Michal/ Herer

Od ontologii
do etyki wydarzenia

Tekst stanowi próbę podwójnej lektury Deleuzjańskiej Logiki
sensu jako, z jednej strony, ontologii niecielesnych wydarzeń,
z drugiej zaś – etyki wzywającej do „bycia godnym tego, co
nam się przydarza”. Ten pierwszy aspekt wiąże się z koniecznością przezwyciężenia fenomenologii i zrewidowania
założeń filozofii transcendentalnej. Z kolei swoją etykę
wydarzenia Deleuze rozwija, nawiązując do stoików i Nietzschego, a także pisarzy takich jak Bousquet, Lowry czy
Fitzgerald. Opiera się ona na imperatywie afirmacji świata
jako stawania się – afirmacji zarówno na płaszczyźnie albo
powierzchni czystej myśli, jak i we własnym ciele, dla którego jednak oznacza to zawsze ranę, zagrożenie rozpadem.
Słowa kluczowe: to, co niecielesne, wydarzenie, sens, paradoks, etyka,
wieczny powrót, stoicy, afirmacja, atletyzm

}

Wiele mówi się dzisiaj na temat ekspansji mediów elektronicznych i rychłego „końca książki”. Wrocław 2007. do prawdziwej pisarskiej erupcji. 1  G. Rzecz trudna do wyobrażenia w dzisiejszych warunkach produkcji wiedzy… Oto jak wspominał ów okres w jednym z wywiadów: „To prawdziwa dziura w moim życiu. Warszawa 2000. Matuszewski. Spinoza et le problème de l’expression. udziału w konferencjach. Bergsonie. Empiryzm i subiektywność: esej o naturze ludzkiej według Hume’a.anzpraktyka cyteroet 5/2012 70 Dyskusję o Logice sensu należałoby może zacząć od – banalnej na pozór – uwagi. 147-148. Co właściwie czyni książkę książką? A w szczególności – książką filozoficzną? Co czyni nią Logikę sensu? Po pierwsze. M. „dokonuje się ruch”6. Banasiak. że mamy tu do czynienia z książką. jak wyjaśnia Deleuze. Właśnie takie dziury wydają mi się interesujące w życiu ludzi”5. mniejszej presji instytucjonalnej (dotyczącej publikacji. wymagającą do swojej eksplikacji odrębnego zestawu pojęć. Prouście. autonomia w planie ściśle teoretycznym – każda książka zarysowuje odrębną problematykę. jeśli jednak koniec ów rzeczywiście nastąpi. Spinozie i Sacher-Masochu… Michal/ Herer . Po drugie. Banasiak. Nie wyklucza to oczywiście ciągłości myśli. to nie ze względu na zmianę medium. Deleuze. lecz na skutek likwidacji warunków. 6  Tamże. dziura rozciągająca się na osiem lat. W jego wypadku ruch ten doprowadził właśnie do przełomowej interpretacji myśli Nietzschego. Deleuze zaś był filozofem piszącym książki. Książka powstaje dlatego. tłum. tłum. 2 tegoż. jest to jednak konieczność innego rodzaju niż ta wynikająca z akademickiego kalendarza. Nietzsche i filozofia. Warszawa 1993. Jarosz. K. Być może jest to kwestia zmieniających się czasów. której efektem będzie nie tylko Logika sensu oraz Różnica i powtórzenie. tłum. 4 Tegoż. sesjach naukowych itd. Deleuze. Różnica i powtórzenie. To w nich. B. a następnie. Warszawa 1997. że musi powstać.). ale też prace o Kancie. autor wydanej w 1953 roku monografii poświęconej Hume’owi3 nie opublikował żadnego większego dzieła aż do pracy na temat filozofii Nietzschego w roku 19624. w ciągu kilku ostatnich lat dekady. tłum. względna autonomia myśliciela w stosunku do warunków zewnętrznych. Herer. Paris 1968. dzięki którym prawdziwe książki (niebędące zbiorami artykułów ani tomami pokonferencyjnymi) mogą dojrzewać właśnie w takich interesujących dziurach. mimo że sam był wykładowcą – Różnicę i powtórzenie1 (wraz z równie obszernym traktatem o Spinozie2) przedstawił na Sorbonie jako rozprawę doktorską – mógł sobie pozwolić na pewną swobodę wobec wymogów życia uniwersyteckiego. K. 3 Tegoż. jakiej podlegali akademicy pół wieku temu – tak czy inaczej. B. 5 Tegoż. s. Negocjacje 1972-1990.

7  G.71 anzpraktyka cyteroet 5/2012 meandrycznej linii łączącej dzieła napisane przez jednego filozofa. Na ile koresponduje ona z filozoficzną treścią tej książki. czyli przede wszystkim: po Nietzschem. G. s. Deleuze. choć już tu pojawia się nowa forma. B. Różnica i powtórzenie. że każdy wielki filozof był zarazem wielkim stylistą. i właśnie z tej niemocy czerpie swą siłę eksperyment dotyczący formy. W jaki sposób dzisiaj. filozofia ma mówić o niecielesnym? Temu właśnie służy Deleuzjańskie pojęcie wydarzenia. 8  Zob. Kłącze. Po trzecie. s. Forma książki filozoficznej musi być wynaleziona na nowo. Nie można już pisać tak. która współistnieje z pierwszą. F. Deleuze przeczuwał. jak ciąg przedstawianych przez Spinozę more geometrico twierdzeń i dowodów jest stale podwajany przez „kręty łańcuch wulkaniczny” przypisków. Banasiak. tak jak forma plateaux korespondować będzie z ontologią kłącza8? I wreszcie. co więcej – musi być wynajdowana za każdym razem. a mianowicie forma serialna. lecz także z klasyczną formą rozprawy. Często przywołuje się słowa Deleuze’a o tym. Od ontologii do etyki wydarzenia . Jaki nowy problem podejmuje Deleuze w Logice sensu? Odpowiedzi dostarcza poniekąd sam tytuł. Z czym mamy tu właściwie do czynienia? Z traktatem ontologicznym? Zbiorem wariacji na kilka luźno powiązanych tematów? Czym są owe plateaux i jak wyglądałaby książka składająca się z tysiąca takich „jednostek”? W Logice sensu eksperyment nie idzie jeszcze tak daleko. towarzysząc kreacji ściśle pojęciowej i ją uzupełniając. Myśl ta rozwija się jednak właśnie „z książki na książkę”. szerzej: od twórczości jako takiej – nie da się oddzielić pewnej zasadniczej niemożności. mówiąc jednak bardziej ogólnie. Można do niej odnieść stwierdzenie samego Deleuze’a na temat Spinozjańskiej Etyki. trzeba jednak pamiętać o tym. tłum. tworzących „coś w rodzaju drugiej Etyki. Tak. co niecielesne. „Colloquia Communia” 1988. autonomia formy. nie będzie już możliwe”7. nr 1-3. poddaje się swoistej podwójnej lekturze. do dziś wywołują konfuzję. jak się pisało. w której mieści się jeszcze Różnica i powtórzenie. jak większość prawdziwych książek filozoficznych. 24. Deleuze. Logika sensu. Guattari. Otóż od stylu – a nawet. czym był dla niego styl. w jaki czyniono to od dawna. zwłaszcza napisane w tandemie z Guattarim Mille Plateaux. kiedy napisanie książki filozoficznej w taki sposób. chodzi o zagadnienie tego. I nawet jeśli większość jego kolegów po fachu wciąż pisze jak „od dawna”. 221-237. Niektóre książki Deleuze’a. że „nadchodzi czas. to dla niego samego w pewnym momencie nadszedł czas na zerwanie nie tylko z formą historyczno-filozoficznej monografii.

zdolnością iden- 9  G. I Pierwszy z nich – na którym koncentruje się większość komentatorów i któremu poświęcimy tu mniej miejsca – obejmuje ontologię sensu. 111. Nie jest ani przeszkodą w formułowaniu jasnych twierdzeń. Jest to bowiem możliwe tylko pod warunkiem przekroczenia dwóch krępujących ruchy myślenia form – zdrowego rozsądku i zmysłu wspólnego. już na samym początku daje o sobie znać osobliwa strategia związana z zastosowaniem paradoksu. co myśl powinna przezwyciężyć. Negocjacje. dobry kierunek [bon sens]. Przyjrzyjmy się bliżej tym dwóm rejestrom. że jest organem. „Paradoks jako pasja myślenia odkrywa wszakże. 10 Tamże. Deleuzjański obraz myśli nigdy nie był prosty i właśnie dlatego paradoks odgrywa tu szczególną rolę. wraz z wtopionym w nią nonsensem”11. źródłem niebezpiecznego zamętu. Logika sensu. a ustalenie jednego kierunku nie jest możliwe. Owa druga Logika jest przy tym właśnie swoistą etyką. by wkroczyć do królestwa prawdy. inny ton”9. iż oba kierunki są nierozłączne. 114. „Z kolei w przypadku zmysłu wspólnego chodzi nie tyle o kierunek. s. powiada Deleuze. która nie uruchamia wszelkich mocy nieświadomości. ile o pewien organ. ani przedmiotem inteligentnej rozrywki dla myśli zmęczonej rozwiązywaniem poważnych problemów. że paradoksy oferują zniekształcony obraz myślenia – nieprawdopodobny i niepotrzebnie skomplikowany. czymś. 171. to dlatego. Zdrowy rozsądek zawsze wyznacza jeden właściwy.anzpraktyka cyteroet 5/2012 72 mając jednak zupełnie inny rytm. I jeśli nazywa się go wspólnym. przejrzystą dla siebie samej. co problematyczne. Pozwala jej raczej dopiero dotrzeć do tego. Jeśli idzie o pierwszy z tych członów. funkcją. Trzeba chyba samemu być zbyt »prostym«. musi być logiką paradoksalną. Deleuze. nie ma jednego kierunku dla poważnej myśli czy pracy i odwrotnego kierunku dla rozrywki czy marginalnych zabaw”12. 12  Tamże. Wilczyński. opartą na paradoksie: „Nie powiemy […]. neostoicką etyką bezcielesnego wydarzenia. s. Logika sensu. tłum. „dublującą ruch pojęcia całą mocą afektu”10. s. będącą jednocześnie jego logiką i fizyką. podziemny tekst. podobnie Deleuzjańską teorię sensu zdaje się podwajać jakiś inny. Michal/ Herer . Warszawa 2011. 11  G. by uznać myślenie za nieskomplikowaną czynność. Deleuze. G.

już to akceptuje go na zasadach niezobowiązującej. 11. jak i w duchu bardziej heretyckim. przedstawiając w postaci Osoby lub Ego”15. dowcipnej gry. produktem czegoś innego niż on sam. W dwudziestym wieku owo pytanie przybiera jednak przede wszystkim postać pytania o sens. Zagadnienie „pasywnych syntez” i swoista transcendentalna proto-logika. dają się interpretować zarówno w duchu fenomenologicznej ortodoksji. a różnorodność jawi się w całej swej pozytywnej złożoności. przechowywanych w archiwum w Louvain. że jest hetero-geniczny (nie tylko zróżnicowany. Husserl. 15  G. Haag 1996 (tłum. od rozmaitych postaci non-sensu. że sens jest zawsze efektem. Bégouta i J. to. co niecielesne. wytworem. Zdrowy rozsądek dopuszcza możliwość osuwania się sensu w bezsens – i już to próbuje powstrzymać ten proces z iście policyjną gorliwością i z zastosowaniem rozmaitych technik prewencyjnych. 13 Tamże. że sens nie rodzi się z sensu. Grenoble 1998). Deleuze. Podstawowa teza tej logiki brzmi. źródłowego. to przynajmniej spod znaku zmysłu wspólnego. i naznaczony piętnem tego pochodzenia. obecność bezsensu w sensie i wyłanianie się drugiego z pierwszego. 166. nad którą autor Idei pracował w latach dwudziestych ubiegłego wieku14. który otwiera przed filozofią transcendentalną nowe horyzonty.und Forschungsmanuskripten (1918-1926). Analysen zur passiven Synthesis: aus Vorlesungs. produktem czegoś innego niż on sam. Czy jednak już Husserl nie wykracza poza ten horyzont. Kesslera: De la synthèse passive. [w:] Husserliana: Edmund Husserl Gesammelte Werke. co absolutnie niedopuszczalne. jest dla niego natomiast jednoczesność dwóch kierunków. Logika sensu. Tym. Deleuze widzi obie te możliwości. 14  Zob. Od ontologii do etyki wydarzenia Sens jest zawsze efektem. Dlatego nowa logika bezcielesnego musi być właśnie logiką sensu. że jest hetero-geniczny . o czym wiedzą zwłaszcza czytelnicy jego ineditów. Musi być wyzwaniem rzuconym fenomenologii. nierozkładalnego. a zarazem wyzwaniem rzuconym wszystkim tym. s. ową głębszą albo bardziej radykalną postacią różnicy). B. E. a nawet – szerzej – całej tradycji filozofii transcendentalnej. Paradoks usuwa ten organ. ostatecznie jednak dystansuje się od myśli Husserla jako wyrazu doksy. Dopiero tak „zdezorientowana” i „zdezorganizowana” myśl może zmierzyć się z pytaniem o to. w wyniku czego żadne oczywiste rozpoznanie nie jest już możliwe.73 anzpraktyka cyteroet 5/2012 tyfikacji sprowadzającą dowolną różnorodność do postaci Tego Samego”13. że sens nie rodzi się z sensu. wytworem. t. który „przyjmuje z dobrodziejstwem inwentarza […]. ale pochodzący od tego. co transcendentalne. fr. jeśli nie spod znaku zdrowego rozsądku. mówiąc o konstytucji sensu? Sprawa jest niezwykle złożona. którym ten ostatni jawi się jako coś prostego. co od niego różne.

Jak pogodzić ze sobą te dwa kierunki? Jak pomyśleć paradoks sensu będącego jednocześnie efektem. które – zgodnie ze swymi trzema aspektami – desygnują stany rzeczy. względnie konstytuującego sens czystego Ja). odwołując się do fizyki stoickiej (każde ciało jest tu właśnie mieszaniną). dokonując radykalnego przeformułowania programu filozofii transcendentalnej. że niecielesny. Owo podobieństwo. w ramach samej logiki sensu. 143. 85. figura dwóch kierunków genezy. Nawet jeśli sens jest „subiektywny”. na ile zaś jego wyłanianie się stanowi efekt złożonych. nie wynika. ani prostym badaniem empirycznym (o ile to ostatnie redukuje sens do wypadkowej fizycznych stanów rzeczy). niebędący ani klasycznym transcendentalizmem (o ile ten ostatni poszukuje właśnie esencji. że „fundament nigdy nie może być podobny temu. który zarysowuje się na powierzchni ciał. Czy jednak pozbywając się tych arbitralnych wyobrażeń co do organizacji pola transcendentalnego – wynikających z bezkrytycznego ulegania nawet przez najbardziej krytycznych filozofów zdrowemu rozsądkowi i zmysłowi wspólnemu – nie wykraczamy poza ramy transcendentalizmu? Na ile można tu jeszcze mówić o „warunkach możliwości” sensu. s.anzpraktyka cyteroet 5/2012 74 Sens nie jest pierwotny. 17  Tamże. dotyczy samej formy Tego Samego. również podlega zasadzie jednego słusznego kierunku i zasadzie tożsamości. okazują się wytworem albo „ucieleśnieniem” niecielesnych wydarzeń. Stąd jednak także. lecz konstytuowany w określonych warunkach. które ma zostać zniesione. co – samo niewzruszone i neutralne – generuje ciała i sensowne zdania? 16  Tamże. wytwór „cielesnych mieszanin”. i tym. manifestują podmiot i znaczą relacje logicznego wynikania. że to. ale również wszelkiego empirycznego pomieszania wydarzenia z wypadkiem”17. co się na nim opiera”16. I właśnie do tych warunków możliwości sensu stara się dotrzeć Deleuze. jak powiada Deleuze. Z drugiej zaś – że same ciała. s. że sens już ukonstytuowany jest jednokierunkowy i daje się zidentyfikować jako ten sam w różnych wypowiedziach. idealny sens wydarza się jako efekt interakcji ciał. na równi ze zdaniami. Z faktu. zatarte. Stąd Deleuzjański empiryzm transcendentalny. co go produkuje. konstytutywny. proces jego generowania nie musi odsyłać do żadnej subiektywności. Z jednej strony (albo uwzględniając jeden kierunek) trzeba powiedzieć. Jego podstawowa zasada głosi. A już na pewno nie wynika z niego teza o Osobie bądź Ego (czy innej postaci podmiotu transcendentalnego) jako instancji odpowiedzialnej za ową produkcję. wielokierunkowych oddziaływań o charakterze empirycznym? „Stawką podwójnej walki jest tutaj zażegnanie wszelkiego dogmatycznego pomieszania wydarzeń z esencjami. Michal/ Herer .

Właśnie w tym paradoksalnym miejscu. Sens zdania okazuje się ostatecznie wytworem… sensu rozumianego jako niewzruszone (całkowicie obojętne i neutralne wobec ciał i zdań. co konstytutywne. wykrystalizowanymi. Różnica i powtórzenie. Niewzruszony sens z punktu widzenia zdrowego rozsądku i zmysłu wspólnego okazuje się raczej bezsensem w postaci generujących sens. Deleuze. raz jako tego. w ich pulsowaniu pozbawionym jakiejkolwiek miary. Głębia ta działa w bardzo oryginalny sposób: dzięki zdolności do organizowania powierzchni i do przyoblekania się w powierzchnie”21. czysta logika niewzruszonego sensu-struktury zbiega się ostatecznie z cielesną. ale pozbawionych go struktur („strukturalizm wykazuje. Właśnie dlatego do jej opisu potrzeba nowych pojęć. Ostatecznie nie ma zresztą istotowej różnicy między tymi określeniami. jako warunek możliwości sensu ukonstytuowanego i wyrażonego w zdaniu. a więc niejako pierwsze. co transcendentalne. że rodzi się on dzięki odpowiednim pozycjom elementów. Tak jak bezosobowe struktury nie są esencjami. nie są po prostu ciałami (ukonstytuowanymi. „Powstawanie sensu z ciał oznacza coś całkiem szczególnego. Od ontologii do etyki wydarzenia . 175. które same w sobie wcale nie są »znaczące«”18) lub w formie „bezosobowego i preindywidualnego pola transcendentalnego”19. Na podobnej zasadzie – a więc. że sens tworzy się z nonsensu i z jego ciągłego przemieszczenia. s. sama posiadająca właśnie charakter bezosobowy i preindywidualny. Ta ostatnia dwuznaczność zdaje się przeczyć wyjściowej zasadzie hetero-geniczności (niepodobieństwa warunkowanego do jego warunku). s. warunku wszelkiej osobowości i indywiduacji. co transcendentalne. które wytwarza) wydarzenie. dzięki przekroczeniu formy zdrowego rozsądku i zmysłu wspólnego – daje się ominąć także pierwszy problem. jako że „struktura”. s. a do tego jeszcze podwójne znaczenie sensu: raz jako ukonstytuowanego. 20  Czyli takiego. Deleuze. Kiedy jednak przyjrzymy się sposobowi. a zara18  Tamże. Tym razem chodzi o ciała ujęte w ich niezróżnicowanej głębi. raz jeszcze. 19  Tamże. s. Pojawia się zatem podwójna trudność – dwa przeciwne kierunki genezy. o ile wytwarzają sens (i stają się przez to przedmiotem wyższego empiryzmu20).75 anzpraktyka cyteroet 5/2012 Właśnie w tym drugim znaczeniu sens jawi się jako to. 107. a „jej organy stają się metafizyczne” (G. w którym sama zmysłowość „wchodzi w rozstrojoną grę”. na powierzchni. 207). podobnie cielesne mieszaniny. 21  G. stanowi tylko jedno z imion tego. stabilnymi przedmiotami możliwego rozpoznania w zdaniu typu „to jest x”). dostrzeżemy. w jaki Deleuze opisuje działanie owej niewzruszonej instancji. Logika sensu. że transcendentalna organizacja sensu w niczym nie przypomina żadnej znanej nam „sensownej” organizacji. 148.

s. że „nie należy zadowalać się ani biografią. fizyka – spoczywające w głębi żółtko. Trzeba by dotrzeć do pierwotnego aforyzmu-anegdoty”22. odpowiada etyka. w którym mowa o tym. zredukowane. który w najprostszej. być godnym wydarzenia? Kłopot z ową formułą jest podobny do tego. 204. co nam się przydarza”24. Zarówno osiąganie niewzruszoności. s. jaki niesie zgodnie z deklaracją samego filozofa. Jeśli jednak zastanowimy się nad jej znaczeniem. które mieści się między nimi. szybko dojdziemy do wniosku. 23  Tamże. należy dotrzeć do owego tajemnego punktu. Ciała wytwarzają sens tylko o tyle. gdzie życie może stać się przedmiotem afirmacji ze strony myśli lub zostać przez nią zanegowane. białku zaś. 179. co i rusz odwołuje się właśnie do tej teorii i jej rozmaitych wykładni. Logika to jego skorupka. by udźwignąć myślowy ciężar. Najwyraźniej jest to problem tyleż stoicki. po pierwsze. że nie powinniśmy być niegodni tego. za Diogenesem Laertiosem. stoickie porównanie filozofii do jaja. o ile na pewnym poziomie swojej organizacji wymykają się naiwnemu empiryzmowi i upodabniają do hiperzłożonych struktur. przybliżając jej właściwy sens. Stąd genialna w swojej prostocie Deleuzjańska formuła moralności. Problem moralny albo etyczny pojawia się właśnie na przecięciu płaszczyzny myślenia z życiem. Co to znaczy: być godnym tego. Przejdźmy więc teraz do drugiej Logiki. ani bibliografią. jak i wydobywanie się na powierzchnię stanowi jednak zarazem imperatyw etyczny. 195. że Deleuze.anzpraktyka cyteroet 5/2012 76 zem sensotwórczą fizyką. Podobieństwo jest. czysto formalne. w którym to samo staje się jednocześnie anegdotą z życia i aforyzmem w sferze myśli”23. tam. co nietzscheański… W Logice sensu synonim życia jako możliwego przedmiotu afirmacji stanowi wydarzenie. najbardziej dosłownej interpretacji wydaje się zbyt banalny. Tak jak w wypadku pojęcia Nietzscheańskiego. że prostota jest tu jedynie pozorna. s. II Problem moralny albo etyczny pojawia się właśnie na przecięciu płaszczyzny myślenia z życiem Na samym początku serii dwudziestej (O problemie moralnym według stoików) Deleuze przywołuje. że jest to już pewna racjonalizacja. 24  Tamże. mamy tu do czynienia z aforyzmem. umniejszone. jaki wciąż mamy chyba z Nietzschego teorią wiecznego powrotu – nic dziwnego. Fragment ten warto zestawić z innym. Michal/ Herer . 22  Tamże. I zaraz dodaje: „Czujemy jednak. która „mówi nam jedynie tyle. co nam się przydarza.

Filozofia w tragicznej epoce Greków. a zaczyna dużo bardziej istotny związek na poziomie treści. tautologicznemu bytowi? Tak samo jest z formułą Deleuze’a. [w:] tegoż. Jaskuła. B. Niebezpieczeństwo owej ciężkiej wykładni nigdy nie zostaje do końca zaże25  F. Problem moralny. Problem afirmacji wiecznego powrotu i problem afirmacji wydarzenia to z pewnego punktu widzenia ten sam problem etyczny. Gdyby „bycie godnym tego. odsyłający jednocześnie do fizycznego zagadnienia konieczności. s. tłum. nie popadając w bierny fatalizm. że nauka o wiecznym powrocie sama sprawia wrażenie tak ciężkiej i obciążającej. a za jej pośrednictwem – do całkowitego zbioru przyczyn. oryginalnością. tłum. Nietzsche. jakiej podlegają ciała. oślego „a-ha”. że trudno ją zrazu odróżnić od bezmyślnego. jakie – w listach i rozmowach – przyznawał mu Nietzsche w ramach swej koncepcji. Z. do której rościł sobie pretensję właśnie w tym punkcie. s. 250. przeciwstawionego statycznemu. nie odsyłając zarazem do wytwarzającej go cielesnej przyczyny. Rzecz w tym. co się nam przydarza”. Słowa te nieprzypadkowo padają w rozdziale O duchu ciężkości. inaczej: jak afirmować wydarzenie. ani stoicka fizyka nie są – jak pokazuje to właśnie Logika sensu – niczym oczywistym. Czy znawca filozofii starożytnej zapomniał. oznaczało jedynie przyjmowanie „z godnością” wszelkich życiowych wypadków. Tu kończy się też analogia formalna. W obu tych kierunkach. 196. i do logicznego zagadnienia stawania się. Jednakże ani etyka amor fati. w której to samo wiecznie powraca w nieskończonych cyklach. a wtórnością owej wizji. S. Pisma pozostałe 1862-1875.77 anzpraktyka cyteroet 5/2012 W związku z wiecznym powrotem nieraz zwracano uwagę na osobliwą dysproporcję między kardynalnym znaczeniem. Nietzsche. s. czyli do physis?”26. Baran. 27  F. 133. To rzekł Zaratustra: książka dla wszystkich i dla nikogo. Warszawa 1999. brzmi: „w jaki sposób można uchwycić wydarzenie i pragnąć go. 26  Tamże. według stoików. Albo. Od ontologii do etyki wydarzenia . że już stoicy głosili cykliczność bytu? Czyżby nie pamiętał o Heraklicie i jego teorii cyklicznego spalania się [ekpyrosis] świata25? Poza tym czy obraz wiecznego powracania tych samych stanów rzeczy można dziś traktować jako „poważną” propozycję ontologiczną? I czy da się ona pogodzić z Nietzscheańską filozofią stawania się. Kraków 1993. kto jest z jego ducha”27. akceptację konieczności? Nietzsche również mierzył się z tą trudnością w Zaratustrze: „Wszystko […] żuć i przetrawiać – to jest natura świń! Ciągle mówić potakujące »a-ha« – tego nauczył się nawet osioł i każdy. to Deleuze musiałby się jawić jako dość po-niewczesny epigon stoickiej etyki akceptacji koniecznego biegu rzeczy. Lisiecka.

nie oznacza akceptacji konieczności. zdaje się. G. Wypowiada ją również obmierzły „pół karzeł. które niepodzielnie rządzi biegiem rzeczy i przed którym należy się ugiąć? Otóż Deleuze przekonuje. […] Odsyłają przyczyny do przyczyn. Te ostatnie mają jednak zupełnie inny charakter: bezcielesne skutki nie są nigdy jedne dla drugich przyczynami. „Kolistość” czasu oznacza przede wszystkim brak początku i końca. Tamże. Czy myśl ta nie przypomina jednak także stoickiej teorii przeznaczenia. Deleuze.anzpraktyka cyteroet 5/2012 Bycie godnym tego. że jego pieśń nazbyt łatwo może przerodzić się w „katarynkową śpiewkę liryczną”29. s. Wieczne To Samo – to myśl najcięższa. lecz wyłącznie „pseudoprzyczynami”31. zatarty w dosłownej. wszystko powraca. s. że w żadnej mierze nie wyraża on porządku. mocą afirmacji chaosu”32. który przeciwstawiałby się chaosowi lub go opanowywał. co się nam przydarza. nie oznacza akceptacji konieczności. Logika sensu. s. czasem pojawiając się z najmniej oczekiwanej strony. „polega na tym. I na tym. 21-22. Wprost przeciwnie – nie jest on niczym innym jak chaosem. stale zagraża Zaratustrze. że stoikom udaje się wydostać z pułapki fatalizmu za pomocą pewnego wynalazku natury pojęciowej. co się nam przydarza. pół kret. Wszystko to jest Deleuze’owi potrzebne do tego. sam czas jest kołem”30. Dlatego właściwy sens wiecznego powrotu. że potrzeba tu czegoś wręcz przeciwnego. odchylenia ruchu atomów – próbuje myśleć przyczynowość bez przeznaczenia. potwierdzając łączący je związek przyczynowy (przeznaczenie). skutki zaś odsyłają do skutków. bezwładny. Nauczyciel wiecznego powrotu wie. Michal/ Herer . gdy jego zwierzęta intonują: „Wszystko odchodzi. inaczej niż epikureizm. jak wtedy. 204-205. 347-348. Tamże. 278. Wprowadzają oni mianowicie nowy podział w ramach relacji przyczynowej. który siedzi na ramionach Zaratustry: „Wszelka prawda jest pokrętna. że potrzeba tu czegoś wręcz przeciwnego 78 gnane. s. obezwładniający”. a zarazem niebezpiecznie podobna do jego własnej myśli. który – za sprawą pojęcia clinamen. s. również między nimi ustalając pewne związki. Tamże. że bycie godnym tego. W ten sposób stoicyzm może – właśnie na poziomie wolnych skutków-wydarzeń. banalnej wykładni. wiecznie toczy się koło bytu”28. których wytwarzanie jest racją istnienia przyczyn jako takich – przeciwstawiać przeznaczenie konieczności. 279. bezmierność samego stawania się. by pokazać. polega też problem moralny neostoika Deleuze’a – jak afirmować chaos albo stawanie się? Jak afirmować czyste wydarzenie jako „pseudoprzyczynę”? 28  29  30  31  32  Tamże.

203. Deleuze. oparu unoszącego się nad cielesnymi mieszaninami. do sensu jako niewzruszonego. Wszędzie pojawia się owo załamanie. Jedną z najbardziej dobitnych manifestacji tej wiary jest właśnie Logika sensu. Delezue. napisanej wraz z Félixem Guattarim książki poświęconej filozofii jako formie myśli. Znajduje ona jednak wyraz także i później. a przecież budzą się niczym po bitwie. Są rzeczy. neutralnego wydarzenia. Dodatkowo wątek ten daje się łatwo uzgodnić ze stoicyzmem Deleuze’a – czyż stoicy nie twierdzili. jakiej udziela na to pytanie już w serii dziesiątej – a więc na dobrą sprawę jeszcze przed jego zadaniem – wydaje się całkiem naturalna i zgodna z naszą wyjściową intuicją: „afirmować cały przypadek. tylko te bowiem. którzy w dwudziestym wieku zachowali niezachwianą wiarę w moc myślenia. w szczególności myśl filozoficzna. które potrafi ono sproblematyzować dzięki swej nieskończonej prędkości. 35  G. by ją urzeczywistnić”35. s. którzy „nie próbowali dokonać niczego nadzwyczajnego. P. 229-230. załamani na ciele. Gdańsk 2000. Gdy mowa o bezcielesnych wydarzeniach. Pieniążek. s. F. z jej teorią „płaszczyzny metafizycznej” i przejścia „od ust do mózgu”. z nadwyrężonymi mięśniami. aż do ostatniej. Co to jest filozofia?. G. umożliwiającego narodziny sensownej mowy. 34  Zob. co bezcielesne. czynić przypadek przedmiotem afirmacji – do tego zdolna jest wyłącznie myśl”33. s. obumarli na duchu”36. s. właściwe „rzeczy myślenia”. w odróżnieniu od fizycznych stanów rzeczy. że rozstajemy się z obiegowymi wykładniami problemów i „naturalnymi” odpowiedziami na rozmaite pytania. Tylko myśl. 36  Tamże. co chaotyczne. 210. co byłoby ponad ich siły. o których da się tylko myśleć. trwa przy tym. Logika sensu. Lektura Deleuze’a jak mało co sprawia wszak. urodziłem się po to. Konsul z powieści Lowry’ego w stanie permanentnego delirium zmierzający ku ostatecznej katastrofie. Joë Bousquet mówiący: „moja rana istniała już przede mną. Tylko czysta myśl jest w stanie dotrzeć do tego. że prawdziwą wolność człowiek osiąga jedynie w sferze myśli albo przedstawień. która ich przerosła. Deleuze z całą pewnością należał do tych – być może coraz mniej licznych – filozofów.79 anzpraktyka cyteroet 5/2011 Pierwsza odpowiedź. pozostają pod jego kontrolą? Musimy być jednak czujni. nieprzypadkowo powracają zawsze podobne przykłady. A ściślej rzecz biorąc – jest to właśnie cząstka chaosu tkwiąca w każdej rzeczy. Guattari. tłum. pęknięcie – to właśnie ono „nie jest ani 33  Tamże. Bohaterowie Fitzgeralda. nie szukając schronienia w doksie34. Od ontologii do etyki wydarzenia . 94.

ani zewnętrzne”37. poszukującego swej „linii ujścia”. powiada Deleuze za Spinozą. Nie chodzi więc o prostą degrengoladę czy dysfunkcjonalność 37  Tamże.anzpraktyka cyteroet 5/2012 80 wewnętrzne. Bycie godnym wydarzenia musi zatem wiązać się zarówno ze zdolnością jego afirmacji przez myśl. tak afirmacja wydarzenia ma nieodmiennie dwa uzupełniające się aspekty albo dwa oblicza. Jak pogodzić ze sobą. co stanowi powierzchniowy efekt mieszania się ciał. idealne”. jak i z jego doświadczeniem na własnej skórze. nadludzki wysiłek figur Bacona. 40  Tamże. bezosobowej”39. jest tym bardziej bezcielesne. „Czy są to tylko przykłady? A może każde wydarzenie ma w sobie coś z […] bitwy czy skaleczenia – sięga tym głębiej. „rzecz jasna”. niewzruszoność owego umiera-się. 39  Tamże. że – podobnie jak cielesne mieszaniny odpowiedzialne za dynamiczną genezę sensu – owo żyjące i rozpadające się ciało nie jest po prostu organizmem czy konstelacją stanów rzeczy. każąca ujmować same ciała „w ich pulsowaniu pozbawionym jakiejkolwiek miary”. splendor śmierci „bezcielesnej. procesem rozpadu. Deleuze. Wciąż obowiązuje zasada wyższego empiryzmu. 207. lecz „na granicy. bezokolicznikowej. testuje granice jego możliwości. 38  Tamże. i tak jak wydarzenie jest jednocześnie bezcielesnym i czymś. że dzieje się na powierzchni. zwłaszcza owego »rzecz jasna«”38. „Wszelkie życie jest. 41  Zob. 27. s. „Atletyzm” oznacza tu szczególny. Wydarzenie jest tym. Francis Bacon: logique de la sensation. Paris 2002 (wyd. pozazmysłowe. Należy tu jednak zastrzec. to zaś oznacza zawsze ranę. proces rozpadu. co oznacza jednak także. dwa kierunki. Michal/ Herer . jest właściwym życiem ciała. G. że przebiega wzdłuż ciał?”40. i to ranę śmiertelną. co się w nich ucieleśnia – tak czy inaczej. 1 1981). s. wysiłek ciała próbującego w spazmie. tym razem w wymiarze etycznym. […] Całe dzieło Fitzgeralda – powiada Deleuze – sprowadza się do swoistego rozwinięcia tej frazy. s. s. a także (zgodnie z drugim kierunkiem genezy) samo się w nich ucieleśnia. 211. do czego zdolne jest ciało”. 21-26. s. Zgodnie z podwójnym kierunkiem genezy bezcielesny sens stanowi jednocześnie powierzchniowy efekt oddziaływań między ciałami oraz to. I wreszcie sama śmierć. bezcielesne. krzyku i najwyższym napięciu „wymknąć się samemu sobie”. Najwyższej mocy pojęcia towarzyszy tu swoisty atletyzm41. ciała nie da się wymazać. co poddaje ciało próbie. 210. rzecz jasna. afirmację stawania się przez czystą myśl i urzeczywistnienie wydarzenia we własnym ciele? Tak jak etyka mieści się między logiczną skorupką a głębią fizycznego żółtka. „Nie wiemy. które egzorcyzmował Heidegger i które tryumfalnie powraca w dziele Maurice’a Blanchota.

co da się osiągnąć za pomocą środków chemicznych. Następna książka jest blisko. pozwalającą czasem odkryć albo raczej wytworzyć funkcje całkowicie nowe. a częściowo także dla życia. Tak oto ponownie docieramy jednak do konieczności myślenia. według Logiki sensu. gdy – w Anty-Edypie – ciało-maszyna podłączy się do innych maszyn. za każdym razem wszelako trzeba podwajać to bolesne urzeczywistnienie ograniczającym je. jeśli wydarzenie nie wpisze się również w ciało. nieznane. chyba że w sensie nadania temu wszystkiemu zupełnie nowej przyczynowości. to znaczy: wiecznej prawdy. ile czystą mocą rojenia [délire] i odjazdu [dérive]. Tamże. „który staje się bytem elementarnym na swojej wyspie. s. s. którego trzeba okazać się godnym. lecz o jego eksperymentalną deregulację. rana i choroba schodzą na dalszy plan. 219. tak jak w wypadku Nietzschego: trajektoria owego wydarzenia. Tamże. 398. Niewzruszoność i wieczna prawda sensu wydarzenia zostają zastąpione przez pragnienie. odgrywającym i przeistaczającym przeciwurzeczywistnieniem”42. można też osiągnąć inaczej”44. 220. będącego „niczym ciało zdolne przetrwać własną ranę”45. Śmierć. na które cierpiał Nietzsche. jest problem „innego zdrowia”. „Wiecznej prawdy” tego ostatniego „nie da się uchwycić. 219. I w pewien sposób pozostaje nim także później. nie ma przecież nic wspólnego z ogólnym paraliżem. uranizm na Uranie”46. s. Tamże. Nawet sama schizofrenia jest tu nie tyle chorobą. z migrenami ocznymi czy z wymiotami. W końcówce serii dwudziestej drugiej (Porcelana i wulkan) Deleuze przywołuje słowa Burroughsa: „wszystko.anzpraktyka cyteroet 5/2012 81 ciała. Zmianę tę zapowiadają już zresztą niektóre fragmenty Logiki. ustępując miejsca innym katalizatorom stawania się. Od ontologii do etyki wydarzenia . Wówczas nawet choroba może stać się wydarzeniem. niezależnej od cielesnego urzeczywistnienia. Logika sensu. Jak? Łącząc eksperymentalny atletyzm ciała z atletyzmem myśli… Właściwym problemem moralnym. w sensie stylu dzieła wkraczającego na miejsce mieszanin ciała43. 156. s. To właśnie nazywa Deleuze cielesnym „przeciwurzeczywistnieniem” wydarzenia. zwłaszcza te poświęcone Tournierowskiemu Robinsonowi. Tamże. Deleuze. W międzyczasie dokonuje się jednak wyraźna zmiana tonu. s. bez reszty oddającej się we władanie żywiołów: słoneczny Robinson na solarnej wyspie. 42  43  44  45  46  G. które stanowiło inspirację dla całego dzieła.

affirmation. for which such an act means always a kind of wound or the threat of breakdown. Key words: the incorporeal. Od ontologii do etyki wydarzenia. Bataille’owi i Adornowi. paradox. 1977. sense. athleticism. while in his ethics of the event Deleuze draws inspiration from stoics and Nietzsche. Tłumacz Foucaulta. stoics.herer@gmail. event.anzpraktyka cyteroet 5/2012 82 Michał Herer – ur. od 2004 roku wykłada w Instytucie Filozofii UW.pdf (dostęp dzień miesiąc rok) Author: Michał Herer Title: From Ontology To the Ethics of the Event Summary: The text is an attempt of a double reading of Gilles Deleuze’s Logic of Sense as an otology of incorporeal events as well as an ethics calling for “being worthy of what happens to us”. eternal return. It is an ethics based on the imperative of affirmation of the world as becoming – an affirmation both on the level or surface of the pure thought and in one’s own body. Deleuze’a i Althussera. Zajmuje się problematyką współczesnej myśli krytycznej. The first aspect refers to the necessity of overcoming phenomenology and revisiting the foundations of transcendentalism. Michal/ Herer . as well as writers like Bousquet. poświęconych między innymi Spinozie.Herer. „Praktyka Teoretyczna” nr 5/2012. Autor monografii Gilles Deleuze: Struktury – Maszyny – Kreacje (Kraków 2006) oraz esejów na temat filozofii nowożytnej i współczesnej. Dane adresowe autora: Instytut Filozofii UW Krakowskie Przedmieście 3 00-927 Warszawa e-mail: michal. Heglowi. Lowry and Fitzgerald. Herer. ethics. Kierkegaardowi.pl/PT_nr5_2012_Logika_ sensu/06.praktykateoretyczna.com Cytowanie: M. http://www.