Vous êtes sur la page 1sur 53

Aby rozpocz lektur, kliknij na taki przycisk , ktry da ci peny dostp do spisu treci ksiki.

Jeli chcesz poczy si z Portem Wydawniczym LITERATURA.NET.PL kliknij na logo poniej.

STANISAW IGNACY

WITKIEWICZ

BEZIMIENNE DZIEO
Wybr Konstantego Puzyny

BEZIMIENNE DZIEO
Cztery akty do przykrego koszmaru 1921

M o t t o: Mieduwalszczycy skarmi na widok Czarnego Beata, Buwaja Piecyty.


(ze snu z r. 1912)

Powiecone Bronisawowi Malinowskiemu

OSOBY
D r P l a z m o d e u s z B l d e s t a u g siwy, nieduy pan o ogromnej czuprynie i wsach. Bez urody. Zote okulary. Lat 62. P l a z m o n i k B l d e s t a u g jego syn. Ciemny, przystojny szatyn o delikatnych rysach. Artysta malarz i suchotnik. R a v a n d e r B l a a s t lat 28. Znakomita kompozytorka. Rudawa blondyna, bardzo pikna. K l a u d e s t y n a d e M o n t r e u i l lat 22. Blondynka jasna o krtkich wosach. Artystka malarka, bardzo uduchowiona i adna. C y n g a (nazywaj go Jzefem) lat pod 40. Barczysty brunet. Krtkie wsy. Gste, troch krcce si wosy. Dziaacz spoeczny. Bardzo przystojny lomofam1 P u k o w n i k M a n f r e d h r. G i e r s lat 56. redniego wzrostu siwiejcy szatyn. Prezes sdu wojennego. Dwch grabarzy: I G r a b a r z stary, siwy, troch zmurszay. Ogolony. I I G r a b a r z mody, bez zarostu, brunet, lat 26. Nazywa si Jzef Leon G i r t a k. Dwch oficerw sdu wojennego: I) Stary major bez brody, z wsami. W okularach. D e j b e l. II) Mody porucznik z wsami i brdk w klin. Brunet. F l o w e r s. K s i P a d o v a l d e G r i f u e l l h e s lat 27. Blondyn, bez zarostu. S t a r a k s i n a B a r b a r a jego matka. Pochodzi z panujcego domu Stewartw. Z domu hrabianka Bambord of Cleverhaaz. L i d i a b a r o n o w a R a g n o k dama Ksinej. Lat 56. S t r w i z i e n n y granatowy mundur ze srebrnymi guzami. Z o s i a dziesicioletnia creczka R y v a n d e r B l a a s t. S u c a R y v a n d e r B l a a s t. Bardzo pikna. Ubrana jaskrawozielono. T u m w i n i w szare wizienne ubrania z tymi duymi kkami na piersiach. Na kkach czerwone numery. o n i e r z e g w a r d i i zielone mundury z biaymi wyogami i stosowane kapelusze. a n d a r m i granatowe mundury z czerwonymi wyogami. Stosowane kapelusze z czerwonymi piropuszami. O m i u m i e d u w a l s z c z y k w ubrani jak robotnicy, wyznawcy zaoyciela stowarzyszenia religijno-spoecznego Joachima Mieduwaa. Ten ostatni jest to niezmiernie tusty starzec O bardzo dugich wosach i brodzie mlecznej biaoci. Twarz czerstwa, rumiana. (Znany jest tylko z portretu Plazmonika) O f i c e r g w a r d i i ubrany jak gwardzici, tylko ma zote epolety z czerwonym kantem.
1

Lomofam = lhomme aux femmes. (Przyp. aut.).

T u m bardzo rnobarwny. W ubraniach tumu zupeny brak koloru tego i czerwonego tych odcieni (kadmium cytrynowe i cynober chiski), ktre maj winiowie na piersiach. Przewaa zielony, fiolet i karmin, rzadziej bkit. I akt Pole w okolicy miasta stoecznego Centurii. II akt Mieszkanie R y v a n d e r B l a a s t. III akt Wizienie. IV akt Plac przed wizieniem.

AKT PIERWSZY
Prawie rwne pole w okolicy miasta stoecznego Centurii. Zaczyna wita. una dalekiego miasta wprost. Zza horyzontu widne dalekie szczyty wie i dymice kominy. Pole porose krzakami o ciemnozielonych liciach i jasnobkitnych kwiatach, puszystych. Oprcz tego ronie wysoka, tawozielonawa trawa z kitkami brzowymi. Drzew nie ma. Gdzieniegdzie przeglda ziemia koloru winiowobordo. Par gazw eratycznych tu i owdzie (rowe granity). Na prawo, do pasa w wieo wykopanym grobie, pracuje dwch grabarzy w szaroniebieskawych bluzach i takiche spodniach. Wyrzucaj ziemi wspomnianego wyej koloru. Maj czarne okrge czapeczki na gowach. W rodku sceny, obok gazu, stoi Manfred hr. Giers. Ma dugie wosy i do dug brod i wsy. Bez kapelusza. Ubrany jest w bluz tak sam jak u grabarzy, przepasan czarnym pasem ze zot klamr. Szerokie portki bordo, ale o odcieniu troch bardziej ceglastym ni ziemia. Lakierowane czarne pantofle z fioletowymi pomponami. Twarz zwrcony jest do widowni. Wsparty jest na lasce czarnej, wysokiej, o zotej gace. I GRABARZ przestaje kopa Panie. Powiedzcie raz prawd, jak to jest z tym grobem? GIERS Czy nie pac wam dwa razy wicej ni za robot cmentarn? C was reszta moe obchodzi? I GRABARZ No a ten grunt? Wasz jest czy nie wasz? ebymy potem kramu z tym nie mieli. GIERS Mog wam powiedzie, kto jestem, mj dobry, sumienny czowieku. Grunt jest mj, jak i wiksza cz gruntw w okolicy miasta. I GRABARZ Ej, panie! Wycie tgi wariat Moecie nawet sam ksi, miociwie nam panujcy! GIERS Odczep si i kop. II Grabarz kopie dalej, nie zwracajc uwagi na t rozmow. I GRABARZ Teraz nie takie czasy, panie, eby si tak atwo nawet prawdziwy wielki pan od zwykego

czowieka odczepi. Albo powicie, albo nie bdziemy kopa dalej. GIERS z niechci wydobywa z zanadrza papier, podchodzi do grobu i daje Grabarzowi do czytania Na masz! Czytaj, jeli umiesz. I GRABARZ nakada okrge okulary i z trudem czyta w mroku Manfred hrabia Giers, pukownik, naczelny sdzia wojenny. (obojtnie oddaje papier Giersowi) Jak tak, to tak. Zaczyna kopa dalej. II GRABARZ [GIRTAK] kopic Ja pana rozumiem, panie pukowniku. Ja wiersze pisz. Same si pisz waciwie. (przestaje kopa) Wie pan, to dziwne, ale zupenie nie mog sobie uwiadomi, skd mi przychodz do gowy wiersze. Na przykad (deklamuje): O wy, znikomo mae fakty, W Nieskoczonoci czarnych dz, O, jake marne s wszystkie akty Tych, co si pusz, karki swe gnc... GIERS Kop dalej! Nikt ci nie prosi o jakie wiersze. (gwatownie) Kopa, kopa prdzej! Zaraz si zrobi dzie i bdzie i tak koniec. GIRTAK Dobrze, dobrze. Tylko niech mi pan powie, na co panu ten grb, panie pukowniku? GIERS niecierpliwie Mwiem tysic razy: jestem starzec stojcy nad grobem. Chc mie grb, aby nad nim posta czasami i porozmyla. Oto wszystko. GIRTAK No tak, ale... GIERS gronie, stukajc lask o gaz Dosy tych pyta! Mwiem: Kopa i nie gada. Prosz mnie zostawi w spokoju. I GRABARZ Daj mu spokj. Z nim nie da rady. Wariat jest i koniec. GIRTAK Albo udaje wariata, eby tym atwiej doj do swego. Ja takich znam. I GRABARZ Cicho! Mwi ci... Kopi obaj. Pauza. Z lewej strony dwch onierzy gwardii wnosi na noszach Plazmonika Bldestauga, ubranego w dugi, szarotawy paszcz. PLAZMONIK Dzie dobry, panie pukowniku. Czy nic nowego?

onierze stawiaj nosze na ziemi na lewo i staj na baczno. Karabiny maj na pasach. GIERS Spocznij! onierze flaczej. PLAZMONIK Panie pukowniku, czemu pan nie odpowiada? Dlaczego pan mczy niewinnego czowieka? GIERS ironicznie Czowiek! Pan jest oficerem rezerwy i do tego podejrzanym o szpiegostwo. To si nazywa czowiek! Ha! PLAZMONIK Jestem byym oficerem gwardii. Jestem dobrym szlachcicem uwolnionym z wojska z powodu suchot. Ja niedugo umr. I wy mnie jeszcze tak mczycie przed mierci! GIERS Jak pan masz suchoty, to sied pan w domu, a nie ka si nosi nocami po polach. PLAZMONIK Nie mog: nie mog usiedzie w domu. Mam wizje i nie mog pracowa. Ostatnich obrazw nawet mi nie dacie dokoczy przed mierci! GIERS ironicznie Wielka szkoda! A jake! Tym lepiej, e mniej bdzie tego plugastwa. PLAZMONIK To jest ohydne zncanie si nad niewinnym czowiekiem! Ten list da si zupenie inaczej wytumaczy... GIERS Milcze! Bo zamkn na amen do koca ledztwa! adnych spacerw i pracowni wilgotna nora rozumiesz? Pauza. Plazmonik wzdycha. Grabarze kopi w milczeniu. PLAZMONIK Gdyby to jedno nieszczcie! Ale: nieszczliwa mio, suchoty, podejrzenie o szpiegostwo i niemono skoczenia ostatnich prac. Ach to za wiele! GIERS stukajc lask Przestaniesz skowyta czy nie? Stoi milczc i patrzy gronie na Plazmonika. Z prawej strony, midzy grobem a ramp, wchodzi Klaudestyna de Montreuil, ubrana w szary kostium i szar czapeczk. W rku kaseta do malowania. KLAUDESTYNA do Grabarza II Czy to tu, panie Girtak? Rzeczywicie liczne miejsce.

GIRTAK Tutaj, prosz pani. Jedyny adny punkt w naszym przekltym nudnym pejzau. GIERS Kto pani jest? KLAUDESTYNA Jestem Klaudestyna de Montreuil. Jestem malark. (Plazmonik podnosi si troch na noszach, z zainteresowaniem) Szukaam miejsca dla namalowania rosy na pajczynkach. Wie pan, ja to tak troch metafizycznie stylizuj, a potem... GIERS niecierpliwie Dobrze, dobrze niech pani sobie maluje, co pani chce. Nic mnie to nie obchodzi. Tylko prosz nic nikomu nie mwi o tym grobie i o tym wszystkim. (robi kolisty ruch rk) Nie chc, eby rne matoki i dranie miejskie roznosiy plotki o moim rzekomym obkaniu. Rozumie pani? KLAUDESTYNA Tak zdaje si, e rozumiem. Ach cudne s te bkitne kwiaty! Ach ta ziemia koloru zakrzepej krwi... Rozkada kaset na kamieniu na prawo. GIERS w stron Grabarzy Mwiem wam, Girtak, ebycie nikomu nie mwili, a ten znowu napapla. GIRTAK Ju ostatni raz. Teraz wiem, kto pan jest, i nic nikomu nie pisn. GIERS z umiechem Kochasz si pewno w tej pakarce? Co? Girtak zaczyna kopa dalej, nie odpowiadajc. Giers siada i spoglda na zegarek. KLAUDESTYNA do Plazmonika A pan czym si zajmuje? PLAZMONIK Jestem malarzem, jak i pani. Z t tylko rnic, e nie mog nic robi. Zamczaj mnie w ostatniej chwili ycia jak ohydn spraw o szpiegostwo. GIERS No zacznie si znowu skowytanie! (do Klaudestyny) Czy to wszystkie te artysty s takie przesadne? KLAUDESTYNA do Plazmonika Niech pan mwi dalej. Mnie to nic nie przeszkadza. Zaczyna malowa krzak z bkitnymi kwiatami, ktry ronie midzy ni a Plazmonikiem. Robi si coraz widniej. una nad miastem ganie. PLAZMONIK Niech pani sobie wyobrazi: napisaem do mojej znajomej, Ry van der Blaast wie pani? tej kompozytorki a musz pani si przyzna, e drugi rok kocham si w niej, i to

nieszczliwie ot napisaem list, dzikujc jej za pienidze, ktre mi daa na wykonanie pewnych kartonw. Sdziem, e przyjcie tej drobnej sumy, jakie 10 000 grajblerw, nie byo adnym ublieniem midzy artystami... GIERS To jest ohydne! Ja tego nie mog sucha! Szpiegowskie pienidze! Ha! KLAUDESTYNA do Plazmonika Niech pan mwi dalej sucham. PLAZMONIK Tymczasem niech pani sobie wyobrazi, e Ra jest podejrzana o szpiegostwo. Mj list zosta przejty nie wychodziem z domu, byem chory... GIERS eby to jeszcze zdrw by! Ale chory!! Nie znosz ludzi chorych. Gdybym mg, zburzybym wszystkie szpitale. Niech wymiera ta swoocz! KLAUDESTYNA do Giersa Niech pan nie przerywa. (do Plazmonika) No i c dalej? PLAZMONIK No i teraz jestem posdzony o naleenie do bandy szpiegowskiej, a w dodatku gwnym szpiegiem ma by kochanek Ry... GIERS zrywajc si Milcze!! Albo do nory. Pauza. KLAUDESTYNA wskazujc na Giersa Kto jest ten pan? PLAZMONIK sabym gosem To jest pukownik Giers prezes sdu wojennego. KLAUDESTYNA Aha no, mwmy o czym innym. Bardzo mi al pana. A c paskie obrazy? PLAZMONIK To byty kartony. Wie pani stworzyem pewn teori; waciwie nie ja, tylko ojciec. Ale ja to urzeczywistniam... GIERS targajc si za brod Zaczyna si maa rozmwka o sztuce. A eby was wszyscy diabli z t sztuk! (do onierzy) Moecie si. onierze siadaj na lewo. Giers zapala fajk. PLAZMONIK Rozumie pani, chodzi o wyraenie metafizycznej dziwnoci Istnienia w konstrukcjach czysto formalnych bezporednio przez sam harmoni barw, ujtych w pewne

kompozycje... KLAUDESTYNA zrywajc si Wic pan jest Bldestaug! Plazmonik Bldestaug! Znam teori ojca pana. To jest genialne w swoim rodzaju. Ale ja si na to nie zgadzam. PLAZMONIK A do czeg pani dy? KLAUDESTYNA Ja maluj cuda natury z punktu widzenia owadw, ab i innych maych stworze. Nie maluj ich jednak tak, jak one s, tylko w owietleniu mego metafizycznego spojrzenia duchowego. Dla mnie forma, w znaczeniu paskiego ojca, nie istnieje. PLAZMONIK Dziwnym jest, e nic o pani nie syszaem. Mwmy dalej. Zapominam, cho na chwil, o okropnoci mego pooenia. Bl fizyczny i teoretyczna rozmowa s moimi jedynymi przyjemnociami wtedy nie myl o rzeczywistoci mego ycia... GIERS Dosy tego skomlenia! Nie mog znie tego... KLAUDESTYNA Widzi pan; ja to rozumiem, ale to jest praktycznie niemoliwe. Nie wierz, eby metafizyczne uczucie wyraa si mogo w czystych konstrukcjach. To bdzie tylko odmiana zmysowej przyjemnoci. Mnie chodzi o ducha... PLAZMONIK W czyme go pani ujawnia? Ja nie widz miejsca dla ducha na obrazie. Na obrazie pojtym formalnie. KLAUDESTYNA On jest! Jest w ujciu rzeczy z pewnego stanowiska. To si objawia zupenie realnie. PLAZMONIK Dlaczeg punkt widzenia na przykad pluskwy polnej ma to dawa? Zreszt nie wiemy, jak one widz natur, te drobne stworzonka. KLAUDESTYNA Nie rozumie pan mnie; Tak malowa mona wszystko, nie tylko pajczynk z punktu widzenia muchy, punktu widzenia przypuszczalnego. Chodzi o nastawienie wewntrzne, przy ktrym zmienia si wszystko, i t zmian ja ujawniam w zrobionym obrazku. PLAZMONIK Wic to jest rodzaj transu? Metafizycznej ekstazy? KLAUDESTYNA Tak co takiego. Teraz przestaj rozmawia; czuj, e to przychodzi. Zaczyna malowa.

10

GIERS wstaje i przeciga si Och jakie to nudne to wszystko jakie miertelnie nudne! PLAZMONIK Nieprawda, panie pukowniku! W zasadzie to przecie o te rzeczy, a nie tylko o handel i przemys, wyrzynaj si ludzie wzajemnie. Na dnie wszystkiego dwie s tylko wartoci: sztuka i religia, czyli dla nas, wspczesnych, filozofia. GIERS wytrzsajc popi z fajki Daje pan spokj. Brednie. (nasuchuje) Zdaje si, e kto jedzie konno. Kogo znw diabli nios? Sycha ttent. Klaudestyna maluje w transie. Grabarze pracuj dalej zawzicie. Robi si coraz janiej. PLAZMONIK Ach! Kiedy si skocz moje mczarnie! Giers macha na niego rk. Wchodzi z lewej strony ksi Padoval de Grifuellhes. Ubrany jest w kostium do jazdy konnej, dugi paszcz i czapk sportow. W rku ma szpicrut. Giers obraca si do niego tyem. GRIFUELLHES Hullo! Co za liczne zebranie. Aha s grabarze. Dobrze. To pan jest w synny Plazmonik? Bardzo mi mio, ale na razie z daleka. Ta dama jest w transie nie przeszkadzam. Ale ten! Kt to by moe? Hej! Czowieku, obrcie si! Giers odwraca si. GIERS Sucham, Wasza Wysoko. GRIFUELLHES Jak to? Wic to prawda, e to dla ciebie, pukowniku, kopi ten grb za miastem? GIERS Tak jest, Wasza Wysoko. GRIFUELLHES adne miejsce pan wybra. Bkam si ju od godziny i nie mog znale. GIERS Ale kto ksiciu powiedzia, e to jest tutaj? GRIFUELLHES Kt, jak nie twoja dawna mio: baronowa Ragnok. Dowiedziaem si od niej rzeczy nierwnie ciekawszych. GIERS Moe to? Wskazuje na starego Grabarza. GRIFUELLHES

11

Wanie to. Idzie ku I Grabarzowi. GIERS podnoszc obie pici do gry. W prawej zacinita fajka Ach, te baby, te baby! Przeklte plotkary! (siada bezradnie) Ostatnie miejsce dla istotnych rozmyla o mierci zostao definitywnie splugawione. GRIFUELLHES do I Grabarza, zupenie obojtnym tonem Suchajcie, czowieku: czy wy wiecie, kim wy jestecie? I GRABARZ Jakebym nie wiedzia! Jestem grabarzem od czterdziestu lat i nazywam si Virieux. GRIFUELLHES No tak, jestecie tym samym i bylicie nim zawsze. Jednak s takie w yciu kombinacje, e, nie zmieniajc si zupenie, mona zosta cakiem kim innym. Stao si to ze mn przed dwoma godzinami. Wywiadczyem pewnej starszej damie ma przysug. Ona mi si chciaa odwdziczy: Nudz si, piekielnie si nudz mwi jej chciabym by cakiem kim innym. Chcesz naprawd?, pyta mnie. Tak. Przysignij, e chcesz. Dobrze mwi byle prdzej. No i, wyobracie sobie, powiedziaa mi, e jeden z tych, co kopi grb dla tego pana, (wskazuje na Giersa) to jest mj ojciec. I GRABARZ No i c z tego? Mao to ja mam takich synw po wiecie? Ani nawet nie wiem na pewno, czy moi. GRIFUELLHES z pewn niecierpliwoci No dobrze, ale dla mnie to jest wany wypadek. To zmienia zasadniczo mj stosunek do ycia: to, o co mi chodzio. I GRABARZ A kt to pan jeste, eby ci to tak zmienio, mj synu? Pewnie siedzisz gdzie w sklepie ta kontuarem albo na jakiej poczcie. I co z tego? GIERS Pozna si na rasie. Mdry chop. (do Grabarza I) Nie wiecie, z kim mwicie, ojcze. To jest, po mierci ksicia-nastpcy, najbliszy dziedzic do tronu: sam ksi Padowa. I GRABARZ No i co z tego. pytam si? Niech bdzie moim synem, kiedy mu si gwatem chce. Mnie krlem nie zrobi, chyba moe ministrem! GIERS Gadaje tu z takim. Nic tej hoocie ju nie imponuje, choby si dowiedzieli, e s potomkami tytanw albo e zdradzili wszystkie gwiazdy Drogi Mlecznej. Grabarz I wyazi z grobu. GRIFUELLHES ktry sta, gryzc gak od szpicruty Wiesz co, pukowniku, e jestem naprawd wcieky na t bab, e mi to powiedziaa. W nocy wydawao mi si to zabawne, a teraz popsuo mi to humor do reszty.

12

I GRABARZ No, panie Gyers robota na dzi skoczona. Wya, Girtak; idziemy spa. Za chwil wzejdzie soce. II Grabarz wyazi z grobu. GRIFUELLHES Suchajcie, stary: wiecie, e ta pani, z ktrcie si wtedy tak adnie obeszli na cmentarzu, to bya moja matka? Wiecie przy grobie mego ojca. Mj ojciec nie mia dzieci dwanacie lat, a potem... I GRABARZ gniewnie A co mi, ksi, bdziesz gow zawraca! Ani ja pamitam, ani wiem... GRIFUELLHES Kiedy to mwia mi ta pani, co sama syszaa zza muru. Tylko zemdlaa ze strachu i... I GRABARZ Mwi Wysokoci: niech si Wysoko dla zabawy nie znia. Przyjdzie czas na wszystkich na sdzie ostatecznym albo i tu. A tymczasem, jak chcesz, to dawaj, ksi, cho za to pienidzy, a co bdziemy tam bye rozbabrywa. No? GRIFUELLHES zakopotany Kiedy nie mam przy sobie. I GRABARZ Jak si na tak wypraw jedzie, do znalezionego ojca, to trzeba byo pomyle, eby mu co da. GIERS Ile, Wasza Wysoko? Ja poycz. GRIFUELLHES No, tak z 10 000 grajblerw. PLAZMONIK Ta sama suma, za ktr ja odpokutuj yciem caym... GIERS macha na niego rk Cicho! Kto jedzie. (Na horyzoncie, ktry jest troszk podniesiony w lekki pagrek, wida sylwet jadcej karety w dwa czarne konie. Kareta przejeda z prawa na lewo.) Prosz ksicia. (daje ksiciu zwitek banknotw) Kt to moe jecha, u diaba cikiego? Jaka lawina ludzi wali si na mj nieszczsny grb. Grifuellhes bierze banknoty i daje Grabarzowi. GRIFUELLHES Macie tu, mj czowieku, i zapomnijmy o tym przykrym zdarzeniu. (do Giersa) Czuj okropny niesmak po tym wszystkim. GIERS

13

Ale, mj ksi, ja wiedziaem o tym od lat caych i nie mwiem, bo wiedziaem, e nic dobrego z tego nie wyjdzie. Trzeba o tym zapomnie. Nasuchuj. Kareta skrca za pagrkiem. Skrzyp k coraz goniejszy. GRIFUELLHES Popsuo mi to dawn lini ycia, a nie dao adnej nowej. Nie wiem, jak teraz zacz? I GRABARZ Mj synu, dam ci jedn rad: zabierz si od dzi do pracy. Czy mylisz, e ja przestan kopa groby? (Soce wstaje z lewej strony i oblewa pomaraczowym wiatem scen. Klaudestyna budzi si z transu i przestaje malowa. Siedzi nieruchoma.) Nie bd do koca ycia tym, czym jestem. Od siebie samego si nie oderwiesz, choby si dowiedzia, e jeste synem samego Belzebuba. GRIFUELLHES zamylony, gryzie gak od szpicruty. Sycha skrzyp k karety tu na lewo Tak to jest wanie fatalne. Dowiedziaem si o tym dzisiaj. (podaje rk Grabarzowi) Dzikuj ci, ojcze, i wicej si nie zobaczymy. I GRABARZ I to nawet jest niepotrzebne. Ja proponuj, ebymy si dzi upili razem na zo wszystkiemu. Z lewej strony wpadaj: Ksina ubrana czarno, w koronkowej chusteczce na siwych wosach i Baronowa ubrana fioletowo, w czarnym kapeluszu. KSINA Mj Padoval! Nareszcie! Ach, ta baronowa! To straszne! Te plotki! (wskazuje na Grabarza) To on! To oni! Grabarz I wychodzi milczc na prawo. Przedtem pociga za rkaw Girtaka, ktry si opiera i zostaje. GRIFUELLHES No i c z tego, moja mamo? Nie trzeba przesadza. Nic si zego nie stao. Owszem nawet, oglnie biorc, jestem zadowolony, Czasem dzieje si co, co na razie jest zupenym bezsensem, a potem, po latach, widzimy, e wszystko ma sens ukryty, i to bardzo gboki. KSINA uspokojona Czy naprawd, mj synku? Czy nie doznae nerwowego wstrzsu? GRIFUELLHES ponuro Nie tak to atwo wstrzsn nerwy syna takiego draba jak mj ojciec. Stary jak grzyb, a patrzcie, co za d wykopa. I [to] w nocy. W nocy! Co niesychanego! BARONOWA do Ksinej Nudzi si, Wasza Wysoko, nudzi si miertelnie. Musiaam mu wymyli jak rozrywk. KSINA Dobrze ju, moja duszko. Skoro Padoval jest zadowolony, to nic mi wicej nie potrzeba, (do syna) A nie bdziesz le myla o mnie?

14

GRIFUELLHES Przecie mama mnie zna: niczemu si nie dziwi, jest moj dewiz. Chocia dzi zdziwiem si troch. O widz, e jeli zwariuj kiedy, to ze strony mamy to przyjdzie. Obejmuje j i cauje. KSINA Ach, ten Giers co za orygina. Zawsze myl o mierci, pukowniku? GIERS Tak jest, Wasza Wysoko. Jestem starcem stojcym nad grobem: o tym prosz nie zapomina. KSINA Tak, tak. Wiem o twojej manii i szanuj j. GIERS Staram si tak przemyle mier, aby myl o niej nie przeszkodzia mi w dokonaniu rzeczy ostatecznych u kresu ycia. KSINA nie sucha go A kt jest ta panienka? (wskazuje Klaudestyn; do Plazmonika) O panu syszaam. To pan jest winien, e moj biedn R posdzono o szpiegostwo. PLAZMONIK nagle zrywa si z noszy Tak, tak kochana Ra! Tak kochana, e Wasza Wysoko odmwia jej skromnego subsydium na zrobienie nowych instrumentw. Czort wie, skd musiaa bra pienidze, eby tego dokona, i teraz jest posdzona o, szpiegostwo, bo nie umie si wytumaczy ze swoich dochodw. I ja take, bo wziem od niej gupie 10 000. GIERS Wanie o to chodzi. Ani sowa wicej! (zagaduje t spraw) Ta panna jest malark. Tworzy jakie metafizyczne misteria z punktu widzenia pluskwy polnej. Wszyscy zbliaj si, do Klaudestyny, ktra wstaje. Ksina i Baronowa patrz przez face-mainy. KSINA Kady ma swoje wady. Ja wiem, e jestem skpa, ale... (spoglda na obrazek Klaudestyny) Ale to cudowne! Z prawej strony pojawia si dwch mieduwalszczykw. Girtak daje im rk zna, eby usiedli. Siadaj w trawie. GIERS patrzc na obraz Rzeczywicie. Ja si nie znam, ale to jest wspaniaa rzecz. BARONOWA Ach ta pajczynka! I te krople rannej rosy! To liczne! PLAZMONIK podchodzc To jest nic niewarta sentymentalna interpretacja natury.

15

GRIFUELLHES Nie zgadzam si z panem. Pan jest oczywicie wytworem teorii swego ojca: metafizyczna konstrukcja form czy te co podobnego. Cha! Cha! KLAUDESTYNA Niech ksi si nie mieje. Doktor Bldestaug ma te racj, ale w zupenie innym wymiarze. GRIFUELLHES Mniejsza o wszystkich Bldestaugw! Moe pani zechce powrci naszym powozem i zje niadanie w zamku? Myl, e mama zrobi pani nadworn malark. (do Ksinej) Prawda, mamo? KSINA Tak to jest liczne. Ale widzisz: trzeba si liczy z kosztami. Ale prosz, niech pani jedzie z nami. Na lewo pojawia si trzech mieduwalszczykw. Girtak daje im znak rk. Siadaj w trawie. PLAZMONIK Szczliwi ludzie! Jed, chodz, maluj. A ja? Wszystko przez ten przeklty list! (do Padovala) Ksi, niech Wasza Wysoko wierzy: jestem niewinny. Prosz si wstawi za mn. GRIFUELLHES niechtnie Moliwe, moliwe. Ja nic nie mwi. ledztwo wyjani. (do pa) No, chodmy. Nic ju wicej istotnego zaj nie moe. (spostrzega mieduwalszczykw) A kt s ci ludzie? GIRTAK To robotnicy, ktrzy zakadaj dreny na bagnach, Wasza Wysoko. GRIFUELLHES Acha. (do Giersa) A c pan, panie pukowniku? GIERS Ja zostaj. Chwila rozmyla, a potem id piechot do domu. KSINA Dusze skazanych mcz go, jak Ryszarda III. Nieprawda, pukowniku? Do widzenia, do widzenia. Baronowa podaje rk Ksinej, Grifuellhes Klaudestynie. Wychodz na lewo. Plazmonik aduje si na nosze. onierze wynosz go za tamtymi. GIERS Girtak, I say: czego ci ludzie tu siedz? Prosz, eby mnie zostawi w spokoju. Girtak szybko podchodzi do niego. GIRTAK tajemniczo Panie pukowniku: to s mieduwalszczycy. Oznaczyem im schadzk przy grobie, bo to jest jedyny wyrany punkt w tych pustkowiach. Mylaem, e wszyscy rozejd si przed

16

wschodem. GIERS zdumiony Mieduwalszczycy? Wic ty te?!... GIRTAK Tak. Niech pan pukownik uda kogo innego. Ja ryzykuj, ale wierz, e pan pukownik przystpi do nas. GIERS O to ciekawe! Chcesz mnie nawrci? Nie wiem, czy zostan, ale w kadym razie dzikuj ci. (ciska go za rami) Bardzo istotny moment mego ycia. Mog dzi nie rozmyla o mierci. Ale nie rcz za nic. Moe stan si waszym prawdziwym wrogiem. GIRTAK Tymczasem prosz udawa. Sytuacja jest bardzo zawia. Wyjanimy j pniej. O tam idzie nasz prezes, baron Buffadero. Z lewej strony wchodzi Cynga, przebrany za robotnika, z trzema mieduwalszczykami. Cynga zatrzymuje si. CYNGA wskazujc na Giersa Kto to jest? GIRTAK Nowy czonek, panie baronie. Kandydat na nawrcenie. Piciu innych mieduwalszczykw zblia si koncentrycznie do rozmawiajcych. CYNGA Dobrze. (do Giersa) Czy pan wiesz, jakie s nasze cele? Ale, ale, skd ja pana znam? Takie mam wraenie, jak bym pana widzia kiedy w mundurze. GIERS Moliwe, e gdzie spotkalimy si. Ale chyba nie w mundurze. Pomieszao si panu. CYNGA Moliwe. Mniejsza o to. Celem naszym jest zastpienie wadzy wieckiej przez duchown. Kapanami bdziemy my, wedug rytuau wiary stworzonej przez Joachima Mieduwaa, naszego proroka. Z t rnic, e on wierzy w co w rodzaju zamaskowanego panteizmu, my za nie bdziemy wierzy w nic. Pewna forma mdej demokracji pod mask kultu. Co w rodzaju egipskich kapanw. Ludzie wyj o now religi dowd, e teofizyczna bzdura znajduje tylu wyznawcw. Trzeba to uj w karby i uspoeczni. Rozumie pan? GIERS Tak, ale jaki ma by nowy ustrj? Sam kult mao mnie obchodzi, mimo e jestem w pewnym znaczeniu mistykiem. CYNGA Ustrj? To, co obecna pseudo-mda-demokracja robi mimo woli, my zrobimy programowo, z ca wiadomoci, bez adnego zacietrzewienia, a dlasze stopnie rozwoju wyznaczy nam linia eksperymentu. Pierwszy punkt adnych ekstrapolacji. Chodzi tylko

17

o to, aby stworzy nowy rodzaj pastwa kapanw. To, co nie udao si innym kocioom z powodu istotnej wiary i kompromisw z t wiar, my zrobimy wiadomie, jako pragmatyczny, programowy humbug... GIERS No dobrze, ale ustrj? CYNGA Ale pan ma tp gow, panie Nieznajomy. Mwi przecie: ustrj pseudodemokratyczny, ale bez adnego parlamentarnego bluffu. Trzeba da syndykatom prawdziw, fikcyjn religi, a nie substytut w rodzaju mitu o generalnym strajku. Wierz mi pan, e dzisiejsi ludzie s daleko skonniejsi do jakiejkolwiek wiary ni totemici na Nowej Gwinei. Chociaby mieli zuytkowa spirytyzm i krcce si stoliki wiara by musi. GIERS Zdaje si, e zaczynam rozumie. CYNGA No i chwaa Bogu. Siadaj pan. (do innych) I wy, panowie! W imi Joachima Mieduwaa, zaczynamy. Posiedzenie otwarte.

18

AKT DRUGI
Salon Ry van der Blaast. Przymione, widmowo czyste zielone wiato od gry. Fortepian na lewo w rogu. Przy nim stoi harfa. Mnstwo instrumentw muzycznych na cianach. Portrety wielkich muzykw. Kanapy na lewo i na prawo. Jedna maa kanapka na rodku sceny. Mnstwo poduszek. Przewaajce kolory: bkit ultramarynowy i czarny. Rzadkie plamy fioletu i ciemnej czerwieni. Drzwi na lewo i w rodku; te ostatnie zawieszone portier szmaragdowego koloru. Na prawo koo kanapy szafka czarnego koloru. W rogu prawym zielony baldachim nad czarn, du kanap. Koo kanapki w rodku stolik z przyrzdami do herbaty. Ra, ubrana w jasnozielon sukni, siedzi na kanapce w rodku, trzymajc w objciach Zosi, ubran w niebiesk sukienk, z ciemnofioletowymi szarfami. Pauza. Z lewej strony wchodzi Suca ubrana zielono. SUCA Pan baron de Buffadero. RA zrywajc si Prosi! (do Zosi) Zosiu, id bawi si do Jaskini Zego. (Zosia biegnie do kanapy na prawo i tam bawi si lalkami, nie zwracajc na nic uwagi a do odwoania. Wchodzi Cynga, ubrany w czarny anglez.) Czemu tak pno?! Czy nie wiesz, e y bez ciebie nie mog? Rzuca si mu w objcia. CYNGA Ale, moja droga, uspokj si. RA Byam tak niespokojna, e ze zdenerwowania podaram w kawaki ostatnie preludium wiesz, to h-moll, ktre tobie byo dedykowane. Bd musiaa napisa drugi raz. A do tego jeszcze to oskarenie o szpiegostwo! Ten spisek! Czy nie mgby przynajmniej wzi std tych papierw? Tak si boj. CYNGA Dzi wezm wszystko. Tylko przedtem sid i posuchaj mnie uwanie. To jest ostatnia prba twego przywizania do mnie. Po pierwsze: rozmawiaem wczoraj z Giersem, ktry przystpi do mieduwalszczykw. RA Jakim sposobem go skonie? Siadaj koo stolika na rodku.

19

CYNGA Tylko dlatego, e nie wiedziaem, z kim mwi. Potem wydao si wszystko. Druga wiadomo jest gorsza. Podejrzenia o naleenie do bandy szpiegowskiej s o tyle suszne co do ciebie, e ja jestem gwnym szpiegiem kraju Macerbatw. Musiaem to robi, aby mie pienidze na wysze cele. Ra sucha go ogupiaa, po czym zakrywa twarz rkami i pochyla gow a do kolan. RA Jeste okrutny, e teraz dopiero mi to mwisz. Teraz, kiedy opltae mnie tak, e gotowa bym zbrodni dla ciebie popeni. Och! jaki jeste niedobry! CYNGA Wic nie przestaa mnie kocha? RA Nie niech pieko mnie czeka, bd twoj do mierci. Ty i muzyka. Ach i te moje nowe instrumenty, i moliwo wystawienia mojej Pitej symfonii to wszystko te same rda? CYNGA Wszystko te same. Trudno. Kochasz mnie czy nie? RA Tak, tak tylko tak strasznie jestem teraz rozerwana... Ju nic nie wiem... Och jaki ty straszny czowiek jeste, Jzefie! Ale moe dlatego tak ci kocham. Cynga gadzi j po gowie. CYNGA Na pocieszenie powiem ci jedno: sprzedaem dokumenty bardzo mao znaczce, ale dla zachty na przyszo pacono mi wietnie. Od dzi, od kiedy Giers przeszed na nasz stron i jestem ju pewniejszy siebie chc przesta by szpiegiem. Dlatego ci to mwi. Nie znisbym cigle tego kamstwa midzy nami. Rozumiesz: s wistwa i wistwa.Tego, eby ci cae ycie okamywa, popeni nie mogem. Wbiega Suca. SUCA Prosz pani, przyjechaa Jej Wysoko. Cay dom otoczony policj. Nikogo nie wypuszczaj. Wej wolno, ale wyj nie. Cynga wstaje gwatownie, ale zachowuje zimn krew. Suca wychodzi. RA O Boe, Boe! Co robi?! Cynga szybko przebiega w kierunku drzwi rodkowych. Na lewo sycha gosy. CYNGA we drzwiach, na wp wychylony spod zielonej kotary Gdzie papiery? RA Dzi przeniosam je do tej szafki. (wskazuje na prawo. Cynga wychyla si zza portiery i

20

robi znak w kierunku szafki. Ra rwnie. We drzwiach na lewo ukazuje si Ksina, Baronowa i Giers.) Za pno!! Cynga znika niepostrzeenie za kotar. Giers ma ogolona brod i obcite wosy. Granatowy mundur z czerwonymi wyogami. KSINA ktra dosyszaa ostatni wykrzyknik Co za pno, moje dziecko? RA Ach nic... Taka jestem zdenerowowana. Przepraszam Wasz Wysoko. Wita si ze wszystkimi. KSINA Nie bj si, moja duszeczko. Zdoaam nakoni Giersa, eby dzi zrobi u ciebie rewizj. Wszystko si raz wyjani i skoczy. (do Giersa) Mwiam panu zawsze, panie pukowniku, e ten tajemniczy kochanek Ry to jaki mit. (do Ry) On nie chcia u pani robi rewizji teraz, eby wicej si naapao do puapki, jak si wyraa. Dzi nareszcie zdecydowa si dziaa po ludzku. GIERS A jednak ju zdoano mi donie, e kto wszed tu i dotd nie wyszed. Zobaczymy, zobaczymy! Nie wiadomo, jak wyglda, bo mia twarz zasonit konierzem. Do wysoki, barczysty. He, he! RA Ale, panie pukowniku... GIERS No nic, zobaczymy. Ksina siada przy stoliku prawym profilem do widowni. KSINA Prosz, siadajcie pastwo. Ja jestem tak pewna mojej Ry, e niczego si nie boj. Dlatego przyjechaam na rewizj, eby si czua pewniejsz, moja duszko. Siadaj. RA niewyranie Tak... To jest... Dzikuj z caego serca Waszej Wysokoci. (do Zosi na prawo) Zosiu. Id, pocauj w rczk Jej Wysoko. (Zosia podbiega szybko, cauje Ksin w rk i zaraz wraca do zabawy.) Jej Wysoko pozwoli, e ja tu bd musiaa sprztn jedn rzecz. Idzie na prawo w kierunku szafki. GIERS wstajc Jej Wysoko moe pozwoli, ale ja nie. Pani zechce spocz. RA Zosiu, we te rzeczy z tej szafki i wynie do sypialni. Zosia rusza si niechtnie od zabawy. GIERS

21

Zosiu! Baw si dalej! (Zosia wraca do lalek) Ho! Ho! Zaczynaj dzia si rzeczy podejrzane! Pani zechce usi. Zaraz przyjdzie pan Plazmonik na konfrontacj. (Dzwoni. Wbiega Suca.) Poprosi tu porucznika Flowersa i dwch andarmw. Suca wychodzi. Ra siada przy stoliku, okazujc szalone zdenerwowanie. KSINA popijajc herbat Nie bj si, duszko. Nic nie bdzie. Wszystko jeszcze obrci si na dobre. GIERS Zobaczymy. Zobaczymy. (Wchodzi Flowers i dwch andarmw w kapeluszach. Flowers w takim samym mundurze jak Giers. Rni si epoletami. Za nimi dwch gwardzistw wprowadza Plazmonika.) Przeszuka wszystkie pokoje! Porucznik i andarmi rozpoczynaj rewizj od salonu. RA wstajc Panie Plazmoniku, niech pan patrzy, co za okropno mnie rewiduj. PLAZMONIK zimno, ironicznie Nic dziwnego w tym nie widz. Jestemy oboje bardzo podejrzanymi osobistociami. A c pani tajemniczy kochanek? Czy znalaz si? (do Giersa) Sdz, e teraz mog mwi ju o wszystkim? GIERS Ale wal pan, ile pan chcesz. Zapala papierosa i patrzy za rewidujcymi. RA do Plazmonika, obserwujc bokiem rewidujcych ze straszliwym niepokojem I pan przeciwko mnie! Wszyscy si sprzysigli i wszystko! Pada na krzeso. PLAZMONIK mwi zimno i ironicznie, stojc dalej midzy dwoma gwardzistami na lewo Nieszczliwa mio zmienia si albo w agodne przywizanie, albo potguje si a do nienawici. Ostatni wypadek stosuje si do mnie. Nie wiem, co bdzie nawet nie przeczuwam ale czuj napicie niewiadomej woli tak straszne, e zdaje mi si, i mgbym dom ten wysadzi w powietrze... GIERS Nie bd pan miesznym, panie Bldestaug. Chwila jest nieodpowiednia. RA O, Boe, Boe! Ksina zaczyna patrze z zimn ciekawoci, bez ladu poprzedniego wspczucia. KSINA Rzeczywicie zaczyna by ciekawie... PLAZMONIK Czuj, e rozwizanie si zblia. Postpi tak, jak mi nakae tajemny gos wyszej wiadomoci. W tej chwili porucznik Flowers rozbija czarn szafk na prawo i wydobywa plik papierw.

22

FLOWERS a y est, mon colonel. Znalazem. Tajne akta spisku mieduwalszczykw. Giers podchodzi do niego. GIERS biorc papiery To ciekawe. (przeglda) Podpisany baron de Buffadero. (do Flowersa) Nic wicej? FLOWERS grzebic w szafce O jeszcze jeden pakiet. Podaje Giersowi, ktry gorczkowo rozwija pakiet i zagbia si w czytaniu. RA zrywajc si Panie pukowniku! To s moje listy miosne! Nie wolno panu tego oglda. GIERS Prosz sta na miejscu. (andarm zblia si do Ry) adne listy miosne! Midzy pani a pnocnym fortem Centurii? (powiewa ku niej jakim planem) Midzy pani a fortec w Rogalii nad delt Kamuru? Nareszcie! Panie Flowers, schowaj pan to, a papiery tych mieduwaw dasz mi pan do przejrzenia. Zamieniaj si na papiery. Ra siada bezwadnie na kanapce. Zosia bawi si dalej. Ksina obserwuje sytuacj przez face-a-main. Plazmonik zmienia si nagle w zupenie innego czowieka. Krokiem stanowczym, z gow podniesion, podchodzi do pukownika i staje na baczno, pomimo e jest ubrany po cywilnemu, w szary kostium marynarkowy. PLAZMONIK Panie pukowniku.melduj: porucznik rezerwy Bldestaug, i lejbgwardii grenadierw Jego Wysokoci ksicia Macieja. Zeznanie ostateczne, ale pod pewnym warunkiem. Giers mimo woli rwnie staje na baczno. GIERS Jaki to warunek? PLAZMONIK Kiedy wsadzicie nas do wizienia: mnie i, j, (wskazuje na R) musz mie gwarancj, e bdziemy siedzie w jednej celi. Pauza. Ksina wybucha skrzeczcym miechem. Wtruje jej cienkim piskiem Baronowa. GIERS Co za dziki pomyl! Jakim sposobem? PLAZMONIK Panie pukowniku, ostrzegam, e jakkolwiek zabrano mi wszystk bro, mam jeszcze to, (wyjmuje z kieszeni od kamizelki jaki maty przedmiot) noyk od yletki dobrze oprawiony. Jeli mi pan pukownik nie obieca w tej chwili, podrzynam sobie gardo natychmiast i nie dowiecie si nic. Nigdy! Na mnie urywa si nitka z tego kbka. Prosz o szybk decyzj. GIERS wahajc si Dobrze zgadzam si. O ile to nie dotyczy paskiej wolnoci osobistej. PLAZMONIK

23

Nie dotyczy. Sowo oficerskie? GIERS Sowo oficerskie. PLAZMONIK Dobrze. (uroczycie) Ja jestem gwnym szpiegiem kraju Macerbatw. Te papiery nale do mnie. Ra van der Blaast jest moj wsplniczk. Ra oniemiaa siedzi na kanapce. GIERS Hullo! A to cudowna rzecz! Teraz rozumiem! Ale dlaczego nie zrobi pan tego wczeniej? PLAZMONIK dyszc ciko Nie mogem si zdecydowa. Teraz koniec. Jestem z tamtej strony. GIERS do Flowersa Panie poruczniku, zatelefonowa w tej chwili po majora Dejbla! FLOWERS Rozkaz. Wychodzi na lewo. RA ktra siedziaa dotd jak skamieniaa, z szeroko rozwartymi oczami, krzyczy zrywajc si To nieprawda! GIERS zimno Pani zechce si uspokoi. Gwny oskarony przyzna si do winy. Ra znowu flaczeje w strasznej walce ze sob i pada na kanapk. Kotara w drzwiach rodkowych uchyla si i wychodzi zza niej zupenie spokojny Cynga. GIERS odwracajc si; wszyscy odwracaj si rwnie Hullo! Jeszcze jedna niespodzianka! Baron de Buffadero. C pan tu robi? Cynga, idc ku pukownikowi, ciska, mijajc R, jej rami. Ra krzyczy z blu. RA Ach!!! CYNGA hipnotyzujc j twarz w twarz Milcz, poda!! Nie masz prawa pisn ani sowa. Nie wiedziaem, w jakim domu bywam. Moja dobra sawa bya naraona w kadej chwili. (podchodzi do pukownika; Plazmonik stoi zdrtwiay) Panie pukowniku, dobry wieczr. Podaje Giersowi rk, ktry ciska j machinalnie. Ra siedzi zupenie zmarmeladowana. GIERS Ale skd pan si tu wzi, panie Buffadero? CYNGA Wszedem od tyu.

24

GIERS Ale dlaczego od tyu? CYNGA Bo tak mi si podobao. GIERS To nie jest adna odpowiedz. My tu robimy rewizj w gniedzie szpiegw. Prosz by bardziej explicite w swoich zeznaniach. Ja jestem na subie. PLAZMONIK To on! Ona miaa kochanka! Okamywaa mnie dwa lata, dwa dugie lata! Ale teraz j mam. O teraz ona bdzie tylko moj. W piekle czy w wizieniu wszystko jedno. Panie pukowniku, pan dotrzyma sowa? GIERS niecierpliwie, odwracajc si do niego Dotrzymam, dotrzymam. (do Cyngi) No mw pan dalej, panie baronie. Tu chodzi o paskie ycie o co wicej jeszcze, wie pan? He, he! CYNGA odwraca si do Ry i patrzy na ni przez chwil A cierka! (do pukownika) Nie mog si opanowa jeszcze. Byem tu panie pukowniku: ja tego nie wymwi. Kto jest ta pani? Wskazuje na Ksin, ktra cigle obserwuje sytuacj przez swoje szkieka. RA zupenie zamana, podchodzi do Giersa i mwi Panie pukowniku, on si kocha w mojej sucej. Taki wielki czowiek tak nisko upad. Ona jest wcieleniem wszelkiej perwersji. To okropne! GIERS do Cyngi Czy to prawda? CYNGA ponuro Niestety tak. Opuszcza na d gow. PLAZMONIK padajc przed R na kolana Wic on nie by twoim kochankiem?! Ro! To jest najpikniejszy dzie mego ycia. Gdy zostaniemy razem bdziesz musiaa mnie kocha. Ja jestem teraz innym. Ja mam w sobie si straszliw. Ja pokonam nawet moj chorob. RA obdnie Moe, moe. Nic nie wiem teraz. Siada i ukrywa twarz w doniach. Plazmonik klczc cauje jej bezwadn rk. Cynga rozmawia szeptem z pukownikiem. Wchodzi stary Bldestaug w towarzystwie majora Dejbla. BLDESTAUG Plaziu, co ty tu robisz? Cay tydzie ci szukam. Nie wiedziaem, e znasz t pani. Dopiero teraz mi powiedzieli. Szukam ci po wszystkich znajomych. Plazmonik wstaje i rzuca si do ojca.

25

PLAZMONIK Papo! Nie sd mnie. Stay si rzeczy straszne. Ale kiedy mnie zrozumiesz i przebaczysz. To wszystko usprawiedliwi mi kiedy. BLDESTAUG obejmujc go Ale co? Co waciwie si stao? PLAZMONIK Jestem szpiegiem. Byem posdzony. Teraz przyznaem si. ycie jest skoczone. Teraz bd pracowa tylko i jedynie nad urzeczywistnieniem twojej teorii. BLDESTAUG O, Boe! Co za okropno! PLAZMONIK Niech papa przywita si z Jej Wysokoci. Bldestaug odwraca si, idzie do Ksinej i cauje j w rk. KSINA gadzc go po gowie Ciko pana Bg dowiadcza, panie Bldestaug. I mnie take. Moja kochana Ra jest szpieyc. Tak to straszne! PLAZMONIK A teraz suchajcie mnie wszyscy: ycie artysty jest przypadkiem. Postpujc tak jak dotd, szedem za gosem mojej artystycznej intuicji. S artyci, ktrzy tworzc stwarzaj pozytywne wartoci w yciu, i s ci, ktrzy najistotniej tworz niszczc ycie wasne, a nawet innych. KSINA Co za cynizm! Ja panu pomog to przetrzyma, panie Bldestaug. Bldestaug obsuwa si do jej kolan. Ona obejmuje jego gow rkami. PLAZMONIK Prosz sucha! yem w okropnych mczarniach, ale nie wszystko umiaem artystycznie usprawiedliwi, nie wszystko mogem przemieni na istotne wartoci. Teraz koniec. Teraz teoria mego ojca wcieli si naprawd i tym wynagrodz mu t okropn krzywd. Gdyby zamknito mnie samego, zwariowabym i nie stworzybym nic. Z ni (wskazuje na R) dokonam rzeczy wprost piekielnych. Ona te. Ja umetafizyczni jej muzyk. Dzi wiem, e mam na to si. Zawdziczam to wszystko pukownikowi Giersowi. G1ERS Moe tam i co z tego bdzie. Ja si nie znam. Dla mnie jest pan ohydnym oficerem rezerwy i szpiegiem kombinacja, ktrej nie znosz wprost fizycznie. Mdo mi si robi na sam myl. (do Ry) C pani na to? RA Ach, panie pukowniku, sztuka przede wszystkim. Jeli on dokona tego, o czym mwi, to nawet wizienie mnie nie przeraa. Ale a propos: czy bd moga mie fortepian?

26

GIERS O co to, to nie. adnych haasw. Wszelkie dwiki w wizieniu s wykluczone. Przecie pani chyba moe pisa bez fortepianu? RA Mog, ale zawsze woaabym... GIERS nagle uderzajc si palcem w gow Ale, ale panie Plazmonik: czemu pan pisa do pani o pienidze? Jako szpieg musia pan mie przecie cae fury mamony? PLAZMONIK Tego dnia potrzebowaem absolutnie 10 000 grajblerw. Mj agent owiadczy mi, e jeli tego dnia nie dostanie wyda mnie. A posyka od Macerbatw spnia si. GIERS Moe by pan tak wyda jeszcze wsplnikw? H? PLAZMONIK Nie zmuszajcie mnie do nadmiaru wistw. Czy i tak nie dosy? GIERS Jeszcze jedno: papiery podpisane s przez jakiego Cyng. Co to znaczy? PLAZMONIK O, Boe! Jak on mnie mczy! Mj pseudonim, Cynga to ja. GIERS Dobrze ju wicej nic nie potrzeba. Po nitce dojdziemy do kbka. (do Dejbla) Panie majorze, zaczynamy robot. PLAZMONIK Niech papa nie rozpacza zrobi cudowne rzeczy. Czuj si zdrw jak byk. (do Giersa) A propos, panie pukowniku, ile lat bdzie to trwao? GIERS Najmniej pitnacie. PLAZMONIK To niele. GIERS No ale za to szybkie przyznanie si dostarcz panu przyrzdw do szwedzkiej gimnastyki, jakkolwiek regulamin innego jest zdania w tej kwestii. Chocia... Wpada Grifuellhes w towarzystwie Klaudestyny de Montreuil i dwch grabarzy. Ubrany jest w mundur gwardii: zielony z biaymi wyogami. Oprcz Klaudestyny wszyscy trzej s bardzo pijani. GIERS Baczno!! (Wszyscy wojskowi staj na baczno; Giers podchodzi do ksicia) Wasza

27

Wysoko, szpiedzy zapani. Ocaliem pastwo od ohydnej zdrady. Plazmonik Bldestaug sam przyzna si do winy. GRIFUELLHES Dobrze, dobrze, mj stary. Spocznij! GIERS Spocznij!! Wojskowi flaczej. GRIFUELLHES do Ksinej, ktra nie popuszcza Bldestauga Mamo! Mamo! Daj pokj tej starej kukle. Czy mama zakochaa si na staro w tym ramolciu? Ale wie mama? Jednak wiadomo urodzenia takiego, a nie innego, co znaczy. Ciekawy jestem, jakie by miny mieli nasi arystokraci, gdyby znali wszystkie tajemnice swoich rodw. Co do mnie zaczem Nowe ycie. Mj papa jest cudowny czowiek.. To mdrzec! Moe i ja zostan grabarzem. To warto za cen takiej filozofii ycia. I GRABARZ Przesadzasz, mj synu. Jestem zwyky pijany cham nic wicej. Dla ciebie to nowo. GRIFUELLHES A przy tym zakochaem si zupenie w tej pani. (wskazuje Klaudestyn) Mamo, ona musi by nasz nadworn malark i dosta tytu. Po czym eni si z ni. KSINA Dobrze, dobrze, mj syneczku. Byleby tylko si nie nudzi. Bldestaug wstaje. KLAUDESTYNA do Bldestauga Pan jest zmartwiony postpowaniem syna? Panie doktorze, ja te maluj, troch inaczej moe ni pan by chcia, ale zawsze jest w tym co. Niech pan si pocieszy. Ja panu go zastpi. BLDESTAUG Pitnacie lat!! O, Boe, Boe! I do tego takie ohydne to wszystko. On z ni bdzie zamknity! Wskazuje na R. KLAUDESTYNA Pitnacie lat to nic. Jak wyjdzie, bdzie mia czterdzieci pi. Najwspanialszy wiek. Niech pan mnie tymczasem uwaa za crk, panie doktorze. A z ni w kadym razie bdzie mu lepiej. Bldestaug obejmuje j. PLAZMONIK Bdcie pastwo pewni, e nie zmarnuj tego czasu. RA Ale Zosia! Zupenie o niej zapomniaam.

28

KLAUDESTYNA Pani creczka? Bior j do siebie. Bd miaa sztucznego ojca i sztuczn crk. Tak byam sama przez ostatnie lata! GRIFUELLHES I mnie niech pani wemie na sztucznego ma, panno Klaudestyno. Ja bez pani y nie mog. KLAUDESTYNA Jeszcze nie wiem. Ksi ma za gwatowny temperament. GRIFUELLHES Ja si utemperuj. Jednak bardzo wdziczny jestem baronowej za te rewelacje. Czy przyszoby mi na myl przedtem, eby si eni z jak malark? Swoboda! Cudowna rzecz!! Ty Girtak: wybaczysz mi, e ci zabieram twoj mio. Trudno znajdziesz kogo odpowiedniejszego. GIRTAK Na razie nie zajmuj mnie te problemy. Mam co waniejszego na gowie, Wasza Wysoko. GRIFUELLHES Pewno poetyczne bzdury. No, pastwo, idziemy kady w odpowiednie dla niego miejsce. GIERS Tak prowadzi oskaronych. Jutro sd. (do oficerw) Wobec przyznania si bdzie to prosta formalno. Prosz. CYNGA Panie pukowniku, prosz pana o jedn jeszcze grzeczno: chc par sw powiedzie van der Blaastwnie na poegnanie. GIERS Owszem. (mieje si) Tylko nie poam pan jej koci przy tej rozmowie. (do wszystkich) Prosz pastwa chodmy z tej jaskini ohydy. KLAUDESTYNA Zosiu, idziesz ze mn. Mamusia jest dzi bardzo zajta. Zosia podbiega do niej. Klaudestyna bierze j za rk. Ksina wyprowadza chwiejcego si Bldestauga. Z nimi: Klaudestyna z Zosi i Plazmonik midzy dwoma gwardzistami. PLAZMONIK przechodzc, do Ry Od jutra wieczr zaczynamy. Ra milczy. Staje obok niej Cynga. Oboje zdradzaj szalon niecierpliwo. Ostatni wychodzi Giers z oficerami i andarmami. Drzwi si zamykaj. Ra i Cynga mwi popiesznie zdawionym szeptem. RA Kochasz mnie? Czy rozumiesz, co dla ciebie zrobiam?

29

CYNGA obejmuje j i cauje w usta Wiem. Jeste wielka. Zreszt to dugo nie potrwa. Uwolni ci w krtkim czasie. Niech tylko nasz spisek si uda. RA Ja jego nie bd nigdy. Wierzysz mi? CYNGA Chciabym wierzy. Trudno. Trzeba wszystko powici dla rzeczy wyszej kategorii. RA Kocham ci. Ja jego zadrcz w tym wizieniu. Pody gad. CYNGA Lubi takie ycie. Pomyl, e wszystko wisiao na wosku. Gdyby nie to, e poznaem wczoraj Giersa, i gdyby nie jego przystpienie do mieduwalszczykw, gdyby nie mio tego idioty do ciebie zgnilibymy oboje w wizieniu. Co za przypadki! Dwa tygodnie temu zniesiono kar mierci. Brrrr jeszcze mgbym wisie! A gdyby kara mierci istniaa, ten bawan nigdy by nie wzi winy na siebie. Wiesz, e ycie jest daleko bardziej przypadkowe, ni to w normalnych warunkach mylimy. RA Ale nie ycie artystw. Zobaczysz, co za piekielne rzeczy ja tam napisz. Tylko zdaje mi si, e ty za mao martwisz si tym, e mnie z nim zamkn. Ty mnie nie kochasz. Pamitaj, e gdybym ja ci nie kochaa, tak jak kocham, to by te z tego nie wybrn. O tym nie mylisz wcale. CYNGA Nie wierz mi, e nie. Poddaj si koniecznoci, bo c mam robi? Niech tylko si spisek uda, a cay wiat bdzie przed tob na brzuchu: nowe instrumenty, nowa muzyka, wszystko! Cauje j. GOS GIERSA zza drzwi No panie baronie, prdzej. Uchyla drzwi, ale Giers, nie jego gos. CYNGA chwyta R za rami Id! cierwo i psia krew! Gnij na somie!! (popycha j brutalnie ku drzwiom, ktre otwiera Giers) Przez ciebie o mao nie straciem dobrej sawy!

30

AKT TRZECI
Dua cela wizienna. ciany szare. Zakratowane okno wprost. Wida przez nie drzewa owocowe w kwiatach oblane blaskiem soca, rysujce si na tle bkitnego nieba. W rogach dwa ka pokryte szarymi kocami z tymi pasami. Drzwi zaryglowane na lewo. Trzy proste drewniane krzesa. Na prawo sztaluga z obrazem tyem odwrconym do widowni. Przy sztaludze siedzi Plazmonik, ubrany w szary strj wizienny. Na piersiach ma due te kko z czerwon cyfr 117. Na prawo, bliej sceny, okoo dziesiciu blejtramw obrconych twarzami do ciany, a jeszcze bliej elazna umywalnia, nad ktr, wisi ogromny tub. Pod oknem st zawalony papierami i ksikami. Na lewo, midzy ramp a drzwiami, may stoliczek, przy ktrym siedzi Ra, rwnie ubrana w kostium wizienny. Na tym kku ma cyfr czerwon 118. Nuci co, potem pisze na papierze nutowym. Plazmonik maluje. Pauza. PLAZMONIK skadajc przybory do malowania i odchodzc od sztalugi Ro, tak dalej by nie moe. Jest trzecia po poudniu wtorek. Tydzie upyn, jak nie powiedziaa do mnie ani sowa. Czy nie wiesz, e ja i tak mam dosy przykroci? Musz robi ten przeklty portret Mieduwaa, bo inaczej nie zarobi na dodatkowe jedzenie dla nas obojga. Czy ty rozumiesz, co to znaczy dla mnie malowa z fotografii, kiedy chce mi si cakiem czego innego: skoczy t kompozycj z przecinajcymi si liniami. (Ra milczy) Ro, bagam ci, powiedz cho swko. Nie mcz mnie wicej. (milczenie) A, do stu tysicy diabw, to musi si raz skoczy! Kiedy nareszcie zrozumiesz, e ja ci kocham do nieprzytomnoci, do zupenego bzika? Czy nie umetafizyczniem twojej muzyki? Gdyby nie ja z moj, raczej z mego ojca, teori sztuki, gdybym ci tego nie wytumaczy bo przecie musisz przyzna, e z ksiek ojca twoim biednym ptasim mdkiem nie zrozumiaa ani jednego wyrazu toby dotd tkwia w ohydnym, paskim sentymentalizmie. Nic by nie pomogy nowe instrumenty i nowe gamy byoby to tylko kwesti muzycznej ortografii. (Ra milczy i nuci) Powiesz czy nie? RA Czy chcesz, eby znowu leli na nas zimn wod dozorcy, jak wtedy w marcu? (pokazuje blizn na czole) Patrz tu i milcz. Ma sobie dalej twoje gupie obrazy. Malarstwo nie jest sztuk. Pisze. PLAZMONIK Ro, nie zaczynaj teoretycznych rozmw, kiedy wiesz, e chodzi o co zupenie innego. RA cynicznie Wiem chodzi ci o noc dzisiejsz, a potem o inne noce.

31

PLAZMONIK Jake wstrtnie cyniczn jeste. Ro! Nie rozumiesz zupenie, w jakim wymiarze jest moje przywizanie do ciebie... RA Na pewno w trzecim. Ani w drugim, ani w czwartym w kadym razie. Cha!cha! cha! Nuci i pisze. PLAZMONIK Bagam ci, to musi si raz skoczy. Ja duej nie znios tych tajemnic midzy nami. To one zatruwaj nam ycie. RA wstaje, zrobiwszy dwie linie prostopade Pamitaj, comy sobie przysigli: nigdy o tym nie mwi. Tylko za t cen moliwym jest jako tako nasze ycie. PLAZMONIK Ja nie mog tak y nie mog. RA Pamitaj, co ci powiedziaam, e rozstrzygnicie pewnych rzeczy zmieni nasze ycie w pieko i bdziemy musieli zamieszka osobno. PLAZMONIK Kiedy ja si mcz. Ja nie mog bez ciebie y. Im wicej z tob jestem, tym wicej si do ciebie przywizuj. Jeste jak Kleopatra: nie mona si tob znudzi ani nasyci. RA Wic bd zadowolony z tego, e mnie masz. Pamitaj, e gdyby ci zamknito na pitnacie lat beze mnie, zwariowaby zapewne i nie namalowa nawet poowy tych bohomazw. Za czternacie lat wyjdziesz std jako najwikszy malarz w kraju, a moe nawet na wiecie. Ach, c za poda sztuka jest malarstwo! eby nie reklama z tym caym uwizieniem, toby nawet nie by tym, czym jeste. PLAZMONIK Ro, prosz ci, nie obraaj mojego fachu. Ja si nie mieszam do muzyki w ogle, poza tym e umetafizyczniem twoj muzyk. Ja muzyk teoretycznie uznaj. RA przedrzeniajc go Umetafizyczniem, teoretycznie! Nie znosz tych twoich wyrae. Co masz w sobie z jakiego nudnego niemieckiego docenta. Doszabym do tego wszystkiego sama i bez ciebie. Wiesz, co powiedzia Beethoven? Musik ist hhere Offenbarung als jede Religion und Philosophie. PLAZMONIK Przeczytaj wstp do traktatu o malarstwie Cenniniego, a dowiesz si cakiem czego innego. RA To pisa malarz c dziwnego.

32

PLAZMONIK A tamto muzyk. RA Ech dogada si z tob nie mona. Malarstwo jest zawsze jednak tylko, w najlepszym razie, zdeformowan natur niczym wicej. Te wszystkie prby umuzykalnienia malarstwa to jedno wielkie kamstwo od przedmiotw nie uwolnicie si nigdy. PLAZMONIK Tak jak muzyka, nawet najbardziej oderwana, nie uwolni si nigdy od uczu. Ale i jedno, i drugie jest nieistotne istotna jest tylko Czysta Forma... RA Czysta Forma! Jeli jeszcze raz wspomnisz o tej twojej Czystej Formie, dostan ataku furii. Nie mog ju sysze tego wyrazu! PLAZMONIK A sama jednak zajmujesz si form w muzyce. RA Nie to s wszystko rodki do wyraenia metafizycznych uczu. Muzyka stwarza uczucia, ktrych w yciu nie ma. PLAZMONIK Zudzenie wszystkie uczucia sprowadzalne s do kombinacji jakoci prostych. RA O jakoci! Jeszcze jedno sowo, ktrego nienawidz. Powtarzasz brednie twego papy jak papuga. Na wszystko ma odpowied jak automat jaki! PLAZMONIK Nie lubisz czysto dialektycznie dyskutowa jak kobiety w ogle i nieinteligentni mczyni... RA Ty wcale nie jeste inteligentny, ty na wszystko masz formuki. Powiesz co i wydaje ci si, e tak jest. To s suche brednie, jak nazywaa to stara ksina. PLAZMONIK Tak twoje brednie s wilgotne. Jaki grecki mdrzec twierdzi, e wilgo jest istot Istnienia. Moesz si oprze na tym i stworzy now, mokr teori. Bergson i inni mitomani dopomog ci. RA Mw sobie, co chcesz ja wiem, bo sama to czuj: czuj, jak to, co pisz, czego nie sysz naprawd, stwarza we mnie inny wiat, a c dopiero mwi o rzeczy zagranej. PLAZMONIK Nie rozumiesz sama siebie. To jest tylko wadliwa introspekcja.

33

RA Zostaw ju raz ten twj cay pseudonaukowy argon. Ty wymalujesz swj bohomaz i masz go przynajmniej takim, jakim mia by, a ja stawiam keczka i kropki na papierze. Ty nie wiesz, co to za mka nie mc sysze swoich wasnych rzeczy. PLAZMONIK zbliajc si do niej Ja wiem, e jeste biedna. Ro, nie bd tak za. Przecie wiesz, jak ci kocham. Ca win wziem na siebie... RA Nie mw, nie mw! Wszystko to jest mae, wstrtne, ohydne. Nie zbliaj si do mnie. Zdobye mnie podstpem. PLAZMONIK Ale czy zdobyem naprawd? Tego nie wiem. Czasem zdaje mi si, e tak, a czasem mcz si potwornie. Ro tak nie moe by duej. My si kcimy o sztuk, a naprawd ronie midzy nami przepa z powodu tych tajemnic. Trzeba z tym skoczy. RA Chcesz skoczy ze mn, to dobrze to pytaj si! PLAZMONIK To nie tak prdka historia jest skoczy ze mn. Wyrok sdu skaza nas na wizienie wsplne. To nie jest kwestia wyprowadzenia si do innego pokoju, jak w hotelu. To wymagaoby rewizji procesu. A jeli ja zaprzecz moim zeznaniom poprzednim? Wtenczas twoje tajemnice musz wyj na jaw. RA Zaklinam ci, milcz! Mczysz mnie gorzej od kata. Ja chc zapomnie o tym. Ju niedugo... Opanowuje si. PLAZMONIK z nagym niepokojem Chcesz si zabi? RA Zabi si? Cha-cha-cha! Ale, idioto... (opanowuje si) Nie mwmy o tym. PLAZMONIK Ja chc nie mwi o tym. Ale czy nie widzisz, e stanowi to tajemnicze to wszystkich naszych rozmw, wszystkiego, co si z nami dzieje? To jest potworne! RA Tak to jest potworne. Pauza. PLAZMONIK Te dwa piekielne pytania, ktre zadaj sobie cigle: dlaczego nie bronia si sama po moim przyznaniu si i kto by on, gwny szpieg, i czy bya jego kochank?

34

RA Zaklinam ci jeszcze raz na wszystko: milcz i nie pytaj si. PLAZMONIK Musz powiedzie: czasami ale to jest mieszne myl, e to by ten przeklty Buffadero, czy jak go tam. Ta myl take mnie przeladuje. (Ra milczy) Czy wiesz, e to, e bya moe sama szpieyc, nie zniechca mnie do ciebie wcale? RA Wszystko to razem jest tak wstrtne, tak obrzydliwe, takie mae, e dusz si wprost w tym wszystkim! eby ty wiedzia, jaki ty jeste ohydny! eby by cho muzykiem! Ale malarz ! Malarz! To samo sowo jest zdolne zabi wszystko. PLAZMONIK mwi ponuro, siadajc na krzele na rodku Jeli tak, to moje pooenie rzeczywicie staje si strasznym. Te tajemnice stworzyy w tobie nienawi, ktrej przedtem nie byo. RA Nie byo jej, bo nie byam twoj kochank. Uznawaam ci nawet, z daleka. Teraz ci niena-wi-dz. Rozumiesz? Raz na zawsze. PLAZMONIK Wic wszystko midzy nami skoczone? RA Ale nie.. Mog by dalej twoj kochank. Kochank! A nawet on. Moemy wzi lub, jeli chcesz. Mnie jest wszystko jedno. Tylko wiedz, e ci nienawidz. Gorzej: pogardzam tob. PLAZMONIK zrywajc si Nie tego ju nie znios. Musz wiedzie wszystko! RA miejc si A czternacie lat, ktre s jeszcze przed nami? Czy ci to nie przeraa? Czy bdziesz mg jeszcze ze mn wytrzyma po tym, co ci powiem? PLAZMONIK syczco Teraz musz wiedzie. Jeli mi nie powiesz, to ci zadusz. Musisz. Rozumiesz? RA Pamitaj, e dzi jest dzie odwiedzin. Za chwil moe kto przyj. Czy nie lepiej, ebymy byli spokojni? PLAZMONIK Nie, nie, nie! Odpowiadaj na pytania! Dlaczego posza za mn i nie chciaa si ratowa? Prdko! Mw!! RA Dlatego, e kochaam i kocham dotd tylko JEGO, ktrego chciaam uratowa.

35

PLAZMONIK przez zacinite zby Kogo?! RA Jzefa Cyng, gwnego szpiega Macerbatw. PLAZMONIK z szalon ciekawoci Kto to by? Moe ten?... RA Ten, ktry wtedy wyszed z mojej sypialni: on dziaa jako mieduwalszczyk, pod nazwiskiem Buffadero. PLAZMONIK Ten cham! Ta swoocz! I dla niego!.. O to musi si raz skoczy! Ja dla niego poszedem do wizienia, dla tego drania! RA Nie dla niego, tylko dla mnie. Miae to, czego chciae: byam twoj kochank. PLAZMONIK syczc Wic od niego braa pienidze i ja jemu byem winien te 10 000? O co za ohyda! RA Naucz si nie przyjmowa nic od kobiet, wtedy nie zabrniesz w takie sytuacje. PLAZMONIK Aaaaaa! C za potworne wistwo! Zjechaem z szalonej wysokoci na samo dno. Jestem zniszczony zupenie. RA Nigdy na adnej wysokoci nie bye. Namalowa par obrazkw i myli, e na to konto moe by podym! Jeste ndzny, saby flaczek. On myla, e jest bohaterem! PLAZMONIK Wic ty wcale mnie nie kochaa? Wic ja si nawet tobie nie podobaem? Ach, ty!... RA Nie rozpaczaj zanadto. Podobae mi si o tyle, e kiedy nie byo jego, mogam by twoj kochank. PLAZMONIK Ach eby nie byo mnie, to mogaby by kochank tego stra, ktry nas pilnuje. W jakie bagno zabrnem! RA W twoje wasne. Sam zrobie to wszystko. PLAZMONIK Teraz dopiero widz, kim jeste: ohydn szpieyc, kochank drania.

36

RA Teraz dopiero? A przed chwil powiedziae, e ci to wcale do mnie nie zniechca to pierwsze, nie ostatnie. On nie by draniem on musia mie pienidze na wysze cele. On odnowi idee Joachima Mieduwaa, ktrego portret tam maesz. PLAZMONIK Wic na takiej podstawie opiera si tak wzniosa idea! Nowa religia urzeczywistniona przez zwykego drania i restakuera! Zjedam coraz niej. To okropne! RA On jest silny, on jest wielki. On od tego dnia przesta by szpiegiem. PLAZMONIK Przesta by szpiegiem! Czy ty rozumiesz, co mwisz? To nie jest to samo, co przesta pi albo gra w karty. On musia i musi by jeszcze skoczonym otrem od pocztku do koca, a do najgbszych fibrw swojej istoty. Przesta by szpiegiem to niesychane! RA On jest silny czowiek. Wol nawet zo ni taka galaret jak ty. Artysta malarz! Brrr. PLAZMONIK Milcze! Dla sztuki ma si prawo robi nawet wistwa. Ja nawet dla sztuki nie popeniem nic zego... RA Bo nie masz siy i odwagi. Gdyby by silniejszym, byby stokro gorszym od niego. Moe bym ci wtedy pokochaa. PLAZMONIK O nie mw tylko o nas! Midzy nami jest przepa. Jeste dla mnie teraz tak wstrtna jak pluskwa... RA kokieteryjnie Teraz ale za sze godzin moe by inaczej. Pomyl tylko... PLAZMONIK zachwiany wewntrznie Nie mw... Ja ci nie robi wyrzutw, e braa szpiegowskie pienidze na twoj muzyk, tylko o to, e moga kocha tak jego, eby dla ocalenia go pj do wizienia i okamywa mnie tyle czasu. Mnie, ktry ci tak kochaem... RA To nie bya mio, tylko sabo. PLAZMONIK Nie mog poj tego, e prorok spoeczny moe ci si wyda wielkim w kamstwie. On musi by wcieleniem swojej idei w yciu, inaczej nie stworzy nic. Ty sdzisz? podug tego, jak patrzysz na sztuk, nie na ycie. Zobaczysz, e ten twj Cynga... RA

37

Nie mw o nim. Dosy ju. Stao si. PLAZMONIK Ale jak my bdziemy y? Czternacie lat! Nie ja musz si std wydosta. Przecie ja nie mog nie mog ju ciebie kocha. O, Boe, Boe! Nie rewizja procesu by musi. To jest wszystko gupi, ohydny sen. To si musi skoczy. RA Ale pomyl, Plaziu, czy masz jakie dowody? Wezm ci za wariata i koniec. Sd nie jest instrumentem do psychofizycznych dowiadcze sd musi mie dowody. PLAZMONIK Acha boisz si tu zosta? Ja przekonam ich si samej prawdy. T si sugestii, ktr przekonaem ich wtedy kamic, z tym dodatkiem, e tu bdzie prawda. RA Ani si wa! Moesz popsu wszystko i tylko przej std do szpitala wariatw. I to beze mnie! Cha, cha! PLAZMONIK niezdecydowany Wic co robi? RA Powiem ci: Cynga przygotowuje wielk rewolucj mieduwalszczykw. To si zacznie lada dzie i wtedy wyjdziemy std na pewno. Ja go poprosz, eby ci wypuci take, bd co bd jeste kim... Miaam od niego list. (wyjmuje papier zza szyi i czyta) Najdrosza Rziu: dzie naszego spotkania jest bliski. Moliwe, e ju teraz bd mg sobie pozwoli na odwiedzenie ci. Jestem ju do zaawansowany w mojej pracy, eby si nie ba podejrze. Tylko co na to powie twoja ofiara, nieszczsny Plazio... PLAZMONIK rzucajc si do niej Dosy tego!... Nie mog!... Jake poda jeste, Ro! Pukanie w drzwi na lewo. RA Spokj! Kto idzie. eby mi jednym mrugniciem nie da pozna, e co midzy nami byo. (do drzwi) Prosz! Odryglowywanie. Wchodzi Girtak w czarnej koszuli z czerwonym krawatem i w czarnej spiczastej czapce. Portki Giersa z I aktu. GIRTAK nie zdejmujc czapki Dzie dobry. Portret gotw? PLAZMONIK Niedugo bdzie. Jutro moe. GIRTAK Pokacie! Plazmonik odwraca sztalug twarz do widowni i wida portret starca, zrobiony zupenie naturalistycznie z pewn stylizacj konturami na twardo. Pseudokubizm. Starzec jest tusty,

38

ma bajecznie dugie biae jak mleko wosy i tak brod. PLAZMONIK Oto jest. Zupeny upadek artystyczny dla zarobienia pienidzy. GIRTAK wietnie. Doskonale si wam udaa ta mapa. Niedugo on bdzie panowa nawet na portrecie. Ho, ho! Nie wicie, co si gotuje. Ale wam to wszystko jedno w tej dziurze. Dziej si dziwne, dziwne rzeczy. (deklamuje) Uczowieczone bydlta zaczy Cakowa niemoc w potworn potg. Myli bydlce jy skrca skrycie W spryn gitk uczu wszawych wstg. Rozczyn dzie Marxa wlany w bydlt czaszki Wytwarza z mzgiem przedziwn mikstur. W sikawki wtacza to wszystko dra jaki, By pod cinieniem w wiat puci przez rur. Proces ten ujrzy kiedy na obrazku Przyszy czowieczek i z szczcia zakwili, Historia w lnicym, szczerozotym kasku Przedstawi wietno niepowrotnej chwili. Tylko ta chwila nigdy ju nie wrci Przesza i przepa za sob rozwara. Nud czekania syci ciemn si Masy, co nigdy do syta nie ara. (pukanie na lewo) Sza ani sowa o tym, co tu mwiem. Odryglowywanie. Wchodzi Giers, Ksina i Padoval de Grifuellhes. Ubrani tak, jak w akcie II. Za nimi Lidia Ragnok. KSINA Dzie dobry, duszko. Jedynie pod opiek pukownika mog przyj tutaj. Boj si, abym i ja szpieyc nie zostaa. (Ra cauje j w rk. Tamci panowie zachowuj si zupenie zimno i nie witaj si.) Dla mnie jeste przede wszystkim wielk artystk. PLAZMONIK O ile kobieta w ogle moe by wielk artystk. Zawsze uczucia w niej przewa na niekorzy formy, Czystej Formy. KSINA zimno Nie przyszam tu do niego, tylko do Ry. Niech si zefasuje, if you please. Rozmawia z R. GIERS Tak lepiej niech pan udaje, e pana nie ma. (spostrzega obraz) A! Mieduwa! Doskonale wyszed. Doskonale. PLAZMONIK Pan pukownik kiedy dowie si prawdy. Dowodw nie mam, ale ja jestem niewinny. GIERS

39

Tak, tak. A przyznanie si oficjalne to nic? Tak, jakby go nie byo? Zaczynasz pan by krnbrnym, panie Plazmonik. Prosz si trzyma, bo bdzie le. Pukanie. RA Prosz. Odryglowywanie. Wchodzi Dr Bldestaug z Klaudestyn. BLDESTAUG Wasza Wysoko wybaczy, to jest bd co bd mj syn. A przy tym panna Klaudestyna chciaa obejrze obrazy. (do Plazmonika) Jak si czujesz, Plaziu? PLAZMONIK Jestem w stanie wielkiej przemiany wewntrznej, papo. wiat obrci si dla mnie o sto osiemdziesit stopni najmniej. Klaudestyna milczc wskazuje na obrazy na prawo. Plazmonik pokazuje jej, opierajc o sztalug z Mieduwaem, blejtramy pokryte niesychanie Czyst Form. GIERS Obrci si jeszcze o wicej, ale naprawd. Poniewa ksi Padoval naley do nas, powiem wam otwarcie: zostaem mieduwalszczykiem. W innych warunkach trzymabym si dawnego systemu do ostatka. Ale warunki przekonay mnie. Zmieniamy form wadzy, ale nie jej istot. GIRTAK Cha, cha, cha, cha, cha, cha, cha!!! Tamci ogldaj obrazy w milczeniu. GIERS Czego si mieje ten poetnik? Wadza zostanie. Zawsze byem troch mistykiem, ale nie umiaem tego poczy z moj ide pastwowoci. Ten (wskazuje na portret) przekona mnie. Jestem faute de mieux mieduwalszczykiem. Nie wiadomo, co z tego powstanie dalej. GIRTAK Ja wiem, ale nie powiem. Zreszt to jest kwesti eksperymentu. BLDESTAUG Ja mam te swoj wiar. Tajemnica Istnienia jest niezgbiona bez wzgldu na to, jakim systemem poj operujemy. wiadome upastwowienie tej tajemnicy przy zachowaniu rnorodnoci przejaww pojciowych jest jedyn ide, ktra moe uchroni ludzko od upadku. GIRTAK Szalone bzdury, ale mimo to ma pan doktor zapewniony fotel zdrowia i sztuki w przyszym rzdzie. Cha! Cha! Pukanie na lewo. RA Prosz. Odryglowywanie. Wchodzi Cynga w biaym flanelowym kostiumie. Ma niebieski krawat, a na

40

gowie biay, mikki kapelusz, ktry zaraz zdejmuje. KSINA Witam pana, panie Buffadero. Cynga wita si z damami i z R, ktra wychodzi wprost z wasnej skry. Plazmonik stay wychodzi na rodek sceny, pozostawiajc Klaudestyn z obrazami. PLAZMONIK Ja wcale nie prosiem tego pana, eby nas odwiedza. CYNGA Wcale nie potrzebowaem twego pozwolenia, mody czowieku. Zachowuj si spokojnie, (do wszystkich) Dzisiejszy dzie jest decydujcy: dzi wieczr nastpuje przewrt. (do Giersa) Panie generale bo tak mog ju pana nazwa zechce pan skonsygnowa nasz garnizon na dziesit w nocy. Musiaem przypieszy wypadki. (do Plazmonika) A pan, panie mody, niech pan si nie stawia zanadto, bo w mojej mocy jest pozostawienie pana na 14 lat w tej norze albo wypuszczenie na wolno jutro. GIERS Panie prezydencie! szpieg nie moe by uwolniony nawet w pastwie idei Joachima Mieduwaa. Pastwo zostaje pastwem. CYNGA Niech pan nie zapomina, e pan jest moim ministrem wojny i niczym wicej moim! Jest pan pod obserwacj moich agentw. Jest pan wykonawc mojej woli. Ra patrzy na niego z uwielbieniem. GIERS Zabrnem w ohydny jaki kompromis. Pewne ustpstwa mszcz si. Niech pan pamita, e ja mog odmwi w ostatniej chwili. CYNGA Zapomina pan o tym, e propaganda wrd oficerw zostaa przeprowadzona wietnie. Moe pan mie za sob co najwyej dwch albo trzech ludzi z najbliszego otoczenia ksicia. Nie mwmy o tym. Ja mam pewne zobowizania wobec tego pana. Wskazuje na Plazmonika. GIERS Prezydent ma zobowizania wobec szpiega. adna historia! CYNGA Z wczesnej modoci. Jest to tajemnica mojej rodziny. GIERS Paskie pochodzenie jest do podejrzane. Nitka urywa si w pewnym miejscu i dalej nie wiadomo nic. CYNGA z naciskiem Nie radz panu, panie generale, zagbia si w badanie tych tajemnic przed godzin dziesit wieczr. Moe pan atwo znale si na miejscu tego pana.

41

Wskazuje Plazmonika. GIERS Ot, co jest: przypu tu chama do konfidencji, jak to kto powiedzia. Fatalnie mci si na mnie kompromis. Trudno musz brn dalej. CYNGA Najlepiej pan zrobi. Zabrnie pan na wyyny, o jakich pan nawet nigdy nie marzy. RA Co tu duo gada, jakkolwiek nie uznaj malarstwa, Plazio jest naszym jedynym malarzem. On musi by uratowany. Cynga kania si. GIERS Tu jest w tym wszystkim co podejrzanego. (do Cyngi) Czemu pan tu waciwie przyszed? CYNGA bezczelnie Aby spotka si z panem i wyda mu ostatnie rozkazy. Tak. Cha,cha! Giers kurczy si w sobie. KLAUDESTYNA odchodzc od obrazw Pastwo wybacz, ale ja zajm si panem Plazmonikiem. Ja mam jasnowidzenie, (do Ry) pani chce go zniszczy, dziaajc na najnisze warstwy, na jego instynkt ycia. Ja go przed pani obroni. Wiem, e teraz my razem stworzymy istotne malarstwo. RA Ani nie chc go zniszczy, ani podnosi. Chc go wydoby std i wicej nigdy nie widzie. GIERS Na dobitk zaczyna si artystyczne bredzenie. Chodmy, prosz Ich Wysokoci. GRIFUELLHES ktry dotd sta jak mumia za krzesem Ksinej Panno Klaudestyno, zapomina pani o tym, e jestem pani narzeczonym. KLAUDESTYNA Zrywam z ksiciem od tej chwili. Ja musz ratowa jego ducha od zwtpienia. To jest istotne zadanie mego ycia. Ksi moe si pocieszy z byle kim: z paniami w rodzaju tej osoby. Wskazuje na R. Ksi cofa si w kierunku matki, bardzo niezadowolony. PLAZMONIK Czy pani naprawd we mnie wierzy? Ja jestem na samym dnie. KLAUDESTYNA Pan chcia si zniszczy brutalnie, programowo. Chcia pan przypieszy to tak, jak pan Buffadero swoj rewolucj. Ja pana te zniszcz, ale w sposb daleko bardziej twrczy. Ja panu nie dam zej na dno ycia. Pan si rozproszy w Czystej Formie, nie schodzc do wistw realnych.

42

Plazmonik niedowierzajco kiwa gow. Ksina zabiera si do wyjcia. GIERS Dosy tej bzdury. Chodmy. Czeka mnie piekielne wprost przezwycienie siebie. RA Tak. Dosy. Moe pastwo zaatwi ten interes jutro na wolnoci. Klaudestyna milczc przechodzi na lewo i nie egnajc si z nikim (nawet z Plazmonikiem) wychodzi jednoczenie z Ksin, Giersem i Padovalem. BLDESTAUG Bd zdrw, Plaziu. Jutro bdziesz wolny. Jestem ministrem sztuki i zdrowia publicznego. W dzie przewrotu nie bd pewno zajty pogadamy o wszystkim. Wychodzi. Za nim Girtak. CYNGA w kierunku drzwi Prosz nie zamyka tam! Zaraz wychodz. (Drzwi si zamykaj, ale pozostaj nie zaryglowane) No teraz moemy pomwi otwarcie. Tylko bez tych tragicznych min, moi pastwo. Panie Plazmonik, wyzyskaem pana mio do Ry i panu zawdziczam ycie. Po waszych minach poznaem, e Ra nie wytrzymaa i wygadaa si ze wszystkim. PLAZMONIK Pan zapomina, e ja mog powiedzie wszystko i z prezydentury zjedziesz pan na szary kostium z tym kkiem. CYNGA Nikt panu nie uwierzy teraz. Moja technika zacierania ladw jest nieomylna. Moi wszyscy wsplnicy nie yj. Co si z nimi stao diabe nie dojdzie. Choroby zakane rozumie pan? Lepiej pogdmy si i zostanie pan dyrektorem Akademii Sztuk Piknych. Dosy mamy tych naturalistycznych mamutw. PLAZMONIK Nigdy. Nie wierz, aby spoeczna przemiana oparta na takich indywiduach jak pan moga si uda. Gdyby Joachim Mieduwa mg zobaczy, jacy ludzie wcielaj jego ide kapastwa umarby po raz drugi ze wstydu i rozpaczy. Jestem sam i takim pozostan. CYNGA Jak pan chcesz. Jutro bdzie pan wolny albo zginiemy wszyscy. Musi pan jednak przyzna, e byem dyskretny: prawie nie widziaem mojej Ry. Nie chciaem wam przeszkadza, nie bdc pewnym zwycistwa. PLAZMONIK Wolabym, eby si to nigdy nie zaczynao, ni eby miao si tak skoczy. Jednak pan jeste potworny dra, panie Cynga. CYNGA Myli si pan. Stanowisko, na ktrym jestem, uszlachetnio mnie. Napoleon by zwykym bandyt z pocztku. Dwiganie Francji uczynio go wielkim naprawd takim, jakim by pod Waterloo. Ju teraz nie potrafibym by szpiegiem.

43

PLAZMONIK Co za megalomania! Ro, czy ty nie widzisz, e to jest ohydny bazen, ten twj ukochany Cynga? RA Czy ty nie widzisz, jakim baznem ty jeste? Nie, Plaziu, w nim jest prawdziwa wielko. My go nie moemy nawet w przyblieniu oceni, patrzc na z bliska. Oceni go dopiero historia. CYNGA No dosy tych gada. Rziu wielka przyszo jest przed nami. Pan pozwoli, panie Plazmonik, ale musz ucaowa raz przysz pani prezydentow. Cauje j. PLAZMONIK rzucajc si ku nim Nie wa si! Ty paski komediancie! Ty draniu! Cynga szybko wymyka si na lewo. Plazmonik stoi dyszc ciko. Pici ma zacinite kurczowo. We drzwiach ukazuje si dozorca. DOZORCA Te numer sto siedemnasty! Bdziesz cicho? Chcesz znowu do ciemnicy, tak jak wtedy, kiedy pobi numer sto osiemnasty? Patrzy gronie przez chwil. Plazmonik flaczeje. Dozorca cofa si i zaryglowuje drzwi. PLAZMONIK Och! Gdybym mg std wyj ju dzisiaj! (nagle zmienia ton) Ro! Ostatni dzie. Ten dra gotw mnie nie wypuci. Niepotrzebnie si uniosem. Ro! Bd ze mn tak jak dawniej. Moe zdoam ci przekona, e ja jeden kocham ci naprawd. RA Pocieszysz si przecie z twoj Klaudestyn. Ona ci zniszczy w niesychanie subtelny sposb. Cha, cha! PLAZMONIK Ro, nie artuj. To moe ostatni dzie mojego ycia. RA No, dobrze, moje kochanie. Zawdziczam ci przecie ycie Jzefa Cyngi i to, e bd prezydentow. Chod! Pocauj mnie. PLAZMONIK Ty nie wiesz, jak mnie potwornie mczysz... RA Wiem doskonale wiem. (cauj si) Mczarnia jest najgbsz istot mioci...

44

AKT CZWARTY EPILOGOWATY


Plac przed wizieniem. ciana wizienia, kolor ochry jasnej z biaymi pasami, idzie pod ktem ostrym do linii rwnolegej do linii rampy, w prawym rogu sceny. Brama zakratowana. Na lewo rg domu przy samej rampie w cieniu. wit. Nieba nie wida wcale. Odbija si tylko w oknach wizienia. Sycha dalekie salwy maszynowych karabinw i bardzo daleki nieustajcy huk artylerii. Na lewo tum czeka przed wizieniem. Na prawo te par osb. Najrozmaitsze kostiumy pomieszane. Kolory bardzo jaskrawe. Przewaa zielony, karminowa czerwie i fiolet. Rzadszy bkit. Zupeny brak kolorw tego i jasnoczerwonego tych, ktre odznaczaj winiw. W rodku placu stoi latarnia, ktra si pali tawozielonawym blaskiem. U bramy dwch gwardzistw odpycha tych, ktrzy si zbytnio zbliaj. Na froncie w tumie na lewo: Ksina, Baronowa, Bldestaug, Klaudestyna z Zosi, Suca Ry, I Grabarz i Girtak, ubrany tak jak w akcie III. I KOBIETA O, Boe! Kiedy ich wypuszcz! I MCZYZNA Mwi, e zamek zdobyty ju przez mieduwaw. Sam Giers dowodzi. II KOBIETA Zamek zdobyty, a sam ksi Padowa siedzi zamknity za mieduwalizm. O widzicie star ksin Barbar tam. (pokazuje palcem na lewo) Czeka na synka razem z nami. II MCZYZNA Wczoraj go dopiero zamkli. Mwi, e papiery jeszcze nie przyszy. I KOBIETA U nas tak zawsze. Papiery chodz powoli, czasem wolniej, ni ycie ludzkie pynie. Przez bram wizienia wychodzi Oficer gwardii. OFICER Papiery przyszy. Winiowie wyjd za dwie lub trzy minuty. Mog wam obwieci, e zamek wzity. Wojska nasze bij si zwycisko za wschodni rogatk z korpusem hrabiego Mnsterberga, ktry przyby na odsiecz ksiciu. Zwycistwo pewne. Niech yje pami Joachima Mieduwaa. Niech yje Nowa Teokracja!! Hura!!!! Do sabe okrzyki w tumie. BLDESTAUG

45

Fatalnie jestem niespokojny. Jako minister zdrowia i sztuki nie mam dzi nic do roboty, jak zwykle zreszt ludzie tego fachu w czasie przewrotowym, a przeczucia mam najgorsze. GIRTAK Zupenie susznie, panie doktorze jest maa chmurka na tym wszystkim. Jeszcze zobaczy pan dziwne rzeczy. BLDESTAUG Nie podoba mi si zachowanie warstw najniszych. To jest istotny materia rewolucji. GIRTAK A ja jestem wanie zachwycony ich zachowaniem si. Mieduway niedugo potrwaj. BLDESTAUG Ciszej! A kt pan jeste? Tum przysuchuje si rozmowie. GIRTAK gono Ho, ho, doktorze! Takich rzeczy nie rozstrzyga si tak midzy nami, tak midzy innymi. Ja jestem twrc Bezimiennego Dziea! BLDESTAUG eby pan czasem nie przeholowa, panie Girtak. Moe pan atwo zawisn tam. Wskazuje na latarni, ktra w tej samej chwili ganie. Wida wyranie wiato witu na cianie wizienia. GIRTAK Nie wiadomo jeszcze, kto dzi bdzie tam wisia, ja czy pan Cynga. BLDESTAUG Cynga to by pseudonim mego syna jako szpiega. Plazio bdzie dzi wolny Buffadero obieca. GIRTAK O, to, to Buffadero! Ja o zupenie innej Cyndze mwiem, nie o paskim Plaziu. On tyle by szpiegiem co ja, a nawet jeszcze mniej. BLDESTAUG Co pan mwisz? Wic niewinnie siedzia prawie rok cay? To okropne! GIRTAK Duo jeszcze okropnoci wyjdzie na jaw. Niech.tylko si uda moja sztuczka. BLDESTAUG Diablo pewny siebie jeste pan, panie Girtak. GIRTAK Niech pan tylko zbyt pewny siebie nie bdzie. O patrz pan: id winiowie. Wychodzi zaczyna z bramy tum winiw. Wszycy ubrani jak Ra i Plazmonik, tylko maj szare, okrge czapeczki bez daszkw.

46

OFICER z okna Od dzi kostium wizienny staje si uniformem gwardii mieduwalszczykw. Wszyscy winiowie automatycznie staj si gwardzistami: zbrodniarze i polityczni na rwni, a nawet kobiety. Niech yje narodowa gwardia mieduwaw!! Nikt nie krzyczy. Winiowie i winiwki biegn do swoich. Witania si i wykrzykniki. Oglna rado. GIRTAK To byli zbrodniarze i zbrodniarki. Teraz puszcz politycznych. Wychodzi ksi Padoval w ubraniu wiziennym i rzuca si na szyj Ksinej. GRIFUELLHES Mamo! Patrz, jak mi do twarzy w nowym mundurze. Jestem oficerem gwardii mieduwaw. W kadym razie nie nudz si wcale. KSINA Moje dziecko, jeli tylko si nie nudzisz, to jestem zupenie, ale to zupenie szczliwa. GRIFUELLHES A wie mama, e stryj ju siedzi w ulu. Mwi mi tylko co dyurny oficer. Mieli telefon. Mnsterberg rozbity cofa si. KSINA Cieszysz si? GRIFUELLHES Oczywicie, mamo. KSINA W takim razie i ja take. Cauj si. GRIFUELLHES Jedna rzecz martwi mnie: to moja nieszczliwa mio do Klaudestny. KLAUDESTYNA Niech ksi ju nic nie mwi o tym. Ja czekam na Plazmonika. GRIFUELLHES Ach, ten pani Plazmonik to jaka prawdziwa plazma, a nie mczyzna. Twoja Ra, mamo, zrobia z niego zupen marmolad psychofizyczn. Z wizienia wychodzi Ra w stroju z aktu III. RA dononie Czy nie ma tu barona de Buffadero?! MCZYZNA Buffadero jest na zamku. Ale nie jest ju baronem, bo tytuy s zniesione.

47

RA Ach, taaaaak? Jaka szkoda! GIRTAK Cha, cha, cha, cha, cha! Nie bdzie pani baronow! KSINA Pociesz si, moja duszko: ja jestem te zwyka pani Grifuellhes. Ra wita si z Ksin. BLDESTAUG A c tam mj Plazio? RA Ma jakie zawikania z papierami. Ale mwi, e zaraz przyjdzie. BLDESTAUG Ach, te papiery, te papiery! W moim ministerium nie bdzie nic oprcz perfecty pure article: water-closet-paper. Biedny Plazio! Girtak twierdzi, e on wcale nie by szpiegiem. RA zwracajc si do Girtaka Coooo?! Jak miesz?!!! GIRTAK Ostronie, panno Ro! Jeszcze pani nie jest prezydentow, a moe pani wcale ni nie bdzie. Ra miesza si i cichnie. Robi si coraz janiej. Rowawy blask zaczyna owietla cian wizienia. Z bramy wychodzi Plazmonik w kostiumie wiziennym. Tum zoony z krewnych, przyjaci i dobrodziejw zbrodniarzy rozchodzi si powoli, uprowadzajc swoich. Zostaj tylko czekajcy na pojedynczo wychodzcych politycznych. PLAZMONIK Dzie dobry pastwu! Jak si papa miewa? Jestem troch oszoomiony i nie mam adnej dyrektywy, adnej wytknitej linii postpowania na przyszo. Czekam, a mi powie co mj tajemniczy gos wewntrzny. KLAUDESTYNA Ja panu pomog, panie Plaziu. Ja wiem, co pan musi zrobi. Ja to wczoraj narysowaam. PLAZMONIK Wie pani ja si nie ciesz wolnoci. Rozmawiaj. RA spostrzega Zosi, ktr Klaudestyna trzyma za rk Ach moja Zosia! Jaka dua! Jaka liczna! Zupenie o niej zapomniaam. Pieszczenia si i czuoci. Nagle robi si rumor na lewo. Sycha ttent wielu jedcw. Wchodzi Cynga, ubrany w kostium do jazdy konnej. Ma jasnobkitn szarf na ramieniu i szpicrut w rku. Tum znowu powiksza si.

48

CYNGA ze sztuczn wesooci Dzie dobry, Rziu! Jak si pani prezydentowa czuje? (Cauje j w rk. Ra zapomina o Zosi.) A jestemy w komplecie. Wybaczy pan, panie Grifuellhes, e dopiero teraz pana uwolniem. Stryjaszek ju gotw. Szalenie zdziwi si. A propos, panie Plazmonik, czy portret Mieduwaa gotw? Wyciga do niego rk. PLAZMONIK Portret gotw, ale prosz z daleka ode mnie. Moe pan mi zaraz zapaci. Chc zwrci dug pannie Ry. (Cynga daje mu paczk banknotw, ktr Plazmonik oddaje Ry.) Oto te przeklte 10 000. Masz, i ebym ci na oczy wicej nie widzia. CYNGA Musz pastwu w zaufaniu powiedzie, e sytuacja nie jest jasna. Umylnie wyjechaem z zamku, aby jak by to powiedzie aby si wszystko uleao. Rozpoczy si rozruchy wrd najniszego motochu. 5-ty puk zacz rabowa pnocn dzielnic. Podsycaj wszystko jacy nieznani ludzie w czarnych spiczastych czapkach. GIRTAK miejc si Moe takich jak moja? Co? CYNGA zmieszany Tak. Skd pan si tu wzi? Pan powinien siedzie teraz w Komitecie Obrony Zniedoniaych Cywilw! Co pan tu robi? GIRTAK To robi, co uwaam za stosowne, i tam jestem, gdzie mnie najwicej potrzeba. CYNGA Co? Jak pan miesz?! Jeli moi podwadni bd mnie tak sucha, to nie ma mowy o utrzymaniu w ryzach motochu. GIRTAK Ja wiedziaem, e pan tu przyjdzie po swoj Rzi, panie Cynga! BLDESTAUG Cynga?! CYNGA ryczy Coooo?!!! GIRTAK cofajc si o dwa kroki Ja jestem ten paski agent, ktrego pan widzia raz tylko, i to w masce. Ja jestem ten jeden, ktrego pan osobicie nie zna, panie Cynga! Ale po to nim zostaem, aby pana wkopa wtedy, kiedy pan ju nie bdzie nam potrzebny nam! ludziom w czarnych spiczastych czapkach! Drugi puk jest nasz! CYNGA ryczy Bra go!!

49

GIRTAK ryczy do onierzy warty przy bramie, wskazujc Cyng Bra tego otra! To jest Cynga gwny szpieg Macerbatw. (Stra apie Cyng, ktry stoi zmartwiay, i trzyma go, Ra tuli w objciach Zosi. Do wszystkich) Obywatele! To s wywide odpadki, a nie nasi wodzowie! My prawdziwy lud zuylimy ich dla wasnych celw. Oni zrobili pierwszy wyom! My nie potrzebujemy rzdu kapanw pod mask mdej demokracji. My stworzymy wasny samorzd, prawdziwy. My si obejdziemy bez parlamentu, organizujc zwizki zawodowe prawdziwych leniwcw. My stworzymy prawdziwy raj na ziemi bez adnych wodzw i bez pracy! My! Jednolita, szara, lepka, mierdzca, potworna masa: nowe Istnienie Poszczeglne, na przekr caej metafizyce opartej na pojciu indywiduum i hierarchii! Nie ma indywiduw!! Precz z osobowoci! Niech yje jedna, jednolita MASA!!! Hurra!!! TUM Hurrra!! Niech yje jednolita MASA!!! Precz z indywiduum! Precz z osobowoci!!! Wpada z lewej strony Giers z oficerami. Za nimi wida pierwsze szeregi wojska. GIERS Gdzie jest Buffadero? (nie widzi dobrze w gstwie, e Cynga jest trzymany, i krzyczy, przepychajc si przez tum) Panie Buffadero! Pity puk wali z tumem na nas! Drugi take si zbuntowa! Korpus Mnsterberga jest za motochem, a nie za ksiciem! (spostrzega, e Cynga jest trzymany przez gwardzistw) Co, u diaba? Czemu oni pana trzymaj?! CYNGA drcym gosem Panie... generale... jestemy... zgubieni... GIRTAK do Cyngi Milcz! Kanalia! (do Giersa) Ho, ho, panie generale, czekaj pana dobre nowiny. Czy pan wie, kto jest ten paski Buffadero? To jest Cynga! Glwny szpieg!! GIERS Nie moe by! (apie si za gow) Ach jaki ja byem kretyn! To przecie byo tak prawdopodobne, i ja, jak osio ostatni, nie domyliem si tego!! GIRTAK do tumu Na latarni z t wywok! TUM Na latarni! Wiesza! Wiesza! Wiesza obu! Na latarni cay rzd!! Precz z kapanami!! Na latarni Giersa!! Rzucaj si na nich obu. GIERS dobywa szpad i chce przebi Cyng Pucie! Ja musz zamordowa tego drania! Wyrywaj mu szpad i wlok obu do latarni. Tu musi nastpi rzecz nastpujca: w bramie wiziennej musz by przygotowane manekiny zupenie tak samo ubrane jak Giers i Cynga, z worami na gowach. Tum tamsi tamtych ywych i zakrywa ich przed widowni. Przez ten czas manekiny musz by podsunite, a ywi artyci, grajcy Cyng i Giersa, musz wypezn niepostrzeenie, zakryci tumem, przez bram wizienia za kulisy. Trudno ale to jest konieczne.

50

TUM Na latarni draniw! Hurra!!! GIERS wleczony Panie Plazmonik! Przebacz pan! O! Jake zemci si mj kompromis!!! Zatamszaj ich. Obaj wisielcy wyjedaj na latarni, na ktr zarzucono sznury. Soce z lewej strony oblewa jaskrawym pomaraczowym wiatem plac, latarni i cian wizienia. GIRTAK ktremu spada czarna czapka z gowy A teraz na zamek! Wywiesza cay rzd!! Hurra!!! Wychodzi z tumem na lewo. Zostaje tylko: Ksina, Baronowa, Ra z Zosi, Padoval, Klaudestyna i Plazmonik no i dwa trupy (faszywe) na latarni. BLDESTAUG zacierajc rce z zadowolenia Zapomnieli o mnie. Cudowna rzecz! No, Plaziu zaczynamy nowy rodzaj egzystencji podziemnej. RA Plaziu, jestem twoja tylko twoja. Spad jaki straszny koszmar z moich oczu. Ja jego ju nie kocham. PLAZMONIK Za pno, panno Ro, za pno. Ja kocham pann Klaudestyn de Montreuil. Ze mnie spad te nareszcie ohydny koszmar mioci do pani. Zaczynam zupenie inaczej malowa. BLDESTAUG Wic chodmy do domu na rann kaw. Zapraszam wszystkich. PLAZMONIK Nie, papo, ja w tym spoeczestwie, ktrym rzdzi pan Girtak i tum z przedmiecia, y nie mog. Ja bardzo polubiem mj pokj w tym gmachu. (wskazuje na wizienie) Sztuka si skoczya, a sztucznej religii nie wytworzy nikt nawet sam nieboszczyk Cynga razem z Mieduwaem, a nawet z samym Girtakiem. Ja wracam do wizienia. A eby nie mie ju pokusy wyjcia, musz popeni co odpowiednio potwornego. Przypuszczam, e nawet w pastwie Girtakowego motochu i mitu o bydlcej bezpracy pewne zbrodnie bd karane. Wydobywa zza kurtki nieodstpny n od yletki w oprawie z drzewa i pokazuje go obecnym. BLDESTAUG Plaziu! Nie zabijaj si! Sztuka!!! Chce go zapa. Plazmonik odtrca go. PLAZMONIK Ani myl, mj papo. (do Ry) Panno Ro na pani kolej. (rzuca si na ni i z szalon szybkoci podrzyna jej gardo; Ra pada martwa; spokojnie) Tak nakaza mi mj wewntrzny, tajemny gos. Ona si ju i tak wypisaa. Tak mi mwia w chwilach szczeroci, wic dla sztuki strata jest adna. Dwa s tylko miejsca dla metafizycznych jednostek w naszych czasach: wizienie i szpital wariatw. (Wszyscy stoj zmartwiali, nie wyczajc Zosi.) Panno Klaudestyno, czy pani idzie ze mn?

51

KLAUDESTYNA Wszdzie, gdzie zechcesz. My jeszcze std wyjdziemy: na inny wiat, ktry przeczuwam. To, co jest trwa nie moe. PLAZMONIK Dzikuj. Ja nie wyjd, bo nie wierz. Zjawiska spoeczne s n i e o d w r a c a l n e. (ostatnie sowo sylabizuje) Do widzenia, papo. Moesz mnie odwiedzi dzi wieczorem. Wchodzi w bram wizienia. Za nim wchodzi Klaudestyna zamykajc bram z hukiem. W oddali sycha znowu postukiwanie maszynowych karabinw. PADOVAL podnoszc z ziemi czapk Girtaka, czarn, spiczast A jeli tak, to ja zostaj nieznanym czowiekiem w spiczastej czapce. Id podburzy do reszty mj puk grenadierw gwardii. (nakada czapk na gow) Filip galit to tylko may arcik bdzie wobec mnie. Czy dobrze, mamo? KSINA Byle si tylko nie nudzi, mj syneczku. Rb, co chcesz, co tylko uznasz za stosowne. BLDESTAUG A jednak ten Plazio to jest wariat. Czy kto widzia, eby zarzyna tak kobiet jak kurcz, i to rano? Rano! A ta Klaudestyna jaka wrka z pieka rodem. To nienormalne typy. (bierze Zosi za rk) Chod, Zosiu! Prosz pastwa na kawusi ze wieymi bueczkami.

Kurtyna

Koniec aktu czwartego, epilogowatego i ostatniego.

27 XI 1921

52

Évaluer