Vous êtes sur la page 1sur 5

Instytut Pamięci Narodowej

DZIAŁALNOŚĆ WOJSKOWEGO SĄDU REJONOWEGO W WARSZAWIE NA


MAZOWSZU ZACHODNIM 1946-1954
Jacek Pawłowicz

Wojskowe Sądy Rejonowe utworzone zostały na podstawie rozkazu Ministra Obrony Narodowej Nr. 023/Org. z 20
stycznia 1946 r., jako szczególne sądy wojskowe. Zastępowały działające dotychczas wojskowe sądy dywizji, korpusów,
garnizonów. Swym zasięgiem obejmowały obszar województwa i posiadały siedziby we wszystkich miastach
wojewódzkich.

Rozpatrywały sprawy przestępstw określonych w Kodeksie Karnym WP z 23 września 1944 r.[1] oraz uregulowaniach
pozakodeksowych, dekretach: "O ochronie państwa" z 30 października 1944 r.[2], "O przestępstwach szczególnie
niebezpiecznych w okresie odbudowy państwa" z 16 listopada 1945 r.[3], zastąpionym dekretem o tym samym tytule
(potocznie zwanym małym kodeksem karnym) z dnia 13 czerwca 1946 r.[4] oraz dekret rządu PRL "O ochronie
tajemnicy państwowej i służbowej" z dnia 26 października 1949 r[5].

Orzecznictwu Wojskowych Sądów Rejonowych podlegali funkcjonariusze UB, MO, służby więziennej, żołnierze KBW i
WOP oraz osoby cywilne, które dopuściły się przestępstw przeciwko powstającemu państwu komunistycznemu[6].
Pomimo faktu, iż wojna zakończyła się w maju 1945 r., właśnie cywile stanowili największą grupę osób jaka stanęła
przed WSR. Podstawą do takiej sytuacji był dekret PKWN z 23 września 1944 r. "Prawo o ustroju Sądów Wojskowych i
Prokuratury Wojskowej".[7] Artykuł 8 § 1 tegoż dekretu stanowił: "w czasie wojny, mobilizacji lub gdy wymaga tego
interes obrony Państwa, może Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego na wniosek Kierownika Resortu Obrony
Narodowej poddać drogą rozporządzenia właściwości sądów wojskowych, osoby, podlegające właściwości sądów
powszechnych, za przestępstwa, które uzna za niebezpieczne dla obrony państwa"[8]. W § 3 tegoż artykułu zapisano iż
rozporządzenie to "należy natychmiast uchylić, jeżeli ustały przyczyny, dla których je wydano"[9].

Zdaniem resortu obrony narodowej oraz resortu bezpieczeństwa publicznego, pomimo upływu wielu lat od zakończenia
działań wojennych, przyczyny dla których ustanowiono ten przepis, nie ustały i sprawy polityczne podlegały sądom
wojskowym.

Postępowanie takie, wzorowane było na sowieckim prawie karnym, a zawarte w pierwszych trzech artykułach dekretu
PKWN "O ochronie Państwa", wytyczne dotyczące wymiaru orzekanych kar nie pozostawiały złudzeń komu prawo ma
służyć i przeciwko komu jest stworzone:

Art. 1. Kto zakłada związek, mający na celu obalenie demokratycznego ustroju Państwa Polskiego, albo kto w takim
związku bierze udział, kieruje nim, dostarcza mu broni, lub udziela mu innej pomocy, podlega karze więzienia lub
śmierci.
Art. 2. Kto udaremnia lub utrudnia wprowadzanie w życie reformy rolnej, albo nawołuje do czynów, skierowanych
przeciw jej wykonywaniu lub publicznie pochwala takie czyny, podlega karze więzienia lub śmierci.
Art. 3. Kto dopuszcza się gwałtownego zamachu na:
1. organ państwowy lub samorządowy albo na osobę, współdziałającą z takim organem,
2. jednostkę Polskich Sił Zbrojnych lub Sprzymierzonych albo osobę, należącą do nich,
3. zakłady, urządzenia lub komunikację powszechnego lub wojskowego użytku, podlega karze więzienia lub
śmierci.[10]

Strony 1/5
Instytut Pamięci Narodowej

Wojskowe Sądy Rejonowe orzekały w składzie trzyosobowym. Najczęściej stosowaną praktykąbył skład: jeden sędzia
wojskowy i dwóch ławników (funkcjonariuszy MO lub żołnierzy KBW). W sprawach szczególnie ważnych np. ze
względów propagandowych, skład sędziowski składał się z trzech sędziów wojskowych.

Orzecznictwo WSR było wyłączone spod kontroli Sądu Najwyższego, podporządkowane było Najwyższemu Sądowi
Wojskowemu.
Niechlubna działalność Wojskowych Sądów Rejonowych zakończona została 1 maja 1955 r. Na fali odwilży po likwidacji
w grudniu 1954 r. Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, 5 kwietnia 1955r. Sejm PRL uchwalił ustawę "o
przekazaniu sądom powszechnym dotychczasowej właściwości sądów wojskowych w sprawach karnych osób
cywilnych, funkcjonariuszów [sic!] organów bezpieczeństwapublicznego, Milicji Obywatelskiej i Służby
Bezpieczeństwa"..[11] Artykuł 1 § 1 obowiązującej od 1 maja 1955 r. ustawy mówił: "do właściwości sądów
powszechnych przekazuje się podlegające dotychczas właściwości sądów wojskowych sprawy o przestępstwa
popełnione przez osoby cywilne, a określone:

1. w rozdziale I dekretu z dnia 13 czerwca 1946 r. o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy
Państwa, z wyjątkiem spraw o przestępstwo określone w art. 7 tego dekretu,
2. w art. 85 - 88 Kodeksu Karnego Wojska Polskiego,
3. w art. 3 - 8 dekretu z dnia 26 października 1949 r. o ochronie tajemnicy państwowej i służbowej"[12].

Zanim jednak, Wojskowe Sądy Rejonowe mogły orzec wyrok wobec zatrzymanych członków podziemia
niepodległościowego lub ich pomocników, poddawani oni byli przez funkcjonariuszy UB okrutnemu śledztwu.

Czasami odbywało się ono już w miejscu zatrzymania, w rewidowanym gospodarstwie. Argumentami jakich używano do
wymuszenia zeznań były kije, drągi i cepy: "Po obstawieniu zabudowań zarządano otworzenia drzwi, czemu ob.
Knyszewska, z powodu późnej godziny odmówiła, wobec czego chor. Mierzanowski wyważył je sam przy pomocy
drążka drewnianego, poczym wszedł do wnętrza wraz z Szefem i kilkoma funkcjonariuszami BP.

Obecnym w mieszkaniu dwóm braciom Knyszewskim - Eugeniuszowi i Władysławowi - kazano wstać z łóżka, podnieść
ręce do góry, a po przeprowadzeniu rewizji domowej która nie dała żadnego rezultatu, wyprowadzono Knyszewskiego
Eugeniusza w bieliźnie do stodoły, celem przeprowadzenia tam dalszej rewizji i przesłuchania w/w.

W stodole Mierzanowski pytał się Knyszewskiego gdzie posiada on broń, oraz co robił w nocy z 5 na 6 stycznia 1948 r.,
a nie dowiedziawszy się nic, co mogło potwierdzić dokonanie napadu przez niego na ob. Karlińską, kopnął go
dwukrotnie w pachwinę i przyrodzenie. Inni funkcjonariusze BP widząc to przewrócił Knyszewskiego i zaczęli go bić, a
więc: chor. Noga Jerzy - drewnianą łopatą, która złamała się na ciele Knyszewskiego, chor. Olasek Stanisław - cepem,
który również złamał, oraz chor. Adamski Zbigniew - kijem. Obecny przy tym Szef ppor. Kłuciński powiedział dosyć i
Adamski wyprowadził Knyszewskiego Eugeniusza do domu, a przyprowadził na polecenie Mierzanowskiego drugiego tj.
Knyszewskiego Władysława, będącego tylko w bieliźnie, który po wstępnym dochodzeniu został pobity w podobny
sposób przez Adamskiego oraz Olaska i Nogę, z tym że Adamski przyniósł ścierki uprzednio umoczone w wodzie i
przez nie bito w pięty oraz w plecy w/w".[13]

W tym konkretnym przypadku, żadna z torturowanych osób nic wspólnego z podziemiem nie miała. Ludzie ci zostali
tylko pomówieni o rzekomą współpracę i udział w akcji. Dzięki szybkiej interwencji ich matki zostali zwolnieni z aresztu.

Jednak cytowany powyżej tajny raport, przygotowany przez Naczelnika Wydziału ds. Funkcjonariuszy Wojewódzkiego
Urzędu Bezpieczeństwa w Warszawie dla szefa tegoż Urzędu, nie pozostawia złudzeń co do metod stosowanych przez
UB wobec podejrzanych o działalność podziemną.

Strony 2/5
Instytut Pamięci Narodowej

Dla wielu zatrzymanych i "wstępnie przesłuchanych", najgorsze miało dopiero nadejść. Podczas kilkutygodniowego,
kilkumiesięcznego lub kilkunastomiesięcznego śledztwa, w czasie którego próbowano wymusić zeznanie, wobec
przesłuchiwanych stosowano najprzeróżniejsze tortury: kilkudniowe przesłuchania, kilkunastogodzinne stójki, bicie
pięścią, pałką, kablem, kijem, sadzanie na nodze odwróconego stołka, deptanie podkutymi butami palców u nóg,
przypalanie papierosami, prądem, wlewanie wody do nosa, miażdżenie jąder szufladą od biurka, umieszczanie nago w
zawilgoconym karcerze. W stosunku do zatrzymanych kobiet rozbieranie do naga i wielogodzinne przesłuchania w
obecności wielu funkcjonariuszy, usiłowanie gwałtu lub gwałcenie. W zachowanych archiwach znajduje się wiele
dokumentów zbrodni jakich dopuścili się funkcjonariusze UB. Warto zaprezentować w tym miejscu fragment jednego z
nich, dotyczący tortur stosowanych przez funkcjonariuszy PUBP w Płocku, wobec podejrzanego o współpracę z
oddziałem Wiktora Stryjewskiego "Cacki" Władysława Badurskiego. Przygotowany został 30 maja 1951 r. przez
Dyrektora Biura ds. Funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego a skierowany do Ministra
Bezpieczeństwa Publicznego Stanisława Radkiewicza: "Kiedy podejrzany nie potwierdził stawianych mu zarzutów, ppor.
Olasek uderzył go pięścią w żołądek, przystąpił do niego i chor. Piłkowski i wspólnie zaczęli bić tegoż pięściami po
całym ciele i nogami w krocze (K. 4 str. 2, K. 46, K 59 str. 1, K.85 str. 2).
Gdy te metody przymusu nie przyniosły żadnego skutku w/w polecił Badurskiemu wykonać z krzesłem w rękach około
100 przysiadów. Po wykonaniu tego polecenia zmuszono go by rozebrał się do połowy,co też uczynił. W międzyczasie
przyniesiono parę kurzych jaj, które zagotowano na maszynce elektrycznej w pokoju, w którym Badurski Wacław był
przesłuchiwany. Gorące wydobyte bezpośrednio z wrzątku, chor. Piłkowski i ppor. Olasek wspólnie podkładali
Badurskiemu w pachwiny obu rąk, przy czym polecono mu ręce opuścić i przywiązano mu je paskiem do bioder na
wysokości łokci. Metodę tę powtarzano kilka razy. W skutek bólu podejrzany Badurski Wacław powiedział, że w
zabudowaniach jego ojca znalazł automat z amunicją, którą przekazał następnie ojcu, a ten miał ją zniszczyć. (K.4 str.
2, K.46 str. 2, k. 86 str. 2)

Chor. Piłkowski i ppor. Olasek nie poprzestali jednak na zastosowaniu wobec Badurskiego Wacława opisanej wyżej
metody przymusu. W dalszym przesłuchaniu domagali się by obciążył swego brata Stanisława, potwierdził
przynależność swą do nielegalnej organizacji NZW, udział w morderstwie i rabunkach oraz przestępczą działalność na
terenie województwa gdańskiego pomimo, iż odnośnie tego ostatniego zarzutu nie dysponowano żadnymi materiałami.
Badurski Wacław zaprzeczył więc stawianym zarzutom, gdyż faktycznie tego charakteru przestępstwa nie popełnił. W
związku z tym chor. Piłkowski wspólnie z ppor. Olaskiem polecili Badurskiemu położyć się plecami do podłogi, po czym
związawszy mu ręce paskiem do tyłu, a nogi drutem z przewodu elektrycznego, usiedli na niego i po włożeniu mu
szmaty w usta, wlewali do jego nosa wodę. W międzyczasie zakomunikowali Badurskiemu, że o ile zechce przyznać się
- by wyraził to mrugnięciem oczyma. W toku tego znęcania się Badurski Wacław tracił kilka razy przytomność, wobec
czego oblewano go wodą po twarzy (K.4 str. 2, K.46 str. 2 k.87 str. 1)"[14].

Brutalne przesłuchania, upokarzający proces, na końcu tej drogi strzał w głowę lub więzienie.
Skazani przez Wojskowy Sąd Rejonowy po uprawomocnieniu się wyroku rozwożeni byli do więzień w różnych
częściach kraju, najczęściej do Rawicza, Wronek, Strzelc Opolskich.
Młodociani więźniowie do Jaworzna, kobiety do Fordonu. Tam był kolejny etap katorgi.
Brutalnie traktowani przez strażników, bici, głodzeni, zamykani w karcerach, zmuszani do nadludzkiej pracy,
rozpracowywani przez więzienną agenturę, żyli w osaczeniu, bez nadziei na lepszy los. Wielu nie doczekało dnia
wolności, umarli w "niewyjaśnionych okolicznościach", popełnili samobójstwo, zmarli na serce lub gruźlicę. To
najczęściej wymieniane zapisy w kartotekach.
Większość ze skazanych opuściła więzienie w końcu 1956 r. Ostatni dopiero latem 1964 r. Okaleczeni psychicznie i
fizyczne, po wieloletnich wyrokach, wychodzili z więzień nie bardzo mając gdzie wracać. Próbowali odnaleźć "swoje
miejsce w życiu". Byli jednak nadal szykanowani i prześladowani. Mieli trudności z kontynuowaniem nauki, uzyskaniem
mieszkania, pracy. Pomijani w awansach zawodowych, zastraszani, inwigilowani przez SB, zmuszani do współpracy,
żyli jako obywatele "drugiej kategorii".
Szacunek i uznanie przyniosła im dopiero polska "rewolucja bez rewolucji" 1989 r.

Strony 3/5
Instytut Pamięci Narodowej

[1] Dz. U. Nr 6, poz. 27.

[2] Dz. U. Nr 10, poz. 50.

[3] Dz. U. Nr 53, poz. 300.

[4] Dz. U. Nr 30, poz. 192.

[5] Dz. U. Nr 55, poz. 437.

[6] Robert Ostafiński - Bodler: Sądy wojskowe w Polskich Siłach Zbrojnych i ich kompetencje w sprawach karnych
1914-2002. Toruń 2002.

[7] Dz. U. Nr 6, poz. 29.

[8] Tamże.

[9] Tamże.

[10] Dekret PKWN z 30 października 1944 r. "O ochronie Państwa", w: Dz. U. 10, poz. 50.

[11] Dz. U. Nr 15, poz.83.

[12] Tamże.

[13] Raport Naczelnika Wydziału ds. Funkcjonariuszy WUBP w Warszawie z dnia 9 marca 1948 r. skierowane do Szefa
WUBP w Warszawie; w: Akta osobowe Olasek Stanisław, Archiwum IPN, sygn. IPN 0833/277. Decyzją Szefa WUBP w
Warszawie płk. Tadeusza Paszty z 10 marca 1948 r. uczestnicy opisanej powyżej akcji zostali ukarani: Kłuciński Antoni
- 3 tygodnie aresztu domowego, Mierzanowski Michał - 2 tygodnie aresztu domowego, Olasek Stanisław, Adamski
Zbigniew, Noga Jerzy - 10 dni aresztu domowego.

[14] Raport Dyrektora Biura ds. Funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego plk. Siedleckiego z 30 maja
1951 r., skierowany do Ministra Bezpieczeństwa Publicznego Stanisława Radkiewicza; w: akta sprawy Edwarda
Piłkowskiego i nnych, sygn. Sr. 688/51. Zastępca Szefa PUBP w Płocku Edward Piłkowski i Starszy Referent w

Strony 4/5
Instytut Pamięci Narodowej

Kierownictwie tego Urzędu zgodnie z decyzja Stanisława Radkiewicza z dnia 30 maja 1951 r. zostali aresztowani i
sądzeni byli przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie. W dniu 31 sierpnia 1951 r. zostali skazani na: Edward
Piłkowski - 7 lat więzienia, Stanisław Olasek 5 lat więzienia. Najwyższy Sąd Wojskowy w dniu 16 listopada 1951 r.
złagodził orzeczony wyrok, wymierzając Piłkowskiemu karę 5 lat więzienia a Olaskowi karę 3 lat więzienia

Strony 5/5