Vous êtes sur la page 1sur 27

O d wydawcw.

Broszura niniejsza jest przedrukiem tom ik# IX


; B ib ljo te k i Socjaldem okratycznej", wydawanej naka- dem Czerwonego Sztandaru14 w 1,905 roku.
Pisana w czasie, gdy w Rosji i w Polsce pa
nowa niepodzielnie krw aw y car i biurokracja, jest
. ona dzisiaj, po rew olucji 1917 roku w pewnych
miejscach przestarza, tam mianowicie, gdzie mwi
o istnieniu caratu.
Ze wzgldu jednak na jej warto ogln
1 przedrukowujem y j bez zmian, ktrych nie chce: my dokonywa bez zgody autora.

Kocio a socjalizm.
O d k d w caym kraju n aizy m zar w n o ja k w R o
sjiro b o tn ic y ro zp o czli n iezm ordow an w alk z rzdem
carskim i w yzyskiw aczam i kapitalistam i, coraz czciej
syszym y, e k sia w y stp u j z kazaniam i p rzeciw w a l
czcym robotnikom . S zczeglnie ostro d uchow iestw o n a
sze w y st p u je p rzeciw socjalistom , sta ra j c si w szelkiemi siami zohydzi ich w oczach robotnikw . C oraz cz
ciej si te ra z zdarza, e ludzie w ierzcy, ktrzy p rz y
ch o d z w n ied ziel lub w ito do kocioa, a b y w ysu
ch a kazania i znale pociech religijn, m usz zam iast
teg o w ysucha ostrego, czasam i g w atow nego p rz em
w ienia o p o lity ce, o socjalistach. Z am iast po k rzep i stra
pionych i zbiedzonych cikim yciem ludzi, ktrzy z w ia
r p rz y ch o d z do kocioa, ksia piorunuj na rob o tn i
kw , strejkujcycb albo w alczcych z rzd em , nam aw iaj
ich do p o k o ry i cierpliw ego znoszenia n d zy i ucisku i
w ogle ro b i z kocioa i kazalnicy m iejsce agitacji p o
litycznej.
K ad y ro b o tn ik z w asnego dow iadczenia musi p rz y
zna, e tak ie w y stp ien ie du ch o w ie stw a z w alk p rz e
ciw so cjaldem okratom niczym z ich strony nie je st w yw o
ane. S o cjald em o k raci nigdy z kocioem ani z d u
chow iestw em w a k i nie rozpoczynali. S ocjaldem okraci
stara j si pociga i organizow a ro b o tn ik w do w alki
z kapitaem , to je s t wyzyskiem p rzedsibiorcw , w y sy sa
jcy ch z nich krew , d o walki z rzdem carskim , du sz
cym lud na kadym kroku, ale nigdy socjaldem okraci nie
nam aw iaj robo tn ik w do w a ki z duchow iem tw em i nie
staraj si o d eb ra im w iary religijnej. Przeciw nie! S o
cjaldem okraci u nas, ja k na caym wiecie, trzym aj si
tej zasady, e sum ienie i przek o n an ie czow ieka je s t to
rzecz w ita i nietykalna. W olno kadem u m ie tak
w iar i takie przekonania, jak ie mu daj szczliw o d u
cha. Nikom u nie wolno przelad o w a ani o b ra a p rz e
kona religijnych ludzi. T ak gosz socjaldem okraci. 1 dla
teg o m idzy innem i te wzywaj oni cay lud do walki z
carskim rzdem , ktry gw aci sum ienie ludzi, przeladujc

katolikw, unitw, ydw, o d szczep ie c w


niowy ch.

i bezwyzna

S ocjald em o kraci za te m staj wanie najgorcej w


obronie sw obody sumienia i wyznania k a d eg o cztowieka.
I dlateg o zdaw dloby si, e duchow iestw o pow inno
sprzyja soc ald cm o kratom i p o p iera ich za to, e nios
o w iat ludowi pracujcem u.
A le nie do na tym . Jeeli zastanow im y si, do
czego wogle socjaldem okraci d i jakie nauki gosz
klasie robotniczej, to ta nienaw i do nich d u chow iestw a
staje si coraz mniej zrozumiaa.
Socjaldem okraci d d o tego, e b y znie p a n o w a
nie bogatych zdziercw i wyzyskiwaczy nad biednym lu
dem pracujcym. A le w tym , z d a w ao b y si, sudzy k o
cioa chrzecjaskiego pierwsi pow inni p op rze socjalde
m ok ratw i p o d a im r k ' bo przecie n auka Chrystusa,
kt reg o sugami s ksia, gosi, e w ielbd prdzej
przejdzie p rz e z u ch o igielne, ni bog acz wnijdzie d o k r
le stw a niebieskiego!
S ocjaldem okraci d do tego, eby z a p ro w a d z i we
w szystkich krajach p o rz d e k spoeczny, op arty na r w n o
ci wszystkich ludzi, wolnoci i b raterstw ie. A le i w tym
du chow iestw o powinno b y z radoci p o w ita agitacj
socjaldem okratw , jeeli je s t ono szczerze za tym, aby z a
sada chrzecjaska: kochai blin ego tw ego, ja k siebie sa
m ego", zostaa zastosow ana w y ciu ludzkoci.
S o cjald em okraci stara j si niezm ordow an walk,
owiecaniem i organizowaniem ludu pracu jce g o dwign
go z ponienia, z n zy, za pew ni mu lep szy by t, jego
dzieciom lepsz przyszo. I w tym to k ad y musi
przyzna ksia pow inniby tylko pobogosawi so cjalde
m okratw , gdy przecie C hrystus, kt reg o sugami s
ksia, rzek: C o uczynicie dla ty ch maluczkich, to uczy
nicie dla m n ie.
A tym czasem widzimy, s du cho w ie stw o wyklina
i przeladuje so cjaldem okrat w , a r o b o t n k w namawia,
e b y cierpliwie znosili swj los, to je s t a b y si dali cier
pliwie w yz ysk iw a b o g ac zo m kapita s om. D u c h o w ie
stwo piorunuje na socjaldem okratw i nam aw ia ro b o tn i
kw, a b y si me bu n to w a li" p rzeciw w adzy rz d o w ej,
to jest, a b y znosili cierpLwie gnt.bienie rzdu, ktry mor-

Biblioteka

- 3 - iflsfftntBjospaSaiStwit

duje b ezb ro n n y ch ludzi, kt^ry posya na wojn to_je.st,aa__


rze okrutn, Setki ty sicy ludu, k t ry p rzelad u je z a w ia r
i w yznanie k ato lik w , u n tw , starow iercow .
W t n sp o s b duchow ie tw o sta je w o b ro n ie bo
gaczy,
o b ro n ie w yzysku i ucisku, w w yranej sp rz e
cznoci z nau k chrzecijask. Biskupi i ksia w y st p u
j nie ja k o k ap an i nauki C hrystusow ej, tylko ja k o k a
p i ,i zo teg o cielca i k n u ta sm agajcego ubogich i b ez
bronnych.
O p r c z tego k ady w ie z dow iadczenia, ja k czsto
sami k sia zn caj si n ad bied p ra cu jce g o ludu,
zd zierajc za luby, chrzciny, p o g rz e b y nieraz o statn i
grosz z robotnika. A ile to ra z y z d a rzy o si, e ksidz
w oany na p o g rz eb , ow iadczy, e si nie ru sz y z dom u
jeeli mu z g ry na st nie poo ty le a ty le r u ili i
ro b o tn ik z ro z p a c z w sercu odchodzi, zm uszony na prdce sp rz ed a lub zastaw i ostatni sprzt z izby, a b y kupi
p o ciech religijn dla sw oich najdroszych!
S co p ra w d a i inni duchow ni. S i tacy , ktrzy
peni d o b ro c i i m iosierdzia n ie p atrzc na zarobek, g o to
wi pom c sami, g dzie w id a ndz. A le k a d y przyzna,
e s to w y jtk i, biae kruki. W ikszo ksiy ma um iech
nite oblicze i unione ukony dla b o g a ty c h i m onych,
k trym w szelkie b ezpraw ie i w szelk ro z p u st w ybacza
m ilczco. Za dla robotnikw d uchow iestw o m a po wiszej czci tylko nieubagane zdzierstw o i surow e kazania
p rzeciw podliw oci" ro b o tn ik w , g d y ci chc si o b ro
ni ni> co p rz e d bezczelnym w yzyskiem kapitalistw .
T a w yrana sp rzeczn o m idzy postpow aniem du
chow iestw a a nauk chrzecijask musi zastanow i ka
d eg o m ylcego robotnika, kt ry m im ow oli zapyta: czem u
si to dzieje, e klasa ro b o tn icz a w swoim cieniu do
w yzw olenia zn ajd uje w sugach kocioa nie przyjaci,
tylko w rogw ? C zem u si to d d e je , e koci je s t dzi
nie u cieczk w yzyskiw anych i uciskanych, tylko tw ierdz
i o b ro n b o g ac tw i krw aw ego ucisku?
A eb y to u d erzajc e zjaw isko zrozum ie, naley p o
zna cho p o k r tc e historj kocioa i przyjrze si temu,
jakim on b y k ied y i jakim si stawa potym z biegiem
czasw .
II.
Jed ?n z n ajciszych zarzutw , k t ry u u ch o w ien s,... ^
czyai socjaldem okratom , je s t ten, e socjaldem okraci chc

zap ro w ad zi k o m u n i z m '1, czyli wspflS^ w asno na


w szelk ie d o b ra ziem skie. O t przedew szystkiem ciekawym
b d i e stw ierd z i , e p io ru n u jc p rz eciw kom unizm ow i'1,
ksia dzisiejsi piorunuj w aciw ie p rz eciw pierw szym
apo sto om chrzecijastw a- Ci bow iem byli sami najgort
szymi kom unistam i.
R eligja chrzecijaska pow staa ja k w iadom o, W sta
ro y tn y m R zym ie, w czasie najw ikszego u padku teg o po
tn eg o i zam onego niegdy pa stw a, k tre obejm ow aa
w w czas cae dziesiejsze W ochy, H iszpanj, cz Francji,
cz T urcji, P alestyn i rne inne ziem ie. Stosunki, jakie
p an o w ay w R zym ie w czasie narodzenia C hrystusa, byy
m ocno p o d o b n e do dzisiejszych stosunkw Rosji. Z jed
nej stro n y gar bogaczy, zayw ajc w prniactw ie nie
o g ran iczo n y ch zb y tk w i rozkoszy, z drugiej strony ol
brzym ia m asa ludu, gincego w straszliwej ndzy, a ponad
tym w szystkim rzd d esp o t w , szerzcy niew ysow iony
ucisk i w y c isk a j c y ostatnie soki z ludnoci, sam o p arty
na gw acie i zgniliz'nie m oralnej; w caym pastw ie ro z p rz
en ie, w ro g o w ie zew ntrzni, zag raajcy pastw u z r
n y ch stron, odactw o, panujce z dzik sw aw o l nad
u b o g ludnoci, spustoszae i w yludnione wsie z coraz
b ardziej w yjaow ion rol, a za m iasta, m ianow icie sto
lica, R zym przepeniony w yndzniaym ludem , potrzcym
z n ien aw ici na p aace bogaczy, ludem b ez chleba, b ez
d ach u , bez od zien ia, b ez nadziei i w idoku jak ieg o w yj
cia z niedoli.
T ylko pod jednym w zgldem m idzy upadajcym
R zym em , a dzisiejszym pastw em ca ra zachodzia w ielka
r n ica. W R zym ie nie istnia w w czas k a p i t a l i z m ,
to jest nie by o w ielkiego przem ysu fabrycznego, w y tw a
rzajcego tow ary na sp rzed a za pom oc pracy najem nych
robotnikw .
P anow ao w w czas w Rzym ie niew olnictw o
i re d y szlac h eck ie , zarw no jak b ogacze i finansici zao
p atry w ali w szystkie sw oje p o trze b y p ra c rk niew olnikw ,
zab ieran y ch na w ojnie
B ogacze ci zagarnli pow oli cay
p raw ie o b sza r gruntw w e W oszech, w yzuw ajc chopw
rzym skich z ziem i, a poniew a zboe zabierano bezpatnie
ja k o h aracz z p o d b ity ch prow incji, w ic obracali w asne
grunta w ogrom ne plantacje, w innice, pastw iska, sady
w a rzy w n e i o g rody zb y tk o w n e, upraw iane p rz ez w ielkie
arm je niew olnikw , n ap dzanych do pracy batogiem n ad
zo rcy. P o zb aw io n y ziemi i chleba, lud w iejski napyw a
z caej prow incji do sto licy R zym u, ale i tu nie znajdo-

wal adnego zarobku, poniew a i wszelkie rzemiosa upra


wiali niewolnicy dla swych panw. W ten sposb nagro
madzi si pow oli w Rzymie olbrzym i lud bez wszelkiej
wasnociproletariat, nie mogcy jednak nawet swej siy
roboczej sprzeda, bo nikt pracy jego nie potrzebow a.
Proletariat ten w ic, napyw ajcy ze wsi, nie zosta pochonity w miastach, jak dzi, przez przemys fabryczny,
tylko musia w pa w ndz beznadziejn, w ebractwo.
Poniew a taka olbrzymia masa ludu, zalegajcego przed
miecia, ulice i place Rzymu, bez chleba i dachu nad
gow, bya staym niebezpieczestw em dla rzdu i panu
jcych bogaczy, wic rzd musia mimowoli jakkolw iek
ndz jego umierza. O d czasu do czasu rozdaw ano zatym ze pichrzw rzdow ych zboe lub w prost ywno
proletarjatow i, aby ugaska na pew ien czas jego grone
szemranie, a take urzdzano bezpatne widowiska w cyr
ku dla zajcia umysu i uczu wzburzonego ludu. W ten
sposb cay olbrzymi proletarjat Rzymu y waciwie z
ebractw a, nie tak, jak dzi, kiedy proletarjat, przeciw nie,
utrzym uje sw prac cae spoeczestwo. W w czas za
w Rzymie, caa praca na spoeczestw o leaa na b a r
kach nieszczliwych, traktow anych jak bydo robocze
niewolnikw. I w rd tego morza ndzy i upodlenia ludz
kiego niew ielka ilo m agnatw rzymskich wyprawiaa
orgje szalonego zbytku i rozpusty.
W yjcia z tych potw ornych stosunkw spoecznych
nie byo. Proletarjat szemra wpraw dzie i grozi od czasu
do czasu powstaniem , ale klasa ebrakw, nie pracujcych
i yjcych tylko z Koci, rzucanych ze stou bogaczy i
pastw a, nie moga stw orzy nowego porzdku spoecz
nego. Ta za klasa ludu, ktra prac sw utrzymywaa
cae spoeczestw o niewolnicy zbyt byli upodleni, roz
proszeni, w jarzmie trzymani, zanadto zreszt stali poza
spoeczestwem, oddzieleni od niego tak, jak dzi bydo
robocze od ludzi, aby zdoby si na reform caego spo
eczestwa. Niewolnicy urzdzali wprawdzie od czasu do
czasu bunty przeciw' swym panom, prbow ali wyzwoli
si z jarzma ogniem i mieczem, ale wojsko rzymskie tu
mio w kocu zaw sze pow stania niewolnikw, ktrych potym tysicami przybijano na krzyu i wyrzynano w pie.
W tych to okropnych w arunkach upadajcego spo
eczestwa, gdy dla olbrzymiej rzeszy ludu nie byo a
dnego widomego wyjcia, adnej nadziei na lepszy los
na ziem inieszczliwi poczli szuka nadziei tej w niebie.

R eligja chrzecjaska zjawia si pog ard zon ym i w yndz


niaym, ja k o d e s k a ratu nko w a, pociech, ulg i staa si
o d pierwszej chwili religj proletarjuszy rzym skich . S t o
sownie te d o pooenia m aterjalnego tei klasy ludzi,
pierw si chrzecjanie poczli gosi danie wsplnej w a
snoci ko m u n izm . R zecz naturalna: lud nie mia rodkw
d o ycia, gin z ndzy, zatym religja, ktra stawaa w
o bro nie tego ludu, woaa, e bogacze powinni dzieli si
z biednymi, e bo g ac tw a powinny nalee d o w szy itk ic h ,
a nie do garci uprzywilejowanych, e m idzy ludmi po
winna p an o w a rwno. N e byo to jed nak danie,
kt re staw iaj d /i socjaldem okraci, aby w splnie do
w szystkich naleay n arzd zia i wogle ro d ki produkcji,
tak aby w szyscy wsplnie p ra c o w a i y mogli z pracy
rk swoich. wczeni proletarjusze, jak widzielimy, z
pracy swej n ie yli, tylko z jatm uzy od rzdu. Z atym
d an ie w splnej wasnoci chrzecjanie gosili nie wzgld em rodkw pracy, tylko w zg ld em rodkw uyw a n ia ,
to jest, nie dali, a b y wsplnie do w szystkich naleaa
ziemia, warsztaty, wogle narzdzia pracy, tylko eby
w szy scy udzielali sobie wzajem mieszka, odzienia, p o
karmu i tym p o d o b n y c h gotow ych przedm iotw u y tk u
ludzkiego. S k d te b o g a c tw a powstaj, o to komunici
ch rzecjascy si nie troszczyli. P raca zostawaa udziaem
niewolnikw. Lud chrzecjaski da tylko, a b y ci, co
b o g a c tw a posiadaj, oddaw ali je, przystpu jc do religji
chrzecjaskiej, na wasno ogu i ab y w szy scy p o b ra
tersku i w rwne ci z ty ch b o g a c tw yli.
T a k te urzdzay si pierw sze gminy chrzecjaskie.
L udzie ci opisuje je d e n w spczesny m ij bogactw o za
nic, ale za to w ysaw iaj bardzo wspln wasno i nie m a
w r d nich nikoyo, k t^ b y by bogatszym, ni inni. T r z y
m aj si oni praw a, e wszyscy, ktrzy chc>do zakonu
ich prz s pi, m usz swoje mienie o d d a nfc w spl
n w asno w szys kich, dlatego te nie znajdziesz w rd
nich ani niedostatku, ani zbytku, wszyscy posiadaj
w szy stk o wsplnie, ja k bracia... Nie mieszkaj oni w j e d
nym jakim m i c i e osobno, tylko maj w kadym miecie
swoje osebne dom y, i jeeli ludzie, n ale cy do ich religji,
p rz y c h o d z z obczyzn y do nich, to dziel z niemi swe
mienie, k re ci m o g uywa jak swoje wasne. Ludzie
Ci goszcz wzajem nie u siebie, choby si przedty m nigdy
nie znali i obcuj ze so b tak, jak b y przez cae ycie by
w przyjani. K ied y p odruj oni po kraj, to m e bior

zesob nic, prcz broni przeciw rozbjnikom. W kadym


miecie maj oni sw ego ochmistrza, ktry Rozdziela przy
byszom odzie i yw no
M idzy sob nie prow adz
oni handlu, tylko jeeli kto daje co innemu, bdcem u
w potrzebie, to za to dostaje znw take to co sam po
trzebuje. I jeeli kto nawet sam nic nie moe wzamian
ofiarowa, to jednak moe miao da o d k adego to,
czego p otrze b u je".
W historji apostow (IV, 32, 34, 35), czytam y te
taki opis pierwszej gminy chrzecijaskiej w Jerozolimie;
a d e n z nich to, co mia, swym nie nazywa: ale byo
im wszystko wsplne. adnego midzy nimi nie "byo nie
dostatecznego. G d y ktrzykolw iek mieli rol albo domy,
s p rz e d a w a h i kadli p rz ed nogi apostolskie. I ro z d a w a n o
kadem u, ile kom u byo p o t r z e b a * .
T ak sam o pisze pewien niemiecki historyk Vogel
w 178o roku o pierwszych chrzecjanach. Kady chrzecjanin mia w e d le reguy prawo do wasnoci wszystkich
czonkw caej gminy i mg w razie niedostatku da,
ab y zamoni czonkow ie mu tyle ze sw eg o mienia udzie
lili, ile mu byo p otrzeb a. Kady chrzecjanin, mg uy
w a wasnoci swych braci, i ehrzecjanie, ktrzy co p o
siadali, nie mogli sw y m potrzebujcym braciom w zbroni
uyw ania sw y ch d br. N a p rzy k ad chrzecjanin, ktry mia
d w a lub trzy domy, aby tene udzieli mu mieszkania,
przyczym je d n a k wasno do m w zostawaa p rz y waci
cielu. A l e w e d u g wsplnoci u y w an 'a mieszkanie m u
siao by p o trz e b u j c e m u udzielone". B og actw a ruchome,
pienidze, byy znoszone do wsplnej kasy i specjaln e ob
ra n y z pord braci chrzecjaskiej urzdnik dzieli w sp l
ne mienie midzy wszystkich.
Nie do na tym. W splno uyw ania bya posu
nit tak d aleko, e w pierwszych gminach chrzecjaskich
spoyw ano z w y k le pokarm dzienny przy wsplnych sto
lach, o czym p isze historja apostow. W ten sposb y
cie familijne pierw szych chrzecjan byo waciwie zniesio
ne, i wszystkie p o jedv cze rodziny chrzecjaskie jakiego
m iasta yy razem , jako jedna wielka rodzina. N a zako
czenie d o d a naley, e to, co niektrzy ksia p r buj
w swej ciemnocie albo i zoci przypisa socjaldemokratom,
mianowicie ch zaprow adzenia w?plnoci on, a o czym
socjaldem okratom si naturalnie nie ni, bo uwaaj oni
to za haniebne i zwierzt godne spaczenie stosunku mae
skiego, to byo rzeczywicie p ra k ty k o w an e poczci wrd.

pierwszych chrzejan. Idea wsplnej wasnoci, kom uniz


mu, tyle sprcifa i w strtna dzisiejszemu duchowiestwu,
tak bya mi pierwszym chrzecjanom, e niektre sekty,
jak np. sekta gnostykw, znana pod mianem Adam itw, w
drugim stuleciu po narodzeniu Chrystusa, gosia i
wszyscy m ow ie i ony winni ze sob obcowa wspl
nie bez rnicy, i ya te wedug tej nauki.
III.
Tak to w pierwszym i drugim stuleciu chrzecjanie
byli zapalonymi wyznawcami komunizmu. Ale ten komu
nizm uyw ania gotow ych produktw , nie oparty na kom u
nizmie pracy, nie mg wcale popraw i spoeczestwa
wczesnego, nie mg usun nierwnoci midzy ludmi
i przepaci m idzy bogaczami a biednym ludem. Po
niewa rodki produkcji gwnie ziemia, pozostaw ay pry
w atn wasnoci, poniewa praca na spoeczestwo opie
raa si nadal na niewolnictwie, wic w dalszym cigu
bogactwa, dostarczane przez prac pyny do niewielu po
siadaczy. a lud pozostawa pozbawionym rodkw do y
cia, ktre otrzym ywa te tylko z laski bogaczy, jako
ebranin.
jeeli jedni ludzie, i to maa gar stosunkowo, po
siadaj na swoja wyczn, prywatn wasno wszystkie
grunta, lasy i pastwiska, wszystkie trzody i zabudowania
gospodarskie, wszelkie warsztaty i narzdzia i m aterjay
do wytwarzania, a za inni ludzie ogromna wikszo
ludu nie posiadaj nic zgoa, czym i na czymby mogli
dla siebie pracow a, to przy takich stosunkach w aden
sposb rwno midzz ludmi nie moe pow sta, w tedy
musz by bogaci i biedni, zbytek i ndza. Bo przypu
my naprzykad, e dzi ci bogaci posiadacze, skruszeni
naukami chrzecjaskimi, cae swoje pienidze i wszelkie
gotow e bogactw a, ktre posiadaj w zbou, owocach,
odzieniu, bydle przeznaczonym na pokarm i tak dalej,
oddaj na wsplne uywanie ludu i podzia midzy
wszystkich potrzebujcych. Jaki wyniknie std skutek?
Tylko ten, e na kilka tygodni zniknie ndza i lud si
jako tako nakarmi i przyodzieje. A le owe przedm ioty
prdko si zuywaj. Po bardzo niedugim czasie lud nieposiadajcy, zuywszy rozdzielone bogactw a, bdzie zno
wu sta z pustym i rkami, a posiadacze ziemi i narzdzi

p racy b d mogli przy pom o cy rk ro b o c z y c h w w c zas


niewolnikw w y tw arza dalej, ile d usza zapragnie; zatym w szystko zostanie po staremu. Dlatego to socjalde
mokraci dzi inaczej si zap atruj ni komunici chrzecjanie i mwi: m y nie chcem y adnej laski, a n 1 jam u
ny, bo to nie usunie nierwnoci midzy ludmi
My
chcemy, nie, eby bogaci si z biednymi dzielili, lecz e
b y nie byo w ogle ani b ogaty ch, ani biednych. A to jest
m oliw e tylko w ted y , jeeli rdo wszelkiego bogactw a:
ziemia oraz wszelkie inne rodki i narzdzia pracy b d
wsplnie naleay d o caego p ra c u j c e g o ludu, ktry b
dzie wytwarza sam dla siebie niezb d n e przedm ioty we
dug p o trze b y wszystkich. Pierw si zas chrzecjanie
chcieli n ied o statek ogrom nego, niep racu jc eg o pro leta rjatu pokry przez cige dzielenie bogactw, o d d a n y c h prz ez
bogaczy, ale znaczyo to to samo, cz erp a wod p rz e
takiem.
A le nie do na tym. Komunizm chrzecjaski nie
tylko nie mg zmieni i p op ra w i spoecznych stosun
kw, lecz nie mg si n a w e t sam dtugo utrzym a.
W pocztkach, d o p k i wyznawcw nowej ew angelji
byo mao, pki stanow ili oni tylko d ro b n se k t za p ale
cw w rd rzym skiego sp o ecz e stw a, p ty owo znoszenie
m ienia do w splnego podziau, wsplne uczty, a czsto
i przemieszkiwanie pod w splnym dachem by o ioliwe
Lecz w miar, jak do chrzecjastw a p rz y s t p o w a o
coraz wicej ludzi, ja k gminy rozszerzay si ju na cae
pastw o, poy cie w splne w yznaw cw stawao si co raz
trudniejsze O by c zaj wsplnych uczt dziennych niedugo
zanik zupenie, a zarazem i ofiarow anie sw ego m ienia
do wsplnego uytku p rzy b ie rao inny ch arakter. P o n i e
wa teraz chrzecjanie nie yli ju jak o je d n a w s p ln a
rodzina, ty lk o kady musia d b a o sw oj rodzin sam ,
w ic te o d d aw an o d o wsplnego u ytku braci ch rz e c ja skiej ju nie cae mienie, ty lk o to, co zbyw ao, po o p
dzeniu p otrzeb wasnej rodziny. To, co teraz zamoniejsi
odd aw ali sp o ecz io c i ch rzecjaskiej, byo ju nie u d z i a
em w komunistycznym w spyciu, tylko ofiar dla in
nych niezamonych braci, byo ju dobroczynnoci, j a
m un
A o d kiedy bogatsi chrzecjanie przestali sami
uywa wsplnego mienia i o d d aw ali ty lk o cz dla in
nych, o d t d i ta cz, ofiarowana dla bied n ej braci, b y
w aa rn, wiksz lub mniejsz. zalenie o d woli i na
tu ry pojed ynczych w y z n a w c w . W ten sposb powoli

10
w o n ie gm iny chrzecjaskiej pow staa ta s im a rnica
b o g a ty c h i b ied n y ch , k t ra b y ta naokoo w sp o ecz e
stw ie rzymskim i p rzeciw k t rej pierw si chrzecjanie p o d
jli walk. Ju tylko biedni ch rzecjan ie p ro letarju sze
o trzy m yw ali w splne u c z ty o d swej gm iny w yznaw cw ,
b o g aci za tn y m a li si zdaa od ty ch uczt, ofiaru jc na
nie cz sw y ch zbytkw . Byo to w ic w aciw ie p o w t
rz en ie w r d chrzecjastw a tego sam ego stosunku ludu,
y j c e g o z jam uny, i m niejszoci bogaczy, rzucajcej
jam u n, k t ry panow a w rzym skim spoeczestw ie. P rz e
ciw tem u p rz ed arciu si nierw noci spoecznej do w n
trz a gm iny chrzecjaskiej ojcow ie kocioa w alczyli jeszcze
dugo pom iennym i sow am i, b iczu j c b o g ac zy i naw o u
j c cigle d o pow iotu d o kom unizm u p ierw szych a p o
stow .
w ity B azyli n ap rzykad, w czw artym w ieku po
C h ry stu sie, ta k grom i b ogaczv: O nd zn icy , jake ch c e
c ie si p rz e d sdzi niebieskim uspraw iedliw i? O d p o
w iad a cie mi: ja k p o peniam y win, kiedy zatrzym ujem y
dla siebie tylko to, co d o nas naley? Ja za w as pytam :
co n azyw acie w asz w asnoci? O d kogo otrzym alicie
j ? .. P rzez c ib ig a c a j si bo g acze, ja k nie przez za
g arn icie rz ecz y , k t re do w szystkich nale? G dyby k a
dy m ia dla si :bie nie w icej, ni mu do utrzym ania p o
trze b a, re sz t za zostaw ia dla innych, te d y b y nie byo
b ied n y ch ni b o g a ty c h ".
N ajgorcej n aw raca ch rzecjan d o pierw otnego k o
m unizm u ap o sto w w ity Jan C h ry zo sto m , p a trja rc h a
K onstantynopolski, urodzony w A ntjochji w roku 347, a
zm ary na w ygnaniu w A rm enji w roku 407. W sw ym
jed y n astym kazaniu o historji apostow synny te n ka
zn o dzieja mwi:
W ielk a aska bya w r d nich w szystkich (a p o sto
w ) i nie byo w r d nich nikogo, k to b y cierp ia n ied o
sta te k . A to za std pochodzio, e aden nie mwi
o swym mieniu, i by o jego, tylko w szystko by o u nich
wsplne. aska bya w rd nich dlatego, e ad en nie
cierp ia niedostatku, to znaczy dlatego, e daw ali oni tak
gorliw ie, i aden b ied n y m nie zostaw a. B o nie dawali
oni tylko jed n ej czci, a d ru g zatrzym yw ali dla siebie,
ani te nie daw ali oni w szy stk o jakoby sw oj wasno.
Znieli oni nierw no i yli w w ielkim d o statk u i czynili
to w najchw alebniejszy sposb. N ie w ayli si d aw a
ofiar w r ce p o trz e b u j c y c h , ani d aro w ali je z pyszni

...

11

askawoci, tylko kadli je u stp apostow i czynili


ich panami i bzielcami datkw . Co byo potrzebne, to
to brano z zapasw spoecznoci, a nie z pryw atnej w a
snoci pojedyczych. Przez to osignito, e ofiarodaw cy
nie wbijali si w pych
Gdybym y to samo czynili dzisiaj, ylibymy d a le
ko szczliwiej, bogaci jak i biedni i biedni nie zyskali
by przez to wicej szczcia, ni bogaci, gdy ofiarujcy
nietylko nie stawaliby si sami biednymi, lecz czyniliby
te biednych bogatym i".
Przedstawmy sobie t rzecz: W szyscy oddaj to,
co posiadaj, na wspln wasno. Niechaj nikt si tym
nie zaniepokoi, biedny ani bogaty. lie sdzicie, zebraoby
si w ten sposb pienidzy? Ja sdz bo z pewnoci
twierdzi tego nie mona e gdyby kady pojedyczy
odda cae swoje pienidze, wszystkie grunta, wszystek
dobytek, swoje dom y (o niewolnikach nie bd mwi, bo
pierwsi chrzecjanie zpew ne ich nie posiadali, gdy ich
praw dopodobnie na wolno pucili), to zapew ne nagro
madzi si razem miijon funtw zota, ba zapew ne i dwa
lub trzy razy tyle. Bo pow iedzcie mi, ilu ludzi mieszka
w naszym miecie (K onstantynopolu)? Ilu chrzecjan? Czy
me bdzie ich sto tysicy? A ilu jest pogan i ydw !
Ile to tysicy funtw zota musi si nagrom adzi! A ilu
biednych m amy? Nie sdz, eby ich byo wicej nad
pidziesit tysicy. Ile potrzebaby, aby ich codzie w y
yw i? Jeli b d oni brali pokarm za wsplnym stoem,
to koszta nie bd wielkie C wic poczniemy z n a
szym olbrzymim skarbem? Czy wierzysz, e moe on si
kiedykolw iek w yczerpa? I czy bogosawiestwo Boe
nie rozleje si na nas tysic razy obficiej? Czy nie z ro
bimy z ziemi raju? jeeli to si sprawdzio tak wietnie
u trzech albo piciu tysicy (pierw szch chrzecjan) i a
den z nich nie cierpia niedostatKU, o ile w icej musi
si to u d a przy tak wielkiej iloci ludzi? Czy kady
n iw oprzy stpujcy nie bdzie co dodaw a?"
R ozproszenie bogactw pow oduje wiksze w ydatki
i dlatego bied. W em y dom z mem i on i dziesi
ciorgiem dzieci. O na si zajmuje tkaniem, on szuka u trzy
mania na targu. Czy b d oni wicej ootrzebow ali, miesz
kajc razem w jednym domu, czy yjc kade osobno?
O czyw icie, yjc osobno; kiedy dziesiciu synw roz
chodzi si w rne strony, potrzebuj oni dziesi do
mw, dziesi stow, dziesi sug i wszystko inne w tym-

12

e stosunku powikszone. A jake si rzecz ma z iloci


niewolnikw? Czy nie karmi si ich wszystkich za jednym
stoem, aby zaoszczdzi kosztw? Rozdrobnienie prowa
dzi zazwyczaj do marnotrawstwa, wsplno do oszcz
dzania dobytku. Tak yje si teraz w klasztorach i tak
yli ongi wierni. Kt tedy umiera z godu? Kt nie by
obficie nasycony? A przecie boj si ludzie tego p o
rzdku bardziej, ni skcku w otwarte morze. Azali nie
zrobimy prby i wemiemy si miao do rzeczy! Jake
wielkie byoby std bogosawiestwo' Bo jeeli wtedy,
gdy liczba wiernych tak ma bya, zaledwie trzy do pi
ciu tysicy, jeeli wwczas, gdy cay wiat by nam w/rogi,
gdy znikd pociechy nie byo, nasi poprzednicy tak sta
nowczo si do tego wzili, o ile wicej pewnoci po
winnimy teraz mie, gdy przez boz ask wszdzie s
wierni! Kt chciaby wwczas zosta jeszcze poganinem?
Nikt, jak myl. Wszystkich przycignlibymy i pozys
kalibymy dla sibie .
Tak gorce namowy i kazania Jana Chryzosioraa po
zostay bez skutku. adnej prby zaprowadzenia komu
nizmu ani w Konstantynopolu ani nigdzie ju nie zrobio
no. W raz z rozszerzeniem si religji chrzecjaakiej, ktra
od pocztku 4-go wieku bya ju w Rzymie religj panu
jc, wierni nie wracali do r rzykadu pierwszych aposto
w, do wsplnej wasnoci, tylko oddalali si coraz
bardziej do niego Nier no midzy bogatymi a bied
nymi wewntrz gminy wiernych zwiksza si coraz
bardziej.
Jeszcze w szstym wieku, to jest przeszo 500 at
po narodzeniu Chrystusa syszymy nawoywanie G rzego
rza Wielkiego: <Nie do jest nie zabiera innym ich
wasnoci, nie jestecie bez winy, pki zatrzymujecie dla
siebie dobra, ktre Bg dl wszystkich stworzy. Kto
nie daje innym bygo, co sam posiada, jest zbjc i mor
derc, bo kiedy zatrzymuje dla siebie to, co posujdoby
na utrzymanie biednych, mona rzec, e dzie w dzie
zamordowywuje on tylu, ilu by mogo y z jego zbytku.
Kiedy dzielimy si z temi, co s w niedostatku, tedy Die
dajemy im, co do nas naley, jeno co naley do nich.
Nie jest to czyn miosierdzia, tylko zapata dugu.
A le woania te byy daremne. Na skutek zatw ardzia
oci wczesnych chrzecian, ktrzy napewno bardziej
byli jeszcze c uli na kazania ojcw kocioa, ni dzisiejsi.
Lecz nie pierwszy to raz w dziejach ludzkich pokazao

13

si, e w arunki ekonom iczne s silniejniejsze, ni n a jp i


kniejsze kazania. T en kom unizm , ta w splno uyw ania,
k t r gosili p ierw si chrzecijanie, nie m oga si u trzy m a
w a d en sp o s b b e z wsplnej p ra c y caej lu d n o ci na
w sp ln ej ziem i i w e w splnych w a rsztatac h , a takiej
w sp ln ej p ra c y ze w splnem i rodkam i prod u k cji w w
czas zap ro w adzi nie byo m oia, gdy praca, ja k r z e
klimy, b y a rz e c z niew olnikw , stojcych p o z a s p o e
czestw em , a nie rz ecz w olnych udzi. C hrzecijastw o
o d p o cz tk u nie p o d jo i nie m ogo p o d j zniesienia
nierw noci w p ra c y i w posiadaniu ro d k w do p racy ,
p rz eto b ezn ad ziejn e b y y usiow ania je g o a b y znie n ie
r w n o p o d ziau bog actw . D lateg o to g lo sy ojcw kociola, n a w raca jcy c h do kom unizm u, m usiay z o sta w o
aniem na pu szczy. A le niedugo i te giosy sta j si c o
raz rzadsze, a cakiem m ilkn. O jc o w ie kocioa sami
p rzestaj ju n aw o y w a d o w splnoci i podziau b o
gactw , bo ze w zrostem gm iny w iern y ch i sam koci z
gruntu si zm ieni.
IV.
Z p o cztku, g d y liczb a ch rzec ja n b ya jeszcze nie
w ielka, w aciw ego d u ch o w ie stw a w cale nie byo. W
kad y m m iecie w ierni zgrom adzali
si, tw o rz c sam odzieln gm in religijn, k t ra z p o r d sieb ie o b iera a dla
kierow ania sub bo i w ykonyw ania a k t w religijnych
k ad o razo w o jednego z braci. B iskupem i p re zb itrem mg
w te d y b y k3dy z w iernych, b y y to u rz d y obierane
czasow o, nie d ajc e adnej w ad z y , p r c z tej, k t r gmina
d o b ro w o ln ie w ich re c e w kadaa, i zupenie bazp atn e.
W m iar je d n a k , jak iiczba w y z n aw c w rosa i gm iny sta
w a y si co raz liczn iejsze i b o g atsze , zaw iad y w an ie spra
w am i gm iny i o d p raw ian ie n ab o e stw a staw ao si z a j
ciem , w y m ag ajcy m w iele czasu i zupenego o d d an ia si.
P o n ie w a zadaniom tym nie mogli ju p o d o a p o je d y c z y
z b raci cb rzecian o b o k sw y ch zaj p ry w a tn y ch , w ic
p o c z to o b ie a czonkw gm iny na u rz d y d u chow ne jako
zajcie w y czne. C o za tym idzie, urzd n icy tacy mus eli ju za sw e o d d an ie si spraw om kocioa i gminy
o trzy m y w a ja k ie w ynagrodzenie, k t re b y im w y sta rc z y
o na y cie. W ten sp o s b w onie gm iny chrzeciaskiej
p o w sta n o w y podzia: z rz eszy w iern y ch w y o d r b n i si
sstan sp e c ja ln y c h u rz d n ik w kocioa duchow iestw o.

14

O b ck nierw noci midzy bogatymi i biednymi pow staa


nowa nierw no: m idzy duchowiestwem a ludem . Z
pocztku obierani z rwnych sobie wyznaw cw dla cza
sowego wyrczenia gminy w subie kocielnej, duchowni
wywyszyli si niebaw em w kast ludzi, stojcych n ad
ludem. Im wicej gmin chrzecijaskich pow staw ao we
w szystkich m iastach wielkiego pastw a rzym skiego, tym
bardziej chrzecijanie, przeladow ani przez rzd i przez
inow ierc v, czuli potrzeb poczenia si m idzy sob,
dla pow ikszenia swej siy. Rozrzucone gminy zaczynaj
czy s' w jeden k o c i na caym obszarze pastw a,
ale to p o zenie jest ju teraz gwnie poczeniem nie
l u d u , tylkd-duchow iestw a w czwartym stuleciu po na
rodzeniu C hrystusa duchowni od pojedyczych gmin p o
czynaj si reguralnie zjeda na s o b o r y ; pierwszy ta
ki sobr odby si w Nicei w 325 r. T drog zostao
dokoRane cise poczenie si duchow nych w jed e n stan,
odrbny od ludu. Zarazem pomidzy duchownymi na sobo
rach przewodzili naturalnie biskupi najsilniejszych i najbogat
szych gmin i dlatego biskup gminy chrzecjaskiej w mit cie
Rzymie stan niedugo na czele caego chrzecjastw a., jako
gowa kocioa, papie. T droga pow staa caa hierarchia
duchowiestwa, ktre coraz bardziej oddzielao si od
ludu i coraz bardziej nad nim wywyszao.
jednoczenie zmieni si te stosunek ekonomiczny
ludu i duchow iestw a. Przedtym wszystko, co bogatsi
czo .kow e kocioa ofiarow ali dla spoecznoci, byo uw a
ane wycznie za fundusz ubogiego ludu Potym z tego
sam ego funduszu zacza odchodzi coraz w iksza cz
jako paca dla duchow iestw a, a rwnie na opdzenie
potrzeb kocioa. G dy od pocztku czw artego stulecia
chrzecjastw o zostao ogoszone w Rzymie, jako religja
panujca, to jest jedyna uznawana i popierana przez rzd,
i przeladow ania chrzecjan skoczyy si, naboestw a
nie odbyw ay si ju w podziemiach lub skrom nych iz
bach, tylko p o czto budow a kocioycoraz wspanialsze.
W ydatki na to coraz bardziej uszczuplay fundusz ubogich.
Ju w pitym stuleciu po Chrystusie dochody kocioa
dzielone byy na czt ry rwne czci, z tych jedn p o
biera biskup, jedn pozostae nisze duchowiestwo, jedna
sza na budow i utrzymanie kociow, a tylko )cdna
czwarta cz bya obracana na w sparcie biednego ludu.
C ay biedny lud chrzecjaski razem dostaw a teraz ju
tylko tyle, co biskup sam jedn. A z czasem wogle za-

15

przesiano w y d z ie la jak okrelon cze dla b ie d n y ch .


Im bardziej d u ch o w ie stw o wysze si panoszyo i w p o
tg roso, tym bardziej lud w iernych traci w szelk k o n
trol nad mieniem i dochodam i kocioa. Biskupi udzielali
na biedn ych tyle, ile byli askawi. Lud pobiera ju teraz
jamun o d sw ego w asnego duchow iestw a.
A le na tym nie koniec. G d y z pocztk u w szelkie
datki wiernych na og c h r z e c a s k i byy dobrow olne, z
czasem du cho w ie stw o , zw aszcza o d k d religja zostaa
uznana za pa stw o w , poczo w y m aga d a tk w p r z y m u
sem i to o d wszystkich w iernych, zam onych i niezam o
nych. W szstym stuleciu w p ro w a d z o n y zosta prz ez d u
chow iestw o specjalny p o d a te k kocielny: dziesiciny (to
je s t dziesity ko* zboa, dziesita sztuka byda itd). T en
p o d a te k spad jak o n o w y ciar n a barki ludu i sta si
pniej w w iek a ch rednich biczem b o y m dla bied ny cn,
w y cisk an ych p rz e z paszczyzn chopw. Dziesicina by
a naoona na wszelk p i d ziemi, na w szystkie dobra,
a o drabia j za p a n w musia w krw aw ym , pocie czcz
chop paszczyniany. T eraz ju nietylko lud ubogi nie
mia o d kocioa pom ocy i wsparcia, lecz przeciwnie,
koci p rzyczy si do innych w y zy skiw aczy i zdzier
c w ludu: do ksit, szlachty ziemskiej i lichwiarzy.
A gdy w re dn ich w iekach dziki panszczyz'nie lud
pracujcy w p a d a w co raz wiksz n dz, duchow ie stw o
coraz bardziej si bogacio. O p r c z d o ch o d w z dziesi
ciny i innych pod atk w " i opat, koci d ostaw a w o w ych
cz asach ogromne daro w izn y i legaty o d bogobojnych bo
g a c z y lub bogatych rozpustnikw obojga pci, k t rz y przez
hojny zapis na koci w ostatniej godzinie chcieli oku
pi swj y w o t grzeszny. D a ro w an o i zapisyw ano na k o
ci pienidze, dom y, cae wsie w raz z paszczynianym
chopstwem , czasami p o je d y c z e ren ty i robocizny, nale
ne z ziemi. W ten sposb w r k a c h d u ch ow ie stw a n a
grom adziy si olbrzym ie bogactwa. I teraz kler przesta
ju figurowa jak o zarzdca powierzonego mu mienia
kocioa, to je st gnainy wiernych, u przynajm niej ubogiej
braci. W dwunastym stuleciu duch ow iestw o otw arcie ju
ogosio i w yk rcio ja k o praw o, w ypyw ajce niby to ze
sw pisma witego, e w szystko b o g a c tw o kocioa nie
je st wasnoci spoecznoci wiernych, tylko p ry w a tn
w asnoci duchow iestw a; a przedew sz y stk ie m jego
gowy papiea. D u c h o w n e p o s a d y staway si w ten
sp o s b najlepszym sposobem zd oby cia wielkich d o ch o -

16

d w i b o g ac tw , i k a d y duchow ny, ro zp o rzd zajc si


m ieniem kocioa, ja k o sw oj w asnoci, u p o saa nim
penym i garciam i sw oich krew nych, d zieci i w nukw .
P o n iew a d o b ra kocielne przez to zn aczn ie fi ro z
d rab n iay i topniay w rk ach rodzin duchow iestw a,
wic p a p ie e , d b ali o zach o w an ie b o g a c tw a w caoci
i o g aszajc
siebie zw iechrznim i w acicielam i caego
m ienia k o cielnego, nakazali zarazem celibat czyli bezen n o -d u chow iestw a, ab y za p o b ie c drobnieniu m ienia
przez sch e d y . C elib at zosta zaprow adzony p o cz tk o w o
ju w X l-ym wieku, ale przy w ielkim uporze ksiy
p rz y j ty zosta oglnie d o p iero w kocu XI! I g o stu
lecia. A b y za adnej czstki b o g a c tw a z rk kocioa
nie w ypuci, w y d a p ap ie B onifacy V IiI w 1297 r. n a
kaz, za b ran iaj cy kom ukolw iek z duchow iestw a jak k o l
w iek d aro w izn ze sw ych d o c h o d w czyni ludziom
w ieck im bez zezw olenia papiea.
T a k koci skupi w swych rkach niezm ierzone b o
gactw a, zw aszcza w gruntach. W e w szystkich krajach
chrzecjasktch, duchow iestw o stao si najwikszym
w acicielem ziem skim . Zw ykle posiadao ono trzeci
cz caych ziem w pastw ie, czasam i w icej jeszcze.
N iety lk o w ic we w szystkich do b rach krlew skich, ksi
cy ch i szlacheckich lud w iejski m usia prcz sw ej pa
szczyzny o d ra b ia dziesiciny na duchow iestw o, ale na
ca y c h o lbrzym ich obszarach d b r kocielnych miljony
chopw i setki tysicy rzem ielnikw robiy w p ro st na
b isk u p w , arcybiskw , kanonikw , p ro b o szcz w i klasz
tory. W rd paszczynianych w yzyskiw aczy ludu w w ie
kach rednich, za panow ania feodalizm u, koci by naj
po tn iejszym panem i w yzyskiw aczem . N aprzykad we
F ran cji p rzed W ie lk R ew olucj, to je st ku kocow i 18-go
w ieku, duchow iestw o posiadao na w asno p it cz
caego g ru n tu ,Francji, z czego zbierao rocznego d o chodu
okoo 100 m iljonw frankw ").
D ziesiciny, zbierane z dbr pryw atnych, wynosiy
23 m iljony. Z te g o yw io si i paso 2.800 praatw i
n ad w ik ary ch , 5.600 o p at w i p rzeo r w , 6 0 0 0 0 p ro b o sz
cz w i wikarych, a po klasztorach 24.000 mnichw i
36.000 m n isz.k . C aa ta olbrzym ia arm ia kleru w olna b ya
cakiem od p o d atk w i o d suby w ojskow ej i d aw aa
*) F ra n k je st to m oneta francuska, w ynoszca o b scn ie okoo 38
k o p iejek , a w ow e ezasy w a rtu j c a daleko wicej.

tylko w latach oglnej klski: jak wojny, nieurodzajw,


epidem ji, d o b ro w o ln y p o d atek " d o i asy pastw a, ktry
jed n ak nigdy nie p rzew y sza 16 m iljonw frankw .
T ak u p osaone duchow iestw o u tw orzyo wraz ze
szlacht paszczynian jeden stan, panujcy n ad bied
nym ludem i yjcy z je g o k rw i i p o tu . W ysze urzdy
kos'cielne, jako najd o ch cd ru ejsze, byy zaw sze rozd aw an e
szlachcie i trzym ane w rodzinach szlacheckich. P rzez to
te duchow iestw o za czasw paszczyzny w szdzie ze
szlacht trzym ao, p o p ierao jej panow anie i
d rc w e
sp ze sz la c h t sk r z Judu, nakaniao go d o pokory i
znoszenia ndzy i pon ien ia b e z szem rania i oporu. D u
chow iestw o byo te zacitym w rogiem ludu m iejskiego
i w iejskiego, gdy ten e podnis si nareszcie, by w r e
wolucji znie wyzysk paszczyniany i zdoby dla siebie
p ra w a lu d zkie. C o p ra w d a , w ew ntrz hierarchji kocielnej
byy tak e dw ie klasy: w ysze duchow iestw o zagarniao
cale b o g a c tw a dla ssebie, a masie proboszczw w ejskich
d aw ano n d z n e p ro b o stw a , przynoszce naprzykad we
F ran cji d o chodu ro czn eg o 500 d o 2 000 frankw rocznie.
T a u p eledzona nisza klasa kleru buntow aa ss te p rz e
ciw w yszem u klerow i i w czasie W ielkiej R ew olucji, k t
ra w y b u cha w 1789 roku, czya si z walczcym ludem
p rzeciw panow aniu szlachty w ieckiej i duchow nej.
V.

Tak to z biegiem c
sta przew rcony zupelr
stwo pow stao jako ew a
d ziczonyeh i biednych,
ciw nierw noci spoec
d la usunicia nierw no
A le pow oli koci sb:
terstw a nowym krzewie
rzuciw szy w alk przeci
w adzili pierw si apostoo
pocze samo zbiera i
si d o k las posiadajc
p racy ludow ej i z pano
w iekach, g d y panow aa
nianym chopstw em , ko
szlachty i broni wszelkie
rew olucji. G dy petym v

a w poowie 19-go w caej rodkowej Europie iud w re


wolucji zmit paszczyzn oraz przyw ileje szlacheckie
i rozpoczo si panowanie nowoytnego kapitalizmu,
w tedy koci przyczy si znowu do klas panujcych
do buruazji handlowej i przemysowej. Teraz, ze zmia
n czasw, duchowiestwo nie posiada ju tak wielkich
gruntw jak dawniej, ale za to posiada kapitay i stara
si spekulowa niemi tak, aby z wyzysku przemyso
wego i handlowego pracy ludowej, ktry uprawiaj ka
pitalici, jak najwiksz cz zagarn dla siebie. Tak
naprzykad koci katolicki w A ustrji posiada podug
w asnych wykazw kocielnych (przed piciu laty) ma
jtku przeszo 813 miljonw koron *), z tych okoo 300
miljonw w gruntach i realnociach. 387 miljonw w o b
ligacjach, t. j. rnych papierach giedow ych przyno
szcych procenty, a 70 miljonw koci w ypoycza na
dobr lichw prywatnym w yzyskiw aczom -fabrykantom ,
giedziarzom i t. d. Takim sposobem koci sta si z p a
na paszczynianego wiekw rednich nowoczesnym k a
pitalist przem ysowym i finansowym i jak przedtym na
lea do klasy, wyciskajcej krew i pot z chopa, tak t e
raz naley do klasy, bogaccej si wyzyskiem robotnika
fabrycznego i rolnego, wyzyskiem proletarjatu.
Ta zmiana najbardziej uderzajco w idoczn jest w kla
sztorach. W niektrych krajach, jak w Niemczech, w Rosji,
klasztory katolickie zostay ju od duszego czasu zabro
nione i zniesione. A le tam, gdzie si do dzi praw ie jesz
cze przechow ay, jak we Francji, W oszech, Hiszpanji,
tam si te okazuje, ja k dalece koci sta si uczestni
kiem panujcego dzi nad ludem kapitalizmu.
Z a wiekw rednich klasztory byy jeszcze ostatni
ucieczk biednego ludu. Tam chroni si lud ciem iony
przed srogoci wieckich ksit i panw , przed okrop
nociami wojny, tam szuka chleba i dachu w ostatniej
ndzy. I klasztory ongi nie odm awiay kromki chleba
,i yki straw y potrzebujcym Bo te nie trzeb a zapomi^gnft, e w rednich w iekach, kiedy nie istnia jeszcze taki
oojpy handel tow arow y jak dzi, tylko kady dw r, kat^cS'.^iasztor praw ie w szystko dla siebie sam produkow a
^Kck^ng paszczynianych chopw i rzemielnikw, ww SaN^ y w a j c e zapasy nie byo odbytu. G dy zboe,
fa tCjsywi, dfezewa, nabiau nagrom adzio sie wicej, ni je
o
2
n ~
frg .o ..
o

n) a

(jcfeto

o
bON 3 .T3
5 -o a O
_
> -c o

m on eta a u striack a, w y n o sz ca 40 k o j j .

bra klasztorna zuy moga dia siebie, to reszta nie m ia


a prawie adnej wartoci.
Sprzeda nie byo komu,
a przechowyw a na zapas nie zawsze i nie wszystko byo
mons. W ic klasztory chtnie karmiy i chroniy biedny
lud, udzielajc mu czstk tego, co same wyciskay z p o d
wadnego sobie paszczynianego chopa, tym bardziej, e
w owych czasach czyni to i kady co znaczniejszy dwr
szlachecki. A le zwaszcza dla klasztorw korzystna ito bya
dobroczynno, gdy wanie sync jako przytuek ubo
gich, klasztory otrzym yway na t intencj wielkie dary
i zapasy od monych i bogatych.
Kiedy jednak z nastaniem produkcji tow arow ej i k a
pitalistycznego przemysu, kuda rzecz w gospodarstw ie
nabraa ceny i staa si przedm iotem handiu, klasztory,
dwory duchownych panw skasow ay ca swoj dobro
czynno i zamkny przed biednemi w rota. W ted y lud
ubogi ju nigdzie przytuku i wsparcia nie znajdyw a i dla
tego te midzy innemi na pocztku panowania kapitaliz
mu w 18 wieku, gdy robotnicy zupenie jeszcze nie byli
zorganizowani do obrony przeciw wyzyskowi, nastaa
w gwnych krajach przem ysowych, w Aoglji i we Fran
cji, taka straszna ndza wrd ludu, jakiej przykad ludz
ko przeya ju tylko o 18 stuleci przedtym, za czasw '
upadku pastw a rzymskiego.
A le kiedy w w czas koci katolicki wystpi wanie
na ratunek gincego z ndzy proletarjatu w Rzymie z ewangielj komunizmu, wsplnej wasnoci, rwnoci i b rater
stwa, teraz przy panowaniu kapitau, koci postpi so
bie ju zupenie inaczej. Pospieszy on sam skorzysta
z ndzy, w jak wpad lud prosty, aby te tanie j c e ro
bocze zaprzdz do pracy dla siebie i dla wasnego zbogacenia si. Klasztory stay si jaskiniam i wyzysku ka
pitalistycznego i to w najokropniejszej formie, bo |w yzysku pracy kobiet i dzieci. Gony przykad tego bezlitonego wyzyskiwania dzieci a do dni dzisiejszych po
kaza wiatu proces, w ytoczony przeciw klasztorow i Do
brego P asterza11 w e Francji w r. 1903, gdzie dziew czynki
po 12, 10 i 9 lat, przymuszane byy przez cay dzie, bez
wytchnienia do cikiej pracy, nad ktr traciy oczy
i zdrowie, karmione przytym w najndzniejszy sposb
i trzym ane w jak najsurowszym wizieniu.
Dzi klasztory i w e Francji ju s praw ie zniesione
i wraz z tym znika dla kocioa okazja bezporedniego
wyzyskiwania kapitalistycznego. Rwnie zniesione s ju

20

wszdzie od dawna dziesiciny, ta plaga paszczyniane


go chopa. A le duchow iestw o ma i dzi jeszcze wiele
rnych sposobw zdzierania ludu pracujcego przez opa
ty od mszy. od lubw, pogrzebw , chrzcin, rozmaitych
dyspens. Rzdy, trzymajce z klerem, zmuszaj ludno
do okupywania mu si na kadym kroku, a oprcz tego
wszdzie, z wyj;kiem Stanw Zjdnoczonych Ameryki
Pnocnej i Szwajcarji, gdzie religjja jest rzecz prywatn,
koci otrzym uje od rzdu grube pensje, na ktre n a tu
ralnie pracuje lud w pocie czoa. Naprzykad we Francji
kler katolicki pobiera po dzis dzie 40 m ljonw frankw
pensji rzdow ej. W szystko razem wziwszy, koci yje
dzi wraz z rzdem i klas kapitalistw z cikiej pracy
wyzyskiw anych milionw ludu. Jakie dochody ma obec
nie koc.l, ta ongi ucieczka m aluczkich i w ydziedziczo
nych, to pokazuj naprzykad cyfry dochodw kleru ka
tolickiego w AusWji. P rzed piciu laty dochody kociel
ne w caej A ustrji wynosiy i ocznie 60 miljonw koron.
W ydatkw byo tylko 3 5 miljonw, wic koci w jed
nym roku uciua" z krwi i potu pracujcego ludu 2 5
miljonw.
Poszczeglnie biorc ma:
Arcybiskupstw o wiedeskie rocznego dochodu 300 ty
sicy koron, w ydatkw mniej, ni poow tego; czystej
oszczdnoci" zatym rocznie 150 tysicy; m ajtek za
stay tego arcyciskupstw a wynosi okoo 7 miljonw;
A rcybiskupstw o praskie ma dochodu rocznie prze
szo p miijona, wydatkw okoo, 300 tysicy; m ajtek
jego wynosi praw ie 11 miljonw;
A rcybiskupstw o oomunieckie ma dochodw p rz e
szo p miijona, w ydatkw okoo 400 tysicy: m ajtek
jego wynosi wicej, ni 14 miljonw.
Nie gorzej upi ludno i niszy kler, w yrzekajcy
zwykle na swoj bied i na zatw ardziao ludu. D o ch o
dy roczne probostw w ynosz w A ustrji przeszo 3 5 mi
ljonw koron, rozchody za tylko 21 miljonw koron,
tak e rocznie oszczdnoci'* proboszczw w ynosz ra
zem 14 mii.onw. Majtki za parafjalne w A ustrji sta
nowi razem przeszo 450 miljonw. W reszcie i klaszto
ry miay w Austrji czystego dochodu", to jest po od
trceniu w ydatkw, ju przed piciu laty przeszo 5 m i
ljonw rocznie, a bogactw a te rosn z kadym rokiem,
gdy w rd wyzyskiwanego przez kapitalizm i przez pa-

1NSTYTUTU

21

stw o ludu ronie coraz w icej n d z a . A tak sam o, ja k w


A ustrjt, ozieje si i u nas w k ra ju , t w szdzie.
VI.
T eraz p o zn a w szy p o k r tc e h isto rj kocioa i kleru,
nie pow innim y si ju dziw i, e d uchow iestw o u nas
stan o w obecnej d o b ie p o stro n ie carskiego rz d u i k a
p italistw , grom ic w a c z c y c h o lep szy b y t re w o lu cy j
nych ro b o tn ik w .
w iadom i ro b o tn icy so cjald e m o k raci d do tego,
ab y urzeczy w istni w sp o e c z e stw ie w anie t idej
rw noci sp o ecznej i b ra te rstw a m idzy ludm i, k t ra
bya p o d staw kocioa chrzecijaskiego w sam ych jego
p o cz tk ach . T a rw no, k t ra b y a niem oliw w w czas
w sp o ecz e stw ie o p arty m na n iew olnictw ie, ani pniej
p rzy p an o w an iu pa szczy zn y , staje si m oliw teraz,
po zap an o w an iu na caym w iecie przem ysu k ap italisty cz
nego. C zeg o nie p o trafili dokona apostoow ie chrzeci
ja stw a przez najpom ienniejsze kazania przeciw sam olub
nym bo g aczo m , to m og d o p i w niedalekiej przyszoci
n o w o y tn i p ro ictarju sze, k lasa w iad o m y ch robotnikw ,
zaw ad n w szy w e w szystkich k rajach w adz polityczn
i o d b ie ra j c k ap italisto m -w y zy sk iw aczo m fabryki, ziemi
i w szystkie ro d ki p ra c y na w spln w asno w szystkich
p racu jcy ch . Kom unizm , d o k t reg o d y socjaldem o
kracja, to ju nie ow a w splno u y w an ia prnujcych
eb rak w , z ktrym i b o g aci si dziel, to tylko w splno
uczciw ej p racy i spraw iedliw e uyw anie w splnego owocu
tej p racy . Socjalizm to ju nie dzielenie si b o g aty ch z
biednym i, tylko zniesienie zupene sam ej rnicy m idzy
bogatym i a biednym i p rzez zap ro w ad z en ie rw nego o b o
w izk u praco w ania d la w szystkich zdolnych d o pracy i
zniesienie sam ego w yzysku je d n y c h ludzi p rzez diugich.
A b y ten socjalistyczny p o rz d ek zaprovvadzic, ro b o t
nicy m usz si w e w szystkich krajach zorganizow a w
p a rtj ro b o tn icz, socjaldem okratyczn, k tra dy do
tego celu. D lateg o w anie socjald em o k racja, uw iadom ie
nie ro b o tn ik w , ru ch ro b o tn iczy s najnienaw istniejsz
rzecz d la klas posiad ajcy ch i yjcych dzi z w yzysku
p racy lo b o tniczej. A le kler, a le cay koci naley r w
nie do ty ch klas panujcych. W szystkie te ogrom ne bo
g actw a, nagrom adzone p rz ez koci, po ch o d z ja k o z d o
b y te bez pracy z wyzysku i krzyw dy p racu jceg o ludu.

Majtki arcybiskupie i biskupie, klasztorne i parafjalne,


s tak samo okupione krwawym potem roboczego iudu,
miejskiego i wiejskiego, jak m ajtki fabrykantw , kupcw
i m agnatw ziemskich. Bo skde pochodz ow e d a ro
wizny i zapisy bogatych ludzi na kocioy? O czyw icie
nie z w a sn e j pracy ty ch bogatych nabonisiw, tylko
z wyzysku robotnikw, ktrzy na nich pracow ali: daw
niej te ofiarowane kierowi bogactw a pow staw ay z wy
zysku paszczynianego chopa dzi z wyzysku robot
nika najemnego. C o za do pensji, pacony ;h dzi przez
rzdy duchowiestwu, to jasnym jest, e pochodz one z
oglnej kasy pastwowej, napenianej g w nie przez po
datki, zdzierane z masy prostego ludu. Kler wic trzyma
si tak samo na karku ludu i yje jego ponieniem, po
gnbieniem i ciemnot, jak caa klasa kapitalistw, Lud
uwiadomiony, wf lezcy o swe prawa i o rwno midzy
ludmi jest dia ksiy dzi tak samo nienawistny, jak dla
wszystkich pasorzytw-kapitalistw, gdy dz> zaprow adze
nie rwnoci i zniesienie wyzysku byoby ju ciosem
miertelnym dla samego duchowiestwa, yjcego z wy
zysku i nierwacci.
A le co najgwniejsze: socjalizm dy do tego, aby
na ludzkoci uczciwe i rzetelne szczcie na ziemi, aby
da caemu ludowi najwiksz owiat, nauk i panowadie w spoeczestwie, a tego wanie szczcia ziemskiego
w szystkich ludzi i wiata w gowach boj si, jak upiora,
dzisiejsi sudry kocioa. Jak kapitalici zakuli ciao ludu
w wizy ndzy i niewoli, tak kler na pomoc kapitalistom
i dla wasnego panowania zaku ducha ludu w niewol,
bojc si, e lud owiecony, rozumny, patrzcy na wiat
i natur otwartym i przez nauk oczyma, zrzuci panowanie
ksiy, nie bdzie ich uwaa za najw ysz wadz i
rdo wszelkiej aski na ziemi. Wic przeinaczajc, fa
szujc nauki pierwotne ehrzecjastwa, ktre dyy wanie
do szczcia ziemskiego maluczkich, kler dzisiejszy wymawia
ludowi, e cierpi on ndz i ponienie nie z winy podych
stosunkw spoecznych, tylko z rozkazu nieba, przez zrz
dzenie opatrznoci. A tym samym koci zabija w ludzie
pracujcym ducha, zabija w nim nadziej i wol lepszej
przyszoci, zabija w nim w iar w siebie i swoje siy, po
szanowanie dla wasnej godnoci ludzkiej. Ksia dzisiejsi
z ich faszywymi i trujcymi ducha naukami trzymaj si
na ciemnocie i ponieniu ludu i chc te t ciemnot i
ponienie na wieki wieczne zachowa. S na to niezb te

23

dow ody. W tych krajach, gdzie kler katolicki panuje


wszechwadnie nad umysami ludu, jak w Hiszpanji, w e
W oszech, tam panuje te najwiksza ciemnota i naj
wiksze zbrodn e. Tak naprzykad, wem y d li porwnania
dwa kraje w Niemczech: Bawarj i Saksonj. Bawarja
jest to gwnie kraj chopski, gdzie kler katolicki ma je sz
cze w ielki wpyw na lud. Saksonia natomiast jest to kraj
w y so ce przem ysow y, gdzie socjaldt mukracja ma pod sw o
im wpywem ju od dugich at ludno pracujc W Saksonji np. s obierani do parlamentu prawie we w szyst
kich okrgach w yborczych sami socjaldem okraci, przez co
te kraj ten jest wrd buruazji znienawidzony i okrzy
czany jako czerwony", socjaldemokratyczny. 1 c si
okazuje? O to urzdowe obliczenia pokazuj, s_jeei p o
rwna ilo zbrodni, popenionych w cigu roku w kato
lickiej klerykainej Bawarji, a w cze:wonej Saksonji, to
(w roku 1898) Da kade 100.000 osb przypadao cikich
kradziey: w Bawarji 204, w Saksonji 185, obrae c ie
lesnych w Bawarji 296, w Saksonji 72, krzywoprzysistw
w Bawarji 4 wypadki, w Saksonji 1. Taksamo jeeli po
rwna ilo zbrodni w Poznaskim, b yo w tym e roku
obrae cielesnych na kade 100.000 ludzi 232, w Berlinie
172. A w Rzym ie, s:ed zb ie papiea, w przedostatnim roku
istn:enia pastwa kocielnego, t.j. w ieckiej wadzy papie
y, w r. 1869, b yo w jednym miesicu 2 /9 ludzi skaza
nych za morderstwo, 728 za obraenia cielesne, 297 za
rabunek i 21 za podpalenie! To byy o w o c e w ycznego
panowania duchowiestwa nad umysami ubogiej ludnoci.
N ie znaczy to naturalnie, eby duchowiestwo do
zbrodni zamawiao, przeciwnie, ksia ustami czsto bar
dzo prawi przeciw zodziejstwu, rozbojom, pijastwu.
A le , jak wiadom o, ludzie kradn, rozbijaj i pij nie
przez upr albo z zamiowania, tylko dla dwch przyczyn:
z ndzy i ciemnoty. O t kto utrzymuje w ludzie ndz
i ciemnot, jak to czyni duchowiestwo, kto zabija w lu
dzie w ol i energj do wyjcia z ndzy i ciem noty, kto
przeszkadza na wszelki sposb tym co chc lud ow ieci
i dwign z ndzy, ten jest tak samo odpow iedzia v za
szerzce si zbrodnie i pijastwo, jak gdyby do n i,h na
mawia.
I tak samo d dalo si do niedawna w okrgach gr
niczych klerykalnej Belgji, a przyszli socjaldem okraci
i dononie zawoali do nieszczsnego, ponionego robot-

nika belgijskiego: wsta, robotniku,


nodnie si z p o
nienia, nie rozbijaj, nie pij alkoholu, nie spuszczaj gow y
z rozpaczy, tylko czytaj, owiecaj si, cz si w organi
zacji z tw ym i brami, w alcz z wyzyskiwaczami, ktrzy
ci wysysaj, a dw igniesz si z ndzy, bd z ie sz czow ie
kiem!
Tak socjaldemokraci nios w sz d zie ludowi z m a r
tw ychw stanie, po k rz ep iaj ^wtpiaych, c z sabych w
jed n potg, otwieraj ciemnym oczy i w skazuj d ro g
wyzwolenia, w zvw aj lud do z b u d o w an ia na ziemi k r
lestw a rwnoci, wolnoci i mioci bliniego. S u d z y za
kocioa nios w szdzie ludow i tylko n a w o y w a n ie do p o
kory, zw tpienie i mier duchow . G d y b y C hrystus dzi
siaj ziawi sie na ziemi, to b y n a p e w n o uczy ni z tymi
ksimi i biskupami i arcybiskupami, bronicym i bogaczy,
yjcych z po tu k rw a w e g o m iljonw tak, ja k ongi z
owymi przekupniam i, ktrych kijem w ypdzi z p rzedsion
ka wityni, iby nie kalali dornu Boego sw ohyd.
Dlatego to m idzy klerem, chccym uwieczni n d z
i niewol ludu, a socjaldemokratam i, nioscymi ludowi
ew angielj wyzwolenia, musiaa si w y w i z a w alka na
mier i ycie, jak m idzy n o c czarn, socem w s c h o
dzcym. Ja k cienie nocne niechtnie i z oporem ustpuj
p rz e d jutrze n k soneczn, tak nietoperze kocioa cticiayby teraz swem i czarneroi sutannami nak ry ludowi gow,
by renice jego nie ujrzay piknie w schodzcego wiata
w y baw ienia socjalistycznego. A e socjalizm zwalczy
nie potrafi duchem i praw d , wic uciekaj si d o gwatu
i bezprawia. Jzykiem judaszow y m siej niecne oszczer
stwa na tych, co lud ow i o c z y o tw ieraj, kamsiwem i potw arz p r b u j zohydzi tych, co k rew sw i ycie o ddaj
Indowi w ofierze. 1 w reszcie c ksia sludzv zotego
ciele*, uw icaj i p o p ie ra j zbrodnie carskiego rzdu,
bogosaw i m o rd ercw ludu, staj w obronie dookoa tro
nu ostatniego z c a r w -d e sp o t w , gnbicego lud ogniem i
elazem , jak ongi N eron w Rzym ie p rzeladow a p ie rw
szych chrzecjan!
le darem ne to wysiki! Darm o si miotacie, z w y r o d
niali sudzy chrzecjastw a, ktrzy jestecie teraz sugami
Neronowemi! D arm o p om agacie m ord ercom i oprawcocu
naszym, darmo osaniacie znakiem krzya b o g ac zy i w y
zyskiw aczy ludu! Jak ongi adne o k ru ciestw a i p o twarze
nie .dolay wstrzyma z w y c z t w a idei checiaskiej, tei
idei, ktra.cie w y skalali sw sub zotem u cielcowi, tak

a d n e w asze wysiki dzi nie pow strzym aj zw yciztw a


socjalizm u. D zi wy jestecie z waszych nauk, z caego
y w o ta w aszego poganam i, m y za, nioscy biednym , w y
zyskiw anym , uciskanym ew angielj b ra te rstw a i rw noci,
m y dzi zd o b y w am y w iat, ja k ongi ten k t ry gosi:
Z a p ra w d , zapraw d po w iad am wam, atw iej je s t
w ielbdow i przej przez ucho igielne, ni bo g aczo w i
wnij d o K rlestw a B oego.
VII.
N a zakoczenie jeszc ze sw kilka. D u c h o w ie stw o
d w a m a sposoby zw alczania socjaldem okracji. Tam , gdzie
ru ch ro b o tn iczy d o p iero zaczyna sobie zdobyw a praw o
o b y w a te lstw a , ja k wanie u nas, i gdzie panujce klasy
udz si jeszcze, e p o trafi g o zdaw i si, tam k ler
w ystpuje te tylko z ostrem i kazaniam i, z o czernianiem
socjalistw , z g robam i na podliw ych" robotnikw .
T am za i, gdzie ju panuje w olno polityczna i p a rtja
ro b o tn icza staje si potg, ja k np. w N iem czech, we
F ran cji, w H olandji, tam duchow iestw o na inne b ierz e
si sp o so b y . W ilcze ky i pazury ch o w a ono p o d lisi
s k r i z szczerego wroga robotnikw staje si ich faszy
wym przyjacielem . K sia z a b ie raj si w ted y sami d o
organizow ania robotnikw , do zkadania chrzecjeskich"
zw izkw fachow ych. S ta raj si oni w ten sp o s b apa
ry b y p rz e d niew odem , to je st a p a robotnikw w sieci
sw o ich faszy w y ch zw izkw , gdzie ucz ro b o tn ik w p o k o
ry, zanim ci trafi do zw izkw socjaldem okracji, k t ra ich
uczy w alki i b ronienia si p rz e d w yzyskiem .
G dy rzd carski nareszcie p ad n ie p o d uderzeniam i
rew o lu cy jn eg o p ro letarjatu Polski i Rosji i wolno p o li
ty czn a zaw ita i u nas, napew no d o yjem y, e ten sam
arcy b isk u p P o p ie l i ci sam i ksia, grom icy teraz po ko
cio ach w alczcych robo tn ik w zaczn ich nagw alt o rg a
nizowa w ch rzecjaskie" i n a ro d o w e" zwizki, aby ich
o g u p ia na nowy sp o s b , Ju tera z m am y may p o cz tek
tej ro b o ty kreciej w zw izkach N arodow ej ^D em okracji",
k t ra je s t przysz w splniczk ksiy, a d z ju pom aga
im w oczernianiu S ocjaldem okracji.
D lateg o ro b o tn ic y
m usz b y przygotow ani, a b y si nie dali ju tro po zw yciztw ie rew olucji i w prow dzeniu w olnoci p olitycznych,
b ra na lep sodkich s w ek ty m , k t rzy dzi m i broni
z am bony carskiego rzdu, m ordujcego robotnikw , i

26

panowania kapitau, doprow adzajcego iu d do ndzy. D la


obronienia si p rze d t w rogoci duchowiestwa dzi,,
podczas re w o lu c ji, i przed jego zdradzieck przyjani
ju tro , po re w o lu c ji, ro b o tn ic y po w in n i spieszme organiw a si w sw oj p artj robotnicz, przystawa do S ocjal
dem okracji
A na wsz lkie napady k s i iy wiadomi robo tn icv jedn p o w in n i mie odpow ied:

S o c ja ld e m o k ra c ja nikom u w iary nie o d b ie ra i z relig j nie w alczy. P rzeciw nie da ona zupenej w o l
noci sum ienh d la kadego i poszanow ania dla w szel
kie g o wyznania i przekonania.
A le je e li ksia ch c naduywa kazalnicy, ja k o
ro d k a w alki p o lityczn e j p rze ciw kla sie ro b o tn icze j,
to ro b o tn icy zw r c si p rzeciw nim, ja k p rze ciw
w szystkim wrogom sw oich praw i sw ego wyzwolenia.
Bo kto broni w yzyskiw aczy i g n b icie li i pragnie
u w ie czn i d zisie jszy pody porzdek spoeczny, ten
je s t m iertelnym w rogiem ludu, czy nosi on sutann
ksiow sk, czy mundur andarm ski.