Vous êtes sur la page 1sur 549

Plik jest zabezpieczony znakiem wodnym

===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Tosi i Robertowi
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Droga Ewo. Mam do zakomunikowania smutn wiadomo. Tomek nie yje. Popeni
samobjstwo w wigili wit i znalazem go sztywnego w pierwszym dniu wit o godzinie 15.
Pisaem Ci o tym, e jest w tej sprawie od sierpnia, czy nawet dawniej, czerwony alert, no i tak si to
wreszcie skoczyo.
Ukryem dowody rzeczowe przed prokuratur, bo zostawi kartk z informacj, e list do mnie jest
na komputerze, a nagranie w dyktafonie. Obawiajc si, e wszystko zagarnie policja i potem bd to
sucha rozmaici przypadkowi ludzie, i bdzie kto w oparciu o to robi rozmaite prace habilitacyjne,
skopiowaem na dyskietk i skasowaem z komputera list do mnie oraz schowaem do kieszeni
dyktafon i kartk z informacj, zanim jeszcze przyjechao pogotowie. Myl, e dobrze zrobiem, cho
zarwno policja, jak i pani prokurator nie mogli zrozumie, dlaczego nie zostawi listu, i to budzio
ich najwiksze podejrzenia.
Wprawdzie list do mnie by raczej rzeczowy, co komu mam odda i co zaatwi, wic mogem go
im pokaza, lecz nie byo ju czasu, by si o tym przekona, ale tama bya tak osobista, e tylko ja jej
posuchaem i moe jeszcze raz posucham, a potem zniszcz, tak jak mnie o to prosi. Prosi te, by
po ewentualnym przesuchaniu, zniszczy jego dziennik, ktry prowadzi na minikasetach i bya tego
caa sterta.
Po raz pierwszy od czasu mierci Zosi poczuem rodzaj radoci, e umara, nie doczekawszy tego,
co byoby dla niej nie do zniesienia. Ja jestem bardziej odporny. Poza tym kto musi zosta na koniec.
Ja jeden wiedziaem, jak jemu byo ciko, mimo i by egoist i egocentrykiem, tym niemniej
charakteru si nie wybiera. Myl, e chyba dobrze si stao, jak si stao.
Ostatnie jego sowa nagrane na tamie mwiy o tym, jak bardzo rozczarowa go wiat, w ktrym
przyszo mu y, i e pragn zawsze y w innym wiecie, gdzie reguy s proste, przyja jest
przyjani i tak dalej. W przyblieniu koczyo si to tak: Wiem, e to wiat fikcji, ale moe i ja
przez te 41 lat byem fikcj. Odchodz do wiata fikcji, bo tylko tam byo mi dobrze. Bagam na
wszystko, nie bud mnie.
Ubra koszulk z napisem Jacobs Ladder (drabina Jakubowa) i nie wiem, czy miao mie to jakie
znaczenie symboliczne.
Obawia si, e go znajd, zanim rodki nasenne go zabij, i dlatego, jak wynikao z tamy, nie
jad ju od 23 grudnia, by rodki szybciej zadziaay, i wyrzuci do zsypu ich opakowania, aby
ewentualnie pogotowie nie wiedziao, czym si zatru.
Mia to zrobi ju 23 grudnia wieczorem, ale przypomnia sobie, e w pitek zakrela zawsze
w gazecie filmy, ktre mam nagra z telewizji, i mog si zaniepokoi, dlaczego nie przyszed.
Przyszed wic 24, okoo godziny 14, zakreli ewidentnie takie filmy, ktre tylko jego mogy

zainteresowa, bo wie, e ja nie ogldam westernw. Miao to na celu uspokojenie mnie, gdybym si
czego zacz domyla, i tak zreszt zadziaao.
Jak wynika z nagrania, ktre zrobi po ykniciu proszkw, zay je 24 grudnia o godzinie 15.05. Ja
znalazem go po 24 godzinach. Ju przedtem si niepokoiem, bo dzwonia do mnie jego bliska
przyjacika Anja Orthodox, ktra rozmawiaa z nim po jego powrocie ode mnie do domu i wydawao
jej si, e jest z nim niedobrze, wic proponowaa, ebym zaprosi go do siebie lub poszed do niego.
Poniewa zapowiedzia mi, e w zwizku z zazibieniem wyczy na dwa dni telefon, bo chce si
wykurowa, byem pocztkowo przekonany, e tak jest. Po telefonie od niej zadzwoniem, ale zgosia
si tylko automatyczna sekretarka, za telefon komrkowy by wyczony. Poszedem wic
i wielokrotnie dzwoniem do drzwi. Bya albo 16.50 albo 17.10, nie mog w tej chwili sobie tego
uzmysowi. Poniewa nie otwiera, a ja nie miaem klucza, bo jak si dopiero na drugi dzie okazao,
schowa go u mnie na dnie jakiej porcelanowej donicy z Dynowa i przykry innymi rzeczami, to
mylaem, e wetkn korki do uszu i pi, zaywszy rodki nasenne. Trudno byo podejmowa decyzj
o wyamaniu drzwi. Na drugi dzie jednak znalazem te klucze i gdy poszedem, ju od dawna nie y.
Tak to wygldao. No nic. Jeli chcesz jakie dodatkowe informacje, to napisz. Piknie wszystkich
pozdrawiam. Zdzisaw. Warszawa: niedziela, 26 grudnia 1999 rok, godz. 16.071.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Dom
Dom zwodzi na manowce kadego, kto prbowa go ogarn i zrozumie. Nigdy nie pozwoli
sfotografowa si w caoci, wystawiajc do zdjcia najwyej ukruszone schodki wejciowe od
podwrza, obronit dzikim winem butwiejc werand od ogrodu, chwiejn drewnian galeryjk
biegnc wzdu jednej ze cian czy zaniedbane podwrko ze studni nakryt spiczastym daszkiem.
Nie dawa si zobaczy z ulicy, schowany za aptek Eisenbachw, ani zza Potoku Powieckiego,
ukryty za drzewami. Pilnie strzeg tajemnicy, e na pocztku by warsztatem kotlarskim.
Henryk Waniek, przyjaciel Zdzisawa Beksiskiego, jest pewien, e dom zbudowano na planie
kwadratu, z dziwacznym maym podwrkiem wewntrz, na ktre nie byo wejcia. Pamita
amfiladowy obieg, w ktrym wszystko si krcio.
Ale to niemoliwe: kryty blach dom drewniany, parterowy niby szlachecki dwr z lotu ptaka
przypomina wiejsk gruban chaup z budynkami gospodarczymi przyklejonymi z dwch bokw,
na ksztat litery U.
Dom miesza ludziom w gowach. W ciemnych korytarzykach tracili poczucie czasu i przestrzeni.
Wychodzili z pracowni do azienki, a trafiali ma werand. Chcieli i do dziecinnego, ldowali
u Zofii. Przez kuchni wchodzili do spiarni, przez pokj Tomasza do babci Stanisawy, czynic
nieraz konfuzj. Szukali drzwi do pracowni, zamiast tego stawali przed szaf z gipsowymi czaszkami.
Nocna trasa do azienki, ktr Zdzisaw swego czasu wytyczy maymi arweczkami, zamiast
wspomaga pokonywanie zakrtw, utrudniaa przejcie. Beksiski zwierzy si kiedy Wakowi, e
wiateka z korytarza skadaj si na skomplikowan materi jego snw.
Dom nic sobie nie robi z remontw, bielenia cian wewntrz, czenia gwodziami poamanych
porczy werandy. Nie obchodzia go zamiana salonu w pracowni, podzia sypialni na dwa pokoje,
zapenianie odlegych pomieszcze lokatorami. Rozpada si niemal niezauwaalnie, gubic aty
tynku, spod ktrego wyaziy deski i trzcina.
W Sanoku mieszkao pi pokole Beksiskich. Wszyscy w tym samym domu. Tylko ulica kilka
razy zmienia nazw. Z Lwowskiej na Jagiellosk (Galicja i II RP), z Adolfa Hitlera (okupacja) na
wierczewskiego (PRL).
Domu Beksiskich ju nie ma. Zosta wyburzony pod koniec lat siedemdziesitych XX wieku.
Beksiskich te ju nie ma. Zdzisaw, ostatni z rodziny, zosta zamordowany w 2005 roku.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Sanok
(...) a poza tym nie przepadam za Sanokiem, do czego nie wypada si przyznawa, ale co jest
faktem. Sanok kojarzy mi si z moim dziecistwem, a wspomnienia mojego dziecistwa nigdy nie
napaway mnie nostalgi, a wrcz przeciwnie. Niby wszystko miaem jak po male: dobrych rodzicw,
nie najgorsze rodzinne warunki materialne, nie byem te chyba gupi, ale sam siebie cholernie nie
lubiem. Nieustannie wydawao mi si, e jestem gorszy od innych: sabszy, mniej przystojny,
tchrzliwy, niemiay, bez muskuw, jednym sowem dupa. Na dodatek panicznie baem si dziewczt.
Potem, po ukoczeniu studiw, przez kilka lub kilkanacie lat pracowaem w Sanoku na opini zakay
rodziny i miasta. (...) To wszystko wraca do mnie w formie wspomnie dzi, gdy ju wszystko mino,
wiat jest inny, inni ludzie, inne moje miejsce w wiecie i w Sanoku, ale skaza pozostaa i Sanoka nie
cierpi jak zarazy1.
*
Wiele lat pniej matka powie mu, e zasza w ci przypadkowo2. On bdzie j kocha
i jednoczenie si jej brzydzi. Wzdrygam si, gdy mnie moja mama dotknie rk, czego z caego
serca chciabym ju ze wzgldu na ni unikn, a co jest silniejsze ode mnie3 napisze do
przyjaciela Andrzeja Urbanowicza.
Stanisawa Beksiska, nauczycielka szkoy powszechnej, w mron niedziel 24 lutego 1929 roku
o godzinie dwudziestej trzeciej rodzi syna, swoje pierwsze i ostatnie dziecko.
Za oknem pada nieg. Caa Europa jest skuta lodem. Jak donosi najwiksza w wojewdztwie
Gazeta Lwowska, statki na Morzu Batyckim zamarzy w portach, w Rumunii spad czarny nieg,
wzbudzajc panik wrd ludnoci, ale pocigi z Krakowa do Warszawy, mimo nieycy, jed
z minimalnym opnieniem.
Noworodek nie rusza si, milczy jak martwy. Dopiero mnie tam w tyek wstrzsna poona i ja
nagle zaczem rycze4 Zdzisaw Beksiski zwierzy si ze miechem swojemu marszandowi
Piotrowi Dmochowskiemu.
Chopczyk way 4,378 kilograma, mierzy 55 centymetrw. Matka ma 29 lat (155 cm wzrostu, 66
kg wagi), ojciec Stanisaw Beksiski 42 lata (171 cm, 67 kg).
*

I rrraz! Przysiad, rozciganie spryn. Suca, kucharka, ogrodnik i dostawcy ze wsi mwi do
Zdzisawa paniczu, a jak podronie: mody panie.

Panicz Zdzisaw Beksiski

Dwa. Podciganie na drku, skon. Inne dzieci nosz kurtki po ojcach, dla panicza szyje si
ubranka na miar. Marynarskie albo garniturki w krat. Na zim kombinezon narciarski.
Trzy. Skrt tuowia, przewrt do przodu. Zdzisio chodzi do przedszkola i szkoy, ale nie wolno go
bi! Inne dzieci byy bite i przez ksidza, i przez pani w szkole, a mnie nikt by si nie omieli5
napisze w licie do Urbanowicza. Zdzisia bije si w domu. Ojciec uderzy mnie tylko raz w yciu,
a mama laa mnie przy kadej okazji, a (...) laa na olep, gdzie popadnie6.
Cztery. Naprzemienne podnoszenie ciarkw. Mama nazywa Zdzisia po niemiecku Sonntagskind
(niedzielne dziecko). Szuka w nim artysty. Chowa na pamitk rysunki syna. Zapisuje, e auta
z krzywymi kkami narysowa 8 grudnia 1930 roku, a na rysunku dwch splecionych gowonogw,
z tego samego miesica, czyni zapisek Tatusio i mamusia. Czeka, a chopiec nieco podronie
i bdzie mg sign do klawiatury rodzinnego fortepianu, wtedy zatrudnia dla niego nauczycielk
muzyki. Chce wychowa wirtuoza. Chopiec wiczy palcwki Bacha, na imieniny ojca gra utwory

Schuberta. Po latach powie: Fortepianu nienawidziem i bya to wina pani, ktra mnie uczya.
Powiedziaem kiedy ojcu, e chciabym, aby pierwsza bomba, ktra spadnie, rozwalia ten cholerny
grat7. Marzenie si prawie speni. Nie pierwsza, ale ostatnia bomba nie uszkodzi co prawda
fortepianu, ale Zdzisawowi urwie czubki palcw lewej doni.
Pi. Pompki. Ojciec tumaczy, e mczyzna nie pacze i nie demonstruje uczu. Babcia wpaja:
Gdzie ci chtnie widz, tam rzadko bywaj, matka uczy: Bd grzeczny, szanuj ludzi, nie
wywyszaj si. Byem wychowany na kogo w rodzaju biaego sahiba, co jednak w praktyce dao
Anglika z Koomyi i chyba nie jest mi z tym dobrze8 powie Zdzisaw Beksiski pod koniec ycia.
Sze. Bieg slalomem wok jabonek. Zdzisio moe bez ogranicze korzysta z biblioteki
rodzicw. Ulubiona autorka mamy to Selma Lagerlf, ulubieni autorzy ojca Nietzsche
i Schopenhauer. Zdzisio czyta Kamasutr na przemian z Bibli Wujka. Powie: Ksigi Krlewskie
o Dawidzie, Saulu (...) w mojej optyce nie bardzo rniy si rozwojem akcji od Tarzana, ktry wtedy
by jedn z moich podstawowych lektur9. Najwiksze wraenie robi na nim fragment Psalmu 22(23):
Bo chobym te chodzi w porzd cienia mierci, nie bd si ba zego; bowieme ty jest ze
mn10. Zapamita go na cae ycie.
Siedem. Przewroty do tyu, przysiady. Mczyni w rodzinie Beksiskich od pokole pozostaj
obojtni na Boga, za to kobiety balansuj na granicy dewocji. Stanisawa Beksiska jest wychowank
szkoy przyklasztornej. (Wspomina, e bl zba leczono tam sypaniem pieprzu do ucha. Od pieprzu
tak zaczyna bole ucho, e zapomina si o zbie. A nieprzyzwoite strony w Panu Tadeuszu
zakonnice spinay szpilkami). Zdzisio modli si co wieczr, przystpuje do komunii. Po latach
napisze: Wiar utraciem powoli, na raty, w zasadzie pierwszym i zasadniczym powodem by fakt, e
nie chciao mi si mwi pacierza wieczorem11. Chodzi na kursy dla ministrantw. Prosi Boga
w modlitwach, eby co zrobi, bo on nie chce coniedzielnych wystpie w biaej komy przed
otarzem. We wrzeniu 1939 roku Bg zsya Zdzisiowi wojn.
Osiem. Siad potkarski, skony. W odpowiednim czasie Zdzisaw zostaje uwiadomiony, e
onanizm prowadzi do wysychania rdzenia pacierzowego i drenia gowy. Na wszelki wypadek matka
lub ojciec podgldaj syna przed zaniciem albo bez zapowiedzi wchodz do pokoju. Po kadej
masturbacji ogarniaj go wyrzuty sumienia. I zawsze ju bdzie mia wraenie, e jest obserwowany
z ukrycia.
Dziewi. Wymachy ramion. W zdrowym ciele zdrowy duch. Ojciec budzi Zdzisawa codziennie
rano. Rcznik, mydo i bez wzgldu na pogod biegn my si do oddalonego o kilometr Sanu. Jeli
nie ma nikogo w pobliu, pywaj nago w rzece. Syn bdzie wspomina: Stary mia fioa na punkcie
nudyzmu i u nas po ogrodzie azio si bez majtek12.
Ogrd Beksiskich jest jak tor przeszkd. Stanisaw Beksiski, szczupy i uminiony dziaacz
Towarzystwa Gimnastycznego Sok, onierz Armii Hallera, kaza poustawia midzy drzewami
drek do podcigania si i akrobacji, skoczni do skakania o tyczce i na odlego. Nakania syna do

gimnastyki, biegw na sto metrw, wicze hantlami.

Z rodzicami

Zdzisio ma wasn wiatrwk, kieszonkowe wydaje na rut, strzela do ptakw. Czasem trafia.
Nad Potokiem Powieckim przerzucono kadk, za nim a po San rozcigaj si grunty
Beksiskich. Stanisaw zleca tam budow kortw tenisowych i zatrudnia dzieci do podawania piek,
ogrodnik dba o traw. W wolne dni Beksiscy graj z przyjacimi w tenisa, Zdzisaw ma wasn
rakiet.
Latem skadaj kajak, pyn w nieznane, nocuj w namiotach. Wdruj w gry i po lasach. egluj
po jeziorach. W 1933 roku wyjedaj ze Zdzisiem i znajom par na wakacje do Gdyni. W biaych
marynarskich ubraniach zwiedzaj miasto i port, pyn statkiem, w strojach kpielowych opalaj si
na play.
Zim Zdzisio jedzi na ywach. Ma te swoje narty. Ferie spdza z rodzicami w grach,
najczciej w Poroninie, w pensjonacie siostry ojca Wadysawy i jej ma Franciszka Orawca, oficera
Wojska Polskiego. Dorosy Zdzisaw Beksiski, cho bdzie pywa bardzo dobrze, nigdy z wasnej
woli nie wejdzie do adnej wody poza wann. Nie zrobi skonu ani przysiadu. Nie pojedzi na nartach.
Nie wyjedzie na wakacje. Lasom, kom i grom bdzie yczy, eby je wyasfaltowano. Dziennikarce
si zwierzy: Gdy ojciec umar, pozwoliem sobie gruntownie zniewiecie, po swojemu13.
Dziesi. Gboki wdech i wydech. Koniec gimnastyki rodzinnej.
*
Po latach Zdzisaw bdzie zdumiony, w jaki sposb Federicowi Felliniemu udao si w filmie

Amarcord pokaza przedwojenny Sanok. Nawet postacie s te same. Skd wzia si taka
identyczno? Nie tylko wspbrzmienie wizji, ale identyczno postaci!14.
Miejscowi ksia bywaj u Beksiskich na kolacji, zostaj na bryda i s czstowani alkoholem.
Modociani ydowscy komunici bior udzia we wsplnych wycieczkach kajakowych. Sanok czasem
plotkuje o Beksiskich, nazywa uszczypliwie kotlarzami, wypomina, e nie s starosanoccy, tylko
nowi, i szepcze, e rodzice Zdzisia to nieudane maestwo.
Miasteczko byo mae (...). Wszyscymy wszystko wiedzieli i ja, cho tego nie lubiem,
wiedziaem zawsze, kto z kim, gdzie i tak dalej15 wspomni po latach Marian Pankowski, pisarz
urodzony w Sanoku, starszy od Zdzisawa o dekad.
Beksiscy to elita miasteczka z osiemnastoma tysicami mieszkacw. Nie najbogatsi
i najbardziej znaczcy, ale s w miecie ju od stu lat. By wrd nich radny i zaoyciel warsztatu
kotlarskiego (pradziadek Zdzisawa Mateusz16), architekt, inynier miejski i honorowy obywatel
miasta (dziadek Wadysaw), inynier geodeta, mierniczy przysigy, jeden z omiuset trzydziestu
trzech w caej Polsce, jeden z szeciu w Sanoku (ojciec Stanisaw).

Dziadkowie Wadysaw i Helena Beksiscy (po prawej) z siostr babci Jadwig Chrzanowsk i jej mem oraz psem

Zdzisaw: bylimy rodzin w penym tego sowa [znaczeniu] buruazyjn, a wic tenisy, bryde,
podre17, wujek by pisudczykiem i legionist, a dziadek endekiem, ciotka wojujc antysemitk.
To bya francuska prowincja z francuskich filmw o aptekarzu, ksidzu i komunicie, wraz z jej
nieuchronnym zidioceniem18.
Dom trzyma Beksiskich przy sobie, cho odziera ich z prestiu. Wci yj ci, ktrzy pamitaj,

e dugo suy za warsztat kotlarski. Wadysaw Beksiski kae wic pod koniec XIX wieku
wybudowa kamienic na ulicy Sobieskiego, naprzeciwko gimnazjum.
Poow budynku wynajmuj pod kasyno oficerskie. Jaroslav Haek w powieci o wojaku Szwejku
napisze, e w sanockim kasynie mieci si dom publiczny, w ktrym Szwejk szuka oberleutnanta
Duba. Zdzisaw po latach wspomni: Faktem jest, e dom, ktry opisuje Haek, nalea do nas (...) tak
wic z luboci draniem swoich krewnych i starsz generacj, powoujc si na Haka19. U mnie
w mieszkaniu wisi w przedpokoju stare i odrapane lustro. Jest to na 100 procent lustro z sanockiego
burdelu. (...) Na podstawie kilku elementw (naprzeciwko gimnazjum, drewniane schody etc.)
ustaliem, e dom ten nalea do mego dziadka20.
Drug poow domu zajmuj Beksiscy. Ale rodzina chyba nie czuje si dobrze w centrum miasta
bez ogrodu, potoku i werandy. Poow kamienicy w 1922 roku dostaje w wianie Wadzia, ciotka
Zdzisia, druga poowa przypada jego ojcu Stanisawowi, a Beksiscy wracaj do skrzyda od strony
potoku, w starym drewnianym budynku.
Po drugiej stronie ulicy stoi karczma Murowanka, gdzie wonice wjedajcy do miasta
zatrzymuj si na wdk u Tulika. Obok karczmy odbywaj si targi. Poniej Murowanki, jak
oddalao si od centrum i od wzgrza, bya Posada Olchowska przedmiecie, gdzie mieszkali przede
wszystkim robotnicy fabryczni21 zapamita Marian Pankowski.
Kto mija dom Beksiskich i idzie lub jedzie do miasta, ten wie, e teraz naley nabra rozpdu. Bo
budynek stoi u stp stromej gry, na ktrej usadowiy si zamek nad przepacistym urwiskiem, rynek
z biegncymi od niego ulicami i dzielnica ydowska. Marian Pankowski bdzie wspomina, e na
zbocze wspinao si na czterech apach, a jeli pada deszcz, zjedao na czterech literach22.
Kady ma swj Sanok. Kiedy u Beksiskich graj w tenisa, u Pankowskich, mieszkajcej po
ssiedzku lewicujcej rodziny robotniczej, komornik chce zlicytowa meble za dugi. Marian
Pankowski: W miecie bya wtedy ogromna ndza (...). Ubstwo byo takie, e jak byem w pitej
gimnazjalnej, to miaem przerwa nauk, bo nie byo pienidzy na czesne23.
Narodziny Zdzisawa zbiegaj si ze wiatowym kryzysem. W 1930 roku pod domem Beksiskich
przechodzi tum protestujcych robotnikw z Sanowagu. daj pracy. Dochodzi do star z policj,
cztery osoby s ranne. Ilustrowany Kuryer Codzienny odnotowuje: W dniu 6 marca 1930 r. polaa
si krew w trzech miastach, tj. w Nowym Jorku, Berlinie i Sanoku24.
W Sanoku yj obok siebie Polacy, ydzi (okoo 30 procent mieszkacw) i Ukraicy.
Zdzisiowi przed wojn rodzice pozwalaj gra w pik non z ydowskimi dziemi, ale
z ukraiskimi nie.
Dalej Pankowski: ylimy harmonijnie i z ydami, i z Ukraicami. (...) Nie byo przy tym jednak
jakiej wielkiej przyjani tych trzech wymienionych spoeczestw. Kada z tych grup etnicznych bya
do zamknita. Ukraicy i ydzi mieli swoje organizacje, swoich czonkw, swoje biblioteki, pikne

chry w cerkwiach i synagogach czyli kady sobie. (...) W maym miasteczku to wszystko si
zacierao dopiero w trzydziestym pitym, trzydziestym szstym roku, kiedy ju pachniao Hitlerem,
studenci sanoccy przywieli antysemityzm ze Lwowa25.
Ale Sanok, jeszcze przed pierwsz wojn wiatow, synie na Podkarpaciu z obrzdu Judasza.
W Wielk rod wybrani chopcy zrzucaj z wiey kocielnej kuk ubran w chaat skradziony
wczeniej z potu w dzielnicy ydowskiej. Pankowski: Moja mama zawsze protestowaa: Nie
pjdziesz ty z tymi bandytami. A ja: Mamo, ale oni rzuc z wiey Judasza. Mama wiedziaa, e tu
chodzio o przeladowanie yda, i chciaa mnie odwie od pomysu udziau, ale ja wwczas nie
byem wiadom celu tego obrzdu i byo mi al, e inni chopcy mog biec z pakami i okada nimi
Judasza. Ten zwyczaj mia oczywicie swoj wymow religijn, jako walka ze Zem26.
Dorosy Zdzisaw Beksiski bdzie si odcina od antysemityzmu sanockich znajomych. Ciko
przeyje te wydarzenia marcowe z roku 1968.
*
W dziecistwie baem si zasypia, baem si tego, przez co bd musia przej27 Zdzisaw
Beksiski napisze do Henryka Waka w l972 roku.
Najwczeniej jest Smok. Nie wida go, tylko sycha. Zdzisio do szybko identyfikuje go jako
zapuszczany w podwrku motocykl ssiada. To w wieku trzech lat.
Potem pojawia si niewielki, ubrany na biao mczyzna. Zdzisio nazywa go kucharzem.
Stawa za siatk mego eczka i sta tam, patrzc na mnie uwanie, co mnie denerwowao do
najwyszego stopnia i kazaem mu stale id, ale on sta i patrza28. Obok kucharza pojawia si
zmora pod postaci baby, ktra siada dziecku na piersiach i przygniatajc je, nie pozwala mu si
poruszy. To w wieku piciu lat.
Suca Beksiskich ma ksieczk do naboestwa, a w niej obrazki z Matkami Boskimi
Bartolom Murilla, w koronkowych ramkach i cukierkowych kolorach. Pozwala j oglda paniczowi.
Tumaczy mu, e pksiyc, na ktry Maryja nastpuje bos stop, to sierp, jakim obcia gow
wowi (szatanowi). Na Zdzisia, kiedy psoci, woaj w domu Ty diable, ty szatanie.
Ktrego wieczoru, jeszcze zanim Zdzisio zacznie chodzi do szkoy, do kucharza i zmory
docza Matka Boska. U nas ze stacji sycha szybujce pocigi. Ow to fu, fu, fu byo sygnaem, e
Matka Boska zaczyna schodzi ze ciany i zaraz si do mnie dobierze. (...) Podobnie jak przy zmorze
nie mogem si ruszy, bo byem jako tam przywalony czym cikim i Matka Boska moga
wygodnie poczyna sobie ze mn. Do jej ulubionych numerw byo ulokowanie si okrakiem na mojej
twarzy, po uprzednim zadarciu kiecki, co naturalnie zaczynao mnie dusi, a w jaki sposb
poznawaem, e sprawia jej rodzaj przewrotnej przyjemnoci29.
Zdzisio boi si zjaw, ale go nie dziwi. Halucynacje miewa take jego ojciec. Mwi si w rodzinie,

e Stanisawa Beksiskiego nawiedzaj krasnoludki. Chodz po jego ku.


O zmorach Zdzisia nikt w domu nie wie. Chopiec jest skryty.
*
Rok 2012. Szukam dziecicych znajomoci Zdzisawa Beksiskiego. Jad do Krakowa. To
niespodziewana wizyta. Naciskam dzwonek, drzwi uchyla siwa dama. Czy pani pogryz
w dziecistwie pies Beksiskich? pytam. Umiecha si, wpuszcza do rodka. Krystyna
Sieraczyska jest malark. Na cianach jej mieszkania wisz barwne miasta, kwiaty, duy portret
kobiety. Na meblach porozwieszane ubrania, tkaniny. Artystka robi dzi generalne porzdki, ale dla
mnie ogasza chwil przerwy.
Krystyna Sieraczyska wspomina: Dom Beksiskich sta na rogu ulicy Potockiego, przy ktrej
emy mieszkali. Byam starsza od Zdzisia o trzy miesice. On by jedynakiem i przychodzilimy
z bratem si tam bawi. Przypuszczam, e nasze rodziny si znay. Mj tata by agronomem, pracowa
w terenie tak jak Zdzisia ojciec, ktrego zreszt nigdy nie widziaam. Pani Beksiska bya bardzo
sympatyczna, wydawaa mi si wtedy starsza, nie dama z wygldu, ale godna, raczej ciepa.
Oni mieli duego psa, wedug mnie wilczura. Zawsze by uwizany. Pamitam, tamtego dnia
przyszlimy bawi si w pogodny letni dzie. Pani Beksiska przygotowaa nam na werandzie co do
picia. Mielimy loteryjk, jakie przesuwanie czego na planszy, kostka i pionki. Ja siedziaam tyem
do ogrodu, brat po prawej, Zdzisio po lewej. I nagle co si na mnie wali, i tu mi wbija dwa ky
w kark. Nie wiem, czemu ten pies by wtedy spuszczony. Miaam sze czy siedem lat, nie
przypominam sobie, ebym pakaa, ale na pewno byam przestraszona. Chyba bardziej zdenerwowaa
si pani Beksiska, ale spokojnie posza do pokoju, przyniosa wod utlenion i zacza mi to
przemywa, do pogodnie mwic, e do wesela si zagoi.
Zdzisio by zawsze chmurnym, wycofanym, pucuowatym chopcem. Nie pamitam, eby si
mia albo psoci. Mymy wkrtce wyjechali z Sanoka, kontakt si urwa.
Psa Beksiskich pamita te Jerzy Potocki, modszy o dwa lata kuzyn Zdzisawa. Jego matka
Maria bya rodzon siostr Stanisawy Beksiskiej. Opar lask o st w podziemnej kawiarni hotelu
Jagielloskiego w Sanoku. W okienkach pod sufitem obserwujemy nogi przechodniw. Kilkadziesit
metrw std sta dom Beksiskich. Jerzy Potocki opowiada: Tego psa mieli niedobrego strasznie,
baem si go potwornie. ty, duy jak owczarek niemiecki, ale kundel. Przychodziem nieraz do
Zdzisawa, pieska chciaem pogaska, a on prbowa mnie ugry. Wic oni chowali go, jak kto
przychodzi, zamykali.
Beksiskim pies by wierny. Na zdjciach wida, jak tul si do niego, may Zdzisio siedzi na jego
grzbiecie.
*

Koledzy nazywaj Zdzisia Loba, bo chwali si, jak wietnie mu wychodzi na korcie zagranie
zwane lobem. Z jakiego powodu dzieci go nie lubi, szydz z panicza.
Ma niewielu kolegw i jednego przyjaciela Jurka, w szkole powszechnej.
Ma te wroga. Wrg nazywa si Bodziak i chodzi z Beksiskim do tej samej klasy. Zdzisaw
Beksiski: dostaem od niejakiego Bodziaka po ryju za to, e powiedziaem, i Pan Jezus by ydem.
Sprawa opara si o ksidza, ktry znalaz si w kopotliwej sytuacji, ktra grozia spadkiem pozycji
Pana Jezusa z pierwszej pitki Top Twenty na sam szary koniec. Aby zyska na czasie, zada pytanie:
A ty, Bodziak, jak sdzisz, jakiej narodowoci by Pan Jezus? Bodziak nie mia cienia wtpliwoci:
Pan Jezus by Polakiem. Mia racjonalne i nieskaone mesjanizmem wyjanienie dla swoich
przekona: Matka Boska jest Krlow Korony Polskiej. Przecie ydwy nie wybraliby na polsk
krlow30. Midzy Beksiskim a Bodziakiem dochodzi do bjki, chopcy maj scyzoryki. Po tym
zdarzeniu rodzice przenosz Zdzisawa do innej szkoy. Mylaem, e to dlatego, e do pierwszej
krwi walczyem (...). Dopiero majc trzydzieci lat, dowiedziaem si, e ksidz, ktry w tej szkole
uczy, lubi chopcw i rodzice na wszelki wypadek mnie przerzucili do innej31 powie po latach
w wywiadzie.
Nawet jeli przejmuje si obojtnoci kolegw, nie mwi o tym nikomu. Czyta ksiki, duo
rysuje. Mama nazywa go poprzeczniakiem.
Zdzisaw nie lubi siebie ani swojego ciaa. Marzy o wygldzie twardziela Flash Gordona
z komiksw, ktre czyta na tony, a w lustrze widzi niewieci szczk, agodne baranie oko, krge
biodra i zbyt due sutki bd jego utrapieniem do koca ycia. Po latach powie: Nie chciaem by
uroczy. Chciaem (...) by facetem o stalowym spojrzeniu i takim uderzeniu pici. Niestety nigdy,
nawet we nie, nie speniy si moje marzenia o sobie32.
*
Rok 2012. Ogaszam w Tygodniku Sanockim, e szukam kolegw Zdzisawa Beksiskiego.
Zdzisaw Kukla dzwoni po miesicu, dopiero teraz przeczyta zaleg gazet. Starszy od Beksiskiego
o dwa lata, mieszka na ssiedniej ulicy Konarskiego, ktra wylotem patrzya na dom Zdzisia. Mwi:
Byy wakacje, czerwiec lub lipiec, pod koniec okupacji. Zachodziem czsto do niego, siedzielimy
na werandzie obronitej winem. Panowaa bardzo mia atmosfera, mama Zdziska przynosia napitek
z owocw. Ojca nie spotkaem nigdy. Rozmawialimy troch o ksikach. Byem wtedy
zafascynowany Ferdynandem Ossendowskim, a Zdzisek mwi mi, e go takie przygodowe ksiki nie
interesuj. Czyta wtedy trylogi Karela apka Hordubal. Meteor. Zwyczajne ycie. Poleca mi j
bardzo.
Wiedziaem, e mia kuzyna, ale nie spotkaem u niego innych chopakw. Nieduo kolegw mia,
specjalnie nie zabiega o towarzystwo. Wystarczaem mu ja i kuzyn.

Zapamitaem, e Zdzisaw nie lubi przyrody, wycieczek. Prbowaem go wycign na kajaki,


grzyby, ale nie chcia. A ja prosto od niego szedem sam w sanockie lasy.
Po wakacjach zacza si szkoa. Nasze drogi si wtedy rozeszy.
Jerzy Potocki pamita Zdzisawa inaczej. Mielimy rne zainteresowania. Ale czyo nas jedno:
lubilimy wdrwki. Przed wojn chodzilimy z ojcami, bo bylimy za mali. Ale po wojnie mamy nas
puszczay. Kanapki, co do picia i w gry. Obeszlimy nasze okolice. Dwa razy bylimy w Poroninie,
u rodziny Beksiskich. Wtedy z ojcami poszlimy zaliczy Orl Per, ca Kocielisk, poazilimy
duo. Zdzisaw szed chtnie, nie wiem, czemu potem mwi, e natura jest ohydna.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Wojna
Gdy wybucha druga wojna, miaem dziesi lat. Wychowywany na komiksach, promieniach
mierci i Marsjanach oczekiwaem, e wojna przyniesie niesychanie spektakularne przeycia.
Tymczasem wojna, w moim odczuciu jako dziecka, sprowadzaa si do wymiany ekipy urzdniczej
i ndznego jedzenia. Trudno wic mwi, bym malowa katastrof wojenn pod wpywem koszmaru
zapamitanego z dziecistwa1.
*
Wojna wchodzi do Sanoka 9 wrzenia 1939 roku. Zdzisaw Beksiski powinien i do czwartej
klasy szkoy powszechnej. Tymczasem jednak wakacje si przeduaj. Dziesiciolatek oglda
maszerujcych ulicami Niemcw i widzi kilka domw spalonych przez nich w miecie. Syszy, e
okupanci wywo z Sanoka urzdzenia miejscowych fabryk i pldruj zamek. e do aresztu trafi
burmistrz Maksymilian Suszkiewicz (zostanie wywieziony do obozu koncentracyjnego i tam
zamordowany), a dowdca si niemieckich genera Prihoda powouje do wadz miejskich Ukraicw
Stepana Wanczyckiego, Wasyla Bawackiego i Stepana Cara.
Zdzisaw dowiaduje si, e od teraz bd obowizyway kartki ywnociowe, e nie wolno
wchodzi do lokali nur fr Deutsche ani zadawa si z ydami. Nie wolno mu przekracza pytkiego
Sanu, bo na prawym brzegu od teraz jest Zwizek Socjalistycznych Republik Radzieckich.

Kenkarta Zdzisawa Beksiskiego, wana do 15 marca 1949 roku

On sam mieszka w Generalnym Gubernatorstwie, dystrykt krakowski, landkreis Sanok, Adolf


Hitler Strasse 53.
Wakacje Zdzisawa kocz si dopiero w listopadzie 1939 roku. Wadze okupacyjne zgodziy si
na otwarcie dwch szk powszechnych w caym miecie (trzecia powstanie dopiero za dwa lata).
Dzieci ucz si w zastpczych lokalach, trzy godziny dziennie. Przyszy polski robotnik powinien
umie pisa i czyta, nic wicej. Nauczycielom nie wolno naucza historii, literatury i geografii
polskiej. Polskie podrczniki i mapy zostay skonfiskowane. Na jedn klas od 1940 roku przypada
jedna propagandowa gazeta dla dzieci Ster. Tylko z niej nauczyciel moe korzysta podczas zaj.
Przedwojenne sanockie gimnazjum nie istnieje. Po ukoczeniu szkoy powszechnej Zdzisaw
kontynuuje nauk w szkole handlowej Polnische ffentliche Handelsschule ktra ma
przysposabia polsk modzie do pracy. Dla Zdzisawa nie ma znaczenia, czego si tam uczy,
najwaniejsze, eby mia papier potwierdzajcy, e jest uczniem. Niemcy wysyaj do pracy
dziewczta i chopcw wczcych si po ulicach bez celu.
Prawdziw nauk Zdzisaw Beksiski pobiera na tajnych kompletach.
Zachowao si wiadectwo Zdzisawa Beksiskiego ukoczenia tajnej pierwszej klasy
gimnazjalnej. Wypisane pirem, na maej kartce, 27 maja 1944 roku: Religia dobry; j. polski
dobry; j. aciski dostateczny; j. niemiecki dostateczny; historia dobry; geografia dobry;
przyroda dobry; matematyka dobry. Na tej podstawie otrzyma promocj do klasy drugiej
gimnazjalnej. Komisja: Wilicka, Kalnicka, J. Toruska2.
*
Rok 2012. Trzymam w rku prostokty szybek, niektre ukruszone na rogach. Bior je pod
wiato. To sze negatyww. Na nich ludzie jak duchy, tajemnicza kobieta w ogromnym kapeluszu,
jacy mczyni graj w szachy, z ich czarnych twarzy wyzieraj biae renice. Dwaj gimnazjalici
siedz na sankach, otacza ich czarny nieg. Na jednej szybce rozpoznaj dom Beksiskich ujty od
strony podwrka. Pudeko z negatywami znalaz na strychu Beksiskich, w latach szedziesitych lub
siedemdziesitych, Jerzy Lewczyski, przyjaciel Zdzisawa. Nikt nie wiedzia, kogo przedstawiaj,
pozwolono mu je zabra.

Dom rodzinny Beksiskich z szybki z negatywem

Z Jerzym Lewczyskim umawialimy si od p roku. Wybitny polski fotografik jest szalenie


zajty wystawy, wywiady, albumy. Ale teraz siedzi na kanapie w swoim gliwickim mieszkaniu. Ma
szerokie donie o dugich palcach, gadzi szarego kota, jest o pi lat starszy od Zdzisawa. Byo raz
sympozjum powicone Beksiskiemu, pokazywaem te negatywy, a kto wstaje i mwi, e to zdjcia
ydw z Sanoka, Eisenbachw opowiada.
*
Przechodnie ju z dala widz szyld apteki Pod Opatrznoci Bo na ulicy Jagielloskiej, kto
podejdzie bliej, zauway figurk Matki Boskiej wstawion midzy szyby skrzynkowego okna. Dla
porzdku budynek od ulicy oddziela niski, schludny potek. To dobry punkt na tak dziaalno, bo
w pobliu jest szpital.
Zanim aptek na Jagielloskiej zacznie prowadzi rodzina Eisenbachw, najpierw, w 1905 roku,
front domu wynajmuje od Beksiskich Piotr Wsowicz.
Siedem lat pniej aptek odkupuje od niego Henryk Eisenbach, yd z Sanoka. Wprowadza si
z on Helen i trzema synami: Janem, Juliuszem i Kazimierzem, do pomieszcze od podwrka.
Henryk umiera w 1930 roku, ona wkrtce po nim. Interes przejmuje po ojcu Juliusz Eisenbach,
magister dyplomowany w 1928 roku. Kazimierz, jeden z braci, eni si z pann o imieniu Estera.
Beksiscy utrzymuj z Eisenbachami poprawne stosunki. Zdzisaw bdzie wspomina, e w aptece
dostaby cyjanek bez recepty.
We wrzeniu 1939 roku Eisenbachowie trac wszelkie prawa i musz nosi te opaski z gwiazd.

Aptek, jako mienie poydowskie, zajmuje III Rzesza i przekazuje konfidentowi gestapo, Ukraicowi
magistrowi Emilowi Macieliskiemu3.
Bracia Eisenbachowie trafiaj do getta, ktre powstao na terenie sanockiej dzielnicy ydowskiej.
Jerzy Potocki pamita: Jeden z nich urywa si stamtd i przychodzi par razy do nas wieczorem do
domu. Jakie pienidze, co. Mymy si bardzo dobrze znali, moi rodzice i dziadkowie.
Ktry z Eisenbachw odwiedza te w sekrecie Beksiskich. Prosi o ukrycie. Stanisaw odmawia.
Zdzisaw nie pogodzi si z tym do koca ycia.
Piotr Dmochowski wspomina: Zdzisaw opiekowa si swoj ciko chor matk, pod koniec jej
ycia. Robi przy niej wszystko sam, z pomoc ony, cho go to brzydzio. Kiedy go zapytaem,
dlaczego si ni zajmuje, zamiast wynaj pielgniark lub odda matk do jakiego domu opieki.
Odpowiedzia: Miaem al do ojca, e nie przechowa yda. Jak mgbym go za to potpia, gdybym
nie przechowa wasnej matki, gdy tego potrzebuje?.
W 1942 roku getto ulega likwidacji, a ydzi s wywoeni do obozu w Zasawiu. W drodze
popenia samobjstwo popularny sanocki lekarz i spoecznik Samuel Herzig.
Kazimierz i Juliusz Eisenbachowie trafiaj do Owicimia i tam gin. Ale Janowi udaje si uciec.
Przez San przedostaje si na radzieck stron. Zostanie aresztowany i wywieziony pod chisk
granic. Po wojnie trafi do Izraela.
Nieznane s losy ony Kazimierza Eisenbacha. Jednak w pierwszym powojennym spisie ludnoci
Sanoka urzdnik zanotuje, e jeden pokj w domu Stanisawa Beksiskiego zajmuje Estera Eisenbach.
*
Zdzisaw: Gdzie na pocztku wojny ojciec da mi swj stary aparat. To bya icoretta Zeissa, taki
mieszkowy aparat 6 64.
Stanisaw Potocki, ojciec Jerzego, przedwojenny nauczyciel wuefu, w czasie okupacji nie moe
uczy, wic zakada laboratorium fotograficzne. Wywouje filmy, robi odbitki. Gwnymi klientami
s niemieccy onierze wycofywani z frontu. Potocki dokumentuje te na zdjciach okupacj. Robi
midzy innymi zdjcia opuszczonego getta.
Fotografowania Zdzisaw uczy si od niego. Korzysta z ciemni wujka, poycza czasem aparat
Leica i obiektywy.
Zdzisaw Beksiski: Fotografowaem kolegw, sytuacje, jakie si zdarzay. Czogi z onierzami,
nawet lotniska. Co dzisiaj wydaje si wprost nieprawdopodobne, ale widocznie Niemcy nie mieli a
takiego bzika na punkcie tajemnicy, jak mona by sdzi, bo ilekro si pojawiaem z aparatem, to mi
pozowali na tle samolotw albo na tle czogw i mona ich byo fotografowa5.

Z koleg wrd porzuconych pociskw

Wojenne zdjcia Beksiskiego po jego mierci zostan odnalezione w puszce z negatywami. Na


jednej fotografii jest Zdzisio. Siedzi z koleg wrd porzuconych pociskw przy bunkrze na Linii
Mootowa.
*
Cae ycie bdzie zaprzecza, e w czasie wojny przey co strasznego. Do przyjaciki Marii
Turlejskiej napisze: Dla mnie wojna bya przedsiwziciem nieudanym, bo widziao mi si za mao
trupw i za mao ruin, a ju stanowczo miaem za ze Jehowie, e nie pokierowa jak bomb lotnicz
wprost na nasz chaup. Oczywicie miaem wtedy lat 10146.
Nawet bombardowanie Sanoka przez samoloty sowieckie w lipcu 1944 roku nie robi na nim
wraenia. Jeden jedyny raz w mym yciu leaem w biay dzie na trotuarze, a nade mn rozgrywa
si spektakl nalotu dywanowego, i teraz przypomniaem sobie, jak to wygldao. Usyszawszy
dudnienie silnikw, wybiegem przed dom i zobaczyem klucz bostonw (amerykaskie bombowce
redniej klasy dostarczane do ZSRR w ramach pomocy wojskowej), nad ktrymi taczya ochrona

myliwcw. Na wszystkie strony ulic pryskali Niemcy i jeden z nich w mundurze oficera,
mamroczc co pod nosem, przyklei si na pask do muru nade mn, bo ja ju leaem na plecach,
rozpaszczony jak aba, i patrzyem, jak sunie na d kupa srebrzcych si w socu bomb. Po czym,
po dugich sekundach, bomby coraz wiksze skryy si jednak za obrysem gzymsu i po chwili
zatrzsa si ziemia, i ju byo po wszystkim. Jak ciekawy wiata gwniarz poleciaem w kierunku
zakrytego czarnym dymem i pyem pola. Kilkanacie ton przypierdolio w szczere pole, wyrywajc
ogromne leje, w ktrych szybko pojawia si woda gruntowa, ale jedynym efektem bya
przekrzywiona chaupa niejakiego Grzebienia oraz jak si potem okazao dwie zabite baby na polu,
z ktrych jedna niedorozwinita, znana w caej okolicy7.
Dla znajomych bdzie mia jednak inne wspomnienie.
Lidia Puchalska, przyjacika, zapamitaa opowie Zdzisawa: Po ulicach laa si krew,
wszdzie leay ciaa niemieckie, do Sanoka wchodzia armia radziecka. Czogi jedziy po tych
ciaach.
Maria, koleanka Tomasza Beksiskiego: Zdzisaw opowiada, jak bieg przez ulic z ojcem, bo
na drugiej stronie lea rozsypany chleb. Chleb albo mydo, nie pamitam. Brodzili po kostki
w trupach rozjechanych przez czogi.
Ale Zdzisaw Kukla, kolega z ssiedniej ulicy, nie przypomina sobie takiego zdarzenia. Twierdzi,
e na pewno by je zapamita.
*
Sanok skarbnic kadego chopca. uski, pociski, niewypay, niewybuchy, proch w kadym
miejscu i w dowolnych ilociach. Wystarczy rozejrze si po ogrodzie Beksiskich, gdzie w czasie
wojny byy okopy i stay dziaa. Od sierpnia 1944 roku w miecie rzdz onierze radzieccy,
a Zdzisio Beksiski zostaje krlem kolekcjonerw. Proch nosi zawsze z sob wszyty pod podszewk
paszcza. Uszkodzone pociski gromadzi w piwniczce budynku, ktry tu przed wojn Stanisaw
Beksiski postawi przy domu. Zdzisio trzyma tam imado, motek, rubokrty. Bawi si w sapera.
Stanisawa Beksiska jest zaniepokojona. Ludzie przywo z kraju informacje o dzieciach
rozerwanych podczas takich zabaw na strzpy. Syn j uspokaja. Przecie rozgryz ju nawet w zbach
zmoczon sponk. I co? I nic.
Jacek Rudak, syn Juliana, przyjaciela Zdzisawa, pamita opowie Beksiskiego: I znalaz usk
nieodstrzelon, bez prochu. Wykrci sponk z takiej gilzy i mwi: Tam na dnie co byszczy jak
srebro. Dosta si tam rubokrtem czy czym, a by to piorunian rtci i w tym momencie
wystrzelio!.
Jerzy Potocki: Pocisk pourywa mu kawaki palcw. A jak go przywieli ze szpitala
obandaowanego, to rzeczywicie bya sensacja. Wujek si zdenerwowa, wezwa saperw, oni te

pociski zabrali. Sam zamkn piwniczk i zabroni Zdzisiowi zajmowa si tym wszystkim.
Jacek Rudak: I ojciec mwi do niego: Co ty tak ten proch za podszewk nosisz? Usyp z niego
gr, sid na niej, podpal i bdziesz mia.
W domu dorosego Zdzisawa Beksiskiego bd stay mietniki zrobione z duych usek po
pociskach.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Po wojnie
Tajemnica, transcendent, rzeczy niewyjanione, wszelkiej maci mtniactwo jest to co, na dwik
i na widok czego dostaj dreszczu podniecenia. Nic na to nie poradz. Dziady Mickiewicza tak dugo
podobay mi si w szkole, dopki nauczyciel nie wyjani nam, co to jest i do czego. Na cae szczcie
nie potrafi wyjani wszystkiego1.
*
Rok 2012. Dzwoni Alicja Wolwowicz z Sanoka, koleanka Zdzisawa z liceum, starsza od niego
o rok. Przeczytaa mj anons w Tygodniu Sanockim.
Wspomina: Gimnazjum i Liceum Krlowej Zofii w Sanoku przed wojn byy mskie. Poniewa
jednak ten budynek zosta oprniony przez wojska radzieckie jako pierwszy, tymczasowo bya tam
szkoa koedukacyjna. Pod koniec padziernika 1944 roku zaczy si zapisy.
W szkole czono klasy, mona byo w cigu roku zrobi dwie. W pierwszej licealnej spotkaam
si ze Zdziskiem. By takim troch odludkiem. Nie wiem, czy to bya niemiao czy taki charakter.
Stroni od bliskoci kolegw. Mimo e cay rok siedzia w awce z Tadkiem Szczurowskim, nie
widziaam nigdy ich razem, czy to na przerwie, czy to po lekcjach. Zdzisek kad przerw przesiedzia
w awce i rysowa karykatury i szkice. A Tadek to byo ywe srebro, wiecznie rozbiegany, by wjtem
naszej klasy, ja byam zastpc. Zdzisek peni funkcj skarbnika.
Uczy si dobrze, odpowiada jak trzeba, ale nie wybija si i wola nie zwraca na siebie uwagi.
Nie zgasza si specjalnie, nierozmowny, milczcy, uwaajcy w czasie lekcji.
Poniewa zabrano nam pierwsze lata modoci, nadganialimy. Uczylimy si tacw na
przerwach, urzdzalimy prywatki. Chodzilimy wsplnie na spacery, do kina, gralimy w siatkwk,
nie zawsze na boisku, czasem na podwrzu czyim, z prowizoryczn siatk. Zdzisek nie bra jednak
udziau w adnych spotkaniach towarzyskich.
Poniewa to byo liceum matematyczno-fizyczne, to tam byo siedem dziewczyn i siedemnastu
chopcw. W naszej klasie bya koleanka Elbieta Szpidwna, podobna charakterem do Tadka
Szczurowskiego. I ona prbowaa Zdziska rozrusza. Ale niestety jej si to nie udao. Nawet tekstem
piosenki. Kiedy, jak zwykle na duej przerwie, Zdzisek siedzia i rysowa. Jego awka bya pod
oknem, klasa na drugim pitrze. A Elbieta usiada na parapecie i zacza piewa, tylko kilka sw

zapamitaam: Beksio liczny, Beksio adny, Beksio wsik ma jedwabny. Pamitam, e Zdzisek
jednym flegmatycznym ruchem, a by jednym z najwyszych w klasie, zerwa jej pantofel i wyrzuci
przez okno. Oczywicie narobia krzyku, kazaa mu i po pantofel, a on ani nie drgn. Tak wic inny
chopak poszed.
Nie dokuczalimy mu, ta piosenka to jedyny incydent. Uwaalimy to za normalne, e on siedzi
i rysuje, a my zachowujemy si na przerwach gono. Nikt z nas nigdy go z nikim nie widzia, take
poza klas. W ogle sobie nie przypominam, eby on by na tak zwanej abiturientce, po maturze.
*
Czerwiec 1945. Obwieszczenie. Obywatele! Wadze Rzeczypospolitej kieroway dotychczas
wszystkie siy zbrojne do walki z Niemcami. Dzisiaj wadze skieruj wszystkie swe siy dla
zaprowadzenia w kraju adu, porzdku, spokoju i sprawiedliwoci. (...) Obecnie, gdy wojna zostaa
zwycisko zakoczona i nasta upragniony przez wszystkich pokj, Rzd stumi z ca
bezwzgldnoci wszelkie przejawy dywersji i bandytyzmu. (...) Kady dywersant i bandyta
schwytany z broni zostanie rozstrzelany. Prezes Rady Ministrw Edward Osbka Morawski2.
15 sierpnia 1945. Zarzd Miejski w Sanoku uprasza o wyrwnanie rachunku za pochowanie na
cmentarzu miejskim banderowca Iwana Puka, wedug nastpujcego wyliczenia: za trumn 500 z,
za plac na wykop grobu 86 z, za wywiezienie komi 100 z, za dwch ludzi 50 z.
*
W dniu 24 maja 1946 roku o godzinie 8 rano na stadionie sportowym w Sanoku zostanie
wykonany wyrok mierci przez powieszenie na dwch czonkach bandy ubryda, a to: 1) Kudlik
Wadysaw, 2) Ryniak Wadysaw, skazanych prawomocnym wyrokiem Sdu Okrgowego w Jale
z tymczasow siedzib w Kronie Wydzia Karny dla Spraw Doranych na sesji wyjazdowej
w Sanoku.
Alicja Wolwowicz zapamitaa: Tutaj w lasach bya partyzantka polska, wikszo nie godzia
si z rzeczywistoci. Ta partyzantka dziaaa do dugo. Niestety, wyprawy organw bezpieczestwa
do lasu byy owocne i apali niektrych, osadzali w areszcie sanockim, a e by przepeniony, to take
w piwnicy banku. Jak si o tym dowiedziaymy, to chyba w pierwszej czy drugiej licealnej
staraymy si z dziewczynami wrzuca im przez te okienka nasze szkolne drugie niadania, czasem
co wicej. To trwao, dopki z okienka nie wyleciaa karteczka zwinita w kuleczk. Tam byo
napisane co po ukraisku. Wiedziaymy, e tam ju nikogo nie ma, tylko upowcy, i nasza
dziaalno si skoczya.
Bardzo przeylimy egzekucje, ktre odbyy si na rynku i na stadionie. Powieszono kilku ludzi.
Szli tam ci, co musieli. Nie byo masowego spdzania ludzi. Wiem, e koledzy ze szkoy byli na

stadionie ju po egzekucji i tam znaleli guziki z orzekiem w koronie. Jeden si chwali, e ma


kawaek sznura, ale nie wiem, czy to prawda.
Zdzisaw Beksiski w 1968 roku bdzie wspomina: Ow w dziecistwie w Sanoku czsto
publicznie wieszano. Ludzie radzieccy budowali lub kazali budowa szubienic na rynku i wieszanie
nastpowao w poudnie, skazacw ustawiano na ciarwkach, ktre potem odjeday. Szkoy
przychodziy parami, rynek musia by peny etc., jak w szkicach Callota. Z tej racji poznaem do
gruntownie techniki wieszania (miaem wtedy lat 14 i byem dzieciciem do dociekliwym)
i przekonaem si, e skazacom oferowano wdk3.
*
Najlepsze goe kobiety w caej szkole rysuje kolega Beksiski. Mona go nie lubi, ignorowa
i lekceway. Mona si denerwowa, e jest odludkiem. Ale trzeba przyzna, e nie ma mistrza nad
niego. A Zdzisaw prowadzi handel wymienny. Za akt wolno mu bez kolejki zabra do domu
krymina, ktry kry wrd uczniw.
Rysunek z go kobiet trafia raz w rce katechety. Ksidz woa z ambony: Jest tu jeden midzy
wami, ktry robi takie wstrtne rysunki! Ty, synu, umrzesz, a twoje ohydne dziea gorszy bd
jeszcze pokolenia!4. Wszyscy odwracaj si i patrz na Zdzisawa Beksiskiego. Przyzna po latach,
e czu si wtedy jak idiota.
Ale ksidz po jakim czasie zmienia swoje zdanie o Zdzisawie. Mwi komu: Beksiski to dobry
chopak, ale tpy5.
eby zdoby uznanie kolegw, Zdzisaw rysuje te dla nich komiksy. Szybko, kartka za kartk.
Dobry jest te w szkicowaniu galopujcych koni.
Zdzisaw Beksiski: Poniewa byem o wiele gorszy od innych w sporcie i niemiay w stosunku
do dziewczt, malowanie byo aktem hiperkompensacyjnym zgodnie z teori Adlera. Tutaj byem
najlepszy w szkole i na zakoczenie gimnazjum miaem wystaw, chodziem chyba w glorii sawy,
chocia nie jestem tego pewny, raczej si wstydziem6.
Stanisawa Beksiska pogodzia si ju z tym, e jej syn nie bdzie koncertujcym pianist. Wci
jednak wierzy, e zostanie wielkim malarzem. Zdzisio rysuje nieustannie. W domu, w ogrodzie,
w szkole. Matka podsuwa mu biografie artystw i albumy z malarstwem. Zdzisaw szczeglnie duo
uwagi powica drzeworytowi Czterej jedcy Apokalipsy Albrechta Drera i sztychom Grandvillea.
Jednak ilustracje do Alicji w krainie czarw Johna Tenniela, malarza, ktry naladowa Grandvillea,
uwaa za odpychajce.
Jednym z najsilniejszych wzrusze dziecistwa jest kontemplacja Wyspy umarych
dziewitnastowiecznego malarza Arnolda Bcklina. Na obrazie do skalistej wyspy dopywa d
z postaci w biaym caunie na pokadzie. Porodku wyspy rosn drzewa jak stare cmentarne cyprysy.

Morze jest spokojne, ale na granatowym niebie zbieraj si chmury.


U Beksiskich na cianach wisz cztery oleodrukowe portrety przodkw i dobrej jakoci
reprodukcje Kossaka i Grottgera. Jest te kopia obrazu Aleksandra Gierymskiego. Rok przed mierci
Zdzisaw napisze swojemu marszandowi: Mwic wielokrotnie o niebach w moim obrazie lub
o fakturze, nie wiem, czy zdajesz sobie spraw z tego, i wzorcem dla mnie (...) i to od czasu
wczesnego dziecistwa (mielimy w domu doskona reprodukcj tego obrazu) by obraz Aleksandra
Gierymskiego Wieczr na Sekwan. Chodzi o wersj z Muzeum w Krakowie, bo warszawska jest
zaledwie szkicem. Jest to dla mnie arcydzieo i jedynym dysonansem malarskim jest kb dymu
z holownika. Cae moje widzenie materii malarskiej wyksztacio si w oparciu o t fascynacj.
Szczeglnie niebo z pasem wiata i majaczce budynki byy dla mnie i s chyba do dzi jakim
ideaem malowania7.
Prawdziwych artystw Zdzisaw Beksiski spotyka jeszcze przed wojn podczas corocznych ferii
zimowych w pensjonacie cioci Wadzi w Poroninie. Malarze kapici z Krakowa, znajomi ciotki i jej
ma Franciszka Orawca, urzdzaj tam plenery. Zdzisaw zauwaa, e duo pij i wszczynaj
awantury, a nie majc czym zapaci za pobyt, oddaj swoje obrazy. Prac jest za duo, wic
Wadysawa Orawiec wiesza je nawet w toalecie.
W czasie wojny Zdzisaw poznaje mczyzn, ktry maluje niemieckim lotnikom portrety ze
zdjcia. Uczy si od niego pokrywa fotografi kratk i czarn kredk przenosi potem kady element
zdjcia na papier. Mczyzn tym jest prawdopodobnie Maciej Masowski, ktry podczas okupacji
daje Beksiskiemu lekcje rysunku. Pochodzi z Poznaskiego, jest historykiem sztuki, synem znanego
malarza realistycznego Stanisawa Masowskiego.
May Zdzisio w szkole powszechnej rysowa domy midzy pagrkami, ktre kojarzyy mu si
z poladkami. Starszy Zdzisaw zrzyna z Grottgera, nieco go uwspczeniajc. Partyzanci upozowani
w dramatycznym Grottgerowskim stylu trzymaj pistolety automatyczne lub maj rce na
temblakach.
Ale najchtniej rysuje wojn. Jest zafascynowany pracami Theo Matejki, Austriaka pochodzcego
z Czech, ilustratora nazistowskich czasopism, ktry rysuje triumf armii niemieckiej w powietrzu i na
ziemi. Zdzisaw Kukla podczas wizyt na werandzie dostaje od Beksiskiego kilka rysunkw
z samolotami toczcymi walk powietrzn.
Dziennikarzowi Rzeczpospolitej w 2001 roku Zdzisaw Beksiski opowie: Portret pradziadka
pomg mi bardzo w momencie wejcia do Sanoka Armii Czerwonej w 1944 roku. onierze
kwaterujcy w naszym mieszkaniu znaleli moje rysunki, ktre im si nie spodobay. Bo ja rysowaem
oczywicie wojn. I na niektrych rysunkach brali w skr Rosjanie, a na innych Niemcy. Na jednym
by toncy statek, a na statku napisane cyrylic Krasnaja Zwiezda. Ta krasnaja zwiezda ich
wkurzya i pokazali rysunek swojemu oficerowi politycznemu. Oficer wszed do naszego mieszkania,
zobaczy portret pradziadka i powiedzia: O, Engels! [Mateusz Beksiski faktycznie mia brod jak

Fryderyk Engels przypis autorki]. I to go pozytywnie ustosunkowao do mnie. (...) Powiedzia


mojemu ojcu: Niech on rysuje kozy, krowy, a niech sobie odpuci polityk8.
Pod koniec liceum Beksiski szkicuje natur i portretuje bliskich. Na autoportretach ma obraon
min, nosi okrge okulary w grubych oprawkach, czesze si do gry z przedziakiem i wida, e ma
may ws.
Alicja Wolwowicz: Przed matur Zdzisek nam zaproponowa, e zrobi tableau z naszych
karykatur. A poniewa mymy widzieli jego karykatury rnych osb, to balimy si tego tableau, e
zbyt zoliwie uwypukli cechy. Przewayy gosy koleanek i nie doszo do tego. Ale on i tak zrobi
nasze tableau, tylko zwyczajne, banalne. A trudno uwierzy, e to wyszo spod owka Zdzisawa
Beksiskiego, bo raczej zakrawa na socrealizm. Po lewej stronie s zdjcia, a po prawej, na stercie
gazw, stoi czowiek w roboczym ubraniu. W lewej rce trzyma mot, spoczywajcy na ramieniu,
a praw wskazuje na map czciowo rozwinit od strony zachodniej, gdzie wida Ziemie Odzyskane
ze Szczecinem i z Wrocawiem. A na grze jest napis: Id i czy. Na jednym z tych gazw jest data
1947, prawie niewidoczna. I mae literki Z.B.
Potem, par lat po szkole, Zdzisek udawa, e ju nas nie poznaje.
*
2 lipca 1947. wiadectwo Dojrzaoci Liceum Oglnoksztaccego. Beksiski Zdzisaw,
urodzony dnia 24 lutego 1929 roku w Sanoku, powiat Sanok, wojewdztwa rzeszowskiego, po
ukoczeniu nauki w liceum oglnoksztaccym, zda egzamin dojrzaoci wedug programu wydziau
matematyczno-fizycznego. (...) Otrzyma nastpujce oceny roczne w II klasie liceum i na egzaminie:
religia bardzo dobry, jzyk polski dobry, jzyk niemiecki bardzo dobry, historia dobry, (...)
zagadnienia ycia wspczesnego dostateczny, matematyka dobry, wiczenia cielesne bardzo
dobry, rysunek bardzo dobry.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Krakw
Moje marzenia, gdy miaem dziesi lat, byy typowo chiskie. Chciaem, by ulice byy rwnolege
i prostopade w rwnych odstpach, by mieszkania byy identyczne, parterowe, by nikt nie by
pokrzywdzony, by na kadej okrelonej cianie kadego poszczeglnego domu wisia identyczny
obraz, by ludzie mieli identyczne ubrania, otrzymywali identyczne pensje. Mj ojciec schowa sobie
rysunki i plany, ktre zrobiem przy tej okazji, i zdecydowa w naiwnoci ducha, e bd urbanist
i architektem, co te si w dziesi czy dwanacie lat pniej stao1.
*
Zdzisaw marzy o reyserii. Wanie w odzi powstaje szkoa filmowa. Ojciec si nie zgadza:
Kulturnikiem nie bdziesz, i ucina dyskusj. Synowi do gowy nie przychodzi, eby si buntowa.
W Sanoku z lat czterdziestych dorose dzieci s posuszne rodzicom.
Zdzisaw sucha argumentw ojca: e najwaniejsze to skoczy studia, mie fach w rku
i otworzy biuro architektoniczne. e w zburzonej Polsce ludzie bd chcieli budowa domy.
e jest rok 1947 i na razie nakrcono tylko jeden film Zakazane piosenki. atwo obliczy, e
jeli szko filmow opuci rocznie dwudziestu absolwentw, a nadal bdzie powstawa tylko jeden
film rocznie, mao kto dopcha si do kamery.
e on, Stanisaw, w czasie okupacji dugo chorowa. A jeli umrze nagle? Jak Zdzisaw chce
utrzyma matk i dom po jego mierci? Z rysowania obrazkw? Tak si nie da.
Ale na koniec ojciec miknie i dodaje: Jak skoczysz architektur, sfinansuj ci reyseri.

Stanisaw Beksiski

*
W 1947 roku Stanisaw Beksiski ma szedziesit lat. Wci jest mierniczym przysigym.
W czasie wakacji syn mu pomaga, dokonujc pomiarw tachimetrycznych. Czasem Stanisaw pozwala
si sfotografowa przy pracy. Zastyga w gabinecie z owkiem nad map, a przy nim le jego
atrybuty cyrkiel, ekierka i tama miernicza nawinita na rolk.
Dziwna rzecz. Stanisaw nigdy si nie umiecha na zdjciach. Na adnych. Ani wtedy gdy rodzice
ubrali go w przyduy garnitur gimnazjalisty i zaprowadzili do fotografa z okazji przejcia syna do
gimnazjum. Ani na zdjciu maturalnym. Ani wtedy gdy w samych kpielwkach stoi na jachcie, ani
gdy w pumpach wdruje z on po grach, nawet wwczas gdy trzyma syna na rkach.
Zaledwie cie umiechu znajduj na fotografiach z czasw pierwszej wojny wiatowej. Stanisaw
Beksiski, najpierw kadet (sierant) armii Austro-Wgier, potem woski jeniec wojenny, w kocu
podporucznik oddziau strzelcw Armii Hallera, spoglda spokojnie w obiektyw z cakiem
zadowolon min.
Dobry humor nie opuszcza go ani w sanatorium w Prowansji, gdzie opalajc si wbrew zaleceniom
lekarzy, leczy grulic, ani we frontowych okopach: 14.04.1918 r. Tydzie dzi min, jak znajduj
si w okopach. (...) powodzi mi si niele. Dziki specjalnemu terenowi, w ktrym ley pierwsza linia,
nie odczuwam zbytnio dolegliwoci ycia polowego. Tym bardziej e ciepo tu ju jak w lecie. Na
agodno temperatury wpywa blisko morza. Od Wochw odgradza nas rzeka. Nie odgradza jednak
od ich pociskw, zwaszcza artyleryi. Czynno bojowa ogranicza si na razie na walce artyleryi, od
czasu do czasu nawet dosy ywej. Straty jednakowo s wprost znikome. Gdy si patrzy na zryte
gsto granatami pola wokoo okopw, to czowiek widzi, wiele setek tych strzaw idzie na marne. Do
ustawicznej muzyki linii bojowej, na ktr skada si wist granatw, huk eksplodujcych szrapneli,
strzay wasnej artylerii, rne tony gwizdajcych w grze pociskw karabinowych, grzechot
karabinw maszynowych i turkot aeroplanw, przywyka czowiek szybko. Wieczorem przycza si
do tego niemilkncy rechot tysicy ab. cz ucaowania rczek Rodzicom. St.2.
Nie narzeka take w niewoli, do ktrej dostaje si wkrtce. Casagiove, 4.07.1918 r. Kochani
Rodzice! Dzie w niewoli Budz si, jest p do sidmej; ordonans przynosi szklank prawdziwej
czarnej kawy i du kromk chleba. Spoywszy niadanie w ku, wstaj, o ile nie ma przechadzki,
o smej i nie spieszc si, by czas prdzej zeszed, zabieram si do toalety. Tak schodzi do dziesitej,
tj. godziny otwarcia kantyny, gdzie kupiwszy za 40 halerzy funt brzoskwi lub za 20 h funt wieych
soczystych fig, zjadam drugie niadanie. A do chwili, gdy trba oznajmia podanie obiadu, czytam. Na
obiad zjadszy i talerz dobrej zupy, i du porcy fasoli lub kartofli obficie namaszczonych i popiwszy
szklank wina, wracam spocony tak, e koszula mokra, a oczy pot zalewa, do swego pokoju

i zarzuciwszy mj gruby sukienny mundur i buty z cholewami siedz w bielinie a do wieczora,


czytajc, rozmawiajc lub grajc w preferansa. Na kolacj zjadam du porcj jarzyn z kawakiem
sera lub jajem, w kantynie dokupujc sobie jedno torrone, tj. nugat, jako legumin. Spa id okoo
dwunastej dopiero3.
Czy tylko w Sanoku by ponurakiem ten najlepszy ucze w klasie sanockiego Gimnazjum
Krlowej Zofii? A moe spowania dopiero po mierci brata Mundka, ktry uczy si le, opuszcza
lekcje, mia poprawk z matematyki, ale lubi robi zdjcia?
Matur Stanisaw zdaje z wyrnieniem. Duo rysuje, uwaany jest za rodzinny talent. Jedzie do
Lwowa na egzaminy. Zamierza studiowa na Politechnice Lwowskiej i zosta architektem jak jego
ojciec, inynier miejski Wadysaw Beksiski. Jednak egzaminatorzy maj ze zdanie o pracach
Stanisawa. Oceniaj je nisko, nazywajc rzemielniczymi. A oni szukaj wrd kandydatw
artystw4.
Zdzisaw: od tego momentu ojciec si zawzi. Nigdy ju nie rysowa. Na dodatek chyba znielubi
artystw. (...) Artyci to hoota ojciec nigdy nie powiedzia tego gono, ale chyba tak sdzi5.
Stanisaw Beksiski koczy studia jako inynier geometra. Swoje dawne prace odnosi na strych.
Syn znajdzie je tam po wielu latach. Uzna za lepsze od swoich.
*
Rodzice odprowadzaj Zdzisawa na dworzec. Lokomotywa rusza, oni id wzdu peronu. Syn
jedzie do Krakowa na kursy przygotowawcze. Bdzie zdawa egzaminy na architektur na Wydziaach
Politechnicznych Akademii Grniczej6. Zamierza te sprbowa si w Akademii Sztuk Piknych.
Powie po latach: Byem rodzajem wunderkinda. Jechaem napompowany przez rodzin
i znajomych: Ty im pokaesz, tam komunistyczna, ydowska sztuka, oni tam nie umiej malowa.
Jechaem z prowincji i do niej naleaem7.
Zdzisaw Beksiski zostaje przyjty na architektur.
Nie dowiem si, jak mu poszo na egzaminach. Nie bdzie wiadomo, jak si uczy. Z archiwum
Politechniki Krakowskiej otrzymuj wiadomo, e teczka studenta Beksiskiego zagina.
Zdzisaw Beksiski zostaje przyjty take na ASP. Wybiera jednak los architekta.
*
Dlatego tak nie znosiem architektury, e architektura to plan, projekt i nudna jak pia
realizacja8 Zdzisaw Beksiski powie po latach.
W dodatku jest rodek stalinizmu. W tym okresie byem raczej pogldw skrajnie lewicowych
wyzna pniej. Przypuszczam, e gdyby moja modo wypada na lata trzydzieste, zostabym wtedy
komunist lub czym bardzo pokrewnym, bo miaem zawsze skonno do przeciwstawiania si

rodowisku, jeli to byo do przyjcia w sensie intelektualnym9.


Rok po Zdzisawie studentem architektury zostaje Sawomir Mroek. Wspomina w autobiografii:
Politechnika Krakowska miecia si w pnocnej czci miasta, w starych dziewitnastowiecznych
koszarach. Ponure bloki z czerwonej cegy wywieray przygnbiajce wraenie. Od nowego roku
szkolnego zaprowadzono dyscyplin studiw, co oznaczao nasz udrk. Nieustanne zebrania
i praswki, atmosfera podejrzliwoci i samooskare, kontrola obecnoci przy pomocy donosicieli, to
wszystko si na ni skadao. Dwie grupy studentw, jedna pochodzenia inteligenckiego, druga
proletariackiego, znajdoway si w konflikcie. Rnio je wszystko. Rodzice, oglny poziom
wyksztacenia, obyczaje, a nawet sposb wysawiania si10. Mroek po kilku miesicach odchodzi
z uczelni.
Wojciech Plewiski, fotograf, autor ponad piciuset okadek Przekroju, kolega Zdzisawa
z uczelni (studiowa rok niej), pamita: Bya grupa ludzi, zrzeszonych, ktrym przez te cige
narady prali mzgi. Nie wstpiem do Zwizku Modziey Polskiej, wic mnie to nie obejmowao. Ale
mieszkaem z takim czowiekiem, ktry by zaangaowany. Uczy si biedak Midzynarodwki na
pami. I piewa to cigle. Oczywicie robilimy sobie z tego wygupy, ale midzy zaufanymi
ludmi, bo za co takiego mona byo wylecie.
Nawet fryzur uwaano wtedy za manifestacj. Wosy nie mogy by zbyt dugie. To my
zaczlimy nosi krciutkie, na zapak. By taki jeden fryzjer na Warszawskiej, bra paluszkami
i cina. To te byo le widziane. Zaraz okazao si, e ruchliwa modzie w szerokich spodniach
i krtkich wosach narzuca styl ulicy.
Student Beksiski take nie naley do adnej organizacji. Nie podobaj mu si zaangaowani
politycznie koledzy, ktrzy mierz linijkami szeroko nogawek spodni i sprawdzaj kolor skarpetek.
Zreszt z nim jest podwjny kopot, bo skarpetek nie nosi wcale.
W utracie pogldw skrajnie lewicowych pomaga mu lektura podrcznika Architektura ZSRR.
Czyta w ksice synne wystpienie z 1946 roku, w ktrym Andriej danow zaatakowa Ann
Achmatow, Michaia Zoszczenk i Siergieja Prokofiewa. Zdzisaw zapamita: Byy tam te
rozwaania na temat opery Prokofiewa Opowie o prawdziwym czowieku. By gdzie taki mniej
wicej passus: ilekro tylko ze sceny zaczyna by sycha co, co przypomina melodi, jak suchacz
mgby wynie z opery i piewa potem przy pracy, natychmiast przerywa to jaki obcy uchu
radzieckiego czowieka haas11.
Zdzisaw Beksiski do trzech najwikszych totalitaryzmw bdzie zalicza: faszyzm, komunizm
i katolicyzm.
*
Mczy si nawet na zajciach z rysunku. Na malowanie aktu studenci maj kilka dni, w sumie

dwanacie godzin, a student Beksiski oddaje kartk po trzech kwadransach i wychodzi. Nie dostaje
nigdy wicej ni trzy z plusem. Ale jest zadowolony z takiej oceny.
Wojciech Plewiski: Pamitam Zdzisawa z tych zaj, bo rysunek studenci rnych lat mieli
razem. Tak teczk przynosi i pokazywa swoje prace. No, rysowa wspaniale. Zaskakujce, bo adne
rysunki nie byy zwizane z architektur. Zapamitaem sobie jaki taki cykl: Grottgerowski styl,
patriotyczny, rozkopana mogia, sztandary, jakie czaszki, resztki munduru, waciwie jak zdjcie.
*
Zdzisaw Beksiski jest na drugim roku, kiedy w grudniu 1948 roku oglda w Krakowie I Wystaw
Sztuki Nowoczesnej. To jedno z pierwszych tak wanych przedsiwzi artystycznych w Polsce.
Prezentowane s prace twrcw awangardowych z caego kraju. Organizatorem jest Klub Artystw,
ugrupowanie utworzone midzy innymi przez Tadeusza Kantora, Jerzego Nowosielskiego, Mari
Jarem i Jonasza Sterna. Udzia w wystawie bierze trzydziecioro siedmioro twrcw.
Pisarz Kornel Filipowicz notuje na bieco w swoim dzienniku: Wedug mnie [wystawa] bya
manifestacj wielokierunkow. Pokazem indywidualnoci, prezentacj rnicych si od siebie
szk gwnie krakowskiej, dzkiej, warszawskiej nawizaniem (nie naladownictwem czego) do
poszukiwa artystycznych Zachodu, prb wreszcie wypenienia miejsc pustych w yciu sztuki
spowodowanych wojn, okupacj, zakazem urzdzania wystaw12.
Jednak przez wadze wystawa zostaje uznana za szkodliw dla socjalizmu i szybko zamknita.
Artystw, ktrzy w niej uczestniczyli, potpiono. Filipowicz zapisuje, e okrela si ich sztuk
sowami: buruazyjna, dekadencka, antyhumanitarna, wynaturzona.
Ale dla Beksiskiego wystawa jest przeomem. Bdzie wspomina: Uwiadomiem sobie, e jest
tam co, czego nie rozumiem, do czego nie dorastam, ale co mnie niezwykle pociga. Wwczas
zwtpiem w swoj dotychczasow twrczo13, i zdecydowaem: Beksiski, ty jeste z innej
epoki, z innego wiata, zamknij gb na kdk, bo tu gra si w inne karty, a ty tej gry nie znasz.
Wycofaem si po prostu jak limak do skorupy. By to okres, kiedy w ogle nie dziaaem oprcz
odwalania na architekturze martwych natur czy aktw14.
Za kilka lat Zdzisaw Beksiski bdzie uwaany za jednego z najbardziej obiecujcych
przedstawicieli awangardy w sztuce. Na razie jednak w polskiej sztuce zaczyna obowizywa
socrealizm.
*
Uwaa si za tumana, ktry nic nie wie, niczego nie widzia, nigdzie nie by. W Krakowie nadrabia
braki prowincji, leczy kompleksy.
Kupuje karnet, chodzi do teatru, opery i na koncerty.

Nie opuszcza adnych filmw w kinie. Na ekrany wchodz wielkie obrazy socrealizmu Bitwa
o Stalingrad i Kawaler Zotej Gwiazdy. Zdzisaw uwaa je za koszmarne, jednak wci chce by
reyserem. Ale jego filmy maj by cakiem inne od wszystkiego, co do tej pory widzia. Nie
interesuje go tre, tylko obraz i dwik. Bdzie wspomina po latach: Te rzeczy, ktre ja chciaem
robi, pojawiay si w filmach waciwie incydentalnie, gdy kto wspomina przeszo bd mia
koszmarny sen. Po prostu bawi mnie monta, krtkie cicia, dziwne skojarzenia15. Nie zamierza
dopuszcza nikogo do kamery. Chce by reyserem, operatorem i montayst jednoczenie.
Szkicuje scenariusz pierwszego filmu. Stara kobieta idzie przez miasto, ktre si rozpada.
Wypadaj szyby, futryny, osypuje si tynk ze cian, wychodzi powietrze z opon samochodowych,
odpadaj (...) klamki, drzwi, wszystko sukcesywnie rozsypuje si i na koniec wrd falujcego oceanu
gruzu (...) zostaje tylko owa stara kobieta (...) w czarnej chustce i takiej samej mantylce16.
Na uczelni rzadko si odzywa.
Wojciech Plewiski: On by ukierunkowany wewntrznie. Nie narzuca si. Nie chodzio jednak
o to, e lekceway, zbywa kogo. Dopiero trzeba go byo nacisn, eby zacz si kontakt. Wtedy
okazywao si, e to czowiek otwarty. Wida byo, e zna swoj warto. Chyba czu, e wyprzedza
wszystkich, a poniewa nie by zbyt miay, skrywa si z tym.
Nosi mask uprzejmoci. Gdzie na trzecim roku zaczem obrywa egzamin za egzaminem
(...) napisze pniej do swojej przyjaciki Marii Turlejskiej. W rozmowie z kolegami
dowiedziaem si, e mam prowokujcy umiech i e jestem przemdrzay, a to irytuje
egzaminatorw. Jako si z tego wygrzebaem, ale ten lk, e w czyjej umysowoci jestem kim
innym, pozosta17.
*
ycie towarzyskie i uczuciowe? Kwitnce.
Student Zdzisaw Beksiski ma dziewczyn. Pisze do niej listy sercowe. Ale mieszka na stancji
i zauwaa, e kto przeszukuje jego rzeczy i czyta korespondencj. Zostawia wic licik
w bieliniarce: Nie czyta si cudzych listw, stara, obrzydliwa kurwo18.
O swojej pierwszej dziewczynie nigdy pniej nie wspomni, nie zdradzi jej imienia, nawet
inicjau. Raz tylko napisze: przy penej sali w loy Teatru Sowackiego w Krakowie, na
socrealistycznej sztuce Lubow Jarowaja , miaem (...) pene poycie damsko-mskie19. Premiera
sztuki rewolucyjnej Konstantina Treniewa Lubow Jarowaja odbywa si 9 grudnia 1949 roku.
Student Zdzisaw Beksiski ma te kolegw, ale si od nich rni. Kiedy oni czytaj przemycane
z Zachodu pisma architektoniczne, on zachwyca si Gaudim, cho dla nich to przebrzmiaa secesja.
Pije z nimi alkohol. Gwnie po to eby poczu si pewniej. Raz si nawet dowiadczalnie upija do
cakowitej utraty wiadomoci. Chorowaem przez par tygodni potem, nawet na klinice w Krakowie,

gdzie mi robili transfuzje i sondy20. Przy czerwonym winie czytuje poezj. Nie ma jednak do niej
ucha.
Idzie z kolegami w pochodzie pierwszomajowym. Napisze o tym: ale z wasnej woli, dla draki
(i z gupoty, bo nie zdawaem sobie sprawy, e czasy nie sprzyjaj bazestwom), jako wolny strzelec,
a nie jako zrzeszony komsomolec21.
S nieostroni w czasach, gdy za dowcip mona straci indeks i trafi do pracy w kopalni. Kpi
z komunizmu. Ktry z kolegw Zdzisawa pod wpywem cytatu z przemwienia Andrieja danowa
maluje dzieo: Ucho czowieka radzieckiego. Szydz z samego Stalina. Kto maluje obraz
J.S.S.P.O. (Jzef Stalin szczy pod olch), ktry stanowi pendant do znanego obrazu Poranek naszej
ojczyzny i jest demonstrowany podczas alkoholowych spotka22.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Zosia
(...) bo ja nie znosz u kobiet tak zwanych arystokratycznych nosw, co to si smaruj masem
z trakcie jedzenia chleba. Miaem nawet takie powiedzenie przed laty, e jeeli dziewczyna stoi na
chodniku, a ja na pierwszym pitrze, i w tej sytuacji widz jeszcze dziurki od nosa, to jestem zgubiony.
[Mam] chorobliwy pocig do zadartych nosw i wadliwych zgryzw, przez co stale stykaem si
jedynie z kobietami skompleksowanymi1.
*
Rok 2012. W Emilu Kucu jest co ze sznaucera olbrzyma. Budzi respekt i zaufanie. Zreszt od lat
jest wacicielem psw tej rasy. Gdyby co miao mu umkn z pamici, przygotowa kartk
z notatkami. Ale nie bdzie potrzebna. Rocznik 1924, pamita zapachy, kolory, daty, szczegy. By
szwagrem Zdzisawa Beksiskiego. Studiowali w Krakowie na tej samej uczelni, Zdzisaw na
architekturze, Emil na grnictwie. Przysz on malarza pozna w czasie wakacji, kiedy wykonywa
pomiary wzdu Sanu w okolicy Bartkwki i Pawokomy.
Opowiada: Podesza do mnie starsza dziewczyna. Miaa na imi Marysia. Spytaa, czy jej
bratanek mgby chwil przy mnie posta, bo ona z siostr Zosi chciaaby si wykpa w rzece.
Moe to by pretekst, eby do mnie podej? Ale tak si stao. Z tym e wszystko byo bardzo
oficjalne, bo ja byem bardzo pracowity i do adnej bliszej znajomoci nie doszo. W tamtych
czasach bardzo unikaem dziewczt, bojc si okropnie, eby nie zaj z ktr w ci i nie
zmarnowa sobie ycia.
Siostry spotkaem w pocigu powrotnym do Krakowa. Marysia studiowaa w akademii handlowej,
a Zosia romanistyk na Uniwersytecie Jagielloskim. Wiozy z sob niesamowite walizy, z jedzeniem,
z tym, z tamtym. A ja, jako chopak usuny, pomagaem im wysiada z tego wagonu. Razem
podeszlimy do takswki, wsiady, poprosiem o adres. I dostaem.
Zosia mi si bardzo podobaa, bo bya pikna kobieta. Marysia mniej urodziwa, ale wartociowa.
Napisaem list do obydwu, mylc, co to bdzie. Odpisaa mi Marysia i tak si zaczo. Zosia bya ju
zaangaowana z Beksiskim, bo mieszkali u tej samej ciotki, w alei Pramowskiego 64. W tym
samym domu, na pitrze, mieszka Sawomir Mroek.
Jak nawizaa si midzy nami ta korespondencja, to czsto tam bywaem. Zdzisio mieszka

z Tadziem. Zosia z Marysi. I dziewczta troch si w nich podkochiway. No i Zdzisio si zakocha


w Zosi, a Tadzik troch zabiega o wzgldy Marysi. Ale mia tam jak swoj dziewczyn, nie
w Krakowie. Obie dziewczyny wiedziay o tym. On jakie kwiaty kupowa, wysya, zazdrosne byy.
Z Marysi w kocu ja si oeniem.
Pyta pani, czy Zosia bya zakochana w Zdzisiu. Jeelibym ja mia si na ten temat wypowiedzie,
to ona zakochana nie bya tak, jak si zakochuj mode dziewczta, bez opamitania. To ja nie
zauwayem tego. Natomiast Zdzisia optao. By tak o ni zazdrosny, e nawet magisterium jej
zrobi nie pozwoli. Po swojemu j kocha, ale by niesamowicie zaborczy pod tym wzgldem. Zosia
bya dziewczyna bardzo wesoa, lubia taczy, fantastycznie taczya, a Zdzisio nigdy z ni nie
zataczy.
By z niego chopak temperamentny, to nie darowa. Zamykali si z Zosi w azience, innych
okazji nie byo.
Moja ona nie lubia Beksiskiego dlatego, e on ju wtedy by ekstrawagancki, ju gra rne
role. Uwaaa te, e Zdzisio objada Zosi. Raz Marysia wracaa z egzaminu, cieszya si, e jak
przyjdzie do domu, to pierogw sobie zje. Przyjechaa, nic nie byo. Zjad wszystko. Kiedy Zosia
zachorowaa na grulic, ona uwaaa, e to przez Zdzisia, bo zjada jej wszystko i niedoywiona
bya.
*
Miasteczko mae jak bombonierka. Do Sanoka trzeba std jecha pidziesit kilometrw na
poudnie. Na rodku rynku stoi pomnik krla. Na obkowanej kolumnie u dou tablica: Wielkiemu
krlowi Wadysawowi Jagielle miasto Dynw. Monarcha tu bawi w 1410 roku, ju po Grunwaldzie.
W 1928 roku yj tu niecae trzy tysice ludzi, w tym 1300 ydw.
Jeden z wskich, pozbawionych ozdb domw przy rynku ma pitro z balkonem. A pod nim szyld:
Handel towarw elaznych, wgla i koksu. Stankiewicz. Na pitrze jest kuchnia i jedna izba. Do
wygdki trzeba zbiec na d i wyj na podwrko.
W mieszkaniu nad sklepem yje waciciel domu Jakub Stankiewicz (lat 39) i jego modsza
o dziewi lat ona Stanisawa. Maj ju dwoje dzieci: szecioletniego syna Jana i roczn crk Mari
(w przyszoci Kuc), kiedy pod koniec marca 1928 roku na wiat przychodzi Zofia (w przyszoci
Beksiska). Dwa lata po niej urodzi si jeszcze Aleksander.

Zosia Stankiewicz z bratem Aleksandrem na balkonie domu w Dynowie

Stanisawa Stankiewiczowa kady dzie ycia powica pracy i Bogu. Pochodzi z dynowskiej
rodziny Wyszatyckich, w ktrej w XIX wieku w jednym pokoleniu byli aptekarz, lekarz, ksidz, ona
burmistrza i artysta malarz Aleksander, ojciec Stanisawy. Ona wychowaa si na plebanii w Grnie,
u wuja ksidza Franciszka Bielawskiego. Nosi dugie do ziemi spdnice i bluzki zapite wysoko pod
szyj. Spuszcza oczy, gdy przechodzi obok niej kto nieskromnie ubrany. Zgorszy si, gdy zobaczy, e
jej dorosy syn Aleksander z powodu gorca zdejmie koszul podczas pracy w polu. Kiedy dekady
pniej w telewizji bd leciay intymne sceny, za kadym razem wyjdzie z pokoju.
Jakub, jej m, syn kolejarza, mia szesnacie lat, gdy wyjecha z Dynowa do Ameryki. Wrci po
czternastu latach, wybudowa dom w rynku, otworzy sklep, ktry prowadzi z on. Naley do kka
racowego. Wybrani mieszkacy Dynowa raz w miesicu spotykaj si u Stankiewiczw na
wsplnej modlitwie.
Emil Kuc: Ten sklep elazny to by interes na granicy zysku. Nie wiem, na co to starczao, ale
Marysia mi mwia, e na utrzymanie domu i czwrki dzieci to ju nie. Wobec tego teciowa przyja
na siebie wykarmienie tych dzieci, eby je utrzyma przy yciu. Mieli troch gruntu i do tego dwie
krowy. Teciowa dom utrzymywaa, ziemniaki uprawiaa, wszystko gromadzia. Ojciec zadba, eby
na zim by wgiel. Rodzice Zosi yli swoim yciem. Nie byo tej wizi, poza tym, e moja ona
z Zosi to byo bliskie ycie i wi rodzinna mocna. Z brami to ju w ogle kontaktu nie byo.
Stanisawa narzuca sobie i dzieciom zakaz odpoczywania. Kiedy nie pracuje w polu, nie gotuje
i nie modli si, schodzi pomc mowi w sklepie. Z jej sw, ktre Zdzisaw Beksiski nagra
w 1958 roku, bdzie pyn skarga, ale i pycha: pewnie takich drugich ludzi nie ma, co tak robi jak

ja. Jak ja zazdroszcz, jak widz, jak kto siedzi. Ja nigdy nie sid2. Jej crka Zosia do koca ycia
w chwilach odpoczynku bdzie szy lub robi na drutach, mawiajc: To grzech tak siedzie darmo.
Dla dzieci Stanisawie si ju nie starcza. Jest oscha. Nie chwali, nie gaszcze, nie przytula. Za
przewiny moe uderzy.
Zdzisaw Beksiski powie kiedy dziennikarzowi, e jego ona miaa nisk samoocen i poczucie
klski3. Doda jeszcze, e odziedziczy to po niej ich syn Tomasz.
*
Rok 2012. Ewa Bielec rozkada przede mn fotografie Stankiewiczw i Wyszatyckich. Tu
pradziadek malarz o agodnym spojrzeniu, w niedbale zwizanym krawacie. Tam moda Stanisawa
Stankiewiczowa z mem i dwjk dzieci. On ma na sobie znoszony garnitur. Jej kosmyk wosw
wysun si zza ucha. Skrzyowane nogi wycigna nieco przed siebie, jakby chciaa, eby fotograf
uj biae, prawie nowe pantofelki. Oboje pogodni, dzieci si nudz.

Stanisawa i Jakub Stankiewiczowie z dziemi

Na innym zdjciu spord dziewiciu osb wyawiam picioletni Zosi. Nki chude jak obsadki

tkwi w kaamarzach czarnych butw. Sukienka z ciemnej tkaniny, jeszcze za dua, pewnie po siostrze
Marysi. Na szyi podwjny sznur krtkich korali i grzywka na Mari Dbrowsk. Nic w tym dziecku
nie zapowiada urody pin-up girl, w jak si przeistoczy w latach pidziesitych.
Nie mog przesta myle o Zofii. Trudno j uchwyci, zrozumie. Nigdy nie pojechaa na
wakacje. Nie bya za granic. Nie zobaczya morza. Przez dugi czas utrzymywaa ma. Zrobia
prawo jazdy tylko po to, eby zosta jego kierowc. Do sklepu, do rodziny, na spacer, nawet do
przyjaciek zawsze ze Zdzisawem.
Ludzie, kiedy prbuj j opisa, obdarowuj mnie nieprzydatnymi przymiotnikami: pikna,
spokojna, cicha, mia, dobra, cierpliwa.
Tylko tyle o dziewczynie, ktra z maego miasteczka tu po wojnie wyrwaa si na studia do
Krakowa? Tyle o religijnej Zosi, ktra dla ma przestaa chodzi do kocioa? Nic wicej o kobiecie,
ktra pewnego dnia stana przed obiektywem Zdzisawa naga i skrpowana sznurkiem? A jakie byy
jej marzenia? Czego chciaa, pragna, o czym nia? Nie zwyka si zwierza obcym.
Ewa Bielec jest crk Aleksandra Stankiewicza, najmodszego brata Zosi. Nauczycielka
matematyki, rodzinna kronikarka. Mieszka w Dynowie. Po raz ostatni Beksiscy byli tu w 1998 roku,
miesic przed mierci Zofii. Przywioza wtedy Ewie swoje pamitki i zdjcia. Podarowaa jej
piercionek zarczynowy od Zdzisawa.
Ewa Bielec mwi: Ciocia oddaa si wujkowi bezgranicznie. Wierzya w jego talent, wspieraa go
i robia wszystko, by mia idealne warunki do pracy. Taka mio rzadko si zdarza. Babcia Stasia
Stankiewiczowa powiedziaa kiedy: Z moich dzieci Zosia jest najbiedniejsza. Mwic to, nie miaa
na myli spraw materialnych.
Zosia na zdjciach jest wesoa, z trudem ciga usta, eby nie pokazywa zbw. Wstydzi si, bo
ma przodozgryz. Ciocia Zosia bya na punkcie tego zgryzu przewraliwiona mwi Ewa Bielec. To
by jej kompleks. W latach osiemdziesitych zdecydowaa si na aparat ortodontyczny. Mwia potem
do mnie: Popatrz, Ewuniu, ju nie mam takich zbw.
*
A wic lub. Zdzisaw wolaby unikn samej ceremonii. Co do lubu. (...) Pytaem bardzo
grzecznie ksidza, czy nie daoby si tego caego hokus-pokus zaatwi bez mojej obecnoci, ale
niestety rytua jej wymaga. Nie mielimy jednak zdjcia lubnego, bo kolega poyczy ode mnie
aparat i zapomnia przynie do kocioa4 bdzie wspomina.
Nikt ju nie pamita, w ktrym kociele Beksiscy brali lub. Nawet miasto jest niepewne.
Jerzemu Potockiemu, kuzynowi Zdzisawa, wydaje si, e rodzice Zdzisia jechali z flaszk wina do
Krakowa. Moliwe, e lub odby si w kociele Mariackim, a wesele w domu ciotki Baruckiej.

Zofia Stankiewicz

I jeszcze lub cywilny. Zachowa si dokument, w ktrym zawiadcza si, e w Urzdzie Stanu
Cywilnego w Dynowie 30 kwietnia 1951 roku student architektury Zdzisaw Beksiski i Zofia Helena
Stankiewicz zawarli zwizek maeski.
wiadkowie i gocie ycz modej parze przede wszystkim dzieci.
Tymczasem panna moda ma grulic. Kadzie si do szpitala przeciwgruliczego na Prdniku
w Krakowie. Dla zabicia nudy czyta Czarodziejsk gr Tomasza Manna. Potem wyjeda na kuracj
do Zakopanego. Wraca do zdrowia, ale na studia ju nie. Z mojej winy zrezygnowaa, bo byem
wtedy zadatkiem na dobrze zarabiajcego inyniera5 wyjani Beksiski Marii Turlejskiej w 1967
roku.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

mier ojca
Podwiadomie musiaem si liczy, e ojciec nie chciaby, ebym zosta malarzem, tylko
architektem. [Po jego mierci] znw zaczem rysowa1.
*
Dzie, w ktrym Stanisaw Beksiski wychodzi do ogrodu z zamiarem sprztnicia starych gazi
i traci przytomno, pozostaje nieznany. Prawdopodobnie jest wiosna 1953 roku.
Zanim ojciec umrze, minie co najmniej p roku. Zdzisaw, jego syn, bdzie wspomina ten czas
jako koszmar: umiera si miesicami, przez cay miesic dusi si czowiek z braku powietrza, ksidz,
ktrego nikt nigdy i pod adnym pozorem nie widzia nawet w domu, zaczyna nieproszony
przychodzi codziennie. Wypraszany przysya znajomych dewotw, uywa szantau, groby, siedzi,
bekoce. Ja sam wreszcie namawiaem ojca, by si nawrci, liczc, e si mnie krpuje i e to mu pod
wieloma wzgldami uly2.
Stanisaw Beksiski umiera 20 padziernika, w wieku szedziesiciu szeciu lat, jako nawrcony
katolik.
mier ojca zaamuje Zdzisawa. Bdzie musia zrezygnowa z marze o szkole filmowej. Ma
teraz pod opiek on i matk.
Ale mier dziaa te wyzwalajco. Od teraz Zdzisaw moe by artyst.
Powie po latach: Ojca bardziej kochaem ni matk3. Ale mio i tsknot miesza
z obrzydzeniem. W 1969 roku napisze do przyjaciela, Andrzeja Urbanowicza: Pamitam, jak
pachnia ojciec i jak czu byo po nim azienk, ko, paszcz, klozet, jak wyglday jego genitalia,
okcie, wosy w uszach. (...) Czuj, jak powoli coraz silniej ojcem ze mnie mierdzie zaczyna,
i w ogle ojca zaczynam tym i owym coraz bardziej przypomina. Ta sama mier re nas od rodka.
Te robaki w nosie, zby z zepsutego sera, wntrznoci przegnite na durch. (...) mier mego starego
wlaza do mnie do rodka i ronie we mnie jak pd, zjada mnie jak rak. Pierdzi moj dup, burczy
moim brzuchem, gada moj gb. Nie jeste w stanie zrozumie caego ogromu obrzydzenia, jakie
mam dla staroci4.
Stanisaw ma by pochowany w rodzinnym grobowcu zaprojektowanym przez swojego ojca
Wadysawa Beksiskiego5. Grobowiec jest niski, z lecym ukonie krzyem. Krypta mieci si

poniej terenu. Syn przyjeda do Sanoka na pogrzeb. Pomaga przy porzdkach. Gdy chowalimy
ojca, sam jeszcze przesuwaem wraz z grabarzem trumny na dole: babcia, potem ciotka, czyli siostra
ojca, ktra zmara na raka, gdy ja byem na studiach, jakie dziecko. Bywaa tam chyba okresowo
woda, bo ciotka leaa na boku i trzeba byo trumn ustawi poziomo. Ciotka zaturkotaa w trakcie
ustawiania do poziomu jak pudo pene starych rupieci. (...) Mimo tych porzdkw trumna z ojcem
ledwie si zmiecia6.
Wdowa po Stanisawie widzi, e jej trumna ju tam nie wejdzie. Naciska, by grobowiec
rozbudowa i dobudowa cz naziemn. Architekt Zdzisaw Beksiski szkicuje projekt, ale nie chce
mu si doglda pracy kamieniarza. Fachowiec psuje robot, trzeba wic sku betonowy krzy, bez
ktrego cao wyglda jak zsyp na mieci7. Na polecenie rodziny nagrobek zostaje wic oboony
lastrikiem, przez co wyglda teraz jak zsyp oboony lastrikiem8.
Zamiast nazwisk i dat kamieniarz wykuwa tylko napis: grobowiec rodziny Beksiskich. Na tym
prace si zatrzymuj. Zostan podjte w 1998 roku.
Zdzisaw zawsze ju bdzie tskni za ojcem. Trzynacie lat po jego mierci napisze do Marii
Turlejskiej, e ilekro usyszy w radiu melodi, ktra bya grana jeszcze za ycia Stanisawa, wydaje
mu si, e ojciec patrzy na niego z tamtej strony: wic nie mog by naturalny i robi co, co by go
np. zmartwio, lecz chodz jak idiota po mieszkaniu, by przez czas grania melodii sobie pooglda
to, co si u nas zmienio, zobaczy mego syna (wchodz do pokoju, w ktrym si aktualnie bawi, lub
wychodz na ogrd). Przewracam od niechcenia teczk z rysunkami, na benefis starego (niech
pooglda)9.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Inynierek
Budownictwo miaem w dupie1.
*
Nawet gdyby ojciec y, nawet gdyby socrealizm by szczytem marze artystycznych, Zdzisaw
i tak nie mgby na razie studiowa reyserii.
Od 1950 roku w Polsce obowizuje nakaz pracy. Przez trzy lata od momentu ukoczenia uczelni
absolwent musi pracowa tam, gdzie dostanie przydzia. Miejsce, dokd jest zsyany, zaley od
wynikw w nauce. Zdzisaw Beksiski ma wyjecha do Szczecina.
Dyplom ukoczenia studiw otrzymuje 31 maja 1952 roku, odbiera go z uczelni dopiero we
wrzeniu, jednak do Szczecina nigdy nie wyjeda. Powd nieznany.
*
Pierwszy jest wic Krakw. Zosia jedzie do Sanoka, wprowadza si do teciowej i dochodzc do
siebie po chorobie, czeka na ma. A Zdzisaw Beksiski dostaje nakaz pracy w Zespole Budownictwa
Przemysowego Drobnej Wytwrczoci. Byem przypisany do przedsibiorstwa jak chop do
ziemi2 powie. Jednak zamiast do biur projektowych trafia na budowy, gdzie rozlicza faktury, jest
majstrem, potem inspektorem nadzoru. Mieszka w hotelu robotniczym, ktry miesicznie kosztuje
pracodawc wicej, ni wynosi pensja inyniera.
Z pracy w budownictwie Beksiski najbardziej zapamita picie wdki. Kto nie pije, ten donosi.
Chudy inynier w okularach pije subowo z brygadzistami. Ze szklanki, z kubka, a gdy brakuje
naczy, z nakrtki kaloryfera zatkanej palcem u dou.
I cay czas stara si wrci do Sanoka. W 1953 roku udaje mu si przej do przedsibiorstwa
podlegajcego Ministerstwu Budownictwa Miast i Osiedli, ktre ma sanock agend. Zostaje jednak
przerzucony na budow w Rzeszowie. To i tak niele. Do domu ma ju tylko niecae osiemdziesit
kilometrw.
Emil Kuc: Zosia przyjechaa do Zdzisawa i zamieszkali na rzeszowskim osiedlu WSK
w strasznych warunkach. Toaleta, kuchnia wszystko wsplne. Nazywao si to hotelem robotniczym,
ale tak naprawd to byy baraki.

Stalin umiera, a w caym kraju mury pn si do gry. Na budow rzeszowskiego osiedla WSK
przyjeda ekipa Kroniki Filmowej, z megafonw pynie stosowna pie, a murarze pracuj na akord.
Pod okiem inyniera Beksiskiego trjki murarskie stawiaj w stanie surowym trzypitrowy blok
szybkociowiec w cigu zaledwie dwch tygodni.
Eugeniusz Paszkiewicz, kolega Zdzisawa Beksiskiego z Sanoka, mwi: Opowiada mi nieraz.
Tam uczciwoci, na takiej zasadzie, jak on sobie wyobraa, to nie byo. By na przykad odbir
mieszkania, wszystko przygotowane. No, to szli do nastpnego, te dobre. A jak si wrcili do
poprzedniego, to okazao si, e by jeden komplet biaego montau, ktry si przenosio z mieszkania
do mieszkania i budow bloku si tak odebrao tym jednym kompletem. Albo jeszcze inne. Jak belki
ukadali none budynku i byy bdy konstrukcyjne, ze dwa centymetry belka na cianie si opieraa,
to Zdzisiek ucieka, eby si nie zawalio.
*
Przeoeni za Beksiskim nie przepadaj.
Bo do partii zapisa si nie chce. Udaje si jedynie wymusi na nim wstpienie w 1953 roku do
Zwizku Zawodowego Pracownikw Budownictwa, Ceramiki i Pokrewnych Zawodw w Polsce. Ale
w Boga nie wierzy i mwi gono, e najwikszym zbrodniarzem ludzkoci by Mojesz, ktry
wyprowadzi ludzi na pustyni, tak dugo zwodzi, a stare pokolenie umaro, nowe przyprowadzi
tam, skd wyszed, wmawiajc mu, e to ziemia obiecana. (O tym, e do trjki najwikszych
zbrodniarzy zalicza wraz z Mojeszem Stalina i Hitlera, nie opowiada gono).
Bo, owszem, na zebraniach pracownikw Zjednoczenia Budownictwa Mieszkaniowego uprawia
samokrytyk. Ale nigdy polityczn.
Bo jako jedyny w Zjednoczeniu ma tytu magistra inyniera. A pozostali maj tylko tytuy
zawodowe.
Ktrego dnia dyrektor Zjednoczenia zaprasza go do siebie. Zdzisaw Beksiski dostaje nowe
zlecenie: ma zbudowa dom dla pracownikw Urzdu Bezpieczestwa. Bdzie wspomina: Siedzia
[tam] pukownik i major z kwatermistrzostwa ubecji. Po wstpnej rozmowie pukownik poda mi
wizytwk ze sowami: a to, wicie, mj numer telefonu, na wypadek gdyby wam kto
przeszkadza3.
Nadzoruje wic zlecon budow i rwnolegle odgrywa rol burdelmamy. Zwracajce si do mnie
per inynierku dziewcz (...) obsugujce jedn z [wind] bocianwek obsugiwao rwnoczenie
seksualnie msk cz Zjednoczenia. Gdy kadrowiec gnany obdn dz (...) przybiega na moj
budow, to najpierw z wdk wstpowa do mojej pakamery, bym pozwoli na pitnacie minut
zatrzyma wind, po czym wazi do budki zajmowanej przez windziark i robi swoje, a nastpnie
odprony przychodzi powtrnie do mnie i musielimy wypi jak Polak z Polakiem. Czasami miaem

trzy albo i wicej takich kolejek w cigu dnia. Codziennie byem zalany w trupa. Nie mogem si
doczeka, kiedy skoczy si ten koszmar4.
Budow ubeckiego domu wizytuje major z kwatermistrzostwa o twarzyczce zbja5. Zwierza si
inynierowi Beksiskiemu, e jego marzeniem jest kupno uywanego polskiego fiata sprzed
1939 roku. Zamiast tego ma odebra wkrtce przydzia na motocykl Jawa 350, ktry go bdzie
kosztowa dwanacie tysicy zotych. Jeli jednak uda mu si go sprzeda na czarnym rynku za
dwadziecia pi tysicy, bdzie go sta na auto.
O motorze z kolei marzy Zdzisaw, ale nie ma pienidzy. Dogaduj si. Major wnioskuje
o nagrod w wysokoci dwudziestu piciu tysicy zotych dla inyniera Beksiskiego za wzorowe
wykonanie budynku. Inynier odbiera nagrod i kupuje od majora czerwon jaw. Prawo jazdy
Zdzisaw kupuje za szeset zotych od urzdnika o nazwisku Pokrywka, z rzeszowskiego prezydium.
Czy majorowi udao si kupi fiata, tego nie wiadomo.
*
Pastwo Beksiscy w 1954 roku wracaj wasnym motocyklem do Sanoka. Teraz Ministerstwo
Budownictwa Miast i Osiedli potrzebuje inyniera wanie tam. Zdzisaw ma by inspektorem
nadzoru na wskazanych budowach. W Sanoku lekcewayem prac, pilnujc tylko, eby si co nie
zawalio6 powie.
Jerzy Lewczyski: Opowiada mi niesamowite rzeczy, jak jedzi na te budowy, szuka jakich
dokumentw, panowaa tam cakowita anarchia, wszyscy wdk pili, jaki nieboszczyk lea pod
kiem.
Urzdnicy Najwyszej Izby Kontroli odkrywaj, e inspektor Beksiski nie dba o ksiki obmiaru,
kontrol bankow, dokumentacj budowy. Zdzisaw dostaje wezwanie do Rzeszowa. Wanie koczy
mu si nakaz pracy. Marzy po cichu, eby go wyrzucono.
Emil Kuc: Mieszkalimy wtedy z on w Rzeszowie. Ktrego dnia Zdzisio do nas wpada, bo
zosta wezwany do dyrekcji. Jakie tam skargi na niego byy, e nie bardzo on t funkcj swoj
wykonuje. No i taki troch zdenerwowany poszed do dyrekcji. Nie upyna godzina, dwie wpada
ucieszony z papierem w rce. Mwi: Jestem wolny!. Opowiada: Zapytaem ich: Moe ja bym
uatwi? Poprosz mnie zwolni. Zwolnili od rki, za porozumieniem.
Nie pacze adna ze stron. Jest rok 1955.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Plastik
Poniewa nie miaem rodkw do ycia (...), to pracowaem jeszcze dodatkowo w fabryce
autobusw, jako takie pite koo u wozu, co w rodzaju dizajnera na p etatu1.
*
Przez chwil Beksiscy yj tylko z emerytury matki. Od czasu do czasu wyprzedaj ziemie
i nieruchomoci w Sanoku, ktre zostay im po dziadku i ojcu. Najczciej robi to jednak pod
przymusem wadz, ktre maj plany wobec ich gruntw, i za marne pienidze.
Zosia szuka pracy w szkole, chce uczy francuskiego. Niestety, w Sanoku brakuje etatw dla
romanistw. Zatrudnia si wic jako sekretarka w liceum pedagogicznym. Po rozwizaniu szkoy
bdzie sekretark w Szkole Podstawowej numer 3.
Zdzisaw wolaby nie pracowa wcale. Lecz w tym kraju nie ma ludzi bezrobotnych. Kto nie
pracuje, ten nie je. Beksiski prbuje wic zatrudni si przy budowie pegeerw, ale tylko dlatego e
inynierom tam pracujcym przydziela si tanio motocykle. Planuje sprzeda motor droej, eby
przez rok y ze zdobytych w ten sposb pienidzy. Maszyny jednak nie dostaje, z pracy przy
pegeerach rezygnuje.
Jerzy Potocki koczy studia na wydziale lotniczym Politechniki Wrocawskiej, po czym zaczyna
prac w Sanockiej Fabryce Wagonw: Po szczeblach si piem, doszedem do stanowiska dyrektora
technicznego i miaem moliwo zaatwienia Zdzisiowi roboty na p etatu jako plastykowi.
Kadrowiec o kiepskim wyksztaceniu wypisa mu na przepustce do zakadu: zawd plastik.
*
Na t fotografi sprzed 1884 roku trafiam w internecie2. Stu trzydziestu czterech mczyzn,
uformowanych w omiu rzdach, pod cian parterowego baraku warsztatu kotlarskiego Mateusza
Beksiskiego i Walentego Lipiskiego. A na pierwszym planie ley machina ze stali. Nie mam
wtpliwoci, e zdjcie wykonano na podwrzu przyszego domu Beksiskich. Te same budynki
ustawione w liter U, ten sam blaszany dach. Brakuje tylko studni pod spiczastym daszkiem. Pewnie
wykopano j pniej.
Przyjaciele Mateusz Beksiski i Walenty Lipiski, kunierscy synowie, powstacy styczniowi

spod Koprzywnicy, uruchamiaj swj warsztat okoo 1845 roku. Wkrtce produkuj koty dla
miejscowych gorzelni i browarw, zaopatruj te otwart pniej kopalni ropy w Bbrce.
W 1884 roku wybucha poar domu. Obie rodziny przenosz si do przebudowanych barakw
warsztatw kotlarskich, za maych ju dla rozrastajcego si przedsibiorstwa. Par lat pniej umiera
Mateusz. Beksiscy dostaj w spadku ziemi i gospodarstwo, a Lipiski rozwija zakady. Po spaceniu
wsplnika otwiera Fabryk Wagonw i Maszyn w Sanoku Kazimierz Lipiski.
W 1896 roku Lipiski przeksztaca firm w spk Pierwsze Galicyjskie Towarzystwo Akcyjne dla
Budowy Wagonw i Maszyn, przedtem Kazimierz Lipiski. Za solidne wykonanie wagonu, ktrym
w 1898 roku przywieziono z Genewy ciao Sissi, zamordowanej cesarzowej Elbiety, dostaje pisemne
podzikowanie z Ministerstwa Kolei. W 1902 roku z powodu konfliktu z zarzdem ustpuje ze
stanowiska dyrektora i przenosi si na Nowosdecczyzn. Fabryka po drugiej wojnie wiatowej
zostaje upastwowiona, rozpoczyna produkcj autobusw. W 1958 roku zmienia nazw na Autosan.
Pi lat pniej prac w fabryce znajduje Zdzisaw, prawnuk Mateusza.
*
Rok 2012. Eugeniusz Paszkiewicz krzta si dziarsko w swoim domu we wsi Pora. Wod na kaw
wstawia, sypie instant do szklanek. Czekam w jego pokoju usadzona za stoem. Popatruj za okno,
widz ogrd i stary drewniany dom. Zerkam na ciany i pki s pene odznak straackich i zdj
druha Paszkiewicza w mundurze Ochotniczej Stray Poarnej. Zdzisawa Beksiskiego pan Eugeniusz
pozna w fabryce.
Opowiada: Jak przyszed, to ja pracowaem ju jako kierownik sekcji u konstruktora jestem po
technikum samochodowym, rocznik 1935. No to gdzie da Zdzisia? No to do mojej sekcji, bo ja si
akurat zajmowaem budow nadwozi autobusowych. A pan Zdzisio by rozeznany nie tylko w naszych
cigotach architektonicznych, ale i obcych. Mia w swoim zasigu zagraniczne pismo Internavia,
tam byy przedstawiane rne kierunki modernizacji autobusw.
Jak wygldaa nasza praca? Sala, biurka, deski z pantografami, panowie w granatowych
fartuszkach. Zdzisio pracowa w zaoeniach, czyli tworzy ogln lini autobusu. Lubi krzywizny,
ale takie (i tu Eugeniusz Paszkiewicz robi w powietrzu nieokrelony ruch rk).
One byy najgorsze, te krzywizny. Teraz jest komputer, ktry potrafi wszystko, obrci, pokae
z dou i z gry. A tu bya wasna wyobrania, zmys konstrukcyjny. Na paskim papierze trzeba byo
zobaczy gbi, co z jednego boku, co z drugiego. Najgorsze byo wykrelenie krzywizny w skali
jeden do jednego. Jeli szyba miaa by skrzywiona, trzeba byo zrobi przyrzd, ktry by uformowa
szko. Tomy blachy spawali i malowali na czarny mat, tomy na brzuchach na tych blachach,
z krzywkami elastycznymi, krelili dziesitki krzywizn, eby do Zdzisia si dopasowa.
Projekty Zdzisia byy uznawane przez ludzi, ktrzy czuli, w jakim kierunku idzie moda

przyszoci. Ale przez innych byy krytykowane, wiersze pisano zoliwe. Mielimy takiego gocia
w narzdziowni, chudy wiejski literat, mia swoje ukadanki. Pamitam pocztek o projekcie Zdzisia:
Straszy z przodu, straszy z boku.... Robotnicy na produkcji uwaali, e te krzywizny to specjalnie,
eby im ycie utrudni. Bo czego to musiao by takie krzywe, jak to mona byo prosto? Nie byo
na wydziale zrozumienia.
A w yciu prywatnym pan Zdzisio by bardzo skromny. Mia jeden ubir. Koloru khaki wiatrwk
i jedne spodnie. Mwi: Trafiem na materia, kupiem na dwanacie wiatrwek. I czy witek, czy
pitek Zdzisio by w wiatrwce. A na nogach pepegi.
Skromny by te w jedzeniu. Mwi: Suchaj, Gienek, czy jest co taszego, bo mnie za drogo
wynosi to drugie niadanie. A zawsze przynosi buk i jajko na twardo w tej buce.
*
Ludzie przystaj na chodnikach, kierowcy trbi z daleka, dzieci pokazuj sobie palcami.
W 1957 roku na ulice Sanoka wyjeda prototyp pierwszego polskiego autobusu turystycznego
z silnikiem z tyu, SFW-1 Sanok.
Jego ogromne okna zachodz na dach, ma spiczaste przednie osony wlotw powietrza i mocno
wysunit do tyu komor silnika. Dla pasaerw przygotowano trzydzieci dwa fotele typu
lotniczego, dwa ostatnie, na kocu autobusu, ustawione s tyem do kierunku jazdy.
Pojazd przypomina powikszony dziesiciokrotnie amerykaski krownik szos. W fabryce
nazywa si go skrzydlakiem. Autorem sylwetki nadwozia jest inynier Zdzisaw Beksiski.
Autobus pokonuje osiemdziesit tysicy kilometrw na drogach Rzeszowszczyzny i przechodzi
badania techniczne. W marcu 1958 roku jedzie do Warszawy, gdzie Komisja Oceny Transportu
Samochodowego ma zdecydowa, czy skrzydlak moe trafi do masowej produkcji.
A Komisja umiera ze miechu. A gdzie to ma przd? A gdzie to ma ty?
Ale zaraz Komisja powanieje. Autobus zanadto przypomina pojazdy imperialistyczne. Naley go
zniszczy. Konstruktorom sugeruje si, eby inicjatyw i nowatorstwo spoytkowali w innych,
bardziej socjalistycznych projektach.

Prototyp autobusu turystycznego SFW-1 Sanok

SFW-1 sanok, bez silnika, trafia do sanockiego ogrdka jordanowskiego. Najpierw jest szatni,
potem, ju bez szyb, zabawk. Zardzewiay i zniszczony, bdzie sta podobno do pocztku lat
osiemdziesitych. Potem zniknie na zawsze.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Artysta I
Jeli chodzi o to, co wiem o sobie, w trakcie gdy yem, to nie byem niczym innym z wyjtkiem
maski. Nie potrzebuj dodawa, e artyst te sobie wymyliem w pewnym momencie1.
*
Jeszcze na studiach, za pienidze zarobione na praktykach budowlanych, Zdzisaw Beksiski
kupuje w Sanoku uywany aparat Praktiflex. Przewiesza skrzany pasek futerau przez szyj i ju si
z nim nie rozstaje (z wyjtkiem wasnego lubu, rzecz jasna).
Fotografowanie jest dla Beksiskiego substytutem dziaa reysera i operatora.
Pierwsze zdjcia s tradycyjne mikkie wiato, pejza, ona, kwiat.
Ale w Rzeszowie, w baraku, nie ma ciemni. Na jaki czas odkada aparat. Wraca za to do rysunku
zarzuconego podczas studiw. Zapamita, e by maj 1954 roku. Zaczynaem jako ekspresjonista,
podobnie jak zaczynao wielu modych polskich malarzy tego okresu. Nie wiem, na ile znali si
wzajemnie, faktem jest jednak, e ja nie znaem adnego z nich, a (...) to, co w tym okresie robiem
i co wynikao mi jakby z duszy, byo niemal analogiczne: krzyczce postacie na pustyni, ludzie
z gowami z kamienia, jakie kobiety rodzce, jacy ludzie w trakcie kopulowania, defekacji,
umierania, rozstrzeliwani czy wieszani, wizienia, miasta bez okien itp. (...) Myl, e tylko wtedy
byem naprawd szczery. A moe tylko naiwny. (...) Sdz, e fakt wczenia si do awangardy by
w istocie pierwszym naoeniem maski2.
Inspiruje go twrczo Waldemara Cwenarskiego i Andrzeja Wrblewskiego. Jest pod wpywem
Tadeusza Kulisiewicza i Pabla Picassa. Wyznaje kult Witolda Wojtkiewicza, nawizuje do Tadeusza
Brzozowskiego (artysta uczy malarstwa i rysunku na krakowskiej architekturze za czasw studiw
Zdzisawa, z czasem si zaprzyjani).
Potrafi narysowa wglem lub namalowa temper pi obrazw dziennie na ogromnych
arkuszach tektury. Nie wykacza ich, nie starcza mu cierpliwoci. Jest wobec siebie bezkrytyczny.
*
Po powrocie do Sanoka Beksiski nadal rysuje. Postanawia te wrci do fotografii. Urzdza
ciemni. W domu robi si ciasno.

Tu po wojnie w domu nad potokiem wadze umieciy lokatorw. Na osiemdziesiciu metrach


mieszkao w sumie jedenacie osb. U Beksiskich w dwudziestoomiometrowym pokoju cztery
osoby, picioosobowa rodzina Gajewskich zaja pokj osiemnastometrowy, Estera Eisenbach ya na
dziewiciu metrach. Ostatni lokator o nazwisku Centkiewicz musia by kim wanym, bo mieszka
sam w dwudziestometrowym pokoju. Znw pracowaa apteka, tym razem pod zarzdem Natalii
Robakowskiej spod Wocawka.
Lokatorzy z czasem si zmieniaj, spada ich liczba. Jednak Beksiscy ju nigdy nie odzyskaj
domu tylko dla siebie. Oddzielaj si od nowych ciankami, czasem tylko nieszczelnymi drzwiami,
spod ktrych pyn obce zapachy i haasy.
Zdzisaw adaptuje piwnic na pracowni. Zosia si boi: Oby tylko bya ciepa i Zdzisio nie dosta
reumatyzmu, i eby go oddolnie nie pokrcio3.
Beksiski dowiaduje si, e artycie przysuguje dodatkowa powierzchnia na pracowni. Artysta
dla wadz to czowiek z legitymacj zwizku twrczego.
W listopadzie 1955 roku Beksiski otrzymuje legitymacj czonka Polskiego Towarzystwa
Fotograficznego w Sanoku o numerze 4199, a trzy lata pniej docza te do Zwizku Polskich
Artystw Fotografikw (numer legitymacji 237). Wojciech Plewiski: Czy Zdzisaw by tam
przede mn czy za mn, nie wiem, bo kady jedzi indywidualnie do Warszawy, eby zda egzamin
na czonka. Kandydat stawa przed komisj, ktra drya faceta: jaki jest jego poziom,
zainteresowania, skd si wzi i dlaczego. Trzeba byo te wykaza si pracami.
Prace Zdzisawa ocenia sam Edward Hartwig, wspzaoyciel ZPAF. Na widok fotogramu
zoonego z dwch negatyww chmur i konstrukcji wietlnych entuzjazmuje si: Oto narodzi si
Jan Buhak polskiej fotografii!4.
Wojciech Plewiski: Zdzisaw to by talenciak straszny. Spotykalimy si w ZPAF-ie, bya nawet
wystawa jego zdj w naszym maym lokaliku. Pamitam tak jedn fotografi grudzie, waciwie
nic si nie dzieje, jakie zaorane pole i pie. Natomiast formalnie bya wietna. Jego zdjcia
wyprzedzay mylenie nas wszystkich. Starsi panowie, ktrzy dotychczas byli w zwizku,
fotografowali jakie kwiatki, uczki. Rewelacj bya wiewirka na Plantach.
Pn wiosn 1958 roku pracownia Beksiskiego, artysty z legitymacj, wci mieci si
w piwnicy. Obawy Zosi okazay si suszne. Przewd kominowy ma odwrotny cug i piec w suterenie,
zamiast grza, dymi, a z powodu wilgoci i zimna spleniay rysunki i grafiki Zdzisawa.

Legitymacja Polskiego Towarzystwa Fotograficznego po zmianie waciciela

*
Sekret w Sanoku. Pomocnik, fotograf i jego ona zamykaj si w piwnicy. ona fotografa rozbiera
si. Pomocnik obiecuje nie patrze i rozwiesza przecierada, ktre posu za to. Fotograf ustawia
wiata i aparat. Potem siga po szpagat i owija on jak baleron. ciska jej ramiona, krpuje poladki,
tworzy sie na plecach.
Modelka staje tyem do obiektywu, jej gowa jest poza kadrem. Asystent wci ma zamknite
oczy. Fotograf zaczyna robi zdjcia. Jest prawdopodobnie rok 1957. Pomocnikiem Zdzisawa zostaje
Julian Rudak, przyjaciel, fotograf z Sanoka.
Beksiski tytuuje prac Gorset sadysty. W zwizanej kobiecie nikt nie rozpozna Zofii. Ale
w Sanoku na wszelki wypadek nikomu tej fotografii si nie pokazuje.
Po kilku latach przy okazji wizyty znajomego Beksiscy bd artowa:
Pan X: A to jest fotografia, tak? To rzeczywicie powizane sznurkami...
Zofia: Czy po to aby j sfotografowa, tak si j powizao sznurkami?
Zdzisaw: Ona tak stale chodzia.
Zofia: Skd znalaze tak pani? (miech)5.
*

Zdzisaw wychodzi z aparatem do miasta, fotografuje Sanok. W szczelinie midzy dwiema budami
z dykty widzi eb konia. Zanim nastawi aparat, zwierz znika. Ale artycie zaley tylko na takim
ujciu, jakie zobaczy wczeniej. Czeka wiele dni, zanim koski eb znw pojawi si w tym samym
miejscu.
Fotografuje architektur i ludzi. Kadrujc, pozbawia ich waciwoci, staj si abstrakcj. Stara
kobieta jest plam na sonecznym bruku, pot rytmicznym cigiem, pogita siatka fantazj z drutu,
brudna ciana kamienicy figur geometryczn. Po latach wyjani: Bardzo niewiele fotografii
zrobiem dlatego, e co zobaczyem i szybko pstryknem zdjcie. Ja je w zasadzie wymylaem, tak
jak si wymyla film czy cokolwiek innego6.
W 1966 roku powie dziennikarzowi: Mnie wiat w ogle nie interesuje, nie dostrzegam
motyww, nie wychodz z domu. Ja si chc wypowiedzie, sprawa rodkw jest drugorzdna.
Jestem typem emocjonalnym, interesuj mnie wzruszenia7. Ale kilkadziesit lat pniej zaprzeczy
sobie: Chyba mnie bardziej interesowao, jak bdzie wygldao zdjcie, ni czy ta twarz wyraa
problem psychologiczny. Jeeli nawet posugiwaem si ni, zawsze staraem si pokaza to, co jest
we mnie, a nie w czowieku, ktry mi pozowa8.
Eksperymentuje w ciemni.
Jacek Rudak, syn Juliana: Jak si Zdzisaw Beksiski do czego przyczepi, by szalecem.
Zdobywa literatur i stawa si alf i omeg w tym temacie. Jeli, dajmy na to, zainteresowa si
fotografi, nie byo do pomylenia, eby robi zdjcia i obrabia materia na zasadzie: kupuj to i to,
bo tak trzeba, lej preparaty do miski i robi odbitki. O nie. On wszystko rozpracowywa
w najdrobniejszych szczegach. Kady skadnik poznawa od strony technicznej. By jak
encyklopedia, sam konkret.
Beksiski prbuje si w fotomontau. Fotografuje matk i wycina ze zdjcia fragment jej twarzy
albo w miejsce renic wstawia pomienie wiec. Odbija postaci w lustrach. Na portret ony nakada
szyb posmarowan wazelin, ktra znieksztaca twarz, i znw robi zdjcie.
Potrafi zuy trzy tamy maoobrazkowe na jeden portret w tym samym upozowaniu, a do
uchwycenia tego nieuchwytnego odcienia wyrazu twarzy, o jaki (...) chodzio9.
Robi portret Helenie Kosinie, ociemniaej przyjacice Stanisawy Beksiskiej. Uwydatnia jej
zmarszczki, czyni j brzydk i star, cho ta ma dopiero pidziesit pi lat. To samo co ze zdjciem
cioci Kosinowej robi z portretem matki.
Wybija dziur w gowie fajansowej figurki dziecka i naciska spust migawki. Wydziera czarny
otwr w portrecie ony, w miejscu jej twarzy.
*
Zosia jest gwn modelk Zdzisawa. Pozwala zrobi z sob wszystko, co wymyli m.

Zofia baleron owinity sznurkiem.


Zofia napite ciao w kostiumie kpielowym pooone na torach.
Zofia krzyczce usta.
Zofia nagi korpus, fragment piersi, podbrdka, ud.
Zofia twarz zaklejona na biao.
Zofia amerykaska pin-up girl w somkowym kapeluszu.
Zofia obandaowana gowa.
*
Jerzy Lewczyski: Gdzie w 1956 roku zwrciem uwag na zdjcia Zdzisawa Beksiskiego,
ktre byy publikowane w miesiczniku Fotografia. Oszczdne w formie, o prostej tematyce,
wyrniay si form i kompozycj.
Tak si zoyo, e do Gliwic, gdzie mieszkaem, mia przyjecha z wystaw fotografii Bronisaw
Schlabs, ktrego prace ju widziaem. Spotkalimy si i zgodzilimy, e Beksiski to nowa
indywidualno w polskiej fotografii. Napisalimy do niego z propozycj spotkania. To byy czasy,
gdy ludzie zainteresowani fotografi nie spotykali si czsto.

Zdzisaw Beksiski z Jerzym Lewczyskim i Bronisawem Schlabsem, Gliwice 1959 r.

I tak na pocztku listopada 1957 roku przy gwnym wejciu do kocioa Mariackiego w Krakowie
spotkao si trzech dryblasw. Co potem robi? Kto powiedzia, e tu jest pan Janusz Bogucki, ktry

pracuje w yciu Literackim i jest bardzo yczliwy sztuce. Poszlimy do niego, tam dano nam
herbaty, zagrzalimy si i wszystko byo w porzdku. Pokazalimy mu oczywicie nasze prace!
Kady z nas by odrbny, adnego podobiestwa. Schlabs mia abstrakcyjn twrczo
geometryczn, Zdzisio surrealistyczne fragmenty, a ja swoje metamorfozy, listy. Ale czy nas bunt
estetyczny i przekonanie, e polska fotografia artystyczna to mieszanina eklektyzmu bez wyrazu.
Modne byy wtedy tematy fotograficzne w paski i kratki, pejzae wiosenne i inne wariacje. To
dyskwalifikowao autorw w oczach Zdzisawa, ktry nie mg zrozumie, jak mona zamieni ycie
na prki. Mymy chcieli tworzy fotografi, ktra moga by nazwana sztuk. Z kocem roku 1957
ustalilimy w trjk konieczno zorganizowania wsplnych wystaw.
Korespondowalimy zawzicie, take na tamie magnetofonowej. Zaczem odwiedza Zdzisawa
w Sanoku. Poycza mi pismo fotograficzne Camera, ktre dostawa od przyszywanego wuja
z Londynu. Zdjcia stamtd byy zupenie inne, duo o tym dyskutowalimy. Streszczaem potem
nasze rozmowy w grubym zeszycie.
Pierwsza nasza wystawa odbya si w Warszawie w lipcu 1958 roku w Galerii Sztuki Nowoczesnej
przy Staromiejskim Domu Kultury Klub Krzywe Koo. Galeri prowadzi Marian Bogusz.
Oczywicie byy pijastwa, straszne rzeczy, ale jako to wytrzymalimy.
Prace tam pokazane byy jednak w naszym przekonaniu w zasadzie tradycyjne. Postanowilimy, e
nastpna wystawa bdzie zupenie inna10.
*
We wrzeniowym pimie Fotografia pojawia si Dwugos o jednej wystawie.
Lech Grabowski pisze: Zdzisaw Beksiski sprzymierzy si raczej z surrealizmem. Lubi tricki.
Czsto uywa lustra. (...) Znajdziemy u niego rwnie dwa interesujce akty, zwaszcza jeden jakby
pikny wizerunek rzebionego w kamieniu posgu. (...) Trudno jednak bdzie znale powody do
entuzjazmu najgorliwszym nawet zwolennikom sztuki nowoczesnej po obejrzeniu wystawy. (...) Czy
to w ogle jest fotografia? Niektre z tych prac, w wikszoci dobre, przestay ni by na pewno. (...)
Patrzc na wiele eksponatw wystawy, ogldajcy mimo woli zadaje sobie pytanie, czy istotnie nie
byoby lepiej to wszystko namalowa11.
Odpowiada mu Wojciech Kiciski: Zdzisaw Beksiski jest mistrzem dramatycznego nastroju.
Stwarza go poprzez twarde kontrasty gbokiej czerni i bieli, troch ju manieryczne, brutalne
wiartowanie sylwetki ludzkiej, najczciej twarzy. Dramat, wewntrzne rozdarcie, jest nawet
w przedmiotach martwych: pogitych, czarnych rurach na biaej paszczynie, postrzpionej tkaninie.
Tak konsekwentnie realizowana, w jakiej konwencji surrealistyczno-ekspresyjnej, dramatyczna wizja
wiata jest dowodem silnej osobowoci twrczej autora, opartej na wasnych zaoeniach
filozoficznych lub kompleksach, nie moe jednak suy za fundament pod nowe, szerokie drogi jest

zbyt wasna i jednostronna12.


*
Jeszcze we wrzeniu 1958 roku za spraw Jerzego Lewczyskiego Polskie Towarzystwo
Fotograficzne w Gliwicach organizuje indywidualn wystaw fotografii Zdzisawa Beksiskiego.
Autorzy wystawy pisz w katalogu: Odkrywczo i arliwo artystycznych poszukiwa stanowi
o wartoci jego sztuki.
Na wystawie prezentowanych jest szedziesit osiem zdj. Fotografia z roku 1953 dedykowana
jest abstrakcjonicie i surrealicie Jeanowi Arpowi. Ale s tam te Gorset sadysty i Portret matki.
Publicysta Juliusz Garztecki pisze: Caa wystawa, a ten akt [Gorset sadysty] w szczeglnoci,
wywoaa burzliw dyskusj i sprzeczne opinie w ksice pamitkowej. Rozpito sdw: od zda, e
wystawione fotogramy s materiaem do ocen psychiatrycznych, a nie artystycznych, do entuzjazmu
i windowania autora na piedesta geniusza. A i miesic nie upyn, jak w gliwickim orodku
fotoamatorskim pojawi si tuzin jego naladowcw13.
*
Enerdowski pprofesjonalny magnetofon szpulowy Smaragd Zdzisaw Beksiski kupuje latem
1957 roku. Od wrzenia zaczyna nagrywa na tamie rodzinny dziennik foniczny, bdzie te
rejestrowa wizyty goci, nie zawsze ich o tym informujc. W przyszoci zamierza eksperymentowa
z dwikiem.
*

Zdzisaw Beksiski prowadzi fonodziennik

Dziennik foniczny Beksiskich. Padziernik 1958 roku.


Matka: Moe zaczniemy od tego, e w Trybunie Ludu taki artyku si ukaza i portret mamy,
podpisany...
Zofia:... Twarz piknej kobiety.
Matka: Piknej to na pewno nie jest napisane (miech), ale w kadym razie co, co mnie
zaszokowao. (...)
Matka: Ale nie pamitam, co to za akt z drzewami, ktry to akt?
Zofia: Zdzisio zrobi tak kompozycj.
Zdzisaw: Taki monta drzewa. Taki sam by wystawiany w Krakowie, gdzie powiedzieli, e to
jest najlepsza praca na Wystawie Okrgowej w Krakowie.
Zofia: Ale w kocu nie wiesz, czy to zakupili, czy nie?
Zdzisaw: Nie wiem, nic mi nie odpowiedzieli. Napisaem, e jeli zakupili, to eby mi fors
przysali, bo mi potrzeba.
Zofia: Niemoliwe.
Zdzisaw: Tak. Tak powiedziaem. e jestem zarnity z fors i e gdyby nawet trzysta zotych
dali, to przydayby mi si. (...) Jak bdziemy odtwarza t tam za dziesi lat, to bd waniejsze
sprawy. Na przykad takie, e galeria sztuki nowoczesnej w Nowym Jorku zakupia za dziesi tysicy
dolarw jaki obraz. Albo jaka prywatna kolekcja. Wobec tego c to bdzie znaczy. (...)
Matka: Wam zaczyna rodzi si dziecitko, a mnie wnucztko. I rwnoczenie zaczyna si te

rodzi pewnego rodzaju sawa.


Zofia: Geniusz14.
*
W listopadowej Fotografii ukazuje si artyku Zdzisawa Beksiskiego Kryzys w fotografice
i perspektywy jego przezwycienia. Trzy i p strony drobnym drukiem (podobnie jak
w korespondencji Beksiski nie potrafi si streszcza). (...) czy fotografika w ogle jest sztuk, czy
nie roztacza po prostu pozorw sztuki, udzc widza efektownymi zestawami form, szantaujc
tragizmem, czy te wreszcie epatujc eksploatowanymi w sposb powierzchowny osigniciami
malarskiego nadrealizmu. Tak si zoyo, e we wasnej praktyce przeszedem przez wszystkie
kierunki wspczesnej fotografiki. (...) Mam od tego niestrawno. aden bowiem z istniejcych
obecnie wspczesnych i historycznych kierunkw fotograficznych nie moe da twrcy penego
zadowolenia. (...) Na wszelki odautorski komentarz, nie mwic ju o ustalaniu wzajemnych
stosunkw i oddziaywa poszczeglnych istot i przedmiotw fotografowanych na siebie, pozostaje
niezwykle mao miejsca. (...) Wic jak wreszcie wyglda wypowied twrcy? Pozostaje mu
poszukiwanie tematw, ktre mwi same za siebie, triki techniczne, efektowne ujcie i... koniec. (...)
Mwic po prostu, chodzi mi o tworzenie zestaww i w nich gwnie widz drog rozwoju fotografiki.
Zestaw taki, zoony z kilku lub kilkunastu zdj, posiadaby pewne cechy wsplne z sekwencj
filmow. (...) Elementy te, ssiadujc ze sob, mog potgowa nawzajem swoj wymow, mog te
na skutek wzajemnego oddziaywania na siebie mwi zupenie co innego, ni zawieraj same, co
szerszego i gbszego15.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Dziecko
Nad ranem o godzinie 7.10 przyni mi si Tomek. Wychodziem z kuchni i skrcaem w stron
pracowni, a Zosia bya w azience i nagle naprzeciw stoi Tomek. Ubrany chyba w popielaty sweter.
Rado: a wic yje! I nagle widz, e nie ma oczu, nosa i ust. Twarz jest cakowicie anonimowa
i wprawdzie nie jest gadka, ale jakby przerobiona na komputerze. Rzucam si do tyu i padam na
wznak na podog. Kopi nogami. Chc wyda wrzask rozpaczy? strachu? nie: chyba raczej wrzask
zawiadamiajcy Zosi o tym, co si stao. Chodzi chyba o demonstracj. Nie daj jako rady wydoby
z siebie gosu. Wreszcie, chyba ju na p wiadomie wrzeszcz (pewnie zaledwie becz) trzykrotnie
aaa....aaa....aaa.... Dopiero wtedy uwiadamiam sobie, e jedyn osob, ktra to moe usyszaa, by
Jerzyk picy w ssiednim pokoju. Po chwili rozmylania przychodzi mi do gowy, e jedyny sen, po
ktrym zachowaem si podobnie i odczuwaem to samo, by jeszcze przed laty w Sanoku i dotyczy te
Tomka. Jako mae, moe trzyletnie dziecko zjeda saneczkami z grki, ktra zlokalizowana bya
jakby vis--vis wejcia do dzisiejszego hotelu Jagielloskiego, i wywali si na samym dole (saneczki
si zatrzymay, a on spad do przodu) na brzegu potoku, ale jakiego cholernie szerokiego potoku,
ktry nie przypomina niczym prawdziwego, ktry tam pynie. Zbiegam z grki, ale w midzyczasie
zaamuje si ld, czy te by tam fragment odtajanego lodu, i nagle woda wciga Tomka pod
powierzchni lodu, i on razem z prdem zaczyna szybko pyn w prawo w stron Sanu, majaczc pod
lodem jak biaa plama. Biegn po lodzie, ale nogi mi si lizgaj i nie mog dogoni uciekajcej
plamy. Zbudziem si z jakim wrzaskiem (obok spaa Zosia) i chyba wyturlaem si z ka, ale ju
w momencie gdy odzyskiwaem wiadomo, wic te by w tym nie tylko element rozpaczy, ale
i demonstracja. Jak teraz widz, sen ten symbolizowa, co do milimetra, cae nasze przysze ycie
z Tomkiem. Oddala si ode mnie jak pod lodem i nie miaem szansy, by go uratowa 1. Warszawa,
15 maja 2000 roku.
*
Ohydne s psy, dzieci i kobiety w ciy. Zdzisaw brzydzi si nawet gipsowym dziecitkiem Jezus
w kocielnym bku. Nie znosi sowa matka ani samego macierzystwa. Odczuwa seksualny wstrt
do ciarnych i do kobiet, ktre kiedykolwiek miay dziecko. Jednym z jego natrctw jest uczucie, e
w czasie stosunku trzyma w rku trupa2. pi z on w jednej sypialni, ale na oddzielnym ku.
Prezerwatywy kupuje przez znajom pielgniark, bo si sam wstydzi i do apteki. Boi si, e jeli

Zosia urodzi dziecko, ich maestwo si rozpadnie.


Emil Kuc: Musz powiedzie, e bya taka seria obrazw, ktre miay obrzydzi Zosi ci.
Makabra, na p abstrakcyjne, eby Zosi odrzucio.
Rodzina z Dynowa i Sanoka, ssiedzi, znajomi, ksia, przyjezdni wszyscy chc wiedzie, kiedy
Zofia i Zdzisaw bd mie dziecko.
Zdzisaw napisze po latach: Przez osiem lat maestwa wstrzymywaem si od zrobienia samego
dziecka i nigdy nie chciaem, ale jako nas tak zmuszono gadaniem, prowincja i w ogle3.
*
Dom si zmienia. Matka ma swj pokj, Zofia sypialni i kuchni. Salon powoli staje si
pracowni Zdzisawa. Brakuje miejsca na pokj dziecicy.
Tylko ogrd przed domem jest niczyj. Kobiety prbuj o niego walczy sadzonkami truskawek,
krzakami porzeczek, grzdkami kwiatw. Ale on zarasta, dziczeje, dziwaczeje.
W domu nie ma ju przestrzeni wsplnej. wita spdza si przy stole w pokoju Stanisawy,
gocie Zdzisawa i Zosi siadaj w pracowni na niskim tapczanie i stokach.
Nie ma ich zreszt wielu. W latach pidziesitych Beksiskich najczciej odwiedzaj kuzyn
Jerzy Potocki i fotograf Julian Rudak, obaj z onami. Raz na jaki czas z Rzeszowa przyjeda Maria,
siostra Zosi, z mem Emilem Kucem. Kiedy maj czas i pienidze na benzyn, Zofia i Zdzisaw
wsiadaj na motocykl i jad do Dynowa. Zosia bardzo lubi jazd motocyklem.
*
Dziennik foniczny Beksiskich. 4 kwietnia 1958 roku.
Zdzisaw: Jest jedna bardzo wana historia, bo zdaje si... tylko zaczn mwi szeptem, bo tam
do drugiego pokoju moe by sycha... wic zdaje si, e Zosia jest w odmiennym stanie. Od
poowy lutego. Zobaczymy, czy co z tego wyniknie, czy nie, bo ju raz co takiego byo. To znaczy,
e pod koniec roku bymy posiadali potomka.
Zofia: (mieje si).
11 maja 1958 roku.
Zdzisaw: Zdaje si, e odnonie potomka mama co zwchaa. Zosia to jako na swj sposb
tumaczy.
Zofia: (...) Zdzisio jest teraz taki bardzo czuy i bardzo nadskakujcy. Tego nie wolno! Tamtego
nie wolno! Co dotychczas nigdy si nie zdarzao, nawet gdy byam powanie chora, naprawd chora.
A teraz waciwie nic mi nie jest, zdrowa jestem jak ko, dobrze wygldam, a Zdzisio cay czas
nadskakuje, wic mama widocznie std wzia to podejrzenie.
25 maja 1958 roku.

Zdzisaw: Takiego dzieciaka zaczem malowa, takie ma kraty w pysku woone, sze oczu,
taki czerwony na niebieskim tle i zielonej trawie stoi. Ma czarn gow, a w tej gowie jeszcze
czarniejsze dziury i w tych dziurach kraty poumieszczane.
Zofia: Bardzo ciekawe.
30 maja 1958 roku.
Zdzisaw: Mama zgodzia si, eby bachor, jeli przyjdzie na wiat, mieszka razem z ni u niej
w pokoju, ale nie wiem, jak bdzie dalej. Jak bachor zacznie si drze, to przypuszczam, e bdzie
chciaa zmieni wtedy zdanie. (...) Wyszy problemy, ta odpowiedzialno, panie, ojcowska i tak dalej.
Moe trzeba bdzie gotwk, a ja gotwk nie mierdz. Pocieszam si, e do czasu pjcia na studia
upynie lat osiemnacie, a potem moe to i stypendium dostanie? A moe ja ju bd znanym
malarzem, eby nie powiedzie sawnym?
Zofia: Tak, marzenia.
Zdzisaw: Teraz s problemy, eby sprzeda t kamienic. A pienidze nam si tak skoczyy, e
nie mamy w ogle prawie.
Zofia: No, ja bd miaa teraz co miesic pobory, wic nie bd sobie kupowaa, a wic bd
moga dawa wicej na dom.
Zdzisaw: Zosia oglda jaki podrcznik dla modych matek. Same zdjcia jakie, paskudztwa,
same dupska powypinane, obsrane ze wszystkich stron. W kadym razie nie dla mnie. Ja si z gry
zastrzegam: ja dziecka przewija nie bd. Ja si w ogle na to wistwo patrze nie chc. Wcha
gwna nie bd. Ja bym si zaraz zrzyga.
16 padziernika 1958 roku.
Zdzisaw: Powiedziaem ju mamie, e ja mam pecha i [potomek] na pewno zostanie albo
sportowcem, albo ksidzem. Dwa zawody, ktrych nie znosz.
Zofia: Nie, ksidzem moe nie zostanie. Ja bym nawet nie chciaa, eby zostao. To jest paskudny
zawd.
Zdzisaw: Jeszcze nie wiadomo, moe zostanie bokserem albo jakim tyczkarzem. Taki sam dobry
zawd jak i ksidz.
27 padziernika 1958 roku.
Zdzisaw: Odczuwamy straszliw trwog przed majcym nastpi w dniu 21 listopada
narodzeniem potomka. (...)
Zofia: Zdzisio kae mi powiedzie, e ja si boj i e on te si boi, wic boimy si razem
i czekamy, kiedy to bdzie.
31 padziernika 1958 roku.
Zdzisaw: Zastrzegam si. Uwaga, pani Krystyno! Powiedziaem przed chwil, e nie ma pod
socem rzeczy ohydniejszej ni niemowl w wieku do mniej wicej jednego roku. A pani Krystyna

twierdzi, e jak to moje niemowl przyjdzie na wiat, to ja bd rozentuzjazmowany i bd twierdzi,


e w rzeczywistoci nie ma rzeczy pikniejszej pod socem. (...)
Krystyna: Za rok, jak tu przyjad, to pan Zdzisaw Beksiski bdzie miertelnie zakochany
w swoim, no nie wiem, dziecku.
Zdzisaw: Nie dziecku, tylko w crce. Bo ja sobie ycz crki. Zastrzegam: jeeli syn, to ja bd
mia do Pana Boga powane pretensje. I tak ju z Panem Bogiem nie kaniamy si sobie na ulicy...

Zofia Beksiska z potomkiem

Zofia: To nie jest wane. (...) Ja jestem ostatecznie tak stremowana, e nie wiem, co ja bd
uwaaa. Czy bd czua, e kocham czy nie kocham.
9 listopada 1958 roku.
Stanisawa Stankiewiczowa, matka Zofii: Co jak co, ale e ty si zgodzie na tego potomka!
Zdzisaw: Ju caa rodzina mi skakaa po gowie i wszyscy znajomi. I wreszcie pod presj ogu
mwi: Niech ju si dzieje wola nieba, niech ju bdzie ten potomek, niech wszystko diabli wezm.
Matka: E, diabli nie, bro Boe!
Stankiewiczowa: Suchaj, jak z takim masz do czynienia, to ty nie masz nic do gadania.
Zofia: Nie, teraz Zdzisio nie moe si ju doczeka.
*

Syn Zofii i Zdzisawa Beksiskich przychodzi na wiat 26 listopada 1958 roku. Otrzymuje imi po
pisarzu Tomaszu Mannie. Jego drugie imi brzmi Sylwester.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Antyfotografia
Ja mam kompleks niszoci w stosunku do prawdziwych artystw z Akademi w przeszoci.
Utwierdza mnie nawet moja mama, ktra gdy kupiem par pdzli, pyta: po co ci tyle pdzli. Na co
ja, e T. ma jeszcze wicej to kolega po fachu z Sanoka, na co mama, e T. jest artyst, to mu
potrzeba1.
*
Prawdopodobnie wraz z pocztkiem ciy Zofii Zdzisaw zaczyna w piwnicy tworzy reliefy.
W kwietniu 1958 roku nagrywa na tam: Teraz cigle robi strukturalne obrazy, rozmaite historie
zalewane lakierami, wypalane, wysmarowywane jakim wistwem. Zobaczymy, co z tego bdzie, jak
si bd patrzy na to za rok.
Jacek Rudak: Na pyt wirow nakleja rne kawaki gipsu, odpowiednio formowa, a potem to
wszystko malowa. Po malowaniu kad jeszcze ile warstw farby, a potem ciera rozpuszczalnikiem.
Tar tak dugo, a doszed do koloru, o jaki mu chodzio.
Zdjcia kilku pierwszych reliefw Zdzisaw posya poznanemu wczeniej w Krakowie Januszowi
Boguckiemu, teoretykowi i krytykowi sztuki, ktry propaguje w kraju wiedz o sztuce i promuje nowe
talenty.
Krytyk dugo nie odpowiada, Zdzisaw zaczyna mie wtpliwoci: Przeywam chwile zwtpienia.
(...) Moe dlatego, e przedtem dobrze mi si malowao, przez jaki tydzie do dwch tygodni, a teraz
znowu jestem ze wszystkiego raczej niezadowolony. Nie wiem, jak to bdzie, moe wszystko diaba
warte2.
Nie wiadomo, co Bogucki w kocu odpisuje, ale prace podobaj si Bronisawowi Schlabsowi.
Postanawia zorganizowa Beksiskiemu wystaw w poznaskiej siedzibie Stowarzyszenia
Architektw Polskich, na Starym Rynku 56. Zdzisaw bdzie musia tylko sam zapaci za afisze.
Zamierza wystawi szesnacie prac, ale na wszelki wypadek u pana Jayki, sanockiego trumniarza,
zamawia dziewitnacie ram do obrazw. Nagrywa si pod koniec padziernika 1958 roku: A to, e
ramy bd z zakadu pogrzebowego, to nie naley chyba do zych wrb i nie bdzie oznacza, e
wszystkie obrazy bd lee?.
Zosia si martwi: boj si, eby ci nie obmiali za bardzo. I eby cay twj wkad, tak duchowy,

fizyczny, jak i materialny, da jaki owoc. eby ci nie rozczarowao to wszystko3.


Niepotrzebnie si baa. Grudniowa wystawa jest udana.
A rok pniej, we wrzeniu 1959 roku, reliefy pojad do Warszawy. Tam zostan pokazane na
zorganizowanej przez Mariana Bogusza III Wystawie Sztuki Nowoczesnej. Obrazy-przedmioty
Beksiskiego zachwyc krytyka sztuki Jacka Woniakowskiego. Napisze po wystawie: Materia
jednego obrazu Beksiskiego robi wraenie szlachetnej, starej, zgaszonej ceramiki, ale przyku mnie
zwaszcza drugi obraz: prostokt niemal czarnego, matowego drzewa, zjedzonego przez korniki
miejscami lekko opalizujcy, co znw przypomina aksamitn powierzchni zwglonej, spkanej
szczapy. Ale mona by te porwna t modulacj drobnych, niemal geometrycznych cigw do
jakiego wypalonego miasta, widzianego z wielkiej odlegoci. Porwnania s tu dosy obojtne, bo
dzieo Beksiskiego dziaa nie tyle poprzez tego typu aluzje, ile poprzez ich sum lub raczej poprzez
aur, w jakiej si rodz4.
Par lat pniej Zdzisaw Beksiski opisze prac nad jednym z reliefw, do ktrego wczy metal:
To jest mimo pozorw ruiny lutowane pracowicie z maych blaszek, dartych specjalnie przy pomocy
kombinerek i imadeka na malownicze strzpy. Obraz pochodzi z miesicy grudzie 1959stycze
1960. Way chyba ze trzydzieci kilogramw. Mia za zadanie przedstawia (jak wikszo moich
prac z tamtego okresu) zniszczenie, obumieranie, zagad etc. Wykonany jest z blachy stalowej
czonej cyn i potem zostaa na tym wywoana korozja, doprowadzona do pewnych granic
i zatrzymana5.
*
To jakie szalestwo. W domu pacze niemowl, dziewitnacie pieluch suszy si nieustannie nad
piecem w kuchni, a Zdzisaw wci siedzi w piwnicy.
Maluje pastelami na brystolu, farb olejn i temper na szkle, robi reliefy.
Relief z motywem krzya, nawizujc do prozy Rainera Marii Rilkego, nazywa Malte. Zapytany
po latach przez dziennikarza o inspiracje literackie w swojej wczesnej twrczoci, odpowie: Obraz,
jeeli dobrze pamitam, by niezupenie udan realizacj wizji, ktra narzucaa mi si w trakcie
lektury ksiki Rilkego. Niezupenie udan w tym znaczeniu, e nigdy nie udao mi si namalowa ani
narysowa dokadnie tego, co chciaem. Zawsze wychodzio i wychodzi co innego, nieco w bok. Na
szczcie ogldajcy tego nie widz, ale to koszmarne uczucie: nie mie w yciu ani jednego obrazu
dokadnie tak, jak si mie chciao.
Po zakoczeniu daem tytu Malte, ale nie chciabym dzi przywizywa do tego nadmiernego
znaczenia6.
Wkrtce, za rok, najdalej za dwa, przestanie uwaa si za artyst fotografika. Moe gdyby
technologia bya lepsza, a on mia wicej pienidzy, skupiby si na fotomontau. Jednak teraz uwaa,

e w dziedzinie fotografii doszed do ciany, zdjcia nie potrafi ju odda tego, co mieci si w jego
gowie.
Ale na pocztku roku 1960 Zdzisaw Beksiski przygotowuje si do wsplnej wystawy z Jerzym
Lewczyskim i Bronisawem Schlabsem.
Wprowadza w czyn zaoenia, jakie przyj w artykule w Fotografii. Projektuje due plansze, na
ktre przykleja swoje i cudze zdjcia. Zbiera wycinki z gazet i ksiek, ryciny, Lewczyski podsya
mu stare odbitki.
Na planszy zatytuowanej Dno umieszcza dziewitnastowieczne zdjcie czterech dziewczynek
i fotografi nagrobka z sanockiego cmentarza. Pomidzy oba obrazki kadzie wycinek ze sownika,
z hasami na liter : lub, lusarz, mia si, miay, miech, miecie, mier.
Plansza N to zdjcia modego mczyzny i nagiej kobiety w kuchni. Midzy nimi umieszcza
fotografi noa.
Plansz jest kilkanacie.
Jerzy Lewczyski: 20 czerwca 1959 roku spotkalimy si w trjk w Gliwickim Towarzystwie
Fotograficznym na pokazie zamknitym. Zamknitym, bo chcielimy unikn cenzury i zbytniego
rozgosu. Obecnych byo okoo czterdziestu osb, z krytykiem sztuki Alfredem Ligockim.
Zdzisaw unika komentarzy do wasnych prac. Jego plansze, w wizualnej fabule czsto szokujce,
budziy najwiksze kontrowersje. Pytano na przykad, co znaczy fotografia dziewczynki
w komunijnym stroju obok reprodukcji ryciny podu z ppowin oraz fotografii zwok
zamordowanego onierza w trumnie, a wszystko to z podpisem Koysanka. Autor tumaczy, e
zdarza si, i u dorastajcych dziewczynek podwiadome zainteresowania seksualne cz si ze
sprawami ycia i mierci. Wybuchay wtedy miechy i protesty.
Podziwiano erudycj Beksiskiego, ale te komentowano, e to atmosfera zapadej dziury, jak
w opinii obecnych by wtedy Sanok, zmusza z nudw do tak dziwnych kreacji.
Mam nagranie z tamtego spotkania. Wykrzykiwano, e jestemy idioci.
W kadym razie nasza prba pokazania innej fotografii wypada pomylnie.
*
Alfred Ligocki pisze recenzj z wystawy: Znalazem tam dwie postawy, ktre skojarzyy mi si
od razu z pewnymi zjawiskami w najnowszej literaturze francuskiej, z tzw. antypowieci (...) jak
Robbe-Grillet. (...) Ot na tej wystawie spotkaem dwa kierunki natarcia na dotychczasow fotografi
artystyczn: jeden reprezentuje Schlabs, a drugi Beksiski i Lewczyski. Dlatego cinie mi si pod
piro nazwanie tych prb antyfotografi. (...) Jak wic wygldaj te obrazy? Beksiski tworzy obraz
Koysanka, zoony z trzech fotografii: ze zdjcia encyklopedycznego podu, z typowej fotografii
dziewczynki po I Komunii witej i ze zdjcia nagiego trupa rozstrzelanego mczyzny. Poszczeglne

fotografie nie posiadaj tu samodzielnoci, decydujc rol w organizowaniu przey odbiorcy gra ich
ssiedztwo i spicia pomidzy skojarzeniami, jakie budz poszczeglne zdjcia i ich zesp. (...)
Beksiski i Lewczyski d do zaskakujcych i mobilizujcych wyobrani i intelekt spi tych
znacze i skojarze, co zblia ich do surrealizmu oraz do zasad obrazowania poezji wspczesnej. Ich
prby maj duo wsplnego z montaem filmowym i ze scenariuszami plansz problemowych na
wystawach. Wydaje si, e otwieraj one przed fotografi niezwykle ciekawe perspektywy. Otwieraj,
ale jeszcze nie realizuj. Przyzna bowiem trzeba, e s one jeszcze bardzo prymitywne, a ich warto
estetyczna raczej skromna. Przyjte zostay na og ze zgorszeniem, co ju jest dobrym
prognostykiem7.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Autosan
Teraz sprawa pracy: Niestety, znalezienie innej, rwnie dobrze patnej i niewyczerpujcej w sensie
odpowiedzialno, jest w Sanoku rzecz niemoliw. (...) Naturalnie robi to wszystko z wasnej
woli, bo gdybym chcia, mgbym zarabia bardzo dobrze, ale na peny etat w budownictwie i na
kierowniczym stanowisku z du odpowiedzialnoci techniczn i finansow. Fakt, e tego nie chc,
jest dla moich ziomkw z Sanoka niezrozumiay. (...) Dlatego te tomacz to tak: zwariowaem,
zeszedem na psy, syn dobrej rodziny, wyksztacony, ale zdeklasowany pidiota, ktry nie nadawa si
do powanej pracy, wstyd rodziny etc.1.
*
Rok 2012. Zdjcia kolejnych autobusw zaprojektowanych przez Zdzisawa Beksiskiego dostaj
od jego kolegi z fabryki. Zbigniew Osenkowski (rocznik 1943) z Sanoka jest artyst grafikiem znanym
z ekslibrisw. Inynierem mechanikiem zosta tylko dlatego, e nie dosta si po maturze na
architektur. Jest te publicyst. Kiedy si spotykamy, pracuje wanie nad ksik o historii
Autosanu.
Bo na imperialistycznym skrzydlaku si nie skoczyo.

Projekt autobusu turystycznego SFA-2

W 1962 roku w Autosanie powstaje prototyp autobusu SFA-2 zwanego akwarium i autobusu SFA3. Dla obu nadwozia projektuje znw Zdzisaw Beksiski. Przeszklone, nowoczesne pojazdy nie
zostan jednak wprowadzone do produkcji, a prototypy bd zniszczone.
W 1963 roku inynier Beksiski projektuje sylwetk mikrobusu (z podwoziem od Lublina) SFA-4
Alfa. Do 1964 roku powstaje dwadziecia prototypowych egzemplarzy przeznaczonych do bada.
Zbigniew Osenkowski: Wykonano je w rnych kolorach i wersjach, jedziy po Polsce, podobay
si. I w pewnym momencie znikny, a wraz z nimi dokumentacja z fabryki. Po pewnym czasie due
podobiestwo do naszej Alfy zobaczylimy w mikrobusach ze lwowskiej fabryki. Tylko e po typowo
radzieckich modernizacjach. Ale czy to nie by zwyky przypadek, to nie wiem.
*
Droga z domu do fabryki zajmuje Zdzisawowi dwadziecia minut piechot. Wystarczy, e
wyjdzie na ulic wierczewskiego (dawn Jagiellosk) z teczk, w ktrej jest buka z jajkiem na
twardo, i skrci w lewo. Nikomu si nie kania, nie odpowiada na powitania. W miecie uwaa si go
za pomruka.
Zdzisaw pracuje sze godzin dziennie, ma wolne soboty i zarabia 1358 zotych miesicznie.
Cakiem niele, jak na p etatu. Przecitna pensja na pocztku lat szedziesitych wynosi okoo
1700 zotych. Ale Beksiski jest magistrem inynierem, ma dodatek za wysze wyksztacenie.
Swojej pensji nie odbiera osobicie, bo w kasie pracuje nieuprzejma kobieta, ktrej si boi. Jego
pobory wypacane s wic upowanionemu koledze Paszkiewiczowi.
Eugeniusz Paszkiewicz: Mwiem: Panie Zdzisiu, pan jest fotografik. A on: A co to
fotografia, to adna twrczo. Nie ja si udzielam, tylko mj aparat. Jego wizj byo przedstawianie
czego, czego nie da si sfotografowa. Mwi: No co ja bd malowa zwierzta, jak to mona mie
na zdjciu. Ja bym chcia przedstawi lk, strach.
Kiedy tylko mia woln chwil, bra dugopis albo cienkopis, biae kartki papieru i pokrywa je
tak pajczynk. A z tej pajczynki wychodzia jaka wizja. To trudno nam byo zrozumie, bo dla nas
to wci bya pajczynka.
Zbigniew Osenkowski: Narysowa, nie wyszo, zmi papier i wyrzuci do kosza. I by taki jeden
przypadek, e wyszed poza biuro, a Gienio Paszkiewicz wyj z kosza i zacz prostowa. Na to
wszed Beksiski. Od tej pory rwa nieudane rysunki na mae kawaeczki.
Raz odpad kawa tynku z sufitu. Zdzisaw to podnis, pomalowa farbkami i powiesi. Mielimy
obraz. Co si z tym pniej stao, to nie wiem.
Eugeniusz Paszkiewicz: Mymy go nieraz oszukiwali, prbowalimy naladowa jego sztuk.
Pamitam, taki obraz zrobilimy z koleg. W lakierni czycili beczki po farbie, bardzo gstej.
Nabralimy jej na sklejk, do tego nasypalimy z szuflady, co tam byo: spinacze, grafity, pinezki.

Zdzisio przychodzi do pracy to ju zastygo a na jego biurku stoi ta praca. Nie obrazi si. Ha, ha,
ha, ktry to zrobi? No to co w tym widzicie? Zdzisiu, to jest nasza sztuka. To, co nas otacza,
popatrz, jak si adnie uoya ta yletka, ta spinka. No, no, macie racj. W yciu bymy nie
przypuszczali, e bdzie sawnym malarzem. Fajny kolega, ciekawy, ale eby artysta? Jego obrazy nie
napaway nas jak sztuk.
Zbigniew Osenkowski: Posiada niesamowit wiedz. Kolega chorowa, nie pamitam na co,
w lunej dyskusji Zdzisek mwi: Kazek, id do jakiego konowaa, niech ci to i to przepisze. Kazek
poszed i jak rk odj. Koledzy cigle si z nim o co zakadali. Ja przecinaem.
Raz potrafi zaoy si o to, czy koledzy dokonali zych oblicze przy pracy nad autobusami.
Kiedy indziej, czy potrafi zje pto kiebasy zwyczajnej, popi kwanym mlekiem i wbrew
przekonaniom kolegw nie dosta niestrawnoci.
Eugeniusz Paszkiewicz: Mymy tych zakadw w cigu miesica mieli z dziesi, pitnacie.
I zawsze o to samo, wino wytrawne Melnik i do tego ser z dziurkami. Nieraz u niego w domu zebrao
si z dziesipitnacie butelek wina. I jak ju duo si uskadao, to kupowalimy trzy kilogramy
sera, zasiadalimy w ogrodzie, nad potoczkiem i bya biesiada. Lubi te spotkania, ale ze swoimi,
zaufanymi ludmi.
Na rodzinne spotkania ona sza sama. On nawet na wesele w rodzinie nie szed. Nieraz
opowiada: No jak to tak, ludzie siadaj wok stou, na komend yka, zaeraj, po brodach im
cieknie. A wdka to nie eby sobie wypi, kiedy ma apetyt, tylko na przymus. Dlaczego ludzie nie
zapraszaj si do wydalania, tylko id w intymne miejsce? A arcie jest gorsze.
Z fabryki Zdzisaw wychodzi po czterech godzinach. Karta zegarowa, przepustka, teczka bez buki
z jajkiem. Dobry obserwator mgby zauway, e uda pracownika Autosanu czasem s napczniae,
a on sam porusza si niezgrabnie. A wszystko dlatego e pracownik przed wyjciem z fabryki mocuje
sobie do ng uprzednio przygotowanym plastrem skradzione laski cyny. Potrzebuje jej do spawania
rzeb z metalu. Artysta wraca do domu.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Artysta II
(...) robi jedn rzecz i p roku, robic jednoczenie ze trzydzieci innych1.
*
Janusz Bogucki nie moe w to uwierzy. Chwyta si za gow, apie za piro i w licie wyzywa
Beksiskiego od majsterkowiczw. Grozi mu uwidem prowincjonalnym 2. Tumaczy, e postp
w sztuce zaley od wymiany dowiadcze. A poza tym no ludzie! kto by nie chcia wyjecha na
stypendium do Stanw Zjednoczonych?
We wrzeniu 1960 roku w Polsce odbywa si Midzynarodowy Kongres Krytykw Sztuki (AICA).
Dziennik Polski donosi: Ustalono zasadniczy przedmiot obrad, a mianowicie midzynarodowy
charakter sztuki wspczesnej i udzia poszczeglnych narodw w ksztatowaniu tej sztuki.
Krytycy zwiedzaj Warszaw. Jak podaje gazeta, ogldaj zabytki, chodz na wystawy, a tam pij
lampk wina. Jad te do Krakowa, gdzie czekaj na nich midzy innymi biennale grafiki, ekspozycja
sztuki ludowej i malarstwa.
Zdzisaw Beksiski po pitnastu latach bdzie wspomina: w Krakowie u Estreichera spili si tak
potwornie, e jeden Japoczyk zesztywnia i run w hallu na ziemi, i myleli, e umar, ale po
dwch dniach zacz si rusza. W ogle na kongresy nie jedzi si, eby pracowa, lecz po to by
pi3.
Wystaw, w ktrej oprcz Beksiskiego udzia bierze jeszcze trzech artystw (fotografowie
Bronisaw Schlabs i Marek Piasecki i malarz Zbigniew Makowski), organizuje w Krakowie Janusz
Bogucki, czonek polskiej sekcji AICA.
Zdzisaw Beksiski wspomni: Po wystawie w roku 1960 w Krakowie pani Bogucka
omdlewajcym, lecz penym euforii gosem poinformowaa mnie (...) zosta pan odkryty4.
Wrd zwiedzajcych wystaw jest szedziesicioletni Amerykanin James Johnson Sweeney,
prezes AICA i dyrektor Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku. To on prawdopodobnie proponuje
Beksiskiemu proczne stypendium w USA w 1961 roku.
Zdzisaw Beksiski wyjani po kilku latach: a ja si broniem nogami i rkami, e mi si nie chce
jedzi, czego [Bogucki] nie rozumie, bo jak kady Polak chce podrowa i mie samochd i myli,
e wszyscy musz mie to samo. (...) A ja wanie chc sobie majsterkowa, a pogld na wiat mam

eudajmonistyczny i zwykem robi to, co lubi, a nie to, co trzeba5.


*
Jacek Rudak: Mia tam ju zaatwion wystaw, formalnoci w toku, chyba bilety kupione. Nagle
siad i mwi: Nie jad. Ojciec mj: Zdzisek, czemu?!. Bo bd mia sraczk.
Beksiski od wczesnej modoci cierpi na nerwic natrctw: Teraz ju przyzwyczaiem si y
z tym kretyskim balastem wtpliwoci i myli natrtnych, koniecznych ruchw i zachowa
o znaczeniu magicznym. Myli niewinnie natrtnych, np. naleaoby na strychu zaoy dodatkowy
gonik. (...) Poza tym myli obrzydliwie natrtne (...), e kto pcha mi do ust pene yki pajkw,
myli koszmarnie natrtne, e w pokoju kto jest, lecz stoi zawsze z tyu za mn tak, e go nie widz,
i obraca si tak byskawicznie, e mam go zawsze za plecami, a w lustrze chowa si dokadnie zawsze
za moim konturem, myli magicznie natrtne, e nie mog wyczy magnetofonu w tym momencie,
lecz w nastpnym, a rolki ustawi si pod pewnym ktem, e pewne rzeczy mona zrobi tylko
w okrelonej kolejnoci i okrelonym porzdku, myli empiryczno-natrtne, e to, co widz, czuj
i przeywam w danym momencie, to wytwr fantazji, a w rzeczywistoci np. id w tej chwili po
torach kolejowych, marzc o tym, co aktualnie przeywam, i za chwil przejedzie mnie pocig, a ja
nawet nie bd o tym wiedzia, i dosownie kurcz si, czujc, jak pocig na mnie najeda, wiedzc
rwnoczenie, e to bzdura. (...) I wreszcie najstraszniejsza myl, (...) e wszystko jest chaosem
i porzdkiem zarazem, e midzy chaosem a porzdkiem istnieje znak idealnej rwnoci, e potrzebny
jest tylko system poznawczy6.
Natrctwa si zmieniaj. Przez jaki czas Zdzisaw Beksiski wychodzi przez drzwi tylko pod
ktem prostym. Potem przestaje stawa na zczeniach pyt chodnikowych. Przed urodzeniem syna
mae dzieci budz w nim taki strach, e konsultuje si z psychiatr.
Kiedy w latach pidziesitych pod wpywem prb wiadomego oddychania, ktre ma mu pomc
w pozbyciu si natrctw, zapomina, jak si oddycha, idzie do lekarza. Siny na gbie, spocony
miotaem si po ku (miao to miejsce zawsze przed zaniciem lub w trakcie zamylania) nie
umiejcy zapa oddechu, nie wiedzc, co, do diaba, naley uczyni, by go zapa! Zagldali mi
w zby, przewietlali, badali serce i tarczyc po pewnym czasie (dwa lata) mino tak jak wszystkie
moje nerwice7.
Ale z jednym Beksiski nie poradzi sobie nigdy. To rzecz intymna, ktr si jednak bdzie dzieli
z przyjacimi, znajomymi, obcymi, czasem take z dziennikarzami.
Do Marii Turlejskiej napisze: Nie wiem zreszt, czy pisaem, troch si tego wstydz, ale jestem
ju do stary, a mam to od dziecistwa, mona pozby si wstydu: moje ycie zdominowane jest
przez nerwicow sraczk, i tyle. Std niech do podry, a ju obojtnem pozostaje, czy podr
dotyczy wywzki na Syberi, czy wycieczki jachtem dookoa wiata. (...) WSZYSTKO, co odrywa

mnie od BAZY (jak jest dom lub oddane do wasnej dyspozycji mieszkanie), naraa mnie na swoicie
uwarunkowane napicie nerwowe (...), e mog by w cigu godziny okoo 60 razy, czyli nawet mog
nie wychodzi, w przybytku. Po dwch godzinach nie mam ju w wiadomym miejscu naskrka, po
dobie nie mam ju skry, nie mog sta, siedzie, chodzi, nic nie mog wyj z blu8.
Andrzejowi Urbanowiczowi si zwierzy: [Musz my] bardziej wstydliwe czci ciaa. (...) Przy
czym sprawa tak wyglda, e jeli ja mam azienk w zapleczu, to nie musz do niej lata, ale gdy
tylko dowiem si, e si zepsu hydrofor lub podgrzewacz wody, dostaj na przykad piekielnego
ataku wtroby, tak e musi przyjecha pogotowie, bo wij si po pododze, lub zatyka mi si nos, tak
e nie potrafi w ogle mwi ani oddycha, ani je, lub dostaj wciekego ataku migreny9.
Rozstrj odka powoduj u niego: niespodziewana wizyta, oczekiwany go, rewizyta, oficjalne
spotkanie, podr, mieszkanie z kim w pokoju (poza Zosi), nocowanie u kogo, stanie w kolejce,
czekanie na wind. Skrca go na myl o dugiej podry samolotem. Nigdy nic nie je na dzie przed
wyjazdem i podczas samej podry.
W ogle wszystkiego w yciu stara si unika.
Z tego te powodu rezygnuje z wyjazdu na stypendium do Stanw Zjednoczonych. (...) pan Janusz
[Bogucki] by nieco wcieky, ale oni nie bardzo rozumiej moj psyche i opory azienkowo-sraczowe,
ktre kad wycieczk dokdkolwiek potrafi mi przyrwna do urlopu w konclagerze10.
*
Jednak tworzy zachannie. Wci co nowego. Obrazy formowane na podou z masy plastycznej,
blachy i drutu. Ppaskie, aurowe figury z kawakw blach, drutw i prtw metalowych. (Ustawia
je w ogrodzie, niektre wiesza na cianie w pracowni. Brzcz, gdy ulic przejeda ciarwka).
W jednej z jego rzeb z metalu mona si dopatrzy postaci siedzcej. (Nadaje jej tytu Hamlet, jak
w fotelu sadza na niej syna i fotografuje go).
Prbuje si w gipsie. Tworzy gipsowe kapliczki i gowy-czaszki pene otworw, ktre pokrywa
patyn uzyskan z lakierw przemysowych. Gowy zachwycaj Janusza Boguckiego: Kolekcja
czaszek niesamowita w swej ekspresji tak przecie cieszy oko precyzj i przemylan rnorodnoci
formy rzebiarskiej (...), e zrazu widz zaszokowany, wkrtce delektowa si poczyna urod tych
niepokojcych rzeb11.

Tomek wrd rzeb ojca w przydomowym ogrodzie

Rysuje, myli o malowaniu farbami olejnymi, marzy o tworzeniu muzyki.


Poniewa praca w fabryce zabiera mu czas potrzebny na tworzenie, przez jaki czas prbuje
pracowa w nocy. Odsypia popoudniami. ycie na tryb nocny razem ze Zdzisawem przestawia jego
ona. W 1961 roku Zofia Beksiska rezygnuje z pracy, a jako powd podaje: warunki yciowe. Nie

miaam z kim zostawi dziecka12.


Beksiski oddaje legitymacj ZPAF i wstpuje do Zwizku Polskich Artystw Plastykw. Zostaje
przyjty do sekcji grafiki oddziau rzeszowskiego.
Janusz Bogucki, ktry w Centralnej Poradni Ruchu Artystycznego prowadzi pogadanki o sztuce
i z on Mari ma w wityni Diany w warszawskich azienkach Galeri Widza i Artysty, zapowiada,
e zorganizuje mu wystaw indywidualn.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Scripta manent
Piotr Dmochowski: Wic mwi pan, e pan pisa...
Zdzisaw Beksiski: Prosz pana, a takie prby literackie robiem. (...)
Dmochowski: Czy jest moliwo dotarcia do tego? Ja nawet zobowizabym si nigdy tego za
paskiego ycia nie publikowa.
Beksiski: Nie chciabym tym bardziej po mierci1.
*
Nigdy nie nauczy si delikatnie obchodzi z klawiatur maszyny do pisania. Wali palcami, jakby
wbija gwodzie motkiem, wic co jaki czas maszyna musi i do naprawy. Wtedy pisze rcznie.
Mczy si przy tym, stosuje same wielkie litery, bo ma niewyrane pismo (cho bazgrzcemu koledze
potrafi wysa, jako nauczk, list kompletnie nieczytelny).
Na listy odpowiada natychmiast, nigdy nie odkadajc tego na pniej. Jakby czu przymus
pisania. Do Marka Piaseckiego, znajomego fotografa, w cigu dwch lat napisze kilkaset listw. Do
przyjaciki Marii Turlejskiej w latach szedziesitych i siedemdziesitych prawie p tysica. Pod
koniec XX wieku z marszandem Piotrem Dmochowskim wymieni ich ponad tysic. Liczba
korespondentw bdzie rosa wraz ze saw Zdzisawa Beksiskiego.
Tadeusz Nyczek, krytyk literacki, przyjaciel Beksiskiego: By jak Jzef Ignacy Kraszewski,
pisa potworne iloci listw. Ale byy fantastyczne, wic cho mnie to mczyo, odpisywaem mu,
eby znw dosta od niego wielostronicowe listy.
Czasem waniejsza dla niego jest sama czynno pisania ni tre listw: tom potem mia niezy
ubaw, wypisujc w listach rozmaite bzdury sprzeczne ze sob, a nawet robic sobie w listach ze trzy
biografie, kada inna (...) za swj wity obowizek uwaam wytworzenie zamtu w gowie szperaczy
i przyczynkarzy do historii sztuki polskiej w drugiej poowie 20 w. (...) Listy pisz w sposb
niechlujny stylistycznie, zaley mi wycznie na przekazaniu myli, i to myli ulotnych, w wikszoci
bez wartoci i bez znaczenia. Nie ma w tym (dbam o to) ani obrazu epoki, ani obrazu mojej psychiki,
bo ten, od kiedy si dowiedziaem, e scripta manet, staram si gruntownie zakama. W sumie jest to
zapisany papier2.
*

Beksiski jeszcze wicej czyta, ni pisze. Nie ma czasu na dugie smakowanie ksiek, koczy
szybko jedne i zaczyna nastpne (cho kokietuje, e czyta powoli i z trudem). Narzeka na sanock
ksigarni, gdzie brakuje nowoci, organizuje sie wymiany ze znajomymi z innych miast, kradnie
ksiki z biblioteki i namawia do tego innych, przepisuje na maszynie przez kalk, fotografuje,
nagrywa na tam. Prosi Zosi o tumaczenie z francuskiego, gdy wpadnie mu w rce orygina.
Za swojego literackiego ojca duchowego uwaa Zygmunta Kauyskiego, dziennikarza, ktry
w 1953 roku wyda ksik Podr na Zachd (to szkice literackie powstae w trakcie pobytu autora
we Francji w latach 19481951). Ta ksika staa si dla mnie drogowskazem literackim i wykazem
lektur obowizkowych i nie bybym tym, kim dzi jestem, gdyby mi to w rce nie wpado3 powie
po latach.
Jego bogiem jest Witold Gombrowicz, cho bdzie temu zaprzecza w licie do Marii Turlejskiej:
Pani tak pisze, jakbym ywi do niego stosunek szeregowca do fhrera. Ja nie znosz autorytetw!4.
Ale wytumaczy: Gdy [go] czytam, to strona po stronie, zdanie po zdaniu chciabym woa: tak, tak,
wanie tak. Gdybym sam mg pisa, gdybym potrafi to wyrazi cho o poow mniej precyzyjnie...
To s moje myli i gdy czytam je, to widz je po raz pierwszy sformuowane. Zawsze to wiedziaem
i zawsze o tym myl, ale nie umiem tego uj. (...) A jestem mimo wszystko czytelnikiem
cholernie wybrednym. Ponad moje siy jest lektura wszystkich Szoochoww, Hemingwayw. Nie
wiem, nie rozumiem, obce, nudne, gupie, paskie, obojtne... W tym, co lubi, panuje take potworny
mtlik. A wic Dostojewski i Czechow, Kafka, Schulz, ale take i Tomasz Mann,
dziewitnastowieczne sentymentalne opowieci o duchach i science fiction, a wic na przykad
Margaret Oliphant i Bradbury, i Lem; gdyby jednak dalej poszpera w rzeczach nieraz
i drugorzdnych i obrzydliwych, to znalazby si tam (...) i Poe, i Meyrink, Dziady Mickiewicza,
Rilke. Pasjonuje mnie to, co dotyka spraw niezrozumiaych, tajemniczych, jak paralelno zjawisk
i zdarze w czasie, wyobrania ludzka, psychika, psychika chora rzecz dotyczca schorze
psychicznych, choby bya nawet saba artystycznie, jest mi podejrzanie bliska5.
Fascynuje go te francuski pisarz Alain Robbe-Grillet i jego powie Gumy wydana w Polsce
w 1958 roku. Beksiski ma wasny egzemplarz skradziony z biblioteki. Awangardowy Robbe-Grillet
uwaa, e tradycyjna formua powieci ju si wyczerpaa, wic eksperymentuje z czasem i fabu,
tworzc antypowie.
W Gumach akcja rozgrywa si w cigu jednej doby. Agent specjalny Wallas bada miejsce, gdzie
zamordowano profesora Duponta. Profesor jednak yje, tylko w ukryciu. Przez t dob bohaterom
towarzyszy chaos, detale maj t sam wag co due sprawy, agent za traci tosamo, upodabniajc
si coraz bardziej do zabjcy. W kocu, po dwudziestu czterech godzinach, zabija omykowo Duponta.
Zdzisaw Beksiski czyta Gumy osiem razy. Przyrwnuje konstrukcj powieci Robbe-Grilleta do
budowy toru kolejowego, ktry w kocu musi wjecha na to samo miejsce, skd wyszed.
Dochodzi do wniosku, e te chciaby tak pisa.

*
I pisze. Od wiosny 1963 roku do lutego 1964. Wyznacza sobie norm dzienn siedemnastu stron,
ale bywa, e zapisze i czterdzieci. Z oszczdnoci i braku papieru uywa kartek, na ktrych
narysowa wczeniej akty. Nagie kobiety, prost kresk, jak z komiksw.
Opowiada jest co najmniej trzydzieci dwa.
W mrocznej opowieci z incipitem Le pod dachami z lici opianu bohaterowi wydaje si, e
w altanie na kocu ogrodu s pochowane zwoki jego brata. wiato pali si wewntrz w zagbieniu
zapadnitego grobu, ktry znajduje si w ogrodzie. Le tam zmarli, ktrych musz odwiedzi.
W ogrodzie w zagbieniu trawnika ley padlina psa utopionego w rzece. Dlaczego pies nie czeka na
mnie na dnie basenu kpielowego. Gdy wydobyto mego brata, mylaem o zagbieniu w gbi ogrodu
i widziaem trzy kobiety stojce nad grobem. Teraz jest ciemno, id wzdu szuflady. W grze sysz
gwizd samolotu. Mrwki wlek zdechego pajka. Wielkie tuste liskie ryby ocieraj si o moje ciao.
Mj brat ley na betonowej pycie basenu woda zaamuje promienie soca odbijajce si od jego
eber.
Bohater opowiadania Dozorca to mczyzna nieustannie pilnujcy drzwi i okien tajemniczego
domu przed nieznanymi obcymi. Zdzisaw Beksiski urywa histori w poowie dopiskiem:
30.10.1963. Nie bd koczy i trzeba przyzna, e jestem zdegustowany do pisania. Po kilku dniach
zapau na razie od trzech czy czterech dni brak wiary we wasne siy. Wydaje mi si, e nigdy nie
napisz nic przyzwoitego. To, co wyej, to Kafka, ale taki zupenie od siedmiu boleci6.
W lutym 1964 roku zaczyna pisa opowiadanie Chmura, o czowieku, ktry yje, cho ju
prawie nie yje, a rzecz si dzieje na jawie, cho we nie. Na drugiej stronie Beksiski jednak
przerywa narracj i notuje: 8.2.64. Przykazanie nr 1: Nie bdziesz usiowa, chuju rybi, naladowa
Schulza, bo w tym stylu dalej ni Schulz zaj niepodobna, wic si tylko omieszasz, tracisz czas
i dobre samopoczucie. A to zachowaj na przestrog. AMEN!.
Tadeusz Nyczek mwi: Niektre z jego opowiada byy naprawd dobre, ale inne bez sensu.
Mam wraenie, e Zdzisaw pisa to, co potem malowa. Te wszystkie majaki, sny, fantasmagoryczne
wizje przenis na obrazy.
Henryk Waniek: Beksiski ocenia te teksty bardzo nisko, ale nie by cakiem miarodajnym
sdzi swojej produkcji. On mia bardzo prywatne kryteria, za ich pomoc tworzy osobist
aksjologi, ktra niekoniecznie bya obowizujca dla osb postronnych.
Beksiski pokazuje opowiadania znajomym. Odradzaj dalsze pisanie. (...) zarzuciem [pisanie]
na skutek interwencji kolegw i znajomych, jak im przeczytaem me prby, i wzmoonego tymi
interwencjami samokrytycyzmu. Z przeraeniem widz, e czstowano mnie tymi samymi zarzutami
(Boguccy), jakimi operuje Gombrowicz. e brak tam kogo. Nie mogem si z nimi zgodzi, ale

odoywszy prace na czas pewien, z okazji wystawy w Warszawie, wrciem do nich ju tylko jako
czytelnik po upywie roku i odrzuciem na amen i z obrzydzeniem. Chciabym mc do tego wrci, ale
czy znajd czas? Nadal uwaam, e to, co sobie wyobraziem, byo dobre, lecz potwornie brakuje mi
umiejtnoci pisania7.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Zwyczajne ycie
Waciwie to nie mam kiedy pj do kina i nie byem w nim od trzech czy czterech miesicy. Od
czasu do czasu co czytam, i to tylko wtedy, gdy si do niczego ju nie nadaj. W sumie to mimo i nie
produkuj zatrwaajcej iloci rysunkw (...) jestem stale zajty. Praca w fabryce, obiad, rysowanie,
jakie zajcia domowe, godzina 23 i do ka, praca, obiad etc.1.
*
W domu yj kompletami. Babcia i wnuk. Zosia i Zdzisio.
Zofia robi pranie Zdzisaw wyyma.
Zofia idzie po zakupy Zdzisaw niesie siatki.
Zofia pali papierosy Zdzisaw pozwala.
Zofia odwiedza przyjacik w Sanoku Zdzisaw idzie z ni (panie robi sobie wsplnie henn
i manicure Zdzisaw je zabawia i fotografuje).
Zofia zdobywa dla siebie lekarstwo na odporno Zdzisaw je zaywa z Zosi.
Zdzisaw pisze listy Zofia je czyta przed nadaniem (sprawdza bdy, cenzuruje, czasem odradza
wysanie).
Zdzisaw tworzy Zofia pierwsza ocenia.
Zdzisaw ma kryzys Zofia wspiera.
Zdzisaw mao zarabia Zofia duo oszczdza.
Zdzisaw nienawidzi ryb Zofia wykrela je z menu.
Zdzisaw chce nowe radio Zofia nie protestuje.
Zdzisaw sucha gonej muzyki Zofia syszy gon muzyk.
Zdzisaw nie narzeka Zofia si nie uala.
Zosia z nikim nigdy nie rozmawia o yciu prywatnym. Raz tylko jej si wyrwie: Kobiety do
Beksiskich si nie zaliczaj. Kobiety s przylepione2.
*
Tworz jzyk na uytek wasny. Inynierowa jest nizinierow. Wszystko, co yje, nie lata, nie

pywa w stawie i nie jest czowiekiem, to gadzina. Na pastylki mwi si plastylki, na zastrzyki
zaszczyki, gzyms to grzyms, taboret to taborek3. Magistrackie pierogi to sanoccy urzdnicy.
Wermut to Wehrmacht.
S te soneczniki: Sonecznikami ochrzcilimy tych wszystkich, co stoj na ulicy, odwracaj
si, gdy czowiek idzie, jak sonecznik do soca i powoli, bydlcym, tpym wzrokiem, w ktrym na
dnie wida jak iskr niesprecyzowanej myli, cign za czowiekiem przez dugi czas4.
*
Wci maj niewielu znajomych, wskie grono przyjaci. Zdzisaw pozrywa stare kontakty,
Zosia nie ma czasu na zawieranie nowych znajomoci. Utrzymuj stosunki z rodzin kuzyna Jerzego
Potockiego i fotografa Juliana Rudaka, przyjani si z Jadwig Malinowsk, historyczk z Muzeum
Budownictwa Ludowego.
Gocie przychodz w cigu tygodnia, po sidmej wieczorem, Zofia stawia na stole kaw, czasem
jest wino wytrawne. Wdki u Beksiskich si nie pije. Poczstunku nie ma, bo trzeba oszczdza.
Poza tym Zdzisaw nienawidzi, kiedy trzeba si odrywa od rozmowy podczas rytuau jedzenia.
Spotkanie z reguy trwa do pnocy.

Z Jerzym Lewczyskim

Jacek Rudak: Chodziem czasem z rodzicami do pastwa Beksiskich, siedziaem w kcie, may,
nikt mnie nie wygania. I suchaem. To byo towarzystwo takie, e najwikszym przeklestwem byo
cholera, moe sowo dupa rzucone w kontekcie rozmowy. Beksiskiego sucha to bya
przyjemno. Potrafi mwi na kady temat.

Ktrego dnia, pod koniec 1962 roku, do Zdzisawa Beksiskiego podchodzi na ulicy nieznajomy.
Jego ona Pani JotEl (prosi mnie o zachowanie jej nazwiska w tajemnicy, wic uyj pseudonimu, jaki
nada jej w dziecistwie Tomek Beksiski) pamita: M zapyta, czy moglibymy go odwiedzi,
zobaczy jego prace. Beksiski na og w Sanoku uwaany by za dziwaka. Ale mymy ju wtedy
syszeli o jego sztuce, nie pamitam skd. Zdzisaw zaprosi nas do siebie. I tak si zacza nasza
zayo.
Rozmowy nigdy nie byy o sztuce. Zdzisaw niechtnie mwi o swoich pracach, bo uwaa, e jak
co jest ju namalowane, to komentarz jest zbdny. O innych twrcach te nie chcia mwi.
Pamitam, e wola czyta, ni oglda, bo to go inspirowao.
Z Zosi nie byo osobnych rozmw o fataaszkach czy kuchni. Nie bya gadatliw osob, nie
tryskaa humorem, raczej w cieniu ma. On dominowa, duo mwi, a ona czasem tylko wtrcia:
Oj, Zdzisiu, Zdzisiu, kiedy za bardzo fantazjowa.
Tam nie byo zdrady, pijastwa, ekscesw. Zofia speniaa wszystkie marzenia Beksiskiego
o idealnym zwizku. Bya jego przyjacielem, we wszystkim go wspieraa, akceptowaa jego brak
czasu dla rodziny. Nigdy nie powiedziaa o nim zego sowa. Cae dnie sprztaa, gotowaa, siedziaa
przy mu, rozmawiaa z nim, zajmowaa si synem. Jak si dowiedziaam, e nie pracuje, to si
zdziwiam, ale jej to odpowiadao.
Spord znajomych spoza Sanoka najcilejszy kontakt, poza Boguckimi, utrzymuj z Jerzym
Lewczyskim. Zofia mawia, e Jerzy ma huragan w gowie. W listopadzie 1963 roku Beksiski rysuje
plakat powitalny na cze przyjaciela: nag kobiet w fotelu, z lampk wina i papierosem w doni. Pod
ni napis: Witaj Jureczku.
Lewczyski zwykle przyjeda autem, z aparatem i kamer. Pakuje Beksiskich do samochodu
i objeda z nimi Bieszczady. Zatrzymuj si przy wiejskich kocioach, kapliczkach, wykrzywiaj si
do obiektywu, strzelaj z zabawkowego pistoletu Tomka, udaj Indian i kowbojw, kad si na jezdni
dla artu, fotografuj Zosi z czaszk jakiego zwierzcia, przyoon do twarzy.
Zdzisaw Beksiski kilka lat pniej napisze o przyjacielu: By tu przez kilka dni Jurek
Lewczyski i jestem troch wykoczony. Bo Jurek ma usposobienie, ktre zawsze (jak go lubi)
wyprowadzao mnie po godzinie z rwnowagi: tysice lawinowo nastpujcych pyta i kwestii oraz
zupeny brak chci wysuchania do koca najkrtszej odpowiedzi na jakiekolwiek pytanie. (...)
Wiedzc, e w Sanoku nie chc zwraca na siebie uwagi, rycza na cae gardo co dwie minuty:
Zdzichu, gdzie jest afisz twojej wystawy (...) lub gdy szy przed nami cztery metry jakie dzierlatki,
ktre by moe znam, a ktre znaj mnie na pewno (...) to zaczyna przenikliwym szeptem syszalnym
w Zagrzu: Zdzichu, Zdzichu, jakie tutaj dziewczyny, jakie maj mae piersi etc. (...) Tak wic gdy
w Brzozowie (jedzilimy wozem) zauway pomnik wdzicznoci dla Armii Czerwonej i zawoa:
Zdzichu, klknij, a zrobi ci zdjcie, ruszyem w stron pomnika, wtedy on zacz rycze szeptem
w panice: zostaw, zostaw, bo moe by jaki milicjant i bdzie skandal, o, to ju nie wytrzymaem,

pobiegem do pomnika, uklkem jak wity Stanisaw Kostka adorujcy hosti, po czym biem
pokony, a Jurek pryska w bok z min ja z tym panem nie byem. Uzyskaem pen satysfakcj.
Chocia raz5.
Przyja Jerzego Lewczyskiego z Beksiskimi przetrwa do koca.

Zdzisaw Beksiski peen wdzicznoci dla Armii Czerwonej

Tomek
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Tomeczek
Gdy Tomek nie sucha Zosi, pouczam go, e Hitler, jak by may, zawsze sucha swojej mamy1.
*
Jerzy Potocki: Jak Tomek si urodzi, by krzyk w domu, chodzili oglda go do szpitala. Ja ju
go zobaczyem w domu. Oni tego Tomka kochali, szczeglnie Zosia bya za nim. Jako dziecko by
uprzykrzony, Zosia si nim zajmowaa i ciotka Stanisawa.
Woaj go Tomu, Tomeczek. Jest syneczkiem mamusi i ukochanym wnusiem babci. Kiedy si
mieje, ma doeczki w policzkach, jego rzsy s tak dugie, e rzucaj cie na twarz. Zosia szyje mu
ubrania, dzierga na drutach. Jeli na stole jest szynka, to tylko dla niego.
Zofia w obawie, eby dziecko nie miao krzywego zgryzu, wiczy z nim codziennie wieczorem
gimnastyk szczk. Co jaki czas jed na kontrole do oddalonego o czterdzieci kilometrw Krosna.
Zgryz Tomka staje si wzorcowy.
Ojciec od pocztku rozmawia z nim jak z dorosym. Chopiec wyraa si jasno i precyzyjnie, nie
sepleni. Nie chodzi do przedszkola. Dopki nie pjdzie do szkoy, nie bdzie mia adnych kolegw.
Przed dziemi goci Tomek ucieka, czasem bawi si z dziemi ssiadki, pani Stawarzowej. Ale
najchtniej Tomek spdza sam cae dnie w ogrodzie. Fascynuje go ojciec, naladuje go w zabawie.
W 1963 roku przed Wigili picioletni Tomasz Beksiski prosi Anioka: po pierwsze tak adn
wietlwk. (...) Ta wietlwka byaby zawieszona na takim drucie z przeduaczami. (...) Dwa
pudeka plasteliny, eby mie troch wicej. (...) Druty take jakie adne. Takie niebieskie, ale troch
wicej. Chocia mgby by taki drut od mikrofonu. (...) Albo co takie adne, jak mikrofon2.
Pani JotEl: Spotkaymy si raz na miecie z Zosi, bya z Tomkiem. Ja mwi co do niego, a on
w ogle nie sucha tego. Zosia mwi: Nie zwracaj na niego uwagi. A on po chwili si odzywa: Ja
nagrywaem. Udawa, e w ustach ma magnetofon, i przewija szpul.
Tomek mieszka z babci w pokoju. Modl si razem, chodz do kocioa.
Nie wiadomo, czy Zdzisaw i Zofia Beksiscy ustalili zasady wychowania syna. Ale gdyby spisa
je na kartce, zajyby niewiele miejsca i mogyby brzmie tak: Tomkowi wolno wszystko.

Tomek

Emil Kuc: Robi, co chcia. W ogle nie interesowa si, jak gocie byli, do stou nie siada, nie
utrzymywa kontaktw z moimi dziemi.
Raz pojechalimy samochodem do Sanoka, ona, ja, crka i syn. Wsiedlimy z Beksiskimi do
auta i ruszylimy w Bieszczady, w rejon Soliny. I w pewnej chwili wysiedlimy, eby popatrze,

pochodzi. Byo takie zbocze, lekkie, zaronite traw, krzaczkami, i Tomek si na nie rzuci. Zacz
si w d katula, nawet si troch pokaleczy. Mnie zdziwio to zachowanie, byo nienormalne
w takich warunkach. On mia wtedy z sze lat.
Moja ona, siostra Zosi, zwracaa jej uwag, e z Tomkiem jest co le. Mwia, e Zdzisio le
z nim postpuje, a Zosia jest zbyt ulega. Byy cay czas w konflikcie o to. Zosia odpowiadaa: A co
ja mog?, bya bezradna.
Beksiski powie po mierci Tomasza: Ja sobie wyobraaem, e przebrn przez ten okres maego
dziecka, ktrym si bdzie zajmowa moja ona, a ja bd mia kumpla, z ktrym bdziemy mieli
takie stosunki rwne, bdziemy si interesowa tym samym, bdziemy dyskutowa. Tak go
wychowywaem, z t myl. Tymczasem jakby si okazao, e z tego wcale nie to wyszo. Tego nie
przewidziaem, e bdzie niezadowolony z istnienia, z ycia3.
Wiesaw Banach, dyrektor Muzeum Historycznego w Sanoku, przyjaciel Zdzisawa: Na jednej
z tam nagrywanych przez Beksiskiego dorosy ju Tomek mwi brutalnie: Gdyby dawa mi
w dup, to ja bym wiedzia, na co sobie mog pozwoli i gdzie jest granica. Inne dzieciaki dostaway.
Na co ojciec si wtedy broni: No tak, ja zawsze byem taki liberalny. W yciu nie podniosem na
nikogo gosu, a co dopiero da klapsa.
*
Zdzisaw Beksiski nigdy nie uderzy swojego syna.
Zdzisaw Beksiski nigdy nie przytuli swojego syna.
*
Dziennik foniczny Beksiskich. 8 padziernika 1964 roku.
Zdzisaw: Mamusia z tatusiem id dzisiaj do wujka Jerzyka i cioci Basi na telewizj, wiesz?
Tomek: Ale wieczorem mnie mama umyje i wtedy si idzie?
Zdzisaw: Tak, umyje ci i pjdziemy. (...) Ty si musisz nauczy piosenki o przepireczce
i zapiewa na tamie tatusiowi, wiesz?
Tomek: Ja bym si tylko nauczy: Kwak, kwak, sypie si z dupy mak.
Zdzisaw: To ci si podoba? A G dup trzsie to ci si nie podoba?

Z tat

Tomek: E, dup trzsie, ale jakby jej gwna leciay z dupy.


Zdzisaw: Ha, ha. Piknie, to to by ci si bardziej podobao.
Tomek: No pewnie, tylko to takie sowo p dupy zza krzaka i wszystko to mi si strasznie
podoba.

Zdzisaw: To te ci si bardzo podobaj?


Tomek: Ale tylko takie sowa: gwno albo jeszcze co takiego.
Zdzisaw: Tygrys...
Tomek: Tygrys gwno...
Zdzisaw: Co ten tygrys wygryz, ju nie pamitam.
Tomek: Tygrys, dup wygryz.
Zdzisaw: I co to byo jeszcze? Ty wczoraj jakie takie bardzo ciekawe rzeczy mwie.
Tomek: Wysraj sobie z dupy i zjedz?
Zdzisaw: Aha, aha...
Tomek: Gba kota srajcego na puszczy, to mama mnie nauczya. (...)
Zdzisaw: Ty w ogle masz cudowny repertuar okrele i powiedze.
Tomek: Najbardziej bym chcia, eby ty mnie uczy tylko takie sowa. (...)
Zdzisaw: A dlaczego ci si te sowa tak bardzo podobaj?
Tomek: Mnie to strasznie mieszy.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Pomaraczarnia
dam szacunku materialnego dla mojej roboty i nie znios, by mi kto lekkomylnie niszczy
rysunki w jakikolwiek sposb, nawet na skutek nadmiaru entuzjazmu! Poza tym mona mi nawet
poprzyczepia prace do gry nogami i te nie zaprotestuj1.
*
Zaproszenie: Centralna Poradnia Amatorskiego Ruchu Artystycznego, Galeria Widza i Artysty
uprzejmie zaprasza na wernisa wystawy prac Zdzisawa Beksiskiego w dniu 3 czerwca 1964 r.
o godzinie 18. W Starej Pomaraczarni Warszawa azienki.
*
Problemy s zasadniczo trzy.
Po pierwsze, Zofia Beksiska nie ma co na siebie woy. Pani JotEl: Zosia miaa bardzo mao
rzeczy. Martwia si: W czym ja wystpi w tej Pomaraczarni?. To by pierwszy raz, gdy
rozmawiaam z ni o ubraniach. Pojechaa w garsonce kwiecistej. Mwia potem: Wiesz, w hotelu
Bristol by wietny fryzjer, tak piknie mnie uczesa, gdzie fryzjerowi z Sanoka do niego. Wrcia
bardzo zadowolona.
Po drugie, Maria Bogucka, wsporganizujca z mem Januszem wystaw w Pomaraczarni, na
trzy tygodnie przed wernisaem prosi Beksiskiego o dorobienie dwch rzeb siedzcych wielkoci
naturalnej. Zdzisaw odmawia. Nad jedn rzeb pracuje rednio miesic, a teraz w dodatku jest
zawalony oprawianiem obrazw na wystaw. artuje, e widocznie Bogucka myli, i rzeby powstaj
z Ducha witego2.
Po trzecie, Janusz Bogucki domaga si, eby Zdzisaw nada tytuy wystawianym eksponatom. Bez
tego, zdaniem Boguckiego, nikt nie bdzie wiedzia, co gdzie wisi. Poza tym tytuw wymagaj
muzea, wystawcy i krytycy.
Beksiski si wcieka. Nigdy nie nadaje tytuw swoim pracom. Marii Turlejskiej wyjani:
Czasem widzenie jest tak krtkie, e nie wystarcza na okres przeniesienia na papier i umiera
w trakcie szkicu lub w trakcie pierwszych, wstpnych prac papier si zdziera, wyrzuca. Czasem
zoliwie przenoszone na papier widzenie okazuje si czym najzupeniej trywialnym, zgadza si

z tym, co mam przed oczyma, a jest rwnoczenie inne, paskudne, banalne. (...) Wic jak si ju obraz
skoczy, to jak go tytuowa? Czy w myl pierwszego widzenia? Czy zgodnie z faktem kocowym?3.
Ale wiosn 1964 roku ulega. Bdzie tumaczy cztery lata pniej: Daem tytuy do prac, bo
Bogucki tego da, a ja byem Mody i nie wypadao mi stawia tego na ostrzu noa. Wymyliem
tytuy celowo jak ze sklepu z artystycznymi fajansami (...). Tymczasem odczytano to serio4.
*
Prace rysunkowe (pastel, kredka, sepia, wgiel): Pieniarka; Sekretarze; Namawianie.
Obrazy-reliefy (masa plastyczna i blacha patynowana): Zgorzel; Przyrzd do wydubywania oczu;
Antropofobiczny.
Ukady-reliefy (gips patynowany): Anio may; Giuseppe Verdi; Cyklop.
Rzeby: Tarcza antropomorficzna.
Heliografie: Posta erotyczno-magiczna; Balet z psami; Wzgrze z trumnami; Mylni doradcy; Kot
biskupa; aobnik galowy; Thanatophobia.
Technika mieszana (monotypia i rysunek pirem): Pseudo-Hamlet; Wejcie do krypty
(claustrophobia); Aichmophopia (bez rk).
Rysunki (piro, tusz): Waciwy i pozorny (niecay) ; May zoliwy Demiurg; Ste (honory) re
(medale) otyp; Fetysze (oszustwo); Jednoroec nieprawidowy; Rumuscy arystokraci; May
hodowca inkubw (przez ); Najstarsze lalki biskupa; Kol Nidre (Wypychacze) ; Zuzanna i starzec
mitoman; Biskup i Muzumanka (opera).
Rysunki: Poudnie pedofila (poemat symfoniczny) ; Fantom mesmeryczny; Algolagnia passiva
(zabawa); Stary may Biskup masochista i fantomy; Dua Goya Okres godowy (szczypce
onejroanalityczne) ; Bardzo ogromny astrolog z dwoma starcami i wini ; Urophabia orga (nisty)
Tabu kanibalistyczne ; Mieszkacy Monasteru Dereizujcych Prawdolubw; Debil podrny biskupa
(zasadzka); Szatan powiatowy (bardziej wspaniay); Uprzedzony czyli religia samogwatu;
Dziewordztwo cmentarne.
Kilka tytuw Boguccy zastpuj gwiazdkami, uznajc, e s zbyt drastyczne. Nie przechodz
Uporczywie trwa w przyjani; Tydzie nienawici; Patrioci-onanici; Tajemnice pokoju 101.
Zdzisaw Beksiski napisze do przyjaciki: Najlepsza bya historia z panienk, ktra
sprzedawaa bilety i miaa oprowadza po wystawie. Biedactwo przynioso sobie sownik wyrazw
obcych i szukao, ale nie mogo ponachodzi tego, co trzeba, wic musiaem jej wyjania mniej
wicej w tym stylu: pedofil to taki wielki i wyprbowany przyjaciel dzieci, niestety kodeks karny
w artykule dwiecie trzecim nie pozwala mu w peni czerpa owocw tej przyjani i wymierza kar
w wysokoci... etc.5.
W sumie na wystawie w azienkach ma by zaprezentowanych 100 rysunkw, 31 reliefw, 10

rzeb, 12 gw, 33 heliografie i 16 monotypii.


Rysunki z lat 19621964 Zdzisaw dedykuje Ryszardowi Lewandowskiemu, zmaremu tragicznie
miesic wczeniej koledze z Sanoka.
*
Beksiski Pedant kontra Boguccy Baaganiarze. Z wystawy Zdzisaw Beksiski najbardziej
zapamita chaos. On instruuje, jak przechowywa prace, gdzie je ka, jak wiesza, jak stawia, czym
czyci. Kademu rysunkowi nadaje numer, kademu numerowi przypisuje tytu w specjalnym
wykazie.
Oni, ktrzy w zimnym pawilonie Pomaraczarni nie maj nawet biurka, dziaaj spontanicznie.
Myl tytuy prac, mieszaj numery. Kto podczas wernisau oblewa rysunek kruszonem, kilka prac
zostaje naddartych, kilka ginie, na innych kto siada.
Zdzisaw napisze do Andrzeja Ubranowicza: Pani Mari zmusiem do ez, a na panu Januszu
taczyem jak bogini Kali. Musisz jednak zrozumie, e tyle nerww, co oni przeze mnie, straciem
i ja przez nich6.
Na koniec Boguccy gubi ksig uwag widzw.
*
Krytycy jeszcze na wernisau prbuj wypytywa artyst o kolejno wystpowania u niego
pewnych zespow form i narastania pewnych stereotypw formalnych, ich obumierania i wypierania
przez inne stereotypy. Zdzisaw stara si przed nimi ucieka, ale przyparty do muru, co tam
odpowiada. W gbi ducha jednak z nich kpi.
Krytycy przegldaj na wystawie serwis zdj z sanockiej pracowni. Na jednej fotografii jest
biblioteczka Zdzisawa Beksiskiego. Kto zauwaa na pce ksik Die Welt als Labyrinth (wiat
jako labirynt) Gustava Hockego. Na tej podstawie pisze w recenzji, e artysta naley do formacji
twrcw, dla ktrej ta ksika jest bibli. Zdzisaw wyzna potem przyjacielowi: Zosta (traktuj to
konfidencjonalnie) podpuszczony. Zrobiem zdjcie regaw mojej biblioteczki w ten sposb, by
wygldao to na wyznanie wiary (szereg ksiek do tego celu poyczyem). (...) Hocke w wydaniu
kieszonkowym Rowolta by na zdjciu na honorowym miejscu. Miaem z tego nielichy ubaw. (...)
Jeeli masz tumaczenie... nieche nareszcie poznam swoj bibli7.
*
W twrczoci Zdzisawa Beksiskiego Bogucki chce widzie zniszczenia wojenne, okropnoci
Owicimia, tragedi zburzonej Warszawy.
Wtruje mu w Trybunie Ludu krytyczka Ewa Garztecka: Te obrazy-reliefy kojarz si

w wyobrani widza nieomylnie ze ladami miast wypalonych wojn, chocia z pewnoci


jednoznaczno nie ley w intencji autora8.
Krytyk Andrzej Oska (odwiedzi Beksiskiego w Sanoku) pisze: Rzebic, formujc reliefy,
czyni t materi wymown, znaczc, wydobywa z jej ukadw aluzje do postaci ludzkiej, do krzya,
do ruin9.
Nie wiadomo, czy Zdzisaw gono protestuje przeciwko takiej interpretacji swoich prac, ale dwa
lata pniej pisze w licie: Bogucki zrobi ze mnie swego czasu, w paru wypowiedziach, sumienie
epoki w wymiarze prowincjonalnym (okrelenie i zoliwo jest moja u niego to byo serio). (...)
Nigdy, z wyjtkiem dziecistwa, nie byem sumieniem epoki i nigdy nie omielibym si powica
swoich prac martyrologii ydw, obozom koncentracyjnym i rzeczom, o jakich niestosownem wydaje
mi si nawet mwi z innymi ludmi. Dziaalno tego typu jest dla mnie rzecz obrzydliw (jeli
nosi artystyczny charakter) podobn do kradziey zotych zbw na cmentarzach. Byli i s na
wiecie nieliczni artyci, ktrzy z racji talentu mieli prawo na ten temat pisa (np. Mann) ale oni
wanie zachowali powcigliwo. Natomiast nigdy adnych skrupuw nie czuy miernoty typu
Rudnickiego czy Andrzejewskiego10.
*
Na wystaw do Pomaraczarni przychodzi Maria Turlejska, historyczka, publicystka,
przedwojenna socjalistka, starsza od Zdzisawa Beksiskiego o dekad. W czasie wojny walczya
w powstaniu, po wyzwoleniu pracowaa w Wydziale Historii Partii KC PPR i w Instytucie Nauk
Spoecznych przy KC PZPR. W 1955 roku wyrzucono j z partii za prb podwaenia faszywych
oskare przeciw Marianowi Spychalskiemu. Po dojciu do wadzy Wadysawa Gomuki
przywrcono j do ask. Gdy w Starej Pomaraczarni oglda prace artysty, jest docentem
w Wojskowej Akademii Politycznej imienia Feliksa Dzieryskiego i pracuje nad ksik Zapis
pierwszej dekady, ktra za kilka lat zmieni jej ycie.
Elbieta Turlejska, crka Marii, pamita: Byam na tej wystawie z mam i moim mem. adne
z nas nie wiedziao, kim jest Beksiski, by nam nieznany. Ale spodoba si. I mama wpada na
pomys, eby odwiedzi go w Sanoku. Odnalaza jego telefon, zadzwonia i pojechalimy
w Bieszczady. By bardzo zabawny, kontaktowy, opowiada o swoich studiach. Pamitam, e Tomek
krci si w pobliu, interesujce dziecko. Zosia, mia, zgrabna, atrakcyjna, zaprosia nas na obiad.
Podaa ros. Oni strasznie wczenie jedli, pamitam, e bya 11.30.
Jaki czas pniej Turlejska kupuje od Beksiskiego za trzy tysice zotych prac, ktr artysta
okrela jako rzecz. To trzy gipsowe tabliczki przymocowane do deski. Jednoczenie rozpoczynaj
dugoletni znajomo, gwnie korespondencyjn z czasem przerodzi si ona w przyja, ktra
bdzie trwaa do koca.

Marian Turski, redaktor w tygodniku Polityka, szef dziau historycznego, podczas wizyty
u zaprzyjanionej Marii Turlejskiej oglda ow rzecz Beksiskiego. Wspomina: I wtedy si nim
zainteresowaem. Pojechaem do Sanoka bez zapowiedzi, przyj mnie serdecznie, zainteresowaa go
moja maa kolekcja sztuki, obieca rewizyt w Warszawie.
W lipcu 1966 roku Beksiski pisze o wizycie Turskiego do Turlejskiej: Pokazaem mu troch
rysunkw, ale nie wiem, czy akurat to, co mogo mu si najbardziej podoba. Potem bya krtka
rozmowa o literaturze, byem chyba przeegzaminowany i okazaem si tpym. (...) W kadym razie
sam si nagle zdziwiem, bo on cigle pyta a podoba si panu X, Y, Z?, a mnie cigle nic si nie
podobao i co najwaniejsze nie potrafiem poda powodw (...) i ju zaczem si lekko poci pod
ogniem przeciwnika, i ju gwatownie zaczem chcie, by mi si cho co spodobao. I wreszcie gdy
stanlimy przy Zeydler-Zborowskim, powiedziaem pas podoba mi si, kocham ZeydlerZborowskiego, literatura polska, nasza, ojczysta, rodzima, nam potrzebna, nas ustawiajca,
urzdzajca, ach, nas napawajca, dumn by (tego mego) powinna, Zeydler-Zborowskim Zagranicy
w oczy byszcze mogc11.
Marian Turski: Zdzisaw pisa do mnie listy, ale ja nie umiaem si dostosowa do jego
wyjtkowych zdolnoci epistolograficznych. Zwyczajnie nie lubi pisa listw, wic to si urwao.
Jednak przyja Beksiskiego z Turskim przetrwa wiele lat.
Aleksander Szydo, rocznik 1940, w 1964 roku student chemii z Katowic, ma wielu przyjaci
wrd studentw sztuk piknych. Opowiada: Byem u nich w akademiku. Wypilimy troch trunku
i znalazem, przypadkowo szperajc, pismo Polska z artykuem Andrzeja Oski, opisujcym
wystaw w Pomaraczarni. Napisaem do Zdzisawa Beksiskiego, bez nadziei na odpowied, na
adres: Sanok, artysta plastyk, i dodaem, e jestem wstrznity jego twrczoci. Spytaem te, czy
byaby taka moliwo sprezentowania mi czego.
List dociera do Sanoka w styczniu 1965 roku. Beksiski informuje Szyd, e obrazu, rzeby czy
reliefu podarowa mu jednak nie moe, bo sam jest w bardzo zej sytuacji finansowej i liczy, e
komu swoje prace sprzeda. Oferuje na pocieszenie, e przele mu rysunek lub heliografi, pod
warunkiem e student zapaci za koszt oprawy, i tumaczy: mam elazn zasad nie wypuszcza poza
granice pracowni prac nieoprawionych (niszcz si), no a dokada do interesu nie myl.
I zaprasza do siebie latem. Ale Aleksander Szydo nie zamierza czeka. Zawiadamia, e przyjedzie
ju w lutym i e zaczyna zbiera pienidze na obraz. Wtedy Beksiski wpada na pomys: zamierza
zbudowa wzmacniacze do swoich magnetofonw. Ale w Sanoku niezmiernie trudno jest zdoby
potrzebne czci. Na lsku nie powinno by z tym a takich problemw, wic gdyby Szydo zechcia
skompletowa szpeje z przygotowanej przez niego listy, za ktre Zdzisaw oczywicie zapaci,
bdzie mg wybra obraz w formie rekompensaty za starania12.
Aleksander Szydo zgadza si natychmiast.

Ich przyja przetrwa lata.


===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Czeladnik
Sanok. 20 grudnia 1966 r. Dyrekcja Fabryki postaraa si o prezent gwiazdkowy dla mnie
i dorczya mi wypowiedzenie. W zwizku z tym, od koca marca poczwszy, bd bez tzw. rodkw do
ycia1.
*
Jerzy Potocki, kuzyn Zdzisawa, gwny konstruktor w Autosanie, jesieni 1965 roku zostaje
przeniesiony na inne stanowisko w fabryce. Beksiski pisze do Turlejskiej: Chodzi o to, e
w zwizku z lokalnym przewrotem stanu, w ktrym klik mego szefa zastpia inna klika, zostaem
jako czowiek szefa skazany na nieask i rzucony w otcha czyca, ktrym jest fabryczna
malarnia hase i transparentw2.
Oficjalnie stanowisko plastyka jest ju w fabryce zbdne, bo wszelkie zalecenia dotyczce
ksztatu pojazdw maj od tej pory przychodzi z Warszawy. Beksiskiego nie mona jednak zwolni
bez powodu, jest jedynym ywicielem rodziny.
Nieoficjalnie Beksiski denerwuje wadze fabryki. Mao pracuje, wszdzie wtyka nos, zna si na
wszystkim najlepiej, nie dajc przy tym przykadu pracowitoci. Buntuje pracownikw, doradzajc, by
nie zgadzali si na kiepsko patne nadgodziny.
Eugeniusz Paszkiewicz: Krytykowali Zdzisia w Autosanie. Zbierali z otoczenia zarzuty. To nigdy
nie byo cacy. W tamtych czasach pracownik umysowy, zdaniem sekretarza zakadowego partii,
erowa na klasie robotniczej. Sekretarz Gole mawia: Pracownikowi na wydziale pot z czoa si
leje, a biurokraci kaw pij. I kiedy sekretarz skrytykowa konstruktora, ktry sobie wymyla
rzeczy, co potem nie nadaj si, nie wchodz. Nie wymieni nazwiska Zdzisia, ale wszyscy wiedzieli,
o kogo chodzi.
*
Magister inynier Zdzisaw Beksiski zostaje zdegradowany do funkcji czeladnika. To ma go
upokorzy i skoni do zoenia wymwienia. Ale nic z tego. Wprawdzie Zdzisaw czuje si
pogrony psychicznie3, ale zdaje sobie spraw, e nigdzie indziej w Sanoku nie znajdzie podobnej
pracy na p etatu. Tym bardziej e jego pensja zostaje na tym samym poziomie. Owiadcza wic

w kadrach, e za te pienidze jest skonny zamiata przez cztery godziny dziennie rzeni miejsk,
ambicji nie ma adnych, byle po pracy mg tworzy.
Do jego gwnych zada naley od tej pory malowanie hase na transparentach, ktre trafi potem
na hal fabryczn albo ozdobi mury Autosanu.
Pisze w licie: Maluj wic: Uczymy si, Podnosimy kwalifikacje, Tyle procent tego i tego
da podwyk tamtego i owego, I Ty odpowiadasz za to czy za owo4.
Oprcz tego robi tablic z repertuarem dla zwizkowego kina, tabliczki na drzwi pokojw
biurowych, laurki z napisem z powinszowaniem imienin dla kierownikw dziaw, plakaty
o zabawach organizowanych przez Koo Ligi Kobiet albo Koo Gospody Domowych, na ktrych
przygrywa orkiestra, rysuje dowcipy do gazetki ciennej kka rybackiego, cho twierdzi, e nie wie,
jak wyglda ryba.
Do tego w malarni jest zimno i mierdzi rozpuszczalnikami. Zdzisaw jest na nie uczulony, wic
ma cigle zatkany nos.
*
Po latach bdzie wspomina: Mj szef malowa na boku obrazy. Z kradzionych farb, na
kradzionej pycie pilniowej. Mia taks dwadziecia zotych za obraz, a to si rwnao wwczas
wiartce wdki plus buka. (...)
Raz, przy jakiej okazji, gdzie chodzio o chmury, mwi do mnie, a wyraa si potwornym
jzykiem, wic mwi: Niech mi pan tu odpierdoli te chmury. Rysowaem wtedy, nie malowaem
jeszcze, wic tak jak umiaem, tak mu zrobiem jakie oboki. A on mwi: O kurwa! Pan ma
kossakowskie pocignicie!. Podsuwa mi pocztwk: Niech mi pan z tej pocztwki pejzayk
strzeli. A mog bez pocztwki? spytaem. Zgodzi si. I zrobiem pejzayk. Uzna, e fajny,
i kaza robi nastpny. Zaczem robi mu pejzayki, co ju lekko zaczo mnie przeraa, a on
przystpi do kopiowania wielkiego dziea ze zbiorw jakiej czeskiej galerii aktu. Ten akt mu
wychodzi w sposb tak straszliwie nieudolny, e wygldao jak co takiego, co si u nas wyrzucao
w Wielk rod pod nazw Judasza, nadziewanego trocinami. Powiedziaem mu to, zapyta: Potrafi
pan to zrobi?. Co za sztuka? To byo na moj zgub, bo ja machnem mu szybko i na drugi
dzie, jak przyszedem do pracy, on ju zbudowa przepierzenie w malarni i kaza mi tam malowa
akty. Nie transparenty, nie napisy.
Farby artystyczne na gwat zaczy jecha, kupowane w miecie, gwny ksigowy podpisywa,
rzekomo na transparenty. My, w kuble, z produkcji, przynosilimy normalne farby do malowania
autobusw, melanin. I si t melanin podsuszao arwk, eby to wyscho. On pejzayki, ja te goe
panie.
On mwi: Niech pan podpisze. Szukaem jakiego wykrtu: Wie pan, nie bd podpisywa,

ona to moe zobaczy. Niech pan to podpisze. Pniej si tak rozbestwi, e ja jeszcze malowaem,
a on chodzi niecierpliwie i pyta: Mona ju podpisa?. Potem si dowiedziaem, e on tych aktw
nie sprzeda, tylko powiesi w sypialni. Na wszystkich cianach5.
*
Jak napisa dugi list w tajemnicy przed mem? Gdzie si schowa, jak ukry kopert, kiedy i
na poczt, skoro wszdzie chodzi si razem? Zofia Beksiska uywa dugopisu z bladoniebieskim
tuszem. Kartki i kopert podbiera mowi. Ma drobne, niewyrane pismo. Pisze list do Marii
Turlejskiej.
Sanok, 23 grudnia 1966 r. Droga Pani! Nie jest mi atwo zoy ten list. Zaczynam go ju co
czwarty raz. Mylaam, e pierwsza powiadomi Pani o tym wypowiedzeniu pracy, ale m
wczeniej zebra si w sobie (...). Prosz mi wybaczy, e omielam si z tym listem zwraca do Pani,
ale znam Pani yczliwo dla ma i po dugim namyle zdecydowaam si, e najlepiej opisa Pani t
sytuacj i prosi o pomoc.
Oczywicie bardzo prosz, aby ten list zosta nasz tajemnic. Pierwszy raz w yciu robi co
wbrew woli ma, ale chyba nie robi le. Zreszt prosz postpi, jak Pani bdzie uwaaa pomc
lub nie ja tylko pisz. Zdaje mi si, e traktowanie, z jakim m spotyka si na terenie Sanoka
w koach liczcych si, jest bardzo przykre, nieludzkie i mocno niesuszne. (...) nie mona
zaszczuwa tak czowieka na kadym kroku, tym bardziej e z ma strony nie ma adnych
konkretnych danych ku temu.
To wypowiedzenie, bez uzasadnienia, ale zgodne z ustaw 3-miesiczn, ma tylko jeden powd: e
chcieli si ma pozby. I zrobi to Autosan, zakad, ktry istnienie swoje zawdzicza pradziadkom
spki Beksiski-Lipiski (zaoyli kotowni), o czym w ramach 800-lecia mwi si szumnie
i dumnie.
W ogle (...) nie chodzi mi o to, aby m zosta tam ponownie przyjty, ale o co w rodzaju
rehabilitacji moralnej czy jak tam nazwa przez poruszenie tego u odpowiednich czynnikw czy to
za porednictwem Trybuny Ludu (...). Myl, e takie inne, prawdziwe przedstawienie sylwetki
ma przez kogo z zewntrz przerwaoby nagonk na jego osob i te upokorzenia, a przywrcioby
cho w czci atmosfer, w jakiej twrca powinien pracowa. Straszne to jest, e dopiero na kartach
historii artysta przybiera jak twarz blisk spoeczestwu, a staje si powodem do chway w miejscu,
z ktrego pochodzi. (...)
Nie buntowa si na warunki, w jakich pracowa, zwaszcza w zimie. W ubiegym roku mieli 3
soneczka elektryczne, w tym roku BHP zlikwidowao je, nie dajc w zamian nic. Po chorobie
wymizerowany, osabiony (schud bardzo) [chorowa na odr przypis autorki] siedzia przez 4
godziny w pierwszym dniu pracy 13 XII sam w tej pracowni, bo szef da robot i poszed si

rozgrzewa z kumplem. (...) Efekt jest taki, e m przezibi si okropnie, nie moe oddycha
nosem, gardo go boli i tak chodzi. A teraz zaczynaj si mrozy. Wraca skostniay. Jednym sowem,
warunki pracy, nasze, polskie, rodzinne tumiwisizm na caego.
Nie potrzebuj Pani opisywa, jak jest tym wszystkim przygnbiony. (...) Cigle ma nowe
pomysy, co mona ograniczy w limicie ywnociowym.
A w Sanoku, o ironio, jest oglne mniemanie, e Beksiscy siedz na zocie, to, e Beksiski
pracuje na p etatu, to tylko parawan przed Wydziaem Finansowym, eby zatai inne dochody.
Mowi taka forma jest na rk, bo jak twierdzi, przynajmniej pod tym wzgldem maj dla niego
troch szacunku, ale z drugiej strony jest taka sytuacja, e ja np. nie mog znale pracy, bo jak
twierdzi Komitet pani Beksiska nie musi pracowa. (...) Po dugich staraniach si
i niepozbawionych upokorze dostaam w kocu [prac] za 600 z, a po kilku latach podwyk na 800
z w administracji szkoy. Ale po urodzeniu si Tomka, gdy babcia nie moga da sobie rady
z gotowaniem i dzieckiem, m zdecydowa, abym wypowiedziaa (mia ten p etat). Od 61 roku
jestem wic w domu. Od trzech lat udzielam prywatnie lekcji jzyka francuskiego, jestem nieomal
absolwentk romanistyki. (...)
Wobec obecnej sytuacji czyni znowu starania o znalezienie jakiej pracy, ale czy dostan? (...)
Tak chciaabym jako pomc mowi, aby co si zmienio na jego korzy, a nie tylko te
ustawiczne drwiny w oczach sanockich bonzw.
Gdyby mi chciaa Pani odpisa, to prosiabym o niepodawanie nadawcy i o zaadresowanie na
maszynie.
Jeszcze raz bardzo Pani przepraszam za miao i w ogle6.
*
Zdzisaw, zwolniony z pracy w grudniu 1966 roku, musi pracowa jeszcze trzy miesice, do marca
1967 roku. Nie zamierza jednak szuka nowego zatrudnienia. Od teraz bdzie artyst na penym
etacie.
Coraz czciej udaje mu si sprzeda ktr ze swoich prac. To jednak niewielkie pienidze, wic
si bardzo martwi, jak dalej bd y.
Liczy: Muzeum Narodowe i muzeum w Bydgoszczy kupiy od niego prace za czn sum
jedenastu tysicy zotych. Ma nadziej, e dziki temu przetrwa rok 1967. Materiay malarskie
(papier, wgle, owki, kredki, pdzle, farby) ma kupione na zapas. Naturalnie nie uwzgldnia to
opau na zim, ubrania etc., ale gdy bd siedzia w domu, to ubranie mi nie bdzie potrzebne,
a w cigu nastpnego roku myl popracowa nad now metod kradziey prdu, tak e na drug zim
bd ju zabezpieczony od strony ogrzewania7. Przed odejciem z pracy stara si te wynie
z malarni jak najwicej farb.

Ostatecznie sam rzuca prac dwa miesice przed terminem wyganicia umowy. Malarnia zostaje
przeniesiona do Zasawia, siedem kilometrw za Sanokiem. Zdzisaw musiaby dojeda
zakadowym autobusem, ktry kursuje raz na godzin. A on nie zamierza traci na to czasu.
Na pocztku lutego 1967 roku jest ju wolnym czowiekiem.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Malarz
Potrafiem w trakcie jednego obrazu straci dwa i p kilograma. Ja si pociem, ja byem
zaangaowany, jak facet, ktry pierwszy raz si do obapiania bierze1.
*
Stycze 1966 roku. Beksiski daje sobie p roku na prby malarskie. Nie bdzie w tym czasie
robi nic innego. Odkada na bok rysowanie i rzebienie. Zaopatruje si w pdzle i okoo dwustu
pidziesiciu tubek farby. Sto metrw kwadratowych pyty pilniowej kupuje z pienidzy odoonych
na aparat fotograficzny. Moe i chciaby malowa na ptnie, ale pyta jest tasza. Potrzebuje jeszcze
jarzeniwki nad sztalugi, bo zwyka arwka myli kolory.
Zdaje sobie spraw, e za trzy lata skoczy czterdzieci lat. I e porywa si na co, o czym nie ma
pojcia. Nie wie nawet, jak uzyska ciemn nasycon czerwie, podczas gdy najciemniejsza
z posiadanych farb jest o wiele za jasna. Doprowadza go to do rozpaczy, ale nie zamierza rezygnowa.
Bierze miesic urlopu i stoi przed sztalugami po pitnacie godzin dziennie.
Zakada szeciomiesiczny plan minimum nie musi zadowoli go aden obraz, najwaniejsze to
wywiczy si w malowaniu.
*
Wiosna 1966 roku. Lewczyski w Gliwicach, Turlejska w Warszawie i Szydo w Katowicach,
pniej Ostrowi Mazowieckiej (dosta tam nakaz pracy po studiach), zaopatrzeni w spisy, kupuj
Beksiskiemu materiay potrzebne do malowania. W Sanoku brakuje wszystkiego, a farby szybko si
kocz.
Zdzisaw zoci si, kiedy musi dugo czeka na zamwione u przyjaci materiay. Wysya im
dokadne polecenia, jakie farby maj by kupione (od prywaciarzy nie, bo faszuj), wylicza kolory,
podaje liczb soiczkw, zakazuje ciska tubki, bo pkaj, pudeka z farbami przed wysaniem kae
uszczelnia lignin, na paczk poleca naklei napis ostronie: Nie wolno kolejarzom tego
przerzuca, lecz musz przenosi, co jest o tyle istotne, e paczki lataj na dworcach na odlego do 5
metrw w bok i do dwch metrw w pionie2. Oczywicie zwraca za wszystko natychmiast pienidze
(odsyam balonem).

Niczemu nie ufa. Tubk farby, zanim jej uyje, przechowuje przez rok, a jej prbk, rozsmarowan
na szybie, wystawia na dziaanie soca.
Ale to za mao. Pyta Aleksandra Szyd, czy zna kogo, kto chciaby si podj w laboratorium
chemicznym bada wytrzymaoci farb na wiato. Wszystko po to eby obrazy za jaki czas nie
zaczy traci kolorw. Musz si liczy z najgorszym, wic z tym, e obraz, ktry namaluj, przez
np. pidziesit lat bdzie wisia w jasnym, poudniowym pokoju obok okna i przez, dajmy na to,
piset godzin w roku bdzie owietlany promieniami sonecznymi, da to w sumie dwadziecia pi
tysicy godzin owietlania socem i niepomiernie wiksz ilo godzin owietlenia rozproszonego,
ktre jednak powolej, bo powolej, ale take swoje robi3.
Im wicej Beksiski dostaje, tym wicej wymaga. Kiedy Aleksander Szydo zgadza si na badania
w laboratorium, w nastpnym licie artysta podaje na dwch stronach maszynopisu szczegowe
warunki: prbek wyle trzysta, a badania maj by przeprowadzone uczciwie. Prosi te o wyjanienie,
na czym ma rozsmarowa prbki (woli na kalce technicznej ni na szybie) i jaka maszyna bdzie
uyta do eksperymentu bo moe jaka saba?
Jeli idzie o zapat z mojej strony, to naturalnie moglibymy uzgodni, czy chce j Pan dopiero
w przyszoci w formie obrazu olejnego (to troch potrwa, bo jeszcze nie jestem malarzem)4.
*
Dziennik foniczny Beksiskich. 13 marca 1966 roku.
Zdzisaw: No, a jak tatusia obrazy ci si podobaj? Te, ktre tutaj w pracowni s?
Tomek: Duo mi si tutaj podoba, ten pan z zielon poczoch, ta pani, co z tej trumny wyjeda,
i ta, co na krzyu wisi... (...)
Zdzisaw: To jest taka pani kocista ta co z trumny wyjeda.
Tomek: Jak miaaby by kocista? Jak z trumny wyjeda, to znaczy, e jeszcze jej nie zakopali,
dopiero przed chwileczk umara. To przecie jeszcze nie moga by kocista.
Zdzisaw: Ona wcale nie umara. Ona sobie tylko tak wyjeda z trumny.
Tomek: Jak mogaby wyjeda? Musiaby j kto na sznurku cign do gry.
Zdzisaw: Ona tam miaa sznurek, tylko jest zamalowany w tej chwili, bo si rce tatusiowi nie
uday na tle nieba. Tato zamalowa na niebiesko i czeka, a niebo wyschnie. I wtedy rce i sznurek
wymaluje powtrnie, na wierzchu. Bo tamte by mu przeszkadzay... (...)
Tomek: A dlaczego tam w rodku jeszcze taki may czowieczek jest?
Zdzisaw: Tam dzidziu w tej trumnie sobie jeszcze taki ley, a ta pani wyjeda. (...)
Zofia: Makabryczne rzeczy tata opowiada, nie? Jakie takie straszne.
*

Czerwiec 1966 roku. Mija zaoone sze miesicy. Nie zmarnowa ani jednego dnia. Malowa
codziennie, nawet w czasie choroby. Pozwala sobie na przerwy tylko podczas atakw migreny, ktre
mu dokuczaj od lat. Ale efekt procznej pracy ocenia jako niegodny uwagi. Pisze do Marii
Turlejskiej: Chwilami nastrj by lepszy, chwilami zaamywaem si. W zwizku z tym raz
mylaem, e zrobi du wystaw i tylko robi, bo ju wiem jak i co, a na drugi dzie mylaem,
e za rok i dwa lata nie bd jeszcze zna nawet elementw techniki5.
Technika olejna jest trudniejsza, ni przypuszcza. Brakuje mu wiedzy w tej dziedzinie, w kocu
jest architektem, nie malarzem. Podrcznikw na ten temat nie ma, koledzy po szkoach artystycznych
sami niewiele wiedz.
Odwiedza czsto Tadeusza Turkowskiego, starszego o sze lat koleg, artyst malarza z Sanoka,
byego asystenta krakowskiej ASP, i jego on Ann Stefask, artystk tkajc gobeliny. Turkowski
mwi mu: Maluj tak, eby dziesi centymetrw wycite z obrazu mogo stanowi odrbny, dobrze
namalowany obraz. Wemie sobie to do serca na cae ycie.
Problem dla Beksiskiego stanowi jego wyobrania: nie mona [jej] nagle wyczy i nastawi
si na studia czterech cebul i butelki z piwem, ktre niewtpliwie prdzej pozwoliyby opanowa mi
elementy techniki6.
Przez sze miesicy zuy niemal wszystkie farby. Wykorzysta prawie wszystkie pyty, cho dla
oszczdnoci materiau malowa czasem trzy warstwy na jednej.
I mimo zmczenia i zniechcenia uznaje, e ostatniego procza nie zmarnowa. Ju wiem, jakie
efekty w jaki sposb mona osign, jakie kolory naley uywa, jakich nie, co z czym naley
i mona miesza, jak zorganizowa prac etc.7.
*
Lato 1966 roku. Poar! Pomienie id na dwa metry w gr, z gorcego garnka na werandzie
wychlupuje gsta, wrzca ma, sup werandy pali si z trzaskiem. Zdzisaw: wic woam tylko
dzwoni po stra i hyc w ogie, aps za krzeso i szmyrg nim do ogrodu, aps za garnek i szmyrg
nim do ogrodu, a tu ju weranda buzuje a buzuje, ganice, koce, Jezu ty mj nazareski, czy to
wszystkie malarze maj takie kopoty? Rce mi si popaliy i w ogle8. Straacy zadeptuj Zosi
truskawki na grzdce.
A wszystko dlatego e pastwowy sykatyw (spolimeryzowany olej lniany, ktrego dodatek
powoduje przyspieszanie procesu wysychania farb artystycznych) jest do niczego. Zdzisaw usiuje
wic zrobi sykatyw samodzielnie. Posikuje si instrukcjami Szydy i starym ukraiskim przepisem.
Zachodzi w gow, czy perakis margancu to tlenek manganu, a hnizdo to zaczyn. Gotuje
substancj w garnku na maszynce elektrycznej ustawionej na werandzie. Ale nic z tego nie wychodzi.
Raz substancja robi si za gsta, innym razem za rzadka, brzowieje, wysycha na gum albo za nic nie

chce wyschn. Poar wybucha za szstym razem.


Po kolejnej nieudanej prbie Beksiski pisze do Szydy: Rezygnuj! Nie potrafi zrobi
sykatywu9. I skada mu propozycj za pi litrw dobrego, samodzielnie ugotowanego sykatywu
odda metalow rzeb, ktra wisi na drzwiach.
Wci z trudem zdobywa farby, cz nadal wynosi z fabryki, narzeka: Waciwie Robinson
i Cyrus Smith mieli na swoich bezludnych wyspach wiksz poda masy towarowej, ni my mamy
w Polsce. Wszystko trzeba robi samemu, wszystko trwa, trwa, trwa, szuka, zdobywa, kra
i jeszcze raz kra, na kade sto godzin powicone pracy twrczej co najmniej dwiecie godzin
powica musz na zdobycie materiau10.
Zniechcony, rzuca malowanie i wraca do rysunku. Przerwa nie potrwa jednak dugo.
*
Jesie 1966 roku. Z wizyt u artysty. Publicysta Juliusz Garztecki na zlecenie pisma Fotografia
przyjeda do Sanoka i idzie do drewnianego domu nad potokiem, ktry kiedy by warsztatem
kotlarskim. Beksiscy mu si widz jak Buddenbrookowie, Sanok jak z Brunona Schulza: miasteczko
u stp Karpat, parterowy dom, do ktrego dociera si wskim pasaykiem midzy dwoma murami,
odsunity od ulicy. (...) Dom przedziwny, peen komreczek, schowkw, przej zawiych i mylcych
cian podwjnych. W nim wielki pokj i przylegajcy do malutki tworz pracowni Beksiskiego.
Przeraliwie stechnicyzowan: cztery magnetofony, mikrofon na trjnogu, wzmacniacze, cay system
gonikw i pltanina przewodw (...). Cay rodek pokoju zajmuje dziwnie rozbudowane biurkorysownica z dodatkami, odgazieniami i systemem lamp. Na cianach gsto: w paru rzdach rysunki
i obrazy przetykane fotogramami; nad drzwiami i gzymsem okiennym paskorzeby z gipsu
patynowanego, szeregi rzeb ksztatw obych, jak pobrzowiae ze staroci trupie czaszki
przyrubowanych do pek, do szafy, metalowe rzeby pod cian, metalowa, nadnaturalnej wielkoci
rzeba siedzi na biurku, u jej stp schowek na klisze heliografiki, przy drzwiach schnie ze dwadziecia
obrazw olejnych w rnych fazach wykoczenia, dwudziesty pierwszy na sztaludze. Tematyka moe
wywoa szok u odbiorcy, obsesyjnie powtarzajce si motywy mierci, tortur, okruciestwa wiele
rysunkw i rzeb Beksiskiego to daleko przetworzone i przestylizowane struktury kostne ludzkiej
czaszki, obsesyjnie przemieszane z nimi motywy seksualne11.
Marii Turlejskiej nie podoba si, e Zdzisaw kradnie farby z fabryki. Proponuje pomoc przez
posa na okrg rzeszowski, moe jakie stypendium. Beksiski tumaczy: moje poczucie moralnoci
zgadza si z kradzie, cwaniactwem i oszustwem, jeli ono ma taki wanie wygld, a nie inny. Jeli
natomiast miabym si domaga lub prosi u ob. posa uznania dla wartoci, jakie reprezentuj,
i w zwizku z tym synekury, ktra uatwiaby tych wartoci produkcj (...) to czubym si w nader
obrzydliwej roli w stosunku do reszty spoeczestwa, ktrym jak dotychczas w miar ochoty mog

pogardza lub ktre w miar ochoty mog sobie miowa12.


*
Padziernik 1967 roku. Beksiski do Turlejskiej: A wic nic nie skoczyem (odpowied na A
wic skoczy pan swj obraz). Nic nie skoczyem, nic nie skocz, jestem skrajnie nieudolny. Na
swoj pociech mam tylko to, e to nie posucha w natchnieniu, lecz skrajna nieudolno formalna. Nie
wiem, jak to si, do cholery, robi, by wyszo tak, jak chc, by wyszo. (...) W kadym razie s to
kopoty typu marszczenie farby, matowienie niektrych miejsc, a niematowienie innych, wyace
w tydzie lub dwa po skoczeniu obrazu aty i plamy. Wrrrr! Szlag mnie ju trafia13.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Tomek
W dziecistwie lubiem si ba. Musiaem po ojcu odziedziczy skonno do niesamowitych wizji,
ktre zreszt wida w jego twrczoci1.
*
Grzegorz Gajewski, przyjaciel Tomka, producent filmowy, opowiada: Poznalimy si
w pierwszym dniu szkoy podstawowej. Przyprowadzia mnie babcia i spotkaa swoj koleank
Stanisaw Beksisk. Pchny nas do siebie tornistrami, ebymy si poznali. Od razu umwilimy
si na wspln zabaw po szkole. Przyszedem do niego i spotka mnie zawd, bo Tomek nie umia si
z nikim bawi. Potrafi tylko sam, a ja tak naprawd mu przeszkadzaem.

Tomek z rodzicami

Dogadywaem si z nim, cho by zupenie inny ni rwienicy. Wszyscy mielimy za sob jakie

przedszkola, gdzie interakcja dzieci z rnych rodowisk bya znaczca, a Tomek by w czystej
postaci klonem z midzywojnia. Nawet posugiwa si jzykiem troch przedwojennym. On do
sidmego roku ycia wychowywa si w tajemniczym ogrodzie i opiera gwnie na kontaktach
z matk i babk.
Wtedy bawi si przede wszystkim w bohaterw westernw, ktre oglda, a ja nie, bo mnie nie
wolno byo oglda filmw dla dorosych. Tomek zawsze mia t przewag, e babcia zabieraa go na
wszystkie filmy, na jakie chcia, a ojciec pozwala. A jeszcze bileter, pan Marzyski, by znajomym
babci, wic wpuszcza go swoj drog, a jeszcze pani z kasy zostawiaa mu fotosy z repertuaru,
ktrymi wykleja sobie ciany pokoju. Chodzi nawet na filmy od lat szesnastu, gdzie widzia piersi
Barbary Brylskiej, co nam potem opowiada.
Kiedy ojciec zapyta go, czy chciaby mie rower. Tomek na to: Kade dziecko musi mie
rower?. Ojciec: Nie, nie musi. Tomek: To wolabym papier toaletowy. Bo mia tak faz, e
w caym ogrodzie zakada kanalizacj. To bya zabawa, ale traktowa j serio. Kopa rowy, kad rury,
papier by mu potrzebny do izolacji tych rur.
Nie najgorzej si uczylimy, ja byem sabszy w naukach cisych, ale on by dobry we wszystkim.
Cho rzadko siedzielimy w awce razem, przylgnlimy do siebie. Moe dlatego, e ani jego, ani
mnie kompletnie nie interesowa sport. Gdyby nie Tomek, bybym najgorsz oferm w klasie, a tak
byem przedostatni. Troch wytykano nas za to palcami, szczeglnie Tomka, bo on mia bardzo blad
cer, by chudy, kanciasty i niezgrabny. A ja byem stygmatyzowany za okulary, wic stanowilimy
dla siebie grup wsparcia. Owszem, grywaem z kolegami w pik, ale kiedy pojawi si Tomek,
okazao si, e s inne przyjemnoci.
To by taki dom, e rodzina bya cay czas zajta swoimi sprawami. Kiedy naciskao si dzwonek,
to otwiera ojciec, przewanie lekko poirytowany, e jaki gwniarz do jego syna odrywa go od zaj.
Wchodzio si do ciemnego przedpokoju, gdzie straszyy gipsowe gowy mistrza, szafa, portrety
przodkw i roznosi si zapach farb. Potem szo si do pokoju ze starymi meblami, gdzie sta stary
zegar, fotele, i tam krlowaa babcia Beksiska oboona gazetami albo z ksik i dopiero stamtd
zmierzao si skrzypicym parkietem do kolejnego przedpokoju i wreszcie do pokoju Tomka. On mia
kt z oknem, wydzielony ciank z pyty pilniowej z sypialni rodzicw. Pierwotnie przechodzio si
przez t sypialni, pniej jako to oddzielili zupenie.
To by fajny pokj, mg si podoba kademu chopakowi w naszym wieku. Stao tam wielkie
biurko po pradziadku, przy ktrym Tomek pisa i rysowa. Byy lampki, ktre mona byo
odpowiednio ustawi, jaka szafa, dwa fotele. I ciany wyklejone plakatami filmowymi.
*
Dziennik foniczny Beksiskich. 13 marca 1966 roku.

Zofia: Moe co Tomcio powie? Tomcio powie, e ju chodzi do pierwszej klasy, e jest ju po
proczu...
Tomek: Ale po co o tym mwi, przecie kady wie...
Zofia: ... e niele si uczy, e jest grzeczny, e zbiera rne pitki za jzyk polski i za
matematyk, a oprcz tego maluje w wolnych chwilach bardzo duo. Czym malujesz?
Tomek: Oczywicie, e farbami.
Zofia: No tak, ale jakimi?
Tomek: Plakatowymi.
Zofia: I?
Tomek: Temperami.
Zofia: I jak ci si podoba to malowanie?
Tomek: No podoba mi si, ale gorzej, jak mi si zalewa. To potem jestem wcieky, zamazuj to
i jeszcze raz. (...)
Zofia: Tomcio z matematyki bierze ju dodawanie i odejmowanie do dwudziestu. By Dzie
Nauczyciela, Dzie Kobiet. Tomcio nauczy si wierszyka dla mamy, przynis wasnorcznie
zrobion laurk. (...)
Zdzisaw: Moe o rysunkach opowiesz. Co rysujesz?
Tomek: Przedtem pana z zielon poczoch, pani z zielonymi poczochami, a teraz to takie rne
okrty i co mi tylko do myli wpadnie misia na drzewie, rekiny na molo, okrt nad morzem i takie
rne rzeczy. (...) Potem jakie diaby i rne potwory. (...) Raz sobie pomylaem, e namaluj taki
obraz, co si bdzie nazywa: Pan, ktry ma cztery nogi, dziesi rk i pi gw. A zamiast zadka
bdzie mia tak dug rur, przez ktr bdzie sika i wszystko bdzie wychodzio. (...)
Zofia: Powiedz teraz, jaki ty jeste? Czy jeste dobry, grzeczny, posuszny?
Tomek: Takie rzeczy to ja nie chc mwi.
Zofia: A to warto.
Tomek: Warto gupio!
Zdzisaw: Dlaczego gupio?
Zofia: Moesz powiedzie, jak ty czujesz, jaki jeste. Czy s z ciebie wszyscy zadowoleni?
Tomek: Diabe jest zadowolony bardzo.
Zofia: Z ciebie? e jeste taki niegrzeczny, tak?
Tomek: Tak, diaby s zadowolone z dzieci, co s niegrzeczne i maj cay rekord wiatowy.
*
Tomek przy obiedzie pyta babci Stanisaw Beksisk, czy Jezus chodzi do toalety. Babci

Stanisaw Stankiewiczow z Dynowa informuje, e nie jest jej aniokiem i e modli si codziennie:
Diable nasz, ktry jeste w piekle, wi si imi twoje2. Znajomemu ksidzu opowiada, jak maluje
diaba na krzyu.
Na religi chodzi do kocioa przy klasztorze Franciszkanw. Dzieci siedz na pododze,
w nieogrzewanej sali. Zeszyty trzymaj na kolanach. Zosia martwi si, bo Tomek po lekcji jest
zzibnity i ma brudne spodnie.
W maju 1967 roku przystpuje do Pierwszej Komunii.
Zdzisaw pisze do Marii Turlejskiej: Przez tydzie z gr nie malowaem, lecz pastowaem
podogi, biegaem do krawca etc. Dzieci miao Pierwsz Komuni i moja mama oszalaa, a ona tak
p na p, ale niewiele brakowao do zupenego szalestwa. Na dodatek caa rodzina z Rzeszowa,
dziecku szyo si ubranie, piekli, potem namawiali, by je, fotografowaem (...). Nie byem
w kociele (to ponad moje siy), zgorszenie rodziny z Rzeszowa, ssiedzi plotkuj, znaki na niebie
i ziemi, ciel z dwiema gowami, ywot wieczny amen.
Jerzy Lewczyski pamita: Tomek by chowany bardzo religijnie, koci, spowied, komunia.
Ale bardzo szybko si zbuntowa. Udawa, e idzie na msz, ale nie chodzi. Babcia rozpaczaa.
*
Jeli Zdzisaw Beksiski jest melomanem, staje si nim te Tomek. Uczy si obsugiwa gramofon
ojca i dostaje go w prezencie, bo sprzt zdaniem Zdzisawa w efekcie tej nauki nie nadaje si ju do
uytku.
Jeli senior maluje, maluje te junior. Po latach Zdzisaw Beksiski przyzna: [Tomek]
w dziecistwie take masowo malowa poniewa ja malowaem. Moe moj win byo to, e jako
nie podsycaem tej pasji. Wychodziem z zaoenia, i dwch malarzy w rodzinie to o jednego
za duo. Gdy bdzie albo gorszy, albo lepszy ode mnie i obie sytuacje nie bd komfortowe dla
jednego z nas3.
Jeli ojciec kupuje radio z UKF i montuje anten na dachu, dziewicioletni syn chce robi to samo.
Zofia Beksiska: Ma w ogrodzie, w starych drzewach, urojone mieszkania rnych pa, kada si
jako nazywa i teraz kupiy sobie te panie telewizory, radia z UKF i Tomek musi im pozakada
anteny, dipole. We wszystkim naladuje ojca. Kad swoj pensj (20 z miesicznie) przeznacza na
zakup kabelka jednoyowego, bo to musi by prawdziwe, a antena moe by zbita z patykw. Tak
moe si bawi bez koca4.
Jeli Zdzisaw czyta ksiki, Tomek te zostaje molem ksikowym. Beksiski pisze do
Turlejskiej w 1968 roku: Czy Pani moe poleci jak ksik dotyczc mierci Marata, ale tak by
Tomek co z tego zrozumia? Od paru miesicy truje i truje, wic daem mu ju sztuk Weissa 5 (skoro
czyta ys piewaczk i podobao mu si, to czemu nie ma czyta Weissa?) i wisi u niego w pokoju

Marat w wannie Davida6.


Jeli ojciec pisze wycznie na maszynie, syn nie chce inaczej. Nawet podczas remontu mieszkania
Tomek domaga si wyjcia schowanej maszyny, bo wanie ma natchnienie. W kocu dostaje wasn
maszyn firmy Royal. Jego pierwszym korespondentem jest ukochany wuj Lewczyski.
*
Tomek ma dziesi lat i zostaje pisarzem. Wymyla wydawnictwo Dom Kowalika. Kartki formatu
A4 skada na p i zapisuje kad z czterech stron, zszywa je potem w zeszyt. Rysuje ilustracje, wkleja
fotografie. Prowadzi pamitnik, pisze opowiadania i wiersze. Prawdopodobnie pisze najpierw na
brudno, a potem przepisuje na czysto, bo w 1969 roku wydaje teksty z kilku lat, w zeszycie:
Tomasz Beksiski. Dziea, lecz nie pomiertne. Tom I7.

Redaktor naczelny wydawnictwa Dom Kowalika

W pierwszym tomie wydawnictwa Dom Kowalika s nowele ze szkoy i historie o duchach


(Ludzie mwi, e s na wiecie duchy. Jeszcze tego brakowao, eby mnie straszyli duchami).
Opowiadanie o sowie, opis budowy igloo, western pod tytuem Cikie czasy dla Jolemansyi.
Wiersze, na przykadZima: Jest w niej mrono; bardzo mrono; lecz jest; ma por roku.
Kady lubi j; lecz niestety; tylko dzieci! Starzy ludzie siedz w domu; zimno im; chod pal w piecu;
i zawijaj si.
Jest te opowiadanie Wojna w domu. Historia nieprawdziwa. Tomek pisze: Kiedy, przy

obiedzie, wanie zasiadaem do stou, kiedy zauwayem, e dano mi zup pomidorow za jasn.
Wic wrzasnem: Zabierajcie mi to wistwo sprzed nosa! Wtedy babcia zrobia si zielona ze zoci
i rykna: Cicho sied, psi synu, zatkaj si zup! Na to wesza mama, stana i wrzasna: Czekaj, ty
dostaniesz za to! Tato sta ju przy stole, ale si jako nie odzywa. Nagle ycie wstpio w niego.
Zapa hem zza czasw wojny i zaoy go sobie na gow. Rodzinna awantura przeradza si w bitw
midzy babci, mam i tat. Spraw koczy smok dzwonicy do drzwi w poszukiwaniu ebraczki,
ktr wreszcie zjada. Autor koczy: Jest to historia wymylona przez T. Beksiskiego w chwili zoci
do rodzicw.
S w ksice i Urywki z pamitnika. 16 marca 1968. Byem w szkole, ale dzisiaj to moje
ogromne wito. Po raz pierwszy wpisaa mi pani do zeszytu! Na pewno bdzie w domu awantura,
mama powie to tatowi, tato zabierze mi maszyn, a mama nie chce podpisa zeszytu, bdzie wic
musia zrobi to tato. (...) 22 marca 1968. Do Jerzyka Stawarza przyszed kolega. atali pot. Mnie
uywali do noszenia drutu. Myl sobie: A, to cholery jasne. Nie bd si ugania za drutami po
ogrodzie. Nazbieram zdechych wron i poobrzucam drani (...). 7 maja 1968. Wtorek, czyli roboty.
Bardzo robt nie lubi. Nie s za fantastyczne. (...) Czerwiec (bez dat). Koniec roku przyszed
nareszcie. (...) I znowu akademia. Kierownik pysk drze, potem jaki przewodniczcy harcerstwa
zacz tru dup, a jak mi Teresa Stawarzowa mwia, to byy jeszcze piewy i tace. (...) Precz ze
szko! W poniedziaek pojechaem z mam w samochodzie wujka do Rzeszowa. Bylimy tam o wp
do sidmej. Jak si cieszyli, a o Boe!
Tomasz produkuje ksiki bezustannie. Cz sprzedaje ojcu, niektre znajomym rodzicw.
*
Podobno ojciec kupuje mu w kiosku worek tandetnych plastikowych misiw. Podobno wrcza
motek i poucza, e w chwili wciekoci ma bra misia do ogrodu i wali w niego motkiem, dopki
zo nie minie.
Tomek na pewno wpada w zo bardzo szybko. Jerzy Lewczyski zapamita, e chopca potrafia
wyprowadzi z rwnowagi nawet niedobra zupa. Wspomina: Wygadywa wtedy na Zosi, e nie
bdzie tego wistwa jad. To by neurastenik, wraliwy bardzo.
Zdenerwowany Tomek przeklina, pacze, wybiega z domu do ogrodu, grozi mierci ludziom,
przez ktrych si zdenerwowa.
Zdzisaw Beksiski pisze do przyjaciela: Tomek jest fantast z kompleksem niszoci. Gada sto
razy wicej, ni moe (z powodu licznych tabu) i chce zrobi. Staram si go czasem skompromitowa
przed nim samym. Ju raz na przykad szlimy zabi noem (n wziem z kuchni), zarn
kierownika szkoy, a raz rozbi pysk kierownikowi elektrowni. Bo on nie jest gwatowny, tylko gada
na wyrost, a moliwo faktycznej realizacji uruchamia tabu. Oduczam go w ten sposb rzucania sw

na wiatr8.
W listopadzie 1968 roku Jerzy Lewczyski przyjeda do Sanoka samochodem. Dochodzi do
drobnej stuczki z winy kierowcy ciarwki. Tomek nie moe tego przey. Pisze do wujka:
niadanie mi nie smakowao ani w ogle nic. Jestem dotychczas wcieky z powodu tej fatalnej
niedzieli i pluj na kad ciarwk, ktr zobacz9.
Mwi ojcu, e chciaby zabi kierowc ciarwki. Ojciec proponuje, e w takim razie wsplnie
wykonaj laleczk wudu, w ktr wbij szpilk, i w tym momencie kierowca umrze. Ale stawia przed
Tomkiem zadanie: eby eksperyment si powid, musi zdoby wosy lub paznokcie szofera. Chopiec
rezygnuje i przestaje si odgraa.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Potwr
Byem dzieckiem o duej wyobrani, dziaay na mnie wszelkie monstra. W jednej z ksiek by
skrzydlaty potwr, ktrego strasznie si baem, a e byem przewrotny, kazaem cigle t ksik
wypoycza, eby ba si dalej. W kocu zrobiem dramat, ryczaem, kopaem, zmusiem ojca, eby
namalowa mi tego potwora w kolorach. To bya jedyna cudza rzecz, ktr ojciec w yciu popeni.
Tego potwora baem si tak, e kazaem go chowa.
Potem, ju jako stary ko z liceum, znalazem go na strychu, powiesiem na cianie w pokoju
i czuem, e jestem hipnotyzowany. W kocu odwrciem go do ciany i tak sta odwrcony jako moje
ze alter ego. Baem si go zniszczy, ale wyjedajc do Warszawy, zostawiem go w Sanoku... na
wszelki wypadek1.
*
Jedenastoletni Tomek Beksiski notuje w dzienniku: Pewnego dnia, kiedy byem chory na odr,
babcia przyniosa mi z biblioteki ksik do czytania. (...) W tej ksice byo jedno opowiadanie
Czarny. W tym opowiadaniu by opisany straszny rosomak, ktry wyrzdza ludziom szkody. Dzieci
zaczy go sobie wyobraa jako strasznego potwora. Mia on mie: uszy, rogi, skrzyda, pazury, ky,
futro, straszne oczy. Gdy tylko przeczytaem ten rozdzia, zaczem si ba tego potwora, bo
mylaem, e on naprawd yje.
Po raz pierwszy babcia wypoycza Tomkowi ksik z potworem w 1965 roku. Okadka jest
bkitna, na niej rysunek uciekajcego zajca, tytu Na tropie i nazwisko autora W. Bianki. Znany
radziecki pisarz opowiada dzieciom o zwierztach i ludziach wrd nich yjcych. Ksik wyda
w 1949 roku Czytelnik.
Tomek opowiada rodzinie o swoim lku. Od tej pory mama i babcia, kiedy jest nieposuszny,
strasz go: Id, id, niech ci tam potwr zje!.

Czarny

Ojciec kopiuje dla syna potwora z ksiki. Tomek rysuje go na stronach tytuowych ksiek
wydawanych przez Dom Kowalika.
W 1969 roku chopiec pisze: Teraz ju si nie boj potwora skrzydlatego, tylko sowo potwr
wypowiedziane w ciemnym miejscu, wmawia we mnie strach.
Wrd zdj, ktre ma w depozycie Fundacja Beksiski, znajduj fotografi z 1975 roku. Moda
dziewczyna o spokojnej urodzie trzyma na kolanach obraz z potworem. Jest taki sam jak rysunek

w ksice Na tropie.
Przez przyjaciela Beksiskiego docieram do Danuty (imi zmienione), sanockiej koleanki
Tomka. Potwierdza: Kilka miesicy przez wyjazdem z Sanoka Tomek zaprzyjani si z moj
rodzin. Mia dobry kontakt z moim ojcem nauczycielem. Kiedy przynis do nas obraz ze smokiem
i powiedzia, e nie wyobraa sobie, eby by w jakim innym domu. Nie wiem, czemu tak powiedzia.
Potem opuci miasto na zawsze. Ja te wyjechaam z Sanoka, obraz zosta w pustym mieszkaniu. Jest
tam wci schowany za piecem. Przykro mi, nie mog go dla pani stamtd wydoby.

Czarny w wykonaniu Zdzisawa Beksiskiego


===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Masochista
No wic ja te byem sadyst, wtedy gdym sobie masochizm wprowadzi do podwiadomoci,
a zatem od najwczeniejszych lat dziecinnych masochizm pokutowa u mnie w ukryciu, mimo i cakiem
dziecice dowiadczenia (te opisane Ci z Matk Bosk) miay charakter masochistyczny. Ukryem to
jako i wydawao mi si, e chc gwaci, deflorowa itp. (...) Trudniej byo sobie wyobraa, e
gwac kogo, kto si nie wydziera i nie wrzeszczy, a do tego by na wzr moich znajomych
organizowa sobie taki teatr z udziaem drugiej osoby, bo zawsze miaem due trudnoci
z dopuszczaniem kogo do spki z moim myleniem w tych sprawach. Zgwaci za nikogo w yciu nie
zgwaciem i nie zgwac, bo tu jest jakie tabu z poszanowaniem cudzej osoby i w ogle aktami
gwatu, mnie nawet ciko byoby da komu w mord, jeli nawet byyby ku temu powody, po prostu
wszelki gwat jest mi niesychanie obcy moe dlatego budzi moje ukryte podanie.
Ale w ukryciu to ja wcale nie byem sadyst, lecz masochist, i to wylazo dopiero przez przypadek
w roku 1961 lub 60, nie pamitam ju. W trakcie wykonywania takiego niewinnego rysuneczku
wistewka takiego pana, co sobie klczy przed pani i cauje j w pewne miejsce, zupenie
niewiadomie, czy te na pograniczu jawy i wiadomoci (pracowaem wtedy nad t ogromn rzeb,
jaka u ony w pokoju, i psychicznie byem tylko ni zajty), dorysowaem nagle w rce tej pani bat, kij
lub n, nie pamitam ju co, popatrzyem i jak mnie rypno przez eb i gdzie indziej, i w ogle
w yciu, w pewnym momencie gdy pierwszy raz w yciu zapoznawaem si osobicie z pci przeciwn
(a wic rzecz, jak przeywa si silnie) nie oberwaem tak po bie i (pardon) genitaliach jak wtedy!
Co si odetkao i nagle zobaczyem wszystko w innym wietle. (...) Na tzw. planie realnym nic si nie
zmienio, a zanim wreszcie pozwoliem sobie komu o tym powiedzie, ho, ho... Naprzd byy takie
zakamuflowane cytaty w rysuneczkach, potem co na ten temat okrnie wspominaem. Boe, jak ja si
wtedy wstydziem i do dzi jeszcze mi z tym nieswojo1.
*
Beksiski rysuje cieniutk kresk. Najczciej wielkogowe i wielookie, nagie i rozkraczone
postaci kobiet, ktrym midzy uda pchaj si mae ludziki. Albo zwizane z sob pary. Lub zszyte
ciaami. Zronite. Kto tkwi zwizany w ciasnej skrzyni, kogo przywizano do supa. Czasem posta
jest tylko jedna przebita narzdziem podobnym do kuszy i rozcignita na jej ciciwie. Czasem
kobieta w poczochach, z biczem w doni, znca si nad maym mczyzn. Albo wiesza go na haku

i odchodzi z noem w doni. Bywa, e to posta eska tkwi nadziana na hak, a przygldaj si jej
inni. Raz bohaterowie obrazw s sami, kiedy indziej towarzyszy im tum.
*
Dziennik foniczny Beksiskich. Czerwiec 1966 roku.
Zofia: No a Zdzisek si teraz wanie przerzuci na tak moim zdaniem makabr.
Tadzik: No, to robi wraenie. Ja si na tym zupenie nie znam, ale wiesz, Zdzisek, e to jako
mocniej na mnie dziaa ni to, co wczeniej widziaem. (...)
Zofia: Tam, z tamtej strony to te pan zobaczy cae bogactwo treci rnego typu. Dla mnie... ja
nie mog przey jako... ja zawsze z niepokojem do tego podchodz.
Lipiec 1966 roku.
Tomek: Ten pan bardzo wesoy, z dziobem.
Zofia: Wesoy ten pan jest?!
Zdzisaw: Wesoy pan z dziobem.
Zofia: Moe... jaki taki pogodny sadysta, tak?
Zdzisaw: Musiaaby mu wyjani, co to jest sadysta.
Tomek: Tu jaki pan, co mu gby nie wida, tylko sam biust.
Zofia: Ni to pan, ni to pani.
Zdzisaw: Tutaj te pani jaka dziwna.
Tomek: Tutaj taki duszek jaki. Jaka pani z grzybem na gowie. Tu zwierz si do pana dobiera. Tu
te pani jaka na krzyu wisi.
Zofia: To jest straszne. Po tym te wyskoczyabym przez okno.
*
Turlejsk Beksiski informuje w maju 1966 roku: To, co robi, a raczej po czci zamierzam,
oraz niektre rysunki, ktre ju zrobiem, by moe zawiod moich dotychczasowych zwolennikw,
jest w nich zwrot w kierunku czego, co mona by okreli mianem realizmu, gdyby nie byy to
w zamierzeniu sztuczne, chemiczne kwiaty (te z Faustusa Manna), jest w nich bardzo drastyczny
erotyzm2.
Ignacy Witz, krytyk sztuki i malarz, ktry zna Beksiskiego od czasu krakowskiej wystawy
w 1960 roku i bywa u niego w Sanoku, jest zaskoczony. Zofia Beksiska pisze do Marii Turlejskiej:
Pan Witz by lekko przestraszony tym, co obecnie u ma zobaczy. (...) No c zrobi, taki jest wiat
mojego ma, nie galanteryjny, a straszny3.
Zdzisaw przyzna pniej, e Zosia nie widziaa w jego rysunkach masochizmu. A jeli nawet, to

nie sdzia, e obrazuj marzenia jej ma. Zosia dowiedziaa si tego z listw do Ciebie Beksiski
napisze do Andrzeja Urbanowicza. Uwaaa mnie zawsze za szczyt normalnoci w tych sprawach4.
Maria Bogucka uznaje rysunki za obrzydliwe i stara si zniechci ma do ich wystawienia. Ale
Januszowi Boguckiemu si podobaj. Na pocztku 1967 roku postanawia zorganizowa Beksiskiemu
wystaw w Galerii Wspczesnej, ktr prowadzi w Klubie MPiK Ruch na tyach gmachu Teatru
Wielkiego w Warszawie.
Beksiski do Turlejskiej: s kopoty o tyle, e si troch Boguccy boj o cenzur. Co najwyej
pokaz bdzie zamknity. Chodzi te o to, e 90% moich rysunkw przedstawia ludzi w ten czy inny
sposb zwizanych czy przywizanych i chocia u mnie ma to raczej aspekt psychologiczno-erotyczny
(w ogle jestem wesoy facet), to oni dopatruj si chyba w tym aluzji politycznych, a jeli nawet nie
dopatruj (...) to obawiaj si, e kto inny si dopatrzy i Wezwie Do Raportu. (...) By moe, e uda
si to tak skombinowa, e wernisa bdzie zamknity, a potem kilka prac si zdejmie i reszta bdzie
udostpniona ogowi5.
*
Wystawa dochodzi do skutku w lipcu 1967 roku.
Janusz Bogucki pisze w katalogu: Ogldajcego uderzy przede wszystkim obecno tematyki
erotycznej, jej wizja dosadna i zarazem perwersyjna, realna i wymylnie symboliczna, budowana ze
starannym okruciestwem.
Zdzisaw do Warszawy nie jedzie (boi si jak zwykle problemw z odkiem i nocowania
w cudzym mieszkaniu). Prosi Elbiet Turlejsk, eby wzia z sob na wernisa aparat fotograficzny
i zdaa mu pniej relacj z wydarzenia. Pod koniec lipca pisze do jej matki: Crka przysza na
wernisa punktualnie, ale po pitnastu minutach wysza bo rodowisko byo snobistyczne. O Boe!
Wernisa! Oni si staraj jak mog. Przecie to ludzie skompleksowani. Same nieudaczniki. (...) Wic
siedz ze swymi brodami, ciemnymi okularami i minispdnicami jak za parawanem i panicznie si
boj, e ich kto obnay. (...) Podobno Bogucki powiedzia, e to ja sobie yczyem, by cz prac ze
wzgldu na modzie wystawi w bocznym pokoju. Bg z nim. Zapomnia, e w ogle ba si robi
wystaw6.
Beksiski wystawia w sumie osiemdziesit cztery prace, z czego dwadziecia sze w dolnej sali.
Sprzedaje prywatnie rysunek za tysic piset zotych (chcia sprzeda za piset, ale Janusz
Bogucki wymia tak nisk cen) i kontraktuje do muzew dziesi prac po dwa tysice zotych.
*
Wystaw stara si jednak unika. Odmawia uczestnictwa, zniechca do ekspozycji. Jeli ju jednak
si na nie zgadza (w 1967 roku wystawia w Warszawie, Rzeszowie, Lublinie, w 1968 w Poznaniu

i odzi), stanowczo wymiguje si od udziau w wernisaach. Wysya dokadne instrukcje wieszania


swoich prac, co czasem i tak koczy si le. Rysunki wracaj poniszczone, przyklejone gum arabsk
na zawsze do kartonw albo pyt pilniowych. Specjalne skrzynie do transportu, ktre Zdzisaw
buduje, gin, a prace w nieodpowiednich opakowaniach mokn i si gniot. W ostatecznoci wic
artysta jedzi przygotowywa wystaw i przed jej rozpoczciem wraca do domu.
Gdy w kwietniu 1968 roku dostaje zaproszenie do wzicia udziau w wystawie katowickiej grupy
ARKAT, wije si jak piskorz, eby grzecznie i stanowczo odmwi, ale nikogo przy tym nie obrazi.
Artyci ARKAT-u (skrt od artyci katowiccy), grupy powstaej w 1964 roku z inicjatywy
malarza Zygfryda Dudzika, nie maj jednolitego programu artystycznego, czy ich poszukiwanie
rozwiza formalnych, ekspresja fakturalna, dystansuj si od nurtu figuratywnego w sztuce. Jesieni
1968 roku zamierzaj zorganizowa oglnopolskie Katowickie Spotkanie Twrcw i Teoretykw
Sztuki.
Zaproszenie do Zdzisawa Beksiskiego, w imieniu grupy ARKAT, wysya malarz Andrzej
Urbanowicz.
*
Beksiski odpisuje Urbanowiczowi: Sanok, 15.04.1968. Szanowny Panie! (...) Ot otworzyem
pikne zaproszenie, a raczej zaproszenia, z ktrych nie czuj si na siach skorzysta, i chciabym si
jako wytumaczy, by nie zrazi sobie dusz yczliwych, ktrym udao si mnie jako w tych
Bieszczadach wygrzeba. Z szacunkiem, lecz take i niejakim lkiem, ledz poczynania grupy
ARKAT. (...) Z szacunku ze wzgldu na nieco obdn (jeli idzie o rodowisko plastyczne) erudycj,
jaka przebija z Waszych rozwaa teoretycznych i ktrej nie podejmuj si sprosta; z lkiem, bo nie
bardzo jako rozumiem potrzeb takich rozwaa, i to ze strony wanie twrcw7.
Zawiadamia te, e obrazu na wystaw posa nie moe, bo nie namalowa jeszcze adnego, ktry
by mu si podoba. A rysunki woli wystawia kup, bo pojedyncze s bezbronne. Gdyby kiedy
byy jakie moliwoci po temu, to chtnie wystawibym w Katowicach wiksz ilo rysunkw
koczy list.
Jeszcze bardziej ni podry, wyjazdw, wystaw i kontaktw z przypadkowymi ludmi Zdzisaw
Beksiski boi si odmwi czegokolwiek komukolwiek kiedykolwiek. Ostatecznie wysya wic
Urbanowiczowi na jesienn wystaw grupy ARKAT obraz olejny z profilem mczyzny.
W czerwcu Urbanowicz pyta, czy Beksiski w listopadzie zgodziby si na wystaw. Zdzisaw
odpisuje, e mgby wystawi tylko rysunki. Ostrzega jednak, e jego prace mog zdaniem niektrych
obraa moralno publiczn.
W lipcu artysta wysya reprodukcje prac, ktre chciaby da na wystaw, i notk biograficzn do
katalogu.

Ostatniego dnia tego miesica Urbanowicz i Beksiski przechodz korespondencyjnie na ty.


We wrzeniu Zdzisaw popada w zwtpienie nad rysunkami. W padzierniku waha si, czy jednak
nie przyjecha do Katowic na wernisa, ale tylko pod warunkiem zwrotu kosztw podry. Nocowaby
u Lewczyskiego w Gliwicach. Kilka tygodni pniej odmawia nadania rysunkom tytuw.
I zawiadamia, e cenzor na przygotowywanej wanie wystawie w Rzeszowie nie chce si zgodzi na
tytu rysunku: Obserwator, bo mu kojarzy si politycznie. Kuratorzy wystawy proponuj
przemianowa obraz na Viet-nam lub Czasy pogardy. Zdzisaw odpowiada im, e moe si tylko
zgodzi na napis pod rysunkiem: Tytu usunity przez cenzur.
Jeszcze w padzierniku pisze do Urbanowicza, e do Katowic na pewno nie przyjedzie: Listopad!
Bdzie potrzebny ju paszcz i buty inne ni te, ktre mam, jak te... nie, to nie ma sensu!8.
W nastpnym licie owiadcza, e moe przyjedzie, ale tylko na wieszanie prac.
Gdyby mia jednak nie przyjecha, instruuje, jak naley przygotowa ekspozycj: Po pierwsze,
iloci prac. Nie cofabym si wtedy przed natokiem, przed pokazywaniem wielokrotnie tej samej
pracy w rozmaitych opracowaniach, by eksponowa leitmotivy i obsesje. (...) Wypisz to sobie
i zapamitaj. Jak to montowa? To nie moe by sprawa ostatniej chwili. (...). Moja propozycja byaby
taka: Wiesza gsto w pokoiku bez okien lub z zasonitym na trupa oknem i elektrycznym
wiatem, co da odpowiednio przytaczajc atmosfer wydzielania. (...) Jak wiesza w sensie
technicznym? Zakadam, e nie wolno bi gwodzikw do cian. Trzeba by zatem powiesi na
cianach arkusze twardej pyty pilniowej, do ktrej przylepcem przyczepi si kilkadziesit rysunkw
formatu brystolu. Poza tym trzeba by nacign gsto yk i kupi kilkaset szczypiec do bielizny
i poprzyczepia do niej rysunki mae bez passe-partout9.
Przyznaje te, e datuje swoje prace po szeciu, a nawet siedmiu latach: moi biografowie bd
mieli poywk dla wasnej dociekliwoci, a jeli jeszcze zachowasz ten list, ktry teraz pisz, to
bdzie co w rodzaju podstawy docieka, kto wie, moe i prace doktorskie bd pisali na temat
prawdziwej chronologii. He, he10.
Pod koniec padziernika zawiadamia Urbanowicza, e za dwa tysice siedemdziesit zotych kupi
paszcz, bo w krtkiej wiatrwce z podpink do Katowic nie moe jecha.
I jeszcze afisz! Gdy zobaczyem afisz w Rzeszowie, to paka mi si chciao11, bo przypomina
ogoszenie o kursach gotowania lub szycia. Afisz katowicki zdaniem artysty powinien by czarnobiay. Moe przypomina klepsydr z trupi gwk i piszczelami albo list goczy, ale musi rzuca si
w oczy, eby zwrci uwag przechodniw.
Na pocztku listopada Beksiski podaje Urbanowiczowi list osb, ktrym trzeba wysa
zaproszenia na wernisa. Zastrzega przy tym: w licie bdzie kilka nazwisk ze znaczkiem
opnienie. To znaczy, e tym osobom wypada da zaproszenie, bo jak si przypadkiem dowiedz,
e wystawa bya, a oni nie zostali zaproszeni, to bd miay za ze, ale wolabym, by na wernisa nie

zdyli, bo mnie tam szlag trafi, to s jakie dziwne lskie pierony z zupenie innej brany, a ja nie
jestem Hemingway i nie lubi prostego czowieka, jak zaczyna z niego ta prostota wycieka12. Na
licie jest czterdzieci nazwisk, ale przy adnym nie ma notki opnienie. Osb niemile widzianych
Beksiski decyduje si ostatecznie nie zaprasza wcale.
W poowie listopada Urbanowicz i Lewczyski przyjedaj do Sanoka po prace na ekspozycj.
Zdzisaw ma jecha z nimi, ale zamiast tego przezibia si i kadzie do ka.
*
A w Katowicach wybucha skandal. I to jeszcze przed wystaw. Zdzisaw Beksiski zostaje
wezwany natychmiast na lsk. Relacjonuje Marii Turlejskiej: wrzaski, awantury, chcieli zdejmowa
poow prac, jaki mityczny pan Biermannn czy Birmann, czy jak mu tam, ktrym si podpierali
w swoich wywodach, jakie pieski i macki tego wanie pana, ktre wzyway mnie na rozmowy
w cztery oczy w oddzielnych pokojach i usioway przekona, e lsk (mj Boe), e nie Gierek
jedzi do Gomuki, tylko Gomuka do Gierka (na co poinformowaem, e obu mam cakowicie
w dupie i obojtne mi, dokd sobie jed). Wreszcie zadaem cenzora na wystawie, aby mie do
czynienia z jednym, a nie z bezgow mas (...). Bo kady postulowa usunicie czego innego;
jednemu wadziy genitalia, innemu kneble i wizy, innemu czarne poczochy, a nawet krucyfiksy13.
Cenzor nie zna si na plastyce, wic do pomocy zabiera znajomego reysera teatralnego.
Urbanowicz urzdza dla nich szybko przyjcie, jest wdka, s znajome dziewczta. Cenzor upija si,
rozczula nad swoim liberalizmem i kae zdj tylko dwa rysunki, na ktrych jego zdaniem skupi si
odium gupszej czci widowni (z czym Beksiski si zgadza). Po czym kadzie rk na ramieniu
artysty ze sowami: no i przyszed cenzor od tego chuja Gierka i duo panu zdj? No co? Duo panu
zdj? No to cyk! Zrobiem panu krzywd? Nie zrobiem. Prawda? No to cyk14. Zdzisaw umiecha
si, wznosi toasty czyst wod, by wygldao, e pije wdk.
Ale na tym nie koniec. Birman okazuje si dyrektorem Pracowni Sztuk Plastycznych, do ktrych
naley sala wystawowa Galerii Katowice PSP-ZPAP. On take wysya na kontrol swojego czowieka.
Zdzisaw si buntuje. adnej cenzury wicej albo wystawy moe wcale nie by. Urbanowicz,
zaoyciel galerii, prosi artyst, eby si zgodzi na cenzora, bo Birman grozi odebraniem sali. Wic
Zdzisaw si zgadza. Kontroler nakazuje zdjcie jeszcze jednego rysunku i usunicie fotografii
wntrza sanockiej pracowni. Nie wiadomo dlaczego, bo zdjcie jest zupenie nieszkodliwe.
By jeszcze jaki pan Bierwiaczonek, czy jak mu tam, o wygldzie organisty (prezes ZPAP),
ktry w ogle nie mg znie widoku genitaliw (...) i wrzeszcza jak krlik obdzierany ywcem ze
skry, e to si na nas skrupi, pan sobie pojedzie, a na nas si skrupi, wic mu poradziem, by
wystawy nie widzia (...). Gdy jednak cenzor wystaw dopuci, pan Bierwiaczonek cay sukces
przypisa natychmiast sobie i na wernisau ciska mi rk i informowa, jak si cieszy, e nam si

udao to pokaza15.
Na wernisa przychodzi taki tum, e autor wystawy nie mieci si ju w nieduej sali
z ekspozycj i stoi na zewntrz. Wychodzcy informuj go: to mn wstrzsno; nie bd moga
spa w nocy. Opowiadaj mu te na ucho o swoich erotycznych dowiadczeniach.
Do Sanoka Zdzisaw Beksiski wraca zniechcony. Po raz pierwszy skonstatowaem naocznie, e
moje prace zaczynaj by odbierane na zasadzie instruktau erotycznego, czego nie przewidywaem
i co mnie drani, bo z jednej strony spyca odbir, a z drugiej wsadza do szuflady nieomal z Maj
Berezowsk. Nikt nawet wierci sowa nie wspomnia o niczym innym, tak jakby erotyka przesonia
im i mier, ktra przecie dominuje w moich pracach, i lk, i chyba neurasteni16.
*
Krytycy, podobnie jak widzowie, te nie potrafi poradzi sobie z sadomasochistycznym nurtem
w twrczoci Zdzisawa Beksiskiego. Bo jak tu opisa te rysunki? Jak opowiedzie czytelnikom, co
robi postaci na obrazach? Jak to zinterpretowa? Wypeniaj wic artykuy potokami nudy, penej nic
nieznaczcych zda. W pracach Beksiskiego widz tsknot za onem matki; chirurgiczne
przeszczepy; wraliwo na dol czowieka; opowie o cierpieniu; pisz o mistycznym przywizaniu
do siebie cia ludzkich; przyrwnuj je do twrczoci Witkacego; dostrzegaj Hiroszim; klasyfikuj
jako wizj zbrodni niemieckiego faszyzmu (cho co tam robi panie w poczochach z podwizkami,
nie potrafi wyjani).
Kilka prac z wystawy kupuje Muzeum Historii Ruchu Rewolucyjnego. Janusz Bogucki pod koniec
roku eksponuje, bez zgody Zdzisawa, kilka prac na wystawie zwizanej z obron praw czowieka.
W lipcu 1970 roku Beksiski dostanie zaproszenie do wzicia udziau w Wystawie Krajw
Socjalistycznych Przeciw wojnie i faszyzmowi. Napisze do Elbiety Turlejskiej: Jezu dobry,
prosz, bym wysa jaki obraz z zeszytymi gowami (?!) Jak w ogle mona pozwoli, by kto
w taki sposb odczytywa to, co maluj??? Zaraz siadam i pisz im, e jestem faszyst z dziada
pradziada, a na wojn to si doczeka nie mog, i e do twarzy mi w mundurze17.
Wystaw w Katowicach oglda Andrzej Banach, pisarz, kolekcjoner, krytyk, popularyzator
twrczoci Nikifora. Jest specjalist od kiczu, zajmuje si te erotyzmem w sztuce. Zawiera
znajomo ze Zdzisawem.
W Sanoku, dokd wkrtce przyjedzie, bdzie namawia Beksiskiego do stworzenia cyklu
rysunkw masochistycznych, dosownych, bez artystycznego filtra. Zdzisaw pisze: No bd to
rzeczy liskie i lepkie, a take z wypiekami, no i nie bd miay mojego stylu, bo bd
fotograficznie wierne rzeczywistoci. W kadym razie wymarzonej rzeczywistoci, tzn. tej, jaka jawi
si w mylach18.
Nawet jeli takie rysunki powstay, nigdy nie ujrzay wiata dziennego.

===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Miasteczko
Boe mj! Kupi karabin maszynowy, wej na wie kocioa (...) i puka do sanoczan jak do
wrbli1.
*
Zdzisaw Beksiski yje w liczcym dwadziecia tysicy mieszkacw miecie, gdzie s:
kawiarnia Ewa, dwa kina i dwa wyszynki, dwa muzea, dom kultury i lodowisko. Gdzie raz do roku
odbywaj si akinada (festyn dla modziey) i Dni Sanoka (festyn dla wszystkich).
Beksiscy czsto chodz do kina, ale nie bywaj w kawiarni (bo si gapi soneczniki) ani nie
spaceruj po miecie (z tego samego powodu).
Jacek Rudak: Sanok by wtedy zupenie inny ni teraz. Fajny, raz na godzin samochd. Zupenie
spokojne zadupie bieszczadzkie.
Halina Drwiga, nauczycielka w sanockim liceum: Wyszam za m pod koniec lat
szedziesitych i tu przyjechaam. Sanok by bardzo inny ni teraz. Obowizyway jeszcze
przedwojenne tradycje. To mnie z czasem urzeko, cho na pocztku denerwowao.
Plotkowao si strasznie, take o Beksiskich, czasem odbieraam to z przykroci.
Zdzisaw Beksiski nie podoba si te miejscowemu ksidzu, znajomemu rodziny Zosi z Dynowa.
Duchowny krytykuje artyst, bo ten nosi sweter na goe ciao zamiast koszuli i marynarki.
Henryk Waniek: Bardzo urocze i malownicze miejsce, ale nieatwe. Wpadao si tam na par dni
i wracao, a oni tam na zawsze, wiosna, lato... Sanok to nie by przedwojenny Drohobycz, ale nie
przypadkiem Beksiski i jego historia jako si rymuje z Brunonem Schulzem. Tam co specyficznie
galicyjskiego byo. To jedna z przyczyn, dla ktrych Zdzisaw chcia si wyrwa.
Samotno w Sanoku. Beksiski skary si Marii Turlejskiej w listach, e brak mu bratniej duszy.
Moe tu porozmawia najwyej w kilkoma osobami (dolicza si piciu, poza rodzin), a i te s ju
wygadane do cna. Nienawidzi rozmw o trudnociach w zaopatrzeniu, szkodliwoci margaryny,
liczbie yeczek cukru w herbacie i jakie numery pady w totku. O polityce dyskutuje jedynie
z kuzynem i osiemdziesicioletnim fryzjerem, wielbicielem Mao Tse-tunga.
Ma wraenie, e w miasteczku prawie wszyscy mu le ycz, obmawiaj go, plotkuj o nim.
Po wystawie rysunkw w galerii u Janusza Boguckiego w 1967 roku pisze: A magistrackie

pierogi maj mi coraz bardziej za ze, e nie robi w Sanoku wystawy! Doszo ju do tego, e w
Warszawie w Ruchu robi, a w Sanoku w muzeum nie chce (Ruch kojarzy si tym panom z kioskiem
z gazetami). A ja nie chc z powodw najzupeniej oczywistych. Kolega mi opowiada, co
powypisywano w galerii Ruchu w ksice z uwagami. Co by dopiero byo w Sanoku: na ulicy bym by
pokazywany jako ten, co te wistwa czy dziwactwa maluje. Kretyni i kretynki nieustannie mieliliby
jzorami, zastanawiajc si, czy si mnie takie kobiety podobaj, jak maluj, i rozmaite takie
kretysko-obrzydliwawe domysy na poziomie erotycznej wyobrani ksiej gospodyni, a tymczasem
mam tu i mam pobon, i dziecko w szkole, i on nielubic sonecznikw (...) wic wol mie
wzgldny spokj. (...) Na terenie Sanoka, gdzie starsi ludzie wci pamitaj mego ojca i nazwisko
nasze ma cigle wydwik stateczny, gdzie poza tym brak jest tematw do gldzenia, a telewizja
nie zawsze da si oglda, bybym dobrym tematem, gdybym si tylko podoy. (...)
Przy czym tysice wyssanych z palca informacji: Jak wiadomo wylano mnie z budownictwa, bo
wszystko, co tylko postawiem w Sanoku, si walio (...) (ta plotka gwno mnie obchodzi, ale mamie
na przykad szalenie jest przykro, bo to niby wyszedem na niezdar). Do ZPAP nie chciano mnie
w Rzeszowie przyj (podobno relacja prezesa) z powodu okropnych prac, ale postaraem si przez
kolesiw z Warszawy. (...) Gdy przed dwoma laty na pytanie ony (w bibliotece), czy mama czytaa
ju t ksik kryminaln, wzruszyem ramionami, za tydzie dowiedziaem si, e w Domu Kultury,
w Muzeum i kawiarni sanockich intelektualistw fakt ten by dyskutowany, e Beksiski zbeszta
on publicznie (dobrze, e nie skopa i nie oplu), e to jest cham i jak dugo ta biedna kobieta
bdzie to znosia. on potem znajomi ogldaj i pytaj czy pani nie pacze albo pani tak le
wyglda, to z powodu ma. Nieznajome panie w sklepie np. z artykuami papierniczymi
informuj inne panie z innego sklepu, e kupiem tyle to a tyle pudeek z farbami, a te z kolei moj
on i pani na to pozwala?2.
*
By moe, tak jak wikszo humanistw, mam uraz, wyrzut sumienia czy co w tym rodzaju
w stosunku do ydw, e jestem przeczulony3 Zdzisaw Beksiski pisze do Marii Turlejskiej.
Czasem jeszcze reaguje na antysemickie odzywki. Spiera si, gdy syszy z ust pewnego sanockiego
inteligenta, e Hitlera naley bogosawi za oczyszczenie nas z ydw, a w 1967 roku prbuje
wyjania ludziom konflikt izraelsko-arabski. Wprawdzie nie ma nic przeciwko samym Arabom, ale
nie moe znie antyizraelskiej propagandy w mediach i zaostrzenia nastrojw antysemickich w kraju.
Jako jeden z nielicznych w miecie popiera Izrael. Jeszcze nigdy nie byem tak odosobniony
w swojej opinii. Czuj si w zwizku z tym wojowniczo, ale ta wojowniczo suy jedynie jako
maska do okrycia zmartwienia4.
Przyznaje jednak, e na antysemityzm reaguje coraz rzadziej: Teraz siedz cicho i nic nie mwi,
ale wiele mnie to kosztuje. Chciabym mie tyle zotych, ile razy musz udawa, e nie sucham, lecz

na przykad przegldam jakie pismo lub ogldam sobie paznokcie. (...) zareagowanie w pewnym
rodowisku jest jeszcze trudniej dla mnie strawne ni taki towarzyski eskapizm. Bo na reakcj
odpowiadaj reakcj i w dwie, trzy minuty rozmowa pogra si w bajorku (...) obrzydliwego
chamstwa5.
Wydarzenia marcowe w 1968 roku przygnbiaj Zdzisawa. Zofia Beksiska pisze do Marii
Turlejskiej: M poleca mi, aby Pani przeprosi, e nie dopisuje si. Jest tymi ostatnimi
wydarzeniami mocno wytrcony z rwnowagi, nawet malowanie mu nie idzie i w ogle6.
*
Mwi, e pasoytuje listami na ludziach spoza miasteczka. I chocia w kontaktach osobistych
zakada mask uprzejmoci i odmowa nie przechodzi mu przez gardo, korespondentem jest
zdecydowanym, erudyt namitnym, dyskutantem zawzitym, ktry nigdy nie waha si powiedzie, co
naprawd ma na myli. Potrafi by te niemiy, ale nigdy si nie obraa, jeli kto ma inne ni on
pogldy.
Co kilka dni wymienia si wielostronicowymi listami z Mari Turlejsk. Pisz o wszystkim,
jednak gwnie o sztuce i literaturze.
Turlejska jako pracownik Wojskowej Akademii Politycznej ma dostp do biblioteki uczelni, gdzie
znajduj si ksiki trudno dostpne oraz zakazane z powodw politycznych. Profesor Turlejska
ryzykuje, wynoszc niektre i wysyajc na kilka dni do Sanoka. Zobowizuje Beksiskich do
dyskrecji, bo ksiki s opatrzone piecztkami Akademii i w wikszoci dostpne jedynie w czytelni.
Zofia i Zdzisaw dostaj w paczkach midzy innymi Malowanego ptaka Jerzego Kosiskiego,
Dziennik Witolda Gombrowicza, pamitniki crki Stalina czy ywoty urojone Marcela Schwoba.
Regularnie przychodz do nich te numery paryskiej Kultury.
Niektre ksiki Beksiski reprodukuje na bonie filmowej (zasaniajc piecztki biblioteki)
i puszcza w dalszy obieg.
Beksiski z Turlejsk dyskutuj te o polityce. W 1967 roku trwa rewolucja kulturalna, Mao Tsetung uwaany jest za poet rewolucji, ale Beksiski, ktry jest zdania, e z komunizmem naley
walczy, pisze do Turlejskiej, e uwaa Chiny za miertelnego wroga i niedoceniane
niebezpieczestwo dla caego wiata, a Mao jest tylko tust nadzian kiszk i obrzydliwym
nadmuchanym balonem. W takim znaczeniu poet rewolucji by i Hitler, a jednym z jego poematw
noc dugich noy7.
Maria Turlejska odpowiada: nie jestem papug tak jak Pan, ktry utosamia Hitlera z Mao,
komunistw z faszystami, bo Panu wszystko jedno. I tu (...) sanocka kotuneria, ktrej Pan tak
nienawidzi, przemawia przez Pana usta, gdy mowa o polityce8.
Beksiski odpisuje: bd si czepia szczegw, bo zostaem oskarony, i przyznam si, e mi to

oskarenie nie sprawio specjalnej przyjemnoci. A wic nie utosamiam Mao z Hitlerem (mgbym
powiedzie, e Mao jest grubszy i lepiej pywa, ale bd miertelnie powany). (...) Spostrzegem (...)
podczas lektury Pani listw, e jestem dyskretnie zapdzany na wasne podwrko specjalisty od
wzrusze artystycznych i jako takiego gotowa mnie Pani tolerowa, a nawet podziwia, natomiast
jako normalnego czowieka, majcego jeszcze (o zgrozo) inne pogldy (...) uwaa mnie Pani za istot
nie do przyjcia w towarzystwie. (...) gotw jestem pisa wycznie na tematy zachodw i wschodw
soca, wewntrznego rozdarcia wspczesnego czowieka (...). Prosz mnie jednak w takim
wypadku nie prowokowa i rwnie nie pisa na tematy draliwe, bo jak mi Bg miy, doczeka si
Pani epitetu mieszczki z Warszawy, jak ja doczekaem si kotuna z Sanoka9.
Beksiski z Urbanowiczem pisz do siebie niemal codziennie. Bywa, e ich listy mijaj si
w drodze.
Henryk Waniek: Moja komitywa z Andrzejem Urbanowiczem bya bardzo cisa pod koniec lat
szedziesitych. Nie byo wyranych granic midzy tym, co jego, a tym, co moje, niektre rzeczy
sygnowalimy razem, postulujc anonimowo dziaania. Dotyczyo to te jego listw do
Beksiskiego. Niby on pisa, ale bardzo czsto zapisywa w listach, co ja mu sugerowaem, a listy
Beksiskiego czytaem, jakby byy do mnie. To bya bardzo otwarta forma dialogu.
Wrd korespondentw Zdzisawa Beksiskiego jest te mody poeta Jarosaw Markiewicz, ktry
za zgod artysty w padzierniku 1968 roku publikuje fragmenty jego listw w czasopimie
Orientacje. Beksiski jest niezadowolony. Uwaa, e wyszed na idiot, bo Markiewicz wyci
fragmenty listw z kontekstu.
Znajomo Beksiskiego z Aleksandrem Szyd zaczyna si przeradza w korespondencyjn
przyja. Chemik w zamian za zdobywanie materiaw malarskich i czci do powstajcego studia
muzycznego nadal dostaje od artysty wybrane przez siebie prace. Staje si pierwszym polskim
kolekcjonerem dzie Zdzisawa Beksiskiego.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Cie
Co w tej chwili robi? Na razie gorczkowo przegldam to i owo w domu, aby pniej mie lej,
a wic szyj dla Tomka spodnie po domu, koszule, fartuszek szkolny (jestem samoukiem i wszystko mi
idzie bardzo powoli), przerabiam, zduam, skracam, a take robi swetry dla swoich na drutach
i maszynie (...). Jestem cigle czym zajta, a jeszcze tyle robt na mnie czeka, ale moe pomau
wszystkiemu podoam1.
*
Zofia Beksiska choruje na nerki. Pierwszy raz trafia na tydzie do sanockiego szpitala
w 1966 roku, potem te wizyty bd si powtarza. Uwaa na diet, nie pije alkoholu. Ma wad
krgosupa, nie moe nosi ciarw, dugo sta, daleko chodzi.
Bardziej od siebie przejmuje si jednak migrenami i atakami wtroby Zdzisawa, w ktrych nikt
nie potrafi mu uly.
Wci szuka pracy. Przez chwil ma szans na stanowisko w sanockim banku, ale okazuje si, e
dyrekcja w Rzeszowie trzymaa je dla kogo znajomego. Ma te widoki na prac w Muzeum
Historycznym, ale wci si to odsuwa w czasie.
Pewny etat w wydziale zdrowia referatu opieki spoecznej sama odrzuca. Praca wizaaby si
z dalekimi podrami poza miasto (PKP, PKS, pieszo) trzy lub cztery razy w tygodniu. Beksiscy
obawiaj si, e Zosia nie podoa fizycznie. Cho al im zmarnowanej okazji, bo pensja miaa wynosi
tysic czterysta zotych miesicznie.
Na razie Zofia udziela korepetycji z jzyka francuskiego dwm uczennicom z Sanoka za piset
zotych miesicznie.
Pod koniec lat szedziesitych rezygnuje zupenie z szukania pracy.
*
Bieda. Czynszu nie pac, bo dom jest ich wasnoci. Oszczdzaj gaz, ktrym grzej, i na zim
przenosz si do pracowni (Tomek i babcia zostaj u siebie). Jarzyny i owoce bior z ogrodu. Ubrania
szyj sami. Gazet nie kupuj. Zdzisaw nie je masa, nie pije mleka, w najtrudniejszych momentach
rezygnuje z wdlin i kawy marago, bez ktrej nie umie y. Pisze do Turlejskiej: Wol nie mie

forsy ni robi co, czego nienawidz, ale po prostu mczy mnie myl, e ja wybraem, ale nie
wybraa tego ani Zosia, ani Tomek, ani mama. Tymczasem oni wszyscy, majc minusy, nie maj tych
plusw, jakie uzyskaem ja2.
Kiedy tu przed katowick wystaw w listopadzie 1968 roku Urbanowicz zawiadamia, e Zdzisaw
bdzie musia dooy do druku katalogu piset zotych, Beksiski mu odpisuje: Czy ty
zwariowa??????????? yj za 1500 do 1800 wraz z on i dzieckiem oraz mam. Czasem grubsza
gotwka (5000 lub 6000), ale nie czciej ni raz w roku i z reguy wydawana jest na jak spraw
specjaln (lodwka, aparat fotograficzny, zestaw pdzli), tak z naga to mog sobie pozwoli z trudem
na 5 zet, bo mam wszystko wyliczone do granic absurdu, nawet filianki kawy i kromki chleba. (...)
A wic 500 zet nie dam, nawet gdybym mia. Niech nie bdzie katalogu3.
Ignacy Witz prbuje nakoni sanockie Muzeum Historyczne do kupowania prac Zdzisawa, bo
facet przymiera godem. Co naturalnie wywoao odpowiednie komentarze na drugi dzie, jako e
uwaany jestem w Sanoku za faceta, ktry ma ukryt cholern fors4 pisze Zdzisaw.
Maria Turlejska te przejmuje si losem Beksiskich.
Proponuje zaatwienie stypendium. Zdzisaw ofert odrzuca, bo jego zdaniem wie si to
z malowaniem portretw Gomuki na zamwienie (w kocu jednak zmiknie i sam si bdzie stara
o stypendia).
Poniewa Zdzisaw odrzuca te propozycj poyczki, Maria Turlejska jesieni 1969 roku le pi
tysicy zotych na poczet przyszych prac. Sugeruje, e mogyby pokazywa dramat jednostki
walczcej. Beksiski pisze do niej: Przekaz z fors od Pani wywoa we mnie co w rodzaju
wzruszenia. Ogromnie dzikuj, cho w zasadzie nie bardzo chc wierzy, e ma pani ochot na jakie
moje rysunki. (...) U mnie rzeczywicie absurdalnie krucho (...) tymczasem nie mam nawet na kaw
(to nie ma by, do cholery, proba o kaw!!!)5.
Ale dug mu ciy, bo nie umie malowa na zamwienie. Pyta przyjacik, czy nie chciaaby
wybra z czego, co ju namalowa, bo malowanie wedug wymaga klienta powoduje u niego rozstrj
psychiczny.
Poniewa stawki za prace dla przyjaci s trzykrotnie nisze, Maria Turlejska wymyla
znajomego, ktry oszala na punkcie rysunkw i obrazw Zdzisawa i chce je kupi natychmiast, ale
jest dziwakiem, wic ona bdzie poredniczy w transakcji. Zdzisaw w dziwaka nie bardzo chce
wierzy. Sprawa si sypie po kilku miesicach.
*
Zofia do Marii Turlejskiej: Peszy mnie tylko, e uwaa mnie Pani za tak dobr on, bo ja mam
jednak przekonanie, e tak nie jest. Uwaam, e wielka indywidualno powinna nie by sama, ale
mie przy sobie choby mniejsz, ale te jak indywidualno, a ja jestem tylko cieniem. Nie mam

adnych cigot artystycznych, nie mam najmniejszych zdolnoci w jakimkolwiek kierunku, nie mam
nawet zawodu, ktry pozwoliby mi si samej jako tako utrzyma. Wic raczej jestem ciarem.
Moim malekim plusem o ile to mona tak nazwa jest chyba tylko to, e nie jestem wymagajca.
Robi, co mog, o nic si nie upominam, pamitaj, to dobrze, nie, te dobrze, i tak ycie leci6.
Jerzy Lewczyski: Chwilami mylaem, e Zosia co zaywa, miewaa takie stany depresji.
Wieczorem wszystko byo dobrze, a potem rano nie wstaje i cay dzie ley.
O zaywaniu lekw psychotropowych Zosia dopisuje w lipcu 1970 roku swoim drobnym pismem
pod wystukanym na maszynie listem ma do Marii Turlejskiej: Trankwilizatory chyba nie
uywam tego za duo. Zreszt niczego nie przepisuj sobie sama. Jed do Rzeszowa na wyznaczone
wizyty i tam lekarz na podstawie bada zapisuje mi to, co uwaa. Przyznam si, e te rodki wydaj
mi si czasem za sabe. Mam takie dnie, e nie wiem, co bym zaya, eby ten motorek wewntrzny
przesta mnie drczy. Okropny stan oglna trzsiczka, niepokj, ucisk w gardle, obrzydliwa
gotowo do ez, niecierpliwo, drenie rk czy nie chciaaby Pani wtedy wzi superdawki czego,
co by to przerwao?7.
Turlejska robi wyrzuty Beksiskiemu za stan ony. Ten odpowiada: Zaywanie przez Zosi
rodkw uspokajajcych rzeczywicie ma rdo we mnie, ale te w niej, bo ja jej nie daj naprawd
adnych powodw, o jakich ona myli, ani namacalnych, ani domylnych, ani w ogle, ale zdaje si na
kad kobiet taki okres przychodzi, e zaczyna yka. Naprawd trudno czu mi si tu
odpowiedzialnym, mimo to rzeczywicie mam wyrzuty sumienia czego si jeszcze Pani na dodatek
tego czepia?8.
*
Czasem, kiedy stoi w kolejce wzdu sklepowej lady, Zofia lubi cign cukierek albo ciastko, tak
eby nie zauway tego sprzedawca. Zjada zdobycz na miejscu, a kiedy sklepowa jej si przyglda,
udaje obojtno i na chwil przestaje gry smakoyk.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

LSD
W okresie gdy byem jako pod wpywem buddyzmu zen i hippizmu, to by przeom szedziesitych
i siedemdziesitych lat, to rzeczywicie, mimo e byem dorosym, czterdziestokilkuletnim bykiem,
wierzyem, e nowy wiat si rodzi. Era Wodnika. e Boe, teraz co si stanie, e jeszcze trzy, cztery
lata... A potem gwno z tego wyszo, wszystko si rozpieprzyo. Przedtem byem bardzo cyniczny,
a wtedy dziki spotkaniu duo modszych znajomych, kolegw, bosych brodaczy rozmaitych (...)
uwierzyem, e moe nie mam racji, e moe si co zmieni. (...) Ja gorco wierzyem w to, co robi. To
byo niejednokrotnie gorzej namalowane, ale miao w sobie element wiary w t rzeczywisto. (...) To
by okres, jakby dodatkowe soce wstao, powiecio przez pewien czas i znowu zaszo1.
*
Rok 2012. Strasznie duo papierosw pali Henryk Waniek. Cae szczcie, e lato i okno na ocie
w jego gabinecie otwarte. Ale znw pod domem wal moty pneumatyczne, bo roboty jakie trwaj.
Raz wic si duszc (to ja), raz nie syszc si wzajemnie (to ju razem), rozmawiamy o Zdzisawie
Beksiskim. To znaczy ja sucham, a mwi brodaty malarz surrealista i pisarz, grafik i krytyk
literacki, lzak, cho mieszka na Mazowszu, troch w Warszawie, najczciej w Brwinowie:
Studiowaem w krakowskiej Akademii Sztuk Piknych, dyplom robiem w 1970 roku w katowickim
oddziale uczelni. Ju wczeniej byem aktywny w artystycznych inicjatywach. W Krakowie
zaoylimy grup Fantazos, ktrej programem miao by co nieprecyzyjnie przez nas nazwane
sztuk fantastyczn.
To byy lata 19661967 i gdzie tam ten Beksiski mign. Jego rysunki w niewyranych
gazetowych reprodukcjach wyglday tajemniczo. Posza fama, e jest interesujcy. Miaem za sob
Fantazosa i to mi Beksiskiego przybliao. Omiela mnie pewien rodzaj odwagi, jak manifestowa.
Potem okazao si, e wszelkie podobiestwa nie s a tak wielkie, jak mona by sobie wyobraa.
W roku 1967 byem ju w Katowicach i nawizaem kontakt z Andrzejem Urbanowiczem. Zrobia
si z tego cisa komitywa.
W 1967 roku w grupie ARKAT, w ktrej czynnie dziaa Andrzej Urbanowicz, dochodzi do
rozamu. Cz czonkw zamierza podj dialog z wadz, pojawiaj si te spory na tle rozumienia
roli sztuki i artysty.

Urbanowicz, malarz i grafik, performer, jest mem artystki Urszuli Broll. Mieszkaj na poddaszu
potnej naronej katowickiej kamienicy na ulicy Piastowskiej.
Jerzy Illg, dzi redaktor naczelny wydawnictwa Znak, pod koniec lat szedziesitych hipis
w kwiecistych spodniach, z krzyem na szyi, student polonistyki Uniwersytetu lskiego, dziki
znajomoci z Henrykiem Wakiem te trafia na poddasze Urbanowiczw. Wspomina: Niezwyky
klimat. Zapach farb, terpentyny, paczuli i kadzide. Mnstwo zakamarkw, labirynty pek
z ksikami, mae drzwiczki wiodce do kuchni, a stamtd do kolejnych pomieszcze. Przez par lat
spotykalimy si tam co wieczr, wypijajc hektolitry czarnej jak smoa herbaty. Gadao si i gadao.
Ale te robio: kolorowao karty tarota, tumaczyo koany i krtkie teksty buddyjskie, gono czytao.
Urszula bya dwujzyczna, znaa niemiecki, wic czytaa nam po polsku niemieckie wydania rnych
dzie, niedostpnych w polskich tumaczeniach autobiografi Junga, Drog biaych obokw lamy
Anagariki Govindy, pisma szstego patriarchy zen Hui-nenga, teksty gnostyckie, traktaty
alchemiczne.
Spord duej grupy goszczcej na poddaszu wyania si cise grono piciorga ludzi: Urszula
Broll, Andrzej Urbanowicz, Antoni Halor, Zygmunt Stuchlik i Henryk Waniek, ktrzy interesuj si
tradycj ezoteryki zachodniej, z czasem rozszerzajc zainteresowania take na duchowo Orientu.
Ale nie chc by uwaani za grup artystyczn w cisym tego sowa znaczeniu, nie zgadzaj si na
wsadzanie ich przez krytykw sztuki do szuflady z konceptualistami czy neodadaistami, nie szukaj
oficjalnego mecenatu. Pociga ich odwieenie filozofii ycia swoboda mylowa i kontestacja stanu
spoecznego zakamania. Andrzej Urbanowicz wspomina: Gwnym tematem oczywicie bya
sztuka, jak j widzielimy, czego oczekiwalimy, jak chcielibymy, aby bya2.
Pojawiaj si propozycje nazwy dla ich grupy TAON (Tantrycki Orodek Naukowy), Liga
Spostrzee Duchowych (skrt LSD jest aluzj do eksperymentw z narkotykami) czy Galeria bez
Miejsca, ale adna si nie przyjmuje, bo nie zaley im na okreleniach. Najbardziej w pamici utrwali
si nazwa Oneiron.
Henryk Waniek: Mymy si w Oneironie kolektywnie doksztacali, poza repertuarem programw
nauczania na uczelniach. Jechalimy w stron czego, co niejasno mona by usytuowa midzy
ekspresjonizmem i nadrealizmem.
Mniej wicej w roku 1966 pod wpywem mojego przyjaciela z USA ywo zainteresowaem si
buddyzmem. Kiedy relacje midzy mn a Urbanowiczami si zacieniy, oni byli wyznawcami wielu
rzeczy. Urszula gorc zwolenniczk antropozofii Steinera, Andrzej by zaangaowany w sprawy
okultyzmu, a szczeglnie alchemii i magii. Stworzylimy taki troch nie mwi o pozostaych
czonkach Oneironu eklektyczny ukad orientacji. Dla mnie alchemia, magia, antropozofia byy
godne ubolewania, jak dla nich buddyzm i zen, niemniej jednak dyskutowalimy.
Andrzej by erudyt, ktrego caa wiedza pochodzia ze sowa drukowanego, a w maym stopniu
z dowiadczenia. Posiada ogromny ksigozbir, Babel niemal.

Miaem z USA ksik Philipa Kapleau The Three Pillars of Zen. Najpierw sam, a pniej
z pomoc Andrzeja, tumaczyem fragmenty na jzyk polski.
Rozpowszechnialimy je wrd znajomych. Podjlimy te z Andrzejem i Urszul prby
medytacyjne. W poowie lat siedemdziesitych okazao si, e Urbanowiczowie s fanatycznymi
buddystami, a ja buddyzm w ich wydaniu, niemal masowym, z guru Philipem Kapleau, ktry okaza
si hochsztaplerem, z najwyszym wstrtem musiaem odrzuci.
*
Tematem przewodnim korespondencji Beksiskiego z Andrzejem Urbanowiczem na dugo staje
si Carl Gustav Jung, a szczeglnie jego interpretacja snw. Urbanowicz wysya do Sanoka yciorys
psychologa i prace na jego temat, w wikszoci tumaczone z niemieckiego przez Urszul Broll.
Zdzisaw zawiadamia: by moe nie wiesz, e ja interesowaem si silnie psychiatri
i onejroanaliz, przeczytaem objtociowo do duo na ten temat i si rzeczy zetknem si
wielokrotnie z pogldami (...) Junga3.
Z Katowic do Sanoka trafiaj te prace na temat buddyzmu zen, chiromancji czy astrologii. Bywa,
e s w jzyku francuskim, i wtedy na jzyk polski tumaczy je dla Urbanowicza Zofia.
Beksiski pisze do Marii Turlejskiej: Co do Junga. Ow ten kolega [A. Urbanowicz] jest
jungist z zamiowania i cz swego entuzjazmu przela i na mnie, z tym e on jest raczej na
kolanach, a ja bardziej turystycznie. (...) Zen wyda mi si bardzo ciekawy i w wielu punktach zbieny
z tym, do czego na innej nieco drodze i w inny sposb sam ju dochodziem. Z Jungiem czy si
szczeglnie, jeli idzie o teori kolektywnej niewiadomoci. Ale czy Pani to w ogle cokolwiek
ciekawi?
Sdz te, e lektury tego typu wywary pewien wpyw na to, co bd, a w kadym razie
zamierzam robi: Krajobrazy. Takie zwyke, a jednoczenie z pewnymi haczykami o charakterze
onirycznym. To w zwizku z now prb analizy wasnych snw zgodnie z kluczem Junga, ktra
spowodowaa, e po duszej obojtnoci na to (ni mi si stale masa snw, tak e ju znudziem sobie
t telewizj) poczem ponownie przypomina i notowa sny... ale to jeszcze patykiem na wodzie4.
Henryk Waniek: Wywizaa si te bardzo silna korespondencyjna debata midzy Urbanowiczem
a Beksiskim na temat rnych operacji magicznych. Dziaania na fotografie, lalki woskowe. Nawet
jak prb przeprowadzili, Urbanowicz jednego dnia co nakuwa, a Beksiskiego w tym czasie rwa
palec.
Jednak Zdzisaw Beksiski prbuje si dystansowa od czarnej magii. Pisze do Andrzeja
Urbanowicza: Ow fakt, e Ty, ledwie zainteresowawszy si Szatanem, ju potrzebujesz spisu
potrzebnych zakl oraz metod ich wygaszania, krwi gobicy, podrcznikw, ksiek etc., jest dla
mnie czym tak niepojtym, e nawet brak mi stosownej analogii5.

Urbanowicz si broni: chyba nie posdzasz mnie, mimo wszystko, o wiar naprawd w peni,
mimo e ze mn jako tak przeciw temu dyskutujesz. Ale moje stanowisko nie jest rwnie w peni
na niby6.
Henryk Waniek: Przy caym asekuranctwie i ostronoci Zdzisawa jego to pocigao, cho si
ba. On by wola, eby mu o tym powiedziano, ni eby mia sam sprbowa. Ta ciekawo
Beksiskiego, jakkolwiek nigdy nieobjawiona i niezdefiniowana w peni, bya jednak wyczuwalna
i bardzo ywa. Czsto znajdowaa wyraz w jego obrazach, tych malowanych do 1975 roku.
Marii Turlejskiej Beksiski zwierza si, e nie potrafi zrozumie do koca Urbanowicza: sporo
dziki niemu poznaem, ale czasem sdz, e jest jaka granica, ktrej ani on w moim kierunku, ani ja
w jego nie jestemy w stanie przekroczy. (...) Musz przyzna, e niektre z jego ksiek
(np. o spirytyzmie czy buddyzmie zen) czytaem z wielkim zainteresowaniem, ale musz przyzna, e
dla mnie zaczyna si to (zainteresowanie), w momencie gdy koczy si rytua, religia, te wszystkie
inicjacje, wtajemniczenia, a zaczynaj fakty7.
Andrzej Urbanowicz i Henryk Waniek opracowuj wsplnie teksty tybetaskiej ksigi mierci,
ksigi drogi i cnoty czy pisma japoskiego myliciela Suzukiego. Chc si nimi dzieli z innymi,
wpadaj wic na pomys wydawania wasnego pisma. Nadaj mu tytu: Nowe Bezpretensjonalne
Pismo wite.
Poszczeglne maszynopisy z tekstami, spite spinaczem i zoone na p, trafiaj do wydronych
w rodku dwch albumw sztuki. Przekazywane z rk do rk, kr po Polsce midzy ludmi.
Wyda jest szesnacie, w jednym z nich, za zgod Beksiskiego, znajduj si fragmenty
korespondencji Urbanowicza ze Zdzisawem Beksiskim.
*
Czonkowie Oneironu i ich przyjaciele eksperymentuj z narkotykami.
Dostpu do nich szukaj wszdzie. We wrzeniu 1969 roku Beksiski pyta Turlejsk: Czy ma
Pani rdo (choby przez syna) na zdobycie troch LSD? Moi undergroundowcy domagaj si
narkotykw, ju sobie uoyli wszystko, jak potrza, mieszkaj po dziesiciu, pi ze sob na zmian
i ze swoimi dziemi, jak te psami, kotami etc., nie myj si, nie gol, ale narkotykw nie maj.
Posaem im troch kokainy i morfiny, ale nic wicej nie miaem, a to niemodne. Wic kupuj lub
kradn banany i susz upy, co potem mi we fajkach, ale po tym nie ma wizji, lecz tylko nogi
drtwiej, jak mi wyzna jeden z nich. Swoj drog to zupena granda, e nie mona dosta
narkotykw w sklepach! Przed stu laty, jak bola zb, to w kadej drogerii bez recepty mona byo
kupi skolko ugodno opium czy kokainy i jako ludzie si nie degenerowali. Wok narkotykw urosa
kretyska legenda8.
Na pocztku 1970 roku trafia si niebywaa okazja. Doktor Andrzej Janicki, dyrektor szpitala

psychiatrycznego w Stroniu lskim, dopuszcza zaufane osoby do eksperymentw z LSD pod starann
kontrol lekarza. Ofert ze szpitala otrzymuje te Zdzisaw Beksiski, ale odmawia.
Henryk Waniek: Ja te nie skorzystaem wtedy z tej propozycji. Natomiast zrobi to Andrzej,
czego pniej aowa.
Urbanowicz zabiera z sob do Stronia farby, papiery i magnetofon. Zostaje umieszczony wraz
z towarzyszcym mu malarzem Zygmuntem Lisem w salce konferencyjnej. Doktor Janicki wyciga
narkotyk z lodwki i rozcieczony z wod, podaje obu artystom. Andrzej Urbanowicz zauwaa, e
dawka jest za maa. Zaczo si zatem, ale w istocie nic nie nastpio wspomina Urbanowicz.
Wczyem nagrane przez Zdzicha Beksiskiego tamy. Bya tam zapomniana dzi kapela Eskalator,
Lennon i inne rockowe kawaki. Zachowywaem si swobodnie. (...) Po godzinie, poza oglnym
rozlunieniem i zauwaaln niezbornoci w mowie, nadal nie czuem nic szczeglnego. Zaczem
malowa, lecz okazao si, e rodek nie sprzyja temu rodzajowi twrczoci. Po kilku godzinach, pod
koniec sesji, zaczem si czu bardziej high, ale tylko tyle. Pomylaem, e chtnie wyjd przed dom,
aby spokojnie, bez towarzystwa innych, zajrze do siebie9. Ale wtedy lekarz daje znak, e koniec
eksperymentu, i kae poda artystom zastrzyki z fenaktylu, ktry jest antidotum na zmodyfikowan
wiadomo. Urbanowicz: Wwczas dopiero ujrzaem gigantyczne wntrze swojej jamy ustnej i drg
oddechowych. Z takiej perspektywy, jakbym by mikrobem na wasnym jzyku. (...) Rano, gdy si
obudziem, i przez kilka najbliszych dni zastaem siebie ogarnitego melancholi. Dotd nie
doznawaem takiego uczucia10.
Jerzy Illg: Z czasem za porednictwem przyjaci z zagranicy zaczy do nas dociera pierwsze
narkotyki traktowane w naszym krgu jako klucze otwierajce szerzej wrota percepcji. Najpierw
pojawiy si haszysz i marihuana. Powaniejsz spraw byo LSD.
Beksiskiego korci, eby zay narkotyk. Ale si waha.
Henryk Waniek: By peen obaw, e si z niego co wysypie. Zdzisaw by trudnym rozmwc, do
niego trzeba byo z omem, z podstpem, bo on mia wiele rejonw pozamykanych w sobie. Kiedy mi
powiedzia, e nie odwiedza swoich piwnic, gdzie jest ciemno, pajczyny, koty i szczury. Mia swj
wyraz twarzy, w gruncie rzeczy mask, od ktrej odbijay si wszelkie prowokacje. Zwierzenie mogo
mu si zdarzy, jeli pasowao do dowcipu, ale nigdy w rozmowie serio.
Pewnych granic nigdy nie przekracza, czu wstrt do cielesnego kontaktu z kimkolwiek. To si
dziao w czasach rewolucji obyczajowej, o mniej lub bardziej hipisowskim charakterze, kiedy na
powitanie i poegnanie wszyscy, kobiety i mczyni, rzucali si sobie w ramiona. Mnie si zdarzyo
parokrotnie, w odruchu serdecznoci, zrobi tak ze Zdzisawem. Wpdzao go to w niekontrolowany
dygot nerwowy. Ucisk ramion, czy nawet podanie rki, przeywa bardzo gboko.
Ostatecznie Zdzisaw Beksiski LSD nie prbuje, ale ma wiele wyobrae na ten temat.
W 1972 roku pisze do Henryka Waka: Co do mnie, to ja si zupenie otwarcie boj LSD.
A konkretnie boj si (...) wizji o charakterze delirycznym, przez co rozumiem jaskrawe i namacalne

halucynacje stymulowane przez treci zepchnite do podwiadomoci, a wic np. pajki wielkoci
psw, wydziobywanie oczu przy pomocy drutu kolczastego etc. Nikt nie wyjani mi do koca (...) czy
przypadkiem wizje po LSD nie maj charakteru oczekiwanego przez podmiot lub te charakteru
podwiadomie oczekiwanego, za czym przemawiayby wizje Andrzeja bdcego lam (ha, ha) 11.
W sumie widz w wielu doznaniach mistycznych w czasie trip co w rodzaju banalnej turystyki
facetw otpiaych od ogldania formy rzeczywistoci, jak mamy dostpn codziennie. A przecie
kada noc przynosi nam na dodatek inn rzeczywisto rwnie kolorow i zaskakujc jak ta (...)
dostpna nam w dzie. Gdzie ja dzi w nocy nie byem: (...) na stacji kolejowej Mrzana (...) ogldaem
egzekucj w roku 1921, w ktrej rozstrzelano w trakcie odjazdu pocigu osobowego z Warszawy do
Zakopanego (...) skazacw, wrd ktrych byy mae dzieci po trzy lata, ktre potem toczyy si
z nasypu (...) po czym niektrych poprawiano z pistoletw, bo byli niedostrzeleni, po czym komandir
wyda rozkaz, by trupy do Wisy, (...) po czym w innym nie udusiem Tomka, ktry w trakcie
duszenia nie by Tomkiem, lecz moim kuzynem Jurkiem, potem bya powd i wykopywaem zwoki
ojca, ktre jak zwykle w moich snach le pod lip u nas w ogrodzie, jest to paskudny sen
powtarzajcy si w rozmaitych wariantach wielokrotnie12, wic jest rzecz zastanawiajc fakt, i
zanim nastpia moda na Indie (...) relacje ze spoycia meskaliny nie zawieray NIC z duchowego
odrodzenia, lecz tylko informacje, e: w dech, jakie kolory, bracie, zesra si mona, widzisz
wszystko, jakby sfiksowa (...) podczas gdy teraz trudno chwyci relacj, ktra by nie donosia, e
kilka geometrycznych wzorkw lub spotgowanych kolorw spowodowao Duchowe wiato na miar
satori. (...) Poniewa nie nale do przeciwnikw, a raczej do ludzi, ktrych do pisania tego stymuluje
zazdro, e nie mog dostpi eksperymentu (nawet poczciwy Huxley dodaje, e s tacy nieliczni,
ktrym ukazuje si pieko nie mam najmniejszych wtpliwoci co do tego, e ja do nich nale),
i ch udowodnienia sobie, e nie stracili a tak wiele, nie ykajc piguki13.
Henryk Waniek: Po latach, gdy powraca ten temat, stao si jasne, e do demagogiczna
argumentacja Beksiskiego miaa swoje rdo w czym, co nieprecyzyjnie okrelibym jako strach
przed tym, co mogoby si z niego wyla, gdyby si podda jakiej psychotropowej stymulacji. Czym
innym dla niego byo wylewanie si treci malarskich, a czym innym, prawdziwie strasznym, byoby
przeywanie jakich okropiestw w ywej wiadomoci. Z koszmarw, jakie pojawiay si w jego
obrazach, Zdzisaw najczciej artowa, traktowa je jako pozbawione znaczenia kpiny z banalnych
wyobrae horroru. I nie sdz, by to bya jego obronna poza. Ale ju inaczej byo z koszmarami
nionymi, z ktrych powodu czsto miewa lki.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Wystawa 1970
Jezu, jak ja tego nie lubi! Wystawiania. Jestem chory1.
*
W listopadzie 1969 roku Zdzisaw Beksiski dysponuje dziewicioma obrazami na sprzeda. S
wrd nich dobre, bardzo dobre, takie sobie i kiepskie.
Ma jeszcze inne obrazy, wiksze i mniejsze, maluje te nowe z ukrzyowaniami magicznymi czy
alchemicznymi, ale te s wci w robocie. Nad kadym spdza dziesi do dwunastu dni.
*
Na pocztku stycznia 1970 roku Boguccy pytaj Beksiskiego, czy zdy przygotowa wystaw,
ktr chc mu zorganizowa ju w kwietniu w Galerii Wspczesnej w Warszawie. Po raz pierwszy
artysta miaby pokaza publicznoci obrazy olejne.
Zdzisaw wpada w panik. Skoczyy mu si pyty pilniowe potrzebne do passe-partout pod
rysunki i do zbudowania skrzy niezbdnych do transportu obrazw. Nie do, e nie ma pienidzy na
pyty, to w dodatku nigdzie ich nie mona kupi.
Pod koniec stycznia fabryka pyt pilniowych z Przemyla obiecuje sprzeda sto arkuszy (150
122) sanockiemu Muzeum Historycznemu. Maj by dla Zdzisawa Beksiskiego.
Pod koniec lutego pyty s ju w Sanoku, a w drewnianym domu nad potokiem wrze. Po pierwsze,
musielimy naci kup pyt pilniowych na opakowanie i passe-partout pod rysunki, co w sumie
zajo dwa dni, Zosia trzymaa, ja ciem pik, mao mi rka nie odpada. Potem zabralimy si do
reprodukowania rysunkw i obrazw (...) rypalimy od 7 rano do 23 wieczorem bez przerwy cztery
dni2.
Zdzisaw pisze te listy do znajomych krytykw (Witza, Urbanowicza, Markiewicza) z prob
o wczeniejsze napisanie recenzji pi razy oko, eby ukazay si w druku w momencie otwarcia
wystawy.
*
Ekspozycja ma nosi tytu Magowie z Katowic i ucze czarnoksinika z Sanoka, bo na

pocztku marca Janusz i Maria Boguccy do udziau w wystawie zapraszaj te grup Oneiron.
Bogucka odwiedza poddasze Urbanowiczw i zatwierdza na wystaw prace Urszuli Broll i projekt
caej pitki Czarne Karty.
Oneironici

zapowiadaj

happening

chc

nazwa

swoj

cz

ekspozycji:

Nowe

Bezpretensjonalne Pismo wite w Obrazkach. Ostatecznie tytu zmienia si na Bezpretensjonalne


Pismo Obrazkowe.
Zdzisaw Beksiski cieszy si ze wsplnego pokazu, ale ma wiksze zmartwienie. (...) rada
artystyczna galerii czy rada nadzorcza galerii jakie weto, jakie rozrby, teraz do mnie cynk, e nie
przejdzie ani jedno ukrzyowanie, bo rada nie przepuci, bo Gomu maj koczy i w zwizku z tym
katolicy bd potrzebni, wic wobec czego nie wolno drani katolikw. A czy ja chc drani
katolikw? Moja mama jest katoliczk i jako si nie czuje podraniona tymi ukrzyowaniami, chyba
e jest to katolik idiota wychowany na oleodrukach3. Owiadcza, e jeli cho jeden obraz zostanie
mu zdjty, wystaw odwoa.
Wernisa zapowiadany jest na 9 kwietnia 1970 roku. Zdzisaw Beksiski oczywicie si nie
wybiera. Mari Turlejsk prosi o fotografowanie podczas imprezy i nadsyanie wszelkich wycinkw
z recenzjami, bo do Sanoka gazety spoza regionu nie dochodz. Beksiski dostarcza je potem muzeum
sanockiemu, ktre gotowe jest kupi co od niego, ale tylko pod warunkiem e bd o nim pisa
krytycy.
*
W Galerii Wspczesnej prace Zdzisawa Beksiskiego wisz w najwikszej sali, w mniejszej
salce mona zobaczy obrazy Urszuli Broll, w katakumbowej piwniczce eksponowane s Czarne
Karty Oneironu. Andrzej Urbanowicz wspomina: Udalimy si do stolicy kilka dni wczeniej. (...)
Niemal doprowadzilimy do zawau pani Mari Boguck, ktr poilimy spirytusem osadzonym na
soku pomidorowym i od ktrej dalimy dla celw ekspozycji dostarczenia nam ywego trupa,
a przynajmniej trumny. Sam show, ktrego tak si obawiali Boguccy, polega na przeprowadzeniu
publicznoci zgromadzonej na Beksiskim do pomieszcze piwnicznych, w ktrych zawisy Czarne
Karty. Nad moj magiczn skrzynk, przyozdobion i powicon przez Henryka, podpalalimy
gazety (...). Gdy ju zwrcilimy na siebie uwag, przenielimy ogie do piwnicy i tam
w niesychanie ciasnym pomieszczeniu odbyo si otwarcie ENCYKLOPEDII, podczas ktrego
wygaszalimy lub czytalimy mdre teksty.
Nieobecny Zdzisaw Beksiski zbiera relacje z wernisau od znajomych. Informuje Mari
Turlejsk: co do owego happeningu, to w zasadzie nie wiem, jak wyglda i co mia na celu, tak e
nie mog ani broni, ani gani. Wedug pana Janusza: Zapalili kaki, po czym ugasili kaki, zawalili
kolumn i gsiego udali si do piwnicy. gdzie celebrowali etc. (...). Trzeba te wiedzie, e Boguccy

nie wszystko strawi. Tam jest trudno o zrobienie skandalu, bo pani Maria mdleje, pacze i te takie4.
Nawet jeli Boguckim nie podoba si happening Oneironu, nie zdradzaj si z tym przez
artystami z Katowic. Pisz do nich list: Cae przedsiwzicie, tzn. wystawy na obu kondygnacjach,
wraz z obrzdami i czytaniem, oceniamy jako jedno z najlepszych u nas wydarze. (...) Ruch jest
wyjtkowo duy zarwno u Beksiskiego, jak i w waszym podziemiu, stale si tam krci po kilka
osb5.
Jednoczenie ze smutkiem informuj, e wystawa Oneironu, cho pilnowana przez stranika, pada
ofiar modocianych chamusiw, wygupialskich i wandali. Skradziono ju suszon ryb, krzyyk
z acuszka, kto przygotowa do wyniesienia tkanin, na ktrej siedzieli (na szczcie stranik to
spostrzeg), kto gwizdn miseczk z kadzidem, a do drugiej woy mao uywane gumowe
wdzianko na czonek mski, znikny wszystkie wiece. Zostay tylko eksponaty na cianach, rysunki
kred, zawarto gabloty i miecie na pododze. Napis kred po kilku dniach te zosta
zmodyfikowany przez dyrektork MPiK-u (Ruch podlega MPiK-owi), ktra uznaa, e sw podaj
mi to hujostwo modzie nie powinna czyta.
*
Tak jak Zdzisaw Beksiski przewidzia, wernisa i wystawa byy koszmarem. Nie do, e
z powodu przygotowa zablokowa si psychicznie i nie mg malowa, to jeszcze wyda na ni
sze tysicy zotych, a zarobi tylko tysic, sprzedajc jedn prac. Zamierza ju nigdy wicej nie
bra udziau w wystawach. Gdyby jednak zmieni zdanie, bdzie to wystawa bez wernisau, owszem
otwarta od dnia tego i tego, ale celebracji nie bdzie6 pisze do Elbiety Turlejskiej.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Kompozytor
Malujc przy muzyce pop, wykonuj ruchy tuowiem, utrudniajce mi oczywicie prac, a wic
z pozoru bezsensowne, tym niemniej wyczenie nagonienia wywouje uczucie braku czego, bez
czego nie mona pracowa. Jeli idzie natomiast o muzyk klasyczn, to wystpuje tutaj co, co mona
by uzna za inspiracj. Po prostu wydaje mi si, e o obrazie myl w ten sam sposb jak o poemacie
symfonicznym z koca XIX wieku. I dlatego obojtne jest, co zostanie na obrazie namalowane wane
jest to, czego nie umiem wyrazi w sowach, ale mam nadziej, udaje mi si wyrazi w niektrych
najlepszych obrazach. Jaki rodzaj niedajcego si nazwa, ale (...) istniejcego uniesienia, ktre
w najsilniejszy sposb wystpuje w muzyce postwagnerowskiej. Oczywicie, generalnie rzecz biorc.
Bo dostrzegam to te u wielu kompozytorw znacznie pniejszych, jak Szostakowicz, Honegger czy
Britten1.
*
Podobno w czasie wojny pod podog domu nad potokiem wbrew zakazom Niemcw Beksiscy
ukryli radio. Zdzisaw z rodzin suchali nocami dwikw stumionych deskami parkietu. Na chopcu
najwiksze wraenie robi Ryszard Wagner. Ju zawsze bdzie zafascynowany muzyk.
Eugeniusz Paszkiewicz: Mia w swojej pracowni ze dwanacie gonikw. Na grze, na dole,
nawet w szafce i szufladzie. Puszcza na cay gaz. To bya jego rado, zadowolenie.
Zdzisaw twierdzi, e potrzebuje wok siebie huraganu dwikw, marzy o aparaturze tak gonej,
e pocieknie mu krew z uszu. Na prob domownikw czasem sucha muzyki w suchawkach. Pod
koniec ycia bdzie nosi aparat suchowy.
Tomasz Beksiski napisze po latach felieton o ojcu: Maestro mawia: Muzyka rockowa musi by
ostra. (...) Jego sympatia do rocka bya tym bardziej zrozumiaa, e mieszkalimy w Sanoku w domku
z ogrodem i wszystkiego mona byo sucha tak gono, e tynk sypa si z przedwojennego sufitu.
Pewnego dnia odwiedzi mnie kolega byem wtedy w VIII klasie szkoy podstawowej. Z pracowni
ojca dobiega Smoke on the Water Deep Purple i jednoczenie sycha byo potne, rytmiczne
walenie. Kolega spyta, co tam si dzieje. Zgodnie z prawd wyjaniem, e stary tupie nog
w podog, bo mu si muzyka podoba. W oczach ujrzaem co na ksztat totalnego osupienia. Jego
ojciec nazywa tak muzyk zdegenerowanym wyciem...Kilka lat pniej papa zakupi dwa gramofony

typu Fonomaster (byy wtedy najlepszymi dostpnymi w PRL) i poczywszy dwa wzmacniacze,
zapuci swoj ulubion pyt z tamtego okresu: Not Fragile Bachman Turner Overdrive. Przy utworze
tytuowym dozna, jak twierdzi, miego dreszczu graniczcego z blem, ktry nagle przebieg mu od
tyu gowy po plecach w kierunku krzya. Wraenie byo pono bardzo przyjemne i utwierdzio go
w przekonaniu, e rocka trzeba sucha tylko gono. Gdy utwr przebrzmia i mistrz wsta w celu
wyczenia pyty, ujrza wasny obraz lecy na pododze obok i zorientowa si, e na skutek wibracji
wywoanych gon muzyk spad on ze ciany i uderzy go w gow. Rosncy guz zdawa si to
potwierdza2.

Goniki w pracowni. Na zdjciu matka artysty

Kiedy w maju 1967 roku Zdzisaw Beksiski dowiaduje si, e Rzeszw zaczyna retransmitowa
Program III Polskiego Radia, nie moe zasn z wraenia. Trjk zna tylko z lektury w gazecie,
sysza j tylko trzy razy w Warszawie, ale uwaa, e warta jest kupna nowego radioodbiornika, ktry
by j odbiera. Wreszcie uwolniby si od, jedynego, jaki teraz odbiera, Programu I z Moniuszk,
Iren Santor i suchowiskiem W Jezioranach. Ale zanim zdecyduje si na wydatek, poycza radio od
znajomego, niesie je do domu, instaluje prowizoryczn anten i sprawdza, czy UKF odbiera w jego
domu, schowanym u stp gry. Jest sygna!
Pod koniec maja informuje Mari Turlejsk: A wic stao si. Oszalaem i kupiem radio Wirtuoz
za 2650 z. Wpakowaem w ten interes prawie cae stypendium, ku rozpaczy ony, mamy i dzieciny,
zorzeczeniu reszty rodziny. No moe tak nie byo. Przesadzam. Domylam si raczej, co si dzieje
w ich duszach, bo na zewntrz zachowali olimpijski spokj3. Poniewa Beksiskich wci nie sta na
gazety, Zdzisaw co tydzie przepisuje od znajomych program radiowy. Zaley mu bardzo na
audycjach jazzowych Romana Waschki.
Za to magnetofony Smaragd ma od dawna, i to kilka. Su do nagrywania albumw pytowych,
muzyki z radia i listw mwionych na zdobycznych tamach (kupuje je w sklepie, od znajomych,
wymienia na rysunki). Czasem kto nagrywa dla niego muzyk z pyty na tam. Ale konieczno
proszenia, zaatwiania i tumaczenia jest nieznona. Poza tym znajomi nie potrafi obsugiwa
sprztu, nie uziemiaj magnetofonw, nie oliwi czci, wic w nagraniach, ktre do niego docieraj,
gos brzmi jak z beczki, a w tle co piszczy i buczy. To jest nie do przyjcia.
Zdzisaw potrzebuje wasnego gramofonu. Mia wprawdzie ju wczeniej stary model, ale odda
Tomkowi, bo go tak zrba, e szkoda byoby niszczy porzdne pyty4.
Na zakup nowego adaptera oszczdza dwa lata. W maju 1969 roku pisze do Andrzeja
Urbanowicza: Alea iacta est. A wic kupiem grata. No jak go w domu rozebraem i obejrzaem (co
zawsze robi), to doszedem do wniosku, e te 1200 z to najbezczelniejsze w wiecie zdzierstwo. (...)
Obecnie w zasadzie mog ju kopiowa pyty, bo wczoraj wieczorem zbudowaem od razu korektor do
kopiowania5.
*
Ale na pyty pienidzy ju mu nie wystarcza. Szuka rde wrd znajomych. Proponuje, e
zbuduje z pilni szczelne i bezpieczne opakowanie, ktre wyle wacicielowi pyt, by ten mg je
nada na poczcie bez obawy, e si zniszcz. Zdzisaw skopiuje muzyk na tam i wyekspediuje
krki z powrotem. Wacicielom pyt za fatyg zobowizuje si rewanowa swoimi heliotypiami (za
wypoyczenie trzech zagranicznych longplayw oferuje rysunek drugiego rzutu). Porednikom
obiecuje robi drug kopi na przysanych przez nich tamach.
Informuje Urbanowicza: Naturalnie pyt ja nie niszcz, jestem wikszym pedantem ni

ktokolwiek, kogo znasz lub moesz zna, a moja apka adapterowa bdzie way 6 gramw, a iga
bdzie ustawiona pod mikroskopem do prostopadoci z odchyk ktow rwn dwie minuty, jak tego
wymagaj przepisy hi-fi6.
Wyjania, na jakich pytach mu zaley. Muzyka powana, wiek dziewitnasty i pocztek
dwudziestego: Wagner, Skriabin, Karowicz, Schnberg (mody), Max Reger etc. Ponadto w sposb
szczeglny muzyka organowa i fortepianowa. (...) Gdybym wymienia wszystko, co dam rad ykn,
toby byo tego ze dwa tomy po 500 stron! atwiej ju bdzie z jazzem: A wic przede wszystkim jazz
tradycyjny we wszystkich odmianach z jego odmianami wspczesnymi i zgoa wodewilowymi
jednoczenie. Ze wzgldu na mj szczeglny entuzjazm dla Armstronga, to wszystko Armstronga, co
si uda dosta, bo jako tak si zoyo, e gdy Armstrong by w modzie, ja jeszcze nie miaem
magnetofonu, a potem to ju nie byo Armstronga, a jeli by, to w dawkach homeopatycznych.
Oglnie rzecz biorc, wol pyty z nagraniami wokalnymi ni sam orkiestr, a jeli idzie o dixieland,
to moe by sama orkiestra. Piosenek typu SOPOT nie znosz!!! Jeli idzie o beat, to jestem
indyferentny, bo znam tego obrzydliw ilo. (...) Beat by bardzo fajny przed pitnastu laty, teraz
zreszt jest revival i wznawiaj stare nagrania Sedaki czy Brendy Lee7.
Pyty do Sanoka l Andrzej Urbanowicz, znajomi studenci z krakowskiej ASP i rodzina Marii
Turlejskiej. Beksiski marzy o kliencie z zagranicy, ktry saby mu pyty za obrazy.
Wkrtce jego marzenie si speni.
*
Ale najbardziej ze wszystkiego na wiecie, bardziej nawet ni malarzem, chciaby by
kompozytorem muzyki konkretnej.
Bawi si dwikiem. Przypiesza i zwalnia swoje sowa. Znieksztaca zapiewan i nagran przez
siebie Warszawiank. Z przemwienia Wadysawa Gomuki wycina, miesza i powtarza zdania:
Partia nasza, nard polski. Partia nasza, nard polski. Widzi w narodzie chiskim swego przyjaciela
i sojusznika w walce o pokj i zwycisk budow socjalizmu. Socjalizmu i pokoju! Trzody chlewnej
i byda! Macior, loszek hodowlanych, knurw, trykw i buhajw! Socjalizmu i pokoju! Niech yje
sojusz robotniczo-chopski!8.
Jacek Rudak: Pamitam, zrobi mikrofon. Siedzielimy u niego, a Beksiski mwi, e jego
mikrofon ma tak czuo, e nagra wszystko z wielu metrw. A mj ojciec: A tam, gadanie. Na to
Zdzisaw: To zobaczysz. No dobra, dzwonimy do kina, zobaczymy, co tam dzisiaj graj. Jego
pracownia nie bya malutka, par metrw byo. Postawi mikrofon w jednym kocu, podszed do
telefonu w drugim, zadzwoni i porozmawia. Skoczy. Wcza magnetofon i odtwarza rozmow.
Jakby na dyktafon bya nagrana.
Kamil Kuc, syn Emila, siostrzeniec Zofii Beksiskiej: Wujek zbudowa kamer pogosow.

Wrzeszcza jakie sowo do mikrofonu, a goniki wydaway wrzaski, piski, jki.


W 1969 roku Beksiski odwouje zamwienia radiotechnicznych szpejw u Szydy, informujc:
ten bzik mi ju min. Ale trzy lata pniej oznajmia, e zamierza zbudowa studio do nagra
eksperymentalnych, do czego bd mu potrzebne magnetofony Smaragd BG20/5. Rzecz w tym, e
smaragdy to magnetofony przestarzae, wycofane z produkcji i sprzeday. Nie mona ich kupi
w adnym sklepie. Trzeba je zdoby. Ja bym ci da 15 000 [zotych] plus pi olejw, a za to
chciabym pi magnetw w dobrym stanie, wyszukanych w drodze ogosze, poszukiwa, kradziey
i zbrodni9 skada ofert Szydle. O to samo Zdzisaw prosi przyjaci i znajomych: koleg ze
studiw z Krakowa, przyjaci z Katowic, Lewczyskiego z Gliwic, znajomego z Bytomia, dwie panie,
co maszynki do mielenia misa od magnetofonu nie odrni, oraz inne osoby.
Polowanie na smaragdy si rozpoczyna.
Henryk Waniek: Beksiski w tym Sanoku y w atmosferze staego niedostatku, nawet papieru do
maszyny. Zaleao mu, eby mie rozlegy zesp zaprzyjanionych duszyczek, co bywao do
uciliwe dla owych duszyczek, bo wymagania Zdzisawa byway czasami nierealne i kopotliwe,
zwaywszy na jego pedanteri. Szczeglnie jak Gierek zosta szefem pastwa, to on sobie wyobraa,
e wszystko w Katowicach i Warszawie jest moliwe. Czasami udawaem, e jaki list do mnie
z prob o zakup po prostu nie doszed, bo miaem wasne sprawy na gowie.
Najbardziej stara si Aleksander Szydo (a waciwie Olek, bo s ju na ty). W sierpniu 1971
Beksiski myli o porzuceniu projektu, ale nie mija rok, gdy ch budowy studia wraca ze zdwojon
si. Szydo ma ogosi w gazetach w Krakowie, Katowicach, Wrocawiu i Warszawie oraz
w czasopimie Radiotechnik, e skupuje smaragdy.
Zanim jednak ruszy w Polsk, wpierw musi odby w Sanoku szkolenie, podczas ktrego Zdzisaw
rozbierze na czci magnetofon i wyjani, jak odrni grata od ideau. Beksiski daje chemikowi rok
na wykonanie zadania. Paci oczywicie obrazami.
W czerwcu 1972 roku Szydo przywozi do Sanoka dwa pierwsze smaragdy. Jeden, zdobyty
w Ostroce, to niestety cakowity szmelc. Pasek napdowy jest popkany, uszkodzenia wskazuj na
upadek z wysokoci, zasilacz by przerabiany, silnik ma wyamane skrzydeko. Drugi magnetofon,
z Warszawy, jest dobry, cho bardzo brudny w rodku. Na przyszo Zdzisaw prosi o wiksz
czujno. Na wszelki wypadek le Olkowi zdjcia idealnego smaragda, dla porwnania, oraz tam
testow z nagranym gosem Zdzisawa i miernikiem czasu.
Na nic nauki. We wrzeniu Szydo zawiadamia Zdziska, e kupi kolejny smaragd w dobrym
stanie, jedynie z dziurk na arwk. Beksiski si wcieka: Drogi Olku! Na Boga, nie rozumiem.
Kupie jednak ten magnet? Co to za dziurka na arwk w pokrywie? Czowiecze, czy ty po polsku
nie rozumiesz??? Czy nie wysyaem zdj? Czy nie pisaem literami jak w, e pokrywa ma by bez
zarzutu? (...) Teraz ja (kurwa) jestem zy, wreszcie mam do tego prawo. Zawarlimy umow, kada
najmniejsza moja praca, jak dostaniesz, to minimum pi dni po 14 godzin dziennie na stojco,

a wybra sobie moesz dowolnie, a wic take te, ktre najbardziej ceni w zamian za to kupujesz
szajs aby prdzej10. Trzy dni pniej Beksiski przeprasza Szyd. Okazuje si, e le odczyta
jego list: Mnie si ju najprawdopodobniej od roboty we bie zmcio i std owe wybuchy. (...)
Przepraszam za poprzedni list. Cze11.
Aleksander Szydo mwi: Nie czuem zoci, e Beksiski mnie wykorzystuje. Co wicej, czuem
zadowolenie, e mam moliwo kontaktu z nim. On by moim guru. By moe to spenianie prb
Zdzicha byo mczce, ale bez wtpienia spowodowane chci zdobycia obrazw.
Zdzisaw Beksiski nie zrezygnuje z budowy studia. Skoczy je po trzech latach. Ale wtedy ju na
nic mu si nie przyda.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Tomasz
Ojciec rozbudza moj wyobrani, ale nie tym, co robi. Wiele rozmawialimy, powica mi duo
czasu. W modoci trzeba mie kogo, kto stanie si dla ciebie przewodnikiem. Dla mnie by to stary1.
*
Dziennik foniczny Beksiskich. 4 lipca 1969 roku.
Zdzisaw: Tomek chce, eby mu kupi kur. Wic ja zgodz si mu kupi kur, pod warunkiem
e bdzie dawa kurze je trzy razy dziennie w ustalonych godzinach. To, co zostanie ustalone,
zostanie napisane na maszynie na kartce papieru i przybite w kuchni, eby byo wiadomo, jakie
godziny. Je bdzie dawa to, na co mu zezwoli mama albo babcia, wic nie wiem, czy pszenic, czy
co innego. (...) Oprcz tego Tomek bdzie mia prawo raz dziennie o okrelonej godzinie (...)
wybiera jajko. Najpierw przez trzy dni sprawdzimy, o ktrej mniej wicej godzinie kura znosi jajko,
nastpnie ustalimy godzin, w jakiej to jajko bdzie przez Tomka wybierane. Poza tymi czynnociami
Tomek nie bdzie mia prawa robi nic wicej z kur. Aha! Jeszcze bdzie mia prawo wieczorem,
o okrelonej godzinie, zagoni kur do kurnika. Poza tym nie bdzie mia prawa nic z kur robi.
Tomek: Ani goni, ani apa...
Zdzisaw: ... ani goni, ani apa, ani bra na rce, ani rzuca kamieniami tam, gdzie s kury, ani
strzela w ich kierunku...
Tomek: ... ani caowa w rk...
Zdzisaw: ... ani caowa w tyek, ani adnej rzeczy, ktra jego jest. Prosz, dodaj tu jeszcze
wszystko od siebie. (...) Ani nie bdziesz przypadkiem zagania do mieszkania, eby...
Tomek: ... tak, eby robia kup do sieni, eby nie wesza oczywicie do mieszkania (...).
Zdzisaw: A jeli zamiesz to przyrzeczenie, to jaka ma by sankcja?
Tomek: Na przykad nie pojedziemy do Krakowa albo do Warszawy. To zaley, kiedy zami. (...)
Zdzisaw: A moe zrobi tak sankcj, eby do kina nie chodzi?
Tomek: E, nie, nie, to ju jest...
Zdzisaw: Zaraz, to ty ju masz zamiar zama przyrzeczenie?
Tomek: Czemu mam zamiar zama?
Zdzisaw: No, bo jeeli nie miaby zamiaru zama, to ci jest chyba obojtne. Nawet gdybym

powiedzia, e gow ci si utnie, to byoby to obojtne.


Tomek: To po co tyle rnych sankcji wymylamy?
Zdzisaw: (...) Wic wolabym, eby sankcja bya taka, e na aden western przez trzy miesice nie
pjdziesz.
Tomek: Zgoda.
*
Jednak bd koguty, bo kury s za drogie. Babcia kupuje Tomkowi na rynku dwa ptaki. S po
dwadziecia zotych za sztuk. Chopiec notuje w dzienniku: Od razu po kogutach kupilimy
pszenic, bo co by jady nasze czterdzieci zotych?.
Przez cae wakacje karmi koguty, zagania do klatki pod werand, szuka ich, gdy uciekn na ulic,
goni je po ogrodzie, ratuje z dziury pod latryn ssiadw. Kiedy myli, e nikt nie patrzy, strzela do
nich z procy.

Tomek z Ciociuqupikiem

Ojciec fotografuje syna z kogutami. Syn rysuje ich portrety.


Babcia dokupuje te koguta dla siebie. Tego dnia nazwaem swe koguty pisze Tomek. Nazwy
wyszy mi nawet, poniewa kogut mj, ktry mia jakie dziwne piersi, zosta nazwany Persicq,
Duy Kogut zosta nazwany Qucik, a jeden z maych, babci, z maym grzebieniem, zosta nazwany

Ciociuqupik. adne nazwy, prawda?


Ale Qucik le si czuje, siedzi osowiay, nic nie je, nie chodzi. By moe ma przetrcon nog.
Tomek wyjeda z rodzicami do Rzeszowa, prosi babci, eby si ptakiem opiekowaa. Gdy tylko
wrcilimy, dowiedziaem si e Duy Kogut ju wypatroszony i oskubany ley w lodwce. Babcia
zabia go, dawszy pod n pani Leniowej, poniewa twierdzia, e rano nie mg wyj z kurnika.
Byem taki wcieky, jak nigdy...
Tomek zajmuje si kogutami przez dwa letnie miesice 1969 roku. Ale we wrzeniu robi notatk
w dzienniku: Zaraz po powrocie ze szkoy miaem do. Pani Leniowa jest jedynym czowiekiem,
ktry umie bez wrzasku zabi koguty. Ja chciaem si ich pozby. Wic za zgod babci, taty i mamy
poszedem do pani Leniowej od strony podwrza. Zapukaem. Otworzya pani Leniowa we wasnej
osobie. Co takiego chciae? spytaa. Koguty s do zarnicia rzekem. Wasze? Tak
odpowiedziaem. Obydwa. Dobrze rzeka pani Leniowa. Zabij. Posza i wycignwszy dugi
n, posza za mn. Ja zapaem koguty i trzymajc na rkach Persicqa, z bijcym sercem czekaem.
Nagle cichy charkot, odpowied Persicqa trzymanego na rkach. Pani Leniowa niesie trupa. Daj
drugiego. Zduszony krzyk i po chwili oba le w sieni na pododze. Zakrwawione i rozcite garda
trzymay na papierze. Pani Leniowa wytara n i... spokj!!! (...) Nasze koguty smakoway mi bardzo,
chocia smutno mi byo je je. Byy takie kochane... Ale trudno!! Na wszystko przyjdzie czas! Na
mnie te....
Tomasz Beksiski przepisuje notatki o kogutach na maszynie. Wkleja zdjcia, ozdabia rysunkami,
tworzy ksik, ktra ma szedziesit trzy strony i nosi tytu: Co w rodzaju pamitnika. Koguty. Ze
zdjciami ojca autora Z. Beksiskiego. Wydawnictwo Prince Polo 45/003, odnoga Domu Kowalika.
Ksik kupuje Pani JotEl.
Koguty jeszcze powrc do ogrodu Beksiskich. Bd te kury.
Grzegorz Gajewski zapamita, e czasem, po ich mierci, Tomasz obnosi si z teatraln aob.
*
Teraz Tomek chce papugi. Ale skd j wzi? W Sanoku nie ma. W Kronie nie ma. Sklep
w Rzeszowie zamknito. Podobno papugi s w Krakowie, ale to daleko. Tomek musi mie papug!
Natychmiast! Ojciec z matk l wici po kraju. Syn pragnie papugi, kto pomoe? Na razie Zosia
kupuje dziecku ksik o tych ptakach.
W maju 1970 roku Tomek pisze do Elbiety Turlejskiej: brakuje mi oprcz kur jakich innych
stworze w domu. Ch ta zrodzia si wtedy, gdy zobaczyem papugi u kolegi, ktry jedn nazwa
Ancychryst, a drug Bidula2.
Miesic pniej prosi Elbiet Turlejsk, ktra ma dyplom lekarza weterynarii, o zakup dwch
papuek. Ma wymagania: ptaki maj by zdrowe i tanie, jedna ma by rasy lutino (z biaym ogonem)

lub duski szek (ty z zielonym pasem na brzuchu), druga powinna by albinotyczna (w adnym
wypadku szara). Parki musz by podne, eby miay mae. Nie mog kosztowa wicej ni
osiemdziesit pi zotych. Kilkaset zotych jest cen nie do przyjcia. W takim wypadku nie
kupowa! Kiedy papuki bd ju kupione, Tomek wyle do Warszawy klatk, ptaki przywiezie
w lipcu wujek, ktry bdzie jecha do Sanoka.
Zdzisaw Beksiski w licie przeprasza Elbiet Turlejsk za wrobienie jej w poszukiwania
papuek, ale uzna, e jako lekarz weterynarii bdzie umiaa odrni chorego ptaka od zdrowego:
potem, widzc zaborczo mego syna, usiowaem osabi wiar w Pani moliwoci, wyjaniajc, e
nie jest Pani weterynarzem, lecz docentem weterynarii, a wic na pewno nie odrnia papugi od
wrony, a zajmuje si tylko na przykad tworem siatkowym u szczurw czy winek morskich 3. Prosi
j, eby w razie trudnoci kupia papugi wygldajce optycznie jak te, o ktrych marzy Tomek,
i przekonaa go, e s to na pewno zamwione przez niego ptaki.
Papugi w kocu zdobywa dla Tomka niezawodny Aleksander Szydo. Zdzisaw informuje go
w poowie lipca, e ptaki yj, pi w pracowni w klatce, mierdz, skrzecz i budz si o pitej rano.
Jedn z papuek Tomek nazywa Filozofka. Sfotografowa j, jak wystawia gow przez otwr
budki lgowej, wysya zdjcie Elbiecie Turlejskiej: Bardzo mnie to mieszy, wic chciabym, aby
i Pani si pomiaa. (...) Ukadam teraz z gazet rne napisy i przyklejam w pokoju. Tak zwane
kolae s przyczepione na jednej ze cian mojego pokoju. A jeden taki napis zamieciem pod
fotografi gowy Filozofki i podpisaem: Przemwienie M. Spychalskiego w sprawie przekadu
Ojcze nasz4.
P roku pniej ptaki od Szydy ju nie yj (zdaniem Zdzisawa z powodu waha pogody), ale
Tomek ma nastpne, ktre udaje si zdoby.
Kolejne papugi otrzymuj imiona. Filozofka doc. dr filozofii Filu Amc, wyksztacenie pene;
wity Augustyn Zygmu Anc czyta wiadomoci dziennika; Hania C. Anc z Bidw zawsze smtna
miss kwadratu; Jacu z Grzywk McAncihrist pan w meloniku; Mr. Ignac Bid do Kwadratu
kwadrat stay.
Zdzisaw pisze do Szydy: stae si przyczyn zabawnego happeningu w aptece w Sanoku. Ow
napisae, e w lekarz w Ostrowi karmi papugi johimbin i e mu si wspaniale mno. Ow ja
nieostronie przeczytaem to Tomkowi, a jemu si papugi nie mno. Wic ten cymba nie dostrzeg
artu (w zasadzie to on jest seksualnie uwiadomiony, dosta nawet od Urbanowicza Maestwo
doskonae van de Veldego i przestudiowa od deski do deski, ale farmakologicznie jest
niedoksztacony) i poprosi mojej mamy, aby mu kupia, jak bdzie w aptece, johimbiny. Moja durna
mama w ogle nie ma pojcia, do czego co takiego moe suy, wic posza do apteki i prosi troch
johimbiny. A po c to pani potrzebne? (pracownicy apteki nas wietnie znaj, std zawsze takie
pogaduszki). A chciaam wnukowi kupi troch, bo mnie prosi. Poniewa Tomek polecia przed
miesicem do apteki prosi o prezerwatywy, bo mnie nudzi, ebym mu kupi, bo on chcia obejrze,

to mwi: Id, bracie, sam powiedz, jak nie bd chcieli sprzeda, e tobie to do studiw nad
zagadnieniem jest potrzebne, poniewa go te panie tam lubi, a w ogle traktuj jak raroga lub
bardzo dziwne zwierz, a mnie uwaaj za co w rodzaju znachora amatora, wic wiele rzeczy
dostajemy bez recepty (...) niemniej johimbiny si przestraszyy i mwi, e to silny rodek i dziecku
moe zaszkodzi, e wreszcie jest mu niepotrzebny... Na to moja mama, e to nie dla niego, tylko on
chce da samcom papug, eby si lepiej mnoyy. Poniewa w aptece by tok i chyba z pidziesit
osb w kolejce, a moja mama krzyczy, jak mwi, to podobno (...) by oglny miech5.
Wiosn 1971 roku Tomkowi mija pasja hodowcy papug. W maju Zofia Beksiska zawozi je
w klatce do Rzeszowa, liczc, e tam je sprzeda.
*
Westerny s pierwsze. Tomek oglda je z babci i rodzicami. Najpierw w kinie Pokj (nazywanym
przez sanoczan Niepokj). Pniej ten sam film w kinie San w dzielnicy Posada, gdzie repertuar ma
czteromiesiczne opnienie i gdzie pracuje znajomy bileter babci. Westerny Tomek odgrywa potem
w ogrodzie. Im wicej razy, tym lepiej. Liczb powtrze notuje w dzienniku. Kiedy rodzice chc go
ukara, zabraniaj grania filmw.
Stawk wiksz ni ycie i Czterech pancernych oglda u znajomych lub krewnych (Beksiscy
kupi telewizor Neptun 212A dopiero w 1973 roku). Tomek w ogrodzie odtwarza odcinki seriali.
Zawsze wciela si w role gestapowcw.
Ojciec pisze do Marii Turlejskiej: mj syn zosta hitlerowcem, wrzeszczy Heil Hitler
i doprowadza tym babci do atakw wciekoci. Sama rado!6.
Pewnego wieczoru zim 1970 roku Zdzisaw i Zofia rozmawiaj o filmie Grobowiec Ligei wedug
Edgara Allana Poego, na ktry poszli do kina bez Tomka.
Tomasz Beksiski bdzie wspomina po latach: Opowiadali, e by to film grozy. Nie
wiedziaem, co to znaczy. Ale e byem ju wtedy po tym potworze skrzydlatym, troch mnie to
pocigao. Ojciec powiedzia, e to film o duchach, e kobieta zmara wcielia si w drug, a take
w kota. Suchaem z rosncym zainteresowaniem, obraz Winnetou i Old Shatterhanda si odsun, a na
pierwszym planie pojawia si trumna z woskow nieboszczk. Nazajutrz wziem si za czytanie
Edgara Poe. Przeczytaem Czarnego kota, co tam jeszcze, i strasznie chciaem zobaczy ten
Grobowiec. (...) Dozwolony by od 16 lat, ale babcia nie chciaa ze mn pj, bo uwaaa, e to s
rzeczy nie dla mnie. No i film mi przepad7.

Tomek na Dzikim Zachodzie

Ale marzenie dwunastolatka o wyprawie na film grozy nie mija. W kwietniu 1970 roku Tomek
dowiaduje si, e w sanockim kinie Pokj bdzie wywietlany horror Kobieta w. Akcja filmu
rozgrywa si w starym domu, gdzie ludzie umieraj po ugryzieniu przez jadowit kobr, ktr
ostatecznie okazuje si tajemnicza kobieta w.

Na pocztku maja Tomek pisze list do Elbiety Turlejskiej: mog zacz od tego, e byem na
Kobiecie wu i e boj si tego filmu dotychczas. Jeeli bya Pani na tym, to wie Pani, e jest to film
straszny i e Anna, czyli kobieta w, zatapia swym ofiarom dwoje kw w karku. Naladujc Ann,
ugryzem prawie wszystkich swoich kolegw, babci, mam, ssiadw, tylko nie zdoaem ugry
taty, gdy jest za wysoki. Aczkolwiek udaoby mi si to, gdy ju podstawiem za tatem krzeso, lecz
odszed wanie w tej chwili, gdy zamierzaem go zapa rkami za ramiona i... wgry mu si w kark,
zabijajc go. Kobieta w wpyna na mnie okropnie od niedzielnego wieczoru, tj. od chwili, gdy
byem na filmie, boj si przej wieczorem przez ciemny przedpokj, a c dopiero w nocy okoo
godziny dwunastej, przej przez ten sam przedpokj w drodze do ustpu. (...) Ale c to poradzi,
jeeli od lat boj si obrazka z ksiki przedstawiajcego strasznego potwora? (...) Z powodu Kobiety
wa zniszczyem past do zbw, prawie ca tubk, udajc ugryzionego8.
Kilka miesicy pniej chopiec wci jest pod wraeniem Kobiety wa. Dzisiaj ubraem mask
gazow taty i przeraziem si widokiem siebie w tym przebraniu. Wygldaem zupenie jak kobieta
w, tylko nie miaem paszczki z dwoma zbami9.
Westerny przestaj si liczy. Tomasz Beksiski zakochuje si w filmach grozy. Jeszcze
w 1970 roku oglda filmy Dr. Jekyll i Mr. Hyde i Mumia (oba filmy w telewizji), idzie te do kina na
polski horror Lokis, ktry uznaje za dostatecznie straszny, cho niedorwnujcy filmowi Kobieta
w.
W pokoju Tomka powstaje kino Dom Kowalika. Chopiec pisze repertuar i na niby wywietla
w nim filmy grozy, ktrych tytuy notuje w dzienniku.
Horrorom pozostanie wierny do koca. Pi lat przed mierci powie: Wywiad z wampirem to
film o mnie. Odebraem go jako obraz tragizmu take mojego10.
*
Bogdan Stru, spoecznik, byy starosta sanocki: Mieszkalimy niedaleko siebie, ja przed
potokiem, on za. Rwnolatki, ale nie chodzilimy do tej samej klasy w podstawwce. Przeom
w naszej przyjani nastpi w pitej lub szstej klasie. Stalimy si niemal jak bracia.
Najpierw byy zabawy kowbojsko-indiaskie. Potem w Manhattan. Ogrd Beksiskich
zapuszczony, krzewy, pokrzywy, osty, a mymy tam urzdzali nowojorsk alej. Do drzew
przybijalimy deseczki i rozcigalimy midzy nimi drut. A drzewa robiy za lampy. Nawet jak si
pokrzyczao, nikomu to nie wadzio.
Wpadlimy na pomys urzdzenia happeningu w szkole. Na dugiej przerwie od godziny jedenastej
do jedenastej trzydzieci wszystkie dzieciaki wybiegay na pole, eby odetchn wieym powietrzem.
Raz wychodz i patrz, a tam my wyjmujemy przekrojone wzdu buki wek, stawiamy midzy sob
nocnik, musztard i butelki po denaturacie napenione jakim fioletowym sokiem. Ucztujemy.

Dzieciaki zareagoway artem, nauczyciele te przyjli to z du doz humoru. Bylimy popularni


z powodu takich zabaw.
Tomek robi rne numery swojej babci. To bya wspaniaa osoba, starej daty. Bez wzgldu na to,
na jakim etapie rozwoju bylimy, zawsze zapytaa, co u mamusi, a czy paluszek wci boli. Tomek nie
by dla niej czuy. Zafascynowany serialem Bonanza, gdzie w scenie pocztkowej ponie list goczy,
podpali gazet, ktr babcia akurat czytaa, eby zrobi jej bonanz. Babcia w nocy korzystaa
z nocnika. I on podobno wsypa jej co do niego, co wybucho. Ale czy to wszystko prawda, to nie
wiem. Duo legend o nim kryo.
W kwietniu 1970 roku Zdzisaw Beksiski pyta chemika Aleksandra Szyd, czy pamita przepis
na proch dymny: Nie znaczy to, e chciabym wysadzi jaki samolot w powietrze (...) ale mj syn
ma bzika, a ju mam i saletr, i wgiel aktywny z apteki, i nawet siark w proszku, ale to si nie
bardzo chce pali. Pali si saletra z cukrem miakim, ale pamitam, e fabryczny proch dymny pali
si szybciej11.
Bogdan Stru: Tomkowi wiele rzeczy uchodzio w Sanoku pazem. Wychodzi z domu, robi jaki
wygup, kademu innemu zwrcono by uwag jak si zachowujesz chopcze, le robisz a jemu
nie, bo to Beksiski. Byo w miecie par osb, ktre traktoway t rodzin z estym. Ale
powszednio to byo przymruenie oka, pozornie wszystko cacy, patrzymy sobie w oczy,
umiechamy si, a za plecami krcimy kko na czole.
O ojcu mwi z podziwem i szacunkiem. Mama Tomka bardzo si staraa, okazywaa mu duo
uczucia. On jej niekoniecznie. W podstawwce Tomek mia niewielu znajomych. Pani Zofia
podejmowaa prby znalezienia dla niego towarzystwa. Zapro, Tomu, kolegw na urodziny.
Kanapeczki, lemoniada, ciasteczka. Ale jak nie ma midzy dziemi chemii, to si to za choler nie
uda. Pogadali, zjedli ciasto i do widzenia.
Bywalimy u siebie w domach. U mnie byo zupenie inaczej ni u Tomka. U niego pokj, w nim
chopczyk i koniec. A w moim domu rodzina, rozgardiasz, siedzenie w kuchni. Tomek nie puka, nie
dzwoni, tylko wchodzi. Pamitam, siedzimy kiedy, a w drzwiach pojawia si jego rka uzbrojona
w zabawkowy pistolet. Rce do gry, to napad! I to byo nawet fajne, gdy si tak zachowywa jako
dziesicioletni chopiec. Ale kiedy robi to, gdy mia szesnacie lat....
Grzegorz Gajewski: On sta si smutny dopiero pniej. Dzieckiem by wesoym. Lubi zwraca
na siebie uwag. artowa, mia cigle jakie pomysy, w ktre nas wciga. Dosta od ojca
magnetofon i mikrofon. Pisa scenariusze audycji, w ktrych trup cieli si gsto i zawsze bya jaka
intryga kryminalna. Zaprasza chopakw, rozdawa role i musielimy te sceny odgrywa. Zacz te
pisa powieci kryminalne. Bohaterami byli koledzy ze szkoy i nauczyciele.
We wrzeniu 1972 roku klasa Tomka (sma) jedzie na wycieczk do NRD. Zdzisaw i Zofia nie
chc puci syna. Beksiski pisze do Aleksandra Szydy: Boj si, by si nie zazibi w drodze 12.
I Tomasz nie jedzie. Kilka dni po ojcu take pisze do Szydy: Teraz mam sporo czasu, a dwudniowy

urlop powstay na skutek tego, e koledzy wyjechali do NRD, a mnie tato zatrzyma w domu, dajc
500 z. Chodzio bowiem o to, ebym si nie zazibi, a nie aowa, e nic nie kupi tato wic da
mi te 500 z na dwie tamy. Kupi wic je przy najbliszej okazji i wcale nie auj, e nie
wyjechaem. Tak szczerze, to wcale nie lubi wyjeda, a ju tym bardziej z ca trup szkoln,
ktrej mam wyej czubka gowy co dzie w szkole13.
Bogdan Stru: Rnio nas podejcie do sportu. Kiedy kopaem pik, on zostawa w domu.
Po egzaminie do liceum jechaem z kolegami do Polaczyka na biwak. Przez dwa tygodnie dzicz,
namiot, samowystarczalno, na miejsce trzeba dopyn kajakiem przez jezioro. Mama Tomka
mwi: We go z sob, niech tam w ko dostanie. Tomek si podpali, jedziemy! Dobra, jestemy
na miejscu, a on po trzech dniach: Chc wraca!. Czu si tam le. Ognisko, gitara, mycie
w jeziorze, piewy turystyczne. Ale jak wraca? Chopie! Pogoda taka, e metrowa fala na jeziorze,
a ty nie umiesz pywa, patentu adnego nie masz. Jego to nie obchodzi, on wraca. Wsiadem wic
w kajak, zapakowaem sierot i z dusz na ramieniu popynem. W Polaczyku zapakowaem
w autobus i odesaem do Sanoka. Oczywicie, e mogem tego nie robi. Ale obiecaem jego mamie,
e si nim zaopiekuj.

Tomek, rok 1970


===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Zdrajca
Dziennikarz: Kiedy wreszcie zacz si pan utrzymywa ze sprzeday wasnych prac?
Zdzisaw Beksiski: Dopiero w 1972 r., majc ju 43 lata. Janusz Bogucki zorganizowa mi
wystaw w Warszawie. Pokazaem na niej pejzae metafizyczne i to si chyba Boguckiemu nie bardzo
podobao, bo pamita mnie jako twrc awangardowego. Potraktowa to jednak jako rodzaj
happeningu, malarskiego artu. Ot muzea kupoway wwczas obrazy od twrcw po 1520 tys. z. Ja
wyceniem swoje po 35 tys., a niektre nawet po 2 tys., bo to i tak byo dla mnie bardzo duo
pienidzy.
I nagle okazao si, e wszystko sprzedaem. Poniewa wystawa odbywaa si w niekomercyjnej
Galerii (...) transakcje odbyway si potajemnie w klozecie. Zarobiem ponad 40 tys. z i czuem si
bogaczem. Ale to nie koniec. Po wystawie zaczto wydzwania do mnie z rnych salonw Desy
z prob o obrazy. Podniosem wic cen do 8 tys., sdzc, e nikt nie kupi. Po tygodniu wszystko
sprzedano. Nastpne wstawiem ju po 15 tys. Jeszcze niedawno nie miaem grosza przy duszy, a teraz
czuem, e mog kupi cay Sanok1.
*
Beksiskiego czeka wkrtce nadmiar wszystkiego pracy, wystaw, pienidzy i ludzi. Midzy 1972
a 1974 rokiem namaluje sto obrazw, klienci bd je kupowa jeszcze mokre, wprost ze sztalug.
W 1974 roku Zdzisaw napisze do Marii Turlejskiej: W sumie malowanie obrazw zaczyna mnie
wkurwia. Praca tylko wtedy moe sprawia przyjemno, gdy jest niepotrzebna, ale malowanie na
terminy, wystawy, sprzedawanie, liczenie forsy obrzydliwo (...). Chc by Wolny, a praca zabija
wolno, czuj si coraz bardziej przytamszony sob malarzem ze wiadomoci, e sam siebie
w to wpdziem2.
Ale na razie jest jeszcze pocztek dekady. Klska urodzaju dopiero nadchodzi.
*
Udziau w wystawach midzynarodowych odmawia, uwaajc, e nie przynosz ani pienidzy, ani
sawy, najwyej bezuyteczne medale. Wprawdzie wiosn 1970 roku na prob Janusza Boguckiego
posa swj rysunek na wystaw do Hiszpanii i nawet podobno go tam sprzeda, ale pienidzy nigdy

nie zobaczy.
W lipcu 1970 roku zamierza wic by konsekwentny i nie bra udziau w wystawie czternastu
polskich malarzy w Moskwie, na ktr zosta wytypowany przez Zwizek Polskich Artystw
Plastykw, i w dodatku trzeba za ni zapaci z wasnej kieszeni (oprawa, opakowania, wysyka,
paszport za tysic piset zotych i dwudziestojednodniowy pobyt za cztery tysice szeset). A on
pienidzy nie ma.
Okazuje si jednak, e tej wystawie si nie odmawia, a ZPAP zobowizuje si pokry koszty.
Beksiski stara si wic zniechci do siebie organizatorw. W yciorysie podaje, e interesuje si
marksizmem, diabami i pornografi, i wysya reprodukcj najdrastyczniejszego jego zdaniem obrazu
(obapiajce si na niegu chudzielce w otoczeniu ruin i zwierzt). Oczekujc jednak najgorszego,
zaczyna oprawia obrazy, ktre ewentualnie wysaby do Moskwy.
W padzierniku 1970 roku pisze do Marii Turlejskiej: Ot chciaem zawiadomi, e moje
obrazy pojechay do tej nieszczsnej Moskwy. (...) Pojechao ostatecznie sze sztuk, bo sidmy
zatrzymaa stosowna cenzura, by nie zadrania3. Obrazem, ktry nie spodoba si cenzurze, jest
praca z obapiajcymi si chudzielcami na tle ruin. Komisja kwalifikujca z Ministerstwa Kultury
i Sztuki na podstawie reprodukcji pocztkowo uznaa, e to zwoki ofiar pomordowanych przez
faszystw. Szydle relacjonuje: dopiero jak skrzynie przyszy, to kto tam z tych ebskich radzi
otworzy i zajrze i jak zajrzeli, to podobno zauwayli, o co idzie. Oni jak wida sdz, i w ZSRR nie
wierz w Boga, ale wierz w Bociana czy co w tym stylu4.
Zdzisaw nie wie jednak, e jego obrazy do Moskwy jeszcze nie pojechay. Na razie le w jakich
magazynach. Ogldaj je tam ludzie Wincentego Kraki, kierownika Wydziau Kultury KC,
i decyduj, e do Moskwy nie pojad jeszcze dwie prace Beksiskiego. Na jednej dopatrzyli si Matki
Boskiej, na drugiej Chrystusa na krzyu, kirkutu i symboli satanistycznych.
Na pocztku 1971 roku na Zdzisawa Beksiskiego spadaj trzy ekspozycje w Polsce, ktre maj
si odby w pierwszej poowie roku (dwie zbiorowe w Zakopanem, jedna indywidualna w Krakowie).
Artysta wycofuje si cakowicie z wystawy w Moskwie, ktra i tak nigdy nie dojdzie do skutku.
W zakopiaskich ekspozycjach Beksiski bierze udzia tylko dlatego, e liczy na sprzeda. Jak
zwykle jest bez pienidzy. Krakowskiej wystawy w galerii Pryzmat bdzie szczerze aowa.
Z Krakowa raczyli odesa moje prace pisze do Szydy w lipcu 1971 roku. Paka 44 kg z duymi
rysunkami zagubia si. Posza do Sdziszowa, tam zmoka na deszczu, zreszt w galerii chyba te
leaa w wilgoci, wszystko wyglda jak z wykopaliska, a nie prace sprzed dwch lat. Wszystko z winy
galerii, ktra ukrada moj skrzyni (szczeln), a prace wpakowaa do puda majcego wygld
zupenej ruiny, ktre nasikao jak gbka deszczem i wod. 38 maych rysunkw w ogle nie
odesali5.
Jeszcze w tym samym miesicu znw amie zasad niewysyania obrazw na zagraniczne wystawy
i na prob Desy szykuje kilka prac dla muzeum w Gteborgu. Zamierza jednak wysa tylko drug

sort, bo obawia si kradziey.


Tymczasem wysya cztery obrazy na wystaw do Florencji, gdzie udaje mu si wszystkie sprzeda
za piset siedemdziesit trzy tysice lirw, co Bank Handlowy przelicza po swoim kursie na
dwadziecia tysicy zotych polskich. Artysta jest rozgoryczony: Jeeli tak maj wyglda sukcesy
zagraniczne, to mam je w dupie6. I pisze do banku prob o zamian lirw na bony PKO. Wylicza, e
za liry dostanie dziewiset bonw, ktre mgby sprzeda na czarnym rynku po siedemdziesit
zotych, zarabiajc w ten sposb szedziesit trzy tysice. Kto to pojmie, doznaje satori, jest to koan
podstawowy socjalizmu7 ironizuje w licie do Szydy.
W grudniu 1972 roku Janusz Bogucki organizuje Beksiskiemu wystaw w Galerii Wspczesnej.
Wszystkim swoim pracom Zdzisaw nadaje zbiorowy tytu Oczekiwanie. Pod koniec miesica
Beksiski dowiaduje si, e sprzeda prawie wszystkie obrazy, w co nie moe uwierzy. (...) malowa
musz teraz jak wcieky, bo na lipiec, a moe nawet i czerwiec, musz mie obrazy na wystaw
z Urbanowiczem i Wakiem, wic jeli wszystko kupiono (hi, hi), to nie mam co wystawia, jestem
goy!8.
Aleksander Szydo, kolekcjoner Beksiskiego, latem 1973 roku wystawia po raz pierwszy swoje
zbiory w katowickiej galerii prowadzonej przez Andrzeja Urbanowicza. Wspomina: Tych wystaw
byo w sumie pi, prcz Katowic jeszcze w Bytomiu i Zabrzu. Prosiem raz, eby Zdzisaw
przyjecha na wernisa, ale sympatycznie odmwi.
Do 1977 roku Zdzisaw Beksiski bdzie mia jeszcze kilkanacie wystaw, w tym cztery za
granic.
*
Z malarstwem Beksiskiego historycy sztuki i krytycy maj jeszcze wicej kopotu ni z jego
rysunkami masochistycznymi. W lipcu 1970 roku artysta artuje z kustoszki sanockiego muzeum,
ktra prbowaa opisa jego obraz: dostrzega tylko formy hieratyczne grujce nad formami
spltanymi i konwulsyjnymi, kompozycja osiowa, koloryt brzowawo-zotawo-szary, pierwszy plan
wyeksponowany wprowadzajcy w to koncentrycznie zbiegajcymi si liniami, perspektywa
powietrzna i wiatocie etc. , etc. Obawiam si, e historycy sztuki zidiocieli bez reszty, oni ju
w ogle nie widz, e na obrazie jest TAKE co namalowane (oczywicie odpowiedziaa, tu jest
jaka akcja, tu jest jakie wewntrzne napicie, co si dzieje etc.). W sumie, gdy wyjaniem
wreszcie, to zgrabnie wybrna, e wedug Freuda akt pciowy jest form walki pci i ona tylko
walk widziaa. (...) Tak dugo wmawiano im [historykom sztuki], e tre jest bez znaczenia, e jest
pogardzan literatur, e obraz nie jest nag kobiet z koniem, lecz kawakiem ptna pokrytym
farbami (...), e oni ju na obrazie nic nie widz. A jeli nawet przypadkiem inteligentniejsi (pan
Janusz) cosik dostrzegaj, to wstydz si tego jak ognia i pisz tylko o misternej kresce, nerwowym

dukcie pdzla, fakturze, drapienych formach, konwulsyjnych erupcjach zastygej farby i tym podobne
pierdoy, od ktrych zby bol9.
Beksiski fotograf, rzebiarz, grafik by wybitny.
Beksiski awangardzista by nadziej.
Beksiski rysownik by do przyjcia.
Beksiski malarz jest zdrajc.
Helena Krajewska, redaktor naczelna Przegldu Artystycznego, malarka, swego czasu aktywna
zwolenniczka socrealizmu, pisze w 1970 roku: Widz z wielkim trudem usiuje dotrzyma kroku
gwatownie narastajcemu dramatowi w serii Ukrzyowa, ledzc proces przeradzania si umownego
wyobraenia mczestwa, mierci zadanej w nowotwory istnienia, chciwie obapujce rozpostarte
ramiona krzya i prce si do dalszych zaborw w zasnutym chmurami niebie. (...) Wrd
nagromadzonych w Galerii pcien i rysunkw zwiedzajcy stpaj ostronie, jak gdyby na
podminowanym terenie; chwilami odnosz wraenie, e wystarczy najlejsze chybnicie, by znika
bezpowrotnie bolesna atmosfera sztuki Linkego, pozostawiajc tylko aosny grymas cierpienia, ktre
nie budzi wspczucia; zgrozy, ktra nie przeraa i nie rodzi spoecznego protestu. Przychodzi
znuenie, a po nim zobojtnienie na wtpliw satysfakcj estetyczn, jak sprawia artycie babranie
si w erotyzmie i biologicznym rozkadzie. (...) Wizjonerstwo Beksiskiego i bogaty arsena rodkw
wyrazu, jakimi dysponuje, ka wierzy, e mona oczekiwa po nim realizacji bardzo ambitnych,
sztuki wysokiego lotu10.
Zdzisaw Beksiski pisze do Szydy: Ceni Linkego, ale nie za jego poal si Boe naiwniutko
dydaktyczn harcersk anegdot (a to mi imputuj moi znajomi, a jego zwolennicy), lecz za to, co jest
niepowtarzalnym pitnem jego stylu i niezamierzon treci jego dzie. (...) To, co pisze Krajewska, to
irytujce pierdoy, ale stykam si z tym na co dzie. (...) Szkoda czasu. Ruiny i Linke, co za
kretynka. Mona byoby zamiast na Linkego powoa si na Hitlera, jak wiadomo by malarzem,
a jego ulubionym motywem byy ruiny. Przykady mona sobie naciga jak kura smarki11.
Krytyk Andrzej Oska, wczeniej yczliwy sztuce Beksiskiego, wtruje Krajewskiej
w Kulturze w 1971 roku: Zasadniczym mankamentem tej sztuki wydaje mi si to, i jest ona
bardzo nudna. A nudna bo paska, w sensie materialnym; paska i jednowymiarowa mimo iluzyjnie
traktowanych przestrzeni, mimo precyzyjnie modelowanych, uwypuklonych wiatem i cieniem bry.
Z kadego ze swoich dzie artysta wynurza si ku nam w krzykiem: Huuuu!. Chce nas przestraszy,
zbrzydzi. (...) Kiedy w tym lub innym obrazie pojawi si zwyka twarz ludzka jest to zawsze
kompromitacja artysty, obnaenie ubstwa jego warsztatu. Mamy przed sob wiatek bardzo malutki,
ciasny, przy caej swojej obfitoci, ruchliwoci ubogi. Urzdza si nam rewi pracowicie
wykonanych strachw z papier mch. Patrzymy na nie i czujemy, e ani w nich, ani poza nimi
niczego nie ma. (...) W sztuce tej grzech jest tylko jeden, niezbyt skomplikowany: artysta lubi babra
si pdzlem i owkiem w bliznach, ranach, wrzodach. Zdzisaw Beksiski jest hobbyst w zakresie

robienia krzywdy potworkom na papierze. Pracowicie odrabia bbel po bblu, zmarszczk po


zmarszczce. Wyobrania jego nie wybiega ku adnym innym sprawom, reminiscencje tematw takich
jak Ukrzyowanie pojawiaj si tylko dla pozoru, po nic.
W zjawisku tym jedna tylko rzecz jest naprawd przykra, naprawd budzi obrzydzenie: sztuka
Beksiskiego ogromnie si wielu osobom podoba12.
Przyjaciele Zdzisawa czytaj artyku Oski, l sowa pocieszenia do Sanoka. Aleksander Szydo
sugeruje obicie krytyka lask. Beksiski mu odpowiada: Twj pomys obicia Oski lask jest
doskonay, ale nie wzie pod uwag tego, e najwicej frajdy sprawioby to chyba Osce, o ile
rzeczywicie jego zamiarem byo zajcie mi za skr. Wedug opinii Banacha (...) to Oska jest
jednym z dwch (obok Toeplitza) pieskw komitetowych, a nawet nie komitetowych, tylko z ulicy
Rakowieckiej, i suy w konkretnych wypadkach za megafon opinii, jakie wanie ulica Rakowiecka
ywi na rozmaite tematy. (...) Oczywicie nie chodzi tu tylko o mnie, lecz o kierunek, a ja jestem
dobrym przykadem, na ktrym oglnie bdzie wiadomo, co o tym naley mniema. Poza tym nie
jest wykluczone, e nie chodzio w ogle o nic13.
Ale nie wszyscy krytycy potpiaj Zdzisawa Beksiskiego. Niektrzy si za nim wstawiaj.
Wojciech Krauze, ycie Warszawy: Przez krytyk raczej doceniany, przez publiczno
przymierzajc obrazy do swoich mieszka potpiany za dreszczowy charakter kompozycji, wreszcie
przez modych plastykw, wtpicych w moliwo przekazania pewnych prawd tradycyjnymi
rodkami artystycznej wypowiedzi, po prostu wyszydzony i wymiany, jest Beksiski
indywidualnoci nieprzecitn14.
Antoni Adamski, Widnokrg: Beksiski przysparza widzowi wiele kopotw, stawia kopotliwe
pytania pod adresem wiata. My za nie jestemy przyzwyczajeni do sztuki, ktra zmusza do
zastanowienia15.
Wojciech Skrodzki, krytyk sztuki, wspomina: Ocieraem si o twrczo Beksiskiego
w galeriach Janusza Boguckiego, z ktrym byem zaprzyjaniony. Nie potrafi powiedzie, kiedy
pierwszy raz osobicie spotkaem Zdzisawa, chyba dopiero na wielkiej wystawie jego twrczoci
w grudniu 1972 roku. Bogucki mwi mi ju wczeniej, e Beksiski przestawi si na malarstwo.
Pamitam, e caa przestrze galerii bya wypeniona jego obrazami, ktre rzuciy mnie na kolana.
Niesamowite przeycie. Na wernisau powiedziaem mu swoje zachwyty, cznie z tym, e
postanowiem jeden obraz od razu kupi. Da mi bardzo nisk cen, trzy tysice zotych. Obraz by
straszny w sensie energii psychicznej. Skada si z widoku lodowatych zboczy grskich, tworzyy
kurtyn. To nie bya materia kamienia i lodu, tylko co lodowatego. Porodku staa posta konia, ktry
mia ludzk gow z niesamowicie dugimi wosami. I ta gowa janiaa zocistym wiatem. Kontekst
tej postaci, ta poraajca zocisto, w tym byo co strasznego. Ten obraz wisia w moim domu wiele
lat, a wyudzi go ode mnie lekarz, ktry przychodzi do chorego brata. Oddaem mu nawet chtnie

i odczuem ulg. Bo ten obraz dziaa na mnie le psychicznie, indukowa mnie lkiem, derealizacj.
Zachwycio mnie nieprawdopodobne bogactwo wyobrani u Beksiskiego, wybitnego pikna, cho
na swj sposb, ale take jakiej wizji metafizycznej zawiatw. Duszy w zawiatach.
Chyba najwiksze wraenie zrobia na mnie i na moich znajomych kompozycja z mroczn
przestrzeni, w ktrej istniej wierzchoy, iglice ucite i na kadej malutkie ludziki przy ognisku
w przeraajcej scenerii pustki wiata. Wizjonerskie. W wielu obrazach byo mnstwo subtelnoci.
Pamitam jakby jezioro i par malutkich ludzikw stojcych na brzegu. A za ich plecami walce si
miasto. To jeden z najlepszych obrazw Zdzisawa.
Pyta pani, kto dzieli moje zachwyty nad Beksiskim? Anna Mizeracka, graficzka. I nie wiem, czy
jeszcze kto.
*
Mimo nadchodzcej sawy i pienidzy Zdzisaw Beksiski w lutym 1972 roku po rozmowie
z Andrzejem Urbanowiczem postanawia zrezygnowa z malowania i co najmniej przez rok wycznie
rysowa. Uznaje argumenty przyjaciela, e maluje zbyt ciemno, a w jego obrazach brakuje kolorw.
W postanowieniu wytrzymuje tydzie. Robi w tym czasie trzy rysunki. Wraca do malowania, ale
tak jak sugerowa Urbanowicz, rezygnuje z czerni na rzecz czystych, jasnych kolorw. Ale mi si to
nie podoba, cholernie nie podoba, co ja mog zrobi, e mi si to nie podoba16.
I wraca do swoich barw.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Gocie, Gocie
W ogle, to ja patrz ostatnio z przeraeniem, gdy na horyzoncie pojawia si klient. Boe, jak to
si wszystko zmienia1.
*
Rok 2012. W licie do mnie Wiesaw Banach zmartwi si, e pisz ksik o Beksiskich.
I uprzejmie odmwi spotkania. Przykro mi, e utrudniam Pani prac, ale mam wobec Mistrza
zobowizania, ktre zostay mi powierzone, kiedy przygotowywalimy testament.
Staram si go zrozumie, ma trudn rol lojalnego przyjaciela Zdzisawa Beksiskiego,
a zarazem dyrektora Muzeum Historycznego w Sanoku, ktre jest spadkobierc malarza, opiekuje si
spucizn po nim i propaguje jego twrczo.
Uparam si jednak, bo Wiesaw Banach zna Zdzisawa Beksiskiego jak mao kto i tylko on
mg mi da pozwolenie na wgld do pozostaych po malarzu zasobw archiwalnych. Pewnego
czerwcowego dnia zapukaam wic do drzwi gabinetu dyrektora. Zaprosi mnie do rodka, zamwi
dla nas herbat, usiad w niskim fotelu i umiechn si, kryjc zdumienie z powodu nieoczekiwanej
wizyty.
Wiesaw Banach: To historia rodzinna. Jest rok 1972. Jestem studentem historii sztuki, pochodz
z Wielkopolski i zaczynam chodzi z dziewczyn z Sanoka. Przychodz wakacje, a ja wyskakuj do
Poznania, do Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Ogldam obrazy artystw z Krakowa, z Warszawy
wisz regionami i widz jeden obraz podpisany Zdzisaw Beksiski, Sanok. A na obrazie gowa.
Wydaa mi si paskudna, sabo namalowana, do amatorsko, niespjna malarsko. Zaraz po powrocie
pytam moj dziewczyn, czy zna takiego malarza. Mwi: Oczywicie, jak przyjedziesz do Sanoka,
odwiedzimy go.
Rok pniej jestem w Sanoku i idziemy rodzinnie, bo z przyszymi teciami, odwiedzi
Beksiskich. Rodzice mojej narzeczonej to artyci Anna i Tadeusz Turkowscy, ktrzy ze Zdzisawem
s w zayych stosunkach. Pamitam, bya wieczorowa pora, drewniany dom, weranda. Drzwi
otworzy nam Zdzisaw Beksiski, ujmujcy, serdeczny. Bylimy nim z narzeczon zainteresowani
modzi studenci historii sztuki a on by z tego zadowolony. Nieco przygaszone wiato w pracowni.
Pani Zosia organizowaa jak herbatk, a ja aziem po pokoju i ogldaem obrazy. Podobay mi si

bardziej ni tamta gowa z muzeum. Potem rozmowa. I prowokacja z jego strony: Jak mona si
zachwyca Piotrem Michaowskim? Przecie on kompletnie nie zna anatomii konia! Robi tyle
bdw. Patrz na niego jak na wariata. Co, do cholery, jeli nawet robi bdy, co do gowy nam nie
przyszo, jakie to ma znaczenie? Chyba sugeruje, e warsztat rysunkowy artysty powinien by
bezbdny. Ale czemu kompletnie nie odnosi si do znakomitej faktury, pocignicia, uderzenia
i syntezy Michaowskiego, jakby to nie byo wane?
Przez wszystkie lata po tej rozmowie toczyem dialog wewntrzny, e moe szkoda, e Beksiski
nie przerobi dobrze takiego malarstwa, takiego dowiadczenia, gdzie zapis, gest rki decyduje o sile
obrazu.
*
Jad gocie do Sanoka z caego kraju. Tam artysta dziwny w drewnianym domu nad potokiem
mieszka. Beksiscy przyjmuj kadego, bo kady moe chcie co kupi. Poza tym jak nie zaprosi
czowieka, ktry przejecha Polsk i stoi wanie na werandzie z niepewn min, nie wiedzc, czy go
wpuszcz? Ale Zdzisaw i Zofia powoli zaczynaj by zmczeni niezapowiedzianymi wizytami.
Najtrudniej wyrzuci z domu hipisw, ktrzy w drodze w Bieszczady odwiedzaj swojego idola.
S nieczuli na mow ciaa na delikatne sugestie, e pewnie spni si na pocig. Przywo
w prezencie portrety Marksa i Engelsa, siedz w pracowni kup na pododze, suchaj muzyki i nie
widz, e Zdzisaw nie wie, jak z nimi postpowa. A najbardziej denerwuje go zapach ich
niedomytych ng. Wtedy do akcji wkracza Zosia. Ubrana w balow amerykask sukni z paczki,
zwan w rodzinie sukni do wypraszania goci, wkracza zdecydowanie do pracowni i mwi:
Zdzisiu, a ty jeszcze niegotowy? Przecie na nas ju tam czekaj!. Hipisi i inni maruderzy
wychodz.
Przyjedaj koledzy z dawnych czasw, eby swoim dzieciom pokaza prawdziwego malarza,
i dziwi si, e nie ma u niego wdki na stole i nagiej modelki w pracowni.
Przybywaj mode dziewczta. Kamil Kuc, syn Emila: Miaem osiemnacie lat, gdy poznaem
dwudziestoczteroletni Renat. Pojechalimy w Bieszczady, po drodze przytargaem j do Sanoka.
Renata miaa na sobie koszulk robion na szydeku w due oczka i nic pod spodem. Widziaem, jak
ciocia Zosia bya wcieka, bo ta dziewczyna kokietowaa wujka. Ale on nie by na to czuy.
Wpraszaj si entuzjaci z Polski i zagranicy. Beksiski pisze do Szydy: W tej chwili wysza
Gruzinka, zreszt bardzo mia, ktra bdc tu z wycieczk, widziaa moje obrazy w muzeum
i pragna poznakomi si z chudonikiem we wasnej osobie i posmotri jeszcze na to, co
w pracowni, co zajo mi cae praktycznie przedpoudnie2.
Przyjedaj wycieczki modziey i studenci. Przychodz sanoccy uczniowie.
Halina Drwiga: Chodziam z uczniami do pracowni Zdzisawa Beksiskiego. Nie lubi

zadawania pyta. Raz jeden ucze zszokowany tym, e zobaczy na obrazie Golgot, krzy i we,
wyrwa si: A co waciwie znacz te we peznce do krzya?. A Beksiski: To spaghetti.
Wacaw Drwiga, nauczyciel z Sanoka, m Haliny: Jestem tam raz z uczniami, obraz wisi:
czerwona trybuna i same czerwone bawany. A jeden z bawanw trzyma do z piercieniem na
porczy. A na piercieniu sierp i mot. Mwi do Beksiskiego: To wietny obraz, ma wymow
polityczn. A on: Ale skd, prosz pana, to Jacek i Agatka.
Pami o wikszoci wizyt ulotni si po godzinie, ale niektrzy gocie zostan przyjacimi na
zawsze.
Bogusaw Winiewski, grafik: Zobaczyem gdzie obrazy Zdzisawa, a e byem mody, wiele si
nie zastanawiaem, wsiadem w pocig i pojechaem do Sanoka, eby sobie jeden kupi. Nigdy
wczeniej ani pniej czego takiego nie zrobiem. Sprzeda mi prac za cztery tysice zotych i mia
si, e po raz pierwszy tak drogo. To by pocztek lat siedemdziesitych. Pamitam, jak mczyem si
z zapakowaniem obrazu, pieszyem si na pocig, a Zdzisaw sta na werandzie i artowa: Jak ja
uwielbiam patrze, jak inni si mcz.
Pierwszy raz w yciu spotkaem czowieka z tak pamici, inteligencj, kultur. Mia
indywidualne spojrzenie na wszystko, niczego nie przyjmowa w ciemno. To byo fascynujce, bo
odkrywa wok mas bzdur. Lubi przytacza przykad konia, ktremu dwa tysice lat temu kto le
policzy zby, a potem ju nikt tego nie sprawdzi. W podog pracowni wbi solidny gwd. Pytam:
Co ten hufnal tu robi?. Odpowiada: Zaznaczyem nim rodek mojego wiata.
Utrzymywalimy kontakt korespondencyjny. Saem mu czci do studia, on mnie dugie listy.
Prawdziwy nalot nieoczekiwanych goci Beksiscy przeywaj po wystawie w Galerii
Wspczesnej w grudniu 1972 roku. Zdzisaw pisze do Szydy: Wystawa wywoaa tak wicej
lawin goci nieprzewidzianych, a jeszcze szereg jest zapowiedzianych. Gocie byli dziwni, jakie
panienki typu: ja jestem Baka, koledzy nazywaj mnie Basiura, wystawa bomba i tak dalej przez
godzin. Potem jaka modociana fotografka z Warszawy, ktra sobie po prostu przyjechaa w drugi
dzie wit, spaa u nas i fotografowaa. (...) Potem modzieniec po linii narkotykw i inni tego typu,
od czasu do czasu telefony3, zanosi si na zbitk goci (...). Turlejska z koleank. Znajomy Szwed
z wozem wyadowanym pornografi i noami sprynowymi w drodze na Bliski Wschd, gdzie towar
ten wymieni na p tony haszyszu. Koleanka Zosi ze studiw ze swym leciwym mem. Niemiec
z ambasady. Kolega ze studiw z crk i psem. Szydo 4, od czasu do czasu robi si u nas korki
szczeglnie na polu pocielowo-gastronomicznym wiesz, jak si nagle pojawia 6 czy 10 osb, to
zaczynam mie wyrzuty, e Zosia nic tylko stoi przy kuchni no a trudno, bym sta wraz z ni, bo ju
nikt nie zajmie si gomi5.
Zdarzaj si te wizyty oficjalne. W marcu 1972 roku swj przyjazd zapowiada szyszka z Muzeum
Narodowego w Warszawie celem uzupenienia zbiorw, jako te poznania osobicie6.
Bywaj gocie tajemniczy. Jeszcze w 1970 roku Beksiskiego odwiedza czowiek z Ministerstwa

Spraw Wewntrznych. Niby nie wiadomo, po co przyszed, niby zainteresoway go moje obrazy,
ale nie wyglda na mionika sztuki. (...) Potem mi ktocik do listw zaglda7.
*
Osobn grup goci s dziennikarze. Wprawdzie ju pod koniec lat szedziesitych Zdzisaw
pojawia si w lokalnych wiadomociach telewizyjnych; w 1969 roku kto chce nakrci o nim film;
rok pniej z wizyt do Sanoka przyjeda Kronika Filmowa; i tego samego roku artysta omal nie
udziela wywiadu rzeki, ale prawdziwy nalot zaczyna si po wystawie u Boguckich w 1972 roku. Kto
yw, ten przyjeda opisywa pracowni. Kto nie moe, dzwoni. Mno si artykuy.
W marcu 1973 roku Beksiski informuje Mari Turlejsk: Byli tu przed dwoma dniami studenci
z ASP z Krakowa i jeden z redaktorw pisma Student (p. Nyczek)8.
Tadeusz Nyczek wspomina: Zobaczyem wystaw u Boguckiego. Zafrapowaa mnie. Nie znaem
takiego malowania, takich wizji, wariactw. I przekrcio mi si w gowie, po prostu wsiadem
w pocig i pojechaem na wschd, do Sanoka. Wczeniej musiaem napisa jaki licik, e chciabym
go pozna. Zaskoczyo mnie, e tam w domu w rodku dnia jest wiato elektryczne, a okna
w pracowni s pozasaniane. Zdzisawa bardzo denerwowaa zmiana wiata za oknem, przestawa
czu kolor. Kade wolne miejsce na cianie mia wytapetowane obrazami. To byo do depresyjne, bo
obrazki nie byy wesoe. Ale sam Zdzisaw, jak si okazao, by wesoym czowiekiem. Cay paradoks
z Beksiskim polega na tym, e jego si utosamiao z dzieem. To nie do koca jest bd, bo
wszystkie jego obrazy i rysunki to by on. Ale on nie by tylko taki. Bdc doktorem Jekyllem,
wypluwa z siebie mister Hydea na obrazach. Ludzie, ktrzy znali tylko jego obrazy, myleli, e to
potwr straszliwy, a by jednym z najdelikatniejszych ludzi, z jakimi si spotkaem.
Ja byem wtedy po studiach, Zdzisaw po czterdziestce, ale fajnie nam si rozmawiao.
Niesychanie spodoba mi si jeden obraz, jaki mia wtedy na cianie. Duy, metr na metr trzydzieci.
Z wielkim robalem na cienkich jak u stonogi odnach. W grzbiet mia wbite trzy krzye. Nazwaem
go lokomotywka. Zdzisaw chcia za niego pi tysicy zotych. Dla mnie wtedy bardzo duo, bo
mymy byli z on biedni. Wynajmowalimy jaki pokj w Krakowie, pracowaem w gazecie, ktra
nie dawaa kokosw. Ale zarezerwowaem ten obraz. Zbieraem na niego pienidze przez rok. Potem
przez dugie lata korespondowalimy.
Nie kada wizyta dziennikarza jest tak mia. Beksiski, zapytany przez reportera rzeszowskiego
radia o nurt martyrologiczny w swoich pracach, odpowiada zirytowany, e nie nasyci si wojn,
widzia za mao trupw i auje, e bomba nie walna w jego dom. Dziennikarz po wywiadzie
informuje go, e takich sw to cenzura nie puci. No wic jeli taka subiektywna wypowied nosi
charakter niecenzuralny, to oczywicie wszystko moe by skandalem! (...) Musz doda, e do pasji
wrcz doprowadza mnie stereotypowo sdw ludzi widzcych wszdzie zaraenie wojn9

Zdzisaw Beksiski pisze do Marii Turlejskiej.


Pojawia si i prawdziwa telewizja. Redaktor Franciszek Kuduk z II Programu TVP przyjeda na
dokumentacj do Beksiskich w lipcu 1973 roku. Zamierza zrobi pgodzinny film o artycie
z Sanoka. Chce wrci 1 sierpnia ju z ekip, dla ktrej teraz zamawia dziewi pokoi w miejscowym
hotelu.
Beksiski: Przy czym ja musz si nastawi na to, e bd nieomal wycznym komentatorem
samego siebie, bo w rozmowie z reyserem wyszo tak, e oni maj jakie szalone koncepcje
martyrologiczno-okupacyjne (...) i jak ja to (...) rozbiem, e to przecie nonsens i tak dalej, to facet
wpad na koncepcj, ebym sam nagra par kilometrw tamy lunymi uwagami, dyskusj etc.,
a potem z tego si wykroi komentarz, wycinajc ca 1/50, a reszt odrzucajc, z tym e ostateczna
redakcja bdzie mi przesana do aprobaty jest to metoda, aby ew. odium za ideologiczne wypaczenia
spado na moj gow, czego si nie lkam i na co z radoci przystaem10, na co Zosia wtrcia, e
przecie mam dziecko w szkole i mog je nie dopuci do studiw (tak to si rodzi serwilizm, ha!), na
co ja wdzicznie zareplikowaem, e przecie rozmawiasz, Zosiu, z przedstawicielem II Programu,
a nie Radia Wolna Europa, wic nie spodziewaj si, e pozwol mi na utrudnianie dziecku studiw
(...). W sumie zreszt nie mam nawet ochoty mwi czego niecenzuralnego11.
Rodzina Beksiskich przed 1 sierpnia 1973 roku sprzta dom i odwouje wszystkie zapowiedziane
wizyty. eby ekipa moga si zmieci w pracowni, Zdzisaw odrywa od podogi przyklejone
wczeniej butaprenem szaf, komod i st.
Ostatecznie w filmie Beksiski mwi niewiele. Przez reszt czasu kamera pokazuje jego obrazy,
a zamiast planowanych wypowiedzi artysty podoono muzyk. Film rozpoczyna i koczy scena ze
Zdzisawem Beksiskim biegncym przez ki, w swetrze woonym na goe ciao. Kuduk nadaje
swojemu dzieu tytu Rozmowa Mistrza ze mierci. Jest zachwycony. Beksiski pozostaje
sceptyczny. Film kosztowa Telewizj Polsk sto tysicy zotych i zostanie wyemitowany dopiero
w Zaduszki 1977 roku. Ale za to w kolorze.
*
Pierwsze naprawd due pienidze przychodz we wrzeniu 1972 roku. Muzeum Historyczne
w Sanoku ma kilkadziesit tysicy zotych nadwyki i musi je wyda do koca roku, eby nie
przepady. Edward Zajc, nowy dyrektor, chce kupi od Zdzisawa Beksiskiego jego starsze prace do
muzealnej kolekcji.
Edward Zajc wspomina: Stanowisko objem w 1971 roku. (...) Rok pniej wybraem si
z pracownikiem muzeum Romualdem Biskupskim do pana Beksiskiego, eby co kupi. Byo wtedy
w Sanoku kilku plastykw na poziomie Marian Kruczek, Bronisaw Naczas, Zdzisaw Beksiski
uwaaem, e trzeba ich gromadzi. Czy uzna ich historia, czy nie, bd reprezentowa przekrj

kultury plastycznej Sanoka.


Pan Zdzisaw by rozgoryczony, mj poprzednik powiedzia mu, e nie bdzie kupowa, bo jak
Beksiski umrze, to i tak wszystko trafi do muzeum. Wybraem wtedy prace za siedemdziesit pi
tysicy zotych. Wziem kilka obrazw, troch rysunkw, heliotypii i chyba jak rzeb. Zawiozem
to na komisj zakupu muzealiw, bo to nie ja decydowaem. A oni mwi: No tak, ale siedemdziesit
pi tysicy to kosztuje syrenka. A ja: To gromadcie sobie syrenki, ja bd dziea sztuki. Wadze
cae lata mnie szykanoway, e chore malarstwo kupuj.
Przy okazji pierwszej wizyty u Zdzisawa Beksiskiego i ja kupiem sobie obraz. Nie od razu za
pienidze, tylko pan Zdzisaw wypeni ksieczk na trzy tysice zotych i za rok miaem mu zwrci
spacon. Ja miaem wtedy trzy tysice dwiecie zotych pensji, cznie z dodatkiem funkcyjnym. Ale
tak cakiem to ten obraz si mnie i panu Biskupskiemu nie podoba. Poprosilimy Beksiskiego, eby
zamalowa ksiyc, taki racy. Nie oburzy si, zamalowa.
Jest te fala wyudzaczy. Ci najczciej pisz, e chcieliby mie konkretny obraz, ktry widzieli na
wystawie lub w reprodukcji, i pytaj, czy jest jaki sposb, by mie prac Beksiskiego. C, odkd
Fenicjanie wynaleli pienidze... odpisuje im artysta.
Jednak wikszo goci opuszcza pracowni z kupionym przez siebie obrazem w rku. Zdzisaw
wprowadza zasad, e nie rozdaje swoich prac, ale ma rne ceny. Dla znajomych wci s niskie
(dwutysiczniki), dla obcych, ale z Polski, wysze (trzypi tysicy zotych). Dla cudzoziemcw
najwysze (ponad dziesi tysicy).
W styczniu 1973 roku pracowni artysty odwiedza niemiecki dyplomata z ambasady. Kupuje
obraz za dwanacie tysicy zotych. P roku pniej dzieo Zdzisawa wywozi w baganiku
Amerykanin na wakacjach. Ow oskubaem wczoraj, i to potnie, turyst amerykaskiego. Takiego
skubania jeszcze w Sanoku nie byo i jestem znowu przy forsie12 Beksiski pisze do Szydy.
Latem 1974 roku pojawiaj si marszandzi z Niemieckiej Republiki Federalnej, a konkretnie:
z Kolonii. Jeden z nich mwi po polsku. Za plecami kolegi umawia si z Beksiskim na wystaw,
ktra ma si odby jesieni w Niemczech, w galerii domu towarowego Karstadt-Haus. W listopadzie
Zdzisaw pisze: Moja wystawa w Kln podobno odniosa sukces finansowy, w zwizku z czym Kln
chce drugiej wystawy na drugi rok, a oprcz tego mam ju propozycj z RFN na wystaw 10 obrazw
i 10 rysunkw w Berlinie Zachodnim13.
W grudniu niemiecki marszand przyjeda ponownie do Sanoka. Przywozi informacj, e
Beksiski sprzeda na wystawie wszystkie obrazy prcz dwch, i planuje dla niego w nastpnym roku
olbrzymi ekspozycj w Kunstahalle Bielefeld (co w rodzaju naszej Zachty) z oficjalnym
otwarciem, ambasadorem, telewizj, przecinaniem wstg i uciskami doni. Zdzisaw Beksiski
w duchu marzy o tym, eby wystawa nie dosza do skutku (co si speni). Niemiec proponuje te
artycie dwumiesiczne stypendium w Kolonii, a tam praktyk litografii w drukarni dzie sztuki.
W przyszoci maszyn do litografii mona by wstawi do pracowni Zdzisawa. Dom wariatw!

pisze Beksiski. Wygaem si od tego14.


*
Gdyby to byo moliwe, wszystkie swoje obrazy Zdzisaw najchtniej zamieniby na pyty
gramofonowe. Zwierza si Szydle: Jest to jedyna rzecz, na jakiej mi zaley na tym nudnym
wiecie15, i Turlejskiej: Jedyna rzecz, jakiej podam z Zachodu, to s pyty gramofonowe
w ilociach 70100 longw rocznie. Jedna pyta to ca 7 dolarw oczywicie s tasze. Gwno mi
zaley na harleyu, gwno mi zaley na wszystkim innym, ale zaley, eby znale gdzie swoje stae
rdo pyt!16. Cz pyt Zdzisaw Beksiski chciaby sobie zostawi, ale reszt, po skopiowaniu na
tam, sprzedawa.
Wiosn 1973 roku marzenie zaczyna si spenia, a rola dobrej wrki przypada pewnemu
Wochowi. Zdzisaw pisze do Marii Turlejskiej: Jestem teraz w kontakcie z takim woskim critico
i artisto, facet maluje raczej nie na mj gust, ale ja mu si rzekomo podobam, chce cocik pisa
i cocik kupowa; prbuj go nasterowa na pyty gramofonowe (...). Listy pisujemy po francusku,
Zosia poci si nad przekadami on pisze po francusku jak noga i si nie wstydzi, a Zosia ma
kompleksy i z kadego listu robi seminarium17.
Wochem okazuje si malarz fantastyczny Renzo Margonari z Mantui, socjalista z przekonania (co
bardzo mieszy Zdzisawa), modszy od Beksiskiego niemal o dekad. Margonari wpada na w swoim
mniemaniu lepszy pomys. Pyty to przeytek. A muzyka beatowa, o ktr prosi malarz z Polski,
tym bardziej. Proponuje wic, e za obrazy bdzie sa tamy z jazzem nagranym przez swoich
przyjaci muzykw w Ameryce. Beksiski grzecznie i stanowczo odpowiada, e interesuj go
wycznie pyty. Margonari obiecuje si zastanowi, ale pierwsze obrazy kupuje nie za pyty, tylko za
dolary.

Pyty gramofonowe jedyna rzecz, ktrej Zdzisaw Beksiski poda z Zachodu

Sprzeda prac za granic to w Polsce na pocztku lat siedemdziesitych gehenna artysty.


W transakcji musi poredniczy Biuro Handlu Zagranicznego Desa. Twrca wysya swoje dziea do
jednej z galerii Desy (Beksiski bdzie korzysta z warszawskiej galerii Zapiecek), a ta narzuca swoj
cen, szuka klienta, pobiera dziesi procent prowizji od transakcji, a reszt pienidzy przelewa na
konto ZPAP, ktry potrca podatek i to, co zostao, przekazuje na ksieczk oszczdnociow artysty.
Nawet jeli twrca sam znajdzie klienta, zasada jest ta sama. Wszelka sprzeda poza Des jest
nielegalna i karana.
Zdzisaw Beksiski opisuje Marii Turlejskiej: Oczywicie w tym kraju rzdzonym przez Polsk
Zjednoczon Parti Paranoikw wszystko nie jest takie proste. Desa palcem nie kiwna w celu
zorganizowania mi klienta, ale teraz musi wydusi z niego i ze mnie wszystko, co si da. Co wicej:
najpierw musi wydusi z niego, czyli wysya mu z gry rachunek, a dopiero gdy pienidze wpyn
i gdy oni sobie odlicz prowizj i koszta przesyki, to wtedy (...) wysyaj obrazy. Italiano chce je
mie ju przed Wielkanoc. Napisaem o tym do Desy, to oni, ebym wystawi deklaracj na pimie,
e obrazy pjd na moje ryzyko. (...) Bo jak Italiano nie zapaci dwa razy po 12 000 i jeden rysunek
za 5000 zotych, to ja musz zapaci pastwu t sum za wasne obrazy, ja musz zwrci Desie
koszta transportu do Mantui i ja musz (wg pani, ktra ze mn rozmawiaa telefonicznie) odsiedzie
przez p roku!!!! Kurwa. (...) Jeeli mj klient okae si pospolitym obem (miejmy nadziej, e
nie), to ja bd musia zapaci Wadzy Ludowej za wasne, ukradzione mi obrazy i jeszcze
odsiedzie. (...) Wystawiem to owiadczenie na pimie, ryzykujc pienidzmi i wolnoci, ale jak ten
Italiano si nie wywie, to id do ambasady NRF i prosz o azyl polityczny, bo jestem, kurwa,

przeladowany18.
Jest jeden sposb na ominicie Desy. Gdyby Woch zgodzi si wysya do Polski prezenty
w formie paczek z pytami, Polak mgby sa do Woch prezenty w postaci obrazw. Ale jest
kopot. Zdzisaw Beksiski z Sanoka obrazw za granic wysya nie moe. Bo w miecie nie ma
odprawy celnej ani konserwatora wojewdzkiego wadnego oceni, e obraz nie jest zabytkiem,
i wyda zezwolenie na wywz dziea poza Polsk. Zdzisaw pyta Aleksandra Szyd, czy zgodziby si
wysya z Katowic, gdzie istniej potrzebne instytucje, paczki z obrazami do Woch. Za przysug
chce zapaci swoimi pracami jeden obraz za dwie wysyki (w kadej po trzy obrazy). Szydo si
zgadza.
W maju Renzo Margonari informuje Beksiskiego, e cena Desy wypada troch droej, ni
myla. Tym razem jeszcze zapaci, ale na przyszo zgadza si na ukad z pytami. Zdzisaw
zauwaa, e listy z Woch, zanim do niego trafiy, byy przez kogo czytane.
Obrazy do Woch w sierpniu 1974 roku nakazuje Szydle wysya Zdzisaw Pedantyczny.
Instrukcja nadania wysyki zajmuje cztery strony maszynopisu. W przyblieniu paczka bdzie miaa
19 kilogramw (...). Z jednej strony dno przybite na trupa gwozdalami, a z drugiej przykrc
krtkimi rubkami i opakuj w papier i sznur. Dusze rubki, ktre wkrcisz po odprawie celnej
w miejsce krtszych, zacz19.
Dziurki na ruby Beksiski zaznacza czarnym flamastrem, eby atwo byo trafi. Wysya te
rubokrt. I naklejki z kieliszkiem i parasolem, oznaczajce, e towar jest delikatny. I butapren
w soiczku, bo na pewno go nie bdzie w punkcie nadania, a pocztowe kleje s za sabe. I pdzel do
butaprenu. I tasiemki, ktre kadzie si na dno paczki, eby obrazy atwo wychodziy. I owiadczenie,
e obrazy s prezentem dla Wocha. I pienidze na nadanie przesyki. Paczk owija powrozem, ktry
musi wrci nienaruszony do Sanoka, bo Zosia poyczya go od ssiadki. Jeszcze jedno
i STRASZNIE WANE!!!!! [Gdyby trzeba byo] co wypenia, jakie dodatkowe adresy etc.,
BAGAM, zrb to drukowanymi literami PIONOWO, gdy Twoje pismo (wybacz) przypomina an
trawy z japoskiego filmu, przygitej do ziemi huraganem, z listu Twojego czytam co trzeci wyraz,
a ju obcokrajowiec nie odczyta w ogle nic!20.
Aleksander Szydo: To nie byo szczeglnie trudne zadanie, prcz jednego. Chodzio o wysoko
ca. Urzdnicy wyliczali, e wyniesie pi tysicy zotych, podawaem to Beksiskiemu, a on
odpisywa, e za tyle sprzedaje jeden obraz i mam co zrobi, eby co byo nisze. Jeden konserwator
z uprawnieniami by w muzeum w Bytomiu, drugi kobieta, w katowickiej Desie. I dla tej pani byem
chyba za mao sympatyczny, u niej zaatwiao si sprawy niesychanie trudno. Zgodnie z sugesti
Zdzicha prbowaem nawet co jej proponowa, apwk jak, nic z tego nie wyszo. Dziki Bogu nie
stwierdzia przestpstwa, tylko si nie zgodzia.
Wysyka obrazw do Woch trwaa dwa, moe trzy lata.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Trzydziestolecie PRL
(...) przed jakimi dwoma miesicami przyznano mi medal trzydziestolecia, ale go nie pojechaem
odebra (pier Wojewodzie nadstawia), lecz wykrciem si, e jestem chory, i myl, e zapomn
o tym1.
*
Cay kraj wituje trzydziestolecie Polski Ludowej. Nagrody, medale, stypendia, wyrnienia.
Trzydziestolecie PRL spada take na Beksiskiego.
Nienawidzi tego od zawsze. Kiedy w 1973 roku o nagrod dla Zdzisawa stara si zarzd ZPAP,
Beksiski, nie chcc urazi tych poczciwcw, zgodzi si na wysunicie swojej kandydatury, ale
w nocie biograficznej napisa, e szuka Boga przez pornografi. Nagrody mu nie przyznano.
Robi, co moe, eby unika wyrnie. Z okazji trzydziestolecia dostaje zaproszenia na wystawy
reprezentacyjne polskie i zagraniczne. Nie chce odmawia wprost, wic w imieniu Zofii wysya
telegramy: M ciko chory, obrazw wysa nie moe. Beksiska. Urzdniczka na poczcie mwi:
Przecie pan zdrowy. Ale duchem jestem chory, prosz pani odpowiada.
Wadze wojewdztwa te chc uhonorowa artyst z okazji jubileuszu PRL i w grudniu 1974 roku
prbuj przyzna mu medal. Zdzisaw wykrca si chorob, liczc na zapomnienie z ich strony. Ale
wadza ma dobr pami. P roku pniej artysta dostaje wezwanie do Rzeszowa na Dzie Dziaacza
Kultury, gdzie sam wojewoda zamierza wrczy mu medal. (...) musiaem delikatnie da do
zrozumienia (...) aby si Wojewoda odpierdoli z medalem i e nigdzie nie jad, bo nie mam
marynarki, a poza tym nie lubi takich okazji. Tak wic znowu medal ley i myl, e wezw mnie
z okazji 22 lipca. Bd musia zachorowa2.
W 1976 roku Ministerstwo Kultury i Sztuki przyznaje mu nieoczekiwanie dwuletnie stypendium
(po sze tysicy zotych miesicznie) za wysokie walory ideowe zbiorw i zaprasza na uroczyste
wrczenie do Warszawy. Zdzisaw zatelegrafuje: Otrzymaem telegram o przyznaniu stypendium.
Stop. Skadam podzikowania. Stop. Jutro do Warszawy przyjecha nie mog z przyczyn ode mnie
niezalenych.
Wadze Sanoka te si nie poddaj. Sprbuj wrczy Zdzisawowi Beksiskiemu zalegy medal
i inne odznaczenia podczas Dni Sanoka w 1977 roku.

Beksiski napisze do Marii Turlejskiej: Oczywicie nie obyo si bez tego cholernego krzya dla
mnie i zalegych medali. Ojcowie miasta postanowili to wszystko wrczy mi hurtem wanie teraz.
Najpierw przysali radn, ktra jest moj znajom, wic jej powiedziaem, by ze mnie zesza (...). Na
drugi dzie miaem rozmow w Urzdzie Miejskim z samym Ojcem Miasta, ktry przy pomocy
drugiego aparatczyka po ojcowsku nakania mnie, bym medale i krzy przyj, to znaczy da si
udekorowa ku uwietnieniu uroczystoci, bo nie ma jak sprawy rozwiza. Udao mi si go zagada
i wykrciem si. (...) Alici na trzeci dzie na strach mnie bra zaczli i przysali umylnego (ktry
te jest moim znajomym), e oni krzy w takim razie Radzie Pastwa zwrci musz, a Rada Pastwa
si na mnie obrazi. Tu ju si wkurwiem, bom przecie nigdy nikogo, nawet Himmlera, obrazi nie
chcia (...), a jak si kto sam obraa lub pod wos mnie bierze, to, na Boga, nieche si odpierdoli, bo
cham zaczyna bra we mnie gr nad ugrzecznionym i niemiaym starszym panem z prowincji
galicyjskiej3.
Czy Zdzisawowi Beksiskiemu udao si wykrci od odznacze, nie wiadomo.
*
Rok 2012. Gdyby zdrabnianie rzeczownikw nie byo w zym gucie, napisaabym, e Wojciech
Skrodzki przyjmuje mnie w swoim mieszkanku, zaprasza do kuchenki, sadza przy stoliczku i czstuje
ciasteczkami takie wszystko u niego jest mae. Mieszka z bratem w kawalerce na warszawskim
osiedlu. Jest publicyst i krytykiem sztuki, byym czonkiem AICA. Zdzisaw Beksiski uwaa go
w latach siedemdziesitych za liczcego si.
Spotykamy si, bo Wojciech Skrodzki obieca mi opowiedzie, jak Beksiski si na niego
miertelnie obrazi (a po p roku mu przeszo).
Mwi: Trzydziestolecie PRL obchodzono uroczycie i szumnie. Midzy innymi wymylono sobie
ankiet wrd krytykw sztuki, czonkw AICA, pod hasem Trzydzieci dzie na trzydziestolecie.
O wypowied poproszono dwadziecia osb, midzy innymi Tadeusza Kantora, ktry te nalea do
AICA. Kady mia trzydzieci gosw. Trzeba byo wybra spord artystw dziaajcych po 1945
roku.
Zaproszono take mnie. W pierwszej chwili chciaem odmwi, nie miaem ochoty bra udziau
w obchodach. Ale okazao si, e odmwili ju Kantor i Mieczysaw Porbski, pomylaem wic, e
jeli odmwi jako trzeci, po tych wielkich nazwiskach, nie bdzie to wygldao zbyt dobrze
i przejdzie bez echa. Zdecydowaem wic, e trzeba wymyli inny sposb, eby doci, omieszy.
Pomylaem: niech to bdzie pokazanie horroru PRL przez obrazy Beksiskiego. Chciaem odda na
niego trzydzieci gosw, ale baem si, e zostanie to odczytane w kluczu konceptualnym to by
okres apogeum multiplikacji w sztuce, jeden gos oddaem wic na Gielniaka.
Niestety nikt nie odczyta mojego gestu jako sprzeciwu, tylko jako nieodpowiedzialny wybryk

krytyka, ktry zepsu obchody. Bo okazao si, e Zdzisaw dziki moim gosom zosta artyst
trzydziestolecia Polski Ludowej.
Ktrego dnia odebraem telefon. Dzwoni Beksiski: W co ty mnie, cholera, wrobi?! Przynieli
mi do domu medal trzydziestolecia!. Boe, w co ja go wrobiem, nie przyszo mi do gowy, e to si
tak moe skoczy. Obrazi si na mnie. Zaczlimy znw rozmawia po p roku.
Na Zdzisawa Beksiskiego czonkowie jury oddaj w sumie trzydzieci dwa gosy. Oprcz
dwudziestu dziewiciu od Skrodzkiego po jednym gosie otrzymuje od Marcelego Bacciarellego,
Janusza Boguckiego i Jacka Woniakowskiego. Gdyby nie wybryk Wojciecha Skrodzkiego, medal
przypadby Tadeuszowi Brzozowskiemu i Wadysawowi Hasiorowi ex aequo (kady po osiemnacie
gosw).
W Zachcie trwa wystawa artystw z ankiety. Redaktor Kazimierz Koniewski pisze w Polityce:
Inny krytyk ukaza imponujcy gust wasny: na pierwszym miejscu umieci jedno dzieo Gielniaka,
29 pozostaych miejsc ankiety wypeni tytuami 29 obrazw Beksiskiego. Oto pasja i wierno
krytyka! (...) Tymczasem w salonach Zachty pustawo, cicho, niemrawo. Jak popatrze po
odwiedzajcych, jak podsucha rozmw i komentarzy od razu pozna: fachowcy, zawodowcy,
adepci. (...) Do obojtnie mijaj kompozycje geometryczne, kinoformy, umiechem lekcewaenia
traktuj Biae, czyste ptno, czyli po prostu biay kawa czystego materiau (Jurkiewicz), nie
zatrzymuj si przy Cybisie, Dunikowskim, Kowarskim, Eibischu czy Pronaszce (...) zatrzymuj si
natomiast i dyskutuj nad Beksiskim. Wysoki pan z siw brod i wyranie obyty z malarstwem
konstatuje: to bardzo ciekawe, i dodaje: literatura. Literatura w tym okreleniu jest i pewna pogarda,
i pewna intelektualna fascynacja. Literatur nazywa si dzi malarstwo, ktre poza form i barw
wyraa jak koncepcj intelektualn dzi bdzie to z reguy smutek, przestrach, alienacja, adnych
treci optymistycznych4.
Zdzisaw Beksiski pisze do Marii Turlejskiej: Wszyscy, ktrzy o mnie chc pisa, to przyjaciele
lub znajomi, lub krytycy, ale tacy, ktrzy si nie licz. Z tych, ktrzy si licz, nie uznaje mnie
absolutnie nikt z wyjtkiem Wojtka Skrodzkiego, a on te zapewne troch poniewczasie poaowa, e
si wkurwi i da mi te 29 gosw. Jak wiesz, pozostae gosy dostaem tylko i wycznie za swj
okres wietnoci, czyli prace abstrakcyjne, ktre robiem przed blisko 20 laty, potem to tylko
upadek i pogranie si w bagnie schlebiania drobnomieszczaskiemu smakowi etc., etc.5.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Licealista
(...) nie wiem, dlaczego ci oniemielaem. C we mnie takiego strasznego? By moe mam troch
ekspansywny styl ycia, ale to tylko parawan do ukrycia cholernej niemiaoci, z jak si urodziem
i z jak musiaem sobie jako radzi, do chwili gdy odkryem w zoty rodek. Zaczem zwraca na
siebie uwag i robi z siebie kompletnego wariata, eby za tym biciem piany schowa prawdziwe
ja. Dlatego by moe wiele osb uwaa mnie za ekscentryka i dziwaka, a ciebie by moe to
oniemielao. Ale bez obaw, jestem bardzo podobny do mamy, z tym tylko, e jestem facetem i do tego
miaem w yciu troch przej, po ktrych zamknem si w sobie. Warszawa, 13 maja, 1999 rok1.
*
4 wrzenia 1973 roku nad Sanokiem wieci soce. Jest upa. I cae szczcie, bo deszcz
wsikajcy w garnitur towarzysza Jerzego Kuberskiego, ministra owiaty i wychowania, boto
chlapice na biae podkolanwki uczennic, mawka odbierajca ostro okularom magistra Tomasza
Blecharczyka, dyrektora I Liceum Oglnoksztaccego, zepsuyby tak pikn uroczysto, jak jest
oddanie nowego budynku szkoy.
Uczennicom w podkolanwkach cierpn ju nogi. Uczniowie w biaych koszulach stroj do siebie
miny. Minister Kuberski podczas uroczystego apelu 4 wrzenia 1973 roku przemawia i nadaje szkole
imi Komisji Edukacji Narodowej.
Wrd modziey z klasy I b stoi Tomasz Beksiski, chudy chopak obcity na pazia. Ma do
szkoy blisko. Moe dlatego wanie wybra to liceum? Bo wystarczy, e wyskoczy z domu, pjdzie
w gr ulic Konarskiego, skrci w prawo w Cich i ju jest. A moe dlatego e t sam szko
koczyli jego dziadek Stanisaw i ojciec Zdzisaw? A moe jednak dlatego e sanocka jedynka
synie ze swobody i uczniw z du wyobrani, a konkurencyjna dwjka ma wprawdzie lepsze
wyniki w nauce, ale modzie tam jest po prostu poprawna?
Niepoprawny okae si sam dyrektor I LO w Sanoku magister Tomasz Blecharczyk. Po
uroczystym apelu minister i jego towarzysze, w tym kurator w stopniu pukownika, zwiedzaj szko.
Na pierwszym pitrze wisz przeniesione ze starego budynku tablice ufundowane ku czci polegych
uczniw i nauczycieli. Na jednej z nich jest napis: (...) zginli w Katyniu na terenach Zwizku
Socjalistycznych Republik Radzieckich. Pukownik nakazuje zdj tablic i wydutowa napis.
Dyrektor Blecharczyk nie wyraa zgody. Trzy lata pniej straci stanowisko. Nowy rok szkolny

1976/1977 otworzy towarzyszka dyrektorka Helena Grabowska, zasuony czonek Polskiej


Zjednoczonej Partii Robotniczej i byy sekretarz Komitetu Miejskiego PZPR w Sanoku2.
Tablica podczas cigania pknie.
*
Jestem z Posady, dzielnicy za cmentarzem. I dla mnie I LO to byo co wielkiego. A Tomek,
chopak z miasta, czu si w szkole wietnie, pozbawiony lku, otwarty wspomina Andrzej Wilk,
filolog polski, zna Tomasza Beksiskiego jeszcze z podstawwki. Gorzej w kontaktach z dorosymi.
Mia swoje sownictwo, nieraz rubaszne. Imponowao nam, kiedy kl siarczycie przy swoich
rodzicach. Mama zaamywaa rce: Tomasz, jak moesz. Nic sobie z tego nie robi. Ale skra mi
cierpa, gdy przychodzi do mnie, bo mona si byo spodziewa, e wyskoczy z jakim tekstem przy
rodzicach, co si jednak nigdy nie zdarzyo.
Grzegorz Gajewski: Trafilimy do klasy humanistycznej. Tomek od razu przyj na siebie rol
poczciwego idioty. By inspiratorem zabawy w rolowanie. Rolowanego delikwenta naleao
przytrzyma i wkrci mu pi w brzuch, a drug w plecy. Przyjemne to nie byo. Cierpielimy
z Tomkiem, bo okazao si, e jzykiem obcym dla naszej klasy bdzie niemiecki. Uczy nas pan
Jzef Pohorski, ktry by jeszcze nauczycielem Zdzisawa Beksiskiego. Kiedy profesor Pohorski
wchodzi do klasy, Tomek wstawa i wrzeszcza: Heil Hitler!. Nauczyciel krzycza: Siadaj,
durniu!. Tomek naoy sobie kiedy papierow torb na gow i powiedzia do nauczyciela: Jestem
krl Torba Pierwszy. Profesor traktowa go jak idiot. Po roku udao nam si przenie we dwch na
jzyk angielski. Na niemiecki chodzi ju nie musielimy.
Andrzej Wilk: W szkole uchodzilimy za klas wyjtkow, choby przez lekcje polskiego, ktre
byy tak nietypowe, e szo si na nie naprawd chtnie. Przygotowywalimy jakie ciekawe tematy,
zamiast realizowa treci programowe. Czsto takie lekcje przeradzay si w spektakl, czytalimy
fragmenty ulubionych tekstw, dyskutowalimy. To byo fajne do momentu, gdy trzeba byo czasem
odpowiada przy tablicy i okazywao si, e urok osobisty i elokwencja to za mao. Ale bawilimy si
wietnie.
Halina Drwiga, nauczycielka polskiego: Klasa Tomka to by niezwyky zesp ludzi. Humanici
z krwi i koci, niespokojni intelektualici. By tam specjalista od Joycea, pracowalimy na
oryginalnej wersji Bitwy o Monte Cassino Wakowicza. Oni mieli wiadomo polityczn, mogam
z nimi rozmawia o Katyniu bez obaw, e wyjdzie to poza klas.
Tomek by zawsze w opozycji. Rzuca docinki, komentarze. Nigdy nie byy to arty niestosowne,
cho by szczery do blu, co si czasem kolegom nie podobao, e o pewnych rzeczach mwi przy
nauczycielu. Ale ta szczero dotyczya take jego samego. Powiedzia kiedy: Ojciec mwi, e ja
byem ju prenatalnie zafiksowany.

Ocen bardzo dobr stawiaam nie tylko za umiejtnoci, to by te mj kredyt zaufania dla
ucznia. Tomasz Beksiski nie mia u mnie pitki. Bardzo inteligentny, ale zawsze w okolicach
czwrki. Mia za duo innych zainteresowa, szy w kierunku sztuki, muzyki. On si cay nie
powica.
*
Koniec z chopcem, ktremu mama szuka kolegw. Tomasz Beksiski, licealista, staje si
popularny.
Bogdan Stru: Wok niego, ju nawet pod koniec podstawwki, wytworzyo si kko
zainteresowa.
Jacek Rogowski, dwa lata starszy kolega ze szkoy: Lgnli do niego na zasadzie: A, ty jeste
synem sawnego malarza. Dziki temu atwiej nawizywa kontakt. Jego przyjaciele i znajomi
zamykali si na innych. Ludzie z zewntrz stawali si powietrzem, nie istnieli.
Janusz Barycki, przyjaciel, rwienik z klasy matematyczno-fizycznej, prezes Fundacji Beksiski:
By akceptowany przez wszystkich, lubiany, chocia w jakim sensie uwaano go za dziwaka. Nie
gardzi nikim, nigdy tego nie odczuem.
Wygupiaj si. Przebieraj podczas akinady i w czasie Dni Sanoka. Dzi bd Murzynami
czterech czy piciu licealistw maluje twarze na czarno i spaceruje po miecie. Jutro angielskimi
dentelmenami. Zdobywaj smokingi i cylindry. Na ulicach kaniaj si damom. Czasem nie czekaj
na okazj. Wychodz przebrani w zwyke dni.
Tomek zabiera z sob wszdzie aparat. Dosta od ojca enerdowsk praktic. Fotografuje kolegw
w szkole i na ulicy, robi odbitki w ciemni ojca.

Fotograf

Grzegorz Gajewski: Gotowe zdjcia przynosi nam piknie zapakowane w opisanych kopertach.
Mwili na mnie Drummer, wic na kopercie dla mnie byo: Drummer 20 3 = 60 zotych. To nie
byo drogo. Byy oczywicie niemrawe prby buntu: Beksiski, nie rb mi zdjcia, bo i tak nie
kupi!. A potem mimo wszystko kupowalimy.

Jacek Rogowski: Mj brat Ryszard chodzi do klasy z Januszem Baryckim. Rysiek, tak jak ja,
chorowa na zanik mini, z tym e on ju w szkole by na wzku. By kontestatorem, outsiderem,
buntownikiem. Zaprzyjani si z Tomkiem, ktry by taki sam. Beksiski przychodzi do nas.
Rozmawialimy o biecych sprawach. Tomasz mia oryginalne myli, nie bardzo interesowa si
wiatem zewntrznym. Mwi o przyjacioach, koleankach, innych ludziach, ale tak, jakby to byy
postaci z jego wyobrani. Wci kreowa jakie historyjki. Potrafi godzinami opowiada filmy, jakie
widzia w kinie. Tego nie dao si sucha, to byo nudne i nieznone. Niech sobie pani wyobrazi, e
kto obejrza horror, gdzie kroili, rnli pi, obcinali gow, krew si laa, wampiry gryzy i ten kto
zaczyna pani opowiada, delektujc si przy tym, jaka ta krew musiaa by smaczna, a ciao jakie
mikkie. Tomek zna te filmy na pami, mwi nimi. Rysiek mu w podobny sposb odpowiada.
Duo czytali. Dostojewskiego, Witkiewicza, Kerouaca, Kafk, Ginsberga. Edgar Allan Poe by dla
nich bogiem literatury. Kruka cytowali w kko.
Brat si czasem skary, e ju nie moe znie gldzenia Tomasza. Bo on by bardzo gadatliwy,
do tego mia yw mimik, gestykulowa. Oczywicie miewa chwile refleksji, ale ja podejrzewaem,
e to poza. Mwiem: Patrzcie, Tomu duma!. Wymaga bez przerwy zainteresowania. By chory,
gdy si nie zwracao na niego uwagi. Wtedy albo wychodzi, albo gupio si zachowywa. Chtnie
rozmawia o muzyce, filmach, sztuce, ksikach, ale kady inny temat to by dla niego szit. To byo
jego ulubione sowo.
Andrzej Wilk: On rzeczywicie by bardziej nadawc ni odbiorc. Mwi nieustannie cytatami
z filmw, ksikami, anegdotami o rodzinie i wuju Lewczyskim. Ale potrafi by dobrym koleg
i kiedy miaem problem, umia by powiernikiem i stawa na wysokoci zadania.
*
Tomasz i jego koledzy nale do grupy teatralnej w Sanockim Domu Kultury. W maju 1975 roku
wystawiaj sztuk Piotr Krystyny Salaburskiej. Tomek robi opraw muzyczn spektaklu i gra rol
ojca. Bogdan Stru pamita: Szczupy, wysoki, przygarbiony, dobrym by ojcem.
Dziennik foniczny Beksiskich. 27 maja 1975 roku.
Tomek: Wuju, ja mam prob zwizan ze rod z naszym spektaklem. Dwie zasadnicze
proby. No wic pierwsza eby wujo na widok...
Zdzisaw: eby wujo nie zauwaa piersi koleanek...
Tomek: ... na scenie i nie wykrzykiwa tego gono. Bo to je moe zdenerwowa. (...)
Lewczyski: Bd jakie striptizerki tam?
Tomek: Nie ma striptizerki, ale na Boga witego, trudno nie zauway... Jeli jaka jest na scenie
i si akurat wujkowi spodoba, to eby wujek nie wrzasn...
Lewczyski: Ja mog siedzie tyem do sceny.

Zdzisaw: Jakie pikne dziewczyny! Zdzichu, Zdzichu! Jakie pikne! (...).


Tomek: Tu chodzi o to, eby wujo obejrza spektakl, jeli wujo chce. Ale nie oglda dziewczyn,
tylko spektakl. Jeeli one tam bd, to mona je obejrze tak samo, jak ja bym to zrobi.
Lewczyski: Tobie si dziewczyny nie podobaj.
Tomek: Podobaj, ale nie wyraam gono swojego zdania. Nie lubi tego. (...) Druga sprawa
jeeli ja wyjd na scen, bardzo bym prosi, eby wujo nie wpada w entuzjazm i rycza: Tomasz, ach
Tomasz!. Dobrze?
Z konkursu teatrw maych form Tomek i koledzy przywioz puchar.
*
Przesiaduj u Beksiskich. Zdzisaw i Zofia bywaj tym zmczeni, cho dla znajomych syna s
zawsze serdeczni (mama) i uprzejmi (tata). Nie wiadomo, co sdzi o wszystkim babcia, przez ktrej
pokj trzeba przej do Tomka. Nadaje jego kolegom przezwiska (chudego Wilka nazywa Gruby)
i prowadzc pod drzwi wnuka, pyta, co u nich sycha.
U Tomka mona wicej ni u innych.
Bogdan Stru (z pocztku chodzi do innej szkoy redniej): Zdarzao si nam po lekcjach kupi
jakie wino i szlimy do niego. By to okres wina bugarskiego, pewien szpan. Nie upijalimy si
oczywicie, bo trzeba byo wrci do domu. Tomek, mimo e nie mia adnych zakazw, nie pi
z nami nigdy.
Jego rodzicw charakteryzowaa sodka obojtno wobec kolegw syna. W okresie licealnym,
kiedy zaczy si ucieczki z domw, w ogrodzie Beksiskich bya przysta. Namiot w krzakach,
piwr, przynioso si jak kanapk, czasem wino. Na og, jak jaki rodzic widzi, e znajome
dziecko mieszka w namiocie, dzwoni do jego rodzicw. Ale nie Beksiscy.
*

Z Bogdanem Strusiem

Koledzy pij wino, Tomasz, tak jak ojciec, woli pepsi-col. Wprawdzie Beksiscy maj ju
pienidze, ale w sanockich sklepach brakuje towaru. Kiedy nadarza si okazja, pepsi i keczup, bez
ktrych nie potrafi y, kupuj w hurtowych ilociach. Prosz te znajomych z duych miast o pomoc
w zaopatrzeniu. Kaw w puszkach le Maria Turlejska z Warszawy. Sok cytrynowy Dodoni
Aleksander Szydo z Katowic. Zdzisaw Beksiski pisze do niego: Bardzo mi jest przykro, ale
w Sanoku nadal nie ma IDEAL [kawa] i modl si, by w Katowicach jeszcze byo. Kup mi prosz ze
20 puszek i z gry przepraszam za kopot. (...) Tutaj w ogle ju nic nie ma, tego roku nawet nie byo
wdlin, lecz tylko sado, kiszka i parwki z jakich odpadw. Piwo dostaem dziki znajomociom
Zosi. Pepsi-col te. Byy 3 transportery i wszystkie 3 dostalimy my, spod lady, wynoszc je
o zmroku przykryte paatkami. Masz pojcie?3.
Bogdan Stru: W pewnym okresie pepsi to by napj ekskluzywny. Maleka buteleczka, a droga
jak pi oranad. Staa si podstawowym napojem Tomka.
Ale Zofia Beksiska nie lubi wydawa pienidzy. Jest oszczdna. Ceruje szmatki do mycia naczy,
przerabia Tomkowi ubrania, eby starczyy na duej, dzierga na drutach, ata dziurki w bielinie. Jej
syn nie przykada wagi do stroju, zamiast paskiem przez dugi czas zwizuje spodnie sznurkiem. Ale
ktrego razu, nocujc u Janusza Baryckiego w domu, wyrzuca swoje stare majtki przez okienko
w azience. Mamie Janusza mwi, e uprzykrzya mu si cerowana bielizna.

*
W grudniu 1974 roku Zofia Beksiska pisze do Marii Turlejskiej: Tomek, owszem, duy
wzrostem, ale czy dorosy? Ostatnio pisze godzinami kryminay, z ktrych najbardziej jest sam
zadowolony. W szkole stoi w tym roku ciut lepiej z nauk, ale nadal niewiele si uczy4.
Bogdan Stru: Bohaterem wikszoci opowiada kryminalnych Tomka z koca podstawwki
i pocztku liceum by Stru. Pamitam tytu jednego: Stru na placu Pedaw, tak mwiono kiedy
na dzisiejszy plac witego Jana w Sanoku. Pisa przez kalk, w trzech egzemplarzach, korekt robi
flamastrem.
Pod koniec szkoy podstawowej Tomasz zarzuca nagrywanie suchowisk kryminalnych. Ma lepszy
pomys. Bdzie robi kryminalne komiksy fotograficzne. Widzia podobne w gazetach przysyanych
przez zagranicznych klientw ojca.
Andrzej Wilk: By niezwykle zorganizowany, dokadny, pedantyczny. I tego wymaga od innych.
Na biurku mia taki porzdek, e w ciemno siga po dugopis, o jaki mu chodzio. Podczas pracy nad
komiksami by scenarzyst, reyserem, fotografem i aktorem. Zwoywa ekip, akcja toczya si
gdzie na werandzie, u niego w domu czy w ogrodzie. Nie byo adnej improwizacji, wszystko
przygotowane. Dla niektrych kolegw to bya forma nobilitacji, innych to mczyo.
Grzegorz Gajewski: Byy dwie serie komiksw. Seria Stru, gdzie Bogdan Stru by gwnym
bohaterem, i seria Sebastian, gdzie gwnym bohaterem, prywatnym detektywem, byem ja.
Pierwszy komiks pod tytuem Stru narkotyki, Tomek wydaje 1 wrzenia 1974 roku
nakadem TB Studios. Udzia bierze dziewiciu aktorw, komiks liczy czterdzieci siedem zdj. Dla
pewnoci Tomasz kade ujcie fotografuje kilka razy. Nie znosi zdj nieostrych. Akcja walk midzy
dwoma gangami handlarzy narkotykw toczy si w ogrodzie i na werandzie domu Beksiskich oraz
w pokoju babci Stanisawy. Porzdek zaprowadza wezwany milicjant (w tej roli Gajewski).
Po pracy z aktorami Tomasz wywouje w ciemni ojca filmy (zuywa okoo czterech rolek na
komiks) i robi odbitki. Nad gowami bohaterw ukada wycite z papieru chmurki z wpisanymi
dialogami i kolejny raz robi zdjcia. Gotowe przykleja na strony z kartonu i zszywa.

Komiks Stru narkotyki

Komiksy s wydawane zawsze w jednym egzemplarzu. Tomek zanosi je do szkoy.


Z czasem pojawi si w nich koleanki oraz pedagodzy Stefan Olbert, nauczyciel wychowania
muzycznego w I Liceum, i prywatny nauczyciel jzyka angielskiego Wojciech Wjcik. Stefan Olbert
pamita: Nie wiedziaem, e znajd si w komiksie. Tomek wszdzie chodzi z aparatem, robi
zdjcia z zaskoczenia.
Wuj Jerzy Lewczyski, jeli akurat jest w Sanoku, pomaga fotografowa aktorw i sam bierze
udzia w zabawie.
Tomek zgadza si na udzia wujka Jerzego w swoim komiksie. W sierpniu 1975 roku pisze:
Gratuluj wystpu Wuja w moim komixie! To te by przebj. Wszystkim bardzo si Wuj podoba,
a komentarz czytali z przyjemnoci. Komix jest do wgldu Wuja, niech Wuj szybko przyjeda5.
Janusz Barycki: Tomek by niesamowicie pracowity i wietnie zorganizowany. Wstawa rano,
szed do szkoy, a potem do wieczora zapieprza.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Doctor Jimmy
Nie chciaem zmienia mego pseudonimu w 1975 roku, poniewa nagraem ju 6 albumw i ludzie
znali mnie jako Toma I1.
*
W kwietniu 1974 roku Beksiscy maj ju od Renza Margonariego czterdzieci pyt. S troch
rozczarowani, bo Woch le je zbyt opieszale. Zdzisaw Beksiski zastanawia si, czy jego klient nie
jest po prostu za biedny na ukad obrazowo-pytowy. Ale na razie nie rezygnuje, cho szuka innego
rda na Zachodzie.
(W 1976 roku Beksiskiemu uda si nawiza wieloletni wspprac z Belgiem Guidem Baelem,
pukownikiem z Kwatery Gwnej NATO. Baele okae si znajomym Edwarda Gierka z modoci.
Zaproponuje Zdzisawowi wstawienie si za nim u pierwszego sekretarza. Artysta z trudem mu to
wyperswaduje).
Tomek i Zdzisaw ledz pisma muzyczne. Melody Maker, New Musical Express i Record
Mirror dostarcza im znajomy babci Stanisawy z Wielkiej Brytanii. Czytaj recenzje, znaj nowoci
i trendy muzyczne.
Zdzisaw Beksiski pisze do Marii Turlejskiej: kcimy si o tytuy, skaczc sobie do oczu. On
si strasznie rozbestwi. Czy ja si kiedy z moim ojcem kciem o tytuy pyt??? W domu by
gramofon na korb, 15 pyt i raz na rok, z okazji imienin, szo si do yda kupowa pyt2.
Dziennik foniczny Beksiskich. 27 maja 1975 roku.
Tomek: Ja lubi mie muzyk dla przyjemnoci suchania. Kolekcjonuj dany zesp, bo lubi
ten zesp. I lubi mie pyty, jedna za drug, jak si ukazuj latami, nagrane na tamie i sucha tego.
Pan inynier Beksiski lubi sucha muzyki do malowania, bo ona jest mu do tego potrzebna. I te
lubi prawie wszystkie zespoy, ktre ja lubi.
Lewczyski: Tak, ale nie musi ich w kolejnoci mie.
Tomek: Nie o to chodzi. On, jeeli ma ca kup pyt zespow, ktrych w yciu nie sysza, ktre
moe zamwi, to on bdzie wybiera nowe, zupenie nieznane zespoy, eby ryzykowa, eby
rozszerzy horyzonty. Ja nie sdz, e w ten sposb rozszerza si horyzonty. Brzmienie bdzie inne,
ale muzyka bdzie ta sama.

Zdzisaw: A ja uwaam (...) e moje kochane dziecko jak na swj wiek ma zbyt mae skonnoci
do ryzyka oraz chci poszerzania wasnych horyzontw i zainteresowa. Ja po prostu nie chc opiera
si na tych zespoach, ktre istniej, tylko ciga coraz to nowe, eby poznawa, czy przypadkiem nie
wyowi czego ciekawszego. (...) Jak wyglda sprawa z Tomkiem i tymi ktniami? W sumie one s
spowodowane tym, e on ma ca kup wynotowanych tytuw, ktrych nie zna, ale ktre pochodz
z dwch ostatnich lat. A ja stale bior nowoci.
Tomasz Beksiski przegrywa znajomym pyty na tam i kasuje za to pienidze.
*
Bogdan Stru: Jak Tomek czego nie mia, to znaczy, e nie mia tego nikt w Sanoku.
Janusz Barycki: Beksiscy mieli takie pyty, ktre wtedy jeszcze nawet w radiu nie byy grane.
Czasem ten ich Woch od pyt dorzuca od siebie jakie wynalazki, niby rock, ale woski.
Andrzej Wilk: Wtedy gwnym rdem nowoci dla Polakw byy audycje Piotra
Kaczkowskiego w radiowej Trjce. Suchao si tego wieczorem, a rano w szkole omawiao. I kiedy,
suchajc przypadkowo w radiu pyty Phaedra Tangerine Dream, doznaem katharsis. Wstrzsu
emocjonalnego. Wiedziaem, e jedynie Tomek moe co na to zaradzi. Podszedem do niego
w szkole i zagadaem. Oczywicie mia t pyt. Okazao si, e nasze upodobania muzyczne
czciowo si pokrywaj. Czsto ukadalimy prywatne dyskografie zespow. Ja ukadaem swoj
list Pink Floyd, on swoj i porwnywalimy. Potem byy dyskusje merytoryczne, czemu Wish You
Were Here, a nie Shine On You Crazy Diamond. Ale ja tych dyskusji ju nie pamitam.
Jacek Rogowski: Pamitam go, jak mia jeszcze dugie wosy, wieczny wygld nastolatka.
Przeraliwie chudy. Sweter i spodnie zawsze na nim wisiay. Uwielbia naladowa gesty
wykonawcw rockowych. Jak wpad w trans, to robi niesamowite miny, wywraca oczy, krci si.
Przez chwil by podobny do Paula Rodgersa z zespou Free. Kiwa si jak Rodgers na scenie.
W pokoju, gdzie teraz mama jest, mielimy z Rykiem magnetofon, goniki i radio, ktre cay
dzie grao. Rozmawialimy z Tomkiem duo o muzyce, o rocku. Black Sabbath, Uriah Heep, Budgie,
Pink Floyd, King Crimson, Bad Company, Free, Moody Blues to byy nasze zespoy. Mymy t
muzyk absorbowali zmysami. The Doors byo suchane na okrgo. Przez jaki czas Jim Morrison
by bogiem Tomka i Ryka. Modzie wtedy suchaa Abby, oni nie. Tomek, gdy sysza disco,
dostawa biaej gorczki. Lubiem sobie czasem posucha czego zawego, ale on wtedy zatyka uszy
i wychodzi. I nie byo z nim adnej dyskusji.
Janusz Barycki: Dwa razy w tygodniu spotykalimy si u Tomasza na suchanie muzyki. My
mielimy w domach zwyke magnetofony i goniki, on mia sprzt, na ktrym dao si przyzwoicie
posucha muzyki.
Bogdan Stru: Mia gramofon Fonomaster, szafk z magnetofonami szpulowymi i w czterech

ktach goniki wysokiej jakoci, wsadzone w obudow z pyty pilniowej.


Kada pyta Tomka Beksiskiego ma swoje miejsce. Czasem, dla zabawy, Tomek zamyka oczy,
wymawia tytu i siga po pyt. Zawsze trafia.
Ew Czajkowsk (pniej Kikt), modsz o trzy lata, Tomasz pozna pod koniec liceum.
Zaprzyjanili si: Tomek musia mie kogo przy sobie, eby odsucha now pyt. Kiedy
przychodziy nowoci z zagranicy, zaprasza mnie do siebie. Kiedy nie mogam przyj, czeka,
chocia wiedziaam, jakie to dla niego trudne.
Halina Lautenbach, rwienica Tomka, uczya si w sanockiej dwjce. Poznali si przez wspln
koleank. Zaprzyjanili si. Jak tylko dosta now pyt, zawiadamia mnie o tym listownie.
Przychodziam. Sadza mnie w fotelu na rodku pokoju, eby by efekt kwadrofonii. Zaczyna od
wprowadzenia. Jaki to zesp, jak muzyk gra. Potem siga po pyt.

Tomek Beksiski z Halin Lautenbach

Ewa Kikta: To by cay rytua. Samo ciganie folii z pyty, robi to z takim pietyzmem, trzs
si. Gasi wiato, zasania okno, wcza koszmarn lampk, w ktrej po podgrzaniu pyway zote
okruszki. Puszcza muzyk i przeywa. Kaza mi zamyka oczy, ale ja lubiam na niego patrze.

Edukowa mnie muzycznie. Jednym z moich ulubionych zespow by UFO. Tomek wysa do nich
prob o autograf i na moje urodziny przysza wielka koperta od nich, z plakatem i podpisami.
*
Kady ucze I LO w Sanoku musi wykaza si jak prac spoeczn. Tomasz Beksiski w drugiej
klasie zgasza gotowo prowadzenia szkolnego radiowza. Potrafi obsuy sprzt, od dziecistwa
jest obyty z mikrofonem, nie boi si publicznych wystpw. Ma wpraw. Ju w pierwszej klasie na
polecenie Stefana Olberta, nauczyciela muzyki, przygotowa lekcj na temat muzyki pop i rockowej.
Stefan Olbert: Mia skonkretyzowane zainteresowania i umia sobie wyranie podzieli, gdzie
jest rock symfoniczny, gdzie jest rock space, rock horror, rock konkretny, rock kabaretowoparodystyczny, i dopasowywa zespoy do tych stylw. A grupy, ktre nie pasoway mu do tych
kategorii, ocenia oddzielnie.
Szkolny radiowzowiec Tomasz Beksiski prowadzi dwudziestominutowe audycje trzy razy
w tygodniu. Dwa dni oddaje kolegom. Rysuje plakaty, korzysta z domowej drukarenki i robi ulotki
z zapowiedzi swoich programw. Rozwiesza je w szkole, rozdaje innym uczniom. Nigdy nie
improwizuje. Jeli zamierza przedstawi dyskografi Genesis, w domu pisze tekst, ktry wygosi,
i dobiera utwory tak, eby zmieciy si co do sekundy midzy dzwonkami.
Wraz z sygnaem na du przerw Tomasz Beksiski wcza szkolny szpulowiec. Ewa Kikta:
Zaraz po dzwonku rozbrzmieway dwiki naprawd wietnej muzyki.
Grzegorz Gajewski: Doprowadza tym do szau dyrektora. Zdarzao si, e ten chcia prowadzi
lekcj geografii jeszcze po dzwonku, a tu w caej szkole rozlega si ryk z gonikw. Kiedy tak si
dyrektor zdenerwowa, e szarpn za kabel gonika, ktry zlecia i roztrzaska si o podog. To bya
ogromna przyjemno patrze, jak nauczyciel niszczy szkolne mienie.
Bogdan Stru: Jego audycje nie polegay na wczeniu magnetofonu i przedstawieniu, e to bya
piosenka taka i taka. Tomek opowiada, co to za muzyka, co to za styl, skd si wzi. Ludzie tego
suchali. Jak on zapowiedzia, e za dwa dni druga cz, to si na to czekao. Do tej pory radiowze
to bya nuda: Uczennica z pierwszej ce zgubia pantofel, i nic wicej.

Grzegorz Gajewski i szkolny radiowze

Stefan Olbert: Modzie zatrzymywaa si na korytarzu i suchaa, co Tomek mwi.


Jacek Rogowski: Na przerwie si syszao, e Tomek puszcza pyty i co mwi. Ale ta muzyka,
ktrej on sucha, to nie bya muzyka, jakiej sucha modzie. Uczniowie woleliby Abb. Bywa, e
Tomasz nagrywa audycj w domu i emituje j pniej z radiowza. Tak jest wiosn 1977 roku
(czwarta klasa), gdy podsumowuje rok poprzedni w muzyce bitowej. Audycja ma prawie sto minut3.
Nagranie zaczyna si sygnaem dwikowym. Tomasz Beksiski spokojnie i z powag czyta tekst
z kartki. Chwali hard rock, cho krytykuje stosowanie ogranych schematw, gani muzyk
dyskotekow, potpia wspczesny soul za zbytni mikko. Informuje o powstaniu
mieciarskiego rocka (punk rocka), ktry jest niczym innym jak powrotem do rock and rolla
z czasw Elvisa Presleya z lat pidziesitych. Dziwne, e jego popularno wzrasta z kad
chwil mwi.
Ma dobr dykcj i intonacj. adnych osobistych wycieczek, mrugnicia okiem do suchaczy. Jest
profesjonalnym radiowcem, cho ma wci mikki, modzieczy gos z lekkimi kogutami, czyli
nieoczekiwan zmian barwy, co mu zostanie na cae ycie.
Przedstawia nagrania i krtkie historie najpopularniejszych w poprzednim roku zespow: Camel,
Genesis, UFO, Black Sabbath, Rainbow, Hot Chocolate, Earth Band, Tangerine Dream, Nazareth, Pink
Floyd, 10 cc, Bad Company.
W sumie rok 1976 w muzyce beatowej uznaje za udany. Za najlepsz pyt uwaa Tales of Mystery
and Imagination Alana Parsonsa zainspirowanego opowiadaniami Edgara Allana Poego.

Kobieta w na okadce projektu Tomka Beksiskiego

Ju w padzierniku 1973 roku Tomasz Beksiski przyjmuje pseudonim Tom I (Tom Pierwszy).
W domu nad potokiem na ulicy wierczewskiego powstaje wydawnictwo muzyczne Studio DK
(Studio Dom Kowalika). Tomek zaczyna produkowa pyty z papieru. To tylko zabawa, ale traktuje j
serio.
Najpierw wycina z kartonu koo wielkoci longplaya i posugujc si cyrklem, rysuje na nim
rowki. Nadaje pycie tytu i wkada j do folii.
Potem robi okadki. To mae dziea sztuki. Najpeniej pokazuj talent plastyczny Tomka
Beksiskiego. S na nich kolae rodzinnych fotografii, wycinkw z gazet, rysunkw i napisw.

Doctor Jimmy przedstawia Children of Cool

Do pyt Tomek wkleja wielostronicowe ksieczki, w ktrych oprcz wprowadzenia (po polsku
i angielsku) s teksty piosenek (w obu jzykach). Podaje skad zespou towarzyszcego Tomowi I,
w tej roli wystpuj przyjaciele Beksiskiego.
Wciela si w artyst, dziennikarza muzycznego i wydawc. Pisze recenzje pyt, listy od wytwrni,
wywiady z Tomem I.
Pierwsza pyta ukazuje si jesieni 1973 roku. Cztery lata pniej bdzie wspomina: miaem
pomys albumu z muzyk instrumentaln. Byem zainteresowany ksimi, zatem napisaem muzyk
i w lecie udaem si do Studia DK. Nie byo atwo wyprodukowa co dobrego, lecz mj producent by
raczej zadowolony. Wydali album Ksidz i ksia. (...) Nie spodziewaem si, e stanie si to
przebojem, i nie stao si oczywicie. Graem dla swej przyjemnoci, a wic nie byem zmartwiony4.
Instrumentalny album Blacha Stalowa, powicony dyrektorowi liceum Tomaszowi
Blecharczykowi, Tom I wydaje ju w kwietniu 1974 roku. I znw nie zachwyca publicznoci. Dopiero
nagrany trzy tygodnie pniej utwr Dla Ciebie, w ktrym Tom I piewa, okazuje si hitem

i rozchodzi si w sklepach natychmiast. Do 1975 roku powstanie w sumie sze pyt artysty.
Grzegorz Gajewski: Robienie pyt na wzr oryginalnych to jest dziaalno unikatowa. Tomek
zrobi ich kilkaset. Cz dla przyjaci.
Ewa Kikta: Pyty dedykowane Evi byy dla mnie. Dostawaam jedn w kade urodziny i z innych
okazji. Nie pamitam, ile ich miaam, chyba parnacie. Dopracowane do ostatniego szczegu. Nie
sdz, eby Tomek kiedykolwiek naprawd marzy o karierze muzyka. On tylko swoj poezj ubiera
w tak form.
W 1977 roku Tom I wydaje dwuczciowy album Past Years, w ktrym w doczonej ksieczce
podsumowuje ostatnie lata swojej twrczoci. Na wycitym z kartonu krku znajduj si najlepsze
utwory artysty.
Miosna Piosenka: Pochodzi z pyty Powicenie dla mioci. Pierwsza piosenka, jak
kiedykolwiek napisaem. Powstaa w marcu 1974 roku.
Witaj kochanie, witaj;
Kocham ci tak bardzo;
Moje serce wypenia mio;
Chciabym ci dotkn.
Pani Anio: Napisaem to 25 stycznia 1975 roku. Pomys piosenki pojawi si nagle w moim
umyle.
Ona zamaa mi serce;
Ona zamaa mi ycie;
Moja Pani Anio z nieba;
Nie mog bez niej y;
Nie mog spa;
Moja Pani Anio zabia mnie.
picy morderca: Zostaa napisana w maju 1975 w szkole.
Powiedz mi, czemu chc umrze;
Nie wiem, kiedy zrobi co zego;
Powiedz mi, czemu musz paka;
Nie wiem, kiedy moja mio nadejdzie;
Nie mog zrozumie;
Czemu nie mog wzi kogo za rk.
Ostatni pyt Tomasz Beksiski wyda, kiedy bdzie ju studentem.
*

Brytyjski zesp The Who w 1973 roku nagrywa rock oper Quadrophenia. Jej akcja rozgrywa si
w Londynie w 1965 roku. Jimmy Cooper, chopak identyfikujcy si z subkultur modsw, jest
rozczarowany rodzin, prac roznosiciela ulotek i yciem. Znajduje zrozumienie jedynie wrd
kolegw. Spdzaj wolny czas na imprezowaniu i rywalizowaniu z gangiem rockersw. Popada
w kopoty, trafia do aresztu, zostaje wyrzucony z domu, zaywa amfetamin, przeywa rozczarowanie
bliskim przyjacielem. W kocu popenia samobjstwo.
Sidmy utwr rock opery nosi tytu Doctor Jimmy i opowiada o rozpaczy i rozdarciu bohatera
midzy dwie wewntrzne postaci Doctora Jimmyego i Mr. Jima, ktre go opanowuj.
Nie wiadomo, kiedy dokadnie Quadrophenia The Who trafia do Sanoka. Wiadomo za to, e
Tomasz Beksiski pozostaje pod jej wielkim wraeniem.
W 1975 roku Tom I zmienia pseudonim na Doctor Jimmy. Pisze: Stao si to, poniewa miaem
do wszystkiego, nawet swego pseudonimu5. W albumie Toma Pusty wiat z czerwca 1975 roku
ukazuje si piosenka po tytuem Doctor Jimmy /Czy to ja?/.
Chc ujrze swoj twarz;
Nigdy nie widziaem siebie takim, jakim jestem;
Wiem, e jestem gupcem;
Lecz l do Ciebie moje pytanie;
Powiedz mi, kim jestem;
Podaj mi rk w ciemnoci;
Wiem, e nie potrafisz kama;
Potrzebuj twej pomocy dzi wieczorem.
Ale dla Tomka to za mao. Uczy si Quadrophenii na pami. Prosi mam, eby uszya mu
garnitur z materiau na podszewk, wkada go, zaprasza kolegw, wcza muzyk i wystpuje dla nich,
taczc i piewajc wraz z zespoem The Who.
Janusz Barycki: Nie mia w sobie poczucia obciachu. Lubi wystpowa.
Andrzej Wilk: Musia mie otoczk dla swojego popisu. Przygotowa zaproszenia, bilety.
Spektakl odbywa si przed dwuosobow publicznoci, potem bya dyskusja.
*
Zdzisaw Beksiski w lutym 1976 roku pisze do Marii Turlejskiej: W Krakowie by wystp
Procol Harum (to jedna z czoowych grup wiata, moe nieco nie najnowszego kroju (...)) i Tomkowi
znajomy dziennikarz zaatwi bilet, tak e on pojecha specjalnie, robi nawet zdjcia, wrci peen
wrae, a przy okazji nauczy si je jaja sadzone, bo mu takie podano w domu owego
dziennikarza...6.
Koncert Procol Harum ma si odby w Nowej Hucie, w hali Hutnika. Zesp objeda jeszcze inne

polskie miasta (Warszaw, Pozna, Wrocaw, Szczecin, Zabrze i d). Mimo e wystp grupy nie
jest anonsowany plakatami, bilety rozchodz si natychmiast. Tumy fanw, ktrym nie udao si
wej do rodka, kbi si wok hal koncertowych.
Znajomym dziennikarzem z Krakowa jest Tadeusz Nyczek. Wspomina: Zdzisaw poprosi mnie,
ebymy odebrali Tomka z dworca i zawieli na koncert. Mielimy go dwa dni w domu. Zachowywa
si bardzo porzdnie, grzeczny, miy. Pamitam, e moja ona pytaa, co by chcia na niadanie.
Powiedzia, e wszystko jedno. Zrobia wic dwa jajka sadzone. Zjad i pojecha do domu. Jakie par
miesicy potem Zdzisaw pyta w licie: Co wycie zrobili z Tomkiem? Bo on codziennie rano si
budzi i da na niadanie dwch jajek sadzonych. A wczeniej ich nie tknby. Pomylaem sobie
wtedy, e to miy chopiec, ale obsesyjny. Za jaki czas spytaem: Nadal je te jajka?. Nadal.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Mieszkanie
Przecie mieszkanie w Warszawie (wolabym Hamburg lub Nowy Jork, liczy si bowiem tylko
wielko i ilo mieszkacw) byo moim marzeniem (...). Mam forsy coraz wicej, ale ceny rosn
szybciej, ni przybywa mi gotwki, jest to wic pogo za uciekajcym miraem. Miraem, bo przecie
Warszawa jest tak wietnie zaopatrzona w porwnaniu z Sanokiem, w lecie bez trudu dostawaem
pieczywo i nawet by dem truskawkowy przeceniony drugiej klasy, mogem jak spasiony
przedstawiciel plutokracji wpieprza chleb z powidem, owijajc bonem Pewexu, aby mi si paluszki
nie posmaroway!1
*
Rok 1967.
Trzeba spojrze prawdzie w oczy. Dom rodziny Beksiskich, dawny barak po warsztatach
kotlarskich, chyli si ku upadkowi. Przyznaje to sam Zdzisaw: Mj dom prdzej czy pniej
przeznaczony bdzie na rozbirk, bo jest to rudera przy pryncypialnej ulicy2.
Jeszcze prbuj o niego walczy. Zofia: Po ilu tam latach zdecydowalimy si odmalowa
kuchni i azienk. Wprawdzie robia to ssiadka, ale ja musiaam przedtem pogipsowa rne
odbicia, dziury, potem pomy wszystko, a w kocu pomalowa w azience na olejno lamperi
i stolark3.
*
Rok 1968.
Kolejny remont. Tym razem Beksiscy zatrudniaj fachowca. Zdzisaw: Ten pokj, ktry by
ty, jest brudnoty, ten, co by seledynowy (przedpokj), jest w tozielone mazaki (nie wyszo),
ten, ktry by niebieski, jest niebieski (drugi przedpokj), ten, ktry by ugrowaty (Zosi pokj), jest
zrobiony na pompiasko, przepraszam: na popiasko (to nomenklatura mistrza pdzla, jak nas
malowa)4.
*
Rok 1970.

Aleksander Szydo pyta, czemu Zdzisaw nie przenosi si do Warszawy. Beksiski odpowiada
artem: Osobicie przenisbym si do Warszawy natychmiast, ale tylko na tej zasadzie, e
zakochaaby si we mnie np. pani Gomukowa (no nie, nie, oj nie, to ju lepiej chyba crka Motyki),
dostabym mieszkanie z przydziau, z puli etc. Ale jecha, czeka, PRACOWA (fuj, kto stworzy
to paskudne pojcie i sowo), gniedzi si ktem, zapisywa do spdzielni, czeka, czeka,
CZEKA to nie dla mnie, to ja ju wol nie tylko Sanok, ale i Niebieszczany pod Sanokiem, jeszcze
od niego 50 razy mniejsze5.
*
Rok 1973.
Nadchodzi trzydziestolecie Polski Ludowej. Zdzisaw: zdaje si, e dostan na dniach nakaz
wyburzenia domu, w ktrym mieszkamy, bo szpeci miasto, nasta bowiem nowy sekretarz
w Rzeszowie i to jest wicej idiota, taki Sawoj lub gorzej, w caym wojewdztwie obd porzdkw,
walenia murw, wyburzania wszystkiego, co szpeci. Sekretarz jedzie kariolk i krzywi si od czasu do
czasu, a ze skrzywienia jego ust sugusy wyczytuj, co mogo urazi, i biegn z kred, znaczc krzy:
wyburzy. (Dosownie, z t kred i krzyem nie przesadzam). W ten sposb ju wyburzono mur
dookoa zamku w czynie spoecznym przez dwa dni, a teraz postawiono krzy na moim domu, tyle e
nie maj mieszka zastpczych dla lokatorw6.
Pod koniec roku roznosi si plotka podobno bd burzy ju na wiosn 1974.
*
Rok 1974. Stycze.
Moe nie na wiosn, ale w tym roku. A ju na pewno w przyszym. To ju postanowione.
W miejscu rudery Beksiskich powstanie centrum handlowo-usugowe dla osiedla, ktrego te
jeszcze nie ma. To te ju postanowione.
Zdzisaw ma nadziej, e za wywaszczenie dostanie dwiecie tysicy zotych. Jeli dooy trzysta
pidziesit, kupi w Sanoku dwa mieszkania wasnociowe. W siedemdziesiciu metrach (M6)
zamieszka z rodzin. M2 zaadaptuje na pracowni.
Moe te dostan mieszkanie spdzielcze, bdzie wtedy tasze.
Zdzisaw: Najgorzej ze studiem! Chyba wszystko wyrzuc do kuba! Nie mam gdzie tego
umieci!!!7.
Luty.
Zosia ma pomys. A gdyby tak wyprowadzi si z Sanoka? Zdzisaw odmawia.
Mona y nawet w bloku, w Sanoku. Byle by wolnym od zobowiza.
A poza tym magister inynier Beksiski ma ju plan mieszkania ze spdzielni. Rozmieciem

sobie wszystko i wszystkich, kady ma swj pokj, pracownia bdzie w najwikszym, tylko
telewizory trzeba bdzie kupi trzy, bo nie [ma] nigdzie miejsca, gdzie si mogliby wszyscy
i oglda jeden8. Nie bdzie te miejsca wsplnych posikw. Trudno. Bd je oddzielnie albo
w podgrupach. Zdzisaw bdzie te malowa obrazy mniejszego formatu, bo d wikszych musiaby
malowa, klczc, bo nie mona podnie ich wyej z powodu niskiego sufitu. Obliczy, e maksimum
rozmiaru obrazw z bloku to bdzie 75 100. Zreszt w licie do Marii Turlejskiej zacza plany
mieszkania.
Turlejska ma pomys! A gdyby tak rozebra dom Beksiskich i zoy go w innym miejscu?
Zdzisaw odpisuje, e to za drogo. A poza tym on chce do bloku. Lubi bloki.
Marzec.
Beksiscy powoli szykuj si do wyprowadzki, ktra nadejdzie nie wiadomo kiedy. Meble ju
rozdane znajomym. Rodzinny zegar sprzedany sanockiemu zegarmistrzowi Zajcowi. Obrazy
sane na wszelkie moliwe wystawy, eby sprzeda jak najwicej. Fotografie i dawne rzeby
z metalu moe przyjmie miejscowe muzeum.
*
Edward Zajc, dyrektor muzeum: Przyszed do mnie Zdzisaw Beksiski i pyta, czy moe ja bym
rzeby przyj. Wczeniej mielimy nawet specjaln galeri Beksiskiego w Sanoku, w budynku
u zbiegu ulicy Cerkiewnej i Rynku. Ale w ssiednich pomieszczeniach na Wielkanoc parzyli szynk.
Wybuch poar, przeskoczy na nasz galeri. Poodcinalimy obrazy, nic nie spono, ale wicej
wystaw tam ju nie byo. Nie miaem gdzie przechowa tych rzeb pana Zdzisawa, najwyej na
strychu zamku. Ale tam piach, to by si zniszczyy uzna. Da nam troch rzeczy, a reszt podarowa
muzeum we Wrocawiu.
*
Wci marzec.
Okazuje si, e wysiedlanym Beksiskim nie przysuguje M-6 od sanockiej spdzielni
mieszkaniowej. Mog liczy najwyej na M-5. Ale gdyby Zdzisaw mia 300 tysicy zotych, mgby
kupi od spdzielni dwa mieszkania wasnociowe i poczy je w M-7. Pisze: Pienidz, jak wida,
w naszym ustroju zaciera niesprawiedliwoci spoeczne, jak to piknie mona uj w hale na 1
Maja9.
Wadze Sanoka uznaj te, e pracownia (o ktr si stara) Zdzisawowi si nie naley. Bo jest
typem aspoecznym.
I zmieniaj plan zagospodarowania parceli po domu nad potokiem. Stanie tam budynek
rzeszowskiej spdzielni spoywcw. To ju postanowione.

Maj.
Wadze maj nowy pomys. W miejscu domu bdzie skwer z zieleni miejsk.
Albo nie! Stanie tam pawilon meblowy. To ju postanowione.
*
Rok 1975. Stycze.
Telewizja przyjeda krci film o Sanoku. Moj star chaup, bez usuwania brakw tynku
(a prawie cay tynk zosta odbity przez tzw. elementy) posmarowano farb i wprawiono szyby w cigu
jednego przedpoudnia, tylko dlatego, e przy okazji (...) filmu o Sanoku (jaka konferencja partii czy
partyjna, w kadym razie jaki bzdet, od ktrego w caym Sanoku dostali sraczki) telewizja miaa
wpa take do mnie na p godziny, by nakrci pminutowy obrazek tarcia suchym pdzlem po
skoczonym malowidle magistrackie pierogi przestraszyy si, e im t ruder sfilmuj i na gwat
pokryy j na p metra grub warstw farby10 pisze Zdzisaw Beksiski.
*
Rok 1976. Wrzesie.
Jednak Warszawa. Przeprowadz si. To ju postanowione.
Dla siebie kupi w stolicy mieszkanie, Tomkowi kawalerk, babcia Stanisawa zostanie w Sanoku
(te si jej co kupi). Wprawdzie miasto jeszcze nie przysao pisma, kiedy bdzie rozbiera dom, ale
oni nie chc ju duej czeka.
W podjciu decyzji o przeprowadzce pomoga wizyta Zdzisawa i Zofii w Warszawie latem
1976 roku. Beksiski pisze do Turlejskiej: z wyjtkiem chleba spod lady (gdy si ma znajom
sprzedawczyni) nic w Sanoku kupi nie mona. (...) Nie wyobraasz sobie nawet, jaka jest teraz
przepa zaopatrzenia we wszystko (...). Warszawa to okno wystawowe socjalizmu Sanok nie jest
nawet komrk na wgiel i kartofle11.
Zdzisaw nie ma jeszcze pomysu, jak kupno mieszkania zrealizowa. Na razie obieca komu dwa
obrazy za zaatwienie meldunku w Warszawie. Wie jedno, nie bdzie o nic prosi: Do tej pory udao
mi si pozosta czowiekiem uczciwym: kupuj tylko kradzione i zaatwiam tylko za apwki jak na
razie udao mi si unikn wycigania proszcej rczki do Wadzy12.
Gdyby moga pomc, Marysiu.
*
Od listopada 1973 roku Beksiscy s z Mari Turlejsk po imieniu. Koresponduj z sob, goszcz
si wzajemnie, lubi si, przyjani. Ona wci kupuje prace Zdzisawa, szuka dla niego kupcw,

biega po Warszawie za czciami do studia, przywozi Beksiskiemu z Parya mae suchawki


(nowo!). On pisze do niej dugie listy, dzieli si z ni troskami i prowadzi dyskusje, rozmiesza j
opisem ycia na prowincji i wspiera w kopotach yciowych.
W yciu Marii Turlejskiej zaszy zmiany. W 1972 roku wydaa ksik historyczn Zapis
pierwszej dekady, ktr wadza nakazaa usun z ksigar i cay nakad przeznaczy na przemia.
W ksice dopatrzono si ducha antysowieckiego.
Beksiski ostro oceni publikacj przyjaciki (cho przyzna, e nie czyta jej dokadnie),
zarzucajc, odwrotnie ni wadze, zakamywanie historii: ja bym jej do druku te nie da z powodw
przeciwnych, aczkolwiek zarzuty, e faszuje, nie docenia i robi szkodliw robot pasuj do
niej jak ula (...). Ja bym zreszt (bdc historykiem) nie mg znie poowicznoci. Zbierabym
materiay, napisa ksik i wyda j za granic moe bym to wydanie odsiedzia, moe bym w ogle
wyjecha, ale (kurwa) inaczej sobie tego nie wyobraam. Albo bym zacz pisa o grzybach,
zostawiajc histori bardziej gitkim13. Ucila: Chodzio o Mikoajczyka i o to, e nie wiadomo,
na jakich danych opiera si, zarzucajc, i wybory byy sfaszowane. Ot tak rzeczywicie
historykowi pisa nie wolno, bo to jest bzdura! Kade dziecko wie, e wybory byy sfaszowane,
i mona jeszcze dzisiaj znale w tym kraju dziesitki tysicy wiarygodnych wiadkw tego faktu (bo
faszowane byy: jawnie, po chamsku i niezrcznie)14.
Maria Turlejska bronia si, e gdyby napisaa, co naprawd wie i myli o powojennej historii
Polski, nigdy nic by jej nie wydrukowano. Zdaje sobie spraw, e oficjalne tezy maj z prawd
niewiele wsplnego, pisze wic wiadomie nieprawd, od czasu do czasu robic perskie oko, e to
niby wszyscy wiemy, gdzie yjemy 15. Ale Beksiski nie zgadza si z jej argumentami. Pyta, po co
w takim razie pisa w ogle, nie bdc zmuszonym?
Prbowa te rozbawi przygnbion przyjacik: ju wiadomo, jak si zachowa. Zapis
pierwszej dekady (...) Naley Czyta z Wypiekami. Majc wic stosown dedykacj oraz wiadomo,
e egzemplarz staje si unikatem, bd go poycza znajomym jako cymes, gdy szwedzka
pornografia ju si opatrzya16. Sytuacj Turlejskiej przeja si te Zofia Beksiska: ciko lego
mi to na sercu i bardzo mi Pani al17.
Profesor Mari Turlejsk pozbawiono take katedry w Wojskowej Akademii Politycznej
i wyrzucono z pracy. Znalaza zatrudnienie w archiwum.
Pod koniec lat osiemdziesitych reporterka Magorzata Szejnert bdzie szukaa grobw skazanych
na mier i zamordowanych w polskich wizieniach ofiar stalinizmu, ktre pochowano w tajemnicy
(opisze to w ksice rd ywych duchw). Przeczyta wydan w podziemiu publikacj ukasza Sochy
Te pokolenia aobami czarne... Skazani na mier i ich sdziowie. 19441946 . Autor przeledzi
polskie archiwa w poszukiwaniu nazwisk ludzi skazanych po wojnie na mier przez sdy wojskowe
i dorane.
Magorzata Szejnert pisze: Socha jest dowiadczony w archiwalnej robocie. Cierpliwy, lecz peen

energii. Mona przypuszcza, e to mczyzna koo czterdziestki, z krgw opozycji, by moe syn
dziaacza lewicy. (...) Bardzo starannie strzee pseudonimu. Dotarcie do niego wymaga nawizania
acucha kontaktw. Po tygodniu otrzymuj wiadomo zwrotn. Zgadza si na spotkanie, podaje
telefon i adres.
Wiadomo zdumiewajca. ukasz Socha to profesor Maria Turlejska. (...) Mieszka przy
Puawskiej. Najlepsze budownictwo warszawskie, koniec lat trzydziestych. W jasnych pokojach trzy
obrazy Zdzisawa Beksiskiego. Na dwch architektury czaszek i piszczeli. Trzecie ptno, na oko
pogodne, przedstawia dwoje ludzi, dorosego i dziecko, na brzegu ciemnej zatoki. Jeli przybliymy
twarz do obrazu, zobaczymy gr z potnym nawisem, ktra ledwie wyodrbnia si z ta. Nawis,
zlepiony z ludzkich odpadkw, koci, cigien, wkien, runie za chwil na par podrnych, ktra
spokojnie poda w gb.
Maria Turlejska mwi: Pani si dziwi, e yj wrd tych obrazw. A mnie jest z nimi dobrze.
Widocznie czowiek potrzebuje czasem takiego uzewntrznienia18.
*
Trwa rok 1976. Padziernik.
Kupi domek w Podkowie Lenej (jest okazja)?
A moe lepiej mieszkanie w nowym bloku na Jelonkach (mieszkanie plus pracownia na ostatnim
pitrze, dziewidziesit metrw kwadratowych, za milion zotych w gotwce)? Jest tylko jeden
problem. O mieszkanie mog si stara tylko czonkowie spdzielni. Czonkiem spdzielni mona
zosta, tylko gdy ma si pisemn zgod na zameldowanie. A tej czowiek, co ma dosta dwa obrazy,
jeszcze nie zaatwi.
Zdzisaw rusza do Warszawy.
Listopad.
Niestety, po trzech tygodniach stara, zabiegw i gimnastykowania si wrciem wczoraj
z Warszawy jak na razie na tarczy, ale ywy, wic nie zrezygnuj. Zameldowanie si w stolicy jest
po prostu rzecz NIEMOLIW, nawet przy uyciu telefonw Tejchmy, Motyki, Naczelnego
Architekta Warszawy etc., nie wspominajc o innych dojciach. Zameldowanie jest moliwe, po
bardzo duych trudach, TYLKO w sytuacji gdy jest si wacicielem mieszkania posiadajcego
okrelony numer. Kupienie mieszkania jest moliwe tylko i wycznie wtedy, gdy si jest
zameldowanym w Warszawie. Jak z tego wida, ronie u nas spoeczestwo cile klasowe, a nawet
kastowe, czyli mieszkacy Warszawy (arystokracja) oraz mieszkacy reszty kraju (hoota)19.
Grudzie.
Przychodzi wiadomo od czowieka, co ma dosta dwa obrazy za meldunek. Nic nie zaatwi.

*
Rok 1977. Stycze.
Nikt nie potrafi pomc w zaatwieniu Beksiskim meldunku w Warszawie. Najprawdopodobniej
zostaniemy w Sanoku20.
Luty.
Maria Turlejska pyta: A moe kupcie mieszkanie za dewizy? Zdzisaw: A czy ja jestem
Penderecki albo duet Marek i Wacek? Nie sta mnie. A poza tym jak bym wytumaczy wadzy, skd
mam dolary?
W prbie zameldowania w stolicy pomagaj: Maria Turlejska, kuzyn Danek, redaktor Marian
Turski, szwagier Emil Kuc, Wojciech Skrodzki (pracuje w redakcji Projektu z Motykow), Andrzej
Banach (poleca Zdzisawa bratu Tadeusza omnickiego, Janowi, ktry podobno jest ustosunkowany).
Znajomi pytaj: A dlaczego waciwie, Zdzisawie, przenosisz si do Warszawy? Beksiski
odpowiada: Bo bd mia blisko do pyt gramofonowych. Bo radio nie bdzie trzeszczao (w Sanoku
dwik jest znieksztacony). Bo w kinie bdzie lecia wicej ni jeden film. Bo bd mg kupi piwo
i pepsi-col bez bagania kuzyna o protekcj u znajomego restauratora z ssiedniego miasteczka. Bo
bdzie codziennie wiey chleb, papier toaletowy, konserwy do jedzenia, farby do malowania
i papierosy dla ony. Bo lekarze nie bd przypomina umczonych esesmanw, a w szpitalu nie
bdzie si chodzio boso po gwnach i bandaach. I najwaniejsze: Wszelkie sprawy obrazowowystawowo-handlowe mog zaatwia od rki picioma telefonami, zamiast robi przez p dnia
slajdy, czekajc najpierw przez trzy dni na pogod, slajdy wysya do jednego miasta (gdzie po
znajomoci wywoaj mi je szybko), po czym wywoane wysya do Warszawy, po czym czeka na
odpowied i od otrzymania tej odpowiedzi warunkowa dalsze swoje pocignicia, a wic nowe slajdy
etc. Przecie ja nieustannie administruj sob, czyli swoj twrczoci, w rozmiarach tak
niesamowitych, e nikt mieszkajcy w miecie wojewdzkim nie ma o tym bladego pojcia!!!21.
Marzec.
Zdzisaw rozwaa kupno mieszkania na pnocnym Ursynowie, za dolary, w dewizowej
spdzielni Locum. Jednak wystarczyoby mu pienidzy tylko na pidziesit siedem metrw
kwadratowych zaprojektowanych przez idiot w mieszkaniu najwicej przestrzeni zajmuj
korytarze. I zmieciby si tam tylko on i Zosia. Co z mam i Tomkiem? Bo babcia Stanisawa
Beksiska ju nie chce zosta w Sanoku. No i skd wzi tyle dolarw i bonw PKO?
2 marca Beksiski oferuje urzdnikowi apwk w wysokoci stu tysicy zotych za meldunek
w Warszawie. Czeka na odpowied. Urzdnik z alem odmawia pomocy. Mgby zaatwi meldunek
tylko czowiekowi na etacie, a Beksiski nie jest nigdzie zatrudniony i pracowa nie zamierza.
Zdzisaw proponuje te apwk kierownikowi spdzielni Locum (dwa obrazy) za sprzeda
dewizowego mieszkania w poowie za zotwki.

I postanawia: Do Koca Marca Rzecz Zrealizowa22.


Maria Turlejska obiecuje, e zamelduje Zdzisawa u siebie. Byle tylko zdoby zgod na meldunek.
Du nadziej pokadaj w Marianie Turskim.
11 marca wieczorem. Dzwoni Turski! Beksiski ma si wymeldowa z Sanoka i za par dni
przyjecha zameldowa si w Warszawie.
Marian Turski z Polityki bdzie wspomina: Umoliwiem to wtedy przez Staszka Bieleckiego,
ktry by wiceprezydentem Warszawy.
Zdzisaw Beksiski pisze do Jerzego Lewczyskiego: Dziennikarza tego [Mariana Turskiego]
znaem od lat i nie przypuszczaem, e ma chody. Gdybym zacz z nim nawija w jesieni, dawno ju
bybym zameldowany. Dziki niemu zaoszczdziem ca 600 000 z (mieszkanie to kosztuje dla
niewarszawiaka rwne 13 600 dol.) i musz mu si jako zrewanowa zreszt to bardzo miy i fajny
facet na cae szczcie kolekcjonuje obrazy, wic wiem, jak mam mu si zrewanowa23.
W razie czego Beksiski ma udawa brata Turskiego: Jestem jego bratem niespena rozumu, tzn.
artyst wykolejonym i na granicy kryzysu nerwowego; w kadej chwili mog zgwaci crk ssiadw
lub targn si na wasne ycie (...) i dlatego brat musi si mn opiekowa, jak on to zrobi, gdy tyle
czasu zajmuje mu praca w redakcji...24.
Rodzinny dom Beksiskich wkrtce zostanie zburzony. Bya ju ekipa wywaszczeniowa.
Wycenili dom na dwiecie tysicy zotych.
28 marca. Od dzi rodzina Beksiskich to warszawiacy zameldowani u Marii Turlejskiej. Ale
mieszkanie na Jelonkach przepado. Ostatnie zostay rozdysponowane pi dni temu. Jedyna nadzieja,
e kierownik Locum sprzeda Zdzisawowi dewizowe mieszkanie na Ursynowie za zotwki. Naciska
go szwagier Beksiskich Emil Kuc, ktry mieszka w Warszawie od lat i ma tu wpywy.

Przed przeprowadzk na ulic Sonaty 6 w Warszawie

W poowie miesica Zdzisaw wyjeda do Warszawy.


Kwiecie.
Beksiski wci w stolicy. Pisze: zamaem ebro, ale nie baczc na dojmujcy bl, pchaem
taczk a do koca, spisaem umow z Locum i kupiem mieszkanie w dzielnicy Suew nad Dolink
za jedne 4080 dolarw i 694 400 zotych (w przeliczeniu czarnorynkowym 1 300 000 z). Jest na 3
pitrze i ma 79,9 m kw, w tym cztery pokoje 19,6; 15,5; 10; oraz 9,8, jak te duy bardzo balkon
o powierzchni 5 m kw. Blok jest olbrzymim, 11-kondygnacyjnym gmachem. (...) Po 1 maja
(w zaoeniu), gdy budynek zostanie oddany do uytku, przemeldowuj si na ulic Sonaty 6.
Przeprowadzamy si z babci, ale bez Tomka, ktremu mam zamiar kupi w cigu nadchodzcego
roku mae mieszkanie wasnociowe25.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Mamy
Ostatnio mam twarz smutnego idioty i nie mam ochoty do miechu. Jest zbyt adna pogoda i mam
zbyt zbola dusz, eby si cieszy. Wczoraj czyciem rynny na dachu i miaem nadziej, e zlec
i zabij si. Ale nie. Nawet nie prbowaem spada. Ja liczyem na przypadek, z wasnej woli to bym
si nie zdecydowa, bo jestem mierdzcym tchrzem. (...) Nie ycz si nigdy wujkowi powanie
zakocha, to tragiczne!1
*
Rok 2012. Rzecz w tym, e bye dziewczyny i mioci Tomasza Beksiskiego nie chc ze mn
rozmawia. Denerwuj si, gdy je prosz o rozmow. Mwi, e mam o nich zapomnie i w adnym
razie nie wspomina w ksice. Bo bd ze, dodaj.
Ale przecie byy. Grube, chude, mdre, gupie, smutne, wesoe. Przewanie bladolice
i czarnowose. Raczej nie zakochane bez pamici.
*
Stefan Olbert zapamita, e Tomek w liceum o wszystkich kobietach mwi mamy.
Jacek Rogowski, e Tomka interesoway dziewczyny troch zwariowane, bardziej nawiedzone.
Natomiast normalne to nie.
Bogdan Stru, e wok Beksiskiego w czasach liceum byo wiele koleanek i adnej sympatii.
adnego przytulania si do nich publicznie, co zwykle bywao oznak chodzenia. Zamiast tego by
odpustowy pistolet w rce Tomka. Pif-paf!
Halina Lautenbach: Nie byam jego dziewczyn. Chyba mu si troszeczk podobaam. Lubi mi
robi zdjcia. W ogrodzie, w domu. Mia dobre serce, by troskliwy i opiekuczy. Kiedy w czwartej
klasie pisaam wypracowanie na temat patyczakw, sfotografowa je dla mnie. Zawsze si
denerwowa, e nie boj si jego gryzienia w szyj.
Janusz Barycki powie, e Tomasz Beksiski od czasw liceum w kim si kocha. Byway
sytuacje, gdy on twierdzi, e kogo ma, a ona moga nawet o tym nie wiedzie. y w wiecie
wyobrani.
Andrzej Wilk: By kochliwy, ale to byy relacje platoniczne, przez pryzmat literatury. Troch jak

z modym Werterem, caa otoczka musiaa by. Nadawa dziewczynom pseudonimy, zaprasza do
domu na suchanie muzyki. Ze strony Tomka byo to rozbudowane na paszczynie wyobrani. A taki
sposb przeywania spraw damsko-mskich by z pewnoci trudny dla tej drugiej strony.
Grzegorz Gajewski: Wszystko im mwi. Swoje, moje i cudze tajemnice.
Koleanka: Nie by typem macho. Nie podoba si dziewczynom. Nie mia nic do odkrycia, bo
oddawa im si cay. Co myla, to mwi. A kobieta, niezalenie, w jakim jest wieku, potrzebuje
tajemnicy. Z drugiej strony chcia by ich Pigmalionem. Miay by takie, jakie sobie w gowie
wymyli. Nie godziy si na to.
*
Fotografie dziewczt, w ktrych by zakochany, wkleja do albumu.
Dziewczyna A. lipiec 1974 roku spdza u babci w Sanoku. Grobowiec jej rodziny ssiaduje
z grobowcem Beksiskich na miejscowym cmentarzu. Podobno s skoligaceni.
Tom asz vel Doctor Jimmy napisze w ksieczce dodanej do pyty Past Years (1976):
Zakochaem si w lecie 1974 roku. Mj waciwie pierwszy album Powicenie dla mioci by
gotw w lipcu.
Pod koniec lipca po A. przyjeda tato.
Zdzisaw pisze do Marii Turlejskiej: Tomek (...) przeywa tragedi. Zakocha si w jakiej
dziewczynie z W., zupeny bzik, tymczasem tato z W. przyjeda, dziecko zabiera, akurat wczoraj
pojechali, w domu dramat: jedno ryczy, drugie ryczy lokowanie uczu dalej ni w Lesku jest
objawem braku przezornoci, tymczasem on, podobnie jak ja, jeli ju powica si czemu, to
cakowicie i bez reszty, czyli ugrzz dokadnie po uszy2.
Tomasz pisze do ukochanej listy i utwory miosne na now pyt. Chc ci da cay wiat;
Soce, gwiazdy i ksiyc;
Bez ciebie jestem jak trup;
Kochanie, prosz, bd tu prdko.
Latem nastpnego roku A. zrywa z Tomaszem. On nadaje jej pseudonim Ex-wife. Zostaj
przyjacimi. W sierpniu 1975 roku nakadem wytwrni Studio DK ukazuje si singiel Toccata
Straconej Mioci.
Dziewczyna B. jest koleank z innej szkoy. Tomek zakochuje si w niej pod koniec 1975 roku.
Wiosn 1976 roku rozumie ju, e bdzie to mio niespeniona. Mimo to nie potrafi si odkocha.
Staem si bardzo ponur osob, napisaem mas pesymistycznych piosenek przez lato, momenty
depresji powtrzyy si. Chciaem skoczy ze wszystkim napisze w ksieczce do albumu Past
Years.
Do Jerzego Lewczyskiego pisze w lipcu 1976 roku: I jestem jeszcze zupenie beznadziejnie

zakochany, tak e to mnie zniechca do wszystkiego i jednoczenie dobija kompletnie3.


Tworzy piosenk:
Mio mio mio to przeklestwo;
Jeli kochae, to wiesz, e nie mog si myli;
Mio mio mio to krzywda;
Jeli nie wierzysz, to posuchaj tej piosenki;
Ref.: Jeli mio jest yciem;
Jeli mio jest sodka;
To czemu wci martwi si samotnie?;
Wierzyem w mio, lecz ona przekla mnie;
I moje sodkie mirae wszystkie odeszy.
Nowa mio Tomasza to C., koleanka z modszej klasy. Poznaje j w padzierniku 1976 roku.
yje dla niej, oddycha, je, chodzi, mwi. Dla niej postanawia zda matur z dobrym wynikiem. Ale
nigdy si przed ni nie zdradzi z uczuciem. Boi si, e wyznanie mioci wszystko zepsuje. A ona si
niczego nie domyla. Ich znajomo przeradza si w przyja.
Grzegorz Gajewski pamita, e dziewczyna D. bya sanockim archetypem Lolity i robia
z chopcami, co jej si ywnie podobao. Niczego Tomkowi nie obiecywaa. Ale nigdy te nie mwia,
e nie jest nim zainteresowana.
Pojawia si w maju 1977 roku w czasie matur. Tomasz Beksiski: staa si rzecz, ktra mi
wszystko zawalia i ktra o mao nie przyczynia si do powanych komplikacji dotyczcych
sukcesw w maturze i w tym wszystkim. Nasza znajoma (...) troch mi pomieszaa w gowie i narobia
duo przykroci. Z jednej strony jej pojawienie si byo dla mnie niemale gwiazdk z nieba, z drugiej
strony ta gwiazda niele mnie po gowie uderzya. Doprowadzia do tego, e si w niej zakochaem,
bya to wprawdzie inna mio, bo nastawiona raczej na aktywne rozwijanie, a nie pielgnowanie
w tajemnicy. Nic z tego jednak nie wyszo. Dugo wszystko byo niejasne: przez cay maj4.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Maturzysta
Tomek ma 5 (pitego) matur pisemn, a potem za tydzie ustn. Zdajesz sobie spraw, w jakiej
sytuacji bdzie psychicznie Zosia i cay dom?!1
*
Dziennik foniczny Beksiskich. 21 grudnia 1975 roku.
Pan S.: Tomek, a jak twoja angielszczyzna?
Tomek: Niele.
Zdzisaw: On jest zawsze peen uznania dla samego siebie.
Tomek: Przesta, dobrze?
Pan S.: Ty, widz, zdolny chopak jeste.
Zdzisaw: Pewno dziaania jzyka to on ma. (...) Daem mu na przykad list do przetumaczenia,
bo [Zosia] nie miaa czasu. List taki, przy ktrym i ona siedzi dugo, a on w pitnacie minut go
odpieprzy i przynis ten list. Tylko ja go nie wysaem, bo baem si, e on porobi tam jakie bdy.
Ale mimo wszystko byskawicznie strzeli ten list. Ma pewno siebie.
Zofia: Bo jest z Beksiskich.
Zdzisaw: Zosiu, bez zoliwoci.
Zofia: A pan rozmawia z Wjcikiem w sprawie Tomka?
Pan S.: Jeszcze si z nim nie widziaem. (...)
Zdzisaw: Ja sdz, e Wjcik nauczy go tego wszystkiego, bo ja go ju nie potrafi skontrolowa.
Zofia: Ale czy on si uczy co na te lekcje? O to nam chodzi. Nie miem pyta Tomka. (...)
Pan S.: A nie lepiej, ebycie pastwo poszli jako, e tak powiem, za plecami?
Zofia: No dobrze by byo, jakby tato poszed na wywiadwk prywatn. (...)
Zdzisaw: Moe rzeczywicie. Ja tak, wiesz, rzadko wykopi si z chaupy.
Zofia: Na sankach ci zawioz. (...)
Zdzisaw: Nie, to pjd, oczywicie. Rzeczywicie ja si tak tym wszystkim jako nie bardzo
zajmuj, ale ja tak zapominam. Minie dwa miesice i ja zapominam, e mam syna i e on tam musi.
Tak sobie czasem przypominam, ale to tak jako te mtnie na pograniczu wiadomoci.
Pan S.: (...) Ten rok jest chyba najwaniejszy dla niego. Bo przyszy rok to tak zleci, e ani ty si

zorientujesz, ani on. Bdzie tyle dodatkowych zaj, typu przygotowania do matury prbnej, do takiej,
do owakiej, studniwka, picie wdki.
Zdzisaw: Suchaj, ja, mwic szczerze, nie mam nadziei, eby on zaraz po maturze dosta si na
anglistyk. Jak on ju zrobi matur, bdzie musia wkuwa angielski zupenie obdnie przez cay rok.
I dopiero pniej si dostanie. Bo ja nie widz szans (...).
Zofia: A co on bdzie robi przez ten rok? Do wojska go nie wezm?
Zdzisaw: Myl, e go nie wezm. Moe uda si go jako wyreklamowa, moe uda si co
wykombinowa.
Zofia: Ja nie skombinuj nic.
*
Prywatnych lekcji jzyka angielskiego udziela Tomkowi nauczyciel Wojciech Wjcik. Bdzie
wspomina: Przynosi na lekcje nagrania i prosi, ebymy je wsplnie odsuchali i spisali sowa. Na
grundigu szpulowym pauzowaem i emy wsplnie co walczyli z tym tekstem. Nie zawsze si
udawao do koca, ale sowo, dwa zostawao. To go i tak satysfakcjonowao, bo wiedzia, o czym te
piosenki s2.
Wprawdzie od pocztku liceum wiadomo, e Tomasz bdzie studiowa anglistyk, ale
w padzierniku 1976 roku (klasa maturalna) pojawia si inna moliwo. Zdzisaw Beksiski pisze do
Marii Turlejskiej: Aha, Marysiu jest proba do Ciebie. (...) Z przedostatniego Radio i TV
dowiedziaem si, e przy Wyszej Szkole Muzycznej jest studium reyserii dwiku. Tomek wybiera
si na anglistyk, ale reyseria dwiku byaby czym, do czego ma przygotowanie prawie e
praktyczne, bo robi dwik do dwch montay poetyckich i jakiej sztuki w Sanoku, zna si na
miksowaniu, obliczaniu czasu, trafianiu climaxem muzycznym w climax dramatyczny, ma wreszcie
spore osuchanie muzyczne z racji choby naszej pytoteki, w sumie s to studia dla niego. Ale: on nie
gra, nie gra i zapewne nie bdzie nigdy gra na adnym instrumencie. (...) Powiedziaem mu, by sam
[tam] napisa, ale z drugiej strony nie chc go naciska, by mu przed sam matur nie wprowadzi
zamtu, gdy podprowadzany jest w tej chwili do anglistyki i wkada w to mas wysiku, mwi po
angielsku i pisze ju bardzo miao i nieomal biegle jak na rok pracy sdz jednak, e reyseria
dwiku byaby bardziej dla niego ni anglistyka3.
Pojawia si nowy kopot. Gdzie Tomek powinien studiowa filologi? Uniwersytet Jagielloski
ma najlepsz renom, ale mwi si, e tam dostaj si tylko dzieci dyplomatw albo te, ktre spdziy
jaki czas za granic i mwi ju wietnie po angielsku. Moe wic Uniwersytet Warszawski? Lepiej
nie prbowa, za wysokie progi. Niech wic dostanie si na jak sabsz uczelni, a po kilku latach
sprbuje si przenie do Warszawy, gdzie bd ju mieszka rodzice.
Ewa Kikta: To byy czasy, e mona byo zdawa egzaminy tylko na jedn uczelni. Jak si nie

zdao, trzeba byo czeka rok. I chyba dlatego Tomek wybra filologi angielsk w Sosnowcu na
Uniwersytecie lskim. To bya czerwona uczelnia, tak si wtedy na ni mwio. Dlatego nie cieszya
si popularnoci. A tak naprawd pracowali tam ludzie modzi, rzutcy, z horyzontami.
Henryk Waniek: Przez Zdzisawa przemawiaa galicyjska mentalno osoby, ktra tego zna,
przez tamtego zaatwia, pragmatyzm czynnociowy. On nie wierzy, e mona i prost drog, bez
niegodnych manipulacji.
Jerzy Lewczyski: Szukalimy dojcia do filologii w Sosnowcu. Bardzo szybko si okazao, e
jest na uczelni taka figura. Dotarlimy do niego.
Henryk Waniek: To by nasz zaprzyjaniony pracownik uniwersytetu. Dosta obraz Beksiskiego
za uatwienie przyjcia Tomka.
Pod koniec maja Tomasz Beksiski dostaje wiadectwo dojrzaoci.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

mier pierwsza. Rok 1977


Wpadem tu i zastaem ciebie na ku, kurek gazu odkrcony, w powietrzu unosi si gaz...1
*
Zdzisaw Beksiski: rzeczywicie zaaranowa samobjstwo i mao przy okazji domu nie
wysadzi w powietrze. Zay ca fiolk rodkw nasennych (carbromalum), zamkn si w pokoju na
klucz i otworzy gaz w piecyku. Nie wpado mu do gowy, e gaz bdzie uchodzi do komina z tym
e akurat w drugim pomieszczeniu wypalaem kawaki ramek etc., robic wod na kpiel, a oba
kominy spdzone s razem cud, e chaupa nie wyleciaa w powietrze, i cud, e nie otru si tym
bromem, inna rzecz, e zatru si potnie. Gaz uchodzi przez (...) 4 godziny lub duej, zanim si
zorientowaem2.
*
Zdzisaw, Zofia i Stanisawa nikomu nic nie mwi. Ale Tomasz nie umie milcze. Opowiada
kolegom o prbie samobjczej z 1 czerwca, ale wszystko obraca w art: Poknem kilka tabletek
i rzygaem. Ha, ha.
Pisze jednak do Ewy Kikty: W kocu byem doprowadzony do tego, e nie mogem duej:
musiaem by albo z ni, albo bez niej. No i stao si. Poniewa D. nie zdecydowaa niczego, ja sam
zdecydowaem i wszystko si urwao. To by dla mnie koszmarny dzie. Straszny. Do tego zerwania
dosza jeszcze straszliwa awantura ze starym, bl gowy, za pogoda dziaajca destruktywnie na ukad
nerwowy, no i skoczyo si wszystko prb odejcia w zawiaty. Nie udao si, bo nie przewidziaem,
e gaz uleci kominem. Kosztowao mnie to trzy pawie pod rzd i sabo przez ca dob, a moi starzy
mocno si podenerwowali. Wwczas przystpiem do bezlitosnego i rzenickiego mordowania
swojego uczucia do D.3.
Jesieni 1978 roku pod pseudonimem Doctor Jimmy napisze powie kryminaln Drzwi.
Kompozytor Peter, gwny bohater, wraz z koleg Jamesem Andersonem szukaj zabjcy swojego
przyjaciela Arthura Hammilla. Odkrywaj, e za zbrodni stoi szajka handlujca narkotykami. Peter
z pocztku podejrzewa, e w grupie dziaa jego przyjacika Eveline. W kocu wychodzi na jaw, e
intryg uknua Jennifer, ktr nazywa przyrodni siostr i ktra tak naprawd bya mioci jego

ycia. Ksika zaczyna si od samobjstwa gwnego bohatera.


Rozdzia I. (...) Jennifer. Imi to dwiczao w mych uszach. Jennifer. Niechaj wszystkie szatany
pieka pochon mnie na wieki, abym nie musia wicej sysze tego imienia. Im bardziej chciaem
o niej zapomnie, tym bardziej moja wyobrania pracowaa. (...) Odwrciem si do niej. Jennifer
widocznie specjalnie na to czekaa. Pocaowaa mnie. (...) Na moment zamknem oczy. Gdy je
otworzyem, wspomnienie Jennifer prysno jak baka mydlana. (...) Szczerzc zby, siedzia tam ten
ohydny potwr, ktrego obrazek widziaem w dziecistwie. Odskoczyem w przestrachu, potwr
kapn zbami i powoli ruszy w moim kierunku (...). Poczuem jaki dziwny zapach. A potem jaki
gos zacz dociera z zawiatw, jaka rka zacza mnie szarpa, zrobio si jasno, mikko, czucie
wrcio do mego ciaa. Otworzyem oczy, leaem w ku. (...)
Rozdzia II. Co ty wyprawiasz, kretynie! usyszaem gos Jamesa. Obud si wreszcie. (...)
ycie ci obrzydo, durniu? Gadaj, czy nie naare si jeszcze jakich piguek, co?
Spojrzaem na niego niezbyt przytomnie. (...) Raz jeszcze obrzuciem pokj spojrzeniem. Wzrok
mj zatrzyma si na pustej butelce coca-coli stojcej na biurku obok niewielkiej fiolki ze rodkiem
nasennym. Spojrzaem w bok: piecyk gazowy sta pod cian. Nie syszaem syku. Okno byo otwarte.
Pocignem nosem: zapach gazu by niewyczuwalny. (...)
Nic mi nie jest odparem, stwierdzajc ze zoci, e faktycznie nic mi nie jest. yknem 5
tabletek carbromalum. Chyba mnie od tego nie trafi szlag. Co? (...)
Po co to carbromalum? spyta. Gaz nie wystarczy?
Musiaem zasn wyjaniem. Przecie nie znisbym tego potwornego syku... (...)
Teraz chciabym usysze kilka sw wyjanie. (...) Nie powiesz mi chyba, e zwtpie w swj
talent kompozytora? Symfonia ci nie wychodzi? A moe znowu doszede do wniosku, e cay wiat
to gwno, a ludzie to miso? (...) Prawie cay gaz, ktry mia ci pomc zej z tego wiata, ulatnia si
kominem. Jest przecie lejszy od powietrza. Sprawdziem, czy nie zatkae czym komina. Nie
zrobie tego, a wic nie przewidziae tego drobiazgu. (...) To cae twoje samobjstwo skoczyoby
si niczym. (...)
Twoje domysy nie s suszne. Bynajmniej, moja symfonia nawet niele mi wychodzia. (...)
Rzuciem spojrzenie w kierunku okna. Dzie by ponury. W tej chwili ju nie padao. Ale rano lao jak
z cebra. (...) Byoby wszystko doskonale, gdyby nie ta pogoda. Nie cierpi deszczu
kontynuowaem. Wprawi mnie w lekkie przygnbienie, a potem...(...) Potem odbyem pewn
rozmow telefoniczn (...).
Z kim rozmawiae? spyta James. (...)
Jennifer Nillson wykrztusiem to nazwisko niby obojtnie. (...) Musiaem z ni wreszcie
powanie porozmawia. (...)
I tylko z tego powodu ten gaz, Peter? gos jego brzmia z lekka ironicznie. Czy ty nie masz

czasem gorczki?
Co on mg wiedzie, do cholery?! Czy mg wiedzie to wszystko, przez co ostatnio
przeszedem? Czy mia prawo kpi? Mia prawo, poniewa nie wiedzia NIC.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Klepsydra
Dnia 22 wrzenia zmar nagle Tomasz Beksiski przeywszy lat 18. Wyprowadzenie zwok z domu
aoby odbdzie si w dniu 25 wrzenia 1977 r. o godz. 16.00. Msza wita aobna za spokj duszy
Zmarego odbdzie si w dniu 25 wrzenia 1977 r. o godzinie 11.00 w kociele parafialnym, o czym
zawiadamia rodzina.
*
W ogrodzie drewnianego domu nad potokiem ponie stos. Wci podsycany, dugo nie ganie.
Farby olejne i pyty pilniowe tak dobrze si pal. Zdzisaw Beksiski, malarz wkrtce warszawski,
pali nieudane obrazy. Nie chce ich zabiera do nowego mieszkania, gdzie przestrze jest ograniczona,
ale nie chce te, eby dostay si w czyje rce. Ju i tak kto skrad nieskoczony obraz, ktry celowo
wystawiony na deszcz i nieg, tkwi przybity do werandy od kilku lat (za jaki czas obraz ten bdzie
obiektem handlu wrd polskich kolekcjonerw dzie sztuki).
Artysta fotografuje poncy stos.

Artysta pali nieudane obrazy

Wiesaw Banach: 1 sierpnia 1977 roku zaczem prac w sanockim muzeum. Jednym
z pierwszych polece, jakie dostaem od dyrektora, byo odebranie nowo zakupionego obrazu od
Zdzisawa Beksiskiego i wzicie kilku rzeczy, ktre nam podarowa. To byo nasze ostatnie
spotkanie w starym domu Beksiskich. Ale stosu w ogrodzie nie widziaem. Pyta pani, czy pan
Zdzisaw nie spali czego, czego dzi aowalibymy? Ja bym powiedzia, e bdem byo, e nie
spali czego, czego ja dzi ju spali nie mog.
Janusz Barycki: Akurat jak przyszedem do Tomka, to si ju palio. Ojciec cay czas co donosi
i dorzuca. Pamitam, e znalaz stary gsior z winem. Tak gstym, e nic si nie chciao la.
*
W mieszkaniu na ulicy Sonaty 6 w Warszawie podogi kryje lenteks, derma podklejona filcem.
Filc po jakim czasie zawilgotnieje, derma nie przepuci wilgoci, wszystko zacznie gni i mierdzie.
Zosia marzy o parkiecie. Zdzisaw wolaby linoleum.

Latem 1977 roku z Sanoka do Warszawy jedzie meblowz z majtkiem rodziny Beksiskich.
Zwalilimy si w 3 pokojach po sufity!! W tym caym koszmarnym zacienieniu zaczlimy robi
stalugi, st, pki etc. (...) Po ptorej miesica nie tyle morderczej, co mordujcej niewygod,
brudem, chaosem pracy nie daem niestety rady wykoczy mieszkania, ale udao mi si wykoczy
siebie i Zosi1.
Wikszo mebli ze sklepw nie pasuje do mieszkania. S za krtkie, za dugie, za wskie, za
szerokie. Zdzisaw i Zofia sami wic wykonuj cz zabudowy.
Jest tak, jakby zabrali z sob dusz drewnianego domu nad potokiem. Zwaj i tak ju wskie
korytarze mieszkania. Zabudowuj je szafami, pkami, segmentami. Na cianie wieszaj lustro
z Hakowego burdelu, ktre odbija mroczny przedpokj. Znajomi bd bdzili. Z azienki pjd do
kuchni, z pracowni do pokoju Zosi.
W azience Beksiscy rezygnuj z glazury, w kuchni z podczenia wycigu, w pokoju Tomka
kad wykadzin, stawiaj tapczan i meblociank, w pokoju Zosi bdzie wykadzina tekstylna (stoi
ju w rulonie za szaf), w kuchni i pracowni linoleum, zasony i firanki dopiero uszyj (Zdzisaw
kupi maszyn do szycia), zapas pocitych i zagruntowanych pyt pilniowych i listew na ramy ma
wystarczy na osiem lat malowania.
Studia do pracy nad muzyk konkretn nie bdzie. Nie zmieci si na dwudziestu metrach
pracowni. Rozoone na czci z trudem zdobywane magnetofony, goniki i mikrofony Zdzisaw
odwozi na strych u rodziny w Dynowie. Obiecuje sobie, e kiedy po nie wrci.
Pod koniec wrzenia do pokoju w bloku na ulicy Sonaty w Warszawie wprowadza si Stanisawa
Beksiska. Od tej pory bdzie to pokj Beksiskiej.
*
Student Uniwersytetu lskiego Tomasz Beksiski od 1 padziernika bdzie mieszka
w Katowicach.
Henryk Waniek: Ja wtedy yem ju z rodzin w Warszawie, ale w Katowicach stao wci nasze
puste mieszkanie. Byo spore, osiemdziesit pi metrw. Wpadaem tam co dwa tygodnie, bo
pracowaem na Uniwersytecie lskim. Tomek mia zaj jego cz.
Do Katowic trafi te biurko z pokoju Tomka. Przy innym uczy si nie bdzie.
Ale na razie Tomasz Beksiski spdza ostatnie wakacje w Sanoku.
Spotyka si z D. Dochodz do porozumienia. adnej mioci wicej midzy nimi, od tej pory ona
bdzie jego przyrodni siostr, a on jej bratem.
Zakochuje si w dziewczynie E. Bdzie wspominaa: On by rozchwiany emocjonalnie i kiedy
znajdowa przyja, traktowa j jak ostatni desk ratunku. Kocha si w poowie dziewczyn
z Sanoka. Byam modsza. Zamykaam si przed nim w pokoju, kiedy przychodzi. Jak inne

dziewczyny przeszam etap listw od Tomka, wierszy pisanych dla mnie, pyt mnie dedykowanych.
E. usiuje wytumaczy Tomkowi, e nic do niego nie czuje. On tego nie chce sysze. Nazywa j
Soce Mojego ycia.
W te wakacje Tomasz zamierza te spdzi samotnie noc na sanockim cmentarzu. O pnocy
20 wrzenia robi notatki na gorco, siedzc na rodzinnym grobowcu: Chciabym tu pozosta. To
raj!2.
*
Ale ma jeszcze jeden pomys. Razem z Januszem Baryckim i jeszcze jednym koleg zamawiaj
w drukarni klepsydry.
Janusz Barycki: We trzech, ja, Tomek i jeszcze jeden kolega A., poszlimy do drukarni, ktra
bya naprzeciwko domu Beksiskich. Po drugiej stronie rzeczki, moe z piset metrw dalej.
Kolega A.: Przyj nas kierownik drukarni. Zobaczy trzech gwniarzy, ktrzy zamawiaj
klepsydry, duszc si ze miechu. Natychmiast zdecydowa, e nam to wydrukuje.
Janusz Barycki: Ja spanikowaem. Oni sobie wydrukowali. Ale tylko Tomek zdecydowa si je
rozwiesi.
Bogdan Stru: Dzie wczeniej spdziem wieczr u niego. Zastanawiaem si, czemu nie
wiedziaem o tym pomyle. Brak zaufania?.
Danuta, koleanka Tomka: Mj ojciec jako jedyny dorosy wiedzia o klepsydrze. Tacie podoba
si ten pomys. Zamykali si z Tomkiem w pokoju i rozmawiali o szczegach. Powiedzieli mi o akcji
dzie przed.
Tomasz Beksiski: Wiesz ju, e D. ostatnio postpowaa w stosunku do mnie nie fair i za to nic
jej o klepsydrach nie powiedziaem. (...) A co zrobia? Powiem Ci po prostu: wiedzc dobrze, e
kocham kogo, mwia o tym kim przy mnie ze swoj koleank, nie przebierajc w sowach. (...)
Bardzo mnie to zmartwio i wpienio, a pomys z klepsydrami by ju gotw, wic tylko dorobiem
do ideologi i zrealizowaem. (...) po prostu nie przypuszczaem, e tak to wszyscy odbior, jak
odebrali3.
Jadwiga Stawarz zobaczya klepsydr przypit do tablicy przed domem: Patrz si: Tomek
Beksiski nie yje! Niemoliwa to rzecz. Przecie wczoraj wieczorem by u mnie. Id do piekarni
Jadczyszyna, koo kocioa parafialnego patrz znw klepsydra.
Maria Barycka: Janusza akurat nie byo, do Rzeszowa pojecha. Rano by wielki szum w Sanoku.
Przysza do mnie Badowa, jej m by dziennikarzem, i mwi: Ty wiesz, e Tomek nie yje?. Ja jej
na to: Czy ty zwariowaa, czy co?.
Jacek Rogowski: Mymy si dowiedzieli od kogo. Dzwonilimy, telefonu nikt nie odbiera.
Mylelimy, no Boe, umar, nie maj czasu podnie suchawki. Ale mj brat mwi, e co mu nie

pasuje.
Ewa Kikta: Szymy z koleank do szkoy, widzimy klepsydra. My w pacz.
Zdzisaw Beksiski: w szkole nie byo pierwszej lekcji, dyrektorka miaa spicz do modziey,
uczennice pakay, nauczyciele i nauczycielki te, do domu przysza delegacja4.

Klepsydra

Halina Drwiga: Poszlimy. Babcia otworzya drzwi. Czy moemy pomc, bo pastwa spotkao
takie nieszczcie? Jakie? No, Tomek nie yje. Babcia zemdlaa, a okazao si, e on jeszcze
pi.
Jadwiga Stawarz: Syszaam, e on babci zamkn i telefon odczy. Przyszy dzieci
z oglniaka, duo ich byo, chcieli si dosta do mieszkania, ale nie byo jak. Ale z tyu bya drabina.
Wleli po niej do balkonu duego, a on w oknie stoi. Wystraszyli si. Dopiero wtedy da babci
otworzy.
Andrzej Wilk: Plotkowano, e uczennice zajrzay przez okno, a on lea na stole i udawa
nieboszczyka. I nagle si podnis.
Jacek Rogowski: Podobno przysza delegacja ze szkoy, a on im otworzy poprzebierany,
wymachujc szabelk.
Ewa Kikta: Tomek traktowa to jak wietny kawa, ale wikszoci si nie spodoba. Ja na niego
nakrzyczaam.

Bogdan Stru: Jako nie poruszalimy przy Tomku tego tematu. Ocenialimy to negatywnie, ale
za jego plecami.
Danuta: Sanoczanie go postraszyli, e zawiadomi uczelni. Przyszed do mojego ojca wieczorem
przestraszony. Zamknli si i kombinowali, jak to odkrci.
Jacek Rogowski: Rysiek tak si tym przej, e nie mg si pozbiera. Przyszo do nas par osb,
rozmawialimy o nim, gdy zadzwoni Tomek. Rysiek wpad w furi, zacz wrzeszcze. Tomek
przyszed do nas nastpnego dnia. Przeprosi nasz mam. Nie pomylae, e nam zrobisz
przykro? zapytaem. Komentarz pana Zdzisawa podobno by taki: Dobry numer, dobry. Nie
wpadbym na to.
Zdzisaw Beksiski: to wszystko spowodowao, e jemu nareszcie po raz pierwszy w yciu
zrobio si gupio! Odnosz te wraenie, e nieco od tego momentu wydorola moe mu si
nareszcie co w tym zakutym bie odkorkowao i zauway, e nie jest sam na wiecie5.
Tomasz Beksiski: Wiem, byo to idiotyczne, postpiem jak tuman teraz to widz i czuj si
nadal ohydnie6.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Nic
Budynek, a zaraz kupa desek. Jeszcze ogrd, a ju zaorana ziemia.
Studnia zostaje. Waciwie nie wiadomo dlaczego.
Na parceli po Beksiskich nigdy nic nie powstanie. To ju postanowione.
W roku 2012 zajrz do studni. Bdzie wypeniona mieciami.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Katowice
Czasami siedz wieczorem i rozmylam o tym, co byo, wspominam sobie najmilsze chwile w yciu
(jest ich strasznie mao i dlatego zawsze wspominam te same) i zawsze mi si rycze chce. (...)
Wieczorem rycze mi si chciao, nie bynajmniej z powodu filmw, ale po prostu dlatego, e adna
pogoda, a ja jestem tu sam, nie wrc ju do Sanoka, mam przed sob sesj (...) i wiadomo, e nie
uciekn NIGDY1.
*
Padziernik 1977 roku.
Jestem tu od czwartku wieczorem. (...) Nigdy nie przypuszczaem, e doroli ludzie, i to
w dodatku ludzie na stanowiskach rektorskich, dziekaskich i profesorskich, pozwol sobie na
wygupy la dzieci z przedszkola. Pojawili si w szatach inkwizytorw i czapach na gowach,
zachowywali co najmniej podejrzanie i celebrowali wasn wielko niemale jak ksia na mszy
w kociele. Byo mi troch le na odku2.
*
Listopad 1977 roku.
D., przyrodnia siostra Tomasza, le list. Chce wyjania nieporozumienia, jakie midzy nimi
ostatnio byy. Tomek: Nie mogem potem spa. Chciao mi si rycze. (...) Waciwie to szkoda, e
te klepsydry byy kawaem. (...) le si dzieje w pastwie duskim. Jeli nie uda mi si zrozumie
tego teraz, to chyba oszalej i wszystko mi si popieprzy. Ja si tu czuj jak ryba wyjta z wody.
Zupenie nie potrafi wrci do rwnowagi. (...) Ale obawiam si, e to siga gbiej i e nie prdko
si dokopi do sedna3.
*
Grudzie 1977 roku.
Czterdzieci minut dziennie w tramwaju na uczelni. Kolejki po arcie. Smrd papierosw
w pocigach. Nieznona wo wsppasaerw. Uczenie si niepotrzebnych bzdur. Ludzie to gupie
miso. Potrcanie misa na ulicach sprawia rado. Odkupi spalony czajnik Henryka Waka. Zabi

si. Sylwestra spdzi w Sanoku. Jecha na wita do rodzicw.


Zdzisaw Beksiski kupuje Tomkowi dwupokojowe mieszkanie w bloku naprzeciwko swojego.
Adres: Warszawa, ulica Mozarta 6. Tomasz ma si tam wprowadzi za dwa lub trzy lata, kiedy opuci
Katowice.
*
Stycze 1978 roku.
Katowice, 6th of January 1978. Na ostatniej logice nie byem, bo gadaem wtedy z Kazikiem na
temat samobjstwa. Chciaem si zabi w noc, jak przyjechaem. Wrciem po 12, bo pocig si
godzin spni. W domu byem p godziny potem, bo tramwaje nie jechay i musiaem goni
z waliz te ptora kilometra, wiatr zimny i nieg uatwiay mi ten marsz. W domu byo okropnie.
Halny wy za oknami, okoo 3 otworzy okno do pokoju, zrzuci elazko z parapetu huk, omot,
zimno przez cay czas koszmarne zawodzenie za oknem. Miaem dosy. Mylaem o swojej sytuacji,
niewyranej pod kadym wzgldem, miaem wyej uszu rozbicia midzy Katowicami, Warszaw
i Sanokiem, wyej uszu bezsensownych studiw, kopotw sercowych i kopotw opisanych
poprzednio, w ogle: dosy wszystkiego. I gdyby byo czym... to chyba bym si skoczy. Miaem do
wyboru tylko podcicie sobie y albo powieszenie si. Gaz odpada, bo byo za mao czasu. Z cicia
y zrezygnowaem: gdyby mnie, nie daj Boe, uratowali, to potem mogem si rozsta
z samobjczymi mylami, a gdybym sobie pouszkadza cigna, to mgbym mie bezwadne rce do
koca ycia. Jak si ju zabija, to na dobre. Wieszanie odpado z powodu braku haka wyjcie na
balkon byo skrelone zimno! Tak wic przeyem, cho tarzaem si po ku, jczc i mylc, co
by tu ze sob zrobi. To byo naprawd okropne: wiadomo niemonoci zrobienia czegokolwiek,
a take sumienie, ktre mi nie pozwalao na zabicie si w cudzym mieszkaniu (nie chciaem robi
kopotw Henrykowi) jak pojechaem do Sosnowca rano niewyspany i zy, to nic dziwnego, e mi
si nie chciao sucha wykadw ani by na zajciach. Zrezygnowaem z logiki i gadaem z Kazikiem,
ktry mnie zwymyla, gdy wg niego nie wolno jest popenia samobjstw. Obieca mi poyczy
jak ksik, po przeczytaniu ktrej (jego zdaniem) porzuc takie myli na zawsze. No,
zobaczymy4.
*
Mama przesya przez Henryka Waka zapas sznycli, bigosu i papieru do maszyny.
Brak snu i koncentracji. W Tomaszu rodzi si podanie D. Ja wiedziaem zawsze, e takie co
istnieje. Co byo dla mnie szokiem, to fakt, e ja rwnie jestem na to podatny. Ja nigdy w to nie
wierzyem. Zdawao mi si, e mnie to nie dotyczy, e mam swoje krysztaowe zasady, wzniose
marzenia i ideay i e wytrwam w tym. Ideay zostay i wszystko zostao: nastpiy tylko tzw. usterki

w druku. O mao mnie to nie dobio, wierz mi (...). Organizm mj ma ju takie potrzeby od trzech co
najmniej lat5.
Przychodz kolejne listy od D. Tomasz odpisuje: Daj mi w kocu spokj. Odczep si!
Ojciec i znajomi radz mu i do ka z inn mam. Tomasz odpowiada: A zasady? A mio?
Jeli nie ma mioci, to po co y?
*
Luty 1978 roku.
Jeszcze w styczniu korespondencyjna ktnia z ojcem: Stary (...) doda, e mi nie pozwoli na
kopiowanie pyt dla nikogo w Warszawie, bo chce poy ze mn jak z czonkiem rodziny etc.
W sumie charakter listu mia by serdeczny, a by gwatowny i stanowczy, ja za si wkurzyem.
Odpisaem mu wic, e nie przyjad w ogle do Warszawy, e go p...l i jego pyty (a przyszy
z Niemiec 23 sztuki, m.in. Smokie) i e nie ycz sobie, eby mi reyserowa pobyt w domu. (...)
[Ojciec] napisa, e jeeli mam ochot przyjecha na cae ferie, to oczywicie mog nagrywa. (...)
Tak wic odpisaem mu znowu, przeprosiem, no i pojad jednak do Warszawy. Ale byem
stuprocentowo zdecydowany nie jecha. Nie znaczy to, e nie kocham rodziny i traktuj pobyt w domu
tylko jako robienie forsy poprzez nagrywanie6.
Rusza w podr do rodzicw z magnetofonem kasetowym w torbie, w suchawkach na uszach.
Nakada kaptur, eby nie budzi sensacji. Zawsze ma przy sobie coca-col.
Ferie w Warszawie: przegrywanie pyt, lody z rodzicami, ogldanie nowego mieszkania na
Mozarta, kino z babci, wizyta Ewy Kikty.
Nienawidz tego mieszkania w Warszawie, tej caej Warszawy i sodkiej nudy, jaka tam panuje!
Nie ma do kogo pyska otworzy, ze starym albo si gada o pytach i wynikaj z tego ktnie, co
zamawia i kto za to paci itd., z mam rozmowy to albo dyskusje o tym, co bym zjad, albo te co
zjem w Katowicach itd. Albo co ubieram na siebie. W kocu szlag moe trafi. Z ojcem gadaem
jeszcze o sprawach erotycznych, bo znowu zjecha na ten temat i zapragn mi zrobi nieproszony
wykad o prezerwatywach7.
*
Marzec 1978 roku.
Chyba jestem doktorem habilitowanym trupologii8.
Pisze wiersze-piosenki o cmentarzach, pogrzebach i trupach. Chce je wyda w maju na pycie
Fear and Anger.
Locked in the grave jest o kobiecie pogrzebanej ywcem. W ciasnej trumnie umiera, gnije
i zapowiada zemst. Robaki wyjadaj jej oczy.

Plastic flower o pogrzebie, z ktrego ludzie uciekaj, eby oglda telewizj.


Animals o metodach wytpienia podej ludzkoci.
Suicide o samobjstwie popenionym z koniecznoci.
Wiersz o nekrofilii: wchodz na cmentarz, otwieram grb, wycigam gnijc facetk i... (tutaj
warto zawezwa cenzur)9.
*
W marcu umiera Maria Kuc, siostra Zofii Beksiskiej.
Kamil Kuc, syn Marii: Po mierci mamy ciocia Zosia wzia do siebie babci Stankiewiczow,
ktra od 1972 roku mieszkaa z nami w Warszawie, a wczeniej w Rzeszowie. Mama nie chciaa, eby
babcia ciko pracowaa w Dynowie. Tam wci by kawaek roli.
Jesieni do pokoju w bloku na ulicy Sonaty w Warszawie wprowadzi si babcia Stanisawa
Stankiewiczowa. Od tej pory bdzie to pokj Stankiewiczowej.
*
Kwiecie 1978 roku.
Kady student pierwszego roku filologii angielskiej musi wzi udzia w biegach przeajowych.
Jak zbimbam, to nie zalicz wf10. Udzia w zajciach wychowania fizycznego to dla Tomasza
Beksiskiego zjadanie ywej aby umazanej w gwnie.
Kady te musi zaliczy kurs wychowawcy kolonijnego. Bd wychowawc, niech to szlag
trafi11.
*
Maj 1978 roku.
Szkoda, e nie bya na Takswkarzu, facet by taki sam jak ja. Nienawidzi tego paskudnego
otoczenia, wszyscy ludzie byli dla niego band wi, do ktrych warto tylko strzela. Gdybym mia
bro, tobym postrzela. (...) Wypowiedziabym wojn ludziom, ale to, e wtedy musiabym zerwa ze
wszystkimi, wstrzymuje mnie. (...) Chyba byoby to samobjstwo, albo te zaatakowabym miso,
pozabijabym, ile by si dao, i potem mnie by zabili. (...) Moje wariactwo polega na tym, e
wypiem si na wiat. I albo bdzie tak jak ja chc, albo nie bdzie w ogle. Rozumiesz to? To
znaczy, e ja NIGDY nie pjd na ustpstwa w stosunku do misa. Albo miso ustpi mnie, albo po
prostu danej sprawy nie bdzie. (...) Ja sobie tej wariackiej teorii nie wymyliem: od dawna tak
czuem, tylko si wstrzymywaem. (...) I jest mi nawet dobrze, tylko czsto chce mi si rycze. Ale
jako to znios. (...) Uwaam, e to cudowne jest by wolnym. Ja nie jestem wolny i nigdy nie bd,

bo zawsze bd y w wizieniu wasnych rozsdnych (wtpliwe, czy zaiste rozsdnych) zasad. Zasady
te zniszcz mnie, zrobi ze mnie wariata, wyalienowanego dziwaka (ktrym ju jestem) i egoist
w efekcie. (...) Wiem, e si zmieniem od czasu wyjazdu z Sanoka, uwaam jednak, e zmieniem si
na ze. Po prostu zdziwaczaem12.
*
Czerwiec 1978 roku.
Postanowienia: przenie si z Katowic do Warszawy, zmieni uczelni, urzdzi mieszkanie na
Mozarta 6, nauczy si taczy i pywa, zrobi prawo jazdy, mniej myle o przeszoci.
Pomyl, idioto: rok temu chciae si wykoczy. Po co? Dlaczego? Bo bya za pogoda? Bo
miae zy humor? Bo dziewczyna ci wkurzya? Bo stary ci opieprzy? Bo bye wiadom swojej
bezradnoci wobec otoczenia? Gwno!!! Teraz dopiero moesz sobie powiedzie, e to wszystko nie
ma sensu. Teraz ju jednak nie masz tej odwagi, siy, przekonania13.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Mozarta 6
Przekonaem si, e jestem gupim szczeniakiem nieprzygotowanym na nic, ululanym przez
mamusi i tatusia, nakarmionym po gardo akociami i wci wymagajcym pieszczot, przyjemnoci
i tak dalej1.
*
Tomek do Ewy: Niejednokrotnie ojcowie to albo gupie wieprze, albo po prostu sknery i pijacy,
do tego jeszcze cholernie starowieccy. Ja te niejednokrotnie narzekam na swego, a w sumie wiem,
e to kapitalny czowiek2.
Ojciec z synem si kc. Zdzisaw nie bdzie sta dla Tomka po bilety na koncert Slade.
Pyty zamawiane przez ojca syn uwaa za gwniane.
Zdzisaw nie zamierza pilnowa hydraulikw w mieszkaniu Tomka.
Syn nie yczy sobie, eby matka mya mu podogi na Mozarta 6.
Ojciec ma do pomagania w urzdzaniu mieszkania Tomasza.
Za to mama ma dobre chci.
Tomek do Ewy: Segment musiaby wic stan za nadproem, a wtedy co zrobi z tym p
metrem miejsca pod nadproem? Wstawi tam mumi czy sucego? Czas lecia, ja nie wiedziaem
ju, co zrobi, oni si irytowali, w kocu mylaem, e zwariuj: do tego jeszcze moja mama przysza
i zacza mi na gwat pomaga. No i wpadem w sza, oczywicie na mojej mamie si skrupio. Dawno
nie byem tak wcieky, mylaem, e skocz z okna albo si wynios z domu na kilka dni. Byem
bliski mordowania, deptania i tratowania. Wieczorem zaczem rzzi. (...) Nazajutrz wszystko
przeszo, poczuem si jak ostatnie bydl, zaczem wszystkich przeprasza3.
Syn da od rodzicw, eby yka leaa rwno przy talerzu, a zupa zawsze miaa taki sam smak.
Tomek do Ewy: Pozostay mi jeszcze te z lekka szczeniackie odruchy, aby robi matce awantur,
gdy dostaj na obiad nie to, na co mam ochot4.
*
Andrzej Wilk: Jeli ludzie pytaj, czemu nasze drogi powoli si rozeszy, odpowiadam, e

w ktrym momencie czowiek potrzebuje y naprawd, na powanie, nie na niby. Intuicyjnie


czuem, e nie tdy droga.
Bogdan Stru: Nie dorola. Wci strzela z odpustowego pistoletu.
Wiesaw Banach: W pewnym momencie ze zgroz stwierdziem, e z fajnego chopaka Tomek
przerodzi si w kogo nieprawdopodobnie nudnego. To jego nieustajce mwienie o sobie samym
moe byo ciekawe przez pierwszy kwadrans, ale potem wychodzi z niego infantylizm. Jest taka
tama, zachowana w muzealnych archiwach, gdzie Tomek ju student rozmawia ze swoim tat
o filmie Winnetou, zachwycajc si nim. Jeli Zdzisaw Beksiski by gwnie zainteresowany tym, co
mu si myli, i rozmowy kryy wok tego tematu, to Tomek by do kwadratu pogrony we
wasnym myleniu. Z tym e mylenie ojca byo wieloaspektowe, a mylenie Tomka skupione na nim
samym. Z nim rozmowa o kim drugim, trzecim nie istniaa. Liczyo si jego spojrzenie, krytykowa
wszystko na zewntrz, nie obchodzio go, co inni sdz na ten temat.
Henryk Waniek: erowa troch na swojej matce, a z drugiej strony by od niej uzaleniony. Ona,
z powodu pewnej formy mioci, uczuciowego despotyzmu, te bya sprawczyni nie cakiem zdrowej
relacji midzy nimi. Tomasz mia wobec Zosi takie zachowania jak Zdzisaw wobec wiata: Prosz
bardzo, moesz mnie opiera, karmi, ale nie wtrcaj si, nie dotykaj mnie. Co byo nienormalnego
w tych relacjach.
Tadeusz Nyczek: Moja prymitywna teoria Zdzisaw wypluwa demony z siebie na obrazy.
A Tomek nie. W nim to wszystko siedziao w rodku. By potworem nie do opanowania, i to od
dziecistwa. Przejawia zdumiewajc agresj wobec matki. Mwi do niej najgorszymi wyrazami, nie
krpowa si przy mnie.
Henryk Waniek: Cakowicie aspoeczny. Zwaanie na innych, choby ustpienie komu miejsca
w tramwaju, byo dla niego nie do pomylenia. Puci na ca par muzyk rockow o drugiej w nocy
z dziesitego pitra? Nie potrafi zrozumie, jak mona mie co przeciw temu, skoro to wietna
muzyka.
*
Zanim w lipcu 1978 roku Tomasz Beksiski opuci Katowice na dobre, odrabia obowizkowe
studenckie praktyki robotnicze w Siemianowicach. Mieszka w brudnym akademiku, gdzie wrzaski nie
daj zasn do pierwszej w nocy. Na budowie przerzuca mieci z miejsca na miejsce. Pije lemoniad
(inni pij wdk). Prbuje spa na zwojach wykadziny. Fotografuje kolegw i sprzedaje im odbitki.
Sprzta mieszkania, ktre wkrtce maj odebra lokatorzy. Pisze do Ewy Kikty: Caa masa ludzi
zaangaowana jest w NIC, pienidze, jakie dostaniemy, te bd za nic5.
Sierpie spdza czciowo w Sanoku.
*

Jesieni urzdza si w mieszkaniu na Mozarta 6. Na drzwiach pokoju wiesza klepsydr. Na


cianach plakaty zdjte ze cian swojego dawnego pokoju. Gdzie moe, tam umieszcza zdjcia
przyjaciek. Zawiesza obrazy, ktre dosta od ojca (ma prawo do jednej pracy rocznie, ale nie wolno
mu jej nikomu sprzeda ani podarowa).
Kupuje sztuce, talerze, szczotki do mycia podg i wanny, proszki do czyszczenia i prania, papier
toaletowy.
Planuje kupi bordow kanap i dwa fotele, na pododze pooy czerwon wykadzin, w oknach
zawiesi czerwone zasony i nazwa pokj Hell (pieko). Zniszczony blat biurka po dziadku
zastpuje pyt pilniow. W kcie pod oknem umieszcza powikszalnik. Pyty gramofonowe i kasety
ustawia w porzdku sanockim. Ma by tak, jakby zabra z sob dusz drewnianego domu nad
potokiem.

Na praktykach robotniczych w Siemianowicach, lipiec 1978 roku

Ewa Kikta: Mieszkanie Tomka byo ubogie, skromne. adnych zbdnych sprztw. Drugi pokj,
przeznaczony dla goci, w ogle go nie interesowa. By tam niczym nienakryty tapczan, paskudna
meblocianka, gdzie trzyma swoje rzeczy, i fotel. Sprztaa mu mama. Z tym e on mia idealny
porzdek w swoich rzeczach. Zawsze wiedzia, co gdzie jest.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Muzyka
Zreszt (...) pyta jest lepsza od wszystkich facetek. Nie zuywa si. Nie starzeje. JEST1.
*
Jeli ojciec kocha muzyk, syn kocha j po dwakro.
Jeli ojciec chce mie duo pyt, syn poda ich dwa razy wicej.
Jeli ojciec nie potrafi bez muzyki malowa, syn nie umie bez niej y.
Pyty, wymieniane za obrazy, pyn z caej Europy. Znajomy Francuz, ponaglany przez Tomka,
potrafi kupi nowo w dniu wydania i biegnie nada poczt lotnicz. Nastpnego dnia krek jest ju
na poczcie w Warszawie.
Jeli pyta z Zachodu przychodzi zadrapana, przez co trzeszczy podczas odtwarzania, Zdzisaw
kae j wymieni. Pisze do Aleksandra Szydy: Od duszego czasu kolekcjonujemy raczej tzw.
ambitne grupy nowej fali, rock symfoniczny i grupy elektroniczne, troch ballad, za hard rock
i heavy rock naley ju w naszym przypadku do przeszoci, natomiast brzmienie disco naley do
wyjtkw (mamy zaledwie kilka pyt tego typu)2. Ale bywaj wyjtki. Tomek na chwil staje si
fanem Abby i Boney M. Podobaj mu si Sex Pistols, lubi AC/DC. Zaraz jednak wraca do Genesis czy
Moodies, przy ktrych to rzeczach zazwyczaj rodz3.
Chce rozmawia gwnie o muzyce (wie, e znajomi si nudz), w listach cae strony powica
analizie nowych pyt i poszczeglnych utworw, zwierza si, e przy muzyce czsto pacze.
Zdzisaw Beksiski zauwaa, e synowi rozmowa o pytach zastpuje kontakty duchowe. Potrafi
spala si w dyskusji nad Kate Bush (dla Zdzisawa jest denna, ale Tomkowi si podoba) lub Patti
Smith (ojcu si podoba nowa pyta, syn woli poprzedni). Ale nie potrafi rozmawia o innych
sprawach.
*
Od padziernika 1978 roku Tomasz Beksiski jest studentem drugiego roku Uniwersytetu
Warszawskiego. W poowie listopada pracuje ju w centralnym radiu studenckim: Nagrywam
audycje na profesjonalnym sprzcie i wprost si nie mog tym nacieszy. Ach, mie takie magnety

u siebie w domu! To jest co niezwykego. W kabinie, gdzie si nagrywa tekst, nie mona tupn ani
si nawet poskroba w nos w czasie mwienia, bo to si nagra takie s czue mikrofony. Bomba,
nie?4.
*
yje z muzyki. Nagrywa za pienidze tamy z nowociami, kopiuje cae albumy, robi skadanki.
Cena zaley od tego, ile kosztowaa pyta. Interes jest opacalny, cho mczcy. Przegrywanie pyty
zajmuje tyle czasu, ile realnie trwa sama pyta.

Tomek przegrywa, kopiuje, skada

Sprzt potrzebny do nagrywania stoi w pracowni Zdzisawa Beksiskiego dwa gramofony


Fonomaster i dwa magnetofony szpulowe jeden tylko do nagrywania (zakaz nagrywania na
uywanych tamach!), a drugi tylko do odtwarzania (w adnym wypadku nie uywa tam
radzieckich brudz gowic!).
Kiedy ojciec maluje, syn nie moe kopiowa, kiedy syn przegrywa, ojciec nie potrafi tworzy.
Kc si. Tomasz wprawdzie ma wasny gramofon, ale zbyt saby, eby mc z niego kopiowa.
W listopadzie 1978 roku przekonuje ojca, eby odstpi mu jeden z dwch nowych fonomasterw.
Chce zapaci ojcu za gramofon. Oczywicie nie chcia nic sucha o pienidzach, ale nie bdzie tak
lekko. To ma by mj gramofon, kurwa5 pisze Tomasz Januszowi Baryckiemu.
Przenosi si z kopiowaniem na ulic Mozarta 6. Zdzisaw Beksiski, ktry take czasem

przegrywa pyty dla przyjaci, zawiadamia Aleksandra Szyd: Jeli chcesz nagrania IDEALNE, to
zwr si do Tomka, z tym e on to robi za fors. Poza tym on ma lepsz aparatur i nagrywa albo
wprost z pyt, albo z tamy 19 cm nagranej tylko po jednej stronie (brak przebi), wreszcie on na tym
zarabia, zajmuje mu to cae dnie, nic na to nie mog zaradzi, wolabym, aby si uczy6.
*
Gied pytow w warszawskim klubie Hybrydy Tomasz odkrywa przypadkiem pod
koniec listopada 1978 roku. Pisze do Ewy Kikty: Sam bym nie poszed, ale Barya kusiciel
zapragn tam pj, a ja wiedziaem ju, e nie wyjd bez pyty. Jestem naogowcem, to tak jak
granie na wycigach. (...) No i wydaem 1400 z na podwjny album Grand Funk, to jest rockowa
grupa amerykaska, w sumie saba, ale przed laty graa niele. (...) Widziaem te wiele innych pyt,
m.in. Boney M tego byo zatrzsienie, ostatnie Space, najnowszy Smokie i najnowszy Queen. Queen
kosztuje 1700 z!!! Skandal!!7.
Wiosn Tomasz Beksiski jest ju bywalcem gied pytowych. Wyprzedaje kolekcj domow
swoj i ojca (najlepsze pyty zostaj). Tworzy sie kontaktw z dostawcami w Polsce, kupuje od nich
pyty taniej i sprzedaje droej w Hybrydach. Odkrywa, e im dalej na poudnie kraju, tym drosze
staj si krki (Pink Floyd: Warszawa 2000 z, Rzeszw 3000 z). Przekazuje wic pyty do
Rzeszowa, gdzie Janusz Barycki zbywa je z zyskiem.
Tomasz do Ewy: Kupiem te dzisiaj najnowszy album Led Zeppelin. Jeszcze nie
rozplombowaem, bo kumpel to ma i poycz wpierw od niego posucha. Jak pyta bdzie dobra, to
wtedy odplombuj swj album i zatrzymam go sobie. Jak nie, to przegram muzyk z pyty kumpla,
a ten dzisiaj kupiony egzemplarz sprzedam. Kupiem go tylko za 1200 z, zaplombowany wic mam
szans sprzedania za 1400, a nawet 15008.
Pyty, ktre chciaby mie na wasno, Tomek kupuje w dwch egzemplarzach. Jedn przegrywa
na tam (z ktrej bdzie robi patne kopie) i jak najszybciej sprzedaje. Drug sztuk przesuchuje
tylko raz. Jeli gra bezbdnie, stawia na pce i nigdy wicej ju nie uywa.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

mier druga. Rok 1979


Warszawa, 11th November 1978. Nie, nie, nie zamierzam skaka z okna ani wiesza si, to ju
stare dzieje i w tej chwili miech mnie ogarnia na myl o tym1.
*
Warszawa, 26th January 1979. Rozmawiaem dzi z moj ciotk psychologiem w sprawie wizyty
u psychiatry, gdy zamierzam zacz si bez maa leczy. Staj si coraz gorszy i coraz bardziej
wyalienowany, co czasami doprowadza do scen drastycznych w domu, a moje wspycie z ludmi
ukada si na stopie dramatycznej. Czasami jestem cakiem w porzdku, ale niekiedy mam ochot
znca si nad kim, a poniewa jestem sam, to zabieram si za siebie. S to tortury o charakterze
psychicznym, na szczcie. Doprowadzaj tylko do tego, e jestem wiecznie rozdraniony
i agresywny. Ciotka obiecaa nad tym pomyle i chyba mnie gdzie skieruje. Moesz si czu dumna.
Masz kumpla wariata2.
*
Warszawa, 31st January 1979. y mi si nie chce. To tak na koniec listu zostawiem, aby si
nie nastraszy na pocztku. Jeeli wicej nie napisz, to znaczy, e strzeliem w kalendarz. Ju
prbowaem dwa dni temu3.
*
Warszawa, 9th February 1979. Kurwa, nic ciekawego si nie dzieje. Ja szykuj si codziennie na
mier, humor mam chujowy, byem w kinie z Baronem na Bez znieczulenia, byem u psychiatry,
ykam rodki uspokajajce. KURWA4.
*
Warszawa, 9th March 1979. Wydaje mi si, e na tym przekltym wiecie jednego tylko brakuje:
aby kady mia prawo zastrzeli przynajmniej 10 osb na miesic. (...) Wiesz, chciabym zdechn,
aby duej nie y wrd tej bandy. Ale przed mierci chciabym ich wszystkich usmay. Czy
potpiasz mnie za te myli? Mj stary powiedzia, e kady ma takie myli. Nie wiem. Psychiatra nic

na to nie powiedzia. Ja uwaam, e to nie jest normalne...5.


*
Warszawa, 28th March 1979. Do, e byem u psychiatry, trzy razy si truem, przez tydzie nie
gadaem z rodzin, przeywaem autentyczne ataki strachu przed mierci, rzuciem egzaminem
i wszystkim i w ogle nie wiem, jakim cudem nie siedz ju w takim miym zakadzie na ulicy
Nowowiejskiego w W-wie, gdzie skadaem raz wizyt? (...) Czuj si na tym wiecie zupenie
niedobrze i potrzebuj raczej czyjej przyjani i pomocy6.
*
Warszawa, 1st June 1979. Zapytasz pewno, czemu wci wracam do tego nieudanego
samobjstwa. Powiem ci, bo to jest dla mnie cakowicie jasne. Po prostu nigdy wicej, wczeniej ani
pniej, nie czuem si tak jak wtedy. To, e w lutym tego roku chciaem si dwa razy utrupi, to byo
co innego. Pierwszy raz wynikao to z jakiej wewntrznej kalkulacji, po prostu czuem, e chyba To
mi wypada zrobi. Ale dlaczego? Nie wiem. Nie zrobiem tego jednak do koca, bo przylaz mj stary,
ktry chyba intuicyjnie wyczu, e co takiego mi przyjdzie do gowy. Drugim razem sam zakrciem
gaz w kuchni, puknem si w czoo i powiedziaem sobie sam: co ci to da, idioto? Czy to cokolwiek
zmieni? Dla mnie skoczy mk, ale... po co si spieszy? Co jest po drugiej stronie? Moe to prawda
z tym piekem, niebem i innymi bzdurami? Poczekamy, zobaczymy. (...) Ja chyba nigdy nie przestan
nienawidzi wiata. Ale dlaczego, tego nie wiem. Moe psychiatra mi to wyjani. To jest zupenie bez
sensu. Nienawidz ludzi i wiata [jak] ci, ktrzy albo s uomni, albo biedni, albo w trudnych
sytuacjach. Ja nie jestem ani kalek, ani nie narzekam na brak forsy, jestem na studiach, mam fajnych
starych, mieszkanie... wic na co mam narzeka? Skd ta nienawi? Przecie nikt mi niczego nie
zrobi. Nie wiem, do licha, nie wiem. Wiem tylko, e ten jad we mnie siedzi7.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

mier trzecia. Rok 1979


Tak, to, co zrobiem (czyt.: chciaem zrobi), byo tylko i wycznie egoistyczne. Ale bya to jedyna
rzecz w mym yciu zrobiona z pobudek czysto egoistycznych. Gdy jednak uzmysowiem sobie, jak
poczuli si moi starzy, gdy o 4 rano zadzwoniem do ich drzwi, broczc krwi, z obdem w oczach,
spalonymi wosami, sparzonymi domi...1
*
Zeszyt jest formatu A4. Schludny jak pamitnik dwunastolatki. Okadk w zielone pasy Tomasz
Beksiski podpisuje: Notebook 1979. Doctor Jimmy.
Uywajc kolorowych flamastrw (czerwonego, zielonego, niebieskiego, fioletowego
i turkusowego), wpisuje drukowanymi literami do zeszytu swoje wiersze po angielsku, pisze na
brudno listy, notuje, kto jest mu duny pienidze za nagrywanie tam, sporzdza spisy zakupw
i spraw do zaatwienia. Ale co kilka stron pismo si rwie, staje si niedbae, niemal nieczytelne. My
miso zacz uwaa si za miso. Czytanie Pisma witego?! Czy mam prawo odej z tego
wiata. Gwatowny impuls. Planowanie z zimn krwi. Tu nie chodzi o stracenie zmysw, ale
o kurewsk wegetacj. Czy mnie zaley na zmianie? Kurwa, jaka zmiana? Nie o to mi chodzi.
Starych bior pod uwag. TAK! Nico wieczna mnie pociga, chocia jest okropna. Ja te nie
mog na nic liczy. wiat fantazji etc.. Te jestem winia, dokuczam starym. Przeczekanie:
kurwa, rodki nasenne. Psychiatra. Prochy. Tak. Doctor Jimmy is dead. Nie mog zanegowa
ycia, jeli nie bior w nim udziau. Mio. Moje samopoczucie psychiczne chujowe. Fizyczne
ujdzie. Bycie potrzebnym konieczno. To jeszcze co ratuje. Pustka jest chujozum. Te jestem
do wszystkiego uprzedzony. Ale wierz, e co si stanie. Ja te chc, aby mnie potrzebowano
takim, jakim jestem. Lepiej troch przeczeka.
*
le si czuje w Warszawie.
Nie cierpi ycia studenckiego. Nie chce jak inni snu si po kawiarniach i trawi godziny na
metafizycznym gadaniu o naprawie Rzeczypospolitej. Nie znosi uszminkowanych, ufarbowanych
studentek w miniwkach, z papierosem w ustach. Nie trawi kujonek, ktre z przeraonymi minami

ryj w ksikach od rana do wieczora.


Ale mimo wymaga znajduje kilkoro znajomych na nowej uczelni. Godzin temu poegnaem
koleanki, ktre byy do mnie zaproszone na bigos. Siedziay trzy godziny, gadalimy, suchalimy
muzyki i byo fajnie2.
Nie zaley mu na nauce. Czasami myli o przerwaniu studiw, cho uczy si dobrze i bez
trudnoci zdaje kolejne egzaminy. Z wuefu ma lewe zwolnienie na cay rok od lekarza, ktremu
udziela korepetycji.
*
le si czuje w Sanoku.
Odwiedza Ryka Rogowskiego, rozmawiaj o samobjstwie. [Rogowski] siedzi caymi dniami
w domu na tym wzku i myli o tym, aby skoczy ze sob3.
Nocuje u kolegw upijaj si. Brzydzi si potem sob.
Spotyka si z przyrodni siostr. Ostatnio wiele gadaem z D., o dziwo, potrafilimy si
dogada i zrozumie4.
Z rodzinnego miasta wraca rozbity. Oglnie Sanok nie dziaa na mnie budujco, ja jednak musz
czasem wpa, aby pogada ze znajomymi potem tygodniami a jak truposz po Warszawie. ykam
prochy i dziki temu nie myl5.
*
Czyta Wilka stepowego Hermanna Hessego.
Andrzej Wilk: Latem 1977 roku spotkaem czowieka w drodze, troch o wygldzie hipisa.
Opowiedzia mi o Hessem. Jego powie wstrzsna Tomkiem.
Bohater Wilka... Harry Haller, pidziesicioletni samotnik i outsider, rozdarty wewntrznie
pisarz, myli o samobjstwie.
Hermann Hesse: Samobjca a Harry nim by niekoniecznie musi y w szczeglnie bliskim
kontakcie ze mierci, taki kontakt mona mie, nie bdc samobjc; ale waciwoci samobjcy
jest to, e swoje ja obojtnie, susznie czy niesusznie odczuwa jako szczeglnie niebezpieczny,
niepewny i zagroony element natury, e wydaje mu si, i stale, w sposb niezwyky jest naraony
i wystawiony na niebezpieczestwo, tak jak gdyby sta na szczycie skay, gdzie sabe pchnicie
z zewntrz lub drobna sabo od wewntrz wystarcz, by strci go w prni6.
W swoim zeszycie Tomek pisze czerwonym kolorem: ywcem Wilk? Do licha, gdy czytaem
Wilka..., to wyem z zachwytu, e to ja.
*

Padziernik 1979 roku Tomasz Beksiski zaczyna od wizyty na komisji wojskowej. Kazali mi na
nowo przechodzi przez ten cay cyrk, czyli komisj lekarsk zoon z wojskowo wygldajcych
sanitariuszy zenkw, czyli z bandy kretynw. Potem uznali mnie gnoje zdolnym do suby
wojskowej7.
Choruje na lumbago.
le sypia.
Wiesza na cianach prace ojca. Obraz z ludzikami, ktre grzej si przy ogniskach na szczytach
supw, umieszcza nad kiem.
Plan zaj na uczelni uznaje za kretyski. Zajcia odbywaj si od sidmej rano do dziewitej
wieczorem, z przerw w rodku. Rano s wykady, wic rezygnuj. Od poudnia moe wytrzymam do
nocy. Ale to si musi zmieni, inaczej zrezygnuj ze studiw8.
W poowie miesica kto mu kradnie na uczelni portfel z torby. Zawiadamia Ew Kikt, e straci
tysic osiemset zotych, dziesi dolarw, dowd osobisty, ksieczk wojskow, kilka zawiadcze
lekarskich, legitymacj studenck, dwa zdjcia Ewy, kwity nadania ostatnich przesyek. I e zala
mieszkanie wod. Jakby od niechcenia dorzuca: Zastanawiam si, czy nie przyspieszy 1 lutego
1980 roku, wic nigdy nic nie wiadomo. Mam czasem napady. Kupiem ju sporo plastra, aby obklei
drzwi i okno oraz wywietrznik w kuchni, gdy odkrc wszystkie kurki gazu. Przezorny zawsze
ubezpieczony...9.
2 listopada znw pisze do Ewy. Nie znam teraz swego dnia i godziny i nie jest wcale wykluczone,
e w chwili gdy bdziesz ten list czyta, mnie ju wrd ywych nie bdzie. (...) Ciekaw jestem, jak ci
si podoba moje ostatnie dzieo, waciwie to tylko refren, ale: Suicidal run with no end; Suicidal
madness and suicidal man; Suicidal night filled with death; Suicidal silence on suicidal earth.
Wyobra sobie, e gliny odnalazy mj portfel i dokumenty! Oczywicie forsa przepada, ale
najwaniejsze, e reszt mam z powrotem. Byem tym niezmiernie ucieszony i zaskoczony zarazem.
Kate Bush wydaa jaki nowy singiel, wic chyba niedugo bdzie album. Napisz mi, co by chciaa
mie z tamy Devi, OK? Zaczam zdjcie z widokiem z mojego okna. Wczoraj cmentarz wyglda
wspaniale wieczorem: dosownie poar! A mnie korcio, aby skoczy z okna. (...) Teraz myl tylko
jak Wilk Stepowy: ech, co mi tam... brzytwa! Ale zamiast brzytwy mwi sobie gaz. Mam ju sporo
tamy do obklejenia okien i drzwi, a take piguki nasenne. To bdzie dopiero bal. Wyliczam sobie
czas chyba doba wystarczy? Jeeli wic zaczn ok. 16 po poudniu, to gdy starzy zrobi alarmu
nastpnego dnia wieczorem, to chyba ju nie bdzie si czym przejmowa? No nic, optymistycznie
kocz tym akcentem i pozdrawiam serdecznie. Hej dr Jimmy10.
*
Warszawa, 13.11.1979. Drogi Panie Januszu! Chciabym, aby ten list, a waciwie jego tre

pozostaa midzy nami. Chodzi o Tomka i jego nieudan prb samobjstwa. To, e tym razem mog
napisa nieudan, jest tylko kwesti szczliwego zbiegu okolicznoci rzecz bya
zaprogramowana i wykonana w sposb pedantyczny i naukowy i tylko samozapon gazu (mogo by
kilka przyczyn zgodnie z ustaleniami dochodzeniwki, midzy innymi iskrzenie pochodzenia
statycznego) spowodowa to, i rzecz si nie udaa, chocia z kolei gdyby cicia od szyb byy nieco
inne, to wystarczy milimetr w lewo czy w prawo, a uszkodzona zostaaby ttnica lub nerwy nie
bardzo zreszt sta mnie na to, by spokojnie o tym pisa.
Ow dlaczego pisz do Pana: Wydaje mi si, e po pierwsze, Tomek Pana lubi, po drugie,
sprawia Pan wraenie czowieka zrwnowaonego, na ktrym mona polega, po trzecie, bywa Pan
w Sanoku, skd, jak mniemam, wszystko si zaczo i gdzie nadal tkwi rda swoistej inspiracji
mego syna. Jak Pan si zapewne zorientowa, to jemu samemu raczej rzadko przychodz do gowy
tzw. pomysy, natomiast niestety brak mu prawie cakowicie zahamowa w realizowaniu tego, co inni
wymylili i przed realizacj czego si cofnli bd to ze strachu, bd to z poczucia
odpowiedzialnoci, bd te z powodu lku przed naruszeniem konwenansw. On wszystkich tych
oporw niestety nie posiada w najmniejszym stopniu i jeeli rzuci okiem wstecz, to niestety mona
udowodni, e A. wymyli happening z klepsydrami, ale to Tomek go ZREALIZOWA w caej
rozcigoci, mona te udowodni, e to R. zapowiada samobjstwo, ale nie R., lecz wanie Tomek
ju dwukrotnie je realizowa, przy czym obecnie tylko przypadkiem zosta uratowany i TYLKO
PRZYPADKIEM nie spowodowa mierci jeszcze kilku czy kilkunastu innych osb, gdy eksplozja
moga nastpi w innym terminie, a gaz mg oprcz kuchni wypeni cae mieszkanie, co mogo
spowodowa zarwanie si stropu etc., takie wypadki, jak mi mwili faceci z milicji, wielokrotnie ju
miay miejsce. Za porednictwem osb trzecich (dyktowa w pierwszych dniach listy rozmaitym
osobom, gdy sam nie mg pisa) dowiedziaem si, e np. R. mia w swym posiadaniu peny zestaw
listw, jakie Tomek wysmay na okoliczno swego samobjstwa, i gdyby si udao, R. mia je
wysa pod wskazane adresy. Na wasne oczy przekonaem si, e w swym licie, ktry Tomek dosta
do szpitala, R. napisa co w tym stylu zapewne masz racj czy te jak myl, masz racj, co
Tomek z tryumfem pokazywa wszystkim dookoa jako moralne poparcie dla swoich czynw. Ludzie
kochani! Kto tu zwariowa i tym kim jest nie tylko mj syn, bo on niestety bdzie musia si podda
przymusowej terapii w szpitalu psychiatrycznym... Przecie jako jego koledzy, zamiast aprobowa,
powinnicie mu to wybija z gowy, alarmowa take mnie, e taki stan istnieje. Tym razem on
w ogle nie okazywa po sobie adnych zewntrznych objaww. W ogle nie miaem pojcia, e si na
co zanosi, ale gdy w dwa dni po eksplozji zadzwonio chyba 5 osb, ktre jak do tej pory NIGDY do
mnie nie dzwoniy, i kada prosia Tomka, to jednak odczuem co jak podejrzenie, e wszyscy
doskonale wiedzieli i czekali. (...) Nie podsuwam Panu pomysw, co i jak robi naley, ale bagam
was wszystkich, bdcie bardziej czujni, to jest niestety czowiek nadwraliwy, ktry wszystko
odbiera bardzo silnie, a wszelkie niepowodzenia jeszcze silniej ni wszystko inne. Ufiksowa si teraz

na samobjstwie i grozi, e pornie si szkem, e wyskoczy z okna etc. Naprawd nie wiem, co w tym
wypadku naley robi, ale jedno wiem, e trzeba te jego pogrki traktowa serio i bro Boe nie
lekceway, bo nie jest wykluczone, e w gr wchodzi moe take sprawa ambicji (a wanie, e si
otruj). Oczywicie caa sprawa ma tzw. podoe, tyle e ani mnie, ani Pana, ani wikszoci ludzi,
ktrych znam, takie same dowiadczenia yciowe czy erotyczne nie byyby zdolne nawet pozbawi
snu, a co dopiero chci ycia. Tak wic myl, e musimy przede wszystkim skoncentrowa si jako
nad tym, by broni go przed nim samym, bo za nastpnym razem moe mu si uda! Nie wspominam
te, e w wyniku beztroskiej wiary w bezszmerowy skutek autolikwidacji przy pomocy szka, yletki,
wyskakiwania z 10 pitra etc. moe zosta kalek lub paralitykiem do koca dugiego i naprawd
wtedy beznadziejnego ycia. Nie tak atwo jest si zabi, jak to bywa na westernach... No to tyle tego
mocno chaotycznego pisania (nie sta mnie w tej chwili na styl od tygodnia prawie nie pimy
w domu). Tomek od jutra idzie na obserwacj do szpitala psychiatrycznego, potem moe na jak
sensown terapi, ale problem polega raczej na tym, by znalaz sobie cel w yciu i by nauczy si
walczy z przeciwnociami uniemoliwiajcymi mu realizacj tego celu. (...)
Obiektywnie rzecz wygldaa nastpujco (bo winien jestem jakie wyjanienia): Z niedzieli na
poniedziaek zamkn si w swojej kuchni i obklei kady centimetr drzwi, okna oraz wywietrznika
(do ktrego napcha rcznikw) plastrem, jaki mam od Pana. Po paru godzinach, okoo 4 rano, gaz
eksplodowa, wyrywajc szyby z okna i drzwi nastpio szybkie spalanie pozostaej iloci gazu,
ktra przy eksplozji nie moga poczy si z tlenem. Odamki szka poprzecinay Tomkowi okie
prawej rki, przecinajc cigna, oraz przeciy plecy na do dugim odcinku. Poza tym dozna
licznych, ale na szczcie lekkich poparze. (...) Eksplozja bya na tyle silna, e wg opinii ssiadw
z dou wydawao si, e budynek si wali. Z dodatkowych atrakcji, ktrych nie bior pod uwag
w tej sytuacji, mamy spalenie wntrza lodwki (...) osmalenie szafek w kuchni, tak e trzeba bdzie je
wyrzuci, i zalanie caego mieszkania wod, bo pky rury pod zlewozmywakiem (...). Kilka pyt jest
do wyrzucenia, bo leay w torbie na pododze i woda je zalaa zapewne tylko to martwi mego
pierworodnego. No to ju kocz i pozdrawiam. Beksiski11.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Lot nad kukuczym gniazdem


Jest mi nawet tak dobrze w tym zakadzie, e nie czuj potrzeby powrotu1.
*
Chirurdzy zszywaj Tomaszowi poranione plecy i okie. Lecz poparzenia.
Ojciec staje w nogach ka. Chciaby co powiedzie, ale nie wie jak. Mwi wic jaki art.
Matka siedzi u wezgowia. Odwija z papieru soiki z bigosem, wyjmuje z torby pudeka z ruskimi
pierogami. Chciaaby pogaska dziecko po twarzy, obci spalone kosmyki wosw, ogoli zwglon
brod. Ale boi si, e syn odsunie gow. Mwi mu wic, co ugotuje na jutro. Koresponduje za niego:
Droga Ewuniu! Zapewne zdziwisz si przesyk, ale list pisz w imieniu Tomka, ktry w najbliszym
okresie nie bdzie mg posugiwa si praw rk, gdy mia wypadek i przebywa w szpitalu. Tomek
bardzo prosi, bym w jego imieniu wysaa Ci czekolad, ktr podobno lubisz2.
*
Psychiatrzy z warszawskiego szpitala na ulicy Nowowiejskiego przyjmuj Tomasza na oddzia.
Nie wierz, e tak bardzo si zmieniem, i nigdy nie powtrz tego czynu sprzed dwch tygodni3.
Znajomi wpadaj na chwil. Przyjeda wykadowca Kazik z Sosnowca. Z Wrocawia Ex-wife
z narzeczonym. Z Rzeszowa Janusz Barycki. Z Krakowa Grzegorz Gajewski. Przychodz krewni.
Babcie Stanisawy l pozdrowienia z Sonaty 6.
Ksidz, ktry odwiedza chorych, zatrzymuje si przy wysokim, chudym pacjencie w pogniecionej
piamie. Moi przyjaciele z Wrocawia (Ex-wife i jej narzeczony) zapoznali mnie z pewnym
ksidzem, ktremu zawdziczam 90% mojej metamorfozy i odzyskanie si i wiary w ycie. (...) To
wietny czowiek kada rozmowa z nim wiele mi daje i jeszcze bardziej podnosi we mnie wiar
w sens tego caego rzekomego bezadu, jaki nas otacza. Daje mi te nie tylko si do zmagania si
z trudnociami, ale te umiem si ju opanowa i nie irytowa zbyt czsto4.
*

Samobjstwo czy nie, pyty trzeba sprzedawa, bo strac na wartoci. Tomasz pisze do Janusza
Baryckiego: Miaem nawet wysa ci telegram, ale poniewa tego samego niedzielnego wieczoru
odkrciem ten pierdolony gaz... Ot w niedziel kupiem ten LP plombowany za 1200 z, nie podoba
mi si jednak na tyle, abym chcia go mie, wystarczy przegra. Chc za niego maksimum 1500
z. Zrb co, OK? I daj mi zna. (...) Jak wrc do domu (kiedy?), to wyl ci cay spis pyt, jakie mam
teraz do sprzedania5.
*
Ewa ma trzydzieci lat. Od piciu dni nie pali papierosw i nie myli o ponownym skoku do wody.
Nie patrzy ju w odlegy punkt za oknem, tylko w bkitne oczy mczyzny, ktry w dziecistwie mia
tak dugie rzsy, e ocieniay twarz (teraz te rzsy s spalone). Nie wsuchuje si ju we wasne myli,
tylko siedzi z nim w kcie szpitala i czytaj ksiki, suchaj muzyki, rozmawiaj. On jej szepcze, e
bdzie przy nim bezpieczna. Zamieszkaj razem, w jego mieszkaniu, z jej crk. Zaopiekuje si nimi.
Moe nawet je pokocha. Wszystko bdzie dobrze.
aujc tego, co zrobiem, nie auj skutkw. Gdyby nie to, nie trafibym tu do kliniki
psychiatrycznej, poza tym wci miabym przed sob konieczno samobjstwa. Nie dowiadczybym
strasznej nocy na oddziale zamknitym wrd maniakw i psychopatw ani nie trafibym na ten
oddzia, gdzie jestem teraz, i nie poznabym Ewy dziwne, ale wci spotykam Ewy ktra zrobia to
samo co ja z tych samych powodw i ktrej dopiero ja pomogem. Nareszcie jestem komu potrzebny.
Nareszcie kto mi zaufa i odzyska wiar w ycie dziki mnie. Ja byem ju silny dziki ksidzu,
teraz udao mi si to przekaza dalej. Dla tego wartao zrobi to, co zrobiem. Jestem teraz innym
czowiekiem i dam ju sobie rad. (...) Nie myl si teraz eni, ale wiem, e bd z ni, jak dugo
tylko bdzie chciaa, i nic innego mnie ju nie obchodzi. (...) Umiem dzieli swoj si i wiar z Ew,
ktra cierpiaa duo przez swoje ycie i nie miaa ju nikogo ani niczego teraz nie umiaa nawet
uwierzy w to, e istniej naprawd. (...) Wpadnij koniecznie, poznasz Ew i mnie. Jestem naprawd
inny. To samobjstwo zabio mnie nieszczliwego i zrezygnowanego, a to, co zostao, odrodzio si
w cakiem innym ksztacie6.
*
Przepustka jest na trzy dni. W pitek, na pocztku grudnia, Tomasz i Ewa opuszczaj szpital.
Musz wrci w poniedziaek.
Spdzilimy wic ten weekend u mnie, miaem wreszcie prbk ycia na wasny rachunek i na
rachunek drugiej osoby bez starych7.
Stoj w kolejkach po zakupy, gotuj.
Kochaj si dla Tomasza to inicjacja seksualna.

Wychodz do miasta: Bylimy te w kinie na Locie nad kukuczym gniazdem. (...) Akcja si
dzieje w zakadzie dla wirw, ale jest to przenonia i film ma znacznie gbszy sens. My bawilimy
si fajnie na I poowie filmu, porwnujc nasz szpital z tym filmowym II poowa bya jednak nieco
inna, na powanie i tragicznie, nawet miejscami drastycznie fina jednak strasznie mi si podoba8.
*
Lekarze wypisuj Tomasza ze szpitala 12 grudnia 1979 roku. Ewa ma wyj przed Boym
Narodzeniem.
Nie wiem, czy mog pisa do mnie, bo moe wypada mi pisa do nas9.
Grzegorz Gajewski: Jest takie zdjcie w Tomka albumie, gdzie stoj razem. On w okropnej kurtce
i wczkowej czapce, ona z wyrazem natchnionego szalestwa na twarzy, midzy sob trzymaj
przestraszone dziecko. I s szczliwi.
Janusz Barycki: Jego ojciec poprosi mnie, ebym wpad do niego, jak wyjdzie ze szpitala.
Chodzio o to, ebym z nim rozmawia, mia wszystko z siebie wyrzuca. Pojechaem, a tam jaka
pani mocno odjechana, po prbie samobjczej. Nie pasowaa do niego. Tomasz by w euforii.
Wygldao na to, e si pozbiera.
Grzegorz Gajewski: Jego rodzice byli przeraeni: Rany boskie, eby jej tu nie zameldowa.
*
W poowie grudnia Tomek zawiadamia Ew Kikt, e kocha swoj now kobiet. e na wita
pojad do jej creczki, ktra jest teraz na jakim szkolnym obozie czy wczasach. e w sylwestra
wpadn do Sanoka. e urzdz jego mieszkanie od nowa, bo to nie ma jeszcze duszy. e Ewa ogldaa
pyty Doctora Jimmyego i podobay jej si. Z uwag czytaa jego powieci.
Staem si jakby spokojniejszy, mniej wybuchajcy i mniej ponury. Nic poza tym. Szczliwy nie
jestem i nie bd, ale zostawiam to wszystko na boku, jako e moje obecne uwarunkowanie
funkcjonowania na tym wiecie pozwala mi y nieszczliwym, ale wesoym. Ot co. (...) Wrd ludzi
czuj si dalej le, ale nie reaguj ostro, bo w szpitalu nauczyem si troch cierpliwoci10.
Ale z ksidzem to ju si tak czsto nie spotyka. Chocia duchowny pomg, Tomasz wersetw
przed jedzeniem czyta nie zamierza, w kociele co tydzie siedzie nie bdzie. A jak nadal ksidz
bdzie moralizowa takimi lub innymi religijnymi kazaniami, jeli przesadzi, to trzeba si bdzie
z nim poegna na zawsze.
*
Po witach Ewa zamyka si w azience. Nie chce wyj. Grozi, e si zabije. Tomek biegnie po

rodzicw. Namawiaj dziewczyn do wyjcia.


Tomasz zrywa z ni jeszcze przed sylwestrem. (...) a byem zdziwiony, e tak atwo
i bezbolenie poszo11.
*
W maju 1980 roku Zdzisaw Beksiski pisze do Aleksandra Szydy: dochodz do tego stae stresy
w zwizku z Tomkiem. Nie pamitam, czy ci pisaem o tym, czy nie jeszcze w listopadzie, chcc
otru si gazem, wysadzi okoo 3 rano kuchni w powietrze. Bya stra, pogotowie, milicja,
gazownictwo, chirurgia i szycie, obowizkowa obserwacja w szpitalu psychiatrycznym, prokuratura,
obroca z urzdu, teraz grozi mu wyrok i wywalenie ze studiw w myl starej, jeszcze przedwojennej
ustawy. To wszystko nie spowodowao bynajmniej zastopowania eskalacji stresogennych
fajerwerkw, jakie wymyla z czstotliwoci jeden w miesicu przez jaki czas mieszka ze starsz
o 10 lat od siebie dziewczyn, ktra z kolei utrzymywana bya przez cichodajk dewizow w zamian
za mieszkanie. Tak wic ta dziewczyna razem z dziesicioletni creczk chciaa zameldowa si
u Tomka. W zamian za to Tomek przyjby obowizki sutenerskie w stosunku do cichodajki, ktra
jednak z kolei chciaa przej na wasny rozrachunek (zamiast utrzymywa dwoje pasoytw), wic
proponowaa Tomkowi wysokie odstpne w zamian za polubienie i przemeldowanie do siebie
wacicielki mieszkania, etc. , etc. To wszystko musiaem pacyfikowa, ukada, blokowa,
w midzyczasie skadajc zeznania na milicji i w prokuraturze, chodzc na konsultacje do szpitala
psychiatrycznego dwa razy w tygodniu. Cignie si to stale i bardzo silnie dominuje nad caym
naszym yciem psychicznym12.
Kamil Kuc wspomina: Tomka przed sdem uratowaa nasza rodzina. W owym czasie mj
szwagier by ordynatorem w klinice psychiatrycznej na Nowowiejskiej. Szybko na kolanie sporzdzi
kilkuletni fikcyjn histori choroby Tomka, cznie z samobjstwami, wyjaniajc, e to nie jego
wina, tylko zdiagnozowanej jednostki chorobowej.
*
W lipcu 1980 roku sprawa przeciwko Tomaszowi Beksiskiemu zostanie umorzona.
Kilka miesicy pniej komisja wojskowa uzna go za trwale niezdolnego do suby.
Tomek zacznie pisa autobiografi.
W listopadzie 1980 roku, po wizycie u psychoanalityka, napisze w licie: [powiedzia mi], e
w dziecistwie musiaem mie pocig erotyczny do matki i poniewa baem si ojca, teraz boj si
robi te rzeczy ze strachu przed kastracj (gdy wczeniej ustalilimy jeszcze, e utosamiam
ukochane osoby z matk). Dziwne13.
W czerwcu 1981 roku zrezygnuje z terapii (poczuje si wyleczony).

W lipcu 1981 roku popadnie w apati i przestanie je. W przedpokoju zawiesi kartk z napisem
Nie pomaga! i wrci na terapi.
Na odpucie kupi rewolwer na korki. Strzeli z niego pod gabinetem psychoanalityka i padnie mu
pod nogi. W pierwszej chwili facet cakowicie zdurnia, ale poniewa szybko wstaem (cay
szczliwy, oczywicie z rezultatu), to nie doszo do adnych spazmw. aowaem tylko, e nie
usmarowaem si na czerwono i nie leaem nieco duej...14.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Sonaty 6
Przed kilkoma dniami zastpca dyr. Muzeum Narodowego (ktrego w ogle nie znam osobicie)
w rozmowie telefonicznej na temat kupna obrazu po 4 minutach pochwali mi si, e udao mu si
kupi 20 dkg cheddaru. Oto rzeczywisto!1
*
Zapasy. Pienidzy, jedzenia, wody, papieru toaletowego i przyborw malarskich. Tylko to daje
poczucie bezpieczestwa. Reszta ludzie, kontakty, uznanie, kino, ksiki jest niewana. Zdzisaw
Beksiski coraz mniej czyta, coraz rzadziej prowadzi korespondencj, niechtnie wychodzi z wizyt.
Wycza telefon. Jako antykomunista z zasady, wprowadzony midzy komunistw z jednej strony
i poczciwych idiotw z drugiej, nie bardzo umiem si zachowa z godnoci (...) bo gdy dzwoni na
przykad zarzd polityczny Wojska Polskiego, zapraszajc mnie na spotkanie z tow. Bary
i manewry, lub kuria biskupia czy te raczej ojciec Czuma, zapraszajc mnie na pielgrzymk, to nie
musz duka jak idiota, by ludzi nie urazi, tylko po prostu nie ma mnie w domu. W padzierniku
ma mi kolega przywie z Hongkongu robota odpowiadajcego na telefony, nagrywajcego rozmowy
i mwicego gono2.
Wieszczy.

Blizny po pierwszej prbie samobjczej

e w mieszkaniach temperatura spadnie poniej zera i umrze sto tysicy ludzi w Warszawie
(w zim stulecia 1979 roku). Ale on bdzie ostatni z nich. I wstawia grzejniki elektryczne, cho
telewizja monituje, eby tego nie robi.
e zaraz wycz wod na osiedlu. I napenia wszystkie garnki i wann. Gdy zabraknie wody,
a od wczoraj wieczr mamy awari w caym bloku, ja zaczynam zdradza objawy psychozy. Moe nie
by prdu, grzania, gazu i jedzenia i ja to wytrzymuj bez kopotu, ale wiadomo, e w toalecie nie
mona spuci wody (4 osoby!!!) i nie ma czym si umy, jest dla mnie nie do zniesienia!!3.
Po kilku latach Kamil Kuc zamontuje mu w jednym z pokojw pod sufitem dwa trzystulitrowe
zbiorniki. Beksiski uniezaleni si od miejskich wodocigw.
e wkrtce w sklepach nie bdzie ju nic (w karnawale Solidarnoci). I kupuje zapas cukru
(czterdzieci kilogramw), piwa (trzy transportery), konserw misnych (czterdzieci sztuk).
W czerwcu 1981 roku pisze do Szydy: W naszych sklepach nie ma nic z wyjtkiem czerstwego
chleba i herbaty. (...) ja na razie mam zapasy prawie e wszystkiego, co potrzebne jest do ycia, bo
wypeniem tym kady wolny kt w mieszkaniu w momencie, gdy rozpocza si odnowa (...). Jedyny
nasz problem to zgadn, w ktrym tapczanie jest mleko skondensowane, a w ktrym pasztety polskie,
czy cukier ley za koszulami, czy te jest tam zapas soikw z miodem i czarna kawa w proszku, gdzie
signiemy, sypie si albo makaron, albo mka, albo butelki z zagranicznym winem, yjemy jak
szczury w spichlerzu w ub. roku kazaem (ku wybuchom radoci mojej rodziny) kupowa na zapas
mydo, proszek i papierosy, czego nie uczynili. Ja nie pal, mam to wic teraz w dupie, czy Zosia ma
papierosy, czy nie. Do mycia pdzli kupiem kilkadziesit kostek myda jeszcze w ub. roku, ale teraz
rodzina myje rce popioem, bo nie mam zamiaru si dzieli. (...) Nakupiem te farb i pdzli na
zapas, bo na pewno w sklepach dla plastykw niedugo skoczy si towar importowany4.
Przerzuca si na zakupy spoywcze w Pewexie.
Papier toaletowy kupuje z ogoszenia. Ostatnio np. nabyem 4 worki papieru toaletowego
z ogoszenia w yciu Warszawy, bo ju byem po prostu w rozpaczy. Daem ogoszenie, a poniewa
papier toaletowy (gdzie poczynajc od Renu, a koczc na Bugu) jest dla ludnoci tak samo nieomal
komiczn rzecz jak gwno, dupa, kalesony i sranie, to po ukazaniu si mego ogoszenia mylano, i
cesarz humoru mieszka pod tym numerem. Telefon rycza przez dzie cay nieustannie, humor typu
mam papier, ale uywany lub ale pan masz sranie lub co pan jesz, e pan tak srasz przerywany
by wybuchami zdrowego miechu, niektrzy tak byli ubawieni, e nie potrafili nawet skoczy swej
kwestii po pnocy wczyem reponder i wyczyem dzwonek i gonik i jeszcze na rano od tych,
ktrzy rzecz zapamitali, miaem nagrane messages typu: wstawaj pan i le do papierni po papier
toaletowy... Obecnie cztery worki le na regaach, na ktrych poprzednio leay obrazy, a ja mam
psychiczny luz na ptora roku5.

Zofia Beksiska robi prawo jazdy. Bdzie im teraz atwiej robi zakupy, bo do tej pory byli
uzalenieni od szwagra z samochodem. Kamil Kuc: Wujek zmusi cioci do tego. Pamitam, jak
powiedziaa: Jaka ja byam gupia, jak ja pakaam, jak wycie mi kazali to prawo jazdy robi.
A teraz jestem taka szczliwa.
Zdzisaw chwali umiejtnoci ony i gani jej brak orientacji. Jedzimy zawsze we dwoje, bo ja
nie umiem prowadzi, a Zosia chyba nigdy nie nauczy si Warszawy i tego, gdzie co jest i jak tam
dojecha6.
W stanie wojennym pod blokiem na Sonaty 6 stoj dwa maluchy Beksiskich. Benzyna jest
reglamentowana, przysuguje dwadziecia litrw miesicznie na auto. Zdzisaw i Zofia dostaj kartki
na czterdzieci litrw. Przy naszym skromnym jedeniu z trudem moe wystarczy 7. Raz dziennie
Zdzisaw schodzi z kartk i dugopisem na parking i zapisuje, ile kilometrw przejechali
podczas ostatniego kursu.
W padzierniku 1981 roku Beksiski przewiduje rych blokad kont: W przewidywaniu blokady
kont lub wymiany pienidza wycofaem i wydaem wszystko, co mam, i staram si nie zarabia8.
A gdyby zgubi si z on na zakupach w miecie, kiedy dla zaoszczdzenia czasu rozchodz si
do rnych sklepw i stoisk? Wie, jak to rozwiza. Krtkofalwka! Trzy miesice stara si
o pozwolenie na radiotelefon Echo-4. Skada podanie z yciorysem w Pastwowej Inspekcji Radiowej,
przyjmuje w domu dzielnicowego, ktry pyta, na co obywatelowi krtkofalwka i czy nie by karany.
W kocu dostaje zgod na zakup i posiadanie dwch nadajnikw o mocy do ptora tysica
megawatw na antenie. Wydaem wic 6140 z (...) i nabyem cudo, ktre po naadowaniu
akumulatorw i przeprowadzeniu prb okazao si gwnem pozwalajcym na czno w miecie
w promieniu od 100 m do 200 m, o ile warunki pozwol i o ile wie si, e druga strona bdzie za
chwil mwi, wic zastyga si w bezruchu i przykada urzdzenie do ucha. Powyej 200 m sygna
zanika, jakby si rozmawiao z Marsem. Poszedem wic rzecz odda w sklepie9.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Sympatyczniak
Zreszt nie bardzo mam co do sprzedania, bo wszystko czeka na wystaw, ale troch szlag mnie
trafi, gdy Wahl mi doniosa, e kupia z Desy obrazy, jakie sprzedaem o poow niej przed dwoma
laty jednemu kolekcjonerowi, a on ma zamiar na tym drugie tyle zarobi. W tych rozgrywkach znajduj
si tylko jako obserwator, ktry nie przewidzia, e sam dla siebie mog sta si konkurencj, jak i
przed dwoma laty cholernie nasyciem rynek wszelkiego rodzaju mieciem, przymierzajc si do kupna
mieszkania1.
*
Kiedy Alicja Wahl w 1979 roku postanawia otworzy w swoim domu na oliborzu pierwsz
w Polsce prywatn galeri sztuki, jest ju uznan rysowniczk i malark (podobnie jak jej siostra
bliniaczka Boena). Ze Zdzisawem Beksiskim spotkaa si przelotnie w latach szedziesitych
podczas jednej z wystaw. Gbszej znajomoci jednak nie zawarli. Zdzisaw przyzna po latach, e
zawsze czu dla niej respekt.
Jerzy urek, pisarz, dramaturg, byy m Alicji Wahl, wspomina: Sami nie wiedzielimy, co to
znaczy w komunie mie prywatn galeri. Otwarta bya z szumem, a potem przez p roku nic nie
zarobilimy. Ludzie przechodzili obok i myleli: Jeli to pastwowe, to strach wchodzi. A jak
prywatne, to przecie nie mona kupi. Znw artyci woleli sprzedawa muzeom lub przez
ministerstwo, wprawdzie potem ich prace pakowano gdzie do magazynw, ale zawsze to by jaki
presti, a czasem i pienidze.
Do malarstwa Zdzisawa Beksiskiego podchodzilimy ostronie. Alicja nie bardzo je lubia. On
malowa bardzo nierwno, wiedzia to. Wskazujc na swoje prace, mawia: to grna pka, to rednia,
a to mona sprzeda i zapomnie albo poci i spali. Jakby pani zobaczya te, co mu nie wyszy...
Mona by zwtpi w jego talent.
Obrazy Zdzisawa zobaczylimy ktrego dnia na targach sztuki w Domu Braci Jabkowskich
w Warszawie. Pamitam, e Alicja zastanawiaa si wtedy, czy moe nie cign go do nas, tym
bardziej e na targach wszystkie prace si sprzeday. Adres Beksiskiego dostalimy chyba od
redaktora Turskiego.
Zjawilimy si u Zdzisawa w domu. Przyj nas serdecznie. Zosia podaa herbat i paluszki. Ale

wykrca si, jak mg, od wystawy. e to dla niego mordga, e musiaby zgromadzi dwadziecia
pi obrazw, oprawi, przygotowa, przemyle.
Pierwsza jego wystawa u nas odbya si jeszcze przed stanem wojennym. Potem byy chyba
jeszcze cztery, ale za liczb nie rcz. Dao si odczu, e jego obrazy przychodzi oglda inny rodzaj
ludzi. Niby zwyczajni, ale czu byo, e podszyci dziwnymi emocjami. Jakie awantury si wydarzay,
choby o ze ich zdaniem owietlenie.
Nigdy nie podpisa z nami umowy, ale istniao przyjacielskie zobowizanie, e bdzie stale
wstawia do naszej galerii obrazy.
*
Alicja Wahl: Witam pastwa na kolejnej naszej wystawie! Tym razem pokazujemy malarstwo
Zdzisawa Beksiskiego. Autor nie przyby, poniewa sam nie wytrzymuje atmosfery swojego
malarstwa i myl, e nie chcia podda si torturze, jak jest wernisa i przemawianie z tego
balkoniku. (...)
X: Czy pani uwaa, e to jest malarstwo pogodne?
Zofia Nasierowska: Niestety nie. Bardzo mi si podoba, szalenie lubi te obrazy, ale obraz pana
Beksiskiego u nas wisi na strychu, poniewa jest jednak do okrutny. Jest to portret dzieci, taki
straszny, cay w czerniach, udziwniony bardzo.
Franciszek Starowieyski: Przyniosem zamiast kwiatw ko jakiego kota, ktrego z maych
tygrysw, co takiego.
Y: Ja nie rozumiem, co znaczy pogodne czy niepogodne. e jest fragment czowieka, to nie jest
problem. Jest to dobre malarstwo, z nastrojem, zrobione ze wspaniaym warsztatem, bardzo
indywidualne.
Janusz Gowacki: To jest przede wszystkim bardzo dobre malarstwo i to jest chyba najwaniejsze.
I bardzo przyjemnie jest, w tych mocno politycznie czasach, zachwyci si czym z innej brany.
X: Ale czy pord takiego malarstwa mgby pan mieszka i pracowa?
Janusz Gowacki: Wie pan, ja jestem jakby z tego klimatu i ja si w tym czuj bardzo normalnie2.
*
Dziennik foniczny Beksiskich. 19 lipca 1984 roku.
Zdzisaw Beksiski: Ju tylokrotnie syszaem w Polsce: Nie powiesibym tego na cianie,
Pikne, ale nie chciabym mie tego u siebie. (...) S paranoiczne ukady, w ktrych ludzie kupuj,
a pniej mwi, e musieli to powiesi w pracowni czy gdzie, bo dzieci w domu. Pamitam, e przy
okazji wystawy u Alicji Wahl chyba Nasierowska si wypowiadaa w ten sposb. (...) Ja w ogle od
ludzi nie dam, eby im si koniecznie musiao podoba. Ludzie to traktuj: Jeeli mnie si nie

podoba, to on si obrazi. Do cholery, miabym si obrazi? Przecie kady ma swoje gusta. (...) Ona
podkrelaa: Mymy to wynieli na stryszek, czy co w tym stylu. Pniej, ju na gwat, przez
Alicj Wahl podawaa, e zapomniaa doda, e na stryszku jest pracownia ma. (...) Jej m to jest
chyba prezes zwizku filmowcw polskich i chyba chcia krci na mj temat film.
*
Dziennikarze prasowi s rozczarowani. A telewizyjni to si nawet troch obraaj. Bo nie tak sobie
malarza tych strasznych obrazw wyobraali.
Zdzisaw w licie do Szydy: Wszyscy oczekuj dziwnego faceta w pelerynie i z minami la
Starowieyski zamieszkujcego wraz z sow, wilkiem i kilkoma demonicznymi przyjacikami
poddasze wypenione starymi zegarami, pajczynami i trupimi gwkami, ktry to facet ma
wewntrzne inklinacje do bycia Kapanem Sztuki Metaforycznej i wykadw uduchowionych na ten
temat, takie skrzyowanie Liszta z Towiaskim. Tymczasem ich oczom jawi si przecitne wntrze
zastawione meblami Biaystok nabytymi w handlu uspoecznionym i wypenionymi pytami,
magnetofonami, aparatami fotograficznymi, boksami, kolbami do lutowania, a wewntrz porusza si
sympatyczniak (miejmy nadziej, e jestem taki, jaki chciabym, by mnie widziano) peen
konstruktywnej chci nakrcenia filmu3.
Dziennikarze telewizyjni ratuj si, jak mog. Ka Beksiskiemu stan przed sztalugami
i markowa malowanie. Prosz, eby usiad przy stole i wsucha si w muzyk. Przychodz
wieloosobowymi ekipami i tocz si w pracowni z kamer, wiatami, mikrofonami na dugich kijach
(kierowca ekipy przewanie si ju nie mieci i nudzi si w przedpokoju).
Prasowi lubi zacz od opisu pracowni Zdzisawa Beksiskiego. Siedz w pracowni Artysty,
nieduym pokoju, ktrego rodek zajmuje st. St-grobowiec, jak powiada Artysta, poniewa
zajmujc trzy czwarte pokoju, chowa w sobie wszystko, co jest potrzebne do pracy malarza: tektur,
listwy, oleje, puszki z farbami, pdzle. Z wyprzedzeniem na kilka lat4.
Tylko obrazy pozawieszane na jednej ze cian, sztalugi i pdzle w soiku sugeruj, e znajduj si
w pracowni. Pokj, w ktrym tworzy Zdzisaw Beksiski, artysta malarz, niczym nie przypomina
typowej pracowni artystycznej. ciany szczelnie zabudowane segmentami. Na ich pkach
magnetofony szpulowe, liczne kolumny gonikowe, sporo lamp na dugich ramionach5.
Wanie dlatego, e artyst powszechnie si podziwia i chwali, wiem, e nie zrobi mu
przykroci, stwierdzajc, e jest o krok od kiczu. Te struki krwi agodnie i malowniczo spywajce po
schodach, te puste oczodoy, chudziutkie rczki, trupie gowy i ksiyce6.
Pytaj o pornografi w jego pracach. Zdzisaw si mieje: Dla mnie pornografi, przy ktrej dr
rce, to s tranzystory, miksery, mae silniczki, nagrania i nagrywania7.
Pytaj o muzyk w jego yciu. Beksiski odpowiada: W cigu dnia ciszy wrcz nie cierpi.

Gotw jestem wczy odkurzacz, by nie doznawa ciszy. Oczywicie s te dwiki, ktrych
nienawidz: traktory, mae dzieci, psy, ptaki, pijcy, wikszo jednak dwikw, jakie wydaje
Warszawa, a wic samochody, tramwaje, samoloty, to dwiki w zasadzie obojtne, a nawet mie. (...)
Tak wic muzyka stanowi izolator, wtedy gdy u ssiada pacze dziecko, natomiast z reguy suchana
jest dla siebie samej. Jest to zarazem przyzwyczajenie i stereotyp dynamiczny. Jak ju powiedziaem,
mog malowa wycznie przy muzyce, ale mog sucha muzyki te wycznie przy malowaniu.
Zasn przy najpikniejszej symfonii, gdy bd jej musia sucha z wideokasety lub na sali
koncertowej, angaujc zarazem wzrok8.
Sucham muzyki, przez dziesi, czasem czternacie godzin. W porze ciszy nocnej korzystam ze
suchawek, eby ssiedzi nie poszaleli, bo ja lubi muzyk gon.
Muzyka jakiego okresu jest panu najblisza?
Gdzie od Schuberta do wczesnego Schnberga. A ostatnio take muzyka najnowsza, ktra
zaczyna w coraz wikszym stopniu nawizywa do wieku XIX.
Przed Schuberta pan nie siga?
Nie. Nie lubi bardzo muzyki barokowej, jako nadmiernie uporzdkowanej. (...) Gdy potrzebuj
czego uporzdkowanego, wol zabaw z komputerkiem Casio9.
Takie straszne s pana obrazy mwi dziennikarze. To raczej ogldajcy przypisuj im pewne
treci. (...) nie lubi rozmw o moich obrazach. Mj stosunek do nich jest chyba autystyczny
i uwaam, e ich treci s po prostu nieprzekazywalne. (...) Dla mnie warto moich obrazw tkwi
w tym, co one sob reprezentuj z punktu widzenia malarskiego, ale oczywicie chodzi mi te
o atmosfer, ktr usiuj wyrazi, ktr czuj, ale ktrej nie umiem nazwa10.
Czepiano si mnie niejednokrotnie, e z postaci na moich obrazach obazi skra. Przede
wszystkim ja w ogle nie wiedziaem, e to jest skra: lubiem i nadal lubi malowa fady, strzpy,
draperie i inne takie pokrtne formy, wydaje mi si, e wyraam w ten sposb siebie. To, co jest
namalowane, nie jest dla mnie nigdy tak dosowne jak dla ogldajcych, ktrzy do obrazu przystpuj
ze sownikiem symboli: drzewo symbol ycia, ziele symbol odrodzenia, czer symbol mierci, ptak,
krowa, dzban, moneta, kupa wszystko to symbole. (...) Nie cierpi okrelenia powiedzie co przez
co11.
Ja osobicie wol malowa fantastyczne i nieregularne ruiny ni wspczesny i regularny
biurowiec, ale to gwnie dlatego, e nie nudz si wtedy przy pracy. Tre obrazu mieci si nie
w uytych rekwizytach, lecz w tym, co niewypowiedziane. (...) A moe najuczciwiej bdzie przyzna,
e nie wiem, o co idzie. Po prostu odczuwam tak potrzeb, by malowa. (...) Opisuj zreszt
konkretny obraz namalowany przed kilku laty, ktry potem obrzydzono mi do reszty egzegezami tego
typu, e oto tradycyjne ryby na piasku lub jeszcze gorzej, e jest to protest przeciwko zagraajcej
katastrofie ekologicznej. Ale ja nie mylaem w ten sposb, lecz cakowicie po prostu: namalowaem
morze i wyrzucane na brzeg martwe ryby. Nic poza tym. I gdybym przypadkiem namalowa kiedy

nag dziewczyn z czaszk w doni, to nie byaby to na pewno ani mio i mier, ani vanitas.
Bana funkcjonowaby tu tylko ubocznie12.
A co pana inspiruje? Oczywicie inspiruj si literatur podobnie jak muzyk, obserwacj
otoczenia i wszystkim, co jest we mnie i na zewntrz, ale inspiruj si niejako przypadkowo,
szcztkowo, uamkowo. Na przykad poruszony wiatrem siwy kosmyk wosw u pewnego starego
mczyzny zauwaony w tramwaju nr 19 na przystanku przy placu Unii przed trzema laty prbuj
namalowa i wsadzi do jakiego obrazu wielokrotnie ze skutkiem negatywnym, jak do tej pory. (...)
Takich szcztkowych inspiracji jest bardzo wiele. Niedawno porzuciem w poowie namalowany
obraz, gdy nagle zdaem sobie spraw, e jest to prawie dosownie rysunek mego przyjaciela
widziany przed kilku laty, ktrego to twrc z kolei krytyka oskara, e jest pod moim wpywem.
Moe zainspirowa mao istotny szczeg, np. z caej do mczcej w czytaniu ksiki Hawkesa
Gazka limony zapamitaem zamarznity bombowiec na wstpie, ale to moe dlatego, e ju od
duszego czasu poprzednio chciaem malowa stare samoloty. Potem zreszt zniechciem si do
tego, zauwaywszy na jednym z obrazw Woodroffea, jako uboczny szczeg, taki wanie stary
zardzewiay bombowiec, jaki chciaem malowa. Dlatego te nie znosz ogldania cudzych obrazw.
Antyinspiracja, czyli niemono namalowania czego, bo ju kto to namalowa, jest jeszcze gorsza
od kompletnego braku inspiracji. Czyli e jednak najszczliwszy byem w okresie, gdy mylaem, e
mnie pierwszemu na wiecie jakie pomysy wpady do gowy13.
Zdzisaw Beksiski da autoryzacji kadego wywiadu. Ze wszystkich jest niezadowolony,
niektre przepisuje od zera.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

170 kamieni
W modoci namalowaem cykl obrazw, na ktrych byy nagie postacie ludzkie z wymylnie
pozszywanymi brzuchami. Mj brzuch obecnie przypomina moje dawne obrazy i do peni estetycznego
szczcia przydaby si jeszcze jaki wrzd odka. Po resekcji odka jest bardzo pikna blizna
i przyznam si, e jestem troch zazdrosny, gdy na sali opatrunkowej widz kogo zszytego jak kurcz
po wypenieniu nadzieniem1.
*
Boli go gowa. Jak daleko signie pamici. Pod koniec lat pidziesitych neurolog zabrania mu
pi czerwone wino. Zdzisaw pi przestaje, ale gowa nadal boli. Czaszka upie, on yka piguki
czasem do dwudziestu naraz bl nie przechodzi. Sanoccy lekarze s bezradni.
W padzierniku 1966 roku Beksiski ma atak wtroby. Pisze do Marii Turlejskiej: Wzywano
pogotowie, dostaem morfin z atropin, obecnie eb mnie coraz gorzej boli. (...) Myl, e to kara, i
nie wziem do siebie witego obrazu. Po Sanoku kr wite obrazy Matki Boskiej. Od domu do
domu2.
Ataki wtroby si powtarzaj. Natenczas z pogotowiem lekarz ten sam, co zwykle przyjecha a
c to panie Beksiski od progu pyta, do szpitala pojedziemy, tak dalej nie mona a ja cigiem
czuj, e oni mnie do tego szpitala dlatego tak pakujom, e odpowiedzialno jem z gowy spadnie
(...) wic mu mwi, e do adnego szpitala ja jecha nie bd, bo nerwowy jezdem. (...) leaem tam
z wyrostkiem i wiem, co to szpital, i tam nawet herbaty dosta nie mona, a ustpu nie wida, bo cay
zafajdany, a kurki w azience poobrywane, a do umywalek nasiusiane. (...) A poza tym ja nerwowy
jezdem i dlatego nie ma rzeczy, ktrej tak si obawiam jak koniecznoci spania na wsplnej sali nawet
z jedn tylko osob3.
*
Trzy jajka sadzone zjedzone na niadanie w kwietniu 1982 roku sprawiaj, e Zdzisaw Beksiski
knie na twarzy. Lekarza na pogotowiu pyta, co zrobi, by to ustpia. Dostaje
natychmiastowe skierowanie do szpitala.
Jerzy urek: Stan wojenny. Zosia dzwoni, e Zdzisaw od kilku dni jest w szpitalu. Ley na

korytarzu, ale nie chce adnej pomocy, bo chce by traktowany jak inni. Jest z nim jednak coraz
gorzej, wic pozwoli Zosi na telefon do nas. Alicja zadzwonia do zaprzyjanionego z nami chirurga
profesora Wojciecha Noszczyka, ktry mieszka niemal po ssiedzku.
Zdzisaw Beksiski: Po dwch dniach leenia wezwano mnie przed oblicze dyrektora, ktry
zbadawszy mnie, objawi mi, i pierwszy n Rzeczypospolitej chce mnie operowa (...). Poniewa
pierwszy n jest ordynatorem w cakiem innym szpitalu (na Brdnie nowy szpital, najnowszy
w Warszawie), to mj rejonowy szpital zacz stawa na gowie, by postawi mi diagnoz jak na
konkurs. Dodatkowe tortury z rozmaitymi made in Japan urzdzeniami, ktre wpychano mi do
dwunastnicy i robiono kolorowe fotografie i rentgena, zawdziczam temu faktowi. Wreszcie po 10
dniach obdiagnozowany, z pen tek wynikw, pojechaem na Brdno (a dziaa ju mechanizm
pychy, e przecie nie mog si wykrci od operacji, boby pomyleli, e si boj a baem si,
chocia nie tyle, ile si naleao)4.
Wojciech Noszczyk: Ta operacja bya bardzo cika. Niemal za pna. Miaem olbrzymie
problemy z wyjciem kamieni, bo niektre byy ju w przewodach.
Zdzisaw Beksiski: Usypia zaczto mnie o godzinie 7.45, a obudziem si okoo 14.45
zeszmacony jak nigdy w yciu, na sal wrciem okoo p do czwartej. Sama cisa operacja trwaa
podobno ponad 4 godziny z wieloma rentgenami midzyoperacyjnymi, bo tu zadziaa mechanizm
ambicji u pierwszego noa PRL. Dyrektor szpitala rejonowego powiedzia mi, e w takich ukadach
nie ma szans na usunicie wszystkich kamieni i ca 20% musi zosta no to pierwszy n postanowi
pokaza, na co go sta, ale jak sam mi wyzna po dwch tygodniach (gdy ju wychodziem ze
szpitala), miaem dosy umiarkowane szanse na przeycie, bo podobno wtrob mam pokrajan
w plasterki, dodatkowo miaem cit dwunastnic etc. Wydoby przeszo 170 maych kamieni, ale
wszystkie byy powrastane i trzeba byo ci przewody ciowe5.
Jerzy urek: Jak wychodzi, podobno spyta Noszczyka, co moe je. Usysza, e wszystko. No
to zjad dwie czekolady naraz. I znw trafi do szpitala.
Wojciech Noszczyk: Pierwsze wraenie, jakie odniosem, to, e Zdzisaw jest tak pokorny i ufny.
Nie zada adnego pytania przed operacj. Ale potem zamcza mnie. A jak szczypczykami
chwycie? A jak skalpelem przecie? Wycigaem atlasy, rysowalimy, opowiedziaem mu kady
ruch podczas operacji. Przefotografowywa atlasy. Po operacji przynis swj obraz do nas. Jego
malarstwo nie byo dla nas zaskoczeniem, widzielimy je u Wahlwny. I potem spotykalimy si ju
czsto, my u nich, oni u nas.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Dom kultury
Miesic temu wpad mi do gowy pomys, eby zrobi w Sanoku tak imprez muzyczn
z prezentacj piosenek The Doors1.
*
Jeszcze w Katowicach Tomasz Beksiski prowadzi wieczorek muzyczny dla uczniw liceum.
Dostaje kwiaty od uczennic. Mwi, e jest w swoim ywiole.
Pod koniec lat siedemdziesitych Janusz Barycki organizuje w rzeszowskim klubie studenckim
audycj muzyczn z udziaem Tomka.
W czerwcu 1981 roku Beksiski po raz pierwszy poprowadzi audycj w Sanockim Domu Kultury.
*
Jacek Rogowski: To byo ju po wyjedzie Tomka z Sanoka. Miaem znajom w Sanockim Domu
Kultury, powiedziaa do mnie i brata: Moe wy, fani muzyki rockowej, robilibycie u nas spotkania
z muzyk? Potraficie o niej opowiada, macie nagrania, zrbcie co. Dobrze, zrobimy. Przynielimy
sprzt naganiajcy, rozwiesilimy plakaty. Pierwsze spotkanie byo powicone Jimiemu
Hendrixowi i Janis Joplin. Audycja wysza bardzo fajnie. Wtedy przeywaem ich yciorysy.
Powiedziaem ludziom, e przegrali walk z wdk i narkotykami, ale za to yli na full. Ich muzyka
prowokowaa do taca, wic zaczli si niektrzy na sali krci, giba, jak na Woodstock.
Zrobilimy tam kilka audycji. Po jednej dyrektor chcia nas wyrzuci, bo przyniosem now pyt
Electric Light Orchestra i nagle wszystkim zachciao si taczy. Krzesa poszy na bok, ludzie
zaczli skaka. Dyrektor krzycza, e to nie dyskoteka, e miaa by powana audycja, a tu jakie
wybryki.
Zrobiem te audycj o Leonardzie Cohenie, fascynowaem si nim wtedy. Ale potem mi si
znudzio i na moje miejsce w domu kultury wszed Tomek.
Przyjeda z Warszawy niesamowicie przygotowany. By bardzo solidny. Punktualny, zawsze na
czas.
On, jeli z kim si umwi, a ten kto si spni albo nie przyszed, wpada w furi. Taki
czowiek by ju dla niego przegrany.

*
Podczas pierwszego wieczoru w Sanockim Domu Kultury Tomek prezentuje twrczo The Doors
i wiersze Jima Morrisona wedug wasnego przekadu.
Jego audycje staj si popularne w miecie. Trwaj po trzy godziny. Beksiski puszcza muzyk
i tumaczy teksty. Na sali panuje cisk, trudno si dosta do rodka.
Jacek Rogowski: On nie robi tego dla innych, tylko dla siebie. To by jego teatr.
W Sanoku Tomasz nocuje u znajomych.
Halina Lautenbach: W walizce przywozi coca-col w szklanych butelkach. Wszystko ni popija,
zup i drugie. Lubi moj pomidorwk i mawia, e kad na talerz dobre proporcje misa
i ziemniakw, bo nigdy nic nie zostaje. Pamitam, raz si poszed kpa i pokaza nam blizny po
wybuchu gazu. Mj m, lekarz, zaleca mu, jakie maci powinien stosowa.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Dedal
Warszawa, 25th November 1981. W Rzeszowie robiem program muzyczny w klubie, ktrego
kierownikiem jest teraz nasz znajomy Barya. (...) W SDK robi 5 grudnia o 17 program muzyczny
o Genesis. (...) Potem 7 grudnia robi to samo w Rzeszowie. 8 grudnia wracam do Sanoka i w SDK
bdzie John Lennon, a 9 grudnia powtarzam Lennona w Rzeszowie1.
*
Janusz Barycki: Studiowaem na rzeszowskiej politechnice. Byem szefem klubu studenckiego
najpierw Plusa, potem Dedala. Tomek przyjeda do Rzeszowa, mia prelekcj, opowiada o pycie,
przedstawia okolicznoci jej powstania, tumaczy teksty i puszcza muzyk. Zajawialimy jego
audycje plakatami i przez radio studenckie. Byo due zainteresowanie.
Wybuch stanu wojennego przerywa dziaalno Tomka w Rzeszowie. W lutym 1982 roku pisze do
Janusza Baryckiego: Napisz koniecznie, jak tam perspektywy na nasz dalsz dziaalno muzyczn,
bo to jest jedyny temat, ktry mnie na tym wiecie jeszcze interesuje. Przerobiem cakowicie
program z Ultravox, zrobiem ju teksty do Free i teraz myl o Black Sabbath, Judas Priest,
Hawkwind itd. To musi wreszcie ruszy, bo oszalej. Poza tym moja fryzura ju mnie mczy trzeba
by byo zrobi ten program z Human League, abym mg si wreszcie ostrzyc2.
Pierwsz audycj po przerwie poprowadzi dopiero wiosn 1982 roku. Bdzie prezentowa
Ultravox.
*

Prezenter muzyczny

Tomek wiedzie intensywne ycie towarzyskie. Bogdan Stru: Mia wtedy taki okres w yciu, e
jego jedynym napojem bya gorzaa. Kady wyjazd do niego, kady przyjazd do Sanoka niekoniecznie
zaczyna si, ale koczy gorza.
W wakacje 1982 roku Tomasz pije z osiedlowymi menelami. Ludzie wyczuli tutaj, e
zainteresowaem (...) si wdk, i szybko poznaem kilku chtnych wsptowarzyszy do degustacji
tego boskiego nektaru (czytaj: fuj) co z czasem zaczo przybiera do niewesoy obrt, bo menele
jako sobie zakonotowali, e tu si pije. Nic im nie stawiaem oczywicie, ale za to sami nieustannie
przychodzili z p litrem, mylc chyba, e bd na ten widok wy z dzikiej radoci. (...) W kadym
razie gdzie koo poowy wrzenia ju si ich chwilowo pozbyem, motywujc niech do alkoholu
koniecznoci zdania egzaminu3.
Tomasz Beksiski wci studiuje. Ale we wrzeniu 1982 roku oblewa egzamin poprawkowy
z gramatyki historycznej, ostatni, jaki mu zosta do zyskania absolutorium, i zostaje skrelony z listy
studentw. Nie martwi si tym. Gdyby zda, do poowy listopada musiaby odda gotow prac
magistersk, na co nie ma teraz czasu ani ochoty. Planuje zdanie gramatyki wiosn nastpnego roku
jako student zaoczny (warunkiem jest praca na etacie, wic musi znale fikcyjn prac).
*
Jarosaw Pawlak pozna Tomka w trakcie studiw na Politechnice Rzeszowskiej: Mieszkaem
w akademiku Ikar, by tam klub Dedal. Ktrego razu wracaem do swojego pokoju, gdy usyszaem
Genesis. To bya moja fascynacja muzyczna w tamtym czasie. Muzyka dobiegaa z klubu, wszedem
tam.
W rodku nikogo nie byo, sta tylko jaki kole. Spytaem potem kogo o niego, okazao si, e to
Tomek Beksiski, ktry bdzie przyjeda raz czy dwa razy w miesicu i prowadzi audycje.
Tak naprawd nie wiadomo, dla kogo on to robi, bo jego zainteresowania nie byy
mainstreamowe. Ale on si do tego rzetelnie przykada. Utwory byy uoone w kolejnoci, mia
wykad o historii zespou, ktry prezentowa. I co cenne wywietla slajdy, a nawet fragmenty
koncertw.
Budzi w ludziach zaciekawienie, nie mog powiedzie, czy go lubili, bo sowo lubi wymaga
zaangaowania, silniejszego uczucia. On by czowiekiem do zamknitym, trudno lubi kogo, kto
prawie nic nie mwi o sobie.
Tylko o muzyce mg mwi bez przerwy. Kto gdzie na jakim koncercie w co by ubrany, jak
zagra, co powiedzia. By mrocznym facetem przy caym swoim poczuciu humoru, cechowa go
dowcip na poziomie werbalnym. Jakby bya szyba pomidzy tym, co mwi, a tym, co czuje. Z nim
byo zawsze tak, jakby mwi do siebie, ciekawym, miym gosem, ale jakby mwi w radiu. Odbiorca
nie by mu potrzebny. Ale paradoksalnie, mia ogromn potrzeb kontaktu. Potrafi zrobi

niesamowit liczb rzeczy, eby si z drugim czowiekiem skontaktowa, cae godziny tam za darmo
nagra, i mia zupen niemoc w razie tego kontaktu.

Pamitam go zawsze w koszuli z konierzykiem. Te jego przyjazdy byy niszowym wydarzeniem,

niewiele osb z tego korzystao. Ale na bezrybiu i rak ryba. W pewnym momencie sta si ju
popularny, zacz prowadzi dyskoteki.
Mwiono o nim, e to dziwak, wariat, kto poda informacj o jego prbie samobjczej. Moi
koledzy piloci uwaali, e Beksiski to deprecha, wirostwo, samobjstwo. Czasem schodzilimy
z kolegami na d, do klubu, jak on przyjeda. Tam stao pianino, gralimy na nim. I ci koledzy
mwili, e Tomek to samobjca. Prdzej czy pniej palnie sobie w eb.
Wyniosem si z tych studiw. Poszedem na socjologi, a potem psychologi. Nasze kontakty
z Tomkiem si urway.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Radio
Krajewskiego zapowiadaem chyba tylko raz wanie w nocy. Miaem wtedy noc z Pogranicznym.
Strasznie to brzmi, co? Ale nie myl, e jestem homo niepewny. Ta noc z Pogranicznym (to mj szef)
miaa zupenie przyzwoity charakter. Musiaem puci piosenki z pierwszych miejsc radiowej listy
przebojw i akurat by tam Krajewski... wic trudno1.
*
Henryk Waniek: Na pocztku lat osiemdziesitych wsppracowaem z Programem III Polskiego
Radia. Zdzisaw, widzc, e Tomek co by chcia ze swoj potencj zrobi, tylko nie bardzo wie co,
zapyta, czy mgbym uatwi mu dojcie do radia. Spytaem zajmujcego si muzyk elektroniczn
Jurka Kordowicza, czy nie byby zainteresowany czowiekiem, ktry ma dostp do najnowszych
nagra. Ale poniewa pado nazwisko Beksiskiego, ktry by znany i na ustach wszystkich, wic
okazao si, e bez wytrychw i rnych zabiegw Tomek zadomowi si w radiu.
W 1982 roku Tomasz Beksiski pisze do Ewy Kikty: Wanie w poowie wrzenia otworzyy si
dla mnie szanse wejcia do Programu III Polskiego Radia i musiaem mie na to czas. Tak wic (...)
ju 18 wrzenia zaczem szuka nowych pyt i zarzuca sieci... i tak miaem debiut na antenie III
programu 2 padziernika o 18.10. Prezentowaem (uwaga:) NA YWO pyt grupy Yazoo. To jest
kapitalne, ale zarazem potworne uczucie siedzisz w studio, przed tob stolik i mikrofon... i wiesz, e
cokolwiek powiesz, to sycha na ca Polsk w tej wanie chwili, e jak powiesz gupstwo, to nic si
nie da cofn. No ale poszo. Potem jeszcze dwa razy wystpowaem, prezentujc nowoci
w padzierniku. Dostaem za te trzy wystpy 2350 z czy co koo tego. Ale nie licz tego w forsie, bo
zabawa bya spora. (...) Po raz pierwszy w yciu czuj, e nie marnuj czasu a czuj to dokadnie od
2 padziernika2.
Pierwszy w Polsce ma pyt Pink Floyd The Final Cut.
Jarosaw Pawlak: Pamitam, jak si cieszy przed jej ukazaniem. Mwi, e kumpel ojca gdzie
w Londynie w dniu wydania stanie po ni rano w kolejce. Natychmiast spod tego sklepu pyta trafi do
samolotu, a on bdzie mg j zaprezentowa wieczorem w radiu.
Rok pniej Tomasz ma sta audycj w rzeszowskim radiu i dostaje propozycj wsppracy
w Programie I Polskiego Radia. Prezentuje muzyk na antenie, a w czwartki od godziny czternastej do

szesnastej czeka pod numerem 44 74 31 na zgoszenia do listy przebojw.


Maria Szabowska, dziennikarka muzyczna: Naszym szefem w Jedynce by wtedy Witek
Pograniczny. Tomasz by dobrym radiowcem, bo si zna na tej muzyce, ktr prezentowa. Fajny na
antenie, prawdziwy. Mwi z pasj, a to si przenosi na suchacza. Pamitam, jak Witek mwi, e
muzyka Tomka jest niszowa, ale Jedynka jest radiem wszystkoidalnym, wic niech on ma te audycje.
Tomek dopuszcza do siebie tylko wybrane osoby. Myl, e rozmawia ze mn, bo wyszam
z rock and rolla, wic pyta mnie o pocztki, o Elvisa, o Jerryego Lee Lewisa.
Nie chcia si przyjani w radiu. Nie wchodzi radosny do redakcji, tylko mwi dzie dobry
i szed do swego kta. By postrzegany jako dziwado. Ale te nie szanowa pracy, jak wykonywali
inni na antenie w redakcji muzycznej. Uwaa, e tylko on si zna. By specyficzny i dosy ostry
w sdach. To, co uwaa za dobre, byo dozwolone, ale na adne dyskusje nie pozwala. (...) By
nietolerancyjny. Maryla Rodowicz jakie to straszne, jaka komercja, jakie beznadziejne. Dla niego
liczya si tylko jego muzyka. On uwaa, e propaguje prawdziw sztuk. Cho przecie to te bya
komercja.
Mimo e jego wiat by ponury, mia niebywae poczucie humoru. To by czarny humor,
sytuacyjny. On potrafi zareagowa, odezwa si we waciwym momencie. Myl, e mgby by
czarujcym czowiekiem, gdyby wylaz z tej swojej zamknitej rzeczywistoci.
*
Do audycji Zapraszamy do Trjki przynosi midzy innymi pyty Depeche Mode i Talk Talk 3,
w Nowej pycie w Trjce w niedzielne popoudnia roku 1983 prezentuje zespoy: Saga, Fad Gadget,
Icehouse, Japan i Talking Heads. Jeli audycja ma 30 minut, robota nad ni zajmuje 3 godziny.
Wystpienia na ywo s krtsze i mniej czasochonne, ale niekiedy te, eby mie na drugi dzie
nowy, supernowy longplay, trzeba pokona poprzedniego dnia sporo kilometrw i powici jeszcze
z godzin na przesuchanie pyty i wybranie odpowiedniego fragmentu do prezentacji4.
Po niecaych dwch latach pracy w Polskim Radiu Tomasz Beksiski jest zmczony. Pisze Ewie
Kikcie, e przyjemnoci odeszy w zapomnienie. Muzyki sucha tylko z obowizku. Gdy znajd si
w domu i mam przed sob wieczr do wypenienia, ostatnio siedz w ciszy. Czasem za spdzam
godzin, stojc przy pce z pytami i mylc, czego by tu posucha, i nic nie przychodzi na myl.
Zabawne, prawda? Ale nie tylko zabawne, niestety5.
Dostaje listy od suchaczy. Pisz przewanie licealici. Kady list Tomek czyta i chowa w szafce
w domu. Na niektre odpowiada.
Jarosaw Pawlak: Imprezy w naszym akademiku byy ostre, aden klub mio dyskutujcych ludzi.
(...) Pamitam, na jakiej imprezie wszyscy byli ju naprani, a on siedzia i czyta listy od suchaczy,
ktre przyszy do radia. To byo mieszne i smutne zarazem, bo on listy traktowa powanie. A to

jakie nastolatki do niego pisay. Pamitam, e co przeczyta i wygldao, jakby mia zaraz wyj
przez okno. Ludzie artowali: Przesta pierdoli, siadaj. A on to bra gboko do siebie, by
nadwraliwy.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Prezenter
18th November 1983. Od wrzenia mam pastwow weryfikacj prezerwentera1.
*
Dziennik foniczny Beksiskich. 3 stycznia 1983 roku.
Tomek jako tam potrafi zarobi. Tylko problem jest w tym, e on nie daje tu na ycie, w domu.
Ale mgby zarobi sobie pienidze. I on ma tam jeszcze kilka jakich koncepcji. Nieche sobie
poszuka, zrobi to jako po swojemu. Chce teraz uprawnienia na prezentera dyskotekowego. Niech robi
te uprawnienia, tylko niech mi nie kae za niego ich robi. (...) Ile czasu wymagao, eby on zadzwoni
do kogo z radia! Mia numer faceta. Dwa lata upyny, zanim on pierwszy raz do niego zadzwoni.
Dwa lata wczeniej wszedby do radia, gdyby chcia ruszy dup. Ale ruszy dup to jest dla niego
najgorsza rzecz.
*
Na fina Oglnopolskiego Turnieju Prezenterw Dyskotekowych 17 wrzenia 1983 roku
przyjeda ekipa telewizyjna. Kamera filmuje butelki pene coca-coli, napis Campari na parasolu
plaowym i dziewczyny, ktre gn si w rytm rock and rolla. Po chwili na ekranie pojawia si chudy
prezenter z brod. To Tomasz Beksiski. Ma dugie wosy, cho spod grzywki wyzieraj zakola.
Ubrany jest niedbale w spodnie od garnituru i bluz od dresu. Prbuje taczy, ale jego ruchy s
kanciaste, a zarazem kobiece. Siga po mikrofon: I teraz zesp Eurythmics! Duet Eurythmics i ich
najwikszy przebj Sweet Dreams Are Made of This, czyli tak wanie powstaj te sodkie marzenia.
I znw taczcy tum na sali. Tomasz Beksiski zdobywa drugie miejsce w turnieju oraz
uprawnienia prezentera dyskotekowego. Od teraz za prowadzenie dyskotek bdzie mg pobiera
opat. Prowadzi dyskoteki w klubach na lsku, w Krakowie i Rzeszowie.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Marszand
W kadym razie mam teraz w Paryu agenta-wsplnika, ktry od roku 1985 ma si zaj moimi
(i wasnymi, rzecz jasna) interesami, a teraz ca spraw rozkrca. (...) Facet zwie si Piotr
Dmochowski i jest adwokatem, i mieszka w Paryu, i jest moim klientem od lat, a teraz mu odbio (...)
i chce prowadzi galeri sztuki polskiej w Paryu1.
*
Rok 2012. Wilgotny psi nos dotyka mojej rki. To Lola, shar pei pastwa Dmochowskich, zachca
do zabawy. Nic z tego, piesku. Na stole ley wczony dyktafon, Anna i Piotr Dmochowscy
opowiadaj mi o swoich zwizkach ze Zdzisawem Beksiskim. Jego obrazy wisz na cianach ich
mieszkania w Marly Le Roi pod Paryem. Ogldamy je, Lola idzie za nami.
Piotr Dmochowski (rocznik 1942), syn Teresy, pisarki katolickiej (pseudonim Jan Rybat),
i Antoniego, profesora biochemii na Uniwersytecie dzkim, studia prawnicze rozpocz w Polsce, ale
skoczy ju we Francji, dokd wyemigrowa w 1964 roku. Pracowa jako adwokat, wykada na
Uniwersytecie Pary X.
W 1976 roku przyjecha z on na wakacje do odzi, gdzie mieszkali jego rodzice. Wspomina:
Wasalimy si po ulicy Piotrkowskiej. Wpadlimy te do galerii miejskiej i tam natknlimy si na
wystaw Beksiskiego. Zrobia na nas piorunujce wraenie. Ogromny szok. Nie byem wczeniej
mionikiem sztuki, miaem jakie obrazki, chodziem do muzeum, ale nic wicej. Przecitny
inteligent. Zapytalimy babci, ktra pilnowaa obrazw, kim jest ten Beksiski. Ale ona tylko umiaa
powiedzie, e to jaki architekt, ktry daleko mieszka. Na tym si skoczyo. Tam wisiao kilka prac,
ktre naleay do muzeum w Sanoku, kilka, ktre byy wasnoci Tomka i pani Zofii, i jakie obrazy
na sprzeda, ale te si nam akurat za bardzo nie podobay. Nie chcielimy ich kupowa, jeszcze nie
bylimy pewni swego wraenia.
Mijay miesice, a nawet lata. Gdy w towarzystwie rozmowa schodzia na sztuk, mwilimy, e
widzielimy takiego malarza, ktry zrobi na nas ogromne wraenie. Opisywalimy, comy widzieli.
I tak si zoyo, e kto kiedy tu, w Paryu, powiedzia: My go znamy, mamy jego dwa obrazy
w domu. To byli Polacy, architekci. Pani domu zaprowadzia nas na pitro i pokazaa je. I to by
moment, gdy ju wiedziaem, e to mi si naprawd podoba. Wiedziaem, e chc si Beksiskim
bliej zainteresowa.

Do Polski jedzilimy dwa, trzy razy w roku. Poniewa wiedziaem od tamtej pani, e Beksiskim
w Polsce handluje Alicja Wahl, przy najbliszej bytnoci w kraju, pod koniec 1982 roku, pojechalimy
do jej galerii. Pokazaa nam kilka obrazw, o rnych cenach. Kupiem dwa i zapytaem, czy nie
daaby mi adresu artysty. Nie, on jest chory psychicznie, jemu nie mona przeszkadza
powiedziaa. Mylaem, e na tym si moja przygoda z Beksiskim skoczy. Ale podczas lanczu
u kogo w Warszawie zapytaem, czy mog zobaczy ksik telefoniczn. Pomylaem: a nu
Beksiski tam jest? I by! Od razu zadzwoniem i zapytaem, czy mog zoy wizyt. Powiedzia, e
teraz nie, bo ma w domu jakie prace remontowe, ale zaprosi za dwa, trzy miesice.
Ju wtedy miaem plan. Pojechaem nastpnym razem i natychmiast kupiem chyba z pi
obrazw. Wyszabrowaem od niego te troch czarno-biaych slajdw prac, ktre wczeniej
namalowa. Pokazywaem je na lewo i prawo, ludzie byli bardzo poruszeni. Wic utwierdzaem si, e
mam racj. Kto rzuci w rozmowie ze mn: Jak si ma takiego malarza, to warto go mie pod
kontraktem. Jeszcze nie wiedziaem, co to znaczy, ale pomylaem sobie, e warto si zwiza
z kim takim. Moja ona bya modelk, w tym zawodzie nigdy nie wiadomo, kiedy praca si skoczy.
Nikt nie mg przewidzie, e bdzie pracowaa a dwadziecia dwa lata. Wic pomylaem sobie:
trzeba jej zapewni jaki dalszy cig. Moe otworzymy dla niej jak ma galeryjk? eby miaa
zajcie.
Znw pojechaem do Zdzisawa Beksiskiego, tym razem pewny swego, i zapytaem: Czy jest
pan gotw zawrze ze mn umow na wyczno?. Zgodzi si. I powsta projekt spisania umowy
midzy nami. Siedzielimy nad ni siedem dni i punkt po punkcie szlifowalimy. Wreszcie podalimy
sobie rce.
Zdzisaw powiedzia mi potem, e ba si, e bd chcia go obj, a on tego nienawidzi. Brzydzi
si dotyku.
Umowa z 23 lutego 1984 roku midzy Zdzisawem Beksiskim a Piotrem Dmochowskim miaa
by zawarta na trzydzieci lat. Dmochowski zobowizywa si do przygotowywania przeroczy, opieki
nad transportem dzie i promowania artysty za granic. Beksiski mia w zamian dostarcza
przynajmniej dwanacie prac rocznie, za ktre przysugiwa mu ryczat w wysokoci 12 000 dolarw.
Nadwyka zyskw bya dzielona po poowie. Artysta mia prawo zachowywa cz obrazw dla
siebie. Przedterminowe zerwanie umowy byo rwnoznaczne z przekazaniem Dmochowskiemu
dwudziestu piciu wybranych przez niego obrazw.
*
Zdzisaw Beksiski do Piotra Dmochowskiego: W Polsce (...) jest zastj rynkowy spowodowany
albo por wakacyjn, albo niezbyt atrakcyjnym towarem w Galerii, albo wreszcie utwardzaniem si
zotwki, co daj Boe, amen. Co takiego przewidywaem, wchodzc w ukady z Panem. Byy dwie

alternatywy krajowe, obie niekorzystne: albo zotwka si utwardzi i nie bdzie klientw na obrazy,
albo nadal si bdzie zelizgiwa i wtedy bd klienci, ale nie bdzie co kupi za zotwki. Dlatego
uwaaem, e musz zaczepi si na Zachodzie, i wtedy pojawi si Pan jakby na zawoanie, nawet
dyskretnie obserwowaem, czy nie utyka Pan na jedn nog, bo zbieno w czasie wskazywaa na
interwencj Piekie2.
Tadeusz Nyczek: W 1983 roku zaczem wspprowadzi w Krakowie galeri Inny wiat.
W gruncie rzeczy Zdzisaw wystawia gwnie u nas, u Wahl w Warszawie i jakie pojedyncze rzeczy
gdzie indziej. Ale ludzie i tak wiedzieli, e najprociej jest pojecha do niego do domu i kupi bez
porednikw. Wszystko si zmienio, gdy pojawi si Piotr Dmochowski. Dla Beksiskiego bya to
sytuacja, wydawa si mogo, niesychanie wygodna. Wyrka w organizacji tej caej zabawy. Oprawa
obrazw, pakowanie, dowoenie, przywieszanie byo potworn udrk. I nagle jeden facet mwi:
Otworz specjalnie dla pana galeri w Paryu, zajm si transportem, zajm si opraw i bdzie pan
mia stay dochd. To by chyba gwny powd, e Zdzisaw na to poszed. Dla artysty nigdy nic nie
jest pewne. A Beksiski wci pamita biedne lata w Sanoku.
Jerzy urek: Sprzeda za granic przez Des dawaa wiksze pienidze i legalny zarobek. U nas
w galerii te dostawa mniej wicej tyle samo co u Dmochowskiego, ale mymy nie byli w stanie
zapewni mu cigoci odbioru. A przewaga Dmochowskiego polegaa na tym, e on gwarantowa
zakup dwunastu obrazw rocznie, bez wzgldu na wszystko. Zdzichu nie da sobie wyjani, e to
w gruncie rzeczy mae pienidze. Mwilimy mu, e podpisywanie umowy na wyczno to bzdura,
ale to byo krtko po stanie wojennym, na rynku by zastj, a Beksiskiemu chodzio przede
wszystkim o spokj. Powiedzie, e Zdzisaw Beksiski by nieasertywny, to nic nie powiedzie. On
by tragicznie nieasertywny. Bylimy kiedy u Beksiskich z Alicj, Beks musia skoczy do
samochodu spisa przejechane kilometry. Za chwil wraca jaki taki zmity. Jak nurkowa do
samochodu, zaatakowaa go Cyganka: Daj powry. Po piciu minutach w jej rku by ju jego
portfel, a on jak dupek sam tak mwi nie umia si z tego wywika. Piotr Dmochowski to wyczu.
Ich ukad przerodzi si z czasem w sadomasochistyczny zwizek.
Ale Dmochowski nie by pierwszy. Podobnych ofert Beksiski dostaje duo. Od Renza
Margonariego z Woch, od Amerykanki polskiego pochodzenia z podrabianym akcentem, od
Niemcw, ktrzy prowadz sprzeda w galerii przy domu towarowym, od galerzystki ze Szwajcarii,
od Amerykanina, ktry ju nawet przygotowywa katalog artysty, porwnujcy go do Boka (stan
wojenny pokrzyowa mu szyki, co Zdzisaw przyj z ulg). Nawet po podpisaniu umowy
z Dmochowskim pojawiaj si inne oferty: Poza tym byli tu przed kilku dniami jacy Holendrzy
chyba czy Belgowie, ktrzy chcieli wykopa Panu (wystpowa Pan w tumaczeniu mego syna jako
Guy from Paris) stoek spod siedzenia, twierdzc, e oni mnie wylansuj szybciej ni Guy from
Paris, ale ich gadko spawiem. Poza tym jaki hiszpaski surrealista Antonio Beneyto z on
krytykiem sztuki. (...) Takich ludzi jak oni jest na pczki3.

Zdzisaw Beksiski przyzna po latach, e zdecydowa si na Piotra Dmochowskiego, bo zdawao


mu si, e stoi za nim bogaty Francuz, ktrego mecenas z Parya jedynie reprezentuje. Poza tym
Dmochowski mwi po polsku, co dla Beksiskiego, niemwicego w adnym obcym jzyku, byo nie
bez znaczenia.
Ale od pocztku wtpi, czy Francja to dobry kraj do promowania jego twrczoci. Pisze do
marszanda: Lubi Pan moje obrazy. OK, wierz w to. Ale nie znaczy to, e abojady je polubi do tego
stopnia, by lokowa w nich kapita4.
Bogusaw Winiewski: Szwendaem si troch po Europie, widziaem tendencje. Lansowanie
Beksiskiego w Paryu to by bezsens. Mona byo prbowa w Niemczech, Austrii, Holandii, ale nie
we Francji. Jak si spojrzy na klimat spoecznoci francuskiej, nastrj, malarstwo, jakim y tamten
wiat sztuki, to gdzie Beksiski miaby si w tym znale? Trzeba byo zacz w Hiszpanii, tam jest
rodowisko i kilku malarzy o podobnym klimacie. W Nowym Jorku mona byo sprbowa. Ale
Dmochowski nie zna si na tym i niechtnie przyjmowa jakiekolwiek sugestie.
Piotr Dmochowski: Przeszkod okazaa si moja megalomania i to, e Francuzi nie lubi
malarstwa miertelnego. Owszem, chtnie obejrzeliby sobie te obrazy w muzeum, ale nie powiesiliby
ich nad kiem w domu.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

DZ, KH, OH
Mj roczny dochd jest niestety obserwowany, a ja naprawd nie jestem paranoikiem tego typu,
z jakim styka Pana zapewne praktyka sdowa. Polska jest to kraj neonw, ktre reklamuj
nieistniejce towary, zarobkw, ktre s zason dymn, etc., etc., taka wie Potiomkina na du
skal1.
*
Jak zje ciastko i mie ciastko? Jak mie wilka sytego i owc ca? Jak poinformowa galerie
i kupcw w kraju, e od dzi obrazami Zdzisawa Beksiskiego handlowa moe tylko Piotr
Dmochowski? Przecie wszyscy si obra, odwrc si. A jeli, nie daj Bg, Dmochowskiemu
powinie si noga? Najmniej dwa lata zajmie Beksiskiemu odtworzenie ukadw sprzed umowy.
Dlatego Zdzisaw jest ostrony. Porusza si jak na polu minowym. Nikomu nie mwi wszystkiego.
Przekazuje pprawdy.
W marcu 1984 roku zawiadamia Dmochowskiego: Daem do galerii [Wahl] dwa obrazy
(wyznaczone przez Pana) z prob, by tak ustalili cen, by to nie poszo szybciej ni do czerwca, bo
mam nadwyki na koncie (...). Powiedziaem take w sposb ogldny o naszych ukadach, twierdzc,
e ma Pan ius primae noctis, bo kupuje Pan bardzo wiele obrazw i e niczego teraz nie dam do
Galerii bez uprzedniego zademonstrowania Panu. Zostao to przyjte w sposb, ktry inaczej ocenia
moja ona, a inaczej ja ona twierdzia, e strona informowana zwyczajnie ocipiaa i komputer
w mzgu pracowa, a trzeszczao, ja natomiast nic takiego nie zauwayem, ale sdz, e urkowi
wydaa si bardzo prawdopodobna wersja przedstawiona przeze mnie2.
Jerzy urek: Trzso nas ze zoci, jak od niego wychodzilimy. Tego nie, tamtego nie, bo
Dmochowski. To moe cho wystaw w Polsce zrobimy? Te nie.
W maju 1984 roku Beksiski pisze: Nyczek nie ma na co czeka, bo mu wytumaczyem co i jak,
i zadowoli si, o ile co zostanie przez Pana odrzucone, a jak nic nie zostanie odrzucone, to te si
zadowoli. (...) Z Nyczkiem mog si dogada bez obawy spazmw3.
A co z prywatnymi klientami? Tym si delikatnie odmawia. Byle si nie obrazili. Zdzisaw
Beksiski nie przeyby, gdyby sprawi komu przykro.
A co z obrazami apwkami za telefon, za nisze co na nowego forda escorta, za transport pyt

pilniowych (zapas si skoczy)? A co z obrazami dowodami wdzicznoci dla lekarzy? Trzeba


wprowadzi poprawki do umowy.
A instytucje pastwowe? Przecie za granic sprzedawa mona tylko za porednictwem Biura
Handlu Zagranicznego Desa, Centrali Handlu Zagranicznego Ars Polona, Towarzystwa Handlu
Zagranicznego Arteon. Gdyby zwszyli umow, Beksiski miaby kopoty. Wolaby tego unikn.
A po Warszawie ju niesie si plotka, e Beksiski ma paryskiego marszanda, wic na wszelki
wypadek latem 1984 roku zgadza si sprzeda za granic obraz za porednictwem Desy.
Dmochowskiemu tumaczy: Troch mnie Pan zbulwersowa tym, e ma mi Pan za ze, e oferowaem
obrazy do sprzeday BHZ Desa. Ale przecie uzgadnialimy to, e nie naley zrywa z BHZ Desa,
ktra jest jedyn instytucj majc prawo handlowa za granic obrazami wspczesnych malarzy
polskich. cilej: tylko za porednictwem BHZ wolno mi sprzedawa. Std (przypominam)
umwilimy si, e bd flexibilny, jeeli idzie o dania BHZ, ale bd strzela o wiele wyszymi
cenami ni poprzednio, by nie by konkurencyjnym dla Pana, a rwnoczenie zniechca BHZ przy
rwnoczesnym wykazywaniu maksimum dobrej woli4.
*
A jak sprawi, eby w razie wpadki przed urzdnikami wydziau finansowego nikt nie potrafi
doj, ile obrazw Zdzisaw Beksiski namalowa i sprzeda?
Wiesaw Banach: Zdzisaw Beksiski nie nadawa obrazom tytuw. Ale jako je trzeba byo
odrnia, bo ludzie inaczej opisywali prace ni on i wynikay nieporozumienia. Kto mwi obraz
z architektur. Ale jaki, ktry? Najprociej byoby nada obrazom numery 1, 2, 3, 4 i tak dalej. Malarz
ba si jednak fiskusa, ktry atwo mgby wykry, e sprzeda wicej obrazw, ni zapaci podatku.
Wic wymyli sobie piramidk z liter ustawionych troch przypadkowo i nie dao si dziki temu
wyliczy, ile obrazw sprzeda, a ile zostao w pracowni.
Beksiski do Dmochowskiego: Poza tym poczwszy od obrazw, ktre maluj, po 23 lutym nie
bd ju stawia daty przy podpisie, za numer kolejny bdzie zakodowany dwoma literami,
niezalenie od iloci cyfr, wg specjalnej tabeli, ktrej kopi Panu dostarcz, a ktra umoliwia
ponumerowanie 456 obrazw, a wic chyba wszystkiego, co namaluj5.
Korespondencja midzy artyst a jego marszandem na temat obrazw wyglda od tej pory mniej
wicej tak: Co do nowych obrazw, czyli DZ (ptak, ktrego Pan widzia), RE (inna, dua wersja
katedry ktrych zapowiadaem kilka) oraz KH (taki rozsypujcy si i ulatujcy statek lub latajca
wanna nad oceanem), tak RE, jak KH s due i oba na razie chciabym zostawi sobie, czyli e ma Pan
dwa z poprzednio odoonych. Jak sdz, bd to KE oraz OH, chocia ja dabym chtniej zamiast OH
obraz OE, a Pan zapewne chtniej by go wzi, tyle e moja ona oraz zaprzyjaniony chirurg zaczli
seri ochw i achw na temat OE i w zwizku z tym nie bardzo jestem jeszcze pewien, czy nie zostan

ubezwasnowolniony w tej materii6.


*
Zdzisaw Beksiski do Aleksandra Szydy o Piotrze Dmochowskim: Zaley mu, by w celach
propagandowych (ulotki, publikacje, TV etc.) posiada jak najwicej kolorowych reprodukcji moich
prac ze wszystkich okresw, w ktrych malowaem na pycie pilniowej i rysowaem (abstrakcje na
razie nie), oraz jak sdz, dla siebie chce mie peny wykaz, gdzie u kogo i co si znajduje, gdy liczy
si z tym (optymista!), e za kilka lat podbije moje ceny i wtedy zapewne chciaby by tym, ktry ma
w rku wszystkie nici prowadzce do wacicieli obrazw, by by lepszym od konkurencji, gdyby szo
o porednictwo. By moe pisa ju do Ciebie w tej sprawie, bo udostpniem mu adresy i nazwiska
osb, u ktrych wiem, e s moje obrazy. Wiem te z licznych listw, ktre przyszy do mnie z caej
Polski i zagranicy, e namawia ludzi do odsprzedania mu (o ile co mu si podoba), i wiem, e troch
ju w ten sposb podkupi. (...) W kadym razie nie ja za tym stoj, ale daem mu zielone wiato,
skoro liczy, e na tym zarobi po paru latach. (...) Z tym e on w tej chwili nie paci sum imponujcych
(ca 1000 do 1500 dolarw) za obraz, ale pisz na wszelki wypadek, gdyby chcia mu co opchn, by
ci nie zama jeszcze taniej, o ile jeste bez forsy7.
Piotr Dmochowski: Chciaem kupi wszystkie obrazy, ktre byy na rynku. Poszedem te do pani
Turlejskiej, ale ona odmwia mi sprzeday, czy te proponowaa obraz, ktry mnie si nie podoba.
Marian Turski mia pikny obraz, ale nie chcia sprzeda.
Aleksander Szydo: Zwabi mnie cenami. Ale nie od razu. Przyjeda, mczy, kusi. Nie byy to
atwe rozmowy, bo ona nie chciaa si zgodzi na sprzeda. Nie wszystkie obrazy mu sprzedalimy,
ale ten z koysk i napisem In hoc signo vinces tak. Pienidze Dmochowskiego pozwoliy speni
nasze marzenia. Bylimy nauczycielami, yo si od pierwszego do pierwszego, a nagle moglimy
kupi samochd.
W marcu 1984 roku w yciu Warszawy ukazuje si anons niejakiego Nizioka z ofert kupna
obrazw Zdzisawa Beksiskiego. Artysta pyta marszanda, czy to jego ogoszenie. Dmochowski
odpisuje: Okazuje si jednak, i ludek posiada obrazy Zdzisawa Beksiskiego, cho zna ich obecne
ceny i za takie tylko gotw je sprzeda. Czego Nizioek nie myli kontestowa8.
Piotr Dmochowski: Skupowaem te obrazy za granic. Midzy innymi od entuzjasty
w Strasburgu polskiego pochodzenia, ktry kupowa obrazy korespondencyjnie. Opowiada mi, e raz
w Polsce wdepn przypadkiem na wystaw Beksiskiego, zrobio to na nim tak piorunujce wraenie,
e musia wyj, poszed do baru, wypi trzy szybkie wdki i wrci na wystaw.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Mistrz i Piotr
Ale ZA DWA RAZY WICEJ FORSY NIE BD MALOWA DWA RAZY WIKSZYCH
OBRAZW!!! Howgh, jak powiadaj Apacze!1
*
Zanim si rozstan w niezgodzie, minie dziesi lat. Zanim zaczn si na siebie obraa, wcieka
i obwinia upynie wiele czasu. Zanim Zdzisaw zrobi pierwsz awantur minie co najmniej rok.
Naciski ze strony Piotra Dmochowskiego pojawiaj si niemal od razu. Jeszcze przed zawarciem
umowy mecenas pisze do Beksiskiego w listopadzie 1983 roku: Spostrzegam jednak, i
w niezmienny sposb Francuzi preferuj obrazy z kalendarza od oryginaw, ktre im pokazuj,
podkrelajc a) ostro, jasno i wyrazisto barw, b) gbi przestrzeni i perspektywy. Wiem, i by
Pan raczej niezadowolony z owych zdj i z rozjaniania kolorw, jakie nada im fotograf, a co do
przestrzeni wyjani mi Pan, i bya na obrazach z kalendarza zupenie przypadkowa. Mimo tych
dwch ostrzee pozwalam sobie jeszcze raz zapyta, czy na moje zamwienie (bo przecie wszyscy
malarze, rwnie najwiksi, zawsze akceptowali zamwienia, a tym samym jakie tam wymogi
tematyczne, rozmiarowe czy nawet formalne ze strony swych klientw) i dla wyprbowania gustw
francuskich zgodzi si Pan namalowa cho kilka obrazw w barwach rwnie ostrych jak owe
z kalendarza i z rwnie gbok, kosmiczn przestrzeni jak w nich? Zamwienia te poparbym
oczywicie zadatkiem, jaki by Pan sobie yczy2. I wkrtce potem: Pozwoliem sobie rwnie na
prob o oywienie obrazu korpusu wiszcego na krzyu, a ktrego Pan niezbyt lubi. Tego rodzaju
proby i uwagi mog Pana mczy. Prosz wic nie przywizywa do nich wikszej uwagi i jeli rzecz
jest sprzeczna z Pana przyzwyczajeniami (z ktrych niektre ju znam, lecz nie wyczuwam jeszcze
granicy, ktrej nie naley przekracza), po prostu nie reagowa 3. Miesic pniej: Czy istnieje
ewentualno porobienia (...) replik w duych rozmiarach? Podkrelam, i jeli nie jest w paskich
zwyczajach robienie replik czy wariantw, w adnym wypadku nie bd forsowa tego rozwizania.
Prosz w takim razie po prostu zapomnie o mej sugestii4.
Zdzisaw Beksiski nie chce malowa w swoim starym stylu. Od lat boi si, e krytyka i klienci
zarzuc mu powtarzalno i odgrzewanie kotletw. Ale ustpuje i maluje dla Dmochowskiego kilka
pejzay metafizycznych. Jednak pisze do niego: Otwarcie nagle rynku, na ktrym nikt mnie nie
zna, z rwnoczesnym prawie cakowitym zamkniciem rynku, na ktrym wstydz si by taki sam

jak do tej pory, zaowocowao na moment poczuciem luzu psychicznego. Mog namalowa znowu
przypyw morza i nikt mi nie bdzie mia tego za ze!! Nikt nie powie, e to nic nowego. Nad tym
jednak, aby tego luzu byo jak najmniej, zaczyna teraz czuwa Pan: Zaczyna si stawianie bramek
slalomowych pt.: wicej koloru, repliki, ale wiksze, najlepiej podoba si to, a nie tamto etc. , etc.,
oczywicie ja nic nie mwi, ja tylko informuj o zdaniu Francuzw. (...) Ja nie lec za fors za
wszelk cen5.
Wiesaw Banach: W momencie podpisywania umowy w Beksiskim zachodzia ju pewna
artystyczna przemiana. Na obrazach zaczynaa dominowa posta, czasem sama gowa, moe jeszcze
czasem to. Tomkowi przestao si to podoba, nie zauwaa, jak ojcu znakomicie si poprawi
warsztat. Ale Piotr Dmochowski chcia poprzednich obrazw. Artysta namalowa na jego prob kilka
takich, rozlegych, z architektur, czym, co si unosi w powietrzu.
*
Piotr Dmochowski taczy na czubkach palcw. Czy mistrz malowa kiedy na ptnie? Bo zdaje
si, Francuzi woleliby ptno, wydaje im si bardziej szlachetne od pyty pilniowej. Mistrz si
mieje dawniej malowano na deskach, ptno wprowadzono z biedy, byo najtaszym materiaem
dostpnym ubogim malarzom.
I odpisuje: Nigdy nie malowaem na ptnie, prcz nielicznych prb, ktre zreszt spaliem,
opuszczajc Sanok. By moe s ze trzy, cztery obrazy u ludzi, ktre mog sprawia (na zej
reprodukcji) wraenie, e s na ptnie, bo po prostu zrobiem na pycie pilniowej przed
przystpieniem do malowania pseudoptno, czyli faktur, w ten sposb, e grunt kadem dwukrotnie
i grubo: raz cignc linie od pdzla diagonalnie, a raz wertykalnie6.
A mgby mistrz sprbowa ptna? Mgby. Ale wtpi, czy w Polsce uda si zdoby idealnie
nacignity materia na idealnie prostych krosnach. Prosz przywie kilka fabrycznych blejtramw
z Parya, zobaczymy, co da si zrobi. Ptno musi mie drobny (ale nie ostry) gren, a blejtramy
wraz z ptnem i ebkami od gwodzi nie mog by szersze ni 97,2 cm i dusze ni 120 cm, gdy
inaczej nie zmieszcz mi si na sztalugi. To znaczy mog by ciut dusze, ale nie mog by szersze,
a taka proporcja, jak podaem, jest najadniejsza dla mnie. Ptno winno by typu Winton lub
Herga, oczywicie idzie o typ wg zaczonej fotografii, a niekoniecznie o firm Winsor and
Newton. Za nic nie rcz i zakadam, e jest to materia do prb, po czym mog napisa po dwch
tygodniach, e nie umiem na tym malowa, materia si zmarnuje, a na dodatek nie powstan dwa
nastpne obrazy, ktre by powstay, gdybymy niczego nie ryzykowali7.
*
No dobrze, zostawmy to ptno. Ale podpis, paski podpis, mistrzu. Stawia go pan z tyu obrazu.

Takimi, bez obrazy, kulfonami. I tak atwo go podrobi. Daoby si z tym co zrobi?
Mistrz obiecuje sprbowa. Wkrtce odpisuje: Prosz Pana: nie da rady podpisywa obrazw po
stronie prawej! Sowo daj nie da rady!!! Duej trwa podpisywanie i zamalowywanie podpisu ni
malowanie obrazu. Mnie to RAZI, a w kadym razie razi na moich obrazach i w moim wykonaniu. Po
pierwsze, pisz jak kura pazurem. Po drugie, mam trudnoci z utrzymaniem ksztatu i poziomu
podpisu. Po trzecie, podpis musi mie jaki walor, kolor i wielko i jest to (...) dodatkowy element
obrazu, a ja, jak si okazuje, nie umiem tego znie!! Od czasu Paskiego wyjazdu namalowaem dwa
obrazy plus trzeci, ktry by na ukoczeniu na sztalugach w trakcie paskiej bytnoci, i zrobiem dwa
podpisy z przodu, a dzi, po caym przedpoudniu walki z podpisem na trzecim, wanie ukoczonym
obrazie, zamalowaem o godzinie 15.00 oba poprzednie podpisy oraz to, nad czym biedziem si od
rana, i powiedziaem sobie: PODPISY BD TAM, GDZIE BYY. CZYLI Z TYU! TOCZKA!
Inaczej zwariuj od tego. Mnie podpis razi, gdy staje si elementem obrazu. Staraem si go skrci
do BEK, BEX, ZB, B, ale nic z tego. Nie umiem tego zrobi tak, aby byo adnie. Ani dobra koloru,
ani waloru, ani ksztatu liter, ani wreszcie jakiej takiej rwnolegoci do ram. Nie umiem! Nie bd!
Koniec!8.
*
Dmochowski do Beksiskiego: Gwnym motorem mego dziaania jest autentyczna fascynacja,
jak wywieraj na mnie niektre Paskie obrazy9.
Marszand chciaby wiedzie o swoim mistrzu wszystko. Jeli mistrz si zgodzi, mog
korespondowa, jeli woli, bd nagrywa wywiady, a moe mistrz sam by wola mwi do mikrofonu
o sobie? Dmochowski chciaby wypowiedzi Beksiskiego zachowa dla potomnych, by moe
opublikowa. Dodaje: Tym samym moja skromna osoba (...) przejdzie do historii10.
I zadaje pierwsze pytanie: Nie jest ono, jak zapowiedziaem, natury oglnej, lecz dotyczy jednego
tylko obrazu: tego, ktry jest dla mnie najcenniejszy tumu szkieletw onierzy zbliajcych si
z gbi kotliny ku przepaci znajdujcej si na pierwszym planie. Czy mgby Pan jak najszerzej
opowiedzie (...) o wszystkim, co z tym obrazem jest zwizane: o inspiracji, temacie, zmieniajcych
si koncepcjach malarskich, ktre po kolei po sobie nastpoway, rekwizytach (hemy, ktre s rne
w rnych Pana obrazach, szkieletach jakby powizanych powrozami i czsto wielokoczynowych,
ostrym wietle w maym punkciku na horyzoncie w gbi kotliny)... Oczywicie tak postawione
pytania wydaj si absurdalne, naiwne i w ogle takie, na ktre jedyna odpowied moe by tylko tu
w ogle nie o to chodzi. (...) niemniej instynkt i dotychczasowe dowiadczenie mwi mi, i wanie
wkoo tego rodzaju pyta bd w przyszoci prowadzone niekoczce si spory dotyczce tego
obrazu, ktry by moe stanie si jednym z symbolw naszej epoki. Fakt, i twrca sam si na jego
temat wypowiedzia, nie tylko owych sporw nie zuboy, lecz z pewnoci je podsyci11.

Zdzisaw odpowiada: W roku 1982 po usyszeniu w Wolnej Europie jakiej audycji na temat
Katynia poyczyem od znajomego wydan chyba w Londynie przed wielu laty ksik pt. bodaje
Zbrodnia katyska w wietle dokumentw waciwie spraw znaem stosunkowo dobrze od czasw
okupacji, a teraz chodzio o powtrne zweryfikowanie niektrych wyobrae na ten temat. W trakcie
lektury (by to pocztek 1982, stan wojenny i odpowiednia atmosfera do lektury) (...) niektrych
fragmentw zacz mi si pojawia obraz tego, co chciabym namalowa, mimo i pocztkowo, biorc
ksik do rki, nie miaem w ogle zamiarw artystycznych zwizanych z lektur. Pierwsza wersja
tego, co namalowaem, ma format poziomy 73 87 i zostaa sprzedana poprzez galeri Wahl (chyba)
zaraz w 1982 lub na pocztku 1983. By to obraz cakowicie nieudany, stojce postacie w hemach
i szynelach unosiy si jak chmura w powietrzu, w sumie pomys bdcy inspiracj do namalowania
obrazu wywietrza w trakcie roboty, sam nie wiedziaem, co namalowaem, tyle e wiedziaem, e jest
to niewiele warte (...). Czuem, e format musi by wikszy, ale nie miaem wtedy wikszego formatu
i sposobu, jak go oprawi ani w co go oprawi etc.
Musiay upyn dwa lata, zanim powtrnie, majc ju materia, wrciem do wizji pierwotnej tej
z pocztku 1982. W pierwszym zaoeniu postacie stojce i czciowo wyaniajce si z quasi-wykopu
miay sta na czym w rodzaju bajorka wypenionego ciemnoczerwonofioletow ciecz, z ktrej te
miay si wyania jakie szcztki. Oczywicie zadziaao przeklestwo niskiego sufitu i niemonoci
swobodnego malowania u dou obrazu, o czym pisaem w poprzednim licie. Bajorko zmienio si
w zaamany strop, spod ktrego wida byo gowy i hem poniej, strop zosta zamalowany i w ogle
przerabiany by tyle razy, e nie pamitam ju, co jest obecnie: jaki taki d i wykop czy co niezbyt
sprecyzowanego. To, co wyej, malowao si szybciej i atwiej.
Do szybko zamiast poszczeglnych postaci zrobiem co w rodzaju zrostu bez wyliczania,
czyja rka czy noga do kogo naley czuem, e tak jest lepiej, problemy zaczy pojawia si
w trakcie zmczenia tematem jak zwykle zaczem czu si ograniczany tym, co sobie zaoyem,
i wydawao mi si, e porzucajc zaoenie, zrobi lepszy obraz. Jest to zreszt moja normalna regua
postpowania, ktrej nieco si wstydz, std nigdy nie przyjbym zamwienia nawet od siebie
samego, bo obraz, rozrastajc si, zaczyna dyktowa prawa dotyczce tego, czym ma by, i trzymanie
si na si koncepcji pierwotnej mija si z celem. W trakcie pracy czuj si raczej sug obrazu, ktry
rozrasta si zgodnie ze swymi prawami, ni sug koncepcji, ktra staa u jego poczcia.
Tak wic pojawi si problem tego typu, e ten tum sta jakby w oczekiwaniu na co, czego w tym
obrazie nie byo, czuem, e konieczne jest dodanie tego czego, a nie wiedziaem, co by to by
mogo, co by wizao grup ludzi czy tum ludzi poubieranych w hemy i szynele. Mylaem o czym,
co unosioby si na pierwszym planie w powietrzu, np. latajcy hem musiabym namalowa to co
cakiem inaczej ni reszt, tak aby byo jakby bardziej materialne, bardziej ostre, wypolerowane...
Porzuciem t myl i zdecydowaem, e od tyu na tym niebie pojawi si zeppelin, poniewa jednak
to jest rozmyte, nieostre, postacie na horyzoncie ledwie zamarkowane jako amorficzny tum, powsta

problem, gdy nie mona byo tego, co jest najdalej (czyli zeppelina), namalowa ostrzej ni to, co
jest bliej. Namalowaem go blado, e wyania si od prawej strony, ale wyglda w najlepszym
wypadku jak pershing. Napisaem wic na pierwszym planie u stp postaci Zeppelin. le to
wygldao. Zamalowaem napis. Wysunem zeppelina do przodu, tak e wida byo stery, co znacznie
pogorszyo sam wizj (chodzio o to, by si wysuwa, a nie sta na niebie w caej okazaoci), ale
wydawao mi si, e ju zaczyna by dobrze. Na dwch hemach dodaem szpice takie, jakie miaa
armia niemiecka w pierwszej wojnie.
Na to przyszed kolega po fachu z on poyczy fors, ktrej nie odda do dzi, ale na jego obron
mog powiedzie, e byem tego pewien od pocztku, a owe 10 tys. traktowaem jako przystpn
opat za to, e bdzie na mj widok przechodzi na drug stron ulicy. Bywam niemiay
i przewrotny zarazem. Kolega po fachu by z innej nieco epoki ni jego maonka. Tak wic kiedy
powiedziaem, e obraz nazywa si Zeppelin, ona miaa na myli grup Led Zeppelin, a on militaryzm
pruski. Przerzucali si egzegetycznym bekotem przez cay nieomal czas pobytu u mnie
i odsiadywania poyczki, sdzc, e sprawiaj mi frajd. Gdy wyszli, powiedziaem kurwa
i zamalowaem sterowiec, gdy mnie wydawa si (...) poetyczny, ale odczytywany by cakiem w
bok, a mimo wszystko zaley mi na waciwym odczytaniu przez ludzi tego, czego sam nazwa
sensownie nie potrafi. No i na tym rzecz zakoczyem. Nic ju wicej przy obrazie nie robiem. Wie
Pan wszystko. Czy na tym Panu zaleao?12.
*
Marszand pyta dalej. Czy podczas pracy siedzi pan, czy stoi? Jakich pdzli uywa? Jak komponuje
obrazy? O czym pan myli w trakcie malowania? Jakimi farbami tworzy? Czym gruntuje pyty? Czy
paskie obrazy s autoportretami? No i caa potga wyobrani mistrza. O tym te bym chcia
porozmawia.
Artysta odpowiada. Najlepiej maluje si na stojco. Ale nogi bol, wic trzeba czasem usi. Poza
tym sufit jest w domu za nisko i d obrazu trzeba wykacza na siedzco. I dodaje: Nieche si Pan
nie gniewa, ale pytania typu: czy maluj siedzco, czy stojco (...) uwaam za bzdur, ale oczywicie
mog na to odpowiedzie, czemu nie, na wszystko da si odpowiedzie13.
Dmochowski odpisuje, e potomni bd chcieli wiedzie o mistrzu wszystko, i znw pyta: Czy
jest przez Pana zamylonym, wiadomym i chcianym (a w takim razie dlaczego?): a) statyczno, b)
osiowo, c) frontalno Paskich obrazw?14.
Beksiski wybucha: Wczoraj po dziesiciu dniach pracy wyrzuciem wreszcie obraz majcy by
drug wersj obrazu posiadanego przez Siczaka. Takie s skutki narzucania sobie czegokolwiek. Na
dodatek stanem jakby w martwym punkcie i gwnie Pana obwiniam za ten stan! Bagam, i nieche
to bdzie po raz ostatni (ile razy ju to robiem), prosz nie narzuca mi bezporednio ani porednio

(stawiajc pytania typu dlaczego) tego, co mam robi i jak to mam robi, bo od tego zdurniej
i w ogle przestan robi cokolwiek. Ma Pan w sobie potrzeb dziecka, ktre zaglda do brzucha
zabawki, ale zabawki przestaj po takiej operacji zazwyczaj nie tylko mwi mama i tata, jak te
zamyka oczy, ale w ogle nadaj si ju tylko na zom. Nieche za mnie odpowiada Nyczek lub
ktokolwiek inny, ale ja nie mog, bo zwariuj. Przecie pytania, ktre mi Pan postawi, zaczynaj
potem mnie samego dry, e niby dlaczego akurat osiowo przecie moe by nieosiowo; jest to
adna trudno, a wic czy nie mona uszczliwia ludzi, robic nieosiowo; oczywicie mona;
a wic sprbuj nieosiowo, ale co na to poradz, e mi si nie podoba, a jak mi si nie podoba, to
robota staje si katorg, a jak staje si katorg, to w ogle obraz nie idzie, ale oczywicie na skutek
takiego postawienia sprawy i osiowo staje si podejrzana, zamiast robi po prostu nastpny obraz,
zaczynam go analizowa; niby dlaczego musi by osiowy, aby mi si podoba i mnie zadowala,
czybym by zestereotypizowany i nie umia si wyzwoli, ale z kolei po co wyzwala si z osiowoci,
skoro jedyn alternatyw bdzie nieosiowo, ktra sama w sobie nie jest ani niczym lepszym, ani
gorszym; w sumie po tygodniu takiego maglowania czuj si do malowania rwnie zdolny co
neurotyk seksualny do stosunku. (...) I jeszcze due zamiast mae. I jeszcze kolorowe zamiast
monochromatyczne. I jeszcze... I jeszcze... I jeszcze... I jeszcze... Do! Tumaczyem to Panu
dziesitki razy, wic powtrz moe innymi sowami jeszcze raz: Aby malowa, musz wej
w rodzaj transu. To si prawie nigdy nie udaje od pierwszego obrazu, zaczyna si zwykle gdzie od
jakiego momentu, gdy na jakim obrazie namaluje si dobrze jaki fragment. Co to za fragment, co
to znaczy dobrze, dlaczego, skd, po co jakbym ju sysza te pytania. A wic odpowiadam:
dobrze znaczy dobrze, fragment znaczy fragment, dlaczego dlatego i tak dalej. Cholera
jasna mnie bierze!15.
A te autoportrety? Beksiski: S to autoportrety w najszerszym tego sowa znaczeniu malujc
je, widz przed sob siebie w lustrze i raz jestem cmentarzem, a raz drzewem, ale zawsze siebie widz
przed sob i patrz sam na siebie i siebie na sam (jeliby tak mona byo to uj, nie uraajc
gramatykw). Inaczej: patrz ja malujcy na siebie malowanego jako pasmo grskie i patrz ja
malowany jako pasmo grskie wprost na siebie malujcego tak jak w lustrze. (Takie tumaczenie
w sam raz dla abojadw)16.
Rozmowy nagrywane w pracowni artysta kopiuje dla marszanda. Latem 1986 roku Beksiski
przesucha je ponownie i napisze do Piotra Dmochowskiego: W paru miejscach, lub nawet wicej ni
w paru, powiedziaem rzeczy, ktrych ani nie myl, ani nie robi i ktre s cakiem inne w moim
odczuciu, ni tam powiedziaem. Powiedziaem tak dlatego, e przyjem wobec Ciebie postaw
DEFENSYWN, a przyjem j dlatego, e czuem si dociskany do muru sposobem, w jaki mnie
wypytywae czy te maglowae. Na przykad nie ulega wtpliwoci, e maluj czsto koci, lubi
malowa koci, nie wiem, dlaczego to lubi, ale lubi, a wyparem si tego jak wity Piotr Pana
Jezusa. Po prostu szeregiem ucilajcych pyta, zarzutw, wtpliwoci, rad, prb i propozycji

ukierunkowae mnie, czy raczej zapdzie w taki rg, e wreszcie powiedziaem, sam ju nie wiem,
czy dla witego spokoju, e to nie s adne koci, tylko konstrukcja (jakby koci nie byy
konstrukcj), a tymczasem i jedno, i drugie jest prawd, ale z tej prawdy nadal nic nie wynika17.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Sprawunki
Przepraszam za kopot, ale ostrzegaem, e trzeba patrze na to, co si kupuje! (...)
Oczywicie ja za wszystko zwrc, bo mam wyrzuty sumienia, e Pana goni po sklepach jest Pan
typem czowieka, ktremu nie naley powierza nabywania aparatu fotograficznego, mikrofonu,
komputera etc., o tym si ju przekonaem w praktyce, jak wiem od lat, nawet na zgniym Zachodzie,
gdzie rzekomo wszystko jest na najwyszym poziomie, w sklepach trzeba uwaa, by nie wcisnli kitu1.
*
Piotr Dmochowski: Nigdy o nic nie prosi sam. Ale ja mam natur psa, ktry chce panu przynosi
ko. Oferowaem si, narzucaem z robieniem zakupw we Francji. Wic w kocu przyjmowa
pomoc. Mia natur wyzyskiwacza i nie mia poczucia enady. Jeli co mu si nie podobao, tak
dugo zawraca gow, a dosta takie, jak chcia. Stara si nie dzikowa, bo ba si, e zmusi go to
do rewanu. Moja teciowa przywioza mu z Francji torb pyt kompaktowych. Siedem kilogramw.
Wysiada z samolotu, zaniosa mu do samochodu, a on odjecha. eby chocia wzi od niej t torb!
Ale ba si, e jeli podzikuje, bdzie musia zaoferowa jej podrzucenie. Normalna sprawa. Ona bya
z Tomaszowa, zima, nieg, mg j chocia podwie na dworzec.
*
Drewniaki Scholla dla Zosi.
Kaseta do automatycznej sekretarki dla Zdzisawa. Nie ma jej w Paryu, nie ma w caej Francji.
Prosz wic napisa do sklepu w Japonii zaleca artysta.
Recepta dla Zosi.
Piwo dla Zdzisawa. Zosia woli ciemne, Beksiski jasne. Najlepsze: Martins Pale i Club Stella
Artois.
arwki. Matowe, ze wiatem dziennym, sto watw. Najpierw pi na prb, potem pidziesit
sztuk.
Pyty. Poniewa gramofon laserowy przywiezie kolega z Niemiec, Zdzisaw Beksiski prosi
o dostaw pyt z Parya. Maj to by midzy innymi: 1. Schubert, 4 + 5 symfonia (Marriner), 2.
Bruckner, 3 symfonia (Karajan), 3. Holst, Planety (Karajan), 4. Mozart, Grosse Messe c-moll

(Karajan), 5. Szostakowicz, 10 symfonia (Karajan), 6.Wieniawski, 2 koncert skrzypcowy, 7. SaintSans, 3 koncert skrzypcowy.
Za zdobycie stu pyt z listy Zdzisawa Piotr Dmochowski dostanie obraz. Zadanie jest trudne,
wszystkich pyt nie ma w jednym sklepie, trzeba ich szuka w caym Paryu. Marszand odpisuje:
Niech Pan mi wierzy, i entuzjazm, jaki mam do Pana, do Pana obrazw, do caej naszej imprezy,
powoduje, i nie auj, i naganiaem si jak maratoczyk przeajowiec za pytami. Lecz na
przyszo ju chyba takiego zobowizania nie podejm, nawet jeli chodzi bdzie o zwyke
uzupenianie nowymi pozycjami Paskiej pytoteki2. Wkrtce jednak zdobywa kolejne pyty dla
Zdzisawa i Tomasza Beksiskich. Wysya je poczt, podaje przez teciow i znajomych jadcych do
kraju. Polscy celnicy maj problem. Po raz pierwszy w yciu widz pyty kompaktowe. Zdzisaw:
Wydarem dzi z ca owe 34 pyty, podlizujc si wszystkim po kolei (...) napisaem owiadczenie, e
nagrania s wycznie muzyk klasyczn, a nie piosenkami solidarnociowej ekstremy i porno-disco.
(...) Zapytaem, jak to si dzieje, czy s nowe przepisy, bo przecie stale dostajemy mas pyt
zwykych (dla Tomka), na co otrzymaem odpowied zredagowan jeszcze chyba przez Milnea lub
Lewis Carrolla: Zwyke pyty atwo odczyta, wic si ich nie kontroluje, a tych nie ma jak odczyta,
wic trzeba je skontrolowa. Dosownie. (...) Mj celnik przedwczoraj, gdy mu zwrciem uwag, e
to przecie Schubert, odpowiedzia a czy ja go znam?. Faktycznie. C warta jest sztuka, ktra
przemawia tylko do niektrych? Pisa o tym Gombrowicz3.
Bransoletki miedziane firmy Sabona. Po kilka sztuk dla obojga Beksiskich. Od dziesiciu lat
chroni Zdzisawa od blu zbw. Ale ich skuteczno mija po dwch latach (wanie ostatnia si
przeterminowaa i co zaczyna mi w szczce). Do tej pory sa je znajomy z Londynu, moe bd
i w Paryu?
Odkurzacz dla Zdzisawa.
Kawa Nesca dla rodziny Beksiskich.
Cinieniomierz dla Zosi.
Pampersy dla Stanisawy Beksiskiej.
Herbata libaska dla Zosi.
Aerograf dla Zdzisawa. Beksiski do Piotra Dmochowskiego: Pisz do Pana ze strachem, bo
znowu reklamacja i obawiam si, e uzna mnie Pan za obkanego maniaka, ktry z niczego nie jest
zadowolony. Rzecz w tym, e w tym aerografie zgita jest iglica, zawr na samym szpicu, co
zobaczy mona dopiero przez bardzo siln lup. (...) O ile czci takie s luzem, naley obejrze
szpic przed kupnem na biaym tle (!) pod 10-krotn lup (obracajc drut dookoa w palcach), czy szpic
nie jest zagity. Bardzo bym prosi o kupno 4 takich wymiennych czci, gdy po pierwsze, obawiam
si, e przegapi Pan jednak ze dwie z bdami, a ze dwie chc mie na wypadek gdyby mi kiedy
samemu si to uszkodzio. (...) Zaraz w sklepie (o ile to jest luzem) naley to naklei na sztywn,
grub tektur lub plastik przy pomocy paskw adhezyjnych, tak jak na szkicu, bo inaczej uszkodzi si,

gdy Pan to tylko woy do portfela. To jest delikatne jak patek ry!4.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Wystawa
Pan jest troch dyktatorem i nieustannie w ten czy inny sposb usiuje Pan przywiza mnie do
psiej budy stojcej w okrelonym miejscu mojego ogrodu, tam gdzie s metafizyczne pejzae. Teraz
odbywa si to pod ktem wystawy, ktra bdzie miaa efekt bomby atomowej. Niebezpieczna
koncepcja, i to nie tylko dla mnie, ale dla Pana, nie wspominajc ju o tym, e nie naley zbyt serio
bra pod uwag ochw i achw osb ogldajcych reprodukcje. (...) Do tego dochodzi ewentualna
przysza krytyka profesjonalna, ktra w tamtej czci Europy zdecydowanie nie lubi literatury
i niemieckiego romantyzmu i w tej mierze znacznie moe rni si w swych sdach od osb
normalnych1.
*
Wystawa musi by.
Piotr Dmochowski idzie z reprodukcjami obrazw Beksiskiego do paryskiego Centre Pompidou
(muzeum sztuki wspczesnej w dzielnicy Beaubourg). Odmowa. eby to by Francuz albo znany
cudzoziemiec mwi marszandowi. Ale jaki Polak? Nie ma mowy, nie zarobimy nawet na biletach.
Zreszt, cakiem niedawno, stracilimy na wystawie Prsence polonaise. Merci, merci, ale nie.
Beksiski do Dmochowskiego: Oczywicie jestem daleko i na prowincji, ale na Boga, promocja
w Beaubourg nie jest adn promocj, bo tam nie przyjdzie nikt, kto si liczy, a tylko przewalaj si
tony hooty, od 45-letnich hippisw poczwszy, na caych rodzinach z dziemi i lizakami
skoczywszy2.
Dmochowski idzie wic do galerii ekspresjonistw i surrealistw Isy Brachot. Zawiadamia
Zdzisawa: Informacyjnie donosz, i mimo uznania dla klasy malarstwa, galeria Isy Brachot
odmwia wystawienia Pana obrazw3.
Beksiski odpisuje: Co do galerii Isy Brachot to oczywicie by to waciwy krok, ale
o trudnociach uprzedzaem by Pana w Warszawie: Za label paryski si paci i trzeba zapaci
dopiero wtedy, gdy ma si ju potencjalnych klientw na o wiele wiksz sum, ni zapaci si galerii
i recenzentom. (...) To wszystko co wyej oczywicie nieco mnie (jak si Pan domyla) wkurwio
i dlatego raczej prosibym w przyszoci o niepisanie mi o tych rzeczach! Przeszkadza mi to
w pracy!4.

Dokdkolwiek Piotr Dmochowski si zwraca, wszdzie spotyka si z odmow. adne europejskie


muzeum nie chce kupi obrazu Beksiskiego. adne wydawnictwo muzyczne nie chce jego prac na
okadk pyt. Nikt nie chce wyda mu albumu. aden dziennikarz francuski nie chce napisa o artycie
artykuu.
Marszand postanawia wic, e sam zrobi wystaw, ktra przymi wszystko, co do tej pory Pary
widzia.
*
Wystawa ma by w dobrym miejscu. Dmochowski wybiera galeri Valmay na rue de Seine 22,
wasno znajomego Polaka. Jest brudna i zaniedbana, z zepsut elektrycznoci. Marszand paci za
elektryka, odnowienie trzech pomieszcze, wymalowanie fasady i zaoenie szyldu. Wyrzuca stare
meble, wstawia wasne. Wymienia nawet zniszczon wycieraczk.
Nazwa wystawy ma by godna mistrza: Hommage Beksiski (W hodzie Beksiskiemu).
Ramy do obrazw najadniejsze. Ramiarzy godnych oprawi dziea mistrza Dmochowscy szukaj
kilka tygodni. Beksiskiemu nie podoba si nadmierna ornamentyka: Wynikiem ulegania tego typu
trendom jest wntrze mieszkalne w stylu Pochodnie Nerona lub mier Petroniusza5.
Katalog powinien by najlepszy. Broszura z dwunastoma kolorowymi ilustracjami, na kredowym
papierze, zawiera trzydzieci stron wywiadw z Beksiskim przetumaczonych na francuski, jego
biografi i bibliografi. Zdzisaw wybrzydza na liternictwo, wic Dmochowski je zmienia. Beksiski
jest niezadowolony, e drukarz ci obraz z par ciskajcych si mumii na okadce. Dmochowski
dodrukowuje.
Marszand marzy, e tekst do katalogu napisze Roman Polaski, Andrzej Wajda albo Czesaw
Miosz. Beksiski ma wtpliwoci: Czy nie czuje Pan obawy, e jest w tym co podobnego jak
w owym tekcie o mnie napisanym na zamwienie Amerykanina, w ktrym wystpowaem
w towarzystwie Miosza, Wojtyy, Wasy i by moe Boka? (...) Oczywicie w tym szalestwie jest
metoda, ale ona mi si nie podoba6. Ale obaj reyserzy i poeta odmawiaj wsppracy.
To moe Lech Wasa? zastanawia si Dmochowski. Beksiski: Przy Wasie si
zdenerwowaem, ale nadal nie wierz, e mwi Pan to serio wreszcie, majc prawo zastrzeone
w umowie, by reklamowa mnie tak, jak Pan uwaa, nie powinien Pan tego prawa naduywa bez
mojej zgody, reklamujc mnie np. jako nielubnego syna Stalina lub najwysz we wschodniej
Europie kobiet z brod, ktra na dodatek w wolnych od szydekowania i rozpusty chwilach maluje
obrazy. Nie mam nic przeciw Wasie, jest to (czy by) charyzmatyczny przywdca robotnikw,
o zdolnoci wpywania na masy rwnej Hitlerowi, ale ja nie jestem robotnikiem, w dupie mam walk
o lepsze jutro klasy pracujcej, podobnie jak ona w dupie ma to, co ja robi, nie miaem nigdy nic
wsplnego tak z Solidarnoci, jak i z Parti, stosuje si raczej do mnie wiersz Gaczyskiego wci

uciekamy inteligenci7.
Ksiga z wycinkami prasowymi ma by oprawiona w marokin. Jej wyprodukowanie zajmuje p
roku. Piotr Dmochowski ali si: Od piciu miesicy pewien introligator wykonywa dla mnie
okadk dossier de presse. Spotkaem si z nim dobrych dwanacie razy. Omawialimy kady
szczeg, wybierali skr, komponowali napis etc. Ile telefonw, ile przemieszczania si po
zatoczonym Paryu... A wszystko to na to, by metal, ktrym mia by okuty kant najczciej
dotykany okadki (chyba jedyny detal, ktrego po prostu nie przewidziaem jako potencjalny
problem), okaza si nie do przyjcia, a na dodatek przybity idiotycznymi gwodzikami jak
w pancernej kasie. Zdj metalu ju nie mona, bo pozostan na skrze lady gwodzi i wyobie.
I co robi? Kosztowao to po prostu fortun i ile czasu. A wszystko na to, by efekt by wrcz nie do
przyjcia8.
Owietlenie prac Beksiskiego ma by najbardziej profesjonalne z moliwych.
Plakaty maj wisie w caym miecie. Na dwunastu stacjach paryskiego metra, w szeregach po
trzynacie, rozklejono sto pidziesit afiszy o rozmiarach dwa na metr pidziesit. Dwa tysice
mniejszych rozklejono na witrynach sklepw i kawiarni w Paryu. Tadeusz Nyczek: Widziaem
to. Jakie potworne gupstwo. Jak si kogo reklamuje na stacji metra, to wiadomo, e nie jest to
powany i dobry artysta.

Plakat w paryskim metrze zapowiadajcy wystaw Zdzisawa Beksiskiego

Wernisa odbdzie si w padzierniku 1985 roku.


Gocie przybd najzacniejsi. Zaproszenia wysano do dwch tysicy siedmiuset adresatw.

Poda si szampana Cordon Rouge.


Wystawi si dwadziecia dwa obrazy Beksiskiego. Osiem z nich bdzie na sprzeda. Marszand
wyznacza ceny rzdu trzystu pidziesiciu tysicy frankw (prace nieznanego artysty zwykle
kosztuj okoo czterdziestu tysicy), ludzie bd myleli, e to wielki malarz, skoro ceny s tak
wysokie.
Rozda si siedem tysicy ulotek z tekstem marszanda Malarstwo bez znacze. Dwanacie
rodzajw laminowanych kart pocztowych, po tysic sztuk kada, zaoferuje si do sprzeday.
Wystaw obejrzy w cigu trzech tygodni ponad dziesi tysicy ludzi. Wpisy w ksidze
pamitkowej bd w wikszoci entuzjastyczne. Tadeusz Nyczek: Cokolwiek by mwi, to ta galeria
bya profesjonalna, w wietnym miejscu, piknie owietlona.

Piotr i Anna Dmochowscy na wernisau w galerii Valmay, padziernik 1985

Prasa zignoruje wydarzenie.


Nikt nie kupi obrazu. Ani jednego.
*
Klapa. Klska finansowa. Dugi (ponad p miliona frankw), kredyty, procenty od odsetek,
hipoteki, zastawione zote ludwiki, bezsenne noce, myli samobjcze.
Piotr Dmochowski notuje: Koszt wystawy by ogromny. Rachunek by sony: prawie milion
frankw.

Dla porwnania dodam, e moje uposaenie pracownika uniwersytetu wynosi 8 tysicy frankw
miesicznie. Czyli koszt wystawy rwna si ponaddziesicioletniej uniwersyteckiej pensji. Utopiem
wszystkie nasze oszczdnoci.
Wszystkie9.
Anna Dmochowska: Zdzisaw myla, e Piotr podejmie lansowanie klasyczn drog zacznie od
niskich cen, potem bd coraz wysze. A on od razu z grubej rury, prosz, oto geniusz, macie si na
nim pozna. Nas nie mona nazywa marszandami. Bo nam na drodze staa mio do obrazw
Beksiskiego. Nie bylimy w stanie wystawi do sprzeday kadego jego obrazu, jak zrobiby
prawdziwy marszand. Zdzisaw mwi: Dajcie sobie wyrwa zb trzonowy. Nie potrafilimy.
Najlepsze prace zostawialimy sobie, wystawialimy te, ktre naszym zdaniem byy sabsze.
Amatorszczyzna.
Piotr Dmochowski: Liczyem na jego przyja. Woaem: pom, bo si topi! Zadzwoniem do
niego i powiedziaem, e zaczyna mi si zaciska ptla na szyi, przegraem t wystaw, jest dramat,
czy moglibymy na chwil zawiesi nasz ukad i sprzedawa w Polsce, dopki si nie odkuj.
Powiedzia: Jak nie zapacisz za nastpne obrazy, to zrywam umow. Okaza si surowy.
W styczniu 1986 roku, po padziernikowej porace, Piotr Dmochowski postanawia, e nastpna
wystawa pjdzie lepiej. Wci jednak nie wie, jak spaci dugi.
*
Dziennik foniczny Beksiskich. 19 lipca 1986 roku.
Piotr Dmochowski: Opowiem ci anegdotk. Przyszed, prosz ja ciebie, na wystaw, jaki
niezwykle sawny czowiek. Polak. I przyszed z tak dziewczyn mod. Jak si ten Polak nazywa?
Kurde, nawet nie wiem. On jest chyba od baranw, czy jaki tam... od Piwnicy pod Baranami. (...)
Taki jaki gupawy.
Beksiski: Gupawy moe nie jest. Nie, no Skrzynecki. Ta anegdota kry po caej Polsce. (...)
Kilka osb mi opowiadao, e w momencie kiedy Skrzynecki wparowa, to Dmochowski wrzasn po
polsku przez ca sal do Michalskiego, nie wiedzc, e to jest Polak (...) Bogdanie, wyrzu mi tego
kloszarda, bo mi ludzi wyposzy. I to jest pikna anegdota, ktrej mi al, e jest nieprawdziwa.
Dmochowski: Nie. (...) Kloszardzi s mile widziani. Przyszed kiedy taki kloszard, wycign
dwiecie frankw i kupi afisz, prosz ja ciebie. Mnie o co innego chodzio. Moja ona jest zazdrosna
(...). Byem sparaliowany, e ona wejdzie i zobaczy jak niebrzydk dziewczyn. (...) Dlatego
powiedziaem: Bogdan, prosz ci, eby wysza. Prosz ci. (...) A ona bya z tym facetem. Na to
ten wpad w histeri: Piotrze, to jest Skrzynecki! Piotrze, czy to rozumiesz!? (...).
Beksiski: Kompletny brak twojej orientacji w ukadach polskich.
Dmochowski: Skrzynecki by miym, uczciwym czowiekiem, do ktrego nie mam adnych

pretensji. (...)
Beksiski: Ale przecie niejednokrotnie tam chyba przychodziy mode dziewczyny?
Dmochowski: Ale jej [ony] nie byo wtedy.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Film
Czuem si przyznam osobicie przez mistrza Dziworskiego dotknity, podobnie zreszt jak
moja ona, ktra w ogle uwaa, e to cakowicie deprecjonuje moje obrazy1.
*
Kopi filmu Bogdana Dziworskiego Hommage Beksiski Zdzisaw, Zofia i Tomasz otrzymuj
ju po wernisau.
Nakrcony na zlecenie Piotra Dmochowskiego, na tamie Eastman Color 35 mm, kosztowa
trzysta pidziesit tysicy frankw (okoo pidziesiciu tysicy dolarw). W czasie trwania
wystawy by emitowany nieustannie na dwch telewizorach. Mona go te byo oglda przez trzy
tygodnie w wynajtym przez marszanda kinie w pobliu galerii.
Beksiscy wkadaj kaset do magnetowidu.
Kalejdoskop scen i obrazw Zdzisawa Beksiskiego. Start. Para naturszczykw taczy tango.
Zmiana. Chudy chopiec wiczy break dance. Zmiana. Zdzisaw Beksiski stoi w oknie, potem przed
sztalugami, jego twarz wypenia kadr. Zmiana. W akwarium pywa mzg, po stole toczy si metalowa
kula. Zmiana. Dwaj mczyni w kostnicy owijaj trupa w biay caun. Zmiana. Na cmentarzu kiwa
si koyska jak z obrazu In hoc signo vinces. Ponie karawan. Zmiana. W melinie trwa zabawa. Stara
kobieta w za duej peruce pieci si z modszym od siebie mczyzn na rozgrzebanym ku, jedz
ogrek kiszony. Zmiana. Pd w formalinie, dymice kominy, pordzewiae tory, osamotnione bramy.
Koniec. Dziewitnacie minut i czterdzieci siedem sekund.
Beksiscy wyczaj magnetowid. Milcz.
*
Bogdan Dziworski: Beksiski to by dziwny typ. To jego mieszkanie w bloku, takie labirynty
pek z ksikami, tu pokj ony, tu kuchnia, co dziwnego. Taka jama. Kafkowska. A to w bloku
byo. Miniaturowe zamczysko.
Nagrywa nasze rozmowy i potem je analizowa. Nie byo midzy nami chemii. Niespecjalnie mi
si chciao w niego inwestowa. Co by pani wymylia z czowiekiem tak zamknitym? Chodzi, snu
si. Gdyby powiedzia: Chod, pjdziemy, napijemy si wdki, moe byaby pena mio? Na

wszystkie moje pomysy krci nosem. Ale sam te nie powiedzia, co by chcia zobaczy w filmie.
W dup bym go za to pocaowa. Usiowaem go wcign, opowiadaem jakie historie, a on mia
gwnie suchawki na uszach. Zgodzi si przyjecha do odzi na cmentarz ydowski, gdzie
krcilimy scen z koysk. Mia si tylko pokaza, nic nie mwi. Wycofa si. Wyczuwaem go
intuicyjnie.
Nie fascynowaem si jego malarstwem. Pyta pani, czemu w takim razie podjem si tego zdania?
Toby dopiero byo, jakby wszystko byo idealne, a filmy robione na kolanach. Dostaem od
Dmochowskiego woln rk. Inaczej bym si nie zgodzi.
Tango napisa mj przyjaciel. To najlepsze tango na wiecie. Gdyby nie ono, nie byoby tej sceny
z taczc par. Najpierw miaem muzyk, ktra a si prosia, eby co do niej zrobi.
Potem dowiedziaem si, e kto nagrywa dla Beksiskiego odgosy z melin i knajp. Marzy
podobno, eby tam bywa, ale nie bywa, wic sucha. Wpadem wic na pomys sceny z melin.
Kupiem skrzynk wdki, poszedem na ulic Wkiennicz w odzi i w cigu czterech godzin
znalazem aktorw. Wybraem faceta, ktry wyjrza z parteru, i skojarzyem go z t kobiet.
Karawan kupiem. To prawda, e by zabytkowy, ale jakie byyby jego losy? Ju wolaem zrobi
z niego fajerwerk. Go, ktry cae ycie jedzi tym karawanem, to paka.
Koysk zamwiem w Wytwrni Filmw Fabularnych, by tam taki dzia. Pniej ona gdzie
zostaa, bo rekwizytw si nie pilnuje. Dmochowski mi zarzuca, e j ukradem.
Niespecjalnie dugo pracowaem nad tym filmem. W Paryu tydzie krcilimy obrazy, a tutaj
reszt w dwa tygodnie. Dmochowski jakie pienidze paci, ale na pewno mniejsze, ni wziby
czowiek z Zachodu. To byy czasy, gdy pi dolarw znaczyo wiele. Ale ja nie robi sztuki dla
pienidzy.
Nie wiem, czy Beksiskiemu ten film si podoba. Nigdy mi nic nie powiedzia, cho spotkalimy
si po filmie.
*
Po raz pierwszy Zdzisaw Beksiski jest naprawd wcieky na swojego marszanda.
Drogi Piotrze (...) po kasecie spodziewaem si tego, co nastpio, i wolaem to odwlec jak
najdalej, ale bez koca si nie dao, bo wielu ludziom musz to zademonstrowa i do dzi ju
niektrzy to widzieli. (...) To zreszt, co spostrzegy (nieuprzedzone) wszystkie osoby obce, ktrym
ju film pokazaem, to koyska kiwajca si na grobowcu: a wic ty malowae koysk z modelu
z konkretnego grobowca? Mylaem, e z wyobrani tak mniej wicej brzmia zawsze wykrzyknik.
(...) W przyblieniu natomiast pamitam (z telefonw Dziworskiego do Ciebie), ile to wszystko
kosztowao: tresowane kruki, dwaj asystenci po Polsce jed ju od tygodnia takswk, szukajc
kulki stalowej z oyska o duej rednicy, ktra ma si przesun po stole, i olbrzymiego magnesu,

ktry przesunie ni, i co? Jest ta kulka na tle wazy z mzgiem, ktrej na szczcie (na szczcie
miewam nawet ja momenty proroczej jasnoci) nie podejmowaem si nosi w objciach, jest ta
kulka, przesuwa si za pomoc magnesu czy sznurka, ale zamiast niej, bez wikszej szkody, takswki
i asystentw, mona by przesun nawet jajo na twardo posmarowane szuwaksem czy na Boga nie
widzisz, e wyudzono od Ciebie bezczelnie fors???? Nie zdziwibym si, gdyby tancerzami byli wuj
i ciotka Dziworskiego, charakteryzatorem i krawcow jego ona, a trupem w kaplicy kuzyn, ktry
potrzebowa sobie dooy na maego fiata z Twojej kieszeni, wic zgodzi si by za trupa w ten
sposb cao pienidzy zostaa jednak w rodzinie. (...) Jeli abojady tak wanie odbieraj moje
obrazy jak ja film Dziworskiego, to rzeczywicie naleaoby sobie w eb strzeli. Podobno (...) to
Dziworski spali przez nieostrono 19-wieczny karawan z Muzeum w acucie, co na razie traktuj
jako zoliw plotk, ale jeli to prawda, to ju w ogle nie wiem, co mam powiedzie czy napisa.
(...) To wszystko, co wyej, to tylko do Twojej wiadomoci. (...) Ostatecznie to jego dzieo i byoby
bezwzgldnoci kopa je w sposb tak ostentacyjny2.
Dwa dni pniej Zdzisaw Beksiski znw wraca do filmu: Jak ju mwiem, film ten uwaabym
za bezdennie gupi, ale do przyjcia, gdyby nie odpychajca mnie scena z babkami klozetowymi
i lumpami w jakiej melinie. Pomijam ju cakowit niekoherentno tej sceny z kadym po kolei
cytowanym do niej obrazem. (...) Dlaczego mnie to tak zirytowao? Ow nade wszystko chyba
nienawidz chamstwa, i to chamstwa w znaczeniu: ogldania chama, obcowania z chamem,
problemw chama, otoczenia chama i wreszcie chama samego jako takiego. Nie chama w znaczeniu
przenonym lub moralnym, lecz chama jako warstwy socjalnej potrafi wyj z dobrego, a nawet
bardzo dobrego filmu, jeli powicony jest yciu i problemom chamw, nie cierpi ksiek na ten
temat i wida to chyba z kadego mojego obrazu, wynika to z kadej mojej wypowiedzi, trzeba by
chyba cakowicie lepym i guchym, by tego nie odczu! By taki grafik Beardsley (ilustrowa midzy
innymi Salome Wildea). Obsceniczno jego niektrych grafik przewyszaa piciokrotnie to, co
robi lub robiem ja, ale nie byo to chamstwo. Nie byy to baby klozetowe, mierdzce gacie,
mieciarze i ogrek kiszony! Obsceniczna bya take dekadencja wiedeska z przeomu wieku
i grafika secesyjna, ale chyba nie zechcesz zaprzeczy, e nie ma w mym malarstwie obscenicznoci
typu klozetowego. A u Dziworskiego jest. (...) Moje obrazy zostaj tylko w ten sposb obsmarkane
przez gupka zwizek jest aden! (...) Pierwsze skojarzenie Tomka brzmiao Fellini dla ubogich
duchem. Rzadko si z nim zgadzam, ale tym razem trafi w dziesitk3.
Piotr Dmochowski broni filmu: Osobicie film podoba mi si. Wydaje mi si oddawa to, czego
chyba nie bardzo lubisz w twoim wasnym malarstwie, ale co na pewno w nim istnieje (...): jego
straszno oraz to, co z pewnoci w Twym malarstwie przyznajesz: jego potg4.
Znajomi Beksiskiego mwi, e film okropny.
Znajomym Dmochowskiego si podoba.
Marszand chce obiektywnej opinii. Do wynajtej sali kina Studio Christine sprasza czterdzieci

dwie przypadkowe osoby. Puszcza im film i po seansie przeprowadza test. Na pytanie, czy film by
dobry, rk podnosi trzydzieci osiem osb. Na pytanie, czy film przynosi malarstwu Beksiskiego
ujm, pitnacie osb odpowiada, e nie przynosi, trzy e przynosi, reszta si wstrzymuje od gosu.
Film Hommage Beksiski Piotr Dmochowski zamierza pokaza na festiwalu filmowym w Cannes
w 1986 roku. I dopnie swego.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

mier czwarta. Rok 1985


Mnie najbardziej fascynuje femme fatale. Zreszt z Kobiety wa wzi si mj idea damskiej
urody. Podejrzewam, e std si take bior moje nieszczcia yciowe, poniewa wikszo kobiet, na
ktre trafiaem, angaujc si romantycznie, to byy femmes fatales. Nie do tego stopnia, eby mnie
ksa w szyj, chocia byoby to moe miosiernym aktem z ich strony. Wol demoniczn, niesamowit
kobiet, ktra jest zagroeniem, ni bohaterk pozytywn i to z dwch powodw. Po pierwsze, te
femmes fatales s wciekle atrakcyjne, jest na co popatrze. Gwna bohaterka pozytywna to
najczciej jaka blondyneczka jak z reklamy myda, co zupenie nieciekawego, taka smtna cipa,
chodzca pozytywno, od ktrej chce si rzyga. Taka, co zrobi mowi zupk, pogaszcze, da buziaka
na dobranoc. Ale eby woya czarne poczochy i wzia pejcz to ju nie ten klimat1.
*
Zdzisaw nazywa Tomka rolin doniczkow, ktr trzeba wci pielgnowa.
Zofia ali si najbliszym, e nie rozumie swojego dziecka.
yj w cigym napiciu. Gotowi do startu. Obserwuj jego gesty, miny, najlejsze wahnicia
nastroju.
Jeli syn przyjdzie na obiad, jeli przyniesie pranie, jeli kae matce odnie butelki do skupu,
jeli nawrzeszczy na ojca, e nie zapamita, kto do niego dzwoni, jeli wcieknie si, e nie ma
keczupu i sera oddychaj z ulg.
Z ich okien nie wida mieszkania Tomka. Wieczorami wychodz na spacer po osiedlu. Jeli
wiato si u niego wieci, id spa spokojni.
Jerzy urek: Robi im odliczanie: Jeszcze dwadziecia osiem dni, Ju tylko dwadziecia
siedem, Dwadziecia sze....
Wiesaw Banach: Zdzisaw Beksiski mi opowiada: Jest Wigilia ktrego roku. Nie moemy
si do niego dodzwoni. Jestemy przekonani, e popeni samobjstwo. Lec do niego do bloku, wal
w drzwi nie otwiera, zaczynam je wyamywa, wykrcam zamek, ludzie wychodz na klatk.
Wchodz do mieszkania, a tam Tomek ze suchawkami na uszach wyskakuje i robi mi karczemn
awantur.
Grzegorz Gajewski: Wstawa koo trzynastej i ponury szed do rodzicw na obiad. Wszystko

musiao by ju gotowe. Babki jak szczury uciekay, gdy wchodzi. Nie mogo by ich w kuchni.
Hieny, hieny tu siedz mwi za nimi. Matka musiaa natychmiast poda obiad na st. Ziemniaki
byy ju ugotowane, studzi je wczony wentylator skierowany na talerz. Tomek wyjmowa col
z lodwki i jad, pani Zosia staa nad nim: Tomeczku, Tomeczku, a on j opieprza. Kiedy nie
wytrzymaem, rzuciem nim o cian: Jeszcze jedno sowo, to tak ci przywal, e padniesz.
Zachowujesz si wobec matki jak kutas. Obrazi si, wyszed, trzaskajc drzwiami. Kiedy, gdy
wrzeszcza na matk, ojciec nie wytrzyma, wyskoczy z pracowni i krzyczy: Jak ci si nie podoba,
gwniarzu, to wypierdalaj. A on: Tak? To id si zabi. I od razu wszyscy byli w kucki: Tomu
si zabije, spokojnie, Tomeczku.
Anna Dmochowska: Siadaam z pani Zofi, takie dwie paniusie, i gadaymy sobie o rnych
sprawach. A panowie obok w pracowni rozmawiali o interesach. I ona nagle mwi: Ja przepraszam
bardzo, ja tylko sprawdz, czy s otwarte drzwi, bo Tomeczek przyjdzie na obiad i on si denerwuje,
jak musi krci w zamku kluczem.
Emil Kuc: Imieniny u Beksiskich. Siedzimy. Nagle do mieszkania wchodzi Tomek. Zjawia si
w drzwiach, krzyczy: Heil Hitler!, i wychodzi je do kuchni. Milczymy, bo jestemy w szoku.
Zosia te nic nie mwi. Tomek w audycjach radiowych to by zupenie inny czowiek. Piknie mwi,
spokojnie, nie obraa nikogo. To mi si zupenie nie godzio z jego yciem codziennym. Ojca,
a przede wszystkim matk, maltretowa.
Jerzy urek: Raz przyszed do nas na wernisa ojca, cho go nikt nie zaprasza. Zachowywa si
arogancko, wygadywa jakie rzeczy na obrazy, chcia zwrci na siebie uwag. Ju si przerzedzio,
wszyscy go syszeli. Zdzichu tylko si kuli.
Artysta po latach, przed wystaw w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej, napisze: Byle tylko nie
pojawi si tam Tomek z jakim spiczem (tak jak to zrobi u Wahl (...)), na przykad przebrany
w peleryn wampira, z wygaszan doniosym gosem informacj, e jest najwaniejszym Szatanem
w Warszawie i ma zamiar zniszczy Koci. Nie mog mu nawet wspomnie o tym, kiedy bdzie
wernisa2.
Zdzisaw Beksiski do Piotra Dmochowskiego: Na dodatek znowu awantura z Tomkiem
z pogrkami, e on musi zay wicej prochw, bym wreszcie zmdrza, bo oczywicie fakt, e chc
si ka o godzinie 22, wyklucza jego nocne telefony do Goki czy Wojtka, a to uwaa on wycznie
za moj perfidn zoliwo. (...) Po prostu ja jak zwykle wszystko robi tak, by mnie byo
wygodnie, po trupach i nie liczc si z nikim, i tylko nowa porcja prochw, ktr on zayje, moe ze
mnie zrobi czowieka3.
*
Kto go nazywa czternastoletnim reliktem w dorosym ciele. Tomasz Beksiski ma dwadziecia

siedem lat i nie rozumie kobiet w swoim wieku. Nie chc caymi dniami sucha muzyki i oglda
filmw, nie lubi spa do trzynastej, nie daj si gry w szyj. Nie bd dla niego farbowa wosw
na czarno ani szminkowa ust na czerwono, miej si z femme fatale, wol jedzi na rowerze. A on
nienawidzi rowerw!
Wci szuka mioci. Ale gdy tylko kto zaczyna odwzajemnia jego uczucie, wycofuje si. Bo kto
normalny byby w stanie go pokocha? A jeli chodzi jej tylko o warszawski meldunek?
Za to przed niedostpnymi pada na kolana. Im bardziej nim gardz, wicej pienidzy wyudzaj
i zdradzaj, tym bardziej je kocha.
Mama prbuje mu pomc. Grzegorz Gajewski: Poznaem w Bieszczadach dziewczyn, Krysi.
Bya z Warszawy, zapoznaem j z Tomkiem. Zakocha si w niej. Ja te. A pani Zosia poprosia:
Panie Grzesiu, panu to jako atwiej idzie z dziewczynami. Moe pan zostawi Krysi Tomkowi?.
*
Coraz starszy Tomasz szuka wrd coraz modszych. Nastolatki, zakochane w jego audycjach, l
listy do radia. Grzegorz Gajewski: Napisaa raz do niego pitnastoletnia panienka, F. ze Szczecina.
Poprosi j, eby przysaa zdjcie. A e bya adna, zaprosi j do Warszawy, bo chcia j pozna.
Wic przyjechaa.
W lutym 1985 roku Tomasz pisze do Ewy Kikty: Na razie krtko: zakochaem si. (...) Za chwil
udaj si do pocigu, bo wyjedam na sobot do Szczecina, myl, e nie musz dodawa, po co i do
kogo. Powinienem si cieszy, ale jest mi smutno i niepewnie powiem Ci szczerze, e mio to
wspaniae uczucie, ale przy tym wszystkim to czowieka jednak wykacza. Nie wiem czemu, ale ja
zawsze daj z siebie zbyt wiele4.
Za szstym razem wraca ze Szczecina zdruzgotany. Gajewski: F. wpada chyba w panik, e on
przyjdzie po ni pod szko. Ona chyba nie chciaa, eby wyszo, e jej chopak to ponury, ysiejcy
brodacz.
Poza tym dziewczyna wprawdzie obiecuje wierno, ale mwi, e ma przyjaciela, ktry j pociga.
Posza z nim do ka, ale nie wspyli ze sob. Wic to chyba nie bya zdrada, co nie, Tomek?
Beksiski zrywa z F. Pisze te do jej przyjaciela, eby dobrze si ni opiekowa. Zawiadamia
Kikt: Nie mam w sumie do nich alu. (...) Pakowaem si w to bagno zupenie wiadomie. Ale fakt
jest jeden: kocham j. (...) Dla tej mioci gotw byem wszystko wytrzyma, ale teraz... teraz ju jej
nie umiem ufa5.
Upija si, demoluje swoje mieszkanie, chce wyskoczy oknem.
Ewa Kikta pyta w licie: Nie przesadzasz, Tomku, z t rozpacz? Znalicie si zaledwie trzy
miesice.
Tomek jej odpisuje: Racja. Ale dla mnie byy to najdusze trzy miesice w yciu. Nigdy nie

miaem dziewczyny NIGDY. Zawsze kochaem si platonicznie albo na odlego, albo


nieszczliwie, przebywajc w najszczliwszych chwilach przez maksimum dwa tygodnie ze swoimi
ukochanymi. (...) Z F. byem non stop ponad dwa tygodnie, od rana do nocy i od nocy do rana.
Wykonaem z ni niezliczon ilo rozmw telefonicznych trwajcych w sumie chyba tydzie non
stop. Wyjedaem do niej sze razy. Bylimy ze sob naprawd wyjtkowo blisko, spalimy razem,
jedlimy razem, kpalimy si razem... Gdyby to nie byo to, znudziaby mi si po pierwszych kilku
dniach. Tymczasem zylimy si, naprawd przywizaem si, bya ju dla mnie czci mego ycia.
Rozpaczaem wwczas po prostu ze strachu przed powrotem tej cholernej samotnoci, ktr miaem
na co dzie od 26 lat. (...) Zrozum, postaraj sobie wyobrazi byem SAM przez 26 lat! I nareszcie
kiedy spotkaem pierwsz dziewczyn, z ktr byo mi dobrze w ku i poza kiem musiao si
to znowu rozlecie. wiadomo, e znowu jestem sam, bya nie do wytrzymania. Ja po tych
wszystkich latach naprawd chc ju zacz inaczej y, mie kogo, kto moe nie tyle byby
oparciem dla mnie, ale kto by mnie potrzebowa i dla kogo mgbym y bo takie ycie bez sensu
jest straszne, nawet jeli czowiek na co dzie robi co, co go wciga6.
Melodramat na linii Warszawa Szczecin. F. ucieka z domu, przyjeda do Tomka, wyznaje mu
mio. Tomek pisze Ewie, e znw s razem. Ale F. wci nie wie, czyj chce by dziewczyn. Od
przyjaciela dostaje piercionek. Tomek zabrania go nosi. Kc si w Szczecinie, on ucieka z jej
domu, ona zapakana go szuka. Rozstaj si wiosn.
W czerwcu F. wysya do Warszawy kartk pocztow. Rysuje na niej serce i pisze: Ja wci
tskni.
*
Gar rodkw nasennych Tomasz Beksiski poyka na pocztku lipca 1985 roku.
Zdzisaw Beksiski bdzie wspomina: Miaa miejsce wtedy troch zoona sytuacja, gdy
rwnoczenie zastrzelono mojego kuzyna w Nigerii. Cay czas czekaem przy telefonie, czy jego crka
(...) nie zadzwoni, poniewa wszyscy si obawiali, e moe popeni samobjstwo, gdy dowie si
o mierci ojca. Miaem za zadanie j uspokaja, gdyby si odezwaa. Rwnoczenie wiedziaem, i
Tomek ma jaki problem, e to narasta. ona spogldaa na mnie z niepokojem. Nagle krzykna: Id
do niego!. Nie mog powiedziaem bez pretekstu. On by mnie wyrzuci, zrobi awantur.
Wreszcie wymyliem, i powiem mu, eby czeka przy telefonie, czy ewentualnie [crka kuzyna] nie
zadzwoni, bo ja musz wyj zaatwi jak spraw. Kiedy zaszedem do jego mieszkania, by ju
nieprzytomny. Lea na ziemi. Wezwaem pogotowie od milicjanta, ktry mieszka w ssiedztwie, bo
wwczas tylko owe suby miay telefony. Pogotowie zawiozo go do szpitala na Solcu, stamtd
zadzwoniem do ony, ona z kolei do naszego znajomego profesora7.
Tomasz kilka dni jest nieprzytomny. Zdzisaw mwi do profesora Noszczyka: Samobjstwo nie

jest tchrzostwem ani ucieczk. Przeciwnie. Kiedy czowiekowi wiat wydaje si piekem,
samobjstwo to akt odwagi i mstwa. Wic skoro Tomek tego dokona, czy musimy go budzi?8.
Musimy odpowiada lekarz.
Wojciech Noszczyk: Tomek przytomno odzyska dopiero po kilku dniach w szpitalu. Na twarzy
mia odleyn, widocznie lea na czym twardym przez wiele godzin.
Beksiski: By w stanie mierci klinicznej. Okazao si, e popi proszki jakim alkoholem, eby
wzmocni ich dziaanie. Martwiem si, e bdzie mia jakie uszkodzenie mzgu. Na szczcie nic
takiego si nie stao. (...) By cay spuchnity po tym wszystkim, ale zacz si wygupia, podrywa
jak pielgniark. Zrobi art pacjentom na OIOM-ie. Wczy radio i powiedzia im, e wyjdzie
z sali i zacznie do nich mwi przez odbiornik. No i rzeczywicie tak si stao, poniewa w radiu
rozpocza si audycja wczeniej przez niego nagrana9.
Tomasz przyznaje Ewie Kikcie, e by w szpitalu, ale dalej kamie: Wypadek. Wlazem pijany
pod samochd. Byem pijany cay lipiec. Po telefonie do F. tak urnem si cakowicie i zbudziem
dwa dni potem w szpitalu. Podobno byem jedn nog na grze, robili reanimacje itd.10.
Po wyjciu ze szpitala Tomek zrywa wszelkie kontakty z F.
W listopadzie Zdzisaw Beksiski pisze: Przed 10 dniami zadzwonia ta lamazara ze Szczecina,
ktra bya przyczyn caego letniego baaganu (samobjstwo), i sprawa rozkrca si ponownie ku
naszemu przeraeniu, bo jej fina jest atwy do przewidzenia11.
P roku pniej Tomasz nie bdzie ju pamita o F. Znw bdzie zakochany. Tym razem
dziewczyna G., jego nowa mio, bdzie miaa szesnacie lat.
Odleyna na prawej skroni, w ksztacie monety, zostanie mu do koca ycia.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

G.
Zapada noc, a ja wczyem kaset z grup Strawbs. Hero and Heroine. Bohater i bohaterka, albo
raczej: heros i heroa. Bo owa bohaterka to narkotyk heroina niby nieskazitelna, biaa
i pocigajca, ale zabjcza. Bohater nie potrafi si jej oprze, a ona sama przyrzeka mu zbawienie. On
jednak podwiadomie czuje, e to tylko pocztek cierpienia. Ujrzaem to wszystko w wersji
widescreen: wzburzone fale oceanu, samotna dka... Bohaterka zmienia si w bia gobic
i odlatuje, eby zgubi nastpnego frajera. Bohater pynie na mier. Oto rola, jak przyjmowaem
przez wiele lat z perwersyjn rozkosz1.
*
Dziewczyna G. ma 16 lat, gdy w poowie 1986 roku pisze list do dwudziestoomioletniego
Tomasza Beksiskiego z radia. Jest pikna, naiwna i zafascynowana redaktorem. On natychmiast si
w niej zakochuje i nadaje jej przydomek: Kobieta ycia.
Dwa razy si zarcz, dwa razy rozstan.
Zanim nazwie j w swoim felietonie workiem penym gwna, minie jedenacie lat.
*
Chwali si ni. Mwi w radiu. G. powiedziaa..., Musz si spyta swojej G.... Suchacze
pytaj: Kim jest ta G.?.
Wie, e uwielbia czekolad. Kupuje jej kilkadziesit tabliczek, ale pozwala zjada tylko u siebie
w domu.
Przestaj chodzi na obiady na Sonaty 6, bo Zdzisaw Beksiski opowiada historie z dziecistwa
syna, kpic z niego, a G. to mieszy.
Fotografuje j i filmuje. Prosi kogo o potrzymanie kamery. Rzuca si na ni i prbuje ugry
w szyj. Ona si wykrca, odpycha go. Tak wyglda nasze ycie codzienne! woa ze miechem
Tomasz.
Grzegorz Gajewski: Kiedy mnie spyta: Co jest, kurwa? Przecie ona ze mn do ka nigdy nie
pjdzie, zanim nie wypije butelki szampana i si nie uwali. Myl, e nie miaa ochoty, ale mu tego
nie powiedziaem.

Kiedy w latach dziewidziesitych zafunduje jej wyjazd do Londynu, nie pozwoli zwiedza
miasta, bo on zwiedzania nie lubi. Kto ci kupi bilet? bdzie wypomina, kiedy G. si zbuntuje.
W poowie 1987 roku G. dowiaduje si, e Tomasz spotka w Sanoku swoj dawn mio i poszli
do ka. Rozstaj si po raz pierwszy.
Beksiski szaleje, pisze listy. Obiecuje romantyczn mio. Korespondencj przechwytuje nowy
chopak G. Pisze do Tomka, eby si odczepi. Tomasz podkrela jego bdy ortograficzne i odsya
list.
Mci si na dziewczynach, ktre od niego odeszy. Ta bya wariatk, tamta si puszczaa. O G.
opowiada wszystkim, e nacigaa go na pienidze. I krci teledysk, w ktrym pali jej zdjcia.
Kiedy si zejd, znw bdzie j nazywa Kobiet ycia.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Satelita i wahadowce
Moja matka cigle yje i ju waciwie nie wiemy, jak si to dzieje. Bdzie to zapewne przypadek,
w ktrym ycie i mier zetkn si ze sob na stycznej tak jak przy wzorowym ldowaniu Challengera
styka si on z pasem na pustyni1.
*
Toleruj si, ale nie lubi. Stanisawa Beksiska z przedwojennej sanockiej elity i Stanisawa
Stankiewiczowa, przedwojenna ona ubogiego dynowskiego kupca. Nie maj sobie nic do
powiedzenia.
Pierwsza rozwizuje codziennie krzywki i dla zachowania formy przemierza parking pod
blokiem.
Druga stara si by jak najczciej w kociele.
cz je silna wiara w Boga, suchowiska radiowe, ktre Zosia puszcza im z kaset wypoyczanych
w bibliotece dla niewidomych, i tsknota za swoimi stronami.
Zofia i Zdzisaw zawo je tam podczas wakacji.
Beksiska zatrzymuje si u krewnych w Sanoku.
Stankiewiczowa u brata kawalera w Dynowie, ktry mieszka w walcej si drewnianej chaupie
bez prdu i wody, cho ma swoje mieszkanie kilkadziesit metrw dalej. Wolaaby zosta u niego na
zawsze. Tu jest jej miejsce. A odkd zi Zdzisaw pocign drut z prdem od ssiadw, w chaupie
s niemal luksusy. W warszawskim mieszkaniu czuje si obco. Stara si nie uywa garnkw crki,
nie spuszcza wody w toalecie, bo oszczdza crki wod, jeli siada na jej tapczanie, zwija si
w kbek, eby zaj jak najmniej miejsca. Rzadko si odzywa. Kiedy zi w 1987 roku kupuje
kamer i chce j filmowa, chowa gow w ramiona i mwi: Oj, Zdzisek, due dziecko jeste.
Pod koniec wakacji Zofia i Zdzisaw zwo matki z powrotem do Warszawy.
*
Obsug mamy, teciowej, ma i Tomka zajmuje si Zosia. Kademu gotuje co innego, kady je
osobno (wszyscy nie zmieciliby si przy blacie w kuchni) i o innej porze. Sprzta po nich. Pierze
ubrania caej rodzinie (z pralni nie chce korzysta, bo si brzydzi). Prasuje im. Ceruje. Szyje na

maszynie. Wozi ma. Pomaga mu ci pyty na dziace szwagra. Wci jest pikn, ale coraz
smutniejsz kobiet.
Zdzisaw jej wspczuje: Jeeli pomyl o yciu mojej ony, to jest to nieustanne, wieloletnie
grzebanie si we wirach przy braku normalnego domu. Magazyn plus fabryka plus garkuchnia do
odywiania (codziennego) dwch babek, syna i nas2.
Piotr Dmochowski: Mamy w kolekcji obraz Zdzisawa z kloszardem i psem na awce. Pani Zofia
powiedziaa: To jestem ja, taka zmczona na kocu dnia.
Zofia Beksiska nie uwaa, eby pienidze, ktre zarabia jej m, naleay te do niej. Stara si
y oszczdnie. Nie wydaje na zbytki, sobie kupuje tylko podstawowe rzeczy.
Boena Kuc, ona Emila: Nie nosia adnej biuterii. Dopiero ja j namwiam na jakie wyroby.
Akurat otworzyli galeri na Nowym wiecie, kupia bransoletk, piercionek. Kiedy rozmawiaa
z Mari Turlejsk na temat biuterii. Bo Turlejska nosia bardzo adn. A Zosia: Nigdy nie miaam
nic ze zota. A Turlejska: Jak to, Zosiu? Dlaczego?. Nawet mi nie przyszo to do gowy. A
Zdzisio ci nic nie kupi?. Nigdy nic. Wtedy Turlejska zdja z rki piercionek, ktry si Zosi
podoba, i daa go jej w prezencie. Zosia, jak ju wiedziaa, e umrze, powiedziaa do mnie:
Przypomnij, eby Zdzisiek odda z powrotem ten piercionek Marysi. I odda.
Zofia choruje na nerki, ma nerwoble twarzy, dokucza jej krgosup. W styczniu 1985 roku trafia
do szpitala z krwotokami z garda, nosa i ucha, poczonymi z blem gowy. Dopiero przy lekarzu
wyznaje, e cierpi na to od lat, tylko ukrywaa przed rodzin. W czerwcu lekarze nakazuj
Zdzisawowi zabra on z kieratu na wakacje, bo jej cierpienia psychiczne i fizyczne mog si
nasili.
Beksiski pisze do Dmochowskiego: Urlop ma polega na wyjedzie z Warszawy, choby do
innego miasta, tak, aby przez czas jaki moga zdystansowa si od satelity i obu wahadowcw
(satelita to Tomek, a wahadowce to obie babcie wykonujce kursy od TV do kuchni na jedzenie
i z powrotem) (...) Caa ta sprawa jest bardzo trudna do przeprowadzenia, bo jeli i ja mam jecha, to
trzeba znale obsug do wahadowcw, bo satelita da sobie rad sam, a jeli nawet nie da, to
powinien si tego uczy.
Z pomoc zgasza si Grzegorz Gajewski, ktry razem ze swoj dziewczyn opiekuje si obiema
babkami. Wspomina: Zajlimy si zakupami, wyprowadzaniem codziennie o sidmej rano babki
Stankiewiczowej do kocioa. W gotowanie obiadw obie babcie si wczyy, dzielnie obierajc
ziemniaki. Tomkowi te gotowalimy. Przychodzi i zacz nas traktowa jak swoj matk. Opieprza
nas, e te pierogi s za mao sone, e on takich nie lubi, e co tam. Musiaem mu powiedzie, eby
si uspokoi, bo dam mu w ryj. Obrazi si na jaki czas, odsun ode mnie, ale by spokj. Wtedy si
okazao, e jemu te s potrzebne granice, bo jeli wszyscy mu ustpowali, zaczyna wchodzi na
gow.

*
W lipcu 1985 roku osiemdziesicioszecioletnia Stanisawa Beksiska przewraca si i trafia do
szpitala. Twierdzi, e co sobie zamaa, ale lekarze nic nie znajduj. Zofia i Zdzisaw oddychaj
z ulg. Beksiska jest tga, z trudem wsiada do samochodu, nie umie sama podnie si z ka. Jej
obona choroba byaby kopotem dla caej rodziny.
Pod koniec padziernika matka Zdzisawa amie ko udow. Przechodzi operacj. Ko si zrasta,
ale Stanisawa nie bdzie chodzi. Jest w zym stanie.
Zdzisaw pisze do marszanda: W sumie uwaaem, e wypada, by umara jeli ju tak trzeba
w domu, a nie w tej okropnej umieralni z karaluchami, gwnem, rop i dziesitkami jczcych
staruszek. W zwizku z powyszym mamy szpital w domu. (...) Ja przestaem malowa i rzecz ca
radz Zosi potraktowa jako wypoczynek urlopowy. O ile lekarz, idc w niedziel na ryby, bierze
czasem ze sob sztalugi i farby, o tyle malarz moe zaj si pielgnacj umierajcych3.
ko matki wystawiaj na rodek jej pokoju. Kupuj lamp kwarcow do dezynfekcji
mieszkania. Beksiski przymocowuje przy szafce nocnej elektryczny dzwonek, ktry sycha w caym
mieszkaniu matka ma wzywa nim bliskich w razie potrzeby. Synchronizuje go z zawieszon
w sypialni dwustuwatow arwk, ktra budzi domownikw, gdyby nie usyszeli dzwonka. Tak
sam arwk instaluje w pracowni. Czasem Stanisawa Beksiska korzysta z alarmu pi razy
w nocy. Ale czsto nie potrafi powiedzie dlaczego.
Ze szpitala matka Zdzisawa wychodzi z odleynami do koci, nie potrafi ju kontrolowa
procesw fizjologicznych. Zdzisaw i Zofia przewijaj j i kpi, smaruj jej rany, tamuj krwotoki.
Artysta stara si zachowa pogod ducha. Kiedy matce trzeba zmieni podkad, Zdzisaw woa:
Zosiu, hortex!. Do Dmochowskiego pisze, e zmuszeni pomaga mamie w wyprnieniach, id do
niej, piewajc: My, kupna brygada.
Mimo pomocy dochodzcych pielgniarek nie mog zatrudni nikogo na stae. Chocia Zdzisaw
gotw jest zatrudnia trzy pielgniarki, ktre zmieniayby si przez ca dob, i kadej paci
trzydzieci tysicy zotych miesicznie (przecitna paca w 1985 roku wynosi dwadziecia tysicy
zotych), nie ma chtnych.
Co kilka miesicy Stanisawa Beksiska czuje si gorzej, ale za kadym razem jej stan si
poprawia. Zdzisaw pisze zim: Matka te daje mi porednio w ko. Nie sposb mie jej za ze, e
yje, a nie umiera. Tymczasem stale przyapuj si na myli, e mam jej to za ze. To stawia mnie
w konflikcie z wasnym superego i nie potrafi si z tego wygrzeba4. I artuje: Kto si zajmie
babciami, jak nas ju zabraknie?.
W marcu 1988 roku matka zaczyna odchodzi naprawd.
Beksiski pisze: Wszystko to nas okropnie przytacza. Na wsi, skd pochodzi szwagier, mwi
o takich, e ich trzeba bdzie na Sdzie Ostatecznym dobi. Trudno tu podj wasn inicjatyw i np.

da jej kosk dawk rodkw usypiajcych teoretycznie wiele mona sobie rozwaa, ale
w rzeczywistoci problem mierci nas przerasta i nikt nie wie, jak postpi. Mam te nieustanne
uczucie, e nie wywizaem si z tego, co do mnie naley, tak, jak naley. Std chyba bray si i bior
obawy, e zmarli strasz po mierci. Mam jakie wyrzuty sumienia, dosy zreszt niesprecyzowane,
polegajce moe na tym, e chcemy, by si to ju nareszcie skoczyo5.

Zdzisaw Beksiski z mam, Sanok, 1958 rok

Dzie po dniu syn filmuje umierajc matk. Jest przy niej z kamer, gdy ta 27 marca 1988 roku
ostatecznie odchodzi.
Nigdy nie odway si odtworzy kasety ze mierci Stanisawy Beksiskiej.
Tomek przyjdzie do mieszkania na Sonaty 6, gdy ciao babci bdzie czekao ju na wyniesienie
z domu. Uklknie, pocauje j.
Stanisawa Stankiewiczowa, matka Zofii, umrze w styczniu 1996 roku. Doyje dziewidziesiciu
omiu lat.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Landszafty
Drogi Piotrze! (...) Ja jestem dobrodusznym, ociaym, duym, tustym bernardynem, ktry
uwielbia lee sobie spokojnie na socu obok penej miski i yczliwie spoglda na wiat w rzadkich
momentach, w ktrych zechce mu si unie powiek. Ty sprawiasz wraenie teriera, ktry gania,
szczekajc, po caym podwrku, a to kota popdzi, a to jea obszczeka, a to za kretem kopa zaczyna,
sypic bernardynowi prosto w nos piaskiem1.
*
Pary, 1986 rok.
We francuskiej edycji pisma Penthouse ukazuje si artyku o Zdzisawie Beksiskim. Piotra
Dmochowskiego kosztowao to wiele obiadw dla redaktora z gazety.
Film Bogdana Dziworskiego Hommage Beksiski zostaje zakwalifikowany do Cannes
w kategorii perspektywy kina francuskiego. Take w Cannes Dmochowski organizuje wystaw
swojemu artycie. Zarwno film, jak i wystawa przechodz bez echa.
W kilku francuskich salonach w paryskim Grand Palais od pocztku kwietnia do koca czerwca
zostan wystawione pojedyncze obrazy Beksiskiego. Marszand le zaproszenia na wernisae wystaw.
Pierwsz klientk Piotra Dmochowskiego zostaje iraska emigrantka. Kupuje obraz Beksiskiego,
na ktrym niewysoka posta chroni w doniach maego czerwonego ludzika. W gbi, daleko w niegu,
wida may budynek z tlcym si wiatem w oknie. Piotr Dmochowski nadaje pracy tytu Wieczr
wigilijny (Zdzisaw Beksiski bdzie si mia z tej interpretacji, sugerujc, e jest to portret onanisty,
a figurka w jego doniach nie jest adnym ludzikiem).
Iranka Guity Afkhami, malarka i ona bogatego bankiera, paci Dmochowskiemu osiemdziesit
tysicy frankw. To poza pikne mwi aman francuszczyzn, gdy odbiera swj zakup.
*
Marszand do artysty: Wystawiam Ci znw przez wrzesie i padziernik (dwa miesice) w tej
samej galerii (...). Tym razem musz sprzeda kilka obrazw. (...)
Czy moesz namalowa na t wystaw kilka obrazw o duych rozmiarach, pozbawionych
rekwizytw mierci i zniszczenia? Tajemniczych, lecz nie takich, o ktrych ludzie mog powiedzie,

i s straszne? (...) Bo jeli bd dysponowa takimi picioma czy szecioma grzecznymi pejzaami,
bd mia pewno, i sprzedam. A wtedy bd znw na szerokich wodach2.
Artysta do marszanda: Przede wszystkim za rad ony chc si tu jasno i niedwuznacznie
zastrzec (bo podobno uczyniem to w sposb nie do przejrzysty), e poczwszy od dnia dzisiejszego,
absolutnie i KATEGORYCZNIE odmawiam jakichkolwiek dyskusji na temat, co i jak mam malowa,
aby zdoby pienidze, szczcie i saw. Ani sowa wicej na ten temat!!!3.
*
Jesienna wystawa (w padzierniku 1986 roku) Zdzisawa Beksiskiego w galerii Valmay w Paryu
odnosi sukces. Ceny s o wiele nisze ni za pierwszym razem (okoo pidziesiciu tysicy frankw
za obraz). Sprzedaj si niemal wszystkie wystawione prace.
*
Warszawa, 1987 rok.
Wamywacze wynosz z piwnicy Beksiskich szedziesit
przywiezionego jeszcze z Sanoka.

butelek wina domowego

Z malucha Zofii i Zdzisawa kradn opon zapasow i nowy kanister.


Zofia wpada w polizg i zderza si czoowo z duym fiatem.
W Pewexach pojawia si kawa Nesca, Zdzisaw kupuje zapas stu soikw.
Poniewa po kraju kr odbitki ksero z cenami obrazw z pierwszej wystawy w Paryu, Beksiski
dostaje ofert kupna willi i paacyku.
W czasie wakacji Zofia i Zdzisaw wyjedaj do Wrocawia. Zwiedzaj te Dolny lsk. Dla
Beksiskiego to pierwsza w yciu wizyta na zachodzie Polski.
Ptora roku po nagraniu Telewizja Polska emituje wywiad z Piotrem Dmochowskim z Cannes.
*
Pary, 1987 rok.
Piotr Dmochowski zakada Stowarzyszenie Propagacji Dziea Zdzisawa Beksiskiego.
Zdzisaw Beksiski dostaje honorow nagrod UNESCO Ksistwa Monako za obraz
przedstawiajcy zawoalowan kobiet z dzieckiem u boku.
Dmochowski zaczyna przygotowania do wystawy prac Beksiskiego, ktra ma si odby jesieni
nastpnego roku w galerii Valmay.
wita Boego Narodzenia Anna i Piotr Dmochowscy spdzaj w Polsce. Marszand skada artycie
propozycj.

Piotr Dmochowski: Chciaem, eby mi troszeczk pomg. eby namalowa chocia kilka takich
pejzay, jakie robi dawniej. Tych przepiknych. I ustpi.
28 grudnia 1987 roku spisuj umow. Artysta zobowizuje si w cigu czterech lat namalowa
szesnacie obrazw, minimum cztery rocznie, bez ewidentnych desygnatw mierci, jak chce
marszand, i bez flakw i pajczyn jak dopisuje Beksiski. Prace maj by zblione do tych, ktre
malowa w latach 19731975. W zamian za to Piotr Dmochowski zobowizuje si kupi kady
z zamwionych obrazw za tysic szeset dolarw.
Do tej pory tylko dwa razy w yciu Zdzisaw Beksiski przyj zamwienie.
Za pierwszym razem mia wykona w technice heliotypii co erotycznego dla Andrzeja
Banacha, ktry pomg dosta si na studia crce znajomego Zdzisawa.
Narysowa wic nag kobiet z noem, ktra odchodzi od mczyzny zawieszonego na haku.
Po raz drugi sam Andrzej Banach zamwi u artysty portret zmarej w 1974 roku ony. Zdzisaw
Beksiski pisa do Marii Turlejskiej: nie potrafiem czy nie mogem si wykrci. Zrobiem z wielu
fotografii troch szkicw (dwa wzi Banach), zrobiem portret do niczego niepodobny (ktrego on nie
wzi) i zrobiem niezalenie, rwnoczenie, obraz przedstawiajcy tak wicej upiorn czerwon
twarz wielkoci kilku kilometrw na zielonym niebie, z twarzy wychodz we, wylatuj jakie
czaszki czy soca chciaa to kupi madame Pape, i nawet rzecz bya zarezerwowana dla niej, gdy
przyjecha Banach i stwierdzi uderzajce podobiestwo tej twarzy do swej zmarej ony, wic mu
ten obraz daem4.
*
Praca na zlecenie Dmochowskiego idzie opornie. Ju w styczniu 1988 roku Beksiski informuje
marszanda, e jeden z zacztych pejzay musia wyrzuci, ale jest w trakcie drugiego kocioa
z wiatrem i traw.
Chocia zamwione obrazy maj trafi w rce Piotra Dmochowskiego dopiero w czerwcu,
15 lutego 1988 roku Beksiski pisze: Z niekaman radoci i ulg donosz Waszej Wielmonoci
o wykonaniu brudnej roboty. Cztery landszafty o formacie 98 120, dwa w ukadzie poziomym i dwa
w ukadzie pionowym zostay odmalowane zgodnie z umow: bez krzyy, trupw, flakw,
sfotografowane, oprawione i odwiezione do Glinickiego, skd ma je zabra Rymsza i zaj si
eksportem. Sprawa przerzucenia do Glinickiego zostaa spowodowana tym, e nie bardzo mam szans
ukry te obrazy w domu, a oczywicie budz powszechne zainteresowanie, ktre doprowadza mnie do
furii5.
Marszand przyjmuje obrazy z zadowoleniem. Sugeruje, e jeszcze w tym roku przyjmie kolejne
prace bez flakw i pajczyn. Artysta wpada wic na pomys, eby brakujce dwanacie prac
namalowa od razu za jednym zamachem. Ostatni obraz koczy we wrzeniu.

Jerzy urek: Nie byo na nich trupw, zdechych kotw, nie byo adnego czowieka. Mia nie
malowa mierci, ale to byy obrazy o mierci. Tam bya miertelna pustka. Zdzisaw pokazywa mi je
z satysfakcj.
Dmochowskiemu si nie podobaj, nie chce za nie zapaci uzgodnionej sumy.
Piotr Dmochowski: Wida byo, e malowa je z musu, nie byy doskonae. W kocu zapaciem
tak, jak si umwilimy. Niemniej pomogy mi. Na wystawie sprzedaem wszystkie, zostawiem sobie
jeden, najlepszy.
Anna Dmochowska: Midzy Beksiskim a moim mem bya mio i nienawi. Oni byli jak
typowe maestwo. Jak przychodzi list z Polski, mawiaam: O, Zdzisia napisaa. Zdzisaw potrafi
pj na ustpstwa. W pniejszych latach bya taka galerzystka, umiechaa si adnie: Prosz,
niech pan namaluje dla mnie katedr, to si najlepiej sprzedaje. I on malowa.
Piotr Dmochowski: Beksiski mwi mi, e czasem apie si na tym, e myli, jak namalowa,
eby Dmochowskiemu si nie podobao. Ja go na pewno blokowaem, nie umiaem inaczej. Ile razy
obiecywaem sobie, e w Warszawie nie wykopi topora wojennego, e bd tylko agodny. Ale mam
taki temperament, e nie udawao mi si. Gdybym si umia do niego odnie, miabym te pejzae.
Nasz zwizek opiera si na dwch podstawach: mojej fascynacji jego malarstwem i jego strachu
przed wypat pidziesiciu obrazw w razie zerwania umowy. To byy dwa lata pracy.
*
Raz marszand rzuca w zoci: Po swojej mierci ka spali wszystkie twoje obrazy!
Artysta udaje, e nie sysza. Tak naprawd umiera ze strachu.
W 1999 roku napisze do Piotra Dmochowskiego: Nie wiedziaem, dlaczego o tym mi mwisz?
Zastanawiaem si, czy masz w tym jaki cel? Byem jednak tym DOGBNIE SPANIKOWANY (...).
Nie wiem, czy nawet dzi zdajesz sobie spraw z rozmiarw podcicia tymi sowami gazi, na ktrej
siedziae lub siedzielimy, obaj, i z tego, e gdy idzie o moje obrazy, to wszelka moralno dla mnie
si koczy, adne najwitsze umowy nie maj znaczenia i jestem gotw nawet bez skrupuw zabi!
To byo dla mnie zawsze biologiczne i poza jakkolwiek dyskusj, jak stosunek matki do swojego
dziecka. Od tego momentu JEDYN moj myl byo, jak si mam uwolni i jak uchroni najlepsze
moje obrazy6.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

mier pita. Rok 1988


Jako baga wiozem walizk, w ktrej znajdowao si osiem wideokaset z materiaem na spotkanie
w klubie studenckim Plus w Rzeszowie. Trzy pyty kompaktowe brytyjskie, siedem brytyjskich pyt
analogowych, japoski magnetofon typu walkman firmy Sony, dziesi kaset magnetofonowych oraz
rzeczy osobiste1.
*
Janusz Barycki: 2 listopada 1988 roku leciaem z Warszawy przez Moskw do Singapuru.
Nocowaem u Tomka. Rano pojechalimy razem na lotnisko. On mia lot do Rzeszowa. W Moskwie
dowiedziaem si, e jego samolot si rozbi.
*
Rok 2012. Jeszcze nie zaczymy, a Joanna Turska-Raczyska ju pacze. zy jej ciekn, apie je
chusteczk. Przeprasza.
Na co dzie to prawdziwa twardzielka. Wspina si po grach, uprawia jazd na rowerze, trenuje
aikido, lata na paralotni.
Marzy o zdobyciu Kilimandaro. Ale lot do Tanzanii trwa dziesi godzin. A ona samolotami nie
lata.
Opowiada: Jestem ze Supska, ale chodziam do szkoy mleczarskiej w Rzeszowie. Pocigiem
jechao si dwadziecia cztery godziny, lot trwa godzin. Zwykle wylatywaam z lotniska
w Redzikowie i przesiadaam si w Warszawie. Bilety na samolot nie byy wtedy drosze od
kolejowych. Miaam znik jako uczennica. Lataam duo, potrafiam na weekend przylecie do
domu.
To byo 2 listopada, pochmurno, wracaam z domu, ze wita Zmarych. Czekalimy na swj lot
w terminalu w Warszawie, przed nami odlatywa samolot do Krakowa z grupk dzieci. Potem si
cieszyam, e to nie one uczestniczyy w katastrofie. Byoby im trudniej przey.
W samolocie byo dwudziestu trzech pasaerw i sze osb obsugi. To by may samolot na
pidziesit osb, antonow. Nie podawano napojw, dostawao si tylko cukierka. Sadzali nas od
koca. Usiadam bardziej z przodu, po prawej stronie, przy oknie.

*
Tomasz Beksiski zezna pniej w rzeszowskiej prokuraturze: Okoo godziny 10.20 stewardesa
zapowiedziaa, e podchodzimy do ldowania w Rzeszowie. Siedziaem w rodku samolotu, po lewej
stronie. Po kilku minutach odniosem wraenie, e co w samolocie nie funkcjonuje prawidowo.
Poniewa czsto latam, mam wraenie, e potrafi wyczu prawidow prac silnikw samolotu.
*
Joanna Turska-Raczyska: Pamitam dym z lewego miga. Przestao si krci i dymio. Potem
zatrzymao si prawe migo.
Tomasz Beksiski: Jednoczenie samolot zacz gwatownie znia lot, co byo wyczuwalne.
Znajdowalimy si wwczas w chmurach, mylaem wic, e te przykre efekty s wynikiem lotu
w gstych chmurach. Jednake po chwili wylecielimy spoza chmury i zobaczyem, e samolot
przechylony jest w lewo i zmierza do gwatownie ku ziemi.
J.T.-R.: Podobno kapitan woa, e mamy si przygotowa do awaryjnego ldowania, ale nie
syszelimy tego, ju nie byo prdu. Pamitam moment, e zapaam si fotela, bo spadalimy z tak
prdkoci, e mnie unosio. Mam wraenie, e ludzie nie krzyczeli. Mylaam, e to koniec.
Targowaam si z Bogiem, e jestem za moda, eby umiera. Byle przey, bez rk, bez ng, byle
przey. Dla tego, kto siedzi i czeka na mier, spadanie trwa dugo. Miaam 19 lat, byam najmodsz
pasaerk na pokadzie.
T.B.: Samolot wykonywa rne ruchy w powietrzu, tak jak gdyby stara si zachowa
rwnowag lub podej do ldowania. (...) Prawy silnik jakby przestawa pracowa lub ponownie
zrywa si do pracy pobudzany przez pilotw. Byem ju wtedy pewien, e grozi nam wypadek, nie
ruszaem si jednak z miejsca wiadom tego, e i tak nie jestem w stanie nic zrobi. Zblianie si do
ziemi trwao na moje wyczucie tak okoo minuty. Zobaczyem ziemi, co jakby pole. Samolot
ewidentnie prbowa ldowa. Gdy pierwszy raz uderzy w ziemi, ludzie zaczli krzycze.
J.T.-R.: W momencie uderzenia wyrwao z foteli ludzi, ktrzy siedzieli przede mn. Samolot
skaka po polu jak pika i gubi czci. Milicjanci pokazywali mi potem zdjcia z katastrofy tu
migo, tam ogon. Mczyam si z pasem, zanim go odpiam, w rodku byo ju peno dymu.
T.B.: Ja uderzyem gow w siedzenie znajdujce si przede mn. Chcc unikn nastpnego
uderzenia, zapaem obydwoma rkoma za siedzenie przede mn, aby si zaprze. Samolot ponownie
uderzy o ziemi, przejecha kilkadziesit metrw i zatrzyma si. Usyszaem trzask amanych foteli,
krzyk ludzi. Kiedy samolot ju si zatrzyma, odpiem pas, aby wsta i wydosta si na zewntrz.
J.T.-R.: Szam po omacku. Byam nastpnego dnia posiniaczona i miaam zdarte wosy z gowy.
Przedzieraam si przez stert foteli, dusiam si. Widziaam dziur w samolocie, a przez ni palce
si skrzydo. Brakowao mi tlenu. Wyskoczyam przez t dziur i odbiegam. Wiem, e innym udao

si otworzy tylne drzwi i tamtdy uciekali.


T.B.: Przez okienko z prawej strony zobaczyem pomienie. Jaka kobieta siedzca przede mn
bagaa, by kto jej odpi pas. Zrobiem to. W tym czasie pozostali pasaerowie starali si wydosta
z samolotu. W samolocie pojawi si coraz gciejszy dym koloru czarnego. Usyszaem woanie
o pomoc kobiety przytoczonej wyrwanymi fotelami. Prbowaem j wydosta i usun te fotele. Byo
to jednak niemoliwe, gdy zaklinoway si tak, e nie mogem ich odsun. Dym by coraz
gciejszy, nie byo czym oddycha. Nie mogc jej pomc, sam zaczem szuka wyjcia. Po stercie
wyamanych foteli dobrnem do drzwi i wydostaem si z samolotu z prawej strony. Zobaczyem
gromadk pasaerw znajdujcych si kilkadziesit metrw od samolotu. Pobiegem w ich kierunku.
Pytali mnie, czy kto jeszcze zosta. Odpowiedziaem im, e na pewno zostaa jedna kobieta. (...)
W minut lub dwie pniej zaczy si wybuchy.
J.T.-R.: Odbiegam, padam na kolana, wbiam palce w ziemi i prbowaam zapa oddech. Nie
mogam, mylaam, e si udusz. I wtedy eksplodowa samolot, ze trzy razy. Powsta nad nami
czarny grzyb. Byo bardzo zimno. Gdy tak klczaam na ziemi, zacz prszy nieg.
T.B.: Staralimy si zorientowa, gdzie jestemy, ilu nas ocalao i co dalej robi. Jeden pasaer
mia zamane nogi. Zastanawialimy si, w jaki sposb sprowadzi karetk.
J.T.-R.: Zauwayam, e podjeda stara nysa. Byli tam jacy rolnicy, co pracowali w polu.
Zabrali nas do wsi Rogno. Wielu rannych zostao na miejscu katastrofy.

Miejsce katastrofy

T.B.: Tam udzielono nam pierwszej pomocy. W nastpstwie uderzenia gow o fotel doznaem

niewielkiego skaleczenia powieki lewego oka oraz otarcia czoa. Miejscowy sotys wezwa autobus,
ktrym po kilkudziesiciu minutach ruszylimy do Rzeszowa.
J.T.-R.: Siadam w autokarze koo Tomasza Beksiskiego. Nie wiedziaam, e to on. Bylimy jak
zgrana paczka. Kady mwi co. Kto zosta bez buta. Ja byam bez torebki. Jaki pan da mi swoj
kurtk. Mczyzna, ktry siedzia obok mnie w samolocie, wraca po trzech latach ze Stanw.
W bagau mia zarobione pienidze, straci wszystko. Tomek rozpacza, e utraci jak cenn pyt
kompaktow. mialimy si, pakalimy, cieszylimy si, e yjemy, i potem znowu emy pakali.
W biurze LOT-u, dokd nas zawieli, pani poprosia nas o dowody osobiste. To nas rozmieszyo.
Kobieta, ktra zgina w katastrofie, bya najstarsz pasaerk, chodzia o lasce. Pamitam
moment, gdy przyszed jej syn. Strasznie rozpacza. Pyta, dlaczego jego mama zgina, a stewardesa
ma cae, niepodarte rajstopy. Odwieziono nas takswkami do domw, mnie do internatu.
Jeszcze w biurze LOT-u umwiam si z Tomkiem na spotkanie, dzie czy dwa pniej. Ale nie
poszam na nie, bo tego samego dnia do internatu przyjecha z wizyt Bronisaw Cielak z on
i reyserem 07 zgo si. Chcieli mnie pozna, wic zostaam. Teraz czasem auj.
*
Joanna Turska-Raczyska: Rok po wypadku zdecydowaam, e czas przeama traum.
Poleciaam w t sam tras. Dusiam si ze strachu. To by mj ostatni lot.
Tomasz Beksiski nie wsidzie ju nigdy na pokad samolotu. W 1991 roku napisze do
prokuratury w Rzeszowie list: Niechtnie wracam do tamtych wydarze m.in. dlatego, e nie byem
w stanie pomc kobiecie woajcej o pomoc i zostawiem j w poncym samolocie, ratujc siebie
tego rodzaju wspomnienia nie pozwalaj czowiekowi spokojnie spa2.
*
Trzy lata po wypadku rzeszowska prokuratura umorzy ledztwo przeciwko dowdcy i drugiemu
pilotowi pasaerskiego AN24, podejrzanym o doprowadzenie do katastrofy.
Za bezporedni przyczyn katastrofy biegli uznaj oblodzenie samolotu, wyczenie obu silnikw
i w konsekwencji awaryjne ldowanie.
Nigdy jednak nie uda si ustali, czy spowodowane to zostao bdem pilotw, ktrzy za pno
wczyli urzdzenia przeciwoblodzeniowe, zatankowaniem paliwa niezawierajcego substancji
przeciwdziaajcej zamarzaniu czy usterkami technicznymi samolotu.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Kamera
Moim marzeniem by camcorder w systemie video-8, ale by w Polsce niedostpny. Ow, co ja
widz, wchodzc do Pewexu? Pod szyldzikiem NOWO stoi mj wymarzony SONY CCD-V 8 AF za
jedne 1800 zielonych. Spowodowao to oczywicie bezsenne noce i przymierzanie si do (cakowicie
zreszt niepotrzebnego, bo co ja, na Boga, bd tym krci i dla kogo???) zakupu1.
*
Zdzisaw Beksiski kupuje kamer w 1987 roku. Zaczyna prowadzi dziennik wizualny.
Nagrywa wszystko. Balkon, parking, dzieci na podwrku, chmury, samoloty.
Zofi w kuchni, Zofi szyjc, Zofi ogldajc telewizj.
Goci w domu, drog, gdy jad do kogo, i wizyty.
Tomka, gdy rozmawia przez telefon, Tomka, gdy je obiad, Tomka, gdy rozmawia
z Dmochowskim.
Pracowni. Biurko. Pyty. Etapy powstawania obrazw.
Najbardziej jednak chciaby filmowa siebie. Jeszcze w czasach gdy zajmowa si fotografi, lubi
artowa, e Bg stworzy aparat tylko po to, eby Zdzisaw Beksiski mg wystpowa na zdjciach.
Uczy on obsugiwa kamer i pozuje jej dugie minuty.
*
Dziennik wizualny Beksiskich. 26 sierpnia 1989 roku.
Zdzisaw siedzi na tapczanie. Kamer trzyma Zofia. Zdzisaw: Tylko najecha mi na twarz.
Najecha, tak eby byo wosy wida, jakie ju mi wyrosy. Zblienie, Beksiski krci gow. Cicie.
Zdzisaw prezentuje ostrzyon gow. Zofia (robi zblienie): Czko, buzia, uszko. liczna gwka.
10 wrzenia 1989 roku.
Tomasz w kuchni je obiad przy blacie zamontowanym pod cian. Zdzisaw: Zjadasz resztki?.
Tomasz: To nie s wcale resztki.
Zdzisaw: To ja zjem sobie dzisiaj curry. Wycig to curry, Zosiu, ja sobie odgrzej. A ry jest?
A ja mog z kasz hreczan. (...).
Tomasz (zmywa naczynia, ciera ze stou okruchy): Bylicie w kinie na Czarownicach z Eastwick

moe? Jak piknie rzygaj w tym filmie! (...).


Zofia: Tomcio zawsze lubi takie rzeczy. (...).
Zdzisaw (siedzi przy blacie w kuchni, nakada na talerz ry, siga po pieprz): Pieprzu jest zawsze
za mao. Teraz bdzie przykad kuchni Beksiskiego. Naprzd pieprz, na to nalewamy curry. To lekko
sobie wyciapciamy. Jeszcze piwo Carlsberga. I mona konsumowa. Mao pieprzu. Ja r szybko jak
winia.
Tomasz: Staram si to uchwyci. Odraajcy, brudni, li.
Zdzisaw: Sam, jak zobacz siebie jedzcego, to mnie ogarnia przeraenie. (...) Jezu, jak jest co
takie ostre, to mnie tak smakuje.
Tomasz: Powiniene jeszcze beka i pierdzie ze szczcia. Zawsze zalecae mi tego rodzaju
zachowanie przy stole.
Zdzisaw: Bekanie i pierdzenie nie zwiksza mego poczucia szczcia. Ja tylko jem apczywie
i nieelegancko. Jak siebie zobaczyem nakrconego, jak jem ten krem, kiedy Ania bya, to myl
sobie: Jezus Maria! Zgroza.
Do blatu siada teraz Zofia. Zdzisaw: A, ty sobie ry ze mietan i konfiturk!.
9 listopada 1989 roku.
Zdzisaw Beksiski filmuje z balkonu znan polsk aktork, ktra wkada do baganika poloneza
kupiony obraz.
9 grudnia 1989 roku.
Malarz w piamie, pod kodr. Zdzisaw (sabym gosem): Dwa dni cholernego ataku wtroby, po
ktrym przysza taczka. Nie wiem, czy kolor wyjdzie, a Zosia nie chciaa filmowa w momencie,
kiedy rzygaem. Ale po mojej onie nie mona tego oczekiwa.
Zofia: Mj biedaczek.
14 marca 1990 roku.
Zdzisaw: To ma by dokumentacja, jak wygldam w trakcie choroby. Mam po witach i do
szpitala.
Zofia: Straszna mizerotka.
Zdzisaw: Staraj si poziom trzyma, wydaje mi si, e gubisz.
Zofia: Gubi. Wszystko gubi.
4 wrzenia 1990 roku.
Szpital. Zdzisaw Beksiski budzi si z narkozy po kolejnej operacji wtroby.
5 wrzenia 1990 roku.
Artysta prezentuje blizn na brzuchu. Zofia: Takie chudactwo.
*

Zofia i Zdzisaw prowadz wideodziennik

Felieton Portret artysty w wiecie elektrotechniki , opublikowany w Magazynie Muzycznym


w sierpniu 1988 roku, Tomasz Beksiski powica swojemu ojcu: Obecnie pokn bakcyla wideo: co
kilka tygodni kupuje jak now kamer (ostatnio take magnetowid Super VHS), filmuje samochody
na parkingu, chmury i zachody soca, potem godzinami to oglda i porwnuje jako obrazu. Wie
o tym sprzcie chyba wicej ni jego konstruktorzy i producenci. Uwielbia rne bajery, byskajce
lampki, przyciski, pokrta itd. Jego pracownia zawiera praktycznie wszystko2.
*
Tomasz, syn Zdzisawa, te ma kamer. Zabiera j do Sanoka, filmuje swoj przyjacik Monik.
Kto krci ich oboje, jak tacz (Tomek w paszczu i kapeluszu) do muzyki pyncej z telewizora.
W Sanoku Tomasz krci te teledysk do utworu Walk Away zespou The Sisters of Mercy.
W rolach gwnych: on sam i Monika. Operatorem kamery zostaje Grzegorz Gajewski.
Wspomina: To byo zabawne, ale nie traktowaem tego serio. Podoba mi si sam proces
twrczy.
Scenariusz jest prosty. Zakochana para wdruje uliczkami jesiennego miasta. Tul si na balkonie.
Le na dachu w otoczeniu poncych gromnic. Wspinaj si na drzewo. Tykowaty brodacz wzdycha
teatralnie, pada bez tchu na ziemi, morduje swoj partnerk, szczerzy zby, robi miny, gryzie j
w szyj.
Tomasz Beksiski nie ma talentu aktorskiego.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

ycie nietowarzyskie
Doskonale bawi si sam ze sob1.
*
Dzie idealny Zdzisawa Beksiskiego zaczyna si niadaniem. Potem jest malowanie w pracowni.
Obiad. Malowanie. Kolacja. I wieczr z on przy telewizorze. Czasem wpadnie syn z filmem na
kasecie. Sen przychodzi po pnocy.
Telefonw si nie odbiera, bo jest automatyczna sekretarka. Czasem suchawk podnosi Zofia
i mwi, e ma nie ma w domu.
Ale dni idealne nie zdarzaj si czsto. Bo trzeba jecha po zakupy. Bo Tomek jako tumacz
korzysta z magnetofonu szpulowego (gardzi kasetowymi) i trzeba szuka dla niego w caej Warszawie
tamy, ktr ju wycofano z produkcji. Bo trzeba odpisa na listy. Bo trzeba oprawi obrazy albo
przygotowa pyty pilniowe do gruntowania (wtedy Zofia i Zdzisaw przenosz si z prac na klatk
schodow).
Najgorzej jednak, gdy kto ma przyj. Niechby zapowiedzia si i na wieczr, Beksiski i tak
czeka ju od rana. W czystych spodniach i wyprasowanej koszuli krci si po mieszkaniu, zasania
obraz na sztalugach. Kiedy do Polski ma przyjecha Piotr Dmochowski, Zdzisaw Beksiski nie
maluje przez cay okres pobytu marszanda w Warszawie. Nie jest gotowy psychicznie do pracy.
Goci przyjmuj z rzadka. Gdzie ich posadzi? W pracowni nie ma miejsca, a jedyne krzeso dla
gocia Zdzisaw przyklei do podogi butaprenem. W kuchni przy blacie? No nie. Przecie nie
w pokoju babci Stankiewiczowej! Wprawdzie odkd zmara babcia Beksiska, jest po niej wolny
pokj, ale zosta tak zastawiony pilni, listwami na ramy, namalowanymi obrazami, zapasami farb
i pdzli, e palca si nie wcinie. Wic kiedy trzeba ju kogo przyj z okazji imienin lub wit
w pokoju Zosi, ktry jest te sypialni maesk (dwa tapczany pod cianami), rozstawia si duy
st mieci si przy nim kilka osb. Choinka Beksiskich jest z plastiku i ma wzrost rocznego
dziecka. Stawiaj j na telewizorze.
*
Jerzy urek: Nie opuszcza swojej nyy. Zosia lubia si gdzie wyrwa. Ale nigdy sama. Raz

przyjechali do naszego domu na Mazury. Wszystko z sob przywieli, cay sprzt. Beksiski czu si
w lesie skrajnie nieszczliwy, chyba Zosia wymoga na nim ten wyjazd.
Noszczykowie organizowali przyjcia. Przyszli raz Beksiscy. Zdzisaw milcza, obok Zosia,
prowincjonalna g z torebk, a tu Holoubki, tam inne sawy. Do Beksiskiego podchodzili jacy
ludzie, co mwili, on autentycznie cierpia.
Wojciech Noszczyk: Na naszych przyjciach bywao i dwiecie osb. Mowy nie byo, eby
Zdzisaw przyj zaproszenie. Ale po przyjciach przychodzi i pyta, jak byo.
Grayna Staniszewska-Noszczyk: Czasem oboje zaszczycali nas obecnoci na kolacji. Zdzisaw
co skubn, ale jada gwnie frytki, czipsy, czekolad i popija col.
Wojciech Noszczyk: Potem siada u nas w fotelu i mwi, mwi i mwi. To on narzuca tematy.
Najczciej polityczne. Najpierw jednak zastrzega, e si polityk nie interesuje. Wtrci do tego si
nie dawao, bo to by potok. Bylimy nim zafascynowani.
Czasem dzwoni, zaprasza, eby obejrze jego obrazy, bo Dmochowski je zaraz zabierze, ale nie
chcia o nich rozmawia. Bardzo dziwny czowiek, ale serdeczny. Nigdy nie bylimy razem w teatrze,
na spacerze.
Piotr Dmochowski: Chciaem kilka razy zaprosi Zdzisawa na obiad do restauracji. Nie byo
mowy. Raz mi si udao go wycign do Muzeum Narodowego. Pojechalimy takswk. By w tym
muzeum po raz pierwszy, cho od tylu lat mieszka w Warszawie.
Wiesaw Ochman: Znalimy si, ale nigdy nie by u nas w domu, moja ona nie bya u niego.
Duo rozmawialimy o muzyce, nie by fanem opery, ale by zorientowany. Lubi Wagnera, jak
wchodzi do ubikacji, to z gonikw rozlegay si dwiki Walkirii. Czsto rozmawialimy o piewie
operowym w sensie technicznym. Chcia wiedzie, jak trzeba nabra oddech, eby piewaka byo
sycha na kocu sali koncertowej dla czterech tysicy ludzi.
Pytaem: Zdzisiu, a ty chodzisz na swoje wystawy?. Po co? Przecie wiem, co namalowaem.
Wiesaw Banach: Akurat pastwo Beksiscy byli w Sanoku, gdy w muzeum trwaa wystawa prac
pana Zdzisawa. Przyszli, bileterka ich nie poznaa. Kupili bilety, obejrzeli.
Wojciech Skrodzki: Rozmowy z nim byy bardzo ciekawe. Tylko krpowao mnie to krzeso
przyklejone w pracowni do podogi. Ani si przesun, ani swobodnie usi, jak na przesuchaniu.
Henryk Waniek: W latach osiemdziesitych i na pocztku dziewidziesitych, szczerze mwic,
troch t znajomoci z Beksiskim byem zmczony. Jego sojusz z Dmochowskim to byo rdo
bezustannych problemw, konfliktw, take wewntrzrodzinnych, bo Zosia miaa swj pogld, Zdzi
swj, one si rozmijay. Bardzo cierpiaem, bdc atakowanym monotematycznoci sprawy
Dmochowskiego, ale te innych spraw. Myl, e si nieszcznie odbiy na mentalnoci pana artysty,
ktry ju doprawdy o niczym innym nie potrafi mwi, tylko o tym, jak to jest z Dmochowskim, jak
to jest z Wahl. Krtko mwic poczuem si zmczony, majc wasne ycie.

Poza tym ja ju go do znudzenia znaem. No ile razy mona pka ze miechu z tego samego
dowcipu opowiadanego dwudziesty raz? Inna rzecz, e moje pogldy ulegy gruntownej zmianie, wic
te nie bardzo mielimy sobie co przekaza wzajemnie.
Ale tym, co ju definitywnie pooyo cie na naszej znajomoci, to byo jego absolutne
besserwisserstwo. Sprawy wyglday dokadnie tak, jak on je widzia, nie byo w nim otwartoci na
inne moliwoci, znaki zapytania. Jego malarstwo si rozwijao, ale on mentalnie by osob wskiego
kalibru.
Wobec Zosi miaem co w rodzaju wyrzutw sumienia i skruchy. Wyrzucaa mi, e stroni od
nich, e nie odwiedzam z tak regularnoci jak kiedy. Na og w weekendy jechali do krewnych
do Komorowa, a wracajc, zahaczali o mj dom w Brwinowie. Zosia na wstpie mwia: My
czekamy na ciebie, a ty nas zaniedbujesz. Miaem jej powiedzie: Suchaj, mnie ju si robi
niedobrze, jak rozmawiam ze Zdzisawem?.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Japoczycy
Ale oczywicie jeszcze lepiej byoby, gdyby wypalia sprawa z Japoczykami, ktr
zasygnalizowae w swym telefonie! Wejcie w ukad z jak liczc si i wypacaln galeri
w Japonii mogoby si sta oknem na wielki wiat dla nas obu. W cigu najbliszego dziesiciolecia
Japonia stanie si wiatowym centrum handlu sztuk i by moe take wiatowym centrum sztuki1.
*
Wersja 1.
Piotr Dmochowski: Odkryli malarstwo Beksiskiego poprzez moj monografi o nim.
Wersja 2.
Kamil Kuc: Donald Sutherland pod koniec lat osiemdziesitych gra w filmie Domena wadzy.
Film by krcony w wytwrni na Chemskiej w Warszawie i troch w plenerach. Majc dwa obrazy
Beksiskiego, a nie majc pienidzy, pojechaem do wujka Zdzisawa i spytaem, czy miaby co
przeciwko temu, gdybym wypoyczy jego obrazy do dekoracji. Rb, co chcesz powiedzia.
W jednym z tych obrazw zakocha si Sutherland. Do tego stopnia, e kiedy bya przerwa, poprosi
elektrykw, eby ustawili mu na ten obraz dwa mae reflektory, wszyscy wychodzili z hali, on siada
w fotelu i kontemplowa. I tak si zakocha w tym obrazie, e postanowi go kupi i podarowa onie.
Zdjcia tego obrazu obiegy p wiata. W miesic pniej Japoczycy pojechali do Parya.

Piotr Dmochowski z klientem z Japonii

*
Kilka lat potem Piotr Dmochowski powie, e by jak czowiek na krze, ktra coraz szybciej si pod
nim topi.
W 1990 roku znw ma dugi (osiemset tysicy frankw), nie sprzeda nic od omiu miesicy
(mimo zorganizowania trzech wystaw, w tym dwch Beksiskiemu), ale za to od roku ma wasn
galeri na rue Quincampoix w Paryu. Rzecz w tym, e budynek galerii by ruder i jego remont
kosztowa krocie. Poza tym (ale o tym przekona si po kilku miesicach) na rue Quincampoix nie
zagldaj turyci, ktrzy dotd byli jego gwnymi klientami podczas wystaw w galerii Valmay przy
rue de Seine.
Kiedy myli, e tym razem ju na pewno utonie, wiosn 1990 roku do galerii wchodzi picioro
Japoczykw (anonsowali si wczeniej przez telefon). Dwie pary i ich tumacz. Chc zobaczy
wszystkie obrazy Beksiskiego. Marszand prezentuje im w milczeniu pidziesit sze obrazw.
Milcz i Japoczycy. Po pokazie wychodz przed galeri, zostaje tylko tumacz. Pyta
Dmochowskiego: Mielimy trudn podr, byy koszta, samolot, hotel, jednym sowem, jak da nam
pan znik?.
Polak ukrywa zdumienie. Nie znaj cen, a chc znik? I odpowiada: Za pi obrazw pi
procent, za dziesi dziesi procent, powyej pitnacie procent. Tumacz wychodzi przed
galeri i zaraz wraca.
Marszand: A wic ile?.

Tumacz: Wszystkie.
Wieczorem w hotelu Piotr Dmochowski przedstawia klientom rachunek na milion dolarw.
Sprawdzaj, czy jest tam klauzula o znice, i podpisuj. Wrczaj marszandowi papierow torb
z siedemdziesicioma tysicami dolarw zaliczki. Cz pienidzy zobowizuj si przela na konto.
Po reszt Dmochowski pojedzie do Osaki.
*
Anna Dmochowska: To by cudowny okres w naszym yciu. Te dolary byy nowiutekie, kazaam
mowi biec do banku, eby sprawdzi, czy nie s faszywe. Jednego dnia kupilimy samochd,
mnstwo rzeczy. Bylimy jak bawice si dzieci.
Piotr Dmochowski: Obrazy naleay do mnie. Nie musiaem dzieli si japoskim zyskiem ze
Zdzisawem. Ale raz zawiozem mu sto pi tysicy dolarw, a potem szedziesit tysicy.
*
Nic o nich nie wiadomo. Poza tumaczem nikt z nich nie mwi po angielsku. Tylko jeden zostawia
swoj wizytwk na nazwisko Kaji.
Jaki prowadz biznes? Dlaczego tak bardzo pokochali artyst z Polski? Zdzisaw Beksiski
podejrzewa, e s czonkami jakuzy i pior w ten sposb pienidze.
Chc wicej Beksiskiego. Jad do Polski.
Jerzy urek: Ktrego dnia pojawili si w naszej galerii. Trzech ich byo. Jeden szef, drugi
tumacz, a trzeci z walizk pienidzy, jak w filmach gangsterskich. Rozsiedli si na kanapie,
popatrzyli po sobie i mwi: Dziesiciu najlepszych polskich malarzy. Gupi ranking, ale mwimy:
Beksiski, Starowieyski, Tarasin, Brzozowski, Duda-Gracz i inni. To oni to chc. Ale co chc? No,
tych wszystkich malarzy. Na pocztku mylelimy, e to wariaci. Mwili, e to do muzeum sztuki
nowoczesnej w Osace, dziesi tysicy metrw kwadratowych i wszystko przeznaczone na sztuk
krajw wschodnioeuropejskich. Wygldali szemranie, aczkolwiek nie wiemy przecie, jak wyglda
japoski biznesmen.
Mymy obrazw Zdzisawa nie mieli. Ale podalimy im namiary na tych, ktrzy mieli, i na
Zdzisawa.
Na pocztku wrzenia 1990 roku, dzie po wyjciu ze szpitala po operacji, Zdzisaw Beksiski
przyjmuje w domu japoskich goci. Boli go bok, nie ma siy rozmawia, jest przytumiony przez
lekarstwa, nie moe siedzie. Obiecuj, e zostan kwadrans, siedz dwie godziny. Zachwycaj si
wszystkimi obrazami na cianach, chc kupowa natychmiast zwierzta domowe, czyli prace
nieprzeznaczone na sprzeda. Tomek tumaczy ojcu, e za kady obraz chc da po czterdzieci
tysicy dolarw. Zdzisaw odmawia, zasania si umow z Dmochowskim, oni wyjmuj pliki

banknotw, chodz za nim po mieszkaniu, on stara si im uciec. Proponuj, e odkupi kontrakt


z paryskim marszandem. Beksiski modli si, eby ju wyszli.
Po ich wizycie pisze do Dmochowskiego: Zgodziem si chyba na to, e z wiosn wszyscy razem,
a wic Zosia, Tomek i ja, odwiedzimy Japoni, Kioto etc., etc., bo kwitn winie i tym podobne. Pisz
chyba, bo nie byem w peni zdrowy i w ogle miaem chyba gorczk, ale przypominam sobie, e
brali dokadne adresy nasze i Tomka i obiecywali, e po nas przyjad. No jednym sowem jest to dla
mnie koszmar, bo oni byli bardzo mili i nie chciabym ich dotkn, ale ja nie nadaj si ani teraz, ani
nigdy do jakich wycieczek, nawet rodzinnych, a ju szczeglnie nie nadaj si, gdy mam by czyim
gociem!!!2.
I prosi marszanda o wykrcenie go z wyjazdu.
*
Piotr Dmochowski: Wrcili do mnie, do Parya. Powiedziaem, e wiem, jak prbowali mnie
wygry z kontraktu. Obracali wszystko w art. Od Zdzisawa dowiedzieli si, e mam w domu
obrazy, ktrych nie sprzedam za nic, a ktre s lepsze od tych, jakie kupili. Bagali, ebym ich
zaprosi.
Anna Dmochowska: Dostali dreszczy na widok naszej kolekcji, drgawek. Za Katy chcieli da
kad cen. Ale ten nie by na sprzeda.
Piotr Dmochowski: Zaczli prosi o cztery inne obrazy. Te byy nie do sprzeday, ale strzeliem
bardziej dla artu, e sprzedam kady po sto tysicy dolarw. Tumacz powiedzia to do pana Kaji, ten
skin gow. Co ja zrobiem?!.
Za jeden obraz pac do razu, pozostae trzy maj by sprzedane im za porednictwem aukcji
w Sothebys w Nowym Jorku lub Christies w Londynie. Piotr Dmochowski chce, eby w wiatowych
katalogach sztuki zostao odnotowane, jak drogie s obrazy Zdzisawa Beksiskiego.
Japoczycy te zamierzaj handlowa obrazami Beksiskiego. Dmochowski pyta na poegnanie,
jakie bd ich ceny wyjciowe. Mwi, e dwiecie tysicy dolarw za obraz. Umiecha si. Ma przed
sob amatorw, ktrzy nie maj pojcia o rynku sztuki.
Jaki czas potem dostanie z Japonii przesyk z filmem o muzeum w Osace. W kilku salach
powiconych Beksiskiemu ksztat boazerii na cianach bdzie dostosowany do jego obrazw.
*
Warszawa, 1.02.1991.
Drogi Piotrze! (...) Jak uzgadnialimy ju, przechodzimy na marki niemieckie, tak wic wszystkie
ponisze sumy s w markach.
Cena jednego obrazu wynosi 10 000 DM.

Cena jednego maego rysunku wynosi 400 DM3.


*
Wystawa w Osace nie udaje si. Japoczycy nie sprzedali ani jednego obrazu, odmawiaj te
zakupu kolejnych prac Zdzisawa Beksiskiego mimo umowy z Piotrem Dmochowskim.
Beksiski jest przeraony. Pisze do marszanda: No to leymy w tym samym gwnie, w jakim
leelimy na wiosn ub. roku4.
*
Piotr Dmochowski: Po Japoczykach such zagin. Akurat przyszed wtedy kryzys ekonomiczny
i pewnie zbankrutowali. Po paru latach, kiedy miaem w domu due pienidze, zaczem odkupywa
obrazy Beksiskiego, ktre kiedy sam sprzedaem. Poprosiem te tumaczk jzyka japoskiego,
wrczajc jej wizytwk pana Kaji, eby si zorientowaa, czy w Osace wci jest to muzeum. Nic ju
nie byo. Ale namierzya ich firm w innym miejscu. Napisaem do nich. Ktrego dnia o sidmej
rano odebraem telefon. Kto si przedstawi jako pan Kaji. A przecie on nie mwi po angielsku!
Zapytaem go, czy ma wci obrazy Beksiskiego, bkn, e tak. To moe sprzeda mi je pan?
Rozemia si i rozmowa si skoczya. Chciaem z nimi pniej jeszcze nawiza ponowny kontakt,
ale skoczyy mi si pienidze.
*
Rok 2012. Eli Czapli, koleance mieszkajcej w Japonii, wysyam wizytwk pana Kaji i pytam,
czy mogaby sprbowa go znale w Osace.
Dzwoni pod numer z wizytwki, do firmy KAJI Enterprise. Zawiadamia mnie: Firma istnieje, pan
Kaji Toshiaka rwnie. Potwierdzi, e jego znajomi zakupili obrazy. Podobno ju je sprzedali na
terenie Japonii. Nic nie mwiam o odkupieniu obrazw, a zapyta mnie, za ile ewentualnie chc
odkupi. Zapytaam o namiary na tych Japoczykw z wizytwek, odpowiedzia: nie wiem, nie
mog. O wystawie w Osace co mrucza, e nie wie. Oglnie niechtnie rozmawia, z obaw.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Extrawertyk
Samopoczucie u mnie lepsze, chocia ostatnio rozmylam za duo na temat pewnych spraw
i postanowiem opowiedzie je na antenie. Oczywicie w piosenkach, korzystajc m.in. z pyty
Watersa. Koleanka z pracy, ktra realizuje moje audycje, okrelia to sowem exhibicjonizm
duchowy, ja wol jednak twierdzi, e jestem po prostu extrawertykiem, to zawsze adniej brzmi...1
*
W lutym 1985 roku Tomasz pisze do Ewy Kikty: Zdaje si, e chc mi da audycj w stereo,
pidziesit minut tygodniowo, na temat muzyki new romantic. Jest to moje marzenie od dawna, ale
skomplikoway si sprawy, bo teraz obowizuj karty mikrofonowe, ktrej wci nie mam... Jako mi
si nie bdzie chciao robi audycji, ktr bdzie czyta jaki dupek spiker2.
I jeszcze w tym samym roku: Wczoraj okazao si, e radio te chyba przestanie mie sens, bo
wyszed zakaz puszczania czegokolwiek, co nie pochodzi z radiowej tamoteki. Skoro 90% muzyki
nadawanej w radiu zawsze pochodzio ze rde prywatnych, bdzie to koniec. Ma powsta komisja
kwalifikujca nagrania do tamoteki, ju wiem, co to bdzie. Jeli nie uda si tego jako zastopowa
(wszyscy prowadz teraz o to walk, bo w takich warunkach nie da si pracowa) zrezygnuj ze
wsppracy. Miaem miesic temu propozycj objcia etatu w Dwjce, Szachnowski wprost mnie
baga. Nie zgodziem si, chcc by dalej niezalenym. Widz teraz, e to bya najmdrzejsza decyzja
w moim yciu3.
*
Nowa pyta (PR III). Lata 19851986 7 audycji.
Romantycy muzyki rockowej (PR II). Lata 19851990 298 audycji.
Wieczr pytowy (PR IV). Lata 19871991 32 audycje.
Czas na rock (PR II). Lata 19901991 37 audycji.
Klub pytowy (PR II). 1990 rok 4 audycje.
W tonacji Trjki (PR III). Lata 19911992 17 audycji.
Muzyczna poczta UKF (PR III). Lata 19911992 61 audycji.
Trjka pod Ksiycem (PR III). Lata 19911999 247 audycji.

Co nam zostao z tych pyt (PR III). Lata 19941995 40 audycji.


*
Marek Niedwiecki, dziennikarz muzyczny Polskiego Radia: Nie kolegowalimy si, raczej
mijalimy na korytarzu i na antenie w czasach, gdy koczyem W tonacji Trjki, a on zaczyna
Muzyczn poczt UKF. Pamitam, e zim przychodzi z p godziny wczeniej i rozbiera si
w reyserce najpierw jedne spodnie, potem drugie, a do dresw i o trzynastej pitnacie wchodzi
na anten. Rozmawialimy waciwie wtedy, nie umawialimy si na piwo po pracy. Mwilimy
o tym, co ja usyszaem w jego audycji, a co on u mnie. Raz mnie zaskoczy, bo poprosi o Chrisa Re.
Chcia skopiowa tylko jeden utwr, Loves Strange Ways. Poyczyem mu.
By bardzo charyzmatycznym dziennikarzem, cho mia koguty w gosie, czyli brzmia, jakby by
przed mutacj. Nigdy mu tego nie powiedziaem. Potrafi jednak sprawi, e ludzie go suchali.
*
Setki listw. Od wyzna miosnych i propozycji spotkania po recenzje jego audycji. Wierni
suchacze prowadz zeszyty i notuj utwory, jakie Tomasz prezentuje na antenie. Tak jak on kiedy
nagrywa audycje Piotra Kaczkowskiego, tak oni nagrywaj teraz jego. Tomasz Beksiski ksztatuje
gust muzyczny caego pokolenia.
Aneta Awtoniuk (rocznik 1975), przyjacika Tomasza: Byam w pierwszej czy drugiej licealnej,
gdy napisaam do Tomka Beksiskiego list miosny. Straszna ao. Na papierze fioletowym
w kwiatki wyznaam, e go kocham. Napisaam list dwa razy, bo za pierwszym skropiam go
perfumami i wszystko szlag trafi. Woyam do koperty z takimi samymi kwiatkami. Ale to nie by
dobry moment na pisanie tego listu, Tomasz by wtedy nieuleczalnie zakochany w G.
Muzycznie jestem dzieckiem Tomka. By moim idolem. W Pewexie kupowaam kasety i nocami
nagrywaam na kasprzaku albo grundigu jego audycje. Nie byo dla mnie nic waniejszego, nie
wyobraaam sobie, eby co omin. Wszystkie kasety mam do dzisiaj. W Dwjce by program
Wieczr z pyt kompaktow, w ktrym Tomek puszcza ca pyt, ale tak to ustawia, eby si
zmiecia na dwch stronach kasety. By czas dla jednej strony, potem chwila przerwy dla przeoenia
kasety w magnetofonie i reszta pyty.
Beksiski mia kopoty z krgosupem, opowiada o tym na antenie4. Klcza, nie mg sta,
hardcore. Kiedy wic z moim chopakiem wsiedlimy w pocig z Chema, bo stamtd pochodz,
i pojechalimy do Warszawy na Myliwieck. W poudnie, bo wtedy koczy audycj. Przyjechalimy
tylko po to, eby mu doda otuchy. Ale nie chcia z nami rozmawia, marnie wyglda. Mama po
niego przyjechaa. Przywita si z nami, powiedzia: dobra, dobra, i odjecha.
To by jedyny czowiek, jakiego znam, ktry by taki sam i na antenie, i w yciu. Nic nie byo

podegrane. Jak by wkurwiony, to by wkurwiony, jak zaamany albo szczliwy, to byo czu. Dlatego
jego audycje byy niesamowite. Bo tak puszcza muzyk, opowiada o niej nieosobicie to kady
potrafi. A ten facet gada prywatnie, do tego tumaczy teksty i odnosi je do konkretnych sytuacji.
Spektakl sowno-muzyczny. Na egzaltowan panienk, jak wtedy byam, nie byo siy, eby to nie
zadziaao.
Kiedy zaczam prac w Trjce, baam si, e go spotkam na korytarzu i on od razu rozpozna, e
to ja ten list miosny napisaam.
*
Tomasz nie przyjani si z nikim w redakcji (uwaany jest za dziwaka). Nie zaley mu na
osobistym kontakcie ze suchaczami. Potrzebuje radia do komunikacji z samym sob, a nie ze
suchaczami. Utwory i komentarze dobiera tak, eby opowiaday o jego yciu. Radio przenosi go
w wiat fikcji, tylko tam czuje si naprawd dobrze. Ale kady jego wielbiciel i tak czuje, e to
wanie jemu si zwierza redaktor Beksiski, smutny, samotny wampir, ktry nie moe znale
mioci.
W 1998 roku Aneta Awtoniuk i Tomek Beksiski pojad do Katowic na koncert Genesis: Po
koncercie obstpi go tum ludzi, w ktrych zobaczyam siebie z czasw liceum. Ale ci ludzie byli
w rnym wieku. I kady z nich mia problem, nie byo wrd nich nikogo pozytywnego. Najczciej
byli nieszczliwie zakochani. On by ich ksiciem ciemnoci, nie wyobraali sobie, eby mg po
buki rano chodzi. By wtedy w szoku, chcia si schowa, a oni nie odpuszczali, byli natarczywi.
Bylimy kiedy na duej imprezie muzycznej w hotelu Forum. Przed wejciem staa spora grupa
ludzi polowali na gwiazdy. Jak wyszlimy, napadli Tomka, widziaam, jak dziewczyny go dotykay,
wycigay rce. A on z dotykiem obcych mia kopot.
Jak go ludzie obstpowali w publicznych sytuacjach, to irytowa si, ogania. Wkurzao go, gdy
bylimy w kinie, a ludzie do niego podchodzili. Mwi, e jest tu prywatnie. A oni chcieli si odnosi
do konkretnych sw z audycji. On im mwi, e to taka konwencja, e sobie nie yczy.
Myl, e duo ludzi oczekiwao od niego, e bdzie realizowa ich wizje o nim samym. Jak
Tomek robi audycje, ktre zahaczay o Edgara Allana Poego, to ludzie nie zadawali sobie trudu, eby
przeczyta wiersz czy opowiadanie. To, co mwi Tomek, traktowali odtd dotd, nie chcieli pozna
ta.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Recenzent
To, co ja pisz, czy to jest dobre, czy ze, to inna sprawa. Ale ja rzadko sam wychodz z koncepcj
tego, co bd pisa, bo ja, szczerze mwic, nie wiem, o czym mam pisa, nie lubi w ogle pisa, ja
wrcz nie znosz pisa1.
*
Kiedy psuje mu si maszyna do pisania, zabiera tak sam ojcu. Kc si, Zdzisaw pod
naciskiem ony ustpuje i kupuje sobie now. Wprawdzie Tomasz coraz rzadziej koresponduje, ale na
maszynie wystukuje tumaczenia dialogw filmowych, scenariusze audycji (nigdy nie improwizuje)
i teksty do Magazynu Muzycznego (w ktry w 1983 roku przeksztacio si pismo Jazz), a pniej
miesicznika Tylko Rock (zaoonego w 1991 roku przez Wiesawa Krlikowskiego i Wiesawa
Weissa, dziennikarzy MM).
Po mierci Tomka Krlikowski bdzie wspomina: By rok 1983, a Tomek by modym
czowiekiem z imponujc kolekcj pytow. Chtnie widziano go w redakcji Magazynu
Muzycznego, w ktrej wtedy pracowaem. Wpada pogada o muzyce i udostpnia swe pytowe
skarby moim redakcyjnym kolegom. Tylko kilka razy byem u niego w domu. Z tych wizyt wry mi
si w pamici taki obrazek: Tomek stojcy przy swej cianie alfabetycznie ustawionych pyt
demonstrujc mi, e nawet z zamknitymi oczami potrafi bezbdnie wyszuka na pce potrzebny
tytu. Nie pamitam pierwszego artykuu Tomka w Magazynie Muzycznym. Pamitam natomiast,
e po kilku latach mia ju mocn pozycj w rockowym dziennikarskim gronie. Co ciekawe: nigdy nie
zaleao mu na etacie i mwi o tym otwarcie. Uwaa, e nawet etat w muzycznym miesiczniku
zagraaby jego yciowej niezalenoci. Inna sprawa, e w drugiej poowie lat osiemdziesitych gr
zacza bra druga pasja Tomka: filmowa. Teraz wiat zaczy mu przesania rzdy kaset wideo. Gdy
z Wiekiem Weissem zaoylimy Tylko Rock, byo dla nas jasne, e Tomek musi si znale
wrd autorw. Pisywa przez kilka lat na temat zespow artrockowych i gotyckich, a potem
przerwa, tumaczc, e wydaje mu si, e powiedzia o rocku wszystko, co mia do powiedzenia. e
nie potrafi pisywa na zadany temat. e moe pisa o muzyce naprawd budzcej jego emocje...2.
Magazyn Muzyczny. 19831991: 11 artykuw, 9 recenzji pyt, 4 felietony3.
Tylko Rock. 19911999: 26 artykuw, 42 recenzje, 18 felietonw.

*
Dziennikarzem muzycznym nie sta si nagle, on nim zawsze by, tylko pynnie przeszed do
wiata rzeczywistego z krainy Doctora Jimmyego wydajcego wycite z kartonu pyty. Od lat ma ju
wyrobiony styl. Pisze pynnie, ma lekkie piro, zachwyca wiedz zdobyt jeszcze w Sanoku.
Jest bezwzgldny, cho ironiczny. (Z dyskotekowej, pseudointelektualnej, przesodzonej
i niemiosiernie mdej elektronicznej zupki na zepsutych kartoflach coraz trudniej dawao si wyowi
pywajce tu i tam bardziej treciwe skadniki4). Wykpiwa potknicia techniczne i dobr niektrych
goci podczas berliskiego koncertu Rogera Watersa z Pink Floyd w 1990 roku: Van Morrison
pasowa do Comfortably Numb jak p. Mieczysaw Fogg do Black Sabbath. Ogldajc koncert
w telewizji, piewalimy ten pikny numer z kolek o wiele lepiej od niego. Gosem i wygldem ten
pan pasowaby raczej do sklepu z krawatami. Nie wspominam ju o Cindi Lauper, miotajcej si bez
sensu po scenie, gdy ze wszystkich pomyek ona bya w sumie najmniejsz5.
Nie toleruje zdrady. Kiedy Fish, wokalista jego ukochanego Marillionu, odchodzi z zespou,
Tomasz przestaje sucha grupy.
Cho pisze o muzyce, zdarza mu si te felieton o ojcu: powiem szczerze: troch mam ju dosy
nieustannego nagabywania o posta starego. Znamy si wietnie na kumpelskich zasadach, a jego
malarstwo to jego sprawa prywatna, w ktr nie wnikam. On rzadko sucha moich audycji, a ja nigdy
nie wiem, co ostatnio malowa. Dawniej wtrcaem si i usiowaem mu radzi, sugerowaem te,
ktre obrazy byyby dobre na okadki pyt. Skoczyo si na tym, e na mj widok zasania sztalugi
specjalnym parawanem i przybiera pozycje la John Wayne na chwil przed konfrontacj z band
uzbrojonych zbirw. Wobec takiej postawy nie pozostao nic innego, jak przesta zwraca uwag na
obrazy. Mog wic z czystym sumieniem podkreli, e gdyby moim ojcem by Phil Collins,
przypuszczalnie nie wiedziabym, z ilu pyt skada si dyskografia Genesis. Stary by dla mnie zawsze
przede wszystkim facetem, z ktrym mona byo pj do kina, posucha muzyki, poartowa lub
podyskutowa na rne tematy. By te zawsze normalny tolerowa dugie wosy, gdy nauczyciele
w szkole dostawali na ich widok czkawki, uwielbia ostry rock i filmy z rozbijaniem samochodw.
Taki jest na szczcie nadal (...). Redakcja obiecaa mi wsparcie ywnociowe, jeli po
przeczytaniu tego ojciec wypisze mnie z rodziny i odmwi wydawania obiadw. Miejmy jednak
nadziej, e MM nie czyta. Kupuje tylko ycie Warszawy, gdzie interesuj go wycznie
ogoszenia. Reszt nazywa dodatkiem i uywa do wycierania pdzli6.
Jednak najbardziej osobiste felietony, w cyklu Opowieci z krypty, bdzie pisa rok przed mierci.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

A teraz co z zupenie innej beczki


Do napisania tego listu skonia mnie projekcja filmu Wzgrze Zamanych Serc 30 kwietnia
w Polsacie. Mimo e by to film dla dorosych, to jego polsk wersj przygotowano chyba z myl
o poranku dla przedszkola. Akcja toczy si w jednostce szkoleniowej dla komandosw a przecie
nawet mae dzieci wiedz, e odzywki wojskowych nie przypominaj salonowych dywagacji. Mam 37
lat, sam jestem tumaczem filmw; wsppracuj z kilkoma dystrybutorami kaset wideo, a take z TVP.
Rozumiem suszno walki z zachwaszczaniem jzyka zbdnymi wulgaryzmami, wiem te, e znaczenie
angielskiego swka fuck mona odda po polsku wielorako. Uwaam jednak za skandal bezmylne
i niczemu niesuce pruderyjne cenzurowanie dialogw w ostrym mskim filmie. A tak poza tym
wydaje mi si, e bardziej szkodliwe dla modego widza s brutalne sceny pokazywane nagminnie nie
tylko w filmach, lecz rwnie w Wiadomociach, a nawet kreskwkach. Tu jest prawdziwe rdo
zagroenia. Kilka mocniejszych wyrazw na pewno nikogo nie zdemoralizuje. Tomasz Beksiski,
Warszawa1.
*
Janusz Barycki: W ktre wakacje robilimy akcj studenck w Koobrzegu. Tomek przyjeda
i by didejem w klubach. Poznalimy tam kogo, kto pywa promem, i kupilimy od niego
magnetowid Sharp, z kaset wkadan od gry. Telewizory kolorowe, polskiej produkcji, byy
w klubie w Rzeszowie. Puszczalimy ludziom filmy kupowane na giedzie, ale nie mia ich kto
przetumaczy. Zawielimy wic Tomkowi magnetowid i kasety do tumaczenia. Nie chcia najpierw,
ale potem mu si spodobao. Pamitam pierwsze trzy filmy, jakie przetumaczy: James Bond, Top
Secret i 1984. Tak si narodzi Tomasz Beksiski tumacz.
Na pocztku obecno tumacza podczas projekcji jest niezbdna. Z mikrofonem w rku podaje na
ywo polskie dialogi. W styczniu 1984 roku Tomek pisze do Ewy Kikty: Byem niedawno
w Rzeszowie, graem dwa razy w disco i pi razy tumaczyem Powrt Jedi oraz kolejny film
z Bondem Moonraker. Pokaemy to wszystko w Sanoku za jaki tydzie z hakiem2.
*
Fascynacja Bondem zaczyna si od filmu The Spy Who Loved Me, na ktry Beksiski trafia na

przegldzie wideo. Bdzie wspomina: Co tam si dziao! Samochd zamienia si w d podwodn,


miasto wynurzao si z dna oceanu, Bond jedzi skuterem po falach, a do tego by tam facet z zbami,
ktrymi mg wszystko przegryza, zaatwi nawet rekina. Wrciem do domu i pomylaem: Boe
Bond to jest to, nie ma lepszego kina!. Zaczem zbiera filmy z agentem 007. Kumpel pisa o nich
prac magistersk. Kombinowaem, jak to zrobi, eby mg wszystkie zobaczy. Sam te byem
ciekaw. Kiedy znajdowaem jakie, mwiem koledze: Odkryem u kogo dwa Bondy, musisz
przyjecha, pjdziemy z wizyt, butelk przyniesiemy, to nam poka. (...) eby oglda Bondy,
kupiem magnetowid i telewizor kolorowy. Dugo nie mogem dosta adnego po angielsku
a pirackie tumaczenia to bya GROZA! Chciaem zbiera filmy w oryginale, bo to sprawia mi
najwiksz frajd. Kiedy jednak pokazywaem komu moje Bondy, musiaem siada i tumaczy na
ywo. Robiem kanapki, byo wino, gocie arli, pili, a ja tumaczyem. Wreszcie powiedziaem sobie:
Kurwa ma, ja te chc wypi wino, zje kanapki, te chc pooglda film, a nie siedzie
i tumaczy. Nagram gos i bd mia spokj3.
Za Bondami id westerny z Winnetou, filmy Romana Polaskiego i grupy Monty Python, thrillery,
horrory. Kasety z gosem Tomasza Beksiskiego kr po kraju.
W zbiorach Tomasza Szwana z Fundacji Beksiski zachowa si osiemdziesit sze kaset, na
ktrych Tomasz Beksiski czyta przetumaczone przez siebie teksty.
*
Tomasz Beksiski: Pniej zacza dziaa legalna dystrybucja wideo w Polsce, firma ITI
wystartowaa midzy innymi od dwch Bondw. Zobaczyem jednego z nich, wosy stany mi dba
to nie ta konwencja! Okazao si, e chopak, ktry pracowa w ich firmowej wypoyczalni, sucha
moich audycji, zgadalimy si... On da mi kontakt do dziau tumacze ITI. Przyniosem im
Octopussy, pokazaem pierwsze dziesi minut, nabrali do mnie zaufania i wyznaczyli osob, ktra
nauczya mnie wielu rzeczy4. Od tej pory w ITI kolejne filmy z Jamesem Bondem s automatycznie
rezerwowane dla niego. I horrory te.
Pisze, rzecz jasna, na maszynie, ciek dwikow odsuchuje na starym szpulowcu. Jest
perfekcjonist. Anglicy wol bardziej zakrcony, inteligentny humor. Dowcipy s pomysowe, czsto
jzykowe. Dla mnie, tumacza, jest to wyzwanie. Czasem godzinami siedz nad jednym dowcipem.
W filmie Goldfinger kto zostaje sprasowany w samochodzie. W oryginale mwi, e on ma
pressing engagement. Dwuznaczno polega na tym, e jest to niecierpice zwoki zebranie, on si
pieszy i ju go cinie, albo e go sprasuj za chwil. Wymyliem, e ma spotkanie z pras.
Czasem wychodzi lepiej, czasem gorzej.
Aneta Awtoniuk: Z Tomkiem kcio si cudownie, bo temat ktni szybko schodzi na bok
i zaczynaa si gra w konteksty. Czasem zapisywa sobie te nasze potyczki. W Tommorow Never Dies

jest wymiana zda midzy jednym z onierskich oficjeli a M. On mwi: Za przeproszeniem, M., ale
chyba brakuje pani jaj. M. odpowiada: Tak, dlatego do mylenia uywam gowy. To jest cytat
z naszej ktni.
Jeli czego nie wie, siga po notes z telefonami i dzwoni do ekspertw.
Aneta Awtoniuk: Kogo w tym zeszycie nie byo... Od specjalistw w dziedzinie medycyny po
komandosw, historykw, kulturoznawcw. Kady dziennikarz chciaby mie taki notes.
Henryk Waniek: Czasem dzwoni do mnie o pierwszej w nocy, bo akurat siedzia nad jakim
tumaczeniem i mia problem, o ktrym myla, e mgbym mu pomc.
Tomasz jest bezwzgldny wobec zych tumaczy: Wikszo moich kolegw i koleanek po fachu
nie ma pojcia o idiomach, z naiwn rozkosz powiela kalki jzykowe, a take zdradza podejrzany
pocig do wyrobw mleczarskich. Przeoone przez nich filmy o tematyce wojskowej roztaczaj
odurzajc wo sera. Tymczasem za swkiem sir kryje si stopie wojskowy zatem sakramentalne
yes, sir znaczy np. tak jest, panie sierancie (poruczniku, majorze, generale itp.) w zalenoci od
sytuacji. (...) Kalki jzykowe to prawdziwa plaga. Amerykaski mayor to nie major, a ju na pewno
nie mer chyba e mamy do czynienia z angielsk wersj filmu abojadziego. Mayor to burmistrz!
Bastard by kiedy bkartem, ale teraz oznacza drania, gnojka, ajdaka. Za patetyczna bya tylko VI
symfonia Czajkowskiego. Pathetic znaczy aosny. Sowo block to przecznica, a nie blok (budynek)
cho gwnie w amerykaskim angielskim. Graphic najczciej tumaczy si jako wyrazisty, a ju
szczeglnie, gdy mwimy o zdjciach (kto popeni bd w Kalifornii przecie fotografie nie mog
by graficzne). Actually aktualnie znaczy faktycznie, a eventually ostatecznie, w kocu. Guinea
pig to nie winka morska z Gwinei, tyko krlik dowiadczalny. I tak dalej. Warto czasem zajrze do
sownika, byleby nie do Stanisawskiego to absurdalna komedia lepsza od Monty Pythona. Dziki
kalkowym tumaczeniom mona by sdzi, e najwicej zbrodni dokonuje si w USA na ludziach
z Kaukazu. Padaj jak muchy! Tymczasem Caucasian to po prostu mczyzna (kobieta) rasy biaej.
Najzabawniejszy przykad takiego przekadu: To na pewno bya obywatelka Kaukazu, bo znalazem
w ku rudy wos! Za to tumacz chyba by mongoem (ale nie z Mongolii)5.
*
Jarosaw ukomski, lektor filmowy: Poznalimy si w wczesnej siedzibie ITI na ulicy
lusarskiej, a wic to musia by przeom lat osiemdziesitych i dziewidziesitych. Spotkalimy si
na nagraniu filmu, ktry Tomek tumaczy, i jak si potem okazao, to on bardzo chcia, ebym ten
film przeczyta i nawiza z nim wspprac. Mj gos skojarzy mu si z filmami grozy i podobao
mu si, e ja troch podgrywam, a nie czytam wszystko na pasko. Jaki to by film, to ju nie
pamitam, ale jaki niezbyt znaczcy.
W tamtym czasie Tomasz mia tak pozycj, e mg sobie wybiera do tumaczenia repertuar,

jaki chcia. Dzi to ju byoby niemoliwe.


ITI byo pierwsz firm w Polsce, ktra legalnie zacza dystrybuowa filmy w sieci swoich
wypoyczalni. Przedtem wszystko to byy nielegalne wypoyczalnie i bootlegowe VHS. Z czasem
otwieray si nastpne miejsca, z ktrymi Tomek podejmowa wspprac. Tylko z Polsatem nie
pracowa dla zasady, bo mwi, e prbowali mu cenzurowa filmy. By osob nieposkromion, chcia
uywa takiego jzyka polskiego, jakiego uywa, wic odmow wsppracy z Polsatem traktowa
doktrynalnie.
Na pocztku lat dziewidziesitych tumacz lub redaktor tekstu mia obowizek pojawi si przy
czytaniu. Tomasz lubi by na nagraniu. Nikt inny poza nim nie powiedzia mi: Przeczytaj to
inaczej. A ja na to przyzwalaem, bo wiedziaem, e on ten film przey gboko w trakcie
tumaczenia i ma prawo do tego, eby to byo przeczytane tak, jak sobie wymarzy.
Tomek by osob wspaniale infantyln, byo w nim tak duo dziecka i to si przejawiao niekiedy
do skrajnie. Kiedy rozmawialimy po nagraniu, a czasem nawet jeszcze w trakcie, przeywa
sytuacj z filmu, nad ktrym pracowalimy. mia si, opowiada, gestykulowa.
Filmw zrobilimy razem z kilkadziesit. Tomek przyj klucz, e Bondy czyta mu Maciek
Gudowski, a filmy grozy ja.
*
Na pocztku lat osiemdziesitych jest Jabberwocky. Tomasz Beksiski wchodzi do kina na film
Monty Pythona tylko dlatego, e na fotosach zobaczy rycerzy. A lubi filmy przygodowe. Pocztkowe
rozczarowanie ustpuje rozbawieniu. Po latach powie: Zachwyt zacz si od sceny, w ktrej krl
woa sucego, pokazuje co w zupie i pyta: Co to jest? Kto chcia mnie otru!. Sucy wyciga
to co z zupy, bierze do ust i odpowiada: Tynk, wasza wysoko... dwunasty... nie, jedenasty wiek6.
Inne filmy grupy Monty Python poznaje dziki znajomym, ktrzy nagrywaj ze Sky Channel
odcinki Latajcego Cyrku..., Monty Pythona i witego Graala, ywot Briana, Sens ycia... czy wystp
w Hollywood Bowl. Prosz go o przetumaczenie.
Najbardziej ze wszystkich Pythonw Tomek lubi Sens ycia wedug Monty Pythona. Cho spka
MP wymiewa w nim wszystko, zdaniem Beksiskiego to smutny film. Jego ulubionym skeczem jest
historyjka o rzygajcym grubasie. Moe bez koca opowiada go znajomym i rodzicom. Za kadym
razem symuluje wymioty.
Czterdzieci pi odcinkw, setki angielskich dowcipw, prawie rok pracy. W poowie lat
dziewidziesitych Tomasz Beksiski dla TVP tumaczy Latajcy Cyrk Monty Pythona.
W programie Wieczr z Wampirem na pytanie, jak dosta to zlecenie, odpowie: Zawdziczam to
mojemu przyjacielowi, ktry jest wicedyrektorem telewizji krakowskiej [Grzegorzowi Gajewskiemu
przypis autorki], ktry zna szefa telewizji dzkiej, a wiedzia, e Monty Python zosta zakupiony

przez telewizj dzk. Po prostu zaproponowa, e moe ja bym to zrobi. I zwrcili si do mnie7.
Do studia Jedynki zaprasza go dziennikarka Iwona Schymalla. Beksiski opowiada jej, e mia
mao czasu na tumaczenie i e dzi zrobiby to ju inaczej. Musiaem wykazywa si inwencj, bo
tumaczenie Monty Pythona to kalambur, niektre dowcipy s nieprzetumaczalne na jzyk polski8.
Dziennikarz Gazety Wyborczej rozmawia z tumaczem o Monty Pythonie i notuje: Byy
odcinki atwe, ktre dao si zrobi w cigu jednego dnia, byy jednak i takie, nad ktrymi siedzia
duej. Jeeli dowcipy s oparte na dwu- lub wieloznacznoci jakiego sowa, ktre nie ma
odpowiednika w jzyku polskim, to musisz wymyli wasny dowcip. Albo ci przyjdzie do gowy od
razu, albo musisz nad nim poduma. Czasami i tydzie zejdzie na dumaniu. (...) Niektrzy zarzucaj
Tomkowi, e do Latajcego Cyrku wprowadza rzeczy lub nazwy nieistniejce w oryginale, np. Jarocin.
Strasznie go to denerwuje. Dowcip o Wchocku dla Anglikw bdzie niezrozumiay. Trzeba im
poda nazw angielskiej wiochy, ktra si podobnie kojarzy. Na tej samej zasadzie musiaem pewne
rzeczy przenie na grunt polski9.
Dokona poprawek w 1988 roku. Rok pniej napisze w felietonie: Wyej podpisany ma opini
upierdliwie wymagajcego, ale jeszcze wicej wymaga od siebie. Poza tym uczy si na bdach.
Zatem:
1. Bd wdziczny za wskazanie kadego bdu, jaki znajdziecie w tumaczonych przeze mnie
filmach.
2. Odcinam si raz na zawsze od wszelkich przekadw tekstw piosenek, ktre robiem przed laty
i czytaem na antenie. Bya to robota translatorskiego analfabety. Od tamtej pory przeszedem dug
drog i wci si ucz.
3. Gdybym mg, poprawibym caego Monty Pythona. Udao mi si na nowo opracowa tylko te
skecze, ktre weszy do filmu And Now for Something Completely Different (emitowanego
w sylwestra przez TVP1).
4. Koleanki i koledzy tumacze, ktrych cechuje profesjonalizm, wiedz, e powyszy tekst
raczej ich nie dotyczy.
5. A teraz co z zupenie innej beczki: koniec10.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Kserokopiarka
A co to znaczy szlachetne narzdzie? Czy kserokopiarka musi odczeka sto lat, aby si
uszlachetni? To absurd. Dlaczego litografia jest szlachetna, a kserokopia nie? To s jakie kretyskie
uprzedzenia1.
*
Kada rzecz na Sonaty 6 ma swoje miejsce, nic nowego si nie wcinie. Nie odoysz gazety na
miejsce gazet znajdziesz j za tydzie. Nie zapamitasz, gdzie pooye arwk potrzebn do
szpulowca Tomka odkryjesz j po kilku latach podczas remontu. Nie wrzucisz drobnych do
porcelanowej donicy z Dynowa stojcej w przedpokoju nie bdziesz mia na gazet.
W pracowni ma by wszystko rwno. Owki na prawo, pdzle na lewo, pyty kompaktowe na
pkach robionych pod ich wymiar, kasety na pkach wszych, kalkulatory i elektroniczne gadety
na stole, w przegrdkach zbudowanych z pyty pilniowej.
Jeli mieszkanie Beksiskich jest dostosowane do ycia jak ciasny bunkier w czasie dziaa
wojennych, to pracownia Zdzisawa jest jak kwatera gwna w tym bunkrze.
Za to nowa kserokopiarka jest jak bomba wrzucona Beksiskiemu do bunkra.
*
W maju 1990 roku Zdzisaw pisze do Piotra Dmochowskiego: Troch ycie skomplikowao mi
nabywanie kserokopiarki, o czym Ci ju mwiem poprzednio. Przez dziesiciolecia byo to
niewykonalne, bo od kserokopiarek mg zawali si socjalizm i ilo potrzebnych zezwole (w tym
od suby bezpieczestwa) praktycznie uniemoliwiaa nabycie tego sprztu osobie prywatnej, wiem,
bo prbowaem z tym przebi si jeszcze w 1977 roku! Teraz, gdy socjalizm zawali si nareszcie
w sposb, jak mniemam, definitywny, pierwszym mym zamiarem byo nabycie kopiarki2.
*
I kupuje. Canona np-1010. Ale zaraz sprzedaje Jerzemu urkowi, bo kopiarka powiksza tylko do
formatu A4, a to za mao na potrzeby artysty. I kupuje sobie now canona np-1215. Nazywa j
sarkofagiem, buduje dla niej specjalny st, ktry zajmuje reszt podogi midzy stoem a segmentem,

i zoci si, bo wcinito mu sprzt uywany, gwarantujc, e jest nowy. W dodatku sarkofag tak
rozgrzewa papier, e wychodzi z niej pomarszczony i powycigany. Dostawcy kopiarek zobowizuj
si wymieni wadliwy sprzt na nowy.
Nici z tego. Nowa kserokopiarka tak samo marszczy papier jak poprzednia. Zdzisaw Beksiski
dekatyzuje wic papier, suszc go przed kopiowaniem w piekarniku i suszark do wosw. Wywouje
przy tym niemal may poar w pracowni. Prostsze okazuje si zamwienie z Niemiec papieru
odpornego na gorco. Zdzisaw kupuje od razu czterysta kilogramw.
Na wszelki wypadek jednak dokupuje te ten model kopiarki, ktry wczeniej sprzeda urkowi.
*
Eksperymentuje. Bdzie wspomina: Pewne narysowane rzeczy odbijaem na kserokopiarce,
potem na odbitce niektre fragmenty zamalowywaem na biao lub czarno i odbijaem powtrnie itd.
Z czasem trzydzieci odbitek doprowadzao do tej trzydziestej pierwszej, ktra bya odbitk ostatni.
To pozwalao na robienie pewnych wariantw. Na przykad byy postacie, ktre miay jakie wsplne
elementy, ale reszta bya inna. Powsta cay cykl postaci siedzcych i rozmawiajcych3.
Rysunki z kopiarki wycenia na dwiecie dolarw za sztuk. Czuje si twrc kreatywnym. Ale
Piotr Dmochowski nie jest nimi zainteresowany. Nie s jego zdaniem wykonane za pomoc
szlachetnego narzdzia. Nosem krc te inni ewentualni nabywcy. Jaka taka sztuka biurowa to jest.
Obrazki wystawia w swojej galerii Tadeusz Nyczek. Beksiski zarabia na nich czterdzieci
milionw zotych.
Po roku, najdalej dwch latach porzuca technik kserokopiarkow. Gwnym uytkownikiem
sprztu zostaje Tomasz Beksiski, ktry kopiuje na nim listy dialogowe tumaczonych filmw. Ojca
to drani, oddaje wic synowi wiksz kopiark i zakazuje uywania swojej. Zasada dziaa w obie
strony. Nawet jeli w pracowni psuje si canon, Beksiski jedzi kserowa do miasta, by nie stwarza
precedensu.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Komputer
Zaczo si od tego, e razem z synem mielimy dwie identyczne maszyny do pisania. (...) On pisa
na tej maszynie z takim rozmachem, e czsto wypaday czcionki i wtedy bra ode mnie moj maszyn
na czas reperacji swojej, a ja zostawaem w ogle bez maszyny. Chciaem zatem kupi co, czego by on
nie poycza. Wybr pad na komputer. A z komputerw na macintosha z tego powodu, e komputer ten
dysponowa dosownie tak sam klawiatur jak ucznik, wic nie musiaem zmienia przyzwyczaje1.
*
Ju w 1986 roku pisze do swojego marszanda podniecony jak dziecko przed Gwiazdk, e w cigu
trzech lat na wiecie ma si pojawi komputer do malowania i rysowania: Rysowa si bdzie wprost
na paskim ekranie, bdzie mona cae fragmenty rysunku wrzuca jednym naciniciem guzika do
pamici, zerowa ten fragment ekranu i wykonywa alternatywn wersj, po czym porwnywa wersj
wyzerowan. (...) Podobno w przyszoci ma te doj do tego kolor!!2.
Na razie wykupuje w Pewexach minikomputerki Casio skrzyowanie kalkulatora z budzikiem.
Wane, e maj duo przyciskw i piszcz, gdy je zaprogramowa. Musi mie kad nowo. Starsze
egzemplarze rozdaje znajomym i rodzinie.
Kiedy w marcu 1992 roku wybiera si do sklepu po komputer, skaner i drukark ma ju wiedz
rwn informatykom. Od kilku lat przygotowywa si do tego zakupu. Przeczyta kady katalog
i folder na temat komputerw. Wychodzi z macintoshem classic zwanym lodwk. Za wszystko
paci czterdzieci tysicy dolarw.
Ale zawsze ju bdzie lubi kokietowa, e komputer kupi przypadkiem, bo tak naprawd wyszed
z domu po kolejn maszyn do pisania.
Uywa komputera gwnie do pisania listw, ktre potem drukuje, zaczyna te pisa dziennik.
Instaluje program do obrbki zdj: Ale zaraz przekonaem si, e praca na nim przypomina
wiczenie walk Wschodu we wasnej toalecie. Komputer si dawi, nie mona byo wykona
najprostszej operacji3.
Czasem pomaga mu Anja Orthodox, przyjacika Tomasza. Jest wokalistk w zespole
Closterkeller i entuzjastk komputerw.
Anja: Lubiam pj do taty Tomka i pogada o nowinkach technicznych. Kiedy prbowaam

rozmawia o tym z Tomaszem, mwi: A we, przesta pierniczy. A z ojcem omawialimy, co, jak
i gdzie zastosowa. Raz poszlimy do niego, pilimy herbat i rozmawialimy, wic Tomek
powiedzia: Wiecie co? Ja mam jeszcze co do zrobienia. Wy gadajcie, ja po Ank wrc. I jak
przyszed za trzy godziny, wci gadalimy.
Grafik komputerow Zdzisaw Beksiski zajmie si dopiero po piciu latach.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Dzie Niepodlegoci
Jedna z doskonale Ci znanych dam, gdy jej powiedziaem, e w razie zerwania musiabym Ci da
50 obrazw, stwierdzia, e Picasso w jedno popoudnie zrobiby i podpisa 50 bohomazw, gdyby mu
kto postawi rwnie niewolnicze warunki, i e ja te powinienem tak postpi1.
*
W Polsce wraz z komun na eb leci dolar, a z nim oszczdnoci dewizowe malarza. Trwa kryzys,
nikt nie ma czasu ani pienidzy na inwestowanie w sztuk, pastwowe galerie upadaj, prywatne nic
nie sprzedaj. Prywatyzuj si Biura Handlu Zagranicznego i daj od tej pory trzydziestu procent
prowizji za sprzeda.
W tym czasie Francj dotyka wiatowy kryzys. Wzrasta bezrobocie, spadaj pensje, droej usugi
medyczne. Nikt nie ma czasu ani pienidzy na inwestowanie w sztuk. Galeria Dmochowskich na rue
Quincampoix dogorywa. W 1995 roku zostanie zamknita. Przez sze lat istnienia sprzedaa zaledwie
kilka grafik, jedn rzeb i par obrazw.
Obaj Beksiski i Dmochowski marz o zerwaniu umowy.
Ale kto si podda pierwszy, ten przegra. Beksiski: pidziesit obrazw dla marszanda.
Dmochowski: jedenacie lat pracy na rzecz popularyzacji artysty (policzy, e woy w to dwa miliony
dolarw).
*
Dramat pod tytuem Ponie Pary, wybucha Warszawa. Prawie krwawa jatka. Jadowite listy
pene wyrzutw. Wojna nerww. Walka na miny i obraliwe sowa. Dialogi mogy brzmie tak:
Rok 1991.
Zdzisaw: Nazwae moj rodzin szczurami.
Piotr: A twj syn powiedzia, e jestem chujem.
Zdzisaw: Moja nowa cena to trzy tysice dolarw za obraz. Bo w nowym ustroju bd musia
paci podatki. Piknie pozdrawiam Ciebie i Twoj on.
Piotr: W kasie pusto. Szukam rozwizania polubownego. Rce Twej ony cauj.
Zdzisaw: Moe zawiemy nasz ukad na dwa lata, do koca 1993 roku? Obiecuj, e nic nie

sprzedam. Przygotuj wystaw w Polsce. Bd y z oszczdnoci, z ktrych tak kpie. A potem


musimy pogada o zmianach w umowie.
Piotr: Nie mam wyjcia. Zgadzam si. Co do zmian w umowie nie ma mowy! Jak ci si nie
podoba, ju dzi moemy zerwa ukad. Bdziesz mi duny 50 obrazw.
Rok 1992.
Zdzisaw: Nie pamitasz ju, e zrezygnowae z tego odszkodowania?
Piotr: Dalibg, musiaem by pijany. Wylij mi kopi dokumentu, ktry podpisaem. Powiesz nad
kiem na dowd mego zidiocenia.
Zdzisaw: Nic nie podpisae. Ale mwie. Mam to nagrane.
Piotr: He, he. Przestamy si straszy. Ale, ale, gdyby umar w czasie zawieszenia umowy,
ebym nadal mia prawa do twoich obrazw.
Zdzisaw: Zechciej markowa funeralne lki. ona czyta moje listy.
Rok 1994.
Piotr: Przesyam ci trzy projekty nowej umowy. Wybierz jedn.
Zdzisaw: Wybieram pierwsz propozycj: 10 obrazw dla mnie (za dwa minione lata), 10
obrazw dla ciebie po 8400 frankw (jak w umowie z 1984 roku), 24 obrazy (po 12 za rok) po 1350
dolarw, reszta obrazw w komis na trzy lata do Francji, zyskiem dzielimy si po poowie.
To niegodna umowa, krzywdzi mnie, ale zgadzam si na ni, eby nie przechodzi znw przez
czyciec negocjacji.
Piotr: Sprzedaem nasze srebra i wycofaem skadk emerytaln, eby zapaci ci za obrazy
z minionych dwch lat.
Zdzisaw: Nie chc odbiera twojej rodzinie od ust. Moemy przeduy zawieszenie umowy
o dwa lata. Pod warunkiem e do roku 1996 nie bdziesz oglda adnej z moich prac ani osobicie,
ani na zdjciach; adnych telefonw na ten temat; pienidze zapacisz bez zwoki; nie bd oprawia
obrazw.
Piotr: Drogi Zdzisawie, May Hitlerku (tak mwi o Tobie moja dowcipna teciowa), moe jeszcze
kaesz mi sta na baczno i bdziesz nagrywa kad nasz rozmow w twojej pracowni?
Zdzisaw: Nie mam tak dowcipnej teciowej. Sam wymylam arty.
Zawsze gdy przekraczasz prg mojego domu, rusza magnetofon. Wiesz o tym dobrze. Robi to od
1987 roku, gdy wyznae, e prowadzisz diariusz naszych spotka. Cytowae mi fragmenty,
wyszedem na bufona. A ja bufonem nie jestem! Nagrywam wic, eby ludzie wiedzieli, jaka bya
prawda. I wycofuj si z propozycji przeduania przerwy w umowie.
Piotr: Niektre rozmowy nagrywae na moj prob. Ale nie wiedziaem, e wchodzc do
Twojego domu, przekraczam prg UB.
Zdzisaw: Wiedziae.

Piotr: Twoje listy s pene agresji. Pouczasz mnie, jak handlowa, to ja teraz ci poucz, jak
malowa. Malujesz obecnie w kilku tendencjach, z ktrych jedne s do zaakceptowania, natomiast
inne s bdne i powiniene od nich odstpi. Szczeglnie nieudanymi s kolorowe ciapki i kropki,
ktrych jest na obrazach caa tcza, a ktre maj by turnerowskie, lecz turnerowskie nie s2.
Pozdrawiam Ci serdecznie i onie Twej rce cauj.
Zdzisaw: Drogi Piotrze! Przysyaj idealne banknoty, bo te, ktre przysae ostatnio, wyglday
jak spod mostu. W Warszawie takich kantory nie przyjmuj.
Piotr: Czy mgby opracowa inny system wieszania obrazw? Twj nie zdaje egzaminu.
Zdzisaw: Dotkno mnie to stwierdzenie. Wbij gwodziki po obu stronach ramy. Ja tak robiem
od zawsze.
Piotr: 29 padziernika 1994 r. Drogi Zdzisawie, przekazuj przez on naleno w dolarach za
trzy obrazy ryczatowe z 1994 r. Dziesi obrazw po goych 8400 Fr. za sztuk z pkt. 30 naszej
umowy bd mg zapaci dopiero na Boe Narodzenie, i to te tylko poow nalenej Ci sumy, bo
musiaem wyda 45 tysicy Fr. na ramy do polskich wystaw. Tak, i druga poowa zostanie Ci
zapacona prawdopodobnie wiosn 95 r. Pozdrawiam Ci serdecznie, a twojej Maonce rce cauj3.
Zdzisaw: Warszawa: poniedziaek, 31 padziernik, 1994. 8.43. Drogi Piotrze! Potwierdzam
odbir 4000 073. Dzikuj. Wraz z pienidzmi otrzymaem z rk Twej ony list od Ciebie z dnia 29
bm. Nie wiem, co mam odpowiedzie. Jestem tym wszystkim po prostu zaszokowany! Oczywicie,
gdy kto nie ma pienidzy, to nie ma pienidzy i adne akty strzeliste nie pomog, ale gdy uyem
sowa zaszokowany, chodzio mi o Twoj sowno i rzetelno. (...) 29 padziernika, czyli
przedwczoraj, otrzymuj na Okciu kopert z Twoim listem i fors. (...) W domu czytam list i okazuje
si, e zaledwie poow nalenoci (na ktr, na dobr spraw, oczekuj ju prawie 3 lata!!!)
otrzymam w okresie Boego Narodzenia, a drug poow prawdopodobnie (sic!) wiosn 1995. Jako
przyczyn podajesz wystawy w Polsce, ktre przecie nie spady Ci nagle teraz z nieba i ktre
osobicie planujesz od ubiegego roku. (...) Nie jestem figurk do odstrzau w grze komputerowej,
tylko ywym czowiekiem, ktry ma na utrzymaniu rodzin, ktry musi planowa budet w oparciu
o realia i nie moe przez dwa lata czeka na Fatamorgana, by za pi dwunasta, czy raczej pi po
dwunastej, usysze: przepraszam, ale nie mam forsy.
wiadomie upikszam: Sowo przepraszam nie przejdzie Ci przecie przez usta. Piknie
pozdrawiam4.
Piotr: Zawsze masz prawo zerwa nasz umow, pacc mi 50 twoich obrazw. Na przyszo
prosz Ci o ograniczenie korespondencji ze mn do cile niezbdnej, o pisanie wikszym drukiem
i o streszczanie si, bo nie mam czasu na odczytywanie caych litanii, ktre wypisujesz5.
Zdzisaw: Warszawa: roda, 16 listopad, 1994, 8.24. Drogi Piotrze! Otrzymaem wczoraj Twj
list z dnia 7 listopada 1994. Akceptuj proponowany przez Ciebie punkt 6 i zrywam nasz umow
z dnia 23 lutego 1984 wraz z aneksem do niej z dnia 24 lipca 1986. W Twoim posiadaniu znajduje si

46 obrazw, niezapaconych obrazw. U mnie w domu znajduje si 13 obrazw, namalowanych


od kwietnia.
Razem jest tego 59 obrazw i spord nich wybierzesz sobie dowolnych 50. Oczekuj Twego
fotografa. W oparciu o zdjcia poinformujesz mnie, ktre obrazy wybierasz do ewentualnej wymiany,
a oprawi je w cigu dwch tygodni.
Od dnia dzisiejszego czuj si zwolniony z obowizkw naoonych na mnie przez ww. umow
i aneks do niej. Zgodnie z Twym wyraonym w licie yczeniem pisz zarwno zwile, jak te
duym drukiem. Piknie Ci pozdrawiam i cz te ukony dla Pani. Zdzisaw6.
*
Beksiski bierze kartk i pisze na niej flamastrem: 16.11.1994. Dzie Niepodlegoci. Wiesza
kartk obok sztalug.
*
Piotr Dmochowski: I tak to si skoczyo.
Anna Dmochowska: Poczulimy ulg, bo dusilimy si finansowo.
Piotr Dmochowski: Mieszane uczucia. Obrazy, ktre byy u nas i ktre nam odda, nie podobay
si nam. Zgodnie z umow miaem sobie wybra pidziesit prac spord wszystkich, take
zwierzt domowych. Ale odmwi. Baem si te, e nie bd mia ju dostpu do jego obrazw.
Zdzisaw napisa po zerwaniu, e nie bdzie respektowa punktu umowy, ktry gwarantowa, e bd
mg kupowa obrazy po staej cenie. Oczywicie mogem poda go do sdu, ale to nie by ten typ
ukadu. Mymy za bardzo go kochali, jego obrazy, twrczo.
*
Rozmowa Zdzisawa Beksiskiego z dziennikarzem:
Powiedzia Pan te, e skoczy si okres Paskiej egzystencji w zotej klatce, do ktrej sypano
ziarno z Francji.
Ucilijmy to. W pozacanej klatce, bo zota to ona nigdy nie bya. Prosz zwrci uwag na
zabawny paradoks. W epoce realnego socjalizmu byem wolnym strzelcem i sam sobie wyszukiwaem
kupcw lub oni mnie, a wtedy wanie, kiedy w Polsce nastaa wolno i swoboda dziaania, cofnem
si w er realnego socjalizmu: zostaem niejako na etacie i byem oraz miaem by w przyszoci
wynagradzany wedug pamitnej zasady: czy si stoi, czy si ley.
Ale ten okres nazwijmy go umownie francuski w jaki chyba sposb wylansowa Pana jako
polskiego malarza na Zachodzie, w czym niewtpliwy udzia mia paryski marszand?

Chyba jednak w ograniczonym zakresie. Po prostu wszedem tam na rynek, a Dmochowski


sprzeda ile obrazw. A jest podstawowa rnica w sprzedawaniu i wylansowaniu. Nazwiska na
Zachodzie nigdy nie miaem i pewnie mie nie bd, tak jak wikszo polskich malarzy tworzcych
w kraju. (...)
Od roku jest Pan wolny. Jak Pan czuje si w nowej sytuacji?
Czuj si niewtpliwie duo lepiej, aczkolwiek z punktu widzenia sytuacji ekonomicznej jestem
w gorszym pooeniu. Wczeniej miaem niewielkie pienidze, ale one wpyway stale, a teraz jest to
kwestia losowa; bdzie klient czy nie bdzie klienta7.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Wystawy
Gdy do mnie dzwonie i powiedziae, e mam by obecny na wernisau, przyjem to za art
majcy na celu wywoa ku twej uciesze moje protesty, wic pominem to milczeniem, ale to nie
znaczy, e si psychicznie zmieniem! Przecie nawet w rozmowie z Przekaziskim, przed okoo rokiem,
mwiem mu, e nie trawi takich sytuacji i e nie bywam na wasnych wernisaach1.
*
Umowa ju rozwizana, ale wie ich jeszcze wystawa planowana na maj 1995 roku. Dawni
wsplnicy zmuszeni s wsppracowa. Zdzisaw notuje w swoim dzienniku: Gdy przy robocie
wspomniaem Zosi o moich rozwaaniach na temat, jak prowadzi rozmow z Dmochowskim,
wybucha, e on moe mnie w dup pocaowa i nie musz si przed nim z niczego tumaczy. Fakt2.
To bdzie pierwsza wystawa Zdzisawa Beksiskiego w Polsce od 1983 roku (nie liczc nieduej
w galerii Alicji Wahl w 1987 roku). Dmochowski planuje j od pocztku lat dziewidziesitych. Wie,
e na niej nie zarobi, wystawa ma przynie presti. Zamierza wypoyczy obrazy artysty z polskich
muzew i od prywatnych wacicieli, wystawi swoj kolekcj i zwierzta domowe z Sonaty 6.
Ostatecznie wystawi tylko obrazy i rysunki ze swojej kolekcji. Ale nie pozwoli Beksiskiemu pomc
w doborze prac na wystaw. Zerwa umow, to teraz ma.

Zdzisaw i Zofia Beksiscy przed blokiem przy ul. Sonaty

Marszand szuka miejsca na ekspozycj. Alicji Wahl nie lubi, wic jej galeria odpada, Kordegarda
jest za maa, Zachta za wielka. Wybr pada na Muzeum Archidiecezji Warszawskiej, gdzie sale s
niezbyt due i przytulne.
Zdzisawowi Beksiskiemu robi si sabo, gdy to syszy. Nie jest katolikiem, dystansuje si od
Kocioa. W czasie stanu wojennego odmwi Zarzdowi Politycznemu Wojska Polskiego udziau
w manewrach wojskowych w charakterze obserwatora. Wic teraz nie widzi powodu, eby bra udzia
w uroczystoci pod patronatem Kocioa. Nigdy nie staje po adnej stronie.
Dziennikarzy wybr muzeum te bdzie dziwi: To miejsce zaskakujce dla tych, ktrzy
pamitaj, e twrczo artysty oskarano niegdy o perwersyjny erotyzm czy wrcz pornografi.
Czyby zmieniy si kryteria? W kadym razie wystawa przed otwarciem zostaa jednak
ocenzurowana i zdjto najbardziej kontrowersyjne obrazy3.
W kocu jednak Beksiski si zgadza. Ale na wernisa nie pjdzie, cho Piotr Dmochowski
naciska. Zdzisaw pisze do niego: Setki, jeli nie tysice razy podkrelaem, e na otwarciach
wasnych i nie wasnych wystaw nie bywam, bo jest to dla mnie potworny stres! Nie trawi takich
sytuacji. Na dodatek ma by jaka konferencja prasowa! A c to takiego? Konferencje prasowe maj
Czonkowie Rzdu, Sportowcy i Gwiazdy Rocka. Nie syszaem, by wystawy obrazw poprzedzane
byy konferencjami prasowymi. (...) I tak dobrze, e nie wymylilicie spotkania z modzie oraz
wsplnej kpieli!4.
Dobrze, ustpi i przed konferencj. Nie odmawia te spotkania z dyrektorem muzeum ksidzem
Andrzejem Przekaziskim przed wernisaem i po wernisau, zgadza si pozowa fotografom na tle

swoich obrazw, moe udzieli wywiadw. Ale na wernisa nie pjdzie. Grozi, e jeli bdzie
zmuszany, ucieknie w chorob.
Stawia na swoim i nie idzie na otwarcie wystawy. Nie syszy wic, jak ksidz Przekaziski mwi,
e malarstwo Beksiskiego to apokalipsa, mier i obraz koca ludzkoci. Pokazujemy t wystaw
akurat w takim momencie, kiedy obchodzona jest pidziesita rocznica zakoczenia drugiej wojny
wiatowej, by w symboliczny sposb wyrazi pami o wszystkich jej ofiarach5.
*
Dziennik Zdzisawa Beksiskiego.
Pitek. 12.5.95. Wczoraj chyba miaem czarny dzie. (...) dobi mnie krtki program telewizyjny
WOT o godzinie 22.55. Otwarcie mej wystawy w tym programie wygldao nieomal na ceremoni
religijn. Wsplna modlitwa zaintonowana przez Glempa (nikt mi o tym do tej pory nie wspomina,
a na materiale nakrconym przez Dmochowsk i Nalewajka tego akurat nie byo), Agnus Dei
z Requiem Gabriela Faur, nikt nawet nie wspomnia, e mnie tam nie byo i tak dalej. Poprzednio, na
materiale nakrconym przez Nalewajka, widziaem, e Dmochowski, udzielajc wywiadu dla WOT,
wspomina, e jestem niewierzcy, i miaem nadziej, e jako pewna przeciwwaga pjdzie to w TV,
alici wycito dokadnie wszystko, co mogoby zakci podniosy, religijny nastrj. (...) Odczuwam
po tym programie gboki niesmak. (...) Kto tam wspomnia tylko, e nie zawsze to, co zostao
namalowane, jest w peni prawidowe teologicznie, ale nawet to w oglnym kontekcie sprawia
wraenie, e moim zamiarem bya twrczo religijna, a tylko nie byem dostatecznie ortodoksyjny.
Bogosawiony Zdzisawie Beksiski, mdl si za nami grzesznymi6.
*
Po Warszawie wystawa rusza w Polsk d, Krakw, Gdask, Katowice.
Tylu wywiadw Zdzisaw Beksiski od lat nie udzieli. Tylu artykuw o nim dawno nie napisano,
od maych notatek przez analizy twrczoci po wywiady (co najmniej czterdzieci tekstw w roku
1995). Jakby dziesi ostatnich lat przesiedzia w brzuchu wieloryba.
Echo Dnia: Jest znany i ceniony na caym wiecie. Niestety my Polacy niewiele o nim
wiemy. Paryski marszand mistrza od jedenastu lat nie pozwoli na zrobienie wystawy w Polsce7.
Wiadomoci Kulturalne: Obrazy z ostatniego okresu wydaj si bardziej ascetyczne, ale
rwnie bardziej dwuwymiarowe, jakby bardziej paskie. (...) Wystawa w Muzeum Archidiecezji
Warszawskiej (...) zostaa tak skonstruowana, e w pierwszej sali przedstawiono nie te paskie,
dwuwymiarowe i jednotonacyjne, lecz dawniejsze metafizyczne pejzae, i uradowao mnie, e mj
dawny zachwyt by uzasadniony. Niewane, co i jak maluje teraz, wane, e te wanie obrazy zostay
namalowane8.

Gazeta Wyborcza: Od pewnego czasu zaczto krytyczniej przyglda si dzieom


Beksiskiego. Dostrzeono w nich manieryczno, literacko, ubstwo koncepcji, landrynkowo
kolorw. I nud. Wanie nuda ziejca z rysunkw, z piknie oprawionych, pokrytych akrylami
pilni wiszcych w trzech salach (...) bya tym uczuciem, ktre ogarno mnie podczas
przemierzania krakowskiej wystawy. (...) Obrazy Zdzisawa Beksiskiego s puste i nudne jak
ilustracje do magazynw science fiction9.
Tygodnik Powszechny: Teraz, sdzc po recenzjach, znw przysza moda na kopanie
Beksiskiego. (...) Maluje znacznie spokojniej. Obecnie spotykamy tam nieomal wycznie gowy lub
postaci. Kompozycje s hieratyczne, zazwyczaj centralne, osiowe. Barwy stonowane,
monochromatyczne, najczciej chodne szaroci delikatnie przeamywane bkitami albo
cieniami. (...) Zaskakujcy jest zwaszcza cykl ostatni, akrylowy z lat 19921994. Przedstawia
z kilkoma wyjtkami same gowy na biaym tle, z profilu bd en face. Malowane cienko, z bliska
niemal pajczynkowo. (...) Jakby chcia powiedzie No dobrze, tyle lat krzyczelicie, e maluj
obrazki, a nie obrazy, e wol historyjki od witej sztuki kadzenia farby na paszczyzn; wprawdzie
na mj rozum byo inaczej, ale niech wam bdzie. Oto czyste malarstwo, tak jak chcielicie. Ale
przyszli krytycy i mwi: E, co to jest, jakie nudne, pan si powtarza, kiedy to pan malowa, a teraz
jakie to szare, jaowe, rutyniarsko doskonae, e a zimno si robi i ziewa si chce10.
Zdzisaw Beksiski zwykle pozostaje obojtny na recenzje swojej twrczoci. Ale ta go zaboli.
Gazeta Wyborcza: Wystawa (...) robi przygnbiajce wraenie. Tak ze wzgldu na zawarto
obrazw, jak i ich monotoni. Beksiski wci powtarza opracowane ponad dwadziecia lat temu
motywy. (...) Wbrew temu, co od lat pisz jego wielbiciele, w obrazach Beksiskiego nie ma emocji.
Nie ma w nich te: metafizyki, gbi, wielkoci, egzystencjalnego wstrzsu. (...) Znaczenie jest dla
mnie bez znaczenia powiedzia kiedy Beksiski i zbulwersowa publiczno. (...) Zwodnicze s
wypowiedzi artysty. To kokieteria. Kiedy maluje si szkielety, czaszki i gnijce trupy, trudno mwi
o braku znaczenia, jakby si byo malarzem abstrakcjonist pochonitym wycznie problemami
formy. (...) Obrazy Beksiskiego to udawane alegorie. Posuguj si symbolik zaczerpnit
z gotyckich obrazw. Jest w nich co z Boscha, Memlinga, ale cao pozbawiona jest jakiegokolwiek
zabarwienia etycznego. To rni go od redniowiecznych malarzy sdw ostatecznych. (...) Kiedy
patrzy si na zdjcia z koca lat pidziesitych, trzeba zaprzeczy tym, ktrzy twierdz, e artysta
odnalaz si dopiero w malarstwie. Jest moim zdaniem przeciwnie oto wietny, odkrywczy
fotografik zacz zajmowa si malarstwem, w ktrym nie znalaz ju nic oprcz maniery11.
Beksiski pisze do Dmochowskiego: Ta facetka serdecznie nie cierpi tego, co ja robi. Ju
w latach poprzednich dawaa temu wyraz na pimie. Mane, tekel, fares. Hi12.
Malarstwo Beksiskiego krytykuje take, przed kamerami Telewizji Polskiej, profesor Jacek
Woniakowski. Ten sam, ktrego w 1959 roku zachwyciy reliefy artysty. Tym razem mwi: To, co
mnie od Beksiskiego odrzucio, to dosowno, w ktr on wszed w jakim momencie. To znaczy

iluzyjno tego, co pokazywa. Ja wiem, e to nie byo adne malarstwo naturalistyczne, bo to jest
cakowicie nierzeczywisty wiat, wydumany, wymylony, ale jest pokazany tak, jak gdyby naprawd
istnia.
On si niebywale skupia na pewnych obsesjach tematycznych to ju nie jest daleka przenonia,
to ju nie jest szukane w samych zestrojach materii jak w tych pierwszych reliefach abstrakcyjnych, to
jest opowiadane dosownie na temat ciaa ludzkiego. Okrutne memento mori. Ta mier jest odarta ze
wszystkiego, co ludzkie, zostaj same yy, cigna i okropnoci rozmaicie ze sob pokrzyowane.
(...)
Przyznam si, e to, co niektrzy krytycy pisz, e w kocu do pikna jakiego to wszystko
dochodzi, tego nie widz, bo dla mnie i kolor jest take tutaj nieprzekonujcy. W mojej modoci to
si nazywao kolor anilinowy, to znaczy ma w sobie co bardzo chemicznego, sztucznego,
wyrubowanego w intensywnoci. Jak najdalszy od wszelkich kolorw, ktre znamy z potocznego
dowiadczenia, z radoci obserwowania wiata w caym jego bogactwie. Ja tego nie lubi. Moe
komu to odpowiada. Dla mnie to jest wiat strasznie obcy i co ma w sobie z obsesji, ktra mnie
szalenie mczy, kiedy obcuj duej z takimi wizjami13.
Beksiski kilka lat pniej skomentuje: Woniakowski [uywa] za kadym razem argumentw
dokadnie z tego samego worka jak to: szkielety, landrynkowe kolory, horror, komiks etc.
kompletnie na aut, wic najprawdopodobniej nie za dobrze [zna] to, co robi. (...) Woniakowskiego
poznaem przed wielu, wielu laty i nawet swego czasu popiera gorco moj kandydatur na
stypendium Forda czy te jakie inne w USA. Potem straszliwie si na mnie zawid i od tej pory
demonstracyjnie (!) nie chce obejrze moich obrazw, nawet jeli w tym celu trzeba by wej przez
drzwi, od ktrych dzieli go kilka metrw. (Tak mi opowiada Banach, e na propozycj zobaczenia
mego zbioru w Muzeum Woniakowski si a wzdrygn). Bdc ju starcem, patrz na ten cyrk
z pobaliwoci14.
*
Marszand vs Artysta. Niby koniec umowy, ale pretensje trwaj. Wci si kc, obgaduj
wzajemnie w radiu i gazetach. Kto kogo oszuka? Kto wicej straci? Kto nie dotrzyma umowy?
Coraz wicej gorzkich sw, coraz wicej jadu.
Tu przed Wigili 1995 roku Zdzisaw pisze do Piotra: Nie znam si na prawie, ale wiem, e
umowa zostaa zerwana, wtpliwoci interpretacyjne wyjanione, za Twoje jtrzce listy
wyprowadzaj mnie na dugie dni z potrzebnej do pracy rwnowagi, w zwizku z czym od dnia
dzisiejszego prosz, by si ze mn przesta kontaktowa, bo listy zostan Ci zwrcone bez
otwierania. (...) Odwouj take moj zgod na wystaw w Paryu w roku przyszym. cz
pozdrowienia dla Ciebie i Twojej ony15.

I korespondencja ustaje na cztery lata.


*
Zdzisaw Beksiski stara si te nie dopuszcza wicej do siebie reporterw. W 1995 roku udzieli
piciu wywiadw, rok pniej ju tylko dwch, w 1996 wprawdzie czterech, ale w nastpnym roku
tylko jednego.
Remigiusz Grzela, dziennikarz, wspomina: Pod koniec 1996 roku zaczem wspprac
z Literatur. Dostaem zlecenie na Beksiskiego, to by mj pierwszy wywiad. Ostrzegli mnie
w redakcji, e robili kilka podej, ale si nie udao. Odezwaem si do Zdzisawa Beksiskiego
i w gruncie rzeczy nie tyle by niechtny, ile stawia techniczne problemy. Da warunek, e nie bdzie
autoryzowa wywiadu na papierze, tylko w komputerze, a on ma macintosha. A ja miaem tylko
maszyn do pisania. W kocu znalazem komputer, taki jak on mia, w centrum informatycznym
Uniwersytetu Warszawskiego. I to by przeom, Beksiski zgodzi si spotka.
Przyszedem z pytaniami przygotowanymi na kartce. Pamitam, e jego ona podaa herbat
w szklance. I jaki ja mogem mie dyktafon? Przyjechaem na studia ze Starogardu Gdaskiego, nie
byem bogaty, ale wydawao mi si, e jako tam wypadam profesjonalnie. A on postawi sprzt,
mikrofon na statywie, jak w radiu. Byem zaskoczony. Bdzie pan nagrywa? spytaem. Tak, bo
za duo jest wypacze w moich wypowiedziach pniej odrzek.
Autoryzacja bya zaskakujca. W tekcie by fragment, e nienawidzi przyrody, lasu i najchtniej
by to wybetonowa i postawi McDonalda. Zmieni na: Nie lubi przyrody, ale nie postuluj jej
dewastacji. Zmieni te inne kwestie. Dzi bym o to walczy, wtedy wydawao mi si, e Boga za
nogi zapaem.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Kazimierz Handler
Nie mam ju siy na wasnorczne cicie, nie mam zreszt z kim i gdzie tego robi, bo wymaga to
budowy specjalnego blatu. Ju wtedy, gdy to w 1983 roku robilimy z Zosi, byo to na granicy
naszych fizycznych moliwoci. By moe mgby zrobi to facet, ktry robi u mnie balkon, ale on nie
jest tani. Od Tomka na zrobienie z wiosn balkonu wzi 60 milionw zaliczki1.
*
W lutym 2005 roku Kazimierz Handler2 powie przesuchujcemu go policjantowi: Pana
Beksiskiego znam od ponad dziesiciu lat. Wykonywaem u niego rne prace wykoczeniowe.
Poznaem go przez czonka jego rodziny, pana Emila Kuca.
Emil Kuc: Mymy z Boenk prowadzili may handelek na ulicy Bartyckiej w Warszawie
kamienie i detale budowy. A mieszkalimy na Wociaskiej. I tam ssiad robi kraty na pierwszym
pitrze i zapytaem go, kto mu to wykonuje, bo mi si to podobao. Da mi adres. Nawizaem kontakt
z Handlerem i zbudowa mi przegrod w korytarzu. Pniej bya przerwa, domek sobie wybudowaem
w Emowie. Ktrego roku byo osiem wama. Postanowiem si okratowa. Zaangaowaem
Handlera. Przypad Beksiskiemu do gustu, rne robtki mu robi, zota rczka, fachowiec.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Ksika
Czytaem j (...) a pewne fragmenty wielokrotnie i (...) zmieniem o niej zdanie, bo na pocztku
byem cholernie wkurzony, w czym podtrzymywao mnie otoczenie, a wkurzony najbardziej tym, e jak
sam zauwaye, jestem wstydliwy i nie chciaem, by nasze i moje sprawy intymne stay si wasnoci
ogu. (...) niemniej portret, jaki mi namalowae, jest (...) najlepszym, jaki mi do tej pory zrobiono,
mimo i w pewnych miejscach rozmine si mniej lub bardziej wiadomie z prawd1.
*
W latach 19851987 marszand prowadzi dziennik, w ktrym notuje gwnie poraki zwizane
z prb wypromowania Zdzisawa Beksiskiego we Francji.
Zamierza go opublikowa, ale zastrzega: [dopiero wtedy] gdy obaj bdziemy leeli dwa metry
pod ziemi2. Zmienia plany po zerwaniu umowy. W listopadzie 1995 roku pisze do malarza: Na
twoje oskarenia odpowiem ju za kilka miesicy, publikujc moje notatki i nasz korespondencj3.
Zdzisaw si denerwuje: Nie zgadzam si na publikowanie za mego ycia moich listw do Ciebie
ani te na publikowanie fragmentw i cytatw z tych listw. Byy pisane w zaufaniu do Ciebie, a nie
do publicznoci4.
*
Tytu Zmagania o Beksiskiego. Autor Piotr Dmochowski. Ponad osiemset stron. Wydane kosztem
wasnym. W Polsce ukazuj si w grudniu 1995 roku.
Piotr Dmochowski: Wysaem mu na Gwiazdk z dedykacj bohaterowi od autora, w prezencie
gwiazdkowym.
To bezwzgldna ksika. Jeli marszand uwaa kogo za szuj, pisze to. I podaje nazwisko. Jeli
komu, kogo nie lubi, wyrosa krosta na nosie opisuje pryszcz z detalami. Oszczdza kilka osb,
nadajc im za to pseudonimy. Czowieka, od ktrego wynajmowa galeri Valmay, nazywa Wsz.
Nie oszczdza te siebie. Zdaje relacj ze swojego ycia, nienawici do ludzi, wistw, poraek,
goryczy, zdrad. Tak jakby zdawa sobie spraw, e bijc innych, najbardziej musi uderzy w siebie.
Ale gwnym bohaterem ksiki jest Beksiski i jego rodzina.
Informuje o prbach samobjczych Tomka i dodaje: yje na ich rachunek jak wesz onowa

i odzywa si do nich jak esesman w obozie koncentracyjnym do wieo przybyych winiw. (...)
Beks zdaje sobie spraw, e problemy uczuciowe Tomka s w czci skutkiem jego wasnej
niezdolnoci do kochania go. Lub raczej niezdolnoci do traktowania go inaczej, ni si traktuje
przypadkowego znajomego, z ktrym mona spdzi godzin czy dwie na rozmwce bez wnikania
w jego ycie intymne. Powiedzia mi to wiele miesicy temu. (...) Zaledwie Tomeczek wejdzie do
mieszkania, a ju gos Beksa przechodzi w szept, za jego oczy tej jak u psa, ktry boi si razw.
Wrzaski, trzaskania drzwiami, straszenie samobjstwem, sadyzm, z jakim Tomek terroryzuje ojca
dzie po dniu, rok po roku, wydaj mi si w czci wyjania atmosfer lku w obrazach Beksa5.
O Zdzisawie: Przyznaje bez enady (...) e jedyn osob, ktra go interesuje, jest on sam i tylko
on sam. (...) Psychodelicznie boi si pajkw. Tote w wielu jego obrazach przedmioty pokryte s
grub warstw pajczyny. (...) Nie lubi dzieci i odczuwa przed nimi rodzaj lku. Gdy jaki smarkacz
przeszkadza mu w pracy, wiecc w oczy lusterkiem, nie omiela si wyj na balkon, eby go
skrzycze. Przestaje malowa, siedzi na p sparaliowany i znosi olepienie do czasu, gdy dziecko si
znudzi i przestanie. (...) O ile w rozmowie jest zawsze umiechnity, bezkonfliktowy i pogodny, o tyle
w listach potrafi by jak mija, wulgarny, rozkrzyczany, wymachujcy piciami. (...) To, co
najbardziej imponuje mi w jego umyle (...): jasno spojrzenia, trzewo umysu, rzeczowo,
realizm i troska o szczegy. (...) Jego wymarzony wiat to zmechanizowana, haaliwa
i wybetonowana wspczesno. Dokadnie odwrotnie ni jego dziewitnastowieczne malarstwo. (...)
Ten czowiek jest chorobliwie oszczdny. O jakkolwiek chodzioby spraw, nigdy nie zadzwoni. (...)
Gdy na moj prob nagrywa nasze rozmowy na magnetofon, zawsze kae paci za kasety6.
O maestwie Zdzisawa: Jawnie czy ich prawdziwa mio. W stosunku do ony Beks
zachowuje si odwrotnie ni wobec innych: jego uczucie jest widoczne. (...) Pewnego dnia jego ona
powiedziaa nam obojgu z Ani: Nie moecie sobie pastwo wyobrazi, jaki to idealny m. Ze
swej strony Beks zwierzy mi si wczoraj: Co zrobi, gdy jedno z nas umrze?. To pytanie powoduje
u kadego z nas paniczny lk7.
*
Aleksander Szydo: Dmochowski, gdy mu sprzedaem pewn liczb obrazw, napisa do mnie list
peen komplementw. Ma si to jak pi do nosa do tego, co jest w ksice.
Henryk Waniek: To zbrodnicza ksika. Beksiski twierdzi, e zabia Zosi. Moe troch
koloryzowa.
Bogusaw Winiewski: W yciu nie widziaem Zosi tak wkurzonej jak wtedy, gdy ta ksika
wysza. Widziaem zy w jej oczach. Zreszt niebezpodstawne. Tam byy wywlekane rzeczy, jakie nie
powinny si ukaza. On powyciga rzeczy o Tomku, to j przede wszystkim bolao. Nie chciaa, eby
to funkcjonowao midzy ludmi, to by ich problem. Jak mona wywleka emocjonalne problemy

ludzi w ksice, i to bez ich zgody?.


Piotr Dmochowski: Pani Zosia si przeja i obrazia na mnie za tego Tomka. Ja to rozumiem, te
bybym oburzony, gdyby kto nieproszony adowa si w moje bety. Pyta pani, dlaczego w takim razie
to napisaem? Bo tak przyjem konwencj i trzymaem si jej do koca.
*
Zofia Beksiska kae przysic Zdzisawowi, e dopki ona yje, on ju nigdy nie odezwie si do
Piotra Dmochowskiego.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Ttniak aorty zstpujcej


Moja ona jest bardzo powanie chora1.
*
Jesieni 1995 roku Zofi Beksisk bol plecy.
Moe krzywo siedziaa?
Albo za dugo pochylaa si nad cerowaniem?
Moe le spaa?
To si zdarza.
Ale bl narasta i w grudniu Zofia jedzie z mem do szpitala na przewietlenie, ktre ma pomc
w ustaleniu przyczyny jej cierpienia.
Ma pani ttniaka aorty zstpujcej na obszarze piersiowo-brzusznym owiadcza lekarz.
Kolejne badania (tomograf i rezonans) wykazuj, e jeli Beksiska nie podda si operacji
czekaj j najwyej trzy lata ycia.
Ale w Polsce takich operacji si nie przeprowadza.
Najbliej jest Berlin, a najlepszy orodek znajduje si w Houston w Stanach Zjednoczonych
Istnieje jednak due prawdopodobiestwo wystpienia paraliu pooperacyjnego.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Nosferatu
Wita Pastwa Tomasz Nosferatu Beksiski dzi w chodnym blasku ksiyca na samym szczycie
Brockenu. W obowizkowej pelerynie, mog Pastwo posucha, jak szeleci1.
*
Warszawa, 17th November 1978. Droga Evi! Byem wic na Nosferatu, opowiem ci moe kiedy
indziej, o co tam chodzi, powiem teraz tylko tyle, e ten wielki film grozy z lat dwudziestych to bya
nieza komedia (jak na nasze czasy). Do tego film niemy, a aktorzy poruszali si wszyscy, jakby mieli
atak lumbago. Facet o wyupiastych oczach, haczykowatym nosie i dugich pazurach lata i wysysa
krew, a kroflowate paniusie mdlay, wyupiay oczy i udaway, e krzycz. Ha, ha, ha2.
Warszawa, 10th March 1980. Hej Evi! W ramach Konfrontacji byem dzisiaj na Nosferatu
Herzoga, czyli na nowej wersji tego samego filmida z lat 20., ktre ptora roku temu ogldaem. (...)
Trzyma si szalenie pierwowzoru, bo nawet wikszo uj bya taka sama. Mj stary, ktry ze mn
by w kinie, stwierdzi, e nie widzi specjalnego sensu w powtarzaniu wszystkiego tak samo, ja jednak
uwaam, e sens jest, chociaby po to, eby w sposb bardziej strawny dla wspczesnego widza
pokaza t sam opowie niby banaln, ale jednak zarwno pikn, jak i niesamowit. (...)
Nie rozumiem tylko widowni, ktra wya ze miechu w najmniej odpowiednich momentach, jako
e film, nie bdc wprawdzie straszny, nie by take zabawny ani troch. Po prostu a strach
pomyle, ilu kretynw yje dookoa. Najbardziej zirytowa mnie siedzcy z przodu dobrze
odywiony polski pdebil, ktry wybucha chichotliwym rechotem co kilkanacie minut. Takiego to
od razu pod mur. (...) Wyobra sobie teraz to, co byo najlepsze w tym caym filmie: klimat. Nastrj
Boe, nie masz pojcia, jak mi si to podobao. Kilka scen dosownie przyprawio mnie o stan ekstazy,
gdy kocham wrcz monumentalne zdjcia upiornych ska, czerniejcego nieba, a take sam sposb
fotografowania wampira by niezwyky3.
Warszawa, 2nd October 1980. Hej Evi! (...) Wybornie, e podoba ci si Nosferatu. Bo to by
przeliczny film, ale nie mieszny. Czy nie zwrcia uwagi, e w gruncie rzeczy by szalenie smutny?
Bardzo przejmujcy film o samotnoci. (...) Przyznam si, e si nieco utosamiem z Nosferatu.
Jestem bardzo do niego podobny. Zewntrznie jeszcze nie... ale moja sytuacja jest taka sama. On
siedzia w tym zamku i czeka... a ja siedz tutaj w Warszawie i tak samo gnij, nie mogc ani y, ani
umrze4.

*
Zby wampira ma z odpustu. Peleryn podbit czerwon podszewk szyje w grudniu 1992 roku
u krawca na premier Draculi Francisa Forda Coppoli. We foyer kina stoi pusta trumna. Kadzie si
w niej i pozwala fotografowa. Do zdj szczupe donie o palcach pianisty krzyuje na piersiach.
Zgoli ju brod, ci wosy, jest niemal ysy, nieurodziwy. Powoli zaczyna przypomina Klausa
Kinskiego w roli Nosferatu.
Horrory oglda na okrgo. Nowoci podsya mu Rysiek Rogowski, ktry wyemigrowa do
Holandii, dostaje kasety od znajomych, ma wasn kolekcj. Lubi je tumaczy. Pociga go horror
starodawny, elegancki. Gardzi efektami komputerowymi, masakr i flakami na wierzchu.
Dziennikarce Machiny mwi: Najbliszy jest mi horror gotycki, ktrego akcja musi si
rozgrywa w XVIII lub XIX wieku, bez samochodw, telefonw, laserw, w klimacie krypt,
zamczysk, peleryn, trumien, w wiecie nie do koca cywilizowanym, niesamowitym (zabobonni
chopi z jednej strony, duchy, wilkoaki z drugiej, do tego arystokrata wampir itd.). atwiej mi si
wtedy utosami z gwnym bohaterem. (...) Przez Kobiet wa staem si fanem Hammerw. Ta
firma w 1957 r. nabya prawa do zrobienia kolorowej wersji Frankensteina. (...) Hammer mia swj
niepowtarzalny styl, zapocztkowa horror angielski: nietoperze na sznurkach, peleryny, suchy ld
snujcy si gdzie po pododze... Potwornie teatralna gra przecitnych czsto aktorw. Ten styl
starych powozw, wiosek z zabobonnymi kmieciami tego si nie da przeskoczy5.
*
Bywa, e siada w studiu przed mikrofonem w pelerynie. Wita pastwa Nosferatu; Cign za
sob trumn; Wita pastwa ywy trup mwi do suchaczy. Zapowiada, e wyssie im dusze.
Naduywa sw: noc, ksiyc, cmentarz, krew. Mwi, e mieszka w krypcie. Opowiada, jak bardzo
jest samotny i jak czsto ma depresj, od ktrej czoga si w krypcie po pododze. Kiedy dziennikarze
Trjki skadaj autografy na kartce, ktra ma by zlicytowana na rzecz powodzian w 1997 roku,
skada podpis jako Nosferatu.

Tomek-Nosferatu

Na okadce jednej z pyt z muzyk z horrorw wampirycznych znajduje adres do londyskiego


Vampires Society. Zapisuje si korespondencyjnie, paci skadk w wysokoci trzynastu funtw
rocznie i dostaje legitymacj czonka.
Niektrzy suchacze zaczynaj wierzy, e Tomasz Beksiski jest wampirem. Opowiadaj midzy
sob, e nocuje w trumnie, a jego mieszkanie jest pomalowane na czarno i zawsze panuje w nim
pmrok. Za wampirze zby zamwi u protetyka, eby przypominay prawdziwe.
Na tumaczenia Tomka, e nie jest prawdziwym Nosferatu, tylko przyj tak konwencj audycji
i lubi horrory, kiwaj ze zrozumieniem gowami. Prawdziwy wampir musi si ukrywa.
*
Anja Orthodox: Przecie on jaja sobie robi. Zakada czasem te swoje plastikowe zby, paszcz
i lata w nocy po klatce. Mwi: Wiesz, wczoraj zbiegem w pelerynie na parter i z powrotem. Ale
gupi jeste ja mu na to. No ale ile radoci odpowiada.
Aneta Awtoniuk: Byam reporterk w Trjce. To by rok 1996. Kuba Strzyczkowski chcia mie
jaki fajny michaek do swojej audycji. A poniewa bardzo lubi Drakul i wampiry i wiedziaam, e
Tomek naley do Vampires Society, pomylaam, e nagram z nim rozmow. Nie znalimy si
jeszcze, mwilimy sobie tylko dzie dobry na korytarzu, ale miaam nadziej, e nie odmwi
koleance z tej samej stacji. Zgodzi si i jaki czas potem poszo nagranie. Tomasz opowiada
o stowarzyszeniu wampirw, e traktuje to powanie, ale z dystansem, czego jednak wielu ludzi nie
potrafio zrozumie. Myleli, e on myli, e jest wampirem. Dobraam do tego ciek dwikow

z horrorami, ktr Tomek mi poyczy. I zrobia si sensacja. Ludzie dzwonili, e lansujemy


antychrysta. T audycj do koca dnia zdominowa temat Tomka wampira.
Zaraz po audycji Tomasz Beksiski zostaje zaproszony do programu WC kwadrans prowadzonego
przez Wojciecha Cejrowskiego. Waha si, czy skorzysta z zaproszenia: Cejrowski znany
z nietolerancji i ultraprawicowych pogldw potrafi by nieprzyjemny dla ludzi, ktrych nie rozumie.
Jednak idzie.
Jeli liczy na to, e w programie uda mu si przekona ludzi, e nie jest prawdziwym Nosferatu,
to pocztek ma kiepski. Kiedy Wojciech Cejrowski stuka w st kubkiem i zapowiada: Prosz
pastwa, dzi gociem bdzie wampir. Pan Tomasz Beksiski, sycha mroczn muzyk, a do studia
wrd dymu i czerwonych wiate wchodzi Tomek. Ubrany na czarno, w pelerynie, z uszminkowan
bia twarz i podkronymi oczami. Krzyuje przed sob rce.
Cejrowski: Prosz pastwa, to nie jest adne aktorstwo, adna aranacja z naszej strony, tylko pan
jest jedynym znanym mi Polakiem, ktry naley do zwizku wampirw wiatowego. (...)
Beksiski: Mam tutaj legitymacj, kart czonkowsk. Numer 656.
Cejrowski: Ooo, szkoda, e nie 666. (...) A na co skadki id? To jest jaki zwizek zawodowy?
Beksiski: Nie, to jest zwizek sympatykw horrorw, ksiek, muzyki, wszystkiego, co jest
zwizane z wampirami. Po prostu ludzie, ktrzy si czym takim interesuj, te si chc ze sob
spotyka, wymienia filmy, uwagi, chodzi razem do kina, urzdza sobie bale wampirw itd. Tam
nie ma adnego picia krwi, adnego wampiryzmu, nic z tych rzeczy.
(...)
Cejrowski: Pan si przyzna, e jest sympatykiem wampiryzmu oglnie. Czy to ma co wsplnego
z satanizmem?
Beksiski: W adnym wypadku nie. Ja wszystkich satanistw, w ogle wszystkich, co wymachuj
krzyem, bez wzgldu w jakiej pozycji, uwaam za fanatykw. Nie mam nic wsplnego z satanistami.
Ja jestem sympatykiem rzeczy niesamowitych, mrocznych, tajemniczych, zwizanych z wampirami.
(...)
Cejrowski: A by pan ju osobicie pogryziony przez ktrego z czonkw?
Beksiski: Nie, bo jeszcze z czonkami si nie spotkaem. Byem w Londynie, ale nie udao mi si
spotka z nimi akurat. (...)
Cejrowski: Nie chciabym pana wampira obrazi, ale czy s prawdziwe wampiry na wiecie?
Beksiski: Nie, absolutnie. Bardzo bym chcia spotka prawdziwego wampira6.
Suchaczy Trjki pod Ksiycem Tomasz Beksiski t rozmow nie przekonuje. Nadal chc w nim
widzie swojego Nosferatu, tak jak oni samotnego i nieszczliwego.
*

Ale on ju nie moe tak dalej. Postanawia odej z radia przynajmniej na jaki czas. Pod
koniec marca 1998 roku mwi do mikrofonu: Wita pastwa Tomasz Beksiski. Dzi spotykamy si
w trjkowym kinie pod ksiycem. Po raz ostatni po tej stronie ekranu. Moe nie bdzie to ostatni
film, ale na pewno ostatni seans w Martwej Strefie. Ostatnia podr do miejsca, ktrego pilnuje
Czarne Ptaszysko. (...) Wszyscy oczekuj ode mnie pocieszenia, pomocy i mioci nie mog im tego
da. Korespondencja napywa z kadej strony, a ja wkadam wszystko do szafy dlatego nie mog
std wyj. Nie mam wasnego ycia. Tutaj nic mi nie grozi. Jestem sam. Jestem bezpieczny7.
Przez ten czas audycje bdzie prowadzi jego przyjaciel Piotr Kosiski. Tomasz wrci w sierpniu.
W felietonie do magazynu Tylko Rock wyjani przyczyny odejcia: Prbowaem zdj z nosa
ciemne okulary i zacz postrzega montypythonowsk rzeczywisto bardziej rowo. Ale suchacze
Trjki poczli si niecierpliwi. Dlaczego pan jest taki wesoy? pisano. Dlaczego w audycji nie ma
ju tylu wampirw, grobw, gotyku? l tak dalej. Poczuem si wtaczany na si w peleryn
i zamykany w krypcie, szprycowany depresj i osaczony przez przewaajce siy wyznawcw
widzcych we mnie mizoginistycznego mesjasza z czarnym krukiem na ramieniu. Wszystko to bardzo
adnie wyglda, ale ja nie jestem Vincent Price. Uciekajc przed tym, zdaem sobie spraw, e
uciekam przed samym sob. Audycja z 29 marca zaskoczya mnie najbardziej: mia to by seans
o mierci, a okaza si manifestacj chci ostatecznego zmartwychwstania8.
W programie Wojciecha Jagielskiego Wieczr z Wampirem emitowanym w telewizji na pocztku
1999 roku powie: W zeszym roku na troch rzuciem radio, bo potrzebowaem dojcia do siebie.
Z jednej strony chciaem zerwa z tym, czego suchacze i cae otoczenie ode mnie oczekiwao, czyli
e nadal bd robi seanse o grobie. A ja ju nie miaem wtedy ochoty robi seansw o grobie.
Postanowiem na jaki czas, moe na zawsze, zrezygnowa z radia. Bardzo dobrze mi to zrobio9.
Do studia wejdzie w pelerynie wampira. Zdejmie j. Pod spodem bdzie mia spodnie od dresu
i powycigany podkoszulek z Tomem i Jerrym.
Po jego mierci peleryna Nosferatu na czerwonej podszewce trafi w rce Anji Orthodox.

===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Przyjaciel
Wikszo przyjani na tym wiecie zawieranych jest wanie po to, eby na kim erowa. A gdy
w kocu masz do i zamykasz kramik, przyjaciele przestaj ci poznawa na ulicy. Przez wiele lat
lubiem zaprasza znajomych na kolacje do chiskich restauracji. Ostatnio musiaem z tego
zrezygnowa, gdy zapoyczyem si a conto pewnej inwestycji i ledwo wi koniec z kocem. Prawie
nikt z doywianych przeze mnie ludzi nie wpad na pomys, eby mnie gdzie zaprosi. Po prostu
przestali do mnie dzwoni, bo po co? W dodatku to kosztuje.
Jeli masz co do zaoferowania, przerne hieny tocz si ze wszystkich stron. W Sanoku
nieustannie przyazili do mnie kolesie z magnetofonami, eby rzuci na tam kilka utworw. Jeden
nawet ukrad mi z pki kilka tam, bo byo mu mao. W Warszawie musiaem rozbi na kawaki
magnetofon kasetowy, eby wreszcie dano mi spokj. Odkd zbieram filmy, musz je bez przerwy dla
kogo kopiowa (I do not mean you, George!). Nie jestem z natury nieuyty i chtnie dziel si
wieloma rzeczami, ale z czasem zauwayem ze zgroz, e jest to ukad jednostronny: ja daj, a kto
bierze. Zawsze kto co bierze! Staem si stacj obsugi. Zrobiem wic bilans strat i zyskw
i odkryem, e wszystko, do czego w yciu doszedem, zawdziczam wycznie moim rodzicom i sobie,
a wszystkie straty zawdziczam innym. (...) yjemy w dungli. Nikomu nie wolno ufa. Do nikogo nie
wolno si odwraca plecami, a ju szczeglnie do przyjaci1.
*
Rok 2012.
Grzegorz Gajewski. Janusz Barycki. Bogdan Stru. Andrzej Wilk. Ewa Kikta. Halina Lautenbach.
Ryszard Rogowski. Anja Orthodox. Leszek Rakowski. Aneta Awtoniuk. Ewa Lipowicz. Jarosaw
ukomski. Piotr Stelmach.
Tomasz Beksiski nie mia racji. Byli wok niego bliscy mu ludzie. Nie wszyscy towarzyszyli mu
przez cae ycie. Nie kady by przyjacielem od serca.
Nie do kadego udao mi si dotrze. Nie wszyscy chcieli rozmawia. Od jednego dostaam list:
Tomek by mi bardzo bliski, ja jemu te nie przez rok, lecz przez 9 lat. Bywa u mnie w Krakowie
bardzo czsto, a ja u niego w Warszawie szczeglnie przy kadym zamiarze popenienia
samobjstwa. Niestety nie przy ostatnim. I z tego powodu przez wiele lat nie udzielaem adnego

wywiadu na temat Tomka. Przykro mi!


*
Anja Orthodox, wokalistka zespou Closterkeller: Po nagraniu pierwszej pyty Purple
w 1992 roku zabralimy si do drugiej. Firma nagraniowa powiedziaa, e potrzebujemy angielskiej
wersji tekstw. Powiedziaam Kubie Wojewdzkiemu, e nie wiem, skd je wzi. On na to: Znam
takiego nawiedzeca jak ty, anglofila i tumacza. Dogadacie si. To Beksiski. Ten redaktor?
spytaam. Kojarzyam go z radia, ale nie byam wiern suchaczk. Wczeniej jeszcze Tomasz dosta
do recenzji nasz pierwsz pyt i jako jedyny dobrze j oceni, bo nie pod ktem wykonawczym ta
pyta bya saba tylko pod ktem emocji.
Od razu sobie z Tomkiem przypadlimy do gustu. Zrobi teksty angielskie, by z nami w studiu,
pilnowa, jak ja to wykonuj. (...) Wykazywa cierpliwo kosmiczn: Anka, nie ten akcent, gosk
nie tak. Ja si daram: Wanie, e tak!.
Widywalimy si bardzo czsto. Chyba mog to powiedzie, e Tomasz si we mnie na pocztku
zakocha. Ale ja go zdecydowanie, cho delikatnie, pozbawiam zudze. Nie byo chemii. To, co nie
przeszkadzao w przyjani, nie zagraoby w zwizku. Szybko si z tym pogodzi. By wiadkiem na
moim lubie z Krzykiem. Jak urodziam Adasia, chodzi z nami na spacery, filmowa nas kamer.
Mia mnstwo starokawalerskich nawykw, ktre w sobie z luboci piastowa. By z nich dumny,
na przekr. Jako partner byby trudny, ale i fantastyczny. Bo jak kocha, to caym sercem, idealny
kochanek romantyczny, adnej zdrady, adnej nielojalnoci. Pulsowa dobrem. Imponowa mi tym
i te si taka stawaam. Ale uparty by niemiosiernie. Jak sobie co wbi do gowy, to koniec.
Niecierpliwy by. Bardzo kocha rodzicw, matk szczeglnie tak pchek. Z ojcem bya szorstka
mio, z rezerw.
O czwartej rano mogam do Tomasza zadzwoni. Bardzo czsto jedziam do niego i cae noce
gadalimy. Nie mielimy przed sob tajemnic, nawet o seksie byy rozmowy, gdy ktre z nas
miewao wtpliwoci. Zawsze by temat, bo Tomek by czowiekiem inteligentnym, ciekawym wiata.
Poczya nas te mania chiskiej kuchni. Magda, ona kolegi, nauczya nas gotowa
chiszczyzn. Tomasz gotowa czasem gar jak dla wojska i przez tydzie zjada. Poniewa by dobrze
sytuowany, zdarzao si nam, e wsiadalimy w pocig do Krakowa i tam szlimy na kurczaka gong
bao w restauracji w Rynku i wracalimy do Warszawy.
Przychodzi na moje koncerty. Widziaam, jak sta nieruchomo w tumie. Stresowaam si, eby
czego nie zepsu, bo potem byo pyszczenie: A czemu nie zapiewaa tak jak na pycie? Tam byo
do gry, a tu nie. Zapomniaam. Co zapomniaa?! Najgorzej byo pokaza mu demo pyty przed
nagraniem. Jak si przyzwyczai, to jak ten Mamo, a potem gdy jaki dwik na pycie brzmia
inaczej, to si czepia do koca.

Jarosaw ukomski, lektor: Mymy si spotykali najczciej przy okazji pracy. Poniewa on nie
jedzi samochodem, zabieraem go z domu, jechalimy na nagranie bywao, e w TVP albo na
Myliwieckiej w Trjce a koczyo si to kolacyjk. Mielimy jedno miejsce, chiska knajpa na
Wabrzyskiej. Ostre danie z orzeszkami i coca-cola. Tomek edukowa kelnerw, e cola powinna by
otwarta, ale nie nalana do szklanki, bo bbelki uciekaj. A danie musiao by najostrzejsze
z moliwych i dolewa sobie do niego co, co nazywa napalmem. Rozmawialimy o filmach, muzyce
i kobietach.
Leszek Rakowski, lider zespou Fading Colours: Jestem w moim domu w Bolesawcu, bo stamtd
pochodz, gotuj obiad w kuchni, gdy dzwoni telefon. Mj brat dzwoni z Warszawy, e ma informacje
o jakim kolegium w wytwrni SVP Poland, gdzie odsuchali nasz materia i ocenili pozytywnie.
A wrd tych ludzi by Tomek Beksiski. Nalea wtedy do takiego grona ludzi, ktrzy mieli wpyw
na to, co przejdzie do nastpnego etapu, a nawet zostanie wydane. Jaki czas potem nasza pyta zostaa
wydana. To by chyba rok 1990. Zesp nazywa si wtedy Bruno Wtpliwy.
Przeniosem si do Warszawy, zaczem prac w SVP, spotkaem Tomka, zaprzyjanilimy si
z nim ja i wokalistka Kaka, moja wczesna ona.
Przybrao to taki bieg, e regularnie ldowalimy u Tomka, raz w tygodniu. Sobota albo niedziela.
On wyciga wieutkie filmy albo oldskulowe horrory. Uwielbia, jak w filmach typu James Bond
kto gin. I potem przez pi minut odgrywa t scen.
Nasza przyja przeniosa si na grunt zespou. Spdzi z nami w studiu w odzi jaki czas,
pomagajc jzykowo Kace przy pycie Black Horse.
Pisa nam teksty do pyty Time w 1996 roku. Jedzi na sesje nagraniowe do Rzeszowa.
Gdyby nie Tomek, pyta z 1998 roku Im Scared of nie byaby taka, jaka jest. Zawar w niej bardzo
osobiste utwory, na przykad Eveline. Mia gotowe teksty w teczce. Kaka je tylko wybraa. Ta pyta
postawia nasz zesp.
Puszcza w radiu nasze utwory, informowa o nas, ale by obiektywny. Mylaem sobie czasem:
Cholera, mgby czasem co pocign, a tu jeden utwr na dwa tygodnie.
Tomka cechowaa amplituda. apaem go w momentach high i low. By spity, poblokowany. Jego
wiat to byy trzy milimetry przestrzeni i on si obija w niej midzy cianami. Pamitam, jak na
festiwalu Castle Party2 sta sztywno i sucha muzyki. A ju nie mona sobie wyobrazi festiwalu
bardziej pod niego, jeli chodzi o muzyk. (...)
Nie czu i nie rozumia wspczesnych elementw. Nie podobay mu si zmiany, co jest istot
natury. Najchtniej odgrywaby scenariusze filmowe. Z nim mona byo przewidzie, co teraz bdzie.
Mylaem, cholera, ciko z tak osob byoby y.
Piotr Stelmach, dziennikarz muzyczny Trjki: Suchaem go przez wiele lat, zanim poznalimy
si w 1995 roku podczas koncertu Petera Hammilla w Bydgoszczy. Tomek ten koncert zapowiada,

wracalimy razem samochodem. Pniej mielimy ju regularny kontakt. Kiedy w 1997 roku
zaczem prac w Trjce, nasza znajomo staa si intensywna.
Z Tomkiem rozmawiao si o muzyce w specyficzny sposb. On stawia sobie mocn cezur.
Wikszo rzeczy nowych czy istotnych dla muzyki tu i teraz odrzuca. Siedzia w swoim wiecie
rzeczy sprawdzonych, osuchanych, ktre go uksztatoway, ale zazwyczaj byy to starocie
z poprzednich dekad. Dla Tomka w muzyce bya tylko czer i biel. Nie byo rodka. W kranie
z muzyk Beksiskiego nigdy nie leciaa letnia woda.
Zapraszaem go czasem do nocnych audycji w Trjce z pitku na sobot. Prbowaem przekona
do kilku pyt w tamtym czasie istotnych. O utworze The Verve Bitter Sweet Symphony z 1997 roku
powiedzia, e go zniesmaczy i mia ochot go wyczy ju w pierwszej minucie. Nie trawi Oasis,
ktry w latach dziewidziesitych by na topie. Uwaa, e rzpol na gitarach i niczego istotnego
w ich twrczoci nie ma. Nie zaakceptowa nigdy rapu, hip-hopu, chamskiego disco w dresie.
Ale byy te dwa albumy, do ktrych go przekonaem. Na pycie Secret Samadhi grupy Live
spodoba mu si Rattlesnake. O krku The Bends Radiohead powiedzia: Tam jest jeden kawaek,
ktry mnie wzrusza. Zapytaem ktry. Ostatni, Street Spirit (Fade out). Gra te piosenki w swoich
audycjach.
Rozmowy z nim o muzyce zawsze zahaczay o ycie prywatne. Pamitam kilka wizyt u niego, gdy
prosi, ebym przeczyta felietony do Tylko Rocka, ktre mia wysa redakcji. Felieton o The Wall
przeoy potem na swoje ycie. Opowiada mi bardzo dugo o tym. Nie chc si wgbia
w szczegy. Podejrzewam, e kad wan pyt i utwr przenosi na ycie prywatne, bo dziaay jak
lustro, w ktrym si przeglda.
Zaskoczy mnie raz. Wiedzia, e jestem absolwentem germanistyki, wic poprosi, ebym
przetumaczy dla niego kilka tekstw zespou Rammstein. Wiesz, to takie fajne, marszowe
powiedzia. Ja tego nie kupuj odparem ale rozumiem, e maj na siebie pomys.
I jeszcze zaskoczy mnie AC/DC. Mia kilka ich pyt na pkach.
Na bazie tych wsplnych nocnych spotka przy mikrofonie mielimy zrobi sta wspln
audycj, w ktrej ja prezentowabym swoje ulubione utwory, a on swoje. Beksa na pocztku by
przeciwny. Ale go przekonaem. Wyczuwaem, e ludzie bd tego sucha, mimo i w tym radiowym
pojedynku byem skazany na wieczn przegran. Mielimy wystartowa wiosn albo latem
2000 roku.
Aneta Awtoniuk: Kiedy Tomek zgodzi si na nagranie do audycji Kuby Strzyczkowskiego
o stowarzyszeniu wampirw, spotkalimy si i ju nie moglimy przesta gada. Zostawiam sprzt
w redakcji i poszlimy co zje. Po pyt z muzyk wampiryczn do oprawy nagrania pojechaam do
niego do domu. Przeyam szok, bo jeden cay pokj mia w pytach kompaktowych uoonych
alfabetycznie. A drugi by cay w kasetach. Dwa pomieszczenia, w ktrych zawieraa si kwintesencja
ycia tego czowieka.

Zaprzyjanilimy si. To by rok 1996. Wydawao mi si, e Tomek jest bardzo skomplikowany
i ma milion meandrw. Dzi, z dystansu, uwaam, e on chcia tylko jednej rzeczy na wiecie eby
go kto bezgranicznie kocha.
Mwi si, e Tomek znca si nad swoimi rodzicami. To dziaao w obie strony.
Pani Zosia robia Tomkowi zupy, przynosia mu do domu i traktowaa dorosego chopaka jak
niepenosprawnego nastolatka, za ktrego trzeba wszystko robi. Prosi j o pomidorwk tak jak
zwykle, a ona ulepszaa. Prosi ojca o zrobienie czego zwizanego z komputerami, ojciec robi to plus
jeszcze co. Tomek dostawa furii. Akceptowaam go cakowicie. Zdawaam sobie spraw z jego wad,
ale nawet przez myl mi nie przeszo, eby go zmienia. Nie wiem, czy si we mnie kocha. Dostaam
od niego kiedy list, ktry mi kaza myle, e przez pewien czas tak. Dla ludzi z zewntrz
funkcjonowalimy jako para. Ale nie miaam z nim adnych erotycznych powiza. Owszem,
przytulalimy si czasem, eby doda sobie otuchy. By moim jedynym przyjacielem, do ktrego
mogam zadzwoni o drugiej w nocy i popaka do telefonu. Widywalimy si non stop, nawet jak
wyszam za m za chopaka z liceum, z ktrym przyjechalimy pocieszy Tomka, gdy bola go
krgosup.
Nasze spdzanie czasu polegao na wychodzeniu do miasta, eby co zje, albo na gotowaniu
u niego. Zaatwialimy razem codzienne sprawy. Jak przekraczaam prg poczty i widziaam kolejk,
od razu wychodziam, ale Beksiski bra mnie za rk i mwi: Nic z tego, stoimy. Kochalimy
chodzi razem do kina.
Mwiam na niego Tomek, Tomik, potem Diuk. On lubi nadawa przezwiska. Ale jak chcia co
powiedzie do mnie powanie, mwi: Aneta.
Dwa lata przed jego mierci przestalimy si kumplowa. Cakowicie. Nie chc o tym mwi.
Ewa Lipowicz, reporterka Trjki: Nie wiem, czy mog nazywa si przyjacik Tomka. Znaam
go krtko, niecay rok. Spotkalimy si w pracy. y na dystans z ludmi, to nie by taki kolega, co to
si zaczepiamy na korytarzu i ju godzin gadamy. On zawsze mia w sobie mrok, dopiero jak si go
poznao, to okazywa si superfajny.
W knajpach chiskich wykacza kucharzy. Sam sobie komponowa sos do potraw. Kucharze
mwili: Nie, tego to pan ju nie zje. Przynosili i patrzyli, jak zjada ze smakiem. Oczy im
wychodziy ze zdumienia.
Kiedy go poznaam, to by mj ciki czas. Zdarzao mi si y za dwa zote na tydzie, do domu
byo daleko, depresyjne klimaty. Nie wiem, czy to nas nie zbliyo. Par razy zdarzyo mi si mwi
marudnym tonem: Chyba si zabij. A Tomek powanie: Chod, zrobimy to razem. Bdzie nam
atwiej. To mnie zawsze trzewio, bo on to mwi jak najbardziej serio.
Raz spdziam z nim ca noc. Pod jednym kocem, przytuleni. Ogromny facet o oczach
pluszowego misia by taki bezradny. Jak dziecko, bez cienia przesady. Byam mniejsza, sabsza, ale

miaam wraenie, e mog mu pomc. Przegadalimy wtedy wiele godzin o yciu. e jest do niczego.
A skoro jest takie, to po co y? O swoich prbach samobjczych mwi z duym dystansem.
Mieszkanie mia due, mskie. Niezbyt czyste. Dwie szklanki myte na bieco, ale reszta nie.
Asceza. adnych bibelotw, wyprane z cech indywidualnych.
Grzegorz Gajewski: W pewnym momencie ja ju wymuszaem kontakty na Tomku, bo gdybym
nie zadzwoni raz w miesicu, on by si nie odezwa. Ale z pewnoci by mi bliszy ni rodzony
brat.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Niepena lista rzeczy, ktrych Tomasz Beksiski


nienawidzi (w porzdku alfabetycznym)
Wszyscy znaj mj stosunek do komputerw. Nienawidz paskudztwa! Gdybym mg za
naciniciem jednego guzika unicestwi wszystkie komputery, uznabym, e speniem swoj yciow
misj i nie mczyem si przez 39 lat na tym wiecie na prno1.
*
Babsztyle
Tomasz Beksiski: A najwiksz zaka s babsztyle, ktre nieustannie robi w sklepach kolejki.
Kupuj wier chlebusia, p banana, jedno jabko, ptora pomidora, plasterek szynki... a kilka
godzin pniej, lub najdalej nazajutrz, wracaj po to samo, zamiast od razu zaopatrzy si na cay
tydzie. Gdyby mogy, gazety pewnie kupowayby po jednej kartce co par godzin i do tego jeden
bilecik na tramwaj do kocika, eby podzikowa Panu za dwie suszone liwki. W tramwaju
nastpuje sprawdzanie zawartoci szeleszczcych toreb bo wikszo tych bab i tak nie pamita, co
ma w siatce. Zawsze usi musz koo mnie w metrze, autobusie, tramwaju. I grzebi w tych
szeleszczcych torbach, szukajc witego Graala. A przecie i tak nie odrniaj maseka Whizzo od
martwego kraba. Przydaby si jaki proszek, ktrym mona by je posypa, eby zmarniay2.

Ciepa cola
Tomasz Beksiski: Wsiadamy do metra, jedziemy do wystawnej restauracji, eby za ciko
zarobione pienidze spoy godziwy posiek. Do picia zamawiamy coca-col. Przynosz nam szklank
lury bez gazu. Prosimy o podanie caej butelki z zimn zawartoci. Okazuje si, e maj tylko
dwulitrowe butle. Prbujemy wytumaczy fagasowi w drogim garniturze, e przyjemno picia coli
polega na tym, eby mocno nagazowan zawarto butelki przela do szklanki, a stamtd do ust,
ZANIM gaz ucieknie. Chodzi bowiem o to, eby czsteczki gazu zaatakoway podniebienie a do blu.

Fagas nie rozumie. (...) Zamawiamy wic ca dwulitrow butl, ktra oczywicie! jest ciepa.
Powoujemy si na midzynarodowe haso Zimna coca-cola orzewia!, ale w piciogwiazdkowej
restauracji nie maj lodwki. W desperacji oferujemy si j kupi dla oglnego dobra... ale wtedy
przynosz ld i sugeruj wrzucanie go do szklanki. Tumaczymy, e ld si rozpuci. Odwoujemy si
do tradycji westernu: gdy kowboj otrzymywa rozwodnion whisky, mia prawo zastrzeli barmana.
Niestety fagas wychowany na Schwarzeneggerze nie wie, co to western3.
Deszcz
Los zsya deszcz zawsze, gdy Tomasz Beksiski musi wyj z domu. Wierzy w to.
Jedzenie w kinie
Aneta Awtoniuk: czya nas nienawi do ludzi rcych w kinie. Chodzilimy na seanse
w porach, gdy ci, co r, nie chodz.
Tomasz Beksiski: Oby czowiek, ktry wymyli szeleszczce papierki i torebki, smay si
w piekle przy dwikach rapu do koca wiata!4.
Komputery
Tomasz Beksiski: W komputerze postrzegam bowiem zagad ludzkoci i rdo wszelkiego za.
(...) widz codziennie, co komputer robi z moim ojcem. Odkd sprawi sobie to wistwo, przesta
sucha muzyki, a teraz nawet filmy przestaje oglda. Ba, nawet nie umie prawidowo nagra
waciwego filmu z telewizji! Siedzi caymi dniami i gapi si w ekran, a wszelkie obowizki i funkcje
yciowe reguluj przerne brzczyki. Brzczyk na ykanie tabletek, brzczyk przypominajcy
o dzienniku telewizyjnym, brzczyk woajcy na obiad. Licho wie, co jeszcze. Kiedy wszedem do
jego pracowni i zobaczyem na ekranie komputera twarz ojca. Baem si spojrze na niego, eby nie
stwierdzi, e zamiast twarzy ma ju ekran5.
Utrzymuje, e nie ma w domu komputera, a tam gdzie musi, posuguje si nim niechtnie
i nieudolnie. Nienawidzi te internetu: Niedawno obejrzaem System (The Net) z Sandr Bullock,
utwierdzajc si jedynie w przekonaniu, e lepiej trzyma si od tych biaych skrzynek z ekranem
i klawiatur z daleka. Do Sandry Bullock podczybym si chtnie, ale nigdy do internetu!6.
Tak naprawd Tomasz ma w swoim domu komputer. Starego macintosha od ojca. Ukrywa go
przed znajomymi w szafce, jednak kiedy nikt nie widzi, pisze na nim listy. Z internetu korzysta na
Sonaty 6. Zdzisaw Beksiski zoci si, gdy syn zajmuje jego komputer, eby wysa maile.
Koci katolicki
Anja Orthodox: Cechowa si wyjtkow nienawici do kleru. By bardzo ostry. W kady Wielki
Pitek zaprasza mnie do chiskiej knajpy na solidn porcj micha. To bya nasza tradycja.
W testamencie Tomasz Beksiski zakae obecnoci ksidza na swoim pogrzebie.

Lektor K.
Nie moe znie jego gosu. Szydzi ze w felietonach. Krytykuje publicznie, podajc nazwisko.
Papierosy
Anja Orthodox: Nie tolerowa palenia. Ja te nie paliam, wic tworzylimy silny front
antynikotynowy. Staralimy si obrzydzi ycie palaczom. Jak kto chmur dymu waln na nas na
ulicy, mwilimy gono: Jaki smrd! Bleee, i obchodzilimy tego kogo ukiem.
Kamil Kuc, kuzyn: Przyjechalimy do Tomka z on. Nie pamitam po co. Pewnie chodzio
o Bondy, eby mi przegra na kasety. Marzena zapytaa: Suchaj, moemy zapali?. Ale
oczywicie, nie krpujcie si. Podsun nam popielniczk. Otworzy szuflad, wyj mask
przeciwgazow, zaoy. My palilimy, on siedzia w masce. Potem otworzy okno i wywietrzy.
Piercing
Tomasz Beksiski: Przeliczne dziewczyny w metrze i na ulicach maj jakie gwodzie sterczce
z nosa, powiek i uszu. Ohyda! Nawet monstrum Frankensteina miao wicej uroku. Co to ma by?
Jaka kultywacja szpetoty czy programowa dekadencja z braku poyteczniejszego zajcia? A strach
pomyle, co te panny maj powbijane w tyek7.
Polsat
Tomasz Beksiski: Wrd dostpnych na rynku telewizji prym wiedzie Polsat, pieszczotliwie
przechrzczony przeze mnie na Polshit. (...) Wysoka ogldalno tej stacji nie dziwi mnie specjalnie
wszak lwia cz spoeczestwa skada si z idiotw, dla ktrych teleturniej z pytaniami w stylu: Czy
poniedziaek to a) dzie tygodnia, b) nazwa miesica, c) faza Ksiyca, stanowi powan trudno.
Pokazywane tam filmy s najczciej niedbale przetumaczone (...) i skaone gosem K., za kretyni
od emisji wpuszczaj reklamy w miejscach najmniej ku temu odpowiednich. Poza tym w czasie
projekcji wywietla si jakie gupawe komunikaty8.
Podrowanie
Wyjazdy na dziak: Owady r. Roliny drapi. Zamiast toalety krzaki. Zamiast obiadu
kiebasa z grilla (paskudztwo!). Zamiast coca-coli piwo (ohyda!).
Wyjazdy zagraniczne: Tubylcy mwi niezrozumiaym jzykiem. W bidecie mieszkaj
jaszczurki. Codziennie wycieczka do starych ruin. A cola zawsze ciepa i bez gazu.
Tomasz Beksiski: Gdy pierwszy raz byem w Londynie, Wojtek Szadkowski prbowa mnie
zafascynowa urokami zwiedzania. (...) zawiz mnie najpierw na Tower Bridge. Spogldajc
nerwowo na zegarek, lustrowaem wzrokiem Tamiz w nadziei, e wypynie trup nagiej panny
z krawatem okrconym wok szyi (Alfred Hitchcock, Sza) ale niestety. Nastpnie pojechalimy
oglda Big Bena. Robert Powell nie wisia na wskazwce (39 stopni), za to wok toczyli si

skonoocy fotografujcy wujka Ito na tle Parlamentu. Znw nie wydarzyo si nic sensacyjnego.
Wsiedlimy w autobus, z ktrego zobaczyem jeszcze kolumn Nelsona (ale nie przelecia nad ni
balon z Um Thurman walczc z Um Thurman to miao si wydarzy w The Avengers dopiero
w 1998 roku). (...) Wojtek da mi spokj z pokazywaniem Londynu. Zrozumia, e wszystko i tak
dawno ju widziaem w znacznie ciekawszym sosie9.
Rap
Tomasz Beksiski: Wspczesna muzyka wcale mnie nie rusza; rock is dead, a jeli rap mona
nazwa muzyk, to z rwnym powodzeniem mona by zacz podawa gwno w restauracjach jako
delikates o wyrafinowanym smaku10.
Ssiedzi (haaliwi)
Tomasz Beksiski: Przed laty najgorsza bya mapa. Tak nazwaem mieszkajcego w pobliu
jednokomrkowca, ktry uszczliwia mnie dyskotekowym omotem o kadej porze. Najchtniej
z rana. Stwierdziem, e tylko mapy zdolne s zaczyna dzie od pseudomuzyki, ktra przenosi si
przez ciany pod postaci rwnomiernego up, up, up. Totalny brak wraliwoci, subtelnoci
i poczucia estetyki. Mapa na szczcie chyba si wyprowadzia albo zdecha na guza mzgu od
suchania tego gwna. W kadym razie od kilku lat dudnienia nie sycha. Za to rozbrzmiewaj
kanonady motkiem cignce si tygodniami. Dwa pitra pode mn remont trwa ju czwarty rok! (...)
Zaczem wic kombinowa, jak by si ostatecznie odizolowa od tego towarzystwa. I ostatnio
opracowaem zadowalajc metod zaguszenia upierdliwego stukania i pukania. Przepis podaj
z pen zoliw satysfakcj: jest on bowiem do brutalny, ale daj sowo skuteczny. Najlepszy
jest Rammstein, ale moe by take Ozzy Osbourne Ozzmosis, koncert Black Sabbath Reunion, zestaw
przebojw The Sisters of Mercy albo nawet XIII. Stolet Nosferatu. Puszczamy to tak gono, jak tylko
pozwala nam moc wzmacniacza i gonikw. Jednoczenie do odtwarzacza podczamy suchawki
i wkadamy je na uszy. Muzyka z gonikw wprawia cay pokj w wibracje, za muzyka
w suchawkach peni rol stoperw. Syszymy TYLKO Rammstein. Wszelkie motki, wiertarki i inne
haasy gin cakowicie!11.
Sport
Dzieciaki spod trzepaka na Mozarta 6 obserwuj, jak wysoki, ysy pan przed czterdziestk trzyma
kierownic i sucha instrukcji znajomej: Tu s peday. Tu si trzyma. Tu si krci. Tam si jedzie.
Pan rzuca rower z okrzykiem: Nie zamierzam jedzi! Nigdy nie chciaem! Wracam do domu!,
i wchodzi do klatki.
Aneta Awtoniuk: Jak si przy nim powiedziao: kultura fizyczna, to prycha. Dla niego czowiek
na siowni to by dziwak. Nienawidzi sportowcw i nie mg zrozumie, e biegam. Mwi:
Uwinisz si, spocisz, co w tym moe by przyjemnego?.

Spnianie
Aneta Awtoniuk: Notorycznie si spniaam. Najpierw mi kupi zegarek. Nie zadziaao. Potem
na mnie nawrzeszcza, jak jeszcze nikt nigdy w yciu. I to byo na serio, bo dostawa furii, jeli musia
czeka. Nastpnie podarowa mi komrk, przed ktr si broniam. Spnia si nie przestaam, ale
dzwoniam i meldowaam, gdzie jestem.
Telefon przed dwunast w poudnie
Aneta Awtoniuk: Wstawa przed trzynast. Jeli zapomnia wyczy telefon, a kto zadzwoni
przed poudniem, obrzuca dzwonicego stekiem wyzwisk. Wszystko jedno, kto dzwoni, nawet
matk.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Humanoidy rodzaju eskiego


Wyobracie sobie dom, w ktrym jest to wszystko, co tu wida sprzt akustyczny, wizyjny. Co
z tego, e to wszystko, kurwa, tu stoi, jeeli to jest martwe, bo nie ma prdu. Na co mi to wszystko?
O dup to rozbi! Nie ma prdu, czyli nie ma tego, co ja chciaem mie w yciu, czyli szczliwej
mioci1.
*
Jarosaw ukomski: Tomasz czsto mwi o kobietach, jakie s ze. Narzeka na obecne albo
przesze. Na ich dziwnoci i swoje rozgoryczenie. Nie widzia problemu w sobie.
Piotr Stelmach: Rozmawialimy o kobietach bardzo czsto. Ja wtedy miaem trudny czas
prywatnie, on jeszcze trudniejszy. Myl, e audycje, ktre prowadzi, a zwaszcza te ostatnie, byy
wyranym komunikatem: Jestem sam.
Katarzyna Rakowska, wokalistka Fading Colours: W momencie kiedy znalaz kobiet, nie
prbowa wej w jej wiat, ale prbowa j zagarn tylko i wycznie dla siebie. Chcia, eby
kochaa to, co on kocha. eby robia to, co on robi. I eby miaa podobne pogldy2.
Ewa Lipowicz: Kobieta jego marze powinna by opiekunk, ktra napenia garnek zup
i podrzuca szynk do lodwki, ale czyni to dyskretnie, eby on tego nie widzia. A jednoczenie
powinna by przepikna z intelektem instytutu CERN. To byo dziecice postrzeganie wiata.
Zdzisaw Beksiski: Jego motywacji niejednokrotnie nie rozumiaem. Rzucanie kogo tylko
dlatego, e pali papierosy, wydawao mi si absurdem3.
Anja Orthodox: Stara si spotyka z rnymi dziewczynami, a ja cigle mu mwiam: Ty jeste
za dobry dla tych bab. Musisz troch gra, musi by troch teatru. A on: Ale jak ma by prawdziwy
zwizek, to ja musz by szczery. Tumaczyam mu, e musi by taniec godowy. Jak im dajesz do
zrozumienia, e jeste kapciem, to bior i szoruj tob podog. Jemu wystarczao, eby jaka laska
daa mu buzi, i ju by cay jej. Przychodziam do niego, podnieca si: Jest za dziesi pita.
O pitej mam do niej dzwoni. Mwiam: Zadzwo o szstej, powiedz, e miae spotkanie. Nie,
nie. Musz o pitej. A potem ali si, e do niego nie oddzwaniaj.
*

Katarzyna Rakowska: Gdy po raz pierwszy zobaczyam Tomka, czuam si bardzo rozczarowana.
Wyobraaam go sobie jako duego, przystojnego faceta o piknym gosie. Natomiast ujrzaam
chudego, wymoczkowatego gocia, jakiego takiego beniaminka, z brod na dodatek. Z lekka
zahukanego i zmanierowanego. Byam bardzo, bardzo rozczarowana.
Koleanka: Byo w nim co odpychajcego. Duo gra, szarowa, mawia o sobie per
zboczeniec, ale nie o to chodzio. By nienaturalny, liski. Jedna dziewczyna, ktra bya szalenie
w jego typie, powiedziaa mi, e sztywnieje z obrzydzenia, kiedy j apie za rk. Wmwia mu wic,
e jest jego bratni dusz, kosmiczn siostr, byle jej nie dotyka.
*
Grzegorz Gajewski: Nie umiem ich wszystkich policzy. Bya crka naszego starszego
znajomego, jaka pielgniarka, poona, skrzypaczka. Bya powiernica jego nieszcz, ktra
godzinami wysuchiwaa przez telefon jego biadolenia, za co potem przepisa jej mieszkanie
w testamencie.
Leszek Rakowski: W windzie spotka ssiadk i co si zaczo midzy nimi dzia. Zadzwoniem
raz, odebra i powiedzia, e ley wanie na niej.
Aneta Awtoniuk: Krcia si przy nim dziewczyna, ktra postanowia by tumaczk. Tomek nie
wiedzia, czy si zaangaowa. Siedzielimy kiedy z ni u Tomka i on, wskazujc na obraz ojca
z balonem Never more, powiedzia: Daem go Anetce, ale nie wzia. Modociana tumaczka
spojrzaa na mnie z pogard i do Tomka: Ja go chtnie wezm. Przytuli j: Ju nie jest do
oddania. Jak wyszed do azienki, rzucia: Gupia jeste, trzeba byo bra. Moga si ustawi
yciowo, sprzeda go potem. Powiedziaam o tym Tomkowi, ale chyba nie chcia mi uwierzy.
Jednak szybko si rozstali. Duo byo takich dziewczyn wok niego.
Katarzyna Rakowska: Prosi mnie, ebym przyprowadzia do niego swoje koleanki. Ja mwi:
Ale te koleanki nie s w twoim typie, a ty jeste mao tolerancyjny dla kobiet, ktre nie s w twoim
typie. O mwi: A jak wygldaj?. Jedna jest chuda, owszem brunetka, blada, ale chuda
i niewysoka. Niech bdzie chuda i niewysoka. To ju byo naprawd duo z jego strony.
Przyprowad do mnie jakie kobiety, niech cokolwiek si zmieni w moim yciu, bo ju nie wierz, e
jestem mczyzn4.
Anja Orthodox: Radziam mu: Bzyknij jak panienk. A ja taki nie jestem, mam swoje
ideay. To sobie je miej, a panienk moesz bzykn. To znajd mi tak. Tomek, od pewnego
momentu to ju twoja inicjatywa.
*
Tomasz Beksiski: kobieta jest bublem genetycznym, a dobry (?) Bg w chwili jej stwarzania by

chyba mocno pijany lub tak podniecony wizualnym efektem swoich mocy twrczych, e reszt
kompletnie schrzani. (...) Odkd obejrzaem w dziecistwie Kobiet wa, miaem wtpliw
przyjemno spotyka na swojej drodze wszelkiej maci femme fatale erujce na moich uczuciach i
przede wszystkim portfelu. Mj znajomy twierdzi wprawdzie, e zwracam uwag wycznie na tak
zwany typ kurewski, nie zgadzam si jednak, e uroda wiadczy o charakterze. Humanoidy rodzaju
eskiego uwaaj po prostu, e ich pe daje im prawo deptania mczyzn okazujcych im uczucia.
Wbrew utartym opiniom to nie mczyni zncaj si nad kobietami, ale odwrotnie! A nie ma nic
gorszego od sadyzmu psychicznego. Biada tym, ktrzy twierdz, e kobieta jest najlepszym
przyjacielem czowieka. Do takiego przyjaciela lepiej nie odwraca si plecami, bo uksi jak Anna
Franklyn. Lepiej nie przyzna si do mioci, bo zacznie traktowa czowieka jak szmat, a potem
zostawi. (...) Krtko mwic, kobieta = kopoty + strata pienidzy. A najlepszym przyjacielem
czowieka jest telewizor, dziki ktremu mona sobie oglda bajki o wielkiej, wiecznej i wzajemnej
mioci. (...) dobre i uczuciowe traktowanie sprawia, e biaogowa wypina si na mczyzn.
Natomiast zlekcewaona i sprowadzona czasem do poziomu szmaty uczyni wszystko, eby
udowodni, e jest czym wicej. Kiedy pewne dziewcz umotywowao mi swoje odejcie sowami:
Dawae za duo. Szkoda, e nie daem jeszcze kopa w zgrabny tyeczek na drog. (...) Jedna
czytelniczka zarzucia mi niedawno, e widz w kobiecie tylko tyek i cycki. To nie jest prawda.
Przede wszystkim widz naczynie interesownej podoci. Zawsze staraem si szuka czego poza
wymienionymi wyej atrybutami i nigdy nie udao mi si trafi na nic wartociowego. Prawie zawsze
koczyo si to blem serca i wieloletni rekonwalescencj pod opiek Kruka z poematu Edgara
Allana Poe, a take blem gowy od papierosowego smrodu dama bowiem nie wie, e z papierosem
jest rwnie atrakcyjna jak z kapk wiszc z nosa. Zbrzydo mi to wszystko do cna!5.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Zosia odchodzi
Nagle uzmysowiem sobie, e poprzednio bya mowa z Zosi o jakim jasieczku do trumny. Nie
zauwayem, czy miaa ten jasieczek czy nie miaa go, ale leaa w takiej pozycji, jakby miaa. Jeli go
nie dostaa, kochanie, to naprawd zapomniaem, bo jestem dupa i myl, e mi to wybaczysz. (...)
Boe, jak mi ciebie brak!1
*
W czerwcu 1998 roku Zdzisaw budzi si kadej nocy. Nasuchuje, czy Zosia oddycha. Wanie
wysza ze szpitala, wyniki bada s ze. Ttniak aorty, ktry od dwch lat rs powoli, na pocztku
roku raptownie si powikszy. Ma ju dziewi centymetrw i wci ronie. Profesor Noszczyk,
przyjaciel domu, nie mia dobrych wieci. Powiedzia: Zosia odejdzie nagle. W cigu dwch minut.
Liczylimy ju dnie i godziny2 Zdzisaw napisze po mierci Zofii.
yj wic na bombie zegarowej. Zofia Beksiska kilka razy dziennie mierzy cinienie i ttno.
Wyniki wpisuje do zeszytu. Gdy s za wysokie, Zdzisaw kae onie wzi tabletk, ka si do ka
i odpoczywa. Czasem Zofia zataja przed mem warto pomiaru, bo nie chce bra lekw, ktre j
przytumiaj i nie pozwalaj jej prowadzi samochodu. A z kierowania autem nigdy nie zrezygnuje.
To jedna z ostatnich radoci w jej yciu.
Lekarz prowadzcy Zofi Beksisk, docent Andrzej Biederman z kliniki kardiochirurgii
w Aninie, zachca j do poddania si operacji. Wiesaw Ochman przy okazji wystpu w Berlinie
rozmawia z kardiochirurgiem profesorem Hertzlem. Pokazuje mu wyniki bada Zofii. Hertzl jest
gotw operowa j u siebie lub przyjecha z ekip do Anina na pokazow operacj. Ale Zofia
Beksiska si nie zgadza. Nie boi si mierci na stole operacyjnym, lka si paraliu.
Ochman przywozi Zosi z USA diet od zielarza, ktra ma wspomc j w walce z ttniakiem.
Wprawdzie Zdzisaw nie wierzy w moc uzdrowicielsk diet, ale zobowizuje si stosowa do niej
wraz z on. Dla Zosi jest nawet gotw je ryby, ktrych nienawidzi.
*
Zofia uczy. Pociel trzeba zmienia co sze tygodni. Piam co dwa. Kolory i biae pra
oddzielnie. Wiksze rzeczy mona nosi do pralni. W lodwce nic nie powinno lee za dugo, bo si

zepsuje. Zdzisaw zapisuje porady do notesu.


Zofia sporzdza zalecenia na wypadek swojej mierci. Suknia, bielizna, rajstopy i buty le
przygotowane w szafie. Trumna w kaplicy ma by zamknita. Do rodka chce mie woon
ksieczk do naboestwa i raniec.
Zofii nie podoba si rodzinny grobowiec na sanockim cmentarzu, w ktrym ma spocz. Wymaga
remontu, oboenia pytami. W sierpniu 1998 roku Beksiscy jad do Sanoka, bo Zosia chce osobicie
zleci prace przy grobie.
Odwiedzaj te rodzinny Dynw Zosi.
Ewa Bielec, bratanica, wspomina: Trzymalimy si wszyscy twardo, ale wiedzielimy, e to
poegnanie, ostatnie spotkanie. Ciocia w domu godzinami siedziaa przy biurku, czytajc stare listy,
ogldajc pamitki rodzinne, odkadajc do spalenia rne rzeczy. Nie chciaa, aby kto oglda je po
jej mierci. Cz przywioza mnie, do Dynowa. Podarowaa mi te wtedy swj piercionek
zarczynowy. Rozmawiaymy. Mwia, e chciaaby si wyspowiada przed mierci. Bardzo to
przeywaa, bo tyle lat tego nie robia. Jeszcze w sierpniu napisaa do mnie list, w ktrym martwia
si, e Zdzisek nie ma swojego raca i ksieczki, i prosia, ebym po jej odejciu przesaa mu te
rzeczy.
*
Dziennik Zdzisawa Beksiskiego.
Wtorek 22.9.98. Rano pikna pogoda. Temperatura 9,2. Oboje mamy wysokie cinienie. Na
godzin 10 jedziemy do Anina. Wczoraj wieczorem dzwoni Jerzyk: Podobno kamieniarz jedzie we
rod po materia, ktry ju nadszed do dostawcy, i grobowiec bdzie gotowy na poow przyszego
tygodnia. Nie jestem tego w 100% pewien, bo z rzemielnikami rozmaicie bywa, ale myl, e
bdziemy si przygotowywa na wyjazd w dniu 4 padziernika (niedziela). Zreszt przedyskutuj to
z Emilem, za w Sanoku Jerzyk bdzie na cmentarz zachodzi co drugi dzie, by sprawdzi, jak
postpuje robota, i komunikowa mi o tym. By moe uda si wyjecha wczeniej. Gdyby Zosia bya
w zej formie, jeli idzie o bl w plecach, to myl, e mgbym pojecha sam z Emilem. Przecie ona
nie jest w Sanoku do niczego konkretnego potrzebna. Zapac i moemy wraca. Zrobi fotografie
gotowego grobowca i poka jej na fotografiach, jak wyglda. Ewentualnie zapac komu
w administracji za posprztanie i umycie wszystkiego, bo kamieniarz na pewno zostawi wokoo
burdel.
*
Gdy robiem korekt ortograficzn powyszego tekstu, bo osign ju prawie granice pojemnoci
prostego edytora i chciaem go zamkn, usyszaem z mieszkania jaki gos, jakby co spado.

Mylaem, e spada drabina, z ktrej wczoraj korzystaa Zosia. Wyszedem, pytajc si, co si stao,
ale nie byo odpowiedzi, a drzwi do kuchni nie daway si otworzy. Wepchnem je si. Zosia leaa
tam wewntrz oparta o drzwi i bya ju w agonii. Miaa pene usta jedzenia, wic chyba stracia
przytomno, w trakcie gdy rozpoczynaa niadanie. Prbowaem co do niej mwi, ale nie
reagowaa. Wydobyem jej jedzenie z ust, mylc, e si nim zadawia, bo chyba jeszcze oddychaa,
ale ju domyliem si, e nastpio pknicie ttniaka i ona umiera. Bya godzina 8.15, gdy wszystko
si skoczyo. Przesunem j po pododze i podoyem poduszk pod gow. Zadzwoniem do
Kucw, Tomka i Hoserw. Dzwoniem te do parafii w sprawie ostatniego namaszczenia, ale przeor
powiedzia (za porednictwem osoby, z ktr rozmawiaem), e po mierci go nie udzielaj. Tomek
przyszed po pgodzinie. Okazao si, e odsucha nagranie, bo co go tkno. Po chwili przyjechao
te pogotowie. Lekarz kretyn pod tytuem S... (dcn.)
Wtorek 22.9.98. (cig dalszy)
Lekarz z pogotowia pod tytuem S... po wypisaniu wszystkiego (nie bardzo wiedzia chyba, jak si
pisze aorta zstpujca i napisa stpujca mwi jednak po polsku bardzo dobrze, wic nie
wiedziaem, zanim nie przeczytaem piecztki, e jest Arabem. Mylaem, e nie jest lekarzem,
i dlatego przeczytaem piecztk) zacz, jak na bazarze, namawia mnie na jak firm pogrzebow,
do ktrej natychmiast chcia dzwoni, twierdzc, e mi dobrze yczy i e zarobi na tym 60%.
W ogle by nie do zniesienia i ledwie si go pozbyem. Jego gruby przysadkowaty pomocnik by
cicho, a tylko proponowa, e naley Zosi podwiza brod. Boena razem z Ank ubray Zosi we
wszystko, co sobie odoya do trumny, kierujc si jej listem, ktry zostawia razem z tymi rzeczami.
Potem zadzwoniem do firmy pogrzebowej i poszedem do dozorczyni, by otwara wind towarow.
Chyba wstrzsna ni wiadomo o mierci Zosi. Zosi zabrano gdzie okoo godziny 11.25 i wtedy
wraz z Emilem i Boen pojechalimy do urzdu dzielnicowego po akt zgonu, bo teraz trzeba to
zaatwia osobicie. Byo to niedopatrzenie, bo walnito mi w dowodzie piecz, e ona nie yje,
i nie moglimy ju jecha z moim dowodem do banku, by wycofa pienidze, lecz trzeba byo
pojecha wraz z Tomkiem. Zlikwidowalimy lokat terminow i wszystkie pienidze przekazalimy
na konto Tomka jako A VISTA. Potem ewentualnie mona bdzie to zmieni na lokat terminow.
Potem pojechalimy z Emilem do zakadu pogrzebowego, gdzie zamwilimy trumn i wszystkie
usugi zwizane z pogrzebem. (...) Wrcilimy do domu i dopiero okoo godziny 18 zjedlimy wraz
z Emilem p pizzy hut. Na niadanie zjadem tylko p kanapki z jajkiem na twardo, ktrej nie zjada
Zosia (zrobia sobie dwie). (...) Potem zabraem si za notowanie wszystkiego, pki to jeszcze
pamitam, bo dzie ten (moe to i dobrze) przeszed mi jako tak bez poczucia upywajcego czasu.
(...) Daem ogoszenie do Gazety Wyborczej i ukae si pojutrze, ale prosimy z Tomkiem
o nieskadanie kondolencji. Na razie tyle. Musz si w tym wszystkim jako odnale3.
*

ni mu si, e Zosia ratuje go przed miertelnym strzaem. Zakrywa go kodr i cauje w usta.
le sypia. Zjada zapasy zrobione jeszcze przez ni (wyrzuca zepsute kiwi). Zastanawia si, komu
odda kwiaty doniczkowe po babci Stankiewiczowej. Sam nie cierpi badyli.
Oglda z Tomkiem telewizj. Duo rozmawiaj, gwnie o kopotach syna z kobietami.
Analizuje kad minut mierci Zosi. A gdyby by z ni wtedy w kuchni? Moe mgby pomc?
Zapa, podtrzyma, przytuli? A gdyby naciska, eby wzia lekarstwo i pooya si do ka?
Moe wci by ya? Zosiu, Zosiu...
Zapisuje w dzienniku: Gdy si z kim przeyje cae ycie i jest zawsze razem, i dzieli kad
myl i zamiarem, to nie sposb sobie wyobrazi, e ten kto odchodzi tak nagle i bez ostatniego
sowa4.
Czasem jeszcze budzi si w nocy. Nasuchuje oddechu Zosi.
*
Cztery dni po mierci matki Tomasz Beksiski w Trjce pod Ksiycem dedykuje jej audycj.
Nadaje midzy innymi: Cest la vie Grega Lakea; Isnt Life Strange The Moody Blues; Im Not
Awake Yet Roryego Gallaghera; Heartbreaker Grand Funk Railroad; Mother Johna Lennona; I Talk to
the Wind King Crimson; Blowin in the Wind Boba Dylana; All Things Must Pass Georgea Harrisona;
Sound of Silence Simona & Garfunkela; When a Blind Man Cries Deep Purple; Stairway to Heaven
Led Zeppelin; Mama, You Been on My Mind Roda Stewarta; Death Is Not the End Nicka Cavea.

Tomek z mam, lata 70.

Jarosaw ukomski: Widzielimy si kilka tygodni po mierci mamy Tomka. By przybity, gos

mu dra.
*
Na pogrzeb do Sanoka jad na pocztku padziernika 1998 roku. Zdzisaw notuje po powrocie:
Trumna mamy widniaa po lewej stronie grobowca, a po prawej ustawiono trumn Zosi. Dla mnie
zostao miejsce w rodku. Jeli Tomek si nie oeni i nie zaoy rodziny, i bdzie chcia lee z nami,
to bdzie si chyba musia spopieli, bo moim zdaniem czwarta trumna ju tam si nie zmieci. Po
uroczystoci, na ktrej udao mi si nie pkn i nie da widowiska (Tomkowi te si podobno udao),
skadano nam kondolencje, ale nie wszystkie osoby rozpoznaem5.
Halina Lautenbach: Po pogrzebie rodzina Tomka posza gdzie na obiad, ale on szybko przyszed
do mnie. Opowiada o pani Zosi bardzo ciepo, osobicie. Martwi si, jak sobie z ojcem poradz.
Kocha rodzicw. Moe tylko broni si przed tym uczuciem.

Zosia Beksiska, Sanok, lata 50.

Ewa Bielec z Dynowa zgodnie z yczeniem cioci Zosi wysya do Warszawy zawinitko
z ksieczk i racem w rodku. Wuj Zdzisek odpisuje: Nawet gdybym si nie nawrci, to
poprosz, by mi te rzeczy woono do trumny, a to ze wzgldu na to, e tak sobie yczya. Cigle mam
takie wraenie, e patrzy na mnie i widzi, co robi6.

Zamierza zamkn szafy z jej ubraniami, zasun szuflady w jej biurku, nie rusza lakierw do
wosw w azience, chce oszuka siebie, e z odejciem Zosi nic si nie zmienio. Z czasem rozda
krewnym i przyjacioom jej porcelan, srebra zabytkowe, wieczniki, wyroby z laki, drobiazgi. Jej
kwiaty doniczkowe odda ssiadkom. Jej obrazy wyle do muzeum w Sanoku. Kupi talerze papierowe
i plastikowe sztuce. Puste ciany zapeni nowymi obrazami, ktre dopiero namaluje.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Nadkobieta
(...) wraz z Moj Nadkobiet (yes! yes! istnieje taka)1.
*
Rok 2012. Tu gdzie siedzimy, nie wolno pali. Robi wic przerw na papierosa, wychodzi
i zostawia mnie na chwil. Wraca, siada na krzele. Musiaa po drodze poprawi szmink.
Karminow. Ma w sobie koci wdzik, co z Moniki Bellucci. Dziewczynom Tomasza Beksiskiego
przypisaam kolejne litery alfabetu. Jej przypado H. Jest brunetk. Jest blada. Ma doktorat
z bohemistyki. Bya jego Nadkobiet. Opowiada: W 1996 roku uczestniczyam w zajciach z jzyka
angielskiego dla nauczycieli akademickich na Uniwersytecie Jagielloskim. Grup prowadzi George.
Ktrego razu przyprowadzi na zajcia wampira w pelerynie do ziemi. Mielimy mu zadawa pytania
wedug schematu gramatycznego. Siedziaam i mylaam: Kurcz, znam skd ten gos. Zamknam
oczy. Aha, to Beksiski. Zadaam mu pytanie o pyt Petera Murphyego, wokalisty Bauhausu, gdy
inni pytali go o wampiryczne kwestie. Odpowiedzia mi bardzo adnie. Potem mia pokaza, jak
wampir moe uksi. I George, wielki manipulator, tak zrobi, e Tomek przykry peleryn i dziabn
wanie mnie. Poszlimy na spotkanie do kawiarni, skd George si ulotni. Oni si przyjanili,
George to wszystko zaplanowa.
To by niesamowity splot, bo ja w 1988 roku napisaam do redaktora Beksiskiego elaborat
powicony Bauhausowi i on cytowa mj list na antenie. Nie mino dziesi lat i bylimy razem.
Wtedy, w tej krakowskiej kawiarni, powiedzia mi, e jest pokiereszowany emocjonalnie i nie jest
w stanie zaangaowa si uczuciowo. Wci liza rany po kolejnym, ju ostatnim rozstaniu z G.
Zaprzyjanilimy si, widywalimy, zostalimy kochankami. Potrafi dzwoni po dziesi razy
dziennie i gada czasem dwie godziny. Tyle e pno w nocy, bo byo taniej. On by zafiksowany na
punkcie pienidzy.
Bardzo ciekawie mwi, barwnie, przytacza fragmenty filmw, cytaty z piosenek. Zawsze mia
duo do powiedzenia. Dopiero potem zrozumiaam, e wieci odbitym blaskiem, apa pewne rzeczy
i powtarza. Niemal nic nie czyta. Bazowa na listach dialogowych i hasekach przejtych od ojca.
Ale wkrtce zakochaam si miertelnie w pewnym Angliku Danielu i nasze kontakty si zerway.
Kiedy moja mio mnie opucia, wpadam w depresj po tym rozstaniu i w listopadzie 1997 roku

znalazam si na skraju przepaci. Nie pamitam, jak si skontaktowalimy ponownie, moe przez
Georgea. Tomek zacz mnie pociesza. Dedykowa mi utwory w radiu, dzwoni. Odwiedziam go
pod koniec stycznia 1998 roku. Zawizao si midzy nami co gbszego. Przy czym z mojej strony
nie byo to a tak gbokie jak z jego. Zostalimy par. Wtedy nazwa mnie Nadkobiet.
Bywaam w Warszawie regularnie, jak byy wolne dni, to na duej. Wstawa o pierwszej po
poudniu. Ja wczeniej, bo ju nie mogam wytrzyma w ku. Szam na papierosa. Tolerowa moje
palenie, ale zawsze miaam ze sob perfumy i wod do pukania ust. Potem byo obiadoniadanie. Jak
zabrako pani Zosi, to ja mu gotowaam chiszczyzn z napalmem. Potem ogldalimy filmy, nawet
cztery, i szlimy na zakupy. Po mierci matki zawsze te do Zdzisawa. Tam take ogldalimy filmy.
Raz senior znis z pawlacza karton ze starymi zdjciami. Po raz pierwszy ojciec i syn przestali
trzyma dystans. Siedzieli i ogldali fotografie. Wziam zdjcie Tomka i mwi: Jaki liczny
chopczyk. Zdzisaw na to: Hitler te kiedy by may. Wracalimy do domu. Tomasz kad si
spa o trzeciej w nocy.
Grzegorz Gajewski powiedzia o nim, e by jak bohater Purpurowej ry z Kairu, ktry zszed
z ekranu, wsiad do auta i zdziwi si, e s jakie peday, kierownica. Bo w filmie samochd sam
rusza.
Tomek sdzi, e w pudeku z napisem sernik znajduje si gotowe ciasto. Dopiero ja go
owieciam, e to jest w proszku. A co on myla? e wystarczy wysypa z pudeka? I co? Powiedzie:
Serniku, sta si? Mwi do niego w sklepie: We ludwika. A co to ludwik? Pyn do mycia
naczy. A gdzie stoi? Tam gdzie jest chemia. Ja nie wiem, gdzie jest chemia!!! Nakrca si.
Mia dwie twarze, Dr. Jekylla i Mr. Hydea. Prywatnie by jak Wojciech Cejrowski. Zion
nienawici, zjadliwy. Zgorzknienie mia wypisane na twarzy. Wstawa rano i nienawidzi.
Zafiksowa si na Sanoku. Miasto byo symbolem utraconego ycia, niewinnoci, zudze. Kaza
ojcu nagrywa seriale z lat siedemdziesitych ycie na gorco i Czarne chmury. Otacza si tamtymi
czasami.
Pojechalimy na koncert Bauhausu do Pragi. My plus moja koleanka Olga. Osiem godzin
w pocigu. On wysiada i mwi, e musi si wyspa. Szukaam dla niego hostelu, w kocu pooy si
u znajomej. Potem wycieczka. Zobaczy most Karola: To jest most Karola?! Lepiej wyglda
w Mission Impossible.
Na dziace u znajomych siedzia w leaku otulony kodr, na gowie mia rcznik, obstawi si
wiecami przeciwkomarowymi. A i tak zacz tupa. Chc do domu! Jak mnie kto nie odwiezie, to
wrc takswk! Rozwydrzone dziecko.
Z drugiej strony by wspaniaym czowiekiem. Mwilimy Monty Pythonem, artowalimy.
Planowalimy zrobi festiwal filmw nieudanych. Tumaczyam mu teksty czeskiego zespou XIII.
Stolet.

31 maja 1998 roku wzilimy amfetamin. Dzwoni po takswk, szampany przywozili.


W poegnalnym felietonie napisa, e dla tej chwili warto byo y.
Gdybym nie bya taka niecierpliwa, a on taki niereformowalny, powoli by si zmieni. Ale nie
jestem typem Zosi, eby usun si w cie. Tomek by Jackiem Nicholsonem z filmu Lepiej by nie
moe, ale nie kada dziewczyna jest kelnerk z tego filmu.
*
Zofia Beksiska nigdy nie poznaa H. Po raz pierwszy Tomasz przychodzi z Nadkobiet na Sonaty
6 dzie po mierci mamy. Zdzisaw notuje w dzienniku: Tomek z H. byli wczoraj do godziny 1
w nocy. (...) H. jest nareszcie (jak mi si wydaje) normalnym czowiekiem, a nie kontynuacj
dotychczasowych Tomkowych uniesie erotycznych. Wydaje mi si te adniejsza od nich, ale de
gustibus (Tomka gusta s dla mnie dosy niepojte) non est disputandum czy jak si to tam pisze.
Byo bardzo mio. Oderwaem si jako od ponurej sytuacji domowej i mrocznych perspektyw na
przyszo. Zabrali jakie wiktuay z zamraarki2.
Ojcu zaley, eby zwizek syna z Nadkobiet si utrzyma: Chciabym ju, by z t dziewczyn
jako poszo, bo naprawd mi si podoba, no ale to jemu si powinna podoba, a nie tatusiowi. To, co
si podoba rodzicom, nie znajduje uznania u dzieci3.
*
Anja Orthodox: Zrobi si z Tomka taki mdzcy stary kawaler, a tu trafi na dziewczyn, ktra
chyba nawet bya w nim zakochana. I chciaa z nim by. I w ku mieli poycie seksualne. Mwi do
niego: Suchaj, to jest inteligentna, fajna kobieta. Ona powinna wyj za m i mie dzieci. Jezus
Maria, ja si nie nadaj na ojca! Nie chrza. Pro o rk, e si. Poyczy kas od ojca, kupi dla
niej mieszkanie, ale szo mu jako niemrawo. Pytam go: Owiadczye si?. No nie, bo
pomylaem, a co bdzie, jak si przestaniemy kocha? No to nie wyjdzie wam.
*
Krypta musi by tylko jego. Kobieta powinna mieszka osobno, cho blisko, nawet w tym samym
bloku. Tam moe si urzdzi, jak chce, pielgnowa dziecko, gotowa obiady, oglda z nim filmy,
gdy do niej przyjdzie. Ale do krypty nie powinna przychodzi.
Mieszkanie dla H., kilkoro drzwi dalej od swojego, Tomasz kupuje pod koniec 1998 roku.
Wymaga remontu. Wuj Emil ma si tym zaj wiosn.
*

Wieczr z Wampirem. 1988 rok.


Wojciech Jagielski: Jeli chodzi o bycie typowym starym kawalerem, zauwaasz u siebie takie
rzeczy?
Tomasz Beksiski: Chyba tak.
Wojciech Jagielski: Czym to si przejawia?
Tomasz Beksiski: To jest ciko powiedzie. To kobieta musiaaby odpowiedzie na to pytanie,
ktra prbuje ze mn wytrzyma. Bo ja jestem przyzwyczajony do pewnego porzdku, nie tylko wok
siebie, ale porzdku dnia. I jeli kto mi to wszystko zakca, to ja w tym momencie staj si
rzeczywicie nerwowy i nie bardzo potrafi funkcjonowa.
Wojciech Jagielski: No to jak sobie teraz bdziesz dawa rad z... chyba z H., tak?
Tomasz Beksiski: Zobaczymy, zobaczymy. H. jest Nadkobiet, wic moe ze mn wytrzyma.
Wojciech Jagielski: Nadkobiet? A czym to si objawia?
Tomasz Beksiski: Nadkobieta to jest taka kobieta, ktra moe ze mn wytrzyma i vice versa.
(...)
Wojciech Jagielski: Tomku, no dobrze, to powiedz mi teraz, czym ci zainteresowaa H., bo
z tego, co twoi znajomi mwi, to musi by jaka niezwyka, niebanalna osoba, skoro potrafi z tob
wytrzyma.
Tomasz Beksiski: Potrafi siedzie ze mn i cay dzie oglda filmy. To ju jest bardzo duo. I j
to bawi, ona tego nie robi dla mnie, ona to robi dla naszej wsplnej przyjemnoci, dla swojej te. (...)
Wojciech Jagielski: Ale czy ten idea kobiety, ktry okrelie jako femme fatale, czarne wosy,
troszk wampirze rysy... H. temu odpowiada czy nie?
Tomasz Beksiski: Odpowiada4.
*
Nadkobieta: Pod koniec grudnia 1998 roku wyjechaam do dziadkw do Wrocawia. Babcia
chorowaa. Tomek zadzwoni w sylwestra i owiadczy si. Nie chciaam go pozbawia zudze, ale
nie mogam za niego wyj. Z rnych wzgldw. Poczwszy od intymnych, poprzez jego cechy
charakteru.
Wiosn 1999 roku rozstalimy si. To bya decyzja Tomka. On si zszed ponownie z tak zwan
Ssiadeczk, dziewczyn z tej samej klatki. Jak si o tym dowiedziaam, kamie spad mi z serca, bo
nie chciaam go rani. Niestety nie wyszo im, bo ona miaa kogo w Niemczech i wolaa tamtego.
*
Grzegorz Gajewski: Tak naprawd mia ju dosy Nadkobiety. Chcia, eby odesza. Pamitam,

raz jej mao nie zabi, gdy cierajc mu kurze, strcia z pki kilka pyt w plastikowych pudekach.
Pniej to ju poszo dalej, bo Tomek dostawa szau o byle co. Kiedy rbn telefonem nad jej gow,
stwierdzia, e ma do.
Mia przyjaciela Mariusza [imi zmienione przypis autorki]. czya ich mio do horrorw,
z tym e przyjaciel wola filmy bardziej krwawe, gdzie si przekuwa oko i tnie pi. Mariusz
powiedzia kiedy do Tomka: Suchaj, jak ci z t H. nie wyjdzie, powiedz, to ja si ni zajm. Fajna
z niej dziewczyna. Ktrego razu przychodzi i Tomek: H., ta kretynka!. To co, skoczye z ni?
A bierz j sobie w choler! Wic wzi i si potem z ni oeni.
*
Warszawa, 1st May 1999. Kochana H.! Dugo nie pisaem z rnych powodw, chocia
wielokrotnie zabieraem si do tego w mylach. Wiem, e Twj list sprzed ponad miesica nie mia
mnie skoni do odpowiedzi (...) mimo to chciaem odpowiedzie niemal natychmiast. Nie zrobiem
tego tylko dlatego, eby nabra jeszcze wikszej perspektywy, bowiem nasze rozstanie wbrew
pozorom nie spyno po mnie jak woda po gsi. (...) w jednej kwestii masz racj. Chyba faktycznie
spotkalimy si wtedy, gdy bylimy sobie bardzo potrzebni najpierw Ty mnie, potem ja Tobie. (...)
Przez jaki czas szlimy razem i super. (...) Gdy ja przywykem do Twojej obecnoci i myli o Tobie
na tyle, e zapragnem mie Ciebie na stae Ty wpada w mniej lub bardziej uzasadniony stan
niepokoju i zacza doszukiwa si w tej konstrukcji wszelkich dziur. Ja te tak postpowaem, cho
w mniejszym stopniu si z tym zdradzaem. (...) H., przede wszystkim chciabym Ci uwiadomi
jedno: NIE MYL o Tobie le i nie uwaam wcale, e bya interesowna. Za czsto o tym mwia
po prostu i wkurzao mnie to niepomiernie. Po prostu nie lubi artw z tego tematu. (...) Piszesz, e
nie udao nam si zbudowa zamku na bagnach. To moja wina. Niekoniecznie Twoja. Moja te.
Moe za bardzo proste mi si to wydao? (...) Wydaje mi si, e moemy by przyjacimi, ktrymi
zreszt zawsze bylimy. Nie chciabym zatrzyma Ci w galerii wspomnie i byych narzeczonych,
bo po pierwsze, ponura to i do paskudna galeria (...) a po drugie, byoby to niesprawiedliwe. (...)
Wydaje mi si, e niechccy udowodnilimy sobie, e bylimy par kochankw dobranych lepiej ni
Romeo i Julia, ale nie stworzonych do dzielenia wsplnego domu, bo wtedy zaczyby si schody5.
26.05.1999 r. (...) gdy zajrzaem przypadkiem do szafy w przedpokoju i zobaczyem Twoje
rzeczy... po prostu si rozpakaem. (...) Mariusz mnie paskudnie podszed i okrad z tego, co mogo
si sta naszym zwizkiem. Nie mam ju dla niego grosza szacunku. (...) Mariusz dry temat, a e
traktowaem go jak kumpla, wiele si dowiedzia. Jednak nie wspomnia ani sowem o swoich
podchodach, jedynie chcia wiedzie, czy na pewno zerwalimy. (...) Zadzwoni do mnie, gulgoczc
jak indyk w ciy, i pochwali si swoj wizyt w Krakowie i Twoj w Warszawie. Wwczas
poprosiem go, eby Ci krzywdy nie robi, bo jeste dobra i wraliwa dziewczyna i do ju
wykorzystywa przesza. (...) Nie umiem sobie wyobrazi dalszego ycia bez Twojej w nim

obecnoci. (...) Mariusz podobno przechwala si, e dobrze mu z Tob leci i e ja daem mu
przyzwolenie tak jakby chodzio o przekazanie mu przeczytanej ksiki. Gdy to usyszaem, rozbola
mnie brzuch. Od niedzieli nie jestem w stanie nic przekn, a w nocy nie umiem zasn. Nie umiem
te pogodzi si z podoci tego czowieka. (...) H., odezwij si, jeli uwaasz, e moemy sobie co
jeszcze powiedzie. Prosz. Nie ukrywam: chc porozmawia o NAS i o tym, czy moemy sprbowa
odnale si NA NOWO. Your tiny fool T.6.
28.05.1999 r. Mj czas kurczy si dramatycznie. Nie umiem zabra si do pracy ani do niczego,
jedzenie staje mi w gardle, nie mog spa. To ju pita taka noc. Nie gniewaj si, e tak szmat
z siebie robi. Nie opisuj Ci tego celowo. I nie chc adnej litoci ani nic z tych rzeczy. Po prostu mi
Ciebie bardzo brakuje i chc, eby o tym wiedziaa. H., to by rok, nawet ponad rok. Nigdy z nikim
nie byem tak dugo. Moe z winy wasnego charakteru, moe z innych powodw. (...) Tak samo moje
owiadczyny nie miay szczcia. Nic nie miao szczcia midzy nami. (...) Nie mog uwierzy w to,
e Mariusz stan midzy nami. e Ty potrafia mu na to pozwoli. (...) Poczuem si ostatecznie
okradziony, oszukany, pozbawiony jedynej realnej nadziei na uoenie sobie ycia. (...) Chc, eby
wrcia. Sprbujmy jeszcze raz. Moe pojedziemy gdzie na wakacje? Chciabym Ci zabra do
Sanoka, bo nie mogem pojecha na grb Mamy w jej imieniny 15 maja, wic chciabym tam by
w czerwcu. (...) Naprawd chc zmieni swoje ycie. Sama powiedziaa, e jest sztuczne i puste.
A bez Ciebie w ogle ju nie bdzie miao sensu. (...) A miao by forever. Forever and ever. Do You
remember?7.
*
H. odpisuje. On odsya jej list z naniesionymi dopiskami.
Tomku, dzi odebraam Twj mail. Zrobio mi si bardzo przykro, e tak mnie traktujesz
[dopisek Tomka: Jak? Jak kogo bliskiego, kogo trac?]. Wybacz, stare porzekado mwi, e nie
wchodzi si dwa razy do tej samej rzeki. Tym bardziej nie widz sensu wchodzenia do niej po raz
trzeci. (...) Myl, e tak bdzie dla nas lepiej, bo zachowamy dla siebie sympati, szacunek
i przyja. Przebolaam, ale ile mnie to kosztowao zdrowia [a zrobia cokolwiek, eby to uratowa?]
wiem tylko ja i ten uroczo przez Ciebie okrelony jako jurny wieprz Mariusz [jemu to
zawdziczasz]. Zrozumiaam i naprawd cieszyam si, e zostaniemy przyjacimi. Bo kocham Ci
jak najbliszego przyjaciela i tu si u mnie nic nie zmienio. Natomiast Ty mi teraz piszesz co
innego, e nieatwo wykreli te dwa lata [zaley komu, jak wida] i e mnie kochasz t prawdziw
mioci [wiesz ty w ogle, co to jest?]. Wybacz, ale czy Tobie zmieniaj si opcje w zalenoci od
tego, jaki jest stan wody na Wile? (...) Jestem teraz sama [nie umiesz kama], bez zobowiza,
mdrzejsza [.], pogodzona z sob i w miar szczliwa [bo beze mnie, co?]. Moje sporadyczne
pragnienia uoenia sobie ycia z kim zawsze spezay na niczym. No i dobrze. Teraz ju wiem, e

nie nadaj si do ycia w stadle [za to pod wieprzkiem tak]. Tomku, jeeli jeste jak czsto
deklarowae moim przyjacielem, powiniene uszanowa to, co nas czyo [a ty uszanowaa?
rozoya na tym nogi]. Wszystkiego dobrego [cudowny sarkazm, thanx!]. [PS: Po starej przyjani:
radz ci uwaa na swojego aktualnego przydupasa. Naszym zdaniem to ciemny typ. Na pewno pierze
na Cyprze czyje pienidze (...) i chuj wie, do czego jest zdolny. Moe ci nawet sprzeda do burdelu
w Grecji. Ale to ju twj problem (lub twoja frajda, jak sdz). Jedno jest pewne: dojebi kiedy temu
facetowi, tak e bdzie dugo aowa (...). Mam ju pewien plan, a ty wiesz, e jestem do tego
zdolny]8.
*
Emil Kuc: Jak H. odesza, to Tomek szuka zemsty na Mariuszu. Chcia, ebym pomg go
rozliczy za lewe interesy, jakie mia. Chcia nawet da apwk w jakim urzdzie. Z trudem go od
tego odwiodem.
W czerwcu 1999 roku Tomasz pisze scenariusz krtkiego filmu, w ktrym Mariusz ginie
w zamachu bombowym.
Przygotowuje te felieton, ktry zostanie opublikowany w Tylko Rocku we wrzeniu: Wpucisz
do domu kobiet, to wyrwie ci serce, oprni portfel i poniszczy ksieczki od kompaktw. Wpucisz
do domu kumpla, to najpierw zacznie erowa na twojej kolekcji filmw, a potem ukradnie
narzeczon. (...) Nie wolno sobie znale dziewczyny, gdy jurny przyjaciel bdzie dry temat: Nie
rozstajecie si przypadkiem? Bo mam na ni ochot. (...) Za najblisza (?) osoba zaczyna ci
wytyka, e twj wiat to fikcja i e trzeba doczy do stada zachystujcego si peni ycia przy
kieliszku w zadymionym pubie. W zamian za mio oferuje persyfla (Do you love me? Like I love
you?). Nie wystarcz sztuczne cycki, tytu naukowy na uniwersytecie i koszulka z napisem Im not
a piece of ass, I am a doctor trzeba naprawd by czym wicej. Ze zgroz pojmujesz, z kim ye
przez ponad rok. Twj zamek marze staje w ogniu, a potem tonie w bagnie9.
Grzegorz Gajewski: Te jego bombastyczne felietony, gdzie rozmazywa wasne flaki, byy nie do
przyjcia. Rozpacza nad utracon mioci ycia. Wszystko to byo gwno prawda. Jemu odbio tylko
dlatego, e kobieta, o ktrej sdzi, e bdzie wycieraczk pod jego drzwiami, odesza i olaa go.
Nadkobieta: Ja wiem, co Tomek pisa o mnie w tym artykule. Jak kto si tak bardzo w swoich
oczach upodli, to moe mie potem w sercu ogromn zo. Przez Georgea odesa mi moje rzeczy
z Warszawy i moje listy do niego z dopisanymi komentarzami. Jak dziecko.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

mier ostatnia
Wieczr z Wampirem. 1998 rok.
Wojciech Jagielski: Podobno prbowae popeni samobjstwo.
Tomasz Beksiski: Owszem, zdarzao si par razy. No, rne byy powody. (...)
Wojciech Jagielski: To okropne. Przeszy ci ju te ataki?
Tomasz Beksiski: Oczywicie, e tak! W kocu...
Wojciech Jagielski: ... w kocu wyrose z tego, tak?
Tomasz Beksiski: Mona to tak nazwa. Poza tym ostatnio przez wiele, wiele lat nie miaem
takiego stanu, takiego blu wywoanego przez rzeczywisto, ebym chcia z tej rzeczywistoci uciec.
Ja z tej rzeczywistoci uciekam codziennie w jaki film i dziki temu to kompensuj chyba1.
*
Podobno obieca matce, e pki ona yje, on nie umrze.
Podobno po jej mierci powiedzia ojcu: Mam nadziej, e teraz nie bdziesz mia nic przeciwko
temu, gdy bd chcia skoczy z sob.
Podobno jednak tego nie powiedzia, tylko napisa ojcu w licie.
Podobno Zdzisaw szuka argumentw: Starzej si. Nie poradz sobie bez ciebie. Niedawno
upadem w wannie, gdyby nie przyszed, mgbym si wykrwawi.
Na pewno ojciec w sierpniu 1999 roku napisa do syna list: Nie zostawiaj mnie.
Na pewno nigdy nie pado zdanie: Rb, Tomek, co chcesz.
*
Ewa Kikta: Cay czas mwi, e si zabije. Mam tego dosy powtarza.
Ewa Lipowicz: O prbach samobjczych mwi z duym poczuciem humoru. Kademu, kto
chcia sucha, mwi, e si zabije. Trudno byo wyczu, e ta prba to ju nie bdzie art.
Leszek Rakowski: Mwi o mierci. Ale to byo takie jakby naturalne. Nie brzmiao
dramatycznie. Nie przejmowao si tym. Gadalimy o zwykych rzeczach, jak to przyjaciele, i on
nagle o samobjstwie. Wydawao mi si nawet, e jego ojciec ma wysz wiadomo tego, jaki jest
syn, i daje mu przyzwolenie. Teraz ju nie wiem, czy tak byo.

Anja Orthodox: Powiedzia mi: Anka, to mj wybr, szanuj to. Ja chc wybra czas i sposb
odejcia z tego wiata. Chyba wikszo ludzi tak by chciaa, zamiast zda si na przypadek?. Dosta
te korby, e jest nie z tej epoki i w XXI wiek nie wejdzie. On wiedzia, e XXI wiek zaczyna si
w 2001 roku, ale dla niego symboliczn dat by rok 2000. Niektrzy mwi: Do cholery, jak
moglicie mu na to pozwoli?!. A ja pytam: Co to za pytanie, do cholery?. Dobrze, zamy, e
nawet wiedziaabym, e on sobie kitra te leki. I co? Miaam wej i przeszuka dom dorosego,
nieubezwasnowolnionego czowieka? Po tej wanej rozmowie, gdy prosi, ebym go szanowaa,
uznaam to.
Halina Lautenbach: Zapytaam go par miesicy przed mierci: A czy tobie co niemdrego do
gowy nie przyszo?. Nie, nie zaprzecza wszystko jest dobrze.
*
Ojciec wie. Zapisuje w dzienniku, e czerwony alert trwa co najmniej od poowy 1998 roku. I e
prdko nie minie. Odkd zmara Zosia, nie chodzi ju wok bloku syna i nie patrzy, czy si u niego
wieci. Ale le sypia, nie moe pracowa. yje z kamieniem w odku. Wiem, e rzecz szybko nie
przeminie2 pisze.
Syn wie, e ojciec wie. Ale nie rozmawiaj o tym. W kady pitek Tomasz zakrela w Gazecie
Telewizyjnej filmy, ktre Zdzisaw ma nagra. Westerny, horrory, strzelanki, pocigi. Wieczorem
siadaj przed ekranem w dawnym pokoju Zosi. Tomek pedauje na stacjonarnym rowerze albo wiczy
z hantlami. Ojciec opycha si krakersami maczanymi w serku i popija col.
*
Hydiphen zabra Nadkobiecie, kiedy zerwa z ni Anglik Daniel. Silny lek przeciwdepresyjny
dostaa od lekarza, gdy sdzia, e ju si nie podniesie z powodu utraconej mioci. Po jednej tabletce
miaa wraenie, e wychodzi z ciaa i stoi obok. Tomek wtedy powiedzia: Zajm si tob,
zaopiekuj. Tabletki nie bd ci potrzebne. Daj, wyrzuc je. Ale nie wyrzuci.
Od znajomego lekarza spod Sanoka dosta recepty in blanco. Chcesz si zabi, prosz
powiedzia doktor i przystawi piecztk. Lekarz wierzy w teori, e samobjca, ktry przygotuje si
do mierci, paradoksalnie, chce y, bo zawsze ma otwart furtk.
*
Od dawna ju prowadzi dziennik na maych kasetach, ktre wkada do dyktafonu. Codziennie
wieczorem mwi do siebie. Pudo kaset zostawi ojcu. Zdzisaw napisze po jego mierci: Poleci go
zniszczy, lecz pozwoli mi przesucha, ale w kocu nie daem psychicznie rady caego przesucha
i zniszczyem, bo byy tam po nazwisku osoby trzecie, takie jakie widz czasami w TV. Zebraem

wic siy i spaliem. Za kadym razem czuem si tak, jakbym dokonywa egzekucji. Take na
sobie3.
List poegnalny do ojca te nagra na dyktafon.
Zostawi mu te list w komputerze.
Podobnie jak testament. Pyty maj przej na wasno Trjki. Mieszkanie, ktre kupi dla
Nadkobiety, przekazuje przyjacice z Krakowa. Obrazy ojca do sanockiego muzeum.
Ciao ma by spopielone. Pogrzeb wiecki.
Listy poegnalne do przyjaci pisze na komputerze na pocztku listopada 1999 roku. Drukuje je
i przekazuje Georgeowi.
*

Tomek, rok 1998

Nadkobieta: Nagle spotykam Georgea w listopadzie, a on mwi, e ma dla mnie list od Tomka,
ktry ma mi wrczy po jego mierci. Ale on nie moe z tym y, e to odliczanie godzin, wic da mi
go teraz. Zadzwoniam do Tomka, bardzo si ucieszy. Powiedziaam, e mam list, wkurzy si na
Georgea. Jeli chodzi o te wszystkie sprawy, to ci wybaczam. I ty mi te wybacz mwiam do
niego. Prosi mnie o spotkanie, odmwiam.
5.11.1999. Kochana H.! Wiem, jak idiotycznie to brzmi w wietle wszystkiego, co zrobiem,
powiedziaem i napisaem. Mimo to jednak moje serce nadal Ci tak nazywa. A ten list powoli
powstawa we mnie od dawna. (...) I prosz Ci o jedno: przeczytaj i nie bj si. Ten list Ci nie

skrzywdzi. Nie chc Ci rani, nie chc robi Ci zamieszania w duszy. Nie chc ju nic zego. Chc
Ci tylko przeprosi. I baga o ostatnie wysuchanie. Niczego nie oczekuj. Na nic nie licz. Pragn
zrzuci z duszy ten ciar i wiedzie, e Ty wiesz.
H., to bdzie dugi list. Jest on moj ostatni szans, eby wszystko Ci opowiedzie. Pocztkowo
chciaem napisa kilka sw i tylko Ci przeprosi. Za swj wybuch gniewu, za obelgi, za cae boto.
Nie zasuya na to. Ale ja te nie zasuyem na krzywd, jaka mnie spotkaa. Znasz mnie. Wiesz, e
w chwilach bezradnoci reaguj gwatownie. Naprawd nie umiaem si opanowa i postpi inaczej.
(...)
Nigdy nie byo mi dane wyzna Ci, ile dla mnie znaczysz. Gdy o tym mwiem, zaczynaa albo
histeryzowa, albo potem troch kpi. Rozumiem Twoj asekuracj, ale Ty sprbuj zrozumie mnie.
Ja te jestem zaszczutym zwierztkiem wielokrotnie oszukiwanym i zranionym. Te nie umiaem
si przed Tob otworzy. Nawet w seksie otworzyem si dopiero w noc amfetaminow; wczeniej
byem spity jak cholera. Te mam setki kompleksw. I te chciaem czu, e co dla Ciebie znacz,
a nie sucha tekstw w rodzaju w co ja znowu wdepnam. Gdy Ci zaproponowaem stay zwizek,
szczeglnie silnie pragnem potwierdzenia, e co znacz. Napisaa mi wtedy, e szalaa ze
szczcia, ale ja nigdy tego szalestwa nie widziaem. Nigdy. (...)
H., teraz najwaniejsze. Bardzo pragnem mie w Tobie on i towarzyszk ycia. Chciaem,
eby byo piknie, dobrze, cudownie. ebymy zaczli tworzy nasz powszedni codzienno
(zamiast weekendowych spotka turystycznych), ebymy oboje dawali sobie to, co w nas
najlepsze. A przede wszystkim JA chciaem si zmieni. Chciaem si sta lepszym czowiekiem.
Chciaem, eby moje ycie ulego przewartociowaniu i przemianie. Mam ju do fikcji filmowej,
zasunitych zason, samotnych wieczorw. Liczyem, e wniesiesz do mojego ycia powiew realnego
wiata: e z Tob poznam wiat. e mnie jako wycigniesz z tej muszli, w ktrej si skryem. (...)
Tak jak Ci napisaem wtedy w jednym mailu bl zatru mi mzg (i potrzeba byo kilku miesicy,
eby trucizna przestaa dziaa). Zaczem rzuca si po cianach jak so w skadzie z porcelan.
Znasz te moje napady zoci; wtedy zawsze co rozbijam. I tym razem rozbiem wszystko to, co nas
czyo. Gdzie okoo poowy czerwca szczerze Ci nienawidziem i wtedy porobiem dopiski do
Twoich listw i napisaem ten cholerny felieton. W swojej gupocie udziem si, e jak George
przekae Ci przesyk, a ja oddam tekst do druku, wwczas bd mia to wszystko za sob. Chciaem
Ci wyrzuci z mojego ycia, z moich myli, z serca. Chciaem spali wszystkie mosty. Obrazi Ci
ostatecznie i na zawsze. Pozbawi si najmniejszej nadziei i szansy, e mogaby wrci. (...)
Zraniem Ci, zawiodem, zniszczyem Twoj Przyja. A sobie zrobiem nie mniejsz krzywd. Nie
ma ju dla mnie przebaczenia, H. I nie oczekuj przebaczenia. (...)
Kochaem Ci naprawd. Wci Ci kocham. (...) Bya moj jedyn kobiet, z ktr czuem si
w zwizku jak normalny mczyzna. Daa mi najwiksze oparcie w trudnych chwilach. Spenia
najbardziej szalecze fantazje, przez co otworzyem si przed Tob jak nigdy przedtem przed nikim.

Naprawd chciaem z Tob y, spdza z Tob kady dzie i kad noc, budzi si obok, gadzi
Twoj buzi i caowa Twoje oczy. Z myl o Tobie zaczem urzdza drugie mieszkanie, z myl
o Tobie i o mnie mj ojciec zaoferowa si da na to pienidze (Paac stoi, ale nikt ju w nim nie
zamieszka). (...)
Nie masz pojcia, jak puste i bezsensowne jest teraz moje ycie. Nie mam ju ycia. Mam tylko
wspomnienia: resztki tego, co sam opluem i porozbijaem. Poranki bez sensu i koszmarne noce. Ale
to mj problem. Nie bd Ci o tym pisa.
Dodam tylko, e z natury nie jestem ani zy, ani peen nienawici do wiata. Takie reakcje s
u mnie maskowaniem bezradnoci. Nie Ty jedna czujesz si zagubiona, zahukana, przeraona. Ja te.
Ja to po prostu ukrywam za parawanem agresji, programowej niechci, wyniosoci i pogardy. Musz
si czym zasoni. Nie mam zego serca i nigdy nie chciaem y z grymasem szyderstwa na twarzy.
Wolaem tylko nie zblia si za bardzo do ludzi, nie spoufala z nimi, trzyma si na uboczu.
Chroni w ten sposb siebie, a take swoj mio. (...)
Miaem szans na YCIE, a zostaa mi pustka. (...) Kilka razy mi mwia i pisaa, e wiat jest
szeroki i tak dalej. Od wielu dziewczyn, na ktrych mi zaleao, zawsze syszaem tekst: jeste taki
fajny, chciaabym, eby mia mi dziewczyn. adna jednak nie chciaa ze mn zosta. Kada
wybieraa kogo innego. Po jakim czasie czowiek ju nie wierzy w szeroki wiat i lepsze jutro. Po
jakim czasie czowiek zaczyna y przeszoci, wspomnieniami kilku radosnych chwil, a potem
w konsekwencji fikcj. Tylko po co? Zgorzknienie, cynizm, sarkazm i nieufno zaszczutego
zwierztka to niezbyt udany przepis na ycie. Wiesz o tym rwnie dobrze jak ja. Zrozumiaem, e
nienawi rani silniej tego, kto nienawidzi. Wielokrotnie zadaem sobie takie rany i jestem przez to
popierdolony emocjonalnie. Nie zaley mi na dobrej pozycji, sukcesach, pienidzach i rozrywkach.
Tak samo jak Ty pragn oparcia w drugiej osobie, w mioci. Pragn otworzy si przed kim bez
reszty i liczy na wsparcie, na ciepo, na uczucie. Wierzy, e ten kto mnie nie wymieje, nie zdradzi,
nie opuci. Wwczas najsilniejsza wichura mnie nie zwali, a z kadym problemem sobie poradz, bo
ona jest ze mn. (...)
Przepraszam Ci raz jeszcze. Tomek
(...) egnaj, H. Na pamitk zostawiam Ci list dialogow Twojego ukochanego filmu. Chciaem
Ci da j na urodziny, ale wtedy przeszkodziy mi okolicznoci. Zatrzymaj j. Forever and ever.
I pamitaj tylko, e byem mczyzn, ktry chcia Ci kocha i by Twoim mem4.
Ukochanym filmem Nadkobiety jest Zagadka niemiertelnoci (The Hunger) Tonyego Scotta.
*
Piotr Stelmach: Koniec padziernika 1999. Nasza ostatnia duga rozmowa. Tomek przyszed do
radia w T-shircie z wizerunkiem Hitlera i napisem Adolf Hitler European Tour 19391945 .

Pomylaem sobie, e mu ju naprawd konkretnie odpieprza. Mwi: Beksa, jest padziernik,


musimy ruszy z t nasz wspln audycj, trzeba si kilka razy spotka, omwi szczegy. A on:
Jeszcze w to nie wierzysz, ale nie bdzie to chyba moliwe. Ja wam wszystkim poka. Zobaczycie,
co si bdzie dziao po Nowym Roku. Mylaem, e szykuje swj solowy pomys. Radiowy.
Anja Orthodox: W tym czasie rozsypywao si moje maestwo. Odsunam si od ycia, od
wszystkich, od Tomka te. Dzwonilimy do siebie, ale gwnie pochania mnie mj wasny koszmar.
Dzwoniam jednak do znajomych, eby kontaktowali si z Tomkiem. Prosiam: Zabierzcie go gdzie,
spotkajcie z jak dziewczyn. Pytaam potem o niego: No i jak z t lask mu poszo?. Ludzie
mwili: Dobrze, chichrali si ca imprez.
Jarosaw ukomski: Kto zainicjowa spotkanie w mieszkaniu Tomasza. By tam Wojtek
Szadkowski, lider zespou Collage, tumacz. Bya Ania, przyjacika Tomka z lat wczeniejszych.
Innych nie pamitam. Staralimy si rozproszy jego myli i przekona samych siebie, e to bzdura.
e nawet jeli mia jakie myli samobjcze, to je zarzuci, gdy usyszy, jak bardzo jest nam
potrzebny. Taka imprezka si z tego zrobia. Tomek reagowa umiechem, prbowa unika tematu,
dawa do zrozumienia, e nie ma o czym mwi. Wychodzilimy z przekonaniem, e nasze zadanie
zostao wykonane, e Tomasz jest w wietnej kondycji psychicznej i nie mamy si czym martwi. To
byo dwa lub trzy tygodnie przed jego mierci.
Leszek Rakowski: Przed witami bylimy razem w kinie. By troch powaniejszy ni zwykle.
Maomwny. Powiedzia, e napisa nowy felieton do Tylko Rocka.
*
Po raz ostatni ciga spodnie w reyserce i zostaje w dresach. Ostatni raz wchodzi do studia i siada
przed mikrofonem. Kartek z przygotowanym tekstem te ju wicej nie rozoy przed sob. Pyty do
tej Trjki pod Ksiycem wybiera dwa razy. Najpierw chcia przynie swoje ulubione. Ale potem
zmieni zdanie i do torby woy najwaniejsze dla siebie utwory koca XX wieku.
Po raz ostatni wic puci suchaczom midzy innymi: End of the Night The Doors; As Time Goes
By Briana Ferryego; The Last Time The Rolling Stones; The Plays the Thing Petera Hammilla; Rajaz
Camel; The Edge of Darkness Iron Maiden; Ostatni noc wizji Closterkeller.
Noc z 11 na 12 grudnia 1999 roku Tomasz Beksiski rozpoczyna ostatni audycj w yciu. Po raz
ostatni sycha w gonikach jego mikki gos z kogutami: Wskazwki nieubaganie odmierzaj
czas, do umownego koca stulecia i tysiclecia pozostay niespena trzy tygodnie. Za tydzie program
poprowadzi Piotr Kosiski. Za dwa tygodnie mamy wita. A za trzy tygodnie bdzie ju rok
dwutysiczny. Czy zdaj sobie Pastwo spraw z tego, e dzi spotykamy si po raz ostatni w latach
dziewidziesitych XX stulecia? I w ogle moe to by nasze ostatnie spotkanie. Nie wiadomo, co
si wydarzy. Wprawdzie Schwarzenegger ofiarnie uratowa wiat przed zakusami szatana, ale przed

nami na przykad oglny krach komputerowy na ktry szczerze mwic, czekam z utsknieniem,
w nadziei, e szlag trafi te parszywe urzdzenia raz na zawsze. Ale co za tym idzie, dzi moe by noc
nasza ostatnia. Pamitaj pastwo scen z Casablanki? Kiedy w Paryu Ingrid Bergman mwi do
Bogarta: Pocauj mnie, Rick, pocauj tak, jakby to by ostatni raz. Rka potrca kieliszek, wino
rozlewa si po stole... Sprbujmy przey t scen przez najblisze cztery godziny w Programie
Trzecim.
*
Ewa Lipowicz: Zadzwoni do mnie 24 grudnia. To bya absurdalna rozmowa. No cze, Ewa.
Cze, Tomik. Co robisz? Sernik. Sernik robisz? No tak, bo jestem u mamy na witach.
Byam taka zmczona przygotowaniami do wit, zbywaam go troch, a on tak nienachalnie prbowa
rozmawia: I co, bd wita?. W ten sposb beznadziejnie i o niczym porozmawialimy
i poegnalimy si.
Tu przed czternast Tomasz siada przed komputerem. Pisze list do Georgea: Zrb dla mnie
jedn rzecz. Powiedz wszystkim, e po prostu nie widziaem siebie w XXI wieku i czuem, e
urodziem si sto lat za pno, wic po prostu postanowiem wyrwna rachunki. To dziwne, ale
naprawd czuj, jakby nie byo jutra. Tak jakby droga tutaj si koczya. Boj si, bardzo si boj5.
Do ojca pisze: Nie wiem, jak zacz. Od przeprosin nie wypada, bo zabrzmiaoby to idiotycznie.
Cho waciwie chc Ci przeprosi za wszystko. A ju w szczeglnoci za swj parszywy egoizm
i brak zrozumienia dla Ciebie. Twj list z sierpnia wisi w tej chwili nad moim sumieniem jak topr...
ale niestety jestem zbyt saby, aby poradzi sobie z nim i ze sob.
Nie jestem niczyj maskotk ani wasnoci, ani klownem. Dlatego naprawd nie czuj si do
koca odpowiedzialny za nikogo. Musisz zrozumie, e moje ycie jest MOIM yciem i tylko ja mam
prawo zdecydowa, czy chc je kontynuowa.
Nie bd te w dalszym cigu mesjaszem dla durnych radiosuchaczy ani autorytetem dla
telewidzw i czytelnikw. Ja ju jestem martwy, tato. To, co zrobi i do czego przygotowuj si
spokojnie od paru miesicy, bdzie tylko postawieniem kropki nad i. Nie szukaj w koszu ani w zsypie
opakowa po lekach. Wszystkie dawno wyrzuciem, ebycie nie wiedzieli (Ty i dobrzy doktorzy),
czego si najadem. ywi gbok nadziej, e si ju nie zbudz. Wierz, e nie ma ycia po
mierci. Wierz, e to naprawd koniec. Tego wanie pragn. Tomek6.
Anja Orthodox: Wigilia to moje urodziny. Tomek zawsze dzwoni z yczeniami. Wychodziam
wanie z mem i dzieckiem do mamy. Przed wyjciem zadzwoniam do niego. Wczya si
sekretarka. Zapiewaam Sto lat i powiedziaam, e piewam sobie samej w jego imieniu, skoro do
mnie nie dzwoni. I rozczyam si. Oddzwoni: Anja, no tak, to twoje urodziny. Wszystkiego
najlepszego gada normalnie, ale jaki taki przymulony. To nie ma ju wszystko sensu. Ja do

niego: Zamiast mdzi, rusz dup, zrb co. A on nie odpowiada mi normalnie, tylko: Anja, teraz
to ju nic nie ma sensu i znaczenia. Kiedy miao.... On tak gada, a ja nagle skumaam, e odchodzi.
Rozmawiam z nim normalnie, ale w panice myl: Jezu, co mam robi?! I do niego: Tomku, moe ja
zadzwoni pniej, spotkamy si?. Ale on: Nie, Anja, ju nic nie ma znaczenia. Tomek, ja
zadzwoni do ciebie jeszcze. Nie, Anja. Czuam, e chce mi powiedzie, co zrobi, ale wie, e to
mnie zobowie do ratowania go. A on tego nie chcia. Rozmawiaam z nim ze dwadziecia minut,
pod koniec jzyk mu si ju plta. Odkadam suchawk i mwi do ma: Krzysiek, moim zdaniem
on wzi tabletki i zasypia! Ratunku, co robi?. Bezradno kompletna. Jecha do niego? Nie otworzy
albo si wcieknie. Tyle razy mwi, e nie oczekuje adnego gestu. Zadzwoniam za jaki czas nie
odbiera. Pojechalimy do mojej matki, mwi: Mama, on tam umiera. Dzwoniam jeszcze par
razy, ale jego telefon milcza. Mwi: Zadzwoni do Zdzisawa. Ale w Wigili z tak wiadomoci?
Najwyej mnie pogoni. Zadzwoniam: Przepraszam pana bardzo, jest mi strasznie niezrcznie, ale
uwaam, e musz. Tomek chyba zay jakie rodki, zasypia. Oddzwoni za jaki czas: Nie mam
kluczy do jego mieszkania. Zawsze byy w takiej donicy. Musia je schowa, gdy by u mnie rano.
Pjd tam. Znw dzwoni: Byem pod jego mieszkaniem. Nie otwiera. Co robi? Wama si?.
Rozmawialimy jeszcze dugo i doszlimy do wniosku, e tym razem nie wolno mu ju
przeszkadza.
*
Zdzisaw bdzie wspomina: Tomek zayczy sobie kremacj i wtedy zobaczyem, jak to (stycze
2000 roku) wygldao na Wlce Wglowej. To byo co w stylu zakadu utylizacji odpadw. Jakie
pijane towarzystwo pci obojga w kufajkach. Spory o to, e urna jest za maa, zakoczone apwk
wrczon przez apiducha z firmy pogrzebowej (do mnie: niech pan na chwil wyjdzie) ktremu
z pokrytych trzydniowym zarostem i dwutygodniowym brudem palaczy. Zostawienie trumny
z naklejonym tam paragonem na przechowalni, bo spalanie ma by jutro. Zostawienie syna w tym
magazynie byo dla mnie szokiem, ale co miaem robi. Tomek widzia spalanie na gangsterskich
filmach: trumna w obecnoci rodziny i znajomych i przy dwikach muzyki organowej wjeda za
zason. Pewnie po drugiej stronie zasony jest tak samo jak w Polsce, bo w Polsce byo, tak jak byo.
(...) Jeli idzie o Tomka, to urna ley w sanockim grobowcu, bo na drugi dzie po wieckiej
uroczystoci w Warszawie, ze wzgldu na sanoczan, odby si w Sanoku wiecki pogrzeb. Te jak
z Monty Pythona. Facet ubrany jak pajac, w peleryn z czerwonymi wyogami, acuch i czerwony
biret, plotcy jakie podniose banialuki. Powoa si w swojej mowie na wszystkie najwybitniejsze
autorytety intelektualne historii powszechnej od Seneki Modszego po Maryl Rodowicz. Cytowa po
acinie i tumaczy maluczkim na polski. Grzmia gosem, ktry poszy zmarznite wrony na
okolicznych drzewach. Organizacyjnie by dobry i dyrygowa sporym tumem, a opinia sanocka
orzeka, e nasi ksia mogliby si od niego uczy7.

*
Ostatni felieton Tomasza Beksiskiego, Fin de sicle, ukazuje si w styczniu 2000 roku.
Spjrzmy wic wstecz i wspomnijmy to, dla czego warto byo y. Kruk Edgara Allana Poe. Zamek
Karmazynowego Krla. 17 minuta Ech Pink Floyd. James Bond. Nights in White Satin The Moody
Blues. Adagio Albinoniego. Kobieta w (The Reptile) w kwietniu 1970 roku seans w sanockim
kinie San, kiedy po raz pierwszy i ostatni baem si na horrorze. Atom Heart Mother. Andante z Tria
Es-dur Schuberta. Tom and Jerry . Coca-cola i keczup. Rzygajcy grubas w Sensie ycia wg Monthy
Pythona. Czas apokalipsy. Drugi koncert Marillion w Gdasku, gdy Fish piewa Lawendy tylko dla
mnie i G., Clint Eastwood i scena z rondlem w westernie Joe Kidd. O fortuna pierwsza pie
z Carmina Burana Carla Orffa. Twin Peaks. Wizyta w Domu Kobiety Wa (Oakley Court pod
Londynem). Wzruszenie, gdy przyszo mi zapowiedzie koncert Petera Hammilla w Filharmonii
Pomorskiej w Bydgoszczy 14.10.1995. Mio w czasach zarazy Mrqueza. Lost Highway. Noc
i poranek 31 maja 1998... Wszystkie te chwile przepadn w czasie jak zy w deszczu. Pora umiera8.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Znak
(...) zacz mnie przez internet poszukiwa jaki facet, ktry dosta mj adres i napisa, bym
zadzwoni do jakiej kobiety w Lublinie na numer taki i taki, bo ona nie daje mu spokoju, informujc
go stale, e duch Tomka do niej przychodzi i prosi o modlitw1.
*
Marian Turski: Boj si to mwi, eby nie zosta le odebranym. To, co mnie zawsze
zastanawiao, to troch zib duszy Zdzisawa. By moe to bya pewna gra, maska. Po mierci Tomka
zadzwoni, przyszedem do niego, bo sdziem, e w takim czasie czowiek potrzebuje czyjej
obecnoci. Co prawda, rzadko jest si wiadkiem takich okolicznoci, a jeli ju si jest, to przychodzi
myl jaka powinna by reakcja Krla Olch. Ot reakcja Zdzisawa bya stonowana, z dystansu.
Kiedy rozmawialimy o tym, co si zdarzyo, to jakbymy mwili o trzeciej osobie. To mnie troszk
uderzyo. Ale w sytuacjach kracowych nie ma regu. Myl, e to bya prba zamknicia si, chyba
obronna.
Wojciech Skrodzki: Zadzwoniem, zaczem mu skada kondolencje, gdy wykrzykn: Ach
suchaj, ten Tomek, co on mi zrobi?! Ja wszystkie pienidze przelaem na jego konto i teraz musz
sdownie dochodzi wasnych pienidzy. Przerazio mnie to.
Tadeusz Nyczek: Bez oporw mwi o mierci Tomka. Mylaem, e go to bardziej dotknie, ale
po latach samobjstw nie mia z tym problemu.
Wiesaw Banach: Zdzisaw Beksiski w jednym jedynym momencie przesta gra i otworzy si
przede mn. Mwi osobistym, ludzkim jzykiem: Moe ja Tomka le wychowaem? Byem dla
niego dobry, moe za dobry, ale nie potrafiem go wzi, przytuli, tak jak to jest zapewne
w normalnym domu. Ale czy to wanie mogo spowodowa mani samobjcz?. Odsoni przede
mn dramat ojca, ktry kocha to dziecko i chcia dla niego jak najlepiej, i mu nie wyszo. Gryz si
pytaniem, dlaczego mu nie wyszo.
*
Korytarz jest dugi, ciemny, jak tunel. Gdzie u wylotu wida wiato. Ojciec chwyta lew rk za
klamk, w prawej trzyma klucz. Wkada go w otwr zamka, przekrca, wchodzi do mieszkania. Dwa

pokoje na Mozarta 6, pitro dziesite. Przedpokj kryje boazeria, ktr syn wieczorami poprawia,
kiedy stolarz szed do domu po spartaczeniu roboty za dnia. Na wprost kuchnia, ktra pewnej nocy
1979 roku wybucha w powietrze. Ojciec wybiera drzwi po lewej, z naklejon klepsydr, ktr jego
syn, w innej epoce, zgorszy podkarpackie miasteczko. Wchodzi do pokoju, zawiasy skrzypi. Staje
porodku, opiera rce na biodrach jak zmczona kobieta. Rozglda si. Pki szczerz szczerby po
oddanych ju pytach. Biurko po pradziadku ju puste. Kalendarz cienny, gdzie jedna kartka
opowiadaa jeden dzie, zaci si na 24 grudnia 1999 roku. Pokj jak biuro w trakcie przenosin.
Ojcu spod koszuli wystaje may mikrofon, kamera ledzi jego twarz, dziwnie pask,
dwuwymiarow, o lekko rozchylonych ustach, duych uszach i rekrucko ostrzyonych wosach. Takie
twarze mona znale na jego obrazach z pocztku lat dziewidziesitych. Na potrzeby filmu
o Tomku Beksiskim studentw dzkiej filmwki mwi: Odczuem co w rodzaju ulgi niewtpliwie,
e w jaki sposb si to rozwizao. Najgorszy z moliwych, ale si rozwizao. Bo oczekiwanie przez
kilkadziesit lat na co takiego to jednak jest dowiadczenie, ktre jest koszmarne zupenie. Ten wze
w brzuchu, ktry zawsze jest. Czowiek patrzy na t drug osob, czy si umiecha, czy si nie
umiecha, czy jest ponura, czy moe dzisiaj co si bdzie zaczynao. Nieznajomo bo nie chcia
si dzieli jego kopotw prywatnych, o kogo chodzi, o co chodzi. To, e kto kocha ycie, to nie
znaczy, e wszyscy kochaj ycie. On na przykad na pewno nie kocha. On z duym wysikiem woli
je kontynuowa2.
Nie spodoba mu si ten film. W listopadzie 2000 roku napisze: Dzi szed w telewizji 24minutowy film o Tomku, ale troch taki nijaki (...). Powiedziaem reyserowi, e mi si podoba, bo
nie chciaem mu sprawia przykroci, ale oczekiwaem czego innego (...) niemniej niektre
fragmenty mnie poruszyy, bo jednak mwiy prawd3.
*
Tumaczy w licie: Ze wszech miar nie chc, by oni (Zosia i Tomek) oraz ich wiat zostali za
mego ycia zapomniani. W kocu wszyscy odejdziemy bezpowrotnie, ale nie chc i w miar mych si
nie pozwol na to, by stao si to z nimi za mego ycia. Dlatego udzielaem wywiadw w sprawie
Tomka (...) dlatego te pilnuj, by nawet moje zdjcia w katalogach czy internecie byy podpisane fot.
Zofia Beksiska i by w Muzeum w Sanoku bya jaka kolekcja Zofii Beksiskiej, podobnie jak jest ju
kolekcja Tomasza Beksiskiego4.
Dziennikarce Vivy! mwi o Tomku: Poniewa prawie od dziecistwa myla o samobjstwie,
to pragnc go przekona, e koca nie ma sensu przyspiesza, bo i tak nastpi, posuyem si
historyjk, jak to czowiek pynie dk w kierunku wodospadu, ktry j i jego pochonie, a w dce
jest do wyboru kaktus i fotel. Czy ma sens mwiem by w oczekiwaniu na nieuchronny koniec
siedzie przez cay czas na kaktusie zamiast na fotelu? Odpowiedzia mi wtedy, e on nie widzi
w ogle sensu w beznadziejnym oczekiwaniu i wyskoczy z dki5.

Czytelnikom Urody opowiada: Ja nie mam skonnoci samobjczych. Jestem z gatunku tych,
ktrzy nawet znalazszy si na samym dnie, od razu zaczynaj si zastanawia, jak by si tu urzdzi.
Natomiast on, zsunwszy si zaledwie o jeden szczebel w d, uwaa, e nie ma ju po co y. Dla
mnie samobjstwo jest nie do przyjcia chyba e np. w chiskim wizieniu przed przesuchaniem.
(...) Ta sytuacja trwaa od dziecistwa, mia melancholijne nastawienie do ycia. Pod koniec nie
wiedziaem ju, czy moim obowizkiem jest przeszkadzanie mu w tych zamiarach, czy raczej
pomaganie6.
Wojciech Tochman, reporter Gazety Wyborczej, w tekcie Ley we mnie martwy anio notuje:
Zdzisaw Beksiski, miy pan, prdzej lekarz z wygldu ni artysta. Nie wida, by cierpia: Jestem
chodny na zewntrz. Tak mnie wychowano. Tomek by inny. Rozmazywa si, cho by dorosy. Ja
w ogle syna nie dotykaem przyznaje. Raczej ona. Ja chciaem mie kumpla, a on dugo by
maym, linicym si pulpetem. Nie przytulaem go, nie potrafiem. Pniej oskaraem si o brak
ojcowskiego instynktu7. Jedna z przyjaciek Tomka mwi Tochmanowi, e ojciec brzydzi si syna.
Kilka lat pniej Zdzisaw Beksiski napisze w licie do Liliany nieg-Czaplewskiej:
W Gazecie Wyborczej, po jego mierci, Tochman zacytowa kogo, kto powiedzia, e si nim
brzydziem (?), co te byo jak kosmiczn bzdur. Moe szo o to, e brzydz si pulpetw; kto mu
powiedzia co w stylu gdy jeszcze ojciec nosi ci w beciku, na co usysza stary brzydzi si
pulpetw i na pewno mnie nie nosi. Tak to sobie tumacz, bo niby jak inaczej? 8; Tochman
wyglda na rozsdnego faceta (rozmawia ze mn), wic na pewno tego nie wymyli, tylko mu to
kto powiedzia9.
*
Lud wydaje wyrok. Syn si zabi przez ojca. Jego obrazy go zabiy. Cmentarny nastrj rodzinnego
domu.
Suchacze Radia Maryja modl si na antenie za dusz Tomasza Beksiskiego. Zdzisaw odbiera
telefony od ludzi, ktrych nawiedza duch Tomka z prob o modlitw. Ssiadki skaniaj malarza do
zamwienia mszy za syna.
Zdzisaw Beksiski pisze w licie: Ostatnio jakie jasnowidzce maj wizje, w ktrych dusza
Tomka prosi ich o modlitw, bo nie moe si zwrci wprost do ojca, bo to czowiek zimny jak
gaz. To te s popuczyny po dziennikarskich bredniach. W ilustrowanym i elegancko wydawanym
miesiczniku Wrka, ktry dostaem z drugiej rki z prawie 2-miesicznym opnieniem (nie
zagldam do takich pism), by trzystronicowy ilustrowany artyku o Tomku, w ktrym objawiono
narodowi, e Tomek popeni samobjstwo, bo by spragniony mioci, a ojciec go nie kocha, tylko
si nim brzydzi. Jeszcze wyej wstrzeli si jaki dziennikarz, ktrego tekst przeczytano mi
z jakiego pisma z horoskopami przez telefon z Chorzowa. Tam stao czarno na biaym, e przyczyn

samobjstwa Tomka bya grobowa atmosfera w domu jego ojca, synnego na cay wiat malarza
horrorw. Nasz dom postrzegany by jak dom Addams Family lub willa Batesa z Psychozy Hitchcocka
i nastpcw i nie ma na to rady, chocia naprawd czasami jest to trudne do zniesienia. Idioci widz
tylko tyle, ile moe dostrzec idiota trudno im nawet mie to za ze10.
*
Ale chciaby dosta znak od syna. Niepokojce skrzypnicie w szafie lub municie chodem
w upalny dzie. Wczeniej czeka na znak od Zosi. Po jej mierci przeszy mu nagle ble gowy
i ramion. Moe zabraa od niego cierpienie na znak, e jest jej tam dobrze? Bl jednak wrci.
Niechby chocia Tomek si przyni. Tak jak znajomej Zdzisawa.
W jej nie Tomasz by wykadowc w szkole, naprzeciwko ktrej owa znajoma mieszkaa.
Zauwaya go, jak wychodzi z budynku, i zacza woa. Odwrci si do niej, mwic: Odpieprz si
od mojego ojca!.
Zdzisaw si zdziwi. To tak, jakby kto z zawiatw odezwa si sowami jego syna.
I wtedy zwraca uwag na fotografi w ramce, ktra stoi na pce w pokoju Zosi. To stare zdjcie,
przestawia rodzicw Zdzisawa z Zofi. Od lat tkwi ciasno pod szybk. Kiedy w grudniu 1999 roku,
jeszcze za ycia Tomka, Zdzisaw Beksiski wyprbowywa nowy aparat, fotografujc pk, zdjcie
osadzone byo prosto. W styczniu 2000 roku zauwaa, e teraz jest umieszczone pod ktem. Pisze do
Ewy Bielec z Dynowa: Podobno to samo stao si po jego mierci u jednej znajomej, i to z caym
szeregiem fotografii11.
*
Wprowadza do komputera napis: Wszystko do dupy. Wywietla go przez ca dob.
Wojciech Noszczyk: Poprosi mnie o recept na jakie leki antydepresyjne. Ale powiedziaem:
Zdzisiek, nie bierz tego. Wiem, e jego lekarz te mu nie chcia przepisa. Ale raz jeden miaem
tak histori, e przyjechaem do niego i zapomniaem numer mieszkania. Zadzwoniem z budki,
wyszed po mnie przed klatk. Stalimy przy jakiej budowie, a ja miaem wraenie, e stoi obok mnie
kto obcy, dziwnie si zachowywa, nie byo z nim kontaktu. Mwi: Ty jaki picy jeste.
A, wiesz, Wojtek, ca noc nie spaem odpar. Jak jechaem do domu, to mylaem, czy on czego
nie wzi.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Testament
Ja, niej podpisany Zdzisaw Beksiski, syn Stanisawa i Stanisawy z domu Dworskiej, urodzony
24 lutego 1929 w Sanoku i zamieszkay w Warszawie przy ulicy Sonaty 6, bdc w peni wadz
umysowych, na wypadek mej mierci czyni jedynym swym spadkobierc Muzeum Historyczne
w Sanoku z zaleceniem, by spadek po mnie w caoci suy prowadzeniu i konserwacji galerii mych
prac znajdujcej si obecnie w tyme muzeum. Warszawa: 10 marca 2001 rok. Beksiski.
*
Wiesaw Banach: Ktrego wieczoru telefon od pana Zdzisawa po mierci Tomka duo byo
tych wieczornych rozmw sysz: Panie Wiesawie, jakby pan by w Warszawie, prosz si
odezwa. Mam problem, chc porozmawia. Wsiadem w sypialny, pojechaem.
Powiedzia do mnie: Tomek ju nie yje. Zosi nie ma, sam ju jestem w odpowiednim wieku do
odejcia i nie chciabym, eby to wszystko zostao zmarnowane. Pomylaem, e na pana napisz
testament. Gupio mi si zrobio. Rozmawia z nim o jego mierci? Na mnie testament?
Powiedziaem: Panie Zdzisawie, nie dla mnie, dla muzeum. To ma sens (...) Ktokolwiek bdzie po
mnie dyrektorem, bdzie kontynuowa moj prac. To niemoliwe, eby w Sanoku pana
zignorowano.
W latach dziewidziesitych, kiedy byem ju dyrektorem, zaczem robi Beksiskiemu
regularne wystawy w Polsce. Wtedy zacz mnie widzie ju nie tylko jako koleg, zicia przyjaci
z Sanoka, ale jako faceta, ktry zajmuje si jego sztuk. Uzna mnie te za swojego przedstawiciela
i jeli kto chcia robi wystawy Beksiskiemu, pan Zdzisaw sa go do mnie.
Nasze ukady byy zawsze dentelmeskie. Nigdy nie przeszlimy na ty. Nie mam adnej pracy
Beksiskiego, ktr bym od niego dosta. To byoby niezrczne, widziaem, jak inni wycigali od
niego obrazy, nie chciaem tak. (...)
Nie zapyta mnie nigdy, co sdz o jego obrazach, tak jak ja go nie pytaem, czy podobaj mu si
robione przeze mnie wystawy albo to, co o nim napisaem.
Nie robiem przy nim uwag o jego malarstwie. Nie cierpia tanich pochlebstw. Zreszt jak by to
miao wyglda? Za kadym razem gdy przyjedaem do Warszawy, pokazywa mi wszystkie swoje
nowe obrazy. Miaem kady omawia? Komentowa? Wyjmowa je po kolei, ogldaem i prosiem

o nastpny. adnych min, pomrukw, zbdnych sw.


Ale wiem, e mnie obserwowa. Kiedy po moim wyjedzie zapisa w dzienniku: By u mnie
Banach i bardzo dugo oglda tego pdzcego konia. Moe mu si spodoba? Zostawi go dla
muzeum.
Po mierci pani Zosi, ale jeszcze za ycia Tomka, pan Beksiski wymyli, e cz swoich
obrazw przekae muzeum w depozyt. A jakby umar, to Tomek, gdyby znalaz si w trudnej sytuacji
yciowej, mia co wybra z depozytu i sprzeda.
Da najlepsze obrazy. Przywielimy do Warszawy skrzynie. Trzs si nad kad prac, eby jej
nie uszkodzi. Kontrolowa nas w kadej sekundzie, patrzy, jak pakujemy obrazy, jak o nie dbamy.
I gdy przekona si, e dojechay do Sanoka niezniszczone, chyba nabra do nas zaufania. Po mierci
Tomka znw nam przekaza cz zwierzt domowych.
Testament zredagowalimy w Sanoku. Pniej Zdzisaw Beksiski przepisa go i trzyma
w domu.
*
Zdzisaw Beksiski wkada testament do koperty. Pisze na niej: Jakbym si przekrci.
I przyszpila do segmentu.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Dmochowski raz jeszcze


Chciabym Ci zaproponowa wypalenie fajki pokoju i skrelenie przeszoci, co zrobibym chyba
ju dawniej, ale Zosia nie moga Ci wybaczy1.
*
Jeszcze yje Tomek, ale Zosi ju nie ma, gdy Zdzisaw Beksiski wyciga rk do swojego
dawnego marszanda. Czuje niesmak, e zerwa z nim stosunki tak gwatownie.

Zdzisaw Beksiski z Piotrem Dmochowskim, 2003 rok

Piotr Dmochowski: Akurat byem w Polsce, gdy list od niego przyszed do Francji. ona
przeczytaa mi go przez telefon. Od razu odwiedziem Zdzisawa.
Badaj si. Bro Boe, adnych rozmw o przeszoci. adnego rozdrapywania ran. Ale nie udaje
si. Znw midzy Paryem a Warszaw kr listy strat, rachunki win i alw.
No to moe piszmy o komputerach? Gada dziad do obrazu. Piotr Dmochowski dopiero kupi
pierwszy komputer. Beksiski o komputerach wie wszystko. Brak porozumienia.

O filmach? Klapa. Dla Dmochowskiego kino amerykaskie jest dla idiotw. Beksiski, ktry
oglda wycznie strzelanki i horrory, aby oderwa si od rzeczywistoci, nie znosi filmw
artystycznych. Notuje, e Wajda nakrci wanie Pana Tadeusza zgroza. Pewnie zaraz mody
Kuro z Bikontem przetumacz Dantego na kotlety ironizuje.
O kobietach? Piotr woli przysadziste z duym biustem. Zdzisaw chude deski.
O zwierztach i dzieciach? Dmochowski dzieci nienawidzi, psy kocha. Beksiski nie znosi ani
jednych, ani drugich. Moe kupi ci psa, Zdzisawie? NIEEEEEEEE!!!!!! Nawet tak nie
artuj!!!!!!!!2
W maju 2000 roku Piotr Dmochowski pisze do Beksiskiego: Z pewn doz goryczy przyjem
wiadomo, e mylisz w tym jeszcze roku odda Twoje zwierzta domowe do muzeum w Sanoku.
(...) czy nie warto by lojalnym do koca i dotrzyma wicie danego sowa, ktre upowaniao mnie
do ich wyboru? Argumentowae wwczas, gdy o to prosiem, tym, e dae je ju Tomkowi, lub tym,
e cz z nich naley do twej ony. (...) W kadym razie dzi oboje oni ju nie yj. Czy nie warto
wic dotrzyma teraz sowa, gdy podane przez Ciebie wwczas przeszkody znikny?3.
Zdzisaw odpisuje: Powiedzmy prawd: Zosia przez ostatnie lata bya na Ciebie cholernie za, do
czego walnie przyczynia si ksika, ktr odebraa tak, jak odebraa kady wreszcie odbiera po
swojemu. To, e zaproponowaem Ci wypalenie fajki pokoju dopiero po jej mierci, nie znaczy, e nie
deklarowaem takiego zamiaru o wiele wczeniej, ale jej reakcja bya taka, e pki ona yje, to nie
yczy sobie najmniejszych kontaktw z Tob i nie chce Ci widzie na oczy. Po jej mierci z kolei
Tomek oskara mnie o nielojalno w stosunku do matki za to, e postpiem, jak postpiem. On Ci
wrcz nie cierpia (zreszt chyba Ty jego te nie). (...) Chodzi mi o to, e w naszej kulturze umarych
uwaa si za ywych inaczej. Jest to zapewne bezsensowne, ale na pewno i Ty nosisz kwiaty
i zapalasz wieczki, a jeli nawet tego nie robisz, to mwie mi wielokrotnie, e jedzisz do Lasek na
grb rodzicw, wic zapewne nie uznasz tego za dziwactwo i zaakceptujesz jako zrozumiay fakt, e
to, co sobie yczya moja ona, i to, co sobie yczy Tomek, jest dla mnie wite i nie do podwaenia
wanie od chwili, gdy nie yj, nawet jeli osobicie si z tym czy owym nie zgadzaem, wtedy gdy
yli. To nie jest tak, e jak piszesz, znikny przeszkody. One si dopiero teraz pojawiy w caej
okazaoci i to takie, ktre s dla mnie poza jakkolwiek dyskusj4.
Stare demony odywaj.
Gdyby zechcia, Zdzisawie, namalowa obrazy w starym stylu. Przecie Ty masz je w palcach,
wystarczy, e je po prostu przeniesiesz na pyt pilniow, nawet jeli wymaga to bdzie
mechanicznej pracy przez wiele dni5.
Zdzisaw odpowiada: Jeeli nie chcesz mnie psychicznie zniszczy, to bagam: daj spokj
podobnym propozycjom. Umiem pracowa tylko w atmosferze wolnoci. Piszc do Ciebie w ubiegym
roku z propozycj wypalenia fajki pokoju, prosiem rwnoczenie o skrelenie przeszoci, a wic

i odwoywania si do tej nieszczsnej umowy i wszystkiego, co si z ni wizao. Teraz zaczynasz


powraca pod rozmaitymi pretekstami do tego wszystkiego, co szczliwie udao mi si jako
pogrzeba w niepamici. To ja Ci prosz i zaklinam: Zapomnijmy o tym wszystkim6.
Bd si kci, zrywa kontakty, przeprasza i godzi. A jednak ich znajomo przetrwa do
koca.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Fotomontae
W momencie gdy to robi zaczem (1997/1998), nikt tego nie traktowa powanie. Ludzie niewiele
rozumiej z komputera. Gdy w Polityce ukaza si artyku zatytuowany Beksiski maluje
komputerem moja stara znajoma z Zakopanego napisaa mi z oburzeniem, bym nie przyznawa si
publicznie do tego, e za mnie maluje komputer, bo spadn ceny na moje obrazy. Inna znajoma, bdc
u nas z wizyt, waciwie nawet nie chciaa tych prac oglda, bo komputera nie uznaje, ale zmusia
j do tego moja ona. Obejrzaa i powiedziaa chyba szczerze, e jej si to bardzo podoba, ale bdzie
musiaa zapyta kogo (kogo?), czy to ma warto artystyczn. Dosownie!!!1
*
Zdzisaw Beksiski jedzi na drug stron Wisy i fotografuje Prag. Mury, odpadajce tynki,
asfalt. Patrz ludzie z okien kamienic gruchotw. Czego tu? Zgubi co? A moe zarobi chce, w zby
znaczy sie? Wkrada si do skadnicy zomu. Goni go stamtd.

W pracowni komputerowej

Na placu Bankowym zmienia obiektyw na duszy, chowa si w arkadach ratusza. Robi sze
rolek filmu ludzi przechodzcych przez plac w nadziei, e fady z ich spdnic, koszul czy ich twarze
do czego mi si przydadz, e bd mg je pniej gdzie wklei albo wyci2 mwi
dziennikarzowi.
Fotografuje twarze bliskich, przyjaci i przypadkowych znajomych.
Chmurom robi zdjcia z wasnego okna.
W 2004 roku Zdzisawa Beksiskiego odwiedzi dziennikarka Hanna Maria Giza.
H.M.G.: Siedzimy wanie przy komputerze. Czy moe pan zademonstrowa, co mona uzyska
w fotografii dziki niemu?
Zdzisaw Beksiski: To wanie wspczesny fotomonta. Widzi pani, mona w nim wszystko
wielokrotnie przeksztaca. Na przykad te obeliski budowane s z moich uszu. Tu s wszdzie moje
uszy. (...) To s donie mojej ony, tyle e przeksztacone kolorystycznie. A tu jaki fragment
Warszawy, ale inny ni w rzeczywistoci, bo nagrobek wzity z Powzek, a gowa od mojego kuzyna,
zreszt przecita na p i sklejona z dwch, pniej za przeksztacona. To jest gdzie w Warszawie na
Pradze, tam znalazem takie mury. Oczywicie co z nich powyrzucaem3.
*
1997 rok. W lipcu wysuony macintosh zaczyna odmawia wsppracy. Zdzisaw kupuje nowy
komputer. We wrzeniu pisze: Obecnie niewiele maluj, lecz od dwch miesicy zabawiam si
ogromnym komputerem PC z 21-calowym monitorem, ktry wraz z dogitizerem i innymi
urzdzeniami peryferyjnymi wypar reszt powietrza z mej pracowni. Do pisania jednak nadal wol
starego macintosha. Moe podcz si te do internetu, ale na razie lkam si wirusw oraz bariery,
jak stwarza moja nieznajomo jzyka angielskiego4.
Kupuje te program Photoshop sucy do obrbki zdj.
1998 rok. Na prob syna tworzy w komputerze fotomontae, ktre ilustruj felietony Tomka
w magazynie Tylko Rock.
1999 rok. Ludzie mu mwi: To nie ty zrobie, tylko komputer. Komputer uatwia. Wcieka
si: Kurwa ma z takim uatwianiem. Wiele ludzi nie ma bladego wyobraenia, ile pracy to kosztuje
i jakie to jest cigle prymitywne i chimeryczne urzdzenie. To pdzel uatwia5.
Kilku przyjaci odmawia napisania wstpu do albumu prac komputerowych Zdzisawa. Nie
znaj si? pyta dziennikarka Tygodnika AWS. Zachowuj si raczej tak, jakbym w towarzystwie
bka puci mwi jej artysta. Naley raczej miosiernie i taktownie przemilcze ten przykry fakt,
e Beksiski na staro wyranie zgupia i zacz robi co takiego on powinien dalej malowa6.
Do tej pory wyda na sprzt i programy komputerowe pidziesit tysicy dolarw. Od dwch lat
maluje mniej. W poowie roku orientuje si, e nie ma ju ani jednego obrazu na sprzeda. Wraca

przed sztalugi tylko dlatego, eby mie pienidze na dalsze zakupy komputerowe.
W piciu miejscach w Polsce odbywaj si wystawy fotomontay Beksiskiego, ale nie dostanie
za to pienidzy. Dyskietki ze swoimi pracami rozdaje za darmo. Organizatorzy wystaw musz je tylko
wydrukowa na wasny koszt. Na wernisae nie jedzi. Jedyna niedogodno dla artysty to
konieczno zoenia podpisu na kadej z wydrukowanych prac i nadanie jej numeru.
Wrzuca te fotomontae do internetu. Kady czowiek na caym wiecie moe je sobie
wydrukowa. Artysta zobowizuje si je podpisywa.
Beksiski bdzie wspomina: Druki, ktre przynoszono mi do podpisu, byy rozmaitej jakoci
w zalenoci od firmy, a niektrzy drukowali sobie nawet na smucych i wyeksploatowanych
drukarkach, bo nie mieli kasy, by zapaci za solidny wydruk w firmie za co wic sobie miaem
liczy, podpisujc. Za podpis? To czy miabym te liczy za autografy przy innych okazjach?
Puciem to po prostu na ywio. Pierwsze ostrzeenie, e co jest nie tak, otrzymaem z Rempexu.
Jaka pani zadzwonia z zapytaniem, jaka jest rnica cenowa prac numerowanych
i nienumerowanych. Rany boskie, a wic zrobi si z tego ju rynek?7.
W wywiadach podkrela, e nie uwaa si za grafika komputerowego. Robi po prostu
fotomonta komputerowy8 tumaczy.
2000 rok. Praca Zdzisawa Beksiskiego zostaje na aukcji charytatywnej w Katowicach
wylicytowana za dziesi tysicy zotych z przeznaczeniem na zakup aparatu do dializy. A wic nie
najgorzej jak na fotomonta9 komentuje artysta.
Pokj przylegajcy do pracowni przerabia na pracowni komputerow. Tam gdzie zwykle by
tapczan, stanie dugi st, na nim monitory, komputery i tablety suce do rysowania. Przerbek
w dawnej sypialni Zofii i Zdzisawa Beksiskich podejmuje si Kazimierz Handler, ktry zabudowa
wczeniej balkon na Sonaty 6 i Mozarta 6.
2003 rok. Wydawnictwo SVP Poland wydaje pyty zespou The Legendary Pink Dots. Bd
powicone Tomaszowi Beksiskiemu, ktry rozpropagowa grup w Polsce. Fotomontae Zdzisawa
zostan wykorzystane na okadkach.
*
Przy komputerze czuje si wolny. Jak wtedy gdy w piwnicy sanockiego domu rzebi reliefy albo
gdy zaczyna malowa obrazy. Gdy nikt niczego od niego nie oczekiwa. Pisze o tym do dawnego
marszanda. Po zerwaniu [umowy] czuem, e spady ze mnie kajdany, e jest tak jak w modoci:
nikt ode mnie niczego nie chce, pracuj dla siebie i odrywam si od ziemi. To byo co
niepowtarzalnego. Potem powoli kajdany zaczy si odradza, tylko z innej strony i inne. To samo
byo, gdy signem za komputer. Wszyscy byli przeciwni i patrzyli na mnie jak na psychicznego.
Byem w sidmym niebie i pracowao mi si wrcz piewajco. Teraz zaczynaj si ju domaga prac

komputerowych, czuj zaciskajc si ptl i czuj ju, jak narasta we mnie agresja10.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Ksia gospodyni
(...) gdy ju przestan by sdziwym starcem, a zostan zgrzybiaym starcem, nie bd umia
przekroczy brzegu wanny i wtedy osoba zajmujca si mn bdzie mnie wpycha do kabiny
natryskowej: Dziadku! Obr si! Nie tam! Tam jest ciana. Skaranie boskie z tym gbem! I tak
dalej1.
*
Znajomi radz Beksiskiemu: Skasuj testament Tomka z komputera. Nie przejmuj si nim.
Nie potrafi.
Pisze w licie: To mieszkanie budowa Tomek, ale ja poyczyem mu szmal na jego kupno
i remont. On oddawa mi sukcesywnie, ale nie odda wszystkiego i nie skoczy te remontu, po czym
poleci mi w notatce komputerowej, ktr przeczytaem po jego mierci, bym mieszkanie przekaza
jego znajomej w Krakowie. Wykonuj takie yczenia, ale byo ono niewykonalne, bo wyobraenia
Tomka o transakcjach bray si z Bonda. Pan X rozstaje si z pann Y. Ona zjeda, ykajc zy,
prywatn wind z 80 pitra na parter, ale znajduje w torebce kluczyki od samochodu, a przed
wieowcem jako nagroda pocieszenia stoi 12-cylindrowy czerwony ferrari. Panienka siada wic za
kierownic i z gwizdem opon rusza w stron Las Vegas na podryw kolejnego milionera. Wydzia
Komunikacji, Urzd Skarbowy, akt darowizny i caa administracyjna reszta nie wystpoway w tych
wyobraeniach2.
Dla spadkobierczyni Tomka Beksiski ma dwie propozycje albo wemie mieszkanie i sama
zapaci podatek od darowizny i cz podatku od spadku, albo przyjmie teraz pienidze. Obliczyem,
ile za to mieszkanie i remont Tomek mi zwrci, dodaem do tego przewidywan sum tantiem za
tumaczenia, jakie mogem po jego mierci odziedziczy z ZAIKS. W sumie wynioso to co okoo
90 000 z, bo cz bya w zotych, a cz w dolarach, i t fors przekazaem tej osobie3.
Dziewczyna wybiera gotwk.
*
Planuje, e kiedy zniedonieje, przeprowadzi si na Mozarta 6, do mieszkania kupionego dla
Nadkobiety (trzy pokoje po remoncie), a opiekunk, ktr nazywa ksi gospodyni, umieci

w dwch pokojach po Tomku. Rezygnuje jednak. Nie potrafi przej pod blokiem syna, tym bardziej
nie bdzie umia tam mieszka.
Wystawia oba mieszkania na sprzeda. O ile mieszkanie dla Nadkobiety sprzedaje od rki, o tyle
drugiego nikt nie chce. Potencjalni kupcy wycofuj si, gdy sysz, e popeniono tu samobjstwo.
Ma wic inny pomys. Wyremontuje mieszkanie po Tomku i tam umieci ksi gospodyni, gdy
przyjdzie pora.
Wtedy pojawia si nowa okazja. Emil Kuc: Do mieszkania Zdzisia na Sonaty przylegaa
kawalerka. On sobie upatrzy to mieszkanie ju dawno temu. Ale tam mieszkaa taka pani, ktra nie
zamierzaa si wyprowadza. Jak zmara, mieszkanie odziedziczya jej daleka krewna, z ktr ja si
podjem rozmw. Zdzisio chcia zamieni mieszkanie po Tomku na t jej kawalerk. Trwao to trzy
lata, bo pani bya bardzo nieufna.
Latem 2002 roku Beksiski pisze do Dmochowskiego: W kocu jestem ju wacicielem
zrujnowanej kawalerki z wnk kuchenn obok mego mieszkania. (...) Zrobiem najgorszy interes
mego ycia, jeli spojrze na to od strony finansowej, ale jak ju powiedziaem: jestem zadowolony4.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Zota rczka
Na pewno pan Kazimierz nie jest nie do zastpienia (...) tylko jak znale zastpstwo? Na 10 000
rzemielnikw reklamujcych si w prasie jako szybko, fachowo i tanio 9999 jest idiotami. (...) Jeli
si w kocu trafi w drodze przypadku na kogo takiego jak pan Kazimierz, to si ju go czowiek
trzyma i poniekd od niego uzalenia1.
*
Mwienie, e Kazimierz Handler (rocznik 1961, may wsik) nie ma szczcia w yciu, byoby
nieuprawnione.
Przede wszystkim ma w rkach talent. Wyksztacony na hydraulika, czegokolwiek si chwyci, to
mu wychodzi. Okratowa okna, ktrych nikt okratowa nie chce? Pestka. Zabudowa balkon, zdaniem
fachowcw niezabudowywalny? Buka z masem. Wyremontowa kawalerk malarzowi z Warszawy?
Prosz bardzo. Pooy tam kafle, przecign kable, wstawi kabin prysznicow, uoy panele,
zbudowa na klatce schodowej korytarz czcy kawalerk z mieszkaniem artysty? Nie ma o czym
mwi. Wyremontowa mu drugie mieszkanie? Nie ma sprawy.
A jeszcze artysta zadowolony. Pod lup niemal robot oglda, czy do milimetra uoone sprawdza.
I nie narzeka. I zot rczk nazywa.
Myle Kazimierz Handler te potrafi. Jedzi starym autem. Pan Beksiski z niego kpi: Stary,
przerdzewiay na wylot i rozsypujcy si ju polonez caro, ktry jest twardy i haaliwy, i jazda
w nim przypomina jazd w sportowym wozie na torze Monza2. Wic poyczy od malarza pienidze
na nowe auto. I teraz ma luksusowe renault mgane. Poyczk oddawa ma w ratach do koca
2005 roku. W dodatku czciowo rozlicz si bez gotwki. W zamian za prace, ktre robi dla
Beksiskiego (oprawianie obrazw w ramy, zawoenie ich do galerii, montowanie szafek, skrcanie
pek, skadanie mebli). A e cigle gdzie jed razem (do sklepw z materiaami budowlanymi,
Ikei, hipermarketw na obrzeach miasta, sklepw z elektronik), ma jeszcze na benzyn, za ktr
paci malarz.
Jedyne, co w yciu Handlerowi nie wyszo, to jego wasny interes. Prowadzi z on zakad
produkcji luster. Zbankrutowali. Teraz prowadzi firm lusarsko-budowlan.
Dzieci Handlerowi te si uday. Pawe (ze stycznia 1986 roku), Arleta (z grudnia 1986 roku) oraz

Izaura (z 1987 roku). Licealici. Dobre dzieci. Pani Zofia Beksiska je lubia, jak byy mae, cukierki
przed witami im przywozia do W.
Mwienie, e Kazimierz Handler nie ma szczcia w yciu, jest doprawdy nieuprawnione.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Aaatrakcyjny wdowiec
Na moj samotno nie ma rady i trzeba j zaakceptowa, bo adna kobieta nie zastpi mi Zosi1.
*
Jedna pani zakochuje si w Zdzisawie przez telefon. Dzwoni codziennie, rozmawiaj po trzy
godziny. Potem przyjeda bez zapowiedzi z walizkami. Wita si. Siada. Walizki stoj w przedpokoju.
Zdzisaw Beksiski, wzorzec nieasertywnoci, bawi pani rozmow. Ale w duchu myli: Jak zaraz nie
wyjdzie, bd j musia zabi. Jak j powiartowa? Mija poudnie, zblia si wieczr. Rozmawiaj.
Walizki czekaj. W brzuchach burczy z godu. Odkd zmara Zosia, Beksiski nie troszczy si o goci.
Chcesz pi? pyta. W lodwce jest coca-cola. W brzuchach wic burczy, zapada noc, rozmawiaj.
Walizki stoj. Beksiski zaczyna rozumie, e pani chciaaby zosta u niego na noc. A moe i na
zawsze? Proponuje wic, e zawoa jej takswk. Walizki pani musi znie sama.
Inna pani, z Krakowa, owiadcza si przez telefon. Bo panu dobrze z oczu patrzy, jak Fidelowi
Castro.
Kolejna przedstawia si jako dziennikarka piszca powie pokoleniow, w ktrej chce uj posta
Tomasza Beksiskiego. Zdzisaw w licie: W tym rzekomo celu pojawiaa si w Warszawie
trzykrotnie oraz wykonaa ze 100 telefonw, kady po dwie godziny (tak e wycznie w tym celu
kupiem sobie wtedy nagowne suchawki z mikrofonem, bo cierpa mi rka), stosujc metodycznie
technik obsikiwania terytorium2. Znika, gdy wychodzi na jaw, e dziennikark nie jest,
a z Beksiskich nie interesowa jej bynajmniej Tomasz.
Nastpna pani jest waciwie pann, ma na imi Sylwia i pisze prac magistersk o malarstwie
Zdzisawa Beksiskiego. Prosi artyst o wycinki z gazet. Artysta kopiuje. O pomoc w internecie.
Artysta surfuje. O drukowanie tego, co napisaa, bo jej nie sta. Artysta kupuje kilka ryz papieru, toner
i drukuje (potem kupi sobie now drukark). Wspomni: Akceptowaem to, ale z wizyty na wizyt
pojawiay si coraz bardziej malane spojrzenia, wreszcie zacza za mn po mieszkaniu chodzi jak
pies i gdybym nagle si cofn, tobym na ni wdepn. O kurka wodna, co z ni zrobi? Na dodatek
kompletnie nie bya w moim gucie, i to ani fizycznie, ani psychicznie. W kocu ona wali z grubej
rury, czerwienic si i chichocc. Dobry Jezu, a nasz Panie... Daem odpr na tyle kulturalnie, na ile
byo mnie sta. Jej si broda trzsie, poblada i pyta w kocu: czy jestem a taka brzydka3.

Zdzisawowi al panny Sylwii. Na pocieszenie ofiarowuje jej swj obraz.


Dwa miesice po owiadczynach dziewczyna skada kolejn propozycj: ma bardzo adn
koleank, ktra nie ma gdzie mieszka. Za mieszkanie w kawalerce ksiej gospodyni zaopiekuje si
Beksiskim pod kadym wzgldem. Nie chc ani adnych, ani brzydkich, tylko witego spokoju
denerwuje si artysta.
Po dwch latach panna Sylwia znw zadzwoni (bdzie ju doktorantk). Powie: Ma pan ju
siedemdziesit pi lat i moe nagle umrze. W zwizku z tym chciaabym od pana dosta drugi
obraz, bo w kadej chwili moe by za pno.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Mistrz i Puchalska
Dziennik Zdzisawa Beksiskiego.
roda, 31 grudnia 2003. Bardzo lubi t kobiet i szkoda, e ona ma kogo w swoim wieku, a ja
nie mam jej nic do zaoferowania w stosunkach damsko-mskich, co pozbawia mnie moliwoci
zaproponowania jej czegokolwiek: choby tego, by zamieszkaa ze mn1.
*
Rok 2012. Nazywa si Lidia Puchalska i umwia si ze mn w Sekrecie. Nie e w tajemnicy przed
innymi, tylko w podziemnej restauracji pod warszawskim Rynkiem o takiej nazwie. Siedzimy, pijemy
sobie kaw, umiechamy si, a ja si gowi, jak zada intymne pytanie kobiecie, ktr widz
pierwszy raz w yciu. Owszem, jest bardzo mio. Ale jeli wstanie i odejdzie od stolika, gdy j o to
zapytam? Musz jeszcze poczeka.
Mwi: W 1999 roku poznaam Tomka Beksiskiego. Jestem rehabilitantk, Grzegorz Gajewski
by moim pacjentem. Zaprzyjanilimy si, odwiedzilimy Tomka. To byo krtko przed jego
odejciem. Zaraz potem Grzesiek powiedzia mi, e Mistrz narzeka, bo bol go plecy i szyja. A ja
miaam dwie prace, dziecko i dom. Nie chciaam dodatkowego zajcia u Zdzisawa Beksiskiego. Ale
Grzesiek mwi: Moe jednak poszlibymy do Mistrza, bo on tak jczy. Wic dobrze, poszlimy.
To by stycze 2000 roku. Do wiosny byam jego masaystk. Nie wiedziaam, e si tak stresuje
dotykiem. Ale rzeczywicie ba si, poci si cay.
Kiedy zabiegi si skoczyy, Grzegorz mwi: Chod na kolacj do Mistrza. Jechalimy, stawia
paluszki i col. Zaczlimy spotyka si u niego.
Mwi do mnie pani Puchalska, ja do niego Mistrzu. Kiedy powiedzia: Moe bymy
przeszli na ty?. Odparam: A jak ja bd do pana mwia? Zdzisawie, podnie nog? Bo potem
pod moim okiem wiczy. A jak krzykn: niech pan podniesie nog, to zadziaa. I tak zostao.
Chyba e by na mnie zy, bo na przykad czego nie potrafiam zrobi w komputerze, a on mnie
uczy. Mwi wtedy: Puchalska, kobieto!.
Kiedy mu powiedziaam: Mistrzu, jak ju bdzie panu zupenie le, zawsze moe pan do mnie
zadzwoni. Byam na dziace, gdy zadzwoni: Mwia pani, e mog.... Chyba nikt mu tego nigdy
nie powiedzia. e nie jest po to, eby wci od niego czego chcie. Bo kady od niego czego chcia.

Na mnie si otworzy, bo ja nic nie chciaam. Nie weszam w jego ycie na si. Byo duo kobiet,
ktre si wok niego krciy: albo go chciay porwa dla siebie, albo wyda za kogo. A ja nie
chciaam nic zagarn dla siebie.
Dzielio nas dwadziecia pi lat i trzy miesice.
Pdziam z pracy, dzwoni: Gdzie pani jest, bo ju za pitnacie?. Zaraz bd, na skrzyowaniu
stoj. Wpadaam do mieszkania na Sonaty 6 i mwiam od progu: Mistrzu, ale jestem godna.
Pierwszy raz by zdziwiony. Wchodz, nie znam go dobrze i wrzeszcz. Wtedy zaczy si telefony do
KFC. Wieczorem jechaam do domu, mieszkaam pi minut drogi od niego i musiaam si
zameldowa, e jestem. Moja mama, mj syn, m i przyjaciel miaam takie cztery bliskie osoby
cigle si zastanawiali, co ja z tym starym dziadem robi.
Byo mu wszystko jedno, czy przyjd z psem, czy bez. Bylebym bya. Suka bya czarnym
owczarkiem niemieckim, jak wilk z lasu. Miaa u Mistrza swoj misk, czekay na ni smakusie, eby
si nie nudzia. Tylko woa: Sobaka, nie dotykaj mnie!, i rce w grze.
Opowiada mi o wszystkim, nie krpowa si, nie wstydzi, nie prbowa zmienia. Mistrzu, jaki
mam kolor oczu? pytaam. Puchalska, ale wymylia! Ja nawet nie wiem, jaki kolor oczu miaa
Zosia. I znw rozmawialimy. O pani Zosi niemal zawsze. Bya z nami. Ale te o tym, e wiskie
strony w internecie oglda. Szlimy do pracowni komputerowej i ogldalimy.
Mistrz bardzo lubi sodycze. Lody jedlimy przez cay rok, w duych ilociach. Puchalska,
jestemy zabezpieczeni mwi i prowadzi mnie do kawalerki, a tam caa szuflada w lodwce
wypeniona lodami. Owocowe, mietankowe lubi. Bardzo szybko zjada. Wszystko jad szybko. Na
urodziny kupiam mu kilogram krwek co innego miaam kupi facetowi, ktry wszystko ma? Zjad
kilka i odstawi. Zadzwoni, jak dojechaam do domu: Puchalska, zjadem wszystkie, przy pani nie
mogem, bo si wstydziem. Torcik wedlowski, z dedykacj, daam mu na Gwiazdk. Czeka, a
pjd, i szybko zjad. Dla mnie kupowa rafaello: Mam dla pani trumienk, stoi w przedpokoju na
szafie. Pozwala mi zje kilka. Pytaam: Mog jeszcze?. Nie, ju za duo. Zachowywalimy si
jak mae dzieci.
Czasem wiozam Mistrza swoim samochodem na zakupy. Szuka na przykad pynu do pukania,
ktry by nie mierdzia kwiatkami. I bra dla mnie zawsze ososia, ktrego nazywa paskudem
rowym.
Potem zaczam chorowa. Byam na zwolnieniu. Koczyam niadanie i dzwoniam. Pyta: O
ktrej pani bdzie?. Ja: A jakie wiato dzi? Maluje pan?. Zaraz bd koczy. To zaraz
przyjad. I mogam siedzie od trzynastej do pnocy. M, do zazdrosny, wyjecha na duej, syn
by w wieku licealnym, nie musiaam si pieszy.
Wreszcie trafiam do szpitala. Dzwoniam: Mistrzu, taka jestem godna. To niech pani wsiada
w taryf i jedzie do mnie. Wymykaam si z wenflonem i przyjedaam. Kiedy nie mogam wyj,
wysya esemesy: Dopki pani jest chora, nic nie ma znaczenia. By u mnie w szpitalu niemal

codziennie. Co pani przywie poza gazetami? Winogrona. I przywozi, w rodku zimy. Raz,
pamitam, staam na korytarzu, bo koleanki do mnie przyjechay. A on dzwoni, e nie wie, gdzie jest,
zgubi si w gmachu. Ale nagle widz korytarz przeszklony idzie, zy. Zobaczy mnie i od razu
buka pena szczcia, umiech.
Pytaam go o jego prac. Obrazy dziel si na dobre i ze. Tytu nie ma znaczenia. A moje obrazy
moe sobie pani interpretowa, jak chce odpowiada. A skd mam wiedzie, czy to jest dobry
obraz? Puchalska, znowu jakie pytanie! To moe nauczyby mnie pan malowa? Albo si to
umie, albo nie. Nigdy nikogo nie uczy malowa, nikt nie bra u niego lekcji. Jaki chopaczek
traccy wzrok podszywa si pod jego ucznia, w wywiadach mwi, e Mistrz spotka go we
Wrocawiu i zaprosi do siebie na nauk. Ale to nieprawda.
Wycign kiedy rysunek i mi wrcza: No bo si pani kiedy podoba. I do tego trzy grafiki.
Byam w szoku, niczego takiego nie oczekiwaam. Da mi kiedy obraz. A dlaczego? pytaam.
Bo si pani podoba. Zaartowaam: Ach, to ja poprosz jeszcze ten i ten. Puchalska! Teraz pani
przesadza.
Mwiam: Mistrzu, a moe namaluje pan co w innym kolorze?. A pani tylko ten kolor
i kolor. Namalowa rud. Znowu si pani nie podoba? To namaluj row. I namalowa. Teraz
si pani podoba?
Jak si poznalimy, powiedziaam: Mistrzu, co pan ma tak kurtk paskudn?. A pani to tak
jak moja ona, jej si te ta kurtka nie podobaa. Okazao si, e nosi t kurtk od dwudziestu lat,
drelichow, zielon. Kupowa koszulki zielone, z konierzykiem, takie same. Jak kupowa bielizn, to
wiele takich samych kompletw. Jedn par butw mia. A pan ich nawet nie czyci? Ale,
Puchalska, jak pukn, to samo odpadnie. Mia jedno ubranie do malowania, drugie do przyjmowania
goci. Dla mnie si ju nie przebiera.
Mio? w kocu zadaj pytanie, ktre tkwi we mnie jak koek, odkd przeczytaam fragment
dziennika Zdzisawa Beksiskiego.
Mio odpowiada Lidia Puchalska, umiecha si i nie odchodzi od stolika.
===LUIgTCVLIA5tAm9Pfkx0TXxKagZqH28OOnodcBF4FDpZNls=

Falsyfikat
Ludzie daj mi do zrozumienia niejednokrotnie, e teraz maluj nie tak dobrze jak przedtem. Nawet
gdybym nie bra tego pod uwag w sposb bezporedni (...) to czasami budzi si we mnie wtpliwo,
w imi czego mam lekceway potrzeby tych, ktrym si to podoba. Moe raczej naleaoby im
sprawia przyjemno? Jest to wtpliwo o charakterze nie tyle artystycznym, ile moralnym, ale mnie
od paru lat przeladuje. Jest jednak czasami jaki pozawiadomy opr i poczucie wypalenia si
witego ognia. Co w rodzaju braku wiary u ksidza. Jak mona z przekonaniem piewa Sanctus
Deus Sabaoth, gdy czowiek dostrzega tylko Nic. Pewnych rzeczy nie daje si zrobi na zimno1.
*
Odkd zosta sam, mniej maluje. rednio szesnacie obrazw rocznie, cho w roku mierci Tomka
tylko dwanacie. Nie potrzebuje ju gromadzi pienidzy. Zbiera je dla Zosi, eby miaa z czego y,
jak go zabraknie.
Trudny okres po zerwaniu umowy z Piotrem Dmochowskim, kiedy w latach 19951997 nic nie
sprzeda, ju si nie powtrzy, cho przyjdzie rok, gdy sprzeda tylko jeden obraz. Ma staych
klientw. Oddaje te prace do warszawskich galerii. Na prob jednej z wacicielek maluje nawet
architektur w dawnym stylu, cho zyma si przy pracy i czasem wyrzuca zaczty obraz.
Wiesaw Banach: Beksiski lubi powtarza, e waciwie nigdy nie przesta by abstrakcjonist,
chocia zawsze posuguje si czyteln form. Wydaje si, e tam gdzie ta forma jest najbardziej
przejrzysta i okrelona, osiga najlepsze rezultaty: gdy gubi si w szczegach, w niesprecyzowanych
liniach, nie uderza w nas tak si. Wiele z tych przekonywajcych prac wyglda, jakby byy
rzebami2.
Lilianie nieg-Czaplewskiej, zaprzyjanionej dziennikarce, malarz tumaczy: Ja walcz gwnie
o form, i tu moim zdaniem udaje mi si zwycia, oraz o materi malarsk, i tu najczciej
przegrywam, gdy daleko mi do Henricota, ale lepszy jestem o niebo od Picassa, ktry (jeli idzie
o materi) paka jak kura pazurem. (...) Myl, e lepszy jestem w budowie formy. Co to jest za
zwierz, ta forma. Trudno to w paru zdaniach wyjani. Wisi u mnie obraz, ktry znawcy oceniaj
jako kompozycj falliczn. Kady musi si wypowiedzie, eby go bro Boe nie uwaano za idiot,
co to ani be, ani me, ani kukuryku, i z reguy tak si wypowiada, a tymczasem obraz ten by
w zaoeniu krzyem, ale w trakcie walki o form poziome rami byo zbyt przytaczajce dla

delikatnej rolinnoci u dou, po prostu zamykao sztywno przestrze u gry, wic je w kocu
zamalowaem. Po ukoczeniu obrazu i powieszeniu zaczem zbiera pochway w stylu uczonych
bredni o kompozycji fallicznej. OK. Niech tak bdzie. Jeli komu si wydaje, e w ten sposb
zaczyna odbiera cokolwiek z obrazu, to jego prawo. Ja nigdy NIE WIEM tego, CO (w sensie
rzekomej treci) namalowaem, bo to mnie prawie w ogle nie interesuje3.
Pn jesieni 2002 roku Zdzisaw Beksiski zostaje zaproszony do programu Rozmowy na nowy
wiek. Prowadzcy Katarzyna Janowska i Piotr Mucharski pytaj: Czy pana dziwi to, co si ujawnio
na obrazie?. Odpowiada: Czasem tak. Najlepsze obrazy s takie, ktre czowieka potrafi zaskoczy.
O, to ja to zrobiem? Ale to si nie da powtrzy. Znw pytanie: Jak powstaje ta wizja? Ju nie od
strony wewntrznej. Ale staje pan przed bia pyt pilniow i drobnymi ruchami pdzla zaczyna pan
j zapenia.... Mwi: Raczej duymi ruchami pdzla. Mam jaki pomys, co namalowa,
naszkicowany na wistku papieru najczciej, czcy si z pewnym wyobraeniem, ale maluj na
zasadzie nastawiania aparatu na ostro, tak jak na lustrzance si to robi. Czyli bardzo nieostro
naoone plamy, ktre staj si coraz ostrzejsze, coraz ostrzejsze, z dnia na dzie, z dnia na dzie,
nabieraj szczegw. Czasem co jest zamalowywane, zmieniane. Czasem co, co powstao, zaczyna
budzi nadziej, e jakbym to zmieni, to bdzie lepsze, to zamalowuj i zmieniam. Nawet bywaj
takie sytuacje, e odwracaem do gry nogami, ze dwa, trzy obrazy powstay tak i byy fajniejsze ni
na pocztku. Bya taka sytuacja, e bya posta Madonny i zostaa przerobiona na posta mczyzny,
ale co z tym dzieckiem zrobi? Prawdziwy mczyzna z dzieckiem waciwie te fajnie wyglda, ale
przynia mi si taka kura, ktra mwia po polsku i artykuowaa z dzioba goski przedniojzykowozbowe, i powiedziaa: Ty si nie znasz na kobietach. Ubawia mnie ta kura, wic sobie rano
pomylaem, e przerobi dziecko na kur.
*
Nadal pracuje przy komputerze, ale porzuca fotomontae. Teraz przetwarza rysunki wykonywane
na tablecie. Wprowadza kolor. Wiesaw Banach bdzie wspomina: Kolor wprowadza bardzo
ostronie, nie bdc pewnym waciwego efektu. Dojrzewa powoli do uycia go w takim samym
zakresie jak w rysunkach wykonanych kolorowymi kreskami, czasami z uyciem akwareli. (...) Mia
poczucie, e w wersji czarno-biaej efekt plastyczny jest lepszy4.
*
Jerzy urek: Zanim Zdzisaw odda obrazy po Tomku i zwierzta domowe do muzeum
w Sanoku, zorganizowalimy mu wystaw w galerii Alicji Wahl. I wtedy zaczli si pojawia ludzie
z kartkami papieru. Kopiowali. Najpierw nam si wydawao, e to przyjemne, e moe studenci, pki
kto nam nie zwrci uwagi, kto to przychodzi. e to moe s tacy, co falsyfikaty na rynek puszczaj.

Omielali si z tyu zaglda, jak obrazy tam wygldaj.


Europ zalewaj podrbki Beksiskiego. Piotr Dmochowski donosi w 2000 roku z Parya, e na
aukcji wystawiono nieznany obraz Zdzisawa przedstawiajcy rycerza z fallusem. Praca posza za
szedziesit dolarw. Nijak nie mog sobie przypomnie obrazu rycerza ze stojcym fiutem
i niebieskim uchem5 informuje go artysta.
W 2002 roku po Polsce kry obraz szkieletu jakiego potwora. Dzwoni galerzysta z Radomia
i prosi Beksiskiego o potwierdzenie autentycznoci. Wysya fotografi obrazu. Zdzisaw zaprzecza.
Wkrtce potem telefonuje galerzystka z Torunia: Mamy pana pikny obraz. Taki jakby szkielet