Vous êtes sur la page 1sur 5

I Redakcja „Orła Białego” z wielkim

żalem przyjęła wiadomość o śmierci


zasłużonej patriotki która działała w
szeregach ZWZ-AK.DSZ-WiN, a
nawet nieświadomie w V Zarządzie
WiNu, zwerbowana przez jego
1
współtwórcę - „Wiktora”.
„Wiktor” był członkiem IV Zarządu
WiN, kierowanego przez płk. Łukasza
Cieplińskiego. Czołowi działacze IV
Zarządu zostali aresztowani jesienią
1947 r. Siedmiu z nich wraz z
Prezesem płk. Łukaszem.
Cieplińskim zostało skazanych na
karę śmierci. Wyrok na wszystkich
wykonano na Mokotowie w dniu 1
marca 1951 r. „Wiktor” poszedł na
współpracę z U.B.
I ten właśnie końcowy okres działalności w operacji „Cezary”
przysporzył zmarłej najwięcej cierpień i wyrzeczeń.
Warto więc wspomnieć ten czas poświęcenia dla walki o Wolną
Niezawisłą Polskę.
„Wiktor” jako szef organizacyjny i łączności V Zarządu
Głównego „WiN rozpoczął wykorzystywanie swej łączniczki do
1
Stefan Sieńko /Redakcja/

1
zdobywania adresów i kontaktów z byłymi działaczami A.K. i
WiNu, prowadząc ożywioną działalność organizacyjną.
V Komenda WiN zmontowana przez Ministerstwo
Bezpieczeństwa Publicznego miała za zadanie stworzyć pozory,
że w Kraju działa normalnie Zrzeszenie „WiN”, wprowadzając
tym samym w błąd wywiady amerykański i angielski. Pośrednim
celem było zdobycie funduszy na tą podziemną działalność
WiNu, a oficjalnie chodziło władzom bezpieczeństwa o
całkowite rozbicie winowskiego podziemia.
Przez cały czas od roku 1946 działał w Londynie rezydent „WiN”
reprezentujący interesy Zrzeszenia za granicą, obejmując swym
zasięgiem Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone – ppłk. Józef
Maciołek. W/w w czasie wojny był d-cą Placówki A.K. w
Błażowej, inspektoratu rzeszowskiego, a jego bezpośrednio
podwładnym był pchor. A.K. „Wiktor”. W ten sposób mogła
trwać przez lata mistyfikacja normalnej działalności w Polsce
winowskiego podziemia, kierowanego przez UB. Tym bardziej,
że ppłk. Maciołek nie wierzył w pogłoski o zdradzie swego
podwładnego, utrzymując z nim przez cały czas kontakt.
Dr. „D” – tak nazywał Danutę Ćwiklińską – Ks. Stanisław Kluz w
swej książce, wydanej w Londynie w roku 1978 p.t. „W
potrzasku dziejowym” – który w czasie okupacji był kapelanem
A.K. na tamtejszym terenie. Książka ta była pierwszym w ogóle
opracowaniem na temat Zrzeszenia WiN.
Ks. Kluz aresztowany w roku 1946 przebywał w więzieniu do
maja 1949 r. jako podejrzany o przynależność do A.K. i WiN.
W roku 1951 „Wiktor” polecił Dr. „D” skontaktowanie go z Ks.
Kluzem, mieszkającym wówczas w Krakowie.
Mimo oporów ze strony księdza, który jeszcze nie zapomniał o
trzyletnim pobycie w więzieniu, zgodził się w końcu na
spotkanie z „Wiktorem” w Kościele Mariackim w Krakowie. Na
spotkanie przyszła jednak inna osoba, zapewne oficer UB, ale
zaangażowanie się w konspirację księdza Kluza stało się faktem.
Władze Bezpieczeństwa /wszystko za pośrednictwem
„Wiktora”/ zadecydowały w końcu o wysłaniu emisariusza do
Londynu z raportami, godząc się nawet na propozycję
rezydenta – ppłk. Maciołka na wysyłkę wskazanych przez niego
ludzi. Faktycznie konkretne osoby wskazał przebywający za
granicą od dawna mąż Dr. „D”.
Wyjazd emisariuszy odkładano z dnia na dzień, aż w końcu w
dniu 16.grudnia 1952 r. zamiast drogą morską, zostali wysłani
drogą kolejową kurierzy: Ks. Stanisław Kluz wraz z Dr. „D” Przed

2
wyjazdem nastąpiły pośpieszne przygotowania – wszywanie pod
podszewki płaszczy dokumentów pisanych na specjalnym
papierze tajnym pismem, pieniądze na drogę w dolarach USA,
paszporty niemieckie itp.
Jednakże wyszkolony przebytym więzieniem Ks. Kluz od samego
początku współpracy z „Wiktorem” uważał, że w całej tej
sprawie jest coś nie w porządku.
Jadąc już w pociągu w kierunku zachodniej granicy mimo, że w
przedziale jechali podejrzani osobnicy, zapewne ubowcy
pilnujący ich, w toalecie rozerwał podszewkę płaszcza,
przeglądnął zawartość zaszytych dokumentów i… zrozumiał
wszystko. To była ubowska prowokacja mająca na celu
przyłapanie księdza uciekającego za granicę z pieniędzmi,
tajnymi dokumentami i dziewczyną. A więc afera połączona
ponadto z działalnością szpiegowską na rzecz Zachodu.
Dokumenty i pieniądze podarte spłynęły przez muszlę. To samo
zrobiła Dr. „D” z rzeczami zaszytymi w Jej płaszczu.
I nie mylił się ks. Stanisław. W przygranicznej stacji Węgliniec,
zamiast łącznika, który miał ich przeprowadzić przez zieloną
granicę, pojawiło się UB, które obojga aresztowało.
Dr. Danuta Ćwiklińska-Gołąb nie potkała się jak na razie ze
swoim mężem w Londynie. Po ciężkich przesłuchaniach,
oskarżeni o szpiegostwo i zamiar nielegalnego przekroczenia
granicy - opuścili więzienia dopiero w maju 1956 roku: Dr.
Danuta –Fordon, Ksiądz Stanisław – Wronki.
Dr. Danuta zorientowała się wkrótce w więzieniu, komu
zawdzięcza aresztowanie i więzienne represje, jako wróg PRLu.
Poinformowały ją o tym spotkane w więzieniu koleżanki i
znajome.
I tak zemścił się los za podjęcie walki o wyzwolenie Polski z
komunistycznej niewoli, walki przedłużonej o następne lata
poświęceń po pięcioletniej okupacji niemieckiej.
Los Polki i utraconej nadziei i liczenia dni, potem miesięcy, aż w
końcu lat – przeciągającej się wojny. Wszystko stracone –
zamiast laurów – druga niewola, ale tym razem stokrotnie
gorsza, przez stosowanie wyrafinowanych enkawudowskich
udręczeń. I co tragiczniejsze, że ból zadawany był przez swoich,
przez Polaków, którzy też zdradzili Polskiego Boga, Polski Kraj –
tylko w jakim celu?
„Wiktor” po wyjściu Dr. Danuty z więzienia pragnął się z Nią
skontaktować za wszelka cenę, mimo Jej oporu, do spotkania
doszło. Zapytał, jakby nic się nie stało: czy aresztowanie Jej było

3
przypadkiem, czy prowokacją? Widząc milczenie swej dawnej
łączniczki, zaczął od usprawiedliwiania swego postępowania po
likwidacji IV Zarządu WiN.
Uznał bowiem, że dalsza działalność konspiracyjna nie ma
żadnego sensu, ani nie prowadzi do żadnego celu,
zaproponował kierownictwu UB na najwyższym szczeblu
ujawnienie „WiNu”.
Otrzymał gwarancję, że nikt z ujawniających się członków WiNu
nie poniesie żadnych konsekwencji ze swej działalności w
podziemiu. Wobec takiego zapewnienia przekazał władzom
ponad milion dolarów amerykańskich oraz listę członków Winu,
mających być rzekomo zwolnionych i nie represjonowanych.
Tylko, że mimo tych przyrzeczeń, UB uprzedziło „Wiktora” i
bez jego wiedzy w dniu 17 grudnia 1952 roku aresztowało
naszych kurierów w Węglińcu skazując ich na długoletnie
więzienie.
W dniu 27 grudnia 1952 r UB dokonało aresztowań wszystkich z
podanej przez „Wiktora” listy członków WiNu.
I tak „Wiktor” doczekał się zapłaty za współpracę.
Pozostało jedynie sumienie!
Metody zastosowane wobec „Wiktora”, który jako jedyny
pozostał na wolności po aresztowaniu wszystkich członków IV
Zarządu „WiN – którymi starano się skaptować do współpracy
jego z UB – były straszne. Na jego oczach UB spaliło dom jego
rodziny w Błażowej grożąc, że i z jego domem stanie się
podobnie z tym, że w ogniu zginie on sam. W końcu go
złamano.
Jednakże czy współpraca przez tak długi czas zmuszała do
niszczenia wszystkich, kogo się znało? Istnieją w życiu różne
wybiegi,
Jesteśmy tym wszyscy przybici, a szczególnie śmiercią Tej,
która nie doczekała choćby promyka wolności w swoim
ukochanym Dynowie.
P.S. Małżonkowie Danuta i Tomasz Gołębiowie na obczyźnie
prowadzili bogatą działalność charytatywną idąc z pomocą
rodakom rozsianym po świecie, zmuszonych do tułaczki tak, jak
Oni. W Kraju ufundowali m. innymi wspaniałe pomniki Ojca Św.
Jana Pawła II na Jasnej Górze i przed kościołem parafialnym w
Dynowie, przy bocznym do niego wejściu.
Arsen

4
5