Vous êtes sur la page 1sur 109

Aby rozpocz lektur,

kliknij na taki przycisk

ktry da ci peny dostp do spisu treci ksiki.


Jeli chcesz poczy si z Portem Wydawniczym
LITERATURA.NET.PL
kliknij na logo poniej.

Jerzy Ficowski

Gazka z Drzewa
Soca
Banie cygaskie

Tower Press 2000


Copyright by Tower Press, Gdask 2000

Skd jeste?
Zewszd.
Dokd idziesz?
Wszdzie.
A po co?
eby zaprzyjani si
ze wiatem.
THAGAR SOVNAKUNO

Moim wnukom, Filipowi i Karolowi,


na dug, pikn i szczliw wdrwk,
ktr nazywamy yciem.

Ba przed baniami

Nazywali j Cyganie Siostr Ptakw. Dyktowaa ptakom, jak maj piewa. Jeli zechciaa, aby w lesie pieway tylko turkawki pieway tylko turkawki. Jeli chciaa sysze tylko
kukuki byo sycha tylko kukanie kukuek. Wystarczyo, aby zarzucia t chust na
ramiona a ju cay las by peen trelw tych wilg; kiedy woya rowy fartuch ziby
wiergotay na wszystkich drzewach; kiedy ubraa si w rud spdniczk do lasu zlatyway
si zewszd wierkajce rudziki. Miaa te strj w ciemne prki. By to strj do wrenia, bo
kiedy w nim sza przez las nie milky kukuki, podpowiadajc jej swoim kukaniem, co ma
mwi i jak ludziom wry przyszo.
Siostra Ptakw miaa starego dziadka, ktry dawno ju olep i by zupenie niewidomy. Podpiera si biaym kosturem, wycitym z brzozowej gazi, i bardzo lubi mwi o kolorach.
Pewnego dnia usysza piew setek zib i wilg.
Oho! powiedzia dziadek. Siostra Ptakw piknie si dzi ubraa: nadchodzi wanie
w tej chucie i rowym fartuchu!
Dziadek nie omyli si, tak wanie byo. Siostra Ptakw nie wybieraa si tego dnia do wsi
na wrby, wic swoj kukuczo prkowan sukni schowaa do kuferka, a sama ubraa si
kolorowo. Cho jej nikt prcz ptakw nie widzia, przyodziaa si tak barwnie, aby sprowadzi dla dziadka najpikniejsz ptasi muzyk.
Wtedy wanie przyszedem na polan i usyszaem wiergot, i zobaczyem Siostr Ptakw
i jej dziadka, siedzcego u wejcia do namiotu.
Dokd idziesz? zapytaa mnie Siostra Ptakw.
Przed siebie odpowiedziaem. Syszaem, e kiedy idzie si przed siebie, zawsze si
gdzie dojdzie, i rzeczywicie: doszedem do tej polany i spotkaem was, cho nie wiedziaem, e tu jestecie. Gdybym nie ruszy si z domu, na pewno nie spotkabym nikogo.
Prawd mwisz odrzeka Siostra Ptakw. Ale powiedz mi, czego szukasz.
Bani powiedziaem. Ale jako nie znalazem jeszcze ani jednej. Zebraem troch jagd, kilka grzybw, ale dotd nie natknem si na adn bajk.
Zosta z nami powiedziaa Siostra Ptakw. Kiedy wyruszymy na dalsz wdrwk z
lasu do lasu, ty pojed razem ze mn i z moim dziadkiem. Na pewno napotkamy w drodze
niejedn cygask bajk, bo o tej porze od bajek w tych lasach a si roi.
Dobrze odpowiedziaem. Zostan z wami.
I zostaem.
Wieczr ju zapad i Siostra Ptakw posza spa do namiotu razem ze swoim dziadkiem. Noc
bya ciepa, pooyem si wic na trawie pod goym niebem i patrzyem w gwiazdy. Nagle spostrzegem, e gwiazdy jedna po drugiej znikaj z moich oczu i niebo, ktre byo nakrapiane zotem, staje si zupenie czarne. Wdrapaem si na szczyt ogromnej topoli, aby przyjrze si gwiazdom z bliska i zobaczy, dlaczego znikaj i gasn. Kiedy byem ju blisko wierzchoka, ujrzaem
wielkiego ptaka Czarana, ktry wydziobywa z nieba gwiazdy tak, jak kury dziobi proso. Ptak
Czarana siedzia na wysokim drzewie i nie piewa, ale skrzypia jak zamana ga.
Dlaczego zjadasz gwiazdy i skrzypisz po swojemu?! zawoaem. Czy Siostra Ptakw
pozwolia ci na to?
5

Wcale jej nie pytaem powiedzia ptak Czarana. Teraz jest noc, a w nocy usypiaj
kolory i Siostra Ptakw nie ma nad nikim wadzy. My, ptaki Czarana, od pocztku wiata
ywimy si gwiazdami i mlekiem, ktrym karmi nas kobiety. Nie przeszkadzaj mi!
Powiedziawszy te sowa, ptak Czarana wydzioba z nieba reszt gwiazd i zrobio si zupenie ciemno. Strach mnie ogarn i postanowiem roznieci ogie, eby w jego wietle przesiedzie a do rana. Nie miaem jednak zapaek, ruszyem wic po omacku przed siebie, a
natrafiem na wielki, gadki krzemie, ktry stercza na polanie do poowy zaryty w ziemi.
Uderzyem we kawakiem elaza, ale wtedy usyszaem jk krzemienia i sowa:
Nie rusz mnie. Czy nie widzisz, e nie sypi si ze mnie zote iskry, tylko czerwone jak
krew?
Rzeczywicie, od uderzenia elazem z krzemiennego gazu posypay si czerwone iskry. A
krzemie mwi dalej:
Byam z Urm i zamieniaam ludzi w kamienie. Spotkaa mnie za to kara: Bakrengro
przemieni mnie w krzemie. Zostaw mnie. Poszukaj lepiej maych krzemykw na ziemi u
moich stp; to s zwyke krzemyki w ktrych mieszkaj zwyke zote iskry.
Prawd mwia Urma zamieniona w krzemie. Znalazem par maych krzemykw i ju
po chwili na polanie palio si jasne ognisko, do ktrego dokadaem wci chrustu i suchych
szyszek. Do rana byo jeszcze daleko, kiedy okazao si, e nie mam ju ani jednego patyczka, ani jednej szyszki do podsycenia ognia.
Co tu robi? powiedziaem do siebie samego. Za chwil znw ciemno bdzie cho
oko wykol.
Ledwie zdyem to powiedzie, gdy nagle w miejscu, w ktrym wczoraj pali si ogie, ziemia
poruszya si, jakby kret unis j na swoim grzbiecie, i spod ziemi wychyn potwr Phuwusz.
Nie znaem go dotd osobicie, tylko ze syszenia, a wyda mi si okropniejszy ni mylaem. Podszed do ogniska i odezwa si do mnie w te sowa:
Wiem, co ci gnbi. Boisz si, e ogie wyganie i zostaniesz znowu bez wiata w bezgwiezdnej nocy. Posuchaj wic mojej rady: we biay, brzozowy kostur lepego dziadka Siostry Ptakw i uderz tym kosturem siedem razy w ognisko.
Rzekszy to, Phuwusz znik pod ziemi, a ja zrobiem tak, jak mi poradzi.
Kiedy uderzyem w ognisko, wyfruway z niego iskry i leciay wysoko do nieba, aby tam
zamieni si w gwiazdy. Po sidmym uderzeniu niebo byo ju pene gwiazd, a biay kij
dziadka sczernia i nie pozosta na nim nawet lad biaej kory.
Ognisko wkrtce wygaso do cna, ale noc bya jasna znowu, bo niebo wiecio usiane
gwiazdami.
Rankiem dziadek wzi swj kostur w rk i a oniemia na chwil ze zdumienia! Bielmo
na jego oczach zniko, jak znika kora brzozowa na jego kosturze, a oczy widziay znowu
wszystkie kolory wiata. Oczy mia teraz czarne jak kostur osmolony w ogniu. Staruszek cieszy si i podskakiwa, a Siostra Ptakw z radoci ubraa si we wszystkie kolory i zaraz las
napeni si piewem wilg, zib, sikor, rudzikw, turkawek, kukuek, kowalikw, krasek, muchoapek i mnstwa innych ptakw.
Zwinlimy namiot i wyruszylimy w stron Krocienka. W Krocienku Siostra Ptakw
kupia w sklepie troch zielononiebieskiego jedwabiu, bo chciaa urzdzi koncert zimorodkw na najbliszym lenym postoju. A ja opowiedziaem dziadkowi o ptaku Czarana, ktrego
widziaem w nocy.
Ptak Czarana ju nie yje powiedzia dziadek. Umar tej nocy.
Skd wiesz o tym? zapytaem.
Ptaki przyniosy mi wiadomo rzek dziadek. Zreszt od kukuek dowiedziaem si
ju dawno, e Czarana nie poyje dugo.
I opowiedzia mi dziadek ca dug histori ptaka Czarana. Zapisaem j wglem z ogniska na korze brzozowej.
6

Tak zaczo si zapisywanie cygaskich opowieci, z ktrych potem zoya si ta ksika.


Wszystkie one pochodz od dziadka i Siostry Ptakw. Niektre wypieway im ptaki, inne
opowiedzia leny wiatr szumicy w gaziach. Bywao i tak, e dziadek zaczyna opowie i
zasypia nie dokoczywszy jej. Wtedy dopowiaday j do koca las i ptaki. Zapisywaem
wszystko na biaych arkuszach kory brzozowej, ktre chowaem w wielkiej dziupli starego
dbu.
Mino lato i jesie. Kiedy pewnego dnia obudziem si wczenie i wyjrzaem z namiotu,
cay wiat byt ju okryty biaym niegiem, ktry cichaczem napada w cigu nocy. Zmartwiem si bardzo. Mylaem bowiem, e wraz z kocem lata umilky a do wiosny opowieci
cygaskich lasw, e zapady w sen zimowy. Ju chciaem poegna si z Cyganami i wrci
do mego miasta, gdy rzeka mi Siostra Ptakw:
Martwisz si, e umilkn banie, ale jeste w bdzie. Zaraz przywoam kruki, kawki i
gawrony, ktre opowiedz ci takie pikne historie, o jakich ci si nie nio.
Rzekszy te sowa, Siostra Ptakw rozpucia swoje dugie, czarne wosy i ubraa si w nie,
jak w dugi, czarny paszcz, i ju po chwili, kraczc wniebogosy, zleciay si ze wszystkich
stron kawki, gawrony i kruki. Usiady na niegu, a potem przebiegy ca polan na przeaj,
znikajc w gstwinie.
Ucieky! zawoaem. Nie powiedziay ani sowa i ucieky!
Nie martw si rzek dziadek. Opowiedziay ci ju wszystko, co miay opowiedzie,
tylko nie zauwaye tego. Czy widzisz tysice ladw ptasich nek na niegu? Kto odczyta
te znaki, ten pozna najpikniejsze banie. Ja znam te ptasie litery pisane na niegu. Jeli
chcesz, to ci przeczytam, co napisay kruki, gawrony i kawki. Jedna ba opowiada o biaej
ani, a druga o dziewiciu krukach.
Ba o biaej ani przeczyta mi dziadek, a ja zapisaem j na nowym kawaku kory brzozowej. Potem szybko nauczyem si ptasich liter i sam, bez niczyjej pomocy, przeczytaem
drug ba t o krukach. Pewno, e nie czytaem tak pynnie jak dziadek, tylko sylabizowaem od jaowca do jaowca, od pocztku do koca. Potem spisaem wszystko na korze i
schowaem w dbowej dziupli. Zreszt w najmroniejsze dni przeprowadzaem si z namiotu
do dziupli, gdzie byo zaciszniej i przytulniej.
Pewnego dnia rankiem usyszaem woanie. Wyskoczyem czym prdzej z dziupli i przybiegem do namiotu. Tam zobaczyem dziadka, ktry na znak aoby czerni sobie siwiutk
brod wglami z ogniska. Gdy mnie ujrza, zawoa ze smutkiem:
Dzi w nocy znika Siostra Ptakw! I to wanie teraz, kiedy lada dzie zacznie si ju
wiosna i powrc wszystkie kolorowe ptaki! Jeszcze wida jej lady na niegu!
Jedmy za ni po tych ladach! powiedziaem.
Zaprzgem konia, zwinem namiot i ruszylimy w drog. Jechalimy trzy dni i trzy noce.
Kiedy rankiem czwartego dnia soce wzeszo, spotkalimy si z wiosennym wiatrem, ktry
rozpuci nieg i lady Siostry Ptakw na niegu. Teraz ju nie wiadomo byo, w ktr stron
jecha. Dziadek posmutnia, cho wiosna zawsze rozweselaa go, nawet wtedy, kiedy by
jeszcze lepy.
Soce grzao coraz silniej. Wycignem z namiotu czerwon pierzyn dziadka i rozwiesiem na konarze wizu, aby przewietrzya si w ciepym powietrzu i aby odetchno w niej
pierze, ktre przez ca zim byo skulone i zmarznite.
Ledwo to uczyniem, ze wszystkich stron lasu zleciay si czerwone gile i co mwi zaczy do mnie, ale nie rozumiaem ich wierkania. Wtedy gile napisay mi apkami na resztce
niegu, ktry ocala jeszcze pod rozoystym jaowcem:

Przylatujemy na widok czerwonej pierzyny, bo same jestemy czerwone. Wezwae nas w


ostatniej chwili. My mieszkamy tu przez ca zim, a teraz kiedy zaczyna si wiosna, odlatujemy std. Czego chcesz od nas?
7

Chc, ebycie mi powiedziay, gdzie Jest Siostra Ptakw i co si z ni stao.


Wtedy gile wypisay na niegu takie sowa:

Siostra Ptakw obudzia si w rodku w nocy, syszc jakie wierkanie koo namiotu. Wysza na dwr i zobaczya bia asic trzymajc w zbach wrbla, ktry wyrywa si i piszcza. Kiedy chciaa uwolni ptaka, asica zacza ucieka. Siostra Ptakw pobiega za ni.
Gonitwa trwaa cztery dni. Pitego dnia asica zamienia si w czarownic z Urm,
schwytaa Siostr Ptakw i uwizia j w swym zamku... Odlatujemy zaraz std i bdziemy
lecie w stron zamku zej Urmy. Jedcie za nami.
To bya jazda! Ko galopowa ile si, popdzaem go bez przerwy, aby nie straci z oczu
gilw, ktre leciay nad lasem, wskazujc nam kierunek.
Kiedy dojechalimy w poblie zamku zej Urmy, gile odleciay.
Zamek by otoczony wokoo wysokim murem i szerok wod. Signem do kuferka i
wyjem rowy fartuch Siostry Ptakw. Za chwil przyleciay tysice zib i kada z nich
zostawia mi po jednym rowym pirku. Potem wycignem t chust i przyfruno
tysic wilg, a kada podarowaa mi jedno te piro. Wwczas wziem z kuferka pacht
szarobur i przyleciao tysic skowronkw i dziesi tysicy wrbli, a kady z nich da mi
jedno pirko. Wyjem z kuferka biae przecierado i w tej samej chwili przyfruna, ggajc,
dzika g i zaniosa te wszystkie pirka Siostrze Ptakw uwizionej na zamkowej wiey.
Dwa dni i dwie noce Siostra Ptakw szya sobie skrzyda, a trzeciego dnia wyfruna przez
okienko wiey i przyleciaa prosto do nas.
Ptaki rozgaday i rozwierkay ca histori we wszystkich lasach. Niebawem zaczy si
zewszd zjeda wozy cygaskie, aby witowa wielk uroczysto uratowania Siostry
Ptakw. Rozpalono wiele ognisk i starzy Cyganie zaczli opowiada banie, a ja zapisywaem
jedn po drugiej: i o czerwonym wu, i o Andruszu, co nie lubi fasoli, i o braciach przemienionych w konie, i o wszystkowiedzcym lusterku...
I wtedy przypomniaem sobie, e wiele bani zostawiem daleko std, w dziupli wielkiego
dbu. Zmartwiem si bardzo. Ale Siostra Ptakw rozpucia swoje dugie, czarne wosy i
ubraa si w nie jak w dugi, czarny paszcz. Przyleciay kawki, ktrym kazaem przynie z
dziupli moje bajki. Pofruny i przyniosy. Niektre kawaki kory byy ju nadgryzione
przez korniki: jedna ba miaa zjedzone zakoczenie, inna pocztek, inna znw sam rodek. Musiaem je wic odtwarza z pamici, a tam gdzie nic nie pamitaem dopisywaem
brakujc cz z niepamici.
Tak zebraem do worka duo, duo cygaskich bani. Oeniem si z Siostr Ptakw, a
kiedy urodziy si nam creczki Jeynka, Magduszka i Anulajka postanowiem przepisa
wszystkie opowieci na czysto i wydrukowa je w tej ksice dla moich trzech dziewczynek i
dla wszystkich innych dzieci, ktre lubi banie cygaskie.

Odwr kartk: za ni wanie


zaczynaj si te banie.

Zaczarowana skrzynka

Na granicy boru jodowego i lasu bukowego mieszkali latem biedni Cyganie. Na zim odchodzili ze swoimi tobokami do opuszczonego, starego myna, eby w mrone dni mie dach
nad gow. Wiosn wracali na granic boru jodowego i lasu bukowego i tam rozbijali na polanie swj namiot poatany i postrzpiony przez wiatry.
Byo ich dwoje: Cygan i Cyganka jego ona. Chocia mino ju siedem zim i siedem wiosen, lat i jesieni, nie mieli oni dzieci, a bardzo, bardzo pragnli mie synka. Pewnego dnia
Cyganka posza do boru jodowego po szyszki. Zbieraa je z ziemi do wielkiej chusty, zbieraa i popatrywaa wokoo. Widziaa, jak wskimi ciekami, tak wziutkimi jak paznokie,
szy dugim szeregiem mrwki i niosy biae zawinitka, w ktrych spay ich dzieci malutkie mrwczta. Szczliwe mrwki!... wzdychaa Cyganka i dalej zbieraa szyszki. Widziaa jak w krzaku jaowca ziba karmi swoje pisklta czarnymi muchami. Szczliwa ziba!... wzdychaa Cyganka i dalej zbieraa szyszki. Widziaa jak je prowadzi na przechadzk cztery mae jetka. Szczliwy je!... westchna Cyganka, zarzucia na plecy
chust pen szyszek i wrcia do swojego namiotu na pograniczu boru jodowego i lasu bukowego. Wysypaa szyszki i rozpalia ognisko, bo ju zaczo si robi chodno, wia wiatr i z
jodowego boru szed szum, a z bukowego szelest. Usiada Cyganka przy ognisku, obok niej
usiad Cygan.
Szkoda, e rozpalia takie due ognisko powiedzia Cygan do ony. Dla nas dwojga
starczyoby o wiele mniejsze.
Tak, to prawda odrzeka Cyganka. Ale gdybymy mieli dzieci, siedziayby wok
ogniska i dla kadego starczyoby ciepa. Wtedy nie al by mi byo wrzuci naraz do ognia
wszystkie szyszki z jodowego boru.
Szyszki paliy si wielkim ogniem. Czerwone pomienie trzepotay zotymi skrzydami,
jakby chciay pofrun. Ale nie mogy. Kiedy ognisko wypalio si. Cygan i Cyganka poszli
spa do namiotu i ni im si obojgu ten sam sen: sen o maym, czarnowosym chopcu, ktry
by ich synkiem.
O wicie Cyganka zbudzia si i posza ze swoj chust do bukowego lasu, aby zbiera bukiew, z ktrej robia pikne naszyjniki, nawlekajc bukowe orzeszki na wos z koskiego
ogona. Naszyjniki takie sprzedawaa potem na targu, bo pomagay na bl w kociach temu,
kto je nosi na szyi. Bukwi byo mnstwo, ale ledwie Cyganka zebraa trzy garcie, ujrzaa
kobiet wygldajc z dziupli starego buka. Bya to dusza drzewa imieniem Matuja. Wychylia si z dziupli i powiedziaa do Cyganki:
Nie bj si mnie, jestem dusz drzewa bukowego i nie zabraniam ci zbiera bukowych
orzeszkw. Mw, czego pragniesz, a wszystko speni.
Duszo bukowa! powiedziaa przestraszona Cyganka. Chciaabym mie synka.
Bdziesz miaa synka odrzeka Matuja. Zrb tak, jak ci poradz. Kiedy pjdziesz do
wsi na wrby, poszukaj dyni, a kiedy j znajdziesz, zetnij i przynie do swojego namiotu.
Pamitaj tylko, e dynia musi by wielka i dojrzaa jak wschodzcy ksiyc. Wydrysz j i
nalejesz do rodka mleka, a potem wypijesz je a do dna, do ostatniej kropelki. Jeli tak zro9

bisz, urodzi ci si chopiec pikny i szczliwy. A kiedy doronie, niech idzie w wiat szuka
szczcia, ktre jest mu przeznaczone. Aby nie musia wdrowa z pustymi rkami, daj ci
oto skrzyneczk z bukowego drzewa, ktra moe mu si kiedy przyda...
To mwic, Matuja daa Cygance ma drewnian skrzynk i znika, a dziupla w okamgnieniu zarosa kor bukow.
Uradowana Cyganka tak prdko biega w stron swojego namiotu na granicy boru jodowego i lasu bukowego, e pogubia po drodze poow uzbieranej bukwi. Przyniosa ze wsi
pkat dyni, wydrya j, nalaa do wntrza garniec koziego mleka, ktre dostaa za naszyjnik od blu koci. Wypia mleko a do dna, tak jak jej przykazaa Matuja. A potem, czekajc
na przyjcie na wiat synka, taka bya zamylona, e przez pomyk nawlekaa orzeszki bukowe na swoje wasne wosy. Spostrzega si dopiero wtedy, kiedy naszyjniki porozryway
si, a orzeszki rozsypay po mchu. Zacza wic niza je znowu, ale przez roztargnienie nawlekaa orzeszki na nitk pajczyny, ktra bya jeszcze ciesza i sabsza ni wos. Orzeszki
rozleciay si na wszystkie strony, ale Cyganka nie zmartwia si tym, bo wielka rado zapanowaa na granicy jodowego i bukowego lasu; przyszo na wiat mae Cyganitko.
Cygan i Cyganka obmyli malutkiego chopca w lenym strumyku, ktry mia swoje rdo
w bukowym lesie i pyn do boru jodowego i dalej a do morza, ktre byo za jodowym
borem. Wykpawszy synka, dali mu imi Bachtao, to znaczy Szczliwy.
Odtd ju przy ognisku na polanie ogrzewao si ich troje Cygan, Cyganka i Cyganitko.
I dla kadego starczyo ciepa. Szczliwi byli rodzice chopca, ale biedni. Mija rok za rokiem, szy chody i gody. Cyganka nie miaa czym synka przyodzia w mrone zimowe miesice, kiedy przenosili si, jak zwykle, do starego, opuszczonego myna. Mijay lata, a przepowiednia Matui nie speniaa si jako i tylko imi chopca byo szczliwe.
Tak mino dwadziecia lat. Pewnego dnia wyszed Bachtao rankiem z namiotu, poegna
si z rodzicami i poszed w wiat szuka szczcia. Wzi ze sob skrzynk bukow na szczcie i patyk, eby si nim od zych psw opdzi. Szed lasem, drogi wybiera krte, a spotkane w gstwinie zwierzta przyjanie doradzay mu, ktrdy najlepiej i w wiat. Bo Bachtao
y ze zwierztami w zgodzie od swoich najmodszych lat i rozumia ich mow rozmait: lisi, wilcz i wiewircz czy borsucz. Szed Bachtao lasami, ale swojego szczcia nigdzie
nie mg znale, cho szuka go na ziemi, w dziuplach i na najwyszych gaziach drzew. A
pewnego dnia stary borsuk powiedzia mu, e trzeba i na poudnie. Bo na poudniu mieszka
bogaty leny krl, ktry obieca uszczliwi tego, kto zrobi co, czego jeszcze wiat nie widzia.
A czym uszczliwia ten krl? spyta Bachtao.
Stary borsuk odpowiedzia:
Krl obieca odda dzielnemu modziecowi swoj crk za on oraz p krlestwa.
Sam zastanawiaem si, czy nie sprbowa szczcia. Gdyby mi si udao, otrzymabym krlewn i wielu poddanych. Ale rozmyliem si, bo ju jestem za stary i uszy mi cakiem osiwiay. Ty, Bachtao, jeste mody doda borsuk i powiniene sprbowa. A moe ci si
uda speni danie krla i zosta mem jego crki?... Id na poudnie.
Dobrze. Dzikuj ci powiedzia Bachtao i poszed na poudnie. Szed przez br jodowy i las bukowy, przez sosnowy i klonowy, a dotar do wielkiej polany, ktra bya stolic
lenego krla. Na rodku polany sta wielki, czerwony namiot, w ktrym mieszka krl ze
swoj rodzin. Wszed Bachtao do namiotu krlewskiego i powiada:
Jestem Cygan Bachtao. Przychodz do ciebie krlu, eby speni twoje danie...
Ale w tej samej chwili sudzy krla wypchnli go z namiotu, bo krl by zajty suchaniem
lenego szumu, nie mia wic czasu.
Pamitaj rzek Cyganowi suga e krl codziennie sucha szumu lasu od godziny
pitej do sidmej i wtedy nie wolno mu przeszkadza. Przyjd jutro wczeniej.

10

Bachtao odszed poszuka sobie jakiego legowiska w lesie i pomyla, e powinien by


zobaczy krlewn, zanim znw stanie przed krlem.
A oto zobaczy, e nad lasem wschodzi ksiyc pkaty i wielki jak dynia. Owietli ksiyc jezioro, w ktrym kpaa si wanie crka lenego krla. Bachtao pomyla, e jest bardzo pikna, i nie myli si, bo bya pikna naprawd.
Nazajutrz rano poszed Bachtao do krla i tak mu powiada:
Syszaem, krlu, e chcesz odda swoj crk za on temu, kto zrobi co, czego jeszcze wiat nie widzia. Ot wiedz, e ja chc wzi twoj crk, powiedz tylko, co mam zrobi?
Zapon krl wielkim gniewem, gdy usysza te sowa, i zakrzykn:
C ty sobie mylisz? Pytasz mnie, co masz robi? To wiesz, e tylko temu oddam crk, kto zmajstruje tak rzecz, jakiej jeszcze nie bywao! Za takie gupie pytanie pjdziesz do
wiezienia!
W tej samej chwili zbiegli si pachokowie krlewscy i wsadzili biednego Cygana do
ciemnych lochw pod korzeniami starego dbu. Zamknli loch wielkim kamieniem i Bachtao
zosta sam jeden w ciemnoci. Zimno byo pod ziemi, bo nie wschodzio tam soce ani nawet ksiyc. A jeli nawet wschodzi jaki ksiyc podziemny, to musia by czarny, bo go
wcale nie byo wida. Przychodziy do Bachtay krety, eby go ogrzewa swoim ciepym futerkiem. Ich te Bachtao nie mg widzie w podziemnej ciemnoci, ale pozna je po gosie,
bo zna kreci mow.
Nie wiadomo jak dugo siedzia, gdy nagle w lochu zrobio si zielonkawo, a potem a
biao od wiata i ukazaa si chopcu Matuja. Miaa dugie wosy srebrne jak strumie.
Odezwaa si szeptem, a Bachtale wydao si w pierwszej chwili, e to nie szept, tylko
wiatr, albo e kto nad nim w lesie chrust grabi i szyszki. Po chwili Bachtao zacz ju rozumie szeptane sowa Matui. A byy one takie:
Nie bj si i nie martw, Bachtato. Jeszcze wyjdziesz std i polubisz crk lenego krla.
Jestem Matuja i obiecaam, zanim jeszcze przyszede na wiat, e bdziesz szczliwy. Teraz
przyszam, eby dotrzyma obietnicy. Masz przecie przy sobie ma skrzynk z bukowego
drewna...
Mam odpowiedzia Bachtao mruc oczy od wiata ale na nic mi si nie przydaa.
Zbieraem kostki nietoperzy, ktre przynosz szczcie i wkadaem do tej skrzyneczki. Zrywaem czterolistne koniczynki i wrzucaem je do niej, ale zeschy si i rozsypay w proch. A
szczcia jak nie byo, tak nie ma.
Nie martw si, Bachtao zaszeptaa Matuja. A czy masz patyk z bukowej gazki?
Mam odpowiedzia Bachtao. Wcale mi si nie przyda, bo nie spotkaem ani jednego
psa, przed ktrym musiabym si ogania. Ale gdybym nawet spotka i odpdzi to czy
miaoby to ju by szczcie?
Nie martw si odpowiedziaa Matuja. We pasmo moich wosw i odetnij je.
Gdy Bachtao zrobi to, rzeka jeszcze:
A teraz umocuj cz tego pasma na twej skrzynce, a reszt przywi do patyka bukowego. Odtd skrzynka bdzie radowaa ludzi albo zasmucaa, jak zechcesz.
Wzia Matuja w donie skrzynk i przyoywszy j do ust zamiaa si cichutko do jej
wntrza. Potem zapakaa i kilka ez stoczyo si jej z oczu prosto do skrzynki.
We teraz patyk i przesuwaj nim po skrzynce, po moich wosach, tam i z powrotem.
Sprbowa Bachtao tak uczyni i oto ze skrzynki zaczy pyn w wiat najpikniejsze
tony. Matuja znika, ciemno zrobio si w lochu, a Bachtao gra i gra. Najpierw zagra powoli i smutno. Suchay go w gbi ziemi lepe krety i mylay, e to ju jesie, e smutne
mgy wcz si nad ziemi i rude licie opadaj w kaue. A potem zagra Bachtao skocznie
i wesoo, a cieplej si stao w lochach, sycha byo trzepot ptasich skrzydeek i wiergot
tysicy gardzioek.
11

Wtem jasno zrobio si w jamie wiziennej. Bachtao myla, e to Matuja wraca, promieniejc swym wiatem. Ale nie! To byo wiato dnia. To krl leny usysza granie i kaza
swoim sugom odwali gaz i wyprowadzi winia z lochw.
Stan Bachtao przed krlem i rzek:
Patrz, krlu, i suchaj! Oto rzecz, jakiej jeszcze wiat nie widywa, nie sychiwa.
l zagra na swej skrzynce. Najpierw smutn pie. Krl zapaka strasznie, a od ez jego
jak po deszczu mnstwo grzybw wyroso. Potem zagra weso piosenk. Krl umiechn
si, a wraz z nim umiechnli si dworzanie, rodzina krlewska i cay las. Najpikniej
umiechna si krlewna i jeszcze tego samego dnia urzdzono na krlewskiej polanie wesele. Bachtao przyprowadzi swoj matk i swojego ojca z pogranicza lasu bukowego i boru
jodowego i wszyscy razem jedli i pili, i bawili si przez trzy dni. A Bachtao gra najweselsze
piosenki. Leny krl przesta ju sucha szumw lenych od pitej do sidmej, bo muzyka
zaczarowanej skrzynki bya stokro pikniejsza od szumu.
Tak oto przyszy na wiat skrzypce.

12

Stworzenie wiata

Za dawnych, pradawnych czasw nie byo jeszcze wiata, tylko wielka woda. Bogu Baro
znudzia si szumica woda bez adnego brzegu lub choby malekiej wysepki. Pomyla
wic sobie Bg Baro, e warto by jaki wiat stworzy, ale nie wiedzia ani jak si to robi,
ani jaki powinien by ten wiat. Zabraby si Bg Baro do roboty, poprbowaby tak i inaczej, moe by mu z tego wreszcie co wyszo, ale nie chciao mu si ruszy palcem. Siedzia
sobie na powietrzu osowiay i znudzony, bo nie mia brata, ani nawet przyjaciela, a samemu
na wiecie niewesoo. Ogania si tylko czasem od oboczkw, co mu pod sam nos podfruway.
Dojadaa Bogu Baro samotno, a zagniewany cisn swj kostur, ktrym si podpiera w
wdrwkach po chmurach. Polecia kostur z rki Boga Baro prosto w wod, ktra si rozpocieraa wszdzie i nie miaa ani pocztku, ani koca.
Zawrzao w wodzie i nagle w tym miejscu, w ktrym si pogry kostur, wyroso drzewo
olbrzymie, zielone i rozoyste. Tylko jedna z jego gazi bya sucha. Przycupn na niej
dziwny jaki stwr jasnowosy i kosmaty. By to sam Diabe, pierwszy z diablego rodu.
Umiechn si do Boga Baro i rzek:
Dzie dobry, kochany braciszku. Nie masz brata ani nawet przyjaciela: ja ci bd przyjacielem i bratem.
Ucieszy si Bg Baro i powiada:
Dobrze. Bd moim przyjacielem, ale nie bratem. Bo ja jestem jedynak. Kt to sysza,
eby Bg mia brata?
Zaprzyjanili si wic i przez dziesi dni pywali po wielkiej wodzie dk, ktr Diabe
wyci z suchej gazi olbrzymiego drzewa. Z pocztku Bg Baro zadowolony by z tego
pywania, bo kiedy mieszka w powietrzu, wysoko, ywi si tylko ptakami i ju mu przestay
smakowa. A teraz mg je smakowite, tuste ryby. Ale Diabu znudzio si owienie ryb. I
Bg Baro zauway, e ju dziewitego dnia zowione ryby Diabe sam ukradkiem pozjada.
Nazajutrz rano powiada Diabe:
Braciszku kochany. le nam si yje we dwch tylko, kiedy nigdzie, jak okiem sign
nie ma ywej duszy. Chtnie bym stworzy jeszcze kogo...
Stwrz, jeli chcesz odrzek Bg Baro.
Ba, nie umiem powiedzia Diabe. Ju raz chciaem stworzy wielki wiat, ale nie
daem rady, nic z tego nie wyszo.
Dobrze wic rzek Bg Baro. Ja stworz wiat, tylko nie nud ju wicej. Skocz zaraz w wielk wod i przynie mi z dna piasku, bo wanie z piasku chc stworzy Ziemi.
Jake to mona z piachu zrobi Ziemi?! wykrzykn Diabe.
Cakiem zwyczajnie odpowiedzia Bg Baro. Wypowiadam swoje boskie imi i
ju. Id i przynie piasku.
Skoczy Diabe do wody, zanurzy si w gbinie. Tam pomyla sobie, e bdzie lepiej, jeli sam stworzy wiat, bez niczyjej pomocy. Wydoby wic na powierzchni spor kup piachu i wyrzek nad ni swoje diabelskie imi, a jest to imi: Beng.
13

Biay piasek ozoci si, potem zrudzia i buchn dymem w twarz Diaba, sparzy go i
osmali. A wiata jak nie byo, tak nie byo. Rzuci Diabe gorcy piasek z powrotem do wody, a zasyczao i wzleciay w gr kby pary.
Wrci Diabe do Boga z pustymi rkami i powiada:
Nie znalazem piasku na dnie.
A Bg Baro na to:
Id, mwi ci, i przynie mi piasku, jake przyrzek.
Przez dziewi dni skaka Diabe w wielk wod, dwiga z dna piach, wynurza si na
powierzchni jak najdalej od Boga Baro, wypowiada imi Beng a piasek parzy i osmala,
tak e trzeba go byo czym prdzej wrzuca do wody. Tyle pary z tego szo, a gsta mga
wstaa nad wielk wod.
Piasek by tak gorcy i tak przypieka, e Diabe po dziewiciu dniach by ju cakiem
czarny. Gdy dziewitego dnia znw przyszed z pustymi rkami, Bg Baro rzek:
Jeste zupenie czarny, i dusza w tobie te czarna. Zy z ciebie przyjaciel. Id natychmiast i przynie piasku. Ale nie wymawiaj swego imienia, bo sponiesz i zamienisz si w popi.
Poszed Diabe jeszcze raz po piasek i wreszcie przynis go Bogu.
Bg Baro uczyni wic Ziemi, a Diabe uradowany zawoa:
Tu, pod tym wielkim drzewem, jest moje mieszkanie, a ty, braciszku, poszukaj sobie
miejsca gdzie indziej!
Rozgniewa si Bg strasznie i krzykn:
Taki z ciebie przyjaciel? Nie chc ci zna. Id precz! Niech twoje dzieci i wnuki: diaby, diabliki i diablta bd czarne jak ty teraz.
W teje chwili zjawi si wielki, czarny byk, wzi Diaba na grzbiet i wraz z nim zapad
si pod ziemi u stp olbrzymiego drzewa. Ale byo to boskie drzewo. Bg Baro uczyni czar
i z gazi wylgo si mnstwo zwierzt i ludzi, i wszyscy po kolei zeskakiwali na now
Ziemi, mokr jeszcze i bez trawy i zi.
Tak Bg Baro stworzy Ziemi, zwierzta biegajce po niej i ludzi.
Ale sam wyprowadzi si na stae do nieba, bo w gbi Ziemi zadomowi si Diabe, a Bg
Baro nie chcia go mie za ssiada.

14

Matka Soca

Przed wielu, wielu laty, kiedy Krl Chmur by jeszcze bardzo modziutki, y w wielkiej
przyjani z Krlem Soca. To byy dobre czasy! Kiedy Krl Soca odpoczywa, zmczony
po dugiej wdrwce, wwczas Krl Chmur wychodzi ze swego paacu i rozkazywa swoim
sugom, aby nawodnili deszczem spragnion ziemi. Nigdy nie zdarzyo si w owych czasach, aby prayo soce, kiedy ludzie prosili o deszcz; nigdy te nie bywao, aby pada
deszcz, kiedy ludzie pragnli soca.
Razu pewnego a byo to po poudniu Krl Soca spotka swojego przyjaciela, krla
Chmur, i rzek mu:
Kochany przyjacielu, jestem dzi bardzo znuony, bo miaem wiele roboty. Byem w
kraju, w ktrym noc bya ulewa rzsista, musiaem wic dwoi si i troi, aby wysuszy
ziemi, bo biedni ludzie mieliby kiepskie plony. Bd tak dobry i nie przeszkadzaj mi, kiedy
pjd ju spa.
Przykro mi bardzo odrzek Krl Chmur ale wanie ruszam w drog do tego kraju,
gdzie wczoraj bya ulewa. Niepotrzebnie wysilae si na suszenie ziemi, bo ja postanowiem,
e w owym kraju bdzie pada przez dziewi tygodni bez ustanku. Niech ludzie wiedz, kto
ja jestem!
Za co chcesz kara biednych ludzi! zapyta Krl Soca.
Zaraz si dowiesz odpowiedzia Krl Chmur. W kraju tym panuje wadca, ktry ma
przecudn crk. Chc, aby zostaa ona moj on, ale krl, jej ojciec, sprzeciwi si moim
zamiarom i rzek, e nie ma adnej crki dla jakiego tam Krla Chmur. Jeli tak, to ja ju
poka ludziom, kim jestem! Zabior ze sob wszystkie moje sugi Deszcz, Wiatr, Byskawice, Grzmot, Grad i nieg i wypuszcz jak psiarni, wszystkie naraz, eby nasyci serce
moje zemst!
Na to rzek Krl Soca:
Nic nie zrobili ci zego biedni ludzie. Obrazie si na ich krla, to na nim si zemcij!
Nic mnie to nie obchodzi! powiedzia Krl Chmur. Kt mi moe zabroni?
Ja! zawoa Krl Soca.
Chciabym to widzie! Bardzo jestem ciekaw! zamia si Krl Chmur, odwrci si na
picie i odszed.
Ale dobry Krl Soca nie zasypia gruszek w popiele. Popdzi najpieszniej, jak tylko
umia, w stron owej krainy i dotar tam, zanim jeszcze Krl Chmur zdy przyby na miejsce wraz ze swoimi sugami. A kiedy wreszcie i on si zjawi, nie mg nic wskra, bo soce tak wiecio i grzao, e sudzy Krla Chmur musieli si ratowa ucieczk, aby nie spon.
Wcieky z gniewu Krl Chmur powrci do swojej ojczyzny ze sub poparzon i
osmolon od sonecznego skwaru. Odtd czsto wyrusza ze swej siedziby pooonej na
szczytach najwyszych gr wiata i nadciga wraz ze sub nad w kraj rzdzony przez
krla, ktremu poprzysig zemst. Ale zawsze uprzedza go Krl Soca i przepdza stamtd ca zowrog band. Wcieko Krla Chmur potniaa z dnia na dzie i z miesica na

15

miesic. Zacz przemyliwa sobie, jak by tu wszelk moc odebra Krlowi Soca i wszelk wadz. Podzieli si swoimi troskami i zamysami ze sub, a wtedy rzek mu Wiatr:
Mam myl! Wszyscy wiecie, e Krl Soca, nasz wsplny wrg, wyfruwa w wiat
wczesnym rankiem i jest wtedy malusiekim dzieckiem. W poudnie jest ju mem dojrzaym, a wieczorem kiedy wraca do domu, jest sdziwym starcem i zasypia na kolanach swej
matki. Gdyby nie usn na jej kolanach, nie odmieniby si rankiem w dziecko, ale na zawsze
by ju zosta starcem bezsilnym, i nie mgby ju nazajutrz wyfrun w wiat. Musimy wic
pojma jego matk, a wtedy ju jej syn nie bdzie mg nam szkodzi!
Wysuchawszy rady Wiatru, wszyscy w rado wpadli i z uciechy wrzeszcze zaczli jak
gupi jeden przez drugiego. nieg i Grad zawoali:
Knarr! Klirr! To dopiero sposb!
Byskawica ja biega z kta w kt, pokrzykujc:
Kiskos! Kis! Kos! To ci heca! Kos! Koskis!
Grzmot zadudni:
Bumbaro, bumbaro, bummm! Dobrze bdzie!
Deszcz zaszepta:
Bri szint! Szint! Szint! Przebiegy z ciebie wietrzyk, nasz braciszku!
Po chwili ozwa si sam Krl Chmur:
Dobra to rada! Sprbuj schwyta Matk Soca.
Rzekszy, uda si do mieszkania Krla Soca, kiedy ten by wanie gdzie daleko w
wiecie. Po drodze Krl Chmur przemieni si w siwego konia, a przycwaowawszy do zotego domku Krla Soca, rzek do Matki Soca siedzcej u progu:
Dzie dobry, kochana pani! Jestem Wichrokoniem. Twj syn, Krl Soca, przysa mnie
tutaj, abym ci jak najszybciej zanis do niego. Znajduje si on teraz w zalanej wod krainie
i si mu ju zabrako, by j osuszy. Chciaby wic przespa si godzink na twoich kolanach,
aby nabra nowej siy!
Tego mj syn nigdy ode mnie nie da! odpowiedziaa matka. Ale jeli naprawd
tak osab, to chc mu pomc jak najpieszniej. Udam si do niego z twoj pomoc, jeli mi
pozwolisz wsi na swj grzbiet!
O to wanie Krlowi Chmur chodzio. Matka Soca dosiada konia, a on szybko jak wicher pomkn przed siebie, a wpad do wielkiej jaskini. Tam przemieni si na powrt w
Krla Chmur i zamkn Matk Soca w skalnej pieczarze.
Zapad wieczr. Krl Soca by ju zdroonym starcem. Kiedy wrci do domu, nie zasta
swojej matki, nie mg wic usn na jej kolanach, jak to czyni dotd zawsze od pocztku
wiata. Biedny osab do cna i wcale nie mg si poruszy. Nazajutrz nie wzeszo soce i
noc nie odesza, bo Krl Soca nie wyszed z domu. Ciemno bya wszdzie, a Krl Chmur
ze sub mg bez przeszkd gospodarzy po swojemu.
Ale niedugo. Z chmury sfruna ostra i jasna byskawica i uderzya w pieczar, odupujc
kawa skay. Matka Soca schwycia ostry koniec pioruna i odamaa go. Tym odamkiem
byskawicy, jak najostrzejszym noem, wydubaa otwr w cianie pieczary i przecisna si
przeze na wolno. Natychmiast popieszya do swego syna i wzia jego zmczon, zot
gow na kolana. Krl Soca zasn, a kiedy si obudzi, by malutkim dzieckiem.
Wyfrun przez okno i rozjani cay wiat. Ludzie we wszystkich miastach, wsiach i lasach cieszyli si, piewajc i taczc z radoci. Dzikowali socu, e wieci, bo ciemno
trwaa przez p dnia i wszyscy ju stracili nadziej, e nadejdzie kiedy znowu biay dzie. A
Krl Soca przepdzi daleko Krla Chmur.
Od tamtych czasw midzy Krlem Soca a Krlem Chmur nie ma ju zgody ani przyjani, tylko wrogo i wieczna zwada jak midzy psem a kotem albo ogniem i wod.

16

Dlaczego ksiyc
to ronie, to maleje

Stary Cygan, mieszkajcy na skraju podgrskiej wioski, mia ju tyle lat, e dobrze zdy
pozna ycie. Ale najlepiej pozna gd. Im Cygan by starszy, im mniej mia si, tym trudniej
mu byo zarobi, tym mocniej gd dawa mu si we znaki. Wdrowa w gry, zbiera chrust
na rozpak i sprzedawa go za grosze wieniakom. Niewiele mia z tego, ale zawsze starczao
mu na kupno kukurydzy. Co dzie gotowa sobie zup kukurydzian i zjada jej pen misk.
Pewnego wieczoru wrci do domu, dwigajc wielki wr chrustu. Kiedy zbliy si do
swej chaty, przerazi si, bo zobaczy, e drzwi do izby s otwarte szeroko. wiato ksiyca
zagldao do rodka i wida byo siedzcego przy stole jakiego starca z dug, popielat brod. Siedzi i najspokojniej zajada zup kukurydzian. Zanurza w misie wielk drewnian yk
i czerpie ni t, gst, rozgotowan kukurydz.
Gdy to stary Cygan zobaczy, cisn wr chrustu na ziemi i wrzasn:
Zodziej! Rabu! Jak miesz je moj kukurydz? Kto ci pozwoli?!
Starzec odpowiedzia:
Jestem zmczony i godny. Kiedy zobaczyem t t i smakowit kukurydziank, nie
mogem si powstrzyma, eby jej nie sprbowa.
Patrzcie go! zawoa Cygan. Zobaczy mis z t straw i jzyk mu zacz skaka z
akomstwa! Jeli tak lubisz ty kolor, to id i jedz to!
To mwic, Cygan wskaza palcem ksiyc, ktry wanie wisia za oknem, wielki jak dynia. Nie odpowiedzia starzec ani sowa, tylko dwign si z awy, wzi swj kostur i chcia
odej. Ale Cygan zastpi mu drog i wrzasn:
Hola, zodziejaszku! Nie wyjdziesz, pki mi nie zapacisz za zjedzon kukurydziank!
Naley mi si siedem grajcarw.
Nie mam ani grosza odpowiedzia starzec. Daruj mi. Byem naprawd bardzo godny.
Nie daruj ci! krzykn Cygan. Musisz zapaci mi za to!
Starzec rozpi swj paszcz i wycign na wierzch wszystkie kieszenie: byy zupenie puste.
I rzek jeszcze raz:
Daruj mi! Na wiosn, kiedy zaczn si rozwija licie, zapac ci za wszystko i wynagrodz stokrotnie.
Nie! odrzek Cygan i zamkn drzwi chaty, aby starzec nie mg si wymkn.
Wtedy starzec, przygarbiony dotd i drcy, wyprostowa si, oczy zawieciy mu jasnym
blaskiem, skaty kostur w jego rce zamieni si w lask ze szczerego zota. Cygan cofn si
ze strachem, a starzec rzek:
Dobrze, bdzie tak, jak chciae. Wiedz, e jestem wadc soca, ksiyca i wszystkich
gwiazd. Przynisbym ci wiosn tyle zota, e staby si najbogatszym czowiekiem na wiecie. Twj ssiad goci mnie u siebie przez trzy dni i nie zada ode mnie ani grosza za t
gocin. Za to dam mu szczcie i bogactwo. Ale i ty dostaniesz zapat. Bdziesz mieszka
na ksiycu i je ksiyc! I nie wrcisz na ziemi, dopki nie zjesz go do cna!
17

To rzekszy, starzec skin lask i znikn, a Cygan, porwany czarodziejsk si, wyfrun
przez komin w nocne niebo i lecia tak dugo, a si znalaz na ksiycu. C mia robi?
Trzeba si byo pogodzi z tym, co si stao. Cygan za modu wdrowa niemao, przywyk
wic prdko do ksiyca, jako e nigdy si nie przywizywa do jednego miejsca. Ostrzyg
kilka dzikich baranw ksiycowych, uprzd ich wen, utka z niej pikn tkanin i zrobi z
niej namiot.
Chocia wiele godu zazna ju w yciu, nigdy na ziemi nie bywa jeszcze tak godny jak
na ksiycu! Jad ksiyc apczywie, wielkimi ksami i wci nie mg jako zaspokoi godu. Najbardziej smakowa Cyganowi wschodzcy ksiyc, rowy! Bo wtedy by najsoczystszy i najsodszy. Mniej smaczny si stawa ksiyc, kiedy wieci bledziutkim, tawym
wiatem i wisia najwyej, jak tylko umia. Wtedy by cierpki w smaku i duo byo w nim
pestek, ktre trzeba byo wypluwa.
Ale co tam! Taki czy siaki, sodki czy cierpkawy wszystko jedno. Cygan wci by godny i jad bez przerwy. A pewnego dnia pomyla sobie, e lepiej mu byo na ziemi, i westchn:
Mj Boe! W mojej chatce wystarczya mi miska kukurydzianki i gd mija, a tu chyba
nigdy nie najem si do syta.
I znw zabra si do jedzenia. Ksiyca ubywao i ubywao, stawa si coraz cieszy,
wreszcie podobny by do skrki i ledwo, ledwo wieci. Ale godu nie ubywao ani troch.
By gd i nic wicej. Nikogo, z kim Cygan mgby pogada, komu by si wyali.
Mj Boe! westchn Cygan. Mylaem, e mi bdzie wszystko jedno, bo cae ycie
przewdrowaem i nigdy nie al mi byo miejsc, ktre porzucaem, ani drogi, co zostawaa za
mn!
I znw zabra si do jedzenia. Jad tak dzie po dniu i tydzie po tygodniu i rok po roku i z
pewnoci dawno zjadby ju cay ksiyc, gdyby nie to, e Bg si w to wmiesza, i sprawi
Bg, e ksiyc cigle odrasta. Czasem zdaje si, e ju nic z ksiyca nie zostao, ale to nieprawda: ksiyc odrasta i nigdy nie bdzie zjedzony przez Cygana do szcztu. A Cygan nigdy
nie nasyci godu za kar, e poaowa godnemu paru yek kukurydzianki. Za to bdzie y
wiecznie, ale nikt mu takiego ycia nie zazdroci!
Kiedy nad lasem wieci ksiyc, Cyganie przygotowuj w swoich namiotach miski pene
strawy i daj si poywi kademu, kto ich o to poprosi. Nie chc bowiem zasuy na tak
kar, jakiej doczeka si tysice tysicy lat temu stary Cygan z podgrskiej wioski.

18

Skd si wzili ludzie


o jasnych wosach

Przed wielu, wielu laty rd cygaski Kukuja przyby jesieni do stp wielkiej gry i rozbi
obozowisko, aby przemieszka tam a do wiosny. Byo to dobre miejsce, bo gra osaniaa od
zimnych, pnocnych wiatrw.
Tymczasem jesie bya soneczna i pikna. Cyganie piewali i tacowali caymi dniami,
nie myleli o zimie i byo im wesoo.
Pewnego dnia piewali i taczyli jak zwykle przed swoimi namiotami, a soce wiecio i
pieway ptaki.
Nagle wiat poblad i posmutnia, niebo w okamgnieniu spochmurniao. Piosenka umilka,
a tancerze przytupywali jeszcze przez chwil, jakby nie zauwayli chmur i wiatru, ktry zaopota ptnem namiotw. Znienacka zakbia si gsta nieyca, pobielia traw i wosy taczcych. Chostani wiatrem i niegiem, ktry zacina ze wszystkich stron, Cyganie pobiegli
przez zawiej, aby schroni si w namiotach.
Nagle zatrzymali si jak wryci! Przed namiotem wodza staa moda dziewczyna niezwykej urody. Jej twarz i rce byy biae jak nieg, a wosy byszczay jak zoto owietlone socem. Oczy miaa bkitne jak niebo wczesn wiosn.
Cyganie zgromadzili si wok niej i przygldali si jej szeroko otwartymi, czarnymi
oczami, oniemiali ze zdumienia i trwogi. A ona cichutkim, szepczcym gosikiem rzeka:
Jestem crk Krla Mgie. Mieszkam daleko std, w krainie wiecznych niegw. Doszy
mnie tam wieci, e ludzie umiej kocha i mio przynosi im czasem szczcie, a czasem
bl. Nie wiem, co to znaczy szczcie, nie wiem te, co to jest bl, ani co to jest mio.
Chciaabym bardzo odczu ciepo mioci, bo na wskro przemarznita jestem od mrozu i
serce moje cakiem zlodowaciao. Kto z was powie mi, co to jest mio?
Pikny modzieniec imieniem Korkoro wyskoczy z gromady przypatrujcych si ludzi,
podbieg do Jasnowosej i zawoa:
Pokochaem ci od pierwszej chwili, kiedy tylko zjawia si przed naszymi oczami, pokochaem ci, zanim jeszcze powiedziaa sowo! To, co czuje moje serce, to jest wanie
mio. Ona ogrzeje twoje serce i ty mnie pokochasz.
Rzekszy te sowa, Korkoro wzi w swoje donie rk Jasnowosej, ale wnet puci j, bo
zimna bya jak nieg. Wtedy ucaowa Jasnowos, ale twarz jej bya jak ld. Nie zwaajc na
to, zaprowadzi j do swego namiotu i nazajutrz oeni si z wadczyni niegu.
Po pewnym czasie Cyganie ze zdumieniem spostrzegli, e Jasnowosa zmienia si nie do
poznania. Jej twarz nie by ju taka biaa, jak dotychczas, ale zarowia si niby mga o
wschodzie soca, jej wosy nie wieciy ju jak zoto, lecz stay si podobne do tawych
dbe lnu.
Bya jeszcze pikniejsza ni wprzdy, bo wiedziaa ju teraz, co to jest mio.
Tak mino dwadziecia lat w szczciu i radoci. Jasnowosa miaa ju dwadziecioro
dzieci, wszystkie zupenie do niej podobne. Mio midzy ni a jej mem Korkoro wzrastaa cigle, z kadym rokiem stawaa si gbsza i silniejsza.
19

Ale Krl Mgie od dawna gniewa si, e crka jego tak dugo nie wraca, i postanowi
rozczy j z Cyganem na zawsze. Pewnego dnia, kiedy m Jasnowosej wyruszy w dalek
podr, aby kupi par koni, Krl Mgie rzuci na wiat mg tak wielk i gst, e czowiek
nie mg dojrze wasnego nosa.
Cygan zabka si w bezdroach, a podstpna mga odprowadzaa go coraz dalej od siedziby rodu Kukuja, a zaprowadzia na drugi koniec wiata, skd ju nie byo powrotnej drogi. Chcc nie chcc musia wic Cygan tam pozosta.
Jasnowosa, cigle tak samo pikna i moda jak przed dwudziestu laty, czekaa dugo na
powrt ma. Wreszcie, w czasie gstej mgy, przyby do niej ze swego dalekiego wiata ojciec i opowiedzia, co si stao z Korkoro. I kaza jej wraca.
Jasnowosa gorzko zapakaa i rzeka Cyganom:
Mj ojciec wzywa mnie do siebie, musz wic was opuci. Opiekujcie si moimi
dziemi, wychowujcie je i kochajcie tak, jak ja was pokochaam!
Biedna Jasnowosa nie moga ju mwi duej, bo gos jej uwiz w gardle, a zy znw
napyny do oczu.
Najpierw zy jej byy gorce, potem letnie, potem chodne, potem zimne, a w kocu z
oczu krlewny posypa si grad. Jej rowe policzki staway si blade, coraz bledsze, a
wreszcie biae jak nieg. Jej lniane wosy, ktre taczyy na wietrze, stay si sztywne, cikie i poczy lni jak zoto.
Wtedy przyfrun kb gstej mgy i otoczy Jasnowos. Cyganie dugo jeszcze widzieli, wytajc oczy, jak wznosia si ona w oboku mgy hen, ponad szczytami gr, a znika w oddali.
Jej dzieci po latach poeniy si i powychodziy za m, doczekay si dzieci, wnukw i prawnukw.
I tak na wiecie zjawili si i rozmnoyli ludzie o jasnych wosach.

20

Skd si wzity pchy

Wdrowali po wiecie Brud i Niedbao. Bya to bardzo zakochana para, bardzo si sobie podobali nawzajem. Bo jak mogli sobie nie przypa do serca, jeli on by brudny i niechlujny, a ona niedbaa i leniwa? Wyruszyli razem na wdrwk, kiedy wypdzono ich z
pewnego wielkiego miasta. Wdrowali, nie rozstajc si ani na chwil i nie zatrzymujc si
nigdzie, bo wszyscy ludzie, a nawet zwierzta przepdzali ich od siebie jak najdalej. Po
dugiej wczdze Brud i Niedbao przybyli do kraju, w ktrym zawsze wiecio soce, a
ludzie bez wielkiego trudu i nie pracujc ciko mogli y syto i szczliwie.
Tutaj bdzie nam dobrze! powiedzia Brud. Powinnimy tu zosta. Co mylisz o tym,
moja najdrosza?
Niech i tak bdzie zabekotala Niedbao i ziewna szeroko na powitanie.
Kogo to witaa tak dziwacznie? Swoj star ciotk Nud ktra wanie w tej chwili przybya take do sonecznego kraju.
Ucieszyli si wszyscy troje z tego spotkania, bo i Brudowi, i leniwej Niedbaoci raniej
jest i milej, kiedy im Nuda towarzyszy. Zagospodarowali si szybko na nowym miejscu. Brud
naznosi znad rzeki muu, wytarza si w nim i dobrze mu z tym byo. Niedbao postrzpia
sobie ubranie do cna i dobrze jej z tym byo, bo w kraju tym nie bywao chodw. Nuda wylegiwaa si na ziemi i ziewaa od ucha do ucha i od brody a do oczu tak e ykaa spore
ptaszki, ktre wpaday jej do gby w czasie tego ziewania. Brud stawa si z kadym dniem
grubszy i wkrtce wyglda jak wielki poe usmolonego i okopconego boczku. Tylko Niedbao nie utya wcale i bya chuda jak wprzdy. Zwierzya si ze swoich zmartwie ciotce
Nudzie, a ta rzeka jej na to:
Mam ja dobr myl! wietna bdzie z was para! Kochacie si, pobierzcie si wic, a na
pewno bdziecie szczliwi. Ty obroniesz brudem i przez to staniesz si tusta. A Brud nauczy si od ciebie jeszcze wikszego lenistwa i niedbaoci.
Jak poradzia Nuda, tak uczynili. Nad brzegiem maego bajorka odbyo si wesele. Moda
para wytarzaa si w bocie, a potem caa trjka zasiada do weselnej uczty. Jedli pijawki, psie
grzybki, a potem zdechego psa; popijali za gst wod z bajorka. Po uczcie zacz si
koncert. Muzykantami byy rechoczce aby. Zamiast taczy Brud, Niedbao i Nuda
czochrali si o kor drzew, rosncych na brzegu bajorka, a zamiast piewa ziewali wielce
uszczliwieni.
Odtd bardzo wesoo yo si modym.
Niedbao wkrtce staa si tak samo brudna i tusta, jak jej m Brud, i dawne jej zmartwienia zniky.
Min rok i ciotka Nuda przygotowaa wszystko na chrzciny, bo wanie Niedbao miaa
zosta matk.
Przyszed oczekiwany dzie i Niedbao urodzia malutk, czarn pch, ktra od razu zacza skaka i ksa. Najpierw pogryza swoj rodzon matk, i cho Niedbao nigdy o nic
nie dbaa, teraz musiaa si cigle drapa i drapa: tak j swdziaa skra od uksze crecz-

21

ki-pchy! Nie min jeszcze miesic, a ju Niedbao zostaa babk i prababk, a Brud
dziadkiem i pradziadkiem, bo ich creczka miaa ju wiele dzieci i wnuczt.
Coraz wicej pche byo w kraju wiecznego soca. Ludzie zaczli drapa si i przeklina
przybyszw, ktrzy zapchlili wszystko dokoa.
Pewnego dnia gromada mieszkacw sonecznego kraju zebraa si w pobliu siedziby
Brudu, Niedbaoci i Nudy i uchwalia, e trzeba wygna za granic nieproszonych goci.
Ludzie pochwycili kije i przegonili ich daleko.
Ale pchy zostay i nie day si tak atwo przepdzi. Byy malutkie i mogy niezauwaone
schowa si byle gdzie. Trzeba je byo chwyta jedn po drugiej i zabija. Ale zanim zdoano
zabi dziesi, rodzio si sto nowych pche. Te byy ju ostroniejsze i ukryway si w sierci
psw, w szparach podogi i w mieciach, ktre Brud zostawi po sobie. Gryzy jeszcze ludzi
od czasu do czasu, ale czuy si nieswojo, bo bardzo nie lubiy czystoci.
Tymczasem Brud, Niedbao i Nuda powdroway w wiat i do dzisiaj wdruj. A wszdzie tam, ktrdy przechodz, pchy nie musz si ukrywa w niedostpnych zakamarkach,
ale gryz ludzi, gdzie si da, i wcale si nie boj drapania.

22

O czowieku, co si zwa Nic

W pewnej wsi mieszka czowiek bardzo biedny. Ludzie nazywali go Majstrem-Klepk, bo


wszystko potrafi zrobi, naprawi, a kad star rzecz odnowi. Roboty nie brakowao
rozmaitej, ale Majster-Klepka pracowa niewiele ot, tyle tylko, aby nie umrze z godu.
Kiedy zjad ju ostatni kawaek chleba, uskwarzy resztk soniny bra si do roboty. Dostawa pienidze, kupowa za nie co do jedzenia i znowu prnowa a do chwili, gdy mu
gd zajrza w oczy. Powiadali mu ssiedzi:
Masz zote rce! Mgby dobrze zarobi i y w dostatku, gdyby ci si tylko chciao
uczciwie pracowa.
Na co? Po co? odpowiada ssiadom. Nic mi wicej nie potrzeba, bylebym nie umar
z godu. Niewiele jadam, to i pracowa mog te niewiele, od czasu do czasu, aby-aby.
Jak mwi, tak te i robi. Zarobi, wraca do domu i wylegiwa si tak dugo, a poczu
gd. Wtedy wychodzi do pracy, naprawi, zmajstrowa to i owo i znw wraca do domu.
Dom jego by spory i adny, ale zupenie pusty bo Majster-Klepka nie kupowa adnych
sprztw i y tylko z dnia na dzie.
Pewnego dnia lea jak zwykle i drzema sobie w ku. Wtem otworzyy si drzwi i do
izby wszed jaki tucioch cakiem goy, przepasany tylko brudn szmat.
Jeste moim najlepszym przyjacielem! zawoa. Ty nic nie potrzebujesz i mnie nic
nie trzeba, a do tego jeszcze nazywam si wanie: Nic! Podoba mi si tu, bd wic mieszka
razem z tob.
Majster-Klepka, dopiero co obudzony z drzemki, przysuchiwa si sowom tuciocha.
Przyjrzawszy mu si, zauway, e jest on cakiem przeroczysty, jak szyba w oknie.
Dobrze powiedzia Majster-Klepka moesz zosta nawet na cae ycie, ale pod warunkiem, e nie bdziesz ode mnie da jedzenia ani picia.
Tucioch odrzek:
Ju ci przecie mwiem, e nic nie mam, nic nie potrzebuj i, jak widz, nawet gdybym
chcia czego, to i tak u ciebie nie znajd. To mi si wanie podoba, to mi dogadza i dlatego
wanie przyszedem do ciebie. Bo trzeba ci wiedzie, e dziel dach nad gow tylko z takimi
ludmi, ktrzy nic nie maj i nie chc mie. Nie zapomnij, e moje imi jest Nic.
I jegomo Nic uoy si w kcie pokoju, bo te lubi si wylegiwa. Wanie nadszed taki czas, e zabrako chleba. Dwign si wic Majster-Klepka z legowiska i poszed popracowa troszk. Gdy tylko zarobi nieco grosiwa, kupi chleba i soniny, zjad wszystko i znw
pooy si w swojej izbie. Tak mija dzie za dniem, tydzie za tygodniem, a wreszcie Majster-Klepka zauway, e jegomo Nic staje si z kadym dniem grubszy i e ju jego potne cielsko ledwo si mieci w izbie. Pozosta jeszcze tylko jeden ciasny kcik dla MajstraKlepki. Rozgniewa si wic i zawoa:
Ej, ty, suchaj no! Tyjesz bez przerwy, z kad chwil jeste grubszy! Jeszcze troch, a
zabraknie dla mnie miejsca w moim wasnym mieszkaniu!
Jegomo Nic ziewn gono, wzruszy ramionami i powiedzia:
Nic mnie to nie obchodzi. Nic ci nie poradz na to!
23

Wkrtce jegomo Nic tak si rozrs, uty i spcznia, e Majster-Klepka ledwo sta lub
przykucn mg w swojej izbie, mowy nie byo, eby si pooy. Nie mg ju wic przesiadywa czy wylegiwa si w domu i coraz czciej musia wdrowa po wsi. Raz, gdy tak
szed sobie, spotka pikn dziewczyn i zakocha si w niej od pierwszej chwili. Ale kiedy
poszed do jej rodzicw i poprosi o rk piknej dziewczyny, odpowiedzieli mu:
Oddalibymy ci crk nasz z ochot, bo jeste zdolny i zmylny majster-klepka. Ale co
z tego? Nie masz nic i co gorsze nic nie chcesz mie. Twj dom jest pusty, twoja stajnia
jest pusta, twoja piwnica jest pusta i twj strych jest puciuteki. Najpierw spraw sobie
wszystko, co trzeba, a potem porozmawiamy.
C mia robi ospay Majster-Klepka? Musia porzuci gnuno i zabra si do pracy.
Pracowa za trzech caymi dniami, a nieraz i noc, i ani si obejrza, kiedy uzbierao mu si
sporo pienidzy. Kupowa wic wszystkie sprzty domowe, jedne po drugich, ubranie jedno
po drugim, jedn i drug krow, jednego i drugiego konia. Im wicej pracowa i kupowa
Majster-Klepka, im dostatniejsze byo jego gospodarstwo, tym mniejszy i chudszy stawa si
jegomo Nic. Tak w krtkim czasie zmala, e sypia ju w ktku za piecem.
Kiedy Majster-Klepka nakupi tyle sprztu i dobytku, e i dom, i piwnica, i strych, i stajnia, i obory byy ju pene i zagospodarowane, poszed do rodzicw piknej dziewczyny i
jeszcze raz poprosi o jej rk. Tym razem z radoci zgodzili si na to, aby zosta mem ich
crki. Urzdzono huczne wesele. A kiedy Majster-Klepka wszed ze swoj mod on do
izby nie byo ju ladu po gociu. Jegomo Nic znikn. Pewno poszed w wiat, aby si
zagniedzi gdzie indziej.

24

O Cyganie, wildze
i zowrogim smoku

Raz mody Cygan porzuci swoich bliskich i ruszy w wiat. Kiedy szykowa si do drogi,
mwili mu drwale mieszkajcy w pobliu:
Jak moesz porzuca ojczyzn? Czy nie bdzie ci smutno w obcych krajach?
Nie wiem odpowiedzia im Cygan. Nie wiem, ale sprbuj. Jak bdzie, tak bdzie.
Szumicy las, zielona dbrowa to moja ojczyzna. Wyrbalicie j swoimi siekierami i zostaa tylko pusta porba, z ktrej wyniosy si nawet grzyby. Odchodz std, bo myl, e
wszdzie, gdzie las tam moja ojczyzna, rozwczona po caym wiecie.
Rb, jak chcesz mruknli drwale, wzili swoje siekiery i poszli. Smutno si zrobio
Cyganowi, bo przy drogach, ktrymi szed, cite drzewa leay jak dugie, bez si ju i bez
ptakw wiergoccych w gaziach. Usiad na pieku, westchn i zapiewa aosn piosenk:

Nie mam swej mateki


ani ojca swego.
Jestem samiuteki
jak to cite drzewo...
Usysza las t piosenk i obudzio si w nim echo. Nie zwyczajne, ale cygaskie. Powtrzyo t sam melodi, lecz inne sowa. A te sowa byy sowami pociechy:

Nawet i te drzewa
nie le samotnie:
chodny wietrzyk wiewa,
do gazek dotknie.
To szczera prawda pomyla Cygan. I ja jeszcze nie jestem sam i nie bd sam, dopki wszystkie drogi i drki stoj przede mn otworem...
Dzikuj ci, echo! zawoa i ruszy dalej.
Przed wieczorem znalaz si w gstym lesie, nietknitym jeszcze ludzk rk ani siekier.
Pooy si na trawie pod wielkim dbem i zamknwszy oczy rozmyla, co ma dalej robi,
dokd i i jak zarobi na kawaek chleba. Nagle usysza gosik, dobiegajcy z bliska:
Chod tu do mnie! Chod tu do mnie!
Cygan zerwa si z ziemi na rwne nogi i rozejrza si dokoa, ale nie zobaczy nikogo.
Pewno mi si co przynio mrukn i znw si pooy pod dbem.
Ale za chwil usysza znowu:
Chod tu do mnie! Chod tu do mnie!

25

Rozejrza si jeszcze raz i zobaczy wilg siedzc na gazce. To ona go wanie wzywaa. Wdrapa si Cygan na drzewo, wzi wilg w rk i zeskoczy na ziemi. A wtedy ptak
odezwa si w te sowa:
Mj kochany! Bd tak dobry i posuchaj mojego piewu. W chwili, kiedy piewa bd
najpikniej, schwy mnie i potrznij. Wwczas z dziobka wypadnie mi zota kulka, ktra jest
zaczarowanym sercem i rdekiem mojego piewu. Schowaj t zot kulk w zanadrzu. Gdy
uczynisz to, bdziesz mg odgadn cudze myli i zamiary. Kiedy kulka wypadnie z mojego
dziobka zamilkn i zasn, a ty po mnie w gbi dbowej dziupli.
Dobrze powiedzia zdumiony Cygan. Zrobi tak.
Wtedy ptaszek zacz piewa, siedzc mu na doni. A piewa coraz pikniej. W pewnej
chwili Cygan podnis go w garci, obrci gwk w d i potrzsn nim lekko. Wtedy maa,
zota kulka wypada z ptasiego dziobka. Cygan schowa j, a milczcego, nieruchomego
ptaszka uoy w dziupli starego dbu. Gdy wyjmowa rk z dziupli, odupa niechccy kawaek odstajcej od drewna kory, a wtedy ujrza sowa wypisane na drzewie przez korniki:
Jeli bdziesz szuka szczcia, to prz yjd tu za rok.
Zatka dziupl kp trawy i pooy si spa.
Nazajutrz ruszy w dalsz drog. Po niedugiej wdrwce dotar do jakiego miasta. Widzia, idc ulicami, e wszyscy ludzie, ktrych mija w drodze, pakali rzewnymi zami. Nie
pyta, co ich tak zasmucio, bo zota kulka sprawia przecie, e odgadywa cudze myli i
przyczyna smutku owych ludzi nie bya dla niego tajemnic. Wreszcie spotka starego czowieka, paczcego tak samo jak wszyscy mieszkacy tego miasta. Starzec zdziwiony przyjrza
mu si, widzc, e oczy ma suche i zy nie spyway mu po twarzy, i syszc, e nuci sobie
pod nosem piosenk, pomyla:
,,Jaki szczliwy jest ten Cygan!
A Cygan od razu wiedzia, co starzec ma na myli. Nie chcia jednak zdradzi si ze
swoimi cudownymi umiejtnociami, aby go nie wzito za zego czarnoksinika. Zapyta
wic starca udajc, e nie wie o niczym:
Wielmony panie, prosz mi powiedzie, dlaczego wszyscy mieszkacy tego miasta pacz?
Stary czowiek odpowiedzia:
Mamy wielkie, ale to wielkie zmartwienie. Potny, grony smok chcia dziewi lat temu zniszczy nasze miasto i pozabija wszystkich ludzi. Strach i rozpacz zapanoway w naszym miecie. Wreszcie smok obieca, e tego nie zrobi, jeeli co rok damy mu na wasno
osiemnastoletni dziewczyn. Niedawno wanie musielimy mu odda crk naszego krla...
Czy nie moecie zabi tego smoka? zapyta Cygan.
To nie takie proste, mj synu odrzek starzec. Ju dwudziestu dziewiciu mw
prbowao zgadzi smoka, ale wszyscy polegli w walce z potnym straszydem. Tylko ten
mgby go pokona, kto potrafiby zrobi co takiego, czego potwr nie umiaby w aden
sposb powtrzy.
Pomyla Cygan chwil, podrapa si w gow i powiedzia:
No, jeli tylko o to chodzi, to gotw jestem odszuka smoka i zabi go!
Starzec pokiwa gow z niedowierzaniem i rzek:
Nie wierz w to. Ale jeli chcesz sprbowa, zaprowadz ci do Jego Krlewskiej Moci, aby go powiadomi o tym, e znalaz si miaek, co chce si zmierzy ze straszliwym
smokiem.
Poszli wic obaj do krla, siedzcego na wysokim tronie z podnkiem. Krl paka tak
rzsicie, e w sali tronowej zamiast podogi bya wielka kaua, a od cigle kapicych ez
powstaway na wodzie baki, ktre raz po raz pkay z rozpaczy. Kiedy dowiedzia si, co
Cygan zamierza zrobi, powiedzia pojkujc:

26

Dwudziestu dziewiciu najsilniejszych moich ludzi zgino w nierwnej walce ze smokiem. Czy i tobie obrzydo ycie, e chcesz i na pewn mier? Ale jeeli postanowie
ju, e musisz ze smokiem si zmierzy to trudno. Przyjmij tylko ode mnie wszystko, co ci
si w tej niebezpiecznej wyprawie moe przyda.
I da Cyganowi wspaniae ubranie, zupenie nowe, kiesk pen pienidzy, konia, strzelb i
szabl.
Cygan podzikowa krlowi piknie, ale zwrci mu strzelb i szabl mwic:
Nie bd mi potrzebne.
Woy na siebie nowe ubranie, pienidze schowa do kieszeni, wskoczy na konia i ruszy
w t stron, gdzie smok uwi sobie gniazdo z elaza.
Po jedenastu dniach dotar Cygan rankiem do elaznej siedziby smoka, ktry wanie wyglda przez okno i od razu zauway przybysza.
Czego tu szukasz, robaku? zagrzmia straszliwym gosem, e jedca z koniem a
przygnioto do ziemi. Z trudem podwign Cygan konia i odpowiedzia:
Niezbyt uprzejmie witasz goci i boj si, e ci to nie wyjdzie na zdrowie. No, ale jeeli
chcesz wiedzie, po co i dlaczego tu przybyem, to ci powiem, bo widz, e naprawd silny i
potny. Jestem najsilniejszym i najmdrszym czowiekiem na caym boym wiecie i chc
walczy z tob, chc si z tob zmierzy!
Ho, ho! wykrzykn smok. Ty chcesz si ze mn zmierzy! No to oka swoj si i
zagrzmij z tak moc, abym ja teraz na ziemi si zwali!
Nie mam zamiaru tego robi! powiedzia Cygan. Gdybym zagrzmia, jak to ja potrafi, cay twj dom rozsypaby si na kawaki. A szkoda by byo, bo to adny domek.
Czekaj no, pdraku! wrzasn smok. Zaraz przyjd tam do ciebie i wtedy zobaczymy,
kto z nas jest lepszy!
Wypez smok ze swoich elaznych czeluci i zbliy si do przybysza, a Cyganowi serce
zaczo bi jak motem na widok przeraliwego potwora. Ogon mia rudy jak pie sosny, a
eb siny jak deszczowa chmura.
Dobra! mrukn smok. Jeli chcesz si mierzy ze mn, to chodmy, a ja ci poka
najlepsz z moich sztuk. Nie stracimy przy tym wiele czasu. Gdyby da mi dowd, e wikszej sztuki umiesz dokaza, wtedy osabbym do cna i atwo mgby mnie umierci. Ale tak
nie bdzie! Niedoczekanie twoje!
Poszli obaj, smok i Cygan, w gry. Smok chwyta w apy olbrzymie gazy, tak wielkie jak
domy, i rzuca je w gr wysoko, a cakiem znikay w niebie, a potem zrcznie chwyta je,
gdy spaday, jakby to byy mae pieczki do zabawy.
Nie najgorzej powiedzia Cygan. Wcale niele to robisz. Gdyby te wielkie zomy
skalne byy ze zota, pokazabym ci te, co potrafi. Ale takimi zwykymi, brudnymi kamieniami nie bd si bawi.
Niech ci tak bdzie powiedzia smok. Nie ma tu takich wielkich kawakw zota.
Sprbujmy jeszcze raz. Poka ci inne, jeszcze lepsze sztuki.
I poszli na brzeg jeziora tak wielkiego, e ludzkie oko nie mogo dojrze jego koca.
Uwaaj no, chrzszczu! powiedzia smok, pooy si na brzuchu, a potem podpezn
do wody i zacz pi. Po kilku chwilach cae jezioro wyprni. Pozostao tylko piaszczyste
dno, po ktrym rzucay si z boku na bok przestraszone ryby. Ale to jeszcze nie koniec smoczej sztuki. Smok wypuci z powrotem wszystko, co wypi, i za chwil ogromne jezioro
znw pene byo pluskajcej wody i migajcych w gbinie ryb.
Chodmy dalej! zawoa do Cygana i zaprowadzi go na rozleg k.
Tam rozsypa na ziemi nasiona bielunia i splun trzy razy. Z kadego nasiona wyrs w
jednej chwili elazny czowiek. W ten sposb caa ka pokrya si elaznymi ludmi, a tum
by tak gsty, e zasania wszystko, nie wida byo nawet kawaka murawy. Cae elazne

27

wojsko ruszyo na smoka, ale on uderza napastnikw, a kady jego cios trafia w elazn
gow i rozbija j na dwoje. Tak pokona wszystkich.
No i jak ci si podobaa moja sztuka? zapyta smok.
Cygan odpowiedzia:
Wypi wod z jeziora to nie sztuka. Czsto wypijaem do dna dwa razy wiksze jeziora, pene wina, nie wody i nie upijaem si ani troch! A jeli chodzi o elaznych ludzi? Mj
Boe! Przecie to te drobiazg. W zeszym roku, kiedy ksiyc przyszed do mnie w odwiedziny, przeprosiem go na chwilk i wyszedem przed dom, gdzie przeszkadzali mi swym
jazgotaniem Krlowie Smokw, i przez pi minut zabiem trzy tysice tych straszyde!
Smok przerazi si okropnie i pomyla sobie, e lepiej nie wchodzi w drog takiemu
gronemu przeciwnikowi, i pomyla jeszcze, e trzeba bdzie poczeka, a Cygan unie, i
wtedy si z nim porachowa. Cygan od razu pozna myli zego smoka. Odezwa si wic:
Suchaj no. Teraz ja poka ci sztuk, ktrej w aden sposb nie umiaby zrobi. Czy
mam ci powiedzie, co sobie wanie pomyla o mnie?
No, ciekaw jestem rzek smok. O czyme to pomylaem?
e dzi w nocy, kiedy usn, zabijesz mnie.
Smok przerazi si, zatrzs si ze strachu na caym ciele i wyjka:
Tak, to prawda... Tak wanie pomylaem.
I pomyla sobie, e Cygan jest pewno przebranym diabem i e z pewnoci duo wicej
potrafi ni zwyky smok.
A teraz zawoa Cygan pomylae znowu, e jestem przebranym diabem i e wicej
potrafi ni ty!
Usyszawszy te sowa, opad smok bezsilnie na ziemi, nie mogc nawet machn ogonem, i pomyla, e koniec jego si zblia.
A Cygan powiedzia:
I znowu co pomylae! To bya taka myl: Ju koniec mj si zblia.
Nie zwlekajc wzi Cygan smoka za ogon i ruszy, cignc go za sob. A smok omdla ze
strachu tak bardzo, e wcale si nie opiera. Wreszcie Cygan zrzuci go w przepa gbok,
ktra sigaa a do samego rodka ziemi.
Nagle zaczo byska i grzmie, potem chmury w okamgnieniu rozpierzchy si na
wszystkie strony i Cygan zobaczy osiem piknych dziewczt, ktre zbliyy si do niego.
Byy to wanie dziewczta ofiarowywane co rok smokowi. Wizi je, przemienione w ptaki, i
dopiero teraz, gdy Cygan go zabi, dziewczta zostay odczarowane. Kada z nich bya pikna
i wszystkie umiechay si do Cygana. Tylko nigdzie nie byo dziewitej dziewczyny, crki
krlewskiej.
Ucaoway dziewczta Cygana za to, e je uratowa, i wszyscy razem ruszyli do miasta, od
ktrego oddaleni byli o jedenacie dni drogi. To dopiero bya rado, kiedy przybyli do celu!
Cae miasto cieszyo si i dzikowao Cyganowi za zabicie smoka i uratowanie dziewczt.
Tylko krl zamkn si w swoim paacu i rozpacza, e lad po jego crce zagin. Miasto
piewao z radoci, ale na placu paacowym byo cicho i wszyscy chodzili na palcach, aby
uszanowa krlewski bl i smutek. Cygana wynagrodzili sowicie rodzice omiu uratowanych
dziewczt, sta si wic bogaty. Mieszka w tym miecie jeszcze przez cay rok.
Potem ruszy w drog i dotar do wielkiego dbu. Zerkn w stron dziupli i ujrza, e z
wntrza dbowego pnia wyglda jak z okienka pikna dziewczyna.
Kto ty jeste? spyta zachwycony Cygan.
Jestem crk krla odpowiedziaa dziewczyna.
Ucieszy si Cygan, pomg wydosta si krlewnie z dbowej dziupli i zaprowadzi j do
krla, aby jak najprdzej uspokoi go i rozproszy smutki.

28

Rado krla i caego miasta nie miaa granic. Ale krlewna nie cieszya si razem z nimi,
bya smutna i milczca. Nic nie mogo jej rozbawi ani skoni do miechu. Smucio to krla i
wszystkich mieszkacw.
A ktrego dnia Cygan zapyta:
Powiedz mi, krlewno, co ci doskwiera, czego ci brak?
Serca odpowiedziaa krlewna.
Nie rozumiem ci, krlewno!
Posuchaj wic rzeka mu crka krla. Zy smok przy pomocy swoich czarw zamieni mnie i osiem innych dziewczt w ptaki: w makolgw, sjk, sikork, krask, zib,
dzierlatk, pliszk, jemiouszk i wilg.
Inne dziewczta pozostaway w klatkach u czarnoksinika, ja tylko zdoaam wyfrun z
wizienia i zamieszka w lesie. Tam przemdre nocne ptaki powiedziay mi, e zabi smoka
zdoa tylko ten, ktremu oddam serce. Stary, najmdrszy puchacz nauczy mnie, jak to zrobi...
Kiedy czarnoksinik zosta zabity czary jego straciy swoj moc i staam si znw tak
jak wszystkie dziewczyn.
A jakim bya ptakiem? przerwa jej Cygan.
Wilg odrzeka krlewna.
Teraz ju Cygan zrozumia wszystko. Prdko sign w zanadrze i poda krlewnie zot
kulk, ktra bya serduszkiem wilgi. Krlewna pokna kulk i od tej chwili rado zapanowaa wszdzie. Krlewna miaa si, piewaa i taczya dugo, dugo, a potem przed wszystkimi chwalia si owym odzyskanym sercem i wci prosia Cygana, aby sucha, jak ono
rwniutko i szybko bije.
Ale zanim serce wrcio do niej, dugo, dugo rok cay leao ukryte w zanadrzu u Cygana. Nic te dziwnego, e przywyko do niego i pokochao go. A kiedy zamieszkao na powrt w piersi krlewny, skonio j, by pokochaa Cygana, pocieszyciela miasta i wybawiciela
jej i omiu dziewczt.
Cygan poprosi o jej rk i yli odtd bardzo, bardzo szczliwie.
Tylko przeprowadzili si do lasu, krlewna bowiem polubia las, kiedy jeszcze bya ptakiem a Cygan kocha go od dziecka i za nic na wiecie nie rozstaby si z jego szumem na
duej. Krl za wyda rozkaz, e do tego lasu wstp drwalom jest surowo wzbroniony.
Chyba i dzi szczliwie yj i nie rozstaj si ze sob, bo myl, e Cygan nie spotka ju
adnej innej krlewny przemienionej w ptaka.

29

O Andruszu, ktry
nie lubi fasoli

By raz biedny chopiec imieniem Andrusz. Nie wiedzia nic o swoim ojcu i o swojej matce, prcz tego, e dawno ju umarli. By wic sierot i nikt go nie kocha. Cyganie, ktrzy go
karmili, pomiatali nim i popdzali do cikiej roboty. A to kazali mu chrust znosi z dalekiego lasu, a to konie mchem czyci, a to osie u wozw malakami smarowa, eby szkapom
byo lej wz cign, a to osmolone koty czyci piaskiem nad rzek, a to pchy wyapywa
z psiej sierci. le si yo Andruszowi u Cyganw. Popdzali go do pracy, jakby by znajd
albo osiadym Cyganem, albo nie wiem ju czym.
A jak si napracowa, naharowa dawali mu do zjedzenia misk fasoli. Biedny Andrusz!
Cho by sierot, to przecie by z niego Cygan z krwi i koci, a aden prawdziwy Cygan nie
wemie do ust fasoli.
Andrusz, cho bardzo by godny, nawet nie tkn jedzenia, siedzia tylko nad misk,
wzdycha, a zy mu kapay prosto w fasol. Od tych ez fasola robia si taka sona, e nawet
ptaki jej nie chciay, cho Andrusz wyrzuca j wieczorem na Ptasiej Polanie.
Biedny Andrusz! Wdrowa w las, jad jagody i korzonki, eby nie osabn z godu, bo
przecie co dzie mia wiele roboty. A gdyby si mu zabrako, nie mgby wcale pracowa.
Jad wic swoje jagdki i korzonki i tylko patrzy z zazdroci na innych Cyganw, ktrzy
jedli pieczone kuropatwy i jee.
Pewnego dnia Andrusz uciek od Cyganw i poszed w wiat, bo myla sobie, e moe
gdzie indziej lepiej mu bdzie. I rzeczywicie! Jeszcze nigdzie nie doszed, a ju w drodze
szczliwiej mu si wiodo. Szed przez pola jad rzep i ziarenka prosa; szed przez ki i
ssa sodkie kwiaty koniczyny; szed brzegiem rzek i jad kiebie schwytane na przybrzenym piasku; szed przez gry i polowa na dzikie kozy, a gdy upolowa ktr, piek jej miso na ognisku. Szed miao, prosto przed siebie, niczego si nie ba. Omija tylko z daleka
poletka, na ktrych rosa fasola, bo wiat by pikny, a od widoku fasoli wszystko Andruszowi brzydo.
Szed tak Andrusz siedem dni, a znalaz si w wielkim lesie, w ktrym rosy wielkie
drzewa i skay. Soce jeszcze wiecio za lasem. Andrusz szed ostatkiem si, bo by bardzo
zmczony.
Kiedy noc zapada i w lesie byo ju zupenie ciemno, Andrusz zatrzyma si i rozejrza
dookoa, bo nie wiedzia, co ma ze sob zrobi. Nagle zobaczy za drzewami dwa malutkie
wiateka. Poszed w ich stron, mylc, e to moe okienka jakiej chaty. Ale im bliej by
tego blasku, tym mniej wierzy, e to blask wiecy. Ani ty, ani czerwony jak ogie, tylko
zielonkawy, podobny do wieccych robaczkw witojaskich. Kiedy Andrusz by blisko
wiateek, ujrza, e to lni tak oczy przecudownej dziewczyny, stojcej nieruchomo na lenej polanie, jakby wyrosa tu z ziemi niby jodeka. Skina na chopca doni i powiedziaa
gosem podobnym do dzwonienia wierszcza:
Biedny Andruszu! Cyganie drczyli ci, jakby by dzieckiem osiadych, nie wdrownych Cyganw!
30

Skd wiesz? zapyta przestraszony Andrusz.


Wiem wszystko powiedziaa przecudowna dziewczyna. Jestem czarodziejka, Keszalia. Wiem te, e nie jeste synem osiadych, ale wdrujcych Cyganw, i to nie byle jakich,
bo nalecych do przewietnego rodu Leila. Chod ze mn!
A nie zrobisz mi krzywdy? zapyta Andrusz.
Nie odpowiedziaa Keszalia. Bdziesz mi suy przez siedem lat i jeli dobrze spenisz swoje obowizki, to staniesz si bogaty jak mao kto. Wtedy bdziesz mg zemci si
na twoich Cyganach, ktrzy tacy li byli dla ciebie.
Rzekszy te sowa Keszalia poprowadzia go do swego paacu. Bya noc, ale ciek
owietlay zielone oczy Keszalii tak jasno, e Andrusz mg omija doy i wystajce korzenie,
nawet nie wytajc wzroku. Dotarli do paacu. By on cay zbudowany ze zota i diamentw.
Keszalia daa Andruszowi je i pi, a potem kazaa mu wynosi na dwr piasek zgromadzony w paacowych komnatach. Ale wynosi nie zwyczajnie w worku czy w skrzyni, tylko po
jednym drobniutkim ziarenku. Czamoksiniczka wydaa ten rozkaz i znika, a Andrusz zosta sam. Paka mu si zachciao i pomyla sobie:
Taka pikna ta Keszalia, a taka niedobra!
Bo nie wiedzia, e najgorsze s wanie najpikniejsze Keszalie.
I pomyla jeszcze:
Wida ju mj los jest taki, e nigdzie od cikiej suby si nie wymigam; ani u ludzi,
ani u czarnoksinikw!
Co mia robi? Westchn i wzi si do roboty. Wynosi ziarnko po ziarnku, nogi schodzi,
a piasku w paacu nie ubywao ani troch. Tak mino siedem lat.
Wanie powrci Andrusz do paacu po ziarenko piasku, kiedy nagle zobaczy, e gra
piachu porusza si i wyazi z niej mieszkajcy pod ziemi potwr Phuwusz. Wykopa on sobie pod paacem Keszalii nor i w ten sposb dosta si do wntrza. By to wielki wrg Keszalii i jak mg, tak stara si jej szkodzi. To on wanie naznosi piasku do jej paacu i zasypa nim najpikniejsze komnaty. Wylaz Phuwusz na gr piasku, a wyglda jak wielki
kret z ludzk gow. Popatrzy na Andrusza i rzek:
Siedem lat mija, suba twoja u Keszalii si koczy, a mowy nie ma, eby zdy wynie std wszystek piach. Keszalia zobaczy, e nie zrobi tego, co ci kazaa, zamiast skarbw, da ci worek piasku i wypdzi ci std. Kiedy przyjdzie tu, eby ci wygna, tupnij tylko
w ziemi trzykro i zawoaj gono zaklcia: C i r k u s z - p i r k u s z - p h u w a r u s z . Taka jest
moja rada.
To rzekszy, Phuwusz na powrt zagrzeba si w piasek zgromadzony w komnacie, a piasku tego zaraz przybyo. Gra piasku staa si wysza, o wiele wysza nawet ni siedem lat
temu, kiedy Andrusz zaczyna tu swoj prac.
Wieczorem przysza Keszalia. Skoro zobaczya, e po siedmiu latach nie tylko nie ubyo
piasku, ale jeszcze go przybyo, wpada w gniew i zawoaa:
Precz std! We sobie w nagrod worek piasku i eby ci wicej moje zielone oczy nie
widziay!
To mwic, daa Andruszowi wielki, ciki wr, peen piasku. Zmartwiony Andrusz wzi
worek piasku i ju chcia odchodzi, gdy wtem przypomnia sobie sowa Phuwusza. Zawoa
wic:
C i r k u s z - p i r k u s z . . . i zapomnia, jakie byo trzecie sowo zaklcia.
Za Keszalia wpada w gniew! Oczy jej zawieciy straszliwym blaskiem tak gorcym, e
piasek zacz si topi i zamienia w szko. Nogi Andrusza uwizy w tym szkle, nie mg si
wic ruszy z miejsca. Zawoa znowu:
Cirkusz-pirkusz-tralalalusz!
Ale nic z tego nie wyszo, bo wcale nie miao by tralalalusz, tylko zupenie inaczej. Paac
zatrzs si cay, a Keszalia zapona jeszcze wikszym gniewem. Biedny Andrusz pomyla,
31

e teraz ju wszystko przepado, bo choby nawet przypomnia sobie zaklcie, nie bdzie
mg tupn. Buty wrosy mu w roztopiony piasek! Ale w teje chwili Phuwusz wytkn nos
z piasku, szepn: phuwarusz, i znikn w podziemnych czeluciach. Andrusz czym prdzej
wyskoczy ze swoich butw, ktre nie chciay si ruszy z miejsca, a potem tupn trzy razy
bos nog i zawoa:
Cirkusz-pirkusz-phuwarusz!
W tej samej chwili Keszalia nagle osiwiaa, twarz jej okrya si zmarszczkami, a zielony
blask oczu zgas, i zapada si pod ziemi, a cay jej paac znik. Andrusz rozejrza si wokoo
i zobaczy, e stoi na polanie w rodku wielkiego boru, a w rku trzyma worek z piaskiem.
Ale co to? Dziki czarodziejskiemu zaklciu piasek w worku zamieni si w szczere zoto!
Andrusz chcia zarzuci worek na plecy i ruszy w drog, ale zoto byo tak cikie, e ani
rusz nie mg go dwign.
Do diaba! zawoa. Jeden diabe wie, co z tym robi.
I oto zjawi si przed nim diabe, wzi worek na plecy i rzek:
Pomog ci, ale najpierw zjedz t fasol, ktr ci przyniosem w misce. Dopiero kiedy
zjesz wszystko, przenios twoje skarby, gdzie tylko zechcesz.
Przerazi si Andrusz! Nie diaba si ba, ale fasoli. Rzuci si wic do ucieczki, zostawiajc diaba i worek zota. Wola ju porzuci bogactwa i pozosta biednym, bezdomnym sierot ni je fasol.
Do dzi wdruje po wiecie, zajada na polach rzep i ziarenka prosa, wysysa sodkie
kwiaty koniczyny, owi w rzekach tuste kiebie, a w grach poluje na dzikie kozy. I dobrze
mu z tym i nic mu wicej nie potrzeba.

32

Gazka z Drzewa Soca

y sobie krl, ktry by krlem z dziada-pradziada, dobrze si wic czu w koronie i do


twarzy mu z ni byo. Wiedzia te, jak si j nosi na gowie, eby byo najpikniej i najdostojniej.
Ale odkd umara jego ona, przemdra krlowa, krl woy koron na opak, aby go kua
swymi kolcami w gow na znak smutku krlewskiego i aoby. Chodzi w tej koronie obrconej do gry nogami, siadywa w niej na tronie, nawet we nie z ni si nie rozstawa.
Co wieczr, przed uoeniem si do snu, krl powtarza sobie gono przyrzeczenie, jakie
zoy jeszcze krlowej. Powtarza, aby nie zapomnie o danej obietnicy. A bya ona taka:
Przyrzekam, e nie oddam crki za on nikomu innemu, tylko temu, kto przyniesie mi
gazk z Drzewa Soca!
Dopiero po powtrzeniu tej obietnicy krl zasypia. I ledwo zasn, ni mu si sen o jednookim. Co dzie ten sam sen o czowieku, ktry mia tylko jedno oko, a w rku trzyma gazk z Drzewa Soca. Z tych snw, cigle takich samych, dowiedzia si krl, e tylko jednooki czowiek moe mu przynie upragnion soneczn gazk. Zacz wic sprowadza
zewszd, ze wszystkich kracw swego krlestwa, jednookich ludzi. Wzywa ich przed swoje
oblicze, ale aden nie mia gazki, ani nie wiedzia, gdzie jej szuka. Zagniewany krl wygna wic jednookich za granic swego pastwa.
W krlestwie pozosta tylko jeszcze jedyny, ostatni czowiek o jednym oku. By to biedny
Cygan, ktry tuk motkiem kamienie na budow drg i w ten sposb zarabia na kawaek
chleba dla siebie, dla swych rodzicw i sistr. Kiedy przy pracy odamek kamienia ugodzi
go w prawe oko. Odtd Cygan oglda wiat tylko jednym, lewym okiem. Ale nie smuci si i
nie narzeka, tylko powtarza czsto:
Szczcie mi sprzyja. Mogem przecie cakiem wzrok utraci, a nie utraciem! Lewym
okiem mog oglda cay wiat!
Nadszed dzie, kiedy do jego chaty przyby posaniec krlewski, aby go zaprowadzi
przed tron zagniewanego krla. Caa rodzina Jednookiego egnaa go z paczem, bo wszyscy
wiedzieli, e czeka go wygnanie. Skd by bowiem mg zdoby gazk z Drzewa Soca,
jeli nawet zwykych gazek chrustu do palenia w piecu nie mia pod dostatkiem? Ale Cygan
pomyla sobie: Szczcie mi zawsze sprzyjao, wic i tym razem na pewno mi dopisze!
Ruszy z krlewskim posacem w drog do paacu i rzek krlowi:
Poprbuj szczcia. Moe znajd Drzewo Soca i przynios gazk.
Wyruszy w wiat i po kilku dniach znalaz si w wysokich, skalistych grach. Lea tam
na wielkiej skale poraniony i osabiony orze, bezsilnie trzepoczc skrzydami. Kiedy Jednooki zbliy si do niego, skrzyda ora opady bezwadnie, a oczy okryy si powiekami. Jednooki pomyla, e oto orze zakoczy ycie. Nazbiera wic kamykw na grb koo maej
kotlinki wyobionej w skale, a potem podszed do nieruchomego ptaka, aby go tam przenie. Ale orze otworzy oczy i powiedzia:
Za wczenie na mj pogrzeb, jeszcze jestem ywy. Nie rb mi krzywdy, ale daj mi je i
pi, abym prdko wyzdrowia i odzyska utracone siy. Jestem orem Krla Soca. Mj krl
33

kaza mi porwa najpikniejsz Urm, crk Krla Chmur, i przynie j do sonecznego paacu. W drodze zdarzyo mi si nieszczcie. Leciaem noc i potukem si o sterczce wierzchoki ska. Krl Chmur sprawi, e zabdziem we mgle i w ulewie.
Jednooki modzieniec ucieszy si z tych wieci o Krlu Soca, a zmartwi si nieszczliwym przypadkiem ora.
Rzek wic:
Spiesz do krainy Krla Soca, aby tam zdoby gazk z jego cudownego drzewa. Ale
nie porzuc ci w biedzie. Bd karmi ciebie, poi i pielgnowa, a rany twoje wygoj si i
powrc siy.
A ja ci dopomog powiedzia orze i zaprowadz do krainy mego krla, ale wiedz, ze
nikt nie moe zerwa gazki ze wspaniaego Drzewa Soca bez wiedzy krla. Poza tym
drzewa tego strzeg cztery biae psy, ktrych oczy miotaj byskawice, a szczekanie tych
psw to grzmoty i pioruny. Sam ich widok jest ju tak przeraajcy, e nogi ze strachu wrastaj w ziemi.
To nic powiedzia Jednooki. Jako dam sobie z tym rad. Myl, e szczekanie tych
psw nie jest tak bardzo gone, skoro nie sycha go nigdy tu, na ziemi.
O, mylisz si, bardzo si mylisz! powiedzia orze. Kiedy syszymy na ziemi grzmoty
i widzimy byskawice, to wanie jest gos owych czterech psw i odblask ich przeraajcych
spojrze. Zazwyczaj zoszcz si tak na Krla Chmur, ktry potrzsa swoim Drzewem Deszczu. Od tego potrzsania deszcz rosncy na gaziach osypuje si i pada na ziemi, a wtedy
Krl Soca musi z niej ucieka.
C wic mam robi zapyta Jednooki aby zdoby gazk z Drzewa Soca?
Musisz, mj kochany odrzek orze wywiadczy Krlowi Soca wielk przysug.
Jeli dokonasz tego, to krl sam podaruje ci gazk, byle si tylko nie ulk straszliwych
psw. Gazka bdzie twoja, a trzeba ci wiedzie, e uzdrawia ona chorych, a zmarym przywraca ycie.
Dobrze wic! ucieszy si Jednooki. Jak tylko wyzdrowiejesz, wyruszymy do Krainy
Krla Soca.
O, nie! Nie tak prdko odpowiedzia orze. Nie mog zjawi si przed obliczem krla
bez piknej Urmy, ktr kaza mi porwa. Daj mi je i pi, a kiedy powrc do zdrowia, wyrusz z tob najpierw do Krla Chmur, aby porwa jego crk. Wtedy dopiero pomkniemy do
Krla Soca.
Jednooki modzieniec zacz karmi chorego ora i poi. Przynosi mu upolowane u stp
gry dzikie krliki i wod ze rda. A po dziewiciu dniach orze ozdrawia cakiem i si
mia ju tyle, e mg lata. Zaopota wielkimi skrzydami i rzek do Jednookiego:
Wle na mj grzbiet. Polecimy do kraju Krla Chmur. Tam dopomoesz mi w porwaniu
krlewny.
Wsiad wic Jednooki na grzbiet ora, a ten zerwa si do lotu. Lecieli tak wiele tysicy
mil, a wreszcie dotarli do krainy Krla Chmur. Jeszcze byli wysoko, gdy zobaczyli szaroniebieskie poacie mgy, sine chmury i zimn jak szko ziemi. Orze zniy swj lot i osiadszy
na wilgotnej ziemi, odezwa si do Jednookiego:
Niedaleko std ronie drzewo Krla Chmur Drzewo Deszczu. Teraz zamieni ci w
zotego wa. Kiedy pikna Urma zechce ci schwyta, uciekniesz i powrcisz tutaj. A reszta
naley do mnie.
Rzekszy te sowa, orze splun trzy razy, a po trzecim spluniciu Jednooki zamieni si w
zotego, pokrtnego wa i popezn ku siedzibie Krla Chmur. Ujrza tam ogromne drzewo.
Na jego gaziach wisiay jak przeroczyste gruszki wielkie krople wody. To byy deszczowe owoce tego drzewa. W pobliu siedziay cztery pikne dziewczyny. Byy to crki Krla
Chmur.

34

Najbardziej smutn i zachmurzon min miaa najpikniejsza z nich, ostatnia crka krla.
Smutno jej byo i pochmurno, bo wszdzie wok byo szaro, sino i ciemno, wilgotno, wietrznie i chodno. Krlewna tsknia za maym choby promykiem soca, ale tu, w pobliu siedziby jej ojca, nigdy nie bywao sonecznie. Kiedy dostrzega zotego wa, klasna z radoci w donie, zerwaa si z miejsca i pobiega, aby go schwyta. By przecie zoty i wieci
jak najjaniejszy promie.
Ale w zawrci i peznc pokrtnie oddala si od biegncej za nim krlewny, a dotar
do kryjwki, w ktrej zaczai si orze. Wted wielki ptak skoczy przed siebie, schwyta w
dzib zotego wa, a krlewn w szpony i z opotem skrzyde wzbi si wysoko w powietrze.
Lecia tak i lecia, a dolecia do krainy Krla Soca.
Skoro tylko ujrzaa krlewna soneczny raj, w ktrym wszystko byo ciepe i jeli nie zote
to te, a jeli nie rowe to zielone, umiechna si bardzo sonecznym umiechem i
odtd przestaa si ju chmurzy raz na zawsze. Byo tu tak piknie, jak dotychczas bywao
tylko w snach krlewny, kiedy niy jej si rzeczy, za ktrymi tsknia w zimnym krlestwie
swojego ojca. Zgodzia si wic z radoci na lub z Krlem Soca.
Jednooki powrci do swej ludzkiej postaci i oto nadesza upragniona chwila Krl Soca
mia mu podarowa wietlist gazk. Krl stan daleko, pod Drzewem Soca, uama gazk i czeka na nadejcie Jednookiego. Spojrza Jednooki w jego stron i zobaczy wspaniae Drzewo Soca; licie jego to gwiazdy, kwiaty to ksiyce, a owoce to modziutkie
jeszcze, mae soca. Ale na prawo, w pobliu promieniejcego wiatem drzewa, siedziay
cztery biae psy i gronie szczerzyy zby. Nikt, nawet najmielszy czowiek nie znisby z
bliska ich widoku i nie zdoaby przej koo nich.
Ale Jednooki mia tylko lewe oko. Szed prosto przed siebie, nie zbaczajc z drogi. Sysza
grzmot, ale psw nie widzia. Grzmoty staway si coraz czstsze i coraz goniejsze.
W pewnej chwili Jednooki a zadra, bo zdawao mu si, e piorun uderzy tu-tu koo
niego. Ju chcia zawrci i ucieka, ale nogi mu omdlay i zatrzymay go w miejscu. Potem
spojrza przed siebie lewym okiem i zobaczy drzewo pene maych i dojrzewajcych soc i
ksiycw. Widok ten doda mu siy. Zaci wic zby i ruszy dalej. Doszed do krla, pokoni mu si nisko i wzi gazk z Drzewa Soca.
Teraz mg ju ruszy w podr na skrzydach ora. Powrci do swojego krla i wydoby
gazk z torby. W tej samej chwili tak jasno zrobio si w caym paacu, jakby zapalono tysic i jeszcze tysic woskowych wiec. Tak jasno wiecia gazka!
Krl uradowa si bardzo i zanis gazk na grb krlowej, eby jej wiecia janiej od
wiec i od tysica tysicy lampek oliwnych. Ale c to?! Zmara krlowa oya, wstaa z grobu i powrcia, umiechajc si, do paacu. Taka bya czarodziejska moc gazki, e chorym
przywracaa zdrowie, a zmarym ycie.
Jednooki polubi krlewn, ktra pokochaa go bardzo i podziwiaa za to, e tak szczliwie i z tak zdobycz powrci z niebezpiecznej podry. Przecie spisa si, jak by nikt nie
potrafi, choby mia sto oczu w gowie! Poegnali ora, ktry odlecia z powrotem do Krlestwa Soca, i yli szczliwie. A krl przesta si martwi i woy wreszcie na gow koron
tak jak naley kolcami do gry na znak szczcia i radoci.
Od tego czasu nikt nie umar w tym kraju, bo kiedy tylko kogo mier miaa spotka, gazka z Drzewa Soca przywracaa mu ycie. I ja, kiedy poczuj, e kiepsko jest ze mn,
pjd do tego kraju, eby powrci stamtd w zdrowiu, jakiego yczybym kademu.

35

O bocianie ze zotym pirkiem

y raz biedny rybak w chaupce nad rzek. Pki by mody, lubi mgy wstajce nad wod. Ale pniej choroba pooya go do ka i wcale nie mg si porusza. A kiedy wstawaa mga, bolay go wszystkie koci, wic przesta j lubi.
Byby biedny rybak umar z godu i osabienia, gdyby nie jego pikna crka. Wczesnym
rankiem sza nad poblisk rzek, aby owi ryby, a potem sprzedawaa je w miasteczku.
Pewnego dnia przylecia bocian i usiad na dachu rybackiej chaupki. Godzinami przyglda si dziewczynie zajtej poowem ryb. Kiedy ruszaa w stron miasteczka z koszem penym szczupakw, okoni i poci, bocian klekota wesoo i sfruwa z dachu, a dziewczyna rzucaa mu par tustych ryb.
Mino lato i koczya si jesie. Bociany i jaskki odleciay do dalekich krajw, gdzie
lato nie koczy si nigdy. Tylko bocian ze strzechy rybackiej nie odlecia. Przyglda si
swoim braciom koujcym po niebie przed zamorsk podr, ale nie przyczy si do nich.
Kiedy dnia pewnego jak zwykle crka rybaka powracaa z rybami znad rzeki, bocian
przylecia do niej i przemwi ludzkim gosem:
Pozostan z wami przez ca zim, jeli co dzie dasz mi rybk albo kawaeczek misa i
pozwolisz mi zamieszka w waszej izbie.
Chtnie! odpowiedziaa dziewczyna. Zapraszam ci z caego serca, bo ju martwiam
si, e nas zechcesz porzuci na dug zim. Chod do naszej izby, a bdziemy si z tob
dzieli wszystkim.
W odpowiedzi bocian zaklekota z radoci i rzek:
Jeste dobr dziewczyn. Zasugujesz na to, aby by szczliwsz, ni jeste.
Zamieszka bocian w chaupce rybaka i co dzie dostawa od dziewczyny wicej ryb i
misa, ni si spodziewa. Rankiem wychodzi razem z crk nad rzek i przypatrywa si jej
przez cay czas pooww, a wieczorem, kiedy dziewczyna siadaa przy chorym ojcu, stawa
na jednej nodze koo ka i przysuchiwa si rozmowom.
Tak mija czas i zbliay si wita Boego Narodzenia. niegu napadao wysoko, wysoko,
a rzek okry ld.
Smutno si stao w chaupce rybaka.
Ryby pochoway si gdzie gboko i dziewczyna coraz czciej wracaa do domu z pustymi rkami.
Pewnego wieczora siedziaa wraz z ojcem w izbie, opakujc wasn bied. Mwia:
Przecie nikogo nie skrzywdzilimy. Za co nas Bg tak ukara?
Otworzy bocian dzib i powiedzia:
Jestecie dobrzy, najlepsi ludzie, jakich spotkaem! Opowiem wam wic dzieje moje i
poradz, co macie zrobi, aby uchroni si od ndzy i godu. Posuchajcie mojej opowieci...
Daleko std, tak daleko, e gdyby kto wyruszy prosto z wasnej koyski, ledwo zdyby
tam dotrze na swj pogrzeb jest kraj, gdzie bezustannie wieci i grzeje soce. W kraju tym
jest wielki las. W tym lesie mieszka czowiek witobliwy. Byo to tysic lat temu albo i
wicej. Czowiek ten caymi dniami modli si do soca i pilnowa, aby wielki ogie poncy
36

na polanie nigdy nie wygasa. Co roku schodzili si ludzie z okolicy i z dalekich nawet stron
do witego starca, przynosili mu ywno, a za to dostawali po par rozarzonych wgielkw. I ja tam byem. Mieszkaem wwczas nad wielkim jeziorem w pobliu witego ognia.
Gdy nie apaem ryb, lubiem przychodzi do starca i wpatrywa si w pomienie. witobliwy starzec polubi mnie i przyj do swojego szaasu. Przebywaem tam wiele, wiele lat, a
kiedy starzec rzek do mnie:
Jeste ze mn ju tak dugo, od tak dawna umilasz mi moj samotno, e chc ci si odwdziczy za to. Jeste ptakiem, a ptaki nie s wieczne. Wkrtce ju nadejdzie koniec twojego bocianiego ycia. Ale ja nie chc, aby si tak stao. Powiniene y jeszcze wiele tysicy
lat i uszczliwia dobrych ludzi. Chod tu bliej, a ja rzuc ci w wity ogie. Nie bj si,
nic zego ci si nie stanie. Kiedy sponiesz i zamienisz si w popi, wtedy znowu powrcisz
do ycia. Pod lewym skrzydem bdziesz mia pirko ze szczerego zota, ktre mona wyrwa. Skoro si je wyrwie, wyronie na tym miejscu nowe zote pirko i tak odrasta bdzie
bez koca, choby wyrywa i wyrywa. To pirko moesz podarowa tylko dobremu czowiekowi, aby go uszczliwi. Kady bowiem zwyky kamie dotknity takim pirkiem zamienia si w bry zota.
Powiedziawszy te sowa witobliwy starzec wrzuci mnie do ognia. Po chwili zamieniem
si w popi, a po dwch chwilach wyfrunem z ognia znowu ywy, ale teraz ju miaem
zote pirko i jeszcze tysice lat ycia przed sob. Rozejrzaem si wokoo, chcc podzikowa witobliwemu starcowi. Ale on znik bez ladu i nigdy nie widziaem go wicej. Pofrunem w wiat. Mino wiele czasu, zanim was, dobrzy ludzie, spotkaem. Teraz chc wam
da szczcie.
Rzekszy te sowa, bocian podszed do crki rybaka, unis lewe skrzydo i powiedzia:
Wyrwij zote pirko!
Dziewczyna bez trudu odnalaza wrd innych pir zote i wyrwaa je. Uradowana podbiega z pirkiem w doni do chorego ojca. Gdy z radoci ogldali skarb, bocian znik bez
ladu i nigdy go ju nie widzieli. Pewnie pofrun dalej, aby szuka po wiecie dobrych ludzi.
Rybak i jego crka mieli teraz dziki zotemu pirku tyle pienidzy, e wkrtce niczego im
nie brakowao. Stary rybak wezwa do siebie lekarzy, ktrzy prdko go uzdrowili, tak e mg
sam owi ryby. Bo cho by bogaty i nie musia ju zarzuca sieci, bardzo kocha swoje rybackie zajcia i za nic w wiecie nie chcia ich porzuci.

Ba moja si skoczya wreszcie.


Niech idzie spa, kto ma ochot!
I ja bym by szczliwy wierzcie,
gdybym mia takie pirko zote!

37

Wszystkowidzce lusterko

By raz Cygan, ktry cakiem schopia. Ani wdrowa, ani gra na cymbaach, tylko by
parobkiem u bardzo srogiego pana. Sam nie wiem, czy skpy by ten pan, czy te hojny, bo
wprawdzie chleba Cyganowi skpi, ale batw dawa pod dostatkiem. Kiedy przebra ju miar i w swoim sknerstwie, i w swojej szczodrobliwoci, Cygan postanowi porzuci go i powdrowa w wiat zwyczajem swych ojcw i dziadw. Bo tak mwi sobie:
Jeli ju ma mi brakowa strawy niech mi czasem grzybw i jagd poskpi las. Jeli mam
by zbity i schostany niech mnie czasem zbije i wychosta grad. Co bdzie to bdzie, id.
I poszed. Szed brzegiem rzeki godny i zmczony. Nagle zobaczy wielk, srebrn ryb
lec na piasku. Ju chcia j podnie, aby przyrzdzi sobie z niej poywn straw, gdy
srebrna ryba odezwaa si:
Nie zabijaj mnie, ale wrzu z powrotem do rzeki. Tylko przedtem zerwij ze mnie jedn
srebrn usk. Kiedy bdziesz w potrzebie, spal j a ja zjawi si, aby ci pomc.
Cygan zerwa jedn usk i schowa j do torby, a potem wrzuci ryb do wody. Plusno
i tyle j widzia. Poszed dalej i wkrtce zbliy si do drzewa, na ktrym mode ory siedziay
w gniedzie i krzyczay wniebogosy ze strachu. Co si stao? Chytry lis prbowa wspi si
po pniu na drzewo, aby pozagryza ptaki.
Zlitowa si Cygan nad orltami i odpdzi lisa. Wtedy jeden z orw zawoa:
Wyrwij jedno piro z mojego skrzyda i kiedy bdziesz w potrzebie spal je, a ja zjawi
si, aby ci pomc.
Cygan wyrwa mu jedno piro, schowa je do torby i powdrowa dalej. Zmrok ju zapad,
kiedy Cygan spotka idcego naprzeciw stwora, ktry by na poy czowiekiem, na poy za
wielk mrwk. By to Krl Mrwek, zbolay bardzo i cierpicy, bo udlia go pszczoa.
Odezwa si do Cygana:
Przyjacielu, wycignij do pszczele z mojego policzka, a wynagrodz ci za to sowicie!
Cygan wyj do z twarzy Krla Mrwek, a ten rzek:
Wyrwij jeden wos z mojej gowy i kiedy bdziesz w potrzebie, spal go, a wtedy ja zjawi si, aby ci pomc.
Cygan wyrwa mu jeden wos, schowa do torby i ruszy w dalsz wdrwk. Szed, a
dotar do kraju, w ktrym ya pikna krlewna. Rodzice jej ogosili, e ten tylko zostanie
mem ich crki, kto tak si przed ni schowa, e w aden sposb nie bdzie go moga znale. Nikomu si to jeszcze nie udao, bo krlewna miaa taki wch, taka bya sprytna i wcibska, e odnajdywaa kadego. A kiedy i wch, i spryt, i wcibsko nic nie mogy wskra,
krlewna zagldaa do swego czarodziejskiego lusterka, w ktrym wida byo wszystko, co
si znajduje na caym wiecie.
Kiedy biedny Cygan ujrza pikn krlewn, zapragn ubiega si o jej rk.
Skoro zgodzia si, pobieg nad rzek i spali srebrn usk. W teje chwili wynurzya eb z
wody wielka ryba.
Cygan poprosi:
Rybo, srebrna rybo, ukryj mnie tak daleko, eby mnie nikt nie mg znale!

38

Wielka ryba otworzya swoj paszcz, a Cygan wskoczy do jej wntrza. Wwczas ryba
pogrya si wraz z nim w gbinie. Poszperaa krlewna tu i tam, zajrzaa do wszystkich
kryjwek i zakamarkw, do kadej dziupli, a nawet do lisiej nory, ale nigdzie nie znalaza
Cygana.
Zajrzaa wic do wszystkowidzcego lusterka, ale i z tego nic nie wyszo. Zagniewana, ju
chciaa potuc lusterko za jego gapiostwo, gdy nagle zobaczya w nim ryb siedzc na dnie
rzeki. Z rybiej paszczy wystawa pomponik z czapki, ktr Cygan mia na gowie. Nazajutrz
Cygan stawi si przed obliczem krlewny, pewien, e nie zdoaa odgadn, w jakiej kryjwce si schowa.
Ale krlewna powiedziaa:
Bye w rybiej paszczy! Nie bd ci jednak kara, jak ukaraam twoich niezdarnych poprzednikw, bo dotd nikt jeszcze nie ukry si przede mn tak dobrze i zmylnie. Sprbuj si
ukry znowu, ale pamitaj, e gdybym ci odnalaza po raz drugi, ponisby najsrosz kar.
Dobrze odpowiedzia Cygan. Schowam si znw, a jeli odnajdziesz mnie, zrb ze
mn, co ci si bdzie podobao.
I poszed do lasu. Tam wycign z torby orle piro, spali je, a kiedy nadlecia orze, Cygan powiedzia mu:
Orle, wielkoskrzydy orle, ukryj mnie tak daleko, eby mnie nikt nie mg znale!
Orze wzi go na grzbiet i unisszy wysoko, wysoko, polecia a do samego nieba.
Pikna krlewna zajrzaa znowu do swego lusterka i po dugim czasie ujrzaa wysoko w
niebie wielkoskrzydego ora i zwieszajcy si z jego skrzyda pomponik czapki, ktr Cygan
mia na gowie. Nazajutrz przyszed Cygan, umiechajc si z dum, bo by zupenie pewien,
e tym razem krlewna nie zdoaa go odnale. Ale krlewna powiedziaa:
Bye na grzbiecie ora! Przyrzekam tobie i sobie, e ci ukarz, powinnam wic dotrzyma sowa. Ale trudno mi bdzie to zrobi, bo czuj, e gdziekolwiek si ukryjesz, jeste
jednoczenie w moim sercu. Sprbuj jeszcze raz, ju na pewno ostatni.
Poszed Cygan z nadziej, e moe za trzecim razem wreszcie mu si poszczci. Wyszed
w pole i kiedy spali wos, ukaza si Krl Mrwek. Cygan zawoa:
Krlu Mrwek, szecionogi krlu! Ukryj mnie tak, eby mnie nikt nie mg znale!
Krl Mrwek przywoa wszystkie mrwki, nalece do jego wielkiego krlestwa, i kaza
im kopa podziemny tunel. Mrwki wykonay rozkaz w okamgnieniu. Tunel by dugi i prowadzi a pod fotel, na ktrym siedziaa krlewna.
Cygan powdrowa pod ziemi, a dotar tunelem do koca. Tam usiad sobie cichutko pod
fotelem krlewny. A ona wanie spojrzaa w lustro, ktre zamglio si i nagle odbio jej wasne serce.
To znaczy powiedziaa krlewna do lustra e Cygan zamieszka w moim sercu. Prawda,
kocham go. Ale gdzie jeszcze jest poza moim sercem? Przecie musia si gdzie ukry!
Ale lustro odbijao cigle tylko serce krlewny. A serce to, z pocztku ciche, z kad
chwil stawao si bardziej niespokojne i bio coraz szybciej. To krlewna niepokoia si o los
Cygana, ktrego nigdzie nie mona byo odnale.
Wreszcie wpada w rozpacz, mylc, e Cyganowi stao si co zego. Rzucia lusterko w
kt, a si roztuko na drobne kawaki, i zawoaa:
Gdzie jeste, mj kochany?!
Tutaj! odezwa si gos spod fotela.
Wyskoczy Cygan z ukrycia i ucaowa ucieszon krlewn. Jeszcze tego dnia krl i krlowa urzdzili huczne wesele swojej crce i Cyganowi. Na krlewskim stole byo mnstwo
jedzenia, tak e Cygan najad si do syta i jeszcze ugoci pieczonym misiwem przybyych
na wesele goci. Bya wrd nich srebrna ryba, by wielkoskrzydy orze i Krl Mrwek. Tylko gospodarzowi, ktry kiedy nie szczdzi Cyganowi kijw, nie dano nic i wypdzono go
za granic.
39

Mowa zwierzt

W pewnym lesie, niedaleko std, mieszka mody Cygan, ktry nie mia ojca ani matki. Co
dzie pasa on na dzikich kach konie caego taboru. Kiedy pewnego razu przygna je, jak
zwykle, na pastwisko, usiad na trawie i wycign z kieszeni kawaek chleba, aby si te posili. Nagle przybiega do niego chora ruda mysz i rzeka:
Kochany, daj mi kawaeczek chleba! Jestem chora i nie mam tyle siy, eby zdobywa
sobie poywienie.
Cygan da myszy odrobin chleba, a mysz schowaa w pyszczek ksek i znikna w norce.
Nazajutrz mysz przysza znowu i dostaa ks chleba jak poprzedniego dnia. Tak byo co
dzie przez tydzie cay, a wreszcie, smego dnia, mysz rzeka do Cygana:
Wyzdrowiaam i mog ju sama wyszuka sobie co do zjedzenia. Jestem biedna i nie
mam czym zapaci ci za twoje dobre serce. Ale jeli chcesz, to sprawi, e bdziesz rozumia
mow wszystkich zwierzt. Pod moim jzykiem znajdziesz trzy woski: wyrwij jeden z nich i
potknij.
Rozdziawia mysz szeroko swj maleki pyszczek, a Cygan wyrwa wosek i pokn go.
Mysz pobiega do swojej norki, a Cygan wrci z komi do lenego obozowiska. Po drodze
spotka dwa dzikie gobie siedzce na gruszy i usysza, jak jeden z nich mwi do drugiego:
Gdyby ten biedny Cygan wiedzia, e wilki uradziy porwa jutro kilka koni na pastwisku, nie wyganiaby ich wcale!
Gdy to Cygan usysza, postanowi nie wyprowadza koni nazajutrz na pastwisko. Upar
si i powiedzia wodzowi Cyganw, e zostanie z komi przez jeden dzie w lesie. Wdz zbi
go batogiem i wyrzuci z cygaskiego obozu, a swemu synowi kaza pogna konie na k.
Ale wilki nie day dugo na siebie czeka, nadbiegy ze wszystkich stron i zagryzy pi najpikniejszych rosych koni.
Poaowa wdz, e wygna biednego Cygana! Odszuka go w lesie, sprowadzi z powrotem do obozowiska i przyj go do wasnego haftowanego namiotu jak rodzonego syna.
I znw zacz mody Cygan pasa konie na dzikich kach. Pewnego razu usysza, jak
przy drodze mwi jeden gawron do drugiego:
Wilki postanowiy ukra wieniakom wszystkie owce tej nocy!
Pobieg Cygan do wsi i ostrzeg ludzi, radzc, by si mieli noc na bacznoci. Wszyscy
wieniacy zaczaili si na wilki i pozabijali je co do nogi. A w nagrod kady da Cyganowi po
jednej, a niektrzy nawet po trzy owce. Mia ju wic spore wasne stadko. Owce wkrtce
rozmnoyy si i ze stadka zrobio si cae stado.
Raz siedzia Cygan u wiejskich opotkw i usysza rozmow dwch kotw. Mwiy:
Mj pradziad mwi mojemu dziadkowi, a mj dziadek ojcu, a ojciec powiedzia mnie,
gdzie s zakopane skarby. S one w tym lesie do tej pory, bo ludzie o nich nie wiedz, wic
nie wykopali ich jeszcze.
Gdzie s te skarby? zapyta drugi kot.

40

Zaraz ci wska dokadnie do nich drog. Trzeba jecha prosto przed siebie, a si dojedzie do stacji kolejowej, co si zwie Zarby Kocielne. Potem trzeba i w stron Gsiorowa
przez las...
Jeszcze wicej powiedzia drugi kot, wskaza dokadnie miejsce ukrycia skarbw, ale ja
nie powtrz tego, bo musz ju koczy. Trzeba wam wiedzie, e ja te spotkaem kiedy
chor rud mysz i dziki temu sysz wanie w tej chwili, e mj pies kae mi zamilkn,
jako e nazbyt si rozgadaem...

Gdy pies kae trudna rada


koczy moj ba wypada.

41

O biednym koszykarzu
i o trzech rdach

W malekiej grskiej wiosce y raz biedny Cygan-koszykarz. Umia on wyplata z wikliny koszyki jak mao kto. A mia duo czasu na plecenie koszy, bo nikt z ssiadw go nie odwiedza. Stronili od niego, bo by strasznie brzydki, kulawy i zezowaty, swoim wygldem
przypomina im diaba. C mia zrobi biedny koszykarz! Przecie to nie jego wina, e by
tak brzydki. Za to serce mia dobre i koszyki wyplata przepikne. Ale ssiedzi tak si zapatrzyli na jego brzydot, e nie zauwaali wcale jego dobrego serca. Jeli nawet ktry z nich
dostrzeg, e koszykarz wyplata dla dzieci liczne malusiekie koszyczki za darmo i dzieli si
z godnym ostatnim kawakiem chleba myla, e nie z dobroci, ale z gupoty mu si to bierze, i nazwali go Gupim Brzydalem.
Mieszka wic koszykarz sam, samiutki w maej chatce na skraju wsi i codziennie wdrowa do lasu, aby naci sobie oziny na kosze, ktre potem sprzedawa w niedalekim miasteczku.
Ale w kocu tak mu dokuczyli li ssiedzi, e sprzeda za par groszy swoj chaupk i ruszy samotnie w wiat. Zapuszcza si daleko w las, wdrowa, cina wierzbowe gazki,
plt z nich kosze i sprzedawa je ludziom z podlenych wiosek.
Pewnego dnia znalaz si wrd lenych bezdroy, gdzie zobaczy gazki pikniejsze ni
kiedykolwiek przedtem, Nacina ich troch, zwiza w snopek i poszed dalej, jeszcze gbiej
w las. Zobaczy tam gazki jeszcze adniejsze. Im gbiej wchodzi w las, tym pikniejsze
znajdowa gazki. Ledwo naci pk jednych, ju musia je wyrzuca, bo oto dostrzega takie, ktre podobay mu si stokro bardziej od poprzednich.
Tak zagbia si w las coraz bardziej, a pod wieczr natkn si na gazki cakiem
srebrne. Prdko wyrzuci swj snopek i nacina duy pk samych srebrnych. Przeszed jeszcze dwie staje i znalaz mnstwo zotych gazek. Cisn wic na ziemi srebrn wiklin, aby
cina zot. Kiedy mia ju spor wizk zotych gazek, zauway, e tu u jego stp pynie
leny strumie. Poszed jego brzegiem zaronitym gstwin paproci, a dotar do rda.
Sterczaa tam wielka skaa, a z jej wntrza wytryska popiesznie i gwatownie strumie wody
biay jak mleko od tego popiechu i gwatownoci. Obok skay siedziaa dziewczyna, pikna jak Krlewna Soca. Woda, zbliajc si do niej, uspokajaa si, cicha i przeroczyciaa,
to okrywajc j agodn fal, to znw opuszczajc jak ryb wyrzucon na piasek. Wokoo
byo ju zupenie ciemno, tylko tam, gdzie siedziaa dziewczyna, wieci zoty krg blasku.
Koszykarz podszed do dziewczyny i rzek drcym gosem:
Zabdziem w lesie i nie mog znale drogi, ktra by mnie std wyprowadzia...
Dziewczyna popatrzya chwil na niego i odrzeka:
Kiedy przyszede na wiat, z pewnoci gwiazda spada, wrc ci szczcie! Bo trzeba
mie wielkie szczcie, eby znale moje rdo. Kto si w nim wykpie, staje si tak pikny, jak ja. Pozwol ci, by si zanurzy w tej wodzie pod warunkiem, e nikomu nie powiesz
o tym ani swka.
Koszykarz przysig, e nikomu nie zdradzi tajemnicy, i wszed do wody. Po chwili
dziewczyna zawoaa:
42

Wyjd z wody i przejrzyj si w tym lusterku! Wyszed wic na brzeg i zajrza do lusterka.
To nie jestem ja! zawoa.
A dziewczyna odrzeka:
Pikny jeste teraz.
I umiechna si do niego, a zoty krg blasku wok niej zajania mocniejszym wiatem. Cygan ze zdumieniem spostrzeg, e ubrany jest we wspaniae szaty. Kiedy ochon ze
zdziwienia, zapyta:
Czy nie boisz si mieszka w lesie sama?
Nie odpowiedziaa dziewczyna. Bardzo rzadko tu kto zaglda, a zreszt nikt nie
mgby mi uczyni krzywdy. yj krciutko. Wczoraj przyszam na wiat, a za rok zamieni
si w pian i znikn w wodzie. Wtedy inna dziewczyna powstanie z wody, aby po roku te
zgin jako piana, i tak si dzieje rok po roku bez koca.
Zasmuci si koszykarz t opowieci, bo pokocha dziewczyn i nie chcia si z ni rozstawa. A kiedy pomyla sobie, e za rok ju jej nie bdzie, tylko biaa piana rozpynie si na
wodzie paka mu si zachciao ze smutku.
A nie moesz uciec std i polubi czowieka? zapyta.
Nie odpowiedziaa dziewczyna. My moemy polubi tego czowieka, ktry znajdzie
rdo Mdroci, napije si z niego wody i nam jej da. Wtedy stayby si z nas dziewczyny
nie rnice si od innych dziewczyn, tylko pikniejsze od nich. Ale to si zdarza bardzo,
bardzo rzadko, by ktra z nas spotkaa takiego czowieka!
Gdzie znajduje si rdo Mdroci? spyta koszykarz.
Niestety nie wiem gdzie odrzeka dziewczyna.
A choby byo nawet na kocu wiata zawoa koszykarz to i tak je odnajd i powrc do ciebie, zanim rok minie! Pikna dziewczyna umiechna si i rzeka:
Id wic. Bd tskni za tob. A jeli szczcie bdzie ci sprzyja i odnajdziesz rdo,
to przynie i dla mnie troch wody z niego.
Zasmucony bardzo odszed Cygan w las, nie wiedzc, czy los mu pozwoli zobaczy jeszcze przeliczn dziewczyn. Ba si, e jeli nie zdy powrci zanim rok minie, ju jej nie
spotka u rda Piknoci.
Wiele dni przeszo. Cygan wdrowa po wiecie, kry i bdzi w wielkich lasach, a rda Mdroci nie mg jako odnale. Szed lasami, drogami i bezdroami, szed po kach i
polach, po grach i nizinach, a znalaz si w pustynnej okolicy, gdzie nie byo ani drzew, ani
nawet trawy. Soce przetaczao si tu nisko niziutko, toczyo si po samej ziemi, obic w
niej czarn, wypalon kolein. Ale w tym miejscu, gdzie soce stygo ju i zachodzio, koleina koczya si, zjawiay si pierwsze zioa i jaowce, a za nimi tryskajce ciepe rdo.
Woda w nim wiecia jak szczere zoto. U rda siedziaa gruba i tusta kobieta, pogrona w
drzemce.
Pikny koszykarz zbliy si do niej i spyta:
Czy moesz mi powiedzie, gdzie jest rdo Mdroci?
Kobieta ockna si z drzemki, spojrzaa na Cygana i rzeka:
C mnie obchodzi rdo Mdroci? Tu jest rdo Bogactwa! Ten kto si zanurzy w
jego wodzie, staje si bogaczem, bo kady kamie, ktrego dotknie, zamienia si w prawdziwe zoto... Ach, jaka godna jestem!
To powiedziawszy, gruba kobieta ugryza si we wasne rami, ktre stao si w tej chwili
jeszcze grubsze i bardziej tuste ni byo. Kobieta oblizaa si akomie, schwycia kawaek
zota, sprbowaa rozgry, ale zoto byo za twarde i nie nadawao si do jedzenia. Wyplua
je wic i rzeka:
Jeste tak pikny, e pozwol ci, aby si zanurzy w rdle pod warunkiem, e nikomu
nie powiesz ani sowa o tym.

43

Pikny Cygan przysig, e zachowa to w tajemnicy, i zanurzy si w wodzie. Kiedy wyszed na brzeg, gruba kobieta spaa ju twardym snem. Ubra si wic i ruszy w dalsz drog.
Prawie cay rok ju min od rozstania z pikn dziewczyn, a Cygan nie znalaz rda
Mdroci. Gdziekolwiek by, ludzie dobrze si do niego odnosili, schlebiali mu i mwili same
mie i przyjemne rzeczy, a wszystkie dziewczta umiechay si do niego. Ale on nie zwaa
na to, bo wiedzia, e dzieje si tak dziki jego urodzie i piknym strojom, w jakie by przyodziany. Myla tylko o jednym: o rdle Mdroci. Pyta po drodze to tego, to owego przechodnia, ale nikt nie wiedzia, w ktr trzeba i stron, by je znale.
Pewnego dnia rankiem znalaz si Cygan na szerokiej ce i zobaczy biaego jelenia o gazistych, zotych rogach. Jele szed powoli w stron pobliskiego lasu. Cygan poszed za nim
i w poudnie znalaz si w grach, gdzie jele znik mu nagle z oczu i przepad bez ladu jak
mga, kiedy soce przygrzeje.
Nie wida byo adnej drogi, drki ani nawet cieynki lenej. Cygan szed na chybi trafi przed siebie, a usysza szum lenego rda. Kiedy podszed bliej, zobaczy starca siedzcego przy rdle, z ktrego spywaa spokojnie woda tak przejrzysta jak pogodne powietrze. Zapyta Cygan starca:
Czy to jest rdo Mdroci?
Tak odpowiedzia starzec. Wiem o tym, e go poszukujesz. Napij si teraz wody ze
rda i bd mdry!
Cygan napi si wody mdroci i zaczerpn jej troch do zotej butelki, aby j zanie
swojej ukochanej dziewczynie czekajcej u rda Piknoci. Potem wzi w donie duy
kamie, przemieni go w szczere zoto i chcia je darowa starcowi, ale ten umiechn si i
rzek:
Zatrzymaj sobie zoto! Gdybym chcia, mgbym, kierujc si mdroci, zdoby wielkie
bogactwa. Ale poprzestaj na tym, co mam, i wicej mi nie trzeba. Id w wiat i ucz ludzi,
aby si stali mdrzejsi. Moe ci si uda?...
Poszed Cygan w las i dziki wodzie mdroci znalaz najkrtsz drog powrotn. Szed
prdko, nie zatrzymujc si, nie nocujc nawet po drodze. Szed dzie i noc, a w marszu
oglda dugo cieni drzew, oblicza dnie i noce, ktre miny. Okazao si, e wanie mija
rok od chwili rozstania si z pikn dziewczyn spoczywajc u zotej skay. Przerazi si, e
moe ju by za pno, i przypieszy kroku.
Wreszcie usysza szum strumienia lenego, ktry rodzi si w rdle Piknoci. Zacz
biec brzegiem strumienia, gdy nagle zobaczy pat biaej piany spywajcej wraz z nurtem.
Zachwia si biedny koszykarz na nogach i zrozpaczony rzuci si w sam rodek rwcego
strumienia.
Zmagajc si z bystrym prdem, dopywa coraz bliej do piany.
Tylko strzp piany zosta mi po mojej dziewczynie! pomyla i nie wiedzia, czy to
fale strumienia zalewaj mu oczy, czy te jego wasne zy. Chcia schwyci w donie choby
ma garstk spienionej wody, gdy nagle ujrza, e to tylko wiato ksiyca odbija si w wodzie. Wyskoczy wic na brzeg i pobieg do rda.
Koo skay siedziaa, jak przed rokiem, dziewczyna. Nic si nie zmienia, bya pikna jak
dawniej. Tylko blask, ktry otacza j krgiem, przygas i ledwo, ledwo wieci. Umiechna
si do Cygana i szepna cichutko:
Mylaam, e ju nie wrcisz, a czas mj ju si koczy. Za par chwil zamieni si w
pian i znikn.
Nie znikniesz! zawoa Cygan. Pij!
I podsun jej do ust zot butelk z wod zaczerpnit u rda Mdroci. W tej samej
chwili dziewczyna odetchna cichutko. By to ostatni oddech rusaki. Potem odetchna gboko pen piersi. By to pierwszy czowieczy oddech dziewczyny. Padli sobie w objcia i
ucaowali si.
44

Zanim jeszcze soce wzeszo, Cygan zrobi z wodnej trzciny dwa pikne kosze, do ktrych nazbierali we dwoje grzybw na uczt weseln, a potem utka z traw dla dziewczyny
zielon sukienk i rankiem powdrowali do miasta, aby wzi lub.
Co byo z nimi dalej, nie wiem, bo bajka skoczya si w chwili, gdy wychodzili na gociniec z gstwiny lenej. Ale myl, e yj szczliwie i e Cygan do dzi uczy ludzi mdroci,
i jak si tak rozgldam po wiecie, to mi si zdaje, e wiele jeszcze bdzie mia z tym roboty.

45

O biednym Bakrengro

Przezwali go ludzie: Bakrengro-Owczarek, bo od malekoci pasa owce wsiowym gospodarzom. Kiedy pewnego dnia, jak zwykle, pogna owce na hale, wilk porwa mu jedn bia
owieczk ze stada. Przestraszy si Bakrengro, e gospodarz zatucze go za to kijami, i postanowi nie wraca do wsi. Kaza psom odprowadzi stado do domu, a sam poszed w wiat.
Wdrowa gdzie go nogi poniosy: z miasta do miasta, od wsi do wsi.
Po dugiej wdrwce dotar do gry, na ktrej sta malutki domek, a przed jego progiem
siedziaa jaka kobieta. Kiedy spostrzega przybysza, spytaa:
Dokd to tak idziesz sam jeden?
W wiat odpowiedzia.
A co chcesz robi w wiecie? zapytaa znowu.
Nie wiem, co odrzek Bakrengro. Nie wiem nawet dobrze, jak ten wiat wyglda, bo
przewdrowaem dopiero may kawaeczek wiata. Ale nie mog duej by tam, gdzie byem, bo wilki porway mi owc ze stada. Boj si ludzi, nie darowaliby, em nie upilnowa
owieczki. Nie wrciem ju do wsi, tylko wyruszyem w wiat szuka suby.
Po tych sowach Bakrengro zapaka z alu, e musia opuci swoje rodzinne strony.
Kobieta powiedziaa mu:
Nie pacz, kochany chopcze! Ja przeyam wiksze nieszczcie ni ty. Za Urma porwaa mi moj crk jedynaczk. Ja jestem dobr Urm, ale nie mam do mocy czarodziejskiej, aby crk oswobodzi. Tylko mczyzna moe pokona z Urm, idc do niej na sub. Bo za Urma tylko mczyzn przyjmuje do pracy.
Suchaj no, kobieto! zawoa Bakrengro. Nie mam ja adnej pracy, adnego zajcia ani
obowizku. Powiedz mi tylko, ktrdy i do zej Urmy, a rozprawi si z ni i uwolni ci crk!
Dobrze powiedziaa dobra Urma. Jeli chcesz poprbowa, to ci dopomog we
wszystkim, co tylko jest w mojej mocy. Smutno mi, e moja pomoc nie bdzie tak wielka, jak
bym chciaa. Nie wiem, gdzie przebywa za Urma ani ktrdy i do niej, ale i to, co ci dam, te
ci si przyda. Masz tu ma cudown, od ktrej pkaj wszystkie zamki, okowy i acuchy.
Daa mu troch tej maci w skorupce od orzecha i Bakrengro wyruszy w dalsz drog, nie
wiedzc wcale, czy idzie w dobr, czy cakiem z stron. Szed tak, a doszed do lasu starego i gstego. By to las, ktry nie zna drwali i nigdy nie zazna ich siekier. Kiedy umieray w
nim najstarsze drzewa, wiatr kad je na ziemi na wieczny spoczynek. W takich lasach nigdy
nie spotyka si ludzi. Tote Bakrengro zdziwi si bardzo kiedy spotka w zarolach starego
czowieka. By to bardzo stary czowiek bo nie mg ju sta ani chodzi, tylko lea na mchu
jak zwalone drzewo. Bakrengro pozdrowi go i spyta:
Czy nie wiesz, ojczulku, gdzie mieszka za Urma?
Nie wiem odpowiedzia starzec. Ale gdybym nawet i wiedzia, nie jestem pewien,
czy bym ci wskaza do niej drog. Bo pewno zy duch w tobie mieszka i szuka zej Urmy, aby
si z ni stowarzyszy.
Mylisz si, ojczulku! odrzek Bakrengro. Szukam jej, aby j zgadzi i uratowa
dziewczyn, ktr porwaa i uwizia.
46

A jeli tak, to co innego powiedzia starzec. Chtnie ci pomog, tylko mi przykro, e


pomoc moja nie bdzie tak wielka, jak bym chcia, ale przyda si i to, co ci powiem. Id prosto w gb lasu, tam mieszka mj starszy brat. Zapytaj go, z pewnoci wskae ci drog.
Bakrengro poszed w las. Byo tu tak gsto, e gazie wszystkich drzew pozrastay si ze
sob. Pod jednym drzewem lea stary czowiek. Mia zielon brod z mchw i widaku, a
wsy jego wyrosy wysoko w gr jak dwa wierki pene szyszek i ptasich gniazd. Bakrengro
rzek mu:
Czy nie wiesz, dziaduniu, gdzie mieszka za Urma?
Nie wiem odpowiedzia bardzo stary czowiek ale gdybym nawet wiedzia, nie wskazabym ci chyba drogi do niej. Myl, e po to jej szukasz, aby si z ni stowarzyszy i razem
szkodzi ludziom.
Mylisz si, dziaduniu! zawoa Bakrengro. Szukam jej po to, aby j zgadzi i oswobodzi dziewczyn, crk dobrej Urmy!
A, to co innego odrzek bardzo stary czowiek. Chtnie pomog ci. Przykro mi tylko,
e pomoc moja nie bdzie tak wielka, jak bym chcia, ale i ona ci si przyda.
To rzekszy bardzo stary czowiek zawoa swego sug ora i zapyta go, gdzie jest domostwo zej Urmy.
Orze odpowiedzia:
Ona mieszka daleko std! Czowiek musiaby i tam siedem lat, dniem i noc, bez przerwy.
Wwczas bardzo stary czowiek rzek:
To za dugo! We tego chopca na grzbiet i le z nim do domu zej Urmy!
Bakrengro usiad na grzbiecie ora i nie zdy podzikowa starcowi, bo ju lecia wysoko
nad szczytami starych drzew, szybko jak wiatr. Mino siedem dni i siedem nocy zanim Bakrengro dostrzeg nisko w dole miasto, a w nim ogromny zamek, ktrego dach lni w socu
ostrym blaskiem.
Wokoo zamku, na kilka mil od jego murw, nie byo ani drzew, ani kwiatw, ani nawet
zwykej trawy i zielska tylko kamienie, gazy i sterczce skay.
Oto jest domostwo zlej Urmy powiedzia orze, przesta opota skrzydami i powoli
opuci si na ziemi w pobliu murw zamczyska.
Zejd z mojego grzbietu rzek. Jeste u celu. Dalej sam sobie musisz radzi. Jeszcze
tylko, zanim odlec do mojego bardzo starego pana, chciabym ci powiedzie co bardzo
wanego. Za Urma ma w swoim zamczysku siedemdziesit siedem pokojw. W pokoju trzydziestym trzecim wisi okrge lustro. Urma z pewnoci kae ci pj do tego pokoju; pamitaj wic; nie wolno ci spojrze w to lustro ani na chwil! Bo wiedz, e ten, kto by zajrza
do owego lustra, natychmiast zamieniby si w kamie, a Urma cisnaby nim o ziemi z
okna zamczyska.
To rzekszy, orze machn skrzydem na poegnanie, wzbi si w powietrze i odlecia, a
Bakrengro poszed na zamek. Urma bya chuda i stara, a z uszu wyrastay jej kpki pir.
Czego tu szukasz, azgo?! krzykna na jego widok.
Szukam pracy odpowiedzia. Wdruj ju wiele, wiele dni i nigdzie nie mog jej
znale. Moe tobie, ciotko, przydabym si? Przyjmij mnie na sub.
Nie jestem dla ciebie adn ciotk! wrzasna Urma. Ale znalazabym dla ciebie robot, jeli nie le. Przyjm ci na sub, jeeli bdziesz umia zrobi trzy rzeczy. Przede
wszystkim musisz memu synowi, smokowi, obci wosy, kiedy wieczorem, jak co dzie,
powrci do domu. Ale tak masz to zrobi, aby nic a nic nie zauway. A teraz, pki go jeszcze
nie ma, zanie do piwnicy jedzenie i daj je dziewczynie, ktr tam znajdziesz.
Bakrengro zabra si do roboty. Wzi jedzenie i poszed do piwnicy. Ujrza liczn dziewczyn, ktra paczc siedziaa w kciku, a jej rce i nogi sptane byy elaznymi acuchami.

47

Nie pacz powiedzia Bakrengro. Przybyem tu, aby ci uwolni. Przede wszystkim
musz obci smokowi wosy, ale cakiem niepostrzeenie cichcem i ukradkiem... Nie
wiem, jak to zrobi!
Dziewczyna przestaa paka i rzeka:
Kiedy smok przyjdzie do domu, zaraz zabierze si do jedzenia. Musisz mu to jedzenie
przyprawi. Wyrwij mi jeden wos, potnij go na drobniutkie kawaeczki i t sieczk zmieszaj
z jego wieczerz. Kiedy smok to zje, zanie najtwardszym snem, a wtedy bdziesz mg obci mu wosy niepostrzeenie. Kiedy wosy bd ju obcite, smok okryje si kroplistym
potem. Obetrzyj pot chustk i spal j, a popi zbierz wszystek i schowaj, bo przyjdzie czas,
e bardzo ci si przyda.
Bakrengro odszed i czeka na powrt smoka. Posieka wos, zmiesza go z jedzeniem, a
sam ukry si pod aw. Wieczorem nadszed smok. Mia on pi gw na jednej szyi. Natychmiast zasiad do wieczerzy i jad j naraz z piciu misek. Kiedy miski byy ju puste,
smok zwiesi swoje wszystkie gowy i zapad w gboki sen.
Wwczas Bakrengro schwyci noyce i ci smokowi wosy z wszystkich piciu gw.
Star pot ze smoczych bw, spali chustk i zebra popi do kieszeni.
Nazajutrz rano za Urma zobaczya e jej syn jest ostrzyony, zdziwia si bardzo i rzeka:
No, dobrze. Pierwsz rzecz zrobie. Teraz kolej na drug robot. Wieczorem pjdziesz
ze skopkiem do obory i wydoisz krow, ktra tam stoi. Tymczasem bierz jedzenie i zanie do
piwnicy.
Bakrengro poszed do piwnicy. Uwiziona dziewczyna spytaa:
Czy wytare pot smoczy i spalie chustk?
Tak odrzek Bakrengro. Dzikuj ci za dobr rad; wszystko mi si powiodo. Popi
mam przy sobie. Dzi wieczorem wydoj krow w oborze. Chyba to nietrudna praca.
O, mylisz si! powiedziaa dziewczyna. Kiedy bdziesz doi krow, ze wszystkich
ktw i zakamarkw obory wypeznie mnstwo wy, ktre zechc ci udusi. Podsyp nieco
tego popiou pod krow i pod siebie, a we nic ci nie zrobi. Kiedy skopek bdzie ju peen
mleka, umyj si w nim. Bardzo ci si to przyda.
Bakrengro odszed, a wieczorem zrobi tak, jak mu dziewczyna poradzia. We kbiy si
wokoo i syczay, ale aden nie omieli si zbliy do rozsypanego popiou i Bakrengro bezpiecznie wykpa si w mleku.
Nazajutrz rankiem za Urma zobaczya, e skopek jest peen mleka. Zdziwia si bardzo i
rzeka:
No, no! I druga praca powioda ci si! Zobaczymy, jak bdzie, kiedy dostaniesz trzecie
zadanie do spenienia. Suchaj wic. Masz przynie piercie, ktry kiedy wpad mi do
studni u zamkowej bramy. Gdy go odnajdziesz, przynie tutaj i zawie w trzydziestej trzeciej
komnacie na gwodziu pod okrgym zwierciadem. Jeli do wieczora si z tym nie uwiniesz,
rozka mojemu synowi, eby ci rozszarpa. Ludzkie miso smakuje mu ogromnie i bardzo
mu si przyda na uczt weseln, bo wanie pojutrze polubi on dziewczyn, ktrej dzi znowu zaniesiesz misk strawy do piwnicy...
Bakrengro zatrzs si ze strachu na myl o tym, e zostanie zjedzony przez smoka, i
zszedszy do piwnicy, opowiedzia dziewczynie o wszystkim. Dziewczyna powiedziaa mu na
to:
Nic si nie bj! Wprawdzie woda w owej studni jest gorca jak rozpalone elazo, ale ty
si nie spalisz ani nawet nie poparzysz. Wykpae si przecie w zaczarowanym mleku! Ale
co ja biedna poczn? Musz zosta on potwornego smoka! Gdybym moga rozerwa te
acuchy!...
Usyszawszy to, Bakrengro wyj z kieszeni skorupk od orzecha z cudown maci, ktr
dosta na drog od dobrej Urmy. Posmarowa acuch i w tej samej chwili elaza z brzkiem
spady na ziemi, a pikna dziewczyna wybiega ze swego kta i z radoci uciskaa Bakrengra.
48

Dzisiaj uciekniemy std szepna mu do ucha. eby tylko udaa ci si twoja trzecia praca...
Bakrengro poszed do studni u zamkowej bramy i zanurzy si w gorcej wodzie, ktra go
nawet sparzy nie moga. Wdosta z dna piercie, popieszy do trzydziestej trzeciej komnaty
i zamknwszy oczy powiesi piercie na gwodziu pod okrgym lustrem. Wtem usysza
sodki gos:
Pikny z ciebie modzieniec! Pikny z ciebie modzieniec! Pikny z ciebie modzieniec!
Spjrz tylko w lustro! Spjrz tylko w lustro!
Ale Bakrengro nie da si skusi i nie usucha sodkich namawia. Prdko wyszed z
komnaty i dopiero za progiem otworzy oczy. Pobieg teraz prosto do zej Urmy, ktra wanie gotowaa we w wielkim saganie, i powiedzia jej, e speni ju trzecie zadanie. Ale
Urma o dziwo! nie rozgniewaa si wcale. Przeciwnie, zawoaa z radoci w gosie:
Dzielny i zmylny z ciebie chopak! Zasuye na to, aby zosta moim mem. Musz
tylko przemieni si w tak przepikn dziewczyn, jakiej nie ma na caej ziemi. Ty mi w tym
dopomoesz. Zrb tak: zakop mnie w piasku a do pasa, a potem poka mi kwadratowe lusterko, abym si w nim przejrzaa. Zerkn tylko i w tej samej chwili stan si przepikn
dziewczyn!
Dobrze powiedzia Bakrengro i zakopa j po pas w piachu, a potem przynis lustro,
ale nie czworokanciaste, tylko okrge. Urma spojrzaa i w tej samej chwili zamienia si w
wielki kamie!
Rozleg si jk: to odezway si wszystkie kamienie lece wokoo zamczyska. Zalnia
byskawica, hukn piorun i zamek zej Urmy znik w okamgnieniu bez ladu. Wokoo szumia las, milczay kamienie, a przy Bakrengrze staa liczna dziewczyna. Umiechna si i
rzeka:
Nareszcie oboje uwolnilimy si od zej Urmy! Ale wkrtce przyjdzie tu jej syn-smok, a
jeli nas znajdzie, bdziemy zgubieni! Trzeba jeszcze odczarowa te wszystkie kamienie i
ludziom, ktrych unieszczliwio okrge zwierciado, przywrci ludzk posta!
Rzekszy te sowa, wyrwaa sobie kilka wosw, rzucia je na wiatr i zawoaa:

Przemieniony w kamie!
W czowieka si zamie!
I zaraz dodaa:

Przemieniona w krzemie!
W Urm si nie przemie!
bo si baa, e dziki temu zaklciu za Urma te mogaby powrci do swej poprzedniej
postaci i mocy.
I oto kamienie, niezliczone kamienie, stay si na powrt ludmi, ktrzy z radoci zataczyli wesoy taniec dookoa dziewczyny! Taczyli chopcy i dziewczta, dzieci i nawet brodaci starcy tacowali siarczycie, potykajc si o wasne dugie brody! Tylko na rodku pozosta wielki krzemie, tkwicy do polowy w ziemi.
Nagle dziewczyna uciszya rozbawiony tum, woajc:
Pniej bdziemy si cieszy! Pomylcie tylko, i zaraz zjawi si tu straszliwy smok, syn
skamieniaej Urmy!
Wwczas podszed do dziewczyny jaki stary czowiek i powiedzia:
Jestem czarodziejem, byem nim przez wiele lat, zanim przyszedem do zej Urmy, ktra
przedzierzgna mnie w kamie. Dam wam icie czarodziejsk rad. Przedwczoraj Urma wyrzucia przez okno obcite wosy swego syna. Le one jeszcze w tym samym miejscu, gdzie

49

przedwczoraj spady. Spalimy je, a popi, ktry po nich zostanie zjemy, a wtedy na pewno
smok nic nam nie zrobi. Daj wam na to moje czarodziejskie sowo!
Pozbiera czarodziej wosy smoka i spali je na popi i kademu da po maej szczypcie, a
potem rzek:
Zanim zjecie po trochu tego popiou, niech kady pomyli sobie, gdzie pragnby si std
przenie. Potem przekniecie popi i w tej chwili kady z was znajdzie si tam wanie,
gdzie chcia si znale.
Do widzenia, bd zdrowa! powiedzia Bakrengro dziewczynie. Ty chcesz teraz na
pewno przenie si do matki, dobrej Urmy. egnaj. Ja pjd dalej w wiat, bo nigdzie nie
mam bliskich ani ojczyzny.
Dziewczyna zapakaa i zacza prosi, aby razem z ni przenis si do jej matki. Zgodzi
si z ochot, bo kocha dziewczyn i nie chcia si z ni rozczy.
Wzili wszyscy popi w usta i szszsz! kady by ju tam, gdzie chcia by! Jake ucieszya si dobra Urma, gdy do izby wszed Bakrengro z jej crk! Wkrtce odby si lub
dwojga modych i odtd byli bardzo szczliwi. Tylko nigdy nie uywali lustra ani nawet nie
przegldali si w wodzie, bo przypominao im to z Urm i jej czarnoksiskie zwierciado.

50

O ry i o biednym grajku

yli sobie krl i krlowa. Niczego im nie brakowao: ani zotego dachu nad gow, ani jedzenia, ani skarbw. Z pocztku byli weseli i szczliwi, ale wkrtce krlowa bardzo posmutniaa i krl wielce zmarkotnia, bo nie mieli dzieci, a strasznie chcieli je mie. Krlowa prosia rzek i wiatr, i ogie w ognisku, aby zesay jej dziecko, ale to nic nie pomogo. Wreszcie
ptaki zaprowadziy j do starej baby, znajcej si na czarach rozmaitych i zych, i dobrych.
Poprosia j krlowa o rad. Baba rzeka:
To cika sprawa, moja krlowo. Jeli chcesz mie crk, to mog ci w tym dopomc.
Na syna nie mam nijakiego sposobu. W czwartek noc, tu przed pnoc, id sama na
cmentarz i tam narwij jagd z krzaku bzowiny rosncego na grobie. Przynie jagody do domu
i po trzech dniach spal je. Potem we wos dziewczynki, ktra ma siedem lat, siedem miesicy, i siedem tygodni, i siedem dni. W ten wos do popiou z bzowiny i zagotuj w garnku
razem z nasionami bielunia. Zjedz to, a urodzisz crk. Potem oddasz mi j na nauki czarodziejstw.
Nie powiedziaa krlowa. Nie oddam ci jej za adne skarby. Masz tu sto zotych talarw za dobr rad, ale nic wicej. Wzia czarownica talary i postanowia w gbi duszy ukara krlow. A krlowa wrcia na zamek i uczynia wszystko tak, jak jej baba doradzia.
Nazajutrz urodzi si krlowej przepikny kwiat ry, zamiast crki. I wyfruna ra jak
motyl przez otwarte okno, i zawisa na ranym krzaku. Krl wraz ze sub pobieg do ogrodu i chcia zerwa kwiat, ale nic z tego. Nikt nie by w stanie tego uczyni, tak mocno przyrosa ra do gazki i bronia si ostrymi kolcami.
Zagniewany krl pobieg do krlowej i rzek:
Zwykej kobiecie rodz si, jak przystao, dzieci, a nie jakie re! Ty jeste wida czarownic, a ja nie myl y u boku czarownicy ani mieszka z ni w tym samym kraju. Wypdzam ci wic z mojego krlestwa! Id precz!
Musiaa krlowa opuci zamek i ruszy w dalek drog, na wygnanie. Wysza do ogrodu
i zbliywszy si do ranego krzaku, zapakaa i ucaowaa swoj ryczk. Wwczas na dnie
kwiatu zalnia kropla rosy i jednoczenie odezwa si bardzo cieniutki gos, ktry by na poy
gosem, na poy zapachem ry:
Nie pacz, mamo. Wypij t kropelk rosy, ktra lni na moich patkach, a wszdzie na
swej drodze, gdziekolwiek pjdziesz, odnajdywa bdziesz poywienie i gd nie bdzie mia
do ciebie dostpu.
Krlowa ze zami w oczach spenia yczenie swojej ranej creczki, pokna srebrn
kropelk, a potem odesza daleko w wiat. Po dugiej wdrwce znalaza si w lesie koo
opuszczonej nory borsuka. Rzeka do siebie:
Tutaj zamieszkam. Nie chc spotyka si z nikim, nie chc widywa adnych ludzi; wol
tu zosta w tej pustelni.
Nazbieraa mchu i trawy, wycielia wntrze nory, aby mona w niej byo zamieszka. Co
dzie rankiem znajdowaa u wejcia do nory jado i napoje, tak e nigdy nie zaznaa godu.
Ale smutkw miaa pod dostatkiem.
51

Cho w caym wielkim lesie nie byo ani jednego czowieka, znalaz si kto, kto przychodzi do krlowej, aby j pociesza i rozwesela. By to niedwied. Najpierw przychodzi
sam, a potem ze swoj on i z maymi niedwiadkami. Zwierzta nie wyrzdzay krlowej
adnej krzywdy, ale skakay i taczyy miesznie, tak e czsto biedna krlowa nie moga si
powstrzyma od miechu i na chwil zapominaa o swoich nieszczciach. Ptaki pieway jej
swoje najpikniejsze piosenki, a wokoo jaskini zakwitay najbarwniejsze kwiaty. Tak ya
krlowa w lesie przez dugie miesice i lata, nie wiedzc, co si dzieje w jej krlestwie ani co
si stao z jej creczk-r.
Tymczasem lata przemijay, szed rok za rokiem, a ra kwita w ogrodzie krlewskim bez
przestanku wiosn i latem, jesieni i zim. Ani nieg, ani mrz nie zabiy czerwonego
kwiatka. Krl czsto przychodzi do niej, aby przypatrywa si jej urodzie, ale ilekro si
zbliy, zwijaa swe patki i wida, zwisajc bezwadnie na gazce.
Martwio to krla. Razu pewnego, kiedy zatrzyma si smutny koo niej, westchn i rzek
sam do siebie:
ebym to ja wiedzia, dlaczego ryczka widnie, gdy tylko podejd do niej!...
Wtem usysza cichy gosik, mwicy te sowa:
Wygnae z kraju moj matk i teraz biedna musi si tua po lasach i mieszka w opuszczonej borsuczej norze. Jeli poprawisz si i przyjmiesz z powrotem moj matk, przestan
widn na twj widok i pokocham ci tak, jak crka kocha swojego ojca.
Skoro usysza krl sowa ryczki, rozesa swoich ludzi na wszystkie strony wiata, aby
szukali krlowej i jak najprdzej sprowadzili j do domu.
Szukali jej w pierwszej stronie wiata i nie znaleli. Szukali jej w drugiej stronie wiata i
nie znaleli. Szukali jej w trzeciej stronie wiata i nie znaleli. Szukali jej w czwartej stronie
wiata i znaleli. Wic ju w pitej stronie nie musieli szuka, tylko powiedli j do zamku
krlewskiego.
Krl przeprosi krlow, a ona przebaczya mu i zaczo si szczliwe ycie w paacu
krla. Ale nie byo ono cakiem szczliwe, bo zamiast piknej dziewczynki, ktra umilaaby
ycie krlowi i krlowej, kwita im tylko czerwona ra. A kwita teraz pikniej ni kiedykolwiek i nie wida ju, kiedy krl na ni spojrza.
Z czasem wieci o cudownej ry, krlewskiej crce, rozeszy si szeroko po wiecie i
tumnie zaczli przybywa ludzie, aby zobaczy niezwyky kwiat. Schodzili si wielcy panowie i prawdziwi krlowie, aby skada ry drogocenne dary. Jeden krl pooy pod ranym krzakiem zote lusterko i myla, e skoro ra zerknie do lustra, natychmiast przeobrazi
si w dziewczyn. Ale nie przestaa by kwiatem. Drugi krl da ry zoty grzebyk do czesania wosw. Ale nie przestaa by kwiatem. Trzeci krl podarowa ry due pudo ciastek i
czekoladek. Ale nie przestaa by kwiatem. Bo kwiat nie potrzebuje zaglda do lustra ani
je sodyczy, no i nie ma wosw, ktre mona by uczesa zotym grzebyczkiem. Ryczka
pozostaa tak, jak bya, i nie zmieniaa si wcale. Krl pyta o rad czarownikw, prosi o
pomoc dobre i ze Urmy, obiecujc im sowit nagrod, jeli przemieni kwiat ry w dziewczyn. Ale nikt, nawet sam wojewoda czarownikw, nie umia tego dokona.
Pewnego razu do krlewskiego ogrodu przyszed mody grajek. By to biedny Cygan, ktry stara si zarobi graniem na kawaek chleba, a jeli mu to si nie udao karmi si tylko
muzyk swoich skrzypek. Krl i krlowa wygldali wanie przez okno paacu, gdy grajek
wszed do ogrodu.
Usyszeli te jego sowa.
A byy to sowa takie:
Ach, c to za przecudowna ra! Szkoda by j byo zerwa, ale musz j cho pocaowa!
l pocaowa r, a potem usiad przy niej na trawie i zacz gra na swoich skrzypkach tak
smutn melodi, e krl i krlowa zapakali, a z kwiatu ry stoczyy si na ziemi dwie
52

byszczce krople. I w tej samej chwili ra sfruna z gazki i przemienia si w liczn


dziewczyn, ktra uciskaa grajka, ucaowaa go i rzeka:
Gdyby mi kto, tak jak ty, zagra przed laty, to ju od dawna byabym dziewczyn. Ale
nie al mi, e czekaam tak dugo, bo doczekaam si ciebie!
Krl, krlowa i wszyscy ludzie w caym kraju cieszyli si jak nigdy. Grajek pozosta na
zamku, a pniej polubi przeliczn krlewn i do dzi nazywa j swoj Ryczk.

53

Trzy zote wosy Krla Soca

By bogaty i okrutny krl. Wtrca ludzi do wizienia, strzela z procy do ptakw i nigdy
si nie umiecha, a czsto zgrzyta zbami. Pewnego dnia wyruszy ze sub na polowanie.
Dzikich, drapienych zwierzt nie tyka, bo si ba ich kw i pazurw. Nie mia strzelby, bo
si ba huku. Strzela tylko z procy do maych ptaszkw, ktre spaday martwe na ziemi, a
on ich nie zbiera nawet. W pogoni za uciekajc zib pobieg sam w gb lasu i zabdzi.
Kry po bezdroach przez p dnia, a o zmierzchu natkn si na ma chatk ukryt w
gstwinie. Bya to chatka biednego Cygana. Spyta go krl o drog, a Cygan odpowiedzia:
Janie panie! Ty sam nie odnajdziesz drogi, choby szuka rok cay, a ja nie mog teraz
i razem z tob. Dzi w nocy urodzi nam si dziecko. Nie mog si wic std ruszy, musz
zosta przy mojej onie. Po si, krlu, w drugiej izbie i przenocuj, a jutro rano odprowadz
ci do miasta.
Krl przyj zaproszenie. Nie przywyk wprawdzie do sypiania w biednych izdebkach ale
c mia robi? Zosta u Cygana na noc i pooy si na sienniku. Nie mg jednak zmruy
oka. Myla o tym, e mgby jeszcze zabi z procy wiele ptakw gdyby nie zabdzi w lesie,
i o tym, e krlowa niepokoi si z pewnoci o niego. I krl take niepokoi si o krlow,
ktra sama musiaa na noc w zamku pozosta, a wanie spodziewaa si narodzin dziecka...
Bya ju pnoc, gdy nagle usysza krl pacz niemowlcia. Zrozumia, e oto urodzio si
dziecko oczekiwane przez biednego Cygana. Zerwa si z pocieli i podszed do drzwi. Zobaczy przez szpar, e ona Cygana pi na swoim legowisku. Cygan na przypiecku, a nowo
narodzony chopiec w koysce. Nad koysk stay trzy stare kobiety ubrane w dugie, biae
suknie. Jedna z kobiet odezwaa si cichutko w te sowa:
Darowuj temu chopcu nieszczcie.
Druga kobieta rzeka:
A ja sprawi, e wszelkie zo w dobro si obrci.
Trzecia kobieta wyszeptaa najcichszym i najsodszym gosem:
A ja zrzdz, e chopiec polubi crk tego krla, ktry wczoraj zabdzi w lesie podczas oww, a teraz pi w ssiedniej izbie. Wanie teraz, w tej chwili, ona jego urodzia w
paacu przeliczn krlewn!
Trzy biae kobiety nachyliy si nad kolebk i po chwili odeszy. Krl zdumiony i zagniewany nie spa ju do koca nocy. Zgrzyta zbami i rozmyla, co zrobi, aby may chopiec
przepad raz na zawsze, co zrobi, eby mu odebra ycie. Bo krl nie chcia odda wcale
swej crki za on jakiemu tam biednemu Cyganiakowi.
Z samego rana Cygan przyszed do izby, w ktrej spoczywa krl, i zalewajc si zami,
powiedzia:
Krlu miociwy! Moja biedna ona nie yje! Umara w nocy! C ja teraz sam poczn z
moim malekim synkiem? Jak go sam wykarmi i wychowam?
Powesela krl syszc te sowa, bo do gowy mu przysza podstpna myl, rzek wic:
Ja, krl, bd otacza opiek twoje dziecko! Wska mi tylko drog do miasta, a ja rozka jednemu z moich pachokw, aby przenis chopca do mojego paacu!
I tak si stao. Cygan zaprowadzi krla do miasta, a krl ugoci go za to. Potem kaza swemu
sudze i wraz z Cyganem do chatki lenej i przynie stamtd niemowl. Ale zanim wyprawi
54

sug, powiedzia mu na ucho w wielkiej tajemnicy, e kiedy bdzie wraca do miasta, musi po drodze utopi dziecko w rzece. Suga posucha krla. Wracajc, wrzuci dziecko razem z koszykiem,
w ktrym je nis w sam rodek rzeki. Potem przyszed na zamek i oznajmi krlowi:
Zrobiem tak, jake mi, krlu, przykaza.
Krl bardzo zadowolony da sudze zoty pienidz w nagrod i poszed do komnaty krlowej, aby przypatrzy si swojej nowo narodzonej crce. Spaa w zotej koysce, ustrojona w
tysic koronek. Zazgrzyta krl zbami z zadowolenia, bo by szczliwy, e may Cyganiak
ley na dnie rzeki i nigdy ju nie bdzie mg zosta mem piknej krlewny.
Tymczasem po bystrej rzece, koysany jej falami, unosi si koszyk z malcem, by taki leciutki, e wcale nie poszed na dno. A wreszcie zobaczy go rybak, ktry zarzuca sieci.
Wyowi z wody koszyk ze picym chopcem i zanis go swojej onie. Bardzo cieszyli si
oboje z tego niezwyczajnego znaleziska! Chopiec by liczny jak may jelonek, a oni nie
mieli wasnych dzieci, cho bardzo pragnli je mie. Przyjli wic maego znajd i pokochali
go, jakby by ich rodzonym synem, a nazwali go Bezimiennym.
Mino dwadziecia lat, chopiec sta si piknym modziecem. Pomaga rybakowi w poowach i nosi ryby na targ. Pewnego razu rozwiesza sieci, aby wyschy na socu, gdy nagle
ujrza krla, ktry bieg za czajk, bo chcia j zastrzeli z procy. Czajka ucieka, a zdyszany
krl przystan, eby odsapn po gonitwie, i zauway Bezimiennego. Poszed wic do chaty
i zapyta starego rybaka:
Czy ten pikny modzieniec, ktry rozwiesza sieci, to twj syn?
Nie odpowiedzia rybak. Wyowiem go z rzeki dwadziecia lat temu.
Usyszawszy t wie, krl przerazi si okropnie, ale nie da tego pozna po sobie, tylko
rzek spokojnie:
Musz napisa bardzo wany i pilny list do mojej ony-krlowej. Ten modzieniec zaniesie moje pismo do paacu.
Rybak chtnie zgodzi si na to, a krl zasiad na awie i napisa do krlowej takie sowa:

Kochana ono! Rozka natychmiast zabi modzieca, ktry ci odda ten list. Jeli go nie
zabijemy, on umierci nas wszystkich!
Bezimienny wzi list krlewski i wyruszy do miasta. Ale cho dobrze zna drog, tym razem jako mu si popltao i znalaz si ni std, ni zowd w nieznanym, starym lesie. cieka
si urwaa, drzewa zastpiy mu drog. Wokoo roso tyle malakw, e Bezimienny nie mg
stpn ani kroku, bo nogi lizgay mu si jak po lodzie. Usiad na pieku, nie wiedzc, co
robi. Nagle zobaczy kobiet w biaej sukni, ktra wysza zza wielkiego jaowca i rzeka:
Zabdzie! Wstp do mojej chaty, a jak odpoczniesz troszk, odprowadz ci do krlowej.
Zaprowadzia Bezimiennego do izby. Gdy tylko tam wszed i usiad, poczu takie zmczenie,
e w okamgnieniu zapad w gboki sen. Wtedy biaa kobieta wyja mu z kieszeni krlewski list,
wrzucia do ognia, a potem na miejsce spalonego woya Bezimiennemu do kieszeni jaki inny
list, tak samo jak tamten zoony we czworo i zalakowany krlewsk pieczci.
Kiedy modzieniec obudzi si, ujrza z wielkim zdumieniem, e znajduje si tu u bramy krlewskiego paacu. Skoczy wic raz-dwa do krlowej i wrczy jej list, w ktrym byo napisane:

Kochana ono! Ka natychmiast wezwa ksidza, aby poczy lubem nasz crk z modziecem, ktry ci odda ten list. Taka jest moja wola i mj rozkaz krlewski, jeliby mnie
nie usuchaa, wielkie nieszczcie spadoby na nas!
Krlowa, nie zwlekajc ani chwili, uczynia tak, jak krl sobie yczy: wezwaa ksidza i
wkrtce krlewna bya ju on Bezimiennego. I krlowej, i krlewnie Cygan bardzo si podoba i pokochay go od pierwszej chwili.
55

Polecono sugom postawi stoy i ju za godzin zaczo si huczne wesele. Bezimienny


nie mg uwierzy swemu szczciu. Poprzysig sobie tylko, e kiedy skocz si weselne
uroczystoci, sprowadzi na zamek swoich przybranych rodzicw, rybaka i jego on, bo bardzo ich pokocha i nie chcia si z nimi rozstawa.
Ale zanim wesele dobiego koca, powrci na zamek krl, bo chcia sprawdzi, czy jego
rozkaz zosta wykonany. Przyszed do komnaty krlowej i zapyta:
Czy zrobia tak, jak ci przykazaem w licie?
Tak odrzeka krlowa. Zrobiam wszystko tak wanie, jak sobie yczye. Chopiec
ten jest ju mem naszej crki. Chod do nich, bawi si wanie na swoim weselu!
Syszc to, krl zacz straszliwie zgrzyta zbami ze zoci i wrzasn:
Co za bajki mi opowiadasz! Poka zaraz ten list, ktry dostaa ode mnie!
Krlowa przyniosa list, a krlowi ze zdumienia a oczy wyszy na wierzch: pozna swoje
wasnorczne pismo i prawdziwy odcisk krlewskiej pieczci! Jake si to sta mogo?
Poszed do komnaty, gdzie odbywao si wesele. Wszyscy wstali od stou i pokonili si nisko, a
on zasiad przy najgbszym talerzu z najwikszym kawaem misa i zapyta Bezimiennego:
Powiedz no mi, mj kochany ziciu, co robie w drodze do miasta, kiedy szede tu z listem? Kogo spotkae, z kim rozmawiae, jakie miae przygody?
Ach! odpowiedzia Bezimienny. Nie miaem adnych zych przygd. Spotkaem tylko jak kobiet w biaej sukni, ktra pozwolia mi odpocz w swojej chatce.
Teraz ju krl wiedzia, co si stao, domyli si wszystkiego. To dobra wrka, Urma,
dopomoga Bezimiennemu. Ale krl w aden sposb nie chcia si pogodzi z tym, e syn
biednego Cygana, wychowanek zwykego rybaka jest mem krlewny. Postanowi pozby
si go koniecznie. Jad miso i rozmyla, a wreszcie rzek:
Id w wiat i przynie mi trzy zote wosy z gowy Krla Soca. Jeli ci si to uda, oddam ci tron i moj koron.
C robi! Bezimienny wyruszy w drog z wielkim smutkiem, bo pokocha krlewn, a
ona te go kochaa. No i niechtnie odchodzi od stou, na ktrym byo jeszcze tyle jada i
napojw. A po jego odejciu cieszy si krl ogromnie i zaciera donie z radoci, bo by pewien, e Bezimienny nie wrci, wiedzia przecie, e nikomu dotd nie udao si zdoby ani
jednego wosa Krla Soca. A c dopiero a trzy!
Wdrowa Bezimienny, szed prosto przed siebie i pewnego dnia przyszed na brzeg wielkiego, czarnego jeziora. Zobaczy unoszce si na wodzie biae czno, w ktrym siedzia
jaki biaowosy starzec. Zawoa wic z caej siy, aby stary czowiek usysza go:
Hej, ojczulku! Podpy tu i przewie mnie na drugi brzeg.
Starzec odpowiedzia:
Przewioz ci, jeli przyrzekniesz mi przynie wan dla mnie wiadomo tak wiadomo: kiedy zostan uwolniony od tego czna. Bo trzeba ci wiedzie, e jestem do niego
przyczarowany i przyklty tak mocno, jakby mnie kto przybi gwodziami, i bez przerwy,
dzie i noc, musz wiosowa. Jestem ju stary i chciabym odpocz, a nie wiem, co zrobi,
eby si uwolni od tego czarodziejskiego czna.
Bezimienny obieca staruszkowi, e kiedy bdzie szed z powrotem, przyniesie mu t wiadomo. Stary czowiek podpyn do brzegu, wzi wdrowca do czna i przepyn z nim
przez czarn wod. Wkrtce przyby do duego miasta. Jaki czowiek, stojcy przy bramie
miejskiej, zapyta:
Dokd wdrujesz?
Do Krla Soca odpowiedzia Bezimienny.
To si wietnie skada! Chod, zaprowadz ci do naszego krla, ktry ma ci co wanego do powiedzenia.
Dobrze, niech bdzie.
Stan Bezimienny przed obliczem krla. Krl rzek mu:
56

Przed dwudziestu laty byo w naszym miecie rdo cudownej wody. Wytryskao na
rynku w samym rodku miasta. Kto si napi wody z tego rdeka, ten zaraz odmodnia. Ale
rdeko zniko i na caym wiecie tylko jeden jedyny Krl Soca wie, gdzie go szuka,
gdzie si ukryo. Ty, modziecze, idziesz wanie do Krla Soca, zapytaj go wic przy sposobnoci, gdzie jest rdo, i przynie mi wiadomo o tym.
Bezimienny obieca, e w powrotnej drodze wstpi tutaj i przyniesie krlowi wiadomo o
zaginionym rdle. Po kilku dniach dalszej wdrwki przyby do innego miasta. Jaki czowiek, stojcy u bramy miejskiej, zapyta:
Dokd wdrujesz?
Bezimienny odpowiedzia:
Do Krla Soca.
To si wietnie skada! Chod, zaprowadz ci do naszego krla, ktry ma ci co wanego do powiedzenia!
Stan Bezimienny przed obliczem krlewskim, a krl rzek:
Przed dwudziestu laty bya w moim miecie jabo, ktra rodzia zote jabka. Kady, kto
zjad takie jabko, by zawsze zdrw i nigdy nie umiera. Chocia jabo do dzi ronie porodku miasta, ju od dwudziestu lat nie ma na niej owocw. Tylko Krl Soca wie, dlaczego wyczerpay si jej cudowne jabka. Kiedy bdziesz u niego, zapytaj go o to i przynie mi
odpowied.
Bezimienny przyrzek, e tak zrobi, i ruszy dalej. Wdrwka bya duga i adnych miast
nie byo po drodze tylko lasy i pola. A wreszcie po wielu dniach przyszed w grzyst
okolic i zobaczy star kobiet ubran w bia sukni. Kobieta siedziaa na skale przed
swoim piknym domkiem i kiwaa doni, przyzywajc wdrowca do siebie. Kiedy si zbliy, spytaa:
Dokd idziesz?
Szukam Krla Soca odpowiedzia Bezimienny.
To wietnie si skada! rzeka kobieta w biaej sukni. Wejd do mojego domu. Jestem
matk Krla Soca. Mj syn co dzie rankiem wyfruwa std jako mae skrzydlate dziecko o
ranej buzi, w poudnie jest ju dorosy, wieczorem powraca tu, do naszego domu, jako starzec.
Zaprowadzia Bezimiennego do izby i poprosia, aby opowiedzia jej ca histori swojej
podry. Zacz wic prawi o tym wszystkim, co mu si przydarzyo: o zym krlu, ktry
zada trzech wosw Krla Soca, o starym czowieku, przykutym zymi czarami do biaego czna pywajcego po czarnym jeziorze, o rdle odmadzajcym i o jaboni, co rodzia
zote jabka, darzce zdrowiem i niemiertelnoci.
Matka Krla Soca rzeka na to:
Ju ja o to wszystko zapytam sama syna, ale musisz najpierw ukry si, bo gdyby on zobaczy ci tutaj, sponby od jego gorcych pomieni.
Ukrya Bezimiennego w wielkiej beczce stojcej w ciemnej komorze i prosia, eby siedzia w niej jak najciszej. W beczce byo sporo zimnej wody i Bezimienny martwi si, e mu
bdzie zimno i moe dosta kataru, a wtedy kichaniem zdradzi swoj kryjwk. Ale niedugo
troska si o to, bo kiedy wieczorem powrci do domu Krl Soca, w izbie, w komorze, a
nawet w beczce zrobio si tak gorco, e Bezimienny cay a po dziurki w nosie zanurzy
si w wodzie dla ochody.
Krl Soca by starym, zgrzybiaym czowiekiem o zotej gowie. Kobieta w biaej sukni
podaa mu wieczerz. Najad si, napi, a potem pooy zot gow na kolanach matki i
usn. Wtedy biaa kobieta wyrwaa mu z gowy jeden zoty wos.
Obudzi si Krl Soca i krzykn:
Co to, matko?! Dlaczego nie dajesz mi spa?
Stara kobieta odrzeka:
57

Ach, wybacz mi, synku! Spaam i nio mi si, e w pewnym miecie zrywam zote jabko z jaboni, ktra rodzi same zote jabka. Kto zje zoty owoc, tego si adna choroba ani
mier nie ima. Ale nie zerwaam jabka, tylko may listek, bo ju od dwudziestu lat jabo
nie rodzi owocw, a ludzie nie wiedz dlaczego!
Krl Soca wysucha sw matki i powiedzia:
Powinni zabi mij, ktra siedzi w ziemi i wysysa korzenie drzewa, poyka wszystkie
soki, tak e jabo ledwo yje i nie ma si, eby rodzi owoce.
Rzekszy, Krl Soca zasn znowu, a po chwili matka wyrwaa mu drugi wos. Krl zbudzi si i wrzasn:
Co to ma znaczy, matko, e nie dajesz mi spa?
Stara kobieta odrzeka:
Ach, wybacz mi, kochany synu! nio mi si jakie miasto. W miecie tym byo cudowne rdo. Kto si napi ze wody, ten odzyskiwa modo, choby ju sto lat y na wiecie.
Ale od dwudziestu lat rdo ju nie wytryska, a ludzie nie wiedz, jak by je mogli wskrzesi.
Ogromna aba zatkaa wylot tego rda. Ludzie powinni j wycign i zabi, a wtedy
rdo wytrynie znowu odrzek Krl Soca i zasn.
Kobieta w biaej sukni poczekaa par chwil, a kiedy upewnia si, e jej syn ju pi, wyrwaa mu trzeci wos.
Matko! wrzasn Krl Soca. Czy a do rana nie dasz mi spa spokojnie?!
Ach, synu! odpowiedziaa biaa kobieta. Znw miaam bardzo dziwny sen. nio mi
si, e ton w ogromnym czarnym jeziorze, i mylaam, e chwytam w rce trzcin, rosnc u
brzegu, a to by twj wos. Na czarnym jeziorze pywa w biaym cznie stary czowiek i nie
moe przesta ani porzuci wiose, bo jest do nich i do odzi przyklty i przyczarowany. Stary
czowiek jest ju bardzo zmczony i chciaby odpocz, ale nie wie, jak si uwolni od biaego czna...
Krl Soca rzek:
Kiedy w starzec bdzie przewozi w swoim cznie jakiego czowieka, powinien odda mu wiosa, a sam wyskoczy na brzeg. Wwczas ten drugi wpadnie w sam rodek czaru
i pozostanie na zawsze ju w cznie, a starzec bdzie mg odej i odpocz.
Rzekszy, Krl Soca zasn, a stara matka nie budzia go ju wicej. Nazajutrz rankiem
Krl Soca obudzi si jako liczne, malekie dziecko i wyfrun przez okno.
Bezimienny wylaz z beczki, w ktrej byo mu bardzo niewygodnie i gorco, aby wyprostowa nogi, i odetchn chodnym powiewem. Kobieta w biaej sukni daa mu trzy zote
wosy i rzeka:
Id teraz do swojej ony i daj jej ojcu te trzy wosy z gowy Krla Soca. Uczyniam dla
ciebie wszystko, co przyrzekam moim siostrom w noc twoich narodzin. Jeszcze jedno wiedz;
jeste synem biednego Cygana, mieszkajcego w samym rodku puszczy. Bd zdrw!
Ucaowaa Bezimiennego, daa mu chleba na drog i wyprowadzia go za prg, a on pocaowa j w rk i odszed.
Wdrowa t sam drog, ktra przyprowadzia go do Krla Soca, i ju po kilku dniach
ujrza las, a potem pole i znw las.
A po dwch niedzielach dostrzeg wie znajomego miasta, w ktrym wyscho cudowne
rdo. Skoro tam przyby, poradzi krlowi, eby zabi wielk ab. Krl wyda rozkaz
swoim poddanym, a oni wycignli absko, ktre zatkao ujcie wody.
Wtedy rdo wytrysno jak przed laty, a uradowany krl wynagrodzi to Cyganowi po
krlewsku.
Kiedy w dalszej wdrwce Bezimienny przyby do miasta, gdzie od lat dwudziestu jabo
nie dawaa owocw, poradzi ludziom, aby zabili mij, ktra ssie korzenie drzewa. Ludzie
rozkopali ziemi, znaleli mij i zabili j. I jeszcze tego samego dnia jabo urodzia tyle
zotych jabek, e si od nich uginay gazie, a ucieszony krl wynagrodzi Cygana sowicie.
58

Kiedy Bezimienny przyby na brzeg czarnego jeziora, stary czowiek nie chcia go przewie na drug stron. Dopiero kiedy Cygan obieca, e wyzna mu upragnion tajemnic,
starzec wzi go do czna i przeprawi przez jezioro. Wysiad Bezimienny na brzeg i powiada:
Jak bdziesz przeprawia kogo swoim cznem, daj mu wiosa, a sam wyskocz na
brzeg, wtedy bdziesz wolny, czar z ciebie spadnie i wreszcie odpoczniesz sobie. A ten, ktry
zajmie twoje miejsce przy wiosach, bdzie musia zosta w cznie i kry po czarnym jeziorze.
Starzec podzikowa Bezimiennemu za dobr rad i odpyn od brzegu, a Cygan ruszy
rano do domu, bo drczy go gd i stskni si ju bardzo za krlewn. Wkrtce by ju w
paacu i da krlowi trzy zote wosy Krla Soca.
Krlewna ucieszya si bardzo, a krl z gniewu i zoci o mao nie wyskoczy ze skry i
zacz zgrzyta zbami jak pia na dbowym pieku.
Ale gdy Bezimienny opowiedzia o rdle i o jaboni, krl przesta zgrzyta i zawoa uradowany.
I ja musz si napi wody z tego rda i zje jabko z cudownej jaboni!
I nie zwlekajc ani chwili zerwa si na rwne nogi, aby jak najprdzej dosta si do tych
yciodajnych cudownoci.
Zatrzymaj si, krlu! zawoa Bezimienny. Nie biegnij tam, bo nieszczcie ci spotka.
Ale krl ani myla usucha Cygana. Wybieg z paacu i pody w stron czarnego jeziora, a kiedy znalaz si na brzegu i ujrza starca w biaym cznie, zada przeprawy na drug
stron czarnego jeziora. Starzec poda mu wiosa i wyskoczy na brzeg. Teraz ju zy krl nie
mg porzuci czna, zosta wic w nim na zawsze i do dzi kry po czarnym jeziorze.
Caa suba paacowa, mieszkacy miasta, krlowa wszyscy odetchnli z ulg, e pozbyli si zego i okrutnego krla. Bezimienny sprowadzi do paacu swoich przybranych rodzicw, a nawet starego Cygana, swego rodzonego ojca, ktrego nieatwo byo odnale w
gbi puszczy. Odtd ju nikomu w caym krlestwie nic szczcia nie zamcio, bo gdy
Bezimienny zasiad na tronie, wypuci z lochw biednych winiw, a proc zego krla
utopi w studni.

59

Lis zaklinacz deszczu


To byo upalne lato! Licie na gaziach, trawa na kach wszystko powido i poko,
czekajc nadaremnie na deszcz. Nie chcia przyj i ludzie martwili si, e ze bd plony, e
nie ma gdzie pa koni ani owiec. A pewnego dnia zjawi si we wsi stary dziad, co tak si
zna na zamawianiu pogody jak ko na fruwaniu. Ale e by stary i mrucza do siebie rozmaite czarodziejskie zaklcia, ludzie bagali go, aby sprowadzi deszcz.
Dobrze zgodzi si dziad. Ale dacie mi za to sto kilo gruszek.
Bo dziad by bardzo asy na gruszki.
Zaprowadzili go ludzie w pole, eby wzi si jak najszybciej do cigania deszczu. Dziad
usiad sobie w ocienionym miejscu, poskroba si w gow i zamrucza:

Jek szmek,
trin gin,
szow bow,
efta cefta,
ochto mochto!
Wszyscy ludzie przeegnali si nabonie, a dziad kaza im wraca do domw.
Kiedy odeszli, rzek sam do siebie:
Jake ja im sprowadz ten deszcz? Chobym mrucza tydzie cay, to i tak ani jednej kropelki nie wycisnbym z czystego nieba. Boj si, e nie tylko nie dostan ani jednej ulgaki,
ale jeszcze mnie ludzie w dodatku kijami wytuk...
Spojrza dziad w lewo, spojrza w prawo, przed siebie i za siebie, ale nie znalaz na niebie
ani kawaeczka chmurki. W pobliu siedzia lis w swojej kryjwce i czatowa na jak zdobycz. Sysza, co dziad powiedzia, rzek wic do siebie:
Poczekaj no, dziadu! Ju ja ci cign taki deszcz, e ci ucho oguchnie, gba oniemieje, a
oko zbieleje!
Wyskoczy z kryjwki, pomerda kit i rzek do dziada:
Kaniam si unienie wielmonemu panu! Syszaem, e prosisz o deszcz. Chtnie w tym
dopomog, jako e znam wietnie sztuk sprowadzania deszczu. Musisz mi tylko przyrzec, e
nikomu nie piniesz o tym ani swka. Przyjd do ciebie wieczorem. Przygotuj dla mnie tust, pieczon g, a cign deszcz jeszcze tej nocy.
Dziad z radoci zgodzi si na to i w te pdy pobieg do wsi. Tam oznajmi wszystkim ludziom:
Dzi w nocy bdzie pada! Ja sprowadz deszcz! Szykujcie sto kilo gruszek!
Poszed dziad do karczmy, kaza upiec tust g i nakry do stou. Wieczorem przyszed
lis i najad si do syta, a potem wypi jeszcze dzban piwa.
No, a teraz, kochany gociu rzek dziad zrb co, eby zaczo pada, bo ludzie czekaj na deszcz.
Zaraz, wielmony panie! powiedzia lis. Wyjd teraz, a kiedy ci zawoam, wybiegnij na dwr.
Poszed lis na podwrze i znalaz tam stojc u drzwi drabin i beczk piwa. Zanurzy
swj puszysty ogon w piwie, wlaz na drabin i zawoa:
60

Chod ju, wielmony panie, i popatrz tylko, jaki deszcz! Dziad wybieg przed prg, a lis
zdzieli go z caej siy mokrym ogonem midzy oczy, a zamroczy dziada. Uciek wic z
powrotem do izby, a lis za nim.
Brrr! otrzsn si lis. To dopiero psia pogoda! Futro mi cakiem przemoko! Spjrz
no!
l podsun dziadowi pod nos swoj mokr kit.
Tak, tak! pisn dziad. Nieza pogoda! Wanie o to mi chodzio.
Wytar dziad mokr twarz i usiad przy stole. Znw popili sobie troch, wypalili fajeczki i
dziad rzek:
Nie rozumiem, jak ludzie mog jeszcze spa! Powinni zbudzi si z radoci, e si deszczu doczekali! Ale zaraz! Przecie nie byo grzmotw! To dlatego pi tak spokojnie!
Lis odoy fajk i rzek:
Prawda! Zapomniaem o grzmocie! Dobrze, za chwil sprowadz grzmot. Wyjd, jak ci
zawoam!
Wyszed lis za drzwi, wzi kij, wlaz na drabin i zawoa dziada. A gdy ten wybieg z
karczmy, lis tak gono grzmotn kijem w drzwi, tu koo ucha dziada, e go cakiem oguszy. Dziad do karczmy, a lis za nim.
Syszae grzmot? krzykn do ucha dziadowi.
Tak odrzek dziad. A jake! Syszaem tak dobrze, e teraz ledwo sysz ciebie!
Usiedli obaj w izbie i znw popijali i palili swoje fajeczki. Po chwili odezwa si dziad:
A ludzie we wsi pi, jak spali! Ale przecie nie byo byskawicy! Byskawica obudziaby ich na pewno!
Ajajaj! zawoa lis. Jestem ju stary i zapominalski: zagapiem si i nie pamitaem o
byskawicy. Ale to jeszcze nic straconego. Wyjd, jak ci zawoam!
Wyszed lis na dwr, wlaz na drabin i zawoa dziada, a gdy ten si zjawi, lis paln go
ogonem po gowie tak mocno, e ujrza dziad byskawic, jakiej jeszcze nigdy nie widzia!
Uciek czym prdzej z powrotem do karczmy, wykrzykujc:
A to dopiero byskawica! Jeszcze mi w oczach wieci!
Ach, biedaku zacz lamentowa lis. Piorun ci trafi! Po si prdko, a ja pobiegn
po ma, ktra ci wyleczy.
To rzekszy, lis wybieg, a dziad czeka godzin, czeka dwie, trzy, cztery. Z pewnoci
czekaby do dzi bez skutku, bo lis nie mia zamiaru wraca. Ale noc si skoczya i dziad
wola si wynie ze wsi cichaczem, zanim ludzie si pobudz. Wiedzia bowiem, e czeka go
nie sto kilo gruszek, ale sto kijw.

61

Kwiat szczcia
Kiedy matka odumara biednego Tern, zosta zupenie sam na wiecie, a wiat tak mu posmutnia, jak smutnieje jesieni, cho to nie jesie bya, ale wiosna. Cay dzie po pogrzebie
siedzia Terno w swojej budzie, a wieczorem poszed na skraj lasu, gdzie by grb, aby si
tam wypaka. Wzi ze sob fajeczk i woreczek machorki i zakopa w mogile, a pod krzyem postawi garnuszek mleka na wszelki wypadek, gdyby duch matki zapragn pi, a potem
fajk zakurzy. Kiedy ju zrobi to wszystko, ukry twarz w doniach i zacz paka. Paka
dugo, a nagle poczu pikny zapach. Otworzy oczy i ujrza liczny, niebieski kwiat, ktry
nie wiadomo kiedy wyrs na wieym grobie. Terno zerwa go, schowa do kieszeni i rzek
do siebie:
Pjd w wiat i moe znajd gdzie szczcie. Czuj, e w tym kwiatku zamieszkao serce mojej mateczki. Ono mi dopomoe.
I poszed. W drodze spotka kulawego wilka. Wilk zacz go prosi:
Dobry czowieku. Myliwy strzela do mnie i kula utkwia mi w boku. Wyjmij j!
Terno wycign kul spod wilczej skry, a wilk rzek:
Nie zapomn twojej dobroci. Wyrwij mi tylko jeden wos z ogona a jeli bdziesz potrzebowa mojej pomocy, chuchnij na ten wos!
Wyrwa Terno wos z wilczego ogona, schowa do tej samej kieszeni, w ktrej mia ju
niebieski kwiat, i powdrowa dalej. Szed i szed, ale nigdzie szczcia nie mg znale.
Buty zdar, musia i boso po kamieniach, a szczcia jak nie byo, tak nie byo.
Usiad Terno przy drodze, wyj z kieszeni niebieski kwiat, pooy go na doni i powcha, i popatrz tylko! Kwiat wznis si w powietrze, tak e prawie wcale nie byo go wida
na tle bkitnego nieba, i odezwa si w te sowa:
Chod za mn! Nikt mnie nie widzi, tylko dla ciebie nie jestem niewidzialny. Pjd tam,
gdzie ja pofrun, a zaprowadz ci prosto do twojego szczcia!
Powolutku odtruwa kwiat, koyszc si w powietrzu jak motyl, a Terno szed za nim, tu
za nim, aby nie straci go z oczu.
Pod wieczr dotar do lasu. Zmierzchao ju, ale nie trzeba byo wyta wzroku za kwiatem, bo wieci w ciemnoci jak niebieski pomyk.
Na skraju lasu siedzia pod jaowcem lis. Skoro zobaczy wdrowca, zawoa:
Dobry czowieku! Osa mi wpada do ucha i tak brzczy, jakbym mia w gowie ca cygask kapel! Poratuj mnie!
Terno wycign os z lisiego ucha, a lis rzek:
Chciabym ci si jako odwdziczy za twoje dobre serce, ale nie mam adnych skarbw, ktre bym mg ci podarowa. Wiem, e szukasz szczcia, i wiem, e je w kocu znajdziesz. Jednak zanim to nastpi, czekaj ci jeszcze niebezpieczne przypadki i przygody. Bdziesz musia suy zej Urmie i przez trzy dni wygania na pastwisko krow o zotych rogach. Uwaaj, eby zotoroga krowa nie wymkna ci si i nie powrcia sama do domu, bo
Urma ukaraaby ci srogo. Jeli ci si uda przytrzyma krow na ce, to zadaj, aby Urma
daa ci za to kaptur, ktry wisi na gwodziu za piecem. Kto woy na gow ten kaptur, ten
stanie si niewidzialny. Lis machn kit na poegnanie i odszed, a Terno usiad zmczony
na pniu.
62

Wtedy kwiat zawoa:


W mnie do kieszeni!
Terno schwyta niebieski kwiat i schowa go do kieszeni. Potem pooy si pod jaowcem
i spa a do rana.
O wicie wyj kwiat z kieszeni i wypuci na swobod. Kwiat pofrun niewysoko nad
ziemi prosto na poudnie, a Terno pody w t sam stron. Wkrtce przybyli w poblie
wielkiego domu z elaza. Kwiat szepn:
Schowaj mnie znowu do kieszeni. Wyjmiesz mnie dopiero wtedy, kiedy ci zawoam.
Ledwo zdy Terno ukry kwiat w kieszeni, otwary si drzwi elaznego domu i na progu
stana ohydna wiedma, rozgldajc si wokoo i kiwajc dugim nosem na lewo i prawo.
Czego tu szukasz?! wrzasna.
Szukam suby odpowiedzia Temo.
Dobrze! zawoaa Urma. Mog ci wzi na sub. Bdziesz pasa moj zot krow.
Nie wolno ci puci jej przed wieczorem do domu, musi wraca razem z tob nigdy sama.
Jeli pozwolisz jej umkn z ki zabij ci. Ale gdyby ci si powiodo i przez trzy dni wracaby razem z krow o waciwej porze, bdziesz mg wzi ode mnie w nagrod to, co ci
si spodoba, wedle twojej woli.
Pogna Terno ztotorog krow na pastwisko. Gdy tylko znaleli si na ce, krowa zerwaa
si do ucieczki. Prdko wyj Terno wos z wilczego ogona, chuchn na i w tej samej chwili
zjawi si wilk wraz z trzema tysicami swoich braci-wilkw. Wilcze stado okryo krow ze
wszystkich stron i nie pozwolio jej ruszy si z miejsca. Dopiero wieczorem Terno pogna
krow do domu, jak mu przykazaa Urma, i poszed spa.
Nazajutrz powtrzyo si wszystko tak samo; podobnie byo i nastpnego dnia. Kiedy na
trzeci dzie o zmroku Terno szczliwie przyprowadzi zotorog krow do domu, Urma kazaa mu, aby sobie wybra co za dobr sub. Terno wybra kaptur i zdj go z gwodzia.
Wrzasna Urma straszliwie i chciaa mu wyrwa kaptur z rk, ale Terno szybko woy go na
gow. Za Urma zacza biega wokoo, macha rkami, drapa ciany pazurami, ale nigdzie
nie moga Terna znale, bo sta si niewidzialny. Podczas gdy wiedma jak szalona rzucaa
si po caej izbie, Terno spokojnie wyszed na dwr, oddali si nieco od domu Urmy, zdj
kaptur i schowa go do kieszeni. Wwczas usysza gos:
Wyjmij mnie!
Wyj niebieski kwiat i puci; kwiat polecia, trzepoczc patkami, prosto przed siebie, a
Terno pody za nim.
Wdrowa cay dzie i wieczorem znalaz si w grach. Dokoa byo duo bardzo stromych cieek, a on ju nie mia si i dalej. Schowa wic do kieszeni kwiat i pooy si w
cieniu drzewa. Bya ju pna noc, a on spa cigle. Ksiyc wieci jasno i rozjania szare
skay. Byo zupenie cicho, jakby caa ziemia wokoo umara. Nagle rozleg si krzyk. Terno
zbudzony ze snu zerwa si na rwne nogi. Przeraony rozejrza si wokoo i spostrzeg wielk ropuch, ktra deptaa malekiego czowieczka. Terno chwyci wielki kamie i cisn nim
w ropuch.
Przeraona ropucha wypucia karzeka, a ten szybko podbieg do swego wybawiciela i
rzek:
We mnie na rce. Z pewnoci mnie uradzisz, mam tylko dwa cale i wa tyle, co siedem ziarenek bobu.
Terno podnis karzeka, a ten pocaowa go w policzek i powiedzia:
Uratowae mnie, ale co z tego, kiedy i tak nie umkniemy przed ropuch. To nie jest
zwyka ropucha, lecz za Urma; zaraz zwoa sto innych ropuch, ktre nas zabij.
Syszc to, Terno wycign szybko z kieszeni zaczarowany kaptur i woy go na gow.
Zaledwie to uczyni, zbiegy si tumnie olbrzymie ropuchy, aby umierci jego i karzeka,
ale nie mogy ich znale, bo i on, i karzeek stali si niewidzialni.
63

Poszed Terno z karzekiem dalej. Szli przez reszt nocy, a o wicie dotarli do grskiej jaskini.
May czowieczek rzek:
Postaw mnie na ziemi i id ze mn, a uczyni ci bogatym i szczliwym.
Zaprowadzi Cygana do jaskini i w jej gbi zastuka trzy razy w skaln cian, woajc:

Otwrzcie drzwi na ocie


bo id do was z gociem.
Poczciwy z niego czowiek,
otwrzcie, braciszkowie!
Kamienne drzwi uchyliy si i may czowieczek rzek:
Zdejmij kaptur, eby ci mogli zobaczy moi bracia.
Terno wsadzi kaptur do kieszeni i poszed wraz z karzekiem do piknej izby ze wierkowego drzewa. Z drewnianej izby przeszli do izby elaznej, gdzie wisiay wspaniae strzelby i
szable. Poszli dalej i znaleli si w izbie ze srebra, w ktrej na pkach od podogi a do poway stao mnstwo srebrnych butelek. Otworzyli nastpne drzwi i znaleli si w zotej izbie.
Porodku izby siedzia maleki krl z dug, siw brod, a wok niego ludzikowie tak samo jak on malecy i tak samo brodaci. May czowieczek zaprowadzi Cygana przed oblicze
krla i rzek:
Mj szanowny panie krlu! Ten Cygan uratowa mnie od mierci. Za Urma, mieszkanka
gr, przemienia si w ropuch i tak mnie deptaa, e o mao nie zadeptaa na mier.
Krl przyjrza si Cyganowi i rzek:
Uratowae ycie mojemu najlepszemu sudze. Chc ci za to wynagrodzi i da ci co,
co ci uszczliwi.
To rzekszy, wyrwa sobie krl z brody jeden siwy wos i da Cyganowi, mwic:
Jeliby si znalaz w biedzie, ale w takiej naprawd wielkiej biedzie, to chuchnij na ten
wos, a wtedy ja z caym moim ludkiem zjawi si, aby ci pomc.
Potem zaprowadzi krl Cygana do srebrnej izby, da mu jedn srebrn butelk i powiedzia:
Jeli pokropisz kamie wod z tej butelki, zamieni si on natychmiast w zoto. Moesz w
ten sposb przemieni nieskoczon ilo kamieni, bo wody w butelce nie ubywa.
Poszli dalej ku wyjciu i zatrzymali si w elaznym pokoju. Tam da krl Cyganowi
strzelb i rzek:
T strzelb bdziesz zawsze celnie strzela. We j sobie i id ju, bo mieszkacom ziemi nie wolno przebywa u nas za dugo.
Maleki czowieczek poprowadzi Cygana ku wyjciu, ucaowa go trzykrotnie na poegnanie i rzek:
Wkrtce przybdziesz do stp Szklanej Gry. Grony smok pilnuje tam trzech dziewczt, ktre s najpikniejszymi dziewcztami wiata. Jeliby ci co grozio, pamitaj o srebrnym wosie z brody mojego krla!
Maleki czowieczek znik w jaskini, a Terno zacz pilnie nasuchiwa. Za chwil usysza gosik niebieskiego kwiatka:
Wyjmij mnie!
Terno wypuci kwiat na swobod, a on pofrun na wschd, trzepoczc bkitnymi patkami. Terno poszed za nim.
Przed wieczorem przyby nad jezioro i pooy si na brzegu, by odpocz. Wtem ujrza
pynce po wodzie trzy zote gsi. Schwyci strzelb, zmierzy i wystrzeli. Dwie gsi odleciay przestraszone, a trzecia najmniejsza, ktr trafi strza, zmienia si w pikn dziewczyn i zawoaa:

64

Odczarowae mnie! Dziki tobie odzyskaam ludzk posta. Mnie i moje dwie siostry
zamieni w gsi zy smok ze Szklanej Gry. Dziewczyna bya tak pikna, e Terno zmruy
oczy, jakby patrzy w soce.
Zostan twoj on powiedziaa dziewczyna jeli odczarujesz moje dwie siostry.
Nazajutrz udali si oboje na Szklan Gr, gdzie mieszka smok z dwiema gsiami. Terno
schowa niebieski kwiat do kieszeni a wycign dugi siwy wos krla karzekw i chuchn.
W tej samej chwili ukazao si wiele tysicy maych ludzikw ze swym krlem na czele.
Krl rzek:
Wiem, czego potrzebujesz. Smok i zote gsi mieszkaj nie na wierzchoku Szklanej Gry, ale w jej wntrzu. Chciaby si tam dosta, a nie potrafisz. My ci pomoemy!
Zaczy karzeki bi motami Szklan Gr, duba, skroba, wierci, a wreszcie wywierciy wielki otwr. Kiedy skoczyy prac, zniky tak szybko, jak si pojawiy.
We wntrzu Szklanej Gry zadudnio i zagrzmiao, potem caa zabysa, jakby j kto napeni ogniem i dwie zote gsi wyleciay przez otwr. Terno schwyci strzelb, wycelowa,
nacisn spust i oto dwie pikne dziewczyny sfruny na ziemi.
Ale teraz smok wyskoczy prosto na Cygana! Terno schwyci strzelb, wypali i smok
zmieni si w kby kurzu i dymu, ktre uleciay z wiatrem. Wszystko skoczyo si szczliwie.
Kiedy dym ju przewia, niebieski kwiat wznis si wysoko w gr i powiedzia:
egnaj, mj synku! Jestem dusz twojej matki i musz ju wraca do nieba, bo dugo
mnie tam nie byo.
Po tych sowach niebieski kwiat znik bez ladu. Terno oeni si z najmodsz z trzech
sistr. Dobrze im si dziao, bo kady kamie zamienia si w zoto, skoro tylko Cygan pokropi go wod ze srebrnej butelki.

65

Jak Cygan okpi diaba

Byo raz trzynastu modych Cyganw, ktrzy od urodzenia mieszkali w jednym ogromnym lesie. Postanowili oni ktrej wiosny, e odcz si od taboru i pjd gromad w wiat,
aby pozna obce miasta i obcych ludzi.
Bardzo byli ciekawi wiata, a las poznali ju od koca do koca i od korzeni a po czuby
sosen.
Wdrowali par lat od miasta do miasta i od wsi do wsi. Nigdzie nie zaznali biedy ani godu, bo wszdzie trafiaa im si dobra robota i zarobek. Ale razu pewnego zawdrowali na
ogromn pustyni, gdzie nie byo ywej duszy. Nie byo tam drzewa ani nawet krzaka, nie
byo rzeki ani nawet strumyka, trawy ani nawet trawki. Trzy dni bdzili po tej okolicy
zapomnianej przez Boga i ludzi, a wreszcie czwartego dnia dotarli do wielkiej jaskini, zamknitej na elazne wrota. Byli bardzo zmczeni i bardzo godni, zastukali wic do tych wrt
mylc, e moe mieszkacy jaskini dadz im je i pi. Wrota odemkny si ze straszliwym
zgrzytem i na gowy przybyszom osypao si mnstwo rdzy wida dawno ju nikt elaznych wrt nie otwiera. Na progu stan kulawy diabe i zapyta:
Czego tu chcecie? Jestecie godni i spragnieni? Wejdcie, a ja dam wam je i pi!
Cyganie weszli do mieszkania diaba i zaraz zasiedli do stou. Diabe nagotowa im
smacznego misa, ugoci dobrym jadem i napitkiem, tote nasycili gd i ugasili pragnienie.
Po jedzeniu odsapnli, wypalili swoje fajeczki i poegnawszy si z diabem, zaczli wychodzi. Wtedy diabe podszed do drzwi i wypuci wszystkich prcz ostatniego.
Ugociem was powiedzia wic ostatni do mnie naley. Zatrzymuj go!
I kiedy dwunastu byo ju na dworze, diabe zatrzasn za nimi elazne wrota, a trzynasty
Cygan zosta w diabelskiej jaskini.
Dwunastu Cyganw wyruszyo na dalsz wdrwk. Byli smutni i zmartwieni, e utracili
swego trzynastego towarzysza podry. Chcieli ucieka jak najdalej od mieszkania diaba ,
ale pustynia bya tak wielka, e zabdzili i po trzech dniach znaleli si znw w pobliu jaskini. Gd tak im doskwiera, e ledwo trzymali si na nogach.
Moe zapukamy znowu do elaznych wrt! zapyta jeden z dwunastu Cyganw.
Dobrze! odpowiedzieli Cyganie. Co bdzie, to bdzie, ale najemy si do syta.
I zapukali. Kulawy diabe otworzy im wrota i tak jak przedtem nakarmi i napoi. Ale kiedy ju wychodzili z jaskini, stao si tak, jak za pierwszym razem: dwunastego diabe zatrzyma w swoim domu.
Powtarzao si to co kilka dni: wracali do diaba, a kiedy wychodzili ode, byo ich za
kadym razem o jednego mniej, bo po kadych odwiedzinach diabe zatrzymywa tego, ktry
wychodzi ostatni. Kiedy odwiedzili diaba po raz jedenasty, weszo do jego domostwa tylko
dwch Cyganw, a wyszed tylko jeden. Wyszed i sam bdzi po ogromnej pustyni. Byo
mu bardzo smutno i samotnie, a ledwo si dowlk z powrotem do elaznych wrt i zapuka.
Kulawy diabe otworzy mu i da je i pi.
Kiedy Cygan nasyci gd i ugasi pragnienie, wsta od stou, aby odej. Ale diabe zawoa:
Hola, mj kochaneczku! Zostaniesz u mnie, bo jeden musi zosta, a przecie przyszede
do mnie sam!
66

Dobrze odpowiedzia Cygan tylko otworz drzwi na chwil, bo przyprowadziem tu


ze sob jeszcze jednego.
Zobacz! zawoa diabe, otwierajc wrota. I tak mi si ju nie wymkniesz!
Cygan przystan na progu, odwrci gow i pokaza diabu swj cie.
Moesz go sobie zatrzyma! zawoa.
W tej samej chwili diabe zatrzasn wrota, a Cygan zosta na dworze. Obejrza si za siebie i spostrzeg, e cie jego znik. Tymczasem diabe za elaznymi wrotami prbowa podnie cie z podogi. Ale cie, jak to cie, nie dawa si schwyta. Przesun si pod drzwiami
do ssiedniej komrki, w ktrej zamknici byli wszyscy schwytani przez diaba Cyganie. W
pogoni za cieniem diabe otworzy drzwi do komrki. Wtedy Cyganie wybiegli, otworzyli
sobie elazne wrota i umknli w pustyni, gdzie czeka na nich trzynasty. Diabu udao si
wreszcie zapa w pazury nieuchwytny cie i zamkn go w komrce. Dopiero wtedy zauway, e wszyscy jego winiowie uciekli, ale za pno ju byo na pogo. Diabe zapon
gniewem, a ogie buchn mu z uszu, a z nosa poszed dym. Zagrzmiao i wejcie do diabelskiego mieszkania zawalia wielka skaa. Nikt by si ju nie domyli, e bya tu jaskinia, zamknita na elazne wrota.
Cyganie uradowani wolnoci prdko poszli przed siebie. Nie min miesic, gdy powrcili do swego taboru i postanowili, e ju nigdy w yciu go nie opuszcz.
Tylko trzynasty Cygan nie mia cienia. Ale c znaczy brak cienia, gdy si wrcio wreszcie z daleka do swoich!

67

O rybaku, Urmie i ptaku Czarana

Pewien mody rybak postanowi wyruszy w wiat, aby szuka szczcia. Wzi ze sob
kawa chleba i skrawek soniny, schowa do torby i uda si w drog. Kiedy znalaz si w lesie, usiad sobie na pieku, uama gle chleba, uci nieco soniny i zabra si do jedzenia.
Smakowao mu to bardzo, bo ju soce byo wysoko, a ostatni raz jad, kiedy si dopiero
budzio rankiem. Ale zaledwie odgryz pierwszy ks, zza drzewa wyszed jaki pikny chopak z rozwian czupryn i powiedzia:
Przyjacielu, bd tak dobry i podziel si ze mn posikiem. Jestem bardzo zmczony i
chciabym tutaj w lesie odpocz nieco.
Rybak da mu kawaeczek soniny i kromk chleba. Chopak zjad wszystko to apczywie i
rzek:
Dzikuj ci z caego serca! Jeli bdziesz potrzebowa mojej pomocy, dmuchnij trzy razy
w t drewnian fujark, a zjawi si przy tobie. Jestem Krlem Wiatru!
Powiedziawszy to, da rybakowi drewnian fujark i rozwia si bez ladu w powietrzu.
Zapad ju wieczr, kiedy rybak przyszed nad brzeg wielkiego Jeziora. Usiad na krawdzi urwistej skarpy i znowu zacz je swj chleb ze sonin. Ale zaledwie podnis pajd
chleba do ust, ujrza piknego chopca, odzianego w wietlist szat. Chopiec usiad przy nim
na skraju skarpy i rzek:
Przewdrowaem dzi cay wiat i nie miaem ani chwili czasu, aby co przekn. Daj
mi, jeli moesz, kawaek chleba.
Rybak bez wahania da chopcu troch chleba ze sonin. Chopiec zjad posiek w jednej
chwili i da rybakowi zot fujark, mwic:
Jeli bdziesz potrzebowa mojej pomocy, dmuchnij trzy razy w t fujark ze zota, a zaraz przybd do ciebie. Jestem Krlem Soca.
Rzekszy te sowa, chopiec znik i w tej samej chwili noc zapada. Rybak pooy si pod
drzewem i zasn. Ale zaledwie to uczyni i jeszcze aden sen nie zdy mu si przyni,
obudzi go jaki szmer. Rybak otworzy oczy i zobaczy chopca w srebrnym paszczu, wieccym w ciemnoci nocy. Chopiec odezwa si:
Daj mi je, bo dug drog mam przed sob, a nigdzie nie znalazem ani kawaeczka
chleba.
Rybak da mu je. Chopiec w srebrnym paszczu zjad raz-dwa kawaek chleba ze sonin, a potem podarowa rybakowi srebrn fujark i powiedzia:
Jeli bdziesz potrzebowa mojej pomocy, dmuchnij trzy razy w t fujark ze srebra, a
zaraz si zjawi przy tobie. Jestem Krlem Ksiyca. Rzekszy te sowa, chopiec oddali si.
Bya ju pnoc, kiedy rybak zszed ze skarpy i przysiad nad samym brzegiem wody, tak
e fale podbiegay a do jego stp. Dugo przyglda si rybom skaczcym z pluskiem nad
powierzchni wody. Nagle zauway, e idzie w jego stron jaka pikna dziewczyna.
Czego szukasz w tych stronach zapytaa dokd nigdy jeszcze nie zabka si aden
czowiek?
Jestem biednym rybakiem odpowiedzia i poszedem w wiat, eby szuka szczcia.
I znalaze szczcie? zapytaa dziewczyna.
Rybak popatrzy na ni.
68

Bya w trzewiczkach z kaczecw i w sukni uszytej z lici. Rzsy miaa takie dugie, e
ich cie okrywa jej policzki, a oczu wcale nie mona byo od nocy odrni.
Wic odpowiedzia jej:
Myl, e znalazem.
Rozmawiali ze sob jeszcze dugo, szeptali przez ca noc, a rankiem, kiedy zapiay koguty w gstwinie lenej, wiedzieli ju, e si kochaj.
Skd si wziy w tym dzikim lesie koguty? zapyta rybak. Przecie sama mwia, e
nie ma tu nigdzie ludzkich siedzib.
Tak odpowiedziaa dziewczyna. Ale ja tu mieszkam. To moje koguty. Ja jestem dobr Urm. Zaprowadz ci do mojego domu. Tam, jeli zechcesz, zamieszkamy i bdziemy
szczliwi. Tylko pamitaj: co noc bd wychodzi z domu, dokd zechc, a tobie nie wolno
ani pyta mnie o to, ani ledzi moich krokw, ani podsuchiwa, ani podglda.
Rybak zgodzi si na ten warunek, bo jak mg si nie zgodzi? Przystaby z pewnoci na
warunki o wiele cisze i trudniejsze do spenienia, byle tylko pikna dziewczyna, dobra
Urma, nie odesza od niego na zawsze.
Poszli razem prosto przed siebie bezdroem lenym i wkrtce znaleli si przed piknym
paacem Urmy. Na wieach paacowych siedziay zote koguty. Piay dokadnie wtedy, kiedy
nadchodzia godzina piania.
Dugo mieszka ju rybak z Urm w jej paacu i oboje byli szczliwi. Pewnej nocy rybak
przewraca si z boku na bok i nie mg zasn. Ksiyc sta w oknie i wieci z caej siy.
Nagle odezway si z wie koguty i zapiay nocn godzin. Rybak zdumia si, bo zawsze
spa o tej porze i nigdy nie sysza tego piania. W tej samej chwili zobaczy, e pikna Urma
ubraa si we wspaniae szaty i cichutko, na palcach wysza na dwr. W okamgnieniu zerwa
si rybak z ka i wybieg za ni, zapominajc o swym przyrzeczeniu.
Ujrza swoj on siedzc na kamieniu. Przy niej przycupn olbrzymi ptak, a ona karmia
go piersi, jak gdyby by jej dzieckiem.
Przeraony tym, co ujrza, rybak wyskoczy ze swojej kryjwki w krzakach, aby przepdzi wielkie ptaszysko, ale ono schwycio Urm i odleciao, trzymajc j mocno w swych
apach.
Powrci rybak do paacu i tam, w komnacie Urmy, czeka na jej powrt. Nadaremnie.
Nadszed poranek, min dzie i zapad wieczr, a pikna Urma nie wracaa. Rybak postanowi wic pj w wiat i dopty wdrowa, dopki nie znajdzie piknej Urmy, porwanej przez
wielkiego ptaka.
Dugo, dugo wdrowa po wiecie, a wreszcie przypomnia sobie o trzech fujarkach.
Wzi drewnian fujark i dmuchn w ni trzy razy. Odezway si w powietrzu poszumy i
powisty, zerwa si gwatowny wiatr i ukaza si Krl Wiatru. Wiedzia ju, po co rybak go
wzywa, i rzek:
Nie wiem, gdzie si znajduje twoja ona. Musisz o to spyta Krla Ksiyca.
Krl Wiatru znik w powietrzu, a rybak wzi srebrn fujark i dmuchn w ni trzy razy.
Wtedy zjawi si Krl Ksiyca i rzek:
Widziaem twoj on ostatni raz tej nocy, kiedy zamae dane jej przyrzeczenie i podgldae j. Musisz zapyta Krla Soca.
Gdy tylko Krl Ksiyca oddali si, rybak dmuchn trzy razy w zot fujark. Ukaza si
Krl Soca i rzek:
Wiem ju, czego chcesz ode mnie. Ptak Czarana uwizi twoj on. Wiedz, e jest on
demonem i yje dziewiset dziewidziesit dziewi lat, ale co noc musi go nakarmi mlekiem dobra Urma. Gdyby zdarzya si taka noc, w ktrej nie dostaby pokarmu, nie doyby
do rana. Inna Urma, ktra do niedawna bya karmicielk ptaka, umkna ode z pomoc
swojego ma wielkiego lenego czarodzieja. Wwczas Czarana wybra sobie twoj on i
odtd ona musi go karmi. Zagrozi jej, e jeli kto bdzie go ledzi, porwie j i ukryje w
69

swojej niedostpnej kryjwce. Nie dziw, e gdy podgldae owej nocy, co czyni twoja ona,
Czarana przelk si, by mu jej nie odebra; porwa j i zamkn w elaznej komnacie. Chod
ze mn, zaprowadz ci.
Zaprowadzi rybaka na wysok gr i powiedzia:
Tam oto, w elaznym miecie, mieszka ptak Czarana. Widz wanie, e twoja ona
przykuta jest do ciany siedmioma acuchami. Wezwij na pomoc mojego brata, Krla Wiatru. Ja bd patrzy na acuchy tak gorcym spojrzeniem, e stopi si od niego jak maso. A
mj brat, Krl Wiatru, bdzie dmucha lodowatym podmuchem, aby uwiziona nie spona
od mojego gorcego wzroku.
Rybak dmuchn w drewnian fujark i w teje chwili pojawi si Krl Wiatru. Wtedy
Krl Soca zacz si wpatrywa w acuchy, ktrymi przykuta bya Urma. A wpatrywa si
tak gorco, z takim sonecznym arem, e acuchy przerway si i spady z jej rk i ng. Jednoczenie Krl Wiatru dmucha lodowatym i porywistym wiatrem. Pomieszao si zimno z
ognistym skwarem, tak e pikna Urma ani nie spona, ani nie zamarza. Rybak chcia pobiec do elaznego miasta, ale ujrza, e zostao ono doszcztnie roztopione przez Krla Soca. Pikna Urma wybiega rybakowi na spotkanie, woajc:
O, ja nieszczliwa! Dlaczego nie dotrzymae obietnicy i podsuchiwae mnie i podgldae?! I c z tego, e jestem teraz wolna? Za godzin powrci tu ptak Czarana i kiedy zobaczy, e mnie nie ma, dogoni nas, bo jest w locie szybki jak najszybszy wiatr.
Rzek Krl Wiatru:
Ka wia wszystkim moim wiatrom i odprowadzi was jak najdalej. Ale musisz, rybaku, poprosi Krla Ksiyca, aby te przyszed nam z pomoc. Niech wam da swj lekki
paszcz ksiycowy, na ktrym pofruniecie daleko std.
Dmuchn rybak w srebrn fujark i oto Krl Ksiyca przynis mu swj srebrzysty
paszcz.
Rybak i Urma usiedli na ksiycowym paszczu, ktry wznis si w powietrze wraz z nimi.
Odfruwali coraz dalej od elaznego miasta. Lecieli szybko jak byskawica, bo wszystkie
wichry dmuchay ze wszystkich swoich si. W dzie przywieca im Krl Soca, a w nocy
Krl Ksiyca. ciga ich, opoczc olbrzymimi skrzydami, rozgniewany ptak Czarana. Lecia coraz szybciej, zgrzytajc dziobem, bo chcia rozszarpa rybaka, jak tylko go dogoni,
Tak uciekajc przed ptakiem Czarana, ktry dogania ich i by coraz to bliej, okryli
ziemi dziewi razy. Gdy nadszed nastpny dzie, zy ptak Czarana poczu, e opuszczaj
go siy, bo ju przez ca dob lecia o godzie Urma nie daa mu noc pokarmu. Lecia wanie nad morzem, kiedy skrzyda mu opady i run martwy z wysoka prosto do wody.
Teraz gdy niebezpieczestwo ju mino, rybak i Urma powrcili do swego zamku w lesie
i odtd yli bardzo szczliwie, i cho do dzi nie zgubili trzech czarodziejskich fujarek, nigdy nie potrzebowali dmucha w adn z nich, bo nic im do szczcia nie brak.

70

O cudownym ptaku

By sobie miody Cygan, ktry bardzo lubi ptaki. Robi dla nich liczne domki eby miay
w zimie przytulne i ciepe schronienie. Powiesi sporo takich domkw na skraju lasu, a reszt
wzi na plecy, aby je sprzeda w miecie wielkim panom. Ale nikt nie chcia kupowa ptasich domkw. Sudzy pewnego pana rzekli Cyganowi:
Nikt nie potrzebuje twoich domkw. Moesz nimi napali w piecu. Albo sprzedawaj je
samym ptakom. Gdyby robi klatki, to co innego... I nasz pan, i inni panowie chtnie kupowaliby je od ciebie.
Wrci Cygan do lasu godny i bez grosza.
Ka mi robi klatki powiedzia ptakom. A ja nie chc sporzdza wizie dla was.
Co robi, skoro domkw nikt nie chce kupowa?
Rb klatki powiedziaa sikora z ktrych atwo wyfrun na wolno. Z boku kadej
klatki zrb takie prciki, aby je mona byo leciutko odsun dziobkiem.
Dzikuj ci za rad! powiedzia Cygan i zabra si do robienia klatek. Kiedy ju zrobi
dziesi, poszed do miasta aby je sprzeda.
Od razu w pierwszym domu, do ktrego Cygan zapuka, panowie i panie kupili wszystkie
klatki. Uradowany Cygan kupi za otrzymane pienidze jedzenie dla siebie i dla lenych ptakw i zrobi znowu dziesi klatek takich samych jak przedtem.
Kiedy przyszed z nimi do miasta, nie sprzeda ani jednej klatki i jeszcze ludzie odpdzali
go od drzwi.
Dlaczego nie chcecie moich piknych klatek! zapyta Cygan sug jednego wielkiego
pana.
Bo twoje klatki wypuszczaj kadego ptaka; i malutkiego mysikrlika, i duego gobia
odrzek suga.
C mia robi biedny Cygan! Uda si w powrotn drog do swojego lasu z caym narczem niesprzedanych klatek. Szed dwie mile, a potem usiad sobie przy drodze i westchn,
mwic te sowa:
Jakby to dobrze byo, gdybym mia co do zjedzenia. Taki jestem godny!
Wtem nadszed jaki stary czowiek z siw brod. Cygan podnis si z ziemi i zacz ebra:
Wielmony panie, prosz da godnemu par groszy na kawaek chleba!
Stary czowiek zatrzyma si i rzek:
Jeste przecie mody. Mgby si wzi do roboty!
Cygan zapaka i powiedzia:
Zrobiem pikne klatki, ale nikt ich nie chcia kupi, bo to s klatki, z ktrych kady ptak
moe bez trudu wydosta si na wolno. Nie mogem przecie robi wizie dla ptakw,
klatek zamknitych na gucho!
Spjrz! powiedzia stary czowiek. W jednej z twoich klatek siedzi ptak, ktry da ci
wszystko, czego tylko zapragniesz.

71

Spojrza Cygan i zobaczy w klatce przepiknego ptaszka o czerwonej gwce, biaych


nkach i czarnych skrzydekach. Cygan ucieszy si bardzo i zawoa:
Kochany ptaszku! Daj mi je i pi!
W tej chwili zjawio si jedzenie i picie; duo pieczonego misa, chleba pytlowego, ciastek, soniny i wina. Cygan by tak zgodniay, e od razu rzuci si do jedzenia i dopiero kiedy zaspokoi pierwszy gd, przypomnia sobie, e trzeba podzikowa staremu czowiekowi.
Ten ju jednak odszed.
Cygan te z ochot poszedby ju do domu, ale po dugiej drodze by zmczony, a po sutym jedzeniu czu bog senno i nie chciao mu si wdrowa do domu piechot.
Wiesz co, mj kochany ptaszku? rzek. Dobry ko by mi si przyda, bo jestem bardzo, ale to bardzo zmczony.
Natychmiast zjawi si znikd pikny ko, a Cygan dosiad go i rzek znowu:
Kochany ptaszku! Chodz obdarty, nie mam adnego porzdnego ubrania...
W okamgnieniu zjawio si ubranie, w ktre Cygan zaraz si przebra. I pomyla sobie:
Rusz w wiat. C mam robi w domu, po co miabym wraca do mojego lasu? Wszystkie
ptaki dostay ju ode mnie domki, a ja sam mam ju wszystko, czego mi trzeba.
I ruszy w wiat. Jecha na szybkim koniu, a dojecha do wspaniaego paacu, w ktrym
mieszka ksi nad ksitami. Zeskoczy Cygan z konia, siad pod murem zamkowym i
wypuci cudownego ptaka, aby pofruwa i rozprostowa sobie skrzydeka. Ptak odezwa si
do Cygana:
Czego chcesz, czego pragniesz, powiedz, a ja wszystko speni.
Nic mi nie potrzeba powiedzia Cygan. Dobrze mi, ciepo i syto, mam cay wiat do
wdrowania. Nie potrzebuj nic wicej. Tylko przespa si chc nieco, ale snu nie musisz,
ptaszku, sprowadza do mnie: sam przyjdzie.
Rzekszy te sowa Cygan pooy si na trawie i usn. Wtedy zza muru wyszed na palcach suga ksicy, ktry z ukrycia wszystko widzia i sysza. Ostronie, na palcach, aby nie
zbudzi Cygana, podszed bliej i szepn do cudownego ptaka, wycigajc przed siebie
czapk:
Daj mi dwie garcie zota i gar brylantw.
Ledwo wyrzek te sowa, a czapka napenia si zotem i brylantami.
Suga odbieg czym prdzej z tymi skarbami, aby je schowa w swoim sienniku. Brylanty
wieciy jednak takim blaskiem, e ksi i ksina dostrzegli je z daleka i cho suga stara
si przenie je ukradkiem i niepostrzeenie, zatrzymali go i kazali mu odda skarb. Potem
rozkazali pojma Cygana i odebra mu cudownego ptaka.
Przyda si nam ten ptaszek rzeka ksina. Zadamy, aby wyczarowa nam troch
szczerego zota i pokry nim dach naszego paacu, bo kawki pokrady nam prawie wszystkie
zote dachwki i deszcz przecieka do twojej komnaty, mj mu.
Tak, bardzo si nam przyda ten ptak cudowny! potwierdzi ksi. Jest bardzo podobny do naszej Cyganki, ktr uwiziem rok temu. Z pewnoci Cyganka zaufa mu i wyzna
tajemnic cygaskich skarbw. Zdobdziemy je i bdziemy jeszcze bogatsi.
Sudzy przyprowadzili Cygana przed oblicze ksicia, ale kiedy prbowali wydrze mu
klatk, cudowny ptaszek zmala w okamgnieniu, poszarza, kolory jego zniky i sta si bardziej niepozorny ni zwyky wrbel. Na prno ksi i ksina dali ode przernych
skarbw i cudownoci: ptak nie da im nic, jakby wcale nie by zaczarowanym ptakiem.
Rozgniewa si ksi i kaza wtrci Cygana wraz z ptakiem do wizienia w podziemnych
lochach. Kiedy zatrzanito ju za nim okute elazem drzwi, Cygan ujrza pikn dziewczyn
siedzc w kciku krlewskiego wizienia. Wosy miaa tak czarne jak skrzydeka cudownego ptaszka, zby biae jak jego nki, a usta czerwone jak jego gwka.
Opowiedziaa Cyganowi swoj histori. Zy ksi podsucha przed rokiem, jak piewaa
w lesie pie o cygaskim skarbie. Rozkaza, aby zdradzia mu, co to za skarb i gdzie jest
72

ukryty. Ale ona nie powiedziaa mu ani sowa. A zreszt, nawet gdyby wyznaa t tajemnic,
nic by mu z tego nie przyszo. Ten skarb cygaski to wdrowanie. Zy ksi, sam nie wiedzc o tym, odebra jej skarb najwikszy, wtrcajc j do wizienia. A przecie wdrowanie
na nic si ksitom nie przyda!
Cygan pokocha dziewczyn od pierwszej chwili i karmi j poywieniem, wyczarowanym
przez cudownego ptaka.
Co dzie przychodzi do lochw ksi i chwyta klatk. I za kadym razem ptak szarza i
traci sw moc czarodziejsk, tak e ksi musia zostawia go w wizieniu wraz z Cyganem.
Pewnej nocy okute drzwi otworzyy si i do lochu wszed stary czowiek; ten sam, ktry
kiedy podarowa Cyganowi cudownego ptaka.
Jestem opiekunem wdrwek rzek stary czowiek jestem opiekunem ptasich lotw i
cygaskich wczg. Pomagam ptakom i Cyganom. Byem daleko i dopiero dzi dowiedziaem si o tym, e zostae uwiziony. Za to, e obdarzye wolnoci wielu moich skrzydlatych wychowankw, jeste wolny! Chod ze mn...
Ale Cygan nie ruszy si z miejsca; spojrza na siedzc w kciku dziewczyn i rzek:
Zostan z ni. Nie chc, eby bya tu sama. Mj ptak dawa jej je i pi, a bez niego i
beze mnie zginie ze smutku i z godu!
Chodcie razem powiedzia stary czowiek.
Kiedy wyszli i obejrzeli si, starego czowieka ju nie byo. Ruszyli na wspln wdrwk, bo kochali si bardzo i za nic w wiecie nie rozstaliby si ze sob.
Nadesza jesie. Wypucili wic cudownego ptaka, aby mg odfrun przed zim do ciepych krajw. Moe wiosn powrci do nich? Ale nawet gdyby nie wrci, nic im si zego
ju nie przytrafi. S zawsze razem i nie ustaj w lenych wdrwkach, a ptaki wskazuj im
najlepsze drogi i najbezpieczniejsze bezdroa.

73

O zagadkach karzeka

yli raz czterej bracia w wielkim lesie i wielkiej biedzie. Pewnego dnia najstarszy brat
powiedzia swym trzem braciom:
Do mam ju tej ndzy, chodu i godu! Nie chc by wci biedakiem. Pjd w wiat, a
kiedy si wzbogac, powrc po was. Czekajcie, na pewno wrc.
I poszed prosto przed siebie. Szed dzie i noc bez jedzenia i bez picia. W dzie drog pokazyway mu jego wasne oczy wszystko jedno ktr; w nocy drogowskazami byy mu
gwiazdy kada wskazywaa inn stron, a on szed to za przewodem jednej gwiazdy, to
drugiej, bo mu byo wszystko jedno, szed byle gdzie. Bogactwo mogo na czeka i tu, i tam,
a on nie zna do niego drogi. Kiedy szed przez wielki las, poczu tak wielkie zmczenie i
senno, e pooy si spa pod drzewem, cho byo poudnie.
Nagle podszed do niego malutki karzeek o dugiej, biaej brodzie i wrzasn:
Wstawaj, piochu! Jeste biedakiem, a w biay dzie wylegujesz si na mchu i pisz! Jeste le i nie chce ci si pracowa! Wstawaj!
Biedny Cygan zerwa si na rwne nogi i rzek:
Jestem biedny, zmczony i nie mam pracy.
Chod do mojego domu odrzek karzeek dostaniesz je i pi. Mao tego. Dostaniesz
pienidzy, srebra i zota, ile tylko zechcesz, byle tylko odgad zagadk, ktr ci opowiem.
Nie zgadniesz bdziesz moim parobkiem.
Poszli we dwch w gb lasu.
Tam w rodku gstwiny sta pikny dom, zbudowany z kamieni i drzewa.
Patrz! zawoa karzeek, otwierajc wielk skrzyni pen srebra i zota. To wszystko
bdzie twoje, jeli mi powiesz, co to jest:

Drewno i cztery sznureczki,


patyk i wosw bez liku
zapraszaj do taca
wszystkich tanecznikw!
Cygan odpowiedzia:
Naprawd nie wiem, co to moe by.
Dobra! zawoa karzeek. Jeli nie wiesz, to ci powiem: s k r z y p c e ! No, ale do
gadania, nie zgade, wic jeste moim parobkiem. Zostajesz tu i bdziesz mi suy.
Biedny Cygan musia odtd ciko pracowa. Nie mia nawet chwili czasu na odpoczynek,
bo karzeek wci go pilnowa i nie dawa mu je, jeli widzia, e parobek nie do pilnie i
zbyt powoli pracuje.
Tymczasem trzej bracia, ktrzy pozostali w domu, nie wiedzieli wcale, co si dzieje z ich
bratem najstarszym, ktry poszed w wiat szuka bogactwa. Niepokoili si bardzo o niego.
A raz powiedzia drugi brat:
Nasz brat nie wraca. Teraz ja pjd w wiat, odnajd go, wzbogac si, a potem przyjdziemy obaj po was.
74

I poszed drugi brat, a kiedy dotar do wielkiego lasu, pooy si spa pod drzewem, eby
nieco odpocz. Kiedy usn, przyszed do malutki karzeek, zbudzi go i wrzasn:
Wstawaj, piochu! Jeste biedakiem, a nic nie robisz, pracowa ci si nie chce! Chod do
mnie, dam ci je i pi, a oprcz tego dostaniesz jeszcze mnstwo zota, srebra i pienidzy.
Musisz tylko odgadn moj zagadk.
Poszed Cygan razem z karzekiem, a kiedy weszli do piknego domu w lesie, karzeek
pokaza mu skrzyni pen zota i srebra i rzek:
Teraz suchaj uwanie! Co to jest:

Cho ap ni zbw nie ma ta gadzina,


nawet niedwiedzia za eb mocno trzyma.
Gdy j podniesiesz grzechocze okropnie,
a nie drgnie nawet kiedy jej nie dotkniesz!
Cygan odpowiedzia:
Nie wiem, co to moe by. Nie jestem a taki mdry, ebym mg to wiedzie!
Dobra! zawoa karzeek. Jeli jeste taki gupi, e nie potrafisz tego odgadn, ja ci
powiem, co to: to a c u c h . No, ale do ju tego gadania. Nie zgade, wic jeste moim
parobkiem. Zostaniesz tu i bdziesz mi suy.
Tak wic ju dwch braci dostao si na sub do zoliwego karzeka i obaj byli bardzo
zapracowani i nieszczliwi. Tymczasem dwaj bracia nie wiedzieli wcale, co si stao z ich
starszymi brami, ktrzy poszli w wiat szuka bogactwa. Niepokoili si o nich bardzo. A
pewnego dnia rzek trzeci brat:
Kochany braciszku! Nasi dwaj bracia chyba zapomnieli o nas albo co zego si z nimi
stao. Pjd i ja w wiat, odszukam ich, a potem wszyscy trzej przyjdziemy po ciebie.
I poszed. Po pewnym czasie, zmczony dug drog, dotar do wielkiego lasu i tam pooy si na mchu pod drzewem. Gdy sen go zmorzy, zjawi si nagle tu obok niego karzeek i
tak wrzasn, e zbudzi picego:
Wstawaj, piochu! Jeste biedakiem, a pisz w biay dzie zamiast pracowa! Wsta i
chod ze mn. Dam ci je i pi, dam ci duo pienidzy, srebra i zota, jeli odgadniesz moj
zagadk.
Poszed trzeci Cygan razem ze zoliwym karzekiem. W domu karze pokaza mu skarby i
pienidze, mwic:
To wszystko bdzie twoje, jak tylko mi odpowiesz na moje pytanie. Suchaj! Co to jest:

Cho czterech braci si uwija,


nie mog konia dogna nijak!
Nie wiem, co to jest odrzek Cygan. Nie chodziem do szkoy, wic nie mog by tak
mdry jak ty. Przecie ty jeste stary, wic zdye si w yciu nauczy wielu mdroci, a ja
jestem jeszcze bardzo mody, to i skd mam wiedzie wszystko?
Dobra zawoa karzeek. Nie wiesz, to ci sam powiem: to s k o a u w o z u !
Ach, prawda! zamia si Cygan gono. e te ja tego nie odgadem!
Ale karze powiedzia:
Nie masz si czego mia! Paka by powinien! Za gupot zostaniesz u mnie i bdziesz
moim parobkiem.
Nie mg si sprzeciwia biedny Cygan i wraz ze swymi dwoma brami zacz pracowa u
zego karzeka.
Tymczasem ostatni, najmodszy brat, nie mg si doczeka powrotu swoich braci. y po
ich odejciu zupenie sam, nie mia z kim porozmawia ani poali si komu na swoj bied i
75

samotno. Nie mia nawet psa, z ktrym by mg si zaprzyjani. Ale raz, kiedy poszed do
lasu na grzyby, spotka niedwiedzia, ktry nie mia adnej rodziny i te mu byo smutno y
samemu. Potem spotka Cygan jeszcze lisa, ktrego ludzie schwytali kiedy i trzymali w klatce, a kiedy im uciek, nie mg ju znale w lesie ani swych rodzicw, ani nikogo z lisiego
rodu. Wreszcie pewnego dnia Cygan spotka wilka, ktrego wygnaa z nory rodzina i skazaa
go na samotn tuaczk za to, e nie chcia skrada si do wsi ani porywa owiec.
Wszyscy trzej niedwied, lis i wilk polubili Cygana, a i on ich polubi, bo samotni
najbardziej kochaj samotnych. Pewnego razu powiedzia Cygan swoim lenym przyjacioom:
Miaem trzech starszych ode mnie braci, ale poszli w wiat szuka szczcia i lad po
nich zagin. Teraz na mnie kolej, ja pjd w wiat. Chodcie ze mn.
Dobrze! odpowiedziay mu zwierzta i wyruszyy razem z nim na wdrwk.
Po caodziennym marszu dotarli wreszcie do starego lasu. Cygan rzek:
Poszukajcie teraz czego do zjedzenia dla siebie i dla mnie, a ja tymczasem przepi si
troch. Tylko pamitajcie: wracajcie do mnie, gdy tylko na was zagwid.
Zwierzta odeszy, a Cygan pooy si pod drzewem i zasn. Za par chwil przybieg do
karzeek i zawoa:
Hej, ty piochu! Wstawaj! Do roboty!
Cygan wsta i zapyta kara:
Czego chcesz ode mnie?
Chod odpowiedzia karze a dostaniesz je i pi, potem jeszcze wiele zota, srebra i
pienidzy, jeli rozwiesz zagadk, ktr ci powiem.
Poszli wic razem do piknego domu w gbi lasu, a tam karze pokaza Cyganowi skarby
zgromadzone w skrzyni i rzek:
Cae to srebro i wszystko zoto bdzie twoje, tylko mi powiesz, co to:

Dugi i szary w
po ziemi peznie wci!
To jest droga odpowiedzia Cygan. Dobrze! zawoa karze.
Jeste mdrzejszy ni twoi starsi bracia, ktrzy s u mnie za parobkw. Ale przecie ja
potrzebuj i mdrego sugi, wic zostaniesz u mnie i bdziesz mi suy!
O, nie! zawoa Cygan. Nie ma mowy! Daj mi tylko srebro i zoto, ktre mi obieca
za rozwizanie twojej zagadki!
Ale karze nie chcia nawet sysze o tym i zacz bi Cygana, bo cho by maleki, siy
mia tyle, co trzech olbrzymw. Wtedy Cygan zagwizda i oto w okamgnieniu przybyli do
jego przyjaciele: niedwied, lis i wilk.
Lis sprytnie podkrad si do kara i przewrci go na ziemi.
Wilk chwyci kara w zby i podrzuci go w gr.
Niedwied za mocno trzepn go od spodu swoj siln ap, a zy karze wylecia w
powietrze jak pika. Wylecia tak wysoko, e do dzi nie spad jeszcze.
A czterej bracia byli nareszcie znowu wszyscy razem na swobodzie. Wzili wic zota i
srebra, ile tylko mogli udwign, a reszt nieli: niedwied, lis i wilk.
Niech im si dobrze dzieje!

76

O dziewczynie, ktra przda


swoje zote wosy

Bya ju jesie, odleciay ptaki i fruway w powietrzu tylko te licie. Tabor cygaski
przejecha noc przez granic, kierujc si na poudnie. Tylko jeden biedny Cygan zaspa i nie
odjecha wraz ze swoimi.
Kiedy zawieci poranek. Cygan ockn si i chcia biec za taborem, ale byo ju za pno
wiatr zamit lady. C mia robi! Skleci sobie szaas z gazi i zamieszka sam jeden w
lesie.
Przez kilka dni ywi si jagodami, ktrych znalaz troch, a potem zacz przymiera z
godu. Saby i godny pooy si na somie w kcie szaasu i odezwa si do siebie:
Jeli jutro, kiedy wstan z legowiska, ycie moje nie polepszy si cho troch, to utopi
si. Po co mi y w takiej ndzy?
Ledwo to powiedzia, rozleg si krciutki szum w liciach i sto zimnych kropli spado,
przenikajc do rodka szaasu. Cygan nie wiedzia, co to by mogo, bo niebo byo pogodne,
bez jednej chmurki, a ostatni deszcz pada poprzedniego dnia. Wyjrza z szaasu i zobaczy,
e midzy konarami dbu a szaasem rozpita jest wielka sie pajcza o nitkach ze zota. Siedzia na niej wielki, niebieski pajk nie mniejszy od jea. Kiedy Cygan wychyli gow,
pajk potrzsn silnie sieci, a wtedy z dbowych lici znw osypay si krople wczorajszego
deszczu.
Czego chcesz, pajku?! krzykn Cygan.
Chc ci co powiedzie odrzek pajk. Wiem, e jeste sam, biedny i godny. Wiem
te, e postanowie poegna si jutro z yciem, jeeli twj los nie odmieni si na lepsze.
Posuchaj mojej rady, a bdziesz mg odnale szczcie, ktre ci opucio. Id w gry.
Tam u wejcia do jaskini spotkasz pikn dziewczyn, ktra przdzie swoje wasne zote wosy. Powie ci ona, co masz robi, aby zosta szczliwym...
Takie byy sowa pajka. Nie rzek ju nic wicej, bo wanie nietoperz wpad mu w sie,
wic musia si nim zaj.
Biedny Cygan dugo nie mg zasn, a potem spa krtko, zbudzi si bardzo wczenie i
wyruszy w drog. Szed prdko, bo przynaglay go gd i ciekawo. Wkrtce znalaz si w
grach. Soce byo jeszcze nisko, kiedy gry otaczay ju Cygana ze wszystkich stron. Nie
wiedzia, jak ma i, ani ktrdy, wic bdzi prawie do zmroku, a wreszcie o zachodzie
soca znalaz wejcie do jaskini i zobaczy pikn dziewczyn, ktra przda swoje wasne
zote wosy. cinaa je wielkimi noycami, a potem snua dug, niekoczc si ni. Kiedy
spostrzega nadchodzcego, rzeka:
Nareszcie! Moe ten czowiek mnie ocali?
I opowiedziaa Cyganowi o sobie. Oto jej opowie:
Przyszam na wiat z dugimi, szczerozotymi wosami. Matka moja umara. Za macocha sprzedaa mnie potworowi, a on uwizi mnie tutaj. Odtd musz prz swoje wosy i
tka z tej przdzy ptno na ubranie dla potwora. Wosy odrastaj mi szybko i ledwie zdoam

77

uprz nici i utka jedn sztuk ptna, ju chwytam noyce i zaczynam od pocztku. Moja
praca nie koczy si nigdy. Czy chcesz mnie oswobodzi?
Chc! powiedzia Cygan. Musz ci oswobodzi!
Ale ostrzegam rzeka Zotowosa e to nieatwa sprawa. Wiele cierpie ci czeka i
meczami.
To trudno rzek Cygan. Chciaem ju poegna si z yciem i nie baem si, wic i
cierpie si chyba nie przestrasz. Usyszawszy odwane sowa Cygana, Zotowosa kazaa
mu i z sob do jaskini. Powiedziaa, e gdy noc potwr powrci i zapyta go o co, nie moe odpowiedzie mu ani sowa. Potwr bdzie pyta i pyta, ale on musi milcze i milcze,
choby potwr go bi, kopa, mczy i drczy. Tak bdzie przez godzin, a potem potwr
odejdzie i nie wrci ju tej nocy, a wraz z jego odejciem wszystek bl zniknie.
Oboje, Cygan i Zotowosa, weszli do jaskini i tam Cygan pooy si, aby wypocz. Lea i tak myla: Przecie miaem zamiar odebra sobie ycie, wic mi cakiem wszystko
jedno, czy zrobi to sam, czy te zy potwr mnie wyrczy.
Czy potwr przyjdzie o pnocy? zapyta.
Przyjdzie pi minut przed dwunast, a wyjdzie pi minut przed pierwsz odpowiedziaa Zotowosa.
Nagle stao si jasno w caej jaskini i ogromny potwr wszed do wntrza. Podszed do
Cygana i zapyta grzmicym gosem:
Kto ty jeste?!
Ale Cygan nie odpowiedzia ani sowa.
Czy guchy!! rykn potwr. Mw, kim jeste! Skd si tu wzie?!
Ale Cygan nawet ust nie otworzy, wci milcza jak zaklty.
Nie syszysz mnie? zapyta potwr gronie. A moe udajesz, e oguch?!
Ale Cygan nawet pary z ust nie puci. Usysza wanie, e zegar jaskiniowy wybi godzin dwunast: dwanacie kamiennych sopli spado z brzkiem na ziemi. To dopiero mino
pi minut pomyla. Jeszcze prawie caa godzina zostaa. I ze strachu wosy zjeyy mu
si na gowie. Teraz potwr zacz go drczy; chosta go swoj brod, tward jak miota,
przewrci Cygana na ziemi i taczy na nim, depczc go i przytupujc.
Ale i to nie pomogo. Cygan nie powiedzia nic, nie jkn nawet ani nie stkn.
Kiedy potwr odszed, zotowosa dziewczyna uciskaa i ucaowaa Cygana za to wszystko, co dla niej przecierpia.
Jeszcze tylko dwa razy musisz wytrzyma tak prb rzeka a bd uwolniona od tego
potwora i oboje bdziemy szczliwi! Cygan nie czu ju blu ani troch. Nazajutrz rano usiad
koo dziewczyny u wejcia do jaskini i rozmawia z ni o tym, co bdzie, jeli uda mu si zwyciy potwora. Dziewczyna przda swoje zote wosy, a potem a do zmroku tkaa ze zotego przdziwa wielk, zot pacht. Po zachodzie soca weszli oboje do jaskini i Cygan
zdrzemn si troch. Nagle zrobio si jasno i zjawi si potwr, niosc wielkie kleszcze i mot.
Skd tu przybye? zapyta znowu Cygana. Czego tutaj szukasz?!
Gdy i tym razem nie byo adnej odpowiedzi, potwr schwyci kleszcze oburcz i zacz
szczypa nimi Cygana, a potem uj mot i wali go nim ze wszystkich si po grzbiecie. Tak
mina godzina i potwr, chcc nie chcc, musia odej z jaskini, jak zwykle o godzinie za
pi pierwsza.
Skoro tylko odszed, bl min Cyganowi bez ladu, a zotowosa dziewczyna znowu uciskaa go i ucaowaa. Rankiem usiedli u wejcia do jaskini i tam spdzili cay dzie, a wieczorem weszli do skalnych lochw jak dnia poprzedniego. Cygan pomyla ze zgroz, e znw
czekaj go nieludzkie cierpienia, i rzek do dziewczyny:
Jeste pikna i pikne s twoje wosy. Chciaem ci ratowa, ale czuj, e nie wytrzymabym ju wicej tych udrk i boleci. Do mam mczarni, pjd ju sobie std.

78

Ale Zotowosa pocza baga go i zaklina, aby tego nie robi i zosta jeszcze ten jeden
jedyny, ostatni raz. Rzeka:
Wiem, e mi nie odmwisz i zrobisz to dla mnie. To ju ostatni raz. Tylko pamitaj, kiedy potwr zechce odej za pi pierwsza, przytrzymaj go jeszcze chwil, tak aby wyszed z
jaskini dokadnie o pierwszej godzinie.
Cygan zgodzi si pozosta i kiedy potwr znw zjawi si w jaskini, zagryz usta, zacisn
szczki, eby nie wyrwao mu si z ust ani jedno sowo. I nie wyrwao si ani jedno. Potwr
chosta Cygana i przypieka ogniem buchajcym z gby. Na nic wszystkie wysiki! Mina
godzina i potwr chcia ju odej, ale wtedy Cygan uczepi si oburcz jego brody i nie
puszcza. Tak szamotali si przez kilka chwil, a wreszcie potwr cisn Cyganem o ziemi i
wybieg.
Zaraz bdzie bi zegar jaskiniowy godzin pierwsz powiedziaa dziewczyna, nasuchujc uderzenia o ska spadajcego sopla kamiennego. Ale nie rozleg si aden dwik.
No, zwyciye zego demona! zawoaa Zotowosa. Chodmy, zobaczymy, co si z
nim stao i dlaczego zegar nie wybi godziny.
Poszli i zobaczyli, e demon ley u wyjcia z Jaskini martwy, przebity kamiennym soplem
na wylot. A stao si to dokadnie o pierwszej godzinie po pnocy. Wanie wtedy potwr
wychodzi i kamienny sopel ugodzi we miertelnym ciosem.
Dziewczyna bya wolna! Cygan oeni si z ni i byo im dobrze, i nic im nie brakowao,
bo za zote wosy, ktre obcinali raz na tydzie, dostawali duo pienidzy. A jeszcze wicej
za tkaniny ze zotych wosw. Dziewczyna nie musiaa ju tka ich sama, tylko przywizywaa przdziwo do ogonkw myszy jaskiniowych; one biegay same na krzy tam i z powrotem, tam i z powrotem...
I w kilka chwil potrafiy utka ze zotej przdzy cae wielkie przecierado.

79

O Cyganie i czerwonym wu

Mia Cygan Phuro dwch synw. Modszy z nich by posuszny i dobry, a starszy nierb i
zy. Co dzie powozili synowie komi raz starszy, a raz modszy, na zmian. Wanie przyszed czas jazdy i Phuro da lejce swemu modszemu synowi.
Jedmy powiedzia. Ty dzi bdziesz powozi.
Weszli dwaj Cyganie pod pcienn bud wozu, a modszy syn trzasn z bicza i konie ruszyy w drog. Droga bya piaszczysta i konie z trudem cigny wielki cygaski wz. Koa
skrzypiay miarowo i sennie, jakby kto piewa koysank. Tote modszy syn usn wkrtce,
a konie szy same prosto przed siebie.
Kiedy si modszy Cygan ockn, byo ju poudnie. Konie stay na rozstajach drg.
Wio! zawoa Cygan. Jedcie w prawo!
Szarpn lejcami, krzycza, ale nic z tego. Konie szarpay wozem, przebieray nogami w
miejscu i tyle. Wz sta nieporuszony, jakby korzenie w ziemi zapuci.
Zeskoczy Cygan z koza, eby zobaczy, co si stao, i ujrza wielkiego, czerwonego wa, ktry wplt si midzy szprychy tylnego koa, a ogonem owin luni u wozu tak mocno, e koo wcale nie chciao si krci.
Sign Cygan do swojej torby, wyj kawaek pieczonego misa i da wowi. W pomerda ogonem z zadowolenia i pokn miso, a potem odezwa si w te sowa:
Dzikuj ci za twoje dobre serce. Nie jestem zwyczajnym wem, ale dobrym demonem,
opiekunem cygaskich wdrwek. Jedcie w lewo.
To powiedziawszy, w zelizn si z koa. Cygan wskoczy na kozio i pokierowa komi
w lewo.
Dobrze radzi czerwony w! I droga bya lepsza, i lasy wiksze. Na skraju dbrowy, nad
jeziorem.
Cyganie zatrzymali si, aby przenocowa.
Nazajutrz rano Phuro da lejce swemu starszemu synowi i rzek:
Jedmy. Ty dzisiaj bdziesz powozi.
I ruszy wz, a na kole zasiad tym razem starszy brat. Koa pieway w drodze swoj
skrzypic koysank, a Cygan usn. Zbudzi si dopiero w poudnie i zobaczy, e znajduje
si przy rozstajnych drogach, a konie stoj i jedz traw rosnc nad rowem. Zerwa si starszy brat z koza, aby zobaczy, co si stao, ale nic nie dojrza; droga bya pusta. Trzasn
wic z bicza raz i drugi, konie szarpny, ale wz nie ruszy z miejsca. Wtedy Cygan zszed z
wozu, aby go popchn. Wtem zauway wielkiego, czerwonego wa, ktry wplt si midzy szprychy tylnego koa, a ogonem owin luni, tak e koo ani rusz nie mogo si krci.
Czego mi przeszkadzasz, wstrtna gadzino?! zawoa starszy brat, schwyci kij i zabi
czerwonego wa.
W tej chwili wz rozlecia si na tysic kawakw, a Cyganowi Phuro i modszemu jego
synowi tylko dlatego nic si zego nie stao, e upadli na wielk, kraciast pierzyn, ktra bya
w wozie.

80

Przestraszone konie zaczy bryka. Phuro schwyci je i przywiza do przydronej wierzby. Modszy brat podnis z ziemi czerwonego wa i zacz na chucha, aby mu przywrci
ycie. Nic nie pomagao w by martwy. Cygan zanis go wic na polan, aby na jej rodku wykopa grb i pochowa biednego opiekuna cygaskich wdrwek. Kiedy grb by ju
gotw. Cygan uoy w nim wa, zawinwszy go w sto krgw, aby si zmieci w wykopanym doku.
Nagle usysza gos:
Dzikuj ci za twoje dobre serce. Opiekun cygaskich wdrwek nie umiera, wic nie
umarem. Twj zy brat zabi tylko wa, ale nie mnie. Zasyp mnie ziemi, a wyrosn tutaj
dbem. Bdziesz strzsa ze mnie odzie, a bd to odzie zote. Sprzedawaj je i bd bogaty. Ale dwa zote odzie miej zawsze przy sobie. One ci bd wskazywa dobre drogi.
Modszy brat zrobi tak, jak mu w poradzi. I ju wieczorem rs w tym miejscu wielki
db, obsypany zotymi odziami. Cygan strzsa je z drzewa i dzieli si nimi ze swoim ojcem. A Phuro wypdzi starszego syna w wiat.
Odtd Phuro i jego modszy syn byli bogaci i odnajdywali zawsze najlepsze i najszczliwsze drogi. A kiedy potrzebowali pienidzy, wracali do wielkiego dbu i strzsali ze zote
odzie.
A co si dziao ze starszym? Ruszy sam jeden, szed od lasu do lasu, zabija we, zakopywa je w ziemi i na prno czeka, e wyrosn w tych miejscach dby zotodajne. Bdzi i
zdarzay mu si zawsze najgorsze drogi albo jeszcze gorsze od nich bezdroa. Czasem potrzsa drzewami, aby natrz sobie zotych odzi, ale poszy tylko ptaki w gaziach i
zimna rosa z lici opadaa mu za konierz.

81

O biaej ani

To bya naprawd sroga zima! Rd Cyganw Aszani przysposobi sobie zimowe siedlisko
na skraju wielkiej puszczy. Ptna namiotw stwardniay i zesztywniay jak deski i okryy si
bia strzech niegu Cyganki warzyy w garnkach sople lodowe na polewk, a zmarznite
drzewa pkay z hukiem bez pomocy siekiery. Coraz trudniej byo odnale pod niegiem
jeyny, a i pasza dla koni koczya si; zapasy szczuplay z kadym dniem. Dobrze byo dzieciom ukrytym w ciepych pierzynach. Starsi musieli porzdnie nayka si mrozu. Kiedy ktry z nich wdrowa do miasteczka, bra ze sob gar somy i szmaty tlce si arem, uwizane do kija. Tym ogniem somianym zagrzewa sobie zmarznite nogi i rce. Wdz plemienia nie opuszcza swojego namiotu i otacza si tylko ciepymi kbami dymu z wielkiej fajki.
Kto mg, ten te chowa si w namiocie, dra na caym ciele, szczka zbami i myla o
tym, e by moe nadejd jeszcze mroniejsze dnie i noce.
Pewnego wieczora zebrali si Cyganie w namiocie wodza, aby si naradzi, co robi, bo
mrz ta z kad godzin. Jeden z Cyganw radzi rozpali sto ognisk dla odstraszenia wilkw i mrozu. Drugi Cygan prawi, e trzeba by wykopa gbokie nory w ziemi i w nich si
ukry. Trzeci Cygan krzycza, e to wszystko na nic si nie zda, jeli nie zaegna si zych
czarw demona.
Wreszcie odezwaa si Rika, pikna crka wodza rodu Aszani:
Wadzicie si ze sob na prno. I c nam przyjdzie z tej zwady! Mrz jak jest, tak i bdzie. Ledwo zdycie powiedzie pi sw, kiedy z nieba spadnie piset tysicy nowych
patkw niegu. Zanim skoczycie t gadanin, nieg moe zasypa nas zupenie. Nie ma co!
Jak ma by, tak by musi. Zadbalibycie lepiej, co zrobi, eby nam i koniom jedzenia nie
zbrako. Pomylcie wic, jak upolowa bia ani, ktra co noc tu przychodzi i kradnie resztki siana naszym koniom!
Nie ma na ni rady odpowiedzia jeden z Cyganw.
Nie widzisz sposobu na bia ani zawoaa Rika a chciaby wynale sposb na
wielk, bia zim, mieszny czowieku!! To wanie w biaej ani mieszka dusza mrozu!...
Zamilkli wszyscy i nikt nie odezwa si ani sowem. Bo i jak zabi bia ani? Nieatwa to
sprawa. To prawda: wykradaa ona co noc siano. A co pocz z godnymi komi, kiedy siana
zabraknie? Gdy noc ludzie zbliali si do biaej ani, umykaa szybko jak wiatr w gb puszczy i w jednej chwili znikaa im z oczu. Strzay z ukw i kule odskakiway od jej piersi jak
od kamienia. Nic te nie pomagay zasadzki i sida; ania nie dawaa si schwyta. Raz, kiedy
ucieka w puszcz, jeden z Cyganw pobieg za ni i cisn w ni siekier. Ale omyli si,
chocia ksiyc wieci jasno. Siekiera ugodzia w okryty niegiem jaowiec, biay jak ania, a
ona znikna bez ladu. Nawet najdzielniejsi i najodwaniejsi zaniechali ju oww, stracili
nadziej, e upoluj nieuchwytne zwierz.
Pomilczeli Cyganie zebrani w namiocie wodza. Wdz te milcza, mic fajk. A potem
wszyscy rozeszli si na noc do swoich namiotw.
Nazajutrz rankiem gruchna w obozowisku radosna wie: Rika zabia bia ani! O pnocy crka wodza plemienia zadaa biaej ani miertelny cios!
82

Chyba ze sto razy opowiedzieli sobie ludzie o tym, a wieczorem udali si do namiotu wodza, ktrego nie widzieli przez cay dzie, aby jeszcze raz pogada o tym nocnym przypadku.
W namiocie obok zgromadzonych mczyzn stana Rika najpikniejszy kwiat rodu
Aszani i ukrya w doniach swoj twarz pociemnia od smutku.
Cichym gosem powitaa przybyych, a kiedy jeden spord nich zapyta o bia ani, Rika
wykrzykna:
Ja nie zabiam jej! To byo kamstwo! Ja nic nie zrobiam!
Co ty mwisz, Rika? zawoali wszyscy ze zdumieniem.
Nie zabiam biaej ani! powtrzya Rika. Cyganie pomyleli, e crka wodza artuje
sobie z nich, i zamiali si gono, a jeden powiedzia:
Jak to? Przecie sami widzielimy j! Ley martwa na lenej polanie. Trzeba tylko blisko
podej, eby j zauway, bo si wcale nie odrnia od niegu, jest nienej maci. Widziaem te, jak j zabia, Riko. Chciaem nawet przyj ci z pomoc, ale strach spta mi nogi.
Opowiedz nam prawd, bez artw. Jak j zabia?
Dobrze odrzeka Rika opowiem wam wszystko. Wyszam noc z namiotu i zobaczyam bia ani, jedzc siano z naszych zapasw. Schwyciam wielki i ostry sopel lodu i cisnam nim w ani. Ale sopel, zanim do niej dolecia, rozpyn si w wod, a ania podbiega i z caej siy pchna mnie na ziemi. Runam na twardy ld i zabiam si. Jeszcze tylko,
zanim cakiem umaram, zobaczyam, e ania pochyla si nade mn i przyklka. Spytacie, co
mi zrobia? Pocaowaa mnie i tchna we mnie swoj dusz, a sama pada na ziemi bez ycia. Oyam, ale dusza ani mieszka we mnie.
Rzekszy te straszne sowa, Rika wyskoczya z namiotu, wpada w gstwin lasu i znika
Cyganom z oczu. Strach pad na wszystkich. Cyganie prbowali pocieszy swego wodza,
ktry tak zacz paka, e zy zgasiy mu fajk. Posmutnieli wszyscy, ale najbardziej zrozpaczony by mody Dimo, narzeczony Riki. Powlk si do swego namiotu i opowiedzia o
wszystkim starej matce. Matka, wysuchawszy jego sw, rzeka:
To niedobra historia. Rika bdzie przychodzi tutaj co noc i je nasze siano. Musisz zaczai si na ni w noc gwiazdy Caraja, schwyta j i zasypa niegiem. A wtedy zobacz, co
trzeba dalej robi.
Nazajutrz Rika cay dzie spdzia w namiocie swego ojca. Bya smutna i mrukliwa. Ale o
zmierzchu wybiega na dwr i powrcia dopiero o wicie miertelnie znuona. Tak dziao si
co dzie. A powrciy ze swej dalekiej wdrwki pierwsze skowronki, zelay mrozy, a
nieg zacz topnie.
Nadesza noc gwiazdy Caraja.
Dimo nie zasn tej nocy. Utoczy z resztek zwilgotniaego niegu wielk kul i czeka
ukryty w pobliu zapasw siana. Nagle zobaczy w wietle ksiyca Rik, skradajc si w
jego stron. Wyskoczy zza drzewa, przewrci j na ziemi i przykry niegiem z kuli niegowej.
Potem pobieg do swej starej matki i zapyta, co ma robi.
Wydobd j spod niegu powiedziaa matka i przynie tutaj.
Dimo odgarn nieg i przynis do namiotu zamarznit, martw ju Rik. Stara matka
wyja ze schowka czarodziejsk skr asicy i zacza naciera ni cae ciao Riki, poczynajc od czoa i brwi, a koczc na stopach.
Biedny Dimo przez cay czas trzyma do Riki w swojej doni i nasuchiwa, czy krew nie
zaczyna kry w jej yach od nowa. Kiedy stara matka nacieraa futerkiem asicy stopy
umarej dziewczyny, Rika otworzya oczy i umiechna si do Dima. Powrcia do ycia, do
swojego, wasnego ycia, bo obudzia si w niej ludzka dusza, nie dusza biaej ani!
Ale kiedy Dimo chcia puci jej do, okazao si, e zrosa si ona z jego doni!
To dlatego, e tak bardzo si kochacie powiedziaa stara matka. Teraz ju jestecie na
zawsze nierozczni.
83

Wanie wiosna zacza wypuszcza pierwsze zielone pki i pdy, Dimo i Rika opucili
obozowisko i poszli we dwoje w gb puszczy. piewali sobie i cieszyli si, e nigdy si nie
rozstan.
Jeli zobaczycie kiedy mod par wdrujc przez las i zauwaycie, e prawa rka modzieca zronita jest z lew doni dziewczyny, wiedzcie, i s to wanie nierozczni Dimo
i Rika.

84

Skarby
By biedny Cygan, tak biedny, e nie mia nawet imienia cygaskiego i musia si zadowoli zwykym imieniem Jzek, ktre mu ksidz w kociele da za darmo. Wida z tego, jak
bardzo by biedny. Mwili o nim, e sypia pod zielonym namiotem, pod bia pierzyn i na
zotym przecieradle. I nie byo w tym kamstwa, bo namiotem byy mu zielone gazie, pierzyn mga, co si snuje nad ziemi, a przecieradem zote, z sosen opade igliwie.
W ciep, czerwcow noc Jzek zasn, jak zwykle, pod drzewem. Przysza do niego we
nie jaka kobieta w biaej sukni. Kiedy j w swoim nie zauway, rzeka:
Wiem, e jeste biednym Cyganem, i chc ci wzbogaci. Id w gb lasu, a kiedy dojdziesz do gstwiny, w ktrej drzewa opieraj si jedno o drugie, skr w lewo, wkrtce zobaczysz bijce z ziemi srebrzyste rdo lenej rzeki. W rdle tym kpa si bdzie pikna
dziewczyna. Ona powie ci co powiniene zrobi, by zosta bogatym. Czeka na twoje przyjcie.
Jzek obudzi si wczesnym rankiem i ruszy w stron lenej gstwiny, tak jak mwia mu
biaa kobieta ze snu. Doszed do miejsca, gdzie tum drzew by tak gsty, e nie przepuciby
dalej wdrowca. Skrci Jzek w lewo i po dwch stajaniach wdrwki ujrza tryskajce spod
ziemi rdo. W samym jego rodku staa pikna dziewczyna.
Cygan podszed bliej, pozdrowi j i zapyta:
Czy to ty czekasz na mnie?
Ja odpowiedziaa dziewczyna, a jej sowa zabrzmiay jak piew z muzyk dwiczcych kropli.
Kobieta ze snu mwia rzek Jzek e spotkam ci przy srebrzystym rdle, a widz,
e rdo ma oprcz srebrnego take i czarny strumie.
To nie rdlany strumie. To moje rozpuszczone wosy odrzeka dziewczyna i wysza
ze rodka rda, bijcego strumieniami wody wysoko w gr.
Powiedz odezwa si Cygan czy to, co widz, to moe s brylanty, ktre mi dasz, ebym by bogaty?
Nie odpowiedziaa dziewczyna to krople wody, ktrymi opryskao mnie rdo... Ja
tylko wska ci dalsz drog. Sama musz zosta tutaj i wpuszcza do rda ryby, aby lena
rzeka nie bya pusta i jaowa.
Dokd mam i? spyta Cygan.
Id powiedziaa wzdu tej rzeki, ktra si tutaj zaczyna. Bdziesz szed, a si natkniesz na ogromne, prastare drzewo. Pod tym drzewem s zakopane skarby, ktre mog by
twoje. Ale pamitaj: kiedy bdziesz kopa i rozgrzebywa ziemi u stp tego drzewa, musisz
mie oczy zamknite i robi wszystko po omacku, a do chwili, gdy usyszysz krzyk. Dopiero
wtedy wolno ci oczy otworzy. Inaczej skarby przepadn.
Rzekszy te sowa, dziewczyna odwrcia si od Cygana i wesza na powrt w rdo, a
Jzek poszed brzegiem rzeki, a dotar do ogromnego, prastarego drzewa. Wtedy zamkn
oczy i zacz kopa.
Odrzuca goymi domi ziemi gar po garci i nagle poczu, jakby zimne, olizge we
wspinay si po jego ciele, jakby owijay si wok jego szyi, jego rk, ciskajc jak ptle.
Kopa jednak dalej i nie otwiera oczu, cho strach zrosi mu czoo potem.
85

Wydoby ju chyba z tysic garci ziemi, kiedy ostry bl przeszy mu cae ciao i arem
przej do szpiku koci, jakby go kto obla wrztkiem. Jzek a krzykn z blu. I ju-ju
otworzyby oczy, gdyby si w por nie opamita. Przecie wolno mu byo dopiero wtedy
podnie powieki, kiedy rozlegnie si czyj krzyk, cudzy, a nie jego wasny!
Zacisn Jzek zby i na lepo kopa dalej. Ale ju po krtkiej chwili taki zib go zmrozi,
e zacz dre na caym ciele i szczka zbami. Oczy pod powiekami paliy go i kuy, ale
ich nie otworzy, tylko dalej kopa i kopa.
I znowu stao si co dziwnego. Usysza tu obok siebie przecudowny piew, ktry pyn
razem z oddechem piewajcej, a ten oddech pachnia lenymi fiokami. Czyje donie gadziy Cygana po gowie i za chwil, kiedy piew usta, rozleg si gos, szepczcy te sowa:
Jestem dziewczyn ze rda. Ju spenie swj obowizek i skarb naley do ciebie.
Otwrz oczy i spjrz, jaka jestem pikna!
Ale Jzek tylko mocniej zacisn powieki, bo dobrze pamita sowa prawdziwej dziewczyny ze rda, i zaraz domyli si, e te namawiania za spraw zych czarw wyniky.
Chocia rce omdleway mu ju ze zmczenia, kopa dalej. Ale ze czarodziejstwa nie odstpiy od niego, nie day za wygran. Za chwil ziemia u stp Jzka zachybotaa si i ja si
koysa i trz. Z trudem utrzymywa si na klczkach w tych zachwianiach i zawrotach,
zatacza si jak pijany, a wydobywana garciami ziemia zacza po trochu zsypywa si z
powrotem do dziury. Mao tego! Co uderzyo Jzka z caej siy w gow raz i drugi a si
przewrci na ziemi. I wtedy wreszcie rozleg si krzyk. Cygan otworzy oczy.
Zobaczy wokoo siebie mnstwo koszy penych zota, a tu koo niego siedziaa pikna
dziewczyna. Spojrza na ni raz, spojrza drugi raz i trzeci. I tak powiada:
Skd si tu wzia, pikna dziewczyno? Przecie niedawno jeszcze widziaem ci u rda?
Tu byam cay czas, od dawna odrzeka dziewczyna. Za macocha przemienia mnie
w to ogromne drzewo, pod ktrym kopae. Teraz, dziki tobie, jestem znowu dziewczyn.
Cygan obejrza si za siebie i ujrza, e drzewo w istocie zniko bez ladu. Zadziwi si
wielce, poskroba si w gow, pomyla i rzek:
To nie jeste dziewczyn ze rda?
I tak, i nie. Posuchaj... Kiedy zmar mj dobry ojciec, ktry by krlem, macocha postanowia si mnie pozby. Chciaa take zagarn wszystkie bogactwa, ktre pozostay w
skarbcu krlewskim. Przemienia mnie w drzewo, a sama wykrada zoto i zgromadzia je
tutaj. I byoby tak ju na zawsze, gdyby nie rdo lenej rzeki. Przywyko ono do tego, e co
dzie kpaam si w nim i odbijaam si w jego wodzie. Odkd przestaam tam przychodzi,
rdo zasmucio si bardzo i jego wysokie, tryskajce krople, przedtem janiejce wesoym
blaskiem, posmutniay i stay si podobne do ez. Ale ryby z lenej rzeki widziay, co si ze
mn stao, popyny wic do rda i powiedziay mu o wszystkim. Ale ptaki siadajce w
moich gaziach, odkd zmieniam si w drzewo, pofruny do rda i wypieway mu
wszystko. Wtedy rdo wezbrao gniewnie wod i wzburzona lena rzeka ruszya huczc
przed siebie, podmya zamek, zatopia go wraz ze z macoch, a skarby zasypaa naniesion
przez fale ziemi i muem. Potem wody ucichy, rzeka zagodniaa, a rdo zaczo mnie
wspomina kad swoj kropelk, i cho nie byo mnie tam, rdo odnalazo w wodzie moje
dawne odbicie, zaczarowao je i zachowao sobie na pociech. Co dzie pluskao si ono w
strumieniach i kroplach lenego rda i przez wdziczno pomagao rdu w wypuszczaniu
ryb do rzeki. To wanie moje zaczarowane, ywe odbicie widziae tam rankiem.
Ucieszy si Jzek, e uratowa krlewn, i poprosi o jej rk. Huczne wesele odbyo si
w lesie, a po weselu zabrali si oboje tu koo rda do budowy domku, w ktrym szczliwie i bogato yj a do dzisiaj. A zota starczy im jeszcze na sto kilkadziesit osiem lat.

86

O dwunastu koniach
i dziewczynie
z Pywajcej Wyspy

By sobie cygaski tabor. Wdrowa, moi mili, tak jak ja wdruj, dzie po dniu, rok po
roku z lasu w las i od wsi do wsi. Ale przyszed dzie, e zmar najstarszy Cygan w taborze,
sdziwy Opowiadacz Bajek. Jeszcze pikniejsze ni ja prawi banie i wszyscy Cyganie lubili
go sucha wieczorami przy ognisku. I ja sam chtnie bym go posucha, cho znam niejedn
pikn bajk. Kiedy zabrako starego bajarza, tabor przesta jedzi po wiecie i osiedli si w
pobliu mogiy Opowiadacza Bajek w podgrskiej wiosce.
Wtedy jeden z Cyganw, mody, czarnowosy Kao, postanowi opuci rodzin i bliskich i
samotnie ruszy w wiat. Ciko mu byo na sercu, ale nie mg postpi inaczej. Musia wybra jedno z dwojga: albo porzuci wdrowanie, albo rodzin. Wola wic poegna si ze
swoimi i powdrowa, bo wdrwka bya mu najmilsza na wiecie.
By on kotlarzem i druciarzem, zna si te na wszelkiej kowalskiej robocie, wic mia nadziej, e jako sobie poradzi w dalekim wiecie.
Ruszy w drog, szed z miasta do miasta, od wsi do wsi. A kiedy w kieszeni nie zabrzczay mu nawet dwa grosiki, rusza na wczg ulicami i uliczkami miast i miasteczek, zaglda na podwrza i woa:
Garnki drutowa! Rondle reperowa!...
I zdarzao si, e dostawa tyle dziurawych rynek, garnkw, rondli i kotw, ile tylko zapragn, a nawet wicej. Pozostawa wtedy na miejscu przez kilka dni, dopki nie upora si z
robot.
Mijay miesice i lata, on cigle jeszcze wdrowa po wiecie. Wdrowa, wdrowa, a
zawdrowa w wysokie gry. Gdy szed strom grsk ciek, spotka jakiego starego
czowieka. Stary czowiek powiedzia:
Jeste kowalem, a ja mam dla ciebie piln robot. Chc, eby mi dzisiaj podku dwanacie moich koni.
Rzekszy te sowa stary czowiek zaprowadzi go przed swj dom stojcy na wielkiej skale
i zawoa:

Le, Ale, Pemle,


Sele, Kele, Kerele,
Dara, Fara, Harulo!
Zina, Rina, Wirulo!
Jak wiatr porywisty
przybywajcie wszyscy!
Na to czarodziejskie zawoanie rozleg si ttent i w okamgnieniu dwanacie karych koni
stano przed starym czowiekiem. Ten rzek do Cygana:

87

Masz tu cay worek podkw, eby podku wszystkie moje konie. Zabra si Kao do roboty, przybija zwinnie podkow po podkowie, a nagle tak si przestraszy, e zamiast w
koskie kopyto, stukn si motkiem w palec. Bo oto, gdy stary czowiek zamkn za sob
drzwi chaty, jeden z dwunastu koni odezwa si:
Kiedy wreszcie powrcimy do naszej ludzkiej postaci?
Co ty powiedzia? zdziwi si Kao. Czy wy, konie, bylicie kiedy czym innym
ni komi lub rebakami?
Bylimy ludmi odpowiedzia ko. Bylimy dwunastu brami i ylimy szczliwie
w naszej ojczynie razem z przeliczn siostrzyczk. Ale pewnego dnia zjawi si znienacka
ten zy staruch i zada, eby nasza siostrzyczka zostaa jego on. Nie chcielimy si na to
zgodzi, rzuci wic na nas zy czar i przemieni nas w konie, a potem przygna cay tabun a
tutaj. Nasz siostrzyczk porwa i zanis daleko, daleko na bezludn Pywajc Wysp.
Kao zapyta:
Powiedz, co trzeba zrobi, by przywrci wam ludzk posta?
Ko cichutko odpowiedzia, szepczc Cyganowi do ucha:
Najpierw trzeba uwolni nasz siostr z Pywajcej Wyspy. Nie mog duej mwi, bo
stary czarnoksinik zaraz tu wrci...
Skd wiesz, e zaraz tu wrci? Przecie nie wida go jeszcze.
Kao by coraz bardziej zdziwiony i przestraszony.
Nie wida go, to prawda odrzek ko. Ale spjrz tylko... Kwiaty zwijaj swoje patki
w popochu i dla niepoznaki osaniaj si limi. To znak, e zaraz bdzie tu zy czarodziej...
Schowaj do kieszeni cztery podkowy z tego worka, a jeli kiedy zdobdziesz konia, podkuj
go nimi. Wtedy twj ko bdzie wiedzie wszystko i mwi jak czowiek.
Kao prdko schwyci cztery podkowy i wsun je do kieszeni. Ko zdy jeszcze szepn
mu:
Postaraj si zabra czarnoksinikowi srebrny kubek, w ktrym zbiera zy naszej siostrzyczki, opakujcej swj los na Pywajcej Wyspie. Co miesic odwiedza j tam i przywozi
sobie tysice jej ez, aby napeni nimi srebrny kubek... Potem odejd. Spotkamy si.
Ledwo ko skoczy mwi, nadszed staruch. Kao odezwa si:
Skoczyem robot twoje konie s ju podkute. Tak si przy tym zgrzaem i zmachaem, e plecy mam cakiem mokre, a jzyk cakiem suchy. Chciabym si napi wody.
Dobrze powiedzia staruch. Signij przez otwarte okienko do mojej izby, we sobie
miedziany kubek i zaczerpnij nim wody ze rdeka, ktre tryska tutaj ze skay.
Poszed Kao, wzi kubek miedziany, napi si wody, a odstawiajc pusty ju kubek na
miejsce, schwyci stojcy w kcie srebrny kubeczek peen ez i ukry go za pazuch.
Potem wrci do starucha po zapat. Stary czarnoksinik powiedzia:
Nie dam ci pienidzy, bo jest biedak, a biedacy, kiedy si dorw do bogactw, przepuszczaj zaraz cay majtek na gupstwa. Dam ci worek, w ktrym znajdziesz wszystko, czego
zapragniesz, byle tylko gono wypowiedzia swoje danie.
I da Cyganowi stary konopny worek, dobrze ju wysuony i cakiem pusty. Zwin Kao
wr, wzi pod pach i ruszy w drog. Ale stary zatrzyma go jeszcze, woajc:
Pamitaj tylko o tym, e nie wolno ci da adnego ywego stworzenia, bo gdyby tak
uczyni, worek zniknby natychmiast po spenieniu twego dania i straciby go raz na zawsze.
Dobrze powiedzia Kao i ruszy w drog.
Szed ca noc, wczesnym rankiem zbliy si do jakiego duego miasta. Zmczony usiad
koo murw miejskich, eby odsapn troszk po nocnej wdrwce.
Ach! westchn. Chciabym poywi si, zje co dobrego...
Ledwo powiedzia te sowa, poczu, e wr spcznia i sta si ciki. Kao sign do
rodka i wydoby wszystko to, na co mia wanie najwiksz ochot. Byy tam pieczone kur88

czta, kawa szynki wdzonej, metr wgorza i niecka maku utartego z miodem. Rozoy to
wszystko na trawie i zabra si apczywie do jedzenia, bo godny by jak wilk w styczniu.
Kostki pieczonych kurczt trzeszczay mu smakowicie w zbach, a z metra wgorza zostay
po krtkiej chwili tylko trzy cale. A on jad i jad, i o caym wiecie zapomnia.
Wanie zacz je mak z miodem, kiedy zauway wok siebie gromad kupcw, przekupniw, kramarzy i straganiarzy, ktrzy przygldali mu si z wielk ciekawoci. A dalej
nieco rozoone byy kramy pene rozmaitych rzeczy na sprzeda. Jeden z przekupniw podszed bliej i powiedzia:
Widz, e masz czarodziejski worek, z ktrego wyjmujesz wszystko, czego zapragniesz.
Sprzedaj mi go. Dam ci za niego sto zotych talarw.
Jeszcze nie zdy Kao odpowiedzie, bo mia w gbie peno maku z miodem, gdy odezwa si drugi kramarz:
A ja daj ci dwiecie talarw zotych. Mnie sprzedaj, bo nie wypuszcz ci z tego miasta!
Przelk si Kao i pomyla, gryzc i ykajc powoli mak z miodem, ktry zalepi mu jzyk i gardo:
C ja biedny zrobi? Nie sprzedam im worka, to mi go odbior, a nie mam przecie konia i nie zdoam im uciec piechot. Jelibym zapragn pienidzy, znalazbym ich w moim
worku pod dostatkiem. Ale dlaczego czarnoksinik zabroni mi prosi o jakie ywe stworzenie?... A niechby przepad ten cay worek, byem tylko mia wszystkowiedzcego, mwicego konia to ju sobie dam rad. Ale musiabym zada od worka konia naprawd piknego... Hm, ale chyba nie zrobi tego.
Zaledwie worek usysza sowa: zada, buchn kbem dymu w nos Cyganowi i znikn,
a na jego miejscu zjawi si pikny, kary ko. Przekupnie rozbiegli si w przeraeniu na
wszystkie strony, a ko potrzsn gow i zara.
Wtedy Kao chwyci czarodziejskie podkowy i raz-dwa przybi mu je do kopyt. Ko skrzesa iskry na bruku i odezwa si ludzkim gosem:
Worek ju przepad, ale za to ja jestem tutaj. Siadaj, Kao, na mnie, a pomkniemy do
biednej, uwizionej dziewczyny szybciej ni wicher.
Kao skokiem dosiad konia, ktry wnet pogalopowa tak szybko, e wiatr wista im w
uszach jak rozzoszczona osa. Za kilka chwil znaleli si nad brzegiem wielkiego morza i
ujrzeli, e w oddali na wodzie sterczy wyspa-gra, ktra si obraca w kko, wci pync
przed siebie. Caa wyspa zaronita bya czarn traw i czarnymi kwiatami. Wiatr wia z
tamtej strony i a do brzegu dobiega zapach tych kwiatw; bya to wo dziegciu i czadu.
Wysoko na samym wierzchoku gry sta maleki, ty domek, w ktrym mieszkaa liczna
dziewczyna, siostra dwunastu koni.
Jak my si tam dostaniemy! zapyta Kao. Ja nie umiem pywa.
A choby nawet i umia odpowiedzia ko to te nic by z tego nie przyszo. Woda w
tym morzu jest gorca jak pieko i wszystko co by si w niej zanurzyo, natychmiast byoby
ugotowane. Czy masz srebrny kubek?
Mam odrzek Kao i wyj zza pazuchy kubeczek peen ez uwizionej na wyspie
dziewczyny.
Ko powiedzia:
A teraz z blachy, ktr masz przy sobie, sporzd ma dk.
Kiedy skropimy j zami, bdziemy mogli miao i bez obawy dopyn a do wyspy. I nic
nam zego si nie stanie, bo ar morskiej wody nie bdzie mia do nas dostpu.
Prdko rozpali Kao ognisko na nadmorskim piasku i zbudowa z blachy i wiekw elaznych ma dk. Pokropi j zami dziewczyny i bezpiecznie popyn wraz z koniem w
stron wyspy. Duga to bya droga, ale nie trapili si wcale, bo mieli pod dostatkiem jedzenia;
w morzu pyway smaczne, gotowane ryby. Wreszcie dopynli do Pywajcej Wyspy. Kao
89

pokropi ze srebrnego kubeczka czarn ziemi. W tej samej chwili zrobio si ciemno, zajaniay byskawice i odezway si grzmoty. I oto wyjrzao soce, a wtedy okazao si, e nie
ma ju adnej Pywajcej Wyspy ani piekielnego morza, tylko tu blisko stoi przeliczna
dziewczyna, a koo niej dwanacie karych koni.
Kao da im do wypicia po kropelce ze srebrnego kubka i w okamgnieniu stali si znw
ludmi.
Wielka bya rado wszystkich, e zy czar min i e znw s razem. Rado staa si
jeszcze wiksza, gdy dziewczyna, Kao i ko dowiedzieli si od dwunastu braci, e stary
czarnoksinik zamieni si w sup dymu w tej samej chwili, kiedy spad zy czar z Pywajcej Wyspy.
Ale to jeszcze nic. Rado bya ogromna dopiero wtedy kiedy Kao polubi przeliczn
dziewczyn.
Odtd wszyscy yli szczliwie i wesoo. Ko rozmawia z nimi po ludzku i wiedzieli o
wszystkich najwaniejszych sprawach: gdzie s zakopane skarby, jaka jutro bdzie pogoda i
gdzie si chowa wiatr, kiedy nie wieje. Ale najchtniej pomaga im jedzi dokdkolwiek,
byle jak drog. Bo na kadej z drg odnajdywali swj najwikszy skarb: wdrowanie.
Gdybym to ja, mili moi, mg podku moj star szkap takimi czarodziejskimi podkowami, to z pewnoci znalazbym sobie lepsze zajcie ni siedzenie tu z wami i opowiadanie
wam bajek.

90

Zote owce

W wielkim miecie y krl bogaty i okrutny. Okruciestwo pomnoyo jego bogactwa, bo


kaza zabi wszystkich majtnych ludzi i przywaszczy sobie ich skarby, pienidze i posiadoci. A potem rzek swoim poddanym:
Teraz nie musicie ju si kci. Jestecie szczliwi, nie potrzebujecie zazdroci sobie
wzajemnie, bo aden z was nic nie ma. Za to wszyscy macie wielkiego, bogatego krla. To
jest wasze szczcie prawdziwe! To jest wasze bogactwo!
Poddani potakiwali chrem i bili czoem o ziemi, bo gdyby kto omieli si sprzeciwi
sowom wadcy, krl natychmiast kazaby go umierci. Poza innymi skarbami, ukrytymi w
skarbcu, mia krl tysic zotorunych owiec, jakimi aden krl na caym wiecie nie mg si
pochwali. Nikt nie mg ich pasa na ce, bo rozbiegay si i same wracay do domu. Kiedy
krl przyjmowa pasterza na sub, mwi mu:
Jeli moje zote owce nie uciekn ci z ki i nie wymkn si same do domu, to dostaniesz
moj crk za on. Mam ja trzy crki, jedn z nich wybierzesz sobie i bdziesz krlowa
razem ze mn. Ale gdyby ci si nie powiodo i owce przybiegyby do domu, zginiesz marnie.
Wielu pasterzy zgadzi ju okrutny krl, gdy dowiedzia si o zotych owcach biedny Cygan, ktry mieszka w wielkim lesie. Wzi do torby troch chleba i misa i wyruszy w
drog. Po drodze umy si w rzece do czysta, a potem rano powdrowa dalej, a dotar do
wielkiego miasta. Od razu poszed do krla i powiedzia:
Panie krlu! Chciabym pa twoje zotorune owieczki, ale dasz mi za to swoj crk za
on.
Krl odpowiedzia:
Mam ja trzy crki. Dam ci jedn, jeli owce nie przybiegn do domu. Ale gdyby przybiegy, pjdziesz na mier.
Ano, sprbuj! powiedzia Cygan i pogna owce na pastwisko.
Ujrzaa go najmodsza crka krla, ktra bya najpikniejsza z trzech sistr, i pomylaa
sobie:
Biedny chopak! Okrutny krl mu nie daruje, szkoda go! Musz mu pomc!
Pobiega za nim na k i zawoaa:
Modziecze! Zaraz uciekn ci zote owce! We ode mnie t wierzbow fujark i zagraj
na niej. Jeli tak zrobisz, owce nie umkn ci, ale wiernie i posusznie bd si ciebie trzyma.
Nikomu tej fujarki nie oddawaj ani nie pokazuj, a gdyby kto tu przyszed, ukryj j przed nim.
Daa Cyganowi wierzbow fujark i pobiega z powrotem do paacu. W poudnie krl
spojrza na soce i zawoa:
Ju poudnie!
Potem wezwa do siebie crki i powiedzia:
Moje crki! C to si dzieje, e owce do tej pory nie wrciy? Ty, moja najstarsza crko, id na k i zobacz no, co tam robi mj nowy pastuch.
Najstarsza krlewna posza na pastwisko i zobaczya, e wszystkie owce pas si spokojnie. Zapytaa wic Cygana:
Pastuszku, co zrobie takiego, e owce zostay przy tobie?
91

Cygan odpowiedzia:
Nic wielkiego! Po prostu jestem taki silny, e ich nie puszczam, i basta!
Krlewna przerazia si, pobiega do paacu i powiedziaa swemu ojcu:
Ten pastuch jest tak silny, e nie puszcza z pastwiska ani jednej owcy!
Moja druga crko! zawoa krl. Id teraz ty i zobacz, co ten pastuch wyrabia!
Druga krlewna posza na k i zobaczya, e wszystkie owce pas si spokojnie. Zapytaa wic Cygana:
Pastuszku, co zrobie takiego, e owce zostay przy tobie?
Cygan odpowiedzia:
Nic wielkiego! Po prostu jestem taki silny, e choby to by tysic rycerzy, a nie tysic
owiec, tak samo potrafibym ich utrzyma na miejscu.
Druga krlewna przerazia si, pobiega do paacu i powiedziaa swemu ojcu:
Krlu ojcze! Pastuch powiedzia, e jest strasznie silny i choby to by tysic rycerzy, a
nie tysic owiec, tak samo potrafiby ich przytrzyma na miejscu!
Usyszawszy te sowa, krl przestraszy si, a mu si korona na gowie podniosa, i zawoa:
Moja najmodsza crko! Biegnij i przypatrz si, co ten pastuch robi!
Pobiega najmodsza krlewna na k i zawoaa ze miechem:
Pastuszku! Mj ojciec strasznie si ciebie przelk! Kiedy wrcisz z owcami do paacu,
powiedz mojemu ojcu, e si nikogo na wiecie nie boisz. I mnie we za on!
Kiedy wieczorem Cygan przygna owce z pastwiska, powiedzia:
Panie krlu! Pasem dzie cay twoje owce i spisaem si dobrze, jak nikt dotd, daj mi
wic najmodsz crk za on!
Dobrze rzek krl. Jutro oddam ci j.
Noc ju zapada i sudzy krlewscy pokazali Cyganowi star drwalk, w ktrej mia si
przespa. Uoy si Cygan w ku, stojcym w kcie drwalki, gdy do okna zapukaa najmodsza krlewna. Cygan otworzy okienko, a krlewna zaszeptaa:
Mj okrutny ojciec postanowi ci zabi tej nocy. Strze si wic, kochany. Posuchaj
mojej rady: tu za drwalk ley zdecha koza. Przynie j i po w swoim ku, a sam ukryj
si w kcie.
Cygan zrobi tak, jak mu poradzia krlewna. O pnocy weszli do drwalki sudzy krlewscy z elaznymi drgami w rkach i tak stukli zdech koz, e a ko pod ni rozsypao si
w proszek.
Po czym wrcili do krla i powiedzieli mu o tym.
Teraz ju okrutny krl by cakiem pewien, e Cygan nie yje. Podskakiwa z radoci, klaska w rce i z zadowoleniem caowa swoje wasne odbicie w lustrze, mwic do niego:
Mdry z ciebie krl! Sprytny z ciebie krl! Pewno mwiby jeszcze wicej i chwali swj
spryt jeszcze gorcej, ale nagle wszed do komnaty Cygan i powiedzia:
Oto jestem, panie krlu. Powiedz no, dlaczego kazae mnie bi? Spjrz, jestem taki
mocny, e nawet nie poczuem uderze elaznymi drgami! No, ale mniejsza z tym. Dawaj
mi twoj najmodsz crk za on!
Krl zatrzs si ze strachu i odda mu najmodsz crk, a potem zacz ucieka, bo bardzo si ba Cygana. Do dzisiejszego dnia krl nie przesta ucieka. Odpoczywa tylko co par
mil, a potem biegnie dalej.

92

Wygnane dzieci

W gstym lesie mieszka raz Cygan z dwojgiem dzieci chopcem i dziewczynk. Przez
cay dzie pracowa przy spawianiu drzewa, aby zarobi na kawaek razowca. Dzieci na dugie dnie pozostaway w pustym namiocie i wychowyway si same jak lene zwierzta.
Wreszcie rzek do siebie Cygan:
Musz si oeni jeszcze raz, bo odkd mi zmara ona, le jest moim dzieciom. Oeni
si, a na pewno lepiej bdzie nam si wiodo.
Jak powiedzia tak te zrobi. Oeni si ze star pann z pobliskiej wsi i wybudowa
ma chatk. Od tej chwili zmienio si wszystko, jakby w domu sam diabe zagoci! To bya
za kobieta! Caymi dniami i nocami zrzdzia i kcia si o byle co, bia dzieci i mwia Cyganowi, e powinien je wypdzi z domu. Spiera si z ni Cygan i prosi, aby pozwolia
dzieciom zosta przy nim, ale ona nie chciaa sucha nawet, tylko wrzeszczaa:
Musisz je wygna! Nie ka ci robi im nic zego, tylko wyprowadzi daleko w las i porzuci w dalekim lesie. O reszt moesz si ju nie troska, byle tylko zrobi to, co ci ka.
Jeli mnie nie posuchasz, zginiesz marnie. Pamitaj.
C mia zrobi biedny Cygan? Drczy si, popakiwa, a wreszcie jednego wieczoru
powiedzia onie:
Dobrze. Speni to, czego dasz. Jutro wezm dzieci ze sob do lasu i tam je zostawi.
Bg im dopomoe.
Usyszaa to creczka Cygana. Zbudzia swojego brata i powtrzya mu wszystko. Brat odrzek jej na to szeptem:
A ja miaem wanie przedziwny i pikny sen! nio mi si, e wchodzimy oboje, ja i ty,
do jakiego wspaniaego miasta. W miecie stao duo licznych domw, a my mieszkalimy
w najpikniejszym z nich. Ten nasz dom by cay ze szczerego zota, a my oboje bylimy tak
piknie ubrani, e ludzie na ulicach ogldali si za nami z podziwem.
Rzekszy to, chopiec odwrci si na drugi bok i znw zasn. Ale siostrzyczka nie moga
usn i popakiwaa przez ca noc a do rana.
Wczesnym rankiem przyby Cygan, zbudzi dzieci i powiedzia:
Czas ju wstawa! Dzi pjdziecie do lasu razem ze mn. Ja bd pracowa przy drzewie, a wy tymczasem nazbieracie sobie poziomek.
Kiedy dzieci wstay, Cygan poszed do kuchni, przynis stamtd woreczek popiou i wyruszyli we trjk do lasu, daleko, daleko, w tak okolic, gdzie byy tylko drzewa i krzaki, ale
nigdzie wokoo nie wida byo ani drogi, ani nawet cieki lenej. Z woreczka wsk struk
sypa si popi po trochu, a do miejsca, gdzie si zatrzymali gboko w ciemnym boru.
No, dzieci powiedzia Cygan tu s pikne poziomki i grzyby. Zbierajcie je sobie, a ja
tymczasem odejd, bo musz ci jedno drzewo.
Ucaowa chopca i dziewczynk i za chwil znik im z oczu w gstwinie lenej. Dziewczynka zauwaya, e kiedy ojciec caowa j, oczy mia pene ez. Rzeka wic swemu bratu:
A jednak ojciec nas kocha, bo prawie paka, kiedy si egna z nami. On nas nie opuci.
Czy syszysz gos jego siekiery, uderzajcej w pie drzewa?
Chopiec odpowiedzia:
93

Niech tam! Jeli nas nawet porzuci tutaj, to i tak si uratujemy. Wiem, e mj sen si
speni i bdziemy jeszcze szczliwi i bogaci, na pewno bogatsi i szczliwsi ni ci wszyscy,
ktrzy kupowali od ojca chrust i drwa!
Prdko zapomniay dzieci o swoim smutku i bawiy si wesoo, a soce zeszo nisko i
zaczo chowa si na noc w swoim domu na samym brzegu ziemi. Wtedy dziewczynka powiedziaa bratu:
Chodmy! Syszysz jeszcze, jak ojciec rbie drzewo! Chodmy tam! Poszli prdko w t
stron, z ktrej dobiega gos stukajcej siekiery, i w kocu dotarli do wielkiego drzewa. Ale
ojca nie znaleli, tylko samotn siekier wbit w ga dbu. Wia wiatr, porusza gaziami, a
wtedy siekiera kiwaa si to w gr, to w d stukaa w pie.
Oszukaa nas siekiera! westchna dziewczynka, a chopiec wyrwa siekier z drzewa.
Zerknwszy na ziemi, ujrza w jasnym wietle ksiyca smuk popiou, cignc si daleko na mchu.
Popatrz! zawoa. Z woreczka sypa si ojcu popi, znajdziemy drog. Moemy
wrci do domu i nie zbdzi!
I poszli. Pn noc dotarli do swojej chaty, ale nie wchodzili do rodka, tylko zajrzeli
przez szpar. Zobaczyli, e ich ojciec siedzi smutny przy nietknitej wieczerzy, usyszeli te,
jak mwi do swej ony:
Chciabym si podzieli tym jedzeniem z moimi dziemi, inaczej ani jeden ksek nie
przejdzie mi przez gardo. Biedne moje robaczki! Takie godne i zbkane w wielkim lesie!
Za macocha zamiaa si i rzeka:
Zego diabli nie wezm! Trujcych grzybw nikt nie tknie! Moesz by o nie cakiem
spokojny. Ju one dadz sobie jako rad, a my przynajmniej pozbylimy si ciaru i dwch
gb do miski!
Ledwo powiedziaa te sowa, chopiec zastuka do drzwi i zawoa:
Daj nam je i pi! Jestemy godni i spragnieni!
Ucieszy si stary Cygan! Myla ju, e dzieci nie spostrzegy popiou i zabkay si w
dalekich lasach. Wybieg prdko na dwr i przyprowadzi dzieci do izby. A macocha wpada
w dzik wcieko i wrzasna:
Wrcilicie! Diabelskie nasienie! Diabe was prowadzi tutaj!
Ale dzieci nie zwaay wcale na jej wrzaski i krzyki, tylko zjady wieczerz, a potem pooyy si zaraz i usny. Nazajutrz Cygan zaprowadzi dzieci do lasu, bo ona zagrozia mu
mierci, jeli tego nie zrobi. Stao si tak, jak dnia poprzedniego: Cygan rozsypa popi po
drodze, a wieczorem wrciy dzieci bez trudu prosto do domu ku wielkiej wciekoci zej
macochy.
Kiedy poszy spa, macocha rzeka Cyganowi:
Rozkazuj ci po raz ostatni: wyprowad dzieci tak daleko, aby ju nigdy nie odnalazy
drogi do domu. Ostrzegam ci: jeli znowu powrc, zabij je bez litoci.
Nie spa Cygan noc ca, trapi si i smuci, a nazajutrz rano poszed z dziemi do lasu. Ale
omyli si: zamiast wzi ze sob woreczek z popioem, wzi woreczek prosa, ktre rozsypywa po drodze, a do kresu lenej wdrwki, a potem odszed.
Wieczorem, kiedy dzieci chciay ju wraca do domu, spostrzegy, e ptaki wydziobay
wszystkie rozsypane ziarnka i ani ladu prosa nie zostao!
Zaczy dzieci bdzi w nieschodzonym lesie i tak bkay si cay tydzie, nie mogc
znale drogi do domu. Sidmego wieczora ujrzay jak chaupk i poprosiy star kobiet,
ktra w niej mieszkaa, aby pozwolia im wej do izby.
Stara kobieta przyjrzaa si dzieciom, pokiwaa gow i rzeka:
Oj, szkoda, szkoda!...
Czego szkoda? zapyta chopiec.

94

Powiedziaam szkoda odrzeka stara bo mi was al, e bdziecie musieli zgin tak
marnie! Wiedzcie bowiem, e mj brat jest smokiem i bardzo lubi poera ludzi. Jeli was tu
znajdzie nie poyjecie dugo. No, ale postaram si ukry was gdzie przed nim.
Kazaa im wej pod ko i siedzie tam cicho jak mysz pod miot. Zaledwie dzieci
znalazy si w kryjwce, rozleg si w lesie przeraliwy huk, wist i szum, jakby potny wicher d w gstwinie. Po chwili otworzyy si drzwi i wpad do izby brat starej kobiety, smok
przeraliwy.
Ojojoj! jkn smok. To by paskudny dzie! Ale jako udao mi si wybrn! Pokonaem potnego czarodzieja z tamtej strony gr. Popatrz no, siostro! Przyjrzyj si, jaki up
przynosz! Ta chusta ma tak waciwo, e kiedy si na niej usidzie, mona si wznie w
powietrze i lecie wszdzie tam, gdzie si zechce! Ta woda w butelce chroni od mierci! A w
tym lusterku kady zobaczy to, co wanie chciaby widzie. Dziki tym trzem rzeczom staem si najpotniejszym na wiecie smokiem i mog teraz zgadzi wszystkie inne smoki,
jakbym by panem i wadc caego wiata! Ale niestety musz czeka jeszcze siedem lat, bo
dopiero wtedy te trzy upy zaczn darzy nowego waciciela swoim czarodziejstwem!
Rzekszy, smok waln o ziemi ogonem, a zatrzsa si caa chatka, a potem zasn. Stara kobieta ju te chrapaa za kominem. Dzieci syszay ca opowie smoka i wszystkie jego
przechwaki; widziay te ze swojej kryjwki, gdzie schowa trzy cudowne zdobycze: chustk, butelk i lusterko. Podkrady si cichaczem, wziy smocze upy i wymkny si z chaty.
Wdroway kilka dni, a pewnego dnia znalazy si nad wielkim jeziorem. Braciszek rzek:
Tutaj zostaniemy, a minie siedem lat i a te trzy rzeczy, ktre zabralimy smokowi, nabior czarodziejskiej mocy.
Wybudowali sobie domek z drzewa i zamieszkali w nim. Chopiec owi ryby i raki, a
dziewczynka gotowaa. Mao mieli roboty, a czasu bardzo duo; cae siedem lat. Opowiadali sobie bajki i piewali piosenki. Byem raz u nich w chaupce nad jeziorem, a oni nauczyli
mnie piosenki, ktr wam teraz zapiewam:

Na zielonej, mokrej ce
siedzi ptasz rechoczce.
Nki cztery! Skrzyde brak!
Jaki bardzo dziwny ptak.
W bystrej rzece, w czystej wodzie,
jaki zajc pywa co dzie,
srebrn usk sw byskajc.
Jaki bardzo dziwny zajc!
Mino siedem lat, dzieci urosy: z chopca zrobi si modzieniec, a z dziewczynki
dziewczyna. Byli bardzo pikni i adnie wygldali w swoich przyodziewkach, ktre sobie
utkali z puchu i pirek ptasich.
Pewnego wieczora, kiedy wrcili z polowania, dziewczyna powiedziaa:
Mieszkamy tu ju siedem lat. Trzeba sprawdzi, czy nasze trzy rzeczy nabray ju czarodziejskiej mocy.
Dobrze rzek brat. Zobaczymy, co si dzieje z rodzicami. Zajrzeli do lusterka. Najpierw ukaza si ojciec, stary Cygan samotnie jedzcy wieczerz w swojej chatce w grach.
Potem zobaczyli w lustrze cmentarz we wsi, a na cmentarzu grb zej macochy. Za chwil
obraz znik.
Lemy prdko do ojca! zawoaa dziewczynka.
Chopiec powiedzia:
Chciabym jeszcze, zobaczy to miasto, ktre dawno, dawno temu widziaem we nie.

95

Zerknli w lusterko jeszcze raz i zobaczyli przepikne miasto, a w nim wielki, wspaniay
dom. W domu, na jedwabnym posaniu, lea bardzo chory, umierajcy krl.
Szybko usiedli na czarodziejskiej chucie i jak wiatr pofrunli do miasta, w ktrym stary
krl jcza na ku. Bardzo spieszyo im si do ojca, bo stsknili si za nim przez tyle lat, ale
nie mogli odmwi pomocy umierajcemu. Mieli przecie butelk pen wody dajcej zdrowie i zachowujcej przy yciu!
O wicie dolecieli do miasta. Siostrzyczka zostaa przy cudownej chucie, a modzieniec
pobieg z butelk w kieszeni do chorego krla! A kiedy wchodzi do zotego domu krla, zobaczy, e wszystko jest jak w jego nie.
Podszed do krlewskiego wezgowia i powiedzia:
Chory krlu! Wypij yk z tej butelki, a nie umrzesz! Krl zerkn nieufnie na przybysza,
wzi flaszk i powoli przytkn j do ust.
Pocign jeden yk w tej samej chwili, zdrowy i silny, zerwa si z ka i zacz taczy i piewa z radoci! By zdrowy jak ryba. Przytuli modzieca do piersi, ucaowa go i
zakrzykn do wszystkich wielkich panw, ktrzy zbiegli si do komnaty:
Ten modzieniec bdzie odtd moim synem! Dam mu poow mojego kraju i wszystko,
czego jego serce zapragnie!
Modzieniec podzikowa gorco krlowi i rzek:
Zdrowy krlu! Dzikuj ci, e chcesz mi ojcowa, ale ja mam wasnego ojca, za ktrym
tskni bardzo. Nie mog wic by twoim przybranym synem. Za poow twego kraju te ci
dzikuj, ale nie zda mi si na nic. Jeli moesz, daj mi par koni, mocnych koni. Pocign
one w wiat wz wdrowny, ktry sobie zbuduj. Dam ci chust, ktra poniesie ci wszdzie,
gdzie zechcesz. Mnie bardziej przystoi w wdrwce komi si posuy ni chust zaczarowan.
Krl podarowa modziecowi par koni i sakw pienidzy na kupno cygaskiego wozu.
Modzieniec dosiad jednego konia, na drugiego skoczya siostra i pocwaowali do chatki
w grach, do swego starego ojca.
Dawno ju tam dojechali i wszyscy s nareszcie szczliwi. Jed latem po lasach, a na
zim wracaj do swojej chatki. S zdrowi i staro nieprdko im dokuczy, bo maj jeszcze
sporo wody w butelce.

96

O Cyganie i dziewiciu
krukach

Wysoko w grach y sobie stary Cygan z synem jedynakiem. Obaj byli biedakami i rzadko im si zdarzyo zje do syta.
Pewnego dnia stary Cygan poszed do lasu po drwa, a mody zosta w domu, usiad u progu chatki i paka gorzkimi zami z godu. Wtem zobaczy dziewi krukw, ktre leciay
wysoko, tu pod chmurami. Osiem krukw zniyo swj lot i usiado na dachu cygaskiej
chaty, a dziewity sfrun wprost na rami chopca i rzek:
Nie pacz, biedny synku! Dzi o pnocy przyjd pod wielk topol, co ronie wysoko
przy strumieniu. Znajdziesz tam jedzenie i picie.
Wykraka te sowa i zaraz odlecia wraz ze swymi omiu towarzyszami. Kiedy zaczo si
ciemnia, mody Cygan poszed pod wielk topol, koo jej pnia uoy si na trawie i zasn.
Tu przed pnoc obudzi si i zobaczy stojc pod drzewem dziewczyn o zotych wosach.
Pikniejszej dziewczyny nie byo z pewnoci w caym kraju. Pocaowaa chopca i rzeka:
Poczekaj chwileczk, zaraz przyjd moi bracia i przynios ci jado i napoje.
Klasna trzy razy w donie i po chwili nadleciao osiem krukw, przynoszc w dziobach
kocioki i dzbany pene rozmaitych potraw i wina. Cygan najad si do syta, wytar usta do
czysta liciem topoli, a potem ucaowa dziewczyn i serdecznie podzikowa za poczstunek.
Noc si koczya, i wstawa blady brzask. Dziewczyna poegnaa Cygana i rzeka:
Przyjd tu znw o pnocy pod t wielk topol!
Rzekszy, zmienia si w kruka i wraz z omioma brami-krukami odleciaa kraczc wniebogosy.
Wzi Cygan dzbanek, w ktrym pozostao jeszcze sporo wina, zebra do torby reszt jada
i zanis to swemu staremu ojcu. Opowiedzia mu dokadnie o wszystkim, co mu si zdarzyo.
Stary Cygan z wielkim apetytem i radoci zjad smaczne miso i popi mocnym winem.
To by wesoy dzie dla obu Cyganw i dla ojca, i dla syna! A kiedy zapad wieczr,
mody Cygan znw powdrowa t sam drog a do wielkiej topoli, a rankiem powrci, tak
samo jak wprzdy przynoszc torb jada i dzbanek wina swemu ojcu. Podobao si takie
ycie staremu bardzo, bardzo! Przesta pracowa, nie zbiera ju chrustu na sprzeda, ale zarabia sprzedajc chopom w pobliskiej wsi miso i wino, ktrych sam nigdy nie mg zje
do koca i wypi do dna. Co dzie za sprzedane jado dostawa od chopw gar pienidzy.
Co dzie te szed z tymi pienidzmi do karczmy i przepija je do ostatniego grosza. Potem
wraca do swojej chaty w grach, a tam ju znajdowa wiee jado i picie, ktre syn wanie
przynis spod wielkiej topoli. Zabiera si wic stary Cygan do jedzenia, a to, co pozostao,
zanosi znowu na wie, sprzedawa chopom i za cay zarobek pi w karczmie. Czego za nie
przepi, to przegra w karty. Tak mijay dnie, jeden po drugim.
Ale karczmarz by ciekaw, gdzie stary Cygan zdobywa codziennie jedzenie na sprzeda.
By to bardzo ciekawski karczmarz, postanowi wic ledzi Cygana. Pewnego dnia cichaczem wykrad si z karczmy i usysza, jak mody Cygan opowiada ojcu o zotej dziewczynie, o wielkiej topoli i smacznych potrawach.
97

Wieczorem karczmarz ukradkiem poszed za modym Cyganem i ukry si za pniem wielkiej topoli. O pnocy zjawia si liczna dziewczyna, a kruki przyniosy znw kocioki z jadem i dzbanki z winem. Kiedy dziewczyna usiada obok Cygana, karczmarz podkrad si
bliej i obci jej dugi, zoty warkocz! Dziewczyna w jednej chwili przemienia si w kruka i
kraczc odleciaa, a wraz z ni odfruny wszystkie.
Rozeli si Cygan strasznie, schwyci karczmarza za brod i unis go w gr, krci nim
w powietrzu mynka tak szybko, e kiedy go wreszcie puci, karczmarz polecia na wszystkie
strony wiata jednoczenie ze straszliwym furkotem. Wtedy Cygan otar pot z czoa, podnis
z ziemi odcity zoty warkocz i schowa go do torby.
Wieczorem znowu przyszed pod topol, ale czeka na prno a do witu. Nie przysza
dziewczyna, nie przyleciay kruki. Przez kilka tygodni, dzie po dniu, przychodzi pod topol
i czeka na dziewczyn i kruki, ale daremne byo jego czekanie. Rozpaka si biedny i tak
popakiwa co dzie; nie z godu, cho bardzo by godny, ale z tsknoty. Wreszcie opuci
ojca, ktry znw musia si wzi do pracy. Mody Cygan postanowi wyruszy w wiat i nie
wraca, dopki nie znajdzie krukw i zotowosej dziewczyny.
Poszed w gry pod topol, aby jeszcze raz ujrze to miejsce, gdzie kiedy by szczliwy.
Wtem spostrzeg pod topol nor, ktrej tam przedtem nie byo.
Nora bya tak dua, e z atwoci mg si w niej zmieci. Zaciekawiony zszed wic w
ni i zagbia si w ziemi, a natkn si na zote drzwi. Nacisn klamk i drzwi otworzyy
si! W maym, zotym pokoiku siedzia na zotym krzele jaki starzec i karmi malutkiego
wa. Kiedy zobaczy Cygana, powiedzia:
Wiem, dlaczego tu przyszed: szukasz dziewiciu krukw. Te kruki to moje dzieci
omiu synw i jedna crka. Przed wielu laty byem potnym krlem, a kiedy krlowa, ona
moja, umara, wtedy pewna Urma chciaa mnie polubi i zosta krlow. Ale nie zgodziem
si na to i Urma zemcia si na mnie i na moich dzieciach. Moje bogate krlestwo, mj urodzajny kraj przemienia w to grskie pustkowie, ludzi przedzierzgna w kruki, a mj wspaniay zoty paac w t oto izdebk podziemn. Teraz w dodatku porwaa mi moje dzieci i zamkna je w swoim miecie, otoczonym przez Pomienist Rzek. Moj crk zotowos,
ktra zdoaa jej umkn, dogonia take, przedzierzgnwszy si w starego karczmarza, i zamienia j w kruka na zawsze. Wiem, e chciaby zdj zy czar z mojego kraju i moich
dzieci, dlatego ci tutaj sprowadziem. Dam ci tego wa, ktry kiedy by moim sug. To
by mj najlepszy suga, wic mciwa Urma zamienia go w wa, aby musia peza po ziemi
i aby nie mg towarzyszy moim dzieciom-krukom w ich napowietrznych wdrwkach. On
powiedzie ci do zej Urmy i do moich dzieci przemienionych w kruki. Potem sam bdziesz
musia sobie radzi.
Cygan wzi zotego wyka, pocaowa starca w rk i poszed. Wdrowa prosto przed
siebie, nie bdzc wcale, bo przez cay czas w zotym ebkiem jak palcem wskazywa mu
drog, ktr i naleao. Kiedy Cygan dotar do stp wysokiej gry, rzek mu w:
Mj kochany, po mnie teraz na ziemi i id za mn tam wanie, gdzie popezn.
Dziewi dni i dziewi nocy wpeza w na wysok gr coraz wyej i wyej, nie zatrzymujc si ani na chwil. Za nim poda Cygan miertelnie zmczony. Kiedy w kocu
znaleli si na samym wierzchoku gry, w powiedzia:
Tutaj musimy zaczai si i czeka, a kruki bd wraca do Urmy.
Nie potrzebowali czeka dugo, bo ledwo godzina mina od ich przybycia na szczyt gry,
gdy dziewi krukw nadleciao na wierzchoek. Kiedy zobaczyy Cygana, najmniejszy z
nich przylecia do i zawoa:
Ty masz mj zoty warkocz! Uwaaj pilnie, aby ci go kto nie ukrad! Wyrwij jedno
pirko z mojego skrzyda, a kiedy przybdziesz nad Pomienist Rzek, w wa do torby,
w ktrej jest mj zoty warkocz, a moim pirem machnij w powietrzu dziewi razy wokoo
siebie bdziesz mg wwczas przelecie ponad Pomienist Rzek.
98

Cygan wysucha pilnie rad kruka, wzi jedno piro z jego skrzyda, a potem wraz z wem pocz wdrowa dalej drog, ktra teraz wioda w d po przeciwlegym zboczu wysokiej gry.
Kruki, kraczc gono, odleciay.
W dolinie spostrzeg Cygan jabo objuczon przepiknymi owocami i rzek do wa:
Musz zje jabko! Ono mnie wzmocni, bo ju ledwo id z godu!
To mwic zerwa pikne jabko i zjad ze smakiem, arocznie: nawet ogryzka ani ogonka
nie wyrzuci! Ledwo to uczyni, zapad w twardy sen. Wwczas wypeza z wysokiej trawy
ropucha, powolutku zbliya si do picego i wlaza do torby, gdzie by zoty warkocz. Ale
by tam przecie take zoty w! Opasa swoim ciaem ropuch i tak mocno cisn, e zacza wrzeszcze wniebogosy. Od tego wrzasku obudzi si Cygan, zapa torb i wycign z
niej ropuch. Ju mia wyrzuci j precz, bo nie zauway zotego wa, ktry oplt jej cielsko. Ale w zawoa:
We prdko piro i le z nami dalej! Kiedy przybdziemy nad brzeg Pomienistej Rzeki,
wtedy dopiero j wyrzucisz!
Cygan pomacha pirem dziewi razy i unis si jak ptak w powietrze. Wkrtce byli ju
nad Pomienist Rzek i Cygan rzuci z wysoka z ropuch prosto w pomienie. Ale co to?!
Niebo pka, dry ziemia, a Cygan usypia snem gwatownym jak mier od pioruna!
Kiedy si ockn z tego snu, zobaczy, e ley oto we wspaniaej komnacie na jedwabnej
pocieli, a przed nim stoi i umiecha si przeliczna zotowosa dziewczyna!
Co si stao? zapyta zdumiony Cygan.
Dziewczyna odrzeka:
Dzikuj ci za to, e nas odczarowa i oswobodzi! Urma przemienia si w ropuch, bo
chciaa skra mj zoty warkocz. Wiedziaa dobrze, e bez tego warkocza nigdy ju nie bd
dziewczyn, e na zawsze pozostan krukiem. Na szczcie za Urma zgina w ogniu Pomienistej Rzeki! I wtedy czar spad ze wszystkiego, co byo odmienione. Tylko ja nie mogam porzuci czaru, bo warkocz by w twojej torbie. Dopiero dobry suga, ktry by wem,
poda mi warkocz, a wtedy i ja powrciam do swojej ludzkiej postaci!
Kiedy to rzeka, wszed stary krl ze swymi omiu synami, ze starym Cyganem i ze swym
dobrym sug, ktry do niedawna by zotym wem.
Wszyscy cieszyli si bardzo, a mody Cygan polubi Zotowos...
Opowiedziabym o nich wicej, ale bardzo si piesz. Znalazem dzi zaczarowane pirko
kruka. Pomacham nim w powietrzu i dolec do ciepych krajw, bo ju noce s zimne. Wrc
wiosn i opowiem wam t histori do koca.

99

O siedmiu braciach i o diable


Byo raz siedmiu braci. Mieszkali wraz ze swoj pikn siostrzyczk w budzie pod lasem.
Byli z nich nie byle jacy muzykanci, tote grywali na weselach i na chrzcinach w caej okolicy. W dni witeczne byli syci, ale w powszednie przymierali godem.
Pewnego razu siedzieli w chacie i gowili si, co by tu zrobi, aby pozby si biedy, gdy
nagle kto zakoata do drzwi. Bracia zawoali:
Prosz wej!
I wszed do izby czowiek w dugim paszczu. Rzek:
Wiem, e chcielibycie si wzbogaci, a nie wiecie, co zrobi, aby doj do jakich takich
pienidzy. Dam wam rad. Wybuduj przez jedn noc wspaniay zamek dla was i dam wam
tyle drogocennych skarbw, e staniecie si najbogatsi w caym kraju. Ale musicie mi przyrzec, e wasza siostra nie wyjdzie za m. To jest mj warunek.
Bracia przyrzekli uroczycie i ugocili nieznajomego kawakiem chleba i okrawkiem soniny, bo nic lepszego nie mieli. Tymczasem noc skoczya si i za oknem pojaniao. Wtedy
przybysz wyprowadzi siedmiu braci na prg, pokaza im wspaniay zamek, ktrego wiee
sigay a do chmur, i rzek:
Spjrzcie, paac jest ju gotw! Moecie si przeprowadza.
Rzekszy te sowa, obcy czowiek znik. Siedmiu muzykantw z siostr przenioso si do
paacu, gdzie znaleli mnstwo skarbw i kosztownoci. Teraz zaczo si wesoe ycie!
Wkrtce zaprzyjanili si z wieloma ludmi, ssiedzi czsto odwiedzali ich i bawili si razem
w paacowych komnatach.
Zdarzyo si raz, e siostra muzykantw zakochaa si w gociu, ktry przyby na zabaw
do paacu. w modzieniec chcia si z ni oeni. Na prno bracia bagali j, eby nie wychodzia za m, jeli nie chce, aby spado na nich nieszczcie. Upara si przy swoim i nic
nie byo w stanie odwie jej od tego postanowienia.
Ogoszono wesele. Zjechay na zamek tumy zaproszonych goci i odbyy si uroczyste zalubiny. Wtem nadszed czowiek w dugim paszczu, przywoa siedmiu braci i rzek:
Przez nieca noc zbudowaem wam ten wspaniay paac i sprawiem, e z dnia na dzie
stalicie si bogaczami. A wy co? Nie dotrzymalicie przyrzeczenia i pozwolilicie siostrze
wyj za m. Wiedzcie wic, kim jestem. Jestem diabem i ukarz was wszystkich. Siostra
wasza urodzi kozioka, ktry jada bdzie tylko srebro i zoto! Oto moja kara!
Po tych sowach diabe znik, a rodzestwo powrcio do zgromadzonych goci. Ale nie
mogli si ju bawi, ani piewa, ani nawet rozmawia, bo rado zatruy im myli o kozioku
zotoernym, ktry si mia narodzi.
Czas mija w smutku, a na Wielkanoc siostrze siedmiu braci urodzi si kozioek. Od
pierwszej chwili umia mwi po ludzku i skaka po caym paacu. Gdzie tylko znalaz co
zotego lub srebrnego, natychmiast zjada to jak najlepszy smakoyk. Po kilku dniach w caym
zamku nie byo ju ani okrucha zota, ani odrobiny srebra. Wszystko zjad aroczny kozioek.
Bracia musieli teraz sprzedawa swoje konie, karety, woy, a nawet pola nalece do zamku,
aby kupowa zoto i srebro dla kozioka, ktry mia ogromny apetyt. Dnia pewnego rzek kozioek do siedmiu braci:
100

Sprbujcie tylko przez jeden dzie nie da mi nic do zjedzenia, a zobaczycie, co si z


wami stanie. Zjem was wszystkich po trochu, cho nie jestecie ze zota ani nawet ze srebra, i
tak was bd poera po kolei, dopki nie znajdzie si kto, kto mnie wybawi!
Po pewnym czasie bracia zauwayli, e kozioek co noc wybiega gdzie i przepada w
ciemnociach. Zapytali wic swej siostry:
Czy nie wiesz, dokd twj syneczek-kozioeczek wybiega kadej nocy?
Pytaam go raz o to odrzeka siostra ale on w odpowiedzi tak mnie ubd swoimi
rkami, e tchu nie mogam zapa. Nie spytam go ju drugi raz, dokd biega nocami. Nie
spytam za adne skarby!
Poszli wic bracia do ma swojej siostry, ktry by ojcem arocznego kozioka, i spytali
go:
Czy nie wiesz, dokd twj syneczek-kozioeczek wybiega w kad noc?
Nieraz mylaem o tym odpowiedzia. Kiedy spytaem go, a on dgn mnie swoimi
diabelskimi rkami, a upadem i wszystkie gwiazdy zabysy mi w oczach. Drugi raz ju go
o nic nie zapytam, cho nie mam zielonego pojcia, gdzie go nosi po nocach. Jeli chcecie si
dowiedzie, to sami go zapytajcie. Moe wam odpowie... Ja powiem wam tylko jedno: jeli
wasza siostra urodzi jeszcze jednego kozioka, odchodz std na zawsze i porzucam was
wszystkich!
Posmutnieli bracia bardzo i postanowili zaczai si na kozioka. Kiedy wybieg noc na
dwr, bracia podyli za nim i zobaczyli, e wypluwa on wszystko zoto i srebro, ktre poar
w dzie, a potem zagrzebuje je gboko w ziemi. Usyszeli te, jak kozioek rzek do siebie
samego:
Gdyby moi rodzice i wujkowie wiedzieli, gdzie ukrywam wszystko zoto i srebro, ktre
zjadam w dzie, nie musieliby si martwi wcale! Ale nie mog im tego wyzna, bo diabe
natychmiast porwaby mnie do pieka i jedziby na mnie jak na koniu.
Rzekszy te sowa, odbieg, a bracia wyszli ze swojej kryjwki i zaczli kopa w miejscu,
gdzie kozioek schowa srebro i zoto. Wkrtce znaleli zakopane skarby, a byo ich mnstwo
wszystko, co kozioek zjad, odkd si urodzi. Wzili du cz skarbw i przynieli do
domu. Od tej pory pozbyli si troski, bo mogli karmi kozioka zotem i srebrem wydobywanym z ziemi.
Po pewnym czasie matka kozioka urodzia przeliczn dziewczynk. Wielka rado zapanowaa na zamku! Wszyscy pokochali malutk. A najtroskliwiej i najpilniej opiekowa si
swoj siostrzyczk kozioek, strzegc jej dniem i noc i nie spuszczajc jej z oczu. Tylko w
nocy odbiega od niej na par chwil, aby jak zwykle, wyplu zjedzone w dzie srebro i zoto i
zakopa je w ziemi.
Miny lata i dziewczynka staa si pikn dziewczyn, ktra caymi dniami uganiaa si
po lesie ze swoim braciszkiem-koziokiem. Raz usyszaa, e brat pacze. Sta przy pocie i
mwi przez zy:
Jake szczliwa jest moja siostrzyczka! Jest czowiekiem i wszyscy ludzie j kochaj, a
ja, brzydki kozioek, nikomu nie jestem potrzebny! Ach, gdyby ona wiedziaa, e mona mnie
wybawi i uczyni czowiekiem, z pewnoci poszaby do Krla Mgie i poprosia go o rad.
Ale nie mog o tym powiedzie mojej siostrzyczce, bo diabe wziby mnie do pieka i jedziby na mnie jak na koniu!
Pikna dziewczyna usyszaa lamenty kozioka i kiedy odszed od potu, pobiega za nim i
rzeka:
Kochany braciszku! To prawdziwe nieszczcie, e masz wygld kozioka. Gdyby by
czowiekiem, lepiej by byo i tobie, i nam wszystkim. Pjd do Krla Mgie po rad.
Zdumiony kozioek spyta:
A jak to rad ma ci da Krl Mgie?
Siostrzyczka zacza opowiada:
101

Miaam ja przedziwny sen. Widziaam w nim Krla Mgie, ktry mi rzek, e powinnam
do niego przyby, aby mi wyjawi, jak mog wybawi ciebie. Jutro wyruszam w drog do
domu Krla Mgie, a kiedy powrc, wybawi ci z kolej postaci i bdziemy dopiero y
wszyscy w szczciu i radoci!
Zabecza kozioek ze wzruszenia i powiedzia:
Kochana siostrzyczko, ja te dam ci rad na drog. Kiedy spotkasz czowieka czy zwierz, sowem kogo, kto ci bdzie suy swoj rad, przyjrzyj si najpierw jego lewej nodze.
Jeli bdzie ona cakiem zasonita albo podobna do gsiej nogi, to nie bd posuszna radom,
ktre usyszysz. Bo pamitaj, e diabe, jakkolwiek by si odmieni, zawsze ma lew nog
gsi! Jego rada doprowadziaby ci do zguby!
Bd posuszna, braciszku, twoim radom i przestrogom powiedziaa siostra i jeszcze
dzi wyrusz w drog do Krla Mgie.
Poszli we dwoje, nie zwlekajc, do swoich rodzicw i do siedmiu braci i opowiedzieli im o
swoim zamyle.
Wyruszya dziewczyna w wiat.
Po dugich i bdnych wdrwkach spotkaa kulawego lisa, ktry spyta j:
Dokd idziesz, pikna panno?
Do Krla Mgie odpowiedziaa.
Ja ci zaprowadz rzek kulawy lis. Chod ze mn!
Dziewczyna zamiaa si gono i odrzeka:
Nie trzeba mi kulawych przewodnikw! Id szybko i nie mog czeka co krok na ciebie.
Id sobie sam, a ja te pjd i sama znajd drog do Krla Mgie.
Kulawy lis znik i pikna dziewczyna podya w dalsz drog. Nagle nadlecia kruk,
przycupn na gazi i wrzasn:
Dzie dobrrrry jeste naprrrrawd pikna jak krrrlewna! Dzie dobrrry! Dokd wdrrrujesz?
Do Krla Mgie odpowiedziaa.
To dobrze trrrafia! zawoa kruk. Ja terrraz, frrrrun do niego, aby mu da podarrrrek od mego pana, Krrrla Nocy! Jeli prrragniesz tam trrrafi, to sprrrbuj i za mn, ja
pofrrrrun i bd ci prrrowadzi!
Dziewczyna przyjrzaa si krukowi i zauwaya gsi nog. Rzeka wic:
Le, gdzie chcesz. Nie potrzeba mi pomocy, sama sobie znajd drog do Krla Mgie.
Kruk odlecia, kraczc, a dziewczyna usiada pod drzewem, aby odpocz nieco.
Wtem nadjechaa kareta, zaprzona w cztery kar konie. Pikny, mody pan wychyli si
przez okienko, kaza zatrzyma powz i rzek:
Dokd idziesz, pikna panno?
Do Krla Mgie odrzeka dziewczyna.
Wygldasz na bardzo zmczon powiedzia pikny pan. A do Krla Mgie jeszcze daleko, daleko. Wsid do karety; jad wanie tamtdy, bd przejeda tu koo domu Krla
Mgie, mog ci wic zabra ze sob i podwie.
Dziewczyna przyjrzaa si piknemu panu i spostrzega, e jego lewa noga owinita bya
czarn chust. Rzeka wic:
Jak widz, masz chor nog, nie chc ci wic sprawia kopotu. Jed dalej; nie lubi podrowa razem z chorymi ludmi.
Ledwo rzeka te sowa, pan krzykn na konia i kareta pomkna naprzd jak wiatr. Za
chwil ju nie byo jej wida. A dziewczyna posza dalej, prosto przed siebie, a dotara do
stp wysokiej gry. Tam wylecia jej na spotkanie biay gob, usiad na ramieniu dziewczyny
i spyta:
Dokd idziesz pikna panno?
Do Krla Mgie odrzeka.
102

Id wic prosto przed siebie t ciek. Wkrtce ju bdziesz w domu Krla Mgie rzek gob.
Dziewczyna przyjrzaa mu si i zobaczya, e gob ma dwie nki jak naley i adna z
nich nie przypomina gsiej nogi. Rzeka wic:
Dzikuj ci, liczny gobiu! Bd sza dalej tak, jak mi radzisz.
Gob machn biaym skrzydem na poegnanie i odlecia, a dziewczyna sza i sza, a
znalaza si w okolicy, gdzie nie byo wida nic prcz gstej, biaej mgy. Przez mg zobaczya jaki blask i wkrtce stana u wejcia do jaskini, gdzie pon wielki ogie, a wok
niego leay senne wilki. Gdy j ujrzay, zerway si na rwne nogi i zawyy straszliwie.
Wwczas z jaskini wyszed lepy starzec z bielmem mgy na oczach.
Wiem, po co przychodzisz. Chciaaby wybawi swego brata-kozioka. Suchaj wic:
we kocioek peen rosy zebranej z lenych pajczyn i postaw na ogniu, aby si zagotowaa, a
potem natrzyj ni twojego brata-kozioka. Wtedy zmieni si w piknego modzieca.
Pikna dziewczyna podzikowaa Krlowi Mgie i udaa si w powrotn drog.
Kiedy przybya do domu, uczynia tak, jak jej Krl Mgie poradzi. I spjrzcie tylko! Kozioek przemieni si w piknego modzieca! A razem z t przemian nastpia druga szczliwa przemiana: smutek zamieni si w rado!

103

Biay pomie

Na wielkiej, bezludnej rwninie rozoyli swe obozowisko Cyganie z plemienia Leila.


Mieli obfite zapasy ywnoci, nie wyruszali wic nigdzie, tylko jedli, taczyli, piewali i
przypatrywali si zabawnym sztuczkom trzech oswojonych niedwiedzi. Gdy zapadaa noc,
Cyganie syci i szczliwi kadli si spa w namiotach. Wtedy na cichej rwninie sycha byo
chrapanie picych, ujadanie psw, pohukiwanie sw i czyje westchnienia. Kt to tak
wzdycha po nocach?
To Curu, sierota, najbiedniejszy chopak w caym taborze, nie mg zasn i wzdychajc
siedzia u wejcia do swego poszarpanego namiotu. Kocha Curu caym sercem Pam, pikn
crk wodza, a i ona go kochaa. Ale kiedy Curu powiedzia o tym wodzowi taboru, wdz
odrzek:
Ty, najbiedniejszy ze wszystkich, chcesz oeni si z moj crk! mieszne to zachcianki! Id pilnowa niedwiedzi, no i uwaaj na swj grzbiet, ebym go nie musia zamalowa
kijami na czerwono, na zielono i na niebiesko!
O, Curu wiedzia dobrze, jak wdz potrafi zbi kijami nieposusznych! Nie powiedzia
wic ju nic, tylko odszed do swojego namiotu. Zmartwienie gnbio go tak bardzo, e ju
trzeci noc nie zmruy oka do snu.
Zrobio si chodno i biedny Curu poszed do niedwiedzi, eby si przytuli do ich ciepych kudw.
Bya pnoc, kiedy Curu zauway w ciemnoci biay, zimny pomie, unoszcy si nad
ziemi. Za chwil pomie zgas, potem znw zajania biaym wiatem. Powtrzyo si tak
trzy razy. Po cichu, na palcach odszed Curu od niedwiedzi, wzi motyk i zacz kopa w
tym miejscu, gdzie przed chwil lni biay ognik. Po krtkim czasie motyka zazgrzytaa o
elazo; pytko pod ziemi natrafi Curu na elazne drzwiczki. Z trudem otworzy je i wszed
do ciemnej izby podziemnej. Tam po omacku odnalaz drugie drzwi, prowadzce jeszcze gbiej. Przez szczelin przewiecao stamtd wte wiateko. Curu odemkn drzwi i ujrza
maego czowieczka siedzcego przy palcej si wiecy. Rce i nogi maego czowieczka byy
zwizane.
Uwolnij mnie z tych wizw powiedzia czowieczek a ja za to uczyni ci bogatym.
Uwolni ci i bez zapaty odrzek Curu tylko mi powiedz, kto ci zwiza i zamkn
pod ziemi i za co?
Czowieczek westchn i odpowiedzia:
Mieszkaem daleko std, w grach, wraz z moimi brami. Pewnego dnia rankiem wyruszylimy na polowanie. Z pocztku wiodo si nam wietnie; ustrzelilimy cztery kozice i
schwytalimy osiemnacie tuciutkich jey. Ale koo poudnia zabilimy on Krla asic.
Krl asic dowiedzia si zaraz o tym, zaczai si na mnie w gstwinie, zwiza mnie i zamkn w tym lochu podziemnym.
Jeli tak to wyglda powiedzia Curu to chtnie ci oswobodz.
Rozwiza powrozy z yka, ktrymi czowieczek by zwizany, i ze miechem przypatrywa si, jak karze z radoci tacowa zacz, skaczc z kta w kt podziemnej izby. Skaka i
104

przytupywa, a wieca przewrcia si i zgasa. Ale karze wycign pikny wieccy piercie, ktry by dotd ukryty w gstych kdziorach jego brody. Dziki piercieniowi znw
jasno zapanowaa pod ziemi.
Ten piercie tak jasno wieci powiedzia karze e blask jego przenika ziemi, a nawet kamienie. Czy widzia zapalajcy si i gasncy biay pomie?
Widziaem! zawoa Curu. Ten pomie wanie wskaza mi twoj kryjwk!
Ot wiedz rzek czowieczek e to wanie ja dawaem znaki spod ziemi tym piercieniem. Teraz musz jak najprdzej biec do domu, do moich braci, bo wkrtce przyjdzie tu,
jak to co noc czyni Krl asic, aby sprawdzi, czy wszystko jest w porzdku i czy przypadkiem nie uciekem. egnaj, dzikuj ci!
egnaj karzeku! powiedzia Curu i wyszed.
Wyskoczy karzeek z nory w lad za Curu, zamykajc za sob po kolei dwoje elaznych
drzwi. Potem przysypa wejcie do lochu ziemi z igliwiem i rzek jeszcze:
Suchaj, Curu! Mgbym ci da mnstwo zota, wskaza ci miejsce, gdzie s zakopane
skarby. Nie chciae jednak tego; obiecae mi, e mnie uwolnisz bez adnej zapaty, i dotrzymae obietnicy. Przyjmij wic, jako dowd mojej wdzicznoci, ten oto wieccy piercie. Bdziesz mg nim przywieca sobie w czasie nocnych wdrwek, a moe te przyda
ci si do czego innego!...
Rzekszy te sowa, maleki czowieczek woy piercie na rodkowy palec lewej doni
Curu i znik w ciemnociach. Curu te oddali si szybko od nory, aby nie spotka si z zagniewanym Krlem asic. Wrci do swego namiotu i przypomnia sobie o wszystkim: o
zym wodzu taboru, o ukochanej Pamie, ktra nie bdzie on biednego Curu i o wasnej
biedzie. Byo ju sporo po pnocy i coraz silniej wia zimny wiatr. Rce Curu zesztywniay
od chodu, zacz je wic rozciera. A przy tym rozcieraniu przekrci mu si piercie na
palcu lewej doni. W tej samej chwili Curu spostrzeg w wietle piercienia, e na doni ma
trzy zote dukaty. Pokrci piercie jeszcze raz i znw zjawiy si trzy dukaty. Krci wic
piercieniem i krci, a z doni sypay si na mech dukaty ze szczerego zota.
Do rana nazbieraa si ju spora gromadka zota. Curu zabra dukaty i zanis je wodzowi
taboru, ten za pozwoli na lub swej crki z Curu, ktry by ju teraz najbogatszym Cyganem
w caym taborze. Zaraz odbyo si wesele. Crka wodza taboru uradowana bya i szczliwa,
bo od dawna chciaa by on biednego Curu. Nie moga zrozumie, co si stao, e srogi i
zawsze nieubagany wdz pozwoli tym razem na zalubiny z biedakiem. Nie wiedziaa bowiem o niczym: ani o Krlu asic, ani o biaym pomieniu, ani o karzeku, ani o cudownym
piercieniu. Ojciec zagarn wszystkie dukaty i nie rzek jej o tym ani sowa.
Po weselu Curu zaprowadzi Pam do swego podartego namiotu i rzek:
Ojciec twj by niedobry dla mnie i dla ciebie, bo nie pozwala nam, bymy si pobrali, a
nawet grozi mi kijami. Nie chc tu duej zostawa pod jego rozkazami. Zaprzgn konia,
zwin namiot i odjedziemy.
Dobrze odpowiedziaa Pama. Pojad z tob wszdzie, gdzie zechcesz. Co z tego, e
odejd od swoich! Bylebym tylko nie musiaa rozsta si z tob, mj Curu! Co z tego, e bdziemy biedni! Wol bied z tob ni bogactwo bez ciebie.
Usyszawszy to, Curu umiechn si i przekrci piercie na palcu. I jeszcze raz i jeszcze! Na kolana piknej Pamy posypay si dukaty! Ucieszya si z tego bardzo, bardzo, a
taczy jej si zachciao. Ale nie byo na to czasu. Curu zaprzg konia do wozu i wyruszyli
we dwoje w wiat. Po drodze Curu opowie jej z pewnoci ca histori o biaym pomieniu,
o czowieczku i o Krlu asic.

I bd yli w szczciu i zgodzie, bez wani.


Bo bardzo si kochaj. Oto koniec bani.

105

O ropusze i o biednej wdowie


Bya stara wdowa tak biedna, e tylko dwa razy w tygodniu kupowaa sobie troch chleba.
Nie miaa pienidzy, bo na staro osaba i nie moga ju ciko pracowa. Ba, gdyby miaa
synw lub choby jednego syna, z pewnoci nie zaznaaby ndzy i godu. Gdyby miaa dobre crki, te nie zostawiyby jej samej. Ale biedna wdowa miaa tylko trzy ze crki, ktre
powychodziy za m i wcale nie troszczyy si o swoj biedn matk. Gdyby wdowa miaa w
swej izdebce jakie sprzty czy choby suknie niepodarte, ze crki przyszyby do niej w odwiedziny, aby jej odebra wszystko, co miaoby jak warto. Nie miaa jednak nic, wic
crki nie przychodziy do niej wcale. Do kogo si odezwa, kiedy ssiedzi maj tyle wasnych
spraw na gowie, e nie chce si im rozmawia z biedn wdow?
Pewnego wieczora, usiada staruszka przed progiem swojej izby i popakiwaa cicho.
Nagle spod progu wylaza wielka, okropna ropucha, ktra moga mie ze sto lat chyba, i
rzeka:
Widz, e ze myli ci trapi, widz te, e cikie jest twoje ycie. I dlatego chc ci
pomc. Pozwl mi tylko wej do twojej izby i zamieszka za piecem, a jeli zechc wyj
wypuszczaj mnie, a jeli zechc wrci wpu mnie. Za to co dzie bd ci znosi tysice
dukatw.
Stara wdowa zaprosia ropuch do izby i zaprowadzia j za piec. W piecu od dawna ju
nikt nie pali, ale to nic, bo ropuchy bardzo nie lubi ciepa.
Nazajutrz rano, zaraz po przebudzeniu, wdowa zajrzaa za piec i zobaczya, e ropucha
siedzi na gromadce zotych dukatw. Zeskoczya ropucha ze zota, ktre zniosa w nocy, podyrdaa do drzwi i rzeka:
Teraz wypu mnie. Niedugo wrc. We sobie dukaty zza pieca!
Staruszka wypucia ropuch na dwr, wzia dukaty, posza do karczmy i tam najada si i
napia za wszystkie czasy. A wydaa tylko jednego dukata, pozostae pienidze moga sobie
schowa na pniej. Kiedy wrcia do domu, ropucha czekaa ju pod drzwiami. I znowu
stao si tak samo jak pierwszego dnia. Ropucha schowaa si za piecem. Byo ju chyba poudnie, kiedy staruszka usyszaa jej skrzeczcy gos:
Znw zniosam ci troch pienidzy. Wypu mnie i we je sobie. Niedugo wrc!
Stara wdowa otworzya drzwi i wypucia ropuch na dwr. Potem wzia kilka dukatw,
posza do karczmy i zjada suty obiad: kwany barszcz z wini i pieczon g. Wieczorem
znowu wydarzyo si wszystko tak samo. Ropucha posza na przechadzk, wdowa do karczmy na wieczerz. Przed noc wrcia do domu zotonona aba, a wdowa przyniosa sobie
jeszcze z karczmy piwa.
Tak byo codziennie przez wiele lat i tygodni. Ropucha znosia zote monety, a staruszka
jada, pia, a reszt dukatw chowaa w starym kuferku. I wkrtce nie byo ju wcale miejsca
na pienidze, cho kuferek by spory i wiele mg w sobie pomieci.
Tymczasem ze crki przyszy ktrego dnia do karczmy i karczmarz opowiedzia im, e
co dzie ich stara matka je najlepsze potrawy i paci zotymi dukatami. Zdumiay si trzy crki i zaczy si gowi nad tym, skd ich stara matka moga dosta zote dukaty. Gowiy si,
gowiy, ale nic nie wymyliy.
106

Poszy wic do matki w odwiedziny, eby si o wszystkim koniecznie dowiedzie. Dawno


ju nie byy u niej, wic i zapomniay troch, jak si tam idzie.
Pobdziy po wsi, zanim kto im wskaza drog. Najstarsza crka zapukaa do drzwi.
Kiedy stara matka otworzya, crki ucaoway j jak nigdy przedtem i zaczy ali si na
swoje cikie ycie.
Mateczko kochana! powiedziaa pierwsza crka. Tak mi si niedobrze yje, e prawie nic nie jadam!
Mateczko kochana! powiedziaa druga crka. Wiem, e jeste biedna, ale na pewno
ja jestem biedniejsza od ciebie!
Mateczko kochana! powiedziaa trzecia crka. Caymi dniami i nocami pracuj na
kawaeczek suchego chleba, to dlatego od tak dawna nie mogam znale wolnej chwili, aby
ci odwiedzi!
Staruszka nie wiedziaa, e crki kami. al cisn jej serce na wie o tym, e jej rodzone crki goduj i yj w ndzy. Otworzya swj stary kuferek i podzielia wszystkie zaoszczdzone dukaty midzy trzy crki, sprawiedliwie. Schwyciy pienidze, ale ockna si w
nich chciwo i nie do im tego byo.
Powiedz, mateczko spytay skd masz tyle pienidzy? Czy znalaza zakopane skarby?
Nie znalazam powiedziaa staruszka. To czarodziejska ropucha, ktra zlitowaa si
nad moj bied, co dzie znosi mi za piecem zote dukaty.
To rzekszy, pokazaa crkom ropuch siedzc za piecem. Na widok ropuchy crki spluny z obrzydzeniem i zawoay:
Tfu! Tfuj! Tfu! Jaka to wstrtna poczwara!
Zabray swoje pienidze i wrciy do domw. Kada z nich zapaa sobie ropuch, posadzia za piecem i zaczo si czekanie na zote dukaty. Dugo tak mogy czeka, bo przecie
ropuchy znosz cakiem co innego, a nie adne zoto!
Postanowia wic pierwsza crka, e ukradnie czarodziejsk ropuch swej starej matce.
Zakrada si do matczynej izby rankiem, kiedy staruszka bya wanie w karczmie na niadaniu. Zabraa zza pieca czarodziejsk ropuch i przyniosa j do swego domu. Ale ropucha
powiedziaa:
Musz si przespa z tob, bo inaczej nie znios ani jednego dukata!
Trudno jak trzeba, to trzeba. Wzia wic najstarsza crka ropuch do ka. Ale rankiem nie byo ju ropuchy, znika bez ladu. Za to cae ciao crki starej wdowy byo tak
swdzce, e musiaa si drapa przez tydzie.
A co si stao z ropuch? Czarodziejsk drog wrcia do starej wdowy. Druga crka te
nie moga si doczeka na to, eby zwyka ropucha zniosa jej dukaty. Postanowia wic
ukra zaczarowan ropuch swej matce. Zakrada si do jej izby w poudnie, kiedy staruszka
jada wanie w karczmie obiad. Zabraa ropuch i zaniosa j do swego domu. Ale ropucha
powiedziaa:
Musz si przespa z tob, bo inaczej nie znios ci nic.
Wzia druga crka ropuch pod pierzyn. A gdy obudzia si rano nie byo ju ropuchy.
Tylko cae ciao zej crki swdziao tak, jakby je pchy pogryzy raz przy razie. Zacza si
wic drapa i drapaa si przez cay rok. A ropucha wrcia czarodziejskim sposobem do starej wdowy.
Wreszcie trzecia, najmodsza crka ukrada swej matce zaczarowan ropuch. Wzia j do
ka, a rano nie miaa ani ropuchy, ani zota, ani nic tylko okropne swdzenie. Zacza si
wic drapa i drapie si bez przerwy a do tej chwili.
Przyszed dzie, e staruszka umara. Ssiedzi zeszli si do jej izby, eby pochowa zmar
i pomodli si za ni. Ale na ku lea tylko jej codzienny przyodziewek. Z tego przyodziewku, jak ze skorupki kurzego jajka, wysza ta sama wdowa, tylko modziutka znowu i
107

pikna, i opucia dom, odchodzc w wiat razem z zaczarowan ropuch. Odtd ju nikt nigdy i nigdzie nie widzia ani jej, ani ropuchy czarodziejskiej.
Tej samej nocy, gdy si to stao, crki przybiegy, aby zabra zoto z kufra. Ale przemienio si ono w jednej chwili w kamienie, ktre jako nie przyday si im na nic.

108

Krtka bajeczka

By raz sobie chop i zaprzg pewnego dnia swoje woy do puga. A kiedy ju woy byy
zaprzgnite, pogna je w pole na ork. Na polu pug wyora ze skib ziemi skrzynk z elaznym wieczkiem. Unis chop elazne wieczko tej skrzynki znalezionej w ziemi, a tu nagle
wyskoczy z niej zajc i pobieg w pole. Zajc ten mia maleki krciutki ogonek. A e ogonek zajczy by taki krtki to i ta bajka musi by krtka. Z pewnoci gdyby zajc mia ogonek duszy, dusza byaby i moja bajka, ale

may ogonek mia zajczek


wic ju malek bajk kocz.

109

Centres d'intérêt liés