Vous êtes sur la page 1sur 129

Rudolf Steiner Droga do wtajemniczenia

DROGA DO WTAJEMNICZENIA - RDZE ANTROPOZOFII RUDOLFA STEINERA str. 2 1. DROGA POZNANIA str. 13 2. WARUNKI str. 19 3. WEWNTRZNY SPOKJ str. 22 4. STOPNIE WTAJEMNICZENIA str. 24 5. PRAKTYCZNE WSKAZWKI str. 36 6. WARUNKI TAJEMNEGO WYSZKOLENIA str. 38 7. O KILKU SKUTKACH WTAJEMNICZENIA str. 41 8. ZMIANY ZACHODZCE W SNACH UCZNIA WIEDZY TAJEMNEJ str. 50 9. OSIGANIE CIGOCI WIADOMOCI str. 52 10. ROZSZCZEPIENIE OSOBOWOCI W CZASIE DUCHOWEGO WYSZKOLENIA str. 54 11. STRANIK PROGU str. 58 12. YCIE I MIER- WIELKI STRANIK PROGU str. 61 13. POZNANIE WYSZYCH WIATW str. 64 14. STOPNIE WYSZEGO POZNANIA str. 79 15. NAUKOWO ANTROPOZOFII str. 86 16. CZY ANTROPOZOFIA JEST FANTASTYK? str. 88 17. MEDYTACJA PIERWSZA str. 91 18. MEDYTACJA DRUGA str. 95 19. MEDYTACJA TRZECIA str. 98 20. MEDYTACJA CZWARTA str. 102 21. MEDYTACJA PITA str. 106 22. MEDYTACJA SZSTA str. 109 23. O ZAUFANIU, JAKIE MONA MIE DO MYLENIA, I O DUSZY MYLCEJ. O MEDYTACJI str. 113 24. O POZNANIU WIATA DUCHOWEGO str. 115 25. O POCZUCIU "JA" I ZDOLNOCI DUSZY LUDZKIEJ DO MIOCI, A TAKE O ICH RELACJI DO WIATA YWIOW str. 118 26. O PRAWDZIWYM JA CZOWIEKA str. 118 27. UWAGI NA TEMAT TEGO, JAK MAJ SI OPISY PRZEDSTAWIONE W NINIEJSZEJ KSICE DO OPISW W MOJEJ TEOZOFII I WIEDZY TAJEMNEJ W ZARYSIE str. 120 28. WYMAGANIA OGLNE, JAKIE MUSI POSTAWI SOBIE KADY KTO CHCE PODDA SI ROZWOJOWI OKULTNEMU str. 121

29. MEDYTACJE SZCZEGLNE str. 124 30. MAKSYMY NA DNI TYGODNIA str. 127 31. MEDYRACJE DZIENNE str. 130 32. VARIA str. 134 33. BIBLIOGRAFIA POLSKICH PRZEKADW DZIE RUDOLFA STEINERA str. 135

DROGA DO WTAJEMNICZENIA - RDZE ANTROPOZOFII RUDOLFA STEINERA Profesor Marii Ziemskiej - Grand Dame antropozofii polskiej Rudolf Steiner - jeden z najwikszych inicjowanych Europy (obok Plotyna, Mistrza Eckharta i Jakoba Boehmego), twrca antropozofii - urodzi si 27 lutego 1861 roku w Kraljevacu (wczesne Austro-Wgry, dzi Chorwacja). Po studiach na Politechnice Wiedeskiej w latach 1879-1884 (obok przedmiotw matematyczno-fizycznych i biologicznych studiowa tam take przedmioty humanistyczne wykadane przez takich filozofw, jak Franz Brentano i Robert Zimmermann, i germanist Karla Juliusa Schrera), jako dwudziestolatek Steiner otrzyma zaproszenie do komitetu redakcyjnego zbiorowego wydania pism J. W. Goethego; w tym charakterze opracowa jego przyrodnicze pisma (Goethes naturwissenschaftliche Schriften, 18841897). W 1886 roku Steiner wyda sw pierwsz prac pt. Grundlinien einer Erkenntnistheorie der Goetheschen Weltanschauung. Przenisszy si w 1890 roku do Niemiec, do Weimaru, zosta staym wsppracownikiem Archiwum Goethego i Schillera i opracowa przyrodnicze pisma Goethego w ramach jubileuszowego wydania dzie poety. Tam te pozna takich uczonych, jak biolog-darwinista Ernst Haeckel, fizyk Hermann Helmholtz, historyk Heinrich von Treitschke i historyk kultury Hermann Grimm. W 1891 roku Steiner doktoryzuje si z filozofii w Rostocku u Heinricha von Steina; jego praca doktorska nosi tytu Die Grundfrage der Erkenntnistheorie mit besonderer Rcksicht auf Fichtes Wissenschaftslehre i w rok pniej zostaje wydana pt. Wahrheit und Wissenschaft. W 1894 roku Steiner opublikowa sw gwn prac filozoficzn Die Philosophie der Freiheit. Owocem jego pracy w Archiwum Nietzschego w Naumburgu jest rozprawa Friedrich Nietzsche, ein Kmpfer gegen seine Zeit, 1895. W 1897 roku Steiner przenis si do Berlina, gdzie w latach 1898-1900 wydawa wraz z poet O. E. Hartlebenem Magazin fr Literatur oraz Dramaturgische Bltter. Tame dziaa w Wolnym Towarzystwie Literackim, w krgu "Die Kommenden", we Freie Hochschule i w Giordano-Bruno Bund. W tym okresie przyjani si z teoretykiem anarchizmu Johnem Henrym Mackayem. W 1899 roku polubi Ann Eunicke-Schultz (zm. w 1911). W latach 1899-1904 Steiner wykada w socjaldemokratycznej Szkole dla Robotnikw (wrd jego suchaczy znajdowaa si Ra Luxemburg). W1900 roku rozpocz seri wykadw w ramach "Biblioteki Teozoficznej" w domu hrabiostwa von Brockdorff-Rantzau. W tym samym roku wyda dwie prace powicone Haecklowi. W 1901 roku Steiner wygosi seri wykadw pt. Christentum als mystische Tatsache oraz cykl wykadw pt. Von Buddha zu Christus. (Jest to okres Chrystusowego przeomu w yciu Steinera; w tym czasie spotyka take jednego z "Niewidzialnych Rokrzyowcw" - by to, by moe, Saint-Germain) W 1902 roku Steiner wstpi do Towarzystwa Teozoficznego, zaoonego przez Helen Bawastk, i obj stanowisko sekretarza generalnego jego niemieckiej sekcji (zastrzegajc sobie prawo goszenia wasnych pogldw). Wtedy te rozpocz wydawanie czasopism Lucifer (pniej Lucifer-Gnosis). Do najwaniejszych cykli wykadw z jego "teozoficznego" okresu nale: Goethe als Theosoph, Das Lukas-Evangelium, Das Matthus-Evangelium, Das Johannes-Evangelium, Das Markus2

Evangelium, Der Orient im Lichte des Okzidents, Die Offenbarungen des Karma, Die Mission einzelner Volksseelen, Die Geheimnisse der biblischen Schpfungsgeschichte, Der ChristusImpuls, Das Leben zwischen dem Tode und der neuen Geburt, Die Bhagavadgita und die PaulusBriefe. W tym okresie trwa przyja Steinera z wybitnym poet Christianem Morgensternem (zm. 1913). W 1910 roku Steiner wystawi w Monachium swe pierwsze misterium Die Pforte der Einweihung; trzy dalsze: Die Prfung der Seele, Der Hter der Schwelle i Der Seelen Etwachen wystawiono w latach 1911-1913. W1911 roku Steiner przemawia na Midzynarodowym Kongresie Filozoficznym w Bolonii; dyskusj podj z nim Wincenty Lutosawski. W 1912 roku Steiner zainaugurowa nowy rodzaj sztuki - eurytmi (sztuk "widzialnego sowa" i "widzialnego piewu"). W 1905 roku Steiner zosta wolnomularzem w ramach "nieortodoksyjnego" ezoterycznego rytu Memphis-Misraim (w ostatniej fazie linii: John Yarker, Karl Kellner, Theodor Reuss) i osign w nim najwyszy, 96. stopie wtajemniczenia. Wystpi z masonerii w 1914 roku. Wskutek sporu z kierownictwem Towarzystwa Teozoficznego na tle tzw. afery Krisznamurtiego (Annie Besant i Leadbeater ogosili go "drugim wcieleniem Chrystusa") Steiner opuci szeregi Towarzystwa i 23 lutego 1913 roku zaoy Towarzystwo Antropozoficzne; od 1914 roku jego siedzib jest Dornach koo Bazylei (Szwajcaria). Tam te rozpocza si wwczas budowa - wedug planw Steinera - pierwszego (drewnianego) Goetheanum, centrum nowo powstaego Towarzystwa i (od 1921 r.) Wolnej Wszechnicy Wiedzy Duchowej; w nim te staje rzeba Steinera przedstawiajca Chrystusa w walce z Lucyferem i Arymanem. W latach 1914-1923 Steiner mieszka na przemian w Domach i w Berlinie, zrazu inspirujc Towarzystwo Antropozoficzne, a nastpnie nim kierujc, wydajc swe ksiki i ogromne corpus wykadowe (ca 6000 wykadw - publikowanych do dzi - na wszystkie tematy wiedzy i ycia). W 1914 roku Steiner polubia Mari von Sivers, wsptwrczyni eurytmii i antropozoficznej sztuki aktorskiej. Na ten okres przypada bliski zwizek Steinera z wielkim poet rosyjskim Andriejem Bieym. W okresie wojny 1914-1918 Steiner prowadzi intensywn dziaalno na rzecz pokoju (Aufruf an das deutsche Volk und an die Kulturwelt). Wtedy to i bezporednio po wojnie Steiner da impuls dwu kolejnym antropozoficznym Tochterbewegungen: pedagogice waldorfskiej (od fabryki Waldorf-Astoria, w ktrej z inicjatywy jej waciciela Emila Molta powstaa pierwsza szkoa steinerowska dla dzieci i modziey) i ruchowi "trjpodziau organizmu spoecznego". W1922 roku z inicjatywy grupy pastorw protestanckich z Friedrichem Rittelmeyerem na czele i przy wsppracy Steinera powstaje ruch odnowy chrzecijastwa - Christengemeinschaft (Spoeczno Chrzecijan). W latach 1922-1924 Steiner da bodziec do powstania zarwno antropozoficznej medycyny (specjalno: leczenie raka wycigiem z jemioy pn. iscador), jak i farmacji, pedagogiki specjalnej oraz rolnictwa biodynamicznego; jego czoowymi wsppracownikami w tym okresie byli - odpowiednio - Ita Wegman, Karl Knig i Ehrenfried Pfeiffer. W noc sylwestrow 19221923 ponie pierwsze Goetheanum; Steiner rozpoczyna budow nowego, ale zakoczenia jej ju nie doywa. W 1923 roku Towarzystwo Antropozoficzne przeksztaca si w Powszechne Towarzystwo Antropozoficzne; na jego czele staje Steiner, Maria Steiner, Albert Steffen (wybitny pisarz szwajcarski), Ita Wegman, Elisabeth Wreede i Gnther Wachsmuth. Do najpowaniejszych ksikowych prac Steinera z okresu 1900-1925 (poza wymienionymi cyklami wykadw) nale: Die Mystik, 1901; Theosophie, 1904; Wie erlangt man Erkenntnisse der hheren Welten?, 1909; Aus der Akasha-Chronik, 1904; Die Stufen der hheren Erkenntnis, 1909; Die Geheimwissenschaft, 1910; Die geistige Fhrung des Menschen und der Menschheit, 1911; Anthroposophischer Seelenkalender, 1912; Ein Weg zur Selbsterkenntnis des Menschen, 1912; Die Schwelle der geistigen Welt, 1913; Die Rtsel der Philosophie, 1914; Vom Menschenrtsel, 1916; Von Seelenrtseln, 1917; Goethes Geistesart, 1918; Die Kernpunkte der sozialen Frage, 1919; Anthroposophische Leitstze, 1925; Mein Lebensgang, 1925 (autobiografia). Rudolf Steiner - wtajemniczony (w XX wieku do jego rangi aspirowa mogli tylko Gurdijew, Crowley i C. G. Jung), myliciel i unikatowy twrca wszechogarniajcego projektu budowy alternatywnej cywilizacji - zmar 30 marca 1925 roku w Dornach. 3

Rudolf Steiner jako twrca antropozofii (terminu tego uyto przed Steinerem dziewi razy) w swym rozwoju wiatopogldowym, zarwno cile filozoficznym, jak i inicjacyjnym, nawizywa do chrzecijaskiej i europejskiej tradycji ezoterycznej, tj. - cilej - do tzw. gnozy, ktrej dzieje cign si od antycznego gnostycyzmu (w. Jan Ewangelista, w. Pawe, w. Klemens z Aleksandrii, Orygenes, Walentyn, Bazylides, Marcjon, Bardesanes, w. Grzegorz i w. Bazyli z Nazjanzu) i manicheizmu (religia Maniego), poprzez krg legend o w. Graalu, kataryzm (z jego poprzednikami: paulikianami, mesalianami, bogomiami i patarenami), tajn inicjacj templariuszy czy takie sekty, jak Bractwo Wolnego Ducha, po nowoytny Rokrzy (Christian Rosenkreutz, XIV-XV wiek) oraz okultystyczne wolnomularstwo. Rozwj duchowy samego Steinera przechodzi przez nastpujce cztery etapy: Pierwszy z nich, goetheanistyczny, obejmowa refleksje nad myl J. W. Goethego, przede wszystkim za nad jego alternatywn metodologi przyrodoznawcz [teoria metamorfozy rolin i zwierzt, koncepcja Urpflanze oraz teoria barw (Farbenlehre)]; byy to lata 1882-1892. Drugi z nich to okres, w ktrym Steiner - w polemice z Kantem i w krytycznym nawizaniu do Fichtego Wissenschaftslehre - tworzy wasn filozofi, najczciej okrelan (od tytuu gwnego jego dziea) mianem filozofii wolnoci"; etap ten przypada na lata 1892-1901. Etap trzeci, rokrzyowo-teozoficzny, obejmuje lata 1901-1912 i na ten okres przypada rokrzyowa inicjacja Steinera. W etapie czwartym (1912-1925) Steiner - zarwno w ogromnej dziaalnoci autorskiej i wykadowej, jak i w inspirowaniu nowych form ycia religijnego, artystycznego, naukowego i spoecznego - tworzy i rozwija sw wasn wiedz duchow (Geisteswissenschaft) - antropozofi - i jej wysze stadium: sub Archanioowi Michaelowi. Antropozofi Steiner okrela (m.in.) nastpujco: "Przez antropozofi rozumiem naukowe badanie wiata duchowego, ktre przenika jednostronno zarwno czystego przyrodoznawstwa, jak i zwykej mistyki, i ktre - zanim podejmie prb wniknicia w wiat nadzmysowy - w poznajcej duszy rozwija najpierw nieznane jeszcze zwykej wiadomoci i zwykej nauce siy, ktre wniknicie takie umoliwiaj" (Philosophie und Anthroposophie, 1908). W innym z okrele antropozofii Steiner definiuje j jako "drog poznania, ktra ducha ludzkiego chciaaby doprowadzi do ducha we wszechwiecie" (Anthroposophische Leitstze, 1925). Wreszcie antropozofi jako "wiedz o czowieku kosmicznym (potencjalnym)" zwyk przeciwstawia antropologii jako nauce o czowieku aktualnym i teozofii jako wiedzy o Bogu (Anthroposophie, 1921). Antropozofia zatem, zarwno w intencji Steinera, jak i ywej praktyce od przeszo stulecia, jest przede wszystkim metod poznania wiata duchowego (chrzecijask szko inicjacyjn systemem wicze i medytacji majcych na celu przemian czowieka), zarazem jednak rwnie wiatopogldem, bdcym teoretycznym "zapisem" rezultatw tego poznania, jak wreszcie propozycj (realizowanej) budowy alternatywnej cywilizacji i kultury (ezoteryki, religii, sztuki, ycia spoecznego, politycznego i ekonomicznego, pedagogiki, przyrodoznawstwa, medycyny i farmacji, rolnictwa i techniki). Zrozumiae jest, e w niniejszym wstpie chcemy przede wszystkim przedstawi antropozofi jako "drog poznania". W prezentacji tej trzeba uwzgldni, kolejno, trzy jej aspekty: antropologiczny, filozoficzny (teoriopoznawczy) i etyczny. Jej antropozoficzny sensu stricte (ezoteryczny - inicjacyjny) rdze ukazuje sama antologia tekstw Rudolfa Steinera opatrzona niniejszym wstpem.

Antropozoficzna wiedza o czowieku - Menschenkunde - zrazu koncentruje si przede wszystkim na psychosomatycznym aspekcie czowieka. W tym ujciu dusza ludzka - w swej zwykej, potocznej postaci - ma trzy nastpujce wadze: mylenie (pojciowo-wyobraeniowe, powizane z postrzeeniami), uczucia i wol. (Dusza obejmuje i przenika ciao czowieka, nie odwrotnie.) Wadzom tym na poziomie ciaa fizycznego odpowiadaj: system mzgowordzeniowy, system rytmiczny (ukad oddechowy i ukad krenia) oraz system przemiany materii i ukad miniowo-kostny. Oznacza to, e fizyczn podstaw ycia duszy jest ciao jako cao. Wszystkie trzy systemy ciaa przenikaj si nawzajem. Antropologicznym triadom duszy i ciaa odpowiadaj w myli i w inicjacyjnej praktyce Steinera Antropozoficzne - dostpne osobowoci i wiadomoci przemienionej - triady tzw. wyszych cia i aspektw duszy. Poza fizycznym ("mineralnym") ciaem czowieka uznaje si w antropozofii take ciaa: eteryczne (rolinne"), zwane te temporalnymi, i astralne ("zwierzce"). Pierwsze z nich jest t nadzmysow struktur, ktr czowiek podziela z rolinami; decyduje ono o organicznym charakterze jego ciaa fizycznego (forma, dziedziczenie itp.), w swym "czasowym" aspekcie (Zeitleib) bdc podstaw ludzkiej pamici. Drugie z nich jest rwnie nadzmysow struktur, jak czowiek podziela ze zwierztami; stanowi ono instrument wrae (czu) i dozna psychicznych czowieka, bdc podstaw zarwno jego popdw, jak wiadomoci i mylenia. (Jako takie posiada ono swj wasny system zmysowy, zoony z 7 tzw. "kwiatw lotosu", czyli czakramw) Dusza ludzka - w swym wyszym wymiarze - posiada trzy stopnie: dusz doznaniow {Empfindungsseele), dusz rozsdkow i uczuciow (Verstandes- und Gemtsseele) oraz dusz samowiadom (Bewusstseinseele). Pierwsza z nich obsuguje stosunki czowieka ze wiatem zewntrznym - bezporednio, druga - porednio, trzecia natomiast czy go z najwyszym elementem penej struktury ludzkiej - z duchem. Dusza samowiadoma jest "dusz duszy" czowieka, w niej bowiem yje to, co w nim wieczne i niemiertelne: odbicie duchowej Prawdy, Pikna i Dobra. Osobn struktur stanowi "ja" czowieka. "Ja" yje w duszy, a najwyszy jego wyraz naley do duszy samowiadomej, jakkolwiek stamtd promieniuje ono na ca dusz i przez ni - na ciao. W "ja" yje duch. Duch promieniuje w "ja" i yje w nim jak w swej "osonie". (Kwintesencj "ja" czowieka jest bezinteresowne pragnienie poznania prawdy i bezinteresowna gotowo do czynienia dobra.) W procesie swego rozwoju czowiek, dokonujc wiadomej autotransformacji ciaa astralnego, aktualizuje (tj. zarazem indywidualizuje i czy ze struktur duszy) pierwszy stopie swego ducha - "ducha-ja" (Geist-Selbst), tj. wyszej jani; ciaa eterycznego - drugi jego stopie, "ducha-ycia" (Lebensgeist); ciaa fizycznego - jego stopie trzeci, "ducha-czowieka" (GeistMensch). (Duch ludzki w swej triadycznej strukturze stanowi "odbicie" czy piecz Boga w czowieku w tej samej kolejnoci - Ducha w. (Prawda), Syna Boego (ycie) i Boga Ojca (Byt); tu Steiner nawizuje do prastarej tradycji chrzecijaskiej scintilla wzgldnie sigillum Dei anima humana) W toku swego ycia - pojtym optymalnie - czowiek przechodzi przez 7 wzgldnie 9 faz "narodzin" i rozwoju poszczeglnych czonw swej indywidualnoci jako ciaa, duszy i ducha. Najpierw s to narodziny ciaa fizycznego (z chwil rozpoczcia samodzielnego ycia) jest to faza od 0 do 7 roku ycia, w ktrej rozwija si przede wszystkim "mineralny" aspekt czowieka. Narodziny ciaa eterycznego rozpoczynaj si z chwil zmiany zbw - jest to faza trwajca od 7 do 14 roku ycia, w ktrej rozwija si przede wszystkim ciao eteryczne (pocztek osigania dojrzaoci szkolnej). Narodziny ciaa astralnego zaczynaj si z chwil osignicia dojrzaoci pciowej - jest to faza trwajca od 14 do 21 roku ycia, w ktrej rozwija si ciao 5

astralne. (Te trzy fazy pozostaj pod wpywem - odpowiednio - Ksiyca, Merkurego i Wenus.) Z chwil ukoczenia przeze 21 roku ycia rozpoczyna si proces narodzin "ja" i duszy czowieka i trwa - w siedmioletnich fazach narodzin duszy doznaniowej, intelektualnouczuciowej i samowiadomej - do 42 roku ycia. (W tym okresie czowiek pozostaje pod wpywem Soca; jest to apogeum jego ycia.) W tym okresie - a dokadnie okoo 35 roku ycia (pocztek narodzin duszy samowiadomej) - czowiek osiga taki poziom rozwoju, na ktrym moe podj, na mocy wasnej swobodnej decyzji, wynikajcej zarwno z pogbionego procesu samopoznania, jak i ze zrozumienia sensu swego (aktualnego) ycia, proces inicjacyjny, tj. wej na ciek wtajemniczenia. cieka ta - w ramach przedstawianego schematu - obejmuje trzy fazy rozwoju ducha ("wyszej jani", "ducha-ycia" i "ducha-czowieka"); dzieje si to odpowiednio - pod auspicjami Marsa, Jowisza i Saturna. (Oczywicie, schemat ten ma wycznie charakter oglnego programu, ktrego realizacja moe nie doj do skutku, mie charakter minimalny, optymalny lub maksymalny: albowiem spiritus atubivult..!) A jak przedstawia si filozoficzny fundament antropozoficznego procesu inicjacyjnego? Filozoficzne - a cilej biorc, teoriopoznawcze i etyczne - podstawy antropozofii w ogle, w szczeglnoci za antropozoficznej drogi inicjacyjnej, Steiner da zarwno w swych pracach z okresu goetheanistycznego (Goethes naturwissenschaftliche Schriften, 1884-1897, Grundlinien einer Erkenntnistheorie der Goetheschen Weltanschauung, 1886, i Goethes Weltanschauung, 1897), jak i w swych pracach z zakresu "filozofii wolnoci" (Wahrheit und Wissenschaft, 1892, Die Philosophie der Freiheit, 1894, Die Rtsel der Philosophie, 1914, Vom Menschenrtseln, 1916, i Von Seelenrtseln, 1917), oraz w licznych pomniejszych rozprawach i w wykadach z lat 1904-1925. Przedstawiajc filozoficzny (teoriopoznawczy) fundament antropozofii, zacznijmy od elementarnej konstatacji: Wszelkie poznanie musi by procesem wiadomym, treci wiadomoci. Dziki wiadomoci czowiek odkrywa w sobie zarwno potrzeb poznania wiata zewntrznego, jak i potrzeb samopoznania. (Konstatacja ta stanowi jedynie preambu analizy poznania i samopoznania, ktrej Steiner dokonuje w swej gnozeologii, nie jest wszake jej zaoeniem. Albowiem analiza poznania i samopoznania musi by pozbawiona wszelkich zaoe, ktre musiayby ju by rezultatem procesu poznania.) Punkt wyjcia teorii poznania musi by wolny od jakiegokolwiek bdu. Poniewa za bd jest moliwy tylko w myleniu (sdach), przeto ten punkt wyjcia musi by dany wiadomoci przy cakowitym pohamowaniu mylenia. Takich treci wiadomoci dostarczaj nam bezporednio nasze zmysy w postaci postrzee (dowiadcze); poniewa jednak w potocznym poznaniu i samopoznaniu z reguy wystpuj one w poczeniu z myleniem, przeto takie czyste dowiadczenie otrzymujemy dopiero w rezultacie procesu jego sui generis rekonstrukcji. wiat czystych dowiadcze stanowi chaos poszczeglnych treci wiadomoci, pozbawionych jakichkolwiek zwizkw i nie rnicych si midzy sob pod wzgldem znaczenia i wartoci. Dopiero mylenie - jego pojcia - umoliwia wskazanie zwizkw czcych dowiadczenia i rozrnienie ich wartoci. (Np. aby mc powiedzie o jakich dwu dowiadczeniach, e s sobie "rwne", trzeba najpierw mie pojcie rwnoci.) Czyste dowiadczenie jest dla wiadomoci pozbawion istoty zewntrznoci" i tylko wskazuje na okrelone pojcie i stawia je w odpowiedniej formie w wietle wiadomoci. Myl, czyli pojcie, nie jest produktem czystych dowiadcze. Dowiadczenia te s tylko bodcem do zastosowania do nich myli, czsto te do ich wytworzenia, ale proces ten pod wzgldem treci jest od nich niezaleny. wiat myli wic jest samodzielny wzgldem wiata dowiadcze. Tak wic w wiecie treci naszej wiadomoci zrazu mamy dany nam wiat czystych dowiadcze - wrd nich take (jeszcze nie dajce si od nich odrni) myli (pojcia). Dopiero za wtrnie odkrywamy, e myli te mog zosta nam dane, tj. pojawi si nam, tylko wtedy, kiedy sami je wytworzymy; w ten sposb konstatujemy ich specyficzny 6

charakter, tj. ich wzgldn niezaleno od pozostaych postrzee (dowiadcze). Wszake myli jako pojcia nie s pod wzgldem swej treci produktem naszego "ja" (podmiotu). Wprawdzie myli powstaj dziki naszej aktywnoci mylowej, jednake ich tre opiera si na wasnych i niezalenych od nas prawach. W mylach wic musimy rozrnia midzy ich obiektywn treci a podmiotowym sposobem ich pojawiania si. W przeciwiestwie do czystych dowiadcze kada myl w bezporedniej formie swego pojawiania si, jeli jej nie zmienimy, ju sama wskazuje na inne treci wiadomoci. Tu znika brak zwizku midzy dowiadczeniami. Dlatego te ta sfera myli stanowi "wysze dowiadczenie". Dopki pod wzgldem treci nie wyjdziemy poza to, co jest nam dane bezporednio - poza czyste dowiadczenie i wysze dowiadczenie - dopty nie wyszlimy jeszcze poza sfer bezporedniego dowiadczenia, ktrej nie rozjaniy jeszcze ani nie zakciy adne sdy czy wnioski mylowe. Take tu wic wykluczona jest jeszcze jakakolwiek moliwo bdu. Rwnie czym danym nam bezporednio jest pozostajcy cakowicie poza naszym wpywem zwizek czcy okrelone czyste dowiadczenie z okrelon myl w obrbie naszej wiadomoci. Kiedy sam odnosz jak myl do przedmiotu postrzeenia lecego u podstaw czystego dowiadczenia, dopiero wtedy formuuj jaki sd. I dopiero wtedy pojawia si moliwo popenienia bdu. Wszelkie wydawanie sdw to albo czenie okrelonego zewntrznego przedmiotu postrzeenia z okrelon myl (sd postrzeeniowy), albo czenie myli z myl, pojcia z pojciem (sd pojciowy). Bd powstaje wwczas, kiedy powiza tych dokonuje si w sposb faszywy wskutek pomyki (zudzenia) lub nieuwagi. Tote zaoeniem bezbdnych sdw jest jasna wiadomo, czyli dokonywanie penych i precyzyjnych obserwacji. Jeli przy formuowaniu jakiego sdu pozwalamy kierowa si tylko dan nam bezporednio treci poszczeglnych elementw dowiadczenia, ktre czymy w naszym sdzie, to unikamy wszelkiego wywierania osobistego wpywu na ich poczenie. Poczenie to dokonuje si tylko zgodnie z wasn treci elementw, ktre mamy poczy. W przypadku sdw, do ktrych dochodzimy w ten sposb, moliwo bdu zostaje wykluczona, poniewa i tym razem nie wychodzimy poza to, co dane w bezporednim dowiadczeniu. Wtedy nasze sdy s sdami pewnymi; natomiast wszystkie inne s naraone na bd. Wszake waciwe rdo bdu nie znajduje si w samym myleniu, lecz w beztroskiej, niedokadnej i niepenej obserwacji rzeczy. Mylenie jako takie nie jest faszywe; faszywe jest jedynie mylenie faszywie zastosowane. Jeli w formuowaniu sdw nie wkrada si nic poza tym, co ju zawiera si w treci dowiadczalnych elementw czonw sdu, ktre czone s w sdzie, to bdzie zachowany cakowicie cisy dowiadczalny charakter pewnej wiedzy. Wtedy wydawanie sdw bdzie urzeczywistnianiem zwizkw czy pocze, ktre s ju z gry - potencjalnie - okrelone. Tak wic w wiadomoci ludzkiej koegzystuj dwa oddzielone od siebie obszary dowiadczenia: z jednej strony dany mi jako czyste dowiadczenie wiat zewntrzny, ktry jawi mi si bez mojej aktywnoci jako co gotowego, oraz z drugiej - dany mi jako wysze dowiadczenie wiat wewntrzny, ktry aktywnie rozwija si tylko dziki mojej wasnej aktywnoci. Do pierwszego docieram dziki zewntrznemu postrzeganiu zmysowemu, do drugiego za - dziki nadzmysowemu postrzeganiu wewntrznemu. wiat wyszego dowiadczenia to wiat mylenia. Mylenie, zgodnie ze sw istot, ma podwjne zadanie: Pojmowanie, postrzeganie poszczeglnych myli i czenie ich midzy sob. Przy tym mylenie ukazuje dwojak, jakociowo przeciwstawn postaw: aktywno dzielc myli i jasno je okrelajc oraz aktywno pochwytujc je i ujmujc jako caoci. Pierwsza z nich jest aktywnoci rozsdku (Verstand), druga za aktywnoci rozumu (Vernunft). Pierwsza aktywno, dzielca myli, uprawiana przez rozsdek, prowadzi do poj jasno okrelonych, ale wskich (w wszym sensie). czca aktywno rozumu, odsaniajca waciw tre myli, ich istot, prowadzi do dynamicznych, ale szerokich i holistycznych idei (poj w szerszym sensie). Idee s dostpne tylko rozumowi. Rozsdek jest niejako zdolnoci postrzegania poj, rozum za zdolnoci postrzegania idei. Rozsdek wszdzie doprowadza do podziau czonw kadej harmonijnej 7

caoci. Rozum wraz z ide, ujmujc w syntezie i ponownie czc myli w harmonijn cao, daje nam dostp do istoty i treci wiata myli. W poznaniu rozsdek jest stopniem przygotowawczym rozumu. Wszelkie wydawanie sdw jest rezultatem aktywnoci rozumu. Wszelki "sd pojciowy" to nic innego, jak ponowne zjednoczenie tego, co rozdzieli rozsdek. Rozsdek prowadzi do uchwytywania wszystkiego, co pojedyncze, jednorazowe, skostniae, martwe, zewntrzne: produktu jako zjawiska. Rozum prowadzi do poznania wszystkiego, co nieustannie si staje, co si zmienia, tego, co ywe i wewntrzne: tworzcego jako istoty. Rozsdek, kierujc si metod dowodzenia i konstrukcji, uchwytuje wiat tylko jako wiat martwy, pozbawiony mdroci mechanizm. Rozum, kierujc si metod wywodzenia i rozwijania, poznaje wiat jako wiat ywy, obdarzony dusz i duchem, jako organiczny wiat peen mdroci. Czynno poznawania jest wic ponownym odnajdywaniem i jednoczeniem z jednej strony uprzednio podzielonej zewntrznej, zmysowej strony wiata, a z drugiej - wewntrznego, nadzmysowego jego aspektu. Czowiek jako jedyny penoprawny "obywatel obu wiatw" (jako e moe postrzega oba, zarazem jako uczestniczcy w nich i je obserwujcy) potrafi dokonywa takiego podziau i ponownego jednoczenia obu wiatw. W caym tym procesie poznania - tj. dziki temu podziaowi moliwym pochwytywaniu (pojmowaniu) rzeczy wiata przez rozsdek i nastpnie dopiero dziki waciwemu rozpoznawaniu ich przez rozum - moliwe jest pojawienie si istoty wiata jako takiej (dochodzenie jej do wiadomoci). Wprawdzie istota wiata dziaaaby w caym stworzeniu nie poznawana, ale sama nie pojawiaaby si w wiecie jako taka. Czowiek, dokonujc twrczego poznania wiata, dopenia i czyni doskona kreacj, ktra bez jego poznawczego wysiku pozostaaby niepena i niedoskonaa; doprowadza on do koca stworzenie wiata, wieczc je niejako w akcie poznania. Poznanie jest dopenieniem stworzenia wiata przez samego czowieka. (Zarazem za jest to akt zbawienia czowieka i wiata. W tym sensie czowiek jest prawdziwym wsppracownikiem Chrystusa jako Zbawiciela i jednoczenie wsptwrc wiata.) Przedstawiona tu teoria poznania, idca drog czystego mylenia, jest w stanie dotrze do rzeczywistoci, tzn. speni nadzieje i zrealizowa postulaty filozofii: poznanie prawdy jako rzeczywistoci duchowej. Jeli pjdziemy t drog - powiada Steiner (Philosophie und Anthroposophie) - to stwierdzimy, e bdziemy musieli dotrze do antropozofii. Sw fundamentaln dla antropozofii teori poznania filozoficznego Steiner budowa w opozycji do dominujcej w jego czasach - i dzi jeszcze cigle podtrzymywanej - myli Immanuela Kanta. Mimo to przyznaje on Kantowi racj, kiedy ten stwierdza, e "sdy empiryczne" (przez Steinera zwane "sdami intelektualnymi") wyznaczaj granic poznania naukowego. Dla Kanta ch wzniesienia si ponad byt uchwytny w tych sdach do jeszcze wyszych syntez, do sfery absolutnej, oznaczaa pragnienie opuszczenia pewnego gruntu wiata czasu i przestrzeni i oddanie si nieopanowanej fantazji - nieusprawiedliwionej metafizyce; warto tu doda, e ta niech Kanta do wszelkiego rodzaju metafizycznego "podbijania nieba" bya przeniesieniem na grunt filozofii antygnostycznej protestanckiej zasady "zbawienia jedynie przez wiar" (solafide). Jedyn usprawiedliwion, zdaniem Kanta, metafizyk jest "metafizyka moralnoci": to, co absolutne, nie jest dla niego bytem, lecz zadaniem rozwizywalnym tylko w krlestwie moralnej wolnoci. W zgodzie z Kantem Steiner pozostaje rwnie wtedy, kiedy stwierdza, e: "Akt poznania jest syntez postrzegania i pojcia" (Die Philosophie der Freiheit) i e dopki czowiek w swych moliwociach poznawczych pozostaje na poziomie antropologii", nie zna niczego poza postrzeeniami i pojciami. Jak mona pokona wyznaczon przez Kanta granic poznania, z jednej strony nie rozszerzajc w nieusprawiedliwiony sposb kompetencji intelektu i z drugiej nie starajc si o to za pomoc wszelkiego rodzaju uczu, przeczu nadziei i pragnie?

Jest to moliwe tylko dziki temu, e na granicy poznania powstanie cakowicie nowa jego forma, rna od dotychczasowej. Wysze poznanie, ktre przenika wiaty nadzmysowe, jest moliwe tylko wtedy, kiedy poprzedza je przemiana i rozwj ludzkich zdolnoci poznawczych. "To, co przed takim rozwojem ley poza granicami poznania, po obudzeniu zdolnoci, jakie drzemi w kadym czowieku, znajdzie si cakowicie w obrbie tych granic" - pisze Steiner w Von Seelenrtseln. Tak natknicie si na granice poznania wyzwala w kadym umyle nie tknitym dekadenckim zwtpieniem, sceptycyzmem i rezygnacjonizmem antypoznawczym - dzi tak powszechnym wrd filozofw - bodziec do szukania nowych, wyszych obszarw poznawczych. W ten sposb przechodzimy od antropologii, z obszarw poznania intelektualnego, do dziedziny antropozofii, na obszar poznania ogldowego". To, co dla filozofw czy antropologw byo rzecz ostatni, tj. pojcie, dla antropozofw jest rzecz pierwsz, ktra waciwie pielgnowana, moe da pocztek nowym strukturom poznawczym. Strukturami tymi s zmysowe "organy ducha", potrzebne czowiekowi, ktry przezwyciajc ograniczenia poznania empirycznoracjonalnego, chce rozwin zdolno niezalenego od ciaa i zmysw fizycznych poznania wiatw nadzmysowych. Podczas gdy przedstawiciel antropologii odnosi pojcia intelektualne do dowiadcze zmysowych, antropozof wanie na granicy poznania konstatuje, "e pojcia te (...) ponadto mog rozwin swe wasne ycie w duszy ludzkiej i e, rozwijajc to ycie, mog i j rozwin. Uwiadamia on sobie, e dusza, koncentrujc uwag na tym rozwoju, odkrywa, e objawiaj si w niej organy duchowe" (Von Seelenrtseln). Tu, na granicy poznania empirycznoracjonalnego, "spotykamy si ze wiatem duchowym", odkrywajc "najniszy rodzaj postrzegalnoci wiata duchowego" (Von Seelenrtseln). Zgodnie z tym pogldem duch czowieka nie jest jedynie aktywnoci czy funkcj, w poznaniu pojciow, a w czasoprzestrzennym wiecie zmysowym - majc si potwierdzi obiektywizacj duchowej spontanicznoci. Duch nie wyczerpuje si w wiecie poj i norm logicznych jako tylko znaczenie, a w wiecie ideaw i wartoci czy norm aksjotycznych jako tylko powinno. Duch w rozumieniu antropozoficznym to przede wszystkim jestestwo (istota) ontyczne (seiende Wesenheit). Aby przyj now postaw poznawcz, ktra prowadzi do postrzeenia nadzmysowego wiata duchowego, siom mylenia i woli trzeba nada cakowicie nowy kierunek. Mylenie i wola w potocznym "uyciu" s skierowane przede wszystkim przedmiotowo. Zwykej wiadomoci nie wypenia samo mylenie, nie sama wola, lecz to, o czym mylimy, i to, czego chcemy. Mylenie i wola nie s "przy sobie", lecz "poza sob". W antropozoficznej pracy wewntrznej czowiek zaczyna stopniowo y nie tym, o czym myli i czego chce, lecz w samej czynnoci mylenia i woli. Mylenie i wola musz powrci do siebie; mylenie musi by wiadomie przeywane jako takie, wola - jako wola. Kiedy czowiek w ten sposb koncentruje si na myleniu i na woli jako woli, to w jego duszy budz si siy, ktre dotychczas pozostaway w niej upione. Siy te tworz duchowe i psychiczne percepcyjne organy odsaniajce czowiekowi wiat nadzmysowy. "Praca wewntrzna, ktr tu mam na myli, polega na nieograniczonym rozwijaniu zdolnoci duszy, ktre zna rwnie zwyka wiadomo, ktrych jednak nie stosuje w takim stopniu. S to zdolnoci uwagi i penego mioci oddania si temu, co przeywa dusza" (Von Menschenrtseln). Now wiadomo, osignit dziki takiej pracy wewntrznej, Steiner nazywa za Goethem "ogldow wadz sdzenia" lub "wiadomoci ogldow" . Jest to wiadomo niezalena od ciaa, ktra potrafi oglda to, co jako "wyszy aspekt" rzeczy ukryte jest przed wiadomoci potoczn. Wychodzcemu od Kanta przekonaniu, e pojcia bez postrzee zmysowych s puste, Steiner przeciwstawia pogld, e "samo postrzeenie jest czym najbardziej pustym, co si tylko da pomyle, i (...) ca sw tre otrzymuje dopiero od mylenia (...). Jeli kto, kto ma bogate ycie psychiczne, widzi tysic rzeczy, ktre dla ubogiego duchem nie istniej, to dowodzi to jasno, e tre rzeczywistoci (zmysowej) jest jedynie odbiciem treci naszego ducha i e z zewntrz otrzymujemy jedynie puste formy. Oczywicie, musimy umie rozpozna w sobie 9

"twrcw" tej treci (Grundlinien einer Erkenntnistheorie der Goetheschen Weltanschauung). Umiejtno t wszake moemy zdoby dopiero dziki intensywnej pracy wewntrznej - tej, ktra prowadzi od wiadomoci zwykej do nowej, pogbionej. Powiedzielimy, e now wiadomo, wiadomo ogldow czy wysz zdolno poznawcz uzyskujemy dziki intensywnej pracy wewntrznej. Rdzeniem i pocztkiem tej pracy wewntrznej jest rwnie wspomniana - jake prosta w gruncie rzeczy i dostpna kademu obserwacja mylenia przez czowieka mylcego. Obserwacja ta jednak w praktyce bywa czym rzadkim - dlatego mona j nazwa "stanem wyjtkowym". W obserwacji tej metoda i tre staj si jednoci. Mylenie moemy wtedy pojmowa przez nie samo. Obserwujemy wwczas to, czego nie obserwujemy w pozostaych procesach poznawczych, a mianowicie - nasz wasn aktywno. W tym "stanie wyjtkowym" mylcy pozostaje niezaleny od przestrzennego charakteru swego ciaa, albowiem podstawa tego stanu, tzn. rnica midzy aktualnym czynnym myleniem a obserwowanym myleniem przeszym, tkwi jedynie w okreleniu czasowym: mojego aktualnego mylenia nie jestem w stanie obserwowa. O tyle te nasze mylenie jest wtedy wolne od naszej cielesnoci - przebiega ono jeszcze tylko w czasie. Wtedy te po raz pierwszy dowiadczamy prawdziwej wolnoci - wolnoci od ciaa i mzgu. Ogld rodzcego samo siebie i objaniajcego samo siebie mylenia to ogld wolnoci. Takie przeciwiestwa, jak "ja" i wiat, podmiot i przedmiot, pojcie i postrzeenie w obserwacji mylenia zbiegaj si w jednym. To mylenie "niosce" samo siebie Steiner nazwa myleniem czystym, intuicyjnym, myleniem ywym. Kto potrafi dowiadczy tej formy mylenia, ten jest w stanie, postrzegajc, pomyle i mylc, postrzec, e zdoby rdo wiata, z ktrego moe owietli wszelkie poznanie. To intuicyjne mylenie jest postrzeeniem prawdy jako takiej, ale w tej formie ma ona za tre tylko sam siebie. Prawda ta w swym aspekcie ilociowym istnieje tylko dla Boga, w jakociowym jednak dana jest ludziom. W przeciwnym razie nie mielibymy pojcia prawdy ani nie znalibymy denia do prawdy. Kto bowiem nie zna celu, nie moe zna drogi. Prawda jako jako, czyli jako metoda, jest dostpna i znana czowiekowi. Poniewa za ten moment wolnoci i prawdy w myleniu intuicyjnym ma za sw tre tylko mylenie, a wic jedynie tre metodyczn, przeto tak pojta prawda nie moe zrodzi ani dogmatyzmu, ani fanatyzmu. Z drugiej strony w myleniu intuicyjnym mamy dan miar prawdy, ktr moemy mierzy wszelkie poznanie. Dlatego te - wbrew aktualnemu rezygnacjonizmowi w filozofii - mamy prawo do optymizmu poznawczego: nadejdzie kiedy dzie, w ktrym wszelkie poznanie bdzie poznaniem intuicyjnym. (Przypomnijmy tu Steinera definicj prawdy: "Prawda nie jest, jak si zazwyczaj przyjmuje, idealnym odbiciem czego realnego, lecz swobodnym wytworem ducha ludzkiego, ktry to wytwr nigdzie by nie istnia, gdybymy sami go nie wykreowali" (Die Philosophie der Freiheit). W obserwacji mylenia - tej najbardziej altruistycznej czynnoci czowieka - postrzeganie i poznawanie zlewaj si w jedno, kade z nich bowiem uwiadamia siebie tylko w drugim. A to jest mio. Mylenie intuicyjne jest tym samym, co mio, poniewa w nim jako podmioty poznania stapiamy si w jedno z przedmiotem poznania. W myleniu tym prawda czy si z mioci: w swej formie "stan wyjtkowy" jest prawd, w substancji za - mioci. W nim odnajdujemy "raj poznania". Przemiana mylenia potocznego, jakim posuguj si ludzie, w mylenie intuicyjne, ywe, jest pierwszym krokiem na antropozoficznej ciece do wtajemniczenia. O rodzaju tej przemiany i kierunku, w ktrym ma zmierza, informuje may podrcznik Steinera pt. Praktische Ausbildung des Denkens z 1909 roku. Przytoczmy bez komentarzy obszerny fragment wstpny tej pracy: "Obserwuj dzi uwanie jaki proces w wiecie, dostpny mi w takim stopniu, e mog go obserwowa dokadnie, np. pogod. Obserwuj ukad chmur wieczorem, sposb, w jaki zachodzi Soce itp. Staram si zatrzyma ten obraz w myli przez pewien czas we wszystkich szczegach; zatrzymuj z niego, ile si da - do nastpnego ranka. Rano lub te w innym czasie 10

znowu obserwuj ukady pogody i znowu staram si wytworzy sobie dokadny obraz tych ukadw. Kto w ten sposb wytwarza sobie dokadne obrazy nastpujcych po sobie stanw, ten przekona si, e stopniowo wzbogaca swoje mylenie i je intensyfikuje, albowiem o myleniu niepraktycznym moemy mwi u takiego czowieka, ktry skonny jest w nastpujcych po sobie wydarzeniach pomija szczegy i zatrzymywa w wiadomoci tylko niewyrane wyobraenia. Cenne i istotne jest to, co zapadnia mylenie, tj. wanie formowanie dokadnych obrazw nastpujcych po sobie procesw. (...) Zrazu nie jest to nic innego, jak szczeglny wyraz ufnoci wobec myli w rzeczywistoci. Czowiek nie powinien od razu wyciga adnych wnioskw i z tego, co zaobserwowa dzi, wnioskowa, jaka bdzie jutro pogoda. Zepsuoby to jego mylenie. Powinien natomiast mie zaufanie, e w rzeczywistoci rzeczy maj swoje zwizki, ktre cz to, co jutrzejsze czy dzisiejsze, z tym, co wczorajsze. Nie powinien spekulowa, lecz to, co nastpuje po sobie w czasie, odtworzy w sobie mylowo w najdokadniejszych obrazach, a nastpnie ustawi te obrazy obok siebie i pozwoli im przej w siebie kolejno. Zasad t, ktrej realizacja pozwala rozwin mylenie adekwatne do rzeczy, trzeba stosowa w stosunku do takich rzeczy, ktrych si jeszcze nie rozumie, przy ktrych nie wnikno si jeszcze w ich wewntrzny zwizek. Dlatego wanie przy takich procesach, ktrych si nie rozumie (np. pogoda), trzeba mie ufno, e procesy te, ktre na zewntrz wi si ze sob, stwarzaj zwizki take w nas; powinno si to odby tylko w obrazach, przy powstrzymywaniu si od mylenia (abstrakcyjnego). Trzeba sobie powiedzie: Nie znam jeszcze zwizku czcego te rzeczy, ale pozwol im by we mnie, a wtedy wywoaj one we mnie odpowiedni skutek, jeli bd wiczy powstrzymywanie si od spekulacji. W takim stopniu, w jakim po prostu wytwarzamy w sobie obrazy o nastpujcych kolejno zjawiskach, dziaaj w nas wewntrzne myli wiata i utrwalaj si - bez naszej wiedzy - w naszym ciele astralnym. Wykonujc to wiczenie, po pewnym czasie "zobaczymy, e nasze mylenie uzyskao pewnego rodzaju gitko". W tym pierwszym kroku na przejciu od mylenia potocznego do mylenia intuicyjnego, ywego, Steiner nawizuje do przyrodoznawczej myli Goethego: mylenie ksztaci si i modeluje w odniesieniu do procesw wiata organicznego, tzn. z uwzgldnieniem jego aspektu temporalnego (metamorfozy). W drugim etapie przemiany mylenia celem jej jest wyksztacenie zdolnoci mylenia czystego. Steiner sam uwaa, e najlepsz drog wiodc do tego jest studium matematyki (zwaszcza tzw. geometrii projekcyjnej). Natomiast w aspekcie filozoficznym wzorem mog tu by obie gnoseologiczne prace Steinera: Wahrheit und Wissenschaft i Die Philosophie der Freiheit. Niech powysze uwagi wstpne posu jako wprowadzenie do samej antologii inicjacyjnych tekstw Rudolfa Steinera. 1. CIEKA POZNANIA Poznanie nauki duchowej, ktr mamy na myli w tej ksice, moe zdoby kady czowiek. Opisy w rodzaju tu podanych dostarczaj mylowego obrazu wyszych wiatw. Pod pewnym wzgldem stanowi one pierwszy krok ku wasnemu ogldowi. Czowiek jest bowiem istot mylc i sw ciek poznania odnajduje tylko wtedy, gdy za jej punkt wyjcia przyjmie mylenie. Podanie jego intelektowi obrazu wyszych wiatw nie jest bezowocne, nawet jeli na razie jest to tylko opowie o wyszych faktach, w ktre nie wnika jeszcze swym wasnym

11

wgldem. Myli dane mu stanowi bowiem si, ktra dziaa bdzie dalej w jego wiecie mylowym. (...) Kto, kto w celu wyszego poznania, pogardziwszy prac mylow, chciaby zwrci si ku innym siom w czowieku, nie bierze pod uwag tego, e mylenie jest wanie najwysz ze zdolnoci, ktre czowiek posiada w wiecie zmysw. Tak wic komu, kto pyta: Jak mona zdoby wysz wiedz nauki duchowej? - naley odpowiedzie: Zaznajom si najpierw z tym, co maj do zakomunikowania o tej wiedzy inni. A jeli kto taki odrzeknie: Chc sam zobaczy, nie interesuje mnie to, co widzieli inni - wwczas naley mu odpowiedzie: Wanie przyswajanie sobie treci relacji innych stanowi pierwszy stopie na drodze ku wasnemu poznaniu. w kto moe na to powiedzie: Wtedy jednak zmuszony bd na razie lepo uwierzy. W przypadku takiej relacji nie chodzi jednak o wiar czy niewiar, a jedynie o wolne od uprzedze przyjcie tego, o czym si dowiadujemy. Prawdziwy badacz duchowy nigdy nie mwi, oczekujc, e spotka si ze lep wiar. Myli zawsze w ten sposb: to przeyem w duchowych obszarach bytu i o przeyciach tych opowiadam. Wie on jednak rwnie, e jeli inna osoba przyjmie jego przeycia, a opowie o nich przeniknie jej myli, stanowi to bdzie dla niej yw si potrzebn dla rozwoju duchowego. Tylko ten patrzy waciwie na sprawy, o ktre tu chodzi, kto pamita, e caa wiedza o wiatach duszy i ducha spoczywa na dnie duszy ludzkiej. (...) Nie uwiadomiona wiedza wychodzi na spotkanie stwierdzonemu przez kogo innego faktowi duchowemu. Nie wynika to ze lepej wiary, lecz jest waciwym dziaaniem zdrowego ludzkiego intelektu. W zdrowym pojmowaniu powinno si upatrywa o wiele lepszy punkt wyjcia dla samodzielnego poznania wiata duchowego ni w wtpliwym mistycznym zanurzeniu si w sobie i jemu podobnych dowiadczeniach, o ktrych sdzi si czsto, e s czym lepszym ni to, co moe uzna zdrowy ludzki intelekt, gdy dostarczy mu si wyniki prawdziwych bada duchowych. Nigdy nie wystarczy do silnie podkrela, jak niezbdne jest, by kto, kto pragnie rozwin w sobie wysze zdolnoci poznawcze, podj si rwnie powanej pracy mylowej. Uwaga ta jest tym bardziej naglca, e wielu ludzi, ktrzy pragn rozwin w sobie zdolno widzenia, lekceway wanie powan, pen wyrzecze prac mylow. Mwi oni: Przecie mylenie nie moe mi w niczym pomc; chodzi raczej o odczucie", uczucie czy tym podobne. Naley na to odpowiedzie, e widzcym w wyszym sensie (to znaczy naprawd) nie moe sta si nikt, kto nie wprawi si przedtem w yciu mylowym. U wielu osb negatywn rol odgrywa wewntrzne wygodnictwo. Nie s go one wiadome, gdy przywdziewa ono szaty pogardy dla "abstrakcyjnego mylenia", "czczej spekulacji" itd. Mylenia nie doceniamy jednak wanie wtedy, gdy mylimy je ze snuciem czczych, abstrakcyjnych rozwaa. Takie "abstrakcyjne mylenie" moe atwo umierci poznanie nadzmysowe; natomiast mylenie pene ycia moe sta si dla niego fundamentem. (...) Dla osignicia tej zdolnoci konieczna jest jednak wewntrzna wytrzymao, pewno duszy, do ktrej doprowadzi moe tylko mylenie. W przeciwnym razie powstaje jedynie pozbawione sensu migotanie obrazw, oszaamiajca gra duszy, ktra niejednemu sprawi wprawdzie przyjemno, nie ma jednak nic wsplnego z rzeczywistym wnikniciem w wysze wiaty. (...) "Widzcego" musi cechowa absolutne zdrowie duszy. Nie istnieje lepszy sposb pielgnowania tego zdrowia ni prawdziwe mylenie. Zdrowie duszy moe natomiast powanie ucierpie, jeli wiczenia prowadzce ku wyszemu rozwojowi nie bd oparte na myleniu. I podobnie jak prawd jest, e dar widzenia uczyni zdrowo i prawidowo mylcego czowieka jeszcze zdrowszym i bardziej zdolnym do ycia, prawd jest rwnie, e wszelka ch rozwoju, ktrej towarzyszy lk przed wysikiem mylowym, wszelkie marzycielstwo w tej dziedzinie, dadz pierwszestwo fantazjowaniu i niewaciwemu nastawieniu do ycia. (...) Nieuzasadniona niewiara jest rzeczywicie szkodliwa. W czowieku, ktremu podaje si jak prawd, dziaa ona bowiem jak sia odpychajca. Utrudnia mu przyjcie zapadniajcej myli. 12

Warunkiem otwarcia si wyszych zmysw nie jest lepa wiara, lecz otwarcie si na wiat mylowy nauki duchowej. Badacz duchowy wychodzi naprzeciw swemu uczniowi, stawiajc jednoczenie wymaganie: w to, co mwi, nie powiniene wierzy, lecz powiniene o tym rozmyla. Winiene uczyni to treci swego wasnego wiata mylowego, a wwczas moje myli same sprawi, e poznasz je w ich prawdzie. Oto sposb mylenia badacza duchowego. Daje on bodziec; sia pozwalajca uzna co za prawd wypywa z wntrza osoby przyjmujcej. W takim duchu powinno si poszukiwa treci pogldw nauki duchowej. (...) Ju w tym, co powiedzielimy, wskazalimy na pierwsz cech, jak musi rozwin w sobie kto, kto pragnie doj do wasnego ogldu wyszych faktw. Jest ni bezwzgldne, wolne od uprzedze oddanie si temu, co objawia ludzkie ycie lub wiat pozaludzki. Czowiek, ktry podchodzi do jakiego faktu w wiecie ze z gry podjtym sdem, wyniesionym ze swego dotychczasowego ycia, sdem tym zamyka si przed spokojnym, wszechstronnym dziaaniem, jakie fakt w mgby na niego wywrze. Ucze powinien umie w kadej chwili uczyni z siebie cakowicie puste naczynie, w ktre wpynie obcy wiat. Chwilami poznania s tylko te, w ktrych milczy wszelki nasz osd, wszelka krytyka. (...) Z oddaniem si objawieniom obcego wiata jest nieodcznie zwizana cakowita bezinteresowno. Zdumiewajcych odkry dokona w sobie czowiek, gdy sprawdzi, w jakim stopniu obecne jest w nim owo oddanie. Jeeli kto pragnie wstpi na ciek wyszego poznania, musi wiczy umiejtno wygaszenia w kadej chwili siebie wraz ze wszystkimi swoimi uprzedzeniami. Tak dugo, jak wygasza siebie samego, wpywa we inne. Jedynie wysoki stopie tego rodzaju bezinteresownego oddania czyni czowieka zdolnym do przyjcia otaczajcych go zewszd faktw duchowych. Zdolno t mona w sobie wiadomie rozwija. Sprbujmy, na przykad, powstrzyma si od wszelkiego osdu w stosunku do ludzi z naszego otoczenia. Usumy z siebie miar, ktr zwyklimy przykada, miar tego, e kto jest pocigajcy lub odpychajcy, gupi lub inteligentny. Sprbujmy zrozumie ludzi bez niej, takimi, jacy s. Najlepiej mona to wiczy na ludziach, wobec ktrych czuje si niech. Naley j z ca moc stumi i pozwoli dziaa na siebie bez uprzedze wszystkiemu, co czyni. Lub te, gdy jestemy w otoczeniu, ktre prowokuje nas do tego czy innego sdu, tumimy go i bez jakichkolwiek uprzedze oddajemy si wraeniom*. * To bezstronne, wolne od uprzedze oddanie si wraeniom nie ma nic wsplnego ze "lep wiar". Nie chodzi o to, by w co lepo wierzy, lecz o to, by ywego wraenia nie zastpowa "lepym sdem". Pozwalamy raczej przemawia do siebie rzeczom i zdarzeniom, ni mwi o nich samemu. Rozcigamy to rwnie na wasny wiat mylowy. Tumimy w sobie wszystko, co tworzy t czy inn myl, i pozwalamy wywoywa myli tylko temu, co znajduje si na zewntrz. wiczenia takie prowadz ku wyszym celom poznawczym tylko wtedy, gdy wykonywane s z najwitsz powag i wytrwaoci. (...) Dziki takiemu wiczeniu czowiek staje si zdolny do przyjcia wszystkiego, co go otacza. Do zdolnoci tej musi jednak doczy jeszcze waciwa ocena. Dopki czowiek skonny jest przecenia siebie kosztem otaczajcego go wiata, zamyka sobie dostp do wyszego poznania. Kto, kto w obliczu kadego zdarzenia bd rzeczy oddaje si radoci lub blowi, ktre mu one sprawiaj, ceni siebie zbyt wysoko. Od swojej radoci i blu nie dowiaduje si bowiem niczego o rzeczach, a jedynie o sobie samym. Gdy odczuwam sympati do jakiego czowieka, odczuwam zrazu tylko mj stosunek do niego. Jeli w moim osdzie, w moim zachowaniu uzaleniam si wycznie od uczucia przyjemnoci, sympatii, wwczas na pierwszym planie stawiam sw wasn osobowo; narzucam j wiatu. W wiat pragn wczy si takim, jaki jestem, samego jednak wiata nie chc przyj bez uprzedze i pozwoli mu w ywy sposb wyrazi si stosownie do dziaajcych w nim si. Innymi sowy: jestem wyrozumiay tylko dla tego, co odpowiada mojej specyficznej naturze. Wszystko inne odpycham. Dopki czowiek uwikany jest w wiat zmysowy, dziaa w sposb szczeglnie odpychajcy na wszelkie wpywy 13

niezmysowe. Czowiek uczcy si poznania duchowego musi rozwin w sobie umiejtno zachowania si wobec rzeczy i ludzi w sposb odpowiadajcy ich specyficznej naturze, musi uznawa warto i znaczenie kadej z nich. Sympatii i antypatii, zadowoleniu i niezadowoleniu przypada zupenie nowa rola. Nie moe by mowy o ich wykorzenieniu, o uczynieniu siebie na nie guchym. Przeciwnie, im bardziej czowiek taki rozwinie w sobie zdolno polegajc na tym, e nie pozwoli on swojemu sdowi oraz czynowi wynika natychmiast z kadego uczucia sympatii i antypatii, tym subtelniejsz wyksztaci w sobie zdolno odczuwania. Dowiadczy on, e jego sympatie i antypatie przyjm wysz form, gdy okiezna w sobie t, w jakiej w nim ju istniej. Nawet rzecz zrazu niesympatyczna posiada ukryte wasnoci; objawi je, gdy czowiek przestanie w swym zachowaniu poda za egoistycznymi odczuciami. Kto, kto rozwin si w tym kierunku, odczuwa wszystko subtelniej ni inni, poniewa nie pozwala, by osobowo czynia go niewraliwym. Kada skonno, ktrej czowiek jest lepo posuszny, przytpia zdolno widzenia otaczajcych rzeczy we waciwym wietle. Posuszni swym skonnociom, przepychamy si niejako przez otoczenie, zamiast otworzy si na nie i odczu je w caej jego wartoci. Czowiek, gdy przestanie odpowiada samolubnym sowem i zachowaniem na kad przyjemno i bl, sympati i antypati, uniezaleni si rwnie od zmieniajcych si wrae wiata zewntrznego. Zadowolenie, ktre odczuwamy z powodu jakiej rzeczy, natychmiast nas od niej uzalenia. Zatracamy si w niej. Czowiek, ktry zalenie od zmieniajcych si wrae zatraca, si w przyjemnoci i blu, nie moe poda ciek poznania duchowego. Przyjemno i bl winien przyjmowa ze spokojem i opanowaniem. Wwczas przestanie si w nich zatraca; zamiast tego zacznie je rozumie. W chwili, gdy oddaj si przyjemnoci, pochania ona moje istnienie. Powinienem j za wykorzysta jedynie jako porednika w zrozumieniu rzeczy, ktra mi jej dostarczya. Nie powinno mi chodzi o to, e dana rzecz sprawia mi przyjemno: winienem dowiadcza przyjemnoci, a za jej porednictwem istoty rzeczy. Przyjemno powinna by dla mnie raczej zwiastunk tego, e w rzeczy obecna jest wasno mogca sprawi przyjemno. Wasno t powinienem nauczy si rozpoznawa. Jeli poprzestan na przyjemnoci, jeli pozwol si jej cakowicie ogarn, wwczas tym, co znajdzie swj wyraz w przeyciu, bd tylko ja sam. Jeli natomiast przyjemno stanie si dla mnie okazj do poznania waciwoci rzeczy, wwczas dziki temu przeyciu wzbogac swe wntrze. (...) Dziki temu w czowieku rozwija si cakowicie nowe nastawienie do rzeczy. Przedtem pozwala, by to czy inne jego dziaanie nastpowao po tym czy innym wraeniu tylko dlatego, e wraenie to cieszyo go lub sprawiao mu przykro. Teraz natomiast pozwala, by przyjemno i przykro stay si organami, za porednictwem ktrych rzeczy powiedz mu, jakimi s zgodnie ze sw istot. Przyjemno i bl przestaj by tylko uczuciami i przemieniaj si w nim w organy zmysw, za porednictwem ktrych postrzega wiat zewntrzny. Tak jak oko, widzc co samo, nie podejmuje dziaania, lecz pozwala dziaa rce, przyjemno i bl, o ile wykorzysta si je jako rodki poznawcze, nie wywouj niczego w badaczu duchowym, a jedynie odbiera bd wraenia, dopiero to, czego dowiadczy on za porednictwem tych uczu, spowoduje jego dziaanie. Jeli czowiek bdzie wiczy przeywanie przyjemnoci i przykroci w taki sposb, by stay si one przepuszczajcymi organami, wwczas uczucia te zbuduj w jego duszy waciwe organy, dziki ktrym otworzy si przed nim wiat duszny. (...) Dziki wymienionym cechom poznajcy moe pozwoli dziaa na siebie - bez zaburzajcych wpyww ze strony swej wasnej osobowoci - wszelkiemu bytowi, ktry znajduje si w jego otoczeniu. Powinien on jednak we waciwy sposb wczy rwnie siebie w duchowe otoczenie. Jako istota mylca jest przecie obywatelem wiata duchowego. Moe nim by we waciwy sposb tylko wtedy, gdy w trakcie poznania duchowego nada swym mylom bieg odpowiadajcy wiecznym prawom prawdy, prawom krainy ducha. Albowiem tylko w taki sposb kraina ta moe na niego dziaa i objawia mu swe fakty. Czowiek nie dotrze do prawdy, jeli zda si jedynie na te myli, ktre nieustannie przepywaj przez jego "ja". Myli takie 14

przyjmuj bowiem bieg, jaki narzuca im fakt powstania w obrbie natury cielesnej. wiat myli czowieka zdajcego si na aktywno duchow uwarunkowan przez jego cielesny mzg jawi si jako nie uporzdkowany, chaotyczny i pogmatwany. Jaka myl rozpoczyna si w nim, po czym urywa, wypchnita przez inn. Kto, kto uwanie przysucha si rozmowie dwojga ludzi, kto bezstronnie obserwowa bdzie siebie samego, wytworzy sobie pewne wyobraenie o poruszajcych si niczym bdne ogniki masach mylowych. Dopki jednak czowiek oddaje si jedynie zadaniom ycia zmysowego, dopty fakty koryguj nieustannie bezadny tok jego myli. Chobym myla nie wiem jak bezadnie, dzie powszedni narzuci moim dziaaniom prawa odpowiadajce rzeczywistoci. (...) W obrbie wiata zmysowego fakty nieustannie koryguj mylenie. (...) Zupenie inaczej bdzie, gdy rozwa moj relacj wobec wyszych dziedzin bytu. Odsoni si one przede mn tylko wtedy, gdy w ich wiaty wkrocz z myleniem podporzdkowanym surowym reguom. Mylenie musi mi tam dostarczy prawdziwego, pewnego impulsu, w przeciwnym razie nie znajd waciwej drogi. Prawa duchowe rzdzce w tych wiatach nie zagciy si bowiem do praw typu fizyczno-zmysowego, nie wywieraj wic na mnie scharakteryzowanego wczeniej przymusu. Do praw duchowych bd potrafi si zastosowa tylko wtedy, gdy bd one pokrewne moim wasnym jako istoty mylcej. Musz sta si dla siebie pewnym przewodnikiem. Ze swego mylenia poznajcy winien zatem uczyni mylenie poddane surowym reguom. Stopniowo jego myli musz si cakowicie odzwyczai od przyjmowania swego codziennego biegu. Cay ich bieg musi przyj wewntrzny charakter wiata duchowego. W tym wzgldzie poznajcy powinien umie obserwowa siebie i panowa nad sob. Nie wolno, by po jakiej myli inna nastpowaa w dowolny, przypadkowy sposb, lecz jedynie w taki, ktry odpowiada surowej treci wiata mylowego. Przejcie od jednego wyobraenia do drugiego musi odpowiada surowym prawom mylenia. Czowiek jako istota mylca winien stale przedstawia sob odbicie owych praw. Biegowi swych wyobrae musi on zakaza wszystkiego, co nie wynika z praw mylenia. Gdy drog zastpuje mu jaka ulubiona myl, winien j oddali, o ile miaaby zaburzy uporzdkowany tok myli. Jeli jakie osobiste uczucie chce narzuci jego mylom kierunek, ktry z nich nie wynika, musi je stumi. (...) Matematyka ze swymi surowymi prawami, nie zwizanymi z codziennym biegiem zjawisk, stanowi rzeczywicie dobre przygotowanie dla czowieka dcego do poznania duchowego. Jeli w przygotowaniach swych chce on uczyni krok naprzd, musi wyzby si wszelkiej osobistej samowoli, wszystkiego, co mogoby je zakci. Do swego zadania przygotowuje si w ten sposb, e sw wasn wol pokonuje wszelk samoczynn samowol mylenia. Uczy si by posuszny wycznie jego wymogom. W ten sposb musi si nauczy postpowa z kad myl, ktra suy ma poznaniu duchowemu. Jego ycie mylowe musi by odbiciem niczym nie zmconego matematycznego sdzenia i wnioskowania. Musi on dy do tego, by umie zawsze i wszdzie myle w ten wanie sposb. Wpyn we wwczas prawa wiata duchowego, ktre przepyway obok niego lub przez niego bez ladu, gdy jego mylenie miao codzienny, chaotyczny charakter. Majc pewny punkt wyjcia, uporzdkowane mylenie uniesie go ku najbardziej ukrytym prawdom. (...) Do tego samego, do czego poszukujcy poznania dy w odniesieniu do swego mylenia, musi on dy rwnie w odniesieniu do swego dziaania. Winno by ono posuszne prawom szlachetnego pikna i wiecznej prawdy, bez jakichkolwiek zakcajcych wpyww ze strony osobowoci. Prawa te winny wyznacza mu kierunek. Jeli zacznie robi co, co uzna za waciwe, i czyn ten nie zadowoli jego osobistych uczu, nie wolno mu z tego powodu porzuci obranej drogi. Nie wolno mu jednak rwnie poda ni tylko dlatego, e sprawia to przyjemno, o ile stwierdzi, e droga ta nie jest zgodna z prawami wiecznego pikna i prawdy. W yciu codziennym ludzie pozwalaj, by dziaania ich okrelao to, co ich osobicie zadowala, co przynosi im korzyci. Biegowi zjawisk wiata narzucaj w ten sposb kierunek okrelony przez sw wasn osobowo. Nie urzeczywistniaj prawdy wskazywanej przez prawa wiata duchowego, lecz dania swej samowoli. W zgodzie ze wiatem duchowym dziaamy dopiero wtedy, gdy stosujemy si wycznie do jego praw. Z czynw majcych swe rdo jedynie w osobowoci nie popyn siy, ktre mogyby stworzy podstawy poznania duchowego. Dcy 15

do takiego poznania nie moe stawia jedynie pytania: Co przyniesie mi korzy, dziki czemu odnios sukces? - lecz musi rwnie umie zapyta: Co uznaem za dobre? Rezygnacja z owocw dziaania, jakie mogaby zebra nasza osobowo, rezygnacja z wszelkiej samowoli oto pene powagi prawa, ktre winien on przyj za swoje. Wwczas wdrowa bdzie drogami wiata duchowego, prawa te za przenikn jego ca istot. Uwolni si od wszelkiego przymusu wiata zmysowego: jego duch czowiek wydobdzie si z osony zmysowej. Postpi w ten sposb naprzd na drodze ku dziedzinie duchowej, uduchowi samego siebie. (...) Prawda sama musi sta si w czowieku wadc, musi przenikn ca jego istot, uczyni z niego wierne odbicie wiecznych praw krainy ducha. Czowiek musi przepeni siebie nimi, by nastpnie pozwoli im przenikn do ycia. (...) Jeeli szukajcy poznania bdzie przestrzega przedstawionych tu praw, wwczas te z przey jego duszy, ktre odnosz si do wiata duchowego, przybior zupenie now posta. Nie bdzie ju y w nich. Przestan mie znaczenie tylko dla jego wasnego ycia wewntrznego. Rozwin si w duszne postrzeenia wyszego wiata. Uczucia przyjemnoci i przykroci, radoci i blu przeobra si w jego duszy w organy, podobnie jak oczy i uszy nie wiod w jego ciele ywota same dla siebie, lecz bezinteresownie pozwalaj przepywa przez siebie wraeniom zewntrznym. Szukajcy poznania osignie dziki temu spokj i pewno duszy, niezbdne do prowadzenia bada w wiecie duchowym. Wielkie zadowolenie nie wywoa ju u niego jedynie radosnych okrzykw, lecz stanie si zwiastunem tych wasnoci wiata, ktre wczeniej uchodziy jego uwagi. Nie zakci jego spokoju; dziki za spokojowi objawi mu si charakterystyczne cechy jestestw nioscych zadowolenie. Bl nie napeni go ju bez reszty smutkiem, lecz bdzie mg mu powiedzie, jakie cechy posiada istota bdca przyczyn blu. (...) Oto stan rwnowagi duszy, jaki musi osign poznajcy. (...) Dopki przeywamy wiat z punktu widzenia wasnej osobowoci, rzeczy odsaniaj przed nami tylko to, co je z ni czy. To za jest w nich przemijajce. Jeeli wycofamy si z tego, co przemijajce w nas samych, i z poczuciem naszej wasnej osoby, naszym "ja", bdziemy y w tym, co w nas pozostaje, trwa, wwczas owe przemijajce czci w nas stan si porednikami; odsoni si dziki nim to, co jest w rzeczach nieprzemijajce, co jest w nich wieczne. W poznajcym musi powsta owa relacja pomidzy tym, co wieczne w nim samym, a tym, co wieczne w rzeczach. Jeszcze zanim przystpi on do innych wicze w rodzaju tu opisanych, a take w ich trakcie, winien skierowa sw uwag na to, co nieprzemijajce. Gdy obserwuj kamie, rolin, zwierz, czowieka, powinienem pamita, e we wszystkich nich znajduje swj wyraz to, co wieczne. Powinienem umie zada sobie pytanie, co yje jako nieprzemijajce w przemijajcym kamieniu, w przemijajcym czowieku? Co przetrwa przemijajce zjawisko zmysowe? Nie powinnimy sdzi, e takie zwrcenie ducha ku temu, co wieczne, zniszczy w nas zdolno penej oddania obserwacji oraz zmys dla cech dnia powszedniego, e wyobcuje nas z bezporedniej rzeczywistoci. Wprost przeciwnie. Kady li, kady chrzszcz bdzie odsania przed nami niezliczone tajemnice, jeli zwrcimy na nie nie tylko nasze oczy, lecz za ich porednictwem rwnie naszego ducha. (...) Zaley to od sposobu mylenia, usposobienia, jakie w tym kierunku rozwiniemy. To, jak daleko zajdziemy, uzalenione bdzie od naszych zdolnoci. Winnimy czyni jedynie to, co waciwe, reszt pozostawi rozwojowi. Na pocztek powinno wystarczy nam skierowanie myli na to, co trwa. Gdy to uczynimy, wwczas, wionie dziki temu, zawita w nas jego poznanie. Musimy czeka, a poznanie to zostanie nam dane. W odpowiednim czasie zostanie dane kademu, kto cierpliwie czeka i pracuje. Wykonujc tego rodzaju wiczenia, czowiek zauway wnet, jak potna zachodzi w nim przemiana. Nauczy si uznawa rzeczy za wane tylko z punktu widzenia ich stosunku do tego, co trwa, co jest wieczne. Zacznie ocenia i wartociowa wiat w inny sposb, ni to czyni dawniej. Zmieni si jego stosunek do caego wiata. To, co przemija, nie bdzie przyciga go samo przez si jak przedtem; stanie si dla niego jeszcze jednym czonem i symbolem tego, co wieczne. Stanie si ono dla niego tak samo bliskie, jak bliskie byo dotychczas to, co przemijajce. Rwnie i przez to nie wyobcuje si z ycia, a raczej nauczy ceni kad rzecz zgodnie z jej prawdziwym 16

znaczeniem. Nawet marna yciowa bahostka nie minie bez ladu. Czowiek dcy ku duchowi ju si w niej jednak nie zatraci, rozpozna jedynie jej ograniczon warto; ujrzy j we waciwym wietle. (...) Szczeglnej wagi dla poznajcego nabior ponadto nastpujce myli. Dziaajc sam z siebie, ma wiadomo, e dziaa z wiecznej istoty rzeczy. Rzeczy wypowiadaj w nim bowiem swoj istot. Gdy wic, czerpic z yjcej w nim wiecznoci, nadaje kierunek swemu postpowaniu, dziaa w myl wiecznego porzdku wiata. Dziki temu nie czuje si ju jedynie popychany, wprawiany w ruch przez rzeczy; wie, e dziaa zgodnie z wszczepionymi im prawami, ktre stay si rwnie prawami jego wasnej istoty. Takie wypywajce z wntrza dziaanie moe by jedynie ideaem, do ktrego dymy. Osignicie tego celu jest spraw odlegej przyszoci. W poznajcym musi by jednak wola, by jasno widzie drog wiodc ku temu ideaowi. Jest to jego wola wolnoci. Wolno bowiem to dziaanie z siebie. Z siebie za moe dziaa tylko ten, kto pobudki do dziaania czerpie z tego, co wieczne. (...) Kto, kto potrafi oddziaywa w ten sposb na swe ycie wewntrzne, posuwa si stopie po stopniu w poznaniu duchowym. Owocem wicze jest otwarcie si przed jego duchowym postrzeganiem pewnych wgldw w wiat nadzmysowy. Uczy si, jak naley rozumie prawdy tego wiata; dziki za wasnemu dowiadczeniu uzyskuje ich potwierdzenie. Gdy osignie ten stopie, spotyka go co, co moe przey jedynie na tej drodze. W sposb, ktrego znaczenie moe sta si dla niego jasne dopiero teraz, "wielkie duchowe moce przewodzce rodzajowi ludzkiemu udzielaj mu tak zwanego wtajemniczenia (inicjacji). Staje si on uczniem mdroci". Im mniej upatrywa bdziemy w takim wtajemniczeniu czego, co polega na zewntrznych relacjach midzyludzkich, tym waciwsze wyrobimy sobie o nim wyobraenie. O tym, co dzieje si wwczas z poznajcym, moemy tu jedynie napomkn. Otrzymuje on now ojczyzn. Staje si przez to wiadomym mieszkacem wiata nadzmysowego. rdo duchowego wgldu bije teraz dla niego z wyszych dziedzin bytu. wiato poznania nie wieci ju teraz ku niemu z zewntrz, lecz on sam zostaje umieszczony w jego rdle. Zagadki, jakie stawia wiat, zyskuj w nim nowe wiato. Od tego momentu nie rozmawia ju z rzeczami uksztatowanymi przez ducha, lecz z samym ksztatujcym duchem. Wasne ycie wewntrzne takiego czowieka istnieje nadal w chwilach poznania duchowego, jednake tylko po to, by sta si wiadomym symbolem tego, co wieczne. (...) Wolno od uprzedze tkwicych w osobowoci, od wtpliwoci i przesdw, to cechy charakterystyczne tego, kto podajc ciek poznania, wznis si do stopnia ucznia. Zjednoczenia si osobowoci z wszechogarniajcym yciem ducha nie naley myli z unicestwiajcym osobowo rozpyniciem si jej we "wszechduchu". "Zanik" taki nie ma miejsca w prawdziwym rozwoju osobowoci. W relacji, w jak wchodzi ona ze wiatem ducha, pozostaje osobowoci. Nie ma miejsca przezwycienie, pokonanie osobowoci, lecz nadanie jej wyszej formy. Jeli takie wspistnienie pojedynczego ducha z wszechduchem chcielibymy do czego porwna, powinnimy wybra nie obraz przedstawiajcy okrgi zbiegajce si ku jednemu i w nim znikajce, lecz obraz wielu okrgw, z ktrych kady posiada okrelony odcie barwy. Te rnobarwne okrgi pokrywaj si wprawdzie wzajemnie, lecz kady pojedynczy odcie zostaje zachowany w caoci jestestwa, jakie tworz. aden z nich nie traci peni waciwych sobie si. (...) To, co powiedzielimy tu o duchowej ciece poznania, moe w przypadku bdnego zrozumienia nazbyt atwo skoni do upatrywania w niej zalecania takich nastrojw duszy, ktre nios z sob odwrcenie si od bezporedniego, radosnego i energicznego przeywania istnienia. Wobec takiej moliwoci naley podkreli, e nastroju duszy, ktry czyni j zdoln do bezporedniego przeycia rzeczywistoci ducha, nie mona rozszerzy jako oglnego wymagania na cae ycie. Badacz duchowy moe opanowa zdolno odrywania swej duszy od postrzegalnej zmysami rzeczywistoci w celu przeprowadzenia bada. W oglnoci nie czyni to z niego czowieka wyobcowanego ze wiata. Z drugiej strony naley te pamita, e poznanie wiata duchowego, nie tylko takie, jakie moliwe jest dziki wkroczeniu na ciek, lecz rwnie takie, 17

jakie ma miejsce dziki zrozumieniu wolnym od uprzedze, zdrowym intelektem prawd podawanych przez nauk duchow, wiedzie rwnie ku wyszemu moralnemu poziomowi ycia, ku bardziej odpowiadajcemu prawdzie poznaniu bytu zmysowego, ku pewnoci yciowej i wewntrznemu zdrowiu duszy. (...) 2. WARUNKI W kadym czowieku drzemi zdolnoci, za pomoc ktrych osign on moe poznanie wyszych wiatw. Mistyk, gnostyk, teozof mwili zawsze o wiecie dusznym i o wiecie duchowym, istniejcym dla nich zupenie tak samo jak ten, ktry oglda mona fizycznie oczyma i dotyka fizycznie rkoma. O susznoci tych twierdze przekona si moe kady, kto rozwinie w sobie pewne, upione w nim jeszcze siy. Chodzi tylko o to, jak si zabra do rozwinicia w sobie takich zdolnoci. Wskazwki potrzebne po temu da moe ten, kto sam ju siy tego rodzaju posiada. Od najdawniejszych czasw istnienia rodu ludzkiego posiadajcy wysze zdolnoci udzielali wskazwek tym, ktrzy takich zdolnoci szukali. Nauczanie takie nazywaj tajemnym, a udzielan nauk - tajemn lub okultystyczn. (...) Na czym polega istota wtajemniczenia, zrozumie moe tylko ten, kto sam w pewnym stopniu dostpi wtajemniczenia w wysze tajniki bytu. Nasuwa si pytanie: jake w takich warunkach zainteresowa si moe kto niewtajemniczony tak zwan wiedz tajemn? (...) W rzeczywistoci nie inaczej ma si rzecz z wiedz tajemn ni z wszelk inn wiedz i umiejtnoci czowieka. Dla przecitnego czowieka jest ona tajemnic w tej samej mierze, co sztuka pisania dla kogo, kto si pisania nie uczy. A jak kady nauczy si moe pisania, byleby zabra si do tego w sposb odpowiedni, tak uczniem wiedzy tajemnej, a nawet nauczycielem sta si moe kady, kto poszuka odpowiednich ku temu drg. Pod jednym tylko wzgldem inaczej maj si tu sprawy ni przy wiedzy i umiejtnoci zewntrznej. O ile skutkiem biedy, stosunkw kulturalnych, w ktrych si urodzi, moe kto nie mie sposobnoci przyswojenia sobie sztuki pisania, o tyle dla dcego szczerze do uzyskania wiedzy o wiatach wyszych przeszkd adnych nie ma. Niejeden przypuszcza, e gdzie po wiecie szuka naley mistrzw wiedzy wyszej dla otrzymania potrzebnych wskazwek. Pewne jest jednak, e dcy szczerze do wiedzy wyszej nie cofnie si przed adnym trudem, przed adn przeszkod, by odnale wtajemniczonego, ktry by go mg wprowadzi w wysze tajemnice wiata; pewne jest zarazem i to, e do wtajemniczenia dojdzie bezwarunkowo kady, czyje denie do poznania jest szczere i na uznanie zasuguje. Istnieje bowiem dla wszystkich wtajemniczonych prawo naturalne, ktre nie dozwala zatai przed szukajcym nalenej mu wiedzy. Lecz istnieje rwnie prawo postanawiajce, e nie wolno nikomu wyjawi z wiedzy tajemnej tego, do czego jeszcze nie dojrza. (...) W czasach dawnych, poprzedzajcych nasz "histori", witynie ducha byy widoczne i na zewntrz; dzi, gdy ycie nasze tak daleko odbiego od ducha, znajduj si one w wiecie dla oka zewntrznego niewidzialnym. Duchowo jednak znajduj si wszdzie; a znale je moe kady, kto ich szuka. Jedynie we wasnej duszy znale moe czowiek rodki, ktre mu otworz usta wtajemniczonego. Jeli w znacznym stopniu rozwinie w sobie niektre z tych waciwoci, wwczas sta si mog jego udziaem najwysze skarby ducha. Pocztek stanowi bdzie pewien zasadniczy nastrj duszy. Badacz nauk tajemnych nazywa ten nastrj zasadniczy ciek czci, oddania dla prawdy i poznania. Ten tylko sta si moe uczniem wiedzy tajemnej, kto ten nastrj posiada. Kto ma na tym polu przeycia, wie, jakie waciwoci zauway mona ju w dziecistwie u tych, ktrzy staj si pniej uczniami nauk tajemnych. S 18

dzieci spogldajce z pewnym rodzajem obawy witej ku czczonym przez si osobom. Odczuwaj wobec nich pen czci boja, nie dozwalajc w gbi serca powzi wobec nich jakiejkolwiek myli krytyki lub sprzeciwu. (...) Jeli stae kiedy przed drzwiami jakiego czczonego przez siebie czowieka i jeli odczuwa przy tych pierwszych odwiedzinach wit boja, gdy wypado ci nacisn klamk, by wej do pokoju, ktry by dla ciebie "witoci", to objawio si w tobie uczucie, ktre w swym dalszym rozwoju uczyni ci moe w przyszoci uczniem wiedzy tajemnej. (...) Dziecica pocztkowo cze dla ludzi staje si z czasem uwielbieniem prawdy i poznania. (...) Przez to jedynie zdoby sobie wtajemniczony si wzniesienia czoa swego do wyyn poznania, e wprowadzi serce swe w gbie czci i oddania. Wyyny ducha bowiem osign mona jedynie przez przekroczenie wrt pokory. (...) I tak samo wie kady, kto pozna pocztkowe zasady wiedzy tajemnej, e kade rozwinite w duszy uczucie prawdziwego oddania rozwija si zdoln nastpnie prdzej czy pniej sta si przewodnikiem w poznaniu. Kto w skonnociach swych posiada uczucia oddania lub ma szczcie, e mu je wszczepiono przez odpowiednie wychowanie, ten wiele wnosi przy poszukiwaniu dostpu do wyszego poznania w pniejszym yciu. (...) Cywilizacja nasza skania si chtnie do krytyki, do sdu, do osdzania, a tylko w maym stopniu do wiernoci i czci z zupenym oddaniem si. (...) Lecz wszelka krytyka, kady wyrok osdzajcy niszczy w tym samym stopniu siy duszy do wyszego poznania, w jakim rozwija je cze pena oddania si. (...) Zaznaczy musz, e przy wiedzy wyszej nie o czczenie ludzi chodzi, lecz o cze dla prawdy i poznania. (...) Kto pragnie zosta uczniem wiedzy tajemnej, dy musi energicznie do osignicia nastroju oddania. Musi wyszukiwa wszdzie w otoczeniu swoim, w przeyciach swoich to, co zmusi go zdoa do podziwu i czci. Gdy gani w spotkanym czowieku jego saboci, pozbawiam si wyszej siy poznania; gdy usiuj z mioci zagbi si w jego zaletach, zbieram w sobie tak si. (...) Nie wystarczy zewntrznie, takim czy innym zachowaniem si oddawa cze jakiej istocie; cze t mie naley w swoich mylach. Aby tak si stao, musi ucze wiedzy tajemnej przyj wpierw oddanie w myli swoje. Musi zwraca uwag na myli nieposzanowania, ujemnej krytyki w wiadomoci swojej. I wprost stara si musi o pielgnowanie w sobie myli o oddaniu. Kada chwila, gdy kto usidzie, aby uwiadomi sobie, jak wiele w nim tkwi sdu niechtnego, krytykujcego, o wiecie i ludziach - kada, taka chwila przyblia go do wyszego poznania. I szybko bdziemy si wznosi, jeli w chwilach takich zapenia bdziemy wiadomo nasz mylami podziwu, powaania, czci dla wiata i ycia. (...) Cicho i niepostrzeenie dla wiata zewntrznego wkracza ucze wiedzy tajemnej na "ciek poznania". (...) Najpierw opromienia cae uczuciowe ycie czowieka zasadniczy nastrj oddania dla tego, co rzeczywicie czci jest godne. To jedno zasadnicze uczucie staje si orodkiem caego ycia dusznego. (...) Gdybymy ciau podawali kamienie zamiast chleba, zamaraby czynno jego. Podobnie ma si z dusz. Dla niej cze, powaanie, oddanie, s poywieniem, ktre j czyni zdrow i siln; przede wszystkim daj jej si do aktywnoci poznawczej. (...) Przyswajajc sobie uczucia czci i oddania, powoduje dusza zmian swej aury. (...) Cze budzi w duszy si sympatyczn, a za jej pomoc przycigamy od otaczajcych nas istot waciwoci, ktre bez tego by si nie ujawniy. Jeszcze skuteczniejszy stanie si dorobek osignity dziki wiernoci, jeli dodamy do niej inny jeszcze rodzaj uczucia. Polega on na tym, e uczymy si coraz mniej poddawa wpywom wiata zewntrznego, rozwija natomiast wzmoone ycie wewntrzne. Czowiek gonicy od jednego wraenia wiata zewntrznego do drugiego, stale szukajcy "rozrywki", nie znajdzie drogi do 19

wiedzy tajemnej. Nie powinien ucze wiedzy tajemnej traci wraliwoci dla wiata zewntrznego; bogate jednak ycie jego wewntrzne wpywa powinno na rodzaj poddawania si wpywom tego wiata. (...) Aby stosunek do wiata zewntrznego nabra peni treci, nauczy si wprzd trzeba wadania uczuciami swymi, wyobraeniami. (...) Stwarza musi ucze wiedzy tajemnej w yciu swym chwile, w ktrych w ciszy i samotnoci zagbia si ma sam w sobie. W chwilach takich nie ma si zajmowa sprawami wasnej jani. Osignby skutek wrcz przeciwny do zamierzonego. Raczej w chwilach takich powinien pozwoli w zupenej ciszy na podwik tego, co przey, co mu wiat zewntrzny oznajmi. Kwiat kady, kade zwierz, czynno kada odsoni mu w takich chwilach nie przeczuwane tajemnice. Po takim przygotowaniu oglda bdzie nowe wraenia wiata zewntrznego zupenie innymi oczyma ni poprzednio. (...) Kto po przeyciu czego pozwoli, by mu ono co objawio, ksztaci i rozwija swoj zdolno poznania. Sta si to musi jego zwyczajem, e nie bdzie jedynie zezwala na podwik przeycia, lecz rezygnujc z dalszych przey, przerobi je prac wewntrzn. Czyha tu na niego grone niebezpieczestwo. (...) Omin musi cae roje uwodzicieli duszy swojej. Wszyscy oni chc, aby "ja" jego stwardniaa, zamkna si w sobie. On jednak musi j na wiat otworzy. Musi bowiem szuka przey. Albowiem przez nie tylko zetkn si moe ze wiatem zewntrznym. Jeli si stpi na przeyciach, stanie si jak rolina nie mogca ju czerpa ze swego otoczenia adnego pokarmu. Jeli znw zatrzyma si na przeyciach, zasklepi si sam w sobie. Bdzie czym tylko dla siebie; dla wiata nie bdzie niczym. (...) Ucze wiedzy duchowej uwaa przeycia jedynie za rodek do uszlachetnienia si dla wiata. Istnieje prawo wiedzy tajemnej, ktrego nie moe przekroczy nikt, kto osign chce cel jakikolwiek. Wpoi je musi w ucznia kada szkoa wiedzy tajemnej. A oto jego tre: Wszelkie poznanie zdobywane jedynie dla wzbogacenia wasnej wiedzy, jedynie dla nagromadzenia w sobie skarbw, sprowadza ci z twej drogi; wszelkie poznanie zdobywane dla postpienia w uszlachetnianiu ludzkoci i rozwoju wiatw posuwa ci o jeden krok naprzd. Prawo to wymaga bezwarunkowego przestrzegania. (...) Kada, idea, ktra nie stanie si dla ciebie ideaem, zabija w duszy twej jak si; kada idea, ktra stanie ci si ideaem, stwarza w tobie siy yciowe. 3. WEWNTRZNY SPOKJ (...) Powiedziano (w pierwszej czci tego pisma), e wi obejmujca wszystkich wtajemniczonych jest wizi duchow i dwa z natury rzeczy wypywajce prawa tworz klamry spajajce jej czony. Gdy wtajemniczony wystpi ze swej zamknitej dziedziny ducha na teren publiczny, wyania si dla niego natychmiast trzecie prawo. A mianowicie: Kieruj czynami swoimi i kadym swoim sowem w ten sposb, aby nie wywiera nacisku na czyjkolwiek wolno stanowienia o sobie. (...) Jedn z pierwszych z tych regu uj mona w takie mniej wicej sowa: "zafunduj sobie co jaki czas chwile wewntrznego spokoju i ucz si w tych chwilach odrnia istotne od nieistotnego". (...) Prosta jest powysza regua co do chwil wewntrznego spokoju, proste jest te jej wykonywanie, lecz do celu doprowadzi ona tylko wtedy, jeli przestrzega si jej bdzie tak surowo i cile, jak prosta jest jej tre. (...) Ucze wiedzy tajemnej wycza si musi na krtki czas z ycia codziennego, aby zaj si czym zupenie rnym od spraw codziennych. Take rodzaj jego czynnoci musi by zupenie inny od zajcia wypeniajcego reszt dnia. Nie naley jednak rozumie tego w ten sposb, e czynno wykonywana w tym wyczonym czasie nie moe mie nic wsplnego z treci jego codziennej pracy. Przeciwnie: wyszukujcy takich chwil odosobnienia w sposb naleyty zauway wkrtce, e dopiero przez nie nabywa peni si do spenienia swego zadania dnia 20

powszedniego. Nie naley rwnie przypuszcza, by wypenianie tych regu przynie mogo komu uszczerbek w czasie przeznaczonym do wypeniania czynnoci obowizkowych. Jeli kto rzeczywicie nie rozporzdza czasem duszym, wystarczy, by powici im kadego dnia pi minut. (...) W tym czasie czowiek musi si wyrwa w zupenoci ze swego codziennego ycia. Jego ycie mylowe, jego ycie uczuciowe inne wtedy musz otrzyma zabarwienie anieli zazwyczaj. Musi pozwoli przewin si przed dusz swoj swoim radociom, cierpieniom, troskom, dowiadczeniom i swoim czynom. Sam musi przy tym zaj takie stanowisko, aby wszystko to, co w ogle przeywa, mg ujrze z wyszego punktu widzenia. (...) Chodzi o to, aby w takich chwilach stara si wasne przeycia i czyny tak obserwowa i osdza, jak gdyby nie on sam, lecz kto inny je by przeywa i spenia. (...) Ucze wiedzy tajemnej (...) musi stan wobec siebie z wewntrznym spokojem sdziego. (...) Gdy osigniemy wewntrzny spokj ogldu, oddzieli si istotne od nieistotnego. Troski i rado, myl kada, kade postanowienie przedstawi si nam inne, gdy staniemy tak wobec siebie samych. (...) Warto takiego wewntrznego, spokojnego ogldu samego siebie polega nie tyle na tym, co si przy tym zobaczy, ile raczej na znalezieniu w sobie siy do rozwinicia takiego wewntrznego spokoju. Kady bowiem czowiek nosi w sobie obok - e tak powiem - czowieka powszedniego take czowieka wyszego. Ten wyszy czowiek pozostaje tak dugo w ukryciu, pki si go nie obudzi. A kady sam tylko obudzi moe w sobie tego wyszego czowieka. (...) Spenianie tych regu nie powoduje pocztkowo adnej zmiany w zewntrznym yciu ucznia wiedzy tajemnej. Spenia swoje obowizki, jak i poprzednio; zrazu odczuwa te same cierpienia i przeywa te same radoci, co i przedtem. W aden sposb nie wolno mu przez to stawa si "yciu" obcym. Owszem w pozostaej czci dnia im ywszy w tym "yciu" moe bra udzia, tym "wysze ycie" zdobywa sobie w swych chwilach wyczenia. Z czasem to "wysze ycie" wywrze swj wpyw na jego ycie codzienne. (...) Cay czowiek stanie si spokojniejszy, nabierze pewnoci we wszystkich swoich czynnociach, adne w ogle zdarzenia nie zdoaj go wyprowadzi z rwnowagi. Powoli zacznie taki pocztkujcy ucze wiedzy tajemnej, e tak powiem, coraz bardziej sam sob kierowa, a coraz mniej poddawa si okolicznociom i wpywom zewntrznym. (...) Przyswaja sobie zupenie nowy pogld na wiat. (...) Teraz bowiem powiada sobie: zbior wszystkie siy, aby spraw moj wykona tak dobrze, jak to tylko bdzie dla mnie moliwe. (...) I tak z kad myl przyjmuje on punkt widzenia ucznia wiedzy tajemnej, uyniajc i wzbogacajc swoje ycie. (...) Spokj taki i pewno oddziauj rwnie na ca jego ludzk istot, (...) gdy przez postpy w tym kierunku poczynione ucze wiedzy tajemnej dochodzi z czasem do tego, e sam stanowi o tym, jak pozwoli dziaa na siebie wraeniom wiata zewntrznego. (...) Teraz naley zda sobie spraw z doniosoci tego wszystkiego. Pomyle naley, e "wyszy czowiek" jest w kadym czowieku kim bdcym w cigym rozwoju i jedynie spokj i pewno umoliwiaj mu rozwj prawidowy. (...) Pamita te trzeba, e "wyszego czowieka" zrodzi musi ucze wiedzy tajemnej w sobie samym. Ten "wyszy czowiek" stanie si wtedy "wewntrznym wadc", ktry pewn rk kieruje sprawami czowieka zewntrznego. Dopki czowiek zewntrzny gr ma i kierownictwo, jest ten "wewntrzny" jego niewolnikiem, nie moe przeto rozwija swych si. (...) Musz rozwin w sobie zdolnoci dopuszczania do siebie wrae wiata zewntrznego jedynie w sposb przeze mnie okrelony: wtedy dopiero mog sta si uczniem wiedzy tajemnej. (...)

21

W wyszkoleniu tajemnym wszystko zaley od tego, aby energicznie, z wewntrzn prawd i bezwzgldn szczeroci zdoa stan naprzeciw siebie ze wszystkimi swoimi sprawami i uczynkami, jak czowiek zupenie obcy. (...) Do tego doczy si musi jeszcze co innego. Chocia bowiem zdoa nawet stan wobec siebie jak kto obcy, to jednak oglda on tylko siebie samego: patrzy na te przeycia i czynnoci, z ktrymi zwizany jest przez swoj odrbn yciow sytuacj. Musi wyj poza te granice, musi wznie si na wyyny czysto ludzkie, ktre nie maj ju nic wsplnego z jego pooeniem. Musi przej do ogldania tych spraw, ktre by go obchodziy jako czowieka, nawet gdyby y w zupenie innym miejscu. Przez to oywia si w nim co, co wychodzi poza sam tylko jego osobowo, tym samym skierowuje on swj wzrok w wiaty wysze anieli te, ktrymi otacza go dzie powszedni. W ten sposb zaczyna czowiek odczuwa, przeywa, e do takich wyszych wiatw naley. (...) Wok niego nastaa cisza. On wic oddala wszystko, co widzi dokoa; odpycha nawet wszystko to, co mu o tych zewntrznych wraeniach przypomina. Spokojne rozpatrywanie we wntrzu, rozmowa z czysto duchowym wiatem wypenia ca jego dusz. (...) Z pocztku zatopiony jest zupenie w wiecie myli. Dla tej cichej czynnoci mylowej rozwin musi ywe uczucie. Musi nauczy si kocha to, co mu nasuwa duch. Wkrtce te przestanie odczuwa wiat mylowy jako mniej rzeczywisty anieli otaczajce go przedmioty dnia codziennego. Zaczyna obchodzi si z mylami jak z przedmiotami w przestrzeni. A wtedy zbliy si do niego chwila, w ktrej odczuwa zacznie to, co mu si objawi w ciszy wewntrznej pracy mylowej jako co wyszego, bardziej rzeczywistego ni przedmioty w przestrzeni. Dowie si, e w tym wiecie mylowym wypowiada si ycie. Pozna, e nie czcze mary yj w jego mylach, lecz e przez myli te przemawiaj do niego ukryte jestestwa. (...) Rozpoczyna si dla niego drugie ycie. Spywa przez niego strumie ycia boskiego, bosko-uszczliwiajcego. Takie ycie duszy w mylach, zamieniajce si w dalszym rozwoju na ycie w duchowym jestestwie, nazywa gnoza, wiedza duchowa medytacj (rozpatrujcym rozmylaniem). Ta medytacja jest rodkiem nadzmysowego poznania. (...) Bdzie mu ona w tym deniu oparciem, jeli nie bdzie trzyma si lepo wyaniajcych si myli, a raczej przejmie si mylami wysokimi, ktre w takich chwilach byy udziaem ludzi posunitych znacznie w rozwoju, ludzi duchem ju przejtych. Niechaj za punkt wyjcia wemie on pisma powstae na podstawie takiego objawienia w medytacji. Pisma takie znajdzie ucze wiedzy tajemnej w literaturze mistycznej, gnostycznej, w literaturze wiedzy duchowej doby dzisiejszej. (...) Taka medytacja powoduje w nim zupen przemian, tak i zaczyna on o rzeczywistoci zupenie nowe tworzy sobie wyobraenia. (...) O tym wci naley pamita: zmiana taka nie odsuwa ucznia wiedzy tajemnej od wiata ani te wcale nie oddala go od krgu jego codziennych obowizkw. (...) Gdy w chwilach rozmyla naleycie uwiadomi on sobie ten zwizek, wtedy z now, zwikszon si przystpi do swych codziennych dziaa. Wie teraz bowiem, e praca, ktr wykonuje, i to, co jest powodem cierpie, wykonuje i znosi dla wielkiego duchowego systemu kosmicznego. Nie opieszao, lecz si do ycia czerpiemy z medytacji. (...) A trzeba wiedzie, e medytacja lepiej do celu prowadzi, jeli si j wykonuje pod kierunkiem dowiadczonych ludzi; takich, ktrzy czerpi sw wiedz z wasnego dowiadczenia. Zasign przeto naley ich rady, wysucha uwag. Zaprawd nie traci si przy tym swej wolnoci. (...) Niechaj tylko pewne bdzie, e nie szuka si niczego innego ni rady przyjacielskiej, nie przemocy kogo pragncego panowania. (...) Gnoza, wiedza duchowa mwi o wiecznoci jdra istoty, o jej wielokrotnych wcieleniach. Syszy si czsto pytanie, dlaczego czowiek nie wie nic o swoich przeyciach lecych poza narodzinami i mierci. Nie w ten jednak sposb naley stawia pytanie, lecz raczej: jak doj do takiej wiedzy? Drog otwiera naleyta medytacja. W niej yje pami o przeyciach poza 22

granicami narodzin i mierci. Kady moe t wiedz posi, w kadym tkwi zdolnoci, by sam mg pozna, oglda to, czego uczy prawdziwa mistyka, wiedza duchowa, antropozofia, gnoza. (...). 4. STOPNIE WTAJEMNICZENIA Poniej podaj stopnie duchowego ksztacenia, ktrych nazw i istot zrozumie kady, kto je naleycie zastosuje. (...) Trzy stopnie podaje wspomniana tradycja: 1. Przygotowanie, 2. Owiecenie, 3. Wtajemniczenie. Nie jest warunkiem niezbdnym, by trzy te stopnie tak po sobie nastpoway, aby pierwszy trzeba byo zupenie przerobi, zanim przystpi si do drugiego, a ten, zanim si przystpi do trzeciego. (...)

PRZYGOTOWANIE Przygotowanie polega na cile okrelonym pielgnowaniu ycia uczuciowego i duchowego. (...) Rozpocz naley od zwracania przez dusz uwagi na pewne przejawy otaczajcego nas wiata. S nimi z jednej strony rosnce i rozwijajce si bujnie ycie, z drugiej wszelkie objawy zwizane z okwitaniem, widniciem i zamieraniem. Wszdzie, gdzie si spojrzy, mona je znale. I wszdzie te, rzecz prosta, wywouj one w czowieku jakie uczucia i myli, lecz zazwyczaj nie powica im on naleytej uwagi. O wiele za prdko przelatuje od jednego wraenia do drugiego. Chodzi o to, aby intensywnie z ca wiadomoci zwrci uwag na te fakty. Jeli zauway np. kwitncy kwiat, musi wszystko inne wygna z duszy swojej i na krtki czas jedynie temu jednemu odda si wraeniu. Przekona si wkrtce, e uczucie, ktre w takim wypadku poprzednio przez dusz tylko przemkno, nabrzmiewa i nabiera silnego, penego mocy ksztatu. Tej formie uczucia naley nastpnie zezwoli na spokojny podwik. Przy tym zdoby si musi ucze na zupen w swym wntrzu cisz. Odci si musi od reszty wiata zewntrznego i za tym i jedynie, co dusza mwi mu bdzie na fakt kwitnicia i wzrastania. (...) Najpierw naley przyjrze si rzeczy tak ywo, tak dokadnie, jak to tylko w ogle moliwe. Potem dopiero odda si trzeba powstajcym w duszy uczuciom, wyaniajcym si mylom. Chodzi o to, aby na obie te rzeczy zwraca uwag przy zupenej wewntrznej rwnowadze. Kto znajdzie w sobie prawdziwy spokj i odda si temu, co w jego duszy ywe, ten doczeka si nastpujcego przeycia. Zauway wyaniajce si w swoim wntrzu nowe rodzaje uczu i myli, ktrych nie zna poprzednio. Im czciej zwraca bdzie w ten sposb uwag na to, co ronie, kwitnie, wzrasta, i na przemian na to, co widnie i zamiera, tym ywsze staj si te uczucia. A z uczu i myli, ktre w ten sposb powstaj, tworz si organa jasnowidzenia. (...) Zupenie okrelona forma uczucia wie si z wzrastaniem i powstawaniem; zupenie inna, okrelona z widniciem i zamieraniem; ale wtedy tylko, gdy o ksztacenie tych uczu staramy si w sposb tutaj przedstawiony. Mona w przyblieniu trafnie opisa, jakie s te uczucia. Dokadne wyobraenie urobi sobie moe o tym kady, kto dozna tego wewntrznego przeycia. Kto czsto kierowa uwag na objawy powstawania, wzrastania, kwitnienia, ten poczuje co podobnego poniekd do uczucia, jakie miewa si, ogldajc wschd soca. A z przejaww widnicia, zamierania osignie przeycie, ktre w taki sam sposb mona porwna do powolnego wschodzenia ksiyca na widnokrgu. Te dwa uczucia s dwiema siami, ktre przy naleytym pielgnowaniu, przy coraz ywszym ich ksztaceniu prowadz do najpowaniejszych duchowych wynikw. Jeli kto wci na nowo, z planem i celowo poddaje si takim uczuciom, otwiera mu si nowy wiat; zaczyna mu si wyania z mrokw wiat duszny, tzw. plan astralny. Wzrastanie i zamieranie nie s ju dla niego faktami wywierajcymi wraenia tak nieokrelone jak poprzednio. Raczej ksztatuj si w duchowe linie i figury, ktrych przedtem nie przeczuwa. A te linie i figury maj dla rozmaitych przejaww rozmaite ksztaty. Kwitncy kwiat 23

wyczarowuje przed jego dusz zupenie okrelon lini, tak samo zwierz w czasie swego wzrastania lub zamierajce drzewo. Zaczyna si przed nim rozpociera powoli wiat duszny (plan astralny). Nie ma nic dowolnego w tych liniach i figurach. Dwaj uczniowie wiedzy tajemnej znajdujcy si na odpowiednim stopniu rozwoju bd przy tym samym widzeniu zauwaali te same linie i figury. (...) Zaznaczam, e badacz rzeczy tajemnych nie powinien gubi si w domysach, co ta lub owa rzecz oznacza. (...) Niechaj nie usiuje dociec tego spekulacyjnym rozumem, lecz niech pozwoli, by rzeczy te same mu to powiedziay*. * Zauway naley, e odczuwanie artystyczne w poczeniu z usposobieniem cichym, zagbionym w sobie, najlepszym s uposaeniem dla rozwoju duchowych zdolnoci. Nastpn rzecz, o ktr nam chodzi, jest to, co wiedza tajemna nazywa orientacj w wyszych wiatach. Dojdziemy do tego, jeli przeniknie nas w zupenoci wiadomo, e uczucia i myli s rzeczywistymi faktami. (...) W wiecie dusznym i mylowym oddziauj na siebie wzajemnie uczucia i myli, a rzeczy zmysowe w wiecie fizycznym. Dopki wiadomo tego faktu ywo kogo nie przeniknie, nie zrozumie, e jego opaczna myl zadziaa moe na inne myli yjce w przestrzeni mylowej rwnie niszczco jak wystrzelona na olep kula karabinowa na napotkane przedmioty fizyczne. (...) Jednak w wiedzy duchowej wtedy tylko postpi mona naprzd, jeli si na myli swoje i uczucia tak samo zwraca uwag jak na kroki swe w wiecie fizycznym. Kto widzi cian, nie prbuje wprost przez ni si przebi; zwraca swe kroki na bok, stosuje si zatem do praw wiata fizycznego. Takie prawa istniej rwnie w wiecie uczuciowym i mylowym. Tu jednak nie mog si one czowiekowi narzuci z zewntrz. Wyoni si musz z ycia wasnej jego duszy. Osignie to, jeli nigdy nie bdzie sobie pozwala na powzicie opacznych uczu i myli. Nie wolno pozwala sobie w tym czasie na adne dowolne "bujanie" w mylach, na adne fantazjowanie, uczucia przypadkowo wzbierajce i opadajce. (...) W miejsce maostkowego "bujania" w uczuciach i pochego nizania myli pojawi si uczucia wartociowe i myli owocne. Te za uczucia i myli doprowadzaj czowieka do orientowania si w wiecie ducha, tak i staje on w naleytym stosunku do jego spraw i dochodzi do wynikw dajcych si cile okreli. (...) Dalsz prac powici ma ucze wiedzy tajemnej wiatu dwikw. Odrnia tu naley dwiki wydawane przez tzw. martwe przedmioty (upadajce ciao, dzwon, instrument muzyczny), od tych, ktre pochodz od istot ywych (od zwierzcia, czowieka). Syszc dzwon, zauwaamy jego dwik i odczuwamy przy tym przyjemno; syszc krzyk zwierzcia, zauwaamy oprcz samego gosu obecne w nim echo jakiego wewntrznego przeycia, jego rado lub smutek. Przy tym ostatnim rodzaju dwikw musi si ucze wiedzy tajemnej zatrzyma. Ca uwag zwrci musi na to, e dwik ten zwiastuje mu co, co ley poza jego wasn dusz. I w tym obcym ma si zagbi. Musi wczu si serdecznie w bole lub smutek, ktre mu dwik ten zwiastuje. Przej powinien ponad tym, czym jest w dwik dla niego, czy mu jest miy, czy niemiy, czy go zadowala, czy te nie; to jedno tylko powinno wypenia dusz jego, co dzieje si w istocie, od ktrej gos pochodzi. Kto wiczenia takie czyni planowo i z rozmysem, nabdzie przez to zdolnoci stapiania si z istot, od ktrej dany dwik pochodzi. (...) Nauczy si musi ucze tajemny wspodczuwa w ten sposb z ca przyrod. A przez to jego wiat uczu i myli wzbogaci si o now zdolno. Caa przyroda zaczyna szeptem zdradza czowiekowi swe tajemnice. Co poprzednio byo dla duszy jedynie niezrozumiaym dwikiem, staje si przez to pen treci mow przyrody. A gdzie poprzednio przy rozbrzmiewaniu tzw. martwych przedmiotw zauwaa tylko dwik, syszy teraz now mow duszy. Jeli czyni bdzie dalsze postpy w takim pielgnowaniu uczu, spostrzee wnet, e sysze moe co, czego istnienia poprzednio nie przypuszcza. Zaczyna sysze dusz. (...) Dla wyrobienia ucznia wiedzy tajemnej szczeglnie wany jest sposb, w jaki przysuchuje si mwieniu innych ludzi. Nawykn musi do suchania ich w ten sposb, by wasne jego wntrze zupenie przy tym 24

milczao. Gdy kto wygasza swoje zdanie, a drugi mu si przysuchuje, budzi si we wntrzu przysuchujcego zazwyczaj przytakiwanie lub sprzeciw. Wielu czuje natychmiast popd do wyraenia swej aprobaty, a ju szczeglnie sprzeciwu. Wszelkie takie uczucia aprobaty lub sprzeciwu musi ucze doprowadzi do zupenego wyciszenia. Nie chodzi tu o nag zmian ycia w tym znaczeniu, by bezustannie usiowa osiga on takie wewntrzne, gruntowne milczenie. Rozpocz musi od tego, e czyni to bdzie w sytuacjach umylnie w tym celu obranych. Wtedy powoli i stopniowo, jakby sam z siebie, ten sposb suchania zakradnie si do jego przyzwyczaje. W duchowym badaniu przeprowadza si te wiczenia planowo. (...) Chodzi przy tym nie tylko o to, aby zamilko wszelkie rozumowe osdzanie, lecz rwnie wszelkie uczucie niezadowolenia, niezgody lub te przytakiwania. Szczeglnie troskliwie obserwowa musi si ucze, czy nie ma w nim takich uczu, jeli ju nie na wierzchu, to choby w najtajniejszym wntrzu jego duszy. Musi np. przysuchiwa si rozumowaniu ludzi stojcych pod jakimkolwiek wzgldem o wiele od niego niej i zgnie przy tym w sobie wiadomo swej umysowej przewagi. Poyteczne jest dla kadego przysuchiwanie si w ten sposb dzieciom. (...) W ten sposb doprowadzi ucze do tego, e potrafi przysuchiwa si sowom drugiego z zupenym wyczeniem siebie, swej osoby, swoich mniema i sposobu odczuwania. (...) Dopiero przez stae powtarzanie wicze tego rodzaju dwik stanie si prawdziwym rodkiem umoliwiajcym postrzeganie duszy i ducha. W kadym razie niezbdne jest przy tym zastosowanie najwikszej karnoci wobec samego siebie. (...) Jeli bowiem wiczenia te wykonywa bdzie wcznie z tymi, ktre podaem w odniesieniu do dwikw w naturze, dusza wzbogaci si o nowy zmys suchu. Bdzie ona w stanie przyjmowa ze wiata duchowego wiadomoci nie znajdujce wyrazu w dwikach zewntrznych, uchwytnych dla ucha fizycznego. Obudzi si w niej syszenie "wewntrznego sowa", tak i uczniowi nauk tajemnych objawi si z wolna prawdy wiata duchowego, sysze bdzie bowiem przemawianie na sposb duchowy. Wszelkie wysze prawdy zdobywamy za porednictwem takiego wewntrznego przemawiania". (...) Nie naley tego w ten sposb rozumie, e zbdne jest studiowanie pism wiedzy tajemnej przed uzyskaniem monoci syszenia "wewntrznej mowy". (...) Nie s to jedynie sowa. (...)

OWIECENIE Do owiecenia prowadz wiczenia proste. (...) Do postrzegania objaww wewntrznego wiata doj mona jedynie przez wykonywanie tyche wicze z cierpliwoci, skrupulatnie i wytrwale. Rozpoczyna si je od ogldania w sposb okrelony rnych tworw przyrody, jak np. nieprzejrzystego, piknie uksztatowanego kamienia (krysztau), roliny czy zwierzcia. Najpierw starajmy si zwrci ca uwag na porwnanie kamienia ze zwierzciem w sposb, jaki tutaj podam. Myli, ktre tu opisz, musz przechodzi przez dusz wrd ywych uczu. I niech adna myl inna, adne inne uczucie nie mie si wplta i przeszkadza intensywnemu, uwanemu przygldaniu si. Mwmy sobie: "Kamie ma posta i zwierz ma posta. Kamie spoczywa spokojnie na swoim miejscu. Zwierz zmienia swoje miejsce. Popd (dza) powoduje, e zwierz zmienia miejsca pobytu. Do zaspokojenia popdw suy mu caa jego posta. Jego czonki, jego narzdy wyksztacone s w zgodzie z tymi popdami. Posta kamienia stworzyy nie dze, lecz siy od dz wolne". Jeli si intensywnie w tych mylach pogrymy, i przy tym z napit uwag przyglda si bdziemy kamieniowi i zwierzciu, wtedy oyj w duszy dwa zupenie odmienne rodzaje uczucia. Od kamienia pynie do duszy naszej jeden rodzaj uczucia, od zwierzcia drugi rodzaj. Z pocztku sprawa prawdopodobnie nie uda si; lecz z czasem, przy prawdziwie cierpliwym wiczeniu, te uczucia si pojawi. (...) Z pocztku trwaj one tylko tak dugo, jak dugo trwa samo ogldanie, pniej dziaaj i w dalszym cigu, a wtedy staj si w duszy czym ywym. Wystarczy wtedy tylko zastanowi si, a oba uczucia pojawi si zawsze, take i bez ogldania zewntrznego przedmiotu. Z tych uczu i myli z nimi zwizanych tworz si narzdy jasnowidzenia. Gdy przyjrzymy si pniej take i rolinie, 25

zauwaymy, e wychodzce od niej uczucie co do rodzaju i stopnia zajmuje miejsce porednie midzy uczuciem pochodzcym od kamienia a tym pochodzcym od zwierzcia. Narzdy w ten sposb utworzone s oczyma duszy. Uczymy si widzie nimi powoli co, jakby duszne i duchowe barwy. Dopki przyswojone mielimy tylko to, co opisane byo jako przygotowanie", wiat duchowy ze swoimi liniami i figurami pozostawa ciemny; przez owiecenie janieje. (...) Wiedza tajemna oznacza to, co jasnowidzcemu w kamieniu jawi si jako "niebieskie" lub "czerwono-te". W rzeczywistoci widziane tu barwy s "duchowej natury". Barwa pochodzca od roliny jest "zielona", przechodzca stopniowo w eterycznie jasnorow. Rolina jest bowiem takim tworem przyrody, ktry w wyszych wiatach pod pewnym wzgldem ma waciwoci takie same, jak w wiecie fizycznym. Z kamieniem i zwierzciem ma si sprawa inaczej. Naley jednak zda sobie z tego spraw, e w wymienionych barwach podane s tylko gwne odcienie krlestwa kamieni, rolin i zwierzt. W rzeczywistoci istniej wszystkie moliwe odcienie porednie. Kady kamie, kada rolina, kade zwierz ma sobie waciwy odcie barwy. Do tego doda przyjdzie istoty wiatw wyszych, ktre fizycznie nigdy nie dostpuj wcielenia, ze swymi czsto cudownymi, czsto te szkaradnymi barwami. W rzeczywistoci bogactwo barw w wiatach wyszych bez porwnania jest wiksze ni w wiecie fizycznym. Gdy czowiek nabdzie ju zdolnoci widzenia "oczyma duszy", spotka si, prdzej czy pniej, z owymi wspomnianymi istotami wyszymi, a po czci niszymi od niego, ktre nigdy nie zstpuj do rzeczywistoci fizycznej. Gdy dojdzie ju on do tego, co tu opisano, stan mu otworem drogi do wielu rzeczy. (...) Konieczne jest, aby kandydat na ucznia wiedzy tajemnej niczego nie utraci ze swych przymiotw czowieka szlachetnego, dobrego i wraliwego na wszystko, co fizycznie rzeczywiste. Przeciwnie, w czasie swego nowicjatu ucznia wiedzy tajemnej potgowa musi nieustannie sw si moraln, sw czysto wewntrzn, swoje zdolnoci postrzegania. O jednym wspomn w szczeglnoci: w czasie swych pocztkowych wicze owiecenia ucze wiedzy tajemnej dba musi o bezustanne poszerzenie swego wspczucia dla ludzi i wiata zwierzcego, swego zmysu dla piknoci przyrody. Jeli si o to nie bdzie stara, skutkiem tych wicze stpia si bdzie bezustannie to jego wspczucie, ten jego zmys. (...) Wielu ludzi poszukuje w dzisiejszych czasach drogi do wiedzy tajemnej. A czyni to w sposb rozmaity; i prbuje niejednej praktyki niebezpiecznej, nawet zdronej. (...) Drogi tu opisane nie mog zaszkodzi nikomu, o ile zbytnio si ich nie forsuje. Jedno tylko mie trzeba na uwadze: nie wolno nikomu powica temu rodzajowi wicze wicej czasu i si, ni rozporzdza nimi odpowiednio do swego stanowiska i swoich obowizkw. (...) Kto pragnie rzeczywistych wynikw, musi si uzbroi w cierpliwo; po kilku minutach wiczenia musi umie przerwa je i spokojnie wzi si do swej pracy codziennej. (...)

KONTROLA MYLI l UCZU Kto szuka drg do wiedzy tajemnej, (...) ten, powinien mie stale na uwadze to, e po pewnym czasie poczyni znaczne postpy, pomimo e nie okazuj mu si one w taki sposb, jak si tego mg spodziewa. (...) Badacz wiedzy tajemnej widzi postpy poczynione przez ucznia na dugo przedtem, zanim ucze je sobie uwiadomi. (...) Nie moe nauczyciel wiedzy tajemnej da swemu wychowankowi niczego, czego ten ju w sobie, w sposb utajony, by nie posiada. Moe da mu tylko wskazwki do rozwinicia drzemicych w nim zdolnoci. (...) Jednak odwaga i wiara w siebie s dwoma wiatami, ktrym na drodze do wiedzy tajemnej zagasn nie wolno. Kto nie jest w stanie zmusi si do cigego, cierpliwego powtarzania wiczenia, ktre niezliczone razy zupenie si nie powiodo, ten daleko nie zajdzie.

26

Na dugo przedtem, zanim wyranie spostrzec bdzie mona jakikolwiek postp, pojawia si niewyrane uczucie, e jest si na dobrej drodze. I naley to uczucie ywi i pielgnowa. Sta si bowiem ono moe pewnym przewodnikiem. Przede wszystkim pozby si naley mniemania, jakoby sposoby dojcia do wyszego poznania musiay by szczeglnie osobliwe i tajemnicze. (...) Tote chodzi o nadanie uczuciom i mylom naleytego kierunku. Wtedy rozwiniemy umiejtnoci spostrzegania tego, co w zwykym yciu zdaje si niewidzialne. Tu podam jedn z drg wykonania. (...) Pomy przed sob niewielkie ziarenko i skupmy na nim odpowiednie myli, by za ich pomoc rozwin w sobie odpowiednie uczucia. Najpierw zdajmy sobie spraw z tego, co rzeczywicie widzimy, co mamy przed oczyma. Opiszmy form, barw i wszystkie inne waciwoci nasienia. Nastpnie rozwaajmy: jeli nasienie to zasadzimy w ziemi, powstanie bogato uksztatowana rolina. Wyobramy j sobie, stwrzmy w mylach jej obraz, a potem pomylmy: to, co jest obrazem mojej fantazji, to rzeczywicie wydobd z nasiona siy ziemi i wiata. Gdybym mia przed sob przedmiot sztucznie utworzony, naladujcy udzco nasienie, tak e oczy moje nie mogyby go odrni od prawdziwego, adna sia ziemi i wiata nie stworzyaby z niego roliny. Kto myl tak jasno powemie, kto j wewntrznie przeyje, ten i nastpujc myl z odpowiednim uczuciem potrafi w sobie utworzy. Powie: w nasieniu ywym spoczywa ju w sposb utajony - jako sia caej roliny - to, co pniej z niej wyronie. W sztucznym - siy tej nie ma. A jednak dla moich oczu oba wydaj si podobne. Rzeczywiste nasienie zawiera zatem w sposb niewidzialny co, czego to naladujce je nie ma. Na to niewidzialne zwrmy wic teraz uczucia i myli. Wyobramy sobie: to niewidzialne zmieni si pniej w widzialn rolin, ktr bd mia przed sob w konkretnej postaci i barwie. Zatrzymajmy si przy tej myli: niewidzialne stanie si widzialnym. (...) By myl t rwnie mc w sobie intensywnie odczu, naley przey j, rozpamitywa w spokoju, nie dopuszczajc przy tym myli innych, ktre by temu przeszkadzay. I trzeba na to czasu, aby myl ta i zwizane z ni uczucie po prostu wryy si w dusz. Kto czyni tak bdzie w sposb naleyty, poczuje w sobie po pewnym czasie - moe dopiero po wielu prbach - pewn si. A sia ta stworzy nowy rodzaj widzenia. Nasienie okae si jakby zamknite w maym wietlanym oboczku. Odczujemy je w sposb zmysowo-duchowy jako rodzaj pomyka. rodek tego pomienia odczujemy tak, jak odczuwa si wraenie barwy liliowej; jego brzeg, jak odczuwamy barw niebieskaw. Objawia si to, czego poprzednio nie widzielimy, a co stworzya obudzona przez nas sia myli i uczucia. Rzecz zmysowo niewidzialna, rolina, ktra stanie si widoczna dopiero kiedy pniej, objawia si nam w sposb duchowo-widzialny. (...) Przy wszystkich tych wiczeniach nie wolno czowiekowi nigdy utraci penego nad sob panowania. Jak pewnie myli o rzeczach i sprawach ycia codziennego, tak te musi myle i tutaj. le byoby, gdyby popad w marzycielstwo. Bystry rozum, trzewo zachowa musi w kadej chwili. (...) Wci przeto powinien ucze bada si, czy nie utraci rwnowagi, czy tym samym pozosta dla otoczenia, w ktrym yje. Musi te wci polega pewnie na sobie samym i zachowa jasny na wszystko umys. (...) Dalsze wiczenie nawizywa winno do poprzedniego. Stamy przed rolin bdc w penym rozwoju. Przejmijmy si mylami, e nadejdzie czas, w ktrym ona obumrze. Nic nie pozostanie z tego, co widz dzisiaj, prcz nasion, z ktrych powstan roliny nowe. I znw pojawi si myl, e poza tym, co widz, spoczywa w ukryciu co niewidzialnego. Tak: rolina ta ze swymi barwami nie bdzie w przyszoci istniaa, ale wiadomo, e tworzy ona nasiona, poucza mnie, e nie zniknie w nicoci. Tego, co j przed znikniciem uchroni, nie mog dojrze oczyma, zarwno jak poprzednio nie mogem w nasieniu dojrze roliny. J e s t zatem w niej co, czego nie widz oczyma. Jeli ywi bd w sobie myl tak, i jeli wesprze j we mnie odpowiednie do niej uczucie, wtedy po pewnym czasie rozwinie si znw w duszy mojej sia, ktra stanie si nowym pogldem. Z roliny za wyronie rodzaj duchowego, pomiennego tworu. Bdzie on 27

naturalnie odpowiednio wikszy od opisanego poprzednio. Pomie w odczujemy w czci rodkowej jako zielonkawo-niebieski, po brzegu za jako to-czerwony. Zaznaczam tu z naciskiem, e tego, co tu nazywam "barwami", nie widzi si tak, jak widzimy barwy fizycznymi oczyma, lecz przez postrzeganie duchowe odczuwamy co podobnego jak przy odbieraniu wrae barw fizycznych. Postrzega duchowo niebieskie" znaczy odczuwa albo wyczuwa co, co podobne jest do tego, co czujemy, gdy wzrok oka fizycznego spoczywa na barwie "niebieskiej". (...) Kto doprowadzi do tego, e widzi duchowo, zyska wiele. Sprawy odsaniaj mu si bowiem nie tylko w swym obecnym bycie, lecz rwnie w powstawaniu i przemijaniu. Zaczyna wszdzie widzie Ducha, o ktrym oczy zmysowe niczego wiedzie nie mog. I tym samym poczyni pierwsze kroki do stopniowego zgbienia tajemnicy narodzin i mierci za pomoc wasnego widzenia. (...) Kto by przypuszcza, e wygodniej mgby doj do celu, gdyby nasienie, o ktrym bya mowa, lub rolin jedynie sobie wyobraa, popadby w bdy o daleko idcych, smutnych nastpstwach. (...) Kto za pomoc tego rodzaju wicze odnalaz w sobie pierwsze pocztki duchowego widzenia, moe doj do ogldania czowieka samego. Zwrci si najpierw naley do prostych zjawisk ycia ludzkiego. Przed przystpieniem do tego naley szczeglnie szczerze zabra si do pracy nad oczyszczeniem swego moralnego charakteru, oddalajc od siebie wszelk myl, e nabyte w ten sposb poznanie obrci by mona na swoj korzy. Ostatecznie trzeba to w sobie wypracowa, e nabytej ewentualnie nad ludmi siy nigdy na ze si nie uyje. Dlatego kady szukajcy rozwizania tajemnic natury czowieka drog wasnego widzenia przestrzega musi zotej reguy prawdziwej wiedzy duchowej. A zota ta regua powiada: usiujc zrobi jeden krok w poznaniu tajnych prawd, zrb rwnoczenie trzy kroki naprzd w udoskonaleniu swego charakteru. (...) Wyobramy sobie czowieka, ktrego obserwowalimy kiedy, gdy czego poda. Musimy zwrci tu uwag na sam dz. Najpierw przypomnijmy sobie chwil, w ktrej dza bya najywsza, lecz mimo to wtpliwe jeszcze byo, czy czowiek w otrzyma to, czego poda, czy te nie. Teraz oddajmy si w peni temu wyobraeniu. Zdobdmy si na najwikszy, na jaki nas sta, spokj wasnej duszy. Stamy si w granicach moliwoci lepi i gusi na wszystko inne, co si dokoa nas dzieje. Szczeglnie za uwaajmy na to, by wywoane wyobraenie obudzio w duszy uczucie. Niechaj uczucie to wzrasta. (...) Rzecz prosta, obserwacja ta urywa si z tej przyczyny, e czowieka, na ktrego zwracamy uwag, nie obserwowalimy do dugi czas w opisanym stanie duszy. Prawdopodobnie poczynicie setki, wiele setek prb daremnych. Najwaniejsza jednak rzecz, nie straci cierpliwoci. Po wielu prbach dojdziemy do tego, e przeyjemy we wasnej duszy uczucie odpowiadajce stanowi duszy obserwowanego czowieka. Wtedy po pewnym czasie zauwaymy, e pod wpywem tego uczucia wyrasta w naszej duszy sia, ktra staje si duchowym widzeniem stanu duszy innego czowieka. W polu widzenia wystpi obraz, wyczuwany jako co janiejcego. A ten duchowo wietlany obraz jest tak zwanym astralnym wcieleniem ogldanego dusznego stanu dzy. I znw moemy obraz ten opisa jako co odczuwanego jako pomie. W rodku odczuwa go bdziemy jako toczerwony, bliej krawdzi jako czerwono-niebieski lub liliowy. Bardzo wane jest, aby z takim duchowym widzeniem obchodzi si bardzo ostronie. Najlepiej, jeli na pocztek nikomu o tym nie bdziemy mwili, chyba e swemu nauczycielowi, jeli go mamy. Jeli bowiem zechcemy nieodpowiednimi sowami opisywa takie zjawiska, ulegniemy najczciej cikiemu zudzeniu. Uywamy bowiem sw zwyczajnych, nie przeznaczonych dla takich spraw, s te one za grube i niezdarne. (...) Std znw wana regua dla ucznia tajemnej wiedzy: umiej milcze o swoich duchowych widzeniach. Co wicej, zamilcz o tym nawet przed samym sob. Nie usiuj ubiera w 28

sowa tego, co ujrzysz duchem, ani te dociec tego niezdarnym rozumem. Bez uprzedze oddaj si swemu duchowemu widzeniu i nie m go dugim rozmylaniem. (...) Opisane wiczenie uzupeni mona innym. Obserwujmy w sposb podobny czowieka osigajcego zaspokojenie jakiego yczenia, spenienie jakiego oczekiwania. Jeli przestrzega bdziemy tych samych regu i ostronoci, podanych w poprzednim wypadku, dojdziemy do duchowego widzenia. Ujrzymy duchow posta pomyka, wyczuwanego porodku jako ty i jakby z zielonkawym obrzeem. Przez tak obserwacj innych ludzi atwo popa moe czowiek w bd moralny. Utraci moe mio. Uy tu trzeba wszelkich moliwych rodkw, aby temu zapobiec. Do takiego ogldania sta ju trzeba bezwarunkowo na wyynach ducha, na ktrych jest absolutn pewnoci, e myli s prawdziwymi rzeczami. Nie mona ju odtd pozwala sobie na tego rodzaju mylenie o ludziach, ktre by nie godzio si z najwyszym powaaniem godnoci i wolnoci czowieka. Ani na chwil nie moe nami zawadn myl, e czowiek mgby by dla nas jedynie przedmiotem obserwacji. W miar duchowego ogldania waciwoci drugiego czowieka postpowa musi w nas praca nad samym sob w kierunku zdobycia zdolnoci nieograniczonego oceniania penej osobistej wartoci kadego czowieka, zdolnoci spogldania na to, co yje w czowieku, jako na co witego, czego nam dotkn nie wolno - dotkn nawet choby w mylach i uczuciach. Przepeni nas musi uczucie witej bojani dla wszystkiego, co ludzkie, jeli nawet o tym pomylimy tylko we wspomnieniu. Na tych dwch jedynie przykadach chciaem na razie pokaza, jak doj mona do owiecenia odnonie do ludzkiej natury. Chciaem przez to przynajmniej wskaza drog, ktr i naley. Kto zdobdzie si na naleyt wewntrzn cisz i spokj, niezbdne dla takiego ogldu, tego dusza dostpi, ju przez to samo, wielkiej przemiany. Przemiana ta osignie wkrtce taki stopie, e wewntrzne ubogacenie jego istoty da mu pewno i spokj, rwnie i w jego zewntrznym postpowaniu. A to zmienione zewntrzne zachowanie oddziaa znw z powrotem na jego dusz. (...) Na drodze tej zblia si czowiek coraz bardziej do chwili, kiedy bdzie mg postawi pierwsze kroki wtajemniczenia. Zanim je jednak bdzie mg postawi, potrzebne jest jeszcze jedno; co, czego potrzeby ucze wiedzy tajemnej z pocztku najmniej moe odczuwa. Odczuje j jednak pniej. Tym mianowicie, co wnie musi szukajcy wtajemniczenia, jest w pewnej mierze wyrobiona odwaga i nieustraszono. Ucze wiedzy tajemnej musi poniekd szuka sposobnoci do wyrobienia w sobie tych cnt. W tajemnym wyszkoleniu powinno si je ksztaci systematycznie. Ale te i samo ycie jest w tym kierunku szczeglnie dobr szko tajemn; moe najlepsz. Ucze wiedzy tajemnej musi umie miao spojrze w oczy niebezpieczestwu, a trudnoci przezwycia bez wahania. Wobec niebezpieczestwa np. zdoby si musi natychmiast na uczucie: trwoga moja nic a nic mi nie pomoe; nie wolno mi jej ulega; o tym jednym musz myle, co mam zrobi. I musi doprowadzi do tego, aby w okolicznociach, w ktrych poprzednio by bojaliwy, uczucia "obawy", "braku odwagi" przynajmniej we waciwym mu najgbszym uczuciu stay si dla niego czym niemoliwym. Prac nad sob w tym kierunku rozwija bowiem czowiek w sobie siy szczeglnego rodzaju, potrzebne mu do dostpienia wyszych stopni wtajemniczenia. (...) Jeli bowiem zmysy fizyczne nie pozwalaj mu widzie wyszej prawdy, to przez to wanie s dobroczycami czowieka. Zakrywaj one przed nim rzeczy, ktre by nie przygotowanego przeraziy, ktrych widoku znie by nie mg. Do widoku takiego musi ucze dorosn. Traci w wiecie zewntrznym pewne podpory, ktre zawdzicza wanie tej okolicznoci, e podlega zudzeniu. Rzeczywicie i dosownie tak si rzecz ma, jak gdybymy zwrcili komu uwag na niebezpieczestwo od dawna mu zagraajce, o ktrym jednak przedtem nie mia pojcia. Poprzednio nie mia obaw; teraz jednak, gdy ju wie

29

o niebezpieczestwie, opanowuje go trwoga, pomimo e niebezpieczestwo nie wzroso z tego powodu, e si o nim dowiedzia. Siy wiata s niszczce i twrcze: los istnie zewntrznych to powstawanie i przemijanie. W dziaanie tych si, w bieg tego losu wejrze musi wiedzcy. W zwykym yciu musi usun on zason rozpocierajc si przed jego duchowymi oczyma. Czowiek sam jednak zwizany jest z tymi siami, z tym losem. W jego wasnej istocie tkwi siy niszczce i odbudowujce. I jak bez zason staj inne rzeczy przed jasnowidzcym wzrokiem wiedzcego, tak i bez zason okazuje si dusza sobie samej. Przy takim samopoznaniu nie wolno uczniowi tajemnemu straci si. A moe mu ich zabrakn, jeli nie wniesie pewnego ich nadmiaru. Aby wypadek taki si nie zdarzy, musi uczy si zachowywa wewntrzny spokj i pewno w cikich okolicznociach ycia; musi wyrobi w sobie silne zaufanie do dobrych potg bytu na ziemi. Musi by na to przygotowany, e pewne pobudki, ktre nim dotychczas kieroway, ju go w przyszoci prowadzi nie bd. (...) Bdzie musia rozwin zupenie nowe pobudki dziaania i mylenia. A do tego wanie potrzebna jest odwaga i nieustraszono. Przede wszystkim chodzi o rozwijanie odwagi i nieustraszonoci w najgbszym yciu myli. Nauczy si musi ucze wiedzy duchowej nie poddawa si zwtpieniu w razie niepowodzenia. Zdolnym musi si uczyni do powzicia myli: "Chc zapomnie o tym, e mi ta rzecz si nie udaa, i sprbuj na nowo, jak gdyby nic nie zaszo". Pracujc w ten sposb, osignie przewiadczenie, e rda si, z ktrych czerpa ma w wiecie, s niewyczerpalne. Wci na nowo dy bdzie do Ducha, a on podnosi go bdzie i dwiga, ilekro jego ziemska powoka okazaaby si bezsilna i saba. Musi by zdolnym do kroczenia przez ycie ze wzrokiem utkwionym w przyszoci i nie pozwoli, aby w deniu tym przeszkod stany mu jakiekolwiek dowiadczenia z minionej przeszoci. Kto posiada ju do pewnego stopnia opisane waciwoci, dojrza do poznania prawdziwych imion rzeczy, ktre s kluczem do wyszej wiedzy. Na tym bowiem polega wtajemniczenie, e uczymy si nazywa sprawy wiata tym imieniem, ktre maj one w Duchu ich boskich twrcw. W tych ich imionach zawarte s tajemnice rzeczy, dlatego wtajemniczeni mwi inn mow ni niewtajemniczeni, poniewa wypowiadaj nazwy istot, ktrymi one same zostay uczynione. (...)

WTAJEMNICZENIE Wtajemniczenie jest najwyszym stopniem tajemnego wyszkolenia, o ktrym mona jeszcze uczyni w pimie wzmianki dla ogu zrozumiae. (...) Wiedz i moc, ktra staje si udziaem czowieka przez wtajemniczenie, osign mgby w innym wypadku dopiero w bardzo dalekiej przyszoci - po wielu wcieleniach. (...) Kto osiga wtajemniczenie dzi, otrzymuje wiadomoci o wiele pniej, w zupenie innych warunkach. W rzeczywistoci o tajemnicach bytu czowiek moe si dowiedzie tyle, ile odpowiada to stopniowi jego dojrzaoci. (...) Tote pierwsze wskazwki udzielane kandydatowi na wtajemniczonego zastpi maj przysze dowiadczenia. S to tak zwane "prby", ktre musi przechodzi, a ktre oka si naturalnym wynikiem ycia dusznego. (...) Pierwsza "prba" polega na uzyskaniu prawdziwszego ogldu cielesnych waciwoci cia martwych, potem rolin, zwierzt i ludzi, ni ma go przecitny czowiek. (...) Majcy by wtajemniczonym uczy si podczas niej rozeznawa, jak objawiaj si dla duchowego ucha i oka rzeczy i istoty yjce w przyrodzie. (...) Dla oka i ucha zmysowego waciwoci, ktre si tu widzi i syszy, s ukryte, podobnie jak s one jakby za zason dla tego zmysowego ogldu. Z tego, ktry ma by wtajemniczony, zasona ta opada - podczas tak zwanego "procesu duchowego spalania". Dlatego pierwsz prb nazywa si "prb ognia". Dla niektrych ludzi ju samo zwyczajne ycie jest mniej lub wicej wiadomym procesem wtajemniczenia, przejciem przez 30

prb ogniow. S to ci, ktrzy przechodz tego rodzaju bogate dowiadczenia w taki sposb, e ich zaufanie do siebie samych, ich odwaga i wytrwao wzrastaj w sposb zdrowy, a zmartwienia, rozczarowania, zawody w swoich zamierzeniach ucz si znosi wielkodusznie, ze spokojem i nieugit si. Kto przeszed tego rodzaju dowiadczenia, jest ju wtajemniczonym, cho dokadnie o tym nie wie; i niewiele wtedy potrzeba, aby otworzyy mu si uszy i oczy duchowe i sta si jasnowidzcym. (...) To poznawanie nie jest celem, lecz jedynie rodkiem do celu. Za celem jest to, aby przez poznanie wyszych wiatw kandydat naby wikszego i prawdziwszego zaufania do siebie samego, wikszej odwagi i zupenie innej wielkodusznoci i wytrwaoci. (...) Po prbie ogniowej kady z kandydatw moe jeszcze zawrci. (...) Jeli jednak zamierza w dalszym cigu kontynuowa tajemne nauczanie, wtajemniczony by musi w tym czasie w uywany podczas niego szczeglny system pisma. W pimie tym objawione s waciwe nauki tajemne. Tego bowiem, co rzeczywicie "ukryte" (tajemne) jest w rzeczach, ani nie mona wymwi bezporednio sowami zwyczajnej mowy, ani opisa zwyczajnymi systemami pisma. Ci, co pobierali nauk u wtajemniczonych, tumacz wedug monoci nauki wiedzy duchowej na jzyk zwyczajny. Pismo tajemne objawia si duszy, gdy osignie ona duchowe postrzeganie. (...) Dojrzewamy w sposb waciwy do jasnowidzcego poznania, a w czasie tego dojrzewania rozwija si sia, jakby zdolno duszy, dca do odcyfrowywania zdarze i istnienia wiata duchowego niby charakteru jakiego pisma. (...) Znaki pisma tajemnego nie zostay dowolnie wymylone, lecz odpowiadaj siom dziaajcym w wiecie. Poznajc te znaki, uczymy si mowy rzeczy. Kandydat spostrzega wkrtce, e poznawane znaki odpowiadaj figurom, barwom, dwikom itd., ktre nauczy si spostrzega w czasie przygotowania i owiecenia. (...) Teraz dopiero zaczyna czyta w wyszym wiecie. Co poprzednio byo osobnym ksztatem, tonem, barw, okazuje mu si jako wielki system. (...) I dopiero teraz midzy kandydatem a wtajemniczonym w dziedzinie wyszej wiedzy doj moe do naleytego porozumienia. Jakkolwiek bowiem uoyoby si wspycie wtajemniczonego z innymi ludmi w zwyczajnym yciu, wiadomoci z wiedzy wyszej w bezporedniej postaci wtajemniczony udzieli moe jedynie we wspomnianej mowie znakw. W mowie tej dowie si rwnie ucze wiedzy tajemnej o pewnych reguach zachowania si w yciu. Dowie si o pewnych obowizkach, o ktrych poprzednio zupenie nie wiedzia. (...) Zaznaczy jednak musz, e istniej ludzie mogcy niewiadomie wykonywa takie czynnoci, pomimo e nie przechodzili tajemnego nauczania. (...) Rni ich od ucznia wiedzy tajemnej jedynie to, e ucze dziaa ze wiadomoci. (...) Po poznaniu wspomnianego pisma znakw rozpoczyna si dla ucznia wiedzy tajemnej dalsza "prba". Ma ona wykaza, czy moe swobodnie i pewnie porusza si w wiecie wyszym. (...) Zbdne prawie jest wspomina, e uczniowi wiedzy tajemnej nie wolno zaniedbywa jakichkolwiek obowizkw ycia codziennego z tego powodu, e yje w wiatach wyszych. (...) Przeciwnie, wszystkie waciwoci stanowice o dzielnoci czowieka w yciu potguj si u ucznia wiedzy tajemnej w sposb niepojty dla niewtajemniczonego. (...) Kto doszed do wspomnianego stopnia wtajemniczenia, podlega obowizkom nie majcym adnej zewntrznej pobudki. W tych sprawach kieruj nim jedynie owe przepisy objawione mu w mowie "ukrytej". (...) W tym celu kandydat poczuje, e tajemne studia postawiy go wobec pewnego okrelonego zadania. Bdzie mia do wykonania ktr z tych czynnoci, ktre pozna i ktrych nauczy si na stopniach przygotowania i owiecenia. Ale tego, co ma wykona, dowie si ze wspomnianego przyswojonego sobie pisma. Jeli pozna swj obowizek i postpi naleycie, wtedy zda prb. Wynik pozna po zmianie, jaka zajdzie po wykonaniu zadania w spostrzeeniach jego duchowego wzroku i suchu odczuwanych jako figury, barwy i tony. (...) T prb nazywamy "prb wody", gdy w tych wyszych dziedzinach czowiekowi brak oparcia w 31

okolicznociach zewntrznych, tak jak brak oparcia przy poruszaniu si w wodzie, gdy jej dna nie moemy dosign. (...) Przy tej prbie chodzi rwnie o osignicie pewnej waciwoci. (...) Dla spowodowania podanej zmiany w wyszych dziedzinach bytu kandydat musi bowiem polega jedynie na tym, czego nabdzie na podstawie swych wyszych spostrzee i z czytania pisma tajemnego. (...) Tote czowiek przy tej prbie ma w najszerszej mierze sposobno opanowania siebie samego. (...) Kto naby zdolnoci denia do wysokich zasad i ideaw z jednoczesnym opanowaniem osobistych kaprysw i samowoli, kto potrafi zawsze wypenia obowizki, nawet gdy skonnoci i sympatie s nazbyt rade odcign go od obowizku, ten ju jest niewiadomie wtajemniczony w czasie swego zwyczajnego ycia. (...) W wyszych wiatach wpyw na rzeczy maj jednak nasze yczenia, podania i skonnoci. Jeli chcemy tam dziaa na sprawy w sposb odpowiedni, musimy w peni nad sob panowa, musimy postpowa jedynie wedug naleytych prawide, i nie wolno nam ulega adnej samowoli. Waciwoci czowieka, na ktr na tym stopniu wtajemniczenia szczegln musi si zwrci uwag, jest bezwzgldnie zdrowa i pewna zdolno sdu. (...) Wtedy bowiem jedynie postpi on moe w dalszej drodze, gdy od prawdziwej rzeczywistoci potrafi odrni zud, bezwartociowe twory fantazji, przesdy i wszelkiego rodzaju mamida. A na wyszych stopniach bytu jest to stopniowo trudniejsze ni na stopniach niszych. (...) Jedyn wytyczn musi by tu prawda. (...) Ludzie, ktrych sposb mylenia skania si ku fantazji, ku przesdom, nie mog poczyni adnych postpw na ciece tajemnej. (...) Ucze wiedzy tajemnej staje si wolny od wszelkich wtpliwoci odnonie do wyszych wiatw, lecz dopki podlega mamidom i zudom, skarbu tego osign nie moe. W marzycielstwie, fantastycznoci i przesdach czyhaj bowiem najgorsi wrogowie na drodze do poznania wyszych wiatw. (...) Gdy ju kandydat do wielkie w tym kierunku poczyni postpy, oczekuje go trzecia "prba". Przy tej nie wyczuwa adnego celu. Wszystko spoczywa w jego rkach. Znajduje si on w takim pooeniu, e nic go nie pobudza do dziaania. Znale musi drog zupenie sam z siebie, (...) a do tego konieczne jest szybkie dojcie do adu z samym sob. Trzeba znale tu bowiem swoje "wysze ja" w najgbszym tego sowa znaczeniu, by mc podj szybk decyzj, gdy wypadnie usucha natchnienia Ducha w jakiejkolwiek sprawie. (...) W tym pooeniu chodzi o wykazanie przytomnoci umysu. (...) Aby za nie sta si bezczynnym, nie wolno czowiekowi utraci siebie samego, albowiem tylko w sobie samym znale moe jedyny stay punkt, o ktry moe si oprze. (...) Nie w mniejszym stopniu ni poprzednio i w tym wypadku ycie zwyczajne jest ju dla wielu szko tajemn. (...) Nazywamy j (w szkoach tajemnych) "prb powietrza", gdy kandydat podczas niej nie moe ani stan na mocnym gruncie zewntrznych pobudek, ani na tym, co wypywa z barw, form, i tym podobnych rzeczy, ktre pozna w trakcie przygotowania i owiecenia, ale wycznie oprze si on moe na sobie samym. Gdy ucze wiedzy tajemnej przejdzie ju t prb, bdzie mg przekroczy "wityni wyszego poznania". (...) Zadanie, ktre ma tutaj do wykonania, wyraa si czsto powiedzeniem: ucze wiedzy tajemnej zoy musi "przysig", e niczego z nauk tajemnych "nie zdradzi". (...) Nie chodzi tu jednak o adn "przysig" w zwykym tego sowa znaczeniu, co raczej o nabranie na tym stopniu rozwoju dowiadczenia. Uczy si, on jak stosowa wiedz tajemn, jak j oddawa na usugi ludzkoci. Dopiero teraz rodzi si w nim naleyte rozumienie wiata. Nie chodzi tu o przemilczanie prawd wyszych, lecz o naleyty sposb, umiejtno odpowiedniego, z taktem ich zastosowania. (...) I zym byby wtajemniczonym, kto by nabytych tajemnic nie odda na usugi wiata w sposb najlepszy i na miar swych moliwoci. (...) aden 32

czowiek ani adna inna istota nie zobowizuje go do tak rozumianej "przysigi". Wszystko pozostawione jest jego wasnemu poczuciu odpowiedzialnoci, (...) a "przysiga" ta oznacza nie co innego, jak tylko to, e do podjcia takiej odpowiedzialnoci ju dojrza. Wtedy te w kandydat otrzymuje to, co okrela si symbolicznie jako "napj zapomnienia". Jego udziaem staje si tajemnica, jak mona dziaa bez ustawicznej przeszkody ze strony niszej pamici. Potrzebne jest to wtajemniczonemu, gdy musi mie pene zaufanie do bezporednio danej rzeczywistoci. Musi umie zniweczy zason wspomnie, ktra w kadej chwili ycia otacza czowieka. (...) Naturalnie, nie rozumie si przez to, e mamy si wyrzec dowiadczenia nabytego w yciu, (...) lecz wtajemniczony, sam z siebie, musi mie zdolno osdzenia kadego nowego przeycia i da mu dziaa na siebie bez zmcenia tego dziaania przeszoci. W kadej chwili musi by przygotowany na to, e kada rzecz lub istota moe mu przynie zupenie nowe objawienie. Jeli osdza rzecz now wedug starej, popenia bd, (...) gdy wanie do widzenia tego, co nowe, nie do sdzenia o nowym wedug starego, suy ma dowiadczenie. (...) Drugim "napojem", ktry podaj wtajemniczonemu, jest "trunek pamici". Z nim nabywa on zdolnoci staego zatrzymywania uwagi na wyszych tajemnicach. (...) A musi sta si zupen z nimi jednoci, (...) one same musz sta si dla niego wiczeniem, przyzwyczajeniem, skonnoci; (...) musz same si w czowieku objawia, przenika go, jak funkcje yciowe przenikaj jego organizm. (...)

5. PRAKTYCZNE WSKAZWKI Gdy czowiek przejdzie ju cay w proces wyksztacenia odnonie do uczu, myli i nastrojw, jak to opisaem w rozdziaach o przygotowaniu, owieceniu i wtajemniczeniu, spowoduje w duszy swojej i w duchu podobne rozczonkowanie, jak to natura uczynia w jego ciele fizycznym. Przed tym procesem ksztacenia dusza i duch s nie rozczonkowan jednoci. Jasnowidzcy widzi je jako zachodzce na siebie, spiralne wiry oboczkw, odczuwanych przewanie jako czerwonawe i czerwonawobrunatne lub te czerwonawote barwy, matowo janiejce; po wyksztaceniu zaczynaj duchowo byszcze, jak barwy tozielone, zielonkawoniebieskie i wykazuj regularn budow. (...) Ucze wiedzy tajemnej powoli nauczy si oddycha i widzie dusz, sysze i mwi duchem, itd. Tutaj przedstawi dokadniej tylko kilka praktycznych wskazwek dotyczcych wyszego wyksztacenia duszy i ducha. (...) Szczeglnie musimy dy do wyrobienia w sobie cierpliwoci. Kady odruch niecierpliwoci dziaa paraliujco, nawet zabjczo na drzemice w czowieku wysze zdolnoci, (...) dlatego zadowolenie z najmniejszego choby osignicia, spokj i rozwaga musz coraz bardziej ogarnia jego dusz. (...) Niecierpliwo za zwalczy moe, jeli przyswoi sobie i odda si nastpujcej myli: (...) "dla wyksztacenia mojej duszy i mojego ducha musz wprawdzie robi wszystko, ale bd spokojnie oczekiwa, pki wysze potgi nie uznaj mnie godnym pewnego stopnia owiecenia". Jeli w czowieku myl ta nabierze takiej mocy, e stanie si waciwoci jego charakteru, wtedy jest na waciwej drodze. (...) Np. obrazi mnie kto. (...) U ucznia wiedzy tajemnej, przy takiej sposobnoci, natychmiast wyania si myl: "taka obelga nie zmienia w niczym mojej wartoci"; i wtedy czyni to, co zrobi naley wobec obelgi, ze spokojem i zimn krwi, nic z gniewem. (...) Wci naley mie na uwadze to, e postpienie w tajemnym wyksztaceniu nie wyraa si tyle w zewntrznych objawach, co w delikatnych przemianach ycia uczuciowego i mylowego. (...)

33

W wyszych dziedzinach bytu popiechem i niepokojem nie mona niczego uzyska. Przede wszystkim musz zamilkn podanie i dza. S to waciwoci duszy, przed ktrymi pochliwie pierzcha wszelka wysza wiedza. Jakkolwiek bardzo cenne jest wszelkie wysze poznanie: nie wolno go pragn, jeli ma do nas przyj. Kto dy do niego dla samego posiadania go, nie zdobdzie go nigdy. A do tego potrzeba przede wszystkim, abymy w gbi duszy zdobyli si na prawd wobec mych. Nie wolno si nam w niczym udzi wobec siebie samych. Z wewntrzn sumiennoci musimy spojrze w oblicze swoim bdom, sabociom i niedostwu. (...) Jedna jest tylko droga do pozbycia si swoich bdw i saboci, a t jest naleyte ich poznanie. (...) Czowiek moe rwnie ulepszy swj rozum i rozsdek, jeli ze spokojem i cierpliwoci uwiadomi sobie, dlaczego w nim nie domaga. (...) U ucznia wiedzy tajemnej musi znikn wszelka ciekawo. O ile to tylko moliwe, musi odzwyczai si od pytania o rzeczy, o ktrych chce wiedzie jedynie dla zaspokojenia osobistej dzy wiedzy. Powinien pyta tylko o to, co moe mu suy do dopenienia jego istoty na drodze rozwoju. Przy tym jednak nie powinna osabn u niego rado z wiedzy, oddanie si jej. (...) Do wyrobienia si duchowego szczeglnie potrzebne jest wyksztacenie w sobie yczenia. Nie mona bowiem wyzby si ycze. Wszystkiego bowiem, co chcemy uzyska, powinnimy rwnie chcie. A yczenie speni si zawsze, jeli towarzyszy mu bdzie szczeglnie osobliwa sia. Sia ta ma swe rdo w naleytym poznaniu. "Nie okrelaj sposobu spenienia przed poznaniem prawdy w jakiej dziedzinie" - jest to jedna ze zotych regu przeznaczonych dla ucznia wiedzy tajemnej. (...) Gdy gniewam si albo irytuj, tworz mur dookoa siebie w wiecie dusz i siy, ktre maj rozwin oczy mojej duszy, nie maj dostpu do mnie. (...) Jednak nie wolno mi sobie wyobraa, e natychmiast pojawi si duszne (astralne) zjawiska, gdy si ju nie bd irytowa. Do tego bowiem potrzebne jest poprzednie rozwinicie si we mnie duchowego oka. Jednak zawizki takiego oka tkwi w kadym czowieku. Tak dugo pozostaje ono nieczynne, dopki czowiek zdolny jest do irytacji. (...) Raczej trzeba odtd cierpliwie trwa w tym nieustannym zwalczaniu irytacji, a wtedy pewnego dnia zauwaymy, e si to duszne oko rozwino. (...) Wielu ulegnie zniecierpliwieniu lub zwtpieniu, gdy przez lata bd zwalcza pewne waciwoci duszy, a jasnowidzenie jednak si nie pojawi. W tym wypadku rozwinli w sobie zapewne jedne waciwoci, a innym tym wicej dali wybuja. Dar jasnowidzenia pojawia si dopiero po zwalczeniu wszystkich waciwoci, ktre nie pozwalaj rozwin si drzemicym zdolnociom. (...) Do waciwoci, ktre podobnie jak gniew i irytacja musz by zwalczone, nale np. bojaliwo, zabobon i skonno do uprzedze, prno i zarozumiao, ciekawo i zbyteczna paplanina, robienie rnic midzy ludmi wedug zewntrznych oznak rang, pci, pochodzenia itd. W dzisiejszych czasach bdzie to trudne do zrozumienia, e zwalczanie takich waciwoci ma co wsplnego z rozwojem zdolnoci poznania. Lecz kady badacz wiedzy tajemnej wie, e ich rozwj zaleny jest bardziej od zwalczania tych waciwoci ni od rozwoju inteligencji lub stosowania sztucznych wicze. (...) Kod na drodze tajemnego wyksztacenia staje si czowiekowi rwnie wszystko to, co powie bez dokadnego wyjanienia sobie w mylach. (...) Jeli na przykad kto do mnie przemwi, a ja mu mam odpowiedzie, musz dooy stara, by raczej uwzgldni jego mniemanie, uczucie, nawet uprzedzenie, ni to, co bym sam w omawianej sprawie mia do powiedzenia. (...) Musi sobie wyrobi sd, jakie by to miao znaczenie dla drugiego, gdyby swoje zdanie przeciwstawi jego mniemaniu. Nie naley z tej przyczyny wstrzymywa si od wypowiadania swego zdania. (...) Wci pojawia si bdzie u ucznia tajemnego pewna myl: nie o to chodzi, e mam zdanie inne od kogo drugiego, lecz o to, by ten drugi, po dodaniu czego z mojej strony, wynalaz, co w 34

zdaniu jego byo suszne". Skutkiem takich i podobnych myli, charakter i sposb postpowania ucznia wiedzy tajemnej przenika pitno agodnoci, ktra jest gwnym rodkiem caego tajemnego wyszkolenia. (...) Z agodnoci za wytworzy si wkrtce inny rys duszy: spokojne zwracanie uwagi na wszystkie odcienie ycia duchowego wok, przy zupenym przemilczeniu wasnych. (...) agodno i milczenie przy prawdziwej cierpliwoci otwieraj dusz na wiat duszny, ducha na wiat duchowy. "Trwaj w spokoju i odosobnieniu, zamknij zmysy na to, co one same przekazay ci przed twoim tajemnym ksztaceniem, powstrzymaj wszystkie myli, ktre wedug twego dotychczasowego przyzwyczajenia przez ciebie przepyway, sta si zupenie spokojny i milczcy w swoim wntrzu i cierpliwie czekaj, a wtedy wysze wiaty stwarza zaczn w tobie duchowe oczy i uszy. (...) Jednak jedynie wtedy, gdy bdziesz mia te zmysy, bdziesz duchowo widzia i sysza. Gdy tak trwa bdziesz przez chwil w spokoju i odosobnieniu, odejd nastpnie do swoich codziennych zaj, gboko sobie przyrzekajc: gdy do tego dojrzej, uzyskam kiedy to, co mam uzyska. I nie wa si zdobywa czegokolwiek od wyszych potg samowol". (...) Nie ma adnych innych przeszkd oprcz tych, ktre kady sobie sam na drodze stwarza, ktrych te jednak kady moe unikn, jeli tego rzeczywicie chce. (...) Poza tym wolno mi tu byo udzieli wiadomoci o takich tylko rzeczach, ktre nie zagraaj adnym niebezpieczestwem dla zdrowia fizycznego lub duchowego. (...) Mona jeszcze nieco powiedzie o otoczeniu, w jakim powinny si odbywa wiczenia tajemnego ksztacenia. Jednak sprawa ta w kadym osobnym przypadku wyglda inaczej. Kto wiczenia swe wykonuje w otoczeniu przepenionym egoizmem, np. wspczesn walk o byt, ten powinien sobie uwiadomi, e te egoistyczne denia nie pozostan bez wpywu na rozwj jego dusznych organw. (...) Ale w kadym wypadku to dobrze, jeli od czasu do czasu ucze wiedzy tajemnej poszuka cichego otoczenia, spokoju i wewntrznej godnoci, i wdziku przyrody. (...) Niechaj jednak nikt z tych, ktrym dane jest y w miecie, nie zaniedbuje dostarczenia rozwijajcym si organom ducha pokarmu w postaci natchnionych nauk badania duchowego. (...) Wiele jest drg do szczytw wejrzenia. 6. WARUNKI TAJEMNEGO WYSZKOLENIA Warunki przystpienia do wyszkolenia duchowego s tego rodzaju, e nie moe ich nikt ustanawia samowolnie. (...) W rzeczywistoci nauczyciel wiedzy tajemnej nie moe da nic innego, jak tylko rady, (...) i nie moe te nigdy ofiarowa niczego, jeli nie spotka si z woln wol poszukujcego wiedzy. Musz jednak zaznaczy, e nie wystarcza oglne pragnienie wyszej wiedzy, tak naturalne dla wielu. Kto bowiem ma jedynie to pragnienie, bez ochoty wypenienia szczegowych warunkw tajemnego szkolenia, ten niczego nie moe osign. Niech to sobie zapamitaj ci, co skar si, e szkolenie nie przychodzi im lekko. Kto surowych warunkw speni nie moe lub nie chce, ten musi na razie zrezygnowa z tajemnego ksztacenia. (...) Kto zadaby od nauczyciela: wyjaw mi swoje tajemnice, lecz pozostaw mnie przy moich wraeniach, uczuciach i wyobraeniach, do ktrych nawykem, ten daby czego wrcz niemoliwego. (...) Rozwin tu po kolei warunki dla ucznia wiedzy tajemnej. Zaznaczy musz z naciskiem, e przy adnym z tych warunkw nie wymaga si zupenego ich wypenienia, lecz jedynie denia do takiego wypenienia. (...) Chodzi jedynie o wol, o sposb mylenia tego rodzaju, aby wej na t drog. Pierwszym warunkiem jest: zwrci swoj uwag na pielgnowanie zdrowia fizycznego i duchowego. (...) Tylko u zdrowego czowieka moe pojawi si zdrowe poznanie. Tajemne wyszkolenie nie wyklucza czowieka, ktremu brak zdrowia; lecz musi ono wymaga od ucznia woli do prowadzenia zdrowego trybu ycia, w ktrym chodzi bdzie raczej o niedopuszczenie 35

szkodliwych wpyww ni o co innego. Czowiek musi w tym doj do moliwie najwikszej samodzielnoci. (...) Obowizek musi w wielu wypadkach wzi gr nad zdrowiem, a nawet czsto nad yciem - a tego nie moe nigdy u ucznia wiedzy tajemnej uczyni przeycie. Moe by ono jedynie rodkiem wiodcym go do zdrowia i ycia. (...) Nic nie pomoe prowadzenie ascetycznego trybu ycia, jeli pochodzi ono bdzie z tego samego rda, co inne przeycia. Moe kto w ascezie takie znale upodobanie, jak kto inny w piciu wina. (...) Szczeglnie wane jest dla ucznia wiedzy tajemnej denie do zupenego zdrowia duchowego. (...) Czyste, spokojne mylenie, pewne odczuwanie s tu podstawami. Ucze nie powinien bowiem niczego bardziej si wystrzega ni skonnoci do fantazjowania, do podniecenia, do nerwowoci, egzaltacji i fanatyzmu. Musi sobie przyswoi zdrowy pogld na wszystkie okolicznoci ycia, powinien pewnie si orientowa w yciu, spokojnie pozwoli przemawia sprawom do siebie i na siebie dziaa. (...) Gdyby ucze wiedzy tajemnej tych warunkw nie speni, zamiast w wysze wiaty, dostaby si w krainy wasnej wyobrani; w miejsce prawdy pojawiyby si u niego jego wasne myli, do ktrych ma upodobanie. (...) Drugim warunkiem jest poczucie, e jest si jednym ogniwem caego ycia. Spenienie tego warunku zawiera w sobie wiele. (...) Jeli jestem wychowawc, a mj wychowanek nie spenia tych nadziei, ktre w nim pokadaem, to uczucie moje powinienem skierowa przede wszystkim nie przeciw niemu, lecz przeciw sobie samemu. Musz do tego stopnia poczu si jednoci z wychowankiem, e zadam sobie pytanie: "czy to, co mnie u wychowanka nie zadowala, nie jest nastpstwem mego wasnego czynu?". (...) Od takiego sposobu zapatrywania zmienia si powoli cay sposb mylenia czowieka. (...) Przy tym sposobie mylenia zapatruj si np. na zbrodniarza zupenie inaczej ni poprzednio. Wstrzymuj si z sdem i powiadam sobie: "jestem takim samym czowiekiem jak i on. Moe jedynie wychowanie, ktre zawdziczam okolicznociom, oszczdzio mi takiego losu". Przyjdzie mi moe wtedy rwnie na myl, e moe w blini staby si inny, gdyby moi nauczyciele powicili mu rwnie wiele trudu co i mnie. (...) Wwczas bliskie mi bdzie rwnie wyobraenie, e jestem jedynie ogniwem w caej ludzkoci i wspodpowiedzialny za wszystko, co si dzieje. (...) W tych sprawach reform rozpocz moe kady jedynie od siebie. Na nic si zda stawianie ludzkoci oglnych warunkw w duchu powyszych myli. (...) Agitatorzy polityczni "wiedz" z reguy, czego naley "da" od innych ludzi; mniej natomiast mwi o tym, czego by naleao da od nich samych. Z tym czy si bezporednio trzeci warunek tajemnego wyszkolenia. Wychowanek musi wypracowa w sobie pogld, e jego myli i uczucia maj takie samo znaczenie dla wiata, jak jego czyny. Musi pozna, e zgubne jest zarwno to, e jakiego czowieka nienawidz, jak i to, e go bij. (...) Z moich czystych uczu i myli wiat odnosi same korzyci jak z moich dobrych czynw. Musz uzna, e uczucia moje pocigaj za sob takie same skutki jak czyny moich rk. Tym samym wyraony zosta waciwie ju czwarty warunek: przyswojenie sobie pogldu, e istota czowieka tkwi nie w tym, co zewntrzne, lecz we wntrzu. Kto uwaa si jedynie za produkt wiata zewntrznego, za wynik wiata fizycznego, nie moe w tajemnym ksztaceniu doj do niczego. Podstaw bowiem dla takiego szkolenia jest czucie si istot duszno-duchow. Kto takie uczucie w sobie rozwinie, nabywa zdolnoci rozrniania pomidzy wewntrznym poczuciem obowizku a wynikiem zewntrznym. (...) Ucze wiedzy tajemnej znale musi zoty rodek midzy tym, co mu dyktuj wymogi zewntrzne, a tym, co uwaa za suszne dla swego zachowania si. Niech nie narzuca swemu otoczeniu czego, czego ono nie moe zrozumie, ale musi si te zupenie uwolni od chci czynienia tylko tego, co moe si spotka z uznaniem tego otoczenia. (...) W ten sposb rozwinie w sobie co, co nazywane jest w wiedzy duchowej duchow wag". Na jednej z jej szal ley serce otwarte" dla potrzeb wiata zewntrznego, na drugiej wewntrzna moc i niezachwiana wytrwao".

36

A tym zaznaczony jest i pity warunek: wytrwao w wykonaniu raz powzitego postanowienia. Ucze wiedzy tajemnej nie powinien niczym da si nakoni do odstpienia od raz powzitego postanowienia, z tym jedynym wyjtkiem, gdy spostrzee, e jest w bdzie. Kade postanowienie jest si, a jeli nawet sia ta nie da bezporedniego wyniku tam, dokd j przede wszystkim skierowano, dziaa ona bdzie na swj sposb. (...) Ale wszystkie czynnoci wykonywane pod wpywem dzy nie maj adnej wartoci wobec wiatw wyszych. Tu rozstrzyga jedynie mio do jakiego czynu. (...) I dojdzie w ten sposb do tego, e ucze nie bdzie wyczekiwa zewntrznych dopiero wynikw swoich czynw, lecz bdzie znajdowa zamiowanie w samym ich spenianiu. Nauczy si ofiarowywa wiatu swoje czyny, ca swoj istot, jakkolwiek by on t ofiar chcia przyjmowa. (...) Szstym warunkiem jest rozwinicie uczucia wdzicznoci za wszystko, co czowieka spotyka. Wiedzie naley, e wasny byt jest podarunkiem od caego wszechwiata. (...) Do takich myli musz si skania ci, co pragn tajemnego wyszkolenia. Kto nie jest w stanie si im odda, nie zdoa rozwin w sobie owej wszechmioci, ktra jest konieczna do uzyskania wyszego poznania. (...) A kade objawienie napeni mnie musi wdzicznoci, gdy staj si przez nie bogatszym. Wszystkie poznane warunki zjednoczy si musz w sidmym: pojmowa ycie nieustannie w tym duchu, jak tego wymagaj powysze warunki. Przez to wychowanek stwarza sobie moliwo nadania yciu cechy jednolitoci. (...) Gotw bdzie wyrobi w sobie spokj, jaki musi uzyska w czasie stawiania pierwszych krokw w tajemnym wyszkoleniu. Jeli kto ma powan i szczer wol spenienia wymienionych warunkw, moe si zdecydowa na tajemne ksztacenie. (...) Niejeden powie moe, e spodziewa si szkolenia o mniej surowych formach. Lecz wszystko, co wewntrzne, musi by dowiadczone w czym zewntrznym. (...) Ci jedynie lekcewa sobie surowe formy, co nie wiedz, e wewntrzne musi znale swj wyraz w zewntrznym. Prawda, e chodzi o ducha jakiej sprawy, a nie o form. Ale jak forma jest bezwartociowa bez ducha, tak bezczynny byby duch, gdyby nie stworzy sobie formy. Postawione warunki mog ucznia wiedzy tajemnej uczyni do silnym, by zdoa wypeni dotychczasowe i sprosta dalszym wymaganiom, ktre ucze wiedzy tajemnej musi sobie postawi. (...) A na zaufaniu i prawdziwej mioci do ludzi musi by oparte cae denie do prawdy. Musi by na nich oparte, chocia nie moe bra z nich swego pocztku, lecz moe jedynie wypywa z siy wasnej duszy. A mio do ludzi musi si przerodzi w mio do wszystkich istot, a nawet do caego bytu. Kto wspomnianych warunkw nie speni, nie bdzie te mia penej mioci do wszelkiego budowania. (...) Ucze wiedzy tajemnej musi doj do tego, e nigdy nie zniszczy niczego dla samego zniszczenia, nie tylko w czynach, ale rwnie w sowach, uczuciach czy mylach. Dla niego ma istnie rado z powstawania, z istnienia; i wtedy tylko wolno mu bdzie przyoy rk do jakiego zniszczenia, gdy bdzie te i w stanie ze zniszczenia i przez zniszczenie przyczyni si do nowego ycia. Nie rozumie si przez to, e uczniowi wiedzy tajemnej wolno przypatrywa si rozplenianiu si zego; lecz nawet w zu musi wyszukiwa takie strony, z pomoc ktrych mgby je zamieni na dobro. Coraz janiejszym bdzie mu si stawa to, e najlepszym zwalczaniem zego i niedoskonaego jest tworzenie dobrego i doskonaego. (...) Kto zamierza rozpocz tajemne ksztacenie, (...) powinien by zdolnym do skupienia si, gdy bdzie musia uczy si, czego jeszcze nie wie. Ze skupieniem musi spoglda ku temu, co mu si odsania. Praca i skupienie s podstawowymi umiejtnociami, ktre musz by wymagane od ucznia wiedzy tajemnej. (...) Jedynie mio do pracy, nie do wyniku, posuwa naprzd. A jeli ucze szuka zdrowego mylenia i pewnego sdu, niech powtpiewaniem i niedowierzaniem nie pomniejsza swego skupienia. (...) 37

Stale powinnimy mie na uwadze to, e tego, co ju potrafimy osdzi, nie potrzebujemy ju wicej si uczy. Kto zatem chce jedynie sdzi, nie moe w ogle niczego si nauczy. W tajemnym wyszkoleniu chodzi jednak o uczenie si. Musi si tu mie tylko i wycznie wol, by tym, ktry ma si uczy. Jeli czego nie moemy zrozumie, wtedy lepiej zupenie nie sdzi, ni osdza. (...) Im bardziej rozszerza si widnokrg czowieka, tym czynnoci, ktre ma do spenienia, staj si bardziej delikatne. Dlatego wanie, e tak si sprawy maj odnonie do wyszych dziedzin, ludzie dochodz do tak odmiennych "zapatrywa" i "punktw widzenia". Jednak i odnonie do tyche wyszych prawd istnieje w rzeczywistoci tylko jedno zdanie. (...) Ten tylko doj moe do zdania odmiennego od prawdziwego, kto bez naleytego przygotowania sdzi wedug swoich ulubionych wyobrae, nawykych myli, itp. (...) Jest to zupenie suszne, e prawda i wysze ycie zamieszkuj kad ludzk dusz, i e kady sam moe i musi j znale. Ale le one gboko i mona je wydoby z gbi jedynie po usuniciu przeszkd. Rad w tym kierunku udzieli moe tylko ten, kto ma dowiadczenie w wiedzy tajemnej. Rady takiej udziela wiedza duchowa. Nie narzuca ona nikomu prawdy, nie ogasza adnych dogmatw, ale wskazuje drog. Wprawdzie kady sam mgby t drog znale, lecz moe dopiero po wielu wcieleniach; std to, co uzyskuje si przez tajemne wyszkolenie, jest skrceniem drogi. Czowiek dochodzi przez to wczeniej do tej chwili, w ktrej wspdziaa moe w wiatach, gdzie prac duchow przypiesza si zbawienie i rozwj ludzkoci. (...) 7. O KILKU SKUTKACH WTAJEMNICZENIA Jest zasad wiedzy tajemnej, aby powicajcy si jej czyni to z pen wiadomoci. Nie powinien podejmowa si niczego, nie powinien wykonywa adnych wicze, ktrych skutki byyby mu nie znane. (...) Podam tu tylko niektre z przykadw oddziaywa na dusz ucznia. Dopiero po zaznajomieniu si z opisanymi tutaj sprawami mona z pen wiadomoci podj si wicze, wiodcych do poznania wiatw nadzmysowych. I jedynie ten, kto tak postpuje, jest prawdziwym uczniem wiedzy tajemnej. (...) U uprawiajcego w tym duchu wiczenia, opisane w poprzednich rozdziaach (o zdobywaniu nadzmysowego poznania), zachodz z pocztku pewne zmiany w tak zwanym organizmie duszy. Organizm ten jest widzialny tylko dla jasnowidza. Mona go porwna z mniej lub wicej duchowo-duszno wieccym obokiem, w rodku ktrego znajduje si fizyczne ciao czowieka. W tym organizmie widoczne staj si popdy, dze namitnoci, wyobraenia itd.* (...) * Przy wszystkich nastpnych opisach naley pamita o tym, e np. przez "widzenie" pewnej barwy rozumie si widzenie (ogldanie) duchowe. Gdy w jasnowidzcym poznaniu mwi si "widz czerwie", oznacza to: "mam w dziedzinie duszno-duchowej przeycie, ktre odpowiada fizycznemu przeyciu przy odbieraniu wraenia czerwonej barwy". Ot im dalej czowiek postpuje w rozwoju swej duszy, tym bardziej prawidowemu rozczonkowaniu ulega jego organizm duszny. (...) Lecz take w nie uporzdkowanym w ten sposb organizmie duszy jasnowidz moe zauway pewien twr, pewne zjawisko odcinajce si od otoczenia. Przebiega on z wntrza gowy do rodka ciaa fizycznego. Przedstawia si jako rodzaj samodzielnego ciaa, majcego pewne organy. Te narzdy, ktre najpierw bd tutaj omawia, duchowo zauway mona w pobliu nastpujcych fizycznych czci ciaa: pierwszy pomidzy oczami, drugi w pobliu krtani, trzeci w okolicy serca, czwarty ley w okolicy tak zwanego doka odkowego, pity i szsty maj swe siedlisko w dolnej czci ciaa. Znawcy wiedzy tajemnej twory te nazywaj "koami" (czakrami) albo "kwiatami lotosu". (...) Ot te "kwiaty lotosu" s u czowieka nie rozwinitego ciemnej barwy, spokojne i nieruchome. U jasnowidzcego natomiast s w ruchu i maj wietlane odcienie. (...) Zatem gdy ucze wiedzy tajemnej rozpoczyna swe wiczenia, najpierw rozjaniaj si jego kwiaty lotosu, potem

38

zaczynaj si obraca. Z uruchomieniem k rozpoczyna si zdolno jasnowidzenia. Bowiem te "kwiaty" s zmysowymi narzdami duszy. (...) Duchowy narzd zmysu znajdujcy si w pobliu krtani umoliwia jasnowidzce przeniknicie sposobu mylenia innej istoty dusznej, pozwala rwnie na gbszy wgld w rzeczywiste prawa zjawisk przyrodniczych. Narzd w okolicy serca umoliwia jasnowidzcemu poznanie nastroju innych dusz. Wyksztaciwszy go, mona te rozpoznawa pewne gbsze siy u zwierzt i rolin. Zmysem w pobliu tak zwanego doka odkowego rozpoznajemy uzdolnienia i talenty dusz; mona wnikn, jak rol w gospodarstwie przyrody peni zwierzta, roliny, kamienie, metale, zjawiska atmosferyczne, itd. Organ w pobliu krtani ma szesnacie "patkw kwiatowych" albo "szprych", narzd w pobliu serca dwanacie, za lecy w pobliu doka odkowego dziesi. Ot z wyksztaceniem tych narzdw zmysowych pozostaj w zwizku pewne czynnoci duszne. (...) Osiem z szesnastu patkw kwiatu lotosu byo wyksztaconych w pradawnej przeszoci w jednym z poprzednich stopni rozwoju czowieka. (...) Osiem pozostaych czowiek moe sam wyksztaci wiadomymi wiczeniami. Uczyni przez to wieccym i uruchomi cay kwiat lotosu. Z rozwiniciem kadego z szesnastu patkw zwizane jest uzyskanie pewnych wasnoci. Lecz, jak ju zaznaczyem, czowiek moe tylko osiem z nich rozwin wiadomie; osiem pozostaych pojawi si wtedy samo przez si. (...) Czowiek otoczy musi uwag i staraniem pewne czynnoci duszy, ktre wykonuje zazwyczaj beztrosko i nieuwanie. Jest osiem takich czynnoci. Pierwsz jest sposb, w jaki przyswajamy sobie wyobraenia. Zazwyczaj pod tym wzgldem czowiek zdaje si zupenie na przypadek. (...) Dopki tak postpuje, jego szesnastopatkowy kwiat lotosu pozostaje w stanie zupenej bezczynnoci. Dopiero gdy wemie w swe rce samowychowanie w tym kierunku, kwiat ten budzi si do czynu. W tym celu czowiek powinien uwaa na swe wyobraenia, kade bowiem wyobraenie powinno zyska dla niego na znaczeniu. Powinien w nim widzie pewne okrelone poselstwo, wie o sprawach wiata zewntrznego. I nie powinien zadowala si wyobraeniami nie majcymi takiego znaczenia. (...) Druga czynno duszy dotyczy w podobny sposb postanowie czowieka. Nawet o najbardziej niepozornej rzeczy powinien on postanawia po penym namyle. Nie powinien pozwala swej duszy na adne bezmylne dziaanie, na jakkolwiek czynno nie majc znaczenia. (...) Trzecia czynno odnosi si do mwienia. Z ust ucznia powinno wychodzi tylko to, co ma sens i znaczenie. (...) Powinien on unika zwyczajnego sposobu zabawiania si, gadania pite przez dziesite, jednak nie powinien przy tym unika obcowania z ludmi. Wanie w tym obcowaniu jego mowa powinna zyskiwa na znaczeniu. Winien by zawsze gotw z kadym mwi, kademu da odpowied, lecz ma to czyni z rozmysem, z rozwag pod kadym wzgldem. (...) Czwart czynnoci duszy jest uregulowanie dziaa zewntrznych. Ucze usiuje tak pokierowa swoimi czynami, aby dostroiy si one do czynw innych ludzi i do zdarze majcych miejsce w najbliszym otoczeniu. Zaniecha czynnoci, gdy spostrzee, e przeszkadza ona innym lub e jest sprzeczna z tym, co si wok niego dzieje. (...) Gdy wypadnie mu dziaa pod wpywem pobudek zewntrznych, uwaa bdzie troskliwie, aby zadaniu swemu odpowiedzie najlepiej. Gdy zamierzy dziaa z wasnego popdu, rozway najdokadniej skutki swego dziaania. Jako pite wemiemy tutaj pod uwag kierowanie caym swym yciem. Ucze usiuje y zgodnie z przyrod i duchem. W niczym si nie gorczkuje i w niczym si nie leni. (...) Uwaa ycie za sposobno do pracy i stosownie do tego postpuje. (...) Szste dotyczy de czowieka. Ucze bada swoje zdolnoci, swoj wiedz i dziaa w zgodzie z takim samopoznaniem. Nie porywa si na to, co przekraczaoby jego siy, ale i nie zaniedbuje te niczego, co granic ich nie przekracza. Z drugiej strony stawia sobie cele zgodne z ideaami, z wielkimi obowizkami czowieka. (...) Sidmym deniem w jego yciu dusznym jest wycignicie z ycia moliwie najwikszej nauki. Ucze nie pominie adnej sposobnoci do zgromadzenia potrzebnego mu w yciu 39

dowiadczenia. Jeli jak czynno speni nienaleycie i niedoskonale, staje si to pobudk do wypenienia w przyszoci podobnej poprawnie i doskonale. Widzc czynnoci innych, obserwuje je w podobnym celu. Usiuje zgromadzi sobie bogaty skarb dowiadcze i stale pilnie zasiga jego rady. (...) Na koniec sme - polega ono na tym, e ucze musi spoglda od czasu do czasu w swoje wasne wntrze. Sam w sobie musi si zagbia, troskliwie zasiga swojej wasnej rady, tworzy i wyprbowywa swe zasady yciowe, przebiega w mylach swe umiejtnoci, rozwaa swe obowizki, rozmyla nad treci i celem ycia itd. (...) Bowiem od takich wicze zaley wyksztacenie daru jasnowidzenia. (...) Kto myli lub mwi nieprawd, zabija co w zalku szesnastopatkowego kwiatu lotosu. Prawdomwno, szczero, uczciwo s pod tym wzgldem siami twrczymi, a kamstwo, obuda, nieuczciwo - siami niszczcymi. (...) Dopki takie prowadzenie ycia przychodzi jeszcze z trudem, nie moe pojawi si dar jasnowidzenia. Nie jest jeszcze dojrzay, kto na opisane czynnoci musi zwraca szczegln uwag. Pierwsze lady jasnowidzenia pojawi si dopiero wtedy, gdy czowiek potrafi y w opisany sposb tak, jak to zwykle czyni z przyzwyczajenia. (...) Istniej pewne wskazwki do rozwinicia tego szesnastopatkowego kwiatu lotosu w inny sposb. Prawdziwa wiedza duchowa odrzuca tego rodzaju wskazwki. Wiod one bowiem do zniszczenia fizycznego zdrowia i do moralnej zguby. (...) W razie pojawienia si pewnego daru jasnowidzenia, wyksztacenie jakiego spaczonego kwiatu lotosu powoduje nie tylko zudzenia i fantastyczne wyobraenia, lecz rwnie zboczenia i brak ostoi w codziennym yciu. (...) W razie nieprawidowego wyszkolenia atwo ujawniaj si jedynie niegdy uprzednio rozwinite patki, a te, ktre na nowo naley wyksztaci, marniej. Szczeglnie zdarza si to wtedy, gdy przy szkoleniu za mao uwagi zwraca si na logiczne rozumowe mylenie. Jest rzecz najwikszej wagi, by ucze wiedzy tajemnej by czowiekiem rozumnym i myla jasno. Kolejn wan rzecz jest staranie si o najwiksz jasno w mowie. (...) Uczniowie wiedzy tajemnej na pocztku nauki zazwyczaj dziwi si, e ludzie duchowo ju wyszkoleni tak mao okazuj zainteresowania ich przeyciami. Ot byoby to dla nich najkorzystniejsze, aby o swych przeyciach zachowywali cakowite milczenie i nie chcieli niczego omawia, nawet tego, czy le, czy dobrze udaje si im wykonywanie wicze lub przestrzeganie wskazwek. (...) Ogldno w tworzeniu i wypowiadaniu sdw powoli stanie si szczeglnym znamieniem ucznia wiedzy tajemnej. Wzrasta natomiast jego zdolno do odbierania wrae i dowiadcze, ktrym w milczeniu pozwala przewija si przed sob celem zebrania jak najwicej danych do wydania sdu. (...) W podobny sposb, jak w szesnastopatkowy, ksztatuje si w pobliu serca dwunastopatkowy kwiat lotosu. I tego kwiatu poowa patkw rwnie istniaa i bya czynna w jednym z minionych stanw rozwoju czowieka. Zatem tych szeciu patkw nie potrzeba ju szczeglnie wyksztaca w procesie tajemnego szkolenia. (...) I znw celem przyspieszenia ich rozwoju ucze musi pewnym czynnociom duszy wiadomie nadawa okrelony kierunek. Ot trzeba sobie zda z tego spraw, e spostrzeenia poszczeglnych zmysw duchowych i dusznych posiadaj odmienny charakter. Dwunastopatkowy kwiat lotosu komunikuje nam co innego ni kwiat szesnastopatkowy. Ten ostatni spostrzega postacie. Rodzaj myli waciwy dla pewnej duszy, prawa przebiegu jakiego zjawiska przyrody jawi si szesnastopatkowemu kwiatu lotosu jako postacie. Lecz postacie te nie s sztywne i spokojne, ale s to formy ruchliwe, wypenione yciem. (...) Cakiem inne spostrzeenia odsaniaj si za porednictwem dwunastopatkowego kwiatu lotosu. Rodzaj tych spostrzee scharakteryzowa mona w przyblieniu, okrelajc je jako duszne "ciepo i zimno". Jasnowidz uposaony tym zmysem czuje takie duszne ciepo i zimno wypywajce z figur spostrzeganych za pomoc szesnastopatkowego kwiatu lotosu. (...) Mimochodem wspomn tutaj, e w trakcie tajemnego szkolenia nigdy nie wyksztaca si jednego tylko zmysu bez drugiego. (...) Z wyksztaceniem si dwunastopatkowego kwiatu lotosu jasnowidzcy nabywa gbokiego zrozumienia przejaww przyrody. Wszystko, co polega na wzrastaniu, rozwijaniu si - wydziela duszne ciepo, a co jest w stanie przemijania, rozkadu - pojawia si z cech dusznego zimna. 40

Do rozwinicia tego zmysu naley dy w nastpujcy sposb. Pierwsz rzecz, na ktr ucze powinien w tej sprawie zwraca uwag, jest uporzdkowanie toku swych myli (tak zwana kontrola myli). Podobnie jak szesnastopatkowy kwiat lotosu osiga swj rozwj pod wpywem prawdziwych myli o doniosym znaczeniu, tak kwiat dwunastopatkowy dziki wewntrznemu opanowaniu toku myli. (...) Im bardziej jedna myl wypywa z drugiej i im bardziej unikamy wszelkiej nielogicznoci, tym bardziej organ ten nabiera waciwego sobie ksztatu. (...) W ciszy, w swoim wntrzu, ucze stara si nada logiczny, rozsdny kierunek burzliwie atakujcym go mylom z zewntrz. (...) Wtre polega na wprowadzeniu takiej samej konsekwencji do swego dziaania (kontrola czynnoci). (...) Po wykonaniu jakiej czynnoci ucze stosuje do niej nastpn, w ten sposb, by wynikaa w logiczny sposb z poprzedniej. (...) Trzecim z rzdu jest wyrobienie w sobie wytrwaoci. Dopty zakrelony cel ucze moe uwaa za suszny, dopki nie da si odwie od niego adnymi ubocznymi wpywami. (...) Czwartym z rzdu jest wyrozumiao (tolerancja) wobec ludzi, innych istot, a take wobec faktw. Ucze tumi w sobie wszelk zbdn krytyk wzgldem tego, co niedoskonae, ze i liche; stara si raczej poj wszystko, z czym si spotyka. (...) Jeli ucznia wiedzy tajemnej spotka jakakolwiek przykro, nie rozwodzi si nad ni w ujemnych sdach, lecz przyjmuje j jako rzecz nieuniknion i w miar swoich si stara si skierowa spraw na dobro. Cudzego zdania nie rozwaa jedynie z perspektywy swego stanowiska, lecz stara si wej w to cudze pooenie. Pitym jest brak uprzedze wobec wszelkich zjawisk ycia. Mwi tu zwaszcza o "wierze" i "ufnoci"... Ucze wiedzy tajemnej odnosi si z t ufnoci do kadego czowieka, do kadej istoty. (...) Gdy otrzymuje jak wiadomo, nie mwi: "nie wierz temu, poniewa nie zgadza si to z moim dotychczasowym zdaniem". Gotw jest raczej w kadej chwili swoje zdanie lub pogld wedug nowego oceni i sprostowa. Stale zachowuje wraliwo na wszystko, co go spotyka. Wierzy w skuteczno tego, czego si podejmuje. Wyzwala swe jestestwo z chwiejnoci i niedowiarstwa. Podejmujc jakie postanowienie, wierzy w jego si. (...) Jest to ta "wiara, co potrafi przenosi gry". Szstym jest zdobycie pewnej rwnowagi yciowej (statecznoci). Ucze stara si zachowywa jednakowy nastrj, bez wzgldu na to, czy spotyka go cierpienie, czy rado. Odzwyczaja si od nieustannego wahania si pomidzy "bezmiern radoci" a "nieutulonym smutkiem". (...) Jeli do tego wszystkiego, co tutaj wymieniem, doczy si jeszcze przestrzeganie pewnych przepisw, ktre ucze otrzyma moe jedynie ustnie od nauczyciela wiedzy tajemnej, nastpuje pewne przyspieszenie rozwoju kwiatu lotosu. Jednak podane tu wskazwki prowadz bezwarunkowo do rzeczywistego duchowego wyksztacenia. (...) Gdyby ucze przystpi do wyszkolenia tajemnego bez przestrzegania tyche wskazwek, mgby wstpi w wysze wiaty jedynie z niedorozwinitym widzeniem mylowym i zamiast poznania prawdy podlegaby jedynie zudzeniom i iluzjom. Pod pewnym wzgldem staby si jasnowidzcym, w rzeczywistoci podlegaby jedynie wikszej lepocie ni poprzednio. (...) Z tego to wanie powodu w tych sprawach potrzebna jest cierpliwo. (...) Szczeglnie subtelnej natury s duszne zabiegi potrzebne do rozwinicia dziesiciopatkowego kwiatu lotosu. Bowiem chodzi tu o nauczenie si opanowywania wrae zmysowych w wiadomy sposb. (...) Zwyczajnie czowiek wcale nie zdaje sobie sprawy, jakie okolicznoci wpywaj na jego pomysy, jego wspomnienia, i co je wywouje. (...) Jaki wpyw maj na nasze ycie sprawy, o ktrych dowiedzielimy si lub przeczytalimy, bez uwiadomienia sobie zwizku z naszej strony. (...) Rozwaajc podobne sprawy, mona wyobrazi sobie, jakie rdo zudze i uroje swj pocztek bierze z takich spraw. Ten za, co zamierza wyksztaci swj dziesiciopatkowy kwiat lotosu, musi zatamowa takie rdo. Bowiem za pomoc tego kwiatu lotosu mona spostrzega przymioty ukryte gboko w duszach. Lecz spostrzeenia te moemy uwaa za wiarygodne dopiero wtedy, gdy ju zupenie j wyswobodzilimy si z wymienionych zudze. (...) trzeba doprowadzi do tego, aby rzeczywicie nie przyjmowa wrae, ktrych podejmowa nie chcemy. Tak zdolno 41

wyksztaci mona jedynie dzieci silnemu wewntrznemu yciu. Musimy osign Wol to, e pozwolimy dziaa na siebie rzeczom, na ktre zwracamy uwag, a staniemy si odporni na wraenia, ku ktrym rozmylnie si nie zwracamy. Na co patrzymy, to powinnimy chcie widzie, na co za nie zwracamy uwagi, powinno faktycznie dla nas nie istnie. (...) Ucze powinien unika wszelkiego bezmylnego rozgldania si i nasuchiwania. Powinno dla niego istnie jedynie to, ku czemu zwrci swe ucho lub oko. Powinien wiczy si w tym, aby w najwikszym haasie nie sysza niczego, jeli sysze nie chce; powinien uczyni swe oko niewraliwym na rzeczy, na ktre specjalnie nie zwraca uwagi. Musi si otoczy jakby dusznym pancerzem przeciwko wszelkim niewiadomym wraeniom. Szczegln w tym kierunku musi mie piecz nad yciem mylowym. Przyjmuje pewn myl i usiuje w dalszym cigu myle tylko o tym, co zupenie wiadomie, z zupen swobod moe nawiza do tej myli. Dowolne pomysy odrzuca. Jeli ywi np. ku czemukolwiek wyran antypati, zwalcza j i stara si nawiza wiadomy stosunek do tej rzeczy. W ten sposb do jego dusznego ycia bdzie si wtrca coraz mniej niewiadomych czynnikw. (...) yciem ucznia wiedzy tajemnej w zupenoci musi zawadn uwaga, a na co uwagi zwrci nie chcemy lub zwraca nie powinnimy, tego rzeczywicie musimy umie do siebie nie dopuci. Jeli do takiego samowychowania doczymy medytacj kierujc si odpowiednimi wskazwkami wiedzy duchowej, we waciwy sposb dojrzewa w nas kwiat lotosu znajdujcy si w okolicy doka odkowego, a to, co za porednictwem poprzednio opisanych duchowych narzdw zmysowych posiadao jedynie ksztat i ciepo, nabiera teraz duchowego wiata i barwy. Przez to odsaniaj si np. talenty i zdolnoci dusz, siy i ukryte wasnoci w przyrodzie. Staje si przez to widzialna barwna aura oywionych istot. (...) Od wyksztacenia opisanego wyej kwiatu lotosu trudniejsze jest wyksztacenie kwiatu szeciopatkowego, znajdujcego si w rodku ciaa. Dla jego wyksztacenia stara si bowiem trzeba o zupene przeniknicie wiadomoci caego czowieka, tak by ciao, dusza i duch znalazy si w doskonaej harmonii. (...) Ciao naley tak uszlachetni i oczyci, aby organy jego nie pary do niczego, co nie dzieje si w subie duszy i ducha. (...) Duch za nie powinien by zmuszony, jak dozorca niewolnikw, do wadania dusz nakazami obowizku i prawami, lecz prawa te i obowizki dusza powinna wypenia z wasnej i nieprzymuszonej woli. (...) Ucze musi rozwin woln dusz, zachowujc rwnowag pomidzy zmysowoci a uduchowieniem. Musi doprowadzi do tego, aby mg powierzy si swej zmysowoci, bowiem tak ma by ona oczyszczona, by utracia moc cigania go w d ku sobie. (...) Cnota, do ktrej dopiero potrzeba si przymusza, w tajemnym ksztaceniu nie ma adnej wartoci. (...) Rozsdne wyrzeczenie si jest w pewnej sytuacji o wiele wiksz zdobycz ni zdobywanie rzeczy nie bdcych w danych warunkach do osignicia. (...) Kto rozwin szeciopatkowy kwiat lotosu, dochodzi do obcowania z istotami nalecymi do wyszych wiatw, ale tylko wtedy, jeli ich jestestwa pojawiaj si w wiecie dusznym. Tajemne szkolenie nie poleca rozwijania tego kwiatu lotosu, dopki ucze nie poczyni wielkich postpw na drodze, po ktrej wznie moe swego ducha w wiat jeszcze wyszy. (...) W przeciwnym razie ucze popada w zamieszanie i niepewno. Wprawdzie nauczyby si widzie, lecz brak by mu byo zdolnoci oceny widzianych rzeczy w naleyty sposb. (...) Do uzyskania pewnoci w tych wiatach nie wystarczy wyksztacenie kwiatw lotosu, lecz do swego rozporzdzenia jeszcze musi tu mie wysze organy. Przystpi zatem do ich omwienia. (...) Opisane powyej wyksztacenie ciaa dusznego umoliwia czowiekowi postrzeganie zjawisk nadzmysowych. Kto jednak chce w tym wiecie rzeczywicie si wyznawa, temu nie wolno zatrzyma si na tym stopniu rozwoju. (...) Czowiek musi by w stanie samodzielnie, z pen wiadomoci, regulowa i wada ruchem swych organw duchowych. (...) Aby to uczyni, musi odkry w sobie zdolno syszenia tak zwanego "wewntrznego sowa". Dla osignicia tego sowa musi w sobie rozwin nie tylko ciao astralne, lecz take ciao eteryczne. Jest to owe subtelne ciao pokazujce si jasnowidzcemu jako rodzaj sobowtra ciaa fizycznego. Jest ono w pewnej mierze stopniem porednim pomidzy tym ciaem a ciaem dusznym. Obdarzony zdolnociami jasnowidzcymi moe sobie z zupen wiadomoci odsugerowa ciao fizyczne 42

stojcego przed nim czowieka. Na wyszym stopniu jest to co podobnego do wicze uwagi ze stopnia niszego. (...) Ciao eteryczne w przyblieniu ma wielko i ksztat ciaa fizycznego, tak e wypenia rwnie mniej wicej t sam przestrze, ktr zajmuje ciao fizyczne. (...) Jego zasadnicza barwa jest inna od siedmiu barw zawartych w tczy. Kto j potrafi dostrzec, pozna barw waciwie nie istniejc dla zmysowego spostrzegania. Najlepiej jeszcze da si porwna z barw modego kwiatu brzoskwini. Jeli chce si oglda ciao eteryczne zupenie samo dla siebie za pomoc wspomnianego wyej wiczenia uwagi, ze spostrzegania trzeba rwnie wyczy zjawisko ciaa astralnego. (...) Ot czstki ciaa eterycznego s u czowieka w nieustannym ruchu. Niezliczone prdy przecigaj przeze na wszystkie strony. Prdy te podtrzymuj i reguluj ycie. (...) Wymienione prdy i ruchy pocztkowo s zupenie niezalene od woli i wiadomoci czowieka. (...) Dopiero na pewnym stopniu, na tym polega wyszy rozwj, do prdw i ruchw ciaa eterycznego, niezalenych od wiadomoci czowieka, doczaj si prdy i ruchy wiadomie przez niego powodowane. Gdy ucze doprowadzi swe wyszkolenie do tego stopnia, e opisane w poprzednich rozdziaach kwiaty lotosu zaczynaj si ju porusza, wykona ju zarazem niejedno z tego, co wiedzie do wywoania okrelonych prdw i ruchw w jego ciele eterycznym. Celem tego rozwoju jest wytworzenie w okolicy fizycznego serca pewnego rodzaju orodka, z ktrego wychodz prdy i ruchy o najprzerniejszych duchowych barwach i ksztatach. Ten orodek (...) wieci i mieni si duchowo w najprzerniejszych barwach i ukazuje ksztaty o wielkiej regularnoci mogce szybko si zmienia. I dalsze ksztaty i barwy wybiegaj od tego narzdu do czci reszty ciaa, a rwnie i poza jego obrb, przebiegajc i przewiecajc cae ciao duszne. Lecz najwaniejsze z tych prdw id ku kwiatom lotosu. Przebiegaj ich poszczeglne patki i reguluj ich obrt, potem wypywaj ze szczytw patkw na zewntrz, by zgubi si w przestrzeni zewntrznej. (...) W szczeglnie bliskim stosunku do opisanego orodka znajduje si kwiat lotosu dwunastopatkowy. Do niego to prdy te wpywaj bezporednio. A poprzez ten kwiat z jednej strony przechodz do szesnastopatkowego - a z drugiej (dolnej) - do omio-, szecio- i czteropatkowego kwiatu lotosu. I ukad ten jest przyczyn, dlaczego tak szczeglne staranie musi si powica przy tajemnym wyksztaceniu dwunastopatkowemu kwiatu lotosu. (...) Jeli ucze wiedzy tajemnej wypenia przepisane wskazwki, przysparza swemu ciau eterycznemu takich prdw i ruchw, ktre s w harmonii z prawami i rozwojem wiata, do ktrego czowiek naley. (...) W pewnych chwilach ucze musi swoj dusz cakowicie przepoi treci wicze, niejako cakiem nimi si wypeni. Rozpoczyna si od zupenie prostych rzeczy to, co szczeglnie nadaje si do pogbienia, uwewntrznienia rozumnego i rozsdnego mylenia gow. Mylenie to uwalniamy i czynimy niezalenym od wszelkich wrae i dowiadcze. Poniekd ujmuje si je w jeden punkt, ktry w zupenoci jest w mocy czowieka. Przez to stwarza si tymczasowy orodek dla prdw ciaa eterycznego, ktry na razie znajduje si nie w okolicy serca, lecz w gowie. (...) Zupenym powodzeniem uwieczone bdzie tylko takie wyszkolenie, ktre ten orodek najpierw wytworzy. Gdyby zaraz z pocztku orodek ten zosta przesunity w okolic serca, pocztkujcy jasnowidz mgby wprawdzie uzyska pewne wgldy w wiaty wysze, nie mgby jednak uzyska naleytej wiadomoci zwizku tych wyszych wiatw z naszym wiatem zmysowym. (...) Po naleytym wzmocnieniu orodek ten przemieszcza si dalej w d, w okolic krtani. Przejawia si to dalszym wykonywaniem wicze koncentracyjnych. Wtedy promieniuj z tego miejsca charakterystyczne ruchy ciaa eterycznego. (...) Dalsze wiczenie czyni ucznia zdolnym do samoistnego okrelania pooenia ciaa eterycznego. (...) Zdolno t stwarzaj prdy przebiegajce mniej wicej wzdu obu rk, a orodkowym ich punktem jest dwu pitko wy kwiat lotosu w okolicy oczu. (...) W nastpstwie prdy te rozwidlaj 43

si i rozgaziaj w najsubtelniejszy sposb, stajc si pewnego rodzaju plecionk, ktra jakby siatka, staje si powok caego ciaa eterycznego. (...) Poprzednio nie mia on adnej osony, tak e siy ywotne z powszechnego morza yciowego wypyway ze bezporednio, obecnie wpywy zewntrzne musz przebiega przez t osonk. Dziki temu czowiek staje si wraliwy na te zewntrzne prdy. Staj si one dla niego widoczne. A wtedy nadchodzi czas przesunicia orodka caego systemu prdw i ruchw w okolic serca. Znw uzyskuje si to przez dalsze kontynuowanie wicze koncentracyjnych i medytacyjnych. Tym samym czowiek osiga stopie, na ktrym otrzymuje dar "wewntrznego sowa". Wszystkie rzeczy obecnie zyskuj dla niego nowe znaczenie. Staj si w pewnej mierze duchowo syszalne w najbardziej wewntrznej swej istocie - mwi czowiekowi o waciwej swej istocie. (...) Tym samym czowiek wkracza w wiat duchowy. Dochodzc a dotd, zaczyna w nowy sposb rozumie to, co mwili wielcy nauczyciele ludzkoci. (...) Bowiem ton ich sw towarzyszy ruchom i rytmom, ktre obecnie sam w sobie wyksztaci. Teraz moe wiedzie bezporednio, e tacy ludzie jak Budda lub Ewangelici nie wypowiadali swoich wasnych objawie, lecz objawienia, ktre pyny ku nim od najbardziej wewntrznej istoty rzeczy. (...) Wiedza duchowa mwi o czterech przymiotach, ktre czowiek musi zdoby na tak zwanej ciece, by wznie si do wyszego poznania. Pierwszym z nich jest zdolno odrniania w mylach tego, co prawdziwe, od objawienia, prawdy od prostego mniemania. Drugim przymiotem jest naleyta ocena tego, co prawdziwe i rzeczywiste w przeciwstawieniu do jego pojawu. Trzeci przymiot polega na wywiczeniu - omawianych ju w poprzednim rozdziale szeciu wasnoci: kontroli myli, kontroli czynnoci, wytrwaoci, cierpliwoci, wiary i zrwnowaenia. Czwartym jest umiowanie wewntrznej wolnoci. (...) Wemy np. pierwsz zdolno: odrnianie tego, co prawdziwe, od jego pojawu. Czowiek musi si tak wprawi, aby wobec kadej rzeczy, ktra si przed nim pojawi, mg jako rzecz rozumiejc si samo przez si odrni nieistotne od tego, co ma znaczenie. (...) W kocu wzrok zatrzymuje si zupenie tak naturalnie na tym, co prawdziwe, jak poprzednio zadowala si czym nieistotnym. "Wszystko doczesne jest tylko obrazem" - ta prawda staje si naturalnym przekonaniem duszy. (...) Ot subtelne ciao eteryczne czowieka faktycznie przeobraa si pod wpywem tych czterech przyzwyczaje duszy. Pod wpywem pierwszego - "odrniania tego, co prawdziwe, od zjawiska", opisany orodek wytwarza si w gowie, a przygotowuje w krtani. W kadym razie wspomniane wyej wiczenia koncentracyjne potrzebne s potem do rzeczywistego wyksztacenia. One maj zdolnoci tworzenia, za cztery przyzwyczajenia doprowadzaj do dojrzewania. Gdy orodek w okolicy krtani jest ju przygotowany, wtedy pod wpywem naleytego oceniania tego, co prawdziwe, w odrnieniu od nieistotnych zjawisk, powstaje owo wspomniane swobodne wadanie ciaem eterycznym i powleczenie si jego i odgraniczenie siatk. Gdy czowiek osignie taki sposb oceniania, powoli zaczyna spostrzega duchowe fakty. (...) Najmniejsza czynno, najdrobniejszy ruch doni zdaje si czym doniosym w wielkim gospodarstwie wszech-caoci, i jedynie chodzi o zdobycie wiadomoci tego znaczenia. Nie o niedocenianie chodzi, lecz o naleyt ocen codziennych w yciu czynnoci. O szeciu cnotach, z ktrych skada si trzecia wasno, ju mwiem. Zwizane s one z wyksztaceniem dwunastopatkowego kwiatu lotosu w okolicy serca. Tam, jak powiedziaem, musi by skierowany yciowy prd ciaa eterycznego. Czwarta zdolno: pragnienie wyzwolenia, doprowadza do dojrzewania organ eteryczny w okolicy serca. Gdy ta waciwo stanie si przyzwyczajeniem duszy, czowiek uwalnia si od wszystkiego, co ma jedynie zwizek ze zdolnociami jego osobistej natury. Przestaje spoglda na rzeczy ze swego odrbnego stanowiska. (...) Tajemnice duchowego wiata otrzymuj dostp do jego wntrza. Jest to wyzwolenie. Bowiem owe wizy zmuszaj czowieka do takiego zapatrywania si na rzeczy i 44

istoty, jak to odpowiada jego osobistym skonnociom. Ucze musi sta si wolny i niezaleny od takiego pogldu na sprawy. Wida z tego, e przepisy wynikajce z duchowej wiedzy dziaaj rozstrzygajco w gb najistotniejszej natury czowieka. Wanie do takich nale przepisy dotyczce czterech wymienionych przymiotw. Znajduj si w tej czy innej formie we wszystkich wiatopogldach uwzgldniajcych wiat duchowy. (...) y w myl takich wiatopogldw znaczy pracowa nad swoim wasnym duchowym udoskonaleniem. I tylko tak postpujc, czowiek suy caoci wiata. Udoskonalenie si nie jest bynajmniej samolubstwem. Albowiem niedoskonay czowiek jest zarazem niedoskonaym sug ludzkoci. Im czowiek jest doskonalszy, tym lepiej suy caoci. (...) Z rozpoczciem ksztatowania si ciaa eterycznego w opisany sposb rozpoczyna si u czowieka cakiem nowe ycie. (...) Ujrzy np. w duchowy sposb za pomoc szesnastopatkowego kwiatu lotosu postacie wyszego wiata. Ot musi zda sobie spraw z tego, jak rne s te postacie, zalenie od tego, czy swj pocztek bior od tych, czy owych przedmiotw lub istot. Najpierw swoj uwag winien zwrci na to, e swoimi mylami i uczuciami moe wywrze silny wpyw na pewien rodzaj tych postaci, a na inne nie moe wywrze adnego wpywu lub tylko wpyw bardzo nieznaczny. (...) Szczeglnie postacie pochodzce od mineraw lub sztucznie wytworzonych przedmiotw znamionuje waciwo, e zmieniaj si z kad myl i z kadym uczuciem, z jakimi zwrci si ku nim ogldajcy. Zdarza si to w mniejszym stopniu u postaci odnoszcych si do rolin, a w jeszcze mniejszym u postaci odpowiadajcych zwierztom. (...) Lecz oto pojawia si wrd caego tego wiata postaci pewien rodzaj ksztatw, zrazu prawie zupenie wyjty spod wpywu czowieka. Ucze moe si o tym przekona, e postacie te nie pochodz ani od mineraw, ani od sztucznych przedmiotw, ani te od rolin czy od zwierzt. Aby mc si w zupenoci w tych sprawach orientowa, musi obserwowa postacie, o ktrych wie, e s wynikiem uczu, popdw, namitnoci itd. innych ludzi. Lecz take przy tych postaciach moe stwierdzi, e uczucia jego i myli wywieraj tu jeszcze pewien wpyw, cho stosunkowo nieznaczny. Pozostaje w obrbie tego wiata postaci zawsze pewna reszta, na ktr wpyw ten znikomo jest may. Ot na pocztku drogi ucznia wiedzy tajemnej ta reszta tworzy nawet bardzo wielk cz tego, co w ogle widzi. Tylko przez obserwowanie siebie samego ucze zdoa rozpozna rodzaj tej czci ksztatw. Wtedy odkryje, ktre postacie s wynikiem jego dziaa. W tych postaciach swj wyraz znajduj jego wasne czyny, chci, yczenia itd. (...) Czowiek zatem moe swoimi wiadomymi mylami wywiera wpyw na wszystkie postacie nie pochodzce od niego samego; jednak na te figury, ktre stwarza w wyszym wiecie wasn swoj istot, nie ma ju adnego wpywu, skoro ju raz zostay przez niego stworzone. (...) W wyszym widzeniu wntrze czowieka, jego wasny wiat popdw, namitnoci i wyobrae ukazuje si tak samo w zewntrznych figurach, jak inne przedmioty i istoty. Dla wyszego poznania wiat wewntrzny staje si czci wiata zewntrznego. Jelibymy byli otoczeni w fizycznym wiecie ze wszystkich stron zwierciadami i mogli w ten sposb oglda swoj cielesn posta, to w wiecie wyszym duszne istnienie czowieka staje wobec niego jako jego zwierciadlany obraz. Na tym stopniu rozwoju nadchodzi dla ucznia chwila, w ktrej przezwycia zud, pochodzc z osobistego ograniczenia. Teraz moe to, co jest wewntrz jego osobowoci, oglda jako wiat zewntrzny, podobnie jak poprzednio oglda jako wiat zewntrzny to, co dziaao na jego zmysy. (...) Gdyby wzrok czowieka otworzy si wczeniej na te duchowe wiaty przed naleytym przygotowaniem si, stanby przed w istocie obrazem swojej duszy jakby przed jak zagadk. (...) Wstpujc w ten wiat, trzeba sobie przyswoi cakiem nowy sposb sdzenia, gdy pomijajc to, e rzeczy nalece waciwie do wewntrznej strony czowieka przedstawiaj si jako wiat zewntrzny, wystpuj ponadto jako zwierciadlany obraz tego, czym s w rzeczywistoci. I tak, np. dostrzeon tutaj liczb naley odczytywa na odwrt, jako obraz zwierciadlany, np. liczba 265 oznacza tu w rzeczywistoci 562. Kul widzi si tak, jakbymy znajdowali si w jej punkcie rodkowym. (...) Lecz take i waciwoci duszne wystpuj jako obraz zwierciadlany. Pewne yczenie odnoszce si do czego zewntrznego wystpuje jako posta poruszajca si sama w kierunku osoby, ktra wyrazia yczenie. Namitnoci majce swe

45

rdo w niszej naturze czowieka mog przybiera ksztat zwierzt lub podobnych postaci, rzucajcych si na czowieka. (...) Jeli przez spokojn, rzeczow obserwacj siebie samego ucze wiedzy tajemnej pozna swoje waciwoci przed wzniesieniem si do wyszego widzenia, wtedy w owej chwili, gdy stanie przed nim jego wasne wntrze w obrazie zwierciadlanym, znajdzie odwag i si do zachowania si w sposb naleyty. Ludzie, ktrzy nie zapoznali si dostatecznie z wasnym wntrzem na podstawie takiej oceny samego siebie, nie poznaj siebie w tym zwierciadlanym odbiciu i wskutek tego bd bra je za obc rzeczywisto. (...) Aby dotrze do wyszych rzeczy, ucze musi nieodzownie przej przez duchowy ogld swojej wasnej duszy. (...) Jeli wyrobi sobie w wiecie fizycznym naleyte poznanie swojej osobowoci, a w wiecie wyszym stanie przed nim najpierw obraz tej osobowoci, moe porwna jedno z drugim. (...) Zatem tym, co z pocztku czowiek spotyka na swym szlaku do wiata wyszego, s duchowe obrazy. (...) Lecz w obrbie tego wiata obrazw wkrtce poznaje co zupenie nowego. Jego nisza ja stoi przed nim jedynie jako obraz zwierciadlany, lecz pord tego obrazu zwierciadlanego pojawia si prawdziwa rzeczywisto wyszej jani. Z obrazu niszej osobowoci uwidacznia si posta duchowej jani. (...) I oto nadszed czas posugiwania si dwupatkowym kwiatem lotosu w okolicy oczu. Gdy zacznie on si porusza, nastaje dla czowieka moliwo wprowadzenia swej wyszej jani w czno z wyszymi od niej duchowymi jestestwami. (...) Czym jest zdrowa zdolno sdzenia, jasne i logiczne wyszkolenie, szczeglnie okazuje si na tym stopniu rozwoju. Naley bowiem zwrci uwag, e wysza ja drzemica dotychczas w czowieku jakby w zawizku, niewiadomie, budzi si tutaj do wiadomego bytu. Nie tylko w obrazowym, lecz w zupenie rzeczywistym znaczeniu ma si tutaj do czynienia z narodzinami w wiecie duchowym. Narodzona za istota, wysza ja, musi przyj na wiat z wszystkimi potrzebnymi narzdami i uzdolnieniami, jeli ma by zdolna do ycia. (...) A nie inne jakie prawa kieruj wyksztaceniem wyszych organw ducha, jak jedynie prawa zdrowego rozsdku i moralnoci wiata fizycznego. (...) Nie moe zrodzi zdrowej wyszej jani nikt, kto nie yje i nie myli zdrowo w fizycznym wiecie. (...) Nie byoby suszne, gdyby kto powiedzia: nie mog przyj nauk duchowej wiedzy, zanim sam nie przejrz. Bowiem bez zagbiania si w duchowe badanie w ogle nie mona doj do prawdziwego wyszego poznania. (...) Istnieje pewien wgld w te nauki, oparty na uczuciu prawdy i jasnym zdrowym rozsdku, zdolnym do wydawania wszechstronnych sdw, nawet dla tych, co jeszcze nie ogldaj duchowych rzeczy. (...) Czowiek, ktry osignby tego rodzaju widzenie przed odbyciem takiej nauki, byby podobny do dziecka, ktre wprawdzie narodzioby si z oczami i uszami, ale bez mzgu. Rozpocieraby si przed nim cay wiat barw i dwikw, lecz ono nie mogoby nic z tym pocz. Co wic przedtem miao dla czowieka si przekonywajc dziki jego poczuciu prawdy, rozumowi i rozsdkowi, to staje si na opisanym stopniu wyszkolenia tajemnego wasnym przeyciem. Teraz ma bezporedni wiedz o swojej wyszej jani. I uczy si poznawa, e ta wysza ja pozostaje w zwizku z duchowymi jestestwami wyszego rzdu i stanowi z nimi jedno. Widzi wic, jak nisza ja wywodzi si z wyszego wiata. I okazuje si mu, e jego wysza natura trwa dalej, gdy nisza przestaje ju istnie. Obecnie moe ju sam odrni, co w nim jest doczesne, a co trwae. Oznacza to, e na podstawie wasnego pogldu uczy si rozumie nauk o wcielaniu si (inkarnacji) wyszej jani w nisz. (...) Poznaje prawo swego ycia, karm. Przekonuje si, e jego nisza ja, taka jak to dzisiaj byt jego stanowi, jest tylko jedn z postaci, ktre jego wysza istota moe przybra. I spostrzega moliwo pracowania nad sob z wyszej jani, aby wci stawa si bardziej doskonay. (...) Zauwaa, e istniej ludzie stojcy

46

ponad nim, ktrzy ju osignli stopnie lece jeszcze przed nim. (...) "Wielcy wtajemniczeni ludzkoci" zaczynaj stawa si dla niego rzeczywistoci. (...) Mwi si wic o uczniu, ktry osign ten stopie, e znikno dla niego w zupenoci zwtpienie. Gdy przedtem mg sobie przyswoi pewn wiar opart na podstawach rozsdku i zdrowego mylenia, teraz miejsce tej wiary zajmuje penia wiedzy i niczym nie zachwiany wgld. (...) Wida z tego, w jaki sposb ucze wiedzy tajemnej przez osignicie tego stopnia staje si rzeczywicie nowym czowiekiem. (...) 8. ZMIANY ZACHODZCE W SNACH UCZNIA WIEDZY TAJEMNEJ Zapowiedzi tego, e ucze wiedzy tajemnej osign ju opisany wyej stopie rozwoju lub te wkrtce ma go osign, s zmiany, ktre zachodz w jego snach. Przedtem byy one chaotyczne i dowolne, obecnie zaczynaj przybiera prawidowy charakter - ich obrazy staj si rozsdnie powizane, jak wyobraenia codziennego ycia. Mona w nich rozrni prawo, przyczyn i skutek. Zmienia si te tre snw. Gdy przedtem spotykao si w nich jedynie echa ycia codziennego, przeksztacone wraenia z otoczenia albo stanw wasnego ciaa, teraz pojawiaj si obrazy ze wiata dotychczas zupenie nieznanego. Z pocztku nie zmienia si zupenie oglny charakter snw, o ile marzenia senne tym rni si od wyobrae na jawie, e oddaj one symbolicznie to, co maj wyrazi. (...) Ot ten symboliczny sposb wyraania jest take cech uregulowanego snu czowieka, ktrego ciao eteryczne zaczyna si rozwija. Ale przestaje ono odzwierciedla same jedynie fakty fizycznego otoczenia albo wasnego fizycznego ciaa. Jak z jednej strony ulegaj uporzdkowaniu sny zawdziczajce pocztek tym sprawom, pojawiaj si rwnie i sny bdce wyrazem rzeczy i stosunkw innego wiata. (...) Takie senne przeycia mona uwaa za pierwsze oznaki wyszego rozwoju. (...) Nastpstwem tego jest fakt, e obrazy senne ucznia wiedzy duchowej, nie podlegajce dotychczas kierownictwu rozumu, moe on obecnie planowo regulowa i kontrolowa, podobnie jak wyobraenia i odczuwania wiadomej jawy. Bowiem coraz bardziej znika rnica pomidzy wiadomoci marze sennych a stanem na jawie. (...) W czasie snw czowiek faktycznie znajduje si w wiecie zupenie odmiennym od wiata swoich fizycznych zmysw. Jednak nie majc dostatecznie rozwinitych duchowo narzdw, nie mona wytworzy sobie innych wyobrae o tym wiecie ni chaotyczne, pogmatwane. (...) Powinnimy jasno zda sobie spraw z tego, e obok swego zwyczajnego, codziennego ycia czowiek wiedzie jeszcze ycie drugie, niewiadome, we wspomnianym drugim wiecie. Wszystko, co spostrzega i myli, odciska si wanie na nim. lady te moe on jednak dojrze tylko wtedy, gdy s w nim rozwinite kwiaty lotosu. W czasie dnia s one tak sabe, (...) e nie moemy wyrni tych duchowych porusze spord potnych fizycznych wrae zmysowych. Gdy w czasie snu zamknite s wrota zmysw fizycznych, poruszenia te ukazuj si jako chaotyczne i zagmatwane. (...) Dopiero rozwinite kwiaty lotosu umoliwiaj zarysowanie si w nich wiadomoci nie nalecych do wiata fizycznego. (...) Teraz czowiek musi (...) przyswoi sobie moliwo przyjmowania do wiadomoci spostrzee czynionych we nie zupenie tak, jakby je czyni na jawie. Gdy to osign, dochodzi do czynienia takich samych spostrzee rwnie w czasie zwyczajnego stanu czuwania. Jego uwaga na wraenia duchowe reguluje si po prostu tak, e nie gin one w obliczu wrae fizycznych, lecz moe je on odbiera nieustannie obok tamtych lub razem z nimi. Gdy ucze uzyska ju t zdolno, pojawia si przed jego duchowym wzrokiem co, co istnieje w wiecie duchowym jako przyczyna dla wiata fizycznego. A przede wszystkim moe pozna on w tym wiecie swoj wysz ja. Jego najbliszym zadaniem bdzie poniekd wnikn w t wysz ja, tzn. rzeczywicie uzna j za swoj duchow istot i odpowiednio do niej si 47

zachowywa. Coraz bardziej przejmuje si on wyobraeniem i ywym uczuciem, e jego fizyczne ciao i to, co poprzednio nazywa "jani", jest jedynie narzdziem wyszej jani. W stosunku do jani niszej doznaje uczucia, z jakim ograniczony czowiek odnosi si do wiata zmysowego jakby do narzdzia lub rodka lokomocji, ktrym si posuguje. (...) Lecz musi si to sta dla niego czym tak naturalnym, e ani na chwil nie poczuje, eby ten wiat zmysowy by mu obcy. (...) Gdy ucze doszed ju do takiego poziomu ycia w swej wyszej jani, wtedy (...) stanie si dla niego jasne, jak moe wzbudzi do istnienia si postrzegania w narzdzie powstaym w okolicy serca i jak moe ni kierowa za pomoc prdw opisanych w poprzednich rozdziaach. Ta sia postrzegania jest elementem o wyszej substancjalnoci, wywodzcym si z tego narzdu wietlanej piknoci i przepywajcym przez oywione ju kwiaty lotosu, a take inne czci wyksztaconego ciaa eterycznego. Std promieniuje ona na zewntrz na otaczajcy go wiat duchowy i czyni go duchowo widzialnym, jak padajce z zewntrz wiato soneczne czyni widzialnymi fizyczne przedmioty. (...) Wyranie spostrzegalnym, jak przedmioty i istoty, staje si wiat duchowy dopiero dla czowieka, ktry w opisany wyej sposb wysa potrafi w organ postrzegania przez swoje ciao eteryczne na zewntrz dla owietlenia nim przedmiotw. Wida z tego, e pen wiadomo o wiecie duchowym czowiek moe uzyska dopiero wtedy, gdy sam owietli go duchowym wiatem. W rzeczywistoci "ja" wytwarzajca ten organ spostrzegania nie mieszka wcale w ciele fizycznym czowieka, lecz jak wykazaem, poza jego obrbem. Organ sercowy fizyczny jest tylko miejscem, w ktrym czowiek od zewntrz roznieca ten duchowy organ wiata. (...) Wanie za pomoc tego organu sercowego wysza ja czyni swoim narzdziem ja zmysow i za jego pomoc ni wada. Uczucie, ktre czowiek rozwinity ywi dla spraw wiata duchowego, jest inne od tego, ktre waciwe jest czowiekowi zmysowemu w stosunku do wiata fizycznego. (...) Duchowo rozwinity czowiek czuje si jakby zjednoczony z przedmiotem swego ogldu, jakby "wewntrz" niego samego. Faktycznie poda w przestrzeni duchowej z miejsca na miejsce, tote z tego powodu nazywany bywa w mowie wiedzy tajemnej "pielgrzymem". (...) Gdyby jednak poprzesta tylko na pielgrzymowaniu, nie mgby w rzeczywistoci okreli adnego przedmiotu w duchowej przestrzeni. (...) Musimy i tutaj wynale gdzie pewne miejsce, ktre najpierw dokadnie zbadamy i obejmiemy w duchowe posiadanie. W tym miejscu musimy stworzy sobie duchow ojczyzn, a potem we wszystkim innym nawiza w pewnym stosunku do niej. (...) Duchow ojczyzn tworzy sobie czowiek sam z pen wiadomoci. Dlatego te czynic sobie z niej punkt odniesienia, osdza z pen jasnoci i swobod. To tworzenie duchowej ojczyzny zw w mowie tajemnej "budowaniem chaty". Na tym stopniu rozwoju duchowe widzenie ogranicza si zrazu do duchowych obrazw odpowiadajcych wiatu fizycznemu, o ile obrazy te znajduj si w tzw. wiecie astralnym. W tym wiecie znajduje si wszystko, co wedle swej istoty odpowiada ludzkim popdom, uczuciom, podaniom i namitnociom. (...) Na opisanym stopniu ucze wiedzy tajemnej widzi nie tylko krysztay i roliny, lecz take opisane siy duchowe. I widzi popdy zwierzce i ludzkie nie tylko w fizycznych objawach yciowych ich nosicieli, lecz rwnie bezporednio jako przedmioty, tak jak widzi w wiecie fizycznym stoy i krzesa. Cay wiat instynktw, popdw, poda, namitnoci zwierzcia lub czowieka staje si astralnym obokiem otaczajcym jego istot, jego aur. Na tym stopniu swego rozwoju jasnowidzcy spostrzega takie rzeczy, ktre prawie lub w zupenoci umykaj pojmowaniu zmysowemu. Moe np. zauway astraln rnic pomidzy przestrzeni zajmowan przez ludzi o przewanie niskim sposobie mylenia, a przestrzeni, w ktrej znajduj si osoby o wzniosym myleniu. (...) 48

Najwiksz zdobycz jasnowidzcego, ktry osign opisany stopie wiedzy, jest objawianie si mu astralnych oddziaywa zwierzcych i ludzkich popdw i namitnoci. Uczynkowi penemu mioci towarzyszy inne zjawisko astralne ni czynowi wypywajcemu z nienawici. Bezmylna dza oprcz siebie samej daje jeszcze szkaradny, odpowiadajcy jej obraz astralny, wzniose uczucie - obraz pikny. (...) Zmysowo usposobiony czowiek ywi bdzie i po mierci np. dz zadowolenia podniebienia. Brak mu jednak bdzie wwczas zupenie moliwoci zaspokojenia tej dzy, nie bdzie ju bowiem mia podniebienia. dza w swym nastpstwie wytwarza szczeglnie silny odpowiadajcy jej obraz, ktry staje si udrk duszy. Dowiadczenia te kierowane po mierci odpowiadajcymi obrazami niszej natury dusznej nazywamy przeyciami w wiecie dusznym, zwaszcza w krainie dz. Znikaj one dopiero wtedy, gdy dusza oczyci si ze wszystkich dz odnoszcych si do wiata fizycznego. Wtedy dopiero dusza wznosi si w wysz dziedzin (w wiat duchowy). (...) 9. OSIGNIECIE CIGOCI WIADOMOCI ycie czowieka przebiega na przemian w trzech stanach, ktrymi s: jawa, sen wypeniony obrazami sennymi i gboki sen pozbawiony marze. Moemy poj sposb dojcia do wyszego poznania wiatw duchowych, jeli wyobrazimy sobie, jakie zmiany musz zaj w tych trzech stanach u czowieka dcego do takiego poznania. Dopki czowiek nie zdobdzie wyksztacenia potrzebnego do tego poznania, jego wiadomo bezustannie przerywa bdzie sen. (...) Jednak dla wiedzy tajemnej marzenie senne - obok tych dwch innych stanw -ma znaczenie samodzielne. W poprzednim rozdziale opisaem, jakie zmiany zachodz pord marze sennych u czowieka, ktry zacz wznosi si ku wyszemu poznaniu. (...) W dalszym przebiegu rozwoju ten nowy wiat, zrodzony z sennych marze, nie tylko niczym nie ustpuje w wewntrznej prawdzie zmysowej zewntrznej rzeczywistoci, lecz objawiaj si w nim fakty przedstawiajce wysz rzeczywisto w penym znaczeniu tego sowa. (...) Zapewne wiat ten wykazuje dziaanie pewnych wyszych faktw, lecz czowiek, ograniczony w swych spostrzeeniach jedynie do zmysw, nie jest w stanie dotrze do ich przyczyn. Uczniowi wiedzy tajemnej te przyczyny objawiaj si czciowo, w wyksztaconym z ycia marze sennych opisanym wyej stanie, ktry jednak wcale nie pozostaje u niego bez zmiany. Oczywicie nie wolno mu tych objawie uwaa za prawdziwe poznanie, dopki te same rzeczy nie okazuj si mu jeszcze podczas zwyczajnego ycia na jawie. (...) Wwczas dopiero rozwinie w sobie zdolno przenoszenia stanu, ktry najpierw wytworzy sobie z ycia marze sennych, do wiadomoci na jawie. (...) Obecnie nie potrzebuje ju czeka snu, by mc y w innym wiecie, lecz dla wyszego spostrzegania przenie si moe w opisany stan, kiedy tylko zajdzie tego potrzeba. Wtedy stan ten nabiera u niego podobnego znaczenia, jak w zwykym yciu spostrzeganie przy czynnych zmysach w stosunku do spostrzegania przy zmysach nieczynnych. Mona tutaj powiedzie w rzeczywistym tego sowa znaczeniu: ucze tajemny otwiera zmysy swojej duszy i widzi rzeczy, ktre musz pozosta zakryte dla zmysw cielesnych. (...) Jeeli ucze w dalszym cigu bdzie uprawia przepisane wiczenia, po odpowiednim czasie zauway, e ta rozstrzygajca zmiana zachodzi nie tylko pord jego marze, lecz rozciga si ona take na sfer snu zupenie ich pozbawion. Wwczas zauway, e zupen niewiadomo, w ktrej poprzednio znajdowa si w czasie snu, przerywaj odosobnione wiadome przeycia. Z oglnych mrokw snu wyaniaj si spostrzeenia nie znanego mu poprzednio rodzaju. (...) Chcc da pewne wyobraenie o przeyciach wyaniajcych si z pocztku, z morza niewiadomoci w czasie gbokiego snu, mona je najlepiej porwna z pewnym rodzajem syszenia. Mona mwi o postrzeganiu dwikw i sw. (...) Dlatego wiat ten objawia si czowiekowi najpierw w dwikach i sowach, pniej moe si on i tutaj wznie do barw i form.

49

Gdy ucze zauway, e ma przeycia tego rodzaju w gbokim nie, wtedy jego pierwszym zadaniem bdzie doprowadzi je do moliwie najwikszej wyrazistoci i jasnoci. (...) Najwaniejsz dla nas rzecz w tym pocztkowym stanie jest zachowa spokj i zimn krew i nie pozwoli sobie ani na chwil na jakikolwiek niepokj lub zniecierpliwienie. (...) Jeli w pewnym okresie nie moemy dostrzec przey sennych, naley cierpliwie czeka, a stanie si to moliwe. (...) Gdy nareszcie pojawi si zdolno spostrzegania, a przeycia senne jasno i wyranie dochodz do wiadomoci, naley wtedy zwrci uwag na nastpujc spraw. Wrd przey tych naley dokadnie rozrnia dwa ich rodzaje. Jeden rodzaj bdzie zupenie obcy wszystkiemu, czego kiedykolwiek przedtem si nauczylimy. Przeyciami tymi moemy na razie si cieszy, moemy si przez nie duchowo ubogaca, lecz poza rym zostawmy je na razie samym sobie. S one pierwszymi zwiastunami wyszego wiata duchowego, w ktrym dopiero pniej nauczymy si wyznawa. Natomiast drugi rodzaj przey uwanemu badaczowi ukae pewne pokrewiestwo ze zwyczajnym wiatem, w ktrym yje: nad czym rozmyla w cigu swego ycia, czego chciaby dociec ze spraw swego otoczenia, a czego zwyczajnym rozumem poj nie mg, tego rozwizanie daj mu te przeycia senne. W codziennym yciu czowiek myli o tym, co go otacza. Tworzy sobie wyobraenia, aby dociec zwizku rzeczy. Za pomoc poj stara si zrozumie to, co spostrzegaj jego zmysy. Do takich wyobrae i poj odnosz si te przeycia senne. (...) Czowiek nabiera coraz silniejszego wraenia, jakby rozwizania zagadek, nad ktrymi musi myle, udzielane mu byy szeptem z wyszego wiata w tonach i sowach. I wtedy potrafi to, co przychodzi do niego z innego wiata, powiza z zwyczajnym yciem. Do czego dawniej jedynie myl mg sign, jest obecnie dla niego przeyciem tak ywym i penym treci, jak to w wiecie zmysowym by tylko moe. (...) Ten ukryty dawniej wiat duchowy rozbrzmiewa teraz dla ucznia wiedzy tajemnej zewszd, z caego jego otoczenia. atwo zrozumie, e ta wysza zdolno postrzegania moe czowiekowi wyj na dobre jedynie wtedy, jeeli w zmysach duszy, ktre si dla niego otworzyy, wszystko jest w porzdku. (...) Do potrzebnych tu wicze naley koncentracja, tj. skierowywanie uwagi na cile okrelone wyobraenia i pojcia. Naley do tego w dalszym cigu medytacja, tj. ycie w ideach, zupene zagbienie si w nich w przepisany sposb. Przez koncentracj i medytowanie czowiek pracuje nad swoj dusz. Rozwija w niej przez to duszne narzdy postrzegania. (...) A gdy opisane przeycia pojawi si potem w czasie snu, wtedy nadchodzi chwila narodzin dla wyzwolonej duszy, ktra przez nie dosownie staje si zupenie inn istot, ktra w czowieku wyklua si i dojrzaa. (...) Jeli si za zaniedba cokolwiek z powyszych przepisw, narodzi si poroniony pd w duchowej dziedzinie, niezdolny do ycia. (...) I znowu naley zwrci uwag na to, e dopty ucze nie moe przyzna przeyciom snu penej wartoci poznania, dopki nie zdobdzie zdolnoci przenoszenia obudzonej wyszej duszy rwnie i do dziennej wiadomoci. Gdy do tego doprowadzi, potrafi postrzega wiat duchowy rwnie pomidzy zdarzeniami lub w czasie zdarze dnia odpowiednio do jego charakteru, tzn. moe tajemnice swego otoczenia odczytywa w duszy jako dwiki i sowa. (...) Baczy przeto musi ucze, by mu nie przysza ochota budowania z nich zamknitego w sobie, a choby tylko wewntrznie powizanego gmachu poznania. Wpltaby w wiat duszny najrnorodniejsze wyobraenia i idee i bardzo atwo skleciby sobie wiat nie majcy z prawdziwym wiatem duchowym nic wsplnego. (...) Najwaciwsze jest denie do coraz dokadniejszego wyjanienia sobie zdobytych ju prawdziwych przey i oczekiwanie w sposb zupenie nie wymuszony na pojawienie si nowych, ktre jakby same z siebie nawi do ju istniejcych. (...) Coraz wicej przey wyania si z niewiadomoci i coraz mniejsze odcinki sennego ycia pozostaj niewiadome. W ten sposb poszczeglne dowiadczenia senne wi si coraz bardziej z sob, same z siebie, bez zakcenia ich jakimikolwiek kombinacjami i 50

wnioskami, ktre pochodziyby przecie od rozumu nawykego do wiata zmysowego. (...) Przy takim postpowaniu ucze zblia si coraz bardziej do owego stopnia na drodze do wyszego poznania, na ktrym owe stany, pojawiajce si poprzednio jedynie niewiadomie w czasie ycia sennego, zmieniaj si w stany zupenie wiadome. (...) W wiedzy tajemnej nazywaj ten wany stopie, polegajcy na wiadomoci w yciu sennym, cigoci (nieprzerwaniem) wiadomoci*. (...) * To, co tu opisaem, jest na pewnym stopniu rozwoju rodzajem "ideau" znajdujcego si na kocu dugiej drogi. 10. ROZSZCZEPIENIE OSOBOWOCI W CZASIE DUCHOWEGO WYSZKOLENIA W czasie snu dusza ludzka nie otrzymuje wiadomoci za porednictwem swych narzdw zmysowych, (...) Jest ona wtedy w cznoci tylko z ciaami subtelniejszymi (ciaem eterycznym i astralnym), niedostpnymi dla zmysw fizycznych. Ale czynno tych subtelniejszych cia nie ustaje w czasie snu. Podobnie jak fizyczne, ciaa te pozostaj w zwizku z rzeczami i istotami wiata fizycznego - jak one przyjmuj jego oddziaywania i na ten wiat dziaaj, tak dusza yje w wiecie wyszym; a ycie to w dalszym cigu trwa w czasie snu. Faktycznie w czasie snu dusza wykazuje pen ruchliwo; tylko e czowiek nie moe tak dugo nic wiedzie o tej swojej wasnej czynnoci, pki nie posidzie duchowych narzdw postrzegania, za pomoc ktrych bdzie mg obserwowa we nie tak samo, co dzieje si dokoa niego i co on sam robi, jak moe to uczyni swoimi zwyczajnymi zmysami w yciu codziennym ze swoim fizycznym otoczeniem. (...) Gdy pod wpywem tajemnego wyszkolenia przemieni si senne ycie czowieka, (...) moe on wiadomie obserwowa wszystko, co dokoa niego si w tym stanie dzieje. (...) Zaznaczam tu jednak, e postrzeganie zwyczajnego zmysowego otoczenia wymaga ju wyszego stopnia jasnowidzenia. (...) Co uwidoczniem na tych charakterystycznych przykadach z ycia marze sennych i snu, to u czowieka rozgrywa si bezustannie. Dusza bez przerwy yje w wyszych wiatach i jest w nich czynna. Z wyszych wiatw czerpie podniety, ktrymi bezustannie oddziauje na ciao fizyczne, tylko e czowiek nie jest wiadomy tego wyszego ycia. Dopiero ucze wiedzy tajemnej zdobywa t wiadomo. (...) Dopki dusza nie jest widzc, w wyszym znaczeniu tego sowa, prowadz j wysze istoty kosmiczne. I jak ycie lepego, ktry przejrza dziki operacji, staje si innym od poprzedniego, w ktrym zdany by na przewodnika, tak ycie czowieka zmienia si dziki tajemnemu wyszkoleniu. Wyrasta z opieki i musi sam odtd obj kierownictwo nad sob. Gdy to nastpi, atwo zrozumie, e naraony jest na pomyki, ktrych zwyczajna wiadomo nawet nie przeczuwa. Obecnie dziaa w wiecie, z ktrego poprzednio, niewiadomie, wpyway na niego wysze potgi. Te wysze potgi podlegaj oglnej harmonii wiata. Ucze wiedzy tajemnej wystpuje z tej harmonii wiata - obecnie sam musi wykonywa sprawy, ktre poprzednio byy dla niego speniane bez jego wspdziaania. To wanie z tej przyczyny wiele si czyta w pismach omawiajcych te sprawy o niebezpieczestwach zwizanych z wkraczaniem w wysze wiaty. (...) A musz zaznaczy, e niebezpieczestwa te pojawi si dopiero wtedy, gdy nie zostan zachowane wymagane rodki ostronoci. Jeli natomiast ucze na drodze tajemnego szkolenia uwzgldni wszystkie udzielane mu rady, wtedy jego wzniesieniu si towarzyszy bd wprawdzie przeycia przewyszajce potg i wielkoci wszystko, co odmalowa moe sobie najmielsza fantazja czowieka 51

zmysowego, lecz o szkodzie wyrzdzonej zdrowiu lub yciu nie moe by tu mowy. Czowiek na kadym kroku poznaje straszne potgi zagraajce yciu. Sam zdobywa moliwo posugiwania si pewnymi siami i istotami niedostpnymi dla zmysowego postrzegania. A wielka jest pokusa zawadnicia tymi siami dla niedozwolonej wasnej korzyci lub uycia ich z powodu niedostatecznego poznania wyszych wiatw w bdny sposb. (...) Prawdziwe niebezpieczestwo zagraa mu dopiero wtedy, gdy z niecierpliwoci lub zarozumiaoci uzurpuje sobie za wczenie pewn samodzielno w stosunku do dowiadcze w wyszym wiecie, gdy nie jest w stanie wyczeka, a jego udziaem rzeczywicie stanie si dostateczny wgld w nadzmysowe prawa. Pokora i skromno w o wiele mniejszym stopniu s jedynie pustymi wyrazami w tej dziedzinie ni w zwyczajnym yciu. Przede wszystkim nie mona dopuci do braku harmonii pomidzy wyszymi przeyciami a zdarzeniami i wymaganiami ycia codziennego. Zada czowieka bezwarunkowo szuka naley na tej ziemi. Kto za chce si uchyli od ziemskich zada i uciec w inny wiat, moe by pewny, e swego celu nie osignie. (...) Musi si sta uczestnikiem Ducha, aby jego objawienia mg wprowadza w wiat zmysowy. Czowiek przeksztaca ziemi, przeszczepiajc na ni to, co zdobywa w wiecie duchowym. Na tym polega jego zadanie. (...) Nikt nie powinien da si odwie od nauk tajemnych grobie przewidywanych niebezpieczestw - groba ta powinna by jednak dla kadego podniet do bezwarunkowego przyswojenia sobie tych waciwoci, ktre powinien posiada ucze wiedzy tajemnej. (...) Przystpi teraz do opisania kilku takich "niebezpieczestw". Bezwarunkowo pojawi si u ucznia wiedzy tajemnej wszelkie zmiany w wymienionych subtelnych ciaach. Zmiany takie zwizane s z pewnymi procesami rozwoju trzech zasadniczych si duszy, z wol, uczuciem i myleniem. Przed tajemnym wyszkoleniem czowieka te trzy siy znajduj si w cile okrelonej wzajemnej zalenoci, regulowanej prawami wyszego wiata. (...) Jeli np. w wiadomoci wyoni si jakie okrelone wyobraenie, wedug naturalnych praw przycza si do niego pewne uczucie lub prawidowo z nim zwizane postanowienie woli. (...) A gdy przyjrzymy si ludzkiemu yciu, zauwaymy, e w tym yciu wszystko opiera si na takich zwizkach. Co wicej, ycie czowieka nazywamy "normalnym" tylko wtedy, jeli dostrzegamy w nim takie poczenia mylenia, czucia i woli, ktre oparte s na prawach ludzkiej natury. (...) Wszystko to opiera si na tym, e w subtelniejszych ciaach czowieka orodki tych trzech si: mylenia, czucia i woli powizane s ze sob w prawidowy sposb. A ten ich zwizek w subtelniejszym organizmie duszy ma rwnie swoje odbicie w "grubym" ciele fizycznym.(...) Przy wyszym rozwoju czowieka nici czce te trzy zasadnicze siy ulegaj zerwaniu, ktre najpierw zachodzi jedynie w opisanym wyej subtelnym organizmie duszy, a przy jeszcze dalszym wzniesieniu si zerwanie to nastpuje rwnie w ciele fizycznym. Przy wyszym rozwoju czowieka rozdziela si np. mzg na trzy oddzielne od siebie czony. W kadym razie podzia ten nie jest tego rodzaju, aby by dostrzegalny dla zwyczajnego zmysowego ogldania czy aby mona go byo stwierdzi nawet za pomoc najczulszych instrumentw zmysowych. (...) Narzdy mylenia, czucia i woli s wwczas kade dla siebie zupenie wolne. A poczenia midzy nimi nie stworz adne wszczepione im prawa, lecz musi to uczyni sama obudzona wysza wiadomo czowieka. Na tym bowiem polega zmiana, ktr spostrzega ucze wiedzy tajemnej, e nie pojawi si aden zwizek pomidzy jakim wyobraeniem a uczuciem lub pomidzy uczuciem a postanowieniem woli itd., jeeli ucze sam go nie stworzy. (...) I wielk zdobycz ucznia jest to, e osiga zupen wadz nad wspdziaaniem tych trzech si dusznych, ale te za to wspdziaanie ponosi cakowit odpowiedzialno . Dopiero przez t przemian swej istoty czowiek moe wej w wiadom styczno z pewnymi nadzmysowymi siami i jestestwami. (...) Sia np. zawarta w woli moe na pewne rzeczy i jestestwa wyszego wiata dziaa i rwnie je spostrzega. Lecz potrafi to uczyni dopiero wtedy, gdy wyswobodzi si ze swego zwizku z uczuciem i myleniem w obrbie duszy. Z chwil zerwania tego poczenia wystpuje dziaanie woli na zewntrz. Tak te ma si rzecz z 52

siami mylenia i uczucia. Gdy jaki czowiek skieruje ku mnie uczucie nienawici, jest ono widzialne dla jasnowidzcego jako subtelny wietlany obok o pewnym zabarwieniu. I jasnowidzcy moe to uczucie odeprze, jak czowiek zmysowy odpiera zamierzony na niego fizyczny cios. Nienawi staje si w wiecie nadzmysowym zjawiskiem widzialnym. (...) A podobnie jak z nienawici, ma si sprawa z daleko doniolejszymi faktami wiata zmysowego. (...) Skutkiem opisanego rozdzielenia si mylenia, czucia i woli, czowiek, w razie zlekcewaenia przepisw wiedzy tajemnej, moe w trojaki sposb pobdzi w postpie swego rozwoju. Najpierw moe si to sta przez to, e poczenia zostan zerwane wczeniej, nim wysza wiadomo rozwinie si ze swoim poznaniem do tego stopnia, by potrafia dobrym wynikiem uj wodze dla stworzenia wolnego, harmonijnego wspdziaania si rozdzielonych. Bowiem wszystkie trzy zasadnicze siy czowieka, w pewnym okresie ycia, zazwyczaj nie osigaj tego samego stopnia rozwoju. (...) Dopki jest zachowany zwizek si stworzony przez wysze prawa wiata, wybujanie jednej lub drugiej siy nie moe spowodowa nieprawidowoci szkodliwej w wyszym znaczeniu. U czowieka woli np. mylenie i uczucie dziaaj dziki owym prawom w sposb wyrwnujcy i nie pozwalaj, aby biorca gr wola ulega szczeglnemu zwyrodnieniu. Jeli jednak taki czowiek woli rozpocznie tajemne nauki, zupenie ustaje prawidowy wpyw uczucia i myli na wol prc do niesychanych wysikw. Jeli czowiek nie doszed w doskonaym opanowaniu wyszej wiadomoci do tego, aby sam t harmoni mg stworzy, jego wola schodzi na wasne nieokieznane tory. Zwycia ona bezustannie swego nosiciela. Uczucie i mylenie ulegaj zupenemu obezwadnieniu - czowieka choszcze opanowujca go niewolniczo sia woli. Powstaje natura gwatowna, popeniajca gupstwo jedno po drugim. Drugi bd pojawia si wtedy, jeli uczucie wykracza ponad miar z prawidowych norm. Osoba majca skonnoci do uwielbiania innych ludzi moe wtedy popa w bezgraniczn zaleno a do utraty wasnej woli lub myli w ogle. Zamiast wyszego poznania udziaem takiej osoby staje si wewntrzna pustka i bezsilno. Przy przewaajcym uczciwym w ten sposb yciu, natura skonna do pobonoci i religijnego uniesienia moe popa w skrajn bigoteri. Trzecim bdem jest stan, gdy przewaa mylenie. Pojawia si wtedy rozpatrywanie wrogie yciu, zamknite w sobie. Dla ludzi nim yjcych wiat ma jeszcze o tyle tylko jak warto, o ile dostarcza im przedmiotw do zaspokojenia ich chciwoci wiedzy, spotgowanej ponad wszelk miar. adna myl nie staje si dla nich pobudk do jakiegokolwiek czynu lub uczucia. Wystpuj wszdzie jako natury nie wspczujce i zimne. Unikaj wszelkiego zetknicia si ze sprawami powszedniej rzeczywistoci - czym dla nich odraajcym, nie majcym jakiegokolwiek znaczenia. Oto s te trzy bdne cieki: (...) gwatowno, pawienie si w uczuciach i zimne, pozbawione uczu denie do mdroci. Dla kogo patrzcego z zewntrz (...) obraz czowieka znajdujcego si ju na bezdrou nie rni si wiele, w kadym razie co do stopnia, od obrazu osoby obkanej, a przynajmniej ciko "chorej nerwowo". (...) Ucze wiedzy tajemnej musi dy do tego, aby mylenie, czucie i wola - trzy podstawowe siy duszy - rozwiny si harmonijnie, zanim rozluni si ich pierwotna jedno i bdzie mona je podda wyszej wiadomoci. Jeli bowiem taki bd zostanie ju popeniony, jeli jedna z tych podstawowych si ulegnie rozpasaniu, wysza dusza zrodzi si na razie jako pd poroniony. (...) Prawdziwie powane niebezpieczestwo zagraa dopiero wtedy, gdy ucze nabdzie zdolnoci ogldania przey zarwno w wiadomoci sennej, jak te i na jawie. Dopki zmiany ograniczaj si jedynie do rozjaniania si przerw snu, naruszon rwnowag duszy wyrwnuje z powrotem ycie zmysowe, regulowane w czasie jawy oglnymi prawami wiata. Dlatego jest tak wan rzecz, by ycie ucznia na jawie pod kadym wzgldem byo prawidowe i zdrowe. (...) Wynajdywa 53

musi wszystko, co odpowiada jego siom i zdolnociom i co przyczyni si moe do harmonijnego wspycia z jego otoczeniem. Musi unika wszystkiego, co by tej harmonii mogo przynie szkod, co w ycie mogoby wprowadzi niepokj i gorczk. I chodzi tu nie tyle o wyzbycie si tego niepokoju w zewntrznym znaczeniu, ile raczej o denie, by nastrj, zamiary, myli i zdrowie ciaa nie byy z tego powodu naraane na nieustanne wahania. W czasie tajemnego nauczania czowiekowi nie przychodzi to wszystko tak atwo jak poprzednio. Bowiem wysze przeycia, ktre obecnie wpywaj na jego ycie, dziaaj bezustannie na cae jego jestestwo. Jeli wic w tych wyszych przeyciach cokolwiek jest nie w porzdku, ta nieprawidowo jest wci czym gronym, co czyha i moe go "wykolei" przy pierwszej okazji. Dlatego ucze nie powinien zaniedbywa niczego, co moe mu zapewni stae panowanie nad ca jego istot. (...) 11. STRANIK PROGU W czasie wznoszenia si w wysze wiaty doniosymi przeyciami s spotkania ze "stranikiem progu", cilej - z dwoma "stranikami progu", gdy w rzeczywistoci jest ich dwch: "mniejszy" i "wikszy". Pierwszego spotyka czowiek wtedy, gdy nici czce wol, mylenie i czucie zaczynaj si rozlunia w obrbie cia subtelniejszych (astralnego i eterycznego). (...) Przed "wikszym stranikiem progu" staje czowiek, gdy rozlunienie pocze obejmie rwnie fizyczne czci ciaa (najpierw mzg). "May stranik progu" jest istot samodzieln. Nie istnieje on dla czowieka, pki ten nie osignie odpowiedniego stopnia rozwoju. (...) W rzeczy samej staje przed uczniem istota straszliwa i upiorna. Ucze musi zebra ca przytomno umysu i wiar w pewno swej drogi poznania, ktre mg dostatecznie przyswoi sobie w czasie dotychczasowego tajemnego szkolenia. "Stranik" okrela swoje znaczenie tymi mniej wicej sowami: "Dotychczas waday tob moce dla ciebie niewidzialne. One to sprawiay, e w twoim dotychczasowym yciu kady twj dobry czyn by wynagradzany, a kada za czynno pocigaa za sob ze nastpstwa. To pod ich wpywem twj charakter urabia si na podstawie dowiadcze i myli twoich. One byy przyczyn twego losu. One okrelay miar radoci i blu przypadajc ci w kadym z twoich wciele, wedug zachowania si twego w poprzednich wcieleniach. One tob rzdziy pod postaci wszystko obejmujcego prawa karmy. Moce te obecnie popuszcz cz swych wodzw i bdziesz musia wzi na siebie cz prawdy, ktrej na tobie dowiadczay. Dotychczas spada na ciebie niejeden cios losu. Nie wiedziae dlaczego. By on nastpstwem szkodliwego czynu, ktrego dopucie si w jednym z poprzednich swoich ywotw. Spotykao ci szczcie i rado i przyjmowae je. I byy one wynikiem twoich poprzednich czynw. W swym charakterze posiadasz niektre pikne strony i niejedn szkaradn plam. I jedno, i drugie jest skutkiem dzie twoich poprzednich przey i myli. Dotychczas sam ich nie znae - widziae jedynie ich wyniki. Jednak te karmiczne moce widziay wszystkie twoje poprzednie czyny ywotw, najbardziej tajne myli i uczucia twoje. I wedug tego postanowiy one, jaki teraz jeste i jak obecnie yjesz. Teraz jednak maj si ujawni tobie samemu wszystkie te dobre i ze strony twoich minionych ywotw. Dotychczas byy one wplecione w twoje wasne jestestwo - byy w tobie, a ty nie moge ich widzie, jak fizycznie nie moesz widzie swego mzgu. Teraz jednak wyczaj si z ciebie, wystpuj z twojej osobowoci na zewntrz. Przybieraj posta, ktr moesz widzie, tak jak widzisz kamienie i roliny wiata zewntrznego. I ja sam jestem tym jestestwem, ktre utworzyo sobie ciao z twoich szlachetnych i zych postpkw. Moja upiorna posta jest utkana z ksigi buchalteryjnej twego wasnego ycia. Dotd nosie mnie niewidzialnego w sobie samym. Lecz e tak byo, byo dla ciebie dobrodziejstwem. Bo te i mdro twego zakrytego przed tob losu pracowaa dotd w tobie w mojej postaci nad wywabieniem tych szkaradnych 54

plam. Obecnie wraz z moim wystpieniem opucia ci rwnie i ta ukryta mdro. Nie bdzie si ju wcale o ciebie troszczya, zoy jedynie ca t prac w twoje wasne rce. Musz sta si doskona, wspania postaci, jeli nie mam ulec zgubie. A gdyby si to wydarzyo, wtedy i ciebie samego pocignbym za sob w ciemny, zepsuty wiat. Jeli chcesz temu zapobiec, twoja wasna mdro obecnie musi by tak wielka, aby moga si podj zadania owej ukrytej mdroci, ktra ci opucia. Jeli przekroczysz mj prg, jako posta dla ciebie widzialna nie opuszcz ani na chwil twego boku. A odtd gdy uczynisz lub pomylisz co zdronego, natychmiast spostrzeesz swoj win jako szkaradne znieksztacenie na mojej postaci. Dopiero gdy wszystkie swoje popenione bdy naprawisz i tak si oczycisz, e zo ju dla ciebie bdzie niemoliwe, wtedy istota moja zamieni si w janiejc pikno. A wtedy dla dobra twojego dalszego dziaania bd mg poczy si z tob znowu w jedn istot. Mj prg jednak wyciosany jest z uczu trwogi, jaka jeszcze w tobie pozostaa, i z obawy przed ciarem wzicia na siebie caej odpowiedzialnoci za wszelkie swe czyny i myli. Dopki jeszcze masz jakkolwiek obaw przed samodzielnym ujciem steru losu, jeszcze nie wbudowae w ten prg wszystkiego, co powinien on zawiera. A dopki braknie w nim choby jednej cegieki, dopty jak zaklty tkwi bdziesz na tym progu lub bdziesz si na nim potyka. Nie prbuj tego progu przekracza, dopki nie poczujesz si zupenie wolny od trwogi i gotowy do najwyszej odpowiedzialnoci. Dotychczas wychodziem z twojej wasnej osobowoci jedynie wtedy, gdy mier odwoywaa ci z twojej ziemskiej wdrwki. Ale i wtedy moja posta bya przed tob ukryta. Widziay mnie jedynie potgi losu, ktre tob waday, i odpowiednio do mojego wygldu mogy, w przerwach pomidzy mierci a nowymi narodzinami, wytwarza ci siy i zdolnoci, aby w nowym ziemskim yciu mg pracowa nad upikszeniem mej postaci dla dobra swego rozwoju. I ja sam byem tym, czyja niedoskonao zmuszaa wci potgi losu do zsyania ci w nowe wcielenia na ziemi. Gdy zmare, zjawiaem si, i z mego powodu kierownicy karmy postanawiali ponowne twoje narodziny. Dopiero gdyby przez wci ponawiane ycia przemieni mnie w ten sposb, cakiem niewiadomie, w doskonao, nie ulegaby mocom mierci, lecz w zupenoci zjednoczyby si ze mn i jako jedno przeszlibymy do niemiertelnoci. Dzisiaj stoj przed tob widzialny, tak jak zawsze staem niewidzialny obok ciebie w godzinie mierci. Gdy przekroczysz mj prg, wkroczysz w krlestwa, w ktre wstpowae po mierci fizycznej. Wkraczasz w nie z pen wiadomoci, i odtd chodzc zewntrznie widzialny po ziemi, bdziesz zarazem kroczy w krlestwie mierci, to znaczy w krlestwie wiecznego ycia. W rzeczywistoci jestem te anioem mierci, ale jestem zarazem tym, ktry przynosi nie gasnce nigdy wysze ycie. Z yjcym ciaem umrzesz przeze mnie, aby przez odrodzenie oy dla bytu niezniszczalnego. Krlestwo, do ktrego obecnie wkraczasz, zaznajomi ci z istotami nadzmysowego rodzaju. Bdziesz uczestniczy w bogoci tego wiata. Lecz pierwsz znajomo w tym wiecie musisz zawrze ze mn, jestem bowiem twoim wasnym tworem. Poprzednio yem twoim wasnym yciem, teraz jednak obudzie mnie do wasnego bytu, i oto stoj przed tob jako widzialny miernik twoich przyszych czynw, a moe te jako nieustanny wyrzut. Moge mnie stworzy, lecz rwnoczenie wzie na siebie obowizek przetworzenia mnie"*. * Wida z powyszego, e opisany "stranik progu" jest tak (astraln) postaci, ktra objawia si obudzonemu wyszemu widzeniu ucznia. Do tego nadzmysowego spotkania prowadzi wiedza tajemna. Przedstawianie "stranika progu" w sposb zmysowy jest czynnoci niszej magii. (...) Stranik ma by dla niego przestrog, by nie way si i dalej, jeli nie czuje w sobie do si do sprostania wymaganiom zawartym w powyszym przemwieniu. Jakkolwiek posta tego stranika progu jest straszliwa - jest ona jedynie dziaaniem wasnego minionego ycia ucznia, 55

jego wasnym charakterem, obudzonym do ycia zewntrz niego. (...) Przygotowanie ucznia musi wic dy w tym kierunku, aby bez jakiejkolwiek trwogi mg znie straszliwy widok oraz aby w chwili spotkania rzeczywicie czu si na siach wzi na siebie z ca wiadomoci zadanie uczynienia pikniejszym "stranika progu". Nastpstwem szczliwie przebytego spotkania ze "stranikiem progu" jest to, e nastpna fizyczna mier bdzie dla ucznia zupenie innym przeyciem ni poprzednie mierci. wiadomie przeywa umieranie, porzucajc fizyczne ciao, jak zwleka si odzie, ktra si zuya lub moe skutkiem nagego rozdarcia staa si nie do uycia. Wtedy ta jego fizyczna mier jest wanym faktem jedynie dla drugich, co z nim yli. (...) Dla nich "umiera" ucze wiedzy tajemnej. Dla niego, w caym jego otoczeniu, nic nie ulega wanej zmianie. Cay nadzmysowy wiat, w ktry wstpuje, sta ju przed nim otworem w odpowiedni sposb przed mierci i ten sam sta bdzie przed nim po mierci. Lecz "stranik progu" ma zwizek jeszcze z czym innym. Czowiek przynaley do pewnej rodziny, do pewnego narodu, do pewnej rasy jego dziaanie na tym wiecie zaley od przynalenoci do takiego czy innego zespou. W zwizku z rym pozostaje rwnie i jego odrbny charakter. A wiadome dziaanie pojedynczych ludzi bezwarunkowo nie jest wszystkim, z czym trzeba si liczy w jakiej rodzinie, jakim szczepie, narodzie czy rasie. Istnieje los rodziny, narodu itd. (...) Badacz nauk tajemnych poznaje wtedy wysze wiaty, w ktrych czonkami s te poszczeglne osobowoci, podobnie jak ramiona, nogi i gowa s czonkami czowieka. A w yciu rodziny, narodu, rasy, oprcz poszczeglnych ludzi s rwnie czynne cakiem rzeczywiste dusze rodzin, dusze narodw, duchy ras. Ba, nawet pod pewnym wzgldem niektrzy ludzie s jedynie organami wykonawczymi tych dusz rodzin, duchw ras itd. I mona mwi z zupen prawd o tym, e dusza narodu posuguje si poszczeglnymi ludmi nalecymi do narodu celem przeprowadzenia pewnych prac. Dusza narodu nie schodzi a do zmysowej rzeczywistoci. Przebywa ona w wyszych wiatach, a w dziaaniu w wiecie fizyczno-zmysowym posuguje si fizycznymi narzdami czowieka. (...) Kady czowiek, w najprawdziwszym tego sowa znaczeniu, otrzymuje sw prac w przydziale od duszy rodziny, narodu albo rasy. (...) Od chwili, gdy ucze spotka si ze stranikiem progu, musi zna nie tylko swoje zadania jako osobowoci, lecz musi wiadomie wsppracowa nad zadaniami swego narodu, swojej rasy. Kade rozszerzenie jego widnokrgu nakada na niego bezwarunkowo rwnie i szersze obowizki. Rzeczywisty tego przebieg jest tu tego rodzaju, e ucze do swego subtelniejszego ciaa duszy dodaje nowe ciao. (...) Nastpne odkrycie, ktrego obecnie dokonuje mu "stranik progu", jest to, e duchy te na przyszo nie przyo do niego swych rk. Musi w zupenoci wystpi ze wsplnoty. I jako jednostka musiaby w zupenoci zakrzepn w sobie i zbliaby si do zguby, gdyby obecnie sam nie zdoby sobie si waciwych duchom narodw i ras. (...) Dopiero wtedy ucze wiedzy tajemnej poznaje, co to znaczy by zupenie opuszczonym przez duchy narodu, szczepu i ras. Poznaje na wasnej skrze, jak bezwartociowe jest cae takie wychowanie dla ycia, ktre go teraz czeka. Bowiem wszystko, co w niego wpojono, doszcztnie si rozwiewa skutkiem zerwania nici pomidzy wol, myleniem i uczuciem. Spoglda na wyniki caego swego dotychczasowego wychowania w ten sposb, jak musiaby czowiek spoglda na rozsypujcy si dom na drobne cegieki, ktry wypadnie mu obecnie odbudowa w nowej formie. (...) Gdy "stranik progu" wypowie ju swoje pierwsze warunki, z miejsca, na ktrym stoi, zrywa si wirujcy wicher i gasi wszelkie duchowe wiata, ktre dotychczas owietlay drog ycia ucznia. Zalega przed nim teraz zupena ciemno. Przerywa j jedynie wiato, ktrym promieniuje sam "stranik progu". A z ciemnoci rozlegaj si dalsze jego przestrogi: "Nie przekraczaj mego progu, pki nie jeste pewien, e t ciemno sam przewietlisz, i nie stawiaj ani jednego kroku naprzd, dopki nie nabierzesz pewnoci, e masz do paliwa w swej wasnej lampie. W przyszoci nie bdziesz mie lamp swoich kierownikw, z ktrych dotychczas korzystae". Po tych sowach ucze ma si obrci i spojrze wstecz. "Stranik progu" zdziera zason, ktra 56

dotychczas osaniaa gbokie tajemnice ycia. Duchy szczepw, narodw i ras objawiaj si mu w caej swej dziaalnoci i ucze widzi dokadnie, jak dotychczas nim kieroway, a z drugiej strony zdaje sobie jasno spraw, e tego kierownictwa wicej mie nie bdzie. (...) Nikt nie przygotowany nie mgby znie opisanego tutaj widoku, lecz wysze wyksztacenie, ktre w ogle umoliwia czowiekowi dotarcie a do progu, daje mu zarazem moliwo znalezienia do si w sobie w odpowiedniej chwili. (...) Wwczas przeyciu ucznia u progu towarzyszy przeczucie owej bogoci, ktra bdzie tworzy zasadniczy ton jego nowo obudzonego ycia. Uczucie nowej wolnoci przewyszy wszystkie inne uczucia, a z tym uczuciem oka si mu nowe obowizki i nowa odpowiedzialno. (...) 12. YCIE I MIER. WIELKI STRANIK PROGU Poprzednio opisaem ju, jak doniose znaczenie dla czowieka ma spotkanie si z tak zwanym mniejszym stranikiem progu, z tego powodu, e poznaje w nim istot nadzmysow, ktr sam poniekd utworzy. Ciao tej istoty skada si z wasnych jego uczynkw, uczu i myli poprzednio dla niego niewidzialnych. Ale te niewidzialne siy stay si przyczyn jego losu i jego charakteru. Teraz jasno widzi, jak sam w przeszoci kad podwaliny pod sw teraniejszo. (...) S w nim np. pewne skonnoci i przyzwyczajenia. Obecnie moe sobie z tego zda spraw, dlaczego je posiada. Spotykay go pewne ciosy losu - obecnie poznaje, skd pochodz. Obecnie jest mu wiadome, dlaczego jedno lubi, drugiego nienawidzi, dlaczego to lub owo czyni go szczliwym lub nieszczliwym. Niewidzialne przyczyny czyni mu widzialne ycie bardziej zrozumiaym. Rwnie i istotne fakty ycia, choroba i zdrowie, mier i narodziny, odsaniaj si przed jego wzrokiem. (...) Obecnie, w tym widzialnym wiecie, poznaje w sobie istot zbudowan w niedoskonay sposb, ktr te jedynie w tym samym widzialnym wiecie mona doprowadzi do doskonaoci. Bowiem w adnym innym wiecie nie ma moliwoci do pracy nad rozbudow tego jestestwa. (...) Musi sobie powiedzie: "Niegdy przybyem po raz pierwszy na ten wiat, poniewa wwczas byem tak istot, ktra potrzebowaa na tej ziemi ycia dla zdobycia sobie waciwoci, ktrych nie mogaby uzyska w adnym innym wiecie. I ze wiatem tym zwizany by musz tak dugo, dopki nie rozwin w sobie wszystkiego, co na nim jest do zdobycia. Kiedy stan si przez to wsppracownikiem uytecznym w innym wiecie zmysowo widzialnym". (...) Wychodzc z tego punktu widzenia, moemy zrozumie, dlaczego "stranik" strzee "progu" do wiata nadzmysowego. Bowiem pod adnym warunkiem czowiekowi nie moe by dozwolony wgld w owe dziedziny, dopki nie zdobdzie sobie potrzebnych do tego zdolnoci. Dlatego kadorazowo przy zgonie, gdy czowiek wstpuje do drugiego wiata, jeszcze w nim niezdolny do pracy, zaciga si zasona na przeycia tego wiata. Ujrze ma go dopiero wtedy, gdy do tego w zupenoci dojrzeje. Gdy ucze przekroczy wiat nadzmysowy, ycie nabiera dla niego zupenie nowego znaczenia, w zmysowym wiecie widzi zawizek wyszego wiata. I w pewnym znaczeniu ten "wyszy" wiat wyda si mu niepenym bez tego "niszego". Odsaniaj si dla niego dwa widoki. Jeden na przeszo, drugi w przyszo. Patrzy w przeszo, w ktrej jeszcze nie byo tego zmysowego wiata. (...) Widzi, e on sam, zanim po raz pierwszy przyszed na ten fizyczny wiat, nalea do wiata nadzmysowego. Lecz ten wczesny nadzmysowy wiat potrzebowa przejcia przez wiat zmysowy. Jego dalszy rozwj bez tego przejcia byby niemoliwy. Dopiero gdy rozwin si w obrbie zmysowego krlestwa istoty z odpowiednimi zdolnociami, nadzmysowy wiat moe postpi naprzd. A istotami tymi s ludzie. (...) Tutaj otwiera si widok na przyszo. Wskazuje ona wyszy stopie wiata nadzmysowego. W nim bd owoce, ktre wyksztacamy w wiecie zmysowym. (...)

57

Przez to dochodzimy do zrozumienia choroby i mierci w zmysowym wiecie. Bowiem mier nie jest niczym innym ni tylko wyrazem tego, e wiat nadzmysowy niegdy doszed do takiego punktu, z ktrego nie mg dalej ruszy o wasnej sile. Koniecznym wynikiem byaby oglna mier, gdyby byt nie otrzyma nowej podniety yciowej. W ten sposb nowe ycie stao si walk przeciw powszechnej mierci. Z resztek zamierajcego, krzepncego w sobie wiata kwitn pki nowego. (...) Najlepiej uwidacznia si to wanie w czowieku. Jako swoj oson nosi na sobie to, co zachowao si z owego starego wiata, a wewntrz tej osony wytwarza si zawizek owej istoty, ktra bdzie y w przyszoci. Przez to jest istot dwoist - mierteln i niemierteln. miertelna cecha objawia si w jego kocowym stadium, a niemiertelna w pocztkowym. Ale dopiero w obrbie tego dwoistego wiata znajdujcego swj wyraz w zmysowo-fizycznym, przyswaja sobie zdolnoci doprowadzenia wiata do niemiertelnoci. Jego zadaniem jest wywie owoce dla niemiertelnoci wanie z tego, co miertelne. Gdy wic spojrzy na swoj istot, tak jak j sobie w przeszoci wybudowa, wtedy musi sobie powiedzie: mam w sobie czci skadowe zamierajcego wiata. Pracuj one we mnie i jedynie kolejno mog ama ich moc za pomoc niemiertelnych budzcych si na nowo do ycia. (...) Gdyby czowiek mg przemwi do siebie z pen wiadomoci w godzinie mierci, musiaby powiedzie: "To, co miertelne, byo moim nauczycielem. e umieram, jest to wynikiem caej mojej przeszoci, z ktr jestem zwizany. Ale na roli rzeczy miertelnych dojrzao nasiono niemiertelnoci. Ponios je z sob w inny wiat. Gdyby to zaleao tylko od przeszoci, wtedy nigdy nie mgbym si narodzi. ycie przeszoci koczy si z narodzinami. ycie w zmysowym rodowisku zostao wydarte oglnej mierci przez nowy zawizek ycia. Czas pomidzy narodzeniem i mierci jest tylko wyrazem, ile nowe ycie zdoao wydrze zamierajcej przeszoci. A choroba nie jest niczym innym jak tylko dalszym dziaaniem zamierajcej czci tej przeszoci". Z tego wszystkiego wypada odpowied na pytanie, dlaczego czowiek dopiero powoli, z bdw i niedoskonaoci przepracowuje si do prawdy i dobrego. Jego czynnoci, uczucia i myli z pocztku s pod panowaniem tego, co samo jest przemijajce i zamierajce. Z tego s utworzone jego zmysowofizyczne narzdy. Dlatego te narzdy te i to, co je do czynnoci pobudza, skazane s na przemian. Instynkty, popdy, namitnoci itd., i bdce w zwizku z nimi narzdy nie s nieprzemijajce; nieprzemijajce bdzie dopiero to, co pojawi si jako dzieo tych narzdw. Dopiero gdy czowiek z przemijajcego wypracuje wszystko, co w nim jest do wypracowania, bdzie mg odrzuci podstaw, z ktrej wyrs, a ktra ma swj wyraz w wiecie fizyczno-umysowym. (...) "Stranik progu" wykazuje stopie uwikania czowieka w fizyczno-zmysowej naturze. Uwikanie to objawia si przede wszystkim w istnieniu instynktw, popdw, dz, egoistycznych pragnie, we wszystkich formach sobkostwa itd. Ujawnia si rwnie w przynalenoci do pewnej rasy, pewnego narodu itd. Bowiem narody i rasy s jedynie rozmaitymi stopniami rozwoju do czystej ludzkoci. Pewna rasa, nard tym wyej stoi, w im wyszym stopniu ujawniaj si przynalene do nich jednostki, czysty, idealny typ czowieka, im wicej pracy powiciy dla podniesienia si od fizycznej doczesnoci do tego, co nadzmysowe, nieprzemijajce. Zatem rozwj czowieka, poprzez ponowne wcielenia w coraz wyej stojce formy narodw i ras, jest procesem wyzwolenia. Na kocu musi si pojawi czowiek w swej harmonijnej doskonaoci. W podobny sposb doskonaleniem si jest przechodzenie przez wci czystsze, bardziej moralne i religijne zapatrywania. (...) W opisanym "straniku progu" ujawnia si tylko wynik minionych czasw. (...) Lecz czowiek musi w ten przyszy nadzmysowy wiat wnie wszystko, co jest moliwe do osignicia ze wiata zmysowego. Gdyby chcia wnie tylko to, co jedynie z przeszoci zostao wplecione w

58

jego wizerunek, speniby swoje ziemskie zadanie tylko w czci. Dlatego do "maego stranika progu" po pewnym czasie przycza si stranik wikszy. (...) Gdy czowiek pozna ju, od czego musi si uwolni, na jego drodze staje wzniosa wietlana posta. Trudno opisa jej pikno w sowach naszej mowy. Spotkanie to ma miejsce wwczas, gdy organy mylenia, czucia i woli rozluniy si wzgldem siebie rwnie i dla ciaa fizycznego do tego stopnia, e nie one ju reguluj wzajemne midzy nimi stosunki, lecz wysza wiadomo, ktra zupenie ju wyodrbnia si od warunkw fizycznych. Narzdy mylenia, czucia i woli wwczas stan si narzdziami w mocy duszy ludzkiej, ktra nad nimi sprawuje rzd z dziedzin nadzmysowych. Przed dusz uwolnion ze wszystkich zmysowych wizw staje drugi "stranik progu" i mniej wicej tak do niej przemawia: "Wyzwolie si ze wiata zmysowego. Zdobye prawo przebywania w wiecie nadzmysowym. Std moesz obecnie dziaa. Dla siebie nie potrzebujesz ju swojej fizycznej cielesnoci w obecnej jej formie. Gdyby chcia zdoby sobie jedynie zdolnoci przebywania w wiecie nadzmysowym, nie potrzebowaby ju powraca do zmysowego. Ale spjrz na mnie. Patrz, jak stoj tu bezmiernie wyniosy ponad to wszystko, do czego ty siebie dotychczas doprowadzie. Doszede do dzisiejszego swego stopnia udoskonalenia przez zdolnoci, ktre moge rozwija w wiecie zmysowym, dopki bye na niego zdany. Jednak teraz nastanie dla ciebie czas, w ktrym twoje uwolnione siy bd wykonywa dalsz prac nad tym wiatem. Dotychczas pracowae tylko nad wasnym zbawieniem, teraz jako wyzwolony uwolni moesz wraz z sob i wszystkich swoich towarzyszy w wiecie zmysowym. Dotychczas pracowae jako jednostka, teraz sta si czonem caoci, aby nie tylko siebie wynis do nadzmysowego wiata, lecz rwnie i wszystko inne, co jest w wiecie zmysowym. Bdziesz mg kiedy poczy si z moj postaci, lecz ja nie mog by szczliwy, dopki inni s jeszcze nieszczliwi. Jako jednostka wyzwolona mgby wedug woli ju dzi przej w wiat nadzmysowy. Jednak wtedy musiaby spoglda w d na jeszcze nie zbawione istoty wiata zmysowego. I twj los byby oddzielony od ich losu. A przecie wszyscy jestecie z sob zwizani. Wszyscy musielicie zstpi w wiat zmysowy, aby wynie ze siy dla wiata wyszego. Gdyby si od nich odczy, naduyby si, ktre moge rozwija tylko wesp z nimi. Gdyby oni nie zstpili, i ty nie mgby tego uczyni - bez nich brakowaoby ci si do twego nadzmysowego istnienia. Siami, ktre zdobye wsplnie z nimi, musisz si z nimi podzieli. Przeto zabraniam ci wstpu w wysze dziedziny wiata nadzmysowego, dopki nie uyjesz wszystkich zdobytych si do wybawienia caego bliskiego ci wiata. Z ju uzyskanymi siami wolno ci przebywa w niszych dziedzinach wiata nadzmysowego, jednak przed wrotami do wyszego stoj jak cherubin z mieczem ognistym przed rajem i bd broni ci wstpu dopty, dopki bdziesz mia jeszcze siy, ktrych nie zuye dla wiata zmysowego. A jeli nie zechcesz zuy swych si, wtedy przyjd inni, ktrzy to uczyni - wtedy wysoki nadzmysowy wiat przejmie wszystkie owoce wiata nadzmysowego, jednak ty utracisz grunt, z ktrym bye zronity. Udoskonalony wiat bdzie dalej si rozwija ponad tob. Bdziesz z niego wykluczony. W ten sposb twoja cieka bdzie czarna, a ci, od ktrych si odczye, kroczy bd bia ciek". W ten sposb jawi si "wielki stranik progu", (...) a bije od niego blask nie do opisania. Zczenie si z nim jest dalekim celem widzcej duszy. Lecz dla niego pewne jest to, e poczenie to bdzie moliwe dopiero wtedy, gdy w subie dla uwolnienia i zbawienia tego wiata wtajemniczony zuyje wszystkie siy, ktre z tego wiata na niego spyny. Jeli zdecyduje si pj za wezwaniem wzniosej wietlanej postaci, bdzie mg przyczyni si do wyzwolenia rodzaju ludzkiego. Dary swoje zoy ludzkoci na ofiarnym otarzu. Jeli wybierze swoje wasne przedwczesne wyniesienie w wiat nadzmysowy, wtedy rozwj ludzkoci przepynie ponad nim. (...) Nie mona tego uwaa za rzecz przesdzon, e stanwszy przed takim rozstrzygniciem, czowiek wybierze bia ciek. Bowiem w zupenoci zaley to od tego, czy przy tym rozstrzyganiu jest ju na tyle oczyszczony, e adnego rodzaju sobkostwo nie wywoa w nim podania pokus szczliwoci. Bowiem te pokusy przechodz wszelkie wyobraenia. A z drugiej strony waciwie nie ma adnych pont. Nic tu nie przemawia do egoizmu. W tym, co czowiek otrzyma w wyszych dziedzinach nadzmysowych, nie ma niczego, co by do niego przychodzio 59

- jest jedynie to, co pochodzi od niego: mio do swego wspwiata. Na czarnej za ciece nie brak niczego, czego poda egoizm. Przeciwnie: wanie owoce tej cieki zadowalaj egoizm w najwyszym stopniu. A jeli kto chce szczliwoci tylko dla siebie, to z pewnoci pjdzie t czarn ciek, gdy jest ona dla niego odpowiedni. Niechaj zatem nikt nie spodziewa si od okultystw biaej cieki, e dadz mu wskazwki do rozwoju jego wasnej egoistycznej jani. (...) Im zaley jedynie na rozwoju i wyzwoleniu wszystkich istot, ktre s ludmi i towarzyszami ludzi. Dlatego jedyne wskazwki, ktre daj, mwi o tym, jak rozwin wasne siy do suby w tym dziele. (...) 13. POZNANIE WYSZYCH WIATW Czowiek doznaje trzech stanw duszy: jawy, snu oraz sennego marzenia. Trzecim stanem zajmiemy si wkrtce, teraz jednak zbadamy dwa pierwsze, wystpujce na przemian. Na jawie dusza oddaje si wraeniom zmysowym i wywoanym przez nie wyobraeniom. We nie wraenia te nie napywaj, lecz dusza traci wtedy rwnie wiadomo. Zamy, e dusza mogaby we nie doj do wiadomoci pomimo braku wrae. Nawet gdyby nie pamitaa przey dziennych, to czy pogryaby si wwczas w nicoci? Czy mogaby zosta zupenie pozbawiona dozna? Mona znale odpowied na to pytanie tylko pod warunkiem, e wytworzymy w sobie taki lub podobny stan. Dusza znajdowaaby si wtedy we nie, a jednak nie spaaby, lecz ogldaa jaki wiat rzeczywisty. Taki stan wiadomoci da si wytworzy za pomoc wiedzy duchowej. Wszystko, co ta wiedza podaje o wiatach nadzmysowych, zbadano w takim wanie stanie wiadomoci. Bdziemy zatem mwi o rodkach niezbdnych do jego wytworzenia. Tylko pod jednym wzgldem stan ten jest podobny do snu, mianowicie przerwany zostaje strumie zewntrznych wrae zmysowych, jak rwnie zanikaj wszelkie pobudzane przez nie myli. Jednake, podczas gdy w zwykym nie dusza niczego nie przeywa, to w tym przypadku ma ona tak moliwo. Przejcie duszy do takiego wyszego stanu wiadomoci mona nazwa wtajemniczeniem albo inicjacj. W wyniku tej przemiany duszy powstaje moliwo poznawania za pomoc duchowych narzdw postrzegania. Narzdy te znajduj si w duszy w zarodku i musz by rozwinite. Moe si zdarzy, e rozwin si one w czyjej duszy bez szczeglnego przygotowania. Takie wypadki mimowolnego wtajemniczenia zdarzaj si. Nie powinny jednak wytwarza zudnej wiary, e naley oczekiwa takiej przemiany, nic nie robic. Trzeba dy do niej, regularnie si szkolc. Ci, ktrzy nie czuj szczeglnego pocigu do pracy nad wasnym rozwojem, mog twierdzi, e yciem ludzkim kieruj moce duchowe i nie naley im przeszkadza, lecz spokojnie czeka do chwili, kiedy odsoni one przed czowiekiem inny wiat. Zmieniaj jednak zdanie, jeli uwiadomi sobie, e ich obowizkiem wobec owych wyszych si jest stara si samodzielnie rozwin w sobie wszystkie zdolnoci, ktre zostay im zaszczepione. Mona te zgosi zastrzeenia z innego punktu widzenia. S osoby, ktre uwaaj, e ujawnianie pewnych prawd o wiecie duchowym jest niedopuszczalne. Sdz, e tylko ten moe wiedzie, jak wkracza si do wyszego wiata, kto sam t drog przeby. Pogld ten trzeba uzna w zasadzie za przestarzay. Prawd jest, e udzielanie wskazwek skutkuje tylko do pewnego stopnia, jednake wskazwki te mog doprowadzi kogo, kto si do nich zastosuje, do samodzielnego odnalezienia dalszej drogi. Omawiana droga wtajemniczenia daje czowiekowi pragncemu rozwin si duchowo rodki umoliwiajce przeobraenie duszy. aden prawdziwy nauczyciel nie czyni ucznia lepym narzdziem w swoich rkach, ale poucza go o reguach postpowania, do ktrych ucze si stosuje. Nie zapomina on przy tym wyjani, dlaczego tak naley postpowa. Przyjcie i stosowanie tych wskaza nie wymaga wcale lepej wiary. W tej dziedzinie wiara ludzka powinna 60

by zupenie wyczona. Mona sobie wyrobi trafne pojcie o sposobie dziaania tych prawide, zanim zacznie si je stosowa, natomiast doznawa tego dziaania mona dopiero podczas nauki. Prawdziwa wiedza duchowa daje obecnie takie wskazwki, ktre nie s sprzeczne z rozsdkiem. Kto ma wol poddania si takiemu ksztaceniu i kto nie ulegnie adnym przesdom, ktre popchnyby go do lepej wiary, pozbdzie si wszelkich wtpliwoci. Nawet dla osoby ju dojrzaej wewntrznie stosowanie si do tych wskaza nie jest zbyteczne, lecz przeciwnie, szczeglnie wane. Rzadko si zdarza, by kto przed samodzielnym wtajemniczeniem nie bka si po krtych ciekach. Wyszkolenie duchowe pomaga unikn tych bezdroy i prowadzi prosto naprzd. Samodzielne wtajemniczenie ma swoj przyczyn w tym, e dusza dosza ju do odpowiedniej dojrzaoci w poprzednich wcieleniach. Dusza taka ma poczucie tej dojrzaoci i to j odstrcza od wskaza wiedzy duchowej. Zdolnoci takiej duszy mog pozostawa utajone a do pewnego wieku i ujawni si dopiero po jego osigniciu. Dziki pracy wedug wskaza wiedzy duchowej mona ujawni je szybciej. Jeli czowiek zrezygnuje z tego wysiku, moe si zdarzy, e jego zdolnoci pozostan ukryte i wyjd na jaw dopiero w jednym z nastpnych wciele. Wan jest rzecz, by nie dopuci do pewnych nieporozumie w tym wzgldzie. Jedno nieporozumienie moe powsta std, e uwaa si, jakoby wiczenia duchowe miay za zadanie uczyni z czowieka zupenie inn istot. Ot w tej dziedzinie wiedzy nie chodzi o podanie ludziom oglnych zasad ycia, tylko mwi si im o pewnych wiczeniach duszy, ktre daj im moliwo obserwowania rzeczy nadzmysowych. wiczenia te nie wywieraj adnego bezporedniego wpywu na t sfer ludzkiej pracy, ktra pozostaje poza obrbem wiata nadzmysowego. Obserwacja nadzmysowa jest tak oddzielona od zwykych zaj yciowych, jak stan czuwania od snu. Jedno nie moe w aden sposb kolidowa z drugim. Istnieje jednak pewien poredni zwizek midzy tymi czynnociami. Ot wgld w wiat nadzmysowy jest niemoliwy albo wrcz szkodliwy bez pewnej etyki w postpowaniu. Dlatego niejedno ze wskaza prowadzcych do nadzmysowego widzenia jest jednoczenie rodkiem uszlachetniania ycia. Z drugiej strony dziki poznawaniu wiata duchowego poznaje si zasady moralne, ktre maj znaczenie rwnie w wiecie zmysowym. Pewne nakazy moralne poznaje si dopiero w tym wiecie. Poza tym wiczenia dusz prowadzce do poznania rzeczy nadzmysowych nie wywouj adnych zmian w ciele fizycznym. Podczas ich przeprowadzania w duszy nie dzieje si nic innego jak wtedy, kiedy dusza co sobie wyobraa lub o czym sdzi. Celem tych wicze nie jest jakie radykalne przeksztacenie czowieka, lecz wskazanie czynnoci umoliwiajcych duszy osignicie stanw, w ktrych odsoni si przed ni wiat nadzmysowy. Do wiadomoci nadzmysowej mona si wznie tylko ze zwykego stanu czuwania. W tym stanie yje dusza, zanim otrzyma dziki wiczeniom rodki umoliwiajce jej wzniesienie si do sfery duchowej. W procesie tym chodzi o to, eby dusza poddawaa si pewnym wyobraeniom, ktre pobudz jej ukryte zdolnoci. Rni si one od zwykych wyobrae, majcych za zadanie odtwarzanie rzeczy zewntrznych. S tak uksztatowane, e nie odzwierciedlaj rzeczy zewntrznych, lecz dziaaj pobudzajco na dusz. Najlepiej czyni to wyobraenia zmysowo obrazowe albo inaczej symboliczne. Mona jednak uywa take innych wyobrae, albowiem nie chodzi wcale o to, co zawieraj te wyobraenia, lecz jedynie o sprawienie, by dusza oczycia si z innych wyobrae. W przypadku pracy duchowej najwaniejsza jest koncentracja caej energii duszy na jednym wyobraeniu. Musi ono sta si centralnym punktem wiadomoci. Wyobraenia symboliczne s lepsze od tych, ktre odtwarzaj zewntrzn rzeczywisto, poniewa s samodzielnie wytwarzane przez dusz. Nie jest istotne, co sobie wyobraamy, lecz to, eby wyobraenia uwalniay dusz od kontaktu z rzeczami fizycznymi. Dla zrozumienia, na czym polega takie pogranie si w jednym wyobraeniu, warto si przyjrze czynnoci wspominania. Kierujc wzrok np. na drzewo, a nastpnie odwracajc si od niego, mona oywi w pamici jego wspomnienie. Trzeba wic pomyle, e to wspomnienie 61

zachowuje si w duszy i e dusza si na nim skupia, starajc si przy tym usun ze wiadomoci wszelkie inne wyobraenia. Jeli postpi si tak samo w stosunku do wyobraenia wytworzonego z wolnej woli, osignie si stopniowo podany rezultat. Przedstawmy teraz przykad wewntrznej medytacji pewnego symbolicznego wyobraenia. Najpierw tego rodzaju wyobraenie trzeba zbudowa w duszy. Mona tego dokona w nastpujcy sposb: Wyobramy sobie rolin, ktra ma korzenie w glebie, wypuszcza li po liciu, wreszcie rozwija kwiat. A teraz pomylmy, e obok tej roliny stoi czowiek. Oywiamy w naszej duszy myl, e czowiek ten posiada cechy i zdolnoci, ktre porwnujc z cechami i zdolnociami roliny, mona nazwa doskonalszymi od nich. Pomylmy, e zgodnie ze swymi uczuciami i wol moe on udawa si tu czy tam, podczas gdy rolina jest przytwierdzona do gleby. Teraz jednak powiedzmy te sobie: czowiek jest na pewno doskonalszy od roliny, ale rwnie w nim widz cechy, ktrych nie spostrzegam w rolinie i ktrych nieobecno moe pod pewnym wzgldem ukaza mi j jako doskonalsz od czowieka. Czowiek jest peen namitnoci i dz; w swym zachowaniu poda za nimi. W jego przypadku mog mwi o bdach, ktre popenia wskutek swych popdw i namitnoci. W rolinie widz, jak wypuszczajc licie, posuszna jest czystym prawom wzrostu, jak beznamitnie otwiera swe kwiaty na czyste promienie soca. Mog powiedzie sobie: Czowiek gruje nad rolin pewn doskonaoci, ale doskonao t okupi tym, e do jawicych mi si jako czyste si rolinnych dopuci w swej istocie popdy, dze i namitnoci. Teraz wyobraam sobie, e przez rolin przepywa zielony sok i e stanowi on wyraz czystych i beznamitnych praw wzrostu. A nastpnie wyobraam sobie, jak przez yy czowieka pynie czerwona krew, ktra jest wyrazem popdw, dz i namitnoci. Wszystkiemu temu pozwalam pojawi si w mojej duszy jako ywym mylom. Nastpnie wyobraam sobie, jak czowiek zdolny jest do rozwoju, jak moe oczyci swe popdy i namitnoci dziki wyszym zdolnociom swej duszy. Myl o tym, jak dziki temu w popdach i namitnociach zniszczone zostaje co niszego i jak odrodz si one na wyszym stopniu. Wtedy krew moemy wyobrazi sobie jako wyraz oczyszczonych popdw i namitnoci. Teraz w duchu spogldam np. na r i powiadam sobie: W liciu czerwonej ry widz zielon barw soku roliny przemienion w czerwie, a ta czerwona ra, podobnie jak zielony li, posuszna jest czystym i beznamitnym prawom wzrostu. Czerwie ry niech stanie mi si teraz symbolem takiej krwi, ktra jest wyrazem oczyszczonych popdw i namitnoci, ktre odrzuciy to, co nisze, i w swej czystoci przypominaj siy, jakie dziaaj w czerwonej ry. Teraz myli takie prbuj nie tylko przepracowa w moim umyle, lecz take oywi je w moim odczuciu. Mog mie takie uszczliwiajce odczucie, kiedy wyobra sobie czysto i beznamitno wzrastajcej roliny; mog wytworzy w sobie uczucie, jak pewne wysze doskonaoci musz by okupione przez uzyskanie popdw i dz. Poczucie szczcia, ktrego doznaem uprzednio, mog przeksztaci w powane uczucie, a potem moe zbudzi si we mnie uczucie wyzwalajcego szczcia, kiedy oddam si myli o czerwonej krwi, ktra moe sta si nosicielk wewntrznie czystych przey, podobnie jak czerwony sok ry. Chodzi o to, eby nie okaza braku uczu wobec myli, ktre su budowaniu symbolicznego wyobraenia. Kiedy oddalimy si ju takim mylom i uczuciom, przeksztamy je w nastpujce wyobraenie symboliczne. Wyobramy sobie czarny krzy. Niech bdzie on symbolem tego, co zostao w popdach i namitnociach zniszczone jako nisze, a tam, gdzie przecinaj si belki krzya, wyobramy sobie siedem czerwonych promiennych r uoonych w krgu. Niech re te bd symbolem krwi, wyrazem oczyszczonych namitnoci i popdw*. * Nie chodzi o to, w jakim stopniu to czy owo wyobraenie przyrodoznawcze uznaje powysze myli za uzasadnione. Albowiem chodzi tu o rozwinicie takich myli o rolinie i czowieku, ktre mona zdoby dziki prostemu, bezporedniemu ogldowi, bez jakiejkolwiek teorii. Myli takie maj przecie take swe znaczenie niezalenie od pod innym wzgldem nie mniej znaczcych teoretycznych wyobrae o rzeczach wiata zewntrznego. A tu myli su nie do prezentacji naukowego stanu faktycznego, lecz do zbudowania symbolu, ktry okazuje swe 62

skuteczne dziaanie w duszy, niezalenie od tego, jakie zarzuty ten czy w moe postawi temu budowaniu. Takie symboliczne wyobraenie ma teraz zosta postawione przed oczyma duszy, jak powyej przedstawilimy sobie wyobraenie pamiciowe. Wyobraenie takie ma moc budzenia duszy, jeli oddamy si mu w wewntrznej medytacji. Kade inne wyobraenie trzeba stara si wykluczy podczas medytacji. Przed oczyma duszy ma pozostawa jedynie opisany symbol, i to w moliwie najywszej formie. Nie bez znaczenia jest to, e symbol ten jest tu wzmiankowany nie tylko jako budzce nas wyobraenie, lecz zbudowany jest dopiero dziki pewnym wyobraeniom roliny i czowieka. Albowiem skuteczno takiego symbolu zaley od tego, czy zbudowalimy go w przedstawiony sposb, zanim zastosowalimy go w wewntrznej medytacji. Jeli wyobrazimy go sobie, nie budujc go najpierw we wasnej duszy, to pozostanie zimny i o wiele mniej skuteczny ni wtedy, kiedy dziki opisanym przygotowaniom otrzyma moc owiecajc dusz. Jednake w czasie medytacji nie naley przypomina sobie wszystkich przygotowujcych do niej myli, lecz jedynie zachowywa w duchu ywy obraz symboliczny, a przy tym pozwoli wspbrzmie temu odczuciu, ktre pojawio si jako skutek przygotowujcych do myli. W ten sposb symbol stanie si znakiem obok owego odczucia, a jego skuteczno zawiera si w trwaniu duszy w tym przeyciu. Im duej potrafimy w nim trwa, nie pozwalajc, eby zakcao je jakie inne wyobraenie, tym bardziej skuteczny bdzie cay proces. Jednake dobrze jest, jeli poza okresami, w ktrych powicamy si waciwej medytacji, czsto powtarzamy proces budowy tego symbolicznego obrazu za pomoc myli i uczu opisanego rodzaju, aby nie zaniko uzyskane odczucie. Z im wiksz cierpliwoci dokonujemy takiej odnowy, tym wiksze znaczenie ma dla naszej duszy ten symboliczny obraz. Symbol nie jest ani rzecz zewntrzn, ani istot stworzon przez przyrod, ale wanie dlatego posiada si pobudzajc pewne czysto duchowe zdolnoci. Symbolami mog si sta najrozmaitsze obrazy. Mog to by rwnie pewne zdania, formuy lub nawet pojedyncze wyrazy. Wszystkie one maj na celu oderwanie duszy od zmysowego postrzegania i pobudzenie jej do takiego dziaania, w ktrego wyniku wraenia trac znaczenie, natomiast rzecz istotn staje si rozwj zdolnoci duszy. Mona te koncentrowa si wycznie na pewnych uczuciach i to okazuje si szczeglnie skuteczne. Wemy na przykad uczucie radoci. W normalnych warunkach przeywamy rado, kiedy mamy do tego zewntrzn podniet. Kiedy dusza postrzega, jak czowiek spenia jaki dobry uczynek, czuje rado, gdy to si jej podoba. Moe ona rwnie uwiadomi sobie, e uczynek ten, pyncy z dobroci serca, nie ma na celu egoistycznej korzyci, lecz dobro bliniego. Taki czyn mona nazwa moralnie dobrym. Dusza, rozwaajc to, moe na przykadzie takiego uczynku wytworzy ide dobroci serca i moe doznawa radoci na myl o tej idei moralnej. Jest to rado powstaa nie pod wpywem jakiego zdarzenia w wiecie zewntrznym, ale wskutek zetknicia si z ide jako tak. Uczucie to moe okaza si skuteczne przy prbie rozwinicia zdolnoci duszy. Poniewa ludzie bardzo si rni midzy sob, rne mog by rodki suce ich duchowemu rozwojowi. Podczas medytacji naley unika wszelkiej przesady. Potrzebne jest do tego wyczucie, ktrego nabiera si z czasem. W ogle wiczenia medytacyjne wymagaj duszej praktyki, zanim pojawi si ich pierwsze rezultaty. Potrzebna jest cierpliwo i wytrwao. Kto nie umie si na nie zdoby, temu nie uda si wiele osign. Medytacja jest rodkiem prowadzcym do poznania wyszych wiatw i nie kada tre wyobrae moe by przydatna, lecz tylko skonstruowana w opisany sposb. Droga, jak tu wskazano, prowadzi do poznania, ktre mona nazwa imaginacyjnym. Jest ono pierwszym stopniem poznania. Poznanie oparte na dowiadczeniu zmysowym mona nazwa poznaniem przedmiotowym. Nad nim znajduj si wysze rodzaje poznania, z ktrych najnisze jest wanie poznanie imaginatywne. W jzyku wiedzy duchowej pod tym pojciem rozumie si takie poznanie, do ktrego dusza dochodzi dziki nadzmysowemu stanowi wiadomoci. Postrzega ona w tym stanie fakty i istoty duchowe, do ktrych zmysy nie maj adnego dostpu. Obserwowany przez ni wiat mona nazwa imaginacyjnym. "Imaginacyjny" znaczy 63

"rzeczywisty", tyle e w innym ni potoczne znaczeniu. Nie jest tu wana tre wyobrae, ale zdolno duszy, ktra si rozwija dziki takiemu przeywaniu. Przeciwko stosowaniu wyobrae symbolicznych mona wysun zarzut, e maj one wtpliw warto, gdy mog by uksztatowane zupenie dowolnie. Jednake w stosunku do symboli stanowicych podstaw wyszkolenia duchowego, wtpliwoci takie nie s uzasadnione, gdy ich wartoci naley upatrywa w mocy, z jak dziaaj na dusz, nie za w ich treci. Charakter medytacji najlepiej oddaje porwnanie ze snem. Z jednej strony jest ona podobna do snu, z drugiej za stanowi jego zupene przeciwiestwo. Jest snem, ktry w porwnaniu ze wiadomoci dzienn stanowi wyszy stan jawy. Polega to na tym, e w wyniku koncentracji na odpowiednim wyobraeniu lub symbolu dusza zostaje zmuszona do znacznie wikszego wysiku ni zazwyczaj. Wzmaga si dziki temu jej wewntrzna aktywno. Uwalnia si ona od cielesnoci podobnie jak we nie, lecz nie popada w niewiadomo, tylko oglda wiat, jakiego dotd nie znaa. Stan ten z jednej strony przypomina sen, z drugiej jednak polega na osigniciu wyszego stopnia wiadomoci. Dziki temu dusza przeywa siebie jako samodzieln istot, podczas gdy w stanie zwykej jawy uwiadamia sobie siebie jedynie za porednictwem ciaa, a wic nie przeywa siebie, lecz tylko spostrzega siebie w przedstawieniu wytworzonym przez ciao. Symbole su do wyzwolenia duszy ludzkiej od postrzee zmysowych i opartego na nich mylenia. Wyzwolenie to nie moe nastpi wczeniej, zanim czowiek nie poczuje, e jest istot niezalen od narzdw zmysowych i mzgu. Na samym pocztku tej drogi czowiek musi poczu si niezaleny od narzdw fizycznych. Moe on sobie wtedy zda spraw, e jego wiadomo nie ganie mimo odwrcenia si od postrzee zmysowych i zwykego mylenia, e moe si wznie ponad nie i postrzega siebie jako istot yjc obok tamtej, ktr by wczeniej. Jest to pierwsze czysto duchowe przeycie: uchwycenie istoty jani. Gdyby kto. przekroczy granice wiata zmysw bez medytacji, pogryby si w niewiadomoci. Jest oczywiste, e ta duchowa istota istniaa jeszcze przed medytacj, tyle e nie posiadaa narzdw odpowiednich do obserwacji wiata duchowego. Dopiero sia, powstaa dziki medytacji, uformowaa te organy. Na pocztku istota ta ogranicza si do postrzegania siebie w otoczeniu obrazw wystpujcych jako skutek opisanych wicze. Dusza musi wiedzie, e s one odbiciem jej istoty, wzmocnionej dziki wiczeniom. Musi te wytworzy w sobie tak wol, by mc w kadej chwili usun te obrazy ze wiadomoci. Gdyby tego nie potrafia, znalazaby si w dziedzinie przey duchowych w podobnym pooeniu jak dusza, ktra spojrzawszy w wiecie fizycznym na jaki przedmiot, nie mogaby ju oderwa od niego wzroku. Jest jednak jeden rodzaj przey wewntrznych, ktrych na tym stopniu przygotowania duszy nie da si wyeliminowa. Adept wiedzy tajemnej poznaje w nich to, co jest jego najgbsz istot, zachowywan podczas kolejnych wciele. Dochodzi on w tym momencie do uwiadomienia sobie tych wciele. Dopiero po osigniciu zdolnoci usuwania obrazw dusza wkracza do rzeczywistego wiata duchowego. Miejsce usunitych obrazw zajmuje co innego, za pomoc czego dusza poznaje rzeczywisto duchow. Z pocztku dusza ucznia czuje si saba i zagubiona w obliczu tego, co postrzega w wiecie ducha. Ucze musi uywa caej swojej energii, by zachowa w pamici symbole i wyobraenia, ktre skonstruowa wczeniej. Musi umie take osiga taki stan duszy, w jakim nie tylko nie dziaaj na ni adne bodce ze wiata zewntrznego, ale take znikaj ze wiadomoci wszystkie wczeniej wytworzone wyobraenia. Dopiero wtedy moe wystpi w wiadomoci to, co powstao dziki medytacji. Chodzi teraz o to, eby starczyo wewntrznych si duszy do rzeczywicie duchowego ogldania tego, co powstao. To, co si na pocztku rozwino jako organizm duchowy i co naley uchwyci w akcie samopostrzegania, jest jeszcze delikatne i niestae. Na domiar zego wiat zewntrzny i jego wpyw na pami powoduj rozmaite 64

zakcenia. Mona jednak temu zaradzi. Co w stanie jawy wydaje si z pocztku dla duszy czym ponad siy z powodu przeszkd ze strony wiata fizycznego, moe ona osign we nie. Kto praktykuje medytacj, po pewnym czasie zacznie postrzega co podczas snu. Poczuje, e we nie nie jest zupenie niewiadomy, lecz e czasami jego dusza jest jednak czynna. Podczas snu dusza zostaje odseparowana od wpyww wiata zewntrznego, od ktrych nie potrafi si uwolni na jawie, i moe nawiza czno ze wiatem duchowym. Czowiek moe sobie uwiadomi ten fakt albo jeszcze we nie, albo po przebudzeniu. Pierwsze przeycie wymaga wikszej energii wewntrznej i dlatego pocztkujcy uczniowie czciej dowiadczaj drugiego. Z czasem wspomnienia ze wiata duchowego staj si coraz wyraniejsze. Ucze osiga wwczas to, co mona nazwa cigoci wiadomoci (trwaniem wiadomoci we nie). Nie naley jednak sdzi, e czowiek jest zawsze wiadomy podczas snu. Naley raczej powiedzie, e podczas snu zdarzaj si momenty, kiedy moe on wiadomie oglda wiat duchowy. Nie zapominajmy jednak, e stan tu opisany naley uwaa za przejciowy. W tym stanie dusza nie ma pewnoci siebie i nie moe polega na tym, co przeywa. Jednake dziki tym przeyciom nabiera coraz wicej siy, co pozwala jej wyeliminowa wpywy wiata zewntrznego take na jawie i posi zdolno obserwacji duchowej. Dwa przeycia duszy podczas nauki maj szczeglne znaczenie. Pierwsze polega na tym, e czowiek, pozbywszy si wszelkich wrae pyncych ze wiata fizycznego, dostrzega w swoim wntrzu wiadom siebie istot przebywajc w wiecie, o ktrym nic nie wiedzia, dopki kierowa si tylko zwykym rozumem. Czowiek w widzi, e istota ta posiada zupenie nowe waciwoci, wczeniej obce duszy. Z kolei drugie przeycie polega na tym, e mona swoje dotychczasowe "ja" odczuwa jako co odrbnego, znajdujcego si obok prawdziwej istoty czowieka. Czowiek czuje chwilami, e znajduje si na zewntrz tego, co nazywa wasn istot, swoim "ja". Ma wraenie, e zachowujc pen wiadomo, yje podwjnym yciem. Jedna jego ja to ta, ktr zna, nad ni za unosi si druga, nowo odkryta. Ta druga ja moe posi zdolno postrzegania w wiecie duchowym. Jeeli to si stanie, czowiek zacznie postrzega rzeczywisto duchow, podobnie jak postrzega wiat fizyczny. To stanowi trzecie doniose przeycie. eby da sobie rad na tym szczeblu wtajemniczenia, trzeba mie na uwadze fakt, e w wyniku wzmocnienia si duszy wystpuj rwnie silniej mio wasna oraz egotyzm. Byoby nieporozumieniem sdzi, e ma si tu do czynienia ze zwyk mioci wasn. Na tym szczeblu rozwoju ronie ona do takiego stopnia, e przybiera posta siy przyrody we wntrzu duszy i trzeba duego wysiku woli, aby j zwalczy. Egotyzmu tego nie wytwarza szkolenie duchowe; tkwi on zawsze w duszy i w owych przeyciach duchowych zostaje tylko uwiadomiony. Rozwijanie woli musi i koniecznie w parze ze szkoleniem duchowym. Trzeba umie poskromi egotyzm w wiecie duchowym. Naley podkreli, e siy moralnej, niezbdnej do przezwycienia egoizmu, nie da si wykrzesa bez wzniesienia si w yciu codziennym na odpowiedni szczebel moralny. Postp w wiedzy duchowej jest nie do pomylenia bez towarzyszcego mu postpu moralnego. Bez siy moralnej niemoliwe jest przezwycienie egoizmu. Wszelkie zatem twierdzenia, jakoby prawdziwe wychowanie duchowe nie byo jednoczenie wychowaniem moralnym, nie odpowiadaj prawdzie. Tylko kto, kto nie przey duchowej przemiany, moe powtpiewa, czy postrzeenia duchowe odzwierciedlaj jak rzeczywisto, czy te s tylko czystymi urojeniami. Kto po odpowiednim szkoleniu osignie waciwy stopie wtajemniczenia, potrafi odrni wasne wyobraenia od przedstawie rzeczywistoci duchowej tak samo, jak na co dzie czowiek moe odrni swoje wyobraenie rozgrzanego kawaka elaza od wraenia powstajcego w momencie dotknicia takiego kawaka. Jest niezwykle wane, by ucze osign okrelony ukad duszy, zanim narodzi si w nim wiadomo nowej jani. Czowiek jest dziki jani panem swoich uczu, wyobrae, pragnie i namitnoci. To wanie ja stosuje prawa mylenia i porzdkuje tre duszy. Zasady etyczne staj si przewodnikami tych si duszy, natomiast przez sd moralny ja staje si przewodniczk duszy w tej dziedzinie. Kiedy wic czowiek wydziela ze swojej zwykej jani ja wysz, ta pierwsza staje si pod pewnym wzgldem samodzielna. Traci ona tak cz swojej mocy, jak 65

zabiera ja wysza. Jeeli nie zostanie zawczasu wzmocniona, czowiek moe popa w urojenia i pobdzi. Kto posiada mocn wol uczynienia wszystkiego, co zapewni zwykej jani pewno w postpowaniu, moe si nie obawia wyzwolenia drugiej jani do poznania nadzmysowego za pomoc wicze duchowych. Musi on jednak dobrze sobie uprzytomni, jak atwo mona ulec zudzeniu, e jest si ju wystarczajco dojrzaym. Opisane szkolenie duchowe umoliwia takie uksztatowanie mylenia, ktre wyklucza moliwo pomyki. Bez odpowiedniego wywiczenia myli wewntrzne przeycia mog spowodowa w duszy stan niepewnoci. Dziki tej sprawnoci mylenia czowiek potrafi lepiej obserwowa zjawiska w swojej duszy. Bez tego wiata myli byyby zagubione wrd przey. Czowiek poszukujcy drogi wiodcej do wyszych wiatw powinien przede wszystkim osign panowanie nad myleniem, wol i uczuciami. Z jednej strony dusza powinna zdoby dziki temu si, pewno i rwnowag do tego stopnia, by zachowa te cechy po wyodrbnieniu si wyszej jani, z drugiej za strony owa wysza ja otrzymuje na drog moc i wewntrzne oparcie. Czowiekowi wstpujcemu na drog duchow potrzebna jest przede wszystkim rzeczowo w myleniu. W wiecie fizycznym do rzeczowoci skania ja samo ycie, bo gdyby dusza pozwolia swobodnie buja swoim mylom, szybko zostaaby przywoana do porzdku przez rzeczywisto. Dusza nie moe ignorowa faktw. Odwracajc uwag od wiata fizycznego, czowiek nie podlega ju tej przymusowej kontroli. Jeeli nie potrafi korygowa swojego mylenia, moe zej na manowce. Dlatego naley tak wiczy swoje mylenie, eby samo umiao wytyczy sobie kierunek i cel. Kto si zdobdzie na to, eby przez szereg miesicy, codziennie, choby przez pi minut skoncentrowa ca uwag na jednym przedmiocie, ten wiele osignie w tym kierunku. Powinny to by zwyke przedmioty, takie jak na przykad owek, gdy jeli skupiamy si na czym, co jest nam dobrze znane, moemy by pewni, e mylimy rzeczowo. Na tym etapie nie jest wane, o czym mylimy, lecz liczy si to, by myle konkretnie. Przyswoiwszy sobie rzeczowo w kontakcie z przedmiotami wiata zmysowego, mylenie dy do rzeczowoci rwnie wtedy, gdy nie jest zwizane z tym wiatem. Dusza powinna panowa take nad wol. W wiecie zmysowym zewntrzne warunki narzucaj czowiekowi te czy inne potrzeby, wola za jest pobudzana w celu zaspokojenia tych potrzeb. Celem wychowania duchowego jest doprowadzenie do tego, by czowiek w peni panowa nad swoim dziaaniem. Kto do tego dojdzie, ten nie bdzie poda rzeczy nieistotnych. Sabo i chwiejno woli bior si z podania rzeczy, ktrych nie potrafimy osign. Dobrze jest wiczy wol, nakazujc sobie wykonanie o okrelonej porze dnia jakiej czynnoci. Naley powtarza t czynno przez wiele miesicy. W ten sposb uwolnimy si od szkodliwych zachcianek, nad ktrych moliwoci urzeczywistnienia wcale si nie zastanawiamy. Pod wzgldem uczuciowym dusza powinna, idc drog wtajemniczenia, osign pewien spokj i rwnowag. Do tego konieczna jest umiejtno powcigania emocji. Z tego powodu moe powsta pogld, e czowiek musi sta si obojtny w stosunku do wiata. Nie o to jednak chodzi. Radosne zdarzenie powinno radowa dusz, smutne za smuci, tyle e dusza musi z umiarem dawa tym uczuciom wyraz. Trzeba dy do penego przeywania radoci czy blu, ale nie wolno dopuszcza do tego, by objawiay si one w sposb nie kontrolowany. Tylko dziki takim wiczeniom adept osiga niezbdny spokj umysu. Komu moe si wydawa, e potrafi zachowa spokj i wobec tego nie musi wiczy, ale wanie jemu wiczenia takie s najbardziej potrzebne. Mona atwo zachowywa na co dzie spokj, a po wzniesieniu si do wyszego wiata mog si ujawni rozmaite zaburzenia psychiczne. Celem nastpnej fazy ksztacenia myli i uczu bdzie zdobycie waciwoci, ktr mona nazwa pozytywnoci. Istnieje pikna opowie o tym, jak Chrystus przechodzi kiedy w towarzystwie kilku osb obok zwok psa. Wszyscy oprcz niego odwrcili oczy od tego 66

wstrtnego widoku, on natomiast podziwia gono pikne zby zwierzcia. Mona dy do osignicia takiego nastawienia do wiata. Bdy, zo, brzydota nie powinny przesania duszy prawdy, dobra i pikna. Nie naley jednak myli tej pozytywnoci z przymykaniem oczu na podo, fasz i zo. Trzeba doj do tego, by zo nie przesaniao nam dobra, fasz za prawdy. Mylenie zczone z wol osiga pewn dojrzao, jeeli staramy si nie dopuci do tego, eby jakie przeycia lub wiadomoci pozbawiy nas wraliwoci na nowe doznania. Adept wiedzy tajemnej powinien dy zawsze do tego, by przy kadej sposobnoci poznawa co nowego. Oczywicie nie naley przy tym ignorowa zdobytych ju dowiadcze. Przede wszystkim jednak ucze musi wierzy, e nowe przeycia mog by zupenie odmienne od poprzednich. Wymienilimy zatem pi cech, ktre ucze powinien w sobie wyrobi za pomoc odpowiedniego szkolenia: panowanie nad tokiem mylenia, panowanie nad impulsami woli, panowanie nad emocjami, pozytywno w sdach o wiecie i pojmowanie ycia bez przesdw. Po wzbogaceniu duszy o te przymioty naley jeszcze je zharmonizowa. Opisane tu wiczenia wiedza duchowa zaleca nie tylko dlatego, e prowadz do nabycia wyej wymienionych waciwoci, ale maj te wiele innych nastpstw, ktre s poyteczne podczas wdrwki do sfery duchowej. Dziki nim ucze wzmocni i rozwinie swoje ycie intelektualne, uczuciowe oraz swj charakter. Moe on przy okazji nabra wikszej pewnoci siebie itp. Opanowanie myli i uczu musi si posun tak daleko, aby do duszy nie miay dostpu adne codzienne radoci i zmartwienia. Moe w zwizku z tym powsta przekonanie, e izolujc si w pewnych momentach od rzeczywistoci, czowiek wyobcowuje si z ycia. W rzeczywistoci nic podobnego si nie dzieje. Kto potrafi za pomoc opisanych tutaj wicze osign wewntrzny spokj, ten czerpie std si take do wypeniania swoich codziennych obowizkw. Zaprowadzajc porzdek w duszy, ucze patrzy na swoje sprawy z takim spokojem, jak gdyby dotyczyo to kogo innego. Ideaem dla ucznia bdzie osignicie takiego nastawienia duszy wobec zdarze, eby przeywa je z zachowaniem pewnoci siebie i spokojem oraz ocenia je nie wedug swojego usposobienia, lecz zgodnie z ich obiektywnym znaczeniem i wartoci. W taki sposb ucze przygotuje dusz do medytacji nad symbolami. Musimy speni wymienione tu warunki, albowiem przeycia nadzmysowe powstaj na gruncie, na ktrym stoimy w zwykym yciu, zanim przedostaniemy si do wiata nadzmysowego. Przeycie nadzmysowe jest na dwa sposoby zalene od punktu wyjcia duszy. Kto od pocztku nie troszczy si o to, by sil zdrowego sdu uczyni podstaw swojego wychowania duchowego, moe wprawdzie rozwin w sobie zdolnoci nadzmysowe, ale postrzega bdzie wiat duchowy niedokadnie i nieprawdziwie. Narzdy postrzegania nadzmysowego rozwin si w nim nieprawidowo. Podobnie jak chorym czy wadliwie zbudowanym okiem nie mona dobrze widzie wiata zmysowego, tak nie sposb spostrzega czegokolwiek narzdami duchowymi, ktre nie powstay na podou zdrowej zdolnoci sdzenia. Kto zaczyna swoj drog ze stanowiska moralnie wtpliwego, ten wznosi si do wiata duchowego w ten sposb, e jego widzenie nadzmysowe jest jak gdyby zaciemnione, zamglone. Przypomina on czowieka ogldajcego wiat zmysowy w stanie zamroczenia. Aby osign dobre rezultaty na poziomie poznania imaginatywnego, naley przyzwyczai dusz do mylenia "odzmysowionego". Myl powstaa z obserwacji zjawisk wiata fizycznego nie jest wolna od elementu zmysowego. Czowiek jednak moe tworzy nie tylko takie myli. Mylenie nie staje si puste, jeli przestaje czerpa materia z obserwacji zmysowej. Do takiego "odzmysowionego" mylenia mona doj, kiedy treci myli uczyni si zjawiska wiata duchowego. Zjawisk tych nie da si obserwowa za pomoc zmysw. Czowiek moe je jednak pojmowa, jeli tylko jest cierpliwy i wytrway. Bez wyszkolenia nie sposb bada wiata duchowego, nie sposb samemu ten wiat obserwowa, lecz mona zrozumie wszystko, co mwi o nim znawcy tej dziedziny. Jeeli kto powie, e nie moe przyj na wiar tego, co 67

mwi ci badacze, wwczas bdzie to twierdzenie zupenie bezpodstawne. Za pomoc czystego mylenia mona przekona si o prawdziwoci podanych twierdze. Dziki nieustannemu przyswajaniu sobie wynikw poznania duchowego, czowiek przyzwyczaja si do mylenia, ktre nie czerpie treci z obserwacji zmysowej. Uczy si on poznawa, jak we wntrzu duszy powstaje zwizek myli, jak myl szuka myli rwnie wtedy, gdy te poczenia nie powstaj pod wpywem obserwacji zmysowej. Medytacja ma na celu wyksztacenie w ciele astralnym organw wyszego postrzegania. Z pocztku tworz si one z substancji tego ciaa. Przed tymi nowymi organami otwiera si wiat, w ktrym czowiek uczy si poznawa siebie jako now ja. Rni si one od zmysowych tym, e s aktywne, nie za pasywne. Podczas postrzegania nieustannie dziaaj. Dlatego powstaje uczucie, e poznanie duchowe polega jak gdyby na zespoleniu si obserwatora z obserwowanymi faktami. Organy te s nadzmysowe i istniej dziki aktywnoci duszy. Nie mona zmysowo spostrzec ich czynnoci. Kto zjawiska nadzmysowe chce sobie przedstawi na podobiestwo zmysowych, ten nie pojmuje istoty rzeczy. Kada waciwie przeprowadzona medytacja wpywa na jaki organ postrzegania nadzmysowego. By organy te odpowiednio si rozwiny, ucze powinien wykaza si cierpliwoci i wytrwaoci. Czsto musi upyn duo czasu, zanim adept nauczy si uywa ich do obserwacji wyszego wiata. Kto si niecierpliwi, ten dowodzi tylko tego, e jeszcze nie dojrza do ogldania wiata duchowego. Bliszy zrozumienia wiata nadzmysowego jest ten, dla kogo wiczenia duchowe mog by celem samym w sobie. Rozwijaj one ciao astralne, na ktre dziaaj wysze istoty. Kto ma do nich waciwy stosunek, ten moe polubi je dla nich samych. Wie rwnie, e dziki nim zblia si do wiata duchowego i z cierpliwoci czeka na ich wyniki. Ju samo zadowolenie czerpane z wicze daje uczniowi pewno, e robi co dobrego. Lepiej pozwoli rozwin si duszy do koca, ni dy za wszelk cen do zdobycia pierwszych postrzee wiata nadzmysowego, gdy moe okaza si, e z braku odpowiedniego wyszkolenia dusza nigdy nie bdzie moga uzyska penego ogldu tego wiata. Organy duchowe powstaj w ten sposb, e wiadomo nadzmysowa ucznia widzi je jak gdyby w pobliu organw cielesnych. Niektre z nich znajduj si midzy brwiami, w okolicy krtani, serca i jamy brzusznej. Z chwil gdy uda nam si rozwin jaki organ duchowy, wiemy take, e moemy go uywa i e dziki niemu wstpujemy do wiata duchowego. Wraenia odbierane z tego wiata jeszcze w duej mierze przypominaj wraenia zmysowe. Poznajcy imaginatywnie moe mwi o nowym wiecie, okrelajc swoje wraenia jako uczucia ciepa lub zimna, postrzeenia dwikw lub sw, wiata lub barw, albowiem tak je przeywa. Uwiadamia sobie jednak, e te postrzeenia maj w wiecie imaginatywnym inne znaczenie ni w zmysowym. Poznaje on, e za nimi stoj nie przyczyny materialne, lecz duchowe. Istnieje w wiecie fizycznym co, co w wiecie imaginatywnym wyglda zupenie inaczej. W pierwszym wiecie obserwujemy nieustanne powstawanie i ginicie rzeczy, nastpstwo narodzin i mierci, w drugim natomiast widzimy sta przemian jednego w drugie. W wiecie fizycznym obserwujemy na przykad widnc rolin, w wiecie imaginacyjnym za w tym samym czasie powstaje inna rzecz, w ktr si powoli przemienia ta widnca rolina. Narodziny i mier to zjawiska, ktre w wiecie imaginacyjnym maj zupenie inny wymiar ni w rzeczywistoci zmysowej. Dowiadczenie zmysowe ujmuje tylko przemiany zachodzce w ciele fizycznym. Inne czony czowieka podlegaj zmianom, ktre mona zaobserwowa tylko za pomoc poznania imaginatywnego. Kto poznanie takie osiga, moe zobaczy, jak od ciaa fizycznego oddziela si co, co po zgonie yje dalej, tyle e w inny sposb.

68

Rozwj jednak nie zatrzymuje si na poziomie poznania imaginatywnego. Czowiek, ktry by chcia na nim pozosta, postrzegaby tam wprawdzie istoty ulegajce przemianie, ale nie umiaby si zorientowa w tym nowym dla niego wiecie. Jest to bardzo dynamiczna dziedzina. Panuje w niej stale ruch i zmienno. Czowiek osiga spokj duchowy dopiero wtedy, kiedy wzniesie si ponad poznanie imaginatywne i osignie tak zwane "poznanie przez inspiracj". Nie jest konieczne, by dcy do poznania wiata nadzmysowego przyswaja sobie najpierw poznanie imaginatywne, a dopiero potem dochodzi do inspiracji. Moe on tak uoy swoje wiczenia, e bd go one prowadziy jednoczenie do imaginacji i inspiracji. Wtedy po odpowiednim czasie wstpi do wyszego wiata, w ktrym bdzie nie tylko postrzega zjawiska, ale rwnie je pojmowa. Rozwj poznania odbywa si zasadniczo w ten sposb, e z pocztku ucze widzi niektre zjawiska ze wiata imaginatywnego, a po pewnym czasie doznaje uczucia, e zaczyna si w nich orientowa. wiat inspiratywny jest jednak zupenie inny od imaginatywnego. Jeli w imaginatywnym postrzegamy przemiany zjawisk, to w inspiratywnym uczymy si poznawa wewntrzne wasnoci istot, ktre ulegaj przemianom. W imaginacji poznaje si przejawy dziaania dusz tych istot, natomiast za pomoc inspiracji przenika si do ich wntrza. Przede wszystkim widzi si wielo istot duchowych i relacje midzy nimi. Relacje te s wyznaczone przez wewntrzne cechy owych istot, nie za wpywy wiata zewntrznego. Da si to porwna z relacj midzy goskami i literami w sowie. Na przykad sowo "czowiek" powstaje z poczenia gosek c, z, , o, w, i, e, k. Nie postrzega si ich osobno, lecz w ramach pewnej caoci. Dlatego obserwacj w wiecie inspiratywnym da si porwna do czytania. Istoty nalece do tego wiata dziaaj na patrzcego jak litery i zgoski wystpujce w sowie, stosunki za midzy nimi odsaniaj si przed nim na podobiestwo pisma. Dlatego wiedza duchowa okrela poznanie inspiracyjne jako "czytanie tajemnego pisma". Jak si odczytuje to pismo, powinny wyjani poprzednie rozdziay tej pracy. Przedstawione tam wiadomoci nie zostay wydobyte za pomoc poznania imaginatywnego, lecz poznane przez inspiracj dziki odczytaniu tajemnego pisma. W tym "odczytaniu" postrzeenia imaginatywne stanowi jak gdyby litery albo zgoski. "Odczytywanie" jest niezbdne nie tylko po to, by wyjani wspomniane rzeczy. Ju samego biegu ycia ludzkiego nie da si zrozumie za pomoc jedynie poznania imaginatywnego. Mona wprawdzie ujrze, jak po mierci czowieka czony duchowe odczaj si od ciaa fizycznego, lecz nie zrozumiaoby si zwizku midzy tym, co si dzieje po zgonie i tu przed nim, gdyby nie umiano zorientowa si w postrzeeniach imaginatywnych. Kiedy ucze przejdzie od imaginacji do inspiracji, wkrtce uwiadomi sobie, jaki popeniby bd, gdyby zrezygnowa z poznania wielkich zjawisk kosmicznych i ograniczy si jedynie do kwestii najbardziej obchodzcych czowieka. Nie sposb pozna tych rzeczy osobno. Nawet najdrobniejszy fakt moe by dobrze zrozumiany dopiero wwczas, gdy si w nim rozpozna odbicie wielkich procesw kosmicznych. Wszystko, co zachodzi w czowieku, stanowi odbicie wielkich wydarze kosmicznych zwizanych z jego istnieniem. Jeeli chce si zrozumie to, co obserwuje wiadomo nadzmysowa midzy narodzinami i mierci i od mierci do nowych narodzin, trzeba posi zdolno odczytywania postrzee imaginacyjnych za pomoc wyobrae powstaych podczas badania wielkich procesw wiatowych. Badanie to dostarcza klucza do zrozumienia ludzkiego ycia. Dlatego z punktu widzenia wiedzy duchowej obserwacja Saturna, Soca i Ksiyca jest jednoczenie obserwacj czowieka. Przez inspiracj dochodzi si do poznania relacji midzy istotami wyszego wiata. Na jeszcze wyszym stopniu poznania staje si moliwe przeniknicie do wntrza tych istot. Stopie ten mona nazwa "intuitywnym". Pojcie intuicji oznacza tutaj poznanie najwysze, nie ma za nic wsplnego z potocznie rozumian intuicj. Gdy poznajemy istot cielesn, wydajemy o niej sdy na podstawie wrae zmysowych, jeli natomiast poznajemy istot duchow za pomoc intuicji, wwczas czymy si z jej wntrzem. Do takiego poznania ucze wznosi si stopniowo. Imaginacja prowadzi go do tego, e postrzee nie odczuwa ju jako odzwierciedle 69

zewntrznych cech przedmiotw, lecz widzi, jak ujawniaj si przez nie pierwiastki duchowe. W poprzednich rozdziaach tej ksiki wzmiankowano o wyszych istotach duchowych. Wiedz o nich zdobywa si w poznaniu intuitywnym. To, co po mierci czowieka oddziela si od ciaa fizycznego, przechodzi nastpnie przez rozmaite stadia. Pierwsze stadium, zaraz po zgonie, mona pozna imaginatywnie, ale stadia midzy zgonem a nowymi narodzinami daje si ogarn tylko za pomoc poznania inspiratywnego. Dalej jednak inspiracja nie wystarcza. Pewien okres midzy mierci i nowymi narodzinami jest dostpny tylko dla intuicji. Kto by chcia poznawa czowieka tylko za pomoc rodkw dostpnych dziki imaginacji i inspiracji, tego uwagi umknyby zjawiska dotyczce najgbszej istoty czowieka. Poznanie inspiratywne i intuitywne moemy osign tylko dziki wiczeniom duchowym. S one podobne do wczeniej opisywanych wicze wiodcych do poznania imaginatywnego, ale w mniejszym stopniu ni tamte nawizuj do postrzee zaczerpnitych ze wiata zmysowego. Polegaj one raczej na wczuwaniu si w czynnoci duszy wytwarzajcej symbole ni koncentrowaniu si na samych symbolach. Na przykad wyobraamy sobie cay cykl rozwojowy roliny. Powoli dziki takim medytacjom dochodzimy do zrozumienia zjawiska powstawania i ginicia, samo za wyobraenie roliny zostaje usunite. Naley skoncentrowa si wycznie na czynnoci duszy, dziki ktrej powstao zrozumienie powstawania i przemijania. Z pocztku ucze nie wie, jak naley przystpi do takich wicze. Wynika to std, e czowiek, przyzwyczajony do postrzegania swojego ycia wewntrznego na tle wrae pyncych z zewntrz, popada w niepewno, kiedy ma si skoncentrowa wycznie na czynnociach duszy. Musi on sobie szczeglnie jasno uwiadomi, e moe przystpi do tych wicze tylko wtedy, jeli nie zapomni o dziaaniach wiodcych do zdobycia pewnoci, wzmocnienia wadzy sdzenia, ycia uczuciowego i charakteru. Kto przywyknie do czstego zagbiania si w swoim wntrzu, zacznie wprowadza w nie ad, ten zyska wiele. Wyksztaci w sobie co, co mona nazwa bogatym yciem wewntrznym. Przede wszystkim chodzi jednak o umiar i rwnowag w duszy. Gdy czowiek oddaje si pewnemu dziaaniu duszy, atwo popada w jednostronno. Moe wic, zasmakowawszy w autorefleksji, zacz zamyka si na wraenia pynce z zewntrz, to za doprowadzi do wyjaowienia jego ycia wewntrznego. Najdalej zajdzie ten, kto zachowa pen wraliwo na wiat zewntrzny. Ucze powinien posiada nastawienie, ktre jest niezwykle istotne podczas caego rozwoju jego duszy. Polega ono na tym, eby nie kierowa si sam tylko ciekawoci, nie dy jedynie do uzyskania odpowiedzi na pytania dotyczce wiata duchowego. Powinien on raczej interesowa si tym, jak rozwija w sobie t lub ow zdolno. Dziki takiemu nastawieniu adepci wiedzy duchowej bd pracowa nad sob, nie dc na skrty do uzyskania odpowiedzi na pochopnie postawione pytania. Bd czekali, a odpowiedzi same si odsoni. Mona tu omwi jeszcze wiele innych przymiotw duszy, ktre powinien rozwija i pielgnowa ucze dcy do uzyskania inspiracji. Naley przy tym podkreli, e chodzi przede wszystkim o umiar i rwnowag. wiczenia, majce na celu uzyskanie intuicji, wymagaj od ucznia, by nie tylko umia wymazywa z pamici obrazy, na ktrych si skupia przed osigniciem imaginacji, lecz take by przesta si koncentrowa na czynnociach duszy. Dusza musi zosta cakowicie oczyszczona z wczeniejszych przey. Gdyby po tym oczyszczeniu wiadomo ucznia pozostaa pusta, znaczyoby to, e nie dojrza on jeszcze do wicze wyrabiajcych intuicj, i e powinien dalej powtarza wiczenia imaginatywne i inspiracyjne. Nadejdzie jednak czas, kiedy wiadomo nie zostanie pusta po oczyszczeniu duszy. Znajdzie si w niej pewna tre, w ktrej bdzie si mona pogry tak samo, jak wczeniej w przeyciach zwizanych z wraeniami zewntrznymi bd wewntrznymi. Tre ta jest czym rzeczywicie nowym w porwnaniu z wszystkimi poprzednimi doznaniami. Jest ona postrzegana dziki intuicji. W postrzeganiu intuitywnym nie

70

ma miejsca dla elementw zmysowych. wiat duchowy otwiera si za jego porednictwem w formie, ktra nie ma nic wsplnego z form wiata fizycznego. Poznanie imaginatywne osigamy dziki organom ciaa astralnego. W okolicy serca powstaje w ciele astralnym nowy orodek wiadomoci. Z niego biegn w stron poszczeglnych czci ludzkiego ciaa prdy yciowe. Najsilniejsze z tych prdw kieruj si poza ciao czowieka. Im czowiek jest bardziej rozwinity, tym wikszy jest krg utworzony przez otaczajce go promienie. Prdy te przenikaj do wiata duchowego i gdy to nastpi, czowiek zaczyna poznawa inspiracyjnie. W przypadku poznania zmysowego zmysy dostarczaj nam postrzee, my za tworzymy na ich podstawie wyobraenia i pojcia. Inaczej w inspiracji. Tam poznanie zdobywamy w jednym akcie. To, co w poznaniu zmysowym osiga si dopiero w pojciu, w inspiracji zawiera si w samym postrzeeniu. Jeeli wykonujemy wiczenia majce na celu zdobycie intuicji, to dziaaj one nie tylko na ciao eteryczne, lecz rwnie na siy nadzmysowe ciaa fizycznego. Nie naley jednak sdzi, e dziaania te mona zmysowo zaobserwowa. Mona je odsoni jedynie dziki spostrzeeniom nadzmysowym. Postrzeenia intuicyjne s delikatne i wymagaj duej wraliwoci, ciao za ludzkie jest w porwnaniu z nimi jeszcze zbyt masywne, stanowi wic powan przeszkod w prowadzeniu wicze intuicyjnych. Jeeli jednak bd one powtarzane z energi i wytrwaoci, to wreszcie przezwyci opr ciaa fizycznego. Ucze pozna to po tym, e zacznie kierowa pewnymi reakcjami ciaa fizycznego, tak by zharmonizowa je z dziaaniami duszy. Gdy ucze robi postpy na drodze wiodcej do poznania wyszych wiatw, w pewnym momencie spostrzega, e siy jego osobowoci s zorganizowane inaczej ni w wiecie zmysowym. W tym wiecie ja powoduje wspdziaanie si duszy, mianowicie mylenia, czucia i woli. Te trzy siy duchowe pozostaj ze sob w cisych zwizkach. ad w duszy zostaby zagroony, gdyby jedna z tych si chciaa pj inn drog ni pozostae. Dusza byaby chora, gdyby na przykad uwaajc, e co jest suszne, pragna czego innego, o czego susznoci nie byaby przekonana. Mona jednak spostrzec, e na drodze do wyszego poznania mylenie, uczucie i wola rozchodz si i kade z nich nabiera pewnej samodzielnoci. Dochodzi do takich sytuacji, kiedy do przejcia od myli do uczucia lub woli potrzebna jest samodzielna pobudka. Mylenie, odczuwanie i wola nie pozostan zatem podczas obserwacji nadzmysowej trzema siami promieniujcymi ze wsplnego orodka jani, lecz staj si jak gdyby trzema samodzielnymi osobowociami. Trzeba wic wzmocni ja, bowiem ma ona nie tylko trzyma w ryzach te siy, ale take kierowa trzema istotami. Ta troisto powinna wystpowa jedynie podczas obserwacji nadzmysowej. Wida teraz jasno, jak wane jest wczeniejsze wiczenie woli i uczu. Jeli dusza okae si zbyt saba, to straci wewntrzn spjno i rozpadnie si na trzy czci w wiecie nadzmysowym. W dalszym przebiegu rozwoju proces ten postpuje naprzd. Cay wiat wyglda wtedy niczym mylowa budowla. Przed wkroczeniem do wiata duchowego czowiek zna mylenie, odczuwanie i wol jedynie jako wewntrzne dyspozycje duszy. Z chwil przeniknicia do tego wiata zaczyna on widzie rzeczy wyraajce tre czysto duchow. Istoty duchowe przedstawiaj mu si jako byty wobec niego zewntrzne. Teraz ucze moe zauway donios rnic midzy otwierajcym si przed nim wiatem duchowym a zmysowym. Przedmioty wiata zmysowego pozostaj takie, jakie s, bez wzgldu na to, co o nich czowiek myli, natomiast inaczej rzecz si ma z przedmiotami wiata duchowego, ktre zmieniaj si w zalenoci od tego, co czowiek o nich myli lub do nich czuje. Tym sposobem wyciska on na nich pitno zalene od jego charakteru. Staj si one zwierciadami jego natury. Czowiek, cho ma przed sob realnie bytujc rzecz, widzi nie j, lecz to, co w niej wytworzy. Wszystkie, nawet dotd ukryte waciwoci czowieka, mog oddziaywa na przedmioty duchowe. By mc si dalej rozwija, czowiek musi posi umiejtno odrniania siebie od zewntrznego wiata duchowego. Musi nauczy si powstrzymywa od dziaa zmieniajcych otaczajcy go wiat. Chodzi wic o to, by najpierw zdoby prawdziwe, wnikliwe poznanie samego siebie, a osignwszy to, mona ju bez obaw obserwowa wiat duchowy. Jeeli w 71

okresie przygotowawczym ucze nie zwraca uwagi na odpowiednie uksztatowanie wadzy sdzenia, moe si zdarzy, e stanie on w obliczu wiata duchowego, zanim wyrobi w sobie niezbdne zdolnoci. Wwczas spotkanie z jego sobowtrem moe sta si dla niego udrczeniem i doprowadzi go do nieprawoci. Gdyby za dosta si on do wiata nadzmysowego, uniknwszy tego spotkania, rwnie nie byby w stanie poznawa go w jego prawdziwej postaci, albowiem nie potrafiby odrni rzeczywistoci od iluzji. Takie odrnienie moliwe jest tylko wtedy, kiedy umiemy postrzega projekcj naszej osobowoci jako obraz sam w sobie i dziki temu wszystko, co pynie z naszego wntrza, odrnia si od otoczenia. Gdyby czowiek nie posiada tej umiejtnoci, ulegaby nieustannie zudzeniom. Nigdy nie potrafiby odrni tego, co wnosi do wiata duchowego, od tego, co do tego wiata rzeczywicie naley. Nieodzowne rodki zaradcze polegaj na starannej pracy nad sob, by nie sta si fantast ulegajcym przywidzeniom i sugestiom. Zudzenia, o ktre chodzi, maj dwa rda. Czciowo bior si std, e czowiek dokonuje projekcji swoich przey na rzeczywisto. W zwykym yciu fizycznym zudzenia takie nie stanowi wikszego zagroenia, gdy rzeczywisto zmysowa zawsze narzuci si postrzegajcemu we wasnej postaci, choby ten nie wiadomo jak bardzo stara si j uksztatowa na obraz swoich pragnie i marze. Skoro tylko jednak czowiek wkracza do wiata imaginatywnego, jego pragnienia nabywaj mocy kreowania rzeczywistoci i dlatego tak atwo o pomyki. Gdy ucze zdobdzie ju umiejtno odrniania w wiecie duchowym siebie od otoczenia, wtedy pozna, jak wane jest zrozumienie ewolucji wiata, by mona byo pozna istot czowieka i sens jego ycia. Tylko wtedy zrozumiemy, czym jest ciao fizyczne, jeli poznamy, jak si ono ksztatowao w cigu rozwoju Saturna, Soca, Ksiyca i Ziemi. Ciao eteryczne poznajemy, ledzc jego powstawanie w stadium Soca, Ksiyca, Ziemi, i tak dalej. Szkolenie duchowe umoliwia poznanie relacji midzy tym, co si skada na czowieka, i wiatem. W istocie rzeczy kady czon czowieka znajduje si w zwizku z caym wiatem. W tej ksice mona byo o tym tylko wzmiankowa, naley jednak sobie uwiadomi, e na przykad zalek ludzkiego ciaa fizycznego pojawi si w epoce Saturna, a jego organy, takie jak serce, puca i mzg, uksztatoway si pniej. To samo dotyczy ciaa eterycznego, duszy czuciowej itp. Czowiek ksztatowa si razem z otaczajcym go wiatem i kady jego element odpowiada jakiemu zjawisku, jakiej istocie nalecej do tego zewntrznego wiata. Ucze powoli dochodzi do poznania swoich z nim powiza. Poznanie to mona okreli jako poznanie analogii midzy makrokosmosem, czyli czowiekiem, i makrokosmosem, czyli wiatem. Gdy ucze osign ju to poznanie, moe dozna czego nowego. Zaczyna czu si jak gdyby zronity ze wiatem, cho czuje jednoczenie w peni swoj samoistno. Jest to uczucie rozpywania si w wiecie, jednoczenia si z nim, lecz bez utraty wiadomoci wasnej odrbnoci. Mona teraz wymieni wszystkie stopnie wyszego poznania: 1. Studia nad wiedz duchow, z zastosowaniem wadzy sdzenia zdobytej w wiecie zmysowym. 2. Przejcie do poznania imaginatywnego. 3. Odczytywanie tajemnego pisma (inspiracja). 4. Wczuwanie si w duchowe otoczenie (intuicja). 5. Poznanie zwizku midzy mikro- i makrokosmosem. 6. Zjednoczenie si z makrokosmosem. 7. Przeywanie caoci poprzednich dowiadcze. Skoro ucze dozna przeycia intuicji, poznaje nie tylko wiat duchowy, ale take istoty, ktre uczestniczyy w tworzeniu wiata, do ktrego czowiek naley. W ten sposb uczy si poznawa siebie jako istot duchow. Na kocu tej drogi staje przed obliczem Chrystusa. Jeli przez intuicj pozna Chrystusa w wiecie duchowym, zrozumie wwczas rwnie, co rozegrao si na Ziemi w czwartej epoce poatlantyckiej, w czasach grecko-aciskich. Dowie si, jak Chrystus

72

przyczyni si do rozwoju Ziemi i jak dalej na ni wpywa. Dziki temu ucze pozna sens rozwoju Ziemi. Opisan tu drog poznania wiatw nadzmysowych moe i kady czowiek, bez wzgldu na jego sytuacj yciow. Gdy si mwi o takiej drodze, naley zauway, e cel poznania i prawda s takie same we wszystkich epokach, lecz ludzie w rnych okresach zamierzali je osign, startujc z rnych punktw wyjcia. Obecnie czowiek nie moe ju rozpoczyna tej wdrwki tak, jak na przykad czyni to kto dcy do wtajemniczenia w staroytnym Egipcie. Dlatego te wiczenia, ktre wykonywali egipscy uczniowie, nie dadz si zastosowa wspczenie. Od tamtych czasw ludzkie dusze wielokrotnie si wcielay, a ich wdrwka miaa swj sens. Zdolnoci i waciwoci dusz zmieniaj si w miar tych wciele. Wida jasno, e od dwunastego, trzynastego stulecia po Chrystusie zmieniy si cakowicie warunki ycia. Pogldy, uczucia i zdolnoci ludzkoci s inne ni dawniej. Jednak opisana tu droga do wyszego poznania nadaje si dla dusz wcielajcych si wspczenie. Zawsze musi panowa doskonaa zgodno midzy yciem i sposobami wtajemniczenia. 14. STOPNIE WYSZEGO POZNANIA Drog do wyszego poznania, do spotkania z oboma "stranikami progu", przeledzilimy w ksice Jak uzyska poznanie wyszych wiatw?. Teraz powinnimy przedstawi rwnie relacje istniejce pomidzy dusz a poszczeglnymi wiatami, gdy przechodzi ona przez kolejne stopnie poznania. W ten sposb damy czytelnikowi co, co mona by okreli mianem "teorii poznania w ramach wiedzy tajemnej". Czowiek, zanim wkroczy na ciek wyszego poznania, zna tylko pierwszy z czterech jego stopni - ten, na ktrym znajduje si w yciu codziennym w wiecie zmysw. Z owym pierwszym stopniem poznania mamy do czynienia rwnie w wypadku tego, co powszechnie okrela si jako "nauk". Cyzeluje ona przecie jedynie zwyky sposb poznawania, sprawia, e staje si on bardziej zdyscyplinowany. Nauka uzbraja zmysy w przyrzdy: mikroskop, teleskop itd., aby mogy one dokadniej widzie to, czego nie uzbrojone nie widz. Ale przecie bez wzgldu na to, czy normalne, due rzeczy ogldamy goym okiem, czy te bardzo mae przedmioty obserwujemy przez szko powikszajce, cigle znajdujemy si na tym samym stopniu poznania. Nauka nie odbiega od codziennej praktyki take wtedy, gdy do rzeczy i faktw stosuje swe mylenie. Porzdkuje ona przedmioty, opisuje je i porwnuje, prbuje wytworzy sobie obraz ich zmian itd. Najbardziej rygorystyczny badacz przyrody w gruncie rzeczy nie czyni pod tym wzgldem nic innego ni tylko to, e sposoby obserwacji stosowane w yciu codziennym rozwija zgodnie z prawidami sztuki. Jego poznanie obejmuje szerszy zakres zjawisk, staje si bardziej skomplikowane i logiczne, nie uprawia on jednak poznania innego rodzaju. Ten pierwszy stopie poznania wiedza tajemna okrela mianem "materialnego". Nastpnie mamy jeszcze trzy wysze stopnie, do ktrych dochodz dalsze. Pragniemy je tu opisa, zanim przejdziemy do przedstawienia "cieki poznania". Jeli zwyky - rwnie naukowy, zmysowy sposb poznania przyj za pierwszy, to zrazu naley wyrni cztery nastpujce stopnie: 1. Poznanie materialne, 2. Poznanie imaginatywne, 3. Poznanie inspiratywne, ktre mona te okreli mianem "wolitywnego", 4. Poznanie intuitywne. 73

Stopnie te przedstawi pniej, najpierw bowiem naley zda sobie spraw z tego, z czym mamy do czynienia w wypadku owych rnych rodzajw poznania. W zwykym, zmysowym sposobie poznania w gr wchodz cztery elementy: 1. Przedmiot, ktry wywouje wraenia zmysowe; 2. Obraz tego przedmiotu, ktry wytwarza sobie czowiek; 3. Pojcie, dziki ktremu czowiek dochodzi do duchowego zrozumienia rzeczy lub procesu; 4. "Ja", ktre opierajc si na wraeniu zmysowym wywoanym przez przedmiot, tworzy sobie jego obraz i pojcie. Zanim czowiek wytworzy sobie obraz, "wyobraenie", istnieje przedmiot bdcy jego przyczyn. Czowiek nie tworzy go, lecz postrzega. Dziki przedmiotowi powstaje jego obraz. Dopki ogldamy jak rzecz, dopty mamy do czynienia z ni sam. W chwili, gdy od niej odchodzimy, posiadamy ju tylko jej obraz. Przedmiot pozostawiamy, obraz "zatrzymujemy" we wspomnieniu. Nie mona jednak poprzesta tylko na wytwarzaniu sobie "obrazw", naley przej do "poj". Odrnienie "obrazu" od "pojcia" jest bezwarunkowo konieczne, jeli chcemy uzyska tu cakowit jasno. Wyobramy sobie na przykad, e widzimy jaki okrgy przedmiot. Odwrmy si, zachowujc w pamici obraz koa. Nie mamy jeszcze wwczas "pojcia" koa, pojawi si ono dopiero wtedy, gdy powiemy sobie: koo jest figur, w ktrej wszystkie punkty znajduj si w tej samej odlegoci od jej punktu rodkowego. Dopiero wtedy, gdy wytworzymy sobie "pojcie" jakiej rzeczy, zrozumiemy, czym ona jest. Istnieje wiele k: mae, due, czerwone, niebieskie itd., jest jednak tylko jedno pojcie "koa". Tym wszystkim zajmiemy si jeszcze bliej, na razie jedynie szkicowo przedstawimy to, co konieczne jest do scharakteryzowania czterech pierwszych stopni poznania. Czwartym elementem, ktry wchodzi w gr w poznaniu materialnym, jest "ja". W elemencie tym powstaje jedno obrazw i poj. To "ja" zachowuje obrazy w swej pamici. Gdyby tak nie byo, nie istniaoby nieprzerwane ycie wewntrzne. Obrazy rzeczy obecne byyby tylko dopty, dopki rzeczy dziaayby na dusz. ycie wewntrzne zaley jednak od tego, czy postrzeenie czy si z postrzeeniem. "Ja" orientuje si "dzi" w wiecie, poniewa w przypadku pewnych przedmiotw jawi si mu ich obrazy z dnia "wczorajszego". Wyobramy sobie tylko, jak nieznone byoby ycie duszy, gdybymy obraz jakiej rzeczy mieli przed sob tylko dopty, dopki znajduje si ona przed nami. "Ja" ustanawia jedno take wrd poj. czy ono swe pojcia i w ten sposb wyrabia sobie szerszy pogld, to znaczy zrozumienie wiata. To czenie poj odbywa si w "sdach". Istota, ktra miaaby jedynie oderwane pojcia, nie mogaby si orientowa w wiecie. Wszelka aktywno czowieka opiera si na jego zdolnoci do czenia poj, to znaczy na jego "zdolnoci sdzenia". "Poznanie materialne" polega na tym, e czowiek dziki swym zmysom odbiera wraenia rzeczy i procesw wiata zewntrznego. Ma on zdolno odczuwania zmysowego, czyli wraliwo zmysow. Wraenie odebrane "z zewntrz" nazwiemy doznaniem zmysowym. Tak wic w przypadku "poznania materialnego" w gr wchodz cztery elementy: doznanie zmysowe, obraz, pojcie i "ja". Na nastpnym stopniu poznania odpada wraenie odbierane przez zmysy zewntrzne, "doznanie zmysowe". Nie ma ju zewntrznego przedmiotu zmysowego. Spord elementw, do ktrych czowiek przyzwyczai si na stopniu zwykego poznania, zostaj teraz tylko trzy: obraz, pojcie i "ja". U zdrowego czowieka zwyke poznanie nie tworzy obrazu ani pojcia, jeli nie ma zewntrznego przedmiotu zmysowego. "Ja" pozostaje wtedy bezczynne. Kto tworzy sobie obrazy, ktrym maj odpowiada przedmioty zmysowe, w rzeczywistoci nie istniejce, ten yj w wiecie fantazji. Jednake wanie ucze wiedzy tajemnej zdobywa zdolno formowania obrazw nawet wtedy, gdy nie ma przedmiotw zmysowych. Miejsce "przedmiotu zewntrznego" musi u niego zaj jaki inny. Ucze wiedzy tajemnej musi umie przeywa obrazy nawet wtedy, gdy aden przedmiot nie pobudza jego zmysw. Na miejscu "doznania zmysowego" musi pojawi si co innego. Tym czym jest imaginacja. Na tym stopniu poznania obrazy wystpuj u ucznia wiedzy tajemnej dokadnie tak samo, jak gdyby dziaa na jaki przedmiot zmysowy. Obrazy te s rwnie ywe i prawdziwe jak obrazy zmysowe, tyle e nie pochodz ze wiata "materialnego", lecz ze wiata "dusznego" i "duchowego". Zmysy 74

pozostaj przy tym cakowicie bezczynne. Wydaje si zrozumiae, e t zdolno - zdolno do posiadania penych treci obrazw - czowiek najpierw musi naby. Dzieje si to dziki medytacji i wiczeniom opisanym przeze mnie w ksice Jak uzyska poznanie wyszych wiatw? Czowiek ograniczony do wiata zmysowego yje otoczony jedynie przez wiat obrazw, ktry znalaz do niego dostp za porednictwem zmysw. wiat obrazw czowieka imaginatywnego ma swe rdo w wyszym wiecie. Aby w obrbie owego wyszego wiata obrazw odrni zudzenie od rzeczywistoci, potrzebne jest nader staranne wyszkolenie. Kiedy obrazy takie po raz pierwszy pojawiaj si przed dusz czowieka, ten a nazbyt atwo powiada sobie: "Ach, to tylko urojenia, wytwory mego ycia wyobraeniowego". Nietrudno to zrozumie, czowiek przywyk przecie do okrelania mianem "rzeczywistego" tylko tego, co bez jego udziau dane jest mu na mocnej podstawie jego postrzee zmysowych, tote musi si on dopiero przyzwyczai do traktowania jako "rzeczywistych" rzeczy, ktrych przyczyna znajduje si zupenie gdzie indziej. Ale i tutaj nigdy do ostronoci, jeli nie chce, by uznano go za fantast. Decyzja odnonie do tego, co w wyszej sferze bytu jest "rzeczywiste", a co jest tylko "zudzeniem", moe opiera si jedynie na dowiadczeniu, to za trzeba zdoby w cichym i cierpliwym yciu wewntrznym. Zrazu naley by cakowicie przygotowanym na to, e "zudzenie" bdzie nam pata zoliwe figle. Wszdzie czyhaj niebezpieczestwa, e pojawi si przed nami obrazy, ktre opieraj si tylko na urojeniach zewntrznych zmysw, anormalnego ycia. Wszystkie te ewentualnoci musimy zatem najpierw wyeliminowa. Przede wszystkim powinnimy cakowicie zasypa rda fantazjowania; dopiero wtedy bdziemy mogli przej do imaginacji. Kiedy ju to uczynimy, naprawd zdamy sobie spraw, e wiat, w ktry w ten sposb wkraczamy, jest nie tylko rwnie rzeczywisty co wiat zmysowy, lecz o wiele bardziej rzeczywisty. Na trzecim stopniu poznania znikaj take obrazy. Teraz czowiek ma do czynienia tylko z "pojciem" i "ja". Jeli na drugim stopniu poznania czowieka otacza jeszcze wiat obrazw, przypominajcy mu chwile, kiedy ywa pami wyczarowuje przed dusz wraenia wiata zewntrznego, ktrych nie dowiadczy, to na trzecim stopniu nie ma ju takich obrazw. Czowiek yje teraz cakowicie w wiecie czysto duchowym. Kto zwyk opiera si tylko na swych zmysach, ten bdzie naraony na pokus, by sdzi, e jest to wiat ulotnych zjaw. Tak jednak bynajmniej nie jest. Rwnie wiat obrazw widziany na drugim stopniu poznania nie ma w sobie nic z ulotnoci, a obrazy nie przypominaj cieni. Takimi s w istocie najczciej obrazy, ktre pozostaj w pamici, kiedy znikaj rzeczy zewntrzne. Obrazy imaginacji cechuj si za tak ywoci i peni treci, e nie sposb porwnywa ich nie tylko do zudnych obrazwwspomnie wiata zmysowego, lecz nawet do niego samego, jake barwnego i zmiennego. W porwnaniu z krlestwem imaginacji i on wydaje si jedynie cieniem. A c dopiero wiat trzeciego stopnia poznania! W wiecie zmysowym nic nie daje wyobraenia o jego bogactwie i peni. Czym dla pierwszego stopnia jest wraenie zmysowe, dla drugiego imaginacja, tym dla stopnia trzeciego jest inspiracja. Inspiracja daje wraenia, "ja" za tworzy pojcia. Gdybymy chcieli porwna ten wiat z czym zmysowym, to moglibymy przytoczy jedynie wiat dwikw dostpny suchowi. Nie mamy tu jednak do czynienia z dwikami takimi, jak w muzyce dostpnej zmysom, lecz z "dwikami czysto duchowymi". Tu zaczynamy "sysze" to, co dzieje si we wntrzu rzeczy. Kamie, rolina itd. staj si "duchowymi sowami". wiat sam zaczyna rzeczywicie wypowiada przed dusz sw istot. Cho brzmi to groteskowo, jest jednak prawd w dosownym znaczeniu: na tym stopniu poznania "syszy si duchowo, jak trawa ronie". Ksztat krysztau syszy si jako dwik; rozchylajcy si kwiat "przemawia" do czowieka. Przeywajcy inspiracj potrafi wyrazi wewntrzn istot rzeczy; wszystkie rzeczy na nowo powstaj przed jego dusz. Mwi on jzykiem z innego wiata, jzykiem, dziki ktremu dopiero zwyczajny wiat staje si zrozumiay. Wreszcie na czwartym stopniu poznania ustaje rwnie inspiracja. Z elementw, ktre zwyklimy bra pod uwag w zwykym poznaniu, w gr wchodzi ju tylko "ja". Ucze wiedzy tajemnej poznaje dziki cakiem okrelonemu dowiadczeniu wewntrznemu, e wspi si na 75

ten stopie. Polega ono na odczuciu, i nie znajduje si on ju na zewntrz poznawanych przez siebie rzeczy i procesw, lecz wewntrz nich. Obrazy nie s przedmiotami, a tylko je wyraaj. Przedmiotem nie jest rwnie to, co daje inspiracja. Ona go jedynie wypowiada. To jednak, co teraz yje w duszy, jest rzeczywicie samym przedmiotem. "Ja" rozlao si we wszystkie istoty; zlao si z nimi. Ot ycie rzeczy w duszy to intuicja. To, co mwi si o intuicji, trzeba bra cakiem dosownie: dziki intuicji wnikamy we wszystkie rzeczy. W yciu codziennym czowiek ma tylko jedn intuicj - intuicj wasnego "ja". Albowiem "ja" w aden sposb nie mona postrzec z zewntrz, mona je przey tylko w swym wntrzu. Wyjani to moe prosta refleksja, na ktr psychologowie nie zdobyli si z bystroci, jakiej naleaoby sobie yczy. A cho refleksja ta wydaje si zgoa baha, to jednak dla kogo, kto j dogbnie pojmie, bdzie miaa nader doniose znaczenie. Jest ona nastpujca: kad rzecz ze wiata zewntrznego wszyscy ludzie mog okreli tym samym mianem. St wszyscy mog nazwa "stoem", tulipana - "tulipanem", pana Millera - "panem Millerem". Ale istnieje sowo, za pomoc ktrego kady moe nazwa tylko siebie. Jest to sowo "ja". Nikt inny nie moe do mnie powiedzie "ja", dla kadego innego jestem kim, do kogo mona powiedzie "ty". Podobnie kady inny czowiek jest dla mnie kim, kogo mog nazwa "ty", i tylko on moe do siebie powiedzie "ja". Przyczyna tego stanu rzeczy polega na tym, e kady yje nie poza swym "ja", lecz w nim. Tak wic dziki poznaniu intuitywnemu yjemy we wszystkich rzeczach. Postrzeenie wasnego "ja" jest wzorem wszelkiego poznania intuitywnego, aby jednak w ten sposb wnika w rzeczy, trzeba najpierw wyj poza siebie. Trzeba "wyzby si wasnego ja", eby stopi si z "ja" innej istoty. Medytacja i koncentracja to niezawodne rodki, dziki ktrym mona si wspi na ten stopie poznania, podobnie jak na stopie wczeniejszy. Trzeba jednak uprawia je w sposb spokojny i cierpliwy. Kto sdzi, e moe haaliwie, gwatem wkroczy w wysze wiaty, ten si myli. Tak mniema kto, kto si spodziewa, e w wyszych dziedzinach rzeczywisto jawi si w ten sam sposb, co w wiecie zmysowym. Mimo e wiaty, do ktrych si wznosimy, s ywe i bogate, s one rwnie subtelne i delikatne, tymczasem za wiat zmysowy w porwnaniu z nimi jest grubszo ciosany i jdrny. Najwaniejsze, by nauczy si okrela mianem rzeczywistego" co cakiem innego ni to, co okrelamy w ten sposb w dziedzinie zmysowej, a wcale nie jest to atwe. Dlatego niejeden z tych, ktrzy chcieliby i ciek tajemn, ju po kilku krokach cofa si z przeraeniem, spodziewa si bowiem, e napotka rzeczy przypominajce stoy i krzesa, a znajduje "istoty duchowe". Poniewa jednak "istoty duchowe" nie maj konsystencji krzese i stow, wydaj mu si "urojeniami". Win za to ponosi jedynie brak przyzwyczajenia. Najpierw trzeba wyrobi sobie waciwe wyczucie wiata duchowego, a wtedy nie tylko bdzie si oglda ducha, lecz take si go uzna. Owo waciwe uznanie i ocena ducha w znacznej czci skadaj si na szkolenie tajemne. Jeli pragniemy uzyska wyjanienie poznania imaginatywnego, musimy przede wszystkim rozway stan snu. Dopki czowiek nie osign wyszego stopnia poznania ni materialny, jego dusza yje wprawdzie w czasie snu, nie moe jednak niczego postrzega w wiecie, w ktrym yje, nic, poniewa obecna jest w nim niczym lepiec w wiecie materialnym. Czowiek taki yje w wiecie wiata i barw, ale ich nie postrzega. We nie dusza wycofuje si z zewntrznych organw zmysowych - oka, ucha, z normalnej aktywnoci mzgu itd., przeto zmysy nie dostarczaj jej adnych wrae. C zatem robi podczas snu? Musimy zda sobie spraw, e na jawie dusza jest stale aktywna, otrzymuje zewntrzne wraenia zmysowe i przetwarza je: na tym polega jej aktywno. Podczas snu aktywno ta ustaje. Nie oznacza to jednak, e dusza jest bezczynna. pic, pracuje nad swym ciaem, ktre za dnia zuywa si w trakcie pracy na jawie, co wyraa si w zmczeniu. Podczas snu dusza zajmuje si wasnym ciaem, aby je uzdatni do dalszej pracy w cigu dnia. Wida wic, jak wany dla zdrowia ciaa jest zdrowy sen. Czowiek, ktry nie pi odpowiednio, nie pozwala swej duszy na niezbdne udoskonalenie ciaa, co si rzeczy wiedzie do pogorszenia jego stanu. Siy, dziki ktrym dusza pracuje we nie nad ciaem, to te same, dziki ktrym jest ona aktywna na jawie, tyle tylko, e na jawie stosuje je do przyjmowania i przetwarzania wrae otrzymywanych przez zmysy zewntrzne. 76

Gdy u czowieka pojawia si poznanie imaginatywne, cz si skierowanych podczas snu na ciao musi zosta wykorzystana w inny sposb. Teraz buduj one organy zmysw duchowych, dziki ktrym dusza nie tylko yje w wyszym wiecie, lecz take postrzega. Dusza we nie pracuje wic nad sob, a nie tylko nad swoim ciaem. Prac t powoduje medytacja i koncentracja, a take inne wiczenia. W artykuach powiconych wyszemu poznaniu czsto ju wspominalimy o tym, e dokadne wskazwki dotyczce takich wicze przekazuje si tylko bezporednio, czowiek czowiekowi. Nikt nie powinien podejmowa tych wicze na wasn rk, albowiem tylko kto, kto ma dowiadczenie w tej dziedzinie, potrafi oceni skutki, jakie moe mie dla tego czy innego czowieka zaprzestanie pracy, ktr wykonywaa nad jego ciaem dusza, i rozpoczcie pracy wyszego rodzaju. Medytacja, koncentracja i inne wiczenia sprawiaj, e dusza na pewien czas rozlunia sw wi z organami zmysowymi. Wtedy te zagbia si w samej sobie, a jej aktywno zwraca si do wewntrz. W pocztkowej fazie owego zagbienia aktywno wewntrzna duszy nie rni si zbytnio od codziennej. Dusza musi posugiwa si tymi samymi wyobraeniami, uczuciami i odczuciami, jakie ma rwnie w zwykym yciu. Im bardziej jednak przyzwyczaja si do tego, by by w pewnym stopniu "lepa i gucha" na otoczenie zmysowe, im bardziej yje w sobie, tym bardziej staje si zdolna do wewntrznych dokona. To za, czego dokonuje, zatapiajc si we wasnym wntrzu, owocuje najpierw w stanie snu. Gdy dusza w nocy uwalnia si od ciaa, dalej dziaa w niej to, co pobudziy wiczenia uprawiane za dnia. Tworz si w niej organy, za pomoc ktrych wchodzi w zwizek z wyszym wiatem - dokadnie tak, jak wczeniej za pomoc zewntrznych organw zmysowych wchodzia w zwizek z otaczajcym j wiatem cielesnym. Z ciemnoci nocnego otoczenia wyaniaj si wietliste zjawiska wyszego wiata. Proces ten jest zrazu delikatny i intymny, czowiek za musi si liczy z tym, e w chwili przebudzenia wiato dnia natychmiast zacignie grub zason, ktra oddzieli go od przey nocy. Wspomnienie tego, i postrzega w nocy, wyania si jedynie z wolna i stopniowo. Albowiem uczniowi nieatwo przychodzi nauka obserwowania subtelnych tworw swej duszy - tworw, ktre w toku jego rozwoju mieszaj si z topornymi przeyciami codziennego ycia zmysowego. Pocztkowo wydaje mu si, e twory te to przypadkowe wraenia duszy. Wszystko zaley od tego, czy nauczy si odrnia to, co zawdzicza zwykemu wiatu, od tego, co za porednictwem jego jestestwa ukazuje mu si jako objawienie wiatw wyszych. Zdolno takiego rozrniania ucze musi rozwin w sobie w cichym, zwrconym do wntrza yciu duszy. Koniecznie powinien najpierw wyrobi sobie poczucie wartoci i znaczenia intymnych tworw dusznych, ktre niby "przypadkowe skojarzenia" wdzieraj si w ycie na jawie, a ktre s przecie wspomnieniami z nocnego pobytu w wyszym wiecie. Rzeczy te natychmiast si rozwiewaj, gdy w jakikolwiek sposb pojmuje si je topornie i mierzy miar ycia zmysowego. Z tego, co powiedziaem wyej, wynika, e wskutek pracy w wyszym wiecie dusza musi ograniczy sw skdind troskliw aktywno, jak przejawia wobec ciaa. Pod pewnym wzgldem pozostawia je samemu sobie, tote potrzebuje ono rekompensaty za to, co wczeniej dla robia. Jeli ciao nie otrzyma takiej rekompensaty, to grozi mu niebezpieczestwo, e ulegnie szkodliwym siom. Trzeba bowiem zdawa sobie spraw, e czowiek cigle wystawiony jest na wpywy swego otoczenia. Ba, czowiek yje tylko dziki nim. W jego otoczeniu w gr wchodz przede wszystkim krlestwa przyrody widzialnej, do ktrej sam naley. Czowiek nie mgby y, gdyby nie otaczay go krlestwa mineraw, rolin, zwierzt oraz krlestwo innych ludzi. Wyniesiony w przestrze kosmiczn jako istota fizyczna musiaby natychmiast zgin, tak jak usycha do oddzielona od ciaa. Zudzenie, ktremu ulegaby ludzka do, gdyby sdzia, e jest w stanie y bez ciaa, byoby rwnie wielkie jak zudzenie, ktremu ulegby czowiek, twierdzc, e jako istota fizyczna moe istnie bez krlestwa mineraw, rolin, zwierzt oraz innych ludzi. Poza wymienionymi krlestwami istniej jednak jeszcze trzy inne, ktre zazwyczaj wymykaj si ludzkiej uwadze. S to trzy krlestwa elementarne. Pod pewnymi wzgldami stoj one niej od krlestwa mineraw. Krlestwa te tworz istoty, ktre nie osigny zgszczenia waciwego mineraom, a ktre mimo to w nie mniejszym stopniu istniej i oddziauj na 77

czowieka. (Jeli chodzi o te krlestwa, porwnaj to, co powiedziano o nich w ksice Z kroniki akasza, jak rwnie uwagi na ich temat zawarte w mojej Teozofii). Tak wic czowiek wystawiony jest na wpywy krlestw natury, ktre pod pewnym wzgldem naley okreli jako niewidzialne. Ot kiedy dusza pracuje nad ciaem, dua cz jej aktywnoci polega na takim regulowaniu wpyww krlestw elementarnych, by przynosiy one korzy czowiekowi. W momencie, kiedy dusza czciowo ogranicza sw aktywno w ciele, mog je opanowa szkodliwe siy pochodzce z krlestw elementarnych. Na tym polega niebezpieczestwo zwizane z wyszym rozwojem. Tote trzeba si wtedy zatroszczy o to, by z chwil wycofania si duszy z ciaa stao si ono samo przez si podatne jedynie na dobre wpywy wiata elementarnego. Jeli nie zwrci si na to uwagi, zwyky czowiek podupadnie fizycznie, a take moralnie, mimo e uzyska dostp do wyszych wiatw. W czasie gdy dusza yje w wyszych regionach, w gstym ciele fizycznym oraz w ciele eterycznym zagniedaj si siy szkodliwe. Z tej przyczyny, przy braku ostronoci, mog si uwidoczni pewne ze cechy, ktre zanim rozpocz si wyszy rozwj, tumione byy przez rwnowace dziaanie duszy. Ludzie, ktrzy wczeniej mieli dobr, moraln natur, w sytuacji, kiedy zbliaj si do wyszych wiatw, mog przejawia wszelkiego rodzaju niskie skonnoci, na przykad wikszy egoizm, kamliwo, mciwo, gniew itd. Niech fakt ten nikogo nie odstrasza od wspinania si ku wyszym wiatom, trzeba jednak w por zatroszczy si, by do tego nie doszo. Trzeba umocni nisz natur czowieka, sprawi, by bya niedostpna dla niebezpiecznych wpyww elementarnych. Mona do tego doj przez wiadome rozwinicie pewnych cnt, przedstawionych w pismach dotyczcych rozwoju duchowego. Tu za widzimy, dlaczego naley je pielgnowa. Cnoty te s nastpujce: Przede wszystkim czowiek musi w sposb cakowicie wiadomy we wszystkich sprawach nieustannie pamita o tym, by oddziela to, co trwae, nieprzemijajce, od tego, co przemija, by zwraca uwag na to pierwsze. W kadej rzeczy i istocie czowiek moe domyla si lub rozpoznawa owo co, co trwa take wtedy, gdy zanika przemijajce zjawisko. Kiedy widz jak rolin, mog j najpierw rozpatrywa tak, jaka przedstawia si zmysom. Z pewnoci nie naley tego zaniedbywa. Nikt te nie odkryje w rzeczach tego, co wieczne, jeli najpierw gruntownie nie pozna tego, co w nich przemija. Ci, ktrzy zawsze niepokoj si, i czowiek, ktry kieruje swj wzrok na to, co duchowe i nieprzemijajce, traci "wieo i naturalno" ycia, nie wiedz jeszcze, o co tu waciwie chodzi. Kiedy wic obserwuj w ten sposb rolin, mog uwiadomi sobie, e istnieje w niej trway popd ycia, ktry przejawi si w nowej rolinie wtedy, gdy ta, ktr wanie ogldam, ju dawno rozsypie si w proch. Takie stanowisko wobec rzeczy naley wczy do usposobienia swego umysu. Nastpnie caym sercem trzeba si zwrci ku temu, co wartociowe i rzetelne, i uczy si ceni je wyej ni to, co przemijajce i bez znaczenia. We wszystkich doznaniach i dziaaniach naley mie przed oczyma warto, jak dana rzecz posiada w kontekcie caoci. Po trzecie, naley rozwin w sobie sze nastpujcych cech: 1. kontrol wiata myli, 2. kontrol dziaa, 3. zdolno znoszenia wszystkiego, 4. bezstronno, 5. zaufanie do otaczajcego wiata, 6. rwnowag wewntrzn.

78

Kontrol wiata myli osigamy, starajc si przeciwdziaa bdzeniu myli i odczu, ktre u zwykego czowieka nieustannie napywaj i odpywaj. W yciu codziennym to nie czowiek kieruje swymi mylami, lecz one wprawiaj go w ruch. Oczywicie nie moe by inaczej, to ycie bowiem porusza czowieka, a on w swym dziaaniu musi oddawa si jego poruszeniom. W zwykym yciu wcale nie moe by inaczej. Jeli jednak kto chce si wznie do wyszego wiata, musi choby na bardzo krtko wycza si i stawa si panem swych myli i odczu. W takich chwilach, w poczuciu penej wolnoci wewntrznej, w centralnym punkcie wasnej duszy stawia si jak myl, z zewntrz tymczasem napieraj inne wyobraenia. Nastpnie stara si utrzyma z dala wszystkie wyaniajce si myli i uczucia, z pierwsz myl czc tylko to, co chce si, by si z ni czyo. wiczenie takie dobroczynnie dziaa na dusz, a tym samym i na ciao, ktre wprowadza w tak harmonijny stan, i unika ono szkodliwych wpyww, mimo e dusza nie oddziauje na bezporednio. Kontrola dziaa polega na tym, e w podobny sposb poddaje si je regulacji, korzystajc z wolnoci wewntrznej. Dobrze jest zacz od regularnego wykonywania czego, do czego zwyke ycie by nas nie skonio. Zazwyczaj bowiem czowiek dziaa pod wpywem podniet zewntrznych, najmniejszy jednak czyn, na jaki zdobywamy si z prawdziwie wasnej inicjatywy, posuwa nas w danym kierunku bardziej ni cokolwiek, do czego skania nas ycie zewntrzne. Zdolno znoszenia wszystkiego to unikanie owego nastroju, ktry rodzi oscylowanie midzy "sercem penym radoci" a "miertelnym przygnbieniem". Czowiek miota si midzy wszelkimi moliwymi nastrojami. Przyjemno wprawia go w stan radosnego podniecenia, bl przygnbia. Ma to swoje usprawiedliwienie. Kto jednak szuka drogi do wyszego poznania, ten musi si nauczy znajdywa umiar zarwno w przyjemnoci, jak i w blu. Musi nauczy si "znosi" wszystko. Musi umie oddawa si w sposb peen umiaru doznaniom budzcym przyjemno, a take przeyciom bolesnym, zawsze z godnoci kroczy wrd jednych i drugich. Nie powinien niczemu da si ani przemc, ani wyprowadzi z rwnowagi. Postawa taka nie pozbawi go uczu, lecz uczyni ze trwae centrum pord wznoszcych si i opadajcych wok fal ycia. Czowiek taki zawsze bdzie panowa nad sob. Szczeglnie wan cech jest "zmys afirmacji". Moe go rozwin w sobie kto, kto kieruje wzrok na dobre, pikne i celowe wasnoci rzeczy, a nie przede wszystkim na to, co jest w nich naganne, brzydkie i pene sprzecznoci. W literaturze perskiej znajdujemy pikn legend o Chrystusie, ktra naocznie ukazuje to, o co chodzi w przypadku tej cechy: Oto przy drodze ley martwy pies. Wrd mijajcych go jest take Chrystus. Wszyscy odwracaj gowy od wstrtnego widoku zwok zwierzcia, jedynie Chrystus wyraa si z podziwem o jego piknych kach. Tak mona odnosi si do rzeczy; ten, kto naprawd szuka, moe znale co godnego uznania we wszystkim, take w tym, co wstrtne. A przecie owocne w rzeczach nie jest to, czego im brak, lecz to, co w sobie maj. Wane jest te, by rozwin cech "bezstronnoci". Kady czowiek ma przecie za sob liczne dowiadczenia, dziki ktrym wyrobi sobie okrelone pogldy, bdce dla wskazwkami w dalszym yciu. O ile z jednej strony jest oczywiste, e kierujemy si wasnymi dowiadczeniami, o tyle dla kogo, kto w swym rozwoju duchowym pragnie doj do wyszego poznania, istotne jest to, by wrd rzeczy, z ktrymi si styka, zawsze mia oczy otwarte na wszystko, co nowe, jeszcze nieznane. Czowiek taki z moliwie najwiksz ostronoci wyda sd: "To niemoliwe", "To w ogle nie moe istnie". Niezalenie od tego, co dyktuj pogldy, jakie wyrobi sobie dziki dotychczasowym dowiadczeniom, w kadej chwili bdzie gotw wyrobi sobie inny pogld, jeli to, z czym si styka, da powd ku temu. Wszelkie egoistyczne upodobanie dla wasnych pogldw musi znikn. Gdy dusza ju przyswoi sobie pi wymienionych wyej waciwoci, to szsta pojawi si sama: jest to wewntrzna rwnowaga, harmonia si duchowych. Czowiek musi znale w sobie swego rodzaju duchowy punkt cikoci, ktry da mu stao, pewno i poczucie bezpieczestwa wobec wszystkiego, co przytrafia mu si w yciu. Bynajmniej nie naley unika niczego, z czym mamy do czynienia w yciu, ani broni si przed tym, co moe nas spotka. Waciwa postawa nie polega na uciekaniu przed sprzyjajcymi lub niesprzyjajcymi faktami ycia, lecz przeciwnie - na penym oddaniu si yciu, a mimo to pewnym i zdecydowanym zachowaniu rwnowagi i harmonii wewntrznej.

79

Wreszcie szukajcy powinien zwrci uwag na "wol wolnoci". Wol t ma kto, kto we wszystkim, co czyni, w sobie samym znajduje oparcie i podstaw. Wol t dlatego tak trudno rozwin, e konieczne jest taktowne osignicie rwnowagi midzy otwarciem si na wszystko, co wielkie i dobre, a jednoczesnym odrzuceniem wszelkiego przymusu. Jake atwo mwi si, e wpyw z zewntrz i wolno s nie do pogodzenia. Tymczasem chodzi wanie o to, by je pogodzi w duszy. Jeli kto oznajmia mi co, a ja przyjmuj to pod przymusem jego autorytetu, wtedy nie jestem wolny. W nie mniejszym stopniu nie jestem wolny, jeli zamykam si na dobro, ktre mog w ten sposb otrzyma. Wtedy bowiem przymus wywiera na mnie w mojej duszy to, co ju w niej posiadam, a co jest gorsze. Jeli za chodzi o wolno, to sprawa nie polega tylko na tym, bym nie znajdowa si pod przymusem zewntrznego autorytetu, lecz przede wszystkim na tym, bym nie znajdowa si rwnie pod przymusem wasnych uprzedze, mniema, dozna i uczu. Waciwe jest nie lepe podporzdkowanie si temu, co si przyjmuje, lecz pozwolenie, by podziaao ono jak pobudka; cakowicie bezstronne przyjcie, tak by w sposb "wolny" mona to byo uzna za swoje. Obcy autorytet nie powinien dziaa inaczej ni tak, by mona byo powiedzie sobie: staj si wolny wanie dziki temu, e podam za jego dobrem, e czyni je moim wasnym. Autorytet opierajcy si na wiedzy tajemnej nie pragnie te dziaa inaczej ni tylko w ten wanie sposb. Wiedza ta daje to, co ma do dania, nie po to, by dziki jej darom sta si on bogatszy i bardziej wolny. Na znaczenie wymienionych cech wskazaem ju wczeniej, omawiajc "kwiaty lotosu". Pokazaem wtedy, jaki zwizek czy je z rozwojem dwunastopatkowego kwiatu lotosu w okolicy serca i wicymi si z nim prdami ciaa eterycznego. Z tego, co teraz powiedziaem, wynika, e cechy te maj w istocie za zadanie sprawi, by dla ciaa szukajcego zbdne stay si te siy, ktre w czasie snu normalnie przynosz mu korzy i ktrych ze wzgldu na rozwj musi zosta ono pozbawione. Pod wpywem takich oddziaywa rozwija si poznanie imaginatywne. 15. NAUKOWO ANTROPOZOFII Od dziesicioleci wielu ludzi ywi przekonanie o potrzebie przezwycienia naukowego materializmu. Wypowiadajc w tym wzgldzie opinie, ma si na uwadze sposb mylenia, ktry w XIX wieku w szerokich krgach uwaano za nierozerwalnie zwizany z prawdziw naukowoci. Za nienaukowe uznawa on mwienie o duchu i duszy jako o jestestwach dajcych si rozpatrywa samodzielnie, niezalenie od ich uwarunkowa materialnych. Na gruncie nauki poczucie pewnoci posiadano tylko wtedy, gdy moliwa bya obserwacja procesw materialnych. Ducha i dusz postrzegano jako powstae w nastpstwie takich wanie procesw. Sdzono, e jedyne, co moe uczyni nauka, gdy pojawia si element duchowy lub duszny, to wskazywa na zachodzce wwczas procesy materialne. Zawsze istnieli ludzie roztropni, ktrzy nie wierzyli, by taki sposb mylenia pozwala na osignicie poznania ducha i duszy. Wielu jednak uwaao, e nauka jako taka nie moe mwi o niczym innym ni tylko o materialnych uwarunkowaniach elementu duchowego i dusznego. Pod wpywem tego kierunku mylenia nauka o duszy przeksztacia si w badanie procesw zachodzcych w ukadzie nerwowym. Doszo do tego, e wszdzie tam, gdzie chciano zdoby wiedz o sferze duszy, za podstaw przyjmowano zjawiska dajce si obserwowa w sposb zmysowy. Dzi natomiast wielu uwaa, e przy takim sposobie prowadzenia bada gubi si element duszny, e znika on dla ludzkiego ogldu. Ludzie ci czuj, e badajc ycie nerww, maj przed sob jedynie element materialny i e nie moe on udzieli odpowiedzi na pytania, jakie musz postawi odnonie do samych siebie duch i dusza. Mamy dzi na polu nauki powanych mylicieli, ktrzy powodowani takim wanie odczuciem porzucaj materialistyczny sposb widzenia i dochodz do przekonania, e naleaoby myle o dziaajcym w materii elemencie duchowym.

80

W poowie XIX wieku za wielki krok naprzd uwaano przezwycienie dawnego pogldu o "sile yciowej". W procesach yciowych widzia on aktywno pewnej szczeglniej siy, ktra wszystko, co czynne fizycznie i chemicznie, wciga w obszar swego dziaania w taki sposb, by mogo pojawi si ycie. Pogld ten zosta zarzucony. To elementy fizyczny i chemiczny winny mie tak natur, by w swych skomplikowanych formach mc jawi si jako ycie. ywiono nadziej, e stopniowo bdzie mona wytworzy sobie o tych skomplikowanych formach jasne wyobraenia. W tych oczekiwaniach czuj si dzi zawiedzeni myliciele, ktrzy znw mwi o tym, i u podstaw ycia musi lee co szczeglnego, co podporzdkowujc sobie element fizyczny i chemiczny, podnosi go do wyszej aktywnoci. Myliciele ci wi nowe nadzieje z dziaaniami, jakie podejmuje si w tym kierunku. Czowiek wolny od uprzedze musi jednak przeciwstawi temu racje, ktre w XIX wieku doprowadziy do przezwycienia wczesnego pogldu o "sile yciowej". Mwiono wwczas tak: sposb mylenia, ktry z ca jasnoci pozwala ogarn zwizki w dziedzinie fizycznej i chemicznej, gubi si w mglistoci i niejasnociach, gdy mwi o "sile yciowej". Zrozumiano, i droga wiodca do poznania owych zwizkw nie doprowadzi do poznania "mistycznej" siy yciowej. Byo to cakowicie suszne. Gdy wic wrd tych, ktrzy we wspomnianym sensie ywi dzi nowe nadzieje, znw zapanuje pena jasno, bdzie musiao ponownie pojawi si to samo rozumowanie, ktre w XIX wieku doprowadzio do odrzucenia "siy yciowej". Uzdrowienie w tej sferze bdzie moliwe tylko wtedy, gdy zrozumie si, e sposb mylenia, majcy pene uzasadnienie w odniesieniu do dziedziny fizycznej i chemicznej, musi ulec przeobraeniu z chwil wzniesienia si do rozwaa dotyczcych dziedziny ycia, duszy i ducha. Jeli czowiek chce uzyska prawo do naukowego wypowiadania si na temat tych dziedzin wiedzy, to najpierw musi przeksztaci swe mylenie. Na tym gruncie stoi antropozofia. Dlatego nie czuje si ona zmuszona do burzenia naukowego gmachu fizyki i chemii, by przy uyciu tych samych rodkw mylowych zbudowa nastpnie inny. Uwaa, e wznoszc gmach nauki, osignito co, co jest pewne, ale w obrbie tego gmachu nie powinno si szuka ycia, duszy i ducha. W takim razie jednak - mwi ci, ktrzy pragn ocenia antropozofi jedynie z zewntrz - stawia si ona poza obrbem nauki i moe roci sobie prawo co najwyej do pewnoci waciwej wierze. Kto, kto tak mwi, nie do energicznie odwraca swe spojrzenie od bada przyrody i nie kieruje go na czowieka. Sposb, w jaki bada si dzi dziedzin fizyczn i chemiczn, opiera si na pewnej dyspozycji duszy czowieka. Posiadana pewno naukowa nie jest wwczas czym, co objawia nam przyroda, lecz wynikiem wewntrznego przeycia prowadzonych bada. Pewno daje nam to, co przeywamy w duszy, badajc przyrod. Poznanie antropozoficzne przechodzi od tego przeycia dusznego do innego, ktre moe sta si udziaem czowieka, gdy wywiczone w naukach chemicznych i fizycznych mylenie przeobrazi si w ogld w formie imaginacji, inspiracji i intuicji. Owe inne przeycia duszne pozwalaj rozbysn w czowieku podobnej pewnoci. Kto, kto neguje pewno wspomnianych tu innych rodzajw poznania, zapomina o jasnym uwiadomieniu sobie, dlaczego pewno tak uznaje w obrbie fizyki i chemii. Przywyk on do uprawiania tych ostatnich, odrzuca za to, do czego przyzwyczajenia takiego nie nabra. Antropozofia pyta: Dlaczego wiedz fizyczn i chemiczn przyjmuje si jako pewn? Przyczyn znajduje w specyficznym rodzaju przeycia dusznego. Antropozofia przyjmuje to jako wytyczn 81

dla swego poznania. Nie odstpuje od niej rwnie wtedy, gdy dziki przeobraonemu myleniu stara si wywalczy dla siebie prawdy o yciu, duszy i duchu. Dlatego te antropozofia moe w peni uzna sposb mylenia, ktry fizyk i chemi doprowadzi do najwaniejszych wynikw ostatnich czasw. Musi nawet przyzna materializmowi t zasug, e w czowieku wyksztaci taki rodzaj ogldu, ktry prowadzi do zdrowych sdw w dziedzinie nieoywionej. Za niemoliwe musi ona jednak uwaa pragnienie stworzenia w oparciu o ten rodzaj ogldu czego innego ni fizyka i chemia. Kto zada sobie trud zrozumienia, w jaki sposb powstaje taki ogld, ten bdzie mg stwierdzi, e z tak sam wewntrzn pewnoci moliwe s rwnie i inne rodzaje ogldw - takie, jakie odpowiadaj dziedzinie ycia, duszy i ducha. Kto, dla kogo nauka nie pozostaje jedynie czym zewntrznym, do czego si tylko przyzwyczai, lecz staje si jasnym przeyciem wewntrznym, nie moe poprzesta na dziedzinie fizycznej i chemicznej. Kontynuowanie rozwoju poznania opartego na zmysach i intelekcie ku formom imaginacji, inspiracji i intuicji nie jest niczym innym ni tylko dalszym rozwojem formy dziecicej ku formie dorosego czowieka. W dorosym czowieku dziaaj te same siy co w dziecku; w poznaniu ycia, duszy i ducha yje ta sama naukowo, co w fizyce i chemii. 16. CZY ANTROPOZOFIA JEST FANTASTYK? Pomidzy daniem rozbrzmiewajcym w greckim deniu do poznania: "poznaj siebie samego", a wyznaniem zoonym w ostatnim trzydziestoleciu XIX wieku z pozycji przyrodoznawczych rozwaa o wiecie: ignorabimus, zawiera si zamknity w sobie okres w rozwoju ludzkiego ycia duchowego. Grecki mdrzec uwaa, e dusza czowieka znajdzie si w harmonii z yciem dopiero wtedy, gdy poznanie wiata osignie swj punkt szczytowy w poznaniu jestestwa ludzkiego, objawiajcym si w samowiadomoci. Wspczesny myliciel, mniemajc, i do takiego wyznania zmuszaj go nauki przyrodnicze, odmawia czowiekowi wanie moliwoci osignicia owego szczytowego stanu duszy. Gdy Dubois-Reymond wypowiada sowo ignorabimus, ya w nim wiara, e ludzkie poznanie moe porusza si jedynie w obszarze pomidzy dwoma biegunami: materi i wiadomoci, same za bieguny pozostaj dla niego niedostpne. Przejawy materii mona pozna tylko o tyle, o ile daj si one okreli za pomoc miary, liczby i wagi; nigdy jednak nie bdziemy mogli dowiadczy tego, co za nimi "si kryje jako materia w przestrzeni". Tak samo nie bdziemy w stanie pozna, jak powstaje w naszej duszy przeycie: "widz czerwie", "czuj zapach ry" itd., a wic to, co zachodzi w obrbie ycia wiadomego. Jak bowiem mamy poj to, e dla poruszajcej si w mzgu masy atomw wgla, azotu, tlenu, wodoru miaby nie by obojtny sposb, w jaki ruch ten wykonuj, wykonyway lub bd wykonywa. Mona zrozumie, jak porusza si materia w mzgu, ruch ten mona okreli za pomoc poj matematycznych, nie mona jednak wyobrazi sobie, jak niczym dym z pomienia unosi si z tego ruchu wiadome wraenie zmysowe. Jeli czowiek miaby przekroczy wspomniane "granice poznania", musiaby wykona krok od poznania przyrodniczego do poznania duchowego. Tam jednak, gdzie zaczyna si mwi o duchu, koczy si wiedza; musi ona ustpi miejsca wierze. Oto wyznanie ignorabimus (nie bdziemy wiedzie). Nie mona powiedzie, by dusza wspczesna wysza w uznawanych przez siebie deniach poznawczych poza powysze wyznanie ignorabimus. Oczywicie podejmowano w tym kierunku najrniejsze prby; ograniczaj si one jednak do wskazywania na t czy inn drog poznawcz i nie nios ze sob energii, by rwnie praktycznie wkroczy na owe drogi rzeczywistym poznaniem. Ten czy w rozumie, e czowiek, ksztatujc idee, przeywa co, co niesie w sobie samodzielne niematerialne jestestwo. Nie wnosi jednak si, ktre pozwoliyby na tyle energicznie wnikn w w duchowy sposb przeywania idei, by od stwierdzenia poznawczego: "idee to 82

duch", przej do ogarnicia rzeczywistego wiata duchowego, ktry w ideach objawia si tylko jakby na ich powierzchni. Dochodzi si jedynie do przeycia: gdy zjawiska przyrody pojawiaj si przed czowiekiem, odpowiada on im ze swego wntrza ideami. Nie ogarnia si jednak samego ycia w ideach. Patrzy si jedynie na to, jak natura pobudza nas ku ideom, nie wnika si jednak w wewntrzne ycie, ktre tka ona w samych ideach. Kroku tego dokonuje dopiero antropozofia. To, e naprawd go dokonuje, poznajemy po tym, e przeywane przez ni idee przestaj by jedynie ideami, staj si natomiast duchow form postrzeenia. Kto, kto przejrza jedynie duchowo natury idei, musi poprzesta na widzeniu w nich duchowych obrazw istoty przyrody, ktrymi powinien si zadowoli jako jedyn niepojtn treci duchow. Tylko ten, kto aktywno duszy obecn w sposb niewiadomy w procesie tworzenia idei podniesie do przeycia wewntrznego, stanie dziki niemu twarz w twarz z rzeczywistoci duchow. Przeyciem takim mona kierowa z pen rozwag, tak sam, jaka charakteryzuje matematyka rozmylajcego nad swymi zagadnieniami. Z powodu nawykw mylowych nabytych w trakcie eksperymentw i obserwacji opartych na zmysach, czowiek obawia si dzi, e natychmiast popadnie w mglisto i fantastyk, jeli tworzc idee, nie znajdzie oparcia w tym, co mwi zmysy, co stwierdzaj metody pomiarowe. Wewntrzna sia duszy nie zostaje dlatego przeksztacona w wiadom aktywno, ktrej strumie przenika proces ksztatowania idei, a ktr przeywajc, czowiek natyka si na element duchowy w podobny sposb, jak dziki organom dotyku natyka si na to, co jest przestrzennie rozcige. Do przeycia takiego prowadz opisane przez antropozofi wiczenia mylowe. Poniewa kady krok w tym przeyciu wykonuje si z tak sam rozwag, z jak w dziedzinie bada przyrodniczych wyznacza si wag oraz dokonuje pomiarw, antropozofi mona okreli jako cile badanie duchowe. Tylko kto, kto nie wnikn gbiej w w cisy charakter de antropozofii, bdzie j myli z mglistymi formami mistyki, baamuccymi dzi tak wielu ludzi. Niektrzy twierdz, e antropozofia nie moe przypisywa sobie charakteru poznania wanie dlatego, e wychodzi od przeycia. Poznanie miaoby bowiem istnie dopiero tam, gdzie przechodzi si od przeycia do wywodzenia jednej rzeczy z drugiej, do logicznego przetwarzania itd. Kto, kto tak mwi, nie uwzgldnia faktu, i wszystkie te czynnoci duszy, za pomoc ktrych czowiek wspczesny uzasadnia naukowo, dziki antropozofii staj si przeyciem. W trakcie tego przeycia nie porzuca si naukowoci po to, by przej do jakiej fantastycznej czynnoci duszy. Przeciwnie, wnosi si w nie pen naukowo. W kadym z duchowych rodzajw poznania - imaginacji, inspiracji, intuicji - opisywanych czsto z rnych punktw widzenia, naukowo yje dalej, zachowujc sw podstawow cech charakterystyczn, tyle e w dziedzinie ducha zamiast w dziedzinie przyrody. Gdy Dubois-Reymond wyznawa: "nie bdziemy wiedzie", przed jego dusz stao ludzkie przeycie wewntrzne: "widz czerwie", "czuj zapach ry", i jakby po "drugiej" stronie tego przeycia - "materia kryjca si w przestrzeni"; do obu czowiek nie jest w stanie si zbliy. Na tej drodze rzeczywicie nie moe tego uczyni. Kiedy jednak podniesie proces ksztatowania idei do wiadomego przeycia w imaginacji, wwczas sw duchow zdolno postrzegania otworzy przed duchem, ten objawi si wtedy w inspiracji i czowiek jako duch zjednoczy si z nim w intuicji. W ten sposb czowiek odnajdzie ducha. Gdy za przeyje siebie w duchu, wwczas nie dotrze wprawdzie poprzez przeycie ("widz czerwie", "czuj zapach ry"), poprzez zewntrzn powierzchni ry do jej wntrza, przeyje jednak to, co wieci ku niemu z ry jako czerwie, co pynie ku niemu jako jej zapach; stwierdzi, i przeszed na drug stron owego 83

czerwienienia si i pachnicia r. Materia przestanie "kry si w przestrzeni". Objawi ona swego ducha i czowiek zrozumie, e wiara w materi stanowi wstpne stadium poznania, e materia nie "kryje si" w przestrzeni, lecz e w przestrzeni panuje duch; e wyobraenie "materia" jest jedynie prowizoryczne i ma swe uzasadnienie dopty, dopki nie przejrzy si jej duchowego charakteru. O "uzasadnieniu" tym naley jednak mwi. Zaoenie o istnieniu materii jest bowiem uzasadnione tak dugo, jak dugo czowiek stoi twarz w twarz wobec wiata, postrzegajc go swymi zmysami. Kto, kto w takiej sytuacji prbuje przyj istnienie jakiej stojcej za postrzeeniami zmysowymi istnoci duchowej zamiast materii, fantazjuje o wiecie duchowym. Dopiero dla tego, kto dy ku duchowi w swym wewntrznym przeyciu, to, co "kryje si" za wraeniami zmysowymi, przeobraa si nie w marzenia, lecz cisy ogld, w form wiata duchowego, do ktrego czowiek przynaley tym, co jest wieczne w jego istocie. 17. MEDYTACJA PIERWSZA Osoba medytujca stara si zdoby prawdziwe wyobraenie o ciele fizycznym Gdy dusza oddaje si za porednictwem swych zmysw i wyobrae zjawiskom wiata zewntrznego, to, rzeczywicie si nad tym zastanowiwszy, nie moe powiedzie, e postrzega te zjawiska albo e dowiadcza rzeczy wiata zewntrznego. W czasie bowiem, kiedy oddaje si wiatu zewntrznemu, tak naprawd nie wie nic o sobie. To wiato soca, ktre w wielorakim zjawisku barw rozchodzi si w przestrzeni od znajdujcych si w niej rzeczy, to ono waciwie przeywa siebie w duszy. Jeli dusza cieszy si z jakiego zdarzenia, to na tyle, na ile o tym wie, w chwili radowania si jest radoci. Rado przeywa sama siebie w duszy. Dusza jest jednym ze swym przeyciem wiata; nie przeywa siebie jako czego, co si cieszy, podziwia, zachwyca lub lka. Jest radoci, podziwem, zachwytem, lkiem. Gdyby dusza zawsze chciaa si do tego przed sob przyzna, to chwile, w ktrych wycofuje si z przeywania wiata zewntrznego i przyglda sobie samej, ukazayby si jej we waciwym wietle. Jawiyby si one jako ycie cakiem szczeglnego rodzaju, zrazu zupenie nie dajce si porwna ze zwykym yciem dusznym. Wraz z tym szczeglnym rodzajem ycia zaczynaj wyania si w wiadomoci zagadki bytu dusznego. S one w istocie rzeczy rdem wszelkich innych zagadek wiata. Gdy dusza na krcej lub duej przestaje by jednym ze wiatem zewntrznym i wycofuje si w samotno swego wasnego bytu, przed duchem ludzkim staj wiaty zewntrzne i wewntrzne. To wycofanie si duszy nie jest prostym procesem, ktry gdy raz si dokona, moe by nastpnie powtarzany w mniej wicej ten sam sposb. Jest on raczej pocztkiem wdrwki we wczeniej nieznane wiaty. Jeli rozpoczniemy t wdrwk, to kady wykonany krok stanie si sposobnoci do dalszych. Bdzie on rwnie przygotowaniem do nich. Dopiero on uczyni dusz zdoln do zrobienia nastpnych. Wraz z kadym krokiem bdziemy si dowiadywa coraz wicej o odpowiedzi na pytanie: Kim jest czowiek w prawdziwym znaczeniu tego sowa? Otworz si wiaty zamknite dla zwykych rozwaa dotyczcych ycia. A przecie tylko w tych wiatach znajduje si to, co moe objawi prawd take i o tych rozwaaniach. Nawet jeli adna odpowied nie jest wyczerpujca i ostateczna, to odpowiedzi zdobyte dziki wewntrznej wdrwce duszy wykraczaj poza wszystko to, co mog da zewntrzne zmysy i przywizany do nich intelekt. Czowiekowi potrzeba owego "czego wicej". e tak jest, spostrzee on, gdy naprawd zastanowi si nad samym sob. W takiej wewntrznej wdrwce konieczne s zrazu trzewe, suche rozwaania. Stanowi one pewny punkt wyjcia dalszego wnikania w dziedziny nadzmysowe, o ktre duszy w kocu chodzi. Niejedna dusza chciaaby oszczdzi sobie tego punktu pocztkowego i od razu wnikn w sfer nadzmysow. Zdrowa dusza odda si jednak z czasem takim rozmylaniom, nawet jeli przez niech do nich pocztkowo ich unikna. Albowiem niezalenie od tego, ile dowiemy si 84

o sferze nadzmysowej, przyjwszy inny punkt wyjcia, pewny grunt pod nogami zdobdziemy tylko dziki rozwaaniom takim jak to, ktre teraz nastpi. W yciu duszy mog przyj chwile, w ktrych powie sobie: "Musisz umie odsun si od wszystkiego, co moe da ci wiat zewntrzny, o ile nie chcesz wymc na sobie wyznania, z ktrym nie sposb y, a mianowicie, e jeste jedynie przeywajc sam siebie niedorzecznoci. To, co postrzegasz na zewntrz, istnieje bez twego udziau; istniao bez ciebie i bdzie bez ciebie istnie. Dlaczego zatem barwy odczuwaj siebie w tobie, skoro twe odczucia mogyby by dla nich bez znaczenia? Dlaczego siy i substancje wiata zewntrznego tworz twe ciao? Oywajc, stao si ono twoim przejawem zewntrznym. wiat zewntrzny uformowa si w tobie. Spostrzegasz, e ciao to jest ci potrzebne, poniewa bez zmysw, ktre zrazu tylko ono moe w tobie wyksztaci, nie mogaby w sobie niczego przeywa. Pozostajc tak, jaka z pocztku jeste, byaby bez twego ciaa pusta. Daje ci ono wewntrzn peni i tre". Po czym mog nastpi wszystkie te rozmylania, bez ktrych byt ludzki nie moe si obej, jeli w pewnych momentach - a przychodz one na kadego - nie chce popa w nie dajc si znie sprzeczno z samym sob. "Ciao owo yje tak, i jest teraz wyrazem przey duszy. Procesy, ktre w nim zachodz, s tego rodzaju, i dusza yje poprzez ciao i przeywa w nim sam siebie. Przyjdzie jednak czas, e tak nie bdzie. To, co dzieje si w ciele, bdzie wwczas podlega zupenie innym prawom ni teraz, kiedy zachodzi dla mnie, dla moich przey dusznych. Bdzie podlega prawom, zgodnie z ktrymi zachowuj si substancje i siy obecne na zewntrz w przyrodzie, prawom nie majcym ju adnego zwizku ze mn i z moim yciem. Ciao, ktremu zawdziczam me przeycia duszne, zostanie wchonite przez oglny proces wiata i w jego obrbie zachowywa si bdzie tak, i nie bdzie ju mie nic wsplnego z tym wszystkim, co przeywam w sobie". Takie rozmylanie moe ukaza naszemu przeywaniu wewntrznemu sam groz myli o mierci. We wraenie to nie wmieszaj si jednak odczucia czysto osobiste, zwykle zwizane w duszy z t myl. Odczucia takie sprawiaj, i nieatwo zachowa wobec niej spokj i opanowanie konieczne do rozwaa poznawczych. Jest a nazbyt zrozumiae, e pragniemy zdoby wiedz o mierci oraz o yciu duszy niezalenym od procesu rozkadu ciaa. Sposb, w jaki stajemy wobec nasuwajcych si tu pyta, jest w stanie jak nic innego w wiecie zmci nasze rzeczowe spojrzenie i spowodowa, e przyjmiemy za suszne odpowiedzi, ktre podszepn nam nasze yczenia. W dziedzinie duchowej nie moemy jednak uzyska prawdziwego poznania jakiejkolwiek rzeczy, jeli w odniesieniu do niej niczym osoby cakowicie nie zaangaowane rwnie chtnie nie przyjmiemy odpowiedzi "nie", jak i "tak". Wystarczy tylko, bymy sumiennie spojrzeli w swe wntrze, a w peni zdamy sobie spraw, e wiedzy mwicej, i wraz ze mierci ciaa ganie rwnie ycie duszy, nie przyjlibymy z takim samym spokojem ducha, jak wiedzy mwicej o dalszym istnieniu duszy po mierci. Z pewnoci s ludzie, ktrzy najzupeniej szczerze wierz w unicestwienie duszy wraz z rozpadem ycia cielesnego i odpowiednio do tej myli ukadaj swe ycie. Jednake rwnie w odniesieniu do nich suszne jest stwierdzenie, e w swych uczuciach nie s bynajmniej wobec niej bezstronni. Nie pozwalaj oni z pewnoci na to, by groza procesu unicestwienia sprawia, i pragnienie dalszego ycia zaguszy argumenty poznawcze wyranie przemawiajce za owym unicestwieniem. O tyle wic wyobraenia takich ludzi s czsto bardziej rzeczowe ni tych, ktrzy nie wiedzc o tym, sami wymylaj sobie zudne powody dalszego ycia lub pozwalaj si nimi mami, albowiem w tajemnych gbiach ich dusz ponie usilne pragnienie takiego ycia. Stronniczo tych, ktrzy zaprzeczaj niemiertelnoci duszy, jest jednak nie mniejsza. Ich uprzedzenia s tylko innego rodzaju. S wrd nich tacy, ktrzy tworz sobie pewne wyobraenie o tym, co znaczy ycie i istnienie. Wyobraenie to prowadzi ich w konsekwencji do myli o okrelonych warunkach, jakie konieczne s do tego, by ycie owo byo moliwe. Z ich pogldu na byt wynika, e warunki dla ycia dusznego przestan istnie, gdy odpadnie ciao. Nie zauwaaj 85

jednak, e wytworzyli sobie najpierw okrelone wyobraenie o tym, jakie jedynie moe by ycie, i w jego trwanie po mierci nie mog uwierzy tylko dlatego, e z posiadanego przez nich wyobraenia nie wynika moliwo bytu bezcielesnego. S oni niewolnikami nie tyle samych ycze, ile wyobrae, od ktrych nie potrafi si wyswobodzi. Istnieje wiele uprzedze w tej dziedzinie. Moemy zawsze przytoczy jedynie pojedyncze przykady tego rodzaju sytuacji. Myl, e ciao, w ktrego procesach znajduje swj wyraz dusza, ulegnie kiedy wiatu zewntrznemu i bdzie posuszne prawom nie pozostajcym w adnym zwizku z yciem wewntrznym, stawia przeycie mierci przed dusz w taki sposb, e w rozwaanie nie musz miesza si yczenia i osobisty interes i e przeycie to moe doprowadzi do czystego, bezosobowo postawionego zagadnienia poznawczego. Wkrtce za potem powstaje rwnie odczucie, e myl dotyczca mierci nie jest wana sama przez si, lecz dlatego, e moe rzuci wiato na ycie. Dochodzimy do przekonania, i zagadk ycia rozwiemy wtedy, gdy poznamy istot mierci. To, e dusza pragnie dalej istnie po mierci, winno j w kadym razie uczyni nieufn wobec wszelkich pogldw, ktre tworzy sobie ona na temat swego dalszego istnienia. Dlaczeg bowiem fakty wiata miayby troszczy si o to, co odczuwa. Ze wzgldu na swe pragnienia dusza mogaby czu si czym pozbawionym sensu, zmuszona myle, i niczym pomie powstay z palcej si substancji palnej rozbyska jedynie nad substancj swego ciaa, a nastpnie znw ganie. Mogoby tak by, nawet gdyby odczuwaa to jako pozbawione sensu. Kiedy dusza kieruje swe spojrzenie ku ciau, winna bra pod uwag jedynie to, co moe jej ono ukaza. Wydaje si wwczas, jak gdyby w przyrodzie dziaay prawa, ktre substancje i siy wprowadzaj we wzajemne oddziaywanie, i jak gdyby prawa te zdobyway panowanie nad ciaem i po pewnym czasie wczay je ponownie w oglny proces oddziaywa. Moemy formuowa t myl, jak chcemy: jest ona zapewne uyteczna pod wzgldem przyrodoznawczym, w odniesieniu do prawdziwej rzeczywistoci okazuje si jednak zupenie nie do przyjcia. Moemy uwaa, e tylko ona jest trzewa i jasna pod wzgldem naukowym, a wszystkie inne s jedynie subiektywnymi przekonaniami; moemy to sobie z powodzeniem wmwi. I w tym wanie rzecz. Na uwag zasuguje bowiem nie to, co dusza ze swej natury odczuwa jako konieczne, lecz to, co objawia wiat zewntrzny, z ktrego ciao zostao "zapoyczone". Po mierci wiat w przyjmuje w siebie substancje i siy ciaa. Podlegaj w nim one prawom, ktrym jest zupenie obojtne, co zachodzi w ludzkim ciele w trakcie ycia. W stosunku do ciaa prawa te (jako prawa typu fizycznego i chemicznego) nie zachowuj si inaczej ni w stosunku do kadej innej rzeczy nieoywionej w wiecie zewntrznym. Niepodobna myle, i w obojtny stosunek wiata zewntrznego do ciaa ludzkiego pojawia si dopiero wraz ze mierci i e nie istnia on ju w trakcie ycia. Wyobraenia o udziale zmysowego wiata zewntrznego w ciele czowieka nie zdobdziemy jednak, koncentrujc si na yciu; zdobdziemy je jedynie dziki nastpujcemu rozumowaniu: "Wszystko, co jest w tobie nonikiem twoich zmysw, porednikiem w procesach, w ktrych yje twa dusza, traktowane jest przez wiat, ktry postrzegasz, tak jak wynika to z wyobraenia wybiegajcego poza twe ycie; z wyobraenia, ktre liczy si z tym, e przyjdzie czas, kiedy nie bdziesz ju mie tego wszystkiego, w czym teraz yjesz". Kade inne wyobraenie o stosunku zmysowego wiata zewntrznego do ciaa samo przez si pozwala wyczu, i jest nie do utrzymania wobec rzeczywistoci. Natomiast wyobraenie, i rzeczywisty udzia wiata zewntrznego w ciele ujawnia si dopiero po mierci, nie popada w konflikt z niczym, czego naprawd mona dowiadczy w wiecie zewntrznym i wewntrznym. Dusza nie wyczuwa w myli, i substancje i siy ciaa ulegaj procesom wiata zewntrznego, nie majcym nic wsplnego z jej wasnym yciem, niczego, co byoby nie do zniesienia. Jeli cakowicie bezstronnie odda si yciu, nie odkryje w swych gbiach adnego pragnienia majcego rdo w ciele i czynicego przykr dla niej myl o rozkadzie ciaa po mierci. Nie do zniesienia staaby si dopiero myl, e substancje i siy powracajce do wiata zewntrznego zabieraj ze sob take przeywajc siebie dusz. 86

Wyobraenie takie byoby nie do zniesienia z tego samego powodu co kade inne, ktre nie wynika w naturalny sposb z oddania si temu wszystkiemu, co objawia wiat zewntrzny. Przypisywanie wiatu zewntrznemu zupenie innego udziau w bycie ciaa podczas ycia ni po mierci jest myl nie opart na niczym. Jako pozbawiona sensu zawsze bdzie musiaa ona lkliwie cofn si przed rzeczywistoci. Cakowicie zdrowa jest natomiast myl, i wiat zewntrzny ma w ciele taki sam udzia w trakcie ycia, jak po mierci. ywic t ostatni myl, dusza czuje, i znajduje si w cakowitej harmonii ze wszystkim, co ukazuj fakty. Odczuwa, e wyobraeniem tym nie popada w dysharmoni z faktami, ktre mwi same za siebie i do ktrych nie naley dodawa adnych sztucznych myli. Nie zawsze zwracamy uwag na to, w jak piknej harmonii z objawieniem przyrody pozostaje naturalne zdrowe odczuwanie duszy. Mogoby si to wyda tak oczywiste, i nie warte wzmianki, a jednak w na pozr nieistotny fakt moe rzuci wiele wiata na nasze rozwaania. Myl, e ciao rozkada si na skadniki, nie ma w sobie niczego, co byoby nie do zniesienia; co bezsensownego jest natomiast w myli, i dzieje si tak rwnie z dusz. Istnieje wiele ludzkich, osobistych powodw, dla ktrych wydaje si to pozbawione sensu; obiektywne badanie nie moe ich jednak uwzgldni. Cakowicie bezosobowe oddanie si temu, czego uczy wiat zewntrzny, pokazuje jednak, e w trakcie ycia wiatu temu nie mona przypisa innego udziau w duszy ni po mierci. Miarodajne jest to, e myl ta pojawia si jako konieczna i opiera si wszelkim zarzutom, jakie mona przeciw niej wysun. Kto, kto pomyli j w peni wiadomie, odczuje to jako co bezporednio pewnego. W rzeczywistoci myl w ten sposb zarwno ci, ktrzy wierz w niemiertelno duszy, jak i ci, ktrzy przecz jej niemiertelnoci. Ci ostatni powiedz zapewne, e w prawach, ktre dziaaj w ciele po mierci, zawarte s rwnie warunki zachodzenia jego procesw w trakcie ycia. Myl si jednak, sdzc, i mogliby sobie wyobrazi, e prawa te pozostan w innej relacji do ciaa jako nonika duszy w cigu ycia ni po mierci. Samo w sobie moliwe jest jedynie wyobraenie, e take w szczeglny zesp si, ktry pojawia si wraz z ciaem, nie ma udziau w ciele jako noniku duszy, podobnie jak zesp si, ktry wywouje procesy w martwym ciele. Zachowanie to ma miejsce nie w odniesieniu do duszy, lecz w odniesieniu do substancji i si ciaa. Dusza przeywa siebie za porednictwem ciaa; ciao yje jednak wraz ze wiatem zewntrznym, w nim i dziki niemu i nie przyznaje elementowi dusznemu innych praw wobec siebie ni procesom wiata zewntrznego. Musimy uzmysowi sobie, e dla ruchu krwi w ciele ciepo i zimno wiata zewntrznego s tak samo znaczce, jak strach czy wstyd obecne w duszy. Czowiek czuje wic zrazu, jak prawa wiata zewntrznego dziaaj w nim w ramach owej cakiem szczeglnej struktury, ktra przejawia si jako uksztatowanie ludzkiego ciaa. Ciao to odczuwa jako czon wiata zewntrznego; wewntrzna organizacja ciaa pozostaje dla cakowicie nieznana. Zewntrzna nauka wyjania obecnie czciowo, w jaki sposb prawa wiata zewntrznego cz si w cao w owej szczeglnej istocie, ktra jawi si jako ludzkie ciao. Mona mie nadziej, e w przyszoci wiedza ta bdzie posuwa si coraz bardziej naprzd. W najmniejszym stopniu nie moe ona jednak zmieni tego, jak dusza winna myle o swojej relacji do ciaa. Wprost przeciwnie, nauka z coraz wiksz jasnoci bdzie musiaa wykazywa, e prawa wiata zewntrznego pozostaj w takim samym stosunku do duszy przed mierci, jak i po mierci. Zudne byoby oczekiwanie, e wraz z postpujcym poznaniem przyrody spraw wiata zewntrznego wyniknie, w jakim stopniu procesy zachodzce w ciele s porednikami w yciu dusznym. Coraz dokadniej bdziemy poznawa, co zachodzi w ciele w trakcie ycia; odpowiednie procesy bd si jednak zawsze jawi jako takie, ktrych dusza dowiadcza jako zewntrznych wobec siebie, podobnie jak procesw w ciele po mierci.

87

W wiecie zewntrznym ciao musi si dlatego jawi jako ukad si i substancji, ktry istnieje sam dla siebie i jako taki daje si wyjani jako czon tego wiata. Natura pozwala powsta rolinie; ponownie te j rozkada. Natura bierze we wadanie ludzkie ciao i sprawia, e przemija ono w obrbie jej jestestwa. Jeli na drodze tego rodzaju rozwaa czowiek skonfrontuje siebie z natur, to bdzie mg zapomnie o sobie samym i wszystkim, co w nim jest, a swe ciao odczu jako czon wiata zewntrznego. Jeli bdzie w ten sposb myle o swym stosunku do siebie samego i do natury, to przeyje w sobie to, co mona nazwa jego ciaem fizycznym. 18. MEDYTACJA DRUGA Osoba medytujca stara si zdoby prawdziwe wyobraenie o ciele elementarnym, czyli eterycznym Wyobraenie, ktre dusza musi wytworzy sobie w zwizku z faktem mierci, moe j pogry w cakowitej niepewnoci co do wasnej istoty. Stanie si tak wtedy, gdy dusza uwaa bdzie, i nie moe wiedzie nic o adnym innym wiecie ni wiat zmysowy i o niczym innym ni to, czego na drodze poznania moe dowiedzie si o tym wiecie intelekt. Zwyke ycie duszne kieruje swe spojrzenie na ciao fizyczne. Widzi, jak ciao to przechodzi po mierci do rodowiska przyrody, ktre nie ma udziau w tym, co dusza przeywa przed mierci jako swj wasny byt. Dusza moe wprawdzie wiedzie (dziki poprzedniej medytacji), e take po mierci ciao fizyczne znajduje si do niej w takiej samej relacji jak przed mierci, prowadzi to jednak dusz nie dalej ni do uznania wewntrznej niezalenoci jej wasnego przeywania do chwili mierci. Co dzieje si z ciaem fizycznym po mierci, ukazuje duszy obserwacja wiata zewntrznego. Nie istnieje moliwo takiej obserwacji w odniesieniu do przeywania wewntrznego. ycie duszne takie, jakie ono jest, nie potrafi sign swym spojrzeniem poza granice mierci. Jeli dusza nie jest w stanie wytworzy sobie wyobrae, ktre wykraczayby poza wiat przyjmujcy w siebie ciao po mierci, to gdy chodzi o element duszny, nie ma moliwoci zobaczenia po tamtej stronie mierci niczego poza pust nicoci. Jeli miaoby by inaczej, dusza musiaaby postrzega wiat zewntrzny za pomoc innych rodkw ni zmysy i przywizany do nich intelekt. Te za przynale do ciaa i wraz z nim ulegaj zniszczeniu. To, co mwi zmysy, nigdy nie moe doprowadzi do niczego innego ni wynik pierwszej medytacji. Polega on za tylko na tym, e dusza moe wyzna przed sob: "Jeste zwizana ze swym ciaem. Podlega ono prawom przyrody, ktre pozostaj do ciebie w takiej samej relacji jak wszystkie inne prawa przyrody. Poprzez nie jeste czonem wiata zewntrznego, on za ma w tobie udzia, ktry ukazuje ci si wyraniej, gdy zastanawiasz si nad tym, co wiat w uczyni z twym ciaem po mierci. Na czas ycia wiat zewntrzny daje ci zmysy i intelekt, ktre uniemoliwiaj ci zobaczenie, co dzieje si z twym yciem dusznym po drugiej stronie granicy wyznaczonej przez mier". Wyznanie takie moe mie tylko dwa skutki. Albo stumimy wszelkie dalsze badanie zagadki duszy i zrezygnujemy z jakiejkolwiek wiedzy w tej dziedzinie, albo w swym wntrzu podejmiemy wysiek osignicia na drodze przey dusznych tego, czego odmawia nam wiat zewntrzny. Wysiki te mog sprawi, e przeywanie wewntrzne stanie si silniejsze, bardziej energiczne ni w zwykym yciu. W zwykym yciu przeywanie wewntrzne czowieka, jego ycie doznaniowe i mylowe maj okrelon si. Na przykad jak myl ywi on tak czsto, jak czsto pojawia si ku temu powd zewntrzny lub wewntrzny. Mona jednak wybra jakkolwiek myl spord wielu innych i raz za razem, bez adnego dalszego powodu, koncentrowa na niej swe przemylenia, intensywnie wewntrznie j przeywa. Myl tak mona wielokrotnie czyni przedmiotem wewntrznych przey, utrzymujc z dala wszelkie pragnce pojawi si w duszy wraenia zewntrzne i wspomnienia. Z takiego penego wykluczajcego wszystko inne oddawania si mylom bd odczuciom mona uczyni regularnie powtarzan czynno wewntrzn. Jeli owo przeywanie 88

wewntrzne ma prowadzi do naprawd znaczcych rezultatw, musi by podejmowane zgodnie z pewnymi wyprbowanymi prawami. Wskazuje je nauka o yciu duchowym. Wiele z nich podaem w mej ksice Jak uzyska poznanie wyszych wiatw? Dziki takiemu postpowaniu wzmacniamy siy przeywania wewntrznego. Ulega ono niejako zagszczeniu. Co dzieje si w wyniku owego zagszczenia, moemy pozna po spostrzeeniach, jakie czynimy odnonie do siebie samych. Pojawiaj si one, jeli przedstawion czynno wewntrzn kontynuujemy przez dostatecznie dugi czas. W wikszoci wypadkw potrzeba w istocie wiele cierpliwoci, zanim pojawi si przekonujce rezultaty. Kto nie jest skonny wykazywa jej przez lata, nie osignie niczego szczeglnego. Moemy jedynie poda przykad takich rezultatw. S one rnego rodzaju. To, co tu przytoczymy, nadaje si do tego, by stanowi kontynuacj drogi medytacyjnej przedstawionej na pocztku. Czowiek moe dugo wiczy opisane wewntrzne wzmacnianie swego ycia dusznego. By moe nie przeyje on w sobie nic, co pozwolioby mu myle o wiecie inaczej, ni zwyk to czyni dotychczas. Ale oto ktrego dnia moe pojawi si nastpujce przeycie. Naturalnie to, co tu opiszemy, nie wystpi w dokadnie ten sam sposb u dwojga ludzi. Niemniej jednak kto, kto postara si zdoby wyobraenie o jednym cho tego rodzaju przeyciu, zrozumie ca wchodzc tu w gr dziedzin. Moe nastpi chwila, w ktrej dusza bdzie przeywa siebie zupenie inaczej ni zwykle. Najczciej zdarzy si pocztkowo tak, e dusza, oywiwszy si, przejdzie ze stanu snu w stan przypominajcy marzenia senne. Tyle e okae si od razu, i przeycia tego nie da si porwna z tym, co znalimy dotd jako sny. Stwierdzimy, e cakowicie usunlimy si ze wiata zmysowego i wiata intelektu, a mimo to przeywamy tak, jak przeywa si jedynie w zwykym bycie, kiedy w stanie czuwania stoi si w obliczu wiata zewntrznego. Czujemy si zmuszeni wyobrazi sobie to przeycie w sobie. Tworzc owo wyobraenie, wykorzystujemy pojcia, jakimi dysponujemy w zwykym yciu; wiemy jednak bardzo dokadnie, e przeywamy co innego ni to, do czego pojcia te normalnie si odnosz. Traktujemy je wycznie jako rodek wyrazu dla przeycia, ktrego wczeniej nie dowiadczylimy i o ktrym wiemy rwnie, e jest niemoliwe w zwykym yciu. Czujemy si niejako otoczeni zewszd przez burz. Syszymy grzmoty, widzimy byskawice. Wiemy, e jestemy w pokoju w domu. Czujemy, e przenika nas sia, o ktrej przedtem nic nie wiedzielimy. Spostrzegamy nastpnie pknicia w otaczajcych nas murach. Daje nam to powd, by powiedzie do siebie lub do osoby, ktra, jak wierzymy, znajduje si obok nas: Teraz chodzi o co powanego i gronego; przez dom przebiega byskawica, ogarnia mnie; czuj si przez ni owadnity; rozpuszcza mnie". Gdy przetoczy si w szereg wyobrae, przeycie wewntrzne przechodzi w zwyky stan duszy. Odnajdujemy si w sobie wraz ze wspomnieniem tego, co wanie przeylimy. Jeli wspomnienie owo jest rwnie ywe i wierne jak inne wspomnienia, to pozwala nam wytworzy sd o caym przeyciu. Wiemy wwczas bezporednio, e dowiadczylimy czego, czego nie mona dowiadczy za porednictwem adnego ze zmysw cielesnych, a take zwykego intelektu. Czujemy bowiem, e przedstawiony wanie opis, ktry moemy sporzdzi dla siebie lub dla innych, jest jedynie rodkiem umoliwiajcym nam wyraenie przeycia. Sposb wyrazu jest wprawdzie rodkiem porozumienia si w tej sprawie, z ni sam nie ma jednak nic wsplnego. Wiemy, e do takiego przeycia nie potrzebujemy adnego ze swych zmysw. Kto, kto chce mwi o ukrytej aktywnoci zmysw lub mzgu, nie zna prawdziwej postaci tego przeycia. Trzyma si opisu, ktry mwi o byskawicy, grzmocie, pkniciach w murze, i dlatego sdzi, e dusza nie przeya niczego innego, jak tylko reminiscencji zwykego ycia. Zmuszony jest uwaa przeycia za wizj w zwykym znaczeniu tego sowa. Nie jest w stanie myle inaczej ni w ten wanie sposb. Nie bierze pod uwag faktu, e ten, kto opisuje takie przeycie, przez sowa byskawica, grzmot i pknicia murw ma na myli jedynie obrazy ukazujce to, co przey, i nie myli ich z samym przeyciem. To prawda, e sprawa jawi mu si tak, jak gdyby obrazy te rzeczywicie 89

postrzega. Do zjawiska byskawicy nie pozostaje on jednak w tym wypadku w takiej samej relacji jak wtedy, gdy obserwuje byskawic normalnym okiem. Wizja byskawicy stanowi dla niego jedynie co, co w pewnym sensie rozpociera si nad prawdziwym przeyciem; poprzez byskawic spoglda na co, czego nie mona przey w zmysowym wiecie zewntrznym. Aby dusza, ktra co takiego przeywa, moga wytworzy sobie waciwy sd o przeyciu po tym, jak ono minie, musi zachowa w peni zdrowy stosunek do wiata zewntrznego. Musi umie we waciwy sposb porwna to, czego dowiadczya jako swego szczeglnego przeycia, z przeyciami odnoszcymi si do zwykego wiata zewntrznego. Kto ju w zwykym yciu skonny jest da si porwa wszelkiego rodzaju marzycielstwu w tych sprawach, ten w niewielkim stopniu zdolny bdzie do wydania takiego sdu. Im zdrowszy - chciaoby si rzec, bardziej trzewy - ma czowiek zmys rzeczywistoci, tym lepiej, gdy chodzi o prawdziw i posiadajc warto ocen tych spraw. W przypadku przey nadzmysowych zaufanie do siebie moemy mie tylko wtedy, gdy o zwykym wiecie moemy powiedzie sobie, e jego procesy i rzeczy przyjmujemy dokadnie takimi, jakie s. Jeli spenione zostay wszystkie konieczne warunki i mamy podstawy, by przyj, i nie padlimy ofiar zwyczajnej wizji, to wiemy, e przeylimy co, w czym ciao nie uczestniczyo jako porednik w obserwacji. Obserwowalimy bezporednio wzmocnion dusz, bez ciaa. Zdobylimy wyobraenie przeycia poza wasnym ciaem. To zrozumiae, e w tej dziedzinie regularnych rnic pomidzy marzycielstwem lub iluzj a prawdziw obserwacj dokonan poza ciaem nie mona poda w innym sensie ni w dziedzinie zewntrznego postrzegania zmysowego. Moe si zdarzy, e kto ma yw fantazj smakow i ju samemu tylko wyobraeniu lemoniady towarzysz podobne odczucia jak wtedy, gdy pije j naprawd. Rnic pomidzy jedn a drug sytuacj ukazuj jednake okolicznoci, cay kontekst ycia. Podobnie jest z przeyciami, ktrych dowiadczamy poza ciaem. By doj do cakowicie przekonywajcych wyobrae w tej dziedzinie, musimy wy si w ni w zdrowy sposb i naby zdolnoci obserwowania okolicznoci, kontekstu, przeycia i dziki temu korygowania naszych wyobrae. Dziki przeyciu takiemu jak to, ktre zostao tu opisane, uzyskujemy moliwo obserwowania tego, co naley do nas samych, nie tylko za pomoc zmysw i intelektu, a wic narzdzi cielesnych. O wiecie wiemy teraz nie tylko wicej ni to, co pozwalaj nam pozna owe narzdzia; wiemy w inny sposb. Ma to szczegln wag. Dusza, ktra przechodzi wewntrzne przeobraenie, coraz janiej zaczyna pojmowa, e w bycie zmysowym dokuczliwe problemy istnienia nie daj si rozwiza dlatego, e zmysy i intelekt nie potrafi dostatecznie gboko wnikn w wiat. Gbiej wnikn te dusze, ktre przeobra si tak, i bd mogy dowiadcza przey poza ciaem. W doniesieniach, ktre bd w stanie przekaza o swych przeyciach, odnajdziemy co, co pozwoli rozwiza zagadki duszy. Przeycie, ktre ma miejsce poza ciaem, jest zupenie innego rodzaju ni przeycie w ciele. Uzmysawia to wanie sd, jaki moemy wytworzy sobie odnonie do przedstawionego przeycia, gdy ponownie nastpi po nim zwyky stan czuwania i pojawi si wystarczajco ywe i jasne wspomnienie. Dusza odczuwa ciao fizyczne jako oddzielone od reszty wiata, postrzega je jako przynalece wycznie do niej. Nie jest tak natomiast z tym, co przeywamy w sobie i z siebie poza ciaem. Mamy wwczas poczucie zwizku ze wszystkim, co moemy nazwa wiatem zewntrznym. Czujemy, e to, co znajduje si w naszym otoczeniu, jest z nami zwizane tak, jak w yciu zmysowym nasza rka. wiat zewntrzny nie jest obojtny wobec tego, co istnieje w wiecie wewntrznym duszy. Czujemy si cakowicie zronici, spleceni z tym, co moemy nazwa wiatem. Jego dziaania w zauwaalny sposb przenikaj nasze jestestwo. Nie ma ostrej granicy pomidzy wiatem wewntrznym a zewntrznym. Do duszy przygldajcej si wiatu zewntrznemu naley cae jej otoczenie, tak jak do fizycznej gowy nale obie wchodzce w skad ciaa rce. Pomimo to moemy mwi o kawaku owego wiata zewntrznego, ktry naley do nas bardziej ni reszta 90

otoczenia, podobnie jak o gowie moemy mwi jako o czonie samodzielnym w stosunku do rk i ng. Dusza nazywa kawaek zewntrznego wiata zmysowego swoim ciaem. Przeywajc poza owym ciaem, z rwnym powodzeniem moe uwaa za nalec do siebie cz niezmysowego wiata zewntrznego. Jeli osigniemy zdolno obserwacji tej dostpnej dla nas dziedziny lecej poza wiatem zmysowym, to bdziemy mogli powiedzie o niej, e naley do nas ciao, ktre nie jest postrzegalne zmysowo. Moemy je nazwa ciaem elementarnym lub eterycznym; przy czym ze sowem "eteryczny" nie naley wiza wyobraenia subtelnej substancji nazywanej przez fizyk eterem. Wynikiem samych tylko przemyle odnonie do relacji pomidzy czowiekiem a otaczajcym go wiatem zewntrznym przyrody jest odpowiadajce faktom wyobraenie dala fizycznego; wdrwka duszy w dziedziny, ktre moemy oglda, znajdujc si poza ciaem zmysowym, prowadzi natomiast do uznania istnienia ciaa elementarnego bd eterycznego, czyli ciaa si formujcych. 19. MEDYTACJA TRZECIA Osoba medytujca stara si zdoby prawdziwe wyobraenie o jasnowidzeniowym poznaniu wiata elementarnego Czowiek przeywa wiat, ktry pozostaje nieznany dla postrzegania zmysowego i zwykego mylenia intelektualnego, gdy postrzega nie za pomoc ciaa zmysowego, lecz znajdujc si poza nim, za pomoc ciaa elementarnego. Jeli chciaoby si porwna w wiat z czym, co naley do zwykych przey, to narzuca si wiat wspomnie, wiat wyobrae powstajcy w pamici. Wyaniaj si one niejako z wntrza duszy; podobnie dzieje si z przeyciami nadzmysowymi ciaa elementarnego. W wypadku wyobraenia bdcego wspomnieniem dusza wie, e odnosi si ono do wczeniejszego przeycia w wiecie zmysowym. Rwnie wyobraenie nadzmysowe niesie w sobie pewne odniesienie. Tak jak wyobraenie-wspomnienie samym sob oznajmia, i jest czym, czego nie mona okreli jedynie jako wytwr fantazji, tak te dzieje si z wyobraeniem nadzmysowym. Wydobywa si ono wprawdzie ze sfery przey duszy, daje jednak natychmiast o sobie zna jako przeycie wewntrzne, odnoszce si do czego zewntrznego. Dziki wyobraeniu-wspomnieniu w duszy obecne jest co, co byo przeyte; dziki wyobraeniu nadzmysowemu wewntrznym przeyciem dusznym staje si to, co kiedy lub gdzie istniao w wiecie nadzmysowym. Sama istota wyobrae nadzmysowych pokazuje nam zatem, e moemy je traktowa jak dostpne nam wewntrznie wieci ze wiata nadzmysowego. Jak daleko zajdziemy w ten sposb w naszych przeyciach w wiecie nadzmysowym, zaley od tego, na ile energicznie pracowa bdziemy nad wzmocnieniem ycia dusznego. Czy uzyskamy jedynie pojcie o tym, e rolina nie jest tylko tym, co postrzegamy w wiecie zmysowym, czy te uzyskamy podobne pojcie o caej Ziemi, oba bd nalee do tej samej dziedziny przey nadzmysowych. Jeli kto, kto zdoby zdolno postrzegania poza swym ciaem zmysowym, obserwuje rolin, wwczas oprcz tego, co ukazuj mu jego zmysy, dostrzega delikatn posta przenikajc ca rolin. Posta ta jawi mu si jako jestestwo utworzone z si; uznaje, e jest ono tym, co ksztatuje rolin z substancji i si wiata zmysowego, co wywouje krenie jej sokw. Czowiek taki moe powiedzie, uywajc uytecznego, cho nie cakiem trafnego okrelenia: "W rolinie jest co, co wprawia jej soki w ruch, tak jak moja wasna dusza podnosi m rk". Spoglda on na co, co stanowi wntrze roliny. Owemu wntrzu istoty roliny musi przyzna samodzielno w stosunku do tego, co widz w rolinie zmysy; musi rwnie przyzna, e istniao ono przed rolin zmysow. Ma moliwo obserwowa, jak rolina ronie, widnie, jak wypuszcza pdy i jak powstaje z nich nowa rolina. Nadzmysowa posta utworzona z si jest najpotniejsza wtedy, gdy obserwacja dotyczy zalkw roliny. Jestestwo zmysowe jest wwczas pod pewnym wzgldem 91

niepozorne, natomiast jestestwo nadzmysowe licznie rozczonkowane. Zawiera ono w sobie wszystko, co - ze wiata nadzmysowego - wsppracuje przy budowie i wzrocie roliny. W wypadku obserwacji nadzmysowej caej Ziemi ukazuje si nam jestestwo si, o ktrym wiemy z ca pewnoci, e istniao, zanim powstao wszystko to, co na Ziemi i w jej obrbie jest postrzegane zmysowo. Dochodzimy na tej drodze do przeycia si nadzmysowych, ktre wsppracoway przy tworzeniu Ziemi w jej pradawnych czasach. To, co przeywamy w ten sposb przed sob, moemy nazwa eterycznymi lub elementarnymi jestestwami podstawowymi albo ciaami roliny i Ziemi, podobnie jak ciao, za ktrego porednictwem postrzegamy, bdc poza ciaem fizycznym, nazywamy wasnym ciaem elementarnym lub eterycznym. Ju na pocztku nadzmysowej zdolnoci obserwowania bdziemy potrafili przypisa pewnym rzeczom i procesom wiata zmysowego, prcz ich waciwoci zmysowych, take owe elementarne jestestwa podstawowe. Bdziemy mwi o ciele eterycznym roliny lub Ziemi. Jednake obserwowane w ten sposb jestestwa elementarne nie s bynajmniej jedynymi, ktre dostpne s przeyciu nadzmysowemu. O ciele eterycznym roliny powiemy, e ksztatuje ono substancje i siy wiata zmysowego i znajduje przez to swj wyraz w ciele zmysowym. Moemy jednak obserwowa rwnie jestestwa, ktre wiod byt eteryczny, nie przejawiajc si w ciele zmysowym. Dla obserwacji nadzmysowej istniej zatem take jestestwa czysto elementarne. Nie przeywamy wic jedynie czego dodatkowo doczonego do wiata zmysowego; przeywamy wiat, w obrbie ktrego wiat zmysowy jawi si jak kawaki lodu pywajce w wodzie. Kto, kto byby w stanie widzie tylko ld, nie widziaby za wody, mgby przyzna rzeczywisto wycznie jemu, jej za nie. Kto pragnie trzyma si wycznie tego, co objawia mu si za porednictwem zmysw, ten zaprzeczy istnieniu wiata nadzmysowego, ktrego wiat zmysowy jest czci, podobnie jak kawaki lodu znajdujce si w wodzie s czci caej masy wody. Stwierdzimy, e ludzie bdcy w stanie dokonywa obserwacji nadzmysowych opisuj to, co widz, posugujc si wyraeniami zapoyczonymi ze sfery dozna zmysowych. Tak wic moemy znale taki opis ciaa elementarnego jakiej istoty ze wiata zmysowego lub istoty czysto elementarnej, w ktrym mwi si, e objawia si ono jako zamknite w sobie, rozmaicie zabarwione ciao wietliste. Rozbyska barwami, migocze lub wieci, co pozwala zorientowa si, e owe zjawiska barwne i wietlne s przejawami jego ycia. To, o czym w istocie mwi wwczas obserwator, jest cakowicie niewidoczne i jest on wiadom faktu, i w obraz wietlny bd barwny ma z tym, co postrzega, tyle wsplnego, co, dajmy na to, pismo oznajmiajce o jakim fakcie z samym faktem. Obserwator nie wyrazi jednak rzeczy nadzmysowej za pomoc wyobrae odpowiadajcych doznaniom zmysowym w sposb zupenie dowolny. W czasie obserwacji rzeczywicie dowiadczy przeycia przypominajcego wraenie zmysowe. Wynika to std, e w trakcie przeycia nadzmysowego nie nastpio pene uwolnienie si od ciaa zmysowego. Ciao zmysowe nadal uczestniczyo w yciu ciaa elementarnego i nadao przeyciu nadzmysowemu form zmysow. Podany w ten sposb opis jestestwa elementarnego faktycznie utrzymany jest w takiej formie, i jawi si jako poczone w jedn cao wraenia zmysowe, przypominajce wizj lub wytwr fantazji. Pomimo to tego rodzaju opis prawdziwie odtwarza przeycie. Czowiek w widzia bowiem to, co opisa. Bd, jaki moemy tu popeni, nie polega na tym, e opisujemy obraz jako taki. Z bdem mamy do czynienia dopiero wtedy, gdy za rzeczywisto uwaamy obraz, nie za to, na co wskazuje on jako na odpowiadajc mu rzeczywisto. Czowiek, ktry nigdy nie widzia barw - czowiek niewidomy od urodzenia - nabywszy stosownej zdolnoci postrzegania jestestw elementarnych, nie opisze ich, mwic, i rozbyskuj niczym zjawiska barwne. Posuy si takimi wyobraeniami dozna zmysowych, do jakich przywyk. Dla ludzi za mogcych widzie zmysowo opis, w ktrym uywa si, dajmy na to, wyraenia: rozbyskujca posta barwna, jest najzupeniej odpowiedni. Dziki niemu mog oni 92

wytworzy sobie odczucie tego, co obserwator widzia w wiecie elementarnym. Jest to suszne nie tylko w odniesieniu do relacji, ktre jasnowidzcy - nazwijmy tak czowieka, ktry potrafi obserwowa za porednictwem swego ciaa elementarnego - przekazuje komu, kto nie jest jasnowidzcy, lecz rwnie w odniesieniu do porozumiewania si jasnowidzcych midzy sob. W wiecie zmysowym czowiek yje w swym ciele zmysowym i ono przyobleka obserwacje nadzmysowe w formy zmysowe. Dlatego w obrbie ludzkiego ycia ziemskiego wyraenie obserwacji nadzmysowych za pomoc wytworzonych dziki nim obrazw symbolicznych jest zrazu przydatnym sposobem ich relacjonowania. Istotne jest, by kto, kto przyjmuje tak relacj, doznawa w swej duszy przeycia, ktre pozostaje we waciwym stosunku do opisywanego faktu. Obrazy zmysowe przekazuje si tylko po to, by dziki nim mona byo co przey. W formie, w jakiej si ukazuj, nie mog one wystpowa w wiecie zmysowym. Jest to ich cech charakterystyczn. Dlatego te wywouj przeycia, ktre nie odnosz si do niczego zmysowego. W pocztkowej fazie zdolnoci jasnowidzenia trudno jest nam uwolni si od wyraania swych przey w formie obrazw zmysowych. W wypadku dalej rozwijajcej si zdolnoci powstaje jednak potrzeba bardziej dowolnego wymylania rodkw do przedstawiania relacji o tym, co widzielimy. Zachodzi wtedy zawsze konieczno wczeniejszego wyjanienia znakw, ktrymi si posugujemy. Im bardziej kultura wspczesna wymaga bdzie tego, by wiedza nadzmysowa staa si powszechnie znana, tym bardziej ujawnia si bdzie potrzeba podawania jej za pomoc rodkw wyrazu waciwych codziennemu yciu w wiecie zmysowym. Przeycia nadzmysowe mog wystpowa w taki sposb, i pojawia si bd w pewnych chwilach same. Owadn wwczas czowiekiem. Bdzie on mie wtedy okazj dowiedzenia si czego o wiecie nadzmysowym dziki wasnym przeyciom w takim stopniu, w jakim wiat w czciej lub rzadziej sam obdarzy go ask, wnikajc swym wiatem w jego zwyke ycie duszne. Wysza zdolno polega jednak na zgodnym z wasn wol powodowaniu obserwacji jasnowidzcych z poziomu zwyczajnego ycia dusznego. Droga do osignicia tej zdolnoci wiedzie na og przez energiczn kontynuacj wewntrznego wzmacniania ycia dusznego. Wiele zaley jednak rwnie od osignicia pewnego nastroju duszy. Konieczne jest spokojne, opanowane zachowanie wobec wiata nadzmysowego. Zachowanie, ktre jest rwnie dalekie od palcego pragnienia, by dowiadczy moliwie wiele i moliwie wyranie, co od braku osobistego zainteresowania wiatem nadzmysowym. Palce pragnienie dziaa tak, i przed ogldem majcym miejsce poza ciaem rozpociera jakby niewidoczn mg. Brak zainteresowania sprawia, i rzeczy nadzmysowe rzeczywicie si objawiaj, lecz nie s zauwaane. Znajduje on najczciej wyraz w bardzo szczeglnej formie. S ludzie, ktrzy szczerze chcieliby dowiadczy przey wynikajcych z jasnowidzenia, tworz sobie jednak z gry bardzo okrelone wyobraenie o tym, jak musiayby one wyglda, by mogliby uzna je za prawdziwe. Nastpnie przychodz rzeczywiste przeycia; przemykaj jednak nie zauwaone, poniewa nie s takie, jakie powinny by zgodnie z wyobraeniami tych ludzi. W wypadku jasnowidzenia, ktre jestemy w stanie wywoywa wedle wasnej woli, w trakcie wewntrznej czynnoci duszy przychodzi chwila, w ktrej wiemy: Teraz dusza przeywa co, czego przedtem nie przeywaa. Nie jest to jakie okrelone przeycie, lecz oglne uczucie, e nie stoimy w obliczu zmysowego wiata zewntrznego, e nie jestemy w nim, ale nie jestemy rwnie w sobie, jak w zwyczajnym yciu dusznym. Przeywanie wewntrzne i zewntrzne zlewaj si w jedno, w przeywanie, ktre dotychczas byo duszy nieznane, a o ktrym wie ona, e nie doznaaby go, gdyby za porednictwem zmysw ya tylko w wiecie zmysowym lub w swych zwykych odczuciach i wy obraeniach wspomnieniach. Odczuwamy nastpnie, e w w stan duszy stara si wnikn co z nieznanego dotd wiata. Nie potrafimy jednak wytworzy sobie wyobraenia owego nieznanego. Przeywamy je, ale nie moemy go sobie wyobrazi. Kogo, kto dowiadcza czego takiego, ogarnia uczucie, jak gdyby jego ciao fizyczno-zmysowe stanowio dla przeszkod w wyobraaniu sobie tego, co cinie si w duszy. Jeli kto taki bdzie kontynuowa wewntrzne wysiki duszy, to po pewnym czasie poczuje, i pokona w opr 93

ciaa. Fizyczny aparat intelektu nadawa si dotychczas do tworzenia wyobrae, ktre odnosiy si do przey w wiecie zmysowym, ale zrazu niezdolny jest do tego, by podnie do poziomu wyobraenia to, co pragnie si objawi ze wiata nadzmysowego. Musi najpierw zosta tak przetworzony, eby by w stanie to uczyni. Tak jak dziecko ma wok siebie wiat zewntrzny, ale dopiero zwizane z tym wiatem przeycia musz przygotowa aparat intelektualny dziecka do tego, by mogo ono tworzy sobie rwnie wyobraenia o otoczeniu, tak te czowiek jest na og niezdolny do wyobraania sobie wiata nadzmysowego. W odniesieniu do swego aparatu wyobraeniowego pocztkujcy jasnowidz dokonuje na wyszym poziomie tego samego, co dokonuje si w dziecku. Pozwala dziaa na w aparat swym wzmocnionym mylom, dziki czemu zostaje on stopniowo przebudowany. Czowiek taki zaczyna by w stanie przyjmowa wiat nadzmysowy w swe ycie wyobraeniowe. Czuje, jak sw czynnoci duszn dziaa formujce na wasne ciao. Z pocztku daje ono zna o sobie jako silne parcie skierowane przeciw yciu dusznemu i odczuwane jest przez niego jako obecne w nim obce ciao. Nastpnie czowiek w zauwaa, i coraz bardziej dopasowuje si ono do przey duszy; wreszcie przestaje je czu, ma za to przed sob wiat nadzmysowy, podobnie jak nie postrzega oka, dziki ktremu widzi wiat barw. Ciao musi sta si niepostrzegalne, zanim dusza bdzie moga oglda wiat nadzmysowy. Jeli dojdziemy do tego, e stan jasnowidzenia duszy bdziemy umieli wywoa si woli, to z reguy bdziemy mogli sprowadzi go za kadym razem, gdy skoncentrujemy si na myli, ktr potrafimy przey w sobie szczeglnie silnie. Stwierdzimy, i oddajc si tej myli, spowodujemy jasnowidzenie. Pocztkowo nie bdziemy jeszcze w stanie widzie czego cakiem okrelonego, co pragnlimy zobaczy. W ycie duszne wnika bd rzeczy lub procesy, do ktrych nie bdziemy bynajmniej przygotowani i ktrych jako takich nie chcielimy sprowadzi. Kontynuujc nasze wysiki wewntrzne, zdobdziemy jednak zdolno kierowania spojrzenia duchowego take na rzeczy, ktre zamierzamy pozna. Tak jak staramy si przypomnie sobie zapomniane przeycie, przywoujc w duszy to, co jest mu pokrewne, tak jako jasnowidzcy moemy wyj od przeycia, co do ktrego mamy suszne podstawy sdzi, e pozostaje ono w zwizku z tym, czego szukamy. Jeli intensywnie oddamy si rzeczy nam znanej, to czsto po duszym lub krtszym czasie nadejdzie to, co zamierzamy przey. Oglnie rzecz biorc, naley jednak zwrci uwag, e najwiksz warto ma dla jasnowidzcego spokojne odczekanie na dogodny moment. Nie powinnymy chcie niczego przyciga na si. Jeli przeycie, do ktrego dymy, nie pojawia si, dobrze jest chwilowo z niego zrezygnowa i stworzy ponownie okazj innym razem. Ludzki aparat poznawczy musi spokojnie dojrze do okrelonych przey. Kto nie ma cierpliwoci, by zaczeka, a to nastpi, poczyni niewaciwe i niedokadne obserwacje.

20. MEDYTACJA CZWARTA Osoba medytujca stara si wytworzy sobie wyobraenie "Stranika Progu" Gdy dusza osignie zdolno obserwacji poza ciaem zmysowym, mog pojawi si u niej pewne trudnoci w yciu uczuciowym. Moe uzna, i jest zmuszona zaj wobec siebie zupenie inne stanowisko ni to, do ktrego bya przyzwyczajona wczeniej. wiat zmysowy uwaaa za wiat zewntrzny, a przeycia wntrza za swoj wasno. W ten sposb nie moe jednak odnosi si do nadzmysowego wiata zewntrznego. Gdy tylko postrzega w wiat, niejako zlewa si z nim; nie moe wyobrazi sobie siebie oddzielonej od niego, tak jak oddzielona bya od zmysowego wiata zewntrznego. Wskutek tego wszystko, co w przeciwiestwie do nadzmysowego wiata zewntrznego moe okreli jako swj wasny wiat wewntrzny, zyskuje pewn specyficzn cech, ktr pocztkowo trudno jest pogodzi z wyobraeniami wewntrznoci. Dusza nie moe ju powiedzie: "Myl, czuj bd mam swe 94

myli i ksztatuj je". Musi powiedzie: "Co myli we mnie, co sprawia, e rozbyskuj we mnie uczucia, co ksztatuje myli, tak i pojawiaj si one w cakiem okrelony sposb i jawi jako obecne w wiadomoci". Uczucie to moe mie w sobie co niezwykle przygnbiajcego i dokuczliwego, jeli charakter przey nadzmysowych da nam pewno, e waciwie przeywamy rzeczywisto, a nie oddajemy si fantazjom czy iluzjom. Sposb, w jaki ono wystpuje, moe wskazywa na to, i nadzmysowy wiat zewntrzny pragnie siebie odczuwa, myle i e w urzeczywistnieniu tego natrafia na przeszkod. Mamy jednoczenie odczucie, e tym, co pragnie wnikn do duszy, jest prawdziwa rzeczywisto, i e jedynie ona moe nam da wytumaczenie tego, co jako rzeczywisto przeywalimy do tej pory. Odczucie to przyjmuje rwnie tak form, e rzeczywisto nadzmysowa jawi si nam jako co, co sw wartoci nieskoczenie przymiewa rzeczywisto, ktr dusza znaa dotychczas. Ma ono w sobie co przygnbiajcego, poniewa powstaje w nas myl, i nastpny krok, ktry mamy do zrobienia, musimy chcie zrobi. Wykonanie owego kroku ley w istocie tego, czym stalimy si dziki swemu przeyciu wewntrznemu; niewykonanie go musielibymy odczu jako zaprzeczenie temu, czym jestemy, a nawet jako samounicestwienie. Pomimo to moe si rwnie pojawi uczucie, i kroku tego nie jestemy w stanie uczyni lub jeli go podejmiemy tak, jak potrafimy, bdzie on niedoskonay. Wszystko to przemienia si w wyobraenie: Przed dusz tak, jaka jest ona teraz, stoi zadanie, ktremu nie moe podoa, gdy nadzmysowy wiat zewntrzny nie przyjmuje jej tak, jaka jest, gdy nie chce jej u siebie. Tym samym w duszy powstaje uczucie, i stoi ona w sprzecznoci wobec wiata nadzmysowego. Dusza musi powiedzie sobie: "Nie jeste taka, by moga poczy si z tym wiatem w jedno. Jednake tylko on moe ci ukaza prawdziw rzeczywisto, a take twoj do niej relacj; oddzielia si zatem od rzeczywistej obserwacji tego, co prawdziwe". Uczucie to oznacza dowiadczenie, ktre coraz bardziej decydowa bdzie o caej wartoci naszej duszy. Poczujemy, i caym naszym yciem tkwimy w bdzie. Bd ten rni si jednak od innych bdw. O tamtych mylimy, ten za przeywamy. Bd jedynie pomylany usuniemy, jeli niewaciw myl zastpimy waciw. Bd przeywany staje si czci ycia dusznego; jestemy owym bdem; nie da si go tak po prostu poprawi, gdy cokolwiek bymy myleli, jest on obecny, jest czci rzeczywistoci - rzeczywistoci nas samych. Przeycie takie ma w sobie co niszczycielskiego dla jani czowieka. Czuje on, i caa jego sfera wewntrzna zostaa bolenie odepchnita przez to wszystko, do czego tskni. w bl, odczuwany na pewnym etapie wdrwki duszy, przewysza wszystko, co mona odczu jako bl w wiecie zmysowym. Dlatego te moe on przewyszy wszystko, czemu jestemy w stanie sprosta dziki dotychczasowemu yciu dusznemu. Moe mie w sobie co oguszajcego. Dusza staje wobec penego trwogi pytania: "Skd mam wzi siy, by znie to, co zostao zoone na inne barki?" Siy te musi ona znale w swym wasnym yciu. Polegaj one na czym, co mona by nazwa wewntrzn odwag, wewntrzn nieustraszonoci. By posun si dalej w wdrwce duszy, musimy doprowadzi do tego, by z naszego wntrza popyny siy, ktre pozwol nam znie opisane przeycia oraz dadz wewntrzn odwag i nieustraszono, ktrych nie potrzebowalimy do ycia w ciele zmysowym. Siy takie powstaj tylko dziki prawdziwemu samopoznaniu. W gruncie rzeczy dopiero na tym stopniu rozwoju widzimy, jak niewiele rzeczywicie o sobie dotd wiedzielimy. Oddawalimy si wewntrznym przeyciom, nie traktujc ich tak, jak traktuje si cz wiata zewntrznego. Dziki jednak krokom, ktre doprowadziy nas do rozwinicia zdolnoci przeywania poza ciaem, otrzymujemy szczeglne rodki umoliwiajce nam samopoznanie. Uczymy si niejako patrze na siebie z punktu widzenia, ktry staje si moliwy tylko wtedy, gdy jestemy poza ciaem 95

zmysowym. Opisane za przygnbiajce uczucie stanowi pocztek prawdziwego samopoznania. Przeycie tego, e tkwimy w bdzie co do naszej relacji do wiata zewntrznego, ukazuje nam wszak nasz wasn istot duszn tak, jaka jest ona rzeczywicie. Takie uwiadomienie sobie wasnej istoty dusza ludzka odczuwa jako bolesne. Ley to w jej naturze. Dopiero wtedy, gdy czujemy w bl, dowiadczamy, jak silna jest cakiem oczywista tsknota, by uwaa siebie - takiego, jakim si jest - za czowieka wartociowego, wanego. Fakt, i tak jest, moe si nam wydawa nieprzyjemny; musimy jednak bezstronnie stan twarz w twarz wobec brzydoty wasnej jani. Brzydoty tej nie odczuwalimy przedtem dlatego, e nigdy naprawd nie wniknlimy wiadomoci we wasne jestestwo. Dopiero w takiej chwili zauwaamy, jak bardzo kochamy w sobie to, co powinnimy odczuwa jako szpetne. Potga mioci wasnej ukazuje si nam w caej swej wielkoci. Jednoczenie widzimy, w jak niewielkim stopniu jestemy skonni wyzby si owej mioci wasnej. Okazuje si to wystarczajco trudne ju wtedy, gdy mamy do czynienia z cechami duszy, ktre wchodz w rachub w zwykym yciu, w stosunkach z innymi ludmi. Dziki prawdziwemu poznaniu dowiadczamy na przykad, e sdzilimy dotd, i do jakiego czowieka mamy yczliwy stosunek, tymczasem w gbi duszy ywimy wobec niego ukryt zazdro lub nienawi. Poznajemy, e te dotychczas nie ujawniajce si uczucia kiedy z ca pewnoci zechc si uzewntrzni. Widzimy rwnie, i bardzo powierzchownie byoby powiedzie sobie: "A zatem poznae, e tak si sprawa z tob przedstawia, wyma wic w sobie ow zazdro i nienawi". Odkrywamy bowiem, e wyposaeni jedynie w tak myl, z pewnoci okaemy si bardzo sabi, gdy kiedy jakby z moc ywiou wyrwie si z duszy nieodparte pragnienie zaspokojenia nienawici i dania upustu zazdroci. Tego rodzaju szczeglna wiedza o sobie samym pojawia si u tego czy innego czowieka stosownie do specyfiki jego istoty dusznej. Pojawia si ona, gdy maj miejsce przeycia poza ciaem zmysowym, poniewa samo poznanie staje si wwczas prawdziwe i nie moe go ju zmci pragnienie, by widzie siebie takim, jakim chcielibymy siebie widzie. Owa szczeglna wiedza duszy o sobie samej jest dla niej bolesna, przygnbiajca. Wiedzy tej nie moe jednak unikn ten, kto chce zdoby zdolno przeywania poza ciaem, gdy pojawia si ona w sposb konieczny jako wynik cakiem szczeglnej relacji, w jak musi on wej z wasn dusz. Najpotniejsze siy duszne potrzebne s bowiem wtedy, gdy chodzi o zupenie oglne ludzkie samopoznanie. Czowiek obserwuje siebie wwczas z takiego punktu "widzenia, ktry ley poza obrbem jego dotychczasowego ycia dusznego. Mwi do siebie: "Rzeczy i zdarzenia wiata rozpatrywae i oceniae pod ktem swego ludzkiego jestestwa. Sprbuj sobie wyobrazi, i nie mgby ich w ten sposb traktowa i osdza. Wwczas nie byby w ogle tym, kim jeste. Nie miaby adnych przey wewntrznych. Byby niczym". Musi tak do siebie powiedzie nie tylko czowiek, ktry tkwi w yciu powszednim i rzadko tworzy sobie wyobraenia o wiecie i yciu. Musi tak sobie powiedzie kady naukowiec, kady filozof. Albowiem rwnie filozofia jest tylko obserwowaniem wiata i wydawaniem o nim sdw wedug miary, jak stanowi waciwoci ludzkiego ycia dusznego. Taki osd nie moe jednak poczy si w jedno z nadzmysowym wiatem zewntrznym. Zostanie on przez wiat w odepchnity. Tym samym odepchnite zostanie wszystko, czym dotd bylimy. Na ca nasz dusz, na nasze ja" spogldamy wstecz jak na co, co musimy pozostawi, jeli chcemy wkroczy do wiata nadzmysowego. Dusza, dopki nie wejdzie do wiata nadzmysowego, nie moe uczyni inaczej, ni uwaa owo "ja" za swe waciwe jestestwo. Musi widzie w nim prawdziwe jestestwo ludzkie. Musi powiedzie sobie: "Za porednictwem mojego ja musz tworzy sobie wyobraenia o wiecie; nie wolno mi tego ja utraci, jeli nie chc zatraci sama siebie jako jestestwa". Najistotniejszym popdem duszy jest strzec wszdzie "ja" tak, by nie utraci cakowicie gruntu pod nogami. Tego, co dusza musi odczuwa jako uzasadnione w zwyczajnym yciu, nie wolno jej ju jednak odczuwa jako takiej, gdy tylko wkroczy do wiata nadzmysowego. Musi ona 96

wwczas przekroczy prg, na ktrym musi pozostawi nie tylko to, co posiada wartociowego, lecz rwnie to, czym dotd bya. Musi umie powiedzie sobie: "To, co uchodzio dotd za najmocniejsz z twych prawd, po drugiej stronie progu wiata nadzmysowego winno mc jawi ci si jako najwikszy bd". W obliczu takiego dania dusza moe si cofn przejta groz. To, co miaaby uczyni, moe tak silnie odczu jako powicenie wasnego jestestwa, deklaracj jego nicoci, e stajc u opisanego progu, przyzna si, i jest w mniejszym lub wikszym stopniu niezdolna do zadouczynienia temu daniu. Owo wyznanie moe przyj wszelkie moliwe formy. Moe pojawi si cakowicie instynktownie i ukaza si czowiekowi, ktry myli i postpuje zgodnie z nim, jako co zupenie innego, ni jest w rzeczywistoci. Czowiek w moe na przykad odczuwa gbok niech wobec wszelkich prawd nadzmysowych. Moe uwaa je za marzycielstwo, fantazjowanie. Czyni tak tylko dlatego, e w nie znanych sobie gbiach swej duszy skrycie boi si prawd nadzmysowych. Odczuwa, e moe y tylko tym, co objawiaj mu zmysy i sd intelektu. Unika dlatego zblienia si do progu wiata nadzmysowego. Owo unikanie przyobleka w takie szaty, i powiada sobie: "Tego, co ma rzekomo lee za progiem, nie da si utrzyma z punktu widzenia rozumu i nauki". Chodzi jednak tylko o to, i rozum i nauk, jakie zna, kocha dlatego, e przywizane s do jego "ja". W gr wchodzi tu cakiem powszechna, ludzka forma mioci wasnej. Tej za nie mona zabra ze sob do wiata nadzmysowego. Moe si rwnie zdarzy, e nie skoczy si na owym instynktownym zatrzymaniu si przed progiem wiata duchowego, e czowiek wiadomie zbliy si do niego, a nastpnie zawrci, poniewa poczuje lk przed tym, co bdzie go tam czeka. Czowiekowi takiemu nieatwo przyjdzie wwczas wymaza skutki, jakie wystpi w jego zwykym yciu dusznym w wyniku zblienia si do progu wiata duchowego. Polega bd one na dziaaniu, jakie rozcignie na cay byt duszny tego czowieka niemoc, ktr wtedy odczu. Powinno natomiast by tak, eby przy wkraczaniu w wiat nadzmysowy czowiek sta si zdolny odoy to, co w zwykym yciu odczuwa jako najpewniejsz prawd, i przygotowa si do innego rodzaju odczuwania rzeczy i wydawania o nich sdw. Winien by jednak rwnie wiadom tego, e kiedy ponownie stanie w obliczu wiata zmysowego, musi znw uywa waciwego dla tego wiata sposobu odczuwania i osdu. Musi si nauczy nie tylko ycia w dwch wiatach, lecz ycia w kadym z nich w zupenie odmienny sposb. W trakcie zwykej obecnoci w wiecie zmysw i intelektu czowiekowi nie wolno dopuci do tego, by jego zdrowy osd dozna uszczerbku dlatego, e w odniesieniu do innego wiata czowiek w zmuszony jest stosowa inny sposb osdu. Zajcie takiej postawy jest dla jestestwa ludzkiego trudne. Zdolno do dokonania tego osiga si tylko dziki cigemu energicznemu i cierpliwemu wzmacnianiu ycia dusznego. Kto, kto przeywa dowiadczenia na progu wiata nadzmysowego, odczuwa, e dla zwykego ludzkiego ycia dusznego dobrodziejstwem jest to, i nie zostaje ono doprowadzone do owego progu. Odczucia pojawiajce si w czowieku na progu wiata nadzmysowego s tego rodzaju, e nie moe on uczyni inaczej, jak tylko wyobrazi sobie, i owo dobrodziejstwo pochodzi od jestestwowej mocy, ktra chroni czowieka przed niebezpieczestwem przeycia tam grozy samounicestwienia. Za wiatem zewntrznym, ktry dany jest zwykemu yciu, ley inny wiat. U jego progu stoi surowy stranik, ktry sprawia, e czowiek nie dowiaduje si niczego o prawach rzdzcych wiatem nadzmysowym. atwiej jest bowiem znie wszelkie wtpliwoci, wszelk niepewno co do wiata nadzmysowego ni ogld tego, co musi si pozostawi za sob, pragnc wkroczy do tego wiata.

97

Czowiek jest chroniony przed opisanymi przeyciami dopty, dopki sam nie zbliy si do progu wiata duchowego. To, e sucha on opowieci o przeyciach tych, ktrzy zbliyli si do owego progu i przekroczyli go, nie zmienia faktu, i jest chroniony. Przeciwnie, zapoznanie si z takimi opisami moe by dla niego bardzo przydatne, gdy sam zbliy si do progu wiata duchowego. W tym przypadku, podobnie jak i w wielu innych, czynno wykona on lepiej, mogc wczeniej wytworzy sobie o niej pewne wyobraenie, ni w wypadku odwrotnym. Taka uprzednia wiedza nie zmieni jednak w niczym tego, co wdrowiec wchodzcy w wiat nadzmysowy winien zdoby jako samopoznanie. Nie odpowiada zatem faktom twierdzenie niektrych osb jasnowidzcych lub obeznanych z istot jasnowidzenia, e o takich sprawach w ogle nie powinno si mwi w krgu ludzi, ktrzy nie stanli bezporednio wobec decyzji udania si samemu w wiat nadzmysowy. yjemy obecnie w czasach, w ktrych ludzie musz coraz bardziej poznawa wiat nadzmysowy, jeli w swych duszach chc sprosta wymogom ycia. Rozpowszechnianie wiedzy nadzmysowej, a tym samym take wiedzy o Straniku Progu, naley do zada wspczesnoci i najbliszej przyszoci. 21. MEDYTACJA PITA Osoba medytujca stara si wytworzy sobie wyobraenie "ciaa astralnego" Kiedy za porednictwem ciaa eterycznego dowiadczamy nadzmysowego wiata zewntrznego, jestemy od niego oddzieleni w mniejszym stopniu ni od naszego otoczenia fizycznego w wypadku przey w ciele zmysowym. Pomimo to do nadzmysowego wiata zewntrznego pozostajemy w relacji, ktr moemy wyrazi, mwic, i pewne substancje wiata elementarnego zwizalimy ze sob jako odrbne ciao eteryczne, podobnie jak w naszym ciele fizycznym nosimy w sobie substancje i siy fizycznego wiata zewntrznego. e tak wanie jest, zauwaamy, gdy znajdujc si poza ciaem zmysowym, pragniemy rozezna si w wiecie nadzmysowym. Moe si wtedy zdarzy, e mamy przed sob jaki jego fakt lub jestestwo. Moe by ono obecne, moemy na nie patrze, ale nie wiemy, czym ono jest. Jeli jestemy wystarczajco silni, jestestwo to moemy odpdzi, ale tylko dziki temu, e przez energiczne skupienie si na tym, czego dowiadczamy w wiecie zmysowym, z powrotem si do niego przeniesiemy. Nie moemy natomiast pozosta w wiecie nadzmysowym i porwna widziany fakt lub jestestwo z innymi. Tylko w ten sposb moglibymy zorientowa si, co znaczy to, co widzimy. Ogld wiata nadzmysowego moe si wic ogranicza do tego, e postrzegamy szczegy, ale nie moemy swobodnie porusza si od jednego z nich do drugiego. Czujemy si wwczas niejako przykuci do szczegu. Moemy szuka przyczyny owego ograniczenia. Znajdziemy j jednak tylko wtedy, gdy dziki dalszemu rozwojowi wewntrznemu, ktry jeszcze bardziej wzmocni nasze ycie duszne, dojdziemy do tego, e w pewnym szczeglnym wypadku ograniczenie to przestanie istnie. Spostrzeemy jednak wwczas, e przyczyna, dla ktrej nie moglimy porusza si od jednego przedmiotu ogldu do drugiego, ley w naszej duszy. Poznamy, i ogld wiata nadzmysowego rni si od postrzegania w wiecie zmysowym take tym, e w wiecie zmysowym na przykad moemy widzie wszystko, co jest widzialne, jeeli mamy waciwie funkcjonujce oczy. Jeli widzimy okiem jak jedn rzecz, to tym samym okiem moemy zobaczy i inn. Nie jest tak w wiecie nadzmysowym. Nadzmysowy organ obserwacyjny ciaa eterycznego moemy mie wyksztacony w taki sposb, e jestemy w stanie przeywa ten czy w fakt; jeli jednak mamy oglda jaki inny fakt, to organ w musimy najpierw odpowiednio do niego rozwin. Takie wyksztacenie organu odczuwamy jako jego przebudzenie si na okrelon cz wiata nadzmysowego. Mamy uczucie, jak gdyby ciao eteryczne pozostawao w stanie snu w stosunku do wiata nadzmysowego i naleao je dopiero obudzi na kady jego szczeg. Moemy rzeczywicie mwi o nie i czuwaniu w wiecie elementarnym, tyle e czuwanie i sen nie s w tym wiecie stanami wzajemnie po sobie nastpujcymi, jak to ma miejsce w yciu w wiecie zmysowym. Jako stany istniej w czowieku jednoczenie. Dopki nie posidzie on 98

zdolnoci przeywania za porednictwem swego ciaa elementarnego, ciao to pi. Czowiek nosi je zawsze w sobie, ale jako pozostajce w upieniu. W miar wzmacniania ycia dusznego zaczyna si przebudzenie, ale zrazu tylko czci ciaa elementarnego. Czowiek wzywa si coraz bardziej w wiat ywiow, budzc coraz wiksz cz swej istoty elementarnej. W samym wiecie ywiow nic nie moe pomc duszy w owym przebudzeniu. Jakkolwiek byaby ona ju w stanie widzie, to jednak to, co oglda, nie wnosi nic do moliwoci widzenia take czego innego. Swobody ruchu w wiecie nadzmysowym nie umoliwi duszy nic z tego, co moe ona znale w swym otoczeniu eterycznym. Swobod t zdobywamy coraz bardziej w pewnych obszarach, jeli kontynuujemy wiczenia wzmacniajce ycie duszne. Dziki temu wszystkiemu zauwaamy w sobie co, co nie naley do wiata elementarnego, co jednak odkrywamy w nas samych w trakcie przey w nim. Odczuwamy siebie jako odrbn istot w wiecie nadzmysowym, ktra jawi si sama sobie jako istota kierujca swym ciaem elementarnym, jako sprawujca nad nim wadz i stopniowo budzca je do wiadomoci nadzmysowej. Gdy dochodzimy do tego punktu, dusz ogarnia straszne uczucie samotnoci. Widzimy siebie w wiecie, ktry we wszystkie strony rozciga si jako wiat elementarny; w owym nieskoczonym wiecie elementarnym widzimy jedynie siebie samych jako istoty, ktre nigdzie nie dostrzegaj podobnych sobie. Nie naley twierdzi, e kady rozwj majcy na celu jasnowidzenie prowadzi do owej przeraajcej samotnoci; niemniej jednak kady, kto wasnymi siami wiadomie wzmocni sw dusz, osignie ten stan. Kto, kto poda za nauczycielem udzielajcym mu krok po kroku wskazwek umoliwiajcych posuwanie si naprzd w rozwoju, ten - by moe pno - ale mimo to pewnego dnia bdzie musia dowiadczy, e jego nauczyciel pozostawi go samemu sobie. Poczuje si zrazu przeze opuszczony i wydany na pastw samotnoci w wiecie ywiow. Dopiero pniej pozna, e nauczyciel postpi z nim mdrze i e musia pozostawi go samego, gdy samodzielno taka staa si konieczna. Na tym etapie wdrwki duszy czowiek jawi si sobie jako wygnany do wiata elementarnego. Jeli dziki wiczeniom wewntrznym wystarczajco wzmocni sw dusz, moe poda dalej. Moe zacz widzie, jak wyania si nie w wiecie elementarnym, lecz w nim samym - nowy wiat, ktry nie jest tosamy ani ze wiatem zmysowym, ani ze wiatem elementarnym. Do pierwszego wiata nadzmysowego docza u takiego czowieka drugi. Jest on zrazu wiatem cakowicie wewntrznym. Czowiek w czuje, i nosi go w sobie i pozostaje z nim sam na sam. Jeli chcielibymy ten stan porwna z czym w wiecie zmysowym, to moglibymy zrobi to w nastpujcy sposb. Przypumy, e kto widzia, jak umierali wszyscy kochani przez niego krewni, i niesie on w swej duszy jedynie wspomnienia o nich. yj oni dla niego wycznie jako jego myli. W taki sam sposb jestemy obecni w drugim wiecie nadzmysowym. Niesiemy go w sobie, ale wiemy, e jestemy odcici od jego rzeczywistoci. Tyle e realno tego, co z owej rzeczywistoci yje w naszej duszy, jest zupenie inna ni realno wyobrae stanowicych wspomnienia w wiecie zmysowym. w drugi wiat nadzmysowy wiedzie w duszy samodzielny byt. Wszystko, co jest w nim obecne, pragnie wydosta si z duszy, dy ku czemu innemu. Tak wic czujemy w sobie wiat, ale jednoczenie czujemy, e wiat w nie chce pozosta w naszej duszy. Wywouje to uczucie, jak gdyby kady jego szczeg mia nas rozsadzi. Moemy doj do tego, e szczegy te same si uwolni, e niejako rozerw co w rodzaju powoki dusznej i uciekn z naszej duszy. Poczujemy si wwczas zuboeni o wszystko, co si w ten sposb z niej wyrwao. Poznajemy, e to z nadzmysowej treci duszy, co potrafimy kocha dla niego samego, nie za dlatego, e znajduje si w naszej duszy, zachowuje si w okrelony sposb. Co, co potrafimy kocha w ten sposb z oddaniem, nie wyrywa si z duszy; prze wprawdzie na zewntrz, ale niejako zabiera dusz z sob. Wiedzie j tam, gdzie yje w swej rzeczywistoci. Nastpuje swojego rodzaju zjednoczenie z rzeczywist istot, podczas gdy przedtem nielimy w sobie jedynie jakby jej podobizn. Mio, ktr mamy tu na myli, musi by jednak taka, jak przeywamy w wiecie nadzmysowym. W wiecie zmysowym moemy si do niej tylko 99

przygotowa. Robimy to, wzmacniajc w nim zdolno do mioci. Im wiksza jest mio, do ktrej jestemy zdolni w wiecie zmysowym, tym wicej ze zdolnoci tej pozostaje duszy dla wiata nadzmysowego. Do jego szczegw odnosi si tak, e na przykad do prawdziwych istot nadzmysowych zwizanych z rolinami wiata zmysowego nie mona dotrze, jeli nie kocha si rolin w wiecie zmysowym. Co do tych spraw atwo mog powsta zudzenia. Moe si zdarzy, i w wiecie zmysowym jaki czowiek jest zupenie nieczuy na wiat rolin, nie okazuje mu mioci; mimo to w jego duszy moe by ukryte nieuwiadomione upodobanie do tego wiata. Mio do niego moe si obudzi wwczas, gdy czowiek w wkroczy w wiat nadzmysowy. Podobnie jak od mioci, zjednoczenie si z istotami wiata nadzmysowego moe zalee take od innych cech duszy, takich jak szacunek, powaanie, gboka cze. Dusza jest w stanie odczuwa je wobec jakiej istoty w wiecie nadzmysowym dopiero wtedy, gdy czuje, i wynurza si w niej wizerunek owej istoty. Cechy te zawsze jednak nalee bd do tych, ktre musimy zaliczy do cech wewntrznych duszy. W ten sposb bdziemy poznawa te istoty wiata nadzmysowego, do ktrych dusza otworzy sobie dostp dziki takim wanie cechom. Dziki temu, e poprzez nasze relacje do obrazw-wizerunkw istot uzyskujemy dostp do nich samych, otwiera si przed nami pewna i bezpieczna, droga prowadzca do umiejtnoci orientowania si w wiecie nadzmysowym. W wiecie zmysowym kochamy jak istot, poznawszy j; w drugim wiecie nadzmysowym moemy kocha obraz rzeczywistoci, zanim dojdzie do spotkania z ni sam, albowiem obraz taki pojawia si przed owym spotkaniem. Tym, co dusza poznaje w sobie w ten sposb, nie jest ciao elementarne, gdy wobec niego zachowuje si to jak co, co je budzi. Tym czym jest obecna w duszy istota, ktr przeywamy tak, jak przeywalibymy siebie, gdybymy w czasie snu nie tracili wiadomoci, lecz zachowujc j, mieli poczucie, i znajdujemy si poza ciaem fizycznym, w chwili za przebudzenia czuli si tym, ktry budzi. Tak oto dusza poznaje istniejce w niej jestestwo trzecie poza jej ciaem fizycznym i ciaem elementarnym. Jestestwo owo nazwiemy ciaem astralnym i przez okrelenie to nie bdziemy tu mie zrazu na myli niczego innego jak tylko to, co w opisany sposb przeywa siebie w obrbie bytu dusznego. 22. MEDYTACJA SZSTA Osoba medytujca stara si wytworzy sobie wyobraenie dala "ja", czyli dala mylowego Uczucie bycia poza ciaem fizycznym w trakcie przey w ciele astralnym pogbia si i jest silniejsze ni w trakcie przey w ciele elementarnym. W drugim wypadku mamy uczucie bycia poza granicami dziedziny, w ktrej znajduje si ciao zmysowe; czujemy je jednak nadal. W ciele astralnym natomiast czujemy wasne ciao fizyczne jako co zewntrznego. Przy przechodzeniu w ciao elementarne odczuwamy jakby rozszerzenie wasnej istoty, za przy wzywaniu si w ciao astralne jakby rodzaj przeskoku w inne jestestwo. Czujemy, e wnika w ni swym dziaaniem duchowy wiat jestestw. Mamy poczucie, i w ten czy inny sposb jestemy zwizani czy nawet spokrewnieni z tymi jestestwami. Stopniowo poznajemy wzajemne relacje pomidzy nimi. wiat rozszerza si dla naszej wiadomoci ku duchowi. Widzimy jestestwa duchowe, ktre sprawiaj na przykad, e charakter nastpujcych po sobie epok w rozwoju ludzkoci w istocie okrelony jest przez jestestwa. S to Duchy Czasu, czyli Prasiy. Poznajemy inne istoty, ktrych byt w sferze duszy przebiega tak, i ich myli s jednoczenie aktywnymi siami natury. Uznajemy, e tylko dla postrzegania zmysowego siy natury s tym, czym si nam wydaj; e w rzeczywistoci wszdzie tam, gdzie dziaa jaka sia natury, przejawia si myl jakiego jestestwa, podobnie jak w ruchu rki przejawia si dusza czowieka. Nie znaczy to, e za pomoc jakiej teorii do procesw zachodzcych w przyrodzie doczamy w myli kryjce si za nimi jestestwa. Czowiek, ktry przeywa siebie w ciele astralnym, wchodzi z tymi jestestwami w konkretn, bezpojciow relacj, podobnie jak w wiecie zmysowym 100

wchodzi w relacj z innymi pojedynczymi ludmi. Wrd jestestw, w ktrych dziedzin wkraczamy w ten sposb, moemy rozrni gradacj i mwi o wiecie Wyszych Hierarchii. Jestestwa, ktrych myli objawiaj si postrzeganiu zmysowemu jako siy natury, nazywamy Duchami Formy. Przeycia w tym wiecie powoduj, e nasz istot w wiecie fizycznym odczuwamy jako co zewntrznego, podobnie jak w bycie zmysowym patrzymy na rolin jako na istot istniejc na zewntrz nas. Taki sposb istnienia na zewntrz czego, co w zwykym yciu musimy uwaa za ca nasz istot, odczuwamy jako w najwyszym stopniu bolesny, dopki nie doczy do niego inne przeycie. W wypadku energicznej wewntrznej pracy nad sob, ktra prowadzi do prawdziwego zagszczenia i wzmocnienia ycia dusznego, nie jest konieczne, by wanie ten bl pojawi si ze szczeglnie duym nateniem. Powolne wkraczanie w owe inne przeywanie moe bowiem nastpowa jednoczenie z wzywaniem si w ciao astralne. To inne przeywanie polega na tym, e wszystko, co mielimy dotd w swej duszy lub co byo z ni zwizane, moemy odczuwa jako rodzaj wspomnienia i e w takim razie do swego "ja", takiego, jakie byo ono przedtem, odnosimy si tak, jak w wiecie zmysowym odnosimy si do wspomnie. Dopiero dziki tego rodzaju przeyciu zdobywamy pen wiadomo faktu, e swym wasnym jestestwem naprawd yjemy w wiecie zupenie innym ni wiat zmysw. Odtd wiemy, e nasze dotychczasowe "ja" nosimy w sobie jako co innego ni to, czym wanie jestemy. Moemy wic stan twarz w twarz z samym sob. Uzyskujemy wyobraenie o tym, co staje teraz przed nasz dusz i o czym przedtem mwia ona: "To jestem ja". Dusza nie mwi ju teraz: "To jestem ja", lecz: "Nosz to jako co, co jest we mnie". Podobnie jak w zwykym yciu "ja" czuje si samodzielne wobec swych wspomnie, tak nowo zdobyte "ja" czuje si samodzielne wobec wczeniejszego "ja". Czuje si przynalene do wiata jestestw czysto duchowych. Po sposobie za, w jaki pojawia si to dowiadczenie - i znw dowiadczenie, a nie teoria - poznajemy, czym waciwie jest to, co dotd uwaalimy za jestestwo naszego "ja". Jawi si ono jako utkane z wyobrae wspomnieniowych, powstajcych przy wspudziale ciaa fizycznego, ciaa elementarnego oraz ciaa astralnego, podobnie jak obraz lustrzany powstaje dziki zwierciadu. Tak jak czowiek nie utosamia si ze swym obrazem lustrzanym, tak i dusza, ktra przeywa siebie w wiecie duchowym, nie utosamia si z tym, co przeywa jako siebie w wiecie zmysowym. Porwnanie do obrazu lustrzanego trzeba naturalnie traktowa wycznie jako porwnanie. Obraz w zniknie bowiem, gdy odpowiednio zmienimy swe pooenie wzgldem lustra. Tkanina niejako utkana z wyobrae wspomnieniowych i przedstawiajca to, co w wiecie zmysowym uwaamy za nasz wasn istot, posiada wiksz samodzielno ni obraz lustrzany. Na swj sposb wiedzie ona wasny byt. A jednak dla prawdziwej istoty duszy jest tylko jakby jej obrazem. Prawdziwa istota duszy czuje, e obraz ten jest jej potrzebny do tego, by moga objawi si sama sobie. Wie, e jest czym innym ni w obraz, ale wie rwnie, e nigdy nie doszaby do jakiejkolwiek rzeczywistej wiedzy o sobie, gdyby najpierw nie ogarna siebie jako swego wasnego odbicia w wiecie, ktry po jej wstpieniu w wiat duchowy sta si dla wiatem zewntrznym. Tkanin wyobrae wspomnieniowych, na ktr patrzymy teraz jako na swe dotychczasowe "ja", moemy nazwa "ciaem ja" lub te "ciaem mylowym". W tym kontekcie sowo "ciao" naley rozumie szerzej ni w wypadku tego, co przywyklimy nazywa "ciaem". "Ciao" oznacza tu wszystko, co przeywamy jako nalece do nas, o czym nie mwimy jednak, e tym jestemy, lecz e mamy to w sobie. Dopiero wtedy, gdy wiadomo jasnowidzca zdolna bdzie przeywa to, co dotd nazywaa sob, jako sum wyobrae wspomnieniowych, bdzie moga dowiadczy prawdziwego sensu tego, co kryje si za zjawiskiem mierci. Albowiem dotara teraz do jestestwa wiata prawdziwie rzeczywistego, w ktrym sama siebie odczuwa jako istot mogc zachowa w czym podobnym do pamici to, co przeywa w bycie zmysowym. Aby ta tre przey w wiecie zmysowym moga dalej wie swj byt, potrzebne jest jestestwo, ktre potrafioby j zachowa tak samo, jak zwyke "ja" zachowuje w bycie zmysowym wyobraenia bdce wspomnieniami. Poznanie 101

nadzmysowe pokazuje nam, e czowiek ma swe istnienie w wiecie jestestw duchowych i e on sam jest tym, ktry przechowuje w sobie swj ziemski byt zmysowy niczym wspomnienie. Na pytanie: "Co stanie si po mierci z tym wszystkim, czym jestem teraz?" badanie nadzmysowe daje odpowied: "Bdziesz tym, co zachowasz z siebie samego dziki temu, e istniejesz jako istota duchowa wrd innych istot duchowych". Poznajemy natur tych istot duchowych, a wrd nich i sw wasn. Poznanie to za jest bezporednim przeyciem. Dziki niemu wiemy, e istoty duchowe, a wraz z nimi take i nasza wasna dusza, wiod byt, ktrego przemijajcym przejawem jest istnienie zmysowe. Podobnie jak zwykej wiadomoci jawi si w myl pierwszej medytacji - to, e ciao fizyczne naley do wiata, ktrego prawdziwy udzia w tym ciele staje si widoczny w procesie jego rozkadu po mierci, tak obserwacja jasnowidzeniowa pokazuje nam, e ludzka istota "ja" naley do wiata, z ktrym cz j zupenie inne wizy ni te, ktre cz ciao zmysowe z prawami natury. Owych wizw czcych ja" z jestestwami duchowymi wiata nadzmysowego nie mogy naruszy w ich najgbszej istocie ani narodziny, ani mier. W zmysowym yciu cielesnym wizy te objawiaj si tylko w pewien szczeglny sposb. Wszystko jednak, co pojawia si w tym yciu, jest wyrazem zwizkw natury nadzmysowej. A poniewa czowiek jako taki jest istot nadzmysow - taki te jawi si obserwacji nadzmysowej - mier nie narusza zwizku czcego ze sob dusze ludzkie take w dziedzinie nadzmysowej. Na pene niepokoju pytanie, ktre w prostej formie staje przed zwyk wiadomoci: "Czy po mierci ujrz znw tych, o ktrych wiem, e byam z nimi zwizana w yciu fizycznym?", prawdziwe badania uprawnione w tej dziedzinie do sformuowania sdu opartego na dowiadczeniu udzielaj stanowczej odpowiedzi: "Tak". Wszystko, co zostao tu powiedziane o przeywaniu istoty duszy jako duchowej rzeczywistoci w wiecie innych istot duchowych, moe sta si przedmiotem ogldu dziki wspomnianemu ju kilkakrotnie wzmocnieniu ycia dusznego. Przeywanie to moemy jednak jeszcze wspomc, rozwijajc w sobie pewne szczeglne uczucia. W zwykym wiecie zmysowym wszystko, czego doznajemy jako swego losu, traktujemy w taki sposb, i jedno odczuwamy jako sympatyczne, inne za jako antypatyczne. Samorefleksja, ktra potrafi by wobec siebie bezstronna, bdzie zmuszona przyzna, e wchodzce tu w gr sympatie i antypatie nale do najsilniejszych, jakie czowiek moe odczuwa. Zwyka refleksja w rodzaju tej, e przecie wszystko, co ma miejsce w yciu, jest konieczne, e musimy znosi swj los itp., moe zaprowadzi nas bardzo daleko, jeli chodzi o nastrj opanowania i spokoju w yciu. eby jednak doj do czego w rozumieniu prawdziwej istoty czowieka, potrzeba jeszcze wicej. Wspomniana refleksja odda yciu dusznemu znakomite usugi; jednake czsto bdziemy mogli spostrzec, e usunite przez nas w opisany wyej sposb sympatie i antypatie dotyczce naszego losu znikny jedynie dla naszej bezporedniej wiadomoci. Cofny si w gb istoty ludzkiej i znajduj wyraz w nastroju duszy bd te w zmczeniu czy innych odczuciach ciaa. Prawdziwy spokj ducha w stosunku do wasnego losu osigniemy tylko wtedy, gdy w sprawach tych bdziemy zachowywa si tak samo jak w trakcie powtarzanego, wzmoonego oddawania si mylom lub odczuciom, ktre suy oglnemu wzmocnieniu duszy. Nie wystarcz przemylenia, ktre prowadz do wgldu intelektualnego, potrzebne jest intensywne ycie z takimi przeyciami, utrzymywanie ich przez pewien czas w duszy, przy jednoczesnym usuniciu wrae zmysowych i pozostaych wspomnie z ycia. Dziki takiemu wiczeniu osigniemy pewne zasadnicze nastawienie duszy wobec wasnego losu. Bdziemy mogli gruntownie wypleni z siebie antypatie i sympatie w tej dziedzinie i w kocu patrze, jak zblia si ku nam to wszystko, co si nam przydarza, z takim samym spokojem, z jakim zewntrzny obserwator patrzy, jak strumie wody spada ze skay i rozpryskuje si w dole na kamieniach. Nie chcemy przez to powiedzie, e powinnimy w ten sposb dy do wyzbycia si wszelkich uczu wobec wasnego losu. Kto zacznie patrze z obojtnoci na wszystko, co si z nim dzieje, ten na pewno nie bdzie na dobrej drodze. Nie pozostajemy przecie obojtni wobec wiata zewntrznego, gdy chodzi o co, co nie dotyka 102

naszej duszy jako los. Patrzymy na rzeczy, jakie si przed nami rozgrywaj, z radoci bd niechci. Nie do obojtnoci wobec ycia winien dy ten, kto zmierza ku poznaniu nadzmysowemu, lecz do przeobraenia zainteresowania, ktre ja" okazuje zrazu wszystkiemu, co dotyka jej jako los. Moe zdarzy si i tak, e przemiana ta nawet wzmocni, a nie osabi ywo uczu. W zwykym yciu zy cisn si nam do oczu w obliczu niejednego, co spotyka dusz. Moemy jednak wywalczy w sobie taki punkt widzenia, i wobec wasnego niepowodzenia dowiadcza bdziemy podobnego uczucia jak w sytuacji, gdy to samo zdarzy si komu innemu. Taki sposb przeywania atwiej osign w odniesieniu do zdarze, ktre niesie czowiekowi los, ni w odniesieniu do wasnych zdolnoci. Albowiem wcale nie jest tak atwo zdoby si na myl, ktra w rwnym stopniu znajduje swj wyraz w radoci wtedy, gdy kto inny posiada jak zdolno, jak i wtedy, gdy sami j posiadamy. Kiedy swymi przemyleniami staramy si dotrze do najgbszych warstw naszej duszy, moemy odkry wiele egoistycznej radoci z niejednej z rzeczy, ktre umiemy. Intensywne, wielokrotnie powtarzane (medytatywne) ycie myl, i pod wieloma wzgldami dla biegu ycia ludzkiego jest obojtne, czy my sami, czy kto inny co potrafi, moe zaprowadzi nas daleko, jeli chodzi o prawdziwe opanowanie i spokj wobec tego, co odczuwamy jako nasz najbardziej wewntrzny los. Takie wewntrzne wzmocnienie duszy siami myli, waciwie dokonane, nigdy nie doprowadzi nas jedynie do przytpienia w sobie poczucia wasnych zdolnoci; zostanie ono raczej przeobraone. Odczuwa bdziemy konieczno zachowywania si odpowiednio do tych zdolnoci. Tym samym wskazalimy kierunek, jaki przyjmuje wzmacnianie ycia dusznego siami myli. Uczymy si poznawa w sobie co, co naszej duszy jawi si w jej wasnym wntrzu jako druga istota. Objawia si ona zwaszcza wtedy, gdy czymy z ni myli, ktre ukazuj nam, jak w zwykym yciu powodujemy to czy tamto zdarzenie w swym losie. Moemy przecie zauway, e to czy tamto nie przydarzyoby si nam, gdybymy wczeniej nie zachowali si w okrelony sposb. To, co przydarza si nam dzisiaj, jest pod wieloma wzgldami rezultatem tego, co uczynilimy wczoraj. Aby posun swe ycie duszne o krok dalej, ni w danej chwili si ono znajduje, moemy spojrze wstecz na swe dotychczasowe przeycia. Moemy przy tym wyszuka wszystko to, co pokazuje nam, jak sami uprzednio przygotowalimy pniejsze wydarzenia losowe. Spogldajc w ten sposb wstecz na swe ycie, moemy sprbowa doj do momentu, w ktrym u dziecka nastpuje takie przebudzenie wiadomoci, i pamita ono odtd, co przeyo. Jeli z owym spogldaniem wstecz poczymy nastrj duszy wykluczajcy zwyke egoistyczne sympatie lub antypatie wobec wydarze naszego losu, wwczas, doszedszy we wspomnieniach do wspomnianego momentu w dziecistwie, staniemy wobec siebie tak, i bdziemy musieli powiedzie sobie: "Dopiero teraz stao si moliwe, by poczu siebie w sobie i wiadomie pracowa nad swoim yciem dusznym; twoje ja istniao jednak ju przedtem, pracowao w tobie, wprawdzie nie wiedzc o tym, ale to jemu zawdziczasz zarwno zdolno zdobywania wiedzy, jak i w ogle to wszystko, o czym wiesz". Przedstawione podejcie do wasnego losu przynosi nam co, czego nie s w stanie da intelektualne przemylenia. Uczymy si spoglda na zdarzenia losu ze spokojem i opanowaniem; bezstronnie patrzy, jak przychodz; w jestestwie za, ktre przynosi nam te zdarzenia, rozpoznajemy siebie samych. I kiedy patrzymy w ten sposb na siebie, warunki naszego losu, okrelone ju w chwili narodzin, ukazuj si duszy jako powizane z nasz wasn jani. Torujemy sobie drog do stwierdzenia: "Podobnie jak pracowae nad sob w okresie po przebudzeniu si twej obecnej wiadomoci, tak te pracowae ju nad sob, zanim si ona obudzia". Takie przedarcie si do nadrzdnej istoty "ja" w naszym zwykym "ja" wiedzie nie tylko do tego, e moemy powiedzie sobie, i nasza myl doprowadzia nas do teoretycznego stworzenia sobie takiego nadrzdnego "ja", lecz rwnie do tego, e yw istot owego "ja" w jego rzeczywistoci wyczuwamy w sobie jako moc, zwyke za "ja" - jako wytwr owego innego "ja".

103

Uczucie to jest prawdziwym pocztkiem ogldu duchowego jestestwa duszy. Jeeli nie doprowadzi ono do niczego, to tylko dlatego, e poprzestaniemy na owym pocztku. Moe nim by ledwo zauwaalne, przytumione doznanie. By moe dugo takim te pozostanie. Jeeli jednak wytrwale i energicznie kontynuowa bdziemy to, co przywiodo nas do wspomnianego pocztku, doprowadzimy je w kocu do ogldu duszy jako jestestwa duchowego. Kto tego dokona, uzna za cakiem zrozumia sytuacj, kiedy kto, kto nie zdoby dowiadczenia w tej dziedzinie, twierdzi bdzie, e czowiek, ktry przekonany jest o tym, i widzi swe nadrzdne "ja", pewnymi zachowaniami swej duszy wywoa u siebie - poprzez autosugesti - jedynie jego urojenie. Jednake czowiek dysponujcy zdolnoci takiego ogldu wie rwnie, e tego rodzaju zarzuty mog wynika tylko z braku wspomnianego dowiadczenia. Kto bowiem cakiem powanie przeszed to, co zostao tu opisane, ten naby zarazem zdolnoci odrniania wasnych uroje od rzeczywistoci. Wewntrzne przeycia i czynnoci konieczne w trakcie takiej wdrwki duszy, jeli ma ona przebiega waciwie, skaniaj nas do wykazywania wobec siebie samych jak najsurowszej ostronoci, jeli chodzi o odrnianie uroje od rzeczywistoci. Jeeli bdziemy usilnie dy ku temu, by w nadrzdnym "ja" przey siebie jako istot duchow, to gwnego przeycia bdziemy upatrywa w tym, co zostao opisane w pierwszej czci tej medytacji; reszt za uznamy za pomoc w wdrwce duszy. 23. O ZAUFANIU, JAKIE MONA MIE DO MYLENIA, I O DUSZY MYLCEJ. O MEDYTACJI Ludzkie mylenie jest dla czuwajcej wiadomoci dziennej niczym wyspa pord fal ycia dusznego, upywajcego wrd wrae, dozna, uczu itd. Z wraeniem, doznaniem uporalimy si do pewnego stopnia, gdy je pojlimy, to znaczy, gdy powzilimy myl rzucajc na nie wiato. Nawet wrd burzy namitnoci i wzrusze moe nasta pewien spokj, jeli d duszy przybije do wyspy mylenia. Dusza ma naturalne zaufanie do mylenia. Czuje, e gdyby nie moga mie tego zaufania, musiaaby utraci wszelk pewno w yciu. Zdrowe ycie duszy koczy si z chwil, gdy zaczyna si zwtpienie w mylenie. Jeeli nie potrafimy czego jasno poj na drodze mylowej, to musimy umie pocieszy si, i udaoby si nam to, gdybymy tylko zdobyli si na wystarczajc si i ostro mylenia. Moemy uspokaja si wasn niemonoci mylowego wyjanienia czego; jednake nie do zniesienia jest dla nas myl, e samo mylenie nie mogoby da zaspokojenia, jeli wniknlibymy w jego obszar tak, jak jest to konieczne do osignicia penej jasnoci w okrelonej sytuacji yciowej. To nastawienie duszy do mylenia ley u podstaw wszelkich de poznawczych czowieka. Moe ono zosta przytumione przez okrelone nastroje duszy, zawsze jednak bdzie mona stwierdzi jego obecno w mrokach jej uczu. Myliciele, ktrzy wtpi w warto i si mylenia, myl si co do zasadniczego nastroju swych dusz. Albowiem czsto to wanie ostro ich mylenia, nadmiernie wytona, jest rdem wtpliwoci i zagadek. Gdyby rzeczywicie nie ufali myleniu, nie zadrczaliby si owymi wtpliwociami i zagadkami, bdcymi przecie wycznie jego wynikiem. Kto, kto rozwinie w sobie wspomniane uczucie wobec mylenia, wyczuje w tym myleniu nie tylko co, co wyksztaci w sobie jako si duszy ludzkiej, lecz rwnie co, co zupenie niezalenie od niego i jego duszy niesie w sobie jestestwo wiata. Jestestwo, do ktrego musi on dotrze, jeli chce y w czym, co naley jednoczenie i do niego, i do wiata od niego niezalenego. Mono oddania si yciu myli ma w sobie co gboko uspokajajcego. Dusza czuje, i yjc owym yciem, moe uwolni si od siebie samej. Tego za uczucia potrzebuje ona tak samo jak uczucia do niego przeciwnego - monoci bycia w peni w sobie samej. W obu uczuciach 104

przejawia si konieczny dla duszy ruch wahadowy jej zdrowego ycia. Sen i czuwanie s w gruncie rzeczy tylko najbardziej skrajnym wyrazem tego ruchu. W stanie czuwania dusza jest w sobie, yje swym wasnym yciem; we nie zatraca si w oglnym yciu wiata, uwalnia si wic w pewnym sensie od siebie samej. Oba wychylenia wahada duszy przejawiaj si take poprzez rne inne stany ycia wewntrznego. ycie w mylach jest uwolnieniem si duszy od siebie samej, tak jak przeywanie uczu i dozna, ycie emocjonalne itd. jest jej byciem w sobie samej. Traktowane w ten sposb mylenie niesie duszy pociech, ktrej potrzebuje ona w obliczu uczucia, i wiat j opuci. Moe pojawi si uzasadnione doznanie: "Czyme jestem wraz z moimi uczuciami, pragnieniami i wol, majcymi przecie znaczenie tylko dla mnie, w nurcie tego wszystkiego, co dzieje si w wiecie, w nurcie, ktry pynie z nieskoczonoci w nieskoczono?" Gdy tylko waciwie wczujemy si w ycie myli, doznaniu temu bdziemy mogli przeciwstawi inne: "Mylenie, ktre zwizane jest z owym procesem wiata, z powszechnym dzianiem si, przyjmuje ci wraz z tw dusz w siebie; yjesz w owym dzianiu si, jeli pozwalasz, by wtedy, gdy mylisz, wpywaa w ciebie jego istota". Czujemy wwczas, e wiat przyj nas w siebie, e znalelimy w nim racj bytu. Nastrj ten niesie duszy wzmocnienie, ktre odczuwa ona tak, jak gdyby zgodnie z mdrymi prawami otrzymaa je od potg wiata. Od owego uczucia wiedzie ju tylko krok do tego, by dusza stwierdzia: "Nie ja myl jedynie, lecz co myli we mnie; proces stawania si wiata wypowiada si we mnie; moja dusza jest tylko scen, na ktrej wiat wyraa si jako myl". Odczucie to moe odrzuca ta czy inna filozofia. Odwoujc si do najrniejszych powodw, mona w sobie na pozr zupenie przekonujco wykaza, e wypowiedziana wyej myl o tym, i "wiat myli sam siebie w duszy ludzkiej", jest cakowicie bdna. W odpowiedzi na to naley stwierdzi, e jest to myl, ktr wypracowuje si na drodze wewntrznego przeycia. Dopiero ten, ktry dojdzie do niej w ten sposb, w peni zrozumie jej suszno i bdzie wiedzie, e susznoci tej nie s w stanie podway adne "obalajce argumenty". Dla kogo, kto wypracowa w sobie ow myl, wanie na jej przykadzie stanie si jasne, ile naprawd warte jest wiele spord majcych co podway "argumentw" i "dowodw". Czsto wydaj si one do pewne, dopty jednak, dopki ma si bdne wyobraenie o dowodowej sile ich treci. Trudno jest wtedy porozumie si z ludmi, ktrzy "dowody" takie uwaaj za miarodajne. Musz oni uwaa, e kto inny jest w bdzie, poniewa sami nie wykonali jeszcze w sobie pracy, ktra jego doprowadzia do uznania za suszne tego, co im wydaje si bdne, a by moe nawet gupie. Dla kogo, kto pragnie odnale drog do wiedzy duchowej, poyteczne bd medytacje, takie jak przytoczona wanie na temat mylenia. Chodzi bowiem o to, by dusz swoj wprowadzi on w taki nastrj, ktry otworzyby jej dostp do wiata duchowego. Nawet najbystrzejsze mylenie, najdoskonalsza naukowo moe mie w dostp zamknity, o ile dusza nie wyjdzie z czym naprzeciw pragncym dotrze do niej duchowym faktom lub doniesieniom o nich. Do zrozumienia wiedzy duchowej dobrze przygotuje wielokrotne przeycie uczucia pokrzepienia, jakie niesie ze sob nastrj: "Gdy myl, czuj si jednym z nurtem zdarze wiata, z nurtem tego wszystkiego, co dzieje si w wiecie". W duo mniejszym stopniu chodzi tu o abstrakcyjn warto poznawcz tej myli ni o czste przeywanie w duszy wzmacniajcego dziaania, ktrego dowiadczamy, gdy myl taka z ca si przepywa przez nasze ycie wewntrzne, gdy rozprzestrzenia si w yciu dusznym niczym yciodajne duchowe powietrze. Nie chodzi jedynie o poznanie tego, co myl owa w sobie zawiera, lecz o przeycie. Poznao si j bowiem wtedy, gdy z wystarczajc moc przekonywania raz obecna bya w duszy; jeli ma jednak przynie owoce zrozumienia wiata duchowego, jego jestestw i faktw, trzeba, by raz zrozumiana bya nieustannie oywiana w duszy na nowo. Dusza musi si ow myl cakowicie 105

napeni, pozwoli, by tylko ona bya w niej obecna, wykluczajc wszelkie inne myli, odczucia, wspomnienia itd. Takie wielokrotnie powtarzane koncentrowanie si na myli, ktr si cakowicie przenikno, skupia w duszy siy w normalnym yciu niejako rozproszone; wzmacnia dusz. Owe skupione siy staj si organami postrzegania wiata duchowego i jego prawd. Na przykadzie tego, co opisalimy, moemy pozna waciwy proces medytacji. Najpierw wypracowujemy myl, zrozumia dla nas dziki rodkom, ktre daje nam do rki zwyke ycie i poznanie. Nastpnie wielokrotnie zanurzamy si w niej, cakowicie si z ni jednoczymy. Dziki yciu tak poznan wczeniej myl przychodzi wzmocnienie duszy. Jako przykad wybralimy myl wynikajc z samej natury mylenia. Uczynilimy tak, poniewa myl ta jest szczeglnie owocna dla medytacji. To, co powiedzielimy tu o medytacji, zachowuje jednak suszno w odniesieniu do kadej myli, ktr zdobdziemy w przedstawiony sposb. Dla osoby medytujcej szczeglnie owocne bdzie poznanie nastroju duszy, jaki wynika z opisanych wyej wahni ycia dusznego. Dziki temu osoba taka najpewniej dojdzie do uczucia, i w trakcie medytacji bezporednio dotkn jej wiat duchowy. Uczucie to jest zdrowym wynikiem medytacji. Sw si winno ono promieniowa na tre caego pozostaego ycia, ktre ma miejsce w cigu dnia w stanie czuwania. Nie w taki jednak sposb, by w yciu tym nieustannie trwao jakby teraniejsze wraenie nastroju medytacji, lecz w taki, by w kadej chwili mona byo powiedzie, i dziki przeyciu medytacyjnemu w cae ycie wpywa wzmacniajca sia. Jeli nastrj medytacji przewija si przez ycie codzienne niczym cigle obecne w nim wraenie, wwczas w ycie to wprowadza co, co zakca jego naturalno. Pniej w trakcie samej medytacji nastrj w nie bdzie wystarczajco silny i czysty. Medytacja wydaje waciwe owoce wanie dziki temu, e swym nastrojem wznosi si ponad reszt ycia. Dziaa te na nie najlepiej wtedy, gdy odczuwana jest jako co szczeglnego, wyrniajcego si. 24. O POZNANIU WIATA DUCHOWEGO Zrozumienie wynikw poznania duchowego stanie si atwiejsze, jeli w zwykym yciu duszy zwrcimy uwag na to, co dostarcza nam poj, ktre nastpnie daj si tak rozszerzy i przebudowa, by stopniowo dosign procesw i jestestw wiata duchowego. Jeli nie pjdziemy cierpliwie t drog, atwo ulegniemy pokusie wyobraania sobie wiata duchowego jako nazbyt podobnego do wiata fizycznego, czyli zmysowego. Co wicej, jeli jej nie obierzemy, nie zdoamy wytworzy sobie waciwego wyobraenia o elemencie duchowym i relacji midzy nim a czowiekiem. Duchowe zdarzenia i jestestwa same cisn si bd do czowieka, jeli tylko przygotuje on sw dusz do ich postrzegania. Sposb, w jaki to uczyni, rni si w zupenoci od tego, w jaki jawi si nam fakty i jestestwa fizyczne. Wyobraenie o owym zupenie odmiennym sposobie pojawiania si zdobdziemy, jeli uprzytomnimy sobie proces przypominania. Duszy lub krtszy czas temu dowiadczylimy jakiego przeycia; w okrelonym momencie - z tego czy innego powodu - z gbin ycia duszy wyania si co, o czym wiemy, e odpowiada temu przeyciu, i do niego je odnosimy. W chwili przypominania sobie w naszej wiadomoci obecny jest jednak wycznie obraz wspomnieniowy przeycia. Wyobramy sobie teraz, e w duszy pojawia si obraz podobnego rodzaju jak obraz wspomnieniowy, wyraajcy jednake nie co, co ju wczeniej przeylimy, lecz co, co jest dla niej zupenie obce. W ten sposb wytworzymy sobie wyobraenie o tym, jak wiat duchowy pojawia si zrazu w duszy, gdy jest ona do tego wystarczajco przygotowana. Poniewa tak wanie jest, ludzie niedostatecznie obeznani z warunkami panujcymi w wiecie duchowym wystpuj stale z zarzutem, e wszelkie "rzekome" przeycia duchowe nie s niczym - wicej ni tylko mniej lub bardziej niewyranymi obrazami wspomnieniowymi. Dusza nie uznaje ich jednak za takie i dlatego moe uwaa za objawienia wiata duchowego. Nie naley 106

bynajmniej zaprzecza, e trudno jest w tej dziedzinie odrni iluzj od rzeczywistoci. Wielu ludzi, ktrzy wierz, i postrzegaj wiat nadzmysowy, z pewnoci ma do czynienia jedynie z wasnymi obrazami wspomnieniowymi, tyle e ich za takie nie uznaj. By widzie te sprawy zupenie jasno, trzeba zapozna si z wieloma rzeczami mogcymi sta si rdem iluzji. Wystarczy na przykad, e ujrzymy co raz przelotnie, na tyle przelotnie, by wraenie nie przenikno w peni do wiadomoci; pniej to co moe si ponownie pojawi - by moe zupenie przemienione - jako ywy obraz. Bdziemy wwczas zapewnia, i z dan rzecz nie mielimy nigdy do czynienia, e przeylimy prawdziwe natchnienie. Dziki tej i wielu innym rzeczom zupenie zrozumiae staje si, i relacje bdce wynikiem ogldu nadzmysowego wydaj si w najwyszym stopniu wtpliwe ludziom nie obeznanym ze specyfikacj wiedzy duchowej. Dla tego, kto sumiennie rozway wszystko, co zostao powiedziane na temat rozwijania duchowego widzenia w mojej ksice Jak uzyska poznanie wyszych wiatw?, stanie si zapewne moliwe odrnienie w tej dziedzinie zudzenia od prawdy. W zwizku z tym naley powiedzie jeszcze rzecz nastpujc: Pocztkowo przeycia duchowe wystpuj istotnie jako obrazy. Wyaniaj si jako obrazy gbi przygotowanej do tego duszy. Chodzi o to, by wypracowa do nich waciwy stosunek. Dla postrzegania nadzmysowego maj one warto dopiero wtedy, gdy poprzez sposb, w jaki si pojawiaj, pokazuj, e nie naley ich przyjmowa dla nich samych. Jeli tak jednak czynimy, warto tych obrazw jest niewiele wiksza ni zwykych marze sennych. Winny by natomiast niczym znajdujce si przed nami litery. Nie przygldamy si formie owych liter, lecz odczytujemy z nich to, co zostao za ich pomoc wyraone. Podobnie jak napisany tekst nie skania nas do opisywania ksztatu liter, tak obrazy stanowice tre ogldu nadzmysowego nie skaniaj nas do zajmowania si nimi jako takimi. Same przez si zmuszaj nas do cakowitego pominicia ich obrazowej istoty i zwrcenia duszy ku temu, co jako nadzmysowy proces lub jestestwo znajduje w nich swj wyraz. Podobnie jak nie sposb uczyni zarzut, e list, dziki ktremu dowiadujemy si o czym dotd zupenie nieznanym, skada si jedynie z liter, ktre znamy od dawna, tak o obrazach wiadomoci jasnowidzcej nie sposb powiedzie, e zawieraj jedynie to, co zapoyczone zostao ze zwyczajnego ycia. Do pewnego stopnia jest to niewtpliwie suszne. Prawdziwej wiadomoci jasnowidzcej nie chodzi jednak o to, co zostao zapoyczone ze zwykego ycia, lecz o to, co wyraa si w przeywanych przez ni obrazach. Oczywicie dusza musi si przygotowa najpierw do tego, by widzie, jak obrazy takie pojawiaj si w jej duchowym polu widzenia; oprcz tego musi jednak starannie rozwija w sobie uczucie, ktre nie pozwoli jej poprzesta na obrazach, lecz nakae odnie je we waciwy sposb do wiata nadzmysowego. Mona wrcz powiedzie, e do prawdziwego ogldu nadzmysowego naley nie tylko zdolno postrzegania w sobie wiata obrazw, lecz rwnie inna zdolno, ktr da si porwna z czytaniem w wiecie zmysowym. wiat nadzmysowy naley sobie zrazu wyobraa jako lecy cakowicie poza zwyczajn wiadomoci. Nie dysponuje ona niczym, co umoliwiaoby jej dotarcie do niego. Dopiero dziki siom ycia dusznego wzmocnionym w trakcie medytacji zyskuje dusza moliwo zetknicia si ze wiatem nadzmysowym. Z fal ycia dusznego wyaniaj si wskutek tego wspomniane ju obrazy. Tworz one tableau, ktre z caoci tka waciwie sama dusza. Tka je ona z si zdobytych w wiecie zmysowym. Tableau jako tkanina powstaa z obrazw w istocie nie zawiera w sobie nic innego ni to, co daje si porwna ze wspomnieniami. Im janiej zdamy sobie z tego spraw, pragnc zrozumie wiadomo jasnowidzc, tym lepiej. Nie ulegniemy wtedy zudzeniu co do jej obrazowej natury. Rozwiniemy w sobie natomiast waciwe wyczucie, jak obrazy te odnosi do wiata nadzmysowego. Za ich pomoc nauczymy si czyta w wiecie nadzmysowym. Wraeniami wiata zmysowego stoimy z natury rzeczy znacznie bliej istot i 107

procesw tego wiata ni obrazami ogldanymi w sposb nadzmysowy - wiata nadzmysowego. Mona by nawet powiedzie, e obrazy te s zrazu jakby zason, ktr dusza rozpina przed wiatem nadzmysowym, gdy czuje jego dotknicie. Chodzi o przyzwyczajanie si do takiego sposobu przeywania rzeczy nadzmysowych. W trakcie tego przeywania z wolna pojawi si ich odpowiednie wytumaczenie, zdolno waciwego odczytywania. W wypadku waniejszych przey nadzmysowych z tego, co ujrzymy, wyniknie samo przez si, i nie mamy do czynienia z obrazami bdcymi wspomnieniami ze zwykej sfery przey. Na tym polu spotyka si zaiste wiele niedorzecznoci wypowiadanych przez ludzi, ktrzy nabrali przekonania czy przynajmniej wiary, e dysponuj pewn wiedz nadzmysow. Jake wielu ludzi przekonanych o swych wielokrotnych ywotach ziemskich odnosi obrazy pojawiajce si w ich duszy do przey z wczeniejszego bytu ziemskiego. Naley by zawsze nieufnym, gdy tego rodzaju obrazy zdaj si wskazywa na takie poprzednie ywoty ziemskie, ktre pod tym czy innym wzgldem podobne s do obecnego bd jawi si tak, i zyskuje on dziki nim atwe rozumowe wytumaczenie. Jeli w rzeczywistym przeyciu nadzmysowym pojawia si prawdziwe wraenie z jednego lub wicej poprzednich ywotw ziemskich, to najczciej okazuje si, e miao ono lub miay one ksztat, jakiego nigdy nie moglibymy, ani nie chcieli, nada im w mylach, kierujc si naszym myleniem, yczeniami i deniami z obecnego ycia. Przykadowo, wraenie odnoszce si do poprzedniego bytu ziemskiego otrzymamy w takiej chwili naszego obecnego ycia, w ktrej zupenie niemoliwe jest nabycie zdolnoci czy im podobnych cech, ktre posiadalimy w owym wczeniejszym yciu. Daleko do tego, by w wypadku powaniejszych przey duchowych pojawiy si obrazy mogce by wspomnieniami ze zwyczajnego ycia; najczciej s to obrazy, na ktre bynajmniej nie wpadlibymy w naszej zwyczajnej sferze przey. W jeszcze wikszym stopniu ma to miejsce w wypadku wrae ze wiatw cakowicie nadzmysowych. I tak na przykad czsto nie istnieje moliwo uformowania obrazw odnoszcych si do bytu midzy ywotami ziemskimi - a wic do ycia midzy ostatni mierci czowieka a narodzinami w obecnym yciu - w oparciu o zwyczajne ycie. Moemy wtedy dowiadczy, e w yciu duchowym rozwinlimy skonno ku ludziom i rzeczom, stojc w penej sprzecznoci z tymi, ktre rozwijamy w yciu ziemskim. Poznajemy, e w yciu ziemskim czsto dymy do tego, by z mioci zajmowa si czym, co odpychalimy od siebie, czego unikalimy w poprzedzajcym je yciu duchowym (midzy mierci a narodzinami). Wszystko, co mogoby wyoni si ze zwyczajnych przey jako wspomnienie tej rzeczy, musiaoby by odmienne ni wraenie, ktre otrzymujemy ze wiata duchowego dziki rzeczywistemu postrzeganiu. Czowiek nie obeznany z nauk duchow czyni bdzie zarzuty nawet wtedy, gdy sprawy przedstawiaj si tak, jak je wanie opisalimy. Moe on powiedzie: "A wic dobrze, lubisz jak rzecz. Ludzka natura jest skomplikowana. Kadej skonnoci towarzyszy utajona domieszka niechci. W odniesieniu do danej rzeczy ukazuje si ona tobie w szczeglnym momencie. Uwaasz j za przeycie z okresu poprzedzajcego twoje narodziny, podczas gdy w naturalny sposb mona by j zapewne wytumaczy nieuwiadomionymi faktami z ycia duszy". Na taki zarzut nie da si na og odpowiedzie niczym innym ni tylko tym, e w wielu wypadkach moe on by z ca pewnoci suszny. Poznania wiadomoci nadzmysowej, ktre byoby bez zarzutu, nie zdobywa si atwo. Tak samo jednak jak prawd jest to, e rzekomy" badacz duchowy moe si myli i nieuwiadomione fakty odnosi do przey ducha w okresie poprzedzajcym narodziny, prawd jest i to, e wiczenia wynikajce z nauki duchowej prowadz do takiego samopoznania, ktre obejmuje rwnie podwiadome nastroje duszy i potrafi uwolni si od zudze take w tym wzgldzie. Nie twierdzimy tu wszak niczego innego ni tylko to, e prawdziwe jest jedynie takie poznanie nadzmysowe, ktre w trakcie czynnoci 108

poznawczych potrafi odrni to, co pochodzi ze wiatw nadzmysowych, od tego, co wytworzya nasza wasna wyobrania. Owej zdolnoci rozrniania nabywa si w miar wzywania si w wiaty nadzmysowe w takim stopniu, i postrzeenie w tej dziedzinie odrnia si od urojenia z tak sam pewnoci, jak w wiecie zmysowym odrnia si dotknite palcem gorce elazo od jedynie wyobraonego. 25. O POCZUCIU "JA" I ZDOLNOCI DUSZY LUDZKIEJ DO MIOCI, A TAKE O ICH RELACJI DO WIATA YWIOW Gdy dusza ludzka wkracza wiadomie w wiat ywiow, czuje si zmuszona do zmiany niejednego z wyobrae, ktre zdobywa w wiecie zmysowym. Do zmiany tej stanie si zdolna, jeli odpowiednio wzmocni swe siy. Tylko wtedy, gdy cofnie si przed wzmocnieniem siebie, w momencie wkraczania w wiat ywiow ogarn j moe uczucie utraty trwaej podstawy, na ktrej musi budowa swe ycie wewntrzne. Wyobraenia, ktre zdobywamy w wiecie fizyczno-zmysowym, staj na przeszkodzie wejciu w wiat ywiow tylko tak dugo, jak dugo chcemy je zachowa w takiej postaci, w jakiej je zdobylimy. Nie ma jednak adnego innego powodu ku temu, by dusza zachowaa je w tej formie ni przyzwyczajenie. Jest te zupenie naturalne, e wiadomo, ktra obcuje pocztkowo tylko ze wiatem zmysowym, przywyka uwaa za jedyn moliw posta swych wyobrae t, ktr rozwija w oparciu o w wiat. Jest to nawet wicej ni naturalne, jest wrcz konieczne. ycie duszne nie osignoby nigdy swej wewntrznej spoistoci, koniecznej trwaoci, gdyby w wiecie zmysowym nie rozwina si wiadomo, ktra pod pewnym wzgldem yje w sztywnych, rygorystycznie jej narzuconych wyobraeniach. Dziki temu wszystkiemu, co moe da duszy obcowanie ze wiatem zmysowym, jest ona pniej w stanie wkroczy w wiat ywiow w taki sposb, by nie utraci w nim swej samodzielnoci, swego zamknitego w sobie jestestwa. Wzmocnienie ycia dusznego, wzbogacenie go o nowe siy musi nastpi po to, by w momencie wkroczenia w wiat ywiow samodzielno owa istniaa nie tylko jako niewiadoma wasno duszy, lecz by mona j byo z pen jasnoci zachowa w wiadomoci. Jeli dusza jest zbyt saba, by wiadomie przeywa wiat ywiow, to w momencie wkraczania we znika jej samodzielno, tak jak znika myl, ktra zbyt sabo odcisna si w duszy, by y dalej w wyranym wspomnieniu. W rzeczywistoci dusza nie jest wwczas w stanie wej swoj wiadomoci w wiat nadzmysowy. Za kadym razem, kiedy prbuje dotrze do wiata nadzmysowego, zostaje zawrcona do wiata zmysowego przez jestestwo, ktre w niej yje i ktre mona nazwa "Stranikiem Progu". Jeli mimo to dusza niejako zakosztuje wiata nadzmysowego, tak i zachowa co z niego w wiadomoci, pogrywszy si ponownie w wiecie zmysowym, wwczas owa zdobycz z innej dziedziny wywoa czstokro zamt w yciu wyobraeniowym. Popadniecie w taki zamt nie jest w ogle moliwe, jeli odpowiednio pielgnuje si w szczeglnoci zdrow si sdzenia, ktr zdoby mona w wiecie zmysowym. Dziki takiemu wzmocnieniu zdolnoci sdzenia rozwija si waciwa relacja duszy do procesw i jestestw wiatw nadzmysowych. Koniecznym warunkiem wiadomego ycia w tych wiatach jest bowiem nastawienie duszy, ktrego w wiecie zmysowym nie mona rozwin z tak si, z jak pojawia si ono w wiatach duchowych. Jest to zdolno do oddawania si temu, co si przeywa. W przeyciu naley si zanurzy; naley umie sta si z nim jednym. Naley umie zrobi to do takiego stopnia, by ujrze si poza swym wasnym jestestwem i poczu si wewntrz innego. Ma wwczas miejsce przeobraenie wasnego jestestwa w jestestwo, ktrego dotyczy dane przeycie. Jeli nie posiadamy owej zdolnoci przeobraania si, to nie moemy przey w wiatach nadzmysowych niczego prawdziwego. Wszelkie przeywanie polega bowiem na uwiadomieniu sobie: "Przeobrazie si teraz w okrelony sposb, a zatem ywo wspistniejesz z istot, ktra sw natur w ten wanie sposb przeobrazia twoj natur". Owo przeobraenie si, wczuwanie w inne jestestwa to ycie w wiatach nadzmysowych. Dziki takiemu wczuwaniu si poznajemy jestestwa i zdarzenia tych wiatw. Zauwaamy przez to, jak w ten czy inny sposb spokrewnieni jestemy z jednym jestestwem i jak z racji naszej wasnej 109

natury obcy innemu. Ma miejsce stopniowanie przey dusznych, ktre - zwaszcza w odniesieniu do wiata ywiow - naleaoby okreli jako sympatie i antypatie. W wyniku spotkania z jakim jestestwem lub zdarzeniem wiata ywiow czujemy na przykad, e w naszej duszy pojawia si przeycie, ktre mona okreli jako sympati. Przeywajc ow sympati, poznajemy natur danej istoty elementarnej lub zdarzenia. Nie naley jednak wyobraa sobie, e w przeyciach sympatii i antypatii wchodzi w rachub jedynie ich sia, ich intensywno. W wypadku przeycia-sympatii i przeycia-antypatii w zmysowym wiecie fizycznym jest w pewnym sensie tak, i mwi si tylko o silniejszej lub sabszej sympatii lub antypatii. W wiecie ywiow sympatie i antypatie rozrnia si nie tylko ze wzgldu na si, lecz rwnie tak, jak na przykad w wiecie zmysowym barwy. Podobnie jak wiat zmysowy widzimy jako wielobarwny, tak wiat ywiow moemy przeywa jako zrnicowany pod wzgldem sympatii i antypatii. Naley przy tym wzi pod uwag take i to, e "antypatyczno" nie ma w obrbie krlestwa ywiow zabarwienia, ktre powodowaoby, i w naszym wntrzu odwracalibymy si od czego, co jest antypatyczne. Przez antypatyczn naley okreli tak cech istoty lub zdarzenia w wiecie ywiow, ktra do sympatycznej cechy innego zdarzenia lub istoty ma si podobnie, jak w wiecie zmysowym barwa niebieska do czerwonej. Mona by mwi o "zmyle" wobec wiata ywiow; zmyle, jaki czowiek jest w stanie obudzi w swym ciele eterycznym. Zmys ten zdolny jest postrzega w wiecie ywiow sympatie i antypatie tak, jak w wiecie zmysowym oko zdolne jest postrzega barwy, ucho za dwiki. I podobnie jak w wiecie zmysowym jeden przedmiot jest czerwony, a inny niebieski, jestestwa wiata ywiow cechuj si tym, i jedne promieniuj w duchowym ogldzie pewnego rodzaju sympati, inne za pewnego rodzaju antypati. Owo przeywanie wiata ywiow poprzez sympatie i antypatie nie jest czym, co powstaje tylko w duszy przebudzonej w sferze nadzmysowej. Istnieje ono zawsze w kadej duszy ludzkiej; naley do jej istoty. Tyle e w zwykym yciu dusznym wiedza o tej czci jestestwa czowieka nie jest rozwinita. Czowiek niesie w sobie swe ciao eteryczne i poprzez nie jest po stokro zwizany z jestestwami i procesami wiata ywiow. W jednej chwili swego ycia wpleciony jest sympatiami i antypatiami w wiat ywiow w taki, w innej znw w inny sposb. Dusza nie moe jednak y jako jestestwo eteryczne bez przerwy w ten sposb, e sympatie i antypatie dziaaj w niej z tak wyrazistoci. Podobnie jak w bycie zmysowym stan czuwania musi wystpowa na przemian ze stanem snu, tak w wiecie ywiow musi istnie stan przeciwny do przeywania sympatii i antypatii. Dusza moe odsun si od wszelkich sympatii i antypatii i przeywa w sobie tylko sam siebie, skierowa uwag tylko na swj wasny byt i wczuwa si tylko w niego. To wczuwanie si moe osign tak si, i mona by mwi o "woli", pragnieniu wasnego jestestwa. Chodzi tu o stan ycia dusznego, ktry nie jest atwo opisa, poniewa w swej czystej, pierwotnej naturze nie przypomina niczego w wiecie zmysowym poza silnym, czystym poczuciem "ja" u duszy, poczuciem samej siebie. W wypadku wiata ywiow stan w przedstawi mona tak, i wobec koniecznoci oddania si przeyciomsympatiom i przeyciom-antypatiom dusza czuje potrzeb powiedzie sobie: "Chc rwnie istnie tylko dla siebie; chce by tylko w samej sobie" . I niejako wysikiem woli wyrywa si ze stanu oddania si przeyciom-sympatiom i przeyciom-antypatiom. Takie ycie w sobie to dla wiata ywiow w pewnym sensie stan snu, podczas gdy oddanie si procesom i jestestwom to stan czuwania. Gdy dusza ludzka, czuwajc w wiecie ywiow, wyty wol przeywania samej siebie, a wic gdy odczuje potrzeb "snu eterycznego", to w sen w zapadnie, wycofujc si z rozwinitym w peni poczuciem samej siebie do stanu czuwania w sferze przey zmysowych. Albowiem owo przepojone poczuciem siebie przeywanie w wiecie zmysowym jest wanie snem eterycznym. Polega on na oderwaniu si duszy od przey wiata ywiow. Jest dosownie tak, e dla wiadomoci nadzmysowej ycie duszy w wiecie zmysowym to duchowy sen. 110

Gdy przy waciwie rozwinitym ludzkim ogldzie duchowym nastpuje przebudzenie w wiecie nadzmysowym, wspomnienie przey duszy w wiecie zmysowym zostaje zachowane. Wspomnienie to musi pozosta, gdy w przeciwnym razie w wiadomoci jasnowidzcej istniayby inne jestestwa i zdarzenia, nie istniaoby natomiast nasze wasne jestestwo. Nie wiedzielibymy nic o sobie; my sami nie ylibymy duchowo; w naszej duszy yyby inne jestestwa i procesy. Jeli bdziemy o tym pamita, zrozumiemy, e waciwie rozwinite jasnowidzenie musi przykada wielk wag do wyksztacenia silnego "poczucia ja". Rozwijajc owo poczucie wraz z jasnowidzeniem, nie rozwijamy bynajmniej niczego, co miaoby si pojawi w duszy dopiero dziki niemu; uczymy si tylko poznawa to, co zawsze istniao w gbi duszy, pozostajc jednak nieuwiadomione dla zwykego ycia dusznego, ktre upywa w wiecie zmysowym. Silne "poczucie ja" nie istnieje dziki ciau eterycznemu jako takiemu, lecz dziki duszy przeywajcej siebie w ciele fizyczno-zmysowym. Jeli dusza nie przeniesie z sob silnego poczucia "ja" ze swych przey w wiecie zmysowym do stanu jasnowidzenia, to przekona si, e nie bdzie wystarczajco przygotowana do tego, by mie przeycia w wiecie ywiow. Dla wiadomoci ludzkiej w wiecie zmysowym istotne jest natomiast, eby poczucie samej siebie u duszy (jej przeycie "ja") byo przytumione, aczkolwiek musi by ono obecne. Dziki temu dusza ma moliwo rozwijania w wiecie zmysowym najszlachetniejszej siy moralnej, wspczucia. Gdyby silne poczucie "ja" sigao rwnie w sfer wiadomych przey duszy w wiecie zmysowym, moralne popdy i wyobraenia nie mogyby rozwija si we waciwy sposb. Nie mogyby wyda owocu mioci. Oddania, tego naturalnego popdu w wiecie ywiow, nie naley utosamia z tym, co w sferze ludzkich przey okrelamy jako mio. Oddanie si w wiecie ywiow polega na przeywaniu siebie w innej istocie lub procesie; mio natomiast to przeywanie innej istoty we wasnej duszy. By rozwina si zdolno takiego przeywania, obecne w gbiach duszy poczucie samej siebie (poczucie "ja") musi zosta w pewnym sensie przesonite. W duszy, w ktrej jej wasne siy zostay w ten sposb przytumione, budzi si dziki temu zdolno odczuwania w sobie cierpie i radoci innej istoty. Kiekuje mio, z ktrej wyrasta prawdziwa moralno yciowa. Mio jest dla czowieka najwaniejszym owocem jego przey w wiecie zmysowym. Jeli przenikniemy istot mioci, wspczucia, to odkryjemy, i w ten wanie sposb element duchowy wyraa si w swej prawdzie w wiecie zmysowym. Powiedzielimy tu, e do istoty elementu nadzmysowego naley przeobraanie si w co innego. Jeli element duchowy przeobraa si w czowieku yjcym w wiecie fizyczno-zmysowym w taki sposb, e przytumia poczucie "ja" i oywa jako mio, wwczas pozostaje wierny swym wasnym prawom, prawom wiata ywiow. Mona powiedzie, e wiadomoci nadzmysow dusza ludzka budzi si w wiecie duchowym; podobnie naley powiedzie, e w mioci element duchowy budzi si w wiecie zmysowym. Tam, gdzie w yciu rodzi si mio, wspczucie, tam czujemy czarodziejskie tchnienie ducha przenikajcego wiat zmysowy. Dlatego waciwie rozwinita zdolno jasnowidzenia nigdy nie jest w stanie przytpi wspczucia, mioci. Im waciwiej dusza wzywa si w wiaty duchowe, tym bardziej brak mioci, wspczucia odczuwa jako zaprzeczenie ducha. Przeycia wiadomoci, ktra staje si jasnowidzca, wykazuj w odniesieniu do tego, co powiedzielimy, cakiem szczeglne waciwoci. Podczas gdy poczucie "ja" - niezbdne do przeywania w wiatach nadzmysowych - atwo ulega przytumieniu, czsto zachowujc si jak sabe, gasnce wspomnienie jakiej myli, to uczucia nienawici, nieczuo, niemoralne popdy staj si silnymi przeyciami dusznymi wanie po wkroczeniu w wiat nadzmysowy. Staj przed dusz niczym ywe wyrzuty, przyjmujc posta szkaradnych obrazw. By nie by przez ni drczona, wiadomo nadzmysow szuka czsto pomocy u si duchowych, ktre osabiaj wraenie tych obrazw. Tym samym jednak pozwala, by przenikny j siy, ktre dziaaj

111

niszczco na zdobyt zdolno jasnowidzenia. Oddalaj dusz od dobrych obszarw wiata duchowego i kieruj ku zym. Z drugiej strony prawdziwa mio, szczera yczliwo duszy to zarazem przeycia duszne, ktre wzmacniaj siy wiadomoci w sposb niezbdny dla osignicia zdolnoci jasnowidzenia. Jeli mwimy, e dusza musi si przygotowa, zanim stan si dla niej moliwe dowiadczenia w wiecie nadzmysowym, to naley doda, e do rozmaitych rodkw przygotowawczych naley rwnie zdolno do mioci, skonno do prawdziwej ludzkiej yczliwoci i wspczucia. Natomiast rozwinite poczucie "ja" dziaa w wiecie zmysowym przeciw moralnoci; zbyt sabo rozwinite spowoduje natomiast, e w duszy faktycznie targanej przez burze sympatii i antypatii wiata ywiow zabraknie wewntrznej pewnoci i spjnoci. Te mog istnie tylko wtedy, gdy w ciao eteryczne, ktrego w zwykym yciu sobie nie uwiadamiamy, wniknie dostatecznie silne poczucie "ja" z przey zmysowo-fizycznych. Do rozwinicia za prawdziwie moralnego usposobienia duszy konieczne jest, bymy poczucie "ja", jakkolwiek musi ono istnie, przytumili, skaniajc si ku wspczuciu i mioci. 26. O "PRAWDZIWYM JA" CZOWIEKA Gdy dusza przeywa siebie w swym ciele astralnym i ma za otaczajcy wiat ywe istoty mylowe, to wie, e znajduje si zarwno poza ciaem fizycznym, jak i ciaem eterycznym. Wwczas czuje jednak rwnie, e jej myli, uczucia i wola nale do pewnej ograniczonej dziedziny wiata, podczas gdy ona sama swym prawasnym jestestwem mogaby ogarn wicej ni to, co przypada jej w udziale w tej dziedzinie. Dusza, ktra staa si jasnowidzca, moe powiedzie sobie w wiecie duchowym: "W wiecie zmysowym jestem ograniczona do tego, co ciao fizyczne pozwala mi obserwowa; w wiecie ywiow ogranicza mnie ciao eteryczne; w wiecie duchowym jestem ograniczona przez to, e znajduj si w pewnym sensie na kosmicznej wyspie i wyczuwam mj byt duchowy jedynie do jej brzegw. Dalej jest wiat, ktry mogabym postrzega, gdybym tylko przebia si przez zason tkan przed mym okiem duchowym przez czyny ywych istot mylowych". Dusza zdoa przebi si przez, t zason, jeli bdzie coraz bardziej rozwija w sobie zdolno oddania, potrzebn ju wczeniej do ycia w wiecie ywiow. Bdzie musiaa coraz bardziej wzmacnia siy wyrose z przey w wiecie fizycznym, by uchroni si w wiatach nadzmysowych przed przytumieniem, zmceniem czy wrcz unicestwieniem wiadomoci. W wiecie fizycznozmysowym, by mc przeywa w sobie myli, dusza potrzebuje jedynie tej siy, ktra zostaa jej dana w sposb naturalny, bez wkadu pracy z jej strony. W wiecie ywiow myli ulegaj stumieniu do przey przypominajcych sen, przey, ktre powstajc, natychmiast popadaj w zapomnienie - to znaczy w ogle nie docieraj do wiadomoci - o ile dusza przed wkroczeniem w wiat ywiow nie pracuje nad wzmocnieniem swego ycia wewntrznego. Musi ona w tym celu szczeglnie rozwin si woli, gdy w wiecie ywiow myl nie jest ju tylko myl; posiada ona wewntrzn ruchliwo, wasne ycie. Naley j przytrzyma wol, jeli nie ma umkn z obszaru wiadomoci. W wiecie duchowym myli s w peni samodzielnymi ywymi istotami. Jeli maj pozosta w wiadomoci, dusza musi si na tyle wzmocni, by w swym wntrzu moga sama rozwin si, ktr w wiecie fizycznym rozwija za ni ciao fizyczne, za w wiecie ywiow sympatie i antypatie ciaa eterycznego. Z nich wszystkich musi ona zrezygnowa w wiecie duchowym. Przeycia wiata zmysowego i wiata ywiow s tam dla duszy obecne tylko niczym wspomnienia. Ona sama za znajduje si poza obrbem obu tych wiatw. Otacza j wiat duchowy. Z pocztku nie wywouje on w ciele astralnym adnego wraenia. Dusza musi nauczy si y swymi wspomnieniami sama dla siebie. Treci jej wiadomoci jest zrazu tylko to: "Istniaam, a teraz stoj wobec nicoci". Gdy jednak przyjd wspomnienia przey duszy nie bdcych jedynie odzwierciedleniem zdarze zmysowych lub zdarze nalecych do wiata ywiow, lecz pobudzonymi przez nie wolnymi przeyciami 112

mylowymi, w duszy rozpocznie si mylowy dialog pomidzy wspomnieniami a rzekom "nicoci" duchowego otoczenia. To za, co powstanie jako wynik owej rozmowy, stanie si wiatem wyobrae w wiadomoci ciaa astralnego. Si, jakiej dusza potrzebuje w tym punkcie swego rozwoju, jest sia, ktra uczyni j zdoln do tego, by stan na brzegu wiata, bdcego dotychczas jedynym, jaki znaa, i znie swe zetknicie si z rzekom nicoci. Z pocztku owa domniemana nico jest dla duszy najzupeniej prawdziw nicoci. Ale bd co bd dusza ma za sob wiat swych wspomnie. Potrafi si ich niejako mocno uchwyci, potrafi w nich y. Im bardziej w nich yje, tym bardziej wzmacnia siy ciaa astralnego. Od ich za wzmocnienia rozpoczyna si rozmowa pomidzy minionym bytem duszy a jestestwami wiata duchowego. W trakcie tej rozmowy dusza uczy si odczuwa siebie jako jestestwo astralne. Uywajc wyraenia odpowiadajcego dawnym tradycjom, moemy powiedzie: "Dusza ludzka przeywa siebie jako jestestwo astralne w obrbie kosmicznego sowa". Przez kosmiczne sowo rozumiemy tu czyny mylowe ywych istot mylowych, majce miejsce w wiecie duchowym niczym ywe rozmowy jestestw duchowych; w taki jednak sposb, i dla wiata duchowego owe rozmowy jestestw duchowych s tym samym, czym dla wiata zmysowego czyny. Dusza, chcc przej do wiata ponadduchowego, musi si wasnej woli wymaza wspomnienia ze wiata fizycznego i wiata ywiow. Moe tego dokona tylko wtedy, gdy rozmowa jestestw duchowych daa jej pewno, i nie utraci cakowicie swego bytu, wymazujc w sobie wszystko to, co dotychczas dawao jej wiadomo swego bytu. Dusza musi rzeczywicie stan nad duchow przepaci i stojc nad ni, wysikiem woli zapomnie o swym chceniu, odczuwaniu i myleniu. W swej wiadomoci musi wyrzec si swej wasnej przeszoci. Decyzj, ktra jest tu konieczna, mona nazwa sprowadzeniem si wasnej woli - nie za dziki warunkom istniejcym w ciele fizycznym i eterycznym - cakowitego snu wiadomoci. Przy czym decyzj t naley wyobraa sobie tak, e jej celem nie jest ponowne przywrcenie tej samej wiadomoci, co przedtem po okresie braku wiadomoci, lecz tak, e wskutek postanowienia duszy wiadomo owa rzeczywicie pogry si w zapomnieniu. Naley mie na uwadze to, e proces ten moliwy jest tylko w wiecie duchowym, nie jest za moliwy w wiecie fizycznym ani w wiecie ywiow. W wiecie fizycznym moliwe jest zniszczenie, ktre jawi si jako mier; w wiecie ywiow mier nie istnieje. Czowiek na tyle, na ile naley do wiata ywiow, nie moe umrze, moe si jedynie przeobrazi w inne jestestwo. W wiecie duchowym, w cisym znaczeniu tego sowa, nie jest moliwe take radykalne przeobraenie, gdy w cokolwiek by si istota ludzka przeobrazia, przeszo, ktr przeya, jawi si w wiecie duchowym jako jej wasny wiadomy byt. Jeli w byt wspomnieniowy ma znikn w wiecie duchowym, to dusza sama decyzj swej woli musi pogry go w zapomnieniu. wiadomo nadzmysowa moe podj tak decyzj, o ile zdobdzie potrzebn do tego si wewntrzn. Gdy to nastpi, z zapomnienia, ktre wiadomo nadzmysowa sama spowodowaa, wynurzy si prawdziwe jestestwo "ja". Wiedz o nim da duszy ludzkiej otaczajcy j wiat ponadduchowy. Podobnie jak wiadomo nadzmysowa moe przeywa siebie w ciele eterycznym i astralnym, moe ona rwnie przeywa siebie w "prawdziwym ja". "Prawdziwe ja" nie jest wytworem ogldu duchowego; istnieje ono w gbi kadej duszy ludzkiej. wiadomo nadzmysowa przeywa jedynie - zdajc sobie z tego spraw - to, co dla kadej duszy ludzkiej jest faktem, wprawdzie nieuwiadomionym, ale nalecym do jej istoty. Po mierci fizycznej czowiek wtapia si stopniowo w otaczajcy go wiat duchowy. W wiecie tym istota czowieka pojawia si zrazu ze wspomnieniami ze wiata zmysowego. Mimo braku oparcia w ciele fizyczno-zmysowym moe ona y w tych wspomnieniach wiadomie, poniewa wcielaj si w nie odpowiadajce im ywe istoty mylowe. Dziki temu wspomnienia owe nie wiod ju bytu cieni, waciwego im w wiecie fizyczno-zmysowym. W okrelonym momencie pomidzy mierci a nowymi narodzinami dziaanie ywych jestestw mylowych otaczajcego wiata duchowego jest tak silne, e bez impulsu woli ze strony duszy ludzkiej sprowadza opisany wczeniej stan zapomnienia. Wraz z nim wyania si ycie w "prawdziwym 113

ja". wiadomo jasnowidzca dziki wzmocnieniu ycia dusznego dokonuje jako wolnego czynu duchowego tego, co jest poniekd naturalnym wydarzeniem w yciu pomidzy mierci a nowymi narodzinami. Jednake w obszarze przey fizyczno-zmysowych nigdy nie moe pojawi si wspomnienie poprzednich ywotw ziemskich, o ile w ich trakcie wyobraenia czowieka nie byy zwrcone ku wiatu duchowemu. Trzeba bowiem najpierw o czym wiedzie, jeli wyranie rozpoznawalne wspomnienie tego czego ma si pniej pojawi. Podobnie, jeli chcemy, by nasze oczekiwania, e w nastpnym yciu ziemskim bdziemy mogli przypomnie sobie poprzednie, byy zasadne, w danym yciu musimy zdoby wiedz o sobie jako o istocie duchowej. Wiedza ta nie musi by jednak zdobyta na drodze jasnowidzenia. W duszy kogo, kto dziki jasnowidzeniu uzyska bezporedni wiedz o wiecie duchowym, w ywotach, jakie nastpi po tym, w ktrym wiedz t osign, moe pojawi si wspomnienie poprzedniego ycia ziemskiego, podobnie jak w bycie zmysowym pojawi si wspomnienie czego, co si wczeniej samemu przeyo. U kogo, kto ze zrozumieniem wniknie w wiedz duchow bez ogldu duchowego, wspomnienie to pojawi si w sposb dajcy si porwna ze wspomnieniem w bycie zmysowym, jaki zachowujemy o zdarzeniu, ktre znamy jedynie z opisu. 27. UWAGI NA TEMAT TEGO, JAK MAJ SI OPISY PRZEDSTAWIONE W NINIEJSZEJ KSICE DO OPISW W MOJEJ TEOZOFII I WIEDZY TAJEMNEJ W ZARYSIE Nazwy majce wyrazi przeycia duszy ludzkiej w wiecie ywiow i w wiecie duchowym musz by dopasowane do specyfiki tych przey. Nadajc owe nazwy, naley bra pod uwag to, e ju przeycia w wiecie ywiow przebiegaj zupenie inaczej ni w wiecie zmysowym. Opieraj si one na zdolnoci duszy do przeobrae oraz obserwacji przez ni sympatii i antypatii. Si rzeczy rwnie nazwy bd mie w sobie co ze zmiennoci owych przey. Nie bd mogy by tak sztywne, jak musz by w wypadku wiata zmysowego. Kto, kto nie wemie pod uwag tych spraw, lecych wszak w samej naturze rzeczy, z atwoci bdzie mg doszuka si sprzecznoci midzy nazwami uywanymi w tej ksice a nazwami w Teozofii i Wiedzy tajemnej w zarysie. Sprzeczno zniknie, gdy uwzgldnimy fakt, i w obu ksikach nazwy zostay wybrane tak, by z jednej strony charakteryzoway przeycia duszy, ktrych dowiadcza ona w trakcie swego penego rozwoju pomidzy narodzinami (poczciem) a mierci, z drugiej za - midzy mierci a narodzinami. Tu natomiast przy wyborze nazw uwzgldnione zostay przeycia, ktrych dowiadcza wiadomo jasnowidzca, gdy wkracza w wiat ywiow oraz w dziedziny duchowe. Z Teozofii i Wiedzy tajemnej w zarysie wynika, e po mierci, wkrtce po oddzieleniu si ciaa fizyczno-zmysowego od duszy, odcza si od niej take i to ciao, ktre w niniejszej ksice nazwane jest ciaem eterycznym. Dusza yje wwczas zrazu w jestestwie nazywanym tu ciaem astralnym. Po oddzieleniu si duszy ciao eteryczne przeobraa si w wiecie ywiow. Przechodzi ono w tworzce w wiat jestestwa. Przy tym przeobraaniu ciaa eterycznego dusza czowieka nie jest ju obecna. Procesy wiata ywiow przeywa jednak jako swj wiat zewntrzny po mierci. To przeywanie wiata ywiow od zewntrz przedstawione zostao w Teozofii i Wiedzy tajemnej w zarysie jako przejcie duszy przez wiat duszny. Naley sobie zatem wyobraa, e wiat duszny jest tym samym wiatem, ktry z punktu widzenia wiadomoci nadzmysowej zosta tu nazwany wiatem ywiow. Jeli nastpnie w okresie pomidzy mierci a narodzinami - zgodnie z tym, co zostao powiedziane w mojej Teozofii - dusza oddzieli si od swego ciaa astralnego, bdzie y dalej w jestestwie, ktre okrelilimy jako "prawdziwe ja". Ciao astralne przejdzie wtedy samo, bez udziau duszy, co, co okrelilimy tu jako "zapomnienie". Pogry si niejako w wiecie, w 114

ktrym nie ma nic, co daoby si obserwowa zmysami lub przeywa tak, jak przeywa si myli, uczucia i wol, rozwijane przez czowieka w wiecie zmysowym. Dusza wiodca swj dalszy byt w "prawdziwym ja" bdzie wtedy przeywa w wiat jako swj wiat zewntrzny. Chcc scharakteryzowa przeycia w owym wiecie zewntrznym, moemy uczyni to tak samo jak w Teozofii i Wiedzy tajemnej w zarysie w wypadku opisu przejcia przez "dziedzin ducha". Dusza przeywajca siebie w "prawdziwym ja" ma wwczas wok siebie w wiecie duchowym wszystko to, co w bycie zmysowym powstao w niej jako przeycia duszne. W wiecie, ktry przedstawilimy tu jako wiat ywych jestestw mylowych, dusza odnajduje pomidzy mierci a nowymi narodzinami wszystko, co w bycie zmysowym przeya w swym wntrzu dziki postrzeganiu zmysowemu, myleniu, czuciu i woli. 28. WYMAGANIA OGLNE, JAKIE MUSI POSTAWI SOBIE KADY KTO CHCE PODDA SI ROZWOJOWI OKULTNEMU Przedstawimy tu warunki, ktre musz stanowi podstaw rozwoju okultnego. Nikt nie powinien sdzi, e mgby posun si w tym rozwoju za pomoc jakichkolwiek rodkw wzitych z ycia zewntrznego lub wewntrznego, jeli nie speni tych warunkw. Wszystkie wiczenia medytacyjne, koncentracyjne i inne bd bezwartociowe, ba, pod pewnym wzgldem wrcz szkodliwe, jeli nie uregulujemy naszego ycia zgodnie z tymi warunkami. Czowiekowi nie mona uyczy adnych si; mona tylko rozwin te, ktre ju posiada. Nie rozwijaj si one same przez si, poniewa napotykaj przeszkody zewntrzne i wewntrzne. Przeszkody zewntrzne zostan usunite za pomoc nastpujcych regu yciowych, natomiast wewntrzne dziki szczeglnym wskazwkom dotyczcym medytacji, koncentracji itd. Pierwszym warunkiem jest przyswojenie sobie doskonale jasnego mylenia. W tym celu musimy uwolni si od bdzenia naszych myli, choby tylko na krtk chwil w cigu dnia, np. na pi minut (im czciej, tym lepiej). Trzeba sta si panem wiata swych myli. Nie jestemy jego panem, jeli zewntrzne okolicznoci, zawd, jaka tradycja, stosunki spoeczne, ba, nawet przynaleno do jakiego narodu, pora dnia czy okrelone czynnoci itd. decyduj o tym, e powstaj w nas jakie myli, i o sposobie, w jaki je rozwijamy. Musimy wic we wspomnianym czasie zgodnie z nasz woln wol oprni nasz dusz ze zwykych, codziennych biegw myli i z wasnej inicjatywy i w jej centrum postawi jak myl. Nie powinnimy sdzi, e ma to by myl wybitna czy interesujca; w kontekcie okultnym to, co mamy tu osign, uzyskamy pewniej, jeli na pocztku postaramy si wybra jak myl moliwie najmniej interesujc i mao znaczc. Dziki temu samodzieln moc mylenia, o ktr tu chodzi, pobudzimy w wikszym stopniu, podczas gdy w przypadku myli interesujcej to ona wanie porwie nasze mylenie. Lepiej jest, jeli ten warunek kontroli myli zrealizujemy za pomoc szpilki ni rozwaa nad wielkoci Napoleona. Mwimy sobie: Wychodz teraz od tej myli i za pomoc najbardziej wasnej wewntrznej inicjatywy cz z ni wszystko, co stosownie do stanu rzeczy mona z ni powiza. Przy tym myl nasza na kocu wybranego okresu musi pozostawa w naszej duszy rwnie ywa i barwna, jak bya na jego pocztku. Uprawiajmy to wiczenie dzie po dniu, przynajmniej przez miesic; moemy kadego dnia wybra inn myl, jednake moemy te pozostawa przy tej samej myli przez wiele dni. Na kocu okresu takich wicze sprbujmy w peni uwiadomi sobie wewntrzne poczucie staoci i pewnoci, ktre dziki subtelnej uwadze wkrtce spostrzeemy we wasnej duszy, a nastpnie zakoczymy te wiczenia, kierujc myl ku wasnej gowie i ku rodkowi krgosupa (na mzg i rdze krgowy), tak jakbymy to uczucie chcieli wla do tych czci ciaa. Kiedy ju wic wiczylimy w ten sposb przez miesic, sprbujmy speni nowy wymg. Wymylmy sobie jak czynno, ktrej w zwykych okolicznociach dotychczasowego ycia z pewnoci nigdy bymy nie wykonali. Uczymy j sobie codziennym obowizkiem. Tote dobrze by byo, gdybymy wybrali tak czynno, ktr moglibymy codziennie wykonywa przez moliwie dugi czas. I tym razem lepiej bdzie, jeli zaczniemy od jakiej czynnoci mao 115

znaczcej, do ktrej trzeba si zmusi; np. postanwmy, e w okrelonej porze dnia podlejemy kwiat, ktry kupilimy. Po pewnym czasie dodajmy do pierwszej czynnoci jak inn, pniej trzeci i tak dalej, nie zaniedbujc przy tym swoich innych obowizkw. wiczenie to naley uprawia rwnie przez jeden miesic. Jednake take w tym drugim miesicu naley, o ile to moliwe, kontynuowa pierwsze wiczenie, chocia nie musimy traktowa go jako wyczny obowizek, jak to byo w pierwszym miesicu. Wszake nie wolno go pomija, gdy w przeciwnym razie wkrtce zauwaylibymy, e przepady nam owoce pierwszego miesica wicze i ponownie popadlimy w dawny szablon niekontrolowanych myli. Musimy przeto pamita, by nigdy nie utraci raz zdobytych owocw naszych wicze. Kiedy przewiczylimy ju czynno podejmowan z wasnej inicjatywy, to dziki subtelnej uwadze uwiadomimy sobie w naszej duszy uczucie pobudzenia do dziaania i uczucie to niejako przelewamy w nasze ciao tak, e pozwalamy mu spyn z gowy w d poprzez serce. W trzecim miesicu w centrum naszego ycia powinnimy postawi jako nowe wiczenie wyksztacenie pewnej rwnowagi umysu, spokoju ducha w obliczu waha przyjemnoci i cierpienia, radoci i blu; "podskakiwanie z radoci do nieba i zamartwianie si na mier" (o ktrym pisa Goethe) naley zastpi wiadomie zrwnowaonym nastrojem duszy. Uwaamy na siebie tak, eby nie da si owadn adnej radoci, powali na ziemi adnemu blowi, nie pozwoli adnemu dowiadczeniu wzbudzi w nas niepohamowany gniew czy wcieko, adnym oczekiwaniom napeni nas obaw czy lkiem, adnej sytuacji wytrci nas z rwnowagi itd., itd. Nie bjmy si, e takie wiczenie uczyni z nas ludzi oschych i pozbawionych ycia; raczej zauwaymy wkrtce, e dziki temu wiczeniu w duszy naszej pojawiaj si nowe oczyszczone waciwoci. Przede wszystkim pewnego dnia nasza subtelna uwaga pozwoli nam odczu w naszym ciele wewntrzny spokj; podobnie jak w obu poprzednich przypadkach przelejemy j w ciao - z serca ku doniom, stopom i w kocu ku gowie. Naturalnie, w tym przypadku nie mona tego robi po kadym poszczeglnym wiczeniu, w gruncie rzeczy bowiem mamy do czynienia nie z jakim jednym wiczeniem, lecz z ustawicznym baczeniem na wasne wewntrzne ycie duszy. Musimy codziennie, przynajmniej raz, przywoa w duszy ten wewntrzny spokj, a potem przela go z serca w cae ciao. wiczenie pierwszego i drugiego miesica traktujemy w miesicu trzecim tak, jak wiczenie z pierwszego miesica w miesicu drugim. W czwartym miesicu jako nowe trzeba podj wiczenie tzw. pozytywnoci. Polega ono na tym, e we wszystkich dowiadczeniach, jestestwach i rzeczach zawsze wyszukujemy tkwice w nich dobro, doskonao, pikno itd. Ucze wiedzy ezoterycznej musi stara si w kadym zjawisku i w kadej istocie szuka jej pozytywnych stron. Wkrtce te zauway, e pod pozorem szalestw w pewien sposb ukryta jest boska dusza, e pod pozorem brzydoty kryje si pikno, e nawet pod pozorem przestpcy skrywa si ukryte dobro. To wiczenie wie si pod pewnym wzgldem z tym, co nazywamy powstrzymywaniem si od krytyki. Nie naley przez to rozumie, e czer naley nazywa biel, a biel - czerni. Istnieje jednak rnica midzy ocen, ktr dyktuje jedynie nasza osobowo, a tak, ktra sympati i antypati okrela w zalenoci od ocenianego przedmiotu. I istnieje pewien punkt widzenia, ktry z mioci odnosi si do obcego zjawiska czy obcej istoty, i zawsze stawia sobie pytanie: Jak doszo do tego, e ten inny czowiek jest taki lub tak postpuje? Z takiego punktu widzenia sami przez si dymy do tego, by komu raczej pomc, ni go gani i krytykowa. Zarzut, e okolicznoci yciowe wymagaj od wielu ludzi ganienia i osdzania innych, nie ma tu racji bytu, albowiem wtedy s to wanie takie okolicznoci, e czowiek ten nie moe podj szkolenia okultnego. Istnieje wiele okolicznoci yciowych, ktre uniemoliwiaj podjcie takiego szkolenia w wikszej mierze. Wtedy wanie ten czowiek powinien, mimo wszystko, czyni pewne postpy, ktre moliwe s tylko pod pewnymi warunkami. Kto przez jeden miesic wiadomie zwraca si ku pozytywnej stronie wszystkich swych dowiadcze, ten stopniowo zauway, e w jego wntrzu rodzi si uczucie, jakby jego skra stawaa si ze wszystkich stron przeroczysta, a jego dusza otwieraa si szeroko na wszystkie utajone i subtelne procesy przebiegajce w jego otoczeniu, jakie 116

uprzednio cakowicie wymykay si jego uwadze. Wanie dlatego trzeba zwalcza waciwe kademu czowiekowi niezauwaanie takich subtelnych rzeczy. Jeli ju spostrzeemy, e to opisane uczucie jawi si w duszy jako pewnego rodzaju bogostan, to w mylach sprbujmy uczucie to skierowa ku sercu, a std pozwoli mu popyn ku oczom, std za na zewntrz w przestrze przed i wok nas. Zauwaymy wtedy, e w ten sposb wejdziemy w intymny zwizek z t przestrzeni. Wtedy niejako wyrastamy ponad nas samych. Uczymy si fragment naszego otoczenia traktowa jak co, co naley do nas. W wiczeniu tym potrzeba naprawd duo koncentracji, a przede wszystkim uznania faktu, e wszystkie burzliwe, namitne uczucia dziaaj cakowicie destrukcyjnie na wspomniany nastrj. Z powtarzaniem wicze z pierwszych miesicy jest tak samo, o czym ju mwilimy, jak w odniesieniu do miesicy wczeniejszych. W pitym miesicu sprbujmy wytworzy w sobie postaw cakowicie pozbawionego uprzedze odnoszenia si do kadego nowego dowiadczenia. Ucze wiedzy ezoterycznej musi cakowicie zerwa z postaw, jak okazuj ludzie, ktrzy w obliczu rzeczy dopiero co usyszanych i zobaczonych powiadaj: "Nie syszaem o czym takim, czego takiego nie widziaem, nie wierz w to, to jaka pomyka". Ucze ten musi by gotw w kadej chwili przyj cakowicie nowe dowiadczenie. To, co dotychczas uznawa za rzecz normaln, co wydawao mu si rzecz moliw, nie moe by przeszkod dla przyjcia nowej prawdy. Wprawdzie wyraamy to radykalnie, ale jest cakowicie suszne, e jeli kto przyjdzie do tego ucznia i powie mu: "Suchaj, wiea kocioa X jest od wczoraj zupenie krzywa", to ucze ten powinien zostawi sobie otwart furtk na moliwo, e jego dotychczasowa znajomo praw natury da si jeszcze poszerzy dziki takiemu pozornie niesychanemu wydarzeniu. Kto w pitym miesicu podejmuje wysiki, by przyj tak postaw, ten zauway, e w jego duszy pojawi si uczucie, jakby w owej przestrzeni, o ktrej bya mowa przy wiczeniu z czwartego miesica, co oyo, jakby co si w niej poruszyo. Uczucie to jest niezwykle delikatne i subtelne. Trzeba sprbowa uwanie postrzec t subteln wibracj w swym otoczeniu i niejako pozwoli jej przepywa przez wszystkie pi zmysw, a zwaszcza przez oczy, uszy i skr, o ile ta zawiera w sobie zmys temperatury (ciepa). Na tym stopniu rozwoju ezoterycznego naley powici mniejsz uwag wraeniom odnoszcym si do tych porusze w niszych zmysach - smaku, powonienia i dotyku. Na tym stopniu licznych zych wpyww, ktre mieszaj si w tej dziedzinie z wpywami dobrymi, nie da si jeszcze odrni od tych ostatnich, dlatego zadanie to ucze powinien podj dopiero na pniejszym stopniu. W szstym miesicu naley sprbowa systematycznie uprawia wszystkie pi wicze w regularnej odmianie. W ten sposb stopniowo w duszy rodzi si pikna rwnowaga. Zauwaamy mianowicie, e np. cakowicie znika istniejce niezadowolenie z pojawu i istoty wiata. Nastrj pojednawczy wobec wszelkich przey opanowuje dusz, nastrj, ktry adn miar nie oznacza obojtnoci, lecz, przeciwnie, pozwala nam dopiero pracowa w wiecie, ulepszajc go i rozwijajc. Udziela si nam spokojne zrozumienie rzeczy, ktre uprzednio byy zamknite przed nasz dusz. Pod wpywem tych wicze zmienia si take chd i gesty czowieka, a pewnego dnia moe on zauway, e nawet jego pismo zmienio swj charakter. Wtedy moe on powiedzie, e bliski jest osignicia pierwszego szczebla na drodze prowadzcej go wzwy. Teraz musimy podkreli jeszcze dwie nastpujce rzeczy: Po pierwsze, e omwionych pi wicze paraliuje szkodliwy wpyw, jaki mog wywiera inne wiczenia okultne, tak e zachowuj si tylko ich korzystne wpywy. A po drugie, e waciwie one same zapewniaj pozytywny rezultat pracy medytacyjnej i koncentracyjnej. Ezoterykowi nie wystarczy samo, choby najsumienniejsze, spenienie zasad zwyczajowej moralnoci, albowiem moralno ta moe by bardzo egoistyczna, kiedy czowiek powiada sobie: Chc by dobry, aby uwaano mnie za dobrego. Ezoteryk czyni dobrze nie dlatego, eby by uwaany za dobrego, lecz dlatego, i stopniowo poznaje, e jedynie dobro posuwa naprzd ewolucj wiata, zo za, gupota i brzydota stwarzaj przeszkody na jej drodze.

117

29. MEDYTACJE SZCZEGLNE Cnoty miesiczne: Dwanacie cnt, ktre naley medytowa i praktykowa w yciu. wiczenia zawsze zaczyna 21 dnia poprzedniego miesica. Na pierwszym miejscu podana jest "cnota miesiczna", na drugim - skutek medytacji. Kwiecie: cze / ofiarno Maj: wewntrzna rwnowaga / postp Czerwiec: wytrwao / wierno Lipiec: altruizm / katharsis Sierpie: wspczucie / wolno Wrzesie: uprzejmo / serdeczna taktowno Padziernik: zadowolenie / opanowanie Listopad: cierpliwo / pojmowanie Grudzie: kontrola myli i mowy / poczucie prawdy Stycze: odwaga / moc zbawienia Luty: dyskrecja / zdolno medytowania Marzec: wspaniaomylno / mio

WICZENIA NA DNI TYGODNIA Czowiek musi zwraca uwag na pewne procesy przebiegajce w jego duszy i troskliwie na nie baczy. Zazwyczaj bowiem pozwala im przebiega, nie zwracajc na nie uwagi i nie troszczc si o nie. Jest osiem takich procesw. Naturalnie, najlepiej jest przedsibra tylko jedno wiczenie naraz, np. przez osiem lub czternacie dni, nastpnie uprawia drugie itd., a potem znowu zaczyna od pocztku. Jednake wiczenie sme najlepiej jest wiczy codziennie. Wtedy stopniowo uzyskujemy waciwe samopoznanie, jak te widzimy, jakich dokonalimy postpw. Nastpnie mona - zaczynajc od soboty - przedsibra codziennie jedno wiczenie obok smego, wykonujc je okoo piciu minut, tak e wtedy w danym wypadku na ten sam dzie przypada to samo wiczenie.

SOBOTA

118

Baczy na swoje wyobraenia (myli). Myle tylko o czym znaczcym. Stopniowo uczy si rozdziela w swoich mylach rzeczy istotne od nieistotnych, wieczne od przemijajcych, prawd od zwykego mniemania. Przysuchujc si sowom blinich, zachowywa cisz w swoim wntrzu i rezygnowa, take w mylach i uczuciach, zwaszcza ze wszystkich nieprzychylnych sdw (krytykowania, negacji). Jest to tzw. "waciwe mniemanie".

NIEDZIELA Nawet w odniesieniu do spraw cakowicie pozbawionych znaczenia odnosi si i decydowa tylko po dojrzaej rozwadze. Unika wszelkiego bezmylnego dziaania, bezsensownego postpowania. We wszystkim trzeba mie zawsze dobrze obmylane racje. I bezwarunkowo naley powstrzymywa si przed wszystkim, do czego nie mamy adnego znaczcego powodu. Jeli jestemy przekonani o susznoci jakiego powzitego postanowienia, to naley przy nim trwa z ca stanowczoci. Jest to tzw. "suszne sdzenie", ktre uniezalenia od sympatii i antypatii.

PONIEDZIAEK Mwienie. Z ust tego, kto dy do wyszego rozwoju, powinno wychodzi tylko to, co ma sens i znaczenie. W tym rozumieniu szkodliwe jest wszelkie mwienie dla samego mwienia - np. dla spdzenia czasu. Naley unika zwyczajowego rodzaju rozmowy, w ktrej mwi si o wszystkich i o niczym; przy tym nie naley unika kontaktw z naszymi blinimi. Wanie w kontakcie z nimi rozmowy powinny stopniowo nabiera znaczenia. Trzeba z rozwag traktowa kad mow - pytanie i odpowied - i to pod kadym wzgldem. Nigdy nie odzywa si bez racji. Chtnie milcze. Trzeba prbowa mwi nie za duo i nie za mao. Najpierw spokojnie przysuchiwa si innym, a nastpnie "przepracowywa" to, co usyszelimy. wiczenie to nazywa si take "waciwym sowem".

WTOREK Czynnoci zewntrzne. Nie powinny one przeszkadza naszym blinim. Jeli nasze sumienie radzi nam dziaa, to naley troskliwie rozway, w jaki sposb najlepiej pj za t rad dla dobra caoci, dla trwaego szczcia naszych blinich, dla wiecznoci. Tam, gdzie dziaamy z wasnej inicjatywy, trzeba najdokadniej rozway skutki naszego dziaania. Nazywamy to take "waciwym czynem".

119

RODA Ukierunkowanie ycia. y zgodnie z natur i Duchem, nie rozmienia si na drobne. Unika wszystkiego, co wprowadza do ycia niepokj i popiech. Nie przyspiesza niczego, ale te nie by gnunym. Traktowa ycie jako rodek do pracy, do wyszego rozwoju, i odpowiednio dziaa. Mwimy tu te o "waciwym stanowisku".

CZWARTEK Ludzkie denie. Uwaa na to, eby nie robi niczego, co przekracza granice naszych moliwoci, ale te niczego nie zaniedbywa, co znajduje si w tych granicach. Wybiega spojrzeniem poza codzienno, poza aktualno, i stawia przed sob cele (ideay), ktre wi si z najwyszymi obowizkami czowieka: np. chcie rozwija si w duchu niniejszych wicze po to, by nastpnie mc tym bardziej pomaga blinim, jeli nawet nie w najbliszej przyszoci. To, co powiedziaem, mona wyrazi te zdaniem: "Wszystkie poprzednie wiczenia uczyni swym przyzwyczajeniem".

PITEK Denie, by moliwie duo uczy si od ycia. Nie ma niczego takiego, co nie byoby dla nas pobudk do zbierania dowiadcze, ktre przynosz poytek w yciu. Jeli zrobilimy co niewaciwie lub niedoskonale, bdzie to powodem, by co podobnego pniej zrobi waciwie lub doskonale. Kiedy widzimy, jak dziaaj inni, to obserwujemy ich w podobnym celu (cho nie w sposb obojtny). I cokolwiek czynimy, winnimy pamita o przeyciach, ktre mog by dla nas pomoc w podejmowaniu decyzji czy w trakcie dziaania. Mona uczy si wiele od kadego czowieka, take od dzieci, jeli tylko potrafimy im si przyglda. wiczenie to nazywamy te "waciw pamici", tj. przypominaniem sobie tego, czego si nauczylimy, czego dowiadczylimy w yciu.

REKAPITULACJA Od czasu do czasu spoglda w swe wntrze, choby przez pi minut dziennie w tym samym czasie. Przy tym naley pogra si w sobie, naradza si ze sob, kontrolowa i ksztatowa swe zasady yciowe, przebiega w myli swe wiadomoci (lub ich niedostatki), rozwaa swe obowizki, medytowa nad treci i prawdziwym celem ycia, odczuwa niezadowolenie z 120

powodu wasnych bdw i niedoskonaoci; jednym sowem: stara si odkrywa to, co istotne i trwae, i z ca powag stawia przed sob odpowiednie cele, jak np. cnoty, ktre naley uzyska (nie popeniajc bdu, sdzc, e zrobio si co dobrze, lecz cigle dy naprzd, naladujc najwysze wzory). wiczenie to nazywamy take "waciw kontemplacj". 30. MAKSYMY NA DNI TYGODNIA SOBOTA Oowiany Saturn przemawia przez drzewa ciemnego lasu, przez jody, buki i cyprysy: O, czowieku, czuj si odpowiedzialny za potrzeby swego czasu i caej ludzkoci. Caym sercem i z ca powag podejmij zadanie, ktre ycie stawia przed tob.

NIEDZIELA wietlisty wysoki jesion, drzewo zotego Soca, przemawia tak oto: O, czowieku, bd szczery i szlachetny. Nie marnuj si na rzeczy niegodne ciebie. Bd wiadom swego szlachectwa jako czowiek.

PONIEDZIAEK Srebrny Ksiyc przemawia w majowym czasie przez kwitnce drzewo wini, ktrego kwiaty latem przynios owoce:

121

O, czowieku, na wzr roliny przemie w sobie to, co nisze, w to, co wysze. Oczy swe popdy. Dojrzej i zbierz owoce ycia.

WTOREK Mwi skaty db, suga elaznego Marsa: O, czowieku, miej korzenie w gbi i wspinaj si wzwy. Bd silny i mocny. Bd wojownikiem, rycerzem i obroc.

RODA ywy jak rt Merkury przemawia przez ywo rosncy wiz i jego uskrzydlone nasiona: O, czowieku, poruszaj si, bd czynny, ywy i szybki.

CZWARTEK Mwi jawor swymi rozpostartymi limi, drzewo Jowisza, dla ktrego cyna jest wita: O, czowieku, pokonaj popiech i gonitw w sobie.

122

Szukaj chwil spokoju, w ktrych moe zrodzi si dobro i mdro.

PITEK Miedziana Wenus przemawia przez dziewicz, lnic biel brzoz o sabych korzeniach, ktra chonie wiele wiata: O, czowieku, rozwijaj sw dusz. Z czuoci i mioci podziwiaj pikno wiata. 31. MEDYTACJE DZIENNE PO PRZEBUDZENIU: Pikno - podziwia, prawd - chroni, szlachetno - czci, dobro - czyni; prowadzi ludzi w yciu - ku celom, w dziaaniu - ku prawoci, w uczuciach - ku spokojowi, w myleniu ku wiatu. I uczy go ufnoci w boskie wadanie we wszystkim, co jest: we wszechwiecie, w gbi duszy ludzkiej.

123

PO POWSTANIU: Zwyciski duchu, pomieniem swym spal niemoc trwoliwych dusz. Spal egoizm, rozpal wspczucie tak, by altruizm - strumie ycia ludzkoci - sta si rdem Duchowego odrodzenia.

PO NIADANIU: O Duchu Boy, wypenij mnie, wypenij mnie w mojej duszy, mojej duszy uycz silnej mocy, silnej mocy take memu sercu, memu sercu, co ci szuka, szuka ci z gbok tsknot, z gbok tsknot do zdrowia, do zdrowia i odwagi, odwagi, ktra przepywa przez moje ciao, przepywa jak szlachetny dar Boy, dar od ciebie, o Duchu Boy, o Duchu Boy, wypenij mnie.

PRZED OBIADEM: Nosz w sobie spokj, w sobie samym nosz siy, ktre daj mi moc. Pragn, by wypenio mnie ciepo tych si, chc, by przenikna mnie moc mojej woli. I chc czu, jak spokj rozlewa si w caej mej istocie, kiedy zbieram si, by znale w sobie Spokj jako moc przez potg mojego denia.

PO OBIEDZIE:

124

wieci Soce ciemnoci materii; tak wszechzbawcza istota Ducha wieci ciemnoci duszy w moim czowieczestwie. Kiedy tylko pomyl o mocy tej istoty, gorco i serdecznie, przeniknie mnie swym blaskiem z ca si poudnia Ducha.

PRZED KOLACJ: Skadam mj bl w donie zachodzcego Soca, wszystkie moje troski skadani na jego wietlistym onie. Oczyszczone przez wiato, przemienione przez mio, powracaj do mnie jako pomocne myli, jako moc do ofiarnych czynw.

PO KOLACJI: W Duchu spoczywa zarodek mojego ciaa. I Duch da mojemu ciau

125

oczy zmysowe, bym przez nie widzia wiato cia. I Duch da mojemu ciau rozum i wraliwo, uczucia i wol, ebym przez nie postrzega ciaa i na nie dziaa. W Duchu spoczywa zarodek mojego ciaa. W moim ciele tkwi zarodek Ducha. I chc da mojemu duchowi oczy nadzmysowe, ebym widzia nimi wiato duchw. I chc da mojemu duchowi mdro, si i mio, eby przeze mnie dziaay duchy, a ja bym sta si wiadomym siebie narzdziem ich czynw. W moim ciele tkwi zarodek Ducha.

PRZED ZANICIEM: Spogldam w ciemno: w niej powstaje wiato, ywe wiato. Kim jest to wiato w ciemnoci? To jestem ja sam, prawdziwy.

126

Ta prawda mojego "ja" nie pojawia si w moim ziemskim bycie. Jestem tylko jej obrazem. Odnajd j jednak, kiedy, oywiony dobr wol wobec Ducha, przejd przez bram mierci. 32. VARIA MANTRA SAMOOBRONNA Krysztaowy krg otacza mnie zewszd, dokoa. Krgu z krysztau, zamknij si wok mnie, skryj mnie w swoim wntrzu. Skryj mnie pod swym sklepieniem, zamknij mnie w swym sercu. Nie dopu do mnie niczego poza samym wiatem.

MANTRA DLA ZMAREGO Niech moja mio ofiarnie wplecie si w osony, w ktrych teraz yjesz! Niech chodzi wszelki ar, Otacza ciepem, gdzie drczy ci zimno...

127

yj niesiony przez t mio, Wzno si, obdarzony wiatem! BIBLIOGRAFIA POLSKICH PRZEKADW DZIE RUDOLFA STEINERA Prawda a nauka, tum. Stanisaw Walewski, Polskie Towarzystwo Antropozoficzne, Warszawa 1936. Filozofia wolnoci, tum. M. K. Woowski, F. Hoesick, Warszawa 1929; 2 wyd.: LohengrinVerlag, Rendsburg 1989; 3 wyd.: tum. Jerzy Prokopiuk, Spektrum, Warszawa 2000. Przygotowanie do nadzmysowego poznania wiata i przeznacze czowieka, tum. Jan Rundbaken, Gebethner i Wolff, Warszawa 1912. Teozofia, tum. Stanisaw Walewski, Warszawa b.d. Wychowanie dziecka, tum. Ewa yczewska, Spektrum, Warszawa 1992. Czowiek i wiat w wietle antropozofii, tum. Stanisaw Walewski, Polskie Towarzystwo Psychotroniczne, Warszawa 1992. Jak uzyska poznanie wyszych wiatw?, tum. W. Wolaski i H. K., Wileskie Koo Antropozoficzne, Wilno 1926; 2 wyd.: Randall & Sfinks, Sosnowiec 1993. Kronika Akasha, tum. Jan Rundbaken, Gebethner i Wolff, Warszawa b.d., 2 wyd.: Randall & Sfinks, Sosnowiec 1993. Wiedza tajemna w zarysie, tum. M. K. Woowski, Polskie Towarzystwo Antropozoficzne, Warszawa 1938; 2 wyd.: Wydawnictwo Mitel, Gdynia 1992. Duchowi przewodnicy czowieka, tum. Micha Waniewski, Genesis, Gdynia 1994. Antropozoficzny kalendarz duszy, tum. Zbigniew Skwara, Akademia, Toru 1995. Czowiek i wiat w wietle antropozofii, tum. Stanisaw Walewski, Polskie Towarzystwo Psychotroniczne, Warszawa 1992. Stopnie wyszego poznania, tum. Tomasz Mazurkiewicz i Jerzy Prokopiuk, Spektrum, Warszawa 1996. Jedna z drg ku samopoznaniu czowieka i Prg wiata duchowego, tum. Tomasz Mazurkiewicz, Spektrum, Warszawa 1996. Zasadnicze podstawy nowego ustroju spoeczestwa i pastwa, tum. Jadwiga Siedlecka i Tadeusz Witkowski, Gebethner i Wolff, Warszawa 1927. Sedno kwestii spoecznej, tum. M. O. i M. W., Polskie Towarzystwo Antropozoficzne, Warszawa 1938. Podstawy sztuki leczenia poszerzonej wiedz duchow (wraz z It Wegman), tum. Ewa Waniewska, Genesis, Gdynia 1991

128

WYKADY U bram teozofii, 1906, tum. Micha Waniewski, Genesis, Gdynia 1991. Teozofia rokrzyowcw, 1907, tum. Micha Waniewski, Genesis, Gdynia 1996. Duchowe hierarchie i ich odzwierciedlenie w wiecie fizycznym, 1909, tum. Micha Waniewski, Genesis, Gdynia 1995. Przemiany ycia duszy, 1909-1910, tum. Ewa Waniewska, Genesis, Gdynia 1999. Przejawy karmy, 1910, tum. Micha Waniewski, Genesis, Gdynia 1997. Tajemnice Ewangelii w. Marka, 1912, tum. Micha Waniewski, Genesis, Gdynia 1998. Wpyw rozwoju ezoterycznego na czowieka, tum. Micha Waniewski, Genesis, Gdynia 1998. Stosunek wiata gwiazd do czowieka, tum. Micha Waniewski, Genesis, Gdynia 1999. Oglna wiedza o czowieku jako podstawa pedagogiki, 1919, tum. Adam Winiarczyk, Genesis, Gdynia 1998. Kurs ekonomii spoecznej, 1922, tum. M. P. Orsetti, Polskie Towarzystwo Antropozoficzne, Warszawa 1936.

129