Vous êtes sur la page 1sur 9

Vimala Thakar

OBSERWACJA – CISZA – MEDYTACJA
CZĘŚĆ I 

Zdajemy sobie sprawę z potrzeby pilnej potrzeby radykalnej, pilnej przemiany, która uwolniłaby nas 
od napięć, konfliktów i sprzeczności obecnych w naszym życiu. Jeśli zdajemy sobie sprawę, znaczy 
to, że naprawdę – bez emocji i bez intelektualizowania – rozumiemy naszą sytuację. Rozumiemy, że 
całkowita przemiana musi nastąpić w naszym życiu dzisiaj, teraz, w tej chwili. Uprzytomnienie sobie 
tego usuwa z naszej świadomości pojęcie czasu.
Nie   zwlekamy   przecież   ze   spełnieniem,   zaspokojeniem   fizycznych   potrzeb:   głodni   spożywamy 
jedzenie, zmęczeni kładziemy się spać, pragnienie gasimy łykiem wody. Ale w sferze psychicznej jest 
inaczej, w ciągu minionych wieków człowiek przyswoił sobie nawyk “odkładania na potem”. Jeśli to jest 
lęk, mówimy: “tak, stopniowo go pokonam”, widząc gniew, gwałtowność, mówimy: “przezwyciężać ją 
będę powoli, przez odpowiednią praktykę, przez dyscyplinę, metodycznie”. Odkładanie na potem jest 
powolnym samobójstwem, jest chorobą ludzkiej świadomości.
Było tylu nauczycieli, tylu zbawicieli, mamy tyle religii i sekt, zasad dyscypliny, nowe idee, teorie i 
wzory  postępowania,  jednak  człowiek  ciągle  walczy  sam  ze  sobą.   Ludzkie   serce  jest  polem  walki 
licznych pragnień, namiętności, sprzeczności i napięć. Przede wszystkim walka, którą prowadzimy w 
nas   samych   ustać   musi.   Wojny   w   świecie   zewnętrznym   są   projekcją   i   eskalacją   naszej   wojny 
wewnętrznej. Ziarno ogólnego okrucieństwa tkwi w nas.
Nie możemy więc szukać nowych sposobów ucieczki, które podsuwają nam różne religie ideologie 
czy teorie. Uciekając, nie poczujemy pilnej konieczności przemiany, nie zdamy sobie sprawy z powagi 
schorzenia   ludzkiej  świadomości  na  całym  świecie.  Musimy  to  poczuć  tak  realnie  jak  ból  chorego 
zęba. Wówczas potrzeba przemiany będzie prawdziwa.
Przed człowiekiem stanęło zadanie przekroczenia uwarunkowań, które zmuszony był stworzyć w 
ciągu   minionych   wieków   dla   zachowania   swego   życia   na   ziemi.   Obdarzony   samoświadomością, 
uwarunkował   swe   ciało   i   przetrwał   na   ziemi   miliony   lat.   Teraz   jego   przetrwanie   znów   zostało 
zagrożone.   Istota   uwarunkowań,   charakter   myśli,   ideologii,   formy   zachowania   które   stworzył, 
zaczynają ze sobą wzajemnie kolidować.
Aby przetrwać, człowiek próbował w ciągu minionych dwudziestu lat różnych sposobów, pragnąc 
zlikwidować konflikty i sprzeczności. Myślał też, że jeśli przestanie zwracać na nie uwagę, to znikną. 
Nie zniknęły jednak. A hipokryzja prowadzi do nerwicy. Próbował uciekać od rozumu, od racjonalizmu, 
od   odpowiedzialności   za   własne   czyny,   cofając   się   do   prymitywizmu.   To   daje   mu   chwilowa   ulgę, 
ukojenie, lecz jest on dzieckiem nauki i techniki, dzieckiem rozumu i racjonalistycznej sofistyki. Tak 
wiec na dłuższą metę to prymitywne, instynktowe, popędowe życie nie daje mu poczucia satysfakcji. 
Próbował trzeciej drogi – wibracji dźwiękowych i doświadczeń, które one wywołują. Przez całą dekadę 
ludzie na świecie urzeczeni byli percepcją i doświadczeniami pozazmysłowymi. Wydawało się im, że 
tego właśnie szukają.
To   prawdziwy  cud,   że   dźwięk  może   się   rodzić  w  ludzkim  ciele   (chodzi  o  “dźwięk  wewnętrzny” 
doświadczany   przez   joginów),   tak   samo   jak   rodzi   się   poza   nim,   gdy   jest   wynikiem   tarcia,   które 
człowiek stosuje dla jego wytwarzania.
Czy   dźwięk   wybucha   we   wszechświecie,   czy   w   ludzkim   ciele,   wybuch   jest   ten   sam.   Dźwięk 
wybucha   i   każdy   wybuch   wypromieniowuje   energię.   Kiedy   więc   wypowiadasz   słowo,   emanujesz 
energię i wibracje o określonej częstotliwości. Kiedy ktoś wielokrotnie wypowiada pewne słowa, pewne 
sylaby,   w   określonym   porządku   i   rytmie,   wytwarza   on   wokół   siebie   wibracje   o   określonej 
częstotliwości, które zawierają w sobie energię świetlną. Dźwięk i światło idą w parze. Światło ma swój 
własny   dźwięk   i   dźwięk   ma   swe   własne   światło.   Jeśli   więc   słowa   te   wypowiadasz   na   głos   lub 
bezgłośnie, wibracje te wpływają na stan twojego ciała fizycznego i na otaczający je eter. Oddziałują 
one,   mają   one  wpływ  na  warunki,   które   cię   otaczają,   jak  również  na   warunki  chemiczne,   na   twój 
system nerwowy. Gdy więc w kółko intonujesz pewne słowa, otaczasz się stopniowo tymi wibracjami i 
ma to oczywiście wpływ na komórki mózgu. Uspokaja się on, zaprzestaje swych nagłych i chwiejnych 
reakcji. Jest to jakby działanie chemiczne na mózg. Tak więc mózg właściwie nie staje się odrętwiały, 
sparaliżowany, lecz jakby pogrąża się we śnie. W ten sposób mózg zostaje sztucznie uśpiony. Ciało 
fizyczne żyje, lecz umysł jakby zasnął. I w tej ciszy umysłu możliwe są pewne przeżycia, które nie są 

2
zmysłowe.   Umysł,   świadome   “ja”   jest   niezwiązane   z   przedmiotami   zewnętrznymi,   wnętrze   zostaje 
pobudzone   i   doświadczenia   zawarte   w   podświadomości   i   nieświadomości   nagle   zaczynają   same 
siebie rzutować.
Tak więc wibracje dźwiękowe są w stanie stymulować doświadczenia pozazmysłowe. Ktoś, kogo 
stymulowanie   tych   doświadczeń   interesuje,   kto   jest   zainteresowany   w   odkrywaniu   treści 
podświadomości, czy nawet nieświadomości, i pragnie oddawać się jej doświadczaniu ( ten stwierdzi, 
że   jest   to   przyjemna   gra.   Lecz   dzieje   się   to   w   dalszym   ciągu   w   sferze   mentalnej,   w   sferze 
doświadczającego i doświadczenia.
Ma to wiele skutków ubocznych: uspokaja nerwy, likwiduje niepokój, kogoś kto jest emocjonalnie 
rozstrojony,   koi   i   krzepi.   Lecz   nie   tylko   tego   szukamy,   nie   pokrzepienia   i   ukojenia,   nie   doznania 
przygody. Nie chodzi nam tylko o własne pokrzepienie i ukojenie. Problem jest inny: czy istnieje jakaś 
sfera świadomości poza obecnym uwarunkowanym umysłem i mózgiem; a jeżeli tak, to czy człowiek 
może w niej żyć, wyprowadzać z niej swe działanie?
Gdyby mnie ktoś zapytał o metodę, o sposób odkrycia natury rzeczywistości, to na razie użyłabym 
słowa “obserwacja” na określenie tej metody.
“Obserwować”   znaczy   patrzeć   bez   porównywania,   oceny,   reakcji,   jest   to   jakby   zrelaksowana 
świadomość. Gdy normalnie patrzę na coś w codziennym życiu, to forma przedmiotu, kształt, barwa, 
jego związek z otoczeniem – wszystko to stymuluje wyobrażenie, uczucia i myśli związane z nazwą, z 
wyobrażeniem,   sposób   fizycznego   i   psychicznego   zachowania   się   związany   z  tym  wyobrażeniem. 
Wszystko   to   stymulowane   jest   z   elektromagnetyczną   szybkością.   Mózg   jest   więc   świadomy,   lecz 
czujność jego jest skomplikowana, nie jest to prosta świadomość, nie jest to prosta czujność. Taka 
uwaga   jest   bardzo   skomplikowana,   reakcje   bowiem   mieszają   się   z   procesem   percepcji.   Sam   akt 
percepcji   staje   się   bardzo   złożony,   gdyż   nie   jest   to   czysta   percepcja.   Miesza   się   z   nią   czynnik 
emocjonalny,   czynnik   porównujący,   oceniający,   osądzający.   Ale   obserwacja,   to   czyste   poznanie, 
czysta percepcja, która jest nam obca. Dlatego ci, których interesuje medytacja lub nieintelektualna 
eksploracja tego, co jest poza umysłem, będą musieli nauczyć się obserwować. Będą musieli uczyć 
się   sami,   a   także   będą   musieli   nauczyć   się   utrzymywać   swój   organizm   w   równowadze,   nie 
dopuszczając   do   tego,   aby   ciało   było   usztywnione   czy   napięte.   Nawet   tego   nas   nie   nauczono: 
utrzymywać   ciało   wolne   od   usztywnień   i   napięć,   gdy   siedzimy,   stoimy,   czy   chodzimy.   Ruch 
pozbawiony napięcia, równowaga bez napięcia, oto pierwszy krok, który trzeba zrobić, by dojść do 
stanu obserwacji jako normalnej zdolności świadomości.
A po drugie, konieczne jest również utrzymanie w równowadze tego, co nazywamy darem mowy. 
Nawyk werbalizacji, nawyk mówienia, używania wielkiej ilości słów jest taki silny. Werbalizacja jest 
naszym   nałogiem.   Ustabilizowanie   mowy   jest   absolutnie   konieczne,   zanim   zaistnieje   obserwacja. 
Bowiem w chwili, kiedy wewnątrz rodzą się słowa, zakłócona zastaje chemia organizmu, następuje 
zaburzenie oddychania i krążenia krwi. Każde rodzące się wewnątrz słowo, każda werbalizacja, której 
oddajemy się baz potrzeby, narusza i zakłóca równowagę całego organizmu.
Aby   więc   mogła   zaistnieć   obserwacja,   musimy   zadbać   o   system   nerwowy,   musimy   zadbać   o 
organizm, w przeciwnym razie nie będzie ona mogła mieć miejsca. Nie jest to aktywność umysłowa, 
do której możesz dojść na drodze wysiłku. To uczenie się równowagi jest najzupełniej niezbędne.
I   po   trzecie,   aby  dojść  do  tego,   co   określamy  jako   stan   obserwacji,   konieczne   będzie   również 
utrzymywanie   umysłu   w   bezruchu.   Trzeba   więc,   by   człowiek   przebywał   jakiś   czas   sam   ze   sobą, 
przyglądał   się   rzeczom,   śledził   swój   własny   oddech,   patrzył   na   poruszenia   własnego   umysłu,   by 
stwierdzić, że spojrzeniu jego, patrzeniu jego brakuje stabilności, że jest ono zakłócone. Aby się stać 
świadomym   swego   braku   uwagi,   swej   nieuwagi,   jest   to   absolutnie   konieczne.   Ta   nauka   wymaga 
trwałej pracy.
Kiedy  obserwacja  ustala  się  jako wymiar  świadomości,  gdy  reakcja  nie  jest  już potrzebna,  gdy 
niepotrzebne jest porównywanie, ocenianie czy osądzanie, wszystkie te komplikacje odpadają i jest 
tylko świadomość tego co cię otacza i ruch wewnętrzny. W tym stanie obserwacji rodzi się cisza. 
Medytacja znajduje się jednak jeszcze dalej. Z obserwacji rodzi się cisza, a cisza prowadzi do tego 
stanu świadomości, który nazywamy medytacją.

3
Nauka jogi jest nauką o oczyszczeniu, oświeceniu i przemianie, i – niezależnie od tego kto o niej 
mówi   –   joga   oczyszcza   organizm   fizyczny,   tak,   że   percepcja   staje   się   wierna   i   dokładna.   Słowo 
“oczyszczenie” nie ma charakteru etycznego, nie zostało ono zastosowane w sensie religijnym, lecz 
użyto go w sposób bardzo prosty, tak samo jakbyś powiedział: “zdrowie”. Jeśli w ciele obecne są 
toksyny, stan zdrowia, czystości nie może zaistnieć. Musisz usunąć toksyny z krwi, z gruczołów, z 
mięśni,   w   procesie   eliminacji.   Jak   to   zrobisz,   zależy   od   ciebie.   W   każdym   razie   joga   uczy   jak 
oczyszczać   narządy   fizyczne,   narząd   mowy   i   narządy   psychiczne.   Tak   jak   istnieją   narządy 
odpowiadające zmysłom fizycznym, podobnie i mózg używany jest przez to co określasz jako umysł, 
jako   całą   strukturę   myśli,   wyobrażeń,   uczuć   i   emocji,   będącą   rodzajem   ciała,   którego   nie   można 
zobaczyć   ani   dotknąć.   Jest   to   zarazem   nauka   o   oczyszczeniu,   a   czystość   oświeca,   wierność   i 
dokładność sprowadza światło jasności. Jeśli więc ktoś powiada, że “czystość oświeca”, nie jest to 
deklaracja z mistycyzmu wzięta, lecz jest to fakt fizyczny.
Jeśli   zatem   terminu   “joga”   użyjemy   na   określenie   nauki   o   oczyszczeniu   narządów   fizycznych, 
narządu mowy i narządów psychicznych, o dochodzeniu do światła jasności, do światła zrozumienia, 
które jest wierne i dokładne – wtedy może ona stanowić drogę odkrywania rzeczywistości.
Gdyby   sto   lat   temu   jakaś   poważna   osoba   zaczęła   mówić   o   rozszerzeniu   świadomości,   o 
doświadczeniach, które nie są zmysłowe, ludzie by ją wyśmiali. Patrzyliby na to jak na czarną magię. 
Lecz   w   naszym   wieku   poważni   i   uczeni   intelektualiści   stali   się   świadomi   tego,   że   poza   czasem 
psychologicznym istnieje rzeczywistość bezczasowa, i że poza narządami zmysłowymi, dzięki którym 
człowiek wchodzi w kontakt z otoczeniem, istnieją inne narządy zmysłowe, których nie widać i których 
nie   można   dotknąć,   a   które   umożliwiają   bezpośrednią   łączność   z   otaczającym   światem.   Robiono 
doświadczenia wprowadzając do organizmu ludzkiego pewne substancje chemiczne.
Kiedy  doświadczenia   te  są   stymulowane,   człowiek  nie   umie   pogodzić  nowej  percepcji,   nowych 
warunków, z poprzednim stanem świadomości, każde bowiem doświadczenie zostawia po sobie ślad, 
zostawia   po   sobie   piętno.   Kiedy   raz   takie   doświadczenie   przeżyłeś,   nie   jesteś   już   tym   samym 
człowiekiem. Doświadczenie, to zdarzenie, które wibruje w całej twej istocie. A zatem takie sztuczne 
stymulowane, raptownie wywołane doświadczenie daje nowe wrażenia, nowy rodzaj przyjemności i 
radości,   nowe   oszołomienie.   Lecz   jeśli   ktoś   nie   jest   przygotowany,   by   ten   nowy   wymiar   i   te 
doświadczenia pogodzić z całym układem swego życia, wtedy doświadczenia te stają się tylko nowym 
nabytkiem, intelektualnym wyobrażeniem i emocjonalnym doznaniem. Nie mając wpływu na całość 
twego życia, doświadczenia te mogą ułożyć się w twym umyśle jak piękny naszyjnik na szyi. Lecz 
człowiek czuje się zagubiony, nie wie co począć ze swoją zwiększoną wrażliwością. Podobnie jak 
nagle   i   nieoczekiwanie   wywołane   doświadczenia   okultystyczne   i   transcendentalne   powodują 
wyczerpanie nerwowe i bardzo poważne zaburzenia psychiczne, tak też te doświadczenia wywołały w 
młodszym   pokoleniu   zwiększoną   wrażliwość,   z   którą   wielu   nie   potrafiło   powrócić   do   życia 
społecznego.   Cała   istota   nie   potrafiła   zasymilować   tej   wrażliwości,   która   zamiast   stać   się 
dobrodziejstwem,   błogosławieństwem,   siłą,   stawała   się   raczej   słabością,   chorobą,   czasem   nawet 
przekleństwem.   Każde   podejście   częściowe,   niepełne,   każde   niepełne   działanie   wywołuje 
wypaczenia, jakieś skrzywienie w całej istocie.
Pierwsza   rzecz,   to   zgodzić   się   z   faktem,   że   fizycznie   i   psychicznie   każdy   człowiek   jest 
uwarunkowany. Nie może on od tych uwarunkowań uciec, nie może z nimi walczyć, nie może ich 
usunąć ze świadomości. Jednak nie mają one nad umysłem żadnej władzy, jeśli człowiek ich władzy 
nie zaakceptuje, nie będzie się z nimi identyfikował. Widać więc – nie jako ideę, lecz jako prosty fakt – 
że   umysł   nie   jest   ich   narzędziem.   Umysł   służy   mechanicznej   aktywności,   umysł,   mózg   służy   do 
nabywania   informacji,   do   przechowywania   tych   informacji,   do   organizowania   ich   w   systemy   i 
kategorie, do użytkowania ich w razie potrzeby. W ten sposób mózg nie staje się narządem, który cię 
zniewala,   lecz  ten  sam uwarunkowany  mózg  może  stać  się  narzędziem  wyzwolenia.  A  zatem  dla 
dalszych badań, dla dalszych odkryć władza rozumu się kończy.
Człowiek zintegrowany wie gdzie używać rozumu, gdzie używać mowy. My obecni tego nie wiemy. 
Używamy go  w sposób  niewłaściwy,  tak  samo  jak w niewłaściwy sposób  używamy  naszego  ciała 
fizycznego, tego pięknego, złożonego organizmu, który mamy do dyspozycji. Odżywiamy je zależnie 
od   naszych   kaprysów,   zachcianek,   nastrojów.   Jesteśmy   wobec   naszego   ciała   bardzo   nielojalni, 
bardzo niesprawiedliwi. Zależność nasza od fizycznego organizmu i skomplikowanego umysłu nie jest 
jeszcze ani znana,  ani uporządkowana. Jeśli więc  się  widzi, że umysł nie przyda się  do dalszych 

4
badań, nie może jednak zostać zniszczony czy unicestwiony, dochodzi wówczas do ładu z własnym 
umysłem. Uczymy się go używać w sposób sprawny i racjonalny, gdy zajdzie potrzeba. To piękne, 
jeśli  umiemy   się   posługiwać naszym  skomplikowanym   mózgiem.   Tego   się   człowiek  uczy.   Jeśli   na 
poziomie fizycznym i mentalnym panuje bałagan, chaos, anarchia, niemożliwe jest jakiekolwiek dalsze 
badanie, wszelka dalsza droga. Tak więc używanie rozumu, tam gdzie on jest niezbędny, pozwala 
człowiekowi zaniechać nieodpowiedniej działalności umysłowej. Nie trzeba wtedy umysłu uspokajać, 
zmuszać go do ciszy, narkotyzować go ani z nim walczyć.
W stopach przebywa ruch, lecz ruch ten drzemie, jest w stanie zawieszenia. W ten sam sposób 
uwarunkowany   umysł,   czy   uwarunkowany   mózg,   przechodzi   w   stan   zawieszenia.   To   właśnie 
nazywamy   stanem   obserwacji.   Nikt   nas   tego   nie   uczył,   lecz   po   to   by   utrzymać   umysł   w   stanie 
zawieszenia, musimy się uczyć obserwować.
Zauważ, że  w okresie  edukacji umysł musi być  w  pewnym  stopniu  używany  – nie  jako ten  co 
doświadcza   lub   wykonuje,   lecz   istnieje   rozszczepienie   na   obserwatora   i   przedmiot   obserwacji. 
Obserwacja   nie   jest   porównywaniem   ani   wartościowaniem,   a   więc   doświadczenie   nie   musi   w   nią 
ingerować. Jednak to rozszczepienie, ten podział nadal istnieje, człowiek usiłuje się uczyć podobnie 
jak   uczy   się   prowadzić   auto,   latać   samolotem   itp.;   jest   to   świadome   działanie.   Akt   obserwacji   w 
dalszym ciągu zachodzi na płaszczyźnie rozumowej, nadal używamy świadomego “ja”, ośrodka, Ego, 
chociaż  tutaj   ono   jest   nie   po   to,   żeby   przeżywać,   oceniać,   formułować  opinie   lub   zyskiwać  nowe 
doświadczenia. Służy ono do uświadomienia sobie tego, co istnieje poza człowiekiem i tego co, się 
dzieje w jego wnętrzu, by ustalić uwagę w sposób wolny od reakcji.
Obserwacji, jako nowej władzy świadomości, jako nowego kontaktu z rzeczywistością, będziemy 
musieli uczyć się stopniowo. To bardzo trudne, widzieć i być świadomym bez reakcji emocjonalnej, 
bez  łączenia   tego,   co   jest  obserwowane   ze  świadomym   “ja”,   bez  pragnienia   lub   motywu,   żeby  to 
chcieć lub tamtego nie chcieć, by akceptować lub odrzucać, by lubić czy nie lubić.
Pozostaje rozpoznawanie, rozpoznawania nie da się uniknąć, lecz czynnik wartościujący, czynnik 
zysku nie będzie wchodził w grę. W stanie obserwacji jest tylko wszechobejmująca uwaga, której nie 
prześladuje   przedmiot,  której  nie   zakłócają  reakcje   podmiotu.  Utrwalenie  się   stanu  obserwacji  jest 
czymś nowym; wymaga to ogromnej energii, wymaga prostoty. Trzeba więc uczyć się czuwać. Trzeba 
uczyć  się  patrzeć, nie  pragnąc przez to  niczego  zyskać ani czerpać  przyjemności. Po  to by mógł 
nastąpić bardzo prosty kontakt z otaczająca rzeczywistością, musi być wszechobejmująca uwaga, to 
znaczy   stan   obserwacji,   choć   nadal   trwa   podział   na   obserwatora   i   obserwowane.   Gdy   ta   prosta 
percepcja, to czyste poznanie, to wszechobejmująca uwaga się utrwala, gdy człowiek nauczy się ją 
utrzymywać, wtedy wszystkie motywy, intencje, cele, które były niedostępne naszej uwadze, zostają 
odkryte.
Obnażenie się podświadomości przed tą wszechobejmującą uwagą może mieć miejsce, jeśli do 
tego dopuścimy. Tak więc człowiek widzi swą brzydotę i piękno, swą słabość i siłę. Duma i próżność, 
wyobrażenia jakie człowiek miał o sobie, zostają rozbite. Przedtem człowiek bardzo chętnie narzucał 
innym własne opinie, mierzył ludzi według własnych norm i kryteriów. Potem widzi swoje ograniczenia, 
i tym samym jego aspiracje by oceniać ludzi według własnych kryteriów i norm, odpadają i zanikają. 
Następuje   wtedy   odprężenie   w  stosunkach   z   ludźmi,   bowiem  skwapliwość  i   gorączkowość  z   jaką 
człowiek narzuca, sądzi, przekonuje, spiera się – cała ta powierzchowna, intelektualna gra na pokaz, 
przestaje bawić i pojawia się prostota.
Gdy stan obserwacji trwa nieprzerwanie przez cały dzień, to odprężenie zmienia również charakter 
snu. Nie męczą nas wtedy zbytnio marzenia senne i podczas gdy zmiana ta zachodzi, to co leży 
głęboko   w   ludzkiej   psychice,   to   co   nazywamy   zbiorową   podświadomością,   produktem   całego 
ludzkiego doświadczenia, także zaczyna projektować się na ekranie naszej uwagi. Dopóki zawartość 
psychiki   nie   odsłoni   się   przed   obserwacją,   nie   może   mieć   końca   podział   na   obserwatora   i 
obserwowane. Tak więc podświadomość projektuje się w różny sposób. Mogą to być wizje, doznania, 
niezwykłe doświadczenia. Zachowanie stanu obserwacji, gdy pojawiają się tego rodzaju doznania, gdy 
pojawiają   się   wizje,   gdy   następuje   projekcja   dźwięków,   świateł   i   zapachów,   gdy   wewnętrzne   siły 
psychiczne zostają obudzone, zachowanie prostoty i skromności obserwacji, jest wtedy bardzo trudne. 
Człowiek   bardzo   chętnie   poddaje   się   tym   doznaniom   i   wizjom,   ulega   tym   siłom   psychicznym, 
zapominając, że wszystkie te siły i doznania mieszczą się w sferze uwarunkowanego umysłu, w sferze 
znanego.   Jakkolwiek   piękne   i   wysublimowane   bywają   przeżycia   (można   zobaczyć   Krisznę,   Siwę, 

5
Buddę, Chrystusa), to nie jest nieznane. Wszelkie te doznania mogą wystąpić, lecz mieszczą się one 
w  sferze   uwarunkowanego   umysłu.   Tak   więc   stymulowanie   doświadczeń   w   sferze   znanego   może 
stanowić bardzo przyjemne przeżycie, lecz nadal podlega ono dualizmowi. Obserwator pozwala temu 
wszystkiemu się pojawić. On nie szuka, wszystko pojawia się samo. I kiedy może się to odsłonić przed 
wszechobejmującą uwagą, gdy może się to odsłonić przed obserwacją, traci cały swój napęd. Zostaje 
zaobserwowana   cała   zawartość   uwarunkowanego   umysłu   i   wraz   z   tym   kończy   się   podział   na 
obserwatora i obserwowane. Tak więc stworzone przez nas “ja”, obserwator, ośrodek wraz z całym 
jego obwodem, przechodzi w stan zawieszenia. Wtedy dopiero zaczyna żyć to, co nazywamy ciszą. 
Cisza jako wymiar świadomości nabiera życia. Nie istnieje ośrodek ani jego obwód.
Ośrodek   przechodzi   w   stan   zawieszenia.   Pojawia   się   inteligencja,   człowiek   osiąga   stan 
świadomości pozbawiony “ja”. Możliwe, że w stanie tym żyjemy każdej nocy, kiedy pogrążamy się w 
głębokim śnie bez marzeń sennych. Podczas głębokiego snu bez marzeń sennych świadomość “ja”, 
świadomość płci przechodzi w stan zawieszenia.
Ta twórcza inteligencja jest subtelniejsza niż oddech, subtelniejsza niż krew płynąca w żyłach. Nie 
odgradza jej więc bariera skóry i mięśni. Chcę powiedzieć, że nie jest ona indywidualna ani zbiorowa. 
Nie jest ona uwarunkowana przez ludzki umysł, zatem jest ona zasadą, która wszystko przenika, która 
panuje, która istnieje. Ta “istność” życia zaczyna działać. Ta inteligencja działa w jednostce, używa 
ludzkich   zmysłów,   używa   ludzkiego   mózgu.   Medytacja   jest   stanem   lub   wymiarem,   w   którym   ta 
inteligencja,   ta   zasada   życia,   nie   uwarunkowana   przez   ludzki  rozum,   pojawia   się   i  działa.   Jest   to 
działanie   nieznanego   –   nieuwarunkowanej,   niezmierzonej   inteligencji   i   wrażliwości.   Nie   ma   w   niej 
podziału   na   zewnętrzne   i   wewnętrzne,   na   jednostkowe   i   zbiorowe.   Percepcja   nie   jest   więc 
dualistyczna,   dlatego   reakcje   są   spontaniczne.   Jest   to   wymiar   świadomości,   do   którego   dorosnąć 
może każdy człowiek. Świadomość ta nie będzie samoświadomością – będzie to pełna świadomość. 
Niektórzy ludzie, tacy jak Richard Bucke, już bardzo dawno temu nazwali ją świadomością kosmiczną, 
świadomością   uniwersalną,   albo   też  świadomością   boską.   To   co   pełne   bowiem   jest   boskie,   to   co 
nierozszczepione jest boskie. Rozszczepienie to piętno. Pełnia jest istotą życia, jest jego wymiarem. 
W świadomości tej nie ma żadnego śladu po zwierzęcym strachu i popędzie obronnym. Nie ma w niej 
żadnego osadu minionych przeżyć, który zatyka i dławi. Ludzie wschodu nazwali tę pełną świadomość 
“samadhi”,  lecz  trudno  zdecydować  się na używanie  tego  określenia,  ponieważ  ono,  podobnie  jak 
“dhjana” – medytacja, bywało mocna nadużywane. Nie jest to żaden punkt do którego się dochodzi i 
tam zatrzymuje. Tam człowiek rodzi się na nowo. Z prymitywnej zwierzęcej świadomości narodził się 
człowiek   samoświadomy,   a   z  tej  mutacji   psychicznej  człowiek  dalej   rodzi   się   na   nowo,   w   nowym 
wymiarze świadomości, w którym żyje i z którego wyprowadza swe działanie. Tam zaczyna się życie. 
Wtedy człowiek może działać i tworzyć nowa strukturę wzajemnych stosunków.

6
CZĘŚĆ II 

Czym jest medytacja?
Medytacja  to  wszechogarniająca uwaga.  Jest  to  działanie tej  pełnej uwagi.  Gdy dochodzisz do 
pełnej uwagi, wszystkie twoje związki ze światem zostają zrewolucjonizowane. Związki te nie odnoszą 
się już do ego, które przestaje funkcjonować w centrum świadomości. Znikają działania motywowane 
wyobrażeniem lub myślą. Zewnętrzna i wewnętrzna aktywność nie jest ukierunkowana na materialne 
czy duchowe osiąganie. Staje się ona tak naturalna i łatwa jak oddychanie. Tak więc medytacja to 
działanie w zupełnej ciszy umysłu. Cisza, w której działa świadomość oznacza ogromną moc i głębię. 
Dopóki   działanie   wypływa   z   umysłu,   jest   ono   niepełne   i   dlatego   brak   mu   mocy   i   głębi.   Wszelka 
umysłowa aktywność jest płytka i wymaga niewielkiej ilości energii; toczy się ona biernie w koleinie 
wrażenia – interpretacji – reakcji.
Percepcja rozróżniająca oraz intuicja znajdują się na nieco głębszym poziomie, lecz są one także 
związane ze świadomością “ja”. Są to po prostu jej bardziej subtelne zdolności. Działanie ciszy jest 
wolne od dwoistości. Świadomość “ja” wtedy nie funkcjonuje. Wszystko co dzieli, znika. Cały ruch 
energii, z której tworzy się świadomość, zostaje skierowany do wnętrza. Użyto to słowa “ruch”, aby 
wskazać na twórczy aspekt czystej “istności”. Rzeczywiście nie ma takiej przestrzeni ani czasu, w 
których ruch tej energii by się odbywał. Pojęcie ruchu wiąże się z naszą obecną percepcją, która jest 
wynikiem świadomości “ja”, funkcjonującej dzięki narządom zmysłowym.

Jak zacząć?
Należy zrozumieć, że medytacja obejmuje całość życia. Obejmuje ona w równym stopniu stronę 
fizyczną, jak i psychiczną. Jeśli ktoś nie jest gotów przejść radykalnej przemiany w obu tych sferach, 
niech nie myśli o życiu w medytacji. Trzeba zacząć od badawczego przyjrzenia się stosunkowi do 
własnego ciała i umysłu. Badanie to powinno być równoczesne. Zapoznanie się z własnym ciałem to 
pierwszy krok.  Przyjazny stosunek do własnego  ciała, to  drugi  krok. Po przyjacielsku zaspokajasz 
potrzeby swego ciała. Lecz go nie rozpieszczasz. Nie przywiązujesz się do niego. Nie pozwalasz, aby 
ciało dyktowało ci warunki.
Dieta. W zakres prawidłowej diety wchodzi właściwa jakość i ilość pokarmów, jak również częstość 
spożywania   posiłków.   Jedzenie   powinno   mieć   związek   z   apetytem.   Nie   powinno   ono   powodować 
pobudzenia ani zakłócać równowagi emocjonalnej. Posiłki należy spożywać spokojnie, w pogodnym 
nastroju. Trzeba czuwać nad tym, żeby wszystko co się je zostało w pełni przetrawione. Nie należy 
obciążać ciała niestrawnym pokarmem. Czystość wszystkich narządów wewnętrznych jest jednym z 
podstawowych warunków medytacji.
Kondycja fizyczna. Osobom cierpiącym na dolegliwości fizyczne trudno będzie zachować pełnie 
medytacji czyli maksimum uwagi. Trzeba dołożyć wszelkich starań, aby układ nerwowy i mięśniowy 
były sprawne i zdrowe. Każde zesztywnienie oznacza chorobę. Nie można pozwolić, aby jakakolwiek 
część ciała zwyrodniała w zesztywnieniu. Trzeba zachować w zdrowiu każde włókno organizmu przez 
stosowanie odpowiednich ćwiczeń. Zdrowie to piękno.
Sen. Należy dbać o to, żeby spać głęboko przez co najmniej sześć godzin bez przerwy. Niezbędne 
minimum snu dla człowieka, to sześć godzin w lecie i osiem godzin zimą. Najlepsza pora do spania, to 
dwie godziny przed północą i czas po północy.
Samokształcenie.  Medytacja wymaga wszechstronnego wychowania. Dorośli uważają, że uczyć 
się samemu jest dość trudno. Łatwo im zmusić się do postępowania według pewnych wzorów, metod 
czy   technik.   Inaczej   mówiąc   potrzebują   jakiegoś   autorytetu.   Jednakże   medytacja   zakłada 
samokształcenie. To znaczy, że odkrycie sensu życia musi pochodzić z pierwszej ręki. Kto pragnie 
odkrywać, ten czerpie nauką ze wszystkiego i od każdego, nie stając się od niczego o od nikogo 
zależnym. Samokształcenie wymaga więc:
Żywej wrażliwości dziecka.
Skromności badacza, który stara się uczyć i odkrywać, nie narzucając w procesie badawczym swego 
stanowiska i postawy innym ludziom.

7
Poczucia   odpowiedzialności,   aby   żyć   zgodnie   z   tym,   czego   się   człowiek   nauczył,   niezależnie   od 
konsekwencji.
Prawda jest po to, aby nią żyć. Ten kto usiłuje prawdę propagować lub organizować, zatraca rytm 
pełni. Jeśli ktoś jest gotów samodzielnie się uczyć, powinien odkryć jakie sprawy w jego życiu mają 
pierwszeństwo.   Jest   rzeczą   absolutnie   niezbędną   ustalić   ich   kolejność   i   wydatkować   swój   czas   i 
energię stosownie do tej kolejności. Na ogół tracimy energię na nieważne i drugorzędne sprawy. To 
szkodliwe marnotrawstwo powoduje, że pod koniec dnia jesteśmy zmęczeni i rozstrojeni. Człowiek 
przemęczony  i  emocjonalnie   rozstrojony  nie   jest  w  stanie   spać  głęboko.   Marnujemy  wtedy  noc,   a 
następny dzień rozpoczynamy z rozleniwionym ciałem i ospałym umysłem. Należy dbać o to, aby bez 
potrzeby nie tracić cennej energii. Energia, która zostaje nagromadzona w dzieciństwie i młodości, 
stanowi   nasz   kapitał.   Należy   ją   zachowywać,   wydatkując  uważnie   i   rozsądnie.   Każdy   ruch   ciała   i 
umysłu, jak również mowa, zużywa energię. Każda myśl, emocja, wyobrażenie, pochłaniają energię 
życiową. Każde wypowiedziane słowo pochłania energię życiową. Samokształcenie zaczyna się od 
obserwacji jak użytkujemy te energię i od uczenia się, żeby nie tracić jej przez:
wzburzenie,
pośpiech,
niepokój,
zawiść,
ambicję,
użalanie się nad sobą,
lęk,
plotkowanie,
skłonność do osądzania innych. 
Następny   krok   to   nauczyć   się   robić   wszystko   dokładnie   i   skrupulatnie.   Jest   to   działanie   ze 
znajomością rzeczy. Robiąc wszystko dokładnie, zupełnie naturalnie robimy to w najbardziej piękny i 
skuteczny sposób. Piękno i efektywność wynikają z dokładności. Sprawne działanie oznacza minimum 
zużycia czasu i energii.
Sztuki   działania   można   nauczyć   się   dzięki   czujności   i   uwadze.   Przyswoiwszy   sobie   sztukę 
dokładności,   należy   skupić   uwagę   na   tym.   Aby   robić   konieczne   rzeczy   we   właściwym   czasie. 
Odkładanie pracy na później stanowi ziarno niepokoju, lęku i troski. Właściwe działanie we właściwym 
czasie zaoszczędza wiele umysłowego wysiłku. Nawyk odkładania czynności fizycznych utrwala się i 
zniekształca percepcję. Ten sam nawyk staje się postawą psychiczną. Odwlekanie decyzji, zwolnione 
reagowanie   na   sytuacje   i   inne   neurotyczne   skłonności,   wyrastają   na   gruncie   odkładania   spraw. 
Zwolniona   reakcja   pozostawia   osad   w  podświadomości.   Sytuacja   obiektywna  staje  się   problemem 
subiektywnym. To zaś stwarza napięcia i konflikty.
W młodości człowiek jest bardziej bezwzględny. Uważa za przywilej młodości działanie impulsywne 
i bezmyślne. W wieku średnim człowiek robi się ospały, opieszały, staje się konformistą. Na starość 
traci twórcze zainteresowanie życiem. Tak więc człowiek nigdy nie żyje prawdziwie. Odkłada życie na 
później. Unika on zawsze spotkania z chwilą obecną.
Medytacja   to   spotkanie   z   wiecznością   w   chwili   obecnej.   To   rozwiązywanie   każdego   problemu, 
kiedy tylko się pojawia. To rozładowywanie każdego napięcia, skoro tylko się wkradnie. To odważne 
przyjmowanie wyzwania, jakie niesie życie. Medytacja oznacza działanie wolne od napięć. Tylko ten 
może działać pełnią swej istoty, kto działa bez napięcia. Napięcie, lęki, troski stwarzają zahamowania. 
Ktoś, kto żyje w ciągłym konflikcie i napięciu, zaczyna szukać odprężenia poza codziennym życiem. 
Szuka   ciszy  na   zewnątrz,   poza   sobą.   Bardzo   musimy   uważać,   żeby  nie   paść  ofiarą   tego   rodzaju 
niezdrowych pokus. Musimy wniknąć w naszą codzienną rutynę i w nasze układy; zrozumieć je i dzięki 
temu   je   zmienić.   Oto   twórcza   droga   medytacji.   Dlatego   właśnie   nazywamy   ją   pełną, 
wszechobejmującą uwagą.
Niełatwo mieć pełną uwagę. Niełatwo jest patrzeć na cokolwiek w sposób całkowity. Nie mamy w 
tym wprawy. Nikt nas nie uczył uwagi, która nie wymaga wysiłku. Nie potrafimy żyć w pustce. Każde 
chwila   jaką   przeżywamy   na   jawie   wypełniona   jest   egocentryczną   działalnością.   Proponowałabym, 
żeby każdy zainteresowany medytacją spędził co dzień nieco czasu w zupełnej ciszy. Należy zacząć 

8
od zawieszenia aktywności fizycznej i psychicznej. Na początku wskazane jest śledzenie oddychania. 
Można się do tego uciec, aby odwrócić uwagę od procesu “myśl – wspomnienie – reakcja.
Gdy uwaga skierowana jest do wnętrza, panuje spokój. Kiedy proces myślowy ustaje, człowiek 
doświadcza   odprężenia.   Początkowy   wpływ   tego   doświadczenia   wywołuje   dezorientację.   Umysł 
zawsze chce czuć, że czegoś doznaje. Gdy działa na niego cisza, umysł jakby się dusi. Poruszenia 
umysłu należy śledzić bez próby kontrolowania czy tłumienia ich. Trzeba by człowiek przeszedł przez 
to   doświadczenie   “duszenia   się”,   dezorientacji   i   pustki.   Jest   to   nieuniknione   doświadczenie 
samotności, przez które każdy musi w życiu przejść.
Jeśli   możemy   zacząć   od   ćwiczeń   fizycznych   i   godziny   ciszy,   będzie   to   właściwy   sposób. 
Zaczynamy dzień opanowani, spokojni i pogodni. Nasze codzienne życie jest jedynym jakie mamy. 
Trzeba abyśmy je przeżywali w sposób rozsądny, zdrowy i bogaty. W ciągu paru tygodni człowiek 
stwierdza,   że   potrafi   ze   spokojem   wykonywać   swe   codzienne   zajęcia.   Zdarzają   się   przeciwności. 
Powstają trudności. Człowiek reaguje na nie w sposób przytomny i opanowany.
Trzeba zaznaczyć, że wraz z ustaleniem się zdrowia psychicznego, spokoju i równowagi, zaczyna 
się rozwijać wiele zdolności psychicznych. Zaczynają się przejawiać ukryte dotychczas władze. Bez 
żadnego   świadomego   wysiłku   zaczynają   się   manifestować   takie   zdolności   jak   jasnowidzenie, 
jasnosłyszenie,   telepatia,   umiejętność   leczenia   przez   dotyk,   przewidywanie   zdarzeń,   magnetyzm   i 
inne. Angażując się w nie i wykorzystując je do jakichkolwiek celów, człowiek wszystko psuje. Byłoby 
rzeczą głupią i bezcelową dać się uwarunkować przez siły psychiczne.
Z   drugiej   strony   pogrążanie   się   w   głęboką   ciszę,   jeśli   nie   traktować   tego   właściwie,   może 
powodować, że powrót do codziennych zajęć staje się dość nieprzyjemny. Niech cisza nie absorbuje 
umysłu. Jeśli ktoś doświadcza ciszy umysłem, to znaczy, że jest na niewłaściwej drodze. Jest to w 
dalszym   ciągu   niepełne   działanie.   Tylko   wtedy   otwiera   się   królestwo   ciszy,   gdy   doświadczający 
przestaje istnieć. Zawsze więc, gdy powrót do codziennej pracy staje się uciążliwy, należy zdać sobie 
sprawę, że się wcale w ciszy nie przebywało. Człowiek bawił się tylko brakiem aktywności. Zawsze 
gdy   czujemy   się   oszołomieni   czy   zmęczeni   po   godzinnej   ciszy,   znaczy   to,   że   wcale   w   ciszy   nie 
przebywaliśmy.   Spontaniczne   ustanie   aktywności   umysłowej   wyzwala   zupełnie   nową,   dynamiczną 
energię.   Cisza   zwiększa   wrażliwość   całej   istoty.   Wzmacnia   ona   w   zdumiewający   sposób   system 
nerwowy. Tak jak po głębokim spokojnym śnie, jesteś całkowicie zregenerowany, tak samo jesteś 
odświeżony, kiedy w ciągu tej godziny ciszy przestajesz działać jako ego.
Dla tych, którzy nie mogą dojść do spontanicznej ciszy umysłu bez żadnej pomocy, sugerowano 
obserwowanie   rytmu   oddychania.   Lecz   jest   niepożądane   i   niewskazane   uzależnianie   się   od   tej 
pomocy na dłuższy okres czasu. Trzeba sprawdzić samemu, czy dzięki tej pomocy człowiek uczy się 
niezależności,   czy   też   nie.   Prosta   obserwacja   rytmu   oddychania   przechodzi   e   spontaniczną   ciszę 
pełnej uwagi w ciągu kilku tygodni. Po drugie, ta godzina ciszy powinna pomóc człowiekowi przeżywać 
uważnie cały dzień. Pod wpływem tej godziny ciszy człowiek czuje już na początku, że zmienia się 
jego   życie.   Później   ta   zmieniona   jakość   staje   się   normalnym   wymiarem,   w   którym   człowiek   żyje. 
Wreszcie dochodzi się do tego, że wyznaczenie tej godziny ciszy staje się niepotrzebne. Albo też 
wszystkie   24   godziny   stają   się   godzinami   ciszy.   W   tym   nowym   wymiarze   życia   człowiek   używa 
umysłu, gdy to jest niezbędne. Przestaje żyć w “oceanie myśli”. Żyje w ciszy o niezmierzonej głębi. 
Używa   mowy   tylko   wtedy,   gdy   jest   ona   nieodzowna.   Nadużywanie   mowy   pochłania   równie   dużo 
energii życiowej jak nadużywanie aktywności seksualnej. Człowiek je tylko tyle, ile jest konieczne dla 
utrzymania zdrowia ciała. Je tylko to, co daje ciału i umysłowi zdrowie i piękno. Niewłaściwe używanie 
smaku   jest   przyczyną   większości   schorzeń   fizycznych.   Człowiek   przyjmuje   sytuacje   życiowe   z 
równowagą i spokojem. Do innych odnosi się z miłością i przyjaźnią. Emocje przestają skrzywiać i 
wypaczać   reakcje.   Reakcje   przestają   mieć   źródło   w   umyśle,   a   zaczynają   wypływać   z   całej   istoty 
człowieka. Wykonywanie obowiązków rodzinnych i społecznych staje się rzeczą łatwą i wdzięczną. 
Przestają   one   być   wyrazem   pychy   czy   litowania   się   nad   sobą.   Stają   się   one   jak   wdychanie   i 
wydychanie powietrza – naturalne, łatwe, krzepiące. Tak więc medytacja, to kompletne otwarcie się 
wobec każdego i wszystkiego. Jest to dynamiczne działanie w zupełnej ciszy. Jest to działanie wolne, 
którego nic nie ogranicza. Jest to działanie w stanie całkowitego odprężenia.
Człowiek poważny i szczery może poprzez samokształcenie i czujność rozwinąć się i osiągnąć 
dojrzałość medytacji.

Centres d'intérêt liés