Vous êtes sur la page 1sur 20

Adolf Warski

Stanowisko Róży
Luksemburg wobec
taktycznych
problemów rewolucji

Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (Uniwersytet Warszawski)


WARSZAWA 2007
Adolf Warski – Stanowisko Róży Luksemburg wobec taktycznych problemów rewolucji (1922 rok)

Artykuł Adolfa Warskiego, głównego teoretyka


Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy oraz
Komunistycznej Partii Polski i współtowarzysza
partyjnego Róży Luksemburg, „Stanowisko Róży
Luksemburg wobec taktycznych problemów
rewolucji” („Rosa Luxemburgs Stellung zu den
taktischen Problemen der Revolution”) odnoszący
się do pracy Róży Luksemburg „Rewolucja
rosyjska”, został opublikowany w niemieckim
piśmie Kommunistische Internationale wydanym w
Hamburgu w 1922 roku.

Podstawa niniejszego wydania: Adolf Warski,


„Wybór pism i przemówień”, tom II, wyd. Książka
i Wiedza, Warszawa 1958.

-2-
© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW) www.skfm-uw.w.pl
Adolf Warski – Stanowisko Róży Luksemburg wobec taktycznych problemów rewolucji (1922 rok)

„Popełnialiśmy błędy... wiele błędów... poważne błędy...” (Lenin, patrz jego różne przemówienia i artykuły
od roku 1918 do ostatnich dni).
„Bolszewicy w swojej polityce robili na pewno różne błędy i robią je chyba jeszcze teraz... – proszę mi
pokazać rewolucję, w której nie popełniano błędów! Myśl o rewolucyjnej polityce bez błędów, do tego w tej
zupełnie bezprzykładnej sytuacji, jest tak niedorzeczna, że godna chyba tylko niemieckiego belfra...
Winę za błędy bolszewików ponosi w ostatecznym rachunku międzynarodowy proletariat, a przede
wszystkim winna jest tu niesłychana, wprost zatwardziała nikczemność socjaldemokracji niemieckiej, partii,
która w czasie pokoju stwarzała pozory, że kroczy na czele proletariatu światowego, która rościła sobie
pretensje do pouczania i przewodzenia całemu światu, która posiadała we własnym kraju co najmniej
dziesięć milionów zwolenników obu płci, a która teraz od czterech lat niby najemne żołdactwo
średniowieczne na rozkaz klasy panującej dwadzieścia cztery razy dziennie przybija socjalizm do krzyża”.
(Róża Luksemburg, w Listach Spartakusa z września 1918 r., nr 11).

SFAŁSZOWANY TESTAMENT

W roku 1918 miałem wiele wątpliwości wobec Rewolucji Październikowej. Kto ich nie miał?
Chyba bolszewicy? Lenin, Trocki i cały zgrany zastęp rewolucyjnych marksistów w Rosji, walcząc z
mienszewikami, eserowcami, itd. gwałtownie domagali się zwołania obiecanego, ale wciąż odkładanego
Narodowego Zgromadzenia Ustawodawczego, a gdy zostało ono wreszcie zwołane, rozpędzili je przy
pomocy bagnetów. Czy nie mieli oni uprzednio co do tego żadnych wątpliwości, ci sami bolszewicy, którzy
przez dwadzieścia prawie lat walczyli o hasło konstytuanty? Zawsze jak najostrzej zwalczali
drobnomieszczańskie, „eserowskie” rozwiązanie kwestii agrarnej – podział ziemi i utworzenie chłopskich
gospodarstw rodzinnych, opowiadali się zawsze za ogólnie przyjętym marksistowskim rozwiązaniem
kwestii agrarnej – za nacjonalizacją ziemi – a po dojściu do władzy proklamowali dekretem rozwiązanie
„eserowskie”. Czy zrobili to bez namysłu, z czystej fantazji? Domagali się oni nieograniczonej demokracji,
absolutnej wolności prasy itd. – a potem zlikwidowali wszystkie zdobycze demokratyczne. Czy wszystko to
zostało zrobione zupełnie bezkrytycznie, ot tak sobie, w jednej chwili?
Można myśleć o problemach rewolucji rosyjskiej co się chce – jedno jest pewne: w rewolucji
znajduje potwierdzenie stara prawda: na początku był czyn. Inaczej mówiąc, dopiero żywy potok wydarzeń,
rwący strumień rewolucji wynosi na powierzchnię, zależnie od stopnia rozwoju i dojrzałości społeczeństwa
ludzkiego, zarówno wzory rozwiązania problemów historycznych, jak i środki ku temu. W spokojnych
czasach można obnosić się z tradycyjnymi pojęciami – ale wir rewolucji pochłania każdego wraz ze
wszystkimi jego skrupułami. Sens, postać i formę rewolucji rosyjskiej nadawały nie podstawowe dekrety
bolszewików – to rewolucja sama z żelazną koniecznością dyktowała ustawy. Na tym polega olbrzymia
wartość i sens nowej władzy i nowych doświadczeń, jakich dostarczyła nam Rewolucja Październikowa.
My w Polsce nie odczuwaliśmy siły oddziaływania gwałtownych wydarzeń, które w Rosji zmusiły
marksistów do rezygnacji z wielu tradycyjnych pojęć i dostarczyły im nowych doświadczeń. Podobnie
Komuna Paryska, która była przecież doświadczeniem na o wiele mniejszą skalę historyczną. Sprawiła ona,
że Marks i Engels dostrzegli w niej odkrytą nareszcie formę dyktatury proletariatu i zarazem zmienili swój
pogląd na sprawę kierowania machiną państwową i na formę demokracji. Nas, Polaków, ochroniła przed
bezpośrednim, żywym oddziaływaniem szybko narastających i wyprzedzających się wzajemnie wydarzeń
pancerna pięść okupacji niemieckiej, która zmieniła Polskę w pustynię i stworzyła niemal cmentarną
atmosferę grożącą śmiercią duchową. Toteż niełatwo nam było zagłuszyć skrupuły. Czyż mogło być inaczej
z naszymi towarzyszami w Niemczech oddzielonymi od świata murami więzień?
W końcu listopada czy na początku grudnia 1918 r. żołnierz niemiecki przywiózł mi z Berlina do
Warszawy małą, po polsku napisaną kartkę od Róży Luksemburg, w której w odpowiedzi na moje
doniesienia pisała:

-3-
© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW) www.skfm-uw.w.pl
Adolf Warski – Stanowisko Róży Luksemburg wobec taktycznych problemów rewolucji (1922 rok)

„Jeśli nasza partia (w Polsce) jest pełna entuzjazmu dla bolszewizmu i równocześnie (w tajnej broszurze 1)
występuje przeciw pokojowi brzeskiemu bolszewików i przeciw ich agitacji na rzecz hasła
«samostanowienia narodów», to jest to entuzjazm połączony z krytycyzmem – czego jeszcze moglibyśmy
chcieć? Wszystkie twoje wątpliwości i zastrzeżenia ja też podzielałam, ale zrezygnowałam z nich w
najważniejszych sprawach, a w niektórych nie szłam tak daleko jak Ty. Terror dowodził wielkiej słabości, to
pewne, ale skierowany jest przeciwko wrogom wewnętrznym, którzy opierają swoje nadzieje na istnieniu
kapitalizmu na zewnątrz Rosji, otrzymują odeń poparcie i zachętę. Gdy dojdzie do rewolucji europejskiej,
kontrrewolucjoniści rosyjscy stracą nie tylko poparcie, lecz także – co ważniejsze – odwagę. Terror
bolszewicki jest zatem przede wszystkimi wyrazem słabości proletariatu europejskiego. Z pewnością –
istniejące stosunki agrarne stanowią najbardziej niebezpieczny, najbardziej bolesny punkt rewolucji
rosyjskiej, ale i tu obowiązuje ta prawda, że największa nawet rewolucja może zrealizować tylko to, co
dojrzało w toku rozwoju. Również i to bolesne miejsce można uleczyć tylko przez rewolucję europejską. A
ta nadchodzi!...”

Tak pisała do mnie wówczas nasza wielka przyjaciółka. A może mi się tylko śniło?
Luiza Kautsky we wspomnieniach pośmiertnych o Róży Luksemburg pisała, że ta zaraz po wyjściu
z więzienia, gdzie terror bolszewicki przez wiele nocy spędzał jej sen z oczu, oddała się bez reszty
bolszewizmowi. Czyżby bezpodstawnie oskarżała swoją nieżyjącą przyjaciółkę o taką straszną zbrodnię,
czy też i to był tylko sen?
Tak może się przynajmniej wydawać, gdy się czyta wstęp do broszury Róży Luksemburg, wydanej
przez dra Paula Leviego pod tytułem Rewolucja rosyjska. Ocena krytyczna. – Broszura ta, którą autorka
zaczęła pisać latem 1918 r. w więzieniu, ale której nie mogła dokończyć, zawiera ostrą krytykę taktyki
bolszewickiej po Rewolucji Październikowej, jest mianowicie wymierzona przeciw rozpędzeniu
Zgromadzenia Narodowego, przeciw zniesieniu demokracji, wolności prasy i zgromadzeń, przeciw
terrorowi, przeciw sposobowi rozwiązania kwestii agrarnej. Opublikowanie tej niedokończonej broszury
byłoby z pewnością ciekawym przyczynkiem biograficznym, ilustrującym, jaką walkę duchową stoczyła
autorka w czterech ścianach celi więziennej, dążąc do poznania nowych problemów rewolucji. Ale Paul
Levi prezentuje tę broszurę swoim czytelnikom nie jako epizod stoczonej przez autorkę walki duchowej,
lecz jako dojrzały owoc jej myśli, coś w rodzaju testamentu politycznego Róży Luksemburg. W
„Mitteilungsblatt der KAG” z 6 grudnia 1922 r. twierdzi on nawet kategorycznie:

„Nie, Róża Luksemburg do śmierci nie zmieniła swoich poglądów na taktykę bolszewików i Leo Jogiches
też nie. Jestem przekonany, że również polscy przyjaciele Róży Luksemburg, którzy myśleli tak, jak ona,
dopiero w wiele lat po jej śmierci zmienili swoje poglądy”.

Jeśli chodzi o polskich przyjaciół, to mamy dokument historyczny: w grudniu 1918 r. przed
zjednoczeniem socjaldemokracji polskiej z PPS-Lewicą w partię komunistyczną opracowaliśmy deklarację
programową, którą przesłaliśmy do oceny krytycznej Róży Luksemburg i Leonowi Jogichesowi do Berlina.
Żadne z nich nie zakwestionowało ani jednego słowa tego projektu, a ta opublikowana drukiem deklaracja
programowa2, która nawiązywała bezpośrednio do rewolucji rosyjskiej, była komunistyczna, to znaczy
przeciwstawiała się konstytuancie, demokracji itd.
Gdyby jednakże twierdzenie Paula Leviego było prawdziwe, to oznaczałoby to, jeśli ograniczyć się
do dwu tylko spraw, że: od listopada 1918 r. aż do śmierci Róża Luksemburg, podobnie jak zależni
socjaldemokraci, była za zwołaniem Zgromadzenia Narodowego oraz za wolnością prasy dla
kontrrewolucjonistów. Jeśli przyjmiemy, że broszura ta jest rzeczywiście testamentem politycznym autorki,
zaś Paul Levi, wydając ją, ogłosił się „spadkobiercą politycznym Róży Luksemburg”, to wynika stąd, że
wydawca tej broszury był za zwołaniem Zgromadzenia Narodowego itd., że były przewodniczący
1
Mowa o broszurze Po gwałcie brzeskim, wyd. ZG SDKPiL, Warszawa 1918, wchodzącej w cykl broszur wydawanych przez
SDKPiL w okresie grudzień 1917 – październik 1918 r. pod wspólnym tytułem: Rewolucja i wojna. – Red.
2
Patrz: KPP. Uchwały i rezolucje, tom I, Warszawa 1953, str. 36-45. – Red.

-4-
© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW) www.skfm-uw.w.pl
Adolf Warski – Stanowisko Róży Luksemburg wobec taktycznych problemów rewolucji (1922 rok)

Niemieckiej Partii Komunistycznej szykował się do przejęcia w nowej rewolucji roli Eberta, do walki o
nowy Weimar, że przeto działał w partii komunistycznej jako zakapturzony Scheidemann. Jednakże, na
szczęście dla Paula Leviego, musimy powiedzieć, że jego twierdzenie nie jest prawdziwe. Nie był on w
szeregach komunistów zamaskowanym Scheidemannem, walczył przeciwko Weimarowi, przeciwko
wolności prasy dla mienszewików. Na zjeździe organizacyjnym KPD mówił tak, jak bolszewicy: „Droga
proletariatu może prowadzić tylko po trupie Zgromadzenia Narodowego”. W związku z berlińskim
strajkiem powszechnym w marcu 19193 powiedział z dumą do jednego z przedstawicieli partii (broszura
Caiusa):

„Gdyby kierownictwo strajku wyrażało rewolucyjną wolę mas, zdusiłoby prasę kontrrewolucyjną włącznie
ze zwalczającym na noże strajk «Vorwärtsem», natomiast prasę rewolucyjną nie tylko by tolerowało, lecz
poparło przez zwiększony przydział papieru”.

Żądano zduszenia prasy kontrrewolucyjnej, choć nie było jeszcze krwawej, zbrojnej wojny
domowej, nie było dyktatury proletariatu.
Tak mówił Levi, kiedy był jeszcze komunistą. Dopiero gdy przestał być komunistą, odkrył rzekomy
testament polityczny Róży Luksemburg i ogłosił się pospiesznie jej spadkobiercą.
Niechaj mówią fakty.

TERRORYZM

Nie ulega wątpliwości, że Róża Luksemburg także i później, po wyjściu z więzienia, występowała
przeciw terrorowi; charakteryzowała go jako specyficzny instrument rewolucji burżuazyjnej i na koniec
powiedziała:

„Terror był w rewolucjach burżuazyjnych środkiem burzenia iluzji historycznych bądź obrony
beznadziejnych interesów przeciw prądowi historii...
Ale socjalistyczny proletariat dzięki teorii naukowego socjalizmu przystępuje do swojej rewolucji bez
żadnych iluzji... Podejmuje on rewolucję nie po to, by wbrew biegowi historii gonić za utopijnymi
złudzeniami, lecz po to, aby w oparciu o żelazny mechanizm rozwoju zrealizować to, co jest nakazem chwili
historycznej: uczynić socjalizm rzeczywistością. Socjalistyczny proletariat ma spełnić swoją misję jako
masa, jako przytłaczająca większość ludzi pracy. I dlatego też nie potrzebuje on burzyć własnych iluzji
krwawymi aktami przemocy” („Rote Fahne”, 24 XI 1918).

Mamy tu jeszcze zwykłe, tradycyjne przeciwstawienie terroru i masy, tak jak formułowaliśmy je
wespół z towarzyszami rosyjskimi przeciw rosyjskim i polskim terrorystom w czasach walki z caratem. Po
drugie, Róża Luksemburg opiera się na doświadczeniach wielkich rewolucji burżuazyjnych, podobnie jak to
robi w tej broszurze, gdzie powołuje się na te same doświadczenia, aby dowieść konieczności konstytuanty.
Później zobaczymy, jak wykorzystuje ona w „Rote Fahne” te same doświadczenia, aby dojść do zasadniczo
przeciwnego poglądu – mianowicie opowiedzieć się przeciw konstytuancie. Ale pomijając problem
historycznej konieczności i roli terroru w początkowym stadium dyktatury proletariatu, trzeba przecież
stwierdzić – czego, zdaje się, Róża Luksemburg wtedy sobie nie uświadamiała – że to właśnie Lenin był
tym, który zaraz po Rewolucji Październikowej, a także jeszcze i dziś, ze szczególnym naciskiem podkreślał
niemożliwość natychmiastowej likwidacji kapitalizmu, konieczność, ba, pożyteczność kapitalizmu
państwowego itd. w warunkach panowania proletariatu w pierwszym przejściowym okresie tego panowania
– przynajmniej do wybuchu rewolucji europejskiej – i równocześnie opowiedział się za „Nadzwyczajną
Komisją do Walki z Kontrrewolucją itd.”. Świadczy to o tym, że terror rosyjski nie gonił za takimi iluzjami,
jak „czysto socjalistyczna” gospodarka w izolowanym, drobnomieszczańskim kraju, że „Nadzwyczajna
3
Mowa o strajku powszechnym 3 marca 1919 r. proklamowanym przez KPD, który rząd kierowany przez socjalistę
Scheidemanna stłumił przy pomocy sprowadzonych wojsk pod dowództwem generała Lutwitza. – Red.

-5-
© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW) www.skfm-uw.w.pl
Adolf Warski – Stanowisko Róży Luksemburg wobec taktycznych problemów rewolucji (1922 rok)

Komisja” w ciągu czterech strasznych lat, mimo iż do rewolucji europejskiej nie doszło, miała pomóc Rosji
Radzieckiej obronić swe istnienie – tego Róża Luksemburg nie mogła przewidzieć. Tymczasem ten fakt jest
wspaniałym historycznym usprawiedliwieniem „Czerezwyczajki”, aczkolwiek bynajmniej nie dowodzi, że
w rewolucji nie izolowanej, takiej jak europejska, terror jako przejściowy środek walki będzie konieczny.
To, że bolszewicy nie ulegają iluzjom, przynajmniej nie w takim sensie,, w jakim Róża Luksemburg i
marksistowska teoria w ogóle przedstawiają iluzję jako rodzicielkę terroru (sam Lenin często walczy z
różnymi iluzjami we własnych szeregach) – to wiedziała również Róża Luksemburg, gdy często podziwiała
i otwarcie chwaliła jasne i śmiałe spojrzenie bolszewików na każdą sytuację, tak jak to czyni w omawianej
broszurze.
Jednakże, kto uważnie czyta cytowany przez nas artykuł Róży Luksemburg w „Rote Fahne” i jej
późniejsze publikacje, jak też odpowiednie miejsca w broszurze Czego chce Związek Spartakusa?4, i kto
rozumie ówczesną sytuację i ówczesne aktualne zadanie rewolucji niemieckiej, ten rychło zauważy, że Róży
Luksemburg nie o to chodziło, żeby pisać o terrorze – w Rosji. Zawsze walczyła z podniesioną przyłbicą i
nie miała zwyczaju polemizować z wyimaginowanym przeciwnikiem. Tym bardziej, że już w Listach
Spartakusa otwarcie krytykowała taktykę bolszewików w innym punkcie. Atak jej wymierzony był
wówczas przeciwko innym zgoła wrogom.
Róża Luksemburg swoim bystrym umysłem już wówczas – w listopadzie 1918 r.! – przewidywała
przyszły terror Noskiego-Scheidemanna, ich przygotowania do prowokacyjnego puczu w celu krwawego
zduszenia rewolucji. W takiej sytuacji chyba tylko „podróżowieni” drobnomieszczańscy intelektualiści
mogli toczyć spory na temat przyszłego terroru w przyszłych Niemczech radzieckich, a specjalnością
Hilferdingów stało się wyklinanie rewolucyjnego terroru w Rosji, przy równoczesnym podsadzaniu na
siodło rządu Eberta-Scheidemanna, i przypatrywanie się bez walki przygotowaniom do krwawych orgii
terroru Noskiego, ba, pozostawanie w tym rządzie po 6 grudnia – mimo pierwszych przejawów
kontrrewolucyjnego terroru zdrajców Eberta-Scheidemanna!
Ale Róża Luksemburg już dostrzegła terror. I nakazem chwili dla niej stało się – nie roztrząsanie o
terrorze w republice rad, lecz zaciekła walka ze zbliżającym się terrorem Scheidemanna-Noskiego i
budzenie mas do działania.
W tymże bowiem artykule Róża Luksemburg pisze:

„Istnieje jednak ktoś inny, komu pilnie potrzebny jest dziś terror, gwałt, anarchia: to panowie burgeois, to
wszelkie pasożyty gospodarki kapitalistycznej drżą o swoją własność i swoje przywileje, o dochody i prawo
do panowania...
Mózgiem i sercem obecnej nagonki przeciw rewolucyjnej czołówce proletariatu jest kapitał i jego walka o
byt. Jego ręką i narzędziem jest zależna socjaldemokracja...
Zależny komendant Berlina uzbraja warty ochronne w ostre naboje przeciw urojonym atakom
spartakusowców. Satelici Welsa i spółki podburzają najciemniejsze elementy wśród żołnierzy przeciw
Liebknechtowi i jego przyjaciołom. Zarzucają nas ciągle listami pełnymi pogróżek i ostrzeżeń...
Cóż można myśleć o tym, co zrobiłyby masy rewolucyjnych proletariuszy, gdyby nagonka osiągnęła swój
cel, gdyby miał spaść włos z głowy temu, którego one na rękach wyniosły z więzienia i uznały za swego
powołanego przywódcę? Któż byłby wtedy zdolny prawić masom o potrzebie zachowania zimnej krwi?...”

Ale jej wyobrażenia o walce po zdobyciu władzy przez proletariat idą o wiele dalej. W napisanym
przez nią projekcie programu (Czego chce Związek Spartakusa?) czytamy:

„Rewolucja proletariacka nie potrzebuje dla swoich celów terroru, nienawidzi i brzydzi się mordem”5.

Przychodzi jednak opór kontrrewolucji i Róża Luksemburg wskazuje najważniejszą broń:


4
Broszura Róży Luksemburg Czego chce Związek Spartakusa? wydana została w Niemczech w 1918 r. Polskie tłumaczenie tej
pracy wydane zostało w 1919 r. w Warszawie przez wydawnictwo KC KPRP. – Red.
5
Patrz: Czego chce Związek Spartakusowców?, wyd. „Trybuna”, Moskwa 1920, str. 8. – Red.

-6-
© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW) www.skfm-uw.w.pl
Adolf Warski – Stanowisko Róży Luksemburg wobec taktycznych problemów rewolucji (1922 rok)

„Opór ten musi być krok za krokiem łamany żelazną ręką i z bezwzględną energią. Przemocy burżuazyjnej
kontrrewolucji trzeba przeciwstawić rewolucyjną przemoc proletariatu, zamachom, spiskom, podstępom
burżuazji nieugiętą konsekwencję, czujność i stale rosnącą aktywność masy proletariackiej, grożącemu
niebezpieczeństwu kontrrewolucji uzbrojenie ludu i rozbrojenie klas panujących... skoncentrowaną, zwartą,
maksymalnie spotęgowaną siłę klasy robotniczej...”6.

Masy biorą na siebie główny ciężar walki z kontrrewolucją. W jaki jednak sposób masy mają już po
zdobyciu władzy państwowej przez proletariat zwalczać każdorazowo wszelkie zamachy, wszelkie spiski,
wszelkie podstępy? Jeśli, jak to było i jest w izolowanej Rosji, zamachy, podstępy, spiski mają miejsce
prawie każdego dnia – o co niestrudzenie troszczy się cały otaczający świat imperialistyczny – masy nie
mogłyby nawet na godzinę stanąć przy warsztatach, lecz musiałyby niezmordowanie czatować na wroga po
wszystkich ulicach i drogach, proletariacka władza państwowa nie miałaby do dyspozycji żadnej innej
formy skoncentrowanej, zwartej, maksymalnie spotęgowanej siły klasy robotniczej oprócz nieustannej
gotowości bojowej całej siły zbrojnej. Róża Luksemburg oczywiście również dobrze o tym wiedziała i
dlatego domagała się w programie oprócz „uzbrojenia wszystkich dorosłych mężczyzn proletariuszy jako
milicji robotniczej” jeszcze „utworzenia proletariackiej Czerwonej Gwardii jako aktywnej c z ę ś c i milicji
w celu nieustannej ochrony rewolucji przed antyrewolucyjnymi zamachami i spiskami”7.
Widzimy, że na pierwszym miejscu stawia ona sprawę „stałego pogotowia masy proletariackiej”. To
jest najważniejsze, to jest podstawowa zasada rewolucyjnej taktyki. Jeśli w walkach klasowych przed
zdobyciem władzy masy robotnicze uciekają się na codzień do tego, że gremialnie opuszczają warsztaty
pracy, aby toczyć nieubłaganą walkę z kontrrewolucją na ulicach, to te ciągłe strajki i ta szeroko rozwinięta
walka masowa mogły podważyć ustrój kapitalistyczny, a więc przynosić rewolucji tylko pożytek. Ponieważ
jednak proletariacka władza państwowa nie potrzebuje i nie może wprowadzać do walki przeciw każdemu
antyrewolucyjnemu sprzysiężeniu, spiskowi etc. mas w całości, ich miejsce zajmuje tylko „aktywna
c z ę ś ć w postaci Czerwonej Gwardii”. Myśl ta jednak ma swoje logiczne konsekwencje. Jeśli nie zawsze
zachodzi potrzeba aktywizowania całej masy, a tylko jej części, to jasne, że w pewnych okolicznościach nie
cała Czerwona Gwardia jest potrzebna, aby unieszkodliwić machinacje Scheidemannów: niekiedy
wystarczy do tego kilku czerwonogwardzistów – czekistów. Ponieważ nie jest to już sprawa zasadnicza,
lecz praktyczna, zależna od okoliczności, Róża Luksemburg nie potrzebowała wyciągać tych konsekwencji.
To, co było konieczne i zasadnicze w tej sprawie, powiedziała z całą wyrazistością i ostrością. A i
bolszewicy nie powiedzieli więcej, gdy doszli do władzy. Nie uczynili też nic ponadto, że wprowadzili do
walki najpierw masy w ogóle, a potem jeszcze i Czerwoną Gwardię. Dopiero gdy wspierany przez
socjaldemokratów niemieckich imperializm niemiecki z jednej strony, a imperializm Ententy wraz w
Czechosłowakami z drugiej, zagroziły zduszeniem rewolucji rosyjskiej, bolszewicy uciekali się zarówno do
wzmożonej aktywności mas, jak i do terroru.
Róża Luksemburg użyła tradycyjnego przeciwstawienia: masy – terror, ponieważ chodziło jej
przede wszystkim o walkę mas, a nie znała doświadczeń rewolucji rosyjskiej. Dowodzi tego jej broszura, w
której wyraża ona mocne przekonanie, że masy chłopskie, zaspokojone w swych żądaniach przez podział
ziemi, nie będą się troszczyć o rewolucję, rzucając ją na pastwę losu. Wiemy, że było akurat na odwrót, ale
tego Róża Luksemburg nie mogła jeszcze wtedy wiedzieć. Świadczy o tym napisany przez nią w sierpniu
albo wrześniu 1918 r. alarmowy artykuł dla Listów Spartakusa, w którym daje ona wyraz swym bolesnym –
całkowicie nieuzasadnionym – jak wiemy dziś – obawom, że bolszewicy, opuszczeni przez masy, mogliby
zawrzeć przymusowy sojusz z niemieckim imperializmem. Aby niebezpieczeństwu temu zapobiec,
apelowała ona do mas niemieckich.
Wiadomo, że w rezultacie wojny z całym światem i na wszystkich frontach, w rezultacie wynikłej
stąd ruiny gospodarczej i rozproszenia robotników, więź rządzącej partii bolszewickiej z masami rozluźniła
6
Tamże, str. 10. – Red.
7
Tamże, str. 11. – Red.

-7-
© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW) www.skfm-uw.w.pl
Adolf Warski – Stanowisko Róży Luksemburg wobec taktycznych problemów rewolucji (1922 rok)

się na początku roku 1921. Ale też sami bolszewicy bili z tego powodu na alarm. Albowiem dla nich walka
mas jest kwestią życia i śmierci; nie tylko walka wyćwiczonej masy żołnierskiej, lecz także uświadomionej
masy Armii Czerwonej, jak też mas pracujących w ogóle, które bolszewicy starają się nieustannie przepajać
żywym duchem jasności celu, świadomości klasowej, czujności. I pod tym względem bolszewicy czynią to,
czego nie odważył się uczynić żaden jeszcze rząd rewolucyjny, czego nie odważyli się uczynić również
mienszewicy w okresie przed Rewolucją Październikową, pomimo demokracji, wolności prasy itd.;
otwarcie mówią z masami i ujawniają przed masami iluzje i błędy, które oni jako partia rządząca popełnili.
Ten fakt mówi sam za siebie!
Doświadczenia, których Róża Luksemburg nie przeżyła, zdezaktualizowały w stosunku do rewolucji
rosyjskiej tradycyjne przeciwstawienie mas i terroru.

DEMOKRACJA

Groźba i terror są zjawiskami, które towarzyszą z naturalną koniecznością każdej wojnie


zewnętrznej i domowej. Na czym polega terror? Formalnie rzecz biorąc, terror to stosowanie przemocy,
areszty, rozstrzeliwania. Politycznie oznacza on zniesienie najważniejszych praw demokratycznych i
gwarancji w życiu publicznym. Tak więc problem terroru jako zjawiska szczególnego łączy się z całym
kompleksem problemów demokracji, z którymi jest on w czasie wojny domowej i w pewnym okresie
dyktatury proletariatu nierozerwalnie związany, mianowicie z kwestią konstytuanty (parlamentaryzmu),
wyborów powszechnych, wolności prasy, zgromadzeń itd. I tylko w tym powiązaniu krytykuje terror
bolszewicki również Róża Luksemburg. Ponieważ potępia zniszczenie gwarancji demokratycznych
konstytuanty, wyborów powszechnych, wolności prasy i zgromadzeń, potępia również terror.
Ale właśnie we wszystkich tych kwestiach, tzn. w najważniejszych kwestiach taktyki
komunistycznej, po wybuchu rewolucji Róża Luksemburg całkowicie zmieniła swoje zdanie. Gdyby tego
nie uczyniła, znalazłaby się wśród „Niezależnych”8, i to na prawym skrzydle tej partii. Albowiem nie
stosunek do terroru charakteryzuje komunistyczną taktykę. Rządy Scheidemanna-Noskiego, Horthy'ego itd.
też stosowały terror. Stosunek do tych właśnie problemów, o których mowa była wyżej, decyduje o
podziale na partie komunistyczne i inne.
Występując w swojej broszurze przeciwko rozwiązaniu konstytuanty, dochodzi autorka do
następującego wniosku:

„Zarówno rady jako kręgosłup, jak i konstytuanta i powszechne prawo wyborcze”.

Takie było zdanie Róży Luksemburg w lecie 1918 r. Ale takie samo było zdanie bolszewików
jeszcze na początku tegoż roku! Po dojściu do władzy spokojnie przygotowywali i doprowadzili do skutku
zwołanie konstytuanty na podstawie powszechnego prawa wyborczego, aby później, po ujawnieniu
wyraźnej sprzeczności w zaistniałym układzie stosunków, znieść ją przez rozwiązanie konstytuanty.
Znamienna rzecz: od czasu rosyjskiej rewolucji lutowej prasa imperialistyczna, w szczególności
prasa francuska, krzyczała, że rady i parlament to niedorzeczność, i domagała się, wychodząc ze swoich
założeń, zniesienia tej dwoistości przez likwidację rad. Ale bolszewicy do grudnia 1918 r., a Róża
Luksemburg do wybuchu niemieckiej rewolucji listopadowej, nie widzieli tego rozdźwięku. Bolszewicy
żądali „całej władzy” dla rad, Róża Luksemburg wtórowała im entuzjastycznie zarówno w swojej
broszurze, jak i w Listach Spartakusa. Ale „cała władza to znaczy zarówno władza wykonawcza, jak i
ustawodawcza”. Cóż więc pozostawało dla Narodowego Zgromadzenia Konstytucyjnego, które przecież
było pomyślane jako ciało ustawodawcze i tylko jako takie wchodziło w rachubę?

8
Niezależni – Niezależna Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (USPD). USPD powstała w kwietniu 1917 r. na skutek rozłamu
w Socjaldemokratycznej Partii Niemiec dokonanego przez centrystowskie elementy SPD z Kautsky'm i Haasem na czele.
Niezależni na zjeździe w Norymberdze w 1922 r. ponownie połączyli się z SPD. – Red.

-8-
© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW) www.skfm-uw.w.pl
Adolf Warski – Stanowisko Róży Luksemburg wobec taktycznych problemów rewolucji (1922 rok)

Znamienne też jest, że my, mimo iż wszyscy czytaliśmy Wojnę domową Marksa oraz różne
wypowiedzi Marksa i Engelsa na temat doświadczeń Komuny Paryskiej, zawierające cenne wskazówki w
tym przedmiocie, zapomnieliśmy – zarówno Trocki w pracy Od Rewolucji Październikowej do pokoju
brzeskiego, jak i Róża Luksemburg w swojej Pochwale krytycznej Rewolucji Październikowej – właśnie o
tym, co nasi starzy mistrzowie pisali o zniesieniu podziału między władzą prawodawczą i wykonawczą po
zdobyciu władzy przez proletariat.
Rady i konstytuanta – to była myśl, której bolszewicy trzymali się do stycznia, Róża Luksemburg do
listopada 1918 r., a Niezależni jeszcze i podczas rewolucji. Oznaczało to jednak zachowanie utartego
podziału między władzą ustawodawczą i wykonawczą, a więc charakterystycznej cechy burżuazyjnego
państwa parlamentarnego w ogóle. Kiedy Marks i Engels w roku 1872 na podstawie doświadczeń Komuny
Paryskiej pisali, że „klasa robotnicza nie może po prostu objąć w posiadanie gotowej maszyny państwowej i
puścić ją w ruch dla swych własnych celów”9, mieli na myśli nie tylko zburzenie burżuazyjnej formy
państwa, lecz oprócz tego jeszcze nowe, proletariackie formy państwowe, które miała stworzyć Komuna
Paryska. Na te nowe formy wskazuje Engels w przedmowie do Wojny domowej Marksa w roku 1891, w
której pisze:

„To rozsadzenie dotychczasowej władzy państwowej i zastąpienie jej przez nową, prawdziwie
demokratyczną władzę, szczegółowo przedstawione jest w trzecim rozdziale Wojny domowej”10.

A w rozdziale tym czytamy:

„Komuna nie miała być ciałem parlamentarnym, lecz pracującym, jednocześnie ustawodawczym i
wykonawczym...
Krótki szkic organizacji narodowej, którego komuna nie zdążyła dalej opracować, orzeka wyraźnie, że
komuna ma stać się formą polityczną najmniejszej bodaj wioski... Zgromadzenie posłów w głównym
mieście okręgu miało zarządzać wspólnymi sprawami gmin wiejskich danego okręgu, a te zgromadzenia
okręgowe miały z kolei wysyłać delegatów do przedstawicielstwa narodowego w Paryżu...”11

Z powyższego wynikają dwa wnioski: po pierwsze, ustrój komunalny nie miał być demokracją w
zwykłym znaczeniu tego słowa. Nie bezpośrednie, lecz trzystopniowe wybory: gmina, okręg, stolica.
Gdyby bolszewicy zamiast bezpośrednich wyborów do konstytuanty wprowadzili właśnie takie wybory,
oparte na zasadach komuny, socjaldemokraci okrzyczeliby ich jako przeciwników demokracji. Dla Marksa i
Engelsa była to, pomimo tego ograniczenia prawa wyborczego, „nowa, prawdziwie demokratyczna władza
państwowa”.
Po drugie, Komuna miała być „równocześnie ciałem wykonawczym i ustawodawczym”, więc znów
nie demokracja w socjaldemokratycznym i drobnomieszczańskim sensie czy też w sensie burżuazyjnej
nauki w państwie w ogóle, natomiast demokracja, w której nie było miejsca dla „rad i konstytuanty”, dla
podziału władzy na wykonawczą i ustawodawczą.
I to Marks nazwał „odkrytą nareszcie formą polityczną, w której mogło dokonać się ekonomiczne
wyzwolenie pracy”12, albo, jak powiedział w roku 1891 Engels: „ To była dyktatura proletariatu”13.
Podstawmy teraz na miejsce Komuny – rady z ich bezpośrednimi wyborami, zniesieniem
parlamentaryzmu, połączeniem władzy ustawodawczej i wykonawczej, a będziemy mieli ustrój rad –
„odkrytą nareszcie” – na podstawie doświadczeń rewolucji rosyjskiej i pierwszych kroków rewolucji
proletariackiej w Niemczech itd. – formę polityczną dyktatury proletariatu.

9
Patrz: K. Marks, F. Engels, Dzieła wybrane, Warszawa 1949, t. I, str. 15. – Red.
10
Tamże, str. 454. – Red.
11
Tamże, str. 487-488. – Red.
12
Tamże, str. 490. – Red.
13
Tamże, str. 455. – Red.

-9-
© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW) www.skfm-uw.w.pl
Adolf Warski – Stanowisko Róży Luksemburg wobec taktycznych problemów rewolucji (1922 rok)

KONSTYTUANTA

Ale gdy bolszewicy dopiero po przejściu przez drobnomieszczańsko-mienszewicki etap rewolucji i


po zdobyciu władzy odkryli sprzeczność w formule „rady i konstytuanta”, to Róża Luksemburg, dzięki
doświadczeniom rosyjskim i pozostając w jaskrawej sprzeczności ze swoją własną krytyką, mogła od
samego początku rewolucji niemieckiej wystąpić p r z e c i w Narodowemu Zgromadzeniu
Konstytucyjnemu równie ostro, jak opowiadała się w swojej broszurze za nim.
W broszurze pisała:

„Wedle teorii Trockiego każde wybrane zgromadzenie odzwierciedla niezmiennie tylko ten stan umysłów, tę
dojrzałość polityczną i nastroje wyborców, jakie charakteryzowały ich akurat w chwili, gdy szli do urn
wyborczych. Przedstawicielstwo demokratyczne jest więc stale odbiciem mas z dnia wyborów, podobnie jak
herschelowska mapa nieba ukazuje nam stale układ gwiezdny nie takim, jakim on jest, lecz takim, jakim był
w momencie, gdy gwiazdy wysyłały swoje promienie z niewymiernych odległości ku ziemi. Zaprzecza się
tu możliwości istnienia jakiegokolwiek żywego związku duchowego, jakiegokolwiek oddziaływania
wzajemnego między raz wybranymi posłami i wyborcami.
Jakże wyraźnie przeczy temu całe doświadczenie historyczne! Dowodzi ono, przeciwnie, że żywy fluid
nastrojów społeczeństwa nieustannie przenika do ciał przedstawicielskich, wpływa na nie, kieruje nimi.
Inaczej nie byłoby możliwe to, co widzimy od czasu do czasu w każdym burżuazyjnym parlamencie:
przezabawne zrywy «przedstawicieli ludu», którzy nagle ożywieni «nowym duchem» wydają z siebie
całkiem niespodziewane tony: wyschnięte mumie zachowują się czasem zgoła młodzieńczo, a różne
szajdemanki znajdują nagle w swojej piersi tony rewolucyjne – gdy tylko wrzenie ogarnia fabryki, warsztaty
i ulice.
I to ciągłe, żywe oddziaływanie nastrojów mas i procesu ich politycznego dojrzewania na wybrane
przedstawicielstwa miałoby akurat w czasie rewolucji ustąpić miejsca sztywnemu schematowi ugrupowań
partyjnych i list wyborczych? Wręcz przeciwnie. Właśnie rewolucja wytwarza swoim żarem ową
rozrzedzoną, wibrującą, wrażliwą atmosferę polityczną, w której fala nastroju społeczeństwa, bijące tętno
życia narodowego w przedziwny sposób momentalnie oddziałuje na instytucje przedstawicielskie. Na tym
polegają właśnie zawsze znane efektowne sceny z początkowych stadiów wszystkich rewolucji, w których
stare, reakcyjne albo co najwyżej umiarkowane, pod starymi rządami na podstawie ograniczonego prawa
wyborczego wybrane parlamenty stają się nagle heroicznymi trybunami przewrotu, ośrodkami burzy i
naporu. Klasycznym tego przykładem jest sławny «Długi Parlament» w Anglii; wybrany i zwołany w roku
1642, przez siedem lat pozostawał na stanowisku i odzwierciedlał w sobie wszystkie kolejne zmiany
nastrojów narodu, dojrzałości politycznej, zróżnicowania klasowego i rozwoju rewolucji aż do jej punktu
szczytowego, od początkowej pobożnej zabawy z koroną pod przewodem klęczącego speakera aż do
zniesienia Izby Lordów, stracenia Karola i proklamowania republiki.
Czy taka sama zadziwiająca zmiana nie zaszła w Stanach Generalnych Francji, cenzurowanym parlamencie
Ludwika Filipa i – ten ostatni najbardziej frapujący przykład ma Trocki pod ręką – w IV Dumie rosyjskiej,
która wybrana w roku pańskim 1909 w okresie srożącej się kontrrewolucji, w lutym 1917 r. poczuła nagle
powiew przewrotu i stała się punktem wyjścia rewolucji?
Wszystko to dowodzi, że «ociężały mechanizm demokratycznych instytucji» ma potężnego korektora –
właśnie w żywym ruchu mas, w ich nieustannym nacisku. I im bardziej demokratyczne są instytucje, im
żywsze i silniejsze tętno życia politycznego mas, tym bardziej bezpośrednie i precyzyjne jest oddziaływanie
mas, na przekór wszystkim podziałom partyjnym, przestarzałym listom wyborczym etc. Każda
demokratyczna instytucja ma oczywiście swoje ograniczenia i braki, tak jak i wszystkie w ogóle ludzkie
instytucje. Jednakże lekarstwo, które wynaleźli Trocki i Lenin: zniesienie demokracji w ogóle, jest jeszcze
gorsze od choroby, której ma zaradzić; likwiduje bowiem samo żywe źródło, z którego jedynie wypływają
możliwości korygowania wszystkich wrodzonych wad instytucji społecznych: aktywne, nie skrępowane,
energiczne życie polityczne najszerszych mas ludu”14.

14
Patrz: „Die russische Revolution...”, cyt. wyd., str. 101-103. – Red.

- 10 -
© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW) www.skfm-uw.w.pl
Adolf Warski – Stanowisko Róży Luksemburg wobec taktycznych problemów rewolucji (1922 rok)

Jak widzimy, wtedy, w lecie 1918 r., w więzieniu, Róża Luksemburg opierała jeszcze swoje poglądy
na doświadczeniach rewolucji burżuazyjnych. Tak samo jak bolszewicy w roku 1917 patrzyła jeszcze na
przyszły rozwój tylko przez demokratyczne okulary i nie dostrzegała jeszcze zasadniczej różnicy między
przebiegiem i wewnętrznymi konsekwencjami rewolucji burżuazyjnych i proletariackich. Ale gdy rzuciła
się w wir rewolucji niemieckiej, poznała w żywym, rwącym potoku wydarzeń to, czego nie mogła uchwycić
z oddali i z samej broszury Trockiego. I w listopadzie 1918 r. pisała:

„Cóż zyskuje się przez ten tchórzowski wybieg ze Zgromadzeniem Narodowym? Wzmacnia się tylko
pozycję burżuazji, osłabia i tumani się próżnymi iluzjami proletariat, trwoni i traci się czas i siły na
«dyskusje» między wilkiem i jagnięciem, krótko mówiąc, idzie się na rękę tym wszystkim elementom,
których dążeniem i zamiarem jest pozbawienie rewolucji proletariackiej jej socjalistycznych celów,
zamknięcie jej w opłotkach rewolucji burżuazyjno-demokratycznej.
Jednakże kwestia Zgromadzenia Narodowego nie jest kwestią oportunizmu, kwestią większej «wygody».
Jest to k w e s t i a z a s a d , k w e s t i a s o c j a l i s t y c z n e g o s a m o z a p o z n a n i a
rewolucji.
W Wielkiej Rewolucji Francuskiej pierwszy decydujący krok dokonany w lipcu 1789 r. polegał na tym, że
trzy rozdzielone stany połączyły się w jedno Zgromadzenie Narodowe. Ta decyzja wycisnęła swoje piętno
na całym dalszym toku wydarzeń, była symbolem zwycięstwa nowego, burżuazyjnego ustroju społecznego
nad średniowiecznym feudalnym społeczeństwem stanowym.
Zupełnie tak samo pojawia się jako symbol nowego, socjalistycznego ustroju społecznego, którego
nosicielką jest teraźniejsza rewolucja proletariacka, klasowy charakter jej właściwego zadania, a także
klasowy charakter organu politycznego, który ma zrealizować to zadanie: parlament robotniczy,
przedstawicielstwo proletariatu miast i wsi.
Zgromadzenie Narodowe to przeżyty spadek rewolucji burżuazyjnych, pusty orzech, rekwizyt z czasu
drobnomieszczańskich iluzji o «zgodnym narodzie», «o wolności, równości i braterstwie» burżuazyjnego
państwa. Kto dziś chwyta się Zgromadzenia Narodowego, ten świadomie czy nieświadomie spycha
rewolucję na minione stadium historyczne rewolucji burżuazyjnych; jest zamaskowanym agentem burżuazji
albo nieświadomym ideologiem drobnomieszczaństwa...
Zwołanie takiego przedstawicielstwa robotniczego (parlamentu proletariuszy miast i wsi) zamiast
tradycyjnego Zgromadzenia Narodowego rewolucji burżuazyjnych jest już samo w sobie aktem walki
klasowej, zerwaniem z przeszłością historyczną społeczeństwa
b u r ż u a z y j n e g o ”. („Rote Fahne”, 20 XI 1918).

W przeciwieństwie do poglądu wypowiedzianego w broszurze widzi ona od samego początku


rewolucji realne, antyrewolucyjne znaczenie konstytuanty, i już w trzecim numerze „Rote Fahne” pisze o
rządzie:

„...Zwołuje on Narodowe Zgromadzenie Konstytucyjne, stwarza w ten sposób burżuazyjną przeciwwagę


przedstawicielstwa robotników i żołnierzy, a więc przesuwa rewolucję na tor rewolucji burżuazyjnej,
zamazuje socjalistyczne cele rewolucji”.

Przytoczymy jeszcze parę tylko z powodzi podobnych zdań.

„W tej kwestii (Zgromadzenia Narodowego), tak jak i we wszystkich innych, możliwe są tylko dwa
stanowiska. Albo się chce Zgromadzenia Narodowego jako środka obezwładnienia proletariatu,
sparaliżowania jego energii klasowej, zamazania jego ostatecznych celów socjalistycznych, albo się chce
oddania całej władzy w ręce proletariatu, rozwinięcia rozpoczętej rewolucji w potężną walkę klasową o
socjalistyczny ustrój społeczny i ustanowienia w tym celu panowania politycznego wielkiej masy ludzi
pracy, dyktatury rad robotniczych i żołnierskich. Za socjalizmem albo przeciw socjalizmowi, przeciw
Zgromadzeniu Narodowemu albo za nim, trzeciej możliwości nie ma”. („Rote Fahne”, 29 XI 1918).

Od zbierającej się Rady Centralnej żąda Róża Luksemburg decyzji, z których jedna brzmi:

- 11 -
© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW) www.skfm-uw.w.pl
Adolf Warski – Stanowisko Róży Luksemburg wobec taktycznych problemów rewolucji (1922 rok)

„Musi ona odrzucić Zgromadzenie Narodowe jako zamach na rewolucję i rady robotnicze i żołnierskie”.
(„Rote Fahne”, 15 XII 1918).

WOLNOŚĆ PRASY

Nie każdy czytelnik może zdobyć „Rote Fahne” z okresu od listopada 1918 r. do śmierci Róży
Luksemburg, aby zapoznać się z jej poglądami na konstytuantę w rewolucji proletariackiej, ale wystarczy
wziąć do ręki jej wspaniałą pracę Czego chce Związek Spartakusa?, aby łatwo stwierdzić, jakie właściwie
zajmowała stanowisko. A jeśli zmieniła ona zasadniczo swoje poglądy na tę najważniejszą podstawową
kwestię taktyczną, jeżeli zarzuciła demokratyczne gwarancje wolności obywatelskiej, Zgromadzenie
Narodowe, a wraz z nim powszechne, bezpośrednie wybory, jako broń dla rewolucji proletariackiej zbędną i
szkodliwą, to naturalny jest wniosek, że musiała przestać uznawać również inne gwarancje, jak wolność
prasy i zgromadzeń. I rzeczywiście, pisała również o tym.
W artykule o demonstracji masowej w Alei Zwycięstwa, w którym sławiła „mocne jak skała,
rewolucyjne przekonanie, ten wspaniały nastrój, tę energię, która promieniowała z mas”, Róża Luksemburg
stwierdza: „Proletariusze nadzwyczajnie rozwinęli się politycznie dzięki szkole ostatnich tygodni,
najświeższych wydarzeń”. A na czym mianowicie polegał ten „nadzwyczajny rozwój polityczny”, to
„mocne jak skała, rewolucyjne przekonanie”? Na odebraniu wolności prasy przeciwnikowi. Pisała ona:

„Masy z brawurą poszły za wezwaniem swoich przywódców, własnymi siłami spontanicznie zorganizowały
powrót Eichhorna na stanowisko, z własnej inicjatywy, spontanicznie obsadziły «Vorwärts»15, opanowały
burżuazyjne redakcje i WTB” itd. („Rote Fahne”, 7 I 1919).

A jak szydziła w dwa dni później z drobnomieszczańsko-demokratycznego wycia z powodu


„zamachów mas, ich targnięcia się na trzykroć świętą własność prywatną, mianowicie na laboratoria
duchowego zatruwania studni, na burżuazyjne redakcje gazet”. Wolność prasy dla mienszewików? Pisała:

„Cóż jednak przeżyliśmy w ciągu tych trzech dni? Wszystkie pozycje, jakie zostały zdobyte: ponowne
obsadzenie prezydium policji, zajęcie «Vorwätsu», zajęcie WTB i burżuazyjnych redakcji, wszystko to było
spontanicznym dziełem mas. Co zrobili z tym ludzie, którzy w tych dniach stali albo udawali, że stoją na
czele mas: rewolucyjni przewodniczący i berliński Centralny Zarząd USP? Zlekceważyli
najelementarniejsze reguły rewolucyjnego działania. Albowiem:
Kiedy masy obsadzają «Vorwärts», wtedy obowiązkiem rewolucyjnych przewodniczących i Centralnego
Zarządu USP w Wielkim Berlinie, którzy przecież oficjalnie podają się za przedstawicieli robotników
berlińskich, jest zatroszczyć się o natychmiastowe poprowadzenie redakcji w duchu rewolucyjnych
robotników Berlina. Gdzie się podziali redaktorzy? Co robili Däumig, Ledebour – dziennikarze z zawodu i
powołania, którzy teraz jako lewica USP nie posiadają wcale organu, dlaczego zawiedli oni masy? Czy
«rządzenie» było sprawą pilniejszą od działania?”

A więc: obsadzenie „Vorwärtsu”, burżuazyjnych redakcji – to były „pozycje”, które zostały


„zdobyte” przez rewolucję; obowiązkiem rewolucjonistów, czy też tych, którzy chcieli reprezentować
rewolucję, było nie zwrócenie „Vortwärtsu” i innych gazet zależnym socjaldemokratom, demokratom czy
republikanom – czyli nie przywrócenie wolności prasy, „wolnej” walki poglądów – lecz obsadzenie ich
przez dziennikarzy rewolucyjnych. To, że nie zrobiono tego, znaczyło: zawiedziono zaufanie rewolucyjnych
mas.
Tak, pierwszym krokiem, który Róża Luksemburg zrobiła w rewolucyjnych dniach po 9 listopada,
była jej praca przy stole redakcyjnym w „Lokalanzeiger”16 na gruzach wolności prasy.
15
„Vorwärts” – centralny organ Socjaldemokratycznej Partii Niemiec. – Red.
16
„Lokalanzeiger” – ówczesny dziennik burżuazyjny wydawany w Berlinie. – Red.

- 12 -
© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW) www.skfm-uw.w.pl
Adolf Warski – Stanowisko Róży Luksemburg wobec taktycznych problemów rewolucji (1922 rok)

I jeszcze ostatni artykuł, jaki napisała przed śmiercią, Porządek panuje w Berlinie, jej ostatnie
tchnienie dotyczy m.in. walki przeciwko wolności prasy dla wrogów podczas rewolucji. Pisała ona:

„Rozumie się samo przez się i świadczy o zdrowym instynkcie, o wewnętrznej świeżej sile proletariatu
Berlina to, że nie poprzestał on na ponownym postawieniu Eichhorna na jego stanowisko, że spontanicznie
przeszedł do zajęcia innych twierdz kontrrewolucji: burżuazyjnej prasy, urzędu informacji, «Vorwärtsu»”17.

To była działalność rewolucyjna Róży Luksemburg od jej pierwszego wystąpienia po 9 listopada aż


do jej ostatniego tchnienia. Czy mogłaby prowadzić tę działalność przy zachowaniu poglądów, które
wypowiadała w swojej broszurze?
Dla jakiegoś eklektyka chyba i to też by było możliwe. Pojawiali się przecież tu i ówdzie niezależni
socjaldemokraci, którzy próbowali, na przekór wszystkim ujawniającym się sprzecznościom, przyrządzić
taką eklektyczną papkę, wrzucić do jednego garnka dyktaturę proletariacką i Zgromadzenie Narodowe,
„zakotwiczyć” ustrój rad w ustroju burżuazyjnym, stopić w jednym tyglu podstawową ideę socjalizmu i
podstawową ideę kapitalizmu.
Ale to, co innym przychodzi tak łatwo, jest rzeczą niemożliwą dla Róży Luksemburg, której umysł
Franciszek Mehring uważał za najgenialniejszy wśród uczniów Marksa. Zanim sama rzuciła się w burzliwe
fale rewolucji proletariackiej, musiała przedtem zrobić przegląd wszystkich wielkich doświadczeń i nauk
rewolucji burżuazyjnych, które do niedawna były dla nas jedynymi nauczycielami w tych sprawach,
przebadać jeszcze raz prawidłowości ich przebiegu, przeciwstawić je rewolucji rosyjskiej18, aby w ten
sposób tę ostatnią zmierzyć skalą wielkiej przeszłości burżuazyjnej i wypróbować. Uczyniła to, jak zawsze,
zgodnie ze swoim rewolucyjnym stylem myślenia, w sposób tak ostro krytyczny, że zarysowała się
sprzeczność między uznaniem dla Rewolucji Październikowej i potępieniem jej najistotniejszych cech
charakterystycznych. Potem jednakże musiała przerwać napiętą nić, ostatecznie zerwać ze starym światem i
jego wielkimi rewolucyjnymi tradycjami, które tak długo zakłócały w toku burzliwych wydarzeń rewolucji
również bieg myśli Lenina, związać znowu przeciwne końce zerwanej nici i dopiero tak wejść duchowo w
nowy świat.
Po 9 listopada Róża Luksemburg znowu podejmuje krytykę. Ale tym razem nie mierzy już rewolucji
proletariackiej skalą rewolucji burżuazyjnych, lecz na odwrót. I mimo ogromnego napięcia niezmordowanej
walki jej rewolucyjno-dialektycznie myślący umysł doprowadził ją do zasadniczego wniosku, że prawa
rewolucji burżuazyjnych nie znajdują zastosowania w rewolucji proletariackiej, że ich drogi są różne, jak
różna jest ich treść klasowa.
I sławiła po 9 listopada to, co w swojej broszurze potępiała.

BOLSZEWICKIE HASŁO W KWESTII AGRARNEJ


PRZED REWOLUCJĄ PAŹDZIERNIKOWĄ

Walka chłopów przeciw obszarnictwu była najpotężniejszą dźwignią rewolucji rosyjskiej. Ale
równocześnie kwestia agrarna była pod względem ekonomicznym kwestią najbardziej zawikłaną i trudną i

17
Patrz: „Die Rote Fahne” nr 14, 14 I 1919 r. – Red.
18
Róża Luksemburg krytykuje też ostro w swojej broszurze hasło „samostanowienia narodów”, które bolszewicy rzucili w
świat kapitalistyczny. Nie będziemy jednakże zajmować się tu bliżej tą sprawą. Bo po pierwsze, również komuniści w Polsce
wielokrotnie kwestionowali to hasło, nie rezygnując przy tym z jak najściślejszej solidarności z bolszewikami. Także wielu
rosyjskich towarzyszy występowało przeciw temu hasłu, nie przestając być bolszewikami. Po drugie, było to również hasło
rosyjskich mienszewików, przynajmniej w teorii, ba, figurowało i figuruje na sztandarze burżuazyjnych pacyfistów i
Scheidemannów wszystkich krajów, aczkolwiek tylko jako środek do oszukiwania świata. Hasło, za pomocą którego można
uprawiać również politykę burżuazyjną, antyrewolucyjną, nie jest taktyczną dźwignią rewolucji. Samostanowienie narodów
może stać się rzeczywistością tylko w świecie socjalistycznym, nigdy w burżuazyjnym; ale i wtedy też nie jako wyraz
abstrakcyjnego, metafizycznego prawa, lecz w ramach międzynarodowej solidarności proletariackiej, która stawia sobie za cel
zbudowanie socjalistycznej gospodarki światowej.

- 13 -
© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW) www.skfm-uw.w.pl
Adolf Warski – Stanowisko Róży Luksemburg wobec taktycznych problemów rewolucji (1922 rok)

po jej prowizorycznym rozwiązaniu w Rewolucji Październikowej stwarzała zawsze największe trudności


na drodze rozwoju władzy rad.
90 procent wszystkich gruntów odebranych obszarnikom rozdzielono do użytkowania między
chłopów. Ale to oznaczało przekształcenie wielkich gospodarstw w małe gospodarstwa chłopskie, nie
prowadziło przeto wprost do przygotowania pierwszych kroków, które miałyby zapoczątkować przyszłą
gospodarkę socjalistyczną. Albowiem ta ostatnia oznacza: zniesienie przeciwieństwa i rozdziału między
miastem i wsią, ujednolicenie gospodarki narodowej, co pociąga za sobą również uspołecznienie organizacji
gospodarki rolnej. Temu jednakże przeciwstawiają się drobne gospodarstwa chłopskie.
Róża Luksemburg pisała o tym w swojej broszurze:

„Rząd radziecki w Rosji nie przeprowadził tych ogromnych reform (uspołecznienia wielkiej i średniej
własności ziemskiej, zniesienia rozdziału między rolnictwem i przemysłem) – ale któż może mu robić z tego
powodu zarzuty? Byłoby głupim żartem wymagać lub oczekiwać od Lenina i towarzyszy, że w ciągu
krótkiego okresu swojej władzy, w olbrzymim wirze wewnętrznych i zewnętrznych walk, nękani zewsząd
przez niezliczonych wrogów i różnorakie opory rozwiążą albo przynajmniej podejmą jedno z
najtrudniejszych, ba, spokojnie można powiedzieć: najtrudniejsze zadanie przebudowy socjalistycznej. I my
też, gdy dojdziemy kiedyś do władzy, na Zachodzie i w bardziej sprzyjających warunkach, złamiemy sobie
na tym twardym orzechu niejeden ząb, zanim przezwyciężymy choćby tylko największe z tysiąca
skomplikowanych trudności tego ogromnego zadania!
Jedno wszakże w każdym wypadku zrobić musi socjalistyczny rząd, który doszedł do władzy: przedsięwziąć
środki, które idą p o l i n i i owych podstawowych założeń późniejszej socjalistycznej reformy stosunków
agrarnych; w najgorszym razie musi przynajmniej unikać wszystkiego, co zamyka mu drogę do
przedsięwzięcia takich środków.
Tymczasem rzucone przez bolszewików hasło natychmiastowego przejęcia i podzielenia ziemi przez
chłopów musiało działać w kierunku wręcz odwrotnym. Jest to nie tylko posunięcie niesocjalistyczne, ale i
zamykające drogę do socjalistycznej przebudowy wsi; stawia ono przed socjalistyczną przebudową
stosunków agrarnych nieprzezwyciężalne trudności.
Zagarnięcie majątków ziemskich przez chłopów, zgodnie z krótkim i lapidarnym hasłem Lenina i jego
przyjaciół: idźcie i bierzcie sobie ziemię! – spowodowało po prostu nagłe, chaotyczne przekształcenie
wielkiej własności ziemskiej we własność chłopską. Nie stworzono własności społecznej, lecz nową
własność prywatną, i to tak, że na miejsce wielkiej własności powstała własność średnia i drobna, względnie
wysoko rozwinięte wielkie gospodarstwa rozbito na gospodarstwa małe i prymitywne, pracujące środkami
technicznymi z epoki faraonów. Co więcej: w rezultacie tej akcji oraz chaotycznego, całkowicie
samowolnego sposobu jej przeprowadzania różnice własnościowe na wsi nie tylko nie znikły, lecz
powiększyły się. Dokonało się przesunięcie sił, ale na niekorzyść interesów proletariackich i
socjalistycznych. Przedtem przeszkodą do reformy socjalistycznej na wsi był opór nielicznej kasty
szlacheckich i kapitalistycznych wielkich posiadaczy ziemskich i stanowiącej niewielką mniejszość bogatej
burżuazji wiejskiej, których wywłaszczenie przez rewolucyjne masy ludowe było dziecinnie łatwe. Teraz,
po «zdobyciu własności», wszelkiej reformie socjalistycznego uspołecznienia rolnictwa przeciwstawia się
jako wróg nadzwyczaj liczebna i silna masa chłopów-posiadaczy, która rękami i nogami bronić będzie
swojej nowo zdobytej własności przeciw każdemu socjalistycznemu zamachowi. Teraz problem przyszłej
socjalizacji rolnictwa, czyli w ogóle produkcji w Rosji, stał się problem przeciwieństwa i walki między
proletariatem miejskim a masą chłopską”19.

Tyle Róża Luksemburg. Tu trzeba podkreślić: ostatnie zdanie o powstaniu silnej masy
posiadającego chłopstwa jako masowego nosiciela kapitalizmu, w porównaniu z czym opór nielicznej kasty
obszarników i znikomej mniejszości burżuazji wiejskiej był drobnostką – tę myśl, to stwierdzenie Lenin
wielokrotnie ostro stawiał już w roku 1918, a szczególnie od marca 1921 r., między innymi na III Kongresie
Międzynarodówki Komunistycznej.

19
„Die russische Revolution...”, cyt. wyd., str. 83-86. – Red.

- 14 -
© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW) www.skfm-uw.w.pl
Adolf Warski – Stanowisko Róży Luksemburg wobec taktycznych problemów rewolucji (1922 rok)

Ale jak do tego doszło? Już na początku naszych rozważań zaznaczyliśmy, że bolszewicy byli za
nacjonalizacją ziemi. I jeszcze 22 maja 1917 r. na Ogólnorosyjskim Zjeździe Delegatów Chłopskich Lenin
mówił m.in.:

„Broniąc niezwłocznego i bezpłatnego przejścia ziem obszarniczych do rąk miejscowych chłopów w


żadnym razie nie bronimy zagarnięcia tych ziem na własność, w żadnym razie nie bronimy rozdania tych
ziem. Uważamy, że ziemię, na podstawie uchwały przyjętej przez większość miejscowych i chłopskich
delegatów, powinno wziąć pod jeden zasiew miejscowe chłopstwo”20.
„Ja i moi towarzysze z partii, w której imieniu mam zaszczyt przemawiać, znamy tylko dwie takie drogi
obrony interesów najemnych robotników rolnych i biedoty chłopskiej, te dwie drogi polecamy właśnie
uwadze Rady Chłopskiej.
Pierwsza droga – to zorganizowanie najemnych robotników rolnych i biedoty chłopskiej...
Drugi krok, który zaleca nasza partia, polega na tym, by z każdego dużego gospodarstwa, z każdego na
przykład większego folwarku obszarniczego, których w Rosji jest 30 000, utworzyć w miarę możności jak
najszybciej gospodarstwa wzorcowe w celu w s p ó l n e j ich uprawy wespół z robotnikami rolnymi i
wykształconymi agronomami, używając do tego żywego i martwego inwentarza obszarniczego itd. Bez tej
w s p ó l n e j uprawy ziemi pod kierownictwem Rad Robotników Rolnych nie osiągnie się tego, by cała
ziemia znalazła się w rękach l u d u p r a c u j ą c e g o . Oczywista, że wspólna uprawa ziemi jest rzeczą
trudną, oczywista, że gdyby sobie ktoś wyobrażał, iż taką wspólną uprawę ziemi można uchwalić i narzucić
z góry, byłoby to szaleństwem, ponieważ odwieczny nawyk posiadania oddzielnego gospodarstwa nie może
zniknąć od razu, gdyż w tym celu potrzebne są pieniądze, potrzebne jest dostosowanie się do nowych zasad
życia. Gdyby te rady, ten pogląd dotyczący wspólnej uprawy ziemi, wspólnego inwentarza, wspólnego bydła
roboczego przy najlepszym – wespół z agronomami – stosowaniu narzędzi, gdyby te rady były wymysłem
poszczególnych partii, sprawa przedstawiałaby się kiepsko, ponieważ za radą jakiejś partii żadne zmiany w
życiu narodów nie zachodzą, ponieważ za radą partii dziesiątki milionów ludzi nie decydują się na
rewolucję, taka zaś przemiana będzie o wiele większą rewolucją niż obalenie głupkowatego Mikołaja
Romanowa. Powtarzam, że dziesiątki milionów ludzi nie decydują się na rewolucję na zamówienie, lecz
decydują się wtedy, gdy dochodzi do nędzy bez wyjścia, wtedy gdy naród znalazł się w sytuacji nie do
zniesienia, gdy wspólny napór, stanowczość dziesiątków milionów ludzi burzy wszystkie stare przegrody i
jest rzeczywiście zdolna tworzyć nowe życie. Jeśli doradzamy taki środek, jeśli radzimy, by ostrożnie
przystępować do stosowania tego środka, mówiąc, że staje się on konieczny, to wysnuwamy to z naszego
programu, z naszej nauki socjalistycznej, ale czynimy to również dlatego, że będąc socjalistami i obserwując
życie narodów zachodnioeuropejskich, sami do tego wniosku doszliśmy. Wiemy... że w Ameryce (po 1868
r.) ...rozdano chłopom darmo lub prawie darmo setki milionów dziesięcin, a mimo to kapitalizm panuje tam
jak nigdzie i uciska masy pracujące tak samo, jeśli nie bardziej niż w innych krajach. Oto owa nauka
socjalistyczna, oto owa obserwacja innych narodów, która doprowadziła nas do niezłomnego przekonania,
że bez wspólnej uprawy ziemi przez robotników rolnych z zastosowaniem najlepszych maszyn i pod
kierownictwem agronomów posiadających naukowe wykształcenie – że bez tego nie można wydobyć się
spod jarzma kapitalizmu... Ta ostateczna potrzeba polega na tym, że nie można gospodarować po staremu.
Jeśli będziemy siedzieli po staremu na drobnych gospodarstwach – choćby nawet jako wolni obywatele na
wolnej ziemi – to i tak grozi nam niechybna zagłada, gdyż rozprzężenie zbliża się z każdym dniem, z każdą
godziną”21.

Tak to w popularny sposób Lenin próbował wyłożyć zgromadzonym chłopom naukę socjalistyczną,
przedstawić im jasno zalety i niezbędność wielkiej gospodarki. W tym też duchu bolszewicka konferencja
partyjna w kwietniu 1917 r. przyjęła rezolucję w kwestii agrarnej, której ostatni punkt był sformułowany,
jak następuje:

„Partia proletariatu winna doradzać proletariuszom i półproletariuszom wiejskim, aby walczyli o utworzenie
z każdego majątku obszarniczego dostatecznie wielkiego gospodarstwa wzorcowego, które by było
20
Patrz: W. I. Lenin, Dzieła, Warszawa 1952, t. 24, str. 513. – Red.
21
Tamże, str. 529-531. – Red.

- 15 -
© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW) www.skfm-uw.w.pl
Adolf Warski – Stanowisko Róży Luksemburg wobec taktycznych problemów rewolucji (1922 rok)

prowadzone na rachunek społeczny przez wybrane przez robotników rolnych Rady Delegatów pod
kierownictwem agronomów i z zastosowaniem najlepszych środków technicznych”22.

Tego chcieli bolszewicy jeszcze na dwa miesiące przed Rewolucją Październikową. Ale stało się
inaczej. Dlaczego?

NAPÓR MAS CHŁOPSKICH

Czytelnik zapewne zauważył, że w cytowanych przez nas fragmentach przemówienia do chłopów


Lenin mówił o „wspólnej uprawie” wielkich obszarów ziemskich jako o „rzeczy bardzo trudnej”, gdyż
„wielowiekowe przyzwyczajenie do gospodarki indywidualnej nie może zaraz zniknąć”. Dla robotników
rolnych i chłopów zachodnioeuropejskich zdanie to byłoby prawdopodobnie śmieszne! Albowiem
robotnicy, którzy wiele lat pracowali w wielkich i średnich gospodarstwach rolnych i dość łatwo mogą
poznać cały, względnie równomierny proces rozwoju gospodarczego, jak też cały aparat gospodarki – w
przeciwieństwie do wielkich przedsiębiorstw przemysłowych – mogliby łatwo gospodarzyć dalej i bez
obszarników, przynajmniej na starą modłę, bez innowacji technicznych, a szczególnie już pod
kierownictwem agronomów itd., jak tego żądał Lenin. Jednakże we właściwej Wielkorosji, choć byli tam
obszarnicy, stosunkowo bardzo mało było wielkich gospodarstw rolnych. Obszarnicy wydzierżawiali
ziemię chłopom, którzy swoje działki dzierżawne uprawiali sposobem chłopsko-rosyjskim, „środkami
technicznymi z epoki faraonów”. Tak więc wielkie i średnie gospodarstwo rolne było dla masy rosyjskich
robotników rolnych i półproletariuszy zjawiskiem dość mało znanym i to tłumaczy wielką trudność, którą
Lenin przewidywał. Stosunki pracy w rolnictwie rosyjskim – w przeciwieństwie do nowoczesnych
stosunków w ośrodkach przemysłowych Rosji – nie przybrały jeszcze rozwiniętych form kapitalistycznych.
Okoliczność ta wyjaśnia już częściowo, dlaczego stało się inaczej, niż chcieli bolszewicy. Wydarzenia
przybrały taki obrót, że było to silniejsze od nieugiętej, żelaznej woli Lenina i jego doświadczonej partii.
Masa chłopska sama zabrała głos.
W artykule Z notatnika publicysty Lenin krytykuje „klasyczny program”, który został opublikowany
w formie artykułu w „Wiadomościach Ogólnorosyjskiej Rady Delegatów Chłopskich” z 19 sierpnia 1917 r.
– program sformułowany na podstawie 242 nakazów, które delegaci terenowi wręczyli w roku 1917
Ogólnorosyjskiemu Zjazdowi Delegatów Chłopskich.
„Nakazy” te, które można chyba porównać do „Cahiers des Deléances” z czasu Wielkiej Rewolucji
Francuskiej, zawierają bardzo radykalne żądania polityczne chłopstwa, najbardziej zbliżone do programu
bolszewików, i żądania w kwestii rolnej, które Lenin przedstawia, jak następuje:

„Żądania chłopstwa co do ziemi polegają, według zestawienia nakazów, przede wszystkim na zniesieniu bez
odszkodowania prywatnej własności ziem wszelkiego rodzaju, aż do ziem chłopskich włącznie; na
przekazaniu państwu lub wspólnotom gminnym działek ziemi z gospodarstwami o wysokiej kulturze rolnej;
na konfiskacie całego żywego i martwego inwentarza przynależnego do konfiskowanych ziem (wyjątek
stanowią małorolni chłopi) oraz przekazaniu tego inwentarza państwu lub wspólnotom gminnym; na
niedopuszczaniu do pracy najemnej; na równościowym podziale ziemi między pracujących i dokonywaniu
periodycznych ponownych podziałów itd. Jako środków okresu przejściowego do chwili zwołania
Zgromadzenia Ustawodawczego, chłopi żądają n i e z w ł o c z n e g o wydania ustaw o zakazie kupna –
sprzedaży ziemi, zniesienia ustaw o wydzielaniu się ze wspólnoty gminnej, chutorach itd., wydania ustaw o
ochronie lasów, rybołówstwa oraz innych zajęć przemysłowych itd., o zniesieniu długoterminowych i
rewizji krótkoterminowych umów dzierżawnych itp.”23.

Na pierwszy rzut oka jasne jest, że powyższe żądania mogły być zrealizowane tylko wbrew
kapitalistom, a więc również wbrew eserowcom i mienszewikom, którzy szli razem z kapitalistami. Był to
22
Tamże, str. 294. – Red.
23
Tamże, str. 295. – Red.

- 16 -
© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW) www.skfm-uw.w.pl
Adolf Warski – Stanowisko Róży Luksemburg wobec taktycznych problemów rewolucji (1922 rok)

potężny, niepohamowany prąd, który mógł znaleźć ujście tylko w Rewolucji Październikowej. I te same
żądania biedoty chłopskiej, które Lenin w sierpniu 1917 r. krytykował, 26 października (7 listopada) tegoż
roku zostały objęte leninowskim dekretem o ziemi.
W krytyce powyższych żądań Lenin pamiętał o tym,

„...co Engels, na krótko przed swą śmiercią, mówił o zagadnieniu chłopskim. Podkreślał on, że socjaliści nie
mają zamiaru wywłaszczać drobnych chłopów, że jedynie s i ł ą p r z y k ł a d u będzie się im wyjaśniało
wyższość socjalistycznego rolnictwa maszynowego.
Chłopi chcą zachować drobne gospodarstwo, równościowo je uformować, periodycznie na nowo je
wyrównywać... Niech będzie. Z tego powodu żaden rozsądny socjalista nie poróżni się z biedotą chłopską.
Skoro skonfiskowana zostanie ziemia, t o z n a c z y zachwiane zostanie panowanie banków, skoro
skonfiskowany zostanie inwentarz, t o z n a c z y zachwiane zostanie panowanie kapitału – a w
w a r u n k a c h p a n o w a n i a p r o l e t a r i a t u w c e n t r u m , w warunkach przejścia władzy
politycznej w ręce proletariatu reszta dokona się sama przez się, wyłoni się w rezultacie «siły przykładu»,
podpowiedziana zostanie przez praktykę”24.

I zaraz po zdobyciu władzy bolszewicy otworzyli pole dla działania „siły przykładu”. Zakładali
komuny rolne (przez łączenie drobnych gospodarstw chłopskich we wspólne wielkie gospodarstwa).
Według danych W. P. Milutina (Sozialismus und Landwirtschaft, 1919) w ciągu półtora roku założono w
Rosji radzieckiej prawie 6 000 komun, które obejmowały około miliona dziesięcin (dziesięcina = 1,09 ha)
ziemi. Początkowo komuny powstawały prawie wyłącznie na byłych majątkach, zakładane przez
robotników i bezrolnych chłopów. Ale teraz zaczynają również powstawać komuny na ziemiach chłopskich,
przyłączają się do nich również chłopi małorolni, a także i średniorolni...
Do tego dochodzą gospodarstwa radzieckie, powstałe bezpośrednio po Rewolucji Październikowej
wielkie gospodarstwa rolne, najściślej związane z przemysłem. W roku 1919 obejmowały one półtora
miliona dziesięcin ziemi.
Ale co może zdziałać „siła przykładu” bez inwentarza żywego i martwego, bez maszyn, bez
nawozów i nasion? Jak mogła promieniować „siła przykładu”, jak mogły powstawać nowe niezliczone
gospodarstwa radzieckie przy ogólnej ruinie gospodarki radzieckiej, gdy nie mogły powstawać nawet nowe
fabryki, a istniejące musiały przerwać pracę? Przy postępującej dezorganizacji całej gospodarki musiały
ubożeć i upadać również radzieckie gospodarstwa rolne i komuny. Jednakże fakt, że rząd radziecki gotów
jest wydzierżawiać wielkie obszary ziemskie kapitalistom zagranicznym, aby budować na nich nowoczesne
rolnictwo, dowodzi, że pozostało jeszcze wiele miejsca dla socjalistycznego przykładu. Tak więc
październikowy dekret o ziemi nie byłby wcale nieprzezwyciężoną przeszkodą na drodze do zbudowania
socjalistycznego rolnictwa w Rosji, gdyby rewolucja rosyjska nie pozostawała nadal w izolacji.

STANOWISKO MIĘDZYNARODÓWKI KOMUNISTYCZNEJ W KWESTII AGRARNEJ

Ale i tak krytyka Róży Luksemburg w odniesieniu do bolszewickiego rozwiązania kwestii agrarnej,
jak i w wielu innych punktach okazuje się w ogóle wątpliwa, gdy się zważy, że na skutek oczywistej
nieznajomości rzeczywistego stanu rzeczy, co w warunkach więziennych było nieuniknione, twierdzi ona,
iż bolszewicy każdy swój krok taktyczny przedstawiają proletariatowi międzynarodowemu jako wzór do
naśladowania. Tak więc pisze ona w broszurze:

„Wymagać od Lenina i towarzyszy, aby w takich okolicznościach wyczarowali najpiękniejszą demokrację,


wzorową dyktaturę proletariatu i kwitnącą socjalistyczną gospodarkę, to znaczy wymagać od nich rzeczy
nadludzkich. Dzięki swej zdecydowanej postawie rewolucyjnej, bezprzykładnej energii i niezłomnej
wierności dla socjalizmu międzynarodowego zrobili oni naprawdę wszystko, co w tych diabelnie trudnych
okolicznościach można było zrobić. Niebezpieczeństwo zaczyna się tam, gdzie z tego, co jest koniecznością,
24
Tamże, str. 300-301. – Red.

- 17 -
© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW) www.skfm-uw.w.pl
Adolf Warski – Stanowisko Róży Luksemburg wobec taktycznych problemów rewolucji (1922 rok)

czynią oni cnotę, gdy usiłują narzuconą im przez owe fatalne warunki taktykę zafiksować teoretycznie we
wszystkich szczegółach i zalecić proletariatowi międzynarodowemu do naśladowania jako wzór
socjalistycznej taktyki...
Wyrządzają socjalizmowi międzynarodowemu, dla którego walczyli i cierpieli, złą przysługę, gdy chcą
przyjmować do swego skarbca w charakterze nowych doświadczeń wszystkie wypaczenia, których w Rosji
nie można było uniknąć i które były ostatecznie tylko rezultatem bankructwa międzynarodowego socjalizmu
w tej wojnie światowej”25.

Teraz wiemy wszyscy, że właśnie przywódcy bolszewiccy, a szczególnie Lenin, niezliczoną ilość
razy podkreślali, że robotnicy zachodnioeuropejscy zrobią wiele rzeczy inaczej, lepiej, gruntowniej, dlatego
że posiadają, dzięki wyższemu rozwojowi życia gospodarczego, więcej kultury, więcej dyscypliny, więcej
wiedzy, więcej zmysłu organizacyjnego. A co się tyczy kwestii agrarnej, to nie tylko, że swojej klęski nie
przedstawiali jako cnoty, ale akurat na odwrót, na II Kongresie Międzynarodówki Komunistycznej
przedłożyli rezolucję, która została przyjęta i która mówi w interesujących nas tu punktach, co następuje:

„W Rosji trzeba było na skutek zacofania gospodarczego tego kraju przeprowadzać z reguły podział
gruntów między chłopów, bądź też oddawać ziemię chłopom do użytkowania. Tylko w stosunkowo
rzadkich, wyjątkowych wypadkach udało się użyć ziemię do stworzenia tak zwanych gospodarstw
radzieckich, które są prowadzone przez państwo proletariackie na własny rachunek”.

Natomiast

„w odniesieniu do rozwiniętych krajów kapitalistycznych Międzynarodówka uważa za słuszne utrzymać


przewagę wielkich gospodarstw rolnych i prowadzić je na sposób gospodarstw radzieckich w Rosji.
Zachowanie wielkich gospodarstw rolnych najlepiej zabezpiecza interesy rewolucyjnej warstwy ludności
wiejskiej, nie posiadających ziemi robotników rolnych i półproletariackich właścicieli działek... Poza tym
nacjonalizacja wielkich gospodarstw rolnych przynajmniej częściowo uniezależnia sprawę zaopatrzenia
ludności miejskiej od chłopstwa”26.

W jednym ze swoich listów Engels porównuje niepohamowany prąd wielkich rewolucji do


niepowstrzymanego przebiegu katastrof przyrodniczych. Również Róża Luksemburg w jednym z Listów
Spartakusa mówi o rewolucji rosyjskiej jako erupcji wulkanicznej. Październikowy dekret o ziemi był
wyrazem gwałtownej erupcji rosyjskich mas chłopskich – erupcji, która całkowicie pogrzebała pod swoją
rozżarzoną lawą zarówno imperialistyczny front przez powstanie chłopskiej masy żołnierskiej, jak i
junkierstwo przez zagarnięcie własności ziemskiej. Historyczną zasługą Lenina było właśnie to, że w porę
rozpoznał nieprzezwyciężoną siłę tego naporu mas, że nie przeciwstawił się mu, jak mienszewicy, co
pociągnęłoby za sobą jeszcze większy chaos i anarchię i doprowadziło w rezultacie do rychłego upadku
rewolucji, lecz przeciwnie, podchwycił ten napór, skierował go na tory prawno-organizacyjne, a zarazem –
teoretycznie przynajmniej – stworzył poprzez ustanowienie proletariackiej dyktatury, socjalistycznego
przemysłu i radzieckich gospodarstw rolnych możliwość powstrzymania drobnomieszczańskiej anarchii
gospodarczej na wsi. Ale tak skomplikowanego problemu, jak zresztą i innych, o wiele prostszych
problemów socjalistycznych, nie da się zasadniczo rozwiązać bez rewolucji międzynarodowej.

NOWY POKÓJ BRZESKI

Przed 50 mniej więcej laty Marks i Engels sądzili, że mogą powiedzieć rewolucjonistom rosyjskim:
kiedy wybuchnie rewolucja socjalna w Europie, rosyjskie przedkapitalistyczne stosunki rolne będą mogły
25
„Die russische Revolution...”, cyt. wyd., str. 118. – Red.
26
Patrz: Międzynarodówka Komunistyczna. Statut i rezolucje uchwalone na II Kongresie Międzynarodówki Komunistycznej
(19 lipca – 7 sierpnia 1920 r.), Warszawa 1921, str. 61-62. – Red.

- 18 -
© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW) www.skfm-uw.w.pl
Adolf Warski – Stanowisko Róży Luksemburg wobec taktycznych problemów rewolucji (1922 rok)

przekształcić się bezpośrednio w gospodarkę socjalistyczną. Od chwili gdy to zostało powiedziane,


kapitalistyczny rozwój Rosji zburzył na wpół kapitalistyczne stosunki rolne, zrodził wielkie ośrodki
przemysłowe z rewolucyjną klasą robotniczą, ale nie wytworzył, albo wytworzył tylko w minimalnym
stopniu nowoczesne rolnictwo z odpowiednimi stosunkami pracy na wsi. Jednakże rewolucja socjalna
wybuchła w Rosji, a nie nastąpiła w Europie.
I oto ciągnie się droga krzyżowa rewolucji rosyjskiej – od jednej stacji męki do drugiej, od pokoju z
junkierską szablą Niemiec aż do ostatnio zawartego pokoju z hienami kapitału światowego, od Brześcia
Litewskiego do Genui – w nadziei na rewolucję światową. Pokój brzeski, który Róża Luksemburg
krytykowała z głęboką troską, że mógłby doprowadzić do triumfu imperializmu niemieckiego i upadku
rewolucji rosyjskiej, był rzeczywiście niebezpieczną „chwilą wytchnienia”. Teraz, albo raczej od początku
1921 r., mamy nowe wydanie pokoju brzeskiego, nową „chwilę wytchnienia”. Tylko że wówczas chodziło
o koncesje na rzecz imperializmu niemieckiego, który sam był bardzo zagrożony przez swoich wrogów na
arenach wojny. O ileż niebezpieczniejsze są dziś narzucone rewolucji rosyjskiej przez jej izolację koncesje
na rzecz światowego kapitalizmu! Idzie przecież o to, kto dłużej wytrzyma: świat kapitalistyczny czy
spustoszona przez niezliczone inwazje, wyczerpana, tysiącem ran krwawiąca proletariacka władza
radziecka, a przy tym kapitał światowy znajduje w Rosji jako swego sprzymierzeńca, wprawdzie już nie
Kołczaka, Denikina czy Wrangla, ale za to szeroką masę producentów chłopskich i drobnomieszczańskich,
którzy jako baza kapitalizmu są dla rewolucji proletariackiej niebezpieczniejsi niż wszyscy carscy
generałowie kontrrewolucji. Czy rządowi radzieckiemu uda się zbudować za pomocą koncesji na rzecz
lichwiarskiego kapitału światowego przemysł państwowo-socjalistyczny i utrzymać więź robotników z
masą chłopską przez popieranie rolnictwa – aż do wybuchu rewolucji europejskiej? To pytanie stoi przed
proletariatem międzynarodowym i tylko on może na nie odpowiedzieć.
Mienszewicy wszelkiej maści ryczą dziś znów jak wiadome lwy – z powodu nowej polityki pokoju
brzeskiego, z powodu kompromisów z kapitałem. Możemy im odpowiedzieć słowami Róży Luksemburg,
że słabość władzy radzieckiej to rezultat mienszewickiej nikczemności we wszystkich krajach.
Robotnikom natomiast chcielibyśmy w związku z tym polecić, aby wzięli sobie do serca szczególnie
to, co Róża Luksemburg napisała w zakończeniu omawianej broszury, a mianowicie:

„Wszyscy podlegamy prawom historii i socjalistyczny ustrój społeczny da się wprowadzić tylko przez walkę
międzynarodową. Bolszewicy dowiedli, że potrafią zrobić wszystko, co prawdziwa partia rewolucyjna
zdolna jest zrobić w granicach możliwości historycznych. Nie mogą pragnąć cudów. A wzorowa, wolna od
błędów rewolucja proletariacka w kraju izolowanym, wyczerpanym przez wojnę światową, zdławionym
przez imperializm, zdradzonym przez proletariat międzynarodowy byłaby cudem. Ważne jest to, żeby w
polityce bolszewików odróżnić rzeczy istotne od nieistotnych, sedno sprawy od rzeczy przypadkowych.
Dziś, gdy stoimy w obliczu ostatecznych, decydujących walk na całym świecie, szczegóły taktyczne
schodzą na drugi plan; najważniejszym problemem socjalizmu, palącą sprawą dnia jest zdolność proletariatu
do działania, aktywność mas, wola walki o socjalizm w ogóle. Pod tym względem Lenin, Trocki i ich
przyjaciele byli pierwszymi, którzy dali przykład proletariatowi światowemu, wyprzedzili go i są do dziś
dnia jedynymi, którzy mogą z Huttenem zawołać: odważyłem się!
To jest w polityce bolszewików istotne i trwałe. W tym sensie ich nieśmiertelną zasługą historyczną
pozostanie fakt, że przez zdobycie władzy politycznej i praktyczne postawienie sprawy urzeczywistnienia
socjalizmu wyprzedzili proletariat międzynarodowy i znacznie przyspieszyli rozprawę między kapitałem i
pracą na całym świecie. W Rosji problem ten można było tylko postawić. Rozwiązać go w Rosji nie było
można. I w tym sensie przyszłość należy wszędzie do bolszewizmu”27.

REWOLUCYJNA KRYTYKA

Stwierdziliśmy: poglądy, które Róża Luksemburg wypowiedziała w omawianej broszurze, nie były
już jej poglądami w czasie od rewolucji listopadowej aż do jej śmierci.
27
„Die russische Revolution...”, cyt. wyd., str. 119-120. – Red.

- 19 -
© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW) www.skfm-uw.w.pl
Adolf Warski – Stanowisko Róży Luksemburg wobec taktycznych problemów rewolucji (1922 rok)

Ale pomimo to, pomimo błędów i nieścisłości tej pracy, książeczka ta jest dziełem rewolucyjnym.
Albowiem krytyka Róży Luksemburg różni się od wszelkiej krytyki oportunistycznej tym, że nigdy nie
może szkodzić sprawie rewolucji albo partii rewolucyjnej, przeciwnie, może ją tylko ożywić i wspierać –
właśnie dlatego, że jest krytyką rewolucyjną. Kto wyobraża sobie, że broszura ta musiała początkowo leżeć
w ukryciu, ponieważ mogła szkodzić rewolucyjnej Rosji, i że dopiero teraz mogła się ukazać, ponieważ
teraz rzekomo władza radziecka ma mocną pozycję w świecie, ten dowodzi jedynie tego, że rozumie
krytykę tylko jako krytykę oportunistyczną, szkodzącą rewolucji i partii rewolucyjnej, i że duch Róży
Luksemburg, jak i rewolucyjny marksizm w ogóle, jest dlań księgą zamkniętą na siedem pieczęci. Jeśli
jakaś krytyka może szkodzić partii rewolucyjnej albo rewolucji – to nie jest ona krytyką rewolucyjną.
Róża Luksemburg była, szczególnie w sposobie i metodzie krytyki, duchem z ducha Marksa, krwią
z jego krwi. Również i w tej broszurze – pomimo wszystkich jej błędów! Kiedy Marks krytykował
rewolucję 1848 r. albo Komunę Paryską, to było to zawsze chłostanie żelazną rózgą polityki połowiczności,
niezdecydowania, bierności i pochwałą każdej myśli rewolucyjnej i każdego rewolucyjnego czynu.
Tak samo Róża Luksemburg. Zarówno w Listach Spartakusa, jak i w tej broszurze krytyka jej krok
za krokiem przekształca się w druzgocącą, pełną pogardy krytykę mienszewizmu, w gloryfikację rewolucji
rosyjskiej i jej kierowniczej partii, w płomienny apel do międzynarodowego proletariatu.

- 20 -
© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW) www.skfm-uw.w.pl