Vous êtes sur la page 1sur 2

Obowizek nauczania, czyli dostarczania wiedzy potrzebnej do dorosego ycia, spada gwnie na szkoy.

Szkoy odwiecznie stay, stoj i bd stay przed dylematem, czego uczyd i jak uczyd. Przy pytaniu, czego uczyd, trzeba zwrcid uwag na dwa elementy. Po pierwsze, trzeba uczyd wszystkiego po trochu. Najczciej modzie, nawet na poziomie licealnym, nie wie dokadnie, co bdzie robia w yciu. W szkole ucz si potencjalni inynierowie, lekarze, kucharze, mechanicy samochodowi, rolnicy, naukowcy itp. itd. Ale wikszod nie wie, kim bdzie, i dlatego trzeba im podawad po trochu wszystkiego. Trzeba te pamitad, e w dzisiejszych czasach trzeba nieraz zmieniad wielokrotnie prac i nigdy nie wiadomo, jaka wiedza bdzie potrzebna. Tak wic wiedza o kosinusie nie przyda si przyszemu historykowi, ale na pewno bdzie potrzebna przyszemu inynierowi. Tak jak przyszemu inynierowi nie bdzie potrzebna wiedza o tym, kto zwyciy pod Termopilami, ale bdzie potrzebna przyszemu nauczycielowi historii. Nie wspominam o potrzebie dod oglnego wyksztacenia, bo jest to trywialne. Drugi aspekt z obszaru, czego uczyd, polega na ograniczonej pojemnoci przecitnego mzgu czy pamici. Uczeo przed drug wojn wiatow uczy si tylko o pierwszej wojnie. Uczeo teraz musi si uczyd o obu wojnach. Do tego dochodzi wiedza o DNA, informatyce itp. nowociach. Jak upakowywad w gowach o tej samej pojemnoci coraz wicej informacji? Jakiego prawa uczyd i gdzie? Pan prof. Hartman proponuje wyrzucid z programu szkolnego poow niepotrzebnych rzeczy i wprowadzid lekcje logiki, prawa, filozofii, elementw medycyny, i o bogatych, i biednych. Nie podaje jednak, jakie przedmioty usund. Z treci artykuu mona si domylid, e ma awersje do matematyki i fizyki, ktre w yciu si nikomu nie przydadz. Sowa o miliardach wydawanych na matematyk i fizyk jako zmarnowanych kompromituj profesora Uniwersytetu Jagiellooskiego. Uczyd logiki? Przecie nie ma nic logiczniejszego ni matematyka. Jakiego prawa uczyd obok istniejcego WOS? Rzymskiego? Moe naszego polskiego podatkowego, ktre doczekao si ju kilkudziesiciu tysicy rozlicznych interpretacji? Powiada Pan Profesor, e skoro ma byd obywatelem, to trzeba go uczyd prawa. Ale tene obywatel na co dzieo ma wicej do czynienia z elektrycznoci, zanieczyszczon wod ni z prawem. Trzeba go wic uczyd fizyki i chemii. Prawo w Polsce zmienia si na tyle czsto, e wiedza nabyta w szkole po jej ukooczeniu ju bdzie nieaktualna. Najtrudniej jest odpowiedzied, jak uczyd, tak aby redni uczeo by w stanie podawan mu wiedz wchond, bez wikszej niechci. To chyba jest najsabsza strona, nie tylko polskiego nauczania. W dalszym cigu dominuj lekcje z tablic (nawet jeeli jest multimedialna), dyktowaniem, odpytywaniem i testami/klaswkami. Przekazywanie wiedzy wypranej z elementw wcigajcych uczniw stanowi rzeczywist bolczk nauczania. Do tego dochodz nie najlepsze podrczniki. Warto przypomnied, e przed wojn szkolny podrcznik do matematyki pisa wiatowej sawy matematyk Stefan Banach. Pan Profesor Hartman proponuje wypucid uwizione w klasach dzieci. Ale nie mwi, gdzie maj byd uczone proponowanych przez niego przedmiotw - logiki filozofii i prawa.

Profesor wylewa osobiste ale Staraem si wydobyd z caego artykuy propozycje prof. Hartmana dotyczce zmian w szkolnictwie. Po usuniciu czarnowidztwa, zawijasw jzykowych, ekwilibrystyki sownej pozostay mi trzy jego propozycje. Pierwsza - uwolnid polskiego podatnika od miliardw wydawanych na matematyk, fizyk i chemi. Druga - wypucid dzieci z klasy, ale bez wskazania, gdzie je uczyd. I trzecia - uczyd logiki, filozofii i prawa. Cay artyku robi wraenie jakby wylania alw za spdzone niepotrzebnie lata w szkole, w ktrej nauczano go niepotrzebnych rzeczy. Pan Profesor szuka uczonego, ktry w szkolnej rupieciarni i brei znalaz fundamenty swojego wyksztacenia i uczonoci. Ze wstydem si przyznaj, e jestem takim, ktrego Profesor szuka. I na koniec. W rodowiskach naukowych jest dobry zwyczaj, e przed podejmowaniem jakiego tematu staramy si dowiedzied, co o tym myl lub robi inni. W tym wypadku, jak to jest z tymi szkoami w innych paostwach. Nie wystarczy przedstawid polskie szkolnictwo jako czarn wysp, bez odniesienia chodby do kilku krajw europejskich. Takie porwnania s oczywicie trudniejsze i wymagaj wikszego wysiku ni uprawianie sowotoku. PS Nietrudno sobie wyobrazid ucznia, ktry po przeczytaniu artykuu prof. Hartmana zapyta w szkole na lekcji fizyki/matematyki: Dlaczego Pani/Pan mnie uczy czego, co profesor Uniwersytetu Jagiellooskiego uznaje za brej i co jest tylko marnowaniem pienidzy? Cay tekst: http://wyborcza.pl/1,95892,13906896,Niepowazny_artykul_powaznego_profesora_na_powazny.ht ml#ixzz2Y4X7MvCC