Vous êtes sur la page 1sur 225

wiato obrazu

Roland Barthes wiato obrazu


Uwagi o fotografii

Przeoy Jacek Trznadel

WYDAWNICTWO ALETHEIA WARSZAWA 2008

Tytu oryginau: la chamhre claire. Not sur la photographie

i Editions de l'Etoile / G-allimard / Seuil, 19BD Copyright B for the Polish edition by Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2008 Copyright 0 for the Polish translation by Jacek Trznadel, Warszawa 2008

Wydawnictwo Aletheia ul. Zgierska G/8 m, 6 04-092 Warszawa wydawnictwogaletheia.corn.pl

Projekt okadki/serii Grzegorz Laszuk K=S

http://ebookgigs.com

ISBN 978-83-81182-14-8

W hodzie dla WYOBRAENIA J.-P. Sartre'a

Daniel Boudinet, Polaroid, 1979

Pewnego dnia, dawno ju temu, wziem do rki fotografi najmodszego brata Napoleona, Hieronima (1852). Zdziwiony powiedziaem sobie: Patrz na oczy, ktre widziay Cesarza". To zdziwienie nie mino do dzisiaj. Czasem mwiem komu o tym zdziwieniu, ale poniewa nikt nie zdawa si go podziela ani nawet rozumie (ycie skada si z takich maych samotnoci), o wszystkim zapomniaem. Moje zainteresowanie Fotografi przybrao ksztat bardziej kulturowy. Zaoyem, e kocham Zdjcie jako przeciwstawienie kina, nie udawao mi si jednak ich od siebie oddzieli. Problem by wci obecny. W odniesieniu do Fotografii miaem pragnienia ontologiczne": chciaem za wszelk cen dowiedzie

11

si, czym ona jest sama w sobie", jaka zasadnicza cecha odrnia j od caej wsplnoty obrazw. Podobna ch znaczya jednak, e gdzie w gbi - niezalenie od oczywistoci dotyczcych samej techniki, samego uytkowania wspczesnej Fotografii, i niezalenie od jej olbrzymiego dzisiaj rozprzestrzenienia si - nie byem pewny, czy Fotografia istnieje, czy posiada wasn odrbno.

Co mogo mnie prowadzi dalej? Od pierwszego kroku, to znaczy klasyfikacji (trzeba oczywicie klasyfikowa, gromadzi wzory, jeli chce si utworzy jaki zbir), Fotografia wymyka si. Podziay, jakim si j poddaje, s empiryczne (Zawodowcy / Amatorzy) albo gatunkowe (Pejzae / Przedmioty / Portrety/Akty) lub te estetyczne (Realizm/ / Pikturalizm), niewtpliwie zewntrzne

12

w stosunku do przedmiotu, bez zwizku z istot Fotografii. Jej istot (jeli istnieje) moe by tylko Nowo, ktrej bya nadejciem. Gdy wymienione klasyfikacje mona by zastosowa rwnie do innych, dawnych form przedstawiania. Mona by powiedzie, e Fotografia wymyka si klasyfikacji. Zastanawiaem si wic, skd si bierze cay ten nieporzdek. A oto moje pierwsze odkrycie. To, co Fotografia powiela w nieskoczono, nastpio tylko jeden raz; powtarza wic mechanicznie to, co ju nigdy nie bdzie si mogo egzystencjalnie powtrzy. Na fotografii zdarzenie nigdy nie wykracza poza siebie ku innej rzeczy; zawsze sprowadza ona zbir, ktrego potrzebuj, do rzeczy, ktr spostrzegam. Fotografia jest Istnieniem Poszczeglnym w sposb absolutny, najwysz Przylegoci i Przypadkowoci*, niewyrniajc si i jakby gupi. Jest tym wanie (to
* Franc. contingence - nie do oddania jednym sowem, ma te dwa znaczenia (przylegoc i przypadkowo), co zgadzao si, jak sdz, z intencj autora - przyp. tum.

13

Lacan, 53-66

Watts, 85

zdjcie, a nie Fotografia w ogle), co krtko mwic, stanowi: Dotykalne, Przypadkowe, Napotkane, Rzeczywiste, w ich niewyczerpanym wyrazie. Aby wskaza na rzeczywisto, buddyzm powiada sunya, pustka; ale bardziej moe: tathata, to znaczy, e co jest takie, w ten sposb, e jest wanie tym. lat w sanskrycie znaczy tamto i kae myle o maym dziecku, ktre wskazuje na co paluszkiem mwic: ta, Aa, to! To zdjcie znajduje si zawsze na przedueniu takiego gestu; mwi: to jest to, wanie takie! i nie mwi nic innego. Zdjcie nie moe zosta przeksztacone (wypowiedziane) filozoficznie, jest cae obcione przylegoci i przypadkowoci, jest tego opakowaniem przezroczystym i lekkim. Pokacie komu wasze zdjcia; zaraz wycignie i swoje: Prosz, to mj brat; a to ja jako dziecko" itd. Fotografia jest wci zmieniajcym si refrenem owego Prosz spojrze", Spjrz", O, tutaj..."; wskazuje palcem co znajdujcego si przed nim i nie moe wykroczy poza jzyk deixis, czystego wskazania. Jeli wic

14

mona mwi o jednym zdjciu, to wydao mi si niemoliwe mwi o Fotografii jako takiej. Okrelone zdjcie nigdy nie odrnia si od swego przedmiotu odniesienia (od tego, co przedstawia), a przynajmniej nie odrnia si natychmiast czy dla wszystkich (jak czyni to wszelki inny obraz, obciony od razu i ze swej natury sposobem naladowania przedmiotu). Jest moliwe uchwycenie tego, za pomoc czego fotografia znaczy [signifiant] (czyni to specjalici, ale wymaga to dodatkowego aktu wiedzy czy refleksji). Z istoty swej Fotografia (wygodnie jest przyj ten powszechnik, odsyajcy w tej chwili tylko do nieznuonego powtarzania przylegoci i przypadkowoci) ma w sobie co z tautologii: fajka jest tu zawsze fajk, bezdyskusyjnie. Mona by powiedzie, e Fotografia zawsze zabiera ze sob swoje odniesienie: ona i ono, dotknite tym samym miosnym lub aobnym znieruchomieniem, pord dziejcego si wiata. Jedno jest przyklejone do drugiego, caym ciaem,

15

Calvino

jak skazaniec przywizany do trupa w pewnych torturach czy jak te pary ryb (chyba rekinw, wedug Micheleta) pynce w poczeniu, jakby w wiecznym zespoleniu miosnym. Fotografia naley do tej klasy uwarstwionych przedmiotw, gdzie nie mona oddzieli od siebie dwu warstw bez ich zniszczenia: to szyba i pejza, a take, czemu nie: Dobro i Zo, podanie i jego przedmiot. Mona te podwjnoci zauway, ale nie da si ich przenikn (nie wiedziaem jeszcze, e z tego wanie uporu przedmiotu odniesienia, aby wci trwa na tym samym miejscu, miaa si wyoni poszukiwana przeze mnie istota Fotografii). Ta wanie nieuchronno (nie ma zdjcia bez czego lub kogo) wciga Fotografi w ogromny niead przedmiotw - wszystkich przedmiotw wiata: dlaczeg wybra (fotografowa) taki przedmiot, tak chwil raczej ni inn? Fotografia nie daje si zaklasyfikowa, poniewa nie ma adnego powodu, by zaznaczy tak, a nie inn z jej cech. Chciaaby moe sta si rwnie okazaa,

16

pewna i szlachetna jak znak, co pozwolioby jej dostpi godnoci jzyka. Ale aby zaistnia znak, musi istnie wyrnik oznaczajcy. Bez zasady wyrnika zdjcia s znakami, ktre nie przystaj dobrze, kwaniej jak mleko. Niezalenie od tego, co ukazuje zdjcie, i jak to czyni, jest ono zawsze niewidoczne: to nie zdjcie widzimy. Krtko mwic, przedmiot odniesienia cile tu przylega. I ta szczeglna przylego sprawia, e jedynie z najwysz trudnoci moemy si skupi na samej Fotografii. Ksiki traktujce o Fotografii, zreszt o wiele mniej liczne ni w innych dziedzinach sztuki, s uomne z powodu tej wanie trudnoci. Jedne s techniczne: aby zobaczy" znaczcy nonik [signifiant] fotograficzny, musz obserwowa z bardzo bliska. Inne s historyczne lub socjologiczne: aby zobaczy oglne zjawisko Fotografii, musz je obserwowa z bardzo daleka. Dranio mnie, e adna z tych ksiek nie odnosia si wanie do tych zdj, o ktre mi chodzi, ktre s rdem moich ywych

17

uczu lub sprawiaj mi przyjemno. Na c mi zasady kompozycji fotografowanego pejzau czy wreszcie Fotografii jako rodzinnego rytuau? Za kadym razem, gdy czytaem co o Fotografii, mylaem o jakim ulubionym zdjciu i doprowadzao mnie to do pasji. Co do mnie bowiem, widziaem tylko przedmiot odniesienia [referent], przedmiot podania, drog osob. Ale natrtny gos (gos nauki) mwi mi wtedy surowo: Powr do Fotografii. To, co tu widzisz i co przyprawia ci o cierpienie, naley do dziedziny Fotografii amatorskich, na temat ktrych wypowiadaa si grupa socjologw; jest to tylko lad spoecznego protokou wsplnictwa, przeznaczonego do umocnienia Rodziny itd." Ale ja nie dawaem za wygran. Inny gos, o wiele silniejszy, kaza mi negowa komentarz socjologiczny; wobec pewnych zdj chciaem pozosta w stanie pierwotnym, bez kultury. I tak to trwao: nie miaem sprowadzi niezliczonych zdj istniejcych na wiecie do Fotografii w ogle ani te odnie do niej kilku zdj wasnych.

18

Krtko mwic, znalazem si w impasie i, by tak rzec, naukowo" osamotniony i bezsilny.

Powiedziaem sobie wtedy, e cay ten niead i dylemat ujawniony przez ch pisania o Fotografii, odbijay pewn trudno, ktr znaem od dawna: e jako podmiot szamocz si pomidzy dwoma jzykami, z ktrych pierwszy jest ekspresywny a drugi krytyczny, a w onie tego ostatniego szamocz si pord rnych porzdkw wypowiedzi, jak socjologia, semiologia, psychoanaliza. Jednak niezaspokojenie, jakie odczuwaem ostatecznie wobec kadego z tych porzdkw, prowadzio mnie do jedynej rzeczy pewnej, istniejcej we mnie (choby nawet naiwnej): zaciekego oporu wobec wszelkiego systemu redukujcego. Albowiem za kadym razem, gdy zaczynaem

19

odwoywa si do czego takiego, czuem, e jzyk take kostnieje i zelizguje si w stron redukcji i przygany. Powoli wic wycofywaem si i szukaem gdzie indziej: zaczynaem mwi inaczej. Lepiej byoby raz na zawsze, obrci moj obron poszczeglnoci w racj wysz i usiowa z antycznej udzielnoci ja" (Nietzsche) uczyni zasad heurystyczn. Zdecydowaem wic, aby za punkt wyjcia swoich poszukiwa wzi jedynie kilka zdj, co do ktrych byem pewny, e istniay dla mnie. A wic nie cay korpus, lecz jedynie kilka przedmiotw. W tym sporze, w kocu zgoa konwencjonalnym, midzy subiektywnoci a nauk dochodziem do dziwacznej myli: a dlaczego nie miaoby by jakiej nowej nauki dla kadego przedmiotu? Czyli Mathesis singularis (a nie universalis)? Zgodziem si wic, e pozostan rzecznikiem caej Fotografii: ale cech podstawow, niezmiennik [universel], bez ktrego nie byoby Fotografii, bd si stara okreli, wychodzc od kilku osobistych dozna.

20

A wic ja sam mam by miar wiedzy" fotograficznej. Co moje ciao wie o Fotogram? Zauwayem, e fotografia moe by przedmiotem trzech praktyk (lub trzech emocji czy trzech intencji): robi, czemu podlega, oglda. Operator to Fotograf. Spectator to my wszyscy, ktrzy przegldamy zbiory fotografii w gazetach, ksikach, albumach i w archiwach. A ten lub to, co jest fotografowane, to cel, przedmiot odniesienia, maa uuda (eidolon) emitowana przez przedmiot. Nazwabym to najchtniej Spektrum Fotografii, poniewa sowo to poprzez swj korze zachowao zwizek ze spektaklem" i dodaje tutaj rzecz nieco straszn, ktra jest w kadej fotografii: powrt umarego. Jedna z tych praktyk bya mi niedostpna i nie usiowaem szuka w niej

21

odpowiedzi: nie jestem fotografem, nawet jako amator. Jestem na to zbyt niecierpliwy; musz natychmiast zobaczy to, czego dokonaem (Polaroid? Zabawne, lecz przynoszce zawd, chyba e bierze si za to wielki fotograf). Mogem przypuszcza, e emocja Operatora (oddzielajca esencj od Fotografii-wedug-Fotograf a) miaa jaki zwizek z otworkiem" (stenope), przez ktry patrzy, ogranicza, kadruje i okrela perspektyw tego, co chce uchwyci" (zaskoczy). Technicznie w Fotografii krzyuj si dwa, cakowicie odrbne procesy. Pierwszy naley do dziedziny chemii: to dziaanie wiata na pewne substancje; drugi naley do dziedziny fizyki: to tworzenie si obrazu poprzez urzdzenie optyczne. Zdawao mi si, e Fotografia Spectatora pochodzia z istoty, jeli si tak wyrazi, chemicznego wywoania przedmiotu (od ktrego, z opnieniem, dochodz do mnie promienie), za Fotografia Operatora - wprost przeciwnie - bya zwizana z widzeniem wyznaczonym przez otwr migawki w camera obscura. Ale o tej emo-

22

cji (czy tej istocie) nie mogem mwi, poniewa nigdy jej nie zaznaem; nie mogem doczy do kohorty tych (najliczniejszych), ktrzy rozwaaj Zdjcie-wedug-Fotografa. Dostpne mi byy jedynie dwa dowiadczenia: podmiotu ogldanego i podmiotu ogldajcego.

Zapewne zdarza si tak, e jestem ogldany, gdy o tym nie wiem. Poniewa zdecydowaem, e prowadzi mnie bdzie wiadomo moich emocji, nie mog jeszcze o tym mwi. Ale bardzo czsto (za czsto, jak na mj gust), byem fotografowany, wiedzc o tym. A przecie, gdy tylko czuj si ogldany przez obiektyw, wszystko ulega zmianie: przybieram poz, stwarzam sobie natychmiast inne ciao, z gry przeksztacam si w obraz. To przeksztacenie jest aktywne: czuj, e Fotografia stwarza moje

23

Freund, 101

ciao lub powoduje jego martwic, wedug wasnej zachcianki (przykad tej mierciononej wadzy: niektrzy z komunardw zapacili yciem, godzc si na pozowanie na barykadach: pokonani, zostali rozpoznani przez policjantw Thiersa i prawie wszyscy rozstrzelani). Pozujc przed obiektywem (to znaczy: wiedzc, e pozuj, choby przez moment), nie ryzykuj a tyle (przynajmniej w tej chwili). Bez wtpienia, moje istnienie zaley od fotografa tylko metaforycznie. Ale cho ta zaleno jest tylko wyobraona (jako najczystsze Wyobraenie), przeywam j niespokojny i niepewny przyszego podobiestwa: narodzi si obraz - obraz mnie. Czy zrodz mnie jako antypatycznego typa, czy kogo na poziomie"? Gdybym tak mg pojawi si na papierze jak na klasycznym ptnie, obdarzony szlachetnym wyrazem twarzy, mylcy, inteligentny itd.! Krtko mwic, gdybym mg by namalowany" (przez Tycjana) lub narysowany" (przez Cloueta)! Poniewa jednak chciabym, aby zostaa uchwycona delikatna

24

tkanka moralna, a nie jaka chwilowa mimika, i poniewa Fotografia nie jest zbyt subtelna (poza dzieami wielkich portrecistw), nie wiem, jak dziaa od wewntrz na swoj skr. Postanawiam, e na moich wargach i w oczach bdzie si bka" umieszek, ktry chciabym uczyni nieokrelonym", przez co uwyrani nie tylko zalety mojej natury, ale take swoj wiadomo, ktr bawi ten cay fotograficzny ceremonia. Tak, wczam si do gry towarzyskiej, wiem, e pozuj, ale chc, ebycie i wy o tym wiedzieli, tylko e ten dodatkowy przekaz nie powinien zgoa narusza (prawd mwic, to kwadratura koa) drogocennej istoty mojej osoby: tego, czym jestem poza zewntrzn mask. Tak wic chciabym, aby mj obraz, ruchomy, przerzucany midzy tysicem zmieniajcych si zdj, zalenie od okolicznoci i wieku, zgadza si zawsze z moim ja" (gbokim, oczywicie). Trzeba jednak powiedzie, e zachodzi co przeciwnego: moje ja" nigdy si nie zgadza z moim obrazem. Obraz bowiem jest ciki,

25

nieruchomy, uparty (to dlatego spoeczestwo wspiera si na nim), za ja" jest lekkie, podzielone, rozproszone i jak diabeek *ludio+ w pudeku Kartezjusza nie utrzymuje si w jednym miejscu, podrygujc ze mn w moim naczyniu. Ach, gdyby chocia Fotografia potrafia odda moje ciao neutralne, anatomiczne, ciao, ktre nie znaczy nic! Niestety, Fotografia, w dobrej wierze, skazuje mnie wci na jak min: moje ciao nigdy nie znajduje swego poziomu zerowego, nikt mu tego nie zapewnia (moe tylko matka? Gdy to nie obojtno odbiera ciar obrazowi - bo wanie zdjcie obiektywne" w rodzaju Fotomaton" przemienia nas w kryminalistw ledzonych przez policj - moe tego dokona tylko mio, mio cakowita). Widzie siebie samego (inaczej ni w lustrze): to cakiem wiey nabytek w skali Historii, gdy malowany czy rysowany portret, miniatura - miay przed rozpowszechnieniem si Fotografii ograniczony zasig; ich celem byo zreszt take podkrelenie pozycji finansowej

26

i spoecznej. Zreszt portret malowany, choby by najpodobniejszy, nie jest zdjciem fotograficznym (to chciabym udowodni). Ciekawe, e nie pomylano o niepokoju (cywilizacyjnym), ktry pojawia si wraz z tym nowym czynnikiem. Chciabym, aby powstaa Historia Spojrze. Gdy Fotografia to pojawienie si mnie samego jako kogo innego: pokrtne rozkojarzenie wiadomej tosamoci. Co ciekawsze: to przed powstaniem Fotografii ludzie mwili najwicej o wizji sobowtra. Stan, w ktrym chory widzi przed sob swj obraz (autoskopia), kojarzy si ze stanem halucynacji; przez wieki by to wielki mityczny temat. Dzisiaj jednak jakby spychamy w niewiadomo gbokie obkanie Fotografii: przypomina ona o swoim dziedzictwie mistycznym tylko poprzez t lekk niech, ktr odczuwam, ogldajc siebie" na papierze. Ten niepokj jest w gruncie rzeczy niepokojem odnoszcym si do posiadania. Prawo mwi o tym po swojemu: do kogo naley zdjcie? Do podmiotu

Gayral, 209

27

Chevrier-Thibaudeau

Freund, 68

(fotografowanego)? do fotografa? Czy , nawet pejza nie jest rodzajem poyczki zacignitej u waciciela terenu? Jak si zdaje, w wielu procesach wyraono t niepewno spoecznoci, dla ktrej by znaczyo mie. Fotografia przeksztacaa podmiot w przedmiot, a nawet, mona powiedzie, w przedmiot muzealny: aby stworzy pierwsze portrety (okoo 1840 roku), trzeba byo podda podmiot dugiemu pozowaniu w przeszklonym atelier przy penym socu. Przeksztacanie si w przedmiot wizao si z cierpieniem, jak operacja chirurgiczna; wynaleziono wic aparat, rodzaj protezy, niewidocznej dla obiektywu, jako oparcie dla gowy. Podtrzymywao ono i utrzymywao ciao w dugim znieruchomieniu. To oparcie gowy byo cokoem posgu, ktrym miaem si sta, gorsetem mojej wyobraonej istoty. Portret fotograficzny jest zamknitym polem dziaajcych si. Krzyuj si tam, cieraj ze sob i odksztacaj wzajemnie cztery wyobraenia. Przed obiektywem jestem jednoczenie: tym, za kogo

28

si uwaam, tym, za kogo chciabym, aby mnie brano, tym, za kogo ma mnie fotograf, i tym, ktrym on posuguje si, aby ujawni swoj sztuk. Dziwna to czynno: bezustannie siebie imituj i wanie dlatego za kadym razem, gdy chc (lub pozwalam), aby mnie fotografowano, nieuchronnie przejmuje mnie uczucie nieautentycznoci, czasem wprost oszustwa (jak tego doznajemy w pewnych koszmarach). Jeli chodzi o wyobraenie, Fotografia (ktrej intencj posiadam) stanowi t bardzo subteln chwil, gdy - prawd mwic - nie jestem ani podmiotem, ani przedmiotem, ale raczej podmiotem, ktry czuje, e staje si przedmiotem. Przeywam wtedy mikrodowiadczenie mierci (ujcia w nawias): naprawd staj si zjaw. Fotograf dobrze o tym wie i sam (chociaby z powodw zawodowych) boi si tej mierci, w jakiej jego gest ma mnie zabalsamowa. Nic bardziej zabawnego ni to uwijanie si fotografw, aby kto by jak ywy" (gdyby oczywicie nie byo si biern ofiar, tarcz przyjmujc

29

ciosy, jak mwi Sade). I te liche pomysy: mam usi przed swoimi pdzlami, wyj z domu (na zewntrz", to bardziej ywe ni wewntrz"), kae mi si pozowa koo schodw, gdy za mn bawi si grupa dzieci; ale oto awka i ju (jake uprzejmie) kae mi si tam usi. Mona by powiedzie, e przeraony Fotograf musi strasznie walczy, aby Fotografia nie staa si mierci. Ale ja, ju uprzedmiotowiony, nie walcz. Przeczuwam, e z tego zego snu trzeba bdzie mnie obudzi jeszcze bardziej brutalnie. Gdy nie wiem, co spoeczestwo zrobi z mojego zdjcia, co w nie wczyta (przecie jest tyle odczyta tej samej twarzy). I gdy odnajduj siebie jako produkt tej operacji, widz, e staem si Cay-Obrazem, to znaczy ucielenion mierci. Inni - Inny - pozbawiaj mnie siebie samego, czyni ze mnie, z okruciestwem, przedmiot, jestem na ich asce, do ich rozporzdzenia, skatalogowany w przegrdce, wydany na wszelkie delikatne triki. Pewnego dnia fotografowaa mnie znakomita fotografka: czuem, e

30

na zdjciu wida smutek mojej wieej aoby, wyjtkowo Fotografia zgadzaa si ze mn samym. Ale po jakim czasie znalazem to zdjcie na okadce jakiej ksieczki: swoista technika druku sprawia, e miaem ju tylko okropn twarz pozbawion wntrza, ponur i odpychajc. Stanowiem obraz mego jzyka, jaki chcieli ukaza autorzy ksiki. (ycie prywatne" nie jest niczym innym, jak t przestrzeni, tym czasem, kiedy nie jestem obrazem, przedmiotem. To moje prawo polityczne, aby by podmiotem, i musz tego broni.) Tym, czego dopatruj si w zdjciu, ktre mi si robi (intencja", wedug ktrej na nie patrz), jest w istocie mier: mier to eidos tego wanie Zdjcia. Tak wic, co osobliwe, jedyn rzecz, ktr mog znie, ktr lubi, ktra jest mi bliska, gdy si mnie fotografuje, stanowi odgos aparatu. Dla mnie organem Fotografa nie jest oko (ono mnie przeraa), lecz palec: to, co jest zwizane z dwikiem wyzwalania migawki, przesunicia si metalicznych oson (jeli aparat

31

je jeszcze zawiera). Lubi te mechaniczne odgosy, sprawiaj mi rozkosz, jakby byy jedyn rzecz z caej Fotografii, ktrej czepia si moje podanie, gdy owo krtkie metaliczne uderzenie rozbija spowijajce mnie miertelne Pozowanie. Dla mnie gos Czasu nie jest smutny: lubi dzwony, wielkie zegary, mae zegarki - i przypominam sobie, e u pocztkw materia fotograficzny nalea do stolarstwa artystycznego i mechaniki precyzyjnej. Aparaty byy w gruncie rzeczy zegarami do patrzenia i by moe kto bardzo dawny we mnie syszy jeszcze w aparacie fotograficznym - ywy odgos drewna.

Niead, jaki od pierwszej chwili zauwayem w Fotografii, pomieszanie wszelkich czynnoci i tematw, odnajdywaem take w zdjciach posiadanych

32

przez Spectatora, ktrym byem i ktrego chciaem teraz przepyta. Zdjcia widz wszdzie, jak dzisiaj kady z nas. Nieproszone przybywaj ze wiata do mnie. S to tylko obrazy", po prostu pojawiaj si jak leci". Jednak z tych zdj, ktre zostay wybrane, ocenione, docenione, zgromadzone w albumach czy czasopismach - przeszy wic w ten sposb przez filtr kultury - niektre wywoyway we mnie mae uciechy, tak jakby odwoyway si do ukrytego we mnie niemego orodka, jakiej zawartoci erotycznej lub przeszywajcej (choby nawet temat by z pozoru niewinny). Inne za, wprost przeciwnie, byy mi tak obojtne, e widzc, jak si rozprzestrzeniaj niczym chwasty, odczuwaem wobec nich niech, a nawet rozdranienie. S chwile, kiedy nienawidz Zdjcia: co mam zrobi ze starymi pniami drzew Eugene'a Atgeta, aktami Pierre'a Bouchera, nadimpresjami Germaine Krull (cytuj tylko dawne nazwiska)? Co wicej, zauwayem, e w gruncie rzeczy nigdy nie lubiem wszystkich zdj tego samego

33

fotografa: ze zdj Stieglitza uwielbiam (ale za to do szalestwa) tylko jego najbardziej znane zdjcie (Kocowa stacja omnibusw konnych, Nowy Jork, 1893). Pewne zdjcie Mapplethorpe'a skaniao mnie do mylenia, e znalazem swojego" fotografa; a przecie nie, nie lubi caego Mapplethorpe'a. Nie mogem wic posuy si tym atwym pojciem, uywanym, gdy mowa o historii, kulturze, estetyce, a mianowicie okreleniem: styl jakiego artysty. Im wicej czyniem spostrzee, tym silniej odczuwaem ich bezad, przypadkowo, niejasno. Okazywao si, e Fotografia jest sztuk niezbyt pewn; podobnie byoby z klasyfikacj cia pocigajcych i odpychajcych (gdyby sobie wmwi potrzeb jej sporzdzenia). Widziaem jasno, e chodzio tutaj o odruchy atwej subiektywnoci, decydujcej bez namysu, skoro tylko usyszy: lubi, nie lubi, bo kt z nas nie podaje na swj wewntrzny st - gustw, niechci, obojtnoci? Mwic dokadniej: zawsze miaem ch uzasadniania

34

Ze zdj Stieglitza uwielbiam (ale za to do szalestwa) tylko jego najbardziej znane zdjcie...

A. Stieglitz, Kocowa stacja omnibusw konnych, Nowy Jork,

swoich kaprysw - nie po to zreszt, aby je usprawiedliwi, tym bardziej nie chodzio o zapenienie moj osobowoci sceny tekstu. Wprost przeciwnie, chciaem t osobowo ofiarowa, przekaza wiedzy o temacie, obojtne, czym by ona bya. Chodzio o to, aby ta wiedza doprowadzia do uoglnienia (jeszcze si to nie stao), ktre mnie nie pomniejszy ani nie zdruzgocze. Trzeba byo wic we wszystkim si rozezna.

Postanowiem zatem wyj w nowej analizie od upodobania, z jakim ogldaem niektre zdjcia. Gdy tego, e te zdjcia mi si podobaj, byem pewny. Jak to nazwa? Fascynacj? Nie, ta fotografia, ktr lubi i wyrniam, nie ma w sobie nic oszaamiajcego, koyszcego si przed oczami i przyprawiajcego o zawrt gowy. To, co we mnie

37

wywouje, jest nawet przeciwiestwem osupienia, to raczej podniecenie wewntrzne, wito, a take oddziaywanie, nacisk czego niewyraalnego, co chce si wypowiedzie. Czy chodzi moe o jak korzy? Sprawa jest prosta, nie musz pyta swoich emocji, aby wyliczy rne powody, dla ktrych interesuj si jakim zdjciem. Moe to by pocig do przedstawionego przedmiotu, krajobrazu, ciaa, lub mio, ktr si ywi lub ywio do kogo przedstawionego na fotografii. Moe chodzi o zdziwienie, wywoane jakim widokiem, o podziw dla umiejtnoci fotografa lub o ich kwestionowanie. Ale wszystkie te powody zainteresowania s niezdecydowane i niejednorodne, zdjcie moe dotyczy jednego z nich, a przecie niezbyt mnie interesowa. I jeli ju co naprawd mnie interesuje, chciabym wreszcie wiedzie, co w tym zdjciu uruchamia we mnie brzczyk". W kocu wydao mi si, e najwaciwszym (prowizorycznie) sowem dla oddania tego, e niektre zdjcia mnie przycigaj, b-

38

dzie sowo przygoda. To zdjcie porusza mnie, inne nie. To ze wzgldu na zasad przygody Fotografia moe dla mnie istnie. I odwrotnie, bez przygody nie ma zdjcia. Cytuj Sartre'a: *...+ zdjcia w gazecie, mog *...+ nic mi nie mwi, co znaczy, i na nie patrz, nie czynic zaoenia egzystencjalnego. W takich przypadkach osobniki, ktrych fotografie widz, s niewtpliwie osigane poprzez te fotografie, ale s osigane bez widzenia egzystencjalnego, dokadnie tak, jak Rycerz i mier s osigane poprzez miedzioryt Diirera, ale nie s zakadane. Mona zreszt znale przypadki, w ktrych fotografia pozostawia mnie w takim stanie obojtnoci, e nie dokonuj nawet ujcia wyobraeniowego^ Fotografia jest mglicie ukonstytuowana jako przedmiot, a znajdujce si na niej osobniki s ujmowane jako osobniki, ale tylko z racji podobiestwa do ludzi, bez szczeglnej intencjonalnoci. Unosz si one midzy brzegami postrzeenia, znaku i wyobraenia, nie przystajc do adnego z nich".

Sartre, 53 n.

39

Na tej ponurej pustyni nagle pojawia si przede mn zdjcie: oywia mnie, a ja te uyczam mu ycia. Bo tak musz nazwa si przycigania, ktra sprawia, e zdjcie istnieje: oywianie. Zdjcie samo w sobie nie jest oywione (nie wierz w zdjcia jak ywe"), ale mnie oywia: tak wanie oddziauje kada przygoda.

W tym poszukiwaniu Fotografii nieraz uyczaa mi jakby swego modelu i jzyka fenomenologia. Ale bya to fenomenologia dosy nieokrelona, swobodna, a nawet cyniczna, zgadzaa si bowiem na deformacj czy odejcie od swoich zasad, wedug widzimisi mojej analizy. Bo przede wszystkim nie odchodziem i nie prbowaem odej od paradoksu: z jednej strony pragnienie, abym mg wreszcie nazwa istot Fotografii,

40

a wic naszkicowa kierunek ejdetycznej nauki Fotografii (bezporedniego obrazu). Z drugiej strony, ywiem nieodparte poczucie, e Fotografia ze swej istoty jeli tak mona powiedzie (sprzeczno w terminologii), jest tylko przylegoci, poszczeglnoci, przygod. Moje zdjcia uczestniczyy zawsze, a do koca, w czymkolwiek", czy wic nie stanowi to nawet jakiego kalectwa Fotografii, e trudno jej istnie bez tego, co nazywa si banalnoci? Nastpnie, moja fenomenologia godzia si, e zawrze kompromis z si, skonnoci [affect]. Skonno bya tym, czego nie chciaem zredukowa. Bdc nieredukowalna, bya wic tym wanie, do czego chciaem i musiaem redukowa Zdjcie. Czy jednak mona byo utrzyma uczuciow intencjonalno, skierowanie ku przedmiotowi, ktre byoby natychmiast przeniknite podaniem, wstrtem, smutkiem, eufori? Klasyczna fenomenologia, ktr poznaem za modu (od tego czasu nie pojawia si zreszt inna), nigdy nie mwia - jak sobie przypominam - o podaniu czy aobie.

Lyotard, 17

41

Oczywicie, zgadywaem z samej zasady e w Fotografii istnieje cay zesp rzeczy podstawowych: materialnych (wymagajcych badania Zdjcia pod ktem fizyki, chemii, optyki), a take lokalnych" (odnoszcych si na przykad do estetyki, Historii, socjologii). Ale w chwili, gdy zbliaem si do istoty Fotografii w ogle, zmieniaem si: zamiast postpowa drog ontologii formalnej (okrelonej Logiki), zatrzymywaem si, zachowujc w sobie, jak skarb, swoje pragnienie lub zmartwienie. Przewidywana istota Zdjcia nie moga, wedug mnie, oddzieli si od wzniosoci", z ktrej jest utworzona ju na pierwszy rzut oka. Byem podobny do mojego przyjaciela, ktry zwrci si do Zdjcia tylko dlatego, e pozwalao mu fotografowa syna. Jako Spectator interesowaem si Fotografi jedynie uczuciowo", chciaem j zgbi nie jako zagadnienie (temat), ale jako ran. Widz, czuj, a wic zauwaam, ogldam i myl.

42

Bardzo szybko zrozumiaem, e przygoda " tego zdjcia polegaa na wspistnieniu dwu elementw...

Koen Wessing, Nikaragua, armia patroluje ulice, 1979

Przegldaem czasopismo ilustrowane. Zatrzymaem si na pewnym zdjciu. W kocu nic nadzwyczajnego: banalno (fotograficzna) rewolty w Nikaragui: zrujnowana ulica, patrol trzech onierzy w hemach; na drugim planie dwie zakonnice. Czy to zdjcie podobao mi si? Interesowao mnie? Intrygowao? Nawet nie to. Jedynie istniao (dla mnie). Bardzo szybko zrozumiaem, e jego istnienie (jego przygoda") polegaa na wspistnieniu dwu niespjnych elementw, niejednorodnych, bo nienalecych do tego samego wiata (nie trzeba byo tego dodatkowo akcentowa): onierzy i zakonnic. Przeczuwaem w tym jak zasad strukturaln (na miar mojego ogldu) i zaraz sprbowaem to sprawdzi ogldajc inne zdjcia tego samego reportera (Holender Koen Wessing): wiele z tych

45

zdj przycigao moj uwag, gdy miay w sobie wanie taki dualizm. Tutaj, matka i crka lamentuj po aresztowaniu ojca (Baudelaire: wyolbrzymiona prawda gestu, gdy zachodz wielkie wydarzenia ycia"), a dzieje si to gdzie daleko na wsi (w jaki sposb dosza do nich wiadomo? dla kogo te gesty?). Tam, zniszczona droga i zwoki dziecka przykryte biaym przecieradem; otaczaj je zgnbieni rodzice i przyjaciele; scena niestety banalna, ale zauwaam go stop trupa, przecierado trzymane przez matk (po co ono?), w oddaleniu kobiet, na pewno przyjacik, z chusteczk przy twarzy. Inne zdjcie: w zbombardowanym mieszkaniu wielkie oczy dwojga dzieci, jednemu wychodzi koszula na brzuszku (to ten ogrom oczu wywouje niepokj). Wreszcie, na innym ujciu, trzej sandinici oparci o cian domu, z chustkami na twarzy (z powodu smrodu? moe zamaskowani? Jestem naiwny, nie znam realiw partyzantki); jeden trzyma opuszczon bro wspart o udo (wyranie wida paznokcie), ale druga

46

Przecierado trzymane przez plczc matk (po co ono?)...

Koen Wessing, Nikaragua, rodzice znajduj zwoki swego dziecka, 1979

rka jest rozczapierzona i wycignita/ jakby co pokazywa. Moja zasada dziaaa widocznie dobrze, gdy inne zdjcia tego reportau mniej zatrzymyway moj uwag. Byy znakomite, dobrze oddaway powag i groz rewolty, jednak nie odznaczay si niczym w moich oczach: to byy jednolite, umiarkowane sceny, troch jak u Greuze'a, tylko ich przedmiot by przykry.

10

Moja zasada bya wystarczajca, abym prbowa nazwa (bdzie mi to potrzebne) te dwa elementy, ktrych wspobecno zdawaa si wywoywa moje szczeglne zainteresowanie tymi zdjciami. Pierwszy to niewtpliwie obszar, cae pole, ktre postrzegam jako co bliskiego, gdy zwizane jest z moj wiedz, kultur ogln. To pole moe by mniej

49

czy bardziej stylizowane, mniej czy bardziej udane, zalenie od sztuki czy szansy fotografa. Odsya jednak zawsze do podstawowej informacji (rewolta, Nikaragua) i wszystkich znakw do tego nalecych: biedni, nieumundurowani insurekcjonici, zrujnowane ulice, trupy, bl, soce i cikie indiaskie powieki. Zrobiono na tym obszarze tysice zdj i mog oczywicie odczuwa oglne zainteresowanie nimi, czasem przejcie, ale te emocje przychodz do mnie za rozumowym porednictwem mojej kultury moralnej i politycznej. To, co odczuwam wobec tych zdj, pochodzi z uczu rednich, prawie z tresury. Nie znajdowaem w jzyku francuskim sowa, ktre wyraaoby po prostu ten rodzaj ludzkiego zainteresowania; jednak sowo takie istnieje, jak sdz, w acinie: to sowo studium, ktre nie narzuca jeszcze, przynajmniej nie od razu, pojcia studium *malarskiego+", ale jak dociekliwo, oddanie si pewnej rzeczy, skonno do kogo, pewien rodzaj oglnego wcignicia si w co, krztanin, oczywicie,

50

ale bez szczeglnego zapamitania. To za porednictwem studium interesuj si wieloma zdjciami, bd odbierajc je jako wiadectwa polityczne, bd smakujc jak dobre obrazy historyczne. Gdy to wanie poprzez kultur (to znaczenie jest obecne w studium) uczestnicz w wyrazie twarzy, gestach, realiach, dziaaniach. Drugi element przeamuje studium lub poddaje je rytmowi. Tym razem to nie ja go szukam (poniewa moja wiadomo zajmuje si polem studium), to on wybiega ze sceny jak strzaa i przeszywa mnie. Po acinie znw istnieje sowo dla wyraenia tej rany, tego udlenia, tego znaku uczynionego przez zaostrzony przedmiot. To sowo odpowiadaoby mi tym bardziej, e odsya take do znaku kropki, a zdjcia, o ktrych mwi, s rzeczywicie jakby zaznaczone punktami, czasem nawet usiane tymi wraliwymi miejscami. Bo wanie te znamiona, te rany s punktami. Dlatego ten drugi element, ktry narusza studium, nazw punctum; albowiem

51

punctum to take udlenie, dziurka, plamka, mae przecicie - ale rwnie rzut komi. Punctum jakiego zdjcia to przypadek, ktry w tym zdjciu celuje we mnie *me point+ (ale te uderza mnie, miady). Tak wic wyrniem w Fotografii dwa tematy (gdy oglnie, zdjcia, ktre lubiem, byy skonstruowane podobnie do sonaty klasycznej) i mogem zaj si po kolei jednym i drugim.

11

Niestety, wiele zdj nie oywa pod moim spojrzeniem. A nawet wikszo z tych, ktre jako dla mnie istniej, dziaa na mnie tylko oglnie i, jeli tak mona powiedzie, grzecznie: nie ma w nich adnego punctum. Podobaj mi si lub nie, lecz nic we mnie nie wywouj: maj w sobie jedynie studium. Studium to szerokie pole swobodnego podania, r-

52

nego oddziaywania, niepewnego smaku: lubi I nie lubi, I like /1 don't. Studium naley do porzdku to like, a nie to love. Mobilizuje ppodanie, pchcenie; to jest ten sam rodzaj zainteresowania nieokrelonego, gadkiego, bez zobowiza, jakie odczuwamy wobec ludzi, przedstawie, ubra, ksiek, o ktrych uwaamy, e s w porzdku". Rozpozna studium to si rzeczy spotka si z intencjami fotografa, wej z nimi w porzdek harmonii, przyj je lub odrzuci. Ale zawsze si je rozumie, dyskutuje w sobie, gdy kultura (do ktrej naley studium) jest umow zawart midzy twrcami i konsumentami. Studium to rodzaj wychowania (wiedza i grzeczno), ktre pozwala mi odnale Operatora, y celami, ktre wywouj i podtrzymuj jego praktyki, ale y tym w pewnym sensie na odwrt, wedug widzimisi Spectatora. To troch tak, jakbym mia odczyta w Fotografii mity Fotografa, bratajc si z nimi, chobym nawet nie w peni w nie wierzy. Te mity maj oczywicie na celu (do tego

53

wanie suy mit) pogodzenie Fotografii ze spoeczestwem (czy to konieczne? - niewtpliwie: zdjcie jest niebezpieczne), wyposaenie Fotografii w funkcje, ktre staj si dla Fotografa rodzajem alibi. Te funkcje to: informowa, przedstawia, zaskakiwa, nadawa znaczenie, budzi podanie. Ja za, Spectator, rozpoznaj je z wiksz czy mniejsz przyjemnoci: inwestujc w to moje studium (ktre nigdy nie stanowi dla mnie uciechy ani blu).

12

Poniewa Fotografia jest czyst przylegoci i przypadkowoci, i moe by tylko tym wanie (zawsze przedstawia jak rzecz) - inaczej ni z tekstem, ktry przez nag akcj jednego sowa moe przesun zdanie od opisu do refleksji - dlatego wrcza" nam natychmiast te realia", ktre stanowi waciwy

54

Fotograf pokazuje mi, jak ubieraj si Rosjanie: zauwaam du czapk chopaka, u drugiego krawat, chustk na gowie starej kobiety, uczesanie wyrostka...

William Klein, Pierwszy Maja w Moskwie, 1959

materia wiedzy etnologicznej. Gdy William Klein fotografuje Pierwszy Maja 1959" w Moskwie, pokazuje mi, jak ubieraj si Rosjanie (czego nie wiedziaem): zauwaam du czapk chopaka, u drugiego krawat, chustk na gowie starej kobiety, uczesanie wyrostka itd. Mog rozwaa jeszcze szczegy, zauway, e wiele osb fotografowanych przez Nadara miao dugie paznokcie; kwestia etnologiczna: jakie miao si paznokcie w tej czy innej epoce? To wanie Fotografia moe mi powiedzie o wiele lepiej ni malowane portrety. Pozwala mi dotrze do wiedzy gbokiej. Dostarcza mi zbioru czstkowych przedmiotw i moe wywoa we mnie pewien fetyszyzm: gdy jest we mnie" co, co lubi wiedz, co przyjmuje wobec niej postaw miosn. Podobnie lubi pewne cechy biograficzne, ktre ujmuj mnie w yciu pisarza w tym samym stopniu, co pewne zdjcia. Nazwaem te cechy biografemami". Fotografia ma ten sam zwizek z Histori, co biografem z biografi.

57

13

Pierwszy czowiek, ktry zobaczy pierwsze zdjcie (jeli nie bra pod uwag Niepce'a, ktry je wykona), musia wierzy, e to obraz: podobnie skadrowane, podobna perspektywa. Duch Malarstwa niepokoi i nadal niepokoi Fotografi (Mapplethorpe przedstawia gazk kosaca tak, jak mgby j namalowa orientalny malarz). Fotografia zrobia z malarstwa - kopiujc je lub mu zaprzeczajc - Odniesienie absolutne, ojcowskie, tak jakby narodzia si z Obrazu (i jest to prawda, pod wzgldem technicznym, ale tylko czciowa, gdy camera obscura malarzy jest tylko jedn z przyczyn powstania Fotografii; najwaniejsz - prawdopodobnie - byo odkrycie chemiczne). Nic nie odrnia, ejdetycznie, obrazowo - na tym etapie moich bada - fotografii, nawet najbardziej realistycz-

58

nej, od malarstwa. Pikturalizm" jest tylko wyolbrzymieniem tego, co Zdjcie myli o sobie. A jednak, jak mi si zdaje, to nie za porednictwem Malarstwa Fotografia styka si ze sztuk, ale poprzez Teatr. U narodzin zdjcia umieszcza si zawsze Niepce'a i Daguerre'a (jeli nawet przyj, e ten drugi troch uzurpowa sobie miejsce pierwszego). Ot Daguerre, gdy zawadn wynalazkiem Niepce'a, otworzy na placu du Chateau (przy Republique) teatr panoram, oywionych za pomoc ruchu i gry wiate. W sumie wic camera obscura daa jednoczenie obraz z perspektyw, Fotografi i Dioram; wszystkie trzy nale do sztuki scenicznej. Ale jeli Zdjcie zdaje mi si blisze Teatru, to ze wzgldu na szczeglnego porednika (by moe tylko ja to zauwayem): mier. Znamy pierwotny zwizek teatru i kultu Zmarych: pierwsi aktorzy odrniali si od zbiorowoci, grajc role Zmarych. Ucharakteryzowa si, pomalowa znaczyo okreli si jako ciao jednoczenie ywe i martwe.

59

To wanie oznacza pomalowany na biao tors ludzki teatru totemicznego, czowiek z pomalowan twarz w teatrze chiskim, makija sporzdzany z papki ryowej w indyjskim Katha Kali, maska japoskiego teatru No. I ten sam zwizek odnajduj w Zdjciu. Zdjcie, tak podobne, e usiuje si je oywi (zacieko, aby uczyni ywym", moe by tylko zaprzeczeniem mitycznym przeraenia mierci) - jest jak teatr pierwotny, jak ywy Obraz, uosobieniem nieruchomej i pomalowanej twarzy, pod jak kryj si dla nas umarli.

14

Wyobraam sobie (mog sobie tylko wyobraa, bo nie jestem fotografem), e zasadniczym czynem Operatora jest pochwycenie czego lub kogo (przez ma dziurk kamery) i e ten gest jest doskonay, gdy odbywa si bez wiedzy

60

fotografowanego przedmiotu. Z tego gestu pochodz w sposb oczywisty wszystkie zdjcia, ktrych zasad (lepiej byoby powiedzie: alibi) jest wstrzs". Wstrzs" fotograficzny bowiem (rny od punctum) polega nie tyle na spowodowaniu urazu, co na wydobyciu tego, co byo tak dobrze ukryte, e nawet sam podmiot-aktor nie wiedzia o tym lub by tego niewiadomy. A wic chodzi o ca gam niespodzianek" (takimi s one dla mnie, Spectatora; dla Fotografa jednak s to poziomy dokona). Pierwsza niespodzianka jest zwizana z rzadkoci" (rzadkoci przedmiotu zdjcia, oczywicie). Jak mi opowiedziano z podziwem, pewien fotograf powici cztery lata na poszukiwania, aby utworzy fotograficzny zbir potworw (czowiek o dwu gowach, kobieta z trzema piersiami, dziecko z ogonem itd. - wszystkie potwory byy umiechnite). Druga niespodzianka jest dobrze znana Malarstwu, czsto oddajcemu gest pochwycony w ruchu, ktrego oko zwykle nie potrafi zarejestrowa

61

(okreliem gdzie indziej ten gest jako rzecz w sobie, noumen obrazu historycznego): Bonaparte wanie dotkn zadumionych z Jaffy; cofa rk. Podobnie, korzystajc z dziaania migawki, Zdjcie unieruchamia szybko dziejc si scen w chwili dla niej zasadniczej. Apesteguy, podczas poaru Publicis, sfotografowa kobiet wyskakujc z okna. Trzecia niespodzianka to niezwyky moment dziania si: Od pwiecza Harold D. Edgerton fotografuje spadek kropli mleka z migawk nastawion na jedn milionow sekundy"* (nie musz chyba mwi, e na ten rodzaj zdj nie jestem wraliwy i e mnie nie interesuj; zbyt czuj si fenomenologiem, abym lubi co innego ni to, co jest na moj miar). Czwarta niespodzianka to ta, ktrej fotograf oczekuje od sztuczek technicznych: przewoanie, niedowoanie, celowe wykorzystywanie pewnych niedomogw (ze kadrowanie, nieostro, zakce* By moe autor o pisze jednej omykowo tysicznej o jednej sekundy milionowej zamiast - przyp. tum.

62

nie perspektywy). Wielcy fotografowie (Germaine Krull, Kertesz, William Klein) wykorzystywali te niespodzianki, nie przekonujc mnie, cho rozumiem ich si oddziaywania. Pity rodzaj niespodzianki: odkrycie. Kertesz fotografuje okno na poddaszu: zza szyby spogldaj na ulic dwa torsy antyczne (lubi Kertesza, nie lubi jednak humoru, ani w muzyce, ani w fotografii). Zdarzenie mogo by zaaranowane przez fotografa. Jednak w wiecie ilustrowanych mediw chodzi raczej o scen naturaln", ktr potrafi pochwyci dobry reporter, czy raczej ktr udao mu si pochwyci: oto emir w egzotycznym stroju na nartach. Wszystkie te niespodzianki podporzdkowane s zasadzie wyzwania (dlatego s mi obce): fotograf jak akrobata powinien przekroczy prg prawdopodobiestwa, a nawet rzeczy moliwych. W sytuacji skrajnej powinien rzuci wyzwanie temu, co nieinteresujce: zdjcie zaskakuje", gdy nie wiemy, po co zostao zrobione. O co chodzio fotografujcemu nagie ciao pod wiato we

63

framudze drzwi? Co znacz przd starego samochodu w trawie, statek na nabrzeu, dwie awki na ce, poladki kobiety przed oknem wiejskiej chaupy, jajko na nagim brzuchu (zdjcia nagrodzone na konkursie amatorw)? W pierwszym okresie, eby zdziwi, Fotografia pokazuje to, co godne uwagi, ale wkrtce, na zasadzie znanego odwrcenia, dekretuje, e godne uwagi jest to, co ona fotografuje. I byle co" staje si wtedy wyrafinowanym" szczytem wartoci.

15

Calvino

Poniewa kade zdjcie jest przylegoci i przypadkowoci (a przez to poza sensem), Fotografia moe znaczy (osiga oglne) tylko przez przybranie maski. Tego wanie sowa uywa Calvino, aby okreli to, co czyni z twarzy wytwr spoeczestwa i jego historii.

64

Maska to sens w stanie absolutnie czystym...

Richard Avedon.

William Casby, urodzony jako niewolnik, 1963

Tak jest z portretem Williama Casby, fotografowanego przez Avedona: zostaa tutaj obnaona istota niewolnictwa: maska to sens w stanie absolutnie czystym (jak byo w teatrze antycznym). Dlatego wielcy portrecici s wielkimi twrcami mitw: Nadar (buruazja francuska), Sander (Niemcy w przednazistowskich Niemczech), Avedon (nowojorska high-class). Ale maska jest trudnym obszarem Fotografii. Spoeczestwo, jak si zdaje, nie ufa czystemu sensowi: pragnie sensu, ale jednoczenie chce, aby ten sens by otoczony szumem (jak mwi si w cybernetyce), ktry czyni go mniej ostrym. Tak wic zdjcie, ktrego sens (nie mwi: oddziaywanie) jest zbyt przejmujcy, zostaje szybko odmienione; nie nadaje mu si znaczenia politycznego, lecz estetyczne. Fotografia Maski jest rzeczywicie dostatecznie krytyczna, aby moga niepokoi (w 1934 roku hitlerowcy ocenzurowali Sandera, gdy jego twarze wspczesne" nie odpowiaday nazistowskiemu archetypowi rasy). Ale z drugiej strony taka

67

Fotografia Maski jest zbyt dyskretna (lub zbyt dystyngowana"), aby moga stanowi skuteczn krytyk spoeczn, przynajmniej z punktu widzenia wymaga walki. Jaka nauka zaangaowana uznaaby znaczenie fizjonomiki? A czy zdolno do chwytania sensu politycznego lub moralnego jakiej twarzy nie jest sama w sobie jakim klasowym zboczeniem? Moe to jednak za mocno powiedziane. Notariusz Sandera nasycony jest swoj wanoci i sztywnoci, jego Komornik jest pewny siebie i brutalny - ale nigdy notariusz czy komornik nie potrafiliby odczyta tych znakw. Perspektywa spojrzenia spoecznego przechodzi tutaj przez porednictwo subtelnej estetyki, ktra czyni takie spojrzenie daremnym: staje si krytyczne tylko u ludzi, ktrzy ju zdolni s do takiej krytyki. Troch podobny impas znajdujemy u Brechta: by niechtny Fotografii z powodu (jak mwi) jej krytycznej niewydolnoci. Ale i jego teatr nie mg by nigdy politycznie skuteczny ze wzgldu na swoj subtelno i jako estetyczn.

68

Hitleroiocy ocenzurowali Sandera, gdy jego twarze wspczesne" nie odpowiaday nazistowskiej estetyce rasy...
August Sander, Notariusz

Jeli wyczy dziedzin Reklamy, gdzie czytelno i wyrazisto sensu wymagana jest tylko ze wzgldu na potrzeby handlowe, semiologia Fotografii bdzie dotyczy tylko piknych dokona kilku portrecistw. O caej za reszcie, wszystkich dobrych" zdjciach, mona powiedzie to jedynie, e przedmiot mwi, wciga w jaki sposb w mylenie. Co prawda i ta formua mogaby zosta odebrana jako niebezpieczna. W kocu najpewniejszy jest zupeny brak znaczenia: redaktorzy pisma Life" odrzucili zdjcia Kertesza po jego przybyciu do Stanw Zjednoczonych w 1937 roku, poniewa - jak to okrelili - jego obrazy za duo mwiy". Skaniay do refleksji, sugeroway pewne znaczenie - inne ni tekst. W gruncie rzeczy Fotografia jest czynnikiem wywrotowym, ale nie wtedy gdy przeraa, porusza czy nawet pitnuje, ale gdy daje zbyt duo do mylenia.

71

16

Stary dom, uk podcienia, dachwki, stary arabski wystrj, czowiek siedzcy przy cianie domu, wyludniona ulica, poudniowe rdziemnomorskie drzewo (Alhambra Charlesa Clifforda): to stare zdjcie (1854) porusza mnie, po prostu miabym ch tam y. Ta ch tkwi we mnie gboko i nie znam jej korzeni: ciepy klimat? mit rdziemnomorski, apolliski? brak obcie z przeszoci? odosobnienie? anonimowo? arystokratyzm? Cokolwiek by to byo (ze mn, z moimi pobudkami i fantazjami), mam ch tam y, ca peni - i tej peni nigdy nie dostarczy turystyczna widokwka. Dla mnie fotografie pejzay (miejskich czy wiejskich) powinny nadawa si do zamieszkania, a nie do zwiedzania. Ta ch zamieszkania, ktr wyranie w sobie dostrzegam, nie jest ani onirycz-

72

Miabym ch tam y...

Charles Clifford, Alhambra (Grenada), 1854-1856

na (nie ni o adnym szczeglnie atrakcyjnym miejscu na ziemi), ani empiryczna (nie zamierzam kupi domu z prospektu agencji nieruchomoci). Ta ch jest fantazmatyczna, pochodzi z pewnej wizyjnoci, ktra zdaje si przenosi mnie w przyszo, do czasu utopijnego lub w przeszo, w jakie miejsce mnie samego: podwjny ruch, ktry Baudelaire odda w wierszach: Zaproszenie do podry i Poprzednie ycie. Wobec tych wybranych pejzay wszystko dzieje si tak, jakbym by pewien, e tam byem lub mam tam si znale. Freud mwi o ciele matki, e nie ma innego miejsca, o ktrym mona by z rwn pewnoci powiedzie, e si tam byo". Taka wic byaby istota pejzau (wybranego przez podanie): heimlich, oywiajca we mnie wspomnienie Matki (zgoa nie niepokojce).

Chevrie -Thibau

75

17

Dokonaem wic w ten sposb przegldu rozsdnych kwestii, ktre pewne zdjcia we mnie wywoay. Prowadzio to chyba do stwierdzenia, e jeli studium nie jest przeniknite, chostane, zaznaczone przez szczegy (punctum), ktre to elementy mogyby mnie przyciga lub rani - powstaje pewien bardzo rozpowszechniony rodzaj zdjcia (najczstszy ze wszystkich istniejcych), ktry mona by nazwa fotografi jednolit. W gramatyce generatywnej przeksztacenie jest jednolite, jeli podstawa generuje poprzez nie tylko jeden cig. Takie s przeksztacenia: bierne, przeczce, pytajce i emfatyczne. Fotografia jest jednolita, jeli przeksztaca emfatycznie realno", nie podwajajc jej, nie naruszajc (przesada zapewnia tu spjno): adnego rozdwojenia, wszystko jest bez-

76

porednie, niezachwiane. Fotografia jednolita ma wszystko, co skada si na banalno; jedno" kompozycji jest przecie pierwsz regu pospolitej retoryki (a zwaszcza szkolnej). Temat zdjcia - brzmi rada dla fotografw amatorw - powinien by prosty, wolny od niepotrzebnych szczegw. Mona to okreli jako poszukiwanie jednoci". Zdjcia reportaowe s czsto fotografiami jednolitymi (zdjcie jednolite nie musi by spokojne). W tych obrazach nie ma punctiim: jest gwatowno, istota ich moe przygnbi, jednak nie niepokoi; zdjcie moe krzycze", ale nie rani. Te zdjcia reportaowe docieraj do nas (od razu) - i to wszystko. Przegldam je, ale ich nie zapamituj. Nigdy aden ich szczeg (w jakim rogu) nie przerywa mojego ogldania: interesuj si tym (bo interesuj si wiatem), ale za nimi nie przepadam. Inne zdjcie jednolite to zdjcie pornograficzne (nie mwi erotyczne: erotyzm jest pornografi zakcon, naruszon). Nic bardziej jednorodnego ni zdjcie

77

pornograficzne. Jest to zawsze zdjcie naiwne, niemajce w sobie dalszego celu ani wyrachowania. Jak owietlona witryna ukazujca mi tylko jeden klejnot cae zdjcie porno polega na przedstawieniu jednej rzeczy, seksu. Nigdy nie ma tu innego zakcajcego przedmiotu, ktry odcigaby od tematu, opnia lub rozprasza uwag. Dowd a contrario: Mapplethorpe przenosi swoje zrobione na duym planie tematy seksu do erotyzmu, fotografujc w zblieniu splot tkaniny slipw: fotografia nie jest ju jednorodna, poniewa moe zainteresowa sposobem tkania.

18

W tej na og jednorodnej przestrzeni przyciga mnie czasem (ale, niestety, rzadko) jaki szczeg". Czuj, e sama jego obecno zmienia moje odczytanie, e patrz ju na zdjcie jako na co nowe-

78

go, wyrnionego w moich oczach wysz wartoci. Ten szczeg to wanie piinctum (to, co mnie nakuwa). Nie jest moliwe utworzenie jednej reguy poczenia studium i piinctum (jeli to ostatnie zawiera si w zdjciu). Da si o tym powiedzie tylko tyle, e chodzi o wspobecno (siostry zakonne akurat tam byy", przechodziy w gbi, gdy Wessing sfotografowa onierzy nikaraguaskich). Z punktu widzenia rzeczywistoci (by moe jest to widzenie Operatora) bardzo wiele przyczyn wyjania obecno szczegu": Koci jest gboko obecny w tych krajach Ameryki aciskiej, siostry zakonne s pielgniarkami, maj wic swobod poruszania si itd. Ale gdy chodzi o widzenie Spectatora, szczeg zosta umieszczony przez zbieg okolicznoci i po nic; obraz w niczym nie jest skomponowany" wedug logiki twrczej. Zdjcie jest bez wtpienia dwoiste, ale ta dwoisto nie jest napdem adnego rozwoju", jak dzieje si to w klasycznej retoryce [discours]. Do przeniknicia piinctum nie mogaby mi wic

79

posuy adna analiza (ale - by moe - czasem, jak zobaczymy mogoby to sprawi wspomnienie): wystarczy eby obraz by wystarczajco duy abym nie musia go przepatrywa (nie daoby to nic), i aby eksponowany na caej stronicy uderzy mj wzrok.

19

Bardzo czsto punctum jest szczegem", to znaczy jakim konkretnym przedmiotem. Ale przytoczy przykady punctum to znaczy w pewnym sensie odsoni si. Oto murzyska rodzina amerykaska sfotografowana w 1926 roku przez Jamesa van der Zee. Studium jest jasne: interesuje mnie, a poniewa jestem czowiekiem kulturalnym, czuj sympati do tego, o czym mwi zdjcie - ono bowiem mwi (jest dobrym" zdjciem). Wyraa szacowno, rodzinno,

80

Buciki zapinane na pasek

James van der Zee, Portret rodzinny, 1926

konformizm, odwitny nastrj, wysiek spoecznego awansu, tak, aby przybra cechy Biaych (wysiek wzruszajcy, gdy bardzo naiwny). Obraz mnie interesuje, ale nie przenika. Przenika mnie natomiast, ciekawa rzecz, szeroka talia siostry (lub crki) - o karmica Murzynko! - jej rce zaoone do tyu gestem uczennicy, a zwaszcza buciki zapinane na pasek (dlaczego porusza mnie co tak odlegego i niemodnego? a raczej: w jaki czas mnie przenosi?). To punctum wywouje we mnie co w rodzaju wielkiej yczliwoci, prawie rozczulenie. Jednak punctum nie zwraca uwagi na moralno czy dobry gust, punctum moe by le wychowane. William Klein sfotografowa dzieci we woskiej dzielnicy Nowego Jorku (1954). To przejmujce, zabawne, ale ja widz uparcie przede wszystkim zepsute zby chopca. Kertesz zrobi w 1926 roku portret Tristana Tzary ktry by wtedy mody (nosi monokl), ale znw zauwaam, przez ten naddatek widzenia bdcy jakby darem, ask punctum: rk, ktr Tzara

83

opiera na obramowaniu drzwi; wielk rk z niezbyt czystymi paznokciami. Punctum, nawet jeli dziaa tylko przez okamgnienie, ma, mniej lub bardziej wirtualnie, si ekspansji. Ta sia przybiera czsto metonimiczny charakter zestawienia z rzecz blisk. Na pewnym zdjciu Kertesza (1921) widzimy niewidomego skrzypka cygaskiego, ktrego prowadzi chopiec. Natomiast to, co widz ja, prowadzony przez oko, ktre myli", kae mi dorzuci co do zdjcia. To niebrukowana ulica, ubita ziemia. Skrawek tej drogi daje mi pewno, e znajdujemy si w Europie Centralnej. Odkrywam odniesienie zdjcia (fotografia naprawd przechodzi tu sama siebie, czy nie jest to jedyny dowd jej sztuki? Zatrze si jako medium, nie by ju znakiem, ale rzecz sam?). Caym sob rozpoznaj atmosfer miasteczek, ktre zwiedzaem podczas dawnych podry po Wgrzech i Rumunii. Jest rwnie inny rozwj punctum (mniej proustowski): gdy - pozostajc paradoksalnie szczegem" - zajmuje

84

Widz uparcie przede wszystkim zepsute zby chopca...

William Klein, Nomy \ork, '1954: dzielnica wos,

Caym sob rozpoznaj atmosfer miasteczek, ktre zwiedzaem podczas dawnych podry po Wgrzech i Rumunii...
Andre Kertesz, Ballado skrzypka, Abony, Wgry, 1921

ca fotografi. Duane Michals sfotografowa Andy'ego Warhola: prowokujcy portret poniewa Andy Warhol zakrywa twarz domi. Nie mam zgoa chci komentowa intelektualnie tej gry w chowanego (to naley do Studium). Dla mnie Andy Warhol niczego nie ukrywa, daje mi wprost do odczytania swoje rce, a punctum to nie gest, ale nieco odpychajcy widok tych szerokich paznokci, zarazem mikkich i w obwdce.

20

Pewne szczegy mogyby mnie nakuwa". Jeli si tak nie dzieje, to pewnie dlatego, e zostay tutaj umieszczone przez fotografa celowo. W Shinohiera,fighter painter Williama Kleina (1961) monstrualna gowa przedstawionej osoby nic mi nie mwi, gdy spostrzegam wyranie, e jest to sztucznie wywoane sposobem ujcia. onierze z zakon-

89

nicami w tle posuyli mi za przykad okrelenia, co znaczy dla mnie punctum (tam naprawd wyrane). Jednak gdy Bruce Gilden fotografuje obok siebie zakonnic i transwestytw (Nowy Orlean, 1973), zamierzony (eby nie powiedzie: natarczywy) kontrast nie wywouje we mnie adnej reakcji (a moe nawet mnie to drani). Tak wic szczeg, ktry mnie interesuje, nie jest, a przynajmniej nie musi i moe nie powinien by zamierzony. Znajduje si w polu fotografowanej rzeczy jako dodatek zarazem nieuchronny i darowany. Nie wiadczy koniecznie o sztuce fotografa. Mwi tylko o tym, e by tam fotograf lub - jeszcze skromniej - e, fotografujc gwny temat, musia sfotografowa i jego cz (jak mia Kertesz oddzieli" drog od idcego ni skrzypka?). Zdolno widzenia Fotografa to nie tyle widzie", ile znale si w tym wanie miejscu. A zwaszcza, naladujc Orfeusza, nieche si jednak nie odwraca w stron tego, co wiedzie za sob i co mi ofiarowuje!

90

21

Szczeg pochania mnie przy ogldaniu, wywouje yw przemian mojego zainteresowania, elektryzuje. Przez naznaczenie jak rzecz zdjcie nie jest ju byle jakie. Ta jaka rzecz uruchomia brzczyk, wywoaa we mnie mae poruszenie, satori, przejcie pustki (to nic, e na samo odniesienie zdjcia mona machn rk). Dziwna rzecz: cnotliwy odruch, ktry wada uoonymi" zdjciami (wypenionymi przez proste studium), jest odruchem leniwym (przeglda, szybko i mikko przebiega wzrokiem, zwalnia i przyspiesza). Tymczasem lektura punctum (zdjcia, mona powiedzie, naznaczonego") jest krtka i aktywna zarazem, zwarta w sobie jak drapiene zwierz. Zasadzka sownika: mwi si o wywoywaniu zdjcia, ale to, co dziaanie chemiczne wywouje, jest ju dane,

91

jest niewywoywalne, stanowi sam istot (zranienia), co, co ju nie moe si przeksztaci, ale jedynie powtarza pod naciskiem (naciskiem spojrzenia). To przyblia Fotografi (pewne fotografie) do Haiku. Gdy zapis Haiku jest take niezmienny: wszystko jest dane od razu, nie wywoujc chci rozwoju, a nawet bez moliwoci retorycznego przeksztacenia. W obu wypadkach mona by, a nawet powinno si mwi o ywym znieruchomieniu: w powizaniu ze szczegem (detonatorem) nastpuje wybuch widoczny jako gwiazdka na witrynie tekstu lub zdjcia; ani Haiku, ani Zdjcie nie pozwalaj marzy". W dowiadczeniu Ombredane'a Murzyni widz na ekranie tylko ma kur, w rogu, przechodzc przez wielki plac wioski. Ale ja take, patrzc na dwoje debilnych dzieci z zakadu psychiatrycznego w New Jersey (sfotografowanych w 1924 roku przez Lewisa H. Hine'a), wcale nie dostrzegam monstrualnych gw ani budzcych ao profili (to naley do studium). Widz, podobnie jak

92

Odpycham od siebie ca swoj wiedz, kultur... widz tylko wielki konierzyk danton" chopca, opatrunek na palcu dziewczynki...

Lewis H. Hine, Dzieci debilne w zakadzie psychiatrycznym, New Jersey, 1924

Murzyni Ombredane'a, szczeg poza orodkiem zdjcia, wielki konierzyk danton" chopca, opatrunek na palcu dziewczynki. Jestem dzikusem, dzieckiem - lub maniakiem, odpycham od siebie ca swoj wiedz, kultur, wyrzekam si dziedzictwa innego spojrzenia.

22

Ostatecznie studium zawsze przechodzi przez kod, punctum nie jest kodowane (mam nadziej, e nie naduywam tych sw). W 1882 roku Nadar sfotografowa Savorgnana de Brazz w towarzystwie dwu Murzynw w stroju marynarzy. Jeden z tych dwu chopcw opar rk na udzie Brazzy. Ten niezborny gest powinien wystarczy do przycignicia mojego wzroku, stworzenia punctum. A jednak nie to stanowi waciwe punctum, bo natychmiast odnotowuj dziwn" jakby postaw drugiego majtka {punctum

95

stanowi dla mnie skrzyowane ramiona chopaka). To, co mog nazwa, nie moe mnie w rzeczywistoci uderzy. Niemono znalezienia okrelenia, nazwy, jest niewtpliw oznak poruszenia. Mapplethorpe sfotografowa Boba Wilsona i Phila Glassa. Skupiam si na Bobie Wilsonie, ale nie potrafi powiedzie dlaczego, to znaczy gdzie. Czy chodzi o spojrzenie, skr, uoenie rk, buty do gry w koszykwk? Efekt jest niewtpliwy, ale nie do odnalezienia, nie znajduje znaku ani nazwy; jest przenikajcy, ale umieszcza si we mnie w strefie nieokrelonej. Jest ostry i zduszony, krzyczy cisz. Dziwna sprzeczno: falujca byskawica. Nic wic dziwnego, e czasem, mimo swojej wyrazistoci, wszystko objawia si dopiero pniej, gdy nie mam ju zdjcia przed oczyma, ale znw o nim pomyl. Zdarza si, e lepiej mog zrozumie zdjcie, ktre sobie przypominam, ni zdjcie, ktre widz, jakby widzenie bezporednie le ukierunkowywao jzyk, zaprzgajc go do opisu, ktry zawsze

96

Punctum stanowi dla mnie skrzyowane ramiona drugiego majtka.


Nadar, Siworgnan de Brazza, 1882

Skupiam si na Bobie Wilsonie, ale nie potrafi powiedzie dlaczego...

Robert Mapplethorpe, Phil Glass i Bob Wilson

chybi w osigniciu efektu waciwego, punctum. Gdy odczytywaem zdjcie van der Zee, zdawao mi si, e odnalazem to, co mnie poruszao: pantofelki z paskami odwitnie ubranej Murzynki. Ale oddziaywanie zdjcia nie byo we mnie zakoczone. I pniej zrozumiaem, e prawdziwe punctum stanowi naszyjnik, ktry j zdobi, gdy (bez wtpienia) by to taki sam naszyjnik (zoty, cienki, pleciony acuszek), jaki widywaem u pewnej osoby z mojej rodziny, po jej mierci zoony w pudeku ze starymi rodzinnymi klejnotami (ta siostra mego ojca nigdy nie wysza za m, mieszkaa ze swoj matk jako stara panna, co mnie zawsze martwio, gdy mylaem o smutku jej ycia na prowincji). Zrozumiaem wic, e chocia punctum dziaa ostro i natychmiast, to jednak moe pogodzi si z pewnym ukrytym trwaniem (nigdy jednak z jakimkolwiek badaniem). W gruncie rzeczy (lub w ostatecznoci), eby dobrze zrozumie zdjcie, lepiej oderwa od niego wzrok czy zamkn oczy. Wstpnym warunkiem obrazu jest

101

widzenie" rzek Janouch do Kafki. Kafka za umiechn si i odpowiedzia: Fotografuje si rzeczy, eby usun je z umysu. Moje opowieci s w pewnym sensie zamykaniem oczu". Fotografia powinna by milczca (s zdjcia haaliwe, nie lubi ich). Nie jest to sprawa dyskrecji, lecz muzyki. Subiektywno absolutn osiga si w stanie czy w wysiku ciszy (zamkn oczy to nakaza obrazowi, by przemwi w ciszy). Zdjcie porusza mnie, jeli umieszcz je poza pospolitym ple-ple": Technika", Rzeczywisto", Reporta", Sztuka" itd. Chodzi o to, aby nie mwi nic, zamkn oczy i pozwoli szczegowi, by sam wychyn na powierzchni uczuciowej wiadomoci.

23

Ostatnia rzecz dotyczca punctum: czy jest w jakim otoczeniu, czy nie, stano-

102

wi dodatek. Dorzucam do zdjcia to, co ju si tam znajduje. Do dwojga debilnych dzieci Lewisa H. Hine'a nie dorzucam wcale zmienionego chorob profilu: istniejcy kod mwi to przede mn, zajmuje moje miejsce i nie pozwala mi mwi. Tym, co dorzucam - i co oczywicie byo ju na obrazie - s konierzyk i opatrunek. Czy w kinie dorzucam co do obrazu? Nie sdz, nie ma na to czasu: wobec ekranu nie mog sobie pozwoli na zamknicie oczu, gdy otwierajc je, nie odnalazbym ju tego samego obrazu. Jestem przymuszony do cigej arocznoci; jest tu wiele innych korzyci, ale brak zamylenia. Dlatego interesuj si fotogramem. A jednak kino ma pewn moc, ktrej fotografii na pierwszy rzut oka brakuje: ekran (jak zauway to Bazin) nie jest kadrowaniem, ale przysoniciem, osoba, ktra z niego wychodzi, yje nadal: zakryte pole" bez przerwy podwaja wizj czciow. Tymczasem patrzc na tysice zdj, take tych, ktre maj dobre studium, nie odczuwam adnego

103

zakrytego pola" poza kadrem: wszystko, co dzieje si wewntrz kadru, ginie cakowicie, wykraczajc poza niego. Jeli definiujemy Zdjcie jako nieruchomy obraz, nie znaczy to tylko, e przedstawione osoby nie ruszaj si, lecz take to, e nie wychodz z kadru: s zatrute i przypite, jak motyle. Jednak od chwili zaistnienia punctum tworzy si zakryte pole (czuje si je). Ze wzgldu na kolisty naszyjnik Murzynka w odwitnym stroju miaa, dla mnie, ycie zewntrzne poza swoim portretem. Bob Wilson obdarzony nieznajdywalnym punctum powoduje, e chciabym go zobaczy. Oto krlowa Wiktoria sfotografowana przez George'a W. Wilsona (1863). Siedzi na koniu, jej suknia dostojnie pokrywa jego zad (to naley do cech historycznych, a wic do studium). Ale obok niej przyciga mj wzrok pomocnik w szkockiej spdniczce, trzymajcy wierzchowca za uzd. To wanie jest punctum. Gdy nawet jeli nie znam dobrze statusu spoecznego tego Szkota (sucy? stajenny?), widz dobrze funkcj, jak spenia: czuwa

104

Queen Victoria, entirely unaesthetic... (Wginia Woolf)

George Washington Wilson, Krlowa Wiktoria, 1863

nad spokojem zwierzcia; bo gdyby tak nagle ko zacz wierzga? Co staoby si z sukni krlowej, to znaczy sukni Jej Wysokoci? Punctum fantazmatycznie sprawia, e osoba z epoki wiktoriaskiej wychodzi z fotografii (tu wanie moemy to powiedzie), obdarza to zdjcie zakrytym polem. Obecno (dynamika) tego zakrytego pola odrnia wanie, jak sdz, zdjcie erotyczne od pornograficznego. Pornografia przedstawia zwykle seks, czyni z niego nieruchomy przedmiot (fetysz) okadzony jak boek nieruszajcy si ze swojej wnki. Dla mnie nie ma punctum w obrazie pornograficznym, najwyej bawi mnie on (najwyej, gdy szybko przychodzi znuenie). Przeciwnie, zdjcie erotyczne (stanowi to jego warunek) nie robi z seksu centralnego przedmiotu, moe take wcale go nie ukazywa. Pociga widza poza kadr i dlatego to zdjcie zostaje przeze mnie oywione i oywia mnie samego. Punctum jest wic rodzajem czego subtelnego spoza

107

kadru, tak jakby obraz przerzuca podanie poza to, co sam pozwala widzie. Nie tylko w stron reszty" nagoci, nie tylko do fantazmu jakiego dziaania, ale do absolutnej doskonaoci istoty, do poczonych ducha i ciaa. Ten chopiec z wycignit rk, promiennie umiechnity, cho jego uroda nie ma w sobie nic klasycznego i cho tylko w poowie wychodzi ze zdjcia, przesunity do brzegu kadru, ucielenia rodzaj rzekiego erotyzmu. Fotografia kae mi odrnia podanie cikie, nalece do pornografii, od podania lekkiego, podania dobrego, nalecego do erotyzmu. W kocu moe to kwestia przypadku": fotograf uchwyci rk chopca (sam Mapplethorpe, jak sdz) adnie otwart, w peni oddania si; kilka milimetrw bliej lub dalej i domylne ciao nie zostaoby ju podane z yczliwoci (ciao pornograficzne, zwarte, pokazuje si", nie oddaje si, nie ma tu adnej szczodrobliwoci). Fotograf znalaz dobry moment, kairos podania.

108

...rka chopca adnie otwarta, w peni oddania..

Robert Mapplethorpe, Miody mczyzna z wycignit rku

24

I tak, przechodzc od zdjcia do zdjcia (prawd mwic, mwiem dotd tylko o zdjciach opublikowanych), zrozumiaem moe, jak postpuje moje pragnienie, ale nie odkryem natury (eidos) Fotografii. Musiaem przyzna, e moje pragnienie byo niedoskonaym porednikiem i e subiektywno zredukowana do hedonistycznego celu nie moga rozpozna zasady oglnej. Musiaem bardziej wej w siebie, aby znale oczywisto Fotografii, t rzecz, ktr dostrzega kady ogldajcy zdjcie i ktra odrnia je od wszelkiego innego obrazu. Musiaem sobie zaprzeczy, dokona palinodii siebie samego.

111

II

25

W pewien listopadowy wieczr, niedugo po mierci mojej matki, porzdkowaem zdjcia. Nie liczyem na to, e j odnajd", nie oczekiwaem niczego od *tej fotografii+, na ktr patrzc, przypominamy sobie kogo gorzej, nibymy sobie przypomnieli, zadowoliwszy si myl o nim" (Proust). Dobrze wiedziaem o tej fatalnoci, ktra jest jedn z najbardziej okrutnych stron aoby: e chocia bd wpatrywa si w te obrazy, nie bd mg ju nigdy przypomnie sobie jej rysw (przywoa ich cakowicie dla siebie). W tej sytuacji chciaem jedynie, podobnie do yczenia Paula Valery'ego po mierci jego matki, napisa o niej niewielk rzecz tylko dla siebie samego" (moe napisz to pewnego dnia, aby pami o niej,

Proust, VII, 241

Valery, 51

115

oddana drukiem, moga trwa przynajmniej tak dugo, jak pami o mnie). Co wicej, o tych jej zdjciach, ktre mam, nie mog nawet powiedzie, e je lubi, nie kontemplowaem ich, nie zagbiaem si w nie. Nie mwi tu o jedynym zdjciu, ktre opublikowaem, a na ktrym wida moj matk w modoci, idc pla w Landach. Odnajduj" na nim jej sylwetk, zdrowie, jej si oddziaywania - ale nie jej twarz, zbyt odleg. Przekadaem te zdjcia w rkach, ale adne nie wydawao mi si naprawd dobre": ani jako fotograficzna, ani ywe wskrzeszenie ukochanej twarzy. Gdybym pokaza je kiedy przyjacioom, to, jak sdz, nie przemwiyby do nich.

26

Od wielu z tych zdj oddzielaa mnie Historia. Czy Historia to nie jest po prostu ten czas, gdy nas jeszcze nie

116

byo? Odczytywaem swoje nieistnienie w ubraniach, ktre nosia moja matka, zanim mogem mie jakie o niej wspomnienia. Jest pewien rodzaj osupienia towarzyszcy widokowi bliskiej osoby ubranej inaczej. Oto na przykad, okoo 1913 roku, moja matka ubrana do wyjcia do miasta, kapelusz z pirami, rkawiczki, delikatna bielizna widoczna przy nadgarstkach i szyi, szyk", ktremu zaprzecza agodno i prostota jej spojrzenia. Jedyny raz widz j tak, zdjt w Historii (gusty, moda, tkaniny): moja uwaga odwraca si wtedy od niej do akcesoriw, ktre przeminy; gdy ubranie przemija, przygotowuje dla drogiej istoty drugi rodzaj mogiy. Aby odnale" moj matk, niestety na ulotn chwil, gdy to wskrzeszenie nie moe si dugo utrzyma, trzeba byo, abym pniej odnalaz na kilku zdjciach przedmioty, ktre leay u niej na komodzie: puderniczk z koci soniowej (lubiem trzask zamykanego wieczka), krysztaowy flakon szlifowany w skone wzory lub taboret stojcy

117

teraz koo mojego ka, czy wreszcie maty z rafii, ktre zawiesia nad kanap, due torebki, jakie lubia (ich wygodne ksztaty zaprzeczay buruazyjnej idei torebki na rk"). W ten sposb ycie osoby, ktre poprzedzio nieco nasze ycie, utrzymuje w swoim osobnym obrbie napicie Historii, udzia w niej. Historia jest histeryczna: ustanawia si tylko wtedy, gdy j obserwowa - a po to, eby si jej przyglda, trzeba z niej by wykluczonym. Jako ywa istota jestem sam przeciwnoci Historii, tym, co jej zaprzecza, niszczy j na korzy mojej historii wasnej (nie potrafi wierzy w istnienie wiadkw", a na pewno nie mgbym by jednym z nich; powiedziabym nawet, e Michelet waciwie nic nie potrafi napisa o swoim czasie). Czas, w ktrym moja matka ya przede mn, to wanie jest dla mnie Historia (to zreszt jest ta epoka, ktra historycznie najbardziej mnie interesuje). adna anamneza nie bdzie moga nigdy sprawi, abym ujrza tam-

118

ten czas, wychodzc od siebie samego (taka jest definicja anamnezy) - podczas gdy wpatrujc si w zdjcie, na ktrym matka przytula mnie jako dziecko do siebie, mog uprzytomni sobie pofadowan mikko chiskiej krepy i zapach ryowego pudru.

27

I tak oto zaczynao si rodzi zasadnicze pytanie: czy ja j rozpoznaj? Zdany na zdjcia, rozpoznawaem czasem jak cz jej twarzy, ukad nosa i czoa, ruch rk i doni. Zawsze rozpoznawaem j tylko w kawakach, to znaczy niedostpne mi byo jej istnienie, a tym samym caa bya mi niedostpna. To nie bya ona, a przecie nie by to nikt inny. Rozpoznabym j pord tysica innych kobiet, a jednak nie mogem jej odnale". Rozpoznawaem j przez jej inno, a nie jej istot. Fotografia

119

zmuszaa mnie w ten sposb do bolesnej pracy. Szukajc istoty jej tosamoci, szamotaem si pord obrazw czciowo tylko prawdziwych, a wic cakowicie faszywych. Powiedzie, patrzc na zdjcie: to prawie ona!" byo bardziej przykre ni powiedzenie o innym zdjciu: to przecie nie ona". Owo prawie: okrutna zasada mioci, lecz take rozczarowujcy status snu - dlatego nienawidz snw. Gdy czsto ni o niej (ni tylko o niej), ale to nigdy nie jest dokadnie ona. Czasem we nie jest jakby nie taka, ma w sobie co przesadnego: na przykad wesoa, swobodna - a taka nigdy nie bya. Lub na przykad wiem, e to jest ona, ale nie widz jej rysw (ale czy we nie widzi si, czy si wiel). ni o niej, ale jej nie ni. I wobec zdjcia, jak we nie, jest ten sam wysiek, ta sama syzyfowa praca: dy w napiciu do istoty i potem odstpi, nie przyjrzawszy si jej. I tak bez koca. Jednak w tych zdjciach mojej matki byo zawsze zastrzeone, chronione miejsce: blask jej oczu. Widziaem to

120

najpierw jako wiato cakiem fizyczne, lad fotograficzny koloru, niebiesko-zieonego, jej renic. Ale to wiato byo ju pewn mediacj, ktra prowadzia mnie do jej zasadniczej istoty to znaczy do ducha ukochanej twarzy. A take, chocia te zdjcia byy niedoskonae, kade z nich oddawao waciwe uczucie, ktrego musiaa doznawa za kadym razem, gdy dawaa si" fotografowa: moja matka uyczaa si" fotografii w obawie, e odmowa przemieni si w postaw". Udawao si jej przej przez t prb stanicia przed obiektywem (akt nieunikniony) z dyskrecj (ale nie byo w tym nic z teatralnego, upokarzajcego napicia czy boczenia si), gdy zawsze umiaa zastpi jakie nastawienie psychiczne wysz wartoci kultury osobistej. Nie walczya ze swoim obrazem, jak ja to czyni ze swoim: nie zmylaa siebie.

121

28

I tak, sam w mieszkaniu, w ktrym niedawno umara, ogldaem w wietle lampy, jedn po drugiej, fotografie mojej matki, razem z ni cofajc si w czasie, szukajc prawdy twarzy, ktr kochaem. I wreszcie znalazem. Fotografia bya bardzo stara. Naklejona na tekturce, wygniecione rogi, koloru wyblakej sepii, a na niej, niezbyt wyranie, byo wida tylko dwoje dzieci stojcych razem na kocu drewnianego mostku, w cieplarni z przeszklonym dachem. Matka miaa wtedy pi lat (1898), a jej brat siedem. On opiera si plecami o balustrad mostku, na ktrej trzyma wycignit rk. Ona, nieco dalej, mniejsza, staa zwrcona przodem. Czuo si, e fotograf powiedzia jej: Przysu si troch, eby byo ci wida". Zczya rce, trzymajc niepo-

122

radnie jedn rk palec drugiej, jak to czsto robi dzieci. Brat i siostra, bliscy sobie, jak wiedziaem, z powodu braku bliskoci midzy rodzicami, ktrzy niedugo potem mieli si rozwie, pozowali jedno koo drugiego, same dzieci, w przewicie lici i palm cieplarni (by to dom, w ktrym moja matka si urodzia, w Chennevieres-sur-Marne). Przygldaem si dziewczynce i wreszcie odnalazem moj matk. Wyrazisto twarzy, naiwne zoenie rk, miejsce, ktre grzecznie zaja, ani nie eksponujc si, ani ukrywajc, wreszcie wyraz caej postaci, ktry odrnia j, jak odrniamy Dobro od Za, od maej histerycznej dziewczynki, strojcej miny laleczki, ktra bawi si w doros - to wszystko tworzyo obraz najwyszej niewinnoci (jeli wzi to sowo etymologicznie: nie potrafi zawini"). To wszystko przeksztacio fotograficzn poz w ten nie mogcy trwa paradoks, a jednak potwierdzony caym jej yciem: postaw agodnoci. Na tej twarzy, dziewczynki, widziaem dobro, ktra uformowaa natychmiast

123

i na zawsze jej istot, cho nie otrzymaa tego od nikogo. Jak podobna dobro moga pochodzi od niedoskonaych rodzicw, ktrzy j le kochali, krtko mwic: od rodziny? Jej dobro bya poza ukadami, nie naleaa do adnego systemu, a przynajmniej umieszczaa si poza jak okrelon moralnoci (na przykad ewangeliczn). Nie umiabym jej lepiej zdefiniowa ni poprzez t cech (jedn z wielu), e nigdy, w caym naszym wsplnym yciu nie zwrcia mi uwagi". Ta okoliczno, szczeglna i kracowa, tak abstrakcyjna w odniesieniu do okrelonego obrazu, bya jednak obecna na fotografii, ktr wanie odnalazem. To nie wierny obraz, to tylko obraz" - powiada Godard. Ale mj bl poda wiernego obrazu, obrazu, ktry byby zarazem susznoci i dokadnoci: tylko obraz, ale obraz wierny. Tak bya dla mnie Fotografia z Cieplarni. Tym razem fotografia dawaa mi odczucie rwnie pewne jak wspomnienie, przeyte przez Prousta, gdy pochylajc si ktrego dnia, eby zdj buty,

124

A kto jest, wedug pana, najwikszym fotografem na wiecie? - Nadar.

Nadar, Matka lub ona artysty

ujrza nagle w swojej pamici prawdziw twarz babki, ktrej yw realno odnajdywaem w mimowolnym i penym przypomnieniu". Nieznany fotograf z Chennevieres-sur-Marne by przekazicielem prawdy, podobnie jak Nadar, ktry fotografujc swoj matk (lub on, nie wiemy), zrobi jedno z najpikniejszych zdj wiata. Zrobi zdjcie ponad-oczekiwanie, ktre dawao wicej ni to, co stan techniczny fotografii potrafi racjonalnie obieca. A moe (chciabym t prawd wypowiedzie) ta Fotografia z cieplarni bya dla mnie jak ostatnia muzyka, ktr napisa Schumann przed popadniciem w szalestwo, jak ta pierwsza Pie o wicie, zgadzajca si z istnieniem mojej matki i jednoczenie z blem odczuwanym po jej mierci. Nie potrafibym okreli tej zgodnoci bez wyliczenia nieskoczonego cigu przymiotnikw. Powstrzymam si od tego, jestem jednak przekonany, e ta fotografia gromadzi w sobie wszystkie moliwe cechy jakie skaday si na byt mojej matki. Ich brak czy tylko czciowa

Proust, IV, 184

127

obecno to byy te jej zdjcia, ktre pozostawiy mi niedosyt. Fenomenologia nazwaaby je byle jakimi" przedmiotami. Byy one tylko analogiczne, wywoujc jedynie jej tosamo, a nie prawd. Ale Fotografia Cieplarni oddawaa istot, speniaa dla mnie utopijnie niemoliw nauk o jedynym bycie.

29

Nie mogem take nie zauway, e odkryem to zdjcie cofajc si w czasie. Grecy wkraczali w mier odwrceni tyem: przed sob mieli wasn przeszo. W ten sposb przeszedem wstecz ycie, nie swoje, lecz tej, ktr kochaem. Wychodzc od jej ostatniego obrazu, zdjcia zrobionego latem przed jej mierci (tak zmczona, a tak szlachetna, siedzca przed drzwiami naszego domu, otoczona moimi przyjacimi). I tak, cofajc si o wier wieku, dotarem do obrazu

128

dziecka: wpatruj si w Najwysze Dobro dziecistwa, matki, matki-dziecka. Oczywicie traciem j tak dwa razy: w jej ostatecznej niemocy i na tym jej pierwszym zdjciu, a dla mnie ostatnim. Ale ono wtedy wanie wszystko przewayo i wreszcie odkryem j tak, jak bya sama w sobie... Ten ruch Zdjcia (porzdku zdj) przeyem w rzeczywistoci. Pod koniec jej ycia, a wic niedugo przed przegldaniem przeze mnie zdj i odkryciem zdjcia w Cieplarni, matka bya bardzo, bardzo saba. Przeywaem razem z ni t sabo (a wic nie mogem przebywa w towarzystwie ludzi zdrowych, wychodzi wieczorem, wszelka wiatowo napawaa mnie groz). Podczas choroby pielgnowaem j, podawaem herbat w kompotierce, ktr lubia i z ktrej moga pi wygodniej ni z filianki. Staa si moj creczk, czc si w ten sposb z dzieckiem, ktrym bya na swoim pierwszym zdjciu. U Brechta - poprzez odwrcenie, ktre kiedy bardzo lubiem - to syn ksztaci (politycznie) matk.

129

Morin, 281

Jednak nigdy nie pouczaem matki, niezalenie od oceny jej przekona. W jakim sensie nigdy do niej nie mwiem", nigdy nie perorowaem" wobec niej i dla niej. Uwaalimy, nawet nie mwic o tym, e pewne niedookrelenie jzyka, zawieszenie obrazw powinno by wanie przestrzeni mioci, jej muzyk. Ona, tak mocna, bdca moim wewntrznym Prawem, pod koniec bya dla mnie moim dzieckiem pci eskiej. W ten wasny sposb rozwizywaem wic spraw mierci. Jeli mier jest twardym zwycistwem gatunku - jak to mwi wielu filozofw - jeli byt poszczeglny umiera, by zaspokoi zasad powszechn, jeli po rozmnoeniu si jednostka, wydajc na wiat kogo innego ni ona sama - umiera, zaprzeczajc w ten sposb sobie i przekraczajc siebie, to ja, ktry nigdy nie dokonaem prokreacji, spodziem wasn matk w jej chorobie. Gdy umara, nie miaem ju adnych powodw, aby dostroi si do postpu przodujcego ycia (gatunku). Moja poszczeglno nie mogaby

130

ju nigdy dostpi uniwersalnoci (a jeli, to tylko utopijnie, przez pisanie, ktre miao odtd sta si jedynym celem mego ycia). Mogem ju tylko oczekiwa swojej totalnej, niedialektycznej mierci. To wanie odczytaem na Fotografii z Cieplarni.

30

A nad tym szczeglnym zdjciem unosio si co z istoty Fotografii. Postanowiem wic wyprowadzi" cao Fotografii (jej natur") z tego jedynego zdjcia, ktre istniao dla mnie niewtpliwie, i wzi je za przewodnika mojego ostatniego poszukiwania. Wszystkie zdjcia wiata tworzyy Labirynt. Wiedziaem, e w rodku tego Labiryntu nie odnajd niczego innego, jak wanie to zdjcie, aby spenio si powiedzenie Nietzschego: Czowiek w labiryncie

131

nie szuka nigdy prawdy lecz wycznie swojej Ariadny". Zdjcie z Cieplarni byo moj Ariadn, nie dlatego abym przez nie mg odnale co ukrytego (potwora lub skarb), ale dlatego e miao mi powiedzie, z czego jest uprzdziona ta ni, ktra prowadzi mnie ku Fotografii. Zrozumiaem, e odtd naleao stawia pytania temu, co byo oczywiste w samej Fotografii. I nie dla przyjemnoci, ale z tego powodu, ktry mona by nazwa romantycznie mioci i mierci. (Nie mog pokaza publicznie Zdjcia z Cieplarni. Ono istnieje tylko dla mnie. Dla was byoby to jeszcze jedno obojtne zdjcie, jedna z tysicy manifestacji czegokolwiek". Ono nie moe stanowi widocznego przedmiotu zainteresowania nauki, nie moe ustanowi obiektywnoci w pozytywnym znaczeniu tego terminu, najwyej zainteresowaoby was jako studium: epoka, ubrania, zalety fotograficzne. Ale w samym zdjciu, dla was, adnej rany.)

132

31

Na pocztku przyjem zasad: wobec pewnych zdj nigdy nie redukowa podmiotu, ktrym jestem, do roli bezcielesnego, wyczonego wsplnika, socius, ktrym zajmuje si nauka. Ta zasada narzucia mi zapomnienie o Rodzinie i Matce, traktowanych jako dwie instytucje". Kto nieznajomy napisa do mnie: Podobno przygotowuje pan album na temat zdj rodzinnych" (dziwne koleje pogosek). Ot nie: ani album, ani rodzina. Od dugiego czasu matka bya ca moj rodzin i obok mnie brat, poza tym nikogo (tylko wspomnienie dziadkw). adnego kuzyna", tej jednostki pokrewiestwa koniecznej do utworzenia grupy rodzinnej. Zreszt bardzo mi nie odpowiada ta postawa naukowa, aby traktowa rodzin tak, jakby bya ona jedynie tkanin zoon z przymusw

133

i rytuaw. Albo koduje si j jako grup bezporedniej przynalenoci, albo czyni si z niej wze konfliktw i stumie. Mona by powiedzie, e nasi uczeni nie mog przyj tego, e istniej kochajce si" rodziny. I jak nie chciabym zredukowa mojej rodziny do Rodziny, tak nie chc zredukowa mej matki do Matki. Czytajc pewne opracowania oglne, widziaem, e mog stosowa si przekonujco do mojej sytuacji. Komentujc Freuda (Mojesz) J.J. Goux wyjania, e judaizm odrzuci obraz, aby uchroni si od ryzyka uwielbiania Matki. Chrystianizm za, przyjmujc za moliwe przedstawianie kobiecego macierzystwa, przekroczy zasady Prawa na korzy Wyobraenia. Chocia wyszedem z religii pozbawionej obrazw, gdzie Matka nie jest otaczana czci (protestantyzm), niewtpliwie uformowaa mnie kulturowo sztuka katolicka, tote wobec Zdjcia z Cieplarni oddawaem si Obrazowi, Wyobraeniu. Mogem wic zrozumie mj powszechnik, ale po zrozumieniu

134

go nieuchronnie oddalaem si ode. W Matce byo promieniujce, niepowtarzalne jdro: moja matka. Podobno cierpi wicej, poniewa spdziem z ni cae ycie. Ale mj bl zwizany jest z tym, kim ona bya. I to wanie dlatego, e bya, kim bya, yem z ni razem. Do Matki jako Dobra dorzucia t ask, e bya dusz szczegln. Mogem powiedzie jak Narrator u Prousta po mierci swojej babki: zaleao mi nie-tylko na tym, aby cierpie, ale aby szanowa odrbno swego cierpienia". Ta szczeglno bya bowiem odbiciem tego, co w niej byo absolutnie niepowtarzalne i przez to utracone od razu na zawsze. Mwi si, e aoba w swym postpujcym trudzie zaciera powoli bl. Nie mogem i nie mog w to uwierzy. Dla mnie Czas eliminuje tylko bezporednie uczucie utraty (nie pacz), to wszystko. Jeli jednak chodzi o ca reszt, wszystko trwa bez zmiany. Przecie nie utraciem Obrazu (Matki), ale byt, i nawet nie byt, lecz jako (dusz): nie niezbdn, lecz niezastpion. Mogem y bez

Proust, IV, 188

135

Matki (wszyscy to czynimy wczeniej czy pniej), ale to ycie, ktre mi pozostao, bdzie na pewno do koca nie-do-zakwalifikowania (bez jakoci).

32

To, co zauwayem na pocztku, zupenie swobodnie, pod przykrywk metody, a mianowicie, e kade zdjcie jest w pewnym sensie naturalnie zczone ze swoim odniesieniem [referent], odkrywaem na nowo, po nowemu raczej, uniesiony prawd obrazu. Musiaem wic od tej chwili zgodzi si na poczenie dwu gosw: gosu banalnoci (powiedzie to, co wszyscy widz i wiedz) i gosu poszczeglnoci (wyposay t banalno w cae uniesienie emocjonalne, ktre naleao tylko do mnie). To tak, jakbym szuka natury czasownika, ktry nie ma bezokolicznika i ktry wystpuje tylko w jakim czasie i trybie.

136

Musiaem najpierw dobrze ustali oraz - jeli to moliwe - dobrze wypowiedzie (nawet jeli to co prostego), czym Odniesienie Fotografii rni si od odniesienia w innych systemach przedstawie. Nazywam odniesieniem fotograficznym" nie rzecz wzgldnie realn, do ktrej odsyaj obraz czy znak, ale rzecz koniecznie realn, ktr umieszczono przed obiektywem, a bez ktrej nie byoby zdjcia. Malarstwo moe udawa realno, nie widzc jej. Wypowied sowna moe czy znaki, ktre oczywicie maj odniesienia, ale te odniesienia mog by i najczciej s chimerami". W przeciwiestwie do tych imitacji, w wypadku Fotografii nigdy nie mog zanegowa faktu, e ta rzecz tam bya. Jest podwjna wsplna paszczyzna: realnoci i przeszoci. I poniewa tylko wobec zdjcia istnieje ten przymus, naley go uzna, prawem redukq'i, za sam istot Fotografii: to, co okrelane jest jako noemat *przedmiot mylenia przyp. tum.+. Tym wic, o co chodzi mi w zdjciu (nie mwmy jeszcze o kinie ani

137

o filmie), nie jest ani Sztuka, ani Przekaz - to Odniesienie stanowice porzdek fundujcy Fotografi. Nazw noematu Fotografii bdzie wic: To-byo" lub: Nienaruszalno. W acinie (pedantyzm jest tu konieczny, gdy ukazuje odcienie) wyrazioby si to niewtpliwie tak: interfuit": czyli e to, co widz, znalazo si tam, w tym miejscu, ktre rozciga si pomidzy nieskoczonoci a podmiotem (operatorem lub spectatorem). Byo tam, a jednak zaraz zostao oddzielone. Byo absolutnie, nieodwoalnie obecne, a jednak ju odmienione. To wszystko wanie oddaje aciski czasownik intersum. Moe w codziennym nawale zdj, przy tysicznych formach zainteresowania, jakie mog wywoywa, noemat To-byo" zostaje nie tyle stumiony (noemat nie moe istnie), ile przeyty obojtnie, jako co oczywistego. Z takiej wanie obojtnoci przebudzio mnie Zdjcie z Cieplarni. Dziaajc po linii porzdku paradoksalnego - poniewa na og upewniamy si co do rzeczy, nim

138

ogosimy, e s one prawdziwe" - pod wpywem nowego dowiadczenia intensywnoci wywiodem z prawdy obrazu rzeczywisto jego powstania. Stopiem prawd i rzeczywisto w jednym odczuciu i w nim umieciem odtd natur - ducha Fotografii. aden malowany portret, nawet zakadajc, e zdawaby mi si prawdziwy, nie potrafiby bowiem narzuci odczucia, e jego odniesienie rzeczywicie istniao.

33

Mogem to powiedzie inaczej: tym, co tworzy natur Fotografii, jest czas nawietlenia, pozowania. Nie jest wany czas trwania fizycznego nawietlenia, bo nawet jedna milionowa sekundy (kropla mleka H.D. Edgertona) zakada take pozowanie, a pozowanie nie jest tu postaw przedmiotu, w ktry si celuje, ani nawet technik Operatora, lecz

139

rezultatem intencji" odczytania. Patrzc na zdjcie, myl take nieuchronnie o tej chwili, choby najkrtszej, gdy istniejca rzecz znalaza si nieruchoma przed oczyma. Przymierzam nieruchomo obecnego zdjcia do samego momentu ekspozycji i to wanie znieruchomienie stanowi poz. Tumaczy to take, dlaczego noemat Fotografii ulega zmianie, gdy Fotografia zaczyna si porusza i staje si Kinem. W Zdjciu co umiecio si przed maym otworem i pozostao tam ju na zawsze (takie mam odczucie). Ale w kinie co przesuno si przed tym samym maym otworem: pozowanie zostao uniesione i zaprzeczone przez cig kolejnych obrazw; zaczyna si tu inna fenomenologia, a wic i inna sztuka, cho wywodzi si z pierwszej. W Fotografii obecno rzeczy (w pewnej minionej chwili) nigdy nie jest metaforyczna. To samo mona tu powiedzie o istotach oywionych, ycie nie jest tu metafor, chyba e chodzi o fotografowanie trupw. Jeli jednak fotografia staje si wtedy okropna, to dlatego e

140

powiadcza, okrelmy to tak, i trup jest oywiony jako trup, jest ywym obrazem rzeczy martwej. Albowiem nieruchomo zdjcia stanowi jakby rezultat przewrotnego pomieszania dwu poj: Rzeczywistego i yjcego. Powiadczajc, e przedmiot by realny, zdjcie kae podstpnie uwierzy, e jest on ywy. Dzieje si to z powodu wanie tej przynty, ktra przypisuje Realnoci absolutnie wysz warto, jakby wieczn. Ale przenoszc t rzeczywisto do przeszoci (to-byo"), sugeruje, e jest ona ju martwa. Lepiej byoby wic powiedzie, e niepowtarzaln cech Fotografii (jej noematem) jest fakt, i kto ujrza odniesienie (nawet gdy chodzi o przedmiot) z krwi i koci, oraz e byo ono we wasnej osobie. Fotografia rozpocza si zreszt historycznie jako sztuka Osoby: jej tosamoci, jej pozycji, co mona by nazwa (w kadym znaczeniu tego wyraenia) odczuciem wasnej tosamoci przez ciao. I tutaj te, z punktu widzenia fenomenologicznego, kino zaczyna rni si od Fotografii. Kino bowiem

141

(iluzyjne, fabularne) miesza ze sob dwa rodzaje pozowania: to-byo" samego aktora i to-byo" jego roli. Z tego powodu nie mog oglda czy raczej oglda ponownie w filmie aktorw, o ktrych wiem, e ju nie yj, bez pewnej melancholii, tej wanie, ktra towarzyszy Fotografii (nigdy czego podobnego nie odczuwabym wobec obrazu malarskiego). (To samo odczuwam suchajc gosu nieyjcych piewakw). Wracam do portretu Williama Casby, urodzonego niewolnikiem", dziea Avedona. Noemat jest tutaj bardzo silny. Ten bowiem, kogo tam widz, by niewolnikiem: powiadcza, e niewolnictwo istniao, i to w niezbyt odlegej przeszoci. Powiadcza to nie przez jakie dowody historyczne, ale przez nowy porzdek dowodw, w pewnym sensie eksperymentalnych. Bo chocia odnosz si do przeszoci, nie s tylko indukcyjne: to dowd wedug witego niewiernego Tomasza-chccego-woy-rk-w-ran-Chrystusa. Przypominam sobie, e przez duszy czas miaem fotografi przed-

142

stawiajc targ niewolnikw, wycit z jakiego pisma ilustrowanego (pniej gdzie mi zgina jak tyle rzeczy zbyt dobrze schowanych). Pan niewolnikw w kapeluszu stoi, niewolnicy, odziani tylko w przepaski, siedz. Mwi wyranie: to bya fotografia, a nie rycina. Caa moja groza i fascynacja dziecica pochodziy wanie std: e naprawd tak byo. To nie bya kwestia dokadnoci, ale rzeczywistoci: historyk nie peni tu ju roli porednika, niewolnictwo byo dane bezporednio, fakt by ustalony bez metody.

34

Czsto mwi si, e to malarze wynaleli Fotografi (przekazujc jej kadrowanie, perspektyw albertysk i optyk camera obscura"). Ja za mwi: nie, zrobili to chemicy. Noemat to-byo" sta si bowiem moliwy dopiero w chwili, gdy naukowy przypadek (odkrycie

143

Sontag, 141

wiatoczuoci halogenkw srebra) pozwoli na uchwycenie i bezporednie wydrukowanie promieni wietlnych wysyanych przez owietlony przedmiot. Dosownie rzecz biorc, zdjcie jest emanacj przedmiotu odniesienia. Od rzeczywistego ciaa, ktre tu byo, pobiegy promienie, ktre dotykaj mnie - mnie, ktry tu jestem. Nieistotna jest dugo trwania przekazu; zdjcie osoby, ktrej ju nie ma, dociera do mnie jak zbkane promienie gwiazdy. Tak jakby co w rodzaju ppowiny czyo ciao fotografowanej rzeczy z moim spojrzeniem. wiato, chocia niedotykalne, jest tutaj rodowiskiem cielesnym, naskrkiem, ktry dziel ze sfotografowanymi: z nim lub z ni. Zdaje si, e po acinie fotografia" nazywaaby si: imago lucis opera expressa", to znaczy obraz wywoany, wyjty", wyraony", wycinity" (jak sok z cytryny) przez dziaanie wiata. I gdyby Fotografia naleaa do wiata odczuwajcego jeszcze mityczno, na pewno skakano by z radoci wobec bo-

144

gactwa symbolu: ukochane ciao zostao uniemiertelnione za porednictwem szlachetnego metalu, srebra (zbytkowny pomnik). Dorzucono by jeszcze ide, e ten metal, jak wszystkie, metale Alchemii, jest ywy. By moe dlatego e jestem uradowany (lub zmartwiony) faktem, i rzecz naleca do przeszoci poprzez swoje bezporednie promieniowanie (lnienie) rzeczywicie dotkna powierzchni, ktrej teraz dotyka mj wzrok - nie lubi Koloru. Anonimowy dagerotyp z 1843 roku pokazuje w owalu mczyzn i kobiet wykolorowanych po zrobieniu zdjcia przez miniaturzyst zatrudnionego w atelier fotograficznym. I zawsze zdaje mi si (niezalenie od tego, jak jest naprawd), e podobnie dzieje si z kad fotografi: e kolor jest naoony pniej na prawdziwy orygina Czarno-Biay. Kolor jest dla mnie czym sztucznym, szmink (jak ta, ktr maluje si zwoki). Nie zaley mi bowiem na yciu" zdjcia (pojcie czysto ideologiczne), chodzi o pewno, e sfotografowane ciao

145

dotyka mnie wasnymi promieniami, a nie jakim dodanym wiatem. (W ten sposb Fotografia z Cieplarni, chocia bardzo blada, stanowi dla mnie skarb promieni, ktre biegy od mojej matki, gdy bya dzieckiem, od jej wosw, skry, sukienki, spojrzenia, wanie tamtego dnia).

35

Fotografia nie przypomina przeszoci (zdjcie nie ma w sobie nic proustowskiego). W jej dziaaniu na mnie nie chodzi o odbudowanie czego, co runo (w wyniku dziaania czasu, odlegoci), lecz jedynie o powiadczenie, e to, co widz - naprawd istniao. Jest to efekt doprawdy okropny. Zawsze zatem Fotografia mnie dziwi, i to zdziwieniem, ktre trwa i ponawia si niewyczerpanie. By moe to zdziwienie i ten upr zwizane s z przenikajcym mnie ele-

146

mentem religijnym. Taki wanie jestem. Fotografia ma w sobie co wsplnego ze zmartwychwstaniem. Czy nie da si o niej powiedzie tego, co Bizantyjczycy mwili o obrazie Chrystusa, ktrym jest przepojony Caun Turyski - e nie zrobia tego rka czowieka, acheiropoietos? Oto polscy onierze na biwaku podczas wojny (Kertesz, 1915). Nic w tym nadzwyczajnego, tyle e adne malarstwo realistyczne nie upewnioby mnie, e tam byli. To, co widz, to nie wspomnienie, wyobrania, to nie odtworzenie, fragment Mai", jak tym szafuje sztuka, lecz rzeczywisto w przeszoci, jednoczenie przeszo i rzeczywisto. Fotografia ofiaruje jako straw mojemu umysowi (ktry nie moe si ni nasyci) prost tajemnic wspistnienia - przez krtki akt, ktrego wstrzs nie moe przemieni si w gr wyobrani (to jest moe definicja sato). Anonimowa fotografia przedstawia lub (w Anglii): dwadziecia pi osb w rnym wieku, dwie dziewczynki, niemowl. Odczytuj dat i wysnuwam wniosek: 1910, a wic

147

na pewno nikt ju nie yje, z wyjtkiem moe dziewczynek i niemowlcia (teraz s to starsze panie, starszy pan). Gdy widz pla w Biarritz w 1931 roku (Lartigue) lub le Pont des Arts w 1932 (Kertesz), mwi sobie: By moe i ja tam byem", moe to ja pord kpicych si lub przechodniw ktrego popoudnia, gdy wsiadaem do tramwaju w Bayonne i jechaem kpa si na Wielkiej Play; a moe to jeden z tych niedzielnych porankw, gdy idc z naszego mieszkania przy ulicy Jacues Callot, przechodziem przez most i szedem do Tempie de l'Oratoire (chrzecijaski okres mojej modoci). Data jest czci zdjcia - nie dlatego, e zaznacza styl (to mnie nie dotyczy), ale dlatego e kae unie oczy i myle o yciu, mierci, nieodwoalnym wygasaniu pokole. Cakiem moliwe, e Ernest, may ucze sfotografowany w 1931 przez Kertesza, jeszcze yje (ale gdzie i jak? to caa powie!). Ja jestem odniesieniem kadej fotografii i dlatego prowadzi mnie ona do zdziwienia, stawiajc zasadnicze pytanie: dlaczego

148

Cakiem moliwe, e Ernest jeszcze yje: ale gdzie i jak? To cala powieci
Andre Kertesz, Ernest, Pary 1931

yj wanie tu i teraz? Na pewno Fotografia wywouje (bardziej ni inny kunszt) bezporedni obecno w wiecie, wspobecno. Ale ta obecno nie naley tylko do porzdku politycznego (uczestniczy poprzez obrazy w wypadkach wspczesnych"), lecz take do porzdku metafizycznego. Flaubert drwi (czy jednak naprawd drwi?) z Bouvarda i Pecucheta zastanawiajcych si nad niebem, gwiazdami, czasem, yciem, nieskoczonoci itd. Takie wanie pytania stawia mi Fotografia: pytania nalece do metafizyki gupiej" czy prostej (tylko odpowiedzi s skomplikowane), czyli prawdopodobnie do prawdziwej metafizyki.

36

Fotografia niekoniecznie mwi, e co ju nie istnieje, ale na pewno mwi: to byo. To rozrnienie jest podstawowe. Postawiona wobec zdjcia, wiadomo

151

nie postpuje koniecznie po nostalgicznej drodze wspomnienia (ile fotografii znajduje si poza czasem indywidualnym). Ale zawsze, wobec kadego zdjcia na wiecie, istnieje pewno: istot Fotografii jest potwierdzanie tego, co przedstawia. Otrzymaem raz od fotografa swoje zdjcie i mimo wysiku nie mogem sobie przypomnie, gdzie zostao zrobione. Zastanawiaem si nad krawatem, swetrem, by sobie przypomnie, w jakich okolicznociach miaem je na sobie. Na prno. A jednak, poniewa to bya fotografia, nie mogem zaprzeczy, e tam byem (jeli nawet nie wiedziaem, gdzie to jest). To rozszczepienie midzy pewnoci a zapomnieniem przyprawio mnie o pewne pomieszanie i jakby rodzaj kryminalnego niepokoju (temat Powikszenia Antonioniego by tu tu). Poszedem na wernisa jak na ledztwo majce mi powiedzie to, czego ju o sobie nie pamitaem. Podobnej pewnoci, co zdjcie, nie moe da aden pisany tekst. To nieszczcie (a moe i rozkosz) jzyka, e nigdy

152

nie moe o sobie powiadczy. Moe wanie ta niezdolno to noerhat jzyka lub, mwic pozytywnie: jzyk jest - ze swej natury - tworem sztucznym. eby podj prb uczynienia jzyka niesztucznym, naley mie do dyspozycji ogromn skal rodkw: przywouje si logik lub, z jej braku, przysig. Ale Fotografia jest obojtna wobec wszelkich przekanikw, nie musi wymyla, jest sama z siebie powiadczeniem autentycznoci. Rzadkie sztucznoci, na ktre zezwala, nie s ciekawe, to s tylko triki: fotografia wysila si tylko wtedy, gdy szachruje. Jest to proroctwo odwrcone: jak Kasandra, ale z oczami zwrconymi ku przeszoci, nigdy nie kamie. Lub raczej: moe kama na temat znaczenia jakiej rzeczy, gdy z natury jest tendencyjna, ale nigdy w sprawie istnienia tej rzeczy. I cho Fotografia dotknita jest niemoc, jeli chodzi o idee oglne (czyli fikcje), jej sia jest jednak wiksza od wszystkiego, co moe i co mg wymyli umys ludzki, by upewni nas co do rzeczywistoci - cho ta rzeczywisto

153

jest zawsze tylko przylegoci i przypadkowoci (wanie tak, wicej nic"). Kada fotografia jest zawiadczeniem obecnoci. To zawiadczenie stanowi nowy gen wprowadzony do rodziny obrazw. Pierwsze zdjcia, jakie oglda czowiek (na przykad Niepce wobec Zastawionego stou), musiay wydawa si podobne jak dwie krople wody do obrazw malarskich (nadal camera obscura). Wiedzia jednak, e znajduje si oko w oko z mutantem (Marsjanin te moe by podobny do czowieka). Jego wiadomo wiedziaa, e ten nowy przedmiot jest z niczym nieporwnywalny jako szczeglna emanacja [ectoplasme] tego, co byo": ani obraz, ani rzeczywisto, prawdziwie nowe istnienie, rzeczywisto, ktrej nie mona ju dotkn. By moe jest w nas nieprzezwycialny opr wobec wiary w przeszo, w Histori, poza form mitu. Fotografia po raz pierwszy wycza ten opr, przeszo jest odtd rwnie pewna jak teraniejszo; to, co widzi si na papierze, jest rwnie pewne, jak to, czego dotykamy.

154

Pierwsze zdjcie

Nicephorc Niepce, Zastawiony st, okoo 1822

To pojawienie si Fotografii - a nie, jak si uwaa, Kina - stanowi cezur w dziejach wiata. I wanie dlatego, e Fotografia jest przedmiotem antropologicznie nowym, wymyka si - jak przypuszczam - zwykym dyskusjom zwizanym z obrazem. Panuje dzisiaj moda wrd komentatorw Fotografii (socjologw i semiologw) na relatywno semantyczn: a wic nie ma tu realnoci" (pogarda dla realistw" niedostrzegajcych jakoby, e zdjcie jest zawsze kodowane), istnieje tylko sztuczno: Thesis, a nie Physis. Fotografia, powiadaj, to nie analogon wiata. To, co przedstawia, zostao jakoby sfabrykowane, gdy optyka fotograficzna jest podporzdkowana perspektywie albertyskiej (cakowicie historycznej), za wpisanie na klisz przemienia przedmiot trjwymiarowy w wizerunek dwuwymiarowy. A jednak caa ta dyskusja jest prna: nic nie moe si przeciwstawi analogicznoci Fotografii, chocia jednoczenie noemat Fotografii nie polega zgoa na analogii (t cech Fotografia

Legendre

Beceyro

157

dzieli ze wszystkimi rodzajami przedstawie). Realici, do ktrych nale i do ktrych naleaem ju w chwili, gdy twierdziem, e Fotografia jest obrazem bez kodu (cho oczywicie kody wpywaj na odczytanie) - nie uwaaj wcale Fotografii za kopi" rzeczywistoci, ale za emanacj rzeczywistoci minionej, za magi, nie sztuk. Zastanawia si, czy fotografia jest analogiczna, czy kodowana - to nie jest waciwy kierunek analizy. Wane jest, e zdjcie ma si potwierdzania i e potwierdzenie Fotografii odnosi si nie do przedmiotu, lecz do czasu. Z fenomenologicznego punktu widzenia zdolno powiadczania autentycznoci bierze w Fotografii gr nad zdolnoci przedstawiania.

37

Sartre zauway, e wszyscy autorzy s zgodni co do ubstwa obrazw towa-

158

rzyszcych lekturze powieci: jeli wcigna mnie powie, w myli zanika obraz. Temu Mao-Obrazu lektury odpowiada Wszystko-jest-Obrazem Fotografii. Dzieje si tak nie tylko dlatego, e fotografia sama w sobie jest ju obrazem, ale dlatego e ten szczeglny obraz podaje si jako cakowity - nieskazitelny [integre], jak mona powiedzie, uywajc gry sw. Obraz fotograficzny jest peny, napchany: brak miejsca, nic nie mona dorzuci. W kinie, ktrego materia jest fotograficzny, zdjcie nie ma tej penoci (szczliwie dla niego). Dlaczego? Gdy zdjcie, pync w potoku innych zdj, jest wci popychane czy cignite ku innym widokom. W kinie bez wtpienia istnieje bez przerwy przedmiot fotograficznego odniesienia, ale to odniesienie zelizguje si, nie dziaa na korzy swej realnoci, nie podkrela swego dawnego istnienia, nie czepia si mnie: nie jest zjaw. Tak jak wiat realny, wiat filmowy jest podtrzymywany przez przypuszczenie, e dowiadczenie bdzie nadal przebiega w ten sam ustanowiony sposb".

Husserl

159

Ale Fotografia przeamuje ustanowiony sposb" (dlatego budzi zdziwienie), jest bez przyszoci (std jej patetyzm, jej melancholia). Nie ma w niej adnego ruchu ku", podczas gdy kino jest w ruchu i dlatego nie ma w nim melancholii (jakie wic jest? po prostu normalne", jak ycie). Bdc nieruchoma, Fotografia kieruje si od przedstawienia do zatrzymania go. Mgbym to powiedzie inaczej. Oto znw Zdjcie z Cieplarni. Jestem sam wobec niego, z nim. Koo si zamkno, nie ma wyjcia. Cierpi w znieruchomieniu. Sterylna, okrutna niemono: nie mog przeksztaci mego zmartwienia, nie mog odwrci wzroku. adna kultura nie przychodzi mi z pomoc, bym mg wypowiedzie to cierpienie, ktre przeywam jako skoczono obrazu (dlatego, pomimo kodw, nie mog czyta zdjcia). Zdjcie, moje Zdjcie - jest poza kultur: gdy jest bolesne, nic w nim nie moe przeksztaci smutku w aob. A jeli dialektyka jest wanie t myl, ktra opanowuje to, co moe ulec zepsu-

160

ciu i przemienia negacj mierci w pot- LacoueLacoue-

g pracy, to znaczy, e Fotografia jest nieLabarthe,

Labarthe, - 187

dialektyczna. Jest teatrem o zmienionej naturze, gdzie mier nie moe oglda" siebie, zastanowi si nad sob czy uwewntrzni si. Lub inaczej: Fotografia jest martwym teatrem mierci, wyczeniem Tragizmu; wyklucza wszelkie oczyszczenie, wszelk catharsis. Mgbym wielbi Wizerunek, Obraz, Posg, ale zdjcie? Mog umieci je w rytuale (na stole, w albumie), ale tylko unikajc w pewnym sensie ogldania go (lub unikajc jego spojrzenia na mnie). W ten sposb zwodz celowo jego niemoliw do zniesienia peni i, wanie przez to niezwracanie na nie uwagi, ka zdjciu doczy do zupenie innej klasy fetyszw: ikon, ktre w prawosawnych kocioach cauje si, nie patrzc na nie, przez szybk. W Fotografii unieruchomienie Czasu objawia si w przesadnym trybie, nawet monstrualnym: Czas zostaje poknity (std zwizek z ywym Obrazem, ktrego mitycznym prototypem jest zanicie

161

Gayral, 217

Krlewny po zranieniu si wrzecionem). I cho Zdjcie moe by czym nowoczesnym, wczonym w nasz najbardziej palc codzienno, to jednak bdzie w nim tajemniczy punkt nieaktualnoci, dziwny zastj, zasadnicza istota zatrzymania (czytaem, e mieszkacy wioski Montiel w prowincji Albacete yli tak w czasie niegdy zatrzymanym, mimo e czytali gazety i suchali radia). Zdjcie nie tylko nie jest nigdy, ze swej istoty, wspomnieniem (ktrego wyrazem gramatycznym byby zwyky czas przeszy dokonany, podczas gdy czas zdjcia oddaje raczej grecki aoryst*), ono jeszcze blokuje wspomnienie, staje si szybko przeciwwspomnieniem. Pewnego dnia przyjaciele mwili o wspomnieniach z dziecistwa. Mieli je. A ja, poniewa ogldaem swoje dawne zdjcia, ju ich nie miaem. Otoczony tymi zdjciami, nie mogem ju pocieszy si poezj Rilkego: Pokj k* Czas przeszy. Forma czasownikowa jzyka greckiego, niedefiniujca odniesienia tego czasu przeszego do innych czasw przeszych - przyp. tum.

162

pa si w mimozach sodkich jak wspomnienie". Pokj nie moe kpa si" w zdjciu, brak tu zapachu, muzyki, jest tylko wyolbrzymiona rzecz. Fotografia jest brutalna: nie dlatego, e ukazuje jak przemoc, ale dlatego e za kadym razem przemoc wypenia pole widzenia i e nic w niej nie moe zoy rezygnacji ani si przeksztaci (jeli nawet czasem moemy okreli zdjcie jako sodkie, nie przeczy to jego brutalnoci; wiele osb mwi, e cukier jest sodki, ale ja uwaam go za brutalny).

38

Wszyscy ci modzi fotografowie biegajcy po wiecie w poszukiwaniu aktualnoci nie wiedz, e s agentami mierci. Jest to sposb, w jaki nasz wiat przyjmuje mier. Fotograf jest tu, mona powiedzie, profesjonalist zaprzeczajcego mierci alibi, ktrym jest brutalno

163

Morin, 281

ycia. Albowiem biorc rzecz historycznie, Fotografia musi mie jaki zwizek z kryzysem mierci" rozpoczynajcym si w drugiej poowie XIX wieku. Jeli chodzi o mnie, wolabym, aby zamiast umieszcza cigle powstanie Fotografii w kontekcie spoecznym i ekonomicznym - pyta take o zwizek antropologiczny midzy mierci i now form obrazu. mier musi mie przecie jakie miejsce w spoeczestwie. I jeli nie ma jej ju (lub jest w mniejszym stopniu) w religijnoci, musi znajdowa si gdzie indziej: moe w tym obrazie Fotografii, ktry produkuje mier, pragnc zachowa ycie. Fotografia - wspczesna zanikaniu rytuaw - byaby moe odpowiednikiem wtargnicia w nasze nowoczesne spoeczestwo mierci asymbolicznej, pozareligijnej, pozarytualnej, rodzajem nagego zanurzenia si w mierci dosownej. Paradygmat ycie / mier redukuje si do prostego odgosu migawki, ktry oddziela pocztkow poz od kocowego kawaka papieru.

164

Wraz z Fotografi wkraczamy w mier pask. Pewnego dnia kto powiedzia mi z obrzydzeniem po wykadzie: Mwi pan pasko o mierci" - tak jakby ohyda mierci nie polegaa wanie na jej paskoci! Ohyda to wanie: nie mie nic do powiedzenia o mierci osoby ktr najbardziej kocham, o jej zdjciu, w ktre si wpatruj, nie mogc nigdy go zgbi i przeksztaci. Jedyna myl", jak mog mie, to tylko tyle, e u koca tej pierwszej mierci wpisana jest moja mier. Pomidzy nimi nie ma nic, tylko oczekiwanie. Nie ma innego oparcia ni ta ironia: mwi o tym, o czym nie ma nic do powiedzenia". Mog przeksztaci Zdjcie jedynie w odpadek: albo szuflada, albo kosz. Dzieli ono nie tylko wsplny los z papierem (atwo zniszczalne), ale nawet umieszczone na trwalszym podkadzie, take jest miertelne. Jak ywy organizm, rodzi si z ziarenek srebra, ktre kiekuj; przez chwil rozwija si, a pniej starzeje. Atakowane przez wiato, wilgo - blednie, wyczerpuje si, znika. Mona

Bruno Nuytten

165

je tylko wyrzuci. Dawne spoeczestwa dbay o to, aby wspomnienie, substytut ycia, byo niemiertelne; a przynajmniej aby sama rzecz, wyraajca mier, bya niemiertelna - to by Pomnik. Czynic jednak ze miertelnej Fotografii generalnego i jakby naturalnego wiadka tego, co byo", nowoczesne spoeczestwo wyrzeko si pomnika. Paradoks: ten sam wiek wynalaz Histori i Fotografi. Historia wszake jest pamici sfabrykowan wedug przepisw pozytywnych, czyst wypowiedzi intelektualn, obalajc Czas mityczny. Fotografia za jest wiadectwem zupenie pewnym, lecz ulotnym. Tak wic dzisiaj wszystko przygotowuje nasz rodzaj ludzki do tej niemonoci: e ju wkrtce nie bdziemy mogli, uczuciowo ani symbolicznie, poj trwania. Era Fotografii jest take er rewolucji, protestw, zamachw, wybuchw, krtko mwic - niecierpliwoci, wszystkiego tego, co zaprzecza dojrzewaniu. I niewtpliwie zdziwienie owego to-byo" zniknie, ono take. Ju znikno. Jestem, nie wiem czemu, jednym

166

z ostatnich tego wiadkw (wiadkiem Nieaktualnego), a ta ksika jest tego archaicznym ladem. Co zapadnie si w nico wraz z tym zdjciem, ktre knie, blednie, zaciera si i pewnego dnia zostanie wyrzucone na mietnik, jeli nie przeze mnie samego - jestem na to zbyt przesdny - to po mojej mierci? Nie tylko pozowao ywe ycie" (byo ywe, pozowao ywe przed obiektywem), lecz te czasem - jak to nazwa? - mio. Patrz na jedyne zdjcie, na ktrym s razem mj ojciec i moja matka (a wiem, e si kochali) - i myl: ta mio jest jak skarb znikajcy na zawsze. Z chwil bowiem, gdy mnie ju nie bdzie, nikt o niej nie zawiadczy: pozostanie tylko obojtna Natura. Jest to rozdarcie tak gbokie, tak nie do zniesienia, e Michelet, sam przeciw swojemu stuleciu, poj Histori jako Wyznanie mioci: przedua nie tylko ycie, ale take to, co w swoim niemodnym ju sownictwie okrela jako Dobro, Sprawiedliwo, Jedno itd.

167

39

Gdy zastanawiaem si nad swoim przywizaniem do pewnych zdj (pisaem wtedy pierwsze strony tej ksiki; jak to ju odlege), wierzyem, e mona wyrni pole o charakterze kulturowym (studium) i to nage przecicie, ktre przechodzio niespodziewanie, jak znaki zebry, przez owo pole, ktre nazwaem punctum. Wiem teraz, e istnieje inne punctum (inny stygmat") ni szczeg". Tym nowym punctum, nie nalecym do formy, lecz do intensywnoci - jest Czas, rozdzierajca przesada noematu - to-byo", ktre stanowi jego czyste przedstawienie. W roku 1865 Lewis Payne usiowa zabi amerykaskiego sekretarza stanu W.H. Sewarda. Alexander Gardner sfotografowa zamachowca w celi: oczekuje na powieszenie. Pikne zdjcie, chopak

168

Ju nie yje i wkrtce umrze.

Alexander Gardner, Portret Lewisa Payne'a, 1865

take: to studium. A punctum to: on niedugo umrze. Odczytuj jednoczenie: to bdzie i to ju byo. Zauwaam ze zgroz ten czas przeszy-przyszy, ktrego stawk jest mier. Dajc mi absolutn przeszo pozy (aoryst), fotografia mwi mi o mierci w czasie przyszym. Tym, co mnie porusza, jest odkrycie tej rwnowanoci. Wobec zdjcia mojej matki jako dziecka mwi sobie: ona umrze, i dr, jak psychotyk opisywany przez Winnicotta, przed nieszczciem, ktre ju zaistniao. Czy przedmiot zdjcia jest ju martwy, czy nie, kade zdjcie jest tak katastrof. Tego typu punctum, mniej czy bardziej ukryte pod obfitoci i rnorodnoci zdj aktualnych, mona odczyta bezporednio w zdjciu historycznym. Wystpuje w nim zawsze sprasowanie Czasu: to jest ju martwe i to dopiero umrze. Te dwie dziewczynki ogldajce prymitywny aeroplan nad ich wiosk (s ubrane jak moja matka w dziecistwie i graj w serso), jake s ywe! Maj przed sob cae ycie, ale te s martwe (dzisiaj),

171

byy wic ju martwe (wczoraj). I wcale nie musz patrze na jak osob, aby odczuwa to oszoomienie wobec sprasowanego Czasu. W 1850 roku August Salzmann sfotografowa koo Jerozolimy drog Beith-Lehem (tak si wtedy nazywaa): to tylko kamienista droga, oliwki. Ale moj wiadomoci potrzsaj trzy czasy: mj teraniejszy, czas Chrystusa i czas fotografa, a to wszystko wobec rzeczywistoci" zdjcia, a nie poprzez fabularne czy poetyckie przepracowanie tekstu, ktre nigdy nie jest wiarygodne a do korzeni.

40

Poniewa w kadym zdjciu jest wadczy znak naszej przyszej mierci, wic choby byo ono jak najcilej zwizane z kbicym si wiatem ywych, zwraca si do kadego z nas, po kolei, wychodzc poza oglniki (ale nie cakiem

172

bez transcendencji). Zreszt, poza nudnym ceremoniaem mczcych spotka, zdjcia oglda si samemu. le znosz prywatny pokaz filmu (za mao publicznoci, nie czuj si anonimowo), a ju zdecydowanie chc by sam z ogldanymi zdjciami. Pod koniec redniowiecza niektrzy wierni zmienili modlitw wspln na czytanie i modlitw indywidualn, cich, wewntrzn i kontemplacyjn (devotio moderna). Taki jest, jak mi si zdaje, porzdek spectatio. Ogldanie fotografii wychodzcych poza prywatno jest w gruncie rzeczy ogldem prywatnym. To jest oczywiste, jeli chodzi o dawne zdjcia (historyczne"), w ktrych odczytuj czas swojej modoci lub modoci mojej matki, a jeszcze dawniej - moich dziadkw, gdy wczam si w to niepokojce istnienie tworzce sukcesj, ktrej zakoczeniem jestem ja sam. Ale to stanowi rwnie prawd zdj, ktre na pierwszy rzut oka nie maj adnego zwizku, nawet metonimicznego, z moj egzystencj (na przykad wszystkie zdjcia reportaowe). Kade zdjcie jest

173

odczytywane jako prywatna podobizna swego przedmiotu odniesienia. Wiek Fotografii odpowiada dokadnie wkroczeniu prywatnoci do ycia publicznego lub raczej stworzeniu nowej wartoci spoecznej, ktr jest jawno tego, co prywatne. Prywatno jako taka staje si publiczna. wiadcz o tym bezustanne naruszenia przez pras prywatnoci rnych gwiazd i zwizane z tym kopoty prawne. Ale prywatno jest nie tylko dobrem (podpadajcym pod historyczne ustawodawstwo dotyczce wasnoci), jest take czym ponad, miejscem absolutnej, nienaruszalnej wartoci, gdzie obraz mnie samego cieszy si wolnoci (wolnoci zatarcia siebie). Prywatno to warunek uwewntrznienia, ktre - jak sdz - pokrywa si z moj prawd lub moe - z czym absolutnie Nienaruszalnym, z czego si skadam. To wszystko powoduje, e odtwarza si we mnie, przez konieczny opr, rozdzielenie tego, co publiczne, od tego, co prywatne. Chc wypowiedzie wntrze, nie odsaniajc intymnoci. Przeywam Fo-

174

tografi i wiat, ktrego cz ona stanowi, w dwu jakby dziedzinach: z jednej strony Obrazy, z drugiej moje zdjcia. Z jednej strony lekcewaenie, przelizgiwanie si, haas, nieistotno (jeli nawet jestem tym oguszony), z drugiej to, co palce, zranione. (Zwykle amatora okrela si jako niedojrzaego artyst, kogo, kto nie potrafi lub nie chce wspi si na wyyn profesji. Ale na polu praktyki fotograficznej jest wanie wprost przeciwnie, to amator stanowi uosobienie profesjonalizmu, gdy to on znajduje si najbliej noematu Fotografii.)

41

Jeli podoba mi si zdjcie, jeli mnie porusza, zatrzymuj si przy nim. Co robi przez cay ten czas, gdy mam je przed sob? Ogldam, badam, jakbym chcia wiedzie wicej o rzeczy czy o osobie,

175

ktr zdjcie przedstawia. Zagubiona w gbi Cieplarni twarz mojej matki jest nieostra, wyblaka. W pierwszym odruchu, wykrzyknem: To ona! Na pewno ona! Wreszcie ona!" Teraz zdaje mi si, e wiem i e mog to dokadnie powiedzie, dlaczego i z powodu czego to jest ona. Mam ch otoczy myl ukochan twarz, uczyni z niej jedyne pole wytonej obserwacji. Mam ch powikszy t twarz, eby lepiej j widzie, lepiej zrozumie, pozna jej prawd (czasem, jake naiwnie, powierzam to zadanie fotografowi). Wierz, e coraz bardziej powikszajc szczegy (kada powikszona odbitka wyania szczegy drobniejsze od poprzednich, mniejsze), dotr w kocu do bytu mojej matki. To, co Marey i Muybridge zrobili jako operatores, chc zrobi sam jako spectator: zmieniam kadr, powikszam, w jakim sensie - posuwam si wolniej, eby mie czas i wreszcie si dowiedzie. Fotografia uzasadnia to pragnienie, nawet jeli go nie spenia. Mog mie szalon nadziej na odkrycie prawdy tylko dlatego, e noematem Zdjcia

176

jest wanie to, i to byo i e yj zudzeniem, i wystarczy oczyci powierzchni obrazu, a bd mg dotrze do tego, co jest -poza nim. Badanie polegaoby na odwrceniu zdjcia, wejciu w warstw papieru, osigniciu jego drugiej strony (to, co ukryte, jest dla nas, ludzi Zachodu, prawdziwsze" ni to, co jest widoczne). Niestety, mog sobie tak bada - nie odkrywam nic. Jeli wykonuj powikszenie, osigam tylko powikszenie ziarna: naruszam obraz, wydobywajc jego tworzywo. Jeli za nie powikszam, jeli zadowalam si ogldaniem, osigam tylko t jedyn wiedz, posiadan przecie od zawsze, od pierwszego spojrzenia: e to rzeczywicie istniao. Dokrcanie ruby nie dao nic. Wobec zdjcia z Cieplarni jestem jak niepoprawny marzyciel, ktry na prno wyciga ramiona, pragnc dotkn obrazu. Jestem jak Golaud, ktry woa: O, ja nieszczsny!", gdy nigdy nie pozna prawdy o Melizandzie. (Melizanda wprawdzie nic nie ukrywa, ale i nic nie mwi. Takie wanie jest zdjcie: nie umie powiedzie, co pokazuje.)

177

42

Jeli moje wysiki kocz si bolenie, jeli przeywam niepokj, to jednak dlatego, e czasem jestem blisko, czuj co palcego, odkrywam jakby w jakim zdjciu zarysy prawdy. Dzieje si to wtedy, gdy sdz, e zdjcie jest podobne". Ale gdy si nad nim zastanawiam, musz postawi pytanie: kto jest podobny do kogo? Podobiestwo jest zgodnoci, ale z czym? Zgodnoci z tosamoci. A przecie ta tosamo jest chwiejna, tylko wyobraona, tak e mog mwi 0 podobiestwie", cho nigdy nie widziaem modela. Tak jest z wikszoci portretw Nadara (lub dzisiaj Avedona): Guizot jest podobny", gdy zdjcie zgadza si z jego mitem czowieka surowego; Dumas, szeroki, wylewajcy si, jest podobny, gdy znam jego zdolnoci i podno; Offenbach - poniewa wiem,

178

e jego muzyka ma w sobie co uduchowionego (tak si mwi); Rossini wydaje si faszywy i cyniczny (wydaje si, wic jest podobny); Marcelin Desbordes-Valmore ukazuje na twarzy dobro, troch gupaw, swoich wierszy; Kropotkin ma jasne oczy anarchicznego idealisty itd. Widz ich wszystkich, mog spontanicznie powiedzie, e s podobni", poniewa zgadzaj si z moimi oczekiwaniami. Dowd a contrao: ja sam czuj si nieokrelony, amityczny, jake wic mgbym uzna si za podobnego? Jestem tylko podobny do siebie z innych moich zdj i tak w nieskoczono. Kady jest zawsze tylko kopi kopii, realnej lub psychicznej (mog tylko powiedzie, e na pewnych zdjciach mog siebie znie, na innych nie, w zalenoci od tego, czy znajduj siebie podobnym do swojego obrazu, jaki chciabym zaakceptowa). Mimo pozoru banalnoci (to pierwsza rzecz, jak mwi si o portrecie), ta wyobraniowa analogia jest pena dziwacznoci: X" pokazuje mi zdjcie swojego przyjaciela, o ktrym mi

179

opowiada i ktrego nigdy nie spotkaem. A jednak mwi sobie (sam nie wiem czemu): Jestem pewny, e Sylvain nie jest taki". W gruncie rzeczy zdjcie przypomina kadego, tylko nie tego, kogo rzeczywicie przedstawia. Podobiestwo bowiem odsya do tosamoci podmiotu, rzecz mieszna, czysto urzdowa, a nawet sdowa. Zdjcie daje obraz kogo takim, jaki on jest", podczas gdy ja bym chcia, eby by tym, kim jest naprawd, wewntrznie". Podobiestwo pozostawia mi niedosyt i napawa sceptycyzmem (ten wanie smutny zawd odczuwam wobec rnych zdj mojej matki - podczas gdy jedyne zdjcie, ktre olnio mnie jej prawd, to wanie zdjcie zagubione w oddali, wcale do niej niepodobne, zdjcie dziecka, ktrego nie znaem).

180

Marcelin Desbordes-Valmore ukazuje na twarzy dobro, troch gupaw, swoich wierszy.


Nadar, Marcelin Desbordes-Yalmore, 1857

43

Ale oto co jeszcze bardziej podstpnego, bardziej wnikliwego ni podobiestwo: Fotografia ukazuje czasem to, czego nigdy nie mona dojrze na rzeczywistej twarzy (czy odbitej w lustrze): mianowicie cech genetyczn, kawaek siebie samego lub to, co dziedziczymy od jakiego przodka. Na tym zdjciu mam gb" siostry mego ojca. Fotografia oddaje co z prawdy, pod warunkiem jednak, e pokawakuje ciao. Ale nie jest to prawda 0 osobie, ktra pozostaje nieredukowalna, to prawda o cechach pochodzenia. Czasem myl si lub przeywam wahanie: medalion przedstawia mod kobiet z dzieckiem - to na pewno moja matka 1 ja. A przecie nie: to jej matka z synem (moim wujem). Nie rozpoznaj tego waciwie po ubraniu (zdjcie, bardzo wyidealizowane, nie pokazuje szczegw),

183

Pierre-Quint, L. 49

Painter, 1,138

lecz po strukturze twarzy. Midzy twarz mojej babki i mojej matki wkrad si wtrt naznaczenie przez ma, przez ojca, co wanie odmienio twarz - i tak a do mnie (niemowl? co tak neutralnego!). Podobnie jest z tym zdjciem mego ojca jako dziecka, niby nie ma ono nic wsplnego z jego zdjciami jako dorosego mczyzny. A jednak pewne fragmenty, pewne rysy przypisuj jego twarz twarzy mojej babki i mojej - jakby ponad nim. Fotografia moe wywoa" (podobnie jak w chemii fotograficznej), ale tym, co ona wywouje, jest pewna uporczywo trwania gatunku. W zwizku ze mierci ksicia Polignac (syn ministra Karola X), Proust mwi, e jego twarz pozostaa wierna znakom pochodzenia poprzedzajcym jego dusz indywidualn". Fotografia jest podobna do staroci: nawet wietna, obnaa twarz, ukazuje jej istot genetyczn. Proust (znowu on) powiedzia, e Charles Haas (model Swanna) mia niewielki nos bez garbu, ale gdy staro przemienia skr w pergamin, ukaza si na jego twarzy ydowski nos.

184

Protoplasta

Zdjcie prywatne: ze zbioru autora

Rysy rodowe ukazuj tosamo silniejsz, bardziej ciekaw ni tosamo osobista - take bardziej uspokajajc, gdy myl o pochodzeniu przynosi spokj, podczas gdy myl o przyszoci wzburza nas i zatrwaa. A jednak odkrycie to rozczarowuje, mimo bowiem podtrzymania pewnoci czego staego (ale to prawda o gatunku, nie o mnie), gwatownie uwydatnia tajemnicz rnic midzy istotami nalecymi do tej samej rodziny. Bo jaki zwizek istnieje midzy moj matk a jej przodkiem, niezwykym, monumentalnym, jak od Wiktora Hugo, wcielajcym nieludzki dystans dzielcy od Protoplasty?

44

Musz wic pogodzi si z tym faktem jako prawem: nie mog zgbi ani przenikn Fotografii. Mog tylko omie j spojrzeniem, jak rwn

187

Sartre, 27

powierzchni. Fotografia jest paska we wszystkich znaczeniach tego sowa, musz to przyj. Zupenie niesusznie z powodu jej technicznego pocztku kojarzy si j z ide przejcia przez ciemno (camera obscura). Tymczasem trzeba by raczej mwi o camera lucida (taka bya nazwa aparatu poprzedzajcego Fotografi, ktry pozwala na rysowanie przedmiotu za porednictwem pryzmatu, z jednym okiem na modelu, a drugim na papierze). Jeli bowiem chodzi o spojrzenie, istot obrazu jest to, e znajduje si cakowicie na zewntrz, bez adnej intymnoci, a jednak jest bardziej niedostpny i tajemniczy, ni myl naszego wntrza - nie ma znaczenia, ale apeluje do gbi wszelkiego moliwego sensu; niewywoany a jednak oczywisty, dysponujcy t obecnoci-nieobecnoci, ktra bya powodem przycigania przez Syreny i fascynacji nimi" (Blanchot). To, e nie mona zgbi Fotografii, wynika z siy jej oczywistoci. W obrazie przedmiot oddaje si cay i jego widok jest pewny - w przeciwiestwie do teks-

188

tu lub innych percepcji, ktre oddaj mi przedmiot w sposb nieostry, dyskusyjny, przeto ka mi by nieufnym wobec tego, co zdaj si widzie. Ta pewno jest nieograniczona, gdy mog swobodnie obserwowa fotografi z ca intensywnoci. Jednak nawet przeduona obserwacja nie prowadzi do adnej wiedzy. Pewno Fotografii bowiem polega wanie na tym zatrzymaniu interpretacji; musz poprzesta cige na tej samej konstatacji, e to byo. Dla kadego, kto trzyma zdjcie w rku, stanowi ono podstawowe wierzenie", praopini (Ur-doxa), ktrej nic nie moe odmieni, chyba tylko dowd, e ten obraz nie jest obrazem fotograficznym. Ale, niestety, im bardziej mam pewno, e to wanie jest zdjcie, tym bardziej widz, e nic o nim nie mog powiedzie.

189

45

Jednak, skoro chodzi o osob - a nie o rzecz - oczywisto Fotografii zyskuje inny wymiar. Zobaczy sfotografowan butelk, gazk kosaca, kur czy paac - w tym wszystkim wchodzi w gr tylko rzeczywisto. Ale ciao, twarz, zwaszcza osoby kochanej? Poniewa Fotografia powiadcza (i na tym polega jej noemat) egzystencj takiej osoby, chciabym j odnale cakowit, to znaczy w jej istocie, sam w sobie", poza zwykym podobiestwem, prawnie funkcjonujcym lub dziedzicznym. Tutaj pasko Fotografii staje si bardziej bolesna, poniewa moe odpowiedzie na moje szalone pragnienie tylko czym niewyraalnym: czym oczywistym (to zasada Fotografii), a jednak niewiarygodnym (nie mog tego dowie). Tym czym jest wyraz.

190

Wyrazu twarzy nie da si rozoy na czci (z chwil, gdy mog go rozoy, zaczynam dowodzi lub zaprzecza, to znaczy wtpi - odchodz od Fotografii, ktra z natury jest oczywistoci, a oczywisto jest wanie tym, co nie chce by rozoone). Wyraz nie jest schematycznym, intelektualnym zbiorem danych jak sylwetka. Wyraz nie jest take zwyk analogi - choby nawet daleko posunit -jak podobiestwo". Nie, wyraz jest czym niezwykym, prowadzcym z ciaa do duszy: do maej duszy indywidualnej, zwanej animula, dobrej u jednego, u drugiego zej. W ten sposb przebiegaem przez zdjcia mojej matki, a doszedem do krzyku, kresu wszelkiego jzyka: To jest to!" Najpierw byo kilka zdj niewanych, ktre ukazyway tylko jej tosamo najbardziej prymitywn, legitymacyjn. Pniej zdjcia najliczniejsze, na ktrych mogem odczyta jej wyraz indywidualny" (zdjcia analogiczne, podobne"). Wreszcie Fotografia z Cieplarni, na ktrej nie tylko j rozpoznaj (sowo za cikie), na ktrej j tu

191

odnajduj. Nage przebudzenie, poza podobiestwem", satori, gdzie sowa nie przydaj si na nic, rzadka oczywisto, moe jedyna: Wanie to, tak, wanie to i nic wicej". Czyj wyraz (nazywam tak, nie umiejc inaczej, wyraenie prawdy) jest jakby upartym dodatkiem do tosamoci, stanowi co, co zostaje dane bez warunkw, pozbawione wszelkiej wanoci". Wyraz oddaje nam podmiot, gdy ten nie przydaje sobie wanoci. Na tym prawdziwym zdjciu istota, ktr kocham, ktr kochaem, nie jest oddzielona od siebie samej: wreszcie nastpuje zgodno. I - rzecz tajemnicza - ta zgodno stanowi jakby metamorfoz. Wszystkie zdjcia mojej matki, ktre przegldaem, byy troch jak maski, dopiero przy ostatnim, nagle, maska znika. Pozosta duch, bez wieku, ale nie poza czasem, poniewa ten wyraz by wanie tym, ktry widziaem, wspistniejcy z jej twarz - kadego dnia jej dugiego ycia. By moe wyraz jest w kocu czym o charakterze moralnym, co wprowadza

192

adnej dzy wadzy

Richard Avedon, A. Philip Randotph (Rodzina, 1976)

na twarz w sposb tajemniczy odblask wartoci czyjego ycia? Avedon sfotografowa lidera amerykaskiej Labor, Philipa Randolpha (w chwili, gdy pisz te sowa, wanie zmar). Na zdjciu odczytuj wyraz dobroci" (adnej dzy wadzy: to pewne). Wyraz jest wic wietlistym cieniem towarzyszcym ciau. Jeli zdjcie nie zdoa pokaza tego wyrazu, wtedy ciao nie ma cienia, odcicie za owego cienia, jak w micie o Kobiecie bez Cienia, pozostawia tylko jaowe ciao. To wanie przez ten delikatny ppek fotograf udziela ycia. Jeli nie potrafi, bd to z braku talentu, bd przez niekorzystny zbieg okolicznoci, da przejrzystej duszy jej jasnego cienia, podmiot umiera na zawsze. Byem fotografowany tysice razy. Ale jeli kady z tego tysica fotografw spartaczy mj wyraz (a zreszt moe go nie mam?), mj wizerunek przeduy (na czas trwania papieru, zreszt ograniczony) moj tosamo, ale nie warto. W zastosowaniu do osoby, ktr si kocha, to ryzyko jest rozdzierajce: mog by cae

195

ycie sfrustrowany prawdziwym wizerunkiem". Poniewa ani Nadar, ani Avedon nie sfotografowali mojej matki, ten obraz mg pozosta ywy tylko dziki przypadkowi, fotografii zrobionej przez prowincjonalnego fotografa. I ten obojtny porednik, ju nieyjcy, nie wiedzia nawet, e to, co uchwyci, to bya prawda - prawda dla mnie.

46

Pragnc zmusi si do komentarza na temat zdj stanowicych reporta o pogotowiu ratunkowym, wyrzucam po trochu do kosza swoje zapiski. C wic, nie mona nic powiedzie o mierci, samobjstwie, poranieniu, wypadkach? Nie, nie ma nic do powiedzenia o tych zdjciach, na ktrych widz biae kitle, nosze, ciaa lece na ziemi, potuczone szko itd. Ach, gdyby byo jakie spojrzenie, czyje spojrzenie, gdyby kto

196

Jak mona mie inteligentny wyraz twarzy, nie mylc o niczym inteligentnym...
Andre Kertesz, Piet Mondrian w swoim atelier, Pary, 1926

ze zdjcia patrzy na mnie! Albowiem Fotografia ma t wadz - zreszt coraz bardziej j traci, gdy pozowanie wprost do kamery uwaa si za archaiczne - e moe mi patrze prosto w oczy (oto jeszcze jedna rnica: w filmie nikt nigdy na mnie nie patrzy, to zakazane przez Fikcj fabularn). Spojrzenie fotograficzne ma w sobie co paradoksalnego, co czasem mona odnale w yciu. Kiedy, w kawiarni, siedzcy sam mody czowiek przebiega sal spojrzeniem; czasem jego wzrok zatrzymywa si na mnie; miaem wwczas pewno, e patrzy na mnie, ale nie miaem pewnoci, e mnie widzia. Niezrozumiae wypaczenie: jak mona patrze, nie widzc? Mona by powiedzie, e Fotografia oddziela zwrcenie uwagi od spostrzegania i umoliwia tylko spostrzeganie, ktre nie jest przecie moliwe bez uwagi. Przecie to niedorzeczne: noeza bez noematu (myl bez przedmiotu myli), celowanie bez celu. Ale wanie ta okropna sytuacja tworzy najrzadsz zalet wyrazu. Oto i paradoks: jak

199

mona mie inteligentny wyraz twarzy nie mylc o niczym inteligentnym, patrzc na ten czarny kawaek Bakelitu? Bo wanie spojrzenie, oszczdzajc sobie widoku, zdaje si skupia na czym wewntrznym. Oto ubogi chopczyk z maym, wanie narodzonym pieskiem w doniach; przytula go do policzka (Kertesz, 1928), i patrzy w obiektyw smutnymi, zazdrosnymi, wylknionymi oczami. Jakie aosne, rozdzierajce zamylenie! W rzeczywistoci chopiec nie patrzy na nic: zatrzymuje w sobie swoj mio i swj lk: to wanie jest Spojrzenie. A jednak spojrzenie, jeli jest natarczywe (tym bardziej jeli trwa, przekracza wraz z Fotografi Czas) - spojrzenie jest zawsze potencjalnie szalone: jest zarazem wynikiem prawdy i szalestwa. W roku 1881 Galton i Mohamed opublikowali tablice twarzy. Oywia ich pikny duch naukowy - chcieli przeprowadzi badanie nad fizjonomik chorych. Wniosek by oczywicie taki, e nie mona na tej podstawie wysnuwa wniosku o chorobie. Ale poniewa wszyscy ci chorzy

200

Me patrzy na nic: zatrzymuje w sobie swoj mio i swj lk: to wanie jest Spojrzenie.

Andre Kertesz, Piesek, Pary, 1928

patrz jeszcze na mnie, prawie w sto lat pniej, dochodz do wprost przeciwnej myli: e ktokolwiek patrzy prosto w oczy, jest obkany. Takie wic byoby przeznaczenie" Fotografii: kac mi wierzy (co prawda tylko jeden raz - na ile wypadkw?), e odnalazem prawdziw totaln fotografi", Fotografia dokonuje jednoczenie niezwykego pomieszania rzeczywistoci (to byo") i prawdy (to jest wanie to!). Staje si jednoczenie konstatujca i wykrzyknikowa. Przenosi wizerunek w to szalone miejsce, w ktrym uczucie (mio, wspczucie, aoba, poryw, podanie) jest gwarantem bytu. Przyblia si wic rzeczywicie do obdu, przycza si do szalonej prawdy".

Calvino

J. Kristeva, Ribettes

47

Noemat Fotografii jest prosty, nalny, adnej tu gbi: To byo". Znam

ba-

203

naszych krytykw, powiedz: caa ksika (choby krtka), eby odkry co, co wiem od razu? Owszem, ale taka oczywisto moe by siostr szalestwa. Fotografia jest oczywistoci zaakcentowan, pen, tak jakby karykaturowaa nie figur tego, co przedstawia (wprost przeciwnie), ale samo to istnienie. Obraz, mwi fenomenologia, jest nicoci przedmiotu. Jednak w Fotografii, jak zakadam, nie chodzi tylko o nieobecno przedmiotu; to take za jednym zamachem, na rwni, fakt, e ten przedmiot naprawd istnia i e znajdowa si tam, gdzie go widz. To w tym tkwi szalestwo. Przed Fotografi bowiem kade przedstawienie mogo mnie upewni o przeszoci rzeczy tylko porednio. Ale wobec Fotografii moja pewno jest natychmiastowa: nikt w wiecie nie moe mnie od tego odwie. Fotografia staje si wic dla mnie dziwacznym medium, now form halucynacji: faszyw na poziomie postrzegania, prawdziw na poziomie czasu. Halucynacj umiarkowan, w pewnym sensie skromn, podzielon (z jednej

204

strony nie ma tego tutaj", z drugiej ale to naprawd byo"): szalony obraz, ocierajcy si o rzeczywisto. Usiuj odda szczeglno tej halucynacji i oto co znajduj: wieczorem tego samego dnia, gdy raz jeszcze ogldaem zdjcia mojej matki, poszedem z przyjacimi na Casanov Felliniego. Byem smutny, film mnie nudzi. Ale gdy Casanov zacz taczy z automatem wyobraajcym mod kobiet, moje oczy dotkna okrutna i sodka ostro widzenia, tak jakbym odczu nagle skutki dziwnego narkotyku. Porusza mnie kady dokadnie widziany szczeg i pochaniaem go - jeli mona tak powiedzie - w caoci: szczupo i cienko sylwetki, tak jakby byo tylko bardzo niewiele ciaa pod spaszczon sukni; pomite jedwabne rkawiczki; troch mieszne uczesanie wosw (a przecie przejmujce), ta twarz pomalowana, ale przecie indywidualna, niewinna - co beznadziejnie nieruchomego i jednoczenie dajcego si powodowa, otwartego i pocigajcego w tym anielskim ruchu

205

dobrej woli". Musiaem wtedy myle o Fotografii: gdy to wszystko mogem powiedzie o zdjciach, ktre mnie poruszay (z ktrych uczyniem metodycznie sam Fotografi). Zdawao mi si, e chwytam pewien cznik (wze) pomidzy Fotografi, Szalestwem i czym jeszcze, czego nazwy dobrze nie znaem. Zaczem to nazywa cierpieniem z mioci. Czy nie byem w kocu zakochany w automacie, jak u Felliniego? Czy nie jest si zakochanym w pewnych zdjciach? (Przegldajc zdjcia ze wiata Prousta, zakochaem si w Julii Bartet, w diuku Guiche). Ale to okrelenie nie jest dokadne. Byo to co szerszego ni uczucie zakochania. W mioci wywoywanej przez Fotografi (przez pewne zdjcia) sycha byo take inn muzyk, dziwnie ju niemodn: Lito. A w kocu przebiegem myl obrazy, ktre mnie nakuy" (bo takie jest dziaanie punctum), jak ten z Murzynk noszc cienki naszyjnik i w bucikach z paskami. I przez kade z tych zdj, niezawodnie, pomijajc niereal-

206

no przedstawionej rzeczy, wkraczaem jak szalony w przedstawienie, w obraz, otaczajc ramionami to, co umaro, co umrze, jak to uczyni Nietzsche, gdy 3 stycznia 1889 roku rzuci si z paczem na szyj maltretowanego konia: oszala z Litoci.

Podach, 91

48

Spoeczestwo zajmuje si ugrzecznianiem Fotografii, ukrcaniem szalestwa, ktre bez przerwy grozi wybuchem przed twarz ogldajcego Zdjcie. I spoeczestwo ma do tego dwa rodki. Pierwszy polega na tym, e czyni si z Fotografii sztuk, adna bowiem sztuka nie jest szalona. Std natarczywo fotografa w rywalizacji z artyst, gdy fotograf poddaje si retoryce obrazu malarskiego i jego wzniosemu sposobowi przedstawienia. Fotografia rzeczywicie moe by sztuk, jeli nie ma ju w niej

207

adnego szalestwa, gdy jej noematulega zapomnieniu i gdy skutkiem tego jej istota ju na mnie nie dziaa. Czy sdzicie, e wobec Odbywajcych Przechadzk kapitana Puyo bd poruszony i zakrzykn: To byo"? Kino uczestniczy w tym udomowianiu Fotografii - a przynajmniej kino fabularne, to wanie, o ktrym powiedziano, e jest sidm sztuk. Film moe by szalony przez jaki pomys, przedstawia kulturowe znaki szalestwa, ale nigdy nie jest szalony ze swej natury (przez swj status wizerunku). Zawsze jest przeciwiestwem halucynacji, po prostu jest iluzj. Jego wizja jest senna, nie wspomnieniowa. Innym sposobem ugrzecznienia Fotografii jest spojrzenie na ni przez to, co oglne, co stadne, sprowadzenie jej do banau, tak, eby nie byo ju naprzeciw niej adnego obrazu, wobec ktrego mogaby zaznaczy sw odrbno i szczeglno, swj status skandalu i szalestwa. To wanie dzieje si w naszym spoeczestwie, gdzie Fotografia miady tyranicznie inne obrazy: nie ma wic

208

ju sztychw, malarstwa figuratywnego, poza zafascynowanymi (i pragncymi fascynowa) przez poddanie si fotograficznemu modelowi. Kto powiedzia mi nie bez racji o klientach w kawiarni: Prosz spojrze, jacy s przygaszeni, dzisiaj obrazy s ywsze ni ludzie". Jedn z cech naszego wiata jest by moe to odwrcenie: yjemy wedug uoglnionych wyobrae. Spjrzcie na Stany Zjednoczone: tam wszystko przeksztaca si w obraz, tylko obrazy istniej, tylko obrazy si wytwarza i konsumuje. Kracowy przykad: wystarczy wej do jakiego lokalu porno w Nowym Jorku. Nie znajdziemy tam wystpku, ale wycznie jego ywe obrazy (by tego wiadomy Mapplethorpe, robic tam niektre ze swoich zdj). Mona by powiedzie, e osobnik anonimowy (bo przecie nie aktor), ktry pozwoli si przywiza i biczowa - odczuwa rozkosz jedynie wtedy, gdy czy si ona ze stereotypowym (zuytym) obrazem sado-masochistycznym. Rozkosz za porednictwem obrazu, oto wielka przemiana. Taki przewrt

209

wywouje niewtpliwie pytania etyczne: nie dlatego, e obraz jest amoralny, areligijny czy diaboliczny (jak to owiadczyli niektrzy po pojawieniu si Fotogram). Chodzi o to, e tak upowszechniony obraz pozbawia cakowicie wiat ludzki realnych konfliktw i poda, udajc tylko, e je przedstawia. Tym, co charakteryzuje spoeczestwa, o ktrych mwi si, e s w czowce rozwoju, jest wanie konsumpcja" obrazw, a nie - jak niegdy - wierze. Spoeczestwa te s wic bardziej liberalne, mniej fanatyczne, ale take bardziej zafaszowane" (mniej autentyczne"). Wyraa si to w codziennej wiadomoci jako odczucie mdlcej nudy, tak jakby obraz, rozprzestrzeniajc si, wytwarza wiat pozbawiony zrnicowania (obojtny), skd tylko tu i tam moe dobiec krzyk anarchizmw, zdarze peryferyjnych i indywidualnych: woanie o obalenie obrazw, uratowanie bezporedniego Pragnienia. Szalona czy roztropna? Fotografia moe by i jednym, i drugim. Roztropna: jeli jej realizm pozostaje wzgldny, miar-

210

kowany przez zwyczaje estetyczne lub praktyki codzienne (przegldanie pisma ilustrowanego u fryzjera czy dentysty), szalona: jeli ten realizm jest absolutny i, by tak rzec, pierwotny, jeli kae powrci do miosnej i przeraonej wiadomoci samej istoty Czasu: ruch prawdziwie przekierowujcy, ktry odwraca bieg rzeczy i ktry nazwabym fotograficzn ekstaz. Takie s dwie drogi Fotografii. I to ja musz wybra: czy podporzdkuj jej spektakl cywilizowanemu kodowi doskonaych iluzji, czy napotkam w niej przebudzenie nieprzejednanej rzeczywistoci. 15 kwietnia - 3 czerwca 1979

211

BIBLIOGRAFIA

I. DZIEA BECEYRO Raul, Ensayos sobre fotografa, Arte y libros, Mexico 1978. BOURDIEU Pierre (red.), Un art moyen, Minuit (Le sens commun), Paris 1965. CALVINO Italo, Uapprenti photographe, nowela w przekadzie Daniele Sallenave, Le Nouvel Observateur", Special Photo, nr 3, juin 1978. CHEVRIER Jean-Francois, THIBAUDEAU Jean, Une inuietante etrangete, Le Nouvel Observateur", Special Photo, nr 3, juin 1978. Encyclopaedia Universalis, Paris 1968, artyku Photographie". FREUND Gisele, Photographie et societe, Seuil (Points), Paris 1974. GAVRAL Louis F., Les retours au passe, w: Yves Pelicier (red.), La folie, le temps, la folie, U.G.E., 10 x 18, Paris 1979. Goux Jean-Joseph, Les Iconoclastes, Seuil, Paris 1978.

213

HUSSERL Edmund, cytowany przez: Arthur Tatossian, Aspects phenomenologiques du temps humain en psychiatrie, w: Yves Pelicier (red.), La folie, le temps, la folie, U.G.E., 10 x 18, Paris 1979. KRISTEVA Julia, Folie verite..., Seminaire de Julia Kristeva, edite par J.-M. Ribettes, Seuil (Tel Quel), Paris 1979. LACAN Jacques, Le Seminaire, Livre XI, Seuil, Paris 1973. LACOUE-LABARTHE Philippe, La cesure du speculatif, w: Holderlin: l'Antigone de Sophocle, Christian Bourgeois, Paris 1978. LEGENDRE Pierre, Ou sont nos droits poetiuesl, Cahiers du Cinema", 297, fevrier 1979. LYOTARD Jean-Francois, Fenomenologia, prze. Jacek Migasiski, Warszawa 2000. MORIN Edgar, L'homme et la mort, Seuil (Points), Paris 1970. PAINTER George D., Marcel Proust, Mercure de France, Paris 1966. PIERRE-QUINT Leon, Marcel Proust, Sagittaire, Paris 1925. PODACH Erich F., Ueffondrement de Nietzsche, Gallimard (Idees), Paris 1931,1978. PROUST Marcel, W poszukiwaniu straconego czasu, t. 1-7, prze. Tadeusz Boy-eleski, Warszawa 1974. SARTRE Jean-Paul, Wyobraenie, prze. Pawe Beylin, Warszawa 1970. SONTAG Susan, O fotografii, prze. Sawomir Magala, Warszawa 1986. TRUNGPA Chgyam, Pratiue de la voie tibetaine, Seuil, Paris 1976.

214

YALERY Paul, Oeuvres, t. I, Introduction biographiue, N.R.F. (Pleiade), Paris. WATTS Alan Wilson, Le Bouddhisme de Zen, Payot, Paris 1960. II. ALBUMY I CZASOPISMA ILUSTROWANE BERL Emmanuel, Cent ans d'Histoire de France, Arthaud, Paris 1962. NEWHALL Beaumont, The History of Photography, The Museum of Modern Art, New York 1964. Creatis", nr 7,1978. Histoire de la Photographie francaise des origines a 1920, Creatis, Paris 1978. Andre Kertesz, Nouvel Observateur" - Delpire, Paris 1976. Andre Kertesz, Centr National d'Art et de la Culture Georges Pompidou, Contre-Jour, 1977. Nadar, Einaudi, Torino 1973. Photo", nr 124 (janvier 1978), nr 138 (mars 1979). Photo-]ournalisme, Fondation nationale de la Photographie (Exposition, Musee Galliera, nov.-dec. 1977). Rolling Stone" (USA), nr 224, 21 oct. 1976. August Sander, Nouvel Observateur" - Delpire, Paris 1978. Special Photo, Nouvel Observateur", nr 2, nov. 1977.

215

SPIS ZDJ Daniel Boudinet, Polaroid, 1979 Alfred Stieglitz, Kocowa stacja omnibusw konnych, Nowy Jork, 1893 Koen Wessing, Nikaragua, armia patroluje ulice, 1979 Koen Wessing, Nikaragua, rodzice znajduj zwoki swego dziecka, 1979 William Klein, Pierwszy Maja w Moskwie, 1959 Richard Avedon, William Casby, urodzony jako niewolnik, 1963 August Sander, Notariusz Charles Clifford, Alhambra (Grenada), 18541956 James van der Zee, Portret rodzinny, 1926 William Klein, Nowy Jork, 1954: dzielnica woska Andre Kertesz, Ballada skrzypka, Abony, Wgry, 1921 7 35 43 47 55 65 69 73 81 85 87

217

Lewis H. Hine, Dzieci debilne w zakadzie psychiatrycznym, New Jersey, 1924 Nadar, Savorgnan de Brazza, 1882 Robert Mapplethorpe, Phil Glass i Bob Wilson George Washington Wilson, Krlowa Wiktoria, 1863 Robert Mapplethorpe, Mody mczyzna z wycignit rk Nadar, Matka lub ona artysty Andre Kertesz, Ernest, Pary, 1931 Nicephore Niepce, Zastawiony st, okoo 1822 " Alexander Gardner, Portret Lewisa Payne'a, 1865 Nadar, Marcelin Desbordes-Valmore, 1857 Zdjcie prywatne: ze zbioru autora Richard Avedon, A. Philip Randolph (Rodzina, 1976) Andre Kertesz, Piet Mondrian w swoim atelier, Pary, 1926 Andre Kertesz, Piesek, Pary, 1928

93 97 99 105 109 125 149 155 169 181 185 193 197 201

218

SPIS TRECI

I 1. Szczeglno Zdjcia 2. Zdjcie nie do zaklasyfikowania 3. Emocja jako punkt wyjcia 4. Operator, Spectrum i Spectator 5. Ten, kto jest fotografowany 6. Spectator: pomieszanie gustw 7. Fotografia jako przygoda 8. Fenomenologia swobodna 9. Podwjno 10. Studium i punctum 11. Studium 12. Informowa 13. Malowa 14. Zaskakiwa 15. Znaczy 16. Budzi podanie 17. Fotografia jednolita 18 Wspobecno Studium i Punctum 11 12 19 21 23 32 37 40 45 49 52 54 58 60 64 72 76 78

219

18. 19. 20. 21. 22. 23.

Punctum: cecha czciowa Cecha mimowolna Satori Po wszystkim - i milczenie lepe pole Palinodia

80 89 91 95 102 111

II
25. 26. 27. 28. 29. 30. 31. 32. 33. 34. 35. 36. 37. 38. 39. 40. 41. 42. 43. 44. Pewnego wieczoru..." Historia jako oddzielenie Rozpozna Fotografia z Cieplarni Dziewczynka Ariadna Rodzina, Matka To byo" Pozowanie Promienie wietlne, kolor Zdziwienie Powiadczenie autentycznoci Znieruchomienie Paska mier Czas jako punctum Osobiste / publiczne Bada Podobiestwo Rd W penym wietle 115 116 119 122 128 131 133 136 139 143 146 151 158 163 168 172 175 178 183 187

220

45. 46. 47. 48.

Wyraz" Spojrzenie Szalestwo. Lito Fotografia oswojona

190 196 203 207

Bibliografia
I. Dziea II. Albumy i czasopisma ilustrowane 213 215 217

Spis zdj

221