Vous êtes sur la page 1sur 63

STANISAW IGNACY WITKIEWICZ

MISTER PRICE
CZYLI

BZIK TROPIKALNY
SCAN-DAL

Dramacik w trzech aktach


napisany na wspk z pani Eugeni Dunin-Borkowsk
1920
powicone przez Eugeni Borkowsk
Wadysawowi Borkowskiemu
przez St. I. Witkiewicza
Leonowi Reynelowi

PRZEDMOWA

Ani moja wsppracowniczka, ani ja nie bylimy nigdy w Rangoon. Ja znam troch
inne tropikalne miasta portowe. Poniewa rzecz miaa si dzia w tropikach (trudno byoby
zaiste umieci ca t kompani w Zakopanem lub Rabce, a nawet w Warszawie), a
marzeniem moim byo wanie zwiedzenie Rangoonu, postanowilimy za wspln zgod
przenie akcj do tego miasta. Nazwy ulic s fantastyczne - ale mniejsza o to. Chyba nikogo
to nie obrazi. Co do samej choroby, ,,tropikalnego bzika", opinie s podzielone. Jedni uwaaj
go za czyste urojenie, chorob wymylon przez kolonialnych Europejczykw-sadystw dla
usprawiedliwienia zbrodni dokonywanych przez nich na ludziach kolorowych lub nawet na
przedstawicielach tzw. ,,wyszej" rasy biaej. Inni wierz w rzeczywisto tego obdu,
traktujc go na rwni z paranoj lub ,,dementia praecox". Na podstawie osobistych
dowiadcze przychylamy si do ostatniego mniemania. Bzik tropikalny jest faktyczn gron
chorob nerww w tropikach, powstajc pod wpywem szalonej temperatury, o jakiej aden
upa ukraiski bladego pojcia da nie moe, nastpnie pod wpywem pieprznych potraw,
alkoholu i cigego widoku nagich, czarnych cia.
Reszta poruszonych problemw nie potrzebuje chyba adnego wyjanienia.
ST. I. WITKIEWICZ
29 IV 1920

OSOBY
Ryszard Golders - lat 40. Szef firmy Golders India Rubber Co. Duy, bykowaty,
pikny brunet. Krtko ostrzyone wsy. Wosy troch szpakowate. Twarz nacechowana
piekieln si i inteligencj. Spojrzenie badawcze.
Ellinor Golders - lat 29. Jego ona. Crka Herberta Fierce, XI Duke'a of
Brokenbridge. Blondynka wysmuka i subtelna. Piekielnie pontna.
Nieznajomy - mody czowiek, lat 32. Wysmuky, elegancki blondyn. Zupenie
ogolony. Ruchy wytworne. Oczy o spojrzeniu gbokim i zamylonym. Szczki silne.
Georginia Fray zwana Czarnym Pelikanem - lat 24. Kokota. P-Syjamka, pAngielka. Cera ta, oczy ukone, czarne. Wosy czarne. Lubieno syjamska
doprowadzona do szczytu.
Wojciech Brzechajo - po angielsku Briczelo, stary Polak, waciciel wielkiej firmy
handlowej w Singapoore. Byk czerwony, due siwe wsy. Krpy, redniego wzrostu. Lat 65.
Berta Brzechajo - de domo Whitehead. Matronowata, chuda eks-blondynka,
zupenie siwa, lat 55. Wygld mumiowaty.
Lily Redclief - ruda piegowata crka ich. Lat 26. Bardzo adna, ale niestety pospolita.
Tom Redclief - brunet, barczysty, ogolony, o niesychanych szczkach. Jej m. Lat
30. Waciciel firmy kawowej w Rangoon.
Jack Brzechajo - syn Wojciecha Alberta Brzechajy. Lat 18. Kombinacja polskoangielska. P dentelmen - p zdechlak.
Jim - Chiczyk, ,,waiter" w kawiarni Malabar-Hotelu. W tej kurtce, biaych
spodniach i pantoflach.
Den - Malaj, sucy pp. Golders. W czerwonym turbanie i biaym smokingu.
Rzecz dzieje si w Rangoon.

AKT PIERWSZY

Noc. Weranda Malabar-Hotelu. Midzy czerwonymi supami, zakoczonymi


indyjskimi lukami, zdobnymi w bogate ornamenty, wyjcie na schody prowadzce na ulic.
Na prawo i na lewo od wyjcia zasony szaro-lte na wysokoci czowieka wisz midzy
supami. Wyej wida gwiadziste niebo. Jeden may stolik na lewo, jeden na prawo. W
rodku st wikszy. Na prawo drzwi do sali bilardowej. Na lewo zasona, oddzielajca t
cz werandy od jej dalszego cigu. Jim stoi pod cian na prawo, ubrany w t kurtk,
biae spodnie i czarne pantofle. Ma warkocz. W gbi przez otwr wyjcia wida ulic. Domki
otoczone palmami, dalej quai i morze ze wiatami okrtw. Przy lewym stoliku siedzi Pani
Golders ubrana w biay kostium i kapelusz tropikalny z zielon wstg, pije ice-drink przez
somk. Prawy stolik pusty. Oba stoliki te nie stoj na jednej linii ze stoem duym, tylko
troch bardziej w gb sceny. Przy duym stole siedzi rodzina Brzechajw w nastpujcym
porzdku od lewej rki ku prawej: Tom Redclief, prawym profilem do widowni, dalej
Wojciech Brzechajo wprost do widowni, Lily 3/4 do widowni, troch lewym profilem. Dalej
Berta Brzechajo lewym profilem do widowni. troch bliej rampy, lewym profilem do
widowni zwrcony, siedzi Jack. Wszyscy ubrani biao. Co chwila ktry z obecnych zabija
sobie moskita na czole, szyi, policzku lub gdzie indziej lub te zabija go w powietrzu przed
nosem klaszczc w donie. (Tak jak u nas bije si mole.) Pij napoje z lodem: cocktaile i
lemon-suash.
BRZECHAJO
Jak moge co podobnego uczyni, Tom...
TOM przeraony
Ale, ojcze...
BRZECHAJO uderzajc pici w st
Nie, nie i nie! (do Chiczyka) Jim! Dwie tczwki! (Chiczyk wychodzi.) Mwi ci,
Tom, e czeka ci stryczek. Nigdy nie robiem brudnych interesw. W ostatnim cargo kawy
znalazy si trzy skrzynie opium...
TOM przerywa mu, ostrzegawczo i uspokajajco
Ciszej, ojcze. Tam siedzi jaka dama.
BRZECHAJO ogldajc si, troch zaniepokojony, po czym macha rk
pogardliwie
Ee! Jaka lunatyczka nie z tego wiata. (znowu mwi ze zoci) Trzy skrzynie opium!
I przesya to do moich agentw! To oburzajce! Przejem twj list do Holda. (Tom miesza

si.) Nie mog go teraz wyrzuci, bo mi jest potrzebny. Musz patrze na t mord jeszcze
przez miesic. Ale wyleci, nie bj si. Nie chciaem ci tego mwi, a po fakcie. Sam mnie
sprowokowae.
Chiczyk wnosi dwa rain-bows. Pij.
TOM zmieszany chce zagada spraw
No, ojcze. Pijemy na zgod. Nie tak, to inaczej. Zrobimy przecie jaki interes.
BRZECHAJO
Jeszcze jedna taka historia, a Lily wrci do nas. Mam dosy twoich szwindlw.
Trcaj si i pij.
LILY
Tylko mnie prosz nie miesza do biznesw. My jestemy kwiaty, ktre wyrastaj na
waszych skrzyniach, frachtach, cargach i embargach. Nic z tego nie rozumiem, ale to jest
grzdka, na ktrej rosn. A widn nie mam jeszcze ochoty. Tom! Suchaj papy we
wszystkim. Radz ci.
BRZECHAJO do Lily, niecierpliwie
Dobrze, dobrze. Mw mu to wszystko wieczorem, kiedy ju jestecie sami. A nade
wszystko zmityguj troch twoje fantazje. (do Toma) Musz by jutro u Goldersa. Nie znam
go jeszcze osobicie, ale robimy kolosalny trust gumowo-kawowy. Jeli bdziesz przyzwoity,
Tom, wezm ci na gwnego sekretarza. No - ale dosy interesw. Odpocznijmy cho
troch.
Wchodzi przez wejcie z ulicy Nieznajomy ubrany w biay tropikalny kostium, w
hemie na gowie. Wszyscy si ogldaj. Brzechajo milknie i popija likier.
JACK
Handel w tropikach ma jaki urok specjalny. Wszyscy tak si wyrywacie do Europy.
A ja mwi wam: te lata tam to bya miertelna nuda. Tu najmniejszy sklepikarz jest czym
piekielnie dziwnym; daleko dziwniejszym ni milioner w Europie. C mwi dopiero o
takich bestiach jak papa albo ty, Tomie.
BERTA
Jack! Zachowuj si przyzwoicie. Jak moesz mwi tak o ojcu.
JACK zabijajc moskita na prawym policzku ? trzeba w ogle pamita, e wszyscy w
ogle bij moskity

Dla mnie nie jest to obelga. Wszyscy s tutaj jakby jakie dziwne bestie. Pikni s jak
tygrysy w dungli. (patrzc na Pani Golders) Ta pani mwi do siebie. Lily, nie patrz tak na
ni.
Wszyscy zwracaj si w stron Ellinor.
ELLINOR do siebie gono
Jakie dziwne oczy ma ten czowiek. To cie czego, czego przypomnie sobie nie
mog.
BERTA gono; w ogle wszyscy mwi gono
Duo jest tu ludzi obaamuconych. Wszystko inaczej wydaje si w tym kraju. Zdaje
si, jakby ycie pyno na odwrt. Ta pani robi wraenie kogo z towarzystwa, ale nie
miaabym do niej zaufania.
JACK
Zdaje si by cudzoziemk z niewiadomego kraju.
ELLINOR
Soce jest tu jak krwawa kula, ktra rzuca si na ludzi zamiast ich oywia, a
ciemno nocy rozpalona jest jak wntrznoci Szatana. Och! Moja biedna gowa.
Przesuwa palcami po skroniach.
LILY
Niepodobna do nikogo widzianego w yciu. Oczu od niej oderwa nie mog. Jestem
zaraona twymi perwersyjnymi fantazjami, Jack.
JACK
Niestety uczysz si tylko podnieca swoje nerwy.
LILY
Zdaje si, e robimy to wszyscy.
BRZECHAJO
Wszystko to jest przesada. Gdybycie pracowali tak jak ja...
JACK patrzc na Nieznajomego
I ten pan na prawo zauway nasz nieznajom. Spostrzegli si. Patrz na siebie oboje.
LILY
Patrzcie, co si z nim dzieje.
Nieznajomy okazuje w ruchach niepokj i nagle, nie wiedzc jakby, co ze sob zrobi,
wola Chiczyka.
NIEZNAJOMY do Chiczyka nienaturalnie powanym tonem
Przynie mi wody! Czystej wody z lodem! Rozumiesz? (Podnosi si troch, po czym

znowu siada. Ellinor na dwik jego gosu zakrywa twarz rkami i tak pozostaje. Nieznajomy
z wysikiem stara si opanowa. Siedzi sztywno z zacinitymi zbami i patrzy uparcie przed
siebie. Wchodzi Chiczyk z wod na tacy. Nieznajomy spoglda na Chiczyka, ktry zblia
si do niego, nastpnie wstaje, odtrca go i zdecydowanym ruchem podchodzi do Pani
Golders. Szklanka pada na ziemi. Chiczyk zbiera okruchy. Wszyscy, z wyjtkiem
Brzechajy, patrz milczc na t scen. Nieznajomy zatrzymujc si przed Pani Golders i nie
wiedzc jakby, co zrobi dalej.) Pani, to jest nie do uwierzenia, ale inaczej postpi nie
mogem. Jestem Sydney...
ELLINOR ktra z pocztku wybauszya na niego oczy, wykonywa odpychajcy ruch
rkami
Nie mw pan! Nie chc nic wiedzie. Prosz odej!
NIEZNAJOMY
Nie, to by nie moe, aby mnie pani odtrcia bez sowa. Chyba pani pojmuje, e na
czyn podobny zdoby si mona raz w yciu tylko...
ELLINOR sabnie powoli. Rce jej opadaj. Mwi z wysikiem, rwc wyrazy, ktre
wizn jakby w jej gardle
Przestraszyam si. Wolaabym, aby si to nie stao. Postpi pan jak czowiek
nieprzytomny. Jestemy otoczeni ludmi. Ja sama...
NIEZNAJOMY
Wszystko jedno. To pani kazaa mi tu przyj. Niech pani mi spojrzy w oczy.
Pani Golders bezwolnie podnosi oczy i wpatruje si ze strachem w twarz
Nieznajomego. Brzechajo, podczas ostatnich sw Nieznajomego, odwraca si i patrzy w
niego gronie. Widzc przeraony wzrok Pani Golders, wstaje i zaciskajc pici podchodzi
do Nieznajomego, Jack wybucha spazmatycznym miechem.
BRZECHAJO do Nieznajomego
Jak pan miesz zaczepia nieznajome kobiety? Czy nie widzisz, e ta pani i tak czuje
si niedobrze? Prosz si wynosi w tej chwili!
Nieznajomy patrzy na niego ogupiaym, wzrokiem.
ELLINOR nagle odzyskujc rwnowag ducha
Panowie! Spokojnie. Zaraz przyjdzie mj m.
BRZECHAJO
Co mnie obchodzi m pani? Przysigbym, e pani si tylko zdaje, e pani ma ma.

Jestem stary i nie pozwol temu mydkowi...


BERTA ostro
Albercie! Ach, ta polska dentelmeneria!
LILY jednoczenie
Papo!!!
Na dwik gosw tych Brzechajo urywa. Robi uspokajajcy ruch w kierunku rodziny
i zaraz mwi dalej.
TOM do kobiet
Dajcie pokj. Papa musi wyadowa polsk fantazj.
BRZECHAJO do Nieznajomego, wytrzsajc mu pici pod nosem
Ja ci poka, ty wymoczku!!
Jack mieje si, bijc si piciami po udach.
NIEZNAJOMY zupenie spokojnie
Nic mi pan nie pokae.
apie Brzechaj za rk i wykrca mu j w nieszkodliwy zreszt sposb.
BRZECHAJO krzyczy lekko
A! To jest jaki bandyta!
ELLINOR wstajc
Ale, panowie... Zaklinam was... Bdzie straszna awantura.
W tej chwili po schodach z ulicy wbiega Golders, ubrany w tropikalny kostium, w
hemie na gowie. Chiczyk przez cay czas stoi pod praw cian obojtnie patrzc na t
scen.
GOLDERS spostrzegajc on i dwch nieznajomych panw
Elly! Kto s ci dentelmeni?
Do Brzechajy podbiega Tom i mwi mu co na ucho.

JACK gono
A to cudownie! To moe by tylko w tropikach!
ELLINOR jkajc si
Ja... Ja nie wiem... Waciwie nie wiem nic.
GOLDERS zdumiony
Czy oszalaa? (do tamtych) Panowie! W tej chwili macie mi powiedzie, co to
znaczy? Jestem Golders z East India Rubber Company. Prosz mwi w tej chwili!
Nieznajomy dbieje zupenie.
ELLINOR
Ryszardzie! To ja waciwie byam winna.
GOLDERS do ony
Z tob si pniej rozmwi. (do tamtych) Ostatni raz pytam si was, co to znaczy?
BRZECHAJO orientujc si nareszcie
Panie! Pan jest Golders? Musz z panem mwi w tej chwili. Jestem Brzechajo z
Singapoore. Przyjechaem tu do pana specjalnie. Broniem tej pani przed tym mydkiem.
Wskazuje Nieznajomego.
GOLDERS
Brzechajo? Jestem na paskie usugi. Z tym panem (wskazuje Nieznajomego)
rozmwimy si pniej. Interes przede wszystkim.
NIEZNAJOMY do Brzechajy
Pan jeste Briczelo. Musz z panem mwi natychmiast. Mylaem, e pan jeszcze nie
wrci z wycieczki.
Golders i Ellinor patrz na niego ze zdumieniem.
BRZECHAJO
Pan jeste zwyky bandyta. Nie mam czasu na adne rozmowy. Nie wiem nawet, jak
si pan nazywa.
NIEZNAJOMY

Panie Brzechajo! Zaklinam pana, niech pan mwi ze mn przedtem, nim z panem
Golders. Nie mog panu powiedzie, kim jestem. Na razie tylko. Wszystko wyjani si
pniej. Powiem panu w tej chwili, kiedy zostaniemy sami.
Golders orientuje si, e Nieznajomego trzeba trzyma z dala od Brzechajy. Podbiega
szybko do ony i mwi jej co na ucho ze straszn si, uderzajc pici w st. Hipnotyzuje
j po prostu. Brzechajo sucha szeptw Toma. Ellinor kiwa potakujco gow i siada przy
stoliku. Golders podchodzi do Brzechajy i Toma.
ELLINOR do Nieznajomego, patrzc na niego hipnotyzujcym wzrokiem
Nie odmwi mi pan swego towarzystwa, Mister What-is-your-name, panie Jak-sipan-nazywa. Niech pan siada. Przerwano nam w brutalny sposb rozmow.
Nieznajomy waha si. Wida, e stacza straszn walk ze sob. Golders czeka, a Tom
skoczy szepta z Brzechaj. W kocu niecierpliwi si i uderza Brzechaj po ramieniu.
GOLDERS
No, panie Brzechajo! Chodmy omwi t spraw. Zechce mi pan przedstawi swego
wsplnika.
Nieznajomy siada przy stoliku Pani Golders.
BRZECHAJO
Na razie nie (do Toma) Tom! Id bawi rodzin.
JACK ypic oczami z zachwytu
Papa jest cudowny. Coraz wicej ci kocham, papusiu!
BRZECHAJO do Goldersa z ulg
Nareszcie. Potem zechce mnie pan przedstawi tej pani.
GOLDERS
Owszem, z prawdziw przyjemnoci.
Przechodz na prawo, siadaj przy stoliku, przy ktrym siedzia Nieznajomy, i
rozmawiaj cicho.

NIEZNAJOMY do Pani Golders


Pani jest jak okularnik, a ja jak wiewirka: lec w paszcz nieznanego. Moe si to
fatalnie skoczy dla mnie. Dla pani opuszczam najwitsze obowizki.
Oglda si w stron Brzechajy i Goldersa.
ELLINOR
Ach, przesta pan. Raz chc nie myle o rzeczywistoci ycia. Stao si to wszystko
tak nagle. Jestem oszoomiona. Nie wiem, co panu mam powiedzie. Boj si, e chwila
ucieknie bezpowrotnie, e nas rozdziel ludzie i nigdy ju nie zdoam...
NIEZNAJOMY
W tej chwili niech mi bdzie wolno tylko przeprosi pani. Postpiem jak dziki. Ten
kraj przypomina ludziom bezporednio odruchw. Pani, yjemy w kraju nieprzyzwoitych
kwiatw, potwornych bstw i tajemniczych ludzi. Ach, pani, te bstwa - c to za gbia
koncepcyj...
ELLINOR
Zapewne modl si do nich ludzie optani...
NIEZNAJOMY
Nikt im tu nie przeszkadza w ich szalestwie. Sam czuj, e wszystko nie jest tym,
czym si wydaje. Wszystko. Rozumie pani? Podobno to pierwszy symptom obdu. (podnosi
si) Ale ten biznes musi...
ELLINOR przerywa mu, mwic tajemniczo
Przypomina mi pan jaki sen. W moim zamku w Anglii by portret, ktrego si baam.
Pan ma oczy jednego z moich fatalnych przodkw.
NEZNAJOMY troch zmieszany, siada znowu
Pani ma zamek? Dlaczego fatalnych?
ELLINOR umiechajc si
Jestem, jak mnie kto nazwa, biaym ptakiem, utopionym w morzu krwi. Zdaje mi si,
e pywam naprawd w czerwonych odmtach krwi, ktr przelali moi przodkowie, a
skrzyda mam zwizane kajdanami ze zota.
NIEZNAJOMY
Cie caych wiekw zawis nad pani. Jest pani. widmem z dawno umarych wiatw.
ELLINOR z nagym lekcewaeniem, innym tonem
Nie jest to znw tak grone, jak si wydaje. Waciwie nudz si strasznie. Niestety z

panem nudz si take.


NIEZNAJOMY
Nikt nie uniknie fatalnoci. Widz to jasno: w sercu pani drzemie may zielonoszary
w, ukryty pod lepk tkank subtelnych snw. On cay jest okrutnym pragnieniem.
ELLINOR tonem sztucznie gbokim
Rzuca pan na mnie czar rzeczy wiecznych. Zaczynam si ba. Chciaabym, eby mi
kto zawiza oczy. Jestem wychowana w starym zamku, gdzie niaka moja kada mi w uszy,
od najwczeniejszej modoci, sowa pobonej rezygnacji. Umieraam pod tymi sowami.
Powoli zamykao si moje serce i byabym pewnie przeya ziemskie istnienie bez
przebudzenia, gdyby nie ten tropikalny krajobraz i ar nie do zniesienia. (umiecha si blado)
Lecz czyme jest to otwarcie oczu? Kobiety umiej kocha. Wiem to. Mwi si o tym i pisz
o tym samym rni nie znani mi osobicie panowie, a nawet panie. Ale ja mam serce, w
ktrym drzemie jaka tajemnica, i nie wiem, czym ona jest: zbrodni czy wielkim
powiceniem. W kadym razie nie jest mioci. Och! Jake si nudz!
NIEZNAJOMY
Brzmi to dla mnie jak wyrok.
ELLINOR w wyranie zalotny sposb
Za chwil podam rk mowi i odjad do naszej willi. Na wszelki wypadek niech pan
zapamita adres: 15, Malabar Road. (Nieznajomy notuje w notesie z popiechem.) Pana mog
nie spotka nigdy. Gdy wrc do kraju, w zimny, mglisty dzie, ta chwila zakwitnie moe jak
kwiat, a ja umiechn si do niej z wdzicznoci.
JACK wstaje nagle i podchodzi do nich.
NIEZNAJOMY gwatownie
Ja nie mog znie ju duej tej... (przerywa spostrzegajc Jacka tu obok) To si
nazywa rozwizaniem sytuacji.
JACK kaniajc si
Pastwo wybacz, ale doprawdy w tej Europie... Nic podobnego nie widziaem... I
teraz...
ELLINOR patrzy na niego ubawiona. Do Nieznajomego
Widzi pan, do czego doprowadzaj rozszalae nerwy.
NIEZNAJOMY wstajc
Pani wybaczy - to jest ostatnia chwila...
ELLINOR do Nieznajomego z baganiem, w ktrym czu stanowczy nakaz
Pan nie odejdzie std. Wywoa pan zamieszanie, a teraz chce pan mnie opuci. To

byoby okrutne z pana strony.


JACK
Tak, niech pan nie idzie. Ta pani (kania si Pani Golders) tak cudownie mwi. Jestem
Briczelo. To mj papa mwi tam z panem Golders.
Witaj si.
BERTA
Jack! Prosz tu przyj natychmiast.
NIEZNAJOMY siada znowu
Koniec. Jestem zgubiony.
JACK do matki
Ani myl. (do Nieznajomego) Panie, jake chciabym by zgubionym. Jake panu
zazdroszcz.
ELLINOR do Nieznajomego
Widzi pan. Ten chopczyk ma wicej zdrowego rozsdku ni pan, ktry ma ju siwe
wosy na skroniach. Pan musia wiele cierpie. Cierpienie zawsze dziaa na mnie tak
dziwacznie. Nie moje, lecz czyje. Jest pan w tej chwili uosobieniem zwrotnego punktu
caego mojego istnienia.
NIEZNAJOMY spoglda na ni dzikim wzrokiem
Pani, nie wiem, czy pani artuje. Dla mnie decyduje si w tej chwili moje ycie. Nie
wiem, czy mog mwi...
ELLINOR wskazujc gow na Jacka
Moemy mwi przy tym dziecku. On na wszystko patrzy przez ar tropikalnego
soca. Nie jestemy dla niego ywymi ludmi. Przedstawiamy raczej marzenia o
rzeczywistoci nigdy nie spenionej, nawet w najmielszych snach. Czy nie, panie Jack?
JACK
Wszystko, co pani mwi, jest prawd.
ELLINOR
Jake panu zazdroszcz. Przed panem jest tyle, tyle jeszcze rzeczy do przeycia.
NIEZNAJOMY
Boj si tylko jednego...
ELLINOR
Mojego ma moe si pan nie ba.

JACK
A Tom mwi, e to nie jest m pani...
NIEZNAJOMY
Niech pani mnie nie obraa. Boj si rzeczy stokro gorszej. Musi mi pani przyrzec, e
nie moe by midzy nami nieporozumienia.
ELLINOR przekornie
Nic nie wiem i nic nie przyrzekam. Nie wiem nawet, kim pan jest. Czy nie jest pan
tylko fosforescencj mojej rozarzonej fantazji? Przez rok cay nie widziaam ludzi i yam z
widmami tylko. Nie mog ju odrni widma od prawdziwego stworzenia - kota czy
czowieka, wszystko jedno.
JACK
To cudowne, jak pastwo mwicie. Nikt nic o nikim nie wie i co si dzieje, a
waciwie nie wiadomo co.
NIEZNAJOMY
Nazywam si Sydney Price.
ELLINOR
Moe pan jest synem mojego kuzyna, Sir Alfreda Price'a z Pricefield?
PRICE
Nie, pani. Nie ma tytuu w mojej rodzinie. Jestem Price z Brixton. Mj ojciec by
cockneyem.
ELLINOR
To znaczy jest pan czowiekiem wolnym. Nie wie pan, czym jest sie konwenansw i
wiatowych zawika. Ale to dziwne. Widz to jasno: jest pan podobny do mego zmarego
brata.
PRICE
Czasem zdarzaj si takie bezsensy w naturze, aby pognbi kogo. Wszystko jedno
kogo, byle w por, byle we waciwym czasie.
ELLINOR
Och, jak widz, ma pan mani mwienia prawdy. Ale na dnie duszy jest pan zwykym
kulturalnym czowiekiem.
PRICE zupenie obezwadniony
Przeciwnie. Waciwie jestem czowiekiem z innej epoki. To pani jest cudowna.
Zmienia mnie pani w cigu p godziny w kogo zupenie innego. Mwic otwarcie, jest to
tak zwana wielka mio. Nie wiedziaem, e to moe sta si jeszcze raz w moim yciu.

Teraz jestem pewien, e to si stao.


ELLINOR
Czy nie za prdko pan si decyduje? Powiedzia pan sam, e mam w sercu wa. Mj
w moe sta si morderc. Straszliwym niszczycielem wszystkiego, co istotne.
PRICE
Nie, nie. Niech pani tak nie mwi. Nie wie pani, co si stao. Jestem dosownie gotw
na wszystko.
ELLINOR patrzy na niego uwanie
Przypomina mi pan coraz bardziej mego brata. Moe to los umylnie zesa mi pana,
abym ujrzaa naprawd to, co jest we mnie.
JACK
Pani, ja nie wytrzymam. Ja chyba napisz poemat o tym wszystkim. Czy mog pani
dedykowa?
Ellinor mieje si smutnie. W tej chwili wchodzi na schody Georginia Fray, ubrana w
bia sukni z tymi szarfami i biay kapelusz z czarnym pirem i t wstg.
PRICE nie widzc jej
Nic nie istnieje dla mnie oprcz pani. Wszystko mi jedno. Mog sam wystpi
przeciw caemu wiatu.
Patrzy w blat stolika trzymajc na nim zacinite pici. Georginia zatrzymuje si we
drzwiach.
ELLINOR wstrzsajc si i spostrzegajc nagle Georgini
Tak, ale czemu...
Obie damy patrz na siebie. Sycha goniejsz rozmow przy stoliku na prawo.
BRZECHAJO
Dobrze, ale w takim razie wypumy akcje wsplne.
GOLDERS
Naturalnie zanim si spostrzeg...

Mwi dalej ciszej. Za drzwiami na prawo sycha stuk gry w bilard. Stuk ten trwa
dalej cigle.
ELLINOR patrzc na Georgini mwi do Price'a
A wic zgadza si pan przej przez labirynt karkoomnych fantazji? Nudz si i
trzeba mi czego naprawd nadzwyczajnego.
PRICE spogldajc na ni
Dobrze - przyjmuj wyzwanie. (oglda si za wzrokiem Ellinor i spostrzega
Georginie) Teraz jest chwila prby.
JACK wstajc
O, jake pikna jest ta pani.
GEORGINIA nie ruszajc si z miejsca pod supem
Sydney! Kto jest ta dama? (wskazuje na Pani Golders) Umwie si ze mn i
siedzisz z jak blad glist. Nawet nie raczysz mnie pozna. A wczoraj jeszcze mwie, e
mnie kochasz, e to jest chyba wielka mio, e niczego podobnego ju si nie spodziewae
w tym yciu. Och, jake kamiesz, ty blada tyczko, ty wymoky trepangu!
PRICE zrywajc si z krzesa
Oto czego baem si tak okropnie. Stao si. Teraz zobacz, co jest prawd.
ELLINOR wstajc
Wic wczoraj mwie pan to samo tej nieszczliwej? Och! Jakie to wszystko
pospolite.
Pada znowu na krzeso zakrywajc twarz rkami.
GEORGINIA do Pani Golders
Wic pani te jest oszukana przez tego wymoczka? To jest zwyky biay donuan.
Wol ju nawet kolorowych rozpustnikw od niego.
PRICE do Pani Golders
Niech pani nie wierzy. Niech pani wierzy w nieprawdopodobiestwo. Ja inaczej to
mwiem wczoraj, a inaczej dzi mwi. Wczoraj nie wierzyem we wasne sowa. Och! Te
przeklte sowa! Czemu zawsze s jedne i te same, gdy myli nasze zmieniaj si cigle.
ELLINOR odkrywajc twarz
Nie kam pan. To jest wstrtne. Jestem blisz jej (wskazuje na Georgini) ni pana.
Zabi pan jedyn dziwn chwil mego ycia. Nienawidz pana.

PRICE chwytajc si za gow


O, jakie to okropne!
JACK do Georginii
To nic. On jest czowiek zgubiony. Sam to powiedzia przed chwil.
Price robi gest przeczcy. Brzechajo i Golders podnosz si od stolika. Tak byli
zajci rozmow, e nie syszeli sceny na lewo.
GOLDERS ciskajc rk Brzechajy
Doskonale. Zatem biznes zrobiony.
Spostrzega nowe ugrupowanie postaci na lewo i zblia si ku nim gwatownie.
GEORGINIA mwi w czasie tego
Nie dosy ci byo oszuka biedn dziewczynk o krwi mieszanej. Oszukae nawet t
lady. (wskazuje na Pani Golders) Nie dae mi nawet wczoraj pienidzy na obiad. Jadam
dzi z Chiczykami na Baldwin Street. (do Pani Golders) O, pani! Nie wierz mu! To potwr.
Jack zblia si do niej i pociesza j szeptem. Price daje jej portmonetk, ktr ona
rzuca na ziemi.
GOLDERS zimno do Price'a
Panie! Moj win jest, e on moj zostawiem z nieznanym mi czowiekiem.
Mylaem, e jeste pan dentelmenem. W adne towarzystwo wprowadzi pan pani Golders,
crk ksicia Brokenbridge. (Price ze zdumieniem spoglda na Pani Golders) Czy pan
wiesz, z kim masz do czynienia? Z Goldersem, mj panie! Moe pan nawet nie wie, kim jest
Golders? Wyno si pan, pki masz pan cae zby!
TOM
Wic to jest ona! Ta sawna, niewidzialna pani Golders!
Lily okazuje wzruszenie. Berta siedzi nieruchoma.
PRICE dumnie
Wiem dobrze, kto pan jeste. Miaem z panem mwi jutro. Jestem Price z Central

Indian Rubber Syndicate. Moe pan sysza te co o mnie. Przez paskie machinacje
straciem dzi posad - o, teraz - w tej chwili. Wysano mnie specjalnie dla porozumienia si z
panem Briczelo. Miaem go zapa w Singapoore. Ubieg mnie pan w ohydny sposb, oddajc
mi swoj on za dobry interes.
Wszyscy patrz na nich zdrtwiali. Pani Golders wybucha miechem.
GOLDERS pienic si
Milcze! A wic to jest w synny Price! Ja ci naucz, mydku. Wyzywam ci na
boks. Prosz na prawo do sali bilardowej. (do Chiczyka) Wyrzuci mi stamtd wszystkich.
(wskazuje na drzwi na prawo; Chiczyk wybiega. Stuk kijw i kul ustaje. Do Price'a) Prosz
tam! Tam si wszystko rozstrzygnie.
Wskazuje znowu drzwi na prawo.
PRICE odchodzc, do Pani Golders
To ja byem oszukany. Straciem wszystko.
Przechodzi. Za nim idzie Golders. Za nimi Brzechajo i Tom, ktrzy zostaj we
drzwiach i patrz do sali. Po chwili dochodz stamtd odgosy walki i krzyki zachwyconego
Chiczyka.
BERTA do Jacka
Jack! Prosz ci, natychmiast przesta mwi z t pani. adnych rzeczy ucz was w
tej Europie.
JACK do matki
Ja wiem lepiej, jak mam si zachowywa. (do Georginii) Pani, ja bd twoim
rycerzem. Siadaj pani. (krzyczy) Jim!!! Trzy tczwki!!! - panie pozwol?
LILY
Nie, ten Jack jest niemoliwy.
Wbiega Chiczyk, szalenie rozradowany, drapic si w gow.
JIM

Tak, panie!
JACK
Trzy tczwki, ta mapo. Ja pac.
JIM
Tak, panie.
Wybiega.
JACK do Pani Golders
Nie ma pani nic przeciw temu, ebymy siedli razem? (nie czekajc odpowiedzi, do
Georginii) Niech pani siada. Trzeba wzmocni system nerwowy. Nie wiadomo, co bdzie za
chwil.
Siadaj i mwi cicho. Lily zaczyna przyglda si tej scenie z zazdroci.
LILY do Berty
Nie wiedziaam, e ta pani jest ksiniczk. Ona ma prawo robi, co chce. To tylko my
trzymamy si gupich przesdw.
BERTA
Widz, e i tobie zaczyna si w gowie przewraca. Jack jest winien wszystkiemu.
BRZECHAJO we drzwiach
Ale go upn. Mylaem, e nie da ju rady.
TOM we drzwiach
On ma wietn szko. Tu waga jest na nic.
Patrz znowu. Chiczyk przechodzi midzy nimi z trzema tczwkami na tacy i
podchodzi do stolika z damami i Jackiem.
JACK wesoo
Pijcie, panie, i bdziemy rozmawia. (do Georginii) Jak pani na imi?
GEORGINIA wdziczc si
Georginia.
JACK
Pij pani. Jeste naprawd cudownym kwiatem. Zaczynam y od dzisiaj. Wy tego nie

rozumiecie. To my, ludzie z Europy, moemy dopiero oceni tropiki.


ELLINOR
Biedny Price. Swoj drog al mi go. Mj m zrobi z niego marmelad.
GEORGINIA
Dobrze mu tak. Niech si nauczy, e nie mona bezkarnie obraa kobiet. (zwraca si
do Pani Golders) To jest zemsta za mnie i za pani.
ELLINOR biorc j za rk
Niech pani si uspokoi. Pan Price pozna mnie przed p godzin. Przed chwil
dowiedziaam si, jak si nazywa. Widz, e on pani bardzo obchodzi, a waciwie...
GEORGINIA
Ten wymoczek kaza mi tu przyj. Sam oznaczy godzin. Baga mnie o to. A teraz
nie raczy nawet spojrze na mnie, gdy weszam. Sama jestem winna. Mczyni to bydo,
ktre trzyma trzeba na smyczy.
ELLINOR
Czy pani zna go od dawna?
GEORGINIA
Ale nie. Ja si nie bawi w jakie dugie znajomoci. Wczoraj spotka mnie na balu w
Wilton Hall. Popatrzyam troch na niego. Dobrze by ubrany i zabra mnie do siebie. Dzi
rano przyrzekam mu, e tu bd. Odmwiam paru dawnym znajomym. A ten zrobi mi taki
zawd!
ELLINOR
Ale ja nie przeszkadzam zupenie. Moe go pani sobie zabra w kadej chwili.
GEORGINIA
Tak, z rozbit twarz, ktr mu adnie urzdzi m pani. Dobrze mu tak. Niech si nie
bawi w dentelmena.
ELLINOR
On mwi pani, e pani kocha?
GEORGINIA
Zaklina mnie. Mam system bawienia si nimi, a dopki wntrznoci na wierzch im
nie wyjd. Ale on ma jaki sposb specjalny. Nie mogam mu da rady. Wzi mnie na wielk
mio. Mio do mnie -do kolorowej dziewczynki!
ELLINOR
Widocznie takie rzeczy mwi si czsto.
GEORGINIA

O pani! Prosz nie uwaa mnie za niedog. Nie umr z mioci -to jest pewne.
JACK do Georginii
ycie pani to musi by jedna wielka orgia.
GEORGINIA
Czy ci to zachwyca, mj mody czowieku: ta ciga orgia?
JACK
O tak. To wszystko ma tu urok specjalny. Po dniu penym olepiajcych blaskw noc
jest czarniejsza tu ni w Europie i wicej kryje w sobie tajemnic.
ELLINOR
Tak, pani jest wrk nocy. Ciesz si, e pani spotkaam. Pierwszy i ostatni raz
jestem w tym hotelu
GEORGINIA
Nie radz pani bywa tu wicej. Zwaszcza jeeli m pani ma zamiar boksowa
wszystkich moich kochankw.
ELLINOR
On nie jest taki straszny, jak si wydaje.
JACK do Georginii
Tak, pani jest nocnym widziadem. W dzie nie wyobraam sobie pani istnienia.
GEORGINIA
W dzie pi lub w kadym razie le gdzie w cieniu i myl o rzeczach, ktrych nie
powiedziaabym nikomu.
JACK ogldajc si na Lily
A moja siostra to a si pieni, aby przyj tu do nas
ELLINOR
Niech pan j poprosi; jest taka liczna.
JACK woa na Lily
Chod do nas. Nudzisz si tam piekielnie.
BERTA z oburzeniem
Lily!
Lily przechodzi do stolika Pani Golders, Berta zapada znowu w stan mumiowaty.
ELLINOR
Brat pani traci zupenie gow w tym zamcie i zachwyca si dosownie wszystkim.

LILY witajc si
On lubi wszystko, co niezwyke. Wrci par dni temu z Europy. Wie pani?
ELLINOR
Och, nie mwmy o Europie. Mam jej dosy na ycie cae. Ten wieczr to prawdziwy
wir wydarze. Nie wiadomo, co si stanie jeszcze za chwil.
Walka ustaje w tej chwili.
BRZECHAJO wchodzc do sali bilardowej
Brawo, Price! Ale tgi z pana miadyciel pyskw.
TOM do obecnych
Rozwali pana Golders jak moskita!
Wchodzi do sali. Ellinor, Georginia, Lily i Jack zrywaj si z krzese i pdz ku
drzwiom do sali. Berta siedzi jak mumia, bijc na sobie moskity. We drzwiach spotykaj si z
Goldersem opartym praw rk o Price'a. Lew rk trzyma kompres na lewej szczce. Price
ma min bdn.
GEORGINIA
To ten bandyta tak go urzdzi. On nie jest godnym bi si z dentelmenami...
Jack j wstrzymuje.
ELLINOR
Ryszardzie! Jak si czujesz?
GOLDERS mwi z trudem
Price jest dentelmenem. Mog ci go przedstawi. (do Price'a) Sydney! oto moja
ona, Ellinor.
Witaj si.
LILY do Toma
Ucz si, Tommy. Tak postpuj dentelmeni.
Tom miesza si.

BRZECHAJO
Teraz ostatnia kolejka. (do Chiczyka) Jim! Sze tczwek! (Chiczyk wychodzi. Do
obecnych) Cudowny wieczr. (do Ellinor) To nic. To mu zaraz przejdzie. Uderzenie boczne,
tylko ucho ma troch oddarte. Jack, nawet tobie dam wypi.
GOLDERS do Price' a
Nie martw si, Sydney. Dostaniesz lepsz posad.
PRICE
Ale Syndykat, Syndykat diabli wezm!
BRZECHAJO
To gupstwo. Syndykat wczymy do naszego trustu. (Jim wnosi wdki. Wszyscy
bior szklanki.) Pijemy za powodzenie naszego ,,General Rubber and Coffee Trust". Niech
yj kawa i gutaperka zczone razem w niezwycion mas potgi i chway. Niech yje
tropikalna fantazja!
GOLDERS sabo
Hip! Hip! Hip! Hurah!!
Wszyscy krzycz ,,hurah" z nim razem. Nawet Berta wstaa. Podczas tego mimiczna
scena midzy Georgini i Jackiem w gbi, troch na lewo ode drzwi. Jack pokazuje pannie
Fray kup banknotw. Spogldaj oboje na obecnych. Po czym Jack chwyta j pod rami i
oboje szybko wybiegaj na ulic.
BERTA krzyczy
Jack! Mj Jack uciek z t lafirynd!
Wszyscy si ogldaj. Ellinor i Lily wybuchaj wciekym miechem.
GOLDERS
To si nazywa skorzysta z oglnego zamieszania. (do Price'a) Sydney! Ten may
poprawi twoj gaf. Uwolni nas od towarzystwa tej pani.

BRZECHAJO do Berty
Daj pokj, stara. Nieche si chopak raz zabawi. Tak mi si dzi udao, e nie mog
si na nikogo gniewa.
Uspokaja j w objciach.
TOM
To nie jest Singapoore. Boj si, eby nie wpad w rce syjamskich palaczy opium.
BRZECHAJO
Tom! Nie bd bezczelny. Przypomnij sobie twoje ostatnie sprawki.
PRICE nagle budzi si z odrtwienia. Do Goldersa
Ryszardzie, nie mog przyj twojej posady. (z niezwyk si) Kocham pani
Golders. To jest moja ostatnia mio.
ELLINOR z pogard
Ale ja pana ju nie kocham, panie... Price. (wymawia z pogard jego nazwisko) Moe
pan si nie krpowa.
BRZECHAJO
A to zupenie polska otwarto. (do Chiczyka) Jim - rachunek. Ja pac za wszystko.
Rozmawia z Jimem i paci mu.
TOM
Wielka hojno - par tczwek.
GOLDERS ktry dotd milcza zamylony. Do ony
Nawet gdyby go kochaa, nie widziabym w tym nic nadzwyczajnego. Bardzo dobrze
uoony, a w dodatku atleta i troch wariat.
LILY do Toma
Widzisz, Tommy! Tak postpuj dentelmeni.
PRICE zamany
Nie wiem, kim bd, Ryszardzie! Jeste tak piekielnie szlachetny, e doprawdy...
GOLDERS do Price'a
Syszae? Daj ci posad lepsz ni w Syndykacie. Dwa razy wiksz daj ci pensj.
Przesta zawraca gow maymi skrupuami. Dostaniesz tylko specjalnego sekretarza, ktry
bdzie ci chroni od twych szalestw.

PRICE z nagym zachwytem


Od jutra zobaczycie, kim jestem. Zaczynam nowe istnienie. Wszystkie moje siy
nale tylko do waszego trustu. W yciu bd trupem do koca.
GOLDERS klepie go praw rk po ramieniu
No, no. Nie deklamuj. Moe inaczej si to uoy.
LILY
Panie Golders! Pan jest wprost cudowny.
Golders nie zwaa na to i wychodzi z Price'em pod rk, trzymajc cigle kompres na
lewym policzku. Za nimi, sama, idzie Ellinor. Za ni rodzina Brzechajw.
JIM sprztajc ze stou
A poszy nareszcie te europejskie mapy!
Grozi im pici z tyu.

AKT DRUGI

Ogrd koo willi Goldersw: 15, Malabar Road. Noc. Nad scen pali si wielka ukowa
lampa. Troch na prawo garnitur czerwonych plecionych mebli na trawie. Na lewo rzebiona
awka w 3/4 zwrcona ku widowni, stoi pod grup wysokich krzeww pokrytych ogromnymi
purpurowymi i pomaraczowymi kwiatami. Na prawo te krzewy, drzewa mangha i palmy. W
gbi willa Goldersw w stylu bungaloww indyjskich, otoczona palmami i wysokimi
drzewami, o dziwacznych sylwetach. Na stole zastawiona herbata. Maszynka do grzania stoi
na osobnym stoliku. Ellinor sama, ubrana w szaroperow sukni, chodzi nerwowo midzy
awk a stoem. Czerwony szal ley na porczy krzesa bliszego krzeww na prawo.
ELLINOR siadajc na awce i spogldajc na zegarek
Ju p do dziewitej, a tego idioty nie ma. (wstaje) A mwi, e nie wytrzyma do
wieczora, (przeciga si) Ach! Czy nie ma mczyzn na wiecie? I taki typ marnuje si z
kolorowymi dziewczynkami, (znowu zaczyna chodzi) Co za straszliwe oczy ma ten
czowiek. Zupenie Henryk Fierce. To dziwne. Trzysta lat temu. Ale to niemoliwe,
(zatrzymuje si) A moe to jest wcielenie tamtego? Moe te te mapy maj racj?
(wzdycha) Ach, eby Ryszard by innym. eby nie ten piekielny biznes, (znowu chodzi
nerwowo) Ta ciga samotno i cierpienie, bezpodne cierpienie w dekoracji stworzonej dla
czego nadzwyczajnego. To nie do zniesienia. Jeszcze Ryszard jest z nich najlepszy, (ze
zoci) Ach, ty idioto!! Czemu nie przychodzisz? Jeden na milion znalaz si i ten bawi si
jak oni wszyscy. Co za bydo ci mczyni! (staje) eby to samo mwi temu kolorowemu
zwierztku! Pierwszy raz wyszam z domu, by go zobaczy i by opuszczon na zawsze!
(siada na awce i zakrywa sobie twarz rkami) Nie, to nie do wytrzymania. Waciwie czego
ci ludzie chc ode mnie? (kajc cicho) Do moich wysikw na to ycie bez sensu.
Z lewej strony zza krzeww wchodzi Golders. Zblia si do niej i gadzi j po wosach.
Ma twarz sin z lewej strony, ale jest bez kompresu.
GOLDERS
Elly, uspokj si. Nie chc ci martwi, ale wreszcie mogaby co zrobi i dla mnie.
ELLINOR
Mwi ci zawsze, e nie znam si na handlu gum, e wszelkie rachunki s mi obce.
Wy, ludzie trustw i lokautw, macie czas usystematyzowany. Nie twierdz, e to jest
brzydkie. Wszystko to ma swj urok i nie robi ci z tego zarzutu, tylko pozwl mi by sob.

GOLDERS maskujc irytacj


Widzisz, tak, ale o ile si wychodzi za m, trzeba sobie raz zda spraw z tego, czym
jest maestwo.
ELLINOR
Nie sdz, aby miao by moim unicestwieniem. Ty chcesz tego zmuszajc mnie do
rzeczy obcych mi. Stracisz mnie zupenie. Przestan by yw istot. Zanadto jestem odrbna,
aby mc si zmienia jak kameleon, zalenie od twoich fantazji. Och, nudzi mnie to okropnie.
Dusza moja pynie w jakim niewiadomym kierunku. Jakby wrd mgy na morzu snuj si
koo mnie obrazy fantastycznie przeistoczonych zjawisk.
GOLDERS zimno
Deklamacje w tym stylu zostaw dla Sydneya Price. (agodniej) Jeste lunatyczk i
nigdy waciwie nie ya. Trzeba ci uwaa za osob chor.
ELLINOR
Nie wiem, czy chcesz mnie obrazi, czy te powiedzie mi komplement. Pewne jest
jedno, e nie miae ze mn nigdy najmniejszego kopotu.
GOLDERS
Dziki temu, e jestem silny jak byk. Pochonaby kadego mczyzn mimo twej
sodkiej minki. Tylko nie mnie. Jednak masz na sumieniu par samobjstw. To si mwi:
choroba, wykolejenie i tak dalej. A w gruncie rzeczy tych dwch chopcw odebrao sobie
ycie przez ciebie.
ELLINOR
Nieprawda. Chcesz mnie doprowadzi do rozpaczy, chcesz obezwadni, abym
poddaa si twojej sugestii. Przypominasz mi rzeczy okropne. Byam wtedy tak moda kadego miaam za anioa. Nie byam w stanie zamordowa muchy, a ty...
GOLDERS z ironi
To s frazesy. Moskity jednak zabijasz. A zreszt przypomnij sobie twoj pierwsz
modo.
ELLINOR
Bya straszliwa - ale tylko dla mnie.
GOLDERS z naciskiem
Przypomnij sobie dom, w ktrym ci wychowano. Matka twoja bya temu winn. To
przeklte pozwalanie na wszystko. Ojca nie obwiniam zupenie. Wesza w dom Price'w jak
jakie niszczce widmo. Sir Alfred zwariowa - przez ciebie. Mody Price wyjecha do
Australii i diabli wiedz, co si z nim stao - przez ciebie. Cunningham otru si, a crka sir

Alfreda, mimo e yje, waciwie do yjcych zaliczy jej nie mona. Wszystko przez ciebie.
Za co to ich spotkao? Za to, e ci zastpowali rodzicw i robili wszystko, co mogli, gdy
umar twj ojciec i ten bawan Robert Fierce zosta dziedzicem na Brokenbridge'u.
ELLINOR
Nie zapominaj, e gdyby nie Robert, nigdy nie byabym twoj on.
GOLDERS szyderczo
Tak, jemu to zawdziczam i jeszcze pewnemu wypadkowi, o ktrym...
ELLINOR zrywajc si z awki
Jeste okrutny. Po co mi przypominasz to wszystko? Ach! to okropne! Ryszardzie, to
ty jeste t si niszczc. Dla ciebie porzuciam wiat, w ktrym mogabym przynajmniej
spokojnie umrze. Wszystko to zamknite dla mnie na zawsze.
GOLDERS
To, co ci daj, jest te do adne. Spojrzyj na te fantastyczne tropikalne drzewa. Jeste
otoczona przepychem, jakiego by tam, w twoim zimnym kraju, nie przeczua nawet. A to
wszystko daj ci ja, i to w najlepszym gatunku.
ELLINOR
Ty - mj pan. Trzymasz mnie tu jak bia niewolnic. Nudz si - nie chc zna tych
wszystkich twoich przyjaci i kolorowych wadcw z operetki. Nudz si - rozumiesz?
GOLDERS
Nie mog poj, czego chcesz jeszcze. To ja godz si ze wszystkim. Jestem twoim
prawdziwym przyjacielem. Moe by wolaa siedzie w Brokenbridge na karku Roberta i
znosi jego wymwki? Bo z twoj przeszoci...
ELLINOR gronie
Zamilcz...
GOLDERS troch zmiszany
Dobrze. Nie bd ju nic od ciebie wymaga. Zosta tak, jak jeste. Zapomnij, e ci
prosiem, aby bya uprzejm dla Price'a. Daj temu pokj, jeli go nie znosisz. Zreszt sam
sobie dam z nim rad. Moe postpiem dzi brutalnie, ale twoje zachowanie si bywa czasem
prowokujce. Price'a musz zaprasza, bo mi jest potrzebny, a ty zrb tyle chocia, eby go
nie zniechca.
ELLINOR siada zgnbiona
Trzeba ponosi konsekwencje bdw modoci. Niestety. yam nie znana nikomu.
Sam wycigne mnie z domu i dokazae tego, e znowu cierpi, (rozdranionym gosem)
Nieche raz ju przyjdzie ten twj Price. Nie widz, eby si bardzo pieszy na twoje

zaproszenie.
GOLDERS bezradnie
Elly! Uspokj si. Doprawdy atwiej jest stworzy pidziesit trustw ni chwil
porozmawia z tob. Chciaem tylko, eby bya cho troch uprzejma. Nic wicej. Wida i to
jest zbyt wiele.
ELLINOR z wciekoci, ze zami w gosie
Dosy tego. Uywasz rodkw wicej ni demonicznych. Pamitaj, e nie bior na
siebie adnej odpowiedzialnoci za to, co si stanie...
Spostrzega Price'a, ktry wychodzi zza grupy krzeww na lewo. Zrywa si, podchodzi
do maszynki i poprawia j.
GOLDERS
Ale, Elly! (odwraca si i spostrzega Price'a) Jak si masz, Sydney. Jake si ciesz,
e przyszed. Miaem ju telefonowa po ciebie.
PRICE witajc si
Ogrd pastwa jest fascynujcy. Przechodziem i naturalnie nie mogem si oprze.
ELLINOR ze ladami poprzedniego rozdranienia w gosie
Jest pan niezmiernie uprzejmy dla naszych drzew i kwiatw, panie Price.
GOLDERS
W kadym razie doskonale zrobie. Siadaj. Napijesz si z nami herbaty.
ELLINOR
Nauczyam si przyprawia herbat po syjamsku. Ma to by niesychanie
podniecajce.
PRICE
Nawet herbata, zwyka herbata z pani rk bdzie dla mnie nigdy nie znanym
narkotykiem.
Bierze herbat i siada na krzele na prawo. Ellinor na lewo, majc po prawej rce
maszynk. Golders twarz ku widowni w gbi.
ELLINOR
Czy tylko z moich? Zdaje mi si, e panna Fray mogaby mnie zupenie dobrze
zastpi.
PRICE

Panna Fray bya tylko wypenieniem chwilowej pustki.


ELLINOR
Narkotyk zawsze wypenia pustk. Tak mwi mi Ryszard, zabraniajc mi pali
opium. Zabra mi jedyn przyjemno.
PRICE
Wszystkie narkotyki s jednakowo gorzkie i wszystkie zostawiaj po sobie pustk.
Jedynie mio, tak zwana wielka mio, nie jest narkotykiem. Ostatni nadziej co do
mioci straciem wczoraj: boj si pani coraz bardziej.
ELLINOR mieje si
To on (wskazuje na ma) zdy panu opowiedzie o mnie co strasznego. Ten
czowiek zna mnie tyle czasu i cigle uwaa mnie za potwora!
GOLDERS zy
Za mocn herbat dajesz mu, Elly. Sydney musi dzi by trzewym jak nigdy.
PRICE
Niestety trzewiej coraz bardziej. Boj si, ebym nie sta si tak trzewym, aby nie
mc ju istnie zupenie.
Sucy, Malaj Den, ukazuje si zza krzakw na lewo.
DEN do Goldersa, pochylajc si
Tuan, dzwonek wzywa ci na rozmow.
Odchodzi.
GOLDERS wstajc
Dobrze, (do ony i Price'a) Zaraz wrc, (do ony) Zabaw tymczasem Sydneya. Tylko
niezbyt intensywnie. Ma cik prac przed sob.
Odchodzi.
ELLINOR
Panie Price, jest pan czowiekiem potwornym. Oplata pan mego ma. Czowieka tak
mdrego zdoa pan opanowa dlatego tylko, aby mc si widywa ze mn. Wydaje si, e ju
y bez pana nie potrafi.

PRICE
Czy pani to gniewa? Zreszt, naprawd jestem mu potrzebny. Poza tym, kocham
pani. Mwiem to pani ju wczoraj. I dzi powtarzam to samo, jakkolwiek nie wierz, aby to
miao cel jaki.
ELLINOR
Och, to chyba dosy, e nie zamknam przed panem drzwi mojego domu. Mwi pan
o celu jak prawdziwy handlarz kawy. Nie mog by niczyim celem. Miaam pana za
czowieka nie bawicego si w konsekwencje. To mi si podoba. Jake byam naiwna wczoraj
wieczorem.
PRICE
To bya moja fatalno: uliczna dziewczyna, ktra na par godzin staa si dla mnie
dekoracj majcego wystpi obrazu, zepsua mi porozumienie z pani. Niech pani si nie
obraa, e uyem wyrazu: cel Chciabym, aby pani cho troch moga znosi moje
towarzystwo.
ELLINOR
Ja rozumiem wszystko, nawet t ndz wasz w mioci. Ale wybaczy pan: nie mam
ochoty krzywdzi maej, biednej dziewczynki, ktra przez pana nie jada raz obiadu.
PRICE
Co za fatalna pami! Mogaby pani zapomnie ju nareszcie. Oczy pani byy wtedy
tak wymowne. Nie wiem zreszt, co to jest, ale nie mog oderwa si od wspomnienia tego
pierwszego spotkania. Niech pani myli, co pani chce: e to wyobrania, e to fantazja
obkanego czowieka, tylko niech mnie pani nie odtrca, niech pani nie bdzie okrutn. Ja
wiem, e pani wmawia w siebie t pogard. Takie uczucie jak moje nie moe pozosta bez
wzajemnoci. Uczyni dla pani wszystko. We mnie s nie wyzyskane zdolnoci. Nie ja to
mwi, ale inni take. Psuj sobie wszystko przez moje szalestwa, ktrych opanowa nie
potrafi. Pani, stajc si moim jedynym obdem, stworzy we mnie to, czego mi brak, aby by
naprawd wielkim. Ziemia jest ma planet. Czuj, e wyrosn mog poza moliwoci
naszego ycia. Dam pani poczucie siy, ktre wyzwoli ci z tego wiata, w jakim yjemy.
ELLINOR
To, co pan mwi, bawi mnie. Co moe pan uczyni? By- jeszcze lepszym
handlarzem ni mj m? Nie mam takich ambicji, panie Price. Wol i moj ma drk.
Ma, ale moj wasn.
PRICE wcieky i zawstydzony
Nie kocha mnie pani...

ELLINOR przerywa mu
Panie Price, gdybym nawet powiedziaa panu: tak. C by si stao?
PRICE wstaje i szybko zblia si ku niej
Ellinor! Czy to prawda? (Ellinor odsuwa go z lekka rk) Pani ma oczy dziecka, ale
drzemie w nich pieko. Niech mi pani pozwoli ukaza pani wasn jej dusz w zwierciadle
mojej mioci.
ELLINOR wstaje i przechodzi ku awce
Kusi mnie pan, a ja jestem taka saba, taka zmczona dniem dzisiejszym i
wczorajszym wieczorem. Chciaabym tylko spokojnie zasn, (siadajc) Tak mnie wszyscy
drczycie. Nawet Den, wie pan? Malaj mego ma kocha si we mnie. Ach, po co s
mczyni na wiecie!
PRICE ponuro, siadajc na awce po prawej rce Pani Golders
Kto kogo tu drczy, to jest pytanie. Od wczoraj yj jak automat. Waciwie nie chce
mi si y zupenie.
ELLINOR
Moe byoby lepiej, aby pan przesta u nas bywa. ycie jest takie pikne. Znajdzie
pan zawsze jak dziewczynk. Nie t, to inn.
PRICE
Pani nie wie, jak jestem nieszczliwy. Cierpi cigle, chocia nikt o tym nie wie.
Moje ycie ma pozory szczcia, ktre udz ludzi nie widzcych istotnych tajemnic.
ELLINOR
Nie wida tego po panu. Wyglda pan na czowieka, ktrego kada chwila ycia pena
by musi jakiego tajemniczego uroku.
PRICE z ironi
O

tak,

kada,

(z

niczym

nie

usprawiedliwionym

zapaem)

Pani!

jestem

najnieszczliwszym czowiekiem na ziemi. Ale nieszczcie jest we mnie. Jest dwch


jakich ludzi, ktrzy straszliwie walcz we mnie samym o kogo trzeciego. Tym kim
mgbym by, gdyby ktry z nich zwyciy.
ELLINOR z udanym wspczuciem
Naprawd? Biedny pan jest, panie Price. Ale chyba ja pana nie drcz? Ja
pragnabym, aby panu byo jak najlepiej. Pan sam si drczy. A to mona tak atwo usun.
Moe panu to wszystko si wydaje?
PRICE zy
Chciabym, aby tak byo. Dostaj istnej koowacizny. Pani tego nie rozumie. Jest we

mnie zimny rachmistrz, ten, ktrego sobie wydzieraj rne firmy, rozumie pani: ten znawca
kawy, cukru, gumy i saboci ludzkiej, i ten drugi, ktrego si boj.
ELLINOR
To jest ciekawe. Znajduj w tym pewne podobiestwo do mnie. Naturalnie to nic
wsplnego z handlem kaw, ale...
PRICE zy, przerywa jej
Czy pani kiedy cierpiaa naprawd?
ELLINOR
Ja mam te swoj pustyni, w ktr uciekam, aby opakiwa strat czego, co nigdy
nie istniao. Ale staram si o tym zapomnie i nie lubi tych, ktrzy mi to przypominaj.
PRICE przesuwajc si bliej niej
Nie chc pani nic przypomina. Brzydz si wszelkim wspomnieniem. Ja nie chc,
eby pani cierpiaa, ale niech mnie pani nie doprowadza do szalestwa. (gwatownie) Dosy
tej banalnej gadaniny. Jaka ruda mga zasania mi mzg. Dusz si.
Ellinor odsuwa si od niego z umiechem zadowolenia.
ELLINOR prowokujco
Jeszcze nigdy przez nikogo nie cierpiaam, chyba przez siebie tylko. W panu jednak
jest co, co mi si podoba. A jednoczenie czuj jaki wstrt tajemniczy, poczony ze
strachem. Poznaam kiedy malajskiego ksicia. Mia jak dzik wcieko w oczach i
uywa perfum, ktre przypominay mi...
PRICE z wciekoci
Ja nie mog ju...
Wchodzi Golders. Pani Golders i Price robi wraenie ludzi zapanych na gorcym
uczynku Golders patrzy na nich badawczo.
ELLINOR opanowujc si szybko
Ryszardzie, pan Price cudownie mwi o biznesach. Gdyby ty mg mi te sprawy
kiedykolwiek tak piknie przedstawi, pracowaabym dawno w twoim biurze.
GOLDERS miejc si
adnie wygldaby wszechwiatowy handel gutaperka.
PRICE zrywa si gwatownie

Ryszardzie. Ja nie mog duej. Ja oszalej. Pracowaem dzi cay dzie jak w.
Chciaem si pokona i nie mog. Kocham twoj on jak zupenie now, szatask
mioci. A propos - zapomniaem ci powiedzie: cay gumowy Ceylon naley do naszego
trustu. Kawa si waha, ale posaem dwie depesze do Colombo. Jeden stary Picton jest z nami.
GOLDERS kadzie mu rk na ramieniu
Poczekaj - o tym pniej. Mam dla ciebie ciekaw wiadomo. I dla ciebie, Elly. Moi
agenci spnili si z wiadomoci o dzie jeden. Wylec za to. (do Ellinor) Gdyby nie
przypadek w kawiarni, twj pikny Sydney mgby mi zniszczy cay interes. Ale gwna
rzecz jest w tym: Price jest twoim przyrodnim bratem, Elly. Std pyn jego wszystkie
szalestwa.
PRICE
Nie artuj, Ryszardzie.
Siada na awce i patrzy dziko na Goldersa.
ELLINOR spokojnie
Nic w tym nie byoby dziwnego. Oczy ma zupenie podobne do oczu Henryka Fierce,
II ksicia na Brokenbridge. Wiesz, tego, co wisi na lewo w kcie.
GOLDERS
Ot to. Price jest synem twego ojca. (do Price'a) Nie chc obraa twojej matki,
Sydney, ale uwid j papa mojej ony. Jest to fakt pozytywny. Telefonowa mi Hudson w tej
chwili. Dlatego tak staranne dali ci wyksztacenie, std te pikne maniery, ktrych lad mam
na uchu i na szczce.
PRICE zrywa si
Teraz rozumiem! (do Ellinor) Ale pani - pani nie zechce ju patrze na mnie. A bez
pani nie mgbym ju pracowa. Tak mi si zdawao rano. Miaem tu nigdy nie przyj, (do
Goldersa) Wierz mi, e chciaem nigdy tu ju nie by i... nie wytrzymaem.
GOLDERS zadowolony
Zupenie ci rozumiem, Sydney. Nic w tym dziwnego nie ma. Ja te byem taki przed
laty. (do Ellinor) Prawda, moja maa? (do Price'a) To prawdziwa indyjska bogini mioci.
Tutaj dopiero rozwina si tak wspaniale.
PRICE

Musz i. Wszystko si wali na mnie, jak gdyby kto puci jak piekieln maszyn.
W eb sobie strzel.
GOLDERS
Ani si wa. Id zaraz do rady Gomongu. On przystpuje do nas. Najwiksze lasy
gumowe na pwyspie wschodnim. Na jutro masz przygotowa projekt. Zostaniesz teraz z
ni. Macie wiele do pomwienia. A potem - do roboty.
ELLINOR do Price' a
Zostaniesz, braciszku? (do Goldersa) Przecie mog go tak nazywa?
GOLDERS
A nazywaj go sobie cho Bafometem, moja droga, (do Price'a) Price! Pamitaj:
adnych szalestw, adnych samobjstw, (do Ellinor) Ty nie wiesz To on zrujnowa
miedziany trust na Borneo, on rozbi pertraktacje Tropical Gold Company z sumatrzaskimi
radami. A jednak by ca nadziej Syndykatu - tak ma genialne pomysy. Wszyscy go sobie
wyrywaj. Tylko my nie bdziemy go sobie wyrywa. Prawda, Elly? Do widzenia. Tylko
pamitaj: bd dla niego dobra i dbaj o to, aby mia spokojne nerwy. Do jutra przynajmniej
nie moe zrobi adnej gafy.
Wychodzi.
ELLINOR do Price'a kuszco, zdopingowana rewelacjami ma
Zostaniesz, Sydney! Prawda, braciszku?
PRICE
Wolabym, eby mnie po prostu zabi. On mn pogardza. A pani kpi sobie z moich
najwcieklejszych uczu. I teraz jeszcze kwestia z tym pokrewiestwem. Mg mi tego nie
mwi. A to pieko! Zostawia mnie z pani sam na sam mwic, e jestem pani bratem. To
jest okruciestwo. Pani nie zechce ju ze mn mwi inaczej.
ELLINOR zalotnie
Dlaczego nie miaabym z tob mwi? Mj zmary brat, markiz of Turnborough, mia
oczy zupenie podobne do paskich, panie Price. To jest do twoich, Sydney.
PRICE
Niech pani tak do mnie nie mwi. Ja oszalej.
ELLINOR
Czemu? Bardzo kochaam mego brata.
PRICE

Tak. Kochaa go pani jak brata. Pani nie wie, co si ze mn dzieje. Ja tego nie
przeyj...
ELLINOR
Jak go kochaam, to naley tylko do mnie.
PRICE
Niech mi pani pozwoli odej.
ELLINOR
A zreszt powiem ci: kochaam si w portrecie Henryka Fierce, gdy miaam lat
dwanacie. Kochaam si. Syszysz, Sydney? Kochaam si do obdu. Wy nie wiecie, co
cierpi mae dziewczynki, a nawet dorose panny. Osiem lat udawania - wciekaam si po
prostu. A ty nawet p godziny udawa nie moesz, pikny szalecze, (nagle) A moe ci
przykro, e to twoja matka...
PRICE
Ale co mnie obchodzi matka! Nigdy jej nie znaem. Dosy tych artw. Id napisa
ten plan dla Goldersa, po czym strzelam si. Mam dosy ycia. egnam pani.
ELLINOR zrywa si i zatrzymuje go
Nie chcesz kocha twojej jedynej siostry? Czemu koniecznie chcesz by brutalnym
zwierzciem? Moemy si kocha z oddali. Bdziesz tu przychodzi po tych biznesach i
bdziesz mwi ze mn o kwiatach, wach, gwiazdach i zawikaniach w urojonym wiecie
psychicznych perwersji.
Ostatnie sowa wymawia przecigle i lubienie.
PRICE
Niech pani mnie nie mczy. Nic midzy nami by nie moe. Jestem twoim bratem.
Skoczyo si wszystko.
ELLINOR
Cokolwiek bdzie, ostatni raz moe pan ze mn porozmawia, panie Price. Musi si
pan uspokoi, bo mj m potrzebuje paskich nerww dla wietnej transakcji w gutaperce,
(podchodzi do stou i nalewa mu herbaty) Paskie nerwy s niezmiernie cenne. Jeeli si pan
nie uspokoi, bd mie na sumieniu wszystkie koa od motorw i narzdzia chirurgiczne na
caym wiecie. Prosz.
Podaje mu herbat. Price machinalnie bierze filiank i siada na awce.

PRICE siadajc
To s tortury...
ELLINOR siadajc po jego lewej rce
To wanie jest gwatowna krew paskiej matki, biednej dziewczyny z Brixton, ktr
wydali za jakiego pijaka. Nie umie pan by cierpliwym.
PRICE stawia filiank na awce na prawo od siebie i uderza si pici w kolano
Dosy tego! Albo pani jest moj siostr i widzimy si ostatni raz w yciu, albo pani
bdzie moj kochanka. Mwiem gupstwa. Niech pani o tym zapomni. Waciwie to nie jest
mio, tylko jaka dzika, ponura wcieko. Rozszarpabym pani w kawaki i poar jak
dzikie zwierz. Mwi otwarcie, nie bd deklamowa: jestem zupenie zezwierzcony.
Zrobia pani ze mnie rozwcieczone bydl. Jestem bydl, ktre handluje kaw, nic wicej.
ELLINOR sucha go z zamknitymi oczami, umiechajc si rozkosznie
Teraz mi si podobasz. Bd zawsze takim, jeli chcesz, eby ci kochay kobiety. Dla
mnie stracony jeste na zawsze. Och! Jake mogabym ci kocha!
PRICE
Dlaczego, powiedz, dlaczego nie moesz mnie kocha teraz? Czy dlatego, e jestem
twoim bratem? (Ellinor potrzsa przeczco gow, nie otwierajc oczu) Wic dlaczego?
Powiedz! Nie doprowadzaj mnie do szalestwa. Ellinor, jeste jedn i jedyn. Caa przeszo
i cae ycie przysze, przysze istnienia i wieczno caa niczym s wobec tej chwili. Czy nie
rozumiesz, e w nieskoczonoci istnienia jedna jest tylko taka chwila? Zaklinam ci, bd
moj!
ELLINOR prc si rozkosznie i nie otwierajc oczu
Ach, gdyby ta chwila moga by wiecznoci! To, co mwisz, jest tym wanie. Ale
gdy pomyl o jutrze... (odwraca si do niego i patrzy mu prosto w oczy z obdem i
przeraeniem) Ryszard jest jaki dziwnie podniecony. Ju rok mija, gdy raz ostatni byam dla
niego tym, czym by powinnam. Gdyby zechcia znowu, abym bya jego on, czy
mogabym mu odmwi? Pomyl, Sydney, czy mgby si na to zgodzi?
PRICE opanowuje si. Chce j przekona
Wic porzu go. Wyjedziemy gdzie daleko. Wanie mam propozycj do Chin
Poudniowych na dyrektora wielkiego nowego towarzystwa handlu bawen.
ELLINOR
Ach! Wiecznie te interesy. Chciaabym raz o tym zapomnie. y w jakim urojonym
wiecie, w ktrym by nie byo ani cukru, ani kawy, ani baweny, ani zota...

PRICE
Ellinor, miej lito nade mn. Przecie musz by kim. Musisz mie to wszystko, do
czego jeste przyzwyczajona. ycie w bambusowym szaasie na polance wrd dzikiej
puszczy i zajmowanie si ryem i bananami to nie jest przyszo dla ciebie.
ELLINOR
Ach, nie mw o tym. Jeste moim bratem, synem mego ojca i bd nim do koca.
Och, jakie to potworne. Odejd, odejd na wieki. Chc zapomnie, e znaam ci
kiedykolwiek.
PRICE
Dzisiaj. Cho ten jeden wieczr. Nie odtrcaj mnie. Ja ju nie mog. Wszystko jedno,
co bdzie. yjemy raz tylko i chwila ta jest wiecznoci...
Sycha glosy za krzewami na lewo. Ukazuje si Jack, a za nim Den. Jack ma brudne
biae ubranie, plamy na twarzy, jest blady i wosy ma rozwichrzone. Bez kapelusza - wzrok
nieprzytomny. Jack staje i dyszy, nie mogc mwi.
DEN
Ten szalony biay wdar si tu gwatem. Nie mogem go zatrzyma.
EIIinor i Price wstaj z awki.
JACK
Ratujcie mnie! Panie Price! Pani Golders! Bagam pani. Ojciec mnie goni z Tomem.
Boj si, e mnie bd bili.
Stoi zbaraniay.
ELLINOR daje znak sucemu, eby odszed. Den znika. Odwracajc lekko gow w
stron Price'a, ktry stoi za ni, tyem do widowni
Patrz, Sydney, jaki on jest cudowny! To modo i ten piekielny, tropikalny upadek.
On pali opium. Patrz na jego oczy. To jest wizja z piekie najdzikszej rozkoszy. (Price pry
si za ni w dzikim podaniu, wpatrujc si w jej kark.) Ja te chc rozkoszy i upadku - raz
w yciu naprawd. Sydney! Jestem twoj...

Przechyla si w ty ku niemu.
PRICE
A! Przewrotna bestia!
Wpija si w jej szyj w okolicy ucha w dzikim pocaunku. Ona wstrzsa si caa w
rozkosznym dreszczu. Trwa to do dugo. Jack z wysikiem robi par krokw ku nim. Zza
krzakw wypadaj: Brzechajo i Tom.
BRZECHAJO
A! Mam ci, wyrodku! (spostrzega Ellinor i Price' a, ktrzy wanie rozrywaj si z
wciekego ucisku) Och, jestem smutny, jestem bardzo smutny, jak mwi w takich razach
Anglicy. Pastwo wybacz. Od rana szukam tego mokosa po wszystkich spelunkach.
Zobaczylimy go z Tomem, jak wychodzi z najgorszej nory na Great Commercial Road z
paroma kolorowymi dziewczynkami. Na rogu Picton Street zemkn nam. Gonilimy go.
Wsiad do rikszy. My do drugiej. Zajecha tu. Nawet nie zapaci. Ale wcieke byy wycigi!
(do Jacka) A bestio! To ty taki! Naraa matk na taki niepokj, a mnie cay dzie
marnowa w tym piekielnym miecie! Tom, dawaj szpicrut. Pani wybaczy. Ja po polsku. Ja
tu zaraz w krzakach. Ja go naucz. (Jack rzuca si w kierunku Pani Golders i Price'a. Tom
apie go za konierz.) Tam! Za krzaki!!
Tom wlecze Jacka, oddajc Brzechajle szpicrut. Znikaj na lewo. Sycha krzyki
Jacka i wymylania starego.
PRICE
Ale jego trzeba ratowa. Ten stary Sowianin go utucze.
ELLINOR odwraca si od niego i mwi omdlaym gosem
Nie! Niech krzyczy! Tak dobrze. Pocauj mnie jeszcze, Sydney. Jeste silny jak so i
gitki jak dusiciel. Pocauj mnie. (Price obejmuje j i cauje w usta w dzikim szale. Ellinor
wyrywa mu si.) Nie, nie, nie tutaj. Nie w tym domu, ani w tym ogrodzie. Mam klucz od
furtki, z drugiej strony. Wyjcie na plac Wielkiego Gopuramu. Tamtdy moemy uciec do
ciebie.
PRICE chwyta jej czerwony szal. Ona zawija nim gow
A! Wszystko jedno!

Wybiegaj midzy krzewy na prawo. Krzyki ustaj. Zza krzakw wychodzi Brzechajo.
Rzuca szpicrut na ziemi i ociera spocone czoo. Za nim Tom wlecze pod rk Jacka, ktry
chlipie.
BRZECHAJO
Przepraszam raz jeszcze... (spostrzega, e nikogo przed nim nie ma) Patrz, Tom.
Uciekli! A, rozumiem teraz. Skorzystali z zamieszania i dali nurka w krzaki.
TOM zmieszany i wcieky puszcza Jacka, ktry siada na ziemi i pacze
A, to oburzajce! To ta kanalia Price. Jak mona w cudzym domu!
BRZECHAJO
Zdaje si, e wszystko jest w porzdku. Ksiniczka bawi si. Wolaby, eby to z
tob. Pamitaj, e mam ci tak w rku. (ciska pi) Jeden krok faszywy i jeste w kolonii
karnej na bagnach Pengawenia.
Tom miesza si. Na lewo sycha krzyki biegncych. Wpada Berta, Lily, Golders i
Den.
BERTA
Gdzie Jack?! (spostrzega go) Mj biedny Jack! Syszaam jego krzyki a na ulicy.
BRZECHAJO
To ja go zbiem. Zachciao si mokosowi opium i dziewczynek.
BERTA
Jack! Co ty uczyni?
Klka przy nim i obejmuje go.
JACK odpycha j z paczem
Tak. eby mnie ojciec nie zbi, to by mama mnie zbia, a ojciec by mnie wtedy
caowa. Pamitam, jak to zawsze byo.
Berta go uspokaja. Lily szepce z Tomem.

GOLDERS do Brzechajy
Spotkaem te panie na ulicy. Byy nieprzytomne z niepokoju. Baem si, e nie dadz
sobie rady i zaprosiem je do nas. Ale dlaczego pan nie przyszed do rady? Musiaem sam
mwi z t kolorow map. Pan podobno synie ze zrcznoci w oporzdzaniu wszelkich
autochtonw.
BRZECHAJO
Od poudnia goni tego wyrodka. Nie wie pan, co za pieko miaem w domu...
GOLDERS
Biznes przede wszystkim. A gdzie to moja ona i nasz genialny Price?
BRZECHAJO
Byli tu przed chwil. Uciekli, zdaje si, od wrzaskw Jacka, kiedy zaczem go pra.
GOLDERS z pewnym niepokojem
W domu ich nie ma. Co, u diaba starego! (do Malaja) Den - przeszukasz ogrd.
Powiedz biaej Mem, e czekam na ni. (Malaj pochyla si i biegnie na prawo. Do
Brzechajy) Rada jest nasz. Dobrze, e pan przyszed. Za chwil (spoglda na zegarek,
wp do jedenastej) bd tu wszyscy dla podpisania ostatecznej umowy. Na jutro Price ma
wygotowa projekt. Zobaczymy, czy naprawd jest taki genialny.
LILY
Panie Golders - dopiero teraz widz, czym jest biznes. Pan jest najwikszy czowiek,
jakiego znam.
GOLDERS
Zna pani mao ludzi widocznie, prawdziwych ludzi.
TOM
A ja? Czy przydam si wam w czymkolwiek?
GOLDERS spoglda na niego powtpiewajco
Zobaczymy.
BRZECHAJO
To dobry chopiec. Tylko trzeba go trzyma w klubach.
Wchodzi Den.
DEN
Tuan! Biaej Mem nie ma. Ani nowego Biaego Tuana, ktry by tu po raz pierwszy.

Furtka (wskazuje na prawo) na plac Wielkiego Gopuramu bya otwarta. Zamknem. Oto
klucz.
GOLDERS drgn, ale si opanowuje; biorc klucz
Dobrze - moesz odej. (Den odchodzi na lewo; do Brzechajy) Po prostu moja ona,
tak, moja ona posza na spacer z Price'em.
BRZECHAJO
O jedenastej w nocy, boczn furtk, ktrej nie zamkna. Bardzo pilno byo im na ten
spacer. Cha! Cha!
GOLDERS
Panie Brzechajo, sd o tym naley tylko do mnie.
BRZECHAJO nic nie zmieszany
Czy i teraz powie pan: biznes przede wszystkim?
GOLDERS
Tak, panie. Biznes jest biznes, panie Briczelo. Idziemy na konferencj. Widz, e pali
si wiato w wielkim salonie. Tylko co bdzie z projektem Price'a? Do dziesitej rano musi
by gotw.
BRZECHAJO
Moe Price znajdzie jeszcze chwil czasu midzy sm a dziewit rano? Cha! Cha!
Naprawd, pan jest tgi baw.
Chce go polskim zwyczajem uciska.
GOLDERS z lekka mu si usuwa
Niepotrzebnie pan traci energi. Zostaw to dla kolorowych wadcw, panie Briczelo.
Wychodzi na lewo, nie ogldajc si na reszt towarzystwa.
BRZECHAJO
No, dzieci. Zabierajcie si std. Nie kompromitujcie ojca. Jack - do ka. Przy mu
kompres na gow i jeszcze gdzie. Zbiem go jak ostatniego Malaja.
Idzie za Goldersem.
LILY

Ucz si, Tommy, ucz si. Jak bdziesz grzeczny, ci panowie moe pozwol ci
przepisywa jakie mniej wane papiery.
Podczas tego Berta podnosi Jacka, ktry znowu chlipie.
TOM bardzo speszony
Lily - nie doprowadzaj mnie do zoci.
LILY
Moesz nie udawa Goldersa, bo ci si to nie uda.
BERTA
Chodcie, dzieci! Nie kcie si. Tom jeszcze bdzie wielkim czowiekiem.
Id na lewo.

AKT TRZECI

Pokj Sydneya Prince'a przy North Terrace. Normalne mieszkanie w umeblowanych


pokojach w tropikalnym stylu. Przeze drzwi wprost widowni wida drugi pokj; w nim ko
ze zdart moskitier, ktrej strzpy wisz jeszcze na prtach. Na lewo kanapa, na prawo od
drzwi wprost widowni biurko. Na prawo fotele i st, dalej drzwi prowadzce na korytarz.
Price w pyjamie z niebieskimi obszyciami i sznurem. Pani Golders ubrana jak w akcie II,
tylko sukni ma bardzo zmit. Siedz na kanapie i przegldaj jaki rkopis. Godzina p do
smej z rana. Przez zapuszczone rolety przewieca racy blask dnia. Od pocztku 111 aktu
a do miejsca, ktre bdzie oznaczone, tempo gry powinno by denerwujco rozwleke.
Dugie pauzy.
ELLINOR mwi powoli i rozwlekle
Cudownie jest teraz. Zostaw ju to. Mam przeczucie, e m mj niedugo tu bdzie.
PRICE mwi podobnie
Zaraz, zaraz. Tylko poprawi przedostatni paragraf. Musz to doskonale obwarowa,
tak, eby nikt nie mg si przyczepi. Musz speni obowizek. Pamitaj, e mam opini
genialnego Price'a, ktry nie moe si zblamowa.
Idzie do biurka i pisze. Ellinor niecierpliwie macha nog zaoon na nog.
ELLINOR
Swoj drog przez ciebie dopiero zrozumiaam cay tropikalny demonizm. Teraz
zaczynam pojmowa Ryszarda. Ach! Czemu on nigdy nie da mi tego pozna.
PRICE piszc
Zaraz.
ELLINOR
auj jednak, e nie jeste oprcz tego artyst. Czy nie piszesz czasem wierszy,
Sydney?
PRICE wstajc
Skoczyem. Wierszy? Nie. Maluj czasem akwarel, ale do dziwnie. Co si samo
maluje. Nie przyjmuj w tym adnego udziau, (rzuca papier na st) Jednak czy nie lepiej
byoby, eby posza do domu, Elly? Bd musia odnie chocia brulion przed dziesit.
ELLINOR przecigajc si
Tak mi si jako nie chce. Nie wiem sama, czego mi si chce. (nagle) Wiesz, musz ci

co powiedzie. Nikt nigdy nie podoba mi si tak jak ty, Sydney. Nigdy. Mwi
bezwzgldn prawd. A jednak...
PRICE stojc przed ni, z nagym niepokojem
A jednak? Dokocz.
ELLINOR patrzc na niego
Wiesz, co mwi. To byo straszne, co ze mn uczyni, a jednak wszystko to nie byo
to...
PRICE gosem zamanym
Zupenie to samo byo ze mn. Wszystko jest dzi tak blade, nike, bezbarwne i co
najgorsze - pospolite. Tak pospolite i zwyke, e transakcje w kawie wydaj si przy tym
jakim fantastycznym wiatem z bajki.
ELLINOR zamylona
To straszne.
PRICE
Tak - to nie jest wesoe. Ja ci te mwi zupen prawd. Nie podobaa mi si to
mao. Czuem co strasznego, co graniczyo z chci okrutnego morderstwa, z jakim
ponadzwierzcym szaem.
ELLINOR
Nie mw tak. Znowu wrci wieczr wczorajszy - i znowu przyjdzie taki sam ranek pusty i bezbarwny jak dzisiaj.
PRICE
Tak - to potworne, (pauza) Moe to dlatego, e jestemy kuzynami.
ELLINOR
I to do bliskimi. Ale nie - to gupstwo. To jest co daleko okropniejszego. Ja nie
czuj, e ty jeste naprawd. Mam wraenie, e jeste widmem, tym straszniejszym, e masz
ciao i usta gorce, i t straszliw wiedz mioci... Nie wiem nawet, czy ci kocham. Jeste
jakim zowieszczym automatem.
PRICE
Nie mw. Czuj, e ycie moje skoczyo si. To byo ju wtedy, w Malabar-Hotelu.
Teraz dopiero to rozumiem.
ELLINOR budzc si z zamylenia
Powiedz mi, czy ty bardzo kochasz ycie? Nie mwie mi nic o sobie.
PRICE z ironi
Kiedy mielimy czas na to? Gdy za zasna, zabraem si zaraz do tego przekltego

projektu i czuj, e to by ostatni wystp genialnego Price'a. Nie potrafi prowadzi caej tej
historii. W ogle zdaje si, e nic ju nie potrafi robi.
ELLINOR
Nie odpowiadasz mi, Sydneyu. Czy kochasz ycie naprawd? Czy bardzo chcesz y
jeszcze?
PRICE po chwili namysu
Nigdy nie miaem tego chamskiego przywizania do ycia.
ELLINOR nagle rozpromieniona
A powiedz, czy mgby y teraz beze mnie?
PRICE po chwili namysu
Nie. I z tob take nie.
ELLINOR mwi z egzaltacj, podnoszc si z kanapy
Sydney! To dziwnym moe ci si wyda, co powiem, ale pozwl mi, abym ja ci
zabia. Nie gniewaj si o to na mnie.
PRICE zakrywajc oczy rkami, jakby ze wstydu
Och, Elly! Czy ty wiesz, co mwisz?
ELLINOR biorc go za rce
Wiem. To byoby cudowne. Pozwl mi.
PRICE odwracajc gow, ale nie wyrywajc rk
Jeste bezwstydna. To jest co straszniejszego ni ta caa noc piekielna.
ELLINOR namitnie
Bd ze mn bezwstydnym do koca. Daj mi t rozkosz najwysz. Ja nie chc ci
mordowa. Chc, eby zasn na zawsze w moim ucisku. Czy masz trucizn?
PRICE patrzy jej w oczy
Mam jad indyjski, ktrego kropla wpuszczona w y usypia na wieki.
ELLINOR z zachwytem
Daj mi to...
Pauza. Price delikatnie uwalnia rce z jej rk i idzie do sypialni. Ellinor siada na
kanapie i powoli przewraca si w ty, jakby w omdleniu najwyszej rozkoszy. Pauza. Price
wychodzi z sypialni. Jest pogodny i spokojny. Daje Pani Golders ma flaszeczk z ciemnego
szka.
PRICE

Masz. (Ellinor drgna caa, jakby zbudzona ze snu. Przez chwil patrzy w niego
rozszerzonymi z przeraenia oczami. Potem poznaje go jakby i wyciga ku niemu rce w
rozkosznym zachwycie. Price pada przed ni na kolana, obejmujc j wp dwiema rkami. Z
prawej rki nie wypuci flaszeczki.) Jake pikna jeste teraz. Czy masz szpilk?
ELLINOR
Och! Jake ty jeste cudowny! Ty nie wiesz, jak jeste pikny teraz, (wyjmuje broszk
z konierza, nie przestajc patrze na niego) To nie jest odwaga. To przechodzi moje
pojmowanie. Czyme jest walka z tygrysami albo mier podczas bitwy wobec tego! A
jednak tak ci rozumiem, tak do gbi mam ci w tej chwili! I ty rozumiesz mnie, tak jak nikt
nikogo rozumie nigdy nie mg. I jestem twoja, tak jak nigdy adna kobieta twoj nie bya i
nigdy ju nie bdzie. Jestemy jedyni, sami jedni na wiecie caym, (pauza) Gdzie jest
flaszeczka?
Price opiera si lewym okciem na jej kolanach i daje jej flaszeczk.
PRICE
Masz. (Klczy dalej, obejmujc jej biodra. Ellinor bierze flaszeczk i zanurza w niej
szpilk od broszki. Czyni to z uwag. Zatyka flaszeczk i kadzie po lewej rce na kanapie.
Podczas tego Price mwi) Ukuj mnie w usta, tak aby nie moga ju mnie pocaowa wicej.
Musisz y - a ten pocaunek mgby by miertelnym...
ELLINOR
To samo mylaam w tej chwili. Naprawd - nie jestemy dwojgiem ludzi. Jestemy
jednym duchem.
Podnosi praw rk ze szpilk.
PRICE bierze j lew rk za jej praw
Czekaj. Jak bdziesz y dalej? Chc wiedzie.
ELLINOR
Co si otwiera przede mn. Jaka niezmierna przestrze, wypeniona umiechem
Nieskoczonoci.
PRICE
Nie mw ju nic.

ELLINOR
Ugry doln warg. Daj usta. (Kuje go lekko w usta patrzc mu w oczy. Price
przewala si na ni. Ona przekrca go agodnie na prawo i patrzy w zamykajce si jego
oczy. Sycha silne pukanie w drzwi na prawo. Wchodzi Golders. Ellinor nic odwracajcie si
mwi) Ryszardzie! Sydneyowi zrobio si niedobrze. Pom mi.
Od tej chwili tempo gry powinno by normalnie szybkie.
GOLDERS zbliajc si do nich
Zaszkodzi mu spacer nocny. Czule opiekujesz si braciszkiem, droga Elly.
ELLINOR
Zmczy si pisaniem. Gdyby nie ja, nie stworzyby nic podobnie genialnego.
GOLDERS
Nie blaguj. (do Price'a) Halo! Sydney! Wsta. Mwi szef do ciebie. (Ellinor wstaje,
wyzwalajc si z pewn trudnoci spod trupa Price'a. Po czym przeciga si. Golders maca
go za puls. Mwi z pewnym przeraeniem) Ale on nie yje! Krew idzie mu z ust!
ELLINOR z udanym zdziwieniem
Nie yje? To niemoliwe. Ugryz si w usta mylc nad szstym paragrafem.
Dotyka czoa Price'a.
GOLDERS
Elly! Masz podejrzany wygld. Czy to nie z twoich zbw lad ma na ustach ten trup?
Wyglda na kogo, ktry umar na serce. Ten odcie niebieskawy. Suchaj: zdradzia mnie z
tym idiot i on umar od tego na serce, ty, Messalino! Mw prawd w tej chwili!
ELLINOR
Ciebie zdradzi z przyrodnim bratem? Oszalae! Ryszardzie! Messalina! Rok ju yj
jak zakonnica, a ty mi wymylasz od Messalin. (z nagl decyzj) A jednak powiem ci prawd:
zabiam Price'a.
GOLDERS z przeraeniem
Ty zabia? Czemu? Jak moga rozporzdza si cudz wasnoci? On nalea do
mnie i do naszego trustu. A przy tym co za odpowiedzialno! Jak go zabia?
ELLINOR wskazujc na flaszeczk i broszk lece na kanapie
Jego wasnym jadem i t broszk. (Golders rzuca si na wskazane przedmioty i chowa

je do kieszeni) Uwaaj, nie ukuj si! To jest mier!


GOLDERS
Gdzie jest projekt?
ELLINOR wyglda na ma dziewczynk, ktra co zbroia
Tam na stole.
Golders podchodzi do stou, bierze rkopis i przeglda. Pauza. Ellinor stoi na miejscu
ze zmieszan mink.
GOLDERS
Cudowne. Doskonale si spisa Price przed mierci. Suchaj, Elly. Jedyne wyjcie
jest, ebym ja strzeli w trupa Sydneya Price'a. Zapaem was na gorcym uczynku - pozornie
- rozumiesz?
ELLINOR
Ale nie moesz mnie kompromitowa. Okropny pomys. Omieszysz si tylko i nic
wicej.
GOLDERS
A przy tym podobasz mi si. Ju od lat wielu nie podobaa mi si tak jak dzisiaj.
Lubi niebezpieczne zwierzta. Jednak nawet ja mwi gupstwa w tej chwili. Nie wiem, jak
z tego wybrn.
ELLINOR
Ach ty, perwersyjny byku, ach ty, naiwny potworze.
asi si do niego.
GOLDERS obejmujc j
Mw, u diaba, co robi!
ELLINOR pieszczotliwie
Nie moesz si ze mn rozsta - prawda? Do tego jeszcze to ja prawie sama napisaam
ten projekt. Dyktowaam mu najwaniejsze punkty.
GOLDERS
Nieprawda. W to jedno nie uwierz.
ELLINOR artobliwie

Czy ci nie powiedziaam prawdy stokro gorszej przed chwil?


GOLDERS
Ale czemu, u diaba starego, zabia tego nieszczliwca?
ELLINOR
Baam si. Baam si, e mog si w nim zakocha. Nie chciaam ci zdradzi.
Pokazywa mi t flaszeczk i przyszo mi to na myl, i ju nie mogam si od tego uwolni.
Przyznaj, e wtedy wieczorem miaam na to ochot, eby ci zdradzi. Sam mnie pchae do
tego. Dlatego z nim poszam. Potem zaczlimy pisa i to mi przeszo. Ale on cigle mnie
namawia. Ju cign mnie tam...
Wskazuje na sypialni.
GOLDERS
No, dobrze, dobrze. Ale co robi dalej?
ELLINOR po chwili namysu
Suchaj, on ma pewno rewolwer. We i strzel mu w serce z bliska. Pomyl, e
samobjstwo. Ja napisz list jego pismem. Wiesz, e umiem naladowa kady charakter.
Powiemy zreszt, e przy nas si zastrzeli, gdyby kto huk posysza. A zreszt wymierz
dobrze. Ja przykryj ci poduszkami. Moe nikt nie usyszy. Pamitasz, jak mwi publicznie,
e si we mnie kocha. Doskonale si skada.
GOLDERS patrzc na ni zdumiony
Wiesz? Zaczynam wierzy, e to ty pisaa ten projekt. Prdzej - dawaj poduszki. Jeli
nie jego rewolwerem, to swoim go zastrzel.
ELLINOR miejc si
Zastrzeli nie masz ju po co. Moesz go tylko przestrzeli. I nie auj go. Ja ci go
zastpi. Przystpuj do spki i zajm si handlem. Mam dosy bezczynnego ycia. Moesz
umieci moje nazwisko w firmie. Bdzie teraz: Golders, Fierce and Company. To, o co mnie
zawsze prosie.
GOLDERS obszukujc trupa Price'a. Wyciga rewolwer z kieszeni
Jest rewolwer. Te pomys, eby w piamie nosi bro. Dawaj poduszki. Naprawd,
Elly, czuj, e zblia si nowy miesic miodowy. Kocham ci. Ja, Golders - kocham ci
naprawd. (Ellinor patrzy na niego czuym wzrokiem i wychodzi do sypialni. Wraca zaraz z
poduszkami. Golders ukada trupa Price'a na kanapie i przykada mu rewolwer do piersi)
Teraz nakryj dobrze moj rk z dwch stron.

Ellinor nakrywa i trzyma poduszki. Sycha stumiony wystrza. Ellinor zrzuca


poduszki, otrzepuje je, odnosi do sypialni i zaraz wraca. Golders wkada rewolwer do rki
Price'a.
ELLINOR
Nareszcie! Teraz musz napisa list. Wiesz, e teraz zaimponowae mi naprawd.
Zabi go to byo gupstwo. Ale przestrzeli trupa - tego bym nie potrafia. Baabym si, e by
mnie straszy po nocach.
GOLDERS
Czy on nie broni si wcale? Jak to byo?
ELLINOR
Umoczyam szpilk, kiedy by zajty pisaniem. Ostatni paragraf pisa sam. Byam taka
zmczona. Jak skoczy, chcia mnie caowa. Wtedy ukuam go.
GOLDERS
No, dobrze. Ale powiedz mi naprawd, czemu go zabia. Cigle czuj, e co
ukrywasz przede mn.
ELLINOR
Powiem ci prawd. Nie wiem. Rozumiesz? Sama niewiem. Czuj si teraz tak dobrze.
Tak mi jako lekko, swobodnie. On mwi zreszt, e nie ma ochoty na dalsze ycie,
poniewa go nie kocham. Po prostu mczyby si biedaczek, a sam by pewno tego nie zrobi.
Zabiam go waciwie z litoci. Ale take dlatego, e oddzielaby mnie od ciebie, Ryszardzie!
GOLDERS cauje j namitnie w usta
Kocham si, Elly! Teraz wiem, e jeste moj. Co to znaczy jednak dobra stara krew.
Wciekle ci kocham. Od wielu lat po raz pierwszy czuj si nie Goldersem, nie automatem
od handlu gum, tylko naprawd czowiekiem.
Ellinor z lekka uwalnia si z jego obj.
ELLINOR
Widz to. Daj mi napisa list, ty wielki dzieciaku! Daj mi rkopis biednego Sydneya.
Musz wczu si w jego charakter pisma.
Bierze rkopis, ktry jej podaje Golders, idzie do biurka i pisze.

GOLDERS siada na fotelu i zamyla si. Po chwili


Jednak te kobiety to maj w sobie co takiego, psia krew, e do koca nigdy nic nie
wiadomo.
ELLINOR wraca z listem i oddaje rkopis Goldersowi
Tak napisaam: ,,Ellinor! y bez ciebie nie mog. Jestem twoim bratem, a kocham
ci mioci dalek od uczu braterskich. Twj na wieki Sydney."
GOLDERS bierze kartk i porwnywa j z rkopisem
Cudownie. Po to na biurku. Nikt nie przyszed. Widocznie nie byo sycha
wystrzau. Szczcie, e przyszedem piechot.
ELLINOR
Na grze nie ma nikogo. Dom jest jednopitrowy. A na dole mieszka lichwiarka, miss
Hackney, i jej jaki kolorowy pasoyt. (Sycha pukanie do drzwi.) Prosz!
Wchodzi Jack. Bardzo blady, ale elegancko ubrany. Ma na twarzy czerwone plamy.
JACK
Och, przepraszam...
GOLDERS
Mister Jack! Tu zabi si niedawno Price. Straszny wypadek. Czy tam poguchli
wszyscy? Nikt nie przychodzi.
JACK patrzy na trupa
Och! Jakie to smutne, (do Goldersa) Otworzy mi jaki ohydny Syjamczyk. Nikt tam o
tym nie wie. Biedny Price. Kocha si w pani. Ja wiem wszystko. Ja jestem zupenie dorosy.
Niech mi pani wierzy. Przez dzie wczorajszy przeyem tak wiele, (do Goldersa) Panie
Golders, wymknem si rano z domu. Poszedem do pana. Tam mi powiedziano, gdzie pan
poszed. Chc zacz nowe ycie. Od samego pocztku. Tak jak pan i papa. Mnie nie chc
dawa w domu pienidzy. Musz mie swoje pienidze. Bagam pana, niech mnie pan zrobi
lift-boyem w swoim biurze. Wiem, e pan mi nie odmwi. Ja chc take by wielkim
handlowcem. Ale musz zacz od pocztku. Nie bd pali opium! To ohydne. ebycie
wiedzieli, jaka miaem morsk chorob, a przyjemnoci adnej.
GOLDERS
To mi si podoba. Dobrze, mj chopcze. Bdziesz u mnie lift-boyem.
JACK

Dzikuj panu. Wiedziaem, e pan si zna na ludziach. Papa te si zna, ale na


obcych.
ELLINOR zblia si do Jacka i obejmuje go
Biedny chopiec. Ile musia przey przez ten czas. Biedny may Jack. Jak bdziesz
mnie wozi liftem, dam ci zawsze dobrych cukierkw. A na niedziel zapraszam ci do nas,
jeli w domu nie bdzie ci dobrze. Prawda? Nie odmwisz mi tego?
JACK
Dobrze, pani. Tylko boj si, ebym si w pani nie zakocha, jak Price. Ale ja nie
popeni samobjstwa. On jest biedny, ale musz powiedzie, e by gupi. ycie jest tak
cudowne.
Golders robi znaki Ellinor, ktra puszcza Jacka.
GOLDERS do ony
Nie jeste jeszcze taka stara, moje dziecko, (do Jacka) Dobrze, ale czy powiesz mi to
za dwa tygodnie, mj chopcze?
JACK
Na pewno, panie. Ja mam siln wol. Mymy robili prby tam w Europie. Wziem
dwa konkursy na siln wol.
Sycha pukanie do drzwi. Wchodz: Brzechajo, Berta, Lily i Tom.
BRZECHAJO
Jack! Znowu ucieke? A! Bestio!
GOLDERS
Przepraszam. Prosz ciszej. Tu jest trup w pokoju. Zastalimy, (z naciskiem) ja i moja
ona, rozumie pan, panie Briczelo, rozumie pan, panie Redclief: ja i moja ona zastalimy tu
trupa Sydneya Price'a. Popeni samobjstwo, napisawszy przedtem projekt dziaalnoci
naszego trustu. Bawoli mzg mia ten Price! A jednoczenie tak subtelny jak pajczynka. Oto
jest rkopis. (pokazuje mu rkopis) Panie Redclief, na miejsce Price'a przyjmuj pana jako
sekretarza naszego zwizku. Mam nadziej, e si pan z tego dobrze wywie, (do ony) Oto
nowa ofiara dla ciebie, Ellinor. (do Redcliefa) Pan Price zabi si z powodu nieszczliwej
mioci do mojej ony. Ostrzegam pana, panie Redclief. Tak. (ten kania si zmieszany) Jack
zostaje u mnie lift-boyem. (do Brzechajy) adnych gada, panie Briczelo. Na wasne

danie. Tak. Prawda, mister Jack?


JACK
Tak, panie Golders. Jeste pan drugim ojcem dla mnie. To tak jak w tragedii pana
Miczynki pod tytuem: ,,Bazilissa Teofanu". Czytaem j w tumaczeniu Conrada. Tam jest
tak napisane: ,,C mi da ojciec? Ojciec da mi przypadkiem ycie. Ty, kosmokratorze,
dajesz mi wiar w istnienie nowych wierzchokw duchowych." U nas, w Eaton, to bya
lektura obowizkowa. Ale papa mwi, e w Polsce Miczynki jest zupenie nieznany. Maj go
tam za wariata. A ja wiem nawet jego biografi: zabili go rosyjscy bolszewicy - dlatego e...
GOLDERS
Dosy, Jack! Oducz si gadulstwa. To masz po twoich sowiaskich przodkach...
BERTA
Bardzo susznie, panie Golders. Niech go pan trzyma krtko...
GOLDERS
Zupenie nie potrzebuj upowanienia pani. Jack jest moim urzdnikiem. Poza tym
jest czowiekiem swobodnym. Nikt go nie bdzie bi, ale te nikt nie bdzie go rozpieszcza.
Moe pali opium, ale nie bdzie pali. Prawda, Jack?
JACK
Tak jest, panie.
GOLDERS
Widzicie - szlachetny Sowianinie, panie Briczelo, i pani, kolonialna kwoko, ktra nie
rozumie, czym jest tropikalne soce w cieniu singapurskiej katedry czy co podobnego, jak
mwi Conrad, twj artystyczny ekwiwalent, panie Briczelo.
BRZECHAJO
Przyjechalimy tylko dlatego, e w domu pana podano nam ten adres. Nie spaem dzi
wcale. Jack uciek ju o szstej. Rodzina wsiada na mnie jak na dorokarskiego konia. Czy
nie moglibymy lepiej pomwi o biznesie, panie Golders? To s sprawy zreszt, e tak
powiem, zupenie prywatne...
GOLDERS zimno, dajc rkopis Brzechajle
Owszem - oto jest projekt Price'a. Zechce go pan wzi ze sob i pokaza radom. Jest
pan jedynym antidotum na autochtonw - w tym jest caa paska warto.
BRZECHAJO rwnie zimno
Niech pan nie zapomina, e wiem bardzo wiele. Moe nawet wicej ni pan, panie
Golders.

GOLDERS
Wiem jedno, e beze mnie jest pan w tej chwili jedynie kandydatem na prezesa dla
dawno zaprzepaszczonego przez tego marzyciela (wskazuje na trupa Price'a) West India
Rubber Syndicate. Wicej nic, panie Briczelo.
BRZECHAJO dobrodusznie
Trzymajmy si wic razem i dajmy pokj ktniom. Oddaj panu Jacka i Toma. (Berta
i Lily znajduj tymczasem list niby- Price'a na stole i czytaj go.) Niech ich razem wszyscy
diabli wezm.
ELLINOR do Brzechajy
Niech pan pamita, e ja jestem teraz wsplniczk firmy Golders. Ze mn si te
trzeba liczy, panie Briczelo.
BRZECHAJO
Ale owszem, droga pani. Zdaje si, e ju daem tego dowody, tego... liczenia si z
wasz ksic moci. Niech yje zwizek gutaperki z kaw, a reszt niech porw wszyscy
diabli!
Wymieniaj ucisk doni. Brzechajo zatrzymuje jej rk i wdziczy si przed ni na
sposb polski. Lily podchodzi do Pani Golders z listem niby- Price'a.
LILY z egzaltacj
Ale ten biedak to naprawd umar z mioci dla pani.
ELLINOR jakby nie wiedzc, co mwi, i trzymajc rk Brzechajy w doni
Ach tak, prawdopodobnie.
Umiecha si do Lily nieszczerze i konwencjonalnie. Krtka pauza, podczas ktrej
nastpuje nage ciemnienie i sycha szum wichru.
GOLDERS
Co to? - Czyby ju muson?
Trup Price'a wstaje nagle i przechodzi na rodek sceny. Wszyscy dbiej.
PRICE
Nie przeraajcie si pastwo i nie mylcie, e to s objawy bzika tropikalnego, za

ktrego wcielenie uchodz dawno pord wysp. Z t trucizn to bya blaga -to bya prbka
nowego pynu do szlifowania paznokci, a nie kurara. Perwersja pani, missis Golders, przesza
moje wymagania. Nie kocham ju pani. Moe pani znajdzie innych, ktrzy by dali si
dobrowolnie zabija. Ja mam na razie dosy.
GOLDERS
Ale ja pana!... A zreszt pan ju przedtem nie mia wcale pulsu.
PRICE
Wanie - przestrzeli mnie pan - to chcia pan powiedzie? Nieprawda? Ot
posiadam waciwo dowolnego zatrzymywania bicia serca. Gdybym chcia, mgbym w ten
sposb umrze. Co za do tego przestrzelenia, nie wymierzy pan dokadnie, sdzc wida, e
ma pan do czynienia z trupem. Miaem lekk trem - przyznaj si otwarcie. Ale pod
poduszkami zdoaem zmieni kierunek lufy paskiego rewolweru. Dostaem lekk kontuzj
w lewy bok.
BRZECHAJO
A to adne rzeczy, a to adne rzeczy...
ELLINOR
Sydney, a wic teraz... Boe... Ja chc ci powiedzie...
PRICE
Nie, missis Golders, nie mwmy lepiej o niczym. I tak powiedziaem zbyt wiele przy
obcych. Ale uczyniem to programowo: chc, aby m pani pocierpia te troch. Nienawidz
go. Oddaj go wraz z pani i jego tajemnic w rce pana Briczelo. Ju on was nie popuci tak
atwo.
BRZECHAJO
Dzikuj panu, mister Price, dzikuj z caego serca.
Wyciga rk do Price'a.
PRICE usuwajc si
Nie potrzeba, robi to nie dla pana, tylko dla siebie. Jestem wyleczony z bzika
zupenie - to jest z tropikalnego - bo moe dostaem jakiego innego. Ju nie bd mczy
czarnych kobiet ani narzuca si z wielk mioci biaym. Jestem normalna winia.
ELLINOR
Ty jeste prawdziwy demon! Sydney, nie opuszczaj mnie. Teraz dopiero ci oceniam.

Golders apie j brutalnie i tamsi, zakrywajc jej usta, rk.


PRICE
Ach - nie lubi przesady... Czy pani nie widzi, e jestem wyleczony. W jednym
oddaj pani suszno: jest pani genialn kobiet interesu: first rate business woman. Projekt
pani jest cudowny. Cha, cha, cha, cha! Jake maym wydaj si teraz sobie. Od dzi przestaj
zajmowa si handlem. Zostaj akwarelist-amatorem. Pastwo wybacz, id kupi bilet na
statek do Anglii. Mam was wszystkich dosy, po szyj, i tropikw te. Good-bye! (wychodzi
w piamie, bez kapelusza, we drzwiach mwi) Mam nadziej, e jak wrc, nikogo tu ju nie
bdzie.
GOLDERS
W piamie poszed na ulic! On teraz dopiero zbzikowa naprawd po tym wszystkim,
(tamszc Ellinor) Uspokoisz si czy nie?
LILY
Dobrze jej tak. To potwr, a nie kobieta...
JACK
Panie Golders...
Chce broni Ellinor.
GOLDERS robi mu knock-out lew rk
Co? Mj lift-boy mie?...
Jack pada.
BRZECHAJO
Za to mi pan odpowie, mister Golders. (Jack chce. si rzuci na nowo na Goldersa.)
Nie ruszaj go, Jack; to s zwykli zbrodniarze, ktrych bdziemy trzymali w garci, na ile
zechcemy. Jeli mi si spodoba, ta pani bdzie twoj kochank, Jack - nie bdziesz
potrzebowa kolorowych dziewczynek. No, pastwo Golders, marsz do roboty!
Wskazuje drzwi palcem i pozostaje w tej pozie.
JACK
Ojcze, tak nie mona, ona...

Tom go zmusza do milczenia.


GOLDERS
Chod, Elly, na razie przegralimy parti. Ale tak mi si podobasz, e musz jeszcze
poy cho troch.
Zgity idzie ku drzwiom, Ellinor za nim... Przy drzwiach wydobywa z jego kieszeni
rewolwer.
ELLINOR
I ty mylae?... To ty jeste winien wszystkiemu! Ty, idioto! To mylae, e ja razem
z tob bd niewolnic tego starego szantaysty?
Strzela si w skro i pada.
JACK rzucajc si ku niej
Ach - to straszne! (klka przy niej) Nie yje ju.
BRZECHAJO
No i c, panie Golders! Czy i to pan wytrzyma?
GOLDERS
W tej chwili, w jednej sekundzie, wytworzyem nowy pogld na ycie. Wytrzymam i
bez niej, i bez jej genialnych projektw. Jestem silniejszy, ni mylaem.
BRZECHAJO
A wiesz pan, e to mi zaimponowao! Mam nadziej, e razem stworzymy rzeczy
wielkie. Szantau uyj tylko w chwili ostatecznej.
GOLDERS
O ile sam si nie oddani policji i nie zadenuncjuj pana pierwszy za ukrywanie
zbrodni mojej ony i mojego jej ukrycia dla interesu. Tego nie przewidzia nawet sam Price.
Jack klczy przytulony do trupa Ellinor. Wycie wichru i szum deszczu, ciemno.
BRZECHAJO
Pan chce mnie zmusi, aby w tej chwili...

GOLDERS
Moe tak wycig do pierwszego policjanta, panie Briczelo? Nie, panie, nie zechce pan
tak lekkomylnie traci takiego wsplnika jak ja. Lepiej nie mylmy o adnych szantaach i
pracujmy dalej w zgodzie. Szkoda, e Elly nie doya do mojej nowej koncepcji.
BRZECHAJO
A jednak spuci pan troch z tonu, panie G. Stosunki nasze skomplikoway si ponad
moje normalne pojmowanie. Musz to przemyle sam. Chodmy.
Wychodzi z Goldersem pod rk. Za nimi idzie rodzina.
LILY
Mam wraenie, e to mymy dostali teraz bzika. Widzisz, Tom: to s prawdziwe grube
ryby, papa i Golders. Takim nie bdziesz nigdy, eby pk nawet.
JACK
Ale ja bd jeszcze grubsz ryb. Nauczyem si dzi tak wiele! Nie zaczynam od
pocztku i przyjmuj pomoc papy. Ale do czego dojd, sam diabe nawet nie wie, nawet w
ataku tropikalnego bzika tego wyobrazi si nie da.
Wychodz.
KURTYNA
KONIEC AKTU TRZECIEGO I OSTATNIEGO
20 IV 1920 - 17 III 1925