Vous êtes sur la page 1sur 39

Gospodarka starożytna (ok. 8000 p.n.e. – V w. n.e.

)
1. Kapitalizm w starożytności?
2. Postęp technologiczny w gospodarce starożytnej
3. Niewolnictwo

Rewolucja neolityczna i początki świadomego przekształcania przyrody przez człowieka

Rewolucją neolityczną nazywany jest trwający kilka tysięcy lat (9000/8000-4000 p.n.e.) proces
przechodzenia ludzi od zbieractwa i myślistwa do uprawy roli. W trakcie tego procesu ludzie uczyli
się posługiwać narzędziami. W konsekwencji, zaczęli przekształcać swoje otoczenie tak, aby
uzyskiwać z niego środki potrzebne do życia, czyli zaczęli gospodarować. W okresie neolitu
narzędzia, którymi posługiwali się ludzie były kamienne, w późniejszych czasach zastąpiły je
wykonane z brązu, a w końcu żelazne. Proces ten najszybciej przebiegał na Bliskim Wschodzie, w
Azji Mniejszej, w Mezopotamii, w Chinach i w Indiach.

Przyczyny opóźnienia cywilizacyjnego Europy Środkowej w czasach przedhistorycznych i w


starożytności

Droga rozwoju cywilizacyjnego, którą przeszły ludy zamieszkujące Europę Środkową również wiodła
od neolitu, poprzez epokę brązu, ku epoce żelaza. Była więc analogiczna do tej charakterystycznej dla
Bliskiego Wschodu i basenu Morza Śródziemnego. Wszystkie przemiany w naszym regionie
zachodziły jednak z dużym opóźnieniem, co wynikało m.in. z faktu, że późno ustąpił stąd lodowiec, a
w związku z tym późno również w naszej części Europy pojawili się pierwsi ludzie, późno wystąpiło
także zjawisko podziału pracy, czyli przejścia części ludności od uprawy ziemi do górnictwa czy
rzemiosła, późno zaczęła rozwijać się wymiana gospodarcza ze światem (na ziemiach polskich jednym
z pierwszych jej przejawów był eksport krzemienia wydobywanego w okolicach dzisiejszego
Ostrowca Świętokrzyskiego). Nadrabianie zaległości gospodarczych w stosunku do wyżej
rozwiniętych regionów świata utrudniały również warunki naturalne – wysoka lesistość sprzyjała
długiemu utrzymywaniu się ryzykownego z punktu widzenia gospodarczego rolnictwa żarowego.
Długa zima ograniczała możliwości rozwoju hodowli.

Uzależnienie gospodarki starożytnej od warunków naturalnych

Na całym świecie podstawą ludzkiej gospodarki w starożytności (i przez wiele kolejnych wieków)
było rolnictwo. Społeczności rolnicze najwcześniej pojawiły się w regionach dysponujących żyzną
ziemią i charakteryzujących się łagodnym klimatem.
Wielkie cywilizacje starożytnego Wschodu były bardzo ściśle uzależnione od rzek, nad którymi się
rozwijały: Eufratu i Tygrysu, Nilu, Gangesu, Huang-Ho (Żółtej Rzeki). Ich przetrwanie było możliwe
dzięki stworzeniu systemów irygacyjnych, nawadniających pola i chroniących przed powodziami.
Stworzenie takich systemów wymagało skoordynowanego wysiłku bardzo wielu ludzi, zatem
przyczyniało się do ukształtowania się systemów politycznych o silnej roli panującego i wysokim
stopniu centralizacji wewnętrznej. Umożliwiało jednak również szybki rozwój życia miejskiego
(intensywne rolnictwo wytwarzało bowiem nadwyżki niezbędne do wyżywienia mieszkańców miast).
Podstawowym problemem gospodarczym starożytnej Grecji był z kolei niedobór ziemi uprawnej,
wynikający z górzystego charakteru regionu. Łagodny klimat pomagał Grekom przetrwać,
zmniejszając zapotrzebowanie kaloryczne ludzkiego organizmu. Naturalnym sposobem zaradzenia
niedoborom żywności było angażowanie się w wymianę handlową. Działo się tak, ponieważ
niedobory miały często charakter lokalny. W roku, w którym w jednej części Grecji zbiory były
bardzo słabe, w innej mógł panować urodzaj. Ukształtowanie terenu sprawiało, że transport lądowy
był drogi. Kształt wybrzeża z licznymi naturalnymi zatokami sprzyjał jednak podejmowaniu wypraw
morskich. Ponieważ ze względu na niewielkie rozmiary statków i trudności nawigacyjne żeglowano
przy brzegu, zawijając na noc do portu, żegluga stwarzała liczne okazje do wymiany przewożonych na
statkach towarów. Do podejmowania wypraw morskich i operacji handlowych skłaniały Greków
również braki surowców, takich jak drewno potrzebne do budowy statków, czy rudy metali oraz
poszukiwania na oblewających Grecję morzach miejsc obfitujących w ryby.
W relatywnie ubogiej w żywność Grecji zdarzały się klęski głodu. Bywały one następstwem katastrof
naturalnych, drastycznie zmniejszających czasem zbiory. Zmuszało to nieraz część ludności do
opuszczenia miejsca swego zamieszkania i osiedlenia się gdzie indziej. Proces zakładania przez
greckich osadników nowych miast nazwany został kolonizacją i rozpoczął się w VII wieku p.n.e. Z
czasem objął wszystkie te regiony na wybrzeżach Morza Śródziemnego i Morza Czarnego, gdzie
Grecy nie natrafili na silniejszy opór miejscowej ludności. Miał również przyczyny polityczne –
konieczność opuszczenia rodzinnego miasta przez grupę ludzi wynikała czasami z konfliktów
wewnętrznych. Zakładanie kolonii służyło także celom handlowym i było racjonalną reakcją na
ryzyko związane z żeglugą morską oraz w późniejszym okresie na być może zaznaczające się w Grecji
zmniejszanie się zysków z działalności handlowej w miarę jak rosła konkurencja.

Początki pieniądza

Ludzie mieszkający w basenie Morza Śródziemnego ok. VII wieku p.n.e. zaczęli posługiwać się
pieniądzem. Jego wynalazcami mogli być zarówno Grecy, jak i mieszkający w Azji Mniejszej
Lidyjczycy. Nie ma pewności, że pierwsze pieniądze służyły celom wymiany handlowej. Początkowo
obchodziła się ona bez pieniędzy, a jako miernik wartości służyły np. woły, żelazne pręty albo grudki
szlachetnych metali. Brak jest monet zdawkowych z wczesnych emisji, a zatem nie jest
prawdopodobne, aby dokonywano przy ich pomocy niewielkich codziennych transakcji. Mogły one za
to służyć do opłacania przez poszczególne miasta wykonawców robót publicznych (a może nawet do
sprawiedliwego dzielenia miejskich bogactw między obywateli!). Mogły też spełniać funkcję
pozaekonomiczną: zaświadczać o suwerenności miast, które je wyemitowały. Upowszechnianie się
pieniądza bez wątpienia usprawniało jednak handel – wyciśnięcie na kawałku kruszcu (złota, srebra,
elektrum) stempla menniczego stanowiło zabezpieczenie przed oszustwami (oczywiście nie
zabezpieczenie w pełni skuteczne) ograniczało też konieczność skomplikowanego określania
dokładnego składu i wagi grudki metalu, którą posługiwano się przy wymianie.

Basen Morza Śródziemnego jako jednolity obszar gospodarczy

Najpierw grecki handel i kolonizacja, potem zaś powstanie Imperium Rzymskiego uczyniły z basenu
Morza Śródziemnego jednolity obszar gospodarczy. W jego ramach mogła istnieć specjalizacja
gospodarcza poszczególnych regionów. Już za czasów greckich np. zboże przywożone było do wielu
miast greckich z Italii albo z Sycylii a drewno z północnych wybrzeży Morza Egejskiego. W Milecie i
Megarze produkowano wyroby wełniane, w Koryncie budowano statki i wykuwano zbroje,
specjalnością półwyspu chalkidyjskiego były z kolei miecze. Podobnie było w Rzymie, gdzie
poszczególne prowincje również specjalizowały się w produkcji określonych wyrobów (spichlerzem
zaopatrującym całe imperium w zboże był Egipt, najlepsze wyroby ze skóry powstawały w Syrii, w
Italii produkowano lampy oliwne itd.). W miarę podbojów rzymskich ów jednolity obszar
gospodarczy powiększał się. Skorzystały z tego m.in. takie regiony jak Galia, Hiszpania czy Brytania.
Kolonizacja nowo zdobywanych terenów i rozmieszczanie tam wojsk rozszerzało miejscowy rynek
zbytu. Czynnikami rozwoju gospodarczego były też import technologii i możliwość wykorzystania
miejscowych surowców. Relatywny spokój i porządek, jaki zapewniało panowanie rzymskie, istnienie
wielkich miast i licznej armii, którą trzeba było wykarmić oraz dobre drogi, (choć służące przede
wszystkim celom wojskowym, co sprawiało, że transport lądowy nadal pozostawał kosztowny)
tworzyły warunki, w których w Rzymie, podobnie jak wcześniej w Grecji mógł rozwijać się handel
artykułami pierwszej potrzeby.
Rzym prowadził również wymianę gospodarczą z terenami leżącymi poza granicami imperium,
między innymi z Europą Środkową i Wschodnią. Podobnie jak wcześniej wymiana pomiędzy
miastami greckimi a ich koloniami, nosiła ona typowe cechy handlu pomiędzy centrum
cywilizacyjnym a peryferiami. Znad Morza Bałtyckiego i z Europy Środkowej wędrował do Rzymu
bursztyn, futra czy niewolnicy w zamian za dobra wyżej przetworzone – między innymi wyroby

2
rzemiosła rzymskiego. W końcowym rozrachunku trafiały one przede wszystkim w ręce miejscowej
elity (wodzów plemiennych, ludzi najzamożniejszych), którzy dzięki ich posiadaniu mogli naśladować
imponujący im rzymski sposób życia.

Kapitalizm w starożytności?

Gospodarka państw basenu Morza Śródziemnego w starożytności posiadała pewne cechy


przypominające nowoczesną gospodarkę, jaka zaczęła kształtować się w Europie po piętnasto- i
szesnastowiecznych odkryciach geograficznych: w obrocie gospodarczym posługiwano się pieniędzmi
(z czasem również przy drobnych transakcjach). Istniały banki. Znane były pojęcia zastawu,
poręczenia czy hipoteki. Tworzyły się spółki, a władze publiczne inwestowały w infrastrukturę (drogi,
wodociągi, budynki użyteczności publicznej). Mimo tego jednak zakres rynku był ograniczony
poprzez duże znaczenie rzemiosła domowego i nietowarowej produkcji rolniczej. Nie istniał ani rynek
pracy, ani rynek nieruchomości w dzisiejszym znaczeniu tych terminów. Zakres działalności banków
był stosunkowo wąski. Przeważnie były małe – nie kredytowały działalności produkcyjnej,
przyjmowały depozyty, wymieniały pieniądze i udzielały pożyczek ludziom przeżywającym kłopoty
finansowe albo pożyczały pieniądze na przeprowadzenie rozmaitych operacji finansowych. Zarówno
osoby fizyczne, jak i władze publiczne tezauryzowały znaczną część posiadanych nadwyżek
finansowych, a więc zachowywały się w sposób nieracjonalny z punktu widzenia gospodarki
kapitalistycznej. Postęp techniczny nie odgrywał roli motoru napędowego rozwoju gospodarczego.

Postęp technologiczny w gospodarce starożytnej

Starożytne cywilizacje mogły się poszczycić wieloma osiągnięciami technicznymi. Jeśli pomimo
dużego potencjału wiedzy i umiejętności, ludzie egzystowali na granicy przetrwania, wynikało to w
jakimś stopniu z tego, że znaczna część wynalazków i odkryć naukowych, istotna część posiadanych
zasobów wiedzy i umiejętności służyła celom pozagospodarczym. Wiele z tego przeznaczano na cele
religijne, magiczne czy rozrywkowe. Nie zaistniało na dużą skalę zjawisko transferu technologii z
jednej sfery ludzkiej działalności do innych. Nie zdarzyła się też w starożytności sytuacja podobna do
tej, jaka zaistniała w Europie Zachodniej od końca XVIII wieku, kiedy nowe wynalazki (m.in.
maszyna parowa, kolej) gwałtownie zmieniły oblicze gospodarki europejskiej, a postęp techniczny w
jednym dziale gospodarki oddziaływał na modernizację innych. Dodatkowo szerokie zastosowanie
pracy niewolników zniechęcało do wdrażania nowych rozwiązań, które oszczędzałyby ludzką pracę.

Niewolnictwo

Zarówno w starożytnej Grecji, jak i w Rzymie niewolnicy zatrudnieni byli we wszystkich działach
gospodarki. W imperium rzymskim praca niewolnicza stała się wręcz podstawą jej funkcjonowania.
Ogromna rola niewolnictwa w rzymskim rolnictwie wiązała się z powstaniem większych majątków
ziemskich, produkujących na sprzedaż zboże, prowadzących na duża skalę hodowlę bydła, bądź
uprawę winorośli czy oliwek. (duży popyt na ich produkcję wynikał z zapotrzebowania mieszkańców
miast i wojska). Z punktu widzenia właściciela niewolników posługiwanie się ich pracą okazywało się
opłacalne. Dane pochodzące z Grecji wskazują na to, że koszt zakupu niewykwalifikowanego
niewolnika zatrudnionego w kopalni zwracał się po 3-4 latach. W przypadku niewolników
wykwalifikowanych stopa zwrotu była niższa (z racji małej liczby niewolników wykwalifikowanych
ich ceny były wysokie). Posługiwanie się niewolniczą siłą roboczą pozwalało też właścicielowi
ograniczyć swoje wydatki gotówkowe. Istotną część kosztów związanych z funkcjonowaniem systemu
niewolniczego przerzucano zapewne na całe społeczeństwo. Alternatywnych kosztów zatrudniania
pracowników najemnych w starożytności nie liczono.
Model gospodarki opartej na niewolnictwie odrodził się w wyniku europejskiej kolonizacji Ameryki
Południowej i Północnej (rozpoczętej w XVI wieku). U jego genezy leżało duże europejskie
zapotrzebowanie na ryż, tytoń, trzcinę cukrową, kawę, bawełnę. Pod koniec XVIII wieku, kiedy w
Europie powstał fabryczny przemysł włókienniczy, obszarem, na którym najszerzej wykorzystywano

3
pracę niewolników, stały się południowe stany USA, gdzie produkowano bawełnę. Uprawa
wszystkich wymienionych powyżej roślin była pracochłonna (podobnie jak pracochłonna była
starożytna uprawa zbóż, winorośli czy oliwek). W takim stanie rzeczy zapewnienie sobie darmowej
siły roboczej gwarantowało jej wysoką opłacalność. Podobnie jak w starożytności, znaczną część
kosztów funkcjonowania systemu niewolniczego ponosiło całe społeczeństwo (chociażby przez to, że
władze publiczne angażowały się w chwytanie zbiegłych niewolników). Oparcie gospodarki na
systemie niewolniczym ograniczało zasięg działania sił rynkowych (niewolnicy uprawiali na ogół na
plantacji również rośliny wyżywieniowe na własne potrzeby – nie kupowano ich więc na rynku).
Pomimo swojej opłacalności dla właścicieli niewolników, system ten oznaczał również w dłuższej
perspektywie zacofanie gospodarcze. Gospodarki regionów plantatorskich uzależniały się całkowicie
od eksportu jednego tylko artykułu (bawełny, kawy, cukru...) co czyniło je wyjątkowo wrażliwymi na
wahania koniunktury światowej. Darmowa praca, podobnie jak w starożytności, hamowała postęp
techniczny, a uzyskiwane w okresie pomyślności wysokie dochody dawały złudne poczucie
bezpieczeństwa i sprawiały, że nie myślano o różnicowaniu charakteru działalności gospodarczej.
Wydawało się, że za pieniądze uzyskane z eksportu można kupić wszystkie niezbędne towary. Mimo
wszystko system niewolniczy to - przy całym swoim okrucieństwie - system racjonalny i efektywny,
działający zarówno w starożytności, jak i w okresie nowożytnym w warunkach istnienia sztywnych
barier społecznych między ludźmi (ponieważ to owe bariery pozwalają obrócić drugiego człowieka w
niewolnika), rozwiązujący problem kosztów pracy (darmowa siła robocza zamiast postępu
technicznego) i nadający się do zastosowania w sytuacji płytkiego rynku (czyli wtedy, kiedy
większość społeczeństwa nie kupuje artykułów pierwszej potrzeby na rynku lecz pozyskuje je z
własnych gospodarstw bądź wykonuje własnoręcznie).

Gospodarka w Europie wczesnośredniowiecznej (V-X w.)

Zanik życia miejskiego na Zachodzie Europy

Upadek Cesarstwa Rzymskiego pociągnął za sobą pogorszenie się stanu bezpieczeństwa publicznego
na terenach znajdujących się wcześniej pod jego władzą. Imperium rozpadło się pod wpływem
najazdów, przede wszystkim plemion germańskich. W późniejszym czasie zagrożeniem dla Zachodu
Europy stali się Normanowie, Węgrzy i Arabowie. Niespokojny okres w historii Europy Zachodniej
trwał aż do X wieku. Jednak już w V wieku najazdy przerwały istniejące w czasach rzymskich
powiązania handlowe pomiędzy poszczególnymi regionami imperium. Ulegająca rozprzężeniu
administracja nie miała już możliwości dbania o stan dróg czy infrastruktury miejskiej. W takiej
sytuacji, znaczna część ludzi, którym udało się przeżyć najazdy, powróciła do zajęć rolniczych i
przeniosła się na wieś. Zjawisko to zostało nazwane ruralizacją (od łacińskiego rus, ruris – wieś).

Renaturalizacja gospodarki

We wczesnym średniowieczu sposób gospodarowania na wsi zmienił się w stosunku do znanego ze


starożytności. Osłabły związki z gospodarką towarową zarówno wielkich latyfundiów, wywodzących
się jeszcze z czasów rzymskich, jak i małych gospodarstw chłopskich. Mieszkańcy wsi gospodarowali
przede wszystkim po to, aby samemu się wyżywić. Sami wytwarzali również większość przedmiotów
potrzebnych im w codziennym życiu (tkali i szyli odzież, zbijali z drewna proste meble, lepili garnki
itd.). Gospodarka stawała się zatem coraz bardziej autarkiczna – ludzie dążyli do tego, aby swoje
podstawowe potrzeby zaspokajać we własnym zakresie. Handel w dalszym ciągu istniał, ale jego skala
była niewielka. W znacznym stopniu obywał się on bez pieniądza. Okres wczesnego średniowiecza to
czas chaosu monetarnego na Zachodzie Europy. Prymitywny charakter ówczesnego mennictwa
sprawiał, że pieniądz był niewygodny w użyciu, ponieważ poszczególne emisje różniły się między
sobą zawartością kruszcu i ciężarem. Przede wszystkim jednak pieniędzy było na Zachodzie Europy
mało, zarówno ze względu na trudności z wydobyciem srebra potrzebnego do wybijania monet, jak i z
powodu niekorzystnego bilansu handlu Zachodu z Bizancjum i z Arabami.

4
Gospodarka wczesnego średniowiecza charakteryzowała się również słabym wyposażeniem
technicznym. Posługiwano się przede wszystkim narzędziami drewnianymi, dużo rzadziej
wykonanymi z metalu. W stosunku do starożytności nastąpił regres techniczny. Stopniowo dopiero
zaczęły się upowszechniać urządzenia znane już w starożytności (pług, młyn wodny, wiatrak).
Ubóstwo wyposażenia technicznego sprawiało, że źle uprawiana ziemia dawała niskie plony.
Stanowiło to jeszcze jeden czynnik blokujący możliwości rozwoju życia miejskiego – rolnictwo nie
wytwarzało nadwyżek żywności, które pozwoliłyby wyżywić liczną grupę ludzi niepracujących na
roli.

Feudalizm

Istotą feudalizmu było wchodzenie przez ludzi w związki osobistej zależności. Podstawowym
czynnikiem, który doprowadził do rozpowszechnienia takich związków były brak bezpieczeństwa i
słabość władzy publicznej we wczesnym średniowieczu. Władcy wobec trudności komunikacyjnych
nie byli w stanie osobiście kontrolować większych terytoriów. Nie mieli też pieniędzy na opłacanie
urzędników. Dlatego decydowali się na oddawanie ziemi w zamian za zobowiązanie do służby na
swoją rzecz. Królowie, książęta oraz dostojnicy świeccy i duchowni, aby zapewnić sobie
bezpieczeństwo w niespokojnych czasach, otaczali się orszakami wojowników. Nie było ich jednak
stać, aby wypłacać im wynagrodzenie i wyekwipować, tym bardziej że podstawą siły militarnej stał
się we wczesnym średniowieczu rycerz walczący na koniu, którego wyposażenie było bardzo drogie.
Zatem także i rycerzom nadawano posiadłości ziemskie. Wśród ludzi wolnych doszło w efekcie do
wytworzenia się sieci zależności opartych na przysiędze wierności i otrzymywanym w zamian prawie
do użytkowania posiadłości ziemskiej.
We wszystkich przypadkach nadaniu ziemi towarzyszyło oddanie władzy nad uprawiającymi ją
chłopami, ponieważ ziemia bez pracujących na niej ludzi byłaby praktycznie bezwartościowa.
Nadaniom towarzyszyły przywileje immunitetowe, mocą których władca zrzekał się na rzecz
właściciela majątku jurysdykcji sądowniczej nad chłopami oraz rezygnował na jego korzyść z
należnych mu wcześniej od nich danin.
Chłopi zostali w efekcie uzależnieni od właścicieli ziemskich. Przestali być właścicielami swoich
gospodarstw, a stali się tylko ich użytkownikami. W zamian za prawo gospodarowania na nich musieli
oddawać właścicielowi ziemskiemu daniny. Właściciel majątku ziemskiego pozostawiał pewną część
ziemi (nazwaną rezerwą pańską, folwarkiem) do swojej wyłącznej dyspozycji, po to, aby wyżywić
siebie i swoją rodzinę. Chłopi zobowiązani zostali do darmowej pracy na tej ziemi (pańszczyzna).
We wczesnym średniowieczu zdarzało się, że chłopi byli zmuszani do przyjęcia poddaństwa. Nieraz
jednak godzili się na to dobrowolnie. Było to zjawisko naturalne. W obliczu zagrożeń takich jak: głód,
wojny, samowola słabo kontrolowanych urzędników, człowiek, który nie mógł liczyć na ochronę ze
strony państwa, zwracał się o opiekę do innego człowieka, dość potężnego i wpływowego, aby opiekę
tę zapewnić. Wobec faktu, że łatwiej było wówczas o ziemię, niż o ludzi potrzebnych, by ją uprawiać,
chłopi musieli być traktowani przez właścicieli przyzwoicie, a narzucane im obciążenia trzeba było
miarkować.

Odrębności rozwoju gospodarczego Bizancjum, krajów arabskich i słowiańszczyzny

Inaczej niż na Zachodzie Europy, na terenie Cesarstwa Bizantyńskiego nie doszło nigdy do
całkowitego zaniku życia miejskiego. We wczesnym średniowieczu funkcjonowała tam również
gospodarka pieniężna, chociaż w niektórych okresach jej zasięg był ograniczony. Cesarz bizantyński
był jednak w stanie wyegzekwować przestrzeganie swojego monopolu menniczego. Przez długi czas
nie dopuszczał do spadku wartości pieniądza, nie zmniejszając zawartości kruszcu w monetach.
Zaufanie do pieniądza było czynnikiem ułatwiającym wymianę gospodarczą. Istotniejszą niż na
Zachodzie rolę gospodarczą odgrywał handel. Administracja państwowa ściślej niż na Zachodzie
kontrolowała życie społeczne i gospodarcze. Nie doszło w efekcie do pełnego rozwoju stosunków
społecznych o charakterze feudalnym. Państwo nie tylko prowadziło na własny rachunek wiele
przedsiębiorstw, ale również przedsiębrało akcje osadnicze na terenach spustoszonych przez najazdy

5
Słowian lub Arabów. W efekcie, pomimo przeżywanych trudności, udało się utrzymać wysoką kulturę
rolną, a to umożliwiało wytworzenie nadwyżek żywności, niezbędnych dla funkcjonowania miast.
Bardziej dynamicznie niż w Europie Zachodniej rozwijała się również gospodarka w imperium
arabskim. Było to możliwe dzięki intensywnej uprawie ziemi, w następstwie zastosowania
podpatrzonych w Mezopotamii i Egipcie urządzeń hydrotechnicznych. Również szybkie i pomyślne
unowocześnienie arabskiego rzemiosła wynikało z adaptacji cudzych rozwiązań technicznych.
Arabowie jeszcze przed rozpoczęciem swoich podbojów zajmowali się tkactwem czy metalurgią,
dopiero jednak zajęcie ziem należących wcześniej do Persji i Bizancjum sprawiło, że zaadaptowali i
rozwinęli technologie, potrzebne do tego, aby stać się dostawcami poszukiwanych w Europie
artykułów luksusowych: jedwabiu, kosmetyków, dywanów czy przedmiotów skórzanych.
Arabowie prowadzili we wczesnym średniowieczu również handel dalekosiężny i operacje pieniężne.
Przejęli oni doświadczenia bizantyńskie w tym zakresie. Tolerowali prowadzących działalność
gospodarczą na terenie swojego państwa chrześcijan i Żydów. Kupcy arabscy (lub żydowscy)
pośredniczyli w handlu pomiędzy Europą a Bliskim i Dalekim Wschodem. Wielkość i położenie
imperium arabskiego sprawiły, że uzyskali w tej dziedzinie dominującą pozycję. Przywozili do
Europy artykuły luksusowe (obok towarów wymienionych już powyżej także wyroby z kości
słoniowej czy przyprawy). Ponieważ zapotrzebowanie na takie towary było ograniczone, handel ten
nie miał dla zachodnich Europejczyków istotnego znaczenia gospodarczego. Ponieważ jednak ubogi
Zachód niewiele miał do zaoferowania w zamian za wyroby dostarczane przez Arabów, bilans tego
handlu, jak już wspomniano wyżej, był dla Europy pasywny, co powodowało odpływ do krajów
arabskich złota i srebra.
Tereny zamieszkałe przez Słowian, w okresie przed powstaniem tam organizmów państwowych, brały
ograniczony udział w europejskiej wymianie gospodarczej. Z południowych wybrzeży Bałtyku
wywożono jednak bursztyn, futra i bardzo cenionych w świecie arabskim niewolników. Dziedzictwo
czasów plemiennych sprawiło, że po powstaniu państw aż do XII-XIII wieku nie wytworzyły się na
tym obszarze klasyczne stosunki feudalne. Zamiast nich, gospodarka opierała się początkowo na
bezpośrednim wykorzystywaniu przez panującego pracy niewolnych, rekrutowanych spośród jeńców
wojennych i przestępców oraz na posługach świadczonych przez część ludności. W X – XI wieku
system ten był już mocno rozwinięty – istniało ponad 40 kategorii ludności służebnej, a poszczególne
osady służebników specjalizowały się w wykonywaniu określonych usług na rzecz władcy lub jego
lokalnych przedstawicieli (mogło chodzić o produkcję grotów do strzał, o wytwarzanie tarcz, opiekę
nad bydłem czy wypas świń, ale także o osobistą służbę na dworze władcy albo jego miejscowego
przedstawiciela).
W życiu gospodarczym Europy Środkowo-Wschodniej istotne zmiany przyniosło przyjęcie
chrześcijaństwa. Otworzyło ono drogę do szerszych kontaktów ze światem. Sprowadzanie z zagranicy
duchownych, których trzeba było utrzymywać, ale także ksiąg religijnych, wina mszalnego i
wszelkich innych przedmiotów niezbędnych do kultu religijnego, budowa kościołów i rezydencji
władców, którzy naśladowali monarchów zachodnioeuropejskich była kosztowna. Mogło to oznaczać
zwiększanie danin nakładanych przez poddanych. To właśnie i ściślejsza kontrola wykonywania
nakazów nowej religii prowadziły do buntów ludności przeciw nowemu ładowi społecznemu.

Gospodarka europejska w latach 1000 – 1348 r. Pierwsze elementy kapitalizmu?

Odrodzenie życia miejskiego w Europie Zachodniej

W okresie pomiędzy XI a początkiem XIV wieku nastąpił szybki wzrost liczby mieszkańców Europy.
Bardzo nieprecyzyjne szacunki wskazują na to, że mogła się ona zwiększyć z 42 do 73 milionów
ludzi. Wzrost liczby rąk do pracy oznaczał możliwość wzięcia pod uprawę ziemi, która wcześniej nie
była użytkowana. Wycinano w tym celu lasy. Meliorowano grunty. Intensyfikacja produkcji rolnej
szczególnie szybko następowała w dolinie Padu, w północnych Włoszech, oraz nad Morzem
Północnym – we Flandrii i Holandii.

6
Między XI a początkiem XIV wieku znacząco wzrosła ilość wytwarzanej w Europie żywności. Wzrost
ten wynikał przede wszystkim ze wzrostu powierzchni uprawianej ziemi, ale w pewnym stopniu
również z postępu technicznego. W efekcie, zdecydowanie większa niż wcześniej część ludności
mogła zająć się handlem czy rzemiosłem, zamiast rolnictwem. W dodatku w Europie Zachodniej
pojawiło się stopniowo nieco więcej kruszców, z których można było wybijać monety. Bilans handlu
ze Wschodem dalej pozostawał negatywny, ale złoto napływało z Afryki (handlować z nią zaczęli
kupcy włoscy) oraz z Bliskiego Wschodu, gdy nagromadzone tam bogactwa arabskie dostały się w
ręce krzyżowców. Także Cesarstwo Bizantyńskie starało się przy pomocy złota popierać swoje
interesy polityczne na Półwyspie Apenińskim i także jego bogactwa stały się łupem
zachodnioeuropejskiego rycerstwa w okresie wypraw krzyżowych. W Europie rozwijało się
wydobycie srebra (np. na wyspach brytyjskich, w Serbii, później również w Czechach), a gdy po roku
1000 zachodniej części naszego kontynentu nie zagrażały już w takim stopniu jak wcześniej najazdy
normańskie, arabskie czy węgierskie, jej mieszkańcy coraz częściej sięgali po ukryte wcześniej zasoby
monet rzymskich. Jeśli nawet, mimo wszystko, europejskie zasoby monetarne nie były wciąż
wystarczające, to w każdym razie handel mógł nabrać charakteru pieniężnego.
Spokój oraz wzrost efektywności rolnictwa były czynnikami, które umożliwiły ponowny rozwój
miast. Miasta rozwijały się między innymi wokół ośrodków administracyjnych, wokół grodów
obronnych, wokół katedr i pałaców biskupich, wokół centrów pielgrzymkowych, na skrzyżowaniach
dróg handlowych, wokół ośrodków górniczych. W niektórych częściach Europy, szczególnie nad
Morzem Śródziemnym ośrodki o charakterze miejskim przetrwały od starożytności. Miasta
uzyskiwały stopniowo uprawnienia samorządowe. Nieraz wykupywały od właścicieli ziemskich
prawo do stanowienia o sobie, kiedy indziej musiały wywalczyć je zbrojnie albo wykorzystać konflikt
pomiędzy właścicielem miasta a jego zwierzchnikiem feudalnym. Samorząd był naturalną potrzebą
mieszkańców miast, ponieważ we własnym interesie musieli oni troszczyć się o obronność miasta, a
zatem zbierali pieniądze na budowę/ utrzymanie urządzeń obronnych. Dało to początek podatkom
miejskim i doprowadziło do ukształtowania się zwyczaju, zgodnie z którym to sami mieszkańcy
decydowali, na co je przeznaczyć. Mieszkający w miastach kupcy musieli również we własnym
zakresie rozstrzygać powstające między nimi spory handlowe, co z kolei zapoczątkowało tradycję
samorządowego sądownictwa miejskiego.

Rozwój rzemiosła, handlu i gospodarki pieniężnej

Wyróżnikiem miejskiego charakteru danej osady była jej funkcja handlowo-rzemieślnicza. Zatem
rozwój miast wiązał się z rozwojem gospodarki pieniężnej. Wzrost demograficzny przekładał się na
wzrost popytu. Zamożniejsi, dzięki efektywniejszemu gospodarowaniu, mieszkańcy wsi, częściej
poszukiwali wyrobów miejskich rzemieślników.
Zarówno miejscy rzemieślnicy jak i kupcy należeli do korporacji zawodowych. Korporacje
rzemieślnicze nazywały się cechami, korporacje kupieckie – gildiami. Początkowo członkostwo w
nich było dobrowolne, z czasem stało się przymusowe. Szczególną rolę w życiu miasta odgrywały
cechy: zajmowały się sprowadzaniem surowców dla wszystkich należących do nich rzemieślników,
kontrolowały jakość produkcji, regulowały czas pracy, decydowały ilu uczniów można zatrudnić w
jednym warsztacie, dbały o to, aby każdy rzemieślnik miał takie same warunki sprzedaży swoich
wyrobów. Pełniły funkcje samopomocowe. Poza swoim ekonomicznym charakterem były także
organizacjami religijnymi i wojskowymi. Z upływem czasu w coraz większym stopniu
przeciwdziałały otwieraniu nowych warsztatów, aby nie zaostrzać konkurencji. Służyły temu wysokie
wymagania podczas egzaminu mistrzowskiego, który musiał zdać każdy, kto chciał samodzielnie
prowadzić działalność rzemieślniczą. Wyrazem zaostrzającej się konkurencji pomiędzy
poszczególnymi miastami była z kolei walka o uzyskanie prawa składu oraz o nałożenie przymusu
drożnego, tak aby obcy kupcy nie mogli omijać miasta.
W związku z odrodzeniem życia miejskiego musiał ulec zmianie charakter handlu. Jego przedmiotem
stały się już nie tylko wyroby luksusowe, ale i artykuły powszechnego użytku. Handel o charakterze
dalekosiężnym, prowadzony na większą skalę napotkał najlepsze warunki rozwoju na Półwyspie
Apenińskim. Związki polityczne miast włoskich z Cesarstwem Bizantyńskim pozwalały im prowadzić

7
zyskowny handel morski. Rozwojowi handlu sprzyjała też polityka władz samorządowych miast
północnych Włoch oraz inwestowanie w handel i operacje finansowe dochodów uzyskiwanych przez
szlachtę z majątków ziemskich, co również było zjawiskiem, które na Półwyspie Apenińskim
zaznaczyło się wcześnie.
Handel prowadzony przez włoskich kupców był ryzykowny, ze względu na niebezpieczeństwo
zatonięcia statku w wyniku sztormu albo jego obrabowania przez piratów. Dlatego właśnie we
Włoszech zaczęto zawierać pierwsze umowy ubezpieczenia. Początkowo powrócono do znanej
jeszcze w starożytności formuły kredytu morskiego. Kupiec zamierzający przewieźć jakiś ładunek
drogą morską, kupował go na kredyt. Umowa kredytowa zakładała, że w razie gdyby towar nie dotarł
do portu przeznaczenia z powodu katastrofy morskiej, albo rabunku przez piratów, kupiec nie będzie
musiał zwracać kredytu. Ponieważ kredyt zawierał element ubezpieczeniowy, jego oprocentowanie
było odpowiednio podwyższone. Tego typu rozwiązanie było niewygodne, ponieważ wymagało
posiadania przez kredytodawcę dużego kapitału i narażało go na ryzyko nieuczciwości
pożyczkobiorcy (dokładnie tak, jak w dzisiejszych czasach, mógł on po prostu zniknąć z otrzymanym
na kredyt towarem). Dlatego w XIV wieku, w miejsce tego typu umów, pojawiły się pierwsze polisy
ubezpieczeniowe. Również w XIV wieku, niewiele później niż ubezpieczenia bezpośrednie,
zapoczątkowano reasekurację. Ponieważ pierwszymi ubezpieczycielami były z reguły osoby fizyczne,
a sumy, na jakie ubezpieczano statki i ładunki okazywały się wysokie, ubezpieczyciele starali się
podzielić ryzykiem z innymi osobami i w zamian za część składki ubezpieczeniowej, przekazywali im
część odpowiedzialności wynikłej z zawartej umowy ubezpieczenia. W średniowiecznych Włoszech
ukształtowały się najbardziej podstawowe zasady, jakie do dziś obowiązują w działalności
ubezpieczeniowej: zasada, wedle której uzyskane odszkodowanie ma wyrównywać stratę, a nie
stanowić przysporzenie dla ubezpieczonego oraz zasada, że umowę ubezpieczenia może zawrzeć ta
osoba, którą dotknęłaby strata finansowa, gdyby zaszło zdarzenie losowe od którego ubezpieczenie ma
chronić.
We Włoszech również narodziły się pierwsze średniowieczne spółki. Powstawały one, ponieważ
handel morski wymagał znacznego kapitału. Kapitana statku na ogół nie było stać na opłacenie załogi
i zakup towaru, którym statek miał zostać załadowany. Szukał zatem kontrahenta, który mógłby
sfinansować wyprawę. W efekcie dochodziło do porozumienia, w którym jeden wspólnik dostarczał
tylko kapitał, nie biorąc osobiście udziału w wyprawie handlowej, a drugi na bieżąco zajmował się
prowadzeniem działalności kupieckiej. Pozycja tego pierwszego odpowiadała zatem tej, jaką w
dzisiejszych spółkach komandytowych często zajmuje komandytariusz. Drugi przypominał
dzisiejszego komplementariusza. Inwestor finansowy zgarniał gros zysku, jeśli przedsięwzięcie się
powiodło. Jednak w przypadku niepowodzenia to przede wszystkim on był stratny.
Często na sfinansowanie całej wyprawy nie było stać również pojedynczego kupca. Dodatkowo,
obawiał się on często załadować cały towar, którym dysponował, na jeden statek. Dlatego wyprawy
tego typu organizowało na ogół kilku kupców, którzy wynajmowali wiele statków. Każdy z nich
umieszczał część należącego do siebie ładunku na każdej z jednostek. W razie zatonięcia jednej z nich,
nie tracił więc wszystkiego. Stworzyło to potrzebę określania wysokości udziału każdego ze
wspólników w przedsięwzięciu. Dzisiejsze pojęcia „udziału” czy też „akcji” spółki weszły w użycie
właśnie przy tej okazji.
Początkowo spółki zawiązywano do przeprowadzenia jednej konkretnej transakcji (np. do
zorganizowania jednej wyprawy kupieckiej), nie miały one charakteru permanentnego. Powstanie
spółek i zwiększenie skali prowadzonej działalności powodowały konieczność stworzenia nowych
metod kontrolowania przebiegu operacji handlowych. Doprowadziło to do narodzin księgowości
dwustronnej, nazywanej początkowo wenecką, od miasta, w którym po raz pierwszy się pojawiła.
Również we Włoszech powstały pierwsze średniowieczne banki. Prowadzone na dużą skalę operacje
handlowe tworzyły zapotrzebowanie na kredyt. Początkowo jednak bankierzy trudnili się wymianą
pieniędzy. Następnie zaczęli również prowadzić rachunki swoim klientom, a powierzone im pieniądze
– inwestować (nie zawsze udanie). Z rozwojem bankowości wiązały się początki posługiwania się
czekami i wekslami. Czek wykształcił się z potrzeby pisemnego udokumentowania treści zlecenia,
jakie klient wydawał swojemu bankierowi. Weksle wywodzą się z kolei z listów, jakie kupcy
prowadzący działalność na dużą skalę pisywali do swoich partnerów handlowych w innych miastach z
prośbą o uregulowanie w ich imieniu należności za określone transakcje.

8
Pomiędzy XI a XIV wiekiem następowały też zmiany sposobu prowadzenia swojej działalności przez
rzemieślników. Dotyczyło to w pierwszym rzędzie kapitałochłonnych gałęzi wytwórczości.
Najwcześniej można było je zauważyć w sukiennictwie, (czyli w produkcji tkanin wełnianych) na
terenie Flandrii (okolice Brugii, Gandawy, Lille na terenie dzisiejszej Belgii i północnej Francji) oraz
we włoskim jedwabnictwie. W obu przypadkach do prowadzenia produkcji niezbędne było
sprowadzenie z daleka surowców i barwników. Rzemieślnikom często brakowało na to pieniędzy.
Produkcję zaczęli więc organizować zamożni kupcy, którzy sprowadzali surowce, rozdzielali je
między rzemieślników, a następnie odbierali od nich i sprzedawali gotowe produkty. Taki sposób
organizacji produkcji nosił nazwę systemu nakładczego.

Rozwój rzemiosła, handlu i gospodarki pieniężnej

W XIV wieku na Zachodzie Europy nastąpił kryzys gospodarczy. Wiązał się on przede wszystkim z
tym, że liczba ludności wzrosła już do tego momentu tak bardzo, że ówczesne rolnictwo nie było w
stanie wszystkich wyżywić. Pogorszenie stanu odżywienia ludzi zmniejszało odporność na choroby, a
istnienie dużych skupisk ludności w miastach ułatwiało szerzenie się epidemii. Największą z nich była
epidemia dżumy („czarna śmierć”), która około 1348 roku kosztowała życie 1/3 a być może nawet
połowę mieszkańców Europy.

Osadnictwo na prawie niemieckim w Europie Środkowo-Wschodniej

Począwszy od XI wieku w Europie trwały znaczące ruchy migracyjne. Wiązały się one ze
wspomnianym wyżej zagospodarowywaniem i zasiedlaniem ziem stanowiących wcześniej nieużytki.
Udawano się na tereny słabiej zaludnione we wcześniejszych wiekach. Hiszpanie, Włosi i Francuzi
zagospodarowywali więc te części Hiszpanii, które odbierano Arabom. Holendrzy osiedlali się w
Anglii i w Niemczech. Szwajcarzy i Austriacy w Alpach. Względne przeludnienie niektórych
regionów Zachodniej Europy, odczuwalne już w XIII wieku, sprzyjało temu procesowi. Niemiecka
kolonizacja Europy Środkowej była jego elementem (Niemcy emigrowali zresztą również do
Skandynawii). Migrowały przede wszystkim osoby, którym w rodzinnych stronach zagrażała
deklasacja. Na ziemie polskie, podobnie jak do innych krajów Europy Środkowej, począwszy od XII
wieku, zaczęli w efekcie napływać osadnicy z Niemiec. Migracje te trwały również w XIV wieku, w
okresie, kiedy Zachód Europy został dotknięty kryzysem gospodarczym. Europa Środkowa, którą
kryzys ten w znacznym stopniu ominął, stała się wówczas atrakcyjnym terenem dla rozmaitych
przedsięwzięć gospodarczych. Jej atrakcyjność dodatkowo zwiększyły odkrycia bogactw naturalnych
(np. złóż srebra, miedzi). Poszczególni książęta rozbitej wówczas na dzielnice Polski popierali napływ
osadników, ponieważ nowe osadnictwo pozwalało lepiej zagospodarować ziemie znajdujące się pod
ich władzą.

Problem lichwy

Dla ludzi średniowiecza ważnym problemem było przeprowadzanie operacji gospodarczych w taki
sposób, aby nie popaść w konflikt z nauczaniem kościoła. Kościół tymczasem od bardzo wczesnego
średniowiecza odnosił się nieufnie do czerpania zysków z operacji pieniężnych. Szczególnie ostro
potępiano lichwiarzy, przy czym za lichwę uważano nieraz każdą pożyczkę na procent. W okresie,
kiedy pieniądz nie odgrywał znaczącej roli w gospodarce Europy Zachodniej, nie miało to większego
znaczenia. W XIII – XIV wieku, kiedy istniał już rynek finansowy, stało się to jednak problemem. W
XIII wieku, gdy wysokie godności kościelne coraz częściej piastowały osoby wywodzące się ze
środowisk miejskich i obeznane z charakterem operacji finansowych, poglądy teologów na temat
lichwy ulegały zmianie. Coraz częściej uznawali oni, że pożyczający ma prawo do wynagrodzenia za
ryzyko, jakie podejmuje pożyczając pieniądze. Przyznawali, że należy mu się rekompensata za utratę
korzyści, które uzyskałby, gdyby pozostawił pożyczoną sumę do swojej dyspozycji, albo za straty
poniesione w związku z tym, że nie mógł dysponować swoimi pieniędzmi. Niezależnie od opinii
teologów, kredyt był gospodarce późnego średniowiecza po prostu niezbędny, a z drugiej strony
zwykli księża i ubożsi mieszkańcy miast, którzy z problemem lichwy stykali się w praktyce na co

9
dzień, byli gotowi w dalszym ciągu niezwykle ostro potępiać pobieranie odsetek od pożyczek. W
efekcie, ponieważ nie było jasne, jakie transakcje są dozwolone, a jakie nie, udzielanie pożyczek na
procent starano się na różne sposoby maskować. Pojawiły się w związku z tym m.in. umowy o zastaw
nieruchomy, na mocy których pożyczający oddawał wierzycielowi tylko pożyczoną sumę, bez
odsetek, ale przez okres kredytowania wierzyciel czerpał pożytki z należącej do dłużnika
nieruchomości. Otrzymywał więc wynagrodzenie za udzielenie kredytu, ale formalnie był nim dochód
czerpany z ziemi, a nie potępiane przez kościół odsetki. Czasem kredytodawca i kredytobiorca
zawierali umowę z fikcyjnym terminem zwrotu pożyczki, umawiając się z góry, że dłużnik zapłaci
„karę” za przekroczenie tego terminu. Czasem maskowano odsetki pod postacią darowizny, jaką
dłużnik, rzekomo z wdzięczności za pożyczone mu pieniądze, przekazywał wierzycielowi. Czasem
dokonywano transakcji wekslowych pomiędzy różnymi miastami, tak aby odsetki ukryć pod postacią
różnic kursowych przy wymianie pieniędzy. Czasem w końcu użyczano pieniędzy Żydom, po to aby
to oni zawierali pożyczki (oczywiście dzieląc się zyskami), uważano bowiem że skoro w gospodarce
nie da się obejść bez kredytu, lepiej aby to nie chrześcijanie dopuszczali się grzechów związanych z
jego udzielaniem. W sumie próby ominięcia kościelnych zakazów (albo własnych wyrzutów
sumienia) oznaczały wyższe koszty transakcyjne w gospodarce. Z drugiej jednak strony przyczyniały
się do rozwoju nowych technik prowadzenia działalności gospodarczej. Zakazy kościelne opóźniały
również akumulację kapitału. Działo się tak, ponieważ wiele osób prowadzących operacje pieniężne,
korzystało przez całe życie z owoców swej pracy, ale w trosce o zbawienie swoich dusz spisywało
testamenty, mocą których zarobione pieniądze polecało zwrócić „poszkodowanym” lub, jeśli nie dało
się do nich dotrzeć – rozdać biednym.
Lichwa okazała się problemem ponadczasowym. Z upływem wieków kościelne zakazy pożyczania na
procent stawały się martwe. Zjawisko takie następowało, mimo że aż do XVIII – XIX wieku
elementem nauczania kościoła była doktryna o tym, że pieniądz jest „bezpłodny” – nie rodzi sam w
sobie nowych dóbr. Obrót nim nie tworzy wartości dodanej, a zatem nieuczciwie jest czerpać zeń
dochód.
Gdy nie słuchano już zakazów kościelnych, regulacją stosunków kredytowych zajęło się państwo. Na
ogół wprowadzano w życie akty prawne ograniczające maksymalną wysokość pobieranych odsetek (w
Polsce takie państwowe zarządzenia pojawiły się po raz pierwszy w XVI wieku). Problem pożyczek
na bardzo wysoki procent, znacznie przekraczający dopuszczalne prawem maksimum pozostawał
jednak nierozwiązany. Liberalizacja rynku kredytowego, jaka w wielu krajach została przeprowadzona
w XIX wieku, również nie zmieniła sytuacji, stąd dwudziestowieczny powrót do zakazów lichwy i
uczynienie z niej przestępstwa ściganego przez prawo karne. Efektem zakazów i ograniczeń jest
jednak wytwarzanie się czarnego rynku kredytowego oraz reglamentacja kredytu udzielanego przez
instytucje działające legalnie: zakazy pobierania odsetek wyższych od określonego poziomu zachęcają
je do nieudzielania pożyczek klientom ocenianym jako mniej wiarygodni. W efekcie, jak pokazuje
doświadczenie historyczne, zakazy lichwy nie chronią efektywnie interesów mniej zamożnych warstw
społeczeństwa, choć to w ich interesie są wprowadzane: ludzie mniej zamożni mogą zostać w efekcie
ich stosowania wykluczeni z legalnego rynku kredytowego i zmuszeni do szukania pożyczek u
nielegalnie działających lichwiarzy. Dlatego proceder udzielania prywatnych pożyczek na bardzo
wysoki procent udało się ograniczyć raczej tam, gdzie rozwinęła się sieć spółdzielczych, nie
nastawionych na zysk instytucji drobnego kredytu, niż tam gdzie wprowadzano surowe ustawy
antylichwiarskie.

Początki gospodarczej dominacji Europy. Gospodarka Europy Zachodniej w XV-


XVI wieku

Czynniki umożliwiające Europie uzyskanie przewagi gospodarczej nad innymi regionami


świata

10
Przemiany gospodarcze, które nastąpiły w Europie po roku 1000, stworzyły podstawy do tego, aby
Europa w kolejnych stuleciach osiągnęła przewagę gospodarczą nad innymi wielkimi centrami
cywilizacyjnymi (Chinami, Indiami, światem arabskim). Czynnikami, które sprzyjały
długookresowemu wzrostowi gospodarczemu w Europie były zapewne: korzystniejsze niż w Azji
warunki naturalne, wykształcony w Europie model rodziny, mniej opresywne od azjatyckich systemy
polityczne oraz większa społeczna rola nauki. Korzystniejsze warunki naturalne oznaczały między
innymi mniejsze nasilenie klęsk elementarnych, równomiernie rozwinięta sieć rzeczna i sprzyjająca
żegludze linia brzegowa, niehamujący ludzkiej aktywności klimat, zróżnicowanie przyrodnicze
kontynentu, sprzyjające wymianie handlowej, oraz bariery naturalne (w postaci gór, rzecz czy bagien)
utrudniające lub podnoszące koszty dokonywania podbojów i dzięki temu sprzyjające utrzymaniu
spokoju. Europejski model rodziny nuklearnej, (dwupokoleniowej) i stosunkowo późnego zawierania
małżeństw wymuszał większą samodzielność ekonomiczną rodziny, a więc i jej aktywność
gospodarczą, a także pozwalał na zgromadzenie przed zawarciem małżeństwa środków, które można
było potem obrócić na nabycie dóbr trwałego użytku. Systemy polityczne w Europie, jakkolwiek
zmieniały się w czasie i różniły pomiędzy poszczególnymi państwami, były z całą pewnością
generalnie mniej despotyczne od panujących w Azji. Zatem w mniejszym stopniu krępowały swobodę
ludzkich decyzji. Ewentualne błędne decyzje ekonomiczne władców europejskich łatwiej było
korygować, zatem nie powodowały one aż tak negatywnych skutków, jak decyzje despotów
azjatyckich. Europejskie systemy sprawowania władzy zapewniały też lepszą ochronę prawną osobom
prowadzącym działalność gospodarczą. Instytucjonalizacja nauki (poprzez powstanie placówek
przypominających uniwersytety) nastąpiła w krajach arabskich wcześniej niż w Europie. To jednak w
Europie istnienie placówek naukowych okazało się zjawiskiem trwałym, tutaj również wykształciła się
zasada swobody badań naukowych. W europejskich systemach politycznych, w których władza w
mniejszym stopniu niż na Wschodzie kontrolowała swoich poddanych, łatwiej było również o oto, aby
odkrycia i wynalazki służyły rozwojowi ekonomicznemu kraju, a nie jedynie panującemu
(przykładami wynalazków, które nie znalazły właściwego, produktywnego zastosowania w Azji mogą
być zegar mechaniczny czy umiejętność wytopu szkła).

Wzrost aktywności gospodarczej szlachty jako reakcja na kryzys XIV wieku

Kryzys, który dotknął Europę w XIV wieku, oznaczał przede wszystkim spadek dochodów, jakie
szlachta mogła uzyskać dzięki posiadaniu majątku ziemskiego i uprawie zboża. Było to wynikiem
nadmiernej ekspansji wciąż dość prymitywnego rolnictwa, która doprowadziła do wyjałowienia ziemi.
Spadek produkcji rolnej w sytuacji utrzymującego się wzrostu demograficznego spowodował głód, a
ten osłabienie ludzkiej odporności na choroby i w konsekwencji wybuchy epidemii. Zmniejszenie się
na skutek epidemii liczby ludności spowodowało spadek popytu na zboże, a zatem i obniżkę jego
ceny.
W reakcji na te zjawiska szlachta w wielu krajach Europy szukała nowych źródeł dochodów. Nieraz
oznaczało to zajęcie się rozbojem, kiedy indziej zastępowanie uprawy zboża bardziej opłacalną
uprawą winorośli czy owoców cytrusowych, tam gdzie klimat na top pozwalał, hodowlą jedwabników
albo owiec. W Anglii, w związku z dużym zapotrzebowaniem na wełnę, rozpoczął się w efekcie
proces przejmowania części ziemi należącej do całej wspólnoty wiejskiej, ogradzania pól i
zamieniania ich w pastwiska dla owiec. Potrwa on kilkaset lat, zmniejszy zapotrzebowanie na siłę
roboczą na wsi, zmusi wielu jej mieszkańców do szukania pracy w rzemiośle i w efekcie stworzy
warunki, dzięki którym pod koniec XVIII wieku mogła się w Anglii dokonać rewolucja przemysłowa.

Ekspansja zamorska jako droga przezwyciężenia kryzysu

Dla szlachty hiszpańskiej i portugalskiej sposobem na podniesienie swoich dochodów okazały się
wyprawy zamorskie. Stały się one możliwe dzięki wynalazkom ułatwiającym żeglugę
(unowocześniony ster, kompas, mapy). Ważnym motywem dla ich podjęcia był dotkliwy niedobór
złota i srebra w Europie, wynikający z niekorzystnego dla niej bilansu handlowego w poprzednich
stuleciach. Wyprawy odkrywcze zaczęto organizować w II połowie XV wieku, efekty (odkrycie

11
Ameryki, odnalezienie drogi morskiej do Indii, opłynięcie świata) przyszły pod koniec XV i w
pierwszej połowie XVI wieku.

Konsekwencje gospodarcze odkryć geograficznych

W wyniku odkryć geograficznych do Europy sprowadzono takie rośliny jak ziemniaki, fasolę, tytoń,
być może również pomidory. W drugą stronę, do kolonizowanej przez Europejczyków Ameryki,
popłynęła pszenica, winorośl, oliwki, drzewa pomarańczowe i cytrynowe. Zanim nowe uprawy
upowszechniły się minęło jednak wiele czasu. Istotniejsze było odkrycie w Ameryce złóż złota i srebra
i napływ dużych ilości tych kruszców do Europy. Spowodowało to rewolucję cen, czyli ich gwałtowny
wzrost. Przyczyną tego zjawiska był fakt, że z chwilą dokonania odkryć nie zwiększyła się pula
towarów, które można było nabywać za wybijane z przywożonych z Ameryki kruszców pieniądze. Do
wzrostu cen przyczyniło się także przyspieszenie obrotu gospodarczego w Europie (to ono właśnie
kreowało zapotrzebowanie na pieniądz) wzrost liczby transakcji kredytowych, jak również ekspansja
fiskalizmu państwowego, która nastąpiła wówczas w Europie. Europejscy władcy nakładali na swoich
poddanych coraz wyższe podatki, dzięki którym finansowali rozbudowywany aparat urzędniczy i
armię. Przenoszenie się ludzi do miast i wzrost liczby ludności spowodowały, że ceny żywności
poszły w górę bardziej niż ceny wyrobów rzemieślniczych. Płace nie nadążały za cenami. Wzrost cen
objął całą Europę, szybciej jednak dokonywał się na Zachodzie niż na Wschodzie.
W następstwie odkryć geograficznych zmieniła się geografia gospodarcza Europy. Nastąpił podział na
dwie strefy gospodarcze, których granicą była Łaba. Na terenach położonych na wschód od tej rzeki
(w tym w Polsce) rozwijało się rolnictwo, eksportujące zboże na Zachód Europy. Na Zachodzie zaś
szybko rosła produkcja rzemieślnicza.

Nowe formy prowadzenia działalności gospodarczej

Zmiany gospodarcze, o których była mowa wyżej, umożliwiły dalszy rozwój rynku finansowego.
Umowy ubezpieczenia przestały dotyczyć wyłącznie handlu morskiego. Zaczęto ubezpieczać się
również od ognia i na życie. Ponieważ coraz większą rolę w handlu światowym odgrywały tereny
położone nad Atlantykiem, ważnym centrum operacji ubezpieczeniowych stał się Londyn, gdzie w
XVII wieku powstawały ubezpieczeniowe syndykaty Lloyds’a.
Nowożytne ubezpieczenia bliskie były hazardowi. Nic więc dziwnego, że począwszy od XVI wieku,
pomimo kościelnych zakazów, szybko rozwijały się zakłady i gry losowe. Można się było założyć np.
o wynik konklawe, o to, kto zostanie kardynałem, a przede wszystkim o płeć mającego się urodzić
dziecka. Organizowano loterie, których zwycięscy mogli wygrać, np. renty zabezpieczone na majątku
miejskim.
Zmiany nastąpiły również w działalności bankowej. Dla zapewnienia bezpieczeństwa wkładów
pojawiły się banki publiczne. Nie angażowały one zdeponowanych przez klientów pieniędzy w
ryzykowne przedsięwzięcia handlowe. Zabezpieczeniem wkładów były dochody miast, w których
banki te organizowano. Nieraz pełniły one funkcje urzędów skarbowych. W związku z rozwojem
banków upowszechniło się (praktykowane jeszcze w późnym średniowieczu) posługiwanie czekami i
obrót wekslowy. Ponieważ używanie na co dzień pieniędzy kruszcowych było niewygodne i narażało
ich posiadacza na ryzyko kradzieży, powstały pierwsze banki żyrowe. W zamian za zdeponowane
monety, bank wystawiał dla swoich klientów kwity, którymi mogli oni płacić przy dokonywaniu
rozmaitych transakcji. Powstały w efekcie pierwsze banknoty. Banki te rozliczały płatności pomiędzy
swoimi klientami przeksięgowując pieniądze z jednego konta na drugie, bez konieczności fizycznego
podejmowania z banku przechowywanych w nim pieniędzy. Niektóre miasta wprowadzały dla osób
prowadzących działalność gospodarczą obowiązek przeprowadzania transakcji właśnie w taki sposób
– za pośrednictwem banku. Od czasów nowożytnych można mówić również o kreacji pieniądza
bankowego. Wkłady jednych osób wykorzystywane były do udzielania pożyczek innym. Bankierzy
szybko zorientowali się również, że mogą wyemitować więcej papierowych pieniędzy niż pozwalają
na to zdeponowane w banku zasoby złotych i srebrnych monet. Jest bowiem skrajnie mało
prawdopodobne, aby wszyscy wkładcy przyszli jednocześnie po swoje pieniądze. (Wkrótce miało się

12
okazać, że jest to mało prawdopodobne tylko tak długo, jak długo na rynku finansowym nie
wybuchnie panika…)
Rozwinął się także rynek długu publicznego, ponieważ ambitni władcy zmuszeni byli pożyczać duże
sumy na wystawianie coraz liczniejszych armii i na utrzymanie rozbudowywanego aparatu
administracyjnego (wcześniej u swoich obywateli zadłużały się co najwyżej miasta). W związku z
rozwojem obrotu pieniężnego powstała giełda. Jej genezy można upatrywać w średniowieczu.
Działający w XIII – XIV wieku na Półwyspie Apenińskim kupcy handlowali wekslami i wymieniali
pieniądze, korzystając przy tym nieraz z usług pośredników, przypominających nieco późniejszych
giełdowych maklerów. Także u schyłku średniowiecza niektóre jarmarki zaczęły się przekształcać w
giełdy towarowe. Nie przywożono na nie towarów, które miały być przedmiotem kupna – sprzedaży,
a jedynie zawierano kontrakty dotyczące wielkości i terminów ich dostaw. Aby było to możliwe,
musiała nastąpić standaryzacja jakości i wielkości opakowań towarów, którymi obracano w taki
sposób. Również i w przypadku tych transakcji pojawili się pośrednicy ułatwiający kontakty między
sprzedającymi a kupującymi. Jednakże dopiero w okresie po odkryciach geograficznych na giełdach
zaczęto handlować akcjami albo instrumentami finansowymi przypominającymi dzisiejsze opcje lub
kontrakty futures (sprzedawano akcje, których nie posiadano jeszcze w momencie zawierania
transakcji, w taki sam sposób prowadzono też nieraz transakcje towarowe – kupiec spodziewający się
dostawy jakichś produktów, jeszcze przed jej nadejściem mógł zawrzeć kontrakt, który jego
zobowiązywał do odsprzedaży, a inną osobę do nabycia tych produktów w określonym terminie po
określonej cenie). Najważniejsze giełdy papierów wartościowych powstały w Antwerpii i
Amsterdamie, a wkrótce potem w Londynie i Lyonie. Obracano na nich listami podskarbińskimi
(odpowiednikami dzisiejszych obligacji rządowych i wekslami, ale także akcjami. Na giełdach kwitła
spekulacja, którą zajmowali się ludzie ze wszystkich warstw społecznych. Notowania potrafiły szybko
piąć się w górę, ale też gwałtownie spadać, co prowadziło do wybuchów gwałtownej paniki wśród
inwestorów. Pierwszym przykładem spektakularnego kryzysu giełdowego była mania tulipanowa w
Holandii w latach trzydziestych XVII wieku. Później, ok. roku 1720 gwałtowne kryzysy giełdowe
wywołały spekulacje akcjami Kompanii Missisipi we Francji i Kompanii Mórz Południowych w
Anglii. W przypadku Francji gorączka spekulacyjna była podsycana decyzjami Johna Lawa,
generalnego kontrolera (odpowiednika dzisiejszego ministra) finansów Francji, który pieniądze
uzyskiwane ze sprzedaży udziałów kompanii przeznaczał na finansowanie długu publicznego. Był
zatem zainteresowany, aby ich kurs szybko wzrastał i aby możliwe było w związku z tym lokowanie
na rynku coraz nowych emisji. Generalnie jednak na młodych jeszcze rynkach finansowych w Europie
nie brakowało naiwnych inwestorów gotowych kupować akcje firm, które ogłaszały, że zamierzają
zajmować się np. uzyskiwaniem srebra z ołowiu, złota z rtęci, produkcją perpetuum mobile, albo
„działalnością o nieznanym jeszcze charakterze, ale z pewnością bardzo zyskowną”. Bywało tak, że
osoby które wcześnie kupiły udziały w tego typu przedsięwzięciach w ciągu kilku tygodni stawały się
milionerami. Te jednak, które kupowały je później, na fali runu na akcje, z reguły traciły wszystkie
zainwestowane pieniądze, gdy następował krach.
U progu epoki nowożytnej rozwinęły swoją działalność duże przedsiębiorstwa rodzinne. Różniły się
one od średniowiecznych spółek – nie były zakładane do przeprowadzenia jednej konkretnej
transakcji. Potrafiły istnieć przez kilkadziesiąt lat. Zajmowały się działalnością bankową,
niewyspecjalizowanym handlem, wytwórczością rzemieślniczą, górnictwem. Miały oddziały w całej
Europie. W krajach, które budowały swoje imperia kolonialne (Holandia, Anglia) powstawały też
kompanie do handlu z posiadłościami zamorskimi. Stanowiły one pierwowzór dzisiejszych korporacji.
Miały postać spółek akcyjnych (akcje sprzedawano już nieraz w publicznej subskrypcji), zawiązywane
były na czas nieoznaczony, posiadały osobowość prawną, aby śmierć wspólnika nie oznaczała końca
działalności. Uzyskiwały też prawo do wyłączności handlu z określonym obszarem, a także szerokie
uprawnienia polityczne, łącznie z prawem do prowadzenia wojen.
Rozwój giełd papierów wartościowych, rozwój rynku ubezpieczeniowego oraz działalność wielkich
rodzinnych firm bankiersko-kupieckich zmieniały dziedziny życie na pozór nie związane
bezpośrednio z ekonomią. Sprawiły na przykład, że towarem stała się informacja. W efekcie rozwinęła
się regularna komunikacja pocztowa na duże odległości (wielkie firmy musiały móc sprawnie
kontaktować się ze swoimi oddziałami), zaczęły też powstawać pierwsze gazety. (Najstarszy dziennik
wychodzący w Londynie zawierał wiadomości związane z żeglugą morską, potrzebne tamtejszym

13
kapitanom statków, kupcom i ubezpieczycielom. W Holandii najstarsze gazety wywodziły się z kolei z
biuletynów zawierający

Centrum i peryferie gospodarki europejskiej w XVI-XVIII w.

Przyspieszenie rozwoju gospodarczego Europy Zachodniej po odkryciach geograficznych

W następstwie odkryć geograficznych centrum życia gospodarczego Europy przeniosło się znad
Morza Śródziemnego nad Atlantyk, na czym, kosztem Włoch, zyskały takie kraje jak Holandia,
Anglia i Francja. Przyspieszenie rozwoju gospodarczego Holandii wyniknęło z istnienia tam
nowoczesnego, intensywnego rolnictwa oraz z dawnych tradycji pozacechowego rzemiosła, które w
warunkach rewolucji cen zyskało warunki do ekspansji. Holandia dysponowała również przewagą
technologiczną nad innymi krajami, która pozwoliła jej na zbudowanie nowoczesnej floty i przejęcie
(przynajmniej czasowe) znacznej części europejskiego handlu morskiego. Holenderskie statki woziły
m.in. polskie zboże, angielskie wyroby włókiennicze, francuskie wino, niewolników do kolonii
hiszpańskich. Liberalne uregulowania dotyczące transferów pieniężnych i stabilny system finansowy
sprawiły, że Holandia mogła stać się ważnym europejskim centrum finansowym i że stosunkowo
łatwo było Holendrom o kredyt na rozmaite przedsięwzięcia gospodarcze.
Anglia również była krajem, który w XVI wieku posiadał już rozwinięte rzemiosło sukiennicze.
Ekspansja zamorska Anglii wyniknęła właśnie z poszukiwania rynków zbytu dla tkanin wełnianych.
Ustanowione przez Anglię akty nawigacyjne prowadziły do stopniowego przejmowania handlu
angielskimi wyrobami z rąk Holendrów. Wczesne rozpoczęcie wydobycia węgla i wytopu żelaza
sprawiło, że angielskim produktem eksportowym mogła się stać również broń.
Francja skorzystała gospodarczo na sąsiedztwie z Hiszpanią. Prowadzący wyprawy odkrywcze
Hiszpanie potrzebowali żywności oraz materiałów do budowy i wyposażania statków. Wiele z nich
importowali z Francji, ponieważ były one tańsze od hiszpańskich. Część hiszpańskich bogactw
przenikało do Francji drogą nielegalną: francuscy korsarze (podobnie zresztą jak angielscy i
holenderscy) rabowali hiszpańskie konwoje przewożące złoto i srebro z Ameryki. Hiszpańskie
pieniądze trafiały także do francuskich katolików w związku z ich konfliktem z protestantami. Duże
znaczenie gospodarcze uzyskały francuskie porty położone nad Atlantykiem (np. Hawr).

Przyczyny regresu gospodarczego Hiszpanii

Po stosunkowo krótkim okresie szybkiego rozwoju, Hiszpania, a więc kraj, który dokonał odkryć
geograficznych stał się krajem peryferyjnym w gospodarce europejskiej. Wynikało to częściowo z
przyczyn naturalnych – epidemii i klęsk nieurodzaju, jakie nawiedziły Hiszpanię. Istotne znaczenie dla
załamania hiszpańskiej gospodarki miały jednak również względy polityczne. Bardzo wysokie koszty
prowadzenia mocarstwowej polityki zagranicznej przez rządzącą Hiszpanią (i wieloma innymi
państwami w Europie) dynastię Habsburgów, sprawiały, że pomimo dowozu srebra i złota z Ameryki,
władcy Hiszpanii musieli nakładać na swoich poddanych coraz wyższe podatki. Wysokie obciążenia
były przyczyną zbiegostwa chłopów i porzucania przez nich ziemi. Podatki były w dodatku
rozkładane niesprawiedliwie – właściciele ziemscy często byli w stanie się od nich uwolnić kosztem
mieszkańców miast. Wysokie wydatki oznaczały również konieczność zaciągania przez króla
pożyczek. Kilkakrotnie doprowadziły go one do bankructwa. Zadłużenie władcy sprawiało też, że
atrakcyjną inwestycją stawał się dług publiczny. Na „obligacjach” emitowanych przez króla
hiszpańskiego można było zarobić lepiej niż na większości inwestycji produkcyjnych, co dodatkowo
zniechęcało do ich podejmowania. Problemem politycznym było również utrzymywanie przywilejów
Mesty (stowarzyszenia właścicieli ziemskich- hodowców owiec), którzy posiadali uprawnienia do
przeganiania zwierząt przez cudzą ziemię, bez konieczności płacenia odszkodowań za spowodowane
zniszczenia. Szczególna pozycja Mesty wynikała z wysokiej pozycji społecznej jej członków oraz z
14
roli, jaką eksport wełny odgrywał w gospodarce Hiszpanii jeszcze w średniowieczu. W okresie po
odkryciach geograficznych był on zresztą kontynuowany, tyle że jego bilans stał się dla Hiszpanii
niekorzystny, ponieważ wełna była sprzedawana zagranicę w stanie nieprzetworzonym, a następnie
wracała do Hiszpanii w postaci kupowanych w innych krajach wyrobów gotowych. Charakter
prowadzonej przez władców Hiszpanii polityki zagranicznej pociągał za sobą również konflikty
zbrojne. Jeśli nawet toczyły się one poza terytorium Hiszpanii, to pociągały za sobą np. królewskie
decyzje o konfiskacie na potrzeby wojskowe należących do osób prywatnych statków. Zniechęcało to
do inwestycji w żeglugę, która wobec posiadania przez Hiszpanię kolonii w Ameryce, powinna być
ważnym działem hiszpańskiej gospodarki.
Poza problemami politycznymi, istotną przyczyną trudności gospodarczych Hiszpanii był jednak
niekorzystny dla tego kraju układ cen. Właśnie w Hiszpanii ich wzrost był najszybszy i
najwcześniejszy, co powodowało, że wyroby hiszpańskie były droższe od zagranicznych. Dzięki
bogactwom przywożonym z Ameryki Hiszpanów stać było na kupowanie towarów importowanych.
Zatem brakowało motywacji, aby rozwijać rodzimą wytwórczość. Reakcją na wzrost cen było w
dodatku wprowadzenie zakazu eksportu niektórych wyrobów rzemieślniczych do hiszpańskich
posiadłości w Ameryce. Sądzono, że jeżeli więcej tych artykułów pozostanie w kraju, to ich ceny na
rynku miejscowym spadną. Ograniczenia eksportowe odbiły się jednak bardzo niekorzystnie na
rozwoju hiszpańskiego rzemiosła.

Gospodarka folwarczna w Europie środkowo-wschodniej

Na wschodzie Europy w okresie po odkryciach geograficznych rozwinęła się gospodarka folwarczna.


Folwark był częścią majątku ziemskiego, którą właściciel uprawiał na własny rachunek. W Polsce
folwarki istniały już w XIV wieku, także we wsiach lokowanych wówczas na prawie niemieckim. Ich
rozmiary były jednak przeważnie niewielkie. Główną ich funkcją było wyżywienie właściciela, jego
rodziny i otoczenia. Głównym źródłem dochodów dla właściciela ziemskiego był wówczas czynsz
płacony przez chłopów.
Stopniowo, począwszy od XV wieku, zarysowywała się jednak tendencja do powiększania folwarku i
zmiany jego funkcji: miał on służyć produkcji zboża (czasem hodowli bydła) na sprzedaż. To folwark,
nie zaś zbierane od chłopów czynsze, stały się w efekcie najważniejszym źródłem gotówki dla
właścicieli ziemskich.
Zmiana ta najwcześniej zaszła w większych majątkach ziemskich, przede wszystkim tych, należących
do Kościoła. W XVI wieku gospodarkę folwarczną prowadziła jednak również szlachta posiadająca
majątki średniej wielkości.
Do zmiany funkcji folwarku, jego rozwoju i wzrostu znaczenia gospodarczego przyczyniły się
następujące czynniki:
a) spadek dochodów czerpanych z renty pieniężnej, wynikający z dewaluacji pieniądza i
obniżania się w XV wieku cen zboża;
b) niechęć chłopów do płacenia czynszu: w okresie gorszej koniunktury, w sytuacji, kiedy trudno
im było o pieniądze, chłopi woleli odpracowywać swoje zobowiązania wobec właściciela
ziemskiego, niż płacić mu czynsz pieniężny;
c) konieczność zagospodarowania przez szlachcica ziem porzucanych przez chłopów w
warunkach gorszej koniunktury;
d) otwierające się przed właścicielami ziemskimi w XVI wieku możliwości eksportu zboża na
Zachód;
e) pozycja polityczna szlachty w państwie, umożliwiająca jej podporządkowanie sobie chłopów;
f) zastąpienie pospolitego ruszenia wojskiem najemnym, co umożliwiło szlachcie poświęcenie
się nie wojowaniu lecz prowadzeniu gospodarstwa;
g) tworzenie się dużych majątków ziemskich wskutek prowadzonego przez Jagiellonów
oddawania w zastaw posiadłości królewskich.

Do rozwoju gospodarki folwarcznej w Polsce przyczyniła się wielka koniunktura na eksport polskiego
zboża na Zachód Europy, która nadeszła w XVI wieku. Wyniknęła ona ze zjawisk związanych z
rewolucją cen (wolniejszy wzrost cen na Wschodzie niż na Zachodzie Europy, poprawa relacji między

15
cenami artykułów rolnych a wyrobów rzemieślniczych, procesy urbanizacyjne na Zachodzie). Zboże
było spławiane Wisłą do Gdańska a stamtąd, głównie za pośrednictwem holenderskich kupców,
trafiało na Zachód Europy. Zyski, jakie handel ten przynosił, sprawiały, że właściciele ziemscy w
regionach, w których blisko było do spławnych rzek, tworzyli w swoich majątkach duże folwarki
nastawione na produkcję zboża na eksport. W dłuższej perspektywie doprowadziło to do zjawisk
kryzysowych w polskiej gospodarce. Zaczynają one być widoczne już na początku XVII wieku.
Ziemia ulegała stopniowemu wyjałowieniu na skutek uprawiania na wielkich obszarach wyłącznie
zbóż. Ceny zboża na Zachodzie zaczęły spadać w XVII wieku, w miarę jak tamtejsze rolnictwo
stawało się coraz efektywniejsze i w miarę jak na zachodnie rynki trafiało coraz więcej artykułów
substytucyjnych w stosunku do zboża oraz coraz więcej zboża pochodzącego z Rosji i kolonii
europejskich na innych kontynentach. Polska szlachta, chcąc utrzymać poziom swoich dochodów,
zwiększała powierzchnię upraw zbożowych, a w związku z tym i obciążenia chłopów pańszczyzną.
Prowadziło to pogorszenia jakości uprawy ziemi (chłop miał coraz mniej czasu na pracę na własnym
gospodarstwie, a do pracy na pańskim polu się nie przykładał) oraz do stopniowego wypierania
chłopów z rynku miejskiego (w gorzej uprawianych i coraz mniejszych gospodarstwach chłopskich
mniejsze były nadwyżki żywności, które chłopi mogliby sprzedać w mieście), co negatywnie
wpływało na sytuację rzemiosła miejskiego. Dodatkowo, gdy zmniejszyły się możliwości eksportowe,
właściciele majątków ziemskich starali się wprowadzać rozmaite monopole, zobowiązując swoich
poddanych do zakupu wyrobów wytwarzanych w obrębie należącego do nich majątku ziemskiego.
Najważniejszym z nich był monopol propinacyjny. Prowadzony w ten sposób drenaż dochodów
chłopskich dodatkowo pogarszał położenie miejskiego handlu i rzemiosła, ograniczając jego rynek
zbytu.

W XVI wieku, zanim dał się odczuć wspomniany wyżej kryzys gospodarczy, Polska raczej nadrabiała
zaległości gospodarcze w stosunku do Zachodu niż pozostawała coraz bardziej w tyle w stosunku do
niego. Plony w rolnictwie utrzymywały się jeszcze na poziomie zbliżonym do zachodniego.
Mieszkańcy Polski byli dość dobrze odżywieni (być może lepiej niż mieszkańcy Europy Zachodniej).
Bilans handlowy Polski był dodatni. Polska eksportowała wprawdzie nisko przetworzone towary rolne
i leśne (głównie zboże, ale również bydło, drewno, skóry i futra) importowała zaś wyroby
rzemieślnicze i artykuły luksusowe (tkaniny, wino, przyprawy), taka struktura eksportu i importu
wynikała jednak ze specjalizacji gospodarczej poszczególnych regionów Europy, dawała się również
racjonalnie uzasadnić. Nie może być zatem traktowana jako przejaw zacofania. Od Zachodu
odstawaliśmy jednak wyraźnie w zakresie skali aktywności gospodarczej państwa, rozwoju rynku
pieniężnego i „kapitału wiedzy” – poziomu myśli ekonomicznej.
Gospodarka folwarczna, nastawiona na sprzedaż zboża na zbyt, rozwinęła się również w innych
krajach Europy Środkowo-Wschodniej. W Czechach i na Węgrzech decydującą rolę odegrało w tym
względzie przejęcie władzy nad tymi krajami przez dynastię Habsburgów i uczynienie z nich zaplecza
rolniczego dla miast austriackich. Na Bałkanach z kolei folwarki rozwijały się dzięki możliwościom
eksportu artykułów rolnych do silnie zurbanizowanych Włoch oraz koniunkturze, jaką wytwarzała
konieczność żywienia armii walczących z Turkami. W Rosji również tworzyły się duże gospodarstwa
produkujące zboże na sprzedaż. Początkowo jednak były one nastawione nie tyle na eksport na
Zachód, co na zaspokajanie zapotrzebowania wewnętrznego, zgłaszanego przez te regiony położone
na północy i na południowym wschodzie Rosji, które nie były w stanie same się wyżywić.

Szwecja i Włochy kraje peryferyjne w gospodarce europejskiej?

Mówiąc o dwóch strefach gospodarki europejskiej: zachodniej, w której zanikała pańszczyzna, chłopi
stawali się dzierżawcami ziemi, ludzie przenosili się do miast, rozwijało się rzemiosło, a potem
przemysł i wschodniej – rolniczej, eksportującej zboże na Zachód, refeudalizującej się i coraz bardziej
zacofanej, trzeba pamiętać, że były w Europie obszary, których rozwój gospodarczy wyraźnie
wymykał się temu schematowi. Przykładami mogą być Szwecja i Włochy. Szwecja była krajem
biednym, eksportującym na Zachód właściwie wyłącznie surowce: tarcicę, smołę oraz miedź i żelazo.
W Szwecji, podobnie jak na wschodzie Europy, postępowały także zjawiska uzależniania chłopów od
właścicieli ziemskich. Szwecja nie dysponowała dużymi zasobami ludnościowymi, a jej system

16
finansowy oparty był raczej na daninach w naturze niż na pieniądzach. Pomimo tego przez XVII wiek
utrzymała pozycję europejskiego mocarstwa. Pod pewnymi względami była krajem bardzo
nowoczesnym. Dysponowała sprawną administracją państwową, była zdolna do wdrażania
importowanych z zagranicy nowoczesnych rozwiązań technicznych czy ekonomicznych. Przede
wszystkim jednak była krajem samofinansującego się podboju. Opierała swoją pozycję na dochodach
czerpanych z eksploatacji podbijanych terytoriów. Ważną pozycją szwedzkich dochodów były
również subsydia przyznawane przez sojuszników na prowadzenie wojen. Korona szwedzka mogła
liczyć na pożyczki ze strony arystokratów na finansowanie wysiłku zbrojnego. W zamian musiała im
jednak zagwarantować udział w łupach. W efekcie państwo nie mogło funkcjonować bez dalszych
wojen. W XVIII wieku okazało się jednak, że na kontynuację agresywnej polityki zagranicznej nie
pozwala już sytuacja demograficzna, a wykorzystywanie statków do celów wojennych marginalizuje
Szwecję jako uczestnika handlu międzynarodowego. W dodatku szwedzkie towary stawały się coraz
mniej konkurencyjne na zagranicznych rynkach. W efekcie kraj utracił swoją mocarstwową pozycję.
W północnych Włoszech z kolei w czasach nowożytnych rozwinął się pozornie nieracjonalny system
gospodarczy, oparty na „elitarnej konsumpcji”. Jedyna grupą dysponującą nadwyżkami kapitału była
we Włoszech arystokracja. Przeznaczała ona ogromne sumy na budowę rezydencji, utrzymywanie
licznej służby, ubrania z kosztownych tkanin, karety, wyrafinowane jedzenie itd. Pieniądze na tego
typu wydatki uzyskiwała z inwestycji w majątki ziemskie, w dług publiczny albo z angażowania się w
spółki w charakterze inwestora kapitałowego. Generalnie, arystokraci preferowali takie
przedsięwzięcia, które mogły przynieść im dochód, ale nie wymagały od nich poświęcania wysiłku,
czasu i energii. Poprzez wystawną konsumpcję tworzyli barierę wejścia do swojej grupy,
zabezpieczając w ten sposób swoją pozycję społeczną. We Włoszech nie wystąpiły wprawdzie
przejawy kryzysu gospodarczego, ponieważ działy gospodarki zajmujące się wytwarzaniem artykułów
luksusowych dawały pracę znacznej części mieszkańców miast włoskich. Włochy coraz mniej liczyły
się jednak jako producent artykułów powszechnego użytku. Stopniowo coraz trudniej było im również
eksportować dobra luksusowe, ponieważ z upływem czasu coraz więcej krajów starało się zastępować
wyroby importowane krajowymi. Spadło także znaczenie Włoch jako uczestnika międzynarodowego
handlu morskiego, szczególnie wówczas, gdy okazało się, że rządzący północnymi Włochami
Hiszpanie są skorzy do nakładania wysokich podatków, ale nie potrafią zapewnić spokoju żeglugi na
Morzu Śródziemnym.

Gospodarka Europy Zachodniej w XVII wieku

Na początku XVII wieku koniunktura gospodarcza w Europie pogorszyła się. Prawdopodobnie nie
można mówić o ogólnym kryzysie, pogorszenie sytuacji w jednych gałęziach gospodarki i w jednych
branżach było bowiem rekompensowane poprawą sytuacji w innych. Ekspansja sektora publicznego
(wzrost wydatków na armię i administrację) spowodował jednak wzrost obciążeń podatkowych i
zarazem zmniejszenie popytu prywatnego, a w konsekwencji obniżenie się stopy życiowej.
Rywalizację gospodarczą pomiędzy poszczególnymi państwami zaczęto traktować jako grę o sumie
zerowej. Prowadziło to do zaostrzenia antagonizmów politycznych pomiędzy głównymi mocarstwami
europejskimi oraz do zmian w doktrynie ekonomicznej i zapoczątkowania bardziej świadomego
sterowania życiem gospodarczym przez władców państw europejskiego Zachodu.
Zjawiska kryzysowe zaostrzyła wojna trzydziestoletnia (1618-1648). Była ona konfliktem, który -
rozpoczęty w Niemczech - objął swoim zasięgiem znaczną część Europy. Jego przyczyny stanowiły:
walka pomiędzy zwolennikami silnej władzy cesarskiej w Niemczech, a dążącymi do zachowania jak
największej samodzielności książętami; rywalizacja między Francją a krajami rządzonymi przez ród
Habsburgów; wrogie stosunki między katolikami a protestantami.
Wojna wybuchła w okresie, kiedy istniały już znaczne powiązania gospodarcze pomiędzy
poszczególnymi państwami europejskimi, toteż jej skutki odczuły również kraje niedotknięte
bezpośrednio działaniami wojennymi. Straty gospodarcze Francji wynikły z przerwania zyskownego
handlu z Hiszpanią, która znalazła się w czasie wojny w przeciwnym obozie, z nieoczekiwanie
wysokich wydatków na armię i subsydiów dla innych walczących krajów. Związany z wojną zastój w
handlu negatywnie wpłynął także na sytuację gospodarczą Anglii. Spowodował on kryzys w
angielskim włókiennictwie. Najsilniej jednak skutki wojny dotknęły gospodarkę niemiecką. Wojna

17
toczyła się bowiem głównie na terytorium Niemiec, powodując ogromne straty materialne i
ludnościowe (liczba mieszkańców Niemiec zmniejsza się w wyniku wojny o 30-40%).

Wojna doprowadziła do wzmocnienia w wielu krajach władzy centralnej. Władcy w większym stopniu
interesowali się sprawami gospodarczymi. Wielu z nich w swojej polityce ekonomicznej zaczęło
kierować się doktryną merkantylizmu (dawniej już znano rozwiązania bulionistyczne). Zgodnie z
poglądami merkantylistów, celem polityki gospodarczej było dostarczenie państwu środków
finansowych do budowy silnej pozycji politycznej. Bilans handlowy kraju powinien być dodatni. Aby
to osiągnąć i tym samym zapewnić sobie dopływ cennych kruszców, należało jak najwięcej
eksportować i jak najmniej importować. Wzorem władcy prowadzącego taką politykę był dla innych
monarchów europejskich król Francji Ludwik XIV. Od nazwiska Colberta, ministra na dworze
Ludwika XIV zajmującego się sprawami gospodarczymi, francuska odmiana merkantylizmu nazwana
została nazwana kolbertyzmem. Colbert sprowadzał z zagranicy fachowców, którzy uruchamiali
zakłady wytwórcze produkujące wyroby zastępujące artykuły importowane. Udzielał subsydiów i
pożyczek na otwieranie nowych przedsiębiorstw. Wprowadził wysokie cła importowe, z których
wyłączone były jedynie surowce i półprodukty potrzebne do rozwijania rodzimej wytwórczości. Starał
się utrzymywać ceny chleba na niskim poziomie, aby uniknąć presji na wzrost płac. Zakazywał
emigracji i prowadził politykę pronatalistyczną (czyli taką, której celem było zwiększenie liczby
urodzin), aby nie brakowało rąk do pracy.

Okres po zakończeniu wojny trzydziestoletniej był okresem przewagi Francji w polityce europejskiej.
Zachęcało to do naśladowania wzorów francuskich, również w sferze gospodarczej. Władcy
zapóźnionych gospodarczo państw Europy Środkowej i Wschodniej w XVIII wieku posługiwali się
wzorowanymi na francuskich narzędziami, takimi jak protekcjonizm celny, sprowadzanie
cudzoziemskich fachowców, tworzenie nowoczesnego aparatu urzędniczego sprawniej zarządzającego
państwem. Starali się wzmocnić gospodarkę i stworzyć podstawy potęgi politycznej swoich państw.
Gdy poprawiał się stan gospodarki, wystawiali coraz potężniejsze i coraz lepiej wyekwipowane armie.
Reformy w takim właśnie kierunku udanie przeprowadzili sąsiedzi Polski - caryca Rosji Katarzyna II,
król Prus Fryderyk II oraz cesarze Austrii Józefow II i Maria Teresa. Stało się to jedną z przyczyn
rozbiorów Polski.

Ceną za silną pozycję polityczną Francji w Europie drugiej połowy XVII i XVIII wieku były wysokie
podatki płacone przez poddanych królów Francji. Powodowało to narastanie niezadowolenia
społecznego. Poziom życia pozostawał niski, a problemy powiększał szybki wzrost liczby ludności. Z
panujących we Francji porządków niezadowoleni byli chłopi, którzy wciąż nie byli formalnymi
właścicielami uprawianej przez siebie ziemi i którzy w zamian za jej użytkowanie wciąż obciążeni
byli uciążliwymi daninami. Niezadowolona była biedota miejska, ale również wielu spośród
zamożniejszych mieszkańców miast, którym przeszkadzał brak swobody prowadzenia działalności
gospodarczej, wynikający z ograniczeń cechowych. Większość szlachty i duchowieństwa, a więc
przedstawicieli stanów uprzywilejowanych, również nie była gotowa bronić funkcjonującego we
Francji systemu politycznego. Zwykli księża byli przeważnie ubodzy i nie postrzegali swojego
położenia jako szczególnie korzystnego, zaś spośród szlachty tylko nieliczni mieli dostęp do dworu i
udzielanych przez króla łask. Wszyscy obawiali się także arbitralnych decyzji króla.

Kryzys gospodarczy w Polsce w XVII wieku

Pierwsze symptomy kryzysu gospodarczego pojawiły się w Polsce jeszcze na początku XVII wieku.
Pogarszał się wówczas bilans handlowy Polski, a bilans płatniczy stał się najprawdopodobniej
zdecydowanie negatywny. Do pogłębienia kryzysu przyczyniły się toczone przez Polskę wojny.
Polska należała do krajów, które musiały stawić czoła ekspansywnemu imperium tureckiemu. Od
początku XVII wieku potęgą zaczęło się stawać również Księstwo Moskiewskie/ Rosja. Prowadzona
przez nie polityka „zbierania ziem ruskich”, następnie zaś walka o dostęp do Bałtyku spowodowała
konflikt z Polską. Wewnętrzne konflikty w Rzeczypospolitej zaowocowały powstaniem
Chmielnickiego. Najgorsze z gospodarczego punktu widzenia następstwa miał jednak konflikt ze

18
Szwecją. Wyniknął on zarówno ze szwedzkich ambicji stworzenia imperium dookoła Bałtyku, jak i z
konfliktu dynastycznego, wynikającego z pretensji rządzących Polską królów z dynastii Wazów do
tronu szwedzkiego. W wyniku najazdu znaczna część Polski znalazła się pod władzą szwedzką.
Początkowo Szwedzi nie napotkali w Polsce poważnego oporu. Dbali więc o to, aby go nie rozniecić.
Starali się eksploatować podbite tereny w sposób racjonalny. Próbowali powściągać dokonywane
przez wojsko rabunki, oszczędzać majątki szlachty protestanckiej, która w większości opowiedziała
się za nimi, nakładać kontrybucje i inne obciążenia w sposób racjonalny, nie rujnujący, tych, którym
przychodziło je ponosić. Z czasem konflikt polsko-szwedzki przekształcił się w wojnę partyzancką, w
toku której obie strony stosowały taktykę spalonej ziemi.

Bezpośrednio po potopie szwedzkim Polska wyglądała podobnie jak Niemcy po wojnie


trzydziestoletniej. Straty ludnościowe wynikające z działań wojennych, głodu i epidemii ocenia się na
25%. W miastach liczba mieszkańców zmniejszyła się nawet o 70%. Na wsi największe szanse na
odbudowę mieli najbogatsi. Okres po potopie szwedzkim był zatem czasem, kiedy szybko powiększał
się stan posiadania magnaterii. Aby jak najszybciej wznowić eksport zboża, folwarki szlacheckie
odbudowywały zniszczenia kosztem chłopów, których przenoszono na gorszą ziemię, pozbawiano
narzędzi i zwierząt pociągowych. Powodowało to zmniejszanie się na wsi odsetka kmieci (chłopów
użytkujących stosunkowo duże gospodarstwa, pozwalające wyżywić rodzinę) a wzrost liczby
zarodników i komorników (użytkowników maleńkich kawałków gruntu, którzy musieli wynajmować
się do pracy na folwarkach lub u bogatszych gospodarzy).
Zubożenie mieszkańców wsi i wprowadzane przez szlachtę monopole (o których była mowa wyżej)
negatywnie odbijały się na możliwościach odbudowy miast. Ze zniszczeń spowodowanych potopem
zdołały się w efekcie wydźwignąć przed drugą połową XVIII wieku jedynie miasta prywatne i będące
ośrodkami dóbr ziemskich.

Odbudowa gospodarki polskiej w II połowie XVIII wieku

Szybsza odbudowa gospodarki polskiej nastąpiła po roku 1764, w okresie rządów ostatniego króla
Polski, Stanisława Augusta Poniatowskiego. Reformy skarbowe zwiększyły dochody płynące z
podatków. Poprawiła się nieco koniunktura rolna, między innymi dzięki zwiększeniu się chłonności
rynku wewnętrznego. Państwo zaczęło wówczas prowadzić politykę gospodarczą przypominającą
nieco politykę władców zachodnioeuropejskich. Dbało o komunikację (inicjując budowę żeglownych
kanałów). Ujednoliciło miary i wagi, zniosło wewnętrzne cła, popierało rozwój manufaktur, przede
wszystkim produkujących uzbrojenie i wyposażenie dla wojska. Zakładali je mieszczanie. Czasami
były prowadzone przez spółki, do których wchodziła zarówno szlachta, jak i mieszczanie.
Manufaktury zakładali w swoich majątkach również magnaci. Korzystały one jednak z darmowej
pracy pańszczyźnianych chłopów i darmowych surowców, którymi dysponuje właściciel wielkiego
majątku. Nie prowadzono w nich zatem kalkulacji zysku, tym bardziej że ich wyroby nie były z reguły
przeznaczone na sprzedaż lecz na własny użytek magnata dla zaoszczędzenia wydatków
gotówkowych.

Czasy rewolucji francuskiej i wojen napoleońskich: polityka gospodarcza jako


narzędzie inżynierii społecznej, wzrost sił antyrynkowych i gospodarka wojenna

Polityka gospodarcza w rewolucyjnej Francji – teoria i praktyka

Rewolucja francuska wybuchła w proteście przeciwko samowoli władcy i nierówności ludzi


względem prawa. Przyniosła więc zniesienie feudalnych obowiązków chłopów i przymusu
przynależności do cechu, wprowadzenie zasady swobody podejmowania działalności gospodarczej
oraz równej ochrony prawnej dla wszystkich. Zasady te sprzyjały budowie gospodarki opartej na
indywidualnym ryzyku i swobodnie podejmowanych decyzjach, a więc gospodarki kapitalistycznej.

19
W okresie wojen napoleońskich wraz z podbojami Napoleona powyższe reguły, ujęte w stworzonym
na polecenie cesarza Francuzów kodeksie cywilnym, rozpowszechniły się na całą Europę.
Rewolucja była również protestem przeciw polityce budowania potęgi politycznej Francji kosztem
zwiększania obciążeń podatkowych poddanych królów francuskich, ponieważ pieniądze uzyskiwane
dzięki merkantylistycznej polityce Colberta oraz jego następców w praktyce nie przyczyniały się do
poprawy warunków życia, lecz były zużywane na potrzeby wojska, dworu, administracji państwowej i
służby dyplomatycznej. Bezpośrednią przyczyną wybuchu rewolucji w 1789 r. był kryzys finansowy
wywołany przeznaczeniem przez Francję dużych sum na wsparcie wojny o niepodległość Stanów
Zjednoczonych.
W praktyce w ogarniętej rewolucją Francji panował chaos wewnętrzny. Od 1792 r. Francja toczyła też
nieprzerwanie wojny z wrogami zewnętrznymi. Oderwanie ludzi od normalnych zajęć i konieczność
wyżywienia armii powodowały niedobory podstawowych artykułów. Niski stan bezpieczeństwa
publicznego utrudniał handel. W tej sytuacji niezależnie od haseł wolności gospodarczej władze
administracyjne w praktyce ingerowały w życie ekonomiczne. W związku z tym wprowadzono system
reglamentacji podstawowych artykułów oraz ograniczeń obrotu gospodarczego.
Zadłużenie pochodzące jeszcze z okresu przedrewolucyjnego, spadek ściągalności podatków oraz
wydatki wojenne rujnowały budżet. Zwiększała się w konsekwencji emisja pieniądza papierowego. W
połączeniu ze wspomnianymi już niedoborami rynkowymi spowodowało to wysoką inflację.
Radykalni rewolucjoniści realizując hasło równości próbowali doprowadzić do zniwelowania różnic
majątkowych między ludźmi. Miała temu służyć sprzedaż bądź nawet rozdawanie ubogim ziemi
(pochodzącej przede wszystkim z przejętych przez państwo majątków kościelnych, należących do
przeciwników rewolucji, bądź stanowiących własność wspólnot gminnych). Akcja ta przyniosła
jedynie połowiczne rezultaty. Okres rewolucji był także czasem szerzenia się ekonomicznego
populizmu. Rady na problemy gospodarcze szukano w dodrukowywaniu pieniędzy albo surowych
karach dla „spekulantów”. Takie poglądy i metody działania uznać należy za typowe. Podobnie
zachowywały się władze innych krajów znajdujących się w gospodarczym chaosie, nawet w czasach
bardzo bliskich współczesności. Także w dziejach Polski w okresie po II wojnie światowej zdarzały
się głośne kampanie antyspekulacyjne, mające zaradzić brakom rynkowym. Obserwować można było
również podobne do francuskiego zjawisko zamykania się rynków lokalnych. Szczególną cechą
gospodarki rewolucyjnej Francji było za to być może to, że po raz pierwszy w historii rządzący
spróbowali wykorzystać politykę ekonomiczną jako narzędzie do przeprowadzenia kompleksowej
zmiany społecznej motywowanej ideologicznie.

Polityka gospodarcza czasów napoleońskich jako przykład gospodarki wojennej

Od momentu, w którym rewolucyjna Francja znalazła się w 1792 r. w stanie wojny z Austrią i
Prusami, konflikty zbrojne w Europie toczyły się praktycznie nieprzerwanie aż do 1815 r., czyli do
klęski Napoleona. Francja walczyła z kolejnymi koalicjami państw europejskich, tworzonymi
przeciwko niej przez Anglików. Wojny napoleońskie wymagały od uczestniczących w nich państw
mobilizacji znacznych zasobów ludzkich i materialnych (dla przykładu armie francuskie w okresie
wojen napoleońskich liczyły ok. miliona żołnierzy). Gospodarka stała się narzędziem prowadzenia
wojny. Napoleon zarządził wprowadzenie blokady kontynentalnej. Oznaczała ona zakaz sprowadzania
do Francji i zależnych od niej krajów, (czyli w praktyce niemal do całej Europy kontynentalnej)
produktów angielskich. Anglicy odpowiedzieli na to posunięcie kontrblokadą, a ponieważ obie strony
zatrzymywały statki państw neutralnych Amerykanie wprowadzili embargo na handel z Europą.
Wojny napoleońskie, podobnie jak wcześniejsze konflikty zbrojne w XVIII wieku doprowadziły w
efekcie do istotnego ograniczenia handlu światowego. Ich uczestnikami były mocarstwa kolonialne
zatem toczyły się one również poza Europą. Na konflikty europejskie nakładały się w dodatku te
wynikające z wyzwalania się Ameryki Łacińskiej spod władzy hiszpańskiej. Na początku XIX wieku
zakazano również handlu niewolnikami, co także przyczyniło się dodatkowo do ograniczenia
rozmiarów międzykontynentalnej wymiany handlowej.
Poszczególne regiony gospodarcze zmuszone zatem były do większej samowystarczalności (w
Europie zaczęto w tym okresie na przykład produkować cukier z buraków, ponieważ występowały
trudności w dostawach cukru trzcinowego, a odzież bawełnianą zastępowano częściowo lnianą lub

20
wełnianą, ponieważ dowóz bawełny na kontynent europejski również został przerwany). Ograniczenia
gospodarcze wywołane blokadą i kontrblokadą lepiej zniosła gospodarka angielska niż francuska.
Okres wojen napoleońskich wzmógł dążenia do protekcjonizmu gospodarczego, na przykład w Anglii
silne lobby właścicieli ziemskich wywalczyło po ich zakończeniu wprowadzenie wysokich ceł na
zboże. Wojny opóźniły również rozwój przemysłowy w Europie, a co za tym idzie w życiu
politycznym opóźniły dojście do głosu sił zainteresowanych znoszeniem barier handlowych. W
efekcie okres liberalnej polityki ekonomicznej mógł się rozpocząć w Europie dopiero w połowie XIX
wieku.
Gospodarka czasów rewolucji i wojen napoleońskich musiała być nastawiona w dużym stopniu na
zaspokajanie potrzeb wojennych. Niektóre cechy ówczesnego życia ekonomicznego można zatem
uznać za typowe dla gospodarki funkcjonującej w warunkach nowoczesnej wojny. Cechami tymi były:
a) Autarkizacja: Gospodarka stawała się autarkiczna, chociaż ani Napoleon, ani jego przeciwnicy,
blokując wzajemnie swój handel nie myśleli jeszcze raczej o pozbawieniu przeciwnika
możliwości dowozu materiałów niezbędnych do prowadzenia wojny. Tego typu dążenie do
przerwania szlaków komunikacyjnych będzie cechą przyszłych konfliktów (taki był na
przykład cel niemieckiej floty zwalczającej na Atlantyku żeglugę brytyjską podczas I i II
wojny światowej). Na początku XIX wieku rozumowano wciąż jeszcze kategoriami
merkantylistycznymi – blokady miały pozbawić przeciwnika możliwości eksportowych, a
zatem i złota niezbędnego, jak wierzono, do prowadzenia wojny. Miały również spowodować
u niego trudności gospodarcze, które doprowadziłyby do wybuchu niezadowolenia
społecznego.
b) Problem inflacji: w rewolucyjnej Francji wysiłek wojenny był finansowany emisją
papierowego pieniądza. Podobnie rzecz przedstawiała się podczas późniejszych konfliktów
zbrojnych.
c) Problem niedoboru rąk do pracy: wynikał on z powołania wielu osób do wojska. Rozwiązania
były różne. Na przełomie XVIII i XIX wieku na ogół jeszcze dość prymitywne (choćby
stosowane we Francji zwalnianie ze służby żołnierzy czy wypuszczanie więźniów na okres
żniw)
d) Problem niedoboru dóbr konsumpcyjnych: mobilizacja oznaczająca oderwanie pracowników
od normalnych zajęć powodowała zmniejszenie ich podaży. Z drugiej strony preferencje
otrzymywało wyżywienie wojska. W konsekwencji ludność cywilną dotykały ograniczenia
konsumpcyjne, najczęściej w postaci reglamentacji. To z kolei często prowadziło do
powstawania czarnego rynku.
e) Odchodzenie od rachunku ekonomicznego. W warunkach wojennych ważniejsze od
ekonomicznej opłacalności określonych rozwiązań gospodarczych okazywało się na przykład
pełne wykorzystanie istniejących zdolności produkcyjnych albo możliwości transportowych.
Wojenne decyzje ekonomiczne sprzyjały zatem zwiększaniu kosztów produkcji czy transportu.

Rewolucja przemysłowa

Definicja rewolucji przemysłowej i ramy czasowe zjawiska

Rewolucja przemysłowa- w wąskim rozumieniu- to zmiany technologiczne, które doprowadziły do


zastąpienia wytwórczości manufakturowej, opartej na pracy ręcznej, przez przemysł fabryczny,
wykorzystujący pracę maszyn.
Przemiany technologiczne, które doprowadziły do powstania fabryk, rozpoczęły się w drugiej połowie
XVIII wieku. W Anglii, gdzie zachodziły one najszybciej, przemysł fabryczny tworzył się pomiędzy
1760 a 1830 rokiem. W ciągu XIX wieku rewolucję przemysłową przeszły inne kraje europejskie, na
przełomie XIX i XX wieku przemiany technik produkcji dotarły również do Rosji.
Z punktu widzenia zmian technologicznych rewolucję można podzielić na dwa etapy: pierwszy z nich
związany jest z wynalezieniem maszyny parowej oraz urządzeń mechanizujących tkactwo i
przędzalnictwo. Zmiany techniczne w tym okresie objęły przede wszystkim cztery dziedziny
21
gospodarki: rolnictwo, transport, górnictwo i metalurgię oraz przemysł tekstylny. Najważniejsze
wynalazki drugiego etapu rewolucji przemysłowej w ostatniej ćwierci dziewiętnastego wieku to z
kolei budowa urządzeń pozwalających na przemysłowe wykorzystanie energii elektrycznej i
skonstruowanie silnika spalinowego. Rozwinął się wówczas przemysł chemiczny, elektrotechniczny,
stalowy i motoryzacyjny.
Rewolucja przemysłowa doprowadziła również do zmian struktury społecznej, przemian
obyczajowych, czy zmian polityki gospodarczej państwa. Dlatego określeniem tym obejmuje się
zazwyczaj nie tylko innowacje techniczne, ale również przemiany społeczne, wynikłe z powstania
przemysłu fabrycznego.
Rewolucja zachodziła w tych regionach, które dysponowały mobilną siłą roboczą, w których
odczuwalna była potrzeba innowacji technicznych, w których zgromadzony został kapitał niezbędny
do nowych inwestycji, w których władza tworzyła przewidywalne warunki do działalności
gospodarczej i w których nie istniały bariery mentalne ani obyczajowe ograniczające aktywność
ekonomiczną.
Podstawowe problemy gospodarki europejskiej pod koniec XVIII wieku związane były z
koniecznością poszukiwań nowych źródeł energii. Tradycyjnie wykorzystywane (siła mięśni ludzi i
zwierząt, drewno, woda, wiatr) nie wystarczały już wówczas do dalszego rozwoju aktywności
gospodarczej. Problemem odczuwalnym przez wiele stuleci i wciąż w XVIII wieku nierozwiązanym
było uzyskanie odpowiednich zasobów żywności do wyżywienia wzrastającej liczby ludności. Żyjący
na przełomie XVIII i XIX wieku ekonomista i demograf Thomas Malthus twierdził, że liczba ludności
może wzrastać w postępie geometrycznym, a zasoby żywności jedynie w postępie arytmetycznym, co
musi prowadzić do powtarzających się kryzysów. Dotychczasowa historia Europy wydawała się
potwierdzać tezę Malthusa. Dopiero zmiany gospodarcze związane z rewolucją przemysłową
pozwoliły przezwyciężyć dostrzeżone przez niego ograniczenie.

Przyczyny angielskiego przodownictwa w rozwoju przemysłu

Warunki do rozwoju przemysłu fabrycznego najwcześniej powstały w Anglii. Był to rezultat długiego
procesu. Przez kilka stuleci, między innymi w wyniku ogradzań, zwiększała się efektywność
angielskiego rolnictwa. Wprowadzenie płodozmianu w miejsce trójpolówki, zastosowanie maszyn, a
od połowy XIX wieku także nawozów sztucznych, sprawiło, że rolnictwo angielskie mogło wyżywić
rosnącą rzeszę robotników przemysłowych. Szybki wzrost demograficzny zapewniał Anglii dostatek
rąk do pracy i stymulował wzrost gospodarczy, dzięki zwiększaniu się popytu. Będąca od dawna
potęgą handlową Anglia, dysponowała kapitałem potrzebnym do rozwoju przemysłu. Potężna flota
pozwalała eksportować towary angielskie, a okręty wojenne były w stanie skutecznie ochraniać ten
handel.
Anglia konsekwentnie zdobywała sobie przewagę technologiczną nad resztą świata. Angielski
przemysł tekstylny narażony był na silną konkurencję zewnętrzną. Powodowało to potrzebę
wprowadzania unowocześnień, ograniczających koszty produkcji. Wynalazczość w tej dziedzinie
popierał również rząd, fundując nagrody dla konstruktorów nowych urządzeń. Wszystkie wynalazki
techniczne, mechanizujące przędzalnictwo były w efekcie wynalazkami angielskimi. Również w
Anglii skonstruowana została przez Jamesa Watta maszyna parowa. Początkowo była ona
wykorzystywana do wypompowywania wody z kopalń, szybko jednak zaczęto ją stosować do
napędzania urządzeń w przemyśle tekstylnym. Skonstruowanie przez George’a Stephensona
lokomotywy dało początek rozwojowi transportu kolejowego. Prócz wynalazczości, przewagę
gospodarczą Anglii umacniały również wydarzenia polityczne. Wojny napoleońskie wyniszczyły
gospodarczo jej potencjalnych rywali. Dla Anglii oznaczały one znaczny wysiłek finansowy, ale
sprzyjały rozwojowi przemysłu, ponieważ Anglia była ważnym dostawcą broni i wyposażenia dla
armii walczących przeciw Napoleonowi. Wojny napoleońskie pozwoliły Anglii również na
rozszerzenie swojego imperium kolonialnego. Kolonie dostarczały surowców angielskiemu
przemysłowi i stanowiły rynek zbytu dla jego wyrobów. Nie bez znaczenia dla przyspieszenia rozwoju
gospodarczego były również panujące w Anglii stosunki społeczne, nie tworzące sztywnych barier i
pozwalające się wybić zdolnej jednostce, nawet jeśli wywodziła się ona z nizin społecznych.

22
Świadectwem dominacji gospodarczej Anglii, która potrwać miała aż do ostatniej ćwierci XIX wieku,
było uczynienie z londyńskiego City najważniejszego światowego centrum operacji finansowych, a z
funta szterlinga najważniejszej waluty światowej. Skutkiem przewagi angielskiej było stopniowe
znoszenie przez ten kraj barier chroniących rynek wewnętrzny (akty nawigacyjne, cła zbożowe) i
przechodzenie do leseferystycznej polityki ekonomicznej.
Anglia (a raczej niektóre jej regiony) są przykładem obszaru, na którym rozwój przemysłu dokonał się
wcześnie i samoistnie. Na kontynencie europejskim podobny stan rzeczy zaistniał również w Belgii,
przede wszystkim dzięki transferowi angielskich technologii i wykorzystaniu zasobów naturalnych
oraz w Holandii, której atutami były z kolei przede wszystkim nowoczesne, skomercjalizowane
rolnictwo i handel zagraniczny. W innych krajach przewrót przemysłowy napotykał na trudności, a
ważnym czynnikiem ich przezwyciężania okazywała się polityka rządowa. Dobrym przykładem
takiego państwa była Francja, w której przemysł zaczął się wprawdzie rozwijać stosunkowo wcześnie,
ale jego koncentracja postępowała dużo wolniej niż w Anglii. Rolnictwo nie unowocześniło się na
tyle, aby sprostać konkurencji zewnętrznej, a stagnacja demograficzna końca XIX wieku ograniczała
wzrost globalnego popytu w gospodarce. W konsekwencji, pomimo protekcjonizmu i inwestycji
rządowych, Francja stopniowo traciła dystans gospodarczy nie tylko do Anglii, ale również do USA i
Niemiec.

Konsekwencje przewrotu przemysłowego

Rewolucja przemysłowa doprowadziła do powstania nowej klasy społecznej – robotników


fabrycznych. Przyczyniła się również do uformowania się na Zachodzie Europy klasy średniej, w
skład której weszli, obok przedstawicieli wolnych zawodów, urzędników, również drobni
przedsiębiorcy, ale także średnia kadra zarządzająca dużych przedsiębiorstw. Powstawanie przemysłu
fabrycznego spowodowało również procesy migracyjne – ludzie coraz liczniej przenosili się w
poszukiwaniu pracy ze wsi do żywiołowo rozbudowujących się miast. Z krajów, gdzie rozwój
przemysłu następował wolniej, liczne rzesze ludzi przenosiły tam, gdzie był on lepiej rozwinięty.
Zmienił się charakter życia rodzinnego – członkowie rodziny, zamiast pracować razem we własnym
gospodarstwie rolnym, czy warsztacie rzemieślniczym, szukali coraz częściej zatrudnienia jako
pracownicy najemni. Warunki życia istotnej części społeczeństwa zaczęły się zmieniać w rytm zmian
koniunktury przemysłowej.

Pojęcie rozwoju indukowanego

Rozwój przemysłowy Anglii traktowany jest często jako wzorzec, który miał zostać powielony w
innych krajach. W rzeczywistości budowa nowoczesnego przemysłu poza Anglią przebiegała z reguły
inaczej niż w tym kraju. W ciągu XIX wieku kilka państw było w stanie nadrobić swoje gospodarcze
opóźnienie. W wielu krajach zdecydowanie większą niż w Anglii rolę w budowaniu przemysłu
odegrała polityka rządowa. Dlatego mówi się o indukowanym (wywołanym odgórnymi decyzjami)
rozwoju przemysłowym państw, które musiały nadgonić gospodarcze zacofanie.

Nowe potęgi przemysłowe świata drugiej połowy XIX i pierwszych lat XX wieku

Do państw, które w XIX i początkach XX wieku były w stanie dołączyć do grona potęg
przemysłowych świata, zaliczyć można Stany Zjednoczone, Niemcy i Japonię.
Ważnym czynnikiem rozwoju gospodarczego Stanów Zjednoczonych była ekspansja terytorialna,
prowadzona drogą aneksji i zakupów oraz systematyczne przesuwanie się strefy stałego osadnictwa w
kierunku Pacyfiku. Rząd amerykański starał się dbać o to, aby nie dopuścić do spekulacji ziemią.
Duża ilość taniej ziemi uprawnej zachęcała imigrantów do osiedlania się w Stanach Zjednoczonych, a
obejmowanie uprawą ogromnych obszarów żyznej ziemi szybko uczyniło z USA eksportera żywności
do Europy. Było to możliwe dzięki dokonującej się również stopniowo w Ameryce „rewolucji
komunikacyjnej” – budowie, częściowo przy wsparciu władz lokalnych, linii kolejowych, dróg,
kanałów żeglownych na nowo zasiedlanych terenach. Rozszerzało to obszar, który mógł korzystać ze

23
sprzyjającej koniunktury na handel artykułami rolnymi. Czynnikiem sprzyjającym rozwojowi
gospodarczemu było też zróżnicowanie kraju na dużo dawniej zasiedlone wschodnie wybrzeże i
zagospodarowywany dopiero Zachód oraz na plantatorskie Południe, gdzie uprawiano bawełnę i
handlowo – rzemieślniczą (później przemysłową) Północ. Działający na Wschodnim Wybrzeżu kupcy
powiększali swe kapitały dzięki zaopatrywaniu farmerów mieszkających daleko na Zachodzie we
wszystkie produkty, których ci nie mogli wyprodukować we własnym zakresie oraz dzięki
pośrednictwu w eksporcie do Europy bawełny, pochodzącej z plantacji na południu.
Dziewiętnastowieczna Ameryka przyciągała również europejskich przedsiębiorców (ze względu na
mniejszą początkowo konkurencję) oraz europejski kapitał (inwestycje komunikacyjne w Stanach
Zjednoczonych uchodziły za pewne, więc chętnie je kredytowano). Momentem przełomowym dla
rozwoju gospodarczego USA okazała się wojna secesyjna (1861-1865). O jej wyniku zdecydowała
gospodarcza przewaga stanów północnych nad południowymi. Realizacja wielkich zamówień
wojennych sprzyjała powstawaniu wielkich przedsiębiorstw. Niedobór siły roboczej spowodowany
powołaniami do wojska okazał się czynnikiem postępu technologicznego. Przejmowanie przez
przedsiębiorców ze zwycięskiej północy zakładów wytwórczych na południu oraz poszukiwanie przez
uwolnionych niewolników pracy w mieście również prowadziły do koncentracji kapitału.
W Niemczech przyspieszenie rozwoju przemysłu stało się możliwe, gdy kraj ten zjednoczył się w
1871 roku. Doprowadziło to do zażegnania chaosu wynikającego z wielości instytucji emisyjnych i
systemów walutowych na terenie Niemiec. Zjednoczenie dokonało się po zwycięskiej wojnie z
Francją. Pieniądze z francuskiej kontrybucji (odszkodowania wojennego) zostały przeznaczone przez
rząd na inwestycje przemysłowe. Ważną rolę w finansowaniu inwestycji odegrały również banki,
angażując się kapitałowo w przedsięwzięcia przemysłowe. Stworzyło to podstawy tzw. nadreńskiego
modelu kapitalizmu. Gospodarka niemiecka chroniona była przed konkurencją zagraniczną wysokimi
cłami. Szybki rozwój był możliwy również dzięki relatywnie wysokiemu poziomowi wykształcenia
społeczeństwa niemieckiego oraz ścisłym związkom nauki i przemysłu. W efekcie na przełomie XIX i
XX wieku Niemcy doścignęły Anglię pod względem wielkości produkcji przemysłowej a przodowały
w najnowocześniejszych wówczas gałęziach gospodarki (przemysł chemiczny, elektrotechniczny).
Rozwojowi gospodarczemu Niemiec sprzyjał również spokój społeczny, zapewniony dzięki
wprowadzeniu w życie rozbudowanego jak na XIX wiek systemu ubezpieczeń społecznych.
Modernizacja Japonii rozpoczęła się w 1867 r. od zmian politycznych związanych z obaleniem
szogunatu (szogunowie byli dowódcami wojskowymi, od XII wieku powoływanymi dożywotnio i
sprawującymi pełnię władzy w kraju). Reformy polityczne wywołane zostały wymuszonym przez
Stany Zjednoczone, Rosję, Francję i Anglię otwarciem Japonii na świat. Kraje te wymusiły na Japonii
zawarcie nierównoprawnych umów handlowych, pozbawiających Japonię prawa do swobodnego
ustalania ceł i wyłączających przebywających w Japonii obywateli tych krajów spod jurysdykcji
prawa japońskiego. Okres od zniesienia szogunatu do roku 1812 nazywany jest w historii Japonii
okresem rzędów oświeconych (meiji). Zmiany gospodarcze zaczęły się od reformy rolnej likwidującej
na wsi stosunki przypominające europejski feudalizm oraz od wprowadzenia nowego systemu
podatkowego, który - kosztem znacznych obciążeń ludności wiejskiej - umożliwił finansowanie
budowy japońskiego przemysłu. Reformy objęły również inne dziedziny życia, między innymi
wprowadzono powszechny obowiązek szkolny i otwarto uniwersytety, przeprowadzono zmiany
prawne, upodabniające prawo japońskie do europejskiego, stworzono nowoczesny system bankowy.
Inwestycje przemysłowe prowadzone były w istotnej części przez państwo. Następnie zaś
przedsiębiorstwa były sprzedawane osobom blisko związanym z urzędnikami administracji
państwowej. Dało to początek dużym japońskim przedsiębiorstwom, kontrolowanym często przez
jedną rodzinę, ale pozostającym w bliskich relacjach z aparatem państwowym. Rozwiązania
technologiczne i organizacyjne czerpano z Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych. Miały jednak
służyć „wygnaniu barbarzyńców”, czyli takiemu unowocześnieniu kraju, które pozwoli pozbyć się
obcej dominacji. Szybko pojawiła się myśl, że postęp gospodarczy powinien otworzyć drogę do
ekspansji Japonii w Azji. Ekspansjonizm miał wyjednać przychylność samurajów (japońskiej
szlachty) dla przeprowadzanych zmian.

Opóźniona i niepełna rewolucja przemysłowa na południu i wschodzie Europy w XIX/XX wieku

24
W Europie środkowo-wschodniej budowa nowoczesnego przemysłu mogła się rozpocząć wówczas,
gdy chłopi otrzymali wolność osobistą i prawo własności użytkowanej przez siebie ziemi. Dopiero
wtedy mogli opuszczać wieś i szukać pracy w tworzących się zakładach przemysłowych. Reformy
uwłaszczeniowe przeprowadzane były w różnym czasie i różnymi sposobami. Mogły prowadzić do
stworzenia efektywnego, nowoczesnego rolnictwa (jak w Wielkopolsce), częściej jednak przyczyniały
się do utrwalenia struktury rolnej, w której dominowały gospodarstwa karłowate. W efekcie na wsi
panowała nadal bieda, co oznaczało również płytkość rynku wewnętrznego.
Rozwój przemysłu na wschodzie Europy miał charakter imitacyjny – opierał się na importowanych z
Zachodu technologiach. W dużej mierze również zawdzięczał swój rozwój przyjeżdżającym z
Zachodu fachowcom i zachodniemu kapitałowi. Rozwój ten miał jednak charakter wyspowy –
izolowane ośrodki przemysłowe powstawały w regionach, które nie traciły swojego rolniczego
charakteru (na ziemiach polskich przemysł rozwijał się w Łodzi, Warszawie, w okręgu staropolskim,
Zagłębiu Dąbrowskim, Na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Drohobyckim, w Rosji w Moskwie,
Petersburgu, Donbasie i Baku. Istotną rolę w tworzeniu przemysłu na wschodzie Europy odgrywały
również inicjatywy rządowe (ich przykładem może być działalność ministra skarbu Królestwa
Polskiego, Ksawerego Druckiego-Lubeckiego). Taniość siły roboczej sprawiała, że inwestycje w
nowoczesne pracooszczędne technologie okazywały się nieopłacalne (efektem była na przykład
dezidustrializacja okręgu staropolskiego). Nikła siła nabywcza konsumentów na rynku wewnętrznym
uzależniała rozwój przemysłu od możliwości eksportowych. Te zaś zależały z kolei w przypadku ziem
polskich od zmiennej polityki gospodarczej państw zaborczych (przykład: wprowadzanie bądź
znoszenie granicy celnej między Królestwem Polskim a Rosją, tzw. wojna Łodzi z Moskwą).
Dodatkowym czynnikiem hamującym rozwój gospodarczy była znaczna skala operacji nielegalnych,
którym szczególnie w Rosji, sprzyjał system administrowania państwem, dający urzędnikom szerokie
pole do podejmowania dyskrecjonalnych decyzji.
Na południu Europy słabość rodzimego kapitału, konieczność importu technologii, bieda panująca na
wsi i niski poziom wykształcenia społeczeństwa prowadziły do podobnych zjawisk jak te, występujące
w Europie Wschodniej. Również i tam uprzemysłowienie objęło jedynie niektóre regiony (np.
północne Włochy, Katalonię i Kraj Basków w Hiszpanii) znacznie większe obszary pozostały zaś
nadal rolnicze, a liczne rzesze ludzi, niemogących znaleźć pracy w przemyśle, decydowały się na
emigrację.

Gospodarka światowa w okresie międzywojennym

Przyczyny I wojny światowej i gospodarka wojenna (1914-1918)

Obok sporów politycznych i podziału na dwa bloki militarne, do przyczyn wojny należała ostra
rywalizacja mocarstw europejskich o posiadłości kolonialne. Żadne z państw uczestniczących w
wojnie nie było do niej należycie przygotowane. W chwili wybuchu wojny nikt nie spodziewał się, że
stanie się ona konfliktem zbrojnym trwającym kilka lat i wymagającym mobilizacji wszelkich
zasobów walczących państw. W następstwie wybuchu wojny zmieniła się struktura gospodarki
europejskiej. Nastąpił duży spadek produkcji rolniczej, spowodowany przede wszystkim
powoływaniem rolników do wojska, rekwirowaniem koni na potrzeby armii oraz przestawieniem
przedsiębiorstw produkujących maszyny rolnicze na produkcję zbrojeniową. Spadła też produkcja
przemysłu lekkiego, szczególnie tych jego gałęzi, które korzystały z importowanych surowców.
Wzrósł za to wytop stali i aluminium, potrzebnych do produkcji elementów uzbrojenia.
Lata wojny były dla Europy zachodniej okresem pełnego zatrudnienia i rozwoju nowych gałęzi
przemysłu (lotniczego, motoryzacyjnego, chemicznego). Nowe technologie, które w czasie wojny
pozwalały budować samoloty wojskowe, czołgi, produkować gazy trujące, zostały po wojnie
wykorzystane do celów cywilnych.
Wysiłek wojenny doprowadził w ciągu kilku lat do sytuacji, w której 70% przemysłu europejskiego
produkowało na potrzeby wojenne. Osiągnięcie takiej struktury wytwórczości było możliwe dzięki

25
silniejszej niż wcześniej ingerencji państwa w gospodarkę. Elementy państwowej kontroli gospodarki
wprowadzono w zasadzie we wszystkich krajach walczących. Szczególnie szybko i kompleksowo
państwo zaczęło regulować funkcjonowanie gospodarki w Niemczech. Już na początku wojny
wprowadzona została ścisła kontrola państwa nad gospodarowaniem surowcami. Na szeroką skalę
posłużono się pracą przymusową, aby rozwiązać problem niedoboru rąk do pracy. Opracowano szereg
produktów zastępczych, które miały złagodzić problem niedoborów rynkowych, wprowadzono system
racjonowania. Autorem zastosowanych w Niemczech rozwiązań był główny kwatermistrz armii
niemieckiej, Erich Ludendorff.
Państwem, które zaopatrywało walczącą Europę były Stany Zjednoczone. W czasie wojny produkcja
przemysłu amerykańskiego wzrosła o 25%, a amerykańskiego rolnictwa o 18%. Obroty handlu
zagranicznego Stanów Zjednoczonych potroiły się. Narosło ujemne saldo handlowe Europy ze
Stanami Zjednoczonymi. Wyniszczona wojną Europa utraciła gospodarcze przodownictwo w świecie.
Państwa europejskie poważnie zadłużyły się w USA.

Problemy powojennej stabilizacji gospodarczej (1918-1924) i okres dobrej koniunktury (lata


1925-1929)

Do podstawowych problemów gospodarczych świata powojennego należały kwestie finansowe. Wiele


krajów borykało się z problemem bardzo wysokiej inflacji. Wynikła ona z pokrywania wydatków
wojennych zwiększoną emisją pieniądza. Szczególnie wysoka inflacja panowała w Niemczech.
Niemcy zostały uznane za winne wywołania wojny i zobowiązane do zapłaty reparacji w wysokości
33 mld dolarów. Mocarstwa zachodnie – Anglia i Francja musiały z kolei spłacać swoje zadłużenie
wobec USA. Oba kraje argumentowały, że będą w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań wobec
Stanów Zjednoczonych, jeśli otrzymają pieniądze z tytułu reparacji niemieckich. Niemcy z kolei
dowodziły, że po stratach terytorialnych, jakich doznały w wyniku wojny, nie są zdolne do wypłaty
reparacji. Wyjściem z sytuacji miały być plany Dawesa i Younga, które zakładały ograniczenie
wysokości i rozłożenie spłat niemieckich reparacji na raty (zgodnie z planem Younga zakończenie
płatności przez Niemcy miało nastąpić w 1988 r.) oraz gwarantowały Niemcom amerykańskie
kredyty. Stworzyło to warunki do stabilizacji gospodarki niemieckiej. Przemysł niemiecki zyskał
możliwości szybkiego rozwoju, w konsekwencji 1928 r. Niemcy ponownie wyprzedziły pod
względem rozwoju przemysłowego Wielką Brytanię. Także w innych krajach Europy zachodniej i w
USA druga połowa lat dwudziestych była okresem dobrej koniunktury gospodarczej.

Wpływ wojny na gospodarkę polską

Inaczej niż na Zachodzie Europy, na ziemiach polskich wystąpiły w czasie wojny procesy
dezindustrializacyjne. Rosjanie ewakuowali istotną część zakładów przemysłowych znajdujących się
na terytorium zaboru rosyjskiego. Skłaniali do ewakuacji również rolników. Po wycofaniu się Rosjan,
ziemie zaboru rosyjskiego zostały opanowane przez Niemców. Dokończyli oni rozpoczęty przez
Rosjan demontaż przemysłu. Wywozili wiele elementów ich wyposażenia z przeznaczeniem na złom,
niszczyli również zakłady stanowiące konkurencję dla fabryk niemieckich. Zmusili także wiele osób
do wyjazdu na roboty do Niemiec.
Czynnikiem powiększającym dystans Polski wobec Zachodu był też fakt, że znaczna część terytorium
powstałej po pierwszej wojnie światowej Polski, w czasie jej trwania znajdowała się w strefie
bezpośrednich działań wojennych, co spowodowało zniszczenia. W dodatku w Polsce dłużej niż na
Zachodzie funkcjonowały reguły gospodarki wojennej. O jej końcu można mówić dopiero, gdy w
1921 r. zakończyła się wojna polsko-bolszewicka. Problemy gospodarcze powiększał fakt, że
poszczególne dzielnice Polski były powiązane gospodarczo z państwami zaborczymi, a nie ze sobą
nawzajem.

Stabilizacja polskiej gospodarki

Tak jak na Zachodzie, problemem gospodarczym w okresie powojennym była inflacja. Jej kres wiąże
się z reformą walutową wprowadzoną w 1924 r. przez Władysława Grabskiego. Grabski doprowadził

26
do zrównoważenia budżetu państwa, a następnie wprowadził do obiegu w miejsce marek polskich,
nową walutę – złotego, opartego na parytecie złota i walut obcych.
Odmienną w stosunku do Zachodu cechą rozwoju gospodarczego Polski w okresie międzywojennym
były silne tendencje etatystyczne (czyli tendencje do bezpośredniej ingerencji państwa w życie
gospodarcze, zakładania przedsiębiorstw państwowych itd.). Ujawniły się one już w okresie
bezpośrednio powojennym, kiedy wobec szczupłości kapitałów prywatnych państwo wspomagało
właścicieli w ponownym uruchamianiu nie działających w czasie wojny zakładów przemysłowych.

Przyczyny wielkiego kryzysu gospodarczego i jego przejawy ekonomiczne

Zjawiska kryzysowe zarysowały się w gospodarce światowej pod koniec lat dwudziestych. Gorsza
koniunktura gospodarcza wynikała z zaspokojenia odłożonego z lat pierwszej wojny światowej popytu
na dobra trwałego użytku. Na gospodarkę Stanów Zjednoczonych dodatkowo niekorzystnie wpłynęła
powojenna odbudowa gospodarcza Europy, która na Zachodzie mogła dokonać się dość szybko z racji
ograniczonych rozmiarów zniszczeń wojennych, rozwoju w okresie wojny nowoczesnych technologii,
które następnie można było wykorzystać do celów cywilnych. Odbudowa Europy Zachodniej obniżyła
popyt na dobra inwestycyjne i żywność pochodzącą ze Stanów Zjednoczonych.
Pogorszenie się koniunktury nadeszło w okresie, kiedy w gospodarce amerykańskiej trwały
intensywne procesy integracyjne. Fuzje i przejęcia przedsiębiorstw owocowały nowymi emisjami
akcji. Niskie stopy procentowe sprawiały, że inwestorzy chętnie je kupowali, niejednokrotnie
zaciągając na ten cel kredyty bankowe. W związku z rozwojem rynku finansowego powstawały liczne,
nieraz słabe kapitałowo, instytucje powiernicze.
W październiku 1929 r. doszło do gwałtownego załamania się kursów akcji na giełdzie nowojorskiej.
W następnych miesiącach i latach kursy zniżkowały dalej. Spowodowało to kryzys systemu
bankowego, ponieważ kredytobiorcy nie byli w stanie spłacać pożyczek zaciągniętych na kupno akcji,
a udzielające takich pożyczek banki nie mogły liczyć na pomoc systemu rezerwy federalnej. Wiele
kredytów udzielonych przedsiębiorcom w okresie dobrej koniunktury na nowe inwestycje
produkcyjne również okazało się dla banków nie do odzyskania. W efekcie do 1932 roku
zbankrutował co czwarty amerykański bank.
Kryzys w Stanach Zjednoczonych doprowadził do wycofywania amerykańskich inwestycji z Europy,
co przyczyniło się do przeniesienia kryzysu do innych krajów. Ponieważ w rezultacie pierwszej wojny
światowej Stany Zjednoczone stały się krajem wierzycielskim, (tylko Niemcy zaciągnęły w latach
dwudziestych w USA kredyty na sumę 2 miliardów dolarów) kryzys amerykańskiego systemu
bankowego oznaczał kłopoty dla rządów i przedsiębiorców w innych krajach, które korzystały z
amerykańskich pożyczek. Dodatkowo, chcąc poprawić konkurencyjność swojej gospodarki,
Amerykanie przeprowadzili dewaluację dolara, pomimo że saldo ich bilansu handlowego było i bez
tego korzystne. Utrudniło to dodatkowo innym krajom eksport do Stanów Zjednoczonych i pogłębiło
ich trudności płatnicze. Do pogorszenia sytuacji gospodarczej Stanów Zjednoczonych mogła się
przyczynić również restrykcyjna polityka monetarna rezerwy federalnej w okresie, gdy pogarszała się
koniunktura gospodarcza. Zwolennicy liberalnych poglądów na gospodarkę (np. M. Friedman)
uważają, że kryzys pogłębiały także (bezskuteczne w dłuższej perspektywie) zabiegi administracji
amerykańskiej, aby pomimo pogarszającej się sytuacji, utrzymać płace i zatrudnienie na
niezmienionym poziomie. Inni ekonomiści (np. J. K. Galbraith) uważali z kolei, że do załamania
gospodarki doprowadziła luka popytowa, wynikła z tego, że szybki wzrost produkcji przemysłowej w
USA w okresie I wojny światowej i w latach dwudziestych w niewielkim tylko stopniu przełożył się
na wzrost wynagrodzeń. Bez wątpienia kryzys pogłębił się również, gdy w obliczu złej sytuacji
gospodarczej rządy poszczególnych państw podniosły taryfy celne, co znacznie ograniczyło rozmiary
handlu światowego. Dla słabiej rozwiniętych gospodarczo krajów rolniczych, eksportujących
żywność, mechanizmem transmisji kryzysu było przede wszystkim pogorszenie się relacji cen
pomiędzy artykułami importowanymi a eksportowanymi (terms of trade), na skutek szybszego spadku
cen artykułów rolnych niż dóbr przetworzonych.

Konsekwencje społeczne kryzysu

27
Kryzys spowodował w wielu krajach spadek PKB o 25% i więcej. Ograniczenie aktywności
gospodarczej doprowadziło do pojawienia się bardzo licznej rzeszy bezrobotnych. Nie prowadzono
wówczas dokładnych statystyk tego zjawiska, oblicza się jednak, że w wielu krajach bez pracy
pozostało 25- 40% osób czynnych zawodowo. Dodatkowo wielu pracowników zatrudnianych było w
niepełnym wymiarze godzin i otrzymywało tylko część swoich dawnych zarobków. Masowe
bezrobocie, w sytuacji, kiedy nawet w zamożnych krajach zdecydowana większość ludzi nie miała
żadnych oszczędności a rozmiary pomocy społecznej były niewielkie, zaowocowało takimi
zjawiskami jak bezdomność i włóczęgostwo. Bezrobocie doprowadziło do spadku popytu
konsumpcyjnego, a w konsekwencji do spadku cen. Jak już wspomniano wyżej, szczególnie szybko
spadały ceny żywności, ponieważ -inaczej niż przedsiębiorcy - rolnicy reagowali na spadek cen
zwiększaniem produkcji towarowej. Szybszy ruch w dół cen żywności wynikał również z tego, że
rynek podstawowych artykułów rolnych jest zazwyczaj najbliższy modelowi konkurencji doskonałej,
zatem pojedynczy sprzedawca nie ma wpływu na cenę, podczas gdy niektóre przynajmniej
przedsiębiorstwa, choćby te działające w warunkach monopolu czy oligopolu, mogły do pewnego
przynajmniej stopnia bronić się przed spadkiem cen.

Rządowa polityka antykryzysowa

Początkowo rządy krajów dotkniętych kryzysem próbowały nawet w bardzo trudnej sytuacji
gospodarczej utrzymywać równowagę budżetową. Obniżano podatki, skala obniżek była jednak
stosunkowo niewielka, często zwiększano też w zamian inne obciążenia obywateli. Ograniczona była
również pomoc dla przeżywających kłopoty firm. Mogły na nią liczyć jedynie przedsiębiorstwa
uznawane za pełniące szczególnie ważną rolę społeczną. Relatywnie niedużą pomoc okazywano
bezrobotnym. Panował pogląd, że nie jest to rolą rządu, lecz organizacji społecznych.
Pierwszym na świecie programem rządowym traktującym w inny sposób kwestię pomocy dla ludzi
dotkniętych skutkami kryzysu i przyjmującym inne założenia dotyczące rządowej polityki
antykryzysowej był Nowy Ład prezydenta Stanów Zjednoczonych Franklina D. Roosevelta. Program
Nowego Ładu podjęty został w 1932 roku. W jego ramach doprowadzono do sanacji systemu
bankowego, zainicjowano projekty robót publicznych na wielką skalę. Budowano gmachy publiczne,
drogi i lotniska. Powołano organizację, do której wstępować mogli pozostający bez pracy młodzi
ludzie. W zamian za utrzymanie i niewielkie wynagrodzenie pracowali oni przy porządkowaniu lasów,
budowie wałów przeciwpowodziowych, melioracji itd. Farmerzy otrzymali subwencje w zamian za
ograniczenie produkcji, co miało zahamować spadek cen żywności. W biednym regionie, jakim była
dolina rzeki Tennessee, rozpoczęto budowę zapór wodnych i elektrowni. Program Roosevelta, podjęty
początkowo intuicyjnie, z czasem zyskał podbudowę teoretyczną w pracach brytyjskiego ekonomisty
Johna M. Keynesa, który zalecał w sytuacji kryzysowej podejmowanie inwestycji rządowych, nawet
za cenę deficytu budżetowego. Nowy Ład na kilka dziesięcioleci stał się wzorem rządowej polityki
antykryzysowej.

Specyfika kryzysu w krajach słabiej rozwiniętych gospodarczo

W słabiej rozwiniętych gospodarczo krajach rolniczych, takich jak Polska, konsekwencje społeczne
kryzysu były szczególnie bolesne ze względu na niski poziom życia już w latach przedkryzysowych.
Ze względu na tzw. nożyce cen, czyli szybsze tanienie żywności niż artykułów przemysłowych,
chłopi, potrzebując pieniędzy, rzucali na rynek coraz więcej produktów, drastycznie, nieraz do granicy
głodu, ograniczając własną konsumpcję. Zjawisko to nazwano podażą głodową.
Rząd polski długo nie podejmował skutecznych działań antykryzysowych, prowadząc politykę
zrównoważonego budżetu. Próbowano wspierać eksport i obniżano niektóre podatki, nie przynosiło to
jednak znaczniejszych rezultatów. Dopiero w drugiej połowie lat trzydziestych rozpoczęła się budowa
Centralnego Okręgu Przemysłowego, zainicjowana przez wicepremiera Eugeniusza Kwiatkowskiego.
Program obejmował przede wszystkim budowę zakładów przemysłu zbrojeniowego w okolicach
Sandomierza, Kielc i Radomia. Celem programu było stworzenie miejsc pracy w przemyśle na terenie,
który charakteryzował się szczególnym przeludnieniem wsi. Chodziło również o podniesienie
zdolności obronnych państwa. Inaczej niż w Stanach Zjednoczonych, realizacja programu budowy

28
COP nie oznaczała jednak odejścia od zasady utrzymywania równowagi budżetowej. Uważano ją za
nienaruszalną ze względu na zadłużenie zagraniczne Polski i dużą rolę obcego kapitału w polskiej
gospodarce. Zakłady COP dały zatrudnienie około 110 tysiącom osób. Nie wystąpił jednak efekt
mnożnikowy – ze względu na słaby rozwój gospodarczy regionu inwestycje państwowe nie
przyciągnęły (nie zdążyły przed wybuchem wojny przyciągnąć?) na teren COPu znaczniejszych
inwestycji prywatnych.

Dążenie do ograniczenia związków z gospodarką światową i nacjonalizm


gospodarczy jako reakcje na wielki kryzys lat trzydziestych

W okresie wielkiego kryzysu gospodarczego wiele krajów, szczególnie tych słabiej rozwiniętych
gospodarczo, obierało drogę protekcjonizmu, etatyzmu i ograniczania związków z gospodarką
światową. W teorii ekonomii często przyjmuje się, że zamknięcie gospodarki na konkurencję
zewnętrzną hamuje jej unowocześnienie i utrudnia racjonalizację zarządzania, utrwala też
nieefektywne struktury organizacyjne. Niezależnie jednak od negatywnych konsekwencji w dłuższej
perspektywie, stan gospodarek tych krajów, które zdecydowały się na wspomniane wyżej kroki, w
specyficznej sytuacji kryzysu, przedstawiał się relatywnie dobrze. Rozwiązania idące w kierunku
zorientowania gospodarki do wewnątrz przyjęto między innymi na Bałkanach (w Grecji, Jugosławii,
Bułgarii, Rumunii), w Europie Środkowej (na Węgrzech) i w Ameryce Łacińskiej (m.in. w Brazylii i
Meksyku). Spośród wymienionych powyżej państw szczególnie spektakularne były efekty takiej
polityki w Grecji. W rezultacie przeprowadzenia dewaluacji waluty, wprowadzenia ochrony celnej
producentów krajowych przed konkurencją zewnętrzną, zastępowania (substytucji) importu przez
produkcję krajową, zawieszenia spłat długów zagranicznych i nałożenia ograniczeń na obrót walutowy
z zagranicą, w latach trzydziestych udało się Grecji osiągnąć jeden z najwyższych w Europie
wskaźników wzrostu produkcji przemysłowej (Było to oczywiście łatwiejsze ze względu na niski
punkt startu, a zatem i niską bazę, którą ekonomiści przyjmowali przy wyliczaniu tego wskaźnika).
Rzecz charakterystyczna, że podobna tendencja nie wystąpiła w gospodarkach obszarów kolonialnych,
zależnych od mocarstw europejskich (np. w Syrii, Libanie, Palestynie, Maroku, Algierii, Tunezji, czy
w formalnie niezależnym, a wciąż jeszcze w latach trzydziestych pozostającym pod kontrolą
brytyjską, Egipcie). Metropolie były zainteresowane tym, aby nie trzeba było dopłacać do
funkcjonowania ustanowionych na terytoriach zależnych administracji. Musiały one utrzymać się ze
ściąganych na miejscu podatków, co oznaczało silny fiskalizm i nie pozostawiało środków na
tworzenie zachęt do rozwoju miejscowego przemysłu, którym zresztą metropolie na ogół nie były
zainteresowane. Lokalne waluty były powiązane z walutami metropolii, (aby ułatwić metropoliom
handel z koloniami) i zarządzane z Paryża czy Londynu. Nie było zatem również możliwości
przeprowadzenia dewaluacji dla pobudzenia eksportu.
Przykładami państw, w których tendencja do „orientowania gospodarki do wewnątrz” nabrała z
różnych względów charakteru trwałego okazały się natomiast Turcja i Hiszpania. W Turcji udział
eksportu w PKB powrócił do stanu z lat dwudziestych dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku
Wielki kryzys ogarnął ten kraj przede wszystkim w wyniku spadku cen artykułów rolnych, które
Turcja sprzedawała za granicę. Konsekwencją tego był kryzys finansowy. Malejące dochody z
eksportu nie wystarczały na sfinansowanie importu i spłaty starych, pochodzących jeszcze z okresu
przed I wojną światową, długów. Reakcją władz tureckich na tę sytuację było wprowadzenie w 1929 r.
wyższych taryf celnych na artykuły importowane. W latach trzydziestych cła dalej windowano w górę,
tak że średnia stawka osiągnęła poziom 60%. Niektóre towary objęto kwotami importowymi, (czyli
ograniczono administracyjnie dozwoloną wielkość ich przywozu). Preferencyjnie jednak traktowano
import maszyn i surowców potrzebnych tureckiemu przemysłowi. Na osłabieniu konkurencji
zagranicznej skorzystali przede wszystkim drobni i średni przedsiębiorcy tureccy. Wzrost produkcji w
sektorze małych i średnich przedsiębiorstw wynosił w latach 1929-1933 6,3% rocznie. Od 1932 roku
rozpoczął się rządowy program inwestycyjny, zorientowany na budowę zakładów przemysłowych,
których produkcja zastępowałaby import. Zakres inwestycji państwowych był jednak stosunkowo
ograniczony. Wznoszono wprawdzie duże zakłady, a w niektórych działach gospodarki (górnictwo,
29
energetyka, przemysł stalowy, tekstylny, bankowość) przedsiębiorstwa państwowe zaczęły odgrywać
ważną, albo nawet wiodącą rolę. Ogólnie jednak, nawet po dokonanych w latach trzydziestych
inwestycjach, w sektorze państwowym pracował zaledwie 1% ogółu zatrudnionych i 11%
pracowników przemysłu. Między innymi dlatego nie wystąpiło zjawisko wypierania inwestycji
prywatnych przez inwestycje państwowe. Zakłady państwowe wytwarzały przede wszystkim
półprodukty wykorzystywane potem przez małe i średnie firmy prywatne, będące głównym
beneficjentem zmian gospodarczych w Turcji. Na zmianach tych w pewnym stopniu skorzystało
również rolnictwo: otwieranie nowych zakładów przetwórczych zwiększało popyt na rośliny
przemysłowe (bawełnę, buraki cukrowe) a rozbudowa sieci kolejowej rozszerzała obszary, z których
możliwy był wywóz żywności na odleglejsze rynki. Do lat pięćdziesiątych nie następowały jednak w
Turcji szybsze zmiany w kierunku przechodzenia ludności chłopskiej do pracy w przemyśle. Istniał
nadal duży sektor rolnictwa słabo związany z rynkiem, a nastawiony przede wszystkim na wyżywienie
rodziny i reagujący na niekorzystny układ cen lat trzydziestych zwiększeniem produkcji (możliwym
dzięki wzrostowi demograficznemu i zmianom podatkowym). Oceniane z dłuższej perspektywy,
zmiany gospodarcze w Turcji, nie doprowadziły do zmniejszenia się luki cywilizacyjnej pomiędzy
tym krajem a Europą Zachodnią, choć to właśnie było ich celem. W swoim czasie jednak wydawały
się atrakcyjne i stanowiły wzór przynajmniej dla niektórych państw Bliskiego Wschodu.
W Hiszpanii protekcjonizm wynikał z opóźnienia rozwoju przemysłu. Działania na rzecz ochrony
nowopowstałych działów wytwórczości przed konkurencją z zewnątrz zostały podjęte już na początku
dwudziestego wieku. W latach dwudziestych Hiszpania była w efekcie uznawana, obok Rosji
Radzieckiej, za najbardziej protekcjonistyczny kraj na świecie. Dlatego też już w momencie wybuchu
wielkiego kryzysu handel zagraniczny Hiszpanii nie odgrywał dużej roli w jej gospodarce (Hiszpanie
sprzedawali zagranicę stosunkowo niewielkie ilości wina i owoców południowych, sprowadzali zaś
przede wszystkim maszyny, jedynie hutnictwo w Kraju Basków było silniej związane z rynkiem
międzynarodowym). Dzięki temu gwałtowne pogorszenie się sytuacji gospodarczej na świecie
spowodowało w Hiszpanii mniejszy niż w innych krajach spadek produkcji przemysłowej (w
najgorszym 1933 roku była ona niższa o 8% w stosunku do okresu sprzed kryzysu) i niższe niż w
innych krajach bezrobocie (około 10%). Pomimo tego były w Hiszpanii regiony i branże bardzo silnie
dotknięte kryzysem (dotyczyło to na przykład wspomnianego wyżej kraju Basków, gdzie bez pracy
znalazła się połowa zatrudnionych tam uprzednio hutników). Ponieważ kraj był biedny, kryzys, nawet
jeśli nie spowodował aż tak wielkiego jak w innych krajach pogorszenia wskaźników
makroekonomicznych, niósł ze sobą znaczące napięcia społeczne, które przyczyniły się do wybuchu w
Hiszpanii wojny domowej. Wojna ta (tocząca się w latach 1936-1939), następnie zaś autorytarne rządy
generała Franco (trwające aż do lat siedemdziesiątych) utrwaliły tendencję do izolowania gospodarki
hiszpańskiej od gospodarki światowej z wyraźnie już negatywnymi konsekwencjami. Najgłębsze
załamanie gospodarki hiszpańskiej przypadło na lata czterdzieste. Wynikało ono ze zniszczeń okresu
wojny domowej, klęsk naturalnych oraz z eksploatacji gospodarki hiszpańskiej przez Niemców, z
którymi Franco sympatyzował podczas II wojny światowej. Przede wszystkim jednak z prowadzonej
przez frankistów polityki gospodarczej. Franco uważał, że Hiszpania powinna rozwijać swoją
gospodarkę o własnych siłach. Gospodarcze związki ze światem uważał za niebezpieczne (w latach
czterdziestych, z powodu prohitlerowskiej polityki podczas wojny, większość państw świata
rzeczywiście odnosiła się do jego rządów wrogo). Sądził również, że Hiszpania posiada większość
surowców potrzebnych do osiągnięcia wysokiego stopnia samowystarczalności gospodarczej. Za
najważniejszą barierę do jej uzyskania uważał brak ropy naftowej. Dlatego ogromne środki
przeznaczono na nieudane w końcowym rozrachunku próby pozyskania benzyny syntetycznej.
Obciążeniem dla gospodarki był również fatalny stan rolnictwa wynikający z utrzymywania przez
państwo sztucznie niskich cen żywności. Zniechęcało to rolników do zwiększania jej produkcji,
skłaniało zaś do uczestnictwa w czarnym rynku. Dopiero niedożywienie Hiszpanów, będące efektem
tej polityki, zmusiło generała Franco do jej poniechania. Również bezpośrednie zaangażowanie
inwestycyjne państwa, choć doprowadziło do zbudowania dużych zakładów energetycznych,
metalurgicznych i samochodowych (np. Seat) w dłuższej perspektywie nie spełniło pokładanych w
nim nadziei. Szybszy wzrost gospodarczy rozpoczął się dopiero w latach pięćdziesiątych, kiedy
Amerykanie, czując się zagrożeni przez Związek Radziecki, zdecydowali się na udzielenie Hiszpanii
pomocy gospodarczej. Szybszy wzrost poziomu życia mógł nastąpić jeszcze później – w latach

30
sześćdziesiątych, w wyniku dalszej liberalizacji gospodarki i szerszego dopuszczenia przez władze
zaangażowania kapitału zagranicznego oraz na skutek coraz liczniejszego napływu do Hiszpanii
zagranicznych turystów.

W wielu krajach, już w XIX wieku politycy, publicyści i ekonomiści zaczęli redefiniować cele
gospodarowania. Pojawiły się poglądy, że rozwój gospodarczy powinien służyć nie tylko dobrobytowi
jednostek, ale również budowaniu pomyślności całego narodu. Nie istnieje jedna, precyzyjna definicja
nacjonalizmu gospodarczego, można jednak przyjąć, że termin ten oznacza właśnie uznanie, że w
gospodarce, oprócz zysku indywidualnego, liczą się korzyści dla określonej ludzkiej wspólnoty:
obywateli danego państwa albo węziej -dla grupy etnicznej dominującej na danym terytorium.
Oczywiście, można byłoby powiedzieć, że nie była to całkowita nowość. W końcu już szesnasto- czy
siedemnastowieczny merkantylizm widział w gospodarce narzędzie realizacji celów
pozaekonomicznych.
Pogląd, że należy się bronić przed dominacją „obcych” w gospodarce i popierać awans ekonomiczny
dominującej w danym kraju grupy etnicznej upowszechnił się jednak przede wszystkim w krajach
słabiej rozwiniętych gospodarczo i szczególnie silnie dał o sobie znać w okresie kryzysu
gospodarczego lat trzydziestych. Zarówno na Bałkanach, w Europie Środkowo-Wschodniej, jak i w
Ameryce Łacińskiej uważano wówczas, że należy dążyć do zmiany struktury gospodarczej, ponieważ
dotychczasowa, z dużą rolą rolnictwa, stawia te regiony w roli klientów państw wysoko rozwiniętych.
Postulatami zwolenników nacjonalizmu gospodarczego było uprzemysłowienie, wspieranie rodzimej
produkcji przez utrudnianie firmom zagranicznym dostępu do rynku, przejęcie przez państwo kontroli
nad bogactwami naturalnymi, kreowanie nowej, rodzimej, identyfikującej się z interesem państwa
klasy średniej, ograniczenie wpływu na gospodarkę „obcych”, przy czym pojęcie to mogło oznaczać
zarówno cudzoziemców, zasiadających w zarządach i radach nadzorczych przedsiębiorstw z udziałem
kapitału zagranicznego, jak i przedstawicieli mniejszości narodowych. W wielu krajach tym ostatnim
starano się uniemożliwić wykonywanie wolnych zawodów, pozbawiano ich własności ziemi i
przedsiębiorstw, rugowano ze stanowisk specjalistów, a czasem nawet uniemożliwiano pracę w
charakterze robotników. Postawy takie wynikały zarówno z zaszłości historycznych (w młodych,
powstałych po I wojnie światowej państwach wyrównywano rachunki z przedstawicielami narodów
dawniej dominujących) jak i z przekonania, że warunkiem zachowania niezależności politycznej jest
niezależność gospodarcza. Zarówno w Ameryce Łacińskiej, na Bałkanach, jak i w Europie
Wschodniej panowało przekonanie, że terytoria te są eksploatowane gospodarczo przez Zachód.
Koncesje gospodarcze, których państwa wschodnioeuropejskie musiały udzielić mocarstwom
zachodnim, w okresie, gdy budowały swoją niepodległość, umocniły to przekonanie. Dążenie do
ograniczania wpływów szeroko rozumianych „obcych” wyniknęło również z faktu, że elity rządzące
we wszystkich wymienionych powyżej regionach miały ambicje uzyskania narzędzi pozwalających im
realnie sterować polityką gospodarczą. Rzecznikami takich rozwiązań byli na ogół również wojskowi,
widzący w rozbudowie przemysłu zbrojeniowego i zmniejszaniu gospodarczej zależności od
zagranicy środki zwiększające możliwości obronne państwa. Rozwój nacjonalistycznego myślenia o
gospodarce był jednak w dużym stopniu rezultatem szoku społecznego wywołanego wielkim
kryzysem. W krajach będących importerami kapitału a eksporterami nisko przetworzonych artykułów
rolnych, szczególnie łatwo było o wiarę, że za drastyczny spadek światowych cen żywności, kryzys
systemu finansowego i odpływ inwestorów zagranicznych odpowiadają machinacje międzynarodowej
finansjery. Drastyczne skutki społeczne kryzysu tworzyły z kolei podatny grunt dla pomysłów
redystrybucji dochodów – wprowadzania takich uregulowań, które sprawiłyby, aby za skutki kryzysu
płacili przede wszystkim „obcy”. W tym kontekście należy widzieć takie wydarzenia jak na przykład
prowadzony w Polsce w latach trzydziestych przez Stronnictwo Narodowe bojkot handlu
żydowskiego, taki sposób realizacji reformy rolnej w międzywojennej Polsce, aby w województwach
zachodnich ziemia przechodziła z rąk niemieckich w polskie, a we wschodnich nie przechodziła z rąk
polskich w ukraińskie. Podobnie należy patrzeć na wprowadzone na Węgrzech ustawy ograniczające
Żydom możliwość wykonywania niektórych zawodów, czy prowadzone w Czechosłowacji
wywłaszczenia Niemców.
Nawet jeśli wspomniane wyżej polskie czy czechosłowackie posunięcia antyniemieckie można byłoby
ewentualnie uznać jeszcze za uzasadnioną obronę interesów ekonomicznych państwa wobec byłego

31
zaborcy, polityka taka rozpalała nienawiść pomiędzy poszczególnymi grupami etnicznymi,
powodowała akty przemocy przeciw ludziom zupełnie niewinnym (przykładem może być pogrom
Żydów w Przytyku). Była zatem nie tylko nieetyczna, ale w sensie czysto ekonomicznym powodowała
zarówno straty indywidualne, jak i generowała koszta społeczne. W praktyce dużo częściej jej ofiarą
padali przedstawiciele mniejszości narodowych. Posunięcia wymierzone w kapitał zagraniczny
pozostawały w pewnej mierze w sferze deklaracji, ponieważ ubogie kraje po prostu potrzebowały jego
napływu. Ochrona rynku wewnętrznego przed zewnętrzną konkurencją i etatyzm, motywowane
interesem narodowym, przyniosły jednak również pewne skutki pozytywne. Wśród artykułów
eksportowanych przez państwa, które zastosowały takie środki, nieco wzrósł udział dóbr
przetworzonych. Ich rola w gospodarce światowej zaczęła się więc zmieniać. Pamiętać trzeba jednak
również o tym, że tam, gdzie ważnym elementem programów zabezpieczenia gospodarczych
interesów narodu okazywała się industrializacja, dokonywała się ona kosztem utrzymywania niskiego
poziomu życia na wsi (drogie artykuły przemysłowe ze względu na ochronę celną, brak środków na
inwestycje na wsi). Należy w końcu zaznaczyć, że bardziej lub -co częstsze- mniej konsekwentna
realizacja zarysowanych tu postulatów gospodarczych była możliwa w krajach rządzonych
niedemokratycznie, gdzie władza posiadała możliwości stosunkowo silnej kontroli nad życiem
społecznym.

Gospodarka państw totalitarnych

Ewolucja polityki gospodarczej faszystowskich Włoch

Faszyści włoscy, pod przywództwem Banito Mussoliniego, doszli do władzy we Włoszech na fali
kryzysu gospodarczego po zakończeniu I wojny światowej. Początkowo, w latach dwudziestych,
prowadzili stosunkowo liberalną politykę, nie ingerując zanadto w życie gospodarcze. Starali się o
równowagę budżetową, upraszczali podatki, oddali przedstawicielom biznesu przywództwo w
zrzeszających pracowników i pracobiorców korporacjach, które miały rozwiązywać konflikty w
zakładach pracy, nie sprzeciwiali się dokonującym się wówczas fuzjom włoskich przedsiębiorstw.
Choć nie wszystkie ich konkretne decyzje podobały się zarządom dużych firm, uchodzili za
nastawionych pozytywnie do biznesu. Stopniowo w polityce gospodarczej włoskich faszystów zaczęły
jednak dochodzić do głosu elementy ambicjonalne – stąd na przykład niekorzystna z ekonomicznego
punktu widzenia dla Włoch rewaluacja lira. Coraz większą rolę w decyzjach dotyczących ekonomii
zaczęły z czasem odgrywać również przygotowania wojenne. W ich ramach Mussolini i jego
współpracownicy podejmowali działania na rzecz osiągnięcia samowystarczalności gospodarczej. Jej
elementem był m.in. program zwiększenia produkcji rolnej oraz rozbudowa przemysłu zbrojeniowego.
Przed Włochami roztaczano wizję ekspansji kolonialnej, dzięki której wielu z nich znajdzie pracę albo
możliwości prowadzenia działalności gospodarczej. W okresie wielkiego kryzysu państwo podjęło
program robót publicznych na dużą skalę. W ich ramach osuszano bagna, elektryfikowano linie
kolejowe, przebudowywano centrum Rzymu, budowano autostrady. Poprzez Instytut Odbudowy
Przemysłu państwo prowadziło również w tym okresie poważne inwestycje. W efekcie znacznie
wzrósł udział państwa w niektórych działach gospodarki (45% stali pochodziło z państwowych hut,
80% statków z państwowych stoczni, a 67% wyrobów metalowych z państwowych fabryk. Pod
kontrolą państwa znalazły się też banki i przedsiębiorstwa komunikacyjne). Działania te pozwoliły
złagodzić skutki kryzysu gospodarczego. Ich skutkiem była jednak również biurokratyzacja
gospodarki, uzyskanie wpływu na nią przez polityków, wykazujących się ignorancją w sprawach
ekonomicznych, oraz rozpleniona korupcja. Podstawowe problemy społeczne, takie jak przeludnienie
wsi i chłopski głód ziemi oraz dysproporcje rozwojowe pomiędzy północą a południem kraju w
znacznej mierze pozostały nierozwiązane.

Armaty zamiast masła? Główne założenia polityki gospodarczej hitlerowskich Niemiec i ich
wpływ na poziom życia w Niemczech

32
Społeczeństwa wielu krajów, zmęczone kryzysem lat trzydziestych, były skłonne uwierzyć w proste
wyjaśnienia jego przyczyn i proste recepty na jego zażegnanie. Doprowadziło to do kryzysu
demokracji parlamentarnej. W Niemczech jego efektem było dojście do władzy przez Hitlera (1933).
W okresie jego rządów zwiększyła się kontrola państwa nad gospodarką. Wprowadzone zostały
elementy planowania gospodarczego. Wdrożono program robót publicznych na dużą skalę (budowa
autostrad, lotnisk, porządkowanie miast). Na młodzież nałożony został obowiązek spędzenia pewnego
czasu w organizacji, której członkowie wykonywali proste prace fizyczne i poddawani byli
przeszkoleniu o charakterze paramilitarnym („Służba Pracy”). Propagowany był ideał kobiety-matki, a
preferencji w zatrudnianiu udzielano mężczyznom. Działania te, w połączeniu z intensywną
rozbudową przemysłu zbrojeniowego doprowadziły do likwidacji bezrobocia. Ceną za to były
wysokie podatki i stosunkowo niskie pensje. Pełne zatrudnienie i utrzymywanie cen żywności na
sztucznie niskim poziomie, (chociaż prowadziło do braków zaopatrzeniowych) sprawiało, że
najprawdopodobniej większości Niemców w okresie rządów Hitlera żyło się lepiej niż w czasie
kryzysu gospodarczego. Działo się tak, pomimo że skierowanie znacznych inwestycji na cele
wojskowe musiało spowodować ograniczenie konsumpcji. W efekcie biologiczne wyznaczniki
standardu życia (wskaźniki umieralności, średnia długość życia) nie poprawiały się, a struktura
konsumpcji rodzin niemieckich w dalszym ciągu wykazywała wiele cech charakterystycznych dla
społeczeństw ubogich (wysoki udział wydatków na żywność, a wśród niej na ziemniaki, i artykuły
mączne). Niektórzy badacze zwracają jednak uwagę również na redystrybucyjne aspekty polityki
Hitlera: wysokie podatki uderzały przede wszystkim w osoby zamożne. Poza tym pozbawiano majątku
niemieckich Żydów, a w czasie wojny rabowano również terytoria okupowane, co pozwalało
ograniczać ciężary ponoszone przez „zwykłych” Niemców. Owym zwykłym Niemcom oferowano w
dodatku wiele udogodnień socjalnych, takich jak wczasy robotnicze, czy rozbudowana opieka
medyczna. Obiecano im nawet samochód ludowy (Volkswagen).
Niemcy Hitlera (tak jak wiele innych krajów o ustrojach niedemokratycznych) dążyły do autarkii
(samowystarczalności) gospodarczej. Starały się przede wszystkim zwiększyć własną produkcję rolną
oraz ograniczyć import wyrobów gotowych, dopuszczały natomiast zakupy surowców w krajach
biednych, słabo rozwiniętych gospodarczo, nie stanowiących zagrożenia dla interesów politycznych
Niemiec. Pracowano jednocześnie nad syntetykami mogącymi zastąpić surowce importowane.

Gospodarka niemiecka w okresie II wojny światowej

Ideału samowystarczalności nigdy nie udało się w pełni wcielić w życie. W okresie wojny Niemcy
zmuszone byli importować benzynę, rudę żelaza, a także żywność. Niedobory surowców w
gospodarce niemieckiej wpłynęły na losy wojny, niemniej jednak gospodarka Niemiec wykazała się
wówczas dużą odpornością na zniszczenia. Do 1942 nie występowała potrzeba wprowadzania
znaczniejszych ograniczeń przydziałów żywności dla ludności cywilnej. Pomimo alianckich
bombardowań Niemiec, aż do 1943 roku produkcja przemysłowa rosła, a nawet w roku 1944 była
wciąż o kilkanaście procent wyższa niż przed wojną i to w sytuacji, kiedy wielu fachowców
powołanych do wojska musiało zostać zastąpionych przez pracowników niewykwalifikowanych albo
robotników przymusowych. O dużym potencjale mobilizacyjnym niemieckiej gospodarki świadczył
też wzrost produkcji rolnej, pomimo przeznaczenia dużych połaci ziem uprawnych na cele wojskowe
(poligony, lotniska).

Niemieccy przedsiębiorcy wobec polityki gospodarczej Hitlera

Z rządami Hitlera stosunkowo łatwo pogodził się wielki niemiecki biznes. Nie był zachwycony
państwową kontrolą nad gospodarką, ani przerzucaniem na jego barki części kosztów związanych z
opracowywaniem syntetyków zastępujących importowane surowce. Firmy pracujące na eksport
znalazły się w trudnej sytuacji, ze względu na wprowadzone przez Hitlera ograniczenia handlu
zagranicznego. Niedogodności te zostały jednak przedsiębiorcom wynagrodzone egzekwowaniem
przez państwo ostrej dyscypliny pracy, a zatem wyeliminowaniem zagrożenia strajkami oraz - przede
wszystkim - ogromnymi zamówieniami państwowymi, związanymi głównie z przygotowaniami do

33
wojny. Po jej wybuchu z kolei duże niemieckie przedsiębiorstwa otrzymały możliwość ekspansji na
terytoria okupowane i przejmowania znajdujących się tam zakładów produkcyjnych.

Przemiany gospodarcze w Rosji Radzieckiej (Związku Radzieckim)

Władzę w Rosji w 1917 roku przejęli bolszewicy. Mogli ją zdobyć w wyniku radykalizacji nastrojów
społecznych spowodowanej klęskami ponoszonymi przez Rosję w czasie I wojny światowej i bardzo
trudną sytuacją gospodarczą tego kraju podczas wojny. W pierwszym etapie sprawowania władzy
bardzo brutalnie ściągali od chłopów wszelkie nadwyżki artykułów żywnościowych. Znacjonalizowali
wszystkie, nawet niewielkie zakłady wytwórcze. Wymianę pieniężną zastępowali wymianą towar za
towar. Okres ten, trwający do 1921 r., nosi nazwę komunizmu wojennego.
Ze względu na niszczący charakter takiej polityki dla gospodarki w latach 1921-1928 zdecydowano
się pozwolić na odrodzenie się pewnych elementów wolnego rynku – dopuszczono istnienie drobnych
przedsiębiorstw prywatnych, a chłopi uzyskali możliwość swobodnej sprzedaży swoich produktów.
Przyczyniło się to do złagodzenia niedoborów rynkowych.
Od 1929 r. nastąpiła jednak kolejna reorientacja polityki gospodarczej i rozpoczęto realizację
ambitnego programu uprzemysłowienia. Idea szybkiej industrializacji brała się z żywionego przez
Stalina przekonania, że tylko rozwój przemysłu pozwoli przezwyciężyć słabość, z której wynikały
wszelkie klęski Rosji w historii. Źródłem inspiracji dla bolszewików było także niemieckie
planowanie gospodarcze czasów I wojny światowej, pozytywna pamięć o efektach szybkiego rozwoju
przemysłu w pierwszych latach dwudziestego wieku, oraz fascynacja fordyzmem, tayloryzmem i w
ogóle nowoczesnością amerykańskiej gospodarki. Pomimo ogromnych kosztów społecznych, jakie
niósł on za sobą, radziecki program industrializacyjny zrobił duże wrażenie na świecie, ponieważ był
wcielany w życie w okresie, kiedy inne kraje przeżywały głęboki kryzys gospodarczy. Od 1929 roku,
w ramach pierwszego planu pięcioletniego, intensywnie rozbudowywano w ZSRR przede wszystkim
przemysł ciężki. Uważano, że zwiększenie wytopu stali, wydobycia węgla, produkcji obrabiarek
stworzy podstawy dalszego rozwoju gospodarczego. Rozwój ten w latach trzydziestych oparty został
w dużej mierze na zachodnich technologiach i dokonywał się przy udziale zagranicznych fachowców.
Środków na finansowanie programu uprzemysłowienia szukano wewnątrz kraju. Równocześnie z
industrializacją zaczęła się kolektywizacja wsi. Chłopów zmuszano do zaprzestania indywidualnego
gospodarowania i przystępowania do kołchozów. W brutalny sposób ściągano od nich obowiązkowe
dostawy zboża i innych produktów. Doprowadziło to w rezultacie do klęski głodu, który pochłonął 6-
11 milionów osób. Celem takiej polityki było uzyskanie tanich artykułów spożywczych na potrzeby
rosnącej liczby robotników w miastach i na eksport, dostarczający dewiz potrzebnych do dalszej
rozbudowy przemysłu. Utrzymywanie niskich dochodów chłopów miało również skłonić część z nich
do podjęcia pracy w mieście. Tworząc kołchozy, sądzono (jak się szybko okazało błędnie), że
wielkoobszarowe, zmechanizowane gospodarstwa będą wydajniejsze od małych gospodarstw
chłopskich. Działał tu zapewne przykład dużych, wykorzystujących pracę maszyn, (choć oczywiście
pozostających w prywatnych rękach!) farm amerykańskich.

Problem korzystania z pracy przymusowej

Cechą gospodarki radzieckiej było również szerokie korzystanie z pracy przymusowej więźniów.
Oblicza się, że w obozach Gułagu przebywało w latach trzydziestych 1,6 – 1,8 miliona osób, a w
latach pięćdziesiątych 2,5 miliona. Kilkanaście procent inwestycji budowlanych i 1/3 wydobycia
niektórych surowców realizowane było ich rękoma. Nadzorujące obozy Ministerstwo Spraw
Wewnętrznych było w latach pięćdziesiątych największym inwestorem w gospodarce radzieckiej. Nie
wydaje się jednak, aby organizując masowe akcje represyjne, kierowano się względami
gospodarczymi. Dowodzić tego może choćby fakt, że znaczną część osób kierowanych do obozów
stanowiły kobiety, dzieci i starcy, nie nadający się do ciężkiej pracy fizycznej. Nigdy nie udało się
również doprowadzić do sytuacji, w której obozy pracy byłyby rentowne. Dopłaty do nich sięgnęły na
początku lat pięćdziesiątych 16% radzieckich dochodów budżetowych. Istniały obliczenia wskazujące
na to, że choć wydajność pracy więźniów globalnie nie jest niższa od wydajności innych
pracowników, w związku z koniecznością zapewnienia więźniom ubrania i choćby najgorszego

34
jedzenia, budowania dla nich baraków, a przede wszystkim pilnowania ich, praca osób pozbawionych
wolności okazuje się droższa od pracy zwykłych robotników. Być może zatem trwałość systemu
obozowego wynikała w dużym stopniu z tego, że w jego efektywność wierzył sam Stalin. Problemem
gospodarki Gułagu był permanentny brak fachowego personelu inżynieryjno-technicznego oraz
jeszcze dotkliwsze niż w całej radzieckiej gospodarce niedobory maszyn, urządzeń i półproduktów.
System obozowy nadawał się do realizacji wielkich inwestycji na terenach pozbawionych
infrastruktury (o więźniów nikt się nie troszczył, a w przypadku zatrudnienia wolnych robotników
trzeba byłoby zapewnić im przynajmniej elementarne warunki normalnej egzystencji), pod
warunkiem, że były to inwestycje, których prowadzenie nie wymagało zbyt dużej liczby pracowników
wykwalifikowanych. Dlatego więźniów obozów pracy zatrudniano głównie przy budowie dróg,
kanałów, linii kolejowych, w górnictwie albo przy wyrębie lasu, chociaż pracowali i w innych
działach gospodarki. Kryzys systemu obozowego stał się wyraźny wtedy, gdy coraz częściej
przychodziło realizować inwestycje wymagające zatrudniania pracowników fachowych.
Efekty pracy więźniów dość często były przy tym marnowane – ze zbudowanych ich rękami dróg czy
linii kolejowych nieraz potem nie korzystano albo korzystano w niewielkim tylko stopniu. Pamiętać
przy tym należy, że szerokie posługiwanie się pracą przymusową i przekonanie wbrew faktom o jej
efektywności albo przynajmniej nadzieja na efektywność nie były cechami wyłącznie systemu
radzieckiego. Podzielały ją inne dyktatury: także Niemcy do niewolniczej pracy zmuszali ludność
krajów okupowanych, zamkniętych w gettach Żydów, czy więźniów obozów koncentracyjnych. W
Hiszpanii generał Franco również sądził, że jego przeciwnicy z czasów wojny domowej powinni
odkupić swe winy przymusową pracą. Nigdzie jednak gospodarka kraju nie prowadzącego wojny tak
długo i w tak znacznym stopniu jak w ZSRR nie opierała się na pracy przymusowej.

Przemiany gospodarki światowej w XX wieku: Integracja gospodarcza Zachodu i


prymat ideologii nad ekonomią na Wschodzie

Gospodarka Europy Zachodniej po II wojnie światowej

Doświadczenia wielkiego kryzysu lat trzydziestych oraz świadomość wielkości zniszczeń wojennych
sprawiły, że jednym z najważniejszych celów dla architektów powojennego ładu gospodarczego na
świecie stało się zapobieżenie przyszłym kryzysom i stworzenie warunków dla zrównoważonego
wzrostu słabych gospodarek. Jednym ze środków wiodących do tego miała stać się stabilność kursów
walutowych. W 1944 roku na konferencji w Breton Woods 44 uczestniczące w niej państwa
zobowiązały się do utrzymywania stałych kursów swoich walut, ponieważ wahania kursów uznawano
wówczas za barierę dla handlu międzynarodowego. Kursy te powiązano z kursem dolara,
przywracając jednocześnie przedwojenną zasadę jego wymienialności na złoto. Powołano również
Międzynarodowy Fundusz Walutowy, z którego pożyczek miały korzystać kraje przeżywające
trudności płatnicze oraz Międzynarodowy Bank Odbudowy i Rozwoju, udzielający długoterminowych
kredytów, głównie na projekty przyczyniające się do rozwoju infrastruktury i sfery usług publicznych
w krajach uboższych. Elementem stabilizującym gospodarkę światową miało się stać również
zawarcie w 1947 r. Układu Ogólnego w Sprawie Taryf i Handlu (General Agreement on Tariffs and
Trade – GATT), którego celem było stopniowe znoszenie barier celnych w obrocie
międzynarodowym. (W latach dziewięćdziesiątych GATT został przekształcony w Światową
Organizację Handlu).
Do relatywnie szybkiej odbudowy gospodarki Zachodu Europy przyczyniły się Stany Zjednoczone.
Początkowo udzieliły one całemu kontynentowi doraźnej pomocy w postaci artykułów najbardziej
potrzebnych w okresie bezpośrednio powojennym (żywność, lekarstwa, ziarno siewne, zwierzęta
gospodarskie, pojazdy mechaniczne). Pomoc rozprowadzana była za pośrednictwem United Nations
Relief and Rehabilitation Administration (UNRRA). Następnie w 1947 roku opracowany został plan
Marshalla. Adresowany on był zarówno do krajów Europy Zachodniej, jak i dla Wschodu. Państwa

35
uzależnione od Związku Radzieckiego pod naciskiem radzieckim nie zgodziły się jednak uczestniczyć
w programie. W efekcie pomoc w wysokości ok. 13,5 mld dolarów trafiła tylko do państw zachodnich.
Amerykańska polityka wsparcia dla Europy wynikała z pamięci o doświadczeniach I wojny światowej
i zmierzała do utrzymania powiązań gospodarczych Europy i Stanów Zjednoczonych. W sytuacji
narastającego konfliktu między Wschodem a Zachodem celem polityki amerykańskiej stało się też
powstrzymanie rozprzestrzenienia się komunizmu, stąd na pomoc gospodarczą USA mogły liczyć
również zachodnie Niemcy, Włochy i Japonia, a więc przeciwnicy USA z czasów II wojny światowej
oraz Hiszpania, która zachowując formalnie neutralność, sprzyjała w czasie wojny Niemcom.
Fakt, że Amerykanie traktowali Europę jako jeden obszar gospodarczy, stał się jednym z czynników
sprzyjających integracji europejskiej. Do rozdziału pomocy nadchodzącej w ramach planu Marshalla,
powołana została Organizacja Współpracy Gospodarczej w Europie (Organization for European
Economic Cooperation – OEEC, przekształcona w 1960 r. w OECD). Instytucjonalnym wymiarem
integracji gospodarczej Europy Zachodniej po wojnie było powstanie najpierw Unii Celnej Beneluksu,
następnie zaś Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali (1951), w końcu zaś w 1957 roku Europejskiej
Wspólnoty Gospodarczej. Ze względu na zagrożenie radzieckie procesem integracji gospodarczej
objęto również Niemcy, Włochy, a także Hiszpanię.
Na Zachodzie Europy w okresie po drugiej wojnie światowej zaznaczyła się tendencja do
utrzymywania znacznej roli państwa w życiu gospodarczym. W wielu krajach Zachodu po wojnie
przedsiębiorstwa o szczególnym znaczeniu dla gospodarki zostały znacjonalizowane. W Wielkiej
Brytanii upaństwowienie objęło kopalnie, elektrownie i gazownie, koleje i lotnictwo. We Francji –
banki, towarzystwa ubezpieczeniowe, górnictwo, transport kolejowy i lotniczy. Przez pierwsze lata
powojenne warunki życia pozostawały trudne. Szybsza ich poprawa następować zaczęła w związku ze
zbrojeniami podjętymi w okresie wojny koreańskiej (1950-1953), w obawie przed radziecką agresją.
Inaczej niż w państwach bloku wschodniego, dzięki działaniu mechanizmów rynkowych, ożywienie,
wywołane zamówieniami zbrojeniowymi, spowodowało wzrost także w tych gałęziach gospodarki,
które wytwarzały dobra konsumpcyjne.
Okres szczególnie szybkiego wzrostu w gospodarce Zachodu przypadł jednak na dekadę lat
sześćdziesiątych (we Włoszech, w Japonii i Niemczech mówiono wówczas o „cudzie gospodarczym”.
Także gospodarka francuska i amerykańska rozwijały się bardzo szybko). Państwa europejskie
zawdzięczały ów wzrost integracji gospodarczej. Bardzo ważnym czynnikiem były również
innowacyjność techniczna, będąca w sporym stopniu rezultatem wyścigu zbrojeń oraz dostęp do
tanich surowców. Szczególnie spektakularny sukces odniosły Niemcy i Japonia W pierwszym z tych
krajów podwaliny pod przyszły szybki rozwój położyła reforma walutowa, przeprowadzona przez
Ludwika Erharda w 1948 r. Wprowadziła ona markę niemiecką, wyeliminowała zagrożenie inflacją,
znacznie ograniczając zasoby pieniężne znajdujące się w rękach Niemców, przywróciła rynkowy
sposób kształtowania cen i poziomu produkcji. W Japonii z kolei ważnym czynnikiem prowadzącym
do szybkiego wzrostu okazał się szczególny związek tego kraju ze Stanami Zjednoczonymi. W okresie
konfliktu koreańskiego, a następnie wojny wietnamskiej, Japonia, ze względu na swoje położenie
geograficzne, była szczególnie cennym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. Ze względu na
geograficzną bliskość miejsc toczących się walk, Amerykanie właśnie w Japonii lokowali znaczną
część zamówień związanych z wyposażeniem walczących wojsk. Bardzo ważne dla Amerykanów
było także posiadanie baz wojskowych w Japonii. Zapłatą za sojusz był transfer do Japonii
amerykańskich technologii i rozwiązań z dziedziny zarządzania oraz ułatwiony dostęp do rynku
amerykańskiego dla towarów japońskich. Wzrost gospodarczy w Japonii stymulowała również
przemyślana polityka rządowa, niestroniąca od protekcjonizmu, ale stawiająca na rozwój
nowoczesnych technologii, oraz umiejętne wykorzystywanie kupowanych licencji – Japończycy
znakomicie rozwijali i udoskonalali cudze rozwiązania techniczne. Ważną rolę odegrały też czynniki
kulturowe – utożsamienie się pracownika z firmą i wysoka dyscyplina społeczna. Istotne znaczenie
miała likwidacja po wojnie wielkiej własności ziemskiej i sprzedaż ziemi drobnym rolnikom.
Cechę rozwoju gospodarczego Zachodu po wojnie stanowił także rozrost państwowych instytucji
opieki społecznej. Był to zarówno rezultat pamięci o wielkim kryzysie, jak i efekt rywalizacji z
komunizmem. Aby nie zdobywał on zwolenników na Zachodzie, trzeba było zapewnić uboższym
warstwom ludności wysoki poziom bezpieczeństwa socjalnego. Źródeł takiej polityki należy szukać w
gruncie rzeczy dość głęboko w historii. Już Bismarck w XIX wieku traktował zabezpieczenie socjalne

36
jako sposób na zachowanie spokoju społecznego niezbędnego dla rozwoju gospodarki. Uznanie na
Zachodzie zdobywały sobie w efekcie koncepcje społecznej gospodarki rynkowej (idea stworzona
przez Erharda, zakładała konieczność interwencji państwa w mechanizm rynkowy w imię dbałości o
utrzymywanie bezrobocia na niskim poziomie, zachowanie dobrych warunków pracy i zapewnienie
obywatelom dostępu do wysokiej jakości usług publicznych) i państwa dobrobytu (welfare state)
gwarantującego ogółowi obywateli bardzo wysoki poziom bezpieczeństwa socjalnego. W latach
pięćdziesiątych i sześćdziesiątych zarówno w Europie jak i w Stanach Zjednoczonych na dużą skalę
realizowano w efekcie programy taniego budownictwa socjalnego, upowszechnienia opieki
medycznej, podnoszenia płac minimalnych, wyrównywania różnic edukacyjnych, ograniczania
bezrobocia. Działo się to w wielu krajach za cenę wysokiego i silnie progresywnego opodatkowania.
Okres szybkiego wzrostu gospodarczego Zachodu został przerwany przez kryzys energetyczny w
latach siedemdziesiątych. Wywołała go gwałtowna zwyżka cen ropy naftowej, która stanowiła już
wówczas najważniejszy surowiec energetyczny na świecie. Problemy gospodarki światowej zostały
pogłębione przez kryzys finansowy, spowodowany wysokim deficytem płatniczym Stanów
Zjednoczonych. Deficyt ten wynikał z utrzymywania się wysokich wydatków budżetowych w
związku z wojną w Wietnamie, wyścigiem zbrojeń ze Związkiem Radzieckim i realizacją programów
socjalnych, przy jednoczesnym pogorszeniu się konkurencyjności gospodarki amerykańskiej (Europa
w latach sześćdziesiątych rozwijała się szybciej). W efekcie kłopotów przeżywanych przez USA
załamał się system walutowy stworzony w Breton Woods. Doszło do dewaluacji dolara. Przejawem
pogorszenia koniunktury było zjawisko stagflacji – stagnacji gospodarczej (wzrost produkcji był
trudny z powodu niedoboru surowców energetycznych) w połączeniu ze stosunkowo wysoką inflacją
o charakterze kosztowym (drożejąca ropa w pchała w górę koszty produkcji prawie wszystkich dóbr).
Problemom o takim charakterze nie mogły zaradzić tradycyjne keynesistowskie rozwiązania
ekonomiczne. Reakcją na nie była więc polityka obniżania podatków. Miała ona stymulować
innowacyjność i wzrost wydajności pracy. Celem deregulacji gospodarki i ograniczania sektora
państwowego było z kolei doprowadzenie do sytuacji, w której jak najszerzej działałyby w niej
mechanizmy rynkowe. Przynajmniej w założeniach w parze za tymi posunięciami powinno iść
obniżenie wydatków rządowych (w praktyce nie szło, choćby dlatego, że w warunkach zimnej wojny
nadal bardzo dużo wydawano na zbrojenia). W latach osiemdziesiątych politykę, której założenia
opisano powyżej, prowadził w Stanach Zjednoczonych Ronald Reagan (od jego nazwiska nazwaną ją
reganomiką), a w Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher (thatcheryzm – jego ważnym elementem było
także złamanie silnej pozycji związków zawodowych, co ograniczyło strajki i w efekcie zwiększyło
globalny czas pracy w Wielkiej Brytanii). W obu krajach polityka ta przyniosła przyspieszenie
rozwoju gospodarczego, choć w przypadku brytyjskim nie było ono zbyt imponujące i nie zapobiegło
wysokiemu bezrobociu.

Związek Radziecki w powojennym czterdziestoleciu

Po II wojnie światowej, w czasie realizacji kolejnych planów pięcioletnich, utrzymano w Związku


Radzieckim priorytet dla rozwoju przemysłu ciężkiego, co odbijało się negatywnie na poziomie życia
społeczeństwa. Po wojnie dodatkowymi czynnikami obciążającymi gospodarkę Związku
Radzieckiego stały się wyścig zbrojeń i wydatki ponoszone na podbój kosmosu. Niejednoznacznie
wpływało na gospodarkę radziecką stworzenie bloku państw zależnych od ZSRR. Z jednej strony
można je było zmusić do udziału w radzieckich programach inwestycyjnych, z drugiej strony
niejednokrotnie przychodziło udzielać im pomocy gospodarczej. Z czasem gospodarka radziecka
miała nie wytrzymać tych obciążeń. Luka technologiczna pomiędzy ZSRR i uzależnionymi od niej
państwami a Zachodem zaczęła się szczególnie szybko powiększać od lat siedemdziesiątych, kiedy
pod wpływem kryzysu paliwowego na Zachodzie rozwinęły się technologie energooszczędne. W
Związku Radzieckim w tym czasie wyczerpywały się proste rezerwy, dzięki którym można byłoby
kontynuować rozwój przemysłu w dotychczasowym tempie: większość mieszkańców ZSRR
mieszkała już w miastach, w dodatku spadał przyrost naturalny, odczuwalne były skutki strat
ludnościowych z okresu głodu lat trzydziestych, wielkich czystek i II wojny. Nie można było zatem
dłużej opierać gospodarki na założeniu istnienia na wsi nieograniczonych zasobów taniej siły
roboczej. Niezbędne stawało się wdrażanie rozwiązań pracooszczędnych, a z tym mało innowacyjna

37
gospodarka radziecka miała problem. Podobnie wyglądała kwestia zasobów naturalnych. Te najłatwiej
dostępne, znajdujące się w europejskiej części ZSRR, nie były już w stanie pokryć potrzeb radzieckiej
gospodarki. Eksploatacja innych, położonych w regionach peryferyjnych, wymagała wielkich
inwestycji. Tymczasem brak mechanizmów rynkowych sprawiał, że w gospodarce nie następowały
zmiany technologiczne, które ograniczałyby energochłonność i zapotrzebowanie na surowce. Barierą
dla gospodarki stawały się też duże różnice w poziomie rozwoju pomiędzy poszczególnymi regionami
ZSRR. Oficjalnym celem radzieckiej polityki było ich niwelowanie. Cel ten nie był jednak
realizowany konsekwentnie, ponieważ inwestycje w relatywnie najwyżej rozwiniętych regionach (np.
w republikach nadbałtyckich) zwracały się szybciej niż te, na terenach najsłabiej zagospodarowanych
(np. w Azji środkowej).
Wysoka była też cena, jaką Związek Radziecki płacił za błędne decyzje gospodarcze. Sprzyjał im
niedemokratyczny system sprawowania władzy. Nawet za czasów Chruszczowa i Breżniewa, którzy
nie mordowali już swoich oponentów, nie było w radzieckim aparacie władzy miejsca na sprzeciw
wobec woli przywódcy. Z drugiej strony nie działał mechanizm rynkowy, który błędne decyzje
korygowałby w sposób naturalny. Efektem było np. bezsensowne zaangażowanie na polecenie
Chruszczowa ogromnych sił i środków w tzw. kampanię na rzecz zagospodarowania ziem
dziewiczych. W jej ramach próbowano na przykład obsiewać zbożem ziemię w zimnych regionach
Syberii. Miało to uwolnić ZSRR od konieczności importu ziarna. W praktyce, z powodu
niesprzyjającego klimatu, zbiory były minimalne. Innym, podobnym pomysłem Chruszczowa,
podjętym po powrocie z wizyty w USA, była kampania na rzecz zwiększania powierzchni upraw
kukurydzy, również bez oglądania się na różnice klimatyczne między Związkiem Radzieckim a
Stanami Zjednoczonymi. Ekspansja rolnictwa na nienadające się do tego tereny nie stanowiła
oczywiście specyfiki rozwoju gospodarczego Związku Radzieckiego. W XIX i na początku XX wieku
na przykład amerykańscy farmerzy, zachęceni zyskami ze sprzedaży zboża, próbowali je siać na
suchych preriach środkowych stanów. Tam jednak zadziałał rynek – ci, którzy tak postępowali, po
prostu szybko zbankrutowali. Tymczasem w systemie radzieckim możliwe było długotrwałe brnięcie
w przynoszące straty inwestycje.

Gospodarka polska po II wojnie światowej

Rzeczywistość gospodarczą w Polsce w okresie po II wojnie światowej zdeterminowała zależność


polityczna od Związku Radzieckiego. Nie bez znaczenia były jednak również skala zniszczeń
wojennych oraz doświadczenia okresu międzywojennego i czasów okupacji. Reforma rolna oraz
nacjonalizacja przemysłu mogły w efekcie tych doświadczeń liczyć na poparcie szersze niż tylko
zdeklarowanych zwolenników władzy komunistycznej. Od 1949 r. gospodarka polska podlegała
intensywnym przekształceniom upodabniającym ją do gospodarki radzieckiej. Podjęto (nieudaną, jak
się z czasem miało okazać) próbę skolektywizowania rolnictwa. Plan sześcioletni (1950-1955)
zakładał intensywną rozbudowę przemysłu ciężkiego. Wybuch wojny w Korei (1950) sprawił, że
bardzo silny nacisk położono na rozwój przemysłu zbrojeniowego. Działania te doprowadziły do
spadku poziomu życia. Przy produkcji zbrojeniowej zatrudniono liczne rzesze robotników. Na
produkcję wojskową przeznaczono również znaczną część istniejących mocy wytwórczych przemysłu.
Rósł w efekcie globalny fundusz płac (zarobki były niskie, ale zwiększało się zatrudnienie), a skoro
przemysł produkował głównie dla wojska, to pula dóbr konsumpcyjnych, które można było za
zarobione pieniądze kupić, pozostawała nader skromna. W warunkach gospodarki rynkowej
spowodowałoby to gwałtowny wzrost cen (inflację). W sytuacji państwowej kontroli cen, napięcia
inflacyjne objawiały się pustymi półkami w sklepach. Podejmowano wobec tego drastyczne działania
ograniczające siłę nabywczą społeczeństwa (wymiana pieniędzy, podwyżki cen detalicznych,
przymusowa subskrypcja pożyczki państwowej) Reorientację polityki gospodarczej przyniósł dopiero
wybuch społeczny w 1956 roku.
Ten schemat powtórzył się jeszcze w ciągu czterdziestolecia PRL kilkakrotnie. Wobec napięć
społecznych władza zmuszona była okresowo odchodzić od szerokich programów inwestowania w
przemysł ciężki kosztem bieżącej konsumpcji. Powracała do nich jednak natychmiast, gdy fale
niezadowolenia społecznego opadały.

38
Na początku lat siedemdziesiątych Edward Gierek zdecydował się sięgnąć po kredyty zagraniczne, co
miało umożliwić kontynuowanie forsownych inwestycji bez wywoływania napięć społecznych,
spowodowanych ograniczeniami bieżącej konsumpcji. Program jednak zakończył się klęską. Okazało
się, że polskie produkty, wytwarzane w wybudowanych za zachodnie kredyty fabrykach są mało
konkurencyjne na rynkach światowych, zatem nie przynoszą dewiz potrzebnych do spłaty zadłużenia.
Cechą polskiej ekonomii w okresie powojennym były też utrzymujące się znaczne rozmiary drugiego
obiegu gospodarczego, czyli wszelkiej aktywności niezalegalizowanej. Sprzyjało mu pozostawienie
pewnego marginesu swobody dla prywatnej aktywności gospodarczej – prowadzenia małych
przedsiębiorstw wytwórczych, warsztatów rzemieślniczych, prywatnych sklepów i zakładów
usługowych. W latach 1949-1956 ich działalność bardzo ograniczono, potem nieco zliberalizowano
przepisy, by w latach sześćdziesiątych ponownie je zaostrzyć, a potem znów złagodzić. Polityka
wobec sektora prywatnego nie była więc konsekwentna, w każdym razie nigdy nie zdecydowano się
jednak na jego całkowitą likwidację. Z racji narzuconych im ograniczeń w działalności,
przedstawiciele sektora prywatnego często musieli „załatwiać sobie” metodami nieformalnymi
niedostępne legalnie surowce, półprodukty, czy urządzenia. Musieli również „zjednywać sobie”
urzędników, których swoboda decyzyjna była często w praktyce niczym nieograniczona. W sumie
styk sektora prywatnego z państwowym sprzyjał przeprowadzaniu rozmaitych operacji nieformalnych.
Sprzyjały im również kontakty z zagranicą. Prawie przez całe powojenne czterdziestolecie były one
limitowane. Różnice cywilizacyjne i różnice systemów gospodarczych pomiędzy Polską a Europą
Zachodnią sprawiały, że osoby, które miały możliwości wyjazdów na Zachód, albo posiadały tam
rodzinę bądź znajomych i otrzymywały od nich paczki, również mogły wykorzystywać to do
przeprowadzania zyskownych dla siebie, acz często nielegalnych operacji handlowych. Szczególną
pozycję w państwie zajmowały osoby związane z aparatem władzy. Fakt, że udzielano im licznych
przywilejów i w praktyce nie stosowano do nich ogólnie obowiązujących regulacji prawnych, również
sprzyjał przeprowadzaniu przez nich rozmaitych nieformalnych transakcji. Czynnikiem sprzyjającym
rozwojowi drugiej gospodarki były także gospodarcze niedobory. To one prowadziły do takich
zjawisk jak ukrywanie deficytowych artykułów przez personel sklepów albo ich wykupywanie przez
klientów w celu dalszej odsprzedaży. Utrzymywanie przez długi czas (aż do 1970 roku) systemu
obowiązkowych dostaw ograniczało z kolei dochody rolników, ale także stanowiło zachętę do
przeprowadzania nielegalnych w ówczesnej rzeczywistości transakcji, przede wszystkim mięsem,
którego stale brakowało w sklepach. Ogólnie jednak można powiedzieć, że wiele ze zjawisk
uznawanych wówczas za patologiczne dziś byłyby traktowane jako przejaw przedsiębiorczości. W
jakimś sensie przygotowały one zapewne Polaków do powrotu gospodarki rynkowej po 1989 roku.

39