Vous êtes sur la page 1sur 249

ROBERT LITTELL

EPIGRAM
NA STALINA
The Stalin Epigram

Przeoy
Krzysztof Obucki

Mojej muzie, Stelli,


dla ktrej gwiazdy
(zapoyczajc metafor z sonetu
Astrophel and Stella Philipa Sidneya z 1591 roku)
nadal tacz".

et chacun effectuera avec son me, telle l'hirondelle avant l'orage, un vol
indescriptible
Mandelsztam
Jestem sam - dokoa peno faszu.
To nie takie proste - ycie przey.
Przekad Ewy Rojewskiej-Olejarczuk
Z wiersza Hamlet Borysa Pasternaka, zakazanego przez cenzur, lecz odczytanego
prowokacyjnie na gos przez przyjaci poety w czasie jego pogrzebu w 1960 roku.

Spis treci
Spis treci ...................................................................................................................4
Gos w tej ksice maj: ..............................................................................................5
1. Nadieda Jakowlewna .............................................................................................7
2. Nikoaj Wasik ...................................................................................................... 22
3. Fikrit Szotman ...................................................................................................... 35
4. Anna Andriejewna ................................................................................................ 41
5. Fikrit Szotman ...................................................................................................... 51
6. Nadieda Jakowlewna ........................................................................................... 66
7. Zinaida Zajcewa-Antonowa .................................................................................. 78
8. Anna Andriejewna ................................................................................................ 80
9. Osip Emiljewicz .................................................................................................... 96
10. Zinaida Zajcewa-Antonowa............................................................................... 135
11. Nadieda Jakowlewna ....................................................................................... 137
12. Nikoaj Wasik .................................................................................................. 142
13. Borys Pasternak ................................................................................................ 148
14. Fikrit Szotman................................................................................................... 152
15. Nadieda Jakowlewna ....................................................................................... 164
16. Fikrit Szotman................................................................................................... 183
17. Anna Andriejewna ............................................................................................ 197
18. Nadieda Jakowlewna ....................................................................................... 211
19. Prawdopodobnie Osip Emiljewicz ..................................................................... 224
20. Fikrit Szotman................................................................................................... 234
21. Anna Andriejewna ............................................................................................ 243
Epilog Robert Littell .............................................................................................. 244
rda wybranych cytatw ...................................................................................... 249

Gos w tej ksice maj:


Nadieda Jakowlewna Mandelsztam, Nadieka, jak nazywa j m, poeta Osip
Emiljewicz Mandelsztam. Ma trzydzieci cztery lata, kiedy po raz pierwszy syszymy jej gos
w 1934 roku.
Nikoaj Sidorowicz Wasik, osobisty ochroniarz Stalina i okazjonalny fotograf
rodziny. Kiedy spotykamy go w willi pisarza Maksima Gorkiego, jest dobrze po trzydziestce.
Fikrit Trofimowicz Szotman, synny w Zwizku Radzieckim mistrz w podnoszeniu
ciarw. Ma trzydzieci dwa lata, gdy natykamy si na niego po raz pierwszy. Pochodzcy z
Azerbejdanu Szotman zdoby srebrny medal na mistrzostwach Europy w Wiedniu w 1932
roku. Na skutek sfuszerowanej operacji kontuzjowanego kolana wycofa si ze sportu. Po
krtkotrwaej karierze ciarowca pracowa w cyrku jako siacz.
Anna Andriejewna Achmatowa, waciwie Anna Gorienko, bliska przyjacika
zarwno Mandelsztama, jak i Pasternaka, szeroko podziwiana poetka, nawet wtedy, gdy
wadze komunistyczne, w poowie lat dwudziestych, zakazay publikacji jej utworw.
Wysoka i szczupa, w Paryu w 1911 roku bya kochank mao wtedy znanego woskiego
malarza Amadea Modiglianiego, pozowaa mu do aktw. Achmatowa, zgodnie ze sowami
ojca (ktry zabroni jej posugiwania si przy publikacjach rodowym nazwiskiem Gorienko)
poetka dekadencka", w oczach bolszewickich strw ycia kulturalnego p zakonnica,
p ladacznica", ma czterdzieci pi lat, kiedy spotykamy j na tych stronach.
Zinaida Zajcewa-Antonowa, bardzo moda i bardzo pikna aktorka teatralna, blisko
zwizana z Mandelsztamami.
Osip Emiljewicz Mandelsztam, Osja dla ony, Nadiedy. Ukazanie si jego
pierwszego tomiku wierszy w 1913 roku, zatytuowanego Kamie, ugruntowao - zdaniem
wielu ludzi - jego pozycj wielkiego rosyjskiego poety XX wieku, z czym Stalin najwyraniej
si zgadza.
Borys Leonidowicz Pasternak, synny poeta liryczny, czterdziestoczteroletni w 1934

roku, syn malarza Leonida Osipowicza Pasternaka. Tytu jego pierwszego tomu wierszy,
Bliniak w chmurach, opublikowanego w 1914 roku, wyjania, dlaczego Stalin, ktry do
pewnego stopnia podziwia Pasternaka, nazywa go mieszkacem chmur". Cae lata zabrao
Pasternakowi pogodzenie si z myl, e to sam Stalin - a nie dziaajcy za jego plecami
czekici - jest odpowiedzialny za deportacje, czystki i egzekucje.

1.
Nadieda Jakowlewna
Sobota, 13 stycznia 1934 roku
Od tamtej biaej nocy, kiedy nasze ycia oploty si nawzajem po raz pierwszy,
pitnacie lat temu, w wito Pracy, w obskurnym kabarecie cyganerii o nazwie CHAM1,
wiele razy syszaam Mandelsztama recytujcego publicznie swoje utwory, a mimo to czysta
przyjemno, jak czerpaam z poetyckoci jego utworw, nie osaba. Zdarzaj si chwile,
kiedy pacz rzewnymi zami poruszona niewypowiedzianym piknem jego sw,
nabierajcych nowego wymiaru, gdy docieraj do wiadomoci przez ucho, a nie przez oko.
Jak mogabym wytumaczy ten cud bez naraenia si na etykietk zakochanej ony,
zachwycajcej si mem w lepym podziwie? Ten nerwowy, uparty, zadowolony z ycia
homo poeticus (tak nazwa sam siebie, jakby od niechcenia, gdy wyebra ode mnie
pierwszego papierosa w CHAM-ie, co teraz wydaje mi si jego poprzednim wcieleniem),
ten neurotyczny kochanek (mj i rnych innych) by kameleonem; nieustannie stawa si
kim, czym innym. (Nie trzeba wspomina, e bawi mnie, kiedy o tym mwi: gdy
przemienia si w kogo innego, ja, rzecz jasna, robiam to samo). Z jednym ramieniem
przeszywajcym niezdarnie powietrze, uk jego ciaa ilustrowa rym i rytm, i pokady
wieloznacznoci ukryte w tekcie. Gow trzyma odrzucon do tyu, nieomylnie semickie
jabko Adama poruszao si pod cienk, niemal przezroczyst skr jego bladego garda, on
sam za zatraca si w rzeczy, ktr nazywamy poezj - stawa si wierszem. Kiedy
materializowa si przy mwnicy na pocztku wieczoru autorskiego, z widowni rozlegao si
zwykle kilka ledwie tumionych pomrukw wesooci na widok pedantycznego, ogarnitego
trem mczyzny, ubranego jak na wasny pogrzeb. W wieczr, ktry opisuj, mia na sobie
jedyny posiadany garnitur (ciemny, z szorstkiego wenianego diagonalu, kupiony w sklepie z
towarami za dewizy, gdzie zapaci bonami nabytymi za niewielki spadek, odziedziczony
kiedy przeze mnie) oraz jedwabny fular (relikt z jego podry do Parya jeszcze przed
rewolucj), zawizany wok wykrochmalonego, odpinanego konierzyka. Recytowa tak, jak
potrafi to jedynie twrca poezji: z krtk przerw na oddech, niesyszalnym wciganiem

Skrt od Chudoniki, Litieratory, Artisty, Muzikanty.

powietrza w miejscach, gdzie wersy kocz si, zaginaj lub powtarzaj. Ta pauza ma
zasadnicze znaczenie dla zrozumienia siy wiersza Mandelsztama. Porwnaam notatki kilku
pierwszych suchaczy, jak nazywa ich Osja (kiedy sam deklamuje, a oni suchaj), i
najbystrzejsi z nich zgadzaj si, e ma si wraenie, jakby wymyla nastpn linijk w
trakcie recytowania. To z kolei wywouje u suchacza, ktry zna ju jaki jego wiersz,
przedziwne odczucie, e syszy te wersy po raz pierwszy, e nie istniay wczeniej, nie
zakomponowano ich, nie przepracowano, nie wygadzono, nie zapamitano i nie przepisali
ich na cienkim jak uska cebuli papierze szczerze oddani przyjaciele, nie ukryto ich w
czajniczkach do herbaty i butach, wrd damskiej bielizny, z nadziej w beznadziei, e nasi
czekici, kiedy po niego przyjd, nie zdoaj uwizi jego dzie.
Linijka, przerwa na oddech, a potem nastpny wers, wieo sformuowany,
wylewajcy si z jego bladych ust - to, kochani, sedno sedna recytacji Mandelsztama. Z
powodw, ktre nie do koca rozumiem, efekt jest nawet niezwyklejszy, kiedy recytuje
wiersze miosne, i jeszcze bardziej zdumiewajcy, gdy dany wiersz liryczny nie jest
kierowany do mnie, jego najlepszej przyjaciki, towarzyszki ycia i prawnie polubionej
ony, ale do stroszcej pirka aktorki teatralnej, ktra przysiada na skadanym krzele obok
mnie w pierwszym rzdzie w zapyziaej redakcji Litieraturnoj gaziety", gdy moje pulchne
rami styka si z jej smukym ramieniem, a wierzch mojej doni ociera si bolenie, jakby
przez nieuwag, o krzywizn jej przepiknych piersi.
Mandelsztam przy mwnicy odwrci si, by upi yk wody, zanim zacznie recytowa
ostatni wiersz wieczoru autorskiego. Aktorka, ktra posugiwaa si pseudonimem
scenicznym Zinaida Zajcewa-Antonowa nawet poza teatrem, pochylia si ku mnie,
rozgniatajc pier na mojej doni.
- Ktry wiersz bdzie nastpny, Nadiedo Jakowlewna? - wydyszaa, a jej gos by
zachrypnity od, jawnego dla mnie, seksualnego rozbudzenia.
- Ten, ktry napisa dla ciebie, kochanie. O mistrzyni spojrze penych winy".
Mandelsztam odstawi szklank z wod.
- O mistrzyni spojrze penych winy - zacz, krtkie palce jednej doni rozczapierzy
na ysiejcej czaszce, jego renice wwiercay si w oczy kobiety siedzcej obok mnie. Kruchych ramion pani i krlowa... Ucich mski niebezpieczny cynizm....
Pochyliam si ku Zinaidzie.
- Dzi wieczorem musisz zachowywa si przyzwoicie - pouczyam j. - Nie wolno ci
go prowokowa.
- Ale to ciebie prowokuj, Nadiedo Jakowlewna - wyszeptaa w odpowiedzi,

zdzierajc w rozbawieniu skrk z kostki mojej doni kocem jednego z dugich warkoczy,
ktry opad jej na pier. - Podniecasz mnie tak samo jak on.
Czemu jak janczara mnie zniewoli
Twoich warg pksiyc malusieki,
Ps aosny czemu tak mnie boli?
O, nie gniewaj si, Turczynko droga,
Razem z tob w worek si zaszyj.
- W otomaskiej Turcji - powiedziaam do Zinaidy, ustami ocierajc jej ucho cudzooce ony zaszywano w workach z kochankami i wrzucano do morza.
Nie odrywajc ani na chwil oczu od Mandelsztama, prawie nie poruszajc
malusiekim psem aonie wydtych warg, wymamrotaa: - Och, nie miaabym nic
przeciwko takiemu utoniciu.
Stoj teraz u progu twego domu.
Odejd. Id ju sobie. Albo nie...2
- Stoj... teraz w progu - powtrzya Zinaida.
- Stoi... w rzeczy samej - odpowiedziaam, chichoczc niedwuznacznie.
Oprcz nas dwu jeszcze jedenacie dusz, ktre odwayy si stawi czoo styczniowej
zamieci, eby wzi udzia w tym wieczorku autorskim, wybucho entuzjastycznym
aplauzem. Dwoje czy troje modych ludzi z widowni zaczo tupa w drewnian podog
podeszwami kaloszy. Redaktor naczelny Litieraturnoj gaziety", odwany chop, ktry kiedy
publikowa Mandelsztama, gdy wolno byo to robi, gorzko si rozczarowa frekwencj, ale
tumaczy to mron pogod. Wbrew ciszy, jaka otaczaa mojego ma przez ostatnie lata,
nadal wielu mionikw poezji uznawao go za ikon, przynajmniej tak zapewnia nas
redaktor naczelny. Wolelimy myle, e to prawda, ale ju bez takiej pewnoci, jak
mielimy pod koniec lat dwudziestych, kiedy uczestnicy spotkania autorskiego z
Mandelsztamem mogliby wypeni spor sal koncertow.
Mandelsztam, nagle oddychajcy z trudem (cierpia sporadycznie na palpitacje serca),
zatoczy si pijacko, odsun na bok i zapa rwnowag, kadc rk na mwnicy, pochylony

Wszystkie fragmenty tego wiersza w przekadzie Marii Leniewskiej.

nisko do przodu. - On pije? - zapytaa mnie Zinaida, przekrzykujc wrzaw.


- Przed spotkaniem wypi p butelki gruziskiego wina, eby uspokoi nerwy powiedziaam jej. - Ale nie jest pijany, jeli o to pytaa. Nigdy nie widziaam Mandelsztama
zamroczonego alkoholem; upija si jedynie sowami.
Stojca na kocu sali dyrektorka do spraw wydawniczych jednej z pastwowych
oficyn, znana jako Frajerka (powszechnie uwaano, e donosi czekistom, co i kto mwi na
podobnych spotkaniach), krzykna: - Pytania i odpowiedzi.
Pogroziam mowi ostrzegawczo palcem w nadziei, e zakoczy ten wieczr tu i
teraz. Baam si, e Frajerka bdzie prbowaa sprowokowa go do powiedzenia czego, co
cignie na niego kopoty ze strony naszych aniow strw. Dopki jego instynkt
samozachowawczy (podobnie jak mj) pilnowa subtelnego rozrnienia, co jest waciwe, a
co niewaciwe, wypowiada si ogrdkami. Ale to naleao do przeszoci. Po naszym
powrocie z Krymu, gdzie widzielimy hordy chudych jak szkielety i wycieczonych chopw,
ofiary wyniszczajcych skutkw stalinowskiej kolektywizacji, ebrzcych o skrk chleba na
dworcach wzdu caej trasy pocigu, Mandelsztam sta si niebezpiecznie otwarty w
mwieniu, co myli. W ostatnich tygodniach zacz cytowa fragmenty wiersza z 1931 roku
za kadym razem, gdy kto ze znajomych znalaz si w naszej kuchni: O, jake bardzo
pragn si rozbawi, / Wygada si, powiedzie wreszcie prawd"3. yam w strachu, e
dokadnie tak postpi, przeraaa mnie myl, e powtrzy publicznie rzeczy, z ktrych
zwierza si w domu zaufanym przyjacioom: o indywiduum, ktre nazywa gralem
kremlowskim, o cakowitej porace bolszewickiej rewolucji w polepszeniu doli zwykych
ludzi, o transformacji Rosji w pastwo policyjne znacznie gorsze od tego, ktre istniao pod
panowaniem poaowania godnych carw, o komunistycznych aparatczykach, dozorcach,
ktrzy odebrali poetom prawo do pisania wierszy o najbanalniejszych sprawach ludzkich.
Uprzejmym skinieniem doni Mandelsztam udzieli tej kobiecie pozwolenia na
zadanie mu pytania.
- Powiedzcie, Osipie Emiljewiczu, skd, wedug waszych dowiadcze, bierze si
poezja?
- Gdybym to wiedzia na pewno, pisabym wicej wierszy ni teraz. - Mandelsztam
delektowa si miechem, ktry wywoay jego sowa. - Odpowiadajc na wasze pytanie mwi dalej, gdy sala ucicha - przytocz zdanie Pasternaka, utrzymujcego, e artysta nie
wymyla obrazw, lecz raczej zbiera je z ulicy.

Przekad Marii Leniewskiej.

- Chcecie nam przez to powiedzie, e poeta jest jak mieciarz? - zapytaa Frajerka.
-

mieci

reprezentuj

resztki kapitalistycznego

spoeczestwa

zauway

Mandelsztam, umiechajc si beznamitnie do donosicielki ponad gowami pozostaych


suchaczy. - Nasz Zwizek Socjalistycznych Republik Radzieckich nie produkuje mieci, co
tumaczy brak mieciarzy.
To rwnie wywoao miech: urzdnik z moskiewskiej rady narodowej zosta
ostatnio aresztowany pod zarzutem sabotowania pracy stoecznych sub oczyszczania miasta,
bo nie zatrudni wystarczajcej liczby mieciarzy.
- Brak mieci, to i mieciarze niepotrzebni - zgodzia si, szepczc pod nosem,
Zinaida. Wypowiedziaa te sowa w taki sposb, e poczuam w duszy ukucie zazdroci.
Przez moment nie duszy od mrugnicia powiek jej gos b r z m i a dokadnie jak gos
Mandelsztama.
- A co z Achmatow? - zapyta z nerwow natarczywoci mody poeta z rzdu za
mn.
- Jeli chodzi o Achmatow - odpowiedzia Mandelsztam - stwierdzenie, e pisze
wiersze, jest nieprecyzyjne. W gruncie rzeczy bowiem o n a

je

s p i s u j e - otwiera

zeszyt i notuje wersy, ktre w czasie przedlirycznego niepokoju, jak sama to okrela, ju
uformoway si jej w gowie. Wiem, e stawia kropki w miejscach fraz, ktre jeszcze nie
powstay, i wpisuje potem brakujce sowa. Zamykajc oczy, przekrzywiajc gow i
odsaniajc szyj, Mandelsztam wyrecytowa wiersz Achmatowej, ktry, podobnie jak
wikszo jej utworw z ostatnich czasw, pozostawa nieopublikowany:
Gdyby si kiedy kto chcia zaciekawi,
Z jakiego miecia czasem wiersz wyrasta...
Gniewny krzyk skdsi trocin zapach czysty,
Ple tajemnicza na cianie pokoju...
I wiersz ju dwiczy...4
- Do ju o Pasternaku i Achmatowej - zawoaa Zinaida. - Skd si bior wiersze
M a n d e l s z t a m a, Osipie Emiljewiczu?
Mandelsztam przypochlebi si jej konspiracyjnym pumiechem, jakby ju
wczeniej to przerabiali w trakcie wsplnych tak zwanych wieczorw literackich.

- Wiersz zaczyna si od ledwie syszalnego gosu, podzwaniajcego w uchu na dugo,


zanim sowa si uksztatuj - odpowiedzia. - To sygna, e rozpoczo si poszukiwanie
zagubionych sw. Moje usta poruszaj si bezgonie, przynajmniej tak mi mwi
suchajcy, a wreszcie zaczynam wypowiada chaotyczne sowa lub frazy. Stopniowo ten
wewntrzny gos staje si wyraniejszy, przeksztaca si w jednostki znacze i w tym
momencie wiersz zaczyna stuka niczym pi w okno. Dla mnie pisanie wierszy odbywa si
w dwch fazach: kiedy objawiaj mi si pierwsze sowa i kiedy ostatnie, obce sowa,
wpasowane na si niczym drzazgi w blok wiersza, zostaj wycignite i zastpione
waciwymi sowami.
- Boe, kiedy o tym mwi, wydaje si to takie atwe - powiedziaa Zinaida, gdy w
holu na dole czekaymy na Mandelsztama, koczcego podpisywanie cienkich tomikw
swych wczesnych wierszy albo wycinkw z gazet ze wieszymi poezjami, ktre w nich
wydrukowano (co byo rzadkoci, jako e nasi anioowie strowie uznali, e Mandelsztam
nie wnosi wkadu do budowy socjalizmu). - Mogabym sucha tej wewntrznej muzyki a do
czasu, kiedy Arktyka si stopi - kontynuowaa Zinaida z teatralnym, moim zdaniem,
westchnieniem.
- To, co ma Mandelsztam - poinformowaam mod aktork, ktrej oboje podalimy
- to dar od bogw. Albo si go ma, albo nie. Jeli si go ma, to muzyk i sowa podaj ci na
srebrnej tacy.
- Czy to prawda, Nadiedo, co mwi, e przeczytaa kady wiersz, ktry
kiedykolwiek napisa?
- Znam, rzecz jasna, bardzo dobrze kilka jego opublikowanych zbiorw. Ale nasi
anioowie

strowie

od

literatury

skutecznie

zahamowali

publikowanie

wierszy

Mandelsztama, poza sporadycznymi wyjtkami, jakie sze lat temu. Pod koniec lat
dwudziestych przeszed przez, jak sam to nazywa, etap guchoniemoty, kiedy cakowicie
zarzuci pisanie poezji. Kadego wiersza, ktry stworzy od tamtej pory, musiaam nauczy
si na pami - powtarzam je w mylach codziennie rano i wieczorem. Dziki temu, jeli
cokolwiek si mu przydarzy, wiersze ocalej.
- A jeeli, niech Bg broni, co przydarzyoby si tobie?
T ma kpin trcia czu strun. Zastanawiaam si, czy Mandelsztam rozmawia z
ni o tej sprawie. O ile go znam, pewnie to zrobi. Zwierzanie si z intymnych sekretw byo
niezawodnym sposobem zyskania zaufania kobiety, przekonania jej, e nie jest si

Przekad Anatola Sterna.

gwatownikiem w przywodzeniu do czego, co koniec kocw jest przecie brutalnym aktem.


- Wkadasz palec w ran, jaka istnieje midzy mn i mem - przyznaam. (Sama nie
byam od tego, by zdradza intymne sekrety i w ten sposb zaciga kogo, wszystko jedno
jakiej pci, do ka). - Mandelsztam karmi si paroma zudzeniami co do wasnego, a i
wasnych dzie, przetrwania. A poniewa Stalin wyda dekret, e nic, co stoi w opozycji do
linii partii, nie moe by publikowane, Mandelsztam uzna, e jego los zosta przesdzony.
Spjrzmy prawdzie w oczy: niepublikowany poeta robi tyle haasu co drzewo upadajce w
lesie, kiedy nikt tego nie syszy. Stanowisko Stalina, ktre sprowadza si do alternatywy:
Albo jestecie z nami, albo jestecie przeciwko nam, kochani" - nie zostawia miejsca dla
takich jak Mandelsztam. Rozumiesz zatem, kochana Zinaido, e mj m zamyla o ocaleniu
swojego literackiego dziedzictwa, kiedy namawia mnie do uczenia si jego wierszy na
pami. Poniewa postanowilimy nie mie dzieci, umyli sobie, e moja rola jako
ostatniego depozytariusza jego dzie da mi motywacj do ycia.
- I tak si stao?
Musiaam wzruszy ramionami, bo w taki wanie sposb odpowiadam zwykle na
gupie pytania. Kto moe wiedzie, co - poza niemoliwym do stumienia przymusem
oddychania albo efemerycznym zadowoleniem ze zblienia seksualnego lub niezaprzeczaln
satysfakcj z rozczarowania ludzi majcych wadz, ktrzy ycz ci mierci - popycha
czowieka do tego, by trzyma si ycia?
Zinaida wpatrywaa si w swoje odbicie w przeszklonych drzwiach.
- Gdyby mj m znikn w jakim obozie - a ostatnio skazuj agronomw, eby
wyrwna rachunki za dugie kolejki przed piekarniami - rozwizaoby to wszystkie moje
problemy. - Odrzucia do tyu gow, dajc mi do zrozumienia, e artowaa, ale wiedziaam
wystarczajco duo o jej maestwie - miaa ma starszego o dwanacie lat, ktry prawie
wcale nie interesowa si teatrem ani sztuk w ogle - by uzna, e mwia co najmniej na p
powanie. - Z punktu widzenia prawa mogabym si wtedy z nim rozwie i zatrzyma
mieszkanie razem z moskiewskim meldunkiem.
Zanim zdyam jej powiedzie, e w tych dniach ony wrogw ludu s najczciej
zsyane razem z aresztowanymi mami, zjawi si Mandelsztam. Spostrzegszy go, Zinaida
poprawia na delikatnej szyi wylenia etol z lisa, tak by ebek zwierztka, patrzcego na
wiat z niewzruszon obojtnoci oczami z koralikw, znalaz si na jej piersi. A jako e
Mandelsztam nie nalea do tych, ktrych uwagi moe uj cokolwiek seksualnie
sugestywnego, zauway to natychmiast.
- Po raz pierwszy w mojej czterdziestotrzyletniej egzystencji zazdroszcz do blu

martwemu lisowi - powiedzia bardzo cicho, sprawiajc, e Zinaida przewrcia oczami w


udawanym zaenowaniu. (Bya - zapamitajcie dobrze - mistrzyni i - mogabym doda pani spojrze penych winy). Postawiam wytarty konierz zimowego palta po zmarej ciotce,
zrobiony, jeli wierzy mojemu mowi, z futra skunksa, i opatuliwszy nim szyj,
pocignam cikie drzwi wyjciowe. Uderzenie lodowatego powietrza ze zmroonymi
grudkami niegu zaparo nam dech w piersiach. Mandelsztam opuci nauszniki obszytej
futrem skrzanej czapki.
- Papierosy - oznajmi i biorc nas pod pachy, pocign za sob na wietrzn
moskiewsk ulic.
Jak wielu mczyzn - a moe powinnam powiedzie, jak w i k s z o
m c z y z n - Mandelsztam eglowa przez ycie z adunkiem fobii. Cay czas ba si
przeraliwie, e pewnego dnia muza i erekcja go zawiod. y w strachu przed strachem. Ale
nigdy nie zastanawia si, skd pochodzi kolejny rubel lub bon do sklepu dewizowego zakada po prostu, e w razie potrzeby ja w jaki sposb je wyczaruj, co rzeczywicie
zdarzao si czciej ni rzadziej. Zamartwia si za to na mier perspektyw, e zabraknie
mu papierosw w rodku nocy, kiedy dzwonienie w uchu obudzi go z niespokojnego snu, a
on spdzi reszt bezsennych godzin pozostaych do witu, krc po malutekich pokojach
mieszkania, jakie mielimy dziki umiechowi losu, mic jednego papierosa za drugim w
oczekiwaniu na pojawienie si owych chaotycznych sw i fraz. I tak, wyebrawszy dwa
papierosy od ludzi z widowni na grze i sprawdziwszy, e zostao mu jedynie pi fajek
marki Hercegowina Flor" w pogniecionej paczce, poprowadzi nas, ciskajc bia gak
laski, ktrej zacz uywa z powodu przytrafiajcego mu si braku oddechu, na wariackie
poszukiwania tanich papierosw. Krylimy z pochylonymi gowami w zamieci
wyciskajcej zy, zagldajc do okolicznych kawiarni i stowek w nadziei wyebrania,
poyczenia lub kupienia caej paczki papierosw. W trzecim z kolei miejscu - a bya to
dziaajca do pna w nocy stowka dla motorniczych tramwajowych ukryta w niewielkim
zauku za ptl tramwajow przy Kremlu - Mandelsztam znalaz wreszcie to, czego szuka
(podejrzany typ, ktry twierdzi, e ma pozwolenie na handel, i sprzedawa tam na sztuki
bugarskie papierosy z pudeka po cygarach), razem z tym, czego nie szuka: upokorzenie.
- Osipie Emiljewiczu! Co zmusio was do wyjcia z domu w tak noc? To Nowy Rok
zgodnie ze starym kalendarzem juliaskim. Zatem szczliwego nowego roku, przyjacielu.
Gos nalea do nieogolonego draba siedzcego przy dwch zestawionych razem
stoach na tyach stowki. Otaczajcych go pi modych kobiet, ubranych w zimowe palta z
wywatowanymi ramionami i popijajcych, jak mi si wydao, wdk ze szklanek do herbaty,

obrcio gowy, by gapi si na nas, jakbymy byli upiorami, ktre dotary tu z cmentarza. Ze
sposobu, w jaki Mandelsztam pozdrowi tego czowieka uniesion do poowy lask,
domyliam si, e nie do koca go rozpoznawa. Mandelsztam czsto mia problemy z
dopasowaniem nazwisk do twarzy, kiedy ludzie pojawili si przed nim jakby poza
kontekstem.
- Witam, witam, Ugorze-ytkinie - zawoaam, widzc, e m kiwa z ulg gow, bo
wanie zidentyfikowa naszego rozmwc.
- Ugor-ytkin, no, nareszcie - doczy mj m, odwracajc si od handlarza
bugarskimi papierosami. - Od tygodni zostawiam dla was wiadomoci u waszej sekretarki.
- O tej porze roku zawsze mam dom wariatw - utyskiwa Ugor-ytkin, jakby to
tumaczyo jego brak odpowiedzi. - Tysic i jedna rzecz do zrobienia, tysic i jedna osoba do
zobaczenia...
Mandelsztam dowiedzia si od Pasternaka dwa lub trzy miesice wczeniej, e
redaktor Ugor-ytkin daje gotwk za oryginalne manuskrypty skupowane dla nowej
biblioteki Funduszu Literackiego. Jedyne rkopisy nieopublikowanych - i, zgodnie z opini
naszych aniow strw, nienadajcych si do publikacji - wierszy Mandelsztama wyszy
spod mojej rki i autor nie rozstaby si z nimi, nawet gdyby kto by na tyle nierozwany, by
chcie je przej. Rozpaczliwie potrzebowalimy pienidzy - przestaam dostawa zlecenia na
tumaczenia, w miar jak Mandelsztam sta si non grata w literackim wiecie, a zbyt
wstydzilimy si prosi Pasternaka albo Achmatow o kolejn poyczk, ktrej nie mielimy
szans spaci. Wtedy wanie wpadlimy na pomys spreparowania manuskryptu, ktry
Mandelsztam mgby sprzeda jako orygina. Pochylony nad niewielkim, obitym linoleum
stoem w kuchni, jako tako stabilnym dziki skrce od chleba podoonej pod jedn z ng,
przepisywa do szkolnego zeszytu wiersz po wierszu z opublikowanego w zielonej okadce
tomiku Kamie, jego pierwszej wydanej ksiki. To mudne zajcie zabrao mu prawie cae
dwa dni. Nadanie rkopisowi autentycznego wygldu stao si dla nas swego rodzaju obsesj.
Mandelsztam pamita albo wymyla wczeniejsze wersje poszczeglnych wierszy i
zapenia strony pokrelonymi strofami i wersami. Kiedy skoczy, zaczlimy na zmian
kartkowa zeszyt, a jego brzegi stay si postrzpione, po czym postarzylimy manuskrypt,
podpiekajc go na maym ogniu w piecyku ssiadw, by papier zk i sta si amliwy. Na
koniec Mandelsztam posun si nawet do dopisania wasnych zaszyfrowanych uwag i
umieszczenia przepisu na polski barszcz (toporna aluzja, e urodzi si w Warszawie) na
pustych stronach. Produkt kocowy zosta starannie oboony gazet z 1913 roku, ktr
zwinam z biblioteki uniwersyteckiej, i osobicie dostarczony przez Mandelsztama

sekretarce Ugora-ytkina, ktra zgodzia si pokaza go szefowi, gdy tylko wrci do


Moskwy.
- Wypijcie z nami za nowy rok - powiedzia Ugor-ytkin, wskazujc rk na wolne
krzesa przy kocu zestawionych stow. Najwyraniej unika tematu o r y g i n a l n e g o
manuskryptu Kamienia Mandelsztama. - Dziewczta i ja... - Kobiety przy stole, cieszce si
opini jego protegowanych, liczyy na to, e Ugor-ytkin uyje swoich znaczcych wpyww
i sprawi, e ich opowiadania, wiersze albo sztuki znajd si w druku; to, co daway mu w
zamian za t przysug, byo w Moskwie tematem niejednej rozmowy przy kolacji. Dziewczta i ja witujemy co wicej ni tylko juliaski Nowy Rok. Posuchajcie, Osipie
Emiljewiczu, to wielkie wydarzenie w historii Zwizku Radzieckiego. Wyszlimy wanie z
pokazu pierwszego filmu dwikowego. Na pewno czytalicie entuzjastyczn recenzj w
Prawdzie"; niektrzy s przekonani, e napisa j sam Stalin, bo powszechnie wiadomo, jak
lubi ten film. Mwi o Czapajewie braci Wasiljeww. Jest oparty na powieci Furmanowa o
bohaterze wojny domowej Wasylu Czapajewie.
Twarz Mandelsztama, ktry nie owija ju niczego w bawen, spochmurniaa.
Wiedziaam, czym to grozi, dlatego prbowaam pochwyci jego spojrzenie i jako go od tego
tematu odcign. Na prno.
- Problem z radzieckimi filmami, dwikowymi czy niemymi - zacz, naladujc
gardowy gruziski akcent, co miao przypomnie wszystkim, jak Stalin mwi po rosyjsku polega na tym, e cechuje je bogactwo szczegu i ubstwo idei, ale w kocu propagandzie
idee nie s potrzebne.
Mandelsztam mg rwnie dobrze wyla wiadro lodowatej wody z rzeki Moskwy na
gowy Ugora-ytkina i jego wity.
- Co on mwi? - zapytaa jedna z dziewczyn.
- Sugeruje, e radzieccy filmowcy s propagandzistami - powiedziaa inna.
- Dla mnie brzmi to jak obrzydliwa deklaracja antyradziecka - dodaa niewyranie
trzecia dziewczyna.
Przeszukawszy kieszenie, Mandelsztam wycign powiadczenie napisane odrcznie
przez sekretark o przyjciu oryginalnego manuskryptu edycji Kamienia z 1913 roku".
Przeszed przez sal, min motorniczych tramwajowych i konduktorw, wzmacniajcych si
przed nocn zmian zwietrzaym piwem, i rozpaszczy kwit na stole przed Ugoremytkinem.
- Miaem wanie zamiar skontaktowa si z wami w tej sprawie - powiedzia Ugorytkin.

- Obejrzelicie mj manuskrypt?
- Warto przekazanego rkopisu mierzy si powaaniem pisarza. Mwic szczerze, w
opinii ogu jestecie pomniejszym poet. Nie mog da wam wicej jak dwiecie rubli.
- Dwiecie rubli! - Mandelsztam, ktremu rce trzsy si ze zoci, unis lask i
waln ni w blat stou. Szklanki od herbaty podskoczyy. Dwie dziewczyny zerway si na
rwne nogi ze strachu. Ugor-ytkin zblad. - Kamie - Mandelsztam pogra si dalej,
metalowa kocwka jego laski stukaa o blat - naley do klasyki dwudziestowiecznej poezji
rosyjskiej, w kadym razie tak uwaali recenzenci, gdy go opublikowano. Pacicie pi razy
wicej za jakie gwno napisane przez... - Mandelsztam wymieni nazwisko literata, ktrego
trzyaktowa sztuka teatralna, gloryfikujca rol Stalina w wojnie domowej, bya grana w
Moskwie przy penej widowni.
Moja wielka przyjacika, poetka Anna Achmatowa, twierdzi, e s w yciu chwile o
takiej doniosoci, e wydaje si, jakby na moment Ziemia miaa stan w miejscu. To bya
taka chwila w yciu Osipa Mandelsztama.
- Kim jestecie? - chciaa wiedzie jedna z dziewczyn. - Kto to jest?
Wstrzymaam oddech. Mandelsztam unis brod.
- Jestem tym poet, ktry nazywa si Mandelsztam.
- Nie ma poety o takim nazwisku - oznajmia inna dziewczyna. - Kiedy, dawno temu,
by taki poeta...
- Mylaam, e Mandelsztam nie yje - powiedziaa pierwsza dziewczyna.
Ziemia wznowia obroty wok swej osi, ale nic nie miao ju by takie samo.
- Dwiecie rubli - powtrzy Ugor-ytkin, zdecydowany nie da sob pomiata na
oczach protegowanych. - Bierzecie albo nie, decyzja naley do was.
M ruszy w stron drzwi, a potem obrci si do redaktora.
- Jestecie ywym dowodem na to, e charakter czowieka jest wypisany na jego
twarzy - powiedzia tak ugodowym tonem, e Ugor-ytkin nie pomyla nawet, e jest
obraany. - Macie moe papierosy?
Ugor-ytkin wzi ze stou dwie czciowo oprnione paczki i wrczy je
Mandelsztamowi.
- Szczliwego tysic dziewiset trzydziestego czwartego, mimo wszystko powiedzia.
Zobaczyam, jak mj m kiwa gow, jakby potwierdza co, co nie spodobao mu si
w samym sobie.
- Godz si na dwiecie rubli - oznajmi.

- No to przyjdcie rano - powiedzia Ugor-ytkin, z trudem ukrywajc umiech. Moja sekretarka bdzie miaa dla was kopert.
Ju na dworze, kopic zasp niegu, Mandelsztam zamia si obkaczo.
- Mandelsztam martwy! - powiedzia, nie starajc si zatuszowa w gosie cierpienia.
Sowa, ktre pady nastpnie z jego ust, wydaway si unosi na kbkach zamroonej pary. Martwy... ale... jeszcze... niepochowany!
Zapewniam was, e zadraam, ale nie tyle z powodu przenikajcego do szpiku zimna,
ile z mrocego krew w yach przeczucia. Co, do licha, rozumia przez martwy, ale jeszcze
niepochowany"?
Zinaida zapytaa o godzin. Mandelsztam nigdy nie nosi zegarka na rku, ale zawsze
wiedzia, ktra jest godzina, i nigdy nie myli si o wicej ni minut czy dwie.
- Jest dwadziecia po jedenastej; za pno, eby wracaa do siebie. Musisz i z nami
i zosta na noc.
Wziam Zinaid pod rami.
- Nie przyjmiemy do wiadomoci adnego nie", kochana dziewczyno.
- Jeste mi to winna jako poecie - powiedzia Mandelsztam troch rozgorczkowany. Nic nie zaley bardziej od erotyzmu ni poezja.
- W takim razie - odrzeka, wydymajc wargi - bd musiaa odpowiedzie...
Widziaam wyranie, jak mj m wyczekuje jej sw. Perspektywa erotycznego
zblienia z tym cudownym stworzeniem wypara z jego umysu wszystko, co przydarzyo mu
si tego wieczoru.
- Bd musiaa odpowiedzie t a k.
We trjk ruszylimy marszowym krokiem, kierujc si w stron Domu Hercena i
naszego mieszkania.
- Przechytrzyem tego durnia Ugora-ytkina, prawda? - odezwa si Mandelsztam,
bardzo podniesiony na duchu. - Dwiecie rubli za faszywy manuskrypt! Chod, Aido. Chod,
Nadieko. Jeli nie bd mg publikowa wierszy, bd mg przynajmniej produkowa
faszywe manuskrypty a do czasu, gdy wyschn w Rosji wszystkie kaamarze.
Ulic Naszczokina pokrywa ld. czc ramiona, pokonalimy, niczym na ywach,
ostatnie trzydzieci metrw do domu pisarzy. Hol w naszym skrzydle cuchn zjeczaym
rodkiem owadobjczym uywanym do zabijania pluskiew. Skrcajc si ze miechu,
otworzylimy drzwi do mieszkania na parterze i zrzucajc palta na podog, padlimy bez
tchu na brudnaw wersalk w salonie. Z kuchni dochodzio tykanie szwajcarskiego zegara z
solidnym ciarkiem wiszcym na kocu acucha. Kaloryfer pod oknem, pomalowany

przeze mnie na czerwono, sycza i czka, jakby by ludzk istot. Gdzie nad nami kto
spuci w sedesie wod, ktra spywaa teraz gono rurami w cianach, ale nic nie mogo
popsu nam nastroju. Telefon we wnce na kocu korytarza zacz dzwoni i nie przestawa,
a odebra go jeden z lokatorw i wrzasn: - Lifszyc, Piotrze Siemionowiczu, wasza ona
chciaaby zamieni swko z wasz kochank. - Co sprawio, e zaczlimy chichota jak
uczniacy.
Kiedy zapaam oddech, powiedziaam co w rodzaju, e zwizki seksualne nigdy nie
byy skomplikowane w naszym socjalistycznym raju.
Mandelsztam postawi trzy grube szklanice na prowizorycznym stoliku (waciwie
bya to stara walizka oblepiona nalepkami z Heidelbergu, gdzie spdzi jeden semestr w 1910
roku) i rozla to, co zostao w butelce gruziskiego chwanczkary, a potem unis swoj
szklank.
- Proponuj, ebymy wypili za zdrowie tych, ktrzy odpowiadaj za nasze szczliwe
ycie.
- Nie, nie, wypijmy za nasz trjk - zasugerowaam.
- Za nasz trjk - podchwycia Zinaida.
- C, w takim razie za nasz trjk - m zgodzi si z zadowoleniem.
Trcilimy si szklankami i wypilimy wino.
- Trjka to szczliwa cyfra - powiedzia Mandelsztam, cigajc fular i zlizujc
resztk wina z ust. I przystpi do wygaszania popisowego monologu (ktry syszaam ju
wczeniej) o seksualnych, ale rwnie spoecznych i politycznych skutkach rewolucji
bolszewickiej. - W latach dwudziestych - mwi naszemu gociowi - mnage trois zaczo
by szeroko praktykowane w krgach intelektualistw. Wszyscy pamitaj zwizek Osipa i
Liii Brikw z Majakowskim. Szostakowicz mia maestwo otwarte z Nin Warzar.
Achmatowa ya kiedy z bardzo pikn Olg Sudiejkin i kompozytorem Arturem Lurie.
Dodaam do tego pikantny szczeg: - Powtarzaa wtedy, e nie potrafiy ustali, ktr
z nich kocha, dlatego kochay go obie i siebie nawzajem.
Mandelsztam powiedzia: - Wystpuj te w imieniu ony - prawda, Nadieko? kiedy mwi, e uwaamy trzyosobowe maestwo za fortec, ktrej aden czowiek z
zewntrz nie jest w stanie zdoby.
- Czy on precyzyjnie przedstawi twoje zdanie? - dopytywaa si Zinaida.
- Tak - odpowiedziaam. - Wydaje mi si, e w tym martwym kraju, gdzie nic nie jest
w stanie si odrodzi, mnage trois jest idealn twierdz.
- A uwaaa kiedykolwiek jego podboje za zagroenie dla siebie? - Zinaida nie

ustpowaa.
Wymienilimy z mem spojrzenia.
- Kiedy nasze cieki skrzyoway si po raz pierwszy w kabarecie w Kijowie,
bylimy jak statki mijajce si w nocy, a do chwili, jak uj to pniej, gdy wypchnam go z
wody. Wkrtce po naszym spotkaniu rozdzielia nas wojna domowa. W tamtym czasie byam
w twoim wieku i straszliwie za nim tskniam. On zawdrowa wtedy do Petersburga, gdzie
mia przez trzy miesice romans z Olg Arbenin. Ale nie z powodu Arbeniny cierpiaam
najbardziej - potrafiam zrozumie, e kad kobiet cignie do Mandelsztama. Nie,
najbardziej cierpiaam przez Mandelsztama. Kiedy zwiza si z tamt kobiet, bylimy ju w
zayych stosunkach. Nazywa mnie siostr i zwraca si do mnie per ty. Gdy jednak zacz
do mnie pisa po poznaniu Arbeniny, wrci do formalnego wy, i zrozumiaam, e bdziemy
musieli zaczyna nasz zwizek od zera.
- I co zrobilicie? - spytaa Zinaida, patrzc wyczekujco to na mnie, to na niego.
- Odpowied jest rwnie oczywista jak pieprzyk na twojej brodzie - odezwa si
Mandelsztam. - Zaczlimy ponownie od pocztku. - I doda, ale bardziej dla moich uszu ni
Zinaidy: - Kochanie trzeciej osoby nie obywa si bez ryzyka.
Zinaida chciaa wiedzie, czy kiedykolwiek bylimy bliscy rozstania.
- By taki brodaty pisarz w poowie lat dwudziestych - przyznaam.
- Och, opowiedz, kto to by - domagaa si.
Mogam si jedynie umiechn na to wspomnienie.
- Jego nazwisko zaczynao si na liter T. I wicej ci nie powiem. To by czas, kiedy
buntowaam si przeciwko definicji pary, jak wyznawa mj m - oczekiwa, e zostawi
dla niego moje ycie, wypr si wasnego ja" i stan czci niego. Ten bunt przybra form
rzucenia si z gow w mio do T. Ale na szczcie odzyskaam zdrowy rozsdek.
Zinaida obrcia si do Mandelsztama.
- Czy nadal oczekujesz, e Nadieda porzuci swoje ycie i stanie si czci ciebie?
- Osignlimy kompromis - odpowiedzia.
- Opowiecie mi o waszym pierwszym dowiadczeniu z trjktem maeskim?
Denerwowalicie si? Bylicie... skrpowani?
- Jeli chodzi o mnie - odezwa si Mandelsztam - chrzest ogniowy przeszedem z
dwiema siostrami, ktre gray w filmach...
Tego, jak dla mnie, byo po prostu za wiele, nawet jeli oboje uleglimy w peni chci
uwodzenia, o ile mona tak to uj.
- e jak pies - wybuchnam. - Zanim si poznalimy, nie mia pojcia o takich

rzeczach. Boe drogi, przecie rozbiera si po ciemku. To ja go rozprawiczyam.


- Ale nie odpowiadasz na moje pytanie, Nadiedo Jakowlewna. Bylicie oniemieleni
za pierwszym razem?
- Za pierwszym razem czowiek jest zawsze niemiay, kochane dziewcz. Szczciara
z ciebie, bo masz nas, ebymy pokazali ci drog.
Zinaida zmia w palcach fad na mojej dugiej spdnicy i przycigna mnie bliej.
- Przyznam si, e jestem troch zawstydzona - powiedziaa cicho, policzki jej
pony, oczy janiay.
- Temu da si zaradzi - powiedzia Mandelsztam z niecierpliwoci w gosie (gra
wstpna trwaa duej, ni si spodziewa). - Rozbierz si i ca trjk przejdziemy do sypialni
na rozmow, ktra nie wymaga znajomoci materializmu dialektycznego.
Signam do guzikw jej bluzki, aby je rozpi, a potem przytknam opuszki palcw
do wypukoci jej piersi i lekko pocaowaam j w usta. Mandelsztam zdj marynark i
odpi konierzyk. Poda jej rk i zacz prowadzi do niewielkiej sypialni.
- Byli tacy angielscy poeci - mwi do niej - ktrzy wierzyli, e z kadym wytryskiem
mczyzna traci jeden dzie ycia.
- Czy to oznacza, e kobieta zyskuje dzie? - zapytaa Zinaida z udawan naiwnoci.
- Nie - odpowiedzia Mandelsztam figlarnie. - Chyba e poknie.
Wskie ramiona Zinaidy zatrzsy si od tumionego miechu.
- Nie czuabym si dobrze, wiedzc, e wyduam sobie ycie kosztem twojego.
- Nie zaprztaj tym sobie licznej gwki - dodaam, wchodzc za nimi do sypialni.
Nie powiedziaam jednak tego, co sobie pomylaam: Nie orgazmy z urzekajc morsk
nimf, lecz poezja, ktrej nie udaje si wyraa ogrdkami, niesie ze sob ryzyko skrcenia
Mandelsztamowi ycia. Nie wspominajc o moim. Bo kiedy wrcilimy z nocnej wczgi do
mieszkania, natychmiast wyczuam to, co umkno uwadze ma, odurzonego ranymi
perfumami Zinaidy: stchy zapach mocnego tytoniu, palonego jedynie przez mczyzn. I
zauwayam - czego si zapewne po mnie spodziewano - e szklana popielniczka na
parapecie jest pena petw. Nie zamierzaam psu lukullusowego bankietu Mandelsztama,
mwic mu, e mielimy goci. Przynajmniej nie przez te kilka godzin, kiedy mg
zapomnie o blu niepublikowanego poety, upokorzeniu, jakim byo recytowanie wierszy dla
jedenastu osb, ponieniu sowami: Kiedy, dawno temu, by taki poeta".
Dobry Boe w niebiesiech, dopki jeszcze ma erekcj i jest przy nim muza, spraw, by
soce po prostu nie wzeszo jutro rano. Amen.

2.
Nikoaj Wasik
Poniedziaek, 19 lutego 1934 roku
Gdy podjechaem packardem, sawny Maksim Gorki we wasnej osobie, ubrany w
beowe palto z paskiem i konierzem z astrachaskiego baranka, kroczy dumnie niczym
odwierny Biaorusin w kabarecie przy placu Pigalle, patrolujc portyk.
- Wy jestecie Wasik! - zawoa piskliwym gosem, zrwnujc si z samochodem i
otwierajc na ocie drzwiczki po stronie pasaera, zanim mj szofer zdy wysi i zrobi
to za niego.
- Na wasze kade zawoanie! - odkrzyknem w odpowiedzi, pozwalajc sobie na
may umieszek, oznaczajcy, e mona powiedzie o mnie wszystko, ale nie to. Nikoaj
Sidorowicz Wasik by na kade zawoanie tylko jednego czowieka w caym wszechwiecie,
kaida z Kremla, jak nazywalimy chozjaina, uywajc gruziskiego okrelenia pana domu,
cho domostwo, o ktre chodzio, rozcigao si od Batyku po Morze Czarne, od gr
lodowych Arktyki po Ocean Spokojny. Gorki, o wypomadowanych wosach zaczesanych do
tyu i mizernym wsiku, pstrzcym skr nad grn warg, poprowadzi mnie do kiczowatego
holu swojej secesyjnej willi. Ogromny obraz, przedstawiajcy nag damulk biorc udzia w
pikniku nad brzegiem rzeki z dwoma kompletnie ubranymi galantami, zajmowa ca cian.
Mniejsz wersj tego samego obrazu wida byo odbit w lustrze o stalowej ramie, wiszcym
na przeciwlegej cianie.
- Rola gospodarza podejmujcego towarzysza Stalina jest dla mnie czym nowym oznajmi Gorki, rzucajc palto w rozoone ramiona sucego. - Od czego zaczniemy?
Nie mog powiedzie, e miaem zbyt dobre mniemanie o tej willi, nagiej paniusi albo
Gorkim, ktrego widywaem z daleka na przyjciach na Kremlu, kiedy najwikszy pisarz
Rosji" (jak nazwano go w Prawdzie" w relacji ze spotkania z modym amerykaskim
pisarzem o nazwisku B. Schulberg) by wycigany z lamusa przy jakich kulturalnych
okazjach. Nigdy nie czytaem adnej jego ksiki, nawet zredagowanego przeze zbioru
esejw Kana Biaomorsko-Batycki imienia Stalina, ani te nie miaem takiego zamiaru. (Nie
ebym mia duo czasu na ksiki; moje formalne zadania osobistego ochroniarza chozjaina,
jego chopca na posyki i sporadycznie rodzinnego fotografa, zostawiay mi ledwie wolne

wieczory na obsuenie konkubin). Zgodnie z dossier dostarczonym przez drugiego zastpc


Czeka, Gienricha Jagod, Gorki, znany take jako Aleksiej Maksymowicz Pieszkow, by
jednym z wegetarian" (wyborne okrelenie, uywane przez mojego szefa, obraliwe, majce
odrni rewolucjonistw maej wiary od poeraczy czerwonego misa"), ktrzy opucili
Lenina na pocztku lat dwudziestych, kiedy sprawy przybray troch liski obrt. Przez jaki
czas mieszka za granic ze sawn piknoci w jej najlepszym okresie, Mour Budberg, w
czasie rewolucji kochank brytyjskiego konsula generalnego w Moskwie. Jagoda powiedzia
mi, e podejrzewa Budbergow o szpiegostwo, ale nie mia pojcia na czyj rzecz. Chozjain,
z powodw, ktrych nie pojmuj, pod koniec lat dwudziestych skusi Gorkiego do powrotu
do ojczyzny z luksusowego zesania we Woszech, oferujc mu t will na Wzgrzach
Leninowskich, nalec kiedy do milionera Riabuszynskiego, oraz dwie dacze, jedn w
pobliu daczy Stalina pod Moskw i drug na Krymie - obie tak olniewajce, e lini si
kady, kto je odwiedzi, tak mi przynajmniej mwiono. Jakby tej przynty byo za mao, szef
jednym pocigniciem pira zmieni nazw Niniego Nowogrodu, miasta nad Wog, gdzie
pisarz si urodzi, na Gorki. (Chodziy suchy, e Jagoda, ktry te pochodzi z Niniego
Nowogrodu, wciek si, syszc, e miasto nie zostao nazwane jego nazwiskiem). Nic
dziwnego, e Gorki wrci do Rosji! Kln si na Chrystusa, e powanie zastanowibym si
nad zamieszkaniem w Ameryce, gdyby chozjain z Waszyngtonu, ten prostacki kapitalista F.
Roosevelt, zgodzi si zmieni nazw Chicago na Wasikgrad.
Jusis, Litwin, ktry pracowa dla chozjaina rwnie dugo jak ja, a nawet duej, szed
za mn razem z szoferem, Osetyjczykiem z gr Gruzji. A skoro mowa o zjadaczach
czerwonego misa, to Osetyjczyk by w modoci stranikiem w carskim wizieniu. Gestem
nakazaem im, by przeszukali dom. Ujmujc w donie niewielkie niemieckie pistolety, jakie
mieli w kieszeniach skrzanych kurtek, ruszyli w rnych kierunkach, by przetrzsn
budynek od strychu po piwnic.
- Zaczniemy od listy goci - powiedziaem Gorkiemu, kiedy schodzilimy po kilku
schodach, a echo naszych krokw odbijao si od cian wyoonych kafelkami, i
skierowalimy si do dugiej jadalni z rzdem chiskich waz, penej luster, gdzie szef mia si
spotka z pisarzami.
Podekscytowany Gorki wcisn kciukiem sztuczn szczk na miejsce.
- Ale lista goci zostaa ju zweryfikowana przez sekretariat towarzysza Stalina.
- Kieruj sub ochrony chozjaina - poinformowaem nielojalnego przyjaciela
Lenina, ktry opuci statek na widok przelanej krwi. - To ja ponosz ostateczn
odpowiedzialno za jego bezpieczestwo. A wic lista, jeli aska. Lista, nawet i bez aski.

Potne ze mnie chopisko i trzymam form, robic codziennie rano pompki, a


poruszam si ze zwinnoci osoby o poowie mojej wagi. Mwi si o mnie, e potrafi tak
przej przez pokj, by nie zatrzeszczaa nawet jedna deska podogi. Zastraszanie wegetarian
to mj sposb na pobudzanie apetytu.
Z grnej kieszeni europejskiej marynarki z absurdalnie szerokimi klapami Gorki
wycign napisan na maszynie kartk. Usiadem na jednym ze stalowo-celuloidowych
krzese i przeczytaem spis, na ktrym znajdowao si trzydzieci osiem nazwisk wybranych
przez Gorkiego i przepisanych w dwch rwnych kolumnach. Odkrciem skuwk wiecznego
pira i skreliem trzy nazwiska scenarzystw, dwch powieciopisarzy i dwch redaktorw,
o ktrych wiedziaem, e s na czarnej licie Jagody. Kiedy oddaem kartk Gorkiemu,
wyglda na zdenerwowanego.
- Ci ludzie zostali ju zaproszeni, zjawi si u mnie za trzy kwadranse.
- Jestecie tu nie tylko jako gospodarz - jestecie te przewodniczcym Zwizku
Literatw. Staniecie przy wejciu, towarzyszu Gorki. Bdziecie odhacza nazwiska w miar
pojawiania si goci. Osoby, ktrych nazwiska skreliem, powinny by zawrcone.
- Co mam im, do licha, powiedzie?
- Wymylacie fikcje, powiedzcie im, co wam przyjdzie do gowy. Tylko zadbajcie,
eby nie weszli. A teraz chciabym zobaczy plan rozmieszczenia goci przy stole.
Wpatrywaem si w kartk, ktr mi poda, z planem dugiego stou zajmujcego
prawie cay pokj. Chozjain, zgodnie z zamysem Gorkiego, mia zaj miejsce u szczytu
stou.
- Towarzysz Stalin nigdy nie przewodniczy przyjciom - poinformowaem pisarza. Sami usidziecie u szczytu stou. On zajmie krzeso tu obok was, po prawej stronie, tak eby
ciana znajdowaa si za jego plecami. Poinstruujcie sub, e wszystko, co bdzie jad i pi,
zostanie dostarczone przeze mnie. Jeli zechce herbaty, sam mu j nalej z termosu. Przekrelajc nazwiska i wpisujc je w nowe miejsca, zmieniem rozlokowanie goci, tak by
szef znalaz si w otoczeniu pisarzy i redaktorw, o ktrych wiedziaem, e nale do partii, a
potem zwrciem kartk Gorkiemu razem z tekturow fiszk z Czeka z napisanymi na niej
nazwiskami jego trzech sucych. - Pozbdcie si ich na to popoudnie - poleciem
wielkiemu pisarzowi. - Nie chcemy, eby znajdowali si w pobliu chozjaina.
Gorki zerkn z niedowierzaniem na kartonik i przez chwil wydawao mi si, e ma
wicej charakteru, ni uwaali jego krytycy.
- Ci ludzie - zacz do zaczepnie - s ze mn od mojego powrotu do Rosji...
Okazujc zniecierpliwienie, spojrzaem na zegarek.

- Maj nazwiska izraelickie, towarzyszu Gorki - powiedziaem, przyjmujc, e takie


wyjanienie zupenie wystarczy.
- Nazwiska izraelickie! Niektrzy z najbliszych wsppracownikw towarzysza
Stalina s ydowskiego pochodzenia: Zinowiew, Kamieniew, Kaganowicz, a nawet wasz
czekista Gienrich Jagoda. O samym Leninie mwi si, e w jego yach pyna ydowska
krew...
Przerwaem mu.
- Arcyzdrajca Bronstein-Trocki jest Izraelit. Boimy si, e moe dokona zamachu na
chozjaina, wykorzystujc midzynarodowe sprzysienie syjonistw.
Gorki przewrci oczami z niezadowolenia.
- Goszczenie chozjaina pod moim dachem na spotkaniu z pisarzami okazuje si
znacznie bardziej skomplikowane, ni to sobie wyobraaem, kiedy Stalin wyszed z tak
propozycj.
Gdy kuranty kremlowskie wydzwaniay poudnie, zaczli zjawia si pierwsi pisarze i
redaktorzy, prywatnymi samochodami, takswkami i pieszo. Spostrzegem zgarbion posta
Jusisa, stojcego tu za frontowymi drzwiami i obserwujcego bez umiechu goci, ktrzy
zdejmowali palta i odkadali je na stoach, ustawionych w tym celu w holu. Gorki dyskutowa
z dwoma mczyznami przy wejciu i rozkada bezradnie ramiona, odprawiajc ich z
kwitkiem. Mj osetyjski szofer zaj pozycj przed drzwiami wahadowymi, ktre prowadziy
z jadalni do kuchni. Przez chwil miaem na wszystko oko, a potem przeszedem do wyjcia
dla suby, ktre znajdowao si przy pralni, nieopodal kuchni, skd wychodzio si na poln
drog za domem. Trzydzieci minut po penej godzinie rolls-royce 1911 o wyprofilowanych
botnikach wjecha na t drog i zatrzyma si przed will. Na obu kocach alejki
spostrzegem onierzy uzbrojonych w karabiny z bagnetami, blokujcych dostp z ulicy.
Dwch ludzi Jagody w cywilnych ubraniach wyskoczyo z samochodu. Jeden z nich podszed
do mnie i zasalutowa, drugi tymczasem trzyma otwarte tylne drzwiczki rolls-royce'a.
Chozjain wyoni si z automobilu, by bez popiechu dotrze tam, dokd zmierza. Nie znosi
penienia funkcji publicznych, a o pisarzach, z dopuszczalnym wyjtkiem Michaia
Szoochowa, poety Pasternaka i innego poety o izraelickim nazwisku, ktre wyleciao mi z
gowy, nie mia wysokiego mniemania, bo uwaa ich jedynie za karierowiczw, ktrzy
martwili si przede wszystkim o siebie, a dobro rewolucji mieli na dalekim planie. Szef, w
czapce robotnika na gowie i w zwykym wojskowym paszczu zarzuconym na ramiona,
spostrzeg mnie przy drzwiach i unis do, eby mi to okaza. Papieros stercza mu nad
doln warg. Zacign si ostatni raz, zanim wyrzuci niedopaek do otwartego kuba na

mieci. (Towarzysz Stalin, ktry pilnie baczy na swj wizerunek na wiecie, postawi sobie
za punkt honoru, by nigdy nie widziano go publicznie ani nie sfotografowano z papierosem).
Poruszajc si charakterystycznym, jakby gobim krokiem, ktry aktorzy grajcy go na
scenie imitowali tak udatnie, wszed do willi.
- Wszystko w porzdku, Wasik? - wymamrota.
Skinem krtko gow. Byem ochroniarzem chozjaina od czasu wojny domowej.
Zna mnie wystarczajco dobrze, by wiedzie, e nie pozwolibym mu postawi nogi w tym
budynku, gdyby tak nie byo.
- W jakim humorze jest dzisiaj wspaniay Gorki?
- Wydaje mi si, e jest przekonany, i robi wam przysug.
Gardowy miech wydoby si z gbi garda chozjaina.
- Ciura.
Zrzuci paszcz z ramion. Jeden z ludzi Jagody zapa go w powietrzu i zoywszy,
odoy na aw. Pod paszczem towarzysz Stalin mia jedn ze zgrzebnych chopskich
rubaszek, jakie lubi wkada na publiczne okazje, workowate weniane spodnie, wetknite
wociaskim zwyczajem w mikkie cholewy butw z grubymi obcasami, dziki ktrym
wyglda na wyszego. (Kiedy przyjmowa defilady z trybuny na grobie Lenina, sta na
drewnianej skrzynce po mleku, tak eby jego gowa znajdowaa si co najmniej na wysokoci
gw marszakw i czonkw politbiura, ktrzy go otaczali, jeli nie wyej). Poszedem za
szefem przez pralni i kuchni, potem wyminem go, by otworzy wahadowe drzwi
prowadzce do jadalni. Wiadomo o jego przybyciu rozesza si wrd zebranych lotem
byskawicy. Rozmowy ucichy. Pisarze i redaktorzy, siedzcy ju za stoem, zerwali si na
rwne nogi. Pozostali, krcy po pokoju z kieliszkami perecowki, mocnej wdki z pieprzem,
stanli na baczno, wygldem do zudzenia przypominajc uczniw gimnazjum stojcych
przed dyrektorem szkoy. Szef machn zdrow rk w zdawkowym powitaniu, ktre miao
dotyczy wszystkich. Nadskakujcy Gorki wyoni si z tumu i zrobi prawdziwe
przedstawienie z witania go w willi, ktr dosta od chozjaina. Towarzysz Stalin wyj z
kieszeni tuniki fajk Dunhilla i nabi j pieczoowicie z kapciucha (ktry napeniem tytoniem
wysypanym z papierosw jego ulubionej marki Kazbek papirosy"). Gorki nadstawi srebrn
zapalniczk i trzyma pomie nad gwk fajki, podczas gdy towarzysz Stalin j rozpala. Na
chwil obu zakrya chmura dymu. Spokojnie przeszedem obok grupek goci, by znale si
bliej chozjaina. Gdy stanem w niewielkiej odlegoci, snop promieni sonecznych wpad
przez wietlik i owietli jego twarz niczym blask reflektora, a mnie uderzyo po raz kolejny,
jak bardzo szef by wyczerpany. Mia pidziesit pi lat i nie robi wraenia starszego, ale

zachowywa si jak czowiek w bardzo zaawansowanym wieku. Wsy, ktre jego omioletnia
crka Swietana uwaaa za drapice, opaday niczym zwide roliny pozbawione wody.
Mia, jak j nazywalimy, k r e m l o w s k cer, bdc skutkiem pitnastogodzinnych
dni pracy - jego skra, poznaczona bliznami po ospie przebytej w dziecistwie, bya
chorobliwie ziemista. Psujce si zby, dobrze widoczne, gdy przygryza cybuch fajki,
wydaway si odzwierciedla oglny rozkad jego ciaa.
Dla tych z nas, ktrzy pozostawali w bliskich stosunkach z towarzyszem Stalinem, nie
byo tajemnic, e w zaciszu prywatnoci zmaga si z gbok rozpacz. Och, publicznie
mg urzdza istne przedstawienia, ale wikszo rankw zastawaa go, po kolejnej
bezsennej nocy, w czarnym nastroju, sarkajcego na chroniczne zapalenie migdaw,
reumatyczne pulsowanie w zdeformowanym ramieniu albo bl zba, ktrego dentysta Szapiro
(kolejny Izraelita bdcy rdem mojego niepokoju!) nie da rady umierzy w czasie wizyty
chozjaina w kremlowskiej klinice poprzedniego popoudnia. Otaczay go kobiety: ona
Mootowa, ydwka Polina oraz nowa narzeczona Bucharina, pikna dwudziestoletnia Anna
Larina, ale on sam nigdy nie pogodzi si z nag mierci przed ptora rokiem modej ony
Nadiedy. Oczywicie nikt nie mwi o tym w jego obecnoci, znajc legendarny, gruziskoosetyjski temperament, ktry dawa o sobie zna niczym letni szkwa, kadc nagy kres
rozmowie i niweczc szanse na otrzymanie przepustki na Kreml. W wikszoci bylimy
zgodni, e brak powanego zwizku z kobiet wywoywa u chozjaina depresj.
(Mimochodem zaproponowaem, e przedstawi mu jedn z moich kilku konkubin, ale
odrzuci ten pomys tak szorstko, e skutecznie zniechci mnie do podnoszenia tego tematu
po raz drugi). Jednake mczyni z bezporedniego otoczenia towarzysza Stalina - jego
dugoletni sekretarz, szef sztabu, wybrani czonkowie politbiura, nawet Jagoda - mieli inne
spojrzenie na t sytuacj. Ich zdaniem skutki obsesyjnego zmuszania chopstwa do
kolektywizacji byy rdem lkw przeladujcych go w zaciszu pieleszy domowych. Po
Kremlu kryy opowieci o opustoszaych wsiach ukraiskich, bydlcych wagonach penych
godujcych wieniakw, rozszalaych tumach palcych ziarno i zabijajcych ywy
inwentarz. Zakazane sowo g d przekazywano sobie z ust do ust. Czy towarzysz Stalin,
czowiek ze stali, ktry bez zastanowienia rozdawa karty podczas gier nazywanych przez nas
rewolucj i wojn domow, jaka si po niej rozptaa, traci panowanie nad nerwami? Czy ba
si, e chaos, ktry uwolni, wymknie si spod kontroli i ukraiski spichlerz bdzie stracony
na zawsze dla Zwizku Socjalistycznych Republik Radzieckich? e jego koledzy z politbiura,
stanwszy wobec groby utraty wadzy, bd knuli za jego plecami, by pozbawi go roli
przywdcy albo zgoa ycia?

Tyto papierosowy w fajce szefa wydawa si koi jego nerwy. Kiedy zaj krzeso po
prawej stronie Gorkiego, zdoby si nawet na sztywn pogawdk z redaktorami i pisarzami
siedzcymi w pobliu.
- To dobre pytanie, nasze ksiki historyczne przelizguj si nad tym okresem w
yciu Stalina, bo dla bolszewika zwracanie na to uwagi byoby czym niestosownym powiedzia do jednego z pisarzy, mwic kwiecistym rosyjskim z silnym gruziskim
akcentem i uywajc trzeciej osoby, jak zwykle w trakcie publicznych spotka. - Jego matka,
Jekatierina, dziki Bogu nadal cieszca si dobrym zdrowiem, to prawdziwa wita. W
tamtych czasach, gdy ich rodzina mieszkaa w rozpadajcej si chaupinie za cerkwi w Gori,
ponurym bezadnym skupisku chat w grskim ustroniu Gruzji nad rzek Kur, ktra bya tak
mulista, e ryby si w niej dusiy, wizaa jako koniec z kocem, bo prowadzia dom
miejscowemu popowi, braa pranie od on burujw, mieszkajcych po wybrukowanej
stronie miasteczka, i zbieraa mieci. Ostatni raz, kiedy Stalin odwiedzi matk - nie
uwierzylibycie - zapytaa go, w jaki sposb zarabia na ycie. Stalin wyjani jej, e pracuje
na Kremlu i pomaga rzdzi krajem. Pokrcia gow z odraz i powiedziaa, e lepiej by
zrobi, gdyby ukoczy seminarium i zosta popem. Potraficie wyobrazi sobie Stalina,
zagorzaego ateist, jako popa?!
Chozjain zastuka o podog czubkami butw i obcasami, lekko si koyszc, co byo
oznak, e rozmowa zaczyna sprawia mu przyjemno. Zreszt zwykle rozkoszowa si
mwieniem o samym sobie. Trudno byo go do tego nakoni, ale jeli ju uleg, nie dawao
si go zatrzyma.
- Natomiast nieyjcy, nieodaowany ojciec Stalina, Wissarion - mwi dalej - z
zawodu by szewcem, ciko pracujcym na chleb, i przykadowym proletariatczykiem, cho
pewnie w ogle nie zna znaczenia tego sowa. Bez reszty powica si, by stworzy lepsze
ycie onie i dzieciom. Wissarion, ku nieustajcemu alowi Stalina, zmar, zanim syn zdy
go naprawd pozna, ale wci pozostaje dla wietlanym wzorem czowieka. Pytalicie o
imiona Stalina - matka nazywaa go Soso, co po gruzisku znaczy Jzio. Pniej, kiedy Stalin
przeszed do podziemia i przystpi do dziaalnoci rewolucyjnej, nazywa sam siebie Kob,
po legendarnym kaukaskim rozbjniku.
- A skd wzi si pseudonim Stalin? - zapyta gruby redaktor.
Wok nas kelnerzy serwowali gociom schodzone gruziskie biae wino. Jusis
podszed z butelk, ktr wybra na chybi trafi z kartonu w kuchni, odkorkowa j na oczach
szefa i napeni do poowy jego kieliszek. Chozjain umoczy usta w winie.
- Koba zacz posugiwa si konspiracyjnym imieniem Stalin, jak myl, w tysic

dziewiset trzynastym roku. Tak, tak, to by tysic dziewiset trzynasty. A wzi to imi od
piersiastej bolszewiczki o wydatnych policzkach, z ktr wtedy sypia. Nazywaa si Ludmia
Stal. Przerobi jej S t a l n a S t a l i n.
- Stalin - czowiek ze stali - wtrci si Gorki aprobujco.
- Wspaniaa historia - powiedzia jaki redaktor siedzcy po skosie od Stalina z drugiej
strony stou. - Czy mog j opublikowa w mojej gazecie?
Szef si zjey.
- To nie wchodzi w rachub - rzuci ostro. - My, bolszewicy, szczycimy si tym, e
jestemy skromni i nie dopuszczamy do kultu jednostki.
Podczas gdy kelnerzy roznosili srebrne tace z wysokimi stosami kawakw ososia,
posaem Jusisa, eby wyj z baganika packarda wiklinowy kosz z jedzeniem
przygotowanym w laboratorium Czeka, zapiecztowanym i oznaczonym certyfikatem
Potwierdzony brak jakichkolwiek skadnikw trujcych". Chozjain, ktry sam by nie lada
znawc trucizn - powiedzia mi kiedy, e kwas pruski pachnie niczym palone migday,
cykuta jak szczurze gniazdo, oleander jak czekolada, a arszenik jak gnijca kolacja kategorycznie odmawia jedzenia na publicznych przyjciach, chyba e sam ama piecz i
otwiera koszyk. Sigajc zza jego plecw, postawiem koszyk na stole. Towarzysz Stalin
zerwa plomb paznokciami tymi od nikotyny i powcha zimne pieroki z mielon
wieprzowin, zanim wsun jednego do ust.
Siedzcy u szczytu stou Gorki wsta i postuka noem w butelk wody mineralnej.
- Wszyscy mwi o Leninie i leninizmie, ale Lenin odszed ju dawno temu.
Powiadam zatem, niech yje Stalin i stalinizm! - zawoa, wznoszc kieliszek z winem nad
gow. - Niech yje, dynamicznie, mdrze i wytrwale, a do triumfu nad wieloma wrogami
pierwszego socjalistycznego pastwa na planecie Ziemia.
W jednej chwili wszyscy gocie zerwali si na rwne nogi.
- Za towarzysza Stalina - wykrzyknli jednogonie i wypili wino do dna.
Stalin pogrozi Gorkiemu palcem.
- Jak moecie tak mwi? Lenin by pici, Stalin jest maym palcem.
Gocie siedzcy przy kocu stou w pobliu Stalina, syszc t uwag, wybuchnli
aplauzem.
Obszedem kuchni, by si upewni, e sucy o izraelickich nazwiskach zostali
odesani do domu. Kiedy wrciem na swj posterunek przy chozjainie, opowiada wanie
dowcip. Potrafiby oczarowa wa, jeliby mu na tym zaleao.
- Jeli syszelicie to wczeniej, przerwijcie mi - poinformowa goci siedzcych w

zasigu suchu. - A zatem: Turek pyta Serba, dlaczego jego ziomkowie cigle prowadz
wojn. eby grabi - odpowiada Serb. - Jestemy biednymi ludmi i mamy nadziej na
zdobycie upw. A wy?" - pyta Serb. My walczymy o honor i chwa" - odpowiada Turek. A
wtedy Serb mwi... - chozjain zacz chichota z wasnego artu - ...mwi: Kady walczy o
to, czego nie ma".
- Kady walczy o to, czego nie ma - powtrzy Gorki i zacz si perlicie, jako
dziewczco mia. Gocie wok Stalina uderzali domi w st z zachwytu. Po chwili kto
zapyta, czy zdaniem chozjaina radziecki komunizm rozprzestrzeni si na inne
uprzemysowione kraje.
Towarzysz Stalin by w swoim ywiole.
- Kiedy my, bolszewicy, przejlimy wadz - powiedzia - kilku co bardziej naiwnych
towarzyszy uwaao, e nasz przykad stanie si iskr dla rewolucji w caej kapitalistycznej
Europie; kto sugerowa nawet, chyba partem, eby zbudowa wysok wie na granicy i
postawi tam wart, ktra wypatrywaaby wiatowej rewolucji. Stalin, ktry uwaa, e
socjalizm mona budowa na razie tylko w jednym pastwie, w Rosji, doda, e ten system
ma t przewag nad innymi, e zapewnia sta prac przynajmniej robotnikowi. C, wiecie,
w czym rzecz? Ktre pastwa dojrzay do rewolucji? Na pewno nie Ameryka, gdzie wszyscy
s zbyt zajci gromadzeniem bogactwa - albo utrzymaniem tego, co ju zdobyli - eby wyj
na ulice. Francuzw za bardzo pochania jedzenie, picie i cudzooenie, eby zrobili
rewolucj. Co do Wielkiej Brytanii, Anglicy nie potrafi zbuntowa si przeciwko krlowi,
bo z rewolucj czy si ignorowanie tabliczek z napisem zakazujcym deptania trawnikw.
- A zatem zostaj Niemcy - podsun Gorki.
- Kade dziecko wie, e Niemcy nie s w stanie przypuci szturmu na dworzec
kolejowy bez uprzedniego kupienia peronwek - odpowiedzia szef z drwicym umieszkiem.
Ludzie wok towarzysza Stalina, uwiedzeni jego serdecznoci, zaczli si rozpra.
Michai Szoochow, siedzcy naprzeciwko szefa, po lewej stronie Gorkiego, chcia si
dowiedzie, czy jest ziarno prawdy w pogosce, e Komitet Centralny rozwaa
przemianowanie Moskwy na Stalinodar.
- Mog ujawni, cho ta informacja nie powinna opuci tego pokoju, e podniesiono
tak kwesti, ale Stalin kategorycznie odmwi.
Szoochow, ulubieniec towarzysza Stalina, zapyta szefa, ktra ze sztuk, jego zdaniem,
osiga najwysze wyyny: proza, dramatopisarstwo czy poezja. Stalin zastanawia si przez
chwil nad odpowiedzi.
- To jasne, e poezja przerasta o gow inne rodzaje twrczoci. Stalin rozmawia

wanie o tym ktrego dnia z amerykaskim literatem Dos Passosem, ktry odwiedzi nas w
zwizku ze zjazdem pisarzy. Dos Passos zgodzi si z moim sformuowaniem i zacytowa
brytyjskiego powieciopisarza Maughama, co, co sprowadza si do stwierdzenia, e przy
poecie najlepsi z twrcw prozy wygldaj jak ajzy. To rwnie opinia Stalina.
- Nie do koca zgodzibym si... - odezwa si Gorki, gosem wyszym ni zwykle.
Szef gono possa zgas fajk.
- Nikt was nie prosi, ebycie si zgadzali - powiedzia przesodzonym tonem, ktry
nieomylnie da Gorkiemu do zrozumienia, e stpa po kruchym lodzie. Chozjain nie lubi,
kiedy sprzeciwiano mu si publicznie; zwierzy mi si przy jakiej okazji, e jest bliski
uznania tego za przestpstwo.
Kiedy kelnerzy rozstawili misy z owocami i herbatnikami, chozjain postuka fajk
Dunhilla o st.
- Towarzysze pisarze! - zawoa. Wszystkie rozmowy w pokoju ucichy w jednej
chwili. - A wic: z pewnoci zastanawiacie si, dlaczego zaproszono was, bycie skorzystali
z gocinnoci Gorkiego w to wanie lutowe popoudnie. Uznalimy, e moemy co zyska,
zapoznajc was, ludzi zaliczanych do najznakomitszych radzieckich pisarzy i redaktorw, z
oglnym zarysem nowej polityki kulturalnej, ktr politbiuro zamierza wprowadzi w ycie
w zwizku z Pierwszym Wszechzwizkowym Zjazdem Pisarzy Radzieckich. Jestemy w
trakcie procesu przechodzenia partii od modernizmu ku, nazwanemu tak przez nas,
realizmowi socjalistycznemu. Czym jest realizm socjalistyczny? Od tej chwili jest to
obowizujca estetyka dla sztuk wizualnych, dla teatru i kina, dla wszystkich form twrczoci
pisarskiej. Zgodnie z realizmem socjalistycznym nie istnieje nic takiego jak sztuka lub kultura
abstrakcyjna. Caa sztuka, caa kultura albo su rewolucji i partii, albo nie. Realizm
socjalistyczny przyjmuje, e sztuka we wszystkich swoich przejawach musi by realistyczna
w formie i socjalistyczna w treci, i uznaje, e pisarze s inynierami dusz i jako tacy maj
moralny obowizek inspirowania radzieckiego proletariatu, by snu socjalistyczne marzenia.
Przy dalekim kocu dugiego stou jaki nowelista unis do gry palce.
- Nie ma potrzeby proszenia o gos - poinstruowa go towarzysz Stalin. - Tu wszyscy
jestemy rwni.
Mody czowiek podrapa si nerwowo po szczecinie krtkiej brdki na szerokiej
chopskiej twarzy.
- Chciabym zapyta towarzysza Stalina, jak pisarz, tworzc w obowizujcej estetyce
realizmu socjalistycznego, powinien podej do problemu kolektywizacji. Jeli mamy by
realistyczni w formie, musimy sportretowa chaos, udrk...

Jedyne dwiki, jakie sycha byo w pokoju, dochodziy zza okien - pene
zniecierpliwienia klaksony samochodw z nieodlegego placu budowy u podna
wzniesienia. Chozjain pochyli si do przodu, eby lepiej przyjrze si mwicemu.
- Jak si nazywacie, towarzyszu?
- Saakadze, Sergo.
- Saakadze, Sergo - szef powtrzy przyjanie. - Stalin dzikuje wam za wasz
interwencj. A wic: o tyle, o ile kolektywizacja okazaa si oszaamiajcym sukcesem,
pewien stopie chaosu i cierpienia by nieunikniony. Kiedy wspaniaa socjalistyczna ojczyzna
rusza, by wyeliminowa marnotrawstwo i bied na wielk skal, takie rzeczy si zdarzaj.
Wy, pracownicy kultury, na ktrych spoczywa odpowiedzialno osdzenia kolektywizacji
przed masami, musicie pooy chaos i udrk na jednej szali, na drugiej za to, czego
dokonano, i to musi si znale w waszym r e a l i s t y c z n y m portrecie omawianych
wydarze. Kolektywizacja umoliwia industrializacj. Opnienie tempa kolektywizacji
zaszkodzi uprzemysowieniu, a to z kolei bdzie oznaczao, e nasze socjalistyczne republiki
bd si wleky za Zachodem. A ci, ktrzy zostaj z tyu, s wyrzucani na mietnik historii.
Wystarczy jedynie przypomnie sobie o dawnej Rosji - z powodu militarnego, kulturalnego,
politycznego, przemysowego i rolniczego zacofania bya bez przerwy pokonywana. Przez
chanw

mongolskich.

Przez

polsko-litewsk

szlacht.

Przez

angielsko-francuskich

kapitalistw. Towarzysze, spjrzmy rzeczywistoci w oczy. Jestemy zacofani o pidziesit


lat w stosunku do pastw uprzemysowionych, znajdujcych si w czowce. Musimy
nadrobi t rnic w dziesi lat. W przeciwnym razie znikniemy. A pan Adolf Hitler ma
wilczy apetyt - zwacie moje sowa; kiedy skoczy napycha si na Zachodzie, obrci si ku
Wschodowi. Musimy by gotowi na powitanie go zimn stal. Stalin i jego koledzy z
politbiura wierz, e jestemy w stanie dogoni wiat, zanim wybuchnie nieunikniona wojna z
nazistowskimi Niemcami. Nie wolno wam nigdy zapomina, e jestemy zbrojni w
niepodwaalny marksizm, ktry pozwala nam przewidzie przyszo i zmieni bieg historii.
Kapitalici yj religiami, ktre obiecuj niebo po yciu na ziemi, my trzymamy si
perspektywy nieba n a ziemi. Pracownicy naszych fabryk i gospodarstw rolnych zostan
nagrodzeni na tym wiecie za swj trud, a nie w jakim yciu po yciu. - Szef wycelowa
palec wskazujcy w kierunku Saakadzego. - Pytacie, jak pisarz powinien podej do
problemu kolektywizacji. Bierzcie przykad z obecnego tutaj Michaia Aleksandrowicza. Towarzysz Stalin z wysikiem unis kalek rk, by wskaza Szoochowa, siedzcego po
drugiej stronie stou. - Bierzcie przykad z jego mistrzowskiej powieci o kolektywizacji
Zaorany ugr. Stalin czyta j dwa razy. Szoochow potrafi dokona powieciowej adaptacji

aforyzmu Marksa o absolutnej idiotycznoci ycia na wsi takiej, jaka bya za caratu.
Gorki kiwa gow w arliwym poparciu.
- Jeli wrg si nie poddaje - wtrci, patrzc na redaktorw i pisarzy - musi zosta
zgadzony.
Towarzysz Stalin powiedzia z wyrzutem: - Towarzyszu Gorki, nikt poza wami nie
wspomnia sowem o zagadzie.
Gorki poblad.
- Daem si ponie susznoci naszej sprawy - wymamrota.
Sergo Saakadze unis do, eby znowu co doda, ale w chwil potem, niczym
dziecko, ktre zostao przyapane na nieposuszestwie, szybko j opuci.
- Towarzyszu Stalin, kady, kto mocno stpa po ziemi, wie, e gd rozprzestrzenia si
na duych obszarach Ukrainy, a mimo to, jak podaje Prawda", Zwizek Radziecki nie
zaprzestaje eksportowania ziarna. Dlaczego nie wysyamy ywnoci tam, gdzie gd jest
najdotkliwszy, zamiast eksportowa j na Zachd?
Chozjain przyjrza si twarzom ludzi siedzcych przy stole.
- Nasz towarzysz jest dobrym konfabulatorem - oznajmi. - Wymyli fikcyjny gd,
eby nas przestraszy. - Spojrzenie jego oczu o cikich powiekach spoczo na Saakadzem. Co piszecie, bajki dla idiotw? Skd macie te informacje?
- Wiem to od matki i ojca, ktrzy mieszkaj w... - tu wymieni obwd na Ukrainie i
nazw wsi w tym obwodzie. - Sam urodziem si i wychowaem w tej wiosce. Dziki
bolszewickiej polityce egalitaryzmu skoczyem liceum i zostaem przyjty na uniwersytet w
Kijowie, gdzie teraz ucz. Jestem czonkiem partii od czasw Lenina. Zgodnie z prawem o
kolektywizacji kuacy, ktrych dzieci ucz w pastwowych szkoach, s zwolnieni od
przymusowej kolektywizacji. Niemniej moi rodzice zostali poddani najsurowszym represjom
ze strony czekistw. Dlatego pytam was, towarzyszu Stalin, dlaczego moi rodzice, majcy
niewielkie poletko, zostali przez partyjnych propagandzistw nazwani kuakami i - wbrew
prawu - poddani wywaszczeniu i przymusowej kolektywizacji?
Jzykiem ciaa szef mwi o swojej irytacji - ramiona pochyli na prawo, stopy
trzyma pasko na ziemi, ssa ustnik fajki, jakby nie mg si doczeka chwili, gdy j zapali.
- Faktem jest, e kolektywizacja postpuje lepiej i szybciej, ni si tego
spodziewalimy - powiedzia w kocu. I w tym momencie nasi ludzie pracujcy w terenie,
oszoomieni sukcesem, dopuszczaj si sporadycznie naduy: omykowo uznaj nielicznych
redniorolnych chopw za kuakw, uciekaj si do zastraszania, eby zmusi ich do
kolektywizacji, konfiskuj im ziarno i bydo. Mimo to Stalin moe was zapewni, e

caociowa procedura kolektywizacji jest waciw polityk we waciwym czasie. Napiszcie


wasze nazwisko razem z nazwiskami waszych rodzicw i nazw wioski. Jeli zostanie
ustalone, e niesusznie postpiono w sprawie waszych rodzicw, naprawimy to.
Minut pniej odprowadzaem wciekego chozjaina przez kuchni i pralni do
czekajcego automobilu. Jeden z czekistw Jagody otworzy tylne drzwiczki. Towarzysz
Stalin wrczy mi kartk z zapisanym na niej nazwiskiem Saakadzego.
- Sra na jego matk - wymamrota pod nosem, rozmiky kazbek przylepi mu si do
dolnej wargi. - Jakim cudem ten kutas dosta zaproszenie?
- Od Gorkiego.
Chozjain sarkn z niezadowolenia.
- Takie podwaanie idei kolektywizacji albo publiczne straszenie widmem godu to
moralny odpowiednik sabotau. Niech si nim zajm odpowiednie czynniki.

3.
Fikrit Szotman
Wtorek, 3 kwietnia 1934 roku
Agrippina bya dobra jak wikszo on, i lepsza od wielu z nich, ale kiedy nabia
sobie czym gow, nie zakadabym si, e szybko przestanie o tym mwi.
- Mona w tobie czyta jak w otwartej ksice, Fikjricie. Kiedy gapisz si tak w okno,
zaparowujc oddechem wasne odbicie, w ogle mnie nie suchasz, nawet nie jeste ze mn w
tym samym pokoju. Wracasz do gr w Azerbejdanie. Dwigasz gazy z koryta rzeki pyncej
za chat ojca i adujesz je na wz zaprzony w woy, zapierasz si nogami i cigniesz woy,
wlokce ten wz, eby szy w gr po nabrzeu a do miejsca, gdzie jest paski grunt.
Nie mylia si. Tskniem za rodzinnym domem, nie tyle jednak za sodkim
powietrzem Azerbejdanu albo piewem grskich potokw, omywajcych kamienie, ile za
prostszym yciem, kiedy pot zalewa ci czoo i nie musisz si martwi, e jaki miejski
mdrala przedstawi wszystko, co robisz, i wszystko, co mwisz, w zym wietle.
- To, e marzy ci si powrt do Azerbejdanu, nie sprawi, e tam wrcisz powiedziaa Agrippina i cho mierzya niewiele ponad poow mojego wzrostu i nawet w
poowie nie waya tyle co ja, chwycia mnie mocno za nadgarstek obiema maymi domi i
pocigna na aw przy nogach naszego ka, a potem popchna, tak e usiadem, a ona
klczaa przede mn. - Posuchaj, Fikricie. Uwanie. Nie masz zbyt tgiego umysu, dlatego
musisz skupia si na kadym sowie, ktre wyjdzie z moich ust. Omwmy to znowu od
pocztku. Zanim pooymy si spa, musimy ustali, co powiesz, kiedy przyjd tu wszy i
ci wypytywa.
- A skd niby jeste taka pewna, e przyjd?
- Bo nie kto inny, tylko kobieta z brod, ktra sypia z czekist, urzdujcym w
gwnym biurze, doniosa na ciebie na zebraniu zaogi cyrku. On na pewno napisze raport, bo
tak czekici zarabiaj na ycie. A ludzie, ktrym podlega, na pewno przyjd tu niucha. Tak
samo byo, kiedy zabrali Dancza, magika, za rzucanie rzutkami w cel namalowany na kartce z
jakiego magazynu - skd mia wiedzie, e na odwrotnej stronie byo zdjcie Stalina? Wic
zaczniemy od mistrzostw Europy w Wiedniu.
- Ju ci o tym mwiem. Wziem pidziesit dolarw od pomocnika trenera druyny

amerykaskiej, eby Amerykanin Hoffman wygra w martwym cigu. A wziem te pienidze


tylko dlatego, e i tak mia wiatowy rekord, podnis dwiecie dziewidziesit pi kilo.
Mnie udao si doj do dwustu osiemdziesiciu piciu, wic i tak mia wygran w kieszeni.
Gdzie tu przewinienie?
- Za te dolary kupie od portiera w hotelu kufer, znaleziony przez niego w magazynie
w piwnicy, a porzucony przez jakiego komiwojaera w delegacji, ktry uciek, nie pacc
rachunku.
- Moim zdaniem nie musimy wspomina o tych pidziesiciu dolarach zaproponowaem Agrippinie. - Moemy powiedzie, e kufer by dodatkiem do srebrnego
medalu, ktry zdobyem w martwym cigu.
- To nie wyjania, skd wzia si na kufrze nalepka z wie Eiffla.
- No to powiedzmy prawd o tym, jak twj brat, Archip, przywiz j z Parya
zeszego lata, kiedy orkiestra Armii Czerwonej, w ktrej gra na drugiej trbce, wrcia po
europejskim tournee.
- To ostatnia rzecz, jak moesz powiedzie! Pomyl tylko, co si stanie z Archipem,
kiedy wyjdzie na jaw, e rozdawa na lewo i prawo nalepki z wie Eiffla. Nie, nie, powiesz,
e nalepka bya ju na kufrze, kiedy dostae go w Wiedniu, i dodasz, e w ogle jej nie
zauwaye, dopki tej sprawy nie poruszono na zebraniu zaogi cyrku zeszego wieczoru.
- Brzmiaoby nawet prawdziwie. Kufer jest oblepiony nalepkami z caej Europy. Poza
tym, nawet gdybym j zauway, skd miabym wiedzie, e wiea Eiffla jest w Paryu?
- Jaki z ciebie naiwniak, Fikricie. Czasem mam wraenie, e nigdy nie wydorolae.
e zatrzymae si w dziecistwie. Kady idiota wie, e wiea Eiffla jest we Francji, w
Paryu.
- Chciaem przecie zeskroba t nalepk, kiedy zauwaya j na kufrze zeszego lata.
- To byoby jeszcze gorsze. Zostaby po niej lad. Czeka od razu by odkrya, e
zeskrobae jak nalepk. Moesz by pewny, e maj kartotek z nalepkami z caego
wiata. Trjktna nalepka z wie Eiffla musi by jedn z najlepiej znanych. Po co, pytaliby
samych siebie, zeskroba wie Eiffla, skoro to taka nieszkodliwa nalepka.
- Nigdy nie byem w Paryu - powiedziaem. - Najdalej na zachd wyjechaem tylko
do Wiednia. Mog to udowodni. Kady moe sprawdzi, e w moim paszporcie
zagranicznym nie ma adnych stempli z Francji.
- Fikricie, Fikricie, popatrz na to z ich punktu widzenia: nalepka jest dowodem, e
pojechae do Parya, e, twoim zdaniem, s tam rzeczy, jakich nie ma tutaj. Jak moesz by
taki tpy? Mamy wiee w caej Rosji. Moe nie s takie wielkie jak ta w Paryu, ale kada

kobieta wie, e to nie rozmiar si liczy. Dobry Boe w niebiesiech, gdyby na twoim kufrze
bya nalepka z radzieck wie, a nie z t paskudn francusk rzecz.
- Nigdy nawet nie pomylaem, e kto moe zwrci uwag na wie Eiffla wrd
tych wszystkich nalepek na kufrze.
- Och, pomylae, e kto j zauway, Fikricie, pomylae. Znam ci lepiej, ni ty
znasz siebie. Chciae, eby ludzie z cyrku j zobaczyli, chciae, eby zaczli gada, e partia
na tyle ci zaufaa, e pozwolia ci jecha do Parya. To przez twoj prno tkwimy w tym
szambie.
- Robisz z igy widy, Agrippino. To w kocu tylko nalepka. I nie chodzi przecie o to,
e j zerwaem, bo chciaem ukry. To moe przemawia na moj korzy, a i to, e nale do
partii.
- W partii robi czystk tysicami. No i jest jeszcze sprawa tatuau.
Zapomniaem o tatuau. Zrobiem go sobie, kiedy przemianowali Carycyn na
Stalingrad, eby uczci wielkie zwycistwo towarzysza Stalina w wojnie domowej.
- Twarz Jzefa Stalina na moim bicepsie na pewno bdzie waniejsza od jakiej
nalepki na kufrze. Wytatuowa mi j znany artysta tatuau z Ama Aty. I tak si skada, e
podobiestwo jest naprawd due.
Jak zawsze Agrippina wyprzedzaa mnie o ca dugo.
- Przejrzyj wreszcie na oczy, Fikricie. Tatua blaknie. To moe by uznane za
polityczn deklaracj. I zosta na nim lad po poparzeniu lin od czasu, kiedy stawialicie ten
wielki namiot w Tbilisi, a to moe by wzite za celowe uszkodzenie, rwnoznaczne z
sabotaem.
Musz przyzna, e zaniepokoia mnie. Wydubaem troch machorki z bawenianego
kapciucha, zawinem j w kawaek jednej z nic niewartych obligacji pastwowych jeszcze z
carskich czasw, polizaem i zalepiem. Agrippina podesza z zapak i potara ni o kciuk.
Wydmuchaem dym nosem, bo nie chciaem, eby zky mi zby.
- Niektre twoje tatuae te blakn. - Tylko to przyszo mi do gowy.
- Lenin blaknie, to prawda, ale jest schowany pod stanikiem, bo mam go midzy
piersiami, a oni nie pomyl, eby tam zaglda. Trocki, dziki Bogu, prawie zupenie
spowia, kiedy widzowie pytaj mnie, kto to, zawsze odpowiadam, e Engels, bo i tak nikt
nie pamita, jak on wyglda, i daj si nabiera. Stalin na brzuchu jest wieutki, jak pczek
ry. I nie mam nalepki z wie Eiffla na walizce.
Agrippina zacza cicho paka, z gow na moich udach, jej zy wsikay w moje
pcienne spodnie. eby j uspokoi, gaskaem map Afryki, zaczynajc si na jej karku i

schodzc niej wzdu krgosupa, ale zacza jedynie marudzi.


- Co ze mn bdzie, jeli ci aresztuj, Fikricie?
- Znajdziesz sobie innego ma z cyrku, eby z tob spa - odpowiedziaem. - W
Azerbejdanie, kiedy mczyzna znika z tego czy innego powodu, jego kobieta czeka przez
jaki przyzwoity okres i znajduje sobie innego, eby go zastpi. Takie rzeczy s na porzdku
dziennym. Nie ma nic wstydliwego ani w mwieniu o tym, ani w robieniu tego.
Gwatownie pokrcia gow.
- Jeste pierwszym mczyzn, ktry pokocha moje ciao pokryte tatuaami, i na
pewno bdziesz ostatni.
- Pamitam ten pierwszy raz, kiedy pokazaa mi wszystkie tatuae, nawet te, ktrych
publiczno nigdy nie zobaczy.
Wywoao to niemiay umiech na ustach Agrippiny.
- Ja te pamitam. Och, byam strzpkiem nerww. Rozebraam si do naga w
azience, zaoyam jedn z twoich koszul, sigajc mi do kolan, na bosaka podreptaam do
sypialni z wielgachnym kiem i stanam na nim, zapatrzona na twoje pikne ciao.
Wziam gboki wdech, zrzuciam koszul, rozoyam ramiona i zawoaam Ta-dam!".
I od razu zobaczyam w twoich oczach, e podobao ci si to, co widziae.
- Och, spodobao mi si. Naprawd spodobao. Uwielbiam wa, ktry wspina ci si
po udzie, z ebkiem gincym w krtkich woskach. Uwielbiam Lenina patrzcego spomidzy
twoich maych piersi. Uwielbiam Afryk zaczynajc si od Tunezji na karku i koczc si
Przyldkiem Dobrej Nadziei tu nad przedziakiem twojej pupy. Uwielbiam Stalina na twoim
brzuszku. Uwielbiam portret Mony Lizy na jednym z poladkw, a nawet Trockiego na
drugim - w tamtym czasie nikt nie wiedzia, e okae si zgniym jabkiem i zdradzi
rewolucj. Uwielbiam radziecki slogan o elektrycznoci wytatuowany na twojej rce.
Uwielbiam dwa pawie, po jednym na kadym ramieniu, z ich pirami z ogona askoczcymi
malutkie sutki.
- Kochany Fikricie, jeszcze bardziej ci kocham za to, e je uwielbiasz.
I nagle mnie olnio - jak to si stao, e nie pomylaem o tym wczeniej? - e nie
musimy denerwowa si po nocy z powodu nalepki na kufrze.
- Posuchaj, Agrippino, jeli naprawd przyjd, pokaemy im zdjcie z gazety, na
ktrym towarzysz Stalin ciska mi rk po zdobyciu przeze mnie srebrnego medalu w
Wiedniu. Ilu ludziom towarzysz Stalin osobicie ucisn rk? I to na samym Kremlu.
Powiedzia co o tym, e pokazaem wiatu, e socjalistyczni ciarowcy s rwnie dobrzy
jak ciarowcy kapitalistyczni albo i lepsi od nich, cho tamci robi to dla pienidzy, a my dla

socjalistycznej ojczyzny. Powiedzia, e moje drugie miejsce w Wiedniu byo dowodem, jeli
taki dowd byby w ogle potrzebny, wyszoci naukowego marksizmu. - Zaczynaem si
rozgrzewa, zaczynaem mie nadziej, e czekici n a p r a w d przyjd ze swoimi
durnymi pytaniami, a ja wtedy dam im po oczach artykuem w gazecie i moim zdjciem. Poka im artyku o osobistej interwencji towarzysza Stalina, kiedy pka mi chrzstka w
lewym kolanie przy rwaniu dwustu dwunastu kilogramw w Wiedniu, o tym, jak dziki
niemu zoperowano mnie w kremlowskiej klinice, i o tym, jak ten gruby Ukrainiec, wiesz, ta
gruba ryba od budowy moskiewskiego metra - jak on si nazywa?
- Nikita, czy jako tak - odpowiedziaa Agrippina.
- Nikita Chruszczw - mwiem dalej w podnieceniu. - No, wanie. Lea w sali
obok, z kamieniami w woreczku ciowym czy w nerkach, nie pamitam dokadnie.
Wyobraasz sobie, taki wany komunista jak on obok ciarowca! Kiedy ju wsta i zacz
chodzi, przychodzi do mojej sali kadego popoudnia, eby si dowiedzie, jak si czuj.
Raz nawet siowa si ze mn na rce. Jasne, e mogem go pokona, ale pozwoliem mu
wygra. Pielgniarze niele si umiali, kiedy na nas patrzyli.
- Sknocili t operacj - przypomniaa mi Agrippina z wyrzutem.
- Towarzysz Stalin nie jest winien, e lekarze z Kremla nie znaj si na chrzstkach w
kolanie. I to przecie Nikita Chruszczw wpad na pomys, ebym pracowa jako siacz w
cyrku, kiedy doktorzy ogosili, e karier ciarowca mam ju z gowy. Czy nie rozumiesz,
Agrippino, e ci miejscowi czekici a si skul, kiedy dojdzie do nich, e maj do czynienia
z czowiekiem, ktry ciska rk towarzysza Stalina i siowa si z Nikit Chruszczowem?!
Bd bekota jakie wymwki, przeprosz i wyjd od nas, zamkn za sob drzwi tak cicho,
e nie usyszysz nawet, jak zamek si zatrzaskuje.
Wszystko, co powiedziaem, musiao j pocieszy, bo mocno zasna. Jej gowa
spoczywaa na moim udzie, a poniewa zamartwiajc si, Agrippina nie spaa przez spor
cz nocy, nie miaem sumienia jej budzi, kiedy sztywne kolano zaczo mi cierpn. Nie
wiem, jak dugo tak siedziaem, tumic bl. Musiao by ju dobrze po pnocy, gdy rozleg
si odgos samochodu hamujcego pod naszym blokiem, stojcym na tyle daleko od
obwodnicy, e pojawienie si tu auta o tej porze byo czym niezwykym. W pierwszej chwili
pomylaem, e wyobraziem sobie po prostu to, czego si boj. Ale potem usyszaem, e
jacy mczyni rozmawiaj na ulicy, dozorca otwiera drzwi, a w chwil pniej z parteru
rusza winda. W mylach widziaem ju wszystkich lokatorw, z ktrych wikszo, podobnie
jak my, pracowaa w cyrku, wpatrujcych si w ciemno i nasuchujcych, gdzie si
zatrzyma. Niemal sycha byo westchnienia ulgi, gdy mijaa ich pitra. Mieszkalimy z

Agrippin na przedostatnim pitrze, zaczynaem si udzi, a potem modli, eby przystana,


bagam, Boe, zanim dotrze do naszej kondygnacji. Ale tak si nie stao, dlatego znowu si
udziem i modliem, eby nas mina i wjechaa wyej, na ostatnie pitro. Nic z tego.
Usyszaem, jak otwieraj si cikie drzwi windy i potem kroki ludzi idcych korytarzem, i
zaczem si udzi i modli, eby, przez zmiowanie Boe, zapukali do drzwi kogo innego.
Ale kroki dudniy a do chwili, gdy ci ludzie stanli przed naszymi drzwiami. I wtedy jeden z
nich nacisn dzwonek.
Zawieszony wysoko na cianie dzwonek zabrzcza. Agrippina obudzia si, nie
wiedzc, co j zbudzio. Usiada, trc zaspane oczy wierzchem maych pistek.
- Fikricie, mylaam o carskich obligacjach, ktrych uywasz do skrcania papierosw
- powiedziaa. - Musimy si ich pozby, zanim czekici je znajd.
Dzwonek rozleg si ponownie i nie przestawa brzcze. Oczy Agrippiny stay si
wielkie - wpada w panik. Pochyliem si i wyszeptaem do niej: - To prawda, co
powiedziaa o tym, e kocham twoje ciao pokryte tatuaami. ycie z tob przypominao
ycie ze sztuk, histori, natur i geografi zebranymi w jedno.

4.
Anna Andriejewna
Czwartek, 12 kwietnia 1934 roku
Obiecaam Nadiedzie, e sprbuj, i tak si stanie. Ona wychodzi z zaoenia, e
zapisanie czego na papierze suy jakiemu celowi. Tak wic przez wzgld na Nadied, ale
rwnie przez wzgld na przysze pokolenia, ktre, by moe, zechc ktrego dnia przyjrze
si bliej temu koszmarnemu okresowi w historii Rosji, przekonam si, ile z tego dam rad
sobie przypomnie.
W dzie, o ktry chodzi, Osip, skoczony dentelmen, wsta przed witem i czeka na
mnie na peronie, kiedy nadjecha nocny pocig z Petersburga. (Niech bd przeklta, jeli
wobec miasta, ktre Dostojewski uzna za z m y l o n e, posu si zastpcz, bolszewick
nazw Leningrad). Trzyma w doniach bukiecik biaych powojw i podsun mi go pod nos,
ebym powchaa. Jak zawsze bardzo ucieszylimy si z tego, e znowu si widzimy, ale za
obopln zgod powcigalimy emocje, eby nie wpa w amok - Osip wyjani mi kiedy
cakiem powanie, e mczyni w wikszoci i niektre kobiety nigdy nie pacz z obawy,
e nie potrafiliby przesta. Pomylaam, e Osip cakiem dobrze wyglda i o wszystko zadba,
wic powiedziaam mu o tym, ale zby moje komplementy machniciem rki, jakby nie warto
byo o tym wspomina. Powiedzia, e ataki braku oddechu i zawrotw gowy powtarzaj si
ostatnio coraz czciej. Zapytaam, czy by u lekarza; odpowiedzia na moje pytanie
zaenowanym umiechem cignitych warg. (Z powodu zego stanu zbw nabra nawyku
umiechania si z zamknitymi ustami). Widziaam, e by bardzo spity. Nadieda
wspomniaa mi wczeniej o petach, jakie znajdowaa regularnie w popielniczce po powrocie
do mieszkania. Nie powiedziaa Osipowi sowa o nieproszonych gociach, w nadziei, e nie
zauwaa dowodw ich obecnoci. Podczas ostatniej rozmowy przez telefon miaam
wraenie, e Osip jest w wikszej depresji ni zwykle. Kiedy zapytaam, co jest nie tak,
opowiedzia mi o odkryciu w popielniczce niedopakw, zostawionych przez obcych ludzi;
poniewa Nadieda nie poruszaa z nim tego tematu, przyj, e uznaa te pety za jego. Takie
byo ycie w naszym radzieckim bagnie w tych czasach. Nic dziwnego, e Osip mia oczy
zapadnite z powodu braku snu, a czoo zachmurzone trosk. Ogryza wewntrzn stron
policzkw czciej, ni pamitaam. Postanowiam, e nie porusz sprawy niedopakw,

chyba e on to zrobi. O swoich niepokojach rozmawia, jeli tego chcia, a jeli nie - to nie.
Do miasta pojechalimy tramwajem, uwaajc, by za duo nie mwi, jako e otaczali
nas ludzie, ktrych nie znalimy. Borysik, jak nazywaam Pasternaka, czeka na nas na
niewielkim placu przed Domem Hercena. Przed spotkaniem z nami widzia si z przysz
by on, Jewgienij - mieszkajc z ich nieletnim synem w szykowniejszym skrzydle domu
pisarza - eby omwi szczegy rozwodu. Zastalimy go siedzcego na aweczce, z tymi
trupimi oczami osadzonymi w wymizerowanym obliczu, ktre wykrzywiao si w umiechu
w najmniej spodziewanym momencie. Z porozpinanymi guzikami kamizelki i marynarki, z
poluzowanym krawatem, zwrci si twarz ku socu, a powieki zaciska tak mocno, e spod
rzs cieky mu zy. Kiedy stanam midzy nim a wiatem sonecznym, natychmiast wyczu
mj cie. Zamruga powiekami, zaniepokojony. Widzc, kto przed nim stoi, zerwa si z
awki na rwne nogi i pochwyci mnie w swj niedwiedzi ucisk.
Pasternak i Mandelsztam to moi najblisi przyjaciele na wiecie - cenny czas
spdzony razem dostarcza nam wzajemnie powiewu wieego powietrza w tym zatchym
zaduchu naszej ojczyzny. Kade nasze spotkanie znaczya intensywno rodzca si z realnej
moliwoci, e bdzie ostatnie; teraz, bo nie wiadomo, czy wszyscy przetrwamy do
nastpnego. To, e byli bardzo utalentowanymi poetami, tylko wzmacniao istniejc midzy
nami wi, ale te dawao nam wsplny jzyk, sposb porozumiewania si za pomoc
zaszyfrowanych wiadomoci, ukrytych przed wzrokiem midzy i pod sowami. Niesamowicie
ich obu podziwiaam. Byli na tyle zakompleksieni, e nie mogli sta si nudni. (To wanie ta
niepewno, nieprawda, pociga kobiety?) Nie przyjmowali swego poetyckiego talentu jako
oczywistoci, wiedzc, podobnie jak my wszyscy, e napisanie pewnego dnia jednego wiersza
nie oznacza, e bdzie si w stanie stworzy nastpny przez reszt ycia. Co jeszcze? Dzielili
ze mn niewzruszone przekonanie, e ciy na nich obowizek uprawiania prawdy na tym
ugorze kamstw.
Dawalimy sobie nawzajem to, co byo w nas najlepsze, a byo to nie lada wyczynem,
jeli wemie si pod uwag czas i miejsce, w jakim ylimy. Kiedy moglimy si zej,
niknlimy w wityni braterstwa i wzajemnej przychylnoci, co nie byo pozbawione - i
pierwsza si do tego przyznam - zmysowych podtekstw. (Wiele lat wczeniej spaam z
jednym z nich i poszabym do ka z drugim, gdyby mnie o to poprosi. Nie powiem, ktry
jest ktry, niech to pozostanie moj ma tajemnic).
Ruszylimy przed siebie, w najmniejszym stopniu nie przejmujc si tym, dokd
zmierzamy, liczy si jedynie ruch. Ja szam pomidzy nimi, spogldajc radonie to na
jednego, to na drugiego. W oddali widzielimy wielgachne dwigi, na ktrych koysay si

kule do burzenia - Osip, wymylajcy metafory w najbardziej nieprawdopodobnych


miejscach, uzna, e ich ksztat, przypominajcy zy, to znak czasu - naprzeciw katedralnej
cerkwi Chrystusa Zbawiciela, ktr bolszewicy skazali na zagad. Gejzery wapna i drobiny
cementu wzbijay si w niebo przy kadym wciekym uderzeniu tych ez. Chyba miaam na
sobie gumowy paszcz przeciwdeszczowy z kapturem, woony z obawy przed deszczem, i
lnice czarne kalosze do kostek. Tak, tak, musiaam by tak ubrana, bo dokadnie pamitam,
jak Osip drani si ze mn, mwic, e ubraam si jak nurek gbinowy. (To zadziwiajce,
ile szczegw wraca, kiedy zacznie si i drog wspomnie). Borysik nadal by pod
wraeniem nowej opery Szostakowicza, Lady Makbet mceskiego powiatu, ktr widzia
poprzedniego wieczoru u Stanisawskiego i Niemirowicza. Czerpa niemal fizyczn
przyjemno z gonego czytania niedorzecznej recenzji, ktr wydar z Prawdy". Nadal
sysz w uszach jego melodyjny gos.
- Ohydny zalew pomieszanych dwikw, pandemonium trzaskw, piskw i
brzkw". Ach, i jeszcze to - powiedzia, klepic skrawek gazety wntrzem doni. Nieradziecka". Ale co, do cholery, znaczy nieradziecka"? Ledwie rozumiem, do czego
zmierzaj z tym bekotem realizmu socjalistycznego, ale jak m u z y k a, na zmiowanie
boskie, moe by realistyczna w formie i socjalistyczna w treci? - Trzsc gow, oburzony,
doda: - yjemy pod dyktatur miernot, a nie pod dyktatur proletariatu.
Osip z kolei opisa wizyt, jak zoy mu Erenburg, rosyjski pisarz emigrant,
mieszkajcy w Europie od pocztku lat dwudziestych.
- Tonem, ktry nie dopuszcza dyskusji, Ilja Grigorjewicz poinformowa mnie, jak
bardzo podziwia postpow polityk Zwizku Radzieckiego. Nie musz dodawa, e nie
mogem zostawi tego bez komentarza.
- Nie musisz dodawa - zgodzi si z nim Borysik, rozjaniajc si jednym ze swoich
uroczych umiechw.
- Od razu naskoczyem na niego za chwalenie z Parya tego, co pisarze, artyci i poeci
musz tutaj znosi. Powiedziaem mu, jak trudno jest stworzy uczciwy wers w tej
atmosferze, jak trzeba chodzi od wydawnictwa do wydawnictwa, szukajc na prno kogo,
kto zdobdzie si na odwag, eby opublikowa wiersz Mandelsztama.
- Problemy tych z nas, ktrzy mieszkaj w miastach, bledn w porwnaniu do tego, co
dzieje si na prowincji - Borysik wszed mu w sowo.
- Wanie - zgodzi si Osip. Przecign lask po prtach metalowego ogrodzenia
otaczajcego mijany budynek partii. Haas wprawi mnie i Borysika w niepokj, bo nie
chcielimy zwraca na siebie uwagi. - Opowiedziaem mu o podry pocigiem, ktr

odbylimy z Nadiek, wracajc z Krymu - kontynuowa Osip. - Wychudzone ciaa, upchane


niczym opaowe drewno na wozach, ustawionych w kolejce przed zaimprowizowanymi
cmentarzami, wyranie widoczne ebra koni cigncych pugi po polach. Odgrzebaem w
pamici linijk z wiersza, ktry napisaem kilka lat temu, cakiem udatnie podsumowujc
mj stosunek do wadzy radzieckiej. Wiek, jak brytan wilkowi, do garda mi skacze"5.
Widziaem, jak Erenburg gorczkowo si rozglda, szukajc sposobu wyjcia z naszego
mieszkania - powiedzia Osip ponuro. - Nie uwierzy nawet w jedno moje sowo.
Zauwaylimy pust awk obok przystanku tramwajowego i usiedlimy na niej. Jaka
kobieta z dzieckiem w wzku spacerwce czekaa w socu na nastpny tramwaj. Jako e
staa odwrcona do nas plecami, nie zwracalimy na ni uwagi.
- Mam wraenie, jakby wiat si nade mn zamyka - powiedzia Osip, cigajc brwi.
A potem doda: - Wiem, e nie wolno mi narzeka. W kocu mam to szczcie, e yj w
kraju, gdzie poezja jest szanowana: ludzie s zabijani za jej czytanie, za jej pisanie.
Osip nieumylnie otwiera stare rany t uwag, bo przypomnia mi pierwszego ma,
poet Nikoaja Gumilowa, uznanego przez bolszewikw za kontrrewolucjonist i
rozstrzelanego w pewien straszliwy dzie 1921 roku. By te wspaniay Jesienin; pisa o yciu
chopw jak nikt inny z jego pokolenia, ale popad w alkoholizm i popeni samobjstwo w
1925 roku. I by te niesamowicie wprost mdry Majakowski, ktry zabi si w 1930 roku,
rozczarowany rewolucj, wczeniej z tak pasj przez niego popieran. Osip musia
zauway, e zamknam oczy.
- Wybacz, Anno - powiedzia, ujmujc mnie za okie. - Nie chciaem...
- Mleko zostao wylane. - Pamitam, e tak odpowiedziaam. - Zawsze wtedy chce mi
si paka. Ale tumi t ch, bo mogabym si przekona, e nie potrafi przesta.
Obdarzy mnie jednym ze swoich umiechw z zacinitymi ustami, zadowolony, e
zapamitaam jego uwag o pakaniu.
- Co ostatnio porabiasz, Borysiku? - zapytaam w nadziei, e uda mi si zmieni temat
naszej rozmowy na neutralniejszy.
- Moje ycie stao si przedstawieniem teatralnym - wyjcza Pasternak. - Zaczynam
rozumie, dlaczego alkoholicy pij, udzc si, e nigdy nie wytrzewiej. Jestem
wykoczony, nie tyle trudnociami codziennego ycia, ile moj egzystencj jako caoci.
Jestem zmczony do imentu niezmienialnoci rzeczy. yj w wierze i alu, wierze i strachu,
wierze i pracy.

Przekad Jerzego Pomianowskiego.

- Jakiej pracy? - dopytywa si Osip.


- Ale tak, powiedz, co to za praca? - powiedziaam.
- Ponownie czytam Hamleta Szekspira. Marz o tym, eby kiedy go przetumaczy.
- Powiniene pisa wasne wiersze, Borysie - odezwa si Osip. - A nie tumaczy
cudz poezj. Wraenie, jakie poezja Pasternaka wywiera na innych poetach, jest rwne
oswobodzeniu: uwalnia gos czowieka, jego ducha, jego wyobrani. A w tumaczeniach
poezja si zatraca.
- Jedn z wielu rzeczy, ktre w tobie lubi, Osipie - jedn z wielu rzeczy, ktre w
tobie k o c h a m - jest to, e nie ma znaczenia, kto napisa wiersz, ty czy kto inny. Jeli to
prawdziwa poezja, jeste z niej dumny. W odrnieniu ode mnie jeste wolny od zawici.
Osip pokrci gow.
- Zazdroszcz ci tego, e jeste publikowany. Zazdroszcz ci recenzji.
- Recenzje! Sypiesz sl na moje rany. Tylko w zeszym tygodniu magazyn literacki
oskary mnie o stanie po zej stronie barykady walki klasowej, o gloryfikowanie przeszoci
kosztem teraniejszoci.
Ku rozbawieniu Osipa w jednej chwili zaczam parodiowa rozpraw sdow.
- Borysie Leonidowiczu Pasternak, jak zamierzacie si broni?
Borysik owiadczy: - Bd si tumaczy niepoczytalnoci, w kadym znaczeniu
tego sowa.
Osip powiedzia: - Co to za rnica, jak bdzie si broni! Jest winny postawionych
mu zarzutw. Nie pozostaje nic innego, jak wyda odpowiednio nieodpowiedni wyrok.
- Jako e nie obowizuje nas zasada adekwatnoci kary do przestpstwa powiedziaam, wietnie si bawic - proponuj jedyny racjonalny wyrok. - I ku ogromnej
radoci Osipa, bysnam perek z wiersza, ktry kiedy mi zadedykowa: - A dla kani
Piotrowej znajd w lasach najlepsze z toporzysk"6.
- Najlepsze z toporzysk! - krzykn Osip. - Teraz zaczynamy nabiera bolszewickiego
ducha.
- And where th'offence is, let the great axe fall7 - oznajmi Borys po angielsku, cytujc,
jak nam wyjani, wers z Szekspirowskiego Hamleta.
Wybuchnlimy miechem. Serce mnie boli, gdy przypominam sobie t scen, bo mia
to by ostatni raz, kiedy mialimy si we troje. A przechodzc do rzeczy, miech znikn z

6
7

Przekad Marii Leniewskiej.


By topr opad i ugodzi w zbrodni" - przekad Macieja Somczyskiego.

naszego ycia w tamto soneczne czwartkowe popoudnie w kwietniu Anno Domini 1934.
Tramwaj nadjecha ze zgrzytem, strzelajc iskrami z elektrycznego paka
zawieszonego w grze, i z piskiem tarcia metalu o metal zatrzyma si przed nami.
Machnam do motorniczego, dajc mu zna, e nie wsiadamy. Podobnie zreszt jak kobieta z
dzieckiem w wzku. Motorniczy zawoa zrzdliwie przez otwarte drzwi: - Tacy, co nie
czekaj na tramwaj, towarzysze, nie powinni przesiadywa na przystankach. - Jednym
szarpniciem zamkn drzwi i ruszy dalej.
Borysik jkn.
- Co jest z nami i tym nowym porzdkiem, e nie potrafimy nawet nauczy si
zwyczajw tramwajowych?!
- To historia mojego ycia - odpowiedziaam. - Naprawd mylisz, e istniej jakie
przepisy dajce prawo siadania na tych awkach tylko pasaerom tramwajw?
- Dlaczego nie? - wtrci poirytowany Osip. - S przepisy dotyczce wszystkiego
innego, w tym pisania wierszy.
- Zgodnie z artykuem w Prawdzie" Stalin osobicie ogosi te nowe zasady w czasie
spotkania z pisarzami i redaktorami w willi Gorkiego.
- Realizm socjalistyczny - powiedziaam - sprawia, e chce mi si rzyga.
- Czy zauwaylicie, e nikogo z nas nie zaproszono na to spotkanie Stalina z tak
zwanymi i n y n i e r a m i d u s z? - powiedzia Borysik. - Co o tym mylicie?
I wtedy Osip wypowiedzia sowa, ktre nas zaskoczyy.
- Stalin ogromnie nas tym skomplementowa. Powodowany chopskim instynktem
odrniania autentyku od substytutu, nie zaszufladkowa nas razem z tymi pisarzami
inynierami.
Nie byam pewna, czy nie stroi sobie artw.
- Rzeczywicie uwaasz, e on potrafi odrni prawdziw sztuk od jej namiastki?
- Gral kremlowski, jak postanowiem go nazywa, na pewno dostrzega rnic
midzy poet, dramatopisarzem czy kompozytorem, ktry chtnie wysmay obowizkowy
hymn ku chwale Stalina, a twrc, ktry z powodu moralnych czy estetycznych skrupuw
nie uczyni tego. Jeli miabym domniemywa, jak przystao inteligentowi, przyjbym, e
Jzef Wissarionowicz Dugaszwili - eby posuy si jego gruziskim nazwiskiem - ma
do chopskiego zdrowego rozsdku, by zdawa sobie spraw, e artysta, ktry pichci
hymnik na zawoanie, dostarcza mu czego, co jest bezwartociowe, a hymny, ktrych nie
moe dosta, to te, ktre bd mu powicone, jeli jego legenda przeyje jego ciao.
Znowu zaczlimy i. Spostrzegam, e kobieta, pchajca wzek z dzieckiem, idzie

kilka krokw za nami.


- Mamy towarzystwo - powiedziaam bardzo cicho.
Borysik spojrza do tyu i umiechn si do kobiety, ktra odwzajemnia jego
umiech.
- Popadasz w paranoj - powiedzia do mnie. - Korzysta ze soca, tak samo jak my.
- Wrmy do Hamleta - zaproponowaam. - Wyjanij nam, Borysiku, co takiego
widzisz w tej sztuce, e wracasz do niej rok po roku.
Osip te nie rozumia fascynacji Borysika tym utworem.
- Tostoj uj to najtrafniej - powiedzia Mandelsztam ze zniecierpliwieniem. - Hamlet
jest niewiele lepszy od prostackiej opowieci o pogaskiej zemcie. Fabu ma stosunkowo
prost. Duski ksi szuka coraz intensywniej dowodu na to, e wuj zamordowa mu ojca,
bo nie potrafi dziaa, nie potrafi zreszt dokona zemsty nawet wtedy, gdy ma ju ten
dowd. To historia o kim, kto nie umie poradzi sobie z wasnym tchrzostwem i dlatego
ucieka przed nim w szalestwo.
- Nie, nie, w ogle tak tego nie odczytuj - wybuchn Borysik. - Hamlet nie jest
szalony, lecz u d a j e szalonego, by usprawiedliwi swoj niezdolno do podjcia dziaa,
ktre s sprzeczne z istot jego natury.
I wtedy stao si co, co - biorc pod uwag obrt, jaki przybray sprawy - teraz, moim
zdaniem, najlepiej oddaj sowa: pomylaam, e Ziemia wstrzymaa bieg na czas jednego
uderzenia serca.
Potrzebuj chwili, eby zebra myli.
Musz przypomnie sobie sedno tamtej sytuacji. Kiedy Ziemia stana, czas zrobi to
samo. Wydarzenia nastpoway z szybkoci erozji gry, dlatego jestem w stanie odtworzy
tamten moment z absolutn dokadnoci. Osip zatrzyma si tak gwatownie, e kobieta z
wzkiem musiaa skrci, eby go wymin. Borysik i ja spojrzelimy z zaciekawieniem na
niego, a potem po sobie i znowu na Osipa. Wyglda, jakby zrzuca z siebie wielki ciar.
Jego oddech sta si tak spokojny jak ruchy powietrza, ktrych oczekuje si w oku cyklonu.
- A wic o to chodzi - powiedzia bardziej do siebie ni do nas. I zapominajc o
zepsutych zbach, umiechn si naprawd szeroko.
Oboje z Borysikiem nic z tego nie rozumielimy.
- O co? - zapytaam.
- Ale to ustawia wszystko w innej perspektywie - oznajmi Osip. - Hamlet udaje
s z a l e s t w o, eby usprawiedliwi swoj niemoc. Ja udaj r o z w a n e g o, eby
usprawiedliwi m o j niemono dziaania, poniewa po nikim rozsdnym nie mona si

spodziewa, e bdzie robi to, co ja musz robi.


Osip nie mg nie zauway zmieszania w moich oczach.
- Co takiego musisz robi? - dopytywaam si.
Borysik, ktry mia szsty zmys w sprawach ducha, odezwa si bardzo cicho:
- Rezygnuje wanie z konfrontacji z gralem kremlowskim. To, co jego zdaniem
musi zrobi, zmusza go do dziaania wbrew istocie jego natury, jako e poeci nie brudz sobie
rk polityk.
I wtedy, jakby pka tama, potok sw zacz si wylewa z ust Osipa.
- Na pocztku, Boe, wybacz nam, wielu z nas podzielao z Majakowskim
optymistyczny pogld na rewolucj. Bolszewicy wydawali si ideowcami, ktrym przywieca
cel moralny: a si palili do poprawienia doli ludu. Ale nie wzilimy pod uwag, e gral
kremlowski bdzie si pi po trupach swych kamratw i dotrze na sam szczyt piramidy na
dugo przed nimi. Przy Stalinie Kaligula, Cesare Borgia i Iwan Grony wygldaj na
humanitarystw.
Widziaam, jak Borysik krci gow i a si pali, by wyrazi swoj niezgod.
- Nie ma dowodw na to, e Stalin wie, co si dzieje - powiedzia. - Niewykluczone,
e Jagoda stoi za przymusow kolektywizacj i jest sprawc godu i masowych aresztowa.
Czeka zawsze dziaaa na zasadzie pastwa w pastwie.
- Nie pierwszy raz si o to spieramy - Osip obstawa przy swoim, najwyraniej
poirytowany. - Czego potrzeba, eby ci przekona, e mam racj, Borysie: zdjcia Stalina z
dymicym rewolwerem w rku na pierwszej stronie Prawdy"? Co m i e r d z i

t y m Z w i z k u S o c j a l i s t y c z n y c h R e p u b l i k R a d z i e c k i c h!
O n w i e, na rany Boga. Stoi za kadym aresztowaniem, kad egzekucj, kad zsyk na
Syberi. Nic nie dzieje si bez jego zgody w tym unweeded garden8 - twoje okrelenie,
Borysie, przejte z ust Hamleta udajcego szalestwo. A b s o l u t n i e n i c!
Kiedy zamkn oczy i zapi oddech, nadal sysz Borysika recytujcego po angielsku:
- Tis an unweeded garden that grows to seed; things rank and gross in nature possess it
merely9.
Powodowany chci wytumaczenia si, Osip niemal dawi si sowami.
- Czerwony terror nie zacz si wczoraj. Mona uzna, e zapocztkowaa go ta
aosna istota, Fanny Kaplan, usiujc zabi Lenina w tysic dziewiset osiemnastym.

Ogrd peen chwastw" - przekad Macieja Somczyskiego.


Jest to ogrd peen chwastw / Rozsiewajcych dojrzae nasienie, / A wadz nad nim wycznie
sprawuje / Wszystko, co gnije i cuchnie w naturze" - przekad Macieja Somczyskiego.
9

Tamtej nocy wydano rozkaz, podpisany rwnie przez Stalina, zabicia tysicy uwizionych
biaych. I on zajmuje si tym od tamtej pory - zabija nadziej, spychajc nas coraz gbiej w
now epok lodowcow. Trzeba go powstrzyma, zanim zagalopuje si i utopi we zach sto
pidziesit milionw ludzi. - Krzywic twarz w oywieniu, Osip przytoczy kilka linijek,
ktre rozpoznaam jako fragment jego starszego wiersza: - ...Lecz, mj pikny, biedny
wieku, Twj krgosup przetrcony"10. Kochana Anno, kochany Borysie, zwierzam si wam,
bo tylko wy ze wszystkich ludzi mnie zrozumiecie. W i e m, j a k s i z a b r a d o
z n i s z c z e n i a g o! Wystarczy iskra. Syszelimy o spekulacjach fizykw, mwicych o
potencjale wybuchowym zamknitym w atomie. Jestem gboko przekonany o susznoci
zaoenia, e potencja wybuchowy tkwi rwnie w jdrze poezji. Jestem w stanie uwolni t
si, potrafi wywoa eksplozj, jeli tylko uda mi si porzuci zdrowy rozsdek, jeli stan
si na tyle niepoczytalny, w kadym rozumieniu tego sowa, eby tkwicy mi w gardle krzyk
gniewu wydosta si na zewntrz. - Osip popatrzy na mnie surowo. - Krzyk ma wiele
wsplnego z paczem, Anno: kiedy raz si zacznie, czowiek ryzykuje, e nie bdzie mg
przesta.
Nie wierzyam wasnym uszom.
-

Planujesz zniszczenie Stalina za pomoc wiersza?!

powiedziaam

niedowierzaniem.
- Wiersza racego pociskiem prawdy, ktra rozniesie si szerokim echem po kraju,
niczym krgi na zastaej wodzie po wrzuceniu kamienia. Co rwnie prostego jak Krl jest
nagi!". Wieniacy powitaj upadek kremlowskiego grala dzikczynnymi modlitwami. Partia
ogosi wito narodowe. Komsomolcy bd piewa mj wiersz, maszerujc do
wyznaczonych zada. Na zjedzie w Teatrze Wielkim, z kadej loy i balkonu, bd go
skandowali robotnicy. Modzi ludzie, ktrzy zestarzeli si przed czasem ze strachu, bd
taczyli na ulicach z radoci. To bdzie koniec Stalina.
- On ci zabije - powiedzia Borysik powanie.
- Egzekucje napeniaj mnie strachem - przyzna Osip. - Zwaszcza moja.
Borysik zacytowa kolejny fragment z Hamleta, brzmiao to tak: safety lies in fear11.
Osip potrzsn gow z irytacji.
- W ogrodzie penym chwastw nie ma adnej tarczy - powiedzia. - I nie o ni chodzi;
celem jest uratowanie Rosji, a nie mnie.
Zaczynaam odczuwa niepokj. Obrciwszy si do Borysika, chwyciam go za klap
10
11

Przekad Bohdana Zadury.


Tarcz najlepsz jest trwoga" - przekad Macieja Somczyskiego.

marynarki.
- Nie stj jak idiota, na rany boskie. Przemw mu do rozumu.
Mam w pamici wyryty obraz tych dwch drogich mi mczyzn, wpatrujcych si
sobie w oczy przez ca wieczno, cho tak naprawd bya to krtka chwila. A potem
Borysik, ten wytrawny baamut kobiet, ktry nie przejawia najmniejszej ochoty do
kontaktw fizycznych z przyjacielem mczyzn, zrobi co, czego nie widziaam nigdy
przedtem w jego wykonaniu: poruszajc si z widoczn nieporadnoci, otoczy Osipa
pakowatymi ramionami i przytuli w gecie, ktry mona opisa jedynie jako ucisk
kochanka.
- Wierz mi, odwidbym ci od tego, gdybym tylko potrafi - powiedzia tonem
zarezerwowanym zwykle na mowy pogrzebowe.
Osip najwyraniej popad w stan egzaltacji. Twarz mu paaa, palce dray.
- Wy dwoje i Nadieka bdziecie moimi pierwszymi czytelnikami - obieca.
Borysik wzi pod rami Osipa i mnie. Nasza trjka znowu sza. Uwiadomiam sobie
sprysto kroku Osipa, jakby sam marsz ustpi wanoci celowi. Przez jaki czas nikt z nas
nie odezwa si sowem. Pamitam, e to Borysik przerwa milczenie.
- Gdyby to byo moliwe, cofnbym zegar.
- Gdzie chciaby wrci? - zapytaam.
- Wrcibym do chwili, kiedy Osip udawa, e ma zdrowy rozum, eby usprawiedliwi
swoj niemono dziaania.
- Ja cofnbym si dalej w czasie - owiadczy Osip z wielk pasj. - Wrcibym do
czasw literatury rosyjskiej, zanim bolszewicy wykrcili jej rami i wyrwali ze stawu.
Miaam nieodparte wraenie, e Osip rozleje wicej mleka. Bagaam go - dobry Boe,
kiedy teraz o tym myl, krew cina mi si w yach - bagaam, eby starannie rozway
konsekwencje swoich poczyna.
- Ostatnia rzecz, jakiej Rosja potrzebuje - powiedziaam mu - to mier kolejnego
poety.

5.
Fikrit Szotman
Wtorek, 1 maja 1934 roku
Przez deski, ktrymi zabito szczelin okna znajdujcego si wysoko w cianie mojej
celi, syszaem rogi, gwizdki, koty i puzony na ulicach otaczajcych ubiank. Mogem sobie
wyobrazi masy robotnikw: niektrzy potrzsali transparentami z nazwami fabryk lub
kolektyww, inni nieli na ramionach mae dzieci, a wszyscy pynli wielk rzek w kierunku
placu Czerwonego, by przej obok grobu Lenina w uroczystym pochodzie z okazji
majowego wita, obchodzonego po raz siedemnasty od kiedy sawetna rewolucja
bolszewicka pchna Rosj na drog do komunizmu. Stre bezpieczestwa stojcy wzdu
trasy wypatrywali tych, ktrzy wypili za duo wdki i ledwie trzymali si na nogach.
Wycigali ich z tumu i odprowadzali do odkrytych ciarwek wyoonych sianem,
ustawionych w bocznych uliczkach, eby wytrzewieli. Robotnicy z mojego cyrkowego
kolektywu - udzia jest obowizkowy, Agrippina byaby wrd nich, gdyby nie siedziaa w
wizieniu jak ja - na pewno maszerowali z reszt ludzi, sztandar z sierpem i motem suy
jako przeciwwaga dla jednej z linoskoczki idcej po linie rozpitej nad ulic przez facetw z
obsugi technicznej. Och, jak bardzo chciaem wzi udzia w pochodzie - machabym jak
szalony towarzyszowi Stalinowi, patrzcemu w d z trybuny ustawionej przy grobie Lenina,
w nadziei, e mnie spostrzee, wskae palcem towarzyszom z politbiura, zczy donie, eby
okaza mi swoj aprobat, i pomacha nimi tak, by cay wiat zobaczy, e nie zapomnia o
ciarowcu, ktry przywiz srebrny medal do Moskwy z mistrzostw Europy w Wiedniu w
tysic dziewiset trzydziestym drugim roku.
- cisz to - powiedzia do mnie wspwizie, ustami sztywnymi od zaschnitej krwi,
jakby haas z ulicy dochodzi z gonika. Kiedy mnie tu wprowadzono, jakie cztery tygodnie
wczeniej, by ju w tej celi, siedzia w kcie skulony jak zwierz, jego koszula i spodnie
przypominay strzpy, ktrych nie da si pocerowa, a bose stopy (bez kilku paznokci) tkwiy
w kauy jego wasnej uryny. By mocno bity i wrzucany do celi w coraz gorszym stanie po
kadym przesuchaniu. Jedno rami mia zwichnite, wybite wszystkie zby przednie poza
jednym, lewa do zwisaa mu bezwadnie, a sdzc po wykrzywianiu twarzy podczas
kasania i plucia krwi, musia te mie poamane ebra, zamiast nosa wida byo krwaw,

obrzmia miazg tkanek, z ktrej co cieko. Od pierwszej chwili nie miaem wtpliwoci, e
ten wizie jest gronym kryminalist, ktry zasuy na surow kar. Nie chciaem siedzie
w jednej celi z takim kundlem i powiedziaem o tym ledczemu, kiedy zaprowadzono mnie na
pierwsze przesuchanie. Podsun mi owek oraz kartk i kaza napisa zaalenie. Nie
chciaem mu si przyzna, e nie umiem czyta ani pisa, dlatego odepchnem kartk z
powrotem i wymamrotaem co o tym, e nie chc marnowa jego czasu na sprawy tak
nieistotne.
Jak si czuem w roli czowieka aresztowanego? Nie baem si, jeli o to chodzi.
Dlaczego miabym si ba? Nie zamaem adnych przepisw, nie byem sabotayst ani
zamachowcem, ani szpiegiem na usugach tajnych sub Wielkiej Brytanii. Nadal naleaem
do partii. Wczeniej tego roku zalegaem co prawda ze skadkami przez dwa miesice (cyrk
by wtedy na objedzie Azji rodkowej), ale kiedy tylko wrcilimy do Moskwy,
wyrwnaem dug, cznie z dziesicioprocentowymi odsetkami karnymi za zwok.
Nie musicie mi wierzy na sowo - mam kwit wpaty i mog to wam udowodni.
Przyznaj, e czuem si potwornie zaenowany, kiedy aresztowano mnie na oczach
wszystkich ssiadw (nasuchujcych przez drzwi i patrzcych przez okna). Wszyscy w cyrku
si dowiedz, jak to siacza zabraa milicja, a poniewa ludzie generalnie uwaaj, i nie ma
dymu bez ognia, kady od razu przyjmie, e musi ciy na mnie j a k a wina. Mog sobie
wyobrazi zakopotanie na ich twarzach, kiedy wrc do cyrku, machajc listem napisanym
na maszynie, podpisanym i z piecztk prokuratora, owiadczajcym wiatu, e aresztowanie
Szotmana Fikrita okazao si godn poaowania biurokratyczn pomyk. Ze wstydu bd
unikali mojego wzroku, kiedy bd im podawa rk na powitanie. Kilku czekistw na pewno
dostanie niez bur. Kto wie, moe nawet nadejdzie telegram od samego towarzysza Stalina
z przeprosinami za wszystkie niedogodnoci, na jakie zostaem naraony przez organa.
Staram si nie myle o samym aresztowaniu, bo najbardziej ucierpiaa wtedy
Agrippina. Pakaa tak rozpaczliwie, e dostaa czkawki. W przerwach midzy szlochem i
czkawk, kiedy prowadzili mnie korytarzem do windy, usiowaa przekona szeciu
milicjantw (mwiono mi, e Czeka zwykle przysya czterech, ale w kocu jestem mistrzem
w podnoszeniu ciarw), e popeniaj straszny bd.
- Zadamy mu tylko kilka pyta, paniusiu - jeden z nich z tikiem na twarzy warkn do
niej poirytowany. - Zanim materac ostygnie, bdzie z wami i waszymi tatuaami z powrotem
w ku.
Jak to si najczciej zdarza, kiedy wierzy si, e prawd jest to, czym si czowiek
udzi, wziem go za sowo.

- Trzymaj obiad na ogniu! - zawoaem wesoo do Agrippiny, kiedy zamykay si


drzwi windy. Ale to byy cikie drzwi i zatrzasny si, jakbym ju by wtrcany do
wizienia, i jeli bya we mnie jeszcze jaka wesoo, znikna niczym jeden z krlikw w
cylindrze pana Danczo. Syszaem, jak Agrippina woa moje imi w gb szybu, gdy winda
rozpocza dug drog ku temu, co miao okaza si koszmarem. Przed blokiem zostaem
wrzucony do ciarwki do rozwoenia chleba, w ktrej nie czu byo chleba, ale
nieporwnywalny z niczym smrd ludzkiego potu.
W niewielkim pokoju przy dziedzicu na tyach ubianki zabrali mi szeroki pas, ktry
przywiozem sobie z Sofii, i sznurowada, a take wszystko, co trzymaem w kieszeniach,
oraz czeski zegarek, majcy pokazywa dat, ale nie dawao si jej dobrze ustawi. Dostaem
do podpisania spis moich rzeczy, wic starannie postawiem swj znak we wskazanym mi
miejscu. Byem w stanie ledzi upyw czasu przez pierwsze osiem lub dziewi dni, bo co
rano wyskrobywaem kresk na grubych kamieniach ciany celi kopiejk, ktr przeoczyli w
czasie przeszukiwania mi kieszeni w nocy, gdy mnie tu przywieli. Ale gdy wrciem
ktrego ranka do celi po caonocnym przesuchaniu - a wiedziao si, e jest ranek, bo
stranicy wsuwali przez szpar w drzwiach suchara i dziwaczny porcelanowy kubek z letni
herbat, smakujc jodyn - przekonaem si, e kto doda kilka kresek, eby mnie zmyli.
Zabrao mi troch czasu, zanim odezwaem si do wsplokatora z celi. Nigdy
wczeniej nie zetknem si z wrogiem ludu i nie chciaem si skazi rozmow z nim. Kiedy
go nie przesuchiwano, spdza, jeli nie spa, godziny na lizaniu ran - dosownie na lizaniu,
bo by jak kot, ktry lie ap, a potem pociera ni reszt ciaa. Na tej podstawie domyliem
si jego chopskiego pochodzenia, bo w Azerbejdanie powszechnie wiadomo, e lina ma
wasnoci lecznicze przy skaleczeniach, siniakach, brodawkach i tym podobnych. Po nie
wiem ilu dniach w celi zaczem aowa, e go po prostu nie zastrzelili, eby skoczy jego
mk. Dlatego wziem si w karby, eby z nim porozmawia.
- A wic, jakie popenilicie przestpstwo, towarzyszu? - zapytaem.
Jego jedno oko, ktre nie byo zamknite z powodu opuchlizny, wpatrywao si we
mnie poprzez przestrze wilgotnej celi, owietlonej jaskrawo wiecc arwk, zawieszon
na suficie poza naszym zasigiem.
- Dlaczego mylicie, e popeniem jakie przestpstwo?
- Nie byoby was tutaj, gdyby byo inaczej. Gdybycie byli niewinni, nie bylibycie w
takim stanie.
Prbowa si rozemia, ale oblini si jedynie.
- Popeniem bd polegajcy na tym, e poruszyem spraw kolektywizacji przed

Stalinem na publicznym spotkaniu.


- Osobicie widzielicie towarzysza Stalina! - I nie czekajc na odpowied,
opowiedziaem mu, jak sam Stalin pogratulowa mi zdobycia srebrnego medalu w Wiedniu
dwa lata wczeniej.
- Jestecie ciarowcem z Azerbejdanu, ktry zosta siaczem cyrkowym powiedzia. - Pamitam, e czytaem o was w Prawdzie". Nazywam si Sergo... - Moe i
doda otczestwo i nazwisko, ale przy fatalnym stanie jego ust trudno byo zrozumie, co
mwi, tak wic nigdy ich nie poznaem. - A co z wami, jakie przestpstwo popenilicie?
- Jestem absolutnie niewinny i niczego nie zrobiem, i ten fakt wyjdzie na jaw, kiedy
koa socjalistycznej sprawiedliwoci bd miay szans si obrci.
- Skoro nie jestecie winni, co tu robicie?
- Doniesiono na mnie, e mam na kufrze nalepk z wie Eiffla. Na wypadek,
gdybycie nie wiedzieli, co to za wiea, powiem, e znajduje si w Paryu.
- Zao si o skrk od chleba, e przesuchuje was sawny Christoforowicz.
- Skd wiecie?
- Jest i moim ledczym. Pisz opowiadania. Christoforowicz to specjalista od
przypadkw ludzi kultury. Jako artysta cyrkowy podpadacie pod kategori kultury.
- Robi wraenie uczciwego bolszewika: jego pierwsze sowa dotyczyy tego, e bd
dobrze traktowany.
- Uczciwy jak cholera - powiedzia Sergo z szyderstwem w gosie. - Zanim z wami
skoczy, przekona was, e jestecie winni tak czy inaczej.
Zgodnie ze znaczkami na cianie przebywaem w wizieniu od szeciu dni, kiedy
przed drzwiami mojej celi zjawio si trzech klawiszy (tylko jeden przychodzi po Serga, ale
nie zapominajmy, e jestem mistrzem w podnoszeniu ciarw). Stao si to pod koniec dnia,
kiedy nakarmiem ju Serga cienk zupk z obierek kartoflanych i kapusty, przyniesion nam
na kolacj w porcelanowych miskach, i mociem si do snu na zoonym kocu.
- Szotman Fikrit! - zawoa jeden ze stranikw, jakby nie widzia rnicy midzy
wichrzycielem Sergo a szanowanym radzieckim obywatelem.
Trzymajc spodnie, eby nie opady mi do kostek, poczapaem za klawiszami
korytarzem, mijajc rzdy ponumerowanych drzwi, do otwartej windy towarowej o
wyguszonych cianach. Pojechalimy do gry, trzy kondygnacje, jak policzyem, a
znalelimy si na pitrze, ktre z wygldu bardziej kojarzyo si z jakim eleganckim biurem
ni z wizieniem. By tam jasno owietlony korytarz, wyoony na caej dugoci wytartym
dywanem, i solidne drewniane drzwi z mosinymi numerami. Klawisze w butach o

podeszwach z krepy podzwaniali kluczami, gdy przemieszczalimy si tym korytarzem, a


kiedy usyszeli innego stranika zbliajcego si do nas i te dzwonicego kluczami,
nacignli mi bluz z plecw na gow i popychali mnie, a stanem z nosem przy cianie. W
chwili gdy stranik z brzczcymi kluczami min nas ze swoim winiem, wznowilimy
marsz. Kiedy znalelimy si przy drzwiach o numerze 23, klawisze zapukali trzy razy,
otworzyli je i wepchnli mnie do rodka.
Znalazem si w ogromnym szczytowym pokoju z oknami po obu stronach, z grubymi
plisowanymi zasonami, odcinajcymi widok na Moskw. Jasne wiata punktowe, z rodzaju
tych, ktrych uywamy w cyrku do numerw specjalnych, przymocowane do kratownicy na
suficie i skierowane na moj twarz, sprawiy, e oczy zaczy mi zawi. Za dugim i wskim
stoem, na drewnianym obrotowym krzele siedzia nieduy, raczej szczupy mczyzna,
ubrany w skrzany rzeniczy fartuch z ciemnymi plamami, woony na jaki mundur. Jego
wosy miay kolor betonu i byy ostrzyone krtko, po wojskowemu. Chronic oczy przed
ostrym wiatem, zaoy okulary o zabarwionych szkach, podobne do tych, jakie nosi kasjer
w cyrku, kiedy podlicza przychd z wieczornego przedstawienia. Kiedy zmruyem powieki,
mogem dostrzec wiszc za nim na cianie wielk fotografi towarzysza Stalina. Sta na
trybunie przy grobie Lenina na placu Czerwonym, grujc nad towarzyszami znajdujcymi
si po obu jego stronach, praw rk mia uniesion, jakby salutowa osobie, ktra patrzya na
zdjcie, jednym sowem, salutowa mnie.
Odczekaem co najmniej kwadrans, przenoszc ciar ciaa z jednej nogi w bucie bez
sznurowada na drug, zanim mczyzna w rzeniczym fartuchu na mnie spojrza.
- Nazywam si Christoforowicz - mwi tak cicho, e musiaem si wysili, eby co z
tego zrozumie. - Macie jakie zastrzeenia do sposobu, w jaki was traktujemy?
- Na nic nie narzekam, wasza wielmono, poza herbat, ktra ma smak jodyny.
- Nasze suby medyczne ustaliy, e kilka kropli jodyny rozpuszczonych w herbacie
zapobiega biegunce, zaburzeniom trawienia, a nawet uszczycy. Syszaem, e sam towarzysz
Stalin zaywa codziennie dawk jodyny. Jeli nie macie innych zastrzee...
- Nie jestem zadowolony z dzielenia celi z wichrzycielem. - To wtedy przesun po
stole w moj stron owek i kartk, ebym napisa zaalenie, czego nie zrobiem z powodw,
ktre podaem ju wczeniej.
Christoforowicz skin rk i trzech stranikw poprowadzio mnie przez pokj i
przykuo za nadgarstki i kostki u ng do metalowych klamer zamocowanych w cianie. Na
jednej z klamer spostrzegem zaschnit krew, a nawet strup, i pomylaem, e przykuwano
tutaj Serga albo podobnych do niego kryminalistw. Przykucie do ciany wcale mnie nie

zaniepokoio - byem w kocu potnym facetem, a Christoforowicz nie wiedzia na pewno


nic o mojej niewinnoci. Bo skd miaby wiedzie, dopiero co si spotkalimy?! Zaoywszy
okulary w okrgych stalowych ramkach, jakie bardzo lubi wani ludzie, zaj si czytaniem
akt, lecych przed nim na stole. Nie spojrza na mnie ani nie odezwa si sowem przez, jak
mi si zdawao, cae godziny. Wypeniem ten czas obserwowaniem go ktem oka. Wyglda
tak jak wszyscy, ktrzy cierpi na bezsenno - powieki mia do poowy opuszczone,
zmarszczki, nazywane przez Agrippin zmarszczkami migrenowymi, brudziy mu wysokie
czoo, grnymi zbami przygryza doln warg. Z tym wszystkim przypomina mi naszych
akrobatw, ktrzy z przeraeniem w oczach krcili si nerwowo za namiotem, zanim
wybiegali na aren, eby ukoni si publicznoci, a ich histeryczne umiechy maskoway
obaw przed nieudanym wystpem. Zastanawiaem si, czy kto w sytuacji Christoforowicza
musi si ba nieudanych poczyna. Prbowaem odgadn, jak jego przeoeni mierz jako
jego dziaa. Mylaem o tym, czy ma rodzin - on, dzieci, braci, siostry, wujw, ciotki. I
czy oni wiedz, w jaki sposb zarabia na ycie. Zastanawiaem si, czy zawodowi ledczy
potrafi zapomnie o pracy po wyjciu z urzdu i rozmawia z przyjacimi i ssiadami, tak
jak ja rozmawiam z przyjacimi i ssiadami, czy te zawsze musz by czujni, way kade
sowo, kady gest, szukajc dowodw wichrzycielstwa. Moe dlatego nie mg spa w nocy.
Chciaem wiedzie, czy wyjeda na urlopy do hoteli zarezerwowanych dla towarzyszy nad
Morzem Czarnym, opala si na kamienistej play u podna klifw, pywa w falach, jada w
zbiorowej stowce, gdzie kelnerzy musz domyla si, jak wany jest poszczeglny go,
bo nikt nie nosi munduru, dziki ktremu wiedzieliby, komu nale si najlepsze kawaki
misa.
Towarzysz ledczy bbni palcami po rejestrze lecym na blacie stou. Od czasu do
czasu ciga skuwk wiecznego pira i notowa co w jednych z akt. Syszaem skrzypienie
stalwki o papier. Ten dwik napawa mnie otuch - to jasne, e kto potraficy czyta i
pisa, jak Christoforowicz, jest te w stanie rozway starannie dowody i doj do wniosku,
e Szotman Fikrit nie powinien znajdowa si w wizieniu. W ktrym momencie nad ranem
przysadzista kobieta w biaym kucharskim kitlu i biaej chustce na gowie wtoczya do pokoju
wzek i postawia na stole dwa talerze z jedzeniem, razem z dwoma biaymi pciennymi
serwetkami, widelcami i noami oraz dzbankiem piwa. Prbowaem si domyli, dla kogo
jest drugie nakrycie. Christoforowicz zatkn rg serwetki za konierz przy szyi i rzuci si na
jedzenie, jak kto mocno zgodniay.
Zapach jedzenia - wyczuem befsztyk i smaon cebul - sprawi, e zakrcio mi si
w gowie.

Kiedy Christoforowicz skoczy je, bekn, zakrywajc usta wierzchem doni, co


podsuno mi myl, e mia inteligenckie pochodzenie, a nie robotnicze. Wycign skoroszyt
z szuflady i w trakcie czytania go wypi wicej piwa. W kocu spojrza na mnie i powiedzia:
- Szotman, Fikrit Trofimowicz?
- Ten sam, wasza wielmono.
- Mam tu napisane, e naleycie do partii od tysic dziewiset dwudziestego smego.
- Tak naprawd zoyem lubowanie w grudniu dwudziestego sidmego, wasza
wielmono, ale lista na ten rok bya ju zamknita, wic musiaem czeka na nowy nabr,
ktry rozpocz si w lutym dwudziestego smego.
- Uwaacie si za dobrego komunist?
Pokiwaem gow z przekonaniem.
- A czym, waszym zdaniem, jest komunizm?
Jego pytanie zwalio mnie z ng. Niewiele wiem o Marksie i Leninie ani te o
dyktaturze proletariatu, e nie wspomn nawet o materializmie dielektrycznym, ale
postanowiem powiedzie, co nastpuje: - Nie jestem do koca pewny, czym jest komunizm,
towarzyszu ledczy, ale jestem pewny, e go rozpoznam, kiedy go zobacz.
- A wic zamknijcie oczy. Dobrze. A teraz opiszcie, z aski swojej, co widzicie, kiedy
patrzycie na komunizm. Dalej, miao!
- Widz kraj, gdzie wszyscy s pewni, e jutro bdzie lepsze od dzisiaj. Nie zrozumcie
mnie le, nie mwi, e dzisiaj jest niedobrze, ale tak jak dzisiaj jest wspaniale, jutro bdzie
jeszcze wspanialej. Widz kraj, gdzie wszyscy - kady robotnik z fabryki, kady chop z
kochozu - maj tak samo dobre ycie jak my w naszym cyrku. Paci si nam od liczby
przedstawie, nawet jak jest nieyca i nikt nie przychodzi i nie kupuje biletw. Kiedy jest si
na etacie w cyrku od trzech lat i czowiek znalaz sobie bab, jak ja, to przysuguje mu
dwudziestoczterometrowe mieszkanie w jednym z nowych blokw przy obwodnicy. Cyrk ma
wasny warsztat szewski i pralni, i lusarza, ktry robi wszystkie czci zapasowe do
naszych ciarwek. Mamy dyplomowan pielgniark, o ktrej si mwi, e moe nawet
odebra pord, cho nie przesza jeszcze takiej prby. Jemy trzy porzdne posiki dziennie w
domu albo w trasie, w soboty i niedziele pijemy piwo, a w imieniny wdk. - Nagle doznaem
olnienia. - Komunizm jest wtedy, gdy wszystko idzie sprawnie i nie potrzeba Czeka, eby
musiaa pilnowa, by wszystko sprawnie szo. W komunizmie bylibycie, towarzyszu
ledczy, bez pracy.
Przez sekund baem si, e moe pozwoliem sobie na zbyt duo, ale Christoforowicz
pokiwa gow z aprobat.

- Mam do was kolejne pytanie, Szotman. Moecie powiedzie, e wypeniacie


polecenia partii?
- Co do sowa, wasza wielmono. Zapytajcie przewodniczcego komitetu
blokowego. Zapytajcie przedstawiciela Czeka w naszym kolektywie cyrkowym. Kiedy partia
mwi skacz, skacz.
- Skoro ju o tym mowa, partia kae wam powiedzie mi, jaka wina na was ciy. To
zaoszczdzi mi mnstwo czasu, a wam mnstwa blu. Na Zachodzie mwi, e czas to
pienidz, co jest przedziwnym sposobem patrzenia na t spraw. Dla mnie czas jest czym, co
si przydziela, tyle i tyle kademu winiowi, eby wyrobi norm. Wygldacie na
zaskoczonego. Tak, ja te mam norm do wyrobienia, jak robotnik w fabryce. Oczekuje si
po mnie okrelonej liczby zezna kadego miesica. Wasze dobrowolne zeznanie zostawi mi
wicej czasu na wycignicie zezna od wichrzycieli, ktrzy chc sabotowa komunizm, a
bez nakaniania z mojej strony nie powiedz wszystkiego. - Christoforowicz wskaza drugi
talerz z jedzeniem. - W chwili gdy podpiszecie zeznanie, bdziecie mogli zje ten befsztyk.
Befsztyk z piwem. I przez ca noc bdziecie mogli spa, i nikt was nie obudzi, to bdzie
wasza nagroda za wspprac.
Jako pierwszy przyznam, e mj umys pracuje powoli. Ale pracuje. Wic tak sobie
wtedy pomylaem: jeeli partia, wiedzc, e jestem niewinny, uwaa, e wyszedbym dobrze
na przyznaniu si do winy, zrobi to w jednej chwili. Ale jeli partia uwaa, e naprawd
jestem winny, i chce, ebym to potwierdzi przyznaniem si do winy, to nie bardzo wiem, jak
miabym to zrobi. Wcignbym wtedy parti, ktr wielbi, do wspudziau w kamstwie.
Nie byem pewny, czy zdoam wytumaczy to Christoforowiczowi w satysfakcjonujcy
sposb, dlatego powiedziaem po prostu: - Chtnie powiem wam, jaka wina na mnie ciy,
jeli tylko bd wiedzia, co zrobiem le.
- Pomog wam, Szotman. - I wtedy wanie Christoforowicz zapyta mnie o to samo, o
co w celi pyta mnie Sergo. - Jeli nie jestecie winni, co w takim razie tu robicie?
- Jestem tu przez pomyk.
- Wyjanijmy sobie co. Jestecie czonkiem partii od tysic dziewiset dwudziestego
smego i uwaacie, e partia moe popenia bdy?
- W partii s tylko ludzie, towarzyszu ledczy. Kiedy zamyka si wrogw ludu
tysicami, a moe nawet dziesitkami tysicy, organa maj prawo do niewiadomego
popenienia bdu raz na jaki czas.
Uywajc tylko jednej rki, Christoforowicz wydmucha nos w pcienn serwetk, co
nasuno mi myl, e wcale nie pochodzi z inteligencji. Przyjrza si rezultatom i

najwyraniej usatysfakcjonowany brakiem objaww jakiejkolwiek choroby, ponownie


przenis uwag na mnie.
- Kady wizie zaczyna zeznanie od tego, e organa popeniy bd - tumaczy
cierpliwie. - Miaem dzisiaj takiego klienta na herbacie. By zecerem w prowincjonalnej
gazecie, w ktrej pod nagwkiem mier trockistowskim zdrajcom wydrukowano histori
triumfalnego przyjcia przez Stalina radzieckich lotnikw, a relacj z procesu kuakw
wichrzycieli pod tytuem Cze podniebnym bohaterom. Odpiera zarzut sabotau i
przypisywa pomylenie nagwkw niewiadomemu popenieniu bdu. Sd dorany uzna
jego uparte nieprzyznawanie si do winy za dowd winy i nie mogem ocali go od
najwyszego wymiaru kary. Zosta rozstrzelany. - Towarzysz ledczy wzi wielki budzik
stojcy na stole i zacz go nakrca kluczykiem znajdujcym si z tylu. - Ju jaki czas temu.
Zwykle to ja odwalam brudn robot. Szczyc si tym, e kocz to, co zaczem: jeli
wizie, ktrego przesuchiwanie mi przydzielono, jest skazany na kar mierci, nie
pozwalam, eby wyrok wykonali jacy obcy ludzie; prowadz go do krypty w podziemiu i
sam do niego strzelam. Moecie to nazwa etyk zawodow. Tylko dzisiaj mam ju za sob
dwie egzekucje - jednym ze skazanych by magik z waszego cyrku, ktry zrobi sobie tarcz
do rzutek ze zdjcia Stalina - cho asystent proponowa, e mnie wyrczy. Wic nadal
uwaacie, e jestecie tu z powodu niewiadomie popenionego bdu?
Przez lata Agrippina wbijaa mi do tpego ba, e jeli nie potrafi powiedzie czego
choby tylko troch inteligentnie, nie powinienem w ogle si odzywa. I tak wanie teraz
postpiem. Christoforowicz wzruszy ramionami i pokrci gow, jakby czym si zasmuci.
Podnis suchawk telefonu i powiedzia do niej bardzo cicho: - Wniecie to.
Jeden ze stranikw, ktrzy mnie tu przyprowadzili, wwiz na taczce mj kufer.
Klawisz przechyli taczk i zrzuci kufer na podog w miejscu pomidzy mn, przykutym do
ciany, a ledczym, stojcym przy stole. Zobaczyem nalepk z wie Eiffla, obrysowan
koem z czerwonej farby.
Towarzysz ledczy gestem odprawi stranika, a sam obszed st i usiad na blacie,
wycigajc przy tym krtkie nogi tak, e czubkami butw dotykay podogi.
- Porozmawiajmy o tej nalepce z wie Eiffla - zaproponowa uprzejmym tonem.
- Nie mam niczego do ukrycia - powiedziaem. - Po pierwsze, trzeba wiedzie, e to
nie ja j nalepiem na kufer. Dostaem kufer ju z t nalepk. Nawet jej nie zauwayem,
dopki kobieta z brod nie podniosa tej sprawy na zebraniu kolektywu cyrku. Po drugie,
trzeba wiedzie... - Wysilaem umys, prbujc przypomnie sobie, co Agrippina kazaa mi
mwi. - ...e osobicie uwaam radzieckie wiee za sto razy lepsze od tej gupiej wiey w

Paryu, ktra wyglda jak olbrzymia zabawka mechaniczna. To znaczy, wystarczy popatrze
na t wie Eiffla, eby si przekona, jaka jest paskudna.
- Bylicie w Paryu?
- Nigdy. Moecie sprawdzi mj paszport zagraniczny: nie ma tam piecztki z Parya.
- Szpiedzy maj sposoby na przekraczanie granicy bez stempli w paszporcie.
- A po co miabym jecha do Parya? Nie ma tam nic poza bezrobociem i
wizieniami, i kolejkami po chleb przed piekarniami, a kapitalistyczna policja pilnuje
biednych i bezdomnych proletariuszy, eby nie pokazywali si obrzydliwie bogatym
kapitalistom, ktrzy ich wykorzystuj.
- Ja te nie byem w Paryu, ale mwiono mi, e maj tam szerokie aleje i wspaniae
muzea pene skarbw sztuki.
- Nie ma w Paryu nic, czego nie mona byoby znale w radzieckich miastach i
radzieckich muzeach, towarzyszu ledczy. Wemy choby na przykad obraz Mona Liza...
- Gdzie widzielicie obraz Mona Liza?
- W jakiej ksice.
Christoforowicz umiechn si wesoo.
- Tak si skada, e obraz Mona Liza jest w Paryu.
Gono przeknem.
- Musiaem go pomyli z jakim innym, tu w Rosji - powiedziaem cicho.
- Idmy dalej. Kiedy kobieta z brod zwrcia wam uwag na nalepk z wie Eiffla,
dlaczego jej nie odlepilicie?
Po raz pierwszy w czasie tego przesuchania poczuem twardy grunt pod nogami.
- To, e jej nie zerwaem, musi wiadczy na moj korzy, towarzyszu ledczy.
Pokazuje, e nie mam nic do ukrycia.
Christoforowicz zagryz doln warg, a wycieka z niej kropla krwi, a potem zliza j
jzykiem.
- Nie potrzeba nawet dowiadczonego ledczego, eby si zorientowa, e prawda jest
dokadnie odwrotna, Szotman. Gdyby rzeczywicie ta nalepka, ktra znalaza si na kufrze
bez waszej winy, bya bez znaczenia, natychmiast bycie j zdarli. Fakt, ecie tego nie
zrobili, pogra was - moe oznacza jedynie, e kwestionowana nalepka z wie Eiffla jest
tajnym znakiem przynalenoci do konspiracji trockistw, spiskujcych przeciwko wadzy
bolszewickiej i ustrojowi socjalistycznemu. Bd musia powiadomi odpowiednie wadze,
eby szukay charakterystycznej nalepki z wie Eiffla na walizkach i kufrach innych
podejrzanych o zdrad.

Patrzc na to z perspektywy czasu, nie potrafi waciwie powiedzie nic konkretnego


o tym, na czym skoczyo si to pierwsze przesuchanie, a potem drugie, trzecie i czwarte.
Ani tego, ile byo tych przesucha. W moich wspomnieniach wszystkie te przesuchania
zlewaj si w jeden dugi koszmarny sen, urozmaicony jazd w gr i w d towarow wind,
i herbat o smaku jodyny, z Sergiem krzyczcym w agonii, po wrzuceniu go do celi, we
wasne wymiociny i siki. Zdarzay si sytuacje, ktre dokadnie zapamitaem, kiedy szedem
korytarzami o wasnych siach, i inne, gdy trzeba mnie byo wlec do szczytowego pokoju z
plisowanymi zasonami i z niego wynosi. Myl, ale nie jestem tego absolutnie pewny, e
zaczli zmusza mnie biciem do zezna w czasie trzeciego lub czwartego przesuchania. A
dziao si tak. Pamitam, e towarzysz ledczy otworzy grn szuflad mojego kufra i
wycign z niej gar bezwartociowych obligacji carskich. Pamitam, e popatrzy na mnie
i zacz jakby artobliwie bi mnie nimi po twarzy. Pamitam, e zapyta: - Zatem
powiedzcie, Szotman, spodziewacie si, e kapitalici wrc szybko do wadzy w radzieckiej
Rosji?
- Sam stanbym na barykadach, gdyby sprbowali - odpowiedziaem.
- A skoro o tym mowa, jak wyjanicie obecno tych carskich obligacji w waszym
kufrze?
- Prosz, ebycie mi uwierzyli, towarzyszu ledczy, kiedy wam powiem, e te
obligacje naleay do przyrodniego brata mojej matki, ktry w czasie rewolucji mia
niewielk fabryk w Baku, zatrudnia dziesiciu czy dwunastu Izraelitw, ktrzy wszywali
potniki w kapelusze. Przyrodni brat mojej matki kupi te obligacje dla artu po upadku cara,
kiedy sprzedawali je za minimaln cz ich nadrukowanej wartoci. Mia zamiar
wytapetowa nimi wychodek za domem, ale uznano go za kapitalistycznego wyzyskiwacza i
skoczy przed plutonem Czerwonej Gwardii, zanim zdy si tym zaj. Matka znalaza je
w pudeku po butach, kiedy sprztaa szaf przyrodniego brata. A jak si przekonaa, e s
bez wartoci, zacza uywa ich na podpak w kuchni. Przed Bogiem auj, e nie
pozwoliem jej na to, tylko zabraem je, eby skrca z nich papierosy.
- Uwaasz mnie a za takiego durnia, Szotman? Spodziewasz si, e uwierz, jakoby
trzyma te obligacje, eby uywa ich zamiast bibuek papierosowych?
- Bg mi wiadkiem, wasza wielmono, e to prawda. Maj odpowiedni rozmiar i
odpowiedni ksztat, i wolno si pal. Gdybym mia troch machorki, pokazabym wam.
Christoforowicz wrci do stou i wyj kartk papieru z czego, co wygldao na moje
akta.
- W waszym podaniu o przyjcie do partii nie ma sowa o tym, e wasz wuj zosta

rozstrzelany przez Czerwon Gwardi. Zatem do listy waszych przestpstw musimy doda
zafaszowanie oficjalnych danych.
- Nie by moim wujkiem, towarzyszu ledczy. By przyrodnim wujkiem. W
kwestionariuszu pytali o krewnych. Poza tym on mieszka w Baku, a my w grach. Chyba w
ogle nigdy go nie widziaem. Gdyby min mnie dzisiaj na ulicy, nie rozpoznabym go.
- Jak miaby dzisiaj was mija na ulicy, skoro nie yje?
- Chciaem tylko powiedzie... niewiele pi, towarzyszu ledczy, dlatego niektre
rzeczy czasem mi si mieszaj.
- Miesza si wam niewinno z win - powiedzia z takim przekonaniem, e zaczem
si zastanawia, czy wiedzia o czym, czego ja nie wiedziaem.
Mniej wicej wtedy w szczytowym pokoju ledczego zjawi si najwikszy ze
stranikw, Uzbek o zamanym, le zronitym nosie i z dugimi baczkami, niczym u
wdrownego zapanika. Mierzylimy si wzrokiem przez kilka sekund. Nie miaem
wtpliwoci, e mimo zego stanu kolana pokonabym go, gdybymy mieli si siowa.
Uzbek, bez wtpienia zawodowiec, sprawdzi, czy nadgarstki i kostki ng mam dobrze
przykute do klamer w cianie. Christoforowicz podszed z msk skarpetk, a Uzbek,
posugujc si drewnian chochl, zacz wsypywa do niej piasek z czerwonej skrzynki
przeciwpoarowej. Kiedy skarpetka wypenia si piaskiem do poowy, przewiza jej doln
cz kawakiem sznurka i wyprbowa na spodniej stronie wasnej doni. Zadowolony,
spojrza na towarzysza ledczego, ktry ponownie znalaz si przy stole i z zatknit za
konierzyk serwetk jad kolacj. Drugi talerz z kiebas i kapust czeka na mnie, jelibym
podpisa zeznanie. Wycigajc paznokciem maego palca ks spomidzy zbw, co
przekonao mnie, e jednak mia robotnicze korzenie, Christoforowicz skin gow.
Zapanik, jeli by nim wczeniej, zanim zacz pracowa dla organw, podszed do mnie,
chwyci za gow i delikatnie przycisn mi prawy policzek pasko do ciany. Istnieje
niepisane prawo pomidzy naprawd potnymi mczyznami, jak ten Uzbek i ja, e nie
powinno si uywa wasnej siy, eby kogo skrzywdzi, jeli mona tego unikn, a jeli
nie ma innego wyjcia, powinno si uywa jej z penym szacunkiem. Dlatego Uzbek mi si
przedstawi.
- Islam Issa.
Ja take powiedziaem mu, jak si nazywam.
- Fikrit Szotman.
Jego nacisk na mj policzek nasili si.
- Powiedzcie, kiedy bdziecie gotowi.

- Rbcie, co macie robi, eby zapracowa na chleb - odpowiedziaem mu.


Unieruchomi mi gow przy cianie wielk ap i zacz wali skarpetk napenion
piaskiem w rodek mojego lewego ucha.
Nie jestem taki gupi, jak twierdz ludzie, ktrych nazwisk nie wymieni. Wziem to
za dobry, a nawet pozytywny znak: posuenie si skarpetk wypenion piaskiem, a nie
ceg, i koncentrowanie si na rodkowej czci ucha oznaczao, e nie chc zostawia ladw
na moim ciele. A to z kolei oznaczao, e bez mojego zeznania nie maj pewnoci, czy
zdoaj udowodni mi popenienie przestpstwa, i dlatego bd musieli mnie wypuci do
domu, do Agrippiny. No bo przecie nie przejmowali si zostawianiem ladw na ciele Serga
- rozumiecie, co mam na myli? To mogo oznacza jedynie, e dla nich by winny jak amen
w pacierzu, a w moim przypadku nie odrzucili jeszcze zaoenia, e mog by niewinny jak
Dziecitko Jezus, cho, zwrcie uwag, nie powiedziabym tego gono, bo, jak o tym
bbnili na zebraniach partyjnych, rosyjski Koci prawosawny by opium dla mas czy
czym w tym rodzaju.
Bicie powtarzao si w czasie nastpnych przesucha, a ja powoli guchem na lewe
ucho. Zaczo si od straszliwego dzwonienia. Prbowaem ucieka mylami od okropnego
blu i przypominaem sobie tatuae Agrippiny, jeden po drugim - wa wspinajcego si po
jej udzie, map Afryki, twarze Lenina i Stalina oraz t nazywan Engelsem, cho byem
dopuszczony do sekretu i wiedziaem, e to zdrajca Trocki, i portret Mony Lizy, ktry moe i
znajdowa si w Paryu, a nie w Rosji, dwa pawie, po jednym na kadym z jej wtych
ramion. Proszki przeciwblowe dziaay przez jaki czas, ale potem pulsowanie zaczynao si
od nowa i zacierao mi obraz tatuay, a nie mogem ich sobie wyranie przypomnie. Im
wicej mnie bili, tym bardziej dzwonienie si oddalao, i wydawao mi si ju, e dochodzi z
drugiego pomieszczenia, a potem z innego pitra wizienia. Potem zostawaa jedynie
bolesno ucha i cisza. Mimo zamroczenia piekielnym blem zdaem sobie spraw, e nie
mog bi mnie w drugie ucho, jeli chc, ebym sysza ich pytania. Dostrzegaem te pewne
korzyci z oguchnicia na jedno ucho, o czym towarzysz ledczy nawet pewnie nie pomyla
- oznaczao to przecie, e mogem spa ze zdrowym uchem przycinitym do koca na
pododze w celi i nie sysze Serga, jczcego przez cay dzie.
Uzbek odchodzi od czasu do czasu do gsto plisowanych zason, eby zapali
papierosa, a wtedy podchodzi do mnie towarzysz ledczy i zadawa pytania. Chcia wiedzie,
jaki mia by w zaoeniach polityczny wydwik blizny na twarzy towarzysza Stalina,
wytatuowanej na moim bicepsie. Kiedy opowiedziaem o poparzeniu lin w trakcie stawiania
namiotu w Tbilisi, parskn miechem.

- Macie odpowied na wszystko, co, jak wynika z moich dowiadcze, jest dowodem
winy.
- Mwi wam, jak byo naprawd.
- A co z pidziesicioma dolarami amerykaskimi, ktre wzilicie, eby
amerykaski ciarowiec Hoffman mg zdoby zoty medal na mistrzostwach Europy w
tysic dziewiset trzydziestym drugim roku? Mylelicie, e o tym nie wiemy, prawda?
Zmdrzejcie, Szotman, wiemy o wszystkim, co trzeba o was wiedzie. - Christoforowicz
nawet nie da mi szansy odparcia tego zarzutu. - Czekici, ktrzy mieli na was oko w
Wiedniu, napisali raport. Wtedy dopisao wam szczcie: zdjcie ze Stalinem ciskajcym
wam rk w czasie wizyty na Kremlu ukazao si w gazecie, zanim zdylimy was
aresztowa. Ale w aktach zostao, e jestecie na usugach Amerykanw od tysic dziewiset
trzydziestego drugiego roku. Kiedy pierwszy raz si z wami skontaktowali? Jakich tajnych
szyfrw uywaj, eby porozumiewa si z wami od waszego powrotu do Moskwy? - Mniej
wicej wtedy otworzy dramatycznym gestem kolejn szuflad w moim kufrze i wycign
egzemplarz amerykaskiego magazynu Strength and Health", ktry Bob Hoffman da mi w
Wiedniu. Gosem niskim od pogardy Christoforowicz przeczyta co, co brzmiao po
amerykasku, a byo dedykacj, jak Bob Hoffman w nim napisa. Nie musia tumaczy
sw, znaem je na pami. Dla Fikrita Szotmana, ktry wzi srebro, kiedy by o dziesi
kilogramw za mn w martwym cigu. Wiede, 27 grudnia 1932". I podpisa si: Od
przyjaciela, Boba Hoffmana, ktry wzi zoto". - Kady idiota atwo si domyli, e jest tu
ukryta jaka sekretna wiadomo. Oszczdcie sobie cierpienia i powiedzcie, co tu napisano,
Szotman. Nasi spece od szyfrw i tak j odczytaj.
Uzbek zgasi papierosa w skrzyni z piaskiem i wrci w moje poblie, cay czas
uderzajc si po doni skarpetk wypenion piaskiem. Towarzysz ledczy obrci mi gow,
tak eby mwi do zdrowego ucha.
- Nie musz wam przypomina, e Trocki by w Nowym Jorku w czasie pierwszej
rewolucji, ktra zrzucia cara z tronu w tysic dziewiset siedemnastym roku. Bez wtpienia
by na licie pac amerykaskich tajnych sub, kiedy wrci do Rosji, eby doczy do
bolszewikw, i pniej usiowa przej wadz w partii po mierci Lenina. To jasne, e
jestecie wsplnikiem Trockiego: tak samo jak jemu, i wam pac Amerykanie. Jeli chcecie
liczy na wyrozumiao, przyznajcie si do tego, co i tak wiemy - jestecie kluczowym
czonkiem grupy powizanej z trockistowskim antybolszewickim orodkiem dziaajcym w
Paryu. - I doda z takim triumfem, e niemal syszaem ta-dam!" w jego gosie: - Takie jest
znaczenie nalepki z wie Eiffla na waszym kufrze!

Od tamtego dnia mino pewnie duo czasu, zanim zaczem bra pod uwag i tak
moliwo, e istnieje ziarno prawdy w wersji wydarze podanej przez towarzysza ledczego.
Nie bardzo wiedziaem, co by to mogo by, ale nabieraem przekonania, e wiele wskazuje
na to, i musi na mnie ciy jaka wina. Przecie nawet wiejski gupek wie, e nie ma dymu
bez ognia.

6.
Nadieda Jakowlewna
Poniedziaek, 7 maja 1934 roku
Mandelsztam rozcignity na materacu, z ramionami odrzuconymi na boki,
wsuchiwa si w uwodzicielski piew morskiej nimfy i ku mojej ogromnej uldze zdoa
oprze si pokusie i nie rozbi na skaach otaczajcych nasz fortec.
Od styczniowego wieczoru, kiedy odbyo si tamto spotkanie autorskie, Zinaidzie
udao si w mniejszym lub wikszym stopniu odseparowa od ma agronoma. Waciwie nie
wprowadzia si do nas z caym dobytkiem - staraa si zachowa pozory, e cigle mieszka z
mem, eby nie straci praw do lokalu i, rzecz jasna, moskiewskiego meldunku. Ale zacza
spdza dwie, czasami trzy noce w tygodniu z nami, w Domu Hercena, i czciej ni rzadziej
w naszym ku, bo tylko wtedy, kiedy mj m by zmczony albo zajty m i s j
g r a l a, jak j nazwaam, spaa na cienkim materacu w kuchni.
Skromna

mistrzyni

spojrze

penych

winy,

rozpalonych

policzkach

prowokacyjnych orgazmach (tumionych w poowie ze wzgldu na cienko cian naszej


sypialni), przystosowaa si do protokou mnage trois. Powicaa tyle samo uwagi mnie,
co mojemu mowi, czciowo dlatego, eby zrekompensowa mi to, e z kolei on powica
jej wicej uwagi ni mnie, a czciowo dlatego (schlebiam sobie), e okazaam si dla niej,
podobnie jak ona dla mnie, atrakcyjna fizycznie i podniecajca seksualnie. Przypisuje si
Mandelsztamowi powiedzenie, e kochanie trzeciej osoby nie jest pozbawione ryzyka, cho w
tym konkretnym przypadku nie istniao ryzyko, e on zakocha si w Zinaidzie niedorzecznie
albo dorzecznie. Mog powiedzie, e bya z rodzaju seksualnych stworze, ktre z czasem
zaczynaj nuy. Jej cige popisywanie si inteligencj, drobiazgowo, jej egzaltowane
zachwycanie si poet coraz czciej trcio banaem. Pozostawao jednak jej ciao. C to
byo za c i a o! Naleaa do kobiet, ktre nie maj nic przeciwko temu, e s podane ze
wzgldu na ciao, i tylko ciao. I przyznam jej nawet pomysowo w pewnych technikach
uprawiania mioci, normalnie praktykowanych przez nierzdnice. Chciaam przez to
powiedzie, e aden z waniejszych otworw nie by pomijany. Nawet jeden. Mandelsztam,
zafascynowany nowoci pontnej osbki, ktr mia do dyspozycji, do pewnego stopnia ni
urzeczony - co mogabym porwna z sytuacj znalezienia na kredensie egzotycznego owocu

- przejawia skonno do zapominania o mojej obecnoci jako uczestniczki, a nie


obserwatorki. Myl, e koncentrowanie si mczyzny wycznie na trzeciej osobie, z
zaniedbywaniem tej, z ktr dzieli ycie, to ukryte ryzyko miosnych trjktw. Musz
pamita, eby ktrego dnia porwna swoje uwagi ze spostrzeeniami Achmatowej w tej
kwestii.
Gdzie byo moje miejsce? Rankiem dnia, ktry chciaabym opisa jako przykadowy,
Zinaida poruszya si w moim objciu, zacza sennie pieci moj pier jedn rk, drug
signa do Mandelsztama. Kiedy przekonaa si, e jego miejsce jest puste, usiada
gwatownie.
- Udao ci si pospa troch? - zapytaam.
- Po wszystkim, tak. Po naszej cudownej biaej nocy. Dobry Boe, ten twj m jest
nienasycony. - Rozejrzaa si po malekiej sypialni. - Dokd on poszed?
- Nie pi od wielu godzin - odpowiedziaam. - Syszysz, jak chodzi w drugim pokoju?
- Tworzy wiersz?
- Na to by wygldao.
- Dla mnie?
Musiaam powstrzyma umiech.
- Nie dla ciebie, kochana dziewczyno. Cho moe pozwoli ci go powoa do ycia
sowem mwionym, jak powiada, kiedy go skoczy.
A skoro mowa o nienasyceniu, opada z powrotem w moje ramiona i zacza pieci
moj skr opuszkami palcw.
- To prawda, co powiedziaa o kobiecym ciele, e jest znacznie atrakcyjniejsze od
mskiego - oznajmia. Jej do wdrowaa w d ku moim biodrom. - To nie przypadek, e
wszyscy wielcy rzebiarze i malarze woleli kobiece akty od mskich. Nasza skra jest
bardziej jedwabista, nasze zaokrglenia agodniejsze, nasze siedliska zmysw trudniej
zlokalizowa, ale kiedy ju si je odkryje, bez wysiku mona je pobudza. Zgodzisz si ze
mn, Nadiedo?
Nie wykluczam, e nie byam w stanie wyartykuowa odpowiedzi.
- Najbardziej uwielbiam nasze piersi - mwia dalej. - Czasami pieszcz wasne, eby
przypomnie sobie, jak pikne s kobiety.
- Czy swojego agronoma kochaa tak samo, jak kochasz nas?
- Nabijasz si ze mnie, Nadiedo, prawda? Wyszam za pierwszego mczyzn, z
ktrym si przespaam, a przespaam si z pierwszym spotkanym przeze mnie mczyzn,
ktry mia moskiewski meldunek. By moim biletem z Uralu do cywilizacji. Jeste w stanie

wyobrazi mnie sobie, jak spdzam najlepsze lata ycia jako czonkini zespou teatralnego w
Permie?
- Twj agronom ma na pewno jakie zalety?
- Och, tak, bezsprzecznie ma. Pojawi si wyposaony w dwudziestodwumetrowe
kwaterunkowe mieszkanie niedaleko Arbatu. Ma prac ze sta wypat i pozwolenie na
korzystanie z jednego pokoju komunalnej daczy nad Wog w czasie wakacji, i niewane, e
bachory z zasmarkanymi nosami roj si tam jak szaracza. Ale najwaniejsze ze wszystkiego
jest to, e jedzi w delegacje na cae tygodnie, eby bada, jakie ziarna s najlepsze dla
danego klimatu, bo tym wanie si zajmuje.
- Kiedy kota nie ma w domu, myszy harcuj - draniam si z ni.
Potwierdzia moje przypuszczenie jednym z tych spojrze penych winy.
- Zawsze wraca do domu stanowczo za wczenie. Maestwo z moim agronomem,
ktry jest sto lat ode mnie starszy...
- Dwanacie - poprawiam j.
- Dwanacie sonecznych lat, ale sto psychicznych - upieraa si przy swoim. Maestwo z nim zmienio nasze moskiewskie mieszkanie w klatk, z ustalonymi godzinami
posikw i wyprnie, i ustalonymi dniami w miesicu na kopulacj. Czsto mylaam, e
lepiej bdzie mi samej, ale nie chciaam zostawia mieszkania, a razem z nim cennego
meldunku w stolicy, a strac je, jeli si rozwiod. Jeeli do tego dojdzie, chyba bd w stanie
zabi za meldunek. Powiedz szczerze, mylisz, e jestem za?
- Wszyscy jestemy zmuszeni do kompromisw, eby utrzyma gow nad wod w
tym proletariackim bagnie. A nawiasem mwic, widziaam tego twojego agronoma, kiedy
poszlimy z mem za kulisy, gdy graa jedn z kobiet w Trzech siostrach. Jak na
mczyzn, wcale le nie wyglda.
- Przede wszystkim chciaabym wiedzie, czy potrafisz mi wyjani, najdrosza
Nadiedo, czemu kobiety takie jak my czuj pocig do mczyzn? Nie mamy pojcia o tym,
co dzieje si w ich gupich gowach. Zdarza si, e patrz na ich ciaa i zbiera mi si na
wymioty. Mwic obiektywnie, penis, dyndajcy bezwadnie niczym soniowa trba
pomidzy ich wochatymi nogami, jest najohydniejsz czci mskiego ciaa. A mimo to... a
mimo to, kiedy zauwa nabrzmienie w spodniach mczyzny, puls mi przyspiesza. Marz o
tym, eby go dotkn, pocaowa, ogrza wargi mietank, przyj j - ach, Nadiedo,
p o w i t a s e r d e c z n i e - w ustach. - Zadraa w moich ramionach. - Na sam myl
o tym mogabym przey orgazm.
- Masz szczcie, e to mczyni, a nie kobiety, trac jeden dzie ycia z kadym

orgazmem - zaartowaam.
- Mam szczcie - zgodzia si z powag. - Kiedy wemie si wszystko pod uwag,
mamy znacznie lepiej ni mski rodzaj, nie uwaasz?
- A skoro ju mwimy o przyjemnociach, chtnie napiabym si herbaty oznajmiam.
- Co za wspaniay pomys - odpowiedziaa.
Narzuciam na ramiona stary szlafrok Mandelsztama i poszam boso do kuchni, eby
nastawi wod na malutkiej kuchence naftowej. Mandelsztam, ubrany w jedwabny szlafrok,
ktry kupiam mu na pchlim targu za pienidze zarobione tumaczeniem, by tak pogrony w
meandrach tworzenia, e pewnie nawet nie zauway, jak przeszam obok niego. Kiedy
wrciam do dziennego pokoju z tac z kubkami i czajnikiem herbaty, zastaam Zinaid
zwinit w kbek na wersalce, pod kodr z ka, spod ktrej wystawaa jej urocza kostka u
nogi. Patrzya z konsternacj na Mandelsztama chodzcego energicznie po pokoju, cztery
dugie kroki w jedn stron, cztery dugie kroki z powrotem, furiacko palcego cay czas
papierosa. Usadowiam si obok niej, nalaam herbaty do dwch wyszczerbionych kubkw i
trzymaymy je potem w doniach, eby si ogrza, czekajc, a wrztek troch ostygnie. Od
czasu do czasu ml przelatywa nad gow Mandelsztama - ciany w Domu Hercena
wyciszono filcem, ktry sta si cieplutkim siedliskiem insektw. Skupienie Mandelsztama
byo tak absolutne, e potrafi odgoni mola machniciem doni, zupenie nie zdajc sobie z
tego sprawy. Uwiadomiam sobie, e nie usyszaby nawet wycia nowych syren
przeciwlotniczych, jakie zainstalowano wok Moskwy teraz, gdy Hitler obj wadz w
Niemczech. Jego usta si poruszay, formowa sowa i frazy. Niemal syszaam poezj
stukajc niczym pi o szyb.
A potem Mandelsztam zatrzyma si w p kroku i spojrza na nas tak, jakby dopiero
w tej chwili zorientowa si, e jestemy w pokoju. Spostrzeg mola blisko nosa, otrzsn si
z transu i ruszy w pocig za owadem, jakby to wanie on by sprawc dziury, ktr
niedawno odkry w wenianym swetrze. Wspinajc si po meblach, klaszczc zaciekle
domi, wspaniay owca moli miota si po pokoju a do chwili, gdy wycigajc przed siebie
praw do w triumfalnym gecie, pokaza nam na niej niewielk plamk krwi.
- Myl, e go mam! - zawoa.
- Mola? - spytaa Zinaida.
- Wiersz - odpowiedzia Mandelsztam. - Epigram na Stalina.
Zinaida, mylc, e Mandelsztam posucha wreszcie rady wielu przyjaci, ktrzy
namawiali go do napisania ody do Stalina, przyja to z ulg.

- Wiem, e na pewno byo to dla ciebie trudne - powiedziaa do niego. - Ale moim
zdaniem mdrze zrobie.
Ujam j pod rami.
- Nie rozumiesz, kochane dziecko. Osja na pewno stworzy bardzo niezakamany
wiersz, taki, w ktrym niczego nie owija si w bawen. Ty i ja poznamy go jako pierwsze.
Wygldaa na zdziwion.
- Przecie istnieje tylko jeden rodzaj wierszy, kiedy pisze si o Stalinie.
Wzrok Mandelsztama spocz na szklanej popielniczce stojcej na parapecie,
przepenionej niedopakami, w wikszoci, bo nie wszystkimi, jego. (Zastanawiaam si, czy
kiedy wrcilimy do mieszkania poprzedniego popoudnia, zauway pety mocnych
papierosw, jakich sam nigdy nie pali). Zamykajc oczy, eksponujc blad krta, unis nad
gow do z plamk krwi i zacz recytowa.
yjemy tu, nie czujc pod stopami ziemi,
Nie sycha i na dziesi krokw, co szepczemy,
(Syszymy jeno grala kremlowskiego,
Morderc, oprawc chopskiego)12.
Palce tuste jak czerwie w grub pi ukada,
Sowo mu z ust pudowym ciarem upada.
miej si karalusze wsiska
I cholewa jak soce rozbyska.
Wok niego haastra cienkoszyich wodzw:
Bawi go tych usunych pludzikw moz.
Jeden ka, drugi czka, trzeci skrzeczy,
A on sam szturcha ich i zorzeczy.
I ukaz za ukazem kuje jak podkow
Temu w pysk, temu w kark, temu w brzuch, temu w gow.

12

Wersy w nawiasie s wersj pierwotn; pniej zostay zastpione innymi, wczonymi ostatecznie

Miodem kapie kada nowa mier


Na szerok osetysk pier13.
Mandelsztam, odmieniony, popatrzy na mnie twardo, z jednoznacznym byskiem
triumfu w oczach, i w kocu zrozumiaam, co mia na myli, mwic: Martwy, ale jeszcze
niepochowany". Patrzc wstecz na ten cezurowy moment w naszym yciu, pytam sama
siebie: Jak naprawd si czuam? Przypuszczam, e byam podekscytowana i dumna, i
zdruzgotana

jednoczenie:

podekscytowana

jego

miaoci,

dumna

tego,

wspuczestniczyam w akcie czystego sprzeciwu, zdruzgotana, bo jego instynkt


samozachowawczy, t a k s a m o jak mj, nieodwoalnie zamiera. Co do Zinaidy, schowaa
szybko kostk nogi pod kodr i przywara do mojego ramienia.
- Morderc,

oprawc

ludu

p r o s t e g o! - jkna. - Ale nie

moesz mi tego tak po prostu zrobi, Osipie. Co si stanie, kiedy si dowiedz, e


przysuchiwaam si, gdy gono go mwie? O mj Boe! W cianie moe by mikrofon.
Mog nagrywa kade sowo, ktre teraz wychodzi z naszych ust! Nadiedo, jeli on nie chce
zachowywa si mdrze, ty musisz dziaa rozsdnie za was dwoje i przemwi mu do
rozumu.
Im bardziej protestowaa, tym ja bardziej go popieraam. Byam w kocu jego on, a
ona tylko przygodn kochank.
- We si w gar, Zinaido. Osip zrobi ci najwikszy komplement, czynic ci jedn z
pierwszych suchaczek. Tylko kilkoro wybranych bdzie wiedziao o istnieniu tego epigramu.
Cokolwiek si stanie, moesz by pewna, e ani on, ani ja nigdy nie ujawnimy, e go
syszaa.
Mandelsztam pad na kolana przed nami dwiema.
- Zinaido, nie wolno ci nawet sowem pisn o tym komukolwiek. Gdyby si
dowiedzieli, mgbym zapaci za to yciem.
Pokiwaa aonie gow.
- Nadieka nauczy si tego epigramu na pami, tak jak zapamitaa wszystkie moje
wiersze. Ale postanowiem, e ty te powinna to zrobi. Jeli co by si nam stao, ten wiersz
musi przetrwa.
Zinaida szczelniej owina kodr nagie ciao, jakby to mogo j w jaki sposb
odgrodzi od tej niefortunnej proby.
do caoci; nie wystpuj w przekadzie Stanisawa Baraczaka.
13
Przekad Stanisawa Baraczaka.

- Powtarzajcie obie za mn - powiedzia Mandelsztam stanowczym tonem. - yjemy


tu, nie czujc pod stopami ziemi, / Nie sycha i na dziesi krokw, co szepczemy...
- yjemy tu, nie czujc pod stopami ziemi, nie sycha i na dziesi krokw, co
szepczemy...
- Syszymy jeno grala kremlowskiego, / Morderc, oprawc chopskiego...
- Syszymy jeno grala kremlowskiego, morderc, oprawc chopskiego...
Uczc si na pami wierszy Mandelsztama od lat, nabraam wyczucia rymu i rytmu, i
warstw wieloznacznoci ukrytych w tekcie, wiedziaam, gdzie wypada najkrtsza pauza na
oddech. Nauczenie si szesnastu wersw nie zabrao mi wiele czasu. Zinaidzie szo gorzej.
Wkrtce stao si jasne, e nie syszy wewntrznej muzyki poezji Mandelsztama.
Zapamitywaa prawidowo cztery linijki, a potem mylia interpunkcj, a nawet kolejno
sw, kiedy ponownie je powtarzaa. zy frustracji wypeniy jej oczy.
- Nie znosz, gdy stawia si mnie w takiej sytuacji - nie umiem si uczy tak jak ty.
Musz widzie napisane sowa, eby je sobie wyobrazi. Tak si ucz rl w teatrze. Nawet
jako dziecko musiaam wszystko zapisywa, eby nauczy si czego na pami.
Wymienilimy z mem spojrzenia.
- Jak mylisz? - zapyta.
Wzruszyam ramionami.
- O ile bdziemy mieli pewno, e kartka zostanie zniszczona w chwili, gdy ona
nauczy si wiersza na pami.
Zinaida odetchna z ulg.
- Przysigam, e j spal - powiedziaa. - Kiedy przyjd nastpnym razem, wyrecytuj
wiersz bezbdnie.
Mandelsztam wzi piro i papier. Przykucnwszy przy walizce, sucej nam za
biurko, spisa epigram. Zinaida posza do sypialni po swoje rzeczy i kilka minut pniej
wyonia si stamtd ubrana. Mandelsztam przeczyta to, co napisa, by mie pewno, e
efekt jest dokadnie taki, o jaki mu chodzio, a potem wrczy kartk Zinaidzie. Ona za
zoya j dwukrotnie i wsuna za stanik.
- Jestem ci wdziczny, e chcesz to zrobi - powiedzia Mandelsztam.
- Jestem ci wdziczna, e mog nalee do waszej fortecy - odpowiedziaa Zinaida
nerwowo. - A czuj dreszcz, gdy myl o twoim zaufaniu.
- Moe powinna i, zanim ta rozmowa stanie si zbyt ckliwa - zasugerowaam,
wchodzc im w sowo. Pamitam, e dodaam: - Nie zapomnij spali wiersza.
Przypominam sobie jej stanowcz odpowied: - Moecie na mnie liczy.

Po jej wyjciu ubraam si i zajam porzdkowaniem sypialni. Przez otwarte drzwi


widziaam Mandelsztama siedzcego na wersalce, wpatrzonego w sufit, klaszczcego w rce
od czasu do czasu, eby zabi mola, ktry zbliy si do niego na miertelnie niebezpieczn
odlego.
- Mylisz, e postpiem susznie? - zawoa do mnie.
- Mwisz o epigramie czy Zinaidzie?
- I o jednym, i o drugim.
Przeszam do pokoju dziennego i usiadam na podokietniku wersalki. Osip pooy
do na kostce mojej nogi i oboje umiechnlimy si na to samo wspomnienie - pierwszy raz,
gdy zbliylimy si do siebie, w noc, gdy poznalimy si w CHAM-ie w Kijowie, zacz
niespieszne poznawanie mojego ciaa od kostki nogi. Przez dugi czas bawilimy si
powtarzaniem dowcipu o Mandelsztamie jako pierwszym i czoowym rosyjskim kostkowym
fetyszycie.
- Co do epigramu - odezwaam si. - Torturujesz si nim od miesicy. Powiniene
wyrzuci go z organizmu. Musisz jedynie bardzo uwaa, kogo dopuszczasz do tajemnicy.
Jeli chodzi o zaufanie do Zinaidy, to niegrona istota, ktrej bdzie trudno, gdy jej ciao si
zestarzeje. Tymczasem jest przejta, e jej luby to poeta Mandelsztam.
Mandelsztam pojania.
- Istnieje poeta o takim nazwisku.
Jego ucisk na mojej kostce sta si mocniejszy. Spojrza na mnie bacznie, oczekujc
potwierdzenia.
- Istnieje - zgodziam si z przekonaniem. - I jeszcze nie jest martwy.
Byo ju prawie poudnie, kiedy chcc oprni popielniczk przeadowan
niedopakami, wyszam i wysypaam jej zawarto do kosza na ulicy przy drzwiach Domu
Hercena. I natknam si tam, jakeby inaczej, na Borysa Pasternaka wyrzucajcego mieci
po ranku spdzonym w innymi skrzydle budynku, u przyszej byej ony i syna. Mwic mu,
e Mandelsztam potrzebuje pociechy, praktycznie zacignam go do naszego mieszkania.
M wpycha wanie koszul w spodnie, kiedy spostrzeg Pasternaka w drzwiach, stojcego
za mn. Wyda z siebie okrzyk radoci.
- Zostaniesz na obiedzie - zaordynowaam. - Mamy chleb, troch masa i dwa jajka;
wykombinuj trzecie, od ktrego z ssiadw z pitra.
Dodatkowe jajko zdobyam w drugich drzwiach, do ktrych zapukaam. Kiedy
wrciam do mieszkania, zastaam Mandelsztama stojcego porodku dziennego pokoju i
recytujcego ostatni wers epigramu na Stalina Pasternakowi siedzcemu na pododze,

opartemu plecami o cian, z twarz ukryt w olbrzymich doniach. Kiedy Mandelsztam


skoczy, Borys siedzia, nawet nie drgnwszy.
- I co? - zapyta Mandelsztam zniecierpliwiony.
- I co? - powtrzyam od drzwi.
Borys unis wzrok najpierw na mnie, potem na mojego ma.
- Kto o tym wie? - spyta natarczywym tonem.
- Nas troje - odpowiedzia Mandelsztam. - I jedna przyjacika.
- Moecie jej ufa?
- Tak - odpowiedziaam od drzwi.
Wstajc w jednym podskoku, Borys podszed do okna i zamkn wewntrzne
okiennice. Potem obrci si twarz do nas.
- Popeniacie samobjstwo - powiedzia. Jego oczy tak bardzo si zapady, e ledwie
dawao si dostrzec renice. - Kiedy powiedziae, e uwolnisz krzyk gniewu, ale nawet by
mi do gowy nie przyszo, e dopucisz si takiego szalestwa.
- Rosja potrzebuje - zauway Mandelsztam - wicej szalestwa i mniej rozsdku.
Borys by tak bardzo przejty, e wtpi, by go usysza.
- Jak moge napisa taki wiersz, ty, yd! - wypali.
- Zapominasz, e przeszedem na chrzecijastwo, eby dosta si na uniwersytet odpowiedzia Mandelsztam ze zoci.
- Stalin i ludzie skupieni wok niego maj sporo wsplnego z duchownymi z
trybunaw hiszpaskiej inkwizycji - powiedzia Pasternak. - Dla calificadores yd
konwertyta pozostawa ydem w sercu i duszy.
Trudno byo wtrci swko, ale udao mi si: - Wyrecytuj ci ten wiersz jeszcze raz,
Borysie, a ty mi powiesz, o czym yd nie powinien w nim wspomina.
- Nie, nie, nie musz sucha go powtrnie, eby wiedzie, e Osip nie przemyla go
do koca. Jest albo gupi, albo naiwny. Cay mi si nie podoba.
Mandelsztam opad na wersalk.
- Poezja karmi si naiwnoci, nie gupot - odezwa si, najwyraniej zdruzgotany
reakcj Pasternaka. - Sam stoisz na stanowisku, e sztuka to podejmowanie ryzyka.
- Ja tak powiedziaem? Gdzie?
Mandelsztam zdoby si na gorzki umiech, kiedy rzuci Pasternakowi w twarz jego
wasne sowa.
- Nie mona mwi o sztuce, jakby bya rynn albo prac konstrukcyjn, bo wtedy
pytanie o ni sprowadza si do techniki. Mwienie o technice pisania wierszy jest mwieniem

o technice ponoszenia klski. Naley pamita, e trzeba podejmowa ryzyko, nic na ziemi
nie istnieje bez podejmowania ryzyka".
Borys wymamrota co o tym, e mwi to w innym kontekcie. Obrci si do mnie z
furi.
- Jak moesz pozwala mu to robi?
Zanim zdyam otworzy usta, Mandelsztam powiedzia bardzo cicho: - W naszym
zwizku nigdy nie musz prosi jej o jakiekolwiek pozwolenie, tak samo jak ona mnie.
Borys zaczyna mnie irytowa.
- Jeste zy - wybuchnam - bo brak ci ikry, eby zrobi to, co robi Osip. Nie jeste
takim poet jak on.
Mandelsztam usiowa mnie uspokoi: - Nadieko, posuna si za daleko...
Pamitam, e powiedziaam: - Nie posunam si za daleko. On powinien zrozumie,
e Mandelsztam musi by szczery wobec Mandelsztama, a nie Pasternaka.
Borys wyglda na zdumionego.
- Kochany Osipie, nie poznaj ci. Stae si kim innym.
- Kiedy on staje si kim innym - poinformowaam Borysa, czerpic, do czego si
przyznaj, pewn satysfakcj z jego ewidentnego zdziwienia - sama nigdy nie zostaj daleko
w tyle.
Borys unis rk do czoa i masowa je, bo zacza go drczy migrena.
- Jeli powanie mylisz o obaleniu Stalina - zwrci si do Osipa - docz do
politycznej walki zakrojonej na dugie lata.
- Moja osobowo nie pozwala mi na polityczn walk - odparowa mj m. - Jestem
zbyt

niecierpliwy

na

tworzenie

strategii.

Jedynie

taktyka

odpowiada

mojemu

temperamentowi. Cignie mnie do gestu. I wierz, e sia poezji moe przenosi gry razem z
kremlowskim gralem.
- Przerb chocia ten wiersz - powiedzia Borys gosem nabrzmiaym od emocji. eby by zawoalowany, dwuznaczny, napisany, zamy, o jakiej postaci historycznej.
- Skoczyem z owijaniem w bawen, Borysie. Wiersz musi by napisany tak, by
obnaa zo Stalina, tak, eby bezmzgi idiota go zrozumia. - Uznajc, e to pooy kres
dyskusji, Mandelsztam wyskandowa jedn ze swoich ulubionych mantr: - Jeli nie teraz, to
kiedy? Jeli nie ja, to kto?
Kiwajc gow, zrozpaczony Borys odwrci si, gotw do wyjcia. Zawaha si w
drzwiach.
- Jedno, co moesz zrobi - jeli nie dla wasnego dobra, to przez wzgld na

przyjaci, ktrzy syszeli ten epigram - to przerobi drugi dwuwiersz. Stwierdzenie o


mordercy i chopskim oprawcy jest niebezpiecznie jednoznaczne. Prosz ci, Osipie, eby to
zmieni.
M popatrzy na mnie, mylc, e zaatakuj Pasternaka. Wziam gboki oddech i
przygryzam jzyk. O tym, czy czowiek prawdomwny bdzie nadal mwi prawd, kiedy j
ju z siebie wyrzuci, mg zadecydowa jedynie Osja.
Widziaam, e Mandelsztam, zastanawiajc si nad sowami Borysa, gryzie
wewntrzn stron policzka. Odrzuciwszy do tyu gow z irytacj, powiedzia: - Oryginalna
wersja ma jeszcze dwa wersy, ktre odrzuciem, bo wyday mi si niewystarczajco
jednoznaczne. Jeli to ci troch uspokoi, zrezygnuj z mordercy i oprawcy chopskiego" i
przywrc wersj pierwotn. - Zamkn oczy i wyrecytowa linijki, ktre miay zastpi
tamte:
A w pswkach, prozmwkach naszych
Cie grala kremlowskiego straszy14.
Borys powiedzia: - Jeli naprawd zaley ci, ebym si tak nie denerwowa, wyrzu z
pamici cay epigram.
Na sam myl o tym, co mj m wtedy zrobi, serce zaczyna mi bi szybciej. Trzsy
mu si rce, ale unis wysoko brod i powtrzy sowa, ktre rzuci w twarz Ugorowiytkinowi i jego przyjacikom w stowce w zajezdni tramwajowej.
- Jestem tym poet, ktry nazywa si Mandelsztam.
Nie mogam si oprze, eby nie dorzuci wasnych trzech groszy: - Co do mnie, to
jestem on poety Mandelsztama i jestem z tego dumna.
Borys wzruszy ramionami ze zoci i obrci si do drzwi.
- A co z jajkami? - zapytaam.
- Jak moesz myle o jedzeniu w takiej godzinie! - warkn z rozdranieniem. - Czy z
wersem o oprawcy chopskim, czy bez niego, ta sprawa fatalnie si skoczy. Przez ostatnie
lata le si z tob obchodzili, Osipie. Jeli uprzesz si przy tym epigramie, bdziesz wiedzia
przynajmniej, d l a c z e g o tak le ci traktuj. Podziwiam ci jako poet. Kocham ci jak
brata. I ycz wam dugiego ycia, Osipie Emiljewiczu.
Pamitam, e uderzy mnie widok zdruzgotanego Mandelsztama - liczy wszak na
bezwarunkowe poparcie Pasternaka. W wyobrani nadal sysz jego gos, woajcy za

odchodzcym poet: - Wam rwnie ycz dugiego ycia, Borysie Leonidowiczu.

14

Przekad Stanisawa Baraczaka.

7.
Zinaida Zajcewa-Antonowa
Poniedziaek, 7 maja 1934 roku
Jak ten sukinsyn mg mi to zrobi! Z tej sytuacji - moim zdaniem - jest tylko jedno
wyjcie. Jeli ycie ci si znudzio i chcesz si zabi, przesta o tym papla i zrb to,
powiadam, ale nie cignij za sob innych. Nie masz do tego prawa. Ten wiersz Mandelsztama
o Stalinie to najprawdziwszy obd. Odbio mu, straci rozum, zupenie oszala. Ale to
j e g o szalestwo, nie moje. Na rany boskie, nie jestem nawet pewna, czy to dobry wiersz.
Ale to nie powstrzyma Mandelsztama przed recytowaniem go wszystkim kiedy-pisarzom,
przesiadujcym w Domu Hercena. Mj Boe, co do licha on sobie myli, kiedy deklamuje
taki wiersz niewinnym ludziom? Nie ma moralnego prawa do robienia z innych
wspsprawcw czego, co jest, mimo wszystko, j e g o przestpstwem. yjemy w epoce,
kiedy kto, kto wie o zdradzie i nie doniesie na wichrzyciela, sam s t a j e s i sabotayst,
podlega takiej samej karze jak sprawca. Nie trzeba geniusza, eby przewidzie, co si stanie:
z piciu, dziesiciu albo dwudziestu ludzi, ktrzy usysz ten wiersz, jedna lub kilka osb albo w s z y s c y poza biedn Nadied, olepion mioci - pomyli to samo co ja.
Mandelsztam ma piekielny tupet, stawiajc nas w sytuacji, kiedy mona nam zarzuci zdrad
z powodu s u c h a n i a jego zasranego wiersza. Co oznacza, e albo jedna z osb, ktre
wysuchay tego epigramu, albo wszyscy wspuczestnicy przestpstwa bd si broni w
jedyny moliwy sposb: popdz do najbliszego komisariatu milicji i donios na autora,
zanim zrobi to kto inny, bo wtedy Czeka przyjdzie wszy i kae si tumaczy, jak to si
stao, obywatelko, e usyszaycie ten zdradziecki wiersz i nie doniosycie na wroga ludu,
ktry go napisa. I co wtedy miaabym zrobi? Zatrzepota rzsami i zapyta: O jakim
wierszu mwicie, towarzyszu milicjancie?" Do tego czasu bd znali tre tego utworu do
ostatniej kropki, a take nazwiska, adresy oraz numery dowodw osobistych wszystkich,
ktrzy go syszeli. A ci, ktrzy nie zawiadomili organw, obudz si z rk w nocniku, jak
mwi przysowie, i skocz na Syberii albo, niech Bg broni, jeszcze gorzej. I za co? No bo
w kocu co ten wierszyk Mandelsztama moe zmieni.
Poza yciem tych, ktrzy mieli pecha i go usyszeli.
Kochany Osip naprawd nie zostawi mi wielkiego wyboru, dlatego wcale nie czuj

si jak zdrajczyni, ktra naduywa jego zaufania, czy kto w tym rodzaju. Zreszt nawet dla
idioty byo oczywiste, e ten biedak usiuje popeni samobjstwo. Powiadamiajc organa,
zrobi wic jedynie to, czego w gbi serca on ode mnie oczekiwa.
Czy bdzie mnie gnbio przeduenie wasnego ycia kosztem skrcenia ycia
Mandelsztama?
Swoocz, bydlak! Rozmawialicie z Nadied! Jeli kto jest winny skrcenia ycia
Mandelsztamowi, to ta jego suka! S folie deux. I s siebie warci. Na Boga jedynego, jakich
jeszcze kamstw wam o mnie naopowiadaa?!

8.
Anna Andriejewna
Niedziela, 13 maja 1934 roku
Podnoszc do ucha suchawk telefonu, wiedziaam ju, e stao si co strasznego.
Borysik, gosem przerywanym statycznymi wyadowaniami spowodowanymi burz
magnetyczn, zakcajc poczenie Petersburga z reszt Rosji, oznajmi: - Musisz
bezwzgldnie rzuci wszystko, co robisz, i przyjecha do Moskwy. - Powiedzia to celowo w
taki sposb, e nie zostawi mi miejsca na dyskusj. Mojemu kochanemu przyjacielowi udao
si nada gosowi brzmienie jednoczenie niespokojne i kamienne. I wanie ta kamienna
niewzruszono sprawia, e po plecach przeszed mi dreszcz. Usiowaam mu powiedzie, e
to nie najlepszy dla mnie moment na opuszczanie Petersburga. Mj dwudziestodwuletni syn,
Lew, z ktrym kontakty nie ukaday mi si najlepiej, by akurat w miecie i rozmawialimy o
tym, co midzy nami poszo nie tak, a on nie czyni mi wyrzutw z powodu opisania
macierzystwa jako sodkiej tortury"; mj trzeci m, historyk sztuki Nikoaj Punin, zaatwi
skierowanie na dwutygodniowe wakacje w jednym z uniwersyteckich orodkw nad jeziorem
adoga i marzy o wyrwaniu si z miasta; a z kolei znajomy wydawca zgodzi si
opublikowa mj krytyczny esej o Puszkinie, pod warunkiem jednak, e skrc tekst o
poow, a nie byo to atwe zadanie, jako e pierwotn wersj zdyam ju okroi o jedn
drug. Borysik zbywa moje tumaczenia, ja za zaczam si irytowa, ale wtedy usyszaam:
- Nie rozumiesz, Anno. Nasz wsplny przyjaciel, ktrego nazwiska nie wymieni na
wypadek, gdyby organa podsuchiway t rozmow, postanowi si zabi.
- Zabi si? - Usyszaam wasny gos powtarzajcy tpo grone sowa.
- Pamitasz rozmow, jak mielimy, nasza trjka, nieopodal soboru Chrystusa
Zbawiciela, bombardowanego przez betonowe zy"? C, wcieli w ycie swoje plany.
Usiowaem go przekona, e to szalestwo, ale popierany przez upart jak olica on
oznajmi, e Rosji potrzeba mniej rozsdku, a wicej szalestwa. Jestem przekonany, e tylko
ty moesz wywrze na niego jaki wpyw w tej sprawie. Musisz natychmiast przyjecha do
Moskwy i powstrzyma go, zanim... - zakcenia na linii zaguszyy Borysika na chwil, a
potem usyszaam sowa: - ...rozlane mleko.
Wanie dlatego rozczarowaam syna, ma i wydawc. M prbowa namwi mnie,

abym zadzwonia do Mandelsztamw i poprosia, eby Osip wyszed po mnie na dworzec, ale
baam si, e bdzie mi odradza przyjazd, wic pomylaam, e lepiej bdzie, jeli tego nie
zrobi. Poniewa byo za pno, eby zapa nocny pocig, a stanowczo za wczenie na
poranny, nastpne bezsenne godziny spdziam na rzucaniu si po ku (po okropnej ktni z
Nikoajem, dowodzcym, e Osip jest dorosym czowiekiem, ktry dobrze wie, co robi, i
jeli naprawd postanowi odebra sobie ycie, moim moralnym obowizkiem jest uszanowa
jego decyzj).
Nawet w najbardziej sprzyjajcych okolicznociach dopada mnie gorczka podrna rajzefiber. W przeciwiestwie do Borysika, ktry uwielbia wskakiwa do ostatniego wagonu,
kiedy pocig odjeda ze stacji, wol by na dworcu z zapasem czasu. Wiedzc o tym, m
namwi ssiada, mieszkajcego przy naszym bulwarze i jedcego samochodem sub
miejskich, eby zawiz nas na Moskowskij wokza na dugo przed witem. W poczekalni,
penej podrnych picych na awkach, Nikoaj zauway automat telefoniczny i znowu
radzi mi, ebym zadzwonia do Mandelsztamw. Czy dlatego nie sprzeciwiam mu si, e
byam wykoczona i nie mylaam jasno - nie wiem. Ale poczyam si z midzymiastow i
podaam telefonistce numer telefonu znajdujcego si na korytarzu pierwszego pitra w
Domu Hercena. Po dugim czekaniu usyszaam, jak telefon na drugim kocu linii zacz
dzwoni. Poniewa nikt nie odbiera, telefonistka zamierzaa mnie rozczy, ale wyjaniam
jej, e to aparat wsplny dla lokatorw caego pitra, i bagaam, eby tego nie robia. Kiedy
w kocu kto podnis suchawk, powiedziaam, e chc rozmawia z Mandelsztamem.
Czy zdajecie sobie spraw, ktra jest godzina?" - spyta jaki mczyzna z rozdranieniem.
Zanim zdyam odpowiedzie choby sowem, poinformowa mnie, e w Domu Hercena nie
mieszka aden Mandelsztam. Zaczam go przekonywa, e bardzo si myli, e Mandelsztam
mieszka w Domu Hercena, ale w suchawce nastaa cisza.
- O co mu chodzio, kiedy powiedzia, e aden Mandelsztam nie m i e s z k a w
Domu Hercena? - zapytaam ma, a gruze paniki rozrasta mi si w gardle.
- Usiujc czyta midzy wierszami, popeniasz powany bd - odpowiedzia Nikoaj,
ale po jego oczach widziaam, e on rwnie obraca w mylach te sowa, jakby byy
kamieniami i szuka pod nimi robakw nieszczcia.
Wziam ze sob do pocigu artyku o Puszkinie w nadziei, e przepracowujc go,
zajm myli, ale skoczyo si na tym, e uciam sobie drzemk na twardym siedzeniu
wagonu drugiej klasy; z szalika zrobiam prowizoryczn poduszk, by ucho, oparte o szyb,
nie posiniaczyo si od szarpni pocigu. I niy mi si sny tak przeraajce, e musiaam
zmusza si do czuwania, by uciec przed niepokojem, jakim napeniay mi dusz.

aden Mandelsztam nie m i e s z k a w Domu Hercena! Czyby ludzie, zostawiajcy


niedopaki w popielniczce Nadiedy, przejli kontrol nad telefonem? Czy w ten sposb, na
mod czekistw, oznajmiali o mierci poety Mandelsztama?
Soce chowao si za dachy drewnianych chat, gdy pocig mija moskiewskie
przedmiecia, pierwsze fabryki i bloki kwaterunkowe, z emblematem sierpa i mota nad
ukowatymi bramami, i pez przez okolice o niewybrukowanych ulicach z nowo
postawionymi budynkami, ktre przyszy na ten wiat z defektem okooporodowym:
brzydot. Byo ju ciemno, kiedy wjechalimy na wspaniay Leningradskij wokza przy
Komsomolskoj paszczadi. Opuciam okno w przedziale i wychyliam si, eby sprawdzi,
czy zobacz znajom twarz - Borysik powinien skalkulowa, ktrym pocigiem przyjad, i
szepn o tym swko Osipowi, przynajmniej tak pomylaam, tak miaam nadziej. Ale zbyt
wielu pasaerw krcio si po peronie, i to kiepsko owietlonym. Chwyciwszy torb
podrn, przecisnam si przez tum na pocztek peronu. Jestem wystarczajco wysoka, by
widzie ponad gowami ludzi, mimo to i tak weszam na betonowe obmurowanie, eby mie
lepszy widok. Kazaam sercu nie zamiera, jeli Osip si nie zjawi. Mg przecie mie
spotkanie z redaktorem, chccym opublikowa jeden z jego wierszy, w ktrych wyraa si
ogrdkami. Mg biega po okolicznych stowkach w poszukiwaniu tanich papierosw.
Kiedy nie udao mi si go wypatrzy, moje nieposuszne serce i tak zamaro. Moe
Borysik nie zdoa zamieni z nim sowa z tych samych powodw, przez ktre i ja nie
mogam si z nim skontaktowa - b o

aden

Mandelsztam

nie

m i e s z k a w D o m u H e r c e n a!
Nigdy si nie dowiem, jak z dusz przeraon przeczuciem tragedii, wzrokiem
rozmazanym od niewylanych ez znalazam odpowiedni lini tramwajow. Nie wykluczam,
e zwyky instynkt zaprowadzi mnie do tramwaju, pomg mi kupi bilet u konduktorki na
kocu wagonu i podpowiedzia, gdzie wysi i dokd i. Mniej wicej czterdzieci minut
pniej, z sercem walcym jak mot w klatce z eber, znalazam si przed drzwiami
mieszkania Mandelsztama w Domu Hercena. Pamitam, e uniosam zakrzywiony palec,
eby zapuka, ale zaraz potem zaparo mi dech w piersiach i cofnam si ze strachu, e nikt
mi nie otworzy.
A co, jeli aden Mandelsztam nie mieszka w Domu Hercena?
I wtedy wstrzymaam oddech, zapukaam i w napiciu czekaam na odgos krokw.
Wydao mi si, e syszaam kobiecy gos, woajcy Ju id" gdzie ze rodka. Sekund
pniej Nadieda znalaza si po drugiej stronie zamknitych drzwi i zapytaa: - Kto tam?
W jaki sposb udao mi si zmusi struny gosowe do dziaania: - To ja - wydukaam.

- To ja, Anna.
Drzwi otworzyy si natychmiast, a umiech zaskoczenia zmaterializowa si na
anielskiej twarzy Nadiedy. Kiedy dotaro do mnie, e nie umiechaaby si, gdyby aden
Mandelsztam nie mieszka w Domu Hercena, runam w jej ramiona.
- Osipie, zobacz, kto si zjawi w naszych progach! - zawoaa Nadieda, prowadzc
mnie do kuchni. A tam siedzia mj drogi Osip, z poami koszuli na wierzchu i w szelkach,
popijajcy herbat przy stole.
Na jego widok opadam na krzeso i rozpakaam si z ulgi.
Kiedy uspokoiam si na tyle, e mogam wczy si do rozmowy, opowiedziaam o
wezwaniu mnie do Moskwy przez Borysika. Osip zaja mnie za to, e go nie uprzedziam i
przez to nie wyszed po mnie na dworzec, ale wtedy weszam mu w sowo, opisaam gos,
ktry syszaam we wsplnym telefonie, utrzymujcy, e aden Mandelsztam nie mieszka w
Domu Hercena. Osip i Nadieda wymienili spojrzenia. Osip umiechn si ponuro. Nadieda
obja go i pocaowaa w rami.
- Pewnie powinnam ci bya powiedzie - odezwaa si. - Bdzie ju kilka miesicy, od
kiedy obcy ludzie zaczli odwiedza nasze mieszkanie, gdy nas nie ma. Od czasu do czasu
znajduj pety w popielniczce.
Pamitam, e wykrzyknam: - Ale on o tym wie, Nadiedo! Trzyma to w
tajemnicy, eby nie martwi c i e b i e.
Nadieda wbia wzrok w Osipa. - Wiedziae o niedopakach?
By peen niedowierzania. - Tylko mi nie mw, e te o nich wiedziaa!
I tych dwoje ludzi, niczym psotne dzieciaki, ktre odkryy, e maj wspln
tajemnic, zaczo si mia a do ez.
- Tu nie ma si z czego mia - powiedziaam.
Oboje ucichli.
- Oczywicie, masz racj, Anno - odpowiedziaa Nadieda. - Jeli si miejemy, to ze
zdenerwowania.
- Nerwowy miech - zaartowa Osip - jak powszechnie wiadomo, znakomicie dziaa
na kiszki.
- Porozmawiajmy o wierszu - zaproponowaam.
- Wysuchasz go? - zapyta Osip.
Nadieda dotkna mojego ramienia.
- Wysuchaj - powiedziaa. - Jest wspaniay.
Zgodziam si skinieniem gowy. Osip wsta, zatkn poy koszuli za spodnie i zapi

guzik pod szyj. Wzi gboki wdech, odrzuci do tyu gow i zacz recytowa.
yjemy tu, nie czujc pod stopami ziemi,
Nie sycha i na dziesi krokw, co szepczemy,
A w pswkach, prozmwkach naszych
Cie grala kremlowskiego straszy.
Nie mog powiedzie, ebym przyja ten epigram tak, jak zwykle chonam wiersze
Mandelsztama, przy pierwszym suchaniu hipnotyzujce mnie nastrojem i melodi. Tym
razem wiersz zapad w moj wiadomo odamkami sw - fragmentami niemajcymi
adnego zwizku ze sob i z caoci. Przyznaam si do tego, kiedy Osip zacz domaga si
komentarza.
- Angielski poeta Eliot w Jaowej ziemi twierdzi, e podpar fragmentami swoj ruin
- powiedziaam. - Ale twoje fragmenty sprowadz ruin na ciebie.
- Jak moesz redukowa mj epigram do fragmentw? - odparowa, najwyraniej
niezadowolony z mojej reakcji.
Nadieda, jak zawsze, stana w jego obronie.
- No wanie, o jakich fragmentach mwisz?
Prawd mwic, serce mi pkao, bo nie byam w stanie zareagowa pozytywniej. Ale
przeszlimy z Osipem dug drog - razem z moim nieyjcym ju mem Gumilowem
stalimy si towarzyszami w poezji na wiele lat przedtem, zanim Nadieda pojawia si w
jego yciu. I wan cech naszego poetyckiego braterstwa bya absolutna, nawet brutalna
szczero. Wic powiedziaam mu, ktre fragmenty wryy mi si w pami.
- Gral kremlowski... palce tuste jak czerwie... karalusze wsiska... usuni
pludzikowie... ach, i ten kawaek o kadej nowej mierci kapicej miodem na osetysk
pier. Dobry Boe, Osipie, przecie syszelimy o ludziach, ktrzy przepadli w wizieniach za
samo wspomnienie o tym, e Stalin ma w yach kropl bandyckiej osetyskiej krwi, bo to
przeczy jego czysto gruziskiemu pochodzeniu.
Rozpinajc guzik pod szyj koszuli, Osip usiad przodem do mnie.
- Twoim zdaniem to nie jest dobry wiersz - powiedzia bezbarwnym gosem.
Signam do jego rki.
- Pomijajc jego zuchwao, nie uwaam go za dobry wiersz, nie. W moich uszach
nawet nie zabrzmia jak wiersz. Nie wsuchiwae si w muzyk sw, kiedy je czye.

Mylae o czym innym. To polemika, ktra z zaoenia ma uchodzi za polityczn


argumentacj. Czego takiego nie wczyby do zbioru poezji, jeliby mia by kiedy
opublikowany.
Osip pokrci gow.
- Dekabryci mieli polityczne wiersze Puszkina w kieszeniach, gdy powstali
przeciwko carowi w Petersburgu.
Pamitam, e Nadieda wtrcia si, wzburzona: - To, czy ten wiersz jest dobry, czy
niedobry, nie ma nic do rzeczy.
Osip powiedzia: - To wiersz mwicy prawd, jeden z tych, w ktrych nie owija si
w bawen. To wiersz oczyszczajcy, pozwala odci si od tego, co byo, tak by Rosja moga
zacz znowu od pocztku.
Czuam si w obowizku wskaza mu na spraw oczywist.
- Zabij ci przez niego, jeli stanie si znany.
- To wanie mwi Borys - zauwaya Nadieda.
- Borysik ci kocha tak samo jak ja, Osipie. Ryzykowanie ycia dla prawdziwego
wiersza to jedno, a co innego naraanie ycia - i twojej przyszej twrczoci - na
niebezpieczestwo z powodu polemiki.
- My tego tak nie widzimy - powiedziaa Nadieda.
Umiechnam si, syszc to m y. Nadieda zawsze bya troch zazdrosna o moje
relacje z Osipem. Kiedy teraz przypominam sobie tamt rozmow, myl, e uya tego
zaimka do podkrelenia swojego niewtpliwego statusu ony, bo ja byam tylko dugoletni
przyjacik. Noc si koczya, a my siedzielimy przy niewielkim kwadratowym stole bez
szans na porozumienie. Nic, co mwiam, nie robio na nich najmniejszego wraenia. Borysik
bardzo si zmartwi, kiedy si dowie, e nie zdoaam przekona Osipa, by wrci na grunt
rozsdku.
Musiaa ju dochodzi jedenasta, kiedy usyszelimy, e kto skrobie w drzwi
mieszkania.
- To pewnie Siergiej Piotrowicz - powiedziaa Nadieda, zrywajc si na rwne nogi,
zadowolona z pretekstu do zakoczenia bezcelowej dyskusji. - Przychodzi mniej wicej o tej
porze, eby skorzysta z azienki i poycza.
- Co poycza?
Nadieda odpowiedziaa: - Cokolwiek akurat mamy do jedzenia. Wszystko, co zarobi,
wydaje na alkohol, ale przed pjciem do ka robi si godny. Nie jest wybredny, bierze
cokolwiek - jajko, troch kaszy, kromk chleba z konfitur albo bez. Nawet korniszona.

Osip doda ze miechem: - Nawet korniszona.


Kiedy Nadieda posza go wpuci, Osip opowiedzia mi o ich przyjacielu i ssiedzie
Siergieju Piotrowiczu, ktry mieszka na drugim pitrze w pozbawionej azienki poowie
mieszkania byej ony. Poniewa tych dwoje ze sob nie rozmawiao, musia w cigu dnia
puka do rnych drzwi i prosi o uyczenie toalety.
- Jest cakiem przyzwoitym poet lirycznym, p-Gruzinem po matce. Jaki czas temu
zosta zwolniony z posady redaktora literackiego regionalnej gazety za wydrukowanie
wiersza Mandelsztama, std mam wobec niego dug wdzicznoci. Od chwili gdy go
wyrzucono, nie moe znale pracy. Wie jako koniec z kocem tumaczeniem
nieskoczenie dugiego epickiego poematu. Poniewa poemat jest gruziski, wszyscy myl,
e to przedsiwzicie jest bliskie sercu Stalina, i tak Siergiej dostaje co miesic stypendium
niezalenie od tego, jak wiele czy jak mao stron przeoy.
Nadieda wrcia do kuchni, liryczny poeta - z oparami alkoholu w oddechu - poda
roztrzsiony za ni. Chwyci moj do, pocaowa niczym wiatowiec, ledwie muskajc
skr spkanymi ustami.
- Ocze rad - powiedzia. - Poznanie sawnej Achmatowej we wasnej osobie jest
swego rodzaju spenieniem, bardziej gratyfikujcym od seksu, ktrego zreszt nie
dowiadczyem od lat. - Przysun drewnian skrzynk po jabkach, ustawi j na boku i
usiad z nami przy stole.
Siergiej Piotrowicz by rwnie wysoki jak ja, ale chudy jak szczapa, przez co wydawa
si wyszy. Jego duga biaa broda nosia lady jedzenia, ktre udao mu si wyudzi. Na
poplamionej biaej koszuli mia kamizelk, na nogach powypychane spodnie i filcowe kapcie
z odcitymi pitami, bo byy za mae na jego wielkie stopy. Pozbawione rczek okulary
przytrzymywao mu na gowie sznurowado. Nadieda przesuna ku niemu po stole tutk z
wyrwanej z gazety strony wypenion kasz. Siergiej Piotrowicz zdoa ukoni si caym
torsem, mimo e siedzia.
- Dzikuj, kochani - powiedzia. - Ale dzi wieczorem bd potrzebowa raczej
pokarmu dla myli. - Pochyli si do przodu i popatrzy dziwnie na Osipa. - Wiecie, e
wszyscy w Domu Hercena o tym mwi.
Wyczuwaam kapusia.
- O czym mwi? - zapytaam.
Kiwajc si na prowizorycznym stoku, Siergiej Piotrowicz wpatrywa si w Osipa.
- O wierszu o Stalinie, to jasne.
- Kto to: wszyscy? - chciaam wiedzie. Obrciam si do Osipa poirytowana. -

Pucie w obieg napisany epigram?


Nadieda odpowiedziaa za niego: - Nigdy nie zosta spisany. Nie jestemy gupcami.
- Ilu osobom powiedziae ten wiersz, Osipie? - spytaam.
Nadieda znowu si odezwaa: - W Domu Hercena dwm lub trzem, nie liczc mnie.
Osip buntowniczo wysun jedno rami do przodu.
- Droga Anno, to skutek wywoania k na wodzie.
- Ilu? - upieraam si.
- Piciu lub szeciu. Na pewno nie wicej ni szeciu.
Siergiej Piotrowicz powiedzia: - Siedmiu. A jeli poeta uczyni mi ten zaszczyt, bd
smy.
I tak mj biedny, niewinny i naiwny Osip wsta z krzesa i wyrecytowa epigram temu
zafajdanemu moczymordzie. Cay. Sowo po sowie. Niczego nie pomin, ani grala
kremlowskiego, ani palcw tustych jak czerwie, ani karaluszych wsisk, ani usunych
pludzikw, ani sukinsyna z Osetii, dla ktrego miodem kapie kada nowa mier. Mj
Boe, w wietle tego, co wydarzyo si pniej, samo wspomnienie tamtej chwili sprawia, e
zbiera mi si na wymioty.
Siergiej Piotrowicz milcza, gdy Osip skoczy. A potem gono wcign powietrze
przez rozszerzone nozdrza i oznajmi ex cathedra: - To naprawd wspaniay wiersz, kochani.
Nie ma co do tego wtpliwoci. Pkam z dumy, e syszaem go jako jeden z pierwszych,
Osipie Emiljewiczu. Jeszcze na ou mierci bd si tym chwali.
Nadieda spojrzaa na mnie triumfalnie. Osip tak si wzruszy, e zapomnia jzyka w
gbie. Klepic gocia po ramieniu, kiwa gow, suchajc podzikowa.
Siergiej Piotrowicz chcia wiedzie, kiedy wiersz powsta, czy by przerabiany, kto
poza semk z Domu Hercena go sysza, jak zareagowali poszczeglni suchacze. Chwali si
Osipowi, e odpowiada wymijajco. W kocu zacz dyskutowa z gociem o poetach,
ktrzy buntowali si przeciwko carom przed rewolucj bolszewick. Sign do czajniczka, w
ktrym Nadieda chowaa przepisane przez siebie wiersze, przerzuca je, a znalaz ten z
wersami Boka, napisany z tyu kartki z brudnopisem jakiego wiersza Mandelsztama, i
przeczyta je gono: - Nie bdzie zmian. Nie przyjdzie cud"15. Podniesiony komplementami
Siergieja Piotrowicza, Osip a tak si zagalopowa, e porwna samego siebie do
Lermontowa, ktry otwarcie oskary cara o wspudzia w mierci Puszkina i pomstowa,
mwic: wy, stojcy przed tronem zgraj niewolnicz" 16.
15
16

Przekad Seweryna Pollaka.


Przekad Wiesawa Karczewskiego.

Siergiej Piotrowicz kiwa gow w potulnym potakiwaniu.


- Ta zgraja niewolnicza" Lermontowa jest duchowym ojcem twojej haastry
cienkoszyich wodzw", twoich usunych pludzikw".
- Nigdy o tym nie pomylaem w ten sposb - powiedzia Osip. - Ale przyznaj, e
moe by co w tym, co mwisz.
Kiedy wreszcie mogam doj do sowa, zapytaam Osipa, czy przypadkiem pamita
ostatnie sowa Puszkina.
- Jestem pewny, e mi je przypomnisz. - By podenerwowany.
I przypomniaam: - Umierajc od rany zadanej kul, ktr trafi go w pojedynku
zdradziecki Francuz d'Anthes, powiedzia: Odejd w zapomnienie. Przeprowad si na
wie"17. Co wanie ty i Nadieda powinnicie zrobi, zamiast zwraca na siebie uwag
politycznym wierszem.
Zaczynaam si zastanawia, jak dugo jeszcze ta rozmowa bdzie si cigna.
Poniewa poprzedniej nocy prawie nie zmruyam oka, teraz leciaam z ng i marzyam o
wycigniciu si na wersalce w ssiednim pokoju. Mimo e Nadieda cieszya si z wizyty
Siergieja Piotrowicza, spostrzegam, e ukradkiem tumi ziewanie. Wiszcy nad naszymi
gowami szwajcarski zegar z ciarkiem zawieszonym na acuszku tyka powoli i gono jak
zawsze. Zaproponowaam, ebymy przeszli do pokoju dziennego, majc nadziej, e go
zrozumie aluzj i wyjdzie. Zauwayam, e Siergiej Piotrowicz wyj wielki zegarek cebul z
kieszonki kamizelki, kiedy szed za mn korytarzem.
- J e s t pno - powiedzia, gdy ja i Nadieda opadymy na wersalk, a obaj
mczyni zajli przyniesione krzesa. Ale nie szykowa si do wyjcia.
Grzebic w kieszeni, Osip wycign pomit paczk bugarskich papierosw. Kiedy
zobaczy, e zostay tylko dwa, zerwa si na rwne nogi, niezadowolony.
- Bardzo nie lubi przerywa tak miego wieczoru - odezwa si - ale musz
koniecznie i po papierosy.
W jednej chwili Siergiej Piotrowicz zaprezentowa nieotworzon paczk papierosw
marki Hercegowina Flor" i rzuci j Osipowi.
- To dla ciebie - powiedzia tak wielkopasko, jakby czstowa kawiorem i wdk.
- Nie wiedziaem, e palisz - odrzek Osip, siadajc i przygldajc si paczce.
- Nie pal - odpowiedzia Siergiej Piotrowicz. - Kto mi je da za przetumaczenie
listu, a ja daj ci te papierosy z podzikowaniem za moliwo korzystania z waszej azienki.
17

Puszkin wyrzek te sowa do ony, przewidujc, e padnie ona ofiar oskare o przyczynienie si do
mierci wielkiego poety.

- Naprawd r o b i

s i pno - odezwaa si Nadieda. - Moe to rzeczywicie

pora, eby zakoczy ten wieczr.


- Przetrzymuj was? - zapyta go. Nie by to mj dom, ebym moga odpowiedzie
twierdzco, ale pamitam, e prychnam gono na t jego bezczelno. Siergiej Piotrowicz
sprawdzi nerwowo godzin na cebuli. - Pjd sobie, jak tylko si dowiem, w jaki sposb
Achmatowa i Mandelsztam si poznali - owiadczy, patrzc wprost na mnie. - Chc potem
opowiada, e znam t histori z pierwszych ust.
To przekraczao granice mojej tolerancji - skoczya mi si cierpliwo dla tego poety
pijaczyny, ktry uzna, e to on dyktuje warunki.
- Poznalimy si ju po waszym urodzeniu, ale jeszcze zanim zaczlicie pi rzuciam.
Siergiej Piotrowicz wcale nie przej si moim atakiem.
- Nie czuj si obraony - powiedzia do Osipa, ktry jako zbyt dobrze wychowany,
by wyprosi gocia, zacz opowiada o naszym spotkaniu w tysic dziewiset jedenastym
roku. Nadieda, ktra syszaa t histori sto razy, posza do sypialni i przyniosa kodr, pod
ktr zwykle u nich spaam. Siergiej Piotrowicz nadal nie zamierza wychodzi.
I zaraz zrozumiaam dlaczego.
Niewane, jak bardzo to boli, musz opowiedzie, jak byo. A bl sprawiaj
szczegy. Kto zapuka cicho do drzwi mieszkania. Nadieda spojrzaa nerwowo na zegarek
na rku.
- Kto moe puka o tak pnej porze? - zapytaa paskim gosem.
Osip ponownie zapi guzik koszuli pod szyj, jakby w obawie, e zy wygld bdzie
wiadczy przeciwko niemu.
- Boe - wyszepta pod nosem, cytujc wiersz, ktry syszaam pierwszy raz na
pocztku lat trzydziestych - pozwl mi noc dzisiejsz przey" 18.
Ktokolwiek sta przed drzwiami, zaomota bardziej natarczywie. Osip odezwa si do
Nadiedy bardzo spokojnie: - Otworzysz czy ja mam to zrobi?
Wstaa. Krew odpyna jej z ust. Spojrzaa na mnie, jakbym potrafia wymyli
odpowied na pytanie, ktre baa si zada. Byam zbyt przeraona, eby prbowa. Siergiej
Piotrowicz wycign niewielk buteleczk z przezroczystym pynem i szybko wypi yk.
Rkawem koszuli wytar usta, ktre musny wierzch mojej doni. Cuchncy alkoholem, ale
nagle zupenie trzewy, powiedzia: - Nie wiedziaem, e przyjd dzi wieczorem, przysigam

18

Przekad Marii Leniewskiej.

na gow byej ony.


- Kto mia przyj dzi wieczorem? - zapytaam tak cicho, e nikt mnie nie usysza.
Nadieda pochylia si nad gociem i wysyczaa: - Wspomnisz jednym sowem o epigramie,
Siergieju, a obrzezam ci noem kuchennym. - Wygadzia zagniecenie na spdnicy trzsc
si rk i posza otworzy drzwi.
Kiedy wrcia, toczyo si za ni szeciu mczyzn. Piciu nosio paszcze
przeciwdeszczowe cignite paskami, kojarzone z tajn milicj, szsty, ubrany w czarny
garnitur z dwurzdow marynark, mia rysy kruka; ludzie gadali, e gardowe krakanie kruka
moe przypomina ludzk mow, ale sama a do tej pory nigdy czego takiego nie syszaam.
(Nie wiem, jakim cudem pamitam takie drobiazgi. Ta scena po prostu wrya mi si w
pami).
Mczyzna w ciemnym garniturze, najwyraniej agent dowodzcy, podszed do
Siergieja Piotrowicza i patrzc na niego z gry, powiedzia: - Mam nakaz aresztowania was.
Biorc pod uwag, e aresztowanie Mandelsztama musiao by zaplanowane w
najdrobniejszych szczegach, nie mogam powstrzyma umiechu na widok tego
ostentacyjnego pomylenia osb. Niemal mona byo wspczu rozpitemu kolaborantowi,
ktry zosta wysany, by si upewni, e osoba szukana przez Czeka bdzie na miejscu, kiedy
si zjawi, by go zabra w godzinie duchw; i ktry w chwili aresztowania odgrywaby rol
obowizkowego cywilnego wiadka, wymaganego przez radzieckie prawo. To wyjaniao
uporczywe natrctwo Siergieja, e nie wspomn o penej paczce papierosw w jego kieszeni.
Osip wsta i zwrci si do funkcjonariusza, nazwanego przeze mnie Krukiem.
- Pomylilicie si, towarzyszu stru prawa. On jest wiadkiem. Ja jestem poet.
- Osip Mandelsztam?
- Tak. To ja jestem poet o nazwisku Mandelsztam.
- A ja jestem pukownik Abakumow. Mam nakaz aresztowania was. Zarzuca si wam
naruszenie artykuu pidziesitego smego, rozpowszechnianie antyradzieckiej propagandy i
dziaalno kontrrewolucyjn.
- Nie wtpi, e jestecie w posiadaniu nakazu. Mimo to jednak czy mgbym go
zobaczy?
Kruk wyj papier z kieszeni na piersi marynarki. Osip przejrza pobienie dokument.
- Podpisa go sam Gienrich Jagoda - poinformowa nas. - Przypuszczam, e
aresztowanie na podstawie nakazu podpisanego przez szefa Czeka powinienem uzna za
oznak szacunku. - Spojrza na Siergieja Piotrowicza, ktry siedzia z brod opuszczon na
pier, z oczami szczelnie zamknitymi. - Powiedz, co o tym sdzisz, Siergieju. Czy byby to

jedynie podszept wyobrani, gdybym przyj ten podpis jako dowd, e mimo wszystko nie
jestem uwaany za pomniejszego poet?
Nasz go nie poruszy si ani nie odpowiedzia.
Kruk zwrci si do Osipa: - Jestecie uzbrojeni?
Ku memu zaskoczeniu Osip skin gow.
- Prawd powiedziawszy, tak.
Kruk wydawa si tym rwnie zaskoczony.
- W co jestecie uzbrojeni? Gdzie ukrywacie bro?
- Jestem uzbrojony w materia wybuchowy zamknity w jdrze poezji. Rzeczone
wiersze ukryem w gowie.
Kruk nie uzna tego za dowcipne.
- Podchodzicie do tej sprawy bardziej niefrasobliwie, ni powinnicie. Jeden z moich
ludzi pjdzie z wami do sypialni. Wolno wam si ubra. Wolno wam zabra do torby kilka
osobistych rzeczy, w tym zmian bielizny.
Osip poszed za agentem do sypialni. Nadieda powiedziaa: - Chc zobaczy nakaz
aresztowania.
- To nie wchodzi w gr. Chroni go klauzula tajemnicy pastwowej. Procedura
dopuszcza pokazanie go podsdnemu, a nie kadej osobie obecnej podczas zatrzymania.
- Dokd go zabieracie? - Nadieda chciaa wiedzie.
- To take tajemnica pastwowa.
- Kto bdzie go przesuchiwa? Jak bdzie przesuchiwany?
- Metody prowadzenia ledztwa to cile strzeona tajemnica pastwowa. Gdyby nasi
wrogowie je znali, pomagaoby im to w czasie przesucha.
- Na pewno jednak istniej jakie zasady prowadzenia jakiegokolwiek przesuchania.
- Rzeczywicie s takie zasady - zgodzi si Kruk. - Ale to tajemnica pastwowa.
- Mandelsztam jest poet, intelektualist - wybuchna Nadieda. - Nie zama prawa.
- Jeli tak jest, nie ma si czego obawia. Wkrtce zostanie odesany do domu.
Agenci w paszczach rozeszli si po mieszkaniu i zaczli przetrzsa kredens, szafki,
szuflady i szaf w przedpokoju, wyrzucali ich zawarto na stert tworzc si porodku
pokoju.
- Czemu Jagoda zainteresowa si poet, ktry nie jest nawet drukowany? - zapytaam.
Kruk wzruszy ramionami.
- Szczegy dotyczce aresztowania Mandelsztama s tajemnic pastwow.
Nie starajc si zatuszowa ironii w gosie, zapytaam: - Czy istnieje co, czego nie

obejmuje tajemnica pastwowa?


Kruk obdarzy mnie lekkim umiechem.
- Odpowied brzmi naturalnie: tak. Ale to, co nie jest tajemnic pastwow, jest
tajemnic pastwow.
Osip wyoni si z sypialni. Mia na sobie swj jedyny garnitur i konierzyk przypity
do koszuli. Nis niewielk teczk wypenion, jak przypuszczam, przyborami toaletowymi i
zmian bielizny. Zatrzyma si przy biblioteczce i wyj z niej niewielki zbir wierszy
Puszkina, zredagowany przez Tomaszewskiego. Jeden z agentw wyrwa mu go z rk i
wytrzsn, trzymajc za grzbiet, a upewniwszy si, e nic nie byo tam ukryte, odda mu
ksik. Osip wsun j do kieszeni marynarki.
Nadieda chciaa obj ma, ale drugi z agentw stan midzy nimi. Drcymi
ustami Osip wyrecytowa wers ze swego cyklu Tristia: - Zgbiem ju nauk gorzk
rozstawania...
A miertelnie blada Nadieda dokoczya strof: - I z piewem muz przeplata si
lament niewieci".
Jeden Bg wie, dlaczego zapamitaam linijki z tego samego wiersza. Wszystko ju
byo dawniej, wszystko wrci znowu / I jedynie poznania moment bywa bogi" 19.
Olepiona potokami ez w oczach, nie widziaam, jak Osip wychodzi. Kiedy frontowe
drzwi zamkny si za nim, Nadieda i ja objymy si mocno.
Kolaborant nadal siedzia w pokoju. Jeden z agentw poklepa go po ramieniu.
- W kuchni wezm od was owiadczenie - powiedzia i gestem nakaza Siergiejowi
Piotrowiczowi, by za nim poszed.
Oficer i dwch innych agentw nadal przeszukiwali mieszkanie. Przegldajc ksiki,
pka po pce, Kruk troch zgupia, nie znajdujc na nich marksistowskiej klasyki.
- A gdzie trzymacie Marksa, Lenina i Stalina? - zapyta.
Odpowiedziaam: - To na pewno pierwszy przypadek, kiedy zaaresztowalicie kogo,
kto nie ma ksiki Stalina Marksizm a kwestia narodowa.
- Nieposiadanie egzemplarza Marksizm a kwestia narodowa moe przemawia
przeciwko podejrzanemu w trakcie przesuchania - odparowa Kruk. Nie potrafiam
odgadn, czy kpi, czy nie. Prawdopodobnie nie.
Rewizja trwaa do witu. Przez cay czas siedziaymy odrtwiae z Nadied na
wersalce i patrzyymy na nich. Szukali przede wszystkim rcznie zapisanych papierw -

19

Cytaty w przekadzie Marii Leniewskiej.

listw, wierszy, a nawet (jak si okazao) list zakupw - i po to midzy innymi wytrzsali za
grzbiet kad ksik w biblioteczce. W ktrym momencie usyszaymy, jak szpicel Siergiej
Piotrowicz wychodzi z mieszkania.
Nadieda zawoaa za nim: - Nie zapomnij kaszy! - Ale nawet jeli j usysza, nie
zareagowa.
Wkrtce potem z kuchni wyszed agent, niosc zapasowy czajniczek do herbaty.
Umiechajc si triumfalnie, unis pokrywk, obrci go do gry nogami i wtedy wiersze
ukryte tam przez Nadied, zapisane na skrawkach cienkiego papieru, rozsypay si po
pododze. Kada zapisana karteczka zostaa woona do teczki z napisem Wasno
pastwowa". W ktrym momencie rewizji najmodszy z agentw, chopak o zarumienionych
policzkach i blond wosach, podszed do nas, aby poczstowa mnie i Nadied karmelkami z
niewielkiego metalowego pudeka, ktre wydoby z kieszeni. Obie odmwiymy.
- Nie s zatrute - powiedzia, wzruszajc ramionami.
Kiedy dao si ju sysze pierwszych mieszkacw Domu Hercena, biegncych
korytarzem, by zapa poranny tramwaj do pracy, Nadieda drzemaa z gow opart na moim
ramieniu, a jej ciaem wstrzsao tumione kanie. Pod koniec rewizji z sypialni wyszed agent
trzymajcy w rkach stos damskich butw, wypchanych stronami z gazet, eby si nie
odksztaciy. Nadieda obudzia si i chwycia mnie za okie. Wiedziaam, e spisaa wiele
nieopublikowanych wierszy Mandelsztama na marginesach artykuw w Prawdzie" i mnc
potem papier, ukrya je w butach. Gdy agent zorientowa si, e trzewiki s wypchane
gazetami, rzuci je na stos ubra pod oknem. Nadieda i ja nie omieliymy si spojrze na
siebie z obawy, e zdradzi nas wyraz twarzy.
Kiedy czekici byli gotowi do wyjcia, Kruk wzi teczk razem z tuzinem tomikw
francuskiej i woskiej poezji, ktre postanowi skonfiskowa.
- Jeli chcecie pomc Mandelsztamowi, nikomu nie mwcie o aresztowaniu - poradzi
nam.
- Czy fakt aresztowania to te tajemnica pastwowa? - zapytaam.
Kruk spiorunowa mnie wzrokiem. - Uwaajcie, Achmatowa, moecie by uznana za
wsplniczk. - I z tymi sowami wyszli.
Poszam do kuchni zrobi herbat. Nadieda, oddychajc prawie niesyszalnie,
siedziaa w bezruchu na wersalce, kiedy wrciam z dwoma kubkami i jeden wcisnam w jej
lodowato zimne rce.
- Ten dra, wychodzc, zabra kasz - powiedziaam, ale wtpi, czy mnie syszaa.
- Jeli nie bd chcieli mi powiedzie, dokd zabrali Osipa, jakim cudem go znajd? -

zapytaa Nadieda.
Usiadam obok niej.
- Jest taka stara sztuczka - odpowiedziaam. - Przygotujesz niewielk paczk z
mydem, skarpetkami i podobnymi rzeczami i zaadresujesz do Osipa Mandelsztama. Pjd z
tob. Razem bdziemy chodzi od wizienia do wizienia i sta w kolejkach przed okienkami,
gdzie przyjmuj paczki dla winiw. Sprawdz list osadzonych - jeli go tam nie bdzie,
ka ci odej. On bdzie w wizieniu, gdzie t paczk przyjm.
- Skd wiesz takie rzeczy, Anno?
Patrzc na to z perspektywy czasu, myl teraz, e na niej wyadowaam swoj zo
na Osipa. Umieraa ze strachu przed natychmiastow egzekucj ma, co niestety nie byoby
czym wyjtkowym w tym naszym robotniczym raju. Z drugiej strony, staam wobec
perspektywy utraty niezastpionego poety-brata.
- Przypisz to mojemu yciu niespdzanemu pod kloszem jak twoje - powiedziaam
tonem bardziej kwanym, ni powinnam w tamtych okolicznociach.
- Ale o moim yciu mona powiedzie wszystko, tylko nie to, e spdzam je pod
kloszem!
- Twoje ycie moe i jest niekonwencjonalne seksualnie, ale odcite od rzeczywistoci
politycznej. Nie rozumiesz: dzisiaj zamyka si i skazuje ludzi bez powodu! Tasuje si nas jak
tali kart. Tylko kto, kto nie ma zielonego pojcia o politycznej rzeczywistoci, mg
utwierdza Osipa w jego szalestwie.
- To nie tak. Bralimy pod uwag wizienie i godzilimy si na to ryzyko.
Nie wierzyam wasnym uszom.
- B r a l i c i e p o d u w a g wizienie?!
Nadieda zacza bardzo szybko oddycha, rozmasowaam wic jej splot soneczny,
eby odzyskaa normalny oddech.
- A co zrobi, kiedy ju si dowiem, gdzie jest? - zapytaa cicho. - Musimy znale
ludzi, ktrzy podejm ryzyko interweniowania w jego sprawie - powiedziaam. - Zawiadomi
Borysika. On na pewno skontaktuje si z Nikoajem Bucharinem. Musisz uzyska
posuchanie u Bucharina i wyjani mu, co si stao. Pomg ju tobie i Osipowi. Pomoe
znowu, jeli tylko bdzie mg. Jednak cokolwiek zrobisz, nie wspominaj o epigramie na
Stalina. Wiesz jedynie, e Osip zosta aresztowany.
- Bucharin wypad z ask pod koniec lat dwudziestych...
- Nie naley ju do politbiura, ale Stalin rzuci mu ko - redagowanie Izwiestii".
Ludzie powiadaj, e liczy si ze zdaniem Bucharina.

Nie pamitam, jak dugo siedziaymy w oguszajcej ciszy, sczc herbat, ktra
zupenie wystyga, zatopione w mylach albo w pustce. Moskiewski ranek zala pokj
ciemnoszarym trupim wiatem. Pamitam, e pomylaam wtedy o poetce Cwietajewej.
Znaam pikn Marin, kiedy ona i Osip byli krtko ze sob, jeszcze zanim bolszewicy
pojawili si na scenie. W czasie aresztowania Mandelsztama mieszkaa na wygnaniu w
Paryu, a jej wiersze kryy po ojczynie w odpisach. Jeden z jej wierszy, na ktry
natknam si wczeniej tamtego roku, mwi o rewolucji bolszewickiej i mierciononych
dniach Padziernika". Siedzc w pustym pokoju, ktry kiedy ttni yciem i mioci,
miechem i poezj, nagle usyszaam zowieszcze wersy Cwietajewej dzwonice mi w uszach.
- Gdzie s abdzie?
- Odleciay, abdzie.
- A kruki te?
- Te tu zostay, kruki20.

20

Przekad Krzysztofa Otaka.

9.
Osip Emiljewicz
Czwartek, 17 maja 1934 roku
Z perspektywy czasu widz, e aresztowanie jest cudownie wyzwalajcym
dowiadczeniem - oswobadza od strachu przed aresztowaniem. To poczucie uwolnienia od
strachu przed zamkniciem ma jednak pewien minus - zmusza do skupienia uwagi na
pomniejszych obawach: skd wemie si kolejny posiek albo kolejnego papierosa; co si
stanie, jeli muza lub erekcja znikn bez ostrzeenia; jak poradz sobie bliscy, jeli pastwo w
swej nieskoczonej mdroci postanowi, e s bardziej przydatni jako najblisi krewni; jaki to
wywrze skutek na literack reputacj poety, jeli wyjdzie na jaw, e przeraa go strach.
Koncentrowaem si na mniej wanych lkach, kiedy eskortujcy mnie funkcjonariusz
przywiz moje pocce si ciao do wizienia na ubiance i kaza komu podpisa jego
odbir. Nigdy nie widziaem tego kwitu, ale przypuszczam, e byo to co ( la Lewis Carroll)
podobnego do: Przyjto jednego szalonego kapelusznika, telepicego si od zatrucia rtci
albo ze strachu przed odesaniem do nieodkrytego kraju, z ktrego aden podrnik nie
powrci".
A tak mwic midzy nami, przyznam si, e byem ju wczeniej w wizieniu,
krtko, na Krymie, w czasie wojny domowej, zatrzymany przez biaogwardzistw Wrangla,
zgarniajcych obywateli, ktrzy nie posiadali pozwole na podrowanie albo nie mieli do
pienidzy, by si wykupi. Zostaem oswobodzony, kiedy czerwoni uderzyli na miasto i na
drzewach okolicznych wzgrz powiesili s w o i c h winiw. Co dziwne, raz ju byem na
ubiance, w tym budynku o barwie praonych migdaw. A stao si to tak. Mj brat,
Jewgienij, zosta tam uwiziony w 1922 roku. Desperacko pragnc go uwolni, zaatwiem
sobie przez wsplnego znajomego spotkanie z Nikoajem Iwanowiczem Bucharinem,
wschodzc gwiazd na bolszewickim firmamencie, ulubiecem partii" namaszczonym
przez Lenina. Pomimo niekwestionowanych przekona bolszewickich Bucharin okaza si
wiatym czowiekiem, skonnym pomaga artystom, gdy mia tak moliwo. Poszedem do
niego do mieszkania w budynku zajtym przez wadze, gdzie kiedy by hotel Metropol,
zapewniem go o niewinnoci brata i bagaem o interwencj. Odoywszy szczotk, ktr
tuk olbrzymie karaluchy, Bucharin natychmiast poczy si z otoczonym z saw szefem

Czeka, Polakiem Feliksem Dzieryskim, i umwi mnie z nim na spotkanie. Mam ywo w
pamici obraz elaznego komisarza", jak nazywano Dzieryskiego (nie musz dodawa, e
za jego plecami), o twarzy jakby cinitej w imadle i ze stylow kozi brdk, w ktr si
bez przerwy drapa podczas rozmowy ze mn w przepastnym gabinecie na jednym z grnych
piter ubianki. (Kiedy opowiadaem Bucharinowi o tym spotkaniu, wywoaem jego miech
sugesti, e brdka Dzieryskiego moga by zawszona). Skory do wywiadczenia
Bucharinowi przysugi elazny komisarz" zaoferowa uwolnienie brata, jeli za niego
porcz. P o r c z y z a n i e g o! wity Boe, jaki przybysz z Marsa mgby wzi
Rosj za cywilizowany kraj. W cigu kilku godzin Jewgienij zosta wyprowadzony z celi i
uwolniony, a ja znowu szperaem wrd ksiek na straganach na Kuznieckim Mocie, kilka
krokw od ubianki, i popatrywaem na ciki granitowy wysokociowiec, ktry po
wybudowaniu suy jako siedziba towarzystwa ubezpieczeniowego, i usiowaem wyobrazi
sobie, co si dzieje za plisowanymi, woskimi w stylu zasonami, zakrywajcymi wizienne
okna.
Niewielk pociech byo dla mnie to, e teraz si tego dowiem.
W

chwil

po

znalezieniu

si

na

ubiance

trafiem

do

pomieszczenia

przypominajcego kostnic, z biaymi kafelkami na pododze i cianach.


- Nazwisko, imi, otczestwo? - wrzasn do mnie stranik, kocisty mczyzna o
ogolonej gowie i cuchncym oddechu.
- Mandelsztam Osip Emiljewicz - odkrzyknem, jakbym odpowiada sierantowi,
ktry mnie musztruje.
- Dlaczego krzyczycie?
- Krzycz, bo wy krzyczycie.
- Nie krzycz - wrzasn sierant od musztry. - Mwi normalnym gosem.
Sprawdzi ponownie moje nazwisko i nakaz aresztowania, a potem zwily jzykiem
koniec owka i starannie wpisa je rcznie do czego, co wygldao jak ksiga rachunkowa.
- Czy Mandelsztam to wasze prawdziwe nazwisko?
Skinem gow.
Bez podnoszenia wzroku krzykn: - Nie dostaem odpowiedzi na moje pytanie! Czy
Mandelsztam to wasze prawdziwe nazwisko, czy pseudonim?
- Prawdziwe nazwisko.
- Odpowiadajcie caymi zdaniami, a nie fragmentami.

- Te fragmenty oparem o moje ruiny" 21.


- Powtrzcie.
- Mandelsztam to moje prawdziwe nazwisko.
- Zawd?
- Jestem poet.
- Poeta to nie zawd proletariacki, jak gosi radziecka ustawa.
Doznaem olnienia.
- Jestem inynierem ludzkich dusz.
Najwyraniej nie rozpozna tego sformuowania, przypisywanego Stalinowi przez
gazety.
- Jakie usugi wiadczycie pastwu? - wrzasn. - Kto wam paci za wiadczone
usugi?
- Tworz wiersze, ale miny lata, od kiedy ostatni raz dostaem honorarium za
wiadczone usugi.
- Honorarium?
- Wynagrodzenie. Zapat.
Nabazgra sowa inteligent" i pasoyt" w swoim rejestrze.
- Data urodzenia?
- Noc urodzenia z drugiego na trzeci stycznia... a stulecia obiegy mnie ognistym
ciegiem"22 - odpowiedziaem, cytujc wiersz, ktry miaem zamiar napisa, jeli przeyj.
Stranik podnis wzrok i jakby od niechcenia uderzy mnie bolenie w twarz.
- Nie traktujecie powanie swojego aresztowania - ostrzeg.
- Ale tak, tak - pamitam, e zapewniem go przez zy. - Nie oczekuj po was, e
zrozumiecie, ale aresztowanie waciwie przynioso mi ulg. Mam o jedno zmartwienie
mniej.
- Data urodzenia? - wrzasn stranik dokadnie takim samym obojtnym tonem.
- Trzeci stycznia tysic osiemset dziewidziesitego pierwszego.
- Mwcie goniej.
- Trzeci stycznia tysic osiemset dziewidziesitego pierwszego.
- Adres zamieszkania?
- Dom Hercena przy ulicy Naszczokina.

21
22

Przekad Czesawa Miosza.


Przekad Stanisawa Baraczaka.

Stranik ponownie na mnie spojrza.


- Numer?
- Nie pamitam numeru. - Skrzywiem si w przewidywaniu nastpnego bolesnego
spoliczkowania.
- Nazwisko, stopie pokrewiestwa najbliszego krewnego, ktry zostanie
zawiadomiony w przypadku waszej ewentualnej mierci?
- Nadieda Jakowlewna Mandelsztam, ona.
- Zdejmijcie szelki i sznurowada. Oprnijcie kieszenie. - Wzi mj tomik Puszkina,
chwyci go za grzbiet, wytrzsn, a potem rzuci na st. - Rozbierzcie si do goego.
Kiedy staem przed nim nagi, doda sowo Izraelita" do wpisu w rejestrze i potrzsn
niewielkim dzwonkiem. Z lewej strony wesza kobieta w rednim wieku, w grubych
okularach i biaym lekarskim kitlu. Podczas gdy stranik przepatrywa kady szew mojego
ubrania, bez wtpienia szukajc rzeczy wymienionych na licie przymocowanej do drzwi yletek, noyczek do paznokci, owkw, listw i innych pisanych dokumentw, zdj,
wszelkiego rodzaju lekarstw - lekarka, jeli ni bya, woya chirurgiczne rkawiczki i
metodycznie skontrolowaa mi wosy na gowie. Potem odsuna na bok mj organ i
przeczesaa palcami moje wosy onowe, po czym zrcznie posugujc si patyczkiem do
badania garda, odwiedzia najwaniejsze otwory mojego ciaa w odwrotnym porzdku.
Gdybym mia wybr, wolabym upokorzenie sowami: Kiedy, dawno temu, by taki
poeta...
- Dlaczego si trzsiecie? - krzykn stranik.
- Zmarzem na ko - odkrzyknem.
- Pocilicie si, kiedy was przywieziono.
- Mam wbudowany termostat, ktry reaguje na poziom strachu. Czasem si poc, a
czasem trzs.
Stranik da mi znak pstrykniciem palcw, ebym si ubra. Rzeczy z moich kieszeni
zostay umieszczone w tekturowym pudle, a mnie polecono podpisanie w rejestrze listy
skonfiskowanych przedmiotw. Dowd osobisty na nazwisko Mandelsztam Osip Emiljewicz,
sztuk jeden. Meldunek w Moskwie, na to samo nazwisko, sztuk jeden. Baweniana chustka do
nosa, postrzpiona na krawdziach, sztuk jeden. Pudeko zapaek marki Komsomolskaja" w
poowie puste, sztuk jeden. Paczka papierosw Hercegowina Flor", sztuk jeden. Dozownik
nici dentystycznej z Odessy, sztuk jeden. Klucz uniwersalny (do drzwi frontowych Domu
Hercena), sztuk jeden; klucz do zamka (do naszego mieszkania na parterze), sztuk jeden.
Fiolka piguek na recept na palpitacje serca, sztuk jeden, i buteleczka z kroplami

walerianowymi na uspokojenie i sen. Czterdzieci rubli w banknotach, dwadziecia kopiejek


w bilonie luzem. Wydano mi wojskowy koc, may rcznik i kostk szarego myda, a take
porcelanow misk na zup, absolutnie niepasujc do tego wizienia, ktra, jak
podejrzewam, musiaa by czci eleganckiego serwisu, nalecego do towarzystwa
ubezpieczeniowego na przeomie wiekw. Trzymajc jedn rk spodnie i tomik Puszkina,
szurajc nogami w butach bez sznurowade, ruszyem za klawiszem przez labirynt korytarzy
do czci z celami w samym rodku ubianki. Co mniej wicej dwadziecia metrw otwieray
si przed nami ze szczkiem stalowe drzwi, a harmider, jaki czyniy, informowa wszystkich,
e kolejna dusza wkraczaa do radzieckiego purgatorio.
Zdezorientowany krtoci korytarzy, zagbiaem si w szmer serca domeny Dantego
Alighieri, na wp oczekujc przy kadym zaomie, e natkn si na Wergiliusza,
zmywajcego piekieln kurzaw z mojego ukochanego Dantego, i usysz jego cudowne,
niemal dziecinne paplanie.
E consolando, usava l'idioma
Che prima i padri e le madri trastulla;
(...) Favoleggiava eon la suafamiglia
De' Troiani, di Fiesole, e di Roma23.
W kocu wepchnito mnie do celi owietlonej olepiajco jasn elektryczn arwk
zawieszon u sufitu. Wysoko na cianie znajdowao si okno, ale zakryto je deskami.
Osoniem oczy tomikiem Puszkina i spostrzegem, e w celi byo ju dwch winiw. Jeden
z nich kuli si w kcie, w czym, co cuchno jak kaua uryny i kau, i jcza, koyszc si w
przd i w ty na bosych stopach. Drugi wizie, ogromny mczyzna, siedzia na kocu, oparty
plecami o cian.
- Moim zdaniem on umiera - powiedzia olbrzym, wskazujc brod na jczc posta.
Obrci gow, tak by jego prawe ucho byo skierowane na mnie, i zapyta: - Jaka jest wasza
wina, towarzyszu?
Pooyem dobytek na kamiennej pododze i usiadszy na zoonym kocu przodem do
niego, zakryem usta i nos ramieniem.
- Jestem winny bycia poet - odpowiedziaem. - Jestem winny nieowijania w bawen.
- Pisanie poezji nie wydaje mi si uczciw prac - powiedzia olbrzym - w takim
23

I ow gwar waciw dziecinie / Koyszc, sowa pieszczotliwe szepce. (...) Snujc powieci, tak
wieczr ulata, / O Troi, Rzymie, fiezolskiej dziedzinie - przekad Edwarda Porbowicza.

sensie, e nie wytwarzacie niczego, co ludzie mogliby je albo wkada na siebie. Nazywam
si Szotman Fikrit Trofimowicz. On to Sergo. Jego nazwisko i otczestwo pewnie zna Bg, ale
nie ja.
- Mandelsztam Osip Emiljewicz - odrzekem.
- Mio mi. Prawd mwic, ciesz si, e bd mia z kim pogada. Sergo ju nie jest
w stanie mwi. Pracuj jako siacz w cyrku.
- Wic nie wytwarzacie niczego, co ludzie mogliby je albo wkada na siebie.
- Dostarczam rozrywki klasie robotniczej. Wy dostarczacie rozrywki inteligencji. Nie
mona tego porwnywa. Mam konkubin, jest tatuowan dam w tym samym cyrku co ja.
Jej tatuae przedstawiaj sztuk, histori, natur i geografi zczone w jedno, i jak je
zobaczyem pierwszy raz, od razu si w niej zakochaem. A wy? Jestecie onaci? - Kiedy
odpowiedziaem, e tak, chcia si dowiedzie, czy moja ona ma jakie tatuae. Syszc, e
adnych, odrzuci gow do tyu. - Niewane. Pewnie ma inne zalety. Jak si poznalicie?
Opowiadanie pozwolio mi zapomnie o niewesoym pooeniu, w jakim si
znalazem.
- Pierwszy raz zobaczyem Nadied - bo tak ma na imi - w kabarecie o nazwie
CHAM w Kijowie. Przygldaem jej si prawie przez godzin - droczya si ze swoim
towarzystwem, miaa z ich artw, suchaa uwanie ich historii, przez cay czas a pona
zmysowoci. Ogarno mnie pragnienie, by ogrza si przy jej ogniu. Wszystko, co
wymyliem, ograniczyo si do poproszenia jej o papierosa. Spojrzaa do gry, umiechna
si, daa mi jednego i od tamtej pory jestemy razem. Powiedzcie, Fikricie, jak dugo
przebywacie na ubiance?
- Straciem rachub.
- Czy kiedykolwiek wyczaj wiato?
- Nigdy.
- Jak mona spa, kiedy tak wieci czowiekowi w oczy przez cay czas?
- Nie mona - odpowiedzia. - I dlatego zostawiaj je wczone. Jeli si zanie,
towarzysz stranik, ktry obserwuje nas przez judasza, zaczyna wali w drzwi i wali tak
dugo, a si czowiek obudzi. Mj ledczy, dowiadczony czekista, w gbi serca yczcy
swoim winiom jak najlepiej, mwi, e wyczerpanie pomaga oczyci umys z
buruazyjnych zudze o niewinnoci. Skoro tu jeste, to dlatego, e masz co na sumieniu.
Im szybciej okrelisz swoje przestpstwo, tym szybciej twoja sprawa zostanie zamknita.

Spojrzaem ponownie na posta skulon w kcie.


- Jeli on naprawd umiera, dlaczego nie wezwiecie pomocy lekarskiej?
Olbrzym uzna moj uwag za mieszn.
- Pomoc medyczna! To ci dopiero! Specjalnie tak robi, eby umar.
- Dlaczego chc, eby umar?
- Bo nie chce przyzna si do winy.
- A co mu si zarzuca?
-

Artyku

pidziesity

smy:

antyradziecka

propaganda

dziaalno

kontrrewolucyjna. Jest winny sabotau i sam mi to powiedzia, kiedy jeszcze by w stanie


mwi. Podnis spraw kolektywizacji przed Stalinem na publicznym spotkaniu. - Fikrit
musia zauway, e si trzs. - Nie bjcie si a tak bardzo, Osipie Emiljewiczu. Nie bd
was bili, jeli od razu wyznacie prawd.
- Gdyby si przyzna do sabotau, przestaliby go bi?
Fikrit si oburzy.
- To Zwizek Radziecki. Socjalistyczna sprawiedliwo i rzdy prawa zawsze
triumfuj. Kiedy tylko Sergo si przyzna, przestan go bi i rozstrzelaj.
- Bez sdu?
- Moe i odbdzie si tajna rozprawa, cho prawo nie wymaga, eby by na niej
obecny albo mia wgld w dowody, ktre go obciaj, tak mi powiedzia towarzysz ledczy.
Jak sami widzicie, Sergo nie nadaje si na publiczn rozpraw.
- A wy przyznalicie si do winy?
- Z pocztku nie, ale nie dlatego, e chciaem ich wyprowadzi w pole, eby uznali
mnie za niewinnego, nic z tych rzeczy. Nie przyznawaem si, bo nie wiedziaem, jaka wina
na mnie ciy.
- Bili was?
- Bili. Ale to bicie i zupeny brak snu mnie owieciy. Przyznaem si, e jestem
czonkiem grupy popierajcej trockistowski antybolszewicki orodek dziaajcy w Paryu.
Kiedy nadejdzie dzie odebrania bolszewikom wadzy, czonkowie tego spisku poznaj si
nawzajem, bo mamy charakterystyczne nalepki z wie Eiffla na walizkach albo kufrach.
Wiea Eiffla, gdybycie nie wiedzieli, znajduje si w Paryu. Moj sytuacj pogarsza jeszcze
i to, e trzymaem carskie obligacje na wypadek, gdyby dziki Trockiemu kapitalizm zosta
przywrcony, a ja mgbym je spieniy.
- Skoro przyznalicie si do winy, jak to moliwe, e nadal przebywacie w wizieniu?
- Bo na tyle dopisao mi szczcie, e bd mia publiczny proces. Obiecali, e

przyjdzie tam moja konkubina i bdzie moga mnie zobaczy. Po waszym garniturze od razu
si domyliem, e jestecie inteligentem - poeta to to samo co intelektualista, prawda? dlatego pewnie mnie nie poznajecie. Jestem, wybaczcie, e sam to mwi, sawny w Rosji, bo
zdobyem srebrny medal na mistrzostwach Europy w Wiedniu w tysic dziewiset
trzydziestym drugim roku. Na pierwszej stronie Prawdy" wydrukowano moje zdjcie, jak na
Kremlu towarzysz Stalin podaje mi rk. Towarzysz ledczy obieca mi, e moje zdjcie
znowu pojawi si na pierwszej stronie Prawdy", kiedy w relacji z mojego procesu bd
podawali szczegy trockistowskiego spisku. Ucz si wanie na pami szczegw.
Biedny Sergo, jeli naprawd umiera, dokonywao si to centymetr po centymetrze.
Jego skowyt nie ustawa nawet na chwil. Nawet teraz, kiedy myl o tamtej celi, sysz
postkiwania Serga, niedobrze mi si robi na wspomnienie smrodu, rozchodzcego si z jego
zmaltretowanego ciaa. Co do Fikrita, atwo byo odgadn, e to dobroduszny czowiek, ale
kiedy opowiedzia mi ju o swoim dziecistwie w Azerbejdanie, wyczynie w Wiedniu,
operacji kontuzjowanego kolana i yciu cyrkowego siacza, skoczyy si nam tematy do
rozmowy. Kiedy nie wzywano go na przesuchanie, spdza niekoczce si godziny, siedzc
z plecami opartymi o kamienn cian, z wielk gow midzy ogromnymi rkami, i
powtarza na gos zeznanie, ktre mia wygosi na procesie. Zapady mi w pami fragmenty
(ktre sprowadziy na niego ruin!) o tym, jak to zwerbowano go w Wiedniu w tysic
dziewiset trzydziestym drugim roku i opacono w amerykaskich dolarach; jak kontaktowa
si ze swoim agentem prowadzcym za pomoc tajnego szyfru, ukrytego w dedykacji pod
okadk amerykaskiego magazynu powiconego sprawnoci fizycznej, jak uniesiony
nienawici do nowego porzdku zdeformowa wizerunek Stalina wytatuowany na bicepsie.
Byo tego wicej, znacznie wicej, ale ju dawno o tym zapomniaem.
Podjem prb rejestrowania upywu czasu, ale okazao si to sporym wyzwaniem,
wymagajcym jasnoci myli, a przez to poza moimi moliwociami. Dni zleway si ze sob
w nieprzerwany cig. Wierz - cho nie mgbym przysic - e zabrano mnie na
przesuchanie po spdzeniu w celi okoo czterech dni i czterech nocy, podczas ktrych spaem
nie duej ni kilka minut, zanim towarzysz stranik, wedle okrelenia Fikrita, nie zacz
wali motem w metalowe drzwi, budzc mnie i wszystkich pozostaych w bloku z celami.
Pewny jestem jedynie, e przyszli po mnie po kolacji, na ktr dali wodnist zup w
porcelanowej misce. Zwalisty stranik otworzy drzwi celi i wskaza na mnie czym, co
skojarzyo mi si z ocieniem do poganiania byda. Fikrit musia wyczu, dokd id, bo w
ostatniej chwili udzieli mi rady.
- Syszaem, e poeci s w jaki sposb powizani z kultur. A to oznacza, e waszym

ledczym bdzie towarzysz Christoforowicz, bo to on specjalizuje si w kulturalnych


przestpcach, jak wy. Domylcie si, jaka jest wasza wina, i przyznajcie si, Osipie
Emiljewiczu, wtedy wszystko pjdzie gadko.
Zdaem sobie wanie spraw, z jakim trudem przychodzi mi odtworzenie tamtych
czternastu dni na ubiance, tym bardziej e umieraem wtedy ze strachu, nawet gdy udawao
mi si zdrzemn. Co w sumie znaczy, e mj umys pracowa ospale. Odnosiem wraenie,
jakby cie wtpliwoci okry mi gow, skutkiem czego nie miaem pojcia, w jakim
porzdku rzeczy nastpuj po sobie albo czy w ogle si wydarzyy. Prawdopodobnie
najlepiej oddam stan mojego umysu przez porwnanie go do braku gbokiego postrzegania,
braku, ktry nka mnie przez cae miesice po aresztowaniu; wskutek zaburzonej
klarownoci widzenia rzeczy nie jest si wtedy pewnym, czy znajduj si one tu przed
nosem, czy kilka metrw dalej; w kocu czowiek przestaje by pewny, czy s w caoci, czy
moe tylko we fragmentach tworami wyobrani.
Do dzi przeladuj mnie widmowe wspomnienia, majce ziarnisto koszmarnych
snw: otwartej windy towarowej podajcej straszliwie letargicznie na wysze pitro; jasno
owietlonych korytarzy z wytartymi chodnikami, ktre, podobnie jak porcelana, pochodziy
prawdopodobnie

przeomu

wiekw,

kiedy

gmach

by

siedzib

towarzystwa

ubezpieczeniowego; mosinego, wypolerowanego numeru 23 na drzwiach; bardzo


przestronnego pokoju z lampami, ktrych jaskrawe wiato sprawiao oczom bl ju od chwili
przekroczenia progu; stukotu maszyny do pisania dochodzcego zza lekko uchylonych drzwi;
odlegego podzwaniania kurantw na kremlowskiej wiey Spasskiej; niewyranej postaci
mczyzny ubranego w rodzaj munduru i w skrzany rzeniczy fartuch, nakazujcego
stranikom wyjcie.
Usyszaem, jak czowiek, siedzcy pod ogromnym portretem Stalina, przedstawi si.
- Christoforowicz.
Widz, jak zasaniam sobie oczy doni, ale szybko j cofam, bo mgby ten gest
wzi za salutowanie.
- Mandelsztam.
- Siadajcie.
Mruc oczy, by chroni je przed wiatem, opadem na drewniany stoek, ktrego
przednie nogi byy krtsze od tylnych, w rezultacie czego musiaem robi wszystko, eby si
nie zsun.
ledczy wpatrywa si we mnie zza gry akt.
- Macie jakie zaalenia dotyczce pobytu w wizieniu? - A kiedy nie

odpowiedziaem, spyta: - Jak si czujecie?


- Jestem wyczerpany. - Miaem zamiar na tym poprzesta, ale przesuchanie pomylio
mi si ze spowiedzi i usyszaem wasny gos: - Wyczerpany i przeraony.
Pozwlcie, e przerw opowie i dodam, e kiedy przeprowadzano ze mn wywiady
w czasach, gdy nie miaem jeszcze statusu poeta non grata, przypisywanym mi sowom i
frazom, ktre ukazyway si drukiem w czyim artykule, daleko byo do dokadnoci;
dziennikarze maj naturaln tendencj do filtrowania tego, co si im mwi, przez pryzmat
skadni i stylistyki, wic to, co si syszy, jest ich gosem, a nie waszym. Co uwiadamia mi,
e zdania, ktre odtwarzam dla was z pamici, musz mie pitno tego samego defektu.
Sowa, ktre przypisuj innym, s z pewnoci jedynie przyblione - z godnym uwagi
wyjtkiem tego, co oznajmi ledczy Christoforowicz, gdy przyznaem si do strachu. Kiedy
przywouj je dzisiaj, nadal sysz intonacj jego gosu: agodn i pen groby, niczym
odlegy grzmot, wrcy nadejcie wyjtkowo gwatownej burzy. Oto co, sowo po sowie,
mi odpowiedzia:
- Odczuwanie strachu jest korzystne dla poety - moe zainspirowa wers. Zapewniam
was, e dowiadczycie strachu w penym wymiarze.
Prbowaem przeanalizowa to w nadziei znalezienia znacze innych ni oczywiste,
kiedy zapyta cicho: - Czy domylacie si, dlaczego tu jestecie?
Mimo zmczenia zdaem sobie spraw, e musz postpowa ostronie. Trzymajc si
nadziei, e ledczy nie ma pojcia o istnieniu epigramu na Stalina, wyruszyem na pole
minowe.
- Z powodu czego, co napisaem?
- Oryginalny domys - Christoforowicz zgodzi si ze mn, wydajc z siebie pusty
miech.
- Moe chodzi jedynie o kawaek mojej prozy Rozmowy o Dantem.
ledczy zdj okulary o zielonych szkach i usiowa przygadzi niesforny kosmyk
wosw.
- To, co napisalicie o Dantem, nie byo wywrotowe - powiedzia.
- Znacie mj esej o Dantem!
- Nieobca jest mi wasza teza, ta, e pieko jest opisane przez Dantego tak, jakby to
byo wizienie. - linic opuszk kciuka, Christoforowicz kartkowa opase akta, znalaz
stron, ktrej szuka, i zacz czyta sowa, ktre napisaem. - Cay wysiek zosta tutaj

skierowany na walk z gst ciemnoci miejsca. Formy wiata wyrzynaj si jak zby"24.
Jak wkrtce si przekonacie, znam kade napisane przez was sowo. Po waszej onie i po tej
ladacznicy Achmatowej jestem prawdopodobnie gwnym ekspertem w Zwizku Radzieckim
od twrczoci Mandelsztama.
- Jeli nie esej o Dantem, musi chodzi o jaki wiersz, ktry strci mnie do tego
pieka.
Czeka. Domyliem si, e milczenie jest jednym z narzdzi jego fachu.
Sprbowaem rozproszy je fragmentem starego wiersza: - W aksamitn czer styczniowej
nocy...25
Wycign kolejn stron z akt.
- Rocznik tysic dziewiset dwudziesty, jak wynika z moich notatek. Sprbujcie
ponownie.
- Kogo zabijesz jeszcze? Kogo znw osawisz?"26
ledczy najwyraniej dobrze si bawi starciem ze mn.
- To z waszego wiersza o tytule Pierwszy stycznia tysic dziewiset dwudziestego
czwartego. Wiemy o nim od drugiego stycznia tysic dziewiset dwudziestego czwartego
roku.
Tymczasem zaczynao mi brakowa oddechu.
- Wiek, jak brytan wilkowi, do garda mi skacze... Lecz ja wilkiem nie jestem, nie
jestem"27.
W ostrym wietle widziaem, jak Christoforowicz krci smutno gow.
- Zbliacie si w czasie, to z tysic dziewiset trzydziestego pierwszego.
- O, jake bardzo pragn si rozbawia, wygada si, powiedzie wreszcie prawd".
- Utknlicie w tysic dziewiset trzydziestym pierwszym, cho duch tego akurat
wiersza jest bliszy temu, ktry doprowadzi was w tutejsze progi.
Serce walio mi jak motem, kiedy wysilaem umys, by znale wersy, ktre mu
rzuc.
- Jak w filcowych papuciach chopi wygodzeni, nie dotykajc skobla u wrt peni
28

stra" .
- Cieplej, cieplej, Mandelsztam. Maj tysic dziewiset trzydziestego trzeciego roku,
24

Przekad Ryszarda Przybylskiego.


Przekad Seweryna Pollaka.
26
Przekad Marii Leniewskiej.
27
Przekad Jerzego Pomianowskiego.
28
Przekad Tadeusza Nyczka.
25

jeli si nie myl. Zatytuowalicie go Stary Krym, kiedy recytowalicie go pierwszym


suchaczom.
A potem Christoforowicz, ruszajc si jakby w zwolnionym tempie, wycign
pojedyncz kartk z akt i ustawiajc j do wiata, zacz czyta.
- yjemy tu, nie czujc pod stopami ziemi, nie sycha i na dziesi krokw, co
szepczemy, syszymy jeno grala kremlowskiego, morderc, oprawc chopskiego".
Nika nadzieja, e moe jako wyjd z tego ywy, runa w d jak zestrzelony ptak.
Ruchome piaski wcigay mi stopy. Widziaem jego wzrok wbity we mnie ponad kartk
papieru.
- Czy te wersy co wam mwi, Mandelsztam?
Kiedy nie mogem wykrztusi odpowiedzi, cisn mi w twarz najbardziej soczyste
sowa z epigramu: palce tuste jak czerwie... karalusze wsiska... haastra cienkoszyich
wodzw". Ostatnie dwa wersy wyrecytowa z pamici.
- Miodem kapie kada nowa mier na szerok osetysk pier".
Christoforowicz podszed do stou.
- Powiadaj, e umiejtnie interpretujecie poezje. Kto, waszym cenionym zdaniem,
jest gralem kremlowskim? Kto ma szerok osetysk pier?
Trzymajc spodnie w pasie zdrtwiaymi palcami, czujc, jak buty bez sznurowade
zapadaj si w piasek, zapierajc si, by nie spa ze stoka na pewne uduszenie, podniosem
wzrok na grujcego nade mn ledczego. Usyszaem, jak mwi: - Uspokjcie si,
Mandelsztam. Musielicie wiedzie, w co si pakujecie, kiedy tworzylicie ten wywrotowy
wiersz, kiedy popisywalicie si nim przed pierwszymi suchaczami.
Wydaje mi si, e odpowiedziaem nastpujcymi sowy: Nie mam ju szans na
uspokojenie, towarzyszu ledczy, nigdy si ju nie uspokoj. Dowiadczam strachu w penym
wymiarze".
- Doskonale. To bdzie o tyle korzystne, e znacznie przyspieszy mozolny zwykle
proces przesuchiwania. Rzecz w tym, ebycie uznali w nas wsppracownikw. Moja praca
jest wyczerpujca. Kiedy przez ca noc si was przesuchuje, nie zapominajcie, e to ja
musz zadawa wam pytania przez t noc. Przez ca noc i kolejne noce, a nie do, e
uznacie swoj win, to jeszcze podacie mi nazwiska tych, ktrzy syszeli ten wiersz.
- W jaki sposb taki przestpca spord ludzi kultury jak ja mgby wsppracowa ze
ledczym do spraw kultury?
- Moglibymy i wzajemnie na ustpstwa.
- Nie ma szans na ustpstwa w ogrodzie penym chwastw. Sam Stalin wyda dekret,

e s tylko dwie moliwoci: albo jeste z nami, albo przeciwko nam. - Mylc o Nadiedzie,
dodaem: - Jestem gorliwym wyznawc ustpstw. Gdyby Stalin zostawi srebrnik
kompromisu, rzucibym si na szans przeycia tych kilku lat, jakie dziki temu by mi jeszcze
zostay.
- To, co Stalin powiedzia, jest jedynie stylistyczn figur, sloganem, ktry ma
zmobilizowa oddziay do walki klasowej. Tu jest sanktuarium ubianki, tu jest miejsce
osigania kompromisu, gdzie wy i ja moemy si spotka, Mandelsztam. My, bolszewicy, nie
jestemy prymitywami z upodobaniem do niszczenia dla samej przyjemnoci niszczenia.
Jestemy budowniczymi. Prbujemy dokona czego, czego nie prbowa wczeniej nikt inny
- chcemy zbudowa socjalizm, a kiedy go zbudujemy, stanie si on naszym kamieniem
milowym na drodze do budowy komunizmu. Wojna, ubstwo, nierwno, wyzysk znikn z
powierzchni ziemi albo przynajmniej z tej czci ziemi, ktrej przewodzimy. Znane jest wam
dzieo dramaturga Nikoaja Pogodina? Na pocztku lat trzydziestych napisa doskona
sztuk, ktra podsumowuje to, kim jestemy i co robimy. Nosi tytu Mj przyjaciel. Stalin
osobicie dobrze si o niej wyraa. Sztuka opowiada o zmaganiach, jakie towarzysz
budowaniu duej fabryki w zacofanej wsi. Bohaterowie Pogodina to zwykli robotnicy,
pokonujcy ogromne przeszkody, dokonujcy heroicznych czynw, eby zbudowa
socjalizm. My wszyscy, poczwszy od towarzysza Stalina a po skromnego czekist,
przesuchujcego wichrzycieli na ubiance, jestemy zwykymi robotnikami dokonujcymi
heroicznych czynw, usiujcymi stworzy pastwo dziaajce na rzecz dobra wszystkich
obywateli, a nie tylko garstki bogatych kapitalistycznych wyzyskiwaczy, ktrzy posiadaj
rodki produkcji. Z pewnoci rozumiecie, e aby ten szlachetny plan si powid, pierwszym
zadaniem jest chronienie go przed sabotaystami takimi jak wy.
Christoforowicz uderzy nasad doni w niewielki dzwonek. W drzwiach pojawi si
stranik, ktry mnie przyprowadzi.
- Przemylcie to, co wam powiedziaem, Mandelsztam. Jutro wieczorem zaczniemy od
miejsca, gdzie dzi skoczylimy. Mam nadziej, e uda si nam znale kompromis, na bazie
ktrego bdziemy mogli spokojnie wsppracowa.
A oto drugie przesuchanie, a w kadym razie to, ktre w mojej niedoskonaej pamici
uwaam za drugie przesuchanie. Przypominam sobie, e ponownie prowadzono mnie
dugimi korytarzami do drzwi z numerem 23. Z jakiego powodu Christoforowicz nie siedzia
za stoem. Wpatrywaem si w zdjcie Stalina na cianie, na wp przekonany, e to on tym
razem osobicie bdzie mnie przesuchiwa, cay czas wiadomy zwierzcego lku,
narastajcego we mnie niczym guz: strachu przed trucizn, przed uduszeniem si,

zaduszeniem, uciciem gowy. Musiaem zasn na stoku, bo stranik wykopa go spode


mnie, zrzucajc mnie na podog, na ktr upadem jak dugi. Z pewnym wysikiem
wczogaem

si

powrotem

na

stoek.

Kiedy podniosem

wzrok,

zobaczyem

Christoforowicza wpatrujcego si we mnie zza stou.


- Czy wymylilicie, jaki kompromis jest moliwy midzy ledczym do spraw kultury
a przestpc ze rodowiska kultury? - zapyta.
Ogupiay przeraeniem, chwyciem si brzytwy.
- To, co posiadacie, jest wczeniejsz wersj epigramu na Stalina. Drugi dwuwiersz
zosta przerobiony. W wersji ostatecznej nie ma ju mordercy i oprawcy chopskiego".
Christoforowicz pchn pust kartk po blacie stou razem z wiecznym pirem. Da mi
znak, ebym przysun si ze stokiem.
- Napiszcie wasnorcznie ostateczn wersj tego wiersza - poleci mi.
W gowie miaem natok scenariuszy. Czy aby na pewno ludzie zostawiajcy
niedopaki w popielniczce zaoyli urzdzenia podsuchowe w cianach naszego mieszkania?
Czy nagrali deklamacj pierwszej wersji Nadiece i Zinaidzie? Czy syszeli, e zgodziem si
spisa j dla Zinaidy, eby moga si jej nauczy na pami? Czy aresztowali j i przejli ten
obciajcy dowd, zanim ta biedna dziewczyna zdya go zniszczy? Czy Nadieka i
Zinaida nie kul si teraz ze strachu w czeluciach ubianki? W chaosie myli i uczu jedna
rzecz wydawaa mi si jasna: fakt, e Christoforowicz wejdzie w posiadanie oryginau
epigramu, bdzie oznacza, e przestan mie szans na ocalenie. Ale nadal istniaa nadzieja,
e uratuj Nadiek i Zinaid razem z innymi, ktrzy syszeli epigram. Pochylajc si nad
stoem, napisaem wiersz ze zmienion wersj drugiego dwuwiersza.
A w pswkach, prozmwkach naszych
Cie grala kremlowskiego straszy.
Christoforowicz wyrwa mi z rki now wersj i przeczyta uwanie. Kiedy skoczy,
na jego ustach pojawi si, jak bym to okreli, umiech zadowolenia z siebie.
- Ale to wszystko zmienia, Mandelsztam. Bez mordercy i oprawcy chopskiego" caa
rzecz jest znacznie lepiej wywaona. Cho nadal mamy do czynienia z karaluszymi
wsiskami" i cho wci miodem kapie kada nowa mier na szerok osetysk pier". Z t
zmian jednak moe i bdzie dla was cie nadziei, jeli...
By wyrafinowanym ledczym. Kady przyznaby z podziwem, e po mistrzowsku
zawiesi w powietrzu midzy nami to jeli".

- Jeli? - powtrzyem.
Wzruszy ramionami.
- Wymienicie bezwzgldnie nazwiska. Jeeli to dla was jaka pociecha, zapewniam,
e mamy je wszystkie - wiemy, komu wyrecytowalicie ten wiersz, znamy rne reakcje tych
ludzi. W sytuacji jednak, gdy te dowody bd pochodziy od nas, wy pogrycie si jeszcze
bardziej jako ten, ktry odmwi zoenia zezna. Jeeli chcecie to i owo naprawi, zagodzi
wymiar przestpczego czynu, wsppracujcie, podajcie nazwiska.
- Jednostka obdarzona poetyckim talentem ma wity obowizek nie zdradza tego
talentu - odpowiedziaem.
Christoforowicz umiechn si jedynie.
- Osoba obdarzona poetyckim talentem ma wity obowizek pozostania wrd
ywych i kultywowania tego talentu.
Przesuchanie trwao dalej przez noc. Christoforowicz przekonywa i schlebia mi,
nakania i straszy; w ktrym momencie poinformowa mnie, e Nadieka i Zinaida zostay
aresztowane jako wspuczestniczki spisku majcego na celu obalenie Stalina i s
przesuchiwane w innej czci ubianki. Oskary mnie o egoistyczne wystawianie ich ycia
na niebezpieczestwo, podobnie jak wszystkich innych, ktrym wyrecytowaem epigram.
Rozdraniony

moj

odmow

podania

nazwisk,

wezwa

olbrzymiego

Uzbeka

zdeformowanym nosie, aby przyku mnie za nadgarstki do elaznych klamer wmontowanych


w cian. Od razu zemdlaem ze strachu. Kiedy si ocknem, sanitariuszka osuchiwaa mi
serce stetoskopem i krcia gow.
- Jeli nie chcecie, eby wam tu umar, radziabym odoenie przesuchania i
pozwolenie mu na kilka godzin snu, towarzyszu ledczy.
Kiedy przyszed stranik, eby odprowadzi mnie do celi, dostrzegem rane smugi
witu, wsczajce si przez okno w miejscu, gdzie zasony nie zachodziy na siebie. Gdymy
minli ostatnie stalowe drzwi, znalazem si w moim bloku. Stranik zostawi mnie, eby
poyczy ogie od klawisza. Stojc z plecami przy cianie, gdzie, cho zabrzmi to
nieprawdopodobnie, kto przymocowa kartki z jakiego magazynu z portretami generaw,
ktrzy pokonali Napoleona, odniosem wraenie, e sysz lament kobiety - dwik dochodzi
spod drzwi celi oddalonej od mojej o dwa pomieszczenia. A potem, dobry Boe, usyszaem
bez wtpienia gos Nadieki - najwyraniej pocieszaa drug kobiet. Byo to przelotne
wraenie, wywoane bardziej intonacj ni samymi sowami. Ale jej gos rozpoznabym
wszdzie. Ju w celi uklknem obok Fikrita i wyszeptaem mu do zdrowego ucha: Syszelicie kobiece jki?

- Syszaem - odpowiedzia. - Kiedy przycisn zdrowe ucho do ciany sysz, jak moja
Agrippina wypakuje sobie oczy, sysz, jak powtarza raz za razem: Fikricie, Fikricie, w co
ty nas wpakowa?" Kiedy Sergo jeszcze mg mwi, ostrzega mnie, e odtwarzaj nagrania
kobiecych gosw, eby osabi nasz opr. Ale ja ju si nie opieram i nadal sysz jej szloch.
To nie jest nagranie. Nie ma co do tego wtpliwoci - tak jak ja, ona te jest winiem
ubianki.
Poczogaem si do mojej czci celi, zwinem w kbek i zapadem w sen tak pytki,
e co kilka minut budzio mnie walenie w drzwi, ktrego tak naprawd nie byo. nio mi si,
e jako lunatyk przechodziem przez mury, ale zaczem si tak strasznie ba utknicia w
cianie, e zmusiem si do obudzenia, albo tak mi si przynajmniej zdawao. Nie byem
pewny, czy pi, czy ni mi si, e si obudziem, czy rzeczywicie si zbudziem, kiedy
sikaem do wiadra. Odgos sikania i smrd dochodzcy z kta Serga wyday mi si
wystarczajco realne, abym uzna, e jednak nie ni. Widzc, e obaj, Fikrit i Sergo, pi
gboko, sprawdziem, czy skrzana klapka zakrywa judasza w drzwiach, a potem
podszedem do ciany, chcc przytkn do niej ucho. Powodowany impulsem naparem na ni
i przeszedem przez mur do ssiedniej celi. Dwch winiw, jeden stary, z gstymi siwymi
wosami, opadajcymi mu na obojczyk, drugi mody, przedwczenie wyysiay, z kocem
narzuconym na ramiona, grao w szachy na betonowej posadzce malekimi figurami
zrobionymi z kawaeczkw myda.
- Szach - oznajmi starzec triumfalnie, przesuwajc wie paznokciem.
- Ach - odpowiedzia jego przeciwnik. - Tego nie przewidziaem.
Chrzknem, eby zwrci na siebie ich uwag. Obaj podnieli wzrok.
- Wybaczcie, e przerywam wam parti - odezwaem si.
- Jeli szukacie kobiet - powiedzia mody czowiek - to s jedn cel dalej. - I wskaza
przeciwleg cian kciukiem pozbawionym paznokcia.
Zaczem mu dzikowa, ale wrci do gry i skupi si na tym, jak ratowa krla.
Patrzyem na nich przez chwil, nie rozumiejc, jakim cudem znalazem si w tej celi,
i nie wiedzc, jak si z niej wydosta. A potem, jakby to bya najzwyklejsza rzecz na wiecie,
przeszedem przez cian, ktr wskaza mody wizie, i znalazem si w mniejszej celi,
owietlonej arwk tak sab, e wida w niej byo ty arnik. Kiedy oczy przywyky mi
do gstego mroku, zarysy dwch podwietlonych sylwetek odciy si od niego niczym zby.
Nadieka i Zinaida spay, objte ramionami. Nadieka miaa na sobie sukienk, w ktr bya
ubrana w noc mojego aresztowania, Zinaida za mulinowy kostium w kolorze zamanej bieli,
w ktrym wystpowaa w Trzech siostrach. Upadem na kolana przed Nadiek. Wyczuwajc

czyj obecno, poruszya si. Otworzya oczy i wpatrywaa si we mnie, przeraona.


Pooyem palec na jej ustach, eby nie krzyczaa.
- Jak, do diaska, si tu dostae? - zapytaa stanowczo.
Usyszaem wasny gos: - Nie uwierzysz mi, jeli ci powiem, dlatego lepiej bdzie,
jeli ci nie powiem, chyba e wemiesz mnie za szalonego kapelusznika. Kiedy ci
aresztowano?
- Podczas rewizji w mieszkaniu znaleli wiersze schowane w czajniczku; ta winia
Siergiej Piotrowicz musia im zdradzi t kryjwk. Kiedy stwierdzili, e to moje pismo, od
razu mnie aresztowali.
- A Anna Andriejewna?
- Anna zostaa w pokoju, kiedy mnie zabierali. Nie wiem, co si z ni stao.
- A kiedy aresztowali Zinaid?
- Przeszukali jej mieszkanie, kiedy bya w teatrze, i znaleli epigram. Biedna maa
paskudnie si czuje ze wiadomoci, e go nie zniszczya. Zjawili si w teatrze i aresztowali
j midzy aktami. A poniewa nie byo dublerki, przedstawienie odwoano. - Nadieka wzia
moj do i przytulia policzek do jej grzbietu, a ja poczuem zy pynce jej z oczu. - Och,
Osja, co teraz zrobimy?
Z powodu powstaego zamieszania Zinaida drgna i rwnie si obudzia. Kiedy
zobaczya, e to ja, wybuchna paczem.
- Nigdy, przenigdy sobie nie wybacz, e nie podaram epigramu - zdoaa wyduka
midzy szlochami wstrzsajcymi jej ciaem.
Kiedy opady pierwsze emocje, jakie wywoa mj widok w celi, w Nadiece, zgodnie
z jej charakterem, odezwa si praktycyzm.
- Jeste przesuchiwany? - zapytaa. I nie czekajc na odpowied, mwia dalej: - To
musi by ten, ktrego nazywaj Christoforowiczem. Powiadaj, e to ledczy zajmujcy si
przestpstwami w sferze kultury Torturowali ci? Zrobili krzywd?
Powiedziaem Nadiece o tym, jak odczyta pierwotn wersj epigramu; jak napisaem
zmienion wersj bez obraliwych wersw, o ktrych usunicie prosi mnie Pasternak; jak
wreszcie wszystko zaczo si sprowadza do kwestii wyjawienia nazwisk ludzi znajcych
epigram, czego jak do tej pory odmawiaem.
- Ale oni na pewno wiedz, kto sysza epigram - powiedziaa Nadieka.
- Zainstalowali mikrofony w waszych cianach - wyszeptaa Zinaida. - Bd mieli
nagrania wszystkiego, co powiedzielimy. - Przysza jej do gowy straszna myl. - Bd mieli
nagrania wszystkiego, co r o b i l i m y.

Nadieka obrcia si ku niej.


- Gdyby zamontowali mikrofony w cianach, aresztowaliby nasz trjk wiele
miesicy temu, eby zdusi spraw w zarodku. Zjawiliby si w Domu Hercena i aresztowali
Mandelsztama rankiem, kiedy wyrecytowa nam epigram. Nie byo adnych mikrofonw, co
oznacza, e musimy wymyli jak historyjk, ktr ykn. - Signa do mojej gowy i
przycigajc j do siebie, oznajmia stanowczym tonem: - Posuchaj mnie, Osja. Musisz
poda te nazwiska. Musimy sprawia wraenie naiwnych intelektualistw, ktrzy pobdzili i
s gotowi to naprawi. To nasza jedyna szansa.
- Jak mgbym wrobi Achmatow? Jak mgbym wrobi Pasternaka i pozostaych?
- Powiesz, e wyrecytowae im epigram bez ostrzeenia, czego bd suchali.
Powiesz, e wszyscy zareagowali jak Pasternak - przeraeniem. Nakamiesz, e kady, kto
usysza epigram, by zbulwersowany samym pomysem szkalowania wielkiego Stalina.
Wszyscy jak jeden usiowali nakoni ci do zniszczenia epigramu. To im powiesz. Nadieka dotkna czoem mojego czoa. - Potrafisz to zrobi, Osja. Musisz to zrobi, dla
wasnego dobra, dla dobra nas wszystkich. Musisz im da, czego chc.
- Nadieda ma racj - bagaa Zinaida. - Prosz, prosz, wsppracuj z wadzami,
ebymy ocalili ycie.
I tak wymieniem nazwiska. Byem kbkiem nerww - nie co dzie przechodzi si
przez ciany - i zaczem mwi tak raptownie, e Christoforowicz mia problem z
nadaniem za moimi zeznaniami. Wezwa stenografa i kaza mi zacz wszystko od
pocztku. Chcia nazwisk - daem mu nazwiska.
- Nadieda Jakowlewna, najlepszy przyjaciel, towarzyszka ycia, ona, jak
Majakowski, gorliwa zwolenniczka bicia jaj, eby zrobi omlet, bya pierwsza z jedenastu.
Jak zareagowaa? Jeszcze nigdy wczeniej nie bya tak bliska wyrzucenia mnie z mieszkania.
Czysta gupota, krzyczaa, obraza dla inteligencji kadego, kto by to usysza, bo cay wiat
wie, e Stalin jest pierwszy pomidzy rwnymi, jest kim, kto przewodzi kolegialnie. Zinaida
Zajcewa-Antonowa, aktorka teatralna, mioniczka poezji, przyjacika, bya druga.
Niedobrze si jej zrobio, gdy usyszaa, e mogem upa na tyle nisko, by zniesawia kogo
tak wspaniaego i jednoczenie skromnego jak Stalin. Pasternak zagrozi, e zerwie nasz
dugoletni i blisk przyja, jeli nie zniszcz tego skandalicznego epigramu. Co do
Achmatowej, to mylaem, e zwymiotuje na podog w pokoju, gdy go usyszaa. Upieraa
si, e to w ogle nie jest wiersz, tylko polemika, polityczna dyskusja, i to zupenie
nietrafiona, jako e Stalin nie ma adnych zwizkw z Oseti i jest powszechnie szanowany,
nawet przez politycznych przeciwnikw, za swoj szczero i idealizm. Tak samo byo w

przypadku Siergieja Piotrowicza, ktrego nazwisko uleciao mi z gowy. Podobnie z


szecioma innymi osobami, ktre miay pecha i zawdroway do naszego maeskiego
gniazdka jedynie po to, by przymusowo wysucha przekltego wiersza. Oni wszyscy,
poczynajc od Nadiedy, przekonywali, e nie powinienem marnowa talentu, zakadajc, e
mam jaki, na nikczemne podszepty wichrzycieli i kontrrewolucjonistw, e zamiast tego
powinienem stworzy od na cze Stalina, sawi jego odwag w czasie rewolucji i wojny
domowej, jego dokonania jako budowniczego socjalizmu w jedynym robotniczym pastwie
na wiecie, jego inspirujce przywdztwo, ktre przynosi zacofanej Rosji uprzemysowienie i
kolektywizacj. Teraz widz, e mieli racj, a ja si myliem.
Kiedy zabrako mi oddechu, Christoforowicz kaza stenografowi odczyta moje
zeznanie. Przepisa fragmenty na kartce papieru, zanim sam przeczyta je na gos.
- ...na nikczemne podszepty wichrzycieli i kontrrewolucjonistw". To s wasze
sowa.
Nie miaem pojcia, do czego zmierza, wic kiwnem jedynie gow z wahaniem.
- Co doprowadza nas do sedna waszego przestpstwa, Mandelsztam. Po pierwsze
jednak chc wiedzie, kto popycha was do napisania tego epigramu? Kto wam kaza
recytowa go tylu ludziom, ilu tylko zdoacie zgromadzi, w nadziei, e jego trucizna si
rozprzestrzeni? - Wycign kolejn stron z akt i przeczyta: - ...rozniesie si szerokim
echem po kraju niczym krgi na zastaej wodzie po wrzuceniu kamienia".
Szczka musiaa mi opa. Christoforowicz zara z radoci, widzc moje
zaskoczenie.
- Zakadam, e rozpoznajecie wasne sowa. Jak pewnie zdylicie si ju domyli,
moda kobieta, pchajca wzek za wami tamtego dnia w Moskwie, bya wyposaona w
mikrofon kierunkowy i nagraa wszystko, co powiedzielicie. - Towarzysz ledczy przeczyta
nagwek strony. - Zapis rozmowy pomidzy Mandelsztamem, Pasternakiem i Achmatow,
czwartek, dwunasty kwietnia tysic dziewiset trzydziestego czwartego roku. Moskiewska
ulica. Partia ogosi wito narodowe. Komsomolcy bd go piewa - go, czyli wasz
oszczerczy epigram - kiedy bd maszerowali do wyznaczonych zada. Na zjedzie w
Teatrze Wielkim z kadej loy i balkonu bd go skandowali robotnicy. Modzi ludzie, ktrzy
zestarzeli si przed czasem ze strachu, bd taczyli na ulicach z radoci. To bdzie koniec
Stalina". Nie ma wtpliwoci, e tylko kto z wadz bolszewickich by w stanie zasugerowa
wam, jak partia, jak komsomolcy, jak delegaci na zjazd w Teatrze Wielkim zareaguj na
upadek Stalina. Czy to Kamieniew, a moe Zinowiew, obaj zreszt wyrzuceni z partii jako
trockici w tysic dziewiset dwudziestym sidmym roku? Czy chodzi o to cierwo,

Rykowa, ktry spiskuje przeciwko Stalinowi od mierci Lenina? A moe ulubieniec partii",
wspaniay Bucharin, usunity z politbiura, bo skuma si z wrogami Stalina, krytykujcymi
rewolucyjn - w miejsce ewolucyjnej - kolektywizacj? W kocu istnieje duga lista dziaa
Bucharina jako waszego anioa stra, poczwszy od uwolnienia waszego brata z wizienia,
przez zaatwienie wam mieszkania i kartek ywnociowych, i miesicznej renty za dokonania
na polu rosyjskiej literatury, a nawet doprowadzenie do zawarcia umowy na wydanie waszych
przyszych dzie, za co wam zapacono, ale niczego nie opublikowano. Lista przysug, jakie
wywiadczy wam Bucharin, jest duga jak wasze rami: uy swoich wpyww, ebycie
dostali pozwolenie na podr na Krym, pocign za odpowiednie sznurki, eby doprowadzi
do publikacji fragmentw waszej prozy, zaproponowa nawet wam i waszej onie wizy
wyjazdowe z Rosji w poowie lat dwudziestych, z czego, co si wam chwali, nie
skorzystalicie. Szkoda. Moe nie znalelibycie si w sytuacji, w jakiej jestecie dzisiaj,
gdybycie zdecydowali si na emigracj. Czy to Bucharin zasugerowa, e dobr zapat za te
wszystkie przysugi byoby rozpropagowanie wiersza oczerniajcego Stalina? A moe sam
arcyzdrajca Trocki natchn was do napisania tego epigramu?! Waciwie im wicej o tym
myl, tym wikszego nabieram przekonania, e krgi na zastaej wodzie" to wyraenie,
ktre z pewnoci poruszyoby umys tak wynaturzony, jakim dysponuje yd Trocki. To
przecie on kierowa grup sabotaystw, ktrzy wrzucali tuczone szko do workw z mk.
Kaza mechanikom dolewa wody do paliwa lotniczego. Zachca kuakw, by raczej zabijali
trzod, ni odstawiali zwierzta do kochozw. A zapewne zniyby si te do
wichrzycielstwa psychologicznego i popchn naiwnego poet do rozprzestrzeniania trucizny
o Stalinie niczym krgw na zastaej wodzie".
- Nikt mnie do niczego nie popycha - upieraem si. - Pomys mwienia prawdy
pochodzi ode mnie.
- Na pewno nie oczekujecie, e w to uwierzymy. Jestecie intelektualist. Nie macie
cech kontrrewolucjonisty - Christoforowicz zerkn na kolejny raport w aktach. - Pamitacie
chyba, co powiedziaa tamta dziewczyna w stowce dla motorniczych tramwajowych w
styczniu? Kiedy, dawno temu, by taki poeta". Moe wanie w tamtej chwili, gdy was
obraono, kto szepn wam do ucha: Jako poeta wypadlicie poza literacki horyzont. Jeli
pucicie w obieg oszczerczy wiersz o Stalinie, wasza gwiazda wzejdzie - uznaj was za
jednego z wielkich rosyjskich poetw". Kto wam szepta do ucha? Kto zorganizowa ten
spisek? Tylko zeznanie moe was uratowa.
- Nie stworzyem tego wiersza, eby zwrci na siebie uwag. Nie nale do adnego
spisku. Jestem poet, nie spiskowcem. Nie wiedziabym, jak dziaa w konspiracji.

- Manipulowano wami, Mandelsztam, teraz na pewno to rozumiecie. Musicie wskaza


osob lub osoby, ktre zapocztkoway ten kontrrewolucyjny plan. Wasze zeznanie, podanie
nazwisk, nie bdzie warte papieru, na ktrym je spisano, dopki nie okrelicie podegaczy. Zacz chodzi za moimi plecami i mwi do mojego karku: - Spjrzcie, w jakie tarapaty was
wpakowali. Was, wasz on i wasz kochank. Pasternaka, Achmatow i ca reszt.
Zdrajcy, ktrzy was do tego popchnli, nie dbaj o to, co si z wami stanie. Dlaczego
chronicie szumowiny? Nic im nie zawdziczacie. Ocalcie si. Ocalcie Nadied i innych od
losu gorszego ni mier: powolnego konania, kiedy wisi si na krtkiej linie, upozorowanego
utonicia w wannie w pralni, uduszenia w szczelnie zamknitej celi, wystawania nago przez
wiele dni na mrozie, poamania ktrego dnia wszystkich koci, czego dowiadczy Sergo,
wasz kolega z celi. Podajcie nazwisko prowodyra.
Zbierajc w sobie resztki gniewu, jaki jeszcze zosta w moim rozdygotanym ciele,
powiedziaem: - Twierdzicie, e jestecie budowniczymi, ale w ostatecznym rozrachunku
jestecie tylko oprawcami.
Towarzysz ledczy poczu si straszliwie obraony.
- Mj biedny Mandelsztamie, nie jestemy oprawcami. W tradycji czekistw tortury s
koniecznoci, ledztwo musi wstrzsn sumieniem.
Pomylaem, e uda mi si znale rys w jego logice.
- Jak ledztwo moe wstrzsn sumieniem, jeli wy nie macie sumienia?
- Dokonujecie bdnej oceny, Mandelsztam. My, bolszewicy, yjemy sumieniem.
Wyznajemy zasad, e cel uwica rodki. A jako e celem w naszym przypadku jest
zbudowanie komunizmu, nasze sumienie podpowiada, e wszelkie rodki, jakiekolwiek
rodki, s usprawiedliwione.
Zrozumiaem, do czego zmierza Christoforowicz: chcia, ebym przyzna, jak Fikrit z
mojej celi, e nale do antybolszewickiej trockistowskiej organizacji. Chcia publicznej
rozprawy sdowej. To jasne, e moje zeznanie miaoby wikszy oddwik ni
niewyksztaconego srebrnego medalisty z mistrzostw w Wiedniu w 1932 roku. Ale podanie
nazwisk ludzi, ktrzy rzeczywicie syszeli mj smutny, krtki epigram, to zupenie co innego
ni wymylenie jakiego spisku w celu wykorzystania go podczas pokazowych procesw,
ktre, zgodnie z pogoskami, przygotowywano Zinowiewowi i Kamieniewowi, Bucharinowi,
mimo estymy, jak si cieszy u wikszoci bolszewikw, i samemu Trockiemu, gdyby udao
si Stalinowi zwabi go z powrotem, jak Gorkiego, z emigracji. Dlatego trzymaem si swojej
wersji wydarze, ktra bya przecie prawdziwa, cho nie miao to adnego znaczenia w
purgatorio. Christoforowicz nie zamierza ustpowa. Kojarzy mi si z upartym kochankiem,

ktry odmawia uznania odpowiedzi na nie", a zarazem jest rozczarowany, syszc, tak", bo
to skraca przyjemno pync ze zamania czyjej woli. Cechowaa go wytrzymao
maratoczyka. W kocu przetrzymywa mnie godzinami, obiecywa, e pastwo bdzie
pobaliwe dla mnie i moich bliskich, jeli bd zeznawa przeciwko wskazanym
podegaczom, straszy egzekucj, jeli nie dam mu tego, czego da - czego, jak teraz
przypuszczam, potrzebowa do rozkwitu swojej kariery.
Wiem, e zdaniem Nadieki wspominanie tamtego epizodu ma dziaanie
terapeutyczne w takim sensie, i rzuca wiato na wszystko, co wydarzyo si potem.
Osobicie nie jestem przekonany, by to suyo czemu poytecznemu. Co mona zyska
ponownym przeywaniem egzekucji? Do dzi jestem zdumiony, e nie zastrzelili mnie od
razu po przywiezieniu na ubiank. Przy kadym wyprowadzaniu z celi na wp
spodziewaem si, e id na mier - syszaem pogoski o winiach straconych w piwnicach,
ktre suyy kiedy za magazyny towarzystwa ubezpieczeniowego, i odzyskiwaem oddech,
kiedy winda towarowa ruszaa w gr, a nie w d. A do nocy... koszmarnej nocy...
najsmutniejszej nocy, kiedy pojechaa na d.
Wic teraz dokonam mojej egzekucji.
Nastpnego wieczoru o tej samej co zawsze godzinie, kiedy zabierali mnie na
przesuchanie, w drzwiach celi zjawio si trzech prymitywnych osobnikw, ktrych
wczeniej nie widziaem na oczy. Dwch wnioso do celi zwyke drewniane krzeso i
pciennymi pasami przywizao do niego Serga. Trzeci unis obcas buta nad moj
porcelanow misk i strzaska j na kawaki.
- Nie bdzie ci ju potrzebna. - Tak wyjani swj czyn. Chwyci mnie za rami i
brutalnym szarpniciem postawi na nogi, wykrci mi ramiona za plecy i zwiza mocno w
nadgarstkach. Fikrit, niech Bg go bogosawi, poderwa si, jakby chcia interweniowa.
Stranik pooy do leniwym gestem na kolbie pistoletu w pciennej kaburze i wbija w
niego wzrok, dopki olbrzym nie cofn si powoli pod cian. Chyba udao mi si
powiedzie: Dzikuj wam, Fikricie", cho jest cakiem moliwe, e poruszyem ustami, ale
nie dobyo si z nich adne sowo. Czubkiem buta popchnem tomik Puszkina po pododze
w kierunku kolegi z celi.
- Nie umiem czyta - powiedzia Fikrit.
- To si nauczcie - powiedziaem. - Zacznijcie od Puszkina. Jeli ktrego dnia
poznacie jego sowa, do koca ycia nie bdziecie potrzebowali czyta niczego innego.
Dwch klawiszy wynioso z celi Serga przywizanego do krzesa. Popychany przez
trzeciego stranika ruszyem ich ladem. Ju w drzwiach odwrciem si i zobaczyem przez

zy, jak olbrzymi siacz kania mi si na poegnanie do ziemi, ocierajc kostkami rk o


podog, tak jak to robi chopi z gr Azerbejdanu.
Nasza niewielka grupa sza korytarzem przez kilkoro stalowych drzwi, do otwartej
windy towarowej. Kiedy znalelimy si w niej w piciu, stranik pocign wajch w d
- nie, nie, musz wszystko rejestrowa, bylem tylko odzyska oddech - a winda, mj odek,
serce i gowa zaczy opuszcza si gbiej w pieko.
Kiedy winda dotara do podziemi, Christoforowicz czeka ju w piwnicy o
murowanym sklepieniu. Na mundur mia woony skrzany fartuch i trzyma w rku
marynarski rewolwer o duym kalibrze. Stranicy wynieli Serga z windy i postawili na
rodku aty ziemi pokrytej trocinami. Zmusili mnie, ebym uklkn obok krzesa. Widziaem,
jak towarzysz ledczy, zagryzajc doln warg, wyj z magazynka pi ogromnych kul,
potem woy jedn z powrotem i zakrci obrotowym bbenkiem, jakby zamierza gra w
rosyjsk ruletk. Trzech stranikw cofno si.
Christoforowicz zapyta: - Ktry chce i na pierwszy ogie? Wiek przed urod?
Talent przed miernot? Miejski intelektualista przed wiejskim prostakiem?
Usyszaem Serga wykrztuszajcego sowa spomidzy opuchnitych, zaropiaych ust.
Pierdol... Stalina", chyba wanie to powiedzia. Christoforowicz przywoa stranikw.
- Wyglda na to, e mamy tu kogo, kto z niecierpliwoci czeka na spotkanie ze
swoim stwrc, towarzysze. Nie pozwol, by mwiono o mnie, e nie speniam ostatnich
ycze skazanych.
Stajc za krzesem, wycign na ca dugo rami z rewolwerem, przystawi luf do
nasady gowy Serga i... pocign... pocign za spust. Iglica uderzya w pust komor. Sergo
wyda z siebie jk umczenia, jakby aowa, e nadal jeszcze yje.
- Wasza kolej, Mandelsztam - oznajmi Christoforowicz. - Zostalicie osdzeni i
skazani na najwyszy wymiar kary.
- Przecie nie byo adnej rozprawy sdowej! - krzyknem.
- Rozprawa odbya si bez waszego udziau.
Przycisn mi luf do nasady gowy i pocign za spust - nastpna pusta komora.
Kolana odmwiy mi posuszestwa i upadem czoem w trociny. Christoforowicz chwyci
mnie za konierz i zmusi do wyprostowania plecw, a potem obrci si do Serga i celujc
mu w kark, ponownie nacisn cyngiel. Oguszajcy huk zawibrowa pod sklepieniem
piwnicy, kiedy krzeso i przywizane do niego ciao przewrciy si na bok. Pomylaem, e
wielu winiw zastrzelono jednoczenie w innych czciach podziemia, bo dwik powrci
echem z rnych stron. Strzpy mzgu i krew zachlapay mi koszul.

- Wierzycie w co, Mandelsztam? - zapyta natarczywie ledczy, wkadajc nastpn


kul do komory i krcc magazynkiem.
Musiaem odpowiedzie, e tak, bo spyta: - A w co?
- W poezj.
- Poezja was nie ocali - powiedzia, dociskajc luf do mojego karku.
Poczuem ciepy strumie uryny moczcy mi spodnie, kiedy on... och, Jezu... kiedy
pocign za t rzecz, za cyngiel. Musiaem usysze guche uderzenie iglicy o sponk, bo
zwymiotowaem na trociny pod kolanami. Ca wieczno zabrao mi uwiadomienie sobie,
e skoro rzygam, to yj. Christoforowicz i stranicy zaczli chichota, pocztkowo cicho,
potem goniej, a zanieli si haaliwym miechem, a echo nioso go po sklepionej piwnicy
tak samo, jak nioso po wystrzale, ktry pooy kres cierpieniom Serga.
- Macie wiksze szczcie od Serga - zdoa powiedzie Christoforowicz. - Zabierzcie
go z powrotem do celi. Sprbujemy innej nocy.
Co si dziao w mojej gowie w chwili egzekucji? Powszechnie mwi si, e wtedy
cae ycie przesuwa si czowiekowi przed oczami. Ale w moim przypadku tak si nie stao.
Zmuszaem si do przywoania obrazu ony, ale nie mogem sobie przypomnie jej wygldu.
Mimo usiowa wyobrania nie kreowaa erotycznej wizji. Zmagaem si, by wywoa z
pamici jaki wers, jakikolwiek wers z jednego z moich wierszy, ale zawiody mnie sowa. W
gowie miaem pustk. Wysiliem si, eby przypomnie sobie jedn linijk z Boskiej
komedii, i nic. Nie wiedziaem nawet, kto ciera znamiona z czoa Dantego. Mzg wyzby si
myli; myli zostay usunite w cie przez strach, jakby komrki w patach mzgowych
rozbiegy si w panice, eby zej z drogi obcemu obiektowi, ktry mia si wedrze do ich
ula.
Nie potrafi opowiedzie, co si dziao po mojej fingowanej egzekucji. (Dopiero teraz
rozumiem, e nie mia zamiaru mnie zabija, a chcia jedynie zama). S w tej opowieci
dziury, ktrych adne natenie skupienia nie jest w stanie wypeni. Po jakim czasie od
powrotu do celi - nie wiem, czy po dniu, czy po godzinie - sprbowaem podci sobie yy
odamkiem porcelanowej miski. Fikrit powstrzyma mnie, kiedy dydoliem nadgarstek.
Oderwa kawaek tkaniny od dou mojej koszuli i zabandaowa ran, ktra cho nie bya
gboka, bardzo bolaa. Co dziwne, bl sta si dla mnie rdem radosnego nastroju.
Przypomniaem sobie, jak matka powiedziaa mi kiedy - gdy poparzyy mnie pokrzywy
gdzie nad jakim jeziorem niedaleko Warszawy - e nic bardziej od blu nie uwiadamia
nam, e yjemy. Kulenie si w kcie celi na ubiance, w koszuli poplamionej mzgiem
Serga, miao niewiele wsplnego z tym, o czym mylaa matka, gdy mi mwia o korzyciach

pyncych z blu; a jednak musiaem przywiadczy tej straszliwej prawdzie: byem


przeszczliwy, e yj.
Chyba trwaem w tym euforycznym stanie przez wiele dni, bo nawet jeli zabierano
mnie na przesuchania albo egzekucje, zupenie ich nie pamitam. To dziwne, czego dokonuje
mzg poddany stresowi. Pamitam, e przez bardzo dugi czas wpatrywaem si w moje buty,
zdumiony brakiem sznurowade. Pamitam, e ogldaem uwanie odamki porcelanowej
miski lece na pododze celi i usiowaem wyobrazi sobie, jak wyglda ten przedmiot
przed stuczeniem. Pamitam, e kiedy Fikrit wrczy mi niemiao niewielk ksieczk,
zastanawiaem si, co ciarowiec analfabeta robi z tomikiem Puszkina. Gdy odzyskaem
zmysy, czy raczej to, co z nich zostao, siedziaem okrakiem na stoku z krtszymi przednimi
nogami w gabinecie Christoforowicza. Nie miaem pojcia, ile czasu upyno od mojej
egzekucji. Towarzysz ledczy, przymuszony skurczami brzucha, wyszed w trakcie
przesuchania do ubikacji, zostawiajc mnie samego ze Stalinem, tak wyjtkowo
realistycznym na zdjciu wiszcym na cianie za stoem, e niemal spodziewaem si usysze
jego gos. Nie wiem, jak dugo tak siedziaem, porzucony w ogromnym pokoju z plisowanymi
zasonami na oknach, budzikiem i resztkami kolacji na stole, wpatrzony w Stalina. Od dawna
ju zgadzaem si z opini, e tak czy inaczej charakter czowieka jest wypisany na jego
twarzy. Jak wikszo rosyjskich intelektualistw byem zafascynowany Stalinem i
zastanawiaem si, jaki by pod mask. Wyobraziem sobie rozmow z nim, podczas ktrej
jego pewno siebie pozwoliaby mi zrozumie, co zmienio go w rzeczywistego paranoika
(moja diagnoza, czysto intuicyjna, niepoparta medycznymi dowodami), uwaajcego, e na
wszystkich ciy jaka wina. Pasternak i ja bez koca drylimy ten temat, a Borysa
rozmieszay do

ez biograficzne szczegy,

ktrymi wypeniaem

histori Soso

Dugaszwilego. Czy burzliwe dziecistwo w Gori odcisno na Stalinie niezatarte pitno? A


moe napady na banki, jakie przedsibra, eby zdoby pienidze dla bolszewikw? Albo
kilkakrotne zsyki do mronej tundry pod koem polarnym? Albo wyjtkowo okrutne
przeycia z czasw wojny domowej, a moe mier (mwi si, e to byo samobjstwo)
modej ony ptora roku wczeniej? Intensywne wpatrywanie si w twarz Stalina nie
przynioso adnych odpowiedzi. Nie da si wyczyta zbyt wiele z oficjalnych portretw lub
zdj Stalina, bo starannie je retuszowano, eby usun dzioby po ospie, doda rumiece na
policzkach i zaprawi dobrodusznoci cie umieszku, igrajcego mu na ustach.
Rozejrzaem si wok, by zyska pewno, e jestem sam w pokoju, a potem, okrywszy
st, podszedem bliej, eby przyjrze si twarzy Stalina. Bez wstydu przyznaj, e cigna
mnie do niego jaka hipnotyczna sia, jak wczeniej odczuwaem jedynie w relacji z

przedstawicielkami pci przeciwnej. Jego pene dezaprobaty oczy patrzyy na mnie ze ciany
karcco. W chwil pniej, cho wiem, e zabrzmi to bardzo dziwacznie, poczuem, e
zdjcie mnie zasysa, zostaj w nie wessany. W uszach podzwaniay mi niesformuowane
sowa. Linijki wiersza, ktrego jeszcze nie napisaem, zaczy stuka niczym pi o okno:
I ja do niego - w jego rdze
Do Kremla wszedem jak do domu,
Stargawszy odlegoci len,
Z gow, pokornie pochylon29.
Prawie nie miaem otworzy oczu. A kiedy to zrobiem, poczuem si zagubiony w
mroku wyguszajcym wszelkie dwiki, stopniowo rozpraszajcym si, jak gsta poranna
mga, i dopiero wtedy odkryem, e jestem w poowie wskiego korytarza. Na cianach po
obu stronach wisiay portrety generaw, ktrzy pokonali Napoleona, kady podwietlony
niewielk lampk umocowan do zoconej ramy. Opuszkami palcw dotknem jednej ze
cian. Robia wraenie zimnej i wilgotnej. Pod stopami wyczuwaem mikko grubego
dywanu. Domyliem si, e s dwie moliwoci: albo sobie tego nie wyobraziem, albo
wyobraaem sobie, e sobie tego nie wyobraziem. Na kocu korytarza, po dwch stronach
niskiego stolika siedziao dwch mczyzn w dopasowanych europejskich garniturach i grao
w malusiekie szachy z gliny. Starszy z nich, o gstych siwych wosach sigajcych
obojczyka, wyda mi si jakby znajomy.
- Mandelsztam? - zawoa, przywoujc mnie machaniem rki.
Musiaem mie zdziwion min, bo drugi mczyzna, modszy od pierwszego i
przedwczenie wyysiay, powtrzy to pytanie.
- Jestecie Mandelsztam?
Potwierdziem skinieniem gowy.
- Nie mam przepustki do Kremla - powiedziaem.
- A dlaczego uwaacie, e jestecie na Kremlu? - dopytywa si modszy.
- Wiadomo, e portrety generaw, ktre mam za plecami - odpowiedziaem - wisz
na Kremlu.
Rozbawiony moj amatorsk robot detektywa, wyj z szafy na dokumenty terminarz
spotka i przesuwa palcem po licie nazwisk. Przy jednym z nich postawi ptaszka.
- Nie potrzebujecie przepustki - powiedzia. - Stalin was oczekuje. Przez podwjne

drzwi. Nie kaniajcie si, nie czapkujcie ani nic w tym rodzaju. Gardzi protokoem. W kocu
nie jest carem, jedynie sekretarzem generalnym partii.
Wielki mczyzna, ktrego widziaem wczeniej na zdjciach w gazecie i
rozpoznaem teraz jako ochroniarza Stalina, Wasika, otworzy na ocie podwjne drzwi i
nie spuszczajc ze mnie wzroku ani na chwil, odsun si na bok.
- Wejdcie po prostu do niego, jakbycie odwiedzali zwykego czowieka, i podajcie
swoje nazwisko - poinstruowa mnie. - Jeli poda wam rk, ucinijcie j.
Usyszaem szczk zamykajcych si za mn drzwi. Jzef Stalin siedzia w dalekim
kocu prostoktnego pokoju za olbrzymim biurkiem, na ktrym leay wysokie stosy ksiek.
Ca jedn cian zajmoway bogato zdobione rosyjskie piece. Grube zasony na oknie byy
czciowo rozsunite, dostrzegem nawet cebulaste kopuy cerkwi Wasyla Bogosawionego,
owietlone reflektorami przeciwlotniczymi, co oznaczao, e naprawd, jak przypuszczaem,
znalazem si na Kremlu. wiato w pokoju pochodzio z niskiej biurkowej lampy i z lampki
do czytania zamontowanej na wysigniku nad tapicerowanym fotelem. Czowiek nazywany w
kremlowskich krgach chozjainem, ubrany w wojskow bluz rozpit pod szyj i palcy
papierosa, podnis si i obszed biurko.
- Stalin - wymamrota.
- Mandelsztam - odpowiedziaem.
- Wiem, kim jestecie - powiedzia. - Wasza sawa was wyprzedza.
Usyszaem wasny gos, mwicy: - A wasza cignie si za wami jak lad na wodzie.
- I natychmiast poaowaem mojej bezczelnoci. (Czy naprawd wypowiedziaem te sowa,
czy jedynie tak wanie chciabym si zachowa?) Moja uwaga, zakadajc, e j zrobiem,
zirytowaa pana tego domu.
- I to wanie jest problem - odezwa si. - lady na wodzie z czasem znikaj.
Spojrza na moje buty.
- Co si stao z waszymi sznurowadami?
- Zadaj sobie to samo pytanie - odpowiedziaem.
Unis brwi, najwyraniej zdumiony, i po chwilowym wahaniu niezrcznie wycign
przed siebie rk. Ja za rwnie niezrcznie j ujem. Z kieszeni bluzy wyj paczk
kazbekw i poczstowa mnie papierosem o dugiej kartonowej tutce. Zapalniczka z brzu
zmaterializowaa si w jego klocowatych palcach. Ujem go za nadgarstek i pochyliem si,
by zbliy koniec papierosa do pomienia. Stalin nie mg nie zauway, e rka mi si

29

Przekad Tadeusza Nyczka.

trzsie, ale by na tyle dyskretny, eby tego nie komentowa. Zacignicie si papierosem,
pierwszym od chwili aresztowania, miao rozpocz dugi proces kojenia moich zszarpanych
nerww.
- Porozmawiajmy - zaproponowa, wskazujc na fotel i przysuwajc wiklinowe
krzeso z wysokim oparciem.
Znalelimy si naprzeciw siebie, niemal dotykajc si kolanami.
- O czym bdziemy rozmawia? - zapytaem.
- Moecie zacz od wyjanienia, jak to si dzieje, e wszyscy rosyjscy kompozytorzy
i malarze, i pisarze, i poeci, poza wami, s gotowi dedykowa swoje utwory Stalinowi.
- Z caym szacunkiem, ale skoro wszyscy kompozytorzy, malarze i pisarze, i poeci
dedykuj Stalinowi swoje utwory, moje s wam chyba niepotrzebne.
W rzeczywistoci Stalin wyglda zupenie inaczej ni na zdjciach. Okaza si sporo
niszy od postaci z portretw, by prawie karem. Jego lewe rami, wyranie uschnite,
zwisao sztywno ze zgarbionego barku. Brzuch zaczyna mu si zaokrgla. Twarz, pokryta
dziobami po ospie i piegami, bya rumiana, ale przy uwaniejszym przyjrzeniu si odniosem
wraenie, e nakada na ni co, co kobiety nazywaj rem. Zby mia w gorszym stanie ni
ja, oczy te, wsy nad grn warg poczernione past do butw. Skra uszczya mu si w
niektrych miejscach na gowie. Czarne wosy sterczay mu z nozdrzy.
Podobnie jak poeta Mandelsztam w swym ostatnim wcieleniu, Stalin nie owija
niczego w bawen.
- Powiedzmy to jasno, Mandelsztam: nie boj si mierci. Patrzyem jej w oczy
dziesitki razy jako mody rewolucjonista, jako komisarz oskarony o bronienie caratu w
czasie wojny domowej. Nie. Ale cho n i e c h t n i e, to przyznaj, boj si, e lad na
wodzie zacznie zanika po przepyniciu mojego statku. Wysaem cae walizy rubli
ukraiskiemu szarlatanowi od odmadzania,

Bohomolcowi, eby finansowa jego

eksperymenty - powiada si, e jego zdaniem picie wody z lodowcw powoduje, e Gruzini
doywaj pnej staroci - ale nie pokadam zbyt wielkich nadziei w magicznych eliksirach
tego profesora. Z wod z lodowcw czy bez niej, kurtyna mojego ycia opadnie.
I co wtedy? Wszystkie obiekty nazwane imieniem Stalina - czogi, traktory, okrty
wojenne, fabryki - wszystkie wczeniej czy pniej zniszczej albo zastpi je nowe czogi,
nowe traktory, nowe okrty wojenne i nowe fabryki nazwane imieniem nowego sekretarza
generalnego. Limuzyna, ktr jed, to zis. Jak zapewne wiecie, to skrt od Zakadw
imienia Stalina. Kiedy ostatni zis skoczy w muzeum dawnych samochodw, ludzie
zapomn, co oznaczaj te litery. Ulice w miastach nazwane imieniem Stalina, a nawet miasta

takie jak Stalingrad, wrc ostatecznie do pierwotnych nazw. Gdzie zatem, pytam o to poet
Mandelsztama, gdzie mog spodziewa si pomyka ycia po mierci? Odpowied brzmi:
jeli istnieje co takiego jak niemiertelno, to tkwi ona w poezji geniusza.
Stalin dgn mnie w kolano palcem pokym od nikotyny.
- Jestecie upartym capem, Mandelsztam. Wasz kumpel, Pasternak, napisa wiersz, co
prawda marniutki: Wic id naprzd bez wahania, jak dugo ycia wystarczy...30.
Szostakowicz skomponowa ca symfoni, ktr okreli jako twrcz odpowied na celny
krytycyzm Stalina, cho gowa mi pka, kiedy zmusza si mnie do siedzenia w czasie jej
wykonywania. (Kiedy teraz o tym myl, nie wykluczam, e o to wanie temu durniowi
chodzio. Powinienem by kaza aresztowa Szostakowicza za rujnowanie mi snu!) Tysice
pomniejszych poetw i pisarzy czcz Stalina w setkach jzykw. Nikt w Rosji nie opublikuje
ksiki, broszury, pracy naukowej z filozofii, filologii czy astronomii lub lingwistyki bez
wykazu wyszczeglniajcego,

ile to zawdzicza Stalinowi.

Znacie Pie Stalina

Chaczaturiana? - Zacz nuci pierwsze takty wysokim gosem chopca chrzysty, ktrym by
niegdy. - No, to macie teraz o tym jakie pojcie. - Chozjain wyj kolejnego papierosa z
paczki i przypali go od peta, ktrego przed chwil jeszcze trzyma w ustach, a potem napeni
puca dymem. - Nie dajcie si zwie pozorom, Mandelsztam, ta rozmowa nie jest dla mnie
atwa. Nie mam zwyczaju p r o s i o cokolwiek. Zwykle jest tak, e rzeczy, ktrych
potrzebuj, a jest ich niewiele, s mi o f e r o w a n e. Mona by pomyle, e Stalin dostaje
z caej Rosji wszystko, czego dusza zapragnie, z wyjtkiem waszej poezji. Pytam wprost, jak
mczyzna mczyzn: czy taka sytuacja jest normalna?
Kiedy patrz na to spotkanie ze Stalinem z perspektywy czasu, widz, e byem tak
zdumiony przebiegiem naszej rozmowy, e nie potrafiem znale sw, eby odpowiedzie.
Biorc moje milczenie za upr, Stalin zacz si zoci.
- Natknicie si na kogo, kto nie boi si sekretarza generalnego, ktry rzdzi parti, a
tym samym caym krajem, jest czym niezwykym. W innych okolicznociach podziwiabym
takiego czowieka. Upewnijmy si jednak, e wiecie, co jest stawk, Mandelsztam. Odsuwajc krzeso, wsta, zaszed mnie od tyu i zacz mwi do mojego karku. - Czy macie
pojcie, ile way pastwo?
- Ile way pastwo?
- Ze swoimi fabrykami i tamami, pocigami i samolotami, ciarwkami, statkami i
czogami?

30

Przekad Krzysztofa Otaka.

- Nikt nie potrafi obliczy ciaru pastwa. To ju domena astronomicznych liczb.


- Czy, waszym zdaniem, jeden czowiek moe si oprze naciskowi tej astronomicznej
wagi? Bd mia wasz wiersz, Mandelsztam. A jeli z jakich powodw nie bd mg dosta
waszego wiersza, zostaniecie zmiadeni ciarem pastwa.
Jego obcesowo zapara mi dech w piersiach.
- Nie jestem zagroeniem dla radzieckiego pastwa - odpowiedziaem, bo tylko to
przyszo mi do gowy.
Obszed tapicerowany fotel, stan nade mn i ssc papierosa, wpatrywa si we mnie
tymi oczami penymi zoci.
- Bez wtpienia stanowicie zagroenie dla wadzy radzieckiej. Kto, kto odmawia
podporzdkowania si woli Stalina, moe podporzdkowa si woli jego wrogw. Nie ma nic
midzy wielbieniem ziemi, po ktrej Stalin stpa, a bezczeszczeniem jej.
Stalin wcign z powrotem wiklinowe krzeso za biurko i opad na, zatopiony przez
chwil w mylach.
- Wic jak brzmi wasza odpowied, Mandelsztam? - zapyta. - Nie mam na to caej
nocy. Zrobicie, co do was naley, eby zapewni niemiertelno sekretarzowi generalnemu?
- Zrobibym, gdybym potrafi.
Zwzi oczy, sta si podejrzliwy.
- A co to niby znaczy?
- Nawet gdybym napisa tak od, byaby dla was bez wartoci. Bo powstaaby z
przymusu. W rzeczywistoci nie znam was wystarczajco dobrze, by stworzy co
prawdziwego, a jednoczenie zredukowanego do absolutnego minimum, bo taki wanie musi
by wiersz, jeli ma y dalej po mierci poety. Dla mnie jestecie ikon, ktra przeyje was
samych, legend, mitem, ale nie czowiekiem z krwi i koci. Nie ma sposobu, ebym umia
temu sprosta.
- Stalin jest czowiekiem z krwi i koci, jak wy. - Wyprostowa si na krzele. - Ile
macie lat?
- Czterdzieci trzy.
- Wygldacie starzej. Tak si skada, e jestem od was trzynacie lat starszy, ale
pomimo rnicy wieku mamy wiele wsplnego. Obaj nasi ojcowie mieli do czynienia z
wyprawion skr - wasz handlowa ni w Warszawie, mj by szewcem w Gruzji. Nie
mona wykluczy, e mj ojciec robi buty ze skr dostarczonych przez waszego ojca.
Wiadomo, e o wiele dziwniejsze rzeczy si zdarzay. Dodatkowo obaj interesujemy si
poezj. Sam napisaem romantyczne wersy; kilka moich wierszy wydrukowaem w

gruziskiej gazecie pod pseudonimem Soso, zanim zostaem penoetatowym rewolucjonist.


Ale to nie wszystko. To na pewno nie przypadek, e obaj oenilimy si z kobietami, ktrych
imi, Nadieda, oznacza po rosyjsku n a d z i e j - moemy mie nadziej w rnych
sprawach, ale obaj mamy skonno do nadziei. I, co dziwne, obaj mamy takie samo imi. W
czasie jednego z moich zesa miejscowi w Solwyczegodsku w obwodzie archangielskim
zaczli nazywa mnie Osipem, co na pnocy Rosji jest popularn form zdrobnienia od
Jzefa. Podpisywaem si nawet jako Ekscentryczny Osip w listach miosnych, jakie pisaem
do tamtejszej uczennicy o imieniu Pelagia. Bycie rewolucjonist, rabowanie bankw na rzecz
witego dziea proletariuszy czyo si z pewnymi korzyciami - mona si byo dobiera do
majtek dziewczyn.
- Bycie poet rwnie czy si z pewnymi korzyciami - odpowiedziaem, cho wida
byo, e zatopi si we wasnych mylach i nie sucha mnie.
- Dobry Boe, to byy czasy. Radosne. Niebezpieczne. Czysta zabawa. W Gori, w
Tbilisi staem si lokalnym bohaterem. Ludzie na Kaukazie szanowali mnie za to, kim jestem,
a nie - machn rk w stron kremlowskiego dziedzica - za to, gdzie mieszkam. - Stalin
przypomnia sobie o mojej obecnoci. - Co mwilicie?
- Nie.
Pokiwa gow z roztargnieniem.
- Jezu, od lat nie mylaem o Pelagii. Pamitam nawet jej nazwisko. Pelagia
Onufriewa. Musz kaza moim ludziom, eby ustalili, co si z ni stao.
Pomylaem, e moe szans na przymilenie si Stalinowi bdzie pozwolenie mu, by
opowiada o sobie.
- Zesanie na Syberi musiao by gorzkim dowiadczeniem - powiedziaem.
Stalin wydmucha powietrze przez lekko rozchylone usta.
- Okrelenie gorzkie" nie jest w stanie tego odda. Zsyano mnie siedem razy, siedem
razy przetrwaem, eby wrci do europejskiej czci Rosji. Powiem wam, co trzymao mnie
przy yciu na zesaniu: poza yciem na koci ap z winiarkami, ebymy mogli ogrza si
nawzajem w nocy, byy tam ksiki. Czytanie trzymao mnie przy yciu. Za kadym razem,
kiedy umiera jeden z winiw, bilimy si o jego ksiki. Zwykle wygrywaem. Moje
sidme zesanie skoczyo si, kiedy przemierzyem kraj i dotarem do Piotrogrodu, ju po
obaleniu cara, eby kierowa bolszewikami do czasu, a Lenin wynegocjuje bezpieczne
warunki przejazdu przez Niemcy i wrci do kraju z zagranicy. Najlepiej oddaje Syberi
okrelenie, e to zamarznite pieko. Sprbujcie sobie wyobrazi, e wasze szczyny
zamarzaj, zanim uderz o grunt. Sprbujcie sobie wyobrazi ssanie sopla zamarznitej

wdki, eby si upi. Lato, ktre trwa tam mgnienie oka, nie jest o wiele lepsze przez roje
komarw. Ha! Lato! W chwili gdy zmarzlina zaczynaa si topi, my, mczyni,
wczogiwalimy si pod ani dla kobiet i pezlimy tam, gdzie krople wody przeciekay
przez deski, a potem przez t kapic wod patrzylimy do gry, eby zobaczy nag kobiet,
ktra mya si nad nami. Jeli wypatrywao si wystarczajco dugo, mona byo zobaczy
szpar...
- Szpar?
- Pknicie w kroku. Dziurk. Pizd, idioto. A pizdy nie s wam obce, Mandelsztam.
Powiedziano mi, e niezy z was kogucik. Z akt Czeka wynika, e wasza ona to
sporadycznie lesbijka, e wy i wasza ona macie oboje romans z aktork teatraln, e czasem
patrzycie na nie, a czasem ona patrzy na was dwoje, a czasem robicie to trois, na francusk
mod. Sam nigdy nie jebaem wicej ni jedn kobiet naraz, ale nie dlatego, e nie miaem
takiej okazji. Kilka razy prbowaem namwi moj Nadied do eksperymentowania z
wyzwolonym seksem w duchu bolszewickim, ale mimo jej cech rewolucjonistki - czy wiecie,
e przepisywaa na maszynie przemwienia Lenina przed rewolucj? - okazaa si zbyt
purytaska, eby uwolni si od buruazyjnej definicji maestwa. Teraz jebi moj
gospodyni, Waleczk. Wszystko, co potrafi, ogranicza si do pozycji dawniej akceptowanej
przez Koci, w czym tkwi pewna ironia, jako e modl si zgodnie z ewangeli Marksa.
Patrzyem, jak Stalin nalewa z dzbanka wod do szklanki, a potem wkrapla co do niej
z ampuki.
- Jodyna - powiedzia. - Nie ufam lekarzom. Lecz kilka swoich dolegliwoci
dziesicioma kroplami dziennie. Czyni cuda. - I wykrzywiajc twarz w przewidywaniu
paskudnego smaku, pokn zawarto szklanki. - Przy odrobinie szczcia te opowiastki
przeami lody midzy nami. Moe w kocu zaczniecie widzie we mnie czowieka z krwi i
koci, co zainspiruje was do napisania powanego wiersza o Stalinie, jako przeciwwagi do
bahej, lecz zdradzieckiej polemiki.
Mogem jedynie pokiwa gow na znak, e si zgadzam. Kto mgby wykluczy
moliwo, e poznawszy te intymne szczegy jego ycia, bybym w stanie napisa od do
Stalina i unikn zmiadenia przez pastwo?
Sign do lampy na biurku i skierowa jej wiato na zdjcie wiszce na cianie
pomidzy nami.
- To ja w kondukcie pogrzebowym Lenina. Jak widzicie, co wiedz wszyscy Rosjanie,
byem jednym z nioscych jego trumn na wasnych ramionach na plac Czerwony. Bya
gooled, baem si, e si polizgn i trumna upadnie na ziemi, otworzy si, a trup Lenina

wyturla si na ulic. Nie musz dodawa, e byem oddany Leninowi, cho stary, jak go
nazywalimy, bywa czasem uciliwy. Trzeba zacz od tego, e nie nalea do
najodwaniejszych. Podczas gdy my robilimy rewolucj na ulicach Piotrogrodu, on ukrywa
si w szkole dla dziewczt, gdzie mielimy swoj kwater gwn. Kiedy wreszcie zdoby si
na odwag, by wyj ze Smolnego, owin twarz bandaem, eby nikt go nie rozpozna.
Zdradz wam jedn tajemnic pastwow, Mandelsztam. Mwic wprost, Lenin nie by za
bardzo leninowski. Och, potrafi do witu teoretyzowa o proletariackiej rewolucji, ale kiedy
przyszo wprowadza teori w ycie, trzs si jak osika. Dwa kroki do przodu i jeden do
tyu", to bya jego definicja postpu. Lenin nie mia do ikry, eby zdecydowanie rozwiza
problem chopw; trzeba byo Stalina, eby tego dokona. Historia przyzna mi racj.
Kolektywizacja, mimo sporadycznych niedogodnoci dla garstki wieniakw, stanie si
szczytowym zwieczeniem mojej spucizny.
Stalin opad na wysokie oparcie trzcinowego krzesa, pali papierosa krtkimi
sztachniciami, najwyraniej zapany w sie rozpamitywania swojego ycia.
-

Posuchajcie,

wsppracownikw

byem

Lenina,

ktry

jedynym
mia

czowiekiem
chopskie

korzenie,

grupie

najbliszych

jedynym

dziaajcym

rewolucjonist, ktry dowodzi oddziaami bolszewikw w walkach na ulicach, byem


przeciwiestwem kawiarnianych intelektualistw. Co czynio ze mnie odstajce od reszty
dziwado, jedno wielkie utrapienie w tej ich strukturze. Gdy chodzio o porzdek dziobania,
nikt nie traktowa mnie powanie. C, oni wszyscy mnie nie doceniali, prawda? W tym tkwi
tajemnica mojego wspicia si na sam szczyt. Dali si zwie mojemu gruziskiemu
akcentowi, miali si za moimi plecami z bdw gramatycznych, jakie popeniaem, mwic
po rosyjsku, brali mnie za wsiowego prostaczka, ktry nie przetrwa w wielkim miecie.
Ostatecznie wyruchanie tych wszystkich ydw - Trockiego, Kamieniewa, Zinowiewa, a
nawet Karola Marksa, Wandala, ktry mia pecha i urodzi si jako kolejny potomek jakiego
rabina - okazao si dziecinnie proste. Marks przewraca si prawdopodobnie w swym
londyskim grobie na myl, e kto, kto tak naprawd nie rozumie jego zasranych pierdo,
zosta przywdc wiatowego ruchu komunistycznego. Przechytrzyem nawet tego durnia
Bucharina, ktry pojmuje brednie Marksa albo tylko udaje, e je pojmuje. Jak to zrobiem?
Zaczem od tego, e wziem robot, ktrej nikt z nich nie chcia wzi - zgodziem si
zosta sekretarzem generalnym partii. Robiem to, czym aden z nich nie chcia pobrudzi
rczek - speniaem nudne, rutynowe, codzienne przykre obowizki. Tak wic oni zajli si
teoretyzowaniem, planowaniem i stroszeniem pirek, podczas gdy ja zbudowaem aparat
zoony z ludzi lojalnych wobec mnie i zabraem si do rzdzenia krajem. I jak mi si za to

odwdziczyli? Po pierwszym wylewie Lenina otoczyy spy, ktre robiy wszystko, eby
zwrci go przeciwko mnie. Zdradz wam kolejn tajemnic. Dni, ktre poprzedziy chwil,
kiedy stary kopn w kalendarz, wypeniao mu pisanie testamentu potpiajcego Stalina za tylko posuchajcie! - prostackie zachowanie wobec Krupskiej, tej olizej glisty, ktra bya
on Lenina, wciekej na mnie za to, e rozmawiaem przy niej o jego romansach z
dziewcztami w biurowej hali maszyn. Nie trzeba dodawa, e zatuszowaem istnienie tego
tak zwanego testamentu. Mam w biurku orygina, napisany drc rk Lenina. Nie wierzycie
mi? Prosz. - Wycign z szuflady kartk papieru i machajc zdrow rk, podobnie jak ja,
gdy recytuj, zacz go czyta na gos. - Stalin jest zbyt prostacki... Proponuj towarzyszom,
by wymylili jaki sposb przeniesienia go ze stanowiska sekretarza generalnego na
pomniejsze... i wybrali kogo bardziej tolerancyjnego, uprzejmiejszego, mniej kaprynego" i
tak dalej, i tym podobne. C, poznalicie sedno. Ja kapryny! A to dobre. Kiedy Lenin
wycign nogi, Krupska grozia, e puci w obieg odpis, ale powiedziaem jej w oczy, e
wyznacz now wdow po Leninie, jeli zacznie igra z tym testamentem. I jak atwo si
domylacie, suka ucicha. - Stalin rozemia si z gbi trzewi. - To, e sraa do tej samej
dziury co Lenin, nie dawao jej prawa wycierania sobie mn butw.
Rozdzwoni si jeden z kilku telefonw stojcych na biurku. Stalin podnis
suchawk i przystawi j do ucha.
- Zgoda - powiedzia. - Oczywicie, e spiskowali, eby zabi Stalina. To samo bym
robi na ich miejscu. Jeli chodzi o proces, udzielenie pozwolenia na wysuchanie zezna
zagranicznym dziennikarzom i dyplomatom wzmocnioby jego wiarygodno. Co do opery
Oniegin, ktr wczoraj widziaem, to niesychane, eby Tatiana pojawiaa si na scenie w
prawie przezroczystej sukience. Stalin nie wydaje adnych polece, wyraa jedynie swoj
opini. Co si stao z bolszewickim poczuciem przyzwoitoci? Wylijcie pismo do reysera
mwice, e Stalin zasysza uwagi o tym, jak Iwan Grony, wielki i mdry car, wychosta
ciarn synow za nieskromny ubir. Niech nasi pracownicy kultury wycign odpowiednie
wnioski. - Odkadajc suchawk, spojrza na mnie. - Zgubiem wtek naszej rozmowy.
- Mwilicie o ludziach, ktrzy prbowali zwrci przeciwko wam Lenina przypomniaem mu.
- Tak, tak, to cena, jak si paci za sukces - Stalin podj wtek, przypali kolejnego
papierosa od peta, ktrego kocwka arzya mu si w ustach. - Usiowali porni mnie z
Leninem i niemal im si to udao. Dziesi lat pniej te same kutasy knuy ponownie,
usiujc zwrci przeciwko mnie on. - Spostrzegem, e samo napomknicie o onie
obudzio w nim silne emocje. Zmarszczy brwi z blu, zwzi oczy z irytacji. - Nasze

maestwo nigdy nie byo, jak to mwi, usane rami. Trzeba zacz od tego, e byem od
niej dwadziecia lat starszy i w jej oczach bardziej przypominaem ojca ni kochanka. Prawd
powiedziawszy, raz ode mnie odesza, ucieka z dziemi do Piotrogrodu, ale pojechaem za
ni i sodkim gruchaniem namwiem do powrotu do domu. A potem, na pocztku lat
trzydziestych, kiedy ruszaa kolektywizacja i nikt nie wiedzia, jaki obrt przybierze,
Bucharin naplt jej bzdur o godujcych dzieciach ze wzdtymi brzuchami, ebrzcych na
dworcach, o rozprzestrzeniajcym si na Ukrainie godzie spowodowanym przez radzieck
wadz, o masowych deportacjach i zbiorowych egzekucjach. Patrzc z perspektywy czasu,
uwaam, e Bucharin zrujnowa nasze maestwo. Nadieda i ja kcilimy si, bardzo
rozgoryczeni. Odpieraem jej argumenty cytatami z Lenina - nie eby on sam zgodnie z nimi
postpowa - o koniecznoci niewielkiego godowania przez chopw. Sztuczka polega na
tym, mawia, eby nie straci zimnej krwi. Chopi opierajcy si kolektywizacji, ktrzy
zaszlachtowali swoje bydo i konie i zniszczyli ziarno, liczyli na to, e stracimy zimn krew i
bdziemy ich karmi. Zinowiew i Kamieniew, Bucharin i Nadieda j tracili, ale ja j
zachowaem. Byem tym samym Stalinem, ktry ryzykowa wasn skr w czasie rabowania
bankw na Kaukazie, ktry zmusi defetystycznych dowdcw bolszewickich do wejcia na
bark w Carycynie i zatopi j na Wodze, pozbywajc si zdrajcw i ocalajc miasto przed
biaymi. Napicie midzy mn a Nadied signo szczytu na bankiecie zorganizowanym na
Kremlu z okazji pitnastej rocznicy rewolucji. - Stalin pokrci gow w poruszeniu. - To byo
ptora roku temu, ale mam t scen tak wieo w pamici, jakby to dziao si wczoraj.
- Co si stao?
- Zorientowaem si, e Nadieda jest w ponurym nastroju, gdy puciem polk na
amerykaskim gramofonie. Anastas Mikojan, mj armeski kumpel z politbiura, przeszed
przez sal i wycign ramiona, zapraszajc Nadied do taca, ale ona ostentacyjnie
odwrcia si do niego tyem. Anastas, ktry z niewielkimi wsikami la Hitler uwaa si za
kogo w rodzaju dandysa, wzruszy ramionami i ruszy do taca z on Woroszyowa,
Jekatierin. Nadieda lekcewaco potraktowaa mojego starego przyjaciela z Gruzji, Beri,
czekist odpowiedzialnego za oczyszczenie Zakaukazia z sabotaystw, kiedy prbowa j
zagadn. Insynuowaa przy jakiej okazji, e Beria jest znany z upodobania do gwacenia
modych sportsmenek, ale nie mam powodu, by nie uwaa tego za kolejn plotk, od ktrych
roi si na Kremlu. Pochodziem po sali, pogawdziem z Bucharczykiem, jak nazywam
Bucharina - lubi nadawa przezwiska ludziom z mojego najbliszego otoczenia - draniem
si z nim, mwic o rnicy wieku pomidzy nim i sodk dupeczk Ann Larin, do ktrej
si otwarcie zaleca. Pamitam, e powiedziaem mu: Tym razem mnie przebie", co byo

aluzj do tego, e jeba kogo jeszcze modszego ni moja Nadieda, kiedy j braem. Mimo
e Anna Larina bya oszaamiajco liczna, nie moga si rwna z moj on, wygldajc
szczeglnie piknie tamtego wieczoru, gdy odbywao si przyjcie. Ubraa si w czarn
sukni wyszywan rowymi perami, ktr jej brat, Pawe, przywiz dla niej z Berlina.
Miaa adnie uczesane wosy z wpit w nie herbacian r. Kiedy zmczylimy si ju
tacem i piewaniem gruziskich pieni, podryfowalimy do dugiego stou, zastawionego
wazami z zup, pmiskami z solon ryb i jagnicin, i oszronionymi butelkami wdki.
Usiadem porodku stou obok aktorki filmowej Galiny Jegorowej, ony czerwonoarmijnego
majora, ktry - jak dobrze si skadao! - by odesany do Azji rodkowej, gdzie zarzdza
okrgiem wojskowym. Galina ubraa si na przyjcie w jedn z tych wydekoltowanych
sukienek, jakie oglda si we francuskich magazynach. Widzielicie j kiedy na ekranie?
Moe i nie jest najlepsz aktork, ale mog miao powiedzie, e jest cholernie dobra w
ku. Nadieda usiada naprzeciwko mnie i posyaa mi zazdrosne spojrzenia za kadym
razem, gdy mj wzrok poda ku cyckom Galiny. Z jakiego powodu Jagoda i Mootow
zaczli przechwala si oszaamiajcym powodzeniem kolektywizacji. Lazar Kaganowicz,
komisarz do spraw kolei, wrci wanie z pnocnego Kaukazu, gdzie zajmowa si
przygotowaniem wagonw bydlcych do wywozu na Syberi chopw sprzeciwiajcych si
kolektywizacji. Koszerowicz, jak nazywaem azara, eby nikt nie zapomnia o jego
izraelickich korzeniach, wycign z kieszeni kartk i zacz czyta liczby. Ukraina - sto
czterdzieci pi tysicy; pnocny Kaukaz - siedemdziesit jeden tysicy; dolna Woga pidziesit tysicy; Biaoru - czterdzieci dwa tysice; zachodnia Syberia - pidziesit
tysicy; wschodnia Syberia - trzydzieci tysicy". Prbowaem go uciszy, ale by za bardzo
pijany, eby zauway grone spojrzenia, jakie mu posyaem. Nadieda krzykna przez st:
Czego dotycz te liczby, azarze?" Oczy mia mtne od alkoholu i nie widzia nadcigajcej
burzy. No przecie deportacji, bo czego by innego?!", odpowiedzia. Usiowaem odwrci
uwag Nadiedy toastem. Za zgub wrogw socjalizmu", zawoaem, unoszc kieliszek.
Wszyscy przy stole poszli w moje lady i powtrzyli sowa toastu. Wszyscy poza moj
Tatoczk. Siedziaa milczca, wzburzona wewntrznie i wpatrywaa si we mnie przez st z
nienawici w oczach, bo inaczej nie da si tego okreli. Gdyby, jak mawiaj wieniacy,
wzrok mg zabija, padbym martwy na miejscu. Dlaczego nie pijesz? - zapytaem ostrym
tonem. - Jeste przeciw wrogom socjalizmu czy za nimi?" Kiedy odwrcia wzrok, nie
odzywajc si sowem, da o sobie zna mj gruziski temperament i rzuciem w ni gar
skrek pomaraczy. Hej, ty, pij!", wrzasnem. A Nadieda, upokarzajc mnie na oczach
wszystkich, odkrzykna: Nie woaj do mnie hej". Potem jeszcze zrobia mi przykro,

wybiegajc z sali. Co mogem zrobi? Obrazia mnie na oczach caego politbiura. Kiedy
usiadem z powrotem na krzele, cisza bya jak makiem sia. Prbowaem przedstawi ten
incydent jako zwyk domow ktni. Oeniem si z wariatk - powiedziaem, rzucajc
niedopaki na puste krzeso naprzeciw mnie. - Wszystkie kobiety s pknite - gestem
wskazaem genitalia aktorki siedzcej obok - i z jakiego powodu, niewiadomego nawet
Marksowi, jestemy winiami tego pknicia, skazanymi na doywocie". Jagoda wykaza si
rozsdkiem i wybuchn miechem, a inni poszli jego ladem i wszyscy gono si zamiali.
Wszyscy poza mn. Nie nudz was, Mandelsztam? Chcecie usysze reszt czy wolicie
wrci do celi?
- Na pewno mnie nie nudzicie.
- Kiedy przyjcie si skoczyo, narzuciem na ramiona wojskowy paszcz i zabraem
Galin jednym z packardw do daczy pod Moskw, w Zubaowie. Spdzilimy razem kilka
nieprzyjemnych godzin - denerwowaa si, e Nadieda w napadzie zazdroci kae j
aresztowa. Musiaem j zapewnia, e tylko ja mog zleca aresztowanie. Mimo to nastrj
by zwarzony. Trudno jest rucha kobiet, ktra nie jest wilgotna z podania, wic skoczyo
si na tym, e gralimy w bilard. Nad ranem Wasik odwiz mnie do domu. Jechalimy
opustoszaymi ulicami Moskwy, a ja drzemaem na tylnym siedzeniu. Obudziem si, gdy
mijalimy bram w wiey Troickiej i wjedalimy na teren Kremla. Pamitam, e pada
niewielki nieg. Zdy ju zakry lady goci, ktrzy wyszli z przyjcia wiele godzin
wczeniej. Kto zostawi dla mnie zapalone wiato w holu, ale nikt si nie krci po naszym
mieszkaniu w paacu Potiesznym. To prawda, zo we mnie wezbraa. Codzienne
bombardowanie zymi wiadomociami z Ukrainy wszystkim nadszarpywao nerwy. Jagoda
donis mi, e Zinowiew i Kamieniew, a nawet Bucharin rozpuszczali pogosk, jakoby Stalin
spieprzy spraw - zarzucali mi rozpoczcie kolektywizacji w przekonaniu, e chopi powitaj
nas z otwartymi ramionami, i brak planu radzenia sobie z chaosem na wypadek, gdyby
sprawy przybray nieprzewidziany obrt. Publiczna zniewaga ze strony Nadiedy ostatniej
nocy bya kropl przepeniajc puchar. Wpadem do jej sypialni i zastaem j ubran nadal w
czarn sukienk, pic na wskim ku, na ktrym zwykle sypiaa, majc kobiece
problemy, nkajce j od czasu aborcji w poowie lat dwudziestych. Pochyliem si nad
kiem i potrzsnem ni, eby j obudzi. Przyszede przeprosi za noc z t dziwk?",
spytaa ostrym tonem. To ty powinna przeprosi za wyjcie z przyjcia, za postawienie
mnie w kopotliwej sytuacji przed kolegami - odparowaem. - Zrobisz to jeszcze raz, a ubiju zabij". W chwili gdy wypowiedziaem te sowa, ju ich poaowaem. Nadieda bya krucha
jak szko, atwo wpadaa w histeri i rwnie atwo poddawaa si depresji. To wanie wtedy

pokazaa mi francuski rewolwer, ktry Pawe jej da razem z sukienk. Bya dziwnie
spokojna, gdy wyjmowaa kule z magazynka, poza jedn, i zakrcia bbenek dugim adnym
palcem, jakby zamierzaa gra w rosyjsk ruletk. Posuwasz si za daleko" - ostrzegem j.
Popenia bd, bo zacza kpi ze mnie. Sta ci dzisiaj z Galin? Sta ci przy fryzjerce albo
przy tej dziewczynie z hali maszyn w zeszym tygodniu? Po twojej twarzy widz, e nie.
Oczywicie, e wszystkim powiedz, caa Moskwa bdzie si z ciebie namiewa. Jak na
kogo, kto szczyci si bolszewick twardoci, czsto jeste wiotki. Prosz - powiedziaa,
wycigajc przed siebie rk z rewolwerem, kolb do przodu - udowodnij wiatu, e jeste
rwnie twardy jak twj alter ego, Iwan Grony, ktry w napadzie zoci zabi wasnego syna".
I udowodniem. Ogarnity szaem, wycelowaem w jej serce, Mandelsztam. Wycelowaem w
jej serce i pocignem za cyngiel.
- I? - zapytaem, niemal bojc si oddycha. - Czy iglica trafia w kul?
- Zostamy przy tym i"... Ja wiem, a wy moecie si domyla - odpowiedzia Stalin.
- Sucy znaleli jej ciao rankiem, ju stae. Na twarzy miaa siniaki, ale nie pamitam,
ebym j bi. Pistolet i pi kul, ktre wyja z bbenka, leay na poduszce obok jej gowy.
Wasik zjawi si z lekarzem, chtnym do wypisania aktu zgonu. Jako przyczyn poda
zapalenie otrzewnej, co byo oficjaln wersj, opublikowan w Prawdzie". Ale wszyscy na
Kremlu byli przekonani, e popenia samobjstwo. - Oczy Stalina zalniy nagle, co wziem
za wyraz niepocieszenia. - Zamaa mi ycie - powiedzia tak cicho, e musiaem si wysili,
by co usysze. Czy aby dobrze go zrozumiaem? Zamaa mi ycie"?!
Rozlego si pukanie do drzwi. Ochroniarz Wasik wetkn gow do pokoju.
- Mam list Jagody z nocy - powiedzia.
Stalin kiwn gow, dajc mu znak, eby wszed. Wasik pooy kilka kartek na
biurku.
- Obaj, Jagoda i Mootow, ju j podpisali - powiedzia, odkrcajc skuwk z pira
wiecznego i podajc je chozjainowi.
Stalin popatrzy podejrzliwie na piro.
- Jest produkcji radzieckiej? - zapyta.
- Niemieckie - odpowiedzia Wasik, zaenowany.
Stalin zwzi oczy z niezadowolenia. Ignorujc wieczne piro, wybra czerwony
owek z kubka penego owkw. Wskazujcym palcem przesuwa po licie, od czasu do
czasu skrelajc jakie nazwisko, i mamrota co o tym, e terror, aby by skuteczny, musi
by losowy". Bazgra za" - zaakceptowano, i stawia parafk w prawym grnym rogu kadej
przejrzanej strony.

- Kim jest Akaki Mgeladze? - zapyta w ktrym momencie.


- To Abchaz, nazywacie go Wilkiem.
- Komisarz, ktrego wysaem, eby wyprostowa sprawy w Gruzji?
- Ten sam.
Stalin przekreli jego nazwisko i czyta dalej. Zapyta jeszcze o dwoje ludzi, ktrych
nie potrafi zidentyfikowa. Kiedy Wasik mu przypomnia, zostawi oba nazwiska na licie.
- A co my tu mamy? - wykrzykn chozjain. - Mandelsztam Osip Emiljewicz. Spojrza na mnie. - Pewnie was zainteresuje fakt, e Jagoda wczy was do grupy skazanych
na mier. Moe i ma racj. Czytaem wasz gwniany epigramik. Skoro wszystko zostao
powiedziane, powinno si was zastrzeli za pisanie kiepskich wierszy. - Serce walio mi jak
motem, a on udawa, e omawia ten problem z ochroniarzem. - I co mamy zrobi z tym
Mandelsztamem? Z jednej strony, nie chc zapisa si w historii jako ten, ktry skrci ycie
rosyjskiego poety. Z drugiej jednak, staoby si to zym precedensem, jelibym okaza
w a h a n i e - ludzie zaczliby mnie bra za Lenina. Wic jak bdzie? Rozstrzela czy
izolowa

zostawi

winia

przy

y c i u? - mic papierosa,

chozjain, ku mojej wielkiej uldze, przekreli moje nazwisko i parafujc ostatni stron, odda
kartki Wasikowi. - Powiedz Jagodzie, e nie podjem decyzji w sprawie Mandelsztama.
Moe doda jego nazwisko do jutrzejszej listy. Wtedy postanowi.
- To wszystko? - zapyta ochroniarz.
- Jeszcze jedno - odpowiedzia Stalin. - Sprawd, co si stao z dziewczyn, ktr
kiedy znaem, nazywa si Pelagia Onufriewa.

10.
Zinaida Zajcewa-Antonowa
Poniedziaek, 20 maja 1934 roku
Ostatni rzecz, jakiej si spodziewaam, bya nagroda, ale organa s znane ze
wspaniaomylnego traktowania wsppracownikw, co jest uwaane za jeden z ich sposobw
zachty do wspdziaania. Dlatego nie mog powiedzie, e byam zaskoczona, kiedy
ktrego wieczoru po prbie jaki czekista dopad mnie w garderobie i owiadczy: - Z chci
okaemy nasz wdziczno za wasz lojalno wobec Stalina i rewolucji. Nie co dzie
przychodzi do nas kto, kto dostarcza dowodw zdrady napisanych rk samego zdrajcy.
Z jego ust pado kilka propozycji. Paszport zagraniczny i pozwolenie na wyjazd do
Parya albo Rzymu? Lepsze role w wikszych teatrach? Miesiczne wakacje z pokryciem
wszystkich kosztw w luksusowym hotelu nad Morzem Czarnym, gdzie odpoczywa
nomenklatura? Obdarzyam swojego gocia jednym ze spojrze penych winy, jak okrela to
Mandelsztam.
- Speniam tylko swj obowizek radzieckiej obywatelki - odpowiedziaam mu
niemiao. - O nic nie prosz.
Czekista, starszy pan, ktrego usta ledwie si poruszay, gdy mwi, umiechn si,
jakbymy dzielili jaki sekret. Kilka zotych zbw w jego dolnej szczce byszczao od liny.
- Na pewno jest co, co pastwo mogoby zrobi, eby uatwi wam ycie - nie
ustpowa.
Ton jego gosu wskazywa, e moja dalsza odmowa mogaby zosta opacznie
zrozumiana i wzita za przyznanie si, e wanie liczc na nagrod, zdecydowaam si na
wspprac. Naprawd czuam, e nie mam wyboru i musz si zgodzi. Dlatego
przewrciam oczami z zakopotania i powiedziaam lekko zachrypnitym gosem, jakiego
aktorzy uywaj na scenie, gdy chc okaza brak entuzjazmu: - Rzeczywicie, jest taka
drobnostka. - I wysunam delikatn kwesti ryzyka utraty dwudziestodwumetrowego
kwaterunkowego mieszkania w pobliu Arbatu i moskiewskiego meldunku, gdybym
rozwioda si z mem. Wycign niewielki notes z kieszeni i co zapisa.
- Moecie si rozwodzi - poradzi mi. - Spraw mieszkania i meldunku zostawcie w
naszych rkach. - Wsta, szykujc si do wyjcia.

Odprowadziam go do drzwi i wycignam do niego rk.


- Jak mam wam dzikowa? - zapytaam. To dziwne, ale nie dotkn mojej doni.
- Nie ma potrzeby dzikowa - odpowiedzia. - Dobr opiek nad ludmi, ktrzy dla
nas pracuj, organa stawiaj sobie za punkt honoru.
Jego sowa mnie zaskoczyy. Zanim zdyam pomyle, zaripostowaam: - Nie
miaam wiadomoci, e dla was pracuj.
Spojrza na mnie z pobaliwym umiechem, jak na dziecko, ktre wypowiedziao
wulgarne sowo, i doda: - Nie wierzymy w jednorazowe kontakty.

11.
Nadieda Jakowlewna
Wtorek, 21 maja 1934 roku
Moja kochana przyjacika Anna Andriejewna nie tracia gowy do chwili, gdy
odzyskaam zdrowy rozsdek. Kiedy wiele lat pniej rozmawiaymy o aresztowaniu Osipa,
Achmatowa twierdzia, e zanosiam si paczem, a zabrako mi ez, a potem wciekaam si
na wszystko i wszystkich pod socem: na Mandelsztama za mwienie prawdy w tym bagnie
kamstw;

na

grala

kremlowskiego

za

zrwnanie

poczyna

poety

aktem

kontrrewolucyjnym; na mole plenice si w filcu naszych cian; na ssiada Siergieja


Piotrowicza za zdradzenie Czeka tajemnicy czajniczka do herbaty; na siebie za to, e nie
namwiam ma na wsplne samobjstwo, kiedy zdaam sobie spraw, e postanowi
rozpropagowa epigram. Tak, tak, teraz wiem, e powinnimy byli si zabi w chwili, gdy
pn noc usyszelimy pukanie do drzwi. Dopiero potem wziam si jako w karby i
zaczymy z Ann myle konstruktywnie. Nastpnego dnia po aresztowaniu Mandelsztama
woyymy skarpetki, bielizn, mydo, papierosy i dwadziecia deko wdzonej szynki do
niewielkiego pudeka i zrobiymy rund po moskiewskich wizieniach, eby sprawdzi, w
ktrym przyjm paczk dla winia Mandelsztama. Zgodnie z sugesti Anny, zaczymy od
Butyrek, dokd zwykle zabierano na przesuchania pisarzy i artystw. Przed nami w kolejce
stay dwie dziewczynki, miay po pi, moe siedem lat, ubrane w wykrochmalone sukienki i
powtarzajce wszystkim w zasigu suchu: Mama zostaa aresztowana". W kocu z
bocznych drzwi wyszed onierz i dokd je odprowadzi. Za nami jedna z kobiet mwia
drugiej: Musimy odesa do dziadkw dzieci, zanim przydarzy im si co takiego". Po
dwch i p godzinie czekania dotarymy wreszcie z Achmatow do okienka, tylko po to,
eby odesa nas stamtd stranik o twarzy dziecka, ktry sprawdzi list i owiadczy, e nie
ma nikogo o nazwisku Mandelsztam. Nastpna bya ubianka. Staymy prawie dwie godziny
w niewielkim deszczu, przytulone pod poamanym parasolem, zanim doszymy do punktu
oddawania paczek dla winiw. I patrzyymy, jak wartownik na dyurze sprawdzi
nazwisko z mokrej paczki na napisanej na maszynie licie i bez sowa j przyj.
- Wiemy przynajmniej, gdzie jest - powiedziaam, rozkoszujc si tym malekim
triumfem.

- Wiemy te, e yje albo y, kiedy lista bya pisana - odezwaa si Anna. - Nie
chciaam ci straszy, kiedy odchodziymy spod Butyrek, ale nie przyjmuj te paczek, jeli
wizie nie yje.
Kiedy teraz o tym myl, przypominam sobie nasze zdziwienie, e nie zostaymy
aresztowane jako wspkonspiratorki, choby tylko po to, eby organa miay wiksze
moliwoci wywierania nacisku na Mandelsztama. Rozpaczliwie usiowaam skontaktowa
si z Zinaid, bo chciaam wiedzie, czy zniszczya jedyn papierow wersj epigramu na
Stalina, napisan rk Osipa, ale za kadym razem, gdy kto odbiera telefon w jej
kwaterunkowym mieszkaniu niedaleko Arbatu, syszaam, e rzadko bywa w domu. Po nie
pamitam ju ilu telefonach jej m agronom podnis suchawk. Rzecz jasna, nie mogam
zapyta go wprost, czy Zinaida zniszczya wiersz, ale uzyskaam informacj, e bierze udzia
w prbach do nowej sztuki i z ca pewnoci nie zostaa zatrzymana przez milicj.
- To dla mnie nie najlepszy czas - powiedzia. - Rozwodzimy si i wanie si
wyprowadzam. Co do Zinaidy, zawsze trzymaa si z dala od wszystkiego, co pachniao
polityk, dlatego sam pomys, e Czeka mogaby j zatrzyma, jest absurdalny. Prawd
powiedziawszy, to wanie od bezpieki dostanie pozwolenie na zameldowanie w Moskwie.
Na waszym miejscu bym si o ni nie martwi.
Przyznaj, poczuam ogromn ulg, syszc, e Zinaida nie zostaa aresztowana. Nie
mogabym spojrze sobie w oczy, gdyby nasza przyja wpakowaa j w kopoty z wadz.
Kiedy usiowaam namierzy Zinaid (bez powodzenia, jak si okazao), Anna
skontaktowaa si z Borysem Pasternakiem i poinformowaa go o aresztowaniu mojego ma.
Ogarny go straszne wyrzuty sumienia, e nie przekona Mandelsztama do zniszczenia
witokradczego epigramu.
- Zawsze brak mi odpowiednich sw, kiedy ich potrzebuj - zbeszta sam siebie.
Obieca, e od razu zwrci si do Nikoaja Bucharina i zorientuje si, czy mona
liczy na jego pomoc. Namawia mnie do zrobienia tego samego.
- Im wicej osb z nim porozmawia, tym wiksze bdzie prawdopodobiestwo, e
zgodzi si nadstawi karku dla Osipa.
- Koniecznie musz si widzie z Nikoajem Iwanowiczem - powiedziaam do
sekretarki Bucharina, chudej kobiety o nazwisku Korotkowa, ktr m opisa (w Czwartej
prozie) jako wiewireczk, malekiego gryzonia, co to chrupie orzeszki z kadym
interesantem"31.

31

Przekad Ryszarda Przybylskiego.

- Jestecie blada jak ciana - powiedziaa. - Czy co si stao?


Zdoaam jedynie wzi gbszy oddech i skin gow.
- Mandelsztama zamknito na ubiance - odpowiedziaam po chwili.
Korotkowa miaa dobre serce. Wzia mnie za rk i ucisna j.
- Nikoaj Iwanowicz ma zajty cay ranek, ale jako was wcisn. I tak si stao,
weszam midzy dwoma redaktorami, ktrzy wyonili si z jego gabinetu, zapisujc co w
notesach, a kobiet czekajc, by wtoczy tam wzek z linotypow odbitk pierwszej strony
Izwiestii" w drewnianej ramie. Kiedy Nikoaj Iwanowicz mnie zobaczy, podprowadzi od
razu do kanapy.
- Pasternak ju u mnie by - powiedzia ciszonym gosem. (Czy ba si mikrofonw
zamontowanych w t y c h

cianach?) - Co tym razem zrobi wasz m? Mandelsztam nie

napisa chyba czego skandalicznego, prawda?


Bucharin by drobnym mczyzn z kozi brdk, ktra w szczliwszych czasach
przydawaa mu aury nonszalancji. W tych dniach wyglda na czowieka cierpicego na
nieuleczaln chorob. Pod koniec lat dwudziestych wyrzucono go z politbiura, ale jego
nieobecno w wewntrznym krgu wadzy najwyraniej nie zepsua mu stosunkw ze
Stalinem, ktry powierzy mu stanowisko redaktora naczelnego Izwiestii" i pozwoli
zatrzyma mieszkanie na Kremlu, mimo zdarzajcych si midzy nimi tar. Plotkowano co
prawda w Moskwie, e dni Bucharina s policzone; poniewa Zinowiewowi i Kamieniewowi
wytoczono procesy, wielu uwaao za prawdopodobne, eby nie powiedzie cakiem
moliwe, e chcc ratowa wasn skr, wrobi Nikoaja Iwanowicza i to bdzie jego
koniec. Fatalnie si czuam, przychodzc z problemami do czowieka, ktry wasnych mia a
nadto. Ale co miaam pocz? Stalin nadal go sucha. Gdyby tylko Bucharin zgodzi si
szepn mu swko.
- Nic bardziej skandalizujcego od wierszy, ktre znacie - powiedziaam Bucharinowi,
nacigajc prawd z obawy, e nie odway si ruszy palcem w sprawie Mandelsztama, kiedy
pozna tre epigramu. - Przyszam do was, Nikoaju Iwanowiczu, bo jestecie moj ostatni i
najwiksz nadziej. - I zaczam opowiada o yciu Mandelsztama, zredukowanym do trudu
trwania: poyczaniu pienidzy, eby jako zwiza koniec z kocem; recytowaniu wierszy w
zamian za papierosy; nachodzeniu redaktorw, ktrzy, kiedy ju udao mu si sforsowa opr
ich sekretarek, wymylali jedno usprawiedliwienie po drugim, by wytumaczy, dlaczego go
nie publikuj. Mwiam o palpitacjach serca, ktre bardzo nadszarpyway mu zdrowie.
Opisaam nawet, jak sfabrykowa egzemplarz Kamienia, eby sprzeda go redaktorowi,
skupujcemu rkopisy dla nowej biblioteki Funduszu Literackiego. - Pomoglicie bratu Osipa

w latach dwudziestych - bagaam. - Bezwzgldnie musicie teraz pomc Osji.


Bucharin by tak zasuchany, e papieros trzymany w ustach dopali si do koca i
sparzy mu wargi. Musia go wyplu i zdusi niedopaek obcasem na pododze.
- Czasy si zmieniy - powiedzia. - Dzisiaj nie jestem ju taki pewny, czy dam rad
pomc.
Przygotowaam si na to, e wyjd od niego, nic nie wskrawszy, ale mimo to zy
napyny mi do oczu. Wyj chusteczk do nosa i troch niezdarnie mi j poda.
- Panujcie nad sob, Nadiedo Jakowlewna, bagam - poprosi i chodzc po
ogromnym gabinecie w t i z powrotem, zasypywa mnie pytaniami. - Prbowalicie si z nim
zobaczy? - zapyta stanowczym tonem.
Wyjaniaam mu, e dziki sprytowi Achmatowej ustaliymy, e trzymaj go na
ubiance, ale odwiedziny krewnych w wizieniu s nie do pomylenia w naszej
rzeczywistoci, nie pozwala si na nie od lat. Z wyrazu twarzy Bucharina domyliam si, e
o tym nie wiedzia.
- Z jakiego paragrafu go zatrzymali?
- Z artykuu pidziesitego smego, typowego dla winiw politycznych.
Bucharin poblad.
- Propaganda antyradziecka i dziaalno kontrrewolucyjna - to zy omen. Gdyby
zarzut by mniejszego kalibru... - Nie dokoczy tej myli i zwrci si do mnie z kolejnym
pytaniem. - Jakiej rangi oficerem by czekista dowodzcy grup, ktra aresztowaa Osipa?
- A co za rnica?
- Im wysza ranga aresztujcego oficera, tym powaniejszy przypadek, gorszy los
winia.
- Twierdzi, e jest pukownikiem - odpowiedziaam.
Bucharin pokrci gow, zatroskany.
- To, e wysali pukownika, nie wry dobrze. Wikszo zatrzymywanych z
artykuu pidziesitego smego jest aresztowana przez kapitanw, najwyej majorw.
Na biurku rozdzwoni si telefon. Podszed do niego i przystawi suchawk do ucha.
Odwrci si do mnie tyem, zniy gos i mwi pospiesznie do mikrofonu. Wydao mi si, e
sysz, jak wymienia nazwisko Mandelsztama.
- Nie czekaj z kolacj, wrc pno do domu - powiedzia i odoy suchawk.
- To bya moja ona - wyjani. - Anna Larina jest wstrznita wiadomoci o
aresztowaniu Mandelsztama, ale bagaa mnie, ebym si do tego nie miesza. Kto tak znany
jak Osip Emiljewicz mg by aresztowany jedynie za wiedz Stalina. Jest nawet bardzo

prawdopodobne, e aresztowano go wrcz na jego polecenie. Midzy mn a Stalinem jest


do spornych kwestii bez dodawania Mandelsztama do listy pretensji, jakie Stalin ma do
mnie, przynajmniej tak radzi moja ona.
Podniosam si z kanapy i oddaam mu chusteczk do nosa.
- I ma racj, oczywicie - powiedziaam. - Zachowaam si bezmylnie, stawiajc was
w tej sytuacji.
Bucharin obj mnie ramieniem i odprowadzi do drzwi.
- yjemy w... - Szuka w mylach odpowiedniego sowa. - yjemy w p o n u r y c h
czasach. Koba - mwi dalej, okrelajc Stalina pseudonimem z bolszewickiej partyzantki nie jest ju czowiekiem, jakim by za ycia Lenina. Uwaa, e otaczaj go potencjalni
wrogowie, cierpi na patologiczn podejrzliwo, nikomu nie ufa, knuje, eby napuszcza
jednych na drugich, porni i zlikwidowa. Sprzymierzy si z Kamieniewem i Zinowiewem
przeciwko Trockiemu, a potem ze mn przeciwko Kamieniewowi i Zinowiewowi. Kiedy
przestaem mu by potrzebny, wyrzuci mnie z politbiura i Komitetu Centralnego. Zwacie
moje sowa: to bdzie cud, jeli ktry ze starych bolszewikw ocaleje.
- Dzikuj, e zgodzilicie si ze mn zobaczy, Nikoaju Iwanowiczu. - Dobrze
zrobiycie, przychodzc - odpowiedzia szybko. - Trzeba ima si, czego mona, eby
znale pomoc w trudnej sytuacji. Wspomn Stalinowi o sprawie aresztowania
Mandelsztama.
Z caych si musiaam powstrzymywa si, eby znowu nie wybuchn paczem.
- Nie znajduj sw - zdoaam jedynie wymamrota.
Zdoby si na smutny umiech.
- Miejmy oboje nadziej, e ja je znajd.

12.
Nikoaj Wasik
roda, 22 maja 1934 roku
Nie przepadaem specjalnie za tak zwanym ulubiecem partii, Nikoajem Bucharinem.
Na mojej licie zasracw wszech czasw by tu obok tego odwiernego z pigalaka,
Maksima Gorkiego. Wydelikacenie Bucharina, osabiajce skuteczno czerwonego terroru,
jego opieszao przy kolektywizacji, jego protekcjonalny stosunek do chozjaina i
intelektualna arogancja dziaay mi na nerwy. Nawet Lenin w swoim synnym testamencie
czu konieczno przyznania, e dialektyka jest sab stron Bucharina. Nie miaem zielonego
pojcia, dlaczego szef toleruje tego zadowolonego z siebie skurwysyna. Moe chodzio o to jak sugerowa Jagoda - e przeciwiestwa si przycigaj: Stalin by wszystkim, czym
Bucharin nie by, co znaczy mniej wicej tyle, e mia do ikry, eby i za gosem
instynktu, dokdkolwiek by go prowadzi, w odrnieniu od pozbawionego krgosupa
kawiarnianego marksisty, ktry nie chcia zabrudzi sobie wymanikiurowanych paznokci
przy budowie socjalizmu. Ostatecznie jednak, jak przypuszczam, t nieprawdopodobn
przyja, jeli to w ogle przyja, mona przypisa podziwowi, jaki chozjain cigle ywi
dla wiedzy ksikowej, upodobaniu, ktrego naby, gdy jako mody czowiek by w
seminarium. Jzef Wissarionowicz do dzisiaj trzyma stert ksiek na biurku i drug na
nocnej szafce, i powiem szczerze, e nie jest to czcza dekoracja. Wiele razy szef, nkany
bezsennoci, zwija si w kbek na fotelu i z nosem przyklejonym do ksiki czyta o
wojnach napoleoskich, staroytnej Grecji, perskich szachach albo Ostatniego Mohikanina. I
w takiej pozycji go zastawaem, kiedy przychodziem rano z gazetami. Wspominam o tym,
eby wyjani, dlaczego, kiedy Bucharin zjawi si po poudniu przed prywatnym gabinetem
towarzysza Stalina - bez wczeniejszego telefonu, eby si umwi, wyobraacie sobie! byem nastawiony, eby utrze mu nosa.
- Podniecie rce - poleciem mu.
- Mam podnie rce?
- Ktrego sowa nie rozumiecie? Podnie" czy rce"?
- Po co miabym podnosi rce?
- Nikt nie wchodzi do towarzysza Stalina, dopki go nie obszukam.

- Nie mwicie powanie, Wasik. Od kiedy to podejrzewa si mnie o ch zamachu na


Stalina?
- Urodziem si powany i z wiekiem to si jeszcze pogbio. Albo podnosicie rce,
albo do widzenia.
Zaenowany Bucharin unis powoli rce nad gow. A ja rwnie wolno go
obszukaem. Zaczem od pach i przesuwajc donie w d, dotarem do spodni i kostek u
ng, potem w gr po wewntrznej stronie ud do kroku. Niczego mu nie oszczdziem. Kiedy
rewizja dobiega koca, rzuci si do gabinetu chozjaina. Ruszyem za nim i czujnie zajem
pozycj oparty plecami o drzwi, z ramionami skrzyowanymi na piersi.
- Koba, musz ostro zaprotestowa przeciwko takiemu upokarzaniu - wybuchn
Bucharin.
Siedzcy za biurkiem towarzysz Stalin odsun stos pastwowych dokumentw
owinitych w gazet.
- O jakim upokorzeniu mwisz?
- Ochroniarz upar si, eby mnie przeszuka jak zwykego kryminalist, zanim
pozwoli mi wej do twojego gabinetu - gorczkowa si. Jestem wystarczajco dugo u
chozjaina, eby si zorientowa, e caym wysikiem woli powstrzymywa umiech.
- Opanuj si, Bucharczyk - powiedzia, a koce wsw mu dray i w oczach pojawi
si bysk zadowolenia. - To nie ma z tob nic wsplnego. Jagoda postanowi, e nikomu nie
wolno si do mnie zbliy bez uprzedniego sprawdzenia, czy nie ma broni. Sprzeciwiaem si
temu, rzecz jasna, ale Jagoda si upar, e z uwagi na obecn sytuacj to konieczne rodki
ostronoci.
- Jak sytuacj? - dopytywa si Bucharin.
- Towarzysze, ktrym si zdaje, e jestem z nimi w bliskich stosunkach, otwarcie
powtarzaj sowa trockistowskiej krytyki kolektywizacji, co musi by uznane za atak na
przywdztwo Stalina.
- Od kiedy krytykowanie takiej czy innej polityki stao si przestpstwem? - Bucharin,
niezaproszony, opad na tapicerowany fotel z lampk do czytania.
Zdjcie towarzysza Stalina na tym samym fotelu, z otwart ksik na kolanach i fajk
w rku, opublikowano kilka miesicy wczeniej w popularnym tygodniku. Wiem o tym
szczegle, bo jedna z moich konkubin wycia je z gazety i przylepia na lustrze toaletki.
- W dniach po rewolucji - Bucharin mwi dalej - wszyscy mogli swobodnie
krytykowa Lenina w prywatnym zaciszu. Niedozwolone byo jedynie publiczne podnoszenie
spraw podwaajcych kolektywn nieomylno partii, gdy decyzje zostay ju podjte.

- Nie mam nic przeciwko poufnej krytyce - odpowiedzia towarzysz Stalin - dopki
wystpuje si z ni bezporednio do mnie, a nie szepcze za moimi plecami. - Przypali
kazbeka od peta trzymanego przed chwil w ustach. - Dlaczego za kadym razem, kiedy si
widzimy, musimy si kci?
- Ja tego tak nie odbieram.
Chozjain wzruszy ramionami.
- Na pewno nie przyszede po to, eby porwnywa Lenina i mnie jako przywdcw.
Co ci sprowadza do mojego skrzyda Kremla w ten mokry od deszczu dzie, Bucharczyk?
Bucharin wycign jedwabn chustk z kieszeni marynarki i wytar czoo.
- Chc porozmawia z tob o aresztowaniu poety Mandelsztama.
- Jeli chodzi o Mandelsztama, nie mam nic wsplnego z jego aresztowaniem. Jagoda,
ktry podpisa nakaz, poinformowa mnie o tym ju po fakcie. Nie ulega wtpliwoci, e
zarzuca mu si antyradzieck propagand i dziaalno kontrrewolucyjn z artykuu
pidziesitego smego kodeksu karnego.
Bucharin pochyli si w fotelu.
- Mandelsztam to wybitny poeta, Koba, nazwisko cenne dla radzieckiej kultury, cho
od jakiego czasu zachowuje si nie cakiem... normalnie.
- Rozumiem, e przyzna si do zarzucanych mu przestpstw - odpowiedzia
nieproszonemu gociowi chozjain.
- Pasternak skontaktowa si ze mn w sprawie Mandelsztama. Okropnie si tym
przej. Przyjani si z Mandelsztamem.
Na uycie w tej rozmowie nazwiska Pasternaka Stalin nie by przygotowany. Odsun
si na krzele od biurka, wyj papierosa z ust, unis go do oczu i patrzy na cienk struk
dymu wznoszc si do sufitu. Wiedziaem, e szef darzy Pasternaka pewn estym.
Datowao si to od czasu samobjstwa jego ony i zdawkowych kondolencji, ktre zalay
wtedy gazety. Tak si zoyo, e to wanie ja przyniosem Stalinowi gazety rankiem, gdy
zostaa opublikowana informacja o mierci Nadiedy (mierci spowodowanej, o ile pamitam,
zapaleniem otrzewnej). Zastaem chozjaina w paskudnym nastroju, przez wiksz cz nocy
nie zmruy oka z powodu pulsujcego reumatycznego blu w zdeformowanym ramieniu.
Zamaszycie otworzy gazet i gono, tonem penym szyderstwa czyta sztampowe
kondolencje: Przyjmijcie nasze kondolencje z powodu mierci N.S. Alliujewej... jasna
wieca tragicznie zgaszona... towarzyszka, ktrej bdzie nam dotkliwie brakowao". Mniej
wicej w tym gucie. I naraz natkn si na krtk notk podpisan przez Borysa Pasternaka,
ktry najwyraniej odmwi umieszczenia swego nazwiska pod banalnym tekstem zwizku

pisarzy i wola napisa co od siebie. Chozjain wyrwa list kondolencyjny Pasternaka z gazety
i trzyma go na biurku przez wiele miesicy. Nie wykluczam, e tekst ten nadal tam ley.
Mog potwierdzi, e list Pasternaka, ktry brzmia jak telegram i by przepojony szczeroci,
jako jedyny wyraz wspczucia pocieszy zupenie rozbitego Stalina. Poniewa czyta go na
gos przy mnie kadego ranka przez cae tygodnie, do dobrze pamitam, co Pasternak
napisa: W przeddzie ukazania si informacji o jej mierci mylaem o Stalinie, gboko i
intensywnie; jako poeta - po raz pierwszy. Nastpnego ranka przeczytaem t wiadomo.
Byem wstrznity, jakbym tam by, mieszka z nim i to widzia. Borys Pasternak".
Chozjain znowu pali papierosa, zacigajc si krtko, nerwowo.
- Co dokadnie Pasternak powiedzia? - zapyta Bucharina.
- By zaszokowany, kiedy dowiedzia si o aresztowaniu Mandelsztama. Prosi, ebym
ci powiedzia, e w sporze pomidzy poet a przywdc politycznym poeta, niezalenie od
tego, czy ywy, czy martwy, zawsze wygrywa. Historia, zdaniem Pasternaka, jest po stronie
poety.
- Sra na tego mieszkaca chmur - rzuci chozjain z szyderczym umieszkiem,
posugujc si przezwiskiem, jakie nada Pasternakowi. - Wiadomo, e rymopisy trzymaj si
razem, niezalenie od tego, po czyjej stronie jest wina. - Mimo pozorw z tonu jego gosu
domyliem si, e by wytrcony z rwnowagi.
Bucharin zorientowa si, e interwencja Pasternaka zrobia na Stalinie wraenie. Ku
elazo pki gorce.
- Mwi, e Mandelsztam straci rozum. Lata upokorze, odmowy publikacji, ebrania
albo poyczania pienidzy, eby wiza jako koniec z kocem, pchny go w obd. Nie
zachowuje si racjonalnie, nie odpowiada za swoje postpowanie...
- A chciaby przeczyta pewien wiersz - chozjain wszed mu w sowo - napisany jego
wasn rk, przez ktry zosta oskarony o antyradzieck propagand?
Bucharina sta byo jedynie na kiwnicie gow. Towarzysz Stalin wycign z
wewntrznej kieszeni bluzy zoon kartk i przesun j po blacie biurka. Bucharin sign
po ni, rozoy j i zacz czyta, podczas gdy chozjain, umiechajc si z ponur
satysfakcj, recytowa fragmenty z pamici.
- Grala kremlowskiego... morderc i oprawc chopskiego... palce tuste jak
czerwie... sowo mu z ust pudowym ciarem upada... karalusze wsiska".
Syszaem od Jagody, e Mandesztama aresztowano za skandaliczny wiersz, ale a do
tej chwili nie miaem pojcia, o co w nim chodzio. Jego tre musiaa by rwnie i dla
Bucharina jak wybuch bomby. Krew dosownie odpyna mu z twarzy, sta si blady jak

trup. Kiedy podnis wzrok, robi wraenie czowieka w szoku.


- Nie miaem pojcia... nikt mi nie powiedzia... zakadaem, e znowu owija co w
bawen. Zapewniano mnie, e nie jest bardziej oburzajcy ni wszystko, co Mandelsztam
zwykle pisa. - Bucharin zebra si w sobie. - Mimo to, Koba, ten wiersz potwierdza jedynie
opini Pasternaka. Nikt przy zdrowych zmysach nie napisaby tych wersw. S dowodem
obdu.
- Dlaczego?
- Dlaczego?
- Dlaczego te wersy maj by dowodem na obd?
Z mojego miejsca na kocu pokoju niemal widziaem trybiki pracujce w gowie
Bucharina. Zrozumia, e nie tylko ycie Mandelsztama znalazo si w niebezpieczestwie,
lecz i jego wasne.
- Te wersy s dowodem na obd, bo brak im precyzji, Koba. Nie podaje adnego
racjonalnego argumentu, ktry by to uzasadnia. Rzuca jedynie oszczerstwa najgorszego
rodzaju. To ewidentnie przejaw irracjonalnoci, a irracjonalno musi by postrzegana jako
symptom obdu.
- Mieszajc si do tej sprawy popenie wielki bd - odezwa si chozjain zimno. Nie zapomn ci tego.
Musz jednak przyzna, e Bucharin okaza si chopem z jajami.
- By czas, kiedy dzikowae mi za wtrcanie si - odparowa. - Nadal mam
rewolwer, ktry mi dae, z wygrawerowanym napisem: Dla przywdcy rewolucji
proletariackiej N. Bucharina od J. Stalina".
- Jeeli chcesz mwi o swoich wczeniejszych zasugach - odpowiedzia szef ze
zoci - to nikt ci ich nie odbiera. Ale Trocki te je mia. Mwic midzy nami, niewielu
miao tyle zasug co on przed rewolucj. - Chozjain wskaza palcem na Bucharina. - Ale jeli
bdziesz powtarza to, co wanie powiedziaem, uznam, e naduye mojego zaufania. - I
machn wierzchem zdrowej rki, dajc mu do zrozumienia, e spotkanie dobiego koca.
Signem do klamki i otworzyem drzwi. Bucharin wsta.
- Nie jeste ju rewolucjonist, ktrego znaem, gdy doczyem do walki Lenina o
zmian wiata, Koba - powiedzia. - Bye wdziczny za wsparcie ze strony towarzyszy
bolszewikw.
- Wdziczno to cecha psa - odparowa Stalin.
Bucharin patrzy przez chwil na Stalina, jakby chcia mie ostatnie sowo. Potem
kiwn gow z niesmakiem i wyszed szybko, przechodzc obok mnie.

Kiedy Bucharina ju nie byo, chozjain da mi znak rk, ebym zamkn drzwi.
- Nie co dzie oglda si czowieka, ktry podpisuje na siebie wyrok mierci - rzuci. Co do Mandelsztama: gwniana sprawa, bo Pasternak ma prawdopodobnie racj. Historia to
dziwka, i to dziwka, ktra trzyma stron jebanych poetw. - Podnis wzrok. - Skontaktuj si
z Jagod, Wasik. Powiedz mu, eby nie wpisywa ponownie Mandelsztama na codzienn
list. Damy mu minus dwanacie - bdziemy go trzyma z dala od dwunastu gwnych miast
przez kilka lat. To da mu czas na popracowanie nad wasnym obdem. Kiedy odzyska rozum,
zabijemy go za zdrowy rozsdek.
W tym momencie chozjain - powiem, co zrobi, a wy domylcie si znaczenia jego
postpku - wyj papierosa z ust i zgnit go o wewntrzn stron doni. Szef musia to
podapa w latach spdzonych na Syberii. Prawdziwi kryminalici, odsiadujcy wyroki za
morderstwo, robili tak, eby pokaza winiom politycznym, jacy s twardzi. Patrzc na
oparzone miejsce, szef pokiwa gow, jakby ten gest wywoa fal wspomnie. A potem
wymamrota co, co wprawio mnie w zmieszanie w chwili, gdy to usyszaem, a teraz ma dla
mnie jeszcze mniej sensu. Bo powiedzia: - Nikt nie jest niewinny, Wasik. Ani Mandelsztam,
ani Pasternak, ani ta kurwa Achmatowa, ani Bucharin, ani nawet ty. Nikt.

13.
Borys Pasternak
Czwartek, 23 maja 1934 roku
Niewiele rzeczy douje mnie bardziej ni ktnia z Achmatow, prawdopodobnie
dlatego, e w sumie znacznie czciej ma racj, ni si myli, z czego zdaj sobie spraw
dopiero, kiedy odoy suchawk telefonu. Oglne poczucie przygnbienia pogbia jeszcze i
to, e dziel stare mieszkanie ojca z szecioma rodzinami, ktrych dzieci robi taki jazgot we
wsplnym korytarzu, e czasem nie sycha tego, co mwi rozmwca. Wyobracie to sobie:
oto ja stoj na korytarzu we wnce z telefonem, bosy - wybiegem ze wsplnej ubikacji, eby
odebra telefon - szelki zwisaj mi poniej kolan, suchawk mam przycinit do ucha,
dzieciaki truchtaj w t i z powrotem, kopic pik zrobion ze starych szmat zwizanych
sznurkiem, a ja stoj i krzycz do mikrofonu, bagajc Ann, eby powtrzya ostatnie sowa.
Ale oczywicie ona ju mwi o czym innym, co moe, ale nie musi, mie co wsplnego z
poprzednim tematem. Aresztowanie Mandelsztama wytrcio nas wszystkich z rwnowagi,
Anna za zarzucaa sobie i mnie, i kademu czonkowi zwizku pisarzy, e nie wypeniamy
naszych obowizkw jako poeci, w przeciwiestwie do Osipa Emiljewicza, gnijcego w
wizieniu za oparcie si naciskowi, ktry caej naszej reszcie pochyli karki.
- Przybli mi, co rozumiesz przez pojcie obowizku poety? - darem si.
- Mwienie prawdy - odkrzykna.
- Nie da si zbyt wiele zdziaa, kiedy mwi si prawd zza grobu - odparowaem, ale
pewnie w ogle mnie nie usyszaa.
Achmatowa bya nieustpliw zwolenniczk mwienia prawdy, to jasne. Najbardziej
ceniem w rewolucji, kiedy jeszcze ceniem rewolucj, jej stron moraln. Waciwie
podtrzymywaem w sobie nadziej, e ycie bdzie szo ku lepszemu, e sztuka zostanie
uwolniona i dotrze do samego sedna, e artyci bd mogli si ze sob nie zgadza, a mimo to
nadal bd si szanowali wzajemnie. (Pamitam, jak Majakowski obj mnie kiedy, po
zaartej ktni, swym dugim ramieniem i powiedzia: Naprawd si rnimy, Borysie - ty
kochasz wyadowania elektryczne na niebie, a ja je wol w elektrycznym elazku"). W tych
czasach jednak nie byo ju mona udzi si, e jutro bdzie lepsze od dzisiaj albo e dzisiaj
jest lepiej, ni byo wczoraj. wiadomo ta zmienia moje ycie jako artysty. Bo jak daleko

umiem sign pamici, zawsze powicaem si poezji, to znaczy sztuce najbliszej


jzykowi znakw, szyfrw i symboli. Teraz skaniaem si ku pogldowi, e ycie stao si
zbyt skomplikowane dla poezji lirycznej jako rodka wyrazu ogromu naszych dowiadcze;
e to, co przeywamy, najlepiej moe odda proza. Marzyem o napisaniu powieci, ktra
bdzie zwieczeniem mojej twrczoci niczym wieko szkatuy Powieci, ktra przebije si
przez niespjno mojej poezji i pokae, jak rosyjska rewolucja zmiota wszystko, co byo
ustalone i uadzone, co miao zwizek z domem i porzdkiem. Ale oddalam si od
zasadniczego tematu: Achmatowej, odchodzcej od zmysw z niepokoju o los naszego
kochanego przyjaciela Mandelsztama; Pasternaka usiujcego si broni przed atakami,
ktrych nigdy na nie przypuszczono; nas obojga przytoczonych poczuciem winy, bo Osip
siedzia na ubiance, a my bylimy na wolnoci.
Mino kilka godzin. Leaem rozcignity na sofie w przedzielonej na p dawnej
pracowni malarskiej ojca, w jej przyznanej mi czci, i przypalaem pitego ju papierosa
tego dnia, nadal majc nadziej, e uda mi si ograniczy do szeciu sztuk przed pnoc,
kiedy jeden z ssiadw zawoa, e jest do mnie kolejny telefon. Pomylaem, e to
Achmatowa oddzwania, eby przeprosi za rzeczy, ktrych najpewniej w ogle nie
powiedziaa. Gdy podnosiem suchawk, dzieciaki, chwali Boga, bawiy si w drugim
kocu korytarza.
- Pasternak?
- Przy telefonie.
- Mwi Aleksander Poskriebyszew. Macie papier i owek?
- Sekund. - Szarpnem szuflad i wyjem notes do zapisywania wiadomoci i
owek. Z jakiego powodu z planiciem nacignem szelki na ramiona. - Gotw powiedziaem do telefonu.
- Podam wam numer prywatnego telefonu na Kremlu. Zadzwocie tam za trzy minuty.
- Podyktowa mi numer i kaza powtrzy, eby sprawdzi, czy dobrze go zapisaem. Nie
odzywajc si ju sowem, przerwa poczenie.
Serce walio mi jak motem. Po co dzwoni do mnie sekretarz Stalina? I kogo zastan
na drugim kocu linii, kiedy wybior kremlowski numer? Wycignem cebul z kieszeni
spodni i wpatrywaem si w sekundow wskazwk, przekonany, e porusza si w limaczym
tempie; e przy tej szybkoci dzie trwaby czterdzieci osiem godzin, co znacznie
utrudnioby ograniczanie si do szeciu papierosw. Kiedy uznaem, e miny trzy minuty,
wykrciem numer. Byem tak spity, e za pierwszym razem pomyliem si i musiaem
wybra go ponownie. Kto natychmiast podnis suchawk.

- Rozpoznajecie mj gos, Pasternak?


- Nie.
Mczyzna na drugim kocu linii zamia si cicho.
- Mwi Stalin. Chc z wami porozmawia o Mandelsztamie. Chc, ebycie wiedzieli,
e nie zatwierdzaem nakazu jego aresztowania.
Dzieci kopay pik po korytarzu, wrzeszczc wniebogosy.
- Niezbyt dobrze sysz, dzieci bawi si na korytarzu. Czy moecie powtrzy?
Stalin podnis gos.
- Nie zatwierdzaem nakazu jego aresztowania. Kiedy si o tym dowiedziaem,
uznaem to za haniebne. Chciabym was zapewni, e sprawa Mandelsztama jest w rewizji na
najwyszym szczeblu. Mam przeczucie, e wszystko dobrze si dla niego skoczy.
- Sam fakt, e osobicie zainteresowalicie si t spraw, doda otuchy wielu artystom i
pisarzom - wykrzyczaem.
Dzieci gdzie poszy. Usyszaem wyranie, jak Stalin zapyta: - Ale on jest
geniuszem, prawda?
- Nie o to chodzi - odpowiedziaem.
- A o co w takim razie? - spyta.
Umys zaleway mi najrniejsze domysy. Moe Osip jednak si myli i to ja miaem
racj. Moe Stalin naprawd y w kokonie, niewiadomy, co wyrabia Czeka w rzeczywistym
wiecie poza murami Kremla. Gdyby tylko udao si komu powiedzie mu o godzie,
aresztowaniach, egzekucjach, deportacjach.
- Jzefie Wissarionowiczu, musz koniecznie z wami porozmawia.
- Rozmawiacie ze mn.
- Ale osobicie, jak mczyzna z mczyzn.
Zawaha si.
- A o czym chcecie ze mn rozmawia?
Jak gupek powiedziaem pierwsze, co przyszo mi do gowy: - O yciu, o mierci.
Docisnem suchawk do ucha, jak mogem najmocniej, eby nie uroni sowa z jego
odpowiedzi. Miaem wraenie, e sysz oddech Stalina. A potem w suchawce zapada
martwa cisza. Nasuchiwaem w dalszym cigu, eby si upewni, czy si nie myl, cay czas
gorzko sobie wyrzucajc, e nie znalazem odpowiednich sw; e wasn durnot
zmarnowaem yciow szans. Przerwaem poczenie, naciskajc wideki palcem, a potem
znowu przytknem suchawk do ucha, czekajc na sygna. Kiedy go usyszaem,
wykrciem ponownie kremlowski numer. Telefon dzwoni szesnacie razy, zanim go

odebrano.
- Jzefie Wissarionowiczu - krzyknem. - Bagam, dajcie mi chwil, to wyjani...
- Mwi Poskriebyszew.
- Czy moecie poczy mnie ze Stalinem?
- To niemoliwe. Nie ma go ju w Moskwie. Nie dzwocie wicej na ten numer. By
uruchomiony tylko na t rozmow i przestanie istnie, kiedy si rozcz. Rozumiecie mnie,
Pasternak?
- Nie rozumiem...
W suchawce ponownie zapanowaa martwa cisza.

14.
Fikrit Szotman
Sobota, 25 maja 1934 roku
Od czasu gdy byem w Wiedniu, gdzie, jak pewnie wspominaem, zdobyem srebrny
medal w podnoszeniu ciarw, przyzwyczaiem si do wiate fleszw wybuchajcych mi
przed twarz. Prawd mwic, wcale mi nie przeszkadzaj. Czuj si wtedy wany. Wic
kiedy wsposkareni w tym procesie zasaniali oczy ramionami, gdy wchodzilimy do sali
sdowej w Domu Zwizkw, umiechaem si i machaem rk, eby wszyscy wiedzieli, e,
chocia przyznaem si do winy, byem niewinny w tym sensie, e nie wiedziaem, jaka wina
na mnie ciy, dopki nie pouczy mnie o tym towarzysz Christoforowicz. Z wysokimi
oknami i zasonami w kolorze zota, i z krysztaowymi yrandolami, bya to najelegantsza
sala, w jakiej postawiem nog, ale zdecydowaem nie okazywa, e jestem poruszony do
gbi. Kiedy spostrzegem trjk sdziw, wystrojonych w czarne togi i siedzcych na tronach
z wysokimi oparciami na podwyszeniu, uniosem wysoko praw rk i pozdrowiem ich tak,
jak to robi azerbejdascy chopi. Sdzc po ich umiechach, moje maniery z gr
Azerbejdanu nie byy im obojtne. Sal sdow wypeniaa po brzegi publiczno - bya
wiksza ni kiedykolwiek na wystpie siacza w cyrku. Prbowaem j policzy, ale
poddaem si, gdy doszedem do stu (jak nic byo trzy razy wicej), bo do tylu umiem liczy
bez pomocy Agrippiny, ktra, co zauwayem z przejciem, siedziaa w samiutkim
pierwszym rzdzie, ochraniana przez dwch mczyzn w czarnych garniturach, zajmujcych
miejsca po obu jej stronach. Pomachaem do niej, a ona umiechna si do mnie jednym z
tych wymuszonych umiechw, ktre posyaa mi, gdy bya naprawd smutna. (Trwaa w
wariackim przekonaniu, e umiech moe wyssa smutek z serca w taki sam sposb, jak sok z
cebuli wysysa kurzajk na stopie). Rozpoznaem na sali sdowej osiem lub dziesi twarzy.
Bya tam kobieta, ktra spisywaa moje zeznania razem z kilkoma urzdniczkami - natknem
si na nie, gdy zabrali mnie do sklepu z odzie na ubiance, eby dobra mi garnitur na
rozpraw. By tam te Christoforowicz, umiecha si i kiwaniem gowy dodawa mi otuchy.
Dostrzegem nawet zapanika Islama Iss, opartego o cian wnki z oknami o kolorowych
szybach, przeznaczonej dla orkiestry, ktra niegdy grywaa arystokratom, zanim rewolucja
posaa ich na bruk. Christoforowicz zwierzy mi si, e czasami sam towarzysz Stalin

przyglda si procesom zza tych kolorowych okien. Towarzysz ledczy wiedzia o tym, bo
sprztaczka doniosa mu, e oprniaa tam popielniczki pene niedopakw jego ulubionych
papierosw, kazbekw. Na kocu rzdu, w ktrym siedziaa Agrippina, ulokowano
zagranicznych dziennikarzy. atwo byo zgadn, e s z zagranicy, po klapach marynarek, a
poza tym siedzieli ze skrzyowanymi nogami, na co aden szanujcy si dziennikarz
radziecki by sobie nie pozwoli w tak formalnej sytuacji jak proces. Prokurator generalny A.
Wyszyski, ktry (co wiedz wszystkie dzieci) dzieli si kiedy jedzeniem dostarczanym mu
przez zamonych rodzicw z towarzyszem Stalinem, gdy obaj siedzieli w wizieniu, sta
oparty o pokrg barierk naprzeciwko mnie i przeglda strony w aktach.
Co do moich wsposkaronych, waciwie nigdy nas sobie nie przedstawiono.
Wrzucono nas do celi aresztu w piwnicy na mniej wicej godzin przed procesem. Nie
znaem ich nazwisk, dopki prokurator generalny Wyszyski ich nie przeczyta na rozprawie.
- Knud Trofimowicz Ignatiew.
Niski mczyzna po mojej prawej stronie, ubrany w workowaty garnitur i poplamion
koszul, odpit pod szyj, z wsami przycitymi dokadnie tak samo jak wsy towarzysza
Wyszyskiego, wsta.
- To ja, prosz wysokiego sdu.
Towarzysz Wyszyski odczyta zarzuty stawiane Ignatiewowi: sabota, zdrada,
dziaalno kontrrewolucyjna, wszystko z artykuu pidziesitego smego.
- Czy przyznajecie si do winy?
- Przyznaj.
- Bdcie uprzejmi wyjani sdowi - powiedzia towarzysz Wyszyski gosem
przepenionym pogard, wpatrujc si w oskaronego przez szka okularw w rogowej
oprawie - w jaki sposb Rosjanin, jak wy, moe mie na imi Knud.
- Moja matka bya Dunk, ojciec Rosjaninem. Imi Knud dostaem po dziadku ze
strony matki.
Towarzysz Wyszyski zwrci si do wysokiego sdu.
- Jak si przekonacie, towarzysze, zwizki Ignatiewa z Dani cz si z zarzucanymi
mu czynami. - Obrci si z powrotem do oskaronego, ktry trzyma si barierki, eby nie
straci rwnowagi. - Jako naczelny bibliotekarz obwodu moskiewskiego iloma bibliotekami
kierowalicie?
- Poza Bibliotek imienia Lenina i czterema bibliotekami uniwersyteckimi, w sumie
miaem pod sob czterdzieci siedem bibliotek publicznych.
- Czy mam racj, stwierdzajc, e jako kierownik wszystkich tych bibliotek bylicie

odpowiedzialni za niszczenie ksiek uwaanych za wywrotowe?


- To prawda, towarzyszu prokuratorze generalny.
- W jaki sposb bylicie informowani o tym, e odpowiedzialne za to wadze
uznaway okrelone ksiki za wywrotowe i e jako takie powinny zosta zniszczone?
- Co tydzie dostawaem napisan na maszynie list z biura komisarza do spraw
kultury. W dwch przypadkach otrzymaem notatk od samego towarzysza Stalina, z
pytaniem, dlaczego taka a taka ksika jest nadal dostpna w bibliotekach publicznych.
- I co si wtedy dziao?
- Razem z asystentk objedalimy biblioteki furgonetk przydzielon mojemu
wydziaowi i zabieralimy zakwestionowane ksiki. Jechaem potem do jednej z przetwrni
mieci na przedmieciach Moskwy i osobicie nadzorowaem zniszczenie kwestionowanych
ksiek.
- Byy palone w piecach, czy mam racj?
- Rzeczywicie tak byo, towarzyszu prokuratorze generalny.
- Dwunastego marca biecego roku zostalicie zatrzymani w czasie nadzorowania
palenia ksiek w... - prokurator generalny pochyli gow, eby sprawdzi to w akcie
oskarenia - ...w przetwrni mieci dla obwodu jarosawskiego przy szosie jarosawskiej.
Powiecie sdowi dlaczego?
- W kartonach z ksikami przeznaczonymi do zniszczenia byo siedem egzemplarzy
dzie zebranych Lenina i osiem egzemplarzy dzie zebranych Stalina.
Towarzysz Wyszyski obszed barierk prokuratorsk i zbliy si do barierki dla
oskaronych.
- Czy bylibycie tak uprzejmi i powiedzieli sdowi, Knudzie Trofimowiczu Ignatiew,
dlaczego zdecydowalicie si na zniszczenie powszechnie podziwianych tekstw towarzysza
Lenina i towarzysza Stalina.
- Jestem najemnym czonkiem grupy popierajcej trockistowski antybolszewicki
orodek dziaajcy w Paryu. Wykonywaem szczegowe polecenia wydane mi przez syna
Trockiego, Siedowa, ktre otrzymaem w trakcie spotkania w Kopenhadze, dokd pojechaem
za zgod partii na pogrzeb ojca mojej matki, Knuda, po ktrym dostaem imi.
Towarzysz Wyszyski ponownie zerkn do akt.
- To spotkanie odbyo si czternastego lutego tysic dziewiset trzydziestego
czwartego roku o pitnastej trzydzieci w hotelu Bristol. Zgadza si?
- Nie.
Ludzie na sali sdowej gono zachysnli si powietrzem. Towarzysz Wyszyski

otworzy usta ze zdziwienia.


Trjka sdziw na podwyszeniu naradzaa si szeptem. Towarzysz prokurator
generalny powtrnie sprawdzi akt oskarenia.
- W czasie przesuchania przyznalicie, e spotkalicie si z synem Trockiego,
Siedowem, w hotelu Bristol. Wycofujecie swoje zeznania, oskarony Ignatiew?
- Prosz wysokiego sdu, opisaem spotkanie z Siedowem w kopenhaskim hotelu. Nie
powiedziaem sowa o Bristolu. To musiao zosta dodane przez stenografa albo ledczego.
Nie mogem si spotka z Siedowem w Bristolu czternastego lutego tysic dziewiset
trzydziestego czwartego roku, bo, o ile wiem, ten hotel zosta zburzony w roku tysic
dziewiset siedemnastym.
Towarzysz Wyszyski obrci si ku sdziom na podwyszeniu.
- Nie musz chyba mwi, e n a z w a hotelu, w ktrym odbyo si to spotkanie, nie
ma znaczenia. Wane jest, i ustalono to ponad wszelk wtpliwo, e oskarony Ignatiew
otrzyma polecenie sabotau bezporednio od syna Trockiego, Siedowa, w kopenhaskim
hotelu. - Ponownie zwrci si do oskaronego. - Dlaczego Siedow chcia, ebycie zniszczyli
teksty autorstwa Lenina i Stalina?
- Zadaem mu to samo pytanie - zezna Ignatiew apatycznym gosem. - Powiedzia, e
oczyszczenie bibliotek z ksiek Lenina i Stalina jest pierwszym etapem kunsztownego planu
dokonania kontrrewolucji, ktry Trocki wcieli w ycie. Przypadkiem zostaem zatrzymany w
chwili, gdy zamiar sabotowania bibliotek nie ruszy jeszcze pen par. Stalin, a take wy,
towarzyszu prokuratorze generalny,

oraz inni radzieccy przywdcy mieli zosta

wyeliminowani, po czym Trocki mgby przywrci w Rosji kapitalizm.


Z widowni rozlegy si pene zoci krzyki:
- Haba!
- mier to za mao dla zdrajcy!
Ton gosu towarzysza Wyszyskiego zagodnia.
- Czy wy, oskarony Ignatiew, potwierdzacie, e wasze zeznania s dobrowolne, e
ledczy prowadzcy wasz spraw nie wymuszali na was niczego sowem lub czynem?
- Potwierdzam.
- Czy potwierdzacie prawdziwo zoonych dobrowolnie zezna?
- Poza wyjtkiem, jakim jest hotel Bristol, tak, potwierdzam.
- Jeszcze jedno - powiedzia towarzysz Wyszyski. - Bdcie tak dobrzy i wyjanijcie
wysokiemu sdowi, w jaki sposb czonkowie grupy wspierajcej trockistowski,
antybolszewicki paryski orodek rozpoznawali si nawzajem.

- Znakiem rozpoznawczym bya wiea Eiffla. Moga to by nalepka na kufrze lub


walizce, mg to by metalowy znaczek do wpinania w klap marynarki, moga to te by
miniaturka wiey Eiffla stojca zwyczajnie na stole lub kredensie w czyim domu lub biurze.
Towarzysz Wyszyski wrci za barierk prokuratorsk i otworzy kolejne akta.
- Galina Jegorowa - zawoa.
Kobieta siedzca midzy mn i Ignatiewem podniosa si wolno z miejsca.
Domyliem si, e miaa na sobie t sam sukienk, w ktrej j aresztowano. A wpadem na
to, bo, podobnie jak garnitur Ignatiewa, tkanina bya pognieciona, a brzeg dugiej spdnicy
utytany, jakby cigna nim po ziemi od tygodni. Poza tym sukienka miaa bardzo
nieradziecki dekolt, ktry obraa bolszewick moralno. Gdyby Agrippina pojawia si w
takim stroju, to cho bardzo j kocham, poczuaby twardo mojej rki.
-

Oskaronej

Jegorowej,

onie

majora

Armii

Czerwonej,

do

niedawna

odpowiadajcego za okrg wojskowy w Azji rodkowej, zarzuca si pomwienie, zdrad i


dziaalno kontrrewolucyjn, z artykuu pidziesitego smego kodeksu karnego. Czy
przyznajecie si do winy?
Kiedy usyszaem, jak prokurator generalny wymienia jej nazwisko, uderzyo mnie, e
to ta sama pani, o ktrej mwio si na ubiance. Wizienne plotkary gaday o aresztowanej
kobiecie, ktra nie do, e bya sawn aktork filmow, to jeszcze osobist przyjacik
Stalina. (Nie mogem powstrzyma si od domysw, czy Stalin siedzia teraz za kolorow
szyb na tyach sali sdowej i przyglda si jej. I czy, skoro si jej przyglda, pamita take
mnie od czasu, gdy wymienilimy ucisk doni na Kremlu). Przypomniao mi si co, co
powiedziaa Agrippina, gdy aresztowano dyrektora naszego cyrku za machlojki z
rozliczaniem biletw: Oto jak upadaj olbrzymy". Najwyraniej to samo odnosio si do tej
biednej pani, opierajcej si o barierk obok mnie, eby nie upa na kolana. Moim zdaniem
wygldaa na czterdziestk przed szedziesitk, jeli rozumiecie, co mam na myli. Skr
na twarzy miaa bia jak klown, przeraenie w oczach, a piersi zapady si w staniku sukienki
tak nieadnie, e chciao si odwrci od nich oczy z zaenowania. Mruya powieki, jakby
miaa problem z koncentracj wzroku na prokuratorze generalnym i trjce sdziw.
Usyszaem, jak odpowiedziaa zachrypnitym gosem: - Przyznaj si.
- Bdziecie musiaa mwi goniej - krzykn jeden z sdziw.
- Przyznaj si do popenienia zarzucanych mi czynw - odpowiedziaa mocniejszym
gosem.
Towarzysz Wyszyski wyszed zza barierki prokuratorskiej i zbliy si do
oskaronej.

- Galino Jegorowa, okoo szesnastego marca biecego roku, na koktajlu wydanym z


okazji zakoczenia zdj do waszego ostatniego filmu, syszano, jak mwicie... - pochyli si
nad kartk trzyman w rku - Biorc pod uwag tych wszystkich terrorystw w Moskwie,
ktrym nie udaje si zabi Stalina, to zadziwiajce, e on jeszcze yje". Czy to wasze sowa?
- Zostay wyjte z kontekstu - wymamrotaa.
- To ostatnie ostrzeenie - powiedzia sdzia. - Mwcie goniej albo uznamy to za
obraz sdu.
- Te sowa zostay wyjte z kontekstu, wysoki sdzie. Nie miaam na celu podwaania
prawdziwoci historii opisanych w Prawdzie" o terrorystach dziaajcych w Moskwie ani o
procesach tych terrorystw, ktrzy przyznali si do usiowania przeprowadzenia zamachw
na naszych przywdcw. Sugerowaam jedynie, e przy aktywnoci w miecie tylu
terrorystw to z a d z i w i a j c e, niemal zakrawajce na c u d, cud, ktry zawdziczamy
czujnoci czekistw, e nie udao im si zlikwidowa naszego ukochanego Jzefa
Wissarionowicza.
Troje sdziw na podwyszeniu pochylio si ku sobie gowami. Przewodniczcy
skadu sdziowskiego zwrci si do oskaronej: - Podsdna Jegorowa, to nie pomoe waszej
sprawie, jeli bdziecie uywa wobec naszego wielce szacownego przywdcy jego imienia i
otczestwa. Poza bliskim krgiem jego kolegw i przyjaci znamy go jako towarzysza Stalina.
Jegorowa spucia wzrok.
- Nie popeni tego bdu po raz drugi, wysoki sdzie.
Towarzysz Wyszyski powiedzia: - Jeli wysoki sd pozwoli, chciabym przedstawi
dowd w postaci podpisanego zeznania ma Jegorowej, aresztowanego w styczniu pod
zarzutem zdrady i od tamtego czasu wsppracujcego ze ledczym. - Towarzysz Wyszyski
pooy papierow teczk na stole przed sdziami.
- Prosz to zaprotokoowa - powiedzia przewodniczcy skadu i zacz kartkowa
teczk, a kiedy skoczy, przekaza j pozostaym sdziom.
- Major Armii Czerwonej zezna, e jest agentem trockistowskiego orodka
antybolszewickiego dziaajcego w Paryu - kontynuowa towarzysz Wyszyski. - Przyzna
si do przygotowywania kontrrewolucyjnego powstania w Azji rodkowej w okrgu
wojskowym, gdzie by dowdc. Wcign on, oskaron Galin Jegorow, do spisku
majcego na celu obalenie istniejcego ustroju i przywrcenie kapitalizmu pod
przywdztwem arcyzdrajcy Trockiego. - Towarzysz prokurator generalny przetar w
roztargnieniu szka okularw kocem krawata. - Bdcie tak uprzejma i powiedzcie
wysokiemu sdowi, jak dokadnie peniycie rol w tym kontrrewolucyjnym spisku.

- Dlaczego nie przeczytacie tego po prostu z zezna mojego ma? A moe jeszcze
lepiej bdzie, jeli powoacie ma na wiadka i pozwolicie opisa moj rol...
Widownia zareagowaa niskim pomrukiem na arogancj podsdnej. Towarzysz
Wyszyski wykrzywi twarz z niezadowolenia.
- Major Jegorow poczu si tak upokorzony ujawnieniem jego roli w tym spisku, e
prbowa odebra sobie ycie, uderzajc gow w cian celi. Jest w tej chwili leczony w
szpitalu na ubiance z powanego wstrzsu mzgu.
- Zeznania mojego ma zostay wymuszone torturami...
Teraz da si sysze z widowni prawdziwy wybuch oburzenia.
- Oszczerstwo! - rzucia jaka kobieta.
- Szkalowanie czekistw, stojcych na stray rewolucji! - krzykna inna.
Sdzia przewodniczcy uderzy motkiem w blat stou.
- Cisza! - rykn. Zwrci si do oskaronej Jegorowej. - Czy twierdzicie, e zeznania
waszego ma, ktre mamy przed oczami - datowane, z oficjaln pieczci ledczego,
podpisane przez niego i dwch wiadkw, a take przez stenografa - zostay uzyskane pod
przymusem?
- Jestem absolutnie pewna, e major Jegorow to lojalny stalinista i nigdy nie by
zamieszany w aden kontrrewolucyjny spisek - owiadczya Jegorowa.
Towarzysz Wyszyski przesun palcem midzy szyj a wykrochmalonym
konierzykiem.
- Zeznaycie w czasie przesuchania, e suyycie jako czniczka grupy powizanej
z antybolszewickim trockistowskim orodkiem w Paryu. Przyznaycie, e kontaktowa si z
wami syn Trockiego, Siedow, w hotelu w Berlinie, kiedy byycie na festiwalu filmowym w
tym miecie w padzierniku zeszego roku. Czy to ma oznacza dla sdu, e wycofujecie te
zeznania?
- Podtrzymuj moje zeznania. Spotkaam si z Siedowem w Berlinie w hotelu, ktrego
nazwy nie pamitam. Da mi paczk niemieckich papierosw z filtrem, ktrych marki te nie
pamitam.

Kilka z tych papierosw,

jak

mi powiedziano,

zawierao

instrukcje

kontrrewolucyjnych dziaa sabotaowych, wydrukowane na wewntrznych stronach bibuek.


Zgodnie z poleceniem Siedowa przekroczyam granic Zwizku Radzieckiego, wiozc te
papierosy otwarcie w skrzanej torebce. Kiedy wychodziam z hotelu ze spotkania ze
Siedowem, polini jzykiem nalepk z wie Eiffla i przylepi j do mojej portmonetki jako
znak rozpoznawczy. Prosi, ebym dostarczya t paczk papierosw osobie w biurze
naczelnika wydziau bibliotek, ktra bdzie miaa tak sam nalepk widoczn na teczce.

Osob, ktra miaa przekaza instrukcje sabotaowe innym czonkom grupy powizanej z
antybolszewickim trockistowskim orodkiem w Paryu, okaza si oskarony Ignatiew. W
adnym razie jednak nie dostarczyam papierosw i instrukcji, ktre zawieray, mowi ani
adnemu z jego przyjaci czy oficerw sucych w okrgu wojskowym w Azji rodkowej.
Temu stanowczo zaprzeczam.
Towarzysz Wyszyski pokrci gow.
- To, co mwicie sdowi, oskarona Jegorowa, jest w sprzecznoci z zeznaniami,
ktre podpisaycie. Nie zaprzeczycie chyba, e to wasz podpis figuruje na uwierzytelnionym
zeznaniu, ktre przedoyem ju wysokiemu sdowi jako dowd.
- Obiecano mi, e ocal ycie, jeli wcign w to ma. W chwili saboci podpisaam
zeznanie, ktre przede mn pooono. Prawda jednak jest taka, e mj m jest niewinny. Bg
mi wiadkiem, e nie mia pojcia o mojej kontrrewolucyjnej dziaalnoci. Czy nie wystarcza
wam, e przyznaam si do winy? Dlaczego chcecie zniszczy nas oboje?
Sdzia przewodniczcy powiedzia: - W sprawie dotyczcej zwizkw z
antybolszewickim orodkiem trockistowskim w Paryu wasze ycie zaley od mwienia
prawdy.
Resztka si opucia oskaron Jegorow i na moich oczach kobieta osuna si na
kolana, opierajc si brod o barierk. Trzymajcy przy niej wart onierz chwyci j pod
pachy i zacz stawia na nogi. Kiedy to robi, jedno z ramiczek jej sukni zsuno si z
ramienia i wszyscy zobaczyli jej pier. Signem i zanim onierz stojcy za mn zdy
interweniowa (by o poow mniejszy ode mnie i miaby trudnoci z powstrzymaniem mnie,
gdyby chcia to zrobi), podcignem jej ramiczko na miejsce.
Towarzysz Wyszyski, jako dowiadczony prokurator, nie da si zbi z tropu tymi
nieprzewidzianymi wypadkami.
- Prosz wysoki sd o zwrcenie uwagi, e w wietle dwch podpisanych zezna,
podsdnej i jej ma, oskarona Jegorowa dopucia si teraz krzywoprzysistwa, eby
ratowa ma, co w rezultacie kae nam uzna, e jej lojalno wobec ma zdrajcy jest
daleko silniejsza od lojalnoci wobec radzieckiego pastwa i rewolucji. Dowd to, wysoki
sdzie, przytaczajcy. Kontrrewolucyjne dziaania oskaronego Ignatiewa i oskaronego
majora Armii Czerwonej Jegorowa, ktremu zostanie wytoczony osobny proces, kiedy
wydobrzeje z okalecze, jakie sobie sam zada, nosz znamiona spisku zainicjowanego przez
syna Trockiego, Siedowa, ktrego instrukcje zostay przekazane moskiewskiej sekcji
antybolszewickiego trockistowskiego orodka w Paryu przez oskaron Jegorow.
Towarzysz Wyszyski wszed za prokuratorsk barierk i otworzy nowe akta, a ja od

razu wiedziaem, e wreszcie nadesza moja kolej. Z radoci usyszaem, jak odczyta gono
moje nazwisko.
- Fikrit Trofimowicz Szotman.
Zobaczyem, e Agrippina zakrya sobie rkami oczy. Widziaem, e mczyni
siedzcy po obu jej stronach chwycili j za nadgarstki i opucili jej donie na d.
Umiechnem si do niej, eby doda jej otuchy.
- Obecny - odpowiedziaem gono i stanowczo. - Jestem gotw do przyznania si do
winy, jako e j zrozumiaem.
I zanim towarzysz prokurator generalny zdy rozpuci jzyk, eby mnie przepyta,
zaczem zeznawa. Bardzo szczegowo opisaem, jak mnie zwerbowano w Wiedniu w 1932
roku, kiedy reprezentowaem Zwizek Radziecki jako ciarowiec na mistrzostwach Europy;
jak dostaem zapat w amerykaskich dolarach, co byo finansowaniem moich sabotaowych
poczyna; jak kontaktowaem si z moim agentem prowadzcym, amerykaskim tajnym
szpiegiem udajcym ciarowca, za pomoc tajnego szyfru, ktry by ukryty w dedykacji pod
okadk amerykaskiego magazynu o sprawnoci fizycznej; jak powodowany nienawici do
nowego porzdku posunem si nawet do tego, e znieksztaciem twarz Stalina, ktr
miaem wytatuowan na bicepsie. eby nada swym sowom bardziej dramatyczny wyraz,
zerwaem z siebie marynark nowego garnituru, odpiem guziki koszuli i pokazaem nagie
rami, obracajc lewy biceps ku widowni, eby zobaczya lad po linie na wyblakym tatuau.
Tymczasem siedzca w pierwszym rzdzie Agrippina odwrcia gow, ale zdyem jeszcze
zobaczy ogromne zy pynce jej po piknych policzkach, wiedziaem jednak, e dobrze
robi. Da mi na to sowo towarzysz ledczy Christoforowicz. Towarzysz Wyszyski usiowa
wej mi w sowo, kiedy zapinaem koszul, ale znowu go przegadaem.
- To jeszcze nie wszystko - mwiem, wkadajc marynark, i opowiedziaem o
bezwartociowych carskich obligacjach, ktre trzymaem w kufrze na dzie, kiedy
kontrrewolucja Trockiego, a braem w niej udzia jako piechur, odsunie bolszewikw od
wadzy i przywrci kapitalizm w radzieckiej Rosji, a wtedy moje carskie obligacje mgbym
wymieni na ich rzeczywist warto. Towarzysz prokurator generalny skorzysta z okazji,
kiedy musiaem zaczerpn powietrza, i zapyta o znaczenie nalepki z wie Eiffla na moim
kufrze. - Ciesz si, e o to zapytalicie; prawie zapomniaem o wiey Eiffla. Pozwlcie, e
powiem to tym, ktrzy nie wiedz, e wiea Eiffla, znajdujca si w Paryu, nie moe si
nawet rwna z wieami, jakie mamy w Zwizku Radzieckim. To prawda, moe nie s takie
due jak ta paryska, ale kada kobieta wie, e nie rozmiar si liczy. - Kilka kobiet na sali
sdowej zaczo chichota, ale natychmiast przestao, gdy jeden z sdziw waln

drewnianym motkiem w st. Ten sam sdzia skin do mnie gow, ebym mwi dalej, i tak
te zrobiem. - Kiedy zwerbowano mnie do grupy wsppracownikw antybolszewickiego
orodka trockistowskiego w Paryu w trakcie mistrzostw Europy w Wiedniu, dostaem
nalepk z wie Eiffla, ktr kazano mi nalepi na kufrze jako znak rozpoznawczy dla innych
konspiratorw zwizanych z antybolszewickim orodkiem trockistowskim w Paryu, eby
wiedzieli, e nale do ich gangu.
Sdzia przewodniczcy odezwa si ze swego tronu na podwyszeniu: - Prosz
zwrci uwag, e oskarony Szotman szczerze wyzna wszystkie swoje przestpstwa, co
zasuguje na pochwa. Kady czowiek z odrobin zdrowego rozsdku widzi, e nie prbuje
mataczy ani zmniejsza swojej winy, a to na pewno zostanie wzite pod uwag, kiedy
przyjdzie czas wydania wyroku.
Nie bardzo wiedziaem, co sdzia mia na myli, mwic mataczy", ale skinieniem
gowy podzikowaem mu z awy oskaronych.
Sdzina, zajmujca miejsce po prawej stronie przewodniczcego skadu, uniosa palec.
- Chciaabym zapyta oskaronego Szotmana, jak dokadnie peni rol w grupie
zwizanej z antybolszewickim orodkiem trockistowskim w Paryu.
- Jak rol?
- Co mielicie robi, by posun dalej kontrrewolucj?
Spojrzaem na Christoforowicza, bo potrzebna mi bya podpowied, co mam mwi nigdy nie porusza ze mn tej sprawy w czasie prb mojego zeznawania - ale nie otrzymaem
od niego adnej pomocy. Zerknem na Agrippin, ale unikaa mojego wzroku. Zwrciem si
do sdziny: - No, przecie moja rola polegaa na sabotowaniu. Zapisaem si jako sabotaysta.
- Co mielicie sabotowa? - sdzina naciskaa.
Wzruszyem ramionami.
- Dopki kolano mi si nie rozwalio, byem mistrzem w podnoszeniu ciarw.
Dopki mnie nie aresztowano, byem siaczem w cyrku. Popatrzcie na mnie, wysoki sdzie.
Spjrzcie na moje rce. Spjrzcie na moje ramiona. Mog sabotowa wszystko, cokolwiek
kae mi si sabotowa.
Towarzysz Wyszyski pospieszy mi na ratunek.
- Jasno wynika z jego zeznania, e oskarony Szotman by gotw dokonywa sabotau
zgodnie z instrukcjami przysanymi przez antybolszewicki orodek trockistowski w Paryu.
Niewykluczone, e takie instrukcje znajdoway si w jednym z zadrukowanych wewntrznie
papierosw od Siedowa, ktre oskarona Jegorowa dostarczya oskaronemu Ignatiewowi.
Nigdy jednak nie zostay wprowadzone w czyn, bo aresztowanie tej dwjki spiskowcw

nastpio w sam por. To, co jest wane i na co naleaoby zwrci uwag, to fakt, e
oskarony Szotman nalea do grupy konspiratorw i by gotw dokonywa sabotau na
polecenia Siedowa, gdyby je otrzyma.
Przewodniczcy skadu sdziowskiego popatrzy na mnie.
- Czy oskarony Szotman chce co doda do swoich zezna?
W tym wanie momencie wypowiedziaem sowa, ktre Christoforowicz wbi mi do
gowy.
- Niezalenie od tego, jaki otrzymam wyrok, wysoki sdzie, z gry uznaj go za
sprawiedliwy. - Wytyem wzrok w kierunku kolorowych szyb na kocu sali. - Wszyscy
kroczmy za towarzyszem Stalinem.
Kilka osb na sali sdowej - Christoforowicz, Islam Issa, pani, ktra spisywaa moje
zeznania, inne urzdniczki - zaczo klaska. Pozostali zaraz si przyczyli i cae
pomieszczenie wypenio si burzliwym aplauzem. wiata fleszw byskay mi przed twarz.
Poczuem na sobie wzrok Agrippiny i zrozumiaem, e cho ten raz nie bdzie si wstydzia
swojego Fikrita. Obrciem si do widowni i ocierajc kostki rk o podog awy
oskaronych, pokoniem si do ziemi.
Reszt procesu wypeniy zlewajce si ze sob przemowy obrocw (a do tego
momentu

nie

wiedziaem,

przydzielono

nam

obrocw),

ktrzy dla

moich

wsposkaronych domagali si kary najwyszej.


- Wcieke psy kapitalizmu prboway odrywa kawaek po kawaku najlepsze
skrawki naszej radzieckiej ziemi. Nalegam, by zrobi z nimi to, co si zwykle robi z
wciekymi psami, to znaczy: zastrzeli.
Adwokatka, ktrej powierzono moj obron, wstaa i powiedziaa: - Fikrit Szotman
okaza szczer skruch i w peni wsppracowa z wadzami. Prosiabym wysoki sd o
agodny wyrok dla niego: cztery lata cikich robt na Dalekim Wschodzie.
Z widowni rozlegy si okrzyki Wcieke psy trzeba zastrzeli" i aski dla
Szotmana", kiedy trjka sdziw wychodzia na narad. Wrcili dwadziecia minut pniej.
Przewodniczcy skadu sdziowskiego przeczyta werdykty. Oskareni Ignatiew i Jegorowa
zostali skazani na rozstrzelanie, wyrok miano wykona natychmiast. Ja dostaem cztery lata.
Agrippina opada w ramiona jednego z mczyzn w ciemnych garniturach. Stojcy po mojej
prawej stronie Ignatiew posa causa staruszce o kulach siedzcej w gbi sali sdowej, zanim
obrci si do wyjcia z awy oskaronych. Podsdna Jegorowa zemdlaa i upadla na podog.
Dwch onierzy nie mogo sobie poradzi z podniesieniem jej. Odsunem ich i wziem j
na rce, jakby bya lalk, i zaniosem do celi aresztu w piwnicy, a potem, starannie

opuszczajc jej spdnic, posadziem delikatnie na awce. Ostatni raz widziaem j, gdy
odprowadzany do mojego bloku, spojrzaem ponad ramieniem i zobaczyem, jak stranicy
prbuj ocuci j solami trzewicymi, eby zabra na egzekucj.

15.
Nadieda Jakowlewna
Wtorek, 28 maja 1934 roku
W dniach po aresztowaniu Mandelsztama robiam cae mnstwo rzeczy, bo
uznawaam je za sposb na ucieczk od zadrczajcych myli. Ktrego dnia szorowaam
druciakiem garnki w kuchni i palnik kuchenki naftowej, a poobcieraam palce do krwi.
Innym razem uganiaam si po maym dziennym pokoju i domi zabijaam mole, a ich liczb
zapisywaam kred na kawaku tektury. Ca sobot i niedziel spdziam na cerowaniu
ubra, cho nici miaam w nieodpowiednich kolorach. Pewnej nocy przepisaam przy wiecy
wiersze ukryte w butach i daam kopie bratu Osipa, Aleksandrowi, na przechowanie. W noc
aresztowania Mandelsztama czekici przeszukali wszystkie nasze ksiki, a potem odstawili
je na pki bez adu i skadu. W dniu, o ktrym mowa, postanowiam ustawi je w jako takim
dawnym porzdku, odkurzyam kady tom zdejmowany z pki i poukadaam mowskie i
moje ksiki na oddzielnych stertach, zanim wrciy do biblioteczki. To prawo natury i nie da
si posortowa ksiek bez kartkowania ich, zastanawiania si, kto zakreli poszczeglne
akapity i po co, bez odgadywania, kto nabazgra nieczytelne uwagi na marginesach ze
strzakami wskazujcymi na inne akapity. Przeczytaam ponownie zdania, ktre kiedy
podkreliam w doskonaym rosyjskim tumaczeniu osiemnastowiecznego francuskiego
arcydziea Choderlosa de Laclos Niebezpieczne zwizki. Wpada mi w rce inna ksika, o
ktrej mylaam, e komu j poyczyam i w ten sposb przepada, Zinowiewej-Annibal
Trzydzieci trzy potwornoci, powie z przeomu wiekw, w ktrej po raz pierwszy we
wspczesnej literaturze rosyjskiej otwarcie opisano mio lesbijsk. Nie umiem sobie
przypomnie, jakim cudem weszam w jej posiadanie, ale pamitam kiedy: miaam wtedy
szesnacie lat i straszliwie podobaa mi si moda Rosjanka, ktr spotkaam w Paryu, gdy
podrowaam z rodzicami. Podrzucaa mi liciki na perfumowanym papierze i pisaa w nich,
e bardzo podziwia moje jasne oczy i delikatn skr. Co dziwne, nie pamitam ju imienia
tej dziewczyny, cho ta szczenica mio bya najsilniejsza ze wszystkich, jakie przeyam,
zanim Mandelsztam wyebra ode mnie papierosa w CHAM-ie. Nie wykluczam, e to tamta
dziewczyna daa mi Trzydzieci trzy potwornoci. Z drugiej strony rwnie dobrze mogam j
dosta od matki, jednej z pierwszych kobiet w Rosji, ktre uzyskay dyplom lekarza; miaa

cigoty do cyganerii i moga pooy t ksik na mojej szafce nocnej, eby umoliwi crce
kijowiance nabranie sznytu wyrafinowania.
Przegldaam Trzydzieci trzy potwornoci, zatrzymywaam si przy stronach, ktrych
rogi zostay kiedy zawinite, usiujc (na prno) odczyta je oczami szesnastoletniej
marzycielki, jak kiedy byam, gdy usyszaam kroki pospiesznie oddalajce si korytarzem
od drzwi naszego mieszkania. Poszam do przedpokoju i nie mogam nie zauway zoonej
kartki pod drzwiami. Serce zaczo mi wali jak motem, gdy j podnosiam. Przez chwil
byam zbyt przestraszona tym, co moe zawiera, eby j rozoy i przeczyta. Pasternak
dzwoni kilka dni wczeniej i przekaza, e dowiedzia si - stanowczo odmwi zdradzenia
od kogo - jakoby Stalin osobicie zainteresowa si przypadkiem Mandelsztama. Pasternak
uznawa to za dobry obrt sprawy, ale ja dostrzegaam ciemn stron tej informacji: jeeli
Stalin zainteresowa si Mandelsztamem, to niech Bg ma w opiece Mandelsztama.
Ciekawo wzia gr nad lkiem i rozoyam kartk, ktra okazaa si drukowanym
formularzem wezwania, z moim nazwiskiem dopisanym atramentem. Miaam si stawi
jeszcze tego popoudnia o godzinie czternastej na ubiance przy wejciu od strony zauka
Furkassowskiego.
ubianka! Czy ja rwnie zostaam aresztowana? Czy moe ma to co wsplnego z
mem - wrcz mi akt zgonu i oddadz jego rzeczy osobiste? Pamitam, e nogi si pode
mn ugiy i osunam si na podog, klkajc przed czerwonym kaloryferem, jakby by
religijnym artefaktem i jakbym ja modlia si do niego. Dobry Boe w niebiesiech, jeli Osip
nadal ma muz i erekcj, spraw, by soce po prostu nie wzeszo jutro rano. Amen. Po jakim
czasie udao mi si jako zebra siy i myli na tyle, eby doj do wsplnego telefonu na
korytarzu i wykrci numer Bucharina w Izwiestiach". Dodzwoniam si do jego sekretarki,
Korotkowej.
- Oj - powiedziaa, wzdychajc w przygnbieniu. - Zakaza mi stanowczo czy go z
wami, madame Mandelsztam. Nie zobaczy si z wami, jeli przyjdziecie. Jest na was
wcieky - najwyraniej postawiycie Nikoaja Iwanowicza w niezrcznej sytuacji wobec
jego przyjaciela z Kremla. Boj si, e nie mog nic dla was zrobi.
Powiedzenie, e byam wstrznita, nie oddawao mojego stanu. Jedna z ssiadek z
Domu Hercena zastaa mnie siedzc na zdezelowanym krzele obok telefonu i wpatrzon
tpo w cian.
- Dostaa ze wieci, Nadiedo? - zapytaa.
Podaam jej wezwanie. Przeczytaa kartk i powiedziaa: - Niech ci Bg pomoe, bo ja
nie jestem w stanie. I woya mi j midzy palce, jakby papier by skaony, wycofujc si w

popiechu.
Przyszo mi do gowy, e powinnam zadzwoni do Achmatowej, mdrej, obytej
przyjaciki, ktra wiedziaa, e noszc paczk od wizienia do wizienia, mona si
dowiedzie, gdzie przetrzymuj czyjego ma. Odebra Lew, syn Anny Andriejewny i jej
pierwszego ma, Gumilowa. Obieca, e poprosi matk, eby do mnie oddzwonia, jak tylko
wrci z garmaerii. Nie wiem, ile czasu tak siedziaam, zanim telefon rozdzwoni si pod
moj rk. Zerwaam suchawk z wideek. Dziki Bogu to bya Achmatowa. Szybko
odczytaam jej tre wezwania. Jak zwykle spokojnie zastanowia si nad problemem, zanim
wyrazia swoj opini.
- Moim zdaniem moemy wykluczy, e wzywaj ci, eby poinformowa o jego
mierci - owiadczya w kocu. - Z tego, co syszaam, o mierci winia mona si
dowiedzie jedynie przy zwrocie listu lub paczki ze stemplem Zmar". Bardzo rzadko jaka
yczliwa dusza dopisuje przyczyn zgonu, cho mier winia, nawet jeli zosta
rozstrzelany w kazamatach ubianki, nieodmiennie przypisuj niedomaganiom serca. Rzadko
te wadze przesyaj formalne zawiadomienie z podan dat, kiedy nastpi zgon.
- A jeli on nie y j e, co zrobi z ciaem?
- Syszaam, e winiw, ktrzy nie zostali skremowani, chowaj we wsplnym
grobie na strzelnicy w Butowie pod Moskw, niedaleko daczy pobudowanych dla czekistw.
Ale gowa do gry, Nadiedo, to zdecydowanie mao prawdopodobne, eby wzywali ci po
to, by poinformowa o mierci Mandelsztama. Nie mog wykluczy, e ci aresztuj. Bo, o
ile si nie myl, aresztuj teraz tak wielu ludzi, e brakuje czekistw do ich doprowadzania.
Mniej wani polityczni winiowie s w z y w a n i, eby wystarczyo pracownikw Czeka
dla waniejszych aresztantw. Z drugiej strony moe chodzi o co zupenie innego - nie
mona wszak porzuca nadziei, e Pasternak albo Bucharin szepnli swko Stalinowi i Osip
dosta wyrok wizienia. Jeli tak jest, to na jedno trzeba zwrci uwag, a mianowicie czy po
informacji o dugoci wyroku dodano bez prawa do korespondencji". Bez prawa do
korespondencji" jest rwnoznaczne z wyrokiem mierci - oznacza, e odcinaj winia od
cywilizacji, bo nie spodziewaj si, by wrci. Istnieje jeszcze inna moliwo: e Osip bdzie
zesany, co nazywaj owym sawnym minus dwanacie". W takim przypadku bd chcieli,
eby przyniosa prowiant na drog i ubrania na zim - Anna skorygowaa wasne sowa - na
zimy, w liczbie mnogiej, ktre nadejd.
- Nigdy nie mylaam, e bd modlia si do Boga, eby Mandelsztama zesano powiedziaam.
- To byoby najmniej straszne rozwizanie - zgodzia si ze mn. - Dodam mj gos do

twojego na wypadek, gdyby istnia Wszechmogcy i nas sucha.


- Pozwol mi jecha z nim na zesanie?
- Jeli to zesanie, to prawdopodobnie tak. Dzisiaj coraz wicej on jedzie z mami
na zsyk. Zwalniaj si mieszkania, no i z pola widzenia znikaj osoby takie jak my, bdce
utrapieniem. O ktrej masz si pojawi na ubiance?
- O drugiej.
- Kochanieka Nadiedo, bd koczowaa przy telefonie - powiedziaa Achmatowa. Jeli nie zadzwonisz do pitej, zawiadomi Pasternaka i oboje zaczniemy bombardowa
telegramami zwizek pisarzy, domagajc si informacji, co si z tob stao.
I tak znalazam si przed nieoznakowanymi drzwiami w zauku Furkassowskim i
szukaam jakiego dzwonka albo koatki, eby zapuka w drewno. Mandelsztam na pewno by
si umia, gdyby zobaczy mnie, jak usiuj d o s t a s i na ubiank. Skoczyo si na
tym, e zastukaam zgitymi palcami. Mody czekista w granatowym mundurze gwardzisty
uchyli je na szeroko doni, wic zobaczyam tylko jego jedno oko wpatrujce si we mnie.
- Czego?
Przez szpar podaam mu wezwanie. Zamkn mi drzwi przed nosem. Staam wic i
zastanawiaam si, czy zapuka ponownie, czy czeka. Jakie kobiety przeszy obok
chodnikiem, przygldajc mi si, kada z siatk pen pomaraczy. Byam ciekawa, czy
wiedz, e to tylne wejcie do wizienia na ubiance. Po chwili drzwi otworzyy si na tyle,
e mogam przecisn si do rodka. Usyszaam, jak zatrzaskuj si za mn i s zamykane na
zasuw. Caym wysikiem woli powstrzymaam si od opadnicia na kolana.
- Za mn - rozkaza wartownik.
- Dokd mnie prowadzicie? - zapytaam, ale oddali si ju na tyle, e musiaam
podbiec, eby go dogoni.
Minlimy nastpne drzwi, wychodzce na dziedziniec, potem wspilimy si po
schodach i przez kolejne drzwi weszlimy do eleganckiej sieni z lustrami na cianach i
podog tak byszczc, e odbija si w niej kraj spdnicy. Byy tam te szerokie krte
schody o mahoniowej balustradzie. Wartownik poprowadzi mnie dalej do duej windy z
lustrami. Odda moje wezwanie windziarzowi, starszemu panu w biaych rkawiczkach i
granatowej rubaszce ze zotym szamerunkiem i mosinymi guzikami. Weszam do rodka i
si przyzwyczajenia zerknam na siebie w lustrze - ju wygld samej cery wystarcza, eby
wystraszy diaba, ktry, jak wszyscy przypuszczaj, czai si w ciemnych miejscach
ubianki. Poutykaam niesforne kosmyki wosw pod beret, ktry rodzice kupili mi jeszcze w
Paryu, gdy miaam szesnacie lat. Pomylaam, e rozwaniej byoby mie jakie rosyjskie

nakrycie gowy, a nie to co z francusk metk wszyt w rodku. Winda ruszya. Liczyam
mijane pitra. Pierwsze. Drugie. Wolno zatrzymalimy si na trzecim. Windziarz sign do
kraty z brzu i z pewnym wysikiem odcign j na bok, a potem pchniciem otworzy
cikie drzwi prowadzce do holu i przytrzyma je dla mnie, jakbym bya gociem Ritza.
- Pokj dwudziesty trzeci - powiedzia, wskazujc gow w gb korytarza.
Ruszyam jasno owietlonym korytarzem po wytartym chodniku, minam otwart
wind towarow o cianach obitych tkanin i kilkoro drewnianych drzwi z mosinymi
numerami, a znalazam si przed tymi z numerem 23. A potem, jakbym odbywaa
kurtuazyjn wizyt u wydawcy, od ktrego chciaabym dosta co do tumaczenia,
wycignam rk i zapukaam.
To, co sobie teraz przypominam, nie pochodzi z orodka pamici w mzgu. Widz to
oczami wyobrani. Przy opisie przeywam wszystko ponownie albo, mwic precyzyjniej,
przeywam to tak jak za pierwszym razem. Kiedy sporadycznie wspominam tamte okropne
wydarzenia, czuj przykry zapach ziemi ze wieo wykopanego grobu.
Oto co zobaczyam, kiedy mczyzna, znany mi od tamtej chwili jako ledczy
Christoforowicz, otworzy drzwi i skinieniem gowy zaprosi mnie do rodka. Zobaczyam
Jzefa Stalina patrzcego na mnie z ogromnego zdjcia wiszcego na cianie. Zobaczyam
Christoforowicza, umiechajcego si do mnie idiotycznie niczym matre d'htel.
Zobaczyam mczyzn podobnego - nie wicej ni p o d o b n e g o

- do poety

Mandelsztama, stojcego obok absurdalnego stoka z przednimi nogami krtszymi od tylnych


i trzymajcego obiema rkami spodnie pozbawione szelek.
Na mikkich nogach przeszam przez pokj i przywaram do jego ciaa, trzsc si od
bezgonego szlochu i otaczajc go ramionami.
Powinnam tu doda, e jego ubranie cuchno moczem.
- Jak widzicie, madame Mandelsztam, wasz m yje i ma si niele - powiedzia
ledczy. Usadowi si na krzele za wielkim stoem, odsun talerz z niedojedzonym obiadem
i gestem kaza Mandelsztamowi usi. M chwyci mnie za rce i opad na stoek.
- Wypuszczaj ci? - zapyta gosem, jakiego nie syszaam u nikogo mi znanego.
- Co rozumiesz przez wypuszczaj mnie"?
- Zapomniaa? Odwiedziem ci w twojej celi, Nadieko. Ciebie i Zinaid. - Zachci
mnie, ebym ukucna obok niego, tak by jego usta znalazy si bliej moich uszu. - Kiedy j
aresztowali, zatrzymali te epigram, ktry dla niej zapisaem.
- Nazywam si - owiadczy matre d'htel zza stou - Christoforowicz. Mam zaszczyt
by ledczym waszego ma. Jest zupenie zdezorientowany, jak widzicie, to pewnie skutek

szoku wywoanego waszym widokiem. - Obrci si do Mandelsztama. - Wobec waszej ony,


a take przyjaciki ony, aktorki Zinaidy Zajcewej-Antonowej, nie zastosowano aresztu
prewencyjnego.
- Oczywicie kamiecie - powiedzia Mandelsztam gosem, ktrego tembr ju znaam.
- Widziaem je obie w wizieniu.
- On mwi prawd, Osja. Musiao ci si to przyni. Przez ostatnie dwa tygodnie
byam w naszym mieszkaniu w Domu Hercena.
Christoforowicz odchrzkn.
- Zostaycie wezwana - poinformowa mnie - eby wysucha wyroku, jaki otrzyma
Mandelsztam za zamanie artykuu pidziesitego smego, penalizujcego antyradzieck
propagand i dziaalno kontrrewolucyjn. Wiersz waszego ma jest kontrrewolucyjnym
utworem bez precedensu. - ledczy wycign kartk papieru z pkatych akt lecych na
stole. - Towarzysz Stalin osobicie przyjrza si tej sprawie i nakaza organom izolowa
winia i zostawi go przy yciu. Zosta skazany na trzyletnie zesanie w ramach minus
dwanacie.
- Co to znaczy minus dwanacie? - zapyta Mandelsztam.
- To znaczy, e nie wolno wam przebywa w adnym z dwunastu najwikszych
orodkw miejskich Zwizku Radzieckiego - odpowiedzia Christoforowicz.
Ucisk doni mojego ma nasili si. Osip zacz dre jak w febrze.
- Nie bd rozstrzelany?
- Nie bdziesz rozstrzelany - powiedziaam. - Bdziesz y, eby pisa pikne wiersze
caymi tuzinami.
- Nie bd rozstrzelany? - powtrzy, jakby nie usysza mojej odpowiedzi.
- Zapewniam was, e nie podlegacie najwyszemu wymiarowi kary - odezwa si
Christoforowicz. Popatrzy na mnie. - Czy ma pani yczenie jecha z mem na zesanie?
- Nie - Mandelsztam odpowiedzia za mnie.
- Oczywicie - powiedziaam, podwaajc jego decyzj.
- To znaczy? - Christoforowicz chcia usysze jednoznaczn decyzj.
- Z ca pewnoci bd towarzyszya mowi na zesaniu.
- W takim razie wypisz konieczne dokumenty i przynios wam do podpisania.
Obszed st i stan nad Mandelsztamem.
- Biorc pod uwag kontrrewolucyjny charakter waszego przestpstwa, wyrok jest
wyrazem niezwykej pobaliwoci najwyszego szczebla wadzy. Nie zapominajcie o tym. - I
z tymi sowami wyszed, zamykajc za sob drzwi.

Kiedy Mandelsztam si odezwa, usta mu dray.


- Uwaaj na to, co powiesz - wyszepta. - Na pewno podsuchuj.
Spojrza na ciany, w klasycznym gecie sugerujcym, e mog by w nich
zamontowane mikrofony.
- Zaprzeczya, e ci aresztowali, bo on by w pokoju?
- Nie. To prawda. Przez cay ten czas byam w domu.
- A Zinaida?
- Po wielu, wielu dniach wydzwaniania wreszcie si z ni skontaktowaam. Bya
bardzo spita. Pewnie dlatego, e rozchodzi si z mem. Zapewnia mnie, e zniszczya
kartk z epigramem, ktry jej zapisae.
Pokrci gow zakopotany.
- Jeli w jej gosie sycha byo napicie, to dlatego e zabrali jej epigram i baa si do
tego przyzna. Christoforowicz pokaza mi go. Nie moe by mowy o pomyce - to bya
pierwsza wersja, zanim Pasternak zmusi mnie do zmiany drugiej zwrotki. Poznaem wasne
pismo.
- Nie rozumiem...
- Ani ja nie rozumiem. Uwierz mi, nie miaem halucynacji. Na rany Boga,
odwiedziem ciebie i Zinaid w wizieniu.
- A ja ci mwi, e tylko sobie to wyobrazie. Dobry Boe, co jeszcze wymylie?
Mandelsztam wymamrota co po grecku: Ei kai egnokamen kata sarka Christon. Od
razu rozpoznaam to zdanie, jako e czsto usiowalimy rozszyfrowa te tajemnicze sowa
witego Pawa z Drugiego Listu do Koryntian. Przyjmuje si, e wity Pawe nigdy nie
spotka Jezusa, a mimo to on sam utrzymuje: a jeli nawet wedug ciaa poznalimy
Chrystusa"32. Nie miaam pojcia, do czego Mandelsztam zmierza, cytujc Pawa.
- Usiujesz przekaza mi, e widziae osob Chrystusa w wizieniu? - zapytaam.
Pokrci gow z niezadowoleniem, a potem skierowa wzrok na zdjcie Stalina
wiszce na cianie za stoem ledczego.
- Widziaem si z n i m.
Nadal niczego nie rozumiaam.
- Stalin przyszed zobaczy si z tob w wizieniu?
Moja tpota zaczynaa irytowa ma.
- Nie w w i z i e n i u. I t o nie on przyszed do m n i e, ale ja poszedem do

32

Cytat za Bibli Tysiclecia.

n i e g o. Widziaem si z nim, rzecz jasna, na Kremlu. Ciaem. Poczstowa mnie


papierosem. Rozmawialimy. Opowiedzia mi o sobie wiele rzeczy, w tym - ponownie
przysun usta do mojego ucha - w tym i to, e zastrzeli on po ktni. Och, to nie do koca
bya jego wina, sama wyja pistolet i woya mu go do rki, chciaa, eby udowodni, e jest
rwnie twardy jak Iwan Grony Dlatego przystawi jej luf do serca i pocign za cyngiel.
Wszyscy na Kremlu s przekonani, e popenia samobjstwo. Tylko ja znam prawd.
Nie wiedziaam, jak zareagowa. Czy to moliwe, e Stalin sprowadzi Mandelsztama
na Kreml i zacz mu si zwierza? Gdyby jednak mu si zwierza - i przyzna si do
zastrzelenia ony - dlaczego pozwala na zesanie Mandelsztama, ktry bdzie mg
powtarza t histori kademu, kto zechce sucha? Nie, nie, jedynym wyjanieniem majcym
jakikolwiek sens byo to, e Mandelsztam znalaz si na granicy zaamania nerwowego,
wyobrazi sobie, e widzi mnie i Zinaid w celi wizienia, podobnie jak wymyli rozmow
ze Stalinem.
- Posuchaj uwanie, kochany - powiedziaam, wszeptujc mu sowa do ucha. - Nie
wolno ci powiedzie nikomusieku na wiecie o spotkaniu ze Stalinem na Kremlu. Nie
wtpi, e odbyo si, tak jak mwisz. Ale jeli rozpowiesz, jak umara jego ona, kae ci
sprowadzi z powrotem na ubiank w kajdanach. Rozumiesz, co do ciebie mwi, Osja?
Uderzy si kilka razy kostkami doni w pikne czoo.
- Tak.
- Jeste pewny, e zrozumiae? - powtrzyam pytanie.
Powoli skin gow.
- To dobrze. Nigdy wicej o tym nie wspominaj. Ani sobie. Ani Achmatowej. Ani
Pasternakowi. Ani bratu. Ani nawet mnie.
- Nigdy wicej o tym nie wspomn - powiedzia cicho.
- Musimy zostawi przeszo za sob i skupi si na przyszoci.
- Czy przyszo jest za nami, czy przed nami?
Przez moment pomylaam, e Mandelsztam odzyska zdolno normalnego mylenia
i zrobi cit, jak zawsze, nie mwic ju, e poetyck, uwag. Ale wtedy ponownie
ukucnam przy nim i zobaczyam jego szeroko otwarte oczy z wyrazem wyczekiwania
odpowiedzi na zadane pytanie.
- Przyszo - powiedziaam - jest przed nami.
Mandelsztam przyj to wyjanienie z kolejnym, powolnym skinieniem gowy.
Matre d'htel wrci do pokoju, przynoszc mi jakie formularze w trzech
egzemplarzach do podpisu. Nabazgraam nazwisko na dole kadej strony, nie zawracajc

sobie gowy czytaniem. Co wicej mogabym straci, czego jeszcze mi nie odebrano?
Posugujc si kantem stou niczym liniaem, Christoforowicz oderwa kawaek papieru i
napisa na nim nazw dworca kolejowego, numer skadu i godzin odjazdu.
- Mandelsztam bdzie zesany do Czerdynia na pnocy Uralu - powiedzia. - Macie
siedem godzin na spakowanie rzeczy, ktre moecie ze sob zabra, i spotkanie si z mem
w wagonie kolejowym.
Kiedy ruszyam w stron drzwi - nie mogam sobie pozwoli na strat czasu, jeli
miaam przygotowa nas do podry - Mandelsztam zerwa si na rwne nogi.
- Jaskka! - zawoa, wskazujc rk, ktr nie trzyma spodni, na plisowane zasony
zakrywajce okna.
- Co takiego tam widzisz, Osja?
- Widz przyszo rozbijajc si o zbocze gry!
Odwrciam si do ledczego i zaczam mu wymyla: - Poet doprowadzono do
obdu! - krzyczaam. - To najwiksze uchybienie wobec wadzy, ktr reprezentujecie. Poeta
jest wyprawiany na zesanie w stanie obdu.
Christoforowicz

trwa

nieporuszony

moj

tyrad

widokiem

szalestwa

Mandelsztama.
- Lepiej wykorzystacie czas, jaki pozosta do odjazdu pocigu, jeli si uspokoicie i
zaczniecie szykowa do podry - powiedzia zimno.
Nie jestem pewna, czy wyobrania nie pata mi figli przy wspominaniu tamtej sceny.
Wydaje mi si, e Mandelsztam si rozpaka, gdy wybiegam z pokoju numer 23. Nie
pamitam, jak dotaram do Domu Hercena, zupenie nie pamitam. Nie przypominam sobie,
ebym dzwonia do Achmatowej, ale musiaam jednak to zrobi, bo ju po paru minutach
zjawio si kilku poetw mieszkajcych w klitkach na drugim pitrze i zaczo pomaga mi
przy pakowaniu. Pamitam, e miaam wraenie, jakbym dostaa wysokiej gorczki. Jak w
malignie upychaam ubrania ma (niektre mierdzce kamfor) do walizy sucej nam za
stolik, swoje rzeczy spakowaam do tekturowej walizki, ktr kto mi podarowa, wrzuciam
rondle i porcelanowe talerze, utensylia kuchenne i pociel do pciennego worka pocztowego,
napeniam niewielkie pudeko ksikami z pek Mandelsztama. Pasternak przybieg z
grubym zwitkiem rubli, przewizanych gumk - powiedzia, e poowa jest od niego, a
poowa od Achmatowej. Wygldajc na bardziej zasmuconego ni zwykle, pocaowa mnie w
czoo i szybko wyszed. ona Bugarowa, Jelena Siergiejewna, nie potrafia powstrzyma ez,
kiedy zapukaa do naszych drzwi. Dosownie oprnia portmonetk na kuchenny st i
zmusia mnie do przyjcia wszystkich pienidzy, co do rubla. ony dwch redaktorw, ktrzy

nie mogli publikowa Mandelsztama, rwnie przyszy, jedna z dwoma szalikami zrobionymi
na drutach, druga z gotwk. (Prosz to traktowa jak poyczk" - upieraa si, kiedy
prbowaam wcisn jej pienidze z powrotem do rki). Dwch modych poetw, ktrzy
spdzali wieczory przy naszym stole w kuchni i suchali Mandelsztama recytujcego gono
Kamie, jego pierwszy tomik poezji, zatrzymao pastwowy samochd i zaoferowao
szoferowi hojny napiwek za odwiezienie mnie na stacj. Upierali si, eby mnie odprowadzi,
nie walizki, pcienny worek i pudo z ksikami. Przyciskajc do piersi zniszczon
torebk, w ktrej znajdowao si wicej gotwki, ni mielimy przez lata, z dwoma modymi
poetami, cigncymi si za mn po peronie z naszym aosnym dobytkiem, spostrzegam
ma w przedziale wagonu. By tak blady, e wyda mi si jednowymiarowy, jak rozmazane
odbicie na szybie wystawowej.
Krtkie obrazki z podry na zesanie do Czerdynia - na pokonanie okoo ptora
tysica kilometrw pocig i statek rzeczny potrzeboway trzech nocy i dwch dni - przelatuj
mi przed oczami wyobrani niczym kadry filmowe w zacinajcym si projektorze.
(Achmatowa, cytujc jakiego angielskiego poet, ktrego nazwisko ucieko mi z pamici,
czsto mwia o fragmentach podpierajcych czyj ruin; to, co sobie przypominam, to
fragmenty m o j e j ruiny). Towarzyszyo nam trzech uzbrojonych onierzy, z ktrych
jeden zawsze sta przed drzwiami przedziau, eby nie wpuszcza do rodka innych
pasaerw, tak e Mandelsztam i ja mielimy do dyspozycji cay przedzia z szecioma
miejscami. Dowodzcy konwojent, noszcy take imi Osip, by chopakiem ze wsi, mia
szerok, szczer twarz i kiedy nie umiecha si do mnie, nuci przypiewki ludowe. Nalewa
mi wrztku do czajniczka z wagonowego samowara za kadym razem, gdy go o to
poprosiam, dziki czemu mogam poi ma herbat, cho w zamieszaniu zapomniaam
zabra cukier z Domu Hercena, dlatego Mandelsztam robi miny przy kadym yku. W sumie
zesaniec spdza cae godziny z czoem przycinitym do okna, zaparowujc szyb
oddechem, wpatrywa si poprzez swoje odbicie w tajg i wioski przemykajce za nim i
wsuchiwa uwanie w niemal ludzki gos, jaki wydaway szyny pod koami pocigu.
- Syszysz? - dopytywa si i rozszyfrowywa mi te sowa: Wiek przed urod? Talent
przed miernot? Miejski intelektualista przed wiejskim prostakiem?" Kiedy obudziam si i
zastaam go mwicego do siebie. Pamitam, e powtarza w kko jedno: Chc pozby si
mnie z Moskwy, zanim mnie zastrzel - chc, ebym przepad bez ladu".
Osip, konwojent, musia go usysze, bo, nadal umiechnity, obrci si do mnie i
powiedzia: - Niech paniusia mu powie, eby si uspokoi. Nie rozstrzeliwujemy ludzi za
pisanie rymw, tylko za szpiegostwo i sabota. U nas nie jest tak jak w krajach

buruazyjnych. Tam mog powiesi za napisanie czego, co im si nie spodoba.


Kadry przeskakuj, zmieniajc si w nowe obrazy. W ktrym momencie pierwszej
nocy pocig zjecha na bocznic i musielimy przesi si do odkrytego wagonu
(konwojenci przewiesili karabiny przez plecy i nieli nasz dobytek) kolejki wskotorowej.
Usiedlimy z Mandelsztamem na drewnianych awkach naprzeciwko siebie, konwojenci
zajli miejsca wzdu przejcia i machaniem rk zabraniali zblia si do nas innym
pasaerom. Nie umiem powiedzie, co ludzie sobie myleli o dwojgu ponurych
mieszczuchach, z walizkami i tobokami upchnitymi na pce nad gowami. Widzc, e
eskortuj nas uzbrojeni onierze, nikt nie omieli si nawiza z nami kontaktu wzrokowego
- nikt poza jedn osob, szczup, elegancko ubran starsz kobiet, ktra wygldaa, jakby
zesza ze stron powieci Turgieniewa. Och, Boe, to wszystko do mnie wraca. Od lat o niej
nie mylaam. Wsiada do pocigu na jakiej zapadej stacyjce, ubrana jak moja matka, wie
Panie nad jej dusz, wybierajca si na luby, w sukienk kremowego koloru z wysokim
konierzykiem, may somkowy kapelusz i szydekowe rkawiczki. Na jednym przedramieniu
trzymaa koronkow parasolk, a na drugim wiklinowy kosz z pokryw. Spojrzaa na mnie,
potem na onierzy i znowu na mnie, domylia si, e jestemy skazacami eskortowanymi
na zesanie, i obdarzya mnie najsmutniejszym umiechem na wiecie. Ruszya przejciem w
naszym kierunku, niewiadoma machania onierzy, niewiadoma, e Osip, konwojent,
podnis si z miejsca z jedn rk pooon na kolbie ogromnego rewolweru. Otworzywszy
pokryw koszyka, pogrzebaa pod ciereczk i wycigna dwa ogrki. Daa mowi jeden,
drugi podaa mnie. M, wyrwany z letargu tym odwanym aktem solidarnoci, wsta i
pocaowa j w rk, przytykajc pozbawione krwi usta do wierzchu jej rkawiczki.
Skaniajc uprzejmie gow, ten anio str deportowanych winiw, ten relikt umierajcej
Rosji, obrci si i poszed do swojego miejsca w dalekim kocu wagonu, obok chopskiej
rodziny, skd staruszka nie odrywaa ode mnie wzroku.
Musiaam si zdrzemn, bo nie byam w stanie zapanowa nad opadajcymi
powiekami. Gdy pocig wjeda na kolejn zapomnian przez Boga stacj, obudzona
szarpniciem wagonu przekonaam si, e miejsce tamtej kobiety w kocu wagonu jest puste.
Do dzi gorzko auj, e nie poznaam jej nazwiska, ale biorc pod uwag to, co dla nas
zrobia, pytanie o nie mogoby narazi j na niebezpieczestwo. Mandelsztam z kolei nie
przestawa wpatrywa si w swoje odbicie w szybie. By przekonany, e s gotowi rozstrzela
go w kadej chwili, i nie chcia da si im zaskoczy. Zacza si ju pora biaych nocy i
wida byo brzozowe i osikowe zagajniki u podna wzgrz. Zasnam ponownie, ale przed
witem obudzi mnie bezruch pocigu. Zjechalimy na bocznic zaadunkow, eby

przepuci czerwone wagony bydlce, ktrymi przewoono winiw do obozw pracy


przymusowej na Syberii. Kobiety powpychay kawaki bielizny pomidzy deski cian
wagonw, eby ludzie widzcy ten transport wiedzieli, jaki jest rodzaj adunku. Oczami
wyobrani zobaczyam te pachetki przejrzystego materiau powiewajce niczym pukowe
sztandary w przejmujco zimnym pcieniu midzy bia noc a pierwszym brzaskiem.
Pod koniec drugiego dnia, gdy pasmo Uralu ukazao si niczym smuga na horyzoncie,
pocig przetoczy si przez jakie peryferie, gdzie przy wskich polnych drogach stay
parterowe chopskie chaty, pomalowane na jaskrawe kolory, i wjecha na peron, nad ktrym
unosi si ogromny plakat z wizerunkami Lenina i Stalina, przymocowany do budynku z
napisem SOLIKAMSK, widniejcym nad wahadowymi drzwiami prowadzcymi do
dworcowej poczekalni. Z gonikw zamontowanych na peronowych supach roznosiy si
echem podawane wiadomoci: Szpiedzy, zdrajcy i renegaci zostali zmieceni z powierzchni
ziemi". Naszych trzech zaufanych konwojentw zaprowadzio nas, przenoszc nasze bagae,
do ciarwki z odkryt bud, czekajcej z boku dworca, za publiczn toalet.
Mandelsztamowi i mnie polecono usi na stercie siana na skrzyni, a wtedy silnik zawarcza
z gonym czkniciem i ciarwka powloka si na pnoc jedyn ulic miasteczka. Ju po
kilku minutach drewniane chaty ustpiy miejsca gstym lasom, a wiato dzienne
nieprzeniknionemu cieniowi. Niedugo potem dojechalimy do przewitu, a skrzynia
ciarwki zapenia si robotnikami lenymi, zabranymi na ebka po drodze nad rzek. Jeden
z nich szczeglnie przeraa Mandelsztama - wielki brodaty mczyzna w ciemnoczerwonej
koszuli, trzymajcy na ramieniu siekier z podwjnym ostrzem. Bojc si o wasne ycie,
m zacz dre.
- Obetn mi gow, jak w czasach Piotra - wydysza. Przytuliam go do siebie,
prbujc go uspokoi, ale on patrzy ze strachem na brodatego olbrzyma. - Spodziewajmy si
najgorszego - powiedzia. - Zrbmy wszystko, eby zachowa godno. Kiedy po mnie
przyjd, musz absolutnie podj ryzyko - wane, eby uciec albo zgin, prbujc.
Pamitam, e powiedziaam: - Jeli nas zabij, nie bdziemy musieli przynajmniej
popenia samobjstwa.
To wywoao u Mandelsztama nerwowy chichot.
- Jak mam y z tak jak ty, zawodow samobjczyni, u swego boku? - dopytywa
si.
Pomylaam wtedy, cho nie powiedziaam tego gono: jeli postanowisz umrze, nie
bd musiaa si zabija, moje ycie po prostu ustanie.
Przypominam sobie, e zrobi kilka gbokich wdechw, ktre go uspokoiy, ale ani

na moment nie oderwa wzroku od brodatego drwala i jego siekiery o dwch ostrzach.
Soce ju zaszo, gdy ciarwka dojechaa do rachitycznego pomostu na rzece
Kamie. Nawet biaa noc musiaa si podda cieniom lasu dochodzcego niemal do samej linii
wody. Gosy kobiet piewajcych na dalekim drugim brzegu niosy si echem po wodzie. Las
skoczy si, a na jego miejscu pojawiy si, przypominajce baraki, zabudowania na niskiej
nadrzecznej skarpie. Trzech konwojentw wyadowao nasz dobytek na pomost i usiado,
opierajc si plecami o supki; palili papierosy i rozmawiali pgosem. Zapukaam do okna
maego sklepu obok baraku i udao mi si kupi kilka puszek sardynek, bochenek chleba i, ku
wielkiej radoci ma, dwie paczki tanich tureckich papierosw. Usiedlimy na poronitym
traw nabrzeu obok pomostu, wsuchujc si w ciche odgosy, typowe dla rzeki w nocy szmer pyncej wody, plusk ryb, kumkanie ab. W innych okolicznociach byaby to cakiem
mia przerwa w podry. Mandelsztam podsun pod nos pierwszego tureckiego papierosa,
delektowa si jego zapachem, a potem woy go midzy wargi i zapali zapak. Rka za
bardzo mu si trzsa, by trafi pomieniem do koca papierosa, dlatego zapaliam drug
zapak, on podtrzyma mj nadgarstek i przypali. Zacign si i opad z powrotem na traw.
- Trzymaem Stalina za nadgarstek, kiedy przypala mi papierosa - powiedzia w
zamyleniu.
Jeden Bg wie, ile wysiku kosztowao mnie przywoanie umiechu na twarz. W
ciemnoci wdziaam, e wpatrywa si we mnie jak w obc osob.
Niedugo po pnocy rzeczny parowiec, starowiecka ajba z nag kobiet na
bukszprycie i przekrzywion sterwk sterczc wysoko nad grnym pokadem, zacumowa
w nikym wietle arwek na kocu pomostu. Znalazam gwnego stewarda w jego kajucie
w korytarzu i czerpic z obfitoci gotwki w torebce, kupiam bilety zapewniajce nam
kabin wycznie dla siebie, i to z azienk, z ma cynow wann. Mandelsztam nie mg
uwierzy w ten ut szczcia, kiedy steward otworzy drzwi kajuty kluczem uniwersalnym i
odsun si, eby zrobi nam przejcie, jakbymy byli urlopowiczami pyncymi na
wycieczk do Czerdynia. Nasi konwojenci umiecili bagae pod dwiema kojami w kabinie i
poszli na poszukiwanie zbiorowych sypialni dla pasaerw trzeciej klasy. Zapach gotowanej
kapusty rozchodzi si z kambuza na kocu korytarza (Mandelsztam owiadczy, e jest
zaniepokojony moj znajomoci terminologii eglarskiej) i za cen kilku papierosw
mielimy posiki przynoszone do kabiny. Nie mino duo czasu, kiedy gwizd syreny statku
wypeni noc. Pokad zacz wibrowa nam pod nogami, a parowiec odbi od pomostu i zacz
pyn w gr rzeki ku miejscu naszego przeznaczenia.
Bez adnej przesady mog powiedzie, e po raz pierwszy od kilku dni dobrze

spalimy, i to na tyle dobrze, e naprawd si wystraszyam, widzc po przebudzeniu


Mandelsztama lecego nieruchomo na koi. Wpatrywaam si w niego, bo chciaam si
upewni, e oddycha, zanim wlizgnam si pod jego kodr, by go obudzi ciepem mojego
ciaa. Przywar do mnie, jak toncy do koa ratunkowego, a mnie si wydao - nie jestem tego
pewna, bo przypominam, e to moje impresje - e czuj wilgo ez na szyi. A potem zapamitaam ten szczeg, jak rwnie wywoany nim bl tamtej chwili - usyszaam jego
sowa: - Przy odrobinie szczcia mog nadal mie te swoj muz.
Z waszym pozwoleniem czy bez niego, pomin kilka godzin.
Mandelsztam, wykpany, ogolony (przeze mnie, gdy siedzia jeszcze w wannie, a
kociste kolana wystaway mu nad wod; wtedy jeszcze nie czuabym si spokojna, dajc mu
do rki ostr brzytw), w ubraniu zalatujcym kamfor, w jednym z nowych, zrobionych na
drutach szalikw, owinitym wok szyi, chon wiee powietrze na wskim pokadzie
gwnym, spacerujc zamaszystymi krokami od miejsca, gdzie siedziaam w ogrodowym
fotelu, do dziobwki i z powrotem, z otwartym tomikiem Puszkina w rku, cho ca uwag
mia skupion na linii brzegu.
I nie bez powodu. Stalinowski grzech przeciwko ludzkoci - zmuszanie do
kolektywizacji chopw, ktrzy przetrwali gd narzucony im przez czowieka i plutony
egzekucyjne w kochozach - pozbawi korzeni cae masy ludzi i rozrzuci ich po ziemiach,
ktre stay si ugorami. Razem z mem widzielimy lady tego nieszczcia na caej trasie z
Krymu do Moskwy, podczas podry, ktra zostawia niezatarte pitno na Mandelsztamie i
zmienia go - nie wiem, na lepsze czy na gorsze - w gosiciela prawdy. Przyjaciele
wyjedajcy na pnoc albo na wschd od Moskwy opowiadali o natykaniu si na ocalaych
z klski chopw, szukajcych desperacko jakiej wioski, gdzie mogliby si osiedli, albo
skrawka ziemi, ktry mogliby uprawia, cay czas umykajc przed plutonami czekistw,
przeczesujcych wiejskie okolice. Teraz z pokadu parowca widzielimy pozostaoci po
kolektywizacji: obozujce na obu brzegach rzeki grupki zagubionych dusz, skulone pod
plandekami rozpitymi na gaziach nad ich gowami, z pudami i kuframi z wikliny
ustawionymi wok, nagie dzieci bawice si w pytkiej wodzie, podczas gdy rodzice byli
zajci gotowaniem na ogniskach patw koniny, odcitych z trupw padych zwierzt. Mj
wci oszoomiony najlepszy przyjaciel i m, ktrego umys nie otrzsn si jeszcze z
halucynacji, e odwiedzi mnie w wiziennej celi na ubiance i spotka si ze Stalinem na
Kremlu, obrci si do mnie i wskazujc drcym palcem brzeg, krzykn: - Patrz, Nadieka,
bieda j e s t rozdzielana pomidzy wieniakw!
Na wieczn hab Rosji, mia racj. Co mona powiedzie o tym epizodzie po tylu

latach? Jeli, jak upiera si Mandelsztam, Stalin dobrze wiedzia, co wyczyniaj czekici, na
pewno trafi na wieczno do tego krgu pieka, gdzie, jak mwi Dante, ogie jest tak gorcy,
e marzy si o pynnym szkliwie, by ochodzi ciao. Jeli za, jak mniema Pasternak, Stalin
nic o tym nie wiedzia, by winny niewiedzy, bo powinien by wiedzie, wic i tak skoczy w
tym samym krgu pieka.
Wczesnym popoudniem Czerdy zamajaczy za zakrtem Kamy, rozcigajc si na
kilku wzgrzach, z ktrych kade otacza las, a nad caoci dominowaa dzwonnica
ogromnej cerkwi, z pewnoci zamienionej przez bolszewikw na magazyn. Mandelsztam
sta na dziobie z rk na zadku nagiej opiekunki statku i patrzy, jak parowiec skrca pod
prd i podpywa do betonowego nabrzea, na ktrym wysoko pitrzyy si bale i skrzynie,
czekajce na transport do cywilizacji. apic cumy, rzucone przez czonkw zaogi, dokerzy
cignli cikie liny przez wod i owijali na pachokach cumowniczych. Kiedy statek
przycumowa do nabrzea, a porodku kaduba przerzucono i zabezpieczono trap, trzech
konwojentw, niosc nasze bagae, eskortowao nas do chopskiego wozu, cignitego przez
chud jak szkielet klacz, i szo za nami pieszo, gdy wolno podalimy przez olbrzymi
bram prowadzc do cytadeli krlujcej porodku miasta. Komendant, stary kawalerzysta,
sdzc po butach z cholewami i wypielgnowanym wsie, zapina pospiesznie pociemniae
mosine guzy kurtki munduru, gdy zostalimy wprowadzeni do jego gabinetu. Skrci
jeszcze mocniej palcami koce wsw.
- Wy to na pewno Mandelsztamowie - powiedzia. - W telegramie z Moskwy nie
podali imion ani otczestw. Ktre z was jest skazacem?
- Ja jestem skazany - powiedzia m. - Jestem poet, Mandelsztam.
- A ja jestem Nadieda Jakowlewna, ona poety Mandelsztama - dodaam, a duma ze
zwizku z Mandelsztamem stumia al (ktry i tak rugowaam z siebie) o to, e wpakowa
nas w t sytuacj.
- Bardzo niezwyke - zauway komendant, ktry nigdy nie zawraca sobie gowy
przedstawianiem si.
- Co takiego jest niezwyke? - zapytaam.
- Zapis w telegramie izolowa i zostawi przy yciu" obok nazwiska Mandelsztama odpowiedzia. - Po raz pierwszy dostaem podobne polecenie. - Popatrzy prosto na
Mandelsztama. - Kogo znacie na Kremlu?
Usta ma uformoway si w ksztat, ktry w innych okolicznociach mona by wzi
za umiech.
- Stalina - odpowiedzia.

Komendant wymieni szybkie spojrzenie ze swoim modym zastpc, siedzcym przy


biurku w drugiej czci pokoju.
- To nie jest temat do artw - ostrzeg.
- Dlaczego sdzicie, e artuj?
Uznawszy wida, e roztropniej bdzie porzuci ten temat, naczelnik oznajmi, e
zostaniemy zakwaterowani w miejscowym szpitalu obwodowym a do chwili, gdy miejsce
naszego zesania zostanie ostatecznie okrelone. Bya to pierwsza wzmianka o tym, e
Czerdy jest dla nas jedynie etapem przejciowym. Ten sam wz zabra nas krt ulic,
wyoon drewnianymi balami, do ceglanego budynku, ktry, jak si dowiedzielimy, by
masarni przerobion na szpital. Przy bramie trzej konwojenci poegnali si z nami. Ten o
imieniu Osip stan nawet na baczno i zasalutowa nam, zanim przekaza nas wadzom
szpitala. Przysadzista kobieta w poplamionym biaym kitlu zaprowadzia nas do wielkiego,
pustego oddziau na pierwszym pitrze, gdzie pod ktem prostym do ciany stay dwa
wojskowe metalowe ka polowe. Nikt nie zaproponowa nam pomocy przy wnoszeniu
bagay, wic musiaam sama odby kilka kursw do holu i przynie wszystko po schodach
na gr. Po odejciu trzech konwojentw, ktrzy, zdaniem Mandelsztama, mieli rozkaz go
rozstrzela, m troch si odpry. Zauway portret Lenina wydarty z jakiego tygodnika i
przyklejony do wewntrznej strony drzwi oddziau, co pobudzio jego wspomnienia.
- Kiedy czerwoni przejli wadz - odezwa si - ona jednego z bolszewikw przysza
do mieszka pisarzy, eby przyczepi nam do cian portrety Lenina wycite z gazet. Miaa
nadziej, e ocali to inteligencj. Jake bya naiwna. - Pokrci gow. - Jake wszyscy
bylimy naiwni.
Kiedy noc zapada nad Czerdyniem, Mandelsztam ponownie zacz sysze gosy.
Domyliam si tego po wyrazie dezorientacji widocznym w jego oczach. Nabra
przekonania, e Achmatowa recytuje mu fragment swojego wiersza: Mj sobowtr, czapic
butami, od lat idzie na przesuchanie"33, z czego wycign wniosek, e j aresztowano i
rozstrzelano. Zawoano nas na kolacj do stowki na parterze, ale Mandelsztam bezbarwnym
gosem odmawia jedzenia, dopki nie przeszuka jarw wok szpitala, eby si upewni, e
nie ma w nich trupa Achmatowej. Chodziam za nim po lasach okalajcych szpital, a oboje
zaczlimy pada ze zmczenia. Dopiero wtedy udao mi si, popychaniem i cigniciem,
zaprowadzi go z powrotem na oddzia na pierwszym pitrze i pooy na polwce. Kiedy
zeszam pniej do stowki, okazao si, e nie ma tam nic poza resztkami, ale, jak susznie

33

Przekad Adama Pomorskiego.

si mawia, ebracy nie mog wybrzydza, dlatego zebraam na czysty talerz ylaste miso i
zimne kartofle, i zaniosam na gr mowi, ktry zabra si do jedzenia z wyranym brakiem
entuzjazmu.
Dochodz teraz do tego momentu opowieci, ktry rozdziera mi serce. Jest tak,
jakby... jakby powtrne przeywanie go miao co wsplnego z umieraniem.
Mandelsztam w peni ubrany siedzia na polwce oparty plecami o cian, czujnie
przepatrywa wszystko oczami, mamrota co o tym, e drwale dokonaj na nim egzekucji,
kiedy ksiyc zacznie wieci wystarczajco jasno, by mogli odnale drog w lesie.
Postanowiam, e nie zmru oka, dopki on nie zanie, ale owadnita zmczeniem,
musiaam si zdrzemn. niy mi si koszmary z aligatorami porywajcymi dzieci z pytkiej
wody nad brzegiem rzeki, podczas gdy rodzice byli zajci rozpalaniem palenisk z wgla
drzewnego i nabijaniem na prowizoryczne rona martwych ludzi. Obudziam si gwatownie.
Polwka obok bya pusta. Przeszklone drzwi prowadzce na balkon stay otworem. W wietle
ksiyca spostrzegam poet Mandelsztama. Siedzia okrakiem na balustradzie, z jedn nog
zwisajc o pitro nad ziemi, i zbiera si na odwag, eby skoczy. Stojc w drzwiach,
wyszeptaam jego imi, bo nie chciaam go przestraszy. Obrci gow i wbi we mnie
wzrok, oczy pociemniay mu z przeraenia. Rzuciam si w jego stron i chwyciam go za
plecy marynarki, ale wysun si z niej i zlecia w mrok. Staam tam w lodowatym zimnie
nocy i ciskaam w doniach marynark przez czas potrzebny, eby obraz z siatkwki dotar
do mzgu. A potem krzyknam tak przeraliwie, e wystraszyam ptaki, ktre zerway si z
drzew do lotu.
Nie pamitam, jak pokonaam szerokie schody na d, wiem jedynie, e znalazam si
w ogrodzie przed szpitalem, kiedy jakie postaci z lampami naftowymi wybiegy frontowymi
drzwiami. Ludzie w biaych kitlach wycigali jczcego z blu Mandelsztama z krzakw, w
ktre upad. Pooyli go na noszach i musieli odcign mnie od niego, by wnie rannego do
szpitala. Szam za nimi na mikkich nogach. Doszlimy do bloku operacyjnego owietlonego
wiecami, bo generator wyczano na noc, eby oszczdza paliwo. Lekarka ubrana w
szlafrok i wyranie niezadowolona, bo wyrwano j ze snu, kazaa pielgniarkom rozebra
Mandelsztama do naga. Okulary zsuway jej si z nosa, kiedy badaa jego prawe rami,
wykrcone pod nienormalnym ktem i fioletowe od siniakw.
- Dopisao mu szczcie - powiedziaa, badajc ma opuszkami palcw. - Ma rami
wybite ze stawu. - Mwic to, uja Mandelsztama za nadgarstek i szarpna mocno,
umieszczajc na powrt ko w stawie.
M wrzasn krtko z blu i zemdla.

Kiedy odzyska przytomno, rami i tors mia zabandaowane i lea na polwce.


Rami umieszczono na temblaku, a kodr podcignito mu pod sam brod.
- Co si stao? - zapyta, kiedy ustao dziaanie rodkw przeciwblowych.
- Spade, kochany Osja. Szczciem wyldowae w krzakach, ktre zamortyzoway
upadek. I ziemi skopano tam niedawno pod rabatk z kwiatami. Wybie sobie rami.
Lekarka powiedziaa, e minie kilka tygodni, zanim odzyskasz pen wydolno prawego
ramienia.
Po samobjczej prbie Mandelsztama straciam rachub czasu, pamitam jedynie
zmiany wiate: promienie soca, biae noce, wiato wiec, blask ksiyca, a nawet lnienie
gwiazd. Pielgniarki, poruszone nasz cik dol, okazay si bardzo troskliwe. Zmieniay
mowi bandae, myy go gbk i oprniay nocnik, przynosiy posiki na gr, ebym nie
musiaa zostawia go samego na oddziale. Min moe tydzie. Naprawd nie potrafi
okreli upywu czasu. Pamitam jedynie, e w soneczny poranek na naszym oddziale
zjawio si dwch pielgniarzy z solidnym krzesem i zaproponowali, e znios
Mandelsztama na d. Wtedy on obla si zimnym potem i zacz stanowczo krci gow, a
ja adnymi sowy nie mogam go przekona do skorzystania z ich uprzejmoci. Skoczyo si
na tym, e schodzi po schodach, opierajc si na mnie caym ciarem i wykrzywiajc si z
blu przy kadym kroku. Potem razem z naszym dobytkiem umieszczono Mandelsztama na
niewielkim wozie, ktry dwch wiejskich chopcw pocigno wyoon balami ulic do
cytadeli. Komendant, tym razem ubrany w mundur polowy, przyj nas w swoim gabinecie.
- Domylam si, e jednak macie przyjaciela na Kremlu - powiedzia, krcc gow z
niedowierzania. - Dostaem telegram z instrukcj, e wolno wam wybra miejsce zesania.
Moe to by wszdzie poza dwunastoma najwikszymi miastami.
Kto by naszym kremlowskim przyjacielem? Czy Pasternakowi udao si mimo
wszystko nakoni Bucharina do interwencji? Czy przewodniczcy zwizku pisarzy, Maksim
Gorki, usysza wreszcie pomruk niezadowolenia poetw i powiadomi o tym Jagod? Czy
moe sam Stalin - ktry z pewnoci sta za rozkazem izolowa i zostawi przy yciu" uzna, e Mandelsztam nie poyje dugo w bezporedniej bliskoci koa podbiegunowego?
Majc wybr, Mandelsztam nie waha si.
- Worone - owiadczy, jakby w odpowiedzi na przewidywane pytanie.
- Dlaczego Worone? - zapyta komendant.
Ta decyzja mnie rwnie zaskoczya.
- Dlaczego Worone, Osja?
Mandelsztam zastanawia si przez chwil.

- Znam pewnego biologa z taszkienckiego uniwersytetu, ktry urodzi si w


Woroneu, przygranicznym miecie zaludnionym w czasach Piotra Wielkiego uciekinierami z
wizie. Opowiada mi o nim dobre rzeczy. A poniewa miasto ley nad Donem i na wschd
od Moskwy, klimat bdzie agodniejszy ni tutaj. Pamitam, ten biolog opowiada mi, e jego
ojciec pracowa tam w wizieniu jako lekarz. - I wtedy sta si cud nad cudami: dawny
Mandelsztam, nerwowy, uparty, zadowolony z ycia homo poeticus, ktry potrafi dostrzec
ziarno humoru w najczarniejszej sytuacji, reinkarnowa si w gabinecie komendanta cytadeli
w Czerdyniu. Spojrza na mnie z iskierk wesooci w oczach i powiedzia: - Nie moemy
wykluczy, e bdzie nam potrzebna pomoc wiziennego lekarza, prawda, Nadieko?
- Witaj z powrotem - powiedziaam.

16.
Fikrit Szotman
Sobota, 23 czerwca 1934 roku
Uwielbiam pocigi. I tak byo, od kiedy sigam pamici. Dla mojego umysu nie ma
muzyki atwiej wpadajcej w ucho od gwizdu pocigu w nocy. Kiedy miaem szesnacie lat i
ju byem duy jak na swj wiek, marzyem o pracy palacza w parowozie. Podziwiaem
mundury noszone przez naczelnikw stacji i konduktorw, w czapkach z daszkami wygldali
dla mnie jak prawdziwi generaowie wspaniaej Armii Czerwonej. Kiedy zaczem podnosi
ciary i pniej, gdy zostaem siaczem cyrkowym, spdzaem spor cz ycia w
pocigach, ale dopiero w podry, ktra rozpocza si dwudziestego trzeciego czerwca tysic
dziewiset trzydziestego czwartego roku, po raz pierwszy w yciu jechaem w wagonie
bydlcym. Jeli mylicie to, co myl, e mylicie, popeniacie straszny bd, bo
podrowanie w wagonie bydlcym okazao si dla mnie najblisze warunkom w pierwszej
klasie, o jakich wiedziaem, kiedy pierwsza klasa jeszcze istniaa w czasach przed rewolucj.
Ju wyjaniam. Nie zaprzeczam, e panowa tok, dziewidziesit trzy gorce ciaa
dokadnie policzone, w tym siedmioro dzieci jadcych na Syberi z rodzicami i
dziewitnacioro starych ludzi, z ktrych jedna osoba bya sparaliowana od pasa w d i
trzeba j byo wynosi i wnosi na postojach w szczerym polu, zarzdzanych po to, ebymy
mogli si umy w strumieniach. Taki rodzaj sytuacji a si prosi o jakie nieszczcie, ale do
nas los si umiechn, bo znalaz si wrd nas wizie, ktrego wszyscy nazywali
profesorem, niski facet w okrgych okularkach, grubych jak denka od butelek, i z ostr kozi
brdk, przypominajc mi tatua Agrippiny z wyobraeniem Trockiego, ktry uchodzi za
Engelsa. Nie eby to miao jakie znaczenie, ale profesor musia by Izraelit, bo nosi takie
samo nazwisko jak yd z politbiura, Kaganowicz, i o ile wiem, profesor i parowozowy
komisarz (jak przezywano Kaganowicza, kiedy zarzdza kolejami) mogli by blisko lub
daleko spokrewnieni. Profesor utworzy z nas, jak to nazwa, kolektyw wagonu bydlcego i
dziki niemu wanie, w odrnieniu od pozostaych wagonw tego pocigu, z ktrych na
kadym postoju wynoszono zmarych, aby ich pogrzeba w pytkich grobach, odbylimy
dziewitnastodniow podr z drugorzdnego dworca w Moskwie do obozu przejciowego w
Magadanie, nie tracc ani jednego czowieka. Moje rozmiary wzbudzay szacunek w sposb

naturalny, dlatego profesor powierzy mi dozorowanie wsplnej ubikacji, ktr bya dziura w
desce podogi w

jednym

z rogw wagonu,

otoczona kobiecymi

szalami,

tak

przymocowanymi, e tworzyy parawan. Wykorzystywaem kube z sikami i kpy traw do


czyszczenia tej dziury, gdy zapaskudzi j ktry z winiw ze sraczk, dziki czemu
profesor osobicie pochwali mnie przed frontem naszego kolektywu za stan sanitarny naszej
ubikacji.
Wicej o profesorze. By starym bolszewikiem, bra udzia, o czym poinformowa nas
z dum, w bitwie o Paac Zimowy w czasie rewolucji. Jako nieprzejednany marksista zbiera
wieczorami wok siebie winiw z bydlcego wagonu i wygasza pogadanki o dyktaturze
proletariatu albo dielektrycznym materializmie, lub wyzysku przez klas kapitalistw. Po
wykadzie profesor zachca do zadawania pyta. W wieczr jego pierwszej pogadanki
podniosem palce, a on skin w moj stron.
- Za co was zesali? - zapytaem.
- Zamanie artykuu pidziesitego smego - odpowiedzia, patrzc mi prosto w oczy.
- Oskarono mnie o przynaleno do antyradzieckiej trockistowskiej grupy sabotaowej,
ktra planowaa zamach na Stalina i innych czonkw politbiura.
Wielu z nas w wagonie bydlcym, w tym ja, przyjo to pomrukiem zoci. Nie
przyszo nam wczeniej do gowy, e ten niski mczyzna z burz wosw nad uszami i ys
gr czaszki moe by niebezpiecznym kryminalist.
- Bylicie winni? - zawoaa jedna z kobiet z koca wagonu.
- Oczywicie, e by winny - odpowiedziaem. - Inaczej nie jechaby teraz na Syberi.
- Byem winny - powiedzia profesor. - Ale nie tego, o co mnie oskarono. Podpisaem
petycj puszczon w obieg przez studentw komunistw na moim uniwersytecie, popierajc
krytycyzm Bucharina wobec narzucanej si kolektywizacji rolnictwa. Podobnie jak Bucharin,
nie mielimy nic przeciwko samej kolektywizacji; idea traktowania chopw jako robotnikw
rolnych, ktrzy dostaj pensj tak samo jak robotnicy w fabrykach, wydawaa si nam
logicznym przedueniem doktryny marksistowskiej. Ale wolelibymy stopniowe jej
wprowadzanie; raczej kusilibymy chopw do kolektywizacji dobrymi warunkami
mieszkaniowymi i czterdziestoczterogodzinnym tygodniem pracy oraz gwarantowan pensj,
nawet wtedy, gdyby plony byy kiepskie. Inni chopi, widzc, o ile ycie jest lepsze w
kochozach, sami by si zgaszali z wasnej woli, zamiast zabija inwentarz i niszczy zbiory
w protecie.
Odezwa si sparaliowany starzec: - Jak to jest, e mimo niesprawiedliwego skazania
nadal nazywacie sami siebie marksist?

- Z dum, nadziej na przyszo Rosji i caej ludzkoci nazywam sam siebie


marksist i leninowcem - owiadczy profesor. - Postp nie dokonuje si w linii prostej.
Usiujc omin zachodnie, materialistyczne sposoby mylenia, poda zygzakiem,
obojtnym na ludzki bl, i prbuje znale wyran ciek dla Rosji prowadzc do
nowoczesnoci. Skutkiem kadego zygzaka jest niepotrzebne cierpienie, a nawet mier
prawdziwych ideowcw Powiem to inaczej. Dopki bolszewicy nie zjawili si na scenie,
czowiek by p r z e d m i o t e m

historii - kopany niczym pika przez tyraskich

przywdcw instytucji religijnych i przez kapitalistyczne imperia. Z nastaniem komunizmu


czowiek

odrzuca

instytucje

religijne

kapitalistycznych

tyranw,

stajc

si

p o d m i o t e m historii. W tym wagonie bydlcym, w tym pocigu pdzcym ku


najodleglejszemu kracowi Syberii, postrzegam siebie jako onierza na linii frontu wiatowej
rewolucji proletariackiej. Co za rnica, czy bd kad fundamenty pod komunizm w
europejskiej czci Rosji, czy w syberyjskiej tajdze? Towarzysze, sam odpowiem na wasne
pytanie. Nie ma adnej rnicy.
Kilka zesanych kobiet zaczo cicho klaska. Potem doczyli do nich mczyni i
brawa stay si goniejsze. I ja te klaskaem, dostosowujc rytm tych braw do stukotu k
pocigu. Wkrtce wszyscy bili brawo i tupali w deski podogi w rytm narzucony przeze mnie,
i wiedziaem, e bd wraca wspomnieniami do tego bydlcego wagonu jako jednego z
najwaniejszych momentw w moim yciu, podobnie jak do srebrnego medalu z Wiednia i
ucisku rki towarzysza Stalina.
Kiedy nastpnego popoudnia myem nogi i praem zapasow par skarpet w lodowato
zimnym strumieniu, usyszaem, jak jedna z kobiet powiedziaa, od czego profesor jest
profesorem. Oznajmia, e sta si sawny, bo ustali, czym jzyki rni si od dialektw:
jzykami mwi narody majce armie, a dialektami te, ktre ich nie maj. Profesor cakiem
niele radzi sobie i z geografi, bo w chwili gdy pocig ruszy, narysowa kred na
przesuwanych drzwiach wagonu tras z Moskwy do Magadanu, zaznaczajc miasta, w miar
jak spostrzega je midzy szparami w deskach: Nini Nowogrd - Kaza - Jekaterynburg
(gdzie, i bardzo dobrze, bolszewicy zabili ostatniego cara) - Omsk - Nowosybirsk - Irkuck.
Ju pierwszego wieczoru jazdy zebra wszystkie zapasy jedzenia i wody oraz
pojemniki na wod, jakie znajdoway si w wagonie, i wyznaczy komitet, ktry zaj si
racjonowaniem ywnoci, kademu wedug jego potrzeb, co oznaczao, e dzieci i starcy
musieli dostawa wicej wody od sprawnych fizycznie winiw, jak ja. Utworzy te inny
komitet, zoony z wieniaczek, ktrych zadaniem byo zbieranie orzeszkw cedrowych i
jadalnych korzeni za kadym razem, gdy tylko pocig si zatrzymywa na poboczu i

pozwalano nam wyj, eby napeni pojemniki wod ze strumykw albo potokw. Od czasu
do czasu, zwykle po przejechaniu noc przez jakie miasto, konwojenci odsuwali drzwi i
wrzucali do wagonu papierowe worki z bochenkami chleba. Z innych wagonw byo sycha
przeklestwa i szarpanin midzy skazacami bijcymi si o chleb. W naszym wagonie
komitet racjonujcy ywno przejmowa worek i dzieli chleb tak, e prawie zawsze
wystarczao go do nastpnego miasta i nastpnego worka.
Niektrzy winiowie sami pisali listy, ale dla niepimiennych profesor powoa
komitet pisania listw, zoony z trojga byych nauczycieli. Zaczli od tego, e zebrali puste
kartki z ksiek, ktre skazacy zabrali ze sob. Zapeniajc strony metod stosowan w
obozach pracy, a polegajc na wykorzystaniu kadego wolnego centymetra papieru i pisaniu
bardzo maymi literami, napisali listy dla winiw, ktrzy sami nie umieli pisa. Nazwisko i
adres odbiorcy wpisywano z jednej strony, a potem kartk skadano tak, e wida byo
jedynie dane adresata,

nastpnie w y s y a n o

przez dziur w ubikacji,

gdy

przejedalimy noc przez miasto albo wie. Profesor powiedzia nam, e to tradycja
sigajca jeszcze czasw carskich kolonii karnych, kiedy wieniacy, znajdujcy listy na
torach, wkadali je do kopert i, poniewa znaczki byy miesznie tanie, nadawali na poczcie.
Dziki temu krewni i przyjaciele w Moskwie dowiadywali si, e wizie jest transportowany
na Syberi. Sam nie skorzystaem z tego udogodnienia w pisaniu listw, bo nie chciaem,
eby ludzie dowiedzieli si, e jestem analfabet.
Powsta te inny komitet, ktry profesor nazwa zespoem propagandowym. Nie
jestem pewny, czy do koca zrozumiaem, na czym miao polega jego zadanie, ale opisz je
na wypadek, gdyby ktry z czytelnikw tej mojej relacji poj to lepiej ode mnie. Komitet,
zoony w caoci z kobiet z miasta, nalecych do partii, poprosi wszystkie panie o kawaki
jedwabnej bielizny i koronek. (Jedna pani, nadal ubrana w wieczorow sukni, ktr miaa na
sobie w nocy, kiedy j aresztowano, oddaa ca halk). A kiedy pocig jecha przez due
miasta albo nawet redniej wielkoci miasteczka, co zawsze odbywao si noc, czonkinie
komitetu upychay te pachetki w szpary midzy deskami w cianach wagonu, tak by
powieway w pdzie powietrza wywoanym ruchem pocigu. Gdy minlimy ju takie miasto
czy miasteczko, wcigay te szmatki z powrotem i choway, a gdy znowu zblialimy si do
zamieszkanych okolic, od nowa wystawiay je na pd powietrza.
Profesorski komitet do spraw dzieci dba o to, eby zajmowa maluchy gr w guziki i
bajkami. Niemniej wszyscy doroli, pomimo pierwszorzdnych, moim zdaniem, warunkw w
wagonie, mieli smutne miny. Wszyscy poza waszym sug unionym, Fikritem Szotmanem.
Mog uczciwie powiedzie, e ledwie mogem si doczeka spacenia dugu wobec

spoeczestwa, czyli zmazania moich oszustw i zdrad, ktre towarzysz ledczy tak
inteligentnie ujawni wiatu. Moim zdaniem im szybciej dotarbym do obozu przejciowego,
tym rychlej zostabym wysany do guagu (to sowo podapaem od innych zesacw), gdzie
pokutowabym za swoje zbrodnie przeciwko radzieckiemu pastwu. Cztery lata to nie
wieczno. yem i zdrowie mi dopisywao, byem w dobrej kondycji, wic wrcibym potem
do Agrippiny i cyrku, i rozpocz mdrzejsze ycie, takie, jakie si mie powinno, i wcale nie
bybym duo starszy. Wane byo, eby patrze na podr na wschd z pozytywnym
nastawieniem. Wszyscy moi bohaterowie, poczynajc od Wodzimierza Lenina i wczajc
towarzysza Stalina, spdzili cae lata na zesaniu i wrcili silniejsi dziki zdobytym
dowiadczeniom. Nie zrozumcie mnie le. Nie porwnuj si z Leninem ani Stalinem. Mwi
jedynie, e zachowujc si z godnoci na rozprawie sdowej, postanowiem zachowywa si
z godnoci w mojej obecnej sytuacji. Jednym sowem postanowiem, e zostawi przeszo
tam, gdzie jest jej miejsce, to znaczy za sob.
Nasze podniecenie roso, gdy, sdzc po mapie profesora, zblialimy si do
Magadanu. Strumienie, w ktrych si mylimy, wydaway si zimniejsze, mimo e te
mlecze kwity wokoo i mona byo wyczu zbliajce si lato. Krajobraz sta si surowszy,
krzaki rosnce przy torach mieszay si z jeynami, kozy, przychodzce pi wod ze
strumieni, w ktrych si mylimy, miay dugie, zakrzywiajce si do gry racice,
nieprzycinane od lat, nie widzielimy ju z pocigu tak wielu wsi i powikszya si odlego
pomidzy nimi, mona byo jecha p dnia i nie zobaczy zaoranego pola albo przewitu w
lesie. Potem pustkowie skojarzyo mi si z pustyni Kara-Kum niedaleko Chiwy w
Turkmenistanie, tyle e tu nie byo piasku, a jedynie wieczna zmarzlina i gry z czapami
niegu, cho by czerwiec. Gdy wjedalimy na stacj rozrzdow w Magadanie, nie
odrywaem oczu od jednej ze szpar midzy deskami. Zobaczyem drewniane chaty z maymi
ogrdkami warzywnymi. Widziaem krowy albo kozy uwizane do jaskrawo pomalowanych
potw. Widziaem spdzielni handlujc tarcic, z motem nad drzwiami, i warsztat
naprawy traktorw, z sierpem nad hangarem. Widziaem wozy cignite przez woy. Przez
krtk chwil widziaem co, co wygldao jak rozkwitajca cywilizacja w tej radzieckiej
republice.
Kiedy pocig stan, trzymano nas przez dugie godziny w dusznym wagonie.
Wzmagao si rozdranienie. Dwch mczyzn niemal si pobio. Szczciem profesor
znalaz odpowiednie sowa, by umierzy oglne podenerwowanie. Syszelimy urzdnikw
zaatwiajcych sprawy z winiami w innych wagonach. W kocu drzwi naszego wagonu
zostay odsunite przez uzbrojonych stranikw w szarych mundurach z pasami i typowych

dla oddziaw Budionnego szpiczastych czapkach. Niektrzy z nich trzymali na krtkich


smyczach warczce psy. Dwch mczyzn, jeden w mundurze polowym, drugi w cywilnym
wymitym garniturze, siedziao przy stole na peronie z desek przed naszym wagonem. Ten w
cywilnym ubraniu wywoa nazwisko profesora.
- Kaganowicz Alter.
Profesor poegna si z nami wesoym machaniem rki. Niektre kobiety odwrciy
gowy, eby ukry zy. Ja te odwrciem gow, eby nikt nie widzia, e nie pacz. (Tam,
skd pochodz, to znaczy w grach Azerbejdanu, mczyni nie pacz). Cywil przy stole
czyta z kartki na tyle gono, e wszystko syszelimy.
- Zamanie artykuu pidziesitego smego kodeksu karnego, skazany na
dwadziecia lat bez prawa do korespondencji.
Z bydlcego wagonu widzielimy, jak profesor podaje cywilowi dowd osobisty,
potem przypina z przodu koszuli co, co wygldao jak numer, i docza do innych skazanych,
siedzcych na skrzyni ciarwki, stojcej w niedalekiej odlegoci.
Poczuem, jak serce mi ronie na myl, e oto profesor jest ju w drodze do budowania
komunizmu na Syberii.
Towarzysze zesacy jeden po drugim zeskakiwali na drewniany peron, gdy
wywoywano ich nazwiska, i meldowali si przed mczyznami siedzcymi przy stole. (Tych
dwch, ktrzy prawie si pobili, znioso sparaliowanego winia, gdy nadesza jego kolej.
Oficer wydawa si zmieszany widokiem czowieka, ktry dosta dych za sabota, a nie
potrafi chodzi. Cywil skin gow ku czemu, czego nie mogem dojrze. Oficer zgodzi
si, eby sparaliowanego odwieziono na taczce w tamtym kierunku, i nigdy go wicej nie
widziano, ja przynajmniej nigdy wicej go nie zobaczyem). I wtedy usyszaem wasne
nazwisko.
- Szotman Fikrit.
- Obecny i gotw do odbycia kary! - odkrzyknem, co wywoao nerwowy chichot u
skazacw, ktrzy zostali jeszcze w wagonie. Zeskoczyem na ziemi i stanem na baczno
przed stoem.
- Zek Sz siedem cztery cztery dwa trzy dziewi, gdzie s wasze rzeczy?
- Nie mam niczego poza par zapasowych skarpet, wasze wielmonoci.
- Co potraficie robi?
- W martwym cigu podnosiem dwiecie osiemdziesit pi kilogramw, a myl, e
z kontuzjowanym kolanem nadal podnisbym dwiecie.
- A co to takiego ten m a r t w y c i g?

- S trzy rodzaje podnoszenia ciarw, wasze wielmonoci, jest rwanie, wyciskanie


i martwy cig - zaczem.
- Zapomnijcie, e zadaem to pytanie - przerwa mi zniecierpliwiony oficer.
Powiedzia co do cywila siedzcego obok, ktry skin gow z aprobat. - Co wiecie o
zocie, Szotman? - zapyta oficer.
- Udao mi si zdoby jedynie srebro, wasze wielmonoci.
Mczyni za stoem wymienili spojrzenia.
- Wydobywalicie s r e b r o? - chcia wiedzie cywil.
- Z d o b y e m srebro, wasze wielmonoci. W Wiedniu. W tysic dziewiset
trzydziestym drugim. To wanie chciaem wam powiedzie. Zdobyem srebro w martwym
cigu, dziesi kilogramw mniej od Amerykanina Boba Hoffmana, ktry wzi zoto. Stalin
osobicie ucisn mi rk na Kremlu, kiedy przywiozem srebrny medal do Moskwy.
- Powtrz swoje pytanie - odezwa si oficer. - Co wiecie o w y d o b y w a n i u
zota?
Podrapaem si po gowie.
- To, co wiem o wydobywaniu zota, to mniej ni nic - odpowiedziaem, uznajc, e
szczero dobrze mi si przysuy.
Cywil nabazgra co na dole kartki papieru i poda mi numer do przypicia do koszuli.
- Dowiecie si tego, co bdzie potrzebne, o wydobywaniu zota w obozie na Koymie powiedzia. Ruchem rki nakazujc mi, ebym doczy do mczyzn siedzcych na
wzniesieniu za peronem, wywoa kolejne nazwisko.
- Wic jedziecie w dorzecze Koymy - powiedzia konwojent tej grupy, gdy siadaem
na ziemi obok innych.
- A gdzie jest Koyma? - zapytaem.
- To dziewi dni drogi std na pnoc - odezwa si jeden ze skazacw, sdzc po
jego butach ze sznurowadami, pochodzcy z miasta. W jego gosie nie byo sycha
entuzjazmu.
- Dziewi dni pocigiem? Dziewi dni odzi? Dziewi dni ciarwk?
onierz, ktry u jaki korze, wykrzywi si w umiechu.
- Dziewi dni pieszo - odpowiedzia. - Bdziecie i. A jeeli nadal bdziecie ywi
pod koniec wyroku, o co bym si nie zakada, te wrcicie piechot.
Dziewi dni trwaa taka wyprawa, jeli wiecio soce i trakt na pnoc by suchy jak
pieprz. Ale niestety tak nie byo. Ju w chwili, gdy weszlimy na drog, niebiosa si
otworzyy i spado wicej deszczu, ni mona by pomyle, e jest w stanie utrzyma si w

grze. Piciu onierzy, ktrzy mieli konwojowa nasz dwudziestoczteroosobow grup


grnikw podajcych na Koym, zmuszao nas do brnicia przez boto, gdy przy kadym
kroku podeszwa przyklejaa si do gruntu, jakby siedzia w nim jaki potwr, ktry tylko
czyha, by nas pore ywcem. Na trasie rozstawiono wojskowe posterunki. Jeden z
zesacw, skazany na drug pitk, powiedzia mi, e caa Syberia jest jednym wielkim
obozem karnym, ale rzecz jasna nie uwierzyem mu. W kocu schronienie na noc
znajdowalimy pod czym w rodzaju armatniej plandeki rozwieszonej na kijach
namiotowych, tam te jedlimy specyficzn zup z baraniny, z ktrej, naturalnie, onierzom
dostaway si kawaki misa, a my uwaalimy si za szczciarzy, kiedy trafia si nam
szpik. Ale to i tak byo wicej, ni dostawalimy do jedzenia podczas dziewitnastodniowej
jazdy na Syberi, dlatego czuem si, jakbym ucztowa. Deszcz odpuci, gdy dotarlimy na
Koym po dwunastu dniach od wyjcia z Magadanu. Chlapalimy si w wartkim nurcie
niczym dzieciaki na komsomolskim biwaku, a potem rozcignlimy si nago na brzegu, gdy
tymczasem nasze ubrania schy na socu. Trzynastego dnia los si do nas umiechn. Koo
naszego biwaku przepywaa paskodenna barka motorowa, kierujc si do obozu
koymskiego. Wioza ywno dla grnikw, a wracajc, przewozia zoto, cyn i drewno.
Naszych piciu konwojentw, majcych do marszu, namwio kapitana, by zabra nas w
gr rzeki w zamian za wybranie wody z zzy. Zrobilimy to, podajc sobie wiadra z rk do
rk w t i z powrotem. Na barce bya kucharka gotujca dla zaogi. Jako bya winiarka,
nakadaa nam porcje ryu i warzyw, kiedy pozostali ju si najedli. I szesnastego dnia, kiedy
zza bya ju prawie sucha, zobaczylimy zabudowania Koymy pnce si po zboczu wzgrza
od stosw drewna na nabrzeu. Przypynicie barki powitano wyciem rcznej syreny.
Widzielimy w dali ludzi machajcych do nas w podnieceniu ze szczytu wzgrza. Karowaty
oficer, trzymajcy smycz, na ktrej by uwizany niedwied stojcy na zadnich apach,
schodzi kaczym krokiem po zboczu. Mia na sobie sportowe spodenki i najbrudniejsz bluz
wojskow, jak widziaem, odpit pod szyj, z wyblakymi srebrnymi dystynkcjami
pukownika na konierzyku. Znalazszy si na nabrzeu, zawadn wdk, przywiezion
razem z ywnoci, bazgra swoje inicjay na kadym kartonie, gdy adowano je na drewniane
taczki, by zawie w gr wzniesienia. Pukownik okaza si komendantem Koymy.
Rozkaza piciu konwojentom ustawi nowych winiw w szeregu, a potem, skubic brod i
dostojnie kroczc, przeszed przed nami niby radziecki genera dokonujcy inspekcji gwardii
honorowej. To wanie w tamtej chwili zobaczyem tyle pa, e poczuem si bezradny. Byo
ich z p setki, a moe wicej, zbiegajcych ku nam po zboczu, jakby grawitacja nie miaa
adnego wpywu na ich stopy. Wkrtce rwnie dobrze, jak byo je wida, dao si je sysze,

a do chwili, gdy komendant, oderwany od inspekcji nowego kontyngentu skazacw,


wrzasn: - Cicho tam!
Ich szczebiot usta, jakby kto zdj ig z pyty patefonu. Kobiety utworzyy nierwny
szereg, stajc twarzami do nas w odlegoci okoo dwudziestu metrw.
- Suchajcie! - krzycza. - Powiem wam, jak funkcjonuje osiedle na Koymie. Nie ma
tu wizie, barakw, s jedynie chaty z bali, z drzew wyrbanych w tajdze przez pierwszych
zesacw, ktrzy przybyli w Gry Koymskie dziesi lat temu. Szedziesit dwie kobiety,
ktre przed wami stoj, to wdowy, jak mawiamy tu na Koymie, co oznacza, e chop, z
ktrym dzieliy chat i ko, albo kopn w kalendarz, albo odsiedzia swoje i wrci do
europejskiej czci Rosji. Kada z tych pa potrzebuje mczyzny, eby narba drewna na
opa i oprawi renifera albo wieprzka, i grza j w nocy, jeli wiecie, co mam na myli. I jest
tu wicej kobiet szukajcych mw ni zesacw, wic wybr naley do was. Przyjrzyjcie
si im, zdecydujcie na t, ktra si wam podoba, i wprowadcie si do niej. Jutro p godziny
po wschodzie soca macie si zgosi do pracy przy wejciu do kopalni na zboczu gry od
strony osiedla. Jakie pytania?
Wizie na kocu szeregu unis rk.
- Czy moemy potem wybra inn, jak ju wprowadzimy si do jednej z tych pa?
Pukownik rozemia si.
- Nie. eby unikn podkradania sobie mczyzn przez kobiety, pierwszy wybr jest
jedynym wyborem. Zawsze moecie si wyprowadzi, ale wtedy nie bdziecie mieli gdzie
mieszka i adna kobitka nie wemie was do siebie na najgorsze dziesi miesicy, kiedy
minus trzydzieci stopni uwaa si za gorcy dzie.
W chwili gdy spostrzegem Magd, ona zauwaya mnie. Bya o gow wysza od
otaczajcych j kobiet. Nasze oczy wpatryway si w siebie z uwag. Umiechna si do
mnie. Zesacy zaczli si snu po pasie ziemi niczyjej midzy nami a kobietami. Jeden z
nich podszed do niej, ale uniosa rami i odepchna go wierzchem doni. Wtedy podszedem
ja.
- Magda - powiedziaa.
- Fikrit.
- Z Kazachstanu - odezwaa si.
- Azerbejdanin.
- Dostaam dych - powiedziaa. - Kontrrewolucjonistka, agentka jakiego faceta, o
ktrym nigdy nie syszaam, Licki czy Trocki, co w tym rodzaju. Mam jeszcze dziewi lat
do koca wyroku.

- Ja dostaem cztery lata. Artyku pidziesit osiem. Sabota. Kluczowy czonek


antybolszewickiego orodka trockistowskiego w Paryu.
- Jeste winny?
- Powiedzieli, e jestem, wic musz by.
- Jeste tak silny, na jakiego wygldasz? - zapytaa.
- Silniejszy.
- Dlaczego nadstawiasz gow jedn stron?
- Jestem guchy na lewe ucho.
Zaakceptowaa to skinieniem gowy.
- Czy to, e jeste guchy na jedno ucho, ma jaki wpyw na to, jak si ruchasz?
- Nie miaem kobiety od czasu, kiedy oguchem, ale nie spodziewam si adnych
problemw w tym temacie.
Magda si rozemiaa. A poniewa byem zwrcony do niej zdrowym uchem,
syszaem, e adnie si mieje.
- Dlaczego mnie wybrae, jeli nie liczy wzrostu? - pytaa dalej.
Powinienem wyjani, e Magda miaa niesamowit grzyw potarganych wosw.
Bya ubrana w mskie spodnie robocze, podcignite wysoko do talii, ze sznurkiem zamiast
paska, i bluzk bez rkaww, z ktrej przezieray bokami jej due piersi, no i widoczne byy
ramiona.
- Tatua - odpowiedziaem. - Od razu go zauwayem. Lubi tatuae na paniach.
Uniosa przedrami, ebym lepiej mg mu si przyjrze.
- Straci wikszo koloru. Tak wyglda mj m przed aresztowaniem.
- Co si z nim stao?
Magda wzruszya ramionami.
- Widziaam go przelotnie na spacerniaku w wizieniu w Ajaguz. Chodzi bez przerwy
w kko, z rkami na ramionach idcego przed nim winia. Potem straciam go z oczu. Z
tego, co wiem, moe by w innym osiedlu na Koymie. - Popatrzya na mnie, pochylia gow
i zmruya oczy. - A ty masz on w cywilizowanym wiecie?
Opowiedziaem jej prawd. Powiedziaem, e nazywa si Agrippina. I e pracowaa
jako wytatuowana kobieta w tym samym cyrku co ja.
- To wyjania, dlaczego lubisz tatuae.
- Jak to si stao, e jeste koymsk wdow?
- Mczyzna, z ktrym dzieliam chat, zwariowa. Kiedy zjawiam si tutaj rok temu,
on zaczyna odsiadywanie dwudziestoletniego wyroku. Dwa, trzy miesice temu... jaki

miesic teraz mamy?


- Czerwiec.
- To byo w lutym, czyli cztery miesice temu. Czas wolno pynie, kiedy patrzy si
przed siebie, ale pomyka, gdy ogldasz si do tyu. W lutym, jak powiedziaam, rozbi ld na
rzece kilofem, zdj ubranie i wlaz do wody. Nie przey nawet p minuty. Zanim znaleli
d, eby go przyholowa, by sztywny jak deska i siny jak niebo.
- Wic wemiesz mnie na jego miejsce? - zapytaem.
- Tak, wezm ci - odpowiedziaa. I biorc pod rk, zacza cign mnie za sob w
gr zbocza.
W ten wanie sposb rozpoczem nowy rozdzia w moim yciu. Wiem, e niektrzy
potpi mnie za niewierno wobec Agrippiny, ale, jak mwi stare przysowie, czego oczy
nie widz, tego sercu nie al", co jest bardzo prawdziwe w przypadku kogo, kto znalaz si w
mojej sytuacji. Na swoj obron dodam, e zaczynaem dopiero odbywa czteroletni wyrok,
potrzebowaem dachu nad gow i ciepa ludzkiego ciaa noc w ku, eby przetrwa zimy
w tej arktycznej dziurze. Nie prbuj si rozgrzesza, kiedy mwi o tym, jaki by przebieg
wydarze, i wierz, e Agrippina posuchaaby mojej rady. Kiedy w Azerbejdanie
mczyzna znika z tych czy innych powodw, jego kobieta czeka przez jaki czas, dyktowany
przyzwoitoci, a potem znajduje sobie innego na jego miejsce. Agrippina bya dla mnie
dobr on i bdzie dobr on dla jednego ze starych kawalerw, cyrkowcw, ktrzy
mieszkaj w kwaterunkowych mieszkaniach. Uznabym za co cakiem naturalnego, gdyby
nawleka ni na ig i przerobia moje spodnie, koszule i marynarki (cyrkowcy s duzi, ale nie
tak duzi jak ja) i oddaa moje ubrania nowemu mowi, co, skoro o tym mowa, Magda zrobia
dla mnie, tyle e ona musiaa poszerzy spodnie w pasie i opuci mankiety, poduy rkawy
kurtek i koszul byego ma samobjcy, eby na mnie pasoway. Udao jej si nawet
przerobi noski jego butw na korkowych podeszwach, dziki czemu mogem wcisn w nie
stopy.
I tak ycie potoczyo si dalej. A jak si tak zastanowi, kime jest Fikrit Szotman,
eby mwi, co jest dobre, a co ze nad t wijc si rzek?
Wola przetrwania usprawiedliwia mnstwo czynw, ktre w innym przypadku
mogyby zosta uznane za ze.
Chata Magdy stanowia jej przeciwiestwo. Kobieta miaa w sobie pierwotne pikno,
ktre kto lepiej wyksztacony uznaby pewnie za brzydot. To znaczy, podczas gdy Magda
bya nieposkromiona, z ognistym temperamentem i mierzw niepoddajcych si czesaniu,
sterczcych we wszystkie strony wosw, chata zbudowana z bali, uszczelniona w miejscach

zcze botem wymieszanym ze som, bya czyciutka jak nowa kopiejka i panowa w niej
porzdek Kady cynowy kubek, kady cynowy talerz czy drewniana yka miay swoje
miejsce i niech Bg ma w opiece ma, ktry by ich tam nie odoy. Polana rbanego przeze
mnie drewna byy starannie ukadane na stert w kcie obok komina, a kady kawaek
pasowa do innych niczym w ukadance, dziki czemu stos zajmowa mniej miejsca w izbie.
Wychodek na tyach domu mia stoek na czterech nogach z wycit porodku dziur, co byo
luksusem, jakiego nie dowiadczaem od czasu, gdy poszedem do toalety na Kremlu, kiedy
wymieniem ucisk doni z towarzyszem Stalinem. Nawet praca w kopalni - czternacie
godzin dziennie, sze dni w tygodniu - napeniaa mnie satysfakcj, bo jak profesor
Kaganowicz z bydlcego wagonu wiedziaem, e przyczyniam si do budowy komunizmu.
Pracowaem do upadego w dugim na kilometr szybie, ktry wgryza si w bok gry,
rozupywaem kilofem yy biaego kwarcu, sypaem opat urobek na wskie wagoniki, ktre
wypychalimy po szynach w stron wejcia do kopalni, gdy staway si pene. Powietrze w
szybie cuchno, co zmuszao nas do noszenia niemal przez cay czas masek
przeciwgazowych z pierwszej wojny wiatowej. A nawet bez masek nie dawao si pogada z
grnikiem pracujcym obok, z powodu hurgotu, jaki robiy pompy wypompowujce wod z
szybu. Magda pracowaa przy wejciu do kopalni, w zespole, ktry przesypywa zawarto
wagonikw do kubw, a potem za pomoc piecztek, jak je nazywali, cikich elaznych
bijakw, ktre unosiy si i spaday na kwarcow ska, rozbija j na kawaeczki,
przesiewane potem przez starszych winiw. Samorodki zota wrzucano do kpieli
kwasowej, gdzie zmieniay si w szlam, przetapiany pniej w sztabki wielkoci cegy. Kiedy
mniej wicej dwustu skazacw wydobyo w cigu dnia pracy dziesi lub wicej sztabek,
dostawalimy wieczorem podwjn kolacj, co stawao si okazj do witowania, jako e po
zwykej iloci jedzenia burczao w brzuchu z godu. W dni, kiedy nie pracowalimy w
kopalni, oczekiwano od winiw, e po obiedzie, fasowanym w poudnie, stawi si w
wietlicy obok biura komendanta, eby sucha fragmentw dzie Stalina czytanych na gos
przez kluchowatego oficera politycznego. Oficer sepleni. Kady, kto prbowa si od tego
wymiga, ryzykowa szorowanie latryny komendanta szczoteczk do zbw, ktr pniej
musia my zby.
Jeli istniay jakie minusy ycia w osiedlu na Koymie, to wizay si z upywem
czasu. Winiowie z dugimi wyrokami odliczali go w miesicach. Krtkoterminowi liczyli
tygodnie albo dni do wyjcia. Ale czy liczyo si miesice, tygodnie, czy dni, godziny si
wleky. Tak oto mylaem wtedy: gdybymy mieli zegar, podobny do tych wielkich zegarw
na dworcach, wskazwka godzinowa poruszaaby si wzdu rzymskich cyfr w zwolnionym

tempie. Ani Magda, ani ja nie mielimy zegarkw ani budzika. Magda posiadaa klepsydr z
piaskiem, przesypujcym si w trzy minuty, ale uywalimy jej tylko do gotowania jajek na
mikko, kiedy trafiy nam si jajka, co zdarzao si w wita pastwowe, jak rocznica
rewolucji bolszewickiej albo urodziny Stalina.
Kady dzie na Koymie zaczyna si faszywym dwikiem trbki, kiedy nad grami
otaczajcymi osiedle pojawia si pierwszy brzask. Sycha byo kaszel i przeklestwa
mczyzn z ssiednich chat. P godziny pniej stalimy w szeregu na placu przed wejciem
do szybu, gdzie nas liczono, a potem zaczyna si dzie pracy. Bya dziesiciominutowa
przerwa na obiad, zimny gulasz, nalewany chochl z drewnianego kuba do cynowych talerzy,
ktre wnosilimy do szybu w torbach. Poniewa aden z winiw nie mia zegarka (tych
kilku, ktrzy mieli, przehandlowao je stranikom za papierosy wkrtce po przybyciu) i
poniewa znajdowalimy si tysic metrw w gbi gry, a jedyne wiato pochodzio z
drgajcych pomykw grniczych lamp, moglimy si jedynie domyla, ile godzin zostawao
do koca dniwki. Ale nikt, a ja wrd nich, nie zawraca sobie gowy rachowaniem tych
wlokcych si godzin. Jednak po dwch tygodniach mieszkania z Magd przekonaem si, e
ta kobieta znaa sposb na przyspieszanie upywu czasu. I wcale tego nie zmylam. Byli te
inni zesacy w osadzie, ktrzy wykorzystywali sztuczk Magdy. A jeli nawet komendant o
niej wiedzia, przymyka na ni oko. Tajemnica tkwia w h e r b a c i e. Zwykej chiskiej
herbacie do parzenia w bawenianej torebce. Tak to dziaao: kady wizie dostawa z
przydziau dwa gramy herbaty na dzie, co oznaczao, e Magda i ja mielimy cztery gramy
dziennie, a to dawao w sumie dwadziecia ile gramw tygodniowo, nie liczc tego, co
moglimy kupi za pitnacie wypacanych miesicznie rubli, jakie oboje otrzymywalimy.
Magda oszczdzaa nasze racje herbaty, a uzbierao si sto gramw. Kiedy seplenicy oficer
zmczy si czytaniem ksiki Stalina, wracalimy do chaty, rozpalaem huczcy ogie
(drewna byo w brd) pod wielkim garnkiem napenionym wod ze studni, dziki czemu w
izbie szybko robio si gorco i parno, jak w tureckiej ani w Moskwie, a kiedy rozebralimy
si ju do naga, siadalimy oparci plecami o cian i nacieralimy spocone ciaa sianem.
Podczas gdy skubaem marynowanego wgorza, ktrego zapaem goymi rkami w pytkim
zakolu Koymy, Magda gotowaa zapasik herbaty w tak niewielkiej iloci wody, e
wychodziy z tego dwa, trzy niewielkie kubki. Winiowie nazywali po swojemu tak
wygotowan herbat, nasycon czym, co Magda okrelaa jako taniny. A nazywali j czajfir.
Jeli pio si j powoli, czowiek stawa si odurzony, kiedy wypio si dwa kubki, wpadao
si w trans, a czas wtedy pdzi z szybkoci sonecznego wiata przebijajcego si rankiem
midzy Grami Koymskimi. Gdy byem otumaniony czajfirem, godzinowa wskazwka

dworcowego zegara w mojej wyobrani krcia si tak szybko, e dostawaem zawrotw


gowy i czteroletni wyrok wydawa si dawno odsiedziany, cho po otrzewieniu wracao si
na ziemi.
Wydaje mi si, e to wyczerpuje temat. Poza waszym ostatnim pytaniem. Jaka bya
rnica midzy Agrippin a Magd? Po pierwsze, trudno jest porwnywa dwie panie, kiedy
ich pozycja jest rna. Obecno tej, ktra jest obecna, przydaje jej zalet. Nieobecno tej,
ktra jest nieobecna, kae przypomina sobie jej wady. Mog jedynie przyzna, e Magda
bya maomwna, a uywane przez ni sowa zawieray wszystko, co trzeba byo powiedzie.
Bya, jak mawiaj wieniacy, pani wiata, w ktrym ya. A orodkiem jej wiata byo ko.
Czerpaa przyjemno z dawania przyjemnoci. Nic wicej nie dodam, bo nie chc stawia
was w sytuacji, gdy bdziecie musieli dowiadywa si rzeczy, ktre nie s wasz spraw.

17.
Anna Andriejewna
Wtorek, 4 lutego 1936 roku
Podr woaa o pomst do nieba: czterdzieci dziewi niekoczcych si godzin, z
czego trzydzieci sze w dusznych wagonach, wypenionych dymem papierosowym i
komunistyczn buruazj (aparatczykami jadcymi do Woronea na kontrol pastwowych
magazynw albo eby kierowa sowchozami, albo te, jak byo w jednym przypadku,
wygasza pogadanki o kolosalnym wkadzie Stalina do marksizmu zwanego przez wadze
naukowym), a pozostae trzynacie na ruderowatych stacjach, gdzie przyszo mi czeka na
przyjazd pocigu jadcego we waciwym kierunku. Najgorsze byy rozmowy o niczym:
wyliczane przez wsppasaerw niedomagania ciaa, poczwszy od czyrakw na tykach
przez popsute zby po problemy ginekologiczne, ktre - przynajmniej dla mnie - mog
pozosta bliej nieokrelone. Pocigiem jechaa te para siedzca w ostatnim rzdzie
drewnianych awek, eskortowana przez trzech onierzy, ktrzy zatknli bagnety na lufy
karabinw, zanim odoyli je na pk niczym kije narciarskie. Mczyzna, nieogolony, ale
przyzwoicie ubrany w krawat i trzyczciowy garnitur zagranicznego kroju, moe profesor
zadenuncjowany przez jednego ze studentw, przydzielonego mu przez Czeka, za
powtarzanie antyradzieckiego dowcipu. (Myl tak dlatego, e wiem o jednym przypadku,
kiedy upadek pewnego profesora nastpi dokadnie z takiego powodu). Mijajc t par w
drodze do toalety na kocu wagonu, nawizaam kontakt wzrokowy z kobiet, cakiem adn,
ale znkan, o czarnych wosach poprzetykanych siwizn, cho na pewno nie osigna
jeszcze redniego wieku. Mj m i syn zostali aresztowani cztery miesice wczeniej; ledwie
dostrzegalna udrka w jej oczach wystarczya do uznania przeze mnie, e oto patrz na swoje
odbicie w lustrze. Zatrzymaam si, eby cho jednym sowem doda im otuchy, ale
konwojenci przegonili mnie, mwic, e winiowie s eskortowani na zesanie i nie wolno
im rozmawia z wolnymi obywatelami Zwizku Radzieckiego. Kobieta, ktra nie dawaa si
atwo zastraszy, poinformowaa konwojentw, e tylko jej m jest skazacem; e ona
dobrowolnie towarzyszy mu na zesanie i jest woln osob, wic moe rozmawia, z kim
zechce. Najstarszy z trzech onierzy, z wytartymi paskami sieranta odrywajcymi si od
bezksztatnej kurtki munduru, unis brwi, jak czowiek zmczony yciem, i wierzchem doni

uderzy j w twarz. Na jednym z palcw mia sygnet, ktrym skaleczy j w policzek, a


pocieka krew. M spojrza znad czytanej ksiki, a ja dostrzegam zy cieknce mu z oczu,
bo nie by w stanie obroni ony.
Moda kobieta o siwych wosach z trudem apaa oddech.
- Moecie to opisa? - zapytaa cicho, wpatrujc si we mnie intensywnie.
- Mog - wymamrotaam i uczyniam milczc przysig, e pewnego dnia to zrobi.
Staam i wbijaam wzrok w sieranta, ale nie omieliam si zaprotestowa, bo mgby
wykorzysta bzdurne przepisy i wysadzi mnie z pocigu na nastpnej stacji. Przez co u
Osipa Emiljewicza, oczekujcego mnie niecierpliwie na peronie w Woroneu, mogyby
nasili si skonnoci samobjcze, do czego na pewno by nie doszo, gdybym jednak
przyjechaa. Bagania Nadiedy w licie o mj przyjazd byy jednoznaczne. Wbrew jej
herkulesowym wysikom kochany Osip osuwa si w d po zdradzieckim zboczu melancholii
i szalestwa. Dlatego schowaam do kieszeni dum razem ze sowami potpiajcymi reim i
nic nie powiedziaam. I nienawidziam siebie jeszcze bardziej ni przed tym incydentem.
Pocig wtoczy si na dworzec w Woroneu tu przed poudniem. Wytaszczyam
moje dwie torby - mniejsz, z ubraniami na zmian i przyborami toaletowymi, i wiksz
wypenion ksikami i rozmaitymi prezentami dla Mandelsztamw - i powlokam si,
bacznie obserwujc twarze w poszukiwaniu jednej, ktra bya mi znajoma. I wtedy
usyszaam za s o b gos woajcy: Anno Andriejewna!" Obrciam si i zobaczyam
kompletnie obcego czowieka.
To oczywicie by poeta Mandelsztam.
Fakt, e go nie rozpoznaam, przerazi go.
- Kochana Anno, czybym a tak si zmieni? - spyta naglco.
- Osip?
- We wasnej osobie, cho ciao ledwo trzyma si duszy.
Odebrao mi mow. Osip mia na sobie skrzan kurtk musztardowego koloru,
sigajc mu do kolan, i skrzan czapk uszank. Nieogolony, chudy jak szczapa, z prawym
ramieniem wystajcym do przodu i zgarbionym, praw rk zwisajc sztywno wzdu ciaa.
Zby mia w opakanym stanie, usta sine, policzki zapadnite. Gdy tak sta i apa powietrze
krtkimi oddechami, wyglda dwadziecia lat starzej ni na swoje czterdzieci pi lat.
- Nie przejmuj si - powiedzia. - Tam, gdzie mieszkamy, nie ma lustra, ale widziaem
swoje odbicie w szybach sklepowych. Za pierwszym i drugim razem patrzyem na kogo, kto
si we mnie wpatrywa, a kogo zupenie nie rozpoznawaem. - Wcisn mi w do bukiecik
zasuszonych niezapominajek. - W lutym nie ma szans na kupienie wieych kwiatw. Te

bd musiay ci wystarczy.
- Najdroszy Osipie! - zawoaam i upuszczajc torby na peron, zarzuciam mu
ramiona na szyj.
I pamitam, jak powiedzia - dobry Boe w niebiesiech, nadal sysz jego gos, gdy
odtwarzam go w pamici: - Anno, Anno, nie jestem martwy, tylko umieram.
Tak. T y l k o u m i e r a m. Jestem absolutnie pewna, e tak brzmiay jego sowa.
Szczciem - uyam okrelenia s z c z c i e m, bo niesienie nawet lejszej z
moich toreb byo dla Osipa ogromnym wysikiem - Mandelsztamowie mieszkali blisko
dworca kolejowego. Wyruszylimy w limaczym tempie. Osip zrobi sobie lask z gak z
drka do przesuwania zason, ale najwyraniej nie mia siy w prawym rku, by si na niej
opiera. (Nadieda pisaa mi o jego upadku z pierwszego pitra szpitala, o wybiciu ramienia,
ale poniewa od roku nic o tym nie wspominaa, przyjam, e doszed do zdrowia. Jake si
myliam). Osip przystawa co jaki czas, eby zapa oddech. Z miejsca, gdzie stalimy,
widziaam centrum Woronea, paskie jak stolik w paryskiej kawiarence. Aleja Rewolucji
przecinaa cae miasto niczym arteria. Boczne ulice i zauki odchodziy od niej pod ostrym
ktem i nikny w dole zbocza, zbiegajc ku zamarznitemu strumieniowi, ktry Osip nazwa
Woron. Nie musz dodawa, e adna z ulic odchodzcych od alei Rewolucji nie bya
wybrukowana, co nikomu nie przeszkadzao zim, kiedy ziemia stawaa si twarda jak skaa,
ale latem, gdy deszcze zmieniay nawierzchni w grzskie boto, musiao tam by piekielnie.
Mieszkanie Mandelsztamw (jeli dach z powypaczanymi gontowymi dachwkami,
trzymajcymi si niepewnie nad czterema niemal walcymi si cianami, mona uzna za
mieszkanie) znajdowao si przy Liniejnej 4, na kocu wskiej, stromo pochylonej uliczki,
zabudowanej ruderami z desek, ktre na moje oko mieszczucha wyglday tak, jakby powoli
zapaday si w przydomowych malekich ogrdkach. Naprzeciw drzwi domu, w ktrym
wynajmowali pokj od uprzejmej szwaczki, stay semafory. Wkrtce przekonaam si, e pod
oknami raz po raz przejeday ze wistem pocigi. Osip z zaskakujc zwinnoci zrywa si
z fotela, bieg do drzwi, otwiera je i patrzy na kolejny pocig, jakby kady taki przejazd by
znaczcym wydarzeniem. Ale wyprzedzam rozwj wydarze.
Nadieda, jak mona byo si spodziewa, uradowaa si na mj widok. Zasypaa
mnie pytaniami, ledwie zostawiajc midzy nimi chwil na odpowied. Jakie miaam wieci o
mu i synu, Lwie? (adnych. Czekici ich zabrali i od tamtego czasu nie dostaam od nich
adnych wiadomoci. Na telegramy do zwizku pisarzy i Komitetu Centralnego nie dostaam
odpowiedzi). Jak dugo mog zosta? (Tydzie. Baam si zosta duej z dala od telefonu na
korytarzu w mojej kamienicy). Co porabia Pasternak? (Ze styczniowych numerw

Izwiestii" wydaram strony, na ktrych wydrukowano dwa wiersze Pasternaka sawice


Stalina. Spostrzegam, e Nadieda i Osip wymienili porozumiewawcze spojrzenia, kiedy je
sobie podawali). Czy w plotkach o tym, e Kamieniewowi i Zinowiewowi miano latem
wytoczy procesy, tkwio ziarno prawdy? (Skd, u licha, miaabym wiedzie, czy te pogoski
byy prawdziwe? Z drugiej strony, w gazetach donoszono, e obaj przyznali si do
spiskowania przeciwko Stalinowi, co wskazywaoby na due prawdopodobiestwo
urzdzenia im procesu pokazowego). Czy to moliwe, e pocigi transportujce ludzi do
miejsc odosobnienia, nie wspominajc o samych miejscach odosobnienia, nie mogy
pomieci liczby aresztowanych, wic fala terroru zamieraa? (Na pewno nie. W porwnaniu
do stosunkowo agodnego roku 1934, kiedy zamykano ludzi z jakich, mniejszych lub
wikszych, powodw, teraz kady mg zosta aresztowany bez przyczyny. Czeka nie
potrzebowaa oskarenia, dowodw, a nawet donosu. A nasuwao si przypuszczenie, e
przypadkowo aresztowa bya celem, o ktry chodzio wadzom).
I tak pzdaniami, brzemiennym milczeniem i tumionymi zami, dotarlimy wsplnie
do

teraniejszoci

naszych

zrujnowanych

ywotw.

Mandelsztamowie

przedzielili

wynajmowany pokj przepierzeniem z kocw, rozwieszonych na sznurku, zamocowanym


midzy dwoma cianami, zasaniajc w ten sposb swoje wskie ko. Uparli si, e bd na
nim spaa. Bg jeden wie, gdzie sami si kadli. Moe szwaczka uyczaa im otoman, ktr
zauwayam, gdy byam w pokoju z maszyn do szycia, by pozna ich gospodyni. W
kadym razie ranki przypominay saraband, wykonywan przez ludzi w korytarzu - nasz
trjk, szwaczk, jej syna i nawet kilkoro ssiadw, ktrzy nie mieli biecej wody - eby
mc skorzysta z jedynej ubikacji w caym domu. Wkrtce po przyjedzie daam im ksiki,
ktre przywiozam (w tym nowe woskie tumaczenie ywotw rwnolegych Plutarcha) i
ubrania (kalesony i skrzane rkawiczki dla Osipa, niemiecki stanik i grube weniane
poczochy dla Nadiedy) razem z pigukami na palpitacje serca Osipa i tysicem rubli
(poowa od Borysika, poowa ode mnie), ktre dla bezpieczestwa miaam przypite w
majtkach. Wyczuam, e Osip by rozczarowany, kiedy okazao si, e nie ma papierosw w
worku Dziadka Mroza, jak nazwa swoj paczk, ale Nadieda napisaa mi, e lekarz z kliniki
kaza mu rzuci palenie.
Osip stworzy mnstwo wierszy w cyklu, ktry zatytuowa jako woroneski. Kilka z
nich znaam, bo przysa mi je w listach, a teraz, gdy byam w Woroneu, recytowa mi na
gos pozostae, nie kryjc przy tym zadowolenia. Widziaam przebyski dawnego Osipa, kiedy
zrywa si na rwne nogi i przytrzymujc si oparcia krzesa, zdrow rk wymachiwa w
powietrzu i deklamowa z pamici rne drobiazgi.

O, gdyby mnie, gdyby i mnie cho raz


Udao si, wbrew mierci i sennoci,
Przez wiergot lata i przez soca blask
Sysze zgrzyt osi ziemskiej, ziemskiej osi...34
Nadieda skorzystaa z pierwszej nadarzajcej si okazji, kiedy zostaymy same, i
powiedziaa mi, e Osip, ktry czsto wpada w czarn rozpacz, nadal rozwaa moliwo
wsplnego samobjstwa, ale gdy wydawa si na to gotowy, ona rezygnowaa, a kiedy z kolei
ona bya zdecydowana, on mwi: Nie teraz - poczekamy, zobaczymy". Najwyraniej
pomysu, eby zabi si indywidualnie, adne z nich nie brao powanie pod uwag. yli jako
para, powiedziaa Nadieda z ewidentn dum, wic gdy przyjdzie co do czego, umr te jako
para. Z drugiej, dobrej, strony, widziaam nike oznaki, wiadczce, e instynkt
samozachowawczy Osipa nie zanik zupenie. Tyra od miesicy, tak przynajmniej
powiedziaa mi Nadieda, nad waciw od do Stalina, tak, ktra przekreliaby zniewag,
jakiej si dopuci wobec grala kremlowskiego epigramem na Stalina, co, jak mia nadziej,
uchronioby ich przed powtrnym aresztowaniem, gdy skoczy si zesanie. Kiedy nazajutrz
towarzyszyam mu do Polikliniki nr 1 przy ulicy Engelsa, gdzie mia go zbada laryngolog
(odezway si zatoki Osipa), poruszyam temat ody, a on niechtnie wyrecytowa mi jej
fragmenty. Nie mog powiedzie, ebym zapamitaa wicej ni kilka wersw z tego
kompletnie niewartego zapamitania wiersza:
Chc powiedzie - nie Stalin - chc nazywa go Dugaszwili...
Artysta, miujcy bojownika, ktry zawsze jest obok...
Umiecha si - umiechnity niwiarz...
Pochylajc si na podium, niczym ze szczytu gry,
Siga ponad wzgrzami gw...
Przypomina mi si jeszcze jeden okropny wers:
Pod wzrokiem Stalina rozstpuj si gry...
Mj Boe, do czego doprowadzili Osipa! Pod wzrokiem Stalina rozstpuj si gry"!
A oto dwie kolejne linijki, koczce si sown gr z partyzanckim pseudonimem
34

Przekad Stanisawa Baraczaka.

Stalina, ktry, o czym ucz si wszystkie dzieci, pochodzi od stali":


Nie ma prawdy prawdziwszej od szczeroci bojownika:
Za honor i za mio, za cnot i za stal...35
Pamitam, e Osip znieruchomia po wyrecytowaniu ostatniego wersu tej ody.
Pogubiony w zwtpieniu, wpatrywa si w d zbocza, gdzie staa na wp zrujnowana
cerkiew pod wezwaniem witego Mitrofaniusza, biskupa Woronea w XVII wieku,
wznoszca si, niczym nieny paac, z paskiego jak st rodka miasta. Ulice wok cerkwi,
skute lodem, byy pene wieniakw. Zmczeni ju ywieniem si resztkami, po tym jak
bolszewicy wywieli zbiory, eby nakarmi robotnikw w miastach, masowo napywali do
kochozw. Wida byo, jak stali w grupach przed sklepami i tupali nogami, eby nie
zamarzn, w nadziei na skibk chleba. Osip na pewno nieraz ju to widzia, ale nadal
wykrzywia twarz we wspczuciu. Przypominam sobie, jak powiedzia, e wbrew temu, co
twierdz ludzie, ndza nie przepada za towarzystwem - woli by sama. (Domylam si, e
mwi na podstawie wasnych dowiadcze). A potem, w jednym z typowych dla siebie
przeskokw mylowych, kiedy suchacze i przyjaciele musieli si niele wysili, eby
wypeni t luk w toku narracji, wybuchn: - Anno, Anno, kiedy byem modszy, pisanie
wierszy atwiej mi przychodzio i czsto wiersze okazyway si cakiem dobre. Teraz jestem
starszy, trwa to znacznie duej, ale czasami wynik jest lepszy. Kiedy recytuj niektre
wiersze naszemu woroneskiemu kku, nie musz robi przerw na oddech, tak by pierwsi
odbiorcy wiedzieli, gdzie wers si koczy, zagina, powtarza. Sowa mwi same za siebie.
Poeta nie jest ju potrzebny. Poza t... t od do Stalina. Te sowa pojawiaj si niczym .
Czuj si, jakbym bekota. Zaczyna mi wita w gowie, e jestem w twrczym kopocie. Co
ja zrobiem?
Powiedziaam mu, e czowiek musi trzyma si ycia, na ile tylko moe, w ludzki
sposb. Lubi myle, e zdoaam powiedzie to z przekonaniem w gosie, nawet jeli wcale
nie byam przekonana.
- Gdybym moga ocali syna, gdybym moga ocali ma - dodaam. - Jezu, czego
bym nie zrobia. Wyruchaabym Stalina.
- Ja te wyruchabym Stalina, gdybym mg - odpowiedzia. A pniej naprawd si
umiechn. Tak, tak, Osip zaprezentowa radosny umiech. I powiedzia: - Oczywicie

35

Fragmenty tej ody w przekadzie Krzysztofa Otaka.

uywam tego czasownika w innym znaczeniu ni ty. - Wpadlimy sobie w ramiona, trzsc
si w ekstazie miechu.
Nie potrafi sobie przypomnie, czy tamtego dnia, czy nastpnego, Osip, przechodzc
przez tory kolejowe, zatrzyma si, eby podnie kawaek jakiego papieru. Zaczam si z
nim drani: - Wic umniejszyli ci do mieciarza, zbierajcego papierki? - lecz zaraz
spostrzegam, e kartka bya starannie zoona. Osip rozprostowa j i pokaza mi. Wydarta z
zeszytu, zapisana drobnym pismem, bya krtkim listem z nazwiskiem i adresem w
Petersburgu.
- Bydlce wagony, ktre przejedaj nocami, s pene winiw wywoonych do
Azji rodkowej - wyjani. - Posuchaj tego. - Zaoy okulary i zacz czyta:
Moja najdrosza i najukochasza Aksinio!
Cauj Twoje rce, cauj Twoje stopy. Mj proces si skoczy, zanim zdaem sobie
spraw, e si zacz. Trzyosobowy sd dorany odczyta wnioski przedstawione przez
ledczego. Usiowaem co powiedzie, ale uciszono mnie stukaniem motka. Trzech sdziw
poszeptao midzy sob, a potem ten w rodku ogosi wyrok: dwadziecia lat pracy
przymusowej bez prawa do korespondencji. Jeli ten list, jak Bg da, dotrze do Ciebie,
dowiesz si, e Ty i dzieci bdziecie musieli radzi sobie beze mnie. Nie wahaj si sprzeda
moich dwch skrzypiec razem ze smyczkami i zapasem kalafonii. Zwaszcza za woskie
skrzypce powinna dosta dobr cen. Popro mojego brata o rad, kto jest na tyle
utalentowany, eby na nich gra, i ma do pienidzy, by je kupi. Oddaj moje partytury
szkole muzycznej. Przeka sowo o moim losie kolegom z orkiestry. Pacz z alu, e nie
popeniem przestpstw, o ktre mnie oskarono.
Twj kochajcy m, ktry pjdzie do grobu z Twoim obrazem pod powiekami,
Aleksander.
Osip starannie zoy kartk. Wziam j od niego i zmoczyam jej niezapisan stron
zami, ktre zebray mi si w kcikach oczu. Pamitam, e pomylaam: moe i ja dostan
swko o losie ma i syna, gdy jaka poczciwa dusza znajdzie list rzucony na tory.
Wsunam zoon kartk za rkawiczk, eby zabra j ze sob do Petersburga, gdzie
miaam zamiar nada j na poczcie.
- Ten muzyk pewnie wymyli sposb wykoczenia grala kremlowskiego powiedziaam. - Moe wszyscy powinnimy popeni przestpstwa, o k t r e k i e d y
nas oskar.

- To byoby rwnie dobre jak kady inny rodzaj samobjstwa - odpowiedzia Osip.
Kiedy patrz z perspektywy czasu na ten tydzie w Woroneu, uderza mnie jako
oczywisto, e nawet w sytuacji Osipa, zesanego do jednego z minus dwunastu miast za
napisanie wichrzycielskiego wiersza, czowiek zachowuje pozory ycia w cywilizowanym
spoeczestwie. Kadego ranka po niadaniu jedna godzina bya powicana dorobkowi
twrczemu Mandelsztama. Lwia cz tego dorobku zostaa skonfiskowana przez czekistw
w czasie rewizji w noc aresztowania poety. Z oczami szczelnie zamknitymi, gow
odchylon do tyu, Osip pomaga onie odtwarza wiersze z pamici (od czasu do czasu i
mnie udawao si wypeni jak luk), podczas gdy Nadieda zapisywaa je drobnym
pismem na bibukach do papierosw, po jednym na kadej, zanim daa je na przechowanie
pisarzom zesanym do Woronea. Gdy Osip zmczy si skupianiem uwagi, prosi o
przerwanie tego zajcia na dany dzie. Peen radoci wtyka strony miejscowej gazety midzy
koszul a sweter, dla lepszej ochrony przed dojmujcym mrozem, i upiera si, ebym
towarzyszya mu w codziennej wyprawie do centrum Woronea. (Nadieda w tym czasie
spotykaa si z redaktorami lokalnego dziennika, ktrzy pacili jej ndzne grosze za
doradzanie przy ocenie wartoci prac literackich dopuszczanych do publikacji). Osip znalaz
prac przy pisaniu scenariuszy suchowisk dla miejscowej rozgoni radiowej; pamitam, e
szczeglnie podobao mu si jedno, zatytuowane Guliwer dla dzieci. Zarobi te trzysta rubli
w woroneskim teatrze za napisanie noty do programu Orfeusza i Eurydyki Glucka. W trakcie
tych spacerw do miasta wszy za papierosami. Przeciwnie ni w czasach moskiewskich,
kiedy kupowa lub wyudza cae paczki, teraz uwaa za sukces, gdy udao mu si zdoby
jednego papierosa, ktrego, zaprzysigajc mnie do dotrzymania sekretu, wypala w
tajemnicy przed Nadied. Zaglda do rozgoni radiowej i teatru w nadziei, e moe bdzie
dla niego jaka nowa robota; twierdzi, e jest gotw zamiata ulice, cho przecie w
Woroneu ulic nigdy nie zamiatano, bo zaatwiay to ostre wiatry wiejce ze stepw. Ale
gwnym powodem tych wypadw byo szukanie okazji do poznania najwieszych
wiadomoci. Obojtni na mrz, rozmawialimy i rozmawiali, a usta nam sztywniay z zimna
i zaczynalimy wymawia sowa z niemymi b", m", p" i w". Osip artowa, e
wymylamy nowy jzyk, taki, ktrym mwi winiowie bez poruszania wargami, eby
czytajcy z ust czekici, szpiegujcy ich przez lornetki, nie wiedzieli, o czym rozmawiaj.
Kiedy tak wczylimy si po miecie, na przemian wspinajc si pod gr i schodzc
w d, szybko zauwayam, e Osip rozpoznaje tylko nieliczne z mijanych przez nas osb.
Sporadycznie jaki mczyzna w zimowym palcie uchyli kapelusza w kierunku mojego
przyjaciela, a Osip, zapatrzony gdzie daleko, kiwa mu z roztargnieniem gow w

odpowiedzi. Ale gdy pytaam o nazwisko jakiego przechodnia - byam ciekawa, czy s
winiami politycznymi, czy te mieszkaj w Woroneu z wasnej woli - nieodmiennie
odpowiada, e nie wie.
- Nie znam osobistych historii ludzi, ktrym si kaniam - odpowiedzia.
- Ale musiae si przecie z kim tutaj zaprzyjani - nie ustpowaam.
- Poza Nadiek mam tylko jednego przyjaciela. To prostytutka, ktra mieszka obok
nas na ulicy Liniejnej - wyjani mi. - Kiedy si zorientowaem, e nikt nie wita si z ni na
ulicy - kady mczyzna prdzej padby trupem, ni ukoni si prostytutce - zaczem
regularnie j pozdrawia, a ona umiechaa si do mnie z wdzicznoci. Potem zaprosia nas
ktrego dnia na herbat i konfitury, a poniewa nie widzielimy konfitur na oczy od dwch
lat, rzecz jasna, bez wahania przyjlimy zaproszenie.
Powinnam od razu wyzna, e zaintrygowaa mnie przyja Osipa z prostytutk. (Czy
dlatego, e dowiedziaam si, jakoby bolszewicy okrelali mnie jako jawnogrzesznic"?)
Przez lata poznaam niemal wszystkie mionice Osipa, cznie z t, z ktr uciek ju po
p o z n a n i u Nadiedy w kabarecie cyganerii w Kijowie, ale nigdy nie syszaam,
niezalenie od tego, jak bardzo powodowaa nim chu, by prowadza si z kobiet o zej
reputacji, jak nazywali je dentelmeni o zej reputacji.
- Proponowaa ci swoje usugi? - zapytaam ze zoliwym umieszkiem.
Osip przystan, eby zapa oddech, i zara.
- Nie, nigdy mi nie proponowaa. A nawet gdyby, nigdy bym nie skorzysta. Stoj w
dugiej kolejce na ulicy niedaleko dworca, gdzie wypoyczaj erekcj, ale zawsze zanim
dojd do okienka, koczy si im zapas. Nie przeraaj si tak, Anno. Mam jeszcze muz.
Osip z niechci odnis si do mojej proby o zapoznanie mnie z prostytutk, bo
obawia si, e le odbierze przyprowadzenie przyjaciki (eby si na ni gapia, jak na
map w klatce). Ustpi dopiero, gdy si uparam. I tak wanie doszo do herbatki, jak
mawiaj Anglicy, w pokoju prostytutki, ktra nazywaa si Warwara Samoowa. Okazaa si
osob z charakterem. Warwara przyjechaa do Woronea jako konkubina winia
politycznego. Kiedy mczyzna nie przey pierwszej zimy, zaja si prostytucj, eby
zarobi pienidze na wychowanie syna, ktry mia pitnacie czy szesnacie lat. Zbieraa
znaczki pocztowe z caego wiata przedstawiajce dziea sztuki - obrazy, posgi, cuda
architektury. Osip utrzymywa, e niektrzy klienci pacili jej znaczkami zamiast rublami, ale
jako nie bardzo chciaam w to uwierzy. Poza tym jej jawne wystpowanie w roli prostytutki
wydao mi si niezwyke, dopki nie dowiedziaam si od Osipa, e kilku czonkw
miejscowego komitetu partyjnego, w tym czekista, regularnie korzystao z jej usug.

Jak Warwara wygldaa? Myl, e dobiegaa trzydziestki albo niedawno j


ukoczya, drobna i krga niczym niegua, o piknej cerze i dugich rudawych wosach,
ktrych puszyste kosmyki opaday jej na piersi. Bya ubrana w sukienk, ktr, jak si pniej
okazao, sama uszya z dwch fartuchw. Sukienka miaa gboki dekolt, z ktrego wystawaa
koronkowa bielizna, niewiele miejsca zostawiajc dla wyobrani. Nawet w domu nosia na
gowie kapelusz z rodzaju tych, ktre widuje si w paryskich magazynach. Przyszo mi do
gowy, e moga przyjmowa klientw bez ubrania, ale w tym kapeluszu, jednak uznaam, e
pytanie o to byoby niegrzeczne. Nie byo wtpliwoci, e ucieszya si na widok Osipa.
Natychmiast przyniosa konfitury, ukrywane na pce. Wzia mnie za nowo przyby minus
dwunastk, a poniewa Osip jej nie wyprowadzi z bdu, nie wahaa si rozmawia
swobodnie w mojej obecnoci. Zanim ktokolwiek z nas si zorientowa, wyoya podrczniki
szkolne syna na pokryty szkem blat stou i pokazaa nam strony z zaklejonymi grubym
papierem portretami Trockiego albo Zinowiewa, albo Kamieniewa.
- A skd wiedzieli, e trzeba to zrobi? - zapytaam.
- Dzieciom mwi si w szkole, ktrzy przywdcy wypadli z ask. Kierowniczka
regularnie dostaje listy od redaktorw Wielkiej encyklopedii ze szczegowym opisem hase
lub ilustracji, ktre trzeba zalepi albo wyci. Wszystko to jest bardzo proste, kiedy mieszka
si, jak my, na prowincji, bo mamy kuchni na wgiel. Moja siostra mieszka w Moskwie poow wolnego czasu spdza na ciciu hase i ilustracji na paski i spuszczaniu ich w sedesie.
Osip zastanawia si gono, czy wszystkie wzmianki o nim zostay usunite z ksiek
o poezji, opublikowanych w latach dwudziestych i na pocztku lat trzydziestych.
- Jestecie sawni? - zapytaa prostytutka, a kiedy nie odpowiedzia, zwrcia si do
mnie i powtrzya pytanie: - Koniecznie musicie mi powiedzie: czy on jest sawny?
- W okrelonych krgach jest otoczony saw. W innych okry si niesaw.
Warwara zbya moje wyjanienie bezceremonialnym machniciem rki.
- Nie oszukacie mnie. Bawicie si sowami, czego ja nigdy nie robi. Tu mona straci
gow, kiedy kto bawi si sowami. Ale w takim razie z czego jest sawny?
- Z szamotania si w sieci wieloznacznoci midzy sowami - oznajmiam.
Warwara kiwaa gow z boku na bok w zamyleniu.
- Czowiek moe pogry si w sieci wieloznacznoci midzy sowami.
Osip wycign do.
- Pozwlcie, e poprowadz was przez sie wieloznacznoci - powiedzia.
Umiechajc si z faszyw skromnoci, Warwara wzia go za rk.
I oto przy tej prostytutce zobaczyam oblicze Osipa, ktre, jak mylaam, przepado

razem z erekcj. Flirtowa z ni, a nawet j uwodzi. (Moe prbowanie roli, ktrej, zgodnie z
jego sowami, nie mia nadziei ju nigdy odgrywa, pozwalao mu na fantazjowanie). Przy
Warwarze dawa sobie dyspens, jak mawia przysowie, i papla o bahostkach, jakby nie mia
adnych zmartwie. Przy Nadiedzie byo zupenie inaczej. W mojej obecnoci rozmawiali
powanie o powanych sprawach: czy popeni samobjstwo, czy nie; czy wysupa co z
mizernych zapasw rubli i kupi butelk gruziskiego wina na moj cze; czy mors
gotowany na kwasie chlebowym lepiej by smakowa od morsa przyrzdzonego w tej od
rdzy wodzie z kranu; a jeli na kwasie, to gdzie, do licha, mona go kupi; kogo w Woroneu
uda im si nakoni, eby da im tak czy inn prac.
I dlatego ja musiaam podj temat, od ktrego oboje stronili jak od ognia. Pamitam,
e zrobiam to nad talerzem kaszy manny na godzin czy dwie przed odjazdem.
Odchrzknam, eby zwrci na siebie ich uwag.
- Co zrobicie, kiedy za rok wyrok si skoczy? - zapytaam. Moje pytanie spotkao si
z grobowym milczeniem. - Jeli w tym pokoju zrobi si jeszcze ciszej - zaartowaam czowiek usyszy zgrzyt ziemskiej osi.
Niky umiech pojawi si na ustach Nadiedy, kiedy zacytowaa urywek
woroneskiego cyklu Osipa.
- ...Udao si, wbrew mierci i sennoci... sysze zgrzyt osi ziemskiej, ziemskiej
osi...
- No wic? - nie ustpowaam.
Osip pobieg do drzwi, eby patrze na przejedajcy pocig. Kiedy szurajc nogami,
wrci do stou, zapatrzy si w okno i powiedzia bardzo stanowczo: - Gdy skoczy si mj
wyrok, wrc do Moskwy i dawnego ycia.
Nadieda obrcia si do ma.
- Wrcisz do recytowania swoich wierszy jedenastu suchaczom, ktrzy, nie baczc na
pogod, przyjd do redakcji Litieraturnoj gaziety"? Wrcisz do wyudzania papierosw od
gupiutkich dziewczyn, ktre myl, e poeta Mandelsztam na pewno nie yje? Wrcisz do
fabrykowania rkopisu Kamienia, wydanego w tysic dziewiset trzynastym roku, eby go
sprzeda bibliotece Funduszu Literackiego? Wrcisz do bezsennoci powodowanej
nasuchiwaniem po nocach, czy kto nie puka do drzwi?
Osip panowa nad sob.
- Moja oda do Stalina ochroni nas oboje przed aresztowaniem.
Nadieda odwoaa si do mnie: - Marzyo mi si zniknicie na tak gbokiej
prowincji, e wadze zapomniayby o naszym istnieniu: ycie w odosobnionej drewnianej

chacie ze zdobionymi okiennicami; patrzenie na kopuy odlegej wiejskiej cerkwi zamienionej


teraz na skad siana; uprawianie kartofli, kapusty, ogrkw, burakw i rzepy na niewielkim
poletku za domem; trzymanie kur i krowy; wymienianie jajek i mleka na chleb i puszki ikry.
Pamitam, e Nadieda ucieka wzrokiem, ramiona dray jej z udrki. Zerknam na
przyjaciela, Osipa.
- W nocy, kiedy ci aresztowano, wtedy w trzydziestym czwartym roku,
przypomniaam ci o ostatnich sowach Puszkina - odezwaam si. - Na pewno ich nie
zapomniae. Odejd w zapomnienie. Przeprowad si na wie".
- Puszkin wyda ostatnie tchnienie w miecie - zauway Osip z irytacj. - Mam
zamiar i za jego przykadem.
- Powrt do Moskwy byby szalestwem - powiedziaam. - Po trzech latach zesania
prawie nie macie szans na meldunek, wic bdziecie musieli mieszka tam nielegalnie.
Miasta s przepenione pomniejszymi urzdnikami, pisarzami i redaktorami, ktrym si
wydaje, e sami ocalej, jeli bd donosi na innych, na kogokolwiek. I czy bdziecie tam
legalnie, czy nielegalnie, jaki ambitny sugus z Czeka bdzie chcia zyska saw powtrnym
aresztowaniem poety Mandelsztama. Jeli chcesz doy wieku redniego...
Z szelmowskim umiechem Osip zapyta: - Nie masz nadziei na staro?
- Staro? - Pamitam, e tak odpowiedziaam. - Jest poza zasigiem moliwoci.
- Uwaam tak samo - zgodzi si ze mn.
Mwiam dalej, jakby nic nie zostao powiedziane: Jeli chcesz doy wieku
redniego, jeli chcesz, eby Nadieda go doya, musisz siedzie cicho, musisz si zaszy
gdzie daleko od Moskwy, gdzie nikt was nie zna, musisz zachowa anonimowo.
- Anonimowo! - wybuchn Osip. - Jak moesz, wanie ty ze wszystkich ludzi,
mwi mi co takiego, Anno Andriejewna? Co chcesz zasugerowa poecie Mandelsztamowi:
doczenie do tysicy publikujcych przez wieki wiersze podpisane Anonim"? Zorientowaam si, e Osip zgubi tre pytania, ktre zaczo t rozmow, ale nie
powstrzymywao go to od ciskania gromw. - Tak, tak, wysza z pomysem, ktry narzuca
mi si sam z siebie. Pierwsze, co powinnimy zrobi jutro rano, to i do miejskiego komitetu
partii, Nadieko, i zoy podanie o formaln zmian nazwiska na A n o n i m. Osip
Emiljewicz i Nadieda Jakowlewna Anonimowie. To jest rozwizanie. I przeprowadzimy si
do chaty jakiego pustelnika w grach, bdziemy trzyma krow i wykorzystywa jej placki
do wyoenia cieki prowadzcej do naszych drzwi, kiedy bolszewicy przyjd pogratulowa
mi wydrukowania w Prawdzie" ody do Stalina jako A n o n i m.
- Uspokj si - powiedziaa Nadieda. - Jeli twardo upierasz si przy powrocie do

Moskwy, to tak wanie zrobimy.


Osip wcign gboko powietrze w puca. Stopniowo jego oddech si wyrwnywa. I
wyrwa si z wersem, ktry natychmiast rozpoznaam jako fragment przysanego mi kiedy w
licie wiersza z woroneskiego cyklu.
- Moe to jest z obdem igranie"36.
- Jeli to jest igranie z obdem - powiedziaam - moesz przesta udawa
rozwanego.
Czy rozpozna uwag o udawaniu zdrowia psychicznego, ktra pada z jego wasnych
ust podczas pamitnej rozmowy z Pasternakiem cae wieki temu? Jeli tak, nie pokaza tego
po sobie. Popatrzy na mnie dziwnie, niemal jakbym bya przezroczysta.
- Przydarzya mi si cudaczna rzecz, kiedy szedem po ciebie na dworzec - powiedzia.
- Przystanem, eby zapa oddech, na placu Piotra obok pomnika Piotra Wielkiego,
trzymajcego kotwic wysoko w grze. Przez jedn straszn chwil nie mogem sobie
przypomnie, kim jestem, co tam robi, siedzc na brzegu fontanny penej nie wody, ale
mieci i patrzc na pomnik, ktry nazywam Piotr Kotwica. Ocali mnie wers z woroneskiego
wiersza, ktry pojawi mi si w gowie. Ta, c to za ulica? Ulica Mandelsztama...37. I
przypomniao mi si wasne nazwisko, a razem z nim to, e szedem na spotkanie z
najdrosz mi, po Nadiece, przyjacik na wiecie.
Powtrzyam te wersy: - Ta, c to za ulica? Ulica Mandelsztama...
Tamtego popoudnia Nadieda odprowadzia mnie na dworzec. Wrciy palpitacje
serca Osipa, pokn kilka piguek, ale niewiele pomogy, dlatego czu si za saby, eby
zrobi co wicej poza odprowadzeniem mnie do drzwi. Objlimy si, adne z nas nie do
koca wierzyo, e jeszcze si kiedy zobaczymy. Zaczam schodzi po schodach, gdy
usyszaam Osipa instruujcego mnie penym niepokoju gosem. Kaza mi i do Komitetu
Centralnego, gdy tylko dojad do Moskwy, i powiedzie, e Mandelsztam marnuje si w
Woroneu, trawiony godem i depresj, e ma zawiadczenie z Polikliniki nr 1,
potwierdzajce chorob serca, arterioskleroz i psychopati schizoidaln.
- Jakim cudem, twoim zdaniem, mam si dosta do Komitetu Centralnego? krzyknam. - Nie mam przepustki. Nie wpuszcz mnie do rodka.
Osip nie chcia sysze odmowy.
- Powiesz, e przychodzisz od poety Mandelsztama, i drzwi si otworz - oznajmi,

36
37

Przekad Stanisawa Baraczaka.


Przekad Leopolda Lewina.

powieki mu drgay. - Bd si przepychali jeden przez drugiego, eby ci wysucha.


Ju na dworcu patrzyymy z Nadied na dugi, pokryty kurzem pocig, wtaczajcy
si na peron. Dzieciaki wskakiway do niego, eby zaj miejsca dla starszych pasaerw,
uziemionych przy bagaach. Nadieda wcisna mi w donie soik z marynowanymi
burakami, owinity w gazet, i rozoya rce w gecie rozpaczy.
- Zaczam si modli - poinformowaa mnie. - Modl si do Boga co wieczr, kiedy
kad si na wskim wyrku obok ma. - Musiaam j zapyta, o co si modli, bo
powiedziaa: - Mwi: Dobry Boe, ktry, sdzc z tego, co widz wok siebie, na pewno
nie istniejesz, teraz, gdy mj ukochany Osja nadal ma przy sobie muz, prosz, spraw, eby
soce nie wzeszo jutro rano. Amen".
- Amen - powiedziaam.
Nie, niewiele pamitam z podry powrotnej do Petersburga. Miaa pocztek i koniec,
ale adnego rodka. W stanie przypominajcym trans przesiadaam si z pocigu do pocigu,
walczyam o siedzce miejsca i zasypiaam, przyciskajc do piersi torb, eby nikt mi z niej
niczego nie ukrad. Gdzie po drodze naskrobaam cztery wersy na tylnej stronie koperty,
ktr mam do dzi. Nie musz jej bra do rki, eby wam je zacytowa. Zapady mi gboko
w pami, wryy si w mzg.
...A strach i Muza staj po kolei
U drzwi poety jak wizienny ront.
I wida std
Jak idzie noc bez witu i nadziei38.

38

Przekad Pawa Hertza.

18.
Nadieda Jakowlewna
Poniedziaek, 2 maja 1938 roku
Wedug wadz nasze zesanie minus dwanacie do Woronea skoczyo si niecay
rok temu - dokadnie rzecz ujmujc, o godzinie pitnastej pitnacie 16 maja 1937 roku kiedy czekista o wymizerowanej twarzy i napomadowanych wsach (jak si okazao, klient
uroczej prostytutki, ktra bya nasz ssiadk) podpisa i podstemplowa oficjalny dokument
stwierdzajcy, e Mandelsztam skoczy odbywanie kary, i stalimy si wolni, moglimy
zamieszka w dowolnym miejscu caej radzieckiej Rosji, gdzie tylko dusza zapragnie. Ale by
w tym przemilczany haczyk: potrzebowalimy meldunku, a jedynym miastem, w ktrym go
dostalimy, okaza si Worone.
Co dla poety Mandelsztama i jego maonki oznaczao zesanie do koca ich ycia.
Mimo to bylimy zdecydowani wyjecha. (Gdzie, jak, Bg jeden wie). Pierwszym
zadaniem byo pozbycie si nadmiernego bagau - rzeczy, ktre nagromadzilimy od czasu
przyjazdu do Woronea: wiader, nocnika, patelni, elazka na dusz, niewielkiej
jednopalnikowej kuchenki naftowej, lampy naftowej, pozapadanego materaca i stosu bardzo
pocerowanych koder i kocw, puda z poobijanymi talerzami i spodkami. Cz z tych
przedmiotw oddalimy naszej gospodyni, szwaczce, cz przekazalimy parze wieo
przybyych zesacw, na ktrych Mandelsztam natkn si, gdy rozpaczliwie poszukiwali
pokoju do wynajcia na ulicy Liniejnej. (Nasza gospodyni postanowia, e jestemy jej
ostatnimi lokatorami, bo chciaa mie wolny pokj dla syna). Zapakowalimy ubrania do
walizki, dwch toreb i papierowego worka z rczk ze sznurka i zapaciwszy synowi
gospodyni za pomoc przy niesieniu naszego dobytku, ruszylimy na dworzec. Z meldunkiem
czy bez, cigno nas do Moskwy jak my do pomienia wiecy. Mandelsztam, ktry le
sypia i przez wikszo czasu by przygnbiony, oywi si w chwili, gdy pocig, jadcy na
pnocny zachd, wyruszy z Woronea. W miar zbliania si do Moskwy oywienie to
stawao si coraz wiksze. Nic nie tworzy w tamtych dniach, ale mona byo odnie
wraenie, e czu oddech muzy na plecach.
Mog was zapewni, e Moskwa, do ktrej dotarlimy po dwch i p dniach
wyczerpujcej peregrynacji, zmienia si, od kiedy mieszkalimy tam przed trzema laty. Dugi

pocig wlk si przez przedmiecia, ktrych kiedy nie byo - szerokie, zakurzone bulwary z
blokami z cegy na rnym etapie budowy. Samo miasto wygldao jak po kuracji
odmadzajcej. Budynki z epoki carw czyszczono par wodn i wida byo masywne
budowle wznoszce si pod rusztowaniami, o imponujcych fasadach ze szka i stali, ktre w
moich oczach laika bardzo przypominay dekadencki amerykaski styl zdobniczy, jak
okrelano to w gazetach. Atmosfera spoeczna te si zmienia, cho trudno byoby uzna, e
na lepsze. Zesacy przybywajcy do Woronea przez ostatnie miesice opowiadali o
zaistnieniu w Moskwie nowej klasy obywateli, ktrych nazywali nuworyszami (na co
Mandelsztam w nieczstym ju przebysku dowcipu reagowa powiedzeniem: Lepiej nowi
ni wcale"). Nuworysze zachowywali si tak, jakby mieli pienidze do szastania. Pospiesznie
awansowano nowe kadry urzdnikw (jako e ci, ktrzy byli przed nimi w porzdku
dziobania, zostali aresztowani). Ostatnim krzykiem mody byo otworzenie konta w banku.
(Kiedy miaam pienidze, przypinaam je do wewntrznej strony majtek, jak Achmatowa).
Mieszkania, dacze, uywane meble, gramofony i pyty z komisu, a nawet tak luksusowe
sprzty, jak elektryczna lodwka, podobno stay si atwiejsze do zdobycia, bez wtpienia
dlatego, e tak wielu ludzi znikao w wizieniach lub na zesaniu, pozostawiajc swj
dobytek.
W chwili gdy Mandelsztam postawi nog w Moskwie, zrozumiaam, e mimo ryzyka,
jakie nis ze sob brak meldunku, dobrze zrobilimy, wracajc. Kto mgby pomyle, e
zmylam, ale przysigabym: zmieni si kolor jego skry z szarego na... c, na kolor skry.
Charakterystyczny bysk pojawi si w jego oczach, jakby widoki i odgosy metropolii
odwieyy wspomnienia, przypomniay mu o yciu p r z e d mierci. Szed nawet w
tempie, ktre pozwalao zostawi w tyle limaki. Widzc po raz pierwszy od wielu miesicy
umiech na ustach ma, sama umiechnam si po raz pierwszy od wielu miesicy.
Niczym ydzi, ktrzy dotarli do ziemi obiecanej po latach bdzenia przez pustkowia,
w jednej chwili postanowilimy wymyli sposb na pozostanie w Moskwie. Pierwsz
koniecznoci byo znalezienie miejsca do spania.
I tak zatrzymalimy subowy samochd jednego z ministerstw, ktrych szoferzy
dorabiali jako takswkarze, biorc ludzi na ebka, i pojechalimy do Domu Hercena w
nadziei, e spotkamy tam kogo, kto da nam lokum na jedn, dwie noce.
W rezultacie musielimy zadowoli si poduszkami z wersalki rozoonymi na
linoleum podogi w malekim mieszkaniu jednego z modych poetw, ktrym Mandelsztam
recytowa kiedy swoje wiersze. ona poety, tga i blada redaktorka z miesicznika
literackiego, rozkadajc poduszki na gazetach, powtarzaa, i chtnie bdzie nas goci dwa,

trzy dni, czym dawaa nam jasno do zrozumienia, e nie duej. (Nie mam jej tego za ze. I tak
ryzykowali, przyjmujc pod swj dach ludzi bez meldunku). Mandelsztam, wyczerpany
podr, nie wspominajc o melancholii wywoanej powrotem do Moskwy, rozcign si na
tych poduszkach, opuci nauszniki czapki, eby wytumi gwar dochodzcy z ulicy
Naszczokina, i zaraz zasn.
Okryam go skrzan kurtk w kolorze musztardy i nie rozbierajc si, pooyam
obok.
Pamitam, e pierwszego ranka w Moskwie obudziam si o wicie z potwornym
blem gowy. M spa tak smacznie, e nie miaam serca go budzi. Poszam do azienki,
obmyam twarz i kark zimn, rdzaw wod z kranu, i poczuam si znowu czowiekiem.
Postanowiam zej na d i zapuka do naszego dawnego mieszkania. Kiedy pakowaam si
gorczkowo przed drog na zesanie, zostawiam kilka ksiek, wic teraz pomylaam, e
mogabym je odzyska. I tak natknam si na kartk przyczepion do drzwi naszego
mieszkania: Gdyby kto pyta o Zakonskiego, to jestem na daczy do koca miesica". By
tam rwnie numer telefonu. Nazwisko Zakonskiego nic mi nie mwio, ale skoro mia
telefon i dacz, oznaczao to, e go publikowano, co w tych czasach byo zowieszczym
znakiem; drukowano bowiem jedynie pisarzy, ktrzy podali lini wytyczon przez parti.
Ju chciaam si wycofa, kiedy przypomniaam sobie o kluczu do drzwi ukrytym za listw
blisko wsplnego telefonu, zostawionym na wypadek, gdyby Mandelsztam zapomnia
swojego. Ku mojemu zaskoczeniu nadal tam tkwi, mimo upywu tylu lat. Nikogo nie byo na
korytarzu, kiedy weszam do naszego mieszkania. Widok znajomych cian i odgos naszego
starego szwajcarskiego zegara tykajcego w kuchni sprawiy, e zy napyny mi do oczu.
Ksiki, ktre zostawiam, stay teraz na grnej pce naszej biblioteczki - pierwsze wydania
Dierawina, Jazykowa, ukowskiego, Baratynskiego, Feta, Polaskiego razem z ukochanymi
przez Mandelsztama Wochami: Vasarim, Boccacciem, Vikiem. Zebraam je i usiadam
wygodnie na wyszmelcowanej wersalce, na ktrej siedziaymy z Zinaid i suchaymy
Mandelsztama recytujcego epigram na kremlowskiego grala. Zaczam przeglda strony
tytuowe. I cho pewnie zabrzmi to naiwnie, nagle mnie olnio: N a j l e p s z y m
sposobem
miejsca

uzyskania

meldunku

jest

posiadanie

z a m i e s z k a n i a. Proces mylowy, jakiego dokonaam, wydawa si

wystarczajco prosty do ogarnicia nawet przez byle aparatczyka: poeta Mandelsztam i ja


otrzymalimy przydzia na to mieszkanie w Domu Hercena, on zosta skazany na zesanie
minus dwanacie, ja mu towarzyszyam; teraz, gdy wyrok si skoczy, wrcilimy do
Moskwy i chcemy je odzyska. Nie uwierzycie - sama ledwie mog w to uwierzy, kiedy

wspominam tamten epizod - ale rozumowanie moje wydao mi si tak zdroworozsdkowe jak
na mj pokrtny umys, e od razu postanowiam znale dzielnicow komend milicji.
Wyobracie sobie strach, jaki musiaam stumi, a ktry towarzyszy zwykemu wyjciu
frontowymi drzwiami! Ku mojemu zaskoczeniu funkcjonariusz w dyurce, starszy
mczyzna, ktry, sdzc z wygldu, rozpaczliwie karmi si nadziej, e zdy przej na
emerytur, zanim go aresztuj, wysucha mnie i wzruszy ramionami. Musicie wiedzie, e
wzruszenie ramion w Rosji nie jest rwnoznaczne z nie". Oznacza moe". Oznacza nie
mam wystarczajcych uprawnie do udzielenia wam definitywnej odpowiedzi". Milicjant
poradzi mi, ebym sprbowaa na komendzie gwnej na Pietrowce. Przeszam ca drog
piechot, bo wydawao mi si, e wysiek fizyczny ukoi mi nerwy, dziki czemu zrobi
wraenie zmczonej, a nie zalknionej. Staa tam duga kolejka, w ktrej odczekaam wiele
godzin, eby dosta si przed oblicze oficera milicji w gwnym holu komendy na Pietrowce.
Okaza si modym czowiekiem o dziecinnej twarzyczce - za modym na stanowisko, jakie
piastowa, co wskazywao, e zaj miejsce aresztowanego funkcjonariusza - w okularach o
doskonale okrgych stalowych oprawkach. Unis wzrok, ale nie gow, i spojrza na mnie
ponad oprawkami. Zaczam mu objania nasz sytuacj, ale wszed mi w sowo.
- Nie mona mie przydziau na mieszkanie bez meldunku. A meldunku wam si
odmawia, bo jestecie osob skazan. Nastpny.
- Nie jestem skazana! - krzyknam.
Kobieta stojca za mn szepna mi do ucha: - Cokolwiek chcecie zaatwi, droga
pani, bdziecie miay wiksze szanse, jeli si uspokoicie. Wycignam z torebki oficjalny
dokument i rozoyam go na biurku, tak eby urzdnik mg go przeczyta. I znowu nie
poruszy gow, tylko oczami.
- Tu jest napisane, e jestecie osob skazan - powiedzia.
- Nie mam adnego wyroku. Z wasnej woli towarzyszyam mowi na zesaniu.
Rwnie dobrze mogabym rozmawia z maszyn.
- Tu jest napisane - odpowiedzia zniecierpliwiony - Osip Mandelsztam, skazaniec".
- Osip Mandelsztam jest mczyzn. Ja jestem kobiet.
Zdyam szybkim ruchem zabra cenny dokument z biurka, zanim milicjant waln
pici w blat.
- Osip Mandelsztam jest waszym mem, prawda? Zgodnie z radzieckim prawem
osoby aresztowane i ich rodziny s pozbawione prawa do meldunku w Moskwie. Nie
syszaycie o artykule pidziesitym smym? To, o co oskarono waszego ma, dotyczy
rwnie was. Mog wam zarzuci dziaalno antyradzieck.

Przykro mi to pisa, ale wybiegam przeraona z komendy na Pietrowce.


Po klsce aosnej prby odzyskania naszego lokalu ylimy jak ptaki. Ostatecznie
wyldowalimy w jednym pokoju kwaterunkowego mieszkania w Kalininie, znajdujcym si
na tyle blisko Moskwy, e mona byo do niej przyjeda kilka razy w miesicu. Rozesza
si wie, e Mandelsztam wrci ywy z zesania, wic przyjaciele, do ktrych dotaro
poczt pantoflow, e znowu jest w miecie, przybiegali, eby si z nim zobaczy. udzc
si, e uchroni nas przed drugim aresztowaniem, m recytowa beznamitnie najnowsz od
do Stalina, kiedy tylko nadarza si suchacz. Nie brakowao pisarzy i poetw oferujcych
nam poyczki, ebymy mogli przetrwa" (c o

przetrwa?", pyta Mandelsztam

wzburzony, gdy bylimy sami); by midzy nimi Izaak Babel, okrelajcy samego siebie jako
mistrza sztuki milczenia", ktry podczas jednej z kilku naszych wizyt w pokojach,
wynajmowanych przez niego na drugim pitrze prywatnej willi, powiedzia nam ponuro:
Milczenie nie ocali mnie. Zwacie moje sowa: wkrtce po mnie przyjd".
Kilkoro bliskich przyjaci chtnie dawao nam schronienie w Moskwie, ale dla ich
dobra nie spdzalimy wicej ni kilku nocy w adnym mieszkaniu, eby nasi gospodarze nie
zostali zadenuncjowani na milicji. Achmatowa rzucia wszystko, co robia, i przyjechaa do
Moskwy, gdy tylko dowiedziaa si o naszym powrocie. Mandelsztam i Anna padli sobie w
ramiona. Czy czuam si zbdna? Nie, to pytanie mnie nie obraa. Nigdy nie byli
kochankami, cho, prawd powiedziawszy, czyy ich wizy intymniejsze ni kochankw,
przez co rozumiem, e kochanie si w porwnaniu z ich zayoci byo jak caowanie si
przez szyb. Zdarzay si chwile, temu nie zaprzecz, kiedy ta intymno stawaa mi koci w
gardle, niczym zazdro. Budzili w sobie nawzajem stracon modo. Porozumiewajc si
wasnym jzykiem, ktry ze swej natury wyklucza innych z ich rozmowy, rozmieszali si,
dopki jedno z nich nie dostao krwotoku z nosa. Mandelsztam z zaoonymi za gow
splecionymi domi przemierza pokj dugimi krokami i recytowa wiersze z cyklu
woroneskiego. Anna Andriejewna w zamian deklamowaa wiersz, ktry napisaa po wizycie
w Woroneu poprzedniego roku, co o strachu i muzie, trzymajcych stra przy poecie
znajdujcym si w nieasce. (O ile wiem, tego wiersza nigdy nie opublikowano). Raz
pojechalimy do Petersburga, co z mojego punktu widzenia okazao si bdem przemierzanie ulic, ktre pamita ze studenckich lat, sprawio, e m dra z emocji.
Zostalimy na noc w mieszkaniu Achmatowej, do pna spenialimy toasty za poetw i
konkretne wiersze.
W ktrym momencie usyszelimy dzwonicy na korytarzu telefon. Ssiad wsadzi
gow w drzwi.

- To do was, Anno Andriejewna.


Posza odebra telefon, ale za chwil wrcia, kredowo blada.
- Kto dzwoni? - zapytaam.
- Nikt si nie odezwa. Wymienilimy spojrzenia. Mandelsztam i ja wyjechalimy
rankiem. Anna Andriejewna odprowadzia nas na dworzec. Nigdy nie zapomn ostatnich
sw, jakie m jej powiedzia: - Jestem gotw na mier.
Przy innej okazji spdzilimy popoudnie z Pasternakiem w jego daczy w
Pieriediekinie, p godziny drogi od Moskwy; kiedy bya to posiado Koyczewa, wioska
staa si popularn miejscowoci wrd modnych pisarzy pod koniec lat dwudziestych.
(Nigdy nie dowiedzielimy si, w jaki sposb latem 1936 roku Borys, ktry nieustannie z ask
popada w nieaski, zdoa wej w posiadanie tego domku). adne z nas nie aowao, e jego
nowa (przynajmniej dla nas) ona siedziaa w kuchni w czasie tej wizyty, by unikn kontaktu
z moim mem. Borys Leonidowicz i Mandelsztam przystawili stoki do ozdobnego pieca,
eby byo im ciepo, a ja zostaam na kanapie z kap okrywajc mi nogi. Pasternak
opowiada, e jest na pocztkowym etapie szkicowania powieci o nas wszystkich", i
pokazywa nam ksiki, ktre wanie czyta, o francuskiej rewolucji. Pamitam, e dyskusja
si oywia i musiaam dawa znaki Borysowi Leonidowiczowi, by obniy temperatur
rozmowy, bo baam si przyspieszenia pulsu Mandelsztama.
Pasternak sta na stanowisku, e mona przetrwa, gdy rzdzi terror, ale mj m
krci jedynie gow, uporczywie si z tym nie zgadzajc.
- Jeli oddychasz terrorem - powiedzia - zaraasz si nim. Wszyscy staj si ofiarami:
ci, ktrym spady gowy; kaci, ktrzy te gowy cili; tumy na ulicach, ktre na to patrzyy; a
nawet ci, ktrzy zachowali resztk przyzwoitoci, eby odwrci wzrok.
Ju pniej na dworcu Pasternak, ze zrcznoci zodziejaszka, wsun pienidze do
kieszeni Mandelsztama, kiedy obejmowali si na poegnanie. Odkrylimy je, gdy wieszaam
skrzan kurtk ma po powrocie do Kalinina.
I tak mijay tygodnie, miesice, podczas ktrych Mandelsztam w Kalininie, Moskwie
albo Petersburgu wpatrywa si w okna pokryte kroplami deszczu i powtarza nazwiska ludzi,
ktrzy przepadli w guagu. Kiedy zamykam oczy, potrafi odtworzy jego gos w moich
uszach: Zagadkowy Chardijew z nieproporcjonalnie du gow; Hipolit z szalonym
planem uwiedzenia anioa mierci; eni z paznokciami ogryzionymi do ywego; Wadik z
wierszami tak zagmatwanymi, e nawet sam ich nie rozumia; Pasza z obkacz teori,
zgodnie z ktr Rosja bdzie ocalona, kiedy opiaty stan si religi mas".
Powinnam tu wspomnie o znikniciu, ktre najmocniej nas zabolao - nie mwic o

tym, e byo dla nas najwiksz udrk - naszego przyjaciela i protektora, Nikoaja
Bucharina. Przeledzilimy, co si rozumie samo przez si, jego losy bardzo dokadnie. Jego
nazwisko jako redaktora naczelnego zostao usunite z nagwka Izwiestii" zim 1937 roku i
wkrtce ze szczekaczki na gwnej ulicy w Woroneu dowiedzielimy si o jego
aresztowaniu. (Mandelsztam wyjtkowo si rozsierdzi, syszc wiwatujcych wtedy ludzi).
Potem przez cae miesice nie byo adnych wieci o Bucharinie. A wreszcie odby si bardzo
nagoniony publiczny proces, w czasie ktrego oskarono go o zdrad i spisek na ycie
Stalina. (Jak na ironi Gienrich Jagoda, kiedy szef Czeka, ktry osobicie podpisa nakaz
aresztowania Mandelsztama w 1934 roku, sta si wsposkaronym: Nie bdziemy po nim
paka" - to wszystko, co m powiedzia, gdy o tym usyszelimy). Proces zacz si na
pocztku marca w Sali Padziernika Domu Zwizkw Zawodowych, gdzie - jak skdind
wiedzielimy - Nikoaj Iwanowicz owiadczy si pewnej modej kobiecie, ktra zostaa
potem jego trzeci on. Jego zeznania, opublikowane w Prawdzie", stay si gwnym
tematem rozmw w krgach inteligencji (anszlus Austrii przez Hitlera mia nastpi w bardzo
niedugim czasie), w ktrych Bucharin, mimo bolszewickich proweniencji, by uwaany za
obytego humanist. Zdarzali si i ludzie powtarzajcy stare przysowie: Nie ma dymu bez
ognia", co byo innym sposobem wyraenia, e - biorc pod uwag istniejce okolicznoci odraajcy karze Bucharin" (jak opisywano go w gazetach) byby gupi, gdyby nie
spiskowa przeciwko Stalinowi; byli i inni, a my wrd nich, ktrzy uwaali, e zoy takie
zeznania, eby ratowa on i synka.
Czcigodnego Nikoaja Iwanowicza zabrano do podziemi ubianki i strzaem w ty
gowy wykonano na nim wyrok, jeli wierzy relacjom z egzekucji, ktre ukazay si w
gazetach rankiem 15 marca. Co dziwnym zbiegiem okolicznoci nastpio kilka dni po
naszym przypadkowym natkniciu si na W. Stawskiego, sekretarza generalnego Zwizku
Pisarzy Radzieckich. Pozwlcie, e wyjani. Przestalimy si ju udzi nadziej, e
kiedykolwiek uda si nam zyska moskiewski meldunek; przestalimy si udzi, e uda si
nam przetrwa now fal terroru przewalajc si przez Rosj. Ostatni desk ratunku, ktrej
si kurczowo trzymalimy, bya szansa na to, e - po znikniciu Bucharina - Stawski
przedstawi Stalinowi spraw Mandelsztama, to znaczy przekae mu tekst ody do Stalina, a
wiedzielimy, e zacza ju kry (Pod wzrokiem Stalina rozstpuj si gry"...).
Tymczasem nasze rozpaczliwe i wielokrotne prby umwienia si ze Stawskim spezay na
niczym. Przesiadywalimy caymi godzinami na twardych awkach w jego sekretariacie,
sekretarki obojtnie krztay si przy swoich zajciach. W kocu jednak kto zlitowa si nad
nami. Sekretarz generalny wyjecha z miasta, mwia nam jedna z kobiet. Bra udzia w

konferencji pisarzy na Krymie. Odwiedza kochozy w rnych republikach Zwizku


Radzieckiego. I tym podobne. Ale ktrego dnia, cho moe zabrzmi to nieprzekonujco,
wpadlimy na Stawskiego, ktry wychodzi z budynku, podczas gdy my tam wchodzilimy.
Albo precyzyjniej: to on wpad na nas. Nie widzielimy go od lat i bardzo wtpi, czy w ogle
bymy go rozpoznali, gdyby nie zawoa: - Prosz, prosz, Mandelsztam, wszdzie was
szukaem.
Stawski, wygldajcy na mocno opalonego, ubrany w lniany trzyczciowy garnitur w
kolorze kawy i ciemne okulary, podbieg do nas i serdecznie ucisn rk mojego ma.
- Usiowaem si z wami skontaktowa - mwi gono. - Ale nikt nie wie, gdzie si
teraz podziewacie.
Wszystko, co przyszo Mandelsztamowi na myl w odpowiedzi, niech go Bg
bogosawi, ograniczyo si do: - Kapelusz trzymam tam gdzie zawsze, to znaczy na gowie.
Stawski puci rk ma.
- Wszystko u was w porzdku?
- Nie.
- Ach! C, mam dla was dobr wiadomo, Mandelsztam. Wasz los czeka odmiana
na lepsze. Zaczn od tego, e chcemy da wam i waszej onie skierowania na dwumiesiczne
wczasy w jednym z sanatoriw dla pisarzy poza Moskw. Pobyt tam bardzo dobrze wam
zrobi - zdrowe jedzenie, wiejskie powietrze, mnstwo czasu na sen i dugie spacery po lesie.
Bdziecie jak nowy. A potem zajmiemy si wasz rehabilitacj. Kwestia meldunku w
Moskwie i znalezienie dla was odpowiedniej pracy bd poruszane na najwyszym szczeblu.
Stawski poleci nam, ebymy zgosili si do biura Funduszu Literackiego, gdzie
czekay na nas bilety na pocig do stacji Czarusty, pooonej na trasie do Muromu, i
skierowania do domu wypoczynkowego w Samatisze, oddalonej o dwadziecia pi
kilometrw od Czarustw. Po dotarciu na miejsce miay na nas czeka sanie z koniem,
ktrymi mielimy pokona reszt drogi.
Osip w jednej chwili wpad w eufori.
- Uszczypnij mnie - powiedzia Mandelsztam, kiedy Stawski zasalutowa nam z
tylnego siedzenia limuzyny, odjedajcej od krawnika. - Pewnie tylko mi si ni, e to si
dzieje.
- Problemem jest wytumaczenie tego, c o

si dzieje. - Pamitam, e tak

powiedziaam.
- Ale przecie kady dure odgadby, co si dzieje! Moja oda dotara do uszu Stalina.
Z samej gry dano do zrozumienia, e trzeba si zaopiekowa poet Mandelsztamem. -

Obrci si do mnie, zy. - Dlaczego nie potrafisz przyj dobrych wiadomoci?


- Niepokoj si.
- Czym?
- e nie ma czego takiego jak dobre nowiny; s jedynie ze wiadomoci
zamaskowane jako dobre. miertelnie si boj, e chc ci odizolowa od przyjaci.
miertelnie si boj, e znowu ci aresztuj.
- A jak mamy alternatyw?
- Moemy znale jak chat na odludziu ze zdobionymi okiennicami, uprawia
kartofle, kapust, ogrki, buraki i rzep na niewielkim poletku za domem, trzyma kury i
krow, wymienia jajka i mleko na chleb i puszki ikry.
Mandelsztam a si zarumieni z przejcia.
- Nie oszukasz mnie; chcesz, ebym publikowa pod nazwiskiem A n o n i m.
Nadieko, czy ty nie rozumiesz: maj zamiar mnie rehabilitowa. Moja muza, a moe nawet
erekcja znowu bd przy mnie. Wiersze zaczn stuka niczym pici o szyby okna. Bd si
kocha i pisa wiersze, i publikowa jako Osip Mandelsztam. Redaktorzy bd oblegali nasze
drzwi, eby zdoby prawa do moich dzie zebranych.
Popatrzyam mu w oczy. Rozpaczliwie chcia wierzy, e los si do nas umiechn.
Przypuszczam, e musiaam zrobi dobr min do zej gry, bo powiedzia: - Wiedziaem, e
do mnie doczysz.
Chyba odpowiedziaam: - A co moemy straci, prbujc? - I chyba pomylaam:
Tylko to, co zostao z naszego ycia".
Dlaczego domagacie si szczegw? Jest tylko jeden szczeg majcy dla mnie
znaczenie: od chwili gdy wpadlimy na Stawskiego, miaam nieodparte wraenie, e oto
znalelimy si na stromym i liskim zboczu. Tak, bilety na pocig i skierowania czekay na
nas w biurze Funduszu Literackiego. Tak, tak, przed stacj w Czarustach stay sanie z
koniem, co Mandelsztam wzi za kolejny dowd na to, e jego przyszo idzie ku lepszemu.
Luksusem nad luksusami bya ogromna owcza skra, pooona na siedzeniu. Rozpostarlimy
j i opatulilimy si po ramiona, a tymczasem wonica, stary muyk w wysokich do kolan
sznurowanych butach i w czapce z wilczego futra na stokowatej gowie, unis bat, popdzi
konia i wyruszylimy truchtem do odlegego o dwadziecia pi kilometrw domu
wypoczynkowego w Samatisze.
Zima utrzymywaa si do kwietnia. Jak daleko siga wzrok, krajobraz pokrywaa
warstwa olepiajco biaego niegu, ktry dopiero co napada. Gazie jode uginay si pod
ciarem pokrywajcego je lodu. Niebo byo perowo-niebieskie z pasemkami chmur

dryfujcych na duej wysokoci. Kby pary wylatyway z rozszerzajcych si chrap konia.


Mandelsztam zrobi sobie prowizoryczn zason przeciwsoneczn z doni w rkawiczce i
chon wszystko, wzdychajc od czasu do czasu na widok cudownoci otaczajcej nas
scenerii. Po dwch godzinach muyk zjecha na dziedziniec kochozu, a tam zaprowadzono
nas do izby, gdzie na stole czekao grzane wino i herbatniki, jakby si nas spodziewano.
Mandelsztam nie przestawa zerka na mnie z wyrazem triumfu na twarzy. Do sanatorium dla
pisarzy przyjechalimy o zmierzchu. Mieszkajcy tam na stae lekarz, stary bolszewik, ktry
(powiedzia nam o tym pniej) wzi posad w domu wypoczynkowym w nadziei, e obniy
to jego rang zawodow, czeka na nas przy drzwiach. Zwierzy si nam, e dosta telegram z
Moskwy nakazujcy mu traktowanie Mandelsztamw jako wanych pensjonariuszy. Lekarz
wyglda na uczciwego czowieka; daabym sobie rk uci, e jeli to bya puapka i
czekao nas aresztowanie, nic o tym nie wiedzia. Mandelsztam wspomnia, e zaley mu na
ciszy i spokoju. Lekarz odpowiedzia, e pod lasem jest drewniana chata, suca
kuracjuszom jako czytelnia. Nie wiedzie kiedy wstawiono tam dwa ka i oddano nam
klucze. Rzucilimy ksiki i ubrania na jedn ze sfatygowanych kanap i pooylimy si do
ek, tak jak stalimy, w ubraniach.
Jeden Bg wie dlaczego, ale dopiero wtedy Mandelsztama opady wtpliwoci.
- Moesz mie racj - powiedzia niespodziewanie. - Niewykluczone, e wpadlimy w
puapk. Jeli nas tu zaaresztuj, Pasternak i Achmatowa nie dowiedz si o tym przez cae
miesice.
Kiedy m podupada na duchu, czuam przymus krzesania w sobie optymizmu. Bo
jak inaczej mogabym wytumaczy swoje sowa: - Nie, nie, w kocu Fundusz Literacki
zapaci za przejazd i dwumiesiczny pobyt tutaj, prawda? Nie zrobiliby tego, gdybymy
nadal byli na celowniku Czeka.
- Naprawd tak uwaasz?
- Tak.
Mandelsztam powesela.
- Na pewno masz suszno - powiedzia.
Min kwiecie. Nadzieja zapuszczaa korzenie w ziemi Samatichy. Chodzilimy na
dugie spacery po lesie, spalimy do pna, drzemalimy popoudniami, trzymajc na
kolanach otwarte ksiki wzite z pek czytelni. Czasem budziam si i zastawaam
Mandelsztama ze suchawkami na uszach, suchajcego muzyki z radioodbiornika na krtkie
fale, jaki sta w naszej chacie. Posiki jadalimy w stowce, znajdujcej si blisko gwnego
budynku. Czasami pisarze lub poeci, ktrych znalimy, podchodzili do naszego stolika, eby

pogawdzi z Mandelsztamem. ona nowelisty, tumaczka, zapytaa go, nad czym pracuje.
- Nad utrzymaniem si przy yciu - odpali.
- Wszyscy pracuj nad utrzymaniem si przy yciu - zauway jej m z kwanym
umiechem. - Jej chodzi o sfer artystyczn. Piszecie co ostatnio?
Z jakiego powodu tych dwoje budzio przekor w moim mu.
- Nigdy nie p i s z - odpowiedzia z pozoru niewinnie. - Tworz wiersze w gowie
i dyktuj je Nadiece. To ona je z a p i s u j e.
ona pisarza nie ustpowaa.
- A czy tutaj tworzycie je w gowie?
Jeden z typowych dla niego, upiornych umiechw pojawi si na twarzy
Mandelsztama.
- Tu skupiam si na usuniciu pajczyn z gowy. Kiedy wrcimy do Moskwy - kiedy
oddadz nam z powrotem mieszkanie w Domu Hercena - pewnie zaczn znowu tworzy
wiersze.
A potem... potem ktrego wieczoru...
Dzikuj, tak, zaczn od pocztku.
A potem ktrego wieczoru po kolacji, wygldajc przez okno czytelni na skraju lasu,
zobaczylimy dwa identyczne czarne samochody z biaymi oponami, podjedajce do
gwnego budynku. Osoby w pierwszym wozie pozostay w rodku. Dwch muskularnych
mczyzn wysiado z drugiego auta, jeden ubrany po cywilnemu, drugi w jakim mundurze,
ktrego nie umiaam zidentyfikowa.
- Widziaa to? - zapyta Mandelsztam, zaniepokojony.
Mimo zapadajcego zmierzchu zobaczyam jego oczy.
Byy wielkie ze strachu.
- Pewnie przyjechali na inspekcj domu wypoczynkowego - powiedziaam.
By pierwszy dzie maja, dziewitnacie lat od chwili, gdy nasze cieki si
skrzyoway w kabarecie kijowskiej cyganerii. Stwierdzam to z absolutn pewnoci, bo
pamitam, e kuracjusze stali wok radia na krtkie fale i suchali rozwlekego przemwienia
Stalina. Kiedy wniesiono ogromny piernik, na ktrym byo dwadziecia jeden wieczek, i po
kolacji postawiono go na gwnym stole, ludzie zaczli klaska i tupa. Mandelsztam pochyli
si nade mn i powiedzia, e wiwatuj tak na cze szefa kuchni, a nie dwudziestej pierwszej
rocznicy bolszewickiego wita pracy. Po posiku gocie skupili si przy pianinie, eby pi
brandy i piewa rosyjskie piosenki ludowe. Jeszcze przez cae godziny od naszego powrotu
do chaty na skraju lasu syszelimy, jak na cay gos piewali patriotyczne pieni. Kiedy udao

mi si zasn, przyniy mi si ikony, co jest powszechnie uwaane za zy omen. mier


spoziera zza ikon. Pamitam, e usiadam gwatownie, z trudem apic oddech. M stara si
mnie uspokoi: - Teraz nie mamy si czego obawia - mwi. - Najgorsze ju za nami.
O wicie obudziy mnie ptaki wiergoczce na drzewach wok czytelni. Jak zawsze
zaraz po przebudzeniu sprawdziam, czy Mandelsztam oddycha. Usyszaam pukanie.
Zarzuciwszy na siebie szlafrok, poczapaam boso przez pokj i otworzyam drzwi,
obmylajc reprymend, jak dam kuracjuszowi, ktremu zachciao si ksiki z czytelni o
tak barbarzyskiej porze. Ale przede mn sta lekarz. Ciko dysza, jakby przebieg dugo
caego boiska do piki nonej. Za nim spostrzegam dwch atletycznie zbudowanych
mczyzn. Ten w cywilnym ubraniu, przechodzc bokiem, wymin doktora.
- Szukamy Osipa Mandelsztama.
Mandelsztam zmaterializowa si za mn.
- Poeta Mandelsztam to ja.
Obaj mczyni przepchnli si obok mnie do pokoju.
- Osipie Emiljewiczu Mandelsztam - owiadczy cywil. - Jestecie aresztowani za
zamanie artykuu pidziesitego smego kodeksu karnego. - Wydaje mi si, e pokaza
Mandelsztamowi nakaz aresztowania, ale nie jestem tego do koca pewna.
M, ktry by w bielinie, skin gow. Zebra si w sobie, potem podszed do
kanapy, wcign szare spodnie i bia koszul bez konierzyka, upchn j za paskiem i
zapi po sam szyj. Kiedy obaj mczyni obserwowali go w milczeniu, zaoy szelki,
marynark od garnituru, skarpetki i buty. Rozejrza si wok, sprawdzajc, czy o czym nie
zapomnia, woy skr w kolorze musztardy mimo stosunkowo ciepej pogody o tej porze
roku. Spod ka wycign papierowy worek z rczk ze sznurka i zacz wrzuca do niego
rzeczy: jednotomowe wydanie Puszkina pod redakcj Tomaszewskiego, par koszul, ktre
uprasowaam poprzedniego dnia, kilka zmian bielizny i skarpetek, weniany szalik zrobiony
na drutach, ktry dostalimy od ony redaktora po pierwszym aresztowaniu Osipa, kostk
myda, grzebie, puszk proszku i szczoteczk do mycia zbw. Otuliam szczelniej
szlafrokiem odrtwiae ciao i usiadam na ku jak sparaliowana. M podszed do mnie.
- Pojed ze mn do Czarustw.
Mczyzna w mundurze, ktrego nie umiaam zidentyfikowa, wtrci si: - To
niedozwolone.
Mandelsztam pochyli si i pocaowa mnie w usta.
- W takim razie do widzenia.
- Do widzenia - odpowiedziaam. Spojrzaam na snopy sonecznego wiata wpadajce

przez okno. Kiedy si odwrciam, ma ju nie byo. Usyszaam, jak oyy silniki
samochodw. Drzwi czytelni otworzyy si. Lekarz stan na progu z doni przycinit do
serca.
- Brak mi sw - powiedzia, przybity tym, co si stao. On rwnie odszed szybko,
zostawiajc za sob otwarte drzwi.
Nie potrafiam okreli mini w moim ciele, ktrych poruszenie pozwolioby mi
przej przez czytelni i je zamkn. Nie pamitam, jak dugo siedziaam na ku. To mogy
by cae godziny. Pamitam jednak, e mwiam do siebie. Pamitam, e usiowaam
pogodzi si z moj now tosamoci, powtarzajc j w kko na gos.
- Jestem wdow po poecie Mandelsztamie. Jestem wdow po poecie Mandelsztamie.
Jestem wdow po poecie Mandelsztamie. Jestem wdow po poecie Mandelsztamie. Jestem
wdow po poecie Mandelsztamie.

19.
Prawdopodobnie Osip Emiljewicz
rodek lub koniec wrzenia 1938 roku
(Kopia listu zamieszczonego poniej zostaa wspaniaomylnie ofiarowana autorowi
[w styczniu 1965 roku, w dwudziest pit rocznic mierci Izaaka Babla, torturowanego, by
przyzna si do szpiegostwa, i rozstrzelanego] przez Jekatierin ., kobiet mieszkajc w
Moskwie, ktra wycierpiaa trzy lata w guagu i woli pozosta anonimowa. Ona i jej zmary
m, krytyk literacki, autor wasnego [nieopublikowanego, a potem skonfiskowanego]
magnum opus o poezji rosyjskiej sprzed rewolucji bolszewickiej, przyjanili si blisko z
Mandelsztamami i wielokrotnie ryzykowali, nocujc ich u siebie, gdy Osip i Nadieda
prowadzili w Moskwie ycie cyganw po powrocie z Woronea. List przyszed w kopercie
zrobionej, rzecz jasna, z szarego papieru pakowego. Nadano go w Uan Bator, z nazwiskiem i
adresem Jekatieriny . jako odbiorcy, napisanymi atramentem wielkimi literami. Nie byo na
nim adresu nadawcy. Niedatowany, niepodpisany poza zwodniczo dwuznacznym,
przywodzcym na myl szyfr, Nadal tacz" na kocu, list zosta bardzo starannie napisany
odrcznie owkiem, literami penymi zawijasw, i wypenia kompletnie dwie strony karty
tytuowej i dwie strony czystej kartki, wyrwane z egzemplarza tomiku Puszkina pod redakcj
Tomaszewskiego. Zaczyna si od nazwiska Jekatieriny . i jej adresu w Moskwie
wypisanymi w narysowanej ramce. Po nich nastpuje sowo Hafleama - Nadzieja", ktre jest
rwnie imieniem ony Mandelsztama, Nadiedy. To, oraz kilka odniesie do Nadieki, daje
podstaw do przypuszcze, e autorem listu jest Osip Mandelsztam. Jeli, a na to wyglda,
ten dokument rzeczywicie mona przypisa Mandelsztamowi, jego powstanie naleaoby
datowa mniej wicej na rodek lub koniec wrzenia 1938 roku, kiedy poeta by w drodze do
obozu na Syberii po drugim aresztowaniu. Zasadne wydaje si te przypuszczenie, e nada"
go w tradycyjny sposb, jakim posugiwali si winiowie, to znaczy wyrzuci przez szpar w
pododze bydlcego wagonu, gdy wiozcy go pocig mkn nocami przez miasta i wsie).
Nadzieja: Moje drugie aresztowanie, a zliczam je na palcach lewej rki i mam jeszcze
trzy, zanim przerzuc si na praw, byo o tyle niezwyke, e byo zwyke. Wyczuwaem, e
cho czekici zachowywali wszelkie pozory, w sumie rutynowo powtarzali, jak robotnicy

przy tamie montaowej, te same sowa po raz setny, a moe tysiczny. Robili wraenie
znudzonych na mier, gdy wyruszylimy do Moskwy. Trzech z nich ze mn w samochodzie,
jeden mkn przed nami w drugim aucie z wczon syren, eby oczyci drog, gdy
blokoway j ciarwki albo krowy. Dowodzcy czekista, ten sam, ktry pokaza mi nakaz
aresztowania, chcia mnie nawet poczstowa kubkiem herbaty z termosu. Odmwiem, bo
baem si, e moe by zatruta, na co on wzruszy ramionami i sam j wypi. Drugiej ju mi
nie zaproponowa. W Czarustach zatrzymalimy si w kantynie wojskowej na obiad zoony z
[nieczytelne] i czarnego chleba. Siedziaem midzy dwoma onierzami, niemal jakbym by
gociem, a poniewa dostaem jedzenie ze wsplnego kota, byem w stanie je przekn.
aden z onierzy siedzcych przy innych stoach nie zwraca na mnie najmniejszej uwagi.
Kiedy podjlimy przerwan podr, wiksz cz drogi przedrzemaem na tylnym siedzeniu
samochodu, podpierajc gow torb, ktr utknem midzy oparciem siedzenia a oknem.
Kiedy zblialimy si do Moskwy, obudzio mnie radio [prawie nieczytelne; moe to by
trzeszczce przy wczeniu"]. Jaki gos oznajmi zmian planw. Czekistom rozkazano, by
zawieli aresztanta na posterunek milicji na przedmieciach. Kiedy to usyszaem, zaczem
si trz i nie mogem nad tym zapanowa - pomylaem, e zabior mnie do jakiej piwnicy,
by zastrzeli z pistoletu, co ju mi si przecie przydarzyo. Podjechalimy pod komisariat.
Rozdygotanego tak, e ledwie mogem i, wprowadzono mnie do rodka, gdzie oficer starszy
stopniem od pozostaych - przeciwnie ni Ty, Nadieko, nigdy nie byem dobry w
identyfikowaniu rang na podstawie zotych lub srebrnych naszywek na pagonach czy
konierzykach - poprowadzi mnie przez gwny hol i przez drzwi na dziedziniec. Kaza mi
zaj tylne miejsce w lnicym amerykaskim packardzie, stojcym przy schodach, z
wczonym silnikiem i onierzem Uzbekiem za kierownic. Oficer usiad obok szofera i
packard wystartowa, dudnic oponami po kocich bach, gdy nabiera szybkoci na ulicy, przy
ktrej stay bloki tak niedawno wybudowane, e jeszcze nie miay szyb w oknach. (Czy okna
mona nazywa oknami, jeli nie odbijaj wiata?) Poczuem, e zaraz zaczn si dusi,
dlatego opuciem szyb i wtedy wanie odkryem, e bya gruba jak mj kciuk, co
pozwalaoby okreli j jako kuloodporn, z rodzaju tych, o jakich czyta si w gazetach. Dao
mi to asumpt do przypuszcze, e auto naleao do kogo wanego. Prawdopodobnie przez
kilka minut, bo moje poczucie czasu zniko razem z widzeniem kolorw i z moj muz,
packard pdzi szos. Minlimy ogromny plakat z czekist w stalowych rkawicach,
duszcym wa z gowami Trockiego i Bucharina. Nie potrafiem zgadn, czy bya to
reklama nowego filmu, czy zwyka propaganda. Packard zjecha z szosy na jednopasmow,
wybrukowan drog biegnc w las, ktrej pocztek by zastawiony szlabanem. Oficer na

przednim siedzeniu machn niewielk przepustk przed szyb. Wartownik zasalutowa i


podnis szlaban. Jechalimy dalej przez par minut, a potem skrcilimy w lewo w jeszcze
wsz drog. Za zakrtem zatrzymano nas przy posterunku obsadzonym onierzami
uzbrojonymi w karabiny maszynowe. Niektrzy z nich trzymali na krtkich smyczach psy
obronne. Wysoki pot z drucianej siatki cign si po obu stronach posterunku tak daleko, jak
byem w stanie dojrze, to znaczy raczej blisko, bo znajdowalimy si w rodku gstego lasu,
gdzie rosy sosny i brzozy. A teraz bdzie co dziwnego, Nadieko. Za nastpnym zakrtem
sta ogromny plakat ze Stalinem blokujcy przejazd. By rozmiarw plakatu kinowego, ale
sta pionowo i przedstawia Stalina w lekkim rozkroku, z uniesion brod i zapatrzonego w
dal ponad wierzchokami drzew. Ubranego w zwyk kurtk od munduru zapit pod szyj i
mikkie flanelowe spodnie, zatknite za dugie do kostek cholewki butw. Ku mojemu
najwikszemu zdumieniu packard nie zwolni i przejecha prosto przez gigantyczny plakat
wiszcy w poprzek drogi. Kochana Nadieko, niemal syszaem Twj gos w uszach,
mwicy: Uspokj si, kochany, znowu to sobie jedynie wyobraasz". Prawd mwic,
wcale nie byem pewny, czy to dziao si naprawd, czy tylko w mojej wyobrani, a do
chwili gdy zerknem przez wsk szpar tylnego okna i zobaczyem rozerwane krawdzie
plakatu powiewajce w cugu wywoanym naszym przejazdem. (Nadal tam jeste, Nadieko?
Nie potrafi ustali, czy suchasz?) Znane mi sowa - Stargawszy odlegoci len" - rozlegy
si w mojej gowie, gdy podalimy wirowym podjazdem w ksztacie owalu, minlimy
psa, wybiegajcego z budy, minlimy parterowy barak z Uzbekami w mundurach polowych,
siedzcymi przed nim i czyszczcymi bro na skadanych stoach. Packard wjecha na
dziedziniec przed will, ktra bya za dua na dacz i za maa na sanatorium, z przeszklonymi
werandami z trzech stron. Uzbecy z karabinami maszynowymi gotowymi do strzau otoczyli
samochd. Jeden z nich szarpniciem otworzy tylne drzwiczki. Kiedy signem po torb,
oficer siedzcy z przodu pokiwa do mnie palcem. Wemiecie j potem", powiedzia. Po
czym?", zapytaem. Po [nieczytelne]". Opatuliwszy si musztardow skrzan kurtk,
wysiadem z packarda. Wielki mczyzna, ktry wyda mi si jakby znajomy, wystpi
naprzd i dokadnie mnie przeszuka. Zdj ze mnie skrzan kurtk i zawiesi j na otwartych
tylnych drzwiczkach samochodu. Jeli szukacie broni - powiedziaem - to niczego takiego
nie mam. A nawet gdybym mia, to i tak nie wiedziabym, jak jej uy". Na co odpowiedzia:
Milcze". Kiedy przesta obmacywa moje spodnie i kostki, wyprostowa si. Nie
poznajecie mnie?", zapyta. A poniewa nie odpowiedziaem, mwi dalej. Wasik. Jestem
szefem kremlowskiej ochrony. Nasze cieki skrzyoway si, kiedy przywieziono was na
spotkanie z szefem kilka lat temu". Kto jest panem tego domu?", spytaem. Wydawa si

zaskoczony moim pytaniem. No przecie chozjain, eby uy rosyjskiego wyraenia, jest tu


panem domu, cho wspomniany dom rozciga si od Batyku do Morza Czarnego, od
lodowcw Arktyki do Oceanu Spokojnego". Dajc mi gestem znak, ebym za nim poszed,
Wasik obrci si na picie i wszed do budynku. Ogldajc si, eby sprawdzi, czy za nim
podam, szed na tyle wolno, e byem w stanie dotrzyma mu kroku. Przeszlimy przez
pokoje wypenione solidnymi meblami. W jednym z nich sycha byo z radia muzyk
klasyczn, jaka kobieta czycia tam jednoczenie dywan. Ach, najdrosza Nadieko, tu
podam szczeg, ktry wywoa Twj umiech: na cianach nie byo adnych dzie sztuki, ani
jednego portretu generaw, ktre widziaem na Kremlu, jedynie kartki wyrwane z
magazynw, ze zdjciami: sielankowe zimowe krajobrazy, Kreml widziany z rnych stron,
ohydna wiea w Kijowie, cudowna wiea Eiffla widziana z lotu ptaka (caa strona z jakiej
paryskiej gazety). Byo tam te kilka zdj aktorek teatralnych i filmowych. (Jedna z nich
zadziwiajco przypominaa nasz przyjacik Zinaid Zajcew-Antonow. Zastanawiam si
czasem, co si stao z t kochan dzieweczk. Ale nie zrozum mnie le, Nadieko, nie tskni
za seksem, brak mi intymnoci, jaka powstawaa, gdy si z ni kochaem, a Ty patrzya.
Intymno zawsze bya dla mnie ostatecznym orgazmem). Skrciwszy w dugi korytarz,
dotarlimy do drewnianych drzwi z czym, co Francuzi nazywaj vasistas39. Doszy mnie zza
nich przytumione gosy Umiechajc si lekko, Wasik otworzy je szeroko i usun si na
bok. Znalazem si przy wejciu do jadalni, w ktrej byo omiu, dziesiciu mczyzn,
niektrzy w ciemnych zagranicznych garniturach, dwch miao na sobie mundury z caymi
rzdami orderw na piersiach i zotem na pagonach. W jednej chwili rozpoznaem kilku
obecnych jako ludzi, ktrych zdjcia widywaem w gazetach. Kaganowicz sta przy kredensie
i nakada na bliny, ktre mia na talerzu, kawior i mietan. Mootow, z charakterystycznymi
wsami, ziemist cer i czujnymi oczami, podnis na mnie wzrok, a potem z jakiego
powodu pokrci gow, jakby chcia przepdzi much, siedzc mu na czubku nosa, i wrci
do jedzenia. Nikita Chruszczw, gono mlaskajc, koczy je udko, a potem otar usta
rkawem koszuli. Jzef Stalin, chozjain, zajmowa pierwsze miejsce u szczytu stou. Dola
sobie wdki do wina, ktre mia ju w szklance, i pi je maymi ykami. Jeden z mczyzn,
ktrych nie rozpoznaem - niski, o bladej, zielonkawej cerze alkoholika i w pince-nez, w
ktrym odbijao si wiato yrandoli - spostrzeg mnie i powiedzia co po gruzisku. Stalin
spojrza na niego. Tutaj mwimy wycznie po rosyjsku, awrientiju Pawowiczu",
powiedzia z przygan. Przywoa mnie gestem zdrowej rki. Wchodcie, nie stjcie tam -

39

Vasistas (fr.) - wywietrznik, niewielkie okienko.

krzykn. - Beria was nie ugryzie". Wskaza puste krzeso naprzeciwko siebie po drugiej
stronie stou. Czstujcie si jedzeniem, potem porozmawiamy". Podszedem do kredensu,
naoyem sobie na talerz troch ledzi i marynowane cebulki, nalaem wody do szklanki i
ruszyem do miejsca, ktre mi wskaza.
Sam Stalin bardzo si zmieni od czasu, gdy ostatni raz widziaem go na Kremlu.
Przyty co najmniej dziesi kilogramw - brzuch wypycha mu bluz z przodu. Postarza si i
byo to wida, wosy mu si przerzedziy, blizny po ospie stay si czerwiesze. Do
kalekiego ramienia trzyma w kieszeni bluzy. Odchyli si na krzele tak, e jego ciar
spocz na tylnych nogach mebla, i przyglda mi si uwanie. Zauway sztywno mojego
barku i ramienia i spyta, co si stao. Wyjaniem, e spadem z pierwszego pitra szpitala i
zamaem bark. Wypadki si zdarzaj", odezwa si, podcigajc chore rami.
Stalin postawi krzeso z powrotem na czterech nogach, wsta, podszed do olbrzymiej
mapy wiata, zakrywajcej ca cian jadalni. Dlaczego miasta wok Leningradu nadal
nosz dawne niemieckie nazwy z czasw Katarzyny? - zapyta gronie. Obrci si do
jednego z generaw. - Taka sytuacja nie moe by tolerowana. Zmiecie je na poczciwe
rosyjskie nazwy". Oficer wycign z kieszeni niewielki notes i co w nim zapisa. Stalin
przeszed przez pokj i stan za mn. Czy to moja wyobrania sprawia, e poczuem jego
oddech na karku? Usyszaem, jak powiedzia: Rozczarowalicie mnie, Mandelsztam.
Przeczytaem wasz tak zwan od. Jest o wiele gorsza od tego pierwszego gwnianego
kawaka, ktry o mnie napisalicie. Za kogo mnie uwaacie, za niepimiennego wieniaka?
Nadal gardzicie Stalinem - nie potraficie zmusi si do oddania mu hodu. Po raz drugi
obrzucilicie go botem. - Obszed szczyt stou i zmczony, opad na krzeso. - Nie jecie?"
Straciem apetyt", odpowiedziaem. Prychn przez nos. I wcale si nie dziwi!" - Obrci
si do innych i krzykn: - I wcale si nie dziwi!" Kilka osb siedzcych przy stole
pokiwao energicznie gowami, zgadzajc si z nim. Jest w tym jaka nauczka - Stalin smci
dalej. - Chciaem od niego wiersza, kiedy on nie chcia go napisa. Teraz, kiedy napisa, nie
mam z tego adnego poytku, bo nie jest ju poet, jakim by, kiedy odmwi napisania dla
mnie wiersza. - Mwi do innych, ale peen zoci wzrok mia wbity we mnie. - Na pierwszy
rzut oka ta oda udaje, e jest hodem dla Stalina, ale na swj znacznie subtelniejszy sposb
jest czym zupenie przeciwnym". Chyba wymamrotaem: Nie rozumiem", bo sta si
jeszcze bardziej poirytowany. Oczywicie, e rozumiecie. Jestecie autorem tego baracha.
Jak moglibycie nie rozumie? - Odwrci si do pozostaych goci. - Wynocha, wynocha,
wszyscy wynosi si. To, co mam do powiedzenia, jest przeznaczone wycznie dla uszu
poety". Kociaki, jak Stalin nazywa swoich wsppracownikw, o czym powszechnie

wiedziano, ruszyy do drzwi. Chruszczw wyszed, zabierajc ze sob talerz. Stalin wycign
kawaek papieru z kieszeni na piersiach bluzy i gosem penym sarkazmu zacz odklepywa
wersy mojej ody. Co znaczy: Pod wzrokiem Stalina rozstpuj si gry? To moe by
rozumiane jedynie jako echo podstpnych odniesie do waszego pierwszego wiersza o
kremlowskim gralu. Co znaczy: Chc powiedzie - nie Stalin - chc nazwa go
Dugaszwili? Czyby nazwisko Stalin nie chciao wam przej przez usta, Mandelsztam?
Dlaczego Dugaszwili, no, chyba tylko po to, eby zwrci uwag na jego nierosyjskie
pochodzenie? A kogo obchodz moje gruziskie korzenie? Napoleon by Korsykaninem,
Hitler jest Austriakiem, nie Niemcem. Nawet ten kutas, Winston Churchill, ktry zwdziby
wam kopiejk z kieszeni, jeli spucioby si go na chwil z oka, jest w poowie
Amerykaninem". Uwierz mi, Nadieko, kiedy powiem, e prbowaem si broni. le
zrozumielicie to, co napisaem" - zaczem, ale przerwa mi, zanim mogem doda choby
sowo. Co znaczy: Artysta, miujcy bojownika, ktry zawsze jest obok. Czybycie
sugerowali, e yjemy w pastwie policyjnym, gdzie Stalin albo jego czekici patrz wam na
rce dwadziecia cztery godziny na dob? - Uderzy kartk wierzchem doni. - I jeszcze to, na
rany boskie. Wywicie si z tego, jeli potraficie: Umiecha si - umiechnity niwiarz.
Czy chocia przez sekund wydawao si wam, e kto, kto to usyszy, nie pomyli od razu o
pospnym niwiarzu, odbierajcym ycie? Ha! I tu! Nie zauwayem tego za pierwszym
razem, kiedy czytaem to gwno: Pochylajc si na podium, niczym ze szczytu gry - znowu
wspominacie te pierdolone gry - siga ponad wzgrzami gw. Co to znaczy, Mandelsztam,
ten kreowany przez was obraz Stalina sigajcego ponad wzgrzami gw? To wraca znowu
w ostatniej zwrotce: W dali, gdzie nikn wzgrza ludzkich gw. Teraz wiem, e
powinienem kaza was zastrzeli, kiedy pierwszy raz nabazgralicie o Stalinie. Z dobroci
serca daem wam trzy lata - w notce przy waszym nazwisku napisaem wasn rk izolowa
i zachowa przy yciu - i czym mi odpacacie? Chamem! Zdrad! Odnonikami do wzgrz
ludzkich gw w dali! Rwnie dobrze moglibycie postawi drogowskaz skierowany na
wschd z napisem: Tdy do guagu Stalina! Mj Boe, zuchwaoci! - Twarz mu
zwiotczaa, ledwie porusza ustami, gdy powiedzia: - Bawicie si ogniem, Mandelsztam.
Wic musicie si poparzy". Sign do kieszeni bluzy, wyj usk kuli i zoony kawaek
papieru. Pchn usk po stole w moj stron. Podniosem j. uska bya zgnieciona, jakby
strzelono ni do czego. Mikroskopijnymi literami, tuszem, napisano na niej nazwisko:
Bucharin. Tak, tak. Widz, e zaczyna wam wita - Stalin gardowa. - Tej wanie kuli
uyto do egzekucji zdrajcy Nikoaja Bucharina. Kazaem chirurgowi wyj j z jego czaszki i
oczyci z resztek mzgu. Wasz opiekun, Bucharin, napisa do mnie, bagajc o morfin, bo

wola raczej sam si zabi, ni dosta kulk w eb, ale nie uznaem tego listu za godny
odpowiedzi. Ten list was take zainteresuje. Bucharin napisa go na krtk chwil przed
wydaniem wyroku przez sd. - Zaoywszy okulary, Stalin rozoy kartk. - Koba, dlaczego
chcesz mojej mierci?" Wyszeptaem: Dlaczego z a b i l i c i e Bucharina?" Stalin
zmiesza wino z wdk i jednym haustem wypi p szklanki. Zapominacie, gdzie jestecie,
Mandelsztam. Ja nie zabiem Bucharina. Czeka odkrya, e dopuci si zdrady. Sdziowie
ocenili dowody i skazali go na najwyszy wymiar kary. Kat go zabi. Stalin nie mia z tym
wszystkim nic wsplnego. - Chozjain bekn, zasaniajc usta rkawem. - Bucharczyk by
intelektualnym garbusem - powiedzia. - Mj zmary ojciec mawia, e tylko mogia
wyprostuje garbatego". Wydaje mi si, e na wp podniosem si z krzesa. Ale on by
niewinny", zawoaem. Stalin prychn. Niewinny! Nikt nie jest niewinny. Pozwlcie, e co
wam opowiem. Miaem jedenacie lat, kiedy nad brzegiem rzeki w Gori powieszono dwch
bandytw. To byli modzi, przystojni mczyni z wsami jak trzeba, ubrani w szerokie
spodnie. Wlokc kajdany po polnej drodze, podeszli do szubienicy i zaczli przekomarza si
z eskortujcym ich stjkowym. Jeden ze skazacw puci do mnie oko, kiedy zakadali mu
ptl na szyj. Kiedy ich ciaa opady i dyndali na kocach sznurw, dwch grubych
pomocnikw andarma chwycio ich za nogi i cigno, eby przyspieszy zgon. W stanie
uniesienia przebiegem wtedy ca drog do chaty o cianach ze somy i bota, eby
powiedzie mojej witej matce, e wiem, jak mona oszuka mier: puszcza si do niej oko,
droczy si z ni, nie pozwala, by wida byo po czowieku cholerny strach, e oto koczy
jedyne ycie, jakie istnieje, wbrew temu, o co modl si prawosawni popi, bo prawdziwe
ycie jest jedynie przed mierci. Tego ranka, zupenym przypadkiem, zaszed do nas z
comiesiczn wizyt mj ojciec, Wissarion, robotnik z fabryki obuwia. Oddech mierdzia mu
tani wdk, gliniany dzbanek mia zawieszony na piersi. Szalony Beso, jak nazywali go
kumple od kieliszka, by przysadzistym mczyzn ze zmierzwion brod. Wraca z
caonocnej hulanki, jak sobie fundowa, kiedy mia troch grosza w kieszeni". (Nadal tu
jeste, Nadieko? Skup si na kadym sowie, ktre Ci przeka, nikomu ich nie powtarzaj,
zabierz je ze sob do grobu). Wissarion - Stalin opowiada dalej, cay czas dolewa wdki do
wina i pi, a powieki mu si przekrwiy - postawi dzbanek na pce i wycign skrzany
pas ze szlufek pciennych spodni, ktre mia na sobie. Wiedziaem, czym to pachnie, wic
skuliem si w kcie. A co tym razem zbroi Soso?, bagalnie pytaa matka. Chwycia
pijanego ma za rk. Odburkn co, obrci si i uderzy j pici w twarz. Widziaem, jak
krew pocieka jej z nosa. Ojciec pochyli si nade mn. Przyznawaj si, wrzasn. Do
czego? - odkrzyknem. - Nic nie przeskrobaem. Wissarion skl mnie, Boga Ojca i Jezusa

Syna. Gdzie jest napisane, e trzeba kogo zapa na gorcym uczynku, eby si przyzna do
zego zachowania?, powiedzia do mnie. Matka zacza znowu go baga. Dlaczego chcesz
go bi, skoro jest niewinny? I mj ojciec, kutas jeden, odpowiedzia: Bij go, eby
wiedzia, e nie ma czego takiego jak niewinno i e wie, czego si dopuci, nawet jeli ja
tego nie wiem. I zacz chosta mnie po ramieniu, ktrym zasoniem gow. Tym ramieniu!
- Stalin unis kalekie lewe rami. - Im bardziej upieraem si przy swojej niewinnoci, tym
mocniej mnie tuk. Bi mnie, a z rkawa koszuli zostay strzpy, a rami mi spucho, skra
popkaa i trysna krew". Stalin zamilk, ciko dyszc. Zapytaem go, czy jego ojciec nadal
yje. Smay si w piekle - odpowiedzia. - Moi biografowie pisz, e zgin mierci
bohatera. Moja wita matka powiedziaa mi kiedy, e zapi si na mier i skoczy na
cmentarzu dla ubogich. Nie wyjawia szczegw. Ja nigdy nie zapytaem. Sra na niego".
Po jakim czasie zebraem si na miao, by zapyta Stalina, dlaczego opowiada mi
o ojcu. Jego odpowied nie spodoba ci si, Nadieko. Powiedzia: Mwi wam o tym
dlatego, e rozmawiam z trupem. Bucharina nie ma ju w pobliu, eby uratowa was po raz
drugi. Posuchajcie, szykuje si wojna z Hitlerem. Jeli dobrze rozegram swoje karty, moe
uda mi si odwlec j w czasie do 1942, moe 1943 roku. Wycignem waciwe wnioski z
wojny domowej w Hiszpanii, zwaszcza za z bitwy o Madryt, gdzie niesawna pita
kolumna, zoona z sympatykw Franco, sabotowaa obron miasta od wewntrz, eby
pomc czterem kolumnom oddziaw nacjonalistw atakujcym od zewntrz. Zanim
wybuchnie wojna z Niemcami, musz oczyci parti, wypleni z niej sabeuszy i
niedowiarkw. Wzicie pod lup miliona czonkw z wadz bolszewickiej partii, kilka
pokazowych procesw i tysice mniej publicznych rozpraw, kara odpowiadajca zbrodni to,
biorc pod uwag choby poow tego, co mogliby zrobi wichrzyciele, powinno zosta
uznane za wyprzedzajce uderzenie w pit kolumn. Musz wyeliminowa kolaborantw,
zanim podnios by, eby wspiera Hitlera. Moja kampania przeciwko potencjalnym wrogom
musi by podporzdkowana zasadzie, zgodnie z ktr nie ma czego takiego jak niewinno.
Takie co nie istnieje na wiecie. Na kadym ze stu pidziesiciu milionw rosyjskich
obywateli, z wyjtkiem mojej witej matki, ciy jaka wina. Lenin jest pierwszy na tej
licie. Moja Nadieda zajmuje tam wysok pozycj.
Wszyscy starzy bolszewicy - Kamieniew, Zinowiew, Trocki i inni - te na niej s.
Podobnie jak ulubieniec partii, Bucharin. A take ulubieniec poezji, Mandelsztam".
Och, Nadieko, powierniczko moich trosk, powiadam ci, e suchaem Stalina, jak si
sucha szaleca. I wtedy przypomniao mi si opowiadanie Tostoja o czowieku, ktry
widziany z daleka robi wraenie wariata. Z bliska jednak dostrzegao si, e ten czowiek po

prostu ostrzy n. Chozjain, jeli mona tak powiedzie, wydawa si szalony, ale on ostrzy
n. Odsunem krzeso od stou i [nieczytelne], Stalin mwi do siebie, kiedy cofaem si do
drzwi. Porusza ustami, jak starzec pogrony w zadumie. Usyszaem, jak mwi: Im bliej
bdziemy powodzenia, tym aktywniejszy bdzie nasz wrg. A skoro teraz wykazuje najwicej
energii i niszczycielskiej siy, powinno by to wzite za znak, e jestemy na granicy
zwycistwa".
Po tym zdarzeniu, najdrosza Nadieko, nastpio rozczarowanie. Zabrano mnie na
ubiank, zarejestrowano, ale nikt mnie powanie nie przesuchiwa. Byo tak, jakby moja
wina zostaa ju przesdzona. Staem si wrogiem ludu, wichrzycielem, agentem
zdyskredytowanego i rozstrzelanego Bucharina. Pozostawao jedynie okrelenie odpowiedniej
kary do mojej wyimaginowanej zbrodni. A mwic o zbiegach okolicznoci, przez jaki czas
dzieliem cel z Christoforowiczem, czekist, ktry mnie przesuchiwa po pierwszym
aresztowaniu. Na pewno pamitasz go, Nadieko, cho nie rozpoznaaby go, gdyby ci mija
na ulicy. Strasznie zmizernia, jego elegancki kiedy mundur wisi na nim jak na wieszaku,
straci wikszo wosw i ca pewno siebie. Nie prbowa si tumaczy; powiedzia
jedynie, e jego upadek by nieunikniony w tym sensie, i czekici wspinaj si po drabinie
kariery, demaskujc swoich bezporednich przeoonych jako zagranicznych agentw,
dlatego jedynie spraw czasu pozostawao zadenuncjowanie Christoforowicza przez
podwadnych. Zapytaem go, czy podpisa zeznania dotyczce popenionych przez niego
przestpstw. Odpowiedzia, e zeznania byy uyteczne w tysic dziewiset trzydziestym
czwartym roku, a zarzuty wobec wroga ludu wymagay wtedy pewnej wiarygodnoci. Dzisiaj,
przynajmniej tak twierdzi, wymylaj zarzuty z sufitu - nie wahaj si oskara ydw o
szpiegostwo na rzecz Hitlera - zeznania stay si zbdne, jako e organa nie musz
dokumentowa winy podejrzanych, to oni musz dostarczy dowodw na wasn niewinno.
Christoforowicz zosta skazany na dwadziecia lat obozu pracy bez prawa do korespondencji
- ze wszystkich ludzi wanie on wiedzia najlepiej, co to oznacza w praktyce - i zabrany
transportem przede mn. Odkryem, e ju go nie ma, kiedy pewnego dnia wrciem z
ubikacji i zastaem cel pust. Zostawi mi list, w ktrym napisa: Przesuchiwanie was byo
szczytowym osigniciem mojej kariery. Nie wiem, czemu nie zastrzelilimy was w tysic
dziewiset trzydziestym czwartym".
W kocu postawiono mnie przed sdem i po kilku minutach skazano na pi lat
cikich robt za dziaalno kontrrewolucyjn. Biorc pod uwag mj stan fizyczny,
rozumiem, e ten wyrok jest rwnoznaczny z kar mierci. Przeniesiono mnie do wizienia w
Butyrkach, gdzie grupuje si winiw do transportu na Syberi. Ja i kilkuset innych

skazacw zostalimy 9 wrzenia wsadzeni do zakrytych ciarwek i zawiezieni na mao


uywan stacj towarow pod Moskw, a tam zaadowano nas do bydlcych wagonw.
Pewien uprzejmy stranik powiedzia mi, e wysyaj nas do obozu przejciowego Druga
Rzeczka" niedaleko Wadywostoku na radzieckim Dalekim Wschodzie i bdziemy tam
czeka na transport do jednego z guagw na Kamczatce. Bagam Ci, Nadieko, wylij
paczk ze swetrami, rkawiczkami i mydem do obozu przejciowego Druga Rzeczka".
Cauj Twoje oczta, scaowuj zy, ktre z nich popyn, gdy jakim cudem list ten do Ciebie
dotrze. Nadal tacz.

20.
Fikrit Szotman
Niedziela, 8 stycznia 1939 roku
Telegram upowaniajcy skazanego zeka Sz744239 do powrotu do Moskwy z obozu
przejciowego Druga Rzeczka", dokd trafiem po skoczeniu odsiadki, wymienia pierwszy
dostpny transport, ktrym okaza si jeden z wagonw pierwszej klasy sprzed rewolucji. Tak
wanie wyruszyem w podr na zachd - jako pasaer pocigu Kolei Transsyberyjskiej,
penego oficerw jadcych do domu na urlop. awki byy obite tapicerk, co spodobaoby si
mojej obozowej onie, Magdzie, gdyby ze mn bya, ale z przykroci stwierdzam, e tak si
nie stao. Zostao jej jeszcze pi lat do odsiedzenia, kiedy pomachaa mi na poegnanie, gdy
motorowa barka odbia od nabrzea na Koymie. (Nie dotkno mnie specjalnie, e
jednoczenie na zboczu wzgrza taksowaa wzrokiem nowo przybyych winiw; na jej
miejscu postpibym tak samo). Pocig jecha do Moskwy trzy dni bez trzech godzin, co byo
ogromn popraw w stosunku do dziewitnastu dni w bydlcym wagonie w pierwsz stron.
Jako e moimi towarzyszami podry byli oficerowie, w innym wagonie ustawiono kuchni
polow, a sieranci roznosili gorce posiki - na porcelanowych talerzach, ni mniej, ni wicej
- dwa razy dziennie. Poniewa byem jedynym cywilem w wagonie, oficerowie uznali, e
musz by jakim wanym czekist, i odnosili si do mnie z duym szacunkiem. Pozwalaem
im myle, e jestem tak wpywowy, jak uwaali.
Dwch czekistw w mundurach - jeden by pukownikiem! - czekao na mnie na
peronie, kiedy pocig wjecha na dworzec w Moskwie.
- Szotman Fikrit? - zapyta pukownik, patrzc do gry, bo znacznie przewyszaem
go wzrostem.
- Ten sam - odpowiedziaem.
A potem byo tak. Pukownik przytkn pasko uoon do do daszku i odda mi
klasyczny salut, jaki mona zobaczy tylko w radzieckiej Rosji. Prawd powiedziawszy,
bysna mi w tpym bie myl, e salutowa komu, kto znajdowa si za mn, ale nie byo
tam nikogo na tyle blisko, eby oddawa mu honory. Nie chcc wyj na le wychowanego,
oddaem mu salut.
- Samochd ju czeka - owiadczy, traktujc mnie z duym szacunkiem, podobnie jak

oficerowie z pocigu.
Wic by nie pomyla, e takie cackanie si ze mn rzuca mnie na kolana, wzruszyem
obojtnie ramionami i poszedem za nim przez tum pasaerw do ogromnego gwnego holu
dworca, a potem na zewntrz. Jak mona si byo domyla, kapral Uzbek sta tam na
baczno przy otwartych drzwiczkach lnicego granatowego packarda z Ameryki.
Wcisnem si na tylne siedzenie z kolanami pod brod. Kiedy opuciem okno, eby wpuci
troch powietrza - moskiewska zima to lato w porwnaniu do zimy na Syberii - zauwayem,
e szyba jest gruba na palec. Przypuszczam, e takie wanie samochody robi si w Ameryce,
cho nie rozumiem, dlaczego grube szko miaoby by lepsze od cienkiego. Ku mojemu
zaskoczeniu czterech milicjantw na motorach wyskoczyo przed packarda i blokowao inne
pojazdy na skrzyowaniach, ebymy mogli przejeda na czerwonym wietle. miaem si,
widzc ludzi, usiujcych zajrze do samochodu, eby zobaczy wanego aparatczyka, ktry
by wadny zatrzymywa dla siebie ruch uliczny. Po kilku minutach zauwayem przed nami
mur Kremla przy ulicy nazwanej imieniem Maksima Gorkiego i przyszo mi do gowy, e on
ma co wsplnego z ksikami, bo przypomniaem sobie, jak Magda czytaa na gos jego
nekrolog w koymskim tygodniku mniej wicej dwa lata wczeniej, dziki czemu
dowiedziaem si, e umar. Gdy dotarlimy do muru, majc cudowny plac Czerwony po
lewej stronie, packard skrci w prawo, potem w lewo przez niewielki mostek i
przejechalimy przez kremlowsk bram, o ktrej akurat wiedziaem, e nie jest publicznie
dostpna.
Przez cay czas pytaem sam siebie, dokd mnie zabieraj i po co.
Na dziedzicu Kremla samochd podjecha pod niski budynek z cegy. Uzbek
wyskoczy z auta, eby otworzy drzwiczki. Soce wiecio nad kopu cerkwi, a ja
musiaem przesoni oczy rk, eby cokolwiek widzie. Pukownik musia pomyle, e mu
salutuj, bo ponownie mi zasalutowa. Wybiegajc przede mnie, Uzbek otworzy frontowe
drzwi budynku. Szef ochrony towarzysza Stalina, ten sam, ktry przeszukiwa mnie, zanim
ucisnem Stalinowi rk w tysic dziewiset trzydziestym drugim roku, a zapamitaem
go, bo by prawie tak duy jak ja - jego nazwisko ucieko mi z pamici, ale przy odrobinie
szczcia wrci, zanim skoczycie zapisywa moje odpowiedzi na wasze pytania - czeka w
sieni. Tyle e tym razem mnie nie zrewidowa. Kiwn na mnie gow, ebym za nim poszed
w d po schodach. Podeszlimy do przeszklonych drzwi z jakim napisem, a on ponownie
kiwn gow, ebym wszed do rodka. Co oczywicie zrobiem. I za tysic lat nie
zgadlibycie, gdzie si znalazem. Ot byem w zakadzie krawieckim, tak, prawdziwym
zakadzie krawieckim z czterema mczyznami pochylonymi nad maszynami do szycia marki

Singer" - a znam j, bo w cyrku mielimy tak sam do reperowania kostiumw - zawzicie


naciskajcymi na peday. Na wieszakach przy cianie wisiao wicej garniturw, ni da si
policzy, na pkach na drugiej cianie leay sterty poskadanych koszul i butw. Krawiec
ydowskiego pochodzenia, przygarbiony mczyzna o krconych wosach, zacz bra ze
mnie miar, posugujc si centymetrem, ktry nosi zawieszony na szyi. Mamroczc co do
siebie, Izraelita zdj granatowy garnitur z wieszaka.
- Bdziemy musieli poduy ramiona i spodnie - powiedzia do ochroniarza.
- Jak dugo to potrwa?
- Dwadziecia minut.
- Zrobicie w dziesi.
Krawiec poda spodnie jednemu ze szwaczy, a marynark innemu, oni za zostawili
to, czym byli akurat zajci, i przystpili do pracy. W czasie gdy poduali rkawy i nogawki,
kazano mi rozebra si do bielizny. Dostaem bia koszul z dopitym do niej konierzykiem,
sznurowane buty z prawdziwej skry ze szpiczastymi noskami, przez co uwieray mnie w
palce. Kiedy szwacze skoczyli poprawki, wyprasowali nowe mankiety i rkawy elazkiem,
ktre wygldao, jakby byo poczone sznurem z gniazdkiem elektrycznym. Co jeszcze
wynajd? Przymierzyem garnitur, zapiem dwurzdow marynark i obejrzaem si w
lustrze wielkoci czowieka. Gdyby Magda moga mnie zobaczy, pomylaaby pewnie, e
ma zwidy po czajfirze. Izraelita zaproponowa mi kilka krawatw do wyboru, ale poniewa
nie wiedziaem, jak wie si krawat, zbyem go ruchem rki i zapiem koszul pod szyj,
tak jak robimy w Azerbejdanie. Moje stare ubranie - pcienne spodnie i flanelow koszul,
ktre naleay kiedy do obozowego ma Magdy, samobjcy, filcowe walonki z przetartymi
podeszwami - zostay wrzucone do tekturowego puda stojcego na pododze. Kiedy
zapytaem, czy dostan je z powrotem, ochroniarz si rozemia. Izraelici przy maszynach do
szycia te zaczli si mia. Nie chcc, eby pomyleli, e nie rozumiem dowcipu, miaem
si razem z nimi.
W nowych butach, skrzypicych pod moim ciarem, i w nakrochmalonym
konierzyku drapicym mnie w szyj poszedem za ochroniarzem przez podziemne przejcie
owietlane co kilka metrw elektrycznymi arwkami. (Wiem, e elektryczno nie ronie na
drzewach. Zastanawiaem si, czy gasz je na noc, eby zaoszczdzi pienidze). Na kocu
przejcia byy spiralne schody, po ktrych weszlimy na trzecie pitro i stanlimy przed
zamknitymi drzwiami. Ochroniarz - ach, wanie przypomniaem sobie jego nazwisko:
Wasik; Agrippina mawiaa, e nie mam tgiej gowy, ale przecie niele sobie radz,
prawda? - i tene Wasik wyj pk kluczy, dopasowa jeden z nich do zamka, a drzwi, jak si

okazao, z elaza, otworzyy si z klikniciem. Ruszyem za nim w gr po kolejnych


schodach i potem korytarzem do pokoju z politurowanymi awami przy cianach. Za biurkiem
z trzema aparatami telefonicznymi siedzia bezwosy mczyzna z trdzikiem. Za nim na
cianie wisia inspirujcy portret towarzysza Lenina, z prawym ramieniem rozcinajcym
powietrze, przemawiajcego z drewnianego podestu do tumu robotnikw.
- Ju tu jest - powiedzia ochroniarz.
Bezwosy mczyzna podnis suchawk telefonu i powiedzia: - Ju tu jest. Podnis wzrok. - Wprowadcie go.
W drzwiach wstrzymaem oddech: w tym samym pokoju towarzysz Stalin ucisn mi
rk, kiedy zdobyem srebrny medal w Wiedniu. Niski mczyzna w wojskowej kurtce sta
przy jednym z okien i patrzy na kremlowsk cerkiew, w ktrej kopule odbijao si wiato
soca. Wasik kaszln, zakrywajc usta pici. Mczyzna przy oknie obrci si powoli ku
mnie. To by towarzysz Stalin we wasnej osobie, niszy, starszy i bardziej zmczony, ni go
zapamitaem, gdy spotkalimy si sze lat wczeniej. Podcign spodnie, przeszed koo
biurka i wycign ku mnie delikatn do.
- Stalin - powiedzia.
Ucisnem mu rk, uwaajc, by nie robi tego za mocno.
- Szotman Fikrit - zdoaem wypowiedzie, bo brakowao mi tchu, oddychaem
przecie tym samym powietrzem co osoba, ktr podziwiaem najbardziej na wiecie.
Towarzysz Stalin wyj ze srebrnej szkatuki papierosa o dugiej tekturowej tutce i
chcia mnie te poczstowa.
- Kiedy paliem skrty z machorki - powiedziaem - ale rzuciem palenie, wasza
wielmono.
- Sam wolabym nie pali - odpowiedzia, trzymajc pomie maej zapalniczki przy
papierosie. Zacign si. Mam zamiar rzuci palenie w dniu, kiedy Ameryka stanie si
komunistyczna.
Obszed biurko, usiad na zwykym krzele i wskaza na drugie krzeso po mojej
stronie biurka. Musiaem wyglda na niepewnego, bo Wasik warkn na mnie: - Siadaj, na
rany Boga.
Wic usiadem.
Towarzysz Stalin powiedzia: - Bardzo dobrze was pamitam, Szotman, ludzi waszych
rozmiarw nie zapomina si atwo. Bylicie mistrzem w podnoszeniu ciarw i mielicie
kontuzjowane kolano. Kiedy kremlowscy lekarze spieprzyli operacj, Chruszczw wpad na
genialny pomys, eby zrobi z was siacza cyrkowego. Jak si wam wiodo od tamtej pory?

Bardzo si przejem tym, e towarzysz Stalin, dwigajcy na swoich barkach ciar


radzieckiego pastwa, nie wspominajc o wiatowym ruchu komunistycznym, pamita o
kim tak niewanym jak Fikrit Szotman. Rzecz jasna, powiedziaem mu prawd.
- Byem oskarony o to, e jestem sabotayst, bo miaem nalepk z wie Eiffla na
kufrze i carskie obligacje w szufladzie tego kufra. Odpracowaem cztery lata w kopalni zota
na Koymie.
- Znam Syberi - powiedzia towarzysz Stalin. - Mwic wprost, to powd waszej
wizyty. - Przejrza co, co wygldao na stert telegramw. - Komendant Drugiej Rzeczki"
zameldowa, e natknlicie si na poet Mandelsztama, kiedy czekalicie na transport po
odsiedzeniu wyroku.
- Mam kopoty z powodu Mandelsztama? - wypaliem.
- Odpowiadaj szczerze na pytania towarzysza Stalina, a wszystko dobrze si dla ciebie
skoczy - odezwa si Wasik, stojcy przy cianie.
- Nie macie adnych kopotw - zapewni mnie towarzysz Stalin. - Zastanwcie si,
bez popiechu. Powiedzcie, co wiecie o tym Mandelsztamie.
- Kiedy dotarem do Drugiej Rzeczki" mniej wicej w poowie padziernika, byo
tam toczno od winiw. W barakach brakowao wolnych prycz, dlatego wcisnem si pod
plandek rozwieszon midzy dwoma barakami. Nie narzekam, po prostu was informuj,
wasza wielmono. Nastpnego ranka zauwayem nagich mczyzn siedzcych na ziemi
przed latryn, obszukujcych ubrania i grzebicych sobie nawzajem we wosach, eby znale
wszy, i miadcych je midzy paznokciami, gdy na nie natrafiali. Rozpoznaem jednego z
tych winiw. To by Mandelsztam.
- Jak moglicie go rozpozna? Spotkalicie go wczeniej?
- Dzieliem z nim cel w tysic dziewiset trzydziestym czwartym roku, kiedy
przesuchiwano mnie na ubiance.
- Ha! Wic tu si to czy. - Towarzysz Stalin zacign si papierosem, wypuci dym
i rozwia go rk, eby nie traci mnie z oczu. - Jaki by Mandelsztam, kiedy poznalicie go
na ubiance?
- Prawd powiedziawszy, wasza wielmono, czasami zachowywa si jak
pomyleniec. Wydawao mu si, e moe przechodzi przez ciany. Przechwala si, e by na
spotkaniu z wami na Kremlu, opisywa przejcie korytarzem, gdzie na cianach wisiay
portrety rosyjskich generaw. By bardzo tajemniczy i powiedzia, e gdybym si
dowiedzia, o czym rozmawialicie, byoby to dla mnie niebezpieczne. W kocu podciby
sobie yy kawakiem stuczonej miski, gdybym go nie powstrzyma.

Zauwayem na twarzy towarzysza Stalina grymas niezadowolenia. A potem


powiedzia co, czego do tej pory nie rozumiem: - Nigdy nie spotkaem si z Mandelsztamem
na Kremlu. Mwic cile, poza Kremlem te nie.
- Nigdy nie uwierzyem w t histori o spotkaniu z wami - dodaem szybko. Ale nie
do koca byo to prawd. Osip Emiljewicz opisa spotkanie z towarzyszem Stalinem tak
szczegowo, e nawet nie przyszoby mi do gowy, e je zmyli.
- Opowiedzcie mi o pobycie Mandelsztama w Drugiej Rzeczce".
Musz szczerze przyzna, e gdy zamkn oczy, widz poet, bo tak wanie nazywali
go wszyscy w obozie, wyranie, jakby sta przede mn. Mgbym niemal wycign rk i go
dotkn.
- By chudy jak patyk, wasza wielmono. Chudy i kruchy jak patki lodu zsuwajce
si z dachu baraku, kiedy wyjdzie soce. Nie chcia bra miski z kasz polan tuszczem ani
z owsiank, jak dostawalimy dwa razy dziennie - ba si, e stranicy chc go otru.
Wybiera skrki chleba, obierki z kartofli i szpik z koci ze mietnika za barakiem stowki i
to jad, cho nie mia wielu zbw i musia dzisami mamla jedzenie. Kiedy konwj z
winiami wyruszy do guagw na Kamczatce, znalazem pust grn prycz w baraku
numer jedenacie, baraku Mandelsztama, i zostaem waciwie jego opiekunem: nosiem go
na barana do latryny i z powrotem, do izby chorych, kiedy narzeka na skurcze odka, ble
w piersiach albo podwjne widzenie. W listopadzie zacz wia syberyjski wiatr ze stepw.
Kiedy szlimy do ani, co zdarzao si raz na dwa tygodnie, ubrania nam zamarzay w
wilgoci ani - spodnie opieralimy o ciany i wyglday, jakby kto mia je na sobie.
Mandelsztam zabija rce i tupa nogami, eby jako si rozgrza. Jego musztardowa skrzana
kurtka bya w strzpach i trzs si przez cay czas. Owinem mu szyj zapasow koszul
niczym szalikiem, ale to nic nie dao. Ktrego dnia skazany o nazwisku Archangielski prawdziwy kryminalista, nie z artykuu pidziesitego smego, jak my - poprosi
Mandelsztama, eby zadeklamowa co przestpcom, ktrzy mieszkali na strychu baraku. Ta
proba bardzo podniosa na duchu Osipa Emiljewicza. Przeczesa wosy palcami i domi
wygadzi szmaty, ktre mia na sobie. Pomogem mu wej po drabinie na strych, ogrzewany
piecykiem na drewno i owietlony lamp naftow. te wiato sprawio, e jego ta skra
wydawaa si jeszcze bardziej zacona. Posadziem Mandelsztama, ktry chud i sab coraz
bardziej z kadym mijajcym dniem, na wysokim stoku, a on zacz czyta z niewielkiej
ksiki, ktr wszdzie ze sob nosi w kieszeni, eby mu jej nie ukradli. Co jaki czas
wpatrywa si w kryminalistw i koczy wiersz, nawet nie zagldajc do ksiki.
Deklamowa te inne wiersze, napisane przez kogo o nazwisku Worone, jak mi si wydaje.

Przestpcy suchali go z ogromn uwag. Czasami Archangielski lub inny skazany prosi go o
powtrzenie jakiego wiersza albo eby powiedzia, co okrelona linijka albo okrelone sowo
znacz. Kiedy suchaem go razem z przestpcami, nie mog powiedzie, ebym wiele
rozumia z tego, co recytowa, ale mogem sobie wyobrazi, jaki musia by Osip Emiljewicz,
gdy by mody i silny, i nie umiera ze strachu. Pomidzy kolejnymi wierszami Archangielski
albo inny skazany dawa mu kromk chleba albo marynowanego grzybka z puszki, a nawet
kostk cukru ze soika penego kostek cukru. Mandelsztam nie ba si kryminalistw - nawet
mu do gowy nie przyszo, e mogliby go otru - dlatego przyjmowa, co mu dawali.
Ostatecznie recytowa kryminalistom dwa, trzy razy w tygodniu a do...
Towarzysz Stalin pochyli si na krzele do przodu.
- A do?
- A do czasu, gdy do Drugiej Rzeczki" dotar tyfus plamisty. Pierwsze przypadki
zgoszono w poowie grudnia. Choroba szybko si rozprzestrzeniaa. Kady, kto dosta
gorczki, by zamykany w baraku kwarantanny. Nikt nie przyjeda ani nie wyjeda. Co
rano zaraeni winiowie oprniali kuby z nieczystociami przez okno baraku. Szybko
rozesza si wie, e wszyscy, ktrzy trafili do tego baraku, umieraj. Osip Emiljewicz baga
mnie, ebym nie pozwoli go zabra na kwarantann. Dygota tak mocno, e wcignem go
na moj grn prycz, bo tam byo cieplej, i okryem swoim i jego kocem. Kiedy rano
przyszli sanitariusze w maskach na ustach, eby zabra winiw z gorczk, udao mi si
jako ukry przed nimi Osipa Emiljewicza, bo zasoniem go wasnym ciaem. A potem
ktrego ranka, kiedy bya moja kolej na przyniesienie racji kaszy, inni winiowie
zauwayli, jak si trzs i poci pod kocami. Gdy wrciem, powiedzieli mi, e ma gorczk, i
zagrozili, e donios na nas obu, jeli od razu nie zabior go do baraku kwarantanny.
Owinem go w koce i zaniosem, ale do obozowego szpitala. Lekarz w szpitalu, te z
artykuu pidziesitego smego, jak my, rozebra Osipa Emiljewicza, umy go, cho bya to
ju tylko skra i koci, gbk i ciep wod. Potem wyczesa mu wszy z wosw, brody i
wosw na dole, i pooy go spa na wojskowym ku z prawdziwym siennikiem. Przez
nastpne dni spdzaem z nim tyle czasu, ile mogem. Bardzo czsto bredzi bez sensu.
Ktrego razu kaza mi obieca, e wyl telegram do zwizku pisarzy z informacj, e
kiepsko si czuje i dlatego nie przyjdzie tego dnia na wieczr autorski. Innym razem smci,
e zastrzykami zaraono go wcieklizn, jeszcze innego dnia, pod koniec grudnia, pnym
popoudniem, musiaem zdrzemn si przy jego ku. Kiedy si obudziem, zobaczyem, e
wpatruje si we mnie szeroko otwartymi oczami dziecka, i pomylaem, oto przed mierci
wrci do bezpiecznego dziecistwa. Syszycie mnie, Osipie Emiljewiczu?", wyszeptaem.

Odpowiedzia tak cicho, e musiaem przystawi ucho do jego ust, eby cokolwiek
zrozumie. Mwi co o bezbolesnym ukuciu gasncego wiata ostatniej gwiazdy.
Powtarzaem jego sowa, a nauczyem si ich na pami, cho to, co znaczyy, pozostao dla
mnie tajemnic. (Bolenie czy bezbolenie, nie mam pojcia, jak odlega gwiazda moe kogo
uku). Sign potem pod szorstki koc i zacz si bawi ptaszkiem, a ja pomylaem, e
przed mierci przeszed z dziecistwa w stan niemowlctwa. Nie wstydz si powiedzie, e
odwrciem gow, eby nie widzia ez w moich oczach. Po jakim czasie wziem si w
karby i znowu na niego popatrzyem. Mandelsztam nadal wpatrywa si we mnie szeroko
otwartymi, niewinnymi oczami dziecka, tyle e zastygymi w bezruchu, a on sam nie
oddycha. Wyszedem na korytarz i gestami przywoaem lekarza, ktry sta na samym jego
kocu, ale mnie zrozumia i przybieg. Przystawi kieszonkowe lusterko do ust
Mandelsztama, a skoro nie pojawia si na nim mgieka ycia, popatrzy na mnie i pokrci
gow. I powiedzia: mier nie jest smutna, jeli przed ni nie byo ycia". Napisa
nazwisko Osipa Emiljewicza i dat - dwudziesty sidmy grudnia tysic dziewiset
trzydziestego smego roku - na takiej jakby etykiecie i przymocowa j drutem do palucha
poety. Owinem ciao w kawa ptna, lecy obok, ktry suy do takich celw, i
wyniosem go do rowu za ostatnim barakiem, w ktrym leay ju trupy zabitych przez
epidemi tyfusu. W pobliu sta spychacz, gotw zasypa rw ziemi, kiedy nie bdzie ju w
nim wicej miejsca. Wskoczyem do dou, wcignem za sob Osipa Emiljewicza i uoyem
go na zmarznitej ziemi. Rozchyliem ptno i uoyem mu na oczach dwa paskie kamyki
rzeczne, bo tak si robi w Azerbejdanie, gdy grzebie si kogo znacznego. I pomylaem, e
kto powinien odmwi modlitw czy co w tym rodzaju, bo przecie umar, dlatego
powiedziaem: Boe ydw, nie przywizuj zbyt duej wagi do zarzutw przeciwko poecie
Mandelsztamowi, bo to nie jego wina, e nie by poyteczny spoecznie". Kiedy tego
wieczoru spotka mnie Archangielski, chcia si dowiedzie, czy poeta na tyle dobrze si
poczu, e przyjdzie i bdzie deklamowa kryminalistom. Odpowiedziaem, e nie, nie czuje
si dobrze na tyle, eby deklamowa, jako e, prawd powiedziawszy, nigdy ju nie bdzie
deklamowa, bo umar.
Gdy skoczyem opowiada o mierci Mandelsztama, usyszaem, jak towarzysz
Stalin gono oddycha przez nos. Nadal trzyma w rku papierosa, ale go nie pali. Wycign
nastpny telegram ze sterty na biurku i powiedzia: - Komendant obozu wymieni tyfus jako
przyczyn zgonu.
Musiaem wzruszy ramionami, bo towarzysz Stalin zagrzmia: - To by tyfus,
prawda?

- Nie znam si na medycynie, wasza wielmono. Kto moe wiedzie, dlaczego kto
umiera? Jeli chodzi o Osipa Emiljewicza, to mg umrze z godu, bo ba si je cokolwiek,
co pochodzio z przydziau. Mg umrze z braku snu, bo przez cae noce rzuca si po pryczy
w dygocie. Winiowie Drugiej Rzeczki" czasami daj za wygran i umieraj, kiedy opuci
ich nadzieja, sam Mandelsztam tak powiedzia na kilka dni przed wasn mierci.
- Zatem Mandelsztam naprawd nie yje? - odezwa si towarzysz Stalin. - Jestecie
pewni, e to wanie jego pochowalicie?
Potwierdziem skinieniem gowy.
Towarzysz Stalin zdusi papierosa w popielniczce, cho nie dopali go do koca. (Na
Koymie, w Drugiej Rzeczce" winiowie byli gotowi zabi za p wypalonego papierosa).
Wsta z krzesa, obrci si i zapatrzy w okno. Dostrzegem wiata dochodzce z okien pod
arkadami GUM-u po przeciwnej stronie placu Czerwonego. Kiedy towarzysz Stalin ponownie
si odezwa, widziaem, e jest wcieky.
- Gdyby ten dure da mi wiersz, kiedy go chciaem, nic z tego by si nie wydarzyo.
C, sra na niego. Sam si zabi wasnym olim uporem. Ja nie mam z tym nic wsplnego.
I wtedy car radzieckiej Rosji zrobi co, co mnie miertelnie przerazio: zacz wali
pici w szyb okna, najpierw lekko, potem coraz mocniej, a nabraem pewnoci, e szko
zaraz pknie, ale po chwili domyliem si, e musi by rwnie grube jak w packardzie. I
krzycza gosem, ktrego nie rozpoznawaem: - Kutas! Co ja teraz zrobi?
Wasik ruszy przez pokj, ale towarzysz Stalin, z czoem przycinitym do okna,
wstrzyma go machniciem rki. Poczuem ucisk doni ochroniarza na wasnym ramieniu,
tym z niemal ju zupenie wyblakym wytatuowanym portretem Stalina. Podyem za
Wasikiem, minlimy poczekalni i poszlimy dalej korytarzem. Potem Wasik obrci si do
mnie i powiedzia ostrzegawczym tonem: - Ani sowa nikomu o tym, co tam widziae.
- Towarzysz Stalin jest dla mnie wielkim bohaterem - odpowiedziaem. - Poza tym nie
widziaem nic niezwykego.
Wasik otworzy kopniakiem drzwi do toalety. Na pododze stao tam tekturowe pudo
z pciennymi spodniami i flanelow koszul, ktre naleay kiedy do Magdy ma
samobjcy, oraz moje filcowe walonki ze zdartymi podeszwami.
- Garnitur, koszula i buty, ktre da ci krawiec, byy tylko wypoyczone - powiedzia.
Nie byo mi przykro, e musz woy stare ubranie. Co mi mwio, e Agrippina,
ktr miaem zamiar odnale, i tak uznaaby, e garnitur szyty na miar, z dwurzdow
marynark, do mnie nie pasuje.

21.
Anna Andriejewna
Pitek, 4 czerwca 1965 roku
Nie, nie, wtpi, czy chciaabym zrobi to ponownie, nawet by odda przysug
Nadiedzie. Nie teraz, nigdy Dzisiaj, gdy przywouj wspomnienia o Osipie Mandelsztamie,
pojawia si razem z nimi okrelony bl, a szczerze mwic, do si ju wycierpiaam jak na
jedno ycie: rozstrzelanie pierwszego ma, aresztowanie i mier w guagu trzeciego ma, i
to, e mj syn od lat gnije w wizieniu jako zakadnik mojego poprawnego" zachowania.
Kiedy amerykaski poeta Frost, stary, czerwony na twarzy i siwy, odwiedzi mnie w tysic
dziewiset szedziesitym drugim roku (wadze upary si na nasze spotkanie w jednej z
tych luksusowych dacz w Komarowie, byle nie w mojej skromnej chacie; przypuszczam, e
nie chciay, eby zobaczy, w jaki gnj mnie wdeptano), powiedziaam mu, e przeszam ju
przez wszystko: bied, kolejki pod wizieniami, strach, wiersze znane tylko z pamici,
spalone wiersze.
I upokorzenie, i al; niekoczce si upokorzenie, niekoczcy si al. Frost by
yczliwym starszym panem, nie chcia mi wyrzdzi adnej krzywdy, ale kiedy zdaam sobie
spraw, e oczekuje ode mnie rozmowy o Osipie, sowa popyny mi z ust, zanim pat mzgu
odpowiadajcy za jzyk zdy sformuowa zdanie. Usyszaam, jak mwi: - Nic to panu
nie da. Nawet gdybym panu opowiedziaa, i tak nie byby pan w stanie tego poj.
Rosja, wrzca cigym buntem, ktr znamy, ktrej nienawidzimy, ktr kochamy i
ktrej si boimy, jest zastrzeona dla Rosjan. To nie jest bardzo skomplikowane: ciaem
jestem tu, w Anglii, eby odebra doktorat honoris causa w Oksfordzie, ale umys, serce,
dusza, animusz zostay tam, w Rosji. Gdyby ludzie jakim cudem posiedli sztuk porzucania
cia, my Rosjanie nie moglibymy opuci Rosji. A dobrotliwi ludzie, jak Frost, nie potrafi
tego zrozumie, bo maj jedynie wstemplowane w paszporty rosyjskie wizy. Trzeba byo
przey lata trzydzieste, eby to poj, a nawet i wtedy si tego nie rozumie.
Jeli si nad tym zastanowicie, przekonacie si, e powiedziaam wam wszystko, co
wiem o kochanym, drogim mi Osipie i bez wtpienia jednym z najohydniejszych rozdziaw
tysicletniej historii Rosji.

Epilog
Robert Littell
Niedziela, 23 grudnia 1979 roku
Od razu po przyjedzie do Moskwy zadzwoniem do pani Mandelsztam. Kilka lat
wczeniej, po dekadach koczowniczego ycia, przyznano jej wreszcie moskiewski meldunek,
dziki ktremu osiada w stolicy. Zaprosia mnie i moj towarzyszk na herbat. Trzymajc
pod pach najwiksz bombonierk, jak mona byo kupi za tward walut w hotelowym
sklepie, zbiegem na d do takswki. Zawioza nas do pospnego bloku na dalekich
przedmieciach, penych szeciopitrowych budynkw z cegy, ktre wydaway si
zbudowane ju jako walce si budy, podupadajce od tamtej pory nieprzerwanie. Kiedy
otworzyy si drzwi mieszkania na parterze, stanlimy przed nisk, wyniszczon, wychud
kobiet, starek, podczas gdy w rzeczywistoci bya jedynie dobrze posunita w latach.
Modzi poeci opiekowali si na zmian wdow po Mandelsztamie. Jeden z nich, gdy
przyjechalimy, parzy herbat i wykada ciastka w malekiej kuchence. Pani Mandelsztam
na wp leaa na kanapie przez wikszo czasu naszej wizyty, sporadycznie, ale zawsze po
pewnych ceregielach, czstujc si czekoladkami z bombonierki, ktr trzymaa na kolanach.
- Nigdy nie umiaam przewidzie smaku czego na podstawie ksztatu - powiedziaa z
roztargnieniem.
Niewielkie mieszkanie byo straszliwie przegrzane. Miaa na sobie bia, prost, lun
sukienk bez rkaww. okcie ostro rysoway si pod skr, ktra zwieszaa si z koci i
ukadaa w mikkie fady. Rozmawialimy po angielsku, ktrym pynnie wadaa; kiedy, w
latach gdy poeta Mandelsztam nie by publikowany i nie zarabia ani kopiejki, wizaa koniec
z kocem dziki tumaczeniom. Gdy zaczem nagrywa nasz rozmow, powiedziaa: Mina caa wieczno od twojej wizyty z diabelsk machin nagrywajc, ktra zajmowaa
niewielk walizk. O ile dobrze pamitam, podczas wywiadu z Mandelsztamem zmieniae
tam co p godziny - po twoim wyjciu Mandelsztam skary si, e patrzenie na obracajce
si szpule przyprawiao go o zawrt gowy. A teraz zjawiasz si z urzdzeniem niewiele
wikszym od paczki papierosw.
- W przyszoci bd jeszcze mniejsze.
Umiechnwszy si sabo, pani Mandelsztam odwrcia wzrok.

- Kiedy pozwolono mi zobaczy si z nim na ubiance, Mandelsztam zapyta mnie,


czy przyszo jest za nami, czy przed nami.
- Co odpowiedziaa?
- Do diaba, Robercie, nie moesz oczekiwa po mnie, e bd pamitaa co, co
powiedziaam w tysic dziewiset trzydziestym czwartym roku. Po to wanie nagrywae te
rozmowy. Ty mi powiedz, co powiedziaam.
- Mnstwo wody upyno od tego czasu - zauwayem. - Bd musia tego poszuka
w notatkach.
Zamiaa si cicho.
- Moja wspaniaa przyjacika Achmatowa twierdzia, e to nie woda pynie, ale
rozlane mleko. I na pewno miaa racj. Kiedy umara, niedugo po powrocie z Oksfordu,
pomylaam: to cakiem moliwe, e utona w rozlanym mleku. - Odpowiadajc na pytanie,
pani Mandelsztam zacza mwi o mu: - By gupiutkim modym czowiekiem, bardzo
wesoym nawet wtedy, gdy w latach dwudziestych nie byo mu atwo jako poecie. By bez
koca yznieradostnyj, co mona przetumaczy jako radosny albo, nawet lepiej, zadowolony
z ycia. W latach trzydziestych, kiedy rzeczywicie bardzo kiepsko si nam wiodo dowiadczylimy godu, braku dachu nad gow, strachu, brudu, skrajnej ndzy Mandelsztam pyta mnie: A gdzie jest napisane, e musisz by szczliwa?" - Pani
Mandelsztam zapatrzya si w przestrze i mona byo pomyle, e podja wtek rozmowy
z mem przerwanej czterdzieci jeden lat wczeniej. - Nigdy nie straciam zudze, kochany,
bo nigdy nie byo mnie sta na luksus ich posiadania.
Sczylimy herbat. Magnetofon rejestrowa cisz przez wiele minut. Po jakim czasie
zapytaem pani Mandelsztam, czy jej zdaniem Osip Emiljewicz naprawd spotka si ze
Stalinem twarz w twarz.
- Mandelsztam nie by jedynym rosyjskim intelektualist zafascynowanym w swoim
czasie Stalinem. Zastanawia si, jak zagadk skrywaj te oczy, docieka, co przemienio
kaukaskiego wieniaka Dugaszwilego w kremlowskiego kata chopw, innymi sowy, w
aktywnego paranoika.
- Ale moje pytanie pozostao bez odpowiedzi.
Zastanawiaa si przez chwil, szukajc odpowiednich sw, ktre by j
satysfakcjonoway - Mandelsztam na pewno spotka si ze Stalinem - powiedziaa, starannie
wymawiajc wyrazy. - Sam jednak musisz zdecydowa, czy to spotkanie odbyo si na
Kremlu, czy w daczy, czy tylko w gowie poety.
Odpowiadajc na kolejne pytanie, oznajmia, e nie ma pojcia, dlaczego nie

aresztowano jej razem z mem. W przypadku obu jego zatrzyma mogli bez problemu i j
zabra.
- Po drugim aresztowaniu zastosowaam si do rady Puszkina. Odejd w
zapomnienie". Pracowaam w wielu zawodach i w tak wielu miejscach, e straciam ich
rachub. Byam nauczycielk, tumaczk, kiedy sprztaam rzdowe budynki. W adnym
miecie nie przebywaam zbyt dugo. Syszaam, e wydano nakaz aresztowania mnie, ale
cigle si przemieszczaam i zawsze udawao mi si wyprzedza czekistw o krok. Musiaam
trwa, jeli spucizna Mandelsztama - ktrej cz istniaa i nadal istnieje tylko w mojej
gowie - miaa zosta ocalona.
- Ostatecznie, zobowizujc ci do zapamitania jego wierszy, uratowa ci ycie.
- Mylisz si, sdzc, e mnie z o b o w i z y w a , Robercie. Uczyam si jego
wierszy na pami, bo chciaam mie je zawsze na kocu jzyka. Dopiero potem oboje
zrozumielimy, e noszenie w pamici jego dorobku da mi bodziec do przetrwania, gdyby
jemu co si stao. - Pani Mandelsztam zamkna na moment oczy. - C, wbrew wszystkim
przeciwnociom, przeyam. I oto znowu jestem w Moskwie, jeli mona to nazwa Moskw.
- Machna rk z rezygnacj w stron okna, wychodzcego na ssiedni blok na dalekich
przedmieciach. - Jestem ju staruszk. Przestali si mn interesowa.
Poprosiem, eby opisaa mi ostatnie miesice przed drugim zatrzymaniem
Mandelsztama.
- Musisz zrozumie, e po pierwszym aresztowaniu nigdy ju nie by sob.
Opowiedzia mi kiedy, jak podczas pierwszego przesuchania Christoforowicz obieca mu,
e dowiadczy strachu w penym wymiarze, i dotrzyma sowa. Co si przydarzyo
Mandelsztamowi na ubiance, co, co okaleczyo jego rado ycia. Przy kilku okazjach
wymykay mu si aluzje do jakiej jego egzekucji, ale nigdy nie zdradzi szczegw, a ja nie
pytaam, bo baam si rozdziera star ran. Na zesaniu, a nawet ju po powrocie z zesania,
zdarzay si miesice, kiedy Mandelsztam sprawia wraenie, jakby si lka wasnego cienia.
Ba si zostawa sam. Ba si je, chyba e to ja ugotowaam jedzenie albo mg si posila z
innymi ze wsplnego garnka. W Woroneu i pniej w Kalininie lea bezsennie caymi
nocami, w napiciu nasuchujc odgosu samochodw zatrzymujcych si przed domem albo
krokw z ulicy zbliajcych si w nasz stron, albo otwierania drzwi w naszej kamienicy.
Patrzc wstecz, przypominam sobie, e byy te dugie okresy, kiedy Mandelsztam znajdowa
wytchnienie od strachu - w obdzie. Nie byo to, jak myl, twrcze szalestwo, ktre
doprowadzio go do napisania epigramu na Stalina - nie, nie, to by czysty obd, wypeniony
halucynacjami suchowymi i demonami, zdolnymi zmusi czowieka do wyskoczenia w

ciemno z pierwszego pitra szpitala. Trafiay si przerwy, kiedy z trudem powraca do


stanu, ktry mona okreli jako zbliony do normalnoci. To wanie w czasie takich chwil
oprzytomnienia stworzy cudowne i smutne wiersze z cyklu woroneskiego. We wspaniaym
ubstwie i ndzy wszechmocnej, / Spokojny yj i znajd pociech...40 - Pani Mandelsztam
pokrcia gow, jakby chciaa oczyci myli. - W czasie takich chwil jasnoci umysu
napisa ostatni list, na kartkach wyrwanych z tomiku Puszkina, w ktrym prosi mnie o
przysanie ciepych ubra i myda do Wtorojrieczki", ktr nazywacie Drug Rzeczk". O
mierci Mandelsztama dowiedzielimy si od jego brata Aleksandra; dosta on oficjalne
powiadomienie od wadz z informacj, e Mandelsztam zmar na niewydolno serca
dwudziestego sidmego grudnia tysic dziewiset trzydziestego smego roku. W tamtych
czasach wadze podaway jako przyczyn mierci niewydolno serca w przypadku
wszystkich, ktrzy umarli, niewane, czy w piwnicach ubianki, czy w wagonie bydlcym
zmierzajcym na wschd, czy w guagu, dlatego oficjaln wersj, poza dat mierci,
uznalimy za bzdur. Wkrtce potem Achmatowa przyjechaa z Leningradu. Nie wiedziaam,
jak przekaza jej t wiadomo bez przerywania w poowie, wic powiedziaam: Jestem
wdow po poecie Mandelsztamie". Padymy sobie w ramiona i szlochaymy, a zuyymy
zapas ez dany nam na cae ycie.
Wspomniaem, e znam ostatni list poety, i zapytaem, co sdzi o podpisie.
- Nie jeste pierwsz osob zaintrygowan tym Nadal tacz", Robercie. Mona
bardzo rnie interpretowa to nadal" przed tacz". Na jednym z poziomw na pewno
dawa do zrozumienia, z typow dla siebie brawur, e mimo wszystko k o n t y n u o w a
taniec - ukon w stron szalonych lat dwudziestych, kiedy ustawia kogo na czatach przy
drzwiach, eby nikt nie donis na nas, e taczymy charlestona. Ja jednak jestem zdania, e
Mandelsztam, jak zawsze, by bardziej precyzyjny. Kiedy wagon bydlcy zblia si do
Syberii, on, jak gwiazdy w zdumiewajcym wierszu Philipa Sidneya, taczy w miejscu, eby
stopy mu nie zamarzy, i czeka ju na dzie, kiedy wrci do najlepszej przyjaciki,
towarzyszki ycia i prawnie polubionej ony.
- Zatem nadal tacz" oznaczaoby n a d z i e j ?
- Raczej nadziej w beznadziei. Ale mimo wszystko n a d z i e j . Ponad wszelk
wtpliwo.
Powiedziaem pani Mandelsztam, jak bardzo podziwiam jej dwie ksiki, ktre
zostay przeszmuglowane z Rosji i wydane na Zachodzie pod tytuami Hope Against Hope i

40

Przekad Seweryna Pollaka.

Hope Abandoned; i o tym, e podobnie jak bardzo wiele osb uwaam je za najlepsze dziea
pochodzce z Rosji, nawet biorc pod uwag Soenicyna, o straszliwych czasach
stalinowskich, kiedy miliony ludzi straciy ycie, a wrd nich poeta Mandelsztam.
Zapytaem, czy jej zdaniem zmienio si co w jej kraju na lepsze. Odpowiedziaa, e ma
nadziej w beznadziei, i tak wanie jest, ale niczego nie mona by pewnym i zupenie jak
w przypadku yda, siedzcego w ostatniej awce w synagodze w trakcie pogromu, trzeba si
oglda przez rami i jednoczenie modli, jeli chce si przetrwa.
Kiedy uznaem, e jeszcze chwila i naduyjemy gocinnoci pani Mandelsztam,
podzikowaem jej za spotkanie. Z pewnym wysikiem podniosa si z kanapy i odprowadzia
nas do drzwi. Zanim jednak je otworzya na ciemny korytarz, powiedziaa co, co przeladuje
mnie do dzisiaj:
-

Nie

s c h o d o w e j.

rozmawiajcie

po

angielsku

na

klatce

rda wybranych cytatw


W oryginale wiersz Pasternaka Hamlet w przekadzie na angielski Lydii Pasternak
Slater.
Anna Achmatowa, Poems of Akhmatova, wybr, przekad na angielski i wstp Stanley
Kunitz i Max Hayward, Atlantic-Little Brown, Boston 1973. Polskie cytaty z utworw
Achmatowej pochodz z: Poezje, tumacze rni, Wydawnictwo Literackie, Krakw 1986;
Drog wszystkiej ziemi, w przekadzie i opracowaniu Adama Pomorskiego, Open, Warszawa
2007.
Polski cytat utworu Aleksandra Boka pochodzi z: Poezje, wybr i posowie Seweryn
Pollak, tumacze rni, Wydawnictwo Literackie, Krakw 1981.
Marina Cwietajewa, The Demesne of the Swans, wydanie dwujzyczne, wstp,
przypisy, komentarze i przekad angielski Robin Kemball, Ardis, Ann Arbor, 1980.
Nadieda Mandelsztam, Hope Against Hope, Collins & Harvill Press, London 1971
(wydanie polskie: Nadzieja w beznadziei, epigram na Stalina w przekadzie Stanisawa
Baraczaka, cao w przekadzie Andrzeja Drawicza, Wiedza i ycie SA, Warszawa 1997).
Osip Mandelsztam, The Selected Poems of Osip Mandelstam, przekad na angielski
Clarence Brown i W.S. Marwin, New York Review Books, New York 2004; 50 Poems,
przekad na angielski Bernard Meares, Persea Books, New York 1977; Selected Poems,
przekad na angielski David McDuff, Rivers Press Ltd., Cambridge 1973. Polskie cytaty z
utworw Mandelsztama pochodz z: Poezje, tumacze rni, PIW, Warszawa 1971; Sowo i
kultura, przekad Ryszard Przybylski, Czytelnik, Warszawa 1972; Poezje, wybr, redakcja i
posowie Maria Leniewska, tumacze rni, Wydawnictwo Literackie, Krakw 1984;
Nikomu ani sowa, wybr i posowie Tadeusz Klimowicz, tumacze rni, Wydawnictwo
Literackie, Krakw 2003; Podr do Armenii, przekad i komentarz Ryszard Przybylski, Sic!,
Warszawa 2004; 44 wiersze i kilka fragmentw, przekad Jarosaw Marek Rymkiewicz, Sic!,
Warszawa 2009.