Vous êtes sur la page 1sur 295

1

2
3
4
OD AUTORA

Małe struktury społeczne są efektem kilku lat poszukiwań i analiz.


Doszło do nich z inicjatywy Państwowego Wydaw nictwa Naukowego,
które jeszcze z końcem lat siedemdziesiątych zwróciło się do
Profesora Piotra Sztompki z propozycją przygo towania podręcznika
akademickiego do nauczania mikrosocjologii w ramach
uniwersyteckich studiów socjologicznych. Po roku wstępnych
przygotowań Piotr Sztompka zaproponował Wydaw nictwu
rozszerzenie zespołu autorskiego o piszącego te słowa, aby w rok
później zostawić całe przedsięwzięcie już tylko w moich rękach. W
ten oto sposób zostałem na placu boju sam, aczkolwiek - niezupełnie.
Wiele osób i instytucji w rozmaity sposób służyło mi pomocą w pracy
nad tą książką i o nich właśnie chcę tutaj wspomnieć.
Piotr Sztompka jest autorem pierwszego projektu tego pod -
ręcznika, który w znacznym stopniu wyznaczył kierunek póź -
niejszych, już moich własnych poszukiwań. Poszczególne frag menty
i zmieniające się wersje książki były «testowane» podczas moich
wykładów dla studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Trudno mi
ocenić, jak wiele zawdzięczam ich krytycznemu spoj rzeniu. W roku
akademickim 1985/86 obszerne fragmenty tej książki były
przedmiotem moich wykładów dla studentów socjo logii w University
at Buffalo, State University of New York. Był to test szczególnie
ciężki dla książki, ale jakże pożyteczny. Materiały do niej zbierałem
w wielu miejscach. Jednakże pomoc, jakiej udzielił rai Profesor
Theodore M. Mills, dyrektor Center for Study of Human Groups
afiliowanego przy wymienionym wy żej University at Buffalo oraz
możność współpracy z nim przy-

11

5
niosły mi zdecydowanie najwięcej korzyści naukowych, a jego przyjaźń
jest dla mnie bezcenna. Nie mogą też nie wspomnieć o Wszechstronnej
Część I. Mikrosocjologia
pomocy, jaką otrzymałem u) St. Hilda',s College w Oxfordzie, który w jako dyscyplina społeczna
1985 roku udzielił mi gościny na ponad mie siąc oraz o pomocy
Fundacji Kościuszkowskiej, która sfinansowa ła moje podróże po
bibliotekach amerykańskich.
Na zakończenie musze, też wspomnieć o kolegach z Zakładu
Socjologii Teoretycznej Instytutu Socjologii Uniwersytetu Ja - 1. EMERGENTNY STRUKTURALIZM SOCJOLOGICZNY
giellońskiego, którzy najczęściej, obok autora, mieli do czynienia z tą DOCHODZENIE DO PARADYGMATU
książką w różnych fazach jej powstawania. Wielu z nich na wet się. nie ANALIZY MIKROSTRUKTUR SPOŁECZNYCH
domyśla, jak znaczny był ich wpływ na wybory i rozstrzygnięcia, jakich
dokonywałem w trakcie jej pisania. 1.1 WSTĘPNA CHARAKTERYSTYKA
J.S. MIKROSOCJOLOGII STRUKTURALNEJ

Niniejsza książka została pomyślana jako próba zrekonstruo wania


mikrosocjologii jako dyscypliny socjologii w jednej z moż liwych —
żywię nadzieję, że najbardziej owocnej — form teore tycznych. Jest to
zatem raczej prezentacja pewnego określo nego punktu widzenia na
całą mikrosocjologię niż eklektyczne podsumowanie aktualnego stanu
tej dyscypliny. Dlatego też czy telnika zainteresowanego ;bardziej
dokładnym zbadaniem stanu współczesnych teorii
mikrosocjologiczmych zmuszony jestem ode słać do innych
opracowań (por. Eąuity Theory 1976; Kelley, Thi-baut 1978; Walster,
Walster, Berscheid 1978; Harrison, McCallum, 1983: 413 - 428; Hare
1982; 1983: 429 - 447; Hatfield 1983: 401 - 412; Schutz 1982: 479 - 485;
zob. też Helle 1985a; 1985b; Szmatka 1989).
Prezentację owego punktu widzenia określanego mianem mi -
krosocjologii strukturalistycznej rozpoczynam od zbudowania kon -
cepcji filozoficznej zwanej emergentnym strukturalizmem socjo -
logicznym, która w praktyce badawczej mikrosocjologii nie jest
zakładana, ale której przyjęcie jako filozoficznej podstawy mo głoby
stworzyć istotne, dodatkowe możliwości interpretacji po szczególnych
procesów mikrospołecznych oraz dostarczyć szerszej perspektywy
spojrzenia na te procesy (Szmatka, Warriner 1987).
Oto główne idee niniejszego podręcznika przedstawione w ma -
ksymalnie ogólnej postaci. Problem statusu ontologicznego mi -
krostruktur społecznych emergentny strukturalizm socjologiczny

13
6
rozwiązuje w sposób holistyczny, to jest przyjmuje założenie fi - autonomiczne i emergentne są mikrostruktury. Trzecią konse kwencją
lozoficzne, że wszelkie byty ponad jednostkowe (grupy społeczne, założeń ontologicznych emergentnego strukturalizmu socjologicznego
struktury, układy ról, systemy wartości, świadomość itp.) są re alne, jest programowe pominięcie w niniejszej książce analizy działań
co nie oznacza jednakże, że cechuje je byt „naturalny”, tak jak społecznych, interakcji społecznych oraz stosun ków społecznych.
większość przedmiotów fizycznych. Mikrostruktury są obiek tami Co do interakcji społecznych i stosunków spo łecznych odpowiedź
społecznymi nie mającymi bytu fizycznego, lecz byt spo łeczny. jest stosunkowo prosta. Sądzę, że wiele pro blemów
Powyższe twierdzenie nie ogranicza się jednakże wyłącz nie do charakterystycznych dla obu tych zjawisk zostanie pod danych
mikrostruktur społecznych, lecz dotyczy rzeczywistości spo łecznej w analizie w trakcie wyjaśniania działania poszczególnych struktur.
ogóle. Drugim istotnym składnikiem warstwy ontologicznej Ponieważ rozważania te wywodzą się z założenia, iż interakcja
emergentnego strukturalizmu socjologicznego jest założe nie o społeczna nie jest samoistną, autonomiczną formą ży cia
emergencyjności zjawisk społecznych. Sprowadza się ono do tezy, iż społecznego, lecz zjawiskiem przez te formy tworzonym, wo bec tego
rzeczywistość społeczna złożona z bytów społecznych, rozumianych w wydaje się rzeczą ważniejszą poddać analizie przede wszystkim owe
wyżej scharakteryzowanym znaczeniu, cechuje się nieciągłością formy życia społecznego. Powyższa uwaga odnosi się także do
swych własności. Nie jest to ciąg kumulujących się własności, a stosunków społecznych jako ewentualnego przedmio tu analiz.
układ odrębnych jakościowo, lecz wzajemnie się warunkujących Natomiast podjęcie analizy działań społecznych wyma gałoby zmiany
poziomów — pewnych .obszarów rzeczywistości społecznej perspektywy badawczej, zmiany paradygmatu teoretycznego, który tu
charakteryzujących się wewnętrzną jednorodnością własności. został wprowadzony i zastosowany. Wy starczy wziąć pod uwagę na
Emergentna rzeczywistość społeczna to zatem rzeczy wistość przykład teorię działania społeczne go Talcotta Parsonsa, aby się
charakteryzująca się nieciągłością własności i stąd — rzeczywistość przekonać, że wywodzi się ona z innych przesłanek teoretycznych, a
wielopoziomowa. Emergentny strukturalizm socjo logiczny zakłada, także filozoficznych. W tej perspektywie teoretycznej niemożliwe
że struktura emergencyjna świata społecznego w swej najbardziej byłoby sensowne uzasad nienie swoistości małych struktur
abstrakcyjnej postaci jest strukturą trzech po ziomów integracji społecznych, gdy tymczasem założenie o ich istnieniu i swoistości,
zjawisk społecznych: poziomu działających jednostek, poziomu jako odrębnego poziomu integracji świata społecznego, jest dla
mikrostruktur społecznych oraz poziomu makrostruktur społecznych. emergentnego strukturaliz mu socjologicznego jednym z założeń
Założenia ontologiczne, jakie przyjmuje emergentny struktu - podstawowych. Koncepcji działania społecznego zawsze musi
ralizm socjologiczny, pociągają za sobą takie oto trzy istotne kon - towarzyszyć założenie znoszą ce istnienie poziomów rzeczywistości
sekwencje. Po pierwsze, wyjaśnianie w socjologii (a wiec w mi- społecznej w sensie wpro wadzonym w niniejszej książce.
krosocjologii także) powinno odbywać się zgodnie z regułami re - W warstwie teoretycznej mikrosocjologia strukturalna wysu wa
dukcjonizmu metodologicznego, to jest ostatecznymi wyjaśnienia mi tezę, że trzy typy struktur społecznych mają podstawowe znaczenie
zjawisk społecznych winny być wyjaśnienia, w których eks- dla przebiegu procesów mikrospołecznych: tak zwane struktury
planansie będziemy się odwoływali do praw i twierdzeń dotyczą cych quasi-grupowe, struktury bliskiego dystansu i struktury dalekiego
zjawisk -z poziomu innego niż poziom eksplanandum. Ostatecznymi dystansu. Mają one charakter bytów społecznych, aczkolwiek nie
wyjaśnieniami wszelkich zjawisk społecznych winny być zatem można ich rozpatrywać z substancjalnego punktu widzenia.
wyjaśnienia redukcyjne. Po drugie, wyodrębnianie mikrosocjologii Jedynym typem bytu społecznego, całości społecznej, która
spośród innych działów socjologii ma swe uza sadnienie ontologiczne mogłaby być rozważana z substancjalnego punktu widze nia, jest
— mikrosocjologia jest tak dalece odrębną i autonomiczną dyscypliną mała grupa społeczna. Wyjaśnienie działania małej grupy społecznej
socjologiczną, jak dalece odrębne, dokonuje się przez wykazanie istnienia mechanizmów
14 15

7
funkcjonowania poszczególnych struktur quasi-grupowych oraz teoretycznie wydaje się bardziej uzasadniony. Otóż emergentny
grupowych struktur bliskiego dystansu. Końcowym rezultatem strukturalizm socjologiczny wysuwa, nie nową zresztą tezę, że
prowadzonych analiz jest, po pierwsze, próba wykrycia podsta - jednostka sama dla siebie lub potraktowana jako element struktur
wowych, głębokich praw rządzących strukturą dalekiego dystan su wyższego rzędu niż jej własna (układy makrostrukturalne) jest fikcją
— mikrostrukturą społeczną i przez to próba wskazania pod - — jednostka pozostająca poza obrębem grupy nie ma ja kiegokolwiek
stawowych praw właściwych dla całego mikrostrukturalnego po - sensu socjologicznego i jakiegokolwiek społecznego znaczenia. Tak
ziomu rzeczywistości społecznej oraz, po drugie, próba określenia więc jednostka rozpatrywana jest jako osoba przypisana do danej
mechaniki wzajemnych oddziaływań pomiędzy dwoma strukturami pozycji, spełniająca wymogi określonej roli, będąca obiektem
dalekiego dystansu — mikrostrukturami i makrostrukturami. nacisków określonej struktury. Działanie czło wieka jest tylko w
Przyjmuje się więc, że mikrostruktura jest uniwersalnym układem niewielkim stopniu rezultatem jego swobodne go, nieskrępowanego
odniesienia, w obrębie którego „rozgrywają się" pod stawowe wyboru i własnej decyzji nie wymuszonej przez siły zewnętrzne.
procesy społeczne charakterystyczne dla niej. Jest ona realna (w Jednym z powodów tego stanu rzeczy — na co zwraca się uwagę w
znaczeniu scharakteryzowanym wyżej), aczkolwiek jej realność nie wielu analizach przeprowadzonych w tej książce — jest to, iż
jest uzależniona od istnienia jakichkolwiek jednostek ludzkich — czynnikiem konstytutywnym dla grupy spo łecznej i wszelkich innych
jest realna, aczkolwiek abstrakcyjna, tak jak realne są formy społecznych bytów ponadjednostkowych jest strukturalnie
geometryczne i prawa nimi rządzące. Mikrostruktura jest, jak się zorganizowany, społecznie i kulturowo usan kcjonowany przymus.
sugeruje, trójwymiarowym układem (strukturą) zło żonym z
następujących trzech wymiarów: wymiaru dominacji - -
podporządkowania, wymiaru przyjacielskich działań, wartości, 1.2. MIKROSOCJOLOGIA WŚRÓD INNYCH DZIAŁÓW SOCJOLOGII
postaw itd. - nieprzyjaznych działań, wartości itd.; wymiaru orientacji
instrumentalnej - orientacji ekspresyjno-emocjonalnej. Wymiar Główną przesłanką niniejszych rozważań jest założenie, że od -
dominacji - podporządkowania w strukturze dalekiego dystansu jest rębność mikrosocjologii nie wynika z faktu, iż jej obszar badaw czy
obecny w strukturze przywództwa, której zasady działania zostały dotyczy pewnej specyficznej sfery działalności (wychowania, pracy,
wyjaśnione szczegółowo w rozdziale 8. Wymiar działań czasu wolnego itd.) lub pewnych specyficznych instytucji
przyjacielskich - nieprzyjaznych występuje w socjome- społecznych i grup społecznych (miasta, wsi, rodziny, przemysłu,
trycznych strukturach bliskiego dystansu (por. rozdział 6), wy miar zdrowia itp.), lecz z tego, iż jej dziedziną badań jest jakościowo
orientacji instrumentalnej - orientacji ekspresyjno-emocjo nalnej odrębny, emergentny poziom integracji zjawisk społecznych, po ziom
podporządkowany jest zaś strukturom statusów i ról spo łecznych. struktury świata społecznego — poziom mikrostruktur spo łecznych.
Struktury komunikowania się (por. rozdział 7) umożli wiają Powinno to powodować (i istotnie powoduje) konieczność
przepływ informacji pomiędzy poszczególnymi wymiarami ukształtowania odrębnej metodologii i filozofii (ontologii) w od -
mikrostruktury, a zatem umożliwiają powiązanie poszczególnych niesieniu do wszelkich analiz mikrostrukturalnych. Relacja mi -
struktur bliskiego dystansu w jedną strukturalną całość. krosocjologii do na przykład makrosocjologii jest zatem wyraźnie
Charakterystycznym dla emergentnego strukturalizmu socjo - relacją o charakterze podobnym do tej, jaką daje się zaobserwo wać
logicznego sposobem analizy procesów społecznych jest rozpatry - między naukami społecznymi i przyrodniczymi.
wanie ich jako rezultatu czy przejawu określonych sił ponad- Podstawowa konkluzja, do jakiej dochodzą autorzy reprezen tujący
jednostkowych — struktur lub grup społecznych. Nie oznacza to niniejsze podejście do problemu wzajemnych relacji mi krosocjologii i
jednakże, że z pola widzenia tych analiz znika całkowicie jedno stka makrosocjologii, sprowadza się do tezy, iż w świe-
ludzka — zostaje ona jedynie potraktowana w sposób, który 2 — Małe struktury...
16 17

8
cię społecznym istnieją dwa odrębne typy struktur, zwane mi - ani od poszczególnych czynników modyfikujących" (1970: 7 - 8). U
krostrukturami i makrostrukturami. Podejście to, bardzo charak - podstaw takiego rozstrzygnięcia leży określona ontologia rzeczy wistości
terystyczne dla koncepcji m. in. Georgesa Gurvitcha, Amitai Etzio- społecznej — obojętnie, czy jest ona uświadamiana przez badacza, czy
niego, Edwarda Shilsa, Jacoba Morena, Petera Blaua (Gurvitch 1949; nie. Zatem problem stosunku mikrosocjologii do ma krosocjologii
1956; Moreno 1960; Blau 1964; Bosserman 1968; Etzioni 1968; 1970; wyrasta na podłożu przyjętej ontologii świata spo łecznego i
Shils 1975: 34 - 47), obejmuje pogląd, iż struktury i ma- epistemologii nauk społecznych.
krostruiktury są to tak dalece jakościowo odrębne poziomy inte -
gracji, sfery zjawisk społecznych, że należałoby je traktować ja ko
poziomy wzajemnie rozłączne, pomiędzy którymi istnieje ostra i 1.3. WIELOPOZIOMOWA TEORIA SOCJOLOGICZNA
wyraźna granica — rodzaj luki jakościowej wynikłej z faktu
nieciągłości właściwości świata społecznego. Odrębność jakościo wa Teoria socjologiczna, w możliwie najszerszym tego słowa zna -
sięga w tym wypadku tak daleko, iż mikrosocjologia i ma- czeniu, składa się z czterech poziomów. Odrębność wszystkich
krosocjologia jawią się jako zupełnie odrębne i rozłączne subdys- czterech poziomów teorii wynika stąd, że w rzeczywistości spo łecznej
cypliny socjologii, charakteryzujące się odrębnymi pojęciami i istnieją cztery odrębne, emergentne obszary (poziomy) in tegracji
teoriami, pomiędzy którymi nie zachodzi znaczący przepływ idei, zjawisk. Problem ten szerzej podejmę nieco dalej. W tym punkcie
pojęć i koncepcji. Głębsze poznanie struktur małych grup nie ograniczam rozważania jedynie do problemu wzajemnych relacji
przynosi i nie może przynieść żadnych sugestii dotyczących między teoriami i dziedzinami (dyscyplinami) socjologii.
rozstrzygnięć w dziedzinie makrosocjologii — oto jak głęboko Po pierwsze, można mówić o poziomie teorii wyjaśniających
sięga odrębność jakościowa obu tych poziomów integracji zjawisk jednostkowe działania, postawy, cechy osobowościowe itp. poje -
społecznych. Obydwie sfery zjawisk i oba typy struktur społecz nych dynczych jednostek ludzkich. Mam na myśli wszelkiego typu teorie
dzieli głęboka emergencja własności. Tak więc świat spo łeczny jest psychospołeczne, w których centralnym przedmiotem do konywanych
światem dwóch odrębnych typów struktur, dwóch odrębnych wyjaśnień jest pojedyncza jednostka ludzka, jej ce chy, regularności i
poziomów integracji zjawisk społecznych, których od mienność prawidłowości jej działania i zachowania się, niezależnie od tego, czy
wynika z różnicy jakościowej tych zjawisk, z ostrej emergencji źródeł tych prawidłowości należałoby poszukiwać w wewnętrznych,
właściwości charakterystycznych dla obu sfer świata społecznego — ukrytych strukturach ludzkiej psy chiki, podświadomości, osobowości,
mikrostruktur i makrostruktur. Zatem socjologia to dyscyplina, której czy na przykład w cechach organizmu ludzkiego jako żywego
charakterystyczną cechą jest istnienie dwóch odrębnych subdyscyplin biologicznego indywiduum, czy też w strukturze otoczenia
— mikrosocjologii i makrosocjologii. społecznego i kulturowego tej jedno stki, w strukturze społecznej, a
Wielu autorów żywi przekonanie o konieczności wypełnienia zwłaszcza miejscu (pozycji) i fun kcji (roli), jakie dana osoba ma w tym
luki pomiędzy mikrostrukturami i makrostrukturami oraz mikro - układzie społecznym. Naj istotniejszym wyróżnikiem tych wszystkich
socjologia i makrosocjologią. Paweł Rybicki pisze: „Skłaniamy się teorii jest to, iż je dnostki ludzkie stanowią dla nich podstawowy
ku takiemu poglądowi na rzeczywistość społeczną, zgodnie z któ - przedmiot wyjaś nień, są ich głównym eksplanandum.
rym istnieją związki pomiędzy makrosferą a mikrosferą zjawisk Po drugie, istnieje w teorii socjologicznej poziom teoria wy -
społecznych, lecz owe związki urzeczywistniają się w postaci wza - jaśniających działanie najelementarniejszych struktur ponad je -
jemnej zależności obu sfer" (1970: 18). Wobec tego i zależności dnostkowych, takich jak: układy ról i pozycji, wewnętrzne stru ktury
pomiędzy mikrosocjologia i makrosocjologią będą zależnościami małych grup. Jest to poziom mikrosocjologii. Podczas gdy teorie
wzajemnymi, obustronnymi. „Mikrosocjologia — jak pisze Ry bicki psychospołeczne objaśniają zjawiska społeczne, lecz odno-
— nie może abstrahować ani od ogólnego układu odniesienia,
18 19

9
szące się do jednostek ludzkich, to mikrosocjologia wyjaśnia zja - wycinek rzeczywistości społecznej, podczas gdy zadaniem szerokiej
wiska społeczne, lecz ponadjednostkowe. Teorie psychospołeczne orientacji teoretycznej jest między innymi dać odpowiedź na py tanie o
przedmiotem swych analiz czynią poziom indywidualnych pro cesów istotę zjawisk społecznych, o istotę świata społecznego i o strukturę
społecznych rozgrywających się w najistotniejszej ich czę ści, w tego świata. Gdy zaś udziela się odpowiedzi na py tanie o strukturę
obrębie jednostkowych postaw, struktur osobowościowych, świata społecznego, to nie sposób pominąć pro blemu wzajemnych
jednostkowych zachowań. Teorie mikrosocjologiczne natomiast czynią relacji istniejących zarówno między pozioma mi teorii socjologicznej,
obszarem swych wyjaśnień poziom elementarnych, ponad- jak i przede wszystkim między pozioma mi integracji zjawisk
jednostkowych zjawisk społecznych; nie objaśniają więc działań społecznych. Wprawdzie w każdej z tych dyscyplin socjologicznych
zachowań i właściwości jednostek ludzkich, lecz procesy i struk turę zawarta jest cząstkowa odpowiedź na pytanie o jej stosunek do
elementarnych całości społecznych. Natomiast od poziomu pozostałych dyscyplin, ale dopiero na poziomie szerokiej orientacji
makrosocjologii dzieli mikrosocjologię jakościowa odrębność wy - teoretycznej — zdającej sprawę z podstawowych, głównych procesów,
jaśnianych przez nią procesów i struktur społecznych. Makroso- własności i struktur, jaki mi cechuje się świat społeczny — możliwe
cjologia bowiem objaśnia procesy i przemiany zachodzące w wiel kich jest ułożenie wszyst kich poziomów teorii socjologicznej we
strukturach społecznych, które są jakościowo odmienne, emergentne względnie spójny i onto- logicznie uzasadniony układ.
w stosunku do zjawisk mikrostrukturalnych. Jeśli spróbujemy ponownie podjąć problem stosunku mikro- .
Po trzecie zatem, w teorii socjologicznej można odnaleźć po ziom socjologii do makrosocjologii i ogólniejszy wobec niego problem
teorii objaśniających owe wielkie procesy i wielkie struktu ry — miejsca mikrosocjologii w teorii socjologicznej, to — z perspek tywy
poziom makrosocjologii. Obie dyscypliny, makrosocjologia i wstępnie zarysowanej koncepcji wielu poziomów teorii so cjologicznej
mikrosocjologia, są wprawdzie wyraźnie od siebie oddzielone, — okaże się, że lokuje się ona między teoriami psy chospołecznymi a
niemniej jednak nie obserwuje się pomiędzy nimi jakiejkolwiek makrosocjologia. Mikrosocjologia nie wyczer puje w żadnym razie
przepaści. Przeciwnie, dość daleko idąca odmienność ze względu całej problematyki funkcjonowania mikro-procesów społecznych ani
zarówno na aparaturę teoretyczną, system pojęć, jak i przede też nie jest dyscypliną drugorzędną czy pomocniczą wobec
wszystkim rodzaj formułowanych wyjaśnień między oboma którejkolwiek z pozostałych. Z drugiej je dnak strony, chociaż nie
sub-,dyscyplinami jest równocześnie relacją komplementarności. Nie obserwuje się istnienia luki czy „prze paści" między mikrosocjologia i
sposób zbudować efektywnej teorii makrosocjologicznej, jeśli nie „sąsiednimi" dyscyplinami socjo logicznymi, nie jest ona także
rozumie się dostatecznie mikrosocjologii i odwrotnie. szczeblem drabiny analiz odnoszą cych się do kumulującej się
Po czwarte, obok teorii psychospołecznych, mikrosocjologii i złożoności struktur społecznych. Jest to dyscyplina o ograniczonej
makrosocjologii istnieje w socjologii poziom orientacji socjolo - autonomii — autonomiczna o tyle, o ile odrębne i swoiste są wszelkie
gicznych wyjaśniających właściwości, działanie i strukturę świa ta mikrostrukturalne procesy społeczne. Jednocześnie bowiem jest ona
społecznego en błoć. Nie chodzi wprawdzie w tym wypadku o to, że wyraźnie powiązana z pozostałymi subdyscyplinami socjologii — z
przedmiotem wyjaśnień takich szerokich orientacji teo retycznych jest makrosocjologia tak dalece, jak dalece procesy mikrostrukturalne
jakiś odmienny typ zjawisk (jak było w wypad ku poprzednich trzech bywają deter minowane przez makrostruktury oraz z teoriami
poziomów teorii socjologicznej), lecz raczej o rodzaj stawianych psychospołeczny mi tak dalece, jak dalece procesy mikrostrukturalne
pytań i zakres udzielanych odpowiedzi. Czę sto właściwości same są czynnikiem determinującym cechy i właściwości jednostek. I
makrostruktury wyjaśniane przez makrosocjolo-gię i właściwości odwrotnie, autonomia mikrosocjologii sięga tak daleko, jak daleko
świata społecznego to niemal jedno i to samo. Jednak
makrosocjologia zawsze bada jakiś — z reguły wielki —
20 21

10
procesy mikrosbrukliuralne determinują procesy makrostruktu-ralne 1.4. PROBLEM STATUSU ONTOLOGICZNEGO
oraz jak daleko same są zdeterminowane przez działanie i cechy MIKROSTRUKTUR SPOŁECZNYCH
procesów na poziomie działań jednostek. Nie rozstrzygam tego
problemu w tym miejscu, albowiem dalsza analiza poszcze gólnych Mikrosocjologia, jako subdyscyplina socjologiczna, stoi wobec
struktur i procesów stanowiących przedmiot badań mikro-socjologii tych samych pytań i problemów, będących ogólnymi problemami
będzie między innymi miała na celu właśnie ustalenie stopnia filozofii i metodologii nauk społecznych, jakie stoją przed so cjologią.
zależności mikrostruktur, z jednej strony, i ich autono- miczności, z Problemem podstawowym jest zagadnienie statusu ontologicz-nego
drugiej. mikrostruktur społecznych. Uwagi poczynione w poprzed nich
We współczesnej socjologii istnieją szersze koncepcje, w któ rych podrozdziałach wykazały, że pełna odpowiedź na pytanie o miejsce
pojawiają się .różne warianty koncepcji tu proponowanej. Niektóre z .mikrosocjologii wśród innych działów socjologii jest niemożliwa bez
nich odwołują się wprost do dystynkcji mikrosocjologii i ustalenia ontologicznego statusu mikrostruktur społecznych.
makrosocjologii, aczkolwiek przedmiotem tych dyscyplin są wówczas
nieco inne układy zjawisk niż proponowane w niniej szej książce (por. 1.4.1. Realizm ontologiczny. Realizm ontologiczny na gruncie
Collins 1981a; 1981b; 1983; 1988; zob. także Turner J. H. 1986: 435 - socjologii zakłada, że istnieją realnie tak zwane całości społeczne, a
455). Inne koncepcje nie definiują wprost zakresów obu subdyscyplin więc że realnie istnieją: klasa społeczna, naród, społeczeństwo, ród,
— inaczej mówiąc mdkrosocjologia i makrosocjologia mają w nich plemię itp., że całości te nie są sprowadzalne ani do jedno stek
nie zdefiniowany, aczkolwiek wy raźny sens teoretyczny (por. ludzkich, ani do przedstawień zbiorowych czy nazw zwią zanych z
Blalock, Wilken 1979; Macro-Socio- logical Theory 1985; Micro- wielością jednostek (Rybicki 1979: 52). Pojawia się je dnak pytanie,
Sociological Theory 1985). Kolejna grupa teorii zaczynających które stawia także Paweł Rybicki, co to znaczy, że owe całości istnieją
wywierać coraz silniejszy wpływ na rozmaite dziedziny dociekań realnie? Jak istnieją one realnie? Oczywiście przede wszystkim trzeba
socjologicznych w swojej warstwie postulatywnej zmierza do stwierdzić, że nie wchodzi tu w grę jakieś trywialne przeciwieństwo w
uzgodnienia poziomów struktury i dzia łania społecznego i z tego stosunku do nominalizmu w jakiejkolwiek jego postaci. Nie jest tak,
powodu jest bardzo bliska koncepcji teorii wielopoziomowej. Teorie by realista — twier dząc, iż całości istnieją realnie — zaprzeczał
te wprawdzie sugerują istnienie odmiennych niż mikrostruktury i równocześnie istnie niu jednostek ludzkich. Problem leży gdzie indziej.
makrostruktury poziomów rze czywistości społecznej, ale generalnie Otóż dla re alisty „Zbiory, przynajmniej niektóre zbiory (takie, które
podtrzymują tezę o wielo poziomowym charakterze świata społecznego można nazwać zbiorowościami społecznymi) mają właściwości realne,
(Giddens 1979; 1984; Bourdieu 1984; Eulau 1936). Nie od rzeczy wychodzące poza sferę statystyczną i niesprowadzalne do sfery
będzie też wspomnieć o grupie koncepcji formułowanych na bardziej przedstawień" (Rybicki 1979: 53). Na tym problem się jednakże nie
ogólnym filozo ficznym i metodologicznym poziomie, zmierzających wyczerpuje. Całości społeczne mają bowiem dość złożony charakter,
do udowod nienia tezy o emergentnym, wielopoziomowym składają się z szeregu elementów, a jednym z najdo nioślejszych
charakterze rze czywistości społecznej głównie przy użyciu ustaleń, jakich musi dokonać realista, jest odpowiedź na pytanie, czy
argumentów ze sfery filozofii i metodologii ogólnej. Koncepcje te realnie istniejące całości składają się z jednostek ludzkich czy nie.
mają wszelkie dane ku temu, by przezwyciężyć stary spór między Ponadto: do jakich konsekwencji poznawczych prowadzi jedno lub
indywidualizmem i holizmem — przenieść go na inny poziom drugie ustalenie, to jest ustalenie, iż całości
rozważań (Bhaskar 1979; Aduances in Social 1981; Wallace 1981;
Warriner 1981). Do tego samego dąży się de jacto także w niniejszej
pracy.

11
22 23
zakładający ontologię realistyczną chcą przestać dreptać w miej scu, cza jako filozoficzna podstawa mikrosocjologii. Może nią być natomiast
muszą wreszcie wyraźnie zdać sobie sprawę z powyższych różnic w holizm metodologiczny, a zwłaszcza redukcjonizm me todologiczny, o
podejściu do analizy elementów składowych całości spo łecznych. którym piszę w następnym podrozdziale.
Pogląd, za którym się opowiadam, to teza, iż realistycz ne Reasumując: dotychczasowe ustalenia sugerują, że badacz procesów
potraktowanie wszelkich postaci społecznego życia zbiorowego mikrostrukturalnych to badacz zakładający skrajny re alizm
wymaga szczególnego zwrócenia uwagi w analizie elementów ontologiczny oraz przyjmujący (co nie zawsze jest natu ralną
składowych tak rozumianych całości społecznych na ich elemen ty konsekwencją tego stanowiska), że istotne ze względów poznawczych są
strukturalne, traktując je równocześnie jako realne, aczkol wiek składniki strukturalne (a nie substancjalne) rna-łych zbiorowości
abstrakcyjne składniki całości. społecznych. Jest to badacz, dla którego istotny mi składnikami małych
Opowiadam się więc za skrajnie realistycznym poglądem, zgodnie z struktur społecznych nie są jednostki ludzkie, lecz mniejsze od małych
którym: „Rzeczywistość, która powstaje na podłożu ży cia zbiorowego struktur substruktury — ele menty tych całości.
ma charakter nadrzędny w stosunku do bytów jednostkowych"
(Rybicki 1979: 56-57).
Istotny wniosek, jaki płynie z powyższych rozważań, to, po
pierwsze, teza, iż mikrosocjologia jest możliwa jako odrębna 1.5. PROBLEM STATUSU METODOLOGICZNEGO
subdyscyplina socjologii jedynie wówczas, gdy dokonamy wyraź nej WYJAŚNIEŃ MIKROSOCJOLOGICZNYCH
opcji na rzecz skrajnego realizmu ontologicznego. Jedynie wówczas
bowiem uzyskamy ontologiczne argumenty na rzecz te zy, iż istnieje Realizm ontologiczny będąc, jak zauważyłem wcześniej, narzę dziem
jakaś specyficzna sfera zjawisk społecznych, spe cyficzny typ małych filozoficznym zbyt słabym na to, aby dostarczyć dosta tecznie mocnej
struktur społecznych wymagający powoła nia odrębnej subdyscypliny. argumentacji ontologicznej na rzecz tezy o istnie niu pewnych
Mówiąc bardziej dokładnie — nie ma sensu budowanie odrębnej specyficznych typów całości i struktur społecz nych — mikrostruktur,
subdyscypliny socjologii w sytuacji, kiedy analiza ontologiczna których obecność uzasadniałaby istnienie odrębnej subdyscypliny,
rzeczywistości społecznej prowadzi do wniosku, iż w świecie tym mikrosocjologii, jest równocześnie kon cepcją jednowymiarową. Jej
istnieją jedynie ludzie i ich zbiory. Aby uzyskać argument na rzecz zainteresowanie skupia się jedynie na rozstrzyganiu problemów
budowania mikrosocjologii, trze ba na wstępie w ogóle uznać, że w ontologicznych, i to w dodatku poj mowanych dość szczególnie — a
świecie społecznym istnieje coś więcej niż jedynie jednostki i ich mianowicie sprowadzanych do jednego jedynego problemu istnienia w
zbiory — trzeba znaleźć argumenty ontologiczne wykazujące, iż rzeczywistości społecznej obiektów ponadjednostkowych. Tymczasem
realnie istnieją także ca łości społeczne. Ale i to nie jest warunkiem współczesna teoria socjologiczna wymaga narzędzi filozoficznych
wystarczającym. Trzeba jeszcze uznać, że wśród wszystkich znanych precyzyjniejszych, a zarazem wieloaspektowych, to jest umożliwiających
typów struk tur i zbiorowości społecznych — traktowanych zgodnie z dokonanie na poziomie filozoficznym nie tylko rozstrzygnięć dotyczących
postulatami realizmu ontologicznego — istnieją pewne wyraźnie wy - statusu ontologicznego całości społecznych i indywiduów ludzkich, ale
odrębniające się małe struktury społeczne, na których odrębność także dających możliwość podjęcia próby odpowiedzi na py tania: czy
składa się nie tylko swoistość cech powierzchniowych, ale także ontologia dychotomizująca świat społeczny na całości i jednostki jest
swoistość cech głębinowych — cech najistotniejszych. Wówczas adekwatna, jakie rodzaje związków istnieją po między owymi całościami i
jednak niestety realizm ontologiczny nie jest wystarczającą pod stawą jednostkami (ewentualnie jeszcze ja kimiś innymi elementami świata
takiego wyróżnienia. Realizm ontologiczny okazuje się ma ło społecznego) oraz jaki typ wy-
precyzyjnym narzędziem poznawczym, stąd też nie wystar-
27
26
jaśnień zastosowany w odniesieniu do tak a tak rozumianego 28
świata społecznego jest najefektywniejszy i ostateczny?
Są to problemy, których na gruncie realizmu rozstrzygnąć
niepodobna. Potrzebna jest tu koncepcja szersza i bardziej wie -
loaspektowa — holizm metodologiczny. Jakkolwiek to stanowisko
filozoficzne ma głównie charakter metodologiczny, co oznacza, iż
przeważająca jego część dotyczy wyjaśniania w naukach spo -
łecznych, to jednak obejmuje ono także komponentę ontologiczną
bardziej znaczącą niż w realizmie ontologicznym. Spróbuję wy kazać,
że przyjęcie zasady holizmu metodologicznego jest nie odzowne do
tego, aby w sposób uzasadniony i sensowny nie tyl ko w ogóle
zajmować się mikrosocjologią, lecz także dokonywać określonych
rozstrzygnięć teoretycznych w ramach tej subdyscy-
pliny socjologicznej.

1.5.1. Holizm metodologiczny. Dyskusja, jaka rozpętała się wo kół


problematyki holizmu metodologicznego, okazała się niezwy kle
żywa i gorąca, a jej temperatura nie słabnie do dziś (w ciągu
ostatnich czterdziestu lat na ten temat pisali m. in. Hayek 1952;
Popper 1957, 1969; Popper Selections 1985; Watkins 1952a; 1952b;
1955; 1957: 1958; 1959a; 1959b; Brodbeck 1954; 1958; Mandelbaum
1955; 1957; Gellner 1956; Goldstein 1956; 1958; 1959; Taylor 1958;
Agassi 1960; Scott 1961; Danto 1965; Dray 1967; Lukes 1968;
Wisdom 1970; Jarvie 1972; Modes 1973; Sławianowski 1974; Kmita
1976: 138 i nast; Szmatka 1976; 1980). Holistyczna filozofia nauk
społecznych miała swe źródła i tradycję w dziełach Claude'a Saint--
Simona, Auguste'a Comte'a i £mile'a Durkheima, jeśli spojrzeć na
ten problem od strony socjologii, w tradycji filozoficznej zaś —
heglistów i marksistów. Współcześnie jest ona eksponowana w no -
woczesnej socjologii marksistowskiej, w teorii funkcjonalnej Tal-
cotta Parsonsa czy też w tak zwanym paradygmacie analizy
strukturalnej Roberta Mertona.
Koliści utrzymują, że skoro całość jest więcej niż jedynie su mą
swoich części, skoro całość determinuje naturę jej części, skoro części
te są dynamicznie powiązane i wzajemnie od siebie uzależnione i
skoro części nie mogą zostać dostatecznie zrozu miane i
zinterpretowane, jeśli rozważa się je w izolacji od całoś ci (Phillips
1977: 6), to nie wystarczy sformułować słabej dyrekty-
wy metodologicznej dotyczącej wyjaśniania w naukach społecz nych,
lecz konieczne jest przyjęcie tezy mocnej, iż całość nie mo że być do
końca wyjaśniona w terminach jej części (Phillips 1977: 36). Inaczej
mówiąc, chodzi tutaj o tezę, iż ostateczne wy jaśnienia wszelkich
zjawisk społecznych muszą być dokonywane przy użyciu twierdzeń i
terminów odnoszących się do całości zja wisk społecznych,
społeczeństwa, a także ostateczne wyjaśnienia, sięgające podstaw
zachowania i własności jednostek ludzkich mus/ą być dokonywane
przy użyciu terminów i twierdzeń odno szących się do cech i
działania układu społeczno-ekonomicznego: całości społecznej.
W sporze o uniwersalia, który dał początek późniejszej kon -
trowersji holizmu z indywidualizmem, szło o to, czy w rzeczy -
wistości w ogóle (zarówno społecznej, jak i przyrodniczej) istnie ją
przedmioty jednostkowe i konkretne, czy także przedmioty ogólne i
abstrakcyjne. Ale co rozumiano przez pojęcie „przedmio ty ogólne i
abstrakcyjne"? Czy istotnie społeczeństwo jest w tym wypadku
rzeczą, przedmiotem jednostkowym i konkretnym, czy też
przedmiotem ogólnym i abstrakcyjnym? Czy zatem społeczeń stwo
lub inne całości społeczne, jakkolwiek abstrakcyjne, są to zbiory (o
tym samym statusie ontologicznym co na przykład zbiór wszystkich
krzeseł w mieście Krakowie czy zbiór mężczyzn cho dzących w
granatowych garniturach), własności (tak jak włas nością jest kolor
zielony), zdarzenia? Czy społeczeństwo jako pew na abstrakcyjna
całość jest porównywalne w sensie ontologicz nym z taką
abstrakcyjną całością, jaką jest gatunek?
Otóż emergentny strukturalizm socjologiczny na wszystkie te
pytania odpowiada negatywnie. Społeczeństwo (i wszelkie inne tak
zwane całości społeczne) tym różnią się właśnie od na przy kład
zbiorów czy gatunków, że, po pierwsze, ich elementy skła dowe
znajdują się we wzajemnej zależności i wzajemnym oddzia ływaniu,
co wywołuje pojawienie się własności systemowych i emergentnych
i co powoduje także, że te elementy, jednostki, nie dadzą się
poprawnie zinterpretować, gdy będziemy je anali zować w izolacji od
całości, w której istnieją. Ponadto, po drugie, społeczeństwo tym
różni się od zbioru, że jest wewnętrznie ustra-
tyfikowane, że ma wewnętrzną strukturę i organizację, której ce chy i
sposób funkcjonowania doprawdy trudno jest przewidzieć
29
na podstawie analizy (nawet najbardziej wyrafinowanej) cech i alnie" lub „struktura przywództwa jest obiektem realnym". Nie -
własności jednostek ludzkich. Po trzecie, społeczeństwo lub ja - porozumienie polega na tym, że realność tych odmiennych obiek tów
kakolwiek inna całość społeczna są zlokalizowane w czasie i prze - społecznych wymienionych wyżej traktuje się na równi z re alnością
strzeni w tym sensie, że istnieją ich uchwytne granice (natomiast obiektów fizycznych. Tymczasem Kołakowski pisał: ,,[...] dla Marksa
zbiór często trwa powołany do życia wyobraźnią badacza i w ta ki sam globalne podejście do zjawisk społecznych, tj. odno szenie wszystkich
sposób ginie). Po czwarte wreszcie, na co zwrócili uwagę poszczególnych kategorii do całości «systemu», obecne jest we
najwcześniejsi socjologowie, społeczeństwo oraz inne całości po nad wszystkich fazach jego analizy. Marks ze szcze gólnym naciskiem i
jednostkowe mają zdolność oddziaływania, wpływu, determi nowania wielokrotnie podkreśla, że jakości, które roz waża, nie mają żadnego
itd., a i same są przedmiotem oddziaływania i wpływu, same są «naturalnego», tj. percepcyjnie uchwyt nego bytu, ale «byt społeczny», że
determinowane. Czy moglibyśmy to powiedzieć w odnie sieniu do w szczególności wartość nie jest żadną cechą fizyczną, ale jest
jakiegokolwiek zbioru? stosunkiem społecznym realnym, który przybiera postać cechy rzeczy"
Emergentny strukturalizm socjologiczny nie zajmuje się ba daniem (1976: 322). Tak więc jeśli wprowadzimy rozróżnienie na byt
zachowania ludzkiego. Bada on raczej wewnętrzną me chanikę „naturalny", to jest mię dzy innymi byt percepcyjnie uchwytny, oraz na
struktur społecznych, reguły funkcjonowania tych struk tur jako „byt społeczny", wówczas problem realności różnorodnych obiektów
całości, rodzaje związków pomiędzy poszczególnymi ponad świata społe cznego przedstawia się zgoła inaczej. Realność fizyczną mają
jednostkowymi elementami tych struktur. „Badając organi zację jedynie ludzie oraz zbiory ludzi, jednakże ludzie i zbiory tak rozu miane
społeczeństwa, strukturaliści koncentrują swoją uwagę na co najmniej nie są obiektami świata społecznego w ścisłym tego słowa znaczeniu.
dwóch typach zjawisk: (1) własnościach agregacyjnych populacji i (2) Natomiast role społeczne, statusy, normy, wartości, struktury ról itp.
emergentnych (czysto strukturalnych) włas nościach samej istnieją realnie w sensie społecznym, w sensie bycia cząstką bytu
organizacji jako takiej. Własnością agregacyjną jest taka, która może społecznego. Obiekty tego typu oraz relacje zachodzące pomiędzy nimi,
zostać użyta w celu skonstruowania zmien nej przez proste dodawanie sieci i struktury z nich utworzone oraz wewnętrzna ich dynamika są
biologiczno-fizycznych cech pojedyn czych elementów populacji, na właściwym przedmiotem za interesowań socjologa zajmującego
przykład wielkości populacji. Z kolei własność emergentna może być stanowisko holistyczne. ,,[...] Wszystkie f...] własności układu
skonstruowana jedynie na podstawie relacji pomiędzy elementami uzależnione są bezpośrednio od tego, jak ów układ jest zorganizowany, i
populacji. W wypad ku organizacji społecznej własność emergentna od niczego innego wię cej. Zainteresowanie strukturalisty tymi
jest to taka włas ność, którą określa całokształt powiązań właściwych własnościami wymaga odnoszenia ich do innych form organizacji, takich
dla danego układu i wobec tego nie jest ona wyprowadzalna z cech jak podział pracy czy stopień stratyfikacji społecznej. [...] zainteresowanie
pojedynczych elementów populacji" (Mayhew 1980: 339). Dodam, że to nie wymaga jednak, by poświęcić uwagę konkretnym zachowa niom
badanie owych emergentnych właściwości jest tu czynnością ba - (działaniom) jednostek [...]" (Mayhew 1980: 344).
dawczą o podstawowym, pierwotnym znaczeniu. Powyższe uwagi prowadzą do konkluzji, że utrzymywanie te zy o
Taki punkt widzenia wymaga radykalnie realistycznej onto- analitycznym podziale świata społecznego na „części" (jed nostki ludzkie)
logii. Tymczasem nawet wówczas, gdy wielu socjologów akcep tuje i „całości społeczne" nie jest dłużej możliwe, jeśli za podstawę analiz
tezę, że „grupy społeczne istnieją realnie", mam wrażenie, że przyjmie się filozofię radykalnego holizmu. A właśnie ona wydaje się
akceptacja ta opiera się na specyficznym sposobie pojmowa nia grupy jedyną możliwą do przyjęcia filozofią umożliwiającą dogłębne badanie
jako obserwowalnego bytu fizycznego. Oto dlaczego nie mogą oni świata społecznego, to jest świa ta bytów ponadjednostkowych, które, jak
równocześnie wyobrazić sobie, iż istnieją jakieś argumenty na rzecz się tu zakłada, są je-
tez takich, jak: „rola społeczna istnieje re-
31
30
dynymi składnikami świata społecznego. Wszystko wskazuje na to, że części w sposób nieinterpretowalny na gruncie schematu reduk-
Mayhew ma rację, gdy pisze: „[...] W socjologii struktu ralnej cjonistycznego opartego na jednokierunkowym, hierarchicznym modelu
jednostką analizy zawsze jest układ społeczny, nigdy zaś jednostka" struktury materii" (Sławianowski 1974: 188). Wspomnia na trudność w
(1980: 349). wyjaśnianiu zjawisk społecznych polegać więc bę dzie na tym, że
Tak więc rzeczywistość społeczna nie ma charakteru całościo - jakościowa autonomia każdego z poziomów inte gracji tych zjawisk
wego, a tym bardziej nie jest układem (zbiorem) elementów dzia - pociąga za sobą autonomię teoretyczną — dc wyjaśniania zjawisk danego
łających, którymi są ludzie i wytwory ich działań. poziomu wymagana jest inna teoria, i to zarówno na szczeblu praw
Jeśli powiadamy, iż rzeczywistość społeczna nie jest ukła dem szczegółowych, jak i na szczeblu praw najogólniejszych, podstawowych.
jednorodnym, to nie chodzi tutaj o wykazanie, że jej ele mentami są Postulat redukcjonizmu, by prawa o całościach wyprowadzać z praw o
przedmioty o diametralnie odmiennych cechach (to jest na przykład działaniu części, staje się postulatem zgoła surrealis tycznym, gdy
byty fizyczne oraz byty społeczne), lecz raczej o to, iż rzeczywistość uzmysłowimy sobie, że przecież części przejawiają swe własności, swój
społeczna — mimo iż złożona z względnie jednorodnych elementów: sposób oddziaływania z tymi obiektami wła śnie przez układ, do którego
bytów społecznych — charakteryzuje się nieciągłością swych należą, przez tę całość (Sławianow ski 1974: 189). Nie chodzi tutaj
własności. Wszelkie ponad jednostkowe zjawiska i przedmioty jedynie o istnienie tak zwanych efektów strukturalnych (Blau 1961), lecz
składające się na rzeczywistość społeczną można ujmować przy o coś więcej — właśnie o ów poziom praw podstawowych. Kiedy
użyciu jednej tylko kategorii — całości społecznych, jeśli się założy, zachowanie danego ukła du zaczyna podlegać jakimś bliżej dotychczas nie
że istotnym i realnym składnikiem świata społecznego są jedynie znanym pra widłowościom, wówczas intuicja każe nam stwierdzić, że
ludzie. Nie jest to natomiast moż liwe, jeśli się założy, że istotnym i mamy tu do czynienia z inną, jakościowo nową całością, że przechodząc
realnym składnikiem świata społecznego są byty ponadjednostkowe. od małych do dużych całości, stykamy się z nowymi jakościami na
'Najogólniejszą ontologiczną charakterystyką świata społecz - poziomie praw. Redukcjonista będzie się wówczas starał zna leźć
nego jest więc jego emergencyjność, jakościowa różnorodność. dodatkowe parametry, subtelniejszą atomizację układu, by tę różnicę na
Istnieją pewne obszary rzeczywistości społecznej zwane pozioma mi, poziomie praw wyprowadzić z różnic na poziomie struktury lub na
charakteryzujące się wewnętrzną jednorodnością własności, ale poziomie jeszcze bardziej elementarnym. Jeśli to się jednak nie
różniące się, niekiedy nawet zasadniczo, między sobą. Pomię dzy tymi powiedzie, „[...] to naturalnym i zasadnym sta łoby się przypuszczenie, że
poziomami nie ma „płynnego przejścia", to znaczy daje się zauważyć metodologia redukcjonistyczna zawiodła, że jest coś zasadniczego i
istotna, jakościowa różnica ich własności — każdy z bardziej niezbywalnego w przysługujących du żemu układowi nowych jakościach
złożonych poziomów charakteryzuje się zasadniczą, ja kościową na poziomie praw" (Sławia nowski 1974: 190). Wszystkie zjawiska
autonomią. Nietrudno się domyślić, że będzie to wy woływać istotne związane z tak zwaną nierozróżnialnością cząstek elementarnych .tego
trudności w wyjaśnianiu zachodzących na tych poziomach zjawisk. samego rodzaju mają wymowę zdecydowanie holistyczną,
Otóż autonomia bardziej złożonych poziomów ma miejsce także na antyindywidualistycz-ną. „Nowe efekty, które pojawiają się tu przy
szczeblu praw podstawowych. „[...] Jakoś ciowa różnorodność przejściu od poje dynczych cząstek do ich układów, są immanentną
zjawisk, zwłaszcza przy przejściu od małych układów do wielkich, własnością tych że układów i nie mogą być odniesione ani do indywiduów
sięga prawdopodobnie głębokich praw pod stawowych, tyle że w i ich struktury, ani do relacji między indywiduami [...] Indywiduum staje
zwykłych warunkach efekt ten jest bardzo subtelny i niedostrzegalny. się [...] naprawdę czymś pojęciowo i fizycznie wtórnym względem
Całość modyfikowałaby tu własności wszystkich możliwych układów, do których może

33
32
należeć. Warto nadmienić, że staje się ano czymś zdecydowanie fikę badanych przez nią zjawisk postaram się wykazać w następ nych
wtórnym względem samego gatunku (rodzaju cząstek elementar - częściach tej książki. I to właśnie stanowi jej główny cel. Teza końcowa,
nych), do którego należy" (Sławianowski 1974: 191 - 192). do której zmierzam, brzmi zatem następująco: mikrosocjologia jest tak
Dokładnie takie same konkluzje nasuwają się wówczas, gdy dalece odrębną i autonomiczną dyscypli ną socjologiczną, jak dalece
analizujemy zjawiska społeczne. Przede wszystkim staje się w tym odrębne, autonomiczne i emergentne są mikrostruktury. Jej status jako
kontekście rzeczą jasną, dlaczego w obrębie socjologii strukturalnej odrębnej subdyscypliny ma uzasadnienie w istnieniu w strukturze świata
jednostka ludzka nie jest i nie może być nigdy je dnostką analizy. społecznego odrębnego i emergentnego poziomu mikrostruktur
społecznych.

1.6.1. Dyrektywy redukcjonizmu metodologicznego. Sformułujmy


1.6. PROBLEM STATUSU EPISTEMOLOGICZNEGO
MIKROSOCJOLOGII obecnie ogólne zasady wyjaśniania zjawisk społecznych. Opcja na rzecz
onkologicznych założeń holizmu metodologicznego, jakiej tu w końcu
Wyżej scharakteryzowany sposób rozumienia świata społecz nego dokonałem, mimo dokonania wielu modyfikacji tego stanowiska, nie musi
jest niemożliwy do zinterpretowania na gruncie tradycyj nego w sposób „automatyczny" prowadzić do uznania holistycznych dyrektyw
schematu redukcjonistycznego, który opiera się na jedno - wyjaśniania zjawisk społecznych. Uwypuklenie eniergentności,
kierunkowym, hierarchicznym modelu struktury rzeczywistości jakościowej różnorodności i wielo- poziomowości świata społecznego
społecznej. Zdefiniujmy zasadniczą tezę redukcjonizmu, w spo sób (a do tego sprowadzają się wspomniane modyfikacje holistycznych
następujący: jeśli wyodrębnimy z jakiegoś większego układu (na założeń ontologicznych) wymaga przyjęcia w naukach społecznych
przykład rzeczywistości społecznej) jakieś względnie wyizolo wane odmiennej koncepcji wyjaśniania. Jest to koncepcja zdecydowanie
podukłady (na przykład makrostruktury, mikrostruktury spo łeczne), to redukcjonistycizna, choć redukcjonizm ten odbiega od tradycyjnych
zachowanie wszystkich podukładów można opisać i wy jaśnić schematów. (De bata nad możliwymi modelami redukcji w nauce i
zasadniczo przez tę samą teorię. I tak Romans (1967; 1970b; 1982) redukcjoniz mu w naukach społecznych jest równie żywa i burzliwa
utrzymuje, ze wszelkie procesy i zjawiska społeczne, zarów no makro-, jak spory wokół holizmu i indywidualizmu. Por. Brittan 1970; Brod- beck
jak i mikrostrukturalne, dają się objaśnić za pomocą niewielkiego 1958; Feyerabend 1979: 62-151; Hempel 1969: 179-199; Homans
zestawu twierdzeń psychologii behawioralnej, do którego można tym 1967; 1970a: 340-343; 1970b: 313-328; Blau 1970: 329--339; Hoyard
samym zredukować prawa dotyczące tych procesów i zjawisk. Widać 1971; Hummell, Opp 1968; 1971; Kemeny, Oppen- heim 1956;
jednak, że emergencyjna, jakościowo zróżnicowana rzeczywistość Lachenmeyer 1970; Nagel 1970a: 294-343; 1970b; Schaffner 1967;
społeczna w ramach tego modelu nie poddaje się jakiejś 1969; Sklar 1967; Spinner 1973; Webster 1973; Wright 1968; Marnane,
sensowniejszej interpretacji. Rockwell 1966; Madden 1961; Michael 1971; Brody 1975; wśród prac
Dość wyraźnie rysują się więc ontologiczne przesłanki wy - polskich autorów warto wymienić: Malewski 1957; Nowak S. 1971: 135-
odrębniania takiej subdyscypliny socjologii, jaką jest mikroso- 211; 1976; Szmatka 1975b; Sztompka 1979: 83-128; Krajewski 1974a;
cjologia strukturalna. Zakłada się, że istnieją pewne specyficzne, 1977: 30-40; 1974b: 115-146; Nowak I. 1974; Żytkow 1974; Zamiara
jakościowo odrębne, emergentne obszary rzeczywistości społecz nej 1974; Urbanek 1973; Majewski 1974; Amsterdaniski 1964).
— zjawiska mikrostrukturalne — których specyfika sięga tak Reasumując. Najogólniejszy schemat wyjaśniania w naukach
głęboko, iż ich objaśnianie wymaga zastosowania odrębnych na rzędzi społecznych wygląda następująco. Proces wyjaśniania danego zjawiska
teoretycznych. Zatem wyodrębnienie mikrosocjologii spośród działów rozpoczynamy od filozoficznej (głównie ontologicznej)
socjologii ma swe uzasadnienie ontologiczne. Specy- 35
34
charakterystyki zjawiska wyjaśnianego w celu ustalenia jego
podstawowych uwarunkowań. Następnie staramy się sformułować możliwie
najpełniejsze i najgłębsze wyjaśnienia pierwszego rzędu tego zjawiska, to jest szego rządu, niekiedy zaś wyjaśnieniami drugiego rzędu, ostatecznymi.
wyjaśnienia „jednopoziomowe", czyli takie, w których eksplanans i Wówczas jednak, gdy przedmiotem wyjaśnienia uczynimy mikrostruktury
eksplajiandum należą do tego samego poziomu. Z kolei na podstawie społeczne — co w dziedzinie mikrosocjologii zdarza się najczęściej —
wcześniejszej analizy filozoficznej głównych zależności i uwarunkowań tego wyjaśnienia, w których będziemy się posługiwać terminami i twierdzeniami
zjawiska formułujemy wyjaśnienia drugiego rzędu i zarazem wyjaśnienia odnoszącymi się do tych mikroprocesów, będą mieć status jedynie wyjaśnień
ostateczne, to jest takie, w których eksplanansie będziemy się odwoływali do pierwszego rzędu.
praw i twierdzeń dotyczących zjawisk z poziomu innego niż eksplanandum.
1.7. KLUCZOWE POJĘCIA EMERGENTNEGO STRUKTURALIZMU
W tym momencie proces wyjaśniania komplikuje się do tego stopnia, iż SOCJOLOGICZNEGO
trudno mówić o istnieniu precyzyjnego algorytmu budowania wyjaśnień
ostatecznych. Dlaczego? Otóż ze sfery zruty-nizowanych, Celem dotychczasowych rozważań było skonstruowanie struk-
zestandaryzowanych czynności badawczych wkraczamy (właśnie w turalistycznego paradygmatu analizy mikrozjawisk społecznych. Dążeniu
momencie formułowania wyjaśnień drugiego rzędu) w sferę poszukiwań temu towarzyszyło przekonanie, że proponowany paradygmat może być
badawczych. Należy to rozumieć w ten sposób, że cokolwiek się stanie, od źródłem najbardziej efektywnych sposobów wyjaśniania i interpretacji
tego momentu zależeć będzie wyłącznie od indywidualnej decyzji badacza. mikrostruktur i mikroprocesów społecznych, & zatem, iż jest on dla
Informacja pewna, jaką w tym momencie będzie badacz posiadał, ogranicza mikrosocjologii najbardziej efektywnym paradygmatem. Zarysowaną powyżej
się jedynie do tego> iż aby zbudować wyjaśnienie drugiego rzędu, koncepcję filozoficzną, która w aktualnej praktyce mikrosocjologicznej nie
wyjaśnienie ostateczne badanego zjawiska, należy dążyć do sformułowania jest zakładana, ale której przyjęcie mogłoby zarówno wzbogacić interpretację
wyjaśnień „wielopoziomowych", to znaczy wyjaśnień, w których eksplanans poszczególnych procesów mikrosocjologicznych, jak też dostarczyć szerszej
będzie się odnosił do zjawisk z innego poziomu integracji świata społecznego perspektywy spojrzenia na te procesy, zamierzam obecnie rozszerzyć o
niż poziom, na którym występuje eksplanandum. Wprawdzie owe charakterystykę kluczowych pojęć teoretycznych mikrosocjologii
najogólniejsze założenia ontologiczne, którym poświęciłem więcej uwagi strukturalnej.
nieco wcześniej, mogą stanowić bardzo ważną wskazówkę, jak dokonywać
1.7.1. Pojęcie emergencji zjawisk społecznych. Emergencyjny
ostatecznego wyjaśnienia badanego zjawiska, ale wiele dodatkowych
strukturalizm socjologiczny wysuwa tezę o występowaniu emer-gentnych
elementów, których każdy badacz jest świadom, utrudnia sformułowanie i
własności na poszczególnych poziomach integracji świata społecznego.
posłużenie się jednoznacznym zespołem reguł. Innymi słowy mówiąc, teza, iż
.Emergencyjność, czyli jakościowa różnorodność zjawisk połecznych,
aby wyjaśnić ostatecznie jakieś zjawisko społeczne, trzeba je wyjaśnić
przejawia się w istnieniu pewnych obszarów rzeczywistości społecznej
redukcyjnie, jest od pewnego momentu jedynie ogólną wskazówką, której
zwanych poziomami, które charakteryzują się względną jednorodnością
silniejsze sprecyzowanie nie jest już możliwe.
wewnętrzną, ale które różnią się jakościowo między sobą. Pomiędzy tymi
Wyjaśnienia, w których użyte zostaną terminy i twierdzenia odnoszące się poziomami nie ma „płynnego przejścia", ich własności cechuje natomiast
do zjawisk i procesów mikrostrukturalnych, mogą być zatem w jednych istotna, jakościowa różnica, zasadnicza jakościowa autonomia. Właściwości
sytuacjach jedynie wyjaśnieniami pierw- jakościowe poszczególnych struktur i procesów społecznych są nieciągłe na
różnych poziomach integracji świata społecznego.
36

37
Tak więc rzeczywistość emergentna to rzeczywistość płiaraktery-zująca wyznaczonymi raczej przez konstytucję psychologiczną człowieka, cechy
się nieciągłością własności i stąd —. xzeczy_wisloŚ£L, wielopoziomowa. osobowościowe, postawy, wartości zinternalizowane, a więc stanowiące
V7łasność emergencji przypisuje się zatem bardzo dużym obszarom integralną część jego osobowości niż z zachowaniami wynikającymi z miejsca
rzeczywistości, nie zaś poszczególnym cechom czy zdarzeniom, a tym samym tego człowieka w strukturze świata społecznego, z faktu uwikłania w
emergencja jest w tym ujęciu traktowana jako bezwzględna, ogólna cecha poszczególne konstelacje strukturalne, z faktu bycia członkiem — kategorią
rzeczywistości społecznej. Gdy natomiast analizujemy zjawiska i procesy struktury jakiejś grupy.
zachodzące na poszczególnych poziomach społecznych, emergencja jest
uznawana za bezwzględną cechę tego procesu czy zjawiska, albowiem w tym Człowiek jest tu więc traktowany jako pojedynczy, izolowany w pewien
wypadku proces ten lub zdarzenie są emergentne ze względu na dany poziom sposób osobnik, funkcjonujący rzecz jasna w określonych grupach,
rzeczywistości społecznej. strukturach czy środowisku społecznym, ale to otoczenie i środowisko
uznawane są wówczas jedynie za tło, określoną społeczną podstawę działań i
1.7.2. Struktura emergencyjna rzeczywistości społecznej. Akceptacja tezy zachowań, która w tym konkretnym przypadku stanowi constans. Jesteśmy
o jakościowym zróżnicowaniu rzeczywistości społecznej nakazuje rozważenie świadomi jej istnienia i odziaływania, ale dokonujemy swoistej redukcji
także problemu struktury emergen-cyjnej rzeczywistości społecznej. Strukturę przestrzeni własności, redukcji zakresu wyjaśnień i analiz tylko do tego, co
jakościową (emergen-cyjną) możemy usiłować ustalić jedynie dla jest jednostkowe, indywidualne, co stanowi i decyduje o zachowaniach
rzeczywistości społecznej en biec. Zróżnicowanie jakościowe ujawnia się człowieka jako pojedynczej, izolowanej jednostki ludzkiej, nie zaś jako
bowiem dopiero wówczas, gdy na rzeczywistość społeczną patrzy się z elementu strukturalnego poszczególnych całości ponadjednostkowych.
maksymalnie szerokiej perspektywy. Dążenia do ustalenia struktury Wyraźna odrębność jakościowa tego poziomu zasadza się na tym, że inna jest
jakościowej rzeczywistości społecznej nie zawsze muszą oznaczać struktura indywidualnych zachowań ludzi, a inna struktura zachowań tychże
przypisanie tej rzeczywistości jakiejś jednej struktury jakościowej. Nie można ludzi, gdy w obręb analizy włączymy także fakt ich uwikłania w określone
zatem poprzestać na tezie o istnieniu zróżnicowania jakościowego społeczne układy strukturalne. W tym drugim wypadku nie jesteśmy w stanie
rzeczywistości społecznej, ale należy ponadto przedstawić jakiś określony dokonać analizy działania człowieka. Uniformizujący wpływ struktury,
model struktury świata społecznego. różnorodne naciski strukturalne powodują, że — wbrew temu, czego byśmy
chcieli — staje się ona analizą kategorii strukturalnej, analizą określonego
Struktura świata społecznego — w jej najbardziej abstrakcyjnej postaci — strukturalnego elementu szerszej całości społecznej, nie zaś analizą działania
obejmuje trzy poziomy integracji zjawisk społecznych. Najbardziej człowieka z jego indywidualnością i niepowtarzalnością.
elementarnym poziomem świata społecznego jest poziom działających
jednostek. Jest to poziom sub-stratu społeczeństwa, poziom „tworzywa", z Już najmniejsze jednostkowe zjawiska, procesy i struktury społeczne
jakiego są zbudowane wszelkie pozostałe, typowo już społeczne formy tego okazują się odmienne jakościowo od procesów i zjawisk, które wiązały się z
świata. Chodzi o to, że jest to poziom, na którym ludzi traktuje się tylko jako działaniem jednostek ludzkich. Już w najmniejszych i najprostszych typach
ludzi — to jest jako pojedyncze jednostki ludzkie, indywidualnych aktorów. struktur społecznych ujawniają się takie ich własności, których wyjaśnienie
Nie mamy na tym obszarze do czynienia jeszcze z jakąkolwiek wymaga całkowicie odrębnych środków analizy i odrębnej aparatury
ponadjednostkową, strukturalną formą świata społecznego, a jedynie ze teoretycznej. Słowem, już te najprostsze i najbardziej elementarne rodzaje
zjawiskami wprawdzie społecznymi, ale indywidualnymi — z jednostkowymi ponadjednostkowych struktur okazują się emergentne, jakościowo odmienne
zachowaniami od zachowań i działań pojedynczych jedno-

38 39
stek ludzkich. Równocześnie, pomimo dość dużej różnorodności, te istniejącym, niekiedy nawet obserwowalnym typom zbiorowości
małe struktury społeczne cechuje wyraźna wspólnota istot nych cech i społecznych, podobnie jak określone formy makrostruktur moż na
właściwości. Można więc powiedzieć, że właśnie po między tymi przypisać realnie istniejącym, aczkolwiek wielkim, zbiorowoś-ciom
różnorodnymi typami małych struktur społecznych nie występuje społecznym, takim jak na przykład partie polityczne czy wielkie
jakaś zasadnicza, głęboka emergencja własności. W tym sensie organizacje biurokratyczne, to ogólnej strukturze świata społecznego
tworzą one kolejny, drugi poziom integracji zja wisk społecznych. nie można przypisać którejkolwiek z cząstkowych form zbiorowości
Różnorodne rodzaje makrostruktur społecznych, wielkich zbio - społecznej. Wyznacza się ją bowiem dla rze czywistości społecznej
rowości społecznych, a więc i całych społeczeństw, tworzą ze względu jako swoistej formy świata realnego (nie można więc mówić, że ten
na swe swoiste, emergentne właściwości strukturalne i globalne typ struktury ustalamy dla jakiegoś rodzaju zbiorowości społecznej),
kolejny, trzeci poziom integracji zjawisk społecznych. Tutaj także, co zawsze jest równoznaczne z odpowiedzią na najbardziej ogólne
tak jak w wypadku mikrostruktur, ujawniają się całkowicie swoiste pytanie o istotę rzeczywis tości społecznej.
właściwości tego typu struktur i całości spo łecznych, pojawiają się Poziomy integracji świata społecznego składające się na ogól ną
zupełnie nowe rodzaje mechanizmów, za leżności i nowe typy strukturę rzeczywistości społecznej wzajemnie się warunkują i
konfliktów. Makrostruktury, może jeszcze bardziej niż determinują. Oznacza to, że właściwości i funkcjonowanie (ro -
mikrostruktury, są wewnętrznie zróżnicowane. Obok takich typów zumiane maksymalnie szeroko) działających jednostek są zdeter -
makrostruktur, które ujawniają się jedynie w spo łeczeństwach minowane właściwościami mikrostruktur i makrostruktur, przy czym
globalnych, istnieją też ich mniejsze formy — ma- krostruktury klas te ostatnie mają na działające jednostki wpływ jedynie po średni.
społecznych, wielkich organizacji przemysło wych, partii Bezpośrednio odziaływają na nie i je determinują małe struktury
politycznych. Oczywiście jakkolwiek badając każdą z tego rodzaju społeczne. Potwierdzają to miedzy innymi badania pro blemu
makrostruktur, trzeba zastosować zapewne nieco odmienną aparaturę motywacji do walki (Shils 1951: 44-69, 1975: 34-47, 111-126, 384-
teoretyczną, różnią się one bowiem między sobą ze względu na 402), a także problemów wzajemnego oddziały wania grup
szereg właściwości, to jednak podstawowe, generalne i istotne cechy pierwotnych i organizacji biurokratycznych (Litwak, Meyer 1966;
pozostają te same, co powoduje, że tworzą one dość wyraźnie 1968; Litwak 1968; Litwak, Szelenyi 1969; Szmatka 1977).
określony i wyodrębniony poziom in tegracji zjawisk społecznych. Oczywiście wewnątrz danego poziomu zachodzą też okre ślone
Najbardziej złożonym poziomem integracji zjawisk społecz nych procesy, które moglibyśmy nazwać uwarunkowaniami en dogennymi.
jest natomiast poziom struktury rzeczywistości społecznej Nie jest to jednakże ani jedyny, ani nawet przewa żający typ
wyznaczany przez świat społeczny en błoć. Jest to ten typ stru ktury, uwarunkowań działań jednostek. Dominujący wpływ na charakter,
której elementami strukturalnymi są pozostałe trzy pozio my własności i sposób funkcjonowania działających jednostek mają —
integracji zjawisk społecznych i równocześnie trzy formy struktur jako się rzekło — mikrostruktury społeczne. Z kolei cechy,
społecznych. Ich sposób ułożenia oraz rodzaj wzajem nych zależności właściwości i działanie mikrostruktur społecznych są
i oddziaływań tworzą pewną nową jakość, ogólną strukturę świata zdeterminowane, z jednej strony, przez własności i działanie
społecznego. Ustalenie i poznanie własności tej struktury jest makrostruktur społecznych, z drugiej strony zaś przez własności
równoznaczne z poznaniem istoty zjawisk społecz nych, istoty świata działających jednostek. Tu tkwi podstawowa sprzeczność sytuacji
społecznego. Jest to równocześnie najbardziej abstrakcyjny poziom mikrostruktur. Oba źródła determinacji mikrostruktur wywiera ją na
strukturalny rzeczywistości społecznej. Pod czas gdy określone typy nie sprzeczny, przeciwstawny wpływ, choć nie jest to w ścisłym tego
mikrostruktur dają się przypisać realnie słowa znaczeniu „wewnętrzna sprzeczność". Nie wol no jednakże
ignorować uwarunkowań o charakterze endogen nym.

41
40
Makrcstruktury społeczne są natomiast zdeterminowane poprzez
czynniki endogenne, to znaczy procesy zachodzące wewnątrz danej obranego punktu obserwacji. Innymi słowy mówiąc, utrzymuję, że
makrostruktury. W tym sensie makrostruktura społeczna — w zjawiskom mikrostrukturalnym możemy przypisać coś na podobieństwo
stosunku do poprzednich dwóch poziomów rzeczywistości społecznej Simmlowskiej formy, to jest taką ogólną, abstrakcyjną cechę (lub raczej układ
— jest zjawiskiem społecznym wyjątkowym, bo samo-determinującym cech), która obejmuje choćby najbardziej różnorodne typy zjawisk i procesów
się, autodynamicznym. mikrosocjologicznych. Problem leży bowiem w metodzie poznania, a
1.7.3. Pojada „struktura społeczna", „mikrostruktura" i „poziom dokładniej — w rodzaju dystansu, z jakiego badacz obserwuje zjawisko. „[...]
rzeczywistości społecznej". Dochodzimy do takiego punktu rozważań, poznaniem — jak zauważa Simmel — musi rządzić zupełnie inna zasada
w którym wydaje się niezbędne bliższe wyjaśnienie pojęcia „struktura strukturalna, zasada, która z pewnego zewnętrznego kompleksu zjawisk
społeczna", będącego jednym z kluczowych pojęć ze sfery założeń wyprowadza szereg różnorodnych, ale zarazem uznanych za jednakowo
ontologicznych mikrosocjologii. Inaczej mówiąc, struktura społeczna ostateczne i jednolite, przedmiotów poznania" (1975: 8 - S). Jak z kolei pisze
jest w zarysowanej wyżej ontologii mikrostruktur głównym Stefan Nowak we wstępie do Socjologii Georga Simmla: „Zjawiska te są,
przedmiotem badań — zbadanie jej cech i właściwości umożliwia oczywiście, jednorodne f...] wtedy, gdy [...] patrzymy na nie z określonego
zrozumienie zarówno istoty zjawisk mikroso-cjologicznych, jak i sensu dystansu" (1975: XVIII). Problem dystansu spojrzenia jest, moim zdaniem,
wielu innych struktur i procesów, które są przez mikrostruktury wstępnym, ale i rozstrzygającym wiele kwestii krokiem w kierunku
determinowane i które te mikrostruktury determinują.Czym zatem jest odpowiedzi na pytanie o sens „struktury społecznej". Nowak pisze dalej:
struktura? Czy jest jedynie na przykład geometrią układu lub też tak „Poszczególne «dystanse» lub — jakby można też było powiedzieć —
zwaną głęboką strukturą, czy też każda z tych charakterystyk jest jej perspektywy poznawcze są nawzajem komplementarne. Prawdziwość wiedzy
charakterystyką cząstkową? Nie mniej ważne jest także i to, czy na uzyskanej w jednej perspektywie nie oznacza bynajmniej fałszywości obrazu
każdym obszarze zjawisk społecznych da się mówić o strukturze w świata rozpatrywanego z innej perspektywy" (1975: XVIII).
tym samym sensie; czy struktura w makrosocjologii i w Tu chodzi jednak nie tyle o perspektywę problemową, ile o dystans
mikrosocjologii oznacza to samo? Wreszcie, co to znaczy ustalić w sensie pewnej odległości od badanego przedmiotu, w jakiej rnusi się
strukturę danego zjawiska? Jest to oczywiście niezwykle rozległa znaleźć badacz, jeśli chce dostrzec rzeczy istotne. Jak pisze Blau, na
dziedzina zagadnień i nie zamierzam w tym miejscu podejmować obraz Moneta Lilie wodne trzeba patrzeć z do-slateczinie dużego
próby odpowiedzi na wszystkie pytania związane z zagadnieniem dystansu, jeśli chce się dostrzec piękno i kompozycję. Jeśli stoi się zbyt
struktury, niemniej jednak wydaje mi się, że nie można ustalić, czym blisko, obraz staje się jedynie mieszaniną kolorowych kropek. Z kolei
jest struktura w mikrosocjologii, bez dokonania uprzednio podobnych obraz van Eycka Arnolfini i jego narzeczona trzeba oglądać z bliska,
analiz w makrosocjologii lub po prostu w ogóle w socjologii (por. aby dostrzec intrygujące odbicie pary w lustrze. Odbicie to staje się
Szmatka 1984). rozmazaną plamą, gdy stanąć zbyt daleko od obrazu (Blau 1975a: 3).
Kiedy analizowałem problem poziomów rzeczywistości społecznej, Myśl, jaką starał się przekazać Simmel i jaką przekazuje Blau, polega
wysunąłem tezę, że są to pewne układy względnie jednorodnych na dostrzeżeniu istotnych różnic, jakie przy poznawaniu
zjawisk. Mogło to oczywiście budzić rozmaite zastrzeżenia, jako że poszczególnych obiektów powoduje dystans dzielący badacza od
niełatwo dopatrzeć się jednorodności w tak wielkiej liczbie badanego obiektu. Ta myśl wydaje się niezwykle wartościowa. Otóż
zróżnicowanych zjawisk, struktur i procesów, jakie są przedmiotem twierdzę, że ów dystans odgrywa istotną rolę w poznawaniu zjawisk
mikrosocjologii. Mimo to utrzymuję, że taka jednorodność istnieje, społecznych, w szczególności wówczas, gdy chcemy rozpoznać
wszelako nie jest ona dostrzegalna z dowolnie strukturę

42 43
i jej istotne cechy. Pewne rodzaje struktur można dostrzec, poznać, opisać i nimi rządzące, nie dającego się jednak rozpatrywać z substancjalnego
poddać analizie jedynie wtedy, gdy poznajemy je z bardzo dużego dystansu, punktu widzenia. Myślę, że można tu zaproponować inne nieco, aczkolwiek
inne zaś nie dadzą się rozpoznać, jeśli nie spojrzy się na nie z możliwie całkowicie korespondujące z poprzednim, spojrzenie na problem tak zwanego
bliskiego dystansu. Co więcej, zróżnicowane spojrzenia na „dalekie" i „bliskie" poziomu rzeczywistości społecznej. Mówiłem poprzednio, że na danym
dystanse są niezbędne po to, aby można było rozpoznać różnorodne typy poziomie daje się zauważyć określona jednorodność zjawisk, procesów i
struktur społecznych. Pełne poznanie nie jest możliwe bez zmiany dystansu. struktur, natomiast pomiędzy poziomami jednorodności takiej nie ma —
obserwuje się wyraźną emergencję własności. Otóż teraz można powiedzieć, że
Gdy zastosujemy w analizie dystans daleki, a więc gdy spojrzymy na dany na danym poziomie daje się ustalić lub też danemu poziomowi integracji
przedmiot z maksymalnie wielkiej odległości, okazuje się, że jego struktura to zjawisk daje się przypisać określoną „formę geometryczną", to jest określony
rodzaj geometrii układu; struktura jest zatem rodzajem ogólnej formy, jaką mają kształt „struktury dalekiego dystansu". Różnorodność struktur i procesów,
różnorodne przedmioty społeczne. Można wówczas dostrzec określony układ, zjawisk i obiektów mikrosocjologicznych okazuje się względna, wszystkie
siatkę .powiązań, która będzie miała charakter wysoce abstrakcyjny, będzie bowiem są składnikami struktury dalekiego dystansu i aczkolwiek mają pewne
rodzajem geometrii tego układu. Nie dostrzeżemy natomiast konkretnych swoiste reguły działania, to jednak są one podporządkowane ogólniejszym
elementów wraz z konkretnymi typami powiązań i zależności między nimi. Jeśli prawom mikrostruktury.
patrzymy z dostatecznie dużej odległości na piramidy egipskie, wówczas
jesteśmy w stanie dostrzec formę geometryczną, to jest trójkąt lub ostrosłup, co Reasumując, po pierwsze, struktura dalekiego dystansu jest rodzajem
na podstawie wiedzy geometrycznej pozwala zrekonstruować własności i cechy geometrii i formy, pola sił i napięć łączącego w jedną całość różnorodne
takiej struktury. Ma ona jednak charakter wysoce abstrakcyjny, nie jest zjawiska pochodzące z danego poziomu rzeczywistości społecznej. Po drugie,
konkretną całością w tym sensie, w jakim konkretną całością jest owa piramida. struktur dalekiego dystansu jest tylko tyle, ile jest poziomów rzeczywistości
Podobnie rzecz się ma, gdy z dalekiej perspektywy będziemy obserwować społecznej, albowiem czynnikiem granicznym decydującym o jednorodności
Ziemię. Okaże się oczywiście, że ma ona formę kulistą i ta „struktura", to jest zjawisk, w stosunku do których daje się ustalić tożsamą strukturę dalekiego
struktura kuli, pozwoli nam dociec wielu dalszych własności obiektu, któremu dystansu, jest ich przynależność do tej samej jakościowo kategorii zjawisk
ona przysługuje. Również poznanie struktury trójkąta czy ostrosłupa umożliwi społecznych, o czym rozstrzyga, jak już ustaliliśmy, kryterium struktury
poznającemu dojść, jakie to cechy powinny przysługiwać obiektom mającym tę emergencyjnej rzeczywistości społecznej. Strukturą dalekiego dystansu jest
formę, ten typ struktury. także wspomniana struktura emergencyjna świata społecznego. Po trzecie,
struktura dalekiego dystansu jest strukturą ukrytą i zapewne w wielu
Zastosowanie na gruncie socjologii takiego dystansu, takiej perspektywy wypadkach, na co wskazywałem wcześniej, jej wykrycie może być
poznawczej umożliwia badaczowi dotarcie do ma-krostruktury, mikrostruktury równoznaczne z dotarciem do istoty danej kategorii zjawisk. Jest to także
lub struktury zachowań działających jednostek. Moim zdaniem, właśnie jedynie struktura głęboka, albowiem stanowi ona rodzaj niewidocznego, wewnętrznego
mikrostruktura lub makrostruktura mają charakter takiego geometrycznego szkieletu zjawisk danej kategorii, zjawisk z danego poziomu rzeczywistości
układu niezmiernie abstrakcyjnego, niewątpliwie będącego ukrytą strukturą lub społecznej. Po czwarte, struktura dalekiego dystansu nie jest całością społeczną
tak zwaną strukturą głęboką, realnego, aczkolwiek abstrakcyjnego, tak jak w sensie przedmiotu społecznego, który można byłoby rozpatrywać z
realne są formy geometryczne i prawa substancjalnego punktu widzenia, a mimo to istnieje realnie, tak samo jak
realnie istnieją poszczególne formy geometryczne. Po

44
45
piąte więc, nie można tej struktury rozpatrywać z substancjal nego
punktu widzenia, jako układu relacji i zależności pomiędzy na nie charakteryzuje się więc z reguły tylko jedną strukturą bli -
przykład jednostkami ludzkimi, jakkolwiek byśmy je defi niowali. skiego dystansu, ale wieloma i każda z nich ma swój specyficz ny
Mikrostruktura jest zatem ex definitione strukturą dalekiego kształt, sposób oddziaływania i wielorakie pełni funkcje wo bec
dystansu — nie jest ona tego typu przedmiotem, którego my, ludzie, obiektu jako całości.
jako uczestnicy życia społecznego, moglibyśmy bezpośred nio Reasumując, struktura bliskiego dystansu jest, po pierwsze,
doświadczyć. Jest to natomiast układ odniesienia, układ sił i napięć, rodzajem całości społecznej, jest zatem substancjalnie rozumia nym
pewna forma, jaką przybierają zjawiska i procesy mi- przedmiotem istniejącym w rzeczywistości społecznej. Po drugie, jest
krosocjologiczne. W dalszych częściach podręcznika będę się wła śnie to struktura ukryta i podstawowa w tym znaczeniu,, że stanowi ona
starał między innymi ustalić strukturę dalekiego dystansu zjawisk rodzaj wewnętrznego, niewidocznego szkieletu danej całości
mikroBocjologicznych. społecznej, której ujawnienie umożliwia poznanie tych głównych
Kiedy zastosujemy w analizie dystans bliski, a więc gdy spoj - mechanizmów funkcjonowania danej całości spo łecznej, których
rzymy na dany obiekt z niewielkiej odległości, okaże się, że jego dotyczy struktura. W związku z tym, po trzecie,, każdy obiekt, całość
struktura jest innego rodzaju niż struktura dalekiego dystansu. Będzie społeczna (na przykład mała grupa społecz na) ma wiele struktur
to już określona, substancjalna całość, jakkolwiek wyidea lizowana (to bliskiego dystansu i dopiero rozpoznanie większości z tych struktur
jest taka, w której nie będą uwidocznione wszystkie elementy, uprawnia nas do wypowiedzenia tezy o rozpoznaniu cech i własności
powiązania i czynniki na nią oddziaływa j ące, a jedy nie niektóre, badanego przedmiotu. Po czwarte, struktura bliskiego dystansu ma
ważniejsze), to jednak realna, istniejąca w świecie społecznym jako zdolność determinowania okre ślonych cech i właściwości zarówno
określony, konkretny przedmiot. Całość ta je dnak istnieje jakby odpowiednich elementów przedmiotu społecznego (na przykład grupy
wewnątrz danego obiektu (grupy społecznej, procesu społecznego społecznej), jak też cech i właściwości (sposobu funkcjonowania) tego
itp.), jest jakby wewnętrznym szkieletem określonego obiektu przedmiotu jako całości. IStruktura bliskiego dystansu jest zatem
społecznego. Jest to więc całość ukryta, ale równocześnie jest to układem, stosunków, zależności i wzajemnych oddziaływań między
całość podstawowa w tym sensie, że jej wy krycie i ustalenie elementami danego przedmiotu społecznego.
umożliwia zrozumienie podstawowych mecha nizmów działania i Moje usiłowania w dalszych częściach książki będą zmierzały
zmiany obiektu, w którym została wykryta. Ale nie tylko. Struktura między innymi do rozpoznania i ustalenia struktur bliskiego dy stansu
tego typu, struktura bliskiego dystansu, będąc realną całością różnorodnych obiektów z poziomu mikrostruktur społecz nych. Inaczej
stanowiącą podstawowy szkielet poszczegól nych obiektów mówiąc, będę usiłował zbadać różnorodne struktury społeczne
społecznych, ma zdolność determinowania właści wości i sposobu pojawiające się w obrębie małych grup. Jak z powyż szego wynika, w
zachowania się zarówno poszczególnych elemen tów na przykład zasadzie nie będę się posługiwał pojęciem struk tury społecznej, lecz
grupy, jak też tejże grupy jako całości. pojęciem struktury społecznej bliskiego dys tansu, które jest jego
Strukturę bliskiego dystansu można porównać do kośćca. Jego odpowiednikiem w przyjętej tu konwencji teoretycznej.
wykrycie pozwala zrozumieć wiele ze sposobów działania organiz mu
ludzkiego, aczkolwiek niewątpliwie nie umożliwia nam zro zumienia 1.7.4. Mała grupa społeczno — główny przedmiot badań mi-
wszystkich procesów zachodzących w tym organizmie. Szereg innych krosocjclogii strukturalnej. Sięgnijmy do przykładów grup (szer sza
zjawisk i procesów zrozumiemy dopiero po pozna niu na przykład analiza pojęcia por. Szmatka 1983). Na jednym krańcu swo istego
układu nerwowego organizmu ludzkiego, a jesz cze inne po kontinuum „grupowości", jaka może przysługiwać danym zbiorom
zapoznaniu się z układem krwionośnym. Dany obiekt ludzkim, znajdują się twory niezwykle ulotne, amorficz-

46 47
przelotne, istniejące na mocy wspólności postaw, świadomości odrębności czy słabe jako kryteria odróżniania agregatów jednostek ludzkich i grup
na mocy zachodzenia określonych interakcji dzieli przepaść od grup o społecznych. Potwierdza to inne ujęcie, zaproponowane przez Kurta Lewina:
całkowicie wykrystalizowanych strukturach wewnętrznych. „Pojmowanie grupy jako dynamicznej ca-iości powino obejmować definicję
grupy opartą na wzajemnej zależności członków (lub, mówiąc inaczej,
Z tych samych powodów nie mogę uznać za zadowalające różnorodnych wzajemnej zależności subelementów grupy). Wydaje się, że dość ważną rzeczą
innych rozstrzygnięć co do treści pojęcia „mała grupa społeczna". Tak więc gdy jest podkreślenie tego faktu, albowiem wiele definicji grupy jako jej czynnik
R. B. Ca'ttel uznaje że „[...] grupa jest zbiorem organizmów, w którym istnienie konstytutywny traktuje raczej podobieństwo członków grupy, nie zaś ich
wszystkich (w danych wzajemnych relacjach) jest niezbędne do wypełniania dynamiczną wzajemną zależność" (1951: 146--147).
pewnych indywidualnych potrzeb każdego z osobna" (1951: 167), w gruncie
rzeczy także czynnik konstytutywny widzi w dobrowolnej, mającej podłoże Wszystkie w powyższy sposób określone grupy społeczne należałoby na
psychologiczne dążności jednostek do łączenia się w grupę w celu uzyskania wspomnianej skali „grupowości" ulokować na jednym jej krańcu wraz z
szansy na zrealizowanie ich indywidualnych potrzeb. To samo dostrzega także różnorodnymi zbiorowościami, w których ów komponent wewnętrznej
B. M. Bass, powiadając, iż grupa to ,,[...] zbiór jednostek, których istnienie jako organizacji jest dość słabo wykształcony, wraz z wszelkimi grupami
zbioru ma walor nagradzający dla tych jednostek" (1960: 39). Funkcja przelotnymi i innymi amorficznymi zbiorami jednostek ludzkich. Sytuacja ta
spełniania potrzeb członków jest w tych koncepcjach grupy koniecznym wynika, na co wskazują deklaracje wymienionych autorów, z dążenia do
elementem i kryterium demarkacji pomiędzy agregatem i grupą społeczną. uformowania maksymalnie pojemnego pojęcia grupy społecznej, które
Niemal identyczne stanowisko zajmuje Theodore M. Mills. Jego swoistość pomieściłoby wszystkie całości społeczne o charakterze grupy społecznej, jakie
polega jednak na tym, że miejsce potrzeb z koncepcji Cattella i Bassa zajmuje w można ulokować na skali „grupowości". Byłoby to dążenie uzasadnione, gdyby
koncepcji Millsa, dość zresztą nieprecyzyjnie rozumiany, cel. Mills pisze, że „odległość" dzieląca grupy lokujące się po obu stronach kontinuum
grupy „[...] są to całości złożone z dwóch lub więcej osób wchodzących w „grupowości" nie była tak duża, gdyby nie dzieliła je przepaść, o której
kontakt w jakimś celu oraz uznających ten kontakt za znaczący" (1967: 2). wcześniej mówiłem. Tymczasem jest inaczej, wobec czego posługiwanie się tak
Także Carfowright i Zander, kładąc nacisk na fakt wzajemnej zależności pojemnymi określeniami zamazuje istotne różnice dzielące różnorodne typy
członków, piszą: „[...] grupa jest zbiorem jednostek będących w takich grup społecznych w takim stopniu, że tego rodzaju koncepcje grupy społecznej
wzajemnych stosunkach, które czynią ich wzajemnie zależnymi do pewnego, stają się nieoperatywne i niestosowalne zarówno w sensie teoretycznym, jak i w
istotnego stopnia. Tak zdefiniowany termin «grupa» odnosi się do klasy całości sensie badawczym.
społecznych, których własnością jest wzajemna zależność składających się na
nie członków" (Group Dynamics 1968: 46). Podobnie zdefiniował grupę Fred Spróbujmy to bliżej wykazać poprzez scharakteryzowanie własności grup
Fiedler (1967: 6). społecznych lokujących się na przeciwległym końcu kontinuum „grupowości".
McDavid i Harari dowodzą:1 „[...] grupa jest zorganizowanym systemem dwóch
Sens rozumienia grupy społecznej przez wymienionych wyżej autorów jest lub więcej osób, które są tak ze sobą powiązane, że system wypełnia pewne
bliski temu, jaki preferował Homans. Można bowiem uznać za niemal funkcje, cechuje go standardowy zespół stosunków ról ' jego członków oraz
równoważne takie dwie cechy konstytutywne grupy jak, z jednej strony, fakt zespół norm regulujących funkcjonowanie grupy i każdego członka" (1968:
wchodzenia członków grupy we wzajemne interakcje (Homans), a z drugiej, 237), Sherif i Sherif piszą zaś: „Grupa jest całością społeczną, która składa się z
fakt ich wzajemnej zależności. Są one, niestety, równie nieostre i równie pewnej liczby jednostek uczestniczących w (mniej lub bardziej) określonych
wzajemnych sto-

50
51
sunkach ról i statusów i która ma własny zespół norm lub war tości
miejsca i sytuacji danego osobnika w grupie (1977: 213). Abel za
regulujących zachowanie pojedynczych członków przynaj mniej w
podstawowe cechy grupy społecznej, które wyróżniają ją spo śród
sprawach doniosłych dla grupy" (1956: 144). Zwróćmy też uwagę, jak
innych typów zbiorowości, uznaje:
określa grupę A. Paul Hare w Handbook of Smali Group Research:
1. Grupa społeczna jest zrzeszeniem trwałym, co odróżnia ją od
„Istnieje zatem w rezultacie pięć cech, które różnią grupę od zbioru
wszelkich efemerycznych i chwilowych zbiorowości, jak: tłum,
jednostek. Członkowie grupy wcho dzą we wzajemne interakcje.
gawiedź, publiczność itp.
Mają wspólny cel oraz zespół norm, które nadają kierunek i określają
2. Grupa społeczna jest zorganizowana i ustrukturalizowana, co
granice ich działalności. Wy twarzają oni także zespół ról oraz sieć
odróżnia ją z kolei od wszelkich zbiorowości nie mających zło żonego
atrakcyjności między-osobniczej, które służą do oddzielania ich od
i spetryfikowanego układu struktur wewnątrzgrupowych.
innych grup" (Hare 1976: 5; 1982: 20 oraz Interaction 1975: 2). Otóż
3. Grupa społeczna pobudza interakcje i stosunki między swy mi
fakt występowania w zbiorze jednostek takich układów
członkami. To z kolei różni ją od wszelkich grup w sensie
wewnętrznych, jak system stosunków i zespół norm regulujących
statystycznym (poprzednie dwie cechy uwydatniały tę różnicę jeszcze
działanie grupy i jej człon ków zmusza badacza do odmiennego
mocniej), aczkolwiek jest słabym kryterium wyróżniają cym grupę
sposobu patrzenia na szereg jej własności oraz konsekwencje, jakie
społeczną spośród różnorodnych zbiorowości przelot nych, w których
ma ona dla działań jej członków. Postrzegając grupę w ten sposób,
zdołał się wytworzyć układ interakcji, a nawet stosunków społecznych.
nie można w żadnym razie upatrywać dowolności i dobrowolności w
4. Grupa społeczna składa się z wybranej i ograniczonej licz by
działaniach jej członków. Wręcz przeciwnie. Właśnie możliwość
członków mających wspólne prawa lub korzyści związane ze
dostrzeżenia wy mienionych struktur wewnątrzgrupowych pozwala
zrzeszeniem. Cecha ta — jak pisze Abel — odróżnia grupę od takich
zrozumieć i wyjaśnić określone regularności w zachowaniu ludzi, a
całości społecznych, jak fabryki, banki, urzędy, biura itp. Te ostatnie
także różnorodne dylematy, przed którymi stają wbrew własnym wy -
są także trwałe, także zorganizowane i ustrukturali-zowane
borom.
wewnętrznie, także zachodzą w nich interakcje i stosunki społeczne,
Nieco inaczej ujmuje te cechy Pitirim Sorokin, aczkolwiek z jego lecz brakuje im tego specyficznego czynnika, jakim jest członkostwo,
koncepcji można wyprowadzić podobną konkluzję. Grupa to „[...] albowiem „[...] ci, którzy uczestniczą w korpo racjach czy zespołach
ogół współdziałających jednostek, który jest zorganizo wany wówczas, pracy, są w nich zatrudnieni i stanowią personel organizacji" (Abel
gdy zasadniczy zespół znaczeń i wartości stano wiący przesłankę 1977: 208). Niemal identyczną listę kryteriów wyróżniania grupy
interakcji jednostek jest w jakiś sposób we-, wnętrznie spójny i tworzy Morton Deutsch (1968b), a ponadto w podobnych sposób
przyjmuje formę norm-praw, określających dokładnie wszystkie traktuje się grupę w antropologu społecznej (Flis 1979).
istotne akcje-reakcje współdziałających je dnostek zarówno w ich
wzajemnych stosunkach, jak i w stosun ku do obcych i świata w ogóle;
a także gdy normy te są skutecz ne, mają charakter obowiązujący i,
jeśli zajdzie potrzeba, są na rzucane zachowaniem w interakcjach 1.8. PRZYMUS I NACISKI STRUKTURALNE JAKO
ludzkich" (Sorokin 1962: 70). Owe normy-prawa są — jak pisze KONSTYTUTYWNE CECHY MAŁEJ GRUPY
Theodore Abel — zasada mi postępowania, które szczegółowo
Konkluzja, do jakiej zmierzam, jest następująca. Jeśli skon -
określają sytuację i miejsce danego osobnika w grupie. Z norm-praw
struujemy kontinuum „grupowości", na którego jednym końcu będą
przypisywanych przez grupę danemu osobnikowi wynikają zarówno
się znajdować różnorodne efemeryczne i amorficzne zbioro wości
jego prawa i obo wiązki, jak i jego rola społeczna, status itp., a także
ludzkie, na drugim zaś zbiorowości o wykrystalizowanych
parametry
53
52
strukturach wewnętrznych, systemach wartości, trwałych stanach zdolne do trwania pomimo całkowitej nawet wymiany jednostek tworzących
świadomościowych i specyficznej kulturze, to grupą społeczną w pełnym tego tę grupę.
słowa znaczeniu będzie jedynie ta druga zbiorowość. Nie .dokonuję takiego
rozstrzygnięcia z powodów porządkowych czy ze względu na dążność do Grupa jest zatem postrzegana przez jednostkę jako coś wobec niej
osiągnięcia jasności i klarowności pojęciowej i terminologicznej. Uważam, że zewnętrznego, choć równocześnie jednostka myśli o pozostałych członkach
istnieje szereg dowodów na to, iż grupy społeczne istotnie różnią się od owych grupy w kategoriach „my". Przy tym nie wolno zapominać, że jednostka jest
efemerycznych i amorficznych zbiorowości, dowody te .zaś — w postaci przecież równocześnie produktem tej i innych grup społecznych, że to one
twierdzeń i praw dotyczących wewnętrznej struktury i sposobu tworzą z danego osobnika jednostkę społeczną. Dopiero w grupach ujawnia
funkcjonowania tych grup — zostały sformułowane właśnie w socjologii się więc ów charakterystyczny, pełen sprzeczności stosunek jednostki do
małych grup. Różnice te sięgają tak daleko, że prawidłowości wykryte w zbiorowości i równocześnie dopiero grupy społeczne — jako w pełni
sferze grup społecznych nie występują w owych ąuasi-grupach. Podstawowe rozwinięte i maksymalnie wykrystalizowane ponadjednostkowe obiekty
różnice pomiędzy grupą i zbiorowościami o charakterze quasi-grup społeczne — zdolne są do wywierania nacisku i przymusu wobec jednostki,
społecznych polegają na tym, że całkowicie odmienne są w nich stosunki czy który jawi się jej jako nacisk i przymus płynący z zewnątrz. Swoistość świata
relacje pomiędzy grupą a jej członkami, pomiędzy zbiorowością i jednostką społecznego polega więc na tym, że jakkolwiek by na ten świat patrzeć, jest to
ludzką. świat zbiorowości, świat struktur społecznych. Wszystko, co dzieje się i
rozgrywa w tym świecie, dzieje się i rozgrywa pomiędzy bytami
Przekształcenie się amorficznego zbioru ludzkiego w grupę społeczną o ponadjednostkowymi, strukturami, grupami społecznymi. Ludzie, których
wykrystalizowanych strukturach wewnątrzgrupowych, trwałej świadomości widzimy w działaniu na co dzień, nie są, ot, tak po prostu, ludźmi, jak skłonni
grupowej i wyraźnej strukturze powoduje, że grupa autonoomizuje się, jesteśmy ich traktować na gruncie wiedzy potocznej, nie są izolowanymi,
usamodzielnia i odrywa zarówno od działań jednostki, • jak i jej stanów autonomicznymi jednostkami, lecz członkami różnorodnych zbiorowości,
świadomościowych, a więc w pewnym sensie przeciwstawia się jednostce, grup społecznych itp., ich działanie zaś jest tylko w niewielkim stopniu
stając się wobec niej samodzielnym, niezależnym podmiotem działań, rezultatem swobodnego, nieskrępowanego wyboru i ich własnej decyzji, nie
wymogów i nacisków.'W rezultacie dopiero w grupie społecznej, w odróżr wymuszonej przez zewnętrzne wobec nich siły. Kiedy więc widzimy
nieniu od układów quasi-grupowych, w pełni ujawnia się sytuacja, w której działające w określony sposób jednostki, przekonanie, że oto obserwujemy ni
jednostka staje w opozycji do różnorodnych struktur Społecznych kierujących mniej, ni więcej tylko po prostu działania jednostek, jest pozorem, jest jedną z
ku niej naciski, żądania, wymogi, stosujących wobec niej przymus, grożących tych fikcji, które są udziałem naszego potocznego myślenia o życiu
jej różnorodnymi sankcjami i albo stara się sama zaadaptować do tych społecznym. Tymczasem to, co faktycznie obserwujemy, patrząc na działania
struktur, albo też chcąc je zmienić, wydaje im wojnę. Dopiero taka grupa i interakcje ludzkie, są to zewnętrzne przejawy tych działań oraz cech i
zyskuje zdolność tworzenia określonych wzorów zachowań, wzorów właściwości różnorodnych bytów ponadjednostkowych i różnorodnych grup
kulturowych, konfiguracji pewnych zbiorowych systemów przekonań, społecznych. Kiedy zdobędziemy umiejętność dostrzegania tych faktów,
określonej moralności i tym podobnych bytów społecznych, które potem jest uczynimy krok w kierunku zrozumienia ponajednostkowej, zbiorowej i
zdolna narzucić swym członkom. Ponadto tylko taka grupa może spełniać grupowej natury świata społecznego.
funkcje utrzymywania ciągłości życia społecznego, albowiem dopiero w niej
wytwarzają się dostatecznie trwałe i silnie spetryfikowane wewnętrzne Z tych właśnie powodów punkt ciężkości moich analiz został przesunięty
struktury w kierunku zrozumienia i wyjaśnienia zasad fun-

54 55
kcjonowania i organizacji ponad jednostkowych bytów mikrospo-łecznych. Z
tych też powodów dążę do możliwie pełnego zanalizowania grup społecznych
w ścisłym tego słowa znaczeniu, albowiem w zrozumieniu tych grup tkwi
klucz do wiedzy o świecie społecznym. W tych grupach właśnie ujawniają się
najpełniej wszystkie istotne cechy oraz wszystkie znaczące prawidłowości i
regularności mikroświata społecznego. Moja dalsza analiza będzie zatem
2. PREKURSORZY MIKROSOCJOLOGII WŚRÓD KLASYKÓW
dotyczyć wyłącznie w pełni rozwiniętych i ukształtowanych małych grup
SOCJOLOGII
społecznych.

Nieprzypadkowo rozdział książki Nicolasa Mullinsa Theories and Theory


Groups in Contemporary American Sociology (Mul-lins, Mullins 1973: 105-
128) dotyczący teorii małych grup społecznych został zatytułowany: Teoria
malych grup społecznych: światło, które zgasło. Nie przypadkiem też
posługuję się przykładem z książki na temat teorii małych grup społecznych
we współczesnej socjologii amerykańskiej. Oto bowiem jeśli można coś z całą
pewnością orzec o tej dziedzinie socjologii, to to, że po pierwsze zrodziła się
ona na gruncie socjologii amerykańskiej oraz, po drugie, że po okresie
szybkiego rozwoju, który przypadał na lata pięćdziesiąte, obecnie, jak się
wydaje, znalazła się w impasie.

Jeśli ktoś chce zrozumieć współczesny stan danej dyscypliny, musi,


choćby pobieżnie, sięgnąć do jej źródeł, albowiem tam jakże często można
znaleźć odpowiedź na związane z nim pytania. Z tego też powodu analiza
historii mikrosocjologii wydaje się konieczna, aczkolwiek nie zamierzam w
niniejszym rozdziale wyczerpać tego zagadnienia, odsyłając czytelnika do
innych opracowań (Allport 1954: 3 - 56; 1968; 1985; Duncan 1965: 280 - 297;
Cottrell, Gallagher 1941; Faris 1953: 155 - 184; Shils 1948; Wilson 1945: 139
- 171) i pozostawiając dogłębne rozważania na ten temat historykom
socjologii.

Celem niniejszej analizy będzie wskazanie jedynie tych wątków


twórczości klasyków socjologii, w których sfera mikrostruk-turalna zostaje
potraktowana jako sfera odrębna. Zrozumiałe jest, że w całościowych
systemach socjologicznych sfera mikro-

57
struktur nie jest pomijana, albowiem jest ona jedną z wielu istotnych cym wpływie otoczenia społecznego na jednostkę. Oczywiście for -
sfer życia społecznego. Można jednak zadać pytanie, czy wśród mułowana przez Tónniesa teza, iż więź społeczna jest zawsze
klasyków socjologii byli też i tacy, których zdaniem obszar zjawisk przeciwieństwem wolności, musi opierać się na dość specyficz nym
mikrospołecznych ma cechy szczególne, swoiste, in nymi słowy — jest rozumieniu pojęć „wolność" i „zniewolenie". Jak łatwo się domyślić,
to dziedzina zjawisk jakościowo odmiennych, w stosunku do której wolność jest w takiej konwencji terminologicznej wol nością absolutną
ekstrapolowanie rezultatów teoretycznych z innych sfer jest — jednostka wolna jest tylko wówczas, gdy ni gdy nie jest
poznawczo nieuzasadnione. Czy zatem już u klasyków pojawił się czymkolwiek ograniczona. Sytuacja taka nie może jednak zaistnieć w
pogląd o emergentnym, jakościowo od miennym charakterze procesów jakimkolwiek ze światów społecznych. Zgod nie z tego typu
i struktur powstających i dzia łających w formie niewielkich układów konwencją — skoro warunkiem wstępnym za istnienia jakichkolwiek
społecznych? zjawisk społecznych są więzi pomiędzy jednostkami, a to wyklucza
Drugim istotnym powodem tego typu analizy, to jest poszu kiwania wolność — w świecie społecznym nie ma wolności jednostki, jest
śladów tezy o swoistym charakterze struktur pojawiają cych się w tylko zniewolenie. Ta wizja spo łeczeństwa jest więc jedynie niekiedy
niewielkich zbiorowościach społecznych, jest fakt po woływania się na przydatna w interpretacji zachowań ludzkich. Wskazuje ona co
przyjmujących istnienie tychże struktur kla syków przez późniejszych .najwyżej, że wolność w świe cie społecznym nigdy nie może mieć
mikrosocjologów. Chodzi też zatem o od powiedź na pytanie, który z charakteru absolutnego. Jest to niewątpliwie myśl ważna.
klasyków socjologii wywarł istotny wpływ na późniejsze, już sensu
stricto, mikrosocjologiczne analizy. W rozważaniach dotyczących wstępnych warunków istnienia
wszelkich zjawisk społecznych pojawia się natychmiast drugi,
nieodłączny element koncepcji Tónniesa — psychologizm. Oto
2.1. FERDINAND TONNIES: GEMEINSCHAFT JAKO PROTOTYP człowiek „[...] jest [...] powiązany z innymi, jeżeli tylko wie o tyrn
MIKROSPOŁECZNEJ SFERY ZJAWISK powiązaniu, wiedza ta zaś ma charakter już to głównie intuicyjny, już
to głównie rozumowy" -(Tónnies 1975: 50). Wszel kie zjawiska,
2.1.1. Wiąż społeczna jest przeciwieństwem wolności. Istnienie obiekty społeczne itp. istnieją jedynie w umysłach, wyobrażeniach
więzi pomiędzy ludźmi jest dla Tónniesa warunkiem wstęp nym ludzi. „Rzeczywistość społeczna — pisze Szacki o koncepcji Tónniesa
istnienia wszelkich zjawisk społecznych. Więź jest także czynnikiem — nie istnieje w taki sam sposób jak rze czywistość przyrodnicza.
warunkującym wolność jednostki. „Więź jest przeci wieństwem Stosunki i zrzeszenia należy pojmować jako istniejące w woli tych,
wolności — oznacza ona mus, powinność, brak po zwolenia [...]" którzy są przez tę wolę połączeni i powiązani. Są one bezpośrednio
(Tónnies 1975: 46). Koncepcję Tónniesa przedsta wioną głównie w obecne wyłącznie w świado- domości swych uczestników [...]" (1981:
dziele Gemeinschaft und Gesellschaft (Wspól nota i stowarzyszenie) 500-501). Dlatego też ów brak wolności ma charakter głównie
omawiamy tu jako pierwszą ze względów chronologicznych. świadomościowy, wła śnie — jak powiada Tónnies — intuicyjny,
Wprawdzie podstawą większej części niniej szych analiz będzie rozumowy. To z wie dzy o istniejących koniecznościach wypływa,
opublikowany w 1931 roku tekst Gemeinschaft und Gesellschaft według niego, „po czucie lub jasna świadomość musu, powinności,
napisany przez Tónniesa do Handworter-buch der Soziologie braku pozwolenia oraz sprawiedliwe przerażenie wobec następstw
(Elementy 1975), to jednak warto zaznaczyć, że koncepcja wspólnoty i niesłusznego, sprzecznego z zasadami, bezprawnego i w ogóle
społeczeństwa (stowarzyszenia) jest du żo wcześniejsza i pochodzi niesprawiedliwe go, w końcu niemoralnego i niegodnego zachowania
właśnie z 1887 roku. się i postę powania" (1975: 50- 51). Pomimo jedynie intuicyjnego lub
Tónnies zwraca uwagę na istotną cechę świata społecznego, rozumowego charakteru przymusu, ma on jednak zdecydowanie znie-
przejawiającą się w ograniczającym, niekiedy wręcz zniewalają- 58
59
uczynić, musi jednak zaakceptować reguły rządzące działaniem tych
walający charakter — pełna, absolutna wolność jednostki jest w jestestw społecznych, a więc musi się dać wprzódy przez to jestestwo
świecie społecznym niemożliwa do pomyślenia. Kiedy więc bę dziemy zniewolić. Ktoś, kto nie rozumie logiki działania zbioro wości, w której
mówić w dalszych partiach tej książki o wolności jedno stki, żyje, kto zatem nie uległ jej wpływowi, nie bę dzie umiał jej zmienić,
pamiętajmy o jej swoistości. Człowiek może przeżywać i do świadczać nie pozyska sił społecznych, które by go poparły w tych działaniach.
w świecie społecznym wolności o różnym stopniu, ale zawsze będzie Oczywiście nie może to być zniewo lenie całkowite, zniewolenie
to „wolność ograniczona", wolność, której towa rzyszyć będzie sięgające głębokich struktur myślo wych człowieka, ono bowiem
świadomość jej granic. pociąga za sobą akceptację, świado mą lub intuicyjną,
2.1.2. Dominacja jestestw społecznych nad jednostkami. Drugą, moim nieuzmysłowioną, istniejącego stanu rzeczy.
zdaniem istotną, cechą koncepcji Tonniesa, a ściślej mówiąc — jego
wizji świata społecznego jest fakt dominowania jestestw społecznych 2.1.3. Wola czynnikiem konstytutywnym jestestw społecznych.
nad jednostkami. Tónnies uwypuklił włas ność, która w późniejszych Jednostkom tym trudniej jest odrzucić oddziaływanie jestestw
latach na długi okres została, jak się zdaje, przez socjologów społecznych na nie, że — jak powiada Tónnies — istnieje oczy wista
zapomniana. Oto jestestwa społeczne, a więc: „«Rzeczy» zrodzone z różnica pomiędzy sposobem istnienia tych rzeczy społecz nych, z
życia społecznego i tylko z życia społecznego [...] wytwory ludzkiego jednej strony, a bogów, z drugiej. „[...] bogowie ludzi, których są
myślenia tylko poprzez nie istniejące [...]" (Tónnies 1975: 54) bogami, znikają, gdy przestaje się wierzyć w ich rze czywisty byt;
dominują, przytłaczają jedno stkę, odbierając jej możność i zdolność chociaż mogą być nadal przedmiotami teoretycz nego — historycznego
wywierania na nie wpły wu, zdolność bycia jednoosobowym lub socjologicznego — myślenia. Natomiast «jestestwa» społeczne, jak
podmiotem zmiany społecz nej. To jest też kolejny aspekt zagadnienia je tu określamy, nie potrzebują ta kiej wiary czy iluzji, mogą one być
wolności jednostki w świecie społecznym. „[...] Przyjaźń dwojga [...] przydatne i pomyślane jako podmioty wspólnej woli i działania nawet
zależy od za chowania się każdego z partnerów i może być przez nie przy wyraźnym do strzeganiu ich imaginatywności" (Tónnies 1975: 54).
rozbita. Natomiast w stowarzyszeniu jednostka z reguły nie może nic, Tak więc w Boga wystarczy przestać wierzyć, by uwolnić się od jego
jego istnienie utwierdza lub mu zagraża dopiero zachowanie kil ku, wpływu — mówi Tónnies — lecz od rzeczy społecznych uwolnić się
wielu, gromady osób — ważna jest tu różnica między więk szością, a niepodobna. Nawet jeśli zdamy sobie sprawę z ich wyobraże niowego
wraz z tym kwestia, czy większość chce zachować czy zmienić charakteru, nadal pozostaną źródłem owego musu, po winności, braku
istniejącą całość oraz czy jest ona dość silna, by zobo wiązać pozwolenia. Skoro jednak wszystkie owe rzeczy społeczne są tworami
mniejszość do podporządkowania się swej woli jako woli całości" iluzyjnymi, skoro cały ten świat jest je dynie światem wyobrażonym, to
(Tónnies 1975: 53 - 54). Owe istniejące w umysłach intu icyjnie co leży u jego podstaw, co jest czynnikiem, który go konstytuuje? Są
wyobrażane jestestwa społeczne nie podlegają więc do wolnie to ludzkie myśli, a zwłasz cza ludzkie chcenie — ludzka wola.
zmianom zgodnie z wolą jednostki. Przeciwnie, skutecznie eliminując Wszystkie stosunki społeczne, jak .piszą Timasheff i Theodorson
z życia jednostkowego wolność w sensie czegoś nie ograniczonego i (1976: 180), są w koncepcji Tónniesa tworami ludzkiej woli.
nieuregulowanego, poddają się zmianie wówczas, gdy jednostka Ludzka wola urasta więc w tej koncepcji do roli czynnika
chcąca dokonać tej zmiany dysponuje siłą, i to siłą społeczną — gdy kluczowego, umożliwiającego w ogóle zaistnienie wszelkich two rów
może uruchomić mechanizmy społeczne, których działanie obejmuje społecznych, stąd też konieczna jest jej bliższa charaktery styka. Oto,
nie tylko ją samą. Przyjmijmy, że jednostka pozyskując dla jak pisze Jerzy Szacki w swej doskonałej analizie koncepcji Tonniesa:
projektowanej zmiany poparcie ze stro ny innych, chce jej dokonać w „Istnieją [...] dwa rodzaje ludzkiej woli: wola
imię poszerzenia wolności. Aby to
61
60
jest produktem ludzkiej woli, mają charakter wyobrażeniowy, ale nie
psychiczny, albowiem muszą one zaistnieć w wielu ludzkich głowach
płynąca z niedostępnej dla refleksji głębi jaźni ludzkiej i wola będąca naraz, by można było stwierdzić ich istnienie. Niemniej mimo swego
wynikiem namysłu i wyrachowania. [...] w pierwszym wypadku myśl wyobrażeniowego charakteru są one empiryczne, jako że istnieją w
pozostaje nierozerwalnie związana z życiem, uczu ciem, całością danym momencie w głowach wielu realnych jedno stek ludzkich,
ludzkiego doświadczenia, podczas gdy w drugim wypadku ulega których działania są z kolei widomym dowodem nie tylko samego ich
niejako usamodzielnieniu. Z każdym rodzajem woli wiąże się inny typ istnienia, ale i wpływu, jaki na tych ludzi wywierają. Są one
ludzkiego działania: wola organiczna to działanie z wewnętrznej wprawdzie abstrakcjami — jako elementy teo retyczne socjologii
potrzeby; wola arbitralna to działanie ze względu na jakieś zewnętrzne czystej — lecz każdemu z nich można przy porządkować konkretne
cele, do których urzeczywistnie nia ma ono doprowadzić" (1981: 502). obiekty, to jest rodziny, gminy, gildie, rody, plemiona, klany, klasy
W tym momencie dochodzimy do kluczowego punktu naszej czy narody, których istnienie wsze lako jest takie właśnie, jak to
analizy. Wspomniane rozróżnienie dwóch typów woli, tak trafnie zostało wcześniej wskazane.
opisane przez Szackiego, jest ściśle związane z najbardziej nas
interesującym rozróżnieniem — wspólnoty i społeczeństwa, „[...] 2.1.4. Status ontologiczny wspólnoty i spoleczeństwa. Wspólnota i
Wszystkie rodzaje więzi, w których przeważa wola orga niczna, społeczeństwo są jednak — jak sądzę — w sensie ontolo-gicznym
nazywam wspólnotami — pisze Tonnies — wszystkie te, które są czymś odmiennym. Zanalizujmy kilka wypowiedzi Tón niesa,
kształtowane lub istotnie uwarunkowane przez wolę re fleksyjną — albowiem tylko na ich podstawie będzie można spróbować dokonać
społeczeństwami [...]" (1975: 57). Ale czym w istocie jest wspólnota i jakiegoś rozstrzygnięcia. W cytowanym już fragmencie Tonnies pisze:
społeczeństwo? Jaki jest status ontologiczny obu w stosunku do dwóch „[...] wszystkie rodzaje więzi, w których przeważa wola organiczna,
typów ludzkiej woli? Wbrew pozorom odpowiedź na te pytania nie jest nazywam wspólnotami" (1975: 57), co sugerowa łoby, że wspólnotą jest
łatwa. Wola organiczna i arbi tralna są typami idealnymi w pewien rodzaj więzi społecznej. Nieco dalej .jednak, pisząc o
weberowskim sensie, o czym Ton nies pisze explicite. Czym zatem są stosunkach społecznych, w których ludzie działają wobec siebie
wspólnota i społeczeństwo? Czy tym samym, co wspomniane już zgodnie z pragnieniami i skłonnościami, w które angażują oni nawet
jestestwa społeczne? Są trzy rodzaje takich jestestw: stosunki, miłość i przyzwyczajenie, Tonnies powiada, że są one
zbiorowości i zrzeszenia, ale byłoby błędem brać je po prostu za podporządkowane pojęciu wspólnoty, co suge rowałoby, iż wspólnotą
„rzeczy". Są to przecież „rzeczy społeczne", a wiec przede wszystkim są pewne typy stosunków społecznych. Kiedy natomiast pisze, iż
istnieją one w ludz kich wyobrażeniach i ludzkiej myśli, aczkolwiek ich „również wobec zbiorowości powinny być stosowane pojęcia
wpływ na człowieka trudno przecenić, sam zaś sposób ich wspólnoty i społeczeństwa", to wniosek, jaki się narzuca, jest jeszcze
oddziaływania jest taki, jakby były „rzeczami". Tonnies wielokrotnie inny. „Zbiorowość społeczna jest oparta na wspólnocie wówczas, gdy
podkreśla ten fakt, między innymi, gdy pisze: „zrzeszenie [...] nie jest jej uczestnicy traktują ją jako daną przez naturę lub stworzoną przez
[...} nigdy czymś naturalnym, nie może też być rozumiane jako fakt wolę ponadnatural-ną [...]" (1975: 62) — pisze Tonnies gdzie indziej,
wyłącznie psychiczny — jest to fakt całkowicie i z istoty spo łeczny, dając do zrozumienia, że wspólnotą jest pewien rodzaj zbiorowości
tzn. istnieje jedynie dlatego, że większość myśli o nim jako o społecznej. Podobny wniosek można wysnuć także w odniesieniu do
istniejącym" (1975: 64). zrzeszenia.
Stanowisko ontologiczne Tónniesa jest zatem dość specyficz ne. Wspólnota i społeczeństwo nie należą więc do tej samej ka tegorii
Jestestwa społeczne, to jest stosunki, zbiorowości i zrzeszenia. ontologicznej co jestestwa społeczne, które mimo iż mają
wyrastając z faktu istnienia pomiędzy ludźmi więzi, która z kolei

62
63

wyobrażeniowy charakter, zaliczają się do „rzeczy" społecznych, są


więc częścią świata empirii. Wspólnota i społeczeństwo nie są także, na
co wskazują powyższe wypowiedzi Tonniesa, w żadnym wypadku
typami ludzkich zbiorowości czy grup społecznych, co nasuwa się nam
z łatwością, gdy o wspólnocie i społeczeństwie myślimy na gruncie
wiedzy potocznej. Nie mają więc racji Ti-masheff i Theodorson, pisząc,
że wspólnota i społeczeństwo od noszą się w koncepcji Tonniesa do
typów ugrupowań ludzkich (1976: 180). Zbiorowość społeczna nie
może być bowiem u Ton niesa wspólnotą czy społeczeństwem, lecz
może być oparta na wspólnocie lub społeczeństwie, co jest czymś
zupełnie innym. Nie są one także typami idealnymi w rozumieniu tego
terminu przez Webera, aczkolwiek ich istota jest bardzo bliska
znaczeniu tego terminu. Typami idealnymi są u Tonniesa oba rodzaje
ludzkiej woli, o czym on sam pisze explicite. Tu bowiem typ idealny
pojmowany jest całkowicie zgodnie z sensem, jaki nadał mu Weber. Są
one niewątpliwie związane z jednostronnym spotęgowaniem danego
punktu widzenia i niewątpliwie w przypadku obu typów woli mamy do
czynienia z zamknięciem w jednolitym obrazie myślowym całego
bogactwa zjawisk jednostkowych pasujących do owych
jednostronnie obranych punktów widzenia. Wreszcie w swej
pojęciowej czystości obraz myślowy obu typów woli ni gdzie w
rzeczywistości empirycznie nie występuje, jest on więc utopią. Taki
konstrukt w formie typu idealnego ma jednak dość precyzyjnie
zarysowaną dziedzinę przedmiotową, wiąże się z nim pewien rodzaj
obiektów empirycznych, których jest typem ideal nym, podczas gdy
tego właśnie warunku nie spełniają wspólnota i społeczeństwo. Mogą
one zarówno występować na obszarze wię zi społecznych, jak i mogą
się na nich opierać stosunki społecz ne, zbiorowości czy zrzeszenia,
słowem: wszystkie typy jestestw społecznych. To zaś prowadzi do
wniosku, że wspólnota i społe czeństwo są najbliższe Platońskim ideom
(jeśli, rzecz jasna, od rzucimy specyficzną dla Platona ontologię). Mamy
więc do czynienia raczej z ideą wspólnoty i ideą społeczeństwa niż
z ich typami idealnymi. Idea wspólnoty może się w swoisty
sposób zmaterializować w obrębie więzi społecznych lub w obrębie sto - —
sunków społecznych, zbiorowości czy zrzeszeń, a więc w sferze
jestestw społecznych, sama jednak do jestestw się nie zalicza. Może
się ona oczywiście zmaterializować czy też ucieleśnić jedy nie do
64 65
— Matę struktury
pewnego stopnia, co będzie polegać na tym, że pewne ty py jestestw
społecznych będą ewoluować ku idei wspólnoty, in ne zaś ku idei
społeczeństwa.

2.1.5. Treść idei wspólnoty. Spróbujmy zatem zrekonstruować treść


idei wspólnoty, ona bowiem jest szczególnie dla nas inte resująca,
będąc Tónniesowskim prototypem mikrospołecznej sfe ry zjawisk.
Wspólnota wśród jestestw społecznych występuje wszędzie tam, gdzie
mamy do czynienia na przykład ze stycznoś-ciami ludzkimi opartymi
na wzajemnej zależności wynikającej z najgłębszych,
najogólniejszych, najbardziej koniecznych potrzeb człowieka.
Wszystko, co intymne, prywatne i polegające wyłącz nie na współżyciu
razem, jest rozumiane jako życie we wspólno cie (Tónnies 1975: 37).
Tam, gdzie mamy do czynienia ze stosun kami, w których ludzie
działają zgodnie z pragnieniami i skłon nościami, miłością i
przyzwyczajeniem, ucieleśnieniu uległa idea wspólnoty. Jeśli
współżycie ludzi opiera się na braterstwie, ko leżeństwie, przyjaźni, to
jest to współżycie zgodne z ideą wspól noty. „Choć wszelka władza
łatwo przeradza się w przemoc, to ojcostwo, tak jak macierzyństwo,
chroni się przed tym dzięki miłości i czułości. Godność ojcowska jest
prototypem wszelkiego [...] autorytetu opartego na wspólnocie [...]"
(Tónnies 1975: 61). Jeśli uczestnicy danej zbiorowości „[...] traktują ją
jako daną przez naturę lub stworzoną przez wolę ponadnaturalną [...]"
(Tónnies 1975: 62), wówczas można powiedzieć, że zbiorowość ta jest
oparta na wspólnocie. Podstawowe własności wszelkich jestestw
społecznych, w których zmaterializowała się idea wspól noty, to zatem
miłość i łatwość wzajemnego przystosowania się polegająca na
podobieństwie mowy i myśli. Z podobieństw tych wynika wzajemne
zrozumienie, które jest drugą podstawową ce chą jestestw opartych na
idei wspólnoty. Trzecią z tych własnoś ci jest zdolność do tworzenia
wspólnego życia, będąca pochodną poprzednich, a więc głównie
miłości i wzajemnego zrozumienia. W jestestwach tego typu ujawnia
się więc zgoda na skalę całej zbiorowości, która może być też nazwana
duchem rodzinnym.
krytyka i obrona. Zacznijmy od podstawowej tezy socjo logicznego
systemu Durkheima: fakty społeczne, a więc właściwy przedmiot
dociekań socjologa, winny być traktowane jak „rze-

66
„Zrozumienie i zgoda są jedną i tą samą rzeczą, a mianowicie wolą
wspólnoty w jej najbardziej elementarnych formach [...]" (Tonnies
1975: 55).
Ugrupowanie społeczne ewoluujące ku urzeczywistnieniu idei
wspólnoty charakteryzuje się więc dominacją więzów pokrewień stwa,
braterstwa i sąsiedztwa; łączy ono ze sobą ludzi jako oso bowości;
czynnikiem kontroli w tym ugrupowaniu jest zwyczaj i tradycja;
członkowie takiego ugrupowania kierują się w swym postępowaniu
wiarą; gospodarczą podstawą ugrupowania, w któ rym idea wspólnoty
stała się dominująca, jest zaś własność zbio rowa — jak trafnie i
zwięźle charakteryzuje to Jerzy Szacki, po wołując się na Don
Martindale'a (Szacki 1981: 503; Martindale 1960b: 230). Taki też jest
Tónniesowski prototyp mikrospołecznej sfery zjawisk.

2.2. EMILE DURKHEIM: GRUPA PIERWOTNA


JAKO CZYNNIK PODTRZYMUJĄCY STABILNOŚĆ
LUDZKIEJ OSOBOWOŚCI

Socjologia Durkheima jest dla nas interesująca głównie ze względu


na studium poświęcone samobójstwu (Durkheim 1897). Właśnie w tej
pracy Durkheim, antycypując późniejsze pomysły Charlesa Cooleya,
podkreślał szczególne znaczenie grup pierwot nych (nie używając tej
nazwy) w podtrzymywaniu stabilności ludzkiej osobowości. Staranna
analiza przyczyn samobójstwa do prowadziła między innymi do
wniosku, iż samobójstwo jest prze de wszystkim czynnikiem rozpadu
struktury wewnętrznej małej grupy (Dunphy 1972: 9). Zanim jednak
poświęcę temu studium nieco więcej miejsca, chciałbym zatrzymać się
nad analizą teore tycznych i filozoficznych podstaw całego systemu
socjologii Durk heima, wydaje się bowiem, że bez tego typu wiedzy
zrozumienie intencji autora Le suicide jest niemożliwe.

2.2.1. Teoretyczne i filozoficzne podstawy socjologii Durkhei ma —


czy". Czymże więc są fakty społeczne? Otóż faktem społecznym, jak
pisze Durkheim, jest „[...] wszelki sposób robienia, utrwalo ny lub nie,
zdolny do wywierania na jednostką zewnętrznego przymusu; albo
inaczej: taki, który jest w danym społeczeństwie powszechny, mając z religii istniejących. Słowem, swoje sposoby myślenia, czucia i
jednak własną egzystencją, niezależną od jego jednostkowych działania musi on dostosowywać do sposobów uznanych w spo -
manifestacji" (Durkheim 1968: 42). Skoro tak, to fakty społeczne są łeczeństwie. W przeciwnym razie napotyka z jego strony reakcję,
czymś wręcz przeciwstawnym faktom psy chicznym: społeczeństwo przybierającą zresztą nader rozmaite formy: od sankcji praw nych po
nie może zatem być rozumiane zgodnie z koncepcją atomistyczną czy przyganę opinii publicznej. Tym właśnie «zewnętrznym» i
indywidualistyczną, jest ono bowiem rzeczywistością sui generis. «przymusowym» charakterem [podkr. — J. S.] fakty społeczne różnią
Niniejsza teza wymaga, jak sądzę, nieco bliższego objaśnienia. się od indywidualnych [...]" (1981: 423). W tym momencie dochodzimy
Z ontologicznego punktu widzenia teza ta oznacza, że wszel kie do sedna koncepcji Durkheima. Rzeczywistość spo łeczna jest
próby redukowania (w dowolnym sensie tego słowa) społe czeństwa rzeczywistością sui generis, dzięki czemu socjologia otrzymuje swój
lub w ogóle zjawisk społecznych do sfery zjawisk psy chicznych, specyficzny przedmiot badań, specyficzną dzie dzinę przedmiotową. Są
fizjologicznych czy nawet biologicznych nie mają żad nego to tak zwane fakty społeczne, które są faktami „[...] z samej swej istoty
uzasadnienia. Po pierwsze dlatego, że owo swoiste połą czenie czy też niesprowadzalnymi do faktów życia jednostkowego; należy je badać od
synteza jednostek ludzkich, jaką jest społeczeń stwo, wytwarza zewnątrz, ponieważ rzeczywiście są zewnętrzne w stosunku do
zupełnie nową dziedzinę rzeczywistości. „[...] Ta synteza sui generis, jednostek ludzkich" (Szacki 1981: 419). Jeśli tak, to są one „rzeczami",
jaką jest wszelkie społeczeństwo, wyłania nowe zjawiska, odmienne albowiem rzeczą jest to, co występuje wobec jednostki jako coś
od tych, które zachodzą w świadomoś-ciach samotnych, trzeba też zewnętrzne go i niezależnego od niej. Natychmiast jednak rodzi się
przyjąć, iż owe swoiste fakty tkwią w wytwarzającym je pytanie, z czego Durkheim doskonale zdawał sobie sprawę, czy wobec
społeczeństwie, nie zaś w jego częściach, tzn. jego członkach. [...] Bez tego owe „rzeczy" są niematerialne? Gdyby bowiem udzielić na to
popadnięcia w sprzeczność nie można tych cech sprowadzić do pytanie odpowiedzi twierdzącej, wówczas uzyskalibyśmy skraj nie
elementów składowych, ponieważ ex definitione zakładają one coś realistyczną koncepcję społeczeństwa. Tymczasem Durkheim był daleki
innego, niż to, co zawierają te ele menty" (Durkheim 1968: 15). Gdzie od „substancjalizacji" faktów społecznych. Opowiadał się raczej za
indziej zaś, dowodząc swoistoś ci zjawisk społecznych, a zwłaszcza czymś, co Jerzy Szacki nazywa realizmem relacjo- nistycznym.
grupowych, Durkheim pisał: „Grupa myśli, czuje i działa zupełnie Społeczeństwo jest „zewnętrzne" wobec człowieka rozumianego jako
inaczej, niż robiliby to jej członkowie, gdyby znajdowali się w abstrakcyjna jednostka biologiczna. W miarę jednak jak postępuje
izolacji. Jeżeli więc bierze się za punkt wyjścia tych ostatnich, nie proces uspołecznienia jednostki, społeczeń stwo staje się wobec niej w
rozumie się nic z tego, co dzieje się w grupie" (por. Szacki 1962: 51). coraz mniejszym stopniu zewnętrzne,v albowiem jest ono coraz silniej
Innym argumentem ,na rzecz tezy o swoistości świata społecz nego obecne w jednostce. Rozwój so lidarności społecznej polega właśnie na
było przekonanie, iż rzeczywistość społeczna jest dla jedno stki stopniowym zaniku świa domości zbiorowej jako czegoś zewnętrznego
zawsze rzeczywistością zastaną. „Człowiek nie tworzy języ ka, którym wobec jednostki. Tak też należy rozumieć realizm relacjonistyczny
mówi, lecz uczy się go od swojej grupy — pisze Szacki, analizując Durkheima. Po pierwsze, nieuprawniona jest wszelka substancjalizacja
ten fragment koncepcji Durkheima; nie wy myśla stosowanych przez społeczeń stwa, faktów społecznych. Są one wprawdzie rzeczami, ale
siebie metod pracy, lecz przejmuje je od otoczenia, nie wynajduje równocześnie nimi nie są. „Rzecz" ma u Durkheima w tym kontek ście
własnej religii, lecz wyznaje którąś jedynie sens metodologiczny. Chodzi o to, aby zjawiska spo łeczne badać
„tak jak rzeczy", to jest jako coś zewnętrznego wo bec badacza, aby
67 (inaczej mówiąc) postępować tak, jak postępuje się w fizyce, chemii czy
fizjologii.
68 Nie oznacza to jednak, że fakty społeczne są rzeczami w sen sie
ontologicznym. „Rzecz — według Durkheima —,jest przeciw stawna
idei jako to, co poznaje się z zewnątrz, temu, co poznaje się od
wewnątrz. Rzeczą jest wszelki przedmiot poznania, który nie jest ze
swej natury przenikalny dla inteligencji; wszystko, o czym nie możemy
wytworzyć sobie adekwatnego pojęcia po przez zwykłą analizę
myślową; wszystko, cokolwiek może być zrozumiane jedynie pod
warunkiem wyjścia poza samego siebie, jedynie na drodze obserwacji i
eksperymentów, na drodze sto pniowego przechodzenia od cech
najbardziej zewnętrznych i bez pośrednio dostępnych do cech mniej
widocznych i głębszych" (Durkheim 1968: 9). Po drugie, nie można
zbyt literalnie rozumieć tezy, iż społeczeństwo jest rzeczywistością sui
generis, lub tezy, iż nie należy go ujmować jako jedynie „sumy"
jednostek. Wpraw dzie systemowość — jak byśmy dzisiaj powiedzieli
— takich obiektów, jak społeczeństwo i świadomość zbiorowa nadaje
im pewne cechy swoiste, ale bynajmniej nie przesądza o tym, że stają
się one (podobnie jak i inne fakty społeczne) swoistym ty pem bytu.

2.2.2. Mikrosocjologiczne implikacje studium o samobójstwie.


Sformułowawszy główne tezy ontologii Durkheima, można obec nie
przystąpić do omówienia jego podstawowego z punktu widze nia
mikrosocjologii dzieła, to jest Le suicide. Pominę w tej ana lizie szereg
kwestii, które wprawdzie są ogromnie istotne dla współczesnej
socjologii, ale nie mieszczą się w obszarze naszych zainteresowań. Mam
tu na myśli na przykład wyniki analizy Ha-nana C. Selvina, dotyczącej
problemów badań empirycznych zo-rierjtowanych teoretycznie (Selvin
1958; 1965; Simpson 1951: 17- - 20; Smelser, Warner 1S76: 161 - 178).
Zacznijmy od tego, że samobójstwo nie jest dla Durkheima, zgodnie
zresztą z jego generalną opcją filozoficzno-metodologicz-ną, aktem o
charakterze indywidualnym, psychologicznym, lecz faktem społecznym.
Dlatego też „[...] zdarzenia życia prywatne go, które zdają się być
bezpośrednimi powodami samobójstwa, są w rzeczywistości jedynie
przyczynami okazjonalnymi. Jeśli je dnostka załamuje się pod
najsłabszym naporem okoliczności, świadczy to, że stan społeczeństwa
przygotował ją do samobój-

69
70

stwa" (Durkheim 1960, cyt. za: Szacki 1964: 171). Człowiek bo wiem,
wbrew, pozorom, nie dokonuje aktu samobójstwa z przy czyn natury
psychologicznej, nie jest ono sprawą jego indywi dualnego wyboru.
Samobójstwo jest aktem społecznym, wynika jącym ze stanu grupy
społecznej, w której uczestniczy jednostka, jest ono nawet aktem
wymuszonym na jednostce przez grupę. Samobójstwo to rezultat
zewnętrznego przymusu wywieranego na jednostkę przez .grupę. Jaki
jest wobec tego mechanizm wy wierania przymusu na jednostkę?
Przytoczmy obszerny fragment z pracy Durkheima: „Jednostka może
uważać, że jej życie jest bezcelowe, ale nie może powiedzieć niczego,
co stosowałoby się do innych. W przeciwieństwie do niej,
społeczeństwo może bez sofizmatów generalizować swoje odczucie
samego siebie, swojego zdrowia lub choroby. Jednostki są .zbyt ściśle
związane z jego życiem, aby w przypadku jego choroby same mogły
być zdrowe. Cierpienie społeczeństwa staje się z konieczności ich
cierpieniem. Ponieważ jest ono całością, jego dolegliwości udzielają
się częściom, z jakich ta całość się składa. Ale tym samym społeczeń -
stwo nie może ulec dezintegracji, nie mając świadomości tego, że w
takiej samej mierze zostały naruszone prawidłowe warunki ogólnego
życia. Ponieważ jest ono celem, z którym jest związana najlepsza część
nas samych, nie może ono cauć, iż mu umykamy, nie zdając sobie
sprawy, że naszej działalności zaczyna brakować celu. Skoro jesteśmy
jego dziełem, nie może ono odczuć swojego upadku, nie doświadczając
wrażenia, iż to dzieło nie służy już do niczego. W ten sposób powstają
prądy przygnębienia i rozcza rowania, które nie mają swojego źródła w
żadnej jednostce z osobna wziętej, lecz wyrażają stan dezagregacji, w
jakim znajduje się społeczeństwo. Odbijają one rozluźnienie więzi
społecznych, rodzaj zbiorowej astenii, społecznej depresji, tak jak je -
dnostkowy smutek, który wtedy, gdy jest chroniczny, odbija na swój
sposób zły stan organizmu. Pojawiają się wtedy owe syste my
metafizyczne i religijne, które — ujmując w formuły te niejasne uczucia
— starają się dowieść ludziom, iż życie nie ma sensu, a myślenie inaczej
jest oszukiwaniem samego siebie. Kształtują się też wtedy te nowe
systemy moralne, które — czyniąc z faktów zasady — zalecają
samobójstwo lub co najmniej zbliżają
się do tego, doradzając ograniczenie działalności życiowej do minimum społeczne, w których mechanizm wymuszający samobój stwo na
[podkr. — J. S.]" (Szacki 1964: 170-171). jednostce oraz ogólna sytuacja wewnątrz grupy, która go warunkuje, są
Podstawowy mechanizm rodzący samobójstwo w jego wymia rze całkowicie odmienne. Poprzednio analizowane były samobójstwa
społecznym, nie zaś jednostkowym, jest związany z wewnętrz ną egoistyczne, jak je nazywał Durkheim, wyni kające z rozpadu grupy, z
integracją czy też spoistością grupy. Ponadto ma on silne po wiązania malejącego związku między jednostką i grupą, który jednakże
ze zjawiskiem znanym we współczesnej mikrosocjologii pod nazwą pozostawał na tyle silny, by móc utrzy mać zdolność grupy do
uzależnienia jednostki od grupy. W kwestii pierwszej Durkheim nader wymuszania określonych działań jed nostki. Samobójstwo innego
często posługuje się następującą ogólną zależ nością jako tym, co typu — altruistyczne — jest wywo łane istnieniem nadmiernego
wyjaśnia natężenie samobójstw w danej zbiorowości: „[...] związku jednostki z grupą. „Jeśli [...] nadmierne ujednostkowienie
samobójstwo zmienia się w stosunku odwrot nym do stopnia integracji prowadzi do samobójstwa, to ta kie same skutki wytwarza
grup społecznych, do których należy jednostka" (Szacki 1964: 163). ujednostkowienie niedostateczne. Czło wiek zabija się łatwo wówczas,
Powyższe twierdzenie wskazywa łoby na istnienie zależności liniowej gdy jest oderwany od społeczeń stwa. Zabija się także wtedy, gdy jest
czy też zależności w postaci krzywej asymptotycznej, zależności zbyt silnie zintegrowany. [...] Jedno bierze się stąd, że społeczeństwo,
polegającej na tym, że spa dek integracji wewnątrzgrupowej podległe częściowo lub w całości rozkładowi, pozwala uciec od siebie
wywoływałby nieustanny wzrost natężenia samobójstw: krzywa jednostce; dru gie — stąd, że społeczeństwo utrzymuje jednostkę w
samobójstw nieustannie zbliżała by się do współrzędnej wzrostu stanie zbyt ścisłej zależności" (Szacki 1964: 173).
stopnia integracji wewnątrzgru powej.
Powyższa interpretacja jest oczywiście uzasadniona, aczkol - 71
wiek niekompletna. Durkheim analizuje bowiem także takie sy tuacje
wpływem takiego samego stanu duchowego wyrzeka się życia z
Samobójstwo altruistyczne występuje wtedy, kiedy popełniane jest powodu najlżejszej obrazy lub po prostu dla pokazania swej pogardy
w sposób całkowicie dobrowolny, wynikający z „reguł gry" dla życia; ban krutowi, który nie chce przeżyć swego dyshonoru; na
obowiązujących w danej grupie — to wszystkie te sytuacje, kie dy koniec tym licznym żołnierzom, którzy nie przestają powiększać liczby
odebranie sobie życia jest jedyną ze społecznie akceptowa nych (a więc dobrowolnych śmierci?" (Szacki 1964: 175 - 176).
obwarowaną sankcjami, systemem normatywnym i wartości), Otóż jeśli tak interpretować przyczyny rosnącego natężenia sa -
możliwych reakcji na zaistniałą sytuację. Jednakże z powodu mobójstw leżące w sferze integracji wewnątrzgrupowej, to prze bieg tej
społecznej akceptacji tego czynu, z powodu zakodowa nia go w zależności należałoby dodatkowo uzupełnić. Zanim to uczynię,
strukturze społecznej grupy, umiejscowienia go pośród rozmaitych zwróćmy jeszcze uwagę na to, że w analizach Durkheima obecny jest
strukturalnych wzorów zachowań przestaje być on czynem też drugi czynnik niezmiernie istotny dla przebiegu krzywej
jednostkowym, stając się forma realizacji nacisków struk tury. „[...] samobójstw — jest to mianowicie pojęcie więzi jednostki z grupą,
namiętny entuzjazm — pisze Durkheim — z jakim wyznawcy nowej -którego rozumienie jest wyraźnie zbliżone do współ cześnie
religii szli naprzeciw ostatniej męki, wskazuje na to, iż w owym stosowanego w mikrosocjologii pojęcia uzależnienia jedno stki od grupy
momencie wyzbywali się oni całkowicie swej osobowości na rzecz (zob. Cain 1968; French, Zajonc 1957). Uzależnienie jednostki od
idei, której stali się sługami. [...] Jeżeli sa mobójcą nie jest mieszkaniec grupy występuje wówczas, kiedy cele jednostki, jej cele indywidualne,
Wysp Kanaryjskich, który dla uczczenia swego Boga rzuca się w wynikające z jej własnych osobowościowych potrzeb mogą być
przepaść, jakże można dawać tę nazwę dżiniście, który zabija się w zrealizowane głównie dzięki uczestnictwu w da nej grupie społecznej.
celu powrócenia do nie bytu; człowiekowi prymitywnemu, który pod Nie inaczej, w gruncie rzeczy, pisze o więzi jednostki z grupą
Durkheim. Więź jednostki z życiem ulega osła bieniu dlatego, że się jednakże, jak argumentuje Durkheim, wyjątki potwierdzające tę
słabnie jej więź ze społeczeństwem. Zdarzają regułę. Oto samobójstwo jest rzadkością u dzieci oraz starców. Dzieje
się tak dlatego, że — odczytując myśli Durkheima języ kiem
72 współczesnym — słabnie uzależnienie jednostki od grupy. Ten czynnik
wywiera na natężenie samobójstw wpływ odwrotny do tego, jaki
wywierała integracja wewnątrzgrupowa. Otóż ta ostatnia, malejąc,
powodowała wzrost natężenia samobójstw, osła bienie zaś uzależnienia
jednostki od grupy działało na krzywą samobójstw hamująco. Dlaczego
na przykład samotna kobieta ma mniejszą skłonność do popełniania
samobójstwa niż samotny męż czyzna? Właśnie dlatego, że „[...] więcej
od mężczyzny żyje ona poza życiem zbiorowości, życie zbiorowe
przenika ją w mniej szym stopniu: społeczeństwo jest dla niej mniej
niezbędne, gdyż jest ona mniej uspołeczniona. Ma ona pod tym
względem niewiele potrzeb i zaspokaja je małym kosztem. Życie starej
panny jest • całkowicie wypełnione, jeżeli ma ona trochę dewecyjnych
praktyk i opiekuje się jakimiś zwierzętami. [...] Mężczyźnie natomiast
jest w nich za ciasno. Jego myśl i działalność w miarę swojego rozwoju
wykraczają coraz bardziej poza te archaiczne ramy. Z tego powodu
potrzebuje on innych ludzi" (Szacki 1964: 2 - 173). Zbyt niski lub zbyt
wysoki stopień wewnętrznej integracji grupy wpływają więc na wzrost
liczby samobójstw w tej grupie. Prawidłowość ta jednakże jest
zakłócana przez dodatkową zmien ną — uzależnienie od grupy, którą
Durkheim wyraźnie traktował jako składową lub też inną postać
integracji wewnątrzgrupowej. Tymczasem są to dwie różne
charakterystyki strukturalne grupy. Otóż grupa może być silnie
wewnętrznie zintegrowana dzięki sprawnie i silnie działającej kontroli
społecznej, a mimo to jej członkowie będą słabo uzależnieni od grupy,
co może objawić się w ten sposób, że grupa będzie mogła efektywnie
działać, rozwią zywać określone zadania jako całość, lecz nie będzie
mogła wy wierać silnego nacisku na jednostkę. Oczywiście grupa może
także osiągnąć swą wewnętrzną integrację poprzez uzależnienie od
siebie poszczególnych jednostek. Zwróćmy uwagę, iż tam, gdzie
integracja jest osiągana wbrew niskiemu uzależnieniu jednostki od
grupy, kontrola społeczna, system sankcji itp. poczynają sta wać się
siłami bardziej zewnętrznymi wobec jednostki niż wte dy, gdy
integracja jest osiągana poprzez uzależnienie jednostki

73
74

od grupy. Różnica pomiędzy tymi dwiema charakterystykami grupy


jest niewątpliwie subtelna, stąd też jej pełna eksplikacja wymaga
bardziej pogłębionych analiz. Uczynię to w dalszych partiach książki.
Wreszcie trzeci czynnik wpływający na przebieg krzywej sa -
mobójstw w grupie to stopień jej wewnętrznego uporządkowa nia,
poziom regulacji wewnętrznej, porządku zbiorowego. „Jeśli za tem
kryzysy przemysłowe lub finansowe przyczyniają się do wzrostu ilości
samobójstw, to bynajmniej nie z tego powodu, że przyczyniają się do
pauperyzacji; taki sam skutek mają bowiem kryzysy, prowadzące do
wzrostu dobrobytu. Ów wpływ kryzy sów na liczbę samobójstw
bierze się stąd, że są one zakłóceniami porządku zbiorowego [podkr.
— J. S.]. Do dobrowolnej śmierci popycha każde naruszenie
równowagi, a więc i takie, którego rezultatem jest większy dostatek i
podniesienie się ogólnej ży wotności" (Szacki 1964: 178 - 179).
Podejmujemy w tym momencie rozważania, które mają kapi talne
znaczenie dla zrozumienia pojęcia wolności jednostki. Oczy wiście nie
będzie to jeszcze rozstrzygnięcie problemu, ale chciał bym te
rozważania potraktować jako wstęp do rozstrzygnięć, któ re nastąpią w
dalszych partiach książki. Otóż Durkheim dokonu je w Le suicide kilku
doniosłych spostrzeżeń dotyczących wol ności jednostki, spostrzeżeń
wykraczających niewątpliwie poza ramy wiedzy potocznej. Co więcej,
spostrzeżenia te doskonale współgrają z przyjętą w tej książce
perspektywą strukturalistycz-ną, którą — o czym napomykałem już
wielokrotnie — uznaję za najbardziej efektywną w interpretowaniu i
wyjaśnianiu zja wisk mikrospołecznych.
Przede wszystkim trzeba zacząć od tego: „Nie jest [...] praw dą, iż
ludzka działalność może być pozbawiona wszelkich hamul ców"
(Szacki 1964: 185). Przeciwnie, uwolnienie się od owych hamulców
społecznych lub ich zanik (zanik nacisków struktural nych) wbrew
oczekiwaniom prowadzą — jak dowodzi Durkheim — do sytuacji, w
których wzrasta prawdopodobieństwo samo bójstwa. Nie można wiec
takiej wolności uznać za stan korzystny dla jednostki i grupy.
Mechanizm, który powoduje, iż „wolność" polegająca na uwolnieniu
się od nacisków strukturalnych nie prowadzi do wolności jednostki,
można opisać z punktu widzenia
jednostki w sposób następujący: „Wzięta sama w sobie, w oder -
waniu od jakiejkolwiek regulującej ją od zewnątrz władzy, na sza
pożądliwość jest otchłanią bez dna, której nic nie jest w sta nie może być wolny jedynie w warunkach istnienia takiego przymu su.
wypełnić. Jeżeli zatem z zewnątrz nie przychodzi nic, co mo głoby tę To jednak jest tylko myśl wstępna, która wymaga rozwinię cia.
pożądliwość powściągnąć, staje się ona dla siebie samej Niejasne wydaje się zwłaszcza samo pojęcie wolności, po dobnie jak
nieustającym źródłem udręki. Nieograniczone pożądania są bo wiem nadal nie wiadomo, co miałoby charakteryzować znie wolenie
z samej swej definicji nienasycone, nienasycenie zaś nie bez jednostki ludzkiej. Rzecz oczywista, nie chodzi mi o wol ność
słuszności uważa się za oznakę choroby. Ponieważ nic ich nie rozumianą w kategoriach politycznych, prawnych czy etycz nych,
ogranicza, przekraczają one zawsze i nieskończenie środki ich za - lecz o pojęcie wolności możliwe do zaakceptowania i wy korzystania
spokojenia, a więc nic nie potrafi ich uciszyć. Pragnienie nie do w analizach mikrosocjologicznych czy też w socjo logii w ogóle.
ugaszenia jest nieprzerwaną torturą" (Szacki 1964: 180 - 181). Inaczej mówiąc, interesuje mnie tutaj odpowiedź na pytanie: co
Przeciwnie, jednostka może osiągnąć wolność nie poprzez usu - znaczy w sensie socjologicznym, że człowiek w jed nych układach
nięcie społecznych ograniczeń ani też poprzez podporządkowanie ich strukturalnych jest wolny, w innych zaś zniewo lony. Myśl
swoim celom, to bowiem z jednostkowego, indywidualnego Durkheima wydaje się rzeczywiście stanowić dogod ny punkt wyjścia
punktu widzenia jest niemożliwe. Wolność tę osiąga się raczej tego typu rozważań.
poprzez umiejętne podporządkowanie się społecznym, struktu - Trzeci typ samobójstw, o których pisze Durkheim, to jest tak
ralnym naciskom (jeśli patrzymy na to z punktu widzenia je - zwane samobójstwo anemiczne, występuje w sytuacji owej pozornej
dnostki) oraz poprzez -zrównoważenie struktury, utrzymanie jej wolności. Zniesione wprawdzie zostają wówczas wszel kiego typu
optymalnego kształtu (gdy spojrzeć na to z perspektywy całości ograniczenia (na przykład w wyniku kryzysu społecz nego, rozpadu
.społecznej, struktury itd.). „Istnieje tedy prawdziwa reglamen tacja struktur społecznych itp.), nie przynosi to jednak jednostce wolności,
— pisze Durkheim — która [...] ustala ze względną do kładnością o jakiej marzymy, ulegając zdroworozsądko wym złudzeniom. Jest
maksimum dobrobytu, do jakiego każda klasa społe czeństwa ma tak dlatego, że: „Ludzie przestają wiedzieć, co jest możliwe, a co
prawo aspirować. [...] Pod tym naciskiem każdy w swojej niemożliwe; co sprawiedliwe, a co niespra wiedliwe; jakie
dziedzinie zdaje sobie niejasno sprawę z granicy, do jakiej mogą rewindykacje i nadzieje są uprawnione, jakie zaś idą zbyt daleko"
sięgać jego ambicje i nie aspiruje do niczego poza nią. Jeżeli szanuje (Szacki 1964: 187). Stan tego swoistego społecz nego rozprzężenia
zasady i jest uległy autorytetowi zbiorowości, tzn. ma zdrową nazwał Durkheim anomią, powiadając, że sa mobójstwa anomiczne
konstytucję moralną, czuje on w każdym razie, iż nie należy żądać popełniane są wówczas, gdy: „[...] działal ności jednostek zaczyna
więcej. Namiętnościom zostaje wyznaczony cel i granica. [...] To brakować regulacji, co jest dla nich źród łem cierpienia" (Szacki 1964:
względne ograniczenie oraz wynikające z niego umiarkowanie 187). Nieważne są zatem źródła zachwiania porządku zbiorowego:
czyni ludzi zadowolonymi ze swojego losu, pobudzając ich zarazem ostry kryzys czy nagły wzrost dobrobytu. Istotnym zaś czynnikiem
do jego stopniowego poprawiania" (Sza cki 1964: 183 - 184). jest sam fakt zakłócenia te go porządku, osłabienia wewnętrznej
Jedna więc myśl dotycząca wolności jednostki zawarta w roz - regulacji, zachwiania się struktur społecznych.
ważaniach Durkheima wydaje się nadzwyczaj trafna, wobec cze go Dopiero trzy wyżej wymienione czynniki — stopień integracji
chciałbym ją potraktować jako punkt wyjścia rozważań tej kwestii w wewnętrznej grupy, stopień uzależnienia jednostki od grupy oraz
dalszej części książki: wolności nie osiąga się poprzez zniesienie stan społecznej regulacji, stan porządku zbiorowego — wyznacza ją
wszelkich ograniczeń strukturalnych. Człowiek nie jest wolny przebieg krzywej samobójstw w danej grupie. Są one bardzo do
dlatego, że nie podlega żadnemu przymusowi; przeciwnie, siebie zbliżone; nieuważny badacz mógłby je utożsamić, a prze cież
różnice między nimi istnieją. Byłoby rzeczą niezwykle po-
75
76 77

żądaną zbadać, jak wpływają one na zmiany w natężeniu samo bójstw


2.3.7. Formy uspołecznienia elementarnych układów struktu -
jako czynnik o charakterze syndromatycznym, wzajemnie powiązane.
ralnych. Rozróżnienie treści i form uspołecznienia, z jakim spo -
Z powyższych rozważań płynie wszakże jeden bardzo istotny
tykamy się w socjologii Simmla, jest o tyle istotne, że stanowis ko
wniosek: nie stan ludzkiej osobowości popycha jednostki do
strukturalistyczne, które staram się zaprezentować w niniejszej pracy,
samobójstw, lecz stan grupy społecznej, w której uczestniczą (via
ma wiele elementów wspólnych i pokrewnych z tym fun damentalnym
osobowość). Podobnie jest w wypadku ludzkiej wolności — jej sens,
Simmlowskim rozróżnieniem. „Otóż wszystko to, co w postaci
charakter i rozmiary wyznacza grupa społeczna, czło wiek może zaś
popędu, pożądania, celu, skłonności, fizycznej obec ności, ruchu jest
być mniej lub bardziej zdolnym odbiorcą nacisków strukturalnych,
w jednostkach — stanowiących bezpośrednio konkretne podłoże
mniej lub bardziej trafnie obierającym drogi po ruszania się po
wszelkiej rzeczywistości historycznej — pod stawą bądź okazją do
obszarze swobody zakreślonym przez grupę.
oddziaływania na innych i ulegania ich oddziaływaniu, oznaczam
jako treść, niejako tworzywo procesu uspołecznienia" — pisze Simmel
(1975: 52).
Ten sam punkt widzenia będę propagował w dalszych partiach tej
2.3. GEORG SIMMEL: WPŁYW LICZEBNOŚCI GRUPY
NA JEJ SPOŁECZNĄ FORMĘ książki: jednostki ludzkie są jedynie podłożem, substratem zjawisk i
I NA FORMY INTERAKCJI procesów społecznych, ale nie stanowią ich istoty, nie są tym, co
rozstrzyga o charakterze tych zjawisk. „Sam w sobie i dla siebie
Wątki w twórczości socjologicznej Georga Simmla, interesujące i .materiał ten, którym wypełnione jest życie, motywa cje, które
ważne dla badacza zajmującego się socjologią małych grup spo - stanowią siłę napędową, nie mają charakteru społecz nego — pisze
łecznych, to po pierwsze koncepcja treści i formy uspołecznienia, z Simmel. Ani głód, ani miłość, ani praca, ani uczucia religijne, ani
którą ściśle wiążą się inne kluczowe wątki w jego socjologii, jak technika, ani funkcje i osiągnięcia intelektu nie są — biorąc pod
koncepcja dystansów lub perspektyw poznawczych i związa na z nią uwagę ich znaczenie bezpośrednie — wyrazem uspołecznienia"
ściśle teoria struktury społecznej; po drugie finezyjne analizy (1975: 52). Zatem to nie ludzie, ich uczucia, mo tywacje i działania
dotyczące form uspołecznienia najbardziej elementarnych jako takie rozstrzygają o kształcie świata spo łecznego. Jest to jedynie
społecznych układów strukturalnych, jakimi są diady i triady, a materia, z jakiej świat ten jest utwo rzony, ale nie rozstrzyga ona o
zwłaszcza wpływu liczebności członków danej struktury na jej formą jego kształcie.
uspołecznienia; po trzecie wreszcie koncepcja jednostki, a w Skoro te wszystkie jednostkowe uczucia, motywacje, popędy i
szczególności wolności jednostki. działania nie są wyrazem uspołecznienia — jak chce Simmel — to co
Pierwszy z tych wątków ogromnie ważny zarówno w koncep cji wobec tego stanowi owo uspołecznienie? Otóż, uspołecznie nie
Simmla, jak i z perspektywy rekonstruowanej w tej pracy kon cepcji stanowi ,,[...] urzeczywistniającą się na niezliczone sposoby formę, w
struktury społecznej, został podjęty w poprzednim roz dziale. W tym której jednostki wiedzione tymi [...] potrzebami tworzą jedność
miejscu chciałbym poddać dokładniejszej analizie te wątki twórczości mogącą potrzeby te zaspokoić" (Simmel 1975: 52). To nie treść życia,
Simmla, które dotyczą form uspołecznienia elementarnych układów ale jego forma jest tym, co winno przede wszystkim stanowić
strukturalnych — diad oraz triad. Pełna ich prezentacja jest jednak przedmiot zainteresowań socjologa, albowiem warunki praktyczne i
niemożliwa bez uprzedniego rozwa żenia sensu kategorii treści i potrzeby skłaniają ludzi do tego, by poszczególnym elementom tego
formy uspołecznienia, jaki uzyskują one w socjologii Simmla. tworzywa życia społecznego nadawać określone formy i dopiero
wówczas posługiwać się nimi jako elementami ży cia. Formy życia do tego stopnia, że ulegają przekształceniu z czegoś, co jest okre ślone
społecznego poczynają jednak — twierdzi Sim mel — uwalniać się od przez treść życia społecznego, w coś, co tę treść samo jest zdolne
swej funkcji służebnej, autonomizują się określać (por. Szacki 1981: 509-510 oraz Magala 1980: 17-19).
Formą życia społecznego jest zatem dla Simmla coś, co wznosi się
78
ponad te wszystkie konkretne, partykularne treści; jest to coś bardziej
abstrakcyjnego, ogólnego i trwałego, a więc w mniejszym stopniu
jednostkowego, konkretnego, czyli zmien nego i przemijającego. Stąd
też skłonny byłbym widzieć istotną analogię pomiędzy strukturą we
współczesnym jej rozumieniu a formą w rozumieniu, jakie nadał jej
Simmel.

2.3 2. Forma a treść uspołecznienia. Stosunek formy do treści, a


zwłaszcza specyficzne znaczenie, jakie Simmel nadaje pojęciu formy w
analizie socjologicznej, mogą być lepiej zrozumiane wów czas, gdy
rozważymy sens, jaki ma w jego teorii gra lub zaba wowa forma
uspołecznienia. Jest ona zresztą potraktowana przez niego w sposób
szczególny. Jak pisze Theodore Mills, według Simmla istnieje
dwustronny związek 'pomiędzy procesami zacho dzącymi codziennie w
grupie, a więc treścią życia społecznego, a grą, zabawą oraz innymi
formami „uspołecznienia". Pierwszy z nich polega na tym, że forma
zabawowa jest autonomiczna wo bec zdarzeń zachodzących w grupie —
wobec treści życia grupo wego. Drugi typ związku polega na tym, że
podstawowe kwestie z życia grupy znajdują swe bezpośrednie
odpowiedniki w for mach zabawowych, na zasadzie odwrotności,
poprzez ich negację lub jakieś inne mechanizmy (Mills T. 1958: 642). Z
punktu widzenia niniejszych rozważań gra, czyli zabawowa forma
uspołecznienia, jest istotna także dlatego, że za pomocą kategorii tak
zwanych progów zabawowych lub progów towarzyskości Simrnel
buduje jedno ze swych głównych praw dotyczących działania małej
grupy społecznej.
Theodore M. Mills przypomina wyrażoną przez Kurta Wolffa i
Reinharda Bendixa (Simmel 1955) opinię, iż Simmel jest „Freu dem
badań nad społeczeństwem". Powiada przy tym, iż można się z nią
zgodzić pod warunkiem, że twierdzenie Simmla, iż pew ne procesy
grupowe są najlepiej odzwierciedlane w symbolicznych formach
zabawowych, okaże się tak sarno użyteczne jak prze świadczenie
Freuda, iż nieświadome motywy jednostki ujawnia-

79
niskie i jeśli bywają przekraczane, wówczas rozerwaniu ulega
rozróżnienie pomiędzy rzeczywistością i grą.
ją się w marzeniach sennych (Mills T. 1958: 643). Tak więc gra, czyli Myślę, że w bardziej współczesnym języku socjologicznym
zabawowa forma uspołecznienia, okazuje się, przynajmniej niekiedy, efekt progów towarzyskości można by zinterpretować następująco:
kluczem do zrozumienia funkcjonowania małej grupy społecznej. Gra każda grupa musi mieć określoną podstawę substancjalną, dzięki której
Bowiem sama nie jest ani pracą, ani też faktem, rzeczywistością czy czy też na bazie której możliwe jest zachodzenie poszcze gólnych
fantazją — jest formą uspołecznienia, która dzięki wymienionym procesów społecznych. Z drugiej jednak strony prędzej czy później
właściwościom jest wystarczająco autono miczna, aby odzwierciedlać grupa musi wytworzyć symboliczną, abstrakcyjną war stwę procesów w
rzeczywistość, fakt, sposoby działa nia grupy. „Ujmując rzecz w niej zachodzących — swą strukturę — która po przekroczeniu
kategoriach socjologicznych, będę tedy traktował towarzyskość — określonej fazy rozwoju autonomizuje się do tego stopnia, iż sama
pisze Simmel — jako zabawową formę uspołecznienia pozostającą — poczyna nadawać substancji tej grupy spe cyficzny kształt,
mutatis mutandis — w takim stosunku do jego określonej treściowo równocześnie jednak będąc tych procesów abstrakcyjnym
konkretności, w jakim dzieło sztuki pozostaje do rzeczywistości" odzwierciedleniem. Silnie rozwinięta grupa dy sponuje więc
(Simmel 1975: 57). W takim też stosunku pozostaje, jak mniemam, autonomiczną strukturą, nadając kształt procesom zachodzącym w
forma uspołecz nienia do treści w socjologii Georga Sknmla. grupie — struktury tej nie można sprowadzić do poszczególnych
procesów czy faktów składających się na życie tej grupy. Wówczas
2.3.3. Zabawowa forma uspołecznienia — towarzyskość. Nas jednak też progi towarzyskości (wracając na moment do terminologii Simmla)
szczególnie interesuje jeden z typów form uspołecznienia: zabawowa są wysokie i ich przekroczenie jest nie możliwe. Rozerwanie podziału
forma uspołecznienia lub towarzyskość. „Towarzys kość — powiada na rzeczywistość i grę, to jest na procesy i fakty z życia grupy z jednej
Simmel — polega [...] na abstrakcji form wza jemnych oddziaływań, strony, jej struktury zaś z drugiej, jest niemożliwe. Symboliczny,
którym w innych sytuacjach nadaje zna czenie ich treść; formy te, jak autonomiczny i równo cześnie regulujący charakter struktury zostaje
gdyby krążąc wokół własnej osi, są cieniem, odbiciem zjawisk utrzymany. Dzia łanie jednostki jest wówczas kontrolowane przez
zachodzących w życiu społecznym. [...] formy wzajemnego strukturę, utrwa lony układ symboli, wartości, reguł itd., nie zaś przez
oddziaływania poprzez rozmowę, które zazwyczaj występują w służbie bieżące potrzeby, zdarzenia i fakty z życia grupy.
niezliczonych treści i celów ludz kich kontaktów, posiadają tu same w „Dyskrecja w stosunku do otoczenia — jak pisze Simmel — jest
sobie znaczenie, innymi słowy — znaczenie to polega na pierwszym warunkiem stosunków towarzyskich, równie waż na jest
zafascynowaniu grą stosunków, jakie formy te nawiązują między wszakże dyskrecja w stosunku do własnego Ja. Naduży cie dyskrecji w
jednostkami, stosunków łącze nia, rozłączania, zwycięstwa, ulegania, obydwu wypadkach powoduje, iż sztuka życia towarzyskiego
dawania, brania. [...]. Gdy dyskusja staje się rzeczowa, gdy celem j ej przeradza się w naturalizm. Można zatem mówić o górnym i dolnym
staje się uzasadnienie pewnej prawdy, która skądinąd zawsze może socjologicznym progu towarzyskości. Z chwi lą, gdy podstawą
być jej treścią — traci towarzyski charakter, sprzeniewierza się współistnienia stają się treści i cele obiektyw ne — podobnie jak
własnej naturze — jak wówczas, gdy przekształca się w poważną wówczas, gdy na plan pierwszy wysuwają się elementy czysto
kłótnię. Forma wspólnego poszukiwania słuszności, forma sprzeczki osobiste i subiektywne — towarzyskość przesta je odgrywać centralną
może pozo stać, ale powaga jej każdorazowej treści nie może stać się rolę czynnika formującego i spada do rzę du formalistycznej zasady"
jej substancją — tak jak fragment trójwymiarowej rzeczywistości nie (Simmel 1975: 59 - 60). Niski stopień autonomiczności struktury —
może stać się elementem perspektywistycznego malowidła, które ją kontynuując tę analizę we współ czesnych kategoriach
przedstawia" (Simmel 1975: 65 - 67). Dlatego tak istotne według socjologicznych — jest spowodowany sła-
Simmla są owe progi towarzyskości. Jeśli są one zbyt 6 — Małe struktury...

81
80
82
bym stopniem jej rozwoju. Struktura nie jest wówczas zdolna spełniać
funkcji regulatora działań ludzkich, pozostawiając tę funkcję
bieżącym potrzebom życia grupowego. Brak dostatecznie
wykształconej autonomicznej sfery struktury grupy wywołuje efekt jej
niestabilności. Oczywiście stopień wykrystalizowania się i autonomii
struktury winny oscylować wokół pewnej wielkości optymalnej —
przekroczenie tego progu w jedną lub drugą stronę powoduje spadek
efektywności działań grupy.
Powyższe rozważania zmierzały do interpretacji stosownych
fragmentów socjologii Simmla w bardziej ogólnych kategoriach.
Theodore M. Mills dokonał bardzo udanej próby interpretacji zjawiska
progów towarzyskości w kategoriach mniej ogólnych od wyżej
zaproponowanych, interpretacja ta rzuca światło na nie zwykle
interesujące aspekty działania małej grupy, współcześnie w ogóle nie
dostrzegane przez badaczy.

2.3.4. Hipotezy dotyczące efektu progów towarzyskości. Pierwsza


hipoteza zrekonstruowana przez Millsa brzmi następująco. Po ziom, na
jakim ustalony jest próg towarzyskości, jest funkcją zdolności grupy
do zadowalającego spełniania zewnętrznych i we wnętrznych
wymogów. Gdy zewnętrzne wymogi i wewnętrzne naciski wzrastają w
danej grupie, wówczas można przewidywać, że ów próg ustali się na
niskim poziomie, lub też, że dojdzie do nasilenia znaczenia nie
rozwiązanych kwestii, co spowoduje prze kształcenie się gry w
rozwiązywanie problemów. Porównując grupy efektywne,
wszechstronne, dobrze zorganizowane, mające przygotowanie i
podstawy do rozwiązywania nowych problemów oraz zdolne do
sprostania nowym wymogom z grupami, które są nieefektywne,
sztywne oraz pozbawione zdolności dokonywania nowych rozwiązań,
można oczekiwać wzrostu trudności zarówno w rozdzieleniu pracy i
gry, jak też w tworzeniu socjologicznie i psychologicznie ważnych
form zabawowych (Mills T. 1958: 644). Myślę, że powyższe opinie
nie stoją w sprzeczności z wcześniej zaproponowaną interpretacją
socjologii Simmla.
W zależności od tego, jak dalece dana grupa jest efektywna i
zintegrowana, stosuje się jeden z czterech wyróżnionych przez Millsa
(na podstawie analizy koncepcji Simmla) symbolicznych me-
chanizmów mogących wyjaśnić związki pomiędzy zwykłymi, co - mechanizmy charakteryzowały grupy cechujące się wyso kim stopniem
dziennymi procesami grupy a jej formami zabawowymi. efektywności i wewnętrznej integracji.
1. Grupa najbardziej efektywna w swej formie zabawowej od - 3. Grupa w swej formie zabawowej przyjmuje właściwości, które
twarza cechy procesu grupowego, które były i są podstawowym stoją w sprzeczności z jej normalnymi cechami. Na przy kład
źródłem jej efektywności i dumy. niejasność norm zostaje zastąpiona przez rygorystycznie
Dzięki swoistemu sposobowi abstrakcji mechanizm ten umożli wia określone reguły gry.
członkom przeżywanie na nowo istotnych elementów procesów Mechanizm ten, zdaniem Millsa, pokazuje, że grupa ma bardzo
grupowych — pisze Mills. Ponadto, ponieważ forma zabawowa sama poważne, nie rozwiązane problemy oraz niższy próg zabawowy.
staje się nową, odrębną częścią kultury grupy, odzwiercie dlającą Wreszcie ostatni z mechanizmów wyróżnionych przez Millsa, po -
pewne istotne elementy grupy, mechanizm ten dostarcza nowego jawiający się wyłącznie w' grupach o niskiej efektywności i nie -
obiektu kulturowego do identyfikacji grupowej. Forma zabawowa zdolnych do rozwiązywania problemów zewnętrznych i wewnętrz -
staje się dla grupy nowym powodem do dumy. nych, polega na tym, że:
2. Grupa w swej formie zabawowej odtwarza cechy procesu 4. Grupa w swej formie zabawowej neguje problematyczne procesy
grupowego, które stanowią główne źródła napięć. z życia grupowego. Napięcia pomiędzy statusami, jakie istnieją w
Mills zwraca uwagę, że mechanizm ten wprawdzie podtrzymuje grupie, zostają w jej formie zabawowej zaprzeczone i zastąpione przez
granicę pomiędzy procesem grupowym a formą zabawową, jednak że zasadę równości oraz systematyczną rotację. Gra nie jest uważana za
w zakamuflowanej formie przedstawia on problematyczne kwestie z zrealizowaną, dopóki wszyscy gracze uie zajmą wszystkich możliwych
życia grupowego, lokując je „gdzieś tam", gdzie mogą być pozycji (Mills 1958: 645).
obserwowane, a nawet przypuszczalnie rozpoznane. Oba po wyższe 83
wewnętrznych. Na podstawie analizy pojawiających się w grupie form
zabawowych możliwe jest bowiem ustalenie względnej ważności dla
grupy poszczególnych problemów. Jako produkt grupy — pisze Mills
— forma zabawowa jest swego ro dzaju bilansem sił
wewnątrzgrupowych. Można w tym kontekście przytoczyć uwagę
Simmla, że gra czy zabawowa forma uspołecz nienia „[...] właśnie z
Podstawową funkcją tego mechanizmu jest zapobieganie dalsze mu racji swego dystansu wobec realnej rze czywistości, może ukazać
obniżaniu się progu towarzyskości. prawdziwą naturę tejże pełniej, bardziej konsekwentnie i adekwatnie
Druga z hipotez zrekonstruowanych przez Millsa powiada, że gdy niż wszelka próba bezpośredniego jej uchwycenia" (Simmel 1975:
grupy tracą zdolność radzenia sobie z zewnętrznymi i we wnętrznymi 71). Po drugie, powiada Mills, powyższe rozważania pokazują, że
wymogami oraz gdy próg oddzielenia życia grupo wego od gry staje pełniejsze zrozumienie symbo licznych powiązań, jakie istnieją
się niski, wówczas pojawia się tendencja do przechodzenia od pomiędzy formą zabawową, fan tazją itp. a procesem grupowym,
pierwszego do czwartego mechanizmu. Podob na tendencja pojawia się mogłoby być szczególnie przy datne dla przywódców w grupach
wtedy, gdy wymogi wzrastają propor cjonalnie do zdolności grupy do terapeutycznych, dyskusyj nych itd., albowiem jest to przypuszczalnie
ich zrealizowania. jeden ze sposobów wykrycia problemów, napięć wewnątrzgrupowych
Wnioski, do jakich prowadzi analiza zbadanych powyżej kon cepcji w formie ukry tej przenikających grupę jako całość (Mills T. 1958:
Simmla, wnioski oparte także na próbach ich empirycznej weryfikacji, 646).
są według Millsa następujące. Po pierwsze, forma zabawowa
odzwierciedla nie tylko istnienie w grupie określonych problemów 2.3.5. Różnice strukturalne między diodami i triadami. Drugi
istotny z mikrosocjologicznego punktu widzenia wątek dociekań
Simmla dotyczy zagadnienia wielkości grupy, w sensie jej liczeb ności zob. także Coser 1975: 188 - - 189).
i związku, jaki istnieje pomiędzy tak rozumianą wielkością a formą Rozpoczynając prezentację twierdzeń Simmla dotyczących róż nic
strukturalną grupy. Współczesne badania nad tą proble matyką będą strukturalnych pomiędzy diadami i triadami, chciałbym na wstępie
przedstawione w dalszych partiach książki, tutaj ograniczę się odwołać się do tych fragmentów jego prac, w których dowodzi on
wyłącznie do prezentacji ustaleń Simmla (i tym sensowności podejmowania tego typu analiz. Otóż Simmel twierdzi,
że „[...] po osiągnięciu pewnej liczebności grupa, aby móc nadal
istnieć i rozwijać się, musi wykształcić pewne
84

razem posiłkując się bardzo udaną rekonstrukcją tych twierdzeń


85
dokonaną przez Theodore'a Millsa). Już na wstępie trzeba jednak
zaznaczyć, że to właśnie Simmel nadał późniejszym badaniom w
środki, formy i organa, których przedtem nie potrzebowała [...]"
tym zakresie właściwy kierunek: chodziło mianowicie o usta lenie,
oraz ,,[...] cechy i typy wzajemnych oddziaływań między człon kami w
w jaki sposób zmiana liczebności grupy wywołuje zmianę kształtu
większych kręgach nieuchronnie zanikają w miarę wzro stu
strukturalnego grupy; jak wraz ze zmianą, wzrostem złożoności liczebności grupy" (Simmel 1975: 111). Zatem: „Aspekt iloś ciowy ma
struktury zmieniają się reguły działania takiej struk tury, jej znaczenie dwojakie: negatywne, polegające na tym, że pewne formy
wewnętrzne prawidłowości. rozwoju, konieczne czy też możliwe w danych wa runkach
Rozważania te Simmel prowadził zarówno badając różnice wewnętrznych lub innych, mogą się urzeczywistnić wy łącznie poniżej
strukturalne diad i triad, jak też analizując dynamikę i odmien ność bądź powyżej pewnej granicy liczebności, oraz pozytywne, jako że
strukturalną małych, niezróżnicowanych systemów w stosun ku do pojawienie się pewnych form rozwoju jest bezpośrednim wynikiem
dużych, zróżnicowanych systemów. Daleki był więc od określonych, czysto ilościowych mody fikacji" (Simmel 1975: 111).
późniejszych, niefortunnych dociekań dotyczących na przykład Powyższy passus potwierdza wcześ niej wyrażaną opinie, iż dla
tego, powyżej jakiej to liczebności grupa przekształca się z ma łej w Simmla liczebność członków danej grupy ma znaczenie o tyle, o ile
dużą. Analizy Simmla pokazują też, że daleki był — przy najmniej w staje się ona czynnikiem prze budowy struktury lub czynnikiem
tej warstwie swych rozważań — od indywidualistycz nego, generującym nowe formy strukturalne, ale przedmiotem dalszych
agregacyjnego traktowania grupy, uważając, iż wielkość liczbowa analiz pozostaje już tylko struktura. Jak pisze Stefan Nowak (i tę
grupy, liczba członków wchodzących w jej skład, jest przede opinię przytoczmy jeszcze na koniec): „Pierwszą cechą każdej
wszystkim czynnikiem wywołującym istotne zmiany struk turalne struktury jest liczba elemen tów ją tworzących. I tutaj Simmel
grupy, nie zaś czynnikiem, który sam w sobie jest godny dociekań. podejmuje niezwykle wnikli we rozważania na temat konsekwencji tak
Podobny pogląd prezentuje Stefan Nowak we wstępie do polskiego prostej cechy struktu ralnej, jak wielkość grupy, dla sposobu jej
wydania Socjologii Simmla: „W języku współczes nym — pisze funkcjonowania i in terakcji jej członków. Wprowadza pojęcie układu
Nowak — powiedzielibyśmy, iż Simmel koncentruje swoją uwagę na dwuelemento-wego i trójelementowego, «diady» i «triady», i krok po
aspektach strukturalnych grup społecznych i na cechach kroku śle dzi konsekwencje tego czysto liczbowego aspektu
strukturalnych społeczeństw złożonych ,z grup [...]" (1975: XXI). strukturalnego grup dla zachowań elementów je tworzących" (1975:
Nieco dalej pisze zaś o przedmiocie dociekań Simmla: „Za kładając, iż XXIII). W odniesieniu do diad i triad Mills dostrzega u Simmla sześć
dana grupa ma takie, a nie inne własności struktu ralne (tj. taką a taką podstawowych praw charakteryzujących różnice strukturalne między
«formę»), zastanawia się, co z tego wynika dla jej funkcjonowania, dla nimi. Przytoczmy je zatem:
zachowań ludzi ją tworzących, dla interakcji jej członków, dla jej
1. W diadzie istnieje przemożne poczucie zagrożenia jej we -
zachowania wobec innych grup społecznych" (Nowak S, 1975: XXII;
wnętrznych stosunków przez śmierć, natomiast w triadzie poja wia się
poczucie trwałości (Simmel 1975: 159 - 160. Por. także Mills T. jące pod kategorie socjologiczne" (Simmel 1975: 159). Kolejne z
1958: 647). twierdzeń już całkiem ostro i wyraźnie pokazuje ten efekt.
Oczywiście chodzi tutaj o efekt pojawienia się struktury, która 2. Triada stanowi dla swych członków rodzaj zewnętrznej ca -
ulega autonomizacji, „obiektywizuje" się w stosunku do swych łości, zbiorowości, natomiast w diadzie zjawisko to nie występuje
członków. Jak pisze Simmel: „W związku dwuosobowym [...] ży cie (por. Simmel 1975: 158 - 159).
grupy, tak jak życie jednostki, zabarwione jest w pewien spo sób Stefan Nowak zauważa, że właśnie triada stanowi dla zjawiska
wizją śmierci. [...] Każda wieloczłonowa grupa może zgodnie ze swą „obiektywizacji" istotny próg, próg o charakterze strukturalnym, po
istotą trwać wiecznie i fakt ten wywołuje u każdego z jej członków którego przekroczeniu wytwarza się nowy typ stosunków (struktury)
jako takiego [...] pewne specyficzne uczucie, podpada- powodujących, że grupa zaczyna się „alienować" wo bec swych
członków, wykształcają się autonomiczne reguły fun kcjonowania
grupy, a także pojawia się efekt podporządkowy wania sobie przez
grupę tych, którzy ją tworzą (Nowak S. 1975: XXIV). Simmel
86 zauważa ponadto, że pomimo iż struktura dwu członowa może się
wydawać zewnętrznym obserwatorom autono miczną, ponad
jednostko w ą jednością, to jednak nie jest ona ta ka dla jej członków.
W diadzie: „Nie dochodzi [...] do wytworze nia owego
ponadindywidualnego życia całości, które każdy z jej członków
uważa za niezależne od siebie. Wówczas natomiast, gdy związek
składa się już z trzech osób, po odejściu jednej z nich grupa może
istnieć nadal" (Simmel 1975: 159).
Inny związany z tym efekt jest opisany w kolejnym twierdze niu.
Chodzi mianowicie o możliwość pojawienia się w strukturze czegoś,
co można by nazwać intymnością. „W związkach dwu- osooowych
procesy społeczne z zasady ograniczają się do wzajem nych zależności
między jednostkami, nie tworząc wykraczającej poza owe jednostki
całości; stanowi to podstawę intymności" (Sim mel 1975: 162).
Jednakże przekroczenie progu triady powoduje, że struktura jako
całość traci zdolność do wytworzenia i utrzy mania intymności.
3. W diadzie możliwe jest pojawienie się intymności jako ce chy
tej struktury, podczas gdy w triadzie intymność zostaje pod dana
kontroli lub ograniczona do części grupy (Mills T. 1958: 647).
W ten sposób podejmujemy kolejne zagadnienie ważne z punktu
widzenia analizy tego typu elementarnych struktur społecznych.
Otóż jest to zagadnienie funkcji owego trzeciego elementu w
strukturze, który tak radykalnie zmienia jej właściwości.
4. W triadzie pojawia się zjawisko delegowania obowiązków

87
1975: 118; Mills T. 1958: 647).

88
i odpowiedzialności, które w diadzie jest nieobecne (por. Simmel
1975: 171-172).
Jest ono tak istotne dlatego, że bezpośrednią przyczyną jego po -
jawienia się w strukturze jest dystans dzielący całość społeczną od
członków — którego efekt występuje dopiero w triadzie. Po woduje to,
że ludzie delegują na grupę na przykład odpowiedzial ność za czyny,
których w pojedynkę nigdy by nie dokonali.
Rolę „trzeciego" elementu struktury grupy pokazuje też do brze
kolejne prawo.
5. Pojawienie się kozła ofiarnego dezintegruje diadę, podczas gdy
w triadzie może ono czasowo pełnić funkcję środka przebu dowy
strukturalnej (Mills T. 1958: 647).
Simmel w kilku co najmniej miejscach wyraźnie pokazuje, iż
przekroczenie progu, jaki stanowi triada, radykalnie zmienia trwałość
tej nowej struktury — triada nie ulega rozpadowi w wa runkach, w
których w sposób nieunikniony musiałoby to .spotkać diadę. Wreszcie
ostatnie z twierdzeń dotyczących diad i triad raz jeszcze pokazuje, że
przekroczenie wspomnianego progu radykal nie zwiększa trwałość
nowo powstałej struktury:
6. Obecność „trzeciego" elementu pozwala przezwyciężyć roz -
bieżności lub zasymilować je w obrębie całości, co nie jest możli we na
terenie diady (por. Simmel 1975: 173 - 174). Diada w takich
warunkach mogłaby się rozpaść. Pojawienie się trzeciego elementu
zwiększa więc trwałość struktury jako całości, ale powoduje też, że w
triadzie nowe znaczenie zyskują zarówno zależność całości od
jednostki, jak i współodpowiedzialność je dnostki za czyny zbiorowe.
Ich poziom ulega w triadzie obniżeniu.

2.3.6. Dynamika małych i dużych systemów społecznych.


Przytoczmy jeszcze dalsze dziewięć twierdzeń, jakie Theodore Mills
wydobył z analiz Simmla, dotyczących dynamiki małych i dużych
systemów (Mills nie podaje bliższej charakterystyki tych ukła dów —
domyślać się należy, że idzie tu o tak zwane małe grupy i duże grupy).
1. Małe, scentralizowane grupy powołują zazwyczaj i rzucają do
akcji całą siłę, jaką dysponują, w dużych zaś rezerwa sił jest większa
nie tylko w sensie bezwzględnym, ale także i względnym (por. Simmel
2. Mała grupa, angażując w znacznej mierze osobowość człon ków,
narzuca zdecydowane postawy wobec poszczególnych osób, zadań
rzeczowych oraz innych grup. Konieczność czy też możli wość taka
jest o wiele mniejsza w grupie dużej, którą cechuje wielość i jej brak, wdzięczność lub niewdzięczność, szczerość lub fałszy-wość)
różnorodność elementów składowych (por. Simmel 1975: 118-119). w dużym stopniu determinują naturę niezróżnieowanego sytemu,
3. W małych grupach, w odróżnieniu od większych systemów, podczas gdy w systemach zróżnicowanych przeciwstaw ne stosunki
normy obejmują szerszą gamę zachowań i cechują się mniejszym emocjonalne mogą nie tylko współistnieć, lecz także mogą być
stopniem tolerancji (Mills T. 1958: 647). składnikiem wspólnej koncepcji tej zbiorowości.
Powyższe trzy twierdzenia można by podsumować następującym 9. Proces grupowy w większych systemach jest w mniejszym
stwierdzeniem Simmla dotyczącym małych grup: „[...] brak środ - stopniu zdeterminowany przez potrzeby jednej ze stron niż w ma łej,
ków, brak rezerw, brak elementów chwiejnych i niezdecydowa - niezróżnicowanej grupie.
nych utrudnia proces zmian i adaptacji oraz — pomijając oko - Generalna hipoteza, jaką wysuwa Mills na podstawie analizy
liczności zewnętrzne — z uwagi na zasadnicze układy społeczne o wszystkich przytoczonych wyżej twierdzeń, jest następująca. Otóż w
wiele częściej stawia je przed alternatywą: życie lub zagłada" (por. rozmaitych sytuacjach oraz w warunkach wzrastającej presji ze strony
Simmel 1975: 119). wymogów zewnętrznych diady będą wykazywać ten dencję do
4. Małe, niezróżnicowane grupy nie zawierają podgrup, któ re ponownego uporządkowania struktury na niższym po ziomie
stanowiłyby pośrednik pomiędzy jednostką a zbiorowością (por. wewnętrznej integracji niż triady (Mills T. 1958: 648). Hi poteza ta
Simmel 1975: 123 - 124). pozostaje w ścisłym związku z ustaleniami Balesa (1950).
5. Pojawienie się napięcia w małej grupie prowadzi albo do Robert Bałeś zaobserwował między innymi, że w grupach za -
wzrostu jej wewnętrznej integracji, albo do rozpadu, podczas gdy w daniowych nieustannie ścierają się dwie tendencje, dwie siły — jedna
większych systemach wewnętrzne napięcie wywołuje tenden cję do zmierzająca do realizacji celu grupy, druga zaś dążąca do zapewnienia
rozłamu na systemy dwuelementowe (Simmel 1955: 65. Pozostałe grupie maksymalnej integracji wewnętrznej. Są to tendencje do
twierdzenia zostały przez Millsa wyprowadzone także na podstawie pewnego stopnia wykluczające się, albowiem sku pienie sił i zasobów
tego wydania pism Simmla). grupy na osiągnięciu jej celu osłabia poważ nie stopień wewnętrznej
6. Małe grupy dysponują środkami, dzięki którym mogą ma - integracji, skupienie zaś energii i zaso bów na przywróceniu integracji
nipulować złożonymi konfliktami pomiędzy jednostkami, podczas prowadzi w nieunikniony sposób do osłabienia działań w kierunku
gdy duże grupy, nie mając tej zdolności, są bardziej przygoto wane osiągnięcia celu grupowego. Równocześnie jednak obie te sfery
do kontrolowania konfliktów pomiędzy zorganizowanymi aktywności grupy są komple mentarne, albowiem grupa nie może
podgrupami. egzystować, zaprzestawszy działania w którejkolwiek z tych dziedzin.
7. W małych grupach mechanizmy przywracania integracji Tak więc rozwiązywa nie problemów i osiąganie celów przez grupę
ograniczają się głównie albo do podtrzymywania napięcia aż do wiąże się ze strata mi zasobów energetycznych grupy, co w rezultacie
momentu, kiedy nie pojawią się ponownie siły pozytywne, albo do wzmaga ten dencję do wewnętrznej dezorganizacji grupy. Jest to
zmiany norm, podczas gdy większe systemy mogą się tak zre - prawidło wość uniwersalna, obecna we wszystkich małych grupach
organizować, by zminimalizować konflikt, a równocześnie utrzy mać społecznych. Dowiódł tego eksperymentalnie między innymi Bałeś,
stałe granice wobec środowiska zewnętrznego. ale prawidłowość tę można już odczytać właśnie z rozważań Sim-
8. W małych grupach właściwości jednej ze stron (atrybuty mla, na co wskazuje Theodore Mills. U Simmla można także od naleźć
emocjonalne: małomówność lub samochwalstwo, waleczność lub inną prawidłowość, dotyczącą różnic, jakie istnieją pod tym względem
pomiędzy diadami i triadami. Otóż Simel twierdzi, że diada nie mając
89 mechanizmów reintegracyjnych, łatwiej ulega
90 rozpadowi w odpowiedzi na rosnące wymogi zewnętrzne niż tria da,
ale z drugiej strony, gdy wymogi zewnętrzne ulegają reduk cji,
wówczas diada, która na przykład ma zdolność do osiągania
intymności, jest w stanie uzyskać wyższy stopień integracji niż triada.
Mills przedstawia tę prawidłowość w postaci schematu:

Rysunek 2.1. Poziom integracji we -


wnętrznej a stopień nacisków ze -
wnętrznych w diadach i triadach
(źródło: Mills T. 1958: 643)

Sądzę, że powyższy rezultat teoretyczny dociekań Simmla jest w


dużym stopniu niebanalny. Stąd też uwaga Stefana Nowaka, że
wnikliwość w rozumieniu zjawisk społecznych oraz wieloaspek-
towość ich ujmowania przez Simmla, gdyby porównać ją z wy nikami,
jakie w sferze mikrosocjologii ma do zaoferowania współ czesna
socjologia, świadczy raczej na korzyść Simmla, ma pewne
uzasadnienie.

2.4. CHARLES H. COOLEY: FUNKCJE GRUPY PIERWOTNEJ

Koncepcję grupy pierwotnej sformułował i wprowadził do kanonu


pojęć socjologicznych Charles Horton Cooley, pisząc w 1909 roku:
„Przez grupy pierwotne rozumiem takie, które cha rakteryzują się
ścisłym zespoleniem jednostek poprzez stosunki osobiste (face-to-face)
oraz współpracę. Są one pierwotne w wielu znaczeniach, lecz głównie
w tym znaczeniu, iż są podstawowym czynnikiem w tworzeniu natury
społecznej jednostki i jej spo łecznych wyobrażeń. Psychologiczną
konsekwencją takich bez-
91 92

pośrednich powiązań pomiędzy jednostkami jest swoiste stopie nie się


ich indywidualności we wspólną całość do tego stopnia, iż jaźnią danej
jednostki staje się, z kilku co najmniej powodów, wspólne życie oraz
cel grupy. Przypuszczalnie najprostszym spo sobem określenia tej
całości jest posłużenie się zwrotem «my»; owo «my» pociąga za sobą
pewien rodzaj sympatii i wzajemnej identyfikacji, której naturalną
ekspresją jest właśnie «my»" (Coo- ley 1909: 23). Powyższy passus
bywał wielokrotnie cytowany w większości podręczników
socjologicznych, co można potrakto wać między innymi jako symptom
ważności tej problematyki dla zrozumienia świata społecznego.
„Cooley poświęcił grupom pier wotnym niewiele stron — pisze Szacki
— ale były to strony wy jątkowo w socjologii wpływowe. Przyczyniły
się one — bardziej niż prace Le Playa i Simmla — do wprowadzenia
do tej nauki problematyki małych grup, która stanowiła do tej pory
niemal całkowity monopol filantropów i reformatorów" (Szacki 1981:
598; por. też Coser 1977: 307 - 310).

2.4.1. Status teoretyczny pojada grupy pierwotnej. Można je dnak


(i trzeba) zadać pytanie o status teoretyczny pojęcia grupy pierwotnej.
Odpowiedź na takie pytanie winna umożliwić ade kwatną ocenę
pomysłu Cooleya. Tak właśnie należałoby zresztą rozumieć to
pytanie: jest to pytanie o to między innymi, czy ma my w tym
wypadku do czynienia z odkryciem specyficznego ty pu grup
społecznych, czy też był to jedynie pomysł o charakte rze formalnym,
porządkowym. Mówiąc inaczej, problem polega na tym, czy istnieje
w świecie społecznym specyficzny przedmiot, osobny rodzaj grupy
społecznej zwanej grupą pierwotną?
Otóż odpowiedź na te pytania musi być negatywna. Zanali zujmy
najprzód sam sens określenia „pierwotna". Na czym mia ła się
zasadzać pierwotność takich grup? Jak trafnie zauważa Dexter
Dunphy, w definicji Cooleya słowo „pierwotny" odnosi się przede
wszystkim do fundamentalnego efektu, jaki takie gru py mogą
wywoływać w procesie tworzenia się indywidualnych osobowości
członków tych grup (Dunphy 1972: 4). Pierwotność — zgodnie z
intencjami Cooleya — nie wynikała w tym wypadku z jakiejś
specyficznej konfiguracji strukturalnej małej grupy, z określonego
ułożenia i powiązania poszczególnych elementów
jej struktury, nie wynikała też z faktu pojawienia się w takiej grupie
szczególnego typu kultury grupowej ani też specyficznego rodzaju
systemu norm i wartości lub określonego rodzaju powią zań nie może być jednakże błędnie rozumiany. Otóż, jak sugeruję w
członków grupy. Oczywiście dana mała grupa społeczna, aby stać rozdziale dotyczącym pojęcia „mała grupa społeczna", wszelkie
się grupą pierwotną, musi spełniać kilka warunków wstęp nych — grupy, zbiorowości itp. o charakterze przelotnym, amorficznym
nie każda z małych grup może być określona mianem pierwotnej. grupami społecznymi w pełnym tego słowa znaczeniu nie są (co
Toteż Cooley w innej pracy, napisanej czternaście lat po Social staram się oczywiście udowodnić), proponuję wobec tego okreś lać je
Organization, podał pięciopunktową charakterysty kę grupy raczej mianem quasi-grup. Zatem warunek postawiony przez Cooleya
pierwotnej (Cooley, Angell, Carr 1933: 53). Mała grupa społeczna rozumiałbym jako tezę, iż w obrębie grup spo łecznych, a więc
musi spełnić następujące pięć warunków wstępnych, aby można zbiorowości o całkowicie wykrystalizowanej strukturze wewnętrznej,
było podejmować dalsze analizy zmierzające do usta lenia, czy jest mogą być takie, które w swej struktu rze mają wkomponowany
ona pierwotna, czy nie: element tymczasowości — na przykład-grupy celowe, które po
1. Związki pomiędzy członkami grupy muszą być bezpośred nie, zrealizowaniu celu właściwie winny się rozwiązać. Grupami
muszą to być tak zwane związki typu twarzą-w-twarz. Ozna cza to, pierwotnymi mogą być więc takie małe gru py społeczne, których
że w grupie tej wszyscy członkowie winni się znać oso biście oraz że struktura nie cechuje się tymczasowością.
struktura tej grupy musi być tak skonstruowana, aby nie tworzyła 4. Grupy pierwotne nie mogą być zbyt liczne. Oczywiście, po -
barier uniemożliwiających kontaktowanie się wszystkich ze dobnie jak poprzednio, chodzi tu o małe grupy społeczne, które
wszystkimi. Jak wiadomo, nie musi to być waru nek sine qua non jednakże mogą liczyć nawet kilkudziesięciu członków. Dlatego
istnienia małej grupy społecznej — są małe grupy, w których zakres właśnie warunek Cooleya nie jest bezsensowny, mimo że począt -
interakcji społecznej między członkami jest ograniczony i wówczas kowo sprawia takie wrażenie. Ponownie można w tym miejscu
jedynie członkowie należący do da nej warstwy strukturalnej grupy wskazać, że (co wynika chociażby z przedstawionych wyżej analiz
mogą wchodzić w kontakty koncepcji Simmla) wielkość liczbowa danej małej grupy ma istot ne
bezpośrednie. znaczenie właśnie ze względu na jej kształt strukturalny i fun kcje,
2. Związki między członkami grupy nie mogą mieć charak- -teru jakie pełni wobec swych członków.
wyspecjalizowanego, celowego. Należy to rozumieć w ten sposób, że 5. W grupie społecznej, która może stać się grupą pierwotną,
po pierwsze, idzie tu o te małe grupy, które mają charakter grup musi się pojawić pewien rodzaj intymności w stosunkach między jej
totalnych i angażują w swe sprawy przeważającą część osobowości członkami i, co więcej, stosunki o charakterze intymnym mu szą w
swych członków, po drugie zaś, nie mogą to być małe grupy celowe takiej grupie dominować. Rzecz jasna, jak wynika to choć by z
lub zadaniowe w ścisłym tego słowa znacze niu. W tych ostatnich ustaleń Simmla, intymność między członkami diady jest da leko
bowiem powiązania pomiędzy członkami grupy zostają głębsza niż ta, która może pojawić się w bardziej liczebnych
zdeterminowane przez cel grupy lub jej zadanie. W przypadku zaś grupach. Dlatego też tak istotne znaczenie ma warunek poprzed ni:
grup, o jakie chodzi Cooleyowi, struktura wza jemnych powiązań wzrost liczebny grupy, albowiem pociąga za sobą jej zmiany
pomiędzy członkami jest elastyczna, umożli wiając łatwe zmienianie strukturalne, które po przekroczeniu pewnego progu mogłyby
funkcji pełnionych przez członków, po nadto nie wyznacza ona w całkowicie uniemożliwić pojawienie się intymnych związków mię dzy
sposób jednoznaczny i sztywny cha rakteru związków między członkami grupy.
członkami grupy.
3. Małe grupy społeczne, by mogły stać się grupami pierwot - 2.4.2. Podstawowa teza koncepcji Cooleya. Mała grupa społeczna
nymi, muszą się cechować względną trwałością. Warunek ten odpowiadająca powyższej pięciopunktowej charakterysty ce może
93 (ale nie musi) pełnić w stosunku do swych członków funkcję grupy
pierwotnej, to jest być ich grupą pierwotną. „Pier- wotność" takiej grupy polega na tym, że jest ona, po pierwsze, z
reguły najwcześniejszym typem zbiorowości społecznej, z jakim
94 styka się dorastająca jednostka, i, po drugie, przekazuje tej je dnostce
najbardziej podstawowe, pierwotne, właściwości społecz ne, dzięki
czemu jednostka ta jest w ogóle zdolna do uczestni czenia w życiu
społecznym. Grupa pierwotna jest więc taka wy łącznie ze względu na
funkcje, jakie spełnia wobec swych człon ków, funkcje ściśle
określone i zdefiniowane: wprowadzenie je dnostki do życia
społecznego, ukształtowanie umiejętności rozpo znawania
elementarnych symboli społecznych i rozwinięcie zdol ności do
uczestnictwa w życiu zbiorowym, grupowym.
Grupy pierwotne w bardziej współczesnym rozumieniu (któ re,
nawiasem mówiąc, niewiele odbiega od koncepcji Cooleya) będą
jeszcze przedmiotem analiz w dalszej, już nie historycznej części
książki. Tutaj chciałbym jednakże zdefiniować funkcję, ja ką pełnią
one wobec jednostki, albowiem właśnie ta funkcja jest czynnikiem
rozstrzygającym o ich charakterze. Jak pisze Dunphy, z definicji
Cooleya wynika jasno, iż wpływ, jaki takie grupy wywierają na
osobowość swych członków, jest wynikiem inter nalizacji przez
członków psychologicznej wizji grupy. Prowadzi to do daleko idącej
identyfikacji członków z grupą, co objawia się między innymi bardzo
silnym zaangażowaniem emocjonalnym członków w sprawy grupy
(Dunphy 1972: 4).
Znaczenie tego zaangażowania oraz treść owej funkcji, klu czowej
dla zaistnienia jakiejś grupy jako pierwotnej, można do skonale
zrozumieć,- analizując przyczyny i symptomy tak zwanej choroby
sierocej. „Otóż choroba sieroca to zespół zaburzeń (za leżnie od
wyposażenia genetycznego) jednostki — różnych zabu rzeń
występujących u dzieci, które zwłaszcza w pierwszych la tach życia
nie nawiązały pozytywnych więzów emocjonalnych z otoczeniem.
Przyczyna nie leży oczywiście po stronie dzieci (wyjąwszy przypadki
zmian czy uszkodzeń organicznych); warun kiem prawidłowego
rozwoju dzieci jest obecność i właściwa po stawa rodziców
(rodzonych lub przybranych), a przede wszyst kim — matki. Mówiąc
po prostu: warunkiem pełnowymiarowej, twórczej samorealizacji
dziecka jest mądra miłość macierzyńska i ojcowska. Jeśli dziecko nie
otrzyma tzw. witaminy M — jego osobowość ulega wypaczeniom,
które w skrajnych przypadkach
95
7 — Małe struktury...

mogą doprowadzić nawet do śmierci (depresja, brak łaknienia). Az


reguły na dłuższą metę prowadzą do różnych zachowań aspo -
łecznych, z najcięższymi przestępstwami włącznie" (Tatarkie- wicz A.
1984). Inaczej mówiąc, choroba sieroca wywołana jest brakiem w
indywidualnej biografii danej jednostki grup pier wotnych.
Oczywiście jednostka taka z całą pewnością była człon kiem szeregu
małych grup, takich jak rodzina, grupa zabawowa, grupa sąsiedzka
(to, nawiasem mówiąc, trzy typy grup, które zdaniem Cooleya w
sposób najbardziej efektywny są zdolne peł nić funkcje grup
pierwotnych) (Cooley, Angell, Carr 1933: 32), ale żadna z tych grup
nie zdołała wypełnić wobec niej funkcji grupy pierwotnej.
Tak więc, reasumując, nie istnieje w świecie społecznym taki
przedmiot jak grupa pierwotna. Natomiast pewne typy małych grup
społecznych, spełniające określone warunki, mogą być szcze gólnie
predestynowane do wypełniania funkcji grupy pierwotnej,
aczkolwiek nie istnieje żaden automatyzm, który powodowałby, że
grupa spełniająca te warunki musi stać się grupą pierwotną. Na
przykład rodzina, która najczęściej bywa wymieniana w ana lizach
grup pierwotnych, może, aczkolwiek nie musi, -pełnić wo bec swych
członków funkcję grupy pierwotnej. Teza Dunphy'ego by grupę
pierwotną traktować raczej jako zmienną niż jako ka tegorię, wydaje
się uzasadniona (Dunphy 1972: 5). W ten właśnie sposób należy
również, moim zdaniem, interpretować koncepcję Charlesa Hortona
Cooleya.

2.5. SIGMUND FREUD: HIPOTEZA O LIBIDINARNEJ


STRUKTURZE ZBIOROWOŚCI

Wbrew pozorom wpływ Freuda na rozwój socjologii małych grup


społecznych jest wyraźny i z tego też powodu analiza nie których
wątków jego twórczości wydaje się w tym miejscu ko nieczna. Przede
wszystkim w analizach socjometrycznych, nawet jeśli nie jest to
explicite wyrażane, znalazła swą kontynuację jego hipoteza o
libidinarnej strukturze osobowości. Ponadto są dzę, że elementy
freudyzmu można zauważyć w różnorodnych
96 97
współczesnych teoriach przywództwa. Z drugiej jednakże strony tłumie (zbiorowości) tracą swój indywidualny charakter i zostają
chciałbym zaznaczyć, że wpływ Freuda na socjologię małych grup nie przez tę zbiorowość niekiedy nawet totalnie zniewolone, pozbywając
dokonał się aa pośrednictwem jego psychoanalizy. Wątki twór czości się równocześnie wszelkich indywidual nych zahamowań. Innymi
Freuda, które mam na myśli, dotyczą raczej jego studiów powstałych słowy, Freuda interesowała odpowiedź na pytanie — jak
na pograniczu psychoanalizy, w których zostały wy korzystane pewne powiedzielibyśmy dzisiaj — o mechanizm po wstawania i narastania
kategorie psychoanalityczne, lecz które same jako takie procesu deindywidualizacji, który musi być poprzedzony przez
psychoanalitycznymi w ścisłym tego słowa znaczeniu nie są. „normalny" proces powstawania grupy i zbiorowości. A więc, co jest
Przedmiotem naszych rozważań będzie głównie rozprawa Freu da tym czynnikiem, który utrzymuje grupy na przeciętnym, średnim
Psychologia zbiorowości a analiza ego, po raz pierwszy opublikowana poziomie spoistości, a także co powoduje, że niekiedy poziom tej
w 1920 roku. Będziemy się także powoływać na opu blikowaną w spoistości bywa przekraczany i jednostka ulega deindywidualizacji?
1913 roku rozprawę Totem i tabu (Freud 1967a; 1975). Odpowiedzi, jakich udzie lał na te pytania Le Bon, są na ogół znane,
Zdaniem Freuda odpowiedzi wymaga przede wszystkim py tanie o nie będę ich więc tutaj powtarzał. Interesujące jest dla nas natomiast
to, jak dochodzi do powstania zbiorowości ludzkiej, a więc innymi stanowisko Freuda, który częstokroć przeciwstawia się rozwiązaniu
słowy mówiąc: co zespala i utrzymuje na pew-nym pozio mie Le Bona.
spoistości różnorodne grupy ludzkie? Drugim istotnym dla Freuda
pytaniem pojawiającym się w jego analizach z zakresu psychologii 2.5.1. Mechanizm deindywidualizacji jednostek w zbiorowości.
zbiorowości była kwestia interesująca również Gusta-ve'a Le Bona w Zacznijmy od omówienia samego pojęcia „zbiorowość", które może być
rozprawie Psychologia tłumu (1986): co powodu je, że jednostki w różnorodnie rozumiane. Le Bon analizował wyłącznie zbio-
stapianie się jednostki z masą powoduje także odrzu cenie przez nią
interesów osobistych na rzecz wspólnych intere sów zbiorowości.
Wreszcie jednostka popada w swoisty stan hi pnozy, co powoduje
ipojawienie się u niej pewnych cech swoistych. Otóż zanika zupełnie,
rowości istniejące krótko "jako zbiór osób, które łączy chwilowe zdaniem Le Bona, świadomość własnego Ja i jednostka traci
wspólne zainteresowanie. Freud natomiast idzie za sugestią McDougalla świadomość swych czynów — staje się znie wolonym,
(1920) i dokonuje istotnego rozróżnienia pomiędzy zbiorowościami zdeindywidualizowanym narzędziem zbiorowości, co jest także
krótkotrwałymi, z jednej strony, i grupami, któ re cechuje pewien świadectwem upadku cywilizacji. McDougall dodaje w tej kwestii, że
stopień ciągłości, trwałości i wewnętrznej strukturalizacji. W tych utrata poczucia indywidualnej odrębności stano wi dla członków grupy
pierwszych Le Bon obserwuje fascynujące go zjawisko utraty wręcz rozkoszne doznanie! (McDougall 1920: 25; zob. też Freud 1975:
indywidualności przez jednostki złączone w je dną zbiorowość i 287). Czy jest to jednak jedyne możliwe wyjaśnienie tej osobliwej
powstawanie nowych cech, których poprzednio ludzie ci nie mieli. przemiany, jakiej podlegają jednostki uczestniczące w grupach oraz czy
Człowiek — zdaniem Le Bona — stając się członkiem zbiorowości, zjawiska te rodzi uczestnictwo jednostki w każdej dowolnej
zstępuje po drabinie cywilizacyjnej, albo wiem będąc sam ma pewną zbiorowości — oto py tania, które postawił Freud i na które udzielił
kulturę, jako członek zbiorowości zaś staje się dzikim, niewolnikiem odpowiedzi zgoła odmiennych od odpowiedzi jego poprzedników.
swych instynktów (1986; por. też Freud 1975: 278). Zdaniem Freuda głównym czynnikiem wyjaśniającym mecha nizmy
Mechanizm tej przemiany zdaniem Le Bona polegał na tym, że w procesów grupowych jest libido. Jak powiada: ,,Libido jest wyrażeniem
zbiorowości ludzie zyskują poczucie niezwyciężonej potęgi, wziętym z teorii afektów. Terminem tym okre-
wzmacnianej przez anonimowość członków, co w ostatecznym re -
zultacie prowadzi do zaniku indywidualnych hamulców lub — jak 98
powiedziałby Freud — do odrzucenia stłumienia nieświado mych
popędów i znacznego zaniku poczucia odpowiedzialności. Co więcej,
ślamy rozpatrywaną jako wielkość kwantytatywną — jakkolwiek na
razie nie dającą się mierzyć — energię takich popędów, które wiążą
się z tym, co łącznie możemy nazwać miłością" (Freud 1975: 294).
Dlaczego jednak w ten sposób rozumiane libido ma stanowić są pozbawione. Freud jest zdania, że błąd Le Bona polegał na tym, iż
najistotniejszy czynnik wyjaśniający istotę grupy? Na to pytanie skądinąd trafne twierdzenia dotyczące specyfiki działania tłumu
Freud udziela odpowiedzi, która na owe czasy była niekonwencjonalna rozciągnął na wszystkie możliwe zbiorowości, wygłaszając swą słynną
i taka pozostaje dzisiaj. Otóż nie ma żadnego powodu, aby uznać za tezę, iż w zbiorowości dokonuje się upadek cywiliza cyjny człowieka.
kontrfaktyczne założenie, że właśnie owe związki miłosne, będące „Przypuszczalnie — stwierdził Freud — pod po jęcie «zbiorowości»
efektem oddziaływania libido, stanowią istotę zbiorowości. podciągnięto bardzo różne twory, które należy starannie rozróżnić"
Oczywiście teza sformułowana w tej postaci może wzbudzić sprzeciw, (1975: 286; podkr. J. S.).
zwłaszcza z powodu użycia słowa „mi łość". Freud zgadza się więc na Konieczność tę dostrzegł nieco wcześniej także McDougall, for -
użycie bardziej neutralnego wy rażenia „powiązania uczuciowe". mułując pięć podstawowych warunków, których spełnienie jest ko -
W tym momencie warto zauważyć, że jest to również główna teza nieczne dla „podniesienia psychicznego życia masy na wyższy
socjometrii od początków jej istnienia, to jest przede wszy stkimi teza poziom". Tak więc grupa powinna osiągnąć pewną trwałość skła du;
wielokrotnie wygłaszana przez Jacoba Morena. Po krewieństwo jednostki powinny mieć wyobrażenie o naturze, funkcji, osiąg nięciach
socjometrii z koncepcją Freuda nie ulega żadnej wątpliwości, i zadaniach grupy; grupa powinna znajdować się w re lacjach z innymi
zwłaszcza jeśli zwrócimy uwagę na inne stwierdze nia Freuda: „Nasze podobnymi jej grupami; powinna mieć tradycje, zwyczaje i
oczekiwania opieramy przede wszystkim na dwóch przelotnych organizację oraz powinno ją cechować wewnętrzne zróżnicowanie
pomysłach. Po pierwsze, że o spoistości masy wyraźnie decyduje zadań, a więc coś, co dzisiaj nazwalibyśmy zróż nicowaniem ról i
jakaś siła. Jakiejż jednak sile możemy przy pisać to osiągnięcie, jak pozycji (zob. Freud 1975: 290 oraz McDougall 1920). Innymi słowy:
nie Erosowi, który utrzymuje spójnię Wszechrzeczy? Po drugie zaś, że ratunkiem przed upadkiem cywilizacyjnym człowieka, jaki grozi mu w
kiedy jednostka w rnasie rezy gnuje ze swej odrębności i ulega sugestii związku z uczestnictwem w grupie, jest większy stopień
innych, to odnosimy wrażenie, iż robi tak, ponieważ odczuwa wewnętrznego ustrukturalizowania grupy. Ten sposób myślenia
potrzebę, by raczej być z nimi w zgodzie niż w konflikcie, a więc przyjął także Freud. Koncepcji libidarnej struktury grupy nie można w
może jednak «,ku ich zadowoleniu» (<dhnen zuliebe»)" (Freud 1975: pełni zastosować wobec takich two rów jak tłum.
296 - 297). Wiemy już, że powiązania uczuciowe członków stanowią istotę
zbiorowości. Jednakże nie każdy rodzaj powiązań ma tę samą wa gę i
2.5.2. Libidinarna struktura zbiorowości. Byłoby jednak du żym znaczenie. Freud wysuwa kluczową dla całej koncepcji tezę, iż
uproszczeniem sądzić, że cała koncepcja Freuda w kwestii istoty najistotniejszy rodzaj powiązań uczuciowych w grupie to związki
zbiorowości ludzkich sprowadza się do powyższej tezy. Li bidinarna pomiędzy członkami a przywódcą. One też ustanawiają właśnie ową
struktura zbiorowości oznacza bowiem coś więcej, i to właśnie ona libidinarną strukturę grupy. „Istota masy tkwi w istniejących w jej
tłumaczy ów zadziwiający fenomen deindywidualiza- cji jednostek obrębie libidinarnych więziach [...]" — twier dzi Freud (1975: 300).
uczestniczących w zbiorowości. Koncepcja ta wy maga wprowadzenia Mają one dwojaki charakter — z jednej strony są to związki istniejące
rozróżnienia pomiędzy zbi-orowościami istnie jącymi króLko i długo, pomiędzy członkami grupy, z dru giej zaś związki członków grupy z
homogenicznymi i niehomogenicznymi, na turalnymi i nienaturalnymi, przywódcą. Kluczowe znacze nie mają, zdaniem Freuda, te ostatnie.
a także między zbiorowościami kie rowanymi przez przywódców i One też tłumaczą ów fe nomen braku wolności charakteryzujący
takimi, które tego kierownictwa jednostki należące do zbiorowości. Mechanizm działania zbiorowości,
której konstytu tywną cechę stanowi struktura libidinarną, jest więc
7. ! 99
następujący.
99 Zbiorowość dysponująca pewnym stopniem wewnętrznej orga-
100 nizacji — a tylko w wypadku takiej zbiorowości możemy sen sownie
mówić o strukturze libidinarnej — jest to zbiorowość, w której istnieje
przywódca dysponujący trwałą władzą, to jest władzą wynikającą z
wewnętrznych reguł organizacji grupy. Ale u podstaw tego porządku
tkwi libidinanny związek między człon kami grupy a ich przywódcą. W
kościele, powiada Freud, panuje złudzenie, iż zwierzchnik, to jest
Chrystus, kocha wszystkich wiernych taką samą miłością.
„Demokratyczna tendencja — pi sze Freud — przenika Kościół właśnie
dlatego, że wobec Chry stusa wszyscy są równi, wszyscy mają ten sam
udział w jego miłości" (Freud 1975: 298). Podobnie w armii naczelny
wódz jest jakby ojcem, który, jak twierdzi Freud, w tym samym
stopniu kocha wszystkich swych żołnierzy, co powoduje, że czują się
oni względem siebie równi, są dla siebie towarzyszami. Zatem to więzi
afektywne pomiędzy członkami grupy i przywódcą stano wią czynnik
konstytuujący grupę. Więzi afektywne wśród człon ków mają charakter
wtórny wobec ich powiązań z przywódcą: „[...] więź z wodzem —
zdaje się mieć bardziej decydujące zna czenie (przynajmniej dla
członków zbiorowości) od drugiej — od \ więzi łączącej ich pomiędzy
sobą" (Freud 1975: 305).
Jednakże nie jest to jeszcze całkowite wyjaśnienie istoty li -
bidinarnej struktury grupy. Aby tego dokonać, należy rozważyć
dwa inne elementy powiązań afektywnych o podłożu — podobnie
jak poprzednie — zdecydowanie psychologicznym: identyfikację
oraz indywidualny, jednostkowy ideał ego. Freud powiada, że
„Identyfikacja znana jest w psychoanalizie jako najwcześniejszy
objaw więzi uczuciowej łączącej jednego człowieka z drugim"
(1975: 310). Ponadto jest to wszechobecny i podstawowy element
wszelkich związków afektywnych z innymi. Przeto identyfikacja
musi także być składnikiem więzi afektywnych tworzących struk -
turę libidinarną. Pierwotne znaczenie identyfikacji we Freudow-
skiej psychoanalizie nie jest jednakże takie samo jak to, które
wiążemy z tym terminem na gruncie wiedzy potocznej. Nie pod -
dając tej kwestii głębszej analizie, chciałbym jednakże podkreś lić
przynajmniej jeden istotny moment, jaki się z psychoanali tycznym
rozumieniem identyfikacji wiąże. Kiedy psychoanalityk mówi, że
dostrzega więź identyfikacji pomiędzy ego a danym obiektem
(innym osobnikiem), a więc iż ego przybiera cechy obiek-

101
typem związków afektywnych łączących członków z przywódcą
grupy. Jednakże

tu, to ma na myśli coś więcej niż tylko proste naśladownictwo, choć 102
równocześnie jest to niższy stopień więzi libidinarnej z obiek tem —
„namiastka libidinarnej więzi z obiektem". Jest ona na miastką
dlatego, że jej powstawaniu towarzyszy tłumienie rze czywistego
wyboru obiektu — w miejsce wyboru obiektu dążeń seksualnych
wskutek działania różnorodnych czynników natury psychologicznej i
społecznej dokonuje się identyfikacja z obiek tem, która jest
stłumionym wyborem lub, jak mówi Freud, „wy bór obiektu uległ
regresji do identyfikacji".
W wypadku libidinarnej struktury grupy przeważa jednakże inny
typ identyfikacji, wynikający stąd, iż dostrzegamy istnienie u nas
cechy wspólnej z cechą osoby, która nie jest przedmiotem popędów
seksualnych. Wówczas także członkowie grupy szybko orientują się,
że to, co ich wiąże ze sobą, to ich wspólny stosunek do przywódcy.
Identyfikacja jest więc tym rodzajem więzi afek ty wne j, która łączy
członków grupy ze sobą: ,,[...] wzajemna więź łącząca jednostki w
masie ma charakter takiej identyfikacji dzię ki temu, iż mają one
istotną afektywną cechę wspólną, a jak możemy 'przypuszczać, cechą
tą jest rodzaj więzi, jaka istnieje między nimi a przywódcą masy"
(Freud 1975: 314). Inny rodzaj więzi afefctywnej istnieje pomiędzy
członkami grupy a przywódcą.
Aby właściwie interpretować pojęcie „ideał ego" należy roz począć
od analizy fenomenu miłości. Freud pisze, że ciekawą, wręcz
zdumiewającą rzeczą jest związane z miłością zjawisko seksualnego
przeceniania: ,,[...] fakt, że ukochany obiekt cieszy się pewną
wolnością od krytyki, że wszystkie jego cechy są ce nione wyżej od
cech osób niekochanych i wyżej niż w czasie, kiedy nie był
przedmiotem miłości" (1975: 319). Wyjaśnienie je dnak nie nastręcza
tutaj zbyt wielu kłopotów. Tym, co fałszuje nasz obraz obiektu, jest
dążenie do ideallzacji: „[...] stwierdza my — pisze Freud — że obiekt
traktujemy tak, jak własne ego, co znaczy, że w stanie zakochania
przenosimy na obiekt znaczną ilość narcystycznego libido. W wielu
formach doboru miłosnego rzuca się w oczy fakt, że obiekt służy do
zastąpienia własnego, nie osiągniętego ideału ego" .(1975: 30). Tak
czy owak, owo dąże nie do idealizacji obiektu oraz przetwarzanie
obiektu (przywódcy) w „ideał ego" jest właśnie charakterystycznym
przecież relacje te nie mają bezpośredniego charakteru seksual nego.
Zdaniem Freuda są to oczywiście popędy stłumione, co przejawia się
w tym, że ego rezygnuje z większości celów seksu alnych wobec ten sam obiekt i wskutek tego w swoich ego utożsamiły się na-
obiektu (przywódcy w tym wypadku), ale nadal pomiędzy ego i wzajem" (1975: 324). Schematyczny obraz libidinarnej struktury
obiektem istnieje silna więź oparta na „popędach zahamowanych ze zbiorowości w postaci zaproponowanej przez Freuda jest nastę -
względu na cel" (1975: 318). To właśnie powo duje wtórne
pujący:
wzmocnienie związków pomiędzy ego i obiektem; „[...] dążenia
seksualne zahamowane ze względu na cel prowadzą do [...] bardzo
trwałych więzi międzyludzkich" — pisze Freud ^1975: 323).
Mamy więc sytuacje następującą: wszelkie więzi, na jakich opiera
się grupa, wynikają z popędów zahamowanych ze wzglę du na cel.
Dzięki wyżej opisanemu mechanizmowi więź łącząca jednostki w
grupie ma charakter identyfikacji, lecz to, co łączy je z przywódcą, to
więź wynikająca z' tego, że jednostka, mając jakiś swój ideał ego, w
momencie uczestnictwa w grupie, rezygnu je zeń i „[...] zamienia go na
ideał zbiorowości ucieleśniony w przy wódcy" (Freud 1975: 339). Rysunek 2.2. Libidinarna struktura zbiorowości według Freu da
Właśnie ten fakt tłumaczy, zdaniem Freuda, ów fascynujący fenomen (źródło: Freud 1975: 324)
życia grupowego, polegający na zaniku samodzielności i inicjatywy
jednostki, utożsamieniu jej własnych reakcji z reakcjami innych itd.,
co można określić za Freudem jako stoczenie się jednostki do Sądzę, że pomimo swej prostoty schemat ten wymaga choćby
poziomu człowieka kolektywnego. Jednakże inne cechy wskazujące krótkiego komentarza. Punktem wyjściowym jest teza, iż każda
na pogłębiającą się deindywidualizację jednostki, jak zanik hamulców zbiorowość składa się z szeregu jednostek, ego. Oczywiście klu -
emocjonalnych, skłonność do przekraczania w zachowaniu wszelkich czowym elementem każdej tego typu koncepcji jest wyjaśnienie
granic kulturowych, czyli tendencja do zachowań transgresyw-nych, istoty powiązań pomiędzy jednostkami, to jest wyjaśnienie zasady
to cechy działania jednostek, które nie ujawniają się z rów ną siłą i spajającej zbiór ludzi w całość społeczną, jaką jest grupa. Dru gim
natężeniem w każdym typie grupy społecznej. Oto jedna z kapitalnych istotnym elementem jest wyjaśnienie zasady organizacji we wnętrznej
tez Freuda: regresja w zachowaniu jednostek wy wołana grupy, jej struktury wewnętrznej. Koncepcja Freuda ma, co łatwo
uczestnictwem w zbiorowości ulega wyraźnemu zahamo waniu w zauważyć, charakter wstępny, szkicowy, jednakże już w tej postaci
grupach zorganizowanych i tylko w odniesieniu do tych grup można stanowi ona istotny element wiedzy o świecie społecznym, w tym
równocześnie mówić o libidinarnej strukturze zbio rowości. również socjologii małych grup, mimo że dla samego autora
Twierdzenie o libidinarnej strukturze zbiorowości odnosi się do rozważania te były raczej czymś marginesowym.
zbiorowości, która ma przywódcę i która skutkiem nadmiaru Dzięki istnieniu częściowo zarysowanych w niniejszym tekście
„organizacji" nie mogła wtórnie nabrać właściwości jednostki. „Taka mechanizmów psychologicznych ego wytwarza swój ideał, który
pierwotna zbiorowość — pisze Freud — składa się z pewnej ilości musi zostać ucieleśniony w jakimś zewnętrznym obiekcie. Specy fika
jednostek, które na miejsce swego ideału ego postawiły sytuacji grupowej polega na tym, że dla wszystkich człon ków grupy
obiektem ucieleśniającym ideał ego jest przywódca. Co więcej, fakt
ten wywołuje jakby wtórne wzmocnienie więzi spajających jednostki,
albowiem jest on źródłem drugiego typu wzajemnych powiązań — już
103 nie członków z przywódcą, ale więzi między członkami. Różne ego
zaczynają dostrzegać, iż two-
rżą wspólnotę dzięki temu, iż w miejsce swego ideału ego wszyst kie
podstawiają ten sam obiekt. Dochodzi zatem do wzajemnej
104 identyfikacji członków spowodowanej właśnie przez to. Tak więc
stabilność grupy uzależniona jest w przeważającej mierze od sta -
bilności związków pomiędzy przywódcą i członkami. Rozerwanie
więzi z przywódcą prowadzi nieuchronnie do rozpadu całej gru py.
Oto podstawowy sens koncepcji libidinarnej struktury zbio rowości.
Na koniec tych rozważań chciałbym zwrócić uwagę na co naj mniej
dwa fakty. Po pierwsze, niniejsza analiza została wyraźnie
ograniczona tylko do tych wątków twórczości Freuda, które po zostają
w bezpośrednim związku z socjologią małych grup. Po kazuje ona
wyraźnie, że Freud może. być potraktowany jako je den z prekursorów,
obok C.harlesa H. Cooleya, koncepcji grupy pierwotnej, jako jeden z
prekursorów, obok Jacoba Morena, so-cjometvii i szeroko
rozumianych analiz związków afektywnych w małych grupach,
wreszcie może także być potraktowany jako prekursor nowoczesnej
teorii przywództwa. Oczywiście analizy Freuda różnią się od tych,
które są prowadzone obecnie w socjo logii małych grup, ale żaden z
jego konstruktów teoretycz nych — w odróżnieniu od na przykład
pomysłów teoretycznych Morena — nie został odrzucony całkowicie.
Freudyzm jest nadal obecny w mikrosocjologii. Co więcej, im bardziej
zbliżamy się do analiz grup terapeutycznych, analiz
charakterystycznych dla psychologii eksperymentalnej i psychiatrii,
które obecnie mają co najmniej taki sam wkład teoretyczny w tę
dyscyplinę jak so cjologia i psychologia społeczna, tym bardziej staje
się widoczne, że bez zrozumienia przynajmniej niektórych koncepcji
Freuda zrozumienie współcześnie prowadzonych badań staje się
niemal niemożliwe.
Po drugie, chcę podkreślić, iż warstwa socjologiczna koncepcji
Freuda jest wbrew pozorom bogata, a jego wpływ na współczesną
socjologię należy uznać za znaczący (zob. Schneider 1948; Hiinkle
1951; Parsons 1958; Berliner 1983; Gabriel 1983; por. także Sa-
hakian 1982: 48-58 oraz Freud 1961; 1967b). Chciałbym, aby ta
uwaga została potraktowana jako usprawiedliwienie przeprowa dzonej
tu analizy.

105
podróży itp. Wąż-

106

2.6. FLORIAN ZNANIECKI: GRUPY JAKO PRODUKT


UCZESTNICZĄCYCH W NICH JEDNOSTEK
Rozwiniętą przez Znanieckiego koncepcję grupy społecznej za -
prezentuję, opierając się głównie na jednym jego tekście, a mia nowicie na
artykule opublikowanym w 1939 roku w „American Journal of Sociology"
zatytułowanym Social Groups as Products of Participating Individuals,
którego polskie tłumaczenie: Grupy społeczne jako wytwory
uczestniczących w nich jednostek ukazało się dopiero w 1986 roku
(Znaniecki 1986a). Koncepcja ta bu dowana była przez Znanieckiego przez
wiele lat, począwszy od Wstępu do socjologii (1922; ponowne wydawanie
w 1988) przez Socjologię wychowania (1928; 1930; ponowne wydanie w
1973). Elementy tej koncepcji odnajdziemy w artykule Social
Organization and Institutions (1945b: 172 - 217), a także w Social Groups
and the Modern World (1954). W prezentacji tej zostanie omówiona także
koncepcja współczynnika humanistycznego po raz pierwszy ogłoszona w
Nocie metodologicznej, będącej wstępem do monu mentalnego dzieła
napisanego wspólnie z Williamem I. Thomasem: Chlop polski w Europie i
Ameryce (Thomas, Znaniecki 1976). Otóż właśnie koncepcja
współczynnika humanistycznego musi stanowić punkt wyjścia analizy
istotnej z mikrosocjologicznego punktu wi dzenia tezy Znanieckiego
dotyczącej sensu pojęcia jednostki ludz kiej, sensu pojęcia grupy
społecznej oraz wzajemnych relacji ich obu.

2.6.1. Koncepcja współczynnika humanistycznego. Socjologia —


powiada Znaniecki — jest systemem hipotez dotyczących faktów
doświadczanych przez ludzi. Pojęcie faktów doświadczanych przez ludzi
odgrywa w tak rozumianej socjologii istotną ro lę i wobec tego wymaga
bliższego wyjaśnienia. Doświadczać cze goś to, zdaniem Znanieckiego,
być tego świadomym (1986a). Z ko lei określenie „być świadomym" ma
stosunkowo szeroki zakres znaczeniowy, albowiem może ono oznaczać
zarówno „postrzegać", „odczuwać", „dotykać", „pamiętać",
„antycypować", „wyobrażać sobie", „marzyć", jak i „myśleć o".
Przedmiotem tego typu do świadczeń jednostki może natomiast być
dźwięk, ból, własny or ganizm, ale także drzewo, znaczenie słowa,
zdarzenie, które jest obiektem marzeń, bohater powieści, planowanie
ne jest to, że ów przedmiot doświadczeń z reguły bywa określany jako
„ten sam" zarówno przez ludzi którzy doświadczali go wiele razy w
przeszłości, przez ludzi, którzy doświadczają go równocześ nie, jak i przez własnych doświadczeń, to możliwe i konieczne jest uogólnianie
tych, którzy dopiero będą go doświadczać w przyszłości. Dane te, doświadczeń innych (doświadczeń odtwórczych) i skutkiem tego
powiada Znaniecki, mogą stać się danymi empirycznymi (mimo iż doświadczenia odtwórcze obiektywizują się. Przykład, jaki ana -
niektóre z nich nigdy nie zaistnieją w rze czywistości, jak na przykład lizuje Znaniecki, wyraźnie pokazuje tę możliwość. Otóż lekarz
planowana podróż) pod warunkiem, że są nieustannie przypominane, że dysponuje wiedzą na przykład na temat objawów jakiejś choroby
dana jednostka mówi o nich do innych ludzi i ci inni stają się także na podstawie właśnie owych doświadczeń odtwórczych, to jest
świadomi tego faktu. Oczywiście zdarzenia mogą być doświadczane w staje się świadom tych objawów, znając doświadczenia ludzi cho -
rozmaity sposób. rych. Oczywiście mogą one następnie być sprawdzane na pod -
Pierwszy typ doświadczenia Znaniecki nazywa doświadczeniem stawie doświadczeń następnych chorych. W rezultacie (jeśli zde -
pierwotnym albo rzeczywistym. Ma ono miejsce na przykład wówczas, finiujemy dziedzinę socjologii, tak jak robi to Znanieoki), przed -
gdy doświadczamy bólu, gdy osobiście postrzegamy drzewo i gdy miotem zainteresowań socjologii nie są grupy jako takie, lecz
osobiście przeżyliśmy jakieś marzenie senne. Drugi typ to doświadczenie grupy rozumiane tak, jak są one doświadczane przez ludzi. Zresz -
rekonstruktywne (odtwórcze). Dotyczy ono przypadków, kiedy o tą, zgodnie z logiką, jaką narzuca współczynnik humanistyczny
powyższych zdarzeniach dowiadujemy się na podstawie relacji innych jako teza ontologiczna. W inny sposób grupy społeczne nie istnie -
osób. Oczywiście nie jest to jedyna różnica w „doświadczaniu" ją. Mogą one zaistnieć jedynie jako elementy świata cudzej „świa -
poszczególnych zdarzeń, faktów, obiek tów itp. U każdej osoby domości".
doświadczenie związane z danym przed miotem jest oamianne, a ta sama Raz jeszcze powraca problem subiektywności i obiektywności.
osoba w różnych momentach czasowych może inaczej postrzegać ten sam Doświadczenia pacjenta — powiada Znaniecki — nie mogą być
obiekt. ani subiektywne, ani obiektywne. Są one po prostu nam dane jako
Koncepcja ta wywołuje istotne zastrzeżenie, którego jednak Znaniecki materiał dla odtwórczych doświadczeń lekarza, które mogą być w
jest całkowicie świadomy. Otóż można powiedzieć, że skoro przedmiotem istocie obiektywne. Subiektywnymi byłyby zaś doświadczenia na
socjologii nie jest świat faktów, zdarzeń, przedmiotów itp., ale tenże świat przykład osoby wierzącej w istnienie diabła, która pod wpły wem
w takiej formie i postaci, w ja kiej doświadczają go jednostki ludzkie, to tej wiary rekonstruowałaby doświadczenia inkwizytora w sposób
socjologia dysponuje jedynie danymi subiektywnymi. „Błędność tego odbiegający od standardowego przekonania teoretycz nego
rozumowania jest oczywista. Terminy «subiektywny» i «obiektywny» zaakceptowanego przez inne osoby wierzące (Znaniecki 1986a).
mają znacze nie teoretyczne jedynie wtedy, gdy stosuje się je do Tak czy inaczej, konkluzja Znanieckiego jest niezmiernie do -
doświadczeń faktów, będących już przedmiotami badania naukowego. niosła. Ponieważ rzeczywiste doświadczenia pierwotne nie podle gają
Chcąc udowodnić, że wartości i działania nie mogą stać się takimi przed - uogólnieniom teoretycznym, to przedmiotem socjologii nie mogą być
miotami, należałoby pokazać, że nieosiągalna jest naukowa stan daryzacja „jednostki ludzkie jako takie" czy też „grupy społecz ne jako takie".
żadnych doświadczeń wartości i działań. Tymczasem, nie tylko są one Co więcej, Znaniecki twierdzi, że „jednostki łudź- 1j kie jako takie"
pierwotnie doświadczane, ale i stanowią fakty do świadczeń odtwórczych. oraz „grupy społeczne jako takie" nie są elemen- -j tami
A doświadczenia odtwórcze nadają się do standaryzacji teoretycznej rzeczywistości społecznej. Na świat społeczny składają się — z
nawet wtedy, gdy nie nadają się do niej doświadczenia pierwotne" powodów wymienionych wyżej — „jednostki-dane-w-ich-włas- nym-
(Znaniecki 1986a: 295 - 296). Ina czej mówiąc, jeśli nie jest możliwe doświadczeniu-i-doświadczeniu-innych-jednostek" oraz „gru- py-
dokonywanie uogólnień moich dane-w-doświadczeniu-ich-uczestników-i-outsiderów" (Znanie cki
1986a: 299; Szacki 1981: 740-743; Mokrzycki 1971: 24 i nast.).
107 Oczywiście lista składników rzeczywistości społecznej mogłaby
być daleko szersza, ale dla celów niniejszej analizy ograniczymy się Znanieckiego zawiera cztery podstawowe komponenty:
jedynie do dwóch wymienionych. Tak więc podstawowa, wyj ściowa teza 1. W skład grupy wchodzi (jak tego doświadczają jej człon kowie)
Znanieckiego jest następująca: wszelkie obiekty świa ta społecznego więź pomiędzy nimi o charakterze selektywnym, co ozna cza, iż jej
istnieją w nim ze współczynnikiem humanistycz nym, to jost funkcją jest wiązanie członków i oddzielanie od grupy pozostałych
obiektywizują się poprzez ludzi, którzy ich doświad czają — są one takie, nie-członków. W pojęciu tym zawiera się też teza o istnieniu czegoś,
jakie są w doświadczeniach ludzi. co można by nazwać jądrem grupy lub jej wewnętrznym kręgiem.
Wszelkie dalsze analizy, przede wszystkim analizę dotyczącą sposobu Może to być pojedyncza jednostka — szef, najstarszy członek grupy
rozumienia małej grupy społecznej, należy zatem prze prowadzać, biorąc itp. lub też niewielki zespół osób — senat, rada starszych itp., z
pod uwagę tę podstawową tezę ontologiczno--metodologiczną. którymi wszyscy pozostali członko wie grupy są jakoś powiązani,
Zrozumienie treści pojęcia „grupa społeczna" jest szczególnie ułatwione najczęściej od nich uzależnieni.
wówczas, gdy prześledzimy poszczegól ne fazy tworzenia się grupy. 2. Grupa jawi się swym członkom jako coś w rodzaju ponad-
Wówczas też okazuje się, że grupa jest „twórczą syntezą" ról społecznych indywidualnej jaźni społecznej, syntezy jaźni społecznych przypi -
— powiada Znaniecki. „Jest ona ponadosobowym systemem wartości i sanych jej członkom. W doświadczeniach swych członków grupa
działań, wspólnym członkom grupy i obejmującym te wszystkie wartości i okazuje się specyficznym ciałem zbiorowym, „zbiorową świado -
działania, które należą do ich ról jako członków grupy" {Znaniecki 1986a: mością". Efektem tego jest myślenie i działanie w kategoriach ..my".
302). 3. Każda grupa społeczna (tak jak jej doświadczają jej człon kowie)
dysponuje pewnymi dobrami materialnymi (terytorium, dobra
2.6.2. Podstawowe komponenty grupy społecznej. Grupa wed ług ekonomiczne itp.) oraz dobrami duchowymi (kulty, zwy-
108 109

współczynnika humanistycznego. Koncepcja ta przesądza o jego


sposobie pojmowania grupy społecznej. Z tego powodu, iż każdy
obiekt społeczny istnieje w niej jedynie ze współczyn nikiem
humanistycznym, grupa społeczna jest tu czymś z dzie dziny
przedstawień zbiorowych. Akcent zostaje położony na owe
wyobrażenia i doświadczenia przy równoczesnym zminimalizowa niu
znaczenia tego, co podlega owym wyobrażeniom, tego, co jest
czaję, obyczaje, tradycje, język, wiedza, prestiż, władza). „Posia danie obiektem doświadczeń ludzkich. Stąd też grupa (jak i wszelkie inne
tej własności nadaje grupie w doświadczeniu jej członków i jednostek obiekty społeczne) istnieje w gruncie rzeczy jedynie w ludz kich
spoza niej charakter «podmiotu moralnego» czy też «osoby moralnej» doświadczeniach, wyobrażeniach, jest czymś z dziedziny ludz kiej
(Znaniecki 1986a: 304). myśli.
4. Działania początkowo doświadczane przez jednostki jako Znaniecki nie pozostawia co do tego żadnych wątpliwości. Pi sze
spontaniczne reakcje dobrowolnie kooperujących osób ulegają in - bowiem: „Tego rodzaju wyobrażenia grupy jako zbiorowego ciała i
stytucjonalizacji, poczynają być doświadczane jako instytucje tej zbiorowej świadomości oraz związanych z nimi działań znaj dują się u
grupy, których system tworzy dynamiczną organizację grupy. podłoża znanych «realistycznych» teorii «organizmu społecznego» i
Na czym polega oryginalność koncepcji Znanieokiego? Jak na - «psychiki społecznej» lub «duszy zbiorowej». Oczy wisty błąd tych
leżałoby ją określić z ontologicznego punktu widzenia? Otóż nie bez teorii polega na eliminacji współczynnika huma nistycznego. «Grupa-
powodu tak wiele miejsca poświęciłem prezentacji stanowiska dana-w-doświadczeniu-swych-członków» ma rzeczywiście ciało i
metodologiczno-ontologicznego Znanieckiego, a mianowicie kon cepcji duszę, podobnie jak «diabeł-dany-w-doświad-czeniu-niektórych-
wierzących» ma straszny wygląd i jest duchem zła. Kiedy jednak wie ludzi, których są bogami, znikają, gdy przestaje się wierzyć w ich
socjologowie opisują organizm-społeczny-jako--taki i duszę- rzeczywisty byt, podczas gdy jestestwa społeczne nie po trzebują takiej
zbiorową-jako-taką, zachowują się niemal zupełnie tak samo, jak wiary czy iluzji i mogą być pomyślane jako pod mioty wspólnego
zachowywałby się religionista, zastanawiając się nad tym, czy diabeł działania nawet przy wyraźnym dostrzeganiu ich imaginatywności.
jest naprawdę tak straszrny, jak go malują" (Znaniecki 1986a: 304). Wydaje się, że stanowiska ontologiczne Tonniesa i Znanieckiego są
Pragnę przypomnieć w tym miejscu zdanie Tonniesa, że bogo- pokrewne. Podstawą istnienia grupy społecznej jest jej wyobrażeniowy
charakter; istnieje ona jedynie o tyle, o ile jest doświadczana przez jej
110 członków i tylko w takiej postaci, w jakiej jest przez nich
doświadczana. Tak więc z jed nej strony Znaniecki zdaje się wyrażać tu
i ówdzie pogląd, iż grupa wywiera nacisk na jednostki, jest źródłem
zewnętrznego przymusu, ale natychmiast jakby doiaje — jeśli jej
członkowie tak jej doświadczają. Pisze przecież: „Grupa istnieje
przede wszystkim przez to, że jej członkowie uważają ją za istniejącą
w oddzieleniu od reszty świata [...]" (Znaniecki 1973: 40).
Uważając grupę za najbardziej skomplikowany układ społecz ny,
Znaniecki dążył jednak do tego, jak pisze Jerzy Szacki, „[...] aby
zjawisk społecznych nie utożsamiać ze zjawiskami zachodzą cymi w
obrębie grup" (1981: 750). Te pierwsze mają bowiem być klasą bez
porównania szerszą. Szacki powołuje się tu na zdanie wypowiedziane,
przez Znanieckiego w The Melhod oj Sociology: „[...] istnieją
niezliczone czynności społeczne, które wykonuje ona [jednostka — J.
S.] nie jako członek jakiejś grupy, lecz po prostu' jako działające
indywiduum [...]" (Znaniecki 1968: 121; zob. też Szacki 1981: 750).
Zdanie to wydaje się zdaniem kontrfaktual nym. Nie mogą istnieć
działania, zachowania itp. jednostki ludz kiej wykonywane poza grupą
społeczną lub też nie należące do dziedziny zachowań kontrolowanych
przez grupę (małą, dużą itp.). Oczywiście kontrola ta może być większa
lub mniejsza, zachowa nia mogą być łatwiej lub trudniej obserwowalne,
lecz zawsze muszą być czyjeś, i to nie w sensie indywidualnym,
albowiem wówczas nie byłyby społeczne.
Ta teza Znanieckiego wydaje się zresztą być w sprzeczności z
ontologią współczynnika humanistycznego. Skoro tak, to jednak trzeba
byłoby powiedzieć, że nie ma zjawisk społecznych, któ rych nie dałoby
się zlokalizować w obrębie jakiejś grupy, z jed nym wszakże
zastrzeżeniem, że mówiąc o grupie, nie myślimy wyłącznie o grupie
małej. Jeśli jednak ma to miejsce, wówczas

11 1
roli społecznej. Teoria ta rozbudowywana była przez

112
oczywiście trzeba stwierdzić, że istnieją takie zjawiska społeczne, które
nie należą do dziedziny właściwej małym grupom. Jest to teza
oczywista i jeśli tak należałoby odczytywać Znanieckiego, to
jakakolwiek polemika jest pozbawiona sensu. Ale wtedy istot nie
Znaniecki głosi, jak pisze Szacki, pogląd, że: „Grupa [mała — J. S.]
jest swoistą rzeczywistością społeczną, w której pojawiają się zjawiska
nieznane mniej złożonym układom społecznym [...]" (Szacki 1981:
750). Przytoczona wyżej czteropunktowa charakte rystyka jest tego
wyraźnym dowodem.
2.6.3. Stanowisko ontologiczne Znanieckiego. Można więc pró-
bować rozważyć, czy stanowisko Znanieckiego nie stanowi inte -
resującego rozwiązania problemu statusu ontologicznego różno -
rodnych obiektów społecznych, w tym także grup. Problem ten będzie
wprawdzie podjęty w kolejnych rozdziałach, a także bę dzie się
przewijał przez całą książkę, ale spróbujmy w tym miej scu nieco
uprzedzić niektóre rozstrzygnięcia. Przede wszystkim trzeba odrzucić
pogląd, który spowodował wiele nieporozumień i zamieszania, jakoby
problem realności poszczególnych obiektów badań naukowych był
problemem uniwersalnym, mającym ten sam sens we wszystkich
naukach. Skoro tak, to inaczej istnieją obiekty fizyczne, inaczej zaś
obiekty społeczne. Rozstrzygnięcie, czy obiekty społeczne istnieją
realnie, wymagałoby zatem specy ficznych rozwiązań. Otóż być może
— a do tego zmierza niniejsza analiza — rozwiązanie Znanieckiego
jest takim specyficznym, so cjologicznym realizmem w ontologicznym
sensie tego słowa: wszel kie obiekty społeczne istnieją o tyle, o ile są
doświadczane przez jednostki, o ile pojawiają się w ludzkich
doświadczeniach. Grupy społeczne są zdolne wywierać nacisk na
jednostki o tyle, o ile jednostki doświadczają ich jako czynnika
wywierającego na nie nacisk. Być może — rzekłby Znaniecki —
istnieje też jako byt samoistny coś, co jest przedmiotem owych
doświadczeń jednostki. Jednak z socjologicznego punktu widzenia ten
obiekt jako taki — pozbawiony otoczki, jaka jest sposób
doświadczania go przez lu dzi — jest nieistotny.
2.6.4. Teoria roli społecznej. Drugim, istotnym z punktu wi dzenia
niniejszych analiz, elementem koncepcji Znanieokiego jest jego teoria
Znanieckiego w wielu pracach: Wstęp do socjologii (1922), Socjo- pełnienia roli przez daną jednostkę. Pełnienie roli w ogóle jest
logia .wychowania (1928, 1930), Ludzie teraźniejsi a cywilizacja możliwe i ma sens tylko w obrębie określonego kręgu spo łecznego.
przyszłości (1934), Społeczna rola uczonego (1937), Nauki o kul turze Ów krąg to zespół nadawców roli, partnerów, którzy akceptują daną
(1963) oraz Socżal Relations and Social Roles (1965; zob. też jednostkę i współpracują z nią (Znaniecki 1965: 202 - 203). „Każda
Znaniecki 1986: 390 - 319). Istotnie, jak pisze Szacki, stanowi ona rola społeczna zakłada, że między odgrywają cym ją człowiekiem,
zapewne najcenniejszy i najlepiej opracowany fragment systema - którego można nazwać «osobą społeczną», a mniejszym lub
tycznej socjologii Znanieckiego (Szacki 1981: 758). Teoria ta w istotny większym gronem ludzi uczestniczących w jej odgrywaniu przez
sposób różni się od koncepcji Lintona (1975), od której była niego, które można nazwać «kręgiem społecz nym*, istnieje więź
wcześniejsza, aczkolwiek z teoretycznego punktu widzenia wydaje tworzona przez zespół wartości, pozytywnie ocenianych przez nich
się ona kolejnym etapem rozważań nad problematyką ro li społecznej. wszystkich" (Znaniecki 1984: 294 - 295). Co więcej, inne kręgi
Oto bowiem dla Lintona rola społeczna, będąca ca łościową sumą społeczne obejmują odmienne systemy war tości, inne zatem
wzorów kulturowych, jest przypisana do statusu jednostki, co występują w nich relacje, a więc inne są możli we do wypełniania w
powoduje, że nie można się dopatrzyć konfliktów między tymi nich role społeczne. Jak trafnie zauważa Helena Znaniecki-Lopata:
dwoma elementami struktury. Rola i status są, jak powiada Linton, „Krąg społeczny, czy to poprzedzający osobę społeczną czy też
„[...] wzajemnie do siebie dopasowane i nie pro wadzą do konfliktów współtworzony przez nią, obejmuje każ dego, wobec kogo ma
[...]" (1975: 95). Linton tworzy więc obraz stosunkowo prostej obowiązki wynikające z roli, oraz każdego, kto przyznaje jej prawa
struktury ról. ułatwiające wykonywanie funkcji. Rola nauczyciela, zgodnie z tą
Tymczasem Znaniecki twierdzi coś innego. Po pierwsze, żadna definicją, obejmuje nie tylko nauczy-
jednostka nie pełni swej roli samotnie, lecz w obrębie czy też wobec
określonego kręgu innych osób, które muszą zaakceptować sposób 113
kręgu społecznym, zmuszeni jesteśmy traktować rolę jako cząstkę
ponadjednostkowych konstelacji strukturalnych) tak że doczekały się
renesansu w postaci niewiele odbiegającej od tej, jaką nadał im wiele
lat wcześniej Znaniecki.
cielą w stosunku do wychowanka, ale także wszystkich innych, którzy Oto Znaniecki powiada, że obok kręgu społecznego jako istot ny
współpracują z nim w wykonywaniu jego funkcji i któ rych komponent roli winniśmy traktować „jaźń społeczną" osobni ka
współpraca pociąga za sobą obowiązki wobec nich. Oni mu szą pełniącego daną rolę, to jest jego obraz istniejący w jego kręgu
zapewnić mu prawa wykonywania jego czynności i muszą podjąć społecznym oraz w nim samym, wytwarzający się w trak cie
szczególne własne czynności na zewnątrz, bez których on nie mógłby rekonstruowania koncepcji samego siebie, istniejącej w jego kręgu
pełnić swojej funkcji w sposób wyznaczony przez wspólne wartości i (zcb. Znanieoki 1984: 296; 1986a: 312). Gdzie indziej kom- . ponent
normy. [...] W ten sposób Znaniecki nie trak tuje roli społecznej jako ten nazywa wprost „koncepcją roli, jaką posiada jedno stka",
zbioru oczekiwań albo pozycji, lecz jako dynamiczny układ powiadając, że pełniąc swą rolę w danym kręgu, napoty kając
funkcjonalnie współzależnych stosunków [...]" (1975: 16). różnorodne oczekiwania, a nawet naciski zmuszające ją do
Wszystko to pokazuje w sposób nader wyraźny, że sformuło wana określonego pełnienia swej roli, będzie ona mimo to dążyć do działań
wiele lat po Znanieckim przez Roberta Mer tona koncepcja tak zgodnych z jej własną koncepcją roli (Znaniecki 1965: 202).
zwanego zespołu ról jest niemal dokładnym powtórzeniem je go tez. Koncepcja ta ujawnia daleko idącą zbieżność z późniejszą! koncepcją
Teoria Znanieckiego wydaje się zdecydowanie struktur a-listyczną Daniela Levinsona (1979) dotyczącą struktury roli spo-5 łecznej.
teorią elementarnych układów społecznych. Ponadto po zostałe Pozostałe elementy roli wymieniane przez Znanieckiego należą do
elementy „strukturalne" roli indywidualnej (albowiem gdy mowa o kanonu teorii także jemu współczesnych badaczy tego zagadnienia.
Chodzi tu o „stan socjalny" jednostki, inaczej mó wiąc o jej status, obowiązków, których wykonywania dany krąg może się od niej
„zespół praw, jakie ma jej przyznawać dany krąg społeczny" oraz o jej domagać" (Znaniecki 1984). ,
„funkcję społeczną", czyli „zespól Konkludując, można więc stwierdzić, iż już w latach trzy dziestych
XX wieku Znaniecki stworzył w pełni strukturalistycz-ną teorię roli
114 społecznej, do której potem nawiązywali rozmaici autorzy — twórcy
najnowszej, najbardziej teoretycznie uzasad nionej i eksplanacyjnie
użytecznej teorii ról, nie troszcząc się specjalnie o ujawnienie
bliskiego pokrewieństwa z pomysłami Znanieckiego lub nawet ich
naśladownictwa.

2.7. TRENDY ROZWOJOWE W HISTORII MIKROSOCJOLOGII

Fakt istnienia podstaw teoretycznych w pracach prekursorów


nowoczesnej socjologii nie został jednakże w późniejszym okre sie
przez mikrosocjologię zdyskontowany. Dalszy rozwój mikro-
socjologii przybrał bowiem taki kierunek, że niemożliwe okazało się
powstanie znaczącej syntezy teoretycznej (niewykluczone, iż było to
spowodowane faktem, że większość tego typu badań była prowadzona
przez amerykańskich psychologów społecznych i so cjologów
zorientowanych na badanie eksperymentalne).
Ilościowy rozwój badań w tej dziedzinie należy uznać za istot nie
imponujący. Jeśli za pierwsze studium z zakresu mikrosocjo-logii
(pomijając analizowane prace klasyków) uznać — jak sugeruje A.
Paul Hare — pracę Normana Tripletta The Dynamogenic Factors in
Pace-making and Competition (Triplett 1898; Hare 1976b: 384 i
nast.), to do roku 1974, a więc w ciągu siedemdzie sięciu pięciu lat,
jedynie w tej dziedzinie badań socjologicznych powstało około sześciu
tysięcy prac. Były to jednak w dużej mie rze prace rozproszone
tematycznie i niespójne teoretycznie. Sku piały się one wszakże wokół
kilku w miarę dobrze sprecyzowa nych problemów badawczych.

2.7.1. Pierwszy okres rozwoju badań mikrosocjologicznych: 1898 -


1905. Ponieważ były to lata nie tylko formowania się mi-
krosocjologii jako dyscypliny socjologicznej, ale i socjologii jako
takiej, stąd też pytania, jakie wówczas stawiano, miały, po pierw sze,
wyraźne piętno niedojrzałości teoretycznej dyscypliny, a po

115
chwil powstania mikrosocjologii prowadzone były niezwykle ży we i
pomysłowe poszukiwania, były problemy zbiorowości prze stępców,
gangów. Ta dziedzina badań mikrospołecznych przynie sie zresztą
drugie, były równie istotne dla mikrosocjologii, jak i dla całej niebawem bardzo znaczące dla całej socjologii rezulta ty poznawcze.
dyscypliny socjologicznej. Nie były to problemy zanadto złożo ne, Badania nad przywództwem i innymi aspektami działania grup
aczkolwiek odnosiły się do zagadnień fundamentalnych dla przestępczych zapoczątkował między innymi J. A. Puffer (1905; 1912).
zrozumienia świata społecznego. Pierwsze z tych fundamental nych Trzecim obszarem badawczym wczesnej mikrosocjologii, obok
pytań dotyczyło tego, czy mała grupa społeczna wywiera istotny badań nad małymi grupami w przemyśle oraz gangami młodzie -
wpływ na jednostkę wówczas, gdy ma ona do rozwiązania jakieś żowymi, były małe zbiorowości młodzieży szkolnej. W tym wy padku
zadanie oraz jakie typy problemów są rozwiązywane przez jednostki także skupiano się przede wszystkim na analizie przy wództwa,
lepiej, gdy pracują one osobno, a jakie rozwiązują one lepiej, pracując aczkolwiek w odróżnieniu od poprzednich analiz pod jęto próby badań
w grupie? Problemy te zostały podjęte właśnie między innymi w eksperymentalnych (Terman 1904).
pracy Tripletta. Początkowy okres rozwoju badań mikrosocjok>gicznyeh nie
Powstanie pierwszej, dominującej przez długie lata, praktycz nie przyniósł więc — co zrozumiałe — jakichś niezwykle doniosłych
użytecznej koncepcji socjologicznej możliwe było dzięki po stawieniu osiągnięć badawczych, które wpłynęły w istotny sposób na roz wój
przez pierwszych mikrosocjologów innego typu pytań i problemów. socjologii jako takiej czy socjologii małych zbiorowości spo łecznych.
Chodziło mianowicie o to, czy w obliczu presji ze strony grupy w Wyjątkiem są tu badania Taylora, których znaczenie wynikało
kierunku konformistycznego stosowania się do norm grupowych jednakże głównie z faktu, iż stały się naukowym uza sadnieniem
opinie lub działania jednostek ulegają jakimś modyfikacjom, czy też określonych przedsięwzięć organizacyjnych w prze myśle. Okres 1898-
nie. Badania nad tak postawionym pro blemem przeprowadził ,na 1905 był przede wszystkim okresem krystali zowania się głównych
zlecenie firm przemysłu stalowego Fre-derick W. Taylor. Ich celem obszarów badawczych i metod mikrosocjo logii.
było także osiągnięcie pewnego re zultatu praktycznego: odpowiedź na
pytanie, w jaki sposób zwię kszać wydajność pracy w przemyśle 2.7.2. Okres krystalizacji badawczej mikrosocjologii: 1920 -- 1930.
stalowym? Taylor zaobser wował, że pracownicy pracują wydajniej Pomiędzy 1905 i 1920 rokiem nastąpiło pewne zahamowa nie badań w
wówczas, gdy są uwol nieni od nacisków ze strony grupy skłaniającej dziedzinie małych grup społecznych, spowodowane prawdopodobnie
do konformizmu wobec standardów, jakie wypracowała ona w toku przyczynami zewnętrznymi. Znaczący wpiyw za równo na
swego dzia łania. Jak stwierdzono, grupa wytwarzała z reguły swoje zmniejszenie się liczby badań, jak też — co w końco wym rezultacie
własne, wewnętrzne standardy, które każdy jej członek musiał jest sprawą istotniejszą — na całkowity brak w tym okresie prac
respekto wać, standardy te zaś zawsze były niższe od tych, jakie przed wybitnych miał prawdopodobnie zwłaszcza pod koniec tego okresu
pracownikami stawiało kierownictwo. Słowem, istnienie niefor - wybuch I wojny światowej. Stąd też okres ten zostanie przez nas
malnych grup, w jakie łączyli się pracownicy i jakie prędzej czy pominięty. Natomiast lata 1920 - 1930 cha rakteryzują się, zarówno w
później wytwarzały się w każdej zbiorowości zakładu przemysło - stosunku do okresu wstępnego, jak i do lat 1905 - 1920, ogromnym
wego, oraz specyficzne systemy wartości i standardy pracy tych grup, skokiem ilościowym badań. Jest to w skali rocznej wzrost blisko
powodowały obniżenie wydajności pracy (Taylor F. W. 1903; 1911). jedenastakrotny (Hare 1976b: 384). Co więcej, pojawiają się wówczas
Wnioski praktyczne płynące z tych badań łatwo moż na sobie również prace wybitne. Utrwala się jednak pewien charakterystyczny
dopowiedzieć. Badania te stały się zaczątkiem słynnej i przez długi sposób projekto-
okres niezwykłe wpływowej szkoły Taylora zajmują cej się
problemami naukowego zarządzania.
Inną dziedziną badań nad funkcjonowaniem i strukturą nie -
wielkich zbiorowości społecznych, w której już od pierwszych
116 117

Dashiell 1930; Sorokin, Tanąuist, Parten, Zimmerman 1930).


Inny nurt badawczy, który w omawianym okresie ulega sta -
bilizacji, chociaż nie w tak wyraźnym stopniu jak badania nad
facylitacją społeczną, to badania nad zbiorowościami młodzieży
szkolnej i wszelkiego typu grupami dziecięcymi. Zapoczątkowane w
pierwszym okresie rozwoju dyscypliny badania Termana obec nie
wania badań nad małymi grupami,, który aczkolwiek wypróbo znalazły kontynuację w postaci systemu obserwacji zachowa-
wany w okresach wcześniejszych, uniemożliwia dotarcie do we
wnętrznych, ukrytych struktur grupy, ustalenie jej globalnych 118
i strukturalnych właściwości i odpowiedź na pytanie, na czym
w istocie polega emergencyjność struktur małych grup. Ten cha
rakterystyczny sposób badania małych grup polega na analizie
wpływu poszczególnych elementów grupy na wybrane właści
wości zachowania lub cechy osobowościowe jednostki. Jest to za
tem w gruncie rzeczy jedynie doprecyzowanie, uszczegółowienie
pytania, jakie postawiono w początkowej fazie rozwoju badań nad
małymi grupami. __^~—. _
_^ Przykładem tego typu podejścia są badania^Floyda H. Allpor
ta^ nad wpływem grupy na skojarzenia i myśleniejediióstek~(All-
port 1920; 1924). Zaobserwował on mianowicie, iż obecność in
nych może przyspieszać powstawanie wolnych skojarzeń u jedno
stek, których efektywność pozostaje jednakże w odwrotnej ko
relacji do stopnia, w jakim zadanie ma charakter mechaniczny.
Ponadto Allport doszedł do wniosku, iż istnieje odwrotna kore
lacja pomiędzy szybkością wolnych skojarzeń jednostki a stop
niem wpływu- grupy na tę jednostkę. Obecność grupy wpływa
też wyraźnie na zmianę sposobu myślenia jednostki. W otocze
niu grupowym jednostka jest daleko bardziej skłonna do podej
mowania konwersacji i do rozwiązywania problemów tym spo
sobem, podczas gdy działając samotnie, stara się dojść do rozwią
zania na zasadzie logicznej. Zjawisko badane przez Allporta zo
stało nazwane ,,uła^w4enieni^Dołecznym,'' (social facilitation).
Zdecydowana większość badań z tego okresu oparta była na po
dobnym schemacie i w gruncie rzeczy w większości z nich cho
dziło o zbadanie wpływu owego ułatwienia społecznego (Whitte-
more 1924; Gates 1924; Travis 1925; 1928; Sengupta, Sinha 1926;
Williamson 1926, Elkine 1927; Fieofanow 1928, Andersen 1929;
nią się dzieci w grupach rówieśniczych opracowanego przez Jeana
Piageta (1926; 1932). Poprzez analizę funkcji języka i myślenia w
zachowaniu się dzieci w małych grupach rówieśniczych Piaget schemat badań nad facylitacją społeczną. Pierwszym poważnym
dochodzi do ustalenia typowych wzorów interakcji w tych gru pach. studium tego typu była praca H. Munsterberga Fundamentals
Bardzo małe dzieci przechodzą — jego zdaniem — przez następujące of^Psychotechnics ogłoszona w 1914 roku w Niemczech. jEarl
fazy rozwojowe: fazę zabawy w odosobnieniu mają cej wyraźnie _South(192J)-^badał między innymi, w jaki sposób skład człon ków
egocentryczne zabarwienie, fazę zabawy równoleg łej, polegającej na grupy wpływa na jej efektywność. Zaobserwował, iż grupa składająca
wykonywaniu tych samych czynności co par tner oraz — w miarę się z osób tej samej płci jest bardziej efektywna w rozwiązywaniu
dorastania — fazę zabaw^Jtooperacyjnej i współzawodniczącej. problemów niż grupa o składzie mieszanym. Ponadto grupy żeńskie
Obserwacja ta prowadzi^Piage^ do wnio sku, iż wraz z dojrzewaniem okazały się szybsze i dokładniejsze w roz wiązywaniu zadań o
(badania obejmowały dzieci w wieku od dwóch do siedmiu lat) rośnie charakterze personalnym, to jest dotyczą cych osobistych spraw
zdolność dzieci do uczestnicze nia w większych grupach i jest ona członków, podczas gdy mężczyźni okazy wali się daleko efektywniejsi w
ściśle skorelowana z wiekiem. Dzieci najpierw wykazują tendencję do rozwiązywaniu bardziej abstrak cyjnych zadań, w których istniała
zabawy w samotności, po tem w parach, a wreszcie w większych możliwość wielości rozwiązań.
grupach (Piaget 1932). Jak więc widać, eksperymenty były projektowane w prosty sposób,
Analizy Piageta znalazły kontynuatorów głównie w osobach a rozwiązywane tym sposobem problemy cechowały się zarówno niską
Dorothy S. Thomas oraz Williama I. Thomasa (Thomas, Thomas 1928; wagą teoretyczną, jak i praktyczną. Niemniej je dnak na uwagę
Some Neio Technigues 1929), Theodore'a M. Newcomba ' (1929), A. S. zasługuje fakt, że w badaniu Southa, zresztą przy padkowo, została
Salusky'ego (1930) i Waltera Recklessa (1930). Ba dania te były podjęta próba przełamania schematu badawcze go, który mimo krótkiej
jednakże projektowane w sposób, który uniemożli wiał ujmowanie historii już zaczynał się mocno petryfi kować w tradycji badawczej
grupy społecznej i innych układów ponadjedno- stkowych jako mikrosocjologii. Mianowicie do ba dań, w których usiłowano
specyficznego fenomenu społecznego. stwierdzić, jakim zmianom ulega za chowanie jednostki w zależności od
Pojawia się też w tym okresie nurt badawczy związany z psy - tego, czy działa ona w izola cji czy w otoczeniu grupy, South, w
chiatrią, który jest wprawdzie bliższy rozpoznaniu cech swoistych odróżnieniu od autorów na stępnych badań z tego nurtu (Watson 1928;
grupy, jednakże psychologiczny punkt widzenia przyjęty w tych Wheeler, Jordan 1929), zastosował schemat badawczy, w którym
analizach, skłonność do przypisywania grupie właściwości cha - zainteresowania sku piały się na grupie jako pewnej całości, nie zaś na
rakterystycznych dla jednostki i rozpatrywanie cech grupy przez jednostce. Podstawowym pytaniem stało się pytanie o to, jak zmienia
pryzmat cech jednostkowych jej członków, w wyraźnie sumatyw-ny, się funkcjonowanie grupy w zależności od tego, jaki jest jej skład,
nieholistyczny sposób istotnie ograniczają możliwość dotarcia do struktura, kompozycja czy na przykład zadanie, jakie ma do roz -
swoistych cech grupy. Mam tu na myśli znane szeroko stu dium wiązania. Ta pozornie niewielka zmiana akcentów miała daleko idące
Sigmunda Freuda (1975), a także badania Burrowa (1927) oraz konsekwencje poznawcze i teoretyczne.
Belyaeffa (1930). Najbliższe jednak holistycznego i strukturalistycznego sposo bu
Bliżej tego celu były zapewne badania nad tym, w jaki spo sób podejścia do badania małych grup były dwa pozostałe nurty badawcze
grupy o określonym na przykład składzie wewnętrznym, określonych — badania nad gangami, które zostały zapoczątkowane jeszcze w 1905
cechach strukturalnych itp. są zdolne do rozwiązy wania problemów pracami Puffera, oraz nowy typ badań, jaki zro dził się pod koniec lat
danego typu (group problem solmng). W badaniach tych jednakże dwudziestych — badania z dziedziny zwa nej social work. W tych
zbyt często przyjmowano schemat badaw czy zastosowany w ostatnich chodziło o dostarczenie pra cownikom służb socjalnych
najpełniejszej postaci przez Allporta, a więc (sociaZ workers) możliwie głębokiej, ale i możliwej do praktycznego
zastosowania wiedzy o działaniu
11 9
różnorodnych naturalnych grup społecznych, takich jak rodzina czy używał, miała charakter literacki, wyróżruał_on Jjowiem takie role
grupa rówieśnicza. Potrzeby praktyczne, jakie rodził ten, szybko społeczne_w_^angu,. jak: „mózg gangu", „błazen", „znie- wieściały",
rozwijający się zwłaszcza w okresie wielkiej depresji i po jej „pozer" oraz „kozioł ofiarny".
przezwyciężeniu, ruch społeczny, stały się niezwykle silnym Thrasher dostrzega zjawisko tworzenia się podgrup nawet w
stymulatorem rozwoju badań nad małymi grupami. obrębie niewielkiego gangu, zwracając uwagę, ż£_ppdgrujDy_te__
W dziedzinie badań nad gangami sj:Czyio.jA7y^osiggnięcieim te go cechują się własną, wPWPq^ na. gtoikturą i organizacją^ do pew-^ A?
okresu była praca ^ederica M. Thrashera OJ327)/Doniosłość i g°. JjtOIHlifl nip7.a1p7.ną nrl nrga.Tiizac.ji- rałegn gangll. .Wywołuje to
nowatorstwo tych badań polegało właśnie na zmianie sposobu szczególnie duże komplikacje w hierarchii władzy i hierarchii
podejścia do analizy grupy. Wprawdzie daleko temu studium do statusów poszczególnych członków gangu. Thrasher dochodzi do
bardziej wyrafinowanych analiz Williama F. Whyte'a czy bardzo wniosku, że hierarchia liniowa jest możliwa przypuszczalnie je dynie
abstrakcyjnych i zorientowanych na stworzenie ogólnej teorii w grupach dwuosobowych.
działania małej grupy analiz George'a C. Homansa lub Roberta Istotnym elementem omawianych analiz są także rozważania
Balesa, niemniej jednak Thrasher miał odwagę potraktować ma łą dotyczące wielkości grupy społecznej, jaką jest gang. Thrasher
grupę, jaką jest gang, jako ponad jednostkową całość społeczną o zwraca uwagę, iż konieczność utrzymywania w gangu stosunków
swoistych cechach, której analiza musi polegać na wykrywaniu typu face-to-fa.ee wyznacza ostateczne granice, do jakich może się
istniejących w niej struktur, układów, wzorów interakcji. Pró bował on rozrastać. Wielkość tej grupy zdeterminowana jest przez liczbę
na przykład odtworzyć strukturę ról w gangu. Jego anali zy miały członków w każdej chwili gotowych spotkać się razem na ulicy lub
bardziej ograniczony charakter niż późniejsze analizy Balesa i w jakimś innym zwyczajowym miejscu. Gang — stwier dza Thrasher
odnosiły się wyłącznie do grup typu gangu. Terminolo gia, jakiej — zazwyczaj nigdy nie rozrasta się do takich roz-
120 121

analiz spotykanych w innych obszarach badawczych mikrosocjo logii.


Aczkolwiek użyta przezeń aparatura teoretyczna jest nie zbyt
wyrafinowana, a poziom uogólnień niezbyt wysoki, to jed nak badania
te stanowią wyraźny krok w kierunku zbudowania teorii małych
miarów, które uniemożliwiałyby mu działanie w całości, utrud niały struktur społecznych potraktowanych jako erner-gentne struktury sui
utrzymywanie intymnych kontaktów pomiędzy członkami lub też generis. Dotyczy to również prac Grace L. Coyle z dziedziny sociaZ
wzajemne kontrolowanie się. Kiedy wielkość gangu prze kracza granice work, których doniosłość dorównywa ła doniosłości prac Thrashera,
umożliwiające mu takie funkcjonowanie, dochodzi do modyfikacji choć były to jedne z pierwszych prac w tej dziedzinie (Coyle 1930;
struktury gangu, która wynika z przyjęcia pew nej konwencji. Dopiero, Studies 1937).
gdy gang ulegnie takiej konwencjonali-zacji, przybierając na przykład
formę klubu, możliwy staje się dalszy jego wzrost liczebny. 2.7.3. Krystalizacja instytucjonalna mikrosocjologii; stabilizacja
Rzeczywisty gang staje się jednakże .czymś w rodzaju „wewnętrznego badawcza; klasyka mikrosocjologiczna: 1930 - 1945. Okres ten bez
kręgu", pozostając aktywnym centrum. Inni członkowie mogą wówczas przesady można by nazwać okresem bardzo szybkiego, wręcz
rozwijać swe własne kliki w obrębie owej większej całości lub też burzliwego rozwoju badań nad małymi grupami. W porównaniu z
utrzymywać jedy nie mniej lub bardziej formalne stosunki z okresem poprzednim, który, jak wspominaliśmy, charakteryzo wał się
organizacją. Często zdarza się, że taki klub jest tworem złożonym z jedenastokrotnym wzrostem liczby badań w porównaniu z pierwszym
dwóch lub wię cej gangów. okresem rozwoju tej dziedziny, teraz wzrost był trzykrotny, co oznacza,
Jak widać, analiza Thrashera zdecydowanie odbiega od typów że od początków mikrosocjologii liczba badań wzrosła ponad
trzydziestokrotnie. Podjęto wówczas trzy sta sześćdziesiąt sześć Okres ten jest także okresem stabilizacji instytucjonalnej mi -
problemów badawczych w porównaniu z pięcioma tematami w latach krosocjologii, co przejawia się tym, iż pojedyncze osoby, które
1890 - 1899, piętnastoma w latach 1900 - 1909, trzynastoma w latach zajmowały się tą problematyką socjologiczną, zostają zastąpione przez
1910 - 1919 oraz stu dwunasto ma w latach 1920 - 1929 (Hare 1976b: sformalizowane i zinstytucjonalizowane centra badawcze. Kurt L|?win
384). zakłada Child Welfare Research Station at Iowa, którego~glownym
zamierzeniem było prowadzenie badań mikro-socjologicznych z
122 dziedziny instytucji szkolnych oraz w dziedzi nie social work. W
Massachusetts Institute of Technology (MIT) powstaje Group
Dynamics Center, którego celem jest głównie prowadzenie badań
struktur i zbiorowości występujących w prze myśle oraz problemów
związanych z zarządzaniem zespołami ludzkimi w przemyśle. Grupa
badawcza Kurta Lewina rozpadła się jednakże w czasie wojny, tak więc
do 1954 roku nie prowa dzono w Iowa badań nad małymi grupami.
Wyraźnej stabilizacji ulega również sama dyscyplina. Utrwa lone
zostaje je miejsce wśród innych subdyscyplin socjologicz nych, a
ponadto petryfikuje się jej podział wewnętrzny na po szczególne
obszary badawcze omówione w poprzednich podroz działach. Nie
zostaje jednakże podjęta żadna próba skodyfiko-wania mikrosocjologii
ani też wypracowania syntezy dotychczas zdobytej wiedzy. Nie zostaje
też ustalony żaden dominujący pa radygmat teoretyczny i
metodologiczny analizy małych grup. Wręcz przeciwnie, odnosi się
wrażenie, że jest to ostatni pro blem, którym mikrosocjologowie skłonni
byliby się zajmować. Przeważać zaczyna wąskie, empiryczne
nastawienie i większość badaczy całkowicie przestaje się troszczyć o
szersze powiązania teoretyczne i w ogóle o konsekwencje teoretyczne
swoich badań.
Mamy jednocześnie do czynienia z paradoksalnym zjawiskiem. W
powodzi szczegółowych, empirycznych prac powstaje szereg studiów
całkowicie pod względem swej struktury odmiennych od dominującego
nurtu, które niebawem okażą się klasycznymi dziełami z dziedziny
mikrosocjologii, i nie tylko. Zostają one tak że zaliczone w poczet
klasycznych prac socjologii ogólnej.

123
Oczywiście prawdą jest, że badania Mayo i jego współpracowników,
które chcę tutaj omówić, to socjologiczne badania nad organizacjami
przemysłowymi, ale prawdą jest i to, że obok znakomitych analiz
funkcjonowania or ganizacji przemysłowej powstały także dzięki nim
niezwykle wnikliwe i jak na owe czasy oryginalne analizy sposobu
funkcjonowania i struktury małej grupy społecznej. Dlatego też
zaliczam je do klasyki mikrosocjologii. Zastrzeżenie to odnosić się
będzie także do innych przedstawianych w tym rozdziale badań.

124

3. KLASYCZNE TEORIE I STUDIA EMPIRYCZNE W


MIKROSOCJOLOGII

Analizę klasyki mikrosocjologii zacznijmy od wzmiankowania o


pracy, którą do klasyki tej dyscypliny wprawdzie trudno zali czyć, która
jednak stanowi pewnego rodzaju podsumowanie po przedzających ją
badań nad zjawiskiem facylitacji społecznej. Chodzi tu o studium Johna
F. Dashiella Experimental Studies of the Influence ofgocial Situations
on the Behavior of Individual Human (1935).

3.1. POCZĄTKI SZKOŁY HUMAN RELATIONS.

Początki szkoły human relations są związane z badaniami Elto-na


Mayo, C. E. Turnera, Thomasa Whiteheada, Fritza J. Roethlis-bergera i
Williama J. Dicksona (por. Mayo 1933; Turner C. E. 1933; Whitehead
1938; Roethlisberger, Dickson 1939). Na wstępie trzeba kilka słów
poświęcić samemu pojęciu „klasyka mikrosocjo logii". Obawiam się
bowiem, że ktoś mógłby mi zarzucić, iż kla syczne badania z dziedziny
socjologu przemysłu i organizacji za liczam do klasyki mikrosocjologii.
3.1.1.. Wstępne rezultaty eksperymentów. Badania w zakładach
Hawthorne należących do Western Electric Company w Chicago
rozpoczęto w 1927 roku. Były one przeprowadzone przez trzech
profesorów z Harvard University Graduate School of Business stałą tendencję do poprawy tak zwanego morale pracowniczego wśród
Administration: Eltona Mayo, Thomasa Northa Whiteheada oraz członków badanej grupy. Żadne z tych osiągnięć — piszą
Fritza J. Roethlisberga, z którymi współpracowali członkowie ko - Eoethlisberger i Dickson (1939: 88-87) nie mogło być powiązane z
mórki badawczej Zakładów Hawthorne: William J. Dickson, Ha-rold typem dnia roboczego, albowiem niemożliwe było ustalenie ja -
A. Wright, M. L. Putnam oraz G. A. Pennock. Początkowp kiejkolwiek korelacji pomiędzy tego typu zmiennymi. Ten za -
zainteresowanie badaczy skupiało się głównie na stosunku między dziwiający rezultat późniejsi badacze określili mianem _efektu
warunkami pracy a zmęczeniem pracowników i odczuwaniem przez Hawthorne^jednakże zinterpretowano go wbrew jednoznacznym
nich monotonii pracy. Oczekiwano — jak piszą Roethlis berger i wnioskom samych autorów badań. Na przykład Leonard R. Say-les
Dickson (1939: 3) — że odpowiednia wiedza na temat tej zależności pisze: „[...] osoby badane spostrzegły, że są obiektem zainte resowania
może być zdobyta w warunkach eksperymentalnych, w których ze strony kierownictwa i to zainteresowanie przyjęły z zadowoleniem.
możliwe będzie dokonanie pomiaru takich zmiennych, jak Reakcja ta stała się powszechnie znana jako efekt Hawthorne [...]"
temperatura, wilgotność i godziny snu. (1968: 242). Na ów błąd interpretacyjny, który utrwalił się wśród
Przypuszczano początkowo, że badania nie powinny trwać dłu żej późniejszych badaczy, zwrócili uwagę między innymi Katz i Kahn
niż rok i że po tym czasie uzyskanie definitywnej odpowiedzi na te (1979: 500, 740). Tymczasem według Roethlisbergera, Dicksona i
pytania stanie się całkowicie możliwe. Poszukiwania poto czyły się pozostałych członków zespołu badaw czego pytanie: co jest powodem
jednak w całkowicie nieoczekiwanym kierunku. W pierwszej, zwiększonej wydajności oraz po prawy morale, nadal pozostawało
eksperymentalnej fazie badań zmierzano wyłącznie do ustalenia, które bez odpowiedzi. Hipotezy, w których zmiennymi wyjaśniającymi
z czynników natury fizycznej (oświetlenie miejsca pracy, były na przykład lepsze oświetlenie, przerwy w pracy i krótsze godziny
odpowiednio dobrane przerwy w pracy, czas pra cy, a także system pracy, zreduko wana monotonia i zmęczenie, nowy sytem
wynagradzania) wpływają, i w jaki sposób wpływają, na wydajność wynagradzania, nowe metody kierowania zostały odrzucone, albowiem,
pracy. W tym celu zaprojektowano eksperyment przy użyciu tak jak wspomnia łem, nie udało się ustalić jakiejkolwiek korelacji
zwanego eksperymentalnego po mieszczenia zmianowego montażu. pomiędzy tymi zmiennymi a końcowym efektem w postaci stale
Zdecydowano się wyizolować małą grupę pracowników w rosnącej wy dajności. Na przykład w celu dokładniejszego zbadania
oddzielnym pokoju nieco oddalonym od wydziału, gdzie ich wpływu zmienionego systemu wynagradzania zaprojektowano
zachowanie mogłoby być badane w spo sób systematyczny. Grupa ta eksperyment z udziałem innej grupy eksperymentalnej, ale seria takich
składała się z sześciu dziewcząt; pięć z nich wykonywało normalną eksperymentów również nie przyniosła spodziewanej odpowiedzi na
pracę montażową, szósta zaś pracowała jako organizator planujący pytania badaczy (Roethlisberger, Dickson 1939: 128-160).
pracę, która ma być wy konana.
Rezultaty uzyskane w wyniku długotrwałego eksperymentu 3.1.2. Odkrycie fundamentalnego znaczenia grup pierwotnych. W
wprawiły badaczy w zakłopotanie, albowiem _nie takich rezulta-^tów związku z powyższym rozpoczęto nowy etap badań, który po legał na
oczekiwali. Otóż pojawiła się stała tendencja do wzrostu" wydajności przeprowadzeniu wywiadów socjologicznych z około dwudziestoma
pracy w grupie pracowników poddanej eksperymen towi, niezależna od tysiącami pracowników. Za pomocą wywiadów, któ re miały
jakiejkolwiek zmiany w środowisku pracy rozumianym jako fizyczne początkowo postać zupełnie luźnych, niestandaryzowa-nych rozmów,
warunki pracy. Zaobserwowano też próbowano ustalić czynniki wpływające na satys fakcję z wykonywanej
pracy oraz na j ej wydajność. Początkowo twierdzenia wywiadu
125 socjologicznego odzwierciedlające satysfak-
cję pracowników lub jej brak odwoływały się do fizycznego śro - społeczną grupy, w obrębie której dany pracownik się znajduje, jego
dowiska pracy. Myślano (zgodnie z powszechnie wtedy akcepto waną pozycją społeczną w tej
teorią „naukowego zarządzania" Fredericka W. Taylora) (zob. Taylor grupie itd.
F. W. 1947; Zieleniewski 1981; Gwisziani 197^; Za-wiślak 1975), że W ten sposób powstał projekt ostatniej fazy badań, ekspery -
badając fizyczne środowisko pracy, plany lub politykę kierownictwa mentalnej, w trakcie której szczegółowo zbadano sytuację w za -
zakładu, uda się uzyskać odpowiedź na podstawowe pytania tych kładzie, tym razem z socjologicznego punktu widzenia. Nie będę
badań. Rezultat tych poszukiwań po nownie okazał się całkowicie szczegółowo opisywał przebiegu samego eksperymentu, aczkol wiek
zaskakujący. Wyszło na jaw, że re wizji należy poddać nie tylko chcę zaznaczyć, że cały dotychczasowy wywód i opis począt kowych
szczegółowe pytania, za pomocą których usiłowano rozwiązać główny faz programu badawczego został przedstawiony nie bez powodu, o
problem badawczy, lecz tak że sam sposób podejścia do badania tego czym będę pisał jeszcze poniżej.
zagadnienia. Wyłonił się paradygmat teoretyczny, który zupełnie nie Fundamentalną tezą, jaką sformułowano na podstawie ostat niej fazy
mieścił się w tra dycji klasycznej szkoły Taylora. Otóż w tej nowej badań, było stwierdzenie, iż -grupy społeczne powstają- _P_g__na
koncepcji ba dań pojawiła się zmienna, którą można poszczególnych wydziałach były zdolne_ do sprawowania „bardzo silnej
nazwać\jLkontekstem spo łecznym". W trakcie przeprowadzania kontroli nad zachowaniem siępodczas joracy^^fćh. członków
wywiadów stało się jasne, że wiele komentarzy pracowników, (Roethlisberger, Dickson 1939: 379). Do eksperymentu wydzielono
dotychczas interpretowanych w kategoriach osobistej sytuacji grupę czternastu pracowników wykonujących w za sadzie ten sam
pracownika, mogło być lapiej zrozumianych z perspektywy rodzaj pracy, których umieszczono w odrębnym pomieszczeniu. Grupa
istniejących stosunków społecznych pracownika w obrębie zakładu w sensie formalnym, to jest z punktu wi-
pracy, a przede wszystkim można byłoby je wytłumaczyć organizacją
126 12T

Tym razem badacze postawili pytania zupełnie inne niż po -


dzenia organizacji procesu wykonywania poszczególnych czynnoś ci przednio:
produkcyjnych, została skomponowana w sposób pokazany na 1. Czy mamy tu do czynienia jedynie z pewną liczbą „jedno stek",
rysunku 3.1. czy też są one wzajemnie ze sobą powiązane w taki sposób, iż tworzą
grupę?
2. Jeśli tworzą grupę, to w jaki sposób oddziela się ona od innych
grup lub w jaki sposób się z nimi integruje?
3. Czy mamy tu do czynienia z danymi wskazującymi na istnienie
organizacji społecznej?
Dążono ponadto do ustalenia stopnia uczestnictwa każdej je -
dnostki w grupie. W związku z tym analizowano następujące za -
gadnienia:
1. Do kogo były kierowane poszczególne zachowania? Czy da na
W — Instalatorzy, S — nadzorca, I — inspektor osoba miała związki ze wszystkimi osobami w grupie, czy też
Rysunek 3.1. Organizacja formalna grupy (źródło: Roethlis-berger, ograniczały się one jedynie do kilku osób?
Dickson 1939: 501) 2. Czy angażowała się ona silnie, czy też słabo w stosunki z
ludźmi, z którymi je utrzymywała?
3. Czy dana osoba przyjmuje rolę podwładnego, czy też prze -
łożonego? Czy dąży do przywództwa nad grupą? Jeśli tak, to czy
istnieje na to przyzwolenie, czy też spotyka się to z opozycją ze
strony innych?
4. Czy większość kontaktów społecznych danej osoby wiąże się
z jej pracą, czy też są to spory, rozmowy lub gry, które nie wiążą
się bezpośrednio z pracą?
128
5. Czy wchodząc w związek z inną osobą, dana osoba zmierza do
wyrażenia antagonizmu, przyjaźni, czy też stosunek ten jest w istocie
neutralny? Rysunek 3.2. Uczestnictwo w grach (źródło: Roethlisberger,
6. Czy pracownicy należący do grupy byli zróżnicowani je dynie Dickson 1939: 501)
z punktu widzenia prac, jakie wykonywali, czy też te tech niczne — Małe struktury... 129
podziały pracy stały się podstawą stratyfikacji społecznej?
7. Czy pracownicy z jednej grupy patrzyli na siebie jako na
lepszych lub gorszych wobec pracowników z innej grupy, a jeśli tak,
w jaki sposób te społeczne różnice się przejawiały?
Aby ustalić, czy istotnie w grupie osób wyselekcjonowanych do
przeprowadzenia eksperymentu wytwarza się po jakimś czasie inna
wewnętrzna organizacja, struktura, odmienna od tej, którą narzucili
grupie badacze ze względu na techniczne wymogi wyko nywanej
pracy (rysunek 3.1:), przeanalizowano drobiazgowo we dług wyżej
przytoczonych pytań między innymi uczestnictwo po szczególnych
członków w grach zespołowych (gra w karty, rzu canie monet itp. w
czasie przerw w pracy), antagonizmy i przy jaźnie (rysunki 3.2, 3.3,
3.4).
Na podstawie tego typu ustaleń członkowie zespołu badawcze go
doszli do wniosku, że pracownicy należący do badanej grupy nie
byli zintegrowani na bazie zawodowej. Ponadto wyraźnie po jawiły Rysunek 3.3. Antagonizmy (źródło: Roethlisberger, Dkkson
się zarysy dwóch grup, klik. Pierwsza z nich, którą na zwano kliką A, 1939: 507)
oraz druga, nazwana kliką B, miały uwidocznio ne na rysunku 3.5
granice.
Rysunek 3.5. Wewnętrzna organizacja grupy (źródło: Roethlisberg,
Dickson 1939: 509)

A powstrzymywała się od wykonywania pewnych czynności, któ re były


wykonywane przez klikę B. Tak zatem przedstawiała się wewnętrzna
Rysunek 3.4. Przyjaźnie (źródło: Roethlisberger, Dickson 1939: organizacja grupy i było to zarazem pierwsze, nie zwykle doniosłe
507) odkrycie, jakiego dokonano w tych badaniach: . odkrycie istnienia
rzeczywistej, autonomicznej, -nieformalnej ma-
W2 uczestniczył w działaniach kliki A, ale poza tym jego za - łej grupy społecznej_..w„slrukturze organizacyjnej zakładu praoyr
chowania nie były podporządkowane tej klice. Rzadko włączał się do której wpływu na przebieg procesu pracy nie brano dotychczas pod
rozmów członków kliki i wykazywał skłonność do izolacji cd nich. uwagę z tego prostego powodu, jg pracowników postrzegano jako
We z kolei dążył do uczestniczenia w klice B; stale „krę cił się" wokół izolowane jednostki. Z tego też powodu przedstawiłem tu wszystkie
jej członków. A z drugiej strony stosunkowo nie wiele miał etapy badań poprzedzające ich końcową, najbardziej doniosłą fazę.
wspólnego z kliką A. Członkowie kliki A uznawali się za grupę Otóż badania te były pierwotnie, .zaprojaktowjme
nadrzędną w stosunku do kliki B. Na przykład klika iż wśród pracowników nie powstają żadne
grupy, ą wiec nie mogą one wywierać wpływu na ich jaracę —
jedynym czynnikiem mającym na nią jakiś wipływ miały być za tem
tylko techniczne warunki wykonywania pracy.

3.1.3. Odkrycie roli systemu wartości w grupie. Drugim doniosłym


odkryciem było ustalenie systemu wartości istniejącego w tej grupie.
Otóż udało się odtworzyć cztery podstawowe ele menty tego systemu.
Są to następujące normy:
1.JSfie powinieneś wyprodukować zbyt wiele. Jeśli to robisz,
śrubujesz normy. Jesteś „stachanowcem" (określenie to odpowia da
angielskiemu rate-buster).
2. Jjje powinieneś jwjpr9dukow_aó_7a_majn. Jeśli to robisz, je steś
oszustem (chiseler).
3. Nie powinipnpg mń-u^ń pjTpWrmpmii niczego, cojnożejcjrzy-
^ML-S^ojłe__ki(w_a£zy_szowi._ Jeśli to robisz, jesteś donosicielem
(sąuealer).
130 131
4. Nie powinieneś próbować-ntrzymywać dystansu_lub zacho - niżąc j a ta działała jako mechanizm zabezpieczający grupę przed
wywać się oficjalnie. Jeśli na przykład jesteś inspektorem, nie ingerencją z zewnątrz, czego jednym z objawów był na przykład silny
powinieneś działać jak inspektor (Roethlisberger, Dickson 1939: 522). opór wobec zmiany. Najistotniejszą w mojej ocenie tezą
Zaobserwowano, że status (rozumiany jako .pozycja jednostki w Roethlisbergera i Dicksona jest stwierdzenie, iż spontanicznie i
stratyfikacji grupy, jako coś, co może być oceniane w katego riach całkowicie nieświadomie ludzie byli zdolni do wypracowania wokół
„wysoki-niski") jednostki w grupie był w znacznej mierze swych zbiorowych przekonań i nastawień skomplikowanej
zdeterminowany przez stopień zgodności jej działań z tymi regu łami. organizacji społecznej. Do tezy tej będę niejednokrotnie wracał w
Członkowie kliki A, a więc osobnicy, którzy mieli najbar dziej dalszych częściach książki.
korzystny status w grupie, wykazywali konformizm wobec tych reguł
pod każdym względem. Członkowie kliki B przestrze gali jedynie reguł 3.1.5. Kwestia racjonalności działań ludzkich. Wreszcie czwartym
(1), (3), (4). znaczącym odkryciem autorów badań w Hawthorne było wskazanie
na to, że jedynie izolowane jednostki, ludzie ^ako_psp_b-nicy w
3.1.4. Odkrycie funkcji organizacji społecznej grupy. Trzecim sensie psychologicznym, jraogJI _się_ zachowywaćjracjonal- nie.
odkryciem o dużej doniosłości było ustalenie funkcji, jakie speł niała Natomiast w ich działaniach wywołanych uczestnictwem w grupie,
powyższa organizacja społeczna grupy. Otóż stwierdzono, że skutkiem naciskami strukturalnymi grupy, wpływem kontroli społecznej itd.
jej istnienia jest głównie: (1) ochrona grupy przed we wnętrzną takiej_racjonalności dostrzec nie można. Wykaza no to, analizując
niedyskrecją oraz (2) ochrona jej przed zewnętrznymi ingerencjami. drobiazgowo mechanizm powstawania ograniczeń wydajności.
Kontrola społeczna sprawowana była za pomocą wielu środków, z Przede wszystkim stwierdzono, że ograniczenie wy dajności pojawia
których istotniejsze to: sarkazm, „związanie -CzłflnkQw__z_grupą" oraz się zawsze, niezależnie od istniejących warun ków, bez względu na
ośmieszenie. Właśnie tymi sposobami była wywierana presja na jednostki, to, czy „czasy są dobre czy złe". Oczywiście najprościej byłoby
które zbyt wyraźnie odchy lały się od normy grupy i akceptowanego przypisać działaniom ludzi uwikłanych w gru pę jakąś racjonalność,
przez grupę zachowa nia. „Z tego punktu widzenia — piszą na przykład wskazując, że działają tak właśnie, chcąc po prostu
Roethlisberger i Dickson — widać, że różnorodne działania zwykle zabezpieczyć swe interesy ekonomiczne. Wówczas należałoby
określane mianem «ogra-jaiczenie wydajności)) hyły_j3róbą jednak założyć, jak sądzą autorzy, że pra cownik na podstawie
gp_ra_w" war"a kontr" 1' sp" łfy^ nej i nar7:iiffftnia_dyffcyp1iny i jako logicznej oceny sytuacji lub na podstawie swych poprzednich
takie były ważnym czynni kiem "Integracji. Także członkostwo w doświadczeń formułuje plan działania, który z perspektywy
klikach było traktowane jako instrument kontroli. Te osoby, których długofalowej będzie zgodny z jego własnymi in teresami, i dlatego
zachowanie było na ganne wobec kliki A, były z niej wykluczane. działa zgodnie z tym planem. Trzeba byłoby wtedy przyjąć, że:
Poddawano je spo łecznemu ostracyzmowi. Jest to jeden z „Pracownik jest przede wszystkim motywo wany przez interes
uniwersalnych procesów społecznych, poprzez które grupa karze i ekonomiczny oraz [...] że jego zachowanie w pracy jest logiczne i
wywiera presję na tych, którzy wyłamują się spod jej reguł" (1939: racjonalne" (Roethlisberger, Dickson 1939: 532).
523). Z tego punktu widzenia — o czym także piszą autorzy Tymczasem okazało się, że ideologia wyrażana
Management and the Worker — można powiedzieć, że właściwie przezjparacowna- .ków nie opierała się na logicznej ocemie ich sytuacji
wszystkie działania grupy mogły być potraktowane jako, koniec oraz_że nie działali oni byiiajm^nie4_^ciśIe_2^Qjdjiie_ze,_siwym
końców, metody kontrolowania zachowania jej członków. Byłaby to interesem ekono- —micznym. Aby bliżej wyjaśnić tę sytuację, należy
funkcja we wnętrzna organizacji społecznej grupy. Jednak równocześnie pokrótce wyjaśnić sens pojęcia zapatrywań grupy (group sentiments).
orga- Otóż nie należą one, zdaniem autorów, do dziedziny faktów, zawierając

132 133
się dominującą siłą , determinującą zachowania jednostek.

w sobie zapatrywania jednostek, nie są ich sumą (Roethlisberger,


Dickson 1939: 263). Postawy pracowników są kontrolowane i re -
gulowane przez system zapatrywań grupowych, który wyraża orga -
nizację społeczną grupy. Ponadto każda właściwość, zdarzenie, fakt w
środowisku pracy są przedmiotem zapatrywań grupy (Roethlisberger,
Dickson: 358 - 359). Jeśli w ten sposób zdefiniu jemy zapatrywania
grupy, to możliwe jest następujące rozumo wanie. Wspomniana wyżej
sytuacja w najprostszym ujęciu skła dała się z trzech wzajemnie
powiązanych elementów: zapatrywań grupy (A), zachowań
polegających na ograniczaniu wydajności (B), racji leżących u podstaw
takiego zachowania (C). Wszystkie te elementy są wzajemnie ze sobą
powiązane.
Gdyby u podłoża zachowań jednostki miał leżeć interes eko
nomiczny, wówczas należałoby oczekiwać, że C wywołuje B. Tym
czasem z badań Roethlisbergera i Dicksona wynika wyraźnie, że
B było swoistym sposobem potwierdzenia tych zapatrywań gru
powych, które legły u podstaw organizacji społecznej grupy.
C nie była bynajmniej bezpośrednią przyczyną B; była ona jedy
nie sposobem racjonalizowania zachowań. Grupa działała więc
jako swoista samopotwierdzająca się maszyna. To właśnie A by
ły przyczyną B, zatem, funkcją działań jednostek_jv^j£rupie nie
Jbyło zreąljzpji\[ajg^_jc^ lecz potwierdze
nie istniejącej organizacji grupy. Z kolei u podłoża tego systemu
nie sposób było odnaleźć żadnej logiki ekonomicznej. Inaczej mó
wiąc, kapitalna teza Roethlisbergera i Dicksona sprowadzała się
do tego, że to nie jakaś zewnętrzna logika czy interes ekonomicz
ny tłumaczą zachowania członków grupy, lecz grupowy system
zapatrywań (1939: 534-535). Stąd też bezpodstawne okazały się
inne przypuszczenia, jak choćby to, że robotnicy byli świadomie
i intencjonalnie w opozycji do kierownictwa, że ich zachowanie
było otwartą manifestacją wrogości wobec kierownictwa czy też
że ograniczanie wydajności zostało wywołane nieefektywnym
i wadliwym zarządzaniem. W każdym przypadku było to niepo
rozumienie, albowiem wszystkie te efekty spowodowane zostały
wewnętrzną organizacją grupy, jej strukturą i systemem obowią
zujących w niej przekonań, które wytworzyły własną, wewnętrz
ną logikę, własny wewnętrzny system wartości, a te z kolei stały
3.2. SOCJOMETRIA JACOBA L. MORENA termin „mała grupa" został po raz pierwszy zastosowa ny i
upowszechniony przez socjologów, przeto właśnie socjologia
3.2.1. Prekursorzy socjometrii. Analizę teorii socjometrycznej
stanowiła od początku główne źródło inspiracji dla socjometrii. Inne
zacznijmy od zwrócenia uwagi na jej prekursorów wymienionych
kategorie, których teoria socjometryozna używała nagmin nie, także
przez Morena. Otóż wskazuje on między innymi na teorię i filo zofię
pochodzą z socjologicznej teorii grupy, a są to: grupa pierwotna,
Karola Marksa, jednakże choćby z powodu niemal całkowi tego
grupa typu twarzą-w-twarz, grupa wtórna, definicja sytuacji,
niezrozumienia tej teorii przez Morena nie będę jego dekla racji
traktował poważnie. Na temat koncepcji psychoanalitycz nych i podejmowanie roli. Jest zatem rzeczą zrozumiałą, iż Moreno za
psychologicznych z początków XX wieku Moreno pisze, iż niewiele swych noprzedników uważał Simmla, Cooleya, Meada,
wniosły do socjometrii, albowiem ich twórcy nie wie dzieli jeszcze, jak Znanieckiego, Leopolda von Wiesego, Ernesta Burgessa czy Ge-
zabrać się do badania grupy społecznej jako grupy, by możliwe stały orgesa Gurvitcha. Istotnie (co za chwilę wykaże) w teorii socjo -
się badania nad jej dynamiczną struk turą (Moreno 1954: 180). metrycznej wyraźnie są widoczne wątki pochodzące z koncepcji
Zarówno w psychologii, jak i w psycho analizie dominowało wówczas wymienionych autorów.
zainteresowanie indywidualną psy-chodynamiką, co w istotny sposób
uniemożliwiło analizy rzeczy wistości grupowej. 3.2.2. Początki socjometrii. Pierwszą znaczącą datą określają cą
Najbardziej znaczący wpływ na socjometrie wywarły różno rodne początki socjometrii jest 1923 rok, kiedy to zostało zorganizo wane
kierunki socjologiczne. Ponieważ pojęcie grupy społecznej od Yiennese Stegreif Laboratory i ukazała się książka Jacoba Morena
początku stanowiło dla socjometrii kluczową kategorie teore tyczną, a Das Stegreijtheater, w której po raz pierwszy pojawia się
problematyka socjometrii (Moreno 1923; 1947c; zmienione
134 135

cesie krystalizowania się ruchu było założenie w 1937 roku pisma


„Sociometry. A Journal of Interpersonal Relations" (po raz pierw szy
ukazało się ono rok wcześniej jako „Sociometrk Review") z
Gardnerem Murphym jako pierwszym redaktorem naczelnym.
wydanie tej książki ukazało się w 1970 roku). Jednakże o socjo-metrii „Powstanie tego pisma — pisze Moreno — miało kluczowe zna -
Moreno wzmiankuje znacznie wcześniej w liście z 1915 roku czenie dla rozwoju badań nad małymi grupami. Pomiędzy 1936 a
skierowanym do władz monarchii austro-węgierskiej. Jako pojęcie 1941 rokiem opublikowano w nim 75 artykułów (tj. ok. 65%
socjometria pojawiła się w latach trzydziestych w artyku le Morena publikowanej w tym okresie produkcji naukowej z tej dziedziny),
Application of the Group Method to the Classtfication oj Prisons których przedmiotem były socjometryczne lub zbliżone do socjo-
(Moreno 1945a: 39; Sahakian 1982: 79). Niewątpliwie jednak rok 1923 metrycznych badania nad małymi grupami. Wśród twórców tych prac
trzeba uznać za datę przełomową, powstanie zaś • laboratorium znalazły się najbardziej obiecujące talenty [...]: S. Chapin, L. Cottrell
wiedeńskiego za pierwszy ważny czynnik w proce sie kształtowania się [...] E. Hartley, [...] H. Jennings [...] P. Lazarsfeld, K. Lewin, R.
ruchu socjometrycznego. Lippitt, C. Loomis, S. Lundberg, J. L. Moreno, T. Newcomb, M.
Drugim istotnym czynnikiem, na który wskazuje także sam Northway [...], M. Sherif, L. Zeleny. Stali się oni w dziedzinie badań
Moreno, było opublikowanie w 1931 roku książki Gardnera Mur- nad małymi grupami patronami narasta jącej pomiędzy 1941 a 1953
phy'ego Experimental Social Psychology. Murphy, wpływowy rokiem powodzi badań" (1954: 186).
wówczas psycholog społeczny, dokonał w swej książce promocji W 1942 roku powstaje w Beacon w stanie Nowy Jork Insty tut
socjometrii. Przypuszczalnie jednak punktem szczytowym w pro - Socjometryczny, przemianowany w kilka lat później na In stytut
Morena, ale trzeba pamiętać, że jest to okres wzmożonego procesu siebie jeszcze przed wojną Child Welfare Research Station a t Iowa.
instytucjonalizacji nie tylko socjometrii, lecz całej socjo logii małych Działali tutaj między innymi R. Lippitt i R. K. White, efektem ich
grup społecznych. Tak więc obok Instytutu Socjo-metrycznego w współpracy z Lewinem były zaś słynne badania nad klimatami
1945 roku zostaje założony przez Kurta Lewina Research Center for przywództwa wykonane w 1939 roku (Lewin, Lippitt, White 1939).
Group Dynamics w Massachusetts Institute of Technology (MIT), Niestety wojna spowodowała, że stacja badawcza Lewina w Iowa
dokąd Lewin przenosi się z utworzonej pirzez zaprzestała swej działalności, grupa badaczy uleg ła rozsypce, a sam
Lewin w 1945 roku utworzył nowe centrum badania małych grup. Po
136 śmierci Lewina w 1947 roku Dorwin Cartwright, Leon Festinger,
Ronald Lippitt i Alvin Zander po dejmują decyzję, aby w 1948 roku
przenieść Centrum do Uni-yersity of Michigan w Ann Arbor, gdzie
istnieje ono do chwili obecnej. MIT nie traci jednak przez to swojej
pozycji jako ośro dek badania małych grup, albowiem nie wszyscy
członkowie Centrum przenieśli się wraz z nim do Ann Arbor. W 1946
roku zaczyna działać Department of Social Relations w Harvard Uni-
versity, gdzie pracują między innymi George C. Homans i Ro bert
Bałeś, a mimo to najsilniejszym centrum badawczym MIT pozostaje
nadal, dystansując wyraźnie ośrodki w Haryardzie i Michigan. W 1950
roku sytuacja zmienia się jednak radykal nie — dominującą rolę
uzyskuje centrum badawcze w Uniyersi-ty of Michigan, następnie
ośrodek w Harvard University, MIT spada zaś na pozycję grupy
słabszej liczebnie i o najmniejszym potencjale intelektualnym (Mullins,
Mullins 1973: 108 - 113). W tymże samym okresie, w 1947 roku w
Wielkiej Brytanii po wstaje Tavistock Institute of Human Relations, z
początkiem lat pięćdziesiątych zaś Laboratoire d'Experi;mentation
Sociometriąue et Psycho-Sociologiąue na Sorbonie (Moreno 1952:
146). Przyta czam informacje na temat innych instytucji badawczych,
albowiem w opinii Morena wszystkie one, nie tylko zaś Instytut So -
cjometryczny, dokonywały eksperymentów mających związek z
socjometria.

3.2.3. Filozofia socjometrii. Socjometria Morena miała wszelkie


cechy teorii społecznej. Co więcej, była to teoria w szerokim tego
słowa znaczeniu, albowiem opierała się na explicite sformułowa nych
założeniach filozoficznych. Nie jest to w pełni rozbudowana filozofia,
niemniej jej istnienie winno być odnotowane. Filozofia ta ma cechy
holizmu ontologicznego, aczkolwiek taka jednoznacz-

137
czy też są one także właściwością społe-

na kwalifikacja stanowiska Morena nie jest możliwa. W eseju So- 138


eiometry and Marxism Moreno wypowiada myśl, iż rzeczywistość
społeczna ma charakter socjometryczny (1951b: 169). U podstaw
społeczeństwa ludzkiego tkwi rzeczywista, dynamiczna struktura
(Moreno 1951d: 135). Tą strukturą jest właśnie struktura socjome-
tryczna, to jest struktura'atrakcyjności-odpychania, a więc struk tura
o charakterze emocjonalnym. Jej „uruchomienie" uzależnio ne jest
jednak od jednostek, a dokładniej mówiąc od tego, czy pozostaną
one pasywne, czy też cechować się będą aktywnością o
specyficznym charakterze. W przeszłości, powiada Moreno, tak
długo, jak długo jednostki tworzące społeczeństwo pozostawały
pasywne, struktury socjometryczne nie mogły być dostrzeżone, nie
mogły się w pełni ujawnić. Katalizatorem ich powstania i peł nego
włączenia się w proces funkcjonowania społeczeństwa jest
spontaniczność wszystkich jednostek w społeczeństwie (Moreno
1951d: 136).
Powyższa teza, pierwsze z trzech głównych założeń filozoficz -
nych socjometrii, wskazuje zatem z jednej strony na struktural ny
charakter rzeczywistości społecznej, z drugiej zaś — na emo -
cjonalny charakter najistotniejszych dla istnienia świata społecz nego
struktur. Jest to, jak sądzę, główna wyjściowa teza socjo metrii, bez
niej bowiem z łatwością można zakwestionować jej sens i
znaczenie dla nauk społecznych. Jednocześnie wraz z tą tezą
Moreno wikła się w sprzeczność nie do przezwyciężenia. Z jednej
bowiem strony, aby móc sensownie podtrzymywać po gląd o
wyjątkowym znaczeniu socjometrii, jej fundamentalnym
charakterze dla nauk społecznych, musi dysponować tezą o po -
wszechności i niezbędności struktur socjometrycznych w społe -
czeństwie. Z drugiej zaś strony, wszystkie jego badania dotyczą
grup małych, a on sam się uważa i przez innych jest uważany za
prekursora i reprezentanta socjologii małych grup. Dysponuje więc
danymi z tej dziedziny i nie ma dostatecznych podstaw, prócz
własnego przekonania, by wypowiadać jakieś tezy o całym spektrum
zjawisk społecznych. Powstaje zatem pytanie, czy struk tury
socjometryczne charakteryzują jedynie małe grupy, czy wy stępują
one także jako struktury całych społeczeństw? A więc czy struktury
o charakterze emocjonalnym istnieją jedynie na terenie małych grup,
czeństw? Rozstrzygnięcie tej kwestii ma charakter podstawowy,
albowiem decyduje o zakresie socjometrii. Cała praktyka badaw cza
socjometrii oraz szereg wypowiedzi Moreno wskazują na to, że ludzkich zmysłów. Były to formy (w Arystotelesowskim rozu mieniu)
socjometria ma charakter ograniczony, albowiem struktury subiektywne, stosowalne do wszystkich zjawisk. Tak więc układy
emocjonalne są cechą jedynie małych grup. przestrzenno-czasowe, a właściwie świat przestrzen ny i czasowy
Teza o emocjonalnym charakterze struktur socjometrycznych, bez został uznany przez Kanta za zjawiskowy i niereal ny. Czy struktury
względu na to, jaki byłby zakres ich występowania, jest jed nakże socjometryczne byłyby zatem czymś niereal nym i zjawiskowym?
zbyt ogólnikowa, nawet jako teza filozoficzna. Potrzebne było pewne Czy istotnie można o nich orzec, że są su biektywnymi formami?
jej doprecyzowanie w -kategoriach właściwych dla fi lozoficznej Rzeczywiście, ostatnie zdanie z cytowa nego fragmentu wypowiedzi
analizy obiektów społecznych. Moreno robi to, powia dając, że Morena i Jennings potwierdza to przypuszczenie.
socjometria zajmuje się konfiguracjami społecznymi, agregatami Wątpliwości natomiast wiążą się po pierwsze z tym, że Mo reno,
jednostek (Moreno, Jennings 1938: 343). Do pewnego punktu na co zwracało uwagę wielu badaczy, nie należał do tego typu
socjometria podziela stanowisko filozoficzne gesztaltys- tów (por. intelektualistów, którzy tradycję filozoficzno-teoretyczną traktują z
rozdział 3.3). Mianowicie struktury socjometryczne — powiadają dużą starannością i uwagą. Wręcz przeciwnie, jego uwaga była
Moreno i Jennings — są całościami w tym znaczeniu, że stanowią skierowana raczej na tworzenie własnych pomysłów niż na dogłębne
pewien rodzaj konfiguracji: każdy element struktu ry jest powiązany z zrozumienie poprzedników. Dowodzą tego choćby jego
każdym pozostałym elementem. Zmiana po zycji jednej jednostki powierzchowne eseje na temat marksizmu, w których po dejmuje
może wpłynąć na całą strukturę. Istnieje więc wzajemna determinacja krytykę poglądów Marksa. Podobnie rzecz się ma chyba także w
cech i działań poszczególnych ele mentów struktury przez strukturę, przypadku znajomości poglądów Immanuela Kanta. Mo reno
ale elementy są „determino wane analitycznie". Jak należy rozumieć powołuje się na koncepcję czasu i przestrzeni Kanta, roz ważając
zwrot: „determinowane analitycznie"? Odpowiedzi udziela sam status ontologiczny struktur socjometrycznych, natomiast Kant
Moreno: „[...] badacz kon figuracji społecznych jest w odmiennej stworzył ją, konstruując teorię poznania. Według Morena — na co
sytuacji niż gesztaltysta. Nie bierze cn na warsztat czegoś danego, wskazują jego wypowiedzi przytoczone wcześniej — struk tury
gesztaltu; on sam jest twórcą owego gesztaltu i wobec tego socjometryczne miały raczej charakter ogólnych pojęć, u Kanta zaś
pomysłodawcą układu. I to w obrębie tych układów dąży on do układy czasowonprzestrzenne należały do kategorii wyobrażeń
badania zjawisk społecznych, nie zaś poza nimi. [...] Struktury jednostkowych. Niewątpliwie, pomiędzy strukturami
socjometryczne, podobnie jak zapis muzyczny, są językiem, socjometrycznymi Morena a czasem i przestrzenią u Kanta istnie je
symbolicznym odpowiednikiem, nie zaś procesem samym w sobie. jakieś podobieństwo, lecz trudno byłoby mówić o .analogii mię- -dzy
Są one analogiczne do układów czasoprzestrzennych w rozumieniu nimi.
Kanta. Myślenie pojęciowe stosuje je w celu porządkowania zjawisk"
(Moreno, Jennings 1938: 343; podkr. J. S.). 3.2.4. Koncepcja grupy społecznej. Pewnym potwierdzeniem
Sądzę, że wypowiedź ta ma absolutnie kluczowe znaczenie dla trafności powyższych rozważań jest stanowisko, jakie Moreno
zrozumienia sensu socjometrii Morena. W wyżej zacytowanym zajmuje w kwestii rozumienia pojęcia „grupa społeczna". Już w 1949
fragmencie zawiera się wyraźna sugestia co do umownego, for - roku Georges Gurvitch zauważył, że stanowisko Morena w tej
malnego, apriorycznego charakteru struktur socjometrycznych. Jak sprawie nie jest jednoznaczne: co innego deklaruje on w tek stach
wiadomo, przestrzeń i czas były przez Kanta traktowane ja ko byty programowych, co innego zaś staje się potem jego prakty ką
idealne, nie należące do świata rzeczy, jako pochodne badawczą. „Pomimo swego wcześniejszego przyrzeczenia, że będzie
badał «grupę ludzką jako całość» — pisze Gurvitch — pomimo
139 przywiązywania tak wielkiej wagi do «grup», «grup te-
140 rapeutycznych» itp., do wzajemnych relacji pomiędzy funkcjono -
waniem grupy a jej strukturą, Moreno wzdraga się przed per spektywą
przyznania grupom społecznym rzeczywistości sui ge-neris,
nieredukowalnej do elementów ją tworzących!" (1949: 16).
Ambiwalentność stanowiska Morena uwidoczniła się najwyraźniej w
jego artykule Sociometry and the Cultural Order z 1943 roku, na który
zresztą powołuje się także Gurvitch. Z jednej strony bowiem Moreno
pisze: „Musimy wyłączyć poza nawias socjometrii wszystkie badania
opinii publicznej, które opierają się na zada waniu pytań dużej liczbie
jednostek całkowicie od siebie oddzie lonych, jak to ma na przykład
miejsce u Gallupa", przyznając tym samym, że podejście agregacyjne
jest wadliwe, ale z drugiej strony, gdzie indziej pisze: „[...] grupa jest
jedynie metaforą i ja ko taka nie istnieje, jej rzeczywistą zawartością
są wzajemnie po wiązane osoby tworzące ją nie jako prywatne
jednostki, lecz jako przedstawiciele tej samej kultury" (1946: 354).
Rozstrzygnięcie dotyczące rzeczywistego charakteru jego kon -
cepcji grupy społecznej jest — jak sądzę — wbrew pozorom ła twe.
Otóż myślał on o grupach społecznych w kategoriach specy ficznie
przez siebie rozumianej Kantowskiej koncepcji układów czasowo-
przestrzennych. Brak precyzji języka używanego przez Morena, nie
zaś ambiwalencja jego własnych przekonań, powodo wał pewne
trudności interpretacyjne. Jest to zresztą zrozumiałe, jeśli się zważy,
że Moreno nie był zdolnym analitykiem — był raczej ambitnym
praktykiem i dynamicznym organizatorem. Spo strzegł to zresztą bez
trudu Guryitch, który pisał, że Moreno i jego następcy „[...] pozostali,
pomimo czynionych wysiłków, czę- v ściowo upośledzeni przez ukrytą
[...] psychologię indywidualis tyczną, która popycha ich do
redukowania rzeczywistości społecz nej do interpersonalnych i
intergrupowych stosunków preferen cji lub odrzucenia [...]" (1949:
11). Status ontologiczny grupy spo łecznej (małej grupy społecznej)
jest zatem zbliżony lub nawet tożsamy ze statusem ontologicznym
struktur socjometrycznych, te zaś mają cechy ontologiczne zbliżone
do układów czasowo-
-przestrzennych Kanta.
Tak zarysowane stanowisko wywołuje jednakże szereg pro -
blemów natury teoretycznej. W filozofii Kanta układy czasowo-
-iprzestrzenne nie mogły mieć innego charakteru, jeśli miały umoż-

141
Czym zatem jest atom społeczny? Punktem wyjścia winna być
teza często powtarzana przez Morena i jego współpracowni ków,
będąca składnikiem jego ogólniejszych poglądów na istotę świata
liwiać skonstruowanie teorii poznania, która przezwyciężałaby epi- społecznego: jednostka ludzka nie może być rozpatrywana w izolacji
stemologiczny monizm empirycystów i racjonalistów. Tymczasem od innych jednostek, z którymi jest powiązana. Tak więc dla badacza
Morenowska koncepcja grupy nie pozwala mu zrealizować jego rzeczywistości społecznej, socjologa, który po sługuje się koncepcją
celów teoretycznych, tj. skonstruować teorii rzeczywistości spo - socjometryezną, pojedyncza, izolowana jednostka ludzka de facto nie
łecznej, której istotnym składnikiem są działające, walczące prze - istnieje. Świat społeczny zaczyna się tam, gdzie wchodzimy w sferę
ciwko sobie, mające struktury grupy społeczne. Odrzucenie agre- stosunków .międzyludzkich, ludzie jako jednostki społeczne istnieją
gacyjnego punktu widzenia na grupę społeczną, zdefiniowanie jej dopiero wówczas, gdy są uwikła ni w różnorodne struktury
jako całości złożonej nie z jednostek, lecz z atomów społecznych interpersonalne. Wydawałoby się, że pozycja społeczna jest tu
powinno doprowadzić go do tezy o istnieniu rzeczywistości gru powej pojęciem wystarczającym, wszak zakła da ona istnienie szeregu relacji
sui generis. Wszak tylko tak rozumiana grupa, a więc gru pa mająca jednostki ją zajmującej z inny mi osobami. Jednakże dla Morena
rzeczywistość sui generis, może działać, walczyć wy wierać przymus pozycja jest układem niewy starczającym, albowiem po pierwsze,
na swych członków. Bez tego oraz bez rzeczy wistej równowagi zbyt słabo uwidacznia się w niej strukturalno-interpersonalny
pomiędzy siłami odśrodkowymi i dośrodkowy-mi grupa nie może charakter rzeczywistości spo łecznej, po drugie zaś spoiwo, podłoże
działać jako niezależny obiekt, rzecz — może być jedynie oraz treść stosunków inter personalnych składających się na atom
potraktowana zjawiskowo lub jako fakt z dziedziny przedstawień. Na społeczny mają specyficz ny charakter, odmienny od tego, co zwykło
takich właśnie podstawach filozoficznych opiera się cala socjometria się przypisywać sto sunkom właściwym dla pozycji społecznej.
Morena, o czym trzeba pamiętać, rozważając pozostałe jej kluczowe W eseju napisanym w 1941 roku wspólnie z Helen H. Jennings
kategorie. mianem atomu społecznego Moreno określał sumę struktur inter -
personalnych wynikającą z relacji wyboru i odrzucenia, koncen -
3.2.5. Atom społeczny. Kluczowym pojęciem koncepcji Morena trujących się wokół danej jednostki (1941: 269), precyzując to dalej
jest atom społeczny, który został potraktowany jako najmniejsza następująco: „[...] atom społeczny [...] może być potraktowa ny jako
jednostka strukturalna społeczeństwa (grupy społecznej). Wbrew jednostka strukturalna wynikająca z istoty procesu wy boru. Jeśli jest
pozorom pełna eksplikacja tego pojęcia nie je&t łatwa. Ndeomał w to jednostka strukturalna [...], to powinna istnieć możliwość
każdym eseju Morena można znaleźć jakieś uwagi na temat atomu zademonstrowania, iż atom społeczny danej jednostki ulegając
społecznego, wskutek czego dopiero ich synteza daje jego pełny zmianie, zachowuje ipewną spójność między swą «we-wnętrzną
obraz. Zacznijmy od sformułowań wstępnych, w których zostają strukturą» w jednym momencie czasowym i w kolej nym,
ustalone wstępne warunki zaistnienia tego obiektu spo łecznego. W dostatecznie odległym" (1941: 277). Jest to stwierdzenie i tot e,
eseju The Social Atom and Death Moreno pisze, iż to właśnie atom albowiem sugeruje ono pewną autonomiczność, samoistność atomów
społeczny, nie zaś jednostka ludzka jest naj mniejszym strukturalnym społecznych. Dowodzi ono także, że początkowo Moreno kładł silny
składnikiem społeczeństwa {1947b: 80 - 81). Gdzie indziej dodaje, że nacisk jedynie na pewien typ stosunków, relacji — na te, które
jest i-j „pierwsza, rzeczywista struktura dostrzegalna w budowie wynikają z procesu wyboru, a więc należą w prze ważającej mierze do
społeczeństwa ludzkiego" (1951d: 145), zwracając uwagę, iż choć kategorii stosunków o podłożu psychologicz nym. Potwierdził to
atomy społeczne są z całą pewnością pierwotnymi strukturami, to nie z/resztą w Who Shall Survive?, pisząc: „Atom
są one jednak tożsame z grupami pierwotnymi. W tym samym eseju
zastrzega się także, iż atom społeczny nie jest identyczny z formalną
pozycją jedno stki w grupie.
142 143

stanowiska Morena wydaje się niezwykle trafna. Istotnie, atomy


społeczne tworzone spontanicznie, albowiem wynikają one ze
stosunków o podłożu psychologicznym, wyboru lub odrzucenia,
petryfikują się nie uzyskując wszakże całkowitej autonomii
egzystencjalnej, jaka przysługuje na przykład grupom społecznym. Są
one więc względnie trwałymi wzorami struktu ralnymi, którym nie
społeczny jest najbardziej złożoną konstelacją stosunków psycho - przysługuje własność pełnej samoistności.
logicznych — rodzajem pojedynczej komórki w świecie społecz nym"
(Moreno 1934: 77).
Podłoże, na którym utrzymuje się owa konstelacja stosunków
społecznych zwana atomem społecznym, odgrywa u Morena istot ną
rolę, czego dowodzi szereg jego wypowiedzi w tej kwestii. W
Psychodrama pisze, że atom społeczny jest jądrem wszystkich
jednostek, z którymi dana jednostka jest emocjonalnie powiąza na i
które równocześnie są z nią powiązane (1946: 84). W Founda-tions oj
Sociometry powiada zaś, że jednostka odnosi swe emocje do
otaczających ją grup, a z kolei członkowie tych grup reagują
emocjonalnie na tę jednostkę, co w rezultacie prowadzi do tego, że na
pograniczu pomiędzy jednostką a grupą można dostrzec wzór
atrakcyjności i odrzucenia zwany atomem społecznym (1951d: 24).
Słowo „dostrzec" nie pojawia się tu przypadkowo, albowiem dla
Morena atom społeczny jest faktem, nie pojęciem, podobnie jak w
anatomii układ na przykład naczyń krwionośnych jest faktem
opisowym.
Jesteśmy już, jak sądzę, blisko konkluzji, zanim jednak ją
przedstawię, chciałbym odwołać się do wypowiedzi Gurvitcha i
Morena. Ten pierwszy w artykule Microsociology and Socio metry
dokonuje analizy stanowiska Morena wyrażonego w Socio-metry and
the Cultural Order. Pisze: „Rozpatruje on [Moreno — J. S.] «atomy
społeczne» jako dynamiczne i spontaniczne układy charakteryzujące
się interakcją pomiędzy członkami. Układy te stają się mniej lub
bardziej stabilne dzięki specyficznej dystry bucji «ról społecznych»
oraz dzięki integracji i absorpcji «atomów kulturowych». Ponadto
uznaje on niemożność całkowitego oddzie lenia atomów społecznych
tak wzbogaconych od konfiguracji spo łecznych oraz od
poszczególnych grup, dla których stanowią one «najmniejszą
jednostkę funkcjonalną»" (Gurvitch 1949: 14). Po wyższa interpretacja
Wydaje się, że ich kształt strukturalny jest niezwykle bliski temu, jednostkę strukturalną świata społecznego.
co po raz pierwszy w_1958 roku Robert Merton nazwał ..zespołem
ról". Z jednym wszakże wyjątkiem. Dla Mertona ze społy ról były 3.2.6. Tele. Główna idea Morena, do której urzeczywistnienia
rezultatem stosunków społecznych przebiegających na różnorodnym musiał wykorzystać pojęcie tele, jest następująca. Otóż każda zbio -
podłożu, nie tylko psychologicznym, co było z kolei charakterystyczne rowość, grupa społeczna ma dwa porządki społeczne albo w każ dej
dla atomów społecznych Morena. W wy danym w 1960 roku występują dwa rodzaje bytów. Z jednej strony mamy w niej do
Sociometry Reader Moreno zmodyfikował swoje stanowisko. czynienia z oficjalnym, sztywnym porządkiem społecznym, z drugiej
Spowodowało to, że oba wspomniane tu istot ne pojącia nauk zaś — z porządkiem społeczno-afektywnym, który ule ga
społecznych zyskały ten sam sens. Atom spo łeczny bowiem stanowi strukturalizacji całkowicie spontanicznie. Ten drugi typ po rządku
teraz „[...] rdzeń wszystkich jednostek, z którymi dana jednostka jest w społecznego zostaje właśnie uznany przez Morena za tak zwaną
istotny sposób powiązana lub też które równocześnie są powiązane z tą strukturę głęboką, ukrytą i rzeczywistą. To mając na my śli ten drugi
jednostką: wzajemny ^tosunek może mieć charakter emocjonalny, typ porządku społecznego, Moreno głosił, że jest on jedyną szansą
społeczny lub kul turowy" (The Sociometry Reader: 52). W ten sposób przetrwania struktur politycznych i organizacyj nych. Tylko te
dochodzimy do dość nieoczekiwanej konkluzji. Otóż okazuje się, że struktury polityczne czy organizacyjne, twierdzi Moreno w Who Shall
atomy spo łeczne u Morena są tożsame zespołom ról u Mertona, mimo Survive?, które potrafią zorganizować się, oprzeć swój byt na
że obie te koncepcje najwyraźniej powstały niezależnie i wywodzą się z głębokich, ukrytych i rzeczywistych struktu rach socjometrycznych,
odmiennych tradycji intelektualnych (Merton zmodyfikował an - będą zdolne do przetrwania. W jaki spo sób jednakże struktury oparte
tropologiczną koncepcję ról społecznych Ralpha Lintona). Moreno na całkowicie spontanicznych re-
traktował atom społeczny jako najbardziej elementarną, najpros tszą
144 10 — Male struktury... 145

wiązania stosunków przekraczających poziom przypadkowości


(Moreno 1955: 105; 1947a). Tak więc wszelkie stosunki społeczne,
zwłaszcza stosunki atrakcyjności, których początkiem są całkowi cie
spontaniczne relacje jednostek, są oparte na tele. Może ono być
akcjach ludzkich są zdolne do osiągnięcia pewnego stopnia petry - wobec tego zdefiniowane jako spoiwo grupowe. Albowiem to właśnie
fikacji, stabilności, powtarzalności. Jak to się dzieje, inaczej mó wiąc, tele powoduje, że jednostki stają się dla siebie atrak cyjne lub
że te sponanicznie tworzone struktury są zdolne do prze kroczenia odpychają się wzajemnie; to właśnie tele umożliwia przepływ uczuć,
poziomu przypadkowości? Otóż sprawia to właśnie dzia łanie tele. z których najwyraźniej zbudowany jest między innymi atom
„Pojęcie tele — pisze Moreno — nie jest czysto teoretyczną społeczny (Deutschberger 1947: 249). Tele kształtuje poczucie
konstrukcją. Zostało ono zasugerowane przez dane socjometrycz-ne. związku z innymi osobnikami {Moreno, Jennings 1938: 363).
Statystyczny rozkład atrakcyjności i odrzuceń dokonuje się pod The Sociometry Reader Morena zawiera następujące określe nie
wpływem pewnego ezoterycznego czynnika. [...] Trend w kie runku tele, które może być podsumowaniem powyższych rozważań. Tele
wzajemności przyciągań i odrzuceń wielokrotnie przekra cza „[...] zostało potraktowane jako spoiwo utrzymujące razem jednostki i
możliwość przypadkowości. Czynnik odpowiedzialny za ten efekt grupy. Spójność grupowa, wzajemność relacji, komu nikowania się i
zwany jest «tele»" (1951d: 144). Gdzie indziej określił je jako wspólnych doświadczeń są funkcjami tele" (1960b: 17). Zawsze
socjograwitacyjny czynnik, decydujący o stopniu realności jednak gdy usiłujemy dokonać jakiejś bardziej dro biazgowej
konfiguracji społecznej przekraczającej przypadkowość. Działa on operacjonalizacji tego czynnika, zwłaszcza wówczas, gdy usiłujemy
pomiędzy jednostkami, pociągając je lub wręcz zmuszając do na - uczynić go przedmiotem poszukiwań teoretycznych, okazuje się, że
jest on rzeczywiście — jak stwierdził to sam Mo reno — czynnikiem który miał być nośnikiem fal radiowych. Okazało się, że „eter" nie
ezoterycznym, a wiec czymś tajemniczym, dostępnym tylko dla istnieje, podobnie jak nie ma ani dowodu istnienia tele, ani potrzeby
wtajemniczonych. Nieodparcie też nasuwa się stale pokusa analogii korzystania z tego pojęcia w świetle współczesnej wie dzy
pomiędzy „tele" a słynnym „eterem", socjologicznej.

3.2.7. Spoistość grup społecznych. Pojęcie spoistości albo spój -


ności grup społecznych zostało niestety skonstruowane przy uży ciu
pojęcia „tele", przez co Moreno pozbawił je możliwości empi rycznej
weryfikacji (Moreno 1950: 176). Sama definicja spoistości była jak na
owe czasy tradycyjna, albowiem Moreno określał ją jako „siły
utrzymujące jednostki w ugrupowaniach, w których się one znajdują".
Jednak umieszczona w kontekście całej koncep cji Morena, a
zwłaszcza silnie związana z pojęciem „tele", straciła jakikolwiek sens
empiryczny i nabrała posmaku spekulatywności. Oto ów specyficzny
czynnik tele może spowodować, że grupa ule ga transformacji z grupy
przypadkowej w grupę rzeczywistą, a następnie ze słabo
ustrukturalizowanej grupy rzeczywistej w grupę silnie
ustrukturalizowaną lub odwrotnie. Tak więc de facto to spójność
grupowa decyduje o przekroczeniu przez grupę poziomu
przypadkowości, nie zaś tele, ale spójność grupy jest przecież funkcją
tele — powiada Moreno.

3.2.8. Struktura socjometryczna. Pojęcie struktury socjome-


trycznej nastręcza nie mniej kłopotów niż poprzednie, przede
wszytkim dlatego, że jego treść także silnie została powiązana z
działaniem czynnika „tele". Oczywiście można by i tym razem
postąpić w sposób wypróbowany w przypadku „eteru" — po prostu
pominąć „tele" w naszych rozważaniach (co zresztą uczy niono w
późniejszych badaniach socjometrycznych). W tej pracy jest to jednak
niemożliwe. Występuję tu w roli historyka socjo logii, wobec czego
moim głównym zadaniem jest odtworzenie koncepcji, nie zaś jej
modyfikacja i rozwijanie.
Otóż w oryginalnej Mórenowskiej koncepcji struktury socjo-
metrycznej „tele" jest niezwykle istotnym i silnie z nią związa nym
czynnikiem. Rozumowanie Morena jest następujące. Gdy okaże się,
że atomy społeczne uległy pewnej wewnętrznej petry fikacji, to jest
gdy stwierdzimy, że cechują się one trwałą struk turą oraz że rozwijają
się według pewnych reguł, będziemy
146 10* 147
148

w stanie dostrzec pojawienie się dodatkowych struktur złożonych


właśnie z szeregu powiązanych atomów społecznych. Z faktu te go
wynika, że te dodatkowe struktury niewiele różnią się od swych
elementów składowych, że są to także struktury oparte na bilan sie
atrakcyjności i repulsji wzajemnej jednostek. Znów więc po jawia się
owo tajemnicze tele, które sprawia, że struktury tak powstałe —
struktury socjometryczne — nie pozostają przypad kowe. Otóż
koniecznym warunkiem przekroczenia poziomu przy padkowości jest
możliwość przepływu uczuć atrakcyjności i re pulsji pomiędzy
jednostkami. Inaczej mówiąc, trzeba założyć, że każda jednostka w
obrębie danej struktury socjometrycznej jest czuła, wrażliwa na
sytuację życiową innej jednostki w obrębie tej struktury, a więc że
owe indywidualne stany wrażliwości są w pewien sposób ze sobą
skorelowane. Tak więc we wszystkie relacje między jednostkami
musi ingerować czynnik tele jako niezbędne podłoże, spoiwo
umożliwiające przepływ uczuć.
Może być jednak tak, iż tele istniejące pomiędzy jednostkami jest
jedynie potencjalne i nie uaktywnia się, dopóki jednostki nie znajdą
się w odpowiedniej bliskości lub dopóki ich uczucia i my śli nie
spotkają się dzięki odpowiednim kanałom komunikacyj nym, nawet
jeśli dzielić je będzie określony dystans. Zatem kon sekwencją
istnienia tele pomiędzy jednostkami oraz odpowied nich kanałów
umożliwiających spotkanie się, zderzenie wzajemne uczuć
atrakcyjności i repulsji jest powstanie złożonych struktur
socjometrycznych. Są one utworzone z długich łańcuchów je dnostek
ludzkich, z których każda cechuje się odmiennym stop niem
wrażliwości wobec partnerów uruchamianej przez tele.
Z tak rozumianym pojęciem struktury socjometrycznej wiąże się
wiele problemów. Jednym z najpoważniejszych jest utrzymu jące się
właściwie do chwili obecnej, a powstałe w czasach More na,
przekonanie, że struktura socjometryczna to rozkład stosun ków
sympatii, obojętności i antypatii pomiędzy członkami grupy.
Tymczasem dość wcześnie niektórzy autorzy zauważyli, że zało żenie,
iż możliwa jest sytuacja, w której ludzie byliby w stanie w swych
działaniach starannie oddzielić uczucia i emocje żywione wobec
partnerów od kalkulacji o charakterze bardziej instrumen talnym, jest
po prostu kontrfaktyczne. Błąd rozumowania More na i wielu jego
kontynuatorów polegał więc na tym, iż uznali oni
za rzecz możliwą istnienie „czystych" struktur socjometrycznych, u 149
podstaw których leżą motywacje emocjonalne, oparte na uczu ciach
przyjaźni, atrakcyjności i repulsji, ujmowane niezależnie od dzących z odmiennych warstw społecznych — większa część wy -
sytuacji społecznej (Jordan 1984: 267 - 269), Formułując problem w borów skierowana jest ku osobom z warstw wyższych lub człon kom
kategoriach stosowanej w socjometrii techniki badawczej (któ rej tej samej warstwy co dany, wybierający ją osobnik" (Vre-eland 1942:
bliższym omówieniem nie będę się w tej książce zajmować), 151). Oczywiście przeczy to generalnej idei struktury
Kazimierz Jordan pisze: „Z niezrozumiałych powodów badacze socjometrycznej w rozumieniu Morena. Obserwuje się stabilność
często nawet nie dopuszczają podejrzenia, iż u podstaw wyboru pozycji w strukturze zarówno osób będących gwiazdami socjome-
leżeć mogą motywacje natury instrumentalnej, czyli takie, które trycznymi, jak i osób izolowanych w obrębie badanej grupy —
będą zorientowane na czystą przydatność wybieranej dla wybie - konkluduje Yreeland — na, przekór istniejącej w tej grupie po lityce
rającej w konkretnej sytuacji sugerowanej przez test socjome- równej akceptacji każdego członka grupy (1942: 162).
tryczny" (1984: 269). Znanieoki ostro zaprotestował przeciwko takiej interpretacji tej
W rezultacie istotnie okazuje się, że uy.yskanip obracał—^zy^ prawidłowości, wykazując przy okazji wadliwość klasycznego
_stej" gtriijftiry grtpjrymptry_cznej. ajwięc_takiej, o jakiej__myślał Morenowskiego „ortodoksyjnego" rozumienia struktury socjome-
Moreno — struktury powstałej na podłożu wzajemnie komuni - trycznej (1943: 225-233). Nie mogę zaakceptować konkluzji Vre-
kowanych uczućTaTrakcyjności i i^pulsjj_o_całkgwicie emocjonal- elanda — twierdzi Znaniecki. Trendy, które wykrył, nie znajdu ją się
nynT^zabarwieniu — jesJLniejripjżiiw^_aib_gwiem zawsze uczuciom w konflikcie, lecz w całkowitej zgodzie z instytucjonalnym wzorem
.Jyjntowarzyszyć. bidzie motywacja instrumentalna^ W wyniku grupy. Stopień atrakcyjności jednostki nie zależy od jej cech
tego struktury te ulegać będą zniekształceniu, które polega na „[...] osobowościowych, a w każdym razie nie zależy od nich wy łącznie.
przeroście popularności jednostek, wobec których panuje w grupie Dominujące znaczenie ma stopień, w jakim jednostka, ja ko obiekt
opinia, że współdziałanie z nimi w danej sytuacji może przynieść doświadczenia społecznego tych, którzy są z nią w kon takcie, jest
zwiększoną efektywność własnego działania i płynące z tego przez nich charakteryzowana i oceniana jako pożąda na osobowość T.
korzyści" (Jordan 1984: 274). ich własnego punktu widzenia (Znaniecki 1943: 230). Tak więc
Wbrew pozorom problem został dostrzeżony bardzo wcześnie, klasycznego Morenowskiego rozumienia struktury socjometrycznej
wówczas gdy socjometria znajdowała się w stadium największe go nie można w pełni zaakceptować, mimo że do chwili obecnej wielu
rozkwitu. Wywiązała się w związku z tym ciekawa polemika badaczy przyjmuje sformułowania Morena bez zastrzeżeń.
pomiędzy Francisem McLennanem Yreelandem i Florianem Zna-
nieckim. Otóż Yreeland, referując wyniki pewnych badań, do - 3.2.9. Efekt socjodynamiczny. Z powyższą kwestią wiąże się ściśle
strzegł, że preferencje dotyczące przyjaźni członków grupy ujaw - to, co Moreno nazywał efektem socjodynamicznym. Otóż
niają struktury społeczne, które powstają wbrew ideałom wza - zaobserwował on, że rozkład dokonywanych wyborów zawsze ule ga
jemności w grupie. Polega to na tym,_ że osobami częściej wy_bie- pewnemu, jak to nazywał, zniekształceniu w tym sensie, że
ranymi_ją członkowie^ z wyższych warstw grupy, jpodczas gdy preferowane są osoby, które i tak cieszą się już dużą popularnoś cią w
osobyj.zolowane rekrutują się najczęściej spośród nowych człon - grupie, gdy rzadkojwybierane osoby ulegają jakby dalszej
ków lub tych, którzy ulokowani s^ w_jriiż^y.ch..j.ej_._warstwaclL _dysJcryrninacjij[Moreno, Jennings 1938: 359). Tak więćTIczoa osób
Zdaniem Yreelanda (i całkowicie w zgodzie z ideą Morena) fakty te izolowanych i rzadko wybieranych ostatecznie ustala się na pew nym
wskazują na istnienie czynników, które znajdują się w kolizji z dolnym pułapie, stając się martwym punktem na skali po pularności,
atrakcją opartą jedynie na czynnikach osobowościowych. „Istnie je podczas gdy liczba wyborów osób z drugiego końca tej skali stale
duże i trwałe zróżnicowanie w preferencjach członków pocho- rośnie, wykazując znaczną dynamikę. Moreno i Jen nings (1938: 360)
interpretują to zjawisko następująco: gdy jedno-
150 stka uzyska bardzo dużą liczbę wyborów, kolejne wybory będzie
uzyskiwać coraz rzadziej jako jednostka, a coraz częściej jako
symbol. Efekt socjodynamiczny polega więc na tym, że niewielka
liczba bardzo lubianych osób kontroluje dużą część pozostałych
wyborów, podczas gdy duża liczba osób wybieranych, a więc i lu -
bianych przeciętnie lub poniżej przeciętnej jest zdolna kontrolo wać
jedynie niewielką liczbę wyborów.
W kontekście rozważań nad pojęciem struktury socjometryez-nej
przeprowadzonych wyżej uwagi te nabierają jednak nowego sensu.
Otóż wydaje się, że to nie sam fakt bycia osobą lubianą, a więc nie
tylko przepływ uczuć sympatii i antypatii wywołuje rozwarstwienie
struktury grupy będące przedmiotem tak zwane go efektu
socjodynamicznego. Mam wrażenie, że można by wy kazać, iż w
wielu sytuacjach tak rozumiana struktura jest po chodną struktury
powstałej na podstawie działań ludzkich kiero wanych bardziej
instrumentalnymi motywami, a w każdym razie często te dwie
struktury tak dalece się zazębiają, iż nie sposób ich od siebie
oddzielić. Efekt socjodynamiczny leży, zdaniem Mo rena, u podłoża
zjawisk przywództwa i izolacji w grupie, a tak że u podłoża
nierównego podziału bogactwa i władzy.
Pozostałe dwa prawa — prawo grawitacji społecznej oraz prawo
socjogenetyczne — często przywoływane przez Morena ma ją
charakter praw ąuasi-naukowych, sztucznych, przesadnie i cał -
kowicie niepotrzebnie podanych w „sformalizowanej" formie. Nie
wnoszą one zresztą de facto niczego nowego do koncepcji so-
cjometrii i nigdy nie były poważnie badane empirycznie. Prawo
grawitacji społecznej lub ruchliwości społecznej głosi, że dwie grupy
ludzi (Pi i P2) wykazują skłonność do wzajemnego zbliże nia się
proporcjonalnie do okazywanej (ai) lub odczuwanej (a 2)
atrakcyjności, odwrotnie proporcjonalnie do wielkości okazywa nej
(n) lub odczuwanej niechęci (r 2) oraz odwrotnie proporcjonal nie do
dystansu fizycznego dzielącego miejsce X od miejsca Y, w których
ulokowane są odpowiednio Pi i Pz, pirzy założeniu, że zdolność do
komunikowania się pomiędzy X i Y jest stała (Moreno 1934: 3; 1955:
101; 1951c: 152). Zdaniem Morena wszelkie postaci życia
społecznego w rozumieniu socjometrii, a więc efekt
socjodynamiczny, układy atomów społecznych, struktury socjome-
tryczne są manifestacjami prawa grawitacji społecznej. Zamiast
151 jednej z najpowszechniej współcześnie uznawanych swych postaci —
w formie teorii dynamiki grupo-

komentarza i krytyki powyższego prawa powinno wystarczyć, jak 152


sądzę, to, co zostało powiedziane przy okazji analizy struktur so-
cjometrycznych.
Prawo socjogenetyczne wydaje się niestety sprymitywizowaną
formą ewolucjonizmu Spencera, albowiem głosi, że najwyższe for my
organizacji grupy wyłaniają się z form prostszych — pomię dzy
najprostszymi wzorami grup, utworzonych przez dzieci, a wzo rami
najbardziej złożonymi, utworzonymi przez dorosłych, istnie je szereg
stadiów pośrednich (Moreno 1934: 65-66; 1955: 102).
Jako podsumowanie powyższych analiz socjometrii przytoczę
następujące uwagi Jordana: „W rzeczywistości społecznej, jak to
chciał widzieć Jacob Levy Moreno, wszystkie zachowania, tak
jednostek, jak i całych grup, cechować powinny: szczerość, spon -
taniczność, emocjonalność postaw (...) jako wspólna i .naturalna
wszystkim forma ekspresji, jako elementarny normatyw kulturo wy.
Nowy, wspaniały świat, jaki próbował wykreować J. L. Mo reno,
opierał się na założeniu, że kontakt z inną jednostką oraz wspólne
uczestnictwo w grupie jest tą najważniejszą, najnatural-niejszą
wartością, poprzez którą człowiek realizuje swoje «ja»" (1984: 274).
Na gruncie takiej wizji — kontynuuje Jordan — niewątpliwie prawdą
jest, że chęć współdziałania z kimś w do wolnej, byle zrozumiałej,
sytuacji powinna ujawniać jednocześnie autentyczne preferencje
emocjonalne danej jednostki wobec in nych. Problem jednak w tym,
czy wizja ta nie jest kontrfaktycz-na, czy nie jest ona wypełniona
utopijnymi naiwnościami; jeśli tak, powyższe przekonanie należałoby
skorygować.

3.3. TEORIA POLA KURTA LEWINA I


POWSTAŁE NA JEJ GRUNCIE KONCEPCJE

Trudno jest rozstrzygnąć, który z wątków twórczości Lewina


należałoby uznać za główny: jego dociekania natury filozoficznej i
metateoretycznej, czy też rozstrzygnięcia teoretyczne bardzo czę sto
wynikające z wcześniej przeprowadzonych badań ekspery mentalnych.
Jedne i drugie wywarły wpływ na nauki społeczne, mikrosocjologia
zaś do pewnego stopnia właśnie Lewinowi za wdzięcza swe istnienie w
wej (Festinger 1980). Założenia Lewina często w sposób niedo -
strzegalny odziaływają na dzisiejsze badania w tej dziedzinie. Można
wręcz powiedzieć, że losy koncepcji Lewina potoczyły się dokładnie
odwrotnie do losów socjometrii Morena. Ta ostatnia, jak pamiętamy, win jedynie wyraźnie wyartykułował problem, którego istnienie
przetrwała jedynie w postaci metody badawczej. Jej założenia uświadamiano sobie już od jakiegoś czasu. Lata czterdzieste to, jak
filozoficzne okazały się całkowicie kontrfaktyczne i z tego powodu wiemy, okres lawinowo narastającej liczby eksperymentów nad
zostały odrzucone przez współczesną mikrosocjo-logię. Teoria pola małymi grupami. Konsekwencją tych badań było swoiste „na pięcie
rozumiana jako zespół ogólnych konstatacji filozoficznych jest nadal teoretyczne" polegające na tym, że poddawano ekspery mentom
w mikrosocjologii obecna, choć nie jest to bezpośrednio widoczne. grupy, nie uznając jednocześnie — w sensie teoretycz nym — ich
Przypuszczalnie powodem tego stanu rzeczy jest duże znaczenie we realności. Problem musiał być jakoś rozstrzygnięty, i to właśnie za
współczesnej mikrosocjologii orien tacji eksperymentalnej, która mniej sprawą Lewina rozstrzygnięcie (aczkolwiek nie ostateczne) przyjęło
uwagi poświęca ogólnym podstawom filozoficznym swych dociekań, postać uznania tez holizmu ontologicznego (Lewan 1947a; 1947b;
więcej zaś analizom metod i rezultatów teoretycznych. 1947c; 1948).
Aczkolwiek większość prac Lewina była poświęcona zagad - Można powiedzieć, że istotą koncepcji Lewina jest szeroko ro -
nieniom sensu stricto psychologicznym (którymi nie będę się tu taj zumiany holizm metodologiczny, którego zastosowanie do pojęcia
zajmował), to jednak istotny fragment jego twórczości dotyczył grupy społecznej przyniosło następujący rezultat: „Istota grupy —
socjologii, a w szczególności mikrosocjologii. pisał Lewin — nie polega na podobieństwie lub braku podobień stwa
jej członków, lecz raczej na ich wzajemnej zależności. Gru pa może
3.3.1. Główna teza filozofii Lewina. Za główną tezę filozofii nauk być scharakteryzowana jako «dynamiczna całość»; ozna cza to, że
społecznych Lewina uznałbym tezę holizmu onkologicznego przyjętą zmiana jakiegokolwiek elementu wywołuje zmiany wszystkich
przez niego w odniesieniu do pojęcia grupy społecznej jeszcze w 1939 pozostałych części. Stopień wzajemnego powiązania członków grupy
roku (Lewin 1939a; 1939b), a w postaci ogólnej rozwiniętą w artykule decyduje o tym, czy mamy do czynienia z «luź-ną» masą czy ze
Analysis oj the Concepts Whole, Differen-tiation, and Unity (1941). W zwartą całością" (Lewin 1948: 54; zob. też 1943c). Definicja ta
okresie tym powszechnie kwestiono wano tezę o istnieniu grup ujawnia nieomal wszystkie elementy koncepcji Lewi na.
społecznych jako przedmiotów real nych (obecnie stanowisko to jest Podstawowym z nich jest teoria pola zapożyczona z fizyki, a służąca
równie częste). Jak pisze Deutsch, jedynie jednostki traktowano jako jako najogólniejsza podstawa pozostałych elementów tego podejścia:
przedmioty realne, a ,,[...] od woływanie się do takich charakterystyk koncepcja całości jako układu dynamicznego, an-tyredukcjonizmu
grup, jak «atmosfera grupowa» czy «cele grupowe» było traktowane oraz antyarystotelizmu jako zasady procedury budowania twierdzeń.
jako podejście «nienaukowe» czy zgoła «mistyczne»" (1968a: 466). To Wymienione cztery elementy należy, w mo im przekonaniu,
właśnie L e win dokonał w tej sferze zasadniczego przełomu i dzięki potraktować jako składowe holizmu metodolo gicznego Kurta Lewina,
jego koncepcji przynajmniej część badaczy uznała realność grupy spo - który najczęściej nazywany jest „teorią pola". Morton Deutsch
łecznej. A jeśli nawet nadal znaczna część badaczy żywi wątpli wości nadmienia także o dwóch innych elemen tach tej koncepcji:
co do zasadności podejścia holistycznego en błoć, to przy najmniej antyfenomenologizmie oraz postcassirerow-skiej koncepcji natury
zdecydowana większość rzeczywiście przestała trakto wać zjawiska, pojęć teoretycznych, ponieważ jednak nie są one powiązane ani z
takie jak „cele grupowe", „atmosfera grupowa" itd. jako przejaw holizmem koncepcji Lewina, ani też z pro blemami dynamiki grupowej,
podejścia nienaukowego. Można powiedzieć, iż Le- nie będę poddawał ich analizie.

153 3.3.2. Fizyczna teoria pola jako źródło inspiracji koncepcji Lewina.
Dwa dziesięciolecia poprzedzające opublikowanie znaczących prac
Lewina: A Dynamie Theory of Personality (1935) i Prin-ciples of 1947a; 1947b; 1951) obfitowały w wiele doniosłych odkryć nauko -
Topological Psychology (1936) (zob. też Lewin 1939b; wych w fizyce, których ukoronowaniem było między innymi po -
wstanie fizycznej teorii pola rewolucjonizującej dotychczasowe
wyobrażenia o rzeczywistości fizycznej. Odkrycia Faradaya, Max-
wella, Hertza doprowadziły do odrzucenia paradygmatu opiera jącego
się na mechanistycznej fizyce Newtona. Jest rzeczą inte resującą, że
odkrycia te wywarły także wyraźny wpływ na inne nauki, zwłaszcza
na biologię i nauki społeczne — jak zauważa Morton Deutsch (1968a:
412). Spróbujmy zatem, posiłkując się do pewnego stopnia analizą
Deutscha, odpowiedzieć ,na pytanie o sens tych odkryć dla nauk
społecznych.
Zacznijmy od tego, że klasyczna mechanika rozpatrywała świat
przyrodniczy, przyjmując założenie o istnieniu szeregu sił działających
między cząstkami materii. Odtworzenie obrazu wza jemnego
oddziaływania tych sił na poszczególne cząstki pozwoliło wyjaśnić
przebieg danego zjawiska i przewidzieć jego konsekwen cje. Inaczej
mówiąc, ustalenie masy, prędkości, kierunku oraz położenia danej
cząstki umożliwiało przewidywanie i wyjaśnianie jej zachowania w
stosunku do innej cząstki lub cząstek, przy za łożeniu, że posiadamy
taką samą wiedzę o innych cząstkach. We dług Newtona każda zmiana
w ruchu danej cząstki może być spowodowana, ogólnie rzecz ujmując,
jedynie przez dwa typy sił: albo przez siłę działającą z zewnątrz, albo
przez wzajemne przyciąganie lub odpychanie, zgodne z działaniem sił
grawitacji. Zmienne czasu i przestrzeni Newton traktował jako
constans, to jest nie uwzględniał ich udziału w procesie oddziaływania
cząstek na siebie. Stanowiły one oczywiście rodzaj układu odniesienia,
który jednak zachowywał „neutralność" wobec rozpatrywanych pro -
cesów.
Przełom wieku dziewiętnastego i dwudziestego przyniósł tak że
przełom w sposobie postrzegania rzeczywistości fizycznej. W wyniku
serii eksperymentów przeprowadzonych przez Oerste-da i Faradaya
klasyczna mechanika Newtona została zastąpiąna teorią pola
elektromagnetycznego. Przede wszystkim okazało się, że istnieją
regiony lub pola rozchodzenia się sił elektromagnetycz nych, które
istnieją nawet wówczas, gdy nie ma jakichkolwiek cząstek
materialnych, na które siły te mogłyby oddziaływać. To była pierwsza
ważna idea: założenie istnienia pola sił elektroma-
154 155
gnetycznych jako uniwersalnego układu odniesienia, w obrębie którego 156
„rozgrywają się" podstawowe procesy fizyczne. Stwier dzono także, że
wiedza o właściwościach pola elektromagnetycz nego wystarcza do
wyjaśnienia zjawisk elektromagnetycznych, a więc także do wyjaśnienia
elementarnych procesów fizycznych (i jest niezależna od wiedzy o
pochodzeniu pola elektromagnetycz nego). Inaczej mówiąc — jak pisze
Deutsch — pole elektroma gnetyczne jest jednoznacznie realne, ale jego
realność nie jest uzależniona od istnienia jakichkolwiek cząstek
materialnych (Deutsch 1968a: 413).
W tym miejscu wypada za Deutschem zacytować Einsteina i Infelda,
którzy w 1938 roku pisali: „Trzeba było wielkiej wy obraźni naukowej,
aby zrozumieć, że to nie ładunki ani cząstecz ki, lecz pole w przestrzeni
pomiędzy ładunkami i cząsteczkami jest tym istotnym czynnikiem w
opisie zjawisk fizycznych" (Ein stein, Infld 1938: 259). Była to druga
ważna idea: założonie, iż istota zjawisk przyrodniczych sprowadza się
do istoty pola elek tromagnetycznego. Zwróćmy uwagę, że przestrzeń w
sensie fi zycznym istnieje teraz pomimo braku w niej jakichkolwiek czą -
stek materialnych, jest bowiem rozumiana jako układ sił i napięć o
charakterze grawitacyjnym i elektromagnetycznym.
Trzecią istotną ideę, jaka zawierała się w koncepcji pola elek -
tromagnetycznego, można ująć w ten oto sposób: pole — będąc wysoce
abstrakcyjnym przedmiotem, którego granice wyznaczają
oddziaływające w nim siły, nie zaś cząstki materialne — ma swoją
„historię", jednakże jest ona inaczej rozumiana niż „histo ria" cząstek
materialnych u Newtona oraz inaczej niż rozumie się historię na terenie
nauk społecznych. U Newtona historia po legała na odnajdywaniu
związków między obecnie zachodzą cymi wydarzeniami a znajdującymi
się gdzieś w przestrzeni wa runkami. Było to więc wiązanie ze sobą co
najmniej dwóch od dzielonych od siebie wydarzeń w przestrzeni, ale
istniejących w tym samym momencie czasu. Tak więc dane zdarzenie
uwarunkowane jest czynnikami teraźniejszymi, istniejącymi gdzieś w
przestrzeni. Następne wydarzenie, które miało miejsce w ko lejnym
momencie czasu, także zdeterminowane jest warunkami dlań
teraźniejszymi, istniejącymi gdzieś w przestrzeni. Jest to typ powiązań
:zdarzeń odmienny od tego, który jest charakterystycz-
ny dla nauk społecznych: zdarzenie teraźniejsze uwarunkowane \ jest
czynnikami istniejącymi w przeszłości niekiedy nawet bardzo odległej.
Trzeba jednak zaznaczyć, że nauki społeczne akceptują i stosują też ów
Newtonowski model historii, to jest model, w którym następują po sobie w
jako elementu całościowego układu współistniejących, wzajemnie od
czasie nie związane ze sobą ukła dy przyczynowo-skutkowe.
siebie uzależnionych faktów. Innymi słowy — powiada
Elektromagnetyczna teoria pola wpro wadziła jeszcze inny typ rozumienia Deutsch — „teoria pola" w postaci zastosowanej w naukach spo -
historii. Otóż to nie cząstki lub zdarzenia zachodzące teraz i tutaj są łecznych czy biologicznych bynajmniej nie odwołuje się do innych
uzależnione od warun ków istniejących w przeszłości, lecz pole istniejące teorii zjawisk fizycznych, na przykład teorii grawitacji czy teorii
tu i teraz jest uzależnione od pola istniejącego w bezpośrednim zjawisk elektromagnetycznych (Deutsch 1968a: 414) i nie jesl z
sąsiedztwie cza sowym w przeszłości. Była to nowa idea, której nimi powiązana. Jest raczej tak, jak twierdzi Lewin — fizyczną teorię
heurystyczna wartość do tej pory nie została przez socjologię odkryta. pola wykorzystuje się jedynie jako metodę analizy związ ków
Czwarta istotna idea teorii pola elektromagnetycznego spro wadzała przyczynowych oraz metodę budowania konstrukcji nauko wych
się do tezy, że zachowanie się obiektu o określonych właściwościach w (Lewin 1943a; 1951). W sposób pełniejszy wykorzystuje się idee znane
przestrzeni jest uzależnione od rozkładu sił w danym polu przy już w nauce, zanim teoria pola ujrzała światło dzienne. Oto bowiem
uwzględnieniu właściwości tego obiektu. Oznaczało to, że właściwości główna teza wywodzona z teorii pola (ale de facto znana już wcześniej)
obiektu mogą jedynie modyfikować działanie sił w obrębie pola, lecz w wykorzystywana przez teoretyków w nau kach społecznych, zaczynając
żadnym razie nie są w sta nie zdeterminować zachowania obiektu. od Lewina, sprowadza się do tego, że właściwości każdego zdarzenia
Działanie obiektu jest wyznaczone przez rozkład sił w obrębie pola, nie się zdeterminowane przez rela cje wiążące to zdarzenie z systemem
zaś przez jego cechy. Sądzę, iż również ta idea nadal czeka na zdarzeń, którego jest ono elementem, a zmiany zachodzące teraz i tutaj
wykorzystanie, w socjologii, aczkolwiek wydaje się ona bliska są uzależnione od zmian w bezpośredniej przeszłości. Tak więc
zdroworozsądko wym wyobrażeniom. Jej przyjęcie oznacza bowiem, że ogromny ładunek heurystyczny zawarty w teorii pola
jeśli posiadamy dostateczną wiedzę o danym przedmiocie oraz jeśli je - elektromagnetycznego nie zo stał przez Lewina umiejętnie
steśmy w stanie odtworzyć jego działanie w obrębie określonego wykorzystany, albowiem sprowa dzono go do prostej tezy o
środowiska, wówczas możemy na tej podstawie wydedukować systemowości świata społecznego, spe cyficznie zaś rozumiana
właściwości tego środowiska (pola). „historyczność" świata przyrodniczego, jak się wydaje, w ogóle nie
Istnieją podstawy, aby wysunąć tezę, iż żadna z tych czterech została przez Lewina właściwie zro zumiana.
istotnych idei heurystycznych zawartych w teorii pola elektro -
magnetycznego nie została właściwie zdyskontowana ani przez Lewina,
3.3.3. Koncepcja całości jako układu dynamicznego. Koncepcja ta jest
ani też przez kontynuatorów tej linii myślenia teoretycz nego
na wskroś holistyczna, ponadto zawiera pewne ele menty ogranicyzmu
Morton Deutsch pisze, że pojęcie pola w fizyce posłużyło ba daczom
charakterystycznego dla niektórych dziewięt nastowiecznych
w innych dziedzinach jako stymulująca analogia. Ale jak
socjologów, a także dla funkcjonalistów uprawia jących tę teorię na
zdyskontowano heurystyczna wartość teorii pola? Otóż tak zwa ni
modłę Parsonsa. Lewin powiada, że dynamicz na całość (której
teoretycy pola w naukach innych niż fizyka podejmowali próby
przykładem .może być właśnie mała grupa) ma cechy żywego
potraktowania zjawisk, które wchodziły w zakres ich za interesowań,
organizmu, a także cechy systemowe, czego prze jawem jest skłonność
jako zjawisk zachodzących w obrębie pola, to jest
do utrzymywania dynamicznej równowagi w relacjach ze środowiskiem.
Dynamiczna równowaga całości po lega na tym, że dzięki wewnętrznej
organizacji całość trwa i za chowuje swą tożsamość pomimo zmian
157 zachodzących w środowi sku otaczającym tę całość. Oczywiście całość
także ulega zmia- , nom, jednakże w wyniku tych zmian, jak się rzekło,
nie ulega
zatarciu jej tożsamość. Całość rozumiana w kategoriach mecha-
nistycznych jest równoważna sumie swych elementów i odwrot nie —
158 suma elementów jest równoważna tej całości. Tak rozu miana całość
może zachowywać się w identyczny sposób nieza leżnie od tego, jak
często jest „rozkładana" na elementy i „mon towana" ponownie.
Oznacza to, iż części nigdy nie są uzależnione jedne od drugich, tak
że wzajemnie się modyfikują (Deutsch K. 1951: 234). Całość jako
układ dynamiczny w rozumieniu Lewina zachowuje się oczywiście
odmiennie.
Pozostaje jeszcze problem, które z obiektów społecznych mogą
być traktowane jako całość. Sądzę, że z punktu widzenia naszej
analizy pełna odpowiedź na to pytanie nie jest konieczna. Wy starczy
powiedzieć, że niewątpliwie jednostka jest rozumiana przez Lewina
jako system dążący do wewnętrznej równowagi; podobnie także
została zdefiniowana mała grupa społeczna.

3.3.4. Antyredukcjonizm. Wprawdzie kwestia redukcjonizmu jest


u Lewina analizowana głównie w kategoriach psychologicz nych, ale —
jak sądzę — rozważenie jego poglądów uprawnia także do
sformułowania konkluzji odnoszących się do budowania wyjaśnień w
socjologii. Po pierwsze, fakt wykorzystywania teorii fizycznej jako
źródła pomysłów heurystyczinych nie oznacza by najmniej redukowania
psychologii (czy też dynamiki grupowej) do fizyki. Nie jest to nawet —
jak sądzę — poszukiwanie analogii pomiędzy światem fizycznym i
psychicznym. Jest to jedynie — podobnie jak w wypadku
strukturalizmu emergencyjnego — po szukiwanie niekonwencjonalnej
bazy heurystycznej dla psycho logii czy socjologii. Lewin wyraźnie
twierdził, że zjawiska psycho logiczne winny być wyjaśniane w
kategoriach psychologicznych, zupełnie tak samo, jak zjawiska
fizyczne należy wyjaśniać w ka tegoriach właściwjrch fizyce. Co
więcej, twierdził, że psycholog przyjmujący założenie, iż zjawiska
psychologiczne są realne (na wet jeśli nie dadzą się wyrazić w terminach
fizycznych lub tez ulokować w przestrzeni fizycznej), jest w stanie
zbadać je traf niej niż ten, kto zakłada, że stanowią one jedynie
„konstrukty" (Deutsch 1968a: 415). Psychologowie bowiem, wbrew
temu, co się twierdzi na gruncie potocznej wiedzy socjologicznej,
mają dokładnie te same problemy co socjologowie. Ci pierwsi,
zwłaszcza
159 160

jeśli ich orientacja metodologiczna ma cechy holistyczne, muszą bronić


sensowności używania takich pojęć, jak „nadzieja", „dą żenie",
„zdolność", rozumianych jako samoistne, realne obiekty psychologiczne,
podobnie jak socjologowie uznający tę orientację toczą boje o uznanie
istnienia grupy społecznej, świadomości, kul tury itp. Reasumując:
stanowisko metodologiczne Lewina należy określić jako
antyredukcjonistyczne, co jest zresztą naturalną konsekwencją
fundamentalnej cechy jego teorii pola — holizmu ontologioznego oraz
jego koncepcji całości jako układu dynamicz nego.

3.3.5. Antyarystotelizm. W 1935 roku, a więc wówczas, kiedy teoria


pola w psychologii i socjologii małych grup dopiero się tworzyła, Lewin
pisał, że współczesna psychologia jest zdomino wana przez
arystotelesowski sposób myślenia (1935: r. 1). Cechą tego sposobu
myślenia było traktowanie wszelkich procesów i zda rzeń
psychologicznych jako zdeterminowanych przez różnorodne właściwości
jednostki — instynkty, dziedziczność, inteligencję, potrzeby itd. (zob. też
Deutsch 1968a: 417), których oddziaływa nie było stosunkowo niezależne
od sytuacji. To właśnie Lewin w zasadniczy sposób zmienił ten sposób
myślenia, wprowadzając pojęcie pola psychologicznego. Jak pisał,
zdarzenia psychiczne, procesy psychiczne są funkcją pola
psychologicznego, na które składają się jednostka oraz wzajemnie
powiązane i zdeterminowane czynniki środowiska zewnętrznego (Lewin
1935: 41). Tak więc zasługą Lewina było uznanie za niemożliwe do
zaakceptowania w psychologii i psychologii społecznej (socjologii małych
grup, mikrosocjologii) twierdzeń, w których eksplanansie odwoły wano by
się jedynie do czynników odnoszących się do jednostki.

3.3.6. „Klimaty przywództwa" w małych grupach. Badania nad


eksperymentalnie wytworzonymi i przeniesionymi do grupy kli matami
społecznymi, a precyzyjnie rzecz ujmując — klimatami przywództwa,
zostały zapoczątkowane przez Lewina i Lippitta z końcem lat
trzydziestych w Child Welfare Research Station istniejącym na Iowa State
Uniyersity i kierowanym przez Lewi na. Pierwszy raport z badań został
napisany w roku 1938, kolejne publikacje ,na ten temat pochodzą z roku
1939 i z lat następnych
(zob. Lewin, Lippitt 1938; Lewin, Lippitt, White 1939; Lippitt 1940;
Lippitt, White 1943). Pomysł wykonania badań wyszedł od Lewina. — MaJe struktury...
Jeden ze studentów Lewina, Ronald Lippitt, zdecydował się podjąć ten 1 2 3
temat i opracować go zarówno od strony teoretycz nej, jak i
trzy możliwości, mię-
eksperymentalnej. Nieco później do obu autorów do łączył Ralph K.
White, mający już za sobą zarówno studia w Stanford Uniyersity, jak i dzy którymi grupa
doktorat w Iowa University. Ekspe ryment polegał na tym, że każda :z dokonuje wyboru -
grup eksperymentalnych otrzymała przywódcę starannie przygotowanego 3. Przywódca zwy- 3. Członkowie grupy 3. Przywódca w
kle przedstawia za- mogą pracować z ty- ogóle nie uczestniczy
przez badaczy, w jaki sposób ma sprawować swą władzę. Początkowo
danie do wykonania mi osobami, które so- w działaniach grupy
porówny wano jedynie eksperymentalnie wytworzone klimaty społeczne i wskazuje osoby, bie sami wybiorą; po-
autorytaryzmu i demokracji, potem, po wejściu do grupy bada czy które mają je wy- dział pracy jest tak-
White'a, rozszerzono eksperyment o dodatkowy element: tak zwany konać że zależny od grupy
liberalny styl przywództwa. Badacze przyjęli arbitralnie określone 4. Przywódca oso- 4. Przywódca jest 4. Przywódca bar-
definicje autorytarnego, demokratycznego i liberalnego przywództwa, biście chwali lub kry- „obiektywny" i zo- dzo rzadko komentu-
które przełożyli na język badań empirycznych. tykuje pracę każdego rientowany na fakty, je działanie członków
członka grupy, lecz chwaląc lub krytyku- grupy i robi to tylko
Tabela 3.1. Style przywództwa nie uczestniczy w pra- jąc, a także stara wtedy, gdy postępują
cach grupy. Jego sto- się być „normalnym" oni niewłaściwie; nie
sunek do członków członkiem grupy, lecz podejmuje żadnych
grupy jest raczej bez nadmiernego an- prób uczestnictwa lub
Autorytaryzm Demokracja Liberalizm przyjacielski lub bez- gażowania się w jej ingerowania w prze-
osobowy niż otwarcie pracę bieg wydarzeń
1 2 3 wrogi
1. Tylko przywód- 1. „Polityka" grupy 1. W grupie panuje Źródło: Lewin, Lippitt, White 1939: 273.
ca decyduje o pro- jest w pełni przed- całkowita wolność w
wadzonej przez gru- miotem dyskusji i de- podejmowaniu grupo-
pę „polityce" cyzji grupowych sty- wych lub indywidu- Rezultaty teoretyczne, jakie uzyskano w wyniku serii ekspe -
mulowanych przez alnych decyzji; przy- rymentów, można — za Lewinem i Lippittem — streścić w po staci
przywódcę wódca nie uczestniczy dziewięciu punktów. Niniejsza analiza pochodzi wprawdzie z 1938 roku
w tym procesie i nie obejmuje grupy o przywództwie liberalnym, je dnakże nie ma to
2. Techniki i poszcze- 2. Podczas pierwszej 2. Przywódca dos-
większego wpływu na wymowę danych. Także w okresie późniejszym
gólne kroki związa- fazy dyskusji grupa tarcza grupie mate-
ne- z realizacja zada- tworzy ogólną per- riałów i deklaruje go- autorzy skupiali się przede wszystkim na porównywaniu grup
nia są dyktowane spektywę swych dzia- towość dostarczenia autokratycznych z demokratycznymi.
przez przywódcę w łań. Następnie równie dalszych informacji, 1. Zauważono, że w grupie o atmosferze autokratycznej pa nowało
danym momencie cza- ogólnie zostają okre- jeśli będzie to ko- większe napięcie wewnętrzne niż w grupie o atmosferze
su, tak iż każdy na- ślone kroki prowadzą- nieczne; nie bierze demokratycznej. Wskazuje na to szereg danych: (a) w autokra tycznej
stępny krok jest w ce do osiągnięcia celu; natomiast żadnego
dużym stopniu nie gdy jest potrzebna ra- udziału w dyskusji
grupie 'zanotowano o 55% większą liczbę interakcji spo łecznych, mimo
znany członkom gru- da przywódcy, przed- grupowej że jej działalność wymagała znacznie mniejszej ilości kontaktów; (b)
py stawia on dwie lub grupa cechowała się mniejszą stabilnością; (c) przeważały postawy

161
panowania jednych nad drugimi, mniej było podporządkowania i (e) zanotowano około trzydziestu razy więcej przypadków wro gości
obiektywizmu; (d) w ciągu dwunastu spotkań zaobserwowano pojawienie wobec siebie niż w grupie demokratycznej.
się dwóch kozłów ofiarnych; 2 .W grupie demokratycznej wytworzył się większy nacisk na
współpracę. Odnotowano: (a) znacznie wyższy zasięg propono wania
162 kooperacji i proszenia o nią; (b) dużo więcej przypadków
zadowolenia i wyrażania przyjaźni.
3. W grupie demokratycznej ujawniano postawy bardziej
obiektywne: (a) wyrażano znacznie więcej konstruktywnych su gestii;
(b) krytyka była formułowana i odbierana w większym stopniu na
podstawach obiektywnych, bez elementów osobistych.
4. W grupie demokratycznej przeważała konstruktywność w
działaniach: nadrzędność tego, co wiązało się z produktem gru py. W
grupie autokratycznej obserwowano więcej opieszałości i nie
dokończonych prac.
5. Poczucie wspólnoty było większe w grupie demokratycznej,
podczas gdy u członków grupy autokratycznej obserwowano wię kszy
stopień egocentryzmu.
6. W grupie demokratycznej struktura grupowa była bardziej
stabilna i bardziej spójna. W grupie autokratycznej brak wpływu
lidera na sytuację prowadził z reguły do dezorganizacji struktury
grupy.
7. W grupie autokratycznej dwukrotnie agresja grupy została
skierowana przeciwko jednostce, która stała się kozłem ofiarnym. W
obu przypadkach kozioł ofiarny opuścił grupę. W grupie de -
mokratycznej nie obserwowano takiego braku harmonii.
8. W grupie demokratycznej istniało dużo lepiej rozwinięte
poczucie grupowej własności i grupowych celów.
9. W sytuacji przechodzenia jednostek z grupy demokratycz nej do
autokratycznej i odwrotnie zaobserwowano, że jednostka, która
przeszła do grupy demokratycznej, ograniczyła zachowania
wyrażające jej dominację nad innymi, podczas gdy jednostka, która
przeszła do grupy autokratycznej, zwiększyła natężenie te go typu
zachowań (Lewin, Lippitt 1938: 298 - 299).
Badania te opierały się na koncepcji teoretycznej pola sił sfor -
mułowanej przez Lewina, która w uproszczeniu zakładała, że istnieją
dwa rodzaje_j;ił^ =:_sjł2jsdasne 1 będące składnikiem prze strzeni
życiowej jednostki i pole sił indukowanych, sił zewnętrz nych, które
może wpływać na przestrzeń życiową jednostki. Po-
163

przez badacza zmianom i co dowolnie może być przez niego


wyższe badania miały udowodnić istnienie wpływu sił zewnętrz- • sterowane. Jest to zresztą wada wszelkich badań ekspery-
nych, należących do środowiska jednostki, na jej przestrzeń ży ciową.
Interpretacje tych badań, zwłaszcza dokonane przez sa mych autorów 164
(Lippitt 1939; 1940; Lippitt, White 1943; 1947: 315 - 330), zmierzały
do konkluzji, że jgole sił wywołuje zmiany w przestrzeni życiowej
Jednostki przejawiające się w tym, że to grupjj^ atmosfera w niej
panująca, (pole sił indukowanych) wpły- _ waja_w istotny sposób
na_j3ole sił własnych (przestrzeń życiowa) jednostki. Zachowania
jednostki w grupie autokratycznej często są wrogie i agresywne. Ta
sama jednostka, będąc w grupie de mokratycznej, dąży do ustalenia
szerokich stosunków kooperacji z innymi i w znacznie mniejszym
stopniu przejawia skłonności do egocentryzmu. Jak pisał Lewin:
„Klimat społeczny, w którym żyje dziecko, jest dla niego tak samo
ważny jak powietrze, któ rym oddycha. Grupa, do której dziecko
należy [badania Lewina, Lippitta i White'a prowadzone były nad
grupami dziecięcymi — J. S.], jest podstawą, na której ono stoi. Jego
stosunek do tej gru py i jego status w grupie są najważniejszymi
czynnikami jego poczucia bezpieczeństwa. Nic dziwnego, że grupa,
której jedno stka jest częścią, oraz kultura, w której ona żyje, w bardzo
wysokim stopniu determinują jej zachowanie i charakter. Powyższe
czynniki społeczne determinują granice jej wolności oraz to, jak
dalece może ona przewidywać swoją przyszłość. Innymi słowy,
determinują one w dużym stopniu osobisty styl życia oraz kie runek i
skuteczność jej planów" (1939a: 31).
Błąd Lewina polegał — jak sądzę — na tym, że jedynie prze -
strzeń życiowa (Zi/e space) jednostki potraktowana została prze zeń
jako „pole" w ścisłym rozumieniu jego koncepcji znacze niu. Tak
więc nie dość, że nie wykorzystał całkowicie ładunku teoretycznego
i heurystycznego zawartego w elektromagnetycznej teorii pola w
momencie tworzenia własnej teorii na użytek nauk społecznych, to
jeszcze grupa społeczna potraktowana została przezeń jako pole
jedynie „umownie", a w każdym razie nie rów norzędnie z
przestrzenią życiową jednostki. Oto bowiem omówio ne wyżej
badania zostały zaprojektowane i wykonane jak gdyby klimat
przywództwa był czymś, co poddaje się dowolnym, za mierzonym
mentalnych, w których analizowane są grupy tworzone sztucznie,
wyłącznie na potrzeby danego eksperymentu. Wyrażony wyżej
pogląd o niezbędności klimatu przywództwa dla istnienia jedno stki
pozostaje w wyraźnej sprzeczności z poglądami, iż możliwe jest
wytworzenie go w warunkach eksperymentalnych. Inne ba dania
(por. np. Fiedler 1967) wskazują, iż jest wręcz przeciwnie. 3.4.1. System wewnętrzny i zewnętrzny. Tok postępowania
Grupa, stanowiąc pewien rodzaj pola sił, rodzaj dynamicznego Homansa jest następujący. Mając zestaw trzech (!) podstawowych pojęć
układu, niełatwo poddaje się jakimkolwiek zmianom, a zwłasz cza socjologicznych (czynności, interakcje i uczucia), łączy je w bardziej
trudno jest w niej zmienić klimat przywództwa. Badania Fie-dlera złożone układy w celu zbudowania układu odniesienia przydatnego do
wyraźnie pokazują, że często istniejący układ wewnątrzgru-powy, analizy grup społecznych. Założenie, jakie przyj muje, jest dość
istniejące wewnątrzgrupowe pole sił (używając sformuło wań oczywiste: powyższe trzy kategorie są wzajemnie ze sobą połączone, co
Lewina), stanowi barierę dla zmian klimatu przywództwa. Innymi wywołuje określone konsekwencje anali tyczne. „Obiekty" utworzone z
słowy, są grupy, w których wprowadzenie autokratyczne go stylu wzajemnie ze sobą połączonych pojęć działania, uczuć i interakcji
przywództwa jest niemożliwe, w których przywódca o skłonnościach uzyskują właściwości systemo we. W tym właśnie punkcie Homans jest
autokratyczych nie ma szans na ich ujawnienie. Tego typu wnioski najbliżej zrealizowania jednej ze swych wstępnych deklaracji,
można formułować jedynie wówczas, gdy przedmiotem badania są mianowicie że grupa spo łeczna będzie traktowana w jego koncepcji jako
realnie istniejące grupy, nie zaś twory sztucznie budowane dla celów organiczna ca łość. Przybliża to jego koncepcję do analiz
eksperymentalnych, w których de facto nie może zaistnieć to charakterystycznych dla funkcjonalizmu. Pojęcia systemu
wszystko, o czego ważności tak prze konywająco pisze Lewin — wewnętrznego i zewnętrz nego mogą być jednak błędnie odczytywane.
kultura, struktura, klimat grupowy, rzeczywisty status jednostki i Otóż przede wszyst kim oba odnoszą się do grupy i jej wewnętrznego
rzeczywiste plany, które z tą gru pą są związane. uporządkowa nia. System zewnętrzny grupy jest także jej wewnętrznym
Mam więc wrażenie, że błąd Lewina polegał nie tylko na tym, iż elementem. Nie oznacza to jednakże, aby Homans rezygnował w tym
nie umiał zdyskontować heurystycznych wartości teorii fizycz nych, momencie z charakterystycznych dla funkcjonalizmu rozważań na temat
na których się opierał, lecz także na tym, że w istocie rzeczy jedynie relacji danego układu (systemu) do jego środowiska .ze wnętrznego.
jednostkę traktował jako „pole" ze wszystkimi konse kwencjami stąd Grupa jest przez niego traktowana w kategoriach systemu społecznego,
wynikającymi. z czego wynika, że wszystko, co nie jest ele mentem tego systemu, musi
być traktowane jako jego środowisko zewnętrzne (Homans 1950: 87).
Zarówno system wewnętrzny, jak i system zewnętrzny są pewnymi
3.4. HIPOTEZY GEORGE'A HOMANSA DOTYCZĄCE stanami trzech wymienionych podstawowych elementów grupy, są
FUNKCJONOWANIA MAŁEJ GRUPY określone przez ich wzajem ne stosunki, relacje i zależności. Różnica
pomiędzy jednym i dru gim typem systemu polega na tym, że system
Analizę koncepcji Homansa zamierzam ograniczyć wyłącznie do zewnętrzny jest to taki specyficzny układ wzajemnych zależności i
tych wątków jego badań, które odnoszą się do małych grup. W powiązań między czynnościami, interakcjami i uczuciami oraz taki
związku z tym uwaga zostanie skoncentrowana przede wszyst kim na specyficzny ich stan, dzięki któremu grupa osiąga w mniejszym lub
książce The Human Group (1950) oraz na tych pomniej szych pracach, większym stopniu zdolność przetrwania w swym zewnętrznym
których związek z problematyką małych grup jest wyraźny i środowisku. Jeśli zatem uczucia, działania i interakcje oraz ich
bezsporny. wzajemne po wiązania i zależności zorientowane są na problemy
adaptacyjne grupy, mówimy wówczas, że tworzą one jej system
165 zewnętrzny (Homans 1950: 90, 93). Nie jest to jednakże jedyna
odpowiedź grupy na jej problemy adaptacyjne. twierdzeniami dotyczącymi dokładnie tych samych zależ ności, a
System wewnętrzny grupy w sensie ogólnym rozumiany jest jedynie nieco inaczej wypowiedzianymi, z twierdzeniami nieco mniej
ogólnymi, które łatwo daje się wyprowadzić z tez nieco ogólniejszych
166 itd. W rezultacie powstała teoria, którą trud no nazwać teorią grupy
społecznej, albowiem wszystko to, co za wierały materiały empiryczne,
na bazie których powstała, zostało w niej sprowadzone do kilku
elementarnych zależności odnoszą cych się do ludzkich zachowań w
bliżej nie sprecyzowanym kon tekście grupowym. Nie stało się tak
przypadkiem.

tak samo jak system zewnętrzny, to jest jako układ wzajemnie 167
powiązanych uczuć, interakcji i działań. Jest to ,,[...] wytworzenie
zachowania grupowego, które równocześnie wyłania się z systemu
zewnętrznego i jest nań reakcją. Nazywamy ten system «we-
wnętrznym», albowiem nie jest on bezpośrednio uwarunkowany
przez środowisko zewnętrzne, natomiast słowo «wytworzenie» po - Tytuł interesującej nas książki Homansa (The Human Group) oraz
jawia się dlatego, że system ten zawiera takie formy zachowania, materiał empiryczny wykorzystany przez autora wprowa dzają w błąd,
które nie występują w systemie zewnętrznym. Nie popełnimy po - albowiem sugerują, że analiza dotyczy grup spo łecznych. Tymczasem
ważnego błędu, jeśli przez moment pomyślimy o systemie ze - sam Homans otwarcie wyznaje, że aczkol wiek uczucia, działania i
wnętrznym jako zachowaniu grupy, które umożliwia jej prze- interakcje są trzema podstawowymi ele mentami zachowania ludzkiego,
trwanie w środowisku, o systemie wewnętrznym zaś jako o za - które oczywiście musi zachodzić w jakimś kontekście społecznym,
chowaniu grupy, które jest wyrazem uczuć kierowanych wzajem nie sam charakter tego kontekstu (grupy) jest rzeczą drugorzędną. Co
ku sobie przez członków grupy, wytworzonych przez nich w więcej, nie ukrywa także, iż małe grupy społeczne nie są faktycznym
trakcie wzajemnego obcowania" (Homans 1950: 110). Jonathan H. przedmiotem jego ba dań: „[...] badanie małych grup nie jest, moim
Turner (1985) zwraca uwagę, że kluczowe znaczenie dla zdaniem, właści wym określeniem. Małe grupy nie są tym, co badamy,
analizy systemu wewnętrznego ma ów proces „wytwarzania", w lecz tym, gdzie często dokonujemy naszych badań [...]" (Homans 1962:
wyniku którego pojawiają się nowe wzory organizacji wzajem nie 294). Jeśli przedmiotem badań jest elementarne zachowanie ludzkie i
powiązanych uczuć, działań i interakcji. Grupa zatem wytwa rza sama jeśli się założy, że kontekst społeczny, w którym ono się poja wia, jest
siebie, sama też osiąga coraz bardziej złożone formy, wy twarza nowe constans, wówczas można się spierać co do tego, czy badanie tak
formy działania, uczuć, nowe typy interakcji itp. Dopiero w ramach rozumianego zachowania ma sens czy nie, trudno jednakże odmówić
tak zbudowanego ogólnego układu odniesienia Homans tworzył swe takiemu stanowisku konsekwencji. Ale właśnie nawet konsekwencji i
hipotezy i dopiero w obrębie tego układu odniesienia nabierają one logiki brakuje w całej koncepcji Homansa. W końcowych partiach
pełnego sensu. książki The Human Group pisze on bo wiem niezwykle sugestywnie, że
rozwój cywilizacji ostatecznie dokonuje się dzięki jednostkom
3.4.2. Hipotezy teoretyczne (twierdzenia). Homans sformuło wał działającym w grupach, a te ostatnie należy uznać za miniaturę
ich dokładnie trzydzieści sześć i na pierwszy rzut oka wydaje się, że społeczeństwa, w której jak w soczewce skupiają się wszystkie
powinny one utworzyć w miarę pełny, a zarazem wysoce ogólny problemy i zależności charak teryzujące społeczeństwa globalne. Chcąc
obraz grupy społecznej i sposobu jej działania. W rzeczy wistości więc rozpoznać i pod dać świadomej kontroli te procesy, należy skupić
mamy tu jednak często do czynienia z szeregiem powtó rzeń, z uwagę na ma łych grupach ,,[...] krok, jaki możemy uczynić w tym
kierunku już zaraz, polega na zbadaniu właściwości grupy ludzkiej" dów społecznych. W układzie otwartym osoba A jest w kontakcie z
— pisze Homans w ostatnim zdaniu swojej książki (1950: 468). osobą B, która z kolei jest w kontakcie z osobą C, lecz C nie
Jak jednakże to uczynić, skoro grupy jako takie nie są przed - kontaktuje się z A — oto dlaczego nazywamy ten układ otwar tym. W
miotem naszego zainteresowania, a jedynie obszarem, gdzie do - układzie zamkniętym A jest w kontakcie z B, który kon taktuje się z
konujemy badań? Sądzę, że istotniejsza od różnorodnych dekla racji C, lecz C jest teraz także w kontakcie z A — oto dlaczego nazywamy
jest rzeczywista działalność badawcza, ta zaś jeśli chodzi o Homansa ten układ zamkniętym. Ponieważ elementar ne zachowanie społeczne
dotyczyła elementarnego zachowania w wyżej scha rakteryzowanym oczywiście zachodzi w układach obu rodzajów, podczas gdy tylko
rozumieniu. Dziewięć lat później w programie radiowym Homans układ zamknięty tworzy rzeczywistą grupę, nie jest rzeczą właściwą
powiedział: „[...] to, co badamy, wolę nazy wać nieformalnym, mówić o przedmiocie naszych badań jak gdyby był on ograniczony do
subinstytucjonalnym lub elementarnym za chowaniem społecznym. zachowania w małych grupach. Z drugiej strony często z praktycznego
Dlaczego zatem jest ono w istocie nazy wane zachowaniem w małych punktu widzenia wygodnie jest badać elementarne zachowanie przez
grupach? Rozważmy dwa typy ukła- obserwacje małych grup, albowiem w grupach tych pewna liczba osób
wchodzi ze sobą w interakcje w tym samym miejscu i tym samym
168 czasie, tak iż pojedynczy obserwator może w ekonomiczny spo sób
zebrać wiele wymaganych danych" (1962: 294 - 295).
Tak wiec rzeczą bezsporną jest, że tym, co Homans de facto bada,
jest elementarne zachowanie społeczne, małe grupy zaś in teresują go o
tyle, o ile jest je łatwiej poddać obserwacji niż zbio rowości innego
typu. Tezy o traktowaniu małej grupy jako ca łości organicznej, o
traktowaniu jej jako systemu itd. wydają się w tym kontekście
zupełnie irrelewantne. Co więcej, wydaje się, że nie mają racji ci
interpretatorzy Homansa, którzy utrzy mują, że dopiero w pierwszym,
pochodzącym z 1960 roku, wy daniu Social Behavior. Its Elementary
Forms zainteresował się on i zajął elementarnym zachowaniem
społecznym (zbliżaną tezę głosi na przykład Jonathan H. Turner). W
istocie Homans od po czątku interesował się wyłącznie badaniem
zachowania ludzkiego w postaci przedstawionej w przytoczonym
fragmencie pracy Sen-timents and Activities. Sądzę, iż fakt, że
wszystkie twierdzenia, jakie znajdujemy w The Human Group,
dotyczą elementarnych postaci zachowania ludzkiego, bynajmniej nie
jest przypadkowy. Nie mogę zatem zgodzić się z teza wygłoszoną
przez Mertona we wprowadzeniu do książki Homansa: ,,[...] od
czasów pionierskich analiz Simmla dokonanych prawie pół wieku
temu żadna poje dyncza praca nie stanowiła tak wielkiego wkładu w
socjologiczną teorię struktury, procesów i funkcji małych grup jak
książka George'a Homansa The Human Group" (Merton 1950: XXIII).
To,

169
dziej podobne stają się ich działania i uczucia, i vice versa (Homans
1950: 120).
iż praca ta nie stanowi wkładu w socjologiczną teorię małej gru py, Pierwszą grupę zamyka para twierdzeń, które są wyraźnie
albowiem co innego jest jej przedmiotem, udokumentowałem pochodnymi wyżej przytoczonych. Otóż głoszą one, że zmniejsze nie
powyżej. Spróbuję obecnie wykazać, że zestaw twierdzeń propo - się częstotliwości interakcji pomiędzy członkami grupy i out-siderami,
nowanych przez Homansa sprowadza się w istocie do kilku try - któremu towarzyszyć będzie wzrost siły uczuć negatyw nych wobec
wialnych zależności. outsiderów, doprowadzi do •zwiększenia częstotliwoś ci interakcji oraz
Jak powiedziałem nieco wcześniej, w książce Homansa znaj - siły pozytywnych uczuć wśród członków gru py i vice versa (Homans
dujemy trzydzieści sześć twierdzeń, jednakże ze względu na licz ne 1950: 113). Powyższa prawidłowość jest znaną właściwością działania
powtórzenia i nieznaczne tylko różnice w poziomie uogólnie nia jest struktur socjometrycznych; ujawnia ona mechanizm powstawania w
ich w istocie mniej. Pierwsza grupa dziesięciu twierdzeń (por. obrębie tych struktur różnego typu klik i podgrup. Dlatego też sądzę,
Homans 1950: 111-136) dotyczy zależności pomiędzy czę stotliwością że ostatnie z twierdzeń tej grupy, które zasługuje na baczniejszą
interakcji, jakie utrzymują dane jednostki, a ich skłonnością do uwagę, trafniej określa tę prawidłowość:
w.zajemnej sympatii. Właściwie .można powiedzieć, że wszystko, co 3. Działania podgrupy mogą stać się odmienne od działań in nych
Homans ma do powiedzenia w tej sprawie, zawie ra się już w podgrup aż do granic wyznaczonych przez system kontroli szerszej
pierwszym z tych twierdzeń, które brzmi: grupy, do której te podgrupy należą (Homans 1950: 136).
1. Osoby, które często wchodzą w interakcje ze sobą mają Końcowy rezultat tej części rozważań to zatem trzy twierdze nia
skłonność do wzajemnej sympatii (Homans 1950: 111). wyjaśniające zależności pomiędzy częstotliwością interakcji a
Kolejne dwa twierdzenia, jaki formułuje Homans, w istocie głoszą wzajemną sympatią oraz częstotliwością interakcji a podobień stwem
dokładnie to samo: „Jeśli zwiększa się częstotliwość inter akcji między jednostkami.
pomiędzy dwoma lub więcej osobami, zwiększy się także stopień ich Dziesięć twierdzeń zaliczonych do drugiej grupy (Romans 1950:
wzajemnej sympatii i vice versa" oraz „Jeśli interakcje pomiędzy 141 - 186) dotyczy zależności między pozycją danej osoby w gru pie a
członkami grupy są częste w systemie zewnętrznym, uczucia sympatii takimi czynnikami, jak stopień jej konformizmu czy zakres jej
pomiędzy nimi wzrosną i będą prowadzić do dalszych interakcji" interakcji w grupie. I tym razem można powiedzieć, że owe dziesięć
(1950: 112). Następna para twierdzeń właści wie nawet nie zasługuje twierdzeń sprowadza się jedynie do dwóch. Pierwsze z nich brzmi
na to miano — są to raczej pewnego rodzaju równoważniki następująco:
definicyjne. Homans pisze bowiem, że „Osoby, które mają wzajemnie 4. Im wyższa pozycja osoby w grupie, tym bardziej konfor-
wobec siebie uczucia sympatii, bę dą wyrażać te uczucia w działaniach mistyezne są jej zachowania wobec norm grupy (Homans, 1950: 141).
związanych z systemem ze wnętrznym i działania vte mogą w Do powyższej grupy zaliczyć trzeba także inne twierdzenie, którego
konsekwencji prowadzić do dalszego wzmocnienia uczuć sympatii" sens sprowadza się do poprzedniego. Aby uniknąć zarzu tu
(1950: 118). Dokładnie to .samo głosi w twierdzeniu, że ludzie, którzy gołosłowności, przytoczę je w całości: Im ściślej jednostka lub
mają dla siebie sym patię, będą się wobec siebie sympatycznie podgrupa dąży do zrealizowania w swoich działaniach norm gru py jako
zachowywać. Nie są dzę, aby było to doniosłe odkrycie naukowe. całości, tym wyższa będzie pozycja tej jednostki lub pod grupy (Homans
Dalsze dwa twier dzenia odnoszą się do zależności, jaka istnieje 1950: 181).
pomiędzy często tliwością interakcji a podobieństwem pomiędzy Duża grupa twierdzeń, które również dają się sprowadzić do
jednostkami w grupie, które można by podsumować za Mulkayem
(1971: 135- - 141) następująco:
2. Im częściej osoby wchodzą ze sobą w interakcje, tym bar-
170
17 1 .

zatem posmak tautologii, choć nie zostały całkowicie przekształ -


cone w tautologie, jak stało się z wieloma twierdzeniami teorii
wymiany HoTnansa.
Po drugie, zależności te to jedne z pierwszych odkryć socjo-
metrii, których dokonano przecież co najmniej piętnaście lat wcze -
śniej, niż uczynił to Homans. Co więcej, w socjometrii nie uzy skują
one statusu twierdzeń naukowych, lecz pozostają zależnoś ciami
definicyjnymi. Wysoka pozycja w strukturze socjometrycz- nej (a
jednego, dotyczy zależności między pozycją jednostki a zakresem dokładniej rzecz ujmując — wysoki status) jest bowiem
jej interakcji.
5. Im wyższa pozycja jednostki, tym szerszy będzie zakres jej 172
interakcji (Homans 1950: 145).
Co najmniej cztery dalsze twierdzenia orzekają dokładnie to
samo, różniąc się jedynie nieznacznie sposobem sformułowania. W
gruncie rzeczy Homans i tym razem mnoży niepotrzebnie
twierdzenia, chociaż to samo mógłby osiągnąć, definiując pojęcie
zakresu interakcji. Może ono bowiem oznaczać wiele zjawisk,
między innymi to, że osoba o wyższej pozycji jest częściej ini -
cjatorem interakcji, że jest częściej przedmiotem interakcji, że w
konsekwencji częściej niż inni wchodzi w interakcje z osoba mi
spoza własnej grupy. Zdefiniowanie pojęcia zakresu interakcji
umożliwiłoby w miejsce pięciu twierdzeń orzekających o tym samym
sformułować jedno. Kolejne dwa twierdzenia w istocie dotyczą tej
samej prawidłowości, co poprzednie. Orzekają one bowiem, iż osoby
równe sobie ze względu na pozycję częściej wchodzą w interakcje,
co oczywiście stanowi logiczną konsekwen cję wyżej analizowanego
twierdzenia. Generalna prawidłowość, jaka wyłania się z tych
twierdzeń, sprowadza się do tego, iż naj bardziej intensywne
interakcje utrzymują osoby sobie równe. W przypadku -nierównych
pozycji osoba będąca wyżej w struktu rze pozycji będzie
utrzymywać szersze interakcje zarówno dlate go, iż częściej je
inicjuje, jak i dlatego, iż częściej jest obiektem tego typu działań.
Osoba o niskiej pozycji z tych samych powodów cechuje się niskim
zakresem interakcji.
Powyższe tezy nie są zbyt oryginalne. Po pierwsze, przynaj -
mniej do pewnego stopnia zawarte w nich prawidłowości są kon -
sekwencją rozumienia pojęć wysokiej i niskiej pozycji. Mają one
mierzona liczbą otrzymywanych wyborów socjometrycznych, a więc
właśnie za pomocą liczby osób, które inicjują interakcje wobec danej
jednostki. ne są zależne i zostały wywołane przez jakiś inny trzeci czynnik,
Ostatnie z tej grupy twierdzeń, które mówi o tym, iż „uczucia który należałoby uznać za zmienną niezależną? Bez względu na to,
przywódców grupy mają większe znaczenie w ustalaniu hierarchii jaką odpowiedź należałoby dać na powyższe pytania, błąd Ho- mansa
społecznej -niż uczucia członków grupy" (Homans 1950: 181), .na leży — popełniany zresztą często także przez innych badaczy — polega
potraktować jako zanadto zdroworozsądkowe, aby warto mu było na tym, że sytuację tworzenia się grupy i pojawiania w niej
poświęcić więcej uwagi. określonych regularności uznał za tożsamą z sytuacją, w której
Kolejna grupa (Homans 1950: 243 - 255) zawiera siedem hipo tez, grupa istnieje, ma swoją historię, mniej lub bardziej trwałe struktury
które są właściwie powtórzeniem hipotezy wymienionej na początku itd.
analizy: Im częściej osoby wchodzą ze sobą w interakcje, tym większa Z drugiej jednak strony istnieją poszlaki, iż takie rozróżnie nie
będzie ich wzajemna sympatia (Homans 1950: 111). W tej grupie -nie było mu obce, skoro twierdził: „Nie interesuje nas struk tura,
twierdzenie to otrzymuje nieco inną postać ze wzglę du na odmienność lecz czynniki ją wytwarzające" (Homans 1950: 282). Tym czasem
danych, na podstawie których zostało sformu łowane. W pierwotnej wydaje się, że inne mechanizmy powodują wyłanianie się struktury,
postaci zależność ta sformułowana została na podstawie analizy danych inne zaś rządzą strukturą już istniejącą. Być może jest tak, że
pochodzących z badań Roethlisber-gera i Dicksona. Następnie stosunkowo duża częstotliwość interakcji w luźnym zbio rze
Homans, analizując dane Raymonda Firtha, odkrył, iż twierdzenie (1) jednostek powoduje pojawienie się, a następnie wzrost uczu cia
zachowuje swą trafność jedynie wówczas, gdy nie istnieją głębokie wzajemnej sympatii i dzięki temu interakcja staje się w pew nym
różnice we władzy pomiędzy osobami. „W systemie rodziny Tikopia jedynie stopniu czynnikiem strukturotwórczym. Gdy jednak mamy
— pisze Turner — bracia przejawiali wobec siebie uczucie sympatii w do czynienia ze spetryfikowaną strukturą, zależność ta ule ga
rezultacie swych częstych wzajemnych interakcji głównie dlatego, że przekształceniu. Częstotliwość interakcji na danym obszarze
żaden z nich nie miał nad drugim władzy. Jednakże częste interakcje z istnienia grupy przestaje być czynnikiem przypadkowym, samo -
ich ojcem, który miał nad nimi władzę, były napięte, ojciec bowiem istnym — co zdaje się sugerować Homans, ale tylko dlatego, że
przejawiał wobec nich chęć nawiązywania interakcji, a także dla tego, jego rozważania obracają się wokół fazy tworzenia się struktur.
że zwykle wiązało się to z użyciem przez niego przymusu" (Turner J. Sympatia uzyskuje status czynnika samoistnego, co można zo -
H. 1985: 285). brazować, analizując wpływ struktur socjometrycznych na inne
Biorąc to pod uwagę, Homans proponuje zmodyfikowanie procesy w grupie, sama stając się przyczyną wzrostu natężenia
twierdzenia (1) i sformułowanie go w następującej postaci: Im częściej interakcji. Generalnie więc rzecz biorąc, obraz grupy widziany
osoby wchodzą ze sobą w interakcje, przy założeniu, że żadna z tych oczami Homansa jest mocno wątpliwy. Sześć kolejnych twierdzeń
osób nie inicjuje częściej niż pozostałe owych interakcji, tym większa jest tożsamych z twierdzeniem analizowanym co do swej struk tury
będzie sympatia pomiędzy nimi i tym wyraźniejsze uczucie wewntęrzmej i treści.
nieskrępowamia w ich towarzystwie. Poja wia się jednak pytanie, co Pozostałe dziewięć twierdzeń (Homans 1950: 360 - 407) można
jest w istocie zmienną zależną w tych twierdzeniach, a co jest zmienną podzielić na dwie grupy. W grupie pierwszej kluczowym twier -
niezależną? Czy rzeczywiście częstotliwość interakcji wywołuje wzrost dzeniem jest następujące:
uczucia sympatii pomię dzy osobami, czy też może ludzie wchodzą ze 6. Spadek częstotliwości interakcji spowoduje spadek siły uczuć
sobą w częste in terakcje, dlatego że się lubią? Być może jest tak, że interpersonalnych (Homans 1950: 361).
obie te zmiein- Opisuje ono de facto tę samą zależność co twierdzenie (1), z tą
tylko różnicą, że opisany tu został inny fragment przebiegu tej
173 zależności. Inne twierdzenie z tej grupy można bez wielkiego ry-
zyka uznać za pochodne od wyżej przedstawionego. Poprzednie strukturotwórczym, lecz także czynnikiem porządkującym samą
uwagi krytyczne mają więc w pełni zastosowanie także wobec nich. strukturę od wewnątrz. Skoro tak, to czynnikiem wywołującym
Ostatnie trzy twierdzenia przedstawione przez Homansa są wysoce wzrost natężenia specjalizacji działań powinny być zmiany natę żenia
niespójne logicznie. Jak zostanie to wykazane w dalszych partiach interakcji w poszczególnych częściach struktury. Tymcza sem
książki, Homans uważa, że czynnikiem konstytuującym grupę jest zupełnie niespodziewanie Homans zmienia swą perspektywę, pisząc:
interakcja społeczna. Oczywiście, można mieć zastrze żenia co do 8. Wzrastająca specjalizacja działań przyniesie zmniejszenie
trafności tego punktu widzenia, jest to jednakże sta nowisko godne zakresu interakcji osoby zaangażowanej w te działania i ograni czy
uwagi. Potwierdza je Homans w swym ostatnim twierdzeniu, gdy pole inicjowanych przez nią interakcji (Homans 1950: 406).
pisze: Ostatnie z twierdzeń, które zasługuje na osobne potraktowa nie, to
7. Gdy zmniejsza się zakres interakcji jednostki, gdy wchodzi ona twierdzenie pochodne wobec twierdzenia (8):
rzadziej w interakcje z przywódcami grup oraz gdy zmniej sza się 9. Wzrost wielkości grupy i specjalizacji działań będzie pro wadzić
pole sprawowania władzy tej jednostki, wówczas spada także jej do wzrostu liczby pozycji w łańcuchu interakcji między przywódcą a
pozycja społeczna (Homans 1950: 407). zwykłym członkiem (Homans 1950: 406).
Tak więc interakcja między jednostkami jest nie tylko czyn nikiem Oczywiście jest to konsekwencja ograniczenia zakresu inter akcji,
przekształcającym zbiór jednostek w grupę, czynnikiem o czym była mowa w twierdzeniu (8).
powodującym powstawanie wzajemnych więzi sympatii, a więc
174

4.1. POZYCJE T STATUSY SPOŁECZNE JAKO


ODRĘBNE ELEMENTY STRUKTURALNE

Część II. Struktury quasi-grupowe

4. FORMOWANIE SIĘ I KRYSTALIZACJA lecz złożone struktury i inne ponadjednostko-we obiekty społeczne
UKŁADÓW STATUSÓW mające swój autonomiczny, społeczny byt. Badanie grup może zatem
opierać się na analizie zachowań, dzia łań i przekonań
indywidualnych, lecz nie może na tego typu analizach poprzestać.
Celem badania grup jest bowiem wyjaśnie nie działań tych
Grupy społeczne, w tym także oczywiście małe grupy spo łeczne, ponadjednostkowych obiektów. Konkluzja ta jest według mnie
należą do najbardziej złożonych i rozwiniętych zarazem form życia bezpośrednim następstwem przyjętego wcześniej punktu widzenia
społecznego. Podstawowymi ich elementami nie są jednostki ludzkie, zwanego emergentnym strukturalizmem socjo logicznym. Mechanika
świata społecznego zasadza się bowiem na mechanice Pojęcie struktury społecznej zostało poddane analizie w roz dziale l
funkcjonowania zbiorowości struktur, nie zaś poje dynczych niniejszej książki. Zwróćmy zatem uwagę, że obecnie omawiamy
jednostek. problem badania struktur bliskiego dystansu. Rzut oka na jakikolwiek
Powyższy punkt widzenia winien być przyjmowany nawet typ struktury bliskiego dystansu w małej grupie nasuwa
wówczas, gdy przedmiotem analizy nie jest złożona struktura spo - przypuszczenie, że jej najprostszymi, pierwotny mi elementami muszą
łeczna, lecz j ej prosta część, do której zazwyczaj przypisana jest być pozycje, statusy i role społeczne. Te ostatnie ze względu na ich
jednostka ludzka. Częstym błędem popełnianym w takich sytu acjach specyficzny strukturotwórczy charak ter zostaną zbadane w następnym
jest takie postępowanie badacza, jakby rzeczywistym przedmiotem rozdziale. Tutaj uwagę skupi my na pozycjach i statusach. Skoro
analizy nie był mniej lub bardziej abstrakcyjny element struktury, lecz pozycje i statusy zostały uznane za najprostsze pierwotne elementy
jednostka ludzka związana z owym 'miej scem w strukturze. struktur społecznych, natychmiast pojawia się wątpliwość i pytanie,
Precyzując problem, można powiedzieć, że właściwym elementem gdzie zatem nale żałoby umieścić i jak potraktować działania
analizy — która może przyjmować za punkt wyjścia wyjaśnienie społeczne, interakcje, stosunki społeczne, co uczynić z normami i
zachowań ludzkich — jest wówczas ów element strukturalny i jego wartościami, które z całą pewnością także wypełniają struktury
właściwości wynikające z faktu ulokowania w szerszej strukturze. grupowe? Sądzę, że odpowiedź na to pytanie stanie się możliwa
dopiero po dokład nym zbadaniu problemu pozycji i statusu. W tym
miejscu chciał bym jedynie zaznaczyć, że obecna analiza nie jest
analizą jakiej kolwiek sprecyzowanej struktury wewnątrzignupowej:
będzie to raczej analiza tak zwanych struktur ąuasi-grupowych, to
jest takich, których elementy dostrzec możemy w obrębie danej grupy
lub grup społecznych, lub też takich, których zasięg obejmuje więcej
niż jedną grupę, które zatem lokują się na przecięciu wie lu grup
społecznych.

4.1.1. Pozycja, status i rola: ogólny model pojęciowy. Wstępny


zestaw pojęć niezbędnych do skonstruowania modelu pojęciowego
struktury i stratyfikacji małej grupy winien zawierać co naj mniej
cztery: pojęcie pozycji, pojęcie statusu, pojęcie roli i po jęcie
osobowości. Trzy dalsze pojęcia, mianowicie stratyfikacja grupy,
struktura grupy oraz działająca jednostka są również nie zbędne,
jednakże nie zawsze użycie wszystkich tych pojęć naraz będzie
konieczne (por. Szmatka 1973b).
Stosunkowo niewiele uwagi poświęciłem w dotychczasowej
analizie rozróżnieniu pomiędzy stratyfikacją i strukturą. Wydaje się,
że ma ono wielkie znaczenie w analizach układów wewnątrz-
176 12 — Małe struktury... 177
grupowych, gdy tymczasem jest niemal całkowicie pomijane w ich hierarchiczność. Niekiedy spotyka się pogląd, który jednak trudno
badaniach nad małymi grupami. Pojęcie stratyfikacji jest sze roko byłoby obronić, że dopiero stratyfikacja wprowadza do da nej grupy
stosowane w makrosocjologii, natomiast niekiedy odnosi się wyraźnie widoczną hierarchizację, podział na poziomy hierarchiczne i
wrażenie, jakby mikrosocjologia całkowicie ignorowała istnienie rangi. Wydaje się, że zarówno struktury, jak : i stratyfikacje grupowe
układów stratyfikacyjnych w małych grupach. Struktura społecz na w niemal w równym stopniu są układami hierarchicznymi, aczkolwiek w
niniejszym modelu analizy — struktura społeczna bliskiego zasięgu, odmienny sposób, inaczej hierar- chizują grupę. Hierarchicziność
wydaje się dobrze sprecyzowanym (typem układu we- pozycji zasadza się na odmiennym rozmiarze władzy, różnorodnej
wnątrzgrupowego. Oczywiście, podobnie jak każdy nieomal układ zdolności do wywierania wpływu na grupę, nierównym dostępie do
wewnętrzny, ma ona charakter hierarchiczny, problem polega jednak informacji, nierównym sto sunku do sankcji grupowych,
na tym, czy istnieją jakieś różnice między hierarchizacją właściwą dla zróżnicowanym rozmiarze konfor mizmu przypisanego danej pozycji
stratyfikacji a tą, która cechuje strukturę. itd. Wszystkie te cechy pozy cji mają silną zdolność do generowania
Otóż pewne hierarchie wewnątrzgrupowe wydają się silniej hierarchii wewnątrzgru-powej, lecz — co jest rzeczą istotną —
spetryfikowane i bardziej autonomiczne wobec jednostki, podczas gdy wynikają one z logiki owej struktury, nie zaś z cech jednostek
inne są bardziej elastyczne, bardziej uzależnione od aktual nego zajmujących te pozycje. Natomiast stratyfikacja, której elementami są
poziomu działania jednostki. Te ostatnie oczywiście także statusy społeczne (będę je nieco dalej precyzyjnie definiował) jest w
pozostają obiektywnym układem wewnątrzgrupowym, jednakże dużym stopniu układem hierarchicznym grupy, pochodnym wobec
zmiana ich kształtu wydaje się leżeć w granicach działania po - danej stru ktury bliskiego dystansu, lecz dodatkowo zdeterminowanym
jedynczej jednostki. W tym punkcie dochodzimy, jak sądzę, do cechami jednostek statusy te posiadających. Wynika stąd, że chociaż
podstawowego rozróżnienia. Po pierwsze, podstawowym tworzy wem struktury wewnątrzgrupowe są mniej podatne na uwarunkowa nia
struktury małej grupy, którą tu analizujemy, są przede wszystkim czasu, miejsca i sytuacji, to stratyfikacja jest układem, które go kształt
normy, wartości i cele grupy jako całości, znajdujące potwierdzenie w w dużym stopniu zależy od okoliczności w danym okresie, sytuacji
kulturze grupy. Towarzyszą im określone ocze kiwania, wymogi, wewnątrzgrupowe j, niekiedy nawet od indywi dualnych cech
sankcje i żądania, które mogą się przejawiać w rozmaity sposób jednostkowych, oczywiście przetworzonych w po staci społecznego
(będzie o tym mowa w dalszej części roz działu). Z powodu ich procesu wpływu cech indywidualnych na życie grupowe. Stratyfikacja
silnego związku z kulturą grupy, z powodu silnych związków z grupy nie jest zatem tak dalece spetryfi-kowanym układem jak
interesami członków, z powodu zdolności le gitymizowania struktury bliskiego dystansu. Co więcej, jest ona pochodną struktury,
istniejących układów władzy w małej grupie, stru ktury bliskiego dlatego też określony status swą zdolność do wywierania wpływu i
dystansu ulegają głębszej petryfikacji i cechują się wyższym stopniem egzekwowania władzy przede wszystkim czerpać musi z zasobów,
autonomii niż stratyfikacja. Jeśli spojrzy my na struktury grupowe od jakimi dysponuje odpowied nia dla tego statusu pozycja. Na przykład
strony ich elementów składowych, to zauważymy, że ogólnie rzecz pozycja przywódcy w danej strukturze, na mocy logiki tej struktury,
biorąc są nimi konstelacje, ukła dy czy też siatki norm i wartości, związana jest z możliwością i zdolnością do sprawowania władzy: jest
którym towarzyszą oczekiwa nia, wymogi, a także większa lub to jej niezbywalna cecha, bez względu na okoliczności towarzyszące
mniejsza potencjalna możli wość wywierania wpływu na różnorodne działaniom grupy w określonym momencie. W kategoriach straty -
części struktury i dzia łające w ich ramach jednostki. Tymi fikacji prestiżu w grupie status jednostki zajmującej tę pozycję
konstelacjami, podukłada-mi stanowiącymi elementy struktur są powinien — na mocy uwarunkowań kulturowych i na przykład
właśnie pozycje społeczne. Innym istotnym aspektem struktur
wewnątrzgrupowych jest
178 179
przecięciu wszystkich trzech. Po drugie, rola społeczna jest jedynym
elementem omawianego przez nas układu, który pełni funkcje
pośredniczące i integrujące ten układ. Inny-

historycznych — mieć jedną z najwyższych rang, jednakże zmie -


niające się okoliczności, w jakich działa grupa, mogą spowodować, że
de facto w danym momencie układ stratyfikacji prestiżu bę dzie miał
odmienny kształt w porównaniu z hierarchią pozycji. Co więcej,
wysoki status w stratyfikacji prestiżu może wzmocnić po zycję
władzy, jednakże nie jest jej głównym „sprawcą", podczas gdy
zajmowanie pozycji związanej z władzą najczęściej powoduje
uzyskanie wysokiego statusu w stratyfikacji prestiżu.
Niekiedy spotyka się pogląd utożsamiający stratyfikację ze skalą
skonstruowaną przez badacza na podstawie analizy obiek tywnych
cech charakterystycznych dla poszczególnych pozycji (a w
konsekwencji także jednostek je zajmujących), jak: docho dy,
wykształcenie, władza, prestiż itd. (Derczyński 1967: 154 - 156). Z
tego punktu widzenia stratyfikacja nie byłaby realnym ukła dem
wewntąrzgrupowym, lecz do pewnego stopnia sztucznym tworem
badacza, odzwierciedlającym oczywiście pewne istotne właściwości
danej grupy, lecz niemożliwym do utożsamienia z żad nym z
istniejących tworów wewnątrzgrupowych. Powyższy po gląd
wykluczałby, rzecz jasna, twierdzenie, iż stratyfikacja może mieć
jakiś istotny (czy w ogóle jakikolwiek) wpływ na działanie grupy.
Jeśli jednak twierdzi się, że stratyfikacja to rozkład pre stiżu
przypisanego do struktury pozycji zawodowych w danej grupie,
wówczas rozumie się ją jako system społeczny w szerokim znaczeniu
obdarzony zdolnością do wywierania rzeczywistego wpływu na
działanie grupy.
Trzecim istotnym elementem dowolnego układu strukturalno--
stratyfikacyjnego grupy jest rola społeczna. Jej obszerna analiza
zostanie przeprowadzona w następnym rozdziale, wobec czego w
tym miejscu ograniczę się jedynie do kilku uwag ogólnych. Po
pierwsze, w odróżnieniu od pozycji, która jest elementem struk tury
grupowej, oraz w odróżnieniu od statusu, który jest skład nikiem
stratyfikacji, a także w odróżnieniu od osobowości, która jest jednym
z czynników charakteryzujących układ zwany dzia łającą jednostką,
rola społeczna nie może być uznana za element któregokolwiek z
tych trzech układów. Przeciwnie, wydaje się, że lokuje się ona na
mi słowy mówiąc, właśnie rola społeczna jest tym typem konfi - 4.2. POWSTANIE KONFIGURACJI I UKŁADÓW STATUSÓW W
guracji strukturalnej, dzięki któremu struktura i stratyfikacja mogą MAŁYCH GRUPACH
wywierać wpływ na osobowość jednostki.
Podstawowym celem niniejszego rozdziału nie jest pokazanie
działania ściśle sprecyzowanej, o wyraźnych granicach, struktu ry czy
stratyfikacji małej grupy. Przeciwnie, chodzi tu raczej o odpowiedź
na pytanie, jak działają pewne ąuasi-struktury sta tusów, to jest -takie
struktury, których granice są niewyraźne, których nie można
przypisać określonym małym gruipom, które więc nie podlegają
wszystkim możliwym naciskani grupowym. Zakłada się, że tego
typu ąuasi-struktury statusów, mimo iż nie są elementem danej
grupy, mimo iż pojawiają się niekiedy na przecięciu układów
grupowych, to jednak mają do pewnego sto pnia autonomiczny byt,
swoiste, sobie tylko właściwe cechy oraz w specyficzny sposób
wpływają na działania jednostek.
Rysunek 4.1. Ogólny model pojęciowy relacji między pozycją, 4.2.1. Kilka wstępnych uwag metateoretycznyćh. We współcze snej
statusem, rolą i osobowością
socjologii w dziedzinie wyjaśniania procesów powstawania układów
statusów w małych grupach od początku lat siedem-
180 181

jaśnienie procesu powstawania struktur społecznych i stratyfika cji


oraz wyjaśnienie działania tych struktur w specyficznych wa runkach
braku precyzyjnie określonych granic poszczególnych grup
społecznych oraz nieistnienia lub nieoddziaływania na fun -
dziesiątych zaczęła dominować teoria poziomów oczekiwań. Z wielu kcjonowanie takich struktur (na przykład kultury grupowej, ukła dów
względów (niektóre zostaną omówione poniżej) twórcy tej teorii świadomości społecznej itd.) wielu czynników występują cych w
skłonni są ją traktować raczej jako teoretyczny program badawczy typowych sytuacjach. Sami autorzy zwracają uwagę, iż zjawisko
niż jako odrębną teorię (Berger, Wagner, Zelditch 1985b). poziomu oczekiwań przynależy do szerszej kategorii procesów
Podstawowym tego powodem jest istnienie szeregu węż szych teorii, zwanych procesami organizowania danego poziomu (na przykład
które chociaż są związane z teorią poziomów ocze kiwań poziomu oczekiwań, poziomu normatywnego, poziomu działań itd.).
przedmiotem badawczym i ogólnym nastawieniem teore tycznym, Oczywiście termin „poziom" nie ma w tym kon tekście nic
to wyjaśniają jedynie pewne, specyficzne aspekty ca łościowego wspólnego z podobnym terminem występującym w ernergentnym
procesu. Berger, Wagner i Zelditch twierdzą, że po mimo pewnych strukturalizmie socjologicznym. W niniejszej analizie poziomem jest
ogólnych cech ich teoretyczny program badaw czy nie może być pewien stan, pewien rodzaj uporządko wania elementów danego typu,
potraktowany jako „paradygmat" w sensie przyjętym przez konkretnie — oczekiwań. Berger, Wagner i Zelditch piszą:
Thomasa Kuhna w jego koncepcji rozwoju na uki. „Jednostką procesu organizującego po ziom jest sytuacja (nie grupa,
Reasumując, teoria poziomów oczekiwań (expectation states organizacja czy społeczeństwo), sam proces organizujący poziom
theory) jest złożoną strukturą teoretyczną, której celem jest wy - zachodzi zaś jedynie wówczas, gdy pojawią się pewne warunki.
Jeśli owe warunki się pojawią, powstaje stabilna, głęboka, ukryta niu" (1985b: 153 - 154). Autorzy wymieniają szesnaście teorii skła -
struktura (ukształtowana przez specyficzne właściwości dających się na ich program badawczy. Analizując procesy kry -
bezpośredniej sytuacji), która determinu je obserwowalne działanie stalizowania się układów strukturalnych i stratyfikacyjnych w bliżej
owego procesu. Gdy warunki wstępne ulegają zmianie, proces' nie sprecyzowanym kontekście społecznym, czyli w qua-si-grupowym
organizowania poziomu ulega przerwa - układzie odniesienia, będę oczywiście odwoływał się do ustaleń
zawartych w poszczególnych teoriach wchodzących w skład programu
182 badawczego, jednakże nacisk zostanie położo ny na problemy natury
meta teoretyczne j.

4.2.2. Dwa typy czynników statusu. Przedmiotem analizy prze -


prowadzonej w podrozdziale 4.1. było wykazanie, iż status jest
specyficzną jednostką — elementem stratyfikacji grup społecz nych —
składających się z szeregu tak zwanych charakterystyk lub czynników.
W pracy tej zdecydowałem się używać częściej terminu „czynnik
statusu", chociaż w teorii poziomów oczeki wań stosowany jest raczej
termin „charakterystyka". Czynnik statusu jest zatem charakterystyką
aktora mającą dwa lub wię cej poziomów-, które są odmiennie
oceniane ze względu na cześć, szacunek lub konieczność
(niezbędność). Każda z tych charakte rystyk jest związana z odrębnymi
oczekiwaniami moralnymi oraz oczekiwaniami dotyczącymi działania
— to jest ze stabilnymi przekonaniami dotyczącymi tego, w jaki
sposób jednostka, której można przypisać dany poziom
charakterystyki, będzie się zacho wywać lub działać (Berger,
Rosenholtz, Zelditch 1980: 482-483; Berger, Fisek, Norman, Wagner
1985: 220).
Czynniki statusu mogą być szczegółowe lub szerokie w zależ ności
od tego, z jakim określonym poziomem oczekiwań są one związane.
„Szczegółowość" danego poziomu oczekiwań lub czyn nika statusu
wynika ze stopnia zdefiniowania lub określenia da nej sytuacji.
Najogólniej rzecz biorąc, jeśli sytuacja jest jasno zdefiniowana,
wówczas mamy do czynienia z czynnikami szcze gółowymi i ze
szczegółowym poziomem oczekiwań. Gdy czynniki i poziomy
oczekiwań nie są ograniczane do określonych, zdefinio wanych
sytuacji, wówczas twierdzi się, że są one ogólne. Stąd też czynnik
statusu jest szczegółowy, jeśli zawiera dwa lub więcej odmiennie
ocenianych poziomów. Umiejętność czytania może na przykład
działać jako szczegółowy czynnik statusu. Szeroki czyn nik statusu
obejmuje dwa lub więcej poziomów, które, choć są

183
od tego, że małe grupy „[...] nie tworzą organizacji społecznej

różnie oceniane, odnoszą się do sytuacji ogólnych, nieokreślonych. 184


Na przykład płeć jest szerokim czynnikiem statusu, jeśli cecha bycia
kobietą i cechy bycia mężczyzną są oceniane odmiennie.
Umiejętność czytania może być istotnym czynnikiem jedynie w
niektórych sytuacjach, w niektórych typach działań, zadań grupy
itd., podczas gdy czynnik płci jest niezależny od takich ograniczeń
(Berger, Fisek, Norman, Wagner 1985: 220). Inaczej mówiąc,
szczegółowy czynnik statusu jest związany z określonym poziomem
oczekiwań — to jest z oczekiwaniami, iż aktor może wykonywać
określone zadanie, na przykład dodawać liczby, że można od niego
oczekiwać określonych kwalifikacji moralnych, na przykład
uczciwości. Jak pisze Zelditch: „[...] najprostszym i najbardziej
bezpośrednio znaczącym rodzajem określonej cha rakterystyki
statusu jest charakterystyka bezpośrednio instru mentalna ze względu
na wykonanie zadania, w jakie zaangażo wane są jednostki" (1985:
74).
Tymczasem szeroki czynnik statusu jest bardziej złożoną struk turą
elementów: jest on charakterystyką związaną zarówno ze
specyficznym, jak i z ogólnym poziomem oczekiwań. „Ogólny po -
ziom oczekiwań to nieograniczony poziom oczekiwań, na przy kład
przekonanie, że ktoś jest «zdolny», bez określania: jak lub
«moralny» bez określania: w jaki sposób" (Zelditch 1985: 74).
Zelditch twierdzi ponadto, próbując odnaleźć dalsze różnice po -
między czynnikami szczegółowymi a szerokimi, iż generalnie rzecz
biorąc oba typy czynników statusu mają wpływ na powstawanie
nierówności społecznej w kategoriach prestiżu i wynikającej zeń
władzy, jednakże specyficzny, instrumentalny czynnik statusu ma
wpływ silniejszy, to jest tworzy większą nierówność niż czyn nik
szeroki, będący nie związaną bezpośrednio z daną sytuacją
charakterystyką statusu (Zelditch 1985: 104).

4.2.3. Procesy uogólniania statusu. Główny problem polega na


tym, w jaki sposób powstają zalążki struktur i stratyfikacji gru -
powych, lub, mówiąc precyzyjniej, jak tworzą się ponadjedno-
stkowe formy życia społecznego? Oto pytanie, na które w tym
miejscu próbuje się udzielić odpowiedzi.
Jak zatem tworzy się organizacja wewnątrzgrupowa? Zacznij my
od nowa, z interakcji społecznej ich członków, lecz zamiast tego
podtrzymują wewnątrz grupy zewnętrzne różnice statusu" (Ber ger,
Rosenholtz, Zelditch 1980: 479; podkr J. S.). Przypuszczalnie jednym bardziej długotrwałym procesie bezpośredniej interakcji członków
z niezbyt trafnych założeń przyjętych przez Balesa w je go badaniach grupy (Berger, Rosenholtz, Zelditch 1980: 480).
było uznanie za punkt wyjścia istnienia grupy nie znanych sobie Zatem dla zrozumienia procesu tworzenia się i krystalizacji
osobników, równych co do statusu. Jest to sytuacja całkowicie struktur oraz stratyfikacji statusów istotna jest teza, że straty fikacja
kontrfaktyezna, albowiem, po pierwsze, niemożliwe jest istnienie statusów generuje proces uogólniania statusu. Polega on na tym, że
grupy osobników całkowicie sobie nie znanych, po drugie, jeśli nawet statusy aktorów zewnętrzne wobec określonej inter akcji ulegają
przyjmiemy, że w eksperymencie mamy do czynienia ze zbiorem przeniesieniu i poczynają determinować jej istotne cechy (Webster,
początkowo sobie obcych jednostek, to prze cież powinniśmy Driskell 1985: 108). Proces ten, na co zwraca uwagę Webster, był
pamiętać, że eksperyment nie zachodzi w próż ni społecznej, a ludzie badany przez socjologów od początków istnie nia tej dyscypliny (Park
uczestniczący w nim nie pochodzą znikąd. Utrzymanie równości 1925; Park, Burgess 1921; Hughes 1945; Simmel 1950). Nixon
pomiędzy jednostkami jako warunku po czątkowego analizy jest zatem komentuje proces uogólniania statusu w na stępujący sposób: „[...]
właściwie niemożliwe. Rezultaty badań Balesa są mimo to bardzo wobec braku dodatkowych informacji członkowie będą wnioskować o
interesujące. Jeśliby jednak spoj rzeć na nie z perspektywy niniejszej zdolnościach do działania innych na podstawie uogólniania ich
analizy, wówczas okazuje się, że odkrycie Balesa polegało między zewnętrznych statusów, nawet jeśli zadanie grupy nie odpowiada
innymi na ujawnieniu, iż w grupach nie znanych sobie osobników, jednoznacznie owemu zewnętrzne mu statusowi. Ponadto struktury
równych co do sta tusu, poczynają się wytwarzać nierówności wpływu i statusów mogą wy nikać z oczekiwań dotyczących
uczestnictwa, ocen wyników działania oraz wpływu na decyzje wykonywania zadania, a owe oczekiwania z kolei są uogólniane na
grupowe. Nierównoś ci te — jak piszą Berger, Rosenholtz i Zelditch podstawie różnic dotyczą cych ogólnego statusu [...]" (1979: 251).
— były wysoce wzajemnie powiązane i stąd też mogły być Freese i Cohen zwracają uwagę na negatywne skutki działania
potraktowane jako odrębne, obserwowalne układy władzy i prestiżu. procesu uogólniania statu su: ,,[...] każdy, kto kiedykolwiek cechował
Raz utworzo ny, układ prestiżu i władzy stawał się stabilny, nawet sam się niskim stanem charakterystyki ogólnego statusu — takim jak
się wzmacniał. «Murzyn», «kobie-ta», «młody» i inne — stawał się ofiarą
Tymczasem w niniejszym rozdziale podejmujemy całkowicie uogólnienia takiej cha rakterystyki. Wnioskowanie, że Murzyn jest
odmienny problem. W teoriach poziomów oczekiwań (które mają leniwy, ponieważ jest czarny, że kobieta jest nielogiczna, albowiem
wyjaśnić procesy krystalizacji struktur statusów) nie podtrzymu-, je się jest kobietą lub że młody jest nieodpowiedzialny, albowiem jest
dłużej założenia o początkowej równości osobników two rzących młcdy, to w najlepszym razie zła wola, a w najgorszym — obelga. A
grupę, co jest — jak sądzę — bardziej realistyczne. Za kłada się jednak w pewnych sytuacjach uogólnianie takie jest rzeczą nor malną
natomiast, że osoby rozpoczynające interakcję muszą być już w [...]" (1973: 193). Powiedziałbym raczej, że generalizowa nie takie
początkowej fazie tworzenia struktury nierówne wobec siebie. jest zawsze rzeczą normalną.
Rezultaty tego typu badań także okazały się całkiem od mienne od Uogólnienie statusu, które zapoczątkowuje serię wydarzeń pro -
tych, do jakich doszedł Bałeś. Stwierdzono, że nierów ności istotne wadzących do utworzenia najpierw struktury i stratyfikacji qua- si-
poza grupą są podtrzymywane także w grupie. Układ prestiżu - władzy grupowej, a potem stratyfikacji grupowych, opiera się na istnie niu
w grupie jest skorelowany z zewnętrz nymi różnicami statusu. Co dwóch typów czynników statusu: szerokich i szczegółowych.
więcej, układ prestiżu i władzy zo staje „stworzony" w grupie Charakterystyki (czynniki) szerokie, takie jak: rasa, wiek, płeć,
natychmiast, nie zaś po mniej lub zawód itd. działają jako wskazówki dla jednostek, które rozpo -
czynają interakcje. Interakcja musi się odbywać według określo nych
185 reguł, musi być wewnętrznie uporządkowana. W początko-
186 wej fazie, ponieważ nie istnieje jeszcze wykrystalizowana struk tura,
jedynym źródłem informacji i nacisków porządkujących te interakcje
mogą być szerokie zewnętrzne struktury. Nie są one 'istotne dla
przebiegu interakcji, ale ponieważ są jedynym źródłem nacisku i
informacji — zostają wykorzystane. W ten sposób sze rokie,
zewnętrzne czynniki statusu jednostek zostają użyte do
uporządkowania ich interakcji z osobami pierwotnie im nie zna nymi.
Istotny jest fakt, że czynniki statusu są oceniane ze wzglę du na
kryteria obowiązujące w danej kulturze — te same szero kie
charakterystyki statusu mogą wywoływać różnorodne skutki dla
stratyfikacji tworzącego się nowego układu społecznego czy grupy.
Na przykład w kulturze społeczeństwa amerykańskiego pożądane
jest bycie białym, dorosłym, mężczyzną, z zawodu me nedżerem lub
kimś podobnym, jednak w żadnym wypadku nie może to zostać
uznane za cechę uniwersalną wszystkich społe czeństw. Natomiast za
taką uniwersalną cechę należy uznać sam mechanizm uogólniania
statusu. Jak piszą Webster i Driskell (1985: 108 - 109), interakcja
wywołana przez szerokie charaktery styki statusu ulega (w wyniku
oddziaływania tych charaktery styk) petryfikacji w postaci
określonych wzorów tworzących układy przełożony - podwładny.
Wzory te określają zachowania wyrażające szacunek, wybory
przywódcy, wkład jednostki w roz wiązanie problemu grupy, sposoby
wywierania wpływu na in nych, wyrażania szacunku i poważania,
inicjowania działań zo rientowanych na zadanie itd. Słowem, wzory
te poczynają prze kształcać się w zręby struktur i stratyfikacji quasi-
grupowych, a następnie — wewnątrzgrupowych.
Proces powstawania i krystalizowania się struktur oraz stra tyfikacji
grupowych zapoczątkowany przez efekt uogólniania sta-- tusu
dokonuje się nawet wówczas, gdy szeroki czynnik statusu nie jest
istotny z punktu widzenia bezpośredniej interakcji. Mi nio braku
związku między szerokimi czynnikami statusu a inter akcją, w którą są
zaangażowane, wywierają one wyraźny czy Wręcz decydujący wpływ
na proces porządkowania i strukturali-zowania tej interakcji. Webster
i Driskell piszą, że Murzyni, ko biety lub pracownicy fizyczni są
traktowani jako „gorszy gatu nek" wobec białych, mężczyzn, czy
menedżerów także wówczas, gdy nie wiadomo, czy różnice pod
względem rasy, płci lub zawo-

187
może się przyczynić do zrealizowania zadania grupowego; po drugie,
tym bardziej praw-

w sytuacji wyraźnego uzależnienia procesów organizowania po - 190


ziomów od czynników interakcyjnych stabilność poziomów ule głaby
drastycznemu obniżeniu.
Po trzecie wreszcie, poziomy oczekiwań są quasi-str.uk.tura
determinującą zachowanie, lecz nie odwrotnie, co stwarza wa runki
sprzyjające utrzymywaniu się poziomów oczekiwań i ich
behawioralnych konsekwencji (Berger, Conner, McKeown 1969;
Moore 1969; Fararo 1973; Berger, Conner 1974; Fisek 1974; Ber ger,
Wagner, Zelditch 1985a).

4.3. WŁADZA I DOMINACJA W UKŁADACH STATUSÓW

W powyższej analizie nie brałem pod uwagę czynnika władzy i


dominacji, koncentrując się na wyjaśnieniu powstawania struk tur o
przewadze związków kooperacyjnych oraz racjonalności w
rozmieszczeniu statusów. Można jednak zadać pytanie, czy nie jest to
jednostronny obraz powstawania i petryfikowania się ukła dów
statusów w grupach.
4.3.1. Natura statusu. Udzielenie odpowiedzi na to pytanie wymaga
podjęcia zagadnienia natury statusu, które ma funda mentalne
znaczenie dla zrozumienia sensu wielu zjawisk i pro cesów
wewnątrzgrupowych. Z jednej strony wydaje się, że sta tus jest
przyznawany jednostce przez grupę lub osiągany przez nią w grupie,
lecz ,na mocy powszechnego grupowego konsensu su, w zamian za
różnorodne wartości, jak wiedza, doświadcze nie itd., które jednostka
wnosi do grupy lub w zamian za usługi, jakie świadczy ona jako
członek tej grupy. Członkowie grupy lub ąuasd-grupowego układu
poczynają ujawniać oczekiwania do tyczące zarówno działania
własnego, jak też działania każdego innego członka. W wyniku
opisanych wyżej procesów krystali zowania się tych oczekiwań
powstają bardziej spetryfikowane poziomy oczekiwań, które z kolei
stają się podstawą zróżnicowa nia statusów poszczególnych
osobników. Im wyższy lub bardziej pozytywny poziom oczekiwań co
do działania danej osoby, tym bardziej prawdopodobne, że osoba ta,
po pierwsze, będzie miała większą sposobność do działania, które
dopodobne, że osoba ta otrzyma pozytywne oceny za te daiała-nia; po
trzecie, tym bardziej prawdopodobne, że będzie ona zdol na do
wywierania wpływu na decyzje grupowe. Natomiast praw - w sytuacji wyraźnego uzależnienia procesów organizowania po -
dopodobieństwo, że osoba ta zaakceptuje wpływ innych, ulega ziomów od czynników interakcyjnych stabilność poziomów ule głaby
radykalnemu zmniejszeniu. Oczywiście wszystkie te właściwości są drastycznemu obniżeniu.
pochodną danego statusu, poziomu oczekiwań oraz innych stru - Po trzecie wreszcie, poziomy oczekiwań są quasi-str.uk.tura
kturalnych determinant. Oczekiwania co do działania, które są determinującą zachowanie, lecz nie odwrotnie, co stwarza wa runki
czynnikiem strukturalnym, a więc obiektywnym, determinują sprzyjające utrzymywaniu się poziomów oczekiwań i ich
obserwowalne różnice zakresu władzy, prestiżu itd. lub mówiąc behawioralnych konsekwencji (Berger, Conner, McKeown 1969;
ogólniej — statusu. Ten ostatni natomiast jest bezpośrednią fun- . Moore 1969; Fararo 1973; Berger, Conner 1974; Fisek 1974; Ber ger,
keją rangi oczekiwań co do działania danego osobnika w grupie. Wagner, Zelditch 1985a).
Ridgeway (1984: 61 - 62) zwraca uwagę, że oczekiwania i pozio my
oczekiwań odnoszą się do wyinferowanych możliwości je dnostki, nie
zaś do jej rzeczywistych zdolności. Zatem rozmiesz czanie statusów, 4.3. WŁADZA I DOMINACJA W UKŁADACH STATUSÓW
krystalizacja stratyfikacji itd. są generalnie rzecz biorąc, procesami
W powyższej analizie nie brałem pod uwagę czynnika władzy i
kooperacji. Poziomy oczekiwań, ulegają krysta lizacji, stratyfikacja
dominacji, koncentrując się na wyjaśnieniu powstawania struk tur o
statusów zaś petryfikacji bez jakiegokolwiek wyraźnego konfliktu.
przewadze związków kooperacyjnych oraz racjonalności w
Z powyższego opisu wynika, że status i stratyfikacje statu sów
rozmieszczeniu statusów. Można jednak zadać pytanie, czy nie jest to
rodzą się dzięki kooperacji i zgodzie społecznej, nie zaś na skutek
jednostronny obraz powstawania i petryfikowania się ukła dów
podstawowego konfliktu władzy, który inie ma jakiego kolwiek
statusów w grupach.
bezpośredniego związku z wymogami zadania. Czy je dnakże ta
druga strona statusu nie ma także znaczenia. Jeśli bowiem — 4.3.1. Natura statusu. Udzielenie odpowiedzi na to pytanie wymaga
zapytuje Cecilia Ridgeway — oba te punkty widze nia wchodzą w podjęcia zagadnienia natury statusu, które ma funda mentalne
grę, to jaki jest pomiędzy nimi .związek oraz co determinuje znaczenie dla zrozumienia sensu wielu zjawisk i pro cesów
dominację jednego z nich? wewnątrzgrupowych. Z jednej strony wydaje się, że sta tus jest
przyznawany jednostce przez grupę lub osiągany przez nią w grupie,
4.3.2. Aspekt dominacji w procesie tworzenia stratyfikacji sta - lecz ,na mocy powszechnego grupowego konsensu su, w zamian za
tusów. Najsłabszym punktem powyższego- obrazu procesów kry - różnorodne wartości, jak wiedza, doświadcze nie itd., które jednostka
stalizacji stratyfikacji statusów jest przekonanie o racjonalności wnosi do grupy lub w zamian za usługi, jakie świadczy ona jako
procesów grupowych. Wprawdzie nie jest to racjonalność me- członek tej grupy. Członkowie grupy lub ąuasd-grupowego układu
rytokratyczna, albowiem poziomy oczekiwań odnoszą się nie do poczynają ujawniać oczekiwania do tyczące zarówno działania
rzeczywistych, a jedynie do wyinferowanych zdolności jednostki, własnego, jak też działania każdego innego członka. W wyniku
niemniej zarówno poziomy oczekiwań, jak i późniejsze stratyfi kacje opisanych wyżej procesów krystali zowania się tych oczekiwań
statusów są — .zdaniem niektórych autorów — wytworem złożonych powstają bardziej spetryfikowane poziomy oczekiwań, które z kolei
procesów kognitywnych (Ridgeway 1984: 66). Sugeruje się, po stają się podstawą zróżnicowa nia statusów poszczególnych
pierwsze, że konflikt z całą pewnością występuje w pro cesach osobników. Im wyższy lub bardziej pozytywny poziom oczekiwań co
krystalizacji stratyfikacji statusów. Procesy te prowadzą do działania danej osoby, tym bardziej prawdopodobne, że osoba ta,
po pierwsze, będzie miała większą sposobność do działania, które
191 może się przyczynić do zrealizowania zadania grupowego; po drugie,
tym bardziej praw- dopodobne, że osoba ta otrzyma pozytywne oceny za te daiała-nia; po
trzecie, tym bardziej prawdopodobne, że będzie ona zdol na do
190 wywierania wpływu na decyzje grupowe. Natomiast praw -
dopodobieństwo, że osoba ta zaakceptuje wpływ innych, ulega
radykalnemu zmniejszeniu. Oczywiście wszystkie te właściwości są
pochodną danego statusu, poziomu oczekiwań oraz innych stru -
kturalnych determinant. Oczekiwania co do działania, które są
czynnikiem strukturalnym, a więc obiektywnym, determinują
obserwowalne różnice zakresu władzy, prestiżu itd. lub mówiąc
ogólniej — statusu. Ten ostatni natomiast jest bezpośrednią fun- . keją
rangi oczekiwań co do działania danego osobnika w grupie. Ridgeway
(1984: 61 - 62) zwraca uwagę, że oczekiwania i pozio my oczekiwań
odnoszą się do wyinferowanych możliwości je dnostki, nie zaś do jej
rzeczywistych zdolności. Zatem rozmiesz czanie statusów,
krystalizacja stratyfikacji itd. są generalnie rzecz biorąc, procesami
kooperacji. Poziomy oczekiwań, ulegają krysta lizacji, stratyfikacja
statusów zaś petryfikacji bez jakiegokolwiek wyraźnego konfliktu.
Z powyższego opisu wynika, że status i stratyfikacje statu sów
rodzą się dzięki kooperacji i zgodzie społecznej, nie zaś na skutek
podstawowego konfliktu władzy, który inie ma jakiego kolwiek
bezpośredniego związku z wymogami zadania. Czy je dnakże ta
druga strona statusu nie ma także znaczenia. Jeśli bowiem —
zapytuje Cecilia Ridgeway — oba te punkty widze nia wchodzą w
grę, to jaki jest pomiędzy nimi .związek oraz co determinuje
dominację jednego z nich?

4.3.2. Aspekt dominacji w procesie tworzenia stratyfikacji sta -


tusów. Najsłabszym punktem powyższego- obrazu procesów kry -
stalizacji stratyfikacji statusów jest przekonanie o racjonalności
procesów grupowych. Wprawdzie nie jest to racjonalność me-
rytokratyczna, albowiem poziomy oczekiwań odnoszą się nie do
rzeczywistych, a jedynie do wyinferowanych zdolności jednostki,
niemniej zarówno poziomy oczekiwań, jak i późniejsze stratyfi kacje
statusów są — .zdaniem niektórych autorów — wytworem złożonych
procesów kognitywnych (Ridgeway 1984: 66). Sugeruje się, po
pierwsze, że konflikt z całą pewnością występuje w pro cesach
krystalizacji stratyfikacji statusów. Procesy te prowadzą

191
192

do powstania złożonych układów hierarchicznych charakteryzu jących


początkowo ąuasi-grupy, a potem także całe grupy, a więc rodzą one
nierówności władzy i prestiżu. Ponadto procesy takie muszą rodzić
konflikty i walkę o władzę i dominację, wobec tego jest
nieprawdopodobne, aby przebiegały płynnie i gładko. Lee oraz Ofshe
twierdzą na przykład, że gdy zadanie grupy staje się niewyraźne (jak
pamiętamy, zadanie jest głównym czynnikiem . pobudzającym szerokie
charakterystyki statusu), osłabieniu ulega mechanizm strukturalny
prowadzący do uogólnienia statusu i wo bec tego zachowanie jednostek
zaczyna być regulowane przez re akcje na bezpośrednie bodźce
sytuacyjne. Ponieważ działanie musi być wykonane w określonym
czasie, a więc zazwyczaj na tychmiast, powyższe regulacje
behawioralne dokonują się poza poziomem świadomych reakcji.
Dochodzi do szybkiego wyuczenia zachowań dominacji i
podporządkowania, których determinanty najczęściej są przekazywane
przez zachowania niewerbalne. W wy niku rezultatu tego procesu i
mechanizmu behawioralnego przy czynami nierówności pod względem
władzy i wpływu stają się określone różnice zachowania członków
grupy. (Lee, Ofshe 1981; Ofshe, Lee 1981; 1983; Ridgeway 1984: 63).
Okazuje się zatem, że poziomy oczekiwań są racjonalizacją post
factum różnic między członkami w zaikresie dominacji, nie są
natomiast — jak twierdzą wspomniani wyżej autorzy — żad ną
rzeczywistą przyczyną nabywania lub utrzymywania statusu. Problem
więc sprowadzałby się do odpowiedzi na pytanie, czy sytuacje
słabego zdefiniowania zadania osłabiające mechanizm strukturalny i
pierwotny wpływ poziomów oczekiwań są częste czy rzadkie. Inny
typ pytania, które warto byłoby w tym miejscu ^adać, sprowadza się
do tego, czy istotnie nacisk ze strony samego działania oraz szybkość,
z jaką wytwarzają się układy statusu, nie pozwala na świadome,
poznawcze oceny konieczne do utwo rzenia poziomów oczekiwań i
potraktowania ich jako pierwotnej przyczyny działań jednostek?
Tak więc gdy spojrzeć na proces krystalizacji układów statu sów
od strony dominacji i władzy, okazuje się, że hierarchie sta tusów
rozwijają się, albowiem ludzie uzyskują władzę nad sobą w sensie
behawioralnym, nie zaś dlatego, że istnieją jakieś po trzeby związane
z zadaniami grupy (Rosa, Mazur 1979; Mazur
i in. 1980; Ridgeway 1984: 66). Wszystkie pozostałe czynniki, jak
poziomy oczekiwań i stratyfikacje, powstają post factum, petry fikując
i legitymizując społecznie już istniejące układy. ziomów oczekiwań), kooperatywna natura procesu krystalizacji
układów statusów itd. powodują, że główną formą władzy wy -
4.3.3. Dominacja i władza jako integralne składniki hierarchii nikającą z wysokiego statusu jest wpływ (Berger, Fisek, Norman,
statusów. W rezultacie okazuje się, że istnieją co najmniej dwie Zelditch 1977). Jednym'z efektów kooperatywnej allokacji statusu
podstawy tworzenia się i krystalizowania układów statusów. Po jest powstanie pozytywnych relacji między członkami nowo utwo -
pierwsze, czynnikiem dominującym są powstające poziomy ocze - rzonych grup. Istnienie takiego układu prowadzi w prostej linii do
kiwań, które, jak wiadomo, opierają się na wyinferowanej, nie zaś utworzenia norm grupowych legitymizujących pojawiający się
rzeczywistej wiedzy na temat zdolności poszczególnych je dnostek do porządek statusów (Ridgeway 1984: 73). Siatka pozytywnych
wniesienia istotnego wkładu w rozwiązanie zadania grupowego. Po powiązań tego typu tworzy strukturalną możliwość pojawienia się
drugie, należy oczekiwać, że w niektórych sytua cjach może się koalicji, które będą popierać i okazywać szacunek osobom
pojawić dodatkowy czynnik, będący podstawą tworzenia się układów odznaczającym się wysokim poziomem działania. Normy grupowe
statusu, a mianowicie zdolność do bezpo średniej kontroli czyjegoś mogą być wówczas rozpatrywane jako zbiorowy głos koalicji skie -
zachowania przez zagrożenie lub atak (Ridgeway 1984: 72). Jednakże rowanej przeciwko tym, którzy odmawiają okazywania szacunku, a
tworzenie się systemu statusów na bazie czystej dominacji jest więc naruszają normę. Tak więc rzeczywistym twórcą norm w
zjawiskiem niezwykle rzadkim w grupach zadaniowych. Co więcej, procesie tworzenia się grupy, pojawiania się układów ąuasi--
hierarchie statusów oparte wyłącznie na dominacji są wysoce grupowych, krystalizacji stratyfikacji statusów itd. są owe po -
niestabilne, albowiem mają skłonność do przekształcania się w tencjalne lub rzeczywiste koalicje, których głównym zadaniem w
hierarchię opartą na działaniu. Zahamowany zostaje w ten sposób tej fazie rodzenia się grupy jest definiowanie oczekiwań do tyczących
proces petryfikacji struktur; prawdopodobieństwo pojawienia się działania i nadawanie im rangi legalnej podstawy sta tusu w grupie.
poziomów oczekiwań jest ni skie i wobec tego cały proces grupowy Mniej więcej w tym właśnie momencie ze sprawą owych norm
odbywa się w społecznej próżni. Brak struktur oraz zahamowanie dochodzi do przekształcenia się zachowań będących reakcjami na
procesów ich tworzenia się i petryfikacji przekształcają grupę czynniki statusu w strukturalnie wyznaczane sto sunki statusu
społeczną w niezwykle nie stabilny układ relacji między członkami związane z sankcjami za odstępstwa. Jak więc wi dać, struktura
oparty na sile. W syste mie takim członek grupy oddaje cześć innemu może kontrolować działania jednostek już we wczesnej fazie
jedynie w zamian za usunięcie niebezpieczeństwa ataku. Sytuacja ta powstawania grupy, eliminując nieomal całkowi cie jakąkolwiek
charakteryzu je społeczności zwierząt, w których układy hierarchiczne dowolność zachowań. Jest to niewątpliwie po uczający przyczynek
zmienia ją się — j a k wiadomo — dość często. Wynika stąd, że status w do zrozumienia kwestii wolności jednostki w strukturach
grupach społecznych nie może być oparty wyłącznie na dzia łaniu, na społecznych.
czynnikach behawioralnych. Jest to fundamentalna kwestia, której Głównym aspektem tego przekształcenia, które przypuszczal nie
zrozumienie umożliwia wyjaśnienie strukturalnej natury świata można porównać do przejścia z jednego stanu skupienia w dru gi, z
społecznego. poziomu działających jednostek na poziom mikrostruktural-ny, jest
Jeśli na proces krystalizacji układów statusów spojrzymy od strony „[...] zamiana władzy przetargowej, jaką dysponują człon kowie o
problemu władzy, łatwo zrozumiemy, że strukturalna na tura tego wysokim poziomie aktywności, w uprawomocnione przy wództwo
procesu, konieczność przechodzenia przez kilka stadiów rozwojowych osób mających wysokie statusy. Legitymizacja umac nia członków o
(uogólnianie statusu zewnętrznego, powstawanie po- wysokim statusie, dając im możliwość działania z poparciem grupy
13 — Male struktury...
w przepisanym .zakresie jej działań, wśród których jest także obrona
193 ich własnych pozycji przeciwko «nie- prawomocnym» uzurpatorom.
Dominacja, jaką w tej sytuacji objawiają członkowie, jest prawomocna, gdyż dokonuje się z po -
parciem grupy" (Ridgeway 1984: 74). Kooperatywny system sta -
194 tusów opiera więc swoje działanie na prawomocności norm za -
wierających sankcje za ich naruszenie. W rezultacie, gdy dana osoba
narusza te normy, ubiegając się na przykład o inny, wyż szy status,
może napotkać opór ze strony grupy, który między innymi będzie
polegał na tym, że osoba ta doświadczy dominacji członków grupy
dysponujących wysokim statusem.
Krystalizująca się stratyfikacja statusów może także poddać daleko
idącej kontroli motywacje poszczególnych osób działających w
ramach tej stratyfikacji. Istnieje przekonanie, wynikające zre sztą z
wielu danych empirycznych, że członkowie o motywacji
prospołecznej czy też progrupowej (a więc zainteresowani grupą i
chcący przyczynić się do realizacji jej celów) są bardziej war tościowi
dla grupy niż ci, którzy ujawniają motywacje bardziej osobiste,
związane z ich własnym interesem, lub tacy, którzy nie są w ogóle
zainteresowani czymkolwiek. Istnieją przesłanki, by sądzić, że grupy
częściej przyznają lub przypisują wysoki status człowiekowi, który
cechuje się motywacją progrupową, niż człon kowi, który ujawnia
motywację zorientowaną na samego siebie (Kelley, Thibaut 1969;
Meeker, Weitzel-O'Neil 1977; Hollander 1958; Ridgeway 1978).
Tymczasem dokładna analiza danych wskazuje, że motywacja
członka nie ma wpływu na wysokość jego statusu w grupie. Ina czej
mówiąc, motywacja nie jest żadnym istotnym czynnikiem mogącym
mieć wpływ na ulokowanie statusu jednostki. Przypusz czalnie
powodem tego jest dominacja struktur kooperacyjnych i za daniowych,
struktur oczekiwań i, generalnie rzecz biorąc, ukła dów normatywnych
nad motywacjami członków, które w typo wej sytuacji nie mają
bezpośredniego wpływu na wkład jedno stki w działanie.
Prawdopodobnie w grupach zadaniowych ani szerokie, ani
szczegółowe czynniki statusu nie są związane z cha rakterystykami
motywacji członków i nie odwołują się do nich. Krócej mówiąc,
motywacja jednostki nie ma swego struktural nego „czujnika". Z
analizy Ridgeway wynika, że motywacja mo że mieć wpływ na status
jedynie wówczas, gdy członek grupy usiłuje osiągnąć większy wpływ
niż jest to uprawomocnione w wypadku osób o danym poziomie
działania (Ridgeway 1982).

13* 195
struktury. Osobowościowa definicja roli jest komponentem
osobowości jednostki. Jednakże specyficzna całość, jaką tworzy
koniunkcja obu poziomów roli, jest niewątpliwie no wą jakością, która
wprawdzie lokuje się na obszarze mikrostruk tur, lecz jest czymś więcej
niż tylko składnikiem struktury gru py. To „coś więcej" wynika z faktu,
że przecież tak rozumiana rola społeczna zawiera nie tylko „czyste"
elementy struktury (normy, wartości, nakazy czy wymogi), ale także
nakazy i wy mogi zinterpretowane przez jednostkę.
Do tej pory nie poruszyliśmy istotnego problemu wzajemnego

196

5. ROLE SPOŁECZNE
I STRUKTURY RÓL

5.1. WEWNĘTRZNA STRUKTURA ROLI JEDNOSTKI

Rola społeczna danej jednostki jest strukturą wielopoziomową,


złożoną ze zjawisk różnego typu. Przede wszystkim obejmuje dwa
ogólne poziomy i dwa szerokie zakresy zjawisk społecznych. Są to po
pierwsze strukturalnie narzucane nakazy roli, a więc wszelkiego
rod/.aju społeczne przepisy i żądania dotyczące działań i
zachowań jednostki. Określają one — aczkolwiek nie zawsze
jednoznacznie — standard pożądanych przez grupę zachowań oso by
zajmującej w niej określoną pozycję społeczną. Drugim ogól nym
poziomem roli społecznej jest osobowościowa definicja roli.
Obejmuje ona wszystkie elementy składające się na poziom pierw szy,
które zostały zinternalizowane przez jednostkę, stając się
elementami struktury jej osobowości (Levinson 1979: 126-144). Oba
poziomy roli społecznej jednostki wywodzą się z odrębnych dziedzin
rzeczywistości społecznej. Strukturalnie narzucone na kazy roli są
składnikiem grupy społecznej, jej systemu norm i wartości — jej
197

dywidualne pełnienie roli nie emanują z głębin świadomości cał -


kowicie ukształtowane ani też nie są lustrzanymi odbiciami sza -
blonu ustalonego przez strukturę społeczną" (1979: 139).
Pouczającą uwagę, chociaż nie dającą jeszcze żadnego roz -
strzygnięcia kwestii rodzaju i kierunku wpływu, jaki wywierają
wzajemnie na siebie oba segmenty roli społecznej jednostki, sfor -
Rysunek 5.1. Dwa podstawowe poziomy (se - mułował w cytowanym już kilkakrotnie tekście Daniel Levinson:
gmenty) roli indywidualnej „Dana definicja roli podlega zarówno wpływom psyche, jak i so-
cius, a także sama na nie wpływa. Jeśli chcemy właściwie rozu mieć
naturę, determinanty i konsekwencje definicji roli, to .po trzebna jest
wpływu obu segmentów ról. Daniel Levinson utrzymuje, że „Tra - nam podwójna perspektywa — osobowości i struk tury społecznej.
dycyjną teorię roli społecznej można poddać krytyce z powodu Zastosowanie tych dwóch punktów odniesienia jest — podobnie jak
założenia, iż definicja roli jednostki determinowana jest niemal używanie dwojga oczu — niezbędne dla uzy skania głębi naszej wizji
całkowicie przez strukturę społeczną" (1979: 139). W tej kwestii, jak społecznej" (1979: 140). Wysuwam tezę, że lepiej empirycznie
twierdzi Levinson, wytworzyły się dwa typy podejścia. Ci badacze, uzasadnione jest twierdzenie, iż mimo obu stronnego wpływu
których interesują głębsze analizy struktury społecznej, upatrują w segmentów roli strukturalnie narzucane na kazy roli ostatecznie
niej głównego czynnika determinującego osobowość, jej poszczególne kształtują osobowościową definicję roli, pod czas gdy ta ostatnia nie
elementy i cechy. Dysponując precyzyjnym apa ratem teoretycznym może wywierać tak rozumianego wpły wu na strukturalne nakazy
do analizy struktury społecznej, rozbudowu ją znacznie ten typ roli.
analizy, usiłując wskazać poszczególne jej segmenty i ich wpływ na
Przedstawiliśmy tu zaledwie ogólny obraz struktury indywi -
nieostro zarysowaną i niezdefiniowaną precyzyjnie osobowość.
dualnej roli społecznej. Oba ogólne poziomy roli zawierają bo wiem
Odwrotnie czynią badacze osobowości. Ci z kolei nie operując
dalsze elementy strukturalne: subpozdomy odgrywające istotne
adekwatnym rozpoznaniem zewnętrznej wo bec jednostki
funkcje. Strukturalne nakazy roli obejmują z jednej stro ny tak zwane
rzeczywistości — struktury społecznej — wysuwają tezę dokładnie
uiatwienia roli, to jest określone czynniki natury technicznej,
przeciwną: „[...] twierdzą, że adaptacja jednostki jest determinowaną
ekologicznej, a przede wszystkim kulturowej, które powodują, iż
przede wszystkim osobowością oraz że rze czywistość jest w
przeważającej części «amorficzną plamą» ustru-kturalizowaną przez
jednostkę dla zaspokojenia jej wewnętrznych potrzeb" (Levison 1979:
139. Zob. też Turner R. H. 1985; Biddle 1986). Konkluzja stąd
płynąca nie jest zaiste pocieszająca. Oto bowiem czynnikiem
mającym istotny wpływ na to, do jakich re zultatów badawczych
dochodzi socjolog, jest ni mniej, ni więcej tylko to, na czym
pierwotnie się lepiej znał. Nie jest to konsta tacja mająca bezpośrednio
znaczenie dla rozważanego zagadnie nia, aczkolwiek dość pouczająca.
Jaką tezę należałoby więc przy jąć, jaka ma dostatecznie mocną
bazę empiryczną? Niewątpli wie, jak pisze Levinson, „[...]
indywidualna koncepcja roli i in-

199
pewne normy wchodzące w skład nakazów i wy mogów roli są określonych struktur społecznych trudno byłoby przecenić. Te
szczególnie łatwo zauważalne. Innym subpoziomem roli w obrębie subpoziomy odnoszą się równocześnie do dwóch aspektów indy -
szerokiego poziomu pierwszego są dylematy lub problematyczne widualnej roli społecznej — aspektu osobowościowego i behawio-
kwestie roli. Otóż każda z ról zawiera takie nor my, wartości, nakazy ralnego. Koncepcja roli jest subpoziomem dotyczącym asipektu
itp. które są nieostro sformułowane, wielo znaczne, umożliwiają osobowościowego w ścisłym tego słowa znaczeniu. Subpozdom ten
rozbieżne interpretacje czy wręcz znajdują się w sprzeczności z obejmuje głównie system normatywny, system wymogów, żądań i
pozostałymi nakazami roli. Istnienie dyle matów roli ma dość nacisków płynących ze struktury społecznej, a zinternalizowa-nych
wyraźny wpływ na działanie struktur spo łecznych, prowadzący do przez jednostkę. Jest to zatem system poglądów jednostki na to, jak
zmniejszenia efektywności grup, nara stania różnorodnych konfliktów powinna ona działać, zajmując taką, a nie inną pozy cję, jakimi
i napięć w zbiorowościach. W ra mach szerokiego poziomu zwanego środkami się posługiwać i jakie cele osiągać. Jest to jakby
osobowościową definicją roli można wykryć istnienie innych osobowościowa definicja roli, lecz w węższym sensie tego słowa.
subpoziomów, których znaczenie z punktu widzenia rozumienia Węższym, albowiem osobowościowa definicja roli obejmu-• je też
zachowań jednostek w obrębie subpoziom dotyczący aspektu behawioralnego roli — odegranie roli.
Sprowadza się ono do zachowań jednostki zdetermino wanych z jednej
198 strony przez nakazy i wymogi strukturalne (a więc zachowań
będących wynikiem określonych nacisków strukturalnych), z
drugiej zaś strony do zachowań zdetermino wanych przez koncepcję
roli, a zatem w jakimś sensie zdetermi nowanych wewnętrznie przez
osobowość jednostki.
Proces determinowania jednych segmentów roli pr,zez drugie nie
ulega z perspektywy tej uszczegółowionej struktury roli jednostki
żadnym radykalniejszym zmianom, zostaje jedynie bar dziej
sprecyzowany. Ułatwienia roli i dylematy roli, które pozo stają we
wzajemnej interakcji, są siłą sprawczą określonego kształ tu koncepcji
roli i sposobu odegrania roli. Ten ostatni subpozioro

jest jakby podwójnie determinowany: zewnętrznie i wewnętrz nie.


Zewnętrznie wywierają na niego wpływ zarówno ułatwie nia, jak i
dylematy roli, ale wewnętrznie (bo w obrębie general nego poziomu
osobowościowej definicji roli) i zarazem bezpośred nio wpływa nań
koncepcja roli.

5.1.1. Wewnętrzna stratyfikacja roli jednostki. Przedstawiona tu


struktura roli społecznej jest wewnętrznie ustratyfikowana. Mówiąc
bardziej obrazowo: na tak zrekonstruowaną strukturę ro li jednostki
lub na poszczególne jej segmenty (poziomy) możemy nałożyć
pewien schemat ich stratyfikacji, który w dowolnych
okolicznościach będzie stały co do formy, lecz będzie się różnił co do
treści. Ze względu na swą formę stratyfikacja ta jest sy stemem ucznia i rola narzucona mu przez nauczycieli są niemal skrajnie różne
trojakiego rodzaju cech: cech podstawowych, niezbędnych dla danej ze względu na ich stratyfikacje, aczkolwiek niewiele róż nią się co do
roli, wyznaczających jej rzeczywisty charakter, stano wiących o jej treści (Szmatka 1973a). Odmienność czy też prze-ciwstawność
odrębności w stosunku do innych ról, cech wystar czających dla stratyfikacji strukturalnie narzuconych nakazów ro li z jednej strony i
danej roli, to znaczy takich, których brak w spo sób istotny odbija się osobowościowej definicji roli z drugiej polega na tym, że elementy
na swoisym charakterze roli, a wreszcie cech peryferyjnych, podstawowe roli ucznia w roli narzuconej mu przez nauczycieli, a
będących elementami roli, ale nieistotnych dla niej, których brak
więc elementy poziomu pierwszego, w ro li zinternalizowanej przez
nie pozbawia roli jej istoty (Nadel 1957). Zanalizujmy jakąś rolę
niego stanowią cechy peryferyjne. To, co uczeń internalizuje na skutek
społeczną, aby wykazać, na czym polega rozróżnienie między jej
oddziaływania nakazów struk turalnych, pod względem treści pokrywa
strukturą i stratyfikacją oraz jak zmie niająca się stratyfikacja wpływa
się więc w zasadzie z na kazami roli zinternalizowanej, lecz
na procesy społeczne towarzy szące istnieniu roli.
diametralnie różni pod wzglę dem ważności i wewnętrznej
Jeśli zgodzimy się z tezą, iż rola społeczna jest złożoną, wie - stratyfikacji.
lopoziomową strukturą obejmującą „obszary" zarówno struktur Można zatem powiedzieć, że albo część nakazów i nacisków
społecznych, jak i struktur osobowości jednostek, wówczas twier - strukturalnych nigdy nie przedostaje się do struktur osobowoś ciowych
dzenie, iż ludzie są albo skrajnie konformistyczni, pozbawieni człowieka, a wobec tego nigdy nie zostają one uznane za jego własne
swych własnych indywidualności, są całkowicie produktami i od - przekonanie i jego własną powinność, lub też jeśli nawet przedostają
biciem pewnych cech struktury grup, do których należą, albo też się one do struktury osobowości jedno stki, stratyfikacja, a więc pewne
przeciwnie — są skrajnie wolni i autonomiczni, niezdeterminowa ni, a hierarchiczne ułożenie tych ele mentów, jest zasadniczo inna od
ich zachowanie nie jest wynikiem nacisków strukturalnych, lecz hierarchii struktury wymogów i żądań zewnętrznych. W tym drugim
rezultatem indywidualnych wyborów, nie daje się utrzymać. Część z wypadku jednostka, po mimo internalizacji norm i wartości
nakazów strukturalnych nigdy nie przedostaje się do struktur pochodzących z zewnętrz nych nakazów i nacisków, nigdy się z nimi
psychicznych człowieka, do jego osobowości, nigdy więc nie zostają nie będzie identyfi kowała. Działanie jednostki zgodne z wzorami
one uznane za jego własne nakazy, mimo że przez niego wypełniane. strukturalnymi będzie działaniem sterowanym z zewnątrz, będzie
Z niektórych badań nad rolą społeczną ucznia wynika na przykład, że wyłącznie re zultatem nacisków struktury przy równoczesnej silnej
rola społeczna zintemalizowana przez alienacji jednostki wobec tych wzorów. Osoba taka staje się
konformistą wbrew swojej woli, zatraca indywidualność i ulega
200
depersonali zacji. Jest to człowiek pozbawiony wolności i autonomii.
Sytuacja alienacyjna pogłębia się szczególnie wtedy, gdy rola takiej je -
dnostki jest jej rolą rekrutacyjną, to znaczy taką, w której cechą
wiodącą jest cecha niezależna od woli jednostki. Taką rolą jest właśnie
rola ucznia, którą zaczyna się pełnić niezależnie od in dywidualnych
upodobań po przekroczeniu pewnej granicy wieku. Innym przykładem
może być rola rekruta w wojsku. Owa cecha nieunikniona pociąga za
sobą pozostałe cechy roli, czyli określone nakazy normatywne i
naciski. Jednostka zostaje zmuszona do grania określonej roli, gdyż nie
ma innych możliwości lub możli wości te są poważnie ograniczone. W
reakcji na powstałą sytu-

201
zagadnienie autonomii jednostki w strukturach społecznych. Je dyny
warunek, jaki należałoby wówczas postawić, to zastrzeże nie, że
jednostkę, aktora należy także potraktować jako część systemu (Ford,
ację uruchamia ona pewne mechanizmy obronne, tworząc kon cepcję Young, Box 1967). W rozdziale pierwszym wystę powałem
roli o wewnętrznej stratyfikacji całkiem przeciwnej do żądań roli. przeciwko traktowaniu jednostki jako elementu całości
Mimo to struktura społeczna oddziałuje wówczas de-personahzująco, ponadjednostkowych i stanowisko to oczywiście podtrzymuję. Kiedy
pozbawiając jednostkę możliwości wyboru i da jąc jej jedynie szansę tym razem mówię, że ze względu ina problem autonomii jednostki
na bierny konformizm. należałoby traktować ją jako część, element systemu, mam na myśli
Ale przecież równocześnie pewne nakazy strukturalne roli coś całkiem innego.
społecznej stają się integralną częścią psychicznej konstytucji Otóż nie chodzi tutaj o człowieka w takim sensie, w jakim mówi
człowieka, elementem osobowości i postaw, stając się tym samym się o nim w kontekście zjawisk składających się na poziom
jego własnymi, indywidualnymi przekonaniami i działaniami. działających jednostek, lecz raczej o aktora, osobnika pełniącego
Koncepcja roli, jaką przyjmuje dana osoba, może się cechować w rolę, przedmiot określonych nacisków strukturalnych. Jednostka jest
takiej sytuacji stratyfikacją tożsamą lub prawie tożsamą ze więc w tym wypadku raczej właśnie pewną kategorią struk turalną,
stratyfikacją nakazów i żądań roli. Jeśli taka zgodność nie zacho dzi w pewnym strukturalnym elementem systemu niż czło wiekiem
jednej z ról pełnionych przez jednostkę, to może występo wać w rozumianym jako substrat wszelkich zjawisk społecz nych.
innych, albowiem w każdym momencie człowiek pełni wie le ról Na czym mogłaby polegać funkcjonalna autonomia jednostki? W
społecznych. Chociaż jeden typ struktur społecznych wy wołuje języku strukturalnej teorii wymiany (Petera M. Blaua) moż na ją
.zachowania i działania alienacyjne, dezindywidualizuje jednostkę, określić następująco: jeśli struktura A (lub jednostka A) odczuwa
pozbawiając ją wolności i autonomii, to inne typy struktur określoną potrzebę, która może być spełniona tylko przez jedną
społecznych mogą działać wręcz odwrotnie. Rzadko na tomiast mamy jedyną strukturę (lub jednostkę) B, to A jest potencjalnie zależna od
do czynienia z sytuacją, gdy jednostka pozostaje całkowicie B. Jednakże, jeśli A może na przykład zmusić B do świadczenia
wyalienowana, objawiając jedynie bierny, apatyczny konformizm. korzyści na rzecz A bez odwzajemniania, wówczas A może uniknąć
Typowy, a więc i najczęstszy sposób oddziaływania struktury na uzależnienia od B. Tymczasem ów proces wy miany mię zachodzi w
jednostkę i jej reakcji na te naciski strukturalne można ująć próżni czy w izolacji, lecz w określonym kontekście strukturalnym, w
następująco: role społeczne stanowią jedynie do pew nego stopnia kontekście określonego systemu czy szerszej struktury. Wynika stąd,
strukturalne naciski skłaniające człowieka do okre ślonych, społecznie że aby struktura (lub jednostka) A mogła unikać uzależnienia od B,
pożądanych działań, a do pewnego stopnia stanowią jego konstytucję musi być względnie niezależ na od wielu pozostałych struktur (lub
psychiczną, jego własny system war tości, jego własny sposób jednostek) danego systamu. Z perspektywy podejścia strukturalnego,
działania i jego własne poczucie wol ności i autonomii. którego jestem zwo lennikiem, „strukturalna" autonomia jednostki
polega na takiej manipulacji wewnętrzną stratyfikacją roli, dzięki
której jedno stka uzyskuje względną niezależność od nacisków
5.2. FUNKCJONALNA I STRUKTURALNA AUTONOMIA JEDNOSTKI strukturalnych, względną odporność na nie. Możliwość i umiejętność
uzyskiwania zarówno autonomii strukturalnej, jak i funkcjonalnej jest
Aczkolwiek problem autonomii funkcjonalnej został w swej warunkiem wstępnym i niezbędnym uzyskania przez jednostkę zdol -
pierwotnej wersji (Gouldner 1959) sformułowany jako zagadnie nie ności do unikania stanów alienacyjnych.
zdolności poszczególnych elementów systemu (rozumianych ja ko
ponadjednostkowe całości) do przetrwania i funkcjonowania
niezależnie od pozostałych elementów tego systemu, bez korzy stania z
ich „pomocy", to jednak może on być też ujęty jako
202 203

różnych sfer rzeczywistości, powoduje, że zrozumiałe wydaje się


istnienie między nimi większego lub mniejszego rozłamu czy też
czegoś w rodzaju dialektycznej wza jemnej sprzeczności.
Inaczej rzeczy się mają w wypadku rozłamu w roli, o którym
pisał Goffman. Jest to sytuacja odmienna od poprzednich, w tym
sensie, że rozłam ma miejsce w obrębie jednego z segmentów roli —
osobowościowej definicji. Jest to zjawisko wtórne wobec rozłamu
pierwszego typu. Jak zauważają Julienne Ford, Douglas Young i
Steven Box (1967), funkcjonalna autonomia jednostki,
Oba rodzaje autonomii jednostki: funkcjonalna, polegająca na
uniezależnianiu się struktury (lub jednostki) od struktur (lub je -
dnostek), z którymi znajduje się ona w bezpośredniej interakcji, oraz
strukturalna, której sens polega na zdolności do przeciw stawiania się
naciskom strukturalnym bez podejmowania prób rozerwania tej
struktury i równocześnie bez szczególnego naraża nia się na różnego
typu sankcje, wydają się wobec siebie kom plementarne. W związku z
tym określone sposoby uzyskiwania autonomii w ramach
indywidualnej roli społecznej traktuję jako sposoby i środki wspólne
dla obu typów autonomii.

5.2.1. Rozłam w roli (role distance). W pewnych okolicznoś ciach


dochodzi do rozłamu w roli lub też jednostka swym dzia łaniem
wyraża istnienie takiego rozłamu. Ten specyficzny stan struktury roli
jednostki jest, z jednej strony, jednym ze skutecz niejszych sposobów
unikania sytuacji alienacyjnych, a z drugiej — objawem bardzo
wysokiego stopnia autonomii jednostki (Goffman 1961; Coser R. L.
1966; Ford, Young, Box 1967). Celem zarówno manipulowania
stratyfikacją roli, jak manipulowania procesem internalizacji jest
osiągnięcie autonomii jednostki na skutek spe cyficznego rozłamu
pomiędzy dwoma podstawowymi segmentami roli: strukturalnie
narzucanymi nakazami roli, z jednej strony, i osobowościową
definicją roli, z drugiej. Jak wiadomo, struktural nie narzucone nakazy
roli należą do sfery zewnętrznej wobec jednostki struktury
społecznej, osobowościowa definicja roli jest zaś de facto częścią
wewnętrznej konstytucji jednostki i behawio-ralnych konsekwencji,
jakie z niej wynikają. Stąd też jakkolwiek oba te segmenty roli są
częściami jednej złożonej struktury, to, że pochodzą one z dwóch
możliwa, jak wiadomo, dzięki rozłamowi dwóch podstawowych Zewętrzny obserwator może wówczas na podstawie analizy koncepcji
segmentów roli, jest wstępnym warunkiem rozłamu w obrębie roli orzec, jakie cechy osobowości ma jednostka.
osobowościowej koncepcji roli. Po trzecie, zachowania jednostki, to jest czwarty subpoziom
Sytuacja typowa jest to taki stan, w którym, po pierwsze, struktury roli indywidualnej, zwany odegraniem roli, są pier wotnie,
koncepcja roli bywa skonstruowana tak, aby sprostać potrzebom i „w ostatniej instancji" zależne od właściwości psycholo gicznych
wymogom, jakie narzuca jednostce struktura społeczna. Jak jednostki, od cech jej osobowości. Dlatego też powiada się, że
zwracałem uwagę poprzednio, właściwie nigdy nie dochodzi do sposób odgrywania roli wyraża to, kim jest dana jedno stka, stanowi
całkowitego podporządkowania się jednostki strukturze roli, a już z przejaw jej rzeczywistej osobowości, jaźni czy jej koncepcji
całą pewnością nie dokonuje się całkowita i wierna internali zacja własnej osoby. Sytuacją typową podczas wypełniania przez
tych strukturalnych wymogów. Jednostka intemalizuje wy mogi, jednostkę określonej roli jest zatem brak rozłamu w oso bowościowej
nakazy i wartości struktury w sposób selektywny, stara jąc się definicji roli.
jednakże pozostawać w pewnych granicach „bezpieczeń stwa", co z Niemniej jednak często dochodzi do rozdźwięku pomiędzy tym,
jednej strony umożliwia jej dokonanie rozłamu w ro li i osiągnięcie co czyni dana jednostka, a tym, kim jest (Goffman 1961: 108).
pewnego poziomu autonomii, z drugiej zaś nie naraża jej na zbyt Niekiedy ma to jedynie postać braku bezpośredniego związku po -
drastyczne sankcje i represje. między koncepcją roli jednostki a tym, jak odgrywa ona tę rolę, ale
Po drugie, koncepcja roli bywa konstruowana tak, aby spro stać częściej mamy wręcz do czynienia z takim odegraniem roli, jakie
pewnym wewnętrznym, psychicznym i osobowościowym po trzebom jest sprzeczne z prawdziwą osobowością tej jednostki — a wówczas
jednostki. Chodzi bowiem o to, aby koncepcja roli wy rażała „przeczy ona samej sobie" lub „nie jest sobą". Po jawia się wyraźny
rzeczywistą jaźń jednostki, kształt jej psychologicznej od mienności. rozłam w osobowościowej koncepcji roli. Otóż
204 205

odseparowania się czy uniezależnienia jednostki od nacis ków i


wymogów strukturalnych. Jak utrzymuje Ralph Turner (1978), ludzie
wykorzystują role także jako środki samoidentyfikacji i
samopotwierdzenia się. „Pewne role — pisze Johnatan Turner,
działania, dzięki którym jednostka dokonuje rozłamu i wyraża jego komentując to zjawisko — są więc dla jednostek waż niejsze i
istnienie, prowadzą do wtórnej, głębszej autonomii jednostki i do jej opierają się oddzieleniu lub odseparowaniu od koncepcji samego
niezależności od struktur społecznych. Są to zarazem działania siebie, jaką posiada dana jednostka. Role wyzwalające silne emocje,
wymagające szczególnych umiejętności, a ponadto moż liwe jedynie które ludzie zdają się grać niezależnie od sytuacji, z których nie chcą
wtedy, gdy jednostka osiąga autonomię funkcjonal ną lub strukturalną i zrezygnować oraz które dodatkowo wiążą z określonymi postawami,
wreszcie — są to działania niosące ze sobą niebezpieczeństwa natury pociągają za sobą wyraźne scalenie jaźni danej jednostki z rolą"
psychologicznej (jeśli pojawiają się zbyt często lub też trwają zbyt (1985: 454-455). Chodzi więc o sy tuację dość specyficzną, w której
długo) w postaci utraty kontroli nad jaźnią i różnorodnych chorób autonomia jednostki, możliwość zrealizowania jej wewnętrznych,
psychicznych. osobowościowych potrzeb i dą żeń, możliwość zrealizowania samego
siebie jest osiągana w całko wicie odmienny sposób niż analizowane
5.2.2. Scalenie jednostki z rolą społeczną. Stany autonomii poprzednio — przez sca lenie się, całkowite zidentyfikowanie z
funkcjonalnej lub strukturalnej jednostka może też osiągnąć, bu dując pełnioną rolą. Scalenie jednostki z rolą nie dokonuje się więc na
strukturę swej indywidualnej roli w sposób całkowicie od mienny. skutek usunięcia roz łamu czy to wewnątrz osobowościowej definicji
Autonomia nie musi bowiem koniecznie oznaczać oddzie lenia, roli, czy też mię dzy oboma podstawowymi segmentami struktury roli
jednostki. Byłoby to bowiem sprzeczne z poprzednimi metodami nio determinowana poprzez strukturalnie narzucone nakazy ro li, ale
uzyskiwa nia autonomii. Jak pamiętamy, układ powiązań i zależności nie jest ich wiernym odbiciem. Powstając w wyniku ścierania się ze
w obrębie struktury roli indywidualnej jest taki, iż czwarty jej sobą dwóch sił: strukturalnych nacisków i naka zów, z jednej strony,
subpoziom — odegranie roli — jest bezpośrednio zdeterminowa ny oraz wewnętrznych, osobowościowych po trzeb i dyspozycji, z
przez koncepcję roli. Ta natomiast jest wprawdzie bezpośred- drugiej, zawsze jest do pewnego stopnia od chyleniem od kształtu
nakazów roli. Odpowiedniość sposobu odegrania roli oraz
206 różnorodnych elementów, subpozioinów i, ogól nie rzecz biorąc, treści
strukturalnie narzuconych nakazów roli jest dość luźna, albowiem
poważny, modyfikujący wpływ na granie roli wywiera koncepcja
roli. Gdy jednak pojawia się bar dzo głęboka harmonia między trzema
elementami struktury ro li — strukturalnymi nakazami roli,
dyspozycjami psychicznymi i cechami osobowościowymi jednostki
oraz jej (koncepcją roli — dochodzi do scalenia jednostki z rolą,
czego rezultatem jest ode granie roli całkowicie .zgodne ze
strukturalnymi nakazami i na ciskami. Jednostka osiąga autonomię,
albowiem stapia się ze strukturą tak dalece, że strukturalne potrzeby,
dążenia i wartoś ci są równocześnie jej indywidualnymi potrzebami,
wartościami i celami. Rola społeczna jednostki wyraża ją samą;
strukturalne nakazy i naciski są równoznaczne z koncepcją samego
siebie. Nie wątpliwie stan scalenia jednostki z jej rolą jest takim
stanem struktury roli, który w sposób najpełniejsizy zapobiega
pojawie niu się sytuacji alienacyjnych.
Jak w danej sytuacji inne osoby mogą wykryć stan scalenia się
jednostki z jej rolą? Ralph H. Turner przytacza jedenaście różnych
warunków, których spełnienie sprzyja utożsamieniu przez członków
danej grupy społecznej roli, jaką pełni dana jednostka, z nią samą, z
jej jaźnią:
1. Mało elastyczne powiązanie aktorów z poszczególnymi ro -
lami, co w praktyce oznacza ograniczone możliwości zmiany ról,
odrzucenia jednych i przyjęcia innych. Odpowiada temu siztyw-ność
struktury społecznej, czyli istnienie w niej bardzo wyraź nych barier
uniemożliwiających przepływ jednostek między war stwami i
poszczególnymi segmentami struktury.
2. Możliwość wszechstronnego i całkowitego odróżnienia da nej
roli od innych, możliwość wyraźnego zdefiniowania roli.
3. Silna konfliktowość różnych ról jednostek. Zjawisko to ma
swoje analogie na poziomie grup społecznych, w których stan

207
i dyspozycjami osobowościowymi jednostki. Wymieńmy dziesięć
następujących warunków sprzyjających — jak powiada Ralph
silnej identyfikacji jednostki z grupą pojawia się między inny mi Turner — „lokowaniu" jaźni jednostki w danej jej roli:
wówczas, gdy wystąpi zagrożenie zewnętrzne grupy, spowo - 1) wysoka ocena roli;
dowane na przykład konfliktem społecznym. 2) możliwość adekwatnego wypełniania roli;
4. Wysokie i zgodne oceny skuteczności roli. 3) jeśli pewne z ról, które jednostka jest w stanie wypełniać
5. Duży stopień trudności odgrywania roli. adekwatnie uzyskują wyższą ocenę, to jednostki będą dążyć do
6. Duży stopień spolaryzowania ocen roli w kategoriach „ko - umiejscowienia swych jaźni w rolach ocenianych najwyżej;
rzystna - niekorzystna". 4) jeśli wypełnianie roli można łatwo ocenić, to jednostki bę dą
7. Duży stopień spolaryzowania społecznej rangi roli. dążyć do umiejscowienia jaźni w rolach nie tylko wysoko lo -
8. Duży stopień potencjalnej władzy przypisanej do roli. kowanych, ale i takich, które równocześnie są one w stanie ade -
9. Duży stopień uznania społecznego wiązanego z rolą. kwatnie spełniać;
10. Duży stopień identyfikacji członków grupy z osobą peł niącą 5) jeśli rozmiar świata społecznego jednostki przekracza gra nice
daną rolę. kręgu społecznego danej roli, to jednostka umiejscawiając jaźń w
11. Duży stopień zażyłości, intymności stosunków między da ną danej roli, będzie się bardziej kierować ocenami tej szer szej
jednostką i grupą społeczną. społeczności;
Można też próbować odpowiedzieć na szerzej postawione py - 6) wypełnianie danej roli przynosi wewnętrzne (osobowoś -
tanie: w jakich okolicznościach osoby należące do danej grupy ciowe, psychiczne) korzyści;
społecznej będą skłonne utożsamiać rolę z osobą ją pełniącą, aktorzy 7) konieczność poświęcenia czasu i wysiłku w celu przypi sania
zaś będą akceptować fakt utożsamiania ich z rolą. Wy mieniamy za sobie danej roli (zdobycia tej roli) i wyuczenia się jej od grywania;
Ralphem Tunnerem pięć czynników: 8) konieczność innych poświęceń w celu zdobycia danej roli;
1) szerokość i złożoność układu (grupy), w którym umieszczo na 9) konieczność publicznego odgrywania danej roli i koniecz -
jest rola; ność jej objaśniania i motywowania;
2) znaczny wpływ danej roli na sposób pełnienia ról w innych 10) (przedłużające się napięcia w roli.
grupach i układach społecznych;
3) łatwość zaobserwowania i szeroka znajomość symptomów roli;
4) znaczna możliwość wyrażania przez daną rolę natury i ce lów 5.3. KONSTELACJE I UKŁADY RÓL INDYWIDUALNYCH
grupy w której jest ona ulokowana. I przeciwnie:
5) tymczasowe przypisanie danej jednostki do roli oraz brak Dotychczas analizowałem wewnętrzną strukturę roli indywi -
powiązań treści roli z wcześniejszymi i przyszłymi rolami jedno stki dualnej, traktując ją tak, jak gdyby była ona w izolacji od wielu
to czynniki osłabiające tendencję innych jednostek do utoż samiania innych ról indywidualnych. Tymczasem w rzeczywistości jest akurat
roli z osobą ją pełniącą. Również aktorzy nie utożsamia ją wówczas dokładnie odwrotnie.
swej roli z własną jaźnią.
Wreszcie można też zadać pytanie, w jakich okolicznościach 5.3.1. Zespoły ról społecznych. Role społeczne nie stanowią z
jednostki będą skłonne do utożsamiania się ze swymi rolami. Co reguły pojedynczych elementów struktur grupowych. Łączą się
jest czynnikiem sprzyjającym harmonijnemu konstruowaniu struktury bowiem w pewne układy, konstelacje i struktury, tworząc spe -
roli indywidualnej, a zwłaszcza osiąganiu harmonii mię dzy cyficzny rodzaj struktur wewnątrz- i międzygruipowych. Jeśli da-
naciskami strukturalnymi, koncepcją roli oraz potrzebami
208 14 — Małe struktury... 209
na osoba pełni w określonej grupie społecznej jakąś rolę — co wiąże uczelni i pełniąc tam rolę adiunkta czy docenta wchodzi on w wiele
się z zajmowaniem przez nią pozycji w tej grupie, wyzna czonej de relacji z różnymi osobami nie tylko z jego własnej gru py społecznej,
facto przez strukturalnie narzucane nakazy ról — to wchodzi ona w ale także z szeregu innych, zewnętrznych wofoee niej grup. Tak więc
stosunki społeczne nie tylko z różnymi osobami z jej własnej wchodzi on oczywiście w określone stosunki z dyrektorem swego
grupy, lecz także z wieloma osobami spoza grupy. W rezultacie instytutu, z pozostałymi kolegami, ze stu dentami, z dziekanem,
okazuje się, że zajmowanie pewnej pozycji społecz nej w grupie pracownikami administracji uniwersytec kiej, ale także z kolegami z
powoduje pełnienie nie tylko roli społecznej wyni kającej z tej innych instytutów i uczelni, z reda ktorem wydawnictwa, które
pozycji, lecz również pełnienie szerszego zespołu^ rólJMerton 1957; aktualnie wydaje jego książkę, oraz, przypuśćmy, z wysokim
1982: 60-91). Wynika stąd, że danej roli spo łecznej nie można urzędnikiem z ministerstwa, gdzie po dejmuje starania uzyskania
wypełnić w społecznej próżni, ponieważ zawsze wypełnia się ją w zagranicznego stypendium badawcze go. W stosunku do wszystkich
stosunku do kogoś. Z drugiej jednak strony pomimo istnienia tych osób nasz naukowiec pełni jedną i tę samą rolę — rolę naukowca
względnie stałych systemów norm społecznych, wartości i — ale każdy z partne rów, wobec których pełni on w danym
oczekiwań, wzorów zachowania i wzorów struktury, wszystkie momencie swą rolę, ocze kuje od niego czegoś innego. Oczekuje
osoby, z którymi jednostka wchodzi w kontakt, ocze kują od niej — manifestacji innego rodza ju postaw, zachowań, ujawnienia innego
mimo iż za każdym razem pełni ona dokładnie jedną i tę samą rolę typu wartości, innego typu umiejętności itp.
— czegoś innego i spodziewają się od niej innego typu reakcji, Jeśli ów pracownik naukowy pełni swą rolę wobec studen tów, to
innego typu przekonań i postaw. oni oczekują od niego przede wszystkim wysokiego pozio mu wiedzy,
Tak więc nie ma żadnych powodów, aby przypuszczać, że peł - ale także na przykład tego, że będzie miał poczucie humoru, że będzie
nienie roli społecznej jest ciągiem względnie spójnych i nie- bardziej bezpośredni i zechce bez skrępowa nia rozmawiać z nimi nie
sprzecznych działań. Wydaje się, iż dopiero pełnienie wielu róż - tylko o sprawach czysto naukowych, ale także na tematy polityczne i
nych ról wynikających z zajmowania różnorodnych pozycji w wie lu w dodatku, że w takiej dyskusji zaprezentuje swoje własne,
grupach powoduje, że człowiek zaczyna przeżywać dylematy i niezależne stanowisko. Z kolei w in terakcji społecznej z dziekanem
konflikty, charakterystyczne dla istnienia różnorodnych sprzecz nych raptownie zmienią się oczekiwa nia i naciski, co zmusi go do pełnienia
nacisków. Tymczasem różnorodność nacisków i oczekiwań roli pracownika nauko wego w wyraźnie odmienny sposób. Dziekan
partnerów osoby pełniącej daną rolę oraz wzajemna niespójność i najprawdopodobniej też będzie zwracał uwagę na poziom wiedzy
sprzeczność tych oczekiwań powodują, że działanie jednostki w naszego uczonego, wobec czego ten element roli uczonego prędzej
obrębie jej własnego zespołu ról staje się swoistym ciągiem czy później zo stanie wykorzystany i ujawni się w zachowaniu.
kompromisów i manewrów zmierzających do uniknięcia szeregu Jednakże dzie kan nie będzie przypuszczalnie oczekiwał od naszego
konfliktów lub przynajmniej do zminimalizowania ich skutków. badacza po czucia humoru czy bezpośredniości, będzie natomiast
Jednostka bowiem nie pełni wówczas jednej roli społecznej, ale — oczekiwał i wręcz domagał się, by w dyskusjach politycznych ze
w zależności od oczekiwań i nacisków poszczególnych partne rów — studenta mi zajmować oficjalne stanowisko władz, nie dokonując
cały zespół odmian jednej i tej samej roli. Inaczej mó wiąc, to, z żadnych własnych interpretacji określonych wydarzeń politycznych.
kim w danym momencie osoba pełniąca swą role spo łeczną Kiedy natomiast tenże sam naukowiec będzie utrzymywał stosunki z
znajdzie się w interakcji, determinuje, jaki wariant peł nionej przez kolegą po fachu z innej uczelni, tamten będzie oczekiwał od niego
tę jednostkę roli społecznej zostanie użyty w dzia łaniu. świetnej znajomości problemów naukowych, którymi obaj się
Wyobraźmy sobie jeszcze raz sytuacje uczonego. Będąc pra - zajmują, będzie kładł nacisk na wysokie osiągnięcia naukowe
cownikiem naukowym na przykład jakiegoś instytutu na wyższej
210 211
wygaszaniu konkretnych reakcji stają się mało przy-

212
swego partnera, jego doświadczenia zagraniczne, szybkość, z jaką
uzyskuje kolejne szczeble kariery naukowej itp. Zupełnie inaczej
będzie, gdy partnerami w pełnieniu roli społecznej przez naszego
naukowca są koledzy z jego instytutu. Przynajmniej część z nich
mniej lub bardziej ostentacyjnie wyrazi niezadowolenie i rezer wę w
stosunku do jego osiągnięć naukowych, zabiegów i starań o wyjazd
zagraniczny, faktu uzyskiwania .kolejnych stopni nau kowych.
Podobnie może postępować dyrektor instytutu, wstrzy mując awans
naszego badacza ze względu na to, że inni, starsi koledzy jeszcze tego
awansu nie dostąpili. Reasumując, każdy z partnerów roli ma swoje
względnie odrębne interesy, zapatry wania, postawy, wartości. Ponadto
są to ludzie o różnorodnych statusach w szerszych układach
społecznych, a więc w stosunku do statusu rozpatrywanej przez nas
osoby mogą to być statusy zarówno wyższe, jak i równorzędne.
Ponadto mogą to być osoby z tej samej grupy społecznej lub też z
innych grup. Tak więc jedną i tę samą rolę społeczną w stosunku do
każdego z tych partnerów dana osoba będzie pełniła odmiennie,
przestrzegając innego typu wzorów zachowań i działań, angażując
inne systemy wartości, inne typy postaw, inne fragmenty swojej
osobowości. Wszystko to powoduje, że specyficzny system społeczny,
jaki tworzy zespół ról jednostki, po pierwsze, nie jest tożsamy z żadną
z mniejszych grup społecznych, w obrębie których ona działa.
Stanowi raczej rodzaj substruktury istniejącej i funkcjonującej na
obszarze granicznym kilku grup społecznych. Po drugie zaś, jest to
system czy układ dość niestabilny, z istoty swej pełen wewnętrznych
sprzeczności, konfliktów i napięć.

5.3.2. Strukturalne mechanizmy rozładowywania konfliktów i


napięć w zespole ról. Jakkolwiek zespół ról stanowi substrukturę
wewnętrznie sprzeczną, to jednak jest w stanie trwać i funkcjo nować
głównie z powodu istnienia mechanizmów strukturalnych
rozładowujących te napięcia, łagodzących konflikty i sprzecznoś ci. W
związku z tym chciałbym wysunąć następującą tezę. Otóż wówczas,
gdy działania ludzkie nie są traktowane jako działania całkowicie
indywidualne, a sami ludzie nie są ujmowani jako izolowane
jednostki, twierdzenia o nagrodach i karach, wzmoc nieniach i
datne. Struktura wzmocnień i wygaszeń jest bowiem cechą jedy nie
zachowań indywidualnych jednostek ludzkich. Kiedy nato miast
zaczynamy mówić o działaniu jednostek ludzkich w obrębie wujące napięcia i konflikty. Statusy społeczne składające się na
określonych struktur społecznych, przestają to być działania in - zespół ról mają z natury rzeczy nierówną ważność dla osoby ma jącej
dywidualne. Ludzie przestają wówczas stanowić izolowane /poje - centralny (ogniskowy) status w tym zespole ról. Przypom nijmy, że
dyncze jednostki ludzkie działające w taki to a taki sposób, stając się dla interesującego nas uprzednio naukowca zupełnie inne znaczenie
kategoriami, elementami określonych struktur społecznych. miały naciski, żądania i oczekiwania dyrektora je go instytutu, a
Konkretniej mówiąc, zostają przypisani określonym kategoriom i zupełnie inne. oczekiwania pracownika uczelnianej administracji.
elementom struktur społecznych, takim jak: pozycje, statusy czy role Nierówna ważność statusów w zespole ról łagodzi więc w istotny
społeczne i wobec tego wszelkie twierdzenia o działaniu jednostek sposób konflikt wewnątrz roli, gdyż pozwala po mijać oczekiwania
stają się po części wypowiedziami o cechach struktur społecznych, o płynące z pozycji mniej ważnych. Jest to w tym znaczeniu
ich elementach, czyli właśnie o pozycjach, statu sach i rolach. Nawet strukturalny mechanizm redukcji konfliktów, że nierówna ważność
wówczas, gdy analizujemy takie poziomy ról społecznych, jak statusów składających się na zespół ról jest cechą immanentną
koncepcje roli czy inne komponenty osobo wościowe ról, to i tak nie struktury, w której działa jednostka. Jakkol wiek to jednostka stara
wypowiadamy się o ludziach jako izo lowanych jednostkach, lecz o -się o redukcję konfliktu, to jednak jej działanie od początku do
ludziach jako elementach tych wy raźnie określonych struktur końca jest zaprogramowane przez struk turę. To właśnie cechy
społecznych. Przedmiotem naszego zainteresowania jest bowiem nie struktury społecznej narzucają człowieko wi określony typ
osobowość jednostki en błoć, lecz wyłącznie ten jej aspekt, który zachowania się, a nie odwrotnie.
ściśle wiąże się z rolą spo łeczną pełnioną przez danego człowieka. W W bardzo zbliżony sposób działa mechanizm opierający się na
rezultacie więc w wy niku takich analiz dochodzimy nie do różnicach władzy związanej ze statusami występującymi w zespole
zrozumienia cech jednostki ludzkiej lub jej działania, lecz — ról. Mechanizm polegający na usunięciu z pola widzenia osób
jakiekolwiek by były deklara cje autora takiej analizy — do uwikłanych w zespół ról, czyli członków zespołu ról, aktywności (czy
zrozumienia właściwości struktury w jakiej tej jednostce przyszło przynajmniej niektórych jej sfer) związanej z pełnioną rolą tylko
działać. Strukturą głębinową za chowań indywidualnych byłaby pozornie wydaje się odbiegać od poprzednich. Jest to bo wiem też
struktura nagród i kar, sukce sów i niepowodzeń, wzmacniania i mechanizm strukturalny. Nie każde z działań składają cych się na rolę
wygaszania poszczególnych ty pów reakcji. Tożsamej struktury nie społeczną może być w ten sposób uniezależnione od kontroli i
można jednak przyporząd kować zachowaniom jednostek nacisków członków zespołu ról. Działania i te elementy roli
zdeterminowanych określonymi ce chami struktur społecznych. społecznej, które stanowią poziom cech podstawowych, nie zbędnych
Zachodzi tutaj silnie zaznaczająca się nieciągłość własności, która dla danej roli i określających jej charakter, takiej ma nipulacji poddane
pociąga za sobą ich eimergencję. Mówiąc inaczej, na obszarze działań być nie mogą. I tym razem określone działa nia jednostki zmierzające
jednostek w strukturach społecznych pojawiają się zupełnie nowe i do złagodzenia konfliktu przebiegają pod kontrolą i pod dyktando
całkowicie słusznie pomijane w ana lizach zachowań indywidualnych struktury społecznej. Są to, inaczej mówiąc, działania dopuszczalne w
zmienne strukturalne, określa jące naciski i wymogi struktury tym typie struktury i ich po jawienie się nie jest bynajmniej rezultatem
społecznej wobec działającej je dnostki. szczególnej inwencji jednostki. Mechanizm ten działa wiec w ten
Jak wspomniałem, zespół ról może funkcjonować pomimo ist - sposób, iż pewne działania jednostki • — •. nawet sprzeczne z
nienia różnorodnych wewnętrznych konfliktów, albowiem istnieją w oczekiwaniami nadaw ców roli — nie są poddawane ocenie przez
nim określone mechanizmy strukturalne redukujące i rozłado- członków zespołu ról. Członkowie zespołu ról mogą też wejść ze sobą
w kontakt i — zupełnie niezależnie od działań i zachowań
213 podejmowanych przez jednostkę mającą status ogniskowy w tym
zespole ról — uzgodnić swą „politykę" wobec tej jednostki, innymi słowy mogą dojść do
porozumienia w celu wyeliminowania sprzecznych nacisków i
214 oczekiwań wobec jednostki.
Z kolei rozpatrywana przez nas jednostka może zmniejszyć swój
zespół ról, eliminując jednostki (pozycje), z których płyną szczególnie
konfliktowe oczekiwania. Oczywiście i w tym wypad ku całkowita
wolność wyboru drogi działania jednostki jest abso lutnym złudzeniem.
Dopuszczalne granice takiego manewru wy raźnie określają dane wzory
zachowań, wymogi i naciski struk turalne. Wreszcie może być też i tak,
że osoby mające status ogniskowy w danym zespole ról wzajemnie się
zjednoczą, by rozładowywać szczególnie uciążliwe konflikty.
Dochodzimy w tym momencie do jeszcze jednej niezwykle
fascynującej cechy struk tur ról społecznych. Otóż zespoły ról, co
starałem się w miarę możności jasno wyłożyć, .są' ąuasi-strukturami
społecznymi utwo rzonymi z ról społecznych, lokującymi się na
przecięciu różnych mniejszych grup społecznych. Nie da się więc tej
substruktury ujawnić i ulokować w jakiejkolwiek małej grupie,
albowiem z istoty swej jest to ąuasi-struktura międzygrupowa.

5.3.3. Indywidualne mechanizmy redukowania napięć w roli.


Konflikty i sprzeczności ujawniające się w obrębie zespołu ról
wywołują specyficzny stan w obrębie indywidualnej roli danej
jednostki zwany napięciami w roli (Goode 1960; 1979). W po -
przednim paragrafie przedstawiłem mechanizmy, dzięki którym
struktura zespołu ról uzyskuje względną stabilność i trwałość,
pomimo że z istoty swej jest nieustannie rozrywana różnego ro dzaju
konfliktami i sprzecznościami. Jeśli zechcemy podjąć próbę
zobaczenia tego, co się dzieje w strukturze roli indywidualnej, która
jest rolą ogniskową w danym zespole ról, to okazuje się, że i tę
strukturę cechuje stan permanentnego napięcia. Po pro stu jednostka
nie jest w stanie sprostać wszystkim zobowiąza niom, nie jest zdolna
usatysfakcjonować wszystkich, wypełnić w zadowalający sposób
wszystkich żądań. Naciski i żądania wy pływające z poszczególnych
pozycji zespołu ról układają się w tak złożony, wieloaspektowy i
wewnętrznie sprzeczny układ obowiąz ków, że przewyższa on
zdolność jednostki do działania.
Jednostka uruchamia więc pewne indywidualne, osobowościo-

215
216

we mechanizmy redukujące napięcie w roli. Wchodząc w różno rodne


stosunki wynikające z pełnienia roli jednostka, w obronie spójności
swej jaźni, dąży do posegregowania, oddzielenia ich od siebie. Czyni
tak w celu uporządkowania na własny użytek kon tekstu
strukturalnego, w jakim się znalazła, wprowadzenia do niego własnej
stratyfikacji. Stratyfikacja taka może, lecz nie mu si pokrywać się ze
stanem obiektywnie istniejącym. Uruchomie nie mechanizmu
oddzielania pozwala jednostce przypisywać po szczególnym naciskom
i żądaniom płynącym ze strony partnerów roli nierówną ważność —
uchylać się od realizowania jednych wymogów i równocześnie
spełniać inne. Niekiedy jednak zacho dzi potrzeba użycia nieco
mocniejszych środków — jednostka uru chamia mechanizm
przenoszenia różnorodnych swych obowiąz ków na inne osoby.
Jednakże istnieją określone strukturalne gra nice korzystania z takich
środków obronnych. Na przykład pro fesor nie może — jak pisze
Goode — wynająć „murzyna", który napisałby za niego książkę,
podobnie jak student mię może kazać komuś zdać za siebie egzaminu.
Niekiedy skuteczniejszym środkiem redukującym napięcie w roli
może być ograniczenie stosunków ról. Jednostka dąży wówczas do
przerwania pewnych stosunków ról, aczkolwiek i to jest możliwe tylko
w określonych przez strukturę granicach. Oczywiście możemy — jak
zauważa Goode — wstrzymać nasze związki z krewnymi z powodu
wymagań, jakie oni wysuwają wobec mas, a także, jeśli grupa
pracownicza ustala za trudne dla nas normy, możemy poszukać sobie
innej pracy. Istota struktu ralnych ograniczeń stosowalności tego
mechanizmu polega na tym, że ludzie muszą utrzymywać stosunki ról z
innymi w sposób względnie ciągły, jest to bowiem niezbędne do
utrzymania struk tury osobowości, wyobrażeń o sobie itd. Na przykład
wielu ludzi czuje zagubienie po odejściu w stan spoczynku — ich
społeczna egzystencja traci wówczas sens. Podobnie rzeczy się mają,
jeśli dany osobnik dąży do (odwrotnie niż poprzednio) rozszerzania
swych stosunków ról. Wówczas nowe obowiązki, jakie na niego
spływają, nowe naciski i żądania stanowią przyczynę niemożnoś ci
wypełniania zarówno wcześniejszych, jak i późniejszych zobo wiązań.
Ale wówczas rozszerzanie systemu stosunków ról danej jednostki ma
swe granice: „[...] po możliwej początkowej reduk-
cji — pisze Goode — napięcie w roli zaczyna wzrastać szybciej
wraz z coraz większą liczbą ról [...]" (1979: 170). Wynika to stąd, że
nad początkowymi korzyściami, jakie płyną z rozszerzenia ze społu działania przyjmie ona w związku ż naciskami ze strony człon ków
ról (racjonalne uzasadnienie niemożności wypełnienia pier wotnych zespołu ról, a z drugiej strony na to, jakiego rodzaju żąda nia, wymogi
wymagań), zaczynają przeważać skutki ujemne w po staci coraz i naciski skierują w jej stronę ci, którzy wchodzą w skład zespołu ról.
silniejszego rozregulowania struktury roli i stanu wza jemnych relacji Nie wolno jednakże zapomnieć, że komplet statusów jest także
danej jednostki z pozostałymi partnerami z ze społu ról. W źródłem nacisków strukturalnych, a nie tylko dobrą lub złą pozycją
konsekwencji jednostka coraz gorzej wypełnia zo bowiązania wobec wyjściwą w rozwiązywaniu różnorodnych problemów związanych z
swych partnerów, a i oni także stopniowo prze stają wywiązywać się uczestnictwem w danym zespole ról. Komplet statusów naszego
wobec niej ze swych zobowiązań. Wzmaga to stan napięcia w roli. badacza nie tylko daje mu możność — jeśli jest w swojej grupie
Tak więc, zamiast rozszerzać swój zespół ról, dana osoba może dążyć wysoko ceniony — wywalczenia wyso kiej pozycji przetargowej, ale
do budowania barier przeciwko no wym obowiązkom. stanowi także źródło nacisków i żądań, które muszą być spełnione.
Pozostawiając swój zespół ról w stanie pier wotnym, podejmuje Jak widać, pojęcie kompletu statusów pozwala nam zrozumieć te
pewne działania ograniczające jej obowiązki: kierownik zatrudnia aspekty strukturalnie zdeterminowanego działania danej oso by,
sekretarkę, która skutecznie chroni go przed natarczywymi których nie można było zinterpretować, gdy przez kontekst
interesantami, profesor zaś po prostu idzie na urlop naukowy. strukturalny, w którym ona działa, rozumieliśmy tylko jej ze spół ról.
Myślę, że dopiero połączenie analizy nacisków, jakie wy wiera zespół
5.3.4. Komplet statusów. Wszystkie dotychczas analizowane ról na jednostkę, z analizą nacisków, wymogów i szans działania
struktury były z istoty swej strukturami międzygrupowymi. Czy wynikających z kompletu statusów, a więc zro zumienie właściwości i
jednakże procesy zachoczące w grupie społecznej osoby mającej zasad działania tej całej złożonej struktu ry społecznej, jaką jest
status ogniskowy w zespole ról, jej pozycja w tej grupie, charak ter mikrostrukturalny układ działania jedno-
grupy, jej spoistość, system wartości, pozycja grupy w szer szych
układach społecznych itp. nie mają żadnego znaczenia? Rzecz jasna
— mają. Otóż każda z nich z reguły jest uwikłana w dość podobny
zespół ról: każda z nich musi odgrywać swą rolę w relacji do
dyrektora, dziekana, redaktora wydawnictwa, stu dentów czy
.pracownika administracji uczelni, by powołać się na analizowany
poprzednio przykład. Ale każde z nich może odgry wać swą rolę
inaczej, grupa ta jest bowiem jakoś zhierarchizo wana: jej członkowie
nie mają identycznego statusu. Jedni ze względu na wysokie
osiągnięcia badawcze są cenieni we własnej uczelni i poza nią, inni
nawet wśród swoich najbliższych kolegów nie mają zbyt wysokiego
prestiżu naukowego. Te i podobne zróż nicowania mogą wywołać
całkowicie odmienne reakcje w sytu acjach konfliktowych. Tak więc
sytuacja, w jakiej znajduje się dana osoba w swojej grupie określającej
komplet jej statusów (por. Blau 1979), wpływa z jednej strony na to,
jaką koncepcję — — — — - granice zespołu ról pracown ika nauk ow ego
_._._ granice m ałej grup y spoteczn ej p racow nik ów naukow ych Instytu tu
— — — — granice kom pletu statu sów pracow nika naukow ego
217
Rysunek 5.3. Mikrostrukturalny układ działania jednostki
218 stki, pozwala dać nieco pełniejszą odpowiedź na pytanie: w czym
należy upatrywać swoistości mikrostrukturalnego poziomu świa ta
społecznego? Na czym polega i jakie cechy ma struktura głę binowa
mikrostrukturalnych zjawisk społecznych?

5.4. ZŁOŻONOŚĆ ZESPOŁU RÓL A


STOPIEŃ AUTONOMII JEDNOSTKI

Jest rzeczą dość paradoksalną, że wzrastająca złożoność struk tury


zespołu ról rodząca coraz to nowe sytuacje konfliktowe, wy magająca
często od jednostki niezwykle skomplikowanych zabie gów i działań,
nie wywołuje stanów alienacyjnych jednostki, lecz wręcz przeciwnie
— zwiększa stopień jej autonomii (por. szerzej na temat konfliktu w
roli i konfliktu ról: Szmatka 1975a). Jak zauważa Rosę Laub Coser:
„[...] wielość oczekiwań, z jaką ma współcześnie do czynienia
jednostka, oczekiwania niezgodne lub sprzeczne [...] umożliwiają
artykulację roli w bardziej świadomy sposób niż wtedy, gdy nie ma tej
wielości" (1975: 239). Jak dochodzi do takiej sytuacji? „Dlaczego
ludzie tkwią w złożonych układach przepełnionych pułapkami
sprzeczności i zakłóceń?" (Coser R. 1975: 240). Powracamy w
związiku z tym ponownie do zagadnienia wolności jednostki oraz
problemu źródeł alienacji ujmowanych w wymiarze
mikrosocjologicznym. Istnieją w tej kwestii co najmniej dwa
stanowiska. Jedni badacze twierdzą, iż rosnąca złożoność struktury
społecznej, a więc także stopień na gromadzenia w niej wewnętrznych
konfliktów i sprzeczności, jest źródłem alienacji jednostki. Inni,
między innymi Simmel, w zło żoności układów społecznych upatrują
źródeł wolności i autono mii jednostki.
Moim zdaniem drugie z wymienionych stanowisk jest lepiej
uzasadnione teoretycznie. Jeśli alienacja danej jednostki przeja wia się
brakiem kontroli nad jej własnym wytworem oraz pole ga na
uniemożliwieniu działalności, będącej częścią jej jaźni, to
niewątpliwie występuje ona częściej w prostych zespołach ról. Jeśli
alienacja przejawia się w pewnym stopniu także brakiem poczucia
sensu własnego istnienia w stosunku do istnienia innych oraz jeśli
jednostka wyalienowana to taka, która nie ma dosta-

219
styczności w działaniu, powoduje silny wzrost wewnątazsterow-ności
jednostki. Można wręcz powiedzieć, że im większa złożo ność zespołu
ról, w tym większym stopniu zachowaniem jedno stki kierują jej
koncepcja roli i wewnętrzne dyspozycje, tym sil niej jest ona
tecznie dużych możliwości wyartykułowania swojej roli wobec wewnątrzsterowna. A zatem złożona struktura ze społu ról daje
innych, to z alienacją mamy do czynienia częściej w takiej struk turze, większą swobodę działania niż struktura prosta.
w której więzi łączące ludzi są raczej rezultatem podo bieństwa lub W prostym zespole ról sytuacja jest odmienna. Dana osoba,
identyczności niż niezależności. Więzi takie częściej występują w stykając się nieustannie z tymi samymi partnerami ról, po jakimś
prostych zespołach ról. W złożonym układzie spo łecznym bowiem czasie uzyskuje nieomal kompletną wiedzę o tym, co my ślą o niej jej
jednostka może zachować swą „wewnętrzną du szę", utrzymać swe partnerzy ról. Wie także, że oni wiedzą, co ona myśli. Powoduje to, że
wewnętrzne postawy, na zewnątrz przejawia jąc zachowania w kontaktach ze swymi partnerami jedno stka działa bezrefleksyjnde.
konformistyczne wobec różnorodnych oczekiwań. Uczestniczenie Ważniejsze stają się zewnętrzne kon sekwencje działania, skoro jego
jednostki w różnorodnych układach społecznych (wyznaczonych przez powody i motywacje są łatwo czytelne. Na skutek możliwości
różnorodne fragmenty złożonego zespołu ról) umożliwia jej, a nawet całkowitego „odczytania jaźni" jednostki w takim zespole ról staje się
nakazuje angażowanie jedynie części swej osobowości w każdym z ona jakby zupełnie bez bronna wobec jego struktury, nie ma środków,
takich układów. W rezultacie ni gdzie nie ujawnia ona pełni swej jaźni i za pomocą któ rych mogłaby się jej przeciwstawiać. W tym sensie jest
pełni swej wewnętrznej indywidualności. Pozwala to jednostce bezwol nym przedmiotem manipulacji struktury — jest
zachować, z jednej strony, pewną autonomię wobec struktury, a z zewnątrzsterow-na. Istnieją „bezpośrednie" dane empiryczne
drugiej — unikalność, niepowtarzalność jej osobowości. potwierdzające tezę, iż wzrost złożoności zespołu ról czy ogólnej —
Posłużyliśmy się tu pojęciami prostego i złożonego zespołu ról. mikrostruktur awię- ksza szansę osiągnięcia autonomii i wolności, a
Otóż prostym (lub ograniczonym) zespołem ról nazywamy taki, w więc uniknięcia alienacji (Whyte 1951; Hughes 1958: 43; Cummings,
którym partnerzy nie różnią się znacznie pomiędzy sobą ze względu Elsalmi 1970; Coser R. 1963; zob. też Biddle 1979; Handel 1979;
na ich status i pozycję, a liczba ról jest stosunkowo niewielka. Heiss 1981).
Partnerzy ról rzadko się zmieniają i są do siebie po dobni.
Złożony zespół ról jest przeciwieństwem prostego. Partnerzy ról
różnią się ze względu na status i pozycję. Jest to zespół sto sunkowo
silnie rozbudowany, cechujący się dużą zmiennością osób zajmujących
poszczególne pozycje. Osoby te różnią się znacznie ze względu na
cechy społeczne i osobowościowe (Coser R. 1975: 243).
Dlaczego złożony zespół ról umożliwia autonomię i swobodę
działania jednostki, zabezpieczając ją równocześnie przed stanami
alienacyjnymi? Otóż ,,[...] aby działać w złożonym zespole ról,
jednostka musi zdobyć umiejętność przyjmowania perspektywy
różnorodnych partnerów roli, wyobrażając sobie siebie na pozy cji
każdego z nich tak, jak wchodzą oni ze sobą w relacje. Jedno stka musi
pamiętać, że różnią się oni od niej i że różnią się na wzajem oraz że
różnica ta narzuca pewne przystosowanie się do własnej pozycji"
(Coser R. 1975: 258). Taki typ struktury społecz nej, jakim jest złożny
zespół ról, wymaga więc dużego stopnia ela-
220

tego z powodu wewnętrznych skłonności do konformizmu lub


dlatego, że odczuwają potrzebę regulowania własnych zachowań w
tym lub w innym kierunku.
Zwróćmy uwagę, że powoływanie się na potrzebę konformiz mu
lub koordynacji działań jest dość częstym typem wyjaśnień zjawiska
kształtowania się grupy społecznej. Zdaniem Sherif ów przyczyny
łączenia się jednostek w grupy — patrząc na ów pro ces z
perspektywy samych zainteresowanych i potencjalnej, two-
Część III. Struktury grupowe 222
bliskiego dystansu —
jednostka a naciski strukturalne

6. STRUKTURA SOCJOMETRYCZNA:
STRUKTURA AFEKTYWNA MAŁEJ GRUPY

6.1. DWA OBLICZA STRUKTURY SOCJOMETRYCZNEJ

Jest rzeczą wielce prawdopodobną, że struktura socjometrycz-na


małej grupy ma dla niej znaczenie szczególne. Otóż szereg badań
socjologów i psychologów społecznych wskazuje na fakt dużego
prawdopodobieństwa, iż to właśnie powstanie struktury
socjometrycznej przekształca luźny zbiór jednostek w grupę spo -
łeczną. Innymi słowy mówiąc, istnieje przypuszczenie oparte na wielu
dowodach empirycznych, że czynnikiem inicjującym po wstanie grupy
jest pojawienie się wśród członków danego zbioru ludzi ukrytej
struktury afekty wnej, która można by do pewnego stopnia utożsamić
ze strukturą socjometryczną w znaczeniu, jakie określił Moreno.
Struktura ta, od momentu jej powstania, za czyna wywierać rozległy
wpływ na grupę, powodując wiele dale ko idących konsekwencji w
odniesieniu do grupy jako całości i innych jej struktur. Muzafer Sherif i
Carolyn Sherif (1964: 243 - 244) rzucają nieco światła na ten problem,
powiadając, że lu dzie nie tworzą swych własnych grup w sposób
czysto mecha niczny, po prostu po to, aby być grupą. Nie czynią także
rżącej się właśnie grupy — leżą gdzie indziej. Ludzie wchodzą we
wzajemne interakcje, łączą się razem, albowiem odczuwają taką
potrzebę, doświadczają takiej potrzeby jako własnej. Dzieje się tak się o tyle istotna, że przypuszczalnie rozstrzyga ona o wielu ele -
niezależnie od tego, czego miałoby owo pragnienie doty czyć — bycia mentach i cechach powierzchniowych. Trzeba tu zwłaszcza zwró cić
akceptowanym przez innych, ale przy dużej dozie niezależności i uwagę na fakt, który przypuszczalnie spowodował, że ukryty aspekt
zachowaniu własnych praw, czy też na przykład uzyskania znaczenia struktury socjometrycznej stał się przedmiotem zaintere sowań
społecznego, zrealizowania potrzeb seksual nych, uzyskania zwłaszcza psychologów i psychiatrów — głęboka struktu ra
określonego wsparcia i pomocy, uznania ze stro ny innych lub po afektywna może się odnosić do konfiguracji zarówno świado mych,
prostu potwierdzenia samego siebie. Tak czy owak, podstawą jak i nieświadomych elementów emocjonalnych składają cych się na
łączenia się jednostek w grupę jest silna indy widualna potrzeba zachowania jednostek (Mills T. 1984: 78 - 79).
emocjonalna. Jest to ważny moment wart ze wszech miar Jeśli zatem weźmiemy pod uwagę to, co ustalił Fritz Redl, to jest
podkreślenia — czynnikiem inicjującym procesy prowadzące do potrzeby i dążenia ludzkie, które przede wszystkim są przyczyną
powstania określonych układów wewnątrzgrupo-wych są silne, tworzenia się grupy, ponadto uczucia satysfakcji lub frustracji
wewnętrznej indywidualne potrzeby emocjonalne jednostek. wynikające z doświadczenia grupowego, interpersonal ne więzi i
Z drugiej strony typem struktury, która obejmuje owe afek-tywne animozje, a także, na koniec, uczucia więzi z grupą jako całością lub
procesy zachodzące w grupie, a więc strukturą, która ge neruje dalsze poczucie alienacji wobec grupy i wyobrazimy sobie, że wszystkie te
procesy w grupie, będąc czynnikiem inicjującym proces powstawania elementy tworzą określoną konfigurację, wówczas uzyskamy
grupy, jest właśnie struktura socjometrycz ną. Teza ta znajduje pierwsze przybliżenie obrazu tego, co nazywa się uczuciem
potwierdzenie między innymi w ustaleniach Fritza Redlą (1942) czy grupowym. Uzyskamy więc także częściowy obraz struktury
W. R. Biona (1961). Pewne odstępstwa od powyższej tezy nie socjometrycznej grupy. Jednakże, jak pisze Theodore Mills (1984),
powinny być traktowane jako jej zaprze czenie. Otóż jak pamiętamy należy pamiętać też o tym, że elementy te mogą wchodzić do owej
(por. rozdział 2.5), Freud (1975: 269 - - 357) w swej analizie szczególnej konfiguracji w postaci świadomej bądź nieświadomej, że
psychologii zbiorowości opisuje hipotetycz ną ukrytą, głęboką mogą one występować zarówno w jedno stkach, jak i pomiędzy nimi,
strukturę afektywną, która w istotny sposób uniemożliwia powstanie że wpływają one na to, co zbiór jednostek może czynić, w co
grupy. Jak łatwo zauważyć, rozważania Freuda bynajmniej nie wierzyć, jak myśleć, ale że mogą one także wpływać jedynie na
obalają wyżej przedstawionej tezy. prawdopodobieństwo tego, co się czyni, mówi, w co się wierzy i jak
Sugerują one jednak, że struktura socjometryczną ma dwa oblicza. się myśli w grupie. Otóż aby uzyskać w miarę klarowne wyobrażenie
Otóż z jednej strony jest to właśnie ów aspekt głęboki, ukryty, który o tym, czym jest uczu cie grupowe, należy, zdaniem Millsa, wyobrazić
niektórzy badacze, miedzy innymi Redl (1942), skołnni są określać sobie pole sił dzia łających w każdym momencie i mających wpływ na
terminem uczucia grupowego (group emotion), inni zaś mianem rozliczne zdarzenia w grupie. W szczególności zaś należy
umysłu grupowego (group mind) (por. Mills T. 1984: 79). Z drugiej wyselekcjonować z owego pola sił te, które mają swój początek w
jednak strony istnieje coś, co jest nazywane właściwą strukturą jednostkowych dążeniach i uczuciach. Jeśli wyobrazimy sobie te
socjometryczną. Jest to jej bardziej dostrze galny aspekt, szczególnie poszczególne siły razem jako zróżnicowany wprawdzie, ale
silnie kojarzący się z procesami atrak cyjności interpersonalnej. zorganizowany układ, wówczas możemy powiedzieć, że dotarliśmy
Istotnie, większość badań i danych empirycznych najwyraźniej do ukrytej, głębszej struktury afektywnej. Struktury socjometryczne
odwołuje się do tego aspektu struk tury socjometrycznej, ale owa są zatem, w odróżnieniu od innych struktur wewnątrzgrupowych, za -
ukryta, głęboka jej część wydaje korzenione daleko silniej w jednostkowych stanach afektywnych, to
jest dążeniach i uczuciach, a owo zakorzenienie jest szczegól nie
223 wyraźne w wypadku ukrytej, głębokiej części tych struktur.
224 Z powyższych rozważań widać wyraźnie, że właśnie dzięki
strukturom socjometrycznym jesteśmy w stanie dotrzeć do psy -
chologicznego podłoża tworzenia się grupy i jej trwania. Jest to
prawdopodobnie jedyna struktura umożliwiająca oddziaływanie
różnorodnych czynników i determinantów o charakterze psycho -
logicznym na sferę społeczną, a więc ponad jednostkową, i — co
więcej — sama ona tworzy się na skutek przekształcenia owych
czynników indywidualnych, psychologicznych i emocjonalnych w
ponadjednostkową, społeczną konfigurację w postaci struktury.
Zagadnienia te były ostatnio dość obszernie dyskutowane (Steiner
1974; Turner C. 1984; Hogg, Turner 1985). Jednakże zwraca się
uwagę na to, że ów psychologiczny aspekt podłoża grupy błędnie
rozważany był w kategoriach spójności grupowej lub atrakcyjności
interpersonalnej (McGrath, Kravitz, 1982; Zander 1979a). Zja wiska te
bowiem odnoszą się raczej do bardziej widocznego aspektu struktury
socjometrycznej, to jest do struktury socjo metrycznej sensu stricto.
Jeśli psychologiczną stronę tworzenia się grupy sprowadzi my _ jak
czyni to zdaniem Hogga i Turnera (1985) wielu bada czy — do
procesu powstania i rozwoju związków atrakcyjności
interpersonalnej, które z kolei nadają danemu agregatowi jedno stek
ludzkich spójność, powodując, że przekształca się on w grupę
jednostek, to wówczas dochodzimy do paradoksalnej sytuacji, w której
determinanty tworzenia się grupy stają się poprzedni kami
atrakcyjności interpersonalnej. Gwoli sprawiedliwości trze ba
przyznać, że wielu badaczy wcześniej zwracało już uwagę na to (zob.
Lott, Lott 1965; Group Dynamics 1968), że przy określo nych
konwencjach terminologicznych odróżnienie spójności gru powej od
atrakcyjności interpersonalnej staje się niemożliwe, albo wiem oba te
pojęcia nie mają odrębnego statusu teoretycznego (zob. też Evans,
Jarvis 1980), Kwestia ta będzie jeszcze szeroko omawiana w
niniejszym rozdziale.
Co więcej, zdaniem Hogga i Turnera istnieją także dane prze -
mawiające za tym, że atrakcyjność interpersonalna wcale nie musi
prowadzić do powstania grupy, a więc nie jest ona nieza wodnym
czynnikiem generującym grupę i inne struktury (por. Turner C. 1982;
Turner C., Hogg M., Turner, Smith 1984). Bliższe zbadanie
niniejszego problemu, a zwłaszcza sensu, jaki obaj
15 — Małe struktury...
225
wtórnym wobec grupy społecznej. Nie bez powodu więc zastoso -
wanie sposobu analizy, o jakim mówią Hogg i Turner, rodzi lioz-ne
kłopoty poznawcze, albowiem uzyskiwane dane nie dają się
autorzy nadają pojęciu grupy społecznej, powoduje, że dochodzi my uzgodnić z twierdzeniami o spójności grupowej i atrakcyjności
do zaskakującego rozstrzygnięcia. Twierdzą oni, że możliwe jest interpersonalnej. Nie bez powodu dochodzi wówczas do pozornie już
powstanie grupy, pomimo braku wszystkich tradycyjnych tylko paradoksalnych sytuacji, w których stwierdzamy pro ces
determinant atrakcyjności interpersonalnej. Jednakże dane, jakie powstawania grupy, nawet gdy brak jest wszystkich trady cyjnych
przytaczają (Billig, Tajfel 1973; Brewer, Silver 1978; Locksley, Ortiz, determinant atrakcyjności interpersonalnej.
Hepburn 1980) wyraźnie wskazują, że chodzi o powstanie grupy w
specyficznym tego słowa znaczeniu — grupy w sensie
psychologicznym. Kiedy przeanalizujemy bliżej te dane oraz gdy 6.2. CZYNNIKI GENERUJĄCE STRUKTURĘ SOCJOMETRYCZNĄ
przyjrzymy się bliżej rodzajom ich wyjaśnień, zrozumiemy, na czym
polega paradoksalność tego sposobu myślenia. Otóż proces tworzenia Zakończmy jednak rozważania nad ściśle psychologiczną war stwą
się grupy w sensie psychologicznym nie jest tutaj wy jaśniany w struktur socjometrycznych i przejdźmy do analizy czynni ków
kategoriach spójności czy atrakcyjności interperso nalnej, albowiem te wywołujących elementarne procesy właściwe dla każdej stru ktury
narzędzia teoretyczne po prostu w tym wła śnie przypadku zawodzą. socjometrycznej — powstawanie wzorów atrakcyjności in -
Stosuje się wyjaśnienie w kategoriach zasady tożsamości społecznej terpersonalnej. Inaczej mówiąc, pytanie, na które chcę obecnie
(social identity) (Tajfel 1978; Tur-ner, Giles 1981; Turner C. 1982). odpowiedzieć, brzmi: co powoduje tworzenie się wzorów atrak -
Grupę ujmuje się wówczas ja ko coś, co na poziomie cyjności interpersonalnej?
psychologicznym sprowadza się do pro cesów poznawczych, na Analizę tę należałoby zacząć od istotnej, w moim przekona niu,
poziomie formalnym zaś jest to zbiór je dnostek, które postrzegają się tezy Paula V. Crosbiego. Otóż twierdzi on, że ogólnie rzecz biorąc
jako członkowie tej samej kate gorii (por Tajfel, Turner 1979: 40; struktura socjometryczna odnosi się do wzorów stosunków pomiędzy
Hogg, Turner 1985: 52). Two rzenie się grupy jest więc możliwe uczuciami w grupie, wyrażania sympatii i antypatii pośród członków
dzięki procesowi samoikatego-ryzacji odwołującej się do zewnętrznie grupy. Co jest jednak ważne, to fakt, że stosun ki przyjaźni na ogół nie
wyznaczonej cechy gru-powości. Ale przecież dokładnie taki sam pojawiają się, zanim pojawi się grupa. Crosbie uważa, że aczkolwiek
proces mają na myśli wszyscy autorzy, którzy o grupie społecznej niekiedy stosunki przyjaźni mogą istnieć, zanim powstanie grupa i
mówią, posługując się kategorią świadomości własnej odrębności! W mogą częściowo tłumaczyć jej powstanie, to jednak, generalnie rzecz
istocie to, co grupą nazywają krytykowani przeze mnie wcześniej biorąc, raczej nie poja wiają się one, zanim członkowie grupy nie
autorzy tak zwanego świadomościowego podejścia do grupy, jest uzyskują sposobności wchodzenia w interakcje i wzajemnego
dokładnie tym samym, co w niniejszych badaniach nazywa się grupą poznania się (Interaction in Smali Groups 1975: 115).
w sen sie psychologicznym. Proces samokategoryzacji członków, a Wracam tu, przynajmniej w pewnym stopniu, do analizy, ja ką
więc proces postrzegania się jednostek jako członków tej samej kate - przeprowadziłem już w rozdziale dotyczącym pojęcia grupy
gorii społecznej, jest przecież tożsamy z procesem powstawania społecznej. Otóż raz jeszcze wydaje się potwierdzać teza o bez -
świadomości „my", to jest świadomości własnej odrębności. sensowności stawiania sprawy tak, że sprowadza się ona do py tania:
We wcześniejszej analizie wskazywałem, że takie ujmowanie co było pierwsze lub co było na początku, jaki był ów pierwszy
sprawy sensu pojęcia grupy społecznej jest stawianiem jej na głowie, impuls, który pobudził procesy prowadzące do powsta nia grupy.
albowiem świadomość własnej odrębności musi być skut kiem Pytania takie jako żywo przypominają te, którymi dzieci
istnienia struktur i nacisków strukturalnych grupy. Nie jest więc ona
czynnikiem generującym grupę, lecz zjawiskiem, które powstało w
wyniku istnienia 'grupy — jest czynnikiem
226 15* 227

Jednakże niezależnie od tego co jest początkową przyczyną, procesy


te wzajemnie się warunkują, tworząc syndrom

zwykły zadręczać dorosłych. Problem bowiem nie polega na od -


powiedzi na pytanie: „co było na początku" lub „co było pierw sze",
lecz raczej na ustaleniu dynamiki działania gotowego pro duktu, to jest
w pełni dojrzałej i rozwiniętej grupy społecznej. Nawet teorie
dotyczące rozwoju małej grupy -nie stawiają sprawy w ten sposób,
starając się raczej ustalić fazy rozwojowe grupy już ukształtowanej.
Zakładam więc, że odpowiedź na pytanie o czynniki generu jące
istrukturę socjometryczną w żadnym wypadku nie może przy brać
powyższego charakteru, aczkolwiek daleki jestem od całko witej
deprecjacji takiego sposobu stawiania problemu. Uważam jednak, że
do tego, aby mógł on nabrać sensu, potrzeba całko witej zmiany
perspektywy w stosunku do tej, jaka została przy jęta w niniejszej
pracy. Jak trudno określić czynniki generujące strukturę
socjometryczną, dowodzą Collins i Raven. Zakładają oni, że czynniki
konstytuujące atrakcyjność interpersonalną i spój ność grupy tworzą
określony syndrom, przez co wysoce utrud nione stają się próby
jednoznacznego ustalenia przyczyn atrak cyjności interpersonalnej i
spójności grupy. Choć główny nacisk obaj autorzy kładą ,na
atrakcyjność interpersonalną jako na przy czynę, to jednak zauważają,
że jedna konsekwencja atrakcyjności interpersonalnej może
wywoływać inną, wiele zaś „konsekwen cji" może być równocześnie
przyczyną atrakcyjności interperso nalnej. Na przykład atrakcyjność
interpersonalna może prowa dzić do zwiększenia wzajemnego wpływu
członków grupy na sie bie, lecz wydaje się także prawdopodobne, że
lubimy tych, którzy mają zdolność wywierania na nas wpływu.
Podobnie wysoka atrakcyjność interpresonalna może zwiększać
prawdopodobieństwo, że grupa będzie tak długo borykać się ze swym
zadaniem, aż za pewni sobie sukces, ale przecież z drugiej strony
sukces w roz wiązywaniu zadania jest jednym z głównych czynników
determinujących atrakcyjność interpersonalną. Podobnie atrakcyjność
interpersonalna powoduje, że postawy i wartości wśród członków
grupy silnie się upodabniają, lecz podobieństwo postaw i wartoś ci jest
przypuszczalnie główną determinantą atrakcyjności inter personalnej.
charakterystyczny dla wysoce spójnej grupy (Collins, Raven
1969: 121).
Pomimo wyżej wskazanych trudności istnieje jednak możliwość
ustalenia pewnej logicznej sekwencji zdarzeń. Wiele badań em - gradzania nas, lecz możemy nie podjąć próby związania się z tą
pirycznych oraz wtórnych analiz danych empirycznych (na które będę osobą lub też nawiązania z nią przyjaźni, jeśli żywimy obawy co do
się powoływał w toku dalszych rozważań) wskazuje, że lo gika zdarzeń tego, czy osobnik ten istotnie zechce nas nagrodzić.
prowadzących do krystalizowania się struktury so- cjometrycanej, a Inni badacze z kręgu teorii wymiany twierdzą, że mechanizm ten
więc generujących tę strukturę, jest następująca. sięga jeszcze głębiej. Nawet jeśli ktoś decyduje się związać z osobą,
która jest dla niego atrakcyjna, musi wiedzieć, że osoba ta
6.2.1. Potrzeby emocjonalno-afiliacyjne. Czynnikiem pierwot nym są odwzajemni jego sympatię, jeszcze zanim powstanie związek
określone, wcześniej już wymienione potrzeby indywidualne jednostek wzajemnej przyjaźni. Wskazuje się też na prawidłowość polega jącą
— ich potrzeby emocjonalno-afiliacyjne. Jak twierdzą Sherifowie na tym, że żaden związek sympatii czy przyjaźni nie jest związkiem
(Sherif, Sherif 1964), ludzie łączą się razem, wcho dzą we wzajemne o równych parytetach. Nawet jeśli skłonność do przy jaźni zostaje
interakcje, albowiem odczuwają taką potrzebę, niezależnie od tego, odwzajemniona, nie jest ona odwzajemniona w jednakowym
jakie formy mogłaby ona przybrać. Nie jest więc rzeczą istotną, czy stopniu (Berscheid, Walster 1969). Tak czy inaczej owym
chodzić by miało o potrzebę akceptacji ze strony innych, potrzebę pierwotnym czynnikiem, który musi zaistnieć, aby rozpo czął się
znaczenia społecznego, potrzebę po mocy, czy w grę wchodziłaby długotrwały i złożony proces prowadzący w rezultacie do
dążność do zrealizowania potrzeb seksualnych. Inni badacze, zwłaszcza utworzenia struktur socjometrycznych, są potrzeby indywidu alne
uznający teorię wymiany społecznej, są bardziej skłonni mówić o jednostek, potrzeby o charakterze emocjonalno-afiliacyjnym.
wzajemnej potrzebie na gradzania się (Interaction 1975: 116), choć inni Nieistotne jest, czy potrzeby te powstały w toku procesu grupo wego,
także postrzegają ten czynnik jako ważny (Berscheid, Walster 1969; czy też były w stosunku do owego procesu grupowego
Bytme 1969). Jeśli jednak dostatecznie szeroko zdefiniować potrzeby pierwotne. Trzeba jednak zaznaczyć, że potrzeby te jako poje -
wzajemnego na gradzania się, wówczas widać wyraźnie, że to, o czym dynczy, izolowany czynnik nie wystarczają do wywołania wza -
mówią Muzafer Sherif i Carolyn Sherif, a także inni wcześniej wymie - jemnych uczuć sympatii, a tym bardziej do zapoczątkowania two -
nieni autorzy (Redl 1942; Mills T. 1984), sprowadza się w istocie do rzenia się sieci stosunków interpersonalnych prowadzących do
potrzeby wzajemnego nagradzania się. Nixon (1979: 87-88) twierdzi, powstania struktury socjometrycznej.
że interpretacja w kategoriach teorii wymiany zakłada, iż ludzie będą
mieli skłonność do nawiązywania kontaktów z ty-nii osobami, które 6.2.2. Dystanse międzyludzkie. Drugim czynnikiem (także o
dostarczają im nagród lub spełniają ich po trzeby. Pojawia się tutaj charakterze pierwotnym) niezbędnym do zapoczątkowania pro cesu
jednak jeszcze jeden czynnik, który istotnie modyfikuje tę sytuację tworzenia się struktury socjometrycznej jest bliskość fizy czna ludzi.
wyjściową. Chodzi mianowicie ° to, że skłonność do poszukiwania Liczne badania wskazują na to, że dystans pomiędzy ludźmi, a
nagród jest uwarunkowana w istotny sposób przez postrzegane dokładniej rzecz ujmując — bezpośrednia bliskość, moż ność
prawdopodobieństwo, że na grody te rzeczywiście zostaną uzyskane kontaktu 'osobistego jest najważniejszym czynnikiem wpły wającym
(Interaction 1975; Nixon 1979). Wobec tego — powiada Nixon — na natężenie interakcji między każdymi dwoma jedno stkami. Osoby,
możemy mieć skłonność do nawiązywania kontaktów z kimś, kto które z powodu owej bliskości miały możność wchodzenia w
dysponuje zdolnością do na- interakcję, często przejawiały tendencję do rozwi jania „poczucia
sympatii" (Gullahorn 1952; zob. też Lott, Lott 1965). Jak pisze Nixon
(1979: 88-89), potwierdzenie tej tezy uzy skano w wielu badaniach
nad różnorodnymi typami układów gru powych. Nawet wówczas,
gdy mamy do czynienia z negatywnymi uczuciami przesądu (na bęc czarnych), zintensyfikowany, bezpośredni kontakt pomiędzy
przykład przesądu rasowego białych wo- osobami tych dwóch ras w wyraźny sposób redukuje ów przesąd,
skłonność do deprywacji partnera itp. (Palmore 1955; Deutsch,
230 Collins 1958; Mann 1959). Efekt ten zaobserwowano także w ba -
daniach Stouffera (The American 1949), lecz systematycznie ba dali
go Festinger, Schachter i Back (1950). Sformułowali oni tezę, która
właściwie w nie zmienionej postaci przetrwała do chwili obecnej: im
bliżej ludzie są względem siebie w sensie przestrzen nym, tym
bardziej prawdopodobne, że staną się dla siebie atrak cyjni (por. Hare
1976b: 164; tam też obszerna literatura przedmiotu).

6.2.3. Podobieństwo postaw. Trzecim istotnym czynnikiem o


charakterze pierwotnym, który jest niezbędny do zapoczątko wania
procesów tworzenia się struktur socjometrycznych w sze rokim tego
słowa znaczeniu i bezpośrednio wpływa na procesy atrakcyjności
interpersonalnej, jest podobieństwo postaw. Badania nad tym
czynnikiem ujawniły systemową naturę wzorów atrakcyjności
interpersonalnej i umożliwiły doprecyzowanie nie których tez
dotyczących poprzednich dwóch czynników. General nie rzecz biorąc,
twierdzi się, że ludzie o podobnych postawach będą częściej dla
siebie atrakcyjni (Collins, Raven 1969). Jak więc widać, teza ta
wywodzi się z tradycji teorii równowagi po znawczej Heidera (1946;
1958), rozwijanej potem między innymi przez Cartwrighta i
Harary'ego (1956). Badania Steina, Hardyck i Smitha (1965) ujawniły
jednakże, iż bliskość przestrzenna i to warzyszące jej zwiększenie
natężenia interakcji nie zawsze będą sprzyjać powstawaniu
atrakcyjności interpersonalnej i struktur socjometrycznych. Nie
zawsze też intensyfikacja wzajemnych in terakcji będzie redukować
przesądy, uprzedzenia i brak sympatii. Możliwe to będzie dopiero
wówczas, gdy członkowie grupy staną się w pewnym stopniu
homogeniczni, zwłaszcza ze względu na swe ukryte cechy. Tak więc,
jak twierdzą Stein, Hardyck i Smith, dopiero gdy intensyfikacji
interakcji będzie towarzyszyć postrze gane podobieństwo przekonań i
interesów, zapoczątkowany zosta nie proces rozwijania „poczucia
przyjaźni" oraz przezwyciężania przesądów i uprzedzeń.
Jak widać już z tej krótkiej analizy, wymienione trzy czyn niki
(potrzeby emocjonalno-afiliacyjne, bliskość fizyczna i podo-

231
6.3. STRUKTURA SOCJOMETRYCZNA,
bieństwo postaw) generujące atrakcyjność interpersonalną, a w ATRAKCYJNOŚĆ INTERPERSONALNA,
dalszej kolejności także strukturę socjometryczną, pozostają w SPÓJNOŚĆ — DYSTYNKCJE POJĘCIOWE
wyraźnej wzajemnej interakcji, przez co uzyskują pewne ce chy W tym miejscu pojawia się pilna potrzeba dokonania wyraź nych
systemowe, stając się swoistym syndromem strukturotwór-czym. dystynkcji pojęciowych, albowiem bez tego dalsza analiza stałaby się
Oczywiście istnieją też czynniki, które ograniczają lub ha mują proces całkowicie nieczytelna. Trzy wyżej wymienione po jęcia, w
powstawania atrakcyjności interpersonalnej, aczkol wiek i tutaj szczególności zaś atrakcyjność interpersonalna i spój ność,
prawidłowości nie są w pełni klarowne. Homans (1974: &4) traktowane są przez wielu badaczy zamiennie jako syno nimy. Pojęcie
zauważył, że tendencja do bardziej pozytywnych uczuć między struktury socjometrycznej pojawia się w literatu rze rzadziej,
jednostkami, w miarę jak narastają ich interakcje, może osłabnąć, najprawdopodobniej dlatego, że nie ma ono bezpo średniego sensu
gdy czują się one „zmuszone" do wchodzenia w inter akcje, które empirycznego, czyli nie daje się bezpośrednio, bez użycia bardziej
dokonują się w atmosferze rywalizacji i niepewnoś ci zwłaszcza co do złożonych procedur analizy teoretycznej, prze łożyć na język badań
prestiżu, władzy czy statusu ekonomicznego. Podobne zjawisko empirycznych. Ponadto ze względu na głęb szy sens teoretyczny jest
dostrzegł także Festinger (1953). Badani przez niego ludzie, którzy ono bezużyteczne dla większości wąsko-teoretycznie zorientowanych
byli „zmuszeni" mieszkać w danym miej scu, generalnie rzecz biorąc badaczy tej dziedziny zjawisk spo łecznych.
mieli negatywne postawy wobec swych sąsiadów i społeczności, w Przede wszystkim skoncentrujmy się na zdefiniowaniu sensu pojęć
której żyli. Z drugiej jednak strony pewne czynniki mogą niwelować spójności i atrakcyjności interpersonalnej głównie po to, aby
skutki izolacji wobec wła snej grupy, osłabiającej oczywiście odpowiedzieć na pytanie, czy możliwa jest wyraźna i jedno znaczna
radykalnie proces tworzenia się atrakcyjności interpersonalnej i dystynkcja tych pojęć. Przeprowadzenie takiej dystynk cji nie jest
możliwości powstania struk tury socjometrycznej (Hare 1976a: 157). łatwe, albowiem bardzo często w literaturze świato wej dokonywano
Otóż żadna struktura socjometryczna nie jest homogenicznym analiz pod hasłem „spójność grupowa jako atrakcyjność
monolitem. Przeciwnie, najczęściej istnieje ona w postaci odmiennie interpersonalna" (zob. Rosenborough 1953; Van Bergen, Koekebakker
powiązanych ze sobą klik (będzie o tym mowa w dalszych partiach 1959; Lott, Lott, 1961; 1965; Group Dynamics 1968). Co więcej, ten
tego rozdziału), tworząc różnorodne, mniej lub bardziej złożone sposób analizy bywał stosowany przez bardzo wpływowych i uznanych
konstelacje struk turalne. Tendencja do tworzenia podgrup na bazie autorów, co wpłynęło na kształtowanie się specyficznego obyczaju
atrakcyjności interpersonalnej jest w obrębie danej grupy tak silna teoretycznego — spójność grupowa została potraktowana jako
(zob. np. Klein 1956), że nawet, gdy powstanie tych podgrup zostanie synonim atrakcyj ności interpersonalnej. Wpływ tej grupy teoretyków
wymuszone przez jakieś warunki zewnętrzne, to i tak liczba inter akcji był tak sil ny, iż zaprzestano prób analizy teoretycznej obu pojęć.
o charakterze przyjacielskim będzie wyraźnie w ich obrę bie wzrastać. Bardzo charakterystyczny jest dla tej postawy pogląd Howarda
Dzięki powyższym ustaleniom obraz procesów leżących u po dłoża Nixona: .,[...] obojętnie, czy niewłaściwie nazywa się go spójnością
atrakcyjności interpersonalnej staje się coraz bardziej wy raźny. czy też trafnie atrakcyjnością interpersonalną, aspekt ten zyskał wśród
Wymienione wcześniej trzy czynniki działające równo cześnie badaczy bardzo duże znaczenie [...]" (1979: 86). Otóż do kładna
powodują, że wśród członków określonej grupy (pomiń my kwestię analiza tego zjawiska czy też tej cechy małej grupy po kazuje, że
stadium rozwojowego, w jakim się ona znajduje) zaczyna wyłaniać się spójność i atrakcyjność interpersonalna są jednak dwoma różnymi
pewien specyficzny wzór atrakcyjności in terpersonalnej, który wymiarami grupy i nie jest wobec tego rzeczą całkowicie obojętną
bezpośrednio prowadzi do powstania struktury socjometrycznej. zamienne ich używanie.
232 233
powodowały szereg komplikacji pojęciowych i
operacjonalizacyjnych. Nie chodziło jednak głównie o brak pre-

234

6.3.1. Spójność i atrakcyjność interpersonalna. Z grubsza rzecz


biorąc, spójność określana bywa jako stopień, w jakim grupa „trzyma
się razem" jako całość (Shaw 1983: 89), czy też, jak piszą Festinger,
Schachter i Back (1950: 164) w najczęściej chyba cy towanej i
używanej definicji, jest to „całościowe pole sił działa jących na
członków w kierunku pozostania w grupie". W ramach tej samej
konwencji_ terminologicznej pozostaje także Robert T.
Golembiewski, pisząc: „Teoretycznie, spójność jest istotną
właściwością małej grupy. Owo «trzymanie się razem» lub wza jemne
przyciąganie się członków równocześnie charakteryzuje małą grupę i
odróżnia ją od innych całości społecznych" (1962: 149). Festinger w
innej niż przytaczana wyżej pracy pisze, że spójność jest „wypadkową
wszystkich sił działających na człon ków w kierunku pozostania w
grupie" (1950: 274), Cartwright i Zander (1960) utrzymują zaś, że
spójność grupowa jest wyni kiem oddziaływania na wszystkich
członków grupy wszystkich tych sił, które zmuszają ich do pozostania
w grupie. W tym nur cie myślenia o spójności pozostają też Collins i
Raven (1969: 120), kiedy powiadają, że potrzeba stworzenia nieco
głębiej sięgającej definicji teoretycznej pojęcia spójności skłania do
określenia jej jako tych sił, które działają w kierunku utrzymywania
jednostki w grupie i powstrzymywania przed jej opuszczeniem.
Sprawą osobną natomiast, zdaniem tych autorów, jest dysponowanie
także trafną definicją operacyjną spójności grupowej. Będzie jeszcze o
tym mowa w dalszej części tego rozdziału.
Powyższe definicje są najbardziej reprezentatywne dla pod -
stawowego nurtu badań nad spójnością, który wywodzi się bez -
pośrednio z prac Leona Festingera, powstałych w latach pięćdzie -
siątych i w dużym stopniu jest oparty na założeniach teorii pola Kurta
Lewina. Sądzę, że są one tak bliskoznacżne, iż nie wyma gają
dalszych komentarzy i analiz. Trzeba natomiast przypomnieć, że z
biegiem czasu koncepcje Festingera z obu wymienionych przed
chwilą prac zaczęły napotykać coraz silniejszy opór wśród badaczy
mimo swej ogromnej popularności i dużego wpływu, ja ki wywarły na
dalsze badania w tej dziedzinie. Jak pisze na przykład Nixon (1979:
75), definicje Festingera oraz Festingera, Schachtera i Backa
cyzji pojęciowej, zbyt dużą ogólność itp., na co zwracało wpraw dzie 235
uwagę wielu autorów (Gross, Martin 1952; Albert 1953; Ro-
senborough 1953; Eisman 1959; Van Bergen, Koekebakker 1959; Lott
1961), lecz o niedostateczną jasność procedury pomiaru. Stąd też Generalnie rzecz biorąc, nadal dominuje wizja fenomenu spój ności
późniejsi kontynuatorzy linii Festingera, Schachtera i Backa nie grupowej wywodząca się bezpośrednio z pierwszych ustaleń
próbowali klarować lub ograniczać definicji, skupiając się raczej na Festingera, Schachtera i Backa: spójność jest to albo całościowe pole
rozwijaniu zespołu miar operacyjnych stwarzających szansę na sił, które działają na członków w kierunku pozostania w gru pie lub
możliwie najpełniejsze uchwycenie owych sił dzia łających na w kierunku powstrzymania jednostki (jednostek) przed jej
jednostki. W tym kierunku poszli na przykład Peter- son i Martens opuszczeniem. Łatwo można udowodnić, że każdą definicję
(1973: 65). występującą obecnie w literaturze przedmiotu można podporząd -
Mało interesujące są też propozycje innych oponentów Festin gera i kować wyżej podanej (zob. np. Lott 1961; Golembiewski 1962: 152;
zapoczątkowanego przezeń nurtu badań. Wspomniani już Gross i Nixon 1979: 78).
Martin (1952: 553) zaproponowali własną definicję, która miała Jak zaznaczyłem wcześniej, ogromne zamieszanie powodował też
zapoczątkować nowy sposób badania spójności. Ich zdaniem bardziej fakt, że spójność traktowana była (i jest) jako substytut atrakcyjności
(płodne poznawczo byłoby określenie spójności jako „opo ru grupy interpersonalnej. Sytuacja ta była przypuszczalnie skutkiem tego, że
wobec sił ją rozrywających". Niestety ich propozycja niczego nie nie dostrzegano dostatecznie wyraźnie różnicy pomiędzy samym
zmieniła w układzie sił wśród badaczy, zwłaszcza że była pozbawiona pojęciem spójności a procedurą jego operacjo-nalizacji. Pojęcie w
warstwy operaejonalizacyjnej. Nancy Evans oraz Paul A. Jarvis (1980: postaci zaproponowanej przez Festingera oraz Festingera, Schachtera
365), którzy przeprowadzili dogłębną analizę znaczeń pojęcia i Backa było tak zwanym pojęciem teo retycznym, nie dającym się
spójności grupowej, stwierdzają z pewną dozą rezygnacji, że pomimo bezpośrednio użyć w badaniach empi rycznych. Wymagało ono
wielu badań zagadnienia spójności grupowej w ciągu ostatnich zastosowania procedury teoretycznego przełożenia jego sensu na
dwudziestu pięciu lat (w tej chwili już trzydziestu pięciu) pojęcie to język badań empirycznych. Procedu ra operacjonalizacji opierała się
nadal pozostaje niejasne. na następującym rozumowaniu. Otóż istnieje wiele sił, które mogą
Myślę jednak, że pesymizm ten jest nadmierny, albowiem istnieją działać na jednostkę, wpływa jąc na nią w kierunku pozostania w
wyraźne szansę na pojawienie się rozwiązań umożliwiają cych dalszy grupie. Problem polega na trafnym wskazaniu owych sił. Wspomniani
postęp badań. Owo pozorne dreptanie w miejscu mimo narastającej badacze wybrali dość uproszczone rozstrzygnięcie, które jednak, jak się
liczby badań i ujawniania kolejnych interesu jących zależności, okazuje, na wiele lat zaciążyło na prowadzonych w tej dziedzinie
spowodowane jest tylko częściowo brakiem za dowalających rozwiązań badaniach. Za główny czynnik uznano właśnie atrakcyjność
pojęciowych. Istotnie, rację ma Golem biewski, że skonstruowano de interpersonal ną. Zatem przekształcając definicję podaną nieco
facto pojęcie „rozciągliwe jak guma, za pomocą którego wszystko wcześniej przez określenie sił działających na jednostkę jako
może być przewidziane" (1962: 153, 155). Trzeba jednak także atrakcyjności inter personalnej, uzyskujemy nową definicję spójności
pamiętać o tym, że intensywnym badaniom empirycznym muszą grupowej — odwołującą się do liczby, siły i wzorów przyciągań w
towarzyszyć równie intensywne poszukiwania teoretyczne. W obrębie grupy (zob. np. Shaw 1983). Ponieważ z kolei atrakcyjność
przeciwnym bowiem razie narasta jąca lawinowo ilość danych inter personalna jest jednoznacznie definiowana w kategoriach ściśle
empirycznych nie daje się sensow nie zinterpretować przez przestarzałe empirycznych jako stosunek wewnątrzgrupowych wyborów socjo-
konstrukty teoretyczne, a ponadto badania empiryczne nie są metrycznych do wyborów zewnątrzgrupowych, wobec tego szyb ko
stymulowane przez teorię, co także jest zjawiskiem bardzo ustaliła się druga, równoległa tradycja definiowania spójnoś ci
niekorzystnym. grupowej tym silniejsza, że odwołująca się do poziomu empi rycznie
dostępnych kategorii. Spójność grupowa, to — w tej kon wencji —
stosunek wewnątrzgrupowych wyborów socjometrycz-
nych do wyborów zewnątrzgrupowych, to jest wzór atrakcyjności zaskakującą jest jednak fakt, że było to prawdą niezależnie od tego,
interpersonalnej. czy spójność wynikała z atrakcyjności interpersonalnej, czy też z
Niestety, miało to pewne negatywne konsekwencje zarówno natury innych, wy mienionych wyżej źródeł. W tym sensie natura zjawisk
badawczej, jak i teoretycznej, aczkolwiek w zdumiewa jący sposób społecz nych redukuje jednostronność procedury badawczej. Choć z
były one redukowane przez samą naturę zjawisk społecznych. Otóż drugiej strony można też wysunąć przypuszczenie, że jednostronność
rozstrzygnięcie powyższe sugeruje jednoznacz nie, że spójność grupy spojrzenia narzucona przez Festingera i jego współpracowników nie
jako pewien fenomen grupowy, a więc pewna charakterystyka grupy była dziełem przypadku (Collins, Raven 1969: 120).
(niezależnie, czy strukturalna, czy globalna; por. Lazarsfeld, Mentzel Przekonanie o silnym, przyczynowo-skutkowym związku po -
1961) opiera się na atrakcyjności interpersonalnej. Tymczasem można między spójnością grupy a atrakcyjnością interpersonalną niezwy kle
wyobrazić sobie wiele in nych źródeł spójności grupowej, na przykład zdecydowanie wyrażają właśnie Barry Collins i Bertram Ra-ven
ważność zadania, jakie grupa spełnia, prestiż, jaki wypływa z (1969: 121). Twierdzą, że stosunek wyborów wewnątrzgrupo wych do
członkostwa w gru pie, satysfakcja z różnych aspektów życia wyborów zewnątrzgrupowych dlatego jest najpopular niejszą definicją
grupowego itd., i wszy stkie one w różnorodny sposób mogą spójności grupy, że atrakcja interpersonalna jest zarówno przyczyną,
przyczyniać się do spójnoś ci lub osłabiać jej skutki dla grupy. Sernice jak i skutkiem spójności grupowej. Powołu ją się na mechanizm
Eisman (1959) zwra ca właśnie uwagę na to, że badacze często nie psychologiczny powodujący, że interakcja z lubianymi i lubiącymi
obserwują istnie nia korelacji pomiędzy różnymi czynnikami spójności nas członkami grupy jest korzyścią samą w sobie (Collins, Guetzkow
grupowej. Kurt Back (1951) stwierdził istnienie zwiększonego 1964: 125 i nast.). Tak więc fakt, że członkowie grupy lubią się
natężenia w komunikacji wewnątrzgrupowej, a także wzrost wzajemnie zwiększa korzyści towa-
zbieżności po staw jako funkcję zwiększonej spójności. Rzeczą
236 237

uzyskanie właśnie takiego odmiennego spojrzenia na problem


spójności grupowej. Otóż dostrzegają oni dwa źródła czy też dwie
przesłanki spójności grupowej. Jedną jest satysfakcja w szerokim tego
słowa rozumieniu, to jest satysfakcja, jaką jednostka czerpać może z
różnych form życia grupowego. Drugi typ źródeł spójnoś ci grupowej
odnosi się do tego, co dotychczas — bez posługiwa nia się jakąś
jednoznaczną definicją — określaliśmy mianem atrakcyjności
interpersonalnej, a więc do wzorów wyborów i od rzuceń w grupie.
Hagstrom i Selvin wysuwają tezę, iż oba te wymiary spójności
grupowej są statystycznie niezależne. Jeśli tak, to zmienia się dosyć
radykalnie dotychczas prezentowana perspektywa widzenia .zagadnień
spójności.
rzyszące przynależności do grupy i jest przyczyną spójności. Z drugiej Rozważmy najpierw związek pomiędzy wybieraniem przyja ciół w
strony, korzyści zewnętrzne, takie jak sukces w roz wiązywaniu grupie a uczestnictwem w zorganizowanych działaniach grupy —
zadania, zwiększają atrakcję interpersonalną. piszą Hagstrom i Selvin. Doświadczenie uczy, że im więcej ma się
A jednak istnieją powody, aby zjawiska związane ze spójnoś cią przyjaciół w grupie, tym chętniej uczestniczy się w jej działaniach.
grupy uznawać za nieco bardziej złożone, niż to wynika z wy żej Zależność ta będzie więc wyższa, silniejsza w wysoce spójnych
przedstawionych badań. Hagstrom i Selvin (1965) umożliwiają grupach, słaba zaś w grupach niespójnych z tego powodu, że grupy
wysoce spójne okażą się atrakcyjne nie tylko dla jednostek, lecz także satysfakcji członków (zob. też Blau 1955: 238). Inaczej mówiąc, jest
dla diad. Skutkiem tego stosunek wyborów wewnątrzgrupowych do tak, że istnieją grupy, które są silnie zorientowane na zadanie, wobec
wyborów zewnątrzgrupowych będzie niski — podział na kliki będzie czego właśnie ich efektywność może być głów ną determinantą ich
słabo zaznaczał się w stru kturze grupy, a zatem grupa będzie spójna. atrakcyjności. Są to zatem grupy, w których przeważa spójność
Jednakże, zdaniem Hagstroma i Selv:ina, grupy, w których duża część wynikająca z satysfakcji. Otóż efektywność takich grup może ulegać
członków to przyjaciele, niekoniecznie muszą być wysoce atrakcyjne obniżeniu z powodu wysokiego stopnia spójności socjometrycznej
dla swych członków. Przeciwnie, grupa może być też atrakcyjna, nie — a w rezultacie obowiązujące w gru pie wzory atrakcyjności
obejmując bliskich związków interpersonalnych. Stanowisko to jest interpersonalnej mogą obniżyć poziom jej wewnętrznej spójności.
sprzeczne z przedstawionym wcześniej poglądem, którego rze cznikami Sądzę, że ten typ analizy spójności jest bardziej trafny od po- '
byli między innymi Back, Collins i Raven. Otóż zgodnie z koncepcją przednio przedstawionego. Cartwright i Zander (1960: 69) w swo im
Hagstroma i Selvina grupy o wysokiej satysfakcji mogą mieć niski studium, które miało być podsumowaniem ponad dwudziesto letnich
stopień spójności socjometrycznej, to jest spój ności opartej na wzorach badań nad spójnością grupową, zastanawiali się, dlaczego jest tak, że
atrakcyjności interpersonalnej. Mamy uczestnictwo w jednej grupie jest do tego stopnia nieregularne, iż
powoduje w rezultacie jej powolną śmierć, podczas gdy uczestnictwo
238 w innej grupie, o podobnej aktywności, podob nych działaniach oraz
podobnym przywództwie pozostaje znaczne? Co czyni grupę
„zdrową" do tego stopnia, że jej członkowie pracują ciężko, bardziej
poświęcają się dla grupy, bardziej ocho czo wychwalają j ej zalety,
wydają się razem bardziej szczęśliwi

239
tu więc do czynienia z dwoma wymiarami spójności, które są cał -
kowicie od siebie niezależne.
W badaniach Kurta W. Backa mówiło się o istnieniu wielu
niezależnie od siebie działających czynników, które zawsze pro - i zgadzają się ze sobą częściej niż członkowie umierającej orga nizacji?
wadziły do ukształtowania się spójnej grupy o jednozinacznie Ale odpowiedź Cartwrighta i Zandera na te pytania była moim
określonych właściwościach. W tym wypadku jest inaczej. Mamy do zdaniem nietrafna. Według obu autorów czynnikiem naj istotniejszym
czynienia jakby z dwoma rodzajami spójności. Grupa spójna z dla wszystkich tych procesów jest spójność rozu miana wyłącznie w
powodu wysokiej satysfakcji członków ujawnia jednak odmien ne kategoriach atrakcyjności interpersonalnej. Wcześniej przeprowadzona
właściwości niż grupa spójna z powodu wysokiego poziomu analiza dowodzi, że tak nie jest.
atrakcyjności interpersonalnej. Jeśli tak rozumieć spójność, wów czas Sądzę też, że możliwa staje się obecnie nieco bardziej wyraź na
teza b pewnego rodzaju tożsamości spójności i atrakcyjności dystynkcja stosowanych w tej analizie pojęć. Przede wszyst kim
interpersonalnej jest kontrfaktyczna. Co więcej, oba wymiary niemożliwe jest utożsamianie atrakcyjności interpersonalnej i spójności
spójności grupowej są wobec siebie antytetycane. Otóż od czasu grupowej. Spójność grupy bowiem może opierać się na atrakcyjności
badań Balesa (1950) doskonale wiadomo, że bliskie przyjaźnie interpersonalnej, to jest być jej skutkiem (do pewnego stopnia i w
tworzące aspekt emocjonalno-afektywny grupy mogą być dys - pewnych swych wymiarach), może także wpływać (dodatnio lub
funkcjonalne dla działania grupy i rozwiązywania przez nią za dań. ujemnie) na wzory atrakcyjności interper sonalnej, lecz w żadnym razie
To z kolei może wpłynąć negatywnie na satysfakcję człon ków, a nie jest z nią tożsama. Spójność grupy jest więc czymś więcej niż tylko
więc pośrednio — na ten typ spójności, który opiera się właśnie na wzorem atrakcyjności in terpersonalnej istniejącym w danej grupie.
Zanim jednak zapro ponuję własny sposób rozumienia pojęcia wpływ na grupę jako całość, będąc jednym z najważniejszych
spójności grupowej, chciałbym zdefiniować pojęcie wzoru czynników decydujących o spójności grupowej.
atrakcyjności interpersonal nej. Otóż wydaje się, że określenie Spójność jest czymś innym. Oczywiście możemy przyjąć jako jej
stosowane szczególnie często przez Festingera i od tamtego czasu cząstkową definicję definicję w kategoriach atrakcyjności in -
wyjątkowo popularne nadal zachowuje swoją trafność. Wzór terpersonalnej. Wówczas istotnie spójnością będzie stosunek wy borów
atrakcyjności interpersonalnej w grupie, to innymi słowy mówiąc, wewnątrzgrupowych do wyborów zewnątrzgrupowych, ale aby
wzór wyborów i odrzuceń pomiędzy członkami w grupie, bilans zachować precyzję, należałoby tak określoną spójność nazy wać
atrakcyjności i repulsji wzajemnej jednostek. Atrakcyjność mianem „spójnością", to jest spójności .zdefiniowanej jedynie w
interpersonalna tak rozumia na ogromnie bliska jest temu, co Moreno kategoriach atrakcyjności interpersonalnej. Spójność w szero kim tego
zwykł nazywać struk turą socjometryczną (oczywiście z pominięciem słowa znaczeniu wydaje się jednak sięgać głębiej. Prze analizujmy
czynnika „tele") i co w chwili obecnej w różnych opracowaniach jest jeszcze raz sytuację, jaka powstaje w wyniku poja wienia się
określane jako struktura socjometryczną. Co więcej, panuje głębokie „spójności". Otóż stosunek wyborów wewnątrzgrupo wych do
przekonanie, że graficznym obrazem struktury socjometrycznej jest zewnątrzgrupowych musi ulec minimalizacji, grupa nie może się
socjogram (zob. np. Chełstowski 1966; Interaction in Smali Groups bowiem cechować zbyt głęboko sięgającymi podziałami na kliki i
1975: 115 - 122; Mika 1981). Tymczasem wydaje się, że socjogram podgrupy. Gdybyśmy spójność w sensie ogólnym utoż samili ze
jest graficznym obrazem wzoru atrakcyjności interpersonalnej w „spójnością/', wówczas należałoby zaprzestać dalszej analizy.
grupie pod warunkiem, że odrzucimy tezę o tożsamości struk tury Tymczasem konieczne wydaje się postawienie kropki nad i. Brak
socjometrycznej i atrakcyjności interpersonalnej. Jeśli tak, to głęboko sięgających podziałów wewnątrzgrupowych, brak wyraźnie
posługując się terminologią Lazarsfelda i Mentzla (1961: 1979) zdefiniowanych podgrup, klik o odrębnych celach, war tościach itd. jest
atrakcyjność interpersonalną, a więc wzór wyborów i odrzuceń stanem pewnej „unifikacji pola grupowego" (Van Bergen,
wzajemnych członków danej grupy, możemy określić jako włas ność Koekebakker 1959: 85). Stan ten oznacza pewnego rodzaju „bliskość"
strukturalną grupy, która oczywiście wywiera określony członków grupy w szeroko rozumianym sen sie — podobnie
postrzegają oni różnorodne zdarzenia, a nawet mogą łączyć się razem
w odpowiedzi na bodźce płynące ze świata zewnętrznego. Jak piszą
Evans i Jarvis (1980: 366), wszyscy człon kowie grupy spójnej będą
przejawiać skłonność do podobnego postrzegania grupy, co znaczy, że
będą podobni pod względem swych postaw, wartości itd. Co więcej,
podobieństwo to odnosić będzie się także do sfery behawioralnej,
albowiem zakłada się, że członkowie grupy będą także w podobny
sposób reagować na problemy dotyczące grupy. Zatem, reasumując,
spójność grupy jest stanem jej wewnętrznej szeroko rozumianej
unifikacji. Człon kowie grupy spójnej, jak piszą Evans i Jarvis, będą
charaktery zować się podobnymi cechami osobowościowymi, będą
mieć podobne cele, zainteresowania, podobne wyobrażenia o metodach
działania w określonych sytuacjach. Dlatego też spójność grupy może
istotnie prowadzić do większego zaangażowania członków grupy w jej
sprawy i działania oraz do większego poczucia bez-
240 — Małe struktury... 241
Tak więc dotychczas rozpatrywana perspektywa, mimo iż na jej
gruncie udało się uzyskać niemal całkowicie zadowalającą de finicję,
pieczeństwa wśród członków, którzy postrzegają grupę w podob ny pomija bodajże najistotniejszy czynnik charakterystyczny dla
sposób. Zwróćmy uwagę, że ten sposób myślenia jest oczy wiście wszelkich procesów grupowych. Jak powiada Feldman (1968: 31),
bardzo łatwo przekładamy na język badań empirycznych. A ponadto perspektywa ta ignoruje naciski normatywne wywierane na członków
takie zdefiniowanie spójności umożliwia łatwiejsze przewidywanie grupy przez różnorodne jej struktury. Feldman niezwy kle trafnie
różnorodnych daleko sięgających jej konsekwen cji, takich jak analizuje wady dotychczasowych ujęć, dochodząc przy tym do
deindywidualizacja jednostek w grupie czy poja wienie się syndromu wniosków, które nie pojawiały się w pracach innych kry tyków
myślenia grupowego. Unifikacja pola gru powego może zatem być podejścia opierającego się na utożsamianiu spójności z atrakcyjnością
wynikiem zarówno określonych wzorów atrakcyjności interpersonalną. Traktowanie atrakcyjności in terpersonalnej jako
interpersonalnej, jak i na przykład określonego na tężenia satysfakcji jedynej podstawy spójności grupowej — po wiada Feldman — nie
członków z wykonywanego zadania. pozwala wykazać, że zmiany interpersonal nej atrakcyjności członków
Spójność grupy nie jest zatem, jak sugeruje Nixon (1979: 76), grupy nie prowadzą w sposób nie unikniony do towarzyszących im
czymś w rodzaju syntetycznej, agregacyjnej właściwości grupy, lecz zmian w innych wymiarach spójności lub też do istotnej zmiany
jej właściwością emergentną, globalną, istniejącą na poziomie grupy spójności grupowej jako ca łości. A przecież dane wskazują na to, że
jako całości. Zdaniem Evans i Jarvisa (1980: 366, 368) spójność jest inne zjawiska stano wiące podstawy spójności grupowej mogą być
zjawiskiem grupowym, czyli właśnie zjawiskiem emergentnym, czymś negatywnie sko relowane z atrakcyjnością interprersonalną lub też nie
w rodzaju Durkheimowskich faktów spo łecznych, nieredukowalnym da się ujaw nić między nimi żadnego systematycznego związku. Na tej
do postaw, zapatrywań czy zachowań poszczególnych jednostek. podstawie i na podstawie danych uzyskanych przez Eisman "(1959), z
Pogląd ten w pełni podzielam. których wynika, że atrakcyjność interpersonalna mierzona za pomocą
miar socjometrycznych nie jest powiązana ze średnią atrakcyjnością
6.3.2. Głębokie struktury spójności grupowej. Jednakże niniej sze grupy, Feldman (1968: 33) wysuwa przypuszcze nie, że procesy i
spojrzenie na spójność grupową cechuje pewien istotny brak. Otóż zjawiska inne niż więzi przyjaźni czy zgodność wartości mogą mieć
wiele wskazuje na to, że/ jest ona ujmowana w ramach kluczowe znaczenie w powstawaniu spój ności grupowej. Feldman o
„świadomościowej" czy „interakcyjnej" koncepcji grupy, gdzie wiele tym nie wspomina, ale pozostaje tyl ko jedno rozstrzygnięcie —
procesów, także tych ponadindywidualnych, emergentnych zdaje się przymus i strukturalne naciski.
zachodzić na mocy swego rodzaju umowy społecznej, zgody Każda grupa społeczna cechuje się dążeniem do stałego prze -
wszystkich członków opartej na ich dobrej woli. Tymcza sem dłużania swej egzystencji. Otóż tendencja małych grup do wzmac -
najistotniejszą cechą wszelkich zjawisk grupowych jest przy mus i siła niania swych struktur, a więc do podnoszenia poziomu wewnętrz nej
oddziaływania płynąca z ukształtowanych struktur gru py, nie zaś spójności, jest właśnie wynikiem owej naturalnej skłonności do
dobra wola jej członków. Perspektywa dotychczas analizowana trwania (Kellerman 1979). Oczywiście tendencja ta w różnych
sugerowała, że spójność grupy, nawet w ostatnim z przyjętych jej grupach może pozostawać na różnym poziomie. Jak twierdzi Kel -
znaczeń, jest w sporej mierze utrzymywana przez stosunki przyjaźni lerman (1981: 4), owo dążenie ku spójności w pewnych grupach
członków grupy, rozmiary osobistych satysfak cji czy — powiedzmy pozostaje jedynie z lekka rozbudzone, podczas gdy w innych może
— wielkości nagród, jakie jednostka czer pie z uczestnictwa w grupie. stać się ono tak mocne, iż wywołuje tak rygorystyczny konfor mizm
Tymczasem spójność jest czymś, do czego grupa dąży jako całość, członków, że wszelka autonomia przestaje być możliwa. Mamy tu
czymś, co jest niezbędne dla jej istnienia. Grupy, generalnie rzecz więc do czynienia z zupełnie nowym fenomenem, który
biorąc, dążą właśnie do wzmac niania swych struktur, a więc do
pogłębiania swej wewnętrznej spójności (Kellerman 1981: 4).
242 16* 243

systemu kar i sankcji, którego za daniem jest niedopuszczenie do


osłabienia osiągniętego poziomu spójności, będącego zgodnie z
logiką tych struktur poziomem optymalnym dla grupy. Zadaniem
tych struktur jest także roz wiązywanie problemów
wewnątrzgrupowych, a konkretnie roz wiązywanie we właściwy im
sposób konfliktów wewnątrzgrupo wych, które zawsze obniżają
w kategoriach atrakcyjności interpersonalnej nie byłby możliwy do spójność grupy. Kellerman ustalił,
uchwycenia. Kellerman dostrzega całkiem nowe aspekty spój ności,
które wydają się szczególnie istotne z perspektywy teore tycznej 244
przyjętej w tej książce. Otóż spójność jest oczywiście re zultatem
potrzeb afiliaeyjnych jednostek, jest także pewnym re fleksem typu
przywództwa w danej grupie i efektem działania pro cesu grupowego,
a zwłaszcza wpływu grupy jako całości na je dnostkę. Ale przede
wszystkim określony poziom spójności grupy (w znaczeniu
przyjętym w poprzednim paragrafie) jest wynikiem nacisków i
przymusu, jaki na jednostki wywierają określone, wy specjalizowane
karzące struktury grupowe, głębokie kulturowe struktury małych
grup.
Generalnie rzecz biorąc, tą głęboką strukturą punitywną od -
powiedzialną za spójność grupy jest kultura grupy, na którą skła dają
się miedzy innymi wszelkiego typu systemy wartości i norm
wewnątrzgrupowych, specyficzna etyka pracy, jaka dominuje w
grupie, złożona sfera języka jako środka komunikowania się, jego
idiomy itd., wreszcie, na koniec, charakterystyczna dla gru py
filozofia stosunków wewnątrzgrupowych. Kultura grupy jest
zarówno czynnikiem generującym jej spójność, jak i strukturą
punitywną, której zadaniem jest niedopuszczenie przez przymus,
naciski i sankcje do osłabienia poziomu spójności wewnątrzgry-
powej. Generowanie spójności dokonuje się na drodze tworzenia
określonych systemów motywacyjnych skłaniających jednostki do
pozostania w grupie, do utrzymania stabilności grupy, podtrzy mania
działań grupy zmierzających do osiągnięcia określonych, zarówno
wyartykułowanych, jak i nieświadomych celów, na ko niec wreszcie
dokonuje się ono przez regulowanie i wiązanie po staw grupowych
w wewnętrznie niesprzeczne układy. Ale są to jedynie wstępne
funkcje struktur punitywnych grupy. Ich dru gą, istotniejszą funkcją
jest tworzenie sieci nacisków, systemu wewnętrznego przymusu oraz
że struktury punitywne grupy decydujące o jej spójności przy bierają
trzy formy. Ponieważ jednak struktury punitywne są równocześnie
kulturą owej grupy przenikającą tę grupę we wszystkich jej
wymiarach, wobec czego forma, jaką przybiera struktura przedni typ grup, albowiem także cechuje je orientacja do we wnątrz
'punitywną .grupy, jest równocześnie formą grupy jako całości. oraz poszukiwanie kozła ofiarnego jako środka rozwiązy wania
Mówiąc więc o trzech typach struktur punifywnych w grupach, własnych problemów. Jednakże struktury karzące tych grup są mniej
należałoby raczej mówić o trzech typach grup społecz nych i taką też agresywne i ekspansywne, co powoduje, że ich członkowie
konwencję stosuje Kellerman (1981: 6 i nast.). koncentrują się na osobistych grzechach, na ekspiacji, pokucie za
Grupy ekstrapunitywne zdominowane przez eksitrapunitywną grzechy. Zdaniem Kellermana wiele grup religijnych charakteryzuje
kulturę rozwiązują swe wewnętrzne problemy, a więc przede się tego typu strukturami punitywnymi i odpo wiadającą im kulturą.
wszystkim rozładowują wewnętrzne konflikty oraz utrzymują Tutaj stosunki wewnątrzgrupowe także są hierarchiczne i
wewnątrzgrupową spójność na optymalnym poziomie metodą ko zła antagonistyczne. Spowodowane to jest tym, że członkowie tych
ofiarnego. Jest to skrajny typ kultury grupowej, niemniej łatwo jest grup są uzależnieni od władzy, nawet gdy ujaw niają ekspiację,
znaleźć jego przykłady. Grupy działające w ramach ruchu zachowują się zgodnie z określonymi kodami czy są posłuszni wobec
nazistowskiego były zdominowane przez ten typ struktur narzuconych symboli. Charakterystyczną ce chą kultury tych grup,
punitywnych. Wszystkie trudności i problemy grupy zostały wówczas twierdzi Kellerman, jest ukryta idea, że zewnętrzne potrzeby
sprowadzone do poszukiwania i ostatecznego unicestwie nia Żydów. jednostek muszą być kontrolowane, na te zaś, które kontroli poddane
Spójność takiej nazistowskiej grupy — jak powiada Kellerman — być nie mogą, zostaje nałożona sankcja ostracyzmu.
była bardzo silna i przeradzała się w bestialstwo, kiedy kierowała nią Wizja grup spójnych opierających się na atrakcyjności inter -
ekstrapunitywna kultura grupowa. Grupa te go rodzaju skutecznie personalnej kryje w sobie szczególny i, jak sądzę, nieprawdziwy,
sprzyja głębokim procesom deindywiduali-zacji jednostki, które obraz wolności jednostki w grupie. Kontrfaktyczność tego obrazu
pobudzają agresywne, kontrolowane przez grupę działania. Będzie o wynika z przyjętego w nim założenia o dobrowolności uczestnic twa,
tym szczegółowo mowa w dalszych pa ragrafach tego rozdziału. konformizmu, podporządkowania się. Podobnie nieprawdzi we
Zwróćmy uwagę, że grupa spójna, dysponująca określanym byłoby jednak twierdzenie, że w grupach ekstrapunitywnych czy
wzorem atrakcyjności interpersonalnej, wydaje się czymś nie zwykle intrapunitywnych jednostka jest całkowicie zniewolona przez
harmonijnym. Unifikacja pola grupowego dokonuje się w niej struktury grupowe. Otóż zniewolenie mogłoby mieć miejsce wów -
bowiem jakby na zasadzie zgody społecznej. Oczywiście jest to obraz czas, gdyby nie towarzyszyła mu akceptacja, świadoma bądź nie -
fałszywy — grupy społeczne nie są bowiem, gene ralnie rzecz biorąc, świadoma — .najczęściej przez internalizację kultury grupy —
przepełnione harmonią i zgodą. Z drugiej stro ny, czymś skrajnym jest istniejącego stanu rzeczy. Zniewolony jest więzień przekonany o
oczywiście także obraz grup ekstrapu-nitywnych. Otóż pomimo, że swej niewinności, lecz osoba popełniająca samobójstwo z po wodów
osiągają one wysoki stopień spój ności, to jednak owa spójność religijnych jest człowiekiem wolnym, co więcej, jest ona przekonana
nabiera innego charakteru. W gru-pie ekstrapunitywnej stosunki o swym wyjątkowym położeniu, dzięki któremu do staje się tam,
wewnątrzgrupowe cechuje hierar-chiczność i antagonizm. Dzieje się gdzie inni dostać się nie mogą. Grupy ekstrapuni-tywne i
tak dlatego, że grupa ta ma strukturę autorytarną, która wymaga intrapunitywne generują wysoki stopień wewnętrznej spójności, a to
potwierdzenia przez poszu kiwanie kozłów ofiarnych (Kellerman oznacza, że agresja wobec kozła ofiarnego jest dla członków tych
1981: 8). grup, włączając samego kozła ofiarnego, składni kiem naturalnych
Grupy intrapunitywne do pewnego stopnia przypominają po- reakcji w określonych sytuacjach społecznych. W tym sensie grupy
wysoce spójne o ekstrapunitywnych lub intrapunitywnych
245 strukturach mogą być grupami niebezpieczny mi. Festinger (1950)
stwierdził, że większa spoistość grupy po-
woduje wzrost siły grupy, która może być wykorzystana w celu
246 vvym<usizairiia konformizmu wobec norm, uzyskania akceptacji swych
celów, przypisania do zadań i ról itd. Ale spójność jako taka nie
może być traktowana jako zjawisko negatywne. Spój ność jest
istotnym czynnikiem trwania każdej grupy i w sposób naturalny
grupa będzie dążyć do jej powiększenia. Natomiast — jak trafnie
zauważa Kellerman — to, czy wysoce spójna grupa będzie czymś
niebezpiecznym, czy nie, zależy właśnie od typu kultury grupowej.
Kolejnym typem grup są tak zwane grupy niepunitywne, o nie-
punitywnej kulturze. W grupach tych nie występuje dążenie do
systematycznego stosowania nacisku i przymusu wobec ich człon ków.
Członkowie tych grup dążą natomiast do pełnego wyraża nia swych
motywów i uczuć, aczkolwiek dużym uproszczeniem byłoby
powiedzenie, że wolność jednostki jest w nich większa, albowiem
naciski strukturalne .nie są tak drastyczne. Są to gru py o mniejszym
stopniu spójności wewnętrznej, ale istotnie nie są one w stanie, jak
zaznacza Kellerman, wewnętrznego konflik tu. Natomiast wyraźnie
niższy stopień spójności wewnętrznej mo że wywoływać — co może
wydać się paradoksalne — poczucie braku wolności. Otóż jednostki
swe osobiste korzyści wynikają ce z przynależności do grupy i swą
wolność definiują głównie w kategoriach związku emocjonalnego z
wartościami grupowymi. Tak długo więc, jak długo jednostka może
uzyskiwać owe ko rzyści osobiste, a więc także ma poczucie
wolności, wartości i ce le jednostek, z jednej strony, grupy zaś z
drugiej, mogą nawet do pewnego stopnia być rozbieżne, a mimo to
spójność grupy może ulegać zwiększeniu. Cele grupowe natomiast,
zwłaszcza wówczas, gdy w sposób adekwatny odzwierciedlają typ
punityw-nej struktury grupy, a ponadto znajdują swój rezonans w po -
trzebach superego jednostki, będą wyraźnie przyciągać jednostkę do
grupy. Są to warunki, w których korzyść jednostki znajduje się w
symbiozie z celami grupy, spójność grupy jest największa i
niezależnie od tego, czy kultura grupy ma charakter ekstrapu-
nitywny, intrapuniywny czy też niepunitywny, należy spodzie wać się
bardzo wysokiego poczucia wolności jednostek. Tak czy inaczej,
Kellerman dostrzega, że wzrost spójności grupy sprzyja rozwijaniu
się zwłaszcza ekstrapunitywnych i intrapunitywnych

247
dobrowol-

struktur. Analiza zjawiska deindywidualizacji i syndromu myśle nia 248


grupowego, która zostanie przeprowadzona w dalszej części tego
rozdziału, wyraźnie tę tezę potwierdza.
Reasumując dotychczasowe rozważania, można powiedzieć, że
spójność grupy jest stanem unifikacji pola grupowego, będącej
wynikiem zarówno procesów atrakcyjności interpersonalnej, jak
też na przykład satysfakcji, jaką jednostki czerpią z uczestnictwa w
życiu grupowym. Jest ona również wynikiem działania silnie
rozbudowanych struktur punitywnych grupy stanowiących jej
kulturę.

6.3.3. Atrakcyjność interpresonalna i struktury socjometryczne


sensu stricto. Tworzenie się podziałów wewnątrzgrupowych: pod -
grupy i kliki. Struktury socjometryczne sensu largo zostały zde -
finiowane na początku tego rozdziału. Czymże jednak są struk tury
socjometryczne sensu stricto, skoro mianem wzoru atrak cyjności
interpersonalnej określiłem to, co zwykle nazywano wła śnie
strukturami socjometrycznymi? Sformułowanie syntetycz nej definicji,
przynajmniej w tym momencie, nie wydaje się moż liwe.
Przeanalizujmy jednak dokładnie sens pojęcia wzoru atrak cyjności
interpersonalnej w grupie po to, aby ustalić zasadnicze różnice
pomiędzy tymi wzorami a strukturami socjometryczny mi w ścisłym
tego słowa znaczeniu.
Jedną z możliwych definicji cząstkowych małej grupy spo łecznej
jest określenie jej w kategoriach systemu interakcji mie dzy
jednostkami. Jednakże ów system interakcji nie jest cha otycznym,
przypadkowym zbiorem kontaktów międzyludzkich, lecz — jak się
rzekło — stanowi pewien wzór, jest więc upo rządkowany i dają się w
jego obrębie zauważyć wyraźne regu larności. Już Homans (1950: 112,
118, 120) zauważył, że istnieje korelacja pomiędzy różnym
natężeniem częstotliwości interakcji, interpersonalną sympatią oraz
podobieństwem działań i uczuć. Wywołuje to efekt charakterystyczny
dla każdego wzoru atrak cyjności interpersonalnej, polegający na tym,
że pary i większe liczby osób o początkowo wyższym natężeniu
interakcji dążą do tego, aby coraz bardziej wyróżniać się od reszty
grupy do tego stopnia, że możliwe staje się zaobserwowanie istnienia
podgrup lub klik, charakteryzujących się wyższym natężeniem
nej wymiany pozytywnych uczuć interpersonalnych itd. Tworzy się
więc w ten sposób specyficzna struktura, którą ostatecznie cechują
dwa wymiary: zróżnicowanie na kliki, podgrupy w per spektywie
poziomej oraz określony układ hierarchiczny. Podsta wowym i
jedynym kryterium strukturo twórczym jest w tym przypadku natężenie
interakcji między jednostkami. Oczywiście wyższe natężenie
interakcji obserwować się będzie w obrębie po szczególnych podgrup,
co umożliwia odtworzenie zróżnicowania poziomego, to jest podziału
na poszczególne kliki. Więcej prze jawów sympatii spotykamy nie
tylko wśród członków podgrup. Także osoby wyżej ulokowane w
hierarchii są bardziej lubiane i wokół nich (oraz ich podgrup)
obserwuje się zagęszczenie inter akcji.
Davis i Leinhardt doskonale pokazują, w jaki sposób bezpo średnie
stosunki uczuciowe mogą generować strukturę zawiera ją cą system
hierarchicznie uporządkowanych klik. Podstawowym czynnikiem jemna sympatia jest większa niż ich przeciętna sympatia dla innych
umożliwiającym powstanie struktury w obu jej wy miarach jest typ członków grupy (Davis 1966: 86) lub można powiedzieć, że kliki są
relacji pomiędzy jednostkami. Autorzy ci wy różniają trzy główne typy podgrupami o wyższym natężeniu pozytywnych sto sunków pomiędzy
relacji (interakcji) pomiędzy jedno stkami, które powodują powstanie ich członkami niż pomiędzy outsiderami (Da-vis, Leinhardt 1972:
struktury, wzoru atrakcyjności interpersonalnej: wzajemne relacje 221). Obie definicje są komplementarne w stosunku do siebie,
pozytywne, relacje asyme tryczne oraz wzajemne relacje niepozytywne wzajemnie przekładalne i sformułowano je w kategoriach
(Davis, Leinhardt 1972: 220). Relacje asymetryczne wiążą ludzi na analizowanego tutaj wzoru atrakcyjności in terpersonalnej. Kluczowe
różnych pozio mach — to one są właśnie czynnikiem tworzącym znaczenie ma tu więc czynnik zmien ności natężeń interakcji. Problem
hierarchię w strukturze. Natomiast wzajemne relacje pozytywne i powstawania i istnienia klik analizowano wielokrotnie (Lazarsfeld,
wzajemne relacje niepozytywne są czynnikiem rodzącym Merton 1954; Lipset, Trow, Coleman 1956), ale to głównie Homans
zróżnicowanie i strukturę w obrębie danego poziomu strukturalnego. (1950) podkreślał znaczenie zmienności natężenia interakcji w
Oczywiś cie, wzajemne relacje pozytywne są dominującym typem procesie tworzenia się klik. Różnice w natężeniu interakcji
stosunków w obrębie poszczególnych klik, podczas gdy wzajemne społecznych — twierdzi Ho mans — prowadzą do zróżnicowań w
relacje niepozytywne występują pomiędzy członkami różnych klik sympatii tak, iż działania podgrupy stają się coraz bardziej odmienne
znajdujących się na tym samym poziomie strukturalnym. Tak więc od działań w innych podgrupach, aż do momentu, w którym system
wszystkie trzy typy relacji generują hierarchiczną strukturę członków kontroli szerszej grupy zaczyna przeciwdziałać temu procesowi,
małej grupy, którą Davis i Leinhardt przedstawiają w postaci wyznaczając gra nice odmienności (Homans 1950: 136).
schematu (rysunek 6.1).
Tak więc proces tworzenia się struktury grupowej (ale tylko T.Q
Powyższa analiza wzoru atrakcyjności interpersonalnej w gru pie
względu na jeden aspekt — wzór atrakcyjności interpersonal nej)
powinna być uzupełniona o definicję kliki, która w ramach
zostaje zapoczątkowany i jest podtrzymywany zarówno przez zmienne
zarysowanej koncepcji wydaje się łatwa do sformułowania. Otóż
natężenia interakcji, jak i przez typ interakcji. Pod kreślam jednak, że
może to być podzespół członków grupy, których przeciętna wza-
analiza ta dotyczy wyłącznie powstawania i utrzymywania się wzorów
atrakcyjności interpersonalnej w gru pie. Struktura grupy, właściwe jej
249
wzory atrakcyjności interper sonalnej będą więc „dążyć" do
uporządkowania w postaci syste-
250
mu hierarchicznie ułożonych poziomów, z których każdy zawiera
jedną lub więcej klik. Struktura ta jest produktem skłonności do
interakcji, jakie pojawiają się na podłożu wzajemnej atrak cyjności
jednostek. Ludziie w tej samej klice przejawiają więc skłonność do
wybierania się nawzajem (przewaga wzajemnych relacji
pozytywnych) oraz skłonność do co najmniej powstrzy mywania się
przed wybieraniem członków innych klik (brak ja kiejkolwiek relacji)
lub też skłonność do odrzucania osób z in nych klik (przewaga
wzajemnych relacji niepozytywnych). Ale jak rodzi się hierarchia,
zróżnicowanie pionowe? Otóż wynika ono z tego, że członkowie
podgrup o niższym statusie przejawia ją także skłonność do wybierania
członków podgrup o wyższym statusie, a ci ostatni wyboru tego nie
odwzajemniają (przewaga relacji asymetrycznych) (zob. Holland,
Leinhardt 1970: 507 - 598).
Jednakże pomimo dość dużego wyrafinowania powyższa ana liza
nadal pozostaje w dużym stopniu jednostronna, posługując się jako
głównym czynnikiem strukturotwórczym zmiennym natę żeniem
interakcji. Obraz struktury grupy jest więc jakby „płas ki",
dwupoziomowy. Takie właśnie są, jak sądzę, wzory atrak cyjności
interpersonalnej. Ponadto wzór atrakcyjności interperso nalnej to
pojęcie bezpośrednio przekładalne na język badań empi rycznych,
które bez żadnych dodatkowych procedur operacjona-lizacyjnych da
się przedstawiać w postaci graficznej, w postaci albo socjogramu
uwidaczniającego precyzyjnie powiązania między poszczególnymi
statusami, albo też ogólniejszego schematu ujaw niającego przede
wszystkim rozłożenie i zależności klik w grupie.
Dla uzyskania obrazu struktury socjometrycznej potrzebny jest
jeszcze trzeci wymiar. Zwróćmy uwagę, że analiza wzorów
atrakcyjności interpersonalnej nie uwzględnia cech społecznych
poszczególnych jednostek i ich statusów w obrębie danego wzo ru.
Odnosi się wrażenie jak gdyby na tych analizach nadal silnie ciążyła
wizja struktur socjometrycznych w wydaniu Morena, to jest takich
układów, które powstają i istnieją na bazie stosun ków „czystej"
przyjaźni, sympatii itp. Kwestia ta była bardziej drobiazgowo
analizowana w rozdziale 3. Tymczasem struktura socjometryczna,
jaką tutaj mamy na myśli, jest układem wielo wymiarowym, a w
każdym razie zawsze jest układem uzupełnio nym o wymiar cech
społecznych poszczególnych jednostek - statu-
251 silniejsze są te powiązania, tym większy rozmiar kliki utworzo nej
przez osoby mające te właściwości, po drugie, im silniejsza jest
sów. Tak więc obok natężenia (częstotliwości) interakcji oraz jej współzależność między atrybutami poszczególnych jednostek, tym
rodzaju (typu), które umożliwiały odtworzenie hierarchicznej struktury większe będzie zróżnicowanie między członkami tworzonej przez
wzorów atrakcyjności interpersonalnej, należy wziąć też pod uwagę nich kliki a innymi członkami grupy i wreszcie, po trzecie, w
szeroko rozumiane cechy społeczne poszczegól nych jednostek - powyższej sytuacji przeważająca część grupy będzie podzielo na na
statusów. Zabieg taki pozwala na dalsze rozbu dowywanie struktury dwie wrogie kliki, z których jedną będą tworzyć ci, którzy mają
relacji miedzy jednostkami i dopiero tego typu struktura może być wszystkie atrybuty, a drugą ci, którzy nie mają żadnej z tych
określona mianem socjometrycznej. W tak rozumianej strukturze właściwości. Są to prawidłowości ogólne i mają podsta wowe
socjometrycznej pojawiają się pra widłowości, które nie występowały znaczenie w każdej strukturze socjometrycznej.
we wzorach atrakcyjności. Jednym słowem, są to innego typu obiekty Wprowadźmy teraz, za Davisem, dwa pojęcia charakteryzu jące
społeczne. strukturę socjcmetryczną grupy, a tym samym grupę ze względu na
Interesującym zabiegiem teoretycznym, którego dokonuje Da-vis jej strukturę socjometryczną: pojęcie grupy jednolitej (podkreślam:
(1966), jest założenie, że jeden z wymiarów wzorów atrak cyjności ze względu na jej strukturę socjometryczną) oraz grupy
interpersonalnej jest stałą, albowiem wówczas można trafnie wykazać podzielonej. Oba te pojęcia do pewnego stopnia dotyczą zjawisk
znaczenie i rolę tego wymiaru, który w struk turach socjometrycznych pochodnych wobec spójności grupowej. Otóż jednolitość grupy
pojawia się jako „nowy". Otóż Davis, zgodnie z sugestią Lazarsfelda i występuje wówczas, gdy jej członkowie lubią się wza jemnie. Grupa
Mertona (1954), zwraca uwagę, że wówczas gdy ,,zawiesimy" podzielona zaś to taka, w której istnieje tendencja do skrajnej
działanie czynnika natężenia in terakcji, punkt ciężkości analizy sympatii i skrajnego braku sympatii, a nawet wro gości. Powyższe
przenosi się w kierunku cech społecznych, a znaczenia nabiera określenia w pewnym stopniu odnoszą się do te go, co w przypadku
czynnik „podobieństw". Zwróć my uwagę, iż zabieg taki pozwala spójności nazywaliśmy unifikacją pola gru powego. Grupa, jak
dostrzec, że związki pozytywne pomiędzy jednostkami nie opierają się powiada Davis (1966: 88), w której każdy żywi nieco wrogości
jedynie na określonym natężeniu interakcji i wynikającej stąd wobec każdego, jest bardziej jednolita i mniej podzielona niż taka, w
sympatii, lecz także na podobieństwie. Im więcej różnorodnych cech której prawie każdy nie lubi każ dego, lecz kilka osób żywi do siebie
mają jednostki - sta tusy w grupie lub też inaczej mówiąc: im większa głęboką sympatię. Powyższe charakterystyki struktur
liczba kategorii społecznych, na jakie jest podzielona grupa, tym socjometrycznych będą nam potrzebne w dalszych rozważaniach
większa liczba klik, jakie w tej grupie powstaną. Kliki, jak się nad typologią struktur socjometrycz nych w grupach.
oczekuje, będą zatem cechować się pewnym stopniem społecznej Jak już wcześniej zaznaczono, nasza uwaga skupia się głów nie
homogenicz- ności, a ta z kolei będzie wzmagać poczucie wzajemnej na analizie trzeciego istotnego wymiaru struktur socjome trycznych
sympatii w obrębie takiej podgrupy. Z kolei na skutek takich samych nie występującego we wzorach atrakcyjności interper sonalnej.
procesów spadkowi ulegają związki sympatii pomiędzy poszczegól - Istnienie tego wymiaru powoduje tak istotną, głęboką zmianę
nymi klikami. W grupie rodzi się silne zróżnicowanie pomiędzy struktury grupowej, iż struktura socjometryczną może być
klikami (Davis 1966: 87). określona jako emergentna wobec wzorów atrakcyjności in -
W tym właśnie momencie odkrywamy obszar zjawisk zdecy - terpersonalnej. Wymiar ten tworzą poszczególne społeczne cha -
dowanie odmiennych od tych, z którymi mieliśmy do czynienia, rakterystyki jednostek, takie jak: płeć, wiek, rasa, status, wy -
analizując wzory atrakcyjności interpersonalnej. Oto bowiem po jawia kształcenie, religia, postawa polityczna itp. Te charakterystyki
się zjawisko wzajemnej współzależności atrybutów poszcze gólnych jednostek mogą być w pewnych grupach silnie i harmonijnie po-
jednostek, które wywołuje w strukturze socjometrycznej co najmniej
trojakiego rodzaju konsekwencje: po pierwsze, im
252 253

których powinna się pojawić prosta struktura so cjometryczna, są


różnego typu społeczności prymitywne, tak zwane izolaty społeczne
oraz — jak twierdzi Davis — większość amerykańskich szkół
podstawowych, gdzie zróżnicowanie prze biega według ,dwóch
niezależnych od siebie osi — wieku i płci. Prosta struktura
socjometryczna będzie sprzyjać tworzeniu nie wielkiej liczby dużych
klik, które będą się organizować właśnie wokół osi zróżnicowania.
wiązane, w innych zaś ich wzajemna współzależność może być niska i
mogą one być wzajemnie sprzeczne. Drugim aspektem omawianego
wymiaru jest liczba cech występujących u człon ków grupy, a
dokładniej rzecz ujmując — liczba istotnych cech. James Davis dzieli
struktury na te, w których występuje wiele takich cech, i na te, które
cechują się niewielką liczbą właści wości. Jednakże wspomniana
typologia struktur socjometrycz-nych powstaje dopiero po
skrzyżowaniu obu tych wymiarów.

Tabela 6.1. TypoJogia struktur socjometrycznych


Liczba wymiarów Powiązania między poszczególnymi charakterystykami

małe i wzajemnie sprzeczne duże i wzajemnie


niesprzeczne
Wiele struktura wzajemnie struktura spolaryzowana
„sprzęgająca się"
Niewiele struktura prosta struktura zdychotomizowana

ZródJo: Davis 1966: 88.

Zanim przedstawię szczegóły dotyczące powyższej typologii,


chciałbym poczynić jedno istotne zastrzeżenie. Typologię tę na leży
odczytywać jako „przedłużenie" obrazu struktury hierar chicznej —
wzoru atrakcyjności interpersonalnej, przedstawionej na rysunku 6.1.
Inaczej mówiąc, jest tak, że w każdym z ana lizowanych typów
struktury socjometrycznej występuje któraś z wersji owej struktury
hierarchicznej.
Prosta struktura socjometryczna rodzi się na skutek niewielkiej
liczby wymiarów i braku korelacji między nimi. Przykła dem grup, w
Niekiedy jednak, pomimo niewielkiego zróżnicowania, nie wielkiej grupie istnieć też będą mniejsze grupy białych o niskim statusie i
liczby wymiarów dochodzi do silnego powiązania cech w obrębie czarnych o wysokim statusie.
każdego statusu, co powoduje, że coraz więcej ludzi zaczyna należeć do Jeśli liczba istotnych charakterystyk społecznych jednostek
jednej lub drugiej antytetycznej grupy. Ina czej mówiąc, powstają należących do grupy jest duża, lecz nie są one ze sobą powią zane, to
wówczas warunki sprzyjające powstaniu zdychotomizowanej jest posiadanie danej cechy nie pociąga za sobą konse kwencji w
struktury socjometrycznej. Struktura prosta cechowała się stosunkowo postaci wielu dalszych charakterystyk, wówczas po wstanie
wysokim stopniem jednolitości we wnętrznej. Oczywiście istniał w niej ^wzajemnie sprzęgająca się» struktura socjometryczna. Jest to
podział na kliki (te istnieją zawsze, w każdej strukturze struktura, w której istnieje stosunkowo duża liczba ma łych, słabo
socjometrycznej), lecz nie miał on cech dychotomiczności. Natomiast zróżnicowanych klik. Jeśli porównamy struktury so-cjometryczne
struktura zdychotomizowana cechuje się mniejszym stopniem szkoły podstawowej ze strukturami socjometrycz-nymi grup w
jednolitości, albowiem kliki ma ją tendencję do stawania wobec siebie szkole wyższej, twierdzi Davis, wówczas dostrze galna będzie
w opozycji. James Davis jako przykład grupy, w której powinna wyraźna różnica. Otóż oprócz płci i wieku (roku studiów), które były
istnieć zdychotomizowa na struktura socjometryczna, podaje istotnymi charakterystykami w strukturach socjometrycznych
tradycyjne miasteczko na południu Stanów Zjednoczonych. Grupa ta prostych charakterystycznych dla szkoły .pod stawowej, studenci są
może powstać na sku tek skorelowania się rasy i statusu z faktem zróżnicowani dodatkowo ze względu na miejsce zamieszkania,
przynależności do dwóch wielkich grup: białych o wysokim statusie i kierunek studiów, członkostwo w organiza cjach studenckich itp.
czarnych o niskim statusie, stanowiących trzon tej zdychatcmizowanej Istnieje tu więc duża liczba wymiarów, nie tworzących jednak
struktury socjometrycznej. Oczywiście nie jest to całkowicie wy - powiązanych syndromów. Dzięki temu
czerpujący obraz struktury, albowiem — zdaniem Davisa — w takiej
254 255

niekiedy liczbie charakterystyk. James Davis ponownie odwołuje się


do przykładu ze społeczeństwa amerykańskiego. Otóż tradycyjne
miasteczko Nowej Anglii, które wprawdzie jest zróżnicowane ze
względu na zamożność, religię, preferencje po lityczne i narodowość
struktura „wzajemnie sprzęgająca się" jest bardziej jednolita niż (wyliczając tylko najistotniejsze cechy), przejawia silne tendencje
struktura zdychotomizowana — każdej osobie w takiej grupie do polaryzacji, albowiem wymienione charakterystyki tej
odpowiada mniejsza niż w strukturze zdychotomizowanej liczba społeczności układają się w syndromy: bogaty - protestant -
innych osób, które są w sensie społecznym identyczne lub od rębne republikanin - tu urodzony versus ubogi - kato lik - demokrata -
(Davis 1966: 89). obcego pochodzenia (Davis 1966: 89-90). Tak więc początkowo
Ostatni, czwarty typ struktury socjometrycznej to struktura duża liczba podgrup na skutek łączenia się cha rakterystyk w
spolaryzowana. Powstaje ona wówczas, gdy jednostki w grupie syndromy poczyna się redukować do dwu silnie spolaryzowanych
cechują się dużą liczbą istotnych wymiarów, wymiary te zaś bądź podgrup. Davis szacuje, że jednolitość takiej struktury powinna
właściwości są silnie i zgodnie wzajemnie powiązane, tak iż za czynają oscylować pomiędzy poziomem właściwym strukturze
tworzyć układy syndromatyczne. Oczywiście w takiej strukturze dychotomicznej a poziomem charakterystycznym dla struktury
wzrośnie liczba podgrup, lecz także pojawi się ten dencja do wzajemnie sprzęgającej się.
wzrostu wielkości skrajnych grup społecznych. Ta właśnie Tak więc struktura socjometryczna została tutaj przedstawio na
tendencja prowadzi do polaryzacji struktury socjoime-tryeznej, jako coś wyraźnie odmiennego od wzorów atrakcyjności in -
mimo że występuje w strukturze wielowymiarowej, o dużej terpersonalnej. Procesy wzajemnego przyciągania i odrzucania nie są
rozpatrywane wyłącznie w kategoriach psychologicznych, lecz także ją w postaci syndromatycznej — działają jako zewnętrzny czyn nik
w kategoriach szeroko rozumianych cech społecznych. Po dział na zmuszający jednostkę do podzielenia przekonań i udziału \v działaniach
kliki czy podgrupy nie jest tutaj widziany wyłącznie z perspektywy jej własnej kliki.
częstszej interakcji pomiędzy członkami grupy, lecz w kategoriach
rozlicznych, charakterystycznych dla poszcze gólnych jednostek
właściwości, które — zwłaszcza gdy występu- 6.4. PROCESY I REGUŁY DZIAŁANIA
STRUKTUR SOCJOMETRYCZNYCH

6.4.1. Wielkość grupy jako czynnik sprzyjający spójności gru powej.


Powróćmy ponownie do rozważań nad spójnością grupy. Jak
wcześniej zostało to powiedziane, generalnie rzecz biorąc, właśnie
struktura socjometryczna decyduje o utrzymaniu w gru pie stanu
optymalnej spójności wewnętrznej. Analiza przyczyn i konsekwencji
spójności jest zatem także analizą reguł działania struktury
socjometrycznej. Deutscher i Deutscher (1955) wska zują na wielkość
grupy jako na główny czynnik sprzyjający utrzy mywaniu spójności
na optymalnym poziomie. Istotnie, wydaje się, że jest to zmienna
rozstrzygająca o wielu innych czynnikach składających się na ten
szczególny stan grupy, jakim jest jej spójność. Wspomniani autorzy
zwracają uwagę na to, że wiel kość grupy umożliwia lub
uniemożliwia utrzymywanie pomiędzy członkami bezpośrednich,
osobistych kontaktów — bez względu na to, czy będą one miały
charakter formalny czy nieformalny. Ta możność bezpośrednich,
osobistych kontaktów ze wszystkimi pozostałymi członkami grupy
pozwala na identyfikację każdego innego członka jako jednostki,
która ma określone poglądy, od której można oczekiwać, że zajmie
określone stanowisko w da nej sprawie, której zatem można
przyporządkować szereg cech indywidualnych. Jest to więc czynnik
istotnie ważny, jeśli się weźmie pod uwagę cechy i sposób działania
struktur socjome- trycznych.
Otóż dla ich ukształtowania się i oddziaływania, jak to wska zuje
poprzednia analiza, konieczne jest istnienie możliwości doko nania
przez każdą jednostkę wszechstronnej oceny wszystkich pozostałych
partnerów w grupie. W przeciwnym razie, chociaż oczywiście w
grupie pojawiają się różnorodne struktury i będą zachodzić
różnorodne procesy, nie powstanie struktura socjome tryczna! Nie
powstaną także, z wyżej wymienionych powodów, atrakcyjności
interpersonalnej — w każdym razie nie po-
256 17
— Małe struktury... 257
wstaną one w skali całej grupy. Dlatego też nasuwa się przy puszczenie, wysoce spójnych komunikacja wewnątrzgrupowa jest bardziej
że struktura socjometryozna i wzory atrakcyjności interpersonalnej rozwinięta niż w grupach niespójnych (French 1941; Back 1951; Lott,
mogą umożliwić znalezienie doskonałego, albo wiem faktycznego, Lott 1961; Shaw 1933). Co jednakże powoduje istnienie tej
wynikającego z natury zjawisk mikrospołecz-nych kryterium zależności? Czy po przekroczeniu pewnych granic natężenia spójności
określającego granice małej grupy społecznej. Nieomal wszyscy autorzy grupy rozpoczyna się proces odwrotny? Otóż badania dotyczą przede
z uporem godnym lepszej sprawy uzna wali za to kryterium wielkość wszystkim związków atrakcyjności interpersonal nej ze strukturami
grupy. Stąd też w podręcznikach z dziedziny psychologii społecznej i komunikowania i nie jest rzeczą wykluczoną, iż wzory atrakcyjności są
socjologii małych grup moż na się dowiedzieć, że mała grupa społeczna czynnikiem wystarczającym do wywo łania zmian w strukturze
jest to grupa o li czebności nie większej niż trzydzieści pięć osób, komunikowania. Skądinąd jednak wia domo — będzie o tym mowa
niekiedy pięć dziesiąt, a spotyka się także większe liczebności. Autorzy nieco dalej — że przekroczenie przez grupę pewnego poziomu
na ogól nie zadają sobie trudu, aby uzasadnić w teoretyczny sposób tę spójności uruchamia mechanizmy odwrotne, to jest mechanizmy
wielkość. Moja sugestia jest następująca. blokujące struktury komunikacji wewnątrzgrupowej. Wówczas także
Struktura socjometryczna oraz wzory atrakcyjności interper sonalnej obserwuje się większy wpływ na proces blokowania kanałów
są absolutnie niezbywalnym elementem małych grup społecznych — ich komunikacyjnych struktury so-cjometrycznej, nie zaś jedynie wzorów
brak zezwala na określenie danego tworu społecznego jedynie mianem atrakcyjności interperso nalnej. Lott i Lott (1960) twierdzą, że
ąuasi-grupy. Z kolei dla ich po wstania, a zwłaszcza dla ich normalnego mechanizm wzmacniający komunikację w grupie polega na tym, iż
działania, spełniony mu si być warunek identyfikacji interpersonalnej grupy spójne są to między innymi grupy, których członkowie
niekonieczny dla zaistnienia i funkcjonowania innych struktur mają wobec siebie postawy silnie pozytywne. Autorzy ci podejmują
wewnątrzgrupo-wych. Stąd strukturę socjometryczna określiłbym jako także problem źródeł tego stanu rzeczy, rozważając, czy te pozytywne
czynnik wyznaczający granice liczebności małej grupy. Stwierdzono bo - postawy są wymuszane przez struktury grupowe, czy też powstają one
wiem, że nawet kilkudziesięcioosobowe zespoły o określanej or ganizacji na zasadzie dobrowolności. Otóż ich zdaniem mamy tu do czynienia
wewnętrznej mogą wytworzyć struktury socjometrycz-ne, podczas gdy raczej z mechanizmem o charakterze psychologicznym niż spo -
inne grupy, o innej wewnętrznej organizacji, ta kiej możliwości nie łecznym. Osoby o silnych postawach pozytywnych wobec siebie
dopuszczają. Pośrednio więc czynnik wielkości grupy jest także charakteryzuje, generalnie rzecz biorąc, wysoki poziom wzajem nego
czynnikiem sprzyjającym powstawaniu spój ności w grupie. ciążenia, który odzwierciedlają właśnie rozmiary komuni kacji wśród
członków. Niniejsza prawidłowość jest interesują cym przyczynkiem
6.4.2, Zmiany przebiegu komunikacji wewnątrzgrupowej pod do oceny sytuacji w teorii małych grup spo łecznych. Regularność ta jest
wpływem wzrostu spójności. Wiele badań wykonanych w ciągu' ostatnich w miarę ściśle sformułowana i zo stała potwierdzona w wieki badaniach
trzydziestu pięciu lat dotyczyło zależności pomiędzy strukturami (zob. także np. Homans, 1950: 112; Beltz, Andrews 1956; Nixon 1979:
komunikowania się w grupie a poziomem jej we wnętrznej spójności. 79), lecz nie dyspo nujemy dobrą interpretacją teoretyczną ujętych w
Collins i Raven (1969: 122 - 123) twierdzą nawet, że tezy na temat niej faktów. Sądzę, że w miejsce interpretacji psychologicznej
związków pomiędzy strukturami komu nikowania się a spójnością odwołującej się do mechanizmu ciążenia ku sobie osobników w grupie
grupową są przypuszczalnie najlepiej ustalonymi twierdzeniami spójnej trafniej byłoby zastosować wyjaśnienie strukturalistyczne.
psychologii społecznej. Generalnie rzecz biorąc, podstawowa Struktury grup spójnych nie są wewnętrznie podzielone na kliki i
prawidłowość polega na tym, iż w grupach podgrupy, a więc nie istnieją żadne poważniejsze blokady ka nałów
komunikacyjnych w grupie jako całości. Grupa taka ma