Vous êtes sur la page 1sur 256

GRZESZNI

NIEZLUSTROWANI
CZ TRZECIA OSTATNIA

GRZESZNI NIEZLUSTROWANI
Wspomnienia absolwentw
Wydziau Dziennikarskiego Uniwersytetu Warszawskiego
(rocznik 1952 1956)

Cz trzecia ostatnia

Warszawa 2014

Projekt graficzny okadki Dorota Duchniak

Komitet Redakcyjny:
Jan Budkiewicz
Krystyn Dbrowa
Zdzisaw Kazimierczuk
Stanisaw Kostrzewa
Wadysaw Sobecki
Opracowanie redakcyjne, korekta:
Danuta Nowakowska-Kazimierczuk

Copyright by Komitet Redakcyjny

Wydano ze skadek autorw

Wydanie I. Warszawa 2014 r.

monta elektroniczny:
SRW PATART Artur Borowik

Spis treci
Jakim bylimy pokoleniem?...............................................................................................................5
Agnieszka Barliska Wrblewska: Na ostatnim etapie .........................................................7
Jan Budkiewicz: Samolustracja w niedorzeczu Wisy ............................................................. 17
Krystyn Wiktor Dbrowa: Wybraem polityk ........................................................................... 52
Nathan Gurfinkel: Lustrowanie Nathana ................................................................................ 76
Marek Jurkowicz: Zanim zapadnie zmrok ................................................................................... 84
Zdzisaw Kazimierczuk: Zeznanie lustracyjne ........................................................................ 100
Henryk Malecha: W cieniu sawnych i bogatych .................................................................... 107
Jerzy Model: Czy mona byo by uczciwym dziennikarzem w PRL-u? .................... 119
Jerzy Porbski: Doy do mierci ................................................................................................... 128
Wadysaw Sobecki: Moje potyczki z pechem.......................................................................... 139
Joanna Sokoowska Kohler Larsen: Tego nas na studiach nie uczono ................... 152
Stawros Stupis: List do kolegw z Dziennikarki ................................................................ 162
Stanisaw Wieczorek: Duo, duo wad? ..................................................................................... 165
Deski pamici .................................................................................................................................. 181
(sprawozdania z dziewiciu Zjazdw Koleeskich)
DSS ............................................................................................................................................................... 207
czyli wspomnienia o Dziennikarskiej Spdzielni Satyrycznej
DSS...DSS...DSS... ................................................................................................................................. 208
Osobowoci Dziennikarskiej Spdzielni Satyrycznej ..................................................... 209
Jan Budkiewicz: Jacymy byli? .................................................................................................... 210
Marian Kubera: To by taki umiechnity moment... ........................................................... 215
Andrzej Lewandowski: Komedianci ............................................................................................. 219
Czesaw Rojek II, Wadysaw Sobecki: Refleksje emerytowanych spdzielcw... 228
Elbieta Szczepaska-Lange: Budkiewicza gos szkolony... ........................................ 232
Hanna urek-Grzekowiak: Jak nie zostaam Stefani Grodziesk ......................... 239
Suplement. Andrzej Drawicz o DSS ............................................................................................. 242
Lista studentw .................................................................................................................................... 249

Motto
... S wprawdzie specjalici od wykrelania
cudzych i przemalowywania wasnych yciorysw, lecz ja do nich nie nale. Ceni
osobist godno. Nasze yciorysy zostay
wpisane w histori tak, jaka bya i tego
si nie zmieni. Moe nawet nie chciaabym
zmienia...
(z listu Leny Michalczuk-Tykockiej)

Jakim bylimy pokoleniem?


Poczyy nas studia. Zaczynalimy w 1952 r. jako nasto-i- dwudziestolatki.
Wsplnie przeywalimy ideologiczny zamordyzm i postalinowsk odwil.
Nasza praca zawodowa i czas dorosoci urzeczywistniay si
w kolejnych, burzliwych dziesicioleciach drugiej poowy XX. wieku.
Nie oszczdzay nas adne wspczesne dramaty i przeomy.
Nasze ycie i praca wpisyway si w histori Polski. Nie bylimy przecie
na marginesie wydarze. Przeciwnie, uczestniczylimy w nich i wsptworzyli.
Na dobre i nie tylko
Kiedy kilku z nas entuzjastw wpado na pomys, aby zwoa Zjazd na
dwudziestolecie ukoczenia studiw, odzew by nad podziw liczny. W czerwcu 1976
roku zjechao do Jachranki pod Warszaw prawie sto osb. Odyy wspomnienia,
modziecze sympatie, przyjanie...
Na trzecim Zjedzie w 1996 roku jego wsporganizatorzy: Janek
Budkiewicz i Janusz Durmaa rzucili pomys, aby to, o czym wspominalimy
i dyskutowalimy spisa. Uznalimy, e warto uchroni od zapomnienia choby
skrawki przey, dowiadcze, aby przez osobiste refleksje o czasie minionym
i teraniejszym, prbowa odpowiedzie, jakie jest (byo) nasze pokolenie.
Wydalimy dwa tomy wspomnie Grzeszni niezlustrowani w roku
2000 i 2003. Trzeci i ostatni oddajemy w Wasze rce.
Czy z naszego samolustrowania wyania si odpowied na pytanie: Jakim
byo nasze pokolenie?
Nie nam uczestnikom sztafety pokole o tym sdzi.
Autorzy
5

Agnieszka Barliska-Wrblewska
Urodzona 16.XII.1933 roku w Warszawie. Po studiach
pracowaa kolejno w redakcjach Walki Modych,
Sztandaru Modych, Kobiety i ycia, Przegldu
Technicznego, ycia Warszawy, Gazety Wyborczej.
Laureatka nagrody SDP im. Juliana Bruna w 1964 roku.
Dzieci Joanna i Tomasz te dziennikarz, dorose wnuki
Daniel, Julia, Filip, Agata.

Na ostatnim etapie
Taczylimy w sali gimnastycznej, a nad gowami koysay si wielkie
szstki wycite z papieru. Orkiestra graa wizank kujawiakw. Przed pierwszym kujawiakiem wyszam na scen w auli i wygosiam :
Po roku wytonej nauki i pracy spoecznej, na pmetku wykonania
planu szecioletniego, naley nam si mia i kulturalna rozrywka.
Wiem co wygaszaam, bo przez te wszystkie dziesiciolecia ktre
miny, trzymam teczk z napisem Oglniak, a w niej teksty przemwie,
protoky z zebra, notatki organizacyjne, itp. z okresu, kiedy w ponurej
dobie stalinowskiego szalestwa wyywaam si organizacyjnie w zarzdzie
szkolnym ZMP. Szkoa bya we Wrocawiu gdzie wyldowalimy po wojnie. W
powstaniu warszawskim mocno ucierpia nasz dom, a we Wrocawiu matka
dostaa mieszkanie i dobr prac.
W ostatnich dwch klasach przed matur to wyywanie organizacyjne
w ZMP bawio mnie znacznie bardziej ni nauka na licealnym poziomie. Kady referat zaczyna si od formuki - po drugiej wojnie wiat podzieli si na
dwa obozy, a ja wierzyam, e trafilimy do tej lepszej powki. Biegalimy na
capstrzyki ku czci dzieci koreaskich, roztrzsion ciarwk jechalimy na
wykopki. Wszystkim tym si pasjonowaam. Starsi nauczyciele nie mieli odwagi
powiedzie, e gupot s capstrzyki zamiast odrabiania lekcji, a mymy mieli
siedemnacie lat i capstrzyk z chopakiem by rwnie wesoy jak dyskoteka.
Nie angaowaam si w ZMP z wyrachowania, robiam to dla doranej
przyjemnoci dziaania, ale wyszo tak, e wanie dziki tej aktywnoci mogam
przej przez gste sito egzaminacyjne na Uniwersytet Warszawski, na swoje
wymarzone dziennikarstwo. Chciaam by dziennikark, bo to znaczyo obecno
w centrum wydarze, chciaam pisa i mylaam e umiem to robi, bo przecie
7

redagowaam w szkole gazetki cienne. Jzyk polski by moj najmocniejsz


pozycj w nauce, z wypracowa dostawaam pitki, a w legend o moich zdolnociach humanistycznych uwierzya nawet matematyczka i osobicie przyniosa
mi karteczk ze cig od kolegi na pisemnej maturze z matmy.
Gdyby nie to organizacyjne zauroczenie nie miaam adnych szans, eby
si dosta na mocno oblegany, mocno ideologiczny wydzia uniwersytecki. Nie
mielimy jeszcze wtedy pojcia o skali manipulacji politycznej jaka si szykowaa
nad naszymi gowami. W poprzednich tomach Grzesznych niezlustrowanych koledzy pisali ju o donosach, wyrzucaniu ze studiw za opowiadanie
dowcipw i wszystkich tych stalinowskich przyjemnociach. Na ten nasz
mocno wyselekcjonowany rok dostawali si nie tylko, a raczej nie gwnie ci,
co najlepiej wypadli na egzaminie wstpnym, a ci ktrzy mieli dobre, czyli
nie buruazyjne pochodzenie spoeczne i potrafili si wylegitymowa jak
aktywnoci w strukturach nowego, ludowego pastwa. Bez egzaminu, albo
po egzaminie symbolicznym, przyjmowani byli na nasz wydzia w tym 1952-im
roku modzi przodownicy pracy z miast i wsi. Wikszo z nich polega przy
pierwszych egzaminach i jedyn korzyci jak wynieli z tego eksperymentu,
bya spora dawka upokorzenia.
*

Pochodzeniem nie mogam si pochwali ojciec by przed wojn


pracownikiem naukowym, matka urzdniczk w kierownictwie duej firmy,
zarabiali dobrze, w domu suba. Ale nie to byo najgorsze najbardziej
trefna prawda polegaa na tym, e ojciec mj w czasie wojny by delegatem
rzdu londyskiego na terenach ZSRR i e bolszewicy go zabili. Caa ta historia nie nadawaa si do ujawnienia w tamtych czasach, a co dopiero przy
staraniach na studia.
Ojciec opuci Warszaw i nas matk, brata, mnie, w marcu 1940 roku,
kiedy Niemcy wpadli na trop tajnej organizacji radiowej, w ktrej wtedy dziaa.
Razem z kilkoma innymi jej czonkami przeszed przez zielon granic z Litw
i wpad z deszczu pod rynn, czyli w rce bolszewikw. Aresztowano ich i zesano
do obozu w Archangielsku. Z tego obozu dotara do nas jedna kartka pocztowa
z oglnikowym pozdrowieniem. Potem duga cisza i przed Boym Narodzeniem
1942 roku przyszed list z obcit przez cenzur dat i adresem. List by pisany
na maszynie, donosi e pisze ju kolejny raz i nie dostaje odpowiedzi, e czuje
si dobrze, pracuje ale nie wie czy yjemy itp.
8

Co si z nim dziao dowiedzielimy si dopiero po latach, kiedy z Rosji


zaczli ju wraca Polacy i kiedy po mierci Stalina reaktywowano na tamtych
terenach Czerwony Krzy. Informacja z tego ich PCK bya lakoniczna zmar
w kwietniu 1943 roku. Reszt moglimy odtworzy z opowiada wracajcych
rodakw. Po porozumieniu rzdu Sikorskiego ze Stalinem w sprawie tworzenia
polskiej armii na sowieckiej ziemi, tysice uwizionych Polakw zwolniono z agrw, midzy innymi mojego ojca. Przenis si jako z tego Archangielska do
Kazachstanu, gdzie w Ama Atcie powstaa polska ambasada rzdu w Londynie
i gdzie otrzyma stanowisko Delegata Rzdu na okrg Azji w Samarkandzie.
Stamtd przyszed ten list pisany na maszynie. Od ludzi, ktrzy licznie
wracali z tamtych stron, dowiedzielimy si jak im pomaga, bdc Delegatem,
a take jak zosta aresztowany, wanie w kwietniu 1943 roku i zesany do obozu. Byo to w czasie wyprowadzania Armii Andersa z terenw ZSRR, atwo
wic domyle si jak umar... O pracy, jak tam wykonywa, dowiedzielimy
si ze sprawozda, ktre pisa dla swoich zwierzchnikw w ambasadzie i ktre
znajduj si w Muzeum im. Sikorskiego w Londynie. O tym wszystkim, rzecz
jasna, nie miaam pojcia kiedy startowaam na UW, ale o tym, e ojciec zagin
na terenach ZSRR, wiedziaam i wiadomie zataiam. Zgin w czasie wojny
uniwersalna formuka, w gruncie rzeczy nie kamstwo.
Obracalimy si wtedy cigle w klimacie p prawd i udawania. Trudno
dzisiaj zrozumie, jak atwo godzilimy si z tamtymi absurdalnymi argumentami, z przedmiotem Historia WKP(b), z faktem e nam, studentom dziennikarstwa, nie wolno zaglda do gazet wydawanych przed 1945-tym rokiem,
e Biblioteka Uniwersytecka bya pena prohibitw, do ktrych studenci nie
mieli dostpu. A najdziwniejsze jest, e uwaalimy tamten ad za normalny.
Nie miaam pojcia ani o winiach politycznych ani o torturowaniu winiw
politycznych. Z informacji o gospodarce gwnie docieraa propaganda o tym,
jak nam ZSRR pomaga, mao kto zna prawd o wyzysku i cenie uzalenienia.
Ten fragment naszych yciorysw dowodzi jak atwo w gruncie rzeczy
manipulowa narodem. Mieszkaam w akademiku, nie suchaam radia. Matka
mieszkaa we Wrocawiu, ale w Warszawie miaam rodzin, bywaam tam czsto.
Myl, e duo wicej wiedzieli, suchali przecie Wolnej Europy, ale wida uznali
e lepiej nie mci mi w gowie i naraa... Kiedy po mierci Stalina usyszaam
w domu wujka, jak w Wolnej Europie czytaj referat Chruszczowa, a w nim po raz
pierwszy informacje o tych wszystkich zbrodniach, czuam, e grunt mi si usuwa
pod nogami. To by prawdziwy szok, a przecie i potem racjonalizowalimy sobie
jako te wiadomoci byy zbrodnie, owszem, ale teraz bdzie zupenie inaczej.
9

Studia nie zaznaczyy si w moim yciu jako specjalnie. Ze zdziwieniem


dowiedziaam si niedawno, e sporo koleanek i kolegw utrzymywao ze sob
kontakt przez te wszystkie dziesiciolecia, e wydali dwie ksiki ze wspomnieniami, e si spotykaj. Jest to, jak zwykle, zasuga paru osb, ktrzy si w to
angauj, ale te dowd e koledzy mieli potrzeb tych kontaktw. Nie miaam
takiej potrzeby, pewnie dlatego nawet o nich nie wiedziaam. ycie pniejsze
uoyo mi si na tyle wartko, e tamte studenckie wspomnienia cakiem si zatary.
Nie pamitam jak mi poszed egzamin wstpny, ale e orem nie byam,
myl, e o przyjciu w poczet studentw zdecydoway entuzjastyczne opinie
o moich organizacyjnych dziaaniach w szkolnym ZMP. Na studiach wiele si
nie uczyam i wiele nie skorzystaam, ale dziki nim wrciam do Warszawy,
mojego rodzinnego miasta i wyszam za m. Andrzej Leszczyski imponowa
mi, by aktywny, pracowity, mia autorytet u kolegw. Pobralimy si, bo wiele
par si wtedy pobierao na naszym roku. By to jeszcze czas obowizywania
nakazw pracy i kto chcia dosta posad w tym samym miecie eby by razem,
musia to formalnie usankcjonowa. Andrzej dosta asystentur na Wydziale,
ja otrzymaam nakaz pracy do tygodnika, organu ZMP pt. Walka Modych.
I od razu zaczam pisa wielkie artykuy.
*

Trzy lata w Walce Modych wspominam niele. Nie liczc praktyk


dziennikarskich dwie w prasie wrocawskiej, trzecia w yciu Warszawy,
miaam tu szans pierwszy raz powanie zmierzy si z zawodem. Bo niezalenie
od ogranicze politycznych czy cenzuralnych robiam to, co si w tym zawodzie
zawsze robi rozmowy z ludmi, zbieranie informacji, no i najtrudniejsze pisanie. Kiedy przegldam teraz te stare wycinki widz, e uprawiaam ju wtedy
cakiem powane dziennikarstwo na tematy spoeczne, jedziam w teren,
eby opisywa konflikty, ktrych echa docieray do redakcji, sowem robiam
co trzeba, tylko e naiwnie, bo w granicach istniejcych ogranicze. rda
konfliktw mona byo wtedy szuka wycznie w ludzkich sabociach, nigdy
w systemie, co najwyej winien mg by czasem kierownik niszego szczebla,
partia zawsze miaa racj itp. Ale panorama opisywanych konfliktw, niezalenie
od kontekstu, to te kawaek prawdy o tamtych czasach.
Sowo o wycinkach zbieraam swoje wszystkie wypociny od pierwszego
do ostatniego artykuu drukowanego w prasie. I przez ponad p wieku mojej
pracy zawodowej w rnych redakcjach zebrao si kilkanacie teczek wypchanych
10

wycinkami. Komputerw nie byo, cae archiwum trzymam (nie wiadomo po


co) w tekturowych teczkach. Te z lat 50-tych ju nieco poky, ale wiadectwo
epoki daj i wyrzuci mi szkoda, pewnie spadkobiercy to kiedy zrobi.
ycie w redakcji toczyo si wartko i wesoo. Mielimy w zespole paru
towarzyszy, ktrzy wprawdzie pisa artykuw nie umieli ale wiedzieli co jest
suszne i w jakich ramach, a ponadto bardzo lubili ycie towarzyskie. Urzdzali
wic bibki zakrapiane obficie i byo oglnie mio. Ale najwaniejsza rzecz jaka
mi si w tej Walce Modych przytrafia, to spotkanie z Andrzejem Krzysztofem
Wrblewskim, wielk mioci mojego ycia.
Przyprowadzi go do redakcji Andrzej Jarecki, kolega z polonistyki na
UW i z STS-u, gdzie razem dziaali. AKW szuka jakiej chatury na zarobek
i skorzysta z propozycji Jareckiego, kierownika dziau kulturalnego w Walce,
eby przyczy si do zbiorowego wyjazdu do Kodzka, bo wanie kierownictwo redakcji planowao wyda cay numer o tamtym terenie. Pojechalimy tam
spor grup na cay tydzie. W cigu dnia kady zajmowa si swoim tematem,
a wieczorami, jak to zwykle, biesiadowalimy wsplnie. Wrciam do Warszawy
zakochana po uszy, a przecie miaam ma...
Chodzilimy z AKW do kina, na dugie spacery, na padziernikowe
wiece bya to przecie niezapomniana jesie 1956-go roku, przesiadywalimy godzinami w redakcji, ale - nic poza tym, bo mielimy niezomne zasady.
W imi tych zasad ma si nie zdradza - postanowilimy zerwa ze sob na
zawsze. Wsplna wyprawa na Sylwestra w duej grupie znajomych miaa by
zarazem kocem naszego niespenionego romansu. Nad ranem w Nowy Rok
pocaowalimy si na poegnanie. A potem przyszy miesice alu i tsknoty
opisywane miliony razy w rnego kalibru romansidach. I jak w klasycznym
romansie po trzech latach prby zapominania wrcilimy do siebie zdeterminowani nie zwaa na yciowe przeszkody czy moralne zasady.
Spdzilimy ze sob ponad p wieku wspaniaego, szczliwego ycia,
chocia ostatnie lata to wsplne zmagania z parkinsonem Andrzeja. Umar
dwa dni po pidziesitej drugiej rocznicy naszego lubu.
Walka Modych zapisaa si te w mojej karierze ciekawym politycznie
akordem kocowym. W listopadzie 1959-go roku odbywa si jaki kolejny zjazd
Zwizku Modziey Socjalistycznej, a tygodnik by organem ZMS-u, musielimy
wic drukowa wszystkie materiay organizacyjne. Pech chcia, e zastpowaam
w tym czasie sekretarza redakcji, a do projektu deklaracji ideowo-programowej
Zwizku wkrad si chochlik dziennikarski. I jak to chochlik, usadowi si
w miejscu najbardziej newralgicznym. W akapicie o historycznym ju Zwizku
11

Walki Modych poszo takie zdanie - byli kierownicz si modziey w walce


z antyludow, a wic i antynarodow polityk klas rzdzcych. Oni to wraz ze
wszystkimi patriotycznymi siami modziey stanli do boju z antyludow, a wic
i antynarodow polityk Polskiej Partii Robotniczej.
Prawda przemwia ustami chochlika, ale jakim cudem nie wyapalimy
tego z morza sloganw, chocia kilka osb czytao to przed drukiem nie mam
pojcia. Co si poprzestawiao, co wypado z tekstu, a w t.zw. Biaym Domu, czyli w Komitecie Centralnym partii rozpta si huragan, ktry musia
przynie ofiary. Naczeln w redakcji bya w tym czasie Fela Rappaport i rzecz
jasna ona miaa i pod n, ale e nie miaa na to ochoty, powicia mnie,
penic obowizki sekretarza redakcji, a wic formalnie odpowiedzialn za
bdy drukarskie. Tak wic znalazam si na bruku. Par miesicy pukaam
potem do rnych drzwi, a przyjto mnie do Sztandaru Modych, take
organu modzieowego, ale z mniej rewolucyjnym kierownictwem.
W Sztandarze spdziam 12 lat zawodowego ycia. Pisaam duo, na
rnym poziomie, niektre moje teksty znalazy si w ksikowych wydaniach
zbiorowych, od SDP dostaam nagrod im. Juliana Bruna. W SM te mi si
trafi niezy chochlik, ale ju zupenie bez wasnego udziau. Ot w duym
niedzielnym wydaniu poszed na rozkadwce mj reporta o kim tam, pod
tytuem W skrze szatana. A na ssiedniej stronie wielki tekst o Chruszczowie, pod tytuem Chruszczow. I kiedy rozoyo si gazet wychodzio jak
na zamwienie Chruszczow w skrze szatana. O ile pamitam nikt za to nie
wylecia, wida czasy byy ju agodniejsze.
Chocia potem, w 1968-ym roku Sztandar da plam jako gazeta
modzieowa. W czasie marcowych demonstracji studentw na Uniwersytecie
i na Politechnice, nie tylko e nie stan po stronie modziey, ale wyrnia
si kamliwymi i mocno partyjnymi komentarzami na temat wszystkich tych
wydarze. Ktrego dnia nawet pochd modziey z Politechniki ruszy na ulic
Wspln, w stron redakcji z protestem, ale nie dotar bo go ZOMO przepdzio.
W 1969-tym roku nawiedzio nas w domu na oliborzu omiu panw
z nakazem rewizji. Grzebali w papierach, w ksikach, duo z nich zabrali,
Andrzeja wywieli na przesuchanie. Do koca nie dowiedzielimy si czego
konkretnie szukali, z pyta wynikao, e powizaa im si w cao nasza znajomo z dysydentem czeskim Jirzim Ledererem, numer telefonu do Giedroycia
w Paryu jaki znaleli w Andrzeja kalendarzyku i t.zw. sprawa taternikw
studentw ktrzy przemycali z Zachodu bibu i midzy ktrymi by praktykant
Andrzeja z Polityki - Maciej Kozowski.
12

Pracowaam w SM jeszcze dwa lata, jaki czas kierowaam dziaem


publicystyki, a potem odeszam do Kobiety i ycia na kierownika duego
dziau, ktry by tam bardziej yciem ni kobiet. Lubiam t redakcj i ten
zesp. Mielimy straszne wzicie na rynku. Nakady gazet, jak wiadomo,
limitowano przydziaem papieru, a tego zawsze dawano nam za mao. Tygodnik
sprzedawa si, rzecz jasna, spod lady, a nowych zapisw na prenumerat od
dawna nie przyjmowano. Dostawalimy bagalne listy o protekcj w tych zapisach, a take z pytaniami, czy np. babcia moe zapisa prenumerat w spadku
swojej wnuczce.
Towarzysko obracaam si take w krgu redakcji Polityki, gdzie
pracowa AKW i gdzie zesp by bardzo zgrany i dobrze zorganizowany. Lata
gierkowskie przyniosy wicej swobody i moliwoci, jedzilimy wic troch
po wiecie.
*

Porozumienia gdaskie i po nich szesnacie miesicy t.zw. karnawau


Solidarnoci to drugi, po Padzierniku 56, znaczcy zwrot polityczny w karierze naszego rocznika dziennikarskiego. Teraz ju wiadomo byo, e tak zwany
system socjalistyczny nie podniesie si do zapowiadanej potgi, ale wielki znak
zapytania jak wybrn z zacianka w ktry nas historia wpdzia nurtowa
kadego. rodowisko dziennikarskie rozpado si na dwie orientacje cz
kolegw bronia starych pozycji, inni gotowi byli je obala. Na wielkim, bardzo
rewolucyjnym zjedzie dziennikarskim w domu na Foksal wybrano mnie do Rady
Gwnej SDP. Odnowionemu Stowarzyszeniu przewodzi Stefan Bratkowski.
Czas gorcy, wiele si dziao, jeszcze wicej planowao, a przyszed
13. grudzie 1981r. i cisza w eterze. Redakcje zamknito, telefony milczay,
spotykalimy si po domach bez zapowiedzenia. Jak w XIX. wieku wpadao
si do znajomych na plotki i herbatk.
W redakcjach trwaa selekcja dziennikarzy. Nie zaskoczyo mnie, kiedy
weryfikacji nie zaliczyam pozytywnie i z Kobiety i ycia zostaam zwolniona.
Pierwszy grzech praca w Radzie Gwnej wywrotowego SDP, drugi nastpnego
dnia po ogoszeniu stanu wojennego oddaam legitymacj partyjn. Koleanki
postanowiy o mnie walczy, poszy z interwencj do jakiego generaa od prasy,
chyba Szacio si nazywa. - Niech Agnieszka wemie z powrotem legitymacj
partyjn powiedzia genera i wystpi z tego SDP, to j przywrcimy. Warunkw
nie przyjam, ale zostaam zaproszona na odwoawcz komisj weryfikacyjn
13

w wikszym skadzie, gdzie po dugiej rozmowie kar mi zaostrzono. Teraz nie


miaam prawa nie tylko pracowa w Kobiecie i yciu, ale w ogle w adnej
gazecie nalecej do koncernu RSW Prasa.
U nas w domu drzwi si nie zamykay od korespondentw zagranicznych,
bo Andrzej dobrze zna angielski i nie ba si z nimi rozmawia. I tak John
Darnton z New York Timesa, ktry zreszt dosta potem nagrod Pulitzera
za korespondencje z Warszawy, zapyta ktrego dnia czy nie wyjechalibymy
za granic. - Ty nie masz pracy, Agnieszka nie ma pracy, Tomek si ukrywa
(by w uniwersyteckich wadzach zdelegalizowanego NZS-u na Uniwersytecie
Warszawskim), co was tu trzyma? Ubawio nas to pytanie czogi na ulicach,
granice zamknite, paszportw nie wydaj, o jakim wyjedzie moe by mowa? A jednak po dwch tygodniach John przyszed z pismem przyznajcym
Andrzejowi stypendium o nazwie Nieman Fellow. Jest to roczny kurs dla
dziennikarzy, gwnie amerykaskich, ale te zagranicznych na Uniwersytecie
Harvarda w Stanach. Darnton uy swoich wpyww, a sprzyjaa mu niezwyka
w tym czasie moda na Polsk i oto moglimy wyjecha na rok ca rodzin
z Tomkiem i Joasi, studentami Uniwersytetu.
Zaproszenie to by jednak ledwie pierwszy krok do szczcia. Potrzebne
byy jeszcze, bagatela, paszporty. Biura paszportowe w ogle nie pracoway,
kto poradzi Andrzejowi eby napisa list do ministra Kiszczaka, bo oni prbuj
teraz zjednywa sobie rodowiska inteligenckie i za wszelk cen chc pokazywa wiatu swoje ludzkie oblicze. Kiszczak zaprosi Andrzeja na spotkanie,
w czasie ktrego usiowa tumaczy, e decyzja o stanie wojennym bya jedynie
mdra, po czym powiedzia e paszporty dostaniemy, ale chciaby wiedzie czy
wrcimy. - My z on wrcimy z pewnoci powiedzia Andrzej, za dzieci
jednak nie moemy rczy bo s ju dorose.
Ten rok w Ameryce by wielk i wan przygod w yciu naszej rodziny.
Pobyt na Harwardzie dla nas niezwykle ciekawy, dzieci pracoway w tym czasie
dorywczo. Joasia mieszkaa z nami, Tomek wyjecha do Houston w Teksasie,
gdzie mielimy znajomego, ktry pomg mu znale prac. Po tym roku mymy
wrcili do Warszawy, jak planowalimy, a dzieci kontynuoway studia. Joasia
zdaa wspaniale egzaminy na Uniwersytet Harvarda i dostaa tam pene stypendium, Tomek poszed na stanowy uniwersytet w Houston, gdzie cudzoziemcom
stypendium nie daj, ale pracowa studiujc i ukoczy tam w terminie nauki
polityczne.
My wrcilimy do warszawskiej smuty lat 80-tych. Pracowaam teraz
w Przegldzie Technicznym - tygodnik nie nalea do koncernu RSW Prasa,
14

tylko do Naczelnej Organizacji Technicznej, wic mj zakaz tu nie siga. Pisaam


sporo, gwnie o gospodarce. Z kadym rokiem mona byo wicej i mielej mwi
o potrzebie reform, o absurdach systemu centralnego planowania. W 1989-tym
roku Andrzej dosta kolejne, proczne stypendium amerykaskie, tym razem
byo to Woodrow Wilson w Waszyngtonie. Tam ju by nasz Tomek, ktry po
studiach przyjecha do Waszyngtonu, a Jacek Kalabiski zatrudni go w radio
Wolna Europa. Pisywaam korespondencje do Przegldu.
W Waszyngtonie zasta nas Okrgy St i pierwsze wolne wybory. Razem z Ani Szaniawsk, on Klemensa Szaniawskiego, ktry te by wtedy
w Woodrow Wilson na stypendium, reprezentowaymy w komisji wyborczej stron obywatelsk - po drugiej stronie byli tylko pracownicy wczesnej
polskiej ambasady. Kiedy w nocy policzylimy wyniki, ta druga strona stou
zblada i dzwonia do Warszawy z pytaniem co robi.
*

Na pocztku 1990 roku przeniosam si z Przegldu Technicznego do


ycia Warszawy . Wpadam w dziennikowy myn i to w burzliwym okresie
krzepnicia nowego ustroju, a waciwie powrotu do normalnoci po kilkudziesiciu latach politycznej i ekonomicznej pomyki.
Duo wtedy pisaam. Po 35-ciu latach w zawodzie, kiedy wielu dziennikarzy przechodzi ju w stan spoczynku, ja weszam w najbardziej wydajny okres
zawodowy. Bardzo chciaam tumaczy ludziom na czym te zmiany zachodzce
w Polsce polegaj, jak si do nich dostosowa. Co tydzie pisaam felieton na
tematy spoeczne i gospodarcze, robiam wywiady z politykami, z naukowcami,
pytaam ich o to, o co czytelnicy najczciej pytali. W 1993 roku Fundacja Edukacji Ekonomicznej, kierowana przez prof. Leszka Balcerowicza, przyznaa mi
nagrod Pryzmat w uznaniu zasug za popularyzowanie wiedzy o gospodarce
rynkowej, a w szczeglnoci za umiejtno tumaczenia reform w Polsce po
1990 tym roku.
ycie Warszawy kiepsko przdo w nowych warunkach, kierownictwo
sobie nie radzio na rynku, tytu sprzedano woskiemu wydawcy, ale to te nie
na dugo pomogo. Miaam ju od paru lat uprawnienia emerytalne, nigdy nie
mylaam eby rzuci prac, ale kierownictwo redakcji szukajc oszczdnoci
zaproponowao mi zamiast etatu umow. Jaki czas pracowaam na takich
zasadach, a w 1997-tym roku otrzymaam propozycj ryczatu w Gazecie
Wyborczej. Znalazam si w dziale reportau, ktrym kierowaa Magorzata
15

Szejnert, te absolwentka naszego Wydziau, bya rok niej. Pracowali tam


gwnie modzi ludzie, a spord nich wyrosy takie potgi polskiego reportau jak Hugo-Bader, Szczygie, Ostaowska, Tochman i wielu innych. Do pit
im nie dorastam zdolnociami, ale wanie w ich otoczeniu przeyam swoj
najwiksz przygod zawodow. Wanie tam, w okresie picioletniej wsppracy, napisaam najlepsze swoje teksty. Jeden z nich znalaz si w antologii
polskiego reportau caego XX. wieku (w ksigarniach Antologia ukazaa si
w pocztkach 2014 roku) w gronie stu innych wybracw. Poczytuj to sobie
za wielki zaszczyt.
Po roku dwutysicznym wycofaam si z obowizkw zawodowych, choroba Andrzeja zawadna naszym domem.
*

Przeczytaam gdzie niedawno, e przecitny Polak w czasie swojego


wieku produkcyjnego nigdzie nie pracuje a przez 13,5 roku. Na tym tle niele
wypadam. W grudniu 2013 r. skoczyam 80 lat i cigle jeszcze nie daj za wygran. Od kilkunastu lat wydajemy w warszawskiej Biaoce (gdzie mieszkam
na osiedlu Choszczwka), w maym gronie, gazet lokaln Nasza Choszczwka. Dociera ona do paru tysicy domw, jest lubiana, patronuje wielu akcjom
organizacyjnym i charytatywnym. Dorywczo podejmuj te inne obowizki,
zwizane z zawodem, ale wszystko w ramach pracy spoecznej.
Wkroczylimy, drogie koleanki i koledzy, w ostatni etap ycia i jak
zwykle, kiedy si schodzi z grki, czas biegnie bardzo szybko. Nie jest to atwy okres - ciao i gowa melduj swoje zmczenie, z kolejnych przyjemnoci
yciowych trzeba rezygnowa. Osobicie nie mam prawa narzeka - mieszkam w piknym, lenym otoczeniu, obok ulokowa si syn i wnuki, zbieram
ich razem na niedzielne obiady. Crka z rodzin wprawdzie osiedlia si na
stae w Stanach, ale kontakt, dziki elektronice jest cigy, przynajmniej raz
w roku si odwiedzamy. Zdrowie trzymam w ryzach, chocia mam za sob
dowiadczenie i zawau serca i zakadania by-passw. Materialnych kopotw
nie odczuwam, s przyjaciele wielu z nich mieszka w naszej Choszczwce,
gdzie panuje swoisty mikroklimat spoeczny. Jednak wiadomo, e moe by
ju tylko gorzej, bo w kadej chwili zdrowie ma prawo odmwi posuszestwa, e przed nami bezradno, cierpienie, ciary dla bliskich to wszystko
sprawia, e strach jest naszym nieodcznym towarzyszem tego ostatniego
yciowego etapu.
16

Jan Budkiewicz
Urodzony 19.V.1934 r. w Warszawie. Matura Elblg 1952 r.
Po studiach na Wydziale Dziennikarskim UW (1952-1956)
ukoczy w 1964 r. reyseri w Pastwowej Wyszej Szkole
Teatralnej i Filmowej w odzi. Autor ponad 600 publikacji
prasowych, nowel i scenariuszy filmowych; wydawnictwa
Moje posowanie; I i II t.wspomnie Grzeszni niezlustrowani oraz DSS. Wsppracownik reyserw: A. Forda, J. Nesfetera, A. Wajdy, G. Bondarczuka. Twrca filmw
dokumentalnych: Akademia Pana Brzechwy, Gillelaje,
Trzydziestolatki, Polska za Cape Verde, MS Kapitan
Leduchowski, fabularnych: Olnienie, Pobojowisko,
TV: Dekameron 40, Mateo Falcone, take spektakli
teatralnych: Zabawa jak nigdy, Najwiksza wito,
Niespodziewany pocztek bankietu, Rozmowy z katem.
Czonek Narodowej Rady Kultury (1984-1990), Rady
i Prezydium OPZZ. Od 1981r. przewodniczcy Zwizku
a nastpnie Federacji Zw. Zaw. Prac. Kultury i Sztuki.
W kadencji1993-97 pose na Sejm RP. W latach 1998-2002
radny m. st. Warszawy. Odznaczony m. in. Kawalerskim,
Oficerskim i Komandorskim Krzyem OOP; Zasuony
dla Warszawy. ona Kamila; crki Joanna i Zofia.
Wnuki: Kacper, Piotr, Kamila, Emil.

Samolustracja w niedorzeczu Wisy


(Fragmenty przygotowanej do druku autobiografii)

Nasikanie...
Uparem si. Chciaem, eby prezent by tylko ode mnie. I by. Piciolatek
do pynnie przeczyta na urodziny ojca fragment artykuu gazetowego. Radosny
wzrok obdarowanego, podzika i uznanie w ojcowskim przytuleniu jedynaka.
Po motywowanej nauce czytania, pocztki sztuki pisania. Na stronach zeszytw trzyliniowych mama kaligrafowaa litery, a ja wodziem po
nich najpierw owkiem, pniej atramentowym pirem. Iloci kleksw
nie pamitam, ale tydzie po tygodniu litery staway si blisze pierwowzorom. Dziecin ne kaligrafowanie zostao tak utrwalone, e do dzisiaj
wyrnia charakter pisma. (Nawet kiedy pisz dugopisem, ktry skania
do niedbaych bazgrow).
17

W czasie okupacji hitlerowskiej do publicznej szkoy nie chodziem.


Uczyem si w domu. Pisaem dyktanda, wdrowaem palcami po mapach Polski
i wiata, przerysowywaem z albumw zwierzta i roliny. Czytaem, duo czytaem. Uczyem si te podstawowych dziaa rachunkowych i matematycznych,
ktre dziadek Budkiewicz uatrakcyjnia czasami swoim duym liczydem.
W domu przerobiem program trzech klas szkoy powszechnej i w roku 1942
zadebiutowaem w klasie czwartej, na tajnych kompletach nauczania. Stao si to
w podwarszawskiej Radoci, gdzie z mam chronilimy si przed gestapo pod
przybranym nazwiskiem Pawlikowscy (co powiadczaj dokumenty metrykalne
uzyskane ze stoecznej parafii Narodzenia N. Marii Panny.) Komplety w klasie
czwartej prowadzia pani Kornaszewska. Lekcje w kilkuosobowych grupach,
odbyway si przemiennie w domach poszczeglnych uczniw. Bylimy bardzo
rozbrykani, ale adna wsypa nie zdarzya si. Przedmioty nauczania: jzyk polski, matematyka, geografia, historia, prace rczne, a na zajciach u pani Marii
Wiemann rytmika i taniec.
Pani Kornaszewska. Odnajduj jej posta w pierwszym planie pamici. Dwudziestoparoletnia blondynka, ktra do umysw czwartoklasistw
wszczepiaa zasady poprawnoci pisania, dodawania liwek do liwek, a jabek
do jabek. Przybliaa dzieje piastowskich wojw, wyjaniaa sens za wolno
nasz i wasz, odpowiadaa dlaczego na radociaskich piaskach rosn przede
wszystkim sosny i jaowce!
Bo podrcznikw nie mielimy. Ze wzgldu na bezpieczestwo i dlatego,
e ich po prostu nie byo. Mdroci drukowane zastpowa musiay ustne przykady i opowieci prowadzcych lekcje. Nauczycielek, ktre z benedyktysk
cierpliwoci wpajay maolatom podstawowe prawdy nauki i ycia.

Projekcje wyobrani
Sowo!
Co prawda nie jest prawd, e najpierw byo sowo, bo wczeniej istniay
dwiki i rytmy, ale sowo jest istot czowieczestwa.
Lubiem czyta. Od dziecka. W Elementarzu Falskiego odkryem, e Ala
ma kota, a nieco pniej, jaki jest wiat Plastusiowego pamitnika. Lolek
grenadier, May Pisudczyk i Dzielny rogacz to ksiki, ktre uchoway
si w domu do dzi. Jako dziewiciolatek, lec pod fortepianem u przyjaci
rodziny, czytaem wielotomowe wydanie powieci historycznych Ignacego
Kraszewskiego. Od Starej bani poczynajc. Podobno byy to powieci nud18

ne, ale dla mnie wtedy pasjonujce. Wtedy, bo trzeba pamita, e dziao
si to w latach okupacji i zniewolenia, a ksiki Kraszewskiego opowiaday
o wojach i bojach o niepodlego. Przywoyway losy majestatu, daty i miejsca
bitew z najedcami. Podnosiy mstwo i prawo bohaterw. Uczyy historii
wszczepiajc poczucie wsplnoty, take moich korzeni.
Po wojnie i wyjedzie z Warszawy do Elblga, zbieraem wydawane do
koca lat 40-tych ub. wieku Tydzie i Gos Anglii.
W pobliskim kiosku zostawiaem prawie cae kieszonkowe, a kiedy brakowao zotwek, zdarzao si, e braem w zimie sanki a w lecie wzek i przyjedajcym kolej podrnym, za skromn opat przewoziem toboki i walizki.
Kupuj i nadal czytam ksiki. Czytam autorw wiata, ktrzy tak, jak
Wisawa Szymborska, otwieraj projekcje wyobrani.
Sowo wynioso nas na ludzi. Wrd potrzeb rejestrowania wrae umacniao
te pragnienie poznawania co myl i czuj inni. W tym pragnieniu rol szczegln
odegrao sowo pisane. Kiedy na papirusach, dzisiaj w formie ksikowej czy elektronicznej. Rna jest skala indywidualnych potrzeb i wraliwoci, lecz utrwalone
myli i sowa staj si wspln pamici, emocjonalno-estetycznym przeyciem,
a czsto i bodcem do obrachunku z samym sob.
Muzyka !
Wedug dawnych poj astrologicznych, to dwiki wydawane przez
planety krce wok ziemi.
Dla mnie muzyka to stroiciel organizmu. Pobudza wyobrani, tworzy
wiat uczu i uniesie.
Nasikanie muzyk zaczo si w okresie embrionalnym, gdy Mama pianistka i piewaczka bya ze mn w ciy. Pniej, ju jako dziecko,
nasikaem - suchajc jej gry i piewu w domu i na prbach w Operze-Teatrze
Wielkim. Siedziaem gdzie na widowni, oniemielony bogactwem melodii
i rytmw, zafascynowany gestami dyrygenta i tym co dziao si na scenie. Arie,
pieni, koncerty. Ja te piewaem, dziecinnym sopranikiem. Bez wzgldu na
miejsce i por roku. W zimowe, mrone dni byo to rodzinnym utrapieniem, bo
rezultatem moich zachowa byy ble garda i anginy. W pniejszych latach
dosza nauka gry na fortepianie. Wolaem piewa. W szkolnych chrach, w zespoach rewelersw, a najchtniej solo, co doprowadzio do udziau i nagrody
w oglnopolskim konkursie piewaczym. Po konkursie, znakomity profesor
wokalistyki Grzegorz Orow przyj laureata amatora do swojej klasy piewu
i szlifowa przez kilka lat, z natury postawiony baryton. Zapowiadaem si!
19

Praca dziennikarska w Warszawie, studia reyserskie i stae jazdy na


trasie Warszawa d Warszawa ograniczay jednak fizyczn sprawno
i konieczny do piewania spokj. Z czego musiaem zrezygnowa. Czy zrobiem bd, stawiajc nie na muzyczn kart zawodow ? Koledzy spod skrzyde
profesora Orowa zostali solistami w operach, robili midzynarodowe kariery.
Nie zazdrociem im, cieszyem si, e roli. Kady przecie tworzy swj los.
Mijay lata, ale muzyka pozostaa mi najblisza. Take dlatego, e jest
dziedzin sztuki i ycia, ktra wyraa wszystko, nie nazywajc niczego.
Obraz!
Byy sobie winki trzy pierwsze w moim yciu dzieo filmowe ogldaem
w Domu Towarowym Braci Jabkowskich . Miaem wtedy lat cztery moe pi.
Pniej bya niemiecka okupacja, podczas ktrej obowizywao wymowne ostrzeenie Tylko winie siedz w kinie. Drugim filmem, obejrzanym ju po wojnie,
w 1945 r., bya dokumentalna relacja walk RAF-u z Luftwaffe, pokazywana
w warszawskim Muzeum Narodowym. Kilka godzin stania w kolejce do kasy
biletowej, a potem te na stojco w cisku i zaduchu obejrzany film o Bitwie
o Angli, wywar na mnie takie wraenie, e postanowiem tytuy ogldanych
filmw zapisywa i wystawia im oceny.
Ten rejestr prowadziem do matury. W kilku zeszycikach zapisaem ponad
150 filmw obejrzanych przewanie w elblskim kinie Batyk.
Zapiski gdzie si zawieruszyy, ale mog wymieni wiele tytuw produkcji
radzieckiej, francuskiej, angielskiej, amerykaskiej, woskiej: Iwan Grony,
Symfonia pastoralna, Pygmalion, Niepotrzebni mog odej, Serenada
w dolinie soca, Myszy i ludzie, Aleksander Newski, Pod dachami Parya,
Jej pierwszy bal, Wielkie nadzieje, Casablanca, Obywatel Kane, Rzym
miasto otwarte, Pancernik Potiomkin, Hamlet, Zodzieje rowerw, Skandal w Clochemerle, Ndznicy, Nie ma pokoju pod oliwkami. Z polskich,
oczywicie Zakazane piosenki, Skarb, Ulica Graniczna.
Jak si okazuje, repertuar filmowy w PRL-u, z przeomu lat czterdziestych
i pidziesitych ub. wieku by ciekawszy i bardziej wartociowy ni dzi, gdy w Multikinach czy telewizji krluj filmy typu zabili go i uciek, albo zawe melodramaty
o rodowodzie tandetnych poudniowo-amerykaskich seriali.
Sprawdziem. Na okoo 180 filmw wprowadzonych na polskie ekrany do
1952 r., ponad czterdzieci to wg opinii krytykw utwory wyrniajce si, nawet
wybitne. Panowa ju wtedy prymat sztuki socrealistycznej, ale filmy produkcji
amerykaskiej i zachodnioeuropejskie stanowiy prawie 70% repertuaru.
20

Pasja do ogldania i oceniania obejrzanych filmw zostaa zwieczona


wyborem specjalizacji krytyki filmowej na studiach dziennikarskich. Towarzyszyo
temu zaangaowanie w Dyskusyjnym Klubie Filmowym Po prostu, uczestnictwo w Studium Historii Filmu prof. Aleksandra Jackiewicza, recenzenckie
lata w Gosie Pracy i dyplom na wydziale reyserii dzkiej filmwki. Studia,
po ktrych zostaem pracownikiem pomocniczo-twrczym czyli asystentem
i II reyserem w Zespoach Filmowych, a od 1971r. reyserem samodzielnym.
A przecie to nie wszystko. Przez 10 lat byem wykadowc na Studium Fotografii i Filmu dla instruktorw centrw kultury, jurorem przegldw i festiwali
filmowych. Pasja przesza w rnorodne ale i trudne ycie zawodowe, ktre
zapocztkoway Byy sobie winki trzy.

Po prostu zygzakiem
Padziernik 1955 r. W studenckim tygodniku po prostu ukaza si anons:
Organizujemy Dyskusyjny Klub Filmowy, pierwszy filmowy klub w Polsce.
Redakcj zasypaa lawina zgosze. Setki osb atakowao redakcj przy
ulicy Wiejskiej 17, pytajc o blisze szczegy. Przy zapisach, pod naporem
chtnych trzeszczay schody. Istniaa wrcz obawa, e tak, jak w filmie Giuseppe De Santisa Rzym godzina 11 moe doj do budowlanej katastrofy.
smego listopada 1955 r. Klub wystartowa pod nazw Dyskusyjny Klub
Filmowy Po prostu. Sala Towarzystwa Wiedzy Powszechnej w Paacu Kultury i Nauki, gdzie odbywaa si pierwsza projekcja, nabita bya po brzegi. Miejsc siedzcych
zabrako i wiele osb stao pod cianami. Kilkuset chtnych bez karnetw w tym
grupa warszawskich konikw kinowych z alem odesza od paacowych drzwi.
Sensacj by i Dyskusyjny Klub Filmowy i film rozpoczynajcy dziaalno
Klubu Dyktator Charlesa Chaplina. To by przecie 1955 rok!
Przed filmem prelekcj wygosi mody krytyk Krzysztof Teodor Toeplitz.
W nieprzepisowo zatoczonej sali zacza si dyskusja.
Impulsywnie, troch bezadnie staralimy si da wyraz temu, e wiat
nagle uleg poszerzeniu, o nowy, nie podejrzewany wymiar. To byo zaskakujce, niezwyke, inne
Chocia nikt tego nie powiedzia, czuo si, e dyskutanci kojarz Dyktatora
z patronem PKiN.
Zarwno pierwszy pokaz jak te projekcje i dyskusje nastpne, miay w sobie co z misterium. Myl o tym z pewn melancholi, jaka zawsze
towarzyszy wspomnieniom. Zwaszcza, e byem w Klubie od jego poczcia.
21

Od pierwszego spotkania organizacyjnego, o ktrym zawiadomienie z redakcji


po prostu zachowuj do dzi. Dlaczego ja?
Par miesicy wczeniej, podczas Festiwalu Modziey i Studentw
w Warszawie, odbya si sesja powicona przyszoci kinematografii. Prowadzi
j prof. Jerzy Toeplitz, a polsk stron reprezentowali modzi artyci: Andrzej
Wajda, Zbigniew Cybulski, Tadeusz omnicki. Byem wtedy po III roku dziennikarstwa, na specjalizacji krytyki filmowej prof. Toeplitza. W festiwalowej sesji
uczestniczyem jako organizacyjny przynie - podaj - pozamiataj. Widocznie
sprawdziem si, bo we wrzeniu zadzwoni asystent profesora Leszek Armatys i zawiadomi, e mam by uczestnikiem spotkania w redakcji po prostu. W gabinecie redaktora naczelnego Eligiusza Lasoty spotkali si Anna
Bratkowska - sekretarz redakcji, Marek Perlman czowiek do specjalnych
porucze redakcyjnych, prof. Jerzy Toeplitz, Leszek Armatys i ja. Po dyskusji
Lasota oznajmi: powoujemy przy redakcji Dyskusyjny Klub Filmowy. Na okres
wstpny dziaalnoci, z nadania redakcji, na przewodniczcego powoany zosta
asystent Wydziau Filozofii UW Janusz Trybusiewicz.
Wzorem dla DKF-u mia by przedwojenny START, czyli Stowarzyszenie
Mionikw Filmu Artystycznego, ktrego wsptwrcami byli m.in. reyserzy
Antoni Bohdziewicz, Wanda Jakubowska i prof. Jerzy Toeplitz.
Par tygodni po pierwszej projekcji, zostaem demokratycznie wybrany
przez wszystkich czonkw przewodniczcym Rady Klubu, rozpoczynajc
trwajcy ponad dziesi lat maria z Klubem. Mwic wczesnym argonem
ustalaem kierunki dziaania, przebijaem trudnoci. Na kadym kroku, bo
Klub by instytucj szczegln. Ogldalimy filmy, teatralne spektakle, rozmawialimy o sztuce, literaturze, a przy okazji o filozofii, historii, technice. I o nas
samych, naszym rodowodzie, postawach, miejscu we wspczesnym wiecie.
To byy rozmowy serio, z przekonaniem o ich znaczeniu i sensie nie tylko dla
kadego z nas ale nie waham si tak napisa dla Polski.
Podczas niektrych dyskusji nieomal skakano sobie do oczu. Po pokazie
Kanau zarzucono Andrzejowi Wajdzie, e Powstanie Warszawskie wygldao
zupenie inaczej. Stanisaw Soszyski, pniejszy naczelny plastyk Warszawy,
stwierdzi: ten film to jedna mistyfikacja. Wajda obrazi si i wyszed z sali.
W Polsce realizowano wwczas 7-8 filmw fabularnych rocznie, poowa
z nich miaa pokazy przedpremierowe w Klubie. Uczestniczyli w nich twrcy
szkoy polskiej: Jerzy Kawalerowicz, Tadeusz Konwicki, Andrzej Munk,
Janusz Morgenstern, Stanisaw Rewicz i wspomniany ju Andrzej Wajda,
co podnosio temperatur wypowiedzi i ocen.
22

Czesaw Czapow i Stanisaw Manturzewski przez par miesicy przyprowadzali


na projekcje tzw. trudn modzie z Targwka. Ich obecno sprawia, e a
pi godzin trwaa debata nad scenariuszem filmu o chuliganach Lunatycy.
Okazjonalnymi bywalcami Klubu byy te barwne ptaki Warszawy.
Przyfruway na VI pitro PKiN gdy zapowiadalimy premierowy, atrakcyjny
film. Sprawdzajcy karnety koledzy z sekcji porzdkowej mieli wtedy kopot,
bo bez karnetw na sal wpuszcza nie mogli, a jednorazowych wejciwek nie
byo. Ale kiedy wiata na sali gasy, porzdkowi przymykali oczy. Niezwyky
to by widok, gdy szerokie schody midzy rzdami foteli ukwiecay wietnie
ubrane, dorodne dziewczyny z domu mody Telimena. Ech
Zwieczajcy polityczn odwil padziernik `1956 roku, niestety szybko
zacz przenika ideologiczny, doktrynerski mrz.
Pitego padziernika 1957 r., pierwszy sekretarz partii, towarzysz
Wiesaw - Gomuka owiadczy, e dziennikarze redakcji po prostu
zeszli na pozycje jaowej negacji. Gdy ogoszono zamknicie tygodnika,
w Warszawie wybuchy studenckie protesty i manifestacje. Uczestniczyli
w nich studenci Uniwersytetu, Politechniki, Akademii Medycznej, SGPiS-u.
Take czonkowie Klubu wywodzcy si z tych uczelni. Podczas demonstracji
w rnych punktach miasta, atakowao studentw ponad 1500 milicjantw
i zomowcw, ktrzy czstowali modzie gazem i pakami. Odczuem to osobicie pod akademikiem na Placu Narutowicza. Ale przefiltrowanie puc i oczu
gazem ludowej wadzy byo niczym wobec rannych a nawet zabitych.
Wadze miasta wkrtce nakazay zmieni nazw Klubu. Alternatyw by
brak zgody na prowadzenie dziaalnoci czyli po prostu likwidacja.
Prbowalimy si broni. Argumentowalimy: jest przecie Zesp
Filmowy Po prostu reysera Antoniego Bohdziewicza; przed wojn istniaa
redakcja o tej nazwie w Wilnie i kierowa ni towarzysz Jerzy Putrament, pisarz,
zasiadajcy we wadzach partii. Na prno.
W styczniu 1958 r. po projekcji odbyo si burzliwe zebranie. Zamiast
o sztuce filmowej spieralimy si co dalej? Czy mamy istnie, a jeli tak, to
pod jak nazw. Wszyscy chcieli, eby Klub dziaa. W pewnym momencie
Jan Jzef Lipski wspierany przez Stanisawa Manturzewskiego wykrzycza:
Suchajcie, jak nie Po prostu, to zygzakiem. Doszo prawie do awantury.
Czonek Rady Klubu Jerzy Kosiorek woa: Co to za nazwa! To prowokacja
i krymina. Zamkn Klub i nas wszystkich.
Wikszoci gosw przyjlimy propozycj Janka Lipskiego Zygzakiem. I jako przewodniczcy Klubu musiaem si z tej nazwy tumaczy!
23

Najpierw w administracji miasta, potem na Rakowieckiej w ministerialnym


urzdzie bezpieczestwa, a na koniec w Biaym Domu czyli KC PZPR.
Powtarzaem wszdzie jak pacierz: Mielimy dotychczas nazw redakcyjn,
na serio. Poniewa pokazujemy duo komedii i archiwalnych staroci wybralimy
Zygzakiem. Nazw odpowiedni do meandrw kinematografii, mao powan,
jak wiat si mieje. Nie wiem czy wyjanienia brzmiay przekonywujco,
czy zadziaay inne mechanizmy, ale po kilku tygodniach Dyskusyjny Klub
Filmowy Zygzakiem zosta zarejestrowany.
W klubie musiay by oczywicie jakie wtyczki. O dwch wiedzielimy.
Nawet nie ukrywali, gdzie maj etaty. Ale mogli by te inni, nierozpoznani.
Na szczcie adne konsekwencje personalne nikogo nie dotkny. Chocia
teczki na pewno nam zaoono.
Trudno to moe dzisiaj zrozumie ale repertuaru klubowego nie musielimy
z nikim konsultowa. Decydowaa o nim Rada Klubu. Cenzura si nie wtrcaa,
cho byy sytuacje, w ktrych moga. W tworzeniu programu filmowego korzystalimy przede wszystkim ze zbiorw Centralnego Archiwum Filmowego (dzi
Filmoteka Narodowa). Cz archiwaln uzupeniay zasoby: Wytwrni Filmw
Dokumentalnych i Studia Miniatury w Warszawie, Wytwrni Filmw Owiatowych i Studia Semafor w odzi, Centrali Wynajmu Filmw, a w przypadku
pokazw przedpremierowych produkcje Zespow Filmowych. Dostawalimy
filmy z ambasad: amerykaskiej, francuskiej, czechosowackiej, kanadyjskiej. Ta
ostatnia, razem z zestawem filmw animowanych, sprowadzia do Warszawy ich
twrc Normana McLarena. Dziki ambasadzie amerykaskiej pi lat przed
polsk premier pokazalimy wiatowy hit Przemino z wiatrem. Projekcja
trwaa pi godzin, a rektorat jednej z warszawskich uczelni zoy pod adresem
Klubu protest przeciwko odciganiu studentw od nauki!!! Na nasz prob
ambasada francuska cigna z Parya przebj: godzinny film dokumentalny
Henriego Clouzota Tajemnica Picassa. Rewelacj by wielogodzinny pokaz
kronik z Powstania Warszawskiego z udziaem gen. Jerzego Kirchmayera i pk.
Jana Rzepeckiego. W DKF-ie pierwszy raz spotkaa si z widowni synna
czarna seria polskiego dokumentu z lat 1955-1956.
Du cz pokazw zaczynalimy filmem krtkometraowym lub aktualnym wydaniem Polskiej Kroniki Filmowej. Nic wic dziwnego, e czstymi
gomi byli twrcy z WFD przy ul. Chemskiej.
Klubowicze systematycznie poznawali histori kinematografii uoon
w cykle. Red. Bolesaw Michaek mwi o neorealizmie woskim, prof. Aleksander Jackiewicz tumaczy, co kryje si pod okreleniem: populizm w kinie
24

francuskim, prof. Jerzy Toeplitz i red. Zygmunt Kauyski upowszechniali


wiedz o filmie amerykaskim i radzieckim, red. Leon Bukowiecki analizowa
twrczo niemieck lat dwudziestych i trzydziestych ub. wieku. Jan Kreczmar,
rektor PWST w Warszawie omawia rnice sztuki aktorskiej w teatrze i filmie,
a re. Antoni Bohdziewicz ujawnia tajniki filmowej reyserii.
Nadrabialimy zapnienia kulturowe chonc wiedz i dziea sztuki
w ogromnych dawkach. A po pokazach szlimy do pobliskiej kawiarni kontynuowa dyskusje i spiera si, jaki ma by kolejny pomys repertuarowy. eby
zarobi na utrzymanie klubowej dziaalnoci, urzdzalimy przegldy i festiwale.
Promowalimy na festiwalach etiudy studentw dzkiej szkoy filmowej. Pierwsze laury uzyskiwali na nich midzy innymi: Robert Stando, Roman Polaski,
Janusz Majewski, Jerzy Skolimowski, Jan Budkiewicz. (Chodzi o piszcego te
sowa, ktry za film dyplomowy Opowiadanie niemoralne otrzyma gwn
nagrod). Tradycj byy przegldy filmw animowanych, o malarstwie, dubbingowanych ze staym pytaniem czy dubbing ma sens.
Od drugiej projekcji wydawalimy biuletyn Dixi. Redagowalimy go w
kilka osb, ale pierwszym wrd rwnych by wczesny maturzysta Bogdan
Chajewski. Pracujca w PIW-ie pani Zagrska pisaa teksty na kalkach, a potem
odbijalimy je na powielaczu z korbk
Klub mia czonkw honorowych. Tuzy europejskiej kultury i nauki.
Kontakty zagraniczne zapocztkowa krytyk Jerzy Paewski, opowiadajc
o naszym DKF-ie w ojczynie klubw filmowych Francji. Wsppracowalimy
z Jugosowianami, Szwedami, Czechami. Od 1957 r. delegacje Klubu wyjeday do
Francji, Jugosawii, Szwecji, Gocilimy przedstawicieli klubw z tych krajw, a take
wybitnych twrcw. Francuzka Sonia Bo namwia nas do zorganizowania sekcji
dla dzieci. Powsta May Zygzaczek, z projekcjami co dwa tygodnie, w niedziel
przed poudniem. Na zygzaczkowe spotkania zapraszalimy nie tylko realizatorw,
ale te goci specjalnych: straaka, kominiarza czy milicjanta z tresowanym psem.
May Zygzaczek sta si instytucj prawie familijn. Dla dzieci nie byem
adnym prezesem, ale wujkiem Jankiem, ktry razem z cioci Danusi (Palczewsk), cioci El (Kwiatkowsk) i Joann (Zawidzk) tworzy filmow rodzin.
Klub by miejscem ksztatowania wyobrani, prowadzenia dialogu, ale te
nauki chodzenia po ziemi bo rozliczalimy si przed sob z kadego grosza.
Klub mia Rad, Komisj Rewizyjn i Sd Koleeski. Aktywna bya sekcja
teatralna (chodzilimy na premiery do Teatru Dramatycznego) i wycieczkowa.
Take plastyczna, w ktrej prym wiody wybitne talenty graficzno malarskie:
Alek Balcerzak, Ryszard Dudzicki, Janusz Stanny, Karol Syta. Organizowalimy
25

wytworne bale karnawaowe, sylwestry i jak w piosence tamte prywatki. Mwic dzisiejszym jzykiem tworzylimy skupisko ludzi pozytywnie zakrconych.
W duej czci spowodowalimy, e w Polsce powstao ponad sto gwnie
akademickich - dyskusyjnych klubw filmowych, a w czerwcu 1956 r. odby si
zaoycielski Zjazd Federacji DKF. Powsta ruch, dziki ktremu wyksztacio
si ponad milion (!) wiadomych widzw kinowych.
Do Po prostu - Zygzakiem (a take Maego Zygzaczka) przyznaje si dzi
kilkanacie tysicy ludzi, tworzcych elit mylow Warszawy i nie tylko Warszawy.
W klubowym rodowisku wyrastay indywidualnoci, wyksztacay charaktery,
zawieray maestwa, przyjanie.
Wiem ile zawdziczam Klubowi, w ktrym uczyem si nie tylko o filmie
ale i innych sztukach; wdraaem alfabet organizatora, nabywaem umiejtnoci
porozumiewania, odkryem obywatelskie i demokratyczne reguy postpowania.
Nie bya to atwa edukacja bo wymagania rosy. Wsparcie klubowych przyjaci pozwalao trudnoci agodzi. Wsparcie ludzi, ktrzy chcieli i umieli bra
odpowiedzialno za swoje czyny.

Z okazji winobrania
Plan by prosty i moliwy do wykonania. Najpierw na podstawie
indywidualnych zgosze udzia w winobraniu, potem ju pod szyldem
DKF Po prostu pobyt w Paryu, z pokazami polskich filmw krtkometraowych.
ycie, a cilej mwic suby wewntrzne i zagraniczne naszego pastwa, zweryfikoway plan. W kolejnych rozmowach starano si odwie nas od
zamiaru pracy przy zbiorach winogron. Argumenty byy rne, midzy innymi:
Klasy robotniczej nie sta na kupno jabek, a wy chcecie zbiera kapitalistom
winogrona. Cignce si starania o paszporty przerzedziy liczb wyjedajcych z pitnastu do siedmiu. Uniemoliwiy take zbieranie winogron
w winnicach l abb Pierre a.
Wsparcie honorowych czonkw DKF-u profesorw Adama Schaffa i Jerzego Toeplitza, a zwaszcza interwencje przewodniczcego Zrzeszenia Studentw Polskich Stefana Olszowskiego, sprawiy, e wyjechalimy. Z miesicznym opnieniem
i picioma dolarami na gow, zaczlimy szlifowa paryskie bruki.
Wysuona, stara kamienica przy paryskiej Cite Proste 11. Azyl dla
opuszczajcych wizienie. Warunki w dwupitrowym budynku prymitywne.
Sala noclegowa z wysuonymi kami polowymi, cikie wojskowe koce.
26

Umywalnia z zimn wod wyposaona w dugie blaszane koryto do mycia


i prania. Lodowata woda nie sprzyja zwaszcza goleniu. yletki firm francuskich o niebo lepsze ni Rawa-Lux, szarpi zarost bolenie. Pocieszeniem
fakt, e wikszo budynkw w tej dzielnicy wspczesnych mediw nie ma.
Dom daje jednak schronienie i nadziej, e moe by lepiej, bez krat. Wybr
pensjonariuszy zatwierdza sam l abb Pierre, ktrego fundacja zajmuje si
resocjalizacj byych kryminalistw.
Po kilku tygodniach z przystani ksidza Piotra trzeba byo si jednak
ewakuowa. Kolejny rzd ogosi czciow amnesti !
Przytulono nas w hoteliku polskiej ambasady na przedmieciu Parya. Hotelik
o charakterze parterowego motelu, w porwnaniu do domu l abb Pierre a.
luksusowy. Ciepy, czysty. Zakwaterowano nas dosownie przez cian z koleg
z UW filozofem Krzysztofem Pomianem, kompozytorem i dyrygentem Janem
Krenzem, aktorami Zbyszkiem Cybulskim i Bogumiem Kobiel z Bim-Bomu.
Po obwchaniu wykrochmalonej pocieli, obejrzaem zaplecze: azienki,
prysznice, toalety. Wyoone glazur, pachnce, z papierem toaletowym jaki
w Polsce sprzedawano za dolary w Peweksie.
Pierwsza od tygodni ciepa kpiel! Rozkosz spywajcej po ciele wody.
Mydo Palmolive. Nie wiem ile razy namydlaem si od stp do gowy. Jeszcze
raz i jeszcze raz Mino ponad p wieku, a zapach Palmolive jest we mnie.
Czy to zasuga producenta myda czy wynik wczesnej sytuacji i przeywanych
emocji sanitarnych? Pewno jedno i drugie.
Dopenieniem przebywania w Paryu, staa si realizacja drugiej
czci planowanego pobytu. Organizowanie pokazw polskich filmw dokumentalnych, animowanych i etiud szkoy filmowej. Wytypowane jeszcze
w Warszawie tytuy, otrzyma do naszej dyspozycji dyrektor Filmu Polskiego
w Paryu Jan Korngold.
Przy wsparciu kierownictwa Domu Kombatanta, a jeszcze bardziej ogosze
z ambony proboszcza polskiej parafii, pokazy w sali BBC przy Champs Elysees cieszyy si powodzeniem. Zbierane do czapki Jurka Zaleskiego datki
co aska, ale nie mniej ni sto frankw pozwalay opaca koszty projekcji
i uzupenia skromne racje ywnociowe. Naszym gociom podobao si
zwaszcza, e kady pokaz poprzedzaa klubowa prelekcja, w ktrej przedstawiaem twrcw i motywy powstania pokazywanych filmw.
Dziki legitymacjom Midzynarodowego Zwizku Studentw i yczliwoci czonkw Polskiego Stowarzyszenia Rzemielnikw, niektre dni
kraszone byy niecodziennymi tak to wtedy odczuwalimy wydarzeniami.
27

Bytnoci w kabaretach Casino de Paris; La Villa; Crazy Horse,


witem Midinetek i obchodami 80-lecia urodzin zaoycielki synnego
domu mody, Niny Ricci. Modelki... na wybiegu i pokazach anonimowe
lalki, podczas swego wita odzyskiway imienno i osobowo. Spotkanie
ze synnym reyserem Ren Clairem, poznanie twrcw Maisons Laffitte - Jerzego Giedroycia i Konstantego Jeleskiego, a take pniejszego
dyrektora RWE Zygmunta Michaowskiego. Dyskusje z wybitnymi przedstawicielami francuskiej polityki, pniejszymi prezydentami Franois
Mitterrandem, Valerym Giscard dEstaing i pniejsz szar eminencj
rzdu Michelem Poniatowskim. Goci nas w Domu Kombatantw jego
lider Stanisaw Domaski, ktry umoliwi te bycie na paryskim kongresie
mikoajczykowskiego PSL. Wraenia i dowiadczenia zbieralimy zarwno
z lewej jak i z prawej.
Bylimy z pokazami filmowymi w Orleanie, Chteauroux, Tours, Montluon, a na zakoczenie caego pobytu ju turystycznie w Nicei, Cannes
i Monte Carlo. O azyl nie poprosi nikt. Nie poprosi, cho w naszej gromadce
klubowej przewaali absolwenci Politechniki Warszawskiej - Andrzej Janczewski,
Jurkowie: Kotowski i Zaleski, Zbyszek Konopa, dla ktrych we Francji byo
duo moliwoci inynierskiego spenienia.
Polska ambasada w Paryu, z wyjtkiem krtkiego pobytu w jej hoteliku, nie pomagaa. Raczej inwigilowaa. Ciekawe byoby odczytanie notatek
i raportw, ktre docieray do stosownych sub. Notatek i raportw musiao
by duo, bo w tym samym czasie w Paryu byli czonkowie zespou Bim-Bom,
warszawski STS, modzi plastycy, architekci i kompozytorzy z Janem Krenzem na czele. Krtko mwic nalot dywanowy ludzi sztuki, pira i techniki.
A wikszo z okazji winobrania!
W dwch maych karnecikach dziesitki nazwisk i adresw. Przypominaj
szalony wypad grupy modziakw, ktrzy skokiem na gbok wod zaliczyli
Francj, a po drodze Austri i Szwajcari. Wszystko to w 1957 roku !
Ten skok otworzy nam oczy i umys na inny ni znalimy wiat.

Serenada Tostiego
Trzeci etap egzaminw na wydzia reyserii filmowej Pastwowej Wyszej
Szkoy Teatralnej i Filmowej w odzi.
Etap ostatni. Dziesiciu ju tylko kandydatw, a zaczynao 117. Ma by
przyjtych picioro. Zdaj ostatni, prawie o pnocy. W gabinecie rektora
28

wieloosobowa Komisja Egzaminacyjna. Teoretycy i praktycy kinematografii,


historycy sztuki, literatury, muzyki, teatru. Egzaminatorzy siedz za stoami
ze stosami papierw i teczek. Ja czyli przesuchiwany delikwent przed
Wysokim Areopagiem na niskim krzeseku. Z teorii i historii filmu jestem
bardzo dobry. Podobnie z literackiej adaptacji. Z historii sztuki sabszy,
z geometrii czyli rysunku przestrzennego noga. Czuj, e mj awans wisi na
wosku. Egzamin si cignie. Wszyscy s bardzo zmczeni i senni.
Ju po pnocy prof. Jerzy Mierzejewski pokazuje mi zdjcie. Prosi ebym
opisa co widz, jaki jest charakter widocznego na zdjciu pleneru.
To typowy fragment poudniowo woskiego miasteczka. Czas sjesty. Kobieta
wychylona z okna kamienicy patrzy sennie na wzek pchany przez nieokrelonego
mczyzn
... opisuj dokadnie zdjcie, duszn i senn atmosfer miasteczka. Podobn do tej w gabinecie egzaminacyjnym.
Prof. Mierzejewski powtarza dobrze, dobrze, a jaki daby pan podkad
muzyczny?
Ja To Wochy, wic jak neapolitask piosenk, moe serenad.
Prof. Mierzejewski niech pan zapiewa lub zagwide wybran melodi.
Ja /zaskoczony/: Pan profesor chyba artuje? Zastanawiam si jednoczenie, czy on wie, e ja .
Prof. Mierzejewski: czekamy.
Skupiam si w sobie i nagle, na penym oddechu, z du si zaczynam
piewa: Pole o serenado w dalekiej buja ciszy. Nie bdziesz miej obojtna,
gdy echo twe usyszy Przysypiajcy czonkowie Komisji gwatownie oywaj,
Ksiyc si z mgy wysnuwa, wiatr ani listkiem szanie piewam, czujc e
jest to szansa, ktrej nie wolno przegapi. Z zachowaniem najlepszych zasad
muzycznych brzmi baryton, ktry par lat wczeniej przynis mi nagrod na
oglnopolskim konkursie piewaczym.
Po drugiej zwrotce pytam piewa dalej?
Rektor i przewodniczcy Komisji prof. Jerzy Toeplitz:
Dzikujemy Panu, egzamin skoczony.
Okoo pierwszej w nocy zakomunikowano wyniki. Zostaem przyjty
Myl, e w tej fazie egzaminw akceptowano nie mj gos i muzyczny
kunszt, ale wyjcie ponad obowizujc poprawno. Obudziem dosownie
i w przenoni szacowne grono sytuacj, ktrej nie oczekiwali. Ile w tym byo
yczliwej reyserii profesora Jerzego Mierzejewskiego, nie wiem. Czy wiedzia,
e piew to moja pasja i prawie zawd?
29

Stacja Honoratka
Dokonujc wyobraeniowej prowokacji, mona powiedzie: bya to
wielobarwna wysepka, w samym centrum szarego miasta d.
Nie mogem si zdecydowa na okrelenie wartociujce, oddajce niepowtarzalno Honoratki. Jednosalowego lokalu wyposaonego w staromodne
sprzty, drewniany kontuar ze szklan witryn, niezgrabny walec ekspresu
do kawy i kilkanacie stoliczkw, na plus-minus trzydzieci osb. Lokalu bez
szatni, bez ubikacji. (Za potrzeb, trzeba byo biec do pooonej naprzeciwko
restauracji Halka). Ale
W morzu przecitnoci klasowego pastwa o bezklasowych zachowaniach
bya to wysepka innoci. Kultury bycia i dobrych obyczajw. Swobody zachowa
spitych konwenansami znanymi z innego wiata.
Maleka kawiarenka, dua duchem swoich goci. Promujca nie tylko
rodzinne miasto, a take inne krajowe metropolie, bo bywalcy Honoratki
w sporej czci do odzi dojedali. Na zdjcia w wytwrniach filmowych, wystpy
w operze, filharmonii, operetce, na wystawy w Muzeum Sztuki Nowoczesnej,
zajcia w Wojskowej Akademii Medycznej i innych uczelniach. Honoratka
bya miejscem spotka elity miasta, ale dugo by wymienia goci, ktrzy
w drodze na czy z dworca d Fabryczna, wstpowali do lokalu przy
ul. Moniuszki. Jak ja, w czasie lat dzkich studiw, na bywanie w Honoratce
i pocigi do odzi skazany.
Gocie gomi. Styl zachowa narzucaa wacicielka, Stefania Brudziska i wspomagajce j w obsudze studentki dzkich uczelni. Dobierane
przez pani Stefani mode damy, podaway gociom parzon w imbryczkach
herbat, esencjonaln kaw, urawinowy sok. Szarlotk ze mietan i sernik,
pysznoci domowych wypiekw.
Krlujca za kontuarem wacicielka Honoratki miaa w sobie co co charakteryzowao najlepsze paryskie konsjerki. Dumn dbao o charakter i imi powierzonego jej dobra. W ten
sposb tworzyo si sprzenie zwrotne. Obyczaje i styl obowizujce
w lokalu, miay wpyw na zachowanie goci. I odwrotnie, osobowoci
i kultura bywalcw wpyway na wyjtkowo i dobre imi Honoratki.
Nie atwo odtworzy panujcy w niej klimat. By jedyny w swoim rodzaju.
Dla bywalcw normalny, dla obcych zadziwiajcy.
Obowizywaa w Honoratce swoista etykieta. Po wejciu do lokalu stali
gocie mczyni - podchodzili do kontuaru, za ktrym siedziaa pani Stefa30

nia i z galanteri caowali j w rk. Jeeli osobnik zadomowiony przychodzi


z osob towarzyszc a nieznajom, dyskretnie przedstawia j wacicielce.
Pani Stefania przestrzegaa konsekwentnie zasady, e wrd goci nie
ma miejsca dla mocno umalowanych pa, przechadzajcych si po deptaku
ul. Piotrkowskiej. Jeli ktra omielia si przekroczy prg, natychmiast
wolne stoliki byy zajte, co potwierdzay stawiane na nich pucharki z sokiem
urawinowym. A jednoczenie, jeeli do lokalu wchodzi z suczk Kunegund
redaktor Jerzy Nowakowski, senior dzkich dziennikarzy, znany jako Rotmistrz, miejsce byo nie tylko dla Rotmistrza lecz i dla Kunegundy. Go
zamawia kaw ze mietank, cho pi napj czarny. mietanka nalewana bya
na spodeczek i buldoka francuska siedzc na stoeczku, wylizywaa mietank
smakujc wyborno otrzymanego deseru.
W Honoratce omawiano premiery teatralne i muzyczne, prbne zdjcia
filmowe, wystawy, publikacje, wydarzenia polityczne, rodowiskowe, rodzinne.
Take kto, gdzie, z kim. w kalejdoskop tematyczno-personalny ukada si
w swoisty gwiazdozbir elity nie tylko miasta. Wykracza poza jej mury. Przenosi
si i ujawnia midzy innymi na trasie kolejowej midzy odzi a Warszaw. Pocigi byy nie tylko koniecznym rodkiem transportu, ale te miejscem i okazj do
rozmw, indywidualnych zaj wasnych, a take podejmowania wanych decyzji.
Podczas podry reguy rwnouprawnia honoratkowego ulegay jednak
zmianie. Bywalcy kawiarenki, ktrzy rami w rami, przy jednym stoliku pili
kaw i smakowali szarlotk ze mietan, wsiadajc do pocigu rozdzielali si,
zajmujc miejsca w pierwszej lub drugiej klasie.
W klasie I jechaa elita urzdnicza i profesorsko-artystyczna. W klasie II
my, studenci dojedajcy z Warszawy: Agnieszka Osiecka, Wojciech Solarz,
Daniel Szczechura, Jacek Stachlewski, Krzysztof Szmagier i piszcy te sowa.
W klasie I rektor Jerzy Toeplitz pisa publikowane w tygodniku Film
Kartki z kalendarza, malarz prof. Jerzy Mierzejewski szkicowa projekty
swoich obrazw i wystaw, reyserzy Antoni Bohdziewicz, Jerzy Bossak, Wanda
Jakubowska, Andrzej Munk, Stanisaw Wohl dopracowywali scenariusze i scenopisy przygotowywanych filmw, itd., itp.
W klasie II Agnieszka Osiecka tworzya rymy i rytmy swoich piosenek,
a ja pisaem recenzje filmowe, ktre po przyjedzie do Warszawy spieszyem
podyktowa maszynistce w redakcji Gosu Pracy na ul. Smolnej.
Pierwszo-klasowi notable w przerwach indywidualnych zaj, czas podry
skracali rozwaaniami o programowych, finansowych i politycznych problemach
kultury, a zwaszcza kinematografii i telewizji. Nie byo w tym nic dziwnego,
31

bo w korytarzowo-przedziaowych rozmowach brali udzia szefowie zespow


i wytwrni filmowych oraz ich wsppracownicy. Take wysocy urzdnicy
Naczelnego Zarzdu Kinematografii i Komitetu ds. Radia i Telewizji. Pocig
mia dodatkowy walor, zapewnia dyskrecj rozmw i przyjmowanych ustale.
*

Jednym z pocigw przyjechaa do Warszawy Kamila. Przyjechaa na stae i od


30 czerwca 1965 r. nosi nazwisko Budkiewicz.
Zaczo si wszystko niewinnie. Urodzona i zamieszkaa w odzi crka
Anieli i Jzefa Balcerskich podaa mi w Honoratce kaw i sernik. Miaem
szczcie. Kamila jest lub towarzyszk ycia, troskliw on, mam i babci.
Tej oceny nie zmienia fakt, e w wielu sprawach mamy cakowicie rne zdania.
Stanowimy maestwo przeciwiestw. Moe wanie odmienno charakterw
i pogldw tworzy od prawie p wieku harmoni rodzinn.
Napisaem przyjechaa na stae. Owa stao odnosi si nie tylko
do trwaoci maestwa i zamieszkania w Warszawie. Przede wszystkim do cech
charakteru i zachowa byej studentki Uniwersytetu dzkiego. Odnosi si do
36 lat pracy w warszawskim Mostostalu, ktry by pierwszym i ostatnim do
emerytury miejscem jej pracy.
O odzi pamitamy zgodnie. Chocia pocigi jed obecnie wolniej i duej,
a dworca Fabrycznego i Honoratki ju nie ma, kilka razy w roku miasto nad
dk odwiedzamy.
A mwic cilej miasto zmarych, bo rodzina Kamili powiksza ju
smug cienia.

Chory Kwiatek i jego zastpy


Jerzy Kwiatek. Od lat najmodszych wdroony w rytmy i rymy podwawelskich tradycji; kibic Cracovia pany.
Na przeomie lat pidziesitych i szedziesitych ub. wieku wiceprzewodniczcy, a w kadencji 1963-1966 przewodniczcy Rady Naczelnej Zrzeszenia
Studentw Polskich. Czonek PZPR.
Spirytus movens kulturalno-artystycznych wydarze i przebojw studenckich, szstej dekady minionego wieku.
Przy programowym i organizacyjnym zaangaowaniu wadz Zrzeszenia,
osonie partyjnych sojusznikw (w szczeglnoci Stefana Olszowskiego), przy
32

kreatywnej postawie setek dziaaczy komisji kultury, od Rady Naczelnej poczynajc, a na okrgowych i uczelnianych koczc, Jerzy Kwiatek inicjowa,
prowokowa, wspiera, broni. Dziki temu, w ascetycznym okresie wadzy
gomukowsko-kliszkowej, kultura akademicka janiaa niespodziewanym
blaskiem. Juwenalia, festiwale, konkursy, kabarety, pantomimy, sceny teatralne, chry, zespoy pieni i taca, dyskusyjne kluby, artystyczne plenery,
wystawy, ujawniay rezultaty ofensywy braci studenckiej spod proporca
chorego Kwiatka.
Bylimy nie tylko najweselszym barakiem w obozie socjalistycznym,
ale najbardziej inicjatywnym i dynamicznym. To nie nadinterpretacja
i panegiryk. Takiej krucjaty kultury i sztuki wczeniej i pniej nie
byo. Przy nieobiektywnoci obecnych oceniaczy stwierdzenie jednego
z grzesznikw tamtych wydarze jest wicej ni uprawnione. Notacja ma
przypomina gam nastrojw, dynamik i modzieczy sprzeciw wobec
prawd ewangelicznych.
Pod naciskiem kultury modoci, elazna kurtyna staa si dziurawym,
mao znaczcym sitem. Zdumiewalimy Europ wschodni i zachodni emanujc pomysowoci rnorodnych treci i form.
Te krucjat przenikay dwa rwnorzdne nurty: pozytywistyczny i romantyczny.
Prac od podstaw firmowa spektakl STS-u z 1964 r. Mnie nie jest wszystko jedno, a liryczny romantyzm gdaskie teatrzyki Co to, Tralabomba,
pantomima wrocawska Gest.
Pczkujce twory organizacyjne: krakowskie Jaszczury, warszawskie
Stodoa i Hybrydy, wrocawski Kalambur, akademickie chry medykw
Gdaska i politechnikw Szczecina. Zespoy pieni i taca PW, UMCS, dyskusyjne kluby filmowe Zygzakiem w Warszawie, Muza w Gdasku, kabarety
Pstrg czy Cytryna w odzi.
Twrczo Ernesta Brylla, Agnieszki Osieckiej, Jerzego Afanasjewa, Jonasza Kofty, Marka Grechuty, Tadeusza Chyy, Jerzego Grotowskiego, Andrzeja
Jareckiego, Zygmunta Koniecznego, Jarosawa Abramowa. Talentw wyobrani,
sowa, obrazu, ruchu, dwiku! Artystw pasjonatw!
akowskie zastpy Niedorzecza Wisy sprzymierzone przeciwko gupocie, chamstwu, nietolerancji. Ofensywa artystyczna, ktrej pieczci najwyszej
jakoci sta si Czarny anio sceny muzycznej Ewa Demarczyk (z tej samej
krakowskiej parafii co chory Kwiatek).

33

Zupa z wroga
Pod koniec lata 1973 r. wymyliem, e skoro nie mam szans na szybkie
realizowanie filmu kinowego, sprbuj co nakrci dla telewizji. W Chile !
Magnesem byy przemiany spoeczno-gospodarcze wprowadzone przez
prezydenta Salvadora Allende i fakt, e w Santiago de Chile mogem liczy
na pomoc polskiego ambasadora, ktrego znaem prywatnie. Po nieatwych
rozmowach z zaskoczonym ministrem eglugi i szefem dziau reportay w TVP,
szalony nieco pomys zosta zaakceptowany rejs trzyosobowej ekipy (poza
mn operatora i asystenta zdjciowo-dwikowego) statkiem towarowym.
Urobkiem miay by dwa reportae. Jeden nakrcony w Chile, drugi na statku.
Zamach stanu generaa Pinocheta i mier prezydenta Allende wyjazd
storpedoway. Zgosiem w zastpstwie Afryk Zachodni, do ktrej pyway
nasze drobnicowce. Afryka rwnikowa zostaa urzdowo przyklepana. Z uwag,
e na miejscu mog by kopoty, bo w Nigerii i Ghanie jest stan wyjtkowy.
11 stycznia 1974 zamustrowani na MS d, wypynlimy z portu
szczeciskiego. Przez dwa i p miesica prowadziem dziennik podry, ktry
by te form korespondencji z rodzin.
Kilkanacie akapitw z dziennikowych notatek:
11 stycznia 1974 r. Wypywamy na MS d z portu szczeciskiego. Batyk,
Kana Kiloski, aura przyjazna.
Na Atlantyku sztorm. 10 w skali Beauforta. Bezgwiezdna noc. Rufa w gr
i w d. Moe pi, moe sze piter. Jak winda. Przy burcie fala podchodzi
do rki. Moczy rozpryskiem i ucieka. Fascynujce. Pod kadubem dwa kilometry wody. Stoj na rufie. Dziwne pragnienie skoczy! Zaprzyjaniony
marynarz: Nie ryzykuj bo skoczysz. Byli tacy co wysiedli, ale nie wsiedli.
Lizbona w nocnym pmroku. Posg Chrystusa jakby unosi si nad miastem.
Casablanca. Nad portem tumany fosfatu. Statek przebija si przez py do
kei. Ten fosfat to produkt polsko-marokaski.
Pyniemy na wier gwizdka. Na horyzoncie Dakar. Wok statku wiece
wieccych glonw. Jakby si boki statku paliy. W uku, ktry trzeba zatoczy, eby wej do portu, dwie wysepki. Na jednej skay, na drugiej stary
fort obronny. Dawne niewolnicze wyspy. Nie pilnowano na nich towaru,
34

bo chocia do ldu blisko, naturalni stranicy rekiny, powstrzymyway od


ucieczek nawet najmielszych.
Centrum stolicy Senegalu. Szerokie aleje, pofrancuskie rezydencje, ambasady,
okazae gmachy rzdowe. Francja elegancja. Par krokw dalej samo ycie.
Handel wszystkim co tylko da si sprzeda: seks, wiar, mio, szamaskie
interwencje. A wszystko na poboczach drg, na wyschnitej trawie, wrd
kamieni, w blaszanych listwach slamsw. Zimnych w nocy, parnych i gorcych
w dzie. Zbiorowisko z natrtn woni potu, kneblujcego oddech.
Minlimy zwrotnik Raka. Morska cisza. Odbijajce si w lustrze wody
wiata obozowisk rybackich. Kutry Japoczykw, Rosjan, Koreaczykw,
Polakw przytulaj si do siebie. Nie ma Afrykanw w atlantyckiej osadzie.
Jest za to znana im dobrze konstelacja Oriona, z jego wyrazistym pasem
i tzw. latawcem.
Banjul dawny Bathurst (wielkoci Putuska) stolica Gambii, bieda, slumsy
ale w miar schludnie. Zwaszcza w biaej dzielnicy miasta. Pod kocioem
trdowaci. Twarze bez oczu, ktre zalaa skra policzkw. Wacicielem
hurtowni i kilku sklepw jest Libijczyk. Sprowadza z Polski jedwabie, lniane
ptno, elan. Z kupowanych u niego materiaw szyje swoje ubiory dua
cz mieszkanek Banjulu i turystki ze Szwecji. Kupuje take 17-letnia wicemiss piknoci Gambii. Przyznaa ze smutkiem dlaczego nie zostaa Miss.
Za mao wayam, tylko 94 kilo. Dziewczyna, ktra wygraa bya brzydsza,
ale za to waya 118 kg.
Freetown. Stolica Sierra Leone pooona na kilku zielonych wzgrzach.
Z portu do centrum par kilometrw. Na caej dugoci zapyziaej drogi
bazar. Zgiek, kurz, smrd. Handel wszystkich ze wszystkimi koczcy
si przed nieduym placem, przy ktrym na okazaym budynku ambasady
zwisa amerykaska flaga. Dalej te handel. Jeeli masz pomaracz moesz
j sprzeda w dwojaki sposb. W caoci lub w czstkach. Dzielc owoc
na skrk, pestki, sok i misz. Na jednym ze wzgrz krajowy parlament.
Ujmowany w kadrze kamery mundurowy sierant szef stray jest bardzo
podniecony wizyt filmowej ekipy. Take i jego podwadny, modziutki onierz, ktry co chwila bez adnego powodu salutuje. Parlament dorosych
o mentalnoci dzieci. Jaka jest przyszo tego kraju, tego kontynentu?
35

Liberia. W 1821 r. przypynli tu wyzwoleni Murzyni z USA. Za siedem


muszkietw kupili ma wysp, gdzie teraz mieci si centrum Monrowii.
Przybysze brutalnie wyzwolili kraj z penetracji portugalskiej. Kto by przeciwny gin. Tak czcili powrt do swej ojczyzny potomkowie niewolnikw
sprzedawanych przed laty do Stanw Zjednoczonych.
Lagos. Rano do kei na Apapie podjecha samochd. Do pojazdu z literkami
CD adujemy kamer, statyw i dwikow Nagr. Przez cay pobyt na nigeryjskiej ziemi, sprzt wdruje incognito, przy pomocy naszej ambasady
i mieszkajcych w miecie Polakw. Jest tu stan wyjtkowy, ktry wprowadzi
pukownik Gowon. Nie ma lekko
Ghana. Ziemia, strumienie, ki, busz s tu wasnoci szczepw. Wdz
szczepu rozdziela dobra. Wadza jest bezporednia i absolutna, to znaczy
waniejsza ni pastwowa, a nawet wojskowa. Ghanki zgrabne i adne, z natury umiechnite. Wspaniale tacz. Mogem si o tym przekona krcc
w Akrze krtki filmik Taczcy koci (Eden church).
Secandi Takoradi. Do kabiny wlizgn si kilkunastoletni Ghaczyk. Chcia,
ebym co mu sprzeda. Koszul, buty, sweter, kurtk. Nie mam nic do
sprzedania powtarzaem. Wtedy chopak zaproponowa. Massa, nie chcesz
nic sprzeda, to kup moj siostr. Na troch. Ona nie jest stara, ma dwanacie
lat i due piersi. Pokazaem mu drzwi. Wyszed zawiedziony. Nic nie kupi,
nic nie sprzeda.
Strzpy rozmw pokadowych, litania zarzutw marynarskich:
upada warto zawodw marynarskich;
popaca wygodnictwo i cwaniactwo;
brak obowizkowoci i ambicji bycia lepszym;
jak dalej tak bdzie, handlowej marynarki w Polsce nie bdzie.
Pyniemy w gb ldu. Droga do Port Harcourt to odnoga Nigru rzeki,
ktra jak rozczapierzone palce doni wpada do Zatoki Gwinejskiej. Nasz
palec nazywa si Bony. Po obu stronach poczerniaych brzegw busz,
niewielkie osady Ibo, a ponad palmami piropusze ognia ropononych
wie wiertniczych. Nafta, powd sporw i walk, ktre kosztoway ju
setki tysicy ofiar. Pilot odzi kapitan Wajda powiedzia, e w czasie
36

secesji biafraskiej, ktra bya wojn o rop, zdarzaa si nawet zupa


z wroga.
Port Harcourt. Port ldowy, jedno z wikszych miast buntujcej si prowincji Biafra.
Gocie kapitana MS d sprezentowali mi maczet (mam j do dzi). Ciekawe gdzie zostaa wyprodukowana ? Chocia na stalowym ostrzu wizerunek
krokodyla uzupenia napis: Chrocodyl matchets in Nigeria N{ 741 nie jest
tajemnic, e Polska eksportuje tutaj bro paln i bro bia tzn. maczety !
Za pienidze koncernw naftowych, zwaszcza Shella, zbrojone s oddziay
kryminalistw, ktrzy pilnuj porzdku. Pki Nigeria jest jednym z waniejszych obszarw wydobywczych, mier niewinnych ludzi bdzie chlebem
powszednim. Roponone tereny nale do szczeglnie zdegradowanych.
Katastrofa ekologiczna spowodowana jest wyciekami ropy, co wida goym
okiem na poczerniaych brzegach rzeki Bony. Protesty miejscowej ludnoci
z plemienia Ibo kocz si najczciej unicestwieniem protestujcych. Porzdek przecie musi by !
Zastanawiam si jakie bd efekty naszych afrykaskich dowiadcze. Wymuszona konspiracja w niektrych krajach, nie bdzie na ekranie widoczna.
A krcimy w warunkach czsto ekstremalnych. W emocji, przy wewntrznych
oporach, eby nie powiedzie strachu.
Prawie dwa miesice poza domem. W drodze. W naszej trzyosobowej ekipie
filmowej problemy. Wysokie temperatury, jeszcze wiksza wilgotno i zagroenia miejscowe spowodoway, e operator Wiesiek A. przechodzi
fizyczne i psychiczne zaamania. Odmawia pracy na ldzie. Krcimy czsto
na dwie kamery tylko z Waldkiem asystentem , ktry sprawia si bez
zarzutu i wykazuje duo inwencji. Wiesiek rozkleja si. Afryka nie jest dla
sabych psychicznie.
Oparci o pusty blat barku w statkowej messie, siedz koo siebie pierwszy
oficer i pierwszy mechanik MS d. Siedz w milczeniu. Zapytaem:
Gniewacie si? Jeden z nich odpowiedzia: Dobrze jest czasem pomilcze
koo przyjaciela.
Wracamy. Dunkierka, (Pary) Amsterdam.
37

21 marca. Znowu w Szczecinie. Moje dziewczyny coraz bliej. Od najstarszej


do najmodszej. Dziki nim jestem szczliwy. A Afryka! Zaledwie zaczem
j poznawa, rozumie.
22 marca. Dzie urodzin crki. Koczy cztery lata. Jestem w domu. Asia:
tatusiu, tatusiu, tak ci kocham.
*

Filmy: Polska za Cape Verde i Trzydziestolatki zostay pokazane


w telewizji pod koniec 1974 roku.

Tylko cztery i a cztery


Kilka lat filmowego bezrobocia. Aktywno realizatorska podcita
w okresie podnoci!
Z pomoc przyszli koledzy z brany teatralnej: aktor Janusz Rafa Nowicki, Henryk Giycki dyrektor teatru dramatycznego w Kielcach i Andrzej
Ochalski kierownik literacki tej sceny. Dziki nim, przy wsparciu szefa Zespou
Profil Bohdana Porby, wsikem w atmosfer sceny i kulis teatralnych.
W podniecajcy trud, nieznane emocje.
Dowiadcze byo tylko cztery i a cztery. Miaem szczcie, bo mogem
inscenizowa utwory, ktre byy mi bliskie klimatem i wymow. W sezonach
1978 i 1979 na scenie kieleckiego Teatru im. Stefana eromskiego: Zabawa
jak nigdy Williama Saroyana i Najwiksza wito Jona Druce, a w krakowskim Teatrze Ludowym (1980-1983): Nadspodziewany pocztek bankietu Jacka
Stwory i Rozmowy z katem Kazimierza Moczarskiego.
Niezalenie od treci i bardzo rnych form zapisu, moje o nich mylenie,
a take przesanie reysersko-inscenizacyjne, najlepiej wyrazi mog sentencje
autorskie, zapisane w teatralnych programach. Utosamiam si z nimi.
Najwiksza wito (premiera lipiec 1979 r.)
Jon Druce:
...uwaam za wito ziemi, na ktrej yj.
A jeli ta wito zostaa pogwacona,
chocia bez mojej winy, dotyczy to take mnie.
...wane jest nie to, jak dugo si yje, ale jak si yje.
38

Nadspodziewany pocztek bankietu (premiera czerwiec 1980 r.)


Spektakl dedykowany budowniczym Nowej Huty.
Jacek Stwora:
... Zarysowano tu tylko okresy ludzkiego
ycia, lecz z maych ziarenek piasku
powstay nieprzebyte pustynie i niezbadane
dna oceanw. Nieche wolno bdzie powrci
nietrwa pamici do drobnych uamkw tamtych lat,
na znikajc ciek czasu; wiadomo, jaka jest cena
pocztkw kadej drogi.
Rozmowy z katem (premiera luty 1983 r. )
atwo jest mwi o Polsce ,
trudniej dla niej pracowa,
jeszcze trudniej umiera,
a najtrudniej cierpie.
(wyryte przez bezimiennego winia w betonie celi w Al. Szucha)

Z Jzefem Tejchm negocjacje grudniowe


By pitek 11 grudnia 1981 r
Rozpoczynay si negocjacje pomidzy rzdem, a zwizkami zawodowymi
z brany kultura i sztuka. Rzdowej stronie przewodzi wicepremier, zarazem
minister Kultury i Sztuki Jzef Tejchma, stronie zwizkowcw Jan Budkiewicz przewodniczcy Zwizku Zawodowego Pracownikw Kultury i Sztuki.
Spotkaniu inauguracyjnemu ktremu, jako gospodarz Urzdu Rady Ministrw
przewodniczy wicepremier, obejmowao sprawy proceduralno-terminowe oraz
zakres upowanie do podejmowania decyzji. Obrady plenarne mielimy prowadzi przemiennie Tejchma i ja. Uzgodnione zostao, e ze wzgldu na zapaln
w kraju sytuacj, protok uzgodnie i prawdopodobny protok rozbienoci
zostan podpisane najpniej do koca grudnia 1981 r!
Kilka miesicy wczeniej (28 marca), ku zaskoczeniu wielu, a take mojemu, Nadzwyczajny VII Zjazd Zwizku Zawodowego Pracownikw Kultury
i Sztuki wybra na swojego przewodniczcego - bezpartyjnego, niepokornego,
reysera filmowego.
Marcowa temperatura bya wrzca. W ten ukrop wchodziem dobrowolnie, mao tego z nadziej. W sferze kultury, na zmiany oczekiway przede
39

wszystkim swoboda twrczej wypowiedzi, prawodawstwo i mecenat pastwa


na rzecz uboejcego rodowiska. Sprawy trudne politycznie, spoecznie
i materialnie. Do rozwizania ich potrzebna bya wyobrania, wyczulenie
spoeczno-kulturowe. Przy gonym nacisku solidarnociowej konkurencji,
uwaaem, e w naszym postpowaniu zachowane musz by rzeczowo
i uparta cierpliwo.
Wracajc do grudnia Pierwszymi obradami kierowa Jzef Tejchma,
drugimi do drugiego spotkania oczywicie nie doszo, bo trzynastego wprowadzony zosta stan wojenny.
Stanowisko zwizkowe o najistotniejszych problemach kultury i sztuki
(opracowane przez Zesp Oglnopolskiej Komisji Wsppracy Branowych
Zwizkw Zawodowych), nim doczekao rozpoczcia negocjacji z rzdem,
przez cay listopad 1981 r. przewietlano w KC PZPR. Wyran obstrukcj
partyjn pomg przeama grudniowy termin opozycyjnego Kongresu Kultury
Polskiej i wczesny minister ds. zwizkw zawodowych Stanisaw Ciosek, do
ktrego zwrciem si o pomoc.
Nasze opracowanie (wraz z zacznikiem omawiajcym akty prawne, ktre
trzeba zmieni) obejmowao dziewi grup tematycznych w trzech rozdziaach:
1. Baza, organizacja i zasady finansowania kultury.
2. Kadry kultury.
3. Sprawy socjalno-bytowe pracownikw kultury.
Odtwarzajc klimat negocjacji, wspominam merytoryczno wypowiedzi
i yczliwy stosunek stron. W duej mierze sprawia to tonacja prowadzenia
obrad, ktr wytworzy Jzef Tejchma.
Wynikao to z jego osobowoci i charakteru, ale te faktu, e by w prawach
kultury osob kompetentn, rozumiejc problemy i znaczenie poruszanych
zagadnie. Zna z autopsji niedostatki i nienormalnoci stykajc si z nimi
na posadach rzdowych jak te wczeniej, w dziaalnoci Zwizku Modziey
Wiejskiej WICI.
Warto podkreli, e ju po wprowadzeniu stanu wojennego i zawieszeniu
dziaalnoci zwizkowej, niektre nasze postulaty stara si wprowadzi w ycie.
To on doprowadzi do spenienia jednego z naczelnych dezyderatw:
Cele i metody realizacji polityki kulturalnej powinny by wypracowywane
i ustalane przez samych ludzi kultury pedagogw, naukowcw, twrcw i praktykw, a take spoecznikw reprezentujcych organizacje zwizkowe i polityczne.
W celu umoliwienia im speniania tej funkcji, naley powoa do ycia wybieraln,
a nie mianowan Rad Kultury Polskiej.
40

I Narodowa Rada Kultury powstaa na mocy ustawy z 4 maja 1982 r.


pod przewodnictwem prof. Bogdana Suchodolskiego. Wypeniaa naoone na
ni zadania przez dwie, niesychanie trudne kadencje. Niestety rzd premiera
Tadeusza Mazowieckiego zlikwidowa Rad, przekazujc jej czonkom 6 marca
1990 r. krtkie Dzikuj
Mam okazj co pewien czas spotyka Tejchm. Gdy rozmawiamy o czasie
przeszym, o tym co trzeba zachowa, co w sferze kultury wane, mam poczucie
wsplnoty myli. Tejchma nie by nigdy ortodoksem. Przeszo pozwala mu
patrze na wiat i ludzi (take opisywa) w sposb, ktry cechuje osobowoci
z wyobrani.

Nasze ludzkie BY
Papie-Polak, Jan Pawe II, odby 104 pielgrzymki, w tym 8 do Polski.
Przed jedn z nich, w 1991 roku, ku swojemu zaskoczeniu dostaem od ministra
Kultury i Sztuki - Marka Rostworowskiego i duszpasterza rodowisk twrczych
ks. Wiesawa Niewgowskiego, zaproszenie do udziau w spotkaniu z Janem
Pawem II w Teatrze Wielkim w Warszawie.
Potwierdziem ch udziau. W upalne popoudnie 6 czerwca, na godzin
przed spotkaniem zjawiem si na placu Teatralnym. Na zaproszonych oczekiwaa
niespodzianka. Z dwch stron Teatru Wielkiego do drzwi wejciowych cigny
si ponad 100 metrowe kolejki vipowskich goci. Przesuway si bardzo wolno,
bo w drzwiach teatru ustawiono bramki wykrywajce przedmioty niebezpieczne.
Kroczyem midzy dwoma tgimi biskupami. Wycierali pot narzekajc, e na
spotkanie z Ojcem witym musz sta w kolejce. I to w upale Jakby tu co
dawali mwi modszy: jest nasz, a sprawdzaj jak obcych dopowiada drugi,
wkadajc do ust orzewiajcego mitusa.
Sala bya przepeniona. Miaem dobre miejsce, niecae dwadziecia metrw od honorowego fotela, ustawionego na pomocie wkraczajcym w rzdy
widowni.
Jakie byo to spotkanie ? Jakby w przelocie bardzo intensywnej marszruty Wewntrzna energia przebia widoczne zmczenie. Wola apostoa, ktry
chce by wrd ludzi i komunikowa im swoj prawd.
Wycignity z Internetu tekst wystpienia przypomina:
Na pocztku sowa grzecznociowych podzikowa wypowiedziane pod
adresem Marka Rostworowskiego, ministra Kultury i Sztuki (syna znanego
pisarza), odniesienie do spotkania z wiernymi w Koszalinie, wreszcie wtek
41

o talencie: Czowiek urzeczywistnia siebie, spenia siebie, przekraczajc siebie.


W tym potwierdza si jego osobowa tosamo, a zarazem boski rys czowieka
mwi Karol Wojtya.
Cae spotkanie trwao nieco ponad godzin. Sporo czasu zaja cz
artystyczna, fragmenty Halki wykonane przez piewakw i tancerzy Teatru
Wielkiego.
Co mi pozostao po spotkaniu z Janem Pawem II w ten upalny dzie
czerwca Anno Domini 1991?
kady bez wyjtku dysponuje nade wszystko jednym: uniwersalnym
talentem, ktrym jest nasze czowieczestwo, nasze ludzkie BY (esse).

Sejmowa wyliczanka emocje nie do wyliczenia


II Kadencja Sejmu RP. Jestem zwizkowym posem SLD z Warmii i Mazur. Oto przykady mojej poselskiej aktywnoci:
Debaty plenarne Sejmu:
koordynacja projektw ustaw
sprawozdawca projektw ustaw
wystpienia w imieniu Klubu SLD
wystpienia zwizkowe i indywidualne
owiadczenia i zapytania poselskie

6
4
6
14
14

Komisje, zespoy i grupy poselskie:


Czynny udzia:
a) w ponad 260 posiedzeniach komisji Sejmowych:
Kultury i rodkw Przekazu,
Mniejszoci Narodowych i Etnicznych;
Budetu i Finansw;
b) w ponad 100 spotkaniach i posiedzeniach zespow parlamentarnych
posw zwizkowych (od padziernika 1996 jako czonek Prezydium
Zespou)
ds. osb niepenosprawnych;
c) Prezydium Unii Midzyparlamentarnej oraz grup bilateralnych:
polsko-kazachstaskiej (przew. grupy)
polsko-izraelskiej
polsko-cypryjskiej;
42

d) wystpienia i wnioski komisyjne m.in. w sprawach:


budetu Ministra Kultury i Sztuki, Polskiej Agencji Prasowej, Krajowej
Rady Radiofonii i TV, budetu wojewodw i gmin.
cznie:
446 spotka z wyborcami,
423 dyurw poselskich,
151 wypowiedzi na tematy spoeczne i kultury dla prasy, radia i TV.

Emisariusze nienawici
Owiadczenie w sejmowej debacie plenarnej 20.05.1997 r.:
Pani Marszaek!
Wysoka Izbo!
Niektre media poday, e w kilku punktach Warszawy postanowiono zbiera egzemplarze nowej Konstytucji, aby jak owiadczyli jej zbieracze odda
Konstytucj na przemia.
Zbieracze nawizuj w ten sposb do zatrwaajcych przejaww nietolerancji, wrcz barbarzystwa.
Nawizuj do roku 391, kiedy to fanatyczny tum w Aleksandrii zniszczy
bibliotek pogask zaoon przez krla Egiptu Ptolomeusza, zwanego zbawc.
Ogie strawi wwczas kilkaset tysicy zwojw, intelektualn spucizn staroytnego
Egiptu, Grecji i Rzymu.
Zbieracze Konstytucji odkurzaj dowiadczenia III Rzeszy, ktrej
pretorianie palili niewygodne ksiki na stosach. Przypominaj take praktyki
stalinowskiej cenzury, ktrej urzdnicy kierowali na przemia antysocjalistyczne
wydawnictwa.
Historia miewa powroty i powtrki. Nawizujc do niszczenia egzemplarzy uchwalonej Konstytucji RP, emisariusze nienawici kontynuuj
tradycje szlacheckich sobiepankw tych od liberum veto ktrzy 206 lat
temu sprzeciwiali si uchwaleniu Konstytucji 3 Maja. Te w imi najwyszych
witoci, potwierdzonych wkrtce targowickim spiskiem przeciwko reformom
Sejmu Czteroletniego.
Dzisiaj, szermujc imieniem Pana Boga, konstytucyjne odwoanie si
do Jego prawdy, sprawiedliwoci, dobra i pikna, zbieracze chc odda na
makulatur.
43

Wspczeni potomkowie targowiczan, lc dorobek konstytucyjny eruj


na ludzkiej niewiedzy. Czyni to z penym wyrachowaniem, wiedzc, e 50%
Polakw w cigu roku nie bierze do rki adnej ksiki, nie tylko sownika czy
encyklopedii, ale i taniego romansu, nawet ksieczki do naboestwa.
Wysoka Izbo!
Wierz, e moi rodacy odrzuc rozgrzeszane, a nawet bogosawione
kamstwa. Wierz, e spoeczny instynkt, serce, rozum i uczciwo bd ponad
demagogi, egoizmem i nienawici. Ponad habicymi odruchami rzucania
Konstytucji Rzeczypospolitej na przemia.

Anioowie ponad podziaami


Nie wiem czy ja o ni, czy ona o mnie si ocieraa. Waciwie to wszystko
jedno. mier. Dawaa oznaki istnienia kilka razy, bardzo namacalnie. Jak
w tych sytuacjach peni rol anio str, nie wiem. W kadym razie mog
stwierdzi e czuwa lub miaem szczcie.
Pierwszy raz we wrzeniu 1939 r., w Radoci pod Warszaw. Wojska
hitlerowskie oblegay miasto. Pilot samolotu z czarnymi krzyami wypatrzy na
piaskowej wydmie dwch chopcw budujcych zamek. Zacz pikowa. Jeden
z piciolatkw woajc mamo, mamo samolot popdzi do pobliskiego domu.
Drugi na piasku zosta. Po zrzuconej z samolotu bombie, na miejscu dziecicej
budowli powstaa gboka wyrwa. Tym, ktry si uratowa, byem ja.
Kilkanacie lat pniej. W Krynicy Morskiej, nad dwoma uczniami
elblskich licew musiay czuwa dwa anioy. Najpierw, gdy ratowaem koleg,
we wzburzonym Batyku, i sekundy pniej, kiedy o may wos sam nie zostaem topielcem. Cignem do brzegu toncego Alka, ktry po jakim czasie
puci moje rami. Ale ja zalewany przez agresywne fale zamiast powietrza
ykaem wod. Podduszony, szedem ju na dno. Gdy stopa dotkna piasku,
resztk si odbiem si, a yczliwa tym razem fala, wyrzucia ciao na pycizn.
Duszy czas leaem na brzegu, zwracajc morzu wypit wod. e byo gronie, wiadczy fakt utonicia w tym samym czasie naszego rwienika. Od tego
dnia zaczem wodny ywio szanowa. Nie ba si, lecz szanowa. Z Alkiem
Przybylskim co pewien czas widujemy si. Mieszka na warszawskim Bemowie.
Jest pukownikiem WP w stanie spoczynku.
Nocny ekspres z Warszawy do Wrocawia i Polanicy Zdroju. pi na
dolnym ku sypialnego wagonu, ktre nie ma ochronnych pasw. Gdzie
pod Trzebnic, elektrowz ekspresu wpada na pozostawiony przy zwrotnicy
44

ty wagonu towarowego. Hamowanie, omot. Sia bezwadnoci rzuca o przeciwleg cian przedziau. Na materacu, z poduszk i kocem, ktre krpuj
i rwnoczenie osaniaj gow. Uderzam w cian, przy ktrej stoj metalowa
drabinka i stoek. Materac, poduszka, koc amortyzuj uderzenie. Bez ich otuliny
wyposaenie przedziau byo gotowe zamieni si w szczeglny rodzaj gilotyny.
Wygrzebuj si spod krpujcych amortyzatorw, wyskakuj przez okno na
tory. Elektrowz z wagonem towarowym tkwi w wysokopiennym, elaznym
ucisku. W ciemnoci sycha krzyki, jki, pacz, ale nikt nie zgina. Uratowa
si nawet maszynista, ktry po wczeniu hamulcw, zdy z elektrowozu
wyskoczy.
Kiedy po kilkunastu godzinach okrnej jazdy dotarem do Polanicy,
oczekujcy na stacji gospodarz festiwalu Stefan Milka, powtrzy udzielon
mu przez zawiadowc informacj: Bya na trasie katastrofa, ale ubytku w masie
ludzkiej nie zauwaono Jury Festiwalu Pol-8 rozpoczo prac w penym
skadzie.
Ghana. Delektowaem si pywaniem na dugich, majestatycznych
falach oceanu. Nie zdawaem sobie sprawy, e zaczyna si odpyw, ktry
w Zatoce Gwinejskiej jest szybki i intensywny. Chciaem dopyn do ldu,
nie mogem. Na wodzie nie byo nikogo. Serce podeszo pod gardo .Chwila
strachu. Uton tu? Nonsens, bzdura. Gono powiedziaem: uspokj si
durniu. Wykorzystanie grzbietw fal kierujcych si ku brzegowi, a przede
wszystkim narzucony sobie spokj, synchronizujcy rytm pracy rk i ng,
pozwalaj dzisiaj o tym wspomina.
Pod Mszczonowem, w polizgu na oblodzonej szosie, nie majc wpywu
na obracajcy si samochd, wyldowaem po drugiej stronie Gierkwki.
Jadcy od Warszawy TIR z przyczep, nie by w stanie zahamowa. Uderzy
i ci ty subowego Poloneza. Tu za supkiem i plecami kierowcy - czyli
moimi. Kiedy wrak samochodu zosta cignity do garau przy Paacyku na
Lwowskiej, ksigowa Federacji pani Stasia Gontarczyk zawoaa: prezesie, na
kolanach do Czstochowy. Uratowa pana cud. Faktycznie, mier przesza
dziesi centymetrw za plecami.
Na pycie lotniska zagrzebskiego, w wypadku samolotu Air France
mogo zgin wielu. Na szczcie kraksa zdarzya si podczas szybkoci rozbiegowej i do tragedii nie doszo. Paradoks, mogem przenie si do innego wiata,
a tymczasem par dni pniej razem z redaktorem Henrykiem Zieliskim
uratowaem toncego. By nim skotowany przez fale Adriatyku mj dziekan,
reyser Jerzy Bossak.
45

Pocztek roku 1997 r. Razem z Wadysawem Buk - koleg z poselskiej


awy jedziemy do Lidzbarka Warmiskiego. Zmierzch. Wadek urozmaica
jazd opowiadaniem dowcipw. Zna ich mnstwo, zwaszcza gralskich. Jest
przecie posem z ywca.
Jedziemy dosy wolno, wsk szos obion lodowymi koleinami. Za
Dywitami szosa ukiem prowadzi pod grk. Wanie w tym uku samochd
wpada w polizg i dachuje w gbokim rowie wypenionym niegiem. Dziwne
uczucie, gdy si wisi na pasach gow w d. Znajome wntrze pojazdu wyglda
zupenie inaczej ni na co dzie, w pozycji standardowej.
Ani Wadkowi ani mnie nic si nie stao. Natomiast maska, dach i drzwi
Peugeota nadaway si na zom. Chocia w wypadku uczestniczyli dwaj posowie lewicy, anioowie czuwali, ponad podziaami! Moe z ich woli, w miejscu
wypadku doznalimy te wiele ludzkiej yczliwoci.
*

Wedug encyklopedii: Anio istota duchowa, zajmujca w hierarchii


bytw miejsce porednie midzy Bogiem i ludmi. Anioowie poruszaj gwiazdami i pilnuj wszystkich elementw wszechwiata. Na ziemi mog wpywa na
losy narodw i ksztatowanie spoecznoci ludzkich.
Wedug najstarszych przekazw moce powoane przez Boga z chwil
kreacji wiata, w momencie oddzielania wiata od ciemnoci. Wspaniale to
przedstawiaj freski w kopule Genesis bazyliki San Marco w Wenecji.

Prywatni pkownicy
Na jednej z pek domowej biblioteki, zbir kilkunastu teczek. Nowele
i scenariusze, ktre przez cz ycia, byy moj prac i pisarsk przygod.
Podobne losy nowel, scenariuszy, filmw i wspwinni niespenionych
inicjatyw.
Nazwiska znakomite i mniej znane, ktrych wspautorstwo nie przebio
wyobrani oceniajcych decydentw. Argumenty rne, wynik tosamy! Vis
maior. Czas przeciek...
A oto lady zestrojenia z indywidualnociami pira:
Andrzej Czarski, Zbigniew enka, Franciszek Przybyowski wspautorzy scenariuszy Przyczek mio wg opowiada Dzieje frontowej mioci,
Eugeniusz Daszkowski Do portu przeznaczenia nowela marynistyczna,
46

Jan Dobraczyski Marphy co chwyta na lasso dziewczta scenariusz


wg powieci tego autora Bkitne hemy na tamie ,
Jarosaw Iwaszkiewicz nowela TV w/g opowiadania Jadwinia,
Janusz Meissner scenariusz Widoczno zero na podstawie powieci
do Genowefy i L-jak Lucy ,
Janusz Rolicki Czworonogi, Pose scenariusze na podstawie
gonych reportay,
Jerzy Salecki Sztandar szkice serialu TV,
Henryk wirko scenariusz wirko i Wigura,
a take kilkanacie osb w tym ks. Bronisaw Bozowski ktrych yciorysy i wspomnienia pozwoliy mi napisa scenariusz o tragicznym losie uczniw
szkoy polskiej w Villard de Lans w1944 r., na wzgrzu Vercors pod Grenoble.
Vercors to nie jedyny projekt jednoautorski.
Le na pce:
Wypuko obrazu scenariusz fabularnego filmu kinowego,
Zobaczy siebie scenariusz fabularnego filmu kinowego,
Zaczarowana grusza i Spowied adaptacje z cyklu klasyka wiatowa
w/g Dekamerona,
Na zielonej Ukrainie tryptyk TV o wywzkach Polakw do Kazachstanu.
Jest take szkic literacki Jana Himilsbacha Rozwaka i scenariusz
byego sekretarza KC PZPR, Ryszarda Frelka, o roku 1956 o rozwizaniu
ZMP. Scenariusz, ktrego nie chciaem realizowa, bo by zakamany. Wadze
nie mogy darowa odmowy realizacji dziea towarzysza sekretarza i przez
kilka lat adnych filmw nie robiem. (Szczcie, e mogem reyserowa
w teatrze).
Uzupeniajc scenariuszowych pkownikw, spoczywa w piwnicy zrealizowana cz filmu kinowego Obrazki z ycia pt. Wesele i pogrzeb. Nowela,
chocia na kolaudacji Zespou uznana za najlepsz, w wyniku porozumienia
szefa Zespou Andrzeja Wajdy i wiceministra ds. kinematografii Mieczysawa
Wojtczaka, zostaa z filmu usunita, pod pretekstem, e szkaluje wie polsk.
A wszystko dlatego, e odszedem z Zespou X Wajdy do Zespou Profil
Porby
Najsmutniejsze byo to, e kazano wszystkie tzw. materiay wyjciowe
zniszczy. Zaalarmowany przez montaystk filmu Barbar Kosidowsk, wyniosem z Wytwrni przy Chemskiej kopi robocz, ktr do dzisiaj przechowuj.
Wesele i pogrzeb chocia realizowane w poowie lat 70-tych ubiegego wieku,
nie stracio nic na aktualnoci.
47

Kolaudacja w TVP zatrzymaa dokumentalny filmik Dejmani. To, co


zaoga MS d uznaa za prawdziwie trafn interpretacj pracy na morzu,
gdy rytm ycia wyznacza jako i czas posikw, red. Mariusz Walter i potakiwacze z komisji oceniajcej uznali za bezideow propagand.
W acuszku pkownikw ma swoje miejsce Taczca msza. Dokumentalny materia filmowy z mszy kocioa anglikaskiego w Akrze. Skondensowany przebieg naboestwa, podczas ktrego obrzdek religijny i czytanie
biblii przerywane s piewem i tacami przy akompaniamencie orkiestry dtej.
Muzycy graj motywy nowo orleaskiego jazzu w tempie narzuconym przez
modego perkusist. W przestronnym baraku kociele, lece na klepisku
deski sprynuj i wyginaj si w jazzowym rytmie taczcych. Rado, ekstaza!
Bo taniec jest tu wszystkim:
Co robi gdy si jest szczliwym? Taczy!
Co robi gdy si jest smutnym? Taczy!
Co robi gdy si oczekuje daru dobrego Boga? Taczy!

Pki...
Odwiedziem mojego przyjaciela Jurka Porbskiego na Mazurach. Po
szpitalu i domowej wegetacji na warszawskim MDM-ie powdrowa nad jezioro
Rekowe. Tam, w swoim drewniaku, przeczeka chce letni skwar.
Jurek zapyta czy mam zdjcia z Radoci, z lat naszych studiw?
Uruchomia si odoona pytka pamici.
Rado podstoeczna miejscowo, kiedy letniskowa. Lata 195354. Po caodziennych zajciach na Uniwerku wieczorne jazdy, z prowizorycznego dworca Warszawa-rdmiecie. Trzysta metrw od budowanego
Paacu Kultury i Nauki. Wieczr po wieczorze rozsypujce si iskry spaww
na wysokociach. Imponujce tempo wznoszenia niecodziennej budowli.
A u podna daru Wielkiego Brata parterowa ciana Wschodnia. Witryna kapitalistycznych inicjatyw ludzi zaradnych. Przed ruszeniem pocigu
patrzymy na dwa wiaty.
Do naszej willi w Radoci wkraczalimy ze wsplokatorem Wojtkiem
Siud bezszmerowo, bo gospodarze chodzili spa z kurami. Buty do rki i po
schodach na piterko. W skarpetkach czasem bez. Stancja u pastwa Krassowskich. Dziesi minut marszu od stacji w stron Zbjnej Gry. Niewielki
pokoik midzy dwoma stryszkami. Z balkonikiem. Przy cianach pokoju dwa
metalowe ka. W kcie na stoku miska i wiadro z czyst, bardzo mikk
48

wod. Szafa, stolik, dwa ogrodowe krzesa. Warunki podobne do wiziennych,


ale cela z osobistego wyboru. Z widokiem na smaczny ogrd owocowy. Raj
zapachw wolnoci.
A jeszcze na parterze powtarzajce si spojrzenia na kuchni. Czy
gospodarze nie zapomnieli schowa chleba i pachncego skwarkami smalcu.
By ubytek wiktuaw nie by znaczco widoczny, zjadalimy po jednej kromce.
Kromeczki chudziekie, smalcu co kot napaka, ale nastrj lepszy. Zwaszcza
gdy popitka herbaciana dopenia spoyte kalorie. Korzystalimy z okazji, bo
stypendium 210 z (na II roku 260 z) pozwalao je niadania w uniwersyteckim
barze mlecznym po 3-4 z, zapaci za uczelniane obiady 110 z miesicznie,
kupi okresowy bilet kolejowy i ... Zapat za stancj 150 z regulowaa po
poowie zrzutka naszych matek.
W zalenoci od potrzeb, wpyww z prac dorywczych i zasile rodzinnych,
realizowalimy wydatki ekskluzywne: papierosy, skarpetki, lekarstwa, jakie
procenty... Tak, czy inaczej zotwek na kolacje brakowao, co wpywao na
zachowanie modelowej linii ciaa. Od wita apetyty zaspokajay przesyane
z domw paczki. Wrd mieszkacw akademikw nastpowao wwczas oglne
podniecenie, bo paczki byy dobrem wsplnym.
Zdarzao si najczciej naogowym palaczom e rezygnowali ze
niada lub obiadw. Na moim roku kilkunastu delikwentw uzupeniao
statystyki przychodni przeciwgruliczych. le byo z higien osobist. Kpiel
nie stanowia wwczas obowizujcej ablucji. I nie ze wzgldu na wstrt do
wody, ale moliwoci wannowo-prysznicowe. Na niektrych gowach fryzjerzy
odkrywali bezskrzyde owady czyli wszy. Czsta bya grzybica, wierzb i dziury
na dziurze w ustnych jamach. Rne oblicza miao budowanie socjalizmu!
Seria odbitek z radociaskich imienin Jerzo-Wojciechowych. Dwudziestolatki skaczce po drzewach, kolejka do przyzagrodowej sawojki, cennego
przybytku przedwojennej cywilizacji premiera-generaa.
Odkurzona pytka odtwarza przeszo troch bez skadu i adu. Czas poplta
sytuacje, miejsca, okolicznoci. Warszawa i Rado ju inne. Sawojka przeobrazia si
w toalet.
Paac Kultury i Nauki nadal panuje nad miastem. Sta si symbolicznym
zabytkiem. Pan minister Radek Sikorski wspaniaomylnie chciaby dar Wielkiego Brata zburzy. Przy okazji i moje (nasze) wspomnienia. Zabytkowe,
ale wci ywe. Pki...
A zdjcia? S. Na papierze i w zeskanowanych zasobach komputerowych.
Czekaj na publiczne ukazanie.
49

Jurek nawet w jeziorowej guszy, oddycha przy pomocy tlenowych aparatw. Ma ich dwa stacjonarny i przenony. S konieczne do wsparcia pracy
niepenych czterdziestu procent puc. Pozostaa cz to nikotynowa maziaja...

Posuga
Posuga, to pojcie spotykane najczciej w jzyku religijno-kanonicznym.
Stosujc je do siebie, mgbym napisa: trzydzieci trzy lata posugi ludziom
z parafii kultura i sztuka.
Od koca marca 1981 r. roku pamitnego osiem razy byem wybierany
na lidera zwizkowcw kultury i sztuki w Polsce. W czasach upadajcego ustroju
Polski Ludowej, w okresie tworzenia drapienego kapitalizmu, (z wejciem RP
do Unii Europejskiej), po dzie dzisiejszy, gdy na karku ju dziewita dziesitka.
Te trzy dekady mona potraktowa dwojako: lakonicznie, dokonujc
faktograficzno- historycznego skrtu lub piszc szczegow relacj z przebiegu
11 tysicy dni. Ale jak mwi, pisa, eby nie by posdzonym o megalomani,
samochwalstwo ?
Nie porywam si na szczegowe opisy i interpretacje zdarze, w ktrych
wystpowaem w jednej z rl gwnych. Pojcia posugi czy suby byy i s dla
mnie pojciami szerszymi. Obejmujcymi sfer wraliwoci i wyobrani, sposb
wykonania i skutki tego, co jest urzeczywistniane.
Posuga zwizkowa. Wane, ale nie jedyne zaangaowania. Byem rwnolegle czonkiem Narodowej Rady Kultury; suyem mieszkacom Warmii
i Mazur jako pose na Sejm RP II kadencji, za warszawiakom wypeniajc
obowizki rajcy miasta. Od powstania Oglnopolskiego Porozumienia Zwizkw
Zawodowych w Bytomiu-Szombierkach, w jego gremiach.
Zasada nie wychyla si bya mi obca. Przysparzao to uznania, ale
te czsto bolenie ranio. Nic wic dziwnego, e do remanentu posugi wpisa
trzeba kopoty naczy poczonych, wpywajcych na rozum, wraliwo, odporno. Zawa dolnej ciany serca. Razy dwa. Karetka, szpitale, koronarografie,
sprynkowo-balonikowa angioplastyka. Siedem tabletek przypominajcych
dzie po dniu, eby troch zwolni. Ale czy ko zaprawiony do pokonywania
toru przeszkd moe si zadowoli miejscem w stajni ?
Posuga trwa...
Dociekliwy publicysta czy historyk moe o tym kiedy napisze. Materiay
s w zasigu rki. Co pozostanie w ludzkiej pamici ? Czy prawda jest crk
czasu?
50

Nasikania c.d.
Do wnukw Kacpra, Piotra, Kamili i Emila list nie wysany:
Patrz jak roniesz,
jak pytasz z ciekawoci:
dlaczego? po co? kiedy?
Przyswajasz sowa nowe,
znaczenie ich poznajesz.
To nic, e r wci nie brzmi.
lowel, Kacpel, poplosz,
s lwnie plawomocne.
Chc eby wiedzia,
jak dumny jestem,
e czstka mnie jest w Tobie.
Kiedy, gdy lata pierwsze
bdziesz wspomina,
ufam e duma moja z Ciebie
stanie si Twoj ze mnie.
Odczujesz te rado
z kadego: po co? kiedy?
Swojej creczki, synka.
Niby paw napuszony
e geny Twoje yj!
I moje te...

Krystyn Wiktor Dbrowa


Urodzony 25.II.1934 r. na Podlasiu w Sytkach koo Drohiczyna. Po studiach na Wydz. Dziennikarskim UW pracowa
w redakcjach Fakty, Odnowa, itd. Bra te udzia
w tworzeniu nowej organizacji modzieowej ZMS; zosta
sekretarzem, a pniej I sekretarzem KW ZMS w Warszawie.
Na I roku studiw wstpi do PZPR. W latach 1960-1967
zastpca kierownika i kierownik wydziau w KW PZPR
w Warszawie, a nastpnie I sekretarz KD Warszawa-rdmiecie. W latach 1969-70 I sekretarz ds. prasowych
w Ambasadzie PRL w Pradze (CSRS). Od 1971 r. praca
w wydz. Organizacyjnym KC PZPR (zastpca kierownika
i kierownik wydziau oraz redaktor naczelny czasopisma
ycie partii).Od lutego 1980 do padziernika 1982 r.
I sekretarz KW w Krakowie. Po odwoaniu z tej funkcji
w stanie wojennym, od 1983 do 1987 r. radca w Ambasadzie PRL w Bukareszcie (Rumunia). Pose na Sejm PRL.
Rozwiedziony. Syn Krzysztof. Wnuki: Kacper i Kajtek.
Ostatnio rwnie prawnuk Ksawery, syn Kajtka i jego
ony Joanny.

Wybraem polityk
Przyznaj jestem leniwy. Ale nie tylko dlatego w prezentacji samego
siebie na uytek naszej ksigi wspomnie obficie posuguj si wczeniej
napisanymi, a nawet ju publikowanymi tekstami, tylko nieco zmienionymi dla
potrzeb kolejnej edycji Grzesznych niezlustrowanych. Robi to rwnie
dlatego, bo uwaam, e bardziej wiarygodne s teksty pisane bliej opisywanych
wydarze, ni te ktre przepuszczane s przez coraz gstszy filtr transformacji
ustrojowej, jak enigmatycznie okrela si okres budowy kapitalizmu w Polsce.
Nie pisz tu yciorysu. W najoglniejszym zarysie zawarty on jest w zaczonej notce biograficznej. Tak si zoyo, e dziennikarzem byem niewiele
lat, a moje ycie zawodowe zwizane byo raczej z dziaalnoci na polu polityki.
Do polityki trafiem, pracujc etatowo jako dziennikarz w tygodniku
Odnowa i itd.; przez spoeczn dziaalno w Zwizku Modziey Socjalistycznej, ktry w gorcych latach 1956-57 wsptworzyem m.in. w Warszawie
i Wrocawiu. Potem by, ju po siedmioletniej pracy dziennikarskiej, paroletni
epizod pracy na stanowisku sekretarza i I sekretarza warszawskiej organizacji
52

ZMS. Tam zetknem si z wieloma prominentnymi dziaaczami partyjnymi


i pastwowymi, m.in. z marszakiem Marianem Spychalskim, prof. Oskarem
Lange (wybitnym ekonomist, wiceprzewodniczcym Rady Pastwa), gen.
Mieczysawem Moczarem (ministrem Spraw Wewntrznych).
Poznaem te wielu przyszych opozycjonistw, m.in. Jacka Kuronia (ktry
by naszym ZMS-owskim lektorem), Andrzeja Zakrzewskiego - pniejszego
ministra w Kancelarii prezydenta Lecha Wasy i ministra Kultury w rzdzie
Jerzego Buzka, a take bardzo modego wwczas Adama Michnika, ktry
przewodniczy Klubowi Poszukiwaczy Sprzecznoci.1
Byem wwczas rwnie radnym Stoecznej Rady Narodowej, przewodniczcym Komisji Sportu i Turystyki i z tego tytuu w 1966 r. przewodniczyem delegacji St. RN do Hamburga. By to mj pierwszy wyjazd
na Zachd i pierwszy kontakt oficjalny warszawskiej Rady Narodowej
z wadzami Hamburga rzdzonym przez socjaldemokratw. Wtedy wanie,
przygotowujc si do tego wyjazdu poznaem Zenona Kliszk, ktry zechcia
mnie zobaczy i poinstruowa. Jemu te, po powrocie, zoyem obszerne
sprawozdanie na pimie.
W 1966 r. uznaem, e mody ju nie jestem, chciaem wrci do prasy, ale
wyldowaem w Komitecie Warszawskim PZPR, a w lutym 1968 r. wybrano
mnie I sekretarzem Komitetu Dzielnicowego Warszawa-rdmiecie, najwikszej
powiatowej organizacji partyjnej w kraju, liczcej ponad 40 tysicy czonkw,
obejmujcej m.in. wikszo centralnych instytucji. Poznaem wwczas osobicie
ca czowk dziaaczy partyjnych i pastwowych z Wadysawem Gomuk,
Jzefem Cyrankiewiczem, Piotrem Jaroszewiczem.
Nawet w spokojnych czasach, wanie ze wzgldu na instytucje centralne
( uczelniami na szczcie zajmowa si Komitet Warszawski i Centralny) by to
teren dla I sekretarza KD niebezpieczny. Wszystko co si tam robio, dotykao
interesw rnych wanych ludzi. Rzecz w tym, e jak pamitamy 1968 rok
do spokojnych nie nalea.
Nie podejmuj si w tym miejscu oceny bardzo zoonego zjawiska politycznego i socjologicznego, jakim by okres tzw. wydarze marcowych, ktre
zreszt trway wiele miesicy. Opinie na ten temat s rozmaite i zale od
politycznych pogldw oceniajcego. I o mnie rne na ten temat wygaszano
1

W wydanej w 2009 r. ksice Adama Friszke ANATOMIA BUNTU Kuro, Modzelewski, Komandosi,
znalazem szereg informacji o moich kontaktach z Michnikiem, o ktrych ju nie pamitaem. M.in. dowiedziaem si, e Michnik na swoim procesie w 1969 r. powoywa si na moj pozytywn opini o Klubie
Poszukiwaczy Sprzecznoci.

53

opinie. Nie zamierzam si wybiela. Byem wwczas gorcym zwolennikiem


odmodzenia kadr partyjnych i pastwowych, uwaaem, e partia jest za mao mobilna, za mao zdyscyplinowana, e jest w niektrych swych ogniwach
przearta rewizjonizmem. Rewizjonizm za pojmowaem w sposb uproszczony, tak, jak uczono nas o nim na Wydziale Dziennikarskim UW w pierwszej
poowie lat pidziesitych. Nie dostrzegaem chociaby tego, e ta rozprawa
z rewizjonizmem wyjaawia intelektualnie i ideologicznie parti. Nie ulegem
jednak amokowi antysyjonistycznemu. Przy rozpatrywaniu spraw personalnych na posiedzeniach egzekutywy KD i w Dzielnicowej Komisji Kontroli, nie
uywao si u nas argumentu narodowociowego. No, ale tak pisz teraz. A jak
to formuowaem wwczas, w 1968 r.?
Realna sia rewizjonizmu w naszym kraju polegaa na tym, ze udao mu
si w pewnym okresie osabi czujno partii, zaj wane pozycje w niektrych
ogniwach frontu informacji i propagandy, e z tych dogodnych pozycji udawao
mu si, czciowo skutecznie, utrudnia dziaania partii, rozbraja j, wprowadza
w bd opini publiczn.(.) Niektrzy towarzysze przy tej okazji usiowali eksponowa syjonizm jako gwne niebezpieczestwo groce partii.(.) Z pogldami
tymi prowadzilimy wydaje si skuteczn polemik.(.)Stanowczo przeciwni
jestemy nie tak dawnym jeszcze praktykom, gdy ydowskie pochodzenie byo
gwarantem partyjnoci i dawao okrelone immunitety. Ale nie bdzie rwnie
nigdy w naszej partii wiadectwo chrztu dowodem patriotyzmu ani wizytwk
socjalistycznego zaangaowania.
Rzecz jasna, chcc nie chcc, naraaem si wielu prominentom, a jak
mi mwiono, szczeglnie wszechwadnemu wwczas w sprawach kadrowych
Zenonowi Kliszce.2 W rezultacie otrzymaem polecenie zrezygnowania z funkcji
I sekretarza KD i wysano mnie do ambasady w Pradze, gdzie pracowaem jako
I sekretarz ds. prasowych. Byo to w niewiele miesicy po wkroczeniu wojsk
Ukadu Warszawskiego do Czechosowacji i stumieniu Praskiej Wiosny. Nie
kochano nas tam wwczas, trzeba si byo szybko nauczy jzyka czeskiego, bo
z polskim, a jeszcze bardziej z rosyjskim, w niektrych redakcjach nie chciano
ze mn rozmawia.
2

Wie si z tym zdarzenie pniejsze. W czasie wizyty w Pradze (1970), Kliszko podszed do mnie i biorc
pod rk spacerowa ze mn koo budynku ambasady tumaczc powody odwoania mnie ze rdmiecia.
W pewnym momencie podszed do nas Marian Renke, wwczas zastpca kierownika wydz. Zagranicznego
KC i opacznie tumaczc sobie moje z Kliszk spacery, zwrci si do niego ze sowami:chciaem was
poinformowa, e Krystyn to mj wychowanek (nawizujc do czasu, gdy by I sekretarzem KC ZMS).
Na to Kliszko, ze zoci, bo w tej rozmowie nie byem potulnym suchaczem, odparowa: To go le
wychowalicie.

54

Prag byem zauroczony. Mieszkaem w samym jej centrum, przy Prasznej


Bramie. Cae popoudnia i wolne dni spdzalimy z on i synem na wczgach po Starym Miecie. W sierpniu 1969 roku obserwowaem na ulicach Pragi
starcia demonstrantw z milicj w pierwsz rocznic wkroczenia wojsk Ukadu
Warszawskiego do CSRS. Cay ten dzie spdziem wrd manifestujcych.
Z dyplomatycznego punktu widzenia byo to naganne, ale we mnie zwyciy
wwczas reporter.
W Pradze byem niespena dwa lata. Nadszed grudzie 1970 roku.
tragiczne wydarzenia w kraju, na Wybrzeu. Chocia z oddali przeywaem
je bardzo mocno. Polaa si przecie krew.
W pierwszym dniu 1971 roku zatelefonowa do mnie, znany mi jeszcze
z Uniwersytetu i pniej z Komitetu Warszawskiego, Zdzisaw andarowski,
ktry wanie zosta kierownikiem Wydziau Organizacyjnego KC: Wracaj
jeste tu potrzebny.
Tak zaczo si moje prawie dziesi lat w KC
*

W KC miaem dobre i ze okresy, co zwizane byo zazwyczaj z lepsz


lub gorsz sytuacj w kraju. Lata siedemdziesite nie byy przecie ani cigiem
klsk i zapaci, ani pasmem sukcesw. Miaem szczcie do szefw: Edwarda
Babiucha i Zdzisawa andarowskiego. Dawali mi du samodzielno i chronili
przed rnymi atakami bo trudno si byo na tym stanowisku nie naraa.
Wydzia Organizacyjny nazywany by wydziaem matk. W jego gestii
byy tzw. sprawy wewntrzpartyjne, rady narodowe, zwizki zawodowe, a przez
pewien czas take sprawy modziey oraz sportu. Moim oczkiem w gowie
byy informacje na temat nastrojw oraz politycznych, spoecznych i gospodarczych wydarze w kraju. Zbierane one byy przez terenowe instancje
partyjne, u nas zestawiane i dostarczane prawie codziennie a czasem kilka
razy dziennie, czonkom kierownictwa partii i pastwa. Gdy pniej, w latach
przeomu, pytano mnie wielokrotnie, czy kierownictwo miao pen informacj
o sytuacji, wydarzeniach i nastrojach spoecznych, to przynajmniej jeli idzie
o lata siedemdziesite, mogem z caym przekonaniem twierdzi, e tak wiedz
miao. Inna rzecz, czy wycigao z niej waciwe wnioski.
Chocia w cigu tych prawie dziesiciu lat pracy w wydziale, w ktrym
byo okoo 60 etatw i przewino si setki pracownikw, to prawie wszystkich
wspominam dobrze, a z wieloma do dzi jestem w bliskim kontakcie. Chciabym
55

doda, e przez pewien czas zastpc kierownika tego wydziau by nasz kolega
ze studiw Marek Jurkowicz.
W latach 1973-75, jeszcze jako zastpca kierownika wydziau byem
jednoczenie redaktorem naczelnym miesicznika ycie Partii.
Jeli za chodzi o moje nastroje zwizane z prac w Biaym Domu,
jak wwczas nieco ironicznie nazywano budynek KC, to w miar awansowania
i poznawania tajnikw sprawowania wadzy, narastaa we mnie frustracja powodowana wiadomoci, e sprawy kraju id w zym kierunku, a take coraz
gorzej znosiem dworsk atmosfer panujc na szczytach wadzy. Nastroje
te skumuloway si we mnie przed i w trakcie VIII Zjazdu partii. I cho wielu
uwaao, e to ja tym Zjazdem manipulowaem (publicznie oskara mnie o to,
na posiedzeniu plenarnym KC, Mieczysaw Moczar), chciaem jak najszybciej
odej z KC. Zaraz nastpnego dnia po Zjedzie zgosiem to Zdzisawowi andarowskiemu z prob o umoliwienie mi pracy w terenie wszystko jedno gdzie.
W rezultacie, po trzech dniach, zostaem wezwany do Edwarda Gierka,
ktry ku mojemu zaskoczeniu, zaproponowa mi przejcie do pracy w Krakowie na stanowisko I sekretarza Komitetu Wojewdzkiego. Nie liczyem na tak
prestiowe wojewdztwo rwnie dlatego, e jak syszaem, Gierek podejrzewa
mnie i susznie o udzia w zorganizowaniu rewolty sekretarzy KW przeciw
Piotrowi Jaroszewiczowi, co doprowadzio do jego rezygnacji ze stanowiska
premiera. Po latach, czytajc wywiady rzeki Edwarda Gierka (Przerwana
dekada) i Piotra Jaroszewicza (Przerywam milczenie) przekonaem si, e
obaj wiedzieli o moim w tej rewolcie udziale.
*

23 lutego 1980 roku, na dwa dni przed moimi urodzinami, Komitet


Krakowski zaakceptowa mnie na stanowisko I sekretarza Komitetu Krakowskiego PZPR. Formalnie rzecz traktujc w stosunku do stanowiska kierownika
wydziau Organizacyjnego KC nie by to awans. By za to wikszy stopie samodzielnoci. A ponadto do Krakowa zawsze ywiem duy sentyment. Miaem
tam troch rodziny ze strony ojca, a sam ojciec, ucze gimnazjum w Brzesku,
wyruszy z Krakowa na legionow przygod Pierwszej Wielkiej Wojny.
W Krakowie, oprcz ludzi znanych mi wczeniej z kontaktw subowych,
by kolega z naszego roku na wydziale dziennikarskim UW Zbyszek Jaboski,
wwczas pukownik i komendant wojewdzki MO. Szkoda, e przed stanem
wojennym zosta z tego stanowiska odwoany, bo jak mi tumaczy wicemini56

ster Spraw Wewntrznych, gen. Wadysaw Pooga by za mikki. Moje


odwoania od tej decyzji nic nie day komendant wojewdzki MO nie by
w nomenklaturze Komitetu. By w Krakowie, w Dzienniku Polskim rwnie
drugi kolega ze studiw Adam Teneta. Pewnego razu na jakim burzliwym
zebraniu, gdy byem ostro atakowany przez partyjny beton, przysa mi licik
ze sowami uznania i poparcia.
Zreszt rodowisko krakowskie przyjo mnie nadspodziewanie dobrze.
Tak jak mj poprzednik, Kazimierz Barcikowski, naleaem do organizacji
partyjnej w wydziale Wielkich Piecw Huty im. Lenina. Byem tam do czstym gociem i to nie tylko w dzie, ale zachodziem tam take w nocy i gadalimy z nocn zmian, przy byskajcym z pieca ogniu, o polityce, codziennych
kopotach, sytuacji w Krakowie i Nowej Hucie. Tam take zawarem znajomo
z dwoma hutnikami, znanymi pniej powszechnie jako pierwszy i trzeci przewodniczcy OPZZ z Alfredem Miodowiczem i Jzefem Wiadernym. Z duymi
obawami, bo zdawaem sobie spraw z mojej niewielkiej wiedzy ekonomicznej,
ale musiaem wej rwnie w rodowisko dyrektorskich potentatw przemysu
i budownictwa. Zastaem zreszt spor ich reprezentacj w skadzie Komitetu
Krakowskiego. Wiele si od nich nauczyem.
Bardzo mi zaleao na dobrych kontaktach ze rodowiskami intelektualnymi. Ju po kilku dniach po objciu funkcji I sekretarza, spotkaem si ze
wszystkimi rektorami krakowskich uczelni, nastpnie z krakowskim oddziaem
PAN. Czste byy te, ludzi z tych rodowisk, wizyty u mnie w Komitecie.
Bywali w Komitecie rektorzy wszystkich krakowskich uczelni, a ja te ich
odwiedzaem. Chyba jako pierwszy zoy mi z wasnej inicjatywy wizyt
sam mistrz Krzysztof Penderecki, z ktrym spotkaem si rwnie pniej,
w stanie wojennym.
W stanie wojennym moimi gomi w Komitecie byli rwnie m.in: Wisawa
Szymborska, Stanisaw Lem, profesorowie Jan Boski, Henryk Markiewicz
i Antoni Podraza zastanawialimy si nad sposobem przeamania niechci
wczesnego dyktatora prasy, Stefana Olszowskiego, do odwieszenia czasopisma Pismo, na czym bardzo zaleao krakowskim intelektualistom.
Bardzo sympatycznie wspominam kontakty i ksztacce dla mnie rozmowy z innymi bezpartyjnymi krakowskimi autorytetami, profesorami: Karolem
Estreicherem, Aleksandrem Krawczukiem, Mieczysawem Klimaszewskim
(ktry, namwiony przez nas, zosta przewodniczcym Krakowskiego Komitetu
Frontu Jednoci Narodu), Jerzym Szablowskim, ktry zosta moim zastpc
w Radzie Narodowej. Rwnie w skadzie Komitetu Krakowskiego PZPR bya
57

spora reprezentacja tych rodowisk. Z przedstawicieli nauki profesorowie:


Roman Ney, Hieronim Kubiak, Barbara Nawrocka Kaska, Marian Stpie;
ze rodowisk kultury Jerzy Trela, Edward Lubaszenko, Jerzy Krasowski, Marian Konieczny, Antoni Hajdecki; ze rodowiska dziennikarskiego Wadysaw
Machejek, Dorota Terakowska, Helena Lazar, Andrzej Urbaczyk, Maciej
Szumowski; z wydawcw Andrzej Kurz.
Miaem w Krakowie troch szczcia i kady na moim miejscu mg je
mie, gdyby chcia korzysta z tego, e jest w tym miecie mnstwo ludzi mdrych i ciekawych, z ktrych wiedzy i inteligencji mona korzysta. Byli tacy
w aparacie Komitetu Krakowskiego, ale byli przede wszystkim poza nim i poza
parti. Caa sztuka pracy przywdcy partyjnego w tamtym czasie polegaa na
tym, eby umie znajdowa z nimi kontakt. Ja go szukaem jeszcze przed Sierpniem i miaem dobrych przewodnikw po Krakowie, takich jak wczesny
redaktor naczelny Gazety Poudniowej Zbigniew Regucki czy faktyczny
mj zastpca w Komitecie Jan Broniek, a take Tadeusz Houj, pisarz, prezes
Klubu Kunica i wielu innych. Nie ukrywam, e gdy usyszaem, e kto mdry
i z autorytetem wygasza o mnie nieprzychylne opinie, to staraem si z nim
spotka, przekona, przycign do wsppracy. Tak byo np. z Hieronimem
Kubiakiem, ktry pono mia duo do mnie zastrzee, a po rozmowie ze mn
zgodzi si zosta przewodniczcym Komisji Wnioskw przed IX Zjazdem,
czonkiem egzekutywy KK. Podobnie byo z rektorem UJ prof. Jzefem Gierowskim, z ktrym starem si kiedy ostro w dyskusji, a ktry w stanie wojennym
podj moj ofert wsppracy dla dobra uczelni i studentw3.
Nadeszy letnie miesice burzliwego 1980 roku. W Krakowie strajki,
zapocztkowane w lubelskim i na Wybrzeu, rozpoczy si stosunkowo
pno, bo dopiero od 20 sierpnia. Do poowy wrzenia strajkowano (poza
jednym zakadem) raczej krtko, od paru godzin do paru dni i strajki odbyy
si w ok. 50. zakadach. Na pocztku wrzenia zaczy tworzy si struktury nowych samorzdnych, niezalenych zwizkw zawodowych (nazwa
Solidarno przysza pniej). Na czele ich wadz stanli autentyczni
przywdcy strajkowi, przewanie robotnicy. Przewodniczcym maopolskiej
Solidarnoci zosta robotnik z Huty im. Lenina Stanisaw Zawada. Nie
na dugo. Wewntrzne spory i polityczne intrygi doprowadziy do usunicia
go ju po kilku miesicach.
3

Rok po moim odejciu z Krakowa otrzymaem w Bukareszcie list od rektora UJ, prof. Gierowskiego
w ktrym m.in. napisa: dobrze pamitam, jak wiele zrobi Pan dla Krakowa i naszego rodowiska szk
wyszych. Jeeli powoli krzepnie nowa posta uniwersytetu, jest to w duym stopniu Paska zasuga.

58

Sytuacja we wadzach maopolskiej Solidarnoci nie bya dla mnie


spraw obojtn4.
Jacek Kuro w Gwiezdnym czasie, ksice pisanej prawie na gorco
w stosunku do dziejcych si wydarze, relacjonujc fakt usunicia Stanisawa
Zawady ze stanowiska przewodniczcego maopolskiej Solidarnoci pisa
m.in. Zawadzie zarzucano gwnie nielojalno, ataki na KOR i wzorem partyjnej propagandy na wsppracownikw KOR-u(....) Atakowali go rwnie za
umiarkowanie i za blisko z komitetem wojewdzkim partii, ktry by jednym
z liberalniejszych, skonniejszym do rozmw. Myl, e w tym czasie zaczy si
ju ksztatowa w partii struktury poziome i Krakw szed dalej na porozumienie
ni Fiszbach w Gdasku. Tak, e mnie akurat rozmowy Zawady z Krystkiem
Dbrow nie przeszkadzay, a nawet dobrze o nim wiadczyy.
I cytat drugi z artykuu Anny Bikont i Pawa Smoleskiego w Gazecie
Wyborczej (27-28 czerwca 1992 r): Dbrowa chtnie przyjmowa Zawad w komitecie. Rozmawia, wyjania, przekonywa. Uwid. Tak robotnik z tamy wchodzi
na salony wadzy mwi Lesaw Maleszka,(....) dziaacz krakowskiej posierpniowej
opozycji, Solidarnoci naziemnej i podziemnej, chodzca encyklopedia tamtych czasw.
Zawada mwi, e interesuje go czysty Zwizek, robotniczy, bez polityki,
KOR-u , KPN-u, ktry nie bdzie wchodzi w konflikt z parti wspomina (w tym
samym artykule) Jan Lityski.
Ta druga opinia Maleszki (dzi ju wiemy, e by to TW i z zapaem,
ale nie za darmo, pracowa dla SB) opakowana zostaa we wrcz korupcyjn
otoczk. Tak wic np. mwi e Dbrowa da Zawadzie samochd z kierowc, ktry mia prosz zwrci uwag na dwuznacznik spenia wszelkie
zachcianki przewodniczcego.
Natomiast opinie wczesnych, strajkowych dziaaczy Solidarnoci
blisze byy opinii Jacka Kuronia i temu, o czym wspomina w cytowanym
artykule Lityski. Jedna z najbardziej radykalnych dziaaczek nauczycielskiej
Solidarnoci Maria Sierotwiska, w rozmowie z dziennikarzem tygodnika
Perspektywy mwia w kocu padziernika 1980 r. m.in.: Stosunki z wadzami
miasta ukadaj si znakomicie. Naprawd. Odczuwamy autentyczn pomoc.(....)
Trzeba powiedzie, e wadze przestrzegaj porozumienia gdaskiego.
4

Ten fragment, to nieco dostosowany do tego rodzaju publikacji, tekst mojego wystpienia na sympozjum
Krakw 1945-89.Dzieje-Spoeczestwo-Kultura zorganizowanym przez Kunic 14.06.2008 r. Tekst
tego wystpienia opublikowao Zdanie w numerze 1-2 z 2009 r.

59

W grudniu 1980 r. w redakcji Gazety Poudniowej odbya si rozmowa


w ktrej uczestniczyli, najbardziej wwczas prominentni, przywdcy krakowskiej
Solidarnoci: Andrzej Borzcki, Andrzej Cyran, Mieczysaw Gil i przewodniczcy Komitetu Robotniczego Hutnikw Wadysaw Hardek. Zastanawiali si
m.in. dlaczego w Krakowie Solidarno jest mniej wojownicza ni w kraju.
Opinie wszystkich dyskutantw zgodne byy ze sformuowan przez wiceprzewodniczcego Midzyzakadowego Komitetu Zaoycielskiego Solidarnoci
(MKZ) Andrzeja Cyrana konkluzj: Tak czy owak o spokoju w Krakowie nie
przesdzio stanowisko Solidarnoci. Nie jestemy bowiem ani lepsi ani gorsi
od innych grup zwizkowych w Polsce. Przesdzio stanowisko niektrych ludzi
z krgw wadzy.
Pamitajmy jednak, e wszystko to dziao si w okrelonej sytuacji.
Nie musz chyba omawia jej szczegowo, wic tylko w kilku punktach:
W Krakowie:
bylimy po serii ekonomicznych strajkw trwajcych jak ju pisaem od
20 sierpnia do poowy wrzenia 1980 r., strajkw raczej krtkotrwaych,
obejmujcych nieco ponad 50 zakadw pracy;
powsta ju w Krakowie Niezaleny Samorzdny Zwizek Zawodowy i ukonstytuoway si jego krakowskie wadze, ktre zoyy wizyty przedstawiy si
(w nastpujcej kolejnoci): mnie, czyli I sekretarzowi KK PZPR; Metropolicie, kardynaowi Franciszkowi Macharskiemu; prezydentowi Krakowa. Ju
w padzierniku 1980 r. do nowego Zwizku deklaracje zoyo prawie 170
tysicy pracownikw tj. 30% ogu zatrudnionych, a w apogeum w 1981 r.
do Solidarnoci naleao ju ok. 340 tys. pracownikw, czyli ok. 63% zatrudnionych;
mielimy do czynienia z fataln sytuacj w przemyle, budownictwie nie tyle
z powodu krakowskich strajkw, ale dlatego, e znacznie intensywniejsze
i dusze strajki w innych rejonach kraju pozbawiy nasz przemys i budownictwo dostaw wielu surowcw i pproduktw;
zupenie naturalne, w sytuacji spoeczno politycznych zawirowa, nastroje
podenerwowania i niepewnoci mieszkacw Krakowa i wojewdztwa pogbiane byy rnego rodzaju trudnociami codziennego bytowania: grob
przewidywanego niedostatku dostaw ciepa do mieszka, fataln sytuacj na
rynku artykuw spoywczych i innych artykuw codziennego uytku. Krakowskie, jeli idzie o artykuy spoywcze, nie byo samowystarczalne, obnienie
bd przerwanie dostaw z innych regionw byo dla nas katastrof. Prosz
mi wierzy nie ideologiczne, nie polityczne sprawy, ale troska o codzienne
60

zaopatrzenie rynku, stowek pracowniczych, szpitali i przedszkoli zajmoway


nam w Komitecie Krakowskim, najwicej czasu i stara;
wreszcie bardzo trudna i zoona bya sytuacja w formalnie prawie 98 tysicznej
wojewdzkiej organizacji partyjnej, w ktrej 28.742 czonkw ju w listopadzie
1980 r. zapisao si do Solidarnoci. Nie to jednak byo problemem. Problemem, rzecz jasna upraszczajc, bya utrata zaufania, jak to si wtedy mwio,
dow partyjnych do przywdcw partii, nawet wicej formuowane byy
wobec wielu z nich dania pocignicia do odpowiedzialnoci karnej za
sytuacj w jakiej znalazy si spoeczestwo, partia i pastwo .
Te nastroje i krytyczne oceny przenosiy si na wszystkie partyjne instancje
i dotyczyy rzecz jasna take Komitetu Krakowskiego i jego przywdztwa oraz
komitetw dzielnicowych, miejskich, gminnych. Pamitajmy, e ju 5 wrzenia
1980 r. nastpia zmiana na stanowisku I sekretarza KC, a z KC usunitych
zostao kilku innych czoowych dziaaczy partii. By to przykad i inspiracja
dla tych, ktrym wydawao si, e trudne spoeczne problemy mona zaatwi
zmianami personalnymi. A demokracja nie zawsze sprawiedliwie wyrokuje.
Przez jej wyborcze sito nie przeszo i u nas wielu cennych dziaaczy. Jak mi
przypomnia niedawno, mj wczesny zastpca - Jan Broniek, po Konferencji
Krakowskiej, w rezultacie demokratycznych wyborw, z caej dotychczasowej
egzekutywy KK pozostalimy tylko my dwaj. Podobnie byo w niektrych
komitetach dzielnicowych. Przez wszystkie lata 80., ale ze szczegln intensywnoci w latach 1980-81, trway w partii powane rozbienoci co do oceny
spoeczno-politycznej sytuacji i jej przyczyn; w sprawie stosunku do Solidarnoci; w sprawie sposobw wyjcia z kryzysu ekonomicznego, politycznego
i moralnego; w sprawie strategii i taktyki oraz metod dziaania partii.
Bylimy tych sporw aktywnymi uczestnikami.
Te cytowane wczeniej pozytywne opinie dziaaczy Solidarnoci na nasz
temat, byy rezultatem naszej wiadomej z pewn przesad nazw to strategii
dziaania, ktr przyja egzekutywa Komitetu Krakowskiego ju nastpnego
dnia po podpisaniu porozumie gdaskich, ktr publicznie ogosilimy
i uchwalilimy, na zebraniu plenarnym Komitetu w dniu 10 wrzenia 1980 r.
Wypowiedzielimy si wwczas publicznie w wielu sprawach, ktre pozornie dotyczyy partii, ale w istocie odpowiaday zgaszanym wwczas postulatom oglnospoecznym. Tak wic wypowiedzielimy si przeciwko czeniu
funkcji partyjnych i pastwowych i w zwizku z tym zapowiedzielimy i niedugo
potem zrealizowalimy, moj rezygnacj z funkcji przewodniczcego Rady
Narodowej i odpowiednio wymusiem rezygnacje I sekretarzy miast i gmin
61

z funkcji przewodniczcych rad. Wypowiedzielimy si przeciwko obligatoryjnemu przewodnictwu I sekretarzy KZ konferencjom samorzdu robotniczego.
Zapowiedzielimy ostr walk z wszelkimi patologiami szczeglnie we wadzach
partyjnych i administracyjnych i dziaania takie podjlimy, co zaowocowao
licznymi zwolnieniami ze stanowisk, procesem mylenickim i kilkunastu
aresztowaniami dyrektorw i naczelnikw. Jednake, w caym okresie 198081, jak susznie zauway prof. Chwalba w Dziejach Krakowa, Zmiany we
wadzach partyjnych i administracyjnych Krakowa, inaczej ni w innych miastach
Polski, nie byy dokonywane pod presj ulicy. Nie zanotowano te strajkw, ktrych celem byyby zmiany personalne. Nie zdarzay si wywzki <na taczkach>
dziaaczy partyjnych i dyrektorw przedsibiorstw.
Ju wwczas Komitet Krakowski wspar zgoszony postulat Kunicy,
by pilnie odby nadzwyczajny Zjazd partii. Zapowiedzielimy i zrealizowalimy wiele zmian, jak na tamte czasy odwanych, w funkcjonowaniu partii i jej
aparatu. Np. upowszechnienie tajnoci wyborw w partii i ograniczenie tzw.
nomenklatury stanowisk. Znacznie dalej w demokratyzacyjnych propozycjach
i czciowej ich realizacji poszlimy pniej, w wyniku prac Krakowskiej Komisji
Przedzjazdowej kierowanej, jak wspomniaem, przez prof. Hieronima Kubiaka.
Najwaniejsze jednak w przyjtych 10 wrzenia decyzjach byo opowiedzenie si Komitetu Krakowskiego w trzech sprawach: stosunku do nowych
zwizkw zawodowych, stosunku do strajkujcych, w tym strajkujcych czonkw
partii oraz w sprawie wstpowania czonkw partii do Solidarnoci.
Wyszlimy z prostego zaoenia: jeli robotnicze bunty, strajki uznane
zostay za uzasadnione, jeli zabezpieczeniem realizacji tzw. umw sierpniowych
byo istnienie legalnego, nowego (tzw. samorzdnego, niezalenego) zwizku
zawodowego, obok istniejcych zwizkw dotychczasowych, ktre przyjo si
nazywa branowymi, to powinnimy te nowe zwizki traktowa jako cz
socjalistycznego systemu i utrzymywa z nimi partnerskie stosunki. Jeli tak, to
np. byoby niezrozumiae, gdybymy zakazali wstpowania do nich czonkom
partii. Zakaz taki oznaczaby, e nie s to zwizki zawodowe, a konkurencyjna
partia polityczna. Czym politycznie jest ten nowy Zwizek i czy dopuszczalna
jest przynaleno do Solidarnoci czonkw partii, to by w kraju jeden
z tematw spornych.
Jeli za idzie o udzia czonkw partii w strajkach, to pozwol sobie
przytoczy jedno zdanie z mojego referatu wygoszonego w imieniu egzekutywy KK: ... chocia czonek partii ma obowizek dziaa na rzecz rozadowania
konfliktw spoecznych bez uciekania si do tej ostatecznej formy protestu, to
62

wwczas, gdy strajk ju wybuch, gdy nosi on charakter walki o suszne robotnicze
postulaty, partyjny robotnik powinien by razem ze swoimi wsptowarzyszami
pracy, dziaajc jednoczenie na rzecz nie formuowania postulatw nierealnych,
wystpujc przeciw hasom formuowanym z pozycji antysocjalistycznych.
Te nasze postanowienia byy dobrze przyjmowane w Solidarnoci
i w wikszoci organizacji partyjnych. Nie zawsze dobrze wrd niektrych
dziaaczy partyjnych w Krakowie i poza Krakowem.
Przez wszystkie miesice 1980 r. dziaacze krakowskiej Solidarnoci
deklarowali si jako zwolennicy socjalizmu, kierowniczej roli partii i midzynarodowych zobowiza Polski. Mwili o tym publicznie take w wywiadach
prasowych, radiowych i telewizyjnych. Nie tylko zreszt dziaacze Solidarnoci.
Take ci, ktrzy wwczas z caych si, przede wszystkim intelektualnie i politycznie wspierali Solidarno. W noworocznym numerze Gazety Poudniowej
redaktor naczelny Tygodnika Powszechnego Jerzy Turowicz, wyliczajc
warunki porozumienia narodowego stwierdzi, e zrealizowanie tych zasad
w dokonujcym si procesie odnowy nie stoi w adnej sprzecznoci z socjalistycznym
charakterem naszego pastwa oraz systemem sojuszw midzynarodowych tego
pastwa. Przez wiele miesicy, te deklaracje, a take umiarkowanie w dziaaniu
MKZ, czste jego z Komitetem Krakowskim kontakty, pozwalay nam szczerze
broni krakowskiej Solidarnoci przed partyjnymi ortodoksami, szafujcymi
epitetami o antysocjalistycznoci Solidarnoci.
Wspieraa nas w tym krakowska prasa. Jeli zdarzay si wypowiedzi,
ktrych nie dao si zakwalifikowa inaczej, ni jako antysocjalistyczne, to
uznawalimy je za margines bd za indywidualny wyskok kogo, pozostajcego
pod wpywem Konfederacji Polski Niepodlegej lub innej politycznej organizacji
opozycyjnej. W tym duchu przemawiaem na VII Plenum KC w dniu 2 grudnia
1980 r. wyraajc nadziej na sojusz si socjalistycznej odnowy tych z partii
i tych z Solidarnoci w obronie zdobyczy ostatnich miesicy uzyskanych przy
walnym udziale Solidarnoci i przeciw tym, ktrym marzy si jaki drugi etap,
ju bez partii.
Jak mantr powtarzalimy przy tym, e odnowa bez dodatku socjalistyczna i bez naszej partii jest niemoliwa, co w tym, breniewowskim wwczas
czasie i regionie polityczno-geograficznym byo szczer prawd.
Czy bya to nasza, przede wszystkim moja, naiwno? Pewnie tak, ale
raczej przepraszam za kolokwializm raczej byo to chciejstwo. A tak naprawd nie tylko naiwno i nie tylko chciejstwo. Przede wszystkim bya to
ch chronienia Krakowa przed gronymi dla jego mieszkacw gwatownymi
63

konfliktami. A o takich, z reguy zreszt przegranych przez wadze, konfliktach


i bijatykach dziejcych si w kraju, syszelimy i czytalimy prawie codziennie.
Przypominam: najbliej nas Nowy Scz, dalej Bielsko Biaa, Ustrzyki, Rzeszw, Jelenia Gra, najgroniejsza Bydgoszcz i dziesitki innych awantur.
Cytowany ju wczeniej wiceprzewodniczcy MKZ Andrzej Cyran i pozostali
dziaacze Solidarnoci, dyskutujcy w redakcji Gazety Poudniowej,
waciwie odczytali nasze intencje: nie dawa powodw do konfliktw, spory
rozstrzyga w rozmowach.
Podobnie odczytywa to obserwator z zewntrz, korespondent Le Point
Dussard, ktry w artykule publikowanym 8 czerwca 1981 r. napisa, e Solidarno w Krakowie, majc za partnera Parti zdajc drog odnowy i Koci
jeszcze bardziej promieniujcy , ni za czasw arcybiskupa Karola Wojtyy, oddaa
im inicjatyw, tym bardziej, e nie dysponuje dowiadczeniem, ktrego jak wiadomo nabywa si na polu walki. Tymczasem od wrzenia 1980 r. w Krakowie nie
zanotowano powaniejszego konfliktu, ani strajku, ktry pozwoliby Solidarnoci
sprawdzi sw umiejtno i wol dziaania.
Byo w tych twierdzeniach sporo dziennikarskiej przesady, bo byy
w Krakowie strajki i inne formy protestu, ale w adnym przypadku nie byy
one spowodowane krakowskimi przyczynami, lecz wynikay z przyczyn
oglnopolskich lub byy to nakazane z Gdaska protesty solidaryzujce si
z kim lub przeciwko komu czy czemu. Posu si tu przykadem nakazanego
z Gdaska jednogodzinnego strajku oglnopolskiego w dniu 3 padziernika
1980 r. Strajk by spowodowany jak gosia uchwaa Krajowej Komisji Koordynacyjnej brakiem dostpu Solidarnoci do rodkw masowego przekazu;
utrudnieniami w organizowaniu si NSZZ Solidarno. W zwizku z tym,
1 padziernika zaprosiem do Komitetu przedstawicieli MKZ, ktrych przekonywaem o bezzasadnoci strajku w Krakowie. Po godzinnej rozmowie
wyszli jak mwili - przekonani moimi argumentami, obiecujc interwencj
w tej sprawie w Gdasku. Nastpnego dnia Zawada, Cyran, Gil i Okarmus
przyszli poinformowa, e niestety nie zostali zwolnieni z dyscypliny zwizkowej, wrczyli mi jednak pismo koczce si zdaniem: Z uwagi na to, e
wyej wymienione przyczyny na terenie Regionu Krakowskiego wystpuj tylko
sporadycznie, MKZ Solidarnoci w Krakowie traktuje strajk ostrzegawczy tylko
jako akcj solidarnociow.
Jedyna groba strajku z krakowskiej przyczyny dotyczya rzekomego
pobicia przez milicj tzw. plakaciarzy w grudniu 1981 r. Warunkiem rezygnacji
ze strajku miaa by nasza zgoda na wystpienie przedstawiciela MKZ w tele64

wizyjnej Kronice. Wbrew zakazowi centrali, w trjk: Jan Broniek (sekretarz


KK), Andrzej Urbaczyk (szef OTV) i ja zdecydowalimy 10 grudnia, na dwa
dni przed stanem wojennym, o zgodzie na wystpienie przedstawicieli MKZ
w Kronice, a dyskusj poprowadzi Bronisaw Cielak (filmowy porucznik
Borewicz z serialu 07 zgo si). Strajk zosta odwoany. Nas natomiast, przed
odwoaniem z funkcji, uratowa chyba, jak sdz o paradoksie stan wojenny.
Kilka razy wspomniaem ju o wizytach w Komitecie Krakowskim przedstawicieli MKZ i osobno take Komitetu Robotniczego Hutnikw. Pierwsza
wizyta, to bya reakcja na opublikowany w prasie krakowskiej referat egzekutywy
ten z 10 wrzenia zawierajcy nasz przyjazn doktryn wobec nowego
Zwizku Zawodowego, za ktr przyszli podzikowa. Pniejsze wizyty byy
w sprawach, np. dotyczyy skarg na administracj lub branowe ZZ, bd
w ramach odczuwanej przez nich koniecznoci wyjaniania rnych zdarze.
I nie zawsze byy to, z mojej strony, rozmowy grzeczne. Otwarcie mwiem im
o coraz czciej zdarzajcych si przypadkach wychodzenia Solidarnoci poza
umowy sierpniowe, o wchodzenie do ich struktur ludzi znanych z politycznej,
opozycyjnej, nie zwizkowej dziaalnoci. Formuowaem ostrzeenia przed podejmowaniem pozaprawnej dziaalnoci. Takie wizyty we wrzeniu, padzierniku,
listopadzie i grudniu 1980 r. byy bardzo czste. Pniej stay si rzadsze, ale
jeszcze przez pierwsze procze 1981 r. kontakty, mniej lub bardziej przyjazne,
trway. W ksice Wojciecha Jaruzelskiego Stan wojenny. Dlaczego... znalazem notatk treci nastpujcej: Niech do kontaktw midzy ogniwami partii
a ludmi opozycji bya obustronna. Wynikaa z metody postpowania Solidarnoci,
ktra od zarania uznawaa tylko kontakty na linii administracyjno-pastwowej.
Wyjtkiem byy kontakty Krystyna Dbrowy w Krakowie z miejscowym zarzdem
regionalnym oraz Tadeusza Fiszbacha z gdask Solidarnoci.
Zdawaem sobie spraw z tego, e pod powierzchni tego ruchu wci
jeszcze mieszczcego si w ramach ustrojowych Polski Ludowej, kbi si
polityczne namitnoci o zdecydowanie antysocjalistycznym i anty pezetpeerowskim nastawieniu. Uwaaem wic, e my wadza, partia powinnimy
nie tyle potyka si z Solidarnoci o czasami przepraszam za wyraenie
duperelne sprawy, ale walczy z faktycznym politycznym przeciwnikiem
o wpyw na Solidarno. Niestety, nie by to w partii i w krgach decyzyjnych
pogld dominujcy.
Solidarno bya wanym, ale nie jedynym rodowiskiem spoecznym,
z ktrymi staralimy si umacnia bd budowa tzw. front porozumienia.
Trzeba tu wspomnie o powanym traktowaniu przez nas wsppracy ze
65

Stronnictwem Demokratycznym i Zjednoczonym Stronnictwem Ludowym,


take ze Stowarzyszeniem PAX oraz z wieloma organizacjami spoecznymi,
modzieowymi, kobiecymi, a take z zupenie wwczas now organizacj
Polskim Klubem Ekologicznym. W tym miejscu warto przypomnie udan
walk stoczon, przy walnym udziale Gazety Krakowskiej o likwidacj
najbrudniejszych, najbardziej trucicielskich oddziaw Huty Aluminium
w Skawinie. W ramach tego obudowywania si partii ruchami spoecznymi,
Jan Broniek z powodzeniem odnowi i oywi Front Jednoci Narodu. Na
jego czele w Krakowie po raz pierwszy stan z naszej porki, ale bezpartyjny
prof. Mieczysaw Klimaszewski, a wrd wybranych i rekomendowanych
przez liczne organizacje, w tym katolickie, czonkw Komitetu, rwnie po raz
pierwszy, czonkowie partii stanowili trzydziestoprocentow mniejszo. Cho
przedstawiciele MKZ nie weszli w skad Komitetu, jednak nie oprotestowali
udziau w nim sporej grupy czonkw Solidarnoci. Front mia szanse sta
si nie fasadow, a rzeczywist form wspdziaania rnych si spoecznych.
To dziaanie przerwa stan wojenny.
Wreszcie par zda o stosunkach z Kocioem. Ju 10 wrzenia, w referacie egzekutywy Komitetu Krakowskiego, na ktry ju tu si powoywaem,
gdy dzikowaem rnym rodowiskom i organizacjom za odpowiedzialny stosunek do przeywanych trudnoci, powiedziaem take, e ...w trosce o spokj
w miecie(....) towarzyszyo nam i pozytywnie oddziaywao na bieg wydarze
stanowisko wielu ludzi, na niektrych innych paszczyznach rnicych si od
nas pogldami mam tu na myli przedstawicieli Kocioa katolickiego z ksidzem kardynaem Franciszkiem Macharskim na czele a take reprezentantw
niektrych rodowisk katolikw wieckich. Wydaje si, e zostao to w Kurii
Metropolitalnej dostrzeone i yczliwie ocenione.
Z kardynaem Franciszkiem Macharskim spotykaem si w latach 19801981 wielokrotnie, w tym raz z udziaem przewodniczcego Rady Narodowej
Andrzeja Kurza, raz z udziaem prof. Mieczysawa Klimaszewskiego i prezydenta
Jzefa Gajewicza, a najczciej w cztery oczy. Informowaem go o wanych
dla spoeczestwa sprawach: o niebezpieczestwach zwizanych z trudnociami
ycia w miecie, o zagroeniach politycznych i spoecznych oraz o naszych pogldach na sposb przeciwdziaania niekorzystnym sytuacjom, rwnie w zwizku
z zamiarem przeniesienia na Wawel prochw gen. Wadysawa Sikorskiego
(ktr to nasz inicjatyw kardyna wspiera).
Kardyna rwnie mia do nas sprawy, na ktre zwraca nam uwag np.
dotyczyo to trudnej sytuacji Kliniki Psychiatrycznej lub najczciej uzasadnionych
66

potrzeb inwestycyjnych Kocioa tu przypominam sobie spraw Seminarium


Duchownego przy ul. Manifestu Lipcowego. Rwnie wielokrotnie, listownie,
Eminencja dzikowa mi za zaatwienie bd przyspieszenie zaatwiania jakich
spraw. Jego listy do mnie zaczynay si zawsze fraz Szanowny Panie Sekretarzu, i koczyy cz wyrazy pene szacunku. Zawsze dotyczyy jakich spraw
spoecznych, ludzkich, w ktrym wadza mogaby by pomocn. Ze swej strony
nigdy poza jednym przypadkiem - nie prosiem kardynaa o nic, wierzc, e
z otrzymanych od nas informacji potrafi zrobi waciwy uytek. Ten jeden
przypadek, to proba o wpynicie uspokajajco na jednego z ksiy, ktry
moim zdaniem zbyt aktywnie jak na duchownego, angaowa si w dziaalno
polityczn. Kardyna t moj prob odbi w charakterystyczny dla siebie
sposb: Panie sekretarzu powiedzia pan te ma kopoty z niektrymi
dziaaczami i nie zawsze udaje si panu zmieni ich postpowanie. Musiaem
przyzna mu racj.5
Ze swej strony z zadowoleniem przyjem to, co w kazaniu w Katedrze
Wawelskiej 6 stycznia 1981 r. powiedzia kardyna Macharski pod adresem
krakowskich wadz: Jest taki zwyczaj w Krakowie, e ten wieczr Trzech Krli
przeznaczony jest w Katedrze Wawelskiej na to, eby biskup krakowski skada
yczenia temu miastu.(....)Trzeba pomyle, kiedy mwi miasto, trzeba pomyle
o tych, ktrzy w nim polityczn wadz sprawuj. Tym, ktrzy w tym miecie wadz
sprawuj bardzo gorco ycz, eby j nadal, mwi nadal, w tym miecie mog
to powiedzie nadal sprawowali z rozwag, z mdroci i odwag wtedy kiedy
chodzi o dobro, o dobro tego miasta, o dobro czowieka.
Na sytuacj wrd studentw tonujco wpywa niejednokrotnie ks.
Jzef Tischner. Np. w maju 1981 r. wypowiedzia si zdecydowanie i na pimie,
przeciwko organizowanemu przez NZS marszowi solidarnoci z tzw. wizionymi za przekonania. Z tej samej okazji, duszpasterz akademicki, ks. Franciszek
Ponka w opublikowanym owiadczeniu zaprotestowa przeciwko uyciu mszy, po
ktrej marsz mia si odby, jako elementu akcji niereligijnej. Ju wtedy ludzie
Kocioa musieli zdawa sobie spraw, e organizatorzy politycznych akcji nie
zawsze bd ich sucha. Bo ten marsz liczebnie niewielki jednak si odby.
Bylimy wci poganiani nie tylko pogarszajc si sytuacj w kraju
i w Krakowie, gdzie z opnieniem w stosunku do kraju, ale jednak nastpowao
5
W 1981r. w satyrycznym skeczu napisanym dla Kabaretu Pietrzaka przez moj koleank ze studiw
Agnieszk Osieck i Daniela Passenta donos tygodnika Rzeczywisto- znalazo si do tego odniesienie:
Donosz panie naczelniku (.) e Rakowski spiskuje z Bermanem, /e Dbrowa z Macharskim kombinuje,/
i bd mieli mae-to si czuje.

67

upolitycznienie Solidarnoci, ktra biorc pod parasol ochronny rne grupki


opozycyjne, sama ulegaa ich wpywom. Poganiani bylimy take niecierpliwoci
najaktywniejszych rodowisk partyjnych: Kunicy, organizacji uczelnianych,
Huty im. Lenina i wielu innych, w tym krakowskich gazet. Wszystkie one day od nas wzmoenia naszej aktywnoci w realizacji odnowy i zwikszenia
naszego nacisku na nie do konsekwentn, w ich opinii, central partyjn.
Z drugiej strony atakowani bylimy przez tzw. partyjny beton m. in. w postaci
Forum Katowickiego i przez niektre inne rodowiska ortodoksyjne w kraju,
ktre zarzucay nam liberalizm, niemale zdrad. Ze spotka i rozmw z delegacjami bratnich partii, szczeglnie KPZR i SED orientowalimy si, e dla
nich, krytycznych w ogle wobec PZPR, my w Krakowie bylimy szczeglnie
patologicznym przypadkiem. Nie bylimy szalecami, musielimy rwnie ten
fakt i te opinie powanie bra pod uwag. Std nasze spory z rnego rodzaju
radykaami nie zachowujcymi rwnowagi w goszonych opiniach politycznych,
szczeglnie w rodowisku dziennikarskim, w tym take w skdind z trudem
chronionej przez nas Gazecie Krakowskiej, ktrej bardzo nie lubi (obecnie
nawrcony politycznie i religijnie) Stefan Olszowski.
W miar przechodzenia Solidarnoci od etapu walki o prawa ekonomiczne, socjalne i swobody obywatelskie do etapu walki o polityczn wadz,
w miar eliminowania z wadz Zwizku strajkowych dziaaczy robotniczych, my
ze swoj obron socjalistycznej odnowy, pozycji partii, a jednoczenie upartym,
a do Zjazdu Solidarnoci, zaprzeczaniem antysocjalistycznoci krakowskiej
Solidarnoci, tracilimy kontakt z politycznie odnowionym MKZ i take
z niektrymi przeraonymi rozwojem sytuacji rodowiskami partyjnymi.
*

W sobot, 12 grudnia 1981 roku od rana trwaa w gmachu Akademii


Grniczo-Hutniczej konferencja partyjna rodowiska naukowego Krakowa.6
Atmosfera bya ponura i nerwowa. Zakoczyo si wanie radomskie posiedzenie
prezydium Krajowej Komisji Solidarnoci z bardzo agresywnymi postanowieniami. Zaczynao si w Gdasku posiedzenie plenarne Komisji Krajowej.
Episkopat zaapelowa do Sejmu o nie przyznawanie rzdowi nadzwyczajnych
penomocnictw. W rodowiskach akademickich przerwano wprawdzie strajk
studencki, ale byo wiadomo, e tylko na okres ferii. Przed kilku dniami odbya
6

Ten fragment napisaem w 1983 r. w Bukareszcie.

68

si, inspirowana przez Solidarno, oglnopolska konferencja rektorw,


ktra de facto utworzya drugi, konkurencyjny wobec Ministerstwa Szkolnictwa
Wyszego, orodek wadzy w rodowisku nauki. Trwa wcieky atak na rektora
Hebd z Radomia. Szczeglnie wredn rezolucj w tej sprawie przyja Solidarno Akademii Medycznej w Krakowie.
W zwizku z tym mwiem w swoim wystpieniu na konferencji m.in.:
Popatrzmy prawdzie w oczy: jeszcze na dobre nie wprowadzono autonomii i samorzdu uczelnianego, a ju tworz si instytucje roszczce sobie prawo ingerencji
w autonomi i samorzdno. Ju syszymy gosy innych szacownych gremiw,
ktre wydaj moralne wyroki na nie lubianych przez siebie ludzi, w najlepszym
stylu lat ju nie siedemdziesitych a pidziesitych. Ju tworzy si, w miejsce tak
krytykowanej nomenklatury partyjnej, now nomenklatur, innej organizacji,
z ktr trzeba uzgadnia kandydatury, jeli chce si unikn strajku. Ju obecnie
mae, krzykliwe grupki potrafi narzuca i wymusza swoje stanowisko, nie liczc
si z opini wikszoci i to w imi demokracji.
Ten fragment wystpienia nie przez wszystkich zosta dobrze przyjty.
Wiedziano bowiem, e adresuj go przede wszystkim do obecnego na sali (w charakterze gocia) rektora UJ prof. Jzefa Gierowskiego, ktry przez Konferencj
Rektorw wybrany zosta (wprawdzie zaocznie) na przewodniczcego. W zwizku
z tym fragmentem wystpienia podj ze mn polemik I sekretarz Komitetu
Uczelnianego PZPR w Uniwersytecie Jagielloskim dr Korna i przewodniczcy Rady Okrgowej Socjalistycznego Zwizku Studentw Polskich Marek
Siwiec, a take sam prof. Jzef Gierowski. Z trudem udao mi si przeforsowa
uchwa, w ktrej zawarty by sprzeciw wobec Konferencji Rektorw, wobec
atakw na rektora Hebd oraz potpienie strajkw studenckich.
Konferencja rodowiskowa zakoczya si okoo godziny 21.00. Byem
potwornie zmczony i rozbity. Psychicznie czuem si fatalnie. Dziaania Solidarnoci i KPN-u stay si ju bardzo agresywne. Po stronie naszej gry
te byo coraz wicej niejasnych i nerwowych dziaa. Coraz trudniej w tej
sytuacji byo utrzyma jaki-taki spokj w Krakowie. Aktywizowa si nasz rodzimy, krakowski beton. Aktyw partyjny albo betonowia albo dla witego
spokoju podlizywa si Solidarnoci. W tej sytuacji coraz trudniej byo mi
manewrowa. Traciem argumenty wobec swojej gry, ktra miaa do mnie
coraz wicej pretensji.
Wanie 12 grudnia z samego rana, miaem nieprzyjemn rozmow
telefoniczn z kierownikiem Wydziau Prasy KC towarzyszem Lesawem
Tokarskim. Chodzio o dopuszczenie na ekrany krakowskiej TV przedstawicieli
69

Solidarnoci. Wspominaem o tym wczeniej. Towarzysz Tokarski domaga


si natychmiastowego odwoania ze stanowiska dyrektora OTV Andrzeja Urbaczyka, zreszt czonka Egzekutywy KK. Powiedziaem, e prosz bardzo,
ale razem ze mn, bo to ja wyraziem zgod na t audycj, a nawet osobicie
omwiem z prowadzcym j redaktorem Bronisawem Cielakiem jego w
niej rol. Na tym rozmowa si zakoczya, bo ja pieszyem si na konferencj
rodowiskow nauki, a mj rozmwca nie mg przecie przyj mojej dymisji.
Z tym wydziaem miaem od wielu miesicy czste utarczki. Ciekawe, e nigdy
nie telefonowa do mnie ich szef Stefan Olszowski, cho dochodziy do mnie
wiele razy, przez osoby trzecie, jego gniewne na mj temat pomruki.
Po zakoczeniu konferencji, samotnie, pieszo przez zanieony Krakw,
poszedem do mojego mieszkania przy ul. Kasprowicza 15. W domu od razu
rzuciem si w ubraniu na tapczan, postanawiajc sobie, e ju dzi nawet nie
zadzwoni do komitetu, by dowiedzie si, co sycha. Wiedziaem, e jeli bdzie
co istotnego, to dyurny sekretarz Komitetu Krakowskiego do mnie zadzwoni.
Poderwa mnie sygna telefonu WuCze (wysokiej czstotliwoci).
Spojrzaem na zegarek. Bya 22.30. telefonowa komendant wojewdzki MO
pk. Adam Trzybiski.
Szefie zacz swoim zwykym rozwlekym tonem melduj, e ju
zaczlimy....
Co zaczlicie? przerwaem niecierpliwie. Rozmwcy nie darzyem
sympati, byem pewien, e le na mnie donosy do swojej centrali.
To sekretarz nie wie? (jakby si sposzy, ale po chwili brn dalej).
Zgodnie z poleceniem z Warszawy aresztujemy przywdcw ekstremy opozycyjnej. To si dzieje w caym kraju. Mamy rozkazy. Niedugo przerwiemy czno
telefoniczn w miecie. Bagam, nie mwcie o tym nikomu do godziny 24.00.
Nie uy terminu stan wojenny, moe go jeszcze nie zna. Nie miaem
jednak wtpliwoci. To byo to co, czego rozmawiajc w wskich gronach
spodziewalimy si ju od pewnego czasu i czego, trzeba przyzna, bardzo
si balimy.
Wczeniej, 4 grudnia, odbylimy spotkanie krakowskich delegatw na
IX Zjazd z udziaem Stanisawa Kani, ktry ju od dwch miesicy nie by
I sekretarzem KC. Pamitam, jak jeden z delegatw mimochodem powiedzia: Jeli do Polski wkrocz wojska radzieckie, to ja wystpuj z partii.
Zapytaem wtedy I uwaasz, e to wystarczy dla oczyszczenia si? Tematu
nikt nie kontynuowa, ale ja pniej czsto mylaem co powinienem w tej
sytuacji zrobi.
70

Tego wieczoru pamitam dokadnie nawet przez chwil nie pomylaem, e to moe by interwencja radziecka. Miaem jakie przekonanie, e to
dziaanie wewntrzne, chocia z czerwcowych rozmw w cztery oczy ze Stanisawem Kani wiedziaem, e kierownictwo radzieckie byo zdecydowane na
wkroczenie do Polski jeszcze w 1980 roku. W pamici miaem take niedawny
list KC KPZR do polskiej partii. Nawet rozwaaem, kto z naszego krakowskiego betonu wyrzuci mnie wtedy z gabinetu. Bo, e Trzybiski chtnie mnie
posadzi, to nie miaem wtpliwoci.
Nie wiem wic dlaczego, ale byem przekonany, ze to dziaanie wewntrzne. Moe wpyw na to miaa lektura zapisu z wystpienia prof. Jerzego
Wiatra w Kunicy, opublikowanego 10 grudnia w Gazecie Krakowskiej,
rozwaajcego rne warianty rozwoju sytuacji w Polsce, wrd ktrych nie
byo wariantu zewntrznego. Ta publikacja, te bya powodem telefonicznej
awantury z Wydziaem Prasy KC, poniewa prof. Wiatr wypar si zgody na
t publikacj i owiadczy, ze tekstu nie autoryzowa. Ja znw naraziem si,
nie widzc w tej publikacji niczego szkodliwego, a nawet wrcz przeciwnie...
Po informacji Trzybiskiego miaem do ponure myli. Waciwie wszystko
to, co usiowaem w Krakowie robi, stano pod znakiem zapytania. Jak teraz
postpowa, aby nie straci wszystkiego, czegomy si tu w Krakowie dopracowali.
Mielimy przecie, jako Komitet Krakowski partii sporo spoecznego zaufania.
Jak zareaguje spoeczestwo? Jak Solidarno? Jak Koci? A partia? Wcale
nie byem pewien, e poprze dziaania siowe bez zastrzee i w caoci. Nie
pomylaem jeszcze wtedy o wasnej sytuacji, o moliwoci odwoania bd
rezygnacji. O tym zmuszono mnie myle w par miesicy pniej... Miaem
tylko wiadomo, e oto skaczemy do basenu gow w d, nie wiedzc, czy
jest w nim woda. Ale, jakby rwnolegle, zapamitaem uczucie ulgi. Tak zawsze
jest ze mn, gdy staj wobec czego nieuchronnego, niezalenego ode mnie,
choby najbardziej niebezpiecznego.
Zdaem sobie jednoczenie spraw z tego, e zdecydowano o tym gdzie,
w tajemnicy, rwnie przede mn, bo i ten telefon od Trzybiskiego zacz mi
wyglda na pomyk, na jego niewiedz o tym, e ja mog nie wiedzie...
Postanowiem pozosta tymczasem w domu. Miaem zainstalowany telefon
WuCze, nie podlegajcy wyczeniu, a jednoczenie obiecaem Trzybiskiemu,
e do pnocy nikomu nic nie powiem. Zatelefonowaem tylko do Kazimierza
Barcikowskiego, do KC. Jego sekretarka powiedziaa, e go nie ma. Czy jest
w domu? zapytaem. Odpowiedziaa, e nie. Wicej nie pytaem.
Okoo godziny 23.00 zatelefonowa Andrzej Urbaczyk.
71

Krystyn, czy co si dzieje? Warszawska TV przerwaa niespodziewanie


program. Nie mam cznoci z Warszaw...
Zbyem go byle czym: Do niespodzianek trzeba si przyzwyczai. Postaram si to wyjani. Zatelefonuj pniej...
Zadzwoniem przez WuCze do Komitetu Krakowskiego. Przy telefonie
by Wadek Kaczmarek, sekretarz ekonomiczny KK, ktry nastpnego dnia mia
jecha na czele naszej delegacji do Bugarii. Od dwch tygodni w Komitecie
dyurowa jeden z sekretarzy KK i kilku pracownikw.
Zapytaem, co sycha, odpowiedzia, e nic szczeglnego. Poprosiem,
by przed pnoc przysa mi samochd, bo chc pojecha do Komitetu.
Po kilkunastu minutach Wadek zadzwoni, ze przyjechaa towarzyszka
z KC, ktra chce si ze mn pilnie zobaczy (nie pamitam jej nazwiska, wiem,
ze pracowaa w Wydziale Zagranicznym KC). Kazaem przywie j do mnie
do domu. Chciaem, przed przybyciem do Komitetu wiedzie co wicej. Ona
jednak wiedziaa mniej ni ja, a waciwie nie wiedziaa nic. Po prostu, kazano
jej wrczy, mnie osobicie, pakiet z rnymi informacjami, dotyczcymi stanu
wojennego.
Kilka minut po pnocy, ju 13 grudnia, przyjechaem do Komitetu. Po
drodze nie zauwayem niczego, co by t noc w Krakowie odrniao od innych.
Natychmiast zwoaem dyurnych i nie informujc ich jeszcze o niczym,
poleciem wezwa z domw sekretarzy KK oraz prezydenta Jzefa Gajewicza.
cznoci telefonicznej ju nie byo. Mielimy tylko jeden samochd na dyurze.
Pamitam wic, e dopiero gdzie okoo godziny trzeciej zjawili si w Komitecie
sekretarze KK Janek Broniek i Franciszek Dbrowski, przewodniczcy Komisji
Kontroli Partyjnej Leonard ukiewicz, prezydent Jzef Gajewicz (nie udao
si dotrze do przebywajcego na wsi sekretarza rolnego, Jzefa Gregorczyka).
Nieco wczeniej, z wasnej inicjatywy, przyjecha szef Wojewdzkiego Sztabu
Wojskowego pk. Ryszard Dmochowski, a pniej pk. Adam Trzybiski.
Wczeniej, gdzie okoo pierwszej, przyszli do Komitetu Andrzej Urbaczyk i naczelny redaktor Gazety Krakowskiej, Maciek Szumowski. Poinformowaem ich krtko (nie uywajc okrelenia stan wojenny jako mi to nie
chciao przej przez gardo), e wadze pastwowe zdecydoway si przerwa
stan anarchii i w zwizku z tym podejmowane s pewne dziaania. Poradziem
im, by poszli do domw i posuchali o szstej rano wanego owiadczenia
(wiedziaem o tym z otrzymanych z KC informacji).
Niedugo po trzeciej rozpoczlimy posiedzenie Sekretariatu Komitetu
Krakowskiego z udziaem Gajewicza, Dmochowskiego, Trzybiskiego.
72

Trzybiski poinformowa o sytuacji w miecie, o przeprowadzonych


aresztowaniach. Twierdzi, e nie byo adnych prb oporu, jednak niektrych
planowanych zatrzyma nie zrealizowano. Cz przywdcw Solidarnoci
ukrya si w Hucie im. Lenina i s niedostpni. Penej listy przeznaczonych do
internowania nie mia przy sobie. Zreszt nigdy jej nie przedstawi. I w tym
miejscu chciabym doda, e personalne decyzje o internowaniu nie byy nigdy
konsultowane z rzekomo odpowiedzialnym politycznie za wszystko Komitetem
Krakowskim. O internowaniu niektrych ludzi, spoza przywdcw ekstremy
bo o tych pisano w prasie dowiadywaem si pniej, z prb o interwencje,
ktre do mnie napyway.
Tymczasem przyjlimy wiele postanowie, dotyczcych natychmiastowego
cignicia do pracy caego aparatu KK i Urzdu Miasta, spotka z sekretarzami dzielnic i gmin, dotarcia do sekretarzy KZ i zabezpieczenia ich obecnoci
w zakadach, funkcjonowania handlu, komunikacji i innych miejskich sub.
W trakcie posiedzenia do komitetu przyjecha gen. bryg. Leon Sulima,
ktry przedstawi mi si jako wojskowy komisarz wojewdztwa z ramienia
Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON). Poznaem go przed kilkoma
tygodniami jako koordynatora wojskowych grup operacyjnych na naszym terenie.
By zatroskany, mia problem: polecono mu poinformowa natychmiast
kardynaa Franciszka Macharskiego o wprowadzeniu stanu wojennego.
Jak si do niego dosta i jak rozmawia? pyta.
Udzieliem mu kilku rad, wynikajcych z mojej znajomoci kardynaa.
Nie wiem, jak to Trzybiski zrobi, ale za chwil miaem telefoniczne poczenie z kuri. Suchawk podj dyurny ksidz (oni te widocznie mieli nocne
dyury). Poinformowaem go, e jest u mnie gen. Sulima z Warszawy, ktry ma
wan i piln spraw natury pastwowej do Jego Eminencji. Prosz, aby zbudzi
Jego Eminencj i poprosi go w moim imieniu o pilne przyjcie gen. Sulimy.
Odpowied bya prawie natychmiastowa. Kardyna prosi Sulim do siebie.
Sulima wrci szybko. Opowiada mi, e kardyna wysucha jego informacji z powag i smutkiem, ale wykaza zrozumienie dla decyzji wadz pastwa.
O godzinie szstej wysuchalimy wszyscy w moim gabinecie przemwienia
gen. Jaruzelskiego. Pomylaem z ulg, e chyba nie wszystko stracone, e jest
jaka szansa na dogadanie si ze spoeczestwem.
O godzinie sidmej odbya si pierwsza telekonferencja w stanie wojennym. Mwili kolejno: Stefan Olszowski o zasadach funkcjonowania rodkw
masowej informacji. Poleci od dnia nastpnego wydawa w wojewdztwie
tylko jedn gazet (partyjn), dobra waciwy zesp i mianowa redaktora
73

naczelnego. Zrobilimy nieco inaczej, naraajc si znw Stefanowi. Wydalimy


gazet trjtytuow: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Echo Krakowa,
a naczelnym mianowalimy Zbigniewa Guzowskiego, szefa krakowskiego radia. Dalej zabra gos Mirosaw Milewski informujc o przebiegu internowa,
pniej M.F. Rakowski - informujc, e Lech Wasa przewieziony zosta do
Warszawy. Bd z nim rozmowy. Formua jest nastpujca: nie aresztowany, nie
internowany lecz zaproszony do Warszawy. Nastpnie Kazimierz Barcikowski
omwi rne sprawy organizacyjne, w tym zwizane z funkcjonowaniem partii.
Zrozumiaem z tego, co mwi, ze teraz w partii zaczn si wojskowe porzdki.
Tak weszlimy w pierwszy poranek stanu wojennego.
*

Nie chc zajmowa si obszerniej ostatnim (wojennym) okresem mojej


pracy w Krakowie, bo by to na tyle skomplikowany czas, e musiabym wyj
poza ramy tych opowieci o sobie. Powiem wic tylko tyle, e zgadzajc si
z decyzj o wprowadzeniu stanu wojennego, musiaem przez te miesice do
odwoania mnie z funkcji I sekretarza zmaga si, wraz z najbliszymi wsppracownikami, z praktykami rnych sub, instytucji i inspektorw nadzorujcych,
wprowadzajcych niepotrzebnie dranice restrykcje.
Tu znw posu si fragmentem wywiadu, ktry przeprowadzio ze mn
i opublikowao ycie Literackie w styczniu 1990 r.:
Jeli chodzi o moje odejcie, to podobnie jak na pocztku 1980 roku
w KC, le si zaczem czu na stanowisku Sekretarza KK, bo wszystko nadal
firmujc, zaczem traci wpyw na wydarzenia. Nie mogem pogodzi si z rnego rodzaju faktami dokonanymi, wobec ktrych byem stawiany na zasadzie
decyzji przekazywanych mi przez suby porzdku publicznego lub wojsko. Np.
nikt z nami nie konsultowa sposobu traktowania manifestacji nowohuckich, do
czego mielimy jako egzekutywa KK zastrzeenia. Z drugiej strony dowiadywaem
si o pomwieniach politycznych i donosach kierowanych na mnie do KC i do
WRON. Rwnie w Krakowie zaktywizoway si w partii rne siy, ktre chciay,
korzystajc ze stanu wojennego, odbi sobie niepowodzenia i frustracje z lat 1980
81. Ostro wobec takich tendencji wystpowaem. W rezultacie moja pozycja u
wadz w Warszawie staa si za. Dla Krakowa niewiele ju mogem zrobi.
e prawidowo odczytywaem krytyczny i niechtny stosunek do
mnie najbardziej prominentnych czonkw wczesnej wadzy polityczno-wojskowej, wiadczy kilka zapiskw w Dziennikach politycznych Mieczysawa
74

F. Rakowskiego, w ktrych ju 14 grudnia 1981 r. napisa, e Stefan Olszowski


zaczyna ry pod Dbrow a w dniu 18 grudnia 1981 r., po posiedzeniu tzw.
Dyrektoriatu napisa, e Olszowski, Milewski i Siwicki narzekaj na Fiszbacha,
Dbrow i Skrzypczaka. Domylam si o co chodzi. Tworzy si klimat sprzyjajcy
ich usuniciu. Spostrzegam, e ci panowie, jeli chc kogo wykoczy, to wpierw
zaczynaj walk podjazdow. W dniu 27 grudnia notuje, znw po posiedzeniu Dyrektoriatu: WJ (czyli Jaruzelski) jest wcieky na Dbrow, ktry
wstawi si za kilkoma internowanymi (m.in. za Kornhauserem). I e walka
podjazdowa udaa si, notuje 22 padziernika 1982 r. odwiedzi mnie Kazik
B. (Barcikowski). Z jego wypowiedzi wiao czarnym pesymizmem. Dugo
rozwodzi si nad polityk personaln (.) Usunicie Dbrowy odbyo si poza
plecami Kazika. By nieobecny w Warszawie i WJ w tym czasie przekaza decyzj
Mokrzyszczakowi. Odejcie Dbrowy jest kontynuacj okrelonego kursu odchodz z reguy ludzie z jednego skrzyda.
Po odejciu z Krakowa (26.X.1982 r.), z ktrym poegnaem si w telewizyjnej rozmowie z Andrzejem Urbaczykiem, zaproponowano mi wyjazd
za granic. Bardzo si przed tym broniem, ale wczesny szef kadr KC (gen.
Tadeusz Dziekan ) niedwuznacznie powiedzia mi, e kierownictwo nie widzi
obecnie moliwoci wykorzystania mnie w kraju i polecono mi wyjazd do
naszej Ambasady w Bukareszcie w pocztku 1983 r. Zostaem tam radc ds.
prasowych i kulturalnych, a take zajmowaem si stosunkami midzypartyjnymi.
Poniewa Rumunia nie bya krajem, z ktrym mielimy zbyt aktywn wspprac
kulturaln i prasow, a partie te si zbytnio nie kochay, nie mog powiedzie
bym si tam za bardzo przemcza. Z prawdziw przyjemnoci przyjem po
czterech i p roku wiadomo o odwoaniu mnie do kraju.
Po powrocie, w listopadzie 1987 r. zostaem, zgodnie z zasadami, zwolniony
z Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie byem przecie ich pracownikiem,
a kolejny szef kadr KC, te genera (Wadysaw Honkisz) poinformowa mnie,
e nie ma dla mnie pracy.
Znalazem j sobie sam. Ale to nie miao ju nic wsplnego z polityk.

Nathan Gurfinkel
Od redakcji: Ankiety Nathana nie udao si opublikowa
w Suplemencie zawierajcym 49 odpowiedzi Koleanek
i Kolegw. W ostatniej chwili wycofa swoj zgod na druk,
motywujc, e ma elazn zasad nie zamieszcza niczego
w wydawnictwach, finansowanych ze skadek autorw.
Da si przekona, gdy przyjecha z Danii na IX Zjazd
Koleeski w 2006 r. i podda si z pozytywnym wynikiem koleeskiej lustracji. Wwczas, na nasz prob,
przypomnia wydarzenia z czasw studenckich, ktrych by
bohaterem i ktre przetrway w anegdotach. Poniszy materia jest kompilacj dawnej ankiety i wspomnie na ywo.

Lustrowanie Nathana
Ja Nathan Gurfinkel (te mi nazwisko!) oglnie o sobie:
Pozwlcie, e na pocztek zaprezentuj moje curriculum vitae w formie oglnych odpowiedzi na ankietowe pytania, doczajc w ten sposb do grona koleanek
i kolegw uwiecznionych w suplemencie do Grzesznych niezlustrowanych.
Urodziem si w fatalnie wybranym zaktku kuli ziemskiej Warszawie.
Czas by rwnie nie najlepiej wybrany (26 marca 1929 ach ten miesic!) W dodatku religia i rodowd etniczny moich rodzicw mg pozostawia niejedno
do yczenia, co mi pniej, po wielu latach skwapliwie wypomniano rwnie
w marcu (1968 r.).
Autor ankiety rad by dowiedzie si czego na temat mojego wyksztacenia.
To przecie z nikim innym jak z tob, siostro moja, i z tob bracie, usiowaem
przyswoi sobie umiejtnoci, przeciw ktrym buntowaa si moja natura. Szum
informacyjny skutecznie zagusza tre. Reszta niech pozostanie milczeniem,
bo i tak wszyscy potrafimy oceni prawdziw warto studiw, ktre cho nikogo
fizycznie nie zabiy, to wikszo z nas zdoay zanudzi na mier.
Jedn niezachwian wartoci tych studiw jestemy my sami. Jeeli
osigalimy pniej sukcesy zawodowe (co przecie byo udziaem wielu spord nas), to nie dziki studiom, lecz dlatego, e nie zdoay one cakowicie
przytamsi drzemicych w nas talentw. Wybaczmy wic wspaniaomylnie
naszym nauczycielom, zwaszcza tym od dyscyplin ideologicznych. Wbijanie
76

nam do gowy, e Marks Engels i Lenin Stalin to nie ta sama, lecz dwie
rne osoby po tylu latach moe ju tylko by rdem wesooci.
Po zakoczeniu studiw (w ten sam sposb, jak prezydent Aleksander
Kwaniewski tzn. bez uzyskania magisterium), bo z powodu jak to stwierdzio
wystosowane do mnie pismo lekcewacego stosunku do nauki, zostaem na
IV roku pozbawiony prawa do ich sfinalizowania i zaczem pracowa w Radio.
Ten fragment mego yciorysu trwa kilkanacie lat.
Po znalezieniu si w Danii mojej awaryjnej ojczynie pracowaem
jako anglo-rosyjski tumacz w Komisji ds. Energii Atomowej. Tumaczyem
tam cakiem udanie z rosyjskiego na angielski teksty, ktrych nie zrozumiabym
nawet po polsku. Pniej przez lat siedem byem redaktorem biuletynu informacyjnego, wydawanego przez Dusk Rad Pomocy Uchodcom. Publikacja
ukazywaa si 10 razy do roku w jzykach duskim i polskim (przez pewien
czas rwnie w czeskim).
Na pocztku lat 70-tych wsppracowaem rwnie z Radiem Wolna
Europa, gdzie wystpowaem pod pseudonimem Micha Kamiski.
Nastpnym miejscem pracy by ukazujcy si w niewielkim nakadzie, ale
nader powany i opiniotwrczy lewicowy dziennik Information, z ktrym rozstaem si po niespena trzech latach, w wyniku rozamu w redakcji. Odszedem wraz
z du grup moich przyjaci. Przed odejciem zdyem jeszcze przetumaczy
na duski wydan przez Aneks ksik Wodzimierza Brusa: Uspoecznienie
i ustrj polityczny, opublikowan przez wydawnictwo Information.
Pniej przez dugie okresy bywaem bezrobotny, ale te imaem si
najrniejszych prac poczynajc od Biblioteki Krlewskiej, gdzie robiem dokumentacj starodrukw, poprzez instytucj zajmujc si ekologi miejsk,
a po duski MSZ, gdzie zatrudniono mnie w wydziale prasy. I po raz pierwszy
w yciu byem szefem dwu i p osobowego personelu (jedna z pa pracowaa
w niepenym wymiarze godzin). W ten sposb dotrwaem do polskiej Machtubernahme, transformacji i zatrudnienia mnie przez Rzeczpospolit (1992),
ktrej skandynawskim korespondentem jestem po dzie dzisiejszy.
O prac spoeczn prosz mnie nawet nie pyta. Jestem jednostk cakowicie asocjaln i nigdy nie kandydowaem do adnych wadz, instancji, komitetw, zarzdw itp. Nie peniem adnych funkcji w jakimkolwiek zrzeszeniu
zawodowym. Nie mam te adnych odznacze. I dziki Bogu!
W poowie lat 90-tych ukazaa si ksika pt. Polak w zwierciadle wydana przez Agencj, ktra dawniej bya agend Interpressu. Zapytali mnie, czy
bym si zgodzi na umieszczenie w ksice mojego biogramu. Napisa do mnie
77

pan wiceprezes Agencji, e brzydkie komuchy krzywd zrobili emigracji, takie


kuku i e on si okropnie tego wstydzi. Oni chcieliby przygarn nas, zagaska
i zrobi nam dobrze i e to bdzie wielki zaszczyt dla wydawnictwa jeeli zgodz
si na umieszczenie mojego biogramu. eby jeszcze wzmocni wymow tych
sw napisa, e patronem tej imprezy jest kardyna Glemp i marszaek senatu
Alicja Grzekowiak.
Moecie sobie wyobrazi, e o niczym innym nie marzyem, zwaszcza
doborze patronw przedsiwzicia. Ale pomylaem, e nie wypada wymawia
komu doboru protektorw i napisaem kwiecisty list do pana prezesa, e jestem
absolwentem Politechniki Szamotulskiej imienia Wacawa, e musiaem posuy si t mistyfikacj, aby dosta prac w Agencji Atomowej w Danii, gdzie
tumaczyem z rosyjskiego na angielski teksty, ktrych nie zrozumiabym nawet
po polsku i e tak si przywizaem do tej nieistniejcej uczelni, ktra tylko
przez przypadek nie zaistniaa, e pominicie tego szczegu w moim biogramie
sprawioby mi bl. Rozumiem, e on nie moe pj na takie ustpstwo, wobec
tego ja musz wykaza si ustpliwoci i zrezygnowa z niezaprzeczalnego
zaszczytu jakim byoby zamieszczenie mojego biogramu. Nie dostaem adnej
odpowiedzi od pana prezesa natomiast odezwaa si do mnie redaktorka piszc
m.in.: Wielce szanowny panie, czy to jest paska nieodwoalna decyzja? Bo
mnie si ten pomys podoba i moe udaoby si jako zamieci t wzmiank.
Prowadzilimy dugie pertraktacje. Stano na tym, e informacja
si ukae opatrzona odnonikiem, najmniejsz z moliwych czcionk, e to
jest emigracyjna mistyfikacja, bo pracodawca wymaga od kandydata wyksztacenia uniwersyteckiego z dziedziny nauk cisych. I tak oto zostaem
uniemiertelniony.

Odpowiedzi szczegowe na pytania Ankiety:


Rodzina, yciowy sukces, yciowa poraka, stan zdrowia?
Mam dwoje - troje dorosych dzieci: Nami i Pawa (trzecie dziecko: Maciek jest moim synem z wyboru otrzymaem go w posagu) i szesnastoletniego
wnuka: Bartka. Pawe z on Joann i Bartkiem mieszka na Mazurach, Nami
i Maciek w Danii. Moja druga ona umara kilkanacie lat temu. Mieszkam sam.
Moja od wielu ju lat definitywna narzeczona, Randi (zawieranie maestw
stao si w Danii rzadkoci) mieszka w ssiedztwie.
Za najwikszy sukces yciowy uwaaem wyjazd z PRL, ktra zawsze
uwieraa mnie w biodrach i robia odciski na mzgu. Jest to zarazem moja
78

najwiksza poraka. Bo emigracja, jeeli nawet rozwizuje pewne problemy,


stwarza o wiele wicej nowych.
Pki co jestem zdrowy na ciele, a co do umysu nie do mnie chyba
naley ocena.
Plany, marzenia, yciowe credo?
Zdy przey, zobaczy, przeczyta jak najwicej to co do
planw. Gdy chodzi o credo, to wbijam sobie wci do gowy: bd tolerancyjny i wyrozumiay na uomnoci natury ludzkiej, nie daj si zalepi
nienawici, nie bd maostkowy. Nie zawsze si to udaje, ale trzeba si
przynajmniej stara.
Wzr, autorytet, sympatie polityczne?
Dalajlama. Miaem okazj spotka go na konferencji prasowej i zamieni z nim par sw. Jestem nadal pod wraeniem jego osobowoci, cho
od spotkania mino kilka lat.
Antypatie polityczne?
Ariel Szaron, Jaser Arafat. Obydwaj siebie warci. Szaron, cho w obecnej sytuacji reprezentuje dosy umiarkowan opcj (przynajmniej nie miesza
teologii do polityki), jest czowiekiem osadnikw, a bez likwidacji osiedli (nie
powinny byy nigdy powsta) i uznania faktu, e Izrael okupuje cudze terytoria,
nie bdzie prawdziwego pokoju na Bliskim Wschodzie.
Najwaniejsze wydarzenia ostatnich lat, najwybitniejszy polityk XX wieku?
Likwidacja ZSRR, upadek muru berliskiego, przemiany w Europie.
Konrad Adenauer najbardziej wizjonerski polityk ery powojennej.
Jego testamentem politycznym byy Niemcy, yjce w przyjani ze wszystkimi
swymi ssiadami.
Ulubiony pisarz, ksika, ulubiony reyser (film, teatr)?
James Joyce, Ulisses; Akira Kurosawa.
Ulubiony aktor, muzyk?
Anthony Hopkins; Astor Piazzolla.
Ulubiony kompozytor, malarz?
Dymitr Szostakowicz; Hieronimus Bosch.
79

Hobby?
Hi-Fi.
Sposb spdzania wolnego czasu?
Suchanie muzyki; podre zwaszcza wyprawy na pustynie (wdrowaem po pustyni w Egipcie, Maroku, Jordanii i Tunezji).
Uprawiany, bd ulubiony sport?
Narty
Upodobania kulinarne?
Kuchnia krajw poudniowo-wschodniej Azji (chiska, tajska, indonezyjska). Czsto sam przyrzdzam egzotyczne dania.
Posiadane mieszkanie?
4 pokoje (dawniej mieszkaem w nich z rodzin) w starej kamienicy
kopenhaskiego rdmiecia, lecz na spokojnej ulicy.
Posiadany samochd, komputer?
Samochodu nie mam, bo jest mi niepotrzebny. Mam za to sprzt do
odtwarzania muzyki, ktry jest mniej wicej w cenie redniolitraowego samochodu, ale jest bezpieczniejszy i wydaje znacznie przyjemniejsze dwiki.
Komputer mam nie szczeglnie nowy, ale wystarcza na moje potrzeby, jako e
nie mam gier, ani cikich aplikacji graficznych.
Kim chciabym by, gdybym nie by tym kim jestem?
Multimilionerem.
Jakie przesanie dla innych, zwaszcza dla osb bliskich?
Praca by moe nawet i uszlachetnia, ale nie uszczliwia. Tylko lenistwo
daje prawdziwe szczcie. Naley to rozumie w ten sposb, e nie yjemy po
to, by pracowa, lecz pracujemy po to, by y.

Nathan na ywo, podczas IX Zjazdu w 2006 r.


Pytanie z sali: Nathanie wrmy na moment do czasw studiw.
Wiadomo, e jeste kopalni dowcipw, dotyczcych np. epizodu wojskowego
80

na obozie w Drawsku. Czy mgby niektre z tych anegdotycznych wydarze


przypomnie tym, ktrzy na obozie nie byli, a przede wszystkim koleankom?
Kadra wojskowa nie rozumiaa naszych higienicznych potrzeb, ich
zdaniem nadmiernych. Komenderowali: Koczy mycie, biegiem do namiotu!
A ja na to: obywatelu kapralu, nie mog biega! Dlaczego? Bo mam halucynacje.
No, dobra, to tak szybko jak bdziecie mogli !
Dziay si rne rzeczy. Kiedy czycilimy bro i zadaem pytanie, tak
formalnie: czy mona wysmarowa luf sejsmografem? No wiecie, odpowiedzia kapral, takie naukowe metody istniej, ale najlepiej czyci pakuami
Kiedy zbuntowalimy si, bo nie chcielimy je paskudnych posikw.
Przyjecha kto z inspekcji i tumaczy nam, e jak on by w Dywizji Kociuszkowskiej, to nie takie warunki byy. Kto na to odpowiedzia: no tak, ale
wojna skoczya si 11 lat temu.
Jak byem na wiczeniach we Wrocawiu, tam gdzie przyprowadziem
dzikie zwierzta do koszar, powiedzieli nam, e jeli komu si wydaje, e
przez niedbae wykonanie obowizkw, czy wrcz ich sabotowanie, zostanie
pozbawiony stopnia oficerskiego, to si bardzo myli
Ja, jak tylko dostawaem przepustk, wychodziem do miasta. Miaem cywilne ubranie u przyjaci i u nich si przebieraem. Gdy wracaem,
musiaem znw wbija si w mundur. Kiedy w drodze do koszar a miaem
troch zmcon percepcj - zobaczyem jea, potem drugiego. Mylaem, e
mi si dwoi w oczach, ale udao si zapa oba. Kiedy wartownik zobaczy
mnie z tymi jeami, z wraenia zapomnia zapyta, dlaczego si spniem.
Umieciem jee w szafce nocnej, nie paliem wiata, eby nie budzi kolegw.
Ale jee z szafki wydostay si i zaczy tupa. Kto narobi wrzasku, kto inny
wyskoczy z sali i uderzy gow w elazn szyn na korytarzu. Zrobi si alarm.
Ludzie wybiegali w buciorach i gaciach, zderzali bami, nie wiedzieli co si stao. Szef kompani wpad do sali, zobaczy jee i wyrzuci je przez okno. Potem,
rano na apelu przed niadaniem, odezwa si do mnie: Gurfinkel, co wam
si wydaje, e wolno wam dzikie zwierzta przynosi do koszar. Do karnego
raportu, po obiedzie !
Wedug ceremoniau, miaem buty wyczyszczone, konierz przyszyty,
trzasnem kopytami i powiedziaem:
81

Obywatelu kapitanie, chory Gurfinkel melduje si do raportu


karnego!
Suchajcie, co byo z tymi jeami ? Nie wiecie, e nie wolno jey do
koszar przynosi?
No, nie wiem. Czytaem regulamin kilka razy i nie ma tam adnej
wzmianki o jeach.
No, istotnie nie ma wzmianki, ale wycie przechowywali te jee pod
kiem, a regulamin mwi, e pod kiem onierz ma. Zostaniecie ukarani
za przechowywanie jey w niedozwolonym miejscu. Odmaszerowa!!
Kiedy indziej napisaem, e w zwizku z poegnaniem stanu ateizmu i nawrceniem si na wiar moich przodkw, prosz o umoliwienie mi
korzystania z koszernych posikw, zwolnienie z zaj pod koniec tygodnia
i przydzielenie kapelana wyznania mojeszowego. Trzeba to byo wysa drog
subow, przekazaem wic raport kapitanowi. On go przeczyta i zdbia: To
jest powanie? zapyta. Tak, obywatelu kapitanie. Trudno, jak to jest
wasze danie, to nie mog odmwi, ale ja bym nie radzi
Dugo nie otrzymywaem odpowiedzi. Ktrego dnia, gdy siedziaem w kasynie oficerskim przy kawie, podszed do mnie bardzo kulturalny pan i zagadn:
Wanie otrzymaem paski raport. Nie mam adnej moliwoci zaatwienia
takich spraw, wobec tego musz odesa wasz raport do dowdztwa okrgu. Na
moje rozeznanie, oni te tego nie zaatwi i odel do ministerstwa. Midzy nami
mwic, to moe potrwa kilka miesicy, a pan tu bdzie jeszcze tylko 6 tygodni,
wic czy warto nadawa temu raportowi dalszy bieg? A ja na to: Biorc pod
uwag co mi pan powiedzia, panie pukowniku, mog wycofa raport, ale czy mgbym go zachowa w moich prywatnych zbiorach? Rozstalimy si w zgodzie, ale
raport sta si gony, to si rozeszo i mwiono o nim w tzw. sferach wojskowych.
By te w moim yciu inny epizod, nie zwizany z wojskim. Opowiada
o nim dziekan Litwin mojej onie, gdy ratowa mnie przed ekscesami hunwejbinw, ktrzy domagali si relegowania mnie ze studiw. A byo to tak: w 1952
roku odbyway si wybory, mieszkaem wtedy w akademiku przy placu Narutowicza. Koledzy podjli zobowizanie, e pjd gosowa o godzinie 10.00. Ja
byem przezibiony i leaem na tej swojej pryczy w czteroosobowym pokoju.
Przyszed jaki facet i kaza mi i gosowa, a ja mu powiedziaem:
Spierdalaj. A to by agitator. Narobi wrzasku i napisa na mnie
donos do Zarzdu Wydziaowego ZMP.
82

Koledzy z zarzdu wezwali mnie na rozmow:


Natan suchaj, ten idiota narozrabia, ale musimy na to jako zareagowa. Z samokrytyk na zebraniu.
A ja na to, e nie mog skada samokrytyki, bo ja si nie poczuwam
do adnej winy.
Ale kto mwi o winie? Wiesz, jak jest, z t samokrytyk, co ci
szkodzi, to si przyklepie, ladu nie bdzie w twoich papierach.
Ja znw na to, e jest to dla mnie pryncypialna sprawa, nie mog
siebie obrzuca botem.
No i wyrzucili mnie z ZMP. Byem na roku jedynym niezorganizowanym. Jak si odbyway zebrania, to ja podnosiem rk, e chciabym zabra
gos w imieniu modziey niezorganizowanej.
Gos z sali: Zdzisaw Kazimierczuk:
Proponuj nada Nathanowi tytu fajnego zgrywusa.
Gos z Sali: Jan Budkiewicz:
Mwisz do nas z takim lekkim, przyjaznym umiechem, ale musiae
mie sporo dni, a nawet duszych okresw, trudnych. Co byo najtrudniejsze dla
ciebie w czasie, ktry wspominasz? Czy jest co, co ley Ci specjalnie na sercu?
Nathan: Nigdy nie miaem zudze co do samej natury emigracji, nigdy
nie uwaaem emigracji za dobre wyjcie. Ja po prostu nie potrafiem znale
w tym momencie nic lepszego. Z cikim sercem wyjedaem z Polski. Teraz
dla ludzi, ktrzy wyjedaj, sytuacja jest zupenie komfortowa. Mog wyjeda
i wraca do woli. Wtedy to byo fatalne odcicie, bo zapadaa elazna kurtyna.
To mnie najbardziej frustrowao. To byo cisze ni potem pobyt tam.
To jak? Przeszedem przez proces lustracyjny ?
Gos z sali Jan Budkiewicz:
Oczywicie. Dzikujemy Ci. (oklaski)

Marek Jurkowicz
Urodzony 24.III.1936 roku w Wilnie. Prac zawodow
w dziennikarstwie podj w 1956 roku w gazecie zakadowej
ZWLE im. Ry Luksemburg w Warszawie. Nastpnie
w latach 1963-1970 redaktor naczelny miesicznika KC
ZMS Pomienie, w latach 1972-1975 redaktor naczelny
Gazety Biaostockiej, a w latach 1976 1990 zastpca
redaktora naczelnego Trybuny Ludu. W midzyczasie
kilkakrotnie pracowa w aparacie ZMS i PZPR: w latach
1960 1963 instruktor i zastpca kierownika Wydziau
Propagandy KC ZMS, a w latach 1970-1972 instruktor
i w latach 1975-1976 zastpca kierownika Wydziau Organizacyjnego KC PZPR. W latach 1986-1991 delegowany
do pracy w Midzynarodowej Organizacji Dziennikarzy
w charakterze sekretarza do spraw midzynarodowych
i redaktora miesicznika The Democratic Journalist.
Odznaczony Krzyem Kawalerskim i Oficerskim Orderu
Odrodzenia Polski. Ma syna Filipa.

Zanim zapadnie zmrok


Wszelkie wspomnienia uznawane s susznie za mao wiarygodne. Z reguy
pamici ich autorw rzdzi subiektywizm. W rezultacie wyolbrzymiane s w nich
wydarzenia mao istotne, natomiast zacierane subiektywnie naprawd wane,
skorygowane przez czas. Wszystkie te wady maj i moje wspomnienia. Wcale tego
nie ukrywam. Myl o ich napisaniu nasuna mi si po raz pierwszy w szczeglnych
dla mnie okolicznociach. Kiedy kilka lat temu zwali mnie z ng zawa serca po
raz pierwszy znalazem czas na refleksj nad wasnym yciem. Miaem by operowany. W szpitalu trwa jednak przeduajcy si remont bloku operacyjnego, tote
przeniesiono mnie na du sal, gdzie na podobn operacj ju oczekiwao kilku
mczyzn. Czas si nam niemiosiernie duy i upywa na banalnych rozmowach.
Tak byo jednak tylko za dnia. Byy take noce. W ciemnociach czuo
si, e nikt nie pi. Kto cichutko paka, kto si modli, a kto przeklina. Dla
wszystkich nas pojcie dotychczas abstrakcyjne, jakim jest mier, nagle okazao
si czym konkretnym, przeraajcym, czaio si wrcz za drzwiami. Wtedy
wanie postanowiem po raz pierwszy, e o ile wyjd z tego zaczn pisa
wspomnienia. Ale u mnie zwykle od pomysu do jego realizacji duga droga.
Dopiero teraz chwyciem za piro. I to z wieloma oporami.
84

Jak dla wielu, tak i dla mnie studia i kilka lat po nich byy owymi szekspirowskimi zielonymi latami (my salad years when I was green in judgement),
latami naiwnoci, charakteryzujcymi ludzi modych. To w tych latach osignem penoletnio, wydorolaem, naiwno wyparowaa, ale cigle pozostay
zudzenia, ktre towarzysz mi do dzi.
Zawsze chciaem zosta dziennikarzem. Ju w szkole. Po maturze mj
pomys zoenia podania o wstpienie na wczesny Wydzia Filozoficzno-Spoeczny UW moi rodzice uznali nie tylko za niepowany, ale i za nierealny.
Miaem zaledwie szesnacie lat. Chtnych na dziennikarstwo byo wielokrotnie
wicej ni miejsc, ludzi ju dojrzaych, o pewnym dorobku. A ja, w dodatku jako
kto z inteligenckim rodowodem, nie miaem adnych dodatkowych punktw
za pochodzenie spoeczne. Paradoksalnie wiadomo znikomoci moich szans
okazaa si pomocna. Na egzamin wstpny poszedem rozluniony i pamitam
z niego tylko, e w komisji egzaminacyjnej siedzia w paradnym mundurze grnik.
Reprezentowa tak zwany czynnik spoeczny i wyranie serdecznie si nudzi.
A jednak zdaem i przyjto mnie.
Pamitam pierwszy dzie. Zebrani na duej sali wykadowej nowo przyjci stanowili niezwykle zrnicowan spoeczno. Rzucaa si w oczy bieda,
sfatygowane, byle jakie ubrania, schodzone buty. Kilku mczyzn w mundurach.
Wszyscy starsi ode mnie, dopiero potem odkryem wrd tego tumu dwjk
moich rwienikw. Na razie wszyscy zebrani na sali byli dla mnie anonimowym tumem.
Od dawna staraem si wyobrazi sobie swj pobyt na uniwersytecie,
swoje studia. Zawsze bya w nich swoboda, inspirujce wykady, wolny dostp
do ksigozbiorw. Ale nigdy e bdzie to eksperyment wychowawczy moliwy
tylko w tamtych czasach, a take tylko na takim wydziale. Okazao si, e
...mimo zdania egzaminu, nie wszyscy z nas s godni pracy w dziennikarstwie.
Ci niegodni umiej si jednak maskowa. Powinnimy wic bliej przyjrze si
naszym kolegom. Co robi? A najwaniejsze o co pytaj.
Na skutki takich obserwacji czekaa gotowa struktura zalenoci, do
ktrej przyzwyczajalimy si ju w szkole, w ZMP, a niektrzy z nas w partii.
W odrnieniu od gabinetowych decyzji podejmowanych przez wadze
wydziau, my pozbywalimy si niegodnych dalszych studiw koleanek
i kolegw na forum publicznym, podczas spektakli bdcych parodi sdu.
Wystpowali w nich samotni oskareni i tum oskarycieli, ktry by jednoczenie sdem. Czujna obecno na sali niektrych wykadowcw bya gwarancj,
e ju nazajutrz nasze wyroki nabior mocy obowizujcej i bd wykonane.
85

wiadomo, e wywalenie w ten sposb kogokolwiek ze studiw miao dla niego


wieloletnie konsekwencje, cignce si za nim przez lata - byo wiadectwem
naszego okruciestwa, okruciestwa tumu.
Byem tym przeraony, tym bardziej, e powoli docierao do mnie o co
w tym systemie naprawd chodzi. Zupenie przypadkowo stao to si za spraw
mego kolegi, Zdzisawa Kazimierczuka. O ile sobie dobrze przypominam, Zdzisio
ujawni swoje wrogie oblicze satyrycznym wierszykiem o rwnouprawnieniu
kobiet. Wydawao by si, e jego los jest przesdzony. I tak by si zapewne
stao, gdyby na sali, na ktrej mielimy sdzi Zdzisawa, nie znalaz si szaleniec, ktry wymia cay ten idiotyczny akt oskarenia. Do dzi pamitam
jego nazwisko: Bienias. W rezultacie Zdzisio ocala, a Bieniasa wyrzucono.
Wracaem z tego zebrania pnym wieczorem i po raz pierwszy pomylaem, e waciwie nie chodzi o to, kogo si wyrzuca, bo to moe by kady
z nas. Wane jest jak to si robi, bezmylnie i jednogonie. Powinnimy uzna
za normalne, e w tych organizowanych publicznie parodiach sdw nie ma
miejsca na obrocw, a wszelka prba obrony jest wikszym przestpstwem ni
czyn, ktrego dopuci si obwiniony. Miano przeksztaci nas w pretorianw,
bezmyln maszyn do mielenia ludzkiego misa.
Stopniowo zaczo dociera do mnie, dlaczego nasz prodziekan Aleksander Litwin, tak bardzo interesuje si tego rodzaju wychowywaniem, a jednoczenie tak mao przykada uwagi do takich problemw jak mao spjny program,
sabo przygotowana kadra wykadowcw. On po prostu nas wychowywa, ale
nie naucza. Ten wysoki, szczupy mczyzna zachowywa si przy tym w sposb
niezwykle kulturalny, oschy. Wida byo po nim kindersztub. Kryy o nim
dziwne opowieci. By pono w rzeczywistoci synem bogatego ydowskiego
fabrykanta z odzi przechrzczonego na komunizm. W rzeczywistoci nie by
adnym profesorem, nie mia adnych publikacji. Pod tym wzgldem nie rni
si od wielu naszych innych wykadowcw, w ogromnej wikszoci ydw,
malowanych ptakw, faszywych naukowcw. W czasie naszych studiw przez
katedry naszego Wydziau przesun si cay korowd takich postaci. Wrd
nich jedynie od czasu do czasu pojawiali si prawdziwi naukowcy, a nawet
gwiazdy. Na tle prostackiej drtwoty ich wykady byy dla nas czym wieym,
dziki czemu czulimy, e jestemy na uniwersytecie.
Litwin odszed nagle i znikn z naszego pola widzenia. Widziano go po
latach spacerujcego po parku w Kopenhadze. Gdyby nawet zosta w kraju,
jego system wychowania straciby racj bytu. W kraju zacza si odwil.
Umar Stalin. Co prawda na wiadomo o tym niektre dziewczyny dostawa86

y histerii. Co prawda zapanowaa aoba, uczucie przygnbienia i smutku.


W milczeniu, w masowym pochodzie przeszlimy przed gipsowym popiersiem
Stalina. I cho mao kto sobie zdawa spraw, Polska stana przed szans na
zmiany. Tyle tylko, e my nie potrafilimy sformuowa pyta, na ktre sta byo
naszych pokoleniowych nastpcw. A tym bardziej znale na nie odpowiedzi.
Sprawy, wwczas dla nas oczywiste, dzisiaj kwituje si wzruszeniem ramion.
W moich zbiorach zdj znajduje si jedno, ktre doskonale ilustruje stan
naszego ducha: oto w ogromnej niecce ziemnej stoi kilkanacioro dziewczt
i chopcw z opatami. To jestemy my, nasza grupa, a niecka to przyszy Stadion
Dziesiciolecia, ktry wanie budujemy. Obecnie moe to tylko mieszy. Ale
wwczas bylimy po prostu przekonani, e tak naley postpowa: pomaga
przy wykopkach, spdza cz wakacji na niwach w PGR, urzdza wieczorki
w wiejskich wietlicach. A w tym wszystkim bylimy modzi, a modo inaczej hierarchizuje zjawiska otaczajcego j wiata. Zawizay si midzy nami
prawdziwe przyjanie, a nawet owocujce maestwami mioci.
Wwczas proces ten nie zawsze by dla nas samych zrozumiay. Przeszo
dugo jeszcze odbijaa si nam nieprzyjemn czkawk, po ktrej pozostawaa gorycz w ustach. Ujawniaa si ona najpierw w drobiazgach. Chciabym zilustrowa
to przykadem. W czasie studiw za wychowawczo suszne uznawano uczenie
si w grupach. We trzech - Stawros Stupis, Staszek Wiechno i ja - stworzylimy
tak grup. Spotykalimy si w mieszkaniu moich rodzicw, na Lwowskiej.
Oczywicie o jakiej wsplnej nauce nie mogo by mowy. Przegadalimy wiele
godzin, tym bardziej, e jednym z nas by Stawros z ktrym przyjani si do
dzi ktry, cho troch tylko starszy od nas, zdy ju przey pieko wojny
domowej w Grecji i twarde spotkanie z polsk rzeczywistoci. Z rozmw tych
wyniosem bardzo wiele. Ale nie tylko ja. Ot kiedy w naszej grupie miay
si odby wybory tak zwanego organizatora, kto zgosi moj kandydatur.
Wwczas gorco zaprotestowa nie kto inny, ale wanie Wiechno:
Poznaem Marka w czasie naszych spotka sucho stwierdzi i myl,
e czowiek z takimi jak on wtpliwociami nie moe kandydowa w wyborach.
Wiechno wzorowo speni swj zetempowski obowizek, tyle tylko, e
spni si. Byy to ju czasy po odejciu Litwina i nikt takich doniesie nie
traktowa powanie. Nikogo nie zainteresowao jakiego to rodzaju wtpliwoci
mnie nurtuj. Ale we mnie uraz pozosta. Spotykaem si po tym z Wiechno
w rnych okolicznociach, widziaem jego wzlot i upadek, widziaem jak
marnuje swj wielki talent literacki, jak tonie w alkoholizmie, ale jako nie
umiaem mu wspczu.
87

Przypominam ten drobny przecie incydent dlatego, e uwiadomi


mi on nie po raz pierwszy jak trudno mi bdzie w najbardziej banalnych
sytuacjach zachowa si przyzwoicie w rodowisku, ktre przyzwoite nie jest.
Gdzie jest ta granica, ktrej przekroczy nie mog? Odpowiedzi na to pytanie
waciwie poszukiwaem przez cae ycie w rnych sytuacjach, ale po raz
pierwszy zetknem si z tym wanie podczas studiw. Pochodz z rodziny
o rodowodzie, z ktrego w rzeczywistoci jestem dumny. Ojciec oficer Korpusu Ochrony Pogranicza, uczestnik dwch wojen. Dziadkowie jeden kolejarz, czonek PPS, drugi organista, zarbany przez ukraiskich ssiadw na
Woyniu. Ot od pierwszego dnia pobytu na uniwersytecie usiowano wbi
mi w gow, e taki rodowd czyni mnie kim znacznie gorszym od waciciela
rodowodu prostego jak cep: ojciec robotnik, matka gospodyni domowa. I nikt
i nic nie byo w stanie tej hierarchii ocen zmieni. A ja - moe bym i przyj to
ze zrozumieniem (wiadomo przecie, e na tym polega rewolucja spoeczna),
gdyby nie wydarzenia bdce udziaem moich najbliszych.
Tu musz si cofn znw do 1952 roku. Dla kadego innego byby to
rok szczliwy: w tym roku zrobiem matur, dostaem si na studia. Ale tak
naprawd, rok 1952 by jednym z najbardziej ponurych w moim yciu. Wczesn
wiosn aresztowano mego ojca, wwczas podpukownika Wojska Polskiego.
Pewnego dnia po prostu ojciec nie wrci z pracy do domu. Wszystko wyjanio si ju wieczorem, kiedy oficerowie Informacji zaczli rewizj w naszym
mieszkaniu. Trwaa ca noc, do rana. Cay ten czas przesiedzielimy pod cian
jednego z pokoi: matka, mj malutki braciszek Tomek, nasz ssiad i ja. Po rewizji
i zoeniu przez nas zezna nastaa cisza. W takiej atmosferze, w potwornym
stresie, przygotowywaem si do matury. Pewnego dnia zdesperowana matka
zdecydowaa si na nieprawdopodobny akt odwagi. Napisaa list domagajc si
wyjanie i zaniosa go zruszczonemu generaowi Jerzemu Bordziowskiemu.
Okazao si, e ojca aresztowano pod nieobecno generaa, bez jego zgody.
Bordziowski poczu si tym gboko dotknity, ale jednoczenie przyzna,
e cho zna i ceni ojca, jest bezsilny. Wzi jednak matk i pojecha z ni do
marszaka Konstantego Rokossowskiego. O czym rozmawiali genera z marszakiem matka nigdy si nie dowiedziaa. Czekaa na odpowied kilka godzin
na korytarzu. Wreszcie pojawi si na nim jaki oficer z krtk wiadomoci:
wieczorem pani m bdzie w domu. I tak si te stao.
Ojciec wrci odmieniony, nie tylko fizycznie. Zama i wyrzuci rodzinn
relikwi, pamitkow szabl, zniszczy inne pamitki, a w tym studyjne prace
nad budow warszawskiego metra, ze stacj na Rozdrou. Nigdy nie wybaczy
88

polskiej armii, ktrej suy cae ycie, e go tak zdradzia i upokorzya. Publicznie
zrywano mu baretki medali i pagony. Przetrzymywany miesic w piwnicy przy
ul. Oczki w Warszawie, traktowany by jak zwierz. Nigdy ze mn nie rozmawia
powanie na ten temat. By moe uzna, e ja nie dojrzaem do takiej rozmowy.
A we mnie odezwa si instynkt samozachowawczy. Naiwnie mylaem,
e zostaem przypadkiem przyjty na studia, a moje przeycia i ich okolicznoci
pozostan moj tajemnic. Jednak pewnego dnia zdarzy si przykry incydent,
ktry wyprowadzi mnie z bdu. Na studium wojskowym, na strzelnicy, ze zdenerwowania oddaem o jeden strza za duo. Oficer za kar ukara caa zmian,
wszyscy mielimy zaoy maski przeciwgazowe. A e to byy maski z demobilu,
po kilku minutach zaczlimy si w nich dusi. Wtedy dopiero pozwolono nam
je zdj. Chopaki byli na mnie wciekli. Utworzyli krg, z ktrego paday
niewybredne uwagi pod moim adresem. Rej w tej grupie wodzi niejaki Witek
Rybak. Sycza wskazujc na mnie:
Skd si to wzio wrd nas. I aby ostatecznie mnie przygwodzi
wyjani chopakom Synalek sanacyjnego oficera.
Dla mnie to byo odkrycie. A wic wiedzieli, grzebali w moim yciorysie.
Czuem, e ogarnia mnie fala nienawici, ale wiedziaem, e nie mog wybuchn.
Mijay miesice, lata i powoli zblia si dzie, w ktrym mielimy opuci
mury uczelni. Po czterech latach wsplnych studiw bylimy inni, dojrzalsi, cho
zupenie nie tacy jak wyobraali sobie, przynajmniej pocztkowo, nasi wychowawcy.
Ratowaa nas staa konfrontacja prawd objawionych z tward rzeczywistoci.
Moi koledzy wiedzieli o tej rzeczywistoci znacznie wicej ni ja. A odpowiedzi,
dlaczego wyszedem z tego magla jako czowiek o lewicowych pogldach i pozostaem im wierny przez cale ycie, nie warto szuka w moim yciorysie, ale
w moim charakterze, w moich przemyleniach, a take w moich lekturach.
Jednake o samym zawodzie, jako rzemiole, nie wiedzielimy zbyt wiele.
Po prostu tego zawodu nie da si nauczy, najlepszym nauczycielem jest samo
ycie. A o yciu niejeden z nas wiedzia wicej, ni nasi wykadowcy. Do dzi
nie bardzo rozumiem, jak to si stao, e mimo wszystko znaleli si wrd
nas jak okazao si czsto po latach ludzie naprawd wybitni. A co wart
by nasz dyplom? Wydaje mi si, e najbliszy prawdy jest nasz kolega Andrzej
Lewandowski, ktry kiedy mi powiedzia: Nasz dyplom to co w rodzaju prawa
jazdy. Moesz z nim usi za kierownic, ale naprawd nauczysz si jedzi,
kiedy samotnie wyruszysz w tras...
Byo pamitne lato 1956 roku, a ja ju z tym niewiele wartym dyplomem w kieszeni nie bardzo wiedziaem co ze sob zrobi. Nakazw pracy
89

ju nikt nie traktowa powanie. W odrnieniu od wikszoci moich kolegw,


ktrzy wczeniej zadbali o wspprac z redakcjami, ja nie miaem adnych
tego rodzaju kontaktw. Miaem natomiast co innego: w kieszeni legitymacj
kandydata PZPR, a w duszy gbokie przekonanie, e kto jak kto, ale partia
nie moe zostawi mnie na bruku. I nie zostawia. T parti okaza si Izaak
Szwam, pracownik KW PZPR, czowiek stary, prawdopodobnie nie nadajcy
si do adnej powaniejszej roboty, skoro powierzono mu opiek nad gazetami
zakadowymi w Warszawie. Szwam postanowi znale mi prac od rki. Zacz
wydzwania po warszawskich zakadach pracy i wreszcie znalaz mi robot
w Zakadach Wytwrczych Lamp Elektronowych im. Ry Luksemburg na
Woli, w tak zwanej w skrcie Ry.
Ra miecia si w potnym, wielopitrowym budynku, ktry dosownie
cay drga od pracujcych w nim maszyn. To potne drganie czuj nawet teraz,
kiedy wspominam tamte czasy. W Ry oczekiwa mnie czowiek, ktry wyglda
i mwi tak, jakby si urwa z felietonu Wiecha. W dodatku, jak na sekretarza
partii, nazywa si zgoa niebanalnie Anioek. Pod jego patronatem zaczem
wydawa gazetk, a wic robi dosownie wszystko zbiera materiay, pisa
teksty, pracowa w drukarni i kolportowa. Po pierwszym numerze, w ktrym
zawarem ca swoja wiedz o socjalistycznym zakadzie pracy, oczekiwaem
oceny mojego wysiku. Zadzwoni do mnie Anioek i powiedzia:
Wiesz co Marek. Dzi maj na ciebie zaczeka pod bram chopaki
z narzdziowni, co ich opisa. We wolne i zmywaj si z zakadu.
Nie musia mnie dugo namawia. Znalazem si w domu przed kocem
zmiany. Kilka dni Anioek milcza. Zadzwoniem wic ja do niego. By rzeczowy:
We pensj i honorowo zaatw spraw.
Swj honor uratowaem w jednej z wolskich knajp. Wyszedem z tej
knajpy bez grosza przy duszy, ale w gronie nowych kolegw, fajnych wolskich
chopakw. Z przekonaniem, e teoria to dobra rzecz, ale jej konfrontacja
z praktyk jeszcze lepsza. Zwaszcza w dziennikarstwie.
Wkrtce wsplnie zaoylimy zakadow organizacj Rewolucyjnego
Zwizku Modziey, a ja zaczem dzieli czas midzy wydawaniem gazetki,
a zwizkiem. Kiedy przebraem miar, dostaem kuratora gupi bab z komitetu zakadowego. Kiedy j zobaczyem, odwrciem si na picie i zoyem
wymwienie z pracy.
Po porzuceniu Ry znw znalazem si bez pracy, ale przecie starszy,
troch bardziej dowiadczony. W dodatku nie chciaem y na garnuszku u rodzicw. Bez namysu wziem wic pierwsz lepsz posad, tym razem w Centrali
90

Samopomoc Chopska. Organizowano tam komrk, ktra miaa zajmowa


si czym, co dzisiaj nazywamy piarem. Sam pomys wybiega w przyszo, ale
miao go urzeczywistnia trzech ludzi, ktrych dzielio wszystko, a czya totalna
nieznajomo polskiej wsi. Nie wspominabym o tym epizodzie w ogle, gdyby
nie dowiadczenia bardzo przydatne w przyszoci, ktre dziki temu zyskaem.
Posadzono mnie gocinnie w Dziale Rewizji, w duym pokoju, przez
ktry kadego dnia przesuwa si korowd ludzi skrzywdzonych i przegranych, poszukujcych sprawiedliwoci. Te ich opowieci skaday si na wielk,
alternatywn dla obowizujcej, histori wspczesnej wsi polskiej. Dla mnie,
chopaka z inteligenckiej Warszawy, byo to kolejnym, przeraajcym odkryciem.
Skrzywdzonym usiowali pomc pracownicy Dziau Rewizji - starsi panowie
z przedwojennym spdzielczym rodowodem. Czsto byli rwnie bezsilni, jak
ich petenci. Kierownikiem tego zespou by przedwojenny komunista z odzi
Waldemar Kamenz. Kiedy styka si z rzeczywistoci autentycznie woajc
o pomst do nieba wpada w sza. apa zaalenie i bieg z nim do prezesa,
odtrcajc zabiegajce mu drog sekretarki. Z wrzaskiem wywala prezesowi
kaw na aw, a tamten z reguy mu ustpowa wychodzc z zaoenia, e rozjuszonemu i wtedy nieobliczalnemu Kamenzowi zdrowiej nie wchodzi w drog.
Tylko my wiedzielimy ile Kamenza kosztoway takie awantury. Po powrocie
szarza w oczach, stawa si znw zmczonym yciem starym, schorowanym
czowiekiem.
A ja go pamitam do dzi. Chocia wierz, e yciem ludzkim rzdz
przypadki, to jednak jestem take przekonany, e bez dowiadcze moich
zielonych lat, przypadkw decydujcych o moim dalszym yciu zdarzyoby si
mniej. Z moimi zielonymi latami naiwnoci poegnaem si ostatecznie w mojej trzeciej pracy w KC ZMS. Komitet ten mieci si wwczas w Warszawie,
przy ul. Smolnej. Tam po raz pierwszy zetknem si z polityk, zaraziem si
ni i to ona zdecydowaa o mojej dalszej drodze yciowej, ktra wioda midzy
innymi przez kilka redakcji z Trybun Ludu wcznie i przez Midzynarodow
Organizacj Dziennikarzy.
Kilka razy w yciu stawaem przed dylematem: dziennikarstwo, albo polityka, Zawsze, ku zdumieniu wielu moich kolegw, wybieraem dziennikarstwo.
Pierwszy raz stanem przed koniecznoci dokonania takiego wyboru w 1963
roku, decydujc si na prac w Pomieniach. Pismo byo upowszechniane
w kolportau wewntrznym, powicone sprawom szkoleniowym. Wszystko
to powodowao, e o jego rzeczywistym odbiorze przez czytelnikw niewiele
byo wiadomo. Tymczasem w pewnej instytucji tacy czytelnicy byli i to bardzo
91

uwani. Kiedy w marcu 1968 roku rozpoczto nagonk na tak zwanych rewizjonistw, sygnaem do jej rozpoczcia w prasie by artyku Ryszarda Gontarza
w Kurierze Polskim pod tytuem Inspiratorzy. W artykule tym Gontarz
zaatakowa Klub Poszukiwaczy Sprzecznoci otoczony opiek przez okrelone osoby, o czym jak napisa poinformowa z zachwytem miesicznik
ZMS Pomienie z 1963 roku.
Od daty publikacji mino pi lat tote aby sobie przypomnie signem do zszywki i znalazem w artyku. By to waciwie wywiad z dwoma
chopakami siedemnastoletnim Adamem Michnikiem i pitnastoletnim Janem
Grossem, zaoycielami Klubu, ktrego lokum miecio si w Staromiejskim
Domu Kultury. Autorka wywiadu Natasza Iwaszkiewicz tak scharakteryzowaa
Klub: Bezsporne jest na pewno jedno: uczucie niepokoju, ktre towarzyszy
im na kadym kroku. Ten niepokj kae im siga po zadziwiajco dojrza
lektur. Potwierdzili to obaj rozmwcy. Michnik m.in. zapowiedzia Mamy
wielkie plany. Chcemy zachci do dyskusji i polemik wszystkich uczniw. Niech
mwi o tym, co ich interesuje we wspczesnym wiecie. A Gross opowiada
o zajciach z takimi ludmi jak m.in. Zygmunt Baumann, Andrzej Walicki, czy
Janusz Kuczyski. Tak na dobre chwali si Gross Klub rozwin si z pocztkiem nowego roku szkolnego. Zaprosilimy wtedy Witolda Dbrowskiego,
aby opowiedzia nam o nowej fali w Zwizku Radzieckim, Wojciech Siemion
recytowa wwczas wiersze Jewtuszenki, Wozniesienskiego i innych modych
poetw radzieckich. W nastpny czwartek Jacek Kuro mwi o perspektywach
modziey zaangaowanej.
Dziwne, e wrcono do tej bahej w kocu publikacji a po piciu latach,
kiedy drogi ZMS i Klubu zdecydowanie si rozeszy. Co wicej to wydarzenie
miao swoje konsekwencje. Na wiecu na eraniu pojawi si napis, aby zrobi
porzdek z Pomieniami, a nastpnego dnia znikn nasz redaktor techniczny,
kolega z Dziennikarki - Jzek Tarnowski, z odbitkami szczotkowymi nowego
numeru Pomieni. Jzek znalaz si w Paacu Mostowskich, a ja wiedzc co
si tam dzieje, udaem si o pomoc do przewodniczcego ZMS Andrzeja abiskiego. Ten przyj mnie zdecydowanie wrogo. Skoczyo si to awantur. Po
moim wyjciu abiski zada mojej teczki personalnej. Wiadomo, kogo chcia
znale. A dowiedzia si, e jestem wnuczkiem organisty i synem oficera elitarnego Korpusu Ochrony Pogranicza. To po raz pierwszy wyszo mi na zdrowie.
Par dni pniej wrci do redakcji Tarnowski. Bez sowa pokaza mi
swoje rce, spuchnite i sine. Zasania nimi gow przed pakami, gnany
ciek zdrowia.
92

Propozycja pracy w KC PZPR bya dla mnie penym zaskoczeniem. Dotychczas Dom Partii intrygowa mnie swoim ogromem i hermetycznoci. Teraz
miaem znale si w jego wntrzu. Pierwszego dnia mj nowy szef Zdzisaw
andarowski, ktry wycznie biega, a czasami tylko chodzi, wzi mnie pod
rk i tak obaj zaczlimy biec dugim korytarzem. W trakcie tego biegu andarowski po kolei otwiera drzwi w poszczeglnych pokojach poszukujc dla mnie
lokum. Bezskutecznie. Wreszcie znalaz si pokj pitro niej. andarowski
znik, a ja zorientowaem si dlaczego nikt nie chcia siedzie w tym pokoju.
Jego jedyne okno wychodzio na szar, lep cian ssiedniej kamienicy. Fakt,
e by to przygnbiajcy i troch wizienny widok.
Pierwszych kilka dni przesiadywaem bez zajcia w tym pokoju i wreszcie
odkryem jego zalet. By blisko znakomitej biblioteki z obcojzyczn pras. To
bya moja szansa, dziki ktrej napisaem niewielk ksieczk Guantanamo.
W midzyczasie dowiedziaem si, jakie s wobec mnie zamiary. Ot
miaem zosta kim, kto si obecnie nazywa ghostwriter, a wtedy by tak zwanym
murzynem, przygotowujcym ostateczn wersj tekstw opuszczajcych Wydzia Organizacyjny KC PZPR. Charakterystyczn cech tego Wydziau byo
to, e pracowa on prawie wycznie na wewntrzne potrzeby partii, zapewnia
jej sprawne funkcjonowanie.
Zainteresowanie Wydziau sigao jednak gbiej. My, instruktorzy,
mielimy take jedzi w teren, trzyma rk na pulsie wydarze. Mnie na
pocztek zlecono wyjazdy do Szczecina, pod opiek starszego instruktora Henryka Kaweckiego. Wrd pracownikw KC Kawecki nalea do zanikajcego
gatunku ludzi nawiedzonych, wierzcych w swoje posannictwo. W Szczecinie
chodzilimy na narady do Stoczni. Kawecki przemawia. Zebrani przychodzili
w kaskach ochronnych, ktrych NIKT nie zdejmowa. Ja widziaem tylko te kaski
i byszczce spod nich oczy. Nie byo adnych dyskusji. Tylko zowroga cisza.
Po dowiadczeniach w Ry czuem wrcz przez skr, e co w powietrzu
wisi. Tymczasem Kawecki tokowa jak guszec i jak guszec guchy by na moje
wtpliwoci. Narasta kryzys.
Kiedy nasta pamitny grudzie 1970 roku prawie nie spaem w domu.
W Wydziale uruchomiono system informacji wewntrznej. Co godzin, przez
caa dob, dzwonilimy do komitetw wojewdzkich zbierajc od nich informacje o nastrojach. Nastpnie informacje te opracowywalimy i posyalimy
na pierwsze pitro, gdzie jak wydawao si nam zostan wreszcie podjte
jakie decyzje. Ale decyzji nie byo. W kocu z jednym z komitetw stracilimy
czno. To Gdask. Komitet pon.
93

W midzyczasie staem si typowym produktem pnego PRL. Dziennikarz krakowski Stefan Maciejewski w swojej wspomnieniowej ksice Wojna
polsko polska charakteryzowa mnie jako partyjnego inteligenta o do
liberalnej postawie wobec innych. Maciejewski zetkn si ze mn w Biaymstoku, gdzie na pocztku lat siedemdziesitych byem redaktorem naczelnym
miejscowej Gazety Biaostockiej. Maciejewski jak sam przyznaje:...bryka
po kolumnach tej gazety. Z zadziwiajc cierpliwoci pozwala na te harce naczelny Marek Jurkowicz dziwi si Maciejewski. A ja ju wtedy nie wierzyem
w adne proste recepty na to wszystko, co si dziao w naszym kraju. Zapewne
wiele byo rde tego sceptycyzmu, a na pewno najwaniejszym z nich byy
owe dowiadczenia modoci.
Czasami dochodz do wniosku, e moim yciem prawie zawsze rzdziy przypadki, od ktrych tylko od czasu do czasu zdarzay si wyjtki. Takim
wyjtkiem bya na pewno moja decyzja o podjciu pracy w Trybunie Ludu.
By to rok 1976, a ja skoczyem czterdzieci lat. Koledzy uznali moj decyzj
za co najmniej dziwn i to z jednego tylko powodu. Oto miaem na co dzie
wsppracowa z czowiekiem, z ktrym podobno wsppraca nie bya moliwa. Chodzio o naczelnego Jzefa Bareckiego. Ciekawa jestem ile z nim
wytrzymasz stwierdzia filozoficznie moja znajoma z RSW Prasa, u ktrej
zaatwiaem ostatnie formalnoci. Wytrzymaem 14 lat.
Zespl Trybuny Ludu, jak to zwykle w dziennikach bywa, dzieli si
z grubsza na tych co zbierali materiay i pisali artykuy oraz na tych, ktrzy z tego
tworzywa lepili kolejne numery gazety. O ile ci pierwsi byli waciwie panami
swego czasu, to ci drudzy nie, podlegajc elaznej dyscyplinie narzucanej przez
harmonogramy pracy drukarni i rozkady jazdy rozwocych gazet pocigw.
Ich warsztatem pracy w Trybunie by tak zwany dugi st, co naleao traktowa dosownie, gdy mowa jest o co najmniej pitnastoczonowym meblu.
To przy nim wiele godzin spdzaa ekipa tworzca nowy numer gazety. Czas
zwykle goni, atmosfera bywaa napita, a czowieka coraz bardziej ogarniao
zmczenie. Fina nastpowa o drugiej w nocy podpisaniem numeru do druku.
Dokonywa tego dyurujcy zastpca redaktora naczelnego.
Dla kadego z nas taki dyur to byo wyrwanie dwch dni z ycia: jednego przy dugim stole do drugiej w nocy, a drugiego nazajutrz, kiedy musiao
si na tak zwanym planowaniu omwi numer i zoy raport z minionej nocy.
Uczestniczc w tym kieracie po dwa razy w tygodniu, my czterej zastpcy redaktora naczelnego, bylimy w znacznym stopniu ubezwasnowolnieni, mielimy
bardzo ograniczony wpyw na ksztat gazety. Tym bardziej, e dodatkowo kady
94

z nas mia jeszcze inne zajcia. Ja na przykad odpowiadaem za ca sprawozdawczo dotyczc ycia partii, a w tym za sprawozdania z plenw KC. No
i miaem na sumieniu take tak wymiewane obecnie wito Trybuny Ludu.
W takich warunkach rozkwitaa gwiazda Jzefa Bareckiego, kaprynego
jak primadonna w La Scali, a jednoczenie uroczego czowieka - owym urokiem
obuziaka z podwrka. Zesp - zoony w znacznej czci ze starych wygw
doskonale rozszyfrowa Bareckiego i jego charakter, jak rwnie i to, e jego
sab stron by brak okrelonego ukadu, ktry rozpocieraby nad nim parasol ochronny. To byo bardzo wane, mimo e Barecki by czowiekiem na tyle
zrcznym, aby samodzielnie utrzymywa si na powierzchni ycia politycznego
gierkowskiego PRL. Ale do czasu...
W gruncie rzeczy lubilimy Jzka, wzruszaa nas jego harcerska uczciwo,
ktra nie pozwalaa mu nigdy na zachowania sprzeczne z prawem harcerskim
(cznie z paleniem papierosw i piciem wdki). On w zamian tolerowa nasze
saboci. Od tej dziwnej mieszaniny: surowej dyscypliny i totalnego luzu, wielu
dziennikarzy Trybuny Ludu nie mogo si wyzwoli nawet na emeryturze.
Tumnie przychodzili do redakcji niby po gazety, a naprawd aby poby
wrd nas, posucha plotek, pogra w bryda. Dziki temu korytarz redakcyjny
przypomina peron dworcowy, na ktrym jednym spieszyo si do odjazdu,
a drugim zupenie nie bo ich pocig ju dawno odjecha. I to byo normalne.
Do redakcji kadego dnia przychodzia w czerni wysoka kobieta, w ktrej
rozpoznaem Helen Jaworsk, ongi przewodniczc ZMP. Miaa etat, swj
pokj, w ktrym znikaa na wiele godzin i gdzie nigdy nie powsta aden artyku. Zupenie inaczej wyglday wizyty innej naszej koleanki (premierowej
Jaroszewiczowej) Alicji Solskiej. Ta wpadaa jak bomba, na plotki, do gabinetu
Bareckiego.
Wszystko to byo, mino. A zmiany zapowiadao zniknicie Bareckiego.
By rok 1980. Barecki po Trybunie nigdzie ju duej nie zagrza miejsca.
Umar w samotnoci w 1999 roku. Dowiedziaem si o tym wiele tygodni po
pogrzebie. Barecki w testamencie zastrzeg sobie prywatno adnych nekrologw, a na pogrzebie dziesi osb, w tym z Trybuny tylko jedna.
Polityka jest zajciem sezonowym, a ci co o tym zapominaj, nie powinni
si dziwi, e z myliwych mog sta si zwierzyn own. Tak byo i w moim
przypadku. Kiedy Polsk ogarno wrzenie, znalazem si wrd tych, na ktrych
zaczli polowa ludzie, ktrych do niedawna uwaalimy za naszych kolegw,
ludzie zajmujcy dotychczas ostatnie miejsca na widowni teatru wadzy. Mieli
95

ponn nadziej, e w tworzcym si nowym ukadzie wadzy nasze skalpy umoliwi im zachowanie wanej pozycji na scenie politycznej. To byo i prymitywne
i gupie i amoralne, ale byo.
W Trybunie Ludu nasta czas rekonstrukcji kadr, pozbywania si ludzi,
ktrych nazwiska mogy identyfikowa si z PRL. Rekonstrukcj mia zapewni
duet: Majka Rowiski. Nowy redaktor naczelny Jerzy Majka, dziennikarz
z prasy harcerskiej, znany by przede wszystkim z tego, e harcersko umiejtnie czy z zamiowaniem do napoi wyskokowych, co w tradycji redaktorw
naczelnych gazety byo czym nowym. Jego praw rk by macher polityczny,
ostatnio sekretarz jednego z praskich komitetw dzielnicowych PZPR niejaki Czesaw Rowiski. Ten mnie przede wszystkim mieszy swoim wygldem
i manierami fryzjera z Makini.
Zacza si rekonstrukcja. Kiedy przysza na mnie kolej, zaproponowano
mi wyjazd do Pragi, do Midzynarodowej Organizacji Dziennikarzy (MOD).
Miaa to by delegacja na cztery lata. W stolicy Czech zjawiem si w lecie
1986 roku.
W Pradze, z moim dowiadczeniem zawodowym, okazaem si niezwykle
przydatny zwaszcza jednemu czowiekowi prezydentowi MOD, Kaarle Nordenstrengowi. Kaarle by wybitnym medioznawcz, brylowa na spotkaniach
midzynarodowych, ale by te skandynawskim naiwniakiem, ktry faktycznie
legitymowa MOD na zewntrz, niewiadomie tworzc za swoimi plecami swobodne pole dziaania dla pospolitych macherw politycznych. Mia w dodatku
jedn wad: nigdy nie by dziennikarzem, co nie przysparzao mu autorytetu
w rodowisku. Bdc sekretarzem MOD do spraw midzynarodowych, byem
niejako skazany na wspprac z Kaarle, uzupeniaem go i czasami ratowaem
z opresji. Po latach tej wsppracy staem si w pewnym sensie specjalist od
medioznawstwa, czego co powinno by wykadane na kadym porzdnym
wydziale dziennikarskim.
MOD bya organizacj zrzeszajc w znacznej wikszoci zwizki dziennikarskie z Trzeciego wiata, z reguy biedne i oczekujce pomocy. Aby wyj
naprzeciw tym oczekiwaniom, odbyem wiele podry po rnorakich zaktkach
tego wiata. Na zawsze pozostanie w mojej pamici podr do Gujany ze
wzgldu na nieprzewidziane okolicznoci. Chodzio o spotkanie dziennikarzy
z Karaibw, ktre miao mie miejsce w Georgetown. Zaplanowaem sobie
lot z kilkoma przesiadkami, aby w cigu doby znale si w Gujanie. Jednak
wszelkie moje plany zniweczy strajk pilotw linii lotniczych. W rezultacie
w przeddzie konferencji znalazem si wieczorem na wyspie Barbados. By ju
96

zmrok, w oddali dostrzegem owietlone budynki lotniska. W strugach deszczu


dotarem do tego budynku i pierwszego spotkanego andarma spytaem o hotel.
A wiz pan ma?
Nie mam, nie przewidziaem strajku.
Ach tak. To jest pan aresztowany!
andarm i jego coraz liczniejsi koledzy przestali by uprzejmi. Wpakowali mnie do umocowanej na pciarwce klatki i zawieli do miejscowego
wiezienia. W wizieniu, w sporym hallu, urzdowa rosy konstabl. W klatkach
pod cianami peno byo ludzi. Zapanowaa cisza, a do mnie dotaro, e byem
jedynym biaym w tym towarzystwie. Konstabl zacz si biedzi nad odczytaniem mojego nazwiska z paszportu, ale w kocu machn rk.
Jak masz na imi ?
Marek.
A ja Bruce.
Ucisnlimy sobie donie, a ja poznaem jednego z najsympatyczniejszych ludzi na wyspie. Umiechnity od ucha do ucha Bruce zapyta: Co, jeste
pewnie godny? I nie czekajc na odpowied gdzie zacz dzwoni. Skutek
by prawie natychmiastowy. Zjawi si jaki chopak, prawdopodobnie kelner
i przynis dwie kolacje: pieczonego kurczaka, frytki i saatk. Bruce zaprosi
mnie do stou. By tylko jeden problem Bruce mia n i widelec, a ja goe
rce. Winiom nie dajemy adnych ostrych narzdzi wyjani Bruce.
Po kolacji Bruce przydzieli mi protekcyjnie pust cel. Przynis due
radio i puci je na peny regulator. Ucieszyo to niezwykle winiw. W celach
zaczy si tace. O adnym spaniu nie mogo by mowy.
Rano, znw w klatce, odwieziono mnie na lotnisko. Czekajcy na mnie
andarm sucho oznajmi: Jest pan deportowany. Gdzie pan chce jecha?
Chciaem do Gujany. Zapowiedziana konferencja odbya si z jednodniowym
opnieniem.
Wszystko to miao niky zwizek z tym co si dziao w Polsce, a co ledziem gwnie na amach gazet. Wreszcie owo przysowiowe nowe dotaro
do mnie w postaci wizyty w Pradze na konferencj midzynarodow nowego
kierownictwa SDPRL, na czele z niejakim Arturem Howzanem. O czowieku
tym wiedziaem ju co nieco: byy pracownik Biura Prasy KC PZPR, a obecnie naczelny Przegldu Tygodniowego. Nie ma jednak jak kontakt osobisty.
Drugiego dnia obrad konferencji Howzan spotka mnie na ulicy. By wcieky:
Ty sycza - masz szczcie, e to na mnie trafio. Inny by inaczej
z tob pogada!
97

Prawd mwic nic z tego nie zrozumiaem. Wwczas Howzan dal upust
swojej ci. Oto wykry, e w hotelu przydzielono mu mniejszy i gorszy pokj,
ni jego zastpcy Leszkowi Gontarskiemu. Rozstalimy si w gniewie, a ja
potem dowiedziaem si od pracownikw recepcji, ze Howzan zrekompensowa
sobie despekt w szczeglny sposb jako jedyny kaza sobie podawa niadanie
do ka... Na pytanie o merytoryczny wkad polskiej delegacji w dyskusj na
konferencji zapadao guche milczenie.
Caa ta sprawa miaa swj epilog. 14 listopada 1989 roku w yciu
Warszawy ukaza si komunikat, e dotychczasowy naczelny gazety Leszek
Gontarski zoy rezygnacj, w zwizku z przejciem do pracy w MOD, a na
jego miejsce zosta powoany Artur Howzan, ktry co podkrelono zostaje
nadal naczelnym Przegldu Tygodniowego. Wyszo szydo z worka. W czasie
wycieczki do Pragi Howzan namwi naiwnego Gontarskiego do przekazania
mu wadzy nad yciem Warszawy w zamian za moj posad. W rzeczywistoci
nie chcia, ani nie mg mu tej pracy zaatwi. Zacz si mczcy proces przed
sdem koleeskim trwajcy a do 1991 roku.
W tej sytuacji koo ratunkowe rzucili mi Czesi. Na wiecu zbuntowana
zaoga wydawnictw MOD wyrzucia swego dyrektora. Kto zaproponowa mnie
i wniosek przeszed przez aklamacj. Czasy byy rewolucyjne, na Vaclavskich
Namestiach prawie codziennie zbieray si wielotysiczne tumy, tote przeraony tym wszystkim czeski sekretarz generalny MOD Dusan Olczak prosi
mnie, abym nie komplikowa mu sytuacji i przyj propozycj. Opnio to mj
powrt do Polski o rok.
Po powrocie pierwsze swoje kroki skierowaem do macierzystej redakcji
Trybuny Ludu, skd przed laty tylko mnie urlopowano. Nie poznaem redakcji.
Prawdziwa niespodzianka czekaa mnie w sekretariacie naczelnego.
Mam dla pana list ucieszya si sekretarka i wrczya mi kopert z wymwieniem z pracy. Widocznie, mimo tak wielu dowiadcze, nie potrafiem
ukry zdziwienia form poegnania si ze mn redakcji, bo szybko wyjania:
To decyzja naczelnego.
A jak si ten czowiek nazywa?
Marek Siwiec.
Wtedy nic mi nie mwio to nazwisko.
Od tamtych wydarze mino wiele lat. Przeyem je yciem wolnego
czowieka. Pojedziem po wiecie. Pomieszkaem w Paryu. Urodzi mi si
syn. No i to serce.
Mj kolega ze studiw Stawros zaprosi mnie do siebie, do Aten. Bardzo
98

lubi Stawrosa, znam jego rodzin, wiem wicej ni inni o jego dramatycznym
losie wiecznego emigranta, ktry po kilkudziesiciu latach wrci do swego
kraju. Pomylaem jednak, e w moim wieku coraz wicej rzeczy robi si po
raz ostatni, nie zawsze w por sobie to uwiadamiajc. Moe wic lot do Aten
bdzie moim ostatnim lotem? A ju w Atenach pomylaem sobie o jeszcze
jednej yciowej szansie - zdobyciu Akropolu, jako swojej ostatniej gry.
Na Akropol wyruszylimy w trjk: Stawros, jego ona Antula i ja. A kto
by na Akropolu ten wie, e wchodzi si na t gr po skaach wypolerowanych
do poysku przez niezliczon ilo ng. Aby o tym przypomnie, Grecy u podna po angielsku wywiesili napis: Bez waciwego obuwia prdzej znajdziesz
si w szpitalu, ni na szczycie tej gry. Wejcie trwao dugo, bardzo dugo.
Czasami wydawao mi si, e serce wyskoczy mi z garda, a gorczkowo ykane
powietrze miao temperatur ognia. Wreszcie stanlimy na grze, w cieniu
Partenonu. A na dole rozpocierao si biae miasto Ateny.
Chodmy na d przerwa moj kontemplacj Stawros. Musimy zdy,
zanim si ciemni, zanim zapadnie zmrok.
Od tamtego wyjazdu mino ju kilka lat. A ja cigle schodz ze swojej
gry. Zanim si ciemni. Zanim zapadnie zmrok.

Zdzisaw Kazimierczuk
Urodzony 9.XI.1935 r. w Warszawie. Po studiach pracowa
w Expressie Wieczornym do 1965 r., potem dwa lata jako
rzecznik prasowy Komitetu Nauki i Techniki. W latach 196668 sekretarz redakcji Przegldu Technicznego, pniej
publicysta Wiedzy i Techniki Agencji Robotniczej oraz
z-ca nacz. redaktora Modego Technika. Przez kilkanacie
lat popularyzator nauki i techniki, autor kilku ksiek (m.in.
o zastosowaniu izotopw promieniotwrczych Nagroda
Winawera oraz o prawie patentowym nagroda Prawa
i ycia). Od 1970 r. przez pi lat kierowa stworzonym
przez siebie wydaniem niedzielnym Kuriera Polskiego.
W latach 1975-80 sekretarz ZG Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, potem kolejno z-ca red. nacz.: Tygodnika
Demokratycznego (1981-82), Problemw (1982-84),
Redakcji Fotoserwisu PA Interpress (1984-87) i miesicznika
Zarzdzanie(1989-90). W latach 1991-94 w Expressie
Wieczornym, gdzie stworzy tygodnik Auto Biznes. Tu
przed emerytur zaoy wasne wydawnictwo (Biznes
Press), ktre prowadzi przez osiem lat (do 2000 r.) publikujc
oparte na wasnym opatentowanym pomyle przewodniki po
polskich szosach. Odznaczony Srebrnym i Zotym Krzyem
Zasugi. Rozwiedziony. Crka Katarzyna reyser teatralny,
zaoycielka off-owego Teatru Remus na warszawskiej Pradze.

Zeznanie lustracyjne
Wysoka Komisjo!
Potraktowaem spraw lustracji z pen powag i z mrocznych zakamarkw pamici wygrzebaem kilka faktw niebywale kompromitujcych, ktre
postanowiem dzi ujawni dla spokojnoci sumienia, ku przestrodze przyszych pokole i w nadziei, e grzechy bd mi odpuszczone. Mam nadziej, e
po tej spowiedzi nic nie bdzie stao na przeszkodzie, abym na przykad zosta
prezydentem RP, mimo braku innych zalet.
Moja wsppraca ze subami specjalnymi zacza si wczenie, trwaa
dugo i przebiegaa niesychanie barwnie przez wszystkie moliwoci organizacyjne od MSW, przez SB, WSI do wsppracy z KGB wcznie.
Zaczo si to w roku 1957. Moim oficerem prowadzcym by porucznik
Jan Koprowski, ktry pewnego marcowego popoudnia zaprowadzi mnie
100

do Kameralnej i tam pilimy tak dugo i tak duo, e potem musiaem


oficera prowadzcego odprowadzi do domu. Najwaniejsze w tym wszystkim
byo jednak to, e nie porucznik Koprowski zaproponowa mi wspprac,
aleja jemu.
Byem wwczas reporterem Expressu Wieczornego, a czasy byy ciekawe. Wanie nowa, Gomukowska ekipa postanowia powoa do ycia synne
pniej ZOMO (Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej). Organizowano
t jednostk na Goldzinowie, ale sprawa bya otoczona cis tajemnic i nie
sposb byo si tam dosta.
I wtedy, wsplnie z koleg redakcyjnym Leszkiem Chmielewskim,
przypomnielimy sobie, e mamy w Ministerstwie Spraw Wewntrznych swojego czowieka koleg ze wsplnych studiw dziennikarskich, wanie Janka
Koprowskiego, porucznika w Biurze Rzecznika Prasowego MSW. Poniewa
Leszek by nie trunkowy, a spraw trzeba byo zaatwi przy bufecie, mnie
przypad obowizek dogadania szczegw organizacyjnych w Kameralnej.
Mwio si w tamtych czasach, e kumoterstwo to ostatnie ludzkie uczucie na drodze do socjalizmu. I to si sprawdzio. Janek otworzy nam drog
do Goldzinowa, Leszek napisa, ja sfotografowaem i Express mia szlagier
na czowk. Bylimy pierwsz gazet, ktra napisaa, jak tworzy si przysze
bijce serce partii.
Na swoje usprawiedliwienie dodam, e za wspprac z MSW nie wziem pienidzy, a nawet do tej wsppracy dopaciem, wykonujc dodatkowe
odbitki dla Janka, Leszka i pana porucznika szefa Goldzinowskiej formacji.
Te zdjcia bardzo szybko si zreszt przyday. W kilka miesicy pniej, podczas
manifestacji studenckich pod Politechnik Warszawsk, ZOMO miao swj
debiut. Znalaz si tam te, z obowizku reporterskiego Leszek Chmielewski
i to do pechowo, bo na linii ataku. Chopcy z Goldzinowa ruszyli z paami,
a ich dowdca szed prosto na Leszka. Pewnie nasz kolega miaby bolesne
wspomnienia, ale szczliwie mia przy sobie moje zdjcia z Goldzinowa,
wycign je i zdy krzykn ja z Expressu. Dziki temu krzepka do
sprawiedliwoci ludowej przesza mu obok gowy.
Tak wyglda mj pierwszy etap wsppracy ze subami.
W par lat pniej, podczas jakiej dziennikarskiej wizyty w Nowym Sczu, spotkaem si z grup przyjaci w hotelowej restauracji. Kiedy siadalimy
do stou bya jeszcze pikna pogoda, ale jak si rozstawalimy, deszcz la jak
z cebra, wic postanowiem odwie przyjaci swoj Syrenk zaparkowan
przed hotelem. Zapomniaem, niestety, e tego dnia byy Ostatki i wadza
101

ludowa tylko czekaa na takich frajerw, ktrzy wyjd z knajpy i wsid za


kko. Ledwo ruszyem, a ju milicyjna Nyska zajechaa mi drog, lizak
i pan pozwoli do rodka.
Mimo, e byem wiadomym obywatelem i wiedza o dmuchaniu w balonik
nie bya mi obca, co tam si jednak zabarwio.
Pilicie ?
Mj Boe. P litra na sze osb przez cztery godziny trudno byo trzydzieci lat temu nazwa piciem. Ale zgodnie z wrodzon prawdomwnoci,
powiedziaem Tak.
Ile ?
No pidziesitk koniaku.
I pewnie dlatego, e wbrew zasadom skamaem, bo pilimy czyst wd,
wadza si usztywnia.
To znaczy, e pilicie. Dowd, prawo jazdy Przyjdcie jutro na Komend, to porozmawiamy.
Przychodz nazajutrz, przyjmuje mnie oficer dyurny, wysuchuje ze
wspczuciem i mwi: Prosz pana, moe co da si zrobi, ale musi o tym
zadecydowa komendant. Niech pan przyjdzie o jedenastej.
Do jedenastej byo jeszcze troch czasu, wic pomylaem cholera, a od
czego ja mam swojego prowadzcego? Dzwoni do Jasia i mwi mu: Jasiu
ratuj! A on na to: No kochany, to jest przestpstwo. Ale ja ci pomog, tylko
nigdy wicej tego nie rb.
Obiecaem solennie, wracam do Komendy, a tam dyurny ze skwaszon
min i komendant na mnie z gb: To mymy tu chcieli do pana z sercem,
a pan dzwoni do MSW do WarszawyNo to niech panu w MSW pomog. Ja
pana skazuj na kolegium orzekajce. Do widzenia.
W dwa miesice pniej kolegium orzekajce w Nowym Sczu skazao
mnie na odebranie prawa jazdy na trzy miesice i grzywn w wysokoci poowy
miesicznych zarobkw. Musiaem zrewidowa swoje pogldy na kumoterstwo
i wszechwadz MSW. Straciem te serce do swojego prowadzcego. Wkrtce
miaem okazj porwna sprawno dziaania MSW ze sprawnoci Wojskowej
Suby Informacyjnej w skrcieWSI kilka lat temu zlikwidowanej przez
Antoniego Macierewicza.
To byo gdzie w 1963 roku. W Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich
dobiega koca pierwszy kurs nauki jzyka angielskiego. Ja rwnie byem jego
uczestnikiem, mimo e mj nauczyciel angielskiego stale powtarza: Leniwy
te do niczego nie dojdzie, ale znacznie mniejszym wysikiem.
102

Nie aowaem wysiku, bo angielski otwiera mi dostp do amerykaskich materiaw o lotach kosmicznych (jako popularyzator nauki pisywaem
czsto na te tematy), a kurs w SDP wiza si z premi miesicznym pobytem
w Londynie w wakacyjnej szkole jzyka angielskiego. W tamtych czasach wyjazd
na Zachd by trudno dostpnym rarytasem. Wszyscy wprawdzie wiedzielimy,
e kapitalizm gnije, ale kady chcia si na wasne oczy przekona, jaka to
pikna mier.
Na kursie byem najmodszy, wic obwoano mnie kierownikiem
i powierzono pierwsze koszmarne zadanie zdobycie brytyjskich wiz.
Wszystkie zachodnie konsulaty przypominay wwczas oblone twierdze, a ju brytyjski, amerykaski i niemiecki w szczeglnoci. To byo
kilkanacie godzin stania w spoconych kolejkach. Rad nie rad, ktrego
dnia zapakowaem plik paszportw do raportwki i ruszyem pod ambasad Jej Krlewskiej Moci. Do raportwki bo tak si zoyo, e akurat
armia powoaa mnie na wiczenia wojskowe, w ramach ktrych suyem
w redakcji onierza Wolnoci. Chodziem w mundurze, bo redakcja
wymagaa tego od oficerw rezerwy.
No wic w mundurze, z wypchan raportwk, wchodz w bram ambasady, a tu jak w piknym nie tum si przede mn rozstpuje, jaka hostessa
bierze mnie pod rk i wyjania w jzyku Szekspira, e wojskowych kolejka nie
obowizuje i prowadzi prosto do pana konsula. Zaatwiem wszystko w pi
minut. Tylko konsul przy powitaniu cay w lansadach, przy poegnaniu wydawa
si jaki oschy (moe liczy na nowego wsppracownika wywiadu).
Nie zmcio to jednak mojego radosnego nastroju, e uratowaem sobie
kilka godzin ycia i szczliwy powdrowaem na przystanek autobusowy. A tam
jaki facet zaczyna wok mnie taczy zapala papierosa raz z mojej lewej
strony, raz z prawej. Myl sobie jaki wariat. Pojechaem do redakcji, ale za
chwil wezwa mnie naczelny.
Prosz pana dostaem telefon z Informacji Wojskowej, e ma si pan
u nich natychmiast zameldowa. Prosz jecha na ul. Koszykow.
Co to bya Informacja Wojskowa, wiedzieli nawet oficerowie rezerwy, wic
prawd mwic nogi si pode mn ugiy. Prbowaem si poradzi kierownika
dziau czego mog ode mnie chcie w WSI, o co moe chodzi, jak mam si
zachowa? Ale mimo e bylimy troch zaprzyjanieni, kierownik dopiero pod
koniec rozmowy lekko si rozluni.
No wie pan, nie musi si pan na nic zgadza. Ja nie wiem, co bd tam
panu mwili, ale niech pan bdzie ostrony.
103

Niespecjalnie pokrzepiony, z dusz na ramieniu, wchodz do WSI,


a tam high life. Siedzi za biurkiem dentelmen, biae mankiety, zote spinki,
inteligentny, kulturalny i patrzc mi prosto w oczy pyta:
Co pan robi dzi rano w ambasadzie brytyjskiej ?
Kamie spad mi serca. Opowiedziaem.
No to by si mogo zgadza. W porzdku. Jest pan wolny. Prosz tylko
zapamita, e oficerom rezerwy nie wolno wchodzi w mundurze do obcych
placwek dyplomatycznych.
Ale teraz ja mam do pana pytanie. Jak to si stao, e w cigu dwch
godzin pan mnie zidentyfikowa?
Waciwie nie powinienem tego mwi, ale to byo proste. Podczas
zapalania papierosa nasz czowiek zrobi panu zdjcia, ktre natychmiast
wywoano. Na zdjciach zobaczylimy paski mundur i wystarczy telefon do
WKR, eby wiedzie jaka rezerwa w tej chwili suy.
To krzepice, e kontrwywiad jest taki szybki. A mgbym dosta na
pamitk jedno z tych zdj ?
O, nie. Musz zosta w aktach
To ostatnie zdanie dedykuj szperaczom z IPN. Panowie mam swoj
teczk w WSI.
Na zakoczenie tej auto lutracji, opowiem jeszcze o swoich kontaktach z KGB.
Rzecz dziaa si w poowie lat siedemdziesitych, byem wwczas sekretarzem Zarzdu Gwnego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Naley
w tym miejscu przypomnie, e by to czas gierkowskiego otwarcia na Zachd
i SDP miao w tej akcji swj program. Urzdzilimy dwie bardzo udane midzynarodowe imprezy dziennikarzy naukowych z caej Europy i mielimy ochot
na trzeci midzynarodowy dziennikarski rajd samochodowy. Miao si to
odby pod auspicjami Klubu Dziennikarzy Motorowych Midzynarodowej
Organizacji Dziennikarzy (MOD) z siedzib w Pradze. Problem polega na
tym, aby Klub MOD-u do tego przekona i z tak misj zostaem wysany do
Berlina na doroczne zebranie wadz Klubu.
Rozmowy kuluarowe kiepsko rokoway. Otwarcie na Zachd to by
wycznie polski folklor, a w pozostaych demoludach (krajach demokracji ludowej) obowizywa nadal sztywny, zimnowojenny kurs. Szczeglnie
NRD-owiec rozmawia ze mn jak z kapitalistycznym dywersantem, a Wgier
zrobi mi wykad o socjalistycznych pryncypiach. Jedynym ratunkiem mogo
by pozyskanie dla naszej idei najsilniejszego sojusznika ekipy radzieckiej.
Okazja nadarzya si ju wieczorem.
104

Wszyscy delegaci przylatywali do Berlina samolotami i tylko radzieccy,


jak to mieli w zwyczaju na wszystkich szczeblach wadzy przyjechali pocigiem.
Tymczasem ekipa niemieckich organizatorw czekaa na nichna lotnisku.
Rosjanie byli wciekli. Raz e taki despekt, dwa e musieli sami dwiga
ogromne walizy. Ledwo dotarli takswk do hotelu, natychmiast posza wie
po pokojach, e zapraszaj na prijom. Zwykle w takich sytuacjach gospodarzem
by szef Autoklubu Dziennikarzy ZSRR. Id wic do jego pokoju, a starszy
pan zagbiony w lekturze, tumaczy mi z zaenowaniem, e jemu nie wolno
pi, a szefem delegacji jest tym razem niejaki Jura.
I rzeczywicie. W pokoju Jurija czemadany pootwierane, a w nich rwniutko uoone butelki Stolicznej, kelnerzy znosz zakski i prijom zaczyna si
rozkrca. Po ktrej butelce wznosz toast za nastpne spotkanie w Polsce,
na midzynarodowym rajdzie z udziaem dziennikarzy z Zachodu.
Jura troch jakby otrzewia i pyta, czy to uzgodnione z innymi delegacjami.
Spytaj mwi. Siedzi obok kolega z Bugarii, jest kolega z Czechosowacji, nie ma Niemcw, ale wiem, e s przeciwni. Wszystko zaley od was.
Niemcy s przeciwni ? No to my jestemy za.
A poprzesz pomys rajdu jutro oficjalnie na zebraniu ?
Oczywicie.
No to twoje zdrowie
Rano, na posiedzeniu nastrj by czciowo ponury, czciowo katzenjammerowy. Niemiec otwiera posiedzenie i zaczyna z grubej, ideologicznej rury:
Niektre ekipy przywiozy sprzeczne z naszymi socjalistycznymi pryncypiami propozycje nawizania kontaktw z dziennikarzami zachodnimi. Jestem
temu przeciwny, ale przedyskutujmy problem i gosujmy.
Wgier przeciw. Czech No ja bym si moe zgodzi, ale. Bugar
zdecydowanie za. Pora na delegacj radzieck. Przewodniczcemu Autoklubu
nie moe przej przez gardo, czy si zgadza, czy nie. Rany boskie! Po co ja
wczoraj nerki naraaem? Jako ostatni prosi o gos mj Jura: - Towarzysze.
Propozycja kolegw z Polski jest absolutnie godna poparcia. Naley ten rajd
zorganizowa. No, wygraem.
Nastpnego dnia rozstajemy si, Jura wyciga wizytwk. Czytam
Jurij Sierow. Niedoinformowanym wyjaniam, e nazwisko Sierow budzio
groz w caym obozie socjalizmu i demokracji ludowej, byo to bowiem nazwisko generaa szefa KGB, a Jura okaza si by jego synem. Tak oto kolejna
cegieka polskiej specjalnoci otwarcie na Zachd zostaa wbudowana dziki
dyskretnemu urokowi KGB.
105

Obszerna relacja z mojego grzesznego ywota prosiaby si zapewne


o jak point. Jeli ktry z Kolegw Lustratorw uzna, e jest troch mieszna, to bdzie to celne spostrzeenie. Wszystkie lustracje s mieszne, chyba e
poluje si na upatrzonego, a to wtedy s zowrogie. Przeyem dwie lustracje:
w 1952 r. na studiach i w 1982 r. w Kurierze Polskim. Obie wypady dla mnie
niekorzystnie, ale nie mam z tego tytuu wyrzutw sumienia.
Ludziom, ktrzy rozkrcaj obecn hec dabym dobr rad: nie otwierajcie teczek personalnych tam s na og rzeczy dzi budzce wesoo,
politowanie lub wspczucie. Znacznie ciekawsze s segregatory, w ktrych
rne suby zapisay swoje zasady polityki prowadzonej w stosunku do rnych rodowisk. I jeli ju kogo lustrowa to wanie autorw tych zasad.
Z yczeniami pouczajcej lektury Zdzisaw Kazimierczuk.

Henryk Malecha
Dziennikarz, aktor, podrnik. Urodzony 19 sierpnia
1931 r. w Poznaniu. Studiowa polonistyk na Katolickim
Uniwersytecie Lubelskim i Uniwersytecie Warszawskim.
Po trzecim roku filologii polskiej przenis si na III rok
Wydziau Dziennikarskiego UW. W 1954 r. zakada wraz
z kolegami Studencki Teatr Satyrykw i na tej scenie
wystpi w 24 programach (do 1979 r.). Pisa do gazet
warszawskich. Przez 15 lat by kierownikiem dziau kultury
miesicznika pracy twrczej Radar. Przez kilka lat (druga
poowa lat 80-tych) nadsya korespondencje z Nowego Jorku
do Expressu Wieczornego. Teraz pisze rzadko. Nie dla
pienidzy. Zoty Krzy Zasugi. Zasuony stypendysta
ZUS-u. W udanym zwizku. Z kobiet.

W cieniu sawnych i bogatych


Moje ycie
Odwiedziem w swym yciu sawne, bogate kraje wiata na piciu kontynentach. Spotkaem niezwykych ludzi, jeeli nie osobicie, to na scenie.
Ksztaciem si na popularnych uniwersytetach w Warszawie i Lublinie,
w collegeach i politechnikach londyskich.
Przeprowadzaem wywiady z Brodskim, Topolskim, Swinarskim, Henem,
Alin lesisk, Janin Broniewsk, Wand Wermisk, ktra przy stole piewaa
mi pieni Schuberta i Wagnera. Nad moimi miniami pracowa na siowni na
Saskiej Kpie mistrz Polski w kulturystyce Andrzej Jasiski.
Ogldaem konia trojaskiego w Troi, wykute w skale stojce posgi Buddy
w Bamyanie, barbarzysko zniszczone pniej przez talibw afgaskich, podziwiaem lecce o wicie krlewskie ptaki Andw - kondory w Peru, wodospady
Krlowej Wiktorii w Zimbabwe, cuda wiata: mur chiski i Petr w Jordanii.
Widziaem most na rzece Kwai i cian paczu. Drapaem si na piramidy Chicen
Itza w Meksyku, przeyem wybuch wulkanu na Alasce, z punktu widokowego
World Trade Center gapiem si na Wall Street i na niewidoczn, kapic zotem
47-m ulic na Manhattanie. W Afryce Poudniowej i na Alasce zwiedzaem
kopalnie zota. Faszowaem pienidze w telewizyjnym programie Jerzego Gruzy.
piewaem z Urszul Dudziak, akompaniowa mi Jerzy Maksymiuk,
piosenk Ja umiem kocha nagraem w Radiu z orkiestr Adama Wiernika.
107

Staem na scenie obok sawnych ludzi, nieobce mi byy plany filmowe Wajdy,
Munka, Barei... Eskortowaem Kalin Jdrusik do SPATIF-u. Na przedstawienie
do Wspczesnego podwioza mnie Zofia Mrozowska. Z Bardinim rozmawiaem
o Tymie, z ktrym jestem na Tym.
Tym kocz.

Mj artystyczny yciorys
Chodziem na Rakowieck
Przed wojn byem w kinie w Warszawie. Jeden raz. Z rodzicami. Nie ukrywam,
e byem dzieckiem. Spnilimy si na seans. Pamitam ciemno. Na szczcie bileterka wiecc latark usadowia nas na miejscach. Nie pamitam tytuu filmu, ale jaka
dziewczynka w lokach taczya na fortepianie i piewaa. Dzi wiem to bya Shirleyka.
Od dziecka lubiem podre, wielkie miasta. Po Poznaniu, gdzie si
urodziem, bya d, a po niej Warszawa. Mieszkalimy na Okciu bandycka
dzielnica, atrakcj dzieci byo czste ogldanie z bliska obandaowanych ofiar
unoszonych do domw przez kolegw..
Okradziono nas, wic przenielimy si na Mokotw, na ulic Winiow.
Przy ssiedniej Rakowieckiej uczszczaem do prowadzonego przez siostry
zakonne przedszkola. Mam synn Rakowieck w yciorysie.
Nie pamitam ju czy piewaem w warszawskim przedszkolu czy w szkole
podstawowej w Poznaniu. Nie do piewu byo mi w czasie niemieckiej okupacji, ktr
spdziem w Ostrowie Wlkp. Wielkopolska bya wcielona do Rzeszy; szkoy, kocioy
zamknito, za kawiarnie, kina, przedstawienia byy wycznie dla Niemcw. W kinie
byem raz na Krlewnie niece i 12 krasnoludkach. Z okupacyjnych przey artystycznych pamitam tylko popularne melodie w wykonaniu przedwojennych saw,
np. Dzi musisz mi da ust sodkich jak mid, odtwarzanych z pyt na wujowym gramofonie. Znaem tylko jedno nazwisko gwiazdy: Kiepura. Radio te byo zabronione.
Pozostao czytanie ksiek. Upieko mi si, nie pracowaem, bo nie miaem 12 lat.
Mniej szczcia mieli inni. Trzy zamone ciotki ju na pocztku wojny
wysiedlono z gospodarstw rolnych, ojciec chrzestny i stryjek zaginli na wojnie,
brata zesano na przymusowe roboty, matka zmara nagle na atak serca. Dosy
jak na jedn rodzin w Warthegau.
Po okupacji
Po wojnie wiadomo nadrabianie zalegoci, ...szkoa zwyka, szkoa
rednia, to jest kuak, to jest biedniak... jak w piosence Agnieszki Osieckiej.
108

Pierwsz sztuk, ktr obejrzaem bya Genowefa. O dobrotliwej hrabinie, ktrej m idzie na wojn, a niedobry rzdca wygania j z dworu. Biedna
hrabina chowa si w lesie, ywi si jagdkami, szyje sukni z lici. Wkrtce
wracajcy z wojny hrabia spotyka maonk i szczliwie wracaj do domu.
Niedobry rzdca zostaje ukarany. Przedstawienie wystawione przez amatorski
zesp w remizie straackiej we wsi koo Ostrowa nie bardzo mi si podobao.
Nie wiem dlaczego. Ale je dobrze pamitam.
Na szczcie, wkrtce miaem okazj pozna co to prawdziwa sztuka.
Do Domu Kultury zaczy przyjeda na gocinne wystpy: kaliski Teatr im.
Bogusawskiego z komediami muzycznymi i z przedwojennym sowikiem
Poznania Hank Dobrzank, teatry poznaskie, a przede wszystkim zjawiay
si sawy przedwojennych filmw: wikliska, Dymsza, Grosswna, mistrzowie
sowa Rychterwna, adosz oraz artyci opery i baletu,
Z gimnazjum utkwiy mi, oprcz lekcji piewu, koncerty umuzykalniajce
w auli w wykonaniu artystw, a take popisy gimnazjalistw, z ktrych najbardziej
ceniony by syn dyrektora banku, pianista Krzysztof Trzciski, znany pniej
jako Komeda. Bardzo lubiem majowe naboestwa. I te pikne pieni. Jako
ministrant braem udzia w wieczorowych obrzdach, imponowao mi to, ale
jako zawsze zdaem na spotkanie z artystami, ktre zwykle odbywao si
o godz. 20.00. Tu teatr religijny, a tam podkasana Muza z Waw i Nowosielskim,
z Din-Donem, Mart Mirsk z Orkiestr Braci opatowskich. Przed matur
jedziem te do Opery Poznaskiej. Dyrygentem by Walerian Bierdiajew.
Marzenia o scenie
Po zachyniciu si konsumpcj imprez artystycznych zaczem sam
myle o karierze scenicznej. W Kaliszu pytaem o warunki przyjcia na
studia przy tamtejszym teatrze. (Id popieraa moje zamysy ciotka takie
pokraki nie raz na scenach wystpuj). Wysaem te zdjcie na oglnopolski
konkurs Film szuka czowieka. Kupiem sobie lutni, pobieraem lekcje
prywatnie. piewu uczya mnie przedwojenna solistka Opery Poznaskiej
Wanda Paluszyska.
Na balu maturalnym Szkoy Pracy Spoecznej, do ktrej przeniosem si
z gimnazjum oglnoksztaccego, zapiewaem piosenk o mocie - piknym,
nowym, rednicowym i co na bis z koleank Gruszkwn.
Moja aktywno artystyczna wzmoga si na rok przed matur. Wreszcie
miaem wasne pienidze. W cigu dnia pracowaem jako modszy ksigowy
w spdzielni, a wieczorami chodziem na lekcje.
109

Alma Mater
Pozna nie przyj mnie na studia, cho zdaem egzamin wstpny, byem
w ZMP i jako korespondent terenowy organu KW PZPR Gazety Ostrowskiej
pisaem artykuy, ktre zawsze koczyy si dla dobra pokoju i socjalizmu.
Do atwo dostaem si na Katolicki Uniwersytet Lubelski (startoway
dwie osoby na jedno miejsce). Dla mnie Lublin to atmosfera nauki, synne
nazwiska profesorw, ale take, niestety, pierwsze wyskoki uczelnianych stalinowskich dziaaczy ZMP i PZPR. Ja robiem gazetk cienn ZSP same
przyjemne tematy. Nie tylko chodziem do teatrw, na koncerty do parku, sam
taczyem w zespole taca ludowego, ktry powsta przy uczelni, chodziem te
do ogniska muzycznego kontynuowa nauk gry na gitarze. Na zakoczenie
roku wystpiem z nasz orkiestr gitarzystw w muszli parkowej!
Z KUL-u nadsyaem korespondencje do Po prostu. To nie byo jeszcze
to Po prostu. Tak si zoyo, e pismo to organizowao w wakacje obz
dla korespondentw w orodku niedaleko Warszawy. Pojechaem, niewiele
si tam nauczyem, ale pamitam, e na zakoczenie bya cz artystyczna,
w ktrej wziem udzia. Nie sam, w chrze rewelersw zapiewalimy hiszpask piosenk z czasw wojny domowej Rumbala (meserszmity wytropiy,
bombarduj z caej siy, oj , Carmela).
Na KUL-u byo zupenie dobrze, ale mnie cigno do stolicy. Przeniosem si na Uniwersytet Warszawski. Aktyw ZMP czuwa, bym w terminie zdawa egzaminy. Przestaem gra na gitarze, waciwie na mojej lutni,
ktr lekkomylnie zostawiem w Lublinie. Za to duo piewaem w naszej,
V grupie polonistyki, startowalimy nawet w eliminacjach rodowiskowych.
Pobieraem te lekcje taca towarzyskiego w szkole Braci Sobiszewskich
na Chmielnej.
Zalek STS-u na brygadzie niwnej
Modne byy brygady niwne, studenci wyjedali pomaga PGR- om
w niwach. We wrzeniu 1953 roku, p roku po mierci Stalina, ferajna Uniwersytetu Warszawskiego pojechaa do PGR blisko Rucianego. Nie byo na
szczcie dziaaczy modzieowych. Za to zjawili si studenci z naszej polonistyki,
z muzykologii i z psychologii. Rej wodzi Henio, nazywany Gitar, bo piewa
piosenki akompaniujc sobie na tym instrumencie. A my piewalimy refreny.
Bya mia atmosfera, a wieczory niezapomniane.
Na tych rozpiewanych wieczorach wyonia si grupa towarzyska, ktra
po zakoczeniu prac przy niwach postanowia spdzi kilka dni nad jeziorami.
110

Wystpilimy te na wieczorze poegnalnym jednego z turnusw wypoczynkowych


PTTK w Rucianem. Przedstawilimy si jako grupa studentw, ktra wrcia
ze wiatowego Festiwalu Modziey i Studentw w Bukareszcie. Wczasowicze
przyjli nas dobrze, byem wniebowzity. Waciwie to mnie najbardziej zaleao
na utrzymaniu tej grupy towarzysko - artystycznej, zwaszcza, e w Warszawie
miaem ju na oku par osb z dowiadczeniem scenicznym.
Po powrocie do stolicy spotkalimy si kilka razy, chodzilimy nawet do
zawodowych satyrykw z prob, by zechcieli napisa nam nowe teksty...
Bylimy naiwni. A zgadalimy si z Andrzejem Drawiczem, ktry zaproponowa nam spotkanie z innym dziaaczem kultury ZSP Jerzym Markuszewskim.
Wszystko potoczyo si byskawicznie. Markusz wzi sprawy w swoje
rce. 13 marca 1954 roku wysucha propozycji kandydatw na aktorw,
po czym ten zestaw propozycji zobaczy dyrektor Teatru Satyrykw, Jerzy
Jurandot (ktry wczeniej zgosi ch zaopiekowania si jakim zespoem
studenckim). Po kilku dniach Jurandot spotka si z nami w kawiarni Telimena, gdzie przynis program zoony z utworw z poprzednich premier
Teatru Satyrykw.
Miy, umiechnity pan Jerzy zaproponowa, e obsadzi nasze koleanki
i kolegw w programie To idzie modo (od piosenki Tadeusza Sygietyskiego). Nowy program powstawa z pomoc konsultantw Teatru Satyrykw, ale
wszystko prowadzi elazn rk Jerzy Markuszewski. Ja byem kierownikiem
teatru i wykonawc jednej z rl w najlepszym numerze, bo oryginalnym studenckim : Dzie na uniwersytecie (rzecz o zebraniomanii). 2 maja 1954 r. odbya
si premiera. Tak powsta Studencki Teatr Satyryczny. Mam sentyment do
programu To idzie modo, bo wszystko byo pierwsze, nieznane, gralimy
go 14 razy w porze sesji egzaminacyjnej. Ja dyrektor teatru, mieszkaem
w akademiku (pitrowe ka, 4 osoby), jedziem tramwajem, jadaem dorsze
w akademickiej stowce (jedzcie dorsze, g... gorsze). Fajnie byo.
A w wakacje wyjechalimy na obz do Karpacza, gdzie nasi koledzy
z filologii polskiej napisali nowy, oryginalny program Prostaczkowie. Modzi
satyrycy zadecydowali o dalszym losie Studenckiego Teatru Satyrykw. W STS
spdziem 20 lat, wystpiem jako aktor w 24. premierach.
Poza STS-em graem w Teatrze Wspczesnym, w dwch sztukach i w jednej w Starej Prochowni. Z STS-em zwiedziem cay kraj i zagranic, miaem
te swj udzia w filmach wielkich reyserw, w programach telewizyjnych.
Po 20 latach dziaalnoci artystycznej zrobiem sobie poegnanie ze scen
w sztuce Stanisawa Tyma Solo na perkusji.
111

Partnerowa mi Zapasiewicz
W drugim programie STS-u Prostaczkowie w roku Paskim 1954 by
bardzo mieszny numer Jarosawa Abramowa-Newerlego pt. Konferansjer.
Na scenie siedzi student i sucha wykadowcy, ktry co chwil cytuje
klasykw marksizmu-leninizmu. Widownia pka ze miechu, a student przeciwnie, jest znudzony, ziewa, wreszcie zasypia. To ja graem tego znudzonego
studenta.
Dla uzupenienia dodam, e wykadowc-konferansjerem by suchacz
Pastwowej Wyszej Szkoy Teatralnej Zbigniew Zapasiewicz.
Kto dzi pamita tego studenta? Tylko ja.
By albo nie by (aktorem zawodowym)
Wrciem wanie z cudownego STS-owego tourne po Jugosawii (m.in.
Dubrowniku i Lublanie, gdzie Sawa Przybylska w naszej powitalnej piosence
z lampionami wpada do orkiestronu zabytkowego teatru), a w domu niespodzianka. Propozycja z Teatru Wspczesnego.
Tak wic w sezonie 1958/59 wystpiem na deskach sawnego teatru,
w sawnej inscenizacji Konrada Swinarskiego, Opery za trzy grosze Brechta/
Weilla. Ja zagraem 100 razy ebraka III w znakomitej obsadzie! W schillerowskiej Pastorace wcieliem si z kolei w dwie postacie: Woka (piewaem:
Panie Boe mj, jam jest woek Twj klczc przy witej Rodzinie: Mrozowska,
Opaliski) oraz Pachoa II. Czuem si znakomicie, nazwisko na plakatach,
rosy mi skrzyda, wic...
Stanisawa Perzanowska zgodzia si wiosn przygotowa mnie do egzaminu eksternistycznego. Wybraa role odpowiednie do moich warunkw:
paczliwego Albina ze lubw panieskich Fredry i Podkolesina z Oenku
Gogola. Partneroway mi Barbara Wrzesiska i Zofia Merle.
I nadszed ten dzie prby.
Na czele komisji egzaminacyjnej w SPATIF-ie ZASP-ie stan dyrektor
Teatru Wspczesnego Erwin Axer.
I co?
Zostaem dziennikarzem.
Kabaret to moje ycie
Zatru gocia kotletem, nazwa to kabaretem szydzi przed wojn Boy-eleski na temat plagi powstajcych co rusz nowych scenek kabaretowych.
Pikne to. A propos kotleta w kabarecie. Miaem w stanie wojennym pomys,
112

eby aktorzy smayli na scenie pyszne befsztyki z poldwicy woowej, eby jedli
je powoli delektujc si kadym kskiem, mlaskajc i, eby zapachy roznosiy
si po widowni. Uwaam, e byby to pyszny kabaret okruciestwa. Dzi jest
poldwica w sklepach i restauracjach i pomys diabli wzili.
Fioletowy Ksiyc
Na pocztku 1956 roku przygotowywalimy, STS znaczy, w Dusznikach
Zdroju ambitny program Czarna przegrywa, czerwona wygrywa. Wieczorami
ycie towarzyskie kwito i koncentrowao si wok nowej koleanki Jadwigi
Fortuny. Graa na gitarze, piewaa angielskie piosenki, a przede wszystkim
przebj Fioletowy ksiyc. Flora tak j nazywalimy opowiedziaa te nam
kilka skeczy, pomysw kabaretowych. Zamiewalimy si zdrowo. Majc ten
niewybredny repertuar postanowilimy na zakoczenie obozu kondycyjnego
przygotowa w par osb program dla reszty zespou.
Wystp Kabaretu Fioletowy Ksiyc przeszed nasze najmielsze oczekiwania. Ryki na widowni! To byo to! Ten wygup w kontekcie z ambicjami
STS wypali na pitk. Gdybymy wwczas mieli lokalik kawiarniany, to bymy
kontynuowali dziaalno Fioletowego Ksiyca. Nasz kabaret zaistnia
faktycznie duo wczeniej ni Piwnica pod Baranami. Niestety, musielimy
czeka kilka lat na wznowienie dziaalnoci Ksiyca.
Rozbudowa teatru, nowa kawiarnia oddana w 1963 roku, umoliwia nam
kontynuacj naszych poczyna z Dusznik Zdroju. Fioletowy Ksiyc mia
swoje premiery w soboty, po przedstawieniach na duej scenie. Dziaa kilka
lat. Pozostay po nim wspomnienia, a take dalekie od doskonaoci nagrania
dwikowe na magnetofonie Szmaragd produkcji NRD oraz filmie amatorskim.
Prba come backu kabaretu na pocztku lat 70-tych nie zadowolia mnie,
wic postanowiem zmieni formu spotka artystyczno towarzyskich.
Na festiwalu w Opolu piewaem z Urszul Dudziak
Na I Festiwal Polskiej Piosenki (1963 r.) zaproszony zosta warszawski
Kabaret Manekin. Jego wykonawcy z dawnej Stodoy i STS-u zapiewali kilka
piosenek. Z powodzeniem - prawie wszystkie zdobyy wyrnienie.
W koncercie laureatw piosenk big-beatow Bij komara Andrzeja
Korzyskiego ze sowami Stanisawa Tyma piewaa znana, choby z wystpw
w kawiarni Pod Gwiazdami Juliana Sztatlera, Urszula Dudziak. Nie sama.
W picioosobowym chrku piewajcym refren byem i ja, o czym sawna dzi
wokalistka nie pamita.
113

widerski da mi rol dr Alfonsa


Poowa lat 70-tych, siedz sobie w domu na Mynowie, w wygodnym
fotelu, ogldam telewizj. A tu telefon - ki diabe!? Dzwoni Barbara Krystyna
Katarzyna Radecka: - Suchaj, moe by zagra u mnie dr Alfonsa w sztuce
Komedyja Lopesa Starego ze Spirydonem Stanisawa Herakliusza Lubomirskiego? Wanie odmwi mi Jan widerski, wic moe ty? Przyjed, jestemy
u Siemiona na prbie. Lekko osupiaem, bo przecie poegnaem si oficjalnie ze
scen (w STS), oddaj si pracy dziennikarskiej w Radarze, wic po co mi to?
Ale... ten widerski... ten presti... Magia sceny zadziaaa. Wziem takswk.
Zagraem dr Alfonsa. W obsadzie same nazwiska: Wojciech Siemion,
Zdzisaw Leniak, Marek Siudym, Emilian Kamiski...
W yciu Warszawy ceniony krytyk Adam Ciesielski w recenzji zatytuowanej Barokowa zabawa w Starej Prochowni napisa: Parti ojca modej,
ciekawej urokw ycia Melisy (Marek Siudym), z talentem kreuje dziennikarz
z zawodu Henryk Malecha, imponujcy pokazow dykcj i sceniczn swobod.
Dzikuj Ci kolego Adamie!
Jubileusz STS
Na 25-lecie zaoenia teatru zrobilimy wystaw plakatu STS w Staromiejskim Domu Kultury. Wystawa bya okazaa, podobnie prezentowa
si Fioletowy Ksiyc z caym swoim dorobkiem archiwalnym. Atrakcj
wernisau by Stanisaw Tym (Towarzysze, sprawdzilimy, takiego teatru
w ogle nie byo).
Niespodziank zrobia te cenzura nie zezwalajc na kontynuacj wystawy.
Na plakatach byy same trefne nazwiska: Anna Prucnal, Halina Mikoajska,
Jerzy Markuszewski, Jacek Bocheski, Kazimierz Brandys, Wiktor Woroszylski...
Te nazwiska nie istniay w mediach. By na nie zapis w cenzurze.
Mj Sierpie 1980 roku
Jako wysannik miesicznika Radar jad beztrosko na Midzynarodowy
Festiwal Piosenki do Sopotu. A tu strajk w Stoczni Gdaskiej.
Uczestnicz nagle w dwch rnych wiatach. Konferencje prasowe,
kawiarnie, spotkania z gwiazdami piosenki, wieczorne koncerty w bajkowej
Operze Lenej, z drugiej strony niespokojne wydarzenia.
Dziki przepustce prasowej mog wej w kadej chwili do stoczni, by
blisko komitetu strajkowego, ledzi twarze stoczniowcw, bieg historycznych
dni. Najwysze wadze nie uznay jeszcze strajku za legalny, wic troch ryzykuj.
114

Na korytarzu koo Sali BHP cigle co si dzieje. Kobieta z dzieckiem


chce rozmawia z mem, ale m Lech Wasa - zajty, wanie mia telefon
z Warszawy i informuje pras zagraniczn o pertraktacjach z rzdem, o terminie
planowanych negocjacji. Kamery wiatowych telewizji na wycignicie rki.
Na dziedzicu dziennikarze podpisuj si pod petycj do KC PZPR,
by prasa centralna i telewizja obiektywnie informoway o wydarzeniach na
Wybrzeu. Wrd 39 podpisw pod petycj jest i moje nazwisko, wieczorem
poleciao w Wolnej Europie. Uff. Na pewnej naradzie w KC PZPR drwiono
potem, e dziennikarz z miesicznika domaga si obiektywnych informacji
w codziennych mediach.
Poleciaem na podpisanie Porozumie Sierpniowych.
Po stanie wojennym
Po stanie wojennym w 1984 roku urzdzilimy w Klubie Lekarza Wieczr Urody, Elegancji i Dobrobytu. Byo campari, pyszne szynki z teatralnego
bufetu, a ze strawy duchowej wystp Stanisawa Tyma na tematy polityczne.
Bardzo udana, elegancka impreza, waciwie ukryta rocznica 30-lecia teatru,
ktrego nie byo, lecz esteesiacy mieli si dobrze.
Koleanka z Radaru, ogldajc zbiorowe zdjcie z Wieczoru Urody,
Elegancji i Dobrobytu powiedziaa o tych ludziach, e s pass. Nie mino
par lat, a te same osoby zostay konsulami w USA, przewodniczcymi Radiokomitetu, prezesami ZAIKS-u i Zwizku Kompozytorw Polskich, dyrektorami
warszawskich teatrw. Jak to powiedziaem na 50-leciu naszego teatru mafia
STS-owa oplota Warszaw.
Nowy Jork, Nowy Jork
Po 15 latach pracy w miesiczniku pracy twrczej Radar (byem kierownikiem dziau kultury) chciaem co zmieni w swoim yciu, wic...
W Nowym Jorku chonem ycie artystyczne z najwyszej pki. yem.
Pisaem korespondencje, gwnie do Expressu Wieczornego. Bywao, e co
pilnego, jak np. wiadomo o lubie Violetty Villas nadawaem przez telefon
za 10 dolarw, a moje honorarium autorskie po przeliczeniu wynosio 1 dolar.
Ale czego si nie robio dla sawy! Dokadaem z wasnego stypendium (tu
zwykle w rozmowie pokazuj wasne rce, co dla niedomylnych znaczy
prac w nie wyuczonym zawodzie).
W swoim apartamencie na Manhattanie, obok Broadwayu, gociem
aktorw, piewakw, malarzy, kierowcw ekskluzywnych limuzyn, dziennikarzy,
115

take z Polski. Organizowaem wernisae malarza Mariusza Stanowskiego,


wieczory towarzyskie zwizane z podrami po Stanach, a w czasie wit Wielkanocnych urzdzalimy niadania na trawie w Central Parku.
Do USA przyjedaj nieustannie przedstawiciele rnych instytucji,
fundacji i stowarzysze z prob o pienidze. Bywa, e ta nadmierna liczba
potrzebujcych budzi suszne zniecierpliwienie mieszkajcych w Stanach
i ciko pracujcych Polakw. Natomiast ja zaproponowaem, aby stworzy
fundacj (z numerem bankowego konta), na ktr rodacy w Polsce wpacaliby
pienidze dla nieudacznikw w USA, aby dopomc im w zrobieniu kariery.
Z niezrozumiaych powodw mj projekt nie zosta wcielony w ycie?!
Par lat temu spotkaem w Berlinie Klub Nieudacznikw. Czyby berliczycy skorzystali z mego pomysu?
W 1992 roku wsplnie z attach kulturalnym Ambasady RP w Waszyngtonie Andrzejem Jareckim i Jego Maonk, zorganizowaem w stylowej
siedzibie Konsulatu RP w Nowym Jorku I wiatowy Zjazd Gwiazd STS-u.
(II Zjazd odby si ju w Warszawie na 50-lecie STS).
Pod koniec mojego pobytu w Stanach poprosiem znajomych dziennikarzy warszawskich, eby mi zorganizowano konferencj prasow w kawiarni
Czytelnik. Konferencja si udaa, wszyscy byli z siebie bardzo zadowoleni.
Konferencje prasowe powtarzaem prawie po kadej mojej wycieczce
zagranicznej.
1 kwietnia 1995 roku odbya si promocja mojej ksiki Ameryka
to brzmi. Caa uroczysto promocji nagrana jest na pycie DVD, mimo e
ksiki nie byo.
Zaczlimy te w Wielkanoc, wzorem 5 Alei na Manhattanie, spacerowa
w fantazyjnych kapeluszach po Nowym wiecie w Warszawie. Najciekawsze
fotosy z tych spacerw prezentowalimy na wernisaach w Galerii Fotografikw ZPAF w Warszawie, a take w Zimbabwe, w USA i Kanadzie, w Europie
i w Krzyach na Mazurach.
Spacerom i wernisaom towarzyszyy zawsze jakie niespodzianki
artystyczne.
Dostaem manii tworzenia nowych scen, nikt mi nie proponowa rl, za
to ja nie dawaem ludziom spokoju. Maj Kozowscy stodo w Sierakowie?
Otwieramy Scen na Klepisku. Jest u Szenkw w willi na Myliwieckiej pikny
basen? Uruchamiamy Scen Morsk w Warszawie. Scena Muzyczna Pyry Maryli
2a otwarta zostaa w willi austriackiego bankiera. Altana u Kalczyskich, na
ich dziace, podobnie Scena Muzyczna u Zdzisawa Piernika.
116

Nie wszystkie te imprezki, jak mawia moja znajoma, daj mi pen


satysfakcj. Ale chciabym tu wyrni dwie, ktre mnie zadowoliy. To by
wieczr Opowiedz mi o swoich chorobach i zwyciska odpowied w ankiecie
Doroty Jareckiej: - Tak, lubi sucha o chorobach, take przez telefon. Godzinami. Niektre wynurzenia nagrywam na kaset i wieczorami przed snem
jeszcze raz sobie odsuchuj.
Duo energii pochono mi odkadane przez lata Poegnanie z wygldem. Udao si. Nie musz ju nic udawa. W roku 2009 organizatorzy 10-tych
niada w Central Parku zaprosili mnie bym zaprezentowa fotosy ze spacerw
wielkanocnych w kapeluszach po Nowym wiecie w Warszawie.
P.S. W przygotowaniu: Poegnanie z rozumem.

Mj udzia w historii dziennikarstwa


W mojej primaaprilisowej ksice, wydanej w roku 2008 w jednym egzemplarzu, a zatytuowanej Henryk Malecha w cieniu sawnych i bogatych,
niewiele pisaem o Wydziale Dziennikarskim UW, o mojej pracy dziennikarskiej
w ogle. Uzupeniam to teraz.
Dziennikarzem byem ju w szkole redniej. Jako korespondent terenowy Gazety Ostrowskiej (organ KW PZPR w Poznaniu, mam odwag do
tego si przyzna) pisaem o tym co dzieje si w miecie i w powiecie.
Mimo to (i zdanego egzaminu) na Uniwersytet Poznaski si nie dostaem.
Bardzo to przeyem, bo chciaem wyrwa si z maego miasta w wiat. Uratowa
mnie Katolicki Uniwersytet Lubelski (polonistyka). Tam redagowaem gazetk
cienn Zrzeszenia Studentw Polskich, zaczem te pisa do Po prostu.
Kontynuowaem nadsyanie korespondencji do tego pisma z Uniwersytetu
Warszawskiego, dokd po roku przeniosem si z Lublina. Co drobnego, dla
chleba, drukowaem te w yciu Warszawy.
Dlaczego przeniosem si po III roku polonistyki na III rok dziennikarstwa?
W wakacje miaem odby praktyk pedagogiczn w szkole redniej, a ja
baem si tego, jak diaba! Zdezerterowaem.
Na Wydziale Dziennikarskim zwolniony byem z pewnych przedmiotw,
inne za nadrabiaem, wic nie byo okazji do zawierania nowych znajomoci.
Poza tym yem ju Studenckim Teatrem Satyrykw, ktry wczeniej zaoyem
z kolegami na polonistyce. Prby, wystpy w STS-ie i wyjazdy spowodoway, e
yem ju w innym wiecie, a studia schodziy na dalszy plan. Z dziennikarki
117

znaem waciwie niewiele osb, gwnie z mojej grupy na roku. Potem dopiero
poznaem lepiej kolegw zwerbowanych do STS-u z Dziennikarskiej Spdzielni
Satyrycznej (Wojciech Solarz, Janusz Gazda, Ami Borowska, Marian Kubera,
Agnieszka Osiecka,...). Po latach miaem te okazj wystpi w dwch filmach
kolegi z roku reysera Jana Budkiewicza.
Po studiach pisaem na tematy kulturalne do Sztandaru Modych,
onierza Wolnoci, Zwierciada. Byem te na etacie w Trybunie Mazowieckiej. Dopiero po dwuletnim pobycie w Londynie (1968-69) znalazem
idealne miejsce w miesiczniku pracy twrczej Radar (przez 15 lat kierowaem dziaem kultury), bywaem sekretarzem redakcji, pisaem o kulturze,
take korespondencje z zagranicznych podry. Regularne pisanie zakoczyem
w drugiej poowie lat 80-tych korespondencjami z Nowego Jorku do Expressu
Wieczornego.
Dzi jestem nadal panem redaktorem. Uczestnicz w yciu kulturalnym,
podruj po wiecie, tyle e mao pisz. Robi za to inne przedsiwzicia,
o czym w ksice Henryk Malecha w cieniu sawnych i bogatych.
Jeszcze na koniec podejrzane motto yciowe (z Montaignea):
Trzeba si mia i mie poczucie niezalenoci. Przynajmniej trzy godziny
dziennie spdzi interesujco i w miar wesoo.
Bo inaczej po jak choler y?

Jerzy Model
Urodzony 17.III.1935 r. we Lwowie. Od 1945 r. gdaszczanin. Po studiach podj prac w redakcji Gosu Wybrzea,
gdzie by m.in. zastpc redaktora naczelnego. W latach
1976 1981 redaktor naczelny tygodnika Czas, a od
1988 r. (do likwidacji RSW Prasa) redaktor naczelny
tygodnika Wybrzee. Od 1996 r. redaktor naczelny
miesicznika Morze. Obecnie redaktor prowadzcy
miesicznika The Coastal Times. Wielokrotnie nagradzany za twrczo dziennikarsk. Odznaczony Krzyem
Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i srebrn odznak
Zasuony Pracownik Morza. ona Barbara, syn Piotr.

(Poniszy materia jest czciowo zapisem magnetofonowym dyskusji na


IX spotkaniu koleeskim we wrzeniu 2006 r., inspirowanej wystpieniem Ryszarda
Kapuciskiego, ktry porwnywa dziennikarstwo naszej modoci z dzisiejszym.)

Czy mona byo


by uczciwym dziennikarzem w PRL-u?
Protestowaem niegdy przeciwko opatrzeniu tomu naszych wspomnie tytuem
Grzeszni niezlustrowani. Wydawao mi si wwczas, e w tych sowach przebija
jakie poczucie winy, e przyznajemy si do czego zego. Dzi, w Roku Paskim 2006,
gdy doylimy czasw, kiedy kady kto y, pracowa, pisa w PRL-u jest osob
podejrzan, ten tytu wydaje mi si adekwatny do naszej sytuacji. W publicystyce,
historiografii, ktr uprawiaj panowie z IPN, zapanowa jednostronny, zideologizowany obraz PRL oraz ludzi, ktrzy w tamtych czasach dziaali.
Chciabym przypomnie Wysokiej Komisji Lustracyjnej, e nawet
pod cenzur i dyrektywami partyjnymi wydawalimy gazety i czasopisma
pozytywnie weryfikowane przez setki tysicy ludzi, ktrzy przecie nie pod
przymusem kupowali pras. W Gosie Wybrzea drukowalimy nawet 300
tysicy egzemplarzy gazety. Zdobywalimy czytelnikw zawartoci naszych
czasopism, a nie zdrapkami i rozmaitymi gadetami. Publicyci i reportayci
tamtych czasw, poczynajc od Mariana Brandysa, Lucjana Wolanowskiego,
Ryszarda Kapuciskiego, Andrzeja Mularczyka, Kazimierza Dziewanowskiego,
a koczc na naszych koleankach Hance Krall i Magorzacie Szejnert to s
nazwiska, ktre zawiadczaj o jakoci wczesnego dziennikarstwa.
119

Nieustannie zadaj sobie pytanie: czy wybr zawodu dziennikarskiego


w PRL by yciow pomyk, tak jak to si obecnie ocenia? Wanie ten nurtujcy mnie problem prbowaem wywoa do dyskusji na wczorajszym spotkaniu z Ryszardem Kapuciskim: czy w tamtych uwarunkowaniach, w tamtej
rzeczywistoci, mona byo by uczciwym dziennikarzem?
Nasze wybory yciowe, przynajmniej dla wikszoci z nas, czyy si
z przekonaniami lewicowymi. W tamtych czasach byo to dla mnie co naturalnego. Na naszym pokoleniu zawaya wojna, cho chronieni przez rodzicw
waciwie ylimy tylko w jej cieniu. Nie dowiadczylimy jej w takim wymiarze jak starsze pokolenie, ale pewne zdarzenia, a przede wszystkim emocje,
w 10-letnim wwczas czowieku pozostay na zawsze. Wizja wiata bez wojen,
wiata pokoju i braterstwa midzy ludmi, prezentowana przez now wadz,
bya czym porywajcym. Fascynoway mnie rwnie zmiany na naszym globie:
rozpada si wiat kolonializmu i imperializmu (kolonializm by dla mnie wwczas synonimem niewolnictwa wspczucie dla biednego Murzynka Bambo
wyniosem jeszcze z elementarza). ledziem codzienne komunikaty o postpach
armii chiskiej, cieszyem si , gdy Wietnamczycy dawali upnia Francuzom pod
Dien Bien Fu. Zwyciay siy postpu i sprawiedliwoci spoecznej. Rwnie
zmiany w kraju: impet budownictwa, rewolucja owiatowa, amanie barier spoecznych wszystko to wydawao si porywajce, wcigao do dziaania. Opcja
lewicowa jak to si pniej okrelao bya dla mnie czym naturalnym. Std
te i wybr studiw zabarwionych ideologicznie.
Studia. Marek Szymaski zapamita z Krakowa wykady Leona Cukierberga, ktry nas uczy, e prasa to zbiorowy propagandysta i organizator. Ja
natomiast zapamitaem Cukierberga jako wiecznie zabieganego dziennikarza
Gazety Krakowskiej, ktry czsto przychodzi na wykady nieprzygotowany,
czyta nam jeden z felietonw Marka Twaina z tomu Jak redagowaem gazet
rolnicz, po czym wybiega do innych zaj. Nie czuem si indoktrynowany.
Nasze studia nie rniy si zbytnio od studiw na innych wydziaach humanistycznych w latach pidziesitych. Byy to studia encyklopedyczne, nie daway
wiedzy pogbionej w danych dziedzinach (socjologia, ekonomia, geografia
gospodarcza), ale zapewniay orientacj w wielu przydatnych w zawodzie
dyscyplinach, przydaway si do rozwizywania najrniejszych problemw,
z ktrymi spotykalimy si w pracy dziennikarskiej.
Studia przede wszystkim uksztatoway nas intelektualnie, rozbudziy
aspiracje kulturalne, wielu z nas otworzyy drog do nowych rodowisk. Z tanimi
wejciwkami dla studentw chodzilimy do najlepszych teatrw, wpraszalimy
120

si do Domu Dziennikarza na Foksal na premierowe pokazy filmowe (niektrzy byli zapraszani do synnego barku na parterze), wtajemniczeni chodzili na
koncerty jazzowe w piwnicy Domu Kultury na Starym Miecie.
Moim wiatem byy biblioteki. Najpierw Jagiellonka, pniej biblioteka
UW. Wybraem specjalizacj z historii prasy i publicystyki polskiej u prof.
Mynarskiego. Profesor wyposay nas w zawiadczenie upowaniajce do
przegldania wszelkich prohibitw drukw niedostpnych w powszechnym katalogu. Czytalimy wic niezbdn do pracy magisterskiej pras
SDKPiL z rewolucyjnych lat 1904 -1905, ale jak tu nie skorzysta z okazji
i nie sign do innych ksig i czasopism zakazanych? Korzystalimy pen
garci od Monitora ekstraordynaryjnego po przedwojenne numery
Prasy Polskiej, w ktrych znajdowalimy miedzy innymi wiersze wykltego Mariana Hemara.
We wspomnieniach wielu kolegw przewija si opinia o maej przydatnoci naszych studiw w pniejszej pracy zawodowej, zarzut, e nie uczyy
sztuki dziennikarskiego pisania. Ale przecie tego nikt nie obiecywa. Prawdziw szko pisania przeszlimy pniej w redakcjach. Studia day nam jednak
spor wiedz o rzemiole, redagowaniu gazety, adiustacji tekstw, technologii
pracy drukarni itp. Dziki tym umiejtnociom nasi koledzy szybko obejmowali
rne funkcje redakcyjne.
Chciabym dalej posprzecza si z Markiem Szymaskim. Eksponowae
Marku to nasze niemale zniewolenie
Gos z sali. Marek Szymaski: Ale to niesusznie, to nieporozumienie
a ja zupenie inaczej oceniam tamte czasy. Tak, bylimy czci
frontu ideologicznego. Jednak nasza wiedza i rozumienie misji zawodu
dziennikarskiego powodoway, e czsto krytycznie ocenialimy dyrektywy partyjne. Cay okres mojej pracy, zwaszcza w organie wojewdzkim
Gos Wybrzea, pamitam jako nieustanny spr z aparatem partyjnym.
Nie zgadzalimy si z uproszczonymi metodami realizacji polityki partii,
walczylimy o poszerzenie swobody publikowania, o prawo dziennikarza
do wasnych sdw.
W redakcji Gosu Wybrzea wszyscy kolejni moi naczelni odchodzili
z funkcji po ostrych konfliktach z Egzekutyw KW: Zbigniew Wojtkiewicz
w 1957 roku, bo aparat partyjny nigdy nie wybaczy gazecie jej inspiratorskiej
(i organizatorskiej!) dziaalnoci w Padzierniku 1956 ; Jerzy Dziewicki
w 1968 roku, bo nie zgadza si z decyzjami partyjnymi wobec rzekomych
syjonistw w redakcji; Stanisaw Celichowski w 1976 roku, bo nie chcia
121

wczy gazety do uczestnictwa w propagandzie sukcesu; Tadeusz Kuta (by


szefem gazety ju po moim odejciu z Gosu) bo narazi si weteranom
ruchu robotniczego i innym twardogowym, prowadzc wywaon polityk
wobec ruchu Solidarno.
Wszystko to wiadczy, e nie bylimy biernym narzdziem, bezkrytycznym
wykonawc dyrektyw, aczkolwiek jak wspomniaem poprzednio tkwilimy
w partyjnym froncie ideologicznym, godzilimy si na wiele kompromisw.
Ocenianie naszych wczesnych wyborw i zachowa z dzisiejszej perspektywy,
gdy mamy wolne media, wolne i odpowiedzialne dziennikarstwo w demokratycznym pastwie jest po prostu niemdre.
Jakie dziennikarstwo uprawialimy? Jaki by etos naszego zawodu? Jestem
przekonany, e byo to przede wszystkim dziennikarstwo odpowiedzialne. Myl,
e w przyszoci, gdy minie czas uproszczonych ocen ideologicznych i badacze
zaczn uwzgldnia kontekst historyczny, ten element zostanie doceniony.
Bylimy orodkiem fermentu intelektualnego w prowincjonalnym pocztkowo
Gdasku; Klub Dziennikarza na Targu Drzewnym przyciga cae rodowisko
kulturalne, czy twrcze Wybrzea. Dziennikarstwo byo ekskluzywn profesj,
przynaleno do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich bya czym nobilitujcym. W rankingach popularnoci i prestiu zawodw plasowalimy si wysoko,
na drugim, trzecim miejscu.
Dziennikarstwo jest obecnie zajciem masowym. Kilkadziesit uczelni
w Polsce ksztaci przyszych urnalistw; z ubiegorocznych statystyk wynika,
e mury rozmaitych szkl i szkek, z dyplomem licencjata lub magistra
dziennikarstwa, opucio 3000 modych ludzi. Do redakcji trafia modzie bez
dostatecznego przygotowania zawodowego, bez dowiadczenia yciowego, co
obnia poziom dziennikarstwa. Obniyy si rwnie standardy etyczne naszego
zawodu. W jednym z wywiadw Ryszard Kapuciski mwi, e zanika pojcie
dziennikarz, w prasoznawstwie coraz powszechniej wprowadzane jest pojcie
pracownik mediw. Coraz bardziej ekspansywne staje si dziennikarstwo,
ktrego celem jest dostarczanie rozrywki, sensacji, poniewa fetyszami staj si
teraz takie pojcia jak sprzeda, ogldalno, suchalno. Nie ma ju pojcia
czytelnik, zwyciy odbiorca docelowy.
Chciabym prosi Wysok Komisj Lustracyjn o wybaczenie. Rzeczywicie, nasza dziaalno bya ograniczana przez polityczn cenzur, pracowalimy
w warunkach ograniczonej suwerennoci. Na swoj obron mam tylko jedno
pytanie: czy lepszy jest ten dzisiejszy kult sprzeday, komercjalizacja mediw
i naszego zawodu? Z niejednym instruktorem, sekretarzem lub cenzorem mona
122

byo sobie pogada. Z niewidzialn rk rynku dyskutowa nie mona, bo


jest to bezwzgldne prawo.
Myl, e mimo wszystkich zaama, naiwnoci, kompromisw z histori i ze sob, mam prawo twierdzi, e przyzwoicie wykonywaem swj zawd,
a w pewnym okresie, na amach redagowanego przeze mnie tygodnika Czas,
prowadziem autentyczny dialog z czytelnikami, swoje przemylenia i pogldy
mogem zaprezentowa dziesitkom tysicy ludzi. W moim przekonaniu byem
dziennikarzem uczciwym. Wysoka Komisja orzeknie, czy mam prawo by
dziennikarzem dumnym.
Gos z sali. Jan Budkiewicz: Czy s jakie pytania?
Gos z sali. Marek Szymaski:
Nie mam pytania, ale postulat. Jurek (do Jerzego Modela), mam u ciebie
piwo za to, e suyem ci za haka, na ktrym zawiesie swoj wypowied. Chc
uczciwie powiedzie, e z kadym twoim sowem zgadzam si w 158 procentach.
Kiedy jednak planowaem moj rozmow z synem na naszym zjedzie, zakadalimy, e bdzie to rozmowa przedstawicieli dwch pokole, reprezentujcych
dwie metody, dwa systemy dlatego musiaem wyostrzy pewne sprawy.
I jeszcze jedno: gdy czytaem o ciemnych kartach z yciorysu Guntera
Grassa, ktremu zarzucano, e w wieku 17 lat nalea do SS, pomylaem sobie, e ten czowiek od dziecka wychowywany by w atmosferze indoktrynacji
hitlerowskiej. Ten 17-letni chopak mia prawo w to wszystko wierzy, tak jak
mymy wierzyli.
Nie ukrywam, e byem dziennikarzem Trybuny Ludu, e byem sekretarzem KZ. Ja si tego nie wstydz, ani nie wypieram. Nie miaem adnego
konfliktu sumienia. Ja tamt, organizatorsk rol prasy realizuj te dzisiaj,
w mojej internetowej gazetce dla marynarzy, organizujc zbirk pienidzy
na leczenie chorej dziewczyny. Nie wstydz si tego co robiem, tych orderw
i odznacze, ktre otrzymaem. To wszystko byo moim, ale take twoim i naszym dorobkiem. Tacy bylimy. I bardzo fajnie
Gos z sali. Janka Kruszewska: Jurku, prosz ci o refleksje o twoich
dowiadczeniach dziennikarskich w przeomowych latach 1970 i 1980. Jak
przeywalicie te wypadki tam, w Gdasku?
Jerzy Model: Odpowied jest trudna. O tamtych sprawach trzeba by
mwi obszernie, by unikn uproszcze.
Wydarzenia grudnia 1970 roku byy moim najwaniejszym dowiadczeniem, nie tylko dziennikarskim, ale i yciowym. Obserwowaem wszystkie najwaniejsze wypadki od pocztku, od wyjcia stoczniowcw na ulice,
123

do koca wydarze w Gdasku, czyli do strzelaniny przy bramie numer 2.


Wiadomo, e protestujcy stoczniowcy wychodz na miasto, otrzymalimy
w poniedziaek, 14 grudnia wczesnym przedpoudniem, w trakcie posiedzenia kolegium redakcyjnego. Gdy znalelimy si na ulicy, pochd dotar ju
do centrum, szed Podwalem Grodzkim, by ju przed Dworcem Gwnym
PKP. Naprzeciwko ruszya skpa tyraliera milicji, rzucono pierwsze granaty
z gazem zawicym.
Stalimy niedaleko, w podcieniach hotelu Monopol. Zapamitaem
niemal filmow scenk: z hotelu chciay wyj dwie starsze turystki z Anglii.
Recepcjonici za wszelk cen usiowali zatrzyma te panie tumaczc, e
wanie mamy strajk. Strajk? U nas to niemal codzienne odpowiedziay.
Po dziesiciu minutach przeraone wrciy wykrzykujc: To nie strajk, to wojna! I rzeczywicie. Wkrtce pojawia si kolumna wojskowych transporterw
opancerzonych i zaczy si regularne starcia z manifestantami.
Po raz pierwszy zaczem si ba dopiero po poudniu, gdy w pobliu budynku Komitetu Wojewdzkiego PZPR, na placyku przy kociele
w. Elbiety zgromadzi si kilkusetosobowy tum modych ludzi, nie tylko
stoczniowcw. Z tumu zaczto rzuca zapalone gownie: to jeszcze nie byy
koktajle Mootowa. Na pocztku wygldao to jak zabawa: jaka dziewczyna
rzucia zapalon szmat, pniej jaki chopak wzi j na barana, by miaa
bliej do okna na wysokim parterze, i ta ponowia prb. Zaczo si wanie
od takich niewinnych podchodw. Tego dnia nie udao si podpali gmachu
KW, ale pnym wieczorem spon stojcy obok budynek NOT, wybito okna
wystawowe w sklepach na reprezentacyjnej ulicy Rajskiej. Spalono rwnie
samochd stray poarnej.
Opisalimy to nazajutrz w Gosie Wybrzea. Wytargowalimy z cenzur
i Komitetem Wojewdzkim, e zamiecimy wasn relacj, a nie zdawkowy
komunikat PAP. Satysfakcja bya jednak poowiczna: nasza informacje ukazaa
si tylko w czci nakadu kolportowanej w Trjmiecie, w innych czciach
wojewdztwa czytelnicy otrzymali komunikaty PAP-owskie, pomniejszajce
dramatyzm wydarze.
Prawdziwy dramat rozegra si w dniu nastpnym. To wwczas w Gdasku pady ofiary miertelne. Staem w tumie otaczajcym poncy gmach KW.
Wezwano stra poarn, ale tum nie dopuci wozw poarniczych w poblie
budynku. W ponurym milczeniu gapiono si na ogie, wyczekiwano, co stanie
si z pozostaymi w rodku kilkoma pracownikami i onierzami KBW. W kocu opucili poncy obiekt. Ale wraenie pozostao: widziaem jak gromada
124

zwykych, uczciwych ludzi przeksztaca si nienawistny motoch. Od tej pory


po prostu boj si kadego tumu.
Jeli idzie o rok 1980. W owym czasie, co dwa tygodnie w Komitecie
Centralnym PZPR odbyway si posiedzenia zespou prasowego. W poowie
sierpnia pojechaem na jedno z takich zebra, to by chyba pitek. Na sali odczuwao si jakie napicie, koledzy z Lublina opowiadali o strajku w widniku,
o blokowaniu torw przez kolejarzy. Posiedzenie prowadzi sekretarz Jerzy
ukaszewicz. Przekaza zdawkow informacj o przerwach w pracy w Stoczni
im. Lenina. Kierownik Biura Prasy Kazimierz Rokoszewski uspakaja, e partia
panuje nad sytuacj, e mamy pod kontrol t ca autobusow opozycj.
Autobusow bo zmieci si w jednym autobusie.
Wrciem do Gdaska. W sobot zebra si zespl redakcyjny. Koledzy
zaczli opowiada co dzieje si w stoczni. Strajk by nielegalny, oficjalnie byy to
przerwy w pracy. Nie mogem nakazywa kolegom, by uczestniczyli w nielegalnym przedsiwziciu. Powiedziaem, e jako dziennikarze powinnimy wiedzie
co si dzieje, obserwowa wane wydarzenia, niezalenie od tego czy uda nam
si opublikowa jak relacj. Ochotniczo potworzyy si zespoy dziennikarz
i fotoreporter ktre uday si do stoczni w Gdasku i Gdyni; trzecia ekipa
obserwowaa wydarzenia w miecie, dziki temu od pocztku bylimy dobrze
przygotowani do opracowania reportau o przebiegu wydarze.
W niedziel pojechaem pod stoczni. To wanie wtedy odbya si owa
synna msza przy bramie numer 2. Przed bram, od strony miasta sta wbity
w ziemi masywny, drewniany krzy. Za zamknit, udekorowan kwiatami
i obrazami bram stali stoczniowcy, przed ni wielotysiczny tum mieszkacw miasta. Tu naprawd czuo si niezwyko tego wydarzenia i si
tego tumu.
W miar rozwoju wydarze podjlimy starania o zezwolenia na publikacj
relacji ze stoczni. Rozmowy toczyy si i w Komitecie Wojewdzkim, i w Biurze
Prasy, i w cenzurze. Stano na tym, i na terenie wojewdztwa gdaskiego ukae
si pene wydanie Czasu z raportem o strajku, w kraju natomiast kolportowana
bdzie wersja bez relacji ze stoczni. Majc w pamici dowiadczenia z roku 1970,
kiedy w Gosie Wybrzea zgodzilimy si na manipulacj wobec czytelnikw,
nie przystaem na tak propozycj. Uznalimy, e wydajemy cay nakad z materiaem o stoczni, albo nie bdzie adnej wzmianki na ten temat w numerze.
Po negocjacjach w Wydziale Prasy KC zaproponowano nam, e ten numer Czasu ukae si tylko w tych wojewdztwach, ktre wyra na to zgod.
Przeprowadziem rozmow z sekretarzami 49 wojewdztw. Zgod uzyskaem
125

tylko w Gdasku i Supsku. Dobre byo i to.


Przyspieszylimy prace redakcyjne. 25 sierpnia po poudniu reporta
oddalimy do czytania w Komitecie Wojewdzkim. Sytuacja bya niejasna, wadza jeszcze nie miaa klarownej oceny wydarze, dopiero tego dnia zbierao si
Biuro Polityczne, jeszcze sycha byo glosy, na szczcie marginalne, o grobie
rozwizania siowego, nie wiedzielimy jaki bdzie dalszy przebieg strajku. Po
drobnych uwagach KW rkopis wysalimy do drukarni w Warszawie.
Drukarze z Okopowej nie strajkowali, ich strajk polega na tym, e
w ekspresowym tempie, amic wszelkie harmonogramy wydrukowali oficjalny,
35-tysiczny nakad. Ile wydrukowali poza zamwieniem, na zaoszczdzonym
papierze tego nikt nie wie. W kadym razie ten numer Czasu by szeroko
kolportowany w Warszawie i zyskiwa znaczne przebicie na czarnym rynku.
31 sierpnia nasz tygodnik by ju w kioskach. W prasie polskiej pojawia si
pierwsza, rzetelna i w miar pena relacja o strajku gdaskim; o tydzie wyprzedzilimy wszystkie krajowe periodyki. Od tej pory zacza si legenda
nieprawdziwa zreszt o Czasie jako pimie Solidarnoci.
O przeyciach z sierpnia 1980 roku mona dugo opowiada, przytocz
tylko dwa wspomnienia. Jeden z nich moe zainteresowa Krystyna Dbrow.
Ot przed posiedzeniem Biura Politycznego, 25 sierpnia, zwrci si do nas
wicepremier Jagielski o dostarczenie serwisu zdj ze stoczni, by pokaza
towarzyszom jaka jest sytuacja i jaka sia robotniczego protestu. Mimo obaw,
e fotografie zostan uyte rwnie do innych celw, dostarczylimy bogate
dossier. Myl, e spenilimy poyteczn rol. I drugie wspomnienie. W publikacjach o strajku podkrela si, e wrd zagranicznych dziennikarzy, ktrzy
w sierpniu odwiedzili stoczni, nie byo przedstawiciela prasy radzieckiej. To
nieprawda. By nim Andrej Leonidow z Agencji Nowosti (ktrego poznaem
w latach siedemdziesitych w czasie grudniowej podry do Jakucji, kiedy
przy minus 40 stopniach rozgrzewalimy si szklaneczkami Pszenicznej).
Andrej wszed do stoczni w towarzystwie jednego z naszych dziennikarzy.
Napisa co byo prawdziwym obowizkiem wikszoci pracownikw tej
agencji raport, czytany przez czonkw Biura Politycznego KPZR (wiem
to z pniejszej opowieci, podkrelano, e bya to ich pierwsza oryginalna
relacja z centrum wydarze).
Gos z sali. Wadek Sobecki:
Chciabym co powiedzie nie o wielkiej polityce, ale o Czasie, z
ktrym wsppracowaem. Wyjechaem kiedy na Festiwal Filmw Dokumentalnych w Lille, w pnocnej Francji. Wiedziaem, e jest to ciekawe
126

rodowisko polonijne, midzy innymi kombatanckie z czasw wojny. Moim


hobby jest historia okresu midzywojennego i II wojna wiatowa. Spotkaem
si wic z kombatantami w mieszkaniu jednego z nich. Wczyem dyktafon
i nagraem opowiadania o ich drodze do zwycistwa w 1945 roku. Gospodarz
pan Stefan Swinoga zaprzyjani si ze mn, korespondowalimy pniej
ponad dwadziecia lat. Odwiedziem go w tym okresie kilka razy. Na cianie
jego domu przy ulicy Wilhelma Tella, obok Matki Boskiej Czstochowskiej
wisiaa oprawiona w ramki kolumna Czasu z moim artykuem Trzy drogi
do wolnej Polski.
Gos z sali. Marek Szymaski:
Jest 3. kwietnia 1981 roku. W szpitalu przy placu Starynkiewicza rodzi
si mj najmodszy syn. Pani docent z Solidarnoci wyrzuca po dwch dniach
moj on do domu. Woa mnie naczelny Wiesaw Bek i mwi, e mam jecha
do Gdaska, gdzie towarzysz Kania spotyka si z klas robotnicz stoczni. Jak
si potem okazao, chodzio o wyrolowanie Olszowskiego. Mwi, e nie mog
jecha, bo musz odebra ze szpitala on z dzieckiem. Woaj sekretarza POP
ze szpitala i powierzaj mu partyjne zadanie: zatrzyma on Szymaskiego,
bo on musi jecha do Gdaska.
Przyjedam do Gdaska. Spotkanie odbywa si w hali widowiskowej.
Atmosfera cholernie gorca, bo napuszczona nie wiem przez kogo klasa
robotnicza wiesza psy na Olszowskim. W amfiteatrze siedzi nasz kolega Jurek
Model. Dramat tej sytuacji polega na tym, e jestemy kolegami z jednego wydziau, kolegami z jednego pokolenia. Wszystko nas waciwie powinno czy.
Podchodz do Jurka, siadam obok niego, ale ja nie wiem, co ten Jurek w tej
chwili myli. Ja jestem z Trybuny, a on z t opini buntownika z Czasu
Myl, e wtedy zostae wmanewrowany w sytuacj, w ktrej nasza koleeska
przyja zostaa poddana jakiej prbie. Czy ja, bdc przedstawicielem Trybuny mog rozmawia z nim szczerze? Teraz jest to pytanie do ciebie, Jurku:
co wtedy o tym mylae? Jak to byo?
Jerzy Model: Przyznam, e nie zapamitaem tego zdarzenia, a skoro
tak, to po prostu byo to dla mnie spotkanie z koleg z roku, Markiem
Szymaskim, i nic wicej. Czym to spotkanie mogo by dla ciebie? Kto
mg zapyta: z kim si zadaje korespondent Trybuny Ludu? Bo wtedy
rzeczywicie za nami cigna si opinia buntownikw. Ale Dopiero na
dzisiejszym spotkaniu, gdy zadajemy sobie takie pytania, nasuwa mi si refleksja: w jakich nienormalnych czasach ylimy, skoro moglimy przeywa
takie rozterki.
127

Jerzy Wojciech Porbski


Urodzony na opak, bo w Wojciecha i Jerzego, 23 kwietnia
1934 r. Poczenie imienin z urodzinami w skali 80 lat, to
dua oszczdno. Dla wszystkich. Poczcie odbyo si na
Nowym Brdnie, niezbyt stoecznej dzielnicy Warszawy.
Na studiach miaem jeszcze dwch rodakw - Zbyszka
Smarzewskiego (TV Sport) i Jurka Dbrowskiego (Polskie Radio). Start w zawodzie to pisma studenckie: Od
Nowa (zamknite po publikacji zdj z Budapesztu w
1956 r) i itd. (jednym z naczelnych tego by Aleksander
Kwaniewski). Potem, przez lat 30 telewizja: program studencki, lokalny, reporta Z kamer po kraju, publicystyka
kulturalna, a najduej reporta i film dokumentalny.
Na Facebooku przedstawiam si kokieteryjnie, e ywot
mam dugi, pozornie ciekawy, a w rzeczy samej do banalny, gdyby nie koty, psy, ryby, grzyby i kilku ludzi i to
by byo bliskie prawdy i akurat na tyle.

Doy do mierci
...Jeszcze raz udaa si stara sztuczka, po 22 dniach w szpitalu, wrciem
do wasnego ka. Tyle, e liczyem na wicej, gdy tymczasem powrt, tak jak
wyjazd, odby si na krzele z kkami, dwiganym i toczonym przez dwu silnych
z zaogi ambulansu Pogotowia Ratunkowego i na tlenie.
Przez wiele tygodni powoli zsuwaem si w niebyt, a w ktry listopadowy
wtorek musiaem wystuka w telefonie 112, gada ju nie mogem, dusiem si
majc wraenie, e znalazem si kilka metrw pod wod. Przyjechali szybko,
z Hoej na Plac Konstytucji blisko, zastrzyk, tlen i jazda przez miasto niewiele
dalej, na Czerniakowsk do szpitala im. prof. Orowskiego. Tam po rutynowych
zabiegach sala 415, duy pokj z czterema kami... W jednym z nich, pod
oknem, spdz trzy tygodnie i jeden dzie.
Zaczyna si szczliwie, adnych cierpicych, moi wsptowarzysze to
leaki. Jurek, kawa chopa spod Drohiczyna na dwa sposoby, bo i rolnik
i 180 kg ywej wagi przy 188 centymetrach wzrostu. Przechodzi badania kwalifikacyjne do operacji zmniejszenia odka, do ma swoich kilogramw,
y z nimi ciko, a on, Europejczyk, bierze euro za ugorowan ziemi, puste
chlewnie i obor; tylko stawy mu zostay z karpiem, szczupakiem, karasiem
128

i wrednym, bo poerajcym ikr innych ryb, okoniem. To dla rozrywki, a nie dla
pienidzy. Mona je zostawi na wiele tygodni i wyyj, podczas gdy on jedzie
do Niemiec do ony, ktra tam od lat zarabia prawdziwe pienidze, potrzebne
na opat studiw syna i crki... Ci ani myl przej gospodarki po ojcu, do
Drohiczyna im ju bardzo daleko, chyba, e na weekend, nad staw z wdk.
180 kilogramw prze na krgosup i kolana, to, co przed laty pomagao
w cikiej robocie, a nawet pozwalao dorabia nocami na... bramce w wiejskiej
dyskotece, dzi stao si dokuczliwe ponad miar. Kiedy zawiody domowe
prby pozbycia si nadmiaru ciaa, wpisa si w program operacji zmniejszenia
odka: p odka, p jedzenia, p wagi. Nie byo to proste, wizyta u lekarza, rozmowa z psychologiem a teraz w szpitalu, gdzie robi mu badania; jeli
wynik bdzie jak trzeba, 6 stycznia stanie si innym czowiekiem, ma niewiele
ponad 50 lat i kawa ycia przed nim, lepszego... jeli. W tej sali sowo jeli
zawisa w powietrzu podczas kadej rozmowy.
Przed 40 laty, kiedy Jurek mia lat 10, Drohiczyn z caym Podlasiem
i Mazurami by moim terenem w programie Z kamer po kraju publicznej
telewizji, pamitam wczesn wie i ludzi Podlasia. Co niesychanie wanego
wydarzyo si przez te lata, co jak skok w telefoni komrkow, cho to porwnanie w czci tylko oddaje sens zjawiska. Jeli wszystko pjdzie dobrze,
Jerzy Kisiel w 2014 roku w swojej wsi pod Drohiczynem wsidzie do bryki, bryka
musi by dua, nawet jeli bdzie w niej ju tylko jego poowa, i pomknie do
ony w Hamburgu i gaz do dechy, kocha niemieckie autostrady.
Obok mnie leakuje, oddzielony tylko szpitaln szafk, pan Henio, cay
z Pragi. Ma w Markach dom z przylegociami, a w nich troch drobiu i gobie.
I o to ptactwo pan Henio zamartwia si niemiosiernie, przez pierwsze dni jego
pobytu w szpitalu dogldaa je ona pod jego telefonicznym nadzorem, ale
teraz i ona ley w szpitalu, dla odmiany na Szaserw... Telefon komrkowy,
wierz w to gboko, zosta wynaleziony dla pana Henia, ju wczeniej dzwoni
do niej regularnie o rnych porach; ona ma zaawansowan cukrzyc, a przy
tym bywa mocno roztargniona i dwukrotnie znaleziono j zemdlon, wic
mruczy jej czuoci i pyta o insulin i jedzenie... Teraz dziel si troskami lec
w szpitalnych kach, oddzieleni Wis i gr bezradnoci. Ich najwikszym
zmartwieniem nie jest, pozornie, zdrowie, ale pozostawiony dom i ptaki zdane
na ask zagldajcego do syna. Z synem co nie tak, jak sycha z ich szeptw;
martwi si czy aby nie znalaz kluczy do mieszkania, ukrytych pod wiadom
doniczk, do ktrych dostp maj crka i wnuczka, one s w porzdku, tyle
e mieszkaj i pracuj w rdmieciu Warszawy i do Marek im nie po drodze.
129

Pan Henio jest w sali 415 rekordzist w boju o przeycie, zaliczy trzy
zaway, a cukrzyca doprowadzia do amputacji nogi powyej kolana, nie liczc
licznych wpadek zdrowotnych po drodze, a to z nerkami, a to z wtrob, bo
specjalnie si nie oszczdza.
Najnowsza przygoda to zablokowanie procesu trawienia i wydalania;
badania wykazay zgrubienie na jelicie grubym, zrobili mu gastroskopi, wynik
bdzie za 9 dni, ale chirurg zdecydowa o szybkiej operacji, wic zaaplikowali
panu Heniowi wypicie w krtkim czasie 6 litrw pynu, co miao wypuka jelita
i umoliwi zabieg. Ale e z pana Henia kawa kozaka, wic oprni w godzin
2 pene dzbanki. Skutek by rwnie efektowny: brzuch wydo, jak balon, zacz
wymiotowa skrcajc si z blu. Zbieg si cay personel, doczyli do chirurdzy
profesor ktry mia go operowa i jego moda asystentka, domi w gumowych
rkawiczkach obmacywali delikwenta, w pewnym momencie profesor powiedzia
co do asystentki, a ta wykonaa podstawowe badanie urologiczne przy uyciu
wskazujcego palca. Efekt by piorunujcy, zaiste, trysna fontanna (na filmach
pokazuj co takiego na okoliczno udanego odwiertu ropy naftowej), oberwao
si wszystkim po rwno, reszta wyldowaa na cianie i pododze. Nie zaskoczyo to
jedynie salowej wezwanej na ratunek, kazaa si nam dobrze okry i otworzya okna.
Kiedy pan Henio znw zleg w wieo posanym ku, z niedowierzaniem
dotyka brzucha i mwi: nic nie boli... a jakie mikkie, powtarza po kilkakro
i chwyci za telefon, aby nowin podzieli si z bliskimi.
Podejrzewamy, e chirurdzy obrazili si na pana Henia, mijay dni i nie
byo mowy o operacji. Sprawa si tak przecigaa, e lekarz oddziaowy, przemia dr Kusz, powiedziaa, e operacj zaatwi w innym szpitalu. Pan Henio
obwieszony zosta kroplwkami, a trzeciego dnia nad jego gow zawis potny
woreczek wypeniony bia ciecz (mineray i witaminy zamiast schabowego,
powiedziaa pielgniarka), jego zawarto mia poprzez y spoywa przez
16 godzin. Tak te si dziao przez kilka kolejnych dni. artowalimy [?] e jelita
pana Henia s tak czyciutkie, e w sam raz pasuj na flaczki po warszawsku.
W trakcie dugich dysput doszlimy do wniosku, e w szpitalu panuje pena
demokracja, kade pitro rzdzi si po swojemu; jestemy za demokracj, cho
brak nam pewnoci czy wyjdzie ona nam, leakom, na zdrowie...
Po upywie tygodnia w sali zjawia si obcy lekarz, mwi e jest chirurgiem, obmacuje brzuch pana Henia, pyta o samopoczucie oraz czy decyduje
si na operacj. Pan Henio radonie krci, e brzuch jest miciutki, nie boli,
wic gdyby tak obyo si bez operacji, to... Lekarz w zadumie krci gow, ani
tak, ani nie i wychodzi.
130

Przez nastpne trzy dni, zawsze poobiedni por, odwiedzaj pana Henia
chirurdzy, za kadym razem inny, a pytania zadaj jak wyej, o samopoczucie
i czy si decyduje. Wszyscy si nad tym gono zastanawiamy i wreszcie ustalamy,
e pitemu pan Henio powie, aby zapyta kolegw, ktrzy byli wczeniej. Do
tego jednak nie dochodzi, kolejny lekarz o nic nie pyta, tylko wrcza Heniowi
gsto zadrukowan kartk i powiada, e jeli ten wyraa zgod na operacj,
musi na dole zoy czytelny podpis. To woda na myn: nie boli, moe by bez
operacji, brzuch taki mikki jak dawniej... Ale ten lekarz wali wprost: nie boli,
bo jelita s puste, ale one s niedrone i kady posiek grozi... Operacja polega
na wyciciu okoo 30 centymetrw jelita grubego, nie bdzie mona go poczy,
bo cicie bdzie zbyt blisko odbytu, a gdyby nawet, to zmiany cukrzycowe mog
uniemoliwi zrost i spowodowa perforacj, a ta oznacza mier. Rozwizaniem w takich przypadkach jest instalacja specjalnego woreczka na brzuchu.
Niech si zainteresowany zastanowi nad decyzj powiada na koniec i znika.
I zaczo si... pan Henio poczu si okradziony z caych 30 centymetrw
jelita grubego, przez telefon donosi o tej podoci doktorw caemu wiatu,
kiedy odkada telefon, monologuje na nasz uytek. Wreszcie pan Andrzej,
leakujcy pod drugim oknem, powiada:
Niech pan nie pka, mnie przed laty wycieli ponad metr wprawdzie
cienkiego, ale zawsze jelita i yj, jelito nie nos, nie wida, e kawaka brakuje.
Wieczorem jestemy wiadkami, jak po rozmowie z crk, pan Henio
podpisuje papier, raz kozie mier mruczy.
*

Andrzej, kulisty siedemdziesiciolatek, jest klasycznym, bo trzydniowym leakiem. Reguluj mu cukier, nie pierwszy tu jego pobyt, z personelem jest na ty, a z lekarzami w duej zayoci. Odwiedza go crka, jak
si okazuje, ksigowa szpitala i wszystko jasne. Pan Andrzej powiada, e
po wyjciu ze szpitala jedzie do sanatorium, ulubionego, w Ciechocinku.
Nigdzie nie mona wieczorami tak potaczy, jak tam, a on kocha taczy.
To mwic, daje pokaz na polu midzy kami. To bdzie jego trzydziesty
smy pobyt w sanatorium, trzydzieci siedem ma za sob, bardzo cieszy si
na Ciechocinek. Zdecydowanie wykonuje norm za nas trzech pozostaych
i jeszcze kilku innych, ktrzy nie maj odwagi, aby o sanatorium zawalczy,
bez wiadomoci e si naley.
131

Przed panem Andrzejem na ku pod oknem przez cztery dni leakowa


mody czowiek bez imienia, milcza poza krtkimi rozmowami przez telefon.
Zaraz po zalegniciu w ku z szafki wysun ruchomy blat i umieci go nad
kiem, a na nim ustawi laptopa. Kiedy rano zbudzi mnie haas czyniony
przez salow, zobaczyem otwart pokryw komputera, tak byo przez cay
dzie. Kiedy wieczorem zgaso wiato, zza podniesionej pokrywy wida byo
migotanie ekranu... Trzeciego dnia podczas obchodu bezimienny ali si
lekarzowi na silny bl w tyle gowy, lekarz by bezradny, za to po jego wyjciu
odezwa si pan Henio: Ko ma duy eb, ale i on nie daby rady patrze tyle
czasu w obrazki.
Moe i tak powiedzia mody i po chwili zatrzasn wieko laptopa,
odoy go na parapet i natychmiast wycign... tablet.
*

Na ko przy drzwiach, w otoczeniu licznego biaego personelu, wprowadza si drobny, energiczny - mona tak powiedzie, cho w pokoju same
siwe gowy staruszek. Krztaj si przy nim z szacunkiem, tytuujc panem
Jerzym. Wynika z tego, e jest tu czstym i znanym gociem. Podczas porannego
obchodu wita si familiarnie z lekark, przekazuje jej pozdrowienia od wnukw. Jest sodki jak ptasie mleczko. Potem w rozmowie okae si, e wnuczta
urodziy si za oceanem i tam yj, ale nie zwaajc na to, bardzo lubi pani
doktr leczc dziadka, a przepadaj wrcz za pielgniarkami i salow. Za t
ostatni najbardziej, ona podaje basen, oprnia kaczk i czsto okazuje zy
humor z tego powodu. Teraz jest sparaliowana kolejn prob pana Jerzego,
ten mianowicie wyciga z bagau kartk formatu A4 z podobizn Jana Pawa
II i prosi, aby zawiesia j na cianie nad jego kiem.
Po obchodzie pan Jerzy robi nam niespodziank, wcza na cay regulator
radio rozmodlone zdrowakami Radia Maryja... Prbujemy mu powiedzie,
e jest taki wynalazek zwany suchawkami, ale on nie syszy, bo jest przyguchy i aby sysze zdrowaki, musi nastawia radio tak, aby je sysze. Audycj
przerywa przyjazd obiadu. Pan Jerzy z apetytem zjada szpitaln zup. Patrz
na jego twarz, blad i kostyczn, na gow z gbok ysin otoczon siwymi,
opadajcymi na ramiona wosami i przeywam prawdziwe deja vu, ta twarz ze
snw, czy jawy...? Nagle mam - to twarz z telewizora; w tle paac prezydencki,
morze palcych si wieczek, transparenty, krzy i tum ludzi z ktrego kamera wyapuje zblienia twarzy emanujcych gniewem. Wrd nich twarz pana
132

Jerzego, po kilkakro, kamerzysta go polubi. Cakiem szczliwy byby pan


Jerzy, gdyby nie jedna literka w rodku nazwiska: t, a nie d, by moe kiedy
jaki pisarz parafialny pomyli si i nie ma Wojtyy tylko Wojdya... ale kiedy
si szybko mwi, atwo ukry rnic.
Trawimy w ciszy kalorie szpitalnego obiadu, gdy odzywa si pan Jerzy ze
wzrokiem zawieszonym na tkwicym w kcie sali telewizorem to nie dziaa?
Nie widzisz pan drutw? Pourywali, wymontowali skarbonk, a za
friko nic nie ma wyjania pan Henio. Z wdzicznoci spogldam na krzy
nad drzwiami, by moe on uratowa nas przed ojcem Rydzykiem i panem
Jerzym, jego wyznawc.
Swoj drog to caa zabawa ze szpitalnymi telewizorami budzi niejedn
refleksj: instalacja ich w salach bya chyba nie najlepszym pomysem, czterech
ludzi, rne gusty i przyzwyczajenia, kto byby gr silna osobowo, czy kasa?
Teraz co dzie do sali wchodz nowi robotnicy, odcinaj sterczce ze
cian kable, nastpnego dnia szpachluj dziury w cianie, potem maluj, a
pewnego poranka przychodzi ostateczne rozwizanie odkrcaj telewizor
od elaznej ramy, wynosz na korytarz i stawiaj na wzku obok kilku innych.
Koniec eksperymentu, zapewne dla wszystkich by kopotliwy.
Ciekaw postaci w yciu szpitala jest ksidz katolicki, ju o wicie przebiega korytarzem, zagldajc do kolejnych sal. Pasuje do tego miejsca wysoki,
szczupy o siwej gowie i ascetycznej twarzy. Pyta ostronie, czy kto nie chce
posugi. Mijaj dni i nie ma chtnych, nie zniechca to ksidza, e trafi na te
kilka procent statystycznych niedowiarkw. Jednak wychodzi na swoje w dniu,
kiedy podpisa zgod na operacj, pan Henio przywouje ksidza i co mu szepcze. Trwa to kilka minut, ksidz udziela mu (najwyraniej) rozgrzeszenia, podaje
komuni. Wychodzc tryumfujco oznajmia jutro odbdzie si msza w intencji.
Daem mu troch grosza powiada wyranie speszony pan Henio,
pomny wida swoich sw sprzed kilku dni: ...jak bieda to do yda, jak trwoga
to do Boga..
*

Pitkowy wieczr. Jest nas w pokoju trzech, czwarte ko zasane i puste.


Do poniedziaku bdziemy mieli wicej powietrza powiada pan Henio.
Zasypiamy w luksusie. Czarn noc rozrywa pene wiato, grne jarzeniwki,
boczne i co tylko si wieci. Salowa i pielgniarki, lekarz, rwetes. Pod drzwi sali
podjedaj nosze, na nich czowiek, wnosz go na wolne ko, rozbieraj...
133

z piamy wyania si wychudzony, powleczony skr szkielet. Na brzuchu ma


umocowan torb, ta wanie si czciowo odpia i brzowa ma rozlaa si
na brzuchu i cieka na ko. Podkady, przecierada, pampersy obracaj
bezwadnym ciaem blisko godzin, na koniec jeszcze zastrzyk, kroplwka i tlen.
Biay personel przypomina rozzoszczonego tygrysa, wic milczymy jak trusie,
nawet pan Henio nie odwaa si ponarzeka na stracon noc.
Kiedy rano otwieram oczy widz wbity we mnie wzrok nocnego przybysza,
natrtny a jednoczenie jakby nie widzcy. Co w jego oczach drga, kiedy zakadam maseczk i wczam nebulizator, po chwili zainteresowanie ganie, oczy
przykrywaj cikie powieki. Gowa tego czowieka jest pikna w proporcjach,
rysach wychudzonej twarzy, oczu, ust i wskiego nosa. Kiedy j ju widziaem,
bardzo dawno temu we florenckiej Galerii Uffizich, i tam wyrniaa si urod
wrd innych wykutych w marmurze...
Przy ku drzemie na krzele kobieta. Kiedy budzi si i zaczyna krzta, dobiega jej gos, jak nic Ukrainka. Pan Henio natychmiast rozpoczyna
przesuchanie... Kobieta karmi mczyzn jakim kleikiem, poi kompotem
i opowiada: ma na imi Lidia, ju czwarty miesic w Polsce z rocznej wizy.
Opiekowaa si obojgiem, ale pani przed miesicem zmara, na pogrzeb
przyjecha syn z Australii, gdzie mieszka z wnukami pana od wielu lat. Zaatwi wszystko, uzgodnili, co i jak, i zostaa z panem. Mieszkaj niedaleko, na
nogach dziesi minut, wic gotuje posiki, bo pan nie moe je szpitalnego.
Zmienia pampersy, poprawia poduszki, masuje i oklepuje pana. Wszystkie te
zabiegi z agodn wyrozumiaoci przyjmuje biay personel, aby bro Boe
nikt nie pomyla, e si wyrczaj. Wiadomo Ukrainka ma zapacone
prywatnie za opiek, wic niech uczciwie zarabia te pienidze. Ssiada spod
okna interesuje skd pochodzi Lidia, nazwa miasteczka nic nam nie mwi,
ale mwi nam wiele to, e ley ono rwno w p drogi midzy Kamiecem
Podolskim a Chocimiem, kawa historii, ktry dwm z nas trzech, kojarzy
si z filmami Jerzego Hoffmana. Jest to niezbity dowd na to, i sztuka ma
ogromny wpyw na edukacj
Jest niedziela, wieczorny obchd w wykonaniu nieznanego lekarza,
ktry zatrzymuje si duej przy ku pupila pani Lidii, wyjmuje kart
chorobow i krcc z podziwu gow powiada: pikny wiek, rwne 90 lat,
pikny... pochyla si nad chorym i pyta: Jak pan ma na imi. Cisza, wic
powtarza pytanie i ju mamy go owieci, e pytany od trzech dni si nie
odezwa i albo nie mwi, albo mu si nie chce, gdy w ciszy syszymy niezbyt
gone, ale wyrane: Eligiusz.
134

Piknie, nie ma co. Zrobio na nas wraenie. Patrzymy uwanie, ale on


poza tym jednym sowem milczy. Ley bez ruchu, tylko jego prawa rka wycignita wzdu ciaa, przebiera palcami.
W poniedziaek Lidia jest bardzo zdenerwowana, nie podoba si jej stan
pana Eligiusza. Co j niepokoi w jego zachowaniu. Karmi go uparcie, przewija,
masuje, wreszcie wieczorem podnosi go i sadza na ku, potrzsa. Widzc to
pan Henio nie wytrzymuje i powiada: - Kobieto daj se spokj, jeeli co musisz,
to pogaszcz go po gowie...
Szybko zapada listopadowy zmrok. Lidia wreszcie daje sobie wolne,
gasimy wiato, ale na krtko, bo dyurna pielgniarka wkracza z impetem.
Pochyla si nad kiem pana Eligiusza, odsania mu lew rk i robi zastrzyk.
Wychodzi, nie gaszc wiata. Zorzeczymy, bo jedynym chodzcym jest pan
Henio, ale jemu nieatwo, musi przemieci si z ka na wzek... Leymy
rozmylajc jak zwabi salow, wychodzi na to, e na przepenion kaczk...
Nie ma jednak odwanego, wic podrzemujemy.
Trudno powiedzie, kto pierwszy stwierdzi, e prawa rka pana Eligiusza
ley podejrzanie bezwadnie na biaym przecieradle, e powieki ma dziwnie
uchylone, e chyba nie oddycha. Rany! On... Ju kiedy dawaa mu zastrzyk, to
on ... Czy to moliwe? Sigam po dzwonek alarmowy, zjawia si salowa.
Ktry to pyta z nagan w gosie, kto dzwoni i czego chcia?
Wezwij pani pielgniark mwi pan Henio, bo zdaje si, e nam
gociu odjecha... Salowa spoglda na Eligiusza i wychodzi bez sowa. Patrz
na zegarek, jest 22.05.
I znw, jak przed niewielu dniami, nocna krztanina, biegaj pielgniarki,
przychodzi lekarz, robi Eligiuszowi ostatnie EKG; proste linie na ekranie, to
tylko formalno. Pielgniarki i salowa rozdziewaj zmarego, wychudzone ciao
(Gandhi?) nie nastrcza im kopotu, rozbrajaj woreczek (pan Henio przyglda
si dokadnie, co takiego wanie go czeka), obmywaj ciao gbkami, zawijaj
w czarny caun i przykrywaj biaym przecieradem. Przy prbie wyjazdu ka
z sali okazuje si, e ten egzemplarz nie mieci si w drzwiach. Bokiem musieli
je wnosi - komentuje pan Henio. Pielgniarki daj sobie spokj, osaniaj ko
parawanem wielkoci figowego listka, gasz wiato i wychodz.
Brr... nigdy nie spaem z nieboszczykiem mruczy w ciemnoci pan
Andrzej spod okna.
Tej nocy jeszcze raz rozbyskuje wiato, pprzytomni od snu, widzimy
jak dwaj mczyni wynosz to, co zostao z pana Eligiusza i kad na ni to na
wzku, ni to na stole na kkach i znikaj. Patrz na zegarek, jest 3.10.
135

Rano salowa zmienia na ku pociel, W porze niadania przychodz


dwie pielgniarki...
Jak on mia na imi? pyta jedna - doktor zabra kart i nie wiem.
Chyba Edward odpowiada jej koleanka.
Eligiusz mwi.
e jak?
Eligiusz tak sam powiedzia w niedziel lekarzowi.
Minie wiele godzin, nim pielgniarka, wydzielajc nam porcje lekw, rzuci
Mia pan racj Eligiusz.
*

Wreszcie w domu, szkoda tylko... Mylaem, e powrt bdzie z tarcz,


a tymczasem odby si, podobnie jak wyjazd na tarczy. Wczam telewizj i ju
w pierwszych wiadomociach widz ekran peen sypicych si monet zote,
srebrne, czy miedziaki? Chyba nie mwi, a moe to ja przegapiam. Sysz,
e to monety pamitkowe wybite dla uczczenia pamici Agnieszki Osieckiej.
Lekko mnie przytyka. Aga jest pierwsz znan mi osob, tak godnie potraktowan przez mennic; takie okolicznociowe monety medaliony, kojarz mi
si z mskimi, ysymi i brodatymi profilami... Wyranie nie nadam. Do kameralnych pomnikw w kilku miastach, sali koncertowej Jej imienia w telewizji na
Woronicza, licznych artykuw i ksiek, dosza pamitkowa moneta. Co maj
upamitnia? Dla mnie Agnieszka to jej teksty, jej piosenki W otoczce poczciwych gupcw ycie utalentowanych i wybitnych musi by trudne, dla tych
pierwszych nawet gorszce. Aby zostawi po sobie trway lad, musz w yciu
osobistym by egocentrykami i egoistami. Za sukces pac z natury wysok cen.
Moja cegieka w gmachu pamici Agnieszki jest skromna, ale j doo.
Jest wiosna 1953 roku, skoczyy si zajcia z Aleksandrem Jackiewiczem.
Profesor uwid nas wiedz, kultur i osobistym czarem. Na pierwszym roku
sekcji dziennikarskiej Wydziau Filozoficzno-Spoecznego UW jest nas ponad
setka, jeszcze dobrze si nie znamy. Z wybuchow blondynk dziel zachwyt dla
talentu profesora, po chwili dochodzimy do wniosku, e lepiej pogada ni nudzi
si na najbliszym wykadzie. Po deskach, w betonowym kurzu, opuszczamy
Paac Kazimierzowski. Zajcia odbywaj si w nim na zmian z odbudow, co
zarwno nam, studentom, jak i robotnikom wydaje si absolutnie naturalne.
Zbiegamy po skarpie w d, ku Wile. Siadamy na awce. Koleanka
pokazuje na drug stron rzeki, na Sask Kp, gdzie mieszka. Zapominamy
136

o profesorze, bo dziewczyna opowiada bez wytchnienia o ojcu muzyku, o tym


jak cinie, aby graa na pianinie i w tenisa, pywaa, uczya si angielskiego.
Okazuje si, e do tego jest wczeniakiem, ja mam regulaminowe dla pierwszoroczniakw 18 lat, a ona tylko 16. Gada i gada, dzi powiedzielibymy obrazowo nawija, wyranie chce zaimponowa i zdominowa. Wtedy mylaem, e
mam do czynienia z zapatrzon w siebie egoistk, dzi sdz, e po trosze tak,
ale przede wszystkim, e zawsze pragna by podziwiana i kochana, e temu
pragnieniu mioci zawdziczamy wiele jej wierszy.
Zawsze musiaa by naj... naj... Na innej kliszy pamici mam zapisany
obraz Agnieszki, jak wychodzi zapakana z egzaminu, bo dostaa tylko czwrk.
Tego nie bylimy w stanie zrozumie, ale ona uprosia egzaminatora o powtrk
i w parze z tymi, co obleli za pierwszym podejciem, wywalczya celujcy.
Mam jeszcze w pamici obraz dugiego korytarza na pierwszym pitrze
do ponurego budynku przy Krakowskim Przedmieciu rg Traugutta, wypenionego nami, studentami ju Wydziau Dziennikarskiego. Dominuje szarzyzna
peerelowskich ubiorw, ale dwjka wyranie si wyrnia zielonymi koszulami
i czerwonymi krawatami. To Agnieszka i Leszek hrabia (prawdziwy, mielimy
rwnie prawdziw Ledchowsk) Wolski. O powd trudno pyta, mona si
tylko domyla, e przybrali barwy ochronne. Dzi mona si nad tym zastanawia, ale w czasach PRL-u nie dziwilimy si prawie niczemu.
Teksty piosenek Agnieszki to mae cacuszka, pereki, ale nie wszystko
co napisaa byo rwnie udane. W jednym z tomw pamitnika pomiecia
tekst bez sensu, obelywy, e na roku byli z wyjtkiem Hani urek sami
ubecy, a byo nas pod koniec studiw prawie 250. Pewnie byli, tak jak w caym
wczesnym spoeczestwie, moe nawet w wyszym procencie, bo w zawodzie
dziennikarskim szukali przykrywki, ale te sowa Agi pozostawiy u wielu z nas
uczucie goryczy, cho kochamy Jej piosenki, a i J zachowalimy w pamici.
*

Jest dzie wigilijny roku 2013, na Facebooku w polu O czym mylisz?


wpisuj: Rwnolatkom przyjacioom, kolegom, znajomym i nieznajomym
z rocznika 1934, przesyam sowa pociechy i najlepsze yczenia na nowy rok
2014. cz sowa piosenki (tak to si jako przyjo...) ...jeszcze poczekajmy,
jeszcze si nie spieszmy... W czerwcu roku 1956, roku ukoczenia studiw, byo
nas blisko 250 luda, przed nami by PADZIERNIK i cae ycie, ktre nas
rozsypao po kraju i wiecie. Czas to rzecz wzgldna, kademu inaczej liczona,
137

czego najlepszym dowodem jest podawana wanie wiadomo w radiu o mierci


Andrzeja Turskiego, modszego o ca dekad. Przez kilka lat by mi nadszefem
w telewizji, jednym z tych nielicznych, dziki ktrym miewaa ona dla swoich
ludzi ludzk twarz. Biegnce lata nakadaj si niesymetrycznie, czsto te
bardziej odlege tkwi w pamici, jak dobrze nawietlona klisza, inne trudne s
do przywoania, jako tak miny, nie pozostawiajc ladu, ale najwaniejsze, e
jeszcze raz udaa si ta sztuka, tym ktrzy doyli roku 2014, inni si pospieszyli,
ale maj miejsce w naszej pamici.

Wadysaw Sobecki
Urodzony 27.VI.1932 r. w Nowym Sczu. Po studiach
przez trzy miesice kierowa oddziaem Gosu Pracy
w Rzeszowie, a po jego likwidacji pracowa dorywczo
w rnych redakcjach przez trzy lata. W 1959 r wrci do
Warszawy i po kilkumiesicznej pracy w PAP osiad na
10 lat w Centrali Wynajmu Filmw. W r. 1970 wrci do
dziennikarstwa przeszed do Polskiej Agencji Interpress,
gdzie spdzi kolejne 22 lata, wsppracujc jednoczenie
z tygodnikiem Czas. Od r. 1992 na emeryturze. Crka
Ewa, pasierb Maciej i czwrka wnukw.
Bo to zawsze jest najgupsze
Kiedy kto si przy czym uprze
Boy-eleski Swka

Moje potyczki z pechem


W dostatecznie ju dugim yciu przyszo mi niejednokrotnie zmaga si
z pechem, zwalczanym z uporem i nie zawsze zgodnie z oczekiwanym skutkiem.
Bo czym, jeli nie pechem, jest to, ze urodziem si w Nowym Sczu
w roku 1932, a nie w 1989 na przykad w Gdasku, i to w dodatku jako syn
rzemielnika, a zawd ten po roku 1945 nie zmieci si w pierwszej trjce
wiodcych klas spoecznych: robotniczej, chopskiej czy inteligencji pracujcej, cho jak pamitam - mj ojciec by pracowitym i inteligentnym
czowiekiem.
Pierwsze siedem lat ycia spdziem w II RP. Drugi pech dopad mnie
jeszcze za sanacji, kiedy to na zacisznej ulicy Mikoaja Reja, w moim rodzinnym
Nowym Sczu, zajecha w sierpniu 1939 roku elegancki kabriolet prowadzony
przez mojego stryja Jana, majora WP. Wybiera si akurat na miesiczny urlop
do Zaleszczyk i chcia zabra ze sob bratanka. Zapewni, ze odwiezie mnie
przed pocztkiem roku szkolnego. Poniewa miaem ju zapewnione miejsce
na koloniach w Rytrze nad Popradem, rodzice moi podzikowali za dobre chci i tak pozostaem w domu. Stryj pojecha do Zaleszczyk, skd we wrzeniu,
znanym szlakiem, opuci Polsk na zawsze. I tak nie zostaem emigrantem.
By moe bybym dzi zgrzybiaym londyskim emerytem, yjcym na asce
Krlewskiego Dworu.
139

Pierwszego wrzenia miaem po raz pierwszy przekroczy szkolne progi.


I znw pech. Na przeszkodzie stanli uzbrojeni a po zby najedcy z III Rzeszy Niemieckiej, z hasem Gott mit uns (Bg z nami) na ustach i klamrach
pasw mundurowych, co nie uszo mojej dziecicej uwagi.
Z uczuciem wstydu przyzna musz, e w latach okupacji nie podejmowaem wiadomej dziaalnoci konspiracyjnej, cho dopiero po wojnie okazao
si, e pod podog, na ktrej stao moje ko, ojciec ukrywa dwa sztandary
Polskiej Partii Socjalistycznej - wraz z mam naleeli do niej a do roku 1948.
Do wystpienia o przyznanie statusu kombatanta nie uprawniay mnie te
przypadki uywania przemocy fizycznej wobec mojego rwienika z ssiedztwa,
niejakiego Brunera, paradujcego bezczelnie po ulicy w mundurze Hitlerjugend.
Bywao, ze rzucaem w jego kierunku brzydkie sowa w rodzaju: Bruner, ty
winio (powtrzone po latach w synnym serialu Stawka wiksza ni ycie).
Koniec wojny przyjem z niekaman radoci, nie majc zielonego
pojcia o tym, e bya to wedug najnowszych bada historycznych zamiana
jednej okupacji na drug.
Dwaj nowi okupanci, czerwonoarmiejcy komsomolcy zakwaterowani
w moim domu, poddawali mnie intensywnej indoktrynacji. Polegaa ona na
zmuszaniu mnie do poznawania zawioci cyrylicy w trakcie czytania doniesie frontowych na amach Komsomolskiej Prawdy. Dodatkowo katowano
mnie suchaniem wierszy Puszkina i Lermontowa, czytanych z niemiosiernie
zniszczonych i brudnych tomikw, trzymanych za pazuch onierskiej kufajki.
Lata nauki, a do matury, nie wyrniay si czym szczeglnym, jeli nie
liczy faktu, ktry dopiero po roku 1989 okaza si dla mnie pechowy. Okazao
si wtedy, e Zygmunt Berling, niewaciwy genera polskojzycznej armii,
w roku 1908 ukoczy chwalebnie nauk w gimnazjum, do ktrego uczszczaem w latach 1945-1950. O prawdziwej karierze dziennikarskiej zaczem
myle dopiero na dwa lata przed matur. Wtedy to staem si korespondentem
szkolnym katowickiego Sportu, zasilajc redakcj informacjami o sukcesach
nowosdeckich SKS-w. Prac korespondenta terenowego traktowaem niezwykle powanie. Na przykad za zaoszczdzone pienidze wypoyczaem rower,
aby na nim uda si do oddalonej o ponad 30 kilometrw Krynicy Grskiej
i napisa krtk relacj z zawodw pywackich.
Obok oficjalnej dziaalnoci w charakterze korespondenta, uprawiaem
te nielegaln twrczo dziennikarsk, jako wsppracownik Latryny, periodyku redagowanego przez Czarka Rojka. Teksty, wbrew tytuowi periodyku,
byy na duo wyszym poziomie. Oprcz parodii trafiay si naprawd dowcip140

ne kawaki. Niski nakad (w jednym egzemplarzu) oraz usytuowanie redakcji


w mieszkaniu Czarka, przy gwnej ulicy miasta, sprawiy, e uniknlimy wpadki,
a co za tym idzie przeladowania (byy to czasy rozkwitu stalinizmu!). Pracujc
w Latrynie odkryem w sobie tzw. zacicie satyryczne, ktre owocowao po
latach, z rnym skutkiem, w DSS-ie i Kickim Radio.
Nie pamitam ju dzi, kto mi doradzi, aby zrobi sobie przody przed
egzaminem wstpnym na sekcji dziennikarskiej na Wydziale Filozoficzno-Spoecznym UJ w Krakowie, zgaszajc si na ochotnika do pracy w brygadzie
Suba Polsce. Skierowano mnie do miejscowoci Dbrowa-Szczotki, niedaleko
Mysowic na lsku, do budowy tzw. magistrali piaskowej. Praca polegaa na
adowaniu opat piasku do wzkw. Bya to w dosownym znaczeniu twarda
szkoa ycia dla 19-latka.
Uczono nas szacunku do pracy fizycznej, a take wychowywano po obywatelsku w nowym duchu. Kiedy na apelu 9 brygady (okoo 900 junakw!)
popyny z gonikw sowa: W dzisiejszej poczcie znalaz si list adresowany
do pana Wadysawa Sobeckiego, ale tutaj, w naszej brygadzie, jest tylko junak
Sobecki. Panowie s w Londynie! List ten w tak nieodpowiedzialny sposb
adresowaa moja szkolna mio (pniejsza ona), zdecydowanie nieuwiadomiona klasowo.
I tak min prawie miesic. Po nocach niy mi si kolejne puste wagoniki
oczekujce na piasek i nadchodzcy egzamin wstpny w Krakowie. Oczywicie
zdaem go, ale nie zostaem przyjty z powodu braku miejsc. Prosto z Krakowa
wrciem ... do swojej brygady, jako ochotnik na drugi turnus pracy przy piachu,
aby zapracowa by moe na lepsz opini w przyszym roku.
Kiedy przysza pora na pjcie do cywila, trzeba byo jednak wraca
do mamy i taty, i rozejrze si za jakim zajciem. Poszukiwania przebiegay
do niemrawo, miaem wic duo czasu, aby przemyle niektre sprawy. Ale
niestety mj upr pokona wszelkie rozsdne rady w rodzaju: a moe daby
sobie spokj z tym dziennikarstwem.
W padzierniku 1951 roku dostaem list od kolegi szkolnego, wysany z Kdzierzyna. Tadek te startowa na studia, z podobnym rezultatem.
Postanowi przeczeka rok, pracujc w Zakadach Azotowych w Kdzierzynie, w licie proponowa, abym poszed w jego lady. Praca czeka i to nie
bezporednio w produkcji amoniaku, parafiny czy innych chemikaliw, ale
w biurze. Daem si namwi i wkrtce znalazem si przed obliczem personalnego z kombinatu. Po zaatwieniu niezbdnych formalnoci mogem ju
usi przy wasnym biurku, jako modszy referent ds. wspzawodnictwa
141

pracy. Otrzymaem subowy pokj w hotelu zakadowym i subowy rower.


Tym wehikuem przemierzaem cigncy si kilometrami teren kombinatu,
jedziem od wydziau do wydziau, zbieraem dane o wynikach wspzawodnictwa pracy; przelewaem je na kartki papieru, ktre zawoziem pedaujc
mocno, aby zdy przed godzin dwunast do fabrycznego radiowza.
Tam w pitnastominutowej audycji chwalono przodownikw pracy, ganiono
bumelantw itp. Wwczas nie przypuszczaem, ze wkrtce zostan szefem
radiowza (na etacie sprztaczki). W osigniciu tego stanowiska, ju typowo
dziennikarskiego, pomg mi przypadek o wymowie stricte politycznej. Ot
kierownik radiowza, na co dzie stary autochton, nieopatrznie wypi przed
poudniem o jedn szklaneczk jabcoka za duo i zwyczajnie si zdrzemn
przy nastawionym na cay regulator radioodbiorniku, nadajcym akurat jeden
z programw Deutsche Welle (bya to jego ulubiona radiostacja). Kiedy
zbliya si godzina dwunasta, technik obsugujcy radiowze wczy mikrofon i na cae Azoty popyny w jzyku Goethego ostre teksty antypolskie.
I tak przez cae pitnacie minut!
Proponujc mi objcie tego (jak si okazao odpowiedzialnego) stanowiska, upewniono si, e nie znam jzyka niemieckiego.
Wwczas te przypomniaem sobie, e w latach szkolnych byem korespondentem terenowym Sportu wznowiem wspprac z redakcj
i nawet zostaem wysany przez zakad na specjalny kurs dla korespondentw
do Wrocawia. Nawizaem te kontakt ze Sztandarem Modych (za jedn
z korespondencji dostaem w nagrod... szachy).
Razem z Tadkiem postanowilimy stworzy zesp artystyczny, uzyskujc tzw. szerokie poparcie Rady Zakadowej. eby byo mieszniej, mia
to by zesp gralski (w samym sercu Opolszczyzny!). Wyowilimy z zaogi
kombinatu kilku chopcw spod Nowego Targu, taczcych, jak wszyscy grale, od dziecka. Kilka miejscowych dziewczyn przerobilimy na gralki.
Rada Zakadowa przyznaa nam autokar i ruszylimy w artystyczne tourne,
nie tylko po Ziemi Opolskiej, ale zapdzalimy si a do Zwardonia i Wisy.
Prowadziem konferansjerk, ktr wypeniay przewanie gralskie gadki (do
tej roli wrciem na studiach, w studenckiej grupie szybkiego reagowania,
oferujcej m.in. rozrywk mieszkacom mazowieckich wsi). Zesp otaczany
by pobaliw yczliwoci miejscowej spoecznoci. Nazywano nas pieszczotliwie te pieroskie gorole. Dla zorientowania si w poziomie naszej
produkcji artystycznej przytocz sowa jednej z przypiewek, wykonywanych
przez zesp rewelersw:
142

Nie byo, nie bdzie w Kdzierzynie dobra,


Pki Sobeckiemu nie przetrc ziobra.
Nie przetrc ziobra i nie spior sraki,
Pki Sobeckiego nie wsadz do paki.
Nie powiem, eby praca zawodowa przynosia mi zadowolenie, bya za to
dobrze patna (zarabiaem wicej ni moi rodzice). Nie zapomniaem natomiast
o maksymie sport to zdrowie. Nauczyem si gra w tenisa (korty miaem pod
oknem) i wkrtce staem si obiecujcym zawodnikiem trzecioligowej sekcji
tenisowej Unii Kdzierzyn. I moe bym si zadomowi na stae pod opiekuczymi skrzydami Azotw, gdyby nie rozmowa z przewodniczcym Rady
Zakadowej (nazywa si chyba Kowalewski). Mowa bya krtka: Poprzemy,
pomoemy, a moe nawet oddelegujemy na studia... Zostaniesz inynierem
chemikiem, wrcisz do nas, zaoysz rodzin. Gdzie ci bdzie lepiej?! Ale ja
znw si uparem. Pjd na studia, ale dziennikarskie!!!
Przewodniczcy musia ustpi. Na poegnanie dostaem bardzo dobr
opini z pracy, do ktrej doczyem zawiadczenia potwierdzajce dziaalno
dziennikarsk w charakterze korespondenta. Na pocztku lipca 1952 roku
pojechaem znw do Krakowa, na drugie podejcie do indeksu. Rezultat?
Identyczny jak przed rokiem. Byem wcieky i zdecydowany na wybicie sobie
z gowy dziennikarstwa. I wtedy z pomoc przyszed mj wierny druh: upr.
Nie skapituluj! Bd waczy!
Doradzono mi, abym odby rozmow z czynnikiem spoecznym zasiadajcym w Komisji Egzaminacyjnej. Ale nie rozmawiaj z nim na uniwerku,
zapro na wdeczk i ledzika do Barcelony! (zdrobnienia wystpuj czsto
w mowie krakusw, a Barcelona bya ulubion przez studentw UJ ma
knajpk przy uczelni, na rogu ulicy Manifestu Lipcowego (kiedy) i obecnie
znw Jzefa Pisudskiego. Rodzice przyznali mi fundusz reprezentacyjny w wysokoci czterdziestu zotych (wdka 18 z, ledzie w mietanie 4,80 z, reszta
w rezerwie, gdyby rozmowa przecigna si w czasie).
Czynnik spoeczny okaza si sympatycznym hutnikiem, cilej garowym
z huty w Ostrowcu witokrzyskim, trzydziestolatkiem o ogorzaej od ognia wielkich
piecw twarzy. Bez zbdnych ceregieli zgodzi si na spotkanie w Barcelonie.
Po obsueniu nas przez kelnera przystpiem ad rem. Jak to si stao,
e po raz drugi zdaem egzamin i nie dostaem si z powodu braku miejsc
rzuciem mu prosto w twarz. Z modelowym stoickim spokojem czynnik
odpali krtko: Bo jeste gupi. Gdyby by mdry, nie wpisywaby uparcie
143

do ankiety personalnej w rubryce czy ma rodzin lub krewnych za granic


tego stryja mieszkajcego we Francji. A ja mu na to: moje ZMP-owskie
sumienie nie pozwala mi kama!. No, jeli jeste taki uparty, to pisz dalej,
a o dziennikarstwie przesta marzy!
Po kilku kieliszkach i skonsumowaniu ledzika w mietanie (zamwiem
jeszcze dwie porcje, tym razem po japosku, czyli z jajkiem), czynnik odezwa si tymi sowami: Jedyne, co ci mog poradzi, to zdawanie egzaminu
wstpnego w drugim rzucie, we wrzeniu, na prawo. Po pierwszym semestrze
moesz si stara o przeniesienie, ale ja ci nie mog obieca, e to si uda. Ten
twj stryj to cika sprawa.
Jak doradzi, tak te si stao. We wrzeniu wraz ze spor grup odrzuconych z rozmaitych kierunkw: od medycyny, wychowania fizycznego,
politechniki, po filologi polsk, dostaem si na prawo. Otworzya si szansa
zdobycia atrakcyjnego i intratnego w do powszechnej opinii zawodu. Gdyby
nie ten mj upr...
Zbliaa si sesja zimowa na finiszu pierwszego semestru. Ale eby myle
o przenosinach, trzeba byo zda wszystkie egzaminy, w tym najciszy: prawo
rzymskie. Postanowiem aciskie formuy wkuwa w domowych pieleszach
w Nowym Sczu. Nauce towarzyszya muzyczka pynca z kochonika zawieszonego na cianie. Kiedy wczya si, znana mojemu i starszemu pokoleniu,
Fala 49. Zainteresoway mnie informacje o tym, jak wielu ludzi zwraca si do
Fali z prob o interwencj w rnych sprawach i jak wielu ludziom Fala ju
pomoga. Oderwaem si na chwil od poznawania rnicy midzy ius primae
noctis (prawo pierwszej nocy) a ius primi occupantis (prawo pierwszestwa
do zajcia ziemi) i postanowiem napisa list w mojej sprawie. Wywaliem
wszystkie moje ale na czterech stronach formatu A-4. Pytaem m.in., dlaczego
mam ponosi osobist odpowiedzialno za yciow decyzj stryja w roku 1939.
Wwczas to (o czym pisaem na pocztku niniejszych wspomnie) nie miaem
moliwoci, jako siedmioletnie dziecko, odradzi stryjowi obrania kursu na
Zaleszczyki i przewidzie ju wtedy, e za lat dwanacie fakt ten zaway negatywnie na moich staraniach o podjcie studiw dziennikarskich. List poszed
do Warszawy, ja wrciem do prawa rzymskiego.
Na dzie przed egzaminem przyjechaem do Krakowa, na swoj prywatn
kwater. Ju na progu wacicielka mieszkania zawoaa:
Szukaj ciebie!
Kto?
No, zobacz te wezwania i monity!
144

Otwieram kopert, a w niej stoi co nastpuje: Dziekanat Wydziau


Filozoficzno-Spoecznego UJ prosi o skontaktowanie w pilnej sprawie. Pobiegem co si w nogach.
Przyj mnie sam dziekan profesor Siemieski, zadajc pytanie:
Przyznajcie si, kolego Sobecki, gdzie jeszcze pisalicie, oprcz Fali 49?
Nigdzie, panie dziekanie - odparem z komsomolsk szczeroci.
No wic mog wam zakomunikowa, e zostaniecie przyjci na drugi
semestr, na sekcj dziennikarsk, pod warunkiem, e zaliczycie pierwszy semestr
na wydziale prawa.
Jak na skrzydach pofrunem przed oblicze srogiego (ale sprawiedliwego) profesora Janusza Osuchowskiego, aby zdawa prawo rzymskie. Po dwch
wstpnych pytaniach dostaem czwrk i zgodnie ze zwyczajem profesora,
miaem dosta jeszcze jedno pytanie, aby poprawi ocen lub obla. Wtedy
to odezwaem si jak rasowy Szu:
Pasuj, bo rzucam prawo i przenosz si na dziennikarstwo.
Profesor okaza si dowcipnym czowiekiem:
Zgoda, ale musisz wiedzie, e tracimy w ten sposb wybitnego prawnika!
Dotarem wreszcie do upragnionego celu! Ale, eby mi si w gowie nie
przewrcio, wymwiono mi kwater. Tego samego jeszcze dnia znalazem
przytulny kt w domu akademickim Akademii Grniczo-Hutniczej, gdzie
mieszkaem na tzw. waleta (zwolnio si ko po koledze, ktry wyjecha na
duszy pobyt do sanatorium). Powsta problem, jak zalegalizowa mj pobyt
w akademiku. Wpadem na prosty pomys: kupiem czapk studenck w barwach
AGH (czarna z zielonym paskiem), spowodowaem przesyanie pod adresem
akademika do licznej korespondencji, a take paczek ywnociowych z domu.
Ju z daleka portier woa: Paczuszka i cztery listy!
yo si beztrosko i towarzysko, jak to w akademiku. Odwiedzalimy
koleanki z pobliskiego eskiego domu Jedno zgodnie z maksym:
W jednoci sia, a si to my! Koleanki byy gocinne, zwaszcza, e do jednej z nich, crki grnika, synnego przodownika pracy Bugdoa, przychodziy
z domu paczki (a trafiao si to czsto).
Nie pamitam ju, kiedy przysza ze stolicy hiobowa wiadomo o likwidacji
sekcji dziennikarskich w Krakowie i Warszawie i powoaniu Wydziau Dziennikarskiego Uniwersytetu Warszawskiego. W pamici utkwio mi (i to niezbyt
dokadnie), e Warszawa moe przyj jedynie czterdziestu czterech (moe
wicej, moe mniej) studentw z Krakowa. Ogarno nas lekkie przeraenie, bo
przecie byo nas duo wicej Rygorystyczny (bo o innych jego przymiotach nie
145

wspominajmy, pamitajc, e de mortuis nil nisi bene) szef sekcji Jan Brodzki
zarzdzi podobno naturaln selekcj: kto nie zda egzaminu, odpada w przedbiegach. Zawiemy kurtyn milczenia nad t prawdziw rzezi niewinitek, do, e
wyselekcjonowano uprzywilejowan grup na zsyk do Warszawy.
Z pierwszych dni pobytu na nowym Wydziale Dziennikarskim UW,
mieszczcym si w gmachu przy kociele w. Krzya, zapamitaem zabawny
incydent, ktry zakoczy si jednak pierwsz w yciu ZMP-owsk nagan, Ot,
w Krakowie bylimy na ty ze wszystkimi dziewczynami z roku. Nikt nas nie
uprzedzi, e w Warszawie naley zwraca si do studentki per koleanko (bez
imienia!). Pewnego dnia podeszlimy z Markiem Szymaskim do stojcych na
korytarzu kilku dziewczt z naszego roku, przedstawiajc si grzecznie i pytajc
o ich imiona. Marek, w prostych studenckich sowach, wyrazi podziw dla nad
wyraz ksztatnych kobiecych okrgoci (tu pady imiona). Oburzone dziewczyny
odwrciy si do nas prowokacyjnie plecami i szybko si oddaliy. Poskaryy
si gdzie trzeba na chamskie zachowanie kolegw z Krakowa. Organizacja
ukaraa nas ustn nagan.
Studia jako takie jawi mi si jako cig rnych epizodw zarejestrowanych
na starej, zniszczonej tamie filmowej (czarno-biaej, ale take i barwnej). Ogromnie uczenie wykadana ekonomia przez dziekana Litwina, byskotliwe wykady
z literatury powszechnej prof. Romana Karsta (podobno na wykadzie o Goethem,
kiedy przytoczy ostatnie sowa poety: Wicej wiata! wyrwany z drzemki Tadek
Kunat podbieg do kontaktu), interesujce wprowadzenia w zawie struktury jzyka
staropolskiego profesor Haliny Kurkowskiej, poznawanie tajnikw sztuki filmowej
za porednictwem profesora Jerzego Toeplitza (np. wsplne z Czesawem Rojkiem
II pisanej pracy seminaryjnej o roli muzyki w filmie Niepotrzebni mog odej,
z niezapomnian kreacj J. Masona i sekwencj, w ktrej w pianie z piwa rozlanego
na blacie stou, ukazuje si zwielokrotnione odbicie twarzy gwnego bohatera).
Ale najbardziej z tego okresu wbiy mi si w pami cztery wtki: praktyki
wakacyjne, udzia w akcjach wyjazdowych, akademik przy ul. Kickiego i oczywicie DSS.
Pierwsz praktyk odbyem w krakowskiej Rozgoni Polskiego Radia
pod fachow opiek jednego z najlepszych sprawozdawcw sportowych tamtych lat Tadeusza Oszasta. Wtedy to, po raz pierwszy w yciu, z mikrofonem
w rku relacjonowaem drug poow meczu pikarskiego Cracovia-Garbarnia,
a take przebieg zawodw lekkoatletycznych. Sprawozdanie z meczu poszo mi
zdecydowanie sabo, myliy mi si nazwiska pikarzy, nie nadaem za gr. Nie
lepiej byo z lekk atletyk. Relacjonowaem bieg na pi kilometrw. Wygra
146

nieznany dotd nikomu chopiec z LZS Kazimierz Zimny. Osign rewelacyjny,


jak na owe czasy, rezultat, sporo poniej szesnastu minut. Sdziowie, a take
i ja, bylimy przekonani, e Zimny przebieg o jedno krenie mniej. W zamieszaniu zapomniaem przeprowadzi rozmow ze zwycizc. Ale najbardziej
w czasie tej praktyki lubiem sucha piewajcych w studio radiowym Wandy
Warskiej i Nataszy Zylskiej.
Kolejn praktyk, te sportow mimo niepowodze krakowskich odbyem w redakcji sportowej PAP w Warszawie, pod okiem mistrza Wodzimierza rbika. Nie rwaem si ju na wielkie imprezy, uczyem si redagowania
wiadomoci na podstawie serwisw agencyjnych.
Najweselsza bya praktyka (razem z Czesawem Rojkiem II) w Trybunie Opolskiej. W jedn z niedziel miaem obsuy wyjazdowy mecz pikarski
opolskiej Odry. Otrzymaem wczeniej z klubu skady druyn i informacj
o miejscu i czasie rozegrania meczu (chyba w Kluczborku). Sobot spdzilimy
z Czesawem (jak to si dzi mwi) na duym luzie. Efekt: spnienie na pocig, a co za tym idzie, oglna niemono dotarcia do miejsca przeznaczenia.
Czesaw mia w t niedziel dyur w redakcji. Towarzyszyem mu, cay czas
mylc, co to bdzie, jak nie oddam do drukarni relacji przed zamkniciem
poniedziakowego numeru. Czesaw znalaz cudowne wyjcie z tej sytuacji bez
wyjcia. Wczy radio, wysucha lokalnych wiadomoci sportowych, w ktrych
podano wynik interesujcego nas meczu. Daj mi skady druyn, zaraz napiszemy sprawozdanie. Usiad do maszyny i w kilkunastu zdaniach opisa przebieg
meczu, barwnie przedstawiajc co ciekawsze akcje obu druyn! Chyba zrobi
to precyzyjnie, bo nikt nie przysa do redakcji sprostowania.
W nastpn niedziel nadarzya si okazja do zrewanowania si Czesawowi za jego bratersk pomoc sprzed tygodnia. Tym razem on mia wyjecha
na wie, gdzie miano uroczycie otworzy basen dla miejscowego LZS i caej
tamtejszej, umiejcej pywa, spoecznoci. Czesaw zaopatrzy si wczeniej
w minutowy program imprezy i do obszern list oficjalnych goci. I znw
po rozrywkowej sobocie trudno byo zerwa si rano na uroczysto. Ale obaj
mielimy pecha. Najwaniejsza osoba z wojewdztwa zaniemoga nagle i rzecz
jasna nie moga przeci tej cholernej wstgi. Zastpi j kto, kogo nie byo
na licie (cho te by wany).
Te dwie, zaledwie, wpadki puszczono nam askawie w niepami i z dobrymi opiniami zaliczylimy praktyk na Ziemiach Odzyskanych.
Ach, gdzie te czasy! Gdzie ci wspaniali spoecznicy! Gdzie te akcje wyjazdowe, w ramach cznoci miasta ze wsi, gdzie ta pomoc przy wykopkach, gdzie
147

te wystpy estradowe?! Pamitam jeden taki wyjazd z grup artystyczn. Na nasz


program skaday si skecze, monologi (tzn. moje gralskie gadki), piew i taniec
solowy. W czasie wystpu pod goym niebem, na zbitej z byle jakich desek estradzie, nie bardzo nam szo, po prostu nikt si nie mia z naszych dowcipw, na
widowni przewanie puste awki. Siedzca w ostatnim rzdzie rezolutna gospodyni wyjawia przyczyn nikego zainteresowania wystpem artystw. Ot by to
pocztek Wielkiego Tygodnia, gdzie bardziej na miejscu byoby umartwianie si
ni swawole. Niestety, nie mielimy przygotowanego na t okoliczno wariantu.
Nie pozostao nic innego jak wsiada do ciarwki i wraca do Warszawy.
Po drodze mijalimy remiz, z ktrej dobiegay odgosy typowe dla
wiejskich zabaw. Nie wiem kto, ale chyba Jurek Dbrowski zaproponowa
zatrzymanie pojazdu i zajrzenie do rodka. Tak te zrobilimy. Szybko po sali
rozesza si wiadomo, e przyjechali artyci z Warszawy. Kto krzykn: dawa
ich tu, niech co poka!
Ale co? zapytalimy chrem, wchodzc pod wyran presj na estrad,
ktr pospiesznie opucili muzykanci.
Zapiewajcie Pierwszy siwy wos... zawoa tonem nie znoszcym
sprzeciwu miejscowy wodzirej.
I tak odbyo si pierwsze wykonanie popularnego przeboju Marty
Mirskiej, tym razem w wersji chralnej i to a capella, bo orkiestra straacka,
bdca w stanie wskazujcym, nie bya w stanie chwyci melodii. egnani
niemilkncymi dugimi oklaskami, udalimy si w kierunku naszego pojazdu i
pomknlimy do Warszawy.
Akademik na Kickiego to przede wszystkim Kickie Radio, gdzie udzielaem si jako wykadowca, profesor Wadysaw Pociecha. Zachowa si tylko
jeden mj wykad oraz skecz inspirowany wykadami prof. Kurkowskiej i prof.
Mieczysawa Kafla. W pokoju (przepraszam, ale nie pamitam numeru) tworzylimy zgrany zesp: Jasio Kochelski Kouszek, Marek Szymaski, Janek
Tomala, Tadeusz Rogoziski Ambroy i niej podpisany. Czyli pitka na
pitk. Wyton prac mylow przed egzaminami i zaliczeniami umilalimy
sobie potacwkami z koleankami z naprzeciwka, a take biesiadowaniem przy
stole, na ktrym pojawiay si najczciej butelki wina Barbrka (trzynacie
zotych), kilogram kiebasy podrobowej we flaku (sze zotych), spora karafka
z wod ( z wyposaenia pokoju). Trafiay si te prawdziwe uczty, kiedy ktry
z nas dosta paczk z domu.
I tak w rodzinnej atmosferze mijay miesice i lata studiw. Zblia si ich
koniec. Prac dyplomow pisaem u profesora Jerzego Toeplitza (co pomogo
148

mi, po trzech latach, w uzyskaniu ciekawej pracy poza dziennikarstwem,


a ktrej temat przypomnia mi profesor w czasie jednego ze spotka z nim, po
omiu latach!!!).
Nadszed te czas poegnania si (dla niektrych) z Warszaw. Chciaem
dosta nakaz pracy do Krakowa, aby by bliej rodzinnego Nowego Scza,
ale Adam Teneta zaapa si na Dziennik Polski, a kto inny sprztn mi
sprzed nosa Gos Nowej Huty. Pozosta tylko Rzeszw z bardzo prestiowym stanowiskiem kierownika oddziau Gosu Pracy (z wasnym pokojem,
telefonem, funduszem na delegacje).
Do pracy przystpiem z autentycznym zaangaowaniem. Ruszyem na
podbj wojewdztwa, aby zapozna si z wielkimi kombinatami, takimi jak
Huta Stalowa Wola, WSK Mielec, Autosan. Kiedy ju na dobre rozkrciem si,
cignem on z Warszawy do przytulnego pokoju subowego na poddaszu
Wojewdzkiego Domu Kultury (ssiednie pokoje zajmowali i wykorzystywali
do wielogodzinnych wicze na rnych instrumentach, z kotami wcznie,
czonkowie orkiestry symfonicznej). Po trzech miesicach dostaem z centrali
w Warszawie propozycj rozwizania umowy o prac z powodu likwidacji
oddziau. Dopiero w Warszawie dowiedziaem si, e Gos Pracy musia
przyj dwch absolwentw, zgodnie z centralnym rozdzielnikiem. Stworzono
wic dwa fikcyjne oddziay w Biaymstoku i Rzeszowie.
Na otarcie ez dostaem trzymiesiczn odpraw i propozycj zatrudnienia w delegaturze Ruchu. Do zakresu moich obowizkw (ktre
znacznie wybiegay poza zasig mojej wiedzy zdobytej na studiach) naleao
codzienne sporzdzanie rozdzielnika nakadu Nowin Rzeszowskich dla
poszczeglnych powiatw, rejestracja zwrotw, itp. Kady przyzna, e nie
byo to pasjonujce zajcie. Po dwch tygodniach zlitowa si nade mn sam
kierownik delegatury i po sowach : To nie jest robota dla magistra wrczy
mi papierek informujcy o rozwizaniu umowy o prac za obopln zgod.
I tak zostaem bezrobotnym, na dugo przed terapi szokow profesora
Leszka Balcerowicza.
Zaczem dorabia jako wolny strzelec w dziale sportowym Nowin
i w rozgoni radiowej. Najwikszym moim sukcesem osobistym w tym czasie
byo wygranie za pi zotych, wydanych na los, dwutygodniowego pobytu w
Pradze w okresie Mistrzostw Europy w boksie. Moje relacje z walk na praskim
ringu ukazyway si codziennie w Nowinach Rzeszowskich.
Potem zaczepiem si w mao poczytnym dwutygodniku Nowy Nurt,
wydawanym w Rzeszowie przez Stowarzyszenie PAX. W zakresie moich
149

redaktorskich obowizkw leao m.in. pisanie relacji z ycia plebanii, obsadzanych w wikszoci przez tzw. ksiy patriotw. Z wieloma z nich zawarem
autentyczne przyjanie przy kieliszku wybornej nalewki. Byem wic typowym
POZI, czyli Przyjacielem Osobowego rda Informacji. Sam nie donosiem.
No, moe raz, kiedy w rozmowie z matk jednego z proboszczw pochwaliem
jego mod urodziw gospodyni Kasi za przyrzdzenie smakowitego zajca
w mietanie. Skoczyo si to fatalnie dla wodarza parafii. W trybie natychmiastowym Kasi zastpia na plebanii mama ksidza dobrodzieja.
Po dwch latach pracy dostaem od redaktora naczelnego Nowego Nurtu
propozycj nie do odrzucenia: wstpienia wraz z on (pracujc w rzeszowskim
oddziale Sowa Powszechnego) do Stowarzyszenia PAX. Efektem naszego
braku zainteresowania propozycj byo rozstanie si z redakcjami i twarde
ldowanie na ziemi z odpowiednim bagaem w postaci dwumiesicznej crki.
Nie pozostao nic innego jak rozsta si z Rzeszowem i ruszy za chlebem
do Warszawy. Tam, dziki pomocy kolegw z Klubu Przyjaci Ziemi Sdeckiej,
dostaem prac w warszawskiej redakcji PAP, biurko w biurko z modszym
koleg, pniejszym wiceministrem, szefem kinematografii Mieczysawem
Wojtczakiem.
Jesieni 1959 r. stanem do konkursu ogoszonego przez Central
Wynajmu Filmw dla kandydatw do pracy w dziale programowym. Z kilku
kandydatw tylko ja jeden miaem w rku niebagatelny atut w postaci pracy
dyplomowej u profesora Jerzego Toeplitza. I tak na przeszo dziesi lat uciekem od dziennikarstwa, piszc tylko od czasu do czasu w fachowych pismach
filmowych.
Na pocztku 1970 roku szef PA Interpress, Jerzy Solecki, zaproponowa mi zorganizowanie od podstaw redakcji filmowo-telewizyjnej, ktra miaa
wsppracowa z korespondentami TV rnych krajw, akredytowanymi w
Warszawie. Gierkowska polityka otwarcia na wiat zachcia do otwierania
swoich biur przedstawicielskich w Polsce oba kanay TV RFN ARD i ZDF,
trzy kanay amerykaskiej TV (ABC, CBS, NBC), a take inne telewizje.
Z czasw mojej pracy w Interpressie mile wspominam i wysoko sobie
ceniem wspprac z Jurkiem Modelem, ktry wietnie redagowa ciekawy
tygodnik Czas. Do wsppracy zachcali mnie te koledzy: Andrzej Lewandowski, Marian Kubera, Jzef Czapnik.
Ale mj wierny towarzysz-pech nie opuszcza mnie. Moja w porywach
owocna wsppraca z niektrymi periodykami koczya si likwidacj tyche
organw. Tak byo m. in. z bydgoskimi Faktami czy gdaskim Czasem.
150

Podobny los spotka dwa telewizyjne magazyny historyczne, przy ktrych


troch majstrowaem wiadkowie XX wieku i Lata stulecia realizowane
przez Mariana Kuber. Pniejsze moje pisanie do lewicowych niskonakadowych organw, takich jak: Trybuna, Dzi, Pokolenia przypominao
raczej szczekanie kundelka, jak to obrazowo wyraa prymas Jzef Glemp.
W grudniu 1992 roku, jako sterany prac i zawirowaniami yciowymi
60-latek udaem si na zasuon, cho niewtpliwie przedwczesn emerytur.

Joanna Sokoowska Koehler Larsen


Urodzona w Warszawie, 30 czerwca 1935 roku. Zaraz
po wojnie wyjazd do Danii, gdzie matka przebywaa na
placwce dyplomatycznej. W 1952 roku powrt do kraju
z dusk matur i dobr znajomoci jzykw obcych. Po
studiach na Wydziale Dziennikarskim UW wsppraca
z Expressem Wieczornym, itd. oraz Dookoa wiata.
W 1962 roku wyjazd do Danii z mem Duczykiem. Tam
13-letnia praca w najpowaniejszym koncernie prasowym
Berlingske. Od 1975 roku wsppraca na zasadzie freelance z caym szeregiem midzynarodowych publikacji
naukowo- technicznych oraz szwedzk agencj prasow
NORDPRESS. Przez wiele lat praca w Duskim Instytucie
Technologii jako rzecznik prasowy (w tym peen zakres
dziaa promujcych usugi Instytutu na rynku globalnym).
Wizao si to z podrami po wiecie szczeglnie po
Dalekim Wschodzie i USA. W 1989 roku zaoya wasn
firm konsultingow, nastawion na pomoc w rozwijaniu
dusko-polskiej wsppracy gospodarczej. Firm w 2003
roku zlikwidowaa z powodw zdrowotnych. Obecnie na
emeryturze. Ma syna Jana i dwoje wnuczt.

Tego nas na studiach nie uczono


Ich stu a ona jedna
Jest rok 1985. Sala hotelu Hilton w Nowym Yorku wypeniona po brzegi
naukowcami z caego wiata. Temat sztuczna inteligencja. Ciekawy, ale widocznie nie dla pci sabej, bo jestem tu jej jedyn przedstawicielk. Powitanie
uczestnikw brzmi: Dear colleagues, friends and Joanna. Sytuacja jest do
typowa. Nie pierwszy raz, udajc si w reporterskie podre znajduj si w wycznie mskim towarzystwie, stwarzajc trudne sytuacje dla gospodarzy. Jedna
z takich sytuacji szczeglnie pozostaa mi w pamici. Podczas oficjalnej wizyty
w Japonii gospodarze zaprosili ca delegacj do podmiejskiej karczmy na
wymienite sushi, wysokoprocentowe sake oraz .....gejsze. Ale co zrobi z Joann?
Po wielu dyskusjach i zapewnieniach, i obojtnie jakie to bdzie rozwizanie to Joanna si nie obrazi, przydzielono mi mski odpowiednik gejszy. Przez
cay prawie wieczr dyskutowaam z tym bardzo inteligentnym osobnikiem na
temat metod budowania wieowcw odpornych na trzsienia ziemi. Wracajc
152

do konferencji, to z czystej ciekawoci. chciaam zapozna si z programem


dla osb towarzyszcych. Okazao si e panie zabijaj czas uczc si wizania
kokard kimona lub ukadania bukietw.
Co mnie uderzyo: adna z zapytanych pa nie miaa pojcia w jakiej
konferencji bierze udzia jej m i czym si w ogle pasjonuje w swoim yciu
zawodowym. Wyranie day mi do zrozumienia, i zagadnienia zwizane z technik to nie ich dziaka.
Tak byo jeszcze przed wierwieczem. Obecnie gdy technologie tak
nachalnie wtargny w ycie codzienne, sytuacja si radykalnie zmienia.
Kobiety stay si zapalonymi uytkowniczkami rnych mniej czy bardziej
praktycznych gadetw. Dzi nie sposb nie interesowa si technik choby
w celu optymalnego wykorzystania komrki, czy te najnowszego cuda techniki
Smartphone. Moje wnuki (7 i 10 lat) ju od dawna maj swoje laptopy
i w rnych zaawansowanych grach cakowicie panuj nad sytuacj. Downloading nie jest im obcy i z atwoci cigaj z sieci potrzebne im informacje,
zdjcia czy te muzyk.
Po co nam komputery ?
Kobiety zajmuj coraz czciej kierownicze stanowiska w koncernach IT i
telekomunikacyjnych, a na studiach informatyki te zaczyna dominowa eska
poowa studiujcych. Ale na pocztku lat 70-tych, gdy stawiaam pierwsze kroki
jako dziennikarka specjalizujca si w nowych technologiach trudno byo
uzyska wiarygodn odpowied, na co potrzebne s nam komputery. Artykuy
o ich walorach czytane byy z niedowierzaniem. W takich warunkach rozpoczam na zasadzie freelance wspprac z szeregiem publikacji technicznych,
uzupeniajc swoj wiedz na seminariach finansowanych czciowo przez firmy
komputerowe, a czciowo przez Duski Instytut Technologii, gdzie przez wiele
lat peniam funkcj rzecznika prasowego.
Szczeglnie owocna bya ponad 30-letnia wsppraca ze szwedzk agencj
prasow NORDPRESS, ktra zamawiaa u mnie artykuy, a nawet cae dodatki
o nowociach ze wiata nauki i techniki. To pozwolio mi pozna Daleki Wschd
oraz znaczn cz USA, gdzie orodki naukowo badawcze czsto byy ulokowane
w atrakcyjnych miejscowociach z dala od tras turystycznych. Zaoyciel agencji
(zmar par lat temu) by tak jak ja, fanatycznym mionikiem jazzu i gra na trbce.
Agencja wydawaa te pismo o muzyce i zdarzao si, i maestro, gdy sam
nie mia czasu na odwiedzenie wanego festiwalu jazzowego, posya tam mnie.
Kiedy w Nowym Orleanie przez cay tydzie szukaam szwedzkich muzykw,
153

z ktrymi musiaam przeprowadzi wywiad, a ktrzy zaginli po koncercie. Znalazam ich na wielkiej odzi w mokradach w pobliu Baton Rouge na festiwalu
muzyki Cajun. Przez kilka dni musiaam czeka z wywiadem a wytrzewiej.
Na ich usprawiedliwienie musz przyzna, e to co im serwowano to nie byy
zwyczajne drinki. Wild Goose rozcieczana sokiem trzciny cukrowej i czym
jeszcze... Smak pamitam do dzi, skutkw natomiast nie. Moe to i lepiej...
Doda musz, e wiele razy, gdy wyjedaam z zaoycielem firmy na
rne konferencje w USA, po obradach odpoczywalimy w renomowanych
klubach jazzowych takich jak Birdland czy Sweet Basil na Manhattanie.
Wielka pitka
Dua cz mojego zawodowego ycia polegaa na polowaniach. Tak
jak myliwi z klas szukaj w buszu afrykaskim wielkiej pitki (lwy, leopardy,
sonie, bawoy i nosoroce), tak ja uganiaam si po wiecie, polujc na znanych
biznesmenw jak Bill Gates czy te najbogatszy developer Chin Mr. Li z Hong
Kongu. Mg to te by jaki skromny naukowiec, ktry ze swoim wynalazkiem zaszy si gdzie w laboratorium w szwajcarskich Alpach. Zadania byy
tak rnorodne, i nie sposb nawet w przyblieniu okreli je w adekwatny
sposb. Wiem e i tak bd posdzona o brak skromnoci i megalomani, ale
niemoliwe jest wcinicie mojego bujnego ycia w jakie sztywne ramy.
Jedn z moich specjalnoci bya obsuga prasowa wielkich imprez midzynarodowych. Wiedz w tej dziedzinie zdobyam jeszcze w Polsce pracujc
w Biurze Prasowym Targw Poznaskich, FIS-u, czy Wycigu Pokoju i podpatrujc, jak mistrzowie medialni, tacy jak Bogdan Koodziejski czy Bogdan
Tomaszewski, radz sobie w tej materii. Wtedy ani si nie nio o Internecie
i nikt nie mg przypuszcza i tak radykalnie zmieni si warunki pracy dziennikarskiej. Kluczem do wszelkich dziaa bya dobra znajomo jzykw obcych
i odpowiednie reporterskie nastawienie do ycia. Mogo by niewygodnie byle
nie byo nudno... Moj pasj byo poznawanie nowych ludzi i zmiana otoczenia.
W latach 70-tych - kiedy po rozwodzie zostaam sama z maoletnim synkiem
skoncentrowaam si na robieniu kariery na bardzo konkurencyjnym globalnym rynku wolnych strzelcw.
Emancypacja
Przez ponad 25 lat byam czonkiem Zrzeszenia Biznesmenek. Pocztkowo
ten prny klub nosi nazw Professional Women Association, ale nazwa ta
moga prowadzi do mijajcych si z prawd skojarze. Jednym z celw na154

szych dziaa byo przygotowanie modych kobiet do funkcjowania w wiecie


zdominowanym przez mczyzn. Moje dugoletnie i bogate dowiadczenia na
tym polu przekazywaam dziewcztom w klasach przedmaturalnych, dopingujc
je do przekraczania barier stojcych na drodze do kariery. Pomimo faktu, i
przez Dani przesza rewolucja na rzecz rwnouprawnienia kobiet pod nazw
czerwone poczochy, to w dalszym cigu ilo kobiet na kierowniczych stanowiskach i w zarzdach jest minimalna. Natomiast wyranie wystpuje inna
tendencja. Mczyni rwnie ci, ktrzy czuj si niezbdni w pracy w coraz
wikszym stopniu bior na zmian z matkami urlopy macierzyskie. Ale to nie
moja ju zasuga. Samo ycie podyktowao takie rozwizanie.
Moje kontakty z Polsk po mierci matki w 1962 roku (ojciec zgin
w Katyniu) byy do sporadyczne. Polsk pras czytao si w biurze LOT-u,
a uczestnictwo w licznych polonijnych imprezach stwarzao iluzj, i jest si
w Polsce na bieco.
Po spotkaniu w Jachrance na Zjedzie Koleeskim w 1976 roku kontakt
z krajem z powodw nazwijmy to osobistych, bardzo si oywi. Trwao to
jednak krtko, gdy ju wtedy fascynowaa mnie egoistyczna kultura singlw
oparta na zasadzie samotna, ale szczliwa. Za podstawowy obowizek
uwaaam uczynienie z syna (ur. w 1967 roku) obywatela wiata. Cignam go
wic ze sob zarwno na nocne dyury (sypia na kozetce w gabinecie redaktora naczelnego) jak i na konferencje, ktre czsto odbyway si w miejscach
trudnych do znalezienia na mapie. W rezultacie Jan posiadajcy dzi dobrze
prosperujc firm w zakresie Direct Marketing porusza si rwnie swobodnie
po Emiratach jak i greckich wyspach
Polityka to nie ja !
Okres stanu wojennego to prawie cakowite odcicie si od spraw polskich.
Polityka mnie nigdy nie interesowaa, a pewne jej przejawy zawsze dziaay na mnie
przygnbiajco. Widocznie zbyt wyrazicie pozostao mi w pamici zebranie ZMP
na ktrym z ca powag roztrzsano czy jestem bikiniar i nosicielk wszelkiego
za. Powodem byy czerwone spodnie w zielon krat z paczki amerykaskiej oraz
potpiana wtedy grzywka. Nie pomogy tumaczenia i nie sta mnie na kupno
bezbarwnej spdnicy. W ostatniej chwili nie wiem z jakich powodw uratowa
mnie nasz dziekan Litwin i nie wyrzucono mnie ze studiw.
A mao brakowao bym si w ogle na te studia nie dostaa. Po powrocie
z Danii w 1952 roku, gdzie matka po wojnie przebywaa na placwce, nie miaam
polskiej matury, a musiaam zdawa egzamin wstpny. Jedno z pyta brzmiao:
155

Kim jest dla Ciebie Stalin? Odpowiedziaam zgodnie z tym, co wpajano mi


przez lata w duskiej szkole: Stalin to najwikszy dyktator naszych czasw.
Matka moja musiaa postawi na nogi cae MSZ tumaczc, i biedne
dziecko zostao cakiem otumanione na Zachodzie. Udao si. Latem 1956
roku mogam odebra dyplom. Ley sobie spokojnie w szufladzie i tylko raz
jeden musiaam go pokaza mianowicie kiedy ustalano moje stawki godzinne
w Instytucie Technologii. Natomiast karta prasowa jest bezcenna. Otworzya mi
drzwi nawet do Biaego Domu (byo to grubo przed 11 wrzenia 2003 r.) abym
moga opisa setki podarunkw, ktre otrzyma Nixon podczas historycznej
podry do Chin. Uywam jej nadal jako karty wstpu do Tivoli, ZOO czy
wystaw. Nie zadziaaa tylko, gdy przed paru laty zwiedzaam z Krystynem
Paac Wilanowski.
Polonijny zapa
Kiedy w Polsce rozpocz si okres gbokich przemian ustrojowych,
rodowisko polonijne ogarna euforia. Kady chcia dooy cegiek do
budowy nowej Polski. W Danii powsta Danish-Polish Business Promotion
Club, a ja zaoyam firm konsultingow ukierunkowan na pomoc w procesie prywatyzacji. Lata 90-te to okres intensywnych dziaa majcych na celu
przygotowanie polskiej gospodarki do wymogw Wsplnego Rynku. Przez
nastpne 6 lat uczestniczyam w kilku finansowanych przez Uni projektach
realizowanych przez dusko-polski zesp z baz w Krakowie. Duczycy mieli
spore osignicia w takich kluczowych dziedzinach jak transfer technologii,
ochrona rodowiska czy zarzdzanie jakoci i chtnie dzielili si swoj wiedz.
Moj dziak bya, zwizana z tymi projektami, komunikacja, szkolenia
oraz Public Relations. Do dzi jestem w kontakcie z niektrymi uczestnikami
naszego zespou Progress & Business. Przypominamy sobie z jakim entuzjazmem dylimy do celu.
Nazywano nas brygad Mariotta gdy pracownicy zagranicznych firm
konsultingowych najchtniej zatrzymywali si w tym luksusowym hotelu, bdcym symbolem odnowy. atwo mona byo mnie wtedy znale albo pywaam
w Fitness Club, albo te odpoczywaam na najwyszym pitrze w barku, gdzie
gra Zbigniew Namysowski ze swoim zespoem jazzowym. Barek ten by te
miejscem, gdzie mona byo uzyska cenne informacje o przebiegu rnych
projektw unijnych, przetargach czy zmianach personalnych.
W podziwu godnym tempie powstawaa polska kadra menaderska znajca
jzyki i podstawowe zasady biznesu. Nadszed czas na zwinicie agli i powrt
156

do Danii. Ostatnim moim wikszym zadaniem byo redagowanie gazetki dla


polskich pracownikw duskiego koncernu Danfoss. Firma ta od lat produkuje
w Polsce termostaty grzejnikowe i ma w planie dalsz ekspansj. Przenoszenie
specyficznego ducha koncernu na grunt polski i tworzenie dopasowanego do
polskich realiw wizerunku tego giganta w zakresie ciepownictwa, bezspornie
przypieszyo t ekspansj.
A co day mi studia ?
Przede wszystkim pewno siebie i opanowanie metod przyswajania
sobie trudnych materiaw.
Poniewa specjalizowaam si w tematyce naukowo-technicznej, bardzo
wana bya swoboda poruszania si w rodowisku akademickim. By to warunek, sine qua non, wykonywania zawodu. Musiaam te sprawnie ukrywa
spore nieraz luki w mojej wiedzy. W zasadzie miaam tylko jedn powaniejsza
wpadk piszc o zaletach betonu. Ju nie pamitam dokadnie o co chodzio,
ale winien by popi lotny.
Studia day mi rwnie przyjanie, niektre z nich przetrway przez
wszystkie te lata. Poniewa przeleaam jeden rok akademicki w sanatorium
w Zakopanem, chora na grulic, mam, oprcz przyjaci z naszego roku studiw, rwnie przyjaci z modszego roku Szczsna Milli (Polskie Radio),
Danuta Frey (Rzeczpospolita) to niektre z modszych koleanek, z ktrymi
jestem nadal w kontakcie.
Na podbj Ameryki
Pod koniec lat 60-tych przyjecha do Danii nasz kolega Nathan Gurfinkel.
Jestemy oboje czonkami Zwizku Korespondentw Zagranicznych i spotykamy
si w naszym klubie prasowym. Nathan by do niedawna korespondentem Rzeczpospolitej, a ja byam zwizana z caym szeregiem pism naukowo-technicznych,
gwnie budowlanych jak Murator, Materiay Budowlane, Architektura.
Wiedz na temat budownictwa czerpaam z licznych konferencji, gdzie tumaczyam na ywo trudne czasami rozmowy fachowcw oraz od klientw mojej firmy
konsultingowej, obsugujcej m.in. rynek budowlany. Miaam rwnie krtki flirt
z radiem RFM, ale skdind pozytywnie oceniany i puszczany na ywo mj materia
o Danii znacznie traci na atrakcyjnoci z powodu koniecznoci zbyt wczesnego
porannego wstawania. O 6 rano moje poczucie humoru jest do ograniczone.
Wieloletnia przyja czy mnie z Marianem Marzyskim autorem
popularnego w Polsce telewizyjnego programu Turniej Miast. Wyemigrowa
157

w 1969 roku do Danii i przez kilka lat staralimy si wsplnymi siami wprowadzi
troch humoru, ironii i egzotyki do duskiej telewizji. Bya to walka z wiatrakami
i Marian z on, matk, ojczymem oraz dwuletnim synem wyruszy na podbj
Ameryki. Do dzi ledz jego nieprzecitn karier w skomplikowanym wiecie
medialnym, konsekwentnie odwiedzajc go (i jego wspania on Gagusi)
na poszczeglnych pmetkach Providence, Chicago, Boston i Floryda. Przez
kilka lat aktualne byy Chiny, gdzie ich crka Anja uczya jzykw obcych. Jednym z ciekawszych osigni literackich Mariana jest wydany w Polsce Sennik
polsko-ydowski. wietna lektura do poduszki.
Thriller o Danii
Staram si czyta jak najwicej ksiek pisanych przez absolwentw
naszego Wydziau. Na pierwszym miejscu znajduje si bezsprzecznie Aga Osiecka
pywaymy razem trenujc wytrzymao ale ciekawe s rwnie reportae
i nie tylko reportae Hanny Krall czy rozwaania Marty Tomaszewskiej (zgubia
mi si gdzie w wiecie, mimo i przez wiele lat trzymaymy si blisko).
Ksiki Joanny Chmielewskiej hity na rynku ksigarskim to osobny
rozdzia w moim yciu. Przez dugi okres Joanna - architekt (prawdziwego nazwiska
nie zdradz), pracujca u duskiego architekta, mieszkaa u mnie w duym domu
pod Kopenhag, zbierajc materiay do swoich ksiek. Ulubionym miejscem
jej pracy w roli detektywa byy Wycigi Konne i Komenda Gwna Policji. Bardzo si tam dziwili dlaczego Joanna tak interesuje si narkotykami. Musiaam
przetumaczy kilka stron jej ksiki, aby cho troch zrozumieli ten specyficzny
polski humor. Krokodyl w Kraju Karoliny oraz Wszystko jest czerwone to
thrillery ktrych akcja ma miejsce w Danii, a ja pod pseudonimem Anita wystpuj w roli morderczyni. Narzdziem zbrodni jest rono na szaszyki, ktre
de facto wisiao u mnie na cianie, na tureckim dywaniku wraz ze znaczn iloci
innych trofew z dalekich podry. Taka to bya wtedy moda...
Nie unikn te swego ksikowego losu mj byy maonek Henryk, ktry
z ksiki dowiedzia si i mam kochanka na greckiej wysepce. Nie zadawaam
sobie nawet trudu, aby to korygowa. Opis moich ekscesw by w powieci
bardzo barwny i realistyczny. Od wielu lat jed co najmniej raz w roku do
Symi koo Rhodosu. Wic moe co jest na rzeczy
Przygoda tu za rogiem
Pytano mnie gdzie mona spotka wielk przygod. Przy odpowiedniej
dozie ciekawoci mona j znale tu za rogiem, ale osobicie najlepsze
158

dowiadczenia mam z tras transatlantyckich. Duga podr w ciasnym wntrzu


samolotu zblia ludzi i zachca do zwierze. Opowiem zdarzenie najbardziej
prozaiczne.
W drodze z Florydy do Waszyngtonu wsptowarzyszka podry zaproponowaa mi zatrzymanie si na kilka dni w jej domu, w czasie kiedy ona
i jej m (wysoki urzdnik administracji) bior udzia w turnieju golfowym
na Bermudach. Chodzio o pilnowanie kota wic chtnie si zgodziam, nie
wiedzc co mnie czeka. Przed pjciem spa przeczytaam w lokalnej gazecie
i wanie w tej dzielnicy jest najwiksza ilo napadw i wama. Dlatego te
nie zdziwiam si zbytnio kiedy wczesnym rankiem do pokoju wkroczy dwumetrowy Murzyn. Mimo, e by podobny do Harry Belafonte, opucia mnie
odwaga i cichym gosem zapytaam o co mu chodzi.
Nazywam si Bill i jestem butlerem w tym domu. Czy chcesz jajecznic
na niadanie ?
Ale na tym nie koniec wydarze w tym gocinnym domu. Postanowiam
mianowicie pozmywa troch naczy pitrzcych si w kuchni. Zaczam od
srebrnych sztucw. Woyam do zlewu sztuce i nacisnam jeden z wielu
guzikw na wielkiej tablicy kontrolujcej prace kuchenne. Znak na guziku
sugerowa dopyw gorcej wody, ale ku memu przeraeniu zlew si otworzy
i gigantyczna maszyna do mielenia zacza zgniata srebro. Poowa piknego
zestawu zostaa przerobiona na czynniki pierwsze, zanim zjawi si Bill lakonicznie stwierdzajc, i nie jestem pierwsz osob, ktra z katastrofalnym skutkiem
pomylia guziki... Czy wy w Europie nie macie kuchni ? zapyta rzeczowo.
Stwierdziam, i najwyszy czas aby zmieni miejsce pobytu, tym bardziej e biuteria i inne wartociowe przedmioty pani domu walay si wok,
zapraszajc zodziei do rodka. Nie chciaam ryzykowa, e co zginie i bdzie
na mnie. Kota i tak nie potrafiam upilnowa.
Carpe diem
W 2003 roku stan mojego zdrowia, przez wiele lat bardzo dobry, znacznie si pogorszy. Diagnoza zaawansowana osteoporoza i Parkinson nie
bya pocieszajca. Byam wic zmuszona do zamknicia firmy i ograniczenia
wyjazdw. Dziki intensywnej terapii jeszcze jako daj sobie rad. Staram
si nie wyj z obiegu i uczestnicz w imprezach kulturalnych, ktrych tu
na szczcie jest wiele. Carpe diem (chwytaj dzie, korzystaj z kadego dnia
Horacy) to moje motto, a wrodzony optymizm mimo trudnej sytuacji
mnie nie opuszcza.
159

Epilog
Zblia si rok 2011. A gdzie si podzia rok 2010, 2009 i wszystkie
poprzednie? Niedawno witalimy euforycznie nowe Tysiclecie Millenium.
Trudno pogodzi si z tym, i pierwsze dziesiciolecie XXI.wieku ju za nami.
Jak tu mierzy czas? Za pomoc zegarw i kalendarzy mona mierzy czas mechaniczny, a zmieniajce si pory roku okrelaj czas kosmiczny. Lecz istnieje
rwnie czas subiektywny. W zalenoci od dowiadcze, przey i oglnego
nastawienia do ycia, kady z nas moe sobie wypracowa swj wasny sposb
przekraczania bariery czasu .
Dynamiczny rozwj technologii i szybko przemian w otaczajcym nas
wiecie, wymusza ustosunkowanie si do przyszoci. Naukowcy po duszej
przerwie wracaj do marze o kapsule czasu, umoliwiajcej swobodne
poruszanie si w czasie. Steven Spielberg ju od wielu lat wskazuje nam drog
twierdzc, i przyszo jest teraz. Jest w tym wiele racji...
The Dream Society
Chyba najbardziej jestem dumna z tego, e mogam by uczestniczk
i komentatork na pierwszej linii frontu wielkiej bitwy o przysze wartoci
zarwno materialne jak i emocjonalne. I e na tej podstawie ju jako
obserwatorka rozumiem i potrafi wyobrazi sobie przyszo. Rozumiem,
e toczy si bj o dominujc rol w cyberspace pomidzy internetowym potentatem przegldark Google, a najwikszym na wiecie portalem spoecznociowym - Facebook. Chodzi tu nie tylko o gigantyczne sumy pochodzce
z reklam, lecz rwnie o presti i tak zwany branding (budowanie wiadomoci
marki), pozwalajcy na wykorzystywanie marki Google do celw reklamowych
np. przy testach eksperymentalnych samochodw. Na rynku pracy i w komunikacji midzyludzkiej, coraz bardziej liczy si bd cechy spoeczne, takie
jak inteligencja emocjonalna. Zdolno dopasowywania si do nowych
zaskakujcych niekiedy sytuacji zadecyduje o tym, kto zdobdzie przewag
w internetowej rozgrywce.
Automatyzacja przepywu informacji w skali globalnej oznacza, i jestemy
w stanie w kadej chwili on-line mie dostp do danych niezalenie od tego gdzie
si znajduj. Najwyszy czas aby zastanowi si, jak ma wyglda spoeczestwo
przyszoci. Futuryci spece od badania trendw przewiduj i Spoeczestwo
Marze (The Dream Society) zastpi spoeczestwo informacji. Znaczn rol
w budowie nowych struktur odgrywa bd wieszcze story-tellers. Osoby
160

z du doz fantazji bd tu miay pole do popisu. Ich zadaniem bdzie uczyni produkt jeszcze bardziej atrakcyjny dla klienta, poprzez opowieci majce
zwizek z tym produktem czy te organizowanie imprez typu Camel Trophy
Cup. Camel staje si tu synonimem przygody, a skuteczny branding owocuje
poprzez wzmoon sprzeda nie tylko papierosw lecz rwnie ekskluzywnych
torebek, kapeluszy czy paskw. Marketing stoi przed powanym wyzwaniem,
gdy klienci bd bardziej zainteresowani inwestowaniem w przeycia ni samym wyrobem. Powstan rynki wzrusze, dobroczynnoci, mioci i przyjani,
przekona i opieki spoecznej, ochrony rodowiska itp. wymagajce cakiem
innego podejcia ni dzisiaj. Chief Adventure Officer, Imagination Manager,
VP-Cool apelowa bd bardziej do uczu ni faktw. W prognozach na
przyszo nie zapomniano te o rodzinie. The Loving Family Inc. powstaa aby
mc pomaga rodzicom w trudnych nieraz sytuacjach. Odpowiednia firma ma
specjalizowa si w zagadnieniach spdzania wolnego czasu. Tyle wiem. Ale
Coraz szybciej obraca si koo postpu. Nie sposb przewidzie, jak
bdzie wyglda wiat za 10 lat, ale kltwa oby y w ciekawych czasach jest
jak najbardziej aktualna.
Ale dodam wanie dlatego warto jest y !
Kopenhaga, 2010 r.

Stawros Stupis
Urodzony 11 stycznia 1932 r. w Vissni, w zachodniej Grecji. Syn nauczyciela. Uczestnik wojny domowej w swoim
kraju jako onierz armii generaa Marcosa. Od roku 1950
grecki emigrant polityczny w Polsce. Absolwent Wydziau
Dziennikarskiego UW rocznik 1952 56. Po studiach
pracownik redakcji greckiej Polskiego Radia. W 1960 r.
wyjeda na stae do NRD, gdzie koczy studia techniczne
i do emerytury pracuje w przemyle NRD. Obecnie mieszka
w Grecji, w Atenach. onaty, ma dwoje dzieci. Jest ojcem,
dziadkiem, a w 2011 r. zosta pradziadkiem.

List do Kolegw z Dziennikarki


Drodzy koledzy z Wydziau Dziennikarskiego Uniwersytetu Warszawskiego rocznika 1952 1956.
Ostatnio coraz czciej ni mi si Warszawa lat pidziesitych, a szczeglnie Uniwersytet Warszawski oraz poznane w tym okresie osoby. Przyczyn
tego staa si ksika pod tytuem Grzeszni niezlustrowani. Dotara ona
do moich rk. Czytam j bez przerwy z przyjemnoci. Brawo za t inicjatyw.
Ksik t przysa mi mj serdeczny przyjaciel - Marek Jurkowicz, z ktrym
koresponduj i kontaktuj si telefonicznie przez ostatnich kilka dziesicioleci.
Spord trzech greckich studentw z naszego rocznika tylko ja pozostaem
przy yciu. Obecnie jestem na emeryturze: p roku mieszkam w Berlinie, a p
w Grecji. O ile dobrze wiem, chcielibycie przygotowa jeszcze jedno wydanie
tej ksiki. Niech mi bdzie wic wolno podzieli si z Wami kilkoma uwagami
zarwno na temat naszej przeszoci, jak i teraniejszoci.
Uwaam Polsk za moj drug Ojczyzn. Przyjechaem do Polski jako
osiemnastoletni, mody czowiek na pocztku lat pidziesitych XX w. Byem emigrantem politycznym. Miaem za sob udzia w szczeglnie krwawej
niszczycielskiej wojnie domowej w Grecji, kipicej nienawici, wynikajc
z motyww politycznych. Z gow nabit wtpliwociami rnego rodzaju,
cierpicy psychicznie znalazem si nagle w obcym kraju. Przeyem w Polsce
przewanie w Warszawie lata modoci. Rozwinem si fizycznie i intelektualnie. W Warszawie poznaem moj przysza on, zaoyem rodzin. Z bliska
poznaem Wasz pracowity, serdeczny i gocinny nard. Dzieliem z nim jego
162

radoci i troski. Braem udzia w odgruzowywaniu Warszawy. Wszdzie gdzie


pracowaem, w pegeerach, w Polskim Radio dla Zagranicy, czy te w PKS,
spotkaem si z opiekuczoci i zrozumieniem mojej sytuacji. Spotkaem wielu
dobrych ludzi, ktrzy obdarzyli mnie przyjani. Niektrzy z nich nie s ju
midzy nami. Myl czsto o tych, ktrzy odeszli od nas na zawsze. Ogldajc
czasami zdjcia z tamtego okresu wspominam tamte czasy.
Moi Drodzy,
wydaje mi si, e studiujc na Uniwersytecie Warszawskim zdobyem
wiedz, ktra daje mi moliwo sigania do rde wielu zjawisk, poszukiwa
i znajdowa prawd mwic jzykiem Sokratesa prawd, ktra jest zarazem piknem i dobrem. Kto j poznaje, staje si pikny i dobry. Wyposaeni
w tak wiedz ylimy, tworzylimy i walczylimy o postp spoeczny, o lepsze
i sprawiedliwsze ycie. Tego nikt z nas nie powinien zaprzeczy. Nie osiga si
ani dobrobytu bez trudu, ani wiedzy bez charakteru, ani te nauki, jeli nie
prowadzi ona do humanizmu. Tym, czegomy si w ostatniej instancji nauczyli
i starali si wprowadzi w ycie, by zdrowy i logicznie uzasadniony rozsdek.
Na pocztku lat szedziesitych ubiegego wieku przeniosem si wraz
z ca rodzin do NRD, do Drezna, gdy tam yli take, jako emigranci polityczni moja matka, siostra i dwch braci. W Drenie pocztkowo zatrudniem
si w warsztatach samochodowych, przy przegldach technicznych autobusw.
Zaczem intensywnie uczy si niemieckiego. W 1963 roku byem ju w stanie
ponownie podj studia, tym razem na Politechnice, specjalizujc si w dziedzinie
silnikw wysokoprnych i turbin parowych. Po ukoczeniu studiw uzyskaem
dyplom inyniera konstruktora maszyn i urzdze technicznych.
W mojej trzeciej z kolei ojczynie, w NRD, by wwczas ogromny deficyt
kadr technicznych. Przez 19 lat zajmowaem si projektowaniem zespow turbin,
a jednoczenie tumaczyem na grecki teksty techniczne. W 1984 roku zostaem
kierownikiem redakcji greckiej w wydawnictwie literatury obcojzycznej, gdzie
od 1961 roku pracowaa ju moja ona. By to ju ostatni przystanek w mojej
karierze zawodowej. Kilka lat yem z zasiku dla bezrobotnych, a w 1992 roku
przeszedem na emerytur.
Oboje moje dzieci ukoczyy studia w Drenie i w Lipsku. Syn jest
inynierem elektrotechnikiem i pracuje w Grecji, a crka, lekarka, pozostaa
w Niemczech. Los obdarzy nas czwrk wnuczt.
Opuszczajc w grudniu 1960 roku Polsk na zawsze, staraem si do
niej cho na krtko wrci. Grek, ktry nie chce gdzie wrci, rzuca w tym
163

kierunku kamie. To byaby ostatnia rzecz, ktr bym zrobi, mylc o Polsce.
Ostatni raz w maju 1999 roku odwiedziem mego przyjaciela i koleg z czasw
studiw, Marka Jurkowicza. Razem odwiedzilimy stare kty znane mi nie
tylko z czasw studiw, ale take z innych powodw. Nie wszystko mogem rozpozna, ale jak mogo by inaczej. Po tylu latach. To byy szczliwe dni. Mam
nadziej, e uda mi si przey ich jeszcze wicej. Zgadzam si z Leibnizem, e
szczliwego ycia w rzeczy samej nie ma, ale s tylko szczliwe dni. Dziaajmy
wic do koca na rzecz sprawiedliwoci, braterstwa, tolerancji i innych ludzkich
wartoci. Korzystalimy z dorobku innych, inni te nas oceni, w tym take ci,
co si jeszcze nie narodzili.
Jak ju wspomniaem, mieszkam zarwno w Niemczech, w Berlinie, jak
i w Grecji, w Atenach. Berlin staje si miastem szczeglnym, czy Wschd
i Zachd, staje si wielokulturow metropoli. Zjednoczenie Niemiec pozwolio niestety na wypynicie na powierzchni ludzi, ktrzy nic nie nauczyli si
z przeszoci. To prawda, e modzi Niemcy nie mog ponosi odpowiedzialnoci
za przeszo, ale powinni czu si odpowiedzialni za przyszo. My, obcokrajowcy, mieszkajcy w Niemczech, coraz bardziej odczuwamy agresj z ich
strony. Bezsilne s wadze, Kocioy i liczne organizacje spoeczne. Wrogo
wobec cudzoziemcw skrycie, a nawet otwarcie, propaguj niektre osobistoci.
Ja cigle pragn wierzy, e tym razem nard niemiecki ocknie si z biernoci
i bezczelnoci, za ktr w przeszoci zapaci tak wysoka cen.
ciskam wszystkich serdecznie Stawros.
Berlin, 2005 rok

Stanisaw Wieczorek
Urodzony 31.VII.1933 r. w Jzefowie k. Izbicy Kujawskiej.
Po studiach zatrudniony w Gosie Olsztyskim (od
1970 r. Gazeta Olsztyska). Nie zweryfikowany w stanie wojennym. Od 1982 r. publicysta w pimie spoeczno
kulturalnym Warmia i Mazury. Po likwidacji pisma
(na pocztku lat 90-tych) pracowa dorywczo, piszc do
Olsztyskiego Kuriera Obywatelskiego, Dziennika Pnocy, Gazety Warmiskiej, Nieznanego wiata. Zdoby
wiele nagrd w konkursach dziennikarskich. Odznaczony
m.in. Krzyem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski,
Srebrnym Krzyem Zasugi, Medalem XXX-lecia PRL,
Zot Odznak Honorow Zasuony dla Warmii i Mazur,
odznak Przyjaciel Dziecka. ona Halina, syn Jarosaw,
dwch wnukw.
(Od redakcji: Stasio Wieczorek nie yje. Nie udao nam si
dotrze do jego rodziny, by poda dat mierci.)

Duo, duo wad ?


Jedna z najpikniejszych piosenek Skaldw usiuje od ponad dwudziestu ju lat zawadn moj wyobrani. To ta o wspomnieniach, ktre mamy
szanowa, ceni i smakowa ich tre. Gdy j usysz, myli z miejsca szybuj
do niedawno minionej epoki, w ktrej dzielenie si wspomnieniami bywao na
og wielce ryzykowne.
Kto moe rzec: Poeci to niepoprawni marzyciele i fantaci. Musz takimi
by, eby si podoba, zyska popularno.
No dobrze, a ten kocowy akord piosenki: Wspomnienia s zawsze bez
wad. Jak to rozumie? e s nietykalne, korzystaj z immunitetu, niczym
posowie i dyplomaci? Biorc pod uwag rozmiary redakcyjno-cenzuralnej
ingerencji w mj tekst pt. Start (cytowany w dalszej czci niniejszego wspomnieniowego artykuu), mona sdzi, e zawiera mnstwo wad.
Wycofajmy si z poziomu abstrakcyjnych rozwaa na poziom jzyka
faktw, aby one przemwiy swym gosem.
W 1986 roku Gazeta Olsztyska dziennik Polskiej Zjednoczonej Partii
Robotniczej zafundowaa sobie jubileusz stulecia wasnego ywota. Pomys
oczywicie nie mia adnego merytorycznego uzasadnienia. Wprawdzie przed
165

stu laty, dnia 16 kwietnia 1886 roku, ukazao si pismo pod takim tytuem, ale
miao ono charakter polsko-katolicki. Jego twrcy, patriotyczni polscy Warmiacy, wyznaczyli mu rol obrocy mieszkajcych w tym regionie rodakw przed
germanizacj. Motto gazety wyznaczao zasadniczy kierunek dziaa: Ojcw
mowy, ojcw wiary, bromy zgodnie: mody, stary.
Gazet Olsztysk zlikwidowao gestapo 1 wrzenia 1939 roku. Redaktora naczelnego Seweryna Pieninego, aresztowano i po kilku miesicach
zncania si nad nim, rozstrzelano w obozie Hohenbruch koo Krlewca.
Po wojnie, kiedy Warmia staa si czci pastwa polskiego, wadze nie
dopuciy do reaktywowania zasuonego dla polskoci pisma w jego przedwojennym charakterze. W dwunast rocznic barbarzyskiego unicestwienia gazety
polskich Warmiakw, powoano do ycia Gos Olsztyski organ Komitetu
Wojewdzkiego PZPR. Dziewitnacie lat pniej przemianowano go, bez
porozumienia ze spadkobiercami, na Gazet Olsztysk organ KW PZPR,
co wywoao wiele nieprzychylnych komentarzy, szczeglnie w krgach zwizanych z Kocioem i pamitajcych historyczn Gazet Olsztysk (G.O.).
Jakim prawem partia zawaszcza cudze tradycje? telefonowano
do redakcji.
Co ma wsplnego komunistyczne haso Proletariusze wszystkich krajw
czcie si z chrzecijaskim pozdrowieniem umieszczanym na amach dawnej
G.O.: Niech bdzie pochwalony Jezus Chrystus.
Z czasem wrzawa nieco ucicha, ale jubileusz stulecia na nowo wznieci oburzenie w niektrych rodowiskach. Nie zwaajc na liczne, chocia ze zrozumiaych
wzgldw mao skuteczne protesty przeciwko bezprawnemu przywaszczeniu
przez dziennik partyjny obcych sobie duchowych wartoci witowano hucznie
i wystawnie. Zaproszono midzy innymi dziennikarzy, ktrzy niegdy pracowali
w olsztyskim organie prasowym PZPR, ale rne koleje losu skoniy ich do
przeniesienia si w inne regiony kraju. Mwic szczerze przykro mi wwczas
byo, e mnie pominito, chocia przepracowaem w fetujcej wanie redakcji
- 25 lat, cztery miesice i trzynacie dni, czyli od dnia 1 wrzenia 1956 roku do
dnia ogoszenia stanu wojennego kiedy to komisja weryfikacyjna orzeka, e
zawiodem parti i nie mog ju pracowa w jej organie prasowym. atwo rw
si wizy przyjani i koleestwa, gdy w ycie ludzkie wkracza polityka rozwaaem. A moe postpiono tak przez zwyk delikatno: bd przypina ordery,
wrcza nagrody, a ty przecie podpadnity, trefny...
Zmagajc si z wasnymi skrupuami postanowiem przypomnie dawnej
mojej redakcji, e niegdy byem jej pracownikiem. Napisaem wspomnienie
166

z okresu mojego startu w zawodzie, z myl, i tekst wydrukuje w dwch lub


trzech odcinkach regionalne czasopismo spoeczno-kulturalne Warmia i Mazury, w ktrym, po usuniciu z Gazety Olsztyskiej, zostaem zatrudniony.
Jake zdziwiem si, kiedy szefowie oznajmili mi, e tylko jedna trzecia caoci
nadaje si do opublikowania. Przy czym nie chcieli mi wyjani, dlaczego podjto tak decyzj.
Dugo biem si z mylami chcc rozwika ow zagadk. Przecie pisaem
to podporzdkowujc si w peni nakazom wasnej cenzury wewntrznej, czyli
tzw. autocenzury. Przemilczaem wiele spraw, np. jak z napiciem czekaem,
eby moi wsplokatorzy gdzie sobie poszli, abym mg bez obaw posucha
Wolnej Europy o przebiegu Powstania Wgierskiego. Mimo piekielnego
charkotu zaguszarek wychwyciem wtedy piewk, ktrej fragment do dzi
trzyma si moich uszu:
Od Krakowa wieje wiater, wieje wiater, wieje wiater
I ju Chruszczow nie bohater, nie bohater, nie bohater.
Od Krakowa wiater wieje, wiater wieje, wiater wieje.
Niech Chruszczowa krew zaleje, krew zaleje, krew zaleje.
Wreszcie nadarzya si okazja, eby na osobnoci, bez wiadkw, zapyta
redaktora naczelnego o to, dlaczego tak dotkliwie skrcono mj tekst. Trzeba byo wyci gwnie ca kryminaln cz odpowiedzia. Odnosio
si bowiem wraenie, e co najmniej poowa zespou redakcyjnego Gosu
Olsztyskiego wsppracowaa z bezpiek.
Nie mog si oprze pokusie zaprezentowania w caoci tego, co napisaem ponad dwadziecia lat temu, a co wydao si wwczas moim przeoonym,
w wikszoci niestosowne politycznie.

Start
pieszno mi byo do samodzielnoci jak adnej z szeciu osb, ktre po
ukoczeniu studiw dziennikarskich na Uniwersytecie Warszawskim w 1956 roku
otrzymay skierowanie do Gosu Olsztyskiego. Gdy inni w najlepsze zaywali
jeszcze absolwenckiej swobody, jedynej i niepowtarzalnej w swym rodzaju, ja ju
w ostatnim dniu sierpnia, nieco znuony nocn podr, zameldowaem si na
ulicy Mazurskiej 1, gdzie wwczas miecia si redakcja organu olsztyskiego
KW PZPR. Sekretarka, Eugenia Jermakowa, uwanie przyjrzaa si nakazowi pracy
167

i znikna z nim za drzwiami gabinetu naczelnego redaktora, Leszka Jucewicza.


Wkrtce znalazem si przed obliczem szefa. Siedzcy w fotelu za biurkiem
wysoki, szczupy, najwyej trzydziestoletni mczyzna, lustrowa mnie swymi maymi, bystrymi oczkami.
No, no. Napisali wam, towarzyszu, e macie pracowa w dziale partyjnym
wycedzi ze zdziwieniem i przenis wzrok na papierek, jakby chcia sprawdzi,
czy nie da si zwie przywidzeniu. Kiedy si pochyli, pk wosw zsun si z jego
czarnej, gstej czupryny zaczesanej do tyu, tworzc wachlarz zakrywajcy prawe
ucho i oko. Rozczapierzonymi palcami podgarn do gry niepokorny kosmyk
i przeora ca strzech kudlisk. Umiechn si, doda:
Zwykle wszystkich nowicjuszy dajemy do dziaw informacyjnych. A jak
bdzie z wami jeszcze zobaczymy.
Przez cay czas tej rozmowy odnosiem wraenie, e szef jest rwnym
facetem tylko udaje sztywniaka. e lada moment zrzuci z siebie mask powagi,
podejdzie do mnie, pooy rk na ramieniu i powie: nie martw si chopie,
na pewno bdzie ci u nas dobrze. Lecz nic takiego si nie stao. Naczelny niespodziewanie oznajmi, e nie moe powici mi wicej czasu, gdy jest zajty
przygotowaniem jubileuszowego numeru, ktry ma si ukaza jutro, w pit
rocznic powstania pisma.
Zapraszam na jutrzejszy bal do Nowoczesnej powiedzia podajc mi
rk na poegnanie. Wyszed wraz ze mn ze swego gabinetu, wrczy mj nakaz
pracy sekretarce i poleci jej, eby zaprowadzia mnie do dyrektora delegatury.
W tamtych czasach nie byo jeszcze Olsztyskiego Wydawnictwa prasowego.
Istniaa tzw. Delegatura RSW Prasa, a dyrektorowa Stanisaw Szewczenko,
ojciec koleanki ze studiw, ktra rwnie otrzymaa skierowanie do Gosu
Olsztyskiego. Pan Stanisaw, starszy ju czowiek, przyj mnie ciepo. Wyrazi
zadowolenie, e bdzie nas kilkoro z jednego rocznika. Po ojcowsku poradzi,
ebymy trzymali si razem i wzajemnie wspierali jak dobre rodzestwo.

I
Otrzymaem swoj pierwsz, z dou pacon, pensj w wysokoci 850
zotych, co byo kwot prawie dwukrotnie wiksz od miesicznego stypendium
(wraz z premi 60 zotych za dobrze i bardzo dobrze zdane egzaminy), jakie
pobieraem na ostatnim roku studiw. Gospodarcza jak nazywano starsz
pani, Cecyli piewakow (Uwaga! Czowiek legenda. Rodowita Warmiaczka. Niechaj nigdy na jej grobie kwiaty nie widn!) zakwaterowaa mnie
168

w pokoju gocinnym, wynajtym u pastwa Szpaderskich mieszkajcych na


drugim pitrze w tym samym domu, w ktrym miecia si redakcja. Obszerny
pokj z dwoma oknami zwrconymi na ulic, wyposaono w due starowieckie biurko, szaf na odzie, trzy elazne ka, niewielki kwadratowy stolik
z czterema krzesami, wiadro, misk, kuchenk elektryczn, czajnik i szklanki
oraz jakie stare radio. Nie wolno byo korzysta z urzdze sanitarnych gospodarzy. Korzystao si wic z przybytku redakcyjnego, znajdujcego si po
drugiej stronie klatki schodowej.
Mimo znuenia poszedem zwiedza miasto. Wydao mi si adne i jakie
tajemnicze chyba ze wzgldu na obfito zieleni. W Pyzie zjadem skromny
obiad za niecae siedem zotych i wsiadem w zabawnie may tramwaj z postanowieniem, e pojad do samego koca. Znalazem si w pobliu jeziora, nie
wiedzc nawet, e nazywa si ono Dugie. Rozkoszujc si ciepem soca i urod tego zaktka miasta przespacerowaem si na przeciwlegy brzeg i usiadem
na murawie nie opodal dwch modych mczyzn onierza i cywila ktrzy
pili wdk i o czym ywo rozmawiali. W pewnej chwili cywil zrzuci z siebie
ubranie i wszed do wody. Zaczem przeglda Gos, aby dowiedzie si,
czy zakoczy si ju gony proces przeciwko gronemu zbrodniarzowi Wadysawowi Mazurkiewiczowi. I kiedy ju koczyem lektur informacji o tym, e
wielokrotny morderca zosta skazany na kar mierci, rozleg si straszny krzyk:
Ratujcie mojego brata!
Krzycza onierz zanoszc si paczem. Rozebraem si i wskoczyem do
jeziora. Prawie jednoczenie uczyni to samo jaki chopak, ktry nie wiadomo
kiedy si pojawi. Dopingowani lamentem nieszczliwego onierza, brodzilimy
z p godziny w mulistej, zbetanej i chodnej topieli. Usyszaem perswazyjny gos
kobiety:
Wychodcie, bo on na pewno ju nie yje. Szkoda waszego zdrowia.
Dzwoniam na milicj. Powiedzieli, e zaraz przyjedzie stra poarna ze specjalnymi bronami.
Przygnbiony powdrowaem w kierunku rdmiecia nie chcc by wiadkiem dalszego cigu tragicznego zdarzenia. Rne myli patay si w gowie.
Strofowaem siebie: Nie bd przesdny! Nie musi to by zy znak dla ciebie.

II
Sobota, 1 wrzenia. Kilka godzin przesiedziaem nad zszywk, od tego
dnia ju take mojej gazety. W pokoiku szumnie nazwanym Archiwum nie
169

byo nawet miejsca, eby przysi, zatem poprosiem archiwistk, pani Mari,
aby wypoyczya mi cay stos dziennika z biecego roku do pokoju gocinnego.
Czytajc poznawaem autorw. Zainteresowa mnie problem Mazurw,
Warmiakw, o ktrym miaem do mgliste pojcie. Zwracajc zszywk zapytaem,
czy jest w redakcyjnej biblioteczce Na tropach Smtka. Odpowiedziano, e nie ma.
Mog panu da Na gruzach Smtka zaproponowaa.
Idc wskim korytarzem z tomem Leona Sobociskiego w rku natknem
si na Stasia Zagrskiego, koleg z uczelni, ktry rok wczeniej ukoczy studia
i wybra Olsztyn. Z wrodzon sobie ywioowoci rozoy ramiona, w ktre si
rzuciem, pocaowa mnie w oba policzki. Mile mnie zaskoczy tym powitaniem,
ktrego serdeczno nie miaa uzasadnienia w dotychczasowych naszych wzajemnych stosunkach. Taki by i jest Sta, pniejszy organizator i naczelny redaktor
omyskich Kontaktw, uosobienie radoci ycia.
Podobaj mi si twoje bojowe reportae rzekem.
Bardzo si ciesz odpowiedzia. Pogadamy, jak przyjdziesz do mnie dzi
po poudniu. Teraz nie mam czasu, bo musz rozliczy delegacj. Musisz przyj, pozna moj Krystyn i malek creczk Agnieszk. Przyjd, pjdziemy razem na bal.
Poda mi adres i pobieg do kasy.
Mieszka w pokoju gocinnym Wojewdzkiego Orodka Propagandy Partyjnej przy ulicy Aleksandra Gowackiego, podobnie jak wielu wtedy absolwentw
szk wyszych, ktrzy zdecydowali si osi w Olsztynie. Mieszka brakowao
chyba tak samo jak obecnie, wic Partia rwnie w ten sposb wspomagaa
wtedy modych inteligentw. Zagrscy byli niezwykle towarzyscy. Ich pokoik
stale zapeniali gocie. Prasowaem mu spodnie, kiedy przyszy dwie, ogorzae
od soca dziewoje, ktre gospodarz, robic do mnie oczko, przedstawi jako
panie profesorki i swoje crki, chocia obie byy dziebko starsze od niego.
Opowiaday o wakacyjnych przygodach, wczasach w Midzyzdrojach. Trajkotay
jedna przez drug przeszkadzajc sobie wzajemnie. Wyrzekay nieprzekonujco,
e znw rozpoczyna si szkolna orka. Zamyliem si chcc sobie przypomnie,
gdzie i kiedy ju je widziaem. Wiem stowka uniwersytecka...
Spodnie si pal! wrzasna Krystyna, a si Agnieszka obudzia.
I w czym ja na bal pjd? zmartwi si Sta.
Przepraszam, sam nie pjd, poycz ci swoje wykrztusiem zmartwiony.
Zaczyna prac od balu to nieprzyzwoito.
Gupstwa pleciesz zgani przyjaciel oceniajc wzrokiem szkod. Na
szczcie dziury nie ma, przysmaone marynarka zakryje.
O balu nic nie napisz, poza tym, e byo sztywnawo i nudnawo.
170

III
Dano mi miesic na wcignicie si w sprawy zawodowe. Nie otrzymywaem adnych polece, adnych zada. Miaem przyglda si redakcyjnej pracy,
podpatrywa warsztat twrczy innych. Podziwiaem niektrych dowiadczonych
kolegw, kiedy obstawiali si stosem dzie klasykw i z ogromn wpraw odnajdywali
potrzebne im cytaty, aby nimi wzbogaci swoj argumentacj. Zachwycaem si
dziennikarskimi zapiskami Janusza Bryliskiego i Wodzimierza Mamiskiego,
ktrzy rowerami jedzili po wojewdztwie i poczt przesyali swoje reportae. Wspuytkownicy redakcyjnego pokoju, w ktrym mnie ulokowano, chtnie czytali ich
korespondencje. Opowiadali liczne anegdoty o Bryliskim nazywajc go Bryk.
Mwiono o jego wyjtkowym poczuciu humoru, umiejtnoci opowiadania dowcipw przy zachowaniu dostojnej powagi. Pragnem go bliej pozna. Kiedy wic
powrci z wdrwki w sposobnej chwili zagadnem: Dzie dobry, panie Bryka!
Nie dla kadego jestem Bryka. Dla niektrych jestem panem Bryliskim
fukn uraony, znikajc za drzwiami.
Zadranicie do szybko zagoio si podczas gorcych zmaga szachowych, z ktrych przyznaj tu obiektywnie Janusz czciej wychodzi zwycisko.
Z czasem polubilimy si i zaprzyjanilimy.
Miaem do podpatrywania i przygldania si. Poprosiem, eby pozwolono
mi pojecha w teren. Kierownik dziau radzi mi wybra si do powiatu nowomiejskiego, gdzie jak powiedzia mog duo dobrego zaobserwowa.
To nasz najgospodarniejszy powiat zachwala.
Dziennikarz obserwuje, eby pisa nadmieniem aluzyjnie.
Napisa te moecie.
Nocowaem na werandzie w KP PZPR przy Rynku, majcej oddzielne
wejcie. Sekretarze cignli mnie z sob na rne zebrania, imprezy, zabierali
na doynki. Poznaem cay powiat, mnstwo ludzi. Wysyaem swoje utwory do
redakcji, a rano biegem do kiosku z gazetami, aby zobaczy, co si ukazao. Co
nieco drukowano, ale czsto po takiej obrbce, e gasa moja wiara we wasne
siy. Niektre drobiazgi ukazay si bez podpisu, nawet bez sygnowania inicjaami.
Artyku o aferze w wirowni Nielbark cakowicie odrzucono jako zbyt draliwy.
Pochwalono mnie natomiast za opisanie lekcewacego stosunku administracji
do da pracownikw w lubawskim tartaku. Ludzie harowali jak niewolnicy,
a kierownictwo zakadu nie zaopatrzyo ich nawet w przysugujce im ubrania
ochronne, rkawice i buty. Tekst wydrukowano pogrubion czcionk podkrelajc
jego spoeczn wag. Poprawio to moje samopoczucie.
171

IV
Pod koniec wrzenia nagle co si zepsuo w stosunkach midzy mn,
a nowomiejskimi sekretarzami partyjnymi. Pierwszy, tak dotd uprzejmy, pocz
robi rne uniki, gdy prosiem go, aby zabra mnie w teren. Organizacyjny nie
znajdowa ju czasu, aby zaj na partyjk warcabw. Ktrego dnia zapukaem do
gabinetu I sekretarza. Siedziao u niego dwch panw w skrzanych paszczach.
Instynktownie wyczuem, e przed chwil rozmawiali o mnie. Uwanie przygldali
mi si, gdy pytaem, czy po poudniu gdzie pojedziemy.
Nie jedziemy nigdzie, oczekujemy dzi delegacji kaliningradzkich handlowcw usyszaem odpowied. Nie pada jak zwykle w podobnych przypadkach propozycja, ebym co o tym napisa. Trapiony niepokojem udaem si
do pobliskiej Pomorzanki na obiad. Przez okno zauwayem, jak pod Komitet
zajechay osobowe auta. Poznaem nawet reportera Gosu Jerzego L. (Lwa),
ktry znalaz si w grupie przyjezdnych. Zostawiem na stoliku odliczon zapat
i szparkim krokiem ruszyem na jego spotkanie.
Jerzy zmrozi mnie oficjalnym, powanym tonem:
Dobrze, towarzyszu, e si odnalelimy, bo otrzymaem polecenie, eby
was odszuka.
Co si stao?
Musimy porozmawia. Moe gdzie usidziemy?
Zaprosiem go na swoj werand. Wydar kartk z ogromnego swego
notesu i powiedzia, ebym na niej napisa, co robiem w Nowym Miecie od pocztku swego pobytu, dokadnie, dzie po dniu, ze szczeglnym uwzgldnieniem
14 i 15 wrzenia.
Po co to? spytaem poirytowany.
Nie wiem. Przekazuj, co mi polecono.
Kto poleci?
Nieistotne, kto. Piszcie, bo nie mam za wiele czasu.
Czowieku! Nie mog tak od razu. Jestem tu ju ponad trzy tygodnie
i nie pamitam dokadnie, co przez ten czas robiem. Musiabym przejrze swj
notatnik...
Wysannik nie ustpowa. Powiedzia, e wraca do Olsztyna wraz z delegacj z Kaliningradu i w cigu godziny mam dostarczy mu dan informacj.
Owiadczyem, e z tak informacj jutro rano osobicie stawi si w redakcji.
Niech towarzysz dorczy j dyrektorowi zgodzi si na kompromis.
Preparujc to przedziwne wypracowanie, podobne do dzienniczka zaj,
172

walczyem z ponurymi mylami, natarczywymi jak zgodniae muchy. Podwczas


prasa rozpisywaa si o wilczych stosunkach panujcych w rnych rodowiskach,
o utrcaniu modej inteligencji przez tych, ktrych wysoko wyniosa nie matura
lecz ch szczera. Kry nawet dowcip, jakoby jzyk polski wzbogaci si o smy
przypadek: wykaczalnik. Kto? Kogo? Roio mi si nawet, e w gramatyczny
mechanizm wciga mnie w swoje niszczce tryby.

V
Nazajutrz, 29 wrzenia, zameldowaem si u dyrektora jako pierwszy jego
interesant. Wpatrzy si w podan mu kartk i mrukn jakby z ulg:
No dobrze, panie Staszku, 15 wrzenia by pan na doynkach w Spdzielni
Produkcyjnej w Wonnej, ale...
Zawiesi gos, chwilk popatrzy mi w oczy ze wspczuciem, po czym rzek:
To jeszcze nie wszystko. Jest proba, eby pan pojecha jeszcze dzi do
Nowego Miasta i tam uzyska potwierdzenie tego, co pan napisa. Na przykad
by pan w Wonnej, to niech kto przyoy piecztk i potwierdzi podpisem.
Czy nie mgby pan dyrektor powiedzie, co to wszystko znaczy? wycedziem przez cinite gardo.
Zrobi min: Nic nie wiem. Wycign z szafy jeszcze chudziutk wtedy
teczk akt z moim nazwiskiem i wolno przewraca kartki. Zaintrygowaa mnie
stronica wypeniona drobnym, adnym pismem.
Co to jest? spytaem.
Odpis pana yciorysu, sporzdzony przeze mnie.
A gdzie orygina?
Podsun mi cao pod nos i obrci tak, ebym mg przeczyta: Orygina
wydany zosta wadzom bezpieczestwa, skutkiem czego sporzdziem niniejszy
odpis. 6.9.56
To byo par dni temu, a nie szstego szepn znaczco.
Dobry, starszy pan Szewczenko wyjani mi wic wyranie, e przekazuje nie
swoje yczenie i nie redakcji, ale znacznie wyszych mocy. Na zakoczenie jeszcze
raz przypomnia, gdzie mam pojecha i co zrobi. Wygldao to na yczliw rad
dowiadczonego czowieka.
Udaem si do sekretariatu po delegacj, a tam sekretarz redakcji, Jzef
Patoa, zagai z werw:
wietnie si skada! Otrzymalimy depesz z pewnej czechosowackiej
redakcji, eby im da jaki materia o pracy z nowym narybkiem dziennikarskim.
173

Ja bd kartkowa maszynopis, a towarzysz niech usidzie obok mnie i przyglda


si. Nasz fotoreporter Wacek K. zapoznajcie si zrobi nam zdjcie, ktre doczymy do korespondencji.
Zaraz te usyszaem gos fotografa mwicy, ebym troch gow podnis,
aby wyranie twarz wysza. Zauwayem, e podczas tej inscenizacji pilnie obserwowa mnie jaki jegomo stojcy na uboczu pod cian.
Gotowao si we mnie niczym w jakim piekielnym kotle, wzbiera bunt:
Stroi z siebie bazna? Nie! Jednoczenie inny gos podpowiada: Nie stawiaj si, zrb, co ci ka. Narazisz si tej potdze i przegrasz. Na marne pjdzie
twj morderczy wysiek woony w nauk, ktr rozpocze od najniszego,
zerowego szczebla a z szecioletnim opnieniem, a ukoczye nadganiajc
wojenne opnienie. Wynajmowae si na cae wakacje do najciszych prac,
eby zarobi na jakie ubranie i nie wyglda w szkole jak ptora nieszczcia.
Chcesz zniweczy sens tego wysiku? Pomyl o matce, ktra przeywaa katusze
z tego powodu, e nie moga ci pomaga wtedy, kiedy tej pomocy najbardziej
potrzebowae. Mwia, e jeste jej dum i radoci: jako drugi ze swojej wiochy analfabetw zdobye matur, jako pierwszy dostae si na uniwersytet.
Odwaya si nawet wystpi w twojej obronie, kiedy twj wujek a jej brat podsumowa dysput, ktr z nim wiodem: Ty ju nie jeste nasz, ty jeste jeich,
komunistw. Wiem, e wtedy w gruncie rzeczy bya po jego stronie a nie po
twojej, nie znosia jednak, gdy kto na ciebie naskakiwa. No wic jak chcesz
j pozbawi podstaw do dumy i radoci?
rc si wewntrznie pojechaem do Nowego Miasta. W poczuciu
potwornego upokorzenia koldowaem po urzdach i zbieraem piecztki.
Niektrym musiaem tumaczy: co i dlaczego. Natomiast nowomiejski
komendant powiatowy MO, zaledwie otworzyem usta, przerwa mi: Wiemy,
wiemy. I majestatycznie przyoy piecz.
Potem miaem z tym spokj przez par miesicy. Na pocztku zimy otrzymaem wezwanie do KW MO. Znany mi z widzenia oficer ubrany po cywilnemu,
zada mi kilka pyta, w tym jedno dotyczce Jerzego Modela, kolegi ze studiw,
ktry otrzyma nakaz pracy do Gdaska (pniejszy naczelny redaktor poczytnego
Czasu). Odpowiedziaem, e mao go znam, gdy by w innej grupie studenckiej,
e widywalimy si tylko podczas oglnych wykadw i zaj wojskowych. Oficer
zachowywa si delikatnie, sympatycznie.
O co chodzio w tej caej aferze, ktra mnie kosztowaa tyle nerww, dowiedziaem si dopiero po wielu latach od Jzka Patoy, a potem take od Jurka
Modela, z ktrym jakim trafem przyszo mi nocowa w hotelu Saskim w War174

szawie. Ot dnia 15 wrzenia 1956 roku mia miejsce w pobliu Kwidzyna, Tczewa
czy Malborka bandycki napad na samochd wiozcy wypat dla pracownikw
jednego z zespow PGR. Bandyta jeli dobrze pamitam zabi konwojenta,
zrani ksigowego, obezwadni kierowc i zabra pienidze, podobno okoo 300 000
zotych. Stwierdzono, e z 14 na 15 wrzenia zbrodniarz nocujc w hotelu, wypeni kart meldunkow na nazwisko mojego gdaskiego kolegi oraz wpisa seri
i numer mojego dowodu osobistego. Obaj bylimy wic podejrzani. Prowadzcy
ledztwo przypuszczali, e pistolet zdobylimy za porednictwem mojego brata,
studenta WSR w Poznaniu. Wszake fama niosa, e podczas czerwcowych zaj
w 1956 roku bro znajdowano na ulicy.
Na nasze szczcie zoczyc ujto gdzie na pograniczu Lubuskiego
i Wielkopolski. Mia podobno w swoim notesie wykaz miejscowoci, w ktrych
dokona rozboju i w ktrych planowa jeszcze dokona.
adnego oczywicie zapotrzebowania na artyku o pracy w Gosie
z modymi kadrami nie przysano z Czechosowacji ani z innego kraju. Scen
wyreyserowano na yczenie oficera milicji, ktremu potrzebna bya moja podobizna.
Jurek Model mia mniej szczcia. Zajli si nim bowiem bardziej surowi
dochodzeniowcy i w dodatku nadgorliwi.
A waciwie naleaoby powiedzie, e obaj mielicie szczcie stwierdzi
Jzek Patoa w przyjacielskiej pogawdce. Przynis je wam Padziernik 56 wiele
zmieniajc w naszym yciu spoecznym i politycznym. Gdyby nie to sprawa
mogaby przybra taki obrt, e obaj przyznalibycie si do tej okropnej zbrodni.
Otworzy szuflad swego biurka i wyj zdjcie, ktre mi sprezentowa.
Wiesz, kiedy zostao zrobione i w jakim celu.

VI
Powrciem do Olsztyna 1 padziernika przywoc spache papieru upstrzony czerwonymi i zielonymi odbitkami piecztek. W mieszkaniu zastaem dwch
oczekiwanych wsplokatorw Witka Rybaka i Romka Wachowca, ktrym wybia
nakazowa pora podjcia pracy. Rozradowani, wypoczci, szczebiotliwi zasypywali
mnie pytaniami. Nie byem tego dnia skonny do rozmw.
Jest tu prawie tak, jak w akademiku na Kickiego skonstatowa Romek.
Przyjrzaem mu si uwanie i odniosem wraenie, e ju przebola niezbyt fortunny
przedwakacyjny romans, z powodu ktrego jeszcze na lipcowym obozie wojskowym
w Drawsku mia przykroci. Prowadzcy polityczn pogadank porucznik zapa
go na gorcym uczynku pisania listu i zrobi z tego wielk afer.
175

Przyjrzae si drzwiom od klatki schodowej, jak wchodzie? zagadn


mnie Witek.
No wanie, Hieronimie, przecie sroce spod ogona nie wyskoczye. Te
jeste magister jak pan Adam.
Przed paru laty podczas wykadu z historii polskiego drukarstwa pado
nazwisko Hieronima Wietora. Romkowi lubicemu arty przyszo do gowy, e
przodek tego wielce zasuonego dla kultury polskiej czowieka musia nazywa
si Wieczor. I przezwa mnie imieniem nadwornego drukarza Zygmunta Starego.
Uoy nawet pewien wierszyk. W czasie przerw w zajciach czy na przystanku
tramwajowym, podchodzi do mnie z tyu, trca rk w rami i recytowa: Cze,
cze Hieronimie, ciepy w lecie zimny w zimie.
Zerknij na drzwi przynagli Witek.
Na zewntrznych drzwiach mieszkania pastwa Szpaderskich widnia szyld
ich syna, magistra prawa, adwokata. Moi koledzy wykaligrafowali na kartoniku
nasze imiona i nazwiska, oczywicie ze stopniami naukowymi, i przykleili t
wizytwk do futryny. Zadowoleni z owego konceptu chichotali a chichotali, a
i mnie udzielia si ich wesoo.
Ale w tym mieszkaniu magistrw! Cha, cha, cha... chichota Witek.

VII
Redakcja spisaa z nami umowy o prac. Przydzielono mnie do dziau rolnego. Wynagrodzenie zasadnicze okrelono w wysokoci 425 zotych i wierszwk
take na tak sum. Nasze minimum zarobkw mogo wic wynie 850 zotych.
Jeli chcielimy wicej zarobi, musielimy wicej napisa ni przewidziano w umowie. Moje obowizki okrelono sowami: napisanie trzech artykuw miesicznie
i wykonanie prac na zlecenie kierownika dziau.
Trzeciego padziernika wydrukowano mi artyku, z ktrego sam byem
zadowolony. Chosta on prezesa pewnej spdzielni pracy za to, e pomiata pracownikami. U wadz ten bezduszny czowiek cieszy si jednak wspania opini.
Redakcja w artyku mocno zaakcentowaa. Nazwisko autora zoone duymi
czcionkami, umiecia nad tytuem, a nastpnie jeszcze raz, ju mniejszymi literami,
pod tekstem. Romek w swoisty sposb wyrazi mi uznanie: No, Hieronimie, ale
si wysadzie! Jednak nie prnowae. Ot za ten utwr otrzymaem ogromn
fors: wyceniono go na 300 zotych.
Witek i Romek starali si godzi prac zawodow z wesoym, kawalerskim
yciem. Wracali w nocy rozbawieni, budzili mnie i relacjonowali swe przygody.
176

auj, Hieronimie, e nie poszede z nami rozpoczyna Romek. Stracisz oczy nad ksikami i nie poznasz prawdziwego ycia.
Wybierzemy si razem, ale dopiero po Zaduszkach odpowiedziaem.
Co ty wci z Zaduszkami wyjedasz? indagowa zniecierpliwiony.
To pytanie zbywaem umiechem. Nie mogem przecie mu powiedzie,
i przyrzekem sobie, e pierwsze zaoszczdzone pienidze przeznacz na prezent
dla matki, eby przestaa si o mnie martwi, eby uciszy w niej nieuzasadnione
wyrzuty sumienia z tego powodu, e wyprawia mnie w wiat biednego jak mysz
kocielna (sowa z jej listu). Nie wierzya, gdy listownie donosiem, e powodzi mi
si dobrze. Postanowiem przekona j o tym w inny sposb: kupi dobrej jakoci
materia na kostium, najlepiej granatow setk, (lubia ten kolor) i zawie jej,
kiedy pojad w rodzinne strony na Zaduszki. Zamys okaza si cakiem realny.
Wyjazdy w teren pozwoliy mi sporo zaoszczdzi. Diety dziennikarskie wynoszce
31 zotych wystarczay wwczas na caodniowe wyywienie.

VIII
Na wito Wojska Polskiego pojechalimy do Warszawy. Wezwano nas na
uroczyst promocj oficersk. Po ukoczeniu uniwersyteckiego studium wojskowego
i odbyciu miesicznych wicze w lipcu, na poligonie w Drawsku Pomorskim,
naleao nam si po jednej gwiazdce. Zjecha si cay nasz mski rocznik, aby
odebra nominacj na chorych.
Przed uroczystoci wybralimy si spor grupk do mariensztackiej restauracji Pod Retmanem. Zestawilimy dwa stoliki. Rozprawialimy o rnych
rzeczach, ale najwicej o nowinach i plotkach politycznych. Jeden z warszawskich
kolegw zaintrygowa nas wieci, e Gomuka zosta zrehabilitowany i ma powrci do wadzy. Wywizaa si dyskusja o wypadkach poznaskich: e nie tak
jest jak pisaa prasa, e bdzie rewizja procesw. Sprawy, o ktrych jeszcze w lipcu
nikt nie mia mwi inaczej ni nawietlaa je oficjalna propaganda, stay si
teraz tematami gonych rozwaa.
Weszo kilku oficerw Wojska Polskiego w stopniach od kapitana do pukownika. Uciszyo si troch przy naszym stoliku, ale po chwili znw rozgorzaa
dyskusja.
Panowie, nie tak gono ostrzegem.
To w Olsztynie tak jeszcze bojaliwie? przyci mi warszawiak.
Jak jeste taki odwany, to zapiewaj Czerwone maki pod Monte Cassino zareplikowaem.
177

Eksplodowa miechem. Z mojej odzywki narodzi si zespoowy pomys, aby


zrobi zrzutk po dwie dychy i zamwi u orkiestry t zakazan wwczas melodi.
eby nie uchodzi za zbyt bojaliwego, mog podej do orkiestry rzekem.
Szef zespou muzycznego z wyranym zadowoleniem przyj zamwienie.
Obserwowalimy, jak zachowaj si oficerowie. Orkiestra powstaa i sal wypenia
przepikna muzyka. Oficerowie stanli na baczno. Za ich przykadem rwnie
i my si wyprylimy. Wszyscy obecni na sali, cznie z kelnerami, wysuchali
Czerwonych makw z uszanowaniem jak sucha si hymnu narodowego.

IX
W Iawie od razu poczuem si swojsko. Dziki pierwszemu sekretarzowi
KP PZPR, Sewerynowi Bidziskiemu, czowiekowi szczeremu, yczliwemu,
potraficemu tworzy mi atmosfer. Pewnego razu zaszedem do niego z rana
i zapytaem, jaki ma na dzi plan.
Chcesz gdzie pojecha domyli si. Ja musz by w Olsztynie, a ty
moesz si zabra do Trumiejek. Jedzie tam szef bezpieki i sekretarz do spraw
Pastwowych Orodkw Maszynowych (POM).
Co tam si wydarzyo?
W spdzielni produkcyjnej podobno jaki sabota. Poza tym kc si
tam, kradn na potg.
Pojechalimy gazikiem. Szef i sekretarz dugo w Trumiejkach nie zabawili. Ja
zostaem. Obiecali, e wieczorem przyl po mnie samochd. Zebraem informacje
o dennie prowadzonej rolniczej spdzielni produkcyjnej. Poniewa jednak samochd
nie przyjecha, przewodniczcy spdzielni zorganizowa mi nocleg. Pchy nie pozwoliy
mi zasn. Wstaem po pnocy, ubraem si i spacerowaem po wsi. Najwczeniejszym
autobusem powrciem do Iawy. Przespaem si w hotelu, a nastpnie, poyczonym
od instruktora Komitetu Powiatowego PZPR rowerem, popedaowaem do Kamienia
Duego, w ktrym take bya spdzielnia o rwnie zej opinii.
Przez kilka dni tworzyem artyku pt. Cherlaki o sabych, kompromitujcych ide gospodarki zespoowej rolniczych spdzielniach produkcyjnych. Wnioskowaem, eby takie spdzielnie rozwizywa. Jako motto wziem sowa Romana
Zambrowskiego: ... za spdzielnia wicej szkody wyrzdza sprawie spdzielczoci
ni wroga agitacja. Znalazem je w przemwieniu wygoszonym na naradzie I sekretarzy KW i kierownikw wydziaw KC, opublikowanym w Chopskiej Drodze
w numerze z 1-7 padziernika 1956 roku. Na drugi dzie po oddaniu tego utworu
do sekretariatu redakcji wezwa mnie do siebie naczelny redaktor.
178

Wasz artyku z alem musz odrzuci owiadczy. Mgby wyrzdzi


duo szkody, wywoa reakcj acuszkow.
Poczuem znane ju mi nieprzyjemne uszczypnicie gdzie wewntrz, w okolicach splotu sonecznego. Przyszo mi na myl modne powiedzonko: Znw,
towarzyszu, wykonalicie kawa piknej, ale nikomu niepotrzebnej roboty.
Mino dziesi dni. Caa Polska z entuzjazmem wysuchaa przemwienia
Wadysawa Gomuki na synnym VIII Plenum KC PZPR. Atmosfera w kraju
zmienia si nie do poznania.
Po porace z Cherlakami ju po rozpoczciu obrad historycznego Padziernikowego Plenum pojechaem do Braniewa nazywanego niegdy Atenami
Pnocy. Miasto strasznie zniszczone podczas ostatniej wojny przedstawiao sob
przygnbiajcy obraz. Ruiny, puste place po uprztnitych gruzach zburzonych
kamienic, poszczerbione mury gmachw dawnej wietnoci bez zadasze...
Nazajutrz moje spotkanie z pierwszym sekretarzem Partii zakci prokurator powiatowy. Wszed do gabinetu i od razu przystpi do relacjonowaa wrae
z podry do jednego z PGR, w ktrym podczas mocki zboa zastrajkoway cry
Koryntu. Pojcia nie miaem o tym, e przed paru laty wyapano w odzi panie
uprawiajce najstarszy zawd wiata i przywieziono tutaj, aby resocjalizowa je
przez prac w pastwowym rolnictwie. Wyniki owej akcji, jak twierdzi prokurator,
byy bardzo mizerne. Temat mnie zainteresowa, ale nie mogem si nim zaj,
gdy otrzymaem wiadomo, e mam jak najszybciej powrci do redakcji.
W czwartek 25 padziernika jeszcze o porannej szarwce zszedem do mojego
redakcyjnego pokoju, znajdujcego si na parterze. Wkrtce potem z trzaskiem
drzwi otworzy naczelny Leszek Jucewicz.
Szukam was ju od dwch dni powiedzia. Gdzie macie swoich
Cherlakw?
Na grze, w gocinnym pokoju.
Natychmiast przyniecie.
Trzy dni potem w sobotnio-niedzielnym numerze ukaza si w artyku.
Motto z Zambrowskiego zmieniono na sowa Gomuki z obrad VIII Plenium.
Nie zakwalifikowane do druku moje dzieo zaledwie w cigu kilku dni
doczekao si cudownej rehabilitacji. Eksponowano je graficznie skadajc tytu
ogromnymi czcionkami na ciemnym tle. Satysfakcji z tego miaem wiele, ale
rwnie i troch zgryzoty, bo przylgn do mnie na par dziesicioleci, cakiem
niezasuenie, epitet wroga rolniczych spdzielni produkcyjnych. Syszaem go
nieraz z ust wpywowych osb, ktre uwaay jak starosta Gadulski z Powrotu
posa J.U. Niemcewicza: ... e tak jest najlepiej, jak przedtem bywao.
179

Okadka do naszych wspomnie, wyrzebiona przez prof. Bogdana Chmielewskiego. Piszemy


o tym na stronie 197.

180

Deski Pamici

Sprawozdania z dziewiciu
Zjazdw Koleeskich

Pierwsze spotkanie po latach dwudziestu


(Jachranka, 5 - 7.VI.1976 r.)
Inspiratorem by Mieczysaw Kobylarz. Ju nie pamitam od kogo zacz
inspirowanie, ale to wanie on agitowa w pocztkach 1976 r. za zorganizowaniem pierwszego Zjazdu Absolwentw Wydziau Dziennikarskiego rocznika
1952 - 1956.
Mijao dwadziecia lat od zakoczenia naszych studiw. To dostatecznie
duy szmat czasu, aby zatskni do koleanek i kolegw, z ktrymi spdzio
si cztery lata najpikniejszej modoci. Podwiadomie pocigaa nas te ch
sprawdzenia, jak si udao innym przez te dwadziecia lat, dokd kto zaszed.
Ciekawe byo rwnie, jak pokonalimy trzy ostatnie zakrty historii Polski:
odejcie od stalinowskiego zamordyzmu, sierminych czasw Gomuki i gierkowskiego otwarcia na Zachd z pocztkami socjalizmu frakowego. Tak wic
pomys Kobylarza chwyci.
Ale jak to bywa z pomysami, zgodnie z popularn zasad ja wam rzucam, a wy go apcie, kto musia ten pomys zrealizowa. Z rnych powodw
pado gwnie na dwch ludzi: Janka Budkiewicza wwczas bezrobotnego
(tak te w PRL bywao) reysera filmowego i niej podpisanego (Zdzisawa
Kazimierczuka) wwczas sekretarza Zarzdu Gwnego Stowarzyszenia
Dziennikarzy Polskich. A problemw z organizacj Zjazdu byo sporo.
Pierwszy sporzdzi list absolwentw. Teoretycznie proste lista
powinna si znajdowa na Uniwersytecie, ale tam jej nie byo. Wielu kolegw
opucio uczelni po uzyskaniu absolutorium, dyplom magisterski zostawiajc
sobie na inne czasy. Wielu z tych, ktrzy wystartowali w 1952 r. zostawao po
drodze powtarzajc ktry rok nauki, zmieniajc kierunek studiw, czy wrcz
nie dopywajc do brzegu. Mielimy te sporo osb, ktre zaczynay wczeniej
ni my, ale studia koczyy razem z nami. Krtko mwic trzeba byo elastycznie
zmodyfikowa formu.
Postanowilimy pozosta przy zasadzie, e punktem wyjcia bdzie lista
studentw przyjtych na pierwszy rok w 1952 r. I tu kolejna niespodzianka.
Na Wydziale Dziennikarskim ju takich list nie byo poszy na przemia po
dziesiciu latach. Spraw uratowa Krystyn Dbrowa, ktremu jakim cudem
ocalaa w domowym archiwum lista... czonkw ZMP na pierwszym roku studiw.
A poniewa prawie wszyscy naleeli w tamtych czasach do ZMP, list mielimy
prawie gotow. Trzeba byo doda tylko Krakw bowiem po likwidacji na
Uniwersytecie Jagielloskim Sekcji Dziennikarskiej na Wydziale Filozoficzno182

-Spoecznym, pidziesiciu studentw z Krakowa przeniesiono na drugi rok


naszego Wydziau do Warszawy.
Po zakoczeniu studiw, ycie i nakazy pracy - bo byo jeszcze wwczas co
takiego, rozrzucio nas po caej Polsce. I tu drugi problem - jak dotrze do aktualnych adresw ponad 200 koleanek i kolegw. To bya duga i mudna robota.
Byy i problemy mniejsze, dzisiaj wrcz mieszne. W 1976 r. Polska ju
rosa w si, a ludzie yli dostatniej, ale w warunkach gospodarki centralnie
sterowanej musielimy wystpi z podaniem do Wydziau Handlu Stoecznej
Rady Narodowej o dodatkowy przydzia... 30 kg kiebasy na planowane w programie ognisko.
Zjazd odby si w dniach 5 7 czerwca 1976 r. w Orodku Gwnego
Urzdu Statystycznego w Jachrance pod Warszaw. Nad stoem prezydialnym
wisiaa wspaniaa plansza: niebieskie niebo z chmurkami (nielicznymi) i napisem
I co dalej dwudziestolatki?.
Na otwarcie odpiewalimy gromko Gaudeamus.... eby wszyscy piewali ten sam tekst i eby w ogle wiedzieli co piewa, wrczylimy kademu
cigawk. Oto ona:

Gaudeamus igitur
Juvenes dum sumus,
Post jucundam juventutem,
Post molestam senectutem,
Nos habebit humus.
Vivat academia,
Vivant professores,
Vivat membrum quodlibet,
Vivant membra quaelibet,
Semper sint in flore.
W czasach naszej modoci nie byo mody (delikatnie mwic) na piewanie jeszcze odleglejszych (XVIII wiek) pieni studenckich, bo to wiecie
acina, kojarzca si z opium dla mas, a i rodowd niemiecki i to bynajmniej nie
z NRD. Jeli ju co si piewao na uroczystociach akademickich, to na og
hymn wiatowej Federacji Modziey Demokratycznej (Naprzd modziey
wiata...). Dla wikszoci uczestnikw Zjazdu byo to wic praprawykonanie
pieni naszej Alma Mater. Aby si jednak nie odci od korzeni, bankiet
183

wieczorny zainaugurowalimy odpiewaniem z jeszcze wikszym wzruszeniem hymnu FMD.


Przyjechao 98 osb. Zaprosilimy rwnie dawnych profesorw i asystentw niepomni przedawnionych ju dolegliwoci z czasu studiw. Mino koniec
kocw dwadziecia lat i w pamici pozostay tylko same dobre wspomnienia.
Jednym z gwnych punktw Zjazdu byo omwienie dwch ankiet pt.:
Nasza wizytwka oraz A jak tam zdrowie, opracowanych przez Tadeusza
Kupisa na studiach naszego asystenta, pniej adiunkta, a w Jachrance ju
starszego kolegi. Z omwienia wygoszonego przez Tadeusza dowiedzielimy
si m.in., e przez minione dwadziecia lat :
dwadziecia sze osb z naszego roku dorobio si funkcji naczelnego lub
zastpcy naczelnego redaktora, bd sekretarza redakcji, w tym cztery
osoby w prestiowych gazetach wojewdzkich Dzienniku Zachodnim
(Katowice), Gazecie Olsztyskiej, Sowie Polskim (Wrocaw) i Gazecie
Robotniczej (Wrocaw).
trzech zostao korespondentami zagranicznymi: Ryszard Piekarowicz w Indiach, Dariusz Pilewski - w Belgradzie, Jerzy Szperkowicz w Moskwie.
sze osb peni funkcje kierownikw dziaw w prasie, radio lub TV,
cztery osoby wybray na dalsz drog yciow twrczo artystyczn: Urszula
Szwaja-Wojtaszczyk jest solistk Warszawskiej Opery Kameralnej, Marta
Tomaszewska pisark, Agnieszka Osiecka - poetk, Janek Budkiewicz
reyserem filmowym,
dziesi osb pracuje na mniej lub bardziej eksponowanych stanowiskach
w instytucjach pozaprasowych,
sze osb zwizao swoje losy z rnymi agendami Ministerstwa Spraw
Wewntrznych, w tym Zbyszek Jaboski, ktry zosta komendantem wojewdzkim MO w Krakowie,
dwch kolegw dotaro na orbit wadzy - s etatowymi dziaaczami KC
PZPR (Krystyn Dbrowa i Marek Jurkowicz).
za si w oku krci... W 1976 r. bylimy dobrzy, kto wie czy nie najlepsi.
Bylimy dobrzy, bo mielimy zaledwie lat czterdzieci, bo w Jachrance bya nas
prawie setka (98), bo tych co odeszli na wieczn wart byo bardzo niewielu,
bo, bo, bo...
W kuluarach doliczylimy si siedmiu studenckich maestw, ktre dotrway dzielnie do Zjazdu. W czci artystycznej nagrodzilimy nasze wydziaowe
pary zaimprowizowanymi medalami. Nagrodzeni Jubilaci to: Hanna i Stefan
Grzegorczykowie, Wala i Stanisaw Kostrzewowie, Janina i Jan Markuszowie,
184

Hanna i Gustaw Mroczkowscy, Elbieta i Witold Rybakowie, Irena i Wojtek


Siudowie, Elbieta i Andrzej Wysiscy.
Najciekawszym elementem Zjazdu byy... przegldy grup. Podczas
studiw mielimy siedem grup i z trudem, ale je zrekonstruowalimy. Kada
grupa zebraa si w oddzielnej sali. Kady czonek grupy mia obowizek opowiedzie swj yciorys za ostatnie dwadziecia lat. Najduej trwa przegld
grupy czwartej, bo ona zjawia si na Zjedzie najliczniej.
Oj, byo czego sucha!
Spisa
Zdzisaw Kazimierczuk

Spotkanie drugie
(Jachranka, 6 - 7.IX.1986 r.)
Zorganizowa Zjazd tu po stanie wojennym byo przedsiwziciem
szczeglnie trudnym. Nie tylko dlatego, e na wszystko potrzebne byy jakie
zgody, ale przede wszystkim z powodw politycznych.
Tak jak caa Polska i my po roku 1980 bylimy podzieleni. Najkrcej
mwic na tych co byli pro czyli reimowcw, na opozycj spod znaku
Solidarnoci i tych trzecich, ktrzy gdzie zadekowani, pogldw nie
wyraali. Owe podziay, chocia na Zjedzie nie akcentowane, uwidocznia
przede wszystkim frekwencja. Do Jachranki przyjechao o 35 osb mniej ni
na spotkanie przed dziesiciu laty.
Wrd kalendarzowych zapiskw dotyczcych Zjazdu, znalazem notatk
o rozmowie na Wydziale Dziennikarskim z Tadeuszem Kupisem. Ustalilimy
wtedy tre ankiety pod znamiennym tytuem Fotografia roku.
Zjazd Koleeski dwa dni i dwie noce, niby nic, a ile trudu i kopotw
stwierdza dobrodusznie, wspomagajcy organizatorw pojazdem i tyzn
fizyczn Adek Jochym. Przemierza z nami tras Warszawa Jachranka wielokrotnie. Bo i byo co wozi: miso, wdliny, alkohol, popitki. Nawet wynajte
z wypoyczalni na Nowym wiecie (na wprost KC) szklanki, kieliszki, spodki,
talerzyki, pmiski i sztuce. Chcielimy, eby zastawa bya godna uczestnikw
lepsza od sztucw aluminiowych, wyszczerbionych kubkw, talerzy z byle
jakiego fajansu made in FWP czy bar Praha.
Zaopatrzenie (na dobr spraw wszystko) przyznawane w Warszawie,
dowozilimy do Jachranki Syrenk Zdzisia Kazimierczuka, podobnie jak
w 1976 r. Dowozilimy wielokrotnie, bo zgody udzielane byy nierwnomiernie.
185

Na szczcie wielce pomocnym by wczesny wiceprezydent Warszawy Stanisaw Bielecki. Na pierwszym roku studiw sprawowa asystenck opiek
nad czwart grup. A robi to z takim zaangaowaniem, e oeni si z nasz
koleank z grupy Jadwig Skowrosk. Trudno si wic dziwi, e mia serce
do organizowanych spdw.
Ju na poprzednim Zjedzie ustalilimy, e kade spotkanie powinno
mie w programie merytoryczn dyskusj, dotyczc problemw zawodu
dziennikarskiego. Tak byo i w tym roku. W dyskusji pod hasem Granice
wolnoci sowa, ktrej referentami byli: Darek Pilewski, Jurek Model
i Wojtek Siuda, nie skakano sobie jednak do oczu. Dentelmeska tonacja
bya niewtpliwie spowodowana niepewnoci i lkiem o konsekwencje
jeli kto si wychyli. Dopiero nocne ognisko i wsplne piewy, przy
akompaniamencie gitary Kazimierza Patalonga i przydziaowych zasobach
alkoholowych, rozwizay jzyki.
Najwaniejsze, e znw bylimy razem. Nie mielimy ukrytych celw
czy politycznych podtekstw. Chcielimy si po prostu spotka na koleesko
wspomnieniowej imprezie. Spotka w czasie, ktry by zoony i trudny dla
kadego z nas. Bez wzgldu na punkt widzenia i miejsce siedzenia.
Spisa
Jan Budkiewicz

Spotkanie trzecie
(Jachranka 7 - 9.VI.1996 r.)
Mino zaledwie dziesi lat od poprzedniego Zjazdu, a spotkalimy si
w innej epoce. Polska bya ju po okrgym stole, grubej kresce Mazowieckiego
i pierwszych dowiadczeniach, jak smakuje wytskniony przez niektrych kapitalizm.
Zgodnie z tradycj odbya si kolejna dyskusja panelowa na temat
Granica wolnoci sowa. Stasia Neuman - Orlikowa tak j strecia na amach
Biuletynu Stowarzyszenia Dziennikarzy RP:
Dyskusj rozpocz sekretarz Zarzdu Gwnego SDRP - Wiesaw Marnic.
Przedstawi aktualn sytuacj prasy, radia i telewizji i na tym tle warunki, w jakich
dziennikarze musz wykonywa swoje obowizki. Niestety nie s to warunki sprzyjajce waciwej pracy dziennikarskiej. W rodkach masowego przekazu dominuje
pogo za sensacj, traktowanie informacji jak towaru, na ktrym naley zarobi.
Dziennikarze zwaszcza modzi wykazuj brak wiedzy, kompetencji, taktu,
a przede wszystkim poczucia odpowiedzialnoci.
186

Istnieje pilna potrzeba przygotowania ustawy o zawodzie dziennikarza,


ktra zagwarantowaaby godne i swobodne wykonywanie zawodu. W ustawie
tej powinno znale si postanowienie powoania Samorzdu Dziennikarskiego
(Izb Dziennikarskich) na wzr wielu innych europejskich krajw zachodnich.
Samorzd Dziennikarski peniby rol gwaranta rzetelnoci i uczciwoci zawodowej, posiada uprawnienia do oceniania i pitnowania przypadkw naruszania
zasad Dziennikarskiego Kodeksu Obyczajowego, ustala zasady przyjmowania do
zawodu modych adeptw sztuki dziennikarskiej oraz reprezentowa rodowisko
wobec wadz i urzdw.
Nasz kolega z modszego roku, obecnie pose na Sejm i profesor Longin
Pastusiak, znany amerykanista, omwi sprawy wolnoci sowa w Stanach Zjednoczonych. Przede wszystkim znajduje ona wyraz w Konstytucji, a konkretnie
w jej dwch poprawkach (pierwsza i czternasta). Mwi one, e Kongres nie
moe uchwali adnej ustawy, ktra ograniczaaby wolno sowa oraz, e ustawy stanowe rwnie nie mog jej ogranicza. Konstytucja gwarantuje prawo do
nieskrpowanej dyskusji o sprawach publicznych, chroni spoeczestwo przed
nieodpowiedzialnoci prasy.
Potem wywizaa si dugotrwaa i burzliwa dyskusja. Dziennikarze, ktrzy
od czterdziestu lat wykonuj swj zawd, byli zgodni co do tego, e w ostatnich
latach zawd dziennikarski uleg ogromnej deprecjacji. Wolno sowa jest
zwizana nieodcznie z odpowiedzialnoci za sowo. Dziennikarstwo jest
sub spoeczn, speniajc jedno z podstawowych praw czowieka prawo
do informacji. Rzetelnej, penej, prawdziwej i obiektywnej.
Mwiono te o tym, e potrzebna jest presja rodowiska dziennikarskiego
na przestrzeganie Dziennikarskiego Kodeksu Obyczajowego, a take co dotyczy
i dziennikarzy i wydawcw - Karty Etycznej Mediw. Dziennikarz ukarany przez
Sd Dziennikarski musi odczuwa dezaprobat kolegw, caego rodowiska.
W Zjedzie Koleeskim uczestniczyli dwaj posowie na Sejm absolwenci
Wydziau Dziennikarskiego: pose, redaktor, reyser, przewodniczcy Federacji
Zwizkw Zawodowych Pracownikw Kultury i Sztuki - Jan Budkiewicz, ktry
przewodniczy Komitetowi Organizacyjnemu wszystkich trzech Zjazdw Koleeskich oraz pose profesor Longin Pastusiak. Oni te przekazali do Sejmu
informacj o tym spotkaniu.
Tyle w sprawozdaniu Stanisawy Orlik, ktra napisaa t informacj,
aby pokwitowa fakt, e SDRP dofinansowao Zjazd sum 1.000 z (sownie
jeden tysic). Bya to suma bolenie maa, ale przecie, spotykalimy si ju
w epoce, w ktrej zaczynao tryumfalny marsz nieznane w socjalizmie sowo
187

sponsoring. Idc z duchem czasu dziki Jankowi Durmale - znalelimy


na Zjazd szczeglnych sponsorw: Morliny (produkcja wdlin) i Warka
(piwo). Byo wic co poje i popi, chocia malkontenci uwaali, e szynka
zjadana na krawdzi Dziennikarskiego Kodeksu Obyczajowego smakuje gorzej.
W III Zjedzie wzio udzia 48 uczestnikw. Nie dotar m.in. Czesaw
Rojek, ktry usprawiedliwiajc swoj nieobecno, ekonomiczn koniecznoci handlu majtkami w Kobyce, przysa do mnie list: Wiem, e pamitasz
mnie doskonale, ale dla pewnoci podaj swoje logo. W Jachrance na pierwszym
Zjedzie, gdyby nie identyfikator, wzito by mnie za goryla z obstawy Dbrowy. Ja
nie poznawaem prawie nikogo. Sobecki twierdzi, e to przez wyskokowe napoje.
Spodziewam si Janku, e wystartujesz w bliskich ju, nastpnych wyborach do
Sejmu. Jak zwykle su sloganami. Na przykad : Gowa do gry, wracam na
Warmi i Mazury. Byem posem - tej ziemi. (J.B.) Albo oglnie obowizujcy:
Niczego nie obiecuj i sowa dotrzymam.
Spisa
Jan Budkiewicz

Spotkanie czwarte
(Radziejowice, 30. IX. - 1. X. 2001 r.)
W 45 lat po ukoczeniu studiw na kolejnym, IV Zjedzie Koleeskim,
spotykamy si w Radziejowicach.
Magnack, reprezentacyjn XVII - wieczn siedzib wacicieli dbr na
Mazowszu, obecnie penic rol matecznika ludzi kultury i sztuki, zasiedlamy na dwie doby, dziki moliwociom prominentnego wrd tych elit, Janka
Budkiewicza. Okoo 40osobowa ekskursja dociera do oddalonego o jakie
45 km od Warszawy celu.
Stylowe urzdzenie pokojw, uzupenione nowoczesnym zapleczem
socjalnym, skaniay bardziej do pokojowych rozhoworw nili dysput
w obszernej sali konferencyjnej. Mniej wic ni w poprzednich konwentyklach
skrzyy si gosy w dyskusjach plenarnych i bez wikszego odzewu pozostay
apele Zdzisawa Kazimierczuka, by da gos do magnetofonw wzbogacajcy
szykowany do druku II tom Grzesznych niezlustrowanych.
Przedwieczerz wypenia projekcja filmu z poprzedniego Zjazdu w Jachrance. Wieczr piknie ubogaciy wiersze Basi Tadeusiak, nie tylko poetki, lecz
i malarki. Ozdobia bowiem sal wykonanym technik flamastrow bukietem
orchidei. Nie byo to moe dzieo na miar zbiorw zgromadzonych w paaco188

wej Galerii, ale pozostao w pamici jako dowd wszechstronnych uzdolnie


absolwentw Wydziau Dziennikarskiego.
Pozostaa take pami o spacerach w rozlegym parku, wypenionym
nie tylko wspaniaym drzewostanem ale i elementami architektury z dawnych
lat. Take sytuacji i dialogu: Koleanka X przy sprawdzaniu listy obecnoci:
Henryk Kwiatkowski!? Przecie on nie yje! I siedzcy tu za ni Henryk:
Jestem, jestem!.
Niestety, nie w formie bya Biaa Dama, spacerujca pono noc po paacowych apartamentach i korytarzach. Nie obudzia ani piochw, grzecznie
przytulonych do piknych posa, ani przemykajcych grubo po pnocy nocnych Markw odwiedzajcych kwatery, w ktrych stao jeszcze pene szko.
Po rozmowach w ostatnim dniu wystosowalimy, podpisany przez wszystkich list apel do nieobecnych Koleanek i Kolegw:
Szanowni! Kochani!
A jednak... Spotkalimy si 30 wrzenia w Radziejowicach na kolejnym
rocznikowym Zjedzie. Zameldowao si 47., cakiem rzekich staruszkw.
Byo po naszemu, czyli mio, serdecznie, yczliwie i szczerze. Wypilimy i zaksili, a przede wszystkim porozmawialimy. Efekt zaakceptowana ankieta i tzw.
zachta dla autorw ktrzy jeszcze nie napisali aby si spryli i swoje wspomnienia do drugiego i trzeciego tomu Grzesznych niezlustrowanych przesali.
Pozdrawiamy! Wiele serdecznoci wraz ze staropolskim trzymajmy si
kupy... Niech nam wiek XXI w tym nie przeszkodzi...!
Radziejowice 1.X.2001 r.
Podsumowaniem plenarnych i kameralnych obrad by jak zwykle al,
e za krtko. Konkluzja za rok o tej samej porze!
Dotrzymalimy sowa.
Spisaa
Krystyna Drzazga owiska

Spotkanie pite
(Wilga, 30. VIII. 1. IX. 2002 r.)
W Radziejowicach przez aklamacj podjlimy decyzj o spotkaniu za
rok w pidziesiciolecie rozpoczcia studiw. Tego Jubileuszu nie mona
byo przegapi !
Ju na pocztku czerwca ukonstytuowaa si troch samozwaczo, tzw.
Grupa Organizacyjna w skadzie: Krystyn Dbrowa, Krystyna Drzazga-owiska,
189

Stanisaw Kostrzewa, Augustyn Mroczkowski. Pojechalimy w takim wanie


skadzie do byego Orodka MSW w Wildze, by obejrze teren i omwi sprawy
organizacyjno-finansowe. Ten dawniej ekskluzywny orodek wypoczynkowy, dzi
nie oszaamia luksusem, ale ma jedno i dwu-osobowe pokoje w pawilonach,
kawiarnie, basen, sale konferencyjne i przede wszystkim otacza go sosnowo
- brzozowy las. Polecany jest szczeglnie ludziom ze schorzeniami drg oddechowych, serca i ukadu krenia oraz chorobami na tle nerwowym czyli
wypisz wymaluj nam.
Wynegocjowalimy korzystne warunki finansowo-lokalowe i ustalilimy
termin: 30 sierpnia 1 wrzenia 2002 r.
Wystosowalimy do Koleanek i Kolegw list, w ktrym m.in. pisalimy:
To ju mino P WIEKU! 50 lat od czasu, gdy stalimy si studentami Uniwersytetu Warszawskiego, Wydziau Filozoficzno-Spoecznego, Sekcji
Dziennikarskiej. W tym czasie pozmieniao si tyle na wiecie i w Polsce, e
gowa maa, a my wci chcemy si ze sob spotyka! (...) Ukonstytuowaa
si Grupa Organizacyjna, ktra oddajc nalen cze i honor wieloletniemu
organizatorowi spotka Jankowi Budkiewiczowi, proponuje przyzna mu
na najbliszym Zjedzie tytu Doywotniego Honorowego Przewodniczcego
Roku - postanowia wzi na swoje wte barki prace przygotowawcze do Jubileuszowego Pwiecznego Zjazdu.
Po informacji gdzie, kiedy, za ile i jaki program, apelowalimy ponownie o wspomnienia do II tomu i wypenione ankiety. List koczy si apelem:
Bagamy, napisz. Jeszcze zdysz.
No, bo nie ma co ukrywa, z materiaami do II tomu i Suplementu (tj.
ankiet) byo do cienko i perspektywa wydania rysowaa si niezbyt wyranie.
Poskutkowao, bo przybyo wspomnie i ankiet na tyle, e Staszek Kostrzewa
podj si na ich podstawie opracowania wsplnego portretu. Koleanki i koledzy signli take do szuflad i albumw wybrali mnstwo zdj z czasw
studenckich i kolejnych zjazdw na przygotowan wystaw.
W Wildze stawili si prawie wszyscy uczestnicy spotka. Sprawnie rozlokowalimy si w pokojach. Jedna z koleanek przeya estetyczny szok, gdy
ujrzaa czerwony sedes w czerwonej azience!
Na pocztku Zjazdu zrealizowalimy zapowied zawart w licie Grupy
Organizacyjnej: Janek Budkiewicz przez aklamacj otrzyma od zebranych
tytu Doywotniego, Honorowego Przewodniczcego Roku.
Po poegnaniu minut ciszy zmare koleanki i kolegw, wzruszony
Przewodniczcy piknie mwi, dlaczego pomimo upywu lat, chcemy si
190

spotyka, pisa, wydawa i dlaczego jestemy pokoleniem z przewag BY


nad MIE, puentujc wystpienie fragmentem wiersza Wisawy Szymborskiej
z Chwili:
Sporzdziam spis pyta,
Na ktre nie doczekaam si odpowiedzi,
Bo albo za wczenie na nie,
Albo nie zdoam poj...
To, e chcemy si spotka udokumentowa Mietek Kobylarz, ktry
spniony, nie liczc si z kosztami dotar takswk do Wilgi i natychmiast
poinformowa zebranych o aktualnych dziaaniach Stowarzyszenia Mionikw
Tradycji Mazurka Dbrowskiego. Wielcy Nieobecni (jak sami siebie tytuuj
w licie do uczestnikw V Zjazdu) Czesaw Rojek i Wadek Sobecki przysali
rymowane pozdrowienia:
...Pozdrawiamy Wasz Zjazd
dziennikarskich gwiazd
i al nam dup ciska,
e nie moemy da pyska
osobicie kadej i kademu z Was.
Za to, e si Wam chce stale
Przyznajemy honorowe medale
za:
Osuszenie trunkw,
Za utrzymanie waciwych stosunkw
Za biust cudownej Magosi,
Za to, e jeszcze si podnosi Wasza fantazja
Za to, e jeszcze jestecie modzi,
e jeszcze o co Wam chodzi
Za wszystko jak si mwio kiedy w bratnim kraju
MY WAS SERDECZNIE POZDRAWLAJU.
Zdjcia rozmieszczone na planszach przenosiy nas w czasy studenckie:
rozpoznawalimy si w pochodach ze szturmwkami, w czynach spoecznych
budowie stadionu X-lecia, Parku na Powilu, odgruzowywaniu Muranowa,
w brygadach niwnych na wsi, w dziaalnoci agitacyjno-kulturalnej, na poligonie w Drawsku Pomorskim, rzadziej w prywatnych zdjciach na dziedzicu
Uniwersytetu, w akademiku, na wakacjach. Ekspozycji towarzyszya proba
do zwiedzajcych: Obejrzyj i opisz! Kto* Gdzie* Kiedy* Z kim? Anegdoty
Komentarze Refleksje. Uzupenij swoimi zdjciami!
191

Kilka wpisw:
...Chocia mino 50 lat nasze dziewczyny si nie zmieniy!
...Janku, zapiewaj to co piewae w Mskich grach!
...Kochani! Gaz do dechy, bo trzeba y jak dugo si da na duych obrotach. A wic kiedy? Kiedy nastpny zjadzik?
...Taniu!!! Poddaj si naszej lustracji!!
Ten ostatni apel skierowany by do tajemniczej Tani, autorki niekonwencjonalnych odpowiedzi na pytania ankiety, ktra zastrzega sobie nie
ujawnianie nazwiska i daty urodzenia, a godzia tylko na uycie pseudonimu
Tania. Tania czsto bya cytowana w opracowanym na podstawie ankiet
i wspomnie, zbiorowym portrecie wasnym grupy absolwentw Wydziau
Dziennikarskiego UW rocznika 1952-56. Opracowanie zostao przyjte
z wielkim aplauzem. Wrcz z apoteoz ma wystpia ona autora Wala
Strug-Kostrzewa, rehabilitujc si zreszt za to, e w ankiecie nie wymienia
go jako swojego wzoru, jak to w stosunku do swych mw postpiy koleanki Magosia Stomska i Hania Mroczkowska wywoujc niskie uczucie
zazdroci i frustracj.
Okazao si, e jest urodzaj grzybw, wic grzybiarze mieli frajd. Cierpieli natomiast uzalenieni od porannej lektury gazet. Kiosk po sezonie zosta
przeniesiony, wic musieli wdrowa sporo kilometrw. Nie zabrako te emocji,
gdy w trakcie wycieczki furmankami po okolicy, podpici wonice urzdzili ostre
zawody konne. A Tania si ujawnia jako znana wszystkim Irena Adamczuk.
Dziao si wic sporo. Koleanki i Koledzy wykazali si wielkim zapaem
i zaangaowaniem w szeroko pojtej dziaalnoci kulturalno-rozrywkowej,
szczeglnie w kultywowaniu pieni przy ognisku.
Nikt nie kwka, nie dzieli si opowieciami o chorobach i dolegliwociach, po prostu trzymalimy fason. Henryk Kwiatkowski (po powanych
operacjach), ktry obchodzi w Wildze 70-te urodziny, wystpi na balu nad
basenem w smokingu, a jego zdjcie w tacu z rwnie eleganck Hann Wodnick-Dbrowsk powinno sta si logo naszych spotka, wraz z przesaniem
Magorzaty Pajk-Stomskiej:
POCIGN
TEN BAL JAK NAJDUEJ
W DOBREJ FORMIE !
Spisa
Stanisaw Kostrzewa
192

Spotkanie szste
(Warszawa Wilga, 19. 21. IX. 2003 r.)
Po Jubileuszu, znowu Jubileusz. Haso rzuci Adam Teneta. 50-lecie poczenia warszawiakw i krakowiakw jako, e w padzierniku 1953 roku, po
likwidacji dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagielloskim, na drugi rok studiw
Wydziau Dziennikarstwa UW doczyli wygnacy z Krakowa. Krakowska
masakra bya ogromna, ocalao zaledwie 50 studentek i studentw.
Rwnoczenie z przygotowaniami do jubileuszowego zjazdu trway intensywne prace redakcyjne nad przygotowaniem II tomu Grzesznych niezlustrowanych oraz Suplementu zawierajcego ankiety. Nasze wczeniejsze apele
przyniosy skutek: wspomnienia napisao 10 autorw, a ankiety 49 koleanek
i kolegw. W II tomie opublikowalimy 11 pozycji. Zdecydowalimy bowiem
do nadesanych wspomnie doczy wzruszajcy i wstrzsajcy list Krystyny
Pelc-Tyszkiewicz, ktra zapowiadaa w nim przesanie swoich wspomnie. Nie
zdya zmara 31 grudnia 2002 r. Nie udao si zdoby jej zdjcia. Na okadce
II tomu pozostawilimy puste miejsce w aobnej obwdce.
Niestety nie moglimy opublikowa wspomnie i ankiety Nathana
Gurfinkla mieszkajcego na stae w Danii. W ostatniej chwili wycofa swoj
zgod na druk, pod pozorem, e ma elazn zasad nie zamieszcza niczego
w wydawnictwie finansowanym ze skadek autorw.
Wydawnictwo YPSYLON, ktre wydao tom I, uyczyo swego logo, ale
poniewa znajdowao si w stanie likwidacji, wszystkie prace nad wydaniem
ksiki spady na Spoeczny Komitet Redakcyjny (Jan Budkiewicz, Krystyn
Dbrowa, Krystyna Drzazga-owiska, Zdzisaw Kazimierczuk, Stanisaw
Kostrzewa, Augustyn Mroczkowski). A byo nad czym pracowa, poniewa np.
Czesaw Orowski przysa ponad 100-tu stronnicowy zapisany zeszyt.
Zdzisaw Kazimierczuk i jego ona Dasza Nowakowska (koleanka z modszego roku), ktrzy cz materiaw do I-go tomu przepisali na wasnym komputerze*, nie mogli teraz podobnego zadania si podj. Trzeba byo przepisywanie
odda na zewntrz i bya to jedyna praca wykonana poza zespoem redakcyjnym.
Mi niespodziank stao si finansowe wsparcie naszych wydawnictw
w wysokoci 1000 z, uzyskane z Wydziau Dziennikarstwa i Nauk Politycznych
UW po rozmowie Jana Budkiewicza i Gustawa Mroczkowskiego z kierownictwem Wydziau.
* Dopisek redakcji: take teksty zredagowali i przygotowali cao do druku.
193

W trakcie przygotowa do druku dotara do nas wiadomo o mierci


Kazia Patalonga, ktry ze swoj nieodczn gitar uczestniczy we wszystkich
zjazdach i inicjowa chralne pieni masowe przy ogniskach. Wspomnienie
o nim do II tomu napisa Czesaw Orowski. Dowiedzielimy si take o mierci
Lidki arow, ktrej ankiet opublikowalimy w Suplemencie.
II tom wspomnie wydalimy w trzystu egzemplarzach, Suplement z ankietami w stu. Niestety, popiech spowodowa, e znalazo si sporo bdw
i trzeba byo dodrukowa errat. Zgodnie z obietnic obie ksiki zdyy
dojecha do Wilgi na jubileuszowy Zjazd.
Inauguracja Jubileuszowego Zjazdu odbya si w znajomym gmachu
Wydziau Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW. Jak przed p wiekiem
zasiedlimy w studenckich awach, w salce ozdobionej portretami byych dziekanw. Moglimy porozmawia z dziekanem Wydziau prof. hab. Grayn
Urlick i jej najbliszymi wsppracownikami o studiach i studentach AD 2003.
Z zazdroci obejrzelimy wydziaowe studia radiowe i telewizyjne wyposaone
w najnowoczeniejsz aparatur, ktr maj do dyspozycji wspczeni adepci
dziennikarstwa.
Po przyjedzie do Wilgi rozpoczlimy od integracyjnego spotkania po
50-ciu latach. Jak szybko i gruntownie dokonaa si ta integracja warszawsko-krakowska wiadczy fakt, e trudno byo ustali kto przyby z Krakowa. W ramach tej integracji po uliczkach i gmachach krakowskiej uczelni oprowadza
nas Ada Teneta, ktry w trakcie tego ujawni prawdziwy talent showmana.
Spotka go zasuony aplauz. Nastpnie spka dawnych autorw tekstw
Dziennikarskiej Spdzielni Satyrycznej Rojek i Sobecki (rwnie krakowskiego pochodzenia) reaktywowaa si i na Jubileusz w Wildze przygotowaa
wariacje na temat fragmentu V czci Dziadw, ktre w cudowny sposb
odnalaz Marek Jurkowicz w lochach moskiewskiej ubianki, a ktrych akcja
rozgrywa si w Krakowie, w Roku Paskim 1953, gdy dziekan Brodzki (tj. Gularz) dokonywa selekcji studentw przeznaczonych do wysyki do Warszawy.
Inscenizacja zostaa uwspczeniona ad hoc prawdziwym wejciem z wielk
flach whisky w chwili, gdy Gularz mwi:
Studenci! Termin jest krtki
Wstawcie w rodku kocio wdki
A gdy rk skin z dala
Niechaj si wdka zapala.
Tylko miao, tylko wawo
Czekajcie nas Litwinie, no i ty Warszawo.
194

Salwy miechu towarzyszyy odczytanemu tekstowi reportau Andrzeja


Dobosza, sawnego pniej Pustelnika z Krakowskiego Przedmiecia, opublikowanego w Nowej Kulturze (23 wrzenia 1956 roku) o naszych wiczeniach
wojskowych na poligonie w (rwnie pniej sawnym) Drawsku Pomorskim.
Posypay si anegdoty, wspomnienia, wrd ktrych najbardziej barwna
bya opowie kryminalna Jurka Modela, pod ktrego nazwisko podszy si jaki
przestpca i Jurek przez dugi czas by indagowany przez milicj.
Uczestnicy VI Jubileuszowego Zjazdu odjedali z Wilgi z certyfikatami
stwierdzajcymi pozytywny wynik lustracji koleeskiej, przeprowadzonej na
Wydziale Dziennikarskim i Nauk Politycznych UW oraz w byym Orodku
Ministerstwa Spraw Wewntrznych w Wildze, co wasnorcznym podpisem
potwierdzi Honorowy Prezes Roku.
Ju po Zjedzie - spka Rojek i Sobecki podobno wesza w posiadanie
dziki przeciekowi, kopii anonimowego listu-donosu do ministra Spraw Wewntrznych, informujcego o dziejcej si w dawnym Orodku MSW Sodomie
i Gomorze, rui i porbstwie. Ksero anonimu otrzymali wszyscy uczestnicy
Zjazdu.
A strach pomyle, co znajdzie si w donosie na kolejnym VII Zjedzie,
ktrego uczestnicy bezwstydnie gosz, e 70 mie lat to nie grzech!.
Spisa
Stanisaw Kostrzewa

Spotkanie sidme
(Wilga, 17. 19. IX. 2004 r.)
Po raz trzeci spotkalimy si w Wildze, w jubileuszowym nastroju, pod
hasem: 70 mie lat to nie grzech.
Ale trzeba byo zmieni lokal. Na krtko przed zbliajcym si terminem
spotkania, nowe kierownictwo Orodka Wypoczynkowo-Szkoleniowego, w ktrym odbyy si dwa spotkania poprzednie, zakwestionowao wynegocjowane
przez Krystyn owisk korzystne warunki, dajc znacznie wyszych opat.
Na takie dictum Krystyna zadziaaa z waciw sobie energi i znalaza natychmiast take w Wildze nowe miejsce: Orodek Naturmed, zgodnie z nazw
prowadzony przez lekarza. Nie trzeba byo podnosi skadki uczestnictwa.
Na VII Spotkaniu w Wildze stawio si 36 osb, wrd nich omioro
70-latkw, czyli Szanownych Jubilatek i Jubilatw: Alicja Kacprzak-ak, Alicja
195

Matynia-Bonik, Magorzata Pajk-Stomska, Hanna Wodnicka-Dbrowska, Jan


Budkiewicz, Krystyn Dbrowa, Stanisaw Kostrzewa, Adam Teneta. Nastpnego
dnia dojecha Stefan Grzegorczyk, a Jerzy Porbski przysa serdeczne yczenia.
Zanim rozpoczy si jubileuszowe fety, minut ciszy poegnalimy
Dariusza Pilewskiego, wieloletniego korespondenta zagranicznego PAP i prof.
Boen Krzywobock, asystentk z czasu studiw, gocia Pierwszego Spotkania
w Jachrance w 1976 roku.
Otwarcie obrad Jan Budkiewicz poprzedzi refleksj bardzo osobist.
Wyzna, e mia chwile zwtpienia: czy cz nas autentyczne wizi, czy te
stworzylimy tylko towarzyski rytua? Nawet spisa te wtpliwoci i przeczyta
je Zdzisawowi Kazimierczukowi, ale pniej doszed do wniosku, e jest to
tylko chwilowy stan emocjonalny i rkopis podar.
Zapowiedzia wystp Adama Tenety z dysertacj pt. Jubileusze oczywicie przez pryzmat Krakowa. Prelegent, ktry przed rokiem zrobi furor na
Jubileuszu poczenia warszawiakw i krakowiakw i tym razem by w wietnej formie. Usprawiedliwia si co prawda, e mia kopoty z przygotowaniem
wystpienia, poniewa jego zbiory byy niedostpne w zwizku z remontem
mieszkania (wiemy co to za kataklizm!), ale na szczcie w sukurs przyszed
przyjaciel, ktry podarowa mu antykwaryczne wydanie Boya, nieodzownego
na okoliczno jubileuszy.
Dowcipn dysertacj zakoczy osobistym urodzinowym akcentem. Jego
przyjciu na wiat 17 czerwca 1934 roku w Sanoku - towarzyszya katastrofalna
powd. Przey, dziki ogromnej determinacji rodzicw. W 70-lecie urodzin
dzikuje im za to. Wzruszy wszystkich.
W rol showmanw wcielili si Jan Budkiewicz i Wadysaw Sobecki
jako prowadzcy pierwszy z jubileuszowych quizw Who is who? Przedstawili zdjcia Jubilatw z wczesnego dziecistwa, a zadaniem uczestnikw byo
odgadn Kto jest kto? z 70-letnich obecnie (byych) bobasw.
Zdjcia nie dostarczy tylko Teneta (remont!), jak stwierdzi, nie zmieni
si ani na jot. Magosia Pajk opatrzya swj dziecicy portret (golusiekiego
maluszka, ktrego zreszt natychmiast mona byo rozpozna) komentarzem:
Moje pierwsze pozowanie do pornosika. Gdzie jest ten maniak pedofil, co
zdeprawowa niewinne dzieci? Co to byy za czasy?
Quiz Kto jest kto bezbdnie odgado dziesicioro uczestnikw. Komisja
pod przewodnictwem Henryka Kwiatkowskiego miaa problem z przyznaniem
nagrody. Zaproponowaa losowanie. Nagrod ufundowan przez Krystyna Dbrow medal z brzu z wizerunkiem Kopernika - wylosowaa Irena Adamczuk.
196

Nim zdoano ochon z emocji, przysza pora na uroczystoci jubileuszowe. Wok tortu z siedemdziesicioma wieczkami zgromadzili si Jubilaci,
a ich grono uwietnili jeszcze starsi 75-latkowie: Czesaw Rojek II i Czesaw
Orowski, ktry z dugimi wosami i brod prezentowa si nad wyraz dostojnie.
Laudacj wygosi junior Marek Jurkowicz rocznik 1936.
Pniej nastpiy pohulanki i swawole, a gdy przy pomocy miejscowego
dideja udao si uruchomi aparatur grajc, chtnych do taca nie zabrako.
Honorowy Prezes, ktry razem z Augustynem Mroczkowskim odebra gratulacje za wysokie odznaczenie Krzyem Komandorskim, rozpocz
obrady od efektownej prezentacji Desek pamici autentycznych desek
dbowych, okadek powstajcej ksigi, z ktrej ze zdj, zapisw spotka,
historii Dziennikarskiej Spdzielni Satyrycznej i rnych archiwaliw,
mona bdzie odczytywa czas przeszy. Deski wypatrzyli Janek Budkiewicz
i zaprzyjaniony z nim artysta plastyk prof. Bogdan Chmielewski, w warsztacie stolarskim w Jzefowie koo Otwocka. Artysta ozdobi tytuow desk
monogramem z napisem: Grzeszni niezlustrowani. Komplet materiaw
w drewnianych okadkach zostanie zoony w Instytucie Dziennikarstwa
Uniwersytetu Warszawskiego.
Odczytywaniem czasu przeszego stay si autorskie sprawozdania
z naszych wczeniejszych spotka.
By nim rwnie drugi quiz, ktry polega na odgadniciu tematw prac
magisterskich:
Rada prasowa RFN jako czynnik oddziaywania na system prawno-prasowy
(1958-1972) autork okazaa si Alicja Kacprzak
Oszczdno materiaowa w przemyle maszynowym i jej odbicie w prasie
zakadowej, na przykadzie ZM Ursus - Alicja Matynia
Ocena postaw moralnych bohaterw Obywateli Kazimierza Brandysa
Magorzata Pajk
Zapasy ponadnormatywne w przedsibiorstwie - na przykadzie Zakadw
im. Marcelego Nowotki - Hanna Wodnicka
Walka o wyzwolenie narodowe w czasie II wojny wiatowej w kinematografii
jugosowiaskiej w porwnaniu z kinematografi polsk Jan Budkiewicz
Dziaalno ycia Warszawy wrd inteligencji Krystyn Dbrowa
Przegld Sportowy w latach 1928 - 1932 - Stefan Grzegorczyk
Reporta literacki i prasowy. Reportae Jacka Woowskiego na amach ycia
Warszawy Stanisaw Kostrzewa
Organizacje zawodowe drukarzy krakowskich Adam Teneta.
197

Oczywicie przy prezentacji tematw ich autorw nie ujawniono. Magorzata Stomska obok tytuu dopisaa P.S. Praca napisana z czystej adoracji
i mioci niezwykej do promotora prof. Romana Karsta. Niezrealizowanie jej
(mioci a nie pracy dyplomowej) wbrew moliwociom i namowom obiektu, byo
niewtpliwie szalestwem na skal yciow. Czy nie byoby piknie, wygodnie
i luksusowo zosta Pani Profesorow? Niewybaczalne.
Jan Budkiewicz prac magistersk napisa na Wydziale Reyserii PWSTiF
w odzi. Najywszy oddwik wywoa temat pracy Hanny Wodnickiej. Autorka
z ogromnym poczuciem humoru i dumn min odbieraa gratulacje.
Ten drugi quiz sprawi sporo kopotw odgadujcym. Najwicej trafnych
wskaza miay ex aequo Gizela Fiks-Bargielowa i Hanna urek-Grzekowiak.
W losowaniu szczcie dopisao Hance, otrzymaa z rk Krystyna Dbrowy
medal z Broniewskim.
W nurcie odczytywania czasu przeszego znalaz si take napisany
przez Marka Jurkowicza na kanwie dwch tomw Grzesznych niezlustrowanych i aneksu pt. Ankieta artyku pt. Autolustracja zamieszczony
w czasopimie Dzi (Nr 12 z 2002 r.), redagowanym przez Mieczysawa
Rakowskiego. Odczytany przez autora, zosta przyjty z zainteresowaniem
i aplauzem.
O przyszoci mwi Zdzisaw Kazimierczuk. Wystpi z propozycj nowej
inicjatywy wydawniczej. Jestemy w wieku, w ktrym mamy prawo do refleksji
i warto z niego skorzysta. Sprbujmy wic sformuowa pytania charakterystyczne
dla naszej epoki i sami na nie odpowiedzie.
Prosto z Olimpiady w Atenach przyjecha do Wilgi Stefan Grzegorczyk.
Wystp naszej reprezentacji zosta jednoznacznie oceniony jako klska. Doskonale si wic zoyo, e mielimy (przecie w znakomitej wikszoci zdeklarowani kibice) moliwo na gorco podyskutowa z bezporednim wiadkiem
Igrzysk, a zarazem ekspertem, znanym dziennikarzem sportowym i dziaaczem
(od 1981 r. prezesem Polskiego Zwizku Picioboju Nowoczesnego). Stefan
na Olimpie sta si pasjonujc pozycj programu.
Po emocjonujcych dysputach wszyscy czekali na zapowiadane Piernikalia w Wildze, autorstwa Wadysawa Sobeckiego i Czesawa Rojka I. Twrcy
nie zawiedli.
Wadek powrci do czasw DSS-u i przedstawi kilka zachowanych
tekstw. Nie potrafi ustali autorstwa jednego z nich i zwrci si o pomoc do
suchaczy. Okazao si, e nie s potrzebne mudne ustalania. Autorka, czyli
Hanna urek zgosia si natychmiast.
198

Dalsz cz artystyczn wypenia aktualna twrczo spki autorskiej


efekt spotka w poetyckim klimacie Kobyki (tam mieszka Czesio Rojek I).
Fraszki, epitafia, rnorodne formy satyryczne byy dedykowane uczestnikom
spotkania - gwnie Jubilatom i celnie ich charakteryzoway. Autorzy przedstawili
take samych siebie w bogato ilustrowanym yciorysie twrczym.
Czekaa wszystkich jeszcze niespodzianka. Kady z uczestnikw spotkania otrzyma trzy egzemplarze II-go tomu wspomnie Grzesznych niezlustrowanych (za jedyne 10 z). W ten sposb rozeszo si 118 egzemplarzy
pozostaych z nakadu, liczcego 300 sztuk. (Tom I-szy rozszed si w caoci
w szeciuset egzemplarzach, a Suplement Ankiety w stu.)
Komplety ksiek zostay wysane do 18-tu najwaniejszych bibliotek
w kraju. Przyszy od nich podzikowania. Zostay wic zrealizowane, chocia
z kopotami i trudnociami, plany wydawnicze.
Zapadaa noc, gdy w ssiedztwie stajni - co nie byo zbyt fortunn lokalizacj zapono ognisko. Pene gwiazd niebo, piwo z miodem zagryzane
kiebaskami, muzyka tworzyy odpowiedni sceneri i nastrj sprzyjajcy
rodakw rozmowom w podgrupach. Brylowa Mietek Kobylarz. Jak iskry
z ogniska sypay si dowcipy i anegdoty. Nikt si tylko nie kwapi do skokw
przez pomienie. Drzewiej inaczej bywao.
W ostatnim, niedzielnym dniu, liczba uczestnikw znacznie si zmniejszya. Mia on by zreszt zgodnie z programem przeznaczony na zajcia
wedug ycze wasnych. Udao si namwi Hank urek, ktrej teksty
zostay poprzedniego dnia przypomniane, aby opowiedziaa o pocztkach
Dziennikarskiej Spdzielni Satyrycznej. Jak na autork tekstw satyrycznych
przystao, dowcipnie i barwnie opowiedziaa o castingach przeprowadzanych
na korytarzach Wydziau, z ukrycia wyawiajcych potencjalnych wykonawcw,
pierwszych sukcesach DSS, anegdotycznych wydarzeniach. Suchacze uznali,
e jej opowie naley koniecznie zapisa i umieci w Deskach pamici.
Po takim wstpie jeszcze ciekawsza staa si prezentacja dalszego cigu
Piernikalii, na ktr w sobot zabrako czasu.
Zgodnie z tradycj spotka, Adam Teneta posugujc si przykadami
pozytywnie rozstrzygnitych spraw - przedstawi wane porady dla rencistw
starajcych si o emerytury, szczeglnie dla wdw i wdowcw.
Marek Szymaski, ktremu mona pozazdroci kondycji i energii (widzielimy na wasne oczy, jak codziennie maszerowa len drog, pozostawiajc
daleko za sob innych spacerowiczw) sugestywnie zachca do stosowania wietnie
wedug niego dziaajcego Acardu, czego sam jest wymownym przykadem.
199

Przed zamkniciem spotkania nie byo wtpliwoci kolejne zgromadzenie za rok, moe tylko nieco wczeniej i w orodku o wyszym standardzie.
Krystyn Dbrowa i Stanisaw Kostrzewa w imieniu wasnym prosili, aby w jego
organizowaniu zastpia ich wiea krew. W peni demokratycznie, cho
z dyskretnym wskazaniem wnioskodawcw, zgodzili si: Magorzata Pajk-Stomska, Hanna urek-Grzekowiak, Marek Jurkowicz, Wadysaw Sobecki
(cz artystyczna), Marek Szymaski i Klemens Ptach (transport). Oczywicie
pod patronatem Honorowego Prezesa.
Spisa
Stanisaw Kostrzewa

Spotkanie sme
(Wilga, 9.-11.IX. 2005 r.)
Przed kilkoma laty uznalimy, e odstpy midzyzjazdowe powinny
by krtsze. Tak te si stao. Od kilku lat spotykamy si co roku w Wildze,
we wrzeniu, a siy ktre reguluj pogod cile wsppracuj z organizatorami. Dotychczas pobytowi w tym pachncym sosnami zaktku, towarzyszyo
bkitne niebo i soneczko, co umoliwiao nawet kpiele w basenie byego
orodka MSW.
Tak byo i w czasie smego Zjazdu. Przyjechalimy do Wilgi jak zwykle
autokarem. Dotarlimy na miejsce w czasie, pozwalajcym na spokojne zakwaterowanie i odwieenie si przed obiadem. (By jak zwykle smaczny i obfity).
Zjazd odbywa si w przeomowym dla kraju okresie: nadchodziy wybory parlamentarne i prezydenckie, a wszystkie wrble na dachu wierkay, e
miejsce lewicy u steru zajmie prawica. Na szczcie nie to dominowao w naszych rozmowach. Zgodnie z programem skupilimy si na odmadzajcych,
wesoych i miych wspomnieniach z dziaalnoci wydziaowej Dziennikarskiej
Spdzielni Satyrycznej oraz Kickiego Radia rozgoni, ktra integrowaa
ycie studenckie mieszkacw eskiego i mskiego akademika przy ul. Kickiego
w Warszawie w roku akademickim 1955/56.
Na wspomnienia beztroskich lat modoci cieniem naoyy si odejcia
naszych Koleanek i Kolegw. Zabrako wrd nas Czesia Rojka Czarka,
a do Wilgi dotara wiadomo o mierci Staszki Neuman-Orlikowej. Obrady
rozpoczlimy od uczczenia pamici naszych zmarych Kolegw.
W gronie obecnych zabrako kilkorga staych uczestnikw, ktrzy
nieobecno usprawiedliwili pisemnie lub telefonicznie. Na wniosek Janka
200

Budkiewicza postanowiono wysa do nich listy i materiay, co powierzono


Zdzisawowi Kazimierczukowi i Markowi Szymaskiemu.
Jak wspomniaam, tematem pierwszego dnia Zjazdu bya DSS Dziennikarska Spdzielnia Satyryczna, rywal zarwno koncepcyjny jak i personalny synnego STS. Sowo wstpne miaa wygosi jedna z uczestniczek
zdarze Hanka urek; niestety nie przyjechaa. Jej tekst odczyta Zdzisiek
Kazimierczuk. Janek Budkiewicz przypomnia nazwiska uczestnikw i wsppracownikw DSS oraz przeczyta swj tekst Odkurzanie pamici, ktry
suchaczy bardzo wzruszy i rozmieszy. Tekst Janka sprowokowa Stanisawa
Wieczorka do wspomnie z poligonu oczywicie humorystycznych i nawet
z przypiewkami. W kolejnoci ustalonej Wadek Sobecki odczyta wspomnienie
Mariana Kubery i wystpia zaproszona na Zjazd, bya akompaniatorka DSS-u
Elbieta Szczepaska-Lange, ktra opowiedziaa jak doszo do jej wsppracy
z nasz Spdzielni.
Przeczytano take utwory wykonywane w DSS. Zdzisaw Kazimierczuk
przedstawi reminiscencj Andrzeja Lewandowskiego Komedianci, przy
ktrym znw rozlegy si salwy miechu, bo tekst by wielce dowcipny. Wadek
Sobecki zaprezentowa swoje i witej pamici Czesawa Rojka wspomnienia
przyjte oklaskami. Wspomnienie Hani urek odczyta wyrazicie i ze swad
Kazimierczuk. Z uwag i zainteresowaniem wysuchalimy te, co napisa przed
laty na temat DSS-u Andrzej Drawicz. Form uczczenia i utrwalenia pamici
tych, ktrzy odeszli, byy teksty powicone ich sylwetkom.
Uczestnicy Zjazdu dostali do rk przypomnienia z historii DSS, wydane
staraniem Janka Budkiewicza w formie sympatycznej ksieczki.
Tematem dnia drugiego byo Kickie Radio. I znw sporo wzrusze i miechu.
Ju opowiadanie Sobeckiego, jak to chopaki z mskiego akademika podczali
swj radiowze do eskiego z naprzeciwka przypomniao suchaczom
w twrczy czas. Bo ile radoci dziewczynom sprawiao suchanie koncertw
ycze! W akademiku wisiaa skrzynka, do ktrej chtni wrzucali yczenia, za
redaktorzy muzyczni Kickiej Rozgoni przesyali je koleankom i kolegom
wraz z melodi. Repertuar by do ograniczony i melodie powtarzay si. Cay
rok akademicki krlowaa pewna czeska pyta ze skoczn piosenk, w ktrej
zrozumiae byy tylko sowa koniczki, koniczki. Nie zdawalimy sobie wwczas
sprawy, e jest to do dzi bardzo popularna kolda.
Z tematem Kickiego Radia czya si te dziaalno popularnej wrd
studentw orkiestry Caro. Zesp z duymi ambicjami umila nam czas wolny,
wieczorki taneczne i ycie towarzyskie. Jego twrc i kierownikiem by student
201

Akademii Muzycznej Henryk Kuniak, ktrego nazwisko moemy dzi odczyta na czowkach wielu polskich filmw m.in. kultowego filmu Vabank.
Wielk przyjemno zrobili uczestnikom organizatorzy Zjazdu, zapraszajc tego
znakomitego kompozytora, dzi profesora Szkoy Filmowej, jako gocia honorowego. Jego wykad o muzyce filmowej, tajnikach jej powstawania i dziejach
muzyki z najsynniejszego filmu Juliusza Machulskiego zafascynowa nawet
tych, ktrzy z muzyk s na bakier.
Bya te okazja do wspomnie o czonkach orkiestry Caro: gitarzycie Jurku Nowakowskim, saksofonicie Bogdanie Pestce, a take o pewnym
chuliganie z Grochowa, ktry ze swoja ferajn najpierw bi si ze studentami,
a potem dziki metodzie Makarenki gra na trbce ballady i romanse.
Czas wolny spdzilimy na kontakcie z przyrod, a po kolacji odby
si Jubilejnyj wieczer, czyli prywatka u Jubilatka. Jubilatem Marek Szymaski, ktry chcc przybliy niegdysiejsz atmosfer, goci nas wdk
z czerwon kartk i kaszank czste pozycje studenckiego menu. Jedni
delektowali si tym specjaem, inni nie byli w stanie go przekn, bo obfity
szwedzki st, jaki serwowano w Orodku nie prowokowa do spoywania
ponad miar. A poza tym peny spontan i luz, swawole i igraszki, ruja
i porubstwo, co byo hasem, lecz nie praktyk. No c, nie wszystkie
hasa da si dzi wykona.
Z kronikarskiego obowizku wypada wspomnie, e jubileusz Marka
uczczono chralnym wykonaniem piosenki, napisanej specjalnie na t okazj
przez Kazimierczuka (melodia z Ballady o Winiewskiej, sowa wasne):
W podsumowaniu Zjazdu pado nieuchronne pytanie: Co dalej? Byo
kilka propozycji, gwnie dotyczcych dalszego utrwalania wspomnie.
Najwaniejsza konkluzja bya jednak taka: Powinnimy si spotka w roku
2006 czyli 50 lat po ukoczeniu studiw, spotka by moe ju po raz ostatni?
Jak stwierdzi Zdzisaw Kazimierczuk sztandar naley wyprowadzi.
Spisaa
Irena Adamczuk

Spotkanie dziewite
(Wilga, 22. 24. IX. 2006 r.)
Miao by szczeglnie uroczyste, wypadao bowiem w pidziesit rocznic
ukoczenia naszych studiw. Rozwaano nawet czy nie powinno by ostatnim,
202

bo i zdrowie ju nie to i garstka ostatnich kombatantw bezlitonie topnieje W pocztkach roku 2006 poegnalimy Hani urek i Hani Wodnick.
Z trudem namwiony Komitet Organizacyjny (Magorzata Pajk, Marek
Szymaski, Wadek Sobecki, Klemens Ptach i oczywicie honorowy prezes Janek
Budkiewicz) wykaza jednak modzieczy hart ducha, nie podda si nastrojom
defetystycznym i skoncentrowa wysiek na tym, aby byo rzeczywicie godnie
i podniole. Szkoda, e z przyczyn obiektywnych nie udao si zorganizowa
spotkania na Wydziale Dziennikarskim z modszymi o 50 lat kolegami.
Nadzwyczajnie jednak udaa si pierwsza cz imprezy spotkanie
z Ryszardem Kapuciskim, ktre odbyo si w sali konferencyjnej Federacji
Zwizkw Zawodowych Pracownikw Kultury i Sztuki przy ul. Lwowskiej 13,
w pierwszym dniu Zjazdu 22 wrzenia 2006 r. Przy walnym udziale mistrza
reportau dokonano porwnania dziennikarstwa z lat naszej modoci z dziennikarstwem dzisiejszym.
Zaskakujca bya konkluzja Ryszarda Kapuciskiego, e wspczesne
dziennikarstwo niewiele rni si od tego z czasw towarzysza ukaszewicza.
Media zrobiy si podobne do siebie, nastpia centralizacja informacji w skali
wiatowej, narzucona przez wielkie korporacje. Czy oglda si dziennik telewizyjny w Nowym Jorku czy w New Delhi, jest to w zasadzie ten sam dziennik,
z tym samym serwisem, tym samym komentarzem. Wspaniay skok technologiczny w zapisie i przekazie informacji nie posuy wzbogacaniu wiedzy
o wiecie, a przyczyni si do ogromnego zuboenia informacji.
Ulega likwidacji to, co byo kiedy ambicj wielkich tytuw, zespow
redakcyjnych, wydawcw mie wasn korespondencj z miejsca wydarze.
Dzi kupuje si nagranie lokalnego dziennikarza, a wielkie sieci natychmiast
sprzedaj materia na ca planet. To obnia koszty i wanie o to chodzi. Wielkie
sieci nie konkuruj ze sob bogactwem informacji, a obnik kosztw wasnych.
Zmieni si bardzo sam zawd dziennikarza. Indywidualno, osobiste
zdolnoci, umiejtno dotarcia do rde coraz mniej si licz. Norm nie s
kontakty z ludmi, a umiejtno przetwarzania informacji z Internetu.
Po trzech godzinach spotkania i pasjonujcej dyskusji z Ryszardem
Kapuciskim (jednej z ostatnich w jego yciu) kawalkada samochodw (niestety te coraz starszych), z dziesicioosobowym busikiem na czele, ruszya
z Lwowskiej do Wilgi. Wieczorny program przewidywa tylko jedn imprez
zote gody trzech par maeskich, ktre stany na lubnym kobiercu
w czasie studiw i dochoway sobie wiernoci a do dzi. Nasi czcigodni Jubilaci
to: Hania i Stefan Grzegorczykowie, Wala i Stasio Kostrzewowie oraz Hania
203

i Gucio Mroczkowscy. Nim strzeliy korki od szampana Jubilaci byli dowcipnie


przepytywani przez Magosi Pajk i Wadka Sobeckiego: jak to si zaczo,
kiedy przeszli zwycisko pierwszy kryzys itp. W nagrod za szczere ujawnienie
niektrych tajemnic alkowy, Jubilatw szczodrze obsypano prezentami i nie
aowano garde przy odpiewywaniu sto lat.
Z kronikarskiego obowizku wypada doda, e niektrzy rozwodnicy
asili si do Jubilatw w kwestii ogrzania si przy ich ogniskach domowych,
proponujc trjkty, a nawet kwadraty na czas do nastpnego jubileuszu.
Jubilaci taktownie odpowiadali, e rozpatrz propozycje. Obawiam si jednak,
e kto nie umia dmucha we wasne ognisko domowe, ten nie ma kwalifikacji
na westalk bd westala przy cudzym.
Drugi i trzeci dzie spotkania zdominowaa wielka polityka. Nasz
dziewity Zjazd zbieg si w czasie z burzliw dyskusj w Sejmie i prasie
na temat lustracji dziennikarzy. Temat jak bumerang. Modny ju w roku 2000, std te pierwsze tomy wspomnie zatytuowalimy Grzeszni
niezlustrowani, ponownie ody podczas publikacji tzw. Listy Wildsteina. Teraz politycy koalicji rzdzcej postanowili przeforsowa ustaw
o przymusowej lustracji wszystkich dziennikarzy. To nas postawio w kopotliwej
sytuacji. Wikszo jest na emeryturze, nie mamy redakcji, ktre by nas zlustroway. Walczc o konstytucyjn rwno wobec prawa, postanowilimy zlustrowa
si sami. I wanie autolustracji powicilimy sobot i p niedzieli. Tyle tylko,
e inaczej ni w projekcie ustawy, ustalilimy e autolustracja jest dobrowolna.
Ku zdumieniu organizatorw, chtnych byo wicej, ni czasu na ich
wysuchanie. Autolustracji poddali si: Marek Szymaski (wraz z synem te
dziennikarzem), Magosia Pajk, Wadek Sobecki, Nathan Gurfinkel (cudem
wrcony na Ojczyzny ono), Irena Adamczuk, Jurek Model, Zdzisiek Kazimierczuk, Jadwiga Skowroska i Janek Budkiewicz. Wszystkie zeznania zostay
nagrane lub spisane, aby nie sprawia kopotu historykom z IPN-u. Mamy
ambitny plan, aby je opublikowa w kolejnym wydaniu wspomnie. To moe
by ciekawa lektura.
Nie doszo do podjcia decyzji, aby wyprowadzi sztandar i przesta
si spotyka. Wszystkie okrge rocznice ju wprawdzie za nami, ale pki mamy
sobie jeszcze co do powiedzenia, spotkania maj sens. Dopki jeszcze w oczach
blask, dopki si splataj rce... Do zobaczenia za rok.
Spisa
Zdzisaw Kazimierczuk

204

Post scriptum. Niestety, nastpnego ani kolejnych zjazdw ju nie byo.


Zjazdy zastpiy posiedzenia plenarne, odbywajce si pod gocinnym
dachem siedziby Federacji Zwizkw Zawodowych Pracownikw Kultury i
Sztuki, ktr od 30 lat kieruje nasz Honorowy Prezes Janek Budkiewicz. Byy
to przewanie spotkania witeczno noworoczne, organizowane w coraz
mniejszym (niestety) gronie kilkunastu Koleanek i Kolegw, mieszkajcych
w Warszawie. Na krtko na dwie, trzy godziny. Ale dobre i to
Zdylimy jeszcze zebra materiay do trzeciego tomu Grzesznych
niezlustrowanych. Moe niebawem ksik wydamy i rozelemy. Ze wzajemnych kontaktw nie zrezygnujemy. Dopki jeszcze w oczach blask, dopki
si splataj rce...

DSS
czyli wspomnienia o

Dziennikarskiej Spdzielni Satyrycznej

DSS DSS DSS


Nieatwo jest oywi przeszo sprzed pidziesiciu laty, gdy nie wspiera
jej bogate w dokumenty archiwum, a rdem wiedzy o tych czasach jest tylko
ludzka, ulotna pami.
Dziennikarska Spdzielnia Satyryczna powstaa na Wydziale Dziennikarskim Uniwersytetu Warszawskiego (rocznik 1952 1956) z inicjatywy kilku
zapalecw, ktrzy potrafili zachci grup osb do stworzenia studenckiego
kabaretu.
Niestety, cho powstawa program za programem, nikomu nie przychodzio do gowy, aby rejestrowa daty premier i spektakli, gromadzi teksty,
nagrywa piosenki i melodie, fotografowa sceny i dekoracje.
Nikt nie wiza swoich wystpw w DSS-ie z przyszym yciem zawodowym. Prawie nikt bo jednak kilka osb: Marian Kubera, Agnieszka Osiecka,
Wojciech Solarz znalazo si w synnym Studenckim Teatrze Satyrykw
(STS-ie) i teatr sta si sensem ich ycia na adne par lat.
Dla wikszoci zespou DSS-u chwile, rozpoczynajce si piosenk:
Szanowna pci brzydka i liczna
na miech was zaprasza do ez
Dziennikarska Spdzielnia Satyryczna,
DSS, DSS, DSS!
byy weso zabaw i przygod intelektualn. Po prostu barwnym epizodem
studenckiego ycia, ktry warto po latach powspomina.
Hanna urek-Grzekowiak
Warszawa 2005 r.

208

Osobowoci
Dziennikarskiej Spdzielni Satyrycznej:
Ami Borowska,
Jan Budkiewicz,
Jerzy Dbrowski,
Janusz Gazda,
Hanna Kania,
Zdzisaw Kazimierczuk,
Maria Koszel,
Lena Kozowska,
Marian Kubera,
Zbigniew Lesiewski,
Andrzej Lewandowski,
Roman Lipnicki,
Szczsna Milli,
Andrzej Nowaliski,
Agnieszka Osiecka,
Wiesaw Paduch,
Jerzy Porbski,
Czesaw Rojek II,
Zbigniew Smarzewski,
Wadysaw Sobecki,
Wojciech Solarz,
Elbieta Szczepaska,
Stanisaw Wiechno,
Henryka Witkowska,
Edward Wrbel,
Marzena Zieliska,
Hanna urek.
(Z programu Rakiet przez wiat 10.X.1956 r. premiera w Domu
Dziennikarza SDP przy ul. Foksal w Warszawie. Ponadto uczestniczyli gocinnie:
Krystyna Mikoajewicz, Andrzej Wasilewski i zesp Caro).

209

Jan Budkiewicz

Jacymy byli?
Oceniajc wydarzenia od strony dialektyczno-logistycznej studencka Dziennikarska Spdzielnia Satyryczna (DSS) musiaa powsta. Bya
bowiem naturalnym finaem okolicznoci i faktw, ktre rozpoczy si na
I roku studiw.
Przed jesiennymi wyborami do Sejmu w 1952 r. utworzono na Wydziale
Spoeczno-Filozoficznym Uniwersytetu Warszawskiego, ktrego sekcj byo
dziennikarstwo - kilka grup agitacyjno-artystycznych. Moja grupa jedzia po
mazowieckich wsiach i miasteczkach. Wystpowalimy w wietlicach, szkoach
i domach kultury. Warunki byy prymitywne, dojazdy fatalne, boto, deszcz
i zimno daway si we znaki, ale mielimy 18-20 lat i wierzylimy, e nasz zapa
i talenty mog by ludziom potrzebne.
Istniejce nieufnoci przeamywalimy szczeroci i bezporednim kontaktem, ktre ocieplay chody psychiczne i zimno fizyczne.
Co si w oku krci
Na wdrwk umwilimy si po egzaminach koczcych rok akademicki
1952/53. Wybralimy Ziemi witokrzysk, bo to kraina owiana tajemniczymi
opowieciami, kraina pamitkowych miejsc, no i dobre, centralne pooenie.
Wdrowalimy przez dwanacie dni i czasu na rozmowy byo wiele.
Na stacji w Skarysku Kamiennej, z awizowanej semki zjawiy si cztery osoby: Agnieszka Osiecka, Ala z roku wyej, (nazwiska nie pamitam), moja
wczesna sympatia Stefa Porbadnik studentka III roku historii sztuki na
Uniwersytecie w Poznaniu i ja rodzynek rodzaju mskiego.
Historia dawna i najnowsza bya naszym przewodnikiem. W Kielcach poznalimy dwch braci, autentycznych hrabiw, wywaszczonych przez
wadz ludow z caego dosownie majtku. W Chcinach czaroway ruiny
redniowiecznego zamku i klasztor, w ktrym udzielono nam gociny. W Szewcach, w domku otoczonym piknymi malwami, przyjmowaa emerytowana
nauczycielka. Uyczya dziewczynom maeskiej sypialni i przez cay wieczr, przy lampie naftowej (elektrycznoci nie byo) opowiadaa przypowieci
i legendy witokrzyskie.
W Oblgorku pokonilimy si Sienkiewiczowi, aby po przejciu Puszczy
Jodowej wspina si na wity Krzy, gdzie w klasztornych murach byo przed
210

laty wizienie. Po drodze poznalimy jeszcze wie Wilki. W starej, prymitywnej


chacie, po wejciu do rodka nasze ydki oblepiy pchy. Dziesitki, a moe
setki pche.
Przemierzanie kadego dnia kilkunastu kilometrw po bezdroach i lasach, pozwalao doceni gocinno jakiej doznawalimy. Nikt nie wzi grosza
za przenocowanie, czstowano nas czym chata bogata. To bya pamitna
lekcja ludzkiej yczliwoci.
Wanie wtedy zastanawialimy si, czy na politycznie marksistowskim
wydziale, jakim byo wwczas dziennikarstwo, wydziale na ktrym realizm socjalistyczny stanowi obowizujc regu, warto i mona stworzy np. zesp
literacko-muzyczny, wasn gazet czy te inn form wypowiedzi. Caa
wdrujca czwrka uwaaa, e warto. Agnieszka stwierdzia, e po rezygnacji
ze studiw na wydziale prawa (zaliczya tam rwnolegle rok I), majc wicej
czasu, postara si zrobi sceniczn adaptacj Zielonej Gsi.
Dwadziecia cztery zdjcia 6 x 9, wykonane aparatem Stefy Porbadnik.
Lakoniczne podpisy i data: wrzesie 1953 r. Na zdjciach Agnieszka, Ala, Stefa.
Rzadziej ja, bo przewanie fotografowaem. Co si w oku krci
Czy i jaki zwizek mia epizod witokrzyski z DSS? Mia. Dowodzi
bowiem, e myli czy pragnienia o czym, wtedy nieokrelonym, kiekoway
i w czci zostay spenione.
Zgaduj Zgadula
Zwycistwo w Zgaduj - Zgaduli nad polonistyk, z ktrej rok wczeniej wyrs Studencki Teatr Satyrykw, przyspieszyo oficjalny start naszej
Spdzielni Satyrycznej. Po kilku tygodniach prb i kontrolnych wystpw
w Orodku Szkolenia Dziennikarskiego przy ul. Krochmalnej postanowilimy
uczestniczy w Warszawskim Przegldzie Studenckich Teatrw Satyrycznych
(zajlimy w nim I miejsce rwnorzdne z STS-em).
Aby w przegldzie wystpi, musielimy dosta zgod organizatora czyli
Zrzeszenia Studentw Polskich oraz stosowny wpis w Radzie Uczelnianej ZSP.
Ciekawie brzmi dzisiaj, (odtworzony z pamici) przebieg rozmowy, po
ktrej stalimy si oficjalnym reprezentantem Uniwersytetu Warszawskiego.
Jako ZSP-owski organizator roku (bya taka funkcja) z koleg z grupy Edkiem Wrblem i zaprzyjanionym szefem chru Uniwersyteckiego, Staszkiem
Mynarczykiem - udaem si do siedziby Rady Uczelnianej ZSP.
Po zreferowaniu sprawy jeden z dziaaczy decydentw zapyta:
Wszystko adnie, ale czy Wasz program jest odpowiedzialny?
211

Edek Wrbel odpali:


Czy sdzicie kolego, e na Wydziale Dziennikarskim mgby powsta
program nieodpowiedzialny ?
A Staszek doda:
Oni nawet maj piosenki francuskiego komunisty.
Komunisty ? - zdziwi si dziaacz.
Chyba syszelicie o Yves Montandzie, ktry jest wybitnym czonkiem
Francuskiej Partii Komunistycznej, dopowiedziaem prowokacyjnie.
Pyta wicej nie byo.
Do dzisiaj nie wiem co zadowolio pytajcych:
a) wydzia, ktry reprezentowalimy ?
b) czonkostwo Yves Montanda w FPK ?
c) czy obecno matkujcego nam Staszka Mynarczyka, cieszcego si u wadz
uczelni duym zaufaniem ?
A moe byo to rutynowe pytanie, ktre zadane by musiao ?
Kilka lat pniej.
Yves Montand koncertowa w Sali Kongresowej. Przy tej okazji mia
otrzyma legitymacj honorowego czonka DKF Po prostu Zygzakiem.
Spotkanie i wrczenie legitymacji odbyo si w apartamencie hotelu
Bristol. Po czci oficjalnej, w rozmowie przy lampce koniaku powiedziaem:
Musz pastwu powiedzie, e w latach 1955-56, na moim roku studiw,
dziaa kabaret pod nazw Dziennikarska Spdzielnia Satyryczna. W programie
mielimy take utwory, ktre Pan piewa. Mam nadziej, e nie uzna Pan tego
faktu za muzyczne kidnaperstwo ?
Po przetumaczeniu tych sw przez aktork i poliglotk Krysi Stypukowsk, francuscy gocie rozemiali si, a Yves Montand zapyta:
A co piewalicie?
Dis- moi Jo i Les feuilles mortes,
Ceni i lubi bardzo Preverta, Crolla i Kosm stwierdzi Montand.
Wtedy Simone Signoret szepna co mowi na ucho, wstaa i po chwili
przyniosa z drugiego pokoju dwa albumy.
Monsieur Jean powiedzia Montand Ciesz si, e to, co piewam,
polubilicie i uznalicie za warte promocji. I po pauzie doda:
By Pan wczoraj na moim koncercie. Z tego wnosz, e nadal ceni te
piosenki i ich wykonawc. Prosz wic przyj od ony i ode mnie prezent, album
z nagraniami recitalu w teatrze IEtoile i pyt z piosenkami starofrancuskimi.
212

Wrd nagra s utwory, ktre wykonywalicie w swoim kabarecie.


Wrczy mi pyty, a Simone Signoret przypiecztowaa akt darowizny
wcale nie zdawkowym pocaunkiem Pyty mam do dzisiaj, ale pocaunek pamitam lepiej!
W 1994 roku, bdc z crk w Paryu, zaprowadziem j na cmentarz
Pere-Lachaise. Zoylimy kwiaty na grobach Fryderyka Chopina, Edith Piaf
oraz wsplnej mogile Simone Signoret i Yves Montanda.
Od kotw piaskowania do swobody twrczej
Czas by szczeglny lipiec 1956 r. Na obz wojskowy do Drawska
Pomorskiego dotarlimy zaraz po protecie poznaskim, ktrego dramatyzm
utkwi w kadym z nas.
W dniu przyjazdu na poligon, po wejciu w mundury i obiedzie z rzucanymi po stoach ledziami, podczas odprawy plutonu kapral zakomunikowa:
Jest do wykonania zadanie specjalne. Nocne porzdki w kuchni. Jutro
zwolnienie z wicze. Ochotnicy wystp.
Zrobiem krok do przodu i zostaem dowdc druyny do zada
specjalnych. Wystpili i inni. Druyna liczya 1 + 9.
Ochotnicza noc daa nam solidnie w ko, a nastpny dzie lepiej nie mwi.
Noc, bo koty, blaszane miski i aluminiowe sztuce czyszczone piaskiem,
brudu si nie pozbyway, a czysto posadzek kuchennych, kaprala nie chciay
zadowoli. A do witu.
Dzie, bo w cholernym skwarze w maskach przeciwgazowych, z penym
obcieniem, pogoniono nas po poligonowych bezdroach. Pogoniono, nie baczc na przepracowan noc, ktra miaa by glejtem do dziennego odpoczynku.
Dalimy si nabra, co najbardziej nas ubodo.
Rozmowy o tym co dalej, zaczy si w miejscu szczeglnym tam gdzie
i krl piechot chodzi czyli w obozowej latrynie.
Siedzc w kucki nad kloacznym doem, szukalimy sposobu na rewan
za wpuszczenie nas w kuchni. Jak to w latrynie, rozmowy byy intymne i bez
zbdnych wiadkw. Irytacja d ciskaa, ale praca mylowa bya racjonalna.
Powoa zesp artystyczny, tylko jak wydbi zgod? I to szybko! Zacigajc
si dymem przydziaowych Sportw (w latrynie wolno byo pali) zaakceptowalimy z Edkiem Wrblem i Jurkiem Nowakowskim pomys, eby do artystycznej inicjatywy przekona Jerzego Zasad II sekretarza PZPR na UW,
ktry cho by studentem, reprezentowa wadz uczelni i by partnerem dla
wojskowej wierchuszki.
213

Filozoficzno-ideowa myl zostaa wykonana niezwocznie. Odbylimy


rozmow z towarzyszem sekretarzem, po ktrej Zasada sta si ordownikiem
szczeglnej misji uniwersyteckiej kompanii szkoleniowej. Rezultatem ordownictwa bya zgoda WACIWEGO dowdztwa na powoanie Zespou
Artystycznego.
Kompletujc wykonawcw zaczlimy prby. Ostatecznie na poligonowych
estradach wystpowao 12 podchorych reprezentujcych gwnie zesp DSS-u.
Podpor przedsiwzicia sta si Jurek Nowakowski z anglistyki, ktry
mia gitar.
Rekwizytami byy mundury, maski przeciwgazowe i mikrofon - sztuk jeden.
W repertuarze mielimy piosenki DSS-u, a take Kalink i pie Stanisawa
Moniuszki O matko moja. Wykonywalimy niezawodne teksty mistrzw
- Ildefonsa Gaczyskiego, Juliana Tuwima oraz naszego kolegi Czesawa
Rojka. Towarzyszy nam rymujcy na miejscu dozwolone aktualnoci Andrzej
Wasilewski.
Wystpy jakie byy takie byy, ale po ich zakoczeniu artystw zapraszano na wcale nieregulaminowe poczstunki. Raz si zdarzyo, e na zaprawiony
miodem spirytus, poligonowej oczywicie produkcji.
cznie dalimy okoo 10 wystpw, wspartych licznymi prbami, co
pozwolio unikn wielu bezsensownych wicze i musztr. Uzyskalimy te
moojeck saw no i swojego rodzaju zadouczynienie, za noc czyszczenia
kuchennych brudw.
Poligonowy bastard - DSS y trzy tygodnie i umar mierci naturaln
w dniu zakoczenia poligonowych wicze.
ywot Dziennikarskiej Spdzielni Satyrycznej zakoczy si 10. X. 1956r.,
tu przed synnym Padziernikowym VIII plenum KC PZPR.
Niczego nie przeceniajc, wiem, e DSS bya nie tylko przygod i spenieniem ambicji, ale szans odkrywania emocji i wartoci powszechnie niedostpnych.

Marian Kubera

To by taki umiechnity moment...


Moja droga do DSS-u
Nie bardzo sobie przypominam i nie potrafi po tylu latach skojarzy
pewnych faktw. Na przykad, dlaczego w pewnym momencie z DSS-u odeszli ludzie, ktrzy ten teatrzyk zakadali? Andrzej Lewandowski, Zbyszek
Smarzewski, Jurek Dbrowski... Bo przecie by to, jak pamitam, trzon tego
zespou, ktry przygotowywa dwa pierwsze przedstawienia. To pierwsze miao
sw premier w sali Orodka Szkolenia Dziennikarskiego na Krochmalnej,
drugie chyba w jednej z sal wykadowych na Wydziale, trzecie w ktrym sam
maczaem palce przygotowywalimy ju bez udziau tej trjki.
Ale wrmy do tego, jak si w DSS-ie znalazem. Nie bd tu opisywa zamierzchych czasw, w ktrych sceniczne ostrogi zdobywaem na
szkolnych uroczystociach i prywatnych uczniowskich wieczorach towarzyskich. A na Wydziale Dziennikarskim zaczo si to od naszych niedzielnych
wyjazdw na wie, ktre to wyjazdy miay by niekamanym dowodem wizi
czcych socjalistycznego studenta z niezupenie socjalistycznym, ale za to
pracujcym chopem.
Pamitam jeden z takich wyjazdw w okolice Wyszkowa. Trzeba tu doda,
e t okolic ukochaa sobie zalewa na przedwioniu jedna z polskich rzek.
No i tym razem te tak byo. Wiezieni ciarwk, w potwornym zimnie, pod
nadzorem towarzyszki asystentki Flak, dotarlimy gdzie na zalane Bugiem
tereny i mielimy doj do wsi widocznej za bardzo rozleg k, ktra teraz
bya bardzo rozleg tafl wody. A jednak byo w tym co emocjonujcego...
Dwigalimy na plecach worki pene ksiek, brnlimy w wodzie po kolana, by
dotrze wreszcie do zabudowa i by te worki wypchane literatur spod znaku
Orzeszkowej, Kraszewskiego, Gorkiego i Katajewa, wspart propagandowymi
broszurami, przekaza wreszcie chopom. A oni nie byli tym specjalnie zainteresowani, upatrujc w nas raczej nie popularyzatorw sowa pisanego, a wysannikw urzdu bezpieczestwa, a w najlepszym razie innego miejskiego urzdu, co
te im si najlepiej nie kojarzyo. No i trzeba byo prbowa zyska ich sympatie...
Improwizowalimy wic wystpy artystyczne. Ja graem na organkach, Edek
Wrbel piewa modn wtedy piosenk ze sowami Gaczyskiego Na oliborzu
s ulice takie liczne. My wychodzilimy ze skry, eby wykrzesa ze suchajcych
cho cie aprobaty, czy zainteresowania, a chopi mieli miny nad wyraz obojtne,
215

albo raczej pene cierpliwej wyrozumiaoci. I t atmosfer i obraz naszych artystycznych produkcji znakomicie wykorzysta pniej Edek w skeczu - parodii tych
wystpw. Skecz znalaz si w ostatnim programie DSS-u. No i zgodnie z nieodleg rzeczywistoci, ja ten skecz wykonywaem, graem w nim na organkach,
podpiewywaem, przeplatajc to do mocno bezsensownymi prbami dialogu
ze suchajcymi chopami.
Rwnolegle z DSS-em dziaa te na Wydziale skromny teatrzyk spod znaku
Konstantego Ildefonsa Gaczyskiego, prezentujcy wycznie jego twrczo,
a waciwie tylko skromny wycinek tej twrczoci opatrzony mianem Zielonej Gsi. Tak te nazw nosi sam kabarecik. Jego narodziny byy inicjatyw Agnieszki
Osieckiej niesychanie w poezji mistrza Ildefonsa rozkochanej. A e nie bya w
tym uczuciu odosobniona, nic wic dziwnego, e skupia wok siebie gromadk
wprawdzie niezbyt liczn, ale rwnie jak i ona, rozczytan w tomikach poety. A wiec
Agnieszka Osiecka, Andrzej Wysiski, Stanisaw Wickowski, Zdzisaw Kazimierczuk, Marita Koszel, Hanka urek no i niej podpisany.
Wystawialimy takie pprywatne przedstawienia. Czasem na wieczorkach
studenckich, czasem na prywatnych spotkaniach. Ale niedugo to trwao, bo ju
wkrtce Agnieszka, Hanka i ja przeszlimy do DSS-u , ktry stwarza o wiele
wiksze moliwoci dziaania, ni skromniutki teatrzyk obliczony raczej na towarzyskie spotkania, nie za na spotkania z publicznoci.
Niewiele jednak czasu upyno, a zesp DSS-u te zacz si kurczy.
Agnieszka Osiecka i Wojtek Solarz przeszli do nowo powstaego Studenckiego
Teatru Satyrykw, ktry ju pierwszym swoim przedstawieniem narobi wrzawy i to
nie tyle w studenckich krgach, co w prasowych recenzjach, dziaaniach cenzury
i opiniach wczesnych prominentw politycznych. Ale wrmy do DSS-u. Zostaa
nas w nim do mocno osabiona grupa, jednak na tyle uparta, e postanowilimy
naszej dziaalnoci nie koczy.
W reyserii kolejnego przedstawienia pomagaa mi Ami Borowska, pisali
teksty: Hanka urek i Edek Wrbel, a poniewa nie mielimy wrd nas nikogo
grajcego na fortepianie, czyli akompaniatora, cignlimy do zespou mode
dziewcz ze szkoy muzycznej El Szczepask. Spektakl wystawilimy w sali
kina przy ul. Mazowieckiej i to byo ostatnie tchnienie DSS-u. Nie mielimy
pienidzy na minimalne choby dekoracje, a i chci na kontynuowanie tego
przedsiwzicia brakowao, podobnie jak i wsparcia ze strony wadz Wydziau. Na
dodatek zbliao si zakoczenie studiw, trzeba byo myle o pisaniu prac magisterskich. Jeli za o mnie chodzi, to i ja wkrtce za namow Jarka Abramowa
te si przeniosem do STS-u.
216

Piszc ten tekst przypomniaem sobie, e w DSS-ie wystpowaem te


wczeniej w 1955 roku w programie Sto lat, w roli wykonawcy francuskich
piosenek. Wtedy to Jasio Budkiewicz wspaniaym barytonem piewa m.in.:
Chodzi, chodzi baj po cianie... A ja szkoln francuszczyzn, jeli o wymow
chodzi, piewaem piosenk Dis moi Jo i drug o panience na hutawce.
A skd te piosenki? Chyba rok wczeniej scenograf Jan Banucha przywiz
Agnieszce Osieckiej prosto z Parya pyty z piosenkami Yves Montanda.
Ogromnie nas urzeky, bya to absolutna nowo, wrcz odkrycie! No i nie
sposb byo tego nie wykorzysta w programie.
Czym by dla mnie DSS?
W tamtym okresie, w czasie studiw, DSS - by to taki... powiedziabym
umiechnity moment. Podczas naszych studiw, zwaszcza w latach 1952-1954,
ylimy w szarej, monotonnej atmosferze, by nie wspomnie o politycznych
rygorach, naciskach i ograniczeniach. I raptem okazao si, e dziki DSS-owi
mona si mia, mia z pewnych rzeczy, przedstawia je w krzywym zwierciadle,
ironizowa na ich temat. Wprawdzie te w bardzo ograniczonym stopniu, ale
jeszcze dwa lata, rok wczeniej byo to nie do pomylenia. To byo jak gboki
oddech wzity po wyjciu z dusznego pomieszczenia na otwart przestrze. I tak
rodziy si w rodowiskach studenckich caego kraju kabarety i teatrzyki studenckie:
warszawski STS, gdaski Bim Bom, dzki Pstrg, wrocawski Kalambur.
Kiedy ju pracowaem w studenckim tygodniku Od Nowa, penetrowaem
rne rodowiska studenckie pod ktem kulturalnych inicjatyw. Co, gdzie i kiedy
si narodzio - kluby, teatry, zespoy muzyczne itp. I okazao si, e DSS by w skali
caego kraju pierwszym takim przedsiwziciem. Moe nie najefektowniejszym,
moe mao znanym, ale jednak pierwszym. Cho o to, kto by pierwszy, toczy
si cichy spr midzy DSS-em, a STS-em. Zreszt ten ostatni mia nad nami
niezaprzeczaln przewag. Znakomite pira Andrzeja Jareckiego, Jarosawa
Abramowa, Agnieszki Osieckiej, Witolda Dbrowskiego, muzyka Marka Lusztiga,
Edwarda Paasza - to wszystko stanowio, e STS sta si wkrtce scen bardzo
popularn, a tej popularnoci mogy mu tylko pozazdroci profesjonalne kabarety
i estradowe przedsiwzicia. Co te zreszt, stao si faktem.
Jeszcze raz wrc do DSS-u. Jego dowiadczenia zaowocoway wkrtce
po skoczeniu studiw, ktre to w tamtych czasach wieczy obz wojskowy. Wbito
nas w onierski przyodziewek i wysano na pomorski poligon. I tam wpadlimy
z Jurkiem Porbskim na pomys zorganizowania zespou artystycznego. Zesp nie
mia adnej nazwy, w rodzaju onierska fala, ale byo w nim co z fali, ktra nas
217

wymywaa skutecznie z rnych najbardziej uciliwych zaj. Trzeba byo przecie


przeprowadza wielogodzinne prby, pisa teksty, organizowa twrcze narady.
Zaspakajalimy w efekcie artystyczne potrzeby okolicznych jednostek,
a tych potrzeb byo wiele, bo w promieniu kilkudziesiciu kilometrw rozcigay si same poligony. Obywatel dowdca puku by z nas niezmiernie dumny.
My z siebie te, bo w ten sposb unikalimy wielu dowiadcze obozowego ywota. Jak trzeba byo obsuy jak wojskow, czy oglno cywiln
uroczysto, natychmiast znajdowa si rodek lokomocji, czyli ciarwka, adowalimy na ni wszystkie manele i ruszalimy w drog. W programie byy te DSS-owskie
piosenki i chyba do niecodziennie to wygldao, gdy Kubera w okularkach piewa
francuskie piosenki, majc za widzw zmczon poligonowym yciem i wiczeniami
oniersk mas. Zachowao si z tego okresu kilka zdj. Na jednym z nich stoimy
z Jurkiem Porbskim. Pochyleni do mikrofonu, z otwartymi ustami piewamy
Martwe licie francuskiego mistrza piosenki, Yves Montanda.
I na koniec jeszcze jedno wspomnienie zwizane z DSS-em. Gdzie w poowie
lat 70. XX w. realizowaem film o gralach Czadeckich. W XIX wieku, w poszukiwaniu
pracy, ziemi i chleba wywdrowali z okolic Czadcy (dzi w Sowacji) do wczesnej
Besarabii, czyli dzisiejszej Rumunii. Zachowali swoj kultur i jzyk, ktry by mieszanin staropolszczyzny i gwary gralskiej. Cz z nich po roku 1945 przyjechaa
do Polski i osiedlia si w jednej ze wsi na poudnie od Zielonej Gry. Miejscowa
nauczycielka, taki guru tutejszej spoecznoci, zacza mi si w pewnym momencie
bacznie przyglda i powiedziaa: Ja pana skd znam.. Chyba widzimy si
po raz pierwszy odparem. A gdzie Pani studiowaa? W Warszawie, w latach
50-tych... Aaaa, ju wiem. Pan studiowa dziennikark i wystpowa w takim
studenckim teatrzyku! Jak on si nazywa...? Chyba DSS? Prawda?
Prawda!

Andrzej Lewandowski

Komedianci
(Wspomnienie z zastrzeeniami)
Zgodnie ze z, ale powszechnie stosowan tradycj, najpierw bd
zastrzeenia:
Po pierwsze lata mogy powanie zamuli pami. Tyle si przecie
przeyo i tyle widziao, a gowa ju nie ta...
Dlatego wspominani jako gwni bohaterowie, faktycznie mog si okaza albo pomwieni, albo sukces bdzie im niesusznie przypisany. Niektre
przytoczone obrazki mog si rzeczywicie okaza odbiciem realiw, ale mog
te by przez innych zapamitane wycznie jako anegdota; i moliwe, e tak
rzeczywicie byo. Lata nios prawo do zacierania si konturw. Rysunki nawet,
jeli w pamici zostay ostre, mogy przybra odcie ci. Nie ze zoci, lecz
dlatego, e jeli papier knie, dlaczego ludzka pami ma by tego przywileju pozbawiona? eby jednak moliwie wielu niedokadnoci i niedomwie
unikn, tym razem czasem bd operowa inicjaami. Kto zechce szyfr zama,
przyjdzie mu atwo; kto uzna, e nie o niego chodzi Pan z nim...
Po drugie z gry odetn si od tezy, e tzw. ycie kulturalne dlatego tak
przycigao adeptw Wydziau Dziennikarskiego, bo reszta bya piekielnie
polityczna, a kultura ( i moe jeszcze sport w AZS) to co ponad podziaami,
jak to dzi modnie tzw. klasa polityczna mawia. Wic md si tam garna
w ramach milczcego, ale jednak protestu wobec upolitycznienia studiw, wymaga i w ogle wiata. Prawd mwic, nawet z lokalu AZS pamitam portret
pana z wsami, jak zapewne w midzywojniu innego pana te z wsami, albo
dostojnie siwego, przepasanego szarf. I nie w imi polityki, lecz obyczaju.
Fakt byway tzw. przegldy grup i atwo mona byo si znale przed
komisj dyscyplinarn. Ale nie tylko z powodu braku poprawnoci politycznej,
ktra te bywaa zabawnie rozcigliwa. Zdarzao si, e przywskie nogawki
spodni (modne), buty na podwjnej zelwce gumowej, jeszcze lepiej ze soniny
(bardzo modne) staway za zarzut... I co? I po latach nic. Najwyej signum
temporis, znak czasw.
W lustracj historii niech si bawi inni, byle gupot nie traktowali powanie. A e par koleanek i kolegw, ktrych zapamitaem, jako tzw. aktywistw
albo przynajmniej zasmuconych, gdy kto z wwczas wielkich wiat opuci
z czasem zaczo gosi, e byli aktywnie przeciw i niemal sob ryzykowali?
219

Ksidz K., katecheta w mojej klasie maturalnej, gdy pogralimy w pik


i wypili po szklaneczce domowego wina, zwyk mawia: Uwaajcie chopcy!
W yciu najgroniejsze bywaj przechrzty... Zrozumiaem z czasem, e nie
chodzio mu o ludzi, ktrzy jasno gosz, e zmienili pogldy, bo dali si przekona, i tamte byy faszywe, lecz o takich, ktrzy chc wmwi, e cae ycie
byli inni ni byli. Szanuj: pomyliem si, byem naiwny, gupi itp., nie szanuj:
mnie przy tym nie byo.
W kadym drzemie artysta
Motyww cigot kulturalnych upatruj wic w pierwszym rzdzie w odruchach naturalnych. Wczeniejsze szczeble zdobywania wiedzy to dla mnie
i rwienikw szkoy, w ktrych recytowanie, piewanie chralne i solowe,
popisy teatralne byy fragmentami ycia w dniu powszednim. Uroczystoci,
akademie, chry, goni gocie ze wiata wielkiej kultury. Mao zasobna materialnie szkoa staraa si dawa wszystkim podstawy do samodzielnej aktywnoci
w yciu kulturalnym. Niezalenie czy bya to szkoa w wielkim miecie, czy
w powiatowym. Skd w kocu potem ujawnio si nam tylu, ktrzy nie tylko
chcieli, ale potrafili i mogli publicznie imponowa piewaniem? Dbrowski,
Budkiewicz, Kubera, Szwaja, Porbski, Witkowska...
Gruntowao, a czasem i wyprzedzao ten nastrj, harcerstwo. Za tzw.
moich czasw rozpiewane i sposobice do indywidualnej samodzielnoci,
przy zachowywaniu zasad gry zespoowej. Prawda jest wic taka, e gdy ze
szkoy redniej stalimy si czonkami wyszej, mielimy ju wiele ugruntowanych nawykw i kontynuacja jawia si jako co naturalnego. Ba, pomnoonego
przez przywilej oraz poczucie dorosoci, wic te jakby w innym ju tonie.
Z liderami, ktrzy szybko si wyonili, bd ujawnili w nowych rodowiskach,
bo mieli t yk wczeniej i z sob na studia przynieli. No i w spotgowanej
now jakoci ycia (najczciej duo trudniejszego ni licealne, w tym materialnie), gromadnego przez cay dzie. Dla wielu take przez wikszo nocy
i niedziel w roku, bo akademik stawa si ich domem.
To ogromnie wane, zwaszcza w ukadzie dziennikarki. Przecie byy
to najpierw dwie, potem jedyna placwka w kraju! Domy rodzinne oddalone
o setki kilometrw, dawne rodowiska take. Akademik w pewnym sensie
czyni odwzorowanie rodowisk kilkunastu miast wojewdzkich, a ilu powiatowych i wsi? W naturalnej, a przyspieszonej, bo yo si wtedy szybko, integracji
nurt kultury jako popis, zabawa i twrczo by dobrym katalizatorem. I nie
danym z gry, lecz powstaym z natury.
220

eby pomc, wystarczyo nie przeszkadza, a nawet, gdy si stara kto


dawa baczenie, i tak przegrywa z modziecz inwencj studentw... I taka to
bya w uproszczeniu geneza. Przynajmniej ja tak widziaem i zapamitaem.
Powiem otwarcie i niektrym na zo wdzicznie. Bo zawsze ceniem i nadal
mam zamiar to czyni, poczucie humoru, umiejtno krytycznego obejrzenia
wiata i byskawiczn reakcj w tym duchu. A to te byo charakterystyczne dla
studenckiego rodowiska wspominanych czasw.
Z gowy, ale nie z niczego
Gowy musiay by nieze, nawyki wyrobione, umiejtno kojarzenia
i puentowania godne zazdroci. Pamita pe brzydka, jak wyjedalimy na obz
wojskowy? egna nas szef Studium Wojskowego pk Sznepf. Co skandowano
z wagonw? Nas nie cieszy Karpacz aden, chcemy wczasw w Sznepfenbaden.
A ON salutowa okrzyk. A kiedy na poligonie wiczono natarcie na obez, co
wrzeszczaa bra studencka? OBEZWADNIA!
Zreszt i cz obozowych wspomnie ma w pamici to na marginesie
charakter jakby kabaretu. Sierant szef do studentw: Maj do was przyjecha te wasze dziekany, czy praaty... Ja was nie bd gania, ja nie bd na was
wrzeszcza, ja was sam dobroci zaj... Albo studencki raport na pytanie wysokiego przeoonego o stan zdrowia, podczas zebrania onierskiego: Melduj,
e zagoi si czyrak numer jeden, natomiast zaczyna si formowa czyrak numer
dwa! Inne przypomnienia umiejtnoci puentowania sytuacji w biegu, bez
pomocy komputera, bo wtedy nikt z nas nawet nie pomyla, e co takiego
bdzie. Z gowy, ale nie z niczego jak w dowcipie.
Wyprzedz kalendarz.
Dziennikarska Spdzielnia Satyryczna. Przed konkursem byy prby,
a prby wtedy, gdy sala wolna. A tu dyscyplina studiw obecno na wykadzie wity obowizek studenta. Prof. Roman Karst by wyrozumiay.
Podobno powiedzia, e jeli go przeprosimy za nieobecnoci na wykadach,
ominie nas komisja dyscyplinarna. Wic przeprosilimy. Chyba wedle pomysu
Agi O., cho gowy nie dam. Gdy profesor wykada, stana w drzwiach grupka
komediantw i idca na ich czele panienka zapytaa sodkim gosikiem: Czy
tu prowadzi wykad pan profesor Roman Karst?. Tak odrzek wykadowca pewnie wzruszony publicznym, jak mniema, aktem skruchy. To my
przepraszamy nadal sodko powiedziaa panienka. I grupka zamkna drzwi
oraz popdzia na prb.
221

Dalej. Nie wiem, czy to byo w biegu wsadzone do programu Sto lat,
dopuszczam nawet, i zdarzyo si to w STS-ie, z ktrym troch wtedy konkurowalimy. Chodzi jednak tylko o kolejn ilustracj klimatu w tamtych gronach
studenckich oraz o uwielbieniu dla szybkiej, dowcipnej reakcji. Odbya si premiera
Kabaretu Je. Chyba by znany, na pewno od a do z profesjonalny jak
to si dzi mwi. Na studenckiej scenie zaraz znalaza si reakcja. Zapowied:
Recenzja z premiery kabaretu Je. Dalej tylko jedno sowo: O jeu!...
Dalej: Kiedy DSS mia wystp wyjazdowy w Metalexporcie, po
dobrym przyjciu odbyo si... jeszcze lepsze. Z wyszynkiem i zaksk. Dla
wci godnej i spragnionej braci studenckiej frajda ogromna. Gospodarze te
nie byli od tego, eby za friko poje i pogada. W pewnej chwili jedna z dam
zapytaa, pewnie eby okaza zainteresowanie i by grzeczn wobec modych
goci, czy bycie artyst rzeczywicie wymaga szczeglnych stosunkw. Co
z pytania dosysza XY i przeykajc natychmiast da gos kontrpytaniem:
Stosunki? W pani wieku?!
Krochmalna dla siebie
Nie dam gowy, ale zaryzykuj: wrd rozlicznych inicjatyw kulturalnych
pierwsz opatrz kryptonimem: KROCHMALNA. Moe tam by debiut, moe
pochodna wczeniejszych wyjazdw z programem artystycznym na wie, moe
jedno przeplatao si z drugim. Przy Krochmalnej sta budynek, w nim za
co, co chyba bardziej byo zwizane ze stanem dziennikarskim, ni z uniwersytetem. W kadym razie byy tam jakie spotkania, imprezy, pamitam jakie
tace. Nie tylko z koleankami-studentkami, lecz take z asystentkami. Byy
modziutkie, lecz nam jeszcze modszym wydaway si nad wyraz surowymi
i dojrzaymi opiekunkami.
Pomn wystp artystyczny. Chyba motorem prac przygotowawczych
by Andrzej Nowaliski w skromnym towarzystwie wspominajcego owe
wydarzenia. Zabijcie mnie, ale prawie nic nie pamitam! Wiem, e w zespole
rewelersw (Jurek Dbrowski, jedyny z nas, ktry rzeczywicie potrafi piewa,
i to piknie, Stefek Grzegorczyk, Zbyszek Mejer i ja) wykonywalimy jakie
piosenki. Musiaa by Kalinka i co tam jeszcze. Byy monologi. Jeden pisalimy u mnie przez ca noc ze Zbyszkiem Lesiewskim. Byo co o studenckiej
mioci; o przymionych wiatach i wyznaniach bez sw.
Chyba by jaki alfabet (forma lubiana po dzi): co tam, co tam
jed na Brdno, u Kupisa zda jest trudno. Moe kto pamita wicej, moe
gdzie si zachowa papier. Bya jaka niby-bajka:
222

W pewnym duym lesie std zreszt daleko,


Jak to zwykle jest w bajkach,
Za gr, za rzek
mieszkay zwierzta.
Miay swoj pras, wydaway dzienniki,
Nieze nawet czasem.
Lecz, by podnie ich poziom
niski im si wyda,
Zaoyy u siebie dziennikarski wydzia.
I znw pami odmawia posuszestwa. Ani kto, ani co dalej. Moe
kto jednak zapamita, albo przechowa...
Byo (chyba) co o seksie, cilej o kopotach z wymienionym. Z racji...
metryki. Na jak popularn pop-melodyjk, m.in. tak:
... Akty, akty, wszdzie gdzie
miaem ch, bo byo si
tym malarzem.
Dzi maluj poprzez zy,
same martwe natury (akcent na y)
i pejzae...
I w odlegej jeszcze puencie co takiego:
co tam, co tam, nierealny,
po trzydziestce czowiek wrak
seksualny.
Zaryzykuj raz jeszcze: przypisz to Czekowi Rojkowi i Wadkowi Sobeckiemu.* Dla kolegw nie byo ani tematw tabu, ani form niedostpnych!
Jake bylimy modzi, e 30-tka wydawaa si staroci...
Rojek niestety ju nie napisze, ale Wadek powinien wspomnienia obszernie wesprze przykadami. Dorobek mieli niebyway. Nie tylko na uytek wystpw
scenicznych, take dla zabawy sowami. W klimacie takiej studenckiej zabawy
modych ludzi, gdy nawet, co w sowach moe grube, w nastroju umiechnite.
Jak np. pytanie do kolegi sztucznie pryncypialnego: Wiesz, gdzie d... ma plecy?
I kiedy rozmwca meldowa o niewiedzy, klepano go po plecach i paday sowa:
*

Dopisek redakcji: ...i pudo Drogi Kolego. Autorem tej ballady jest Zdzisiek Kazimierczuk.

223

O tu... a gow ma troch wyej... I pryncypialny zaczyna si miarkowa...


Albo stosowane jako art wobec niektrych koleanek (pewnie import
z dawniejszych jeszcze czasw, ale zapamitaem jako wydziaowy wynalazek):
Chciabym ci mie po raz czwarty! I gdy w odpowiedzi ukazywao si
wite oburzenie, trzeba byo paczliwie dorzuci pytanie: Za co? Dlaczego?
e trzy razy chciaem?
Z poetyckich igraszek sownych (nie do druku, ani nie do recytacji; nawet
we wspomnieniu bdzie wiele kropek) wczeniej wspomnianych mistrzw zapamitaem co takiego. Dwa wiersze w poetyce sonetu, dwa kolejne kontra,
dwa z sonetu, dwa i tak dalej:
Los mi podaje koturny
I szczcia otwiera ulice.
Serce mi pko dla k...,
Ktra strugaa dziewic.
Nowa si droga zaczyna,
Ni id, cho serce mnie boli.
egnaj kochana dziewczyno!
Niech ci kto inny p...
ycie mnie moe okama,
Lub pod wyznaczy mi rol.
Ja ciebie jednak, k..ma
Dzi, z perspektywy, ...
Wiem. Obsceniczne na swj sposb i nie uchodzi. Ale zawsze modzi
si sowem i tematem bawili, za dzi koo trzepaka i w parku sysz gorsze.
Do tego nie do rymu, za to gono i publicznie. A jeli Wadek by si gorszy
i wspautorstwa wypar niech bdzie. Ja mu nie wrg, pami mnie moga
zawie, przypiszmy to Anonimowi.
Kultura... agitacyjna
By jednak i odcie polityki. Fakt. Tyle, e jedzilimy z programami artystycznymi po miasteczkach i wsiach wprawdzie w ramach agitacji za wadz,
ale dla nas byy to raczej pene uroku koedukacyjnego wyprawy w Polsk.
piewalimy ludziom, opowiadalimy wesoe rzeczy, byy tace i zazwyczaj gromkie brawa, bisy, w rewanu wiee mleko, chleb prosto z pieca. Nie pamitam
224

aktw zoci na wczesn polityk roln. Wie dobrze sobie zdawaa spraw,
e np. kontraktacja, czy podzia na maorolonych, redniorolnych i kuakw,
to nie zakres studenckich dziaa...
Bywao te, e przy okazji pomagalimy w zbiorach czy wykopkach.
Mao co pamitam z programw artystycznych tych wypraw. Dopiero Stefan
Grzegorczyk przypomnia w Grzesznych niezlustrowanych, e prowadziem konferansjerk i zapamita j jako udan. Mio, ale sam mao co z tego
pamitam. Bardziej jazd na oklep przy jakiej okazji oraz amory kolegw po
rewelersach w czasie autobusowych przerzutw, podczas ktrych do dyspozycji piewajcej czwrki byy tylne siedzenia na koach. Trzso i warczao,
ale byo fajnie.
Pisanie jednak wci przywouje przeszo. Przypomnia mi si jeden
dowcip z konferansjerki. Gupiutki, ale remizy trzsy si od miechu. Przychodzi
chopaczyna do wiejskiego sklepu. ciska w apce monety i pyta pani sklepow:
Czy s krwki? To poprosz za 10 groszy.
Pani sklepowa bierze drabink, bo krwki wysoko. Zdejmuje, schodzi,
odwaa, wchodzi odstawia puszk. Modzieniec pyta:
Czy s toffi? To prosz za 10 groszy.
Drabina, wchodzenie, waenie, odstawianie na miejsce. Pomna dowiadcze sklepowa pyta jednak z drabiny:
Co jeszcze?
A s landrynki?
S, te chcesz landrynek za 10 groszy?
Nie, prosz pani.
Wic schodzi z drabiny i ponawia pytanie:
Co jeszcze?
Tak prosz pani, prosz landrynek za 5 groszy...
Chyba rozmieszaem te opowieci o kapitanie:
Dlaczego nie chc go wpuci na basen Legii (drzewiej letni salon Warszawy!)?
Bo pan kapitan siusia do basenu.
Wszyscy siusiaj.
Tak, ale pan kapitan z wiey...
Zdaje si, e podkradem Ofierskiemu. Po latach przepraszam.
DSS zwieczy dzieo
Dziennikarska Spdzielnia Satyryczna, w skrcie DSS, ma mnogo rodzicw. Tak, z imionami i nazwiskami. Przypisywanie po latach autorstwa jednej, czy
225

trzem osobom uznam za naduycie. Po pierwsze dlatego, e jak z powyszych


wynurze wynika, a wspczeni mojej osobie pewnie sedno mojej refleksji potwierdz DSS by naturalnym owocem cigu wydarze, ktrych suma zoya
si na zbiorowe autorstwo. Nie jedynie ci z pocztku Krochmalnej, nie najlepiej zapamitani z jazd po wsiach i miasteczkach, lecz w sumie jedni, drudzy
i jeszcze trzeci. Prosz postudiowa zapis programu Sto lat* i zobaczy, e:
Primo s tam te nazwiska spoza wydziau (zwaszcza kwestia oprawy
muzycznej), przez kogo z naszych dla wzmocnienia fachowego cignici;
Secundo skad aktorski nie ma ju charakteru jednorocznego, do
wczeniejszych komediantw ju doszli ludzie z modszych lat. Przykadem
choby Lena Kozowska i Szczsna Milli.
Jest jeszcze trzeci nurt. Nie bardzo dbano wtedy o zaszczyty, m.in. w formie
zapisywania w drukowanym programie szczegw odgrywanych w DSS-owskiej
rzeczywistoci rl. Aga Osiecka bdzie wic drobniejszym drukiem jako autorka,
bd wspautorka paru tekstw, a wikszym jako spec od dekoracji, faktycznie
za zapamitaem j jako aktywnego i wci twrczo niespokojnego ducha zgranego zespou. Janusz Gazda zapisany jako owietlenie te spenia wicej rl.
Take poza adorowaniem jeszcze naszej gwiazdy. Wojtek Solarz by reyserem,
bo ju wtedy mia takie cigoty oraz wiksz od nas w tej mierze wiedz, do tego
prezesowa Spdzielni i jeszcze wystpowa, ale pewnie po latach te nie powie,
i sta si ojcem oraz matk przedsiwzicia.
Prbowalimy i grywalimy w Energetyku na Powilu. Z jednej strony
czulimy si dorosym teatrem satyrycznym (no, moe bardziej kabaretem),
z drugiej wci si tym bawilimy. STS, z ktrym jako podobno konkurowalimy,
ju wtedy mia chyba aspiracje osignicia kiedy poziomu sceny zawodowej
w penym tego sowa znaczeniu, mymy zostawali w formacie satyrycznego
widzenia studenckiego wiata. I to raczej na bazie dowiadcze i obserwacji
wydziaowych. U nas nie byo wic wspaniaej ballady na cze krlowej belgijskiej, ktra zjechaa na konkurs chopinowski, byy za ta dowcipne przemiewki
z tego, co w wiecie akademickim, no i wok niego.
Co na naszej scenie wiatowe? Ano by taki punkt. Piosenki francuskie z repertuaru Yves Montanda. W takim wymiarze chyba po raz pierwszy
w Polsce. Jeli mnie pami nie zawodzi, to Roman Zimand, wwczas jeden
z recenzentw w Trybunie Ludu, powiedzia (a moe i napisa), e czu si
jak na francuskim dworze. Bo tyle punktw programu po francusku. To by
*

Dopisek redakcji: drukujemy go na stronach 245-248.

226

sukces pen gb. A genez ma w tym, i w okresie naszego studiowania byo


sporo rodakw pochodzcych z Polonii Francuskiej. A e Henia Witkowska
miaa such, gos, i zdolnoci aktorskie, wic... Do tego za piosenki modnego
wtedy mistrza wzili si te inni.
Znw szczegw programu nie pamitam. Nawet Odwanickiego,
ktry to monolog, pira Jurka Dbrowskiego, wygaszaem ze sceny. Pomn
tylko, e za spraw Jurka (gowy nie dam, czy na etapie Krochmalna on
nie wykonywa tego osobicie), oczywicie musia mie dobr ocen, jeli: a)
otwiera solow cz programu; b) zosta wydrukowany w Szpilkach, a tam
byle czego nie drukowali. Rzecz, w uproszczeniu, bya o studencie odwanym,
ale na poziomie... konsumowania chawy w kiblu. A e dowody susznoci tezy
oraz trafnoci jurkowego obrazka mam dookoa po dzi? Te prawda.
Podobny w wymowie i te pasujcy do dzi monolog wygasza, brawurowo, Zbyszek Smarzewski. Przypomn, potem pierwszy w historii polskiej
telewizji sprawozdawca podczas bezporedniej transmisji sportowej. Zbyszek,
jako jaki tam dziaacz (wtedy raczej aktywista) dzieli si kopotami i zawsze
prowadzi do refrenu:
Bo ja, chcc si zbliy do kochanych mas,
musiaem bracia uderzy w gaz...
Zwaszcza, e u mnie dusza taka szczera... itd.
Gomy czas!
al, e nikt nie sporzdzi historii Dziennikarskiej Spdzielni Satyrycznej choby w poowie takiej, jak ma Studencki Teatr Satyrykw. To ich
zasuga, nasza za przewina, eby nie byo nieporozumie. I to wina ogromna,
bo jeli w teatr bawili si przyszli (a czsto ju aktualni) ludzie pira i mikrofonu, kto za nich mia to spisywa i archiwizowa? Jak odrobi straty? Czy to
w ogle moliwe? Bo, e by si przydao wtpliwoci nie mam.
Sam te chciabym si np. dowiedzie, jakie byy zapisy w protokole
obrad jury, ktre przyznao DSS-owi pierwsze miejsce w konkursie warszawskim wesp z ju sawnym STS! Czy rzeczywicie na czele jury sta wielki
Kazimierz Rudzki? Fakt w konkursie oglnopolskim, te zgodnie, wzilimy
manto od gdaskiego Bim-Bomu (Cybulski, Kobiela), ale historycznie rzecz
biorc, sam udzia w takim wspzawodnictwie to zaszczyt. Chciabym pomia
si z dawnych tekstw, czyli po pierwsze mc je przeczyta.
Wiem, e DSS mia jeszcze dalsze karty, gdy Sto lat mino. Nie znam
ich, bo ju ostro pracowaem.
227

Czesaw Rojek II
Wadysaw Sobecki

Refleksje emerytowanych spdzielcw


Kiedy zdecydowalimy si na wczenie do tej ksigi wspomnie
jednego z ciekawszych epizodw naszego studenckiego ycia, usiowalimy dotrze do uczestnikw tej wielkiej przygody, jak niewtpliwie bya
Dziennikarska Spdzielnia Satyryczna. Reakcje na nasz apel streci
mona w trzech sowach:
D ajcie S obie S pokj!
Jak wida nie dalimy. Nieubagany upyw czasu i lepy los, ktry bezpardonowo uszczupla nasze szeregi, sprawiy, e na plon naszej misji zoyy si okruchy,
ktre pozostay po przesianiu przez zbyt gste, jak si okazao, sito pamici.
Postanowilimy, jak to w zwyczaju weteranw bywa, uci sobie pogawdk
o dawnych, dobrych czasach spdzonych w naszej spdzielni.
Nie tracimy jednak nadziei (cho pamitamy czyj jest ona matk), e pod
wpywem lektury naszych wspomnie, pozostali czonkowie Spdzielni przypomn
sobie jaki wiersz, skecz czy kalambur i ocal je od zapomnienia. Okazao si, e
niektre teksty pisane dla DSS-u blisko 50 lat temu s nadal aktualne, a nawet
prorocze. Potwierdzi to np. Czesaw, w takiej oto krtkiej refleksji:
A czy kto z was pamita,
e Sobecki mia racj?
Piszc tekst Przegldnita
Ju przewidzia lustracj.
Rozmawiamy jak spdzielca ze spdzielc
(Rozmowa odbya si w grudniu 2004 roku, w prywatnej rezydencji Czesawa
Rojka II w Kobyce. Interlokutorzy nie posugiwali si urzdzeniami nagrywajcymi,
ani jawnymi, ani ukrytymi w bielinie osobistej):

Czesaw: Co zostao w twojej pamici o pocztkach DSS-u?


Wadek: Na pocztku by chaos, z niego wyonio si sowo, ale nie
pamitam, kto pierwszy je wymwi. Agnieszka Osiecka, Hania urek, Wojtek
Solarz czy Marian Kubera? Do szybko osignlimy consensus i zaoylimy
Spdzielni (wysokoci wkadw nie pamitam).
Cz.: Rozmawiajc o tamtych czasach, to tak jakbymy szukali Troi.
Wiemy tylko, e bya. Pamitamy jednak dokadnie niezwyk jak na te czasy,
228

atmosfer przedwionia 1955 roku. Fermentacja ju wtedy si zacza. No,


a czego nie byo w tekstach prezentowanych w DSS-sie?
W.: Nie byo tekstw rubasznych, tustych spronoci bo byoby to
sprzeczne z panujcymi wwczas normami moralnymi, nie byo te ostrych
tekstw politycznych aluzyjnych, bo jeszcze nie wolno byo takich prezentowa, nie stosowalimy jeszcze tak zwanego puszczania oka do publicznoci
i aluzji z rodzaju wicie, rozumicie itp. Nie uprawialimy te tkliwej liryki.
Teksty poetyckie i te z ycia wzite przekazywali w piosenkach z repertuaru
Yves Montanda: Henryka Witkowska, Jan Budkiewicz, Marian Kubera i Jerzy
Porbski. Natomiast teksty pisane przez nas samych byy przewanie parodiami
rnych gatunkw literackich.
Cz.: Byo, mino. Poeta gralski pisa Ej, byli chopcy byli, ale si
minli. I my si miniemy po malutkiej kwili. O jednej takiej, co mina napisaem wierszyk:
Odpyna roziskrzon komet
co wanie za oknem migocze
I rozpucia jak dawniej
swe szczerozote warkocze
Wiruj strefy niebieskie
Tacz wariatki szalone
i Ty ucieka w wieczno
w przestrzenie nieskoczone
I kto porozmawia w tacu
o losie okularnikw
Jeli nie wrcisz zaraz
Z dugiej podry donikd
wiata jeszcze nie zgasy
Jeszcze jestemy na scenie
Zbieramy skrzce brylanty
Z Twych zwariowanych piosenek.
A Ty odchodzisz? Tak wczenie?
Takiej Ci nikt nie pamita
Jeszcze jest smak na czerenie
I biaa bluzka nie zmita
Odesza czy odfruna niewane
Wic wracaj, cho droga i stroma i liska
Poetesso, wracaj,
Bo al dup ciska.
229

Cz.: I jak oceniasz moje poegnanie Agnieszki?


W.: Czytaem lepsze wiersze. Osiecka napisaaby to na pewno z wiksz
maestri dla Ciebie.
Cz.: Zgoda, ale ja jestem poet niedzielnym i nie umiem bez rymw.
Przyznaj, e staraem si napisa to w Jej stylu i chyba mi si udao.
W.: - Zwaszcza w tych fragmentach, w ktrych cytujesz tytuy Jej znanych
utworw. Jestem pewien, e do naszego kolejnego programu mgby wej po
ewentualnych poprawkach.
Cz.: A ko by to recytowa?
W.: To oczywiste, tylko Hania urek. Jedyna nieszpetna na .
W rozmowach takich jak nasze, zawsze pada pytanie, czy zaczynaby jeszcze
raz kady mwi, e tak. A ty?
Cz.: Oczywicie. Moe to si wyda mieszne po tylu latach, ale pisanie
(w sumie bahostek przecie), byo dla mnie oywczym powiewem w tym topornym mynie ekonomii i WKP(b). Kiedy zapytae, ju zobaczyem program
tytuy, wykonawcw. Ja mog zosta kurtynowym?
W.: Masz na myli DSS oldboyw. Dinozaury?
Cz.: No, nie do koca program rzeczywistoci, ale wirtualnej. O to
chodzi? Hologramy DSS zobacz. Naciskam klawisz i daj mi banana. Nie,
to nie z tej klatki.
*

Z cyklu ycie po yciu, czyli Zobaczmy to jeszcze raz, zapraszamy


na jedyny w swoim rodzaju nowy program Dziennikarskiej Spdzielni Satyrycznej DSS po 50-letniej przerwie pt. : GERIATRYCY z DSS.
Uroczysta premiera programu odbdzie si we wrzeniu 2005 roku
jako integralna cz kolejnego spotkania towarzyskiego pod kryptonimem:
Absolwent 1956.
(Post scriptum: stycze 2005 r.)
Spka autorska Rojek-Sobecki zdya przygotowa, (do czasu odejcia
Czarka na wieczn wart 2 stycznia 2005 r.), zaledwie dwie piosenki na
pocztek i na zakoczenie programu.
Oto one:
Piosenk tu znajdziesz i sowo
I wierszyk dowcipny te jest.
Przygotowa to wszystko morowo
DSS...DSS...DSS...
230

A dzisiaj znw chcemy na nowo


Niestety bez wielu ju bez,
Dopieprzy wam staruszkowie zdrowo
DSS...DSS...DSS...
Starym prykom, geriatrykom
Byym studentom i impotentom
Emerytom i rencistom
Dzisiaj olejemy wszystko jak ten pies
DSS...DSS...DSS...
I PO CO NAM TO BYO
(gorzkie ale geriatrykw w czstochowskich rymach wylane):
Bywao si kiedy gierojem, oj bywao
Tymi rcami czerenie i koleanki si rwao
I zawsze tych drugich byo nam mao
Bywao te, e lgnlimy do nauki
Jak te muchy do miodu
I wyrywalimy si do przodu (czsto bez powodu)
Nie w gowach wtedy byy przyziemne igraszki
Cho niejednego cigno do flaszki.
Mijay lata, zimy i jesienie
Ni ycia si plota przez miech i zmartwienie
A przyszed dzie, w ktrym to wszystko si skoczyo
I po co nam to byo???
Oj bywao kiedy bywao
Kochani absolwenci
Na samo wspomnienie za si w oku krci
e czy si stao, czy si leao
To i tak ci zapac.
A dzi, jak w tej starej piosence, mamy znw miliony rk
Ale nie zajtych ju prac.
Chcc nie chcc, mora z tej historii taki si wywodzi:
Cae szczcie, e to nas ju nic nie obchodzi!
231

Elbieta Szczepaska-Lange

Budkiewicza gos szkolony...


czyli strzpy wspomnie o czasach i ludziach DSS-u
Walczymy o socjalizm z ludzk twarz, owiadczyam ojcu, kiedy
zapyta mnie o ide kabaretu DSS. Aha, to znaczy szykujecie kapturek dla
wilka, eby udawa babci?, ironizowa tato, notoryczny anty-komunista. Nie
wiedziaam, co na to odrzec, bo w istocie adnych wasnych pogldw jeszcze
nie miaam jeli nie liczy naturalnego w okresie dorastania odruchu buntu.
Ale powoli czego zaczynaam si uczy. Nie tylko w domu, gdzie suchao si
wrogich rozgoni, lecz i w DSS-ie.
Ale zaczn od pocztku. Byam niesfornym dzieckiem, ktremu naleao szczelnie zapeni czas poytecznymi zajciami, eby nie miao czasu
na gupstwa. Ju jako szeciolatka zostaam doprowadzona do mieszkajcej
w ssiedztwie nauczycielki muzyki. Kiedy ta wykrya, e jestem szczliw posiadaczk absolutnego suchu, rozpocza si dla mnie katorga: obowizkowo
dwie godziny dziennie wicze na fortepianie (gamy, pasae, etiudy ze szkoy
Cramera), trzy razy tygodniowo lekcje. Rodzicom ani w gowie nie postao,
e creczka robi wanie pierwszy krok do przyszej kabaretowej kariery.
Absolutny such oznacza mnstwo rnych rzeczy, ale midzy innymi i to, e
jego posiadacz potrafi wiernie odtwarza zasyszane melodie i dorabia do nich
waciwy akompaniament.
Drugim istotnym elementem na mojej drodze do DSS-u bya edukacja
w dziedzinie jazzu. W PRL nic takiego we wczesnych latach 50-tych nie miao
prawa istnie. Smtne namiastki, w postaci orkiestr tanecznych Polskiego Radia,
Cajmera w Warszawie i Haralda w Katowicach, nikomu nie wystarczay. Poczt
pantoflow rozchodzia si natomiast wie o wieczornej audycji muzycznej
Gosu Ameryki, nadawanej ku rozrywce stacjonujcych w Niemczech Zachodnich onierzy amerykaskich. Kto tych czasw nie pamita, nie pojmie
religijnego naboestwa, z jakim suchao si jej autora, najwikszego chyba
dideja XX wieku, Willisa Conovera. Mia gboki bas i na tle ktrego ze
standardw jazzowych w wykonaniu big-bandu bardzo powoli i spokojnie cedzi: This is Music USA. A two-hour program, broadcast everywhere, all over
the world, by the Voice of America...
Kiedy byam w liceum im. michowskiej, uczyymy si tej zapowiedzi na
pami, przecigajc si w naladowaniu amerykaskiego akcentu. To bya nasza
232

pierwsza lekcja American English, antidotum na podawany w uderzeniowych


dawkach rosyjski, przeciwwaga dla wykuwanych na pami namaszczonych
yciorysw Lenina, Stalina i Dzieryskiego, listy osigni Miczurina, ysenki
i Popowa. Z tych audycji poznawaam jazz w najlepszym wydaniu. Chonam
typowy dla tamtych lat styl, swingujce rytmy, przyswajaam sobie podstawowe zaoenia faktury fortepianowego akompaniamentu. Nauczyam si sporo
i w miar postpw w nauce gry na fortepianie mogam gra ju nie tylko Sza
dzieweczka do laseczka, ale np. The Man I love Gershwina (odtworzenie
z pamici dosy wyszukanej harmoniki tej piosenki zajo mi troch czasu).
Niestety, szalestwo fortepianowej improwizacji jazzowej miao pozosta na zawsze poza moim zasigiem: brakowao mi nie tylko zaawansowanej
techniki pianistycznej, ale te zmysu kreatywnoci. Tak czy inaczej, dziki
wrogiej propagandzie osignam poziom, ktry pozwoli mi na akompaniowanie w dwch kabaretach: studenckim DSS-ie, a potem w profesjonalnym
kabarecie aktorskim Ko, do ktrego losy mnie rzuciy w drugiej poowie
lat pidziesitych.
A wszystko zaczo si w okresie mojej nauki w redniej Szkole Muzycznej im. Chopina przy ul. Szpitalnej 5 (to ten sam lokal, w ktrym w 1980 r.
zainstalowaa si pierwsza Solidarno). Dostaam si do klasy Pawa hr.
Lewieckiego (biay Rosjanin, wybitny pianista, ucze Teodora Leszetyckiego,
niezwykle przystojny mczyzna). Ku mojej radoci, zetknam si tu wreszcie
z modzie obojga pci, gdy w liceum miaam same koleanki. Byli to chopcy i dziewczta, czasem nawet panowie i panie, instrumentalici i piewacy.
Poznawalimy si i czyli w zgrane paczki w czasie wsplnych zaj z historii
i teorii muzyki, solfeu, a take obowizkowego piewu w szkolnym chrze.
Razem chodzilimy na koncerty do Romy, do salki, ktra pniej miaa pomieci kino Kultura (da tam pierwszy bodaj w Warszawie recital genialny
wiatosaw Richter), potem do nowo zbudowanej Filharmonii. Po zajciach
szlimy obowizkowo do kawiarni Amatorskiej na Nowym wiecie, gdzie
zaprzyjaniona kelnerka podawaa nam kaw i ciastka na kredyt.
Janek Budkiewicz nalea do innej ni ja paczki a moe w ogle by zbyt
zajty (jako student UW), by si wrd nas szerzej udziela towarzysko. A jednak
ktrego wieczoru zwrci uwag na moje popisy. Grywaam przy kadej okazji,
podczas przerw w zajciach, zazwyczaj na cztery rce z Wiekiem Paduchem.
Wiesiek, niewysoki blondyn, mwi niewiele, ale gra z jeszcze wikszym drivem
ni ja, dysponowa te lepsz technik. Jako duet bylimy dosy dobrze zgrani.
Jakie byy jego dalsze losy, po rozpadniciu si DSS-u niestety, nie wiem.
233

Pn jesieni 1954 r. Ja Budkiewicz zaprowadzi nas na prb studenckiego kabareciku, ktry wanie formowa si wrd studentw Wydziau
Dziennikarskiego UW. Ja nie miaam jeszcze matury, ledwo co skoczyam
siedemnacie lat, Wiesiek Paduch by chyba niewiele starszy. Znalelimy si
nagle w gronie, ktre co do tego nie miaam cienia wtpliwoci byo intelektualn elit. Jak si okazao, z czci tego rodowiska miaam si zaprzyjani.
Blisko mi byo wwczas do wesoego flirciarza Jurka Porbskiego (podkochiwa si w mojej koleance Hance Puzyniance), przystojnego Zbyszka Lesiewskiego, ktrego darzyam przez jaki czas odwzajemnion sympati, Zdzisia
Kazimierczuka, ktry potrafi jak nikt inny rozbawi towarzystwo, wykonujc na
saksofonie pie Serdeczna Matko (by to nb. jedyny utwr w jego repertuarze),
powanego okularnika Mariana Kubery i Edka Wrbla. Wszyscy oni z atwoci
posugiwali si mow wizan. Przecigali si zwaszcza w modnych wwczas
fraszkach i rymowanych, aforystycznych, zoliwych nekrologach dla kolegw
z roku. W tego rodzaju maych formach celowa szczeglnie Wadek Sobecki
(cz pamitam, ale s zbyt niecenzuralne, by je tu przytacza).
azilimy razem po kawiarniach, spotykalimy si te u mnie w domu
na ul.Grottgera. Jeden raz byam u Zbyszka Lesiewskiego na ul. Supeckiej,
gdzie zostaam przedstawiona jego rodzicom jako oficjalna sympatia, ale by
to jak si niebawem okazao manewr przedwczesny. Byam ju wtedy po
maturze i ojciec pozwala mi urzdza tzw. prywatki. Pamitam, e byy zakrapiane umiarkowan iloci wysokoprocentowych alkoholi, ktre podawaam
w rodzinnych krysztaach, tukc przy okazji najcenniejsze.
Z DSS-owskich dziewczyn rzucay si w oczy seksowna brunetka Hanka
urek, dugonoga blondyna Marzena Zieliska, pikna i zawsze le ubrana
Agnieszka Osiecka, z burz jasnych wosw. No i oczywicie odziana z paryskim
szykiem Henia Witkowska. Odwiedziwszy j kiedy w akademiku (w Dziekance),
zobaczyam na szafce nocnej zdjcie przystojnego mczyzny. To mj m,
aktor Franciszek Pieczka, owiadczya.
Ale z dziewczynami jako si nie przyjaniam. Nieco pniej zbliyymy
si przelotnie z Agnieszk Osieck i nawet przez trzy dni mieszkaymy we
wsplnym pokoju w krakowskim hotelu Pod R podobno by to ten sam
pokj, w ktrym Gaczyskiemu ukaza si na cianie cie ktrego z poetw
francuskich. Do Krakowa wybraymy si wraz z Andrzejem Jareckim dla poznania zespou Piwnicy pod Baranami (mam z tego okresu zrobione przez
Agnieszk pamitkowe zdjcie na krakowskiej ulicy w towarzystwie Piotra
Skrzyneckiego i Andrzeja).
234

Jeszcze pniej, ju jako ona Wiesawa Goasa, czyli gdzie w poowie lat 60-tych, zetknam si bliej z Heni Pieczk. Miaymy crki niemal
w tym samym wieku i razem spdziymy kiedy wakacje w Ustce, a potem
jaki weekend w wynajtym domku pod Warszaw, podczas gdy nasi mowie
pracowali na planie filmowym. Dopiero wtedy poznaam niesamowit histori
przyjazdu Heni do Polski. Zdaa matur we Francji gdzie si urodzia i wychowaa z najwysz nagrod, co dawao jej stypendium i swobod wyboru
kraju studiw. Wybraa Polsk, bo std pochodzili jej rodzice.
Przyjechaa w grupie wyrnionych w ten sam sposb modych ludzi, Polakw z pochodzenia. Na lotnisku w Warszawie wszystkim odebrano paszporty.
W zamian otrzymali dowody osobiste z wpisanym polskim obywatelstwem. Nie
musz dodawa, e o adnych wakacjach we Francji, a tym mniej o powrocie
do rodzicw, nie mogo by mowy. Mio i zaoenie nowej rodziny byo dla
Heni jak wybawienie, pozwolio jako przetrwa najtrudniejsze lata a pomimo
odwily jeszcze sporo lat musiao upyn, zanim zdjto z niej areszt i moga
ponownie zobaczy wasn matk, przedstawi jej ma, pokaza crk Ilon
(w tym okresie miaa te ju ustabilizowane ycie zawodowe, bya pracownikiem dydaktycznym i naukowym w Instytucie Romanistyki Uniwersytetu
Warszawskiego).
Jako nabytek do studenckiego kabaretu Henia bya bezcenna: doskonale
piewaa, jej francuszczyzna bya wicej ni bez zarzutu. Temperament i nerw
sceniczny, wietna sylwetka i elegancki strj dopeniay obrazu gwiazdy. Ale
i bez niej DSS to byli ludzie, z jakimi nigdy dotd si nie zetknam. Czuam si
wrd nich smarkata i niedouczona, co te i byo prawd. Nie odzywaam si
niemal wcale, trwaam w cichym uwielbieniu i tylko kiedy trzeba byo si do
fortepianu, siadaam i graam. Z tego, co pamitam, takim samym milczkiem
by i Wiesaw Paduch.
Bez trudnoci przyszo nam natomiast opanowa nasze partie muzyczne.
Akompaniowalimy do piosenek polskich i francuskich, a zwaszcza do bdcych
wwczas u szczytu popularnoci przebojw Yves Montanda, ktre poza Heni
piewa te Marian Kubera. Piosenki nowe, ktrych nie znalimy, w tym swj
numer popisowy, slow-fox Kadego dnia szarego, piewa nam po kilka taktw
Ja Budkiewicz, a ktre z nas notowao to w zeszycie nutowym, tak jak nam to
wpojono na lekcjach solfeu. Przegrawszy par razy cao, ju z akompaniamentem, niebawem mielimy wszystko zapisane w gowie. Doskonale pamitam
i dzi jeszcze mogabym zagra i ow piosenk i powitalnego walczyka na trzy
czwarte, wykonywanego unisono przez cay zesp na rozpoczcie programu:
235

Sza-now-na pci brzyd-ka i li-czna,


na miech was za-pra-sza do ez
Dzien-ni-karska Sp-dziel-nia Sa-ty-ry-czna,
DSS...DSS...DSS....
Poza tym jednak wikszo tekstw gdzie mi uleciaa. Dziwnym trafem,
lepiej trzymaj si gowy wierszyki, ktre nigdy do programu nie weszy, m.in.
wspomniane ju obsceniczne aforyzmy (I oparszy si o murek, mia stosunek
z Hank urek) lub gupawe dwuwiersze nagrobne, wzorowane na Gaczyskim
(jego autorstwa jest m.in. sawny Tu ley wieszcz, przechodniu nie szcz), a take
napisany przez Zbyszka Lesiewskiego, niezbyt pochlebny dla mnie wierszyk:
A mnie si podoba ju wszystko na wiecie
kiebasa zwyczajna, ogonki w Cedecie
I z niebiesk kartk, i mio cygaska
(....) i Ela Szczepaska.
Pamitam rodek i zakoczenie satyry na Eisenhowera, wymiewajcej amerykanofilstwo w niezbyt szczliwie wybranym momencie choroby
prezydenta USA. Zdaje si, e rozpisany by na kilka gosw (Gazet nie
czytasz? eby zczez! Dezzz! i na kocu, grobowym gosem, kto mwi: wiedz, Eisenhower zapad na serce). Trzeba jednak pamita, e
symbolem Ameryki by wwczas wymiewany w pochodach 1-majowych
obleny grubas w cylindrze i z workiem dolarw w rku, e tumaczono
i piewano u nas piosenk francuskich komunistw Go home, ami, ami go
home, e komunistami byli uwielbiani w Polsce Yves Montand i Jean-Paul
Sartre, ktry wanie w latach 50-tych odwiedzi Polsk i zapisa si w pamici
intelektualistw wizyt w popularnej kawiarence PIW-u na Foksal (jak pisa
Andrzej Dobosz, do kawiarni wszed najpierw Jan Polkowski i oznajmi: idzie
tu Sartre, tak wic w tym jednym przypadku esencja wyprzedzia egzystencj).
Pamitam kawaek wierszowanego monologu pijaka, wygaszanego
przez Zbigniewa Smarzewskiego (nie wiem dlaczego w biaej uniwersyteckiej
czapce) ktry koczy si dramatycznym pytaniem:
Wic jestem, czy nie jestem teraz waszym bratem?!
Zwaszcza e u mnie dusza taka szczera,
no i ta odwil, cholera!.
236

Utkwi mi te w pamici kawaek wypowiadanego Alfabetu:


A-zor szczeka, gdy jest w budzie
A-systenci to te ludzie.
B-eczy baran podraniony,
B-udkiewicza gos szkolony!.
Pewna jestem, e gdyby tylko kto podrzuci mi pierwsze sowa, przypomniaabym sobie ca reszt. Czasami koacze si po gowie jaki tekst, ale nie
jestem pewna: z DSS-u on, czy moe z STS-u.
Jak rozstaam si z DSS-em? Z tego, co mi wiadomo, to DSS si rozpad,
z powodu odejcia czci autorw do STS-u. W t sam stron i ja poszam,
ale ju nie jako pianistka, lecz jako osoba towarzyszca, cz otaczajcego to
rodowisko dworu fanw, wianuszka wielbicielek. Stao si to przypadkiem.
Ktrego roku postanowilimy z Marianem Kuber spdzi razem Sylwestra
w klubie Hybrydy. Bylimy par przyjaci: on kocha si beznadziejnie
w mojej przyjacice ze szkoy muzycznej, ja aktualnie nie miaam nikogo,
adnej sympatii, a wic i partnera do zabawy. W Hybrydach przysiedlimy
si, ju nie pamitam w jakich okolicznociach, do stolika STS-owcw. Zaczam taczy z Andrzejem Jareckim i o wicie ju stao si jasne, e bdziemy
par. Kubera gdzie si zawieruszy, a ja z caym moim nowym towarzystwem
wyldowaam najpierw u Olgi Lipiskiej na Puawskiej, a potem u Ziemowita
Fedeckiego w Al. Niepodlegoci. I cho znowu niewiele z tego, co midzy sob
mwili, rozumiaam a jak si nieco pniej okazao, mwili jzykiem Biesw
Dostojewskiego wsikam. Na dwa czy trzy lata.
Zaraz potem los rzuci mnie w rodowisko modych aktorw z jednego
rocznika PWST, skupionych wok Jerzego Dobrowolskiego. Zachceni przez
Aleksandra Bardiniego, swego mentora, stworzyli oni kabaret aktorski Ko.
Kabaret, oparty na nieporwnywalnej konferansjerce Dobrowolskiego, kilku
piosenkach, ale gwnie na pantomimie (do rytmicznej, wspomaganej moim
graniem), ktrej mistrzami byli zwaszcza Wiesaw Goas i Zdzisaw Leniak,
ale take Mieczysaw Stoor i Zbigniew Bogdaski. Ko przetrwa przez wiele
lat, grany by najpierw na maej, a potem na duej scenie Teatru Dramatycznego
w Warszawie kilkaset razy. Miaam przyjemno i honor by w nim akompaniatork. Podobnie jak aktorzy, otrzymaam kostium: sportow, jasn, popelinow
koszul. No, oczywicie, oni grali w trampkach na nogach, a ja w szpilkach. Szpilki
byy czerwone, miay potwornie wysoki i cienki obcas, pochodziy oczywicie
237

z ciuchw. Nigdy nie zapomn strachu, jaki przeywaam, kiedy w zupenych


niemal ciemnociach schodziam po schodkach do stojcego na proscenium
pianina. Jakim cudem zawsze udawao mi si jednak nie wywin ora.
Najbardziej nieoczekiwanym zwrotem w moim yciorysie okazao si
jednak dziennikarstwo. A przecie miaam by pianistk-akompaniatork,
potem muzykologiem... To prawda, muzykologi na UW skoczyam i przez
16 lat pracowaam w Instytucie Sztuki PAN, a i dzi jeszcze pracuj naukowo
(aktualnie mam grant Ministerstwa Kultury na opracowanie kroniki ycia
muzycznego Warszawy w latach 1890-1914). Jednak dziennikarstwo stao si
moim drugim i najbardziej ulubionym zajciem, cho wpadam na to pno,
bo po przekroczeniu 40-tego roku ycia.
Pod wasnym nazwiskiem pisuj czasem recenzje z koncertw, festiwali,
pyt i ksiek. Dosy czsto mj gos pojawia si take na antenie Programu 2
Polskiego Radia.
Dzi, cho mam ju lat 68 i dwie dorose wnuczki, nie opuszcza mnie
przekonanie, e jeszcze co mnie czeka w tym zawodzie. Kto wie, czy haczyka nie
poknam 50 lat temu, w DSS-ie. Ale nie tylko dlatego ciepo Go wspominam.

Hanna urek-Grzekowiak

Jak nie zostaam Stefani Grodziesk


To byo chyba jesieni 1954 roku. Paru chopakw (Smarzewski, Dbrowski, Rojek) na korytarzu naszego Wydziau Dziennikarskiego UW zaczepiao
niektre koleanki i kolegw, proponujc udzia w wystpach Dziennikarskiej
Spdzielni Satyrycznej. By to chyba pierwszy w Polsce casting do zespou
artystycznego...
Ja rwnie zostaam zaproszona. By moe dlatego, e rozeszy si
wieci o moim udziale w prbach inscenizacji Zielonej Gsi Gaczyskiego, ktre odbyway si w domu Agnieszki Osieckiej. Pewna grupa studentw
z naszego roku, zafascynowana poezj i dowcipem tego poety, postanowia
zagra go na scenie.
Okazao si, e studentw ze zdolnociami literackimi, aktorskimi i muzycznymi jest wicej. Stworzyli oni zesp Dziennikarskiej Spdzielni Satyrycznej. Kabaretu, ktry znacznie ubarwi proz naszego codziennego ycia.
Dziaalimy gwnie w Orodku Doskonalenia Kadr Dziennikarskich na
Krochmalnej, ktry dysponowa sal kinowo teatraln o obszernej widowni. Tam
odbyway si prby, tam uwietnialimy rnego rodzaju wydziaowe imprezy.
W pierwszym numerze Horyzontw z 1955 r. (pisma wydawanego
przez studentw Wydziau Dziennikarskiego UW) ukazaa si recenzja naszej
koleanki Elbiety Fleiszer, w ktrej pisze m.in.:
Niektre teksty, jak np. wiersz o wydziale dziennikarstwa wrd zwierzt
(autor Czesaw Rojek), felieton Hanki urek o przeyciach (tak, przeyciach)
stowkowych i felieton Jurka Dbrowskiego o przeladowaniach Odwanickiego
byy doskonae. Podoba si musi muzyczna cz programu. Piosenki byy bardzo
adne. Suchajc Kadego dnia szarego (sowa wykonawcy Janka Budkiewicza) i Mandolin mona byo nawet pomarzy, a wyjtkowo si umia przy
kapitalnej parodii pieni masowej...
...Nasi satyrycy pokazali, e umiej krytykowa, umiej wycign to
wszystko na co (za przeproszeniem) kln studenci. Nie boj si ewentualnych
reklamacji po tej krytyce...
...Wykonawcy? Mona tu powiedzie wiele miych i ciepych sw pod ich
adresem. Zacznijmy konkretnie. Konferansjerzy Zbyszek Smarzewski i Andrzej
Lewandowski maj, jak to si mwi, dryg. Szczeglnie Zbyszek wykazuje due
opanowanie na scenie, szybk orientacj i umiejtno nawizywania kontaktu
239

z widowni. Z temperamentem piewaa Hania Kania. Bardzo adnie wypad


walczyk ideologiczny odtaczony przez Szczsn Milli i Jurka Dbrowskiego.
Hanka urek lepiej si czua jako ofiara kolejek po obiady ni jako ukochana
aktywisty. W kadym razie naley jej yczy laurw Kwiatkowskiej w monologu.
Wadek Sobecki dobrze wykada simk. Wszyscy serdecznie oklaskiwali
Janka Budkiewicza, Marzen Zielisk, Andrzeja Nowaliskiego, Romka Lipnickiego, Staszka Wiechno, Jurka Porbskiego i Zbyszka Lesiewskiego.
Szczerze podzikowano studentce Szkoy Muzycznej Eli Szczepaskiej,
ktra zwycisko walczya z pogruchotanym pianinem.
Najwaniejsze jest to, e ujawniy si rnorodne talenty, e znaleli si
ludzie, ktrzy czuli potrzeb wystpienia i z wasnej inicjatywy stworzyli zesp.
Ostatnie pytanie. Czy DSS jest nam potrzebna ? Najlepsz odpowiedzi
bdzie tu fakt, e na sali zajte byy wszystkie miejsca siedzce i stojce, parter
i balkon i jeszcze drzwi si nie domykay. DSS przebojem zdobya popularno.
Uznanie publicznoci zachcio nas do dalszej pracy, Tym bardziej, e
nie bylimy jedynym teatrzykiem studenckim. Powsta ju i wystpowa Studencki Teatr Satyryczny, synny pniej STS, pojawiy si zespoy na innych
warszawskich uczelniach. Ten ruch artystyczny wzio pod swoje skrzyda Zrzeszenie Studentw Polskich, ktre zorganizowao pierwszy warszawski Przegld
Zespow Studenckich.
W sali Energetyka na Powilu zaczlimy prby naszego nowego
programu pt. Sto lat. Ram tego programu by wykad starego profesora
(gra go Wojtek Solarz on te cao reyserowa), ktry wspomina, jak si
studiowao sto lat temu. A tematem tekstw i piosenek bya nasza wczesna
rzeczywisto.
Odnielimy na tym przegldzie niemay sukces. Jury, zoone z profesjonalnych satyrykw i aktorw, pod przewodnictwem prof. Kazimierza
Rudzkiego, przyznao nam ex aequo z STS-em pierwsze miejsce. Szczeglnie
podkrelano jako naszych tekstw, co nas studentw dziennikarstwa bardzo
usatysfakcjonowao.
Gorzej poszo z nowym programem prezentowanym na oglnopolskim
przegldzie teatrzykw studenckich. W sali Centrali Wynajmu Filmw na
Mazowieckiej wystpili artyci z rnych orodkw akademickich: z Gdaska,
Krakowa, odzi, Wrocawia i oczywicie z Warszawy. Laur pierwszestwa
przypad bezapelacyjnie gdaskiemu Bim-Bom-owi, drugie miejsce warszawskiemu STS-owi, a my zajlimy 3-4 miejsce do spki, bodaj z dzkim
Pstrgiem.
240

Wystpowaam we wszystkich programach DSS-u. Wygaszaam teksty,


pisane przez siebie i kolegw, braam udzia w scenach zbiorowych. Ale od
popisw aktorskich bardziej mnie interesowao tworzenie tekstw.
Na trzecim roku studiw prowadzone byy zajcia na temat rnych
form dziennikarskich: reportau, publicystyki, felietonu, audycji radiowych.
Chodziam na zajcia z felietonu, ktre prowadzi wczesny sekretarz
redakcji tygodnika satyrycznego Szpilki Wiesaw Brudziski. Nasz wykadowca mia zwyczaj swoje teoretyczne wywody urozmaica zapraszaniem
wybitnych osb, uprawiajcych pisanie felietonw. Pewnego dnia naszym
gociem staa si pani Stefania Grodzieska, ktra niezwykle interesujco
i dowcipnie opowiedziaa o swojej twrczoci i wystpach estradowych.
To spotkanie zrobio na mnie wielkie wraenie. Poczuam, e sposb
pisania i styl Stefanii Grodzieskiej, a take jej interpretacja tekstu, s mi
bardzo bliskie, e potrafi to zrobi nieomal tak, jak ona sama. Natychmiast
napisaam dwa monologi przepojone duchem pisarstwa mojej idolki. Pierwszy
pt. Egzamin znalaz si w programie Sto lat, a drugi tytuu nie pamitam
by ju w pierwszym programie. Obydwa wygaszaam sama, nie szczdzc
w interpretacji tonu i stylu pani Grodzieskiej.
Wiosn 1955 r. zostalimy zaproszeni na wystpy do Domu Dziennikarza
na Foksal dla warszawskiego rodowiska dziennikarskiego. Dalimy tam program
zoony z naszych najlepszych tekstw i piosenek, a take kilka inscenizacji
Zielonej Gsi Gaczyskiego.
Po spektaklu odbya si burzliwa dyskusja, pena rnych opinii i ocen.
Zaskoczylimy naszych dorosych kolegw. Nie spodziewali si, e nowe
pokolenie dziennikarzy potrafi dostrzec, wymia i wykpi rne wspczesne
zjawiska z takim talentem i odwag.
Dla mnie osobicie najwaniejsza bya opinia pani Krystyny ywulskiej,
ktra powiedziaa: Oto ronie nowa Grodzieska!...
Zapamitaam te sowa, ale now Grodziesk nie zostaam. I bardzo
dobrze. Pani Stefania skoczya niedawno 90 lat, wyglda i czuje si wspaniale,
pisuje do gazet, wystpuje w telewizji. adna nastpczyni ani Jej ani publicznoci nie jest potrzebna...
A aprobata rodowiska dziennikarskiego dla naszej dziaalnoci nie bya
goosowna. Kilka tekstw w tym jeden mj zostao wkrtce wydrukowanych
na amach tygodnika Szpilki.

241

SUPLEMENT

Andrzej Drawicz o DSS


(Fragmenty ksiki Teatry studenckie w Polsce)
(...) W Warszawie przykad STS-u znalaz szybki odzew na Wydziale
Dziennikarskim U.W. Wydzia ten, tradycyjnie ruchliwy intelektualnie, by do
niedawna rzdzony bardzo mocn rk; pocztek oglnokrajowego procesu
liberalizacji zbieg si tu z porzdkowaniem wasnego podwrka. Take i tutaj
wyjazdy agitacyjne i wystpy akademiowe sprzyjay wytworzeniu pewnych
estradowych tradycji.
(...) skrzykn si zesp ludzi o bardzo rnych zainteresowaniach; byli
tam pniejsi dziennikarze sportowi, radiowi, telewizyjni, krytycy i publicyci,
piosenkarze i autorzy piosenek.
(...) przez analogi do Radiowej Spdzielni Satyrycznej, zesp dziennikarzy przybra sobie nazw Dziennikarskiej Spdzielni Satyrycznej. Z pierwszym
programem, pozbawionym jeszcze tytuu, wystpiono w dziennikarskim orodku
szkoleniowym na Krochmalnej, za czym, po yczliwym przyjciu powtarzano go
kilkakrotnie w siedzibie SDP na Foksal; dziao si to na przeomie lat 1954/55.
(...) Nie mierzono zbyt wysoko: wymiewano topornego aktywist, ktry
nie ma czasu na mio, prbowano naladowa Wiecha, atakowano nie do
sprawn prac stowek. Program nie musia by rewelacj, skoro prawie nic
ze nie utrwalio si po dziesiciu latach w pamici jego twrcw; trzeba byo
po prostu zapaci koszty startu.
Inaczej natomiast rzecz si miaa z programem drugim, zatytuowanym Sto
lat i wystawionym wiosn 1955 roku. Tym razem bya to replika na STS-owsk
Konfrontacj; midzy obydwoma zespoami wywizaa si te szybko naturalna
rywalizacja. Horyzont uleg poszerzeniu, mimo e z silnego eksponowania spraw
rodowiskowych i tu nie zrezygnowano; wymiewano dziennikarskie snobizmy,
parodiowano praktyki, egzaminy i wystpy w terenie. Gwnym przedmiotem
satyry stay si tu jednak, podobnie jak i w STS-ie, postawy ludzkie i zjawiska
psychologiczne, powoane do ycia przez wczesne procesy odwilowe. Ostro krytykowano praktyki organizacyjne; duy rozgos zdoby sobie drukowany nastpnie
w Szpilkach Odwanicki Jerzego Dbrowskiego. Bya to rzecz o studencie,
ktremu odmwiono zasiku, motywujc to zbyt luksusowym i ekstrawaganckim
zamiowaniem do bloku orzechowego, i ktry w zwizku z tym oddaje si wyuzdanym rozkoszom smakowym w ubikacji, pod szum spuszczanej dla niepoznaki wody.
242

Zamt poj ilustrowa monolog Chcc si zbliy Czesawa Rojka:


Chcc si zbliy do kochanych mas
Musiaem, bracia, uderzy w gaz...
Zwaszcza, e we mnie dusza taka szczera,
I ta odwil, cholera !
Inny monolog, napisany przez Edwarda Wrbla, podejmowa motyw Salve
Regina Jareckiego; w systematycznych komunikatach prasowych o chorobie
Eisenhowera, ktre (w duchu nowych czasw) zacza wwczas zamieszcza
polska prasa, autor dostrzeg i wyszydzi objawy ideowego oportunizmu:
Paac Kultury
Okry si w chmury.
W sercu zima.
Wykady nima.
Miliony ludzi - syszysz bracie Nosi dzi w Polsce czarne gacie.
mier, nietoperze, ksiyc w rozterce...
Wiedz - Eisnhower zapad na serce !
(...) Cay program oprawiony zosta w ramowy wykad starego profesora, ktry z dystansu stu lat opisuje i demonstruje wydarzenia zamierzchej
przeszoci. Rama ta bya zreszt najmniej udana. Mimo to program, aktualny
i ywy, w miar studencki, w miar oglny, urozmaicony oryginalnymi wwczas
francuskimi piosenkami z repertuaru Yves Mondanda, cieszy si duym powodzeniem (...) Na pierwszym przegldzie zespow studenckich rodowiska
warszawskiego DSS zaj, ex aequo z STS-em, pierwsze miejsce. Na wspomnianym ju przegldzie oglnopolskim, latem tego roku czwarte.
Wkrtce jednak drogi twrcw DSS-u zaczy si rozchodzi.
W perspektywie by bliski koniec studiw, zabrako za silnego spoiwa
wsplnych pogldw i zamiarw artystycznych, ktre pozwolio STS-owi przetrwa ten moment bez wikszych trudnoci. Rnice zda byy, jak si zdaje,
silniejsze od wizi; nie byo take indywidualnoci dostatecznie silnej, aby moga
narzuci dyktatur smaku.
(...) DSS umiera mierci naturaln, przyspieszon upywem krwi:
znaczna cz jego czonkw egnaa scen dla swego waciwego zawodu,
243

inni jak Agnieszka Osiecka, Wojciech Solarz, Marian Kubera, Ami Borowska,
Edward Wrbel przystali, nolens volens, do konkurencyjnego STS-u, przy
czym pierwsza trjka na dobre.
(...) Wraz z STS-em, ktry zreszt w swojej genezie, strukturze
i poszukiwaniach bardzo przypomina reprezentuje DSS klasyczne zjawisko
wczesnego okresu teatralnej burzy i naporu.
Wybra
Wadysaw Sobecki

Cudem zachowany przez 60 lat program pierwszego spektaklu DSS-u pod tytuem Sto lat.

245

246

247

248

Lista studentek i studentw


Wydziau Dziennikarskiego
Uniwersytetu Warszawskiego
1952-1956
1. Adamczuk Irena
2. Agacka Wanda
3. Ambu Filipas
4. Anio Ryszard
5. Bamaga Stefania
6. Badowska-Brzostek Irena
7. Barliska-Wrblewska Agnieszka
8. Biaek Tadeusz
9. Biegaski Seweryn
10. Bieroski Jerzy
11. Bobek Wadysaw
12. Brodowska Wanda
13. Bryliska Joanna
14. Budkiewicz Jan
15. Byszewska Korolkiewicz
Aleksandra
16. Chmiel-Bednarska Ligia
17. Chmielewski Ignacy
18. Chmielewski Lech
19. Chojnacka Zofia
20. Chojnowski Leszek
21. Ciok Anna
22. Cioak Janina
23. Czapnik Jzef
24. Czarnota Daniel
25. Czerwiski Andrzej
26. Danielewski Ryszard
27. Dbrowa Krystyn

28. Dbrowski Jerzy


29. Dembowska Hanna
30. Drzazga-owiska Krystyna
31. Durmaa Janusz
32. Eichel Maria
33. Fedecka Stefania
34. Fedorowicz-Tomicka Barbara
35. Fiks-Bargielowa Gizela
36. Fleischer-Wysiska Elbieta
37. Frank Zygmunt
38. Galikowski Jarosaw
39. Gazda Janusz
40. Generowicz Elbieta
41. Gowacz Zbigniew
42. Gwczyk Apolinary
43. Godlewska Kalina
44. Grski Jerzy
45. Grski Tadeusz
46. Grabowska Barbara
47. Grzegorczyk Stefan
48. Grzyb Zdzisaw
49. Gurfinkiel Nathan
50. Hoda Bogumi
51. Hryniewiecki Bohdan
52. Ignaczak Marian
53. Jaboski Zbigniew
54. Jakimowski Jan
55. Jankowski Czesaw

249

56. Janowska-Tom Stefania


57. Jasiska-Mroczkowska Hanna
58. Jochym Adolf
59. Jucewicz Andrzej
60. Jurczakowski Robert
61. Jurczyski Jerzy
62. Jurkowicz Marek
63. Kaca Mieczysaw
64. Kacprzak-ak Alicja
65. Kalitowicz Stanisawa
66. Kaltenbaum Artur
67. Kambakis Janis
68. Kamionowska-Wojtowicz Teresa
69. Kania-Kloza Hanna
70. Kazimierczuk Zdzisaw
71. Kamierczak-Dziubek Zofia
72. Kita Jan
73. Klatt Wiesaw
74. Kos Janusz
75. Kobylarz Mieczysaw
76. Kochelski Jan
77. Kondracka Magorzata
78. Kope Wanda
79. Koprowski Jan
80. Kossek Zbigniew
81. Kostkiewicz Krystyna
82. Kostrzewa Stanisaw
83. Koszel Maria
84. Krauze-Kwiecie Barbara
85. Kruk-Sobol Alicja
86. Krukowski Wojciech
87. Kruszewska-Szakiewicz Janina
88. Kubera Marian
89. Kucharska Halina
90. Kucza-Wojciechowska Hanna
91. Kudy-Urbaska Czesawa
92. Kunat Tadeusz

93. Kwanik-Siuda Irena


94. Kwiatkowski Henryk
95. Ledchowska-Horodyska Teresa
96. Legowicz Halina
97. Lesiewski Zbigniew
98. Leszczyski Andrzej
99. Lewandowska-Dobrowolska Hanna
100. Lewandowski Andrzej
101. Li Gin hak
102. Lipiska Krystyna
103. Lipnicki Roman
104. Lubak Zbigniew
105. Lubiska Hanna
106. abanow Romuald
107. akomy-awrowski Andrzej
108. awicki Wadysaw
109. czkowska Barbara
110. oziski Roman
111. usiak Antoni
112. Machelski Jan
113. Machul Henryk
114. Malecha Henryk
115. Maek-ukawska Halina
116. Markusz Jan
117. Matoszko Krystyna
118. Matynia-Bonik Alicja
119. Matysiak Alicja
120. Mazurek Leszek
121. Mejer Zbigniew
122. Michalczuk-Tykocka Leonarda
123. Michniewicz Zuzanna
124. Misiuro Janina
125. Model Jerzy
126. Modzelewska Irena
127. Mroczkowski Augustyn
128. Mrz Maria
129. Myliski Zygmunt
250

130. Nawrocki Zbigniew


131. Neneman-Janczewska Zdzisawa
132. Neuman-Orlik Stanisawa
133. Nowak Alfons
134. Nowaliski Andrzej
135. Nowicka Henryka
136. Nowicki Sawomir
137. Okuniewski Januariusz
138. Olszak Ryszard
139. Oniszko Henryka
140. Opaliska Krystyna
141. Orowski Czesaw
142. Osiecka Agnieszka
143. Pachnia Marian
144. Pajk-Stomska Magorzata
145. Palenga Urszula
146. Palka Jerzy
147. Parkitna-Szura Teresa
148. Paszkowska Janina
149. Patalong Kazimierz
150. Paweczak-Brachacka Aleksandra
151. Pelc Krystyna
152. Piasecka Anna
153. Piekarowicz Ryszard
154. Pietrzycki Zdzisaw
155. Pitniewicz Ryszard
156. Pilewski Dariusz
157. Podorska-Surmaczyska Janina
158. Popawska-Czerwonko Krystyna
159. Porbski Jerzy
160. Prauza Irena
161. Prawda Henryk
162. Proksza-Grzegka Anna
163. Przybya Grayna
164. Ptach Klemens
165. Puk-Pukorski Zdzisaw
166. Raczyska Krystyna

167. Radziewicz-Falapuppi Izabella


168. Rappaport-Terej Felicja
169. Rczka-Rczkowski Bohdan
170. Rogoziski Tadeusz
171. Rojek Czesaw
172. Rojek Feliks Czesaw
173. Rustu Irena
174. Rybak Witold
175. Sandelewski Czesaw
176. Sielicki Lech
177. Sierocka Irena
178. Sima Mirosaw
179. Sitek Janusz
180. Siuda Wojciech
181. Skowroska-Bielecka Jadwiga
182. Sawin Dorota
183. Smarzewski Zbigniew
184. Sobczak Edward
185. Sobecki Wadysaw
186. Sokoowska-Kohler Larsen Joanna
187. Solarz Wojciech
188. Stachowicz-Pietras Halina
189. Stankiewicz Halina
190. Stanowski Witold
191. Stolarczyk-Grzegorczyk Hanna
192. Strug-Kostrzewa Walentyna
193. Stupis Stawros
194. Suchecka Agnieszka
195. Sujka Zofia
196. Suska Jadwiga
197. Swalski Jerzy
198. Szach-Ziemniak Danuta
199. Szerszeniewski Aleksander
200. Szewczenko-Rybak Elbieta
201. Sznajder Franciszek
202. Sznek Anita
203. Szperkowicz Jerzy

251

204. Szwaja-Wojtaszczyk Urszula


205. Szymaski Marek
206. Szyperzak Jerzy
207. liwiski Benedykt
208. lusarska-Bancer Alina
209. mirski Antoni
210. wiatkowski Jan
211. wiercz Edmund
212. wieyski Wacaw
213. wicicki Wojciech
214. Tadeusiak-Brzozowska Barbara
215. Teneta Adam
216. Tien Don-giu
217. Tkaczyk-Szydowska Anna
218. Tokarska Jadwiga
219. Tomala Jan
220. Tomaszewska Marta
221. Trafny Bolesaw
222. Turno Maria
223. Turowski Stanisaw
224. Twardowski Maciej
225. Tyczkowski Jan
226. Wachowiec Roman
227. Wawrzyczuk Stanisaw
228. Wiczek-Marek Halina
229. Widomski Jerzy

230. Wiechno Stanisaw


231. Wieczorek Stanisaw
232. Wielgomas-Augustynowicz
Barbara
233. Wierzba Andrzej
234. Wiewira-Wrzeniewska
Wadysawa
235. Wickowski Stanisaw
236. Wodnicka-Dbrowska Hanna
237. Wojdyga Jan
238. Wojtowicz Zbigniew
239. Wolski Ignacy
240. Wolski Lech
241. Wo Barbara
242. Wrbel Edward
243. Wysiski Kazimierz
244. Zaborowski Franciszek
245. Zagrodzka Danuta
246. Zieliska-Lipecka Maria
247. Ziembiska Jadwiga
248. Ziba Jacek
249. arow Lidia
250. mijewska-Kowalik Danuta
251. ukowska Elbieta
252. urek-Grzekowiak Hanna

Pierwszy tom wspomnie wydalismy w 2000 roku

Drugi tom wspomnie wydalismy w 2003 roku

... S wprawdzie specjalici od wykrelania cudzych i przemalowywania wasnych yciorysw, lecz ja do nich nie nale. Ceni osobist
godno. Nasze yciorysy zostay wpisane w histori tak, jaka bya
i tego si nie zmieni. Moe nawet nie chciaabym zmienia...
(z listu Leny Michalczuk-Tykockiej)