Vous êtes sur la page 1sur 7

Uniwersytet Humanistyczno-Przyrodniczy

Jana Kochanowskiego, Filia w Piotrkowie Trybunalskim


Wydział Filologiczno-Historyczny
Semestr III, filozofia
Mgr Igor Nowikow

ETYKA KANTA

Magdalena Dąbrowska
Stosunki międzynarodowe
Ul. Z. Nałkowskiej 50/18
97-300 Piotrków Trybunalski
malutta@op.pl
Spis treści

1. Wstęp
a) Charakterystyka Immanuela Kanta
b) Wyjaśnienie pojęć etyki i moralności
1. Część zasadnicza
a) Omówienie zagadnienia dotyczącego dobrej woli
b) Przytoczenie przykładów
c) Poruszenie kwestii roli czystego rozumu
w ludzkim życiu
d) Wyjaśnienie idei moralności na przykładzie
obowiązków moralnych
e) Przedstawienie pojęcia imperatywu
kategorycznego
f) Osobiste odniesienie do teorii imperatywu
kategorycznego
1. Podsumowanie
a) Wyciągnięcie wniosków

Na wstępie mojej pracy chciałabym powiedzieć, kim był Immanuel Kant. Był to
niemiecki filozof , twórca filozofii krytycznej, urodzony w Królewcu (1724- 1804). Swoje
życie całkowicie poświęcił nauce, nauczaniu i rozmyślaniom, nigdy nie opuścił swego
rodzinnego miasta. Jego pierwsze pisma bardziej liryczne niż filozoficzne, mówiły o naturze
materii i o kształtowaniu się świata. Dopiero w wieku 57 lat w „Krytyce czystego rozumu”
(1781,wyd.pol.1904,1957) rozwinął swoją oryginalną filozofię. Genialność tej krytycznej
metody polega na odkryciu, że celem filozofii nie jest wcale poszerzenie wiedzy o świecie,
lecz pogłębienie naszej wiedzy o człowieku. Dopiero analizując ukryte możliwości umysłu
ludzkiego, dowiemy się, do czego człowiek w istocie jest zdolny, czego może się dowiedzieć,
co powinien robić i czego może oczekiwać. W „Krytyce praktycznego rozumu” ( 1788, wyd.
pol.1911,1972) myśliciel wykazuje, że prawo moralne jest najgłębszą możliwością naszego
bytu .

Aby móc zacząć szersze omawianie tematu, należy wyjść od dwóch podstawowych
pojęć, które bezpośrednio dotyczą omawianego zagadnienia. Pierwszym z nich jest pojęcie
etyki, drugim zaś moralności.

Etyka to dziedzina filozofii, która zajmuje się szeroko pojętą moralnością, moralną
wolą i działalnością człowieka. Jako dyscyplina filozoficzna etyka jest dziś często
utożsamiana z filozofią praktyczną, która zajmuje się warunkami możliwości ludzkiego
działania. Współcześnie, w świecie nowych technologii, od filozofów-etyków oczekuje się
określenia granic człowieczeństwa. Za czasów Immanuela Kanta (XVIII wiek), etycy
zajmowali się raczej możliwościami i sposobami ludzkiego istnienia.

Moralnością nazywamy całokształt wyobrażeń ludzkich o tym co dobre i złe, często


połączony z oceną określającą czyjeś postępowanie jako moralne lub niemoralne na
podstawie odniesienia do funkcjonującego w społeczeństwie systemu , norm lub wzorców.
U Kanta postawa moralna to postawa wynikająca z prawa moralnego, czyli podstawowej
zasady etycznej mającej powszechną ważność.

Teraz przechodząc do meritum, chciałabym omówić kolejne myśli, problemy


występujące w „Uzasadnieniu metafizyki moralności” Kanta.

"Nigdzie w świecie, ani nawet w ogóle poza jego obrębem, niepodobna sobie pomyśleć żadnej
rzeczy, którą bez ograniczenia można by uważać za dobrą, oprócz jedynie dobrej woli."

Jest to cytat, który rozpoczyna dzieło o podanym wcześniej tytule i jednocześnie


pierwsze poruszone przez królewieckiego filozofa zagadnienie dotyczące dobrej woli, która
jest fundamentem etyki, głoszonej przez Kanta. Ludzie posiadający cechy charakteru, które
ogólnie uważa się za wartościowe, piękne według myśliciela nie są całkowicie dobrzy, jeśli
nie są obdarzeni bezwarunkowym atrybutem, jakim jest dobra wola. Kant nie neguje takich
przymiotów umysłu jak rozsądek, dowcip, władza sądzenia, odwaga, stanowczość,
niezłomność, ale według mnie, trafnie stwierdza, iż mimo pozytywnego ich nacechowania
mogą stanowić źródło zła i niszczycielskiej siły. Zastanówmy się chwilę nad prawdziwością
powyższych stwierdzeń.

Człowiek kierujący się rozsądkiem ma na celu uniknięcie w swoim życiu problemów,


chaosu, rozterek i wewnętrznego miotania się. Postępuje tak, aby jego życie i los (zarówno
osobisty jak i najbliższych) były poukładane i jest przy tym najczęściej nieświadomy tego, iż
największą krzywdę robi sobie samemu. Chciałabym podać za przykład małżeństwo
z rozsądku. Gwarantuje nam ono najczęściej stabilizację, spokój, bezpieczeństwo. Pozbawia
nas często jednak miłości, emocji, radości przeżywania uniesień czyli tego co może czynić
nas szczęśliwym i spełnionym.
Czy dowcip może być wyłącznie zaletą? W myśl Kanta nie. Można kogoś tym samym
dowcipem rozbawić do łez, wprawić w dobry nastrój. Kogoś innego ten sam dowcip urazi,
obrazi a nawet upokorzy. Zależy to od wielu czynników między innymi, naszych intencji,
okoliczności, wrażliwości odbiorcy czy jego poziomu intelektualnego.

Władza sądzenia ma sprawiać sprawiedliwe wyroki, czyli niejako być dobrą. Ale tak
do końca nie jest, gdyż np. 15 lat pozbawienia wolności dla młodocianego zabójcy będzie
sprawiedliwą karą dla jego bezwarunkowo kochającej matki, natomiast największą
niesłusznością dla matki ofiary.

To co dla jednych jest odwagą czy poświęceniem dla innych może być głupotą
i działaniem dla poklasku. Akty ludzkiej odwagi mogą być brzemienne w skutkach dla
innych. Ratując z pożaru człowieka, który każdego dnia maltretuje i znęca się nad swoją
rodziną, wykazujemy się odwagą, ale wspomnianą rodzinę pozbawiamy szansy na spokojne
i godne życie.

Jak więc widać, żaden z przymiotów ciała czy ducha nie posiada wartości moralnej
samej w sobie. Posiada ją tylko wówczas, gdy zachodzą odpowiednie okoliczności ale także
tylko i wyłącznie przy współudziale z dobrą wolą.

"Dobra wola nie jest dobra ze względu na swoje dzieła i skutki ani ze względu na swą
zdatność do osiągnięcia jakiegoś zamierzonego celu, lecz jedynie przez chcenie, tj. sama
w sobie, i sama w sobie rozważana musi być bez porównania znacznie wyżej ceniona aniżeli
wszystko, cokolwiek dzięki niej może być dokonane na korzyść jakiejś skłonności, nawet —
jeżeli kto woli — na korzyść sumy wszystkich skłonności."

Kant uważa, iż dobra wola stanowi nawet warunek tego, by człowiek był godny
szczęścia. Otoczeni dobrobytem jesteśmy przekonani, że nam się to wszystko należy.
Zaczynamy traktować innych jakby byli od nas gorsi. Bez dobrej woli, która we właściwy
sposób pozwoli wykorzystywać nasz dobrobyt staniemy się „kością w gardle” dla tych, którzy
tego dobrobytu nie mają. Z rozważań niemieckiego filozofa wynika, iż dobra wola jest
wartością samą w sobie. Skutki naszego „chcenia” mogą przybrać różny charakter. Mimo
naszych najbardziej zbożnych zamiarów, mogą być złe. Ale z całą pewnością czystym
dobrem jest samo „chcenie”. Łatwiej jest człowiekowi osiągnąć jakiś zamierzony cel, jeśli
posiada środki do jego realizacji. Nie znaczy to, że mamy zrezygnować, zaprzestać skazując
z góry nasze zamiary na niepowodzenie. Najważniejsze są starania, autentyczne pragnienie,
wszelkie działania i zabiegi, by ten cel osiągnąć. Bez względu na skutek, to one są dobrem
gdyż są czystą dobrą wolą.

Rozważania filozofa w pewnym momencie mogą nas skłonić do uznania idei


absolutnej wartości samej woli za górnolotną i nieprawdziwą. Dlatego w dalszych
przemyśleniach przedstawione będzie badanie tej idei właśnie z tego punktu widzenia.
Myśliciel podejmuje kwestię roli ludzkiego rozumu jako czynnika warunkującego działanie
naszej woli. Wyposażając człowieka w rozum – przyroda założyła mu wyższe cele, zadania
niż automatyczne, schematyczne, zaprogramowane szczęście – do tego rozum byłby zupełnie
niepotrzebny. Skoro już człowiek został wyposażony w ten dar, to znaczy, że powinien
z niego korzystać i z jego pomocą mądrze kierować swoim życiem. Gdyby było inaczej,
gdyby człowiek nie został stworzony z rozumem lub gdyby nie umiał go używać, natura sama
zaplanowałaby dla niego inne bytowanie na świecie. Wydawać by się mogło, że bycie istotą
rozumną czyni człowieka szczęśliwym, pełnym spokoju i spełnionym, a wszelkie zdobycze
tego świata osiągnięte dzięki rozumowi gwarancją coraz lepszego życia, to

„w istocie przekonujemy się również, że im więcej rozum ucywilizowany oddaje się dążeniu
do używania życia i szczęśliwości, tym bardziej człowiek oddala się od [stanu] prawdziwego
zadowolenia [...] powstaje w tym miejscu pewien stopień nienawiści do rozumu, ponieważ po
obliczeniu całej korzyści, nie powiem: z wynalazku wszelkich sztuk pospolitego zbytku, ale
nawet z nauk (które wydają im się ostatecznie także zbytkiem, na jaki rozsądek sobie
pozwala), dochodzą jednak do przekonania, że w istocie ściągnęli tylko na siebie więcej
kłopotu, aniżeli zyskali na szczęśliwości”.

Kant uważa, że skoro człowiek wyposażony przez naturę w rozum, jest zdolny do
tworzenia rzeczy wielkich, które nawiasem mówiąc w swym nadmiarze czynią go na ogół
mniej szczęśliwym, jest zobowiązany do wykorzystania tego rozumu w celu wytworzenia
dobrej woli i kierowania nią. Filozof uważa dobrą wolę za ideę, której nie trzeba nauczać, gdyż
jest znana każdemu człowiekowi, trzeba ją tylko w sobie odkryć. Dlatego postanawia
przedstawić i omówić pojęcie „obowiązku”, w którym dobra wola się zawiera, „chociaż
z pewnymi subiektywnymi ograniczeniami i przeszkodami, które jej jednak wcale nie ukrywają
i nie zmieniają nie do poznania, ale raczej przez kontrast podnoszą [jej znaczenie] i w tym
jaśniejszym przedstawiają ją świetle”.

Na przykładzie obowiązków zostaje wyjaśniona idea moralności. Myśliciel twierdzi,


że tylko czyny, którymi wyrażamy szacunek i respekt dla określonych norm i praw można
nazwać obowiązkiem moralnym. Nie można nim za to nazwać łamania zasad , a także
czynów zmierzających do osiągnięcia własnych, samolubnych korzyści. W kantowskim
dziele spodobał mi się przykład, mówiący o tym, że zachowanie własnego życia jest
obowiązkiem.

„Natomiast zachowywanie swego życia jest obowiąz kiem, a nadto każdy człowiek ma jeszcze
do tego bez pośrednią skłonność. Ale przesadna troskliwość, z jaką olbrzymia większość
ludzi o to się stara, nie posiada jeszcze z tego powodu wartości wewnętrznej, a jej ma ksyma
— treści moralnej. Utrzymują oni życie swoje wprawdzie zgodnie z obowiązkiem, ale nie
z obowiązku. Natomiast jeżeli komuś niepowodzenia i bez nadziejna zgryzota odebrały
zupełnie chęć do życia, jeżeli człowiek nieszczęśliwy a wielkiego serca, na swój los raczej
oburzony, aniżeli upadły na duchu i załamany, życzy sobie śmierci, a jednak życie swoje
zachowuje, nie kochając go, nie ze skłonności lub bojaźni, ale z obowiązku: wtedy
dopiero maksyma jego ma treść ”.

Człowiek musi zabiegać o swoją szczęśliwość, bo tylko w takim poczuciu jest


skłonny wypełniać swoje obowiązki. Smutki, rozterki, niepowodzenia stające na ludzkiej
drodze narażają bowiem na ich zaniechanie. Przeszkodą w wykonyw aniu obowiązków
może być także względność pojęcia szczęśliwości. Jak niewiele może znaczyć obowiązek,
gdy przysłania go jedyna i najważniejsza w danym momencie chwila zaznania szczęścia,
bez względu na późniejsze przykre skutki. Działania te powinny wynikać z naszej woli,
tak samo z niej powinna wynikać miłość lecz nie ta bezwarunkowa, czy tknięta w nasze
serca w wyniku zakochania ale ta, która jest nam nakazana. Tak należy rozumieć miejsca
Pisma Świętego, które nakazuje kochać bliźniego swego, ale jeszcze bardziej naszego
wroga.

Rzetelność, dobroczynność, miłość a także wszystkie inne cechy mogą być


nazwane wartością moralną tylko wtedy, gdy są czynione nie ze skło nności do nich lecz są
wynikiem nakazu (obowiązku), podejmowanego mimo wszelkich przeciwności.
Z rozważań Kanta na temat wartości moralnej działania z obowiązku, wynika że
obowiązek jest koniecznością czynu wypływającego z poszanowania prawa . Tylko prawo
samo w sobie może być nakazem, a tym samym wartością moralną. Powinniśmy zatem go
przestrzegać nawet z uszczerbkiem dla wszystkich naszych skłonności.

W myśl kantowskiej teorii wszystkie zalecenia moralne powinny być spełniane


bezwarunkowo jako cele same w sobie. Terminologia określa to mianem imperatywu
kategorycznego. Budzi to jednak wątpliwości, którym stara sprostać sam filozof.
Uznając, że nie można spełnić obowiązku , gdy jest on wyraźnie zły, zaleca aby
postępować według takiej maksymy, dzięki której można jednocześnie chcieć aby stała się
prawem powszechnym.

„Zatem do rozstrzygnięcia, co mam czynić, żeby moja wola była moralnie dobra, nie
potrzebuję wcale wielkiej przenikliwości. Niedoświadczony co do biegu rzeczy w świecie,
niezdolny do tego, żeby być przygo towanym na wszelkie przypadki, pytam sam siebie tylko:
czy możesz chcieć także, żeby maksyma twoja stała się powszechnym prawem? Jeżeli nie, to
należy ją odrzucić, i to nie dla jakiejś szkody, która dla ciebie lub dla innych może z niej
wyniknąć, ale dlatego, że nie może ona wejść jako zasada w skład możliwego powszechnego
prawodawstwa.”

Nie możemy, więc czynić zła, bo w takim wypadku je upowszechniamy. Tak samo –
nie powinniśmy kłamać, bo w tym wypadku przyzwalamy na kłamstwa ze strony innych
ludzi. Gdybyśmy nie byli pewni, jak zachować się w danej sytuacji, należy po prostu odwołać
się do własnej moralności i spytać: “czy chciałbym, aby moje działanie stało się prawem
powszechnym?”. Jeśli podjęte działanie przejdzie test upowszechnienia, to będzie działaniem
moralnym.

Jeżeli zawsze będziemy postępować w zgodzie z naszym człowieczeństwem i w imię


człowieczeństwa innych jednostek i będziemy pamiętać, że jest ono wartością najwyższą
i bezwzględną, to mamy wielkie szanse stać się prawdziwie moralnymi osobnikami.

Mam jednak osobiste zastrzeżenia co do powyższej teorii, gdyż w tym miejscu nasuwa
się pytanie, co dana jednostka uważa za moralne. Jest to przecież indywidualna sprawa
każdego, pojedynczego człowieka. Co będzie jeśli znajdzie się ktoś, kto uważa, że np.
kradzież jest czymś moralnym i zada sobie wyżej postawione pytanie “czy chciałbym, aby
moje działanie stało się prawem powszechnym?”. Co będzie gdy jego odpowiedź będzie
twierdząca? Czy wtedy jego czyn będzie działaniem moralnym? Tego Kant już nam nie
wyjaśnia...

Podsumowując moją pracę, można wyciągnąć wnioski, że wszechobecnym motywem,


który przewija się przez filozofię Immanuela Kanta jest aprioryzm – zaprzeczenie
empiryzmu. Jest to z pewnością wynik oświeceniowego zauroczenia rozumem, jego
możliwościami i tajemnicami. Rozum, dobra wola, moralność to najważniejsze, a w zasadnie
jedyne słuszne cechy, które powinny kierować ludzkim życiem. Kant utrzymuje, że działania
moralne od niemoralnych można rozgraniczyć, stosując zróżnicowanie pomiędzy działaniami
podejmowanymi ze „skłonności ” a działaniami podejmowanymi z „poczucia obowiązku”. To
właśnie te drugie przy współudziale naszej woli są etyczne i moralnie poprawne.
Postępowanie moralne jest podjęte z poszanowania obowiązku i odpowiednio: człowiek
moralny postępuje z obowiązku , a nie ze skłonności ani nawet w zgodzie z obowiązkiem.
Moim zdaniem w rozważaniach królewieckiego myśliciela występują pewne kontrowersje.
Przede wszystkim, nie ocenia konsekwencji stosowania się do praw moralnych, a jedynie ich
motywy. W przypadku imperatywu kategorycznego generalizuje każdą sytuację i sprawia, że
wręcz nie możemy zachować się inaczej: jeśli to ja ustanawiam prawo, to przecież może
zdarzyć się tak, że w jednym przypadku zechcę, dajmy na to, powiedzieć prawdę, a w innym
skłamać. W takim przypadku nie mogę upowszechniać swego zachowania, nie postępuję więc
moralnie. Ponadto, może się zdarzyć, że pojawią się pewne nadrzędne okoliczności, które
będą zakazywać mi mówienia prawdy. Bezwarunkowe wypełnianie imperatywów jest
w gruncie rzeczy nierealne i sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. Życie człowieka
owładniętego szaleństwem ciągłego mówienia prawdy, byłoby nie do zniesienia.

Wydaję mi się, że filozofia nie tylko przedstawionego tu Immanuela Kanta stawia nam
wiele pytań. Pytań, na które każdy człowiek musi odpowiedzieć sobie indywidualnie.