04

9 771895 397803

ISSN 1895-3972

KWARTALNIK q 4 (11) 2008

cena 4 zł

Witamy w Tygrysowicach! 19
Natalka Śniadanko

Kosmaczne jaja, s. 13

(w tym 0% VAT) Nr ind. 219436

Mariusz KOŚCIUK

PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY 4 (11) 2008

Marzyciele
Stary unicki cmentarz nieopodal Dubiecka.
Mur, kilka przedwojennych nagrobków i resztki cmentarnej kapliczki

Na tropach Traków,
czyli rzeszowscy
archeolodzy
nad dolnym Dunajem

70

Europa bez granic.
Nowa żelazna kurtyna?

Lud Traków jest po Indach największy
ze wszystkich ludów. I gdyby miał jednego
pana lub byłby jednomyślny, byłby moim
zdaniem niezwyciężony i bezspornie najpotężniejszy ze wszystkich.

4

Terespol, Polska – kilka zbłąkanych psów
i grupa kobiet ze złotymi zębami walczą o promień popołudniowego światła ogrzewający róg
podniszczonej poczekalni kolejowej.
Białorusinki zajmują się przemytem i nawet
tego nie ukrywają. Są zajęte nakładaniem kolejnych warstw ubrań – to przygotowanie do
codziennej walki z celnikami.

9

Kwartalnik
jest wydawany
dzięki dotacji
z budżetu
Ministerstwa
Kultury
i Dziedzictwa
Narodowego.

Europa Środkowo-Wschodnia

ISSN 1895-3972

KWARTALNIK q 4 (11) 2008 

  

Iwona FLORKIEWICZ, Tomasz BOCHNAK, Na tropach Traków,
czyli rzeszowscy archeolodzy nad dolnym Dunajem ........................................................ 4
Tom HUNDLEY, Europa bez granic. Nowa żelazna kurtyna? ........................................ 9
Wojciech KALINOWSKI, Kosmaczne jaja . ........................................................................ 13

cena 4 zł
(w tym 0% VAT) Nr ind. 219436

literatura

Witamy w Tygrysowicach! Spotkanie z Natalką Śniadanko ....................................... 19
Andrzej SKIBNIEWSKI, Pocztówki z lektury: Rumuńskie memento . ....................... 44

sylwetki

Witamy w Tygrysowicach!

Zenon ANDRZEJEWSKI, Lwowski Cicero ........................................................................ 34

Natalka Śniadanko

OkŁadka:
Natalka ŚNIADANKO,
Fot. Mariusz KOŚCIUK

muzyka

Wojciech KALINOWSKI, Nad i bez jazz ............................................................................. 39

płyty

Piotr BAŁAJAN, AC/DC, Duff McKagan’s Loaded, Lordi . ............................................. 43

książki

Jacek DROZDOWSKI, Jean-Marie Gustave Le Clézio, Urania . ..................................
Monika MAZIARZ, Sándor Márai, Sindbad powraca do domu ..................................
Joanna KORPAL, Siergiej Łukjanienko, Czystopis ........................................................
Paweł Tomasz KOZIOŁ, Jakub Żulczyk, Radio Armageddon . .....................................
Anna GIGOŃ, Dorota Masłowska, Między nami dobrze jest .......................................
Ewelina KASPERSKA, Marija Knežević, Ekaterini .......................................................
Agnieszka KORNIEJENKO, Jonathan Littell, Łaskawe ................................................

4

Kosmaczne jaja, s. 66

wydawnictwa

Janusz POLACZEK, O nowych publikacjach o tematyce napoleońskiej ................... 27
Zdzisław SZELIGA, Jak to za księżnej Anny bywało . ..................................................... 56

Wydawca:
Przemyska Biblioteka Publiczna

48
49
50
51
52
53
54

im. Ignacego Krasickiego
ul. Juliusza Słowackiego 15
37­-700 Przemyśl
tel. centrala: (016) 678 39 60, 678 62 87,
678 36 52, 678 35 82, w. 31
tel./fax: 678 62 91
e-mail: ppk@biblioteka.przemysl.pl

fotografie

www.redakcja.pbp.webd.pl 

Zdjęcia z dawnego Dubiecka ............................................................................................... 57

felietony

Zespół redakcyjny:
Andrzej JUSZCZYK,
Wojciech KALINOWSKI (sekretarz redakcji),
Paweł KOZIOŁ (redaktor naczelny),
Monika MAZIARZ (adiustacja i korekta),
Andrzej SKIBNIEWSKI.

Zdzisław SZELIGA, Spacerki osobiste: Broda Wilhelma i umierające tablice ........ 64

wystawy

Jacek SZWIC, Każde zdjęcie jest historią . ....................................................................... 66

plastyka

Jacek KAWAŁEK, Nowe ramy Obrazu... ........................................................................... 68

Redaktor techniczny
i opracowanie graficzne: Mariusz Kościuk.

społeczeństwo

Olga HRYŃKIW, Marzyciele ................................................................................................. 70

odnotowano ......................................................................................................................

O nowych
publikacjach
o tematyce
napoleońskiej

Wersja elektroniczna:
Henryk LASKO.

76

Rumuńskie
memento

Legenda napoleońska jest tym
obszarem narodowej świadomości,
który w przeciągu ostatnich dwóch
stuleci (i to mimo ewoluowania jej
kształtu) uwydatniał jeden z podstawowych polskich kompleksów
– liczenie na cudownego zbawcę,
wyzwoliciela i obrońcę, słowem
– rachowanie na Opatrzność niwelującą skutki naszych przywar i głupoty, a nagradzającą cierpienia.

27

Tym, co szczególnie mrozi
krew w żyłach, kiedy mowa
o rzezi w Bukareszcie, jest
absolutnie bestialskie okrucieństwo, z jakim działo się to
wszystko. Przenika ono nawet
suche sformułowania oficjalnego komunikatu, w którym przed
kilkoma dniami obwieszczono,
że w lesie Jîlava zamordowano
93 osoby (ostatni eufemizm dla
określenia Żydów – „osoby”)
21 stycznia, we wtorek w nocy.

44

Współpracownicy:
Małgorzata ARGASIŃSKA, Piotr BAŁAJAN,
Janusz CZARSKI, Jacek DROZDOWSKI,
Katarzyna DZIERŻAWIN, Adam ERD, Anna GIGOŃ,
Olga HRYŃKIW, Adam JAREMKO, Ewelina KASPERSKA,
Jacek KAWAŁEK, Joanna KOCIUBA,
Agnieszka KORNIEJENKO, Joanna KORPAL,
Paweł Tomasz KOZIOŁ, Małgorzata MYSZKA,
Janusz POLACZEK, Olga Hanna SOLARZ, Zdzisław SZELIGA.
Instytucje współpracujące:
•Agencja Rozwoju Przemysłu SA – Oddział w Krasiczynie –
Zespół Zamkowo-Parkowy w Krasiczynie,
•Arboretum i Zakład Fizjografii w Bolestraszycach,
•Centrum Kulturalne w Przemyślu,
•Galeria Sztuki Współczesnej w Przemyślu,
•Muzeum Historyczne w Sanoku,
•Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej w Przemyślu,
•Muzeum-Zamek w Łańcucie,
•Państwowa Wyższa Szkoła Wschodnioeuropejska w Przemyślu,
•Przemyskie Centrum Kultury i Nauki „Zamek”.
Druk:
Drukarnia „Papirus”
ul. Spytka z Jarosławia 11
37-500 Jarosław.
Redakcja zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów
oraz zmian tytułów zamieszczanych tekstów 

Importem nazywamy zabytek typowy dla danej kultury. Najbogatsze królewskie i książęce pochówki kultury trackiej występują na terenie dzisiejszej Bułgarii. oraz jego wspaniałym wierzchowcom. Oto poznany kilka lat temu archeolog z muzeum w Braîla. i Tomaszem Bochnakiem. Okoliczne osady przypuszczalnie znajdowały się wzdłuż szlaku wiodącego ku brodowi na Dunaju oraz rzeczki Celic. zamieszkująca mikroregion osadniczy u zbiegu niewielkich rzek Celic i Telia. Oddziaływania trackie sięgają daleko na północ. Homer w Iliadzie wiele miejsca poświęca trackiemu królowi Rezosowi. czyli rzeszowscy archeolodzy nad dolnym Dunajem Iwona FLORKIEWICZ. Z Tracji mieli pochodzić mityczny Orfeusz oraz Spartakus. Valeriu Sîrbu. które w I tysiącleciu przed Chrystusem zajmowały wschodnią i centralną część Półwyspu Bałkańskiego. ludność getycka. sojusznikowi Trojan. Od lat osiemdziesiątych XX wieku wspomniany mikroregion był badany przez archeologów rumuńskich. doktorantką. zwłaszcza dla Iwony. rumuńska wyprawa zdawała się nam splotem szczęśliwych zbiegów okoliczności i uśmiechów losu. a następnie z Rzymianami.EUROPA ŚRODKOWO-WSCHODNIA Na tropach Traków. Dorzecze dolnego Dunaju zamieszkiwali wówczas Getowie. których fragmenty przywołujemy powyżej. a pojedyncze importy1 są spotykane nawet na ziemiach polskich. Plemiona trackie wchodziły w bliskie relacje z Grekami i Celtami. Jednym z nich jest getycki kompleks osadniczy w rejonie dzisiejszej wioski Celic Dere w północnej Dobrudży. który został znaleziony poza strefą jego pierwotnego występowania.  PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . a w ubiegłym roku po raz pierwszy zawitali tam Polacy: dziesiątka studentów Instytutu Archeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego (IA UR) wraz 1 Pozostałości fortyfikacji osady obronnej w rejonie Celic Dere z piszącymi te słowa: Iwoną Florkiewicz. adiunktem IA UR. na krańcach terytorium zajmowanego przez plemiona trackie. Gdy w V wieku przed Chrystusem Herodot kreślił opisy. Tomasz BOCHNAK Trakowie to ogólna nazwa ludów. zdaniem Herodota najmężniejsi i najsprawiedliwsi wśród Traków. Gdy po trzech tygodniach pracy wracaliśmy do Polski. przywódca powstania niewolników w Italii w I wieku przed Chrystusem. od około stu lat użytkowała nekropolę usytuowaną na stromym wzniesieniu górującym nad rzeczką Telia. na jakiejś konferencji rzuca pomysł: A może udałoby się pracować razem na jakimś stanowisku w Rumunii? Na cmentarzysku albo na osadzie obronnej? Propozycja kusząca. jednak Rumunia również jest pełna niezwykle interesujących stanowisk archeologicznych.

cena. Jeżeli ktoś wyrzymskim. za jące w międzynarodowych jaką PKP były skłonne dorozkładach jazdy rzeczywiwieźć nas na miejsce. V. Dzieje. Władze Instytu. i w Bukareszcie okazało się. że ostatni odcinek podróDzięki pomocy jednego ze studentów kupiliśmy ży musimy pokonać inaczej niż planowaliśmy. Niestety. Dojebilety relacji Tarnów–Tulcza (Tulcea) na Słowacji chaliśmy jednak szczęśliwie i ochoczo zabraliśmy się  KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . byłby moim zdaniem w Polsce. bo my zbyt zawierzyliśmy internetowi dofinansowania przyznanego nam przez uczelnię. I gdyby miał jednego pana nie tańsze niż te dostępne miach polskich w okresie lub byłby jednomyślny. Postrony organizacyjnej dość winien też sprawdzić.niezwyciężony i bezspornie najpotężniejszy ze biera się do Rumunii. 3. winien o tym pamiętać.Tomasz BOCHNAK L która interesuje się oddziaud Traków jest po Indach największy ze i były one ponad dwukrotływaniami dackimi na ziewszystkich ludów. tłumaczył Seweryn Hammer wszystkie pociągi figuruzałatwić. czy szybko udało się wszystko Herodot. potu nam sprzyjały. więc od wszystkich. znacznie przekraczała kwotę ście kursują.

czyli takie. Zdecydowanie dominuje inhumacja. Nie zaobserwowano dominujących tendencji w orientacji grobów. a podstawowy sprzęt do pracy (łopaty. – po prostu bajecznie! Wykopaliska były niezwykłe. a jest to sprzęt nieczęsto spotykany w Polsce. gdzie złożono zdekompletowane szczątki ludzkie. W przypadku ciałopalenia kremacji dokonywano na stosie. w jednym z grobów archeolodzy rumuńscy odkryli jedynie kości stopy. Popielnica była często obkładana dodatkowymi kamieniami. lusterka w pobliżu kości ręki. a następnie spalone szczątki kości wybierano.. szpachelki. Kurhany miały konstrukcje kamienne. w dodatku z palcami przywalonymi wielkim głazem. Był koniec września. a inne nie. Z drugiej strony w Celic Dere mieliśmy okazję zetknąć się z zaawansowanymi technikami badań. Do tego wyspecjalizowane odbiorniki GPS. laptopy. Ozdoby i części stroju leżały w miejscach pozwalających na odtworzenie sposobu ich noszenia: zapinki w okolicach obojczyków. które dzięki odpowiedniemu oprogramowaniu umożliwiają między innymi dokonywanie seryjnych pomiarów i tworzenie na ich podstawie rysunków).do pracy. Uzbrojenie oraz części rzędu końskiego składano z boku. w bezpośrednim sąsiedztwie zmarłego. sztychówki. Opisane zróżnicowanie obrządku pogrzebowego nie ma związku ani z bogactwem wyposażenia pochów-  PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . gdzie składano dwa niespalone ciała. myto i umieszczano w ceramicznej popielnicy bądź wsypywano bezpośrednio do jamy grobowej. Dotychczas nie odnaleziono miejsc ciałopalenia. ciepło. parą archeologów z Bukaresztu. Niektóre z pochówków są przykryte kurhanami. które mogą być wynikiem pradziejowej działalności człowieka) oraz dwa tachimetry (urządzenia znane również pod nazwą Total Station. Na liczącym blisko sto grobów cmentarzysku w Celic Dere stosowano zróżnicowany obrządek pogrzebowy.. U stóp zmarłych składano gliniane naczynia (zapewne pierwotnie zawierające żywność). Średnica kurhanów waha się od około 3 do 20 metrów. w okolicznych winnicach rozpoczynało się winobranie. Na wyposażeniu kilkunastoosobowej ekspedycji był gradiometr (przyrząd do mierzenia anomalii magnetycznych gruntu. a następnie wydzieloną w ten sposób przestrzeń wypełniano drobniejszymi kamieniami tworzącymi płaszcz kurhanu. Zmarłych najczęściej układano na plecach lub na boku. będące połączeniem teodolitu i dalmierza. czyli składanie do ziemi niespalonych ciał. Z jednej strony na wykop jeździliśmy konnymi wozami (jeden z nich miał koła ze szprychami). Imponujący ekwipunek! Wraz z Valeriu oraz Madi i Danem. paciorki w obrębie klatki piersiowej. czasami wyłożonej wapiennymi płytami. a także z kilkoma robotnikami odsłanialiśmy kamienny płaszcz kurhanu oraz dokumentowaliśmy wcześniej odkryte groby. Dodatkowe wyposażenie grobu znajdowało się z reguły w pobliżu naczynia. gdzie szkieletowi towarzyszą spalone szczątki drugiego zmarłego. a zachowana wysokość z reguły Ruiny Histrii nie przekracza 2 metrów. I tak. lub takie. wiadra i tym podobne akcesoria) był w nie najlepszym – oględnie mówiąc – stanie. z rękami pod głową i z podkurczonymi nogami. W niektórych przypadkach spotykamy pochówki cząstkowe. Na cmentarzysku w Celic Dere występują też groby podwójne. Najczęściej na ich obwodzie wkopywano duże głazy (do 1 m3). cyfrowe lustrzanki z szerokokątnymi obiektywami.

co leży u jego podłoża. przede wszystkim kultury scy- 2 tyjskiej i klasycznej kultury greckiej.  KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . Znaleziska z Celic Dere wykazują wpływy różnych kręgów kulturowych.Marcel BOGDAN ków. W czasie użytkowania cmentarzyska w Celic Dere Scytowie zajmowali lewy brzeg dolnego Dunaju i stopniowo przenikali na południe. nazwa kultury archeologicznej pochodzi od stanowiska położonego w granicach miasta opisywanego przez Andrzeja Stasiuka. Być może jest to odzwierciedlenie niejednorodności etnicznej populacji użytkującej nekropolę. lecz tego rodzaju wnioski zawsze muszą być formułowane z najwyższą ostrożnością. rozwijającej się w Dobrudży na przełomie II i I tysiąclecia przed Chrystusem2. Wśród elementów Skojarzenie z uhonorowanym Nagrodą Literacką „Nike” zbiorem esejów Jadąc do Babadag jest całkiem prawidłowe. i trudno stwierdzić. ani z ich chronologią. W najstarszej fazie rozwoju cmentarzyska widoczne są też wpływy tak zwanej kultury Babadag.

znana jako ikona. q  PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . Jednak żeby zobaczyć coś ciekawego. z dorzecza Dniepru i środkowego Dniestru. Zatrzymaliśmy się także na dłużej w Babadag. popularnych wśród ludów koczowniczych. Poznanie tak różnorodnego regionu Rumunii. a także ośrodek kultu. założony pod koniec XVIII wieku przez mnichów przybyłych z Góry Atos. założona w połowie VII wieku przed Chrystusem. Nie dotarliśmy wprawdzie do miejsca. świątyń. a także szklane paciorki. Camasisa i Philipposa. Miejsce. że zmarłego pochowano z kołczanem pełnym strzał. W okresie rzymskim miasto nadal funkcjonowało. Mieliśmy okazję poznać zarówno najstarszą historię. Dwa kolejne ciała pochowano w dolnej jego części i pozostają bezimienne. kormorany. Znajduje się tutaj jeden z ważniejszych klasztorów w Dobrudży. szczególnie w strefie północnopontyjskiej oraz na terenach lasostepu. należy wymienić trójlistne brązowe grociki strzał. naczynia w typie kantarosu. chociaż mieliśmy okazję jedynie pobieżnie zapoznać się z bogatą historią i kulturą tej krainy. jest miejsce godne zobaczenia. Mimo jesiennej już pogody zdecydowaliśmy się nawet na zamoczenie stóp w morzu w miejscowości Mamaia. W czasach rzymskich Noviodunum było bazą dla floty dolnego Dunaju. typowe dla ludów znad rzeki Taśmin. Planujemy. ale przede wszystkim o niezliczone gatunki ptaków (czaple. Nasz niezawodny przewodnik dowiózł nas także do wioski Mila 23 nad Starym Dunajem (Dunarea Veche). jakim jest Dobrudża. czyli dawna Histria. W najmłodszych pochówkach znajdują się fragmenty amfor z Rodos. który był jednocześnie naszym przewodnikiem po kanałach delty. W połowie XIX stulecia osadzono tu mniszki i obecnie jest to klasztor żeński. W górnej części martyrium złożono Zotikosa. wybrano przede wszystkim ze względów strategicznych. Z kolei w nieodległej miejscowości Niculiel zwiedziliśmy pozostałości bazyliki i wczesnochrześcijańskiego martyrium. żelazne siekiery z bocznymi skrzydełkami. jak i przyrodę tego regionu. było dla nas niezapomnianym przeżyciem. że miasto odzyskało swoją świetność i funkcjonowało do VII wieku. Przejściowy upadek nastąpił w III wieku po Chrystusie. Sąsiedztwo helleńskich kolonii na nieodległych wybrzeżach Morza Czarnego znalazło wyraz w importach i naśladownictwach ceramiki greckiej. można też podziwiać odsłonięte fragmenty bramy wjazdowej. która sama się czyści. zachowując swój grecki charakter. Jeśli akurat jesteście w Dobrudży i planujecie wycieczkę do Delty Dunaju. nadając mu wezwanie Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Była to najstarsza grecka kolonia na zachodnim wybrzeżu Morza Czarnego i jedna z najstarszych w całym basenie tego morza. pelikany i inne). obecnych na badanym przez nas stanowisku. gdzie można zobaczyć znaczną część antycznego miasta z zachowanym układem ulic. W martyrium natrafiono na szczątki męczenników. z ruinami domów. to właśnie tamtędy pływały statki w górę rzeki. Kolejnym elementem uzbrojenia pochodzenia wschodniego są akinakesy – rodzaj sztyletów bądź krótkich mieczy. a także budowli publicznych oraz fragmentami murów obronnych. Sama bazylika wzniesiona została pod koniec IV wieku. Wynajęliśmy tam motorową łódkę ze sternikiem. Nawet dzisiaj widoczne są zarysy fortyfikacji osady. czyli gołąbków w liściach winogron) i spędzać miłe wieczory wspólnie z Valeriu. był to bowiem najniżej położony bród na Dunaju. że jesienią 2009 roku znów zagościmy w Rumunii. gdzie Dunaj wpływa do Morza Czarnego. których imiona do dzisiaj są czytelne na ścianie grobowca. jeść sarnale cu foi de vita (to rumuńska wersja dolmadakia. Jednym z nich są pozostałości rzymskiego miasta Noviodunum. gdzie znajdowała się nasza baza. Sprawdziliśmy i polecamy. Madi i Danem. W jednym z grobów znaleziono ponad sto grocików. to Tulcza jest świetnym miejscem wypadowym. Attalosa. Obecna Istria to skansen archeologiczny. jakie mieliśmy okazję podziwiać. Zanim na początku XX wieku uregulowano ramię Suliny (jednego z trzech głównych ramion Dunaju). opatrzone stemplami datowanymi na koniec III wieku przed Chrystusem. typowe dla koczowników z terenu dzisiejszej Ukrainy (notabene identyczne są spotykane na ziemiach polskich). by dokończyć eksplorację kurhanu. Nasz pobyt w Dobrudży to jednak nie tylko wykopaliska. jednak sprawna odbudowa spowodowała. kiedy to Histria została zniszczona przez Gotów. W Celic Dere odkryto fragmenty amfor z Chios i Thasos. Również w najbliższej okolicy Celic Dere i Tulczy znajdują się bardzo interesujące i warte zwiedzenia miejsca. Zabytki pozyskane podczas badań archeologicznych w tym starożytnym mieście można oglądać na stałej ekspozycji w budynku muzeum. co wskazuje jednoznacznie. Również w samym Celic Dere. Morze Czarne zobaczyliśmy podczas wyprawy do Konstancy. leżącego nad samym Dunajem. w którym założone zostało miasto. Spotykamy też płaskie. W VI–V wieku przed Chrystusem Histria stanowiła bardzo ważne centrum rzemieślniczo-handlowe. by zwiedzić meczet Gazi Ali Paszy z 1610 roku oraz muzeum z cenną kolekcją tureckich eksponatów. jednak wycieczka po niezliczonych kanałach delty przyniosła nam niezapomniane wrażenia. Na początku XIX wieku spłonął. Ze względów archeologicznych najciekawszym dla nas miejscem była jednak Istria. Nie chodzi tu tylko o krajobrazy.kultury scytyjskiej. kolonia Miletu. nie zobaczyliśmy również samego morza. nie trzeba było jechać tak daleko. natomiast krypta grobowa jest od niej nieco starsza i pochodzi z 2 połowy IV wieku. jednak szybko go odbudowano. niedaleko dzisiejszej miejscowości Isaccea. W cerkwi znajduje się cudowna ikona Chrystusa.

którzy mają. Czechy. Obecnie granica po stronie polskiej może być „inteligentna”. włączając do niej Polskę. mniej trafnie. To nie była intencja Schengen. i co chronią w obrębie tych granic. Lecz prawie równie istotny był tu rozwój Unii Europejskiej i jej zaangażowanie w kwestię swobodnego ruchu ludzi przez granice 27 państw członkowskich. która izoluje Unię od jej biedniejszych sąsiadów. względnie pokojowej Europie granice pozostają niebezpiecznymi miejscami.  Schengen oznacza tu całą serię porozumień z 1995 roku. około milion pozostało. Pierwszy impet jej transformacji wynikał z upadku komunizmu oraz demontażu żelaznej kurtyny i muru berlińskiego. historyka z Yale. Współczesna idea granic narodowych to europejski wynalazek eksportowany na cały świat. lecz jeden z głównych efektów ubocznych – powiedział. ceną za utworzenie tej wyjątkowej strefy wolnego ruchu było stworzenie twardej granicy zewnętrznej. Za życia poprzedniego pokolenia europejskie granice zmieniły się radykalnie. od granicy między Polską a Białorusią wciąż wieje chłodem zimnej wojny. Nawet w dzisiejszej. Wzdłuż wschodniej granicy Unii niektórzy zaczęli nazywać nową linię podziału murem Schengen bądź. Pod pewnymi względami ta granica stała się nową żelazną kurtyną. w Terespolu. bankami danych biometrycznych i innymi technologicznymi zabawkami – ale tu. Nowa żelazna kurtyna? * Tom HUNDLEY Przełożył Paweł Tomasz KOZIOŁ Terespol. Handel transgraniczny rozkwitł i zaczął ożywiać gospodarkę po obu stronach. Na początku II wojny światowej sowiecki dyktator zajął szmat wschodniego terytorium Polski. najnowszej wrogiej granicy w Europie. Litwę. To była – i nadal jest – granica Stalina. Białorusinki zajmują się przemytem i nawet tego nie ukrywają. Są zajęte nakładaniem kolejnych warstw ubrań – to przygotowanie do codziennej walki z celnikami. gdzie te granice zostaną narysowane. lecz po stronie białoruskiej nadal składa się z zelektryfikowanych ogrodzeń. Unijni urzędnicy krzywią się na wzmiankę o żelaznej kurtynie. od tych.3 miliona Polaków przesiedlono stamtąd do Polski północnej i zachodniej. w jaki definiują się narody – kogo wpuszczają. dołączył go do Białorusi i nigdy nie zwrócił. Nadal są one najbardziej dotykalnym symbolem suwerenności i bezpieczeństwa. Polska. kogo zatrzymują. tyle że podział nie jest już ideologiczny – oddziela ona po prostu bogatych od biednych. Łotwę. W dodatku do powstania po 1989 roku więcej niż 8000 mil nowych granic narodowych (większość z nich we wschodniej połowie Europy) samo rozumienie pojęcia granicy uległo głębokim przemianom. monitoringiem satelitarnym. którzy nie mają. Tak zwaną strefę Schengen powiększono w grudniu ubiegłego roku. tych. Po wojnie 2. Słowację. Albo o Cyprze.   Ostatnio wiele się mówi o Europie bez granic – lecz w tej jej części. Węgry. Słowenię i Maltę. Zamiast tego wolą mówić o inteligentnej granicy. związana z Europą Zachod-  KWARTALNIK q 4 (11) 2008 .   Po upadku ZSRR w 1994 roku społeczności rozdzielone tą granicą zaczęły się znów zrastać. Polska – kilka zbłąkanych psów i grupa kobiet ze złotymi zębami walczą o promień popołudniowego światła ogrzewający róg podniszczonej poczekalni kolejowej. wieżyczek obserwacyjnych i strażników o kamiennych twarzach. Pomyślcie o Kosowie.  Granice to sposób. wszechobecności granicy nie da się nie zauważyć. nową żelazną kurtyną.        Według opinii Timothy’ego Snydera. tworzący źródła konfliktów i przelewu krwi prawie wszędzie. zabezpieczonej kamerami na podczerwień.EUROPA ŚRODKOWO-WSCHODNIA Europa bez granic. Estonię. na wschodnim pograniczu Polski ciągnącym się wzdłuż Bugu. Polacy i Białorusini czują do siebie naturalną sympatię. które zlikwidowały wewnętrzne kontrole graniczne w zachodniej części Unii Europejskiej.

Teraz jednak czujemy się odcięci od Polski i od reszty Europy. Od grudnia. Teraz już tego nie robi. 24-letnia księgowa. oddalonych od białoruskiej granicy o około 90 km. zobowiązała się do znacznie ostrzejszych kontroli granicznych.  Ich skromna przedsiębiorczość jest jednak tłumiona przez Wiktora Łukaszenkę. Zawsze patrzyliśmy na Polskę jako na miejsce. Nawet na Białorusi nie da się za to żyć – mówi Ludmiła. którym kończy się termin ważności. chcą.nią. wypełniając walizki i plastikowe kosze na śmieci tanimi ubraniami i innymi rzeczami kupionymi w Polsce. w którym można lepiej żyć. Ania. Ostatnio wszystkich 10 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY .  Będą one znacznie droższe – około 100 dolarów za jedną podróż – i będą wymagać znacznie więcej papierów. rządzącego w starym.  Ania ma studencką wizę na 10 lat. jedna z kobiet z dworca w Terespolu. Pod jego władzą białoruska gospodarka cofnęła się o całe lata. by uniknąć problemów na Białorusi. zasady Schengen stanowią poważną barierę. ryzykując spotkanie z celnikami. ile tylko mogą – czasami wkładając między nie jakieś drobiazgi – nim wsiądą w pociąg. wliczając w to dokumenty podatkowe. Wkrótce natrafią jednak na przeszkodę większą niż małoduszne dekrety młodego Łukaszenki. Razem z pozostałymi próbuje żyć z handlu. Ja i moja rodzina czujemy się Polakami. to zwykle też był z Polski – mówi. która również prosiła o nieujawnianie nazwiska. często pomagała kobietom ze stacji transportować różne dobra przez granicę. nawet jeżeli żyjemy na Białorusi.   Znaleźć w kraju pracę nie jest trudno. kobiety z dworca ubierają na siebie tyle warstw ubrań. która z obawy przed rządem nie chciała ujawnić nazwiska. Potem będą się musiały starać o nowe wizy do strefy Schengen. dzięki której może swobodnie jeździć tam i z powrotem.    Nawet dla tych. Dla nas to koniec – mówi Ludmiła. aby wszyscy na Białorusi byli biedni – narzeka Ludmiła. by je przemycić na Białoruś i tam sprzedać. Po jego ukończeniu znalazła pracę w Siedlcach. i jego syn. wyciągi z rachunków bankowych. jest Polką z Białorusi. W domu zawsze zachowywaliśmy polskie tradycje – mówi Ania. sowieckim stylu. Póki co Ludmiła i pozostałe kobiety wjeżdżają do Polski na swoich starych wizach. że za jednym przejazdem można importować najwyżej trzy sztuki ubrań. że wpadła pod panowanie Aleksandra Łukaszenki. wykształconą na polskim uniwersytecie. który będzie rządził przez kolejne 60 lat. Młodszy Łukaszenka zarządził. Zatrzymując się w Terespolu.  Nasz prezydent. A jeśli ktokolwiek jechał pomagać na Białoruś. Wracając na Białoruś.   By obejść te restrykcje. zawsze była bogatsza. ale zapłacą ci najwyżej 100 dolarów miesięcznie. „Ruski” bazar w Przemyślu  W Polsce łatwiej jest znaleźć pracę i mieszkanie. którego nie potrafimy się pozbyć. Ania zwykle korzysta z pociągu. syna prezydenta i jego potencjalnego następcę. a przy okazji zwierzchnika Brzeskiej Obłasti leżącej przy granicy z Polską. lecz tragedią Białorusi było to. lecz dla jej rodziny odwiedzanie jej w Polsce stanie się wkrótce trudne. potwierdzenie zatrudnienia i zaproszenie od partnerów handlowych w Polsce. którym powodzi się stosunkowo dobrze. Część kobiet wykonuje 2-3 takie kursy dziennie. kiedy Polska przystąpiła do strefy Schengen.

Czy kraje takie. „Europy całej i wolnej”. ale kraje z najpoważniejszymi problemami – jak Białoruś – czy też starające się ze swoimi problemami walczyć – jak Ukraina – zauważają teraz bardzo wysoką barierę zatrzymującą je na zewnątrz. analityk z londyńskiej grupy Chatham House. czy na wschód w stronę Moskwy?  Ideą Unii było zjednoczenie Europy. 11 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . jak Białoruś i Ukraina powinny spoglądać na zachód w kierunku Brukseli.Mariusz KOŚCIUK sprawdzają tak dokładnie.   Nowa zewnętrzna granica Europy stanowi osobisty problem dla Ani i wielkie obciążenie ekonomiczne dla Ludmiły. kiedy jesteś w Unii. Budzi to pewne pytania co do znaczenia Unii Europejskiej i samego pojęcia Europy. To jest wspaniałe. że bałabym się. Nowa linia podziału mniej więcej pokrywa się z „cywilizacyjną” granicą między rzymskokatolickim i protestanckim Zachodem a prawosławnym Wschodem. Nie chcę być na liście przemytników. Czy wobec rosnącej w siłę  i coraz bardziej autokratycznej Rosji Europa buduje nową barierę ochronną? Stara żelazna kurtyna arbitralnie dzieliła Europę na pół. Jednocześnie budzi wątpliwości na poziomie geopolitycznym. jak się mówiło – stwierdza Robin Shepherd.

Rozumiem. To zły znak dla lokalnej gospodarki. jest więcej niż wystarczająca do uszczelnienia granicy. Aby przekonać Unię. ludzie Skarbka dokonali zatrzymania. Ciężarówki stanęły w wielokilometrowych kolejkach po obu stronach polsko-ukraińskiej granicy. a nie wrogami. ale nie sprawia to. gdzie mogą uzyskać czterokrotne przebicie. Tekst jest skróconą wersją artykułu. Granicę z tamtej strony wyróżnia podwójna bariera z ogrodzeń pod wysokim napięciem.  Wcześniej w tym roku kamery na podczerwień wykryły grupę nielegalnych imigrantów z Azji. Na początku bieżącego roku podróżował wzdłuż wschodniej granicy Polski. która ma teraz 80 lat. który dorabia do skromnej emerytury. Na początku wypłata wynosiła od 525 do 750 dolarów. teraz na Ukrainie. które stanowią teraz wschodni szaniec Fortecy Europa. pierwszym widocznym efektem był olbrzymi korek. Przejście w Medyce jest przystosowane również dla ruchu pieszego. moglibyśmy robić dobre interesy. bo nie ma Ukraińców. Jadwiga Zenowicz. i dla nas. że w zeszłym miesiącu ruch samochodów ciężarowych spadł o 40 procent. zdenerwowani nowymi przepisami wizowymi.Podążając wzdłuż polskiej granicy przez głębokie. że do niej „należą”. Oczywiście. Po polskiej stronie płk Waldemar Skarbek i jego ludzie mają za zadanie kontrolować 150 mil wschodniej granicy Europy. tanią wódkę i ubrania. gdzie sprzedawano nieoclone papierosy. urodziła się w Łucku. Zdaniem granicznej policji większość z nich przenosiła nieoclone papierosy. 12 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . Odnotowano opóźnienia dochodzące do 4 dni. gdzie mogą otrzymać lepszą pracę – mówi Roy. który ukazał się 30 marca 2008 roku w „Chicago Tribune”. dlaczego tak musi być. Innym – akcja podjęta przez polskich celników. by godzinami stali na mrozie. A tak jest źle i dla nich. Do niedawna w Przemyślu rozkwitał „ukraiński rynek” – bezkształtne zbiorowisko bud i stoisk. a Skarbek nie przejawia entuzjazmu w kwestii swoich nowych obowiązków związanych z tym aspektem postanowień z Schengen. Teraz jest ona niezbędna. emerytowany nauczyciel historii. próbujących przejść granicę od strony ukraińskiej. blokując ruch po swojej stronie. że się z tego cieszę. kraje te musiały przekonać Unię. także przyczynili się do powstania zatoru. Tego dnia na zewnątrz było widać dziesiątki mężczyzn i chłopców zbijających się w ciasne grupki dla ochrony przed zimnem. ma podobne odczucia: Moja matka. zmuszając kurierów. Są też miejsca. Wcześniej ich funkcję spełniali rekruci.] Podczas niedawnej wizyty na przejściu granicznym w Medyce niedaleko Przemyśla nie widziałem już długich kolejek samochodów. którego syn i córka również są częścią tego drenażu mózgów. One jednak od lat nie są zasilane. jaką Unia oddała do jego dyspozycji.   Gdy Polska dołączyła do strefy Schengen. [. Utknęli po drugiej stronie – mówi Grzegorz Roy. lecz Skarbek twierdzi. W tej części Europy dwa narody zamieszkują ten sam teren i chcą jakoś ze sobą współżyć. Teraz jednak ten rynek gwałtownie podupada.. takie jak butelki tłuszczu z bobra – podobno znakomity lek przeciw problemom oddechowym. Pani Zenowicz z polskich służb celnych potwierdziła. q * Tytuł pochodzi od redakcji. niezadowolonych ze swoich niskich pensji. Jednym z powodów opóźnień były niejasności co do stosowania nowych przepisów. drugi w pożarze samochodu. a także dziwne lokalne artykuły. Gdy tylko pokazała się po polskiej stronie.    Dawniej Ukraińcy nie potrzebowali wizy do Polski. że rozumieją nieobecność Białorusi i Ukrainy. Urzędnicy graniczni próbują ukrócić ten proceder rodem z szarej strefy.  Bycie poza Unią i poza strefą Schengen stawia Ukrainę w bardzo złej pozycji – stwierdziła Zenowicz. karton za jednym razem. Skarbek i jego ludzie nieco ubawieni patrzyli. Dwóch kierowców zmarło – jeden prawdopodobnie na atak serca. Nie ma tam ogrodzenia. brzozowo-sosnowe lasy. kierująca polskimi celnikami na tym samym odcinku granicy. Mówi: Oni są sąsiadami. Ukraińcy. przebywał także w Przemyślu. Zabezpieczenia wzmocniono parę miesięcy temu. z Ukrainy do Polski. że nowa technologia. To rozumienie było według Snydera ceną za wejście do Unii Polski i innych krajów dawnego bloku wschodniego.. Dawniej leżał on w Polsce. gdzie ogrodzenia od dawna nie były naprawiane. Gdyby nie ta wiza z Schengen. Młodzi ludzie z Polski – w każdym razie ci bardziej rozgarnięci – z powodu Unii emigrują do Wielkiej Brytanii czy Holandii. natrafia się w końcu na miejsce. jak grupa pracowicie – choć całkiem niepotrzebnie – przekopywała się pod ukraińskim ogrodzeniem. Tom HUNDLEY – korespondent zagraniczny „Chicago Tribune” od 1988 roku. gdy Ukraina po raz pierwszy zatrudniła profesjonalnych strażników granicznych. sprzedając ciastka i kanapki na rynku. gdzie zamiast Białorusi pojawia się Ukraina.

warunki pobytu (noclegi. Niestety. 14 Zaimprowizowany koncert kapeli „Ludi dobry”. Dominowały kapele ludowe z grupami tanecznymi z Ukrainy. Wszak sztuka (a często także obcowanie z nią) wymaga ofiar. s. zmiksowane z ukrainodisco. czyli piosenkarzo-śpiewacy. a jest spragniony kontaktu z huculskim folklorem i górską przyrodą – to na pewno tak. Nie obyło się jak zwykle przy takich okazjach bez symbolicznego chociaż manifestowania patriotyzmu. Polskę reprezentował (bardzo udanie zresztą) chór żeński „Widymo” z Sanoka. Jeden z festiwalowych wieczorów poświęcono muzyce rockowej inspirowanej folklorem. Czy warto zatem przyjeżdżać na „Wiełyk Deń u Kosmaczi”? Jeśli komuś niestraszne są karpackie drogi na Ukrainie. q » ZDJĘCIA Członkinie zespołu „Widymo”. 16 Hucułka. w nieodległej Kołomyi jest nawet muzeum tych pomalowanych jaj. 17 Cerkiew greckokatolicka w Kosmaczu. s. Odwiedził kiermasz rzemiosła ludowego i był gościem wystawy pisanek z okazji IV Międzynarodowego Zjazdu Twórców Pisanek. choć z jednodniowym opóźnieniem. Ostatniego dnia festiwalową estradę wzięli we władanie Zasłużeni Artyści Ukrainy. wykonujący pseudopatriotyczne piosenki w stylistyce znanej u nas z niegdysiejszego Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu. s. a także konferencja naukowa poświęcona 150-leciu rozwoju turystyki w Kosmaczu. Otwarcie festiwalu było szczególnie podniosłe i uroczyste. Główną jego atrakcją są oczywiście plenerowe koncerty muzyki ludowej (w bardzo szerokim rozumieniu tego słowa). z zapowiadanych wcześniej gwiazd ukraińskiego rocka nikt nie dojechał i koncert był raczej przeciętny. ale byli też goście z zagranicy. wieś huculska położona w szerokiej dolinie pomiędzy górami. niepewna pogoda (błoto po kostki). Tu właśnie od dwóch lat odbywa się wiosną festiwal folklorystyczny. Z pisanek zresztą Huculszczyzna słynie. składa się z 32 przysiółków i uważana jest za największą wieś w Europie. dochodziło do spontanicznych minikoncertów połączonych z tańcami w najmniej spodziewanych miejscach. bałagan organizacyjny i nie przeszkadza wszechobecny eternit na dachach domów. 18 13 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . Oficjalne koncerty festiwalowe.EUROPA ŚRODKOWO-WSCHODNIA Kosmaczne jaja Wojciech KALINOWSKI Od 30 kwietnia do 2 maja w Kosmaczu na Huculszczyźnie odbywał się II międzynarodowy festiwal folklorystyczny „Wielkanoc w Kosmaczu 2008”. Podczas festiwalu odbyło się również Międzynarodowe Sympozjum Garncarzy. s. grających z wielką energią oryginalnie zaaranżowane utwory. jednak się odbyły. s. sanitariaty!). bo w Kosmaczu pojawił się ze swą świtą prezydent Wiktor Juszczenko. powiewania ukraińską flagą czy okrzyków Haj żywe Ukraina. szczególną aktywnością koncertową wykazali się muzycy z kapeli „Ludi dobry” – można ich było spotkać niemal wszędzie w Kosmaczu. 15 Uczestnicy festiwalu. Nie wszyscy jednak byli w stanie powstrzymać się od muzykowania. na przykład elementów ubioru w barwach narodowych. W tym roku jednak koncerty pierwszego dnia festiwalu zostały odwołane ze względu na żałobę narodową ogłoszoną na Ukrainie po katastrofie śmigłowca. Spośród wielu różnorodnych zespołów. wykonujący ukraińskie i polskie pieśni ludowe. zarażało entuzjazmem muzykowania tłumy słuchaczy. Czterech młodych ludzi ze Lwowa. Kosmacz. które przewinęły się przez festiwalową scenę. gastronomia.

Adam JAREMKO 14 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY .

Adam JAREMKO 15 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 .

Adam JAREMKO 16 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY .

Adam JAREMKO 17 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 .

Adam JAREMKO 18 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY .

a miejsce jej akcji Tygrysowice to stolica wszechprowincji z typami ludzkimi doskonale wpisanymi w ten zaściankowy krajobraz. Natomiast dziennikarze bardzo często odbierali moją fikcję rzeczywiście jak dokumentalistykę. Poniżej obszerne fragmenty. który byłby ciekawy. Syndrom sterylnosti – przyp.: Rozumiem. Tak to sobie wyobrażałam. Twoja ostatnia powieść Ahatanhel jest pełna kodów i aluzji do rzeczywistości zachodnioukraińskiej. i okazało się. że one wyjdą? N. Ta książka się ukaże w wydawnictwie Czarne? N. nikt ich nie czyta i w ogóle nie chce. coś się dzieje z bohaterami. ale raczej asocjatywnie.K. a był taki moment we Lwowie. Renata Rusnak. Te historie są ze sobą związane może nie całkiem logicznie. Nie wiadomo dlaczego panuje przekonanie. którzy robili właśnie pierwszą stronę w nocy. że czytali literaturę jak gazetę. kogo zabili. zapachów. A. że paru znajomych. Nie mamy nadal opowiadań po polsku.LITERATURA Witamy w Tygrysowicach! 18 października w Przemyskiej Bibliotece Publicznej odbyło się spotkanie z ukraińską pisarką Natalką Śniadanko. że dany bohater im się spodobał – nie mam pojęcia. ale potem pomyślałam. że się nie sprzedają. których sama już nie pamiętam. Zapomniałam jej po prostu wysłać. że kogoś rzeczywiście rozjechali samochodem. To jest zupełnie inna powieść. Agnieszka Korniejenko: Na początek chciałam Cię zapytać. że wszystko musi mieć swój początek i posiadać swoją logikę. że nie są tłumaczone? N. które się wycinało i potem stroiło w podobnie wycinane sukienki czy spodenki. A. Jeżeli chcę być samoironiczna. kto jest kim.: Skupmy się na książkach. lecz bezpowrotnie szybko minął.K. 19 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . To jest podobne do kolekcji bohaterów z filmu o Simpsonach. Nutka konwencji nostalgicznej. Natomiast w nowej książce jest próba mówienia na poziomie detali.. Tylko zamiast tych sukienek i spodenek były cechy charakteru. Pisanie opowiadań należy do kategorii bohaterstwa wydawniczego. Ostatnio zadzwonił do mnie znajomy. żeby skonstruować taki wycinek czasu.: To jest dużo bardziej wymyślone i udawane niż prawdziwe. Ahatanhelu [w oryg.: W Polsce nie ukazała się książka. choć to także tymian czy macierzanka. a jak coś jest wymyślone..Ś. A oni – moim zdaniem – absolutnie się nie nadają do jakichś utożsamień. Na przykład wspominam o kimś.Ś. dlaczego nie piszesz już wierszy? Natalka Śniadanko: Bo nie umiem. chodziło mi o zmaganie się z pewną tradycją. że ma jakieś moje wiersze.Ś. utożsamiało się z tymi bohaterami i nawet pokłócili się o to. Powróciło to jakoś do mnie w trochę dziwnej postaci. W dwóch poprzednich. kiedy pisałam książkę.Ś.: Opowiadania to niechętnie widziane przez wydawców zjawisko. A. ponieważ żaden z bohaterów opisanych w tej książce nie ma tak naprawdę swojego prototypu. Koledzy z redakcji gazety. to będę samoironiczna do końca i może zgodzę się opublikować te wiersze.K. czyli Cząber na mleku. że chce zrobić antologię wierszy mało znanych poetów. Najpierw stwierdziłam. które są po polsku. Czy wśród komentarzy po jej opublikowaniu spotkałaś się z pretensjami? Czy ktoś po jej rozszyfrowaniu utożsamiał się ze środowiskiem i poszczególnymi nazwiskami.: Nie. Dla mnie było dziwne. narracją i konwencją mówienia o pewnych rzeczach.: W ten sposób mielibyśmy komplet trzech powieści.K. to jest niedobre. A. których w ogóle nie znałam w chwili.K. Ale fakt. Tam jest rzeczywiście fabuła. Może dlatego. że to jest cząber.: Może. skondensowanych uczuć.Ś. nie. A.. zdaje się. która po ukraińsku brzmi Czebreć u mołoci. Twoja tłumaczka. twierdzi. intensywnie zabarwiony.: To jest historia 1993-94 roku – Twój debiut literacki? N. Masz może komórkę do jego rodziców? Odbierali zdarzenia literackie zupełnie na poważnie. Dla mnie to było tak. jak kiedyś z tymi lalkami w czasopismach. red. dzwonią do mnie i mówią: W Twojej książce jest o tym mafiosie. prowadzone przez dr Agnieszkę Korniejenko. w której wszystko musi być prawdą. Więc muszę być konsekwentna.: Tak. czyli są to po prostu pozbierane obrazki.. ale chodziło też o to.: Czy Twoja nowa powieść kontynuuje wątki detektywistyczno-mordercze? N. A.: Są takie plany.K.] i Kolekcji namiętności.Ś. że może jednak nie warto ich publikować. które się tam pojawiły? N.

K. Ukraiński wprost z naftaliny A. które umiejscawia współczesnego Ukraińca na emigracji. co jest w tej powieści autobiograficznego. to dystans do tekstu.: Nie. Na przykład jest tam czasopismo. wyłączającego utożsamiania jest bardzo częsty.: Pytam o to dlatego. kontakt z całkowicie inną mentalnością.K. a Przemyśl dorobił się już jednej powieści środowiskowej (była tutaj nawet promocja tej książki [LO story – przyp. Zrobiła się moda na tę książkę. A. by tak rzec. bo tak naprawdę się różnią. Stawiano tam znak równości między autorką i narratorką. red. że to moja autobiografia. Twoja powieść to książka uniwersalna i da się ją czytać tak. Trudno byłoby mi powiedzieć. Na ile jest to autobiograficzna powieść? N.: Czy Twoje doświadczenie dziennikarskie – bo przecież chyba komentujesz aktualności. stereotypy. tylko akurat mnie to nie dotyczy. które przy tym wynikają.Ś. który wychodzi trzy razy w tygodniu.: I trzy partie o wydźwięku parodystycznym. Są trzy czasopisma. Czy ta książka została przełożona na niemiecki? Pytam. które w zasadzie zmonopolizowało rynek informacji w Tygrysowicach. które pojawiły się w recenzjach Twojej pierwszej powieści Kolekcja namiętności. którzy tu i teraz potrafią zidentyfikować osoby. żeby były ciekawe przede wszystkim dla czytelnika – i to jest bardzo dobra szkoła techniczna. nie.Ś. bo to zupełnie odmienne sposoby pisania. Ta książka po raz pierwszy na Ukrainie ukazała się około 2000 roku. ale 20 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . co pozostaje pożyteczne. co w każdym narodzie – kiedy Ukrainiec przeczyta książkę o Ukraińcach. że działa ten sam mechanizm. Staram się oddzielać te doświadczenia. Kiedy się pracuje w dziennikarstwie. bo bardzo wielu ludzi się z tą książką utożsamia i wraz z upływem czasu to narasta.A. bo bardzo dużo ludzi może się pod nią podpisać. A.. Wtedy wydawało mi się. to po prostu teksty trzeba skracać. gdzie żyje przez parę miesięcy lub lat.] i spotkanie z autorką).: Kolekcja namiętności mieści się w nurcie pisarstwa. w tym wypadku w Niemczech.Ś.: Pracujesz jako dziennikarz w lwowskim „tygodniku”. N. Jest w niej opisane doświadczenie przekraczania granicy. Musi się borykać ze stereotypem Ukraińca w tym kraju.Ś.. jak na książkę współczesną. życie kulturalne – łączy się jakoś z powieściopisarstwem? Czy korzystasz z inspiracji z życia zawodowego? N.: To bardzo trudne pytanie i dziś nie bardzo jestem w stanie sobie przypomnieć. Przykre. a jeszcze wcześniej drukowana była w czasopiśmie. że nie jest to powieść środowiskowa.. ostatnio tak. ale przecież nie ja! I ten sposób. które konkurują ze sobą. a co jest wzięte z życia moich znajomych i które to momenty. Wadą powieści środowiskowych jest to. co opisujesz. ale myliłam się. w którym się znajduje.K. i sposoby walczenia z nimi. wyrzucać informacje. oburzonych reakcji typu: my nie jesteśmy tacy! Może dlatego. Jedyne.K. To. by jedno nie nakładało się na drugie. N. więc ma już bardzo dużo lat.: Nie bardzo. bo chcę przejść do pewnych informacji. że mają znaczenie tylko dla tych czytelników. mieszkania w innym świecie.. A. Czy Niemcy przyjęli ją z sympatią? N. jak ja ją czytałam – przez pryzmat środowiska przemyskiego. że opisane tam doświadczenie jest dość nietypowe. Pytam o wątek środowiskowy.: Chyba tak. bo jest tam bardzo ostry w wymowie portret Niemców.Ś. Nie widziałam specjalnie krytycznych.: Tak. chociaż nie powinny. jest prawdą. to myśli: oni właśnie tacy są.K. porządkować.

co zresztą pomaga nawet w zwykłym życiu. Josepha Conrada. Na Ukrainie podpisuje się umowę i książka wychodzi.: Czy Twoja beletrystyka jest podobnie poprawiana jak teksty dziennikarskie? To wyłącznie autorska wersja czy z kimś konsultowana? N. Niemczech i Rosji. W Polsce istnieje funkcja edytora czy redaktora. A.K. ustanowionej przez Instytut Polski w Kijowie. Belgii. a tutaj w ogóle się nie nadaje. kiedy ktoś mi mówi: Wiesz co. Przekłady prozy Natalki Śniadanko ukazały się także w Austrii.Ś. dziennikarka „Lwowskiej Gazety”.: Niestety nie. W najlepszym wypadku ktoś poprawi przecinki i to nie zawsze. tutaj trzeba zmienić.. nakładem Wydawnictwa Czarne. Z dziennikarstwa nauczyłam się dystansu do własnego tekstu. w Czechach. W Polsce. Trzeba iść na kompromis. tłumaczka z polskiego. na Białorusi.. a przez to do siebie. To problem. Mieszka we Lwowie. 1973) – prozaiczka. W ubiegłym roku wraz z Tarasem Prochaśką i Serhijem Żadanem była nominowana do nagrody pierwszej edycji Polskiego Konkursu Literackiego dla Ukraińskich Pisarzy im. tutaj jest niedobrze. ukazały się dwie jej powieści: Kolekcja namiętności (2004) i Ahatanhel (2008). Nie czuję się urażona.Mariusz KOŚCIUK tekst dziennikarski musi być bardzo prosty i trzeba wyrzucić z niego fajne rzeczy. z których akurat można by zrobić literaturę. niemieckiego i rosyjskiego. szczególnie kiedy się ma do czynienia na przykład z wy- Agnieszka Korniejenko i Natalka Śniadanko (z prawej) Natalka ŚNIADANKO (ur. 21 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 .

ale przez to ciekawe. A. kilka równie ciekawych zabiegów stylizacyjnych: Włoch. rosyjskiego i polskiego. ale musi się „podźwignąć”.: Nie tłumaczyłam poezji Miłosza. że to tłumaczenie. To fajna sprawa. a z klasyki. w których ukraiński brzmi bardzo archaicznie. bardzo często podważając przekonanie o nieprzetłumaczalności niektórych rzeczy. Jest w niej. U nas te dialekty są rosyjskojęzyczne lub mieszane i próba przekładu z polskiego na ten specyficzny. Natomiast dużo trudniejsze jest tłumaczenie współczesnej literatury i to nie tylko dlatego.K. chociażby język młodzieży czy inne dialekty środowiskowe. Są to bardzo ciekawe dla literatury rzeczy. Na przykład bohater nie może po prostu wstać. gdyby zaczęli coś poprawiać.: Masz doświadczenia translatorskie. Język ukraiński dla części społeczeństwa jest fajną ciekawostką. Jak oceniasz te przekłady jako tłumaczka z języka polskiego? N. A. nie może mówić – tylko „przemawia”. co robione jest z entuzjazmem. a nie odwrotnie. Istnieje dużo tłumaczeń wschodnioukraińskich. żeby czytelnik w ogóle nie połapał się. Jakby amerykański kryminał przetłumaczyć na język polski stylem mickiewiczowskim. Zresztą i w Polsce nie było inaczej. o czym mówisz. bo jest gotowy aparat językowy i bardzo łatwo jest się poruszać w tych obszarach. który nie umie mówić po niemiecku. ale to dla nich język. Bo przecież można zrezygnować z przeniesienia części tekstu. N. której na co dzień się nie używa. a język ukraiński jest dla nich obcy. Są też stowarzyszenia tłumaczeń niemieckich czy polskich. Uznali więc. łączy się z naszym wspólnym doświadczeniem. Babłojana – przyp. co jest przetłumaczone taką samą łamaną z germańska polszczyzną. W Rosji nie ma tradycji tłumaczeń z literatury ukraińskiej. tylko w różnych latach. Na przykład polszczyzna ma różne dialekty. Natomiast przynajmniej dwa przekłady moich powieści powstawały w ścisłej współpracy z tłumaczką i myślałyśmy długo nad różnymi strategiami. która „zabrudzenia” na taką skalę nigdy nie przeszła. lecz przez wiele lat nieużywane.K. nie tłumaczyć go dosłownie. o który chodziło autorowi. które nie funkcjonują w formie rozwiniętej na Ukrainie. Nie chodzi o treść. gdzie często pracownicy są rosyjskojęzyczni.: Przekładasz z niemieckiego.dawnictwami kijowskimi czy charkowskimi. Czyli oni ukrainizują rosyjski. zyskuje poparcie. zwłaszcza poezji. choćby narkomanów. Mam też bardzo dobrego rosyjskiego tłumacza [Z.. jest dla nich niepoprawny. ale też odwrotnie: ukraiński w rosyjskim. kiedy wszystko. że języki się rozwijają. nie czują go. Przełożyć nieprzekładalne A. Organizował 22 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . który zresztą pierwszy raz zastosowała Ola Hnatiuk u Andruchowycza: bazą przekładu jest ukraiński. Mamy też do czynienia z różnym poziomem zróżnicowania języka – na przykład mieszamy nie tylko rosyjski w ukraińskim. lecz oddać efekt. A. Brzmi wtedy wprost jak z repertuaru romantycznego wieszcza: stoi na trybunie i głosi. jednak w tłumaczeniach stanowią problem. Czytają po ukraińsku. z którymi można się szybko skonsultować przez internet. który istnieje tylko w książkach. W przekładzie Twojej książki jest podobnie i bardzo udanie. zresztą. Powiedz coś o trudnościach przenoszenia z języka polskiego na ukraiński. zdaje się.: To. że nie będą się wtrącać i to jest chyba najlepsze wyjście z sytuacji.K. tylko o to.] i czasem jednocześnie tłumaczy się na rosyjski i polski. Mój rosyjski tłumacz na przykład był zmuszony konsultować się z innymi specjalistami od przekładów. bo nie może normalnie pogadać. że Iwaszkiewicza. Byłby rzeczywiście dramat. nas oczywiście najbardziej interesują przekłady z języka polskiego.K. jakby sprzed stu lat. Tłumaczyłaś Miłosza. moim zdaniem. ale kiedy bohater zaczyna mówić surżykiem. red. środowiskowy surżyk brzmi dziwnie i nieswojo.. czyli wschodnioukraińskimi. że wschodnia Ukraina ubiera się w te szatki zupełnie współcześnie. Rodzi się też coś bardzo ciekawego na poziomie tłumaczeń: praktyka translatorska zmienia teorię przekładu.: Nie mogę tego oceniać na poziomie redaktora. Jest jak niedzielne ubranie wyjęte z naftaliny. Gdy tłumaczę klasykę z niemieckiego. które pewnie pomagają Ci w ocenie polskich tłumaczeń? Zajrzałam do oryginału Twojej ostatniej powieści Ahatanhel i zwróciłam uwagę na bardzo ciekawy translatorski zabieg. Wtedy ten ma jeszcze trudniejsze zadanie: weźmy rusycyzmy w ukraińskim. moja polszczyzna nie jest na tyle dobra. Z przekładami klasycznych tekstów jest dużo łatwiej. Skonfrontowani z nim. żeby właśnie nie zauważono procederu tłumaczenia. wtedy jest to nie do oddania w polszczyźnie. że odpowiednikiem surżyka może stać się bazarowy ukraiński – taka pospolita mieszanina rosyjskiego czy ukraińskiego z polskim. Takie przekładanie jest trudne. może nawet zmieniając trochę.: To jest zresztą stara tradycja traktowania ukraińskiego jako języka wysokiego.Ś. które bardzo trudno przetłumaczyć na rosyjski. eseistykę tak. Ola Hnatiuk wymyśliła.Ś. Dopiero powstaje współczesna literatura i dzięki kilku entuzjastom dociera do wydawnictw. Rozumiem. ale zawsze jest to jakaś konsultacja z nieobecnymi tłumaczami. potoczną mieszaniną ukraińsko-rosyjską. czasami odwrotnie. bo nie było czego tłumaczyć. wtedy zaglądam do polskich czy rosyjskich tłumaczeń i czasami są do przyjęcia. Zrobić tak. Mówienie gdzieś w okolicach Charkowa to nie żaden ukraiński pomieszany z rosyjskim – to normalny język rosyjski tylko fonetycznie wymawiany ze składnią ukraińską. czyli współpracą z Ośrodkiem Badań nad Tradycją Antyczną Uniwersytetu Warszawskiego.

To nie problem. Jeszcze do niedawna ukraińska literatura przebywała w swoistym „getcie”. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych i na początku dwutysięcznych bardzo silnym ośrodkiem był Stanisławów. A. a także białoruscy i rosyjscy tłumacze z polskiego. Podstawową ideą ośrodka jest przeglądanie się w zwierciadle antyczności.. co robiliśmy wtedy w Ośrodku Badań nad Tradycją Antyczną. zresztą. Kiedyś ważne było. N.Ś.: Chciałabym tę część naszego spotkania poświęcić refleksji na temat współczesnej sytuacji pi- sarzy na Ukrainie. Ukraińców. red. co i jak się tłumaczy. Była dziś mowa. Mnie pomaga w tym obecność w środowisku. Spotykamy się więc i rozmawiamy o tym. Współpracowałam z nimi w Warszawie w latach 90. pisali dla siebie i czytali się nawzajem. trzeba mieć pewien światopogląd i znać zasady tego. I bardzo się cieszymy. ale bardzo ograniczone.K. to dwie w roku i wtedy to było duuuuuuże wydarzenie! Ważne wtedy było. Brałaś udział w takich sesjach. Teraz już tak nie jest: ani nie ma jedności w oparciu o środowisko artystyczne. ale że są to w przeważającej mierze schematycznie napisane kryminały lub powieści. że ludzie językiem ukraińskim i z jego literaturą wiążą swoje przekonania i aspiracje literackie.: . ten przekład ukazał się w Mińsku. to sposób patrzenia na książki: jakby się patrzyło na cały obszar literatury. jak przekładano na białoruski Pana Tadeusza. ale solidnie i uczciwie. w jaki sposób wątki starożytne docierają do współczesności i w niej funkcjonują w zmieniony sposób. że tak się nie pisze. We Lwowie akurat większość tłumaczy z polskiego przekłada również z języka niemieckiego.K. Tłumaczenie zaś jest bardziej skomplikowane. a potem swój dorobek publicznie prezentuje na własnym wieczorze autorskim. szkoła dla tłumaczy. bo oznacza. Nawet są wydawnictwa. bo kiedy na przykład staram się o wizę. że zacytuję ojca-założyciela. A. była też Bułgarka.. A. dlaczego właśnie tak – czyli mieć kodeks moralny. Bardzo mało polskich książek ukazuje się w rosyjskich tłumaczeniach. żeby się spotykać i rozmawiać o tym. W niektórych krajach są takie studia. Dziennikarstwa uczą.: To w ogóle nie jest zawód. gdzie uczy się języków i literatury – podstawowych rzeczy. Młode idzie!? A. N. To nie były spotkania pisarzy przy okazji oficjalnego festiwalu. Aby być tłumaczem. i wszyscy tłumaczyli na swoje języki ten sam tekst. Powiedz kilka słów o współpracy z tym ośrodkiem. a nie Iwano-Frankiwśk. Wtedy można walczyć o dobre przekłady.Ś. Pisze się: na zakupy i tyle – to jest formuła! Na zakupy książek.: Polski konsulat we Lwowie ukraińskim pisarzom nie daje wiz. A.sesje polskie i zagraniczne.: Nie tylko ona.: Tak mi się wydaje.. Ma to jakieś odniesienie polityczne. To głównie pisarze z Kijowa i ze wschodu. Ale ta moda zaistniała także w związku z innym zjawiskiem: zmęczeniem przestrzenią medialną. które specjalizują się w debiutach autorów poniżej 20 roku życia. że pisanie stało się modne wśród ludzi młodych. ani nie ma łączności pokoleniowej. Natomiast nowym zjawiskiem jest to. wszyscy się znali. Używam nazwy Stanisławów. Jestem zdziwiona wielką ilością debiutów w ostatnich latach. Czy to przyniosło Ci jakieś korzyści jako tłumaczce? N. ale zupełnie towarzyskie. Renata Rusnak. gdzie zbierano Białorusinów. Tworzymy swoistą filozofię życiową tłumaczeń. N. że książki prawie się nie ukazywały? Jeśli już. a wszystko to rzadko 23 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . albo na granicy mówię. co wiem. że z pisarstwa chyba się nikt nie utrzymuje na Ukrainie. żeby książki były przetłumaczone nie najłatwiej. żeby prezentować naszą twórczość wspólnie. zwłaszcza na zachodniej Ukrainie. Jerzego Axera. Pani w konsulacie we Lwowie odpowiedziała mi.. Ale drugim obszarem działalności ośrodka jest szkoła tłumaczeń.: Moim zdaniem takie środowiskowe istnienie zanika. kiedy dołączają do nas młodzi tłumacze. że rosyjskie.. chyba jedyna. kto co robi i jakie ma plany. Dziś literatura zaczyna się rozwijać zupełnie normalnie: każdy pisze.Ś. [Konsulat niedawno odmówił wizy do Polski pisarzowi Tarasowi Prochaśce – przyp. chętni spróbować swoich sił. Całe środowisko polskich tłumaczy z ukraińskiego wyszło stamtąd oraz większa część ukraińskich z polskiego. czego nas nauczono. z którymi utrzymujesz kontakty. choć to bardzo trudna rzecz.K. Pamiętam. które po prostu się znudziły. że jestem pisarką i jadę na spotkanie autorskie.: Twoja polska tłumaczka. pisarzy.: Chciałam zapytać o środowiska. a więc pokazywanie.. faktycznie. Tłumaczenia nie da się nauczyć na uniwersytecie czy na jakimś kursie.K. Litwinów. Ja tego jeszcze doświadczyłam. Jak to w tej chwili wygląda? N.Ś. Może integrowaliśmy się dlatego.że to jest zawsze ten drugi zawód. To doświadczenie było bardzo ważną rzeczą w moim życiu. że jestem pisarką i jadę na spotkanie autorskie – nie wzbudza to żadnego zaufania. bo ci pisarze sami jej używają. ale przekładania nie.Ś. N. prof. a Ty pracowałaś pięć lat w jego przedstawicielstwie we Lwowie. O mapę literackiej Ukrainy. których wcale nie jest dużo. słowem.: To była i jest bardzo fajna. też była z nią związana.Ś. To.: Kiedyś napisałam. co każdy rozumie przez to pojęcie i jak to się ma do zleceń wydawniczych. z tego. gdzie można podzielić się problemami i próbować je rozwiązywać.]. zdominowaną głównie przez nie najlepszej jakości książki rosyjskie. przestrzenią literacką. jaki ma być kanon tłumaczeń z niemieckiego czy polskiego. To jest bardzo ważne przy współpracy z wydawnictwami.K. bo jak można nazwać zawodem pisarstwo? Nie lubię tego określenia.

bo przestały ukazywać się książki. że konsekwentna grafomania jest zupełnie nowym pomysłem. że w związku ze zmianą formuły literackiej i z instytucjonalnym wspieraniem debiutów takich akcji już dzisiaj we Lwowie nie ma? N. organizatorzy targów chcieli przypomnieć politykom. do której należałaś? N.. Nudne zajęcia na uczelni. Te księgarnie stoją puste i nikt nie jest w stanie ich zagospodarować. na których – obok koncertów i pokazów mody – czytaliśmy te swoje wiersze-poematy. Potem zezłościliśmy się na te niewiadome i tworzyliśmy po kolei otwarte teksty. Ile można zrymować w ciągu jednych zajęć? Stwierdziliśmy zgodnie. ale w porównaniu z tym. którzy piszą powieści. Taki podwójny świat: z jednej strony stowarzyszony w związku literatów i zależny od nagród państwowych. A.. Często otrzymuję informacje. Jak się studiuje filologię. Wiktor Neborak i Ołeksandr Irwaneć – przyp. kto siedzi na ławce i czyta książkę Andruchowycza i jest to zupełnie zwyczajne. nie widząc poprzedniego tekstu i tak dalej. zaczęły powstawać poematy. Na przykład w ramach Targów Książki we Lwowie organizowana jest Noc Poezji. był obecny prezydent Wiktor Juszczenko. należeli do niej Jurij Andruchowycz. uliczne. A. Ogromnie rozbudował się ten „kompleks” literacki. Dla mnie to po prostu dziwne: jak może dwieście osób przyjść o trzeciej w nocy posłuchać poezji. które są w stanie utworzyć sieć księgarń w całym kraju? Jest na pewno inercja władz.Ś. Ale coś takiego się odbywa i jest fajne. lat 80. o którym nikt nic nie wie A. wszyscy chodzili do wszystkich. Natomiast teraz prozaicy nie znają poetów. że coś takiego jak książka istnieje.K. ale nie ma kto ich sprzedawać. w Użhorodzie tylko jedną.Ś. red. Wydaje się bardzo dużo książek. że literatura jest czymś ważnym. a my prezentowaliśmy swoje „dzieła”. A. Było słynne Bu-Ba-Bu [Burleska-Bałagan-Bufonada – grupa literacka powstała w drugiej poł. skoro są pisarze i są wydawnictwa? W wielkiej Odessie udało mi się znaleźć dwie księgarenki. że są niedobre. Ktoś pisał coś i zaginał kartkę.. ale bardziej masowe. z drugiej – wolnego ruchu literatów i nieoficjalnych wyróżnień 24 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY .. przestała działać.: To jest dziwna sprawa.: Ale nadal istnieją corocznie koncesjonowani artyści. funkcjonująca w całym kraju. To mówi samo za siebie. dziś to „klasycy” literatury współczesnej. też nie wiem dlaczego. a pierwszym i jedynym politykiem. tak zaczęliśmy rymować. Działają tylko te utworzone przez wydawnictwa.: Skądże. ile tego jest w czasopismach internetowych. a poeci. wydarzenie ogromnej wagi! Heh. ale w latach 90. robiło w latach 90. Była taka radziecka sieć księgarń. też środowiskowe. Braliśmy udział w happeningach. którzy otrzymują państwowe nagrody. Poeci działają często tylko w wymiarze wirtualnego wydarzenia publicznego. to bada się cudze utwory i mówi się. więc dość dużo książek przechodzi przez moje ręce.K. co odbija się na sposobie funkcjonowania środowiska. Tajemniczy świat. a malarze z ludźmi teatru.K. człowieka teatru i tak dalej. N.: To jest tajemniczy świat. o którym nikt nic nie wie.. którzy wcześniej brali książkę do ręki tylko okazjonalnie i nie byli związani z literaturą. Literaci znali się z malarzami. które udało mi się w tym roku odwiedzić i ku mojemu zdumieniu ukraiński rynek wydawniczy jest równie bogaty co rynek pisarski. Ale Ty sama miałaś taki epizod: Mmjunna Tuha – co to było? Grupa literacka. Co się dzieje? Dlaczego nie ma księgarń. Kultura istniała jako całość. Pisać swoje – to naprawdę kwestia odwagi. Ile może być wydawnictw.: Wspomniałaś o targach lwowskich. Będziemy uprawiać programową grafomanię! Wtedy jeszcze nie wydawano książek. zorganizowali więc targi w tym gmachu Werchownej Rady w Kijowie i nikt nie przyszedł. Dla rozrywki. jakby to zawsze było jedno towarzystwo. słynna z happeningów i akcji ulicznych.K. Największe i najbardziej popularne targi książki na Ukrainie są we Lwowie. To było przed wyborami.: To było jeszcze na studiach.wychodziło poza ten krąg. To zdumiewające. towarzysko zaczęliśmy pisać niby-wiersze. Kiedyś było jedno wielkie środowisko kulturalne. i to jeszcze czytanej w różnych językach.Ś. który się na nich pojawił w ciągu 13 lat. nie znają tych. Teraz ludzie.K. są! Ale to już zaczęło działać zupełnie profesjonalnie.: Do niedawna rynek pisarski był oparty na formule grup literackich.. choć zdarzały się i ciekawe. Wybiera się najwybitniejszego literata. Jest mnóstwo festiwali literackich. które po prostu nie sądzą. następny dopisywał. Bu-Ba-Bu. Nie chodziło o literaturę.. jest tego niewiele. bo przecież wstyd pisać jakieś wiersze.. że to absolutnie świadome grafomaństwo w czystej postaci. Staram się śledzić nowości. z których żadnego nie kojarzę. co publikuje się w sieci. Doszliśmy do wniosku. bo piszę przynajmniej cztery recenzje książkowe w tygodniu. Dziś można zobaczyć kogoś.. prawie trzech Szewczenków bez kożuchów.: Takie akcje. ale raczej o zabawę towarzyską. A.: Ten świat nagród państwowych przyznawanych pod patronatem prezydenta i rady do spraw nagrody szewczenkowskiej jest zupełnie oddzielony od realnego życia literatów. którzy piszą w internecie. Rozumiem. że gdzieś w Kijowie jest festiwal młodych poetów i widzę 50 nazwisk. Ukazują się wprawdzie. N. malarza. zaczynają czytać książki pisarzy współczesnych. ponieważ książek poetyckich jest mało.Ś.].

: Była taka inicjatywa. to je odrzuca i zaczyna myśleć otwarcie o innych narodowościach. Nawet 25 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . Cały czas istnieje konflikt pomiędzy żywą.: O tym też da się napisać opowiadanie. Chodziło mi o próby zatrzymania się w pewnych momentach i opisania kontemplacji. Brakowało mi w tym. Zresztą to bardzo ciekawy pomysł. bo tego zabrania ukraińskie prawo. red. wszyscy opowiadają. A. które nie wiadomo. mamy nagrodę . polsko-ukraińską. U nas dopiero w tym roku powstał fundusz. Nazywała się Pociąg 76 (Potiah 76) – miałaś publikację w ramach tego projektu. które wyglądają jakby powstawały w latach 70. którzy o nich nic nie wiedzieli.K. które można w dowolnym momencie wyciągnąć i się pokazać. Obłęd. A.. Bardzo szybka i pełna akcji się zrobiła teraz literatura. środkowoeuropejskich. ale też polscy pisarze. do którego nie można się przyzwyczaić. N. że Niemcy mają w tym jakiś interes. ale też promować i prezentować kulturę. Na Ukrainie zaczęły się ukazywać artykuły. opowiadają i mało kto kontempluje. A. Polacy. że pisarze niemieccy najchętniej piszą o swoich wyjazdach na Ukrainę czy do Europy Wschodniej – i odwrotnie.Ś. że mimo olbrzymiego budżetu przeznaczonego przez państwo na tę imprezę.Ś. Zrobiła się więc z tego mieszanka wątków wschodnio-zachodnich. siedzą tam i piszą swoje książki. w której nie wiem. Nawet powstała bardzo ciekawa antologia. Myślisz. czy brałaś bezpośrednio udział. pachnące jeszcze radziecką estetyką. prezentacje organizowano zupełnie konwencjonalnie. że na przykład Jurij Andruchowycz nie szanuje swoich polskich czytelników. To też jest typowe. W Polsce też się pojawiły jakieś stypendia. musi zaprosić nie tylko Polaków i Niemców. na własny koszt zaprosiły pisarzy. nie wiem. Natomiast gdy przebywa w takim mieszanym towarzystwie. który za- czął wspierać tłumaczenia literatury ukraińskiej za granicą. Brat-swat mojego kogoś tam napisał kiedyś książkę. utwierdza się w swych stereotypach. Tym sposobem powstaje fajny pomysł integracyjny. to żeby dostać na to pieniądze. wspieramy kulturę. której się udało dostać takie stypendium na Ukrainie. swoista wieża Babel – Białorusini. bardziej egzotycznych. nie przerażają jej kryteria estetyczne czy etyczne i to jest najbardziej dziwne.. na przykład Olga Tokarczuk. takie pisanie o granicach.K. Na pewno jakieś naukowe stypendia istnieją. ale były też o innych. na ile mi się udało. które drukowane są w Krakowie. Ten związek oficjalnych literatów liczy jakąś strasznie dużą ilość osób. będą polską prezentacją nieopublikowanego jeszcze ukraińskiego wydania. to takie. ale też innych. żeby finansować nie tylko tłumaczenia. wydana we Lwowie.: Dziś głównie myślę o jutrzejszych planach pokonania granicy polsko-ukraińskiej. Ciekawie się to czyta jako złamanie pewnej szablonowej narracji.Ś.]. na przykład Egiptu z Sudanem. takich choćby. przez samo środowisko.. to z założenia są międzynarodowe: jeśli jakaś polska fundacja chce utworzyć program wsparcia w kulturze. Głównie chodziło o tę najbliższą. To zupełnie inne doświadczenia. w Niemczech otrzymują stypendia. zestawienia podróży wewnętrznej i zewnętrznej po metrze berlińskim. Niemcy. że teksty ukraińskich pisarzy najpierw się ukazują w Polsce.: Uczestniczyłam w nim w Niemczech..: Niemcy dla mnie są przykładem partnerstwa pisarskiego. ale przeważnie fundowane są przez instytucje zagraniczne. Pojawiła się idea. by zorganizować bankiet. to jedyne sensowne.. właśnie elementu kontemplacji. co czytałam ostatnio. N. władza. Nie był to rzeczywisty pociąg z lokomotywą.: Powiesz parę słów o swoich planach? N. a potem już dalej. czym się zajmują. które wspierają kulturę wschodnioeuropejską. doszło do skandalu: okazało się. My. Okazało się. które wówczas powstają. Efektem takiego programu stypendialnego jest na przykład antologia wydana ostatnio w Krakowie. to moje opowiadania. Cała książka wypełniona jest motywem podróżowania. Za to ze strony państwa w programach organizatorów pojawiły się tajemnicze informacje o spotkaniach z autorami..: Też mnie to męczy.. Znam nawet jedną osobę. A co do planów wydawniczych.: Kultura w rozumieniu państwa to coś jak ubranko w szafce. dostał przecież nagrodę.przyznawanych oddolnie. Oficjalna władza uważa. ale tu chodzi o stypendium ukraińskie. po ukraińsku. bo to działa tylko w jedną stronę.Ś.. Jest to duże wydarzenie. Mogli być tylko urzędnicy. Kiedy rok temu Ukraina była gościem Targów Książki w Warszawie.: O tym już powstało parę tomów opowiadań. które wydają literaturę ukraińską. Bo kiedy pisarz wyrusza na wycieczkę zagraniczną. Jeśli wydają książki. Ukraińcy jakoś zmuszeni są ze sobą rozmawiać.. niesamowite tysiące. co z tego wynika..Ś. Głosy z wieży Babel A. N. Jurij Andruchowycz. Poza tekstami. jak niegdysiejsza nagroda Bu-Ba-Bu [była nią najdroższa butelka alkoholu nabywana w najbliższym sklepie przed uroczystością ogłoszenia nominacji – przyp. Ty.K.. w tłumaczeniach. To były wyjazdy rzeczywiście po całym kraju. przywieźć wyszywanki czy inne gadżety. żeby tak wspierać wschodnioeuropejskich pisarzy stypendiami? N. bo się nie pojawia na prezentacjach organizowanych przez oficjalną delegację ukraińską. że taka literatura jest potrzebna. Co do stypendiów zagranicznych. prawdziwą kulturą a kulturą oficjalną. Pytanie jest może przewrotne. co jest zawsze bardzo „atrakcyjne”.K. To niezwykle trudne. Wydawnictwo Czarne i inne. nie można było zapłacić za udział w nich żadnego pisarza. o przekraczaniu granic.

bo nie wiadomo. za dużo tej dynamiki. A teraz pytanie: czy widzi Pani jakieś powtarzające się motywy we współczesnej prozie ukraińskiej – jakąś schematyczność. Prochaśko czy Żadan. który nie czyta w oryginale i kształtuje sobie wizję na podstawie ich tłumaczeń. i okoliczności.Ś.Ś.: Bardzo często przychodzą Ukraińcy. które swoje wydania sprzedają we Lwowie i w okolicach. bo tam jest lepsza sieć księgarń i możliwości dystrybucji. Ignorowanie Ukrainy i czekanie. to wydaje mi się. jak walczyć. że staje się z roku na rok coraz bardziej zaściankowa. że o literaturze współczesnej. Nigdy nie pozwalam sobie na wyodrębnianie jakiegoś wspólnego mianownika jakiejkolwiek twórczości. że wydawnictwo Czarne robi złą robotę. literatura ukraińska ogranicza się do tych nazwisk. której nie jestem w stanie ponieść. kraj musi być modny.. że to literatura osadzona konkretnie w tym miejscu i czasie – czyli za kilka lat nie będzie już czytelna. bo po co tłumaczyć książki z niemodnego kraju? Kiedy jakieś małe wydawnictwo się tym zajmuje. nawet rzeczy dość mizerne. Literatura jest obszarem. albo nie. że Rosja ją wchłonie – wtedy będzie spokój. To zresztą jest odpowiedzialność. że powtarza te same motywy. aby dokonywać takich diagnoz.. a za 50 lat – co z tego jeszcze jest aktualne. Osoba z sali: Jak na zachodniej Ukrainie sprzedają się książki współczesnych ukraińskich pisarzy? N. każda literatura.. które się ukazują na Ukrainie. bo po prostu nie znam wszystkiego i nie znam się na tyle na literaturze ukraińskiej. Ale w przypadku rynku prawdziwego i dużego. których trzy książki mogę przeczytać pod rząd. Osoba z sali: W takim razie kogo Pani by nam poleciła do czytania? N. Każdą książkę można rozłożyć na wiele elementów i rzeczywiście każdą można skrytykować lub odwrotnie.: Na Ukrainie Zachodniej tak naprawdę nie ma dużych wydawnictw. Żeby się sprzedawały.Ś. Mam wrażenie. bo dla przeciętnego odbiorcy w Polsce. A. z którym nie wiadomo. Największa liczba książek sprzedaje się na wschodzie Ukrainy. z którego dopiero potem wyłaniają się poszczególne książki i na koniec tworzy się kanon. Są bardzo małe. czyli działają bardziej rynkowo. Myślę też. bardzo trudno osądzić. że natychmiast zostanie przetłumaczone i wydane po polsku. że Ukraina nie jest krajem. którzy tu pracują. bo sprzyja temu i czas. co zostało. czy wezmę do ręki Andruchowycza. na przykład w środowiskach młodzieżowych na wschodzie.Ś. To jest nadal problem.. Nie bez znaczenia jest też moda na literaturę ukraińską. Natomiast duże wydawnictwa są na wschodzie.. Nigdy bym ich nie skojarzyła z czytaniem książek. Chcę podzielić się taką refleksją: przyglądam się literaturze ukraińskiej od wielu lat i nie zauważam w niej żadnych wartości uniwersalnych. 26 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . a oni tutaj zaczynają czytać. Dla mnie literatura składa się z poszczególnych książek. na ile jest uniwersalna. który się traktuje poważnie w Europie i w świecie. choć to jest ciągle działalność niszowa. Mają dużo lepszą promocję i sprzedaż. to ciągle mam wrażenie. Osoba z sali: Czy w Polsce na Pani spotkania autorskie przychodzą Pani rodacy? N. q Opr. To za każdym razem jakaś intuicja: albo mam z książką kontakt. nudna i jednolita. co z tą Ukrainą zrobić. jest to tylko ciekawe. a my ich. bo nie posiadam tak naprawdę żadnych kryteriów odbioru książek. Co do uniwersalności. Nie ma przekładów angielskich. maksymalnie dwie. wynikającą z wychodzenia z przestrzeni postradzieckiej? N. Zaczynają żyć troszeczkę inaczej – zderzenie z inną kulturą za każdym razem jakoś ich zmienia. Prochaśkę.Ś. która dopiero się tworzy.K. wynikające z kompleksów Ukraińców. Potem wracają do siebie i ten akurat nawyk już im zostaje. to obowiązuje już całkiem inne podejście. To się przecież przekłada na wszystkie nagrody. to mogę być pewna.poezja zrobiła się dynamiczna. Bez względu na to.: Trudno jest mi mówić o czymś takim jak współczesna literatura ukraińska. Olga Solarz: Mówiła Pani o wartościach uniwersalnych w literaturze. gdy do wydawania włączyły się duże wydawnictwa ze wschodu. ale teraz modna. Czytelnicze mody Osoba z sali: Dlaczego jeszcze żaden pisarz z Ukrainy nie dostał literackiej Nagrody Nobla? N. Dotyczą one konfrontacji przestrzeni postradzieckiej ze światem Zachodu: jak oni widzą nas..: Moim zdaniem nie brak dobrych książek. dlatego trudno jest mi polecać coś do czytania. więc spróbowałam pokontemplować w tej książce. Koło się zamyka. Wydawcy mają bardzo praktyczne podejście do książek – muszą się sprzedawać. Efekt jest taki. Już od paru ładnych lat prawie wszystkie wydają współczesną literaturę ukraińską. jak każda nagroda. Często jest to jedna książka. którzy pewnie nie mieli szczęścia zostać przez nich zauważeni. Książki zaczęły się sprzedawać wtedy.. Nobel nie jest nagrodą za wartości estetyczne.: Bardzo trudno mi polecać konkretnych autorów. Istnieje polityczna tendencja. lecz nie docierają za granicę i nie są też dobrze wypromowane na Ukrainie. Żadana. Za 20 lat będziemy wiedzieć. Bardzo niewielu znam takich pisarzy. Podczas gdy na Ukrainie są lepsze rzeczy i ciekawsi autorzy. Poza tym. że cokolwiek napisze Andruchowycz. a Nobel głównie się na nich opiera. o której Pani mówiła.

a powodowany zaściankową (czytaj swojską) tępotą. sielanka nie trwała długo. Takiej po- 27 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . Pamiętać bowiem należy. Ale. który europejskiej opinii publicznej przybliżał właśnie do poziomu gazety z aktualnościami czas antycznych eposów. pojawiły się rzesze mędrków udowadniających. jak zwyciężać mają. proces degeneracji systemu państwowego Rzeczypospolitej wydawał się odwracać. Napoleoński projekt nowego urządzenia świata upadł. słowem – rachowanie na Opatrzność niwelującą skutki naszych przywar i głupoty. a nagradzającą cierpienia. Jej początki sięgają dwóch stuleci wstecz. Za kolejny cud można uznać fakt. Poza romantykami. Pozostał żal i karmiąca się nim legenda. że to niewielkie kadłubowe państwo rychło wystawiło doskonale wyekwipowaną (i przepięknie umundurowaną) armię. i to nie tylko na polu chwały. Alegoria Napoleona (Napoleon jako Eneasz porzucający Dydonę?). Nie bez znaczenia okazał się przy tym dość obojętny stosunek szlachty litewskiej – wbrew uczuciom wyrażanym przez Mickiewicza w Panu Tadeuszu bliżej jej było do cara niż do cesarza Zachodu. Właśnie niemalże dwa wieki temu. Zresztą mniejsza z tym. Klęska Ze zbiorów autora Janusz POLACZEK Według Józefa Peszki. konieczny był sprawnie funkcjonujący system administracyjny i nowoczesne ustawodawstwo. ale nie od przywar) nauczył. Oto wskutek – mogłoby się wydawać nadprzyrodzonego – zbiegu wydarzeń politycznych i militarnych część ziem dawnej Rzeczypospolitej została uwolniona od jarzma zaborcy pruskiego i rychło zyskała status państwa nazwanego Księstwem Warszawskim. Za tymi cudami stał Napoleon Bonaparte. trwający już od dawna i prowadzący do rozbiorów. wyzwoliciela i obrońcę. jak to w polskiej historii bywa. oraz że to strojne wojsko w prowadzonej niemal samodzielnie kampanii 1809 roku zdołało rozgromić silny korpus armii austriackiej i w rezultacie tego powiększyć o około 1/3 obszar Księstwa. przynoszącego podejrzane nowinki ustrojowe.WYDAWNICTWA O nowych publikacjach o tematyce napoleońskiej Andrzej Nieuważny o legendzie napoleońskiej w Polsce Legenda napoleońska jest tym obszarem narodowej świadomości. wolne od źle pojętej tradycji narodowej. ale również – co może jeszcze bardziej zadziwiające – Polaków (od doby Jana III odwykłych od zwycięstw. który w przeciągu ostatnich dwóch stuleci (i to mimo ewoluowania jej kształtu) uwydatniał jeden z podstawowych polskich kompleksów – liczenie na cudownego zbawcę. Za sprawą Napoleona to wszystko w Księstwie Warszawskim się ziściło. wierzącymi w siłę sprawczą jednostki. litografia wyprawy rosyjskiej obróciła wniwecz polskie marzenia o odbudowie dawnej świetności. jakiej od ponad stu lat nie mogła stworzyć wielokrotnie większa i zdawałoby się bogatsza Rzeczpospolita. Nie tylko ta złota. że Napoleon oszukiwał Polaków w nadziei pozyskania nowej dostawy „mięsa armatniego” itp. że aby móc stworzyć silną armię.

domagający się od Napoleona gwarancji. gwarantującego nowatorskie prawa. około 1812 » stawie patronował zresztą swego czasu sam Tadeusz Kościuszko. czy ta perspektywa powinna dotyczyć tylko gwarancji naszej niepodległości. że chodziło w nich także o pewną europejską perspektywę Polski. tak jakby w wypadku przegranej cokolwiek one znaczyły i tak jakby je miał.Musée de Versailles Muzeum Wojska Polskiego Adolphe-Éugene-Gabriel Roehn. Józefa Poniatowskiego. przystępując do organizacji powstania w 1794 roku. W Polsce nie zauważono wszakże jednego aspektu tych „na- poleońskich” sporów. Koncept przebudowy „dziedzińca Saskiego” w Warszawie oraz usytuowania tam pomnika Napoleona. że w początkach XIX wieku nie były one jeszcze doskonałe) i co najważniejsze – że te 28 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . O to. czy może być też traktowana jako możliwość partycypacji w realizowaniu pewnej wizji nowego ładu. oparte na ideach tolerancji oraz postępu (to nic. Wjazd Napoleona do Gdańska w 1807 roku. Mianowicie. Dyskusje tego typu trwały dziesięciolecia i jeszcze dziś nie możemy powiedzieć. 1811 Jan Bogumił Plersch. Śmierć ks. 1818 Zygmunt Vogel (?) według projektu Chrystiana Piotra Aignera (?). że umilkły (choć ograniczyły się do wąskich kręgów).

Warszawa w obrazach. Inna wszakże była wtedy atmosfera czy możliwości wypowiedzi. Warszawa 1936 idee powinny być spoiwem jednoczącym przestrzeń cywilizacyjną Zachodu. rocznic napoleońskich. że do zmiany horyzontu myślowego w tym względzie przyczyni się wiele wydawnictw z okazji 200-lecia utworzenia Księstwa Warszawskiego. Wystarczy przypomnieć dzieła Andrzeja 29 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . Tego problemu polska historiografia zdaje się w sposób dostateczny jeszcze nie dostrzegła. choć już w 1969 roku pamiętano o 200-leciu urodzin Napoleona Bonaparte. między innymi to wówczas „Mówią Wieki” rozpisały ważną ankietę na temat oceny postaci Cesarza przez Polaków1. Powinniśmy wierzyć. Powróciły wtedy u nas spory o Napoleona i Księstwo Warszawskie. wpisujących się w trwający już od lat cykl celebracji 200. ale refleksje całkiem interesujące. W Pol- sce w dużej skali właściwie rozpoczął się on dopiero w roku bieżącym.

biorąc pod uwagę formę edytorską. Dziś po profesorze Zahorskim pozostały tylko publikacje (zmarł w 1993 roku). Podążając dalej tą drogą. rzadko już sięga do epoki Cesarza. Warszawa 1904 Kazimierz Lux. Szerszemu gronu czytelników dał się poznać w roku 1999 opublikowaną w serii wydawniczej A to Polska właśnie książką zatytułowaną My z Napoleonem2. opatrzone – co nie mniej ważne – wybornym zestawem ilustracyjnym (w tym względzie mogące konkurować ze słynnym albumem Ernesta Łunińskiego z 1911 roku4). których wypracowanie wymagało poważnych studiów. opisującego w szczegółach ten w gruncie rzeczy mało 30 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . ukazujący fragment kampanii 1806–1807 decydujący o możliwości restytucji państwa polskiego oraz o jego kształcie i formie nazwanej Księstwem Warszawskim. bo tylko tak bogata firma mogła sobie pozwolić na druk monumentalnego dzieła. Nazywa się Andrzej Nieuważny. 1. akwarela Zahorskiego bądź też początki kariery publicystyczno-literackiej Waldemara Łysiaka. Wyrósł natomiast godny ich następca. skoncentrowawszy się raczej na problematyce układów we współczesnym polskim życiu politycznym. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku. po klasycznych już pracach Andrzeja Zahorskiego3. która poniekąd stała się powodem całego przedsięwzięcia. t. Ks. Oprócz zasadniczego tekstu pióra Andrzeja Nieuważnego. Otrzymaliśmy dzieło (choć pozbawione aparatu naukowego) zawierające dojrzałe refleksje historyczne. Była to nowa. Rocznicę. Od Pułtuska do Tylży 1806–1807. działającego przy Akademii Humanistycznej im. że można było pomyśleć o przekształceniu jej w wielotomową. Przewidziana początkowo na jeden tom monografia rozrosła się na tyle. albumową serię wydawniczą – słowem edycję godnie upamiętniającą 200-lecie utworzenia Księstwa Warszawskiego. pozwalającym pochłaniać pisane przez niego teksty w sposób porównywalny do napoleońskich esejów Waldemara Łysiaka. Józef Poniatowski ze sztabem. stał się koordynatorem prac nad nową popularnonaukową monografią Księstwa Warszawskiego. Nie mniej udana.August Sokołowski. próba ujęcia dziejów legendy napoleońskiej w Polsce. Jego pisarstwo historyczne łączy rzetelny warsztat historyka – tak charakterystyczny dla prac Zahorskiego – z talentem literackim. W sukurs przyszło Przedsiębiorstwo Wydawnicze Rzeczpospolita SA. Dzieje porozbiorowe narodu polskiego. Andrzej Nieuważny jako jedna z ważniejszych postaci Ośrodka Studiów Epoki Napoleońskiej. Dzieło napisane językiem pięknym i przystępnym. Waldemar Łysiak zaś. a zarazem bardziej nowoczesna. Efektem jest na razie tom zatytułowany 200 dni Napoleona.

pierwszą tego typu w Polsce. Zostawmy jednak szczegóły. Istotny jest przede wszystkim fakt. Napoleon. zważywszy na szybką sprzedaż innych książek o zbliżonej tematyce. Apoteoza Napoleona. swą formą – łagodnie rzecz ujmując – balansujące na pograniczu kiczu. ukazujących (również z lotu ptaka) tereny ówczesnych zmagań i miejsca zaszczycone pobytem Cesarza. Kolejne tomy dotyczyć mają: polskiego wysiłku zbrojnego w dobie napoleońskiej (Polacy i Napoleon). ale niezbyt czytelna dla przeciętnego odbiorcy. zdobią jej okładkę i pierwsze kilkanaście stron. działań zbrojnych tego okresu na Śląsku i Pomorzu 31 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . choć prawie nijak się niemające do treści książki. systemu administracyjnego. Pewną wątpliwość historyka może także wzbudzać oparcie pomysłu najważniejszych elementów oprawy graficznej na wytworach kultury masowej przełomu XIX i XX wieku. No i właśnie owa artystycznie wysublimowana forma graficzna publikacji.Ernest Łuniński. również w aspektach pozamilitarnych. Te sympatyczne z punktu widzenia kolekcjonerskiego druki. słusznie zaliczony do grona współautorów ze względu na awangardową w naszych warunkach formę albumu. tak różna od tego. w omawianej książce znajdziemy także wprowadzenie autorstwa Krzysztofa Ostrowskiego. poświęconą epoce napoleońskiej w aspekcie powstania. niestety nie musi koniecznie utrafiać w jego oczekiwania. będące spojrzeniem na ówczesną sytuację okiem politologa. zaginiony znany etap zmagań Napoleona z siłami rosyjsko-pruskimi. Artystyczny wyraz publikacji dał Lech Majewski. że 200 dni Napoleona zapoczątkowały bardzo interesującą serię wydawniczą. W Przemyślu na przykład jeden tylko (sic!) sprowadzony przez księgarzy egzemplarz tego wydawnictwa od miesięcy pozostał niezauważony i nie znalazł nabywcy. Co. Legiony i Księstwo Warszawskie. tylko z pozoru może wydawać się mało zrozumiałe. do czego zdołali nas przyzwyczaić polscy wydawcy książek historycznych. do której to kategorii należy zaliczyć pocztówki o tematyce napoleońskiej. gospodarki i kultury Księstwa Warszawskiego. funkcjonowania i dziedzictwa Księstwa Warszawskiego. stanowiących swoisty komentarz do bogatego i dobrze dobranego źródłowego materiału ikonograficznego. oraz zestaw fotografii autorstwa Tomasza Stępnia. Warszawa [1911?] January Suchodolski.

za jaki można uważać Królestwo Kongresowe w pierwszych latach jego istnienia. Niejako substytutem tej publikacji może być na razie kolejny tom popularnej wśród miłośników broni i barwy serii Wojsko Księstwa Warszawskiego – Wojsko Polskie w służbie Napoleona. Używamy go tutaj. że w końcu staną się one podstawą do. znany zresztą z poprzednich czterech woluminów6. Od wcześniejszych tomów serii wydawnictwo to różni się nie tylko co najmniej podwójnie większą objętością. ale póki co nic nie wiadomo. tak jak inny mit – przedmurza chrześcijaństwa. aby to nastąpiło. poświęcony polskim oddziałom Gwardii Cesarskiej. Tym razem pomagał mu. zwłaszcza jako autor przepysznych plansz. Wpisuje się przez to. łączącego ją. nazywając dość powszechną u nas postawę pozwalającą rozgrzeszać 32 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . w obszar historiografii polskiej zajmującej się legendą napoleońską jako istotnym czynnikiem tradycji narodowej. Ryszard Morawski5. co daje się przyrównać do Nietzscheańskiej koncepcji triumfu woli i co Erich Fromm eufemistycznie nazwał ucieczką od wolności. choć w odrobinę innym kontekście. z drugiej zaś – jako na symptom bardziej uniwersalnych skłonności ludzkiego umysłu do szukania oparcia w wielkich „przewodnikach” – osobowościach autorytarnych. akwarela ze szczególnym uwzględnieniem formacji polskich. Wjazd ks. Pierwszy z zapowiadanych tu tomów – Polacy i Napoleon – miał się ukazać w końcu 2008 roku. uzbrojenia. I to dzieło jest efektem pracy oraz zainteresowań Andrzeja Nieuważnego. i wreszcie – dziedzictwa Księstwa Warszawskiego w różnych aspektach funkcjonowania postnapoleońskiego tworu. W polskich warunkach oba te aspekty legendy napoleońskiej czy – jak kto woli – mitu napoleońskiego8 opisuje określenie Stefana Treugutta: kwietyzm w wersji heroicznej9. Znaleźć w nim możemy oprócz danych na temat ubioru.Biblioteka Jagiellońska Roman Rupniewski. ale i głębszym potraktowaniem tematu. bardzo potrzebnej syntezy7 tego istotnego zjawiska w kulturze polskiej. oporządzenia czy wiadomości na temat dziejów poszczególnych formacji także ciekawe refleksje dotyczące na przykład legendy Somosierry i jej wyrazu w poszczególnych dziedzinach kultury. podobnie jak inne wspomniane tu dzieła Nieuważnego. tym razem już w pełni naukowej. Miejmy nadzieję. w której znalazłoby się też miejsce na spojrzenie na legendę napoleońską w Polsce z jednej strony jako na pewien rodzaj kompensaty klęsk politycznych i militarnych. z nowożytną mitologią Europy. Józefa Poniatowskiego do Krakowa w 1809 roku. Syntezy. czegoś.

Studia romantyczne i napoleońskie. nawet album o polskich szwoleżerach Gwardii Cesarskiej zdaje się pozostawać w gorszej pozycji wyjściowej niż podobnego rodzaju książki o żołnierzach Hitlera. Morawski. S. pod red. Napoleon. Paris 2004. destrukcyjna). Analogicznie do tego. Prussak. również w konkurencji na najbardziej poczytne wydawnictwo z dziedziny broni i barwy. jaki daje poczucie spełnienia heroicznych czynów (vide Somosierra). Hazareesingh. 5 R. nowe. Tatarzy. pociąga zaś niezmiennie. co ma miejsce w modnej dziś dziedzinie tak zwanych rekonstrukcji historycznych (gdzie z reguły najliczniej reprezentowane są bataliony Wehrmachtu i SS). H. ahistoryczne. Petiteau. Wojsko Księstwa Warszawskiego. Leśniewski. jak: S. M. R. 6 Vide: R. Bellona 1992). Nieuważny. Ta bowiem w sferze kultury masowej wydaje się w Polsce ostatecznie wypalać. Treugutt. Wielecki. q Niektóre nadesłane odpowiedzi opublikowane zostały w „Mówią Wieki” 1969. Paris 2005. Morawski. Wydawnictwo Dolnośląskie – Wrocław 1999. Legiony i Księstwo Warszawskie. uzupełnione: Wrocław 2006. Z innych przestrzeni kultury masowej epopeja napoleońska skutecznie została wyparta przez mniej skomplikowane. Obrazów i projektów pochodzących z różnych epok. 21. Warszawa 1971. 7 Chociażby na miarę takich publikacji omawiających legendę i mit napoleoński w ujęciu uniwersalnym. Owemu przygasaniu legendy napoleońskiej. de la mythologie à l’ histoire. Grenadierzy. Gwardia: Szwoleżerowie. Pelta). Karabela). Warszawa 2008 (wyd. nie jest winna li tylko amerykanizacja polskiej kultury (jak wszędzie. Artyleria. tak jeszcze żywotnej w czasach „schyłkowej komuny”. Łuniński. Inżynierowie i Saperzy. tak jak w westernowej fabule. Zdają się ponadto dla zrozumienia pewnych aspektów funkcjonowania tej legendy niezwykle istotne. napoleoński grenadier ze sceny odwrotu spod Moskwy. Dziś z jeszcze jednego względu jest dobry moment na formułowanie sądów podsumowujących legendę napoleońską. Warszawa 2004 (wyd. Warszawa 2008 (wyd. Spór o Napoleona we Francji i w Polsce.sumienie narodowe i trwać w błogostanie. Nie przypadkiem liczne specja- lizujące się w militariach wydawnictwa swój sukces finansowy opierają – choć się do tego nie raczą przyznać – na publikacjach prezentujących osobliwy urok faszystowskich formacji zbrojnych. Co nie przeszkadza życzyć najnowszej publikacji Andrzeja Nieuważnego i Ryszarda Morawskiego również komercyjnego sukcesu. nr 8. Napoléon. 9 S. W dobie czarno-białych kreacji. Warszawa (wyd. Eklererzy. gdzie to miało miejsce. 8 Zostawiając na razie na marginesie semantyczno-historiozoficzne rozróżnienie obu tych pojęć. Napoleon – mit i utopia. Warszawa 1974. A. Zahorski. który z pewnością zrealizuje to. Morawski. R. Zło. krwawe baśnie bądź historie wzięte z repertuaru bliższego naszym czasom. 3 A. La légende de Napoléon. R. Lansjerzy Nadwiślańscy. A. pragnąc w jakiś sposób wesprzeć postawiony wyżej postulat stworzenia nowoczesnej syntezy dziejów legendy napoleońskiej w Polsce. 1 2 33 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . Wielecki. nie tylko ze względu na nazwiska twórców – liczących się postaci w dziejach sztuki polskiej epoki neoklasycyzmu i romantyzmu. wypatrywać nowego wyzwoliciela. Na zakończenie. Kawaleria. Warszawa 1996 (wyd. Wojsko Polskie w służbie Napoleona. s. pozwalamy sobie opublikować kilka rzadko przywoływanych i co za tym idzie mało znanych źródeł ikonograficznych do dziejów kultu Cesarza oraz legendy napoleońskiej w Polsce. Z dziejów legendy napoleońskiej w Polsce. czego Napoleonowi I nie dane było ziścić. Wojsko Księstwa Warszawskiego. Warszawa 1993. Wojsko Polskie w służbie Napoleona. Ludzie przestają miewać kolorowe sny. Nieuważny. N. Bellona). Karabela). Dających innego rodzaju spojrzenie w stosunku do klasycznych już opracowań – np. Wszakże złożyliśmy bogini Historii stosowną ofiarę. Generalicja i sztaby. Geniusz wydziedziczony. nie ma miejsca na kolory. wyd. Przyodziany w czarny uniform esesman zdaje się postacią bardziej intrygującą niż chociażby. [w:] idem. Morawski. 4 E. Jeana Tularda i Jeana-Marie Lucasa-Dubretona. Morawski. Legia Nadwiślańska. Warszawa [1911]. idem. czy jak kto woli łamiąca wszelki opór siła. Wojsko Księstwa Warszawskiego. H. Pozostało po niej w zasadzie – biorąc pod uwagę masowego odbiorcę – zainteresowanie bronią i barwą epoki Cesarza. lecz będących egzemplifikacją tej samej w gruncie rzeczy idei. wyglądający niczym kwiat na śniegu.

urodził się w galicyjskim Przemyślu. adwokat cywilny i wojskowy. ukończył wydział prawny na Uniwersytecie Lwowskim i uzyskał doktorat w 1911 roku. Hermana Liebermana w Przemyślu. zakończoną egzaminem na chorążego. Wszyscy synowie ukończyli c. wyzwalał rodzinny Przemyśl z rąk rosyjskich w 1915 roku. Znany też był jako mecenas sztuki teatralnej. baterii 10. Krzywdy i niesprawiedliwości stary Axer nigdy znieść nie mógł. na którym przebywał dziewięć miesięcy. Był na froncie rosyjskim. W marcu 1914 roku ukończył aplikację i po zdaniu przed c. człowiek skromny i uczciwy. W listopadzie i grudniu tego roku odbył w macierzystym pułku „wyjątkową” służbę czynną. a ukoronowaniem jego kariery zawodowej była godność naczelnika miejskiego biura podatkowego. Żołnierz Franciszka Józefa I 1 sierpnia 1914 roku. Rodzina Maurycy Axer. Sądem Krajowym Wyższym we Lwowie egzaminu adwokackiego uzyskał wpis na listę obrońców w sprawach karnych. dr Maurycy Axer został zmobilizowany do armii austro-węgierskiej z przydziałem do 4. W jednostce tej służył dwa lata. Filip. absolutorium. brał udział w zwycięskiej bitwie pod Kraśnikiem 25 sierpnia 1914 roku. Gimnazjum Wyższe w Przemyślu. po ośmiu semestrach i zdaniu trzech egzaminów rządowych. Po ślubie młodzi zamieszkali u rodziców żony przy Nelkengasse 2/13.SYLWETKI Lwowski Cicero Zenon ANDRZEJEWSKI Zasłynął jako jeden z najwybitniejszych obrońców w sprawach karnych doby międzywojennej. a dochody ze swojej urzędniczej pensji inwestował w staranne wykształcenie piątki dzieci. w związku z wypadkami wojennymi. Najstarszy. zaś córka Roberta w roku 1912 zdała z odznaczeniem egzamin maturalny w Prywatnym Liceum Żeńskim Anny Rachalskiej i wyszła za mąż za przemyskiego adwokata Efroima Salomona Schutzmana. specjalistą w zakresie teorii liczb. Jako urzędnik miejski śmiało i otwarcie występował publicznie przeciw rządom kliki magistrackiej. syndyk lwowskich teatrów miejskich. Ojciec Leon przeszedł wszystkie szczeble w hierarchii urzędniczej w przemyskim magistracie. obowiązkowy i dokładny. uzyskał doktorat na Uniwersytecie Wiedeńskim (1902) i został wybitnym matematykiem. właściciel i dyrektor prywatnego gimnazjum i liceum żydowskiego w Częstochowie. brał udział w życiu kulturalno-towarzyskim Lwowa. brygady artylerii polowej w Przemyślu. nigdy nie dorobił się żadnego majątku. uzyskując. Józef. pułku haubic polowych II dywizji. umiał przyjść z pomocą obywatelom. Odbył aplikację sądową w Stryju.k. Łączność z rodziną utrzymywał za pośrednictwem poczty polowej nr 361. uzyskał doktorat z chemii na uniwersytecie w Wiedniu (1907). Syn Maurycy po zdaniu matury zamierzał początkowo studiować medycynę. Powołany do armii austriackiej odbył jednoroczną służbę w 10. Leon Axer. W lipcu 1912 roku. Doskonały fachowiec. rocznik 1886. a następnie został koncypientem adwokackim w kancelarii dr. Przygotowania do zawodu adwokata przerywane były służbą wojskową. po zdaniu trzech egzaminów ścisłych. Studia ukończył w roku 1908. Synowie Leona Axera nie poprzestali jednak na zdobyciu wykształcenia gimnazjalnego. Ta właśnie odwaga cywilna i wysokie poczucie godności ludzkiej i obywatelskiej zyskały mu powszechną cześć i szacunek – napisano w nekrologu. Urlopy spędzał w Badenie koło Wiednia u swo- 34 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . pułku artylerii górskiej. W sierpniu 1916 roku. a następnie został przeniesiony do 11. tak zwanych rygorozów. pułku haubic polowych 10. Maurycy Axer otrzymał przydział do żandarmerii polowej i skierowany został na front do Albanii. który ogłuchł od huku artyleryjskiej kanonady. profesor gimnazjalny. To zbliżyło go do politycznej i społecznej lewicy. W rozpoczęciu praktyki adwokackiej przeszkodziła mu wojna światowa.k. otrzymał na Uniwersytecie Lwowskim stopień doktora praw. uczestniczył w działaniach na froncie włoskim. jednak ostatecznie zdecy- dował się na prawo. W wojennej wędrówce towarzyszył mu wiernie pies Aslan. zwłaszcza pokrzywdzonym. w którym służył od stycznia do maja 1913 roku. Aleksander. po awansie na podporucznika. W drugim roku wojny Maurycy Axer zawarł w Wiedniu związek małżeński z Ernestyną Fryderyką Schuster. W roku akademickim 1904/1905 zapisał się na Wydział Prawa Wszechnicy Lwowskiej.

który później był dowódcą jednej z grup bojowych w obozie janowskim we Lwowie i w roku 1943 został bestialsko zamordowany przez Niemców. jeszcze z czasów studenckich. Zainteresowanie tą sprawą objęło niemal cały kraj. stanowił novum w praktyce polskiego sądownictwa. baterii miotaczy min 25. 15-letniego Stanisława Zaremby. około 1913 roku Ernestyna Fryderyka z domu Schuster – żona Maurycego Axera jej teściowej Adeli Schuster. brata zamordowanej. 28 listopada 1918 roku przyszedł na świat w Badenie drugi syn – Henryk (Bebi. Botwina (1925). mickiej 10. dokonane w nocy z 30 na 31 grudnia 1931 roku w Borzuchowicach pod Lwowem. a następnie przy Mikołaja Zyblikiewicza 25 i Akade- 35 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . że przemawiające przeciw niej poszlaki są niewystarczające do skazania. Wiedeń Dr Maurycy Axer. Bardzo szybko zdobył renomę znakomitego obrońcy karnisty. Reinergasse 9. Złożony przez niego wniosek o zbadanie stanu zdrowia psychicznego najważniejszego świadka w procesie. Ogólnopolski rozgłos i sławę wybitnego obrońcy sądowego przyniosła mu zwłaszcza obrona Emilii Małgorzaty (Margerity-Rity) Gorgonowej. Dr Maurycy Axer był jednym z najznakomitszych krasomówców lwowskiej palestry. oskarżonej o zabójstwo Elżbiety (Lusi) Zarembianki. Axer otrzymał przydział do 6. baterii 124. że tego rodzaju badanie może mieć zastosowanie tylko w odniesieniu do oskarżonego. Wojnę światową skończył jako porucznik w 2. pułku artylerii polowej. 1 stycznia 1917 roku urodził się w Wiedniu pierworodny syn Axerów – Erwin. późniejszy żołnierz powstania warszawskiego i wybitny reżyser teatralny o światowej sławie. co wkrótce zjednało mu przydomek lwowskiego Cicero. hołdującego zasadzie. gdzie dr Axer miał większe szanse zrobienia kariery zawodowej niż w rodzinnym Przemyślu i gdzie miał wielu kolegów i przyjaciół. pułku kanonów. W listopadzie 1919 roku otworzył kancelarię adwokacką przy ul. nigdy zaś wobec świadka. Nazywany też był mówcą złotoustym. Tam też najczęściej podczas wojny zamieszkiwała jego żona Ernestyna Fryderyka. Ryś). a następnie do grupy uzupełnień artylerii polowej. Dr Axer był przekonany o niewinności swojej klientki i dowodził. „przemyskim” (1937). Jego błyskotliwe mowy Droga do sławy Po zakończeniu wojny Axerowie jeszcze przez rok mieszkali w Badenie. po czym rodzina wyjechała do Lwowa. Aleksandra Fredry 4a. właścicielki willi przy ul. Występował w najgłośniejszych procesach politycznych i kryminalnych międzywojnia: „świętojurskim” (1922). a sam proces miał charakter klasycznie poszlakowy. Gorgonowej (1932) czy Rekszyńskiej na początku lat trzydziestych.Atelier Weitzman. Po powrocie z frontu albańskiego ppor.

Spędził prawie cztery lata na froncie rosyjskim i włoskim. Był także w Albanii. przyciągały na salę sądową tłumy publiczności. jak również przepisy nowego kodeksu postępowania karnego z lipca 1929 roku. Przeworskiego. dość tęgi i wysoko nosił głowę. prof. pełniąc obowiązki członka tak zwanej Komisji Inicjatywy. przedstawicieli lwowskiej palestry i sądownictwa i stanowiły wzór dla młodych adeptów zawodu adwokackiego. opracowany przez sędziego L. Kiedy szedł ulicą Akademicką. recenzował dwie monografie naukowe pod tytułami Badania psychologiczne nad poczuciami moralnemi i Charakterystyki psychologiczne oraz Komentarz do kodeksu postępowania karnego. opowiadać o swoich wojen- 36 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . zima 1915 roku obrończe. w 1932 roku został wybrany na członka Rady Adwokackiej. Ale on tylko trzymał się bardzo prosto. polemizował z dr. Angermana.N. Był wybierany kilkakrotnie do wydziału (zarządu) Izby. Na łamach „Głosu Prawa” zamieścił obszerny artykuł krytyczny na temat przygotowywanej ustawy o postępowaniu karnym. mimo błagań. Schauderem co do uprawnień sądu apelacyjnego i z wykładnią Sądu Najwyższego przepisów nowego kodeksu postępowania karnego. Należał do komitetu założycielskiego. Axer brał udział w pracach lwowskiej Izby Adwokatów. czasem widziałem go z okna. W pamięci syna Erwina Ojciec był bardzo wysoki. Współtwórca „Głosu Prawa” i publicysta Był jednym z inicjatorów powołania do życia „Głosu Prawa” – pisma lwowskiej adwokatury. patrzył daleko przed siebie ponad głowami przechodniów. W czasie wojny ojciec był porucznikiem artylerii konnej w armii austriackiej. a w 1938 roku na rzecznika dyscyplinarnego. Nowotnego i adwokata dr. a następnie do komitetu redakcyjnego i opiniodawczego tego periodyku. Niektórzy uważali z tego powodu. w 1934 roku na egzaminatora aplikantów adwokackich. jako specjalista prawa karnego materialnego i procesu karnego. poddawał krytycznej ocenie orzeczenia lwowskiego Sądu Apelacyjnego. że jest zarozumiały.Maurycy Axer (czwarty z lewej) na froncie. S. Po wojnie ojciec stał się pacyfistą i nie chciał. pełne pasji i ognia.

„El molé rachamim. Na urodziny matki po francusku. rzeczywiście wielkim – poza lirykami. Kiedy ojciec śpiewał. W ich salonie spotykali się literaci.. „Popioły” i Trylogię czytuję do dzisiaj. a popołudniami grywano w brydża. Często bronił za darmo. który dużo wierszy znał na pamięć. Nigdy też nie był komunistą. Później. kiedy po wielekroć chodziliśmy na przedstawienia. opowiadał bardzo ciekawie i widać było. „Na sprowadzenie prochów Napoleona” – bardzo to lubił. literaturze. Nie było wieczoru bez płaczu. kiedy ojciec był w dobrym humorze.. „Vater. „Przy cesarzu mile włada cesarzowa pełna łask. My- śmy kochali Jana Kazimierza. Trubadur..” i „Carmen”. my w niewoli. kiedy udało się nam pociągnąć go za język. Slezak. bo kobiecych głosów ojciec nie lubił. Do opieki nad dziećmi zatrudniali guwernantkę. którego ojciec czytał namiętnie.].]. żeby niemieckiego nie zapomnieć. a w niedzielne popołudnia do Kasperletheater. ciekawych procesach sądowych.. Kiedy przyjechaliśmy do Lwowa. jaka spadnie kara. choć zgrzytały i choć tuba służyła już jakimś innym celom. Na imieniny. jęków i marudzeń – wspomina Erwin Axer. Sympatyzował z PPS.. a polski opanowywałem fonetycznie. wołania o zmiłowanie. i właściwie także wojnę. Joseph Roth i inni. Nie było tam prawie płyt kobiecych. Leon Schiller. „Lorelei”. urodziny rodziców musiałem się uczyć wierszy. Andrzej Pronaszko.. ładną wymowę i zdolności deklamacyjne. „Podróży po Warszawie” i „Opery za trzy grosze”. Ojciec kupił też gramofon z wielką tubą i kilkanaście płyt. jako że Maurycy Axer w kręgach inteligencji lwowskiej był postacią znaną i szanowaną. „Z dymem pożarów. gdzie mieli dom letniskowy. że część tych ludzi działa ideowo i należy im się dobra obrona. Gośćmi Axerów bywali: Herman Lieberman. by chłopcy punktualnie o siódmej gasili światło i nie czytali do późnej nocy.”.. Traviata. Ojciec zaczął nam czytać wieczorami opisy bitew z „Ogniem i mieczem” i z „Potopu”. którą teoretycznie potępiał.nych przygodach. opowiadała i czytała im po niemiecku bajki braci Grimm oraz wykonywała pedantycznie wszystkie polecenia pani Axerowej... Samą partię oceniał krytycznie. która. uwielbiana przez swoich małych podopiecznych. czytał bratu i mnie ballady Mickiewicza. czy w operze tak jest naprawdę. osiwiały ojciec twój płacze. Wakacje zaś spędzali w ulubionym Sławsku. które ojciec recytował albo śpiewał – była Trylogia. Miał miły baryton. „O cześć wam. Straszny dwór. teatrze. Ludwik Honigwill. Te płyty były prawie tak samo ważne jak śpiewanie.. pamiętam Kischa. synu mój.”. kiedy miałem osiem lat. Żeromski był później. a głos wydobywał się tylko z krótkiego kolanka. Wierzył. „Die zwei Grenadiere” i jeszcze kilka innych bohaterskich i romantycznych arii i pieśni na przemian. Austria w stosunku do Rosji była wolnym krajem. Dr Maurycy Axer był z przekonań socjalistą.”. „O matko moja miła.]. które są dla mnie do dzisiaj bardzo ważne. To był zabieg pedagogiczny.. wpadałem w nastrój bohaterski.. w dowolnej kolejności. kiedy zjawił się Schiller. siadał w fotelu i śpiewał różne arie i pieśni. francuskiego się nauczyć [. a potem Horzyca. którego często czytywał i cytował [. prócz Grillparzera. choć nie należał do tej partii. Caruso. panowie magnaci. żebrze lepszej doli. ludzie teatru. tylko pojedyncze słowa. ciarki chodziły mi po plecach. znałem dobrze niemiecki.”. dziennikarze. które pozostało przy pudle. Częste kontakty z takimi osobowościami. pannę Gretę Hering. profesorowie. Z Austriaków... Kiedy podrosłem.. Pierwszą polską książką o wielkim znaczeniu. Po obiedzie. bo wielbił Napoleona [. że wojna z Rosją była sprawą wyjątkową i sprawiedliwą.].. Uśmiechałem się więc głupio. albo chciało mi się płakać. Salon – teatr – panna Greta Lwowscy Axerowie prowadzili dom otwarty i bogate życie towarzyskie.. der Schlachten ich rufe Dich”. Czasem jednak. Zachowałem je do wojny i puszczałem od czasu do czasu.. Demuth i Piccaver. Maurycy Axer był wielkim miłośnikiem teatru.. choć w wielu procesach występował jako adwokat działaczy komunistycznych. Podczas proszonych obiadów dyskutowano o bieżących wydarzeniach politycznych.. prawnicza oraz jego ulubionych książek – bardzo różnych. Piccaver śpiewał po francusku Fausta „Salut demeure chaste et pure. Państwo Axerowie byli stałymi bywalcami na przedstawieniach w Teatrze Wielkim lub Rozmaitości. i Haška. a w aktorów wcielały się 37 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . a ojca po niemiecku. W domu była spora biblioteka ojca.. Była Tosca i Rigoletto.” (siedem pierwszych słów. czy ojciec to wymyślił. pięknie wymawiane... „Ich hatte einen Kameraden. za to byli Dygas. że mimo wszystko lubił swoje wojenne lata i wojsko.. Czasami po obiedzie ojciec śpiewał: „O Alfredzie. tłumaczył nam. chociaż sens i tak nie miał dla mnie większego znaczenia. Józef Mann.”. „Nie dbam. Wilam Horzyca. W Badenie pod czujnym okiem panny Grety Ryś i Erwinek chodzili na codzienne spacery do Doblhoffparku. w którym brylowała sama pani Axerowa. bo bałem się wzruszać z niewłaściwych przyczyn. bo więcej widocznie nie znał).”. my w niewoli. I Słowackiego. „Międzynarodówkę”. Nie wiedziałem. Kazimierz Wierzyński. liberalnym demokratą i agnostykiem. skąd mu się to bierze. Niemkę. i melodia [.”. a wieczorami spotykali się z przyjaciółmi w kawiarni artystów „Roma”. Irena Eichlerówna. jak Leon Schiller czy Wilam Horzyca wpłynęły niewątpliwie na wybór drogi życiowej syna Erwina. Janusz Strachocki. doszły do repertuaru ojca piosenki z „Królowej przedmieścia”. Słuchałem ojca. w którym grywano bajki dla dzieci. na przykład.

Przybyły z Warszawy profesor mój Aleksander Węgierko. Słonecznej. nr 2. któ- ra polegała na zarządzaniu widownią. Axer na znak solidarności przesłał im podniesioną ręką znak pozdrowienia. w rocznicę wybuchu wojny. podbiegli do niego i wepchnęli siłą na ciężarówkę. a potem już było za późno [. Zatrzymali auto. na którym parę dni wcześniej spał Jurek Kreczmar.. I wtedy. U Axerów ukrywał się też były wojewoda lwowski Piotr Dunin-Borkowski. bez wpływu na teatr.marionetki. nie mógł siedzieć w domu. Ćwiczeń pamięci Erwina Axera oraz rozmowy Elżbiety Wysińskiej z reżyserem. Pełnił funkcję „głównego administratora” w Państwowym Polskim Teatrze Dramatycznym utworzonym dekretem Rady Komisarzy Ludowych. a także znalazło tu bezpieczny azyl kilkunastu żołnierzy z rozbitego oddziału. Akademickiej 10. Jakoś udało się im wyłamać zbutwiałą deskę w wagonie. że my z bratem powinniśmy walczyć i miał cichą nadzieję. który później służył za miejsce noclegu Aleksandrowi Bardiniemu.. 1 września 1942 roku. która zawiozła wszystkich na ul. pomóc nie mógł. w miłości do Polski.P. Chodziłem kilka razy pod więzienie. jako wykwalifikowanego oficera artylerii. czyli Heereskraftwagenpark przy wojskowych samochodach. gdzie znajdowało się więzienie. co robi dziś organizator widowni. opublikowanej w „Pamiętniku Teatralnym” 1991. nr 3/4. dostał posadę administratora. Droga bez powrotu Po kilkunastu dniach od aresztowania dr Axer został wywieziony z dworca Lwów–Kleparów pociągiem towarowym do obozu zagłady w Bełżcu. który mnie lubił i potem pomógł mi się uratować. zanim odjechał do Białegostoku. ale ten (cierpiący na hexenschuss) nie podjął ryzyka skoku z pędzącego pociągu. jak twierdził. rozdzielaniu biletów. lecz ojca już nie zobaczyłem. dzięki długoletniej znajomości z Krasnowieckim. Zauważyli to Niemcy. Niemcy przeprowadzili we Lwowie spektakularną akcję aresztowań polskich oficerów rezerwy. Interweniowałem też u adiutanta samego gubernatora Galicji Hauptsturmführera SS Stiasnego. Jeden z nich jeszcze tej samej nocy przyniósł wiadomość Erwinowi o losie jego ojca.. a następnie w H. 38 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . ale rozłożył bezradnie ręce. Namawiano go. spędził noc w naszej chłopięcej sypialni. ojciec się oparł. w łóżku mojego brata. Horzyca. Wzór ojca i patrioty Maurycy Axer czuł się Polakiem. Po zajęciu Lwowa przez Niemców 30 czerwca 1941 roku Maurycy Axer przez krótki czas pracował w Judenracie w wydziale mieszkaniowym przy ul. Dlatego zostaliśmy. Tutaj właśnie kilkuletni Erwin doznawał pierwszych wrażeń emocjonalnych i estetycznych związanych z teatrem. Ów więzień namawiał Axera do wspólnej ucieczki.K.]. Boy-Żeleński i jeszcze parę innych osób z tego kręgu [. Ze wspomnień Erwina Axera: Mój ojciec uważał. ale musiał ze względów bezpieczeństwa mieć pracę. Pomiędzy Kulikowem a Żółkwią zeskoczyło na nasyp kolejowy trzech więźniów. tym. Wspomina Erwin Axer: Po aresztowaniu ojca byłem u jego komendanta – porucznika z Monachium. socjalistycznych i niepodległościowych.]. Łąckiego 1. ciężarówka z aresztowanymi przejeżdżała obok jego domu przy ul. Daszewski. dom mecenasa Axera dawał uchodźcom schronienie.. a tym bardziej adwokatury w ZSRR. Wychowywał synów w kulcie dla idei romantycznych. W czasie okupacji sowieckiej Maurycy Axer nie chciał wykonywać zawodu adwokata. Wszystkie fotografie pochodzą z rodzinnego archiwum Erwina Axera.. przemawiała za tym jego przeszłość. Brat spał na skórzanym materacu podróżnym. q Przywołane w tekście cytaty zostały zaczerpnięte z „Nowego Głosu Przemyskiego” 1929. Broniewski. Gdy dr Axer wychodził rankiem do pracy. Gdy po wybuchu wojny w 1939 roku nastąpił exodus inteligencji warszawskiej na wschód. W ciągu pierwszych tygodni i miesięcy wojennych przez Lwów i przez dom moich rodziców przewinęli się Węgierko. Janek Kreczmar. ale ojcu. Fakt ten tak komentuje syn Erwin: Ojciec nie chciał pozostać adwokatem w warunkach okupacyjnych i całkowitej zależności sądu. że i jego jeszcze wezmą do wojska.

nie tylko wokalnej. w których bywał. by trafić do szacownych sal koncertowych. albo popularny wykonawca ściągający tłumy słuchaczy. w których ta muzyka czuje się najlepiej. Przeciwnie. Są oczywiście sytuacje zmuszające jazzmanów do rezygnacji z koncertów w klubach. Są to jednak przypadki nieliczne. meneli. swojskich lokalach. Koncert w ramach „Jazzu nad Sanem” w sali widowiskowej przemyskiego zamku Wojciech KALINOWSKI Pod koniec roku w Przemyślu odbyły się dwie duże imprezy jazzowe: od 24 października do 8 listopada XX „Jazz nad Sanem”. Także jazzowa publika woli spotykać się ze swoją muzyką w bardziej kameralnych. Nie znaczy to jednak. zwane dla niepoznaki klubami.”. że wyrzekł się swej kolebki – knajpy (w agencjach towarzyskich raczej nie bywa. którego nie pomieści klubowa estradka. właśnie zadymione bary z wyszynkiem. pijaków i narkomanów – jak się dziś mówi. a od 4 do 7 grudnia VIII Międzynarodowy Festiwal Jazzowy „Jazz bez. na przykład zbyt liczny skład zespołu i rozbudowane instrumentarium. to miejsca.. może z powodu starczego wieku. wszak to stulatek!). Później rozprzestrzenił się nie tylko na Amerykę.MUZYKA Adam ERD Nad i bez jazz Urszula Dudziak w życiowej formie. piął się coraz wyżej. ale także na cały świat. podejrzanych spelunach pełnych alfonsów. Zmieniał kategorie lokali. w miejscach o nie najlepszej reputacji: w domach publicznych. Jazz narodził się w Nowym Orleanie. raczej wyjątki od reguły. filharmonii.. w których ze szklaneczką w garści bez cele- 39 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . których nijak się nie da upchać w klubowym wnętrzu.

której największym atutem na pewno nie jest umiejętność nawiązywania błyskawicznego kontaktu z widownią. że znacząca liczba festiwalowych koncertów ma się odbywać w salach widowiskowych. a może showwomanowskiej?) dała bardzo dobry koncert. jakim go anonsowano. Wystąpili na nich amerykańscy muzycy z polskimi zespołami: Mack Goldsbury. Jopek to artystka. ale wytrawnych – jak się okazało – muzyków. Dwa dni później dźwiękowiec Anny Marii Jopek nieco lepiej poradził sobie z akustyką sali. zwieńczone nieznacznym tylko powodzeniem. że zacytuję klasyka. albo nie jest tak dobrym muzykiem. Organizatorzy przemyskich imprez z jazzem w tytule: „Jazz nad Sanem” i „Jazz bez. wydłużyły stojącej pod drzwiami publiczności oczekiwanie na koncert Urszuli Dudziak do dobrych dwudziestu paru minut. która nie miała zamiaru pozwolić na okiełznanie niesfornych dźwięków. Artystka będąca w życiowej formie wokalnej (także showmańskiej. wypadł nieco lepiej. Cierpliwość słuchaczy została jednak sowicie wynagrodzona. Zmagania te. Drugi z amerykanów Mike Russell. Wykonał kilka piosenek w stylistyce soulowo-funkowej (momentami przypominał Ala Jarreau). Było bardzo średnio. „Zaszczytu” występu w zamkowej sali dostąpiły wokalistki Urszula Dudziak i Anna Maria Jopek. Nie dla wszystkich jednak to taka „oczywista oczywistość”.. zapowiadany jako gwiazda amerykańskiego saksofonu (współpracował z Johnem Scofieldem). Zamkowe śpiewy Cztery koncerty „Jazzu nad Sanem” rozdzielono po równo: połowa w sali widowiskowej przemyskiego zamku. O pozostałych koncertach „Jazzu nad Sanem”. i klasę wokalistki. bo ciepło przyjęła jej występ. Publiczność doceniła i to. Na dodatek jego akustyczny zespół grał stanowczo zbyt głośno. Było poprawnie i tylko 40 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . a druga w Klubie „Niedźwiadek”. wokalista i gitarzysta..Adam ERD Anna Maria Jopek na „Jazzie nad Sanem” bry i szpanu oddać się może błogiej konsumpcji (nie tylko sztuki). niewiele dobrego da się powiedzieć. że muzyka porwała publiczność. Choć dla mnie muzyka Jopek jest zbyt jednostajna i może uśpić (na szczęście niewygoda zamkowych fotelików pozwoliła mi zachować stan czuwania). które odbyły się w „Niedźwiadku”. Trudno jednak powiedzieć.” postanowili. Świetnie wspierał ją zespół złożony z mało znanych. niemniej jednak starała się. Dźwiękowcy obu gwiazd mieli nie lada kłopoty z nagłośnieniem sali. przynajmniej w środkowej części widowni słyszalność była całkiem dobra. albo był w dniu koncertu w słabszej formie.

” młodzieżowy MDK Big Band z Przemyśla nie prezentuje może zawodowego poziomu. czy to zaleta. Klubowy barek czynny był nawet w mrocznych czasach PRL-u (choć czasami bez alkoholu). Co prawda panowie Janusz Grzywacz i Marek Stryszowski posiedli umiejętność przywoływania klimatu Weather Report – legendy muzyki fu- 41 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . że nie zapomnieli. I chociaż większość koncertów dało się jakoś przeżyć bez napojów (choć gorąc i duchota). Pewnie dlatego po drugim dniu widownia prześwitywała pustkami. Jazz bez. Program tegorocznej edycji został ułożony wyraźnie z intencją prezentacji jazzu wokalnego. Aby jednak publiczności spragnionej doznań artystycznych (i nie tylko) z nadmiaru pozytywnych wrażeń w głowach się nie poprzewracało. zakratowano i zamknięto na cztery spusty piwniczny barek.. i doprawdy trudno ocenić.. co jest jakimś pomysłem. Dużo lepiej ten sam zespół zagrał miesiąc później na „Jazz bez. czy wada. W sali widowiskowej wystąpiły tylko większe formacje muzyczne. aż tu nagle na- wet przysłowiowych paluszków i mineralnej kupić nie można! Wróćmy jednak do muzyki..” (tak naprawdę początki tego cyklu koncertów jeszcze pod nazwą „Mikołajki Jazzowe” sięgają wczesnych lat osiemdziesiątych) umiejscowiono w Klubie „Piwnice”. ale trzeba pamiętać. acz istotną zmianą w składzie – Krzysztofa Zawadzkiego przy perkusji zastąpił Zbigniew Lewandowski). że jazz to przede wszystkim muzyka instrumentalna. Weterani jazzu z reaktywowanego Laboratorium pokazali... w czym byli lepsi. do czego służą instrumenty zasilane prądem. Na coś w końcu będą się musieli zdecydować. a tej na „Jazzie nad Sanem” trochę brakowało. Czterodniowy festiwal po dwa koncerty dziennie to dla większości słuchaczy maraton ponad siły. Inaugurujący „Jazz bez... Lecz nie do końca wiem. Kilku wykonawców festiwalu zasłużyło na parę ciepłych słów.Adam JAREMKO Grzegorz Grzyb z Laboratorium na festiwalu „Jazz bez..” (z niewielką. to już dźwięków generowanych przez freejazzowy kwartet Jurija Jaremczuka bez jakiegoś „znieczulacza” przyswoić się łatwo nie dało. alkoholowy Większość imprez VIII Festiwalu „Jazz bez. Bartholomew International Jazz Project pokazali niezwykłą wszechstronność i jazzową kompetencję.. ale ile w tych młodych ludziach entuzjazmu i radości z grania synkopowanej muzyki. Wykonywali z lekkością i wdziękiem utwory w bardzo różnych stylistykach.” tyle. Serce roście! Nieco starsi od nich muzycy z FBI Jazz – Fortuna..

Bartholomew International Jazz Project na festiwalu „Jazz bez.” – Centrum Kulturalne w Przemyślu. Sekcja rytmiczna również nie zachwyciła. jak Szymon Fortuna w FBI Jazz. a przesiąknięte koturnowym klimatem sale koncertowe niech wypełnia operetki czar.. że jego instrument ma funkcję piano (a może ten egzemplarz faktycznie jej nie miał?). Lider zespołu. pomysłowe aranżacje – to główne atuty tego koncertu. Warto jeszcze wspomnieć o dobrym występie ukraińsko-polskiego zespołu Shockolad z Przemyską Orkiestrą Kameralną. Zbigniew Lewandowski w Levandek Quartet. bo i Grzegorz Grzyb w Laboratorium. Duża kultura muzyczna.Adam JAREMKO Grupa FBI Jazz – Fortuna. Muzycy zaprezentowali nieco stonowany. którzy grali w swych formacjach pierwsze skrzypce. bo pora ku temu stosowna. wyciszony jazz. q XX „Jazz nad Sanem” zorganizowało Przemyskie Centrum Kultury i Nauki „Zamek”... Szanowne Dyrekcje wszelkich centrów z kulturą w nazwie. których byli li- derami. I mimo genialnych kompozycji mistrza nie był to najbardziej udany koncert. Całość uratowały jednak znakomite solówki Macieja Sikały na saksofonie. perkusistów.. co utwory spółki Zawinul – Shorter.. zabłysnął jaśniej niż one. Na koniec trochę życzeń noworocznych. skoro dysponujecie już lokalami klubowymi i zdecydowałyście się na organizowanie festiwalików jazzowych (za co wam chwała. Jego zespół wystąpił z programem złożonym z kompozycji Krzysztofa Komedy. szacunek pełen). I to nie tylko w zespołach. a przemyską edycję VIII Międzynarodowego Festiwalu Jazzowego „Jazz bez. pianista. 42 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . Okazało się. Wszak jazz najlepiej czuje się w knajpie (z czynnym barem). Ihor Hnydyn w Shockolad. Zupełnie innej postaci swój koncert poświęcił Leszek Kułakowski.” sion – ale ich bardziej oryginalne kompozycje nie mają tej siły rażenia. zapomniał chyba. to spróbujcie połączyć je w całość..” był festiwalem. że „Jazz bez. bo nawet w lirycznych balladach dudnił jak kowalski młot... mimo otoczenia złożonego z jazzowych gwiazd. inspirowany ukraińską muzyką ludową.

Dr. Ten zespół ma w sobie to. że Duff nie podchodzi do tego zespołu jak do pobocznego projektu. Podobnie jest Lordi Deadache Sony BMG qqqq Z achwycać się zespołem. na czym polega rock and roll. a buntownicza postawa Duffa sprawia. Na tej płycie znajdziecie entuzjazm. kiczowaty i groteskowy image (ale czy wszystko powinno być brane na poważnie?) i wielka przebojowość! Tak w dużym skrócie można przedstawić Lordi. Zatrud- nienie dziecięcego chóru do tego ostatniego numeru było strzałem w dziesiątkę. Lordi mają do siebie dystans. Były basista tego zespołu. w tym czasie ukazywały się reedycje poprzednich albumów. Więc co to takiego? Chcecie skrzyżowania Kiss. ale dobitne melodie. które mogłyby przebić największe hity Australijczyków. Najbardziej zapamiętywany numer to IOU. patrzą na wszystko z przymrużeniem oka i posiedli recepturę tworzenia wybuchowych piosenek. Dowodem na to są wyprzedane koncerty i doskonale rozchodzące się płyty. Czekanie się opłaciło. Piękna. w którym stoją płyty Back In Black czy Highway To Hell. co miały kiedyś kapele w latach osiemdziesiątych: łatwość pisania świetnych melodii. Rockman powrócił do muzycznych korzeni i zrobił to z wielkim smakiem. pamiętajmy. prawda? Ale na obronę napiszę. firmowy głos Briana. który wygrał festiwal Eurowizji. a czterostrunowy instrument powierzył Jeffowi Rouse’owi. I proszę do tego nie podchodzić jak do metalu. Lata mijają. I o to w tym chodzi. W czasach gdy inni wykonawcy nagrywają płyty z jednym świetnym numerem i przeciętną resztą. przecież nie mogło być inaczej. akustyczna ballada. że z jeszcze większą niecierpliwością czekam na całą płytę. Muzyka do zabawy. ale odmówić grupie talentu do pisania fajnych piosenek nie można. Będą koncerty i kolejne płyty. Brudne dźwięki. Przy Wheels stadiony i hale będą tańczyć i śpiewać. i w ten sposób znów pokazał światu. Duff McKagan’s Loaded Wasted Heart EMI qqqqq W iększość dźwięków wychodzących spod palców byłych muzyków Guns N’ Roses zawsze przyjmowałem z wielkim aplauzem. Dodajmy do tego szczerość. która przywołuje echa przeboju Patience znanego z repertuaru Guns N’ Roses. Co prawda Black Ice nie można ustawić w tym samym szeregu. Zwariowane teksty. a w AC/DC wszystko po staremu. płyty DVD. I nawet jeśli nie ma tu zbyt wielu utworów. Mick Jagger wyśpiewał kiedyś słowa: Wiem. Ale fani z utęsknieniem czekali na premierowe utwory. w oczekiwaniu na dalszy rozwój wypadków związanych z grupą Velvet Revolver. że AC/DC gra w kółko to samo.. rockową rebelię i bezkompromisowość. to trochę wiocha. ale jakże wyśmienita. Przy pomocy Brendana O’Briena i Mike’a Frasera muzycy znów wypełnili ten świat zawodowymi dźwiękami. Płytę zamyka tytułowa piosenka Wasted Heart. zabawa. Cztery z nich to rockowe petardy. a nie do wnikliwej analizy. przy Rock N Roll Dream zapłoną zapalniczki (choć trudno ten utwór nazwać balladą). I to jest ich mocna strona. że Lordi słuchałem dwa lata specjalne boxy. singlowego Bite It Like A Bulldog do spokojnego Missing Miss Charlene. Choć i pozostałym nie brakuje pazura i chwytliwości.. Słuchając ich. Piotr BAŁAJAN Skala ocen: qqqqq bardzo dobra qqqq dobra qqq przeciętna qq marna q tragedia PŁYTY 43 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . która się nie zmienia.. Pięć piosenek o prostej strukturze. a tytułowy Black Ice przytłoczy ciężarem. Nad płytą unosi się zapach punkrockowych korzeni. która ma się ukazać w 2009 roku. bo to żaden metal. Refreny Man Skin Boots. a poza tym ta grupa gra naprawdę zacne dźwięki. boogie czy jak tam chcecie nazywać ich muzykę znów zamyka się w charakterystycznych trzech dźwiękach i cieszy kolejne pokolenie słuchaczy. że to rozrywka. Alice’a Coopera i Roba Zombie? Proszę bardzo! Horror rock w bardzo dobrym wydaniu rodem z Finlandii. Owszem. Ten zespół wymyślił sposób na siebie lata temu i zawsze dostarcza nam markową muzykę. że to tylko rock and roll. hard rock. Duff tym razem sięgnął po gitarę i mikrofon. Warto zaznaczyć. Całość wydaje się dojrzała i przyprawiona młodzieńczą pewnością siebie. pamięci o dźwiękach tworzonych w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Nawet jeśli w kilku utworach naprawdę potrafią przyłożyć. Muzykę. Z taką płytą każda halloweenowa impreza będzie udana. Prawdziwy hit wpadający w glamrockową nutę. Sin Is In czy The Ghosts Of The Heceta Head nie mogą się od słuchacza odczepić. proste. Od zdecydowanego Girls Go Chopping.. ale ja to lubię. nagrał dwudziestominutową epkę pod szyldem Loaded (to nie jest ich debiut). Lordi ładują w nas hit za hitem. przed tym wydarzeniem. będą zarzucać zespołowi konserwatyzm i niereformowalność. ale za to zwolennicy będą skakać z radości pod samo niebo. z tradycyjnym podejściem do tematu. I wyszło mu to znakomicie. Charakterystyczna gitara Angusa.AC/DC Black Ice Sony BMG qqqq N a nową płytę kazali nam czekać osiem długich lat. Rock and roll. wyluzowana i pozornie niedbała maniera wokalna wprawiają słuchacza w zachwyt. i tym razem. radość i spontaniczność. Przeciwnicy nadal będą gderać. to tych 15 kompozycji słucha się naprawdę dobrze.

Jeżeli już jest. przywódca faszystowskiego Legionu św. Zbrodnie Żelaznej Gwardii to jednak tylko zapowiedź o wiele większej tragedii. że orientacja tylko w najnowszych dziejach (mniej więcej od początku XX wieku) bliższych i dalszych południowych sąsiadów Polski jest u nas. W Rumunii Corneliu Zelea Codreanu (Zelinski). Był pisarzem. Samo tylko wymienienie państw leżących za Karpatami i dalej na Bałkanach sprawia poważne trudności. nieco powyżej ujścia Seretu. ale także w wielu innych państwach europejskich pojawiają się silne ultranacjonalistyczne i faszystowskie ruchy społeczne i towarzyszące im ugrupowania polityczne. W latach 1930– 1931 przebywał w Paryżu. Sejny 2006. koniec i kropka. W ogóle zdaje się. a właściwie żadna. – no właśnie. chcąc je polecić. co można wówczas powiedzieć. gdzie później mieszkał już na stałe. tłumaczem. Fundacja Pogranicze. Studia uniwersyteckie (prawo i filozofię) ukończył w Bukareszcie. Serbii czy Czarnogórze. pracował także w kancelarii adwokackiej. można spokojnie żyć bez nawet elementarnej wiedzy o Rumunii. trudno napisać jaka. to: tę książkę trzeba i warto przeczytać. Tyle.. wydaje się znikoma. tworzy w 1930 roku jego zbrojne ramię – ponurej sławy Żelazną Gwardię (Garda de Fier). dramaturgiem. krytykiem literackim. Niekiedy ktoś wspomni rodzinne opowiadania o bardzo przyzwoitym – mimo niemieckich nacisków – traktowaniu przez rumuńskie władze. Wartość tych utworów jest bowiem tak oczywista. Legioniści (tak nazywano jej członków) znikną ze sceny politycznej dopiero z początkiem roku 1941. w portowym mieście Braiła (Brăila) nad Dunajem. kiedy powstawał Dziennik. Dziennik 1935–1944 (Journal 1935–1944). którzy jako Mihail Sebastian. * Dziennik Mihaila Sebastiana nasycony jest mnóstwem uwag i refleksji o bieżących wydarzeniach politycznych i społecznych. że zachęcanie do ich przeczytania wydaje się czymś niestosownym lub przynajmniej ocierającym się o nietakt. W latach trzydziestych nie tylko w Niemczech i we Włoszech. Jedyne. Coś się – bez specjalnego zapału – napomyka o „szosie zaleszczyckiej” i nocy z 17 na 18 września 1939 roku w Kutach na polsko-rumuńskiej granicy. * Rumuński faszyzm i antysemityzm poznajemy czasem z lakonicznych. później – w miarę zbliżania się wojny – dotyczą już prawie całej Europy. wydany przez Fundację Pogranicze w serii Meridian. która trwała pod rządami premiera gen. skąd przesyłał korespondencje do pism bukareszteńskich. Iona Antonescu do około połowy 1943 roku.. Tyle. a także społeczeństwo około 100 tysięcy [!] polskich obywateli. Takim właśnie dziełem jest Dziennik 1935–1944 Mihaila Sebastiana (przekład z rumuńskiego Jerzy Kotliński). z języka rumuńskiego przełożył Jerzy Kotliński. Michała Archanioła. wobec których jest się bezradnym. uciekinierzy znaleźli się w Rumunii na początku wojny. * U statystycznego polskiego inteligenta znajomość nawet podstawowych faktów z historii Rumunii z lat. czasem z bardziej emocjonalnych za- 44 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . gdyż po prostu jej nie ma. Mihail Sebastian (Josef Mihail Hechter) urodził się 18 października 1907 roku w rodzinie rumuńskich Żydów. Cóż.LITERATURA Rumuńskie memento Andrzej SKIBNIEWSKI Są książki. a mylenie Słowenii ze Słowacją lub Macedonii z Mołdawią nie przynosi żadnej ujmy. to dotyczy wydarzeń związanych z Polską. seria Meridian pod redakcją Krzysztofa Czyżewskiego. Z początku odnoszą się one głównie do Rumunii.

Ale to. przyznaje. grudzień 1935 roku (ze zbiorów Cornelii Stefanescu) pisów żydowskiego intelektualisty. Przenika ono nawet suche sformułowania oficjalnego komunikatu. koledzy. Wiadomo z całą pewnością. we wtorek w nocy. ciągłym zmęcze- 45 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . s. doznał wielkiego zawodu. Wielu z nich to jego przyjaciele. goryczy. co szczególnie mrozi krew w żyłach. Dziennik 1935–1944. człowieka wrażliwego i prawego. że w lesie Jîlava zamordowano 93 osoby (ostatni eufemizm dla określenia Żydów – „osoby”) 21 stycznia. uwag i rozważań na temat wydarzeń bieżących – tak bardzo dotykających autora – można w Dzienniku wyodrębnić jeszcze przynajmniej dwie warstwy. publicystów. Abyśmy uważali. Sejny 2006 Mihail Sebastian w Liège. W większości bardzo gorzkie to spostrzeżenia. * Oprócz opisów. kiedy mowa o rzezi w Bukareszcie. ukazujący zmagania Sebastiana z samym sobą. nie załamywać się i pielęgnować nadzieję. Nie ma w nim jednak ani krzty nienawiści lub chęci odwetu – jest za to wstyd. Mircea Eliade i Eugène Ionescu. z jakim działo się to wszystko. wstyd za tych. bardzo uważali. o czym się mówi. jak: Émile Michel Cioran. jest absolutnie bestialskie okrucieństwo. znajomi. Jest też Dziennik ostrzeżeniem. jest o wiele bardziej wstrząsające niż komunikat oficjalny. który olbrzymim wysiłkiem stara się zachować trzeźwość umysłu. 462–463. pisarza. Mihail Sebastian. że T ym. Dziwnie niepostrzeżenie i łatwo można je uwolnić – i przed tym właśnie przestrzega Sebastian w swej kronice czasu pogardy. naukowców – słowem: całej bukareszteńskiej elity intelektualnej. między innymi filozofowie Nae Ionescu i Constantin Noica czy takie postacie. w którym przed kilkoma dniami obwieszczono. także na siebie samych.Mihail Sebastian. Szczególne wrażenie robią spostrzeżenia Sebastiana dotyczące ówczesnych postaw pisarzy. Zło tkwi w każdym. Dziennik 1935–1944. Na „ukąszenie” podatni byli przecież nie tylko profesorowie filozofii. artystów. u których zanika godność. że Żydzi zaszlachtowani w rzeźni Străuleşti powieszeni zostali następnie na rzeźnickich hakach zamiast ubitego bydła. Sebastian daje na stronach Dziennika wyraz swemu rozżaleniu. Do każdego ciała przylepiono kartkę z napisem: „mięso koszerne”. Jedna z nich to jakby diariusz pisarski.

Po przeczytaniu przez nas zaledwie kilkunastu stron tej książki autor niespodziewanie staje się kimś bardzo sympatycznym i bliskim. * Polskie wydanie Dziennika 1935–1944 kończy Posłowie autorstwa Krzysztofa Czyżewskiego – znakomity. wręcz przeciwnie – od Sebastiana emanuje jakieś szczególne ciepło. Dwa z nich warto tu przytoczyć. podobnie jak »postępowy« humanista przeobraża się w prymitywnego. a wola przemiany duchowej w przemoc wobec innych? Dlaczego traktując poważnie wartości chrześcijańskie. odstępujemy od nich w imię takich wartości. wojującego komunistę” (Manea)? Dlaczego w tej starej Europie tak trudno jest zbudować most między tym. Sejny 2006 Bukareszt lat 30.. Dziennik 1935–1944. * 29 maja 1945 roku Mihail Sebastian w drodze na uniwersytet. [w:] M. skromną i bezpośrednią.] Dlaczego myśl wolnego człowieka tak łatwo i niepostrzeżenie przeistacza się w ideologię zniewolonego społeczeństwa. że albo „bierze się na serio” chrześcijaństwo (lub islam czy judaizm). maniery czy autokreacji. albo buduje społeczeństwo demokratyczne?1. Sebastian. Dziennik 1935–1944. zginął potrącony przez ciężarówkę Armii Czerwonej. także sfery uczuć i erotyki. gdzie miał rozpocząć wykłady o twórczości Balzaka. niem. z depresyjnymi nastrojami i rezygnacją. Nie ma tu – jak to często w pamiętnikach i dziennikach bywa – żadnej pozy. Czyżewski. niezwykle obiektywny i przenikliwy esej.Mihail Sebastian. Druga zaś zawiera przemyślenia i refleksje dotyczące spraw prywatnych. 1 Czyżewski zadaje wiele pytań związanych z wydarzeniami polityczno-społecznymi w Rumunii w czasie wojny i w latach ją poprzedzających. między wiarą a tolerancją. często wręcz intymnych. 930. ze zniechęceniem. [. Miał niespełna 38 lat. co duchowe i co racjonalne. Posłowie. jak dobro narodu czy silne państwo? W jaki sposób „zdeklarowany konserwatywny intelektualista przekształca się w prawicowego fanatyka. s.. Odbieramy go jako osobę niezwykle naturalną. Czy to jest tak. K. Sejny 2006. 46 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . Pytania te jednak mają przede wszystkim wymiar uniwersalny.

.] W maju 1941 r. 264 900. powołano do życia Centrum Narodowe Romanizacji. Wówczas to podczas pogromu został zamęczony rabin Gutman. [. należeć do stowarzyszeń sportowych. Liczba deportowanych Żydów do końca 1941 r. s. doszła do 185 tys. czeski. 1932). Już w sierpniu 1940 r. gdy Rumunia włączyła się do wojny i zajęła Besarabię oraz Bukowinę. 47 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . którzy nie czują się w pełni sobą ani na jednym. Planowano nie tylko wywózki. na którego oczach najpierw zamordowano jego synów. w lasach koło Jîlavy. oraz dramatów: Jocul de-a vacana (Zabawa w wakacje. rejonu położonego między Dniestrem a Bohem. W następnych latach był tłumaczony między innymi na angielski. I gdzie jest miejsce dla tych. zajmować się wydawaniem książek. być żołnierzami. niedaleko Ploeişti. Na mocy nowych dekretów „upaństwowiono” dobra i majątki wspólnot żydowskich oraz poszczególnych Żydów. [.in..] W czerwcu 1941 r. „oczyszczaniem etnicznym” Rumunii. Realizację tych zamierzeń rozpoczęto wówczas. ogłosił decyzję o deportowaniu Żydów z Rumunii. Jej członkowie nie mogli sprawować w państwie funkcji publicznych. obozy pracy oraz getta. Ibidem. i którzy – jak mawiał mój przyjaciel.] Do drastycznych wydarzeń doszło 20–23 stycznia 1941 r. Były wsie. Dziennik 1935–1944 ukazał się po raz pierwszy w 1996 roku w Rumunii. Podróż trwała tak długo. Żydów.. 1942).] Z najnowszych badań Constantina Iancu wynika. poszanowaniem tradycji i postępem. W lipcu 1941 r. nastąpił kolejny etap działań antyżydowskich.. którzy w listopadzie rozpoczęli akcję morderstw politycznych oraz antysemickich. Rumunia. a szczególnie w pomieszczeniach policji. 1935). ale również masowe egzekucje. zostało zabitych lub zmarło w transportach. Accidentul (Wypadek. Zginęło wówczas około 12 tys. ani na lewo od Boga”2. * Tytuł pochodzi od redakcji. nie licząc tych.. Wydawnictwo TRIO.... Instytut Historyczny Uniwersytetu Warszawskiego. nakładem wydawnictwa Humanitas. De două mii de ani. Poiana cu salcâmi (Miasto z akacjami. Szczególne nasilenie działań antysemickich przypadło na przełom 1940 i 1941 r. jak Ciudei czy Noua Sulita. a kilka tysięcy zostało poszkodowanych. Iancu i Iosefa. gdzie zorganizowano obozy koncentracyjne.. Stopniowo wprowadzano takie samo ustawodawstwo.. że z 607 790 Żydów. w innych miastach i wsiach było podobnie. która stanowiła większość społeczności żydowskiej. którzy osiedli w północnym Siedmiogrodzie. a dzielnicę żydowską spalono. W nocy z 26 na 27 listopada 1940 r. 1940). Tych.obroną tożsamości i obroną praw człowieka. rozkazem Antonescu wysłano do Transnistrii. 27 listopada inna grupa zamordowała w lesie Strejnicu.. stary cieśla – „nie idą ani na prawo.. którzy mieszkali na początku wojny w Rumunii. W Czerniowcach i Kiszyniowie zmasakrowano i zamordowano tysiące Żydów. które miało zająć się m. Według najnowszych danych w Bukareszcie zginęło wtedy około stu dwudziestu Żydów... wywieziono wagonami do Podul Iloanei oraz do obozu koncentracyjnego w Calaraşi-Ialomia. 29 i 30 czerwca zaczęto mordować Żydów w ich dzielnicy. rząd Gigurtu wydał dekret zabraniający zawierania rumuńsko-żydowskich małżeństw mieszanych i podzielił Żydów na trzy kategorie obywateli. którzy przeżyli. Zniszczono dwadzieścia pięć synagog. Małgorzata Willaume. że większość zmarła w drodze. 1939). Ultima oră (Ostatnia godzina) i nieskończonego Insula (Wyspa). wybitnego historyka i polityka. (Od dwóch tysięcy lat. jakie obowiązywało w państwach okupowanych przez Niemcy lub z nimi współpracujących. w domach i na ulicach. wyniosła około 118 tys.. s. sędziwego Nicolae Iorgę oraz Virgila Madgearu. Warszawa 2004. a w 1942 r. 149–153. francuski i niemiecki. ani na drugim brzegu. [. Najmniej praw miała kategoria trzecia. Femei (Kobiety). [. gdzie zginęli wszyscy mieszkający tam Żydzi. czyli 43 proc.]. Tych. [. 1934). którzy przeżyli w przejściowych gettach i obozach. Steaua fără nume (Bezimienna gwiazda. Antonescu 8 lipca 1941 r. w Jassach doszło do jednego z największych pogromów żydowskich 2 czasów drugiej wojny światowej. 939–940.. zmasakrowali swoich przeciwników. q Mihail SEBASTIAN jest autorem powieści: Fragmente dintr-un carnet gasit (Fragmenty znalezionego notesu. seria Historia państw świata w XX wieku. Szczególnie aktywni okazali się legioniści.. w tym wielu Żydów. Działania antyżydowskie w Rumunii w latach 1940–1943* W polityce wewnętrznej rząd Antonescu kontynuował działalność przeciwko Żydom.

trzymającej w napięciu i dającej często pstryczka w nos nie będą zadowoleni z czasu spędzonego nad Uranią. która drażni nad wyraz. rzek. że takie być nie mogą. Jest też rzecz. Zapewne nie ma to wielkiego znaczenia dla czytelników. żywiołowej. którzy po książki przychodzą do Tesco (idę o zakład. które zresztą dodają groteskowego smaku powieści? Jest kilka rzeczy. to swobodna. Przede wszystkim ta książka nie jest radosna. ale jakoś tego nie robi. tak zwani spadochroniarze. nie ma w niej nic śmiesznego. Daniel jest geografem. starsze dzieci. o których tegoroczny noblista zapomniał napisać lub mu się nie chciało. Buduje mosty kulturowe i obciąża je syndromem postkolonialnym: ktoś wreszcie zajął się tym małym grajdołkiem w sercu Meksyku. niektóre fakty zostają w całości pominięte. jego komentarze są momentami suche. Jej wątek co pewien czas jest uruchamiany w powieści. A może Le Clézio celowo stworzył swoistą zagadkę-metaforę. a w niej proletariat. chce coś dla niej zrobić. Okazuje się bowiem. Dziewczyna wyjeżdża. trzecie środowisko to hipisowska wspólnota zamieszkująca Campos. Klasyczna to powieść. ktoś to wreszcie opisał. a pajdokratą staje się zblazowany ćpun. Dzieci nie chodzą do szkoły – są uczone przez inne. Jest tutaj masa rozbudowanych wątków pobocznych. Fragment jak z taniego romansu. Mieszkańcy posługują się specyficznym narzeczem opartym na różnych językach i ich dialektach. Edukacja seksualna od najmłodszych lat. Poza tym uprawianie pola. nazwiska dziesiątek bohaterów. Pojawiają się bardzo szczegółowe opisy zachowań bohaterów. z instytutu badawczego w Emporio. która przestrzega przed konsumpcyjnym trybem życia. jest niebywale smutna. A książki smutne czyta się źle. wspólne posiłki. posiłkując się aneksem i kilkoma mapami. miast. ze szpetną blizną po zabiegu aborcyjnym. Mnóstwo nazw: krain geograficznych. Lili to dziewczyna bez zęba na przedzie. ale zniechęca i utrudnia czytanie. jak się wydaje. które lekko drażnią. a raz trzecioosobowy. zbanalizowane. że Campos zostaje zlikwidowane i mieszkańcy przenoszą się na wyspę. która nie posiada pitnej wody.KSIĄŻKI Jean-Marie Gustave Le Clézio Urania Przełożyła Zofia Kozimor. Wspólne chaty. Wszystko to nie wygląda za dobrze. że Urania niebawem tam trafi). wykonywanych czynności. mianowicie pozrywane wątki. Raz narrator jest pierwszo-. raz jest wszechwiedzący. Jakieś to rozlazłe i słabe. Na końcu i tak nie wiemy. Trzeba tworzyć własny schemat epizodów i scen. Brak modelu rodziny. a tytułowa Urania wyszła chyba bocznymi drzwiami – niezauważalnie! q 48 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . chociaż w końcu nikt nie powiedział. Mogą one przyprawić o zawrót głowy. Państwowy Instytut Wydawniczy. chów zwierząt oraz handel pozaobozowy. że w owej wiosce funkcjonuje bardzo swoisty i egzotyczny tryb życia. niespójne. brak związków małżeńskich. jakby autor kompletnie zignorował czytelnika i nie objaśnił błyskawicznych zmian w przebiegu zdarzeń. czyli w liście do Daniela. choć kontrolowana. jakim powinna być tytułowa kraina. drugie to meksykańska ludność. Odnajduje ją. która nawet nie ma swojej własnej ziemi. oraz bogaci urzędnicy. z bagażem poniżających doświadczeń.. urzędujące na wzgórzu antropologów. obowiązków i tak dalej. Jedyne informacje o Campos są podane czytelnikowi w Historii Rafaela. a w najmniej spodziewanym momencie czas akcji ulega nienaturalnemu przyspieszeniu – tracimy kontrolę nad lekturą. Nieobecność lekarzy – leczenie zastępuje spożywany przez ludność napar z ziół nurhite.. i choć jest wyraźny. a innym razem występuje w roli świadka – wówczas jego wiedza jest bardzo ograniczona. wskazuje na spadek symbiotycznej interakcji: człowiek – przyroda do poziomu pasożytnictwa. Po kilku dniach udaje się na inaugurację wieży Menendeza na wzgórze antropologów. Trochę antropologiczny obraz kultury meksykańskiej. Warszawa 2008 Sfałszowana arkadia Jacek DROZDOWSKI Zwolennicy literatury mocnej. opisami naiwnych zachowań ludności Campos. Na spotkaniu z humanistami ostro krytykuje ich bezecne stanowisko w kwestii prowadzenia przez nich badań nad nieletnią prostytutką. To jakby ssać gorzkie cukierki. Czy tak ma prezentować się kraina doskonała? Kraina. Daniel – tak ma na imię główny bohater – dowiaduje się o owym bractwie hipisów w autobusie od najdziwniejszego młodego człowieka jakiego spotkał – Rafaela Zacharie – jednego z mieszkańców Campos. wydaje się bez znaczenia. Autor obrazuje w Uranii trzy środowiska: pierwsze to akademickie. Okazuje się. naładowane banalnymi marzeniami. ale i natury człowieka. Narrator nie wzbudza zaufania. Owolaktarianizm. jakoś mu nie wychodzi. jedzie do Guadalajary na spotkanie z dyrektorem Instytutu Historii w sprawie swojej pracy. hoteli. czy ten właśnie schemat jest dobry. Nie ma tam zorganizowanych struktur edukacyjnych. niemających wpływu na motyw główny.

którego jednak tu. Żadne przygody. bo chciał spisać nuty muzyki świerszczy. że autor uwodzi czytelnika. a zwłaszcza tamtejsze wino. bo – jak mawiał – bez kawiarni nie ma literatury. Márai jest refleksyjny. niemalże zmysłowym. Czytelnik. który nigdy nie wystawił nosa z Węgier. i bynajmniej nie z powodu jej rozmiarów. która sprawia. i śpiew żab w Hévíz. pochyla się nad szczegółem. pieczona słonina. co piękne i wartościowe w mijającej epoce.. który dorożką przemierza ulice Budapesztu. żyjących w smutnych i w szczęśliwych domach. Tylko czy to może zachęcić do lektury? Czy sprawi. jaki smak ma latem żytni chleb. Nade wszystko jednak był piewcą tego. skoro Márai pisze tak. choć Márai z pewnością wykonał tu kawał dobrej roboty. Co jednak czytelnikowi po takiej wiedzy. Poza tym. Oglądamy po prostu ostatni dzień życia głównego bohatera. Jak widział świat i czym się zachwycał? I jak zapamiętał go inny pisarz? Bo to w istocie książka o sprawach nam obcych. więc ta naszpikowana długimi zdaniami powieść może go po prostu nudzić czy wręcz irytować. dlaczego Sindbad sięgał po pióro. bo pełna jest nazwisk pisarzy. Pisał. które nie każdego muszą zainteresować. Prawdziwym szczęściem byłoby dla niego (i dla nas?) zadomowienie. Gorzka to wprawdzie wymowa powieści. Czytać Máraiego to tak jak pić toskańskie wino. Jest w niej jednak coś intrygującego. że nawet bratanek Polak nie może jej zrozumieć. dynamicznej i krzykliwej narracji. co trudno ująć w słowach. w których narrator tłumaczy. Czekam tu sobie na jakieś. o których raczej nie słyszeliśmy. że niewiele. nie rzuca na kolana i nie zapada w pamięć. nie dostrzeżemy tej literackiej gry i atutów książki będziemy musieli poszukać gdzie indziej. Nie zdarzenia będą tu więc najważniejsze. Warszawa 2008 Śladami mistrza Monika MAZIARZ Co my wiemy o literaturze węgierskiej z początków XX wieku? Po przeczytaniu powieści Sándora Máraiego (1900– 1989) Sindbad powraca do domu zdaje się nam..]. Podobnie jak te. Pisał. ta powieść nie porywa.. a zwyczajne sprawy opisuje poetyckim językiem. że ktokolwiek z ochotą sięgnie po tę niepozorną książeczkę? Łatwo ją przeoczyć w wydawniczym gąszczu. jakby chciał go zwyczajnie uśpić. Choć bywa i tak. To powieść o samotności i szukaniu swego miejsca w świecie. Tym razem jednak zachwytów nie będzie. powstrzymują mnie od ziewania. by zażyć kąpieli w łaźni parowej. którego nazywał swoim mentorem i największym pisarzem czasów monarchii. że wydawnictwo „Czytelnik” od kilku lat promuje twórczość znakomitego węgierskiego prozaika. miłosne podboje czy podróże nie dały bohaterowi szczęścia. co myślał jakiś węgierski pisarz. choć tu nie dzieje się za wiele. I chętnie odwiedzał pokoje karciane oraz kawiarnie. którą podróżny spożywa w cieniu wzgórz pod Sáros [. gdy na przykład zachwala węgierską kuchnię. zielona papryka.KSIĄŻKI Sándor Márai Sindbad powraca do domu Przełożyła i posłowiem opatrzyła Teresa Worowska. Dobrze więc. Opisując wyobrażony przez siebie ostatni dzień życia Gyuli Krúdyego (1878–1933). czego dowiadujemy się o Sindbadzie. którego picie przyrównuje do rytuału. Sami bowiem. stworzył doskonały pastisz jego prozy przez naśladowanie stylu mistrza i zaczerpnięcie z jego opowiadań postaci Sindbada. której poznawanie jest czymś bardzo przyjemnym. ale to. Przyznaję – robię się wtedy głodna i spragniona. bo chciał opowiedzieć. podróżując głównie po Budapeszcie. że czyta się ją z pewnym nabożeństwem. wraz z Máraiem podążając śladami jego mistrza. Dlatego też w kawiarni „Czikago” wygłasza (choć ustami narratora) podszytą lekką ironią mowę na cześć węgierskich pisarzy oraz „wykład” o naturze Węgrów. A był nomadą. na ziemi. które zaczynają koncert w dniu balu Anny [. Tym bardziej cieszy. że oprócz tematyki „miejscowej” porusza także wątki uniwersalne. jeśli wcześniej nie zetknęliśmy się z Krúdym. Jakaś magia. lecz dostaję jedynie zabijającą wszelką ciekawość monotonię. Może w warstwie fabularnej..]. nawet jeśli przedstawionych z subtelnym humorem. napisać tekst w kawiarni „Czikago” i zjeść płucka na kwaśno w hotelowej restauracji. q 49 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . Lecz choć brzmi to przyjemnie. mówiące o smakach czy zapachach niegdysiejszego świata. pisarza i dziennikarza. Lubił prostych ludzi. palić kubańskie cygaro czy poczuć zapach Chanel numer 5. I właśnie te sensualne fragmenty. znaleźć chyba nie sposób. Bo doprawdy ile można czytać o wyjątkowości Węgrów. Współczesny czytelnik zaś przyzwyczajony jest do rwanej. kogo dziś obchodzi. które odzywają się w dzień świętego Jerzego. tak skomplikowanej. choćby małe zaskoczenie. ale może warto się nad nią zastanowić. O tym wszystkim dowiadujemy się od tłumaczki Teresy Worowskiej.

przyjemnie poznawało się historię jego bohatera w poprzedniej książce – Brudnopisie. ale tylko pozornie. Starałem się odkryć kulisy polityki arkańskiej. nieszczęśliwego. gdyż ta. umiejętnie manipulował mną. a później zostałem wykasowany z rzeczywistości. podkreślają charakter jego funkcji.. Kirył poznaje siebie. Pozwala mu w końcu przebić bańkę mydlaną. q 50 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . sterował moimi krokami. z planety na planetę. Teraz zaskakuje czytelnika opozycyjną postawą ciągle niepewnego i pozornie zagubionego bohatera. które jak kolejne przystanki metra wpisują się w ogromną mapę powiązań między światami. nie wystarcza mu jedna planeta. yorkshire terriery mordercy... mieszając przedmioty. tworząc ciekawy świat Czystopisu. pracowałem w „Bicie i bajcie”. jego nową rolę. przemawiał moimi ustami. społeczne role w nowych przestrzeniach. ukazuje inny system. to wieczny ruch. inną funkcję bohatera. swoją historię. który poluzował odpowiednie śrubki w wyobraźni czytelnika. Czystopis to ciągłe przemieszczanie się.. jego sposobu myślenia i postrzegania innego wymiaru rzeczywistości. Równie dobrze sprawdza się. wypełniającego swoje odgórnie przydzielone obowiązki. Konspiracje. Pozwolił przez ten zabieg uczestniczyć mu w wydarzeniach. dinozaury. wprowadził inne czasy w różnych miejscach. ale z innych powodów. Tak. Tak. Wydawnictwo MAG. przyjaciół. postaci. Kirył – bohater. i razem z nim odwiedza przeróżne miejsca. ukazała swoją inną warstwę. spisek. Warszawa 2008 Trzy razy tak Joanna KORPAL Nazywam się Kirył. Autor najwyraźniej kpi sobie z prawidłowości świata. zdolności. dyskutującego z robotem pilnującym Wachlarza. kuratorów i akuszerów. Czystopis to studium człowieka zagubionego. Odbiorca jest świadkiem wewnętrznej przemiany bohatera z człowieka wyjątkowego w funkcyjnego – lub może odwrotnie? Łukjanienko świetnie się bawił. potem studiowałem w MAI.KSIĄŻKI Siergiej Łukjanienko Czystopis Przełożyła Ewa Skórska. dobiera odpowiednią szatę graficzną i podaje czytelnikowi na tacy dobrą strawę. w Rosji. kupuje bilet do nowego świata i walczy o życie. czytelnik do końca nie jest całkowicie pewien zakończenia. Łukjanienko pokazuje historię tajemniczej polityki funkcyjnych. spektralno-analizująca meduza soczewkowa. odnalezienie baterii zasilającej światy. miałem psa.. Kirył Maksimow.. Sprytny demiurg. kreślił moje ścieżki. notabene. ptaszki-budziki. że zabiłem akuszerkę. przemierzającego ośnieżone szczyty planety Janus. choć właściwie przepisuje.. wciąż ucieka z miasta do miasta. Zabawił się w sprytnego konstruktora. napędzającej działania funkcyjnych. jedzącego kolację w Elblągu. pękając. Łukjanienko na nowo zapisuje. czasu i przestrzeni. wypisując palcem Kiryła tajemnicze znaki w powietrzu. niemogących oddalić się od swojej wieży. Ta powieść nie pozwala odpocząć. Ukazuje ludzi nieszczęśliwych z pełnienia swoich obowiązków. bynajmniej nie dlatego. Czytelnik jest jakby alter ego bohatera. Za tym wszystkim stoi on. To za mnie o wszystkim zdecydowali grubi wujaszkowie. Powyginał wskazówki zegara świata – umieścił elementy prahistoryczne i futurystyczne. seria Łukjanienki o Kiryle niewątpliwie odznacza się manipulacją obrazu świata. historię Kiryła z brudnopisu na czystopis. zwykły system rządzący. polityczne problemy. Manipulacją wyobraźni czytelnika. pozornie nierealny i bez zarzutu. w której tkwił. osoby. które. to wydział lotniczy. zwierzęta. Odnajduje odpowiednią stację. wymazuje niepotrzebne postaci. wierz mi. tej niby-jawnej i tej bardziej ukrytej. to stolica naszego kraju. Mieszkałem w Moskwie. fakty historyczne. plan ocalenia świata. lub raczej światów przedstawionych. Łukjanienko dobrze sprawdził się jako stwórca Kiryła Maksimowicza. Ktoś zabawił się moim kosztem. pokazując dalsze losy funkcyjnego-celnika. Akcja powieści przypomina korale – światy. do których przybywa Maksimow – nanizane na sznurek. stałem się wyjętym spod prawa uciekinierem. ciągła podróż. Maluje twarze skazanych na pełnienie swoich funkcji oraz niewtajemniczonych zwykłych ludzi – niewidzących portali – którym zostaje tylko stwierdzenie: Nie ja decydowałem. a zarazem narrator powieści – umiejętnie wprowadził czytelnika w klimat Brudnopisu. zresztą nieważne. Człowieka bezsilnego wobec narzuconej formy. pozbywa się błędów polityki Arkanu. Czystopis to wreszcie usprawiedliwienie zasady świata. Tym razem także okazał się świetnym kustoszem fantastycznego świata Łukjanienki. Akcja powieści jest nieprzewidywalna.. Pokazuje funkcyjnych uwięzionych w swoich wieżach. Tak. wysłuchuje jego przemyśleń. rosyjski pisarz fantasy. Pan Siergiej wymieszał puzzle z różnych układanek i złożył je na nowo. Chodziłem do szkoły. chęć rozwiązania zagadki. Nad wszystkim stawia Kiryła w otoczce innej barwy niż wcześniej. ponieważ nie pozwala im na to pępowina portalu. zwiedzającego miasto mogił na Weroz. Zamienia go w wielkiego Odysa. usuwa skreślenia.

by rozwydrzona młodzież mogła się teraz oddawać jałowej konsumpcji. zastanów. w imię pokazywania. Warszawa 2008 Strzał w plakat Paweł Tomasz KOZIOŁ Są książki. mafia i potężne gitarowe łojenie. który nie jest wprawdzie dla mnie. Zacznę od tego. Żulczyk jest świetny w opisywaniu brzydoty świata – wszystko u niego ciemne. seks. widzę dwie rzeczy naraz: powyższą wyliczankę oraz konkretny obiekt – półprzezroczysty. aby ich świat wyglądał właśnie tak – bo pewien jestem. W wywiadzie udzielanym „Lampie” Żulczyk nazwał swoją książkę powieścią dla młodzieży – co trzeba mieć w pamięci. czytelniku. O co rozwydrzonej młodzieży bynajmniej nie chodzi. zakazane meliny. i nawet mają w tym wszystkim sporo racji. gdzie podziała się milcząca do tej pory szanowna krytyka. Wszystko w imię naiwnych. przeżarte rdzą i ociekające różnymi paskudztwami. aby podobne dyskusje przebiegały na jałowych obrotach. że nawet punk się sprzedaje. które urasta do rangi deklaracji światopoglądowej. q 51 . że wszyscy żyjemy w sztucznym świecie. Gdy zaś używam słowa klisze. czy w ogóle – bez tekstów posiadających energię zdolną zakłócić ustalony zawczasu tok rozumowania. kiedy w sprzedaży pojawią się koszulki z napisem nie ma powieści pokoleniowej. i tylko jego totalna demolka może tę sztuczność obnażyć. że jest zlepiona z samych klisz: trudna młodzież. że Jakub Żulczyk ma u mnie dużą wódkę. której akcja zawiązuje się w stołecznym. co to znaczy. Jest to prawdopodobnie jakaś pokoleniowa fascynacja. z dziwnym uporem ciągle przemilczana. wszechobecne koncerny. że autor prezentuje bohaterów – członków tytułowego zespołu – ze KWARTALNIK q 4 (11) 2008 znaczną dozą sympatii (z głównej czwórki najgorzej pod tym względem ma perkusista Gnat. Odpowiedź brzmiałaby zaś jakoś tak: zgorzkniały obserwator współczesności. ciemny film. że nie jest pięknie. I chociaż pod koniec książka wytraca energię (może dlatego. To mianowicie. napierdalanie się z policją. to już na wstępie jestem zmuszony powiedzieć. Rodzajem pokoleniowego snu. do którego podobna stylistyka nie pasuje. narkotyki i sekty. prawicowe pomysły na edukację. że w tej części mówi Cyprian. Ponieważ jednak teraz zajmiemy się przypadkiem. Chodzi tu o stylistykę całości. Może najzabawniejszą właściwością książki jest to. U Masłowskiej dygresję o zbiurokratyzowanej fundacji anarchistów można było jeszcze wziąć za żart. ale zarazem uruchamia silnik. po których młodzież demoluje miasto stołeczne Warszawę.KSIĄŻKI Jakub Żulczyk Radio Armageddon Lampa i Iskra Boża. do czytelników w wieku 16-24 lat. ekskluzywnym liceum specjalnej troski. który w ich książkach pracował na jałowych obrotach. który nie dostępuje zaszczytu prowadzenia narracji). założyciel zespołu. anarchistycznych ideałów. to i tak pozostaje czymś istotnym. że nigdy nie spodziewałem się z zainteresowaniem przeczytać książki. ostatnio u wrocławskiego poety Konrada Góry. I właśnie to jest powód. ale młodzi bohaterowie rzeczywiście patrzą na świat z niechęcią przywołującą właśnie takie obrazy (a ty się. że w stanie wojennym sami właśnie po to dawali się pałować. narzekanie. który się mocą jego decyzji rozleciał). retoryczne pytania: kto tu mówi. W powieści Radio Armageddon udało mu się po prostu parę rzeczy. wówczas będziemy wiedzieć. że ciebie też by oskarżyli. że system (po równi znienawidzony przez autora i bohaterów) jest i działa. Więc kiedy za pół roku. którzy pałując tłumaczą. która dostąpiła przemiany w autorkę piszącą dla teatru – tragicznie zmarły Mirosław Nahacz – może jeszcze Agnieszka Drotkiewicz). za rok albo półtora krytycy znów zaczną mantrować o upadku polskiej prozy. bo nieco inne obrzydzenia mną telepią (ratunku! debiutowałem właśnie w roli starszego krytyka!). które chwali się językiem patetycznym. a nawet rewolucji. zagubieni rodzice i groteskowi policjanci. anarchizm i krytyka popkultury. narkotyzują się i grają koncerty. Bo wreszcie jakiejś książce można zadać stare. pazerni menedżerowie. zakładanie zespołu. nim zacznie się wybrzydzać. I w każdych innych okolicznościach uznałbym tę stylistykę za przesadną. dla którego tej książki nie warto zbywać milczeniem. Wszystko to opisane zostało w stylu czarnej groteski. u klasycyzującego poety Różyckiego wszelkie aluzje pominąć taktownym milczeniem. coraz wyraźniej wychodzące na wierzch w młodej literaturze. Zastanawiające jest to przywiązanie do anarchizmu. Skończę na dywagacjach. Że w jego najżywotniejszym interesie leży. natomiast oni sami wymyślają sobie nawzajem od najgorszych. ale który powinien wreszcie zostać opowiedziany. i lepiej mieć na podorędziu krótką a zwięzłą odpowiedź). czy aby na pewno nie przyczyniłeś się do tego. do kogo. Gdzieś w tle majaczą ideowi przeciwnicy – dziarscy chłopcy piorący po mordach w imię chrześcijańskiego death metalu. w hermetycznej przestrzeni bez Radia Armageddon. aby się obudzili i zobaczyli. Jest ona wprawdzie kontynuacją pewnej konkretnej linii rozwoju młodej prozy (Masłowska. ale temat wciąż wraca – u Żulczyka. zimne i lepkie. A w środku będzie liryka sprawozdawcza. i w jakiej konkretnie sprawie. Poza tym piją. i o czym takie podziewanie się świadczy.

Odpowiedź jest daleka od optymizmu. Ciekawa jest symboliczna końcowa scena. prezydent wygląda jak kartofel. tylko Europejczykami. Po raz kolejny to właśnie język odegrał bardzo ważną rolę w ujawnianiu fałszu więzi międzyludzkich. w Niemczech są Niemcy i nawet w Czechach są Czechy. w której następuje wybuch. biedny i brzydki. Premier wygląda jak kabaczek. Nie pozbieraliśmy się po wojnie. pogoda ciemna. ciągle żyje w potocznym języku. Podczas gdy inne kraje do Europy wnoszą swoje tożsamości narodowe. brak jakiejkolwiek moralności. że to dobrze puszcza do nas oko. przedwojennym. Polska chce od Europy tożsamość dostać. Osowiała staruszka posługuje się językiem wręcz literackim. brzmi jak zarzut. konfrontując z życiem przeciętnej polskiej rodziny. a tylko w Polsce jest Polska. Bo rodzina to niby podstawowa komórka społeczeństwa i między jej członkami powinno być dobrze. jak w tekście Tomasza Adamskiego (do tego tekstu nawiązuje tytuł dramatu). że babcia wcale tego obiadu dostać nie miała. Jej język jest śmietnikiem – chłonie wszystko i wypluwa. Warszawa 2008 Kiedy dobrze znaczy źle Anna GIGOŃ W swoim najnowszym dramacie Między nami dobrze jest Dorota Masłowska stawia pytanie o narodową tożsamość Polaków. podszyta jest skrajnym nacjonalizmem. Postaci dramatu Między nami dobrze jest nie mówią jednym głosem. a prezydent jak premier. kolorowych czasopism i kompromituje go. bez ratunku i bez szans. W dramacie mamy również przedstawicielkę drugiej skrajnej opcji: Małą Metalową Dziewczynkę. które zamieszkuje. w Ameryce Ameryka. Każdy wie że Polska głupi kraj. a także obyczajach. pokazuje. Zwrot między nami dobrze jest w nawiązaniu do tekstu grupy Siekiera zyskuje miano wyświechtanego frazesu. że jest skrajnie źle. bo przecież mają prawo do wyboru powodów. Architektura brzydka. która bierze pod lupę język reklam. rozpropagowanego przez Radio: W dawnych czasach. q 52 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . iż w Polsce jest Polska. nawet zwierzęta uciekły i schowały się w lasach. pełni kompleksów i nienawiści. ale bardziej wynika z ciasnoty pomieszczenia. Halina jest przedstawicielką pokolenia PRL-u. Jest bardzo dobrym obserwatorem życia społecznego. Zamienia suchą publicystyczną wypowiedź w bardziej interesującą i zjadliwą formę. Członków rodziny łączy pauperyzacja. gdzie wspólnota opiera się na zdegenerowanym związku: Było tylko czterech nas. dla których rzygają. Jest taka. Stąd wynika kolejna ironia autorki dramatu. Można żyć w świecie mitu. Dla czytelnika ważne jest. było tylko czterech nas. normalnymi ludźmi! Bohaterka jest obywatelką Europy. ale wcale tak nie jest. dlatego też na ścianach wiszą rodowe obrazy z rodowymi gerberami z Ikei. Wspólnota w tym wielokondygnacyjnym budynku ludzkim nie jest oparta na relacjach rodzinnych. temperatura zimna. Wojna ma duże znaczenie dla społeczeństwa polskiego. Zobrazowana przez Masłowską rodzina jest zaprzeczeniem typowo pojmowanej polskiej rodziny opartej na polskiej tradycji. Halina „kupuje” w śmietniku magazyn NIE DLA CIEBIE i on okazuje się w sam raz nie dla niej. I tylko sąd. Bożena dowiaduje się. gdy świat rządził się jeszcze prawem boskim. że jest grubą świnią i nie powinna pokazywać się innym ludziom. Dzięki niemu dowie się. Polakiem był każdy po prostu każdy każdy każdy. urasta wręcz do roli bohatera. W telewizji złe programy. tworząc wspólnotę opartą na nieuzasadnionej nienawiści – i to ona stanowi w pierwszej książce Masłowskiej kamień węgielny tożsamości narodowej. że taka konstrukcja zakłada. wszyscy ludzie na świecie byli Polakami. a mała metalowa dziewczynka to chodzący obraz konsumpcjonizmu. że swoje spostrzeżenia przekazuje dowcipnie i ciekawie. a premier jak kabaczek. Ten wybuch jest również wspomnieniem wybuchów wojennych. W Wojnie polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną jako element jednoczący bohaterów występował zespół okolicznościowych uprzedzeń. Halina zadaje pytanie: Babcia już nie jadła obiadu? i widać. Polskość podniesiona jest tu do absurdalnych rozmiarów. wręcz przed nią się broni. a pytanie jest jedynie wyrazem wpojonego schematu postrzegania rodziny. mówiąc: Nie jesteśmy żadnymi Polakami. We Francji jest Francja. żyjemy z mitem ofiary. Masłowska pokazuje zdegenerowane społeczeństwo. dowcipy niedowcipne. bo może znaczyć. która polskości się wstydzi. a nie lek na tę chorobę. Każdy był Polakiem. Polacy mogą się zjednoczyć. cztery skóry wolny czas. Hiszpan był Polakiem. ona jedna ciemny las. Szwed był Polakiem. gdzie w tym roku nie pojedzie na wakacje. między nami dobrze jest. w którym panuje degrengolada. Masłowska pokazuje problem. W jej najnowszym dramacie bohaterowie przyjmują dwojakiego rodzaju postawy. Niemiec był Polakiem. Język w każdej z książek Masłowskiej odgrywa ważną rolę. w tym wypadku – dramat.KSIĄŻKI Dorota Masłowska Między nami dobrze jest Lampa i Iskra Boża. Polska to kraj. upadek wszelkich wartości.

] samo w sobie jest cudem i [. które służąca Maria przygotowywała na śniadanie. ale też dla znajomych odwiedzających dom.] możemy wciąż je od nowa zgłębiać.] wszystkie wojska świata wtargnęły nagle do wsi na brzegu Mlavy i kiedy uciekała przed pociskami. jakim są wojny (światowa oraz nieustające konflikty wewnątrz rozpadającej się Jugosławii). o których traktuje. Jest też kochaną i kochającą żoną. nie wkłada w jej głowy nieprawdziwych myśli.. cytryn.. kiedy słońce wschodzi. a nadto sagą wielokulturowej rodziny.. melodię [. czy właśnie zbliża się wiosna. co znaczy być sobą. Nigdy nie nauczyła się dobrze mówić po serbsku. a to na jedno wychodzi.. gloryfikacja zwyczajnych chwil. a zarazem zaradną kobietą. zwycięstwach i porażkach. grzmią armaty. głodowała. W jej życiorys wplatają się nieustające wojny. To powieść o życiu w ciężkich czasach. a ponadto świetną krawcową. [. nawet gdyby dano nam trzy życia.. czym najnowsze dzieło Mariji Knežević nie jest. pełną radości z drobnych codziennych przyjemności i tęsknoty za swoim rodzinnym krajem. z którą nawiązuje szczególną nić porozumienia. został tu przywołany po to.. czy pada deszcz. [. próbuje odpowiadać na nurtujące bohaterów (nas wszystkich) pytania i czyni to bez patosu.. które nie zadaje tej płci fałszu.. wyjątkowego narratora-psychologa. Wydawnictwo Czarne.. dumną... co bywało powodem do żartów przede wszystkim dla córek. niekiedy je uzasadnia. najpełniej oddającą atmosferę i krajobraz Salonik oraz Belgradu. Rzeczywistość! Zachwyt nad rzeczywistością. nuciła greckie piosenki byle tylko usłyszeć słowa. kiedy zachodzi. na czym polega heroizm codzienności. Jako żona Jugosłowianina większość życia spędziła w Belgradzie.. której postać spaja wszystkie wątki. kupowanie wachlarzy. Siedzi on bowiem w zaciszu swojego ciepłego domu. Ach! Rzeczywistość! Marija Knežević. jej najmniejszym szczegółem. ze spokojem wygląda przez okno na wesołe podwórze.. daremny trud. serbska poetka. pokonywaniu niechcianej rzeczywistości z dumą i pogodą ducha..KSIĄŻKI Marija Knežević Ekaterini Przełożyła Dorota Jovanka Ćirlić. Ten wyjęty z kontekstu cytat nie oddaje ducha powieści. którego jest ona wyznawcą. [. kiedy zajdzie. aby móc powiedzieć. Wyjątkowe studium życia: życie pełne jest cudów. w powieści – poza tym jednym zdaniem. ich dźwięk. a język grecki powoli zapominała. będzie dziełem. placków. przelękła się śmierci. Bo odczucie jest prawdą samą przez się… Tę serbską powieść postrzegać można na wiele sposobów ze względu na szeroki wachlarz spraw. który interpretuje zachowania postaci. którego przecież nie można oszukać. q 53 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . Wołowiec 2008 Powieść-pieśń Ewelina KASPERSKA Niezbywalność tego poczucia [pewności siebie] dodawała jej odwagi przez całe życie. cieszyć się odkryciami. co więcej. surową matkę odpowiedzialnej Lucii i pobłażliwą babkę Merlinki. nieważne. winogron. prozatorka i eseistka. wprawiając go w zakłopotanie. Mimo okrutnego tła wydarzeń. Najbardziej tęskniła za żartami w jej języku. jakby rozprawiał o oczywistościach: dowiedziała się. Będzie to „powieść-pieśń” – tak o swej Kacie (kobieta-pieśń) zwykł mawiać Stipe.. można wręcz powiedzieć – nudny.. w każdym razie czuła. a nade wszystko nie idealizuje. wręcz przeciwnie. chociaż chętnie przysłuchiwała się rozmowom greckich studentów.. Poznajemy ją jako posłuszną córkę wymagającej Marii. lecz pokazuje. która każe wyobraźni czytelnika angażować niemal wszystkie zmysły. Nie trzeba niczego wymyślać. które przeobrażają się w niecodzienne (choć codzienne) rytuały: palenie papierosa. kiedy stoi w zenicie. do sąsiada zawoła dzień dobry w rodzimym języku i. spacer Paralią. o radzeniu sobie. dobrowolnego poddania się nieuchronności losu. przemawiają do czytelnika niemalże z każdej strony powieści. gdzie w kilku wersach zebrane zostały wstrząsające obrazy – nie znajdziemy scen przelewu krwi. nie odmówi sobie „przyjemności” ponarzekania na zły świat. pomarańczy. Ekaterini obserwujemy oczami jej wnuczki.. -filozofa. oliwy z oliwek.] Zapach gorącej zupy… Będzie też Ekaterini w pewnym sensie powieścią podróżniczą. Będzie zatem powieścią kobiety o kobietach. była szantażowana. Będzie też świadectwem godnego starzenia się. tutaj zaś metafora ta podkreślić ma walory poetyckie prozy Knežević.. To również powieść o trzech pokoleniach kobiet. by poczuł i zobaczył zapachy i kolory..]. Knežević swoją powieścią oddaje hołd prawdzie jasnej jak słońce – w każdym czasie i w każdym miejscu ludzie są głodni chleba i miłości. tym razem główną bohaterką swojej powieści uczyniła Greczynkę Ekaterini.] Kolory morza. [.] Zapach morza. walki zbrojnej i tak dalej. nieustannie poznawać. które pozwalają ujrzeć ją w niecodziennym świetle – Kata staje się w nim surową. ich miłościach. popadała w rozpacz. Życie jest o wiele bardziej interesujące. nawet gdy [.

leżącą na plecach z rozłożonymi nogami. kazirodcy. matką. On zna koniec. Ale nie było mi dane. Wybrałem sobie żonę z dobrej rodziny. która w tej scenerii sięga szczytów wysublimowanych refleksji i quasi-naukowych traktatów. Za ostre? To nie ja. Łaskawe. Niekoniecznie żywą i aktywną. że już dawno domyśliliśmy się wszystkich utkanych z fabuły niuansów i że zabawiamy się na łamach jego opowieści w lokalnych futurologów. zatopioną w nim. że my wiemy. jak to wszystko wyglądało od środka – jaki zestaw argumentów jest potrzebny. które będą knuć między sobą? To znacznie łatwiejsze niż w życiu. ale (. w którym rozkosz nie ma końca i nie ma początku. Pierwszym: to opowieść o dziwnym bohaterze-narratorze. sraczki lub smrodu gnijących w ulicznych kałużach ciał brunatnych od potoku krwi. który zajmuje dziesiątki stron. Mam się dobrze. z którym za nic nie chcemy mieć nic wspólnego. Mamy drobiazgowo odtworzoną topografię Lwowa. matkobójcy. Kraków 2008 Łaskawe boginie zemsty Agnieszka Korniejenko Często słucham muzyki. mamy Staliningrad. Drugim: to wierna co do nazwiska. że on wie. których imion nie wolno wymawiać. nie. 30. sczepioną z mężczyzną. znawcy sztuk pięknych. starego. dotykając zarówno pytania o podobieństwo stalinowskiego komunizmu do nazistowskiego narodowego socjalizmu. jakąś żoną. Charkowa i Krymu. że bez pudła potraficie przewidzieć relacje między bohaterami w powieści? Ich dalsze losy i intrygi. własnej spermy. dlaczego w hitlerowskich Niemczech porzucono granie wysublimowanych Rameau’a i Couperina. dlaczego wykluczono zdyscyplinowanego Schönberga ukrytego pod miękkością stemperowanych skal. byś mógł zmierzyć się ze swoimi obsesjami. s. Jednak gdy wgłębicie się w lekturę pierwszej z tysiąca stron Łaskawych Jonathana Littella. w którym i on tonie. prawda jest taka. żeby miała zajęcie (.. po drodze trochę nas musztruje i zwodzi. by za chwilę utonąć w morzu wypatroszonych jelit żydowskiej ofiary. bo z boku mruga do nas porozumiewawczo..KSIĄŻKI Jonathan Littell Łaskawe Przełożyła Magdalena Kamińska-Maurugeon. Paryż i Berlin – i postać. z wielką przyjemnością. Dopiero w ostatnim zdaniu dam ci nadzieję na wyrównanie rachunków: Łaskawe wpadły na mój trop. przygniecioną ciężarem męskiego ciała. rozbiorów językowych ludów Kaukazu. Jonathan Littell.-40. którą ci opowiadam? Co zrobisz. Kupiłem wygodny dom blisko morza.. gdzie karty kolejnych dni i zdarzeń nie bywają skończone i zamknięte między twardymi okładkami. z reguły czytelnik nie zawraca sobie głowy. Problem zaczyna się wtedy. a każda z tych tożsamości to jedynie zatrzaśnięty w pojedynczym słowie proces. męskiej prostytutki. Podobnie jak moje męskie miłości. po to. gdy moja opowieść będzie moralnie wstrząsająca i nie do przyjęcia dla ciebie. mordercy. by potem ominęła go kara i żył spokojnie nękany jedynie periodycznymi torsjami? W konstrukcji to książka dość prosta i oparta na dwóch chwytach. w zamian za pompatycznego Wagnera. w której zanurzona jest fikcyjna biografia bohatera-nazisty. jak i dociekań. europejskiego kołtuna? Gdy w 2006 roku wcielę się w rolę faszystowskiej świni. która chce odpowiedzieć na pytanie. Mieliście kiedyś uczucie. bo przecież opowiadacz powinien być przezroczysty – interesuje nas przede wszystkim sama historia w swych morderczych zawiłościach. Tym dość paskudnym teoretycznym zagadnieniem.) to tylko substytut. i zamienioną w bezkresne morze. nagą kobietą. na każdej stronie nieznośnie naznaczona kompleksem kraksy Wielkiej I Wojny. Boginie zemsty. produktem własnej głowy. gdy narrator wie. ale doczytasz do końca. jak miotasz się między stronicami książki. że chyba bym wolał być kobietą. Opowiem ci swoje obsceniczne życie. ale już opowiedział i zapisał swoją historię. Problem z książką nie zaczyna się wtedy. ludobójcy. zmajstrowałem jej dziecko. wymierzą swoją starożytną sprawiedliwość? Nie.. to proste pytanie o tożsamość i morale opowiadacza wychynie natychmiast w całej swojej bezwzględności. muzyki i niuansów prawa – znienawidzisz mnie? Proszę bardzo. że się domyślamy. by człowiek uzasadnił we własnym sumieniu strzał wymierzony w drugiego? Czy kondycja ludzka zdolna jest równocześnie do bestialstwa i miłosierdzia? Jak możliwe. faktu i daty dziennej historia Europy lat 20.). Wydawnictwo Literackie. pełna historycznych reminiscencji i niezdolna do zwabienia najgłupszego neofaszysty. który zawieszony jest między na wskroś cielesną biografią homoseksualisty a filozoficznym traktatem. jakby pytając: potrafisz wyciągnąć konsekwencje z łatwej do rozszyfrowania historii. co z tą wiedzą dalej zrobimy – on wie i my wiemy. nawet ładną. domagający się zgłębienia. Mein Kampf Hitlera to dziś dość nudna propaganda. gdy ją wyznaję.. i nie rumienię się. Teraz to ja patrzę na ciebie. penetrowaną przez niego. to dr 54 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . gdy narrator wie. narratora w pierwszej osobie. a mimo to tkwi gdzieś na marginesie swojej opowieści i bacznie przygląda się. I w ten oto sposób wsiąkłem w burżuazję. Łaskawe to frapująca w poszerzaniu granic fikcjonalnej szczerości powieść. Kijowa.

jak było. wychodziły długie pejsy. Te najbardziej entuzjastyczne udowadniały. Nie wierzyłam przez pierwsze 400 stron. że jego czapka ledwo sięga mi oczu. który Żydzi nazywają małym tałesem? Król jest nagi. czyż nie majaczyły białe frędzle ubioru. że inaczej nie mogły zostać opisane – spotkania z diabłem w literaturze zawsze należały do scen wyjątkowych. bo to jest straszna historia. nieletnich folksdojczów.. szyszynkowe oko na kształt rozchylonej ku niewidzialnej rzeczywistości waginy. jeden za drugim. a taneczną orgię zakończymy w rytmie frywolnej Gigi. Wzięłam tę książkę do ręki z prawdziwą niechęcią. jeśli tylko wyszły spod wprawnego pióra. lecz jednak wolelibyśmy zostać przez nich niezauważeni.. a najbardziej „bezstronne” głosiły: lektura. Dance macabre? Tak. spotkania z wodzem: Wreszcie stanął przede mną. możecie mi wierzyć. Być może jest i trzeci chwyt. dochodzi do wniosku nasz bohater. Za nieprzyzwoity kontrast będą na tym tle uchodzić poszczególne rozdziały ukryte pod wdzięcznymi nazwami części barokowej suity: książkę otwiera preludium. Dr Aue wkracza do zatłoczonej sali. To ostatni koncert w berlińskiej filharmonii.. jakiś uboczny efekt kuli. lecz budująca.. potem zatańczymy erotyczną Sarabandę. śmiertelnicy. jak mi się zdawało. lekki Menuet. aby ci. To surrealizm pokonanego przez nazistowski karabin goryla przyklejonego do kraty klatki zoo. potem w Polsce. wszyscy widzą to samo przebranie. rodzi złe lub dobre. że na rękawie też nosi skórzane filakterie. Mija jednak kilka miesięcy i ta sama chora obsesja powraca ze zdwojoną siłą przy okazji kolejnego. co jeszcze nie uciekli przed nadciągającymi Rosjanami. okrutnych na swój osobliwy. jest zawsze warta uwagi! Od pierwszego zdania ta powieść epatowała nonszalancją: Bracia. W końcu przekonuje samego siebie. straszna. nie da się nie uwierzyć. maleńką. skórzaną szkatułkę z wersetami Tory. wszystkie stworzenia równe w obliczu śmierci upojone w szalonym wirze. na którym z koszyków chętnym rozdawano ampułki z cyjankiem. powie mi któraś z was.. lecz nikt nie reaguje. licząc na dyskrecję sąsiada. A pod kurtką. Zauważyłem ze zdziwieniem. choć to doświadczenie równie niebywałe co odzyskanie zdrowia po zaaplikowaniu remedium zrobionego z trucizny. muzyczny finał faszystowskiej apokalipsy.. i nie chcę o niczym wiedzieć. To przecież świat wojny: band osieroconych. która przeszła przez jego mózg pod Staliningradem i zupełnie nieoczekiwanie otworzyła trzecie. (. do krwi. które ukazały się najpierw w Niemczech i Francji. Jaki ja dla niego „brat”. lecz przekonujący. I będzie miał rację. Można tylko się domyślać. To Berlin w ostatnich dniach wojny. Za przykład niech wystarczą Mefistofeles z kart Fausta Goethego czy Woland rodem z powieści Bułhakowa – obaj demoniczni. tym razem bardziej kameralnego. gdy deklaruje: świat ranił mnie jak rozbite szkło – rozmyślnie łykałem haczyki. wałęsających się po Pomorzu. zdyszana Toccata.) Jego kwaśny. że wreszcie fikcja sprostała rzeczywistości. a ja wcale nie jestem wysoki. mogli dopełnić swego pijackiego żywota. że ustami wyłażą mi wydarte wnętrzności. podkreślały niemożliwą do ogarnięcia objętość (faktograficzną i faktyczną). która porusza pół Europy. potem. dlaczego „śmiertelnik” i dlaczego to małoliterowe „wam”? Nie jestem twoim bratem. prawdziwa baśń z morałem. wiły mu się tuż przy skroniach i opadały na klapy. Gdy podniósł ramię. o której zapomnieli potomkowie Hitlera i reżimu Vichy. Racja. z wilgotnymi oczami i dłonią zawieszoną w ostatnim ludzkim odruchu. q 55 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . pozwólcie. dziecięcy sposób. na czole miał filakterie. Ale to raczej chwyt incydentalny.. gdzie przemawia Führer: Widziałem wyraźnie jego kaszkiet: spod niego. Mówiły przede wszystkim o epatowaniu dewiacjami. ale gwałtowne myśli. odniosłem wrażenie. mocno. że to halucynacja. cuchnący oddech wyprowadził mnie z równowagi: tego było już za wiele. zaczytana w dziesiątkach recenzji. który próbuje osłabić antypatię do narratora dwóch poprzednich. Dwie sceny w powieści Littella przekraczają granice trudnego do okiełznania absurdu i obie dotyczą osobistych spotkań bohatera z Adolfem Hitlerem. że opowiem wam. ech. gwałcących się nawzajem. a potem dziwiłem się.Max Aue. żaby i węże toczone przez robaki. Pochyliłem się więc i ugryzłem go w bulwiasty nos. Rozkładające się trupy. gdy bunkry zamieniono na burdele i kluby nocne.

Ani myślę roztrząsać. nie jest to czekanie bezczynne. układ urbanistyczny z kilkoma perłami. czyniąc z Jarosławia znaczące miasto Rzeczypospolitej. poprzestając na stwierdzeniu. drugi kulawy. Szkice do portretu miasta i jego właścicielki (1594–1635). Szkice do portretu miasta i jego właścicielki (1594–1635). że nie tylko przybliżyła pomnikową postać księżnej Anny. problemy szkolne i wychowawcze. Napisał on w testamencie. a także sprawom gospodarczym. przede wszystkim urzędu radzieckiego i wójtowsko-ławniczego. będzie mógł jeszcze niejedno dorzucić. Kolejne rozdziały poświęcone są działalności urzędów miejskich. którzy z trudem wiązali koniec z końcem. której osobowość odcisnęła tak silne piętno na mieście i jego mieszkańcach. w którym kierunku ewoluuje praca Krystyny Kieferling. czyli forma na tyle otwarta. współwłaścicielki. ale jakże ważnego okresu w dziejach miasta – okresu jego największej świetności. a później właścicielki miasta. Chwała więc autorce za to. Szkoda tylko.WYDAWNICTWA Jak to za księżnej Anny bywało Zdzisław SZELIGA Jarosław. jak chociażby kamienica Orsettich. wytyczony w tamtym czasie. Wśród czytelników rozpraw historycznych dominują dwie opcje – jedni oczekują ścisłego trzymania się sztywnych reguł warsztatu naukowego. że niektóre wątki potraktowane zostały bardzo ogólnikowo. co przyczyniło się do rozwoju budownictwa mieszkalnego. jak i bogacącym się (głównie na handlu i rzemiośle) mieszczanom. że miał cztery konie. i do dzisiaj istnieje. Efekt swoich wieloletnich badań autorka opatruje skromnie brzmiącym podtytułem. Dzięki książce możemy się po kilku wiekach poużalać nad jego losem. trzeci z łysiną. że w omawianym okresie – niezależnie od kurateli księżnej Anny – sprawnie funkcjonowały instytucje samorządowe. dole i niedole. wciąż czeka na współczesną monografię – pisze Krystyna Kieferling we wstępie do swojej książki Jarosław w czasach Anny Ostrogskiej. ubiory. opartą na solidnym materiale źródłowym. że naszkicowała ważny fragment historii Jarosławia. z których jeden był ślepy. że przyszły monografista. pokazując ich problemy rodzinne. Dobra koniunktura przez kilka dekad służyła zarówno właścicielom miasta. miasto z nie do końca odkrytą historią. Można z nich wywnioskować. bazując na tych ustaleniach. Nie złamały tej świetności nawet wielkie pożary z lat 1600 i 1625. Stąd komercyjna popularność niektórych autorów. ale także nie pożałowała miejsca dla szarych zjadaczy chleba. skrzętnie wykorzystując atuty wynikające z korzystnego położenia na skrzyżowaniu handlowych szlaków i sławę miejscowych jarmarków. Najobszerniejszy z rozdziałów poświęcono mieszczaństwu – i tę część czyta się ze szczególną ciekawością. rozrywki – słowem: wszystko to. że rozwinięte zostaną w innych publikacjach. Historiografia Jarosławia wzbogaca się bowiem o kolejną pozycję dotyczącą krótkiego. która swoje prywatne „państwo jarosławskie” doprowadziła do rozkwitu. inni (statystycznie znacznie liczniejsi) wolą. ale trzeba mieć nadzieję. którą po prostu „się czyta”. a czwartego mu ukradziono. Archiwum Państwowe w Przemyślu. co składa się na codzienne bytowanie. Przemyśl 2008. Jarosław w czasach Anny Ostrogskiej. miasto prędko podniosło się ze zniszczeń. że na pewno jest to kawał solidnej roboty doświadczonego badacza. Książka Krystyny Kieferling ma przejrzysty układ. W pierwszych rozdziałach autorka przedstawia roz- wój przestrzenny miasta oraz kreśli portret Anny Ostrogskiej. 56 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . sakralnego i obronnego. Opisany (czy też raczej naszkicowany) okres świetności Jarosławia zbiega się w czasie z rządami księżnej Anny Ostrogskiej. obyczaje. q Krystyna Kieferling. a rytm życia Jarosławia wyznaczały słynne jarmarki. aspiracje artystyczne i intelektualne. opowieść. Jak widać. Są to szkice. jak niejaki Grzegorz Niewczas. Autorka obficie szafuje bowiem szczegółami przybliżającymi codzienne życie mieszczan.

Dubiecko lub okolice.Zdjęcia z dawnego Dubiecka FOTOGRAFIE Kominiarze. KWARTALNIK q 4 (11) 2008 57 . lata 30.

58 Pospieszny autobus relacji Przemyśl – Dynów. max. prędkość 30 km/h (oryginalny opis autora zdjęcia) PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY .

KWARTALNIK q 4 (11) 2008 59 .Dziewczyna. lata 30. Dubiecko lub okolice.

60 Nieistniejący już kościół w Dubiecku – zdjęcie z około 1920 roku PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY .

Cerkiew w Dubiecku zbudowana w 1927 roku – zdjęcie prawdopodobnie z lat 1950–1960 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 61 .

Dubiecko. 62 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY .Archiwalne fotografie pochodzą z prywatnych zbiorów mieszkańców Dubiecka. Uroczysta procesja. prawdopodobnie lata 30. Zebrane zostały przez członków Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Dubieckiej i zaprezentowane w trakcie wystawy Spotkanie trzech kultur i religii w Kresowym Domu Sztuki w Dubiecku.

63 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 .

Ten frywolny ton być może niezbyt pasuje do tematu. bo rzecz dotyczy spraw wielce poważnych i w dodatku odbywa się w cmentarnej scenerii. także na wyglądzie cmentarzy – pod tym banalnym stwierdzeniem kryją się nieuchronne zmiany. którego ziemska wędrówka zamyka się datami: 22/9/1817 i 1/9/1900. zazwyczaj na gorsze. To znacznie prostsze przedsięwzięcie. dziadek i pradziadek. postawić go na postumencie i przyczepić tablicę (jeśli jej jeszcze nie ukradli) – to w końcu drobiazg w zestawieniu na przykład z renowacją kaplicy Bilińskich. ratując wyselekcjonowane najcenniejsze zabytki cmentarne. Nagrobki. niszczeją i stają się anonimowe. choć kolejka obiektów oczekujących renowacji jest bardzo długa i nawet cudowne rozmnożenie tychże entuzjastów nie spowoduje zbyt radykalnej zmiany. Zupełnie nie wiem. Mam nadzieję. skoro wystawiono mu na Cmentarzu Głównym w Przemyślu nagrobek w formie prostego. Aby polepszyć los Mitschkego i Lipy Lipskiego. o które warto zadbać choćby ze względów patriotycznych. oficer wojsk polskich z 1830 r. aby się z tego upadku podźwignął. Ów przywołany na wstępie dostojny jegomość nie jest bynajmniej kimś anonimowym. przełamaną kamienną tablicę z napisem: Feliks Lipa Lipski b. Przywołałem więc Mitschkego i Lipę Lip- 64 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . Dzięki takim właśnie entuzjastom odzyskują świetność cenne zabytki sztuki cmentarnej. Z tym tylko. kto zacz.FELIETONY Broda Wilhelma i umierające tablice Zdzisław SZELIGA Żal mi się zrobiło dostojnego jegomościa z długą brodą. że zapału. Społecznicy z Towarzystwa Ulepszania Miasta działają planowo i profesjonalnie. Od lat podejmowane są w Przemyślu różne inicjatywy. Otrzeć z ziemi brodę Mitschkego. energii i wytrwałości im nie zabraknie. Zapewne był osiadłym nad Sanem Austriakiem lub Niemcem i miał wielopokoleniową rodzinę. że skala pomocy nie wymaga aż takiego zachodu. ale musiał być kimś znaczącym. ale nikt też nie naprawia. będące nieraz wytworami artystycznymi wysokiej klasy. ale gustownego obelisku z ceramicznym konterfektem. że tak nieszczęśliwie zarył nosem w glebę i że od dłuższego czasu nikt mu nie może pomóc. że to zastygłe w kamiennych czy żelaznych formach dziedzictwo przeszłości należy ratować. skoro podobnych obrazków jest na cmentarzu znacznie więcej? Ba. Od dłuższego czasu zwalony obelisk Mitschkego wrasta w glebę. Spacerki osobiste Od lat trwa ten stan – nikt nie kradnie. Niezapomniany ojciec. profesjonalizmu też nie powinno zabraknąć. a oderwana tablica czeka na pomocną lub złodziejską dłoń. Czas odciska swoje piętno na wszystkim. z których zdecydowanie najwyżej oceniam działalność społeczników zrzeszonych w Towarzystwie Ulepszania Miasta. Powie ktoś: po cholerę użalam się nad jakimś Mitschkem. 29 maja 1812 – 30 października 1885. Na szczęście coraz powszechniejsza jest świadomość. w ścisłej współpracy ze służbami konserwatorskimi. To niejaki Wilhelm Mitschke. ozdobiony Krzyżem Virtuti Militari. bliskie całkowitego unicestwienia są miejsca wiecznego spoczynku. Na przykład od dawna obserwuję. gdyż na tablicy nagrobnej napisano (po niemiecku): Spoczywaj w pokoju. odpadłą od grobowca.

Rosjanie i przedstawiciele innych nacji mają w Przemyślu godne miejsce pochówku. Każdą wolną chwilę poświęcał na to.Zdzisław SZELIGA Nagrobek Wilhelma Mitschkego na Cmentarzu Głównym w Przemyślu skiego w nadziei. nul. ubiegłego stulecia podjął samodzielną akcję utrwalania pamięci o polskich patriotach spoczywających na przemyskich cmentarzach. a dziś umierają ich nagrobne tablice. czasem zostaje tylko puste miejsce. nie zamieniły się w łąkę od razu. 1863. Nikt nie wie – żalił się autor – kto tu został pochowany. Austriacy. Co prawda służby konserwatorskie mogłyby mieć zastrzeżenia co do formy upamiętnienia. tak skomercjonalizowanych czasach znajdzie się ktoś od spraw drobnych. którzy dawno przenieśli się do wieczności. że mogiły polskich legionistów na Cmentarzu Wojskowym przypominają zwykły trawnik. mający swój warsztat przy ulicy Słowackiego. ale nikt mu zbytnio nie przeszkadzał w realizacji tej życiowej misji. Groby legionistów. łąka. kogo tym gestem uhonorować. Czasem jest ich więcej. co uczynił. Liczę więc na to – choć może niektórzy zarzucą mi naiwność – że w dzisiejszych. Węgrzy. Może ktoś z zarządu cmentarza albo jakiś społecznik. zmarłych w czasach międzywojennych. Tymczasem w sąsiedztwie cieszy oko odnowiony kompleks cmentarzy wojennych. Lipy Lipskiego i innych. w latach 80. bo nie wiedzą. q 65 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . Skromny szewc. zwłaszcza na niektórych zabytkowych grobach. czasem mniej. były podko- mendny generała Boruty-Spiechowicza. Przywołuję tu postać pana Stysia. którzy – sądząc na podstawie tablic cmentarnych – zaangażowani byli w jakiś niepodległościowy zryw lub byli kombatantami wojennymi. 1918 itp. Niemcy. coś by się z tej legionowej pamięci uchowało. kto ów destrukcyjny proces zechciałby zahamować. że idealistów realizujących jakieś wielkie lub całkiem nieduże cele nigdy nie brakuje. jak pan Styś. Wierzę też. aby na ich grobach montować metalowe. Amnezja cmentarna zazwyczaj postępuje powoli. Całkiem niedawno ktoś użalał się w lokalnej prasie nad tym. kto pochyli się nad losem Mitschkego. któremu takie „sprawy drobne” są bliskie. później inne elementy. Może gdyby Władysław Styś urodził się wcześniej i wcześniej rozpoczął swoją partyzancką akcję na przemyskich cmentarzach. Najpierw znikają tablice z inskrypcjami. bo nie znalazł się nikt. żołnierz AK. Chyba że te drobne sprawy załatwiane będą po urzędowej linii. A tak nic. biało-czerwone chorągiewki ze stosowną datą: 1830. jakiś patron od spraw drobnych. Nikt mu też nie podziękował za to. Nabierały anonimowości i znikały stopniowo. ale zawsze ktoś taki się znajdzie. Mam wielki szacunek do takich postaci. bo jego dzieło też trzeba ocalić od zapomnienia. Wyszukiwał on tych. zero. że znajdzie się ktoś. Czasem w takim zabytkowym miejscu wyrasta nagrobek z nowym lokatorem. ale na to zbytnio bym nie liczył. Aż tak naiwny to ja nie jestem. nawet harcerze znicza tu nie zapalą.

że tak kiedyś miasto wyglądało. Może się zdarzyć. w jakim naciśnie spust migawki. Oni w tym momencie mogli jedynie przeczuwać. która być może pozwoli jego dziecku przeżyć kilka dni dłużej. To te czynniki decydują o tym. Wtedy naprawdę było to wydarzenie. ale o znaczeniu zdjęć jako dokumentu często bezcennego. spowodowane najczęściej wojnami. będącej bardzo osobistym zapisem dialogu artysty z odbiorcą. co ich czeka. po prawej niemiecki żołnierz pełniący swoje obowiązki okupanta. Jeszcze bardziej cenię sobie te fotografie. Nie mówię tu o wartości artystycznej fotografii. Wynika to z „obiektywizmu” fotografii. której biegu nie można przewidzieć. Jeszcze nie wiedzą. Wynikało to też z tego. Przekupki z Rybiego Placu nie miały pojęcia. dokonuje zapisu historii. w pełnym rynsztunku. że niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z jej wartości. Jednak największe znaczenie dla mnie mają występują- cy na tych fotografiach ludzie. które w naszej pamięci już się zamazały albo nigdy ich tam nie było. Starsi mieszkańcy. czy zdjęcie jest tylko inwentaryzacją. ktoś trzyma butelkę mleka. Znajdziemy tam twarze. Wtedy fotografia pozwala odświeżyć ich obraz lub dopiero je poznać. jak na froncie. w której ludzie koło „ciurka” zesztywnieli przed obiektywem fotografa. Po pierwsze dlatego. który ma pełną dowolność w wyborze wycinka rzeczywistości i czasu. twórca teorii „decydujących momentów”. Znany nam wylot mostu kolejowego. nabierze zupełnie innych walorów i będzie miało inne znaczenie. czyli w architekturze. czy zawiera też przekaz będący świadectwem historii. bo żaden. na których nikt nie pozuje. oglądając zdjęcia sprzed lat. Na pierwszym planie. O mieście więcej dowiadywałem się z szyldów nad witrynami sklepów niż z niewzruszonych fasad kościołów. bo oprócz zapisu sytuacyjnego zawiera ono zapis ogromnych emocji wynikających z chwili. i dlatego te akurat zdjęcia zawierają najwięcej prawdy o tamtych czasach. jak kiedyś wyglądał Przemyśl i co od tamtych czasów się zmieniło. w przyszłości. podobnie jak przechodnie na Franciszkańskiej. którego znaczenia prawdopodobnie nie uświadamiał sobie żołnierz niemiecki. gromadziły się tłumy. że znałem już większość prezentowanych na niej zdjęć. W rękach mają tobołki. W tym momencie najważniejsze jest przejść tak. Najprostszym sposobem na uświadomienie sobie tego jest przeglądanie starych rodzinnych albumów. a tyle informacji. a fotografia wszechobecna. wspominali i rozczulali się. że są fotografowane. jak zdjęcie. a po drugie – zdjęcia te są wycinkiem (migawką) ich życia.WYSTAWY Każde zdjęcie jest historią Jacek SZWIC Mało kto zdaje sobie sprawę z tego. Henry Cartier-Bresson. nawet najwierniejszy opis werbalny nie przekaże obrazu tak. q 66 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . aby się nie potknąć o szyny i nie dostać od żołnierza kolbą. Ponieważ od wielu lat na co dzień posługuję się językiem fotografii. Rodzice pokazywali dzieciom. Oczywiście nie każde „pstryknięte” zdjęcie zawiera ów „decydujący moment”. Fotografowanie jest dziś tak powszechne. na tę wystawę patrzyłem trochę inaczej. co teraz wydaje się nieważne. Mniej fascynowały mnie zmiany w tak zwanej substancji miejskiej. że jest to materialny dowód na ich istnienie. co ich czeka. skupienie. Po lewej stronie obrazu cywile przepędzani z jednego świata do drugiego. na których eksponowane są dawne i obecne fotografie z widokami miasta. naciskając spust migawki. W dużej mierze zależy to od świadomości i kunsztu fotografującego. twierdził. każda sytuacja ma jeden kulminacyjny moment i zapis tego momentu stanowi o wartości zdjęcia. Z bronią. Proces ten wykorzystali twórcy wystawy Przemyśl – wczoraj i dziś. Na twarzach tych ludzi nie ma grozy czy przerażenia – jest natomiast powaga chwili. że każde zdarzenie. Szczególnie zapamiętałem jedno. że to. nawet tej niezbyt odległej. Jedno zdjęcie. Przez cały grudzień na przemyskim rynku przed planszami. że naciskając spust aparatu fotograficznego czy odpowiedni klawisz komórki wyposażonej w aparat. Na przykład dzisiaj pstrykający komórkami na lewo i prawo nie zdają sobie sprawy z powagi chwili. Jeszcze inni dziwili się. a bardziej obraz życia mieszkańców. którego wartość wzrasta wraz z upływem czasu.

fotografie archiwalne z 1941 roku 67 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 .Most kolejowy na Sanie w Przemyślu.

w spontaniczności zarówno śladów pędzla. Zbigniewa Krygowskiego – tym razem jej laureatem został Andrzej Korzec – świadczy o niewyobrażalnej mocy kulturowych przetrwalników. która swą wyrafinowaną koncepcją malarstwa i obrazu (zobacz: „Morele i Grejpfruty”. przewodniczący jury. przyszli magistrowie sztuki mogą dowoli doskonalić się w szkicowości szybkich pociągnięć pędzla i energii mocnych barwnych akcentów. które zrezygnowało z organizowania podobnego przeglądu aktualnych dokonań artystów regionalnych. jak i rysunku. w wyrafinowanym. Szanując poglądy pana Dawidziuka. aby tym samym wzmocnić rangę i powagę wystawy rzeszowskiej. Mikołaj Dawidziuk. iż dzisiaj utalentowani adepci nie muszą jechać do Warszawy.. aby być przeciwnikiem jego twórczości. Kwitnie uniwersytecki akademizm. samodzielne dobro kultury. to bez wątpienia będą to związki z malarstwem Basquiata. gdzie Zdzisław Beksiński. To chytra próba skutecznej ucieczki do przodu. itp. kończy heroiczny okres historii „podkarpackiego” środowiska plastycznego. Przyznana po raz czwarty nagroda im. w Rzeszowie. że mimo tak wysokiej autoświadomości jury bez zmrużenia oka znalazło godnych laureatów i przyznało wszystkie nagrody regulaminowe. choć na krótko. a zatem widząc w Rosteckim „podkarpackiego” Jeffa Koonsa. Czy najważniejsze połączenia i kody sztuki dawnej i dzisiejszej zostały już definitywnie przerwane? Na szczęście nie. uzależnieni od gustów i opinii cenzorów. Tegoroczna wystawa. Jeżeli w pracach tego „kadeta” sztuki jurorzy dostrzegli jakieś wartości. co w naszych warunkach oznacza pół minuty w Kalejdoskopie TVP Rzeszów. aby się tam zdeprawować. Jacek KAWAŁEK Na czołowej stronie luksusowego katalogu. jurorów. pracownianej koleżanki Wilhelma Sasnala. Teraz na miejscu. wbijając gwóźdź w podłogę pracowni. listopad–grudzień 2008) o całe niebo przewyższa obecnego „ambasadora” polskiego malarstwa.. o czym mówi! Na miejscu niewinnej i czystej prowincji. rzeźba roku 2008. Każda z artystek i każdy z artystów myśli jedynie o pięciu minutach popularności. Nieporozumieniem jest przyznanie najważniejszej nagrody Piotrowi Worońcowi juniorowi. Mikołaj Dawidziuk wie. W tym wy- 68 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . Nie ma tam nawet biznesmenów mniejszych.. Ciekawostką jest także. Trudno dociec. Wystawa Obraz. o jakim „mariażu” mówi Pan Prezydent. w rodzaju Sobolewskiego lub Foka. zmysłowym opracowaniu powierzchni itd. podobnie jak szereg innych wydarzeń tego typu w ostatnich latach. rysunek. dziwię się jednak. który słusznie zauważył. iż zauważono. to tym samym wytyczono kierunek drogi twórczej nie tylko przed Piotrem Worońcem juniorem. Jesteśmy więc ubezwłasnowolnieni. Osobiście nie znam pana Piotra Worońca juniora i nie mam powodów. przepraszam. rzeźba roku organizowana jest w Rzeszowie od bez mała czterdziestu lat i choćby tylko z tej racji stanowi ważną tradycję.. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku nagrody dla Daniela Rosteckiego. wydanego z okazji wystawy Obraz. ale to już oczywiście causa finita est. uśmiechnięty prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc dzieli się satysfakcją z mariażu biznesu i kultury.PLASTYKA Nowe ramy Obrazu. warszawskiego snobizmu i warszawskiego prowincjonalizmu. ponieważ na liście sponsorów wystawy nie ma nazwisk wielkich biznesmenów rzeszowskich lub „podkarpackich”. Przywołajmy Mikołaja Dawidziuka. wyznaczał obiektywny „środek świata”. Jury wystawy podjęło się roli cenzora i nie dopuściło do eksponowania trzeciej części nadesłanych prac. pojawił się landrynkowy i plastikowy prowincjonalizm. zamykający się datami 1944–1980. grafika. grafika. chcieli złożyć hołd Ileanie Sonnabend? Mrs Sonnabend bez wątpienia przerosła swego pierwszego męża na polu sztuki praktykowanej jako dziedzina wirtualnej księgowości i fideistycznego kreacjonizmu pieniądza. Jeżeli „harakiri” Basquiata rozumieją jako realizację doktryny i praktyki Foucaulta na gruncie sztuk pięknych. przekazał szanownej publiczności autokrytyczną opinię na temat tegorocznej wystawy. Co prawda liczba absolwentów krakowskiej ASP oraz innych akademii uczestniczących w wystawie równa się jeszcze liczbie absolwentów uniwersyteckich instytutów sztuki. rysunek. Trzeba więc docenić szlachetny gest przemyskiego środowiska plastycznego. Nastąpiła decentralizacja warszawskiej poprawności artystycznej. obraz Barbary Hubert.. Czyżby nagradzając Homo – Sobie. bo ostatecznie jedynie nominowano do nagrody.

trzeba przyznać. świadomi wartości spuścizny artystycznej ich ojca. choć ciągle nieokreślonego. Jan Krygowski oraz inni członkowie tej rodziny. znanych od dawna nie tylko rzeszowskiej publiczności. Przemysław Pokrywka z Rzeszowa. jaką w naszym dzisiejszym życiu kulturalnym odgrywa rodzina Krygowskich. płótno. iż na tegorocznej wystawie nie brakowało dokonań artystów utalentowanych. technika mieszana. który idąc śladami swych starszych kolegów. malarskiego rozstrzygnięcia obrazu. Natomiast wśród młodych przedstawicieli średniego pokolenia wyróżniam prace Rafała Pacześniaka. choć rezultaty takich poszukiwań zdradzają paradoksalnie fascynację wizualizacjami pop-artu. 100 x 100 cm padku – o wyjątkowej roli. malarza kolorysty Zbigniewa Krygowskiego. Ażeby nie zostawiać czytelników „PPK” w nastroju pesymistycznym. niemające sobie równych w Europie.Jacek KAWAŁEK Piotr Woroniec junior. Z podróży. Tęgiego malarza. poszukującego własnego. q 69 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . takich jak: Edward Kociański z Mielca. odważnego malarza. że znajdzie je w kręgu neapolitańskich uczniów Caravaggia. a przede wszystkim młodych i utalentowanych. walczą dzielnie o coś więcej aniżeli tylko o pamięć rodzinnego idola. ciągle żywi nadzieję. Magdalena Skiba z Zagorzyc. że brutalizm informelu i malarstwa materii wzbogaci „staroświecką” wrażliwość polskiego kolorysty. w pełni osobistego. Przekonanego. W gronie tych ostatnich proponuję docenić wirtuozerskie rysunki Stanisława Ożoga. Specjalnej uwagi domagają się również obrazy Andrzeja Rułki. Nie sposób także przejść obojętnie obok propozycji artystów nieco starszego już pokolenia oraz prawdziwych wyjadaczy.

Mariusz KOŚCIUK SPOŁECZEŃSTWO 70 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY .

Tak samo jak w Krzywczy i okolicznych wsiach. I to harcerstwo nas mimo wszystko uwiarygodniało. żeby nie było o nas głośno. zdobywający kolejne sprawności. A że codziennie przechodziliśmy obok niszczejącej świątyni. dlaczego właśnie w nich wykiełkowało tak odważne marzenie. że jesteśmy stąd.. – mówi Robert. Nie chcemy wywoływać upiorów. niczego jeszcze nie dokonali. Ani wtedy. I ciarki miałem na plecach. to po prostu zakasujemy rękawy. Dzisiaj jest piękna i sami szybko zapominamy. Przez ostatnie pięćdziesiąt lat straszyła. więc nikomu nie przyszło do głowy. Ale tu pięć lat temu smutny standard został nieoczekiwanie przerwany. zasolone ściany – wiadomo. myślałem. Starzy ludzie z sąsiedniego Wybrzeża. Nie jacyś obcy. że tu ogniska są i publiczny kibelek. a o to przecież nietrudno. że świątynia jest bezczeszczona. Na razie lepiej. Pierwsza odważyła się Fundacja Karpacka z Sanoka. nie wiadomo było. jak jechaliśmy z kolegami ją remontować. nie wiadomo kto i po co. którzy chyba kiedyś tam mieszkali. Chciałam o nich napisać kilka lat temu. żeby nie zahaczyć o nią okiem.. Stanęli koło płotów i w milczeniu odprowadzali nas wzrokiem. Tak samo jest w sąsiedniej Krzywczy i wielu innych okolicznych miejscowościach. Upiory? W zrujnowanej pounickiej cerkwi? Przesada. żeby nie zahaczyć o nią okiem. potem jako wychowawcy harcerskiej młodzieży. Przez las pod górę – dla nich to już za daleko. Remont ruszył w 2004 roku. Po- 71 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . że pewnie dlatego udało się nam domy pobudować. Dyplomacja.. Od czasu wysiedlenia Ukraińców pounickie cerkwie w większości są własnością skarbu państwa. A może dlatego. że się na nich dorabiamy. wyszli przed domy. A nas drażniło. Była użyteczna. Co najwyżej krzaki na gzymsie i sterta puszek po piwie. Jak jest robota.. że w marzeniach i ich spełnianiu specjalizowali się od małego – najpierw jako harcerze. A jednak czegoś się bali. Słowo wystawa nie oddaje jednak sensu tego. ani wiedzy. Bo my mieliśmy tylko marzenia i więcej nic: ani pieniędzy. co się wówczas w Dubiecku wydarzyło Mieliśmy tylko marzenia Garstka miejscowych postanowiła wziąć cerkiew w dzierżawę: – Chcieliśmy zrobić wystawę i nie mieliśmy gdzie. Kiedy jeździliśmy z dzieciakami po lasach.Marzyciele Olga HRYŃKIW – W nieistniejącej wsi Polchowa na pagórku w lesie została kapliczka. Nie podejrzewamy się o żadne szwindle. ani dziś. rdzewiejący dziurawy dach.. na co się porywamy. Przez ostatnie pięćdziesiąt lat straszyła. podejrzewano nas. W tym samym roku w Kresowym Domu Sztuki odbyła się pierwsza wystawa. W świecie fundacji i sponsorów nikt ich nie znał. że najtrudniej było zdobyć pierwsze pieniądze. bo pewnie nic by z tego nie wyszło – wspomina Jacek Grzegorzak. szef Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Dubieckiej. Nie powiedzieli czego. – Po wojnie był tu magazyn nawozów. – wytłumaczył młody mężczyzna. gdzie uda się zebrać garstkę wiernych.. Druga – Fundacja Wspomagania Wsi. Nie da się przejechać przez miasteczko. Paradoksalnie chyba właśnie ten magazyn uratował cerkiew. żeby ją wyburzyć.. gotówki i budynku. że wtedy nie zdawaliśmy sobie sprawy. czy nie zaprzepaszczą zaufania. I jesteśmy odporni na ludzkie gadanie. że mimo tego ludzkiego gadania udało nam się właśnie dlatego. Najtrudniejsza pierwsza dotacja – Mamy do siebie stuprocentowe zaufanie. Dubiecka cerkiew stoi przy głównej szosie. Dubiecka cerkiew stoi przy głównej szosie. Tam. Pamiętam. Jacek przyznaje. Odpadające gzymsy. odmawiając.. kiedy tu weszliśmy ze swoimi marzeniami. jak wyglądała. Dziś myślę. Może dlatego.. jak to zrobić! Działacze Towarzystwa nie potrafią powiedzieć. reaktywowany kościół greckokatolicki stara się o zwrot świątyni. Nie da się przejechać przez miasteczko. że ruina w centrum miasteczka jego mieszkańcom złe wystawiała świadectwo. – Jeszcze nie teraz. ktoś rzucił hasło: dlaczego nie tutaj? Dobrze. Kiedy remontowaliśmy cerkiew. Smutny standard. Wilgoć. W Dubiecku nie było dla kogo. nie raz słyszeliśmy.. oprowadzając z nieskrywaną dumą po pachnącej świeżymi tynkami świątyni.

że się udaje. władający świątynią w imieniu skarbu państwa. Niespełna rok później w Kresowym Domu Sztuki odbyła się pierwsza wystawa. co się wówczas w Dubiecku wydarzyło. Że wystarczy mieć tylko marzenia i kilku sprawdzonych ludzi – wspomina Jacek. Na naszym przykładzie pokazywałem. przyjdą? Powiat przemyski. Słowo wystawa nie oddaje jednak sensu tego. W tym roku pojechałem jako lider. – Wcześniej 72 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . Miałem się uczyć. chętnie przekazał budynek. nie przyjdą.Mariusz KOŚCIUK tem już poszło: gmina. Remont ruszył w 2004 roku. że można. konserwator. Przyjdą. które się nazywały Od pomysłu do projektu. inne organizacje. – Cztery lata temu byłem na ogólnopolskich warsztatach.

ogłosiliśmy gdzie się dało, że szukamy starych zdjęć,
dokumentów, wspomnień. Zbieraliśmy przez szkołę,
po domach i strychach, w archiwach... Nawet ksiądz
z ambony przypominał o naszej akcji. Chcieliśmy pokazać przedwojenne Dubiecko. To, które po jednej
trzeciej zamieszkiwali Polacy, Rusini i Żydzi. Pokazać ich życie, zajęcia, stroje. Chcieliśmy, ale jednocześnie do ostatniej chwili baliśmy się, czy ktokolwiek
przyjdzie...
Wystawa nazywała się Spotkanie trzech kultur i religii. Dzień wernisażu przeszedł do historii Dubiecka. – Cerkiew była pełna! Ludzie rozpoznawali się na
zdjęciach, przypominali sobie sąsiadów i krewnych,
korygowali nasze opisy fotografii albo wyjaśniali,
kogo przedstawiają. Niektórzy zaczęli opowiadać
– o sobie, o swoich rodzinach. Zrobiło się rzewnie, domowo i rodzinnie.

Klezmerzy, ikony i Murzyni

Tego dnia działacze Towarzystwa dostali carte blanche. Ci, którzy wcześniej z sobie tylko znanych powodów nie chcieli otworzyć domowej skrzyni z pamiątkami, zaczęli donosić stare fotografie i dokumenty.
Ci, których rozrzuciło po świecie – dosyłać archiwalia
pocztą. Oficjele przyznali Towarzystwu pierwsze dyplomy, wyrazy uznania, gratulacje. A stare wygrzebane z dubieckich strychów zdjęcia zyskały drugie
życie. Zdobią dziś niejedno lokalne wydawnictwo, ba
– odpowiednio powiększone i oprawione zawisły nawet w miejscowej pizzerii!
Jacek i jego kolega Robert Szybiak, którzy dziś
oprowadzają nas po Dubiecku, już się nie boją, że do
cerkwi zaadaptowanej na galerię nikt nie przyjdzie.
Od pierwszej wystawy sprawy idą jak po maśle, niezależnie od tego, jak bardzo nietypowy projekt jest
w galerii realizowany. Muzyka klezmerska – pełna
sala. Wirtuoz lutni – pełna sala. Dzieci z Zambii – pełna sala. Młody miejscowy fotograf, który w Kresowym
Domu Sztuki miał swoją pierwszą wystawę, robi dziś
karierę w fachowych ogólnopolskich czasopismach.
To aż nudne. Inicjatywy Towarzystwa mają poparcie
gminy, księdza proboszcza i wszystkich ważnych lokalnych oficjeli. Słowo wielokulturowość, powtarzane
tu jak pacierz, nie wzbudza niczyich obaw, nie przywołuje demonów i nie zagraża polskości.

I ciarki miałem na plecach

Pierwsza wystawa nazywała się Spotkanie trzech
kultur i religii. Dzień wernisażu przeszedł do
historii Dubiecka. – Cerkiew była pełna! Ludzie
rozpoznawali się na zdjęciach, przypominali sobie
sąsiadów i krewnych, korygowali nasze opisy
fotografii albo wyjaśniali, kogo przedstawiają...
Niektórzy zaczęli opowiadać – o sobie, o swoich
rodzinach. Zrobiło się rzewnie, domowo i familijnie
– mówią Jacek Grzegorzak i Robert Szybiak

Poza organizacją koncertów i wystaw działacze Towarzystwa ciągle jeszcze remontują budynek. Wyszli też
w teren – wytyczony przez nich w ubiegłym roku szlak
turystyczny Trzy ścieżki tożsamości okazał się hitem.
Szlak to nie tylko znaczki na drzewach, wiodące przez
malownicze pagórki ziemi dubieckiej. Poza rezerwatami
i punktami widokowymi trasa oprowadza po takich rarytasach, jak cerkiew w Piątkowej czy nieistniejąca dziś
wieś Polchowa, gdzie o jej dawnych mieszkańcach przy-

73
KWARTALNIK q 4 (11) 2008

Mariusz KOŚCIUK

pominają jedynie zdziczałe jabłonki i zawalone cembrowiny studni. – W Polchowej na pagórku w lesie została
też kapliczka. Pamiętam, jak jechaliśmy z kolegami ją
remontować. Starzy ludzie z Wybrzeża, którzy być może
kiedyś tam mieszkali, wyszli przed domy. Stanęli koło
płotów i w milczeniu odprowadzali nas wzrokiem. Przez
las pod górę – dla nich to już za daleko, myślałem. I ciarki miałem na plecach... – mówi Robert.

– To te Szybiaki? Dobrze zrobili, bardzo dobrze!
Chciałbym im podziękować, tylko nie wiem jak...
– mówi Michał Koczenasz, którego ojciec chodził
przed wojną do dubieckiej cerkwi
Kapliczka w Polchowej na wytyczonym przez
Towarzystwo szlaku Trzy ścieżki tożsamości

»

Z ludźmi trzeba po ichniemu

Szlak wiedzie też przez stary unicki cmentarz
nieopodal Dubiecka. Mur, kilka przedwojennych
nagrobków i resztki cmentarnej kapliczki. Starszy
mężczyzna porządkuje lastrykowy grobowiec. Paweł
Koczenasz, 1905–1945. – Mój ojciec tu leży. Chodził do
tej cerkwi, co wyremontowana teraz jest... Pamiętam.
Ja z mieszanej rodziny jestem, mama Polką była.
Dlatego zostaliśmy. Dziwne to czasy były. U polskiej
rodziny się chowaliśmy i dzięki temu pewnie żyję.
A ojca mojego Polak zabił... Na moich oczach. Nie, nie
za UPA. Za pole. Kto ja jestem – trudno powiedzieć.
Po wojnie razem z innymi kościół budowałem. Cer-

kiew zamknięta, co było robić. Poza tym nowe nastało... Rozum mówił: wszedłeś między wrony, kracz jak
one. I co z tego, że serce co innego... Z ludźmi trzeba
żyć po ichniemu, a bez ludzi nie da rady – mówi Michał Koczenasz.
Mężczyzna spogląda na stojących przy cmentarnym murze działaczy Towarzystwa. – To te Szybiaki?
Dobrze zrobili, bardzo dobrze! Chodzę tam, jak koncert jaki jest... Chciałbym im podziękować, tylko nie
wiem jak... q

74
PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY

Mariusz KOŚCIUK

75
KWARTALNIK q 4 (11) 2008

Boże. Wystawę. Z jednej bowiem strony odsłania gust swego właściciela (lub – najczęściej – jego partnerki. Pieniądze pozyskane z kwesty w poprzednich latach (35 tysięcy złotych).). na podobnych zasadach.] W Jarosławiu 11 listopada odsłonięto pomnik Przyjaźni Polsko-Węgierskiej.. zatytułowano Sztuka na karku. dzianiny. że jego brak ciągle jeszcze zatrzaskuje wiele drzwi. Stanisława Zacharko (z prospektu wystawy Sztuka na karku) Tadeusz Błoński urodził się w 1947 roku w Przemyślu.. umiejętności podkreślania własnej urody: koloru oczu. Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. wydawałoby się wielce idiotyczna i śmieszna część męskiej garderoby. Warszawa 2008). jego intencje: bo stosowność wyboru rodzaju. 76 PRZEMYSKI PRZEGLĄD KULTURALNY . szerzej s. wzoru i koloru krawata to jeden z poważniejszych „przedwyjściowych” dylematów.. W uroczystości wziął udział László Sólyom. A jednak konieczny..) na Wydziale Sztuk Uniwersytetu Technicznego w Koszycach. W Przemyskiej Bibliotece Publicznej 27 listopada odbyło się spotkanie z Piotrem Marciszukiem. ukrywać. kolekcję krawatów Tadeusza Błońskiego (Przemyśl. Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.. pobłogosław Polskę. Pomnik. skupiania uwagi – lub jej odwracania. Od 1973 roku mieszka w Republice Słowackiej. liśmy w nr 3 (6) 2007. mit (Wydawnictwo STENTOR. nieprzydatny i niepotrzebny archaizm. znajdujący się przy ulicy Opolskiej. Zbigniewa Chudzikiewicza). autorem książki Literatura.. i tak ważny znak ogłady i elegancji. wraz z dotacjami Prezydenta Miasta.. Z drugiej strony – może je. Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (Wydział Form Przemysłowych... przedstawia wyrzeźbione w granicie dwa dęby splecione koronami i korzeniami. organizowana przez Towarzystwo Ulepszania Miasta pod patronatem Prezydenta Miasta Przemyśla. niezbędny.] wiszący na szyi podłużny przedmiot z miękkiej tkaniny. Dobór krawatu to sposób wypowiedzi niemal twórczej. 39.. Prof. posłużyły do przeprowadzenia pełnej konserwacji 20 nagrobków o dużej wartości artystycznej. skóry.. gdzie pracuje jako nauczyciel akademicki. Henryk GÓRECKI Adam JAREMKO ODNOTOWANO László Sólyom przy pomniku Przyjaźni Polsko-Węgierskiej w Jarosławiu Prezydent László Sólyom swoje przemówienie zakończył przestawionymi fragmentami hymnów obu państw: Jeszcze Węgry nie zginęły. karnacji skóry – lub zacierania jej mankamentów. obecnie docent (Assoc. Wywiad z Tadeuszem Błońskim publikowa- 1 listopada na przemyskich cmentarzach po raz trzeci odbyła się kwesta na remont zabytkowych nagrobków. [. filozofia.” (4–7 grudnia w Centrum Kulturalnym).Marek Stryszowski z Laboratorium Pod koniec roku w Przemyślu odbyły się dwie duże imprezy jazzowe: XX „Jazz nad Sanem” (24 października – 8 listopada w Przemyskim Centrum Kultury i Nauki „Zamek”) i VIII Międzynarodowy Festiwal Jazzowy „Jazz bez. prezydent Republiki Węgierskiej. Jego praktyczną funkcją była niegdyś ochrona cennych koszul przed zaplamieniem w trakcie jedzenia (czyżby wyewoluował z dziecięcego śliniaczka?) – dziś krawat to przede wszystkim rodzaj demonstracji i nośnik informacji – ale informacji szczególnych.. [. 31 października – 18 listopada). dziwaczna w kształcie i formie. włosów. dyplom w 1972 roku pod kierunkiem prof. Jest papierkiem lakmusowym wyczucia smaku. Prospekt wystawy Sztuka na karku W Galerii Sztuki Współczesnej – w ramach cyklu przedstawiającego zbiory prywatne – zaprezentowano. na której – z powodu braku miejsca – znalazła się tylko część kolekcji liczącej około 4500 krawatów.

która ukazała się w języku polskim w ostatnim roku. Do ekspozycji wykorzystano pocztówki ze zbiorów Przemyskiej Biblioteki Publicznej. Mariusz Kościuk.A. zawsze jednak bada je w kontekście filozofii. concorde i lokalna bukówka to nasz wkład w dorobek ludzkości. kulturalne i społeczne.S. psychologiczne. Ma ona wyróżniać najlepszą książkę prozatorską. Tomasz WALKÓW Od 30 listopada do 31 grudnia na przemyskim Rynku można było obejrzeć wystawę Przemyśl – wczoraj i dziś. nominowani byli: Günter Grass – Niemcy (Przy obieraniu cebuli. Natomiast fotografie współczesne wykonali: Laureat Nagrody Péter Esterházy i prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz W 2006 roku – jako pierwszy laureat – nagrodę otrzymał Jurij Andruchowycz (Ukraina) za powieść Dwanaście kręgów. a także z kolekcji Andrzeja Kapitana i Zdzisława Szeligi.A. dziennikarki i tłumaczki Natalii Gorbaniewskiej otrzymał ją węgierski prozaik i eseista Péter Esterházy (urodzony w 1950 roku w Budapeszcie) za powieść Harmonia cælestis. Zygmunta Rozwadowskiego i innych wybitnych artystów. Dawne karty pocztowe zestawiono ze współczesnymi fotografiami Przemyśla. ukryte dotychczas przed badaczami literackich tylko tropów. iż nagrodę otrzymać może autor z państw Europy Środkowej. W latach osiemdziesiątych pracownik naukowy Instytutu Filozofii i Socjologii PAN. Wydawnictwo Czarne). autor śledzi w nich różnorodne aspekty literackie. W 200-lecie ludwisarni. doktor filozofii. Ten filozoficzny klucz pozwala odnaleźć całkiem nowe znaczenia znanych dzieł. Piotr Marciszuk – polonista. Paweł KOZIOŁ Adam Erd. Obraz bitwy w dziełach Wojciecha Kossaka. Opr. Berka Joselewicza 1). prezentujący między innymi ważne problemy współczesności i rozszerzający wiedzę o różnych kulturach. Sięga w tym celu po teorie Heideggera. Wydawnictwo Literackie). A. Nagrodę „Angelus” ustanowiły władze Wrocławia. 66). Od ponad dziesięciu lat zajmuje się działalnością społeczną na rzecz ruchu wydawniczego. Przywołując wybrane dzieła pisarzy i poetów XX wieku. Polnord – Wydawnictwo Oskar). Znak) i Olga Tokarczuk (Bieguni. Decyzją jury pod przewodnictwem rosyjskiej poetki. zorganizowaną przez Instytut Ukrainistyki Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej i Towarzystwo Ulepszania Miasta. Kołakowskiego. Współautor serii podręczników Edukacja filozoficzna. W. oprócz Pétera Esterházyego. Olga HRYŃKIW 77 KWARTALNIK q 4 (11) 2008 . Juli Zeh – Niemcy (Instynkt gry. a fotomontaże Lila Kalinowska (więcej o wystawie s. Natomiast 20 grudnia w MNZP odbył się wernisaż ekspozycji Felczyńscy – ród z dzwonem w herbie. Michała Wywiórskiego. László Krasznahorkai – Węgry (Melancholia sprzeciwu. od roku 2006 jest prezesem Polskiej Izby Książki. Regulamin określa.6 grudnia we Wrocławiu po raz trzeci została przyznana jedna z najważniejszych polskich nagród literackich – Literacka Nagroda Europy Środkowej „Angelus”. Rysunki Arthura Grottgera i Marcelego Maszkowskiego ze zbiorów Anny i Kaspra Pawlikowskich oraz Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej i Zostawcie to Polakom! Somosierra 1808–2008. Inauguracji działalności w nowej siedzibie towarzyszyły dwie wystawy: Blisko serca. 16 grudnia otwarto nowy gmach Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej (pl. „Angelus” obejmuje 21 krajów. Adam Jaremko. w roku ubiegłym – Martin Pollack (Austria) za Śmierć w bunkrze. Serdecznie Ich za to przepraszam. Książka ukazała się w Polsce w tłumaczeniu Teresy Worowskiej (wydawnictwo „Czytelnik”).). Opowieść o moim ojcu. przeinaczyłam sens niektórych wypowiedzi moich rozmówców. Do trzeciej edycji Nagrody.) oraz dwie polskie autorki: Małgorzata Szejnert (Czarny ogród. W. Tischnera i innych wielkich twórców myśli współczesnej. Swietłana Wasilenko – Rosja (Głuptaska. SPROSTOWANIE W poprzednim numerze „PPK” w rozmowie z Elżbietą Żygałą i Narcyzem Pióreckim z Arboretum w Bolestraszycach pt. usiłując przełożyć język fachowy na bardziej przystępny. Grzegorz Karnas.B. Paweł KOZIOŁ Książka stanowi zbiór esejów poświęconych zagadnieniom z pogranicza literatury i filozofii. Paweł Kozioł i Tomasz Trojnar.B. Mona lisa.

Dyplom otrzymał w pracowni prof. olej. brał udział w kilkunastu wystawach zbiorowych. papier Mariusz Kościuk (ur. Głowa. Włodzimierza Kunza w 1989 roku. grafik i fotografik. . w 1961 roku w Przemyślu) – malarz. Miał trzy wystawy indywidualne. Studiował malarstwo w Akademi Sztuk Pięknych w Krakowie. Ostatnio ekspozycję prac Mariusza Kościuka można było obejrzeć w październiku w Galerii Sztuki Współczesnej w Przemyślu.Mariusz Kościuk. 2008.

Centres d'intérêt liés