Vous êtes sur la page 1sur 11

Maciej Franz

W stepie szerokim - tam, gdzie


zagin rozsdek - w odpowiedzi na
Dariusza Koodziejczyka - Jak
Kozacy pastwo budowali, a Lachy
histori im pisali"
Przegld Historyczny 99/3, 451-460

2008
D Y S K U S J E

MACIEJ FRANZ
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza
Instytut Historii

W stepie szerokim tam, gdzie zagin rozsdek


w odpowiedzi na Dariusza Koodziejczyka
Jak Kozacy pastwo budowali, a Lachy histori im pisali*

Pojawienie si dyskusji w wiecie historykw jest zawsze cenne, nawet jeli ta dysku
sja nie dotyczy pogldw, tez czy koncepcji prezentowanych przez przedstawicieli wiata
nauki, a nich samych, ich warsztatu, wiedzy czy umiejtnoci. Niestety, do tej drugiej kon
wencji przystaje tekst zaprezentowany przez Dariusza K o o d z i e j c z y k a , a powico
ny mojej skromnej osobie*1. Moliwe, e zostao to spowodowane tym, e Autor tego tekstu
stara si, jak mona wnosi, recenzowa ksik mojego autorstwa, powsta wedug nie
go w 2005 roku, czyli na rok przed jej ukoczeniem i publikacj. To oczywicie moe by
tylko pomyka, tzw. literwka, ale w kontekcie tego, co odnajdujemy w jego tekcie, zwa
szcza wrcz witego oburzenia na odnalezione w moim tekcie pomyki redakcyjne2, nie
jest ju kwesti, ktr mona pomin. A wedug mnie jest tylko kolejnym elementem
skadajcym si na absurdalno zaprezentowanego przez mojego Adwersarza tekstu.
Cao konstrukcji, ktr nam zeprezentowano, jest zgodna z zasad: najpierw teza,
a pniej prawda, ktra do tej tezy pasuje. Jeli za prawda do niej nie pasuje, to tym gorzej
dla prawdy. Pan D. Koodziejczyk przedstawia mnie jako kontrowersyjnego historyka pi
szcego ksiki wzbudzajce krytyczne recenzje3. Smuci fakt wybirczoci tego opisu,

* Niniejsza dyskusja zostaa opublikowana w formie, w jakiej zostaa nadesana do redakcji Przegldu Hi
storycznego, bez adnych skrtw i poprawek jzykowych (przyp. red.).
1 D. K o o d z i e j c z y k , Jak Kozacy pastwo budowali, a Lachy histori im pisali (Maciej Franz, Idea pa
stwa kozackiego na ziemiach ukrainnych w XVI-XVII, Wydawnictwo Adam Marszaek, Toru 2005, s. 476, mapy,
ilustracje), [w:] PH, t. XCVIII, 2007, z. 4, s. 575-586.
2 By zamkn t spraw od razu i ostatecznie, za niestarann redakcj i korekt czuj si osobicie winny,
std drugie wydanie z 2007 roku, dzi ju dostpne w ksigarniach zostao poprawione i oczyszczone. Tych za
z czytelnikw, ktrzy mieli kontakt z pierwszym, a w efekcie nie do starannym wydaniem, przepraszam.
3 D. K o o d z i e j c z y k , op. cit., s. 575. Nie bd odnosi si do tamtych recenzji, bo ju dawno uznaem
spraw za zamknit, ale jeli Pan D. Koodziejczyk uwaa recenzj J. Dbrowskiego za miarodajn, to niestety
mwi to o nim wszystko jako o powanym znawcy historii wojskowoci kozackiej. Mog si jedynie smuci, e po
mimo wielokrotnych obietnic, redakcja Studiw Historycznych do dzi nie odwaya si opublikowa mojej
odpowiedzi na tamten tekst. Zwykym za naduyciem s sformuowania przez Niego uyte w kocowym frag
mencie przedstawionego tekstu, e mj doktorat zosta bardzo negatywnie przyjty------ przez recenzentw
z kilku krajowych orodkw badawczych. Gdyby nie to, e jest to gigantyczne naduycie i nadinterpretacja
dwch (w tym jednego bardzo sabego) tekstw. Oj, jak atwo obrzuca botem innych.

PRZEGLD HISTORYCZNY, TOM XCIX, 2008, ZESZ. 3, ISSN 0033-2186


452 MACIEJ FRANZ

skoro bowiem uzna on za waciwe przypomnienie opinii o mojej poprzedniej duej roz
prawie powiconej Kozaczynie4, to uczciwo nakazywaaby take wskaza na jak naj
bardziej pozytywn recenzj tej samej ksiki opublikowan w roczniku Akademii Nauk
Ukrainy5. Jej brakmoe dowodziwybiorczocistosowanej argumentacji, tozabudzipo
dejrzenia (wedug mnie pewno), e caoci przywiecaa odpowiednia teza ukazania
mnie jako historyka posiadajcego braki warsztatowe, nieznajcego bd nieumiejcego
korzysta ze rde i literatury, niezdolnego do logicznej argumentacji i popeniajcego
szkolne bdy faktograficzne, o nonszalanckim stosunku do innych badaczy oraz mentor
skim tonie wywodu6. Wszystko, co przeczyoby tej tezie, nie powinno przecie zosta
wskazane. Moe by jednak inaczej. Ot moliwe jest, e Autor teje recenzji nie zna
tamtej publikacji, a to ju le wiadczy o jego kontakcie z dyskusj prowadzon przez hi
storykw nad dziejami Kozakw, ktre przecie nie stanowi w jego badaniach, w kadym
razie jak dotychczas, adnego istotnego elementu7. Podobnie trzeba zaznaczy, e nie do
strzeg recenzji Wadyma Z a d u n a j s k i e g o , opublikowanej na Ukrainie pracy, ktra
wzbudzia tyle w Nim kontrowersji8. No c, trudno.
Mona by byo nawet w tym miejscu odpowied na tekst Pana D. Koodziejczyka za
koczy, uznajc, e wszystko to, co napisa o mnie (bo przecie nie o mojej ksice), nie
zalenie jak smutna byaby to konstatacja, pozostaje wytworem Jego wyobrani. Jednake
problem jest powaniejszy. Ot ten Pan podwaa moj wiarygodno w wiecie nauki, do
ktrego od kilkunastu lat nale, a ktry ostatnio, poprzez procedur habilitacyjn (nota
bene w oparciu o omawian ksik), nada mi w nim pene, samodzielne prawo wykony
wania ukochanego zawodu9. W takiej sytuacji, uywajc jzyka nieco kolokwialnego,
puszczenie pazem tego tekstu nie jest ju moliwe.
W zwizku z tym, e Redakcja Przegldu Historycznego (dalej PH) umiecia
tekst Pana D. Koodziejczyka w dziale Dyskusje, a nie Recenzje, postaram si podj
t dyskusj. Tyle tylko, e nie bd dyskutowa o sobie, bowiem o moim warsztacie, jakoci
caoci dorobku najwicej mwi on sam, a zwaszcza narastajca ilo cytowa moich prac
przez historykw polskich i ukraiskich, tylko o ksice, a zwaszcza tezach i problemach

4 Notabene Pan D. Koodziejczyk doskonale wie, o ile przeczyta moj ksik, ktr stara si recenzowa
(mam spore wtpliwoci, co dane mu byo przeczyta), e jestem autorem kilkudziesiciu rozpraw, artykuw
i szkicw powiconych Kozaczynie Ukrainnej, czego niestety nie jestem w stanie w aden sposb powiedzie
o nim samym. Moliwe, e wanie to powoduje tak mae zrozumienie recenzowanego tekstu.
5 B . C z e r k a s , Wijskowa sprawa ukraiskich kozakiw oczima polskogo historika (Recenzija na Wojskowo
Kozaczyzny Zaporoskiej w XV I-XV II wieku. Geneza i charakter Toru 2002 255s., [w:] Ukraina w Central-
no-Schidnij Ewropi (z najdawniejszich czasiw do kinca XVIIIst., nr 4, Kyiw 2004, s. 509-513.
6 D. K o o d z i ej c z y k , op. cit., s. 586.
7 Pomimo blisko ju 15 lat bada nad Kozaczyzn Ukrainn nie dostrzegem znaczcych opracowa odno
szcych si do tej tematyki, ktre wyszyby spod rki Pana D. Koodziejczyka, a ktrego dotd odbieraem raczej
jako pasjonata dziejw tureckich, tylko marginalnie odnoszcych si do kwestii ukrainnych epoki nowoytnej.
8 W. Zadunajskij, Recenzija na monografiju M. Franza Ideja kozacko derawy na ukrainskich zem-
jach u XVI-XVIIst Toru, Wid-wo A. Marszalka 2006 476. Schid. Analityczno-informacijnyj urnal
nr 3 (81), Donieck 2007, s. 103-104.
9 Warto podkreli, e doczekaem si czterech pozytywnych recenzji swojej rozprawy habilitacyjnej (na
zwisk recenzentw nie bd podawa, by nie by posdzanym, e broni si czyim autorytetem, ale wszyscy to
profesorowie o duo wikszym dorobku naukowym i dowiadczeniu ni mj Adwersarz i uznanej w wiecie nauki
pozycji), podobnie jak mojego dorobku naukowego i warsztatu. Przebieg za postpowania habilitacyjnego
opartego o omawian prac, w adnym momencie nie wskaza na nieuctwo, nieudolno i skandaliczne braki, ja
kie przypisuje mi Pan D. Koodziejczyk. Ciekawe dlaczego?
W STEPIE SZEROKIM 453

przez ni podniesionych. Bo tylko to uwaam za godne am PH. Niestety, tu napotykam


na kolejn powan trudno. Ot nie bardzo mam o czym z Panem D. Koodziejczykiem
dyskutowa, bowiem tezy, podjte przeze mnie problemy czy pytania badawcze, nie inte
resoway mojego Adwersarza, a nawet mona uzna, e znalazy si poza zakresem jego
rozwaa. Pan D. Koodziejczyk wyszed od konstatacji, e tym razem odszedem od histo
rii wojskowoci, wchodzc na nowe pola badawcze (jak mona zrozumie, mniej dla mnie
dostpne), ktra to myl pozostaje efektem gruntownego niezrozumienia mojego tek
stu10. Nie wiem, co jest dla mojego Adwersarza histori wojskowoci, ale jeli pod tym po
jciem rozumie opis dziaa 2 plutonu 3 puku 8 dywizji piechoty na rozcignitym
froncie wobec przewaajcych liczebnie si wroga, to spiesz donie, e takie widze
nie mojej dyscypliny jest mi obce. Oczywicie, e moja monografia dotyczy kwestii
pastwowotwrczych, tosamociowych, tak samo jak dotyczy problemw gospodar
czych, ideologicznych, kulturalnych, ktrych badanie jest norm dla nowoczesnego histo
ryka wojskowoci11. Niezrozumienie tej kwestii kadzie si cieniem na cay wywd
D. Koodziejczyka. Jednake nie czuj si tu w najmniejszym stopniu winny, nie wszyscy
wszystko musz zrozumie. By jednak nie byo wtpliwoci: monografia, ktra spotkaa si
z tak totaln krytyk, nie tylko mieci si, ale na pewno naley do nurtu historii wojskowo
ci. Tworzenie bowiem pastwa wojennego (pastwo kozackie) w oparciu o ide powsta
w spoecznoci militarnej (Kozaczyzna Ukrainna) na drodze wojennej (powstania i wojny
z Polsk) jak najbardziej jest histori wojskowoci.
Zarzucono mi niemal zupene ignorowanie archiww i bibliotek ukraiskich 12. Nie
wiem, skd mj szanowny Adwersarz wie, w ilu bibliotekach byem, z ilu zbiorw korzysta
em? By, sprawdza, czy te wykonay to jakie nieznane nam siy specjalne? W ad
nej dotychczas wydanej rozprawie nie znalazem bogatszego zbioru prac ukraiskich
(do skandalicznego zarzutu, e co jest w mojej bibliografii, a ja z tego nie skorzystaem, je
szcze powrc), moe wic czytamy rne ksiki. Nie mam o to pretensji, zdarza si. Co
do archiwaliw, to prosz wybaczy, ale jako Autor sam oceniam, czy co mi jest przydat
ne, czy nie. Oczywicie, mona mie inne zdanie, ale zamiast radykalnych sw krytyki wo
labym, by Pan D. Koodziejczyk podj wasne prace nad dziejami Kozaczyzny Ukrainnej,
a wtedy moe pojawi si midzy nami jakiekolwiek pole do dyskusji merytorycznej o tym,
czy jakie wane zbiory odnoszce si do kwestii idei pastwa kozackiego zostay przeze
mnie pominite. Do tego czasu jego opinie w tym wzgldzie brzmi dla mnie nie tylko ma
o wiarygodnie, ale kompletnie nieelegancko.
Opinia D. Koodziejczyka odnoszca si do zakresu korzystania ze zgromadzonej ba
zy rdowej jest nie tyle nieprawdziwa, co po prostu jest kamstwem13. Ilo cytowa ma
teriau rdowego jest w omawianej monografii ogromna (okoo 900 cytowa rde
i literatury przedmiotu, nie liczc oczywicie wstpu, z tego, jak sdz, blisko poowa to od
woania do rde). Jednak to nie jest tu wane, bo na opinii D. Koodziejczyka w tym
wzgldzie mi nie zaley. Istotne jest to, e sugeruje On w skandaliczny sposb, jakoby mo
je opracowanie pozbawione byo bada rdowych, a umieszczony tam materia tworzy

10 D. K o o d z i e j c z y k , op. cit., s. 575.


11 Zainteresowanych, w tym szanownego Adwersarza, odsyam tu do prac Benona Mikiewicza, nie majc
miejsca na analizowanie tak fundamentalnie podstawowych kwestii w tym tekcie.
12 D. K o o d z i e j c z y k , op. cit., s. 575.
13 Ibidem, s. 576.
454 MACIEJ FRANZ

jedynie sztuczn przestrze w bibliografii. Innymi sowy sugeruje, e jako Autor jestem
krtaczem nacigajcym czytelnikw mojej ksiki. Mam nadziej, e Pan D. Koodziej
czyk umie to udowodni. Oplu czyj honor jest atwo, nie ponosi si adnych konsekwen
cji. Pan D. Koodziejczyk moe napisa co chce, kama jednak nie powinien, a sugerowa
oszczerczo nieprawdy nieuchodzi. Niestety, ten styl Jego wypowiedzi, niepopartych ni
czym oszczerstw, charakteryzuje cay tekst. Mona to dostrzec choby w nastpnym akapi
cie, gdzie askawie by gotw donie, e konieczna byaby w tej pracy pogbiona
refleksja metodologiczna dotyczca choby takich kwestii, jak wczesnonowoytna kon
cepcja pastwa, tosamoci kozackiej, etc. Jednak niczego takiego nie znajdziemy w ksi
ce M. F.14Jak si domylam, Autor tych sw drog takiej refleksji przeszed i doczeka si
wniosku w swoich licznych publikacjach o Kozaczynie (al, e nie s one powszechnie
znane), e w jej onie trway rozwaania nad nowoytn koncepcj pastwa, najlepiej wo
jennego (czego D. Koodziejczyk nie zdoa dostrzec), czy te tosamoci kozackiej. To ju
w ogle jaka przedziwna konstrukcja, ktrej nie by On nam askaw wyjani czyby ta
tosamo bya narodowa? Pisz w swojej ksice, e takowej by nie mogo (wystarczy
umie czyta ze zrozumieniem), moe wic spoeczna, niestety take niemoliwa, czemu
powiciem spory fragment rozwaa, czy te polityczna, o ktrej jest cay podrozdzia,
ktry najwyraniej take umkn Jego uwadze. Ot mj Adwersarz nie potrafi dostrzec
(czyby efekt braku wasnych wieloletnich bada nad Kozaczyzn), e moja monografia
nie dotyczy kwestii teoretycznych, tylko praktyki dziejowej. Przestawia badania z teorety
zowania o Kozaczynie (nie maj adnego sensu), na praktyk, cele i ich realizacj. Prba
odczytania kwestii ideowych, ktre nie odbiy si w rdach epoki, na podstawie dziaa
podejmowanych decyzji byo tu zaoeniem badawczym. Rozumiem, e Panu D. Koo
dziejczykowi trzeba to napisa wyranie, inaczej uzna, i tego nie ma. Jaki sens maj roz
waania nad traktatami teoretycznymi o pastwie pochodzcymi z XVI-XVII wieku
w odniesieniu do Kozaczyzny? Czyby Kozacy je czytali lub znali? A moe polscy i litewscy
magnaci (otoczenie krla) w stosunkach z nimi do tych traktatw si odwoywali lub si na
nich opierali, prowadzc kolejne rokowania? Pan D. Koodziejczyk jest w swoim oczeki
waniu nie tylko naiwny, ale wyranie wskazuje swoj z wol. Jakby tego byo mao, ten ir
racjonalny zarzut podbudowuje niewiarygodnym wrcz (mj wtrt) nie odniesieniem
do znakomitej monografii Franka S y s y n a15. Jak rozumiem Sysyn to wane wsparcie dla
Grocjusza i innych traktatw teoretycznych XVI-XVII-wiecznych. Brawo! Praca F. Sysy-
na, na ktr zwrcono mi uwag w jednej z recenzji habilitacyjnych, faktycznie umkna
mojej uwadze. Dzi, po jej lekturze, auj, e si do niej nie odniosem. Jednoczenie nie
zauwayem w niej adnych kwestii podnoszonych przez jej Autora, ktre miayby mnie
zmusi do zasadniczej zmiany postawionych przeze mnie tez badawczych (warto zasygna
lizowa, e Pan D. Koodziejczyk w adnym fragmencie swojego tekstu si do nich nie od
nis), czy te ostatecznych ustale i wnioskw (dla Pana D. Koodziejczyka take one
pozostay terra incognita). Nie wiem te, jakie znaczenie dla procesu rodzenia si idei au
tonomii kozackiej w pierwszej poowie XVII wieku ma posta Jerzego Niemirycza i co
miaoby uzasadnia powicenie mu jeszcze wikszej uwagi. Bo przecie o jego roli przy
okazji powstawania unii hadziackiej przeczyta mona, trzeba tylko chcie, ale o dobr
wol mojego Adwersarza posdza nie mog. Naiwno nie jest jedn z moich cech. Cie-

14 Ibidem.
15
Ibidem.
W STEPIE SZEROKIM 455

sz si, e jednak uzna si D. Koodziejczyk za godnego odegrania roli trybunau re


prezentujcego og polskich historykw, wobec ktrych miaem zastosowa opinie
faszywe i krzywdzce. Tych wszystkich, ktrzy dali mu taki mandat, bardzo przepra
szam. Wolabym jednak, by Ci wszyscy badacze, ktrzy s tak strasznie pomwieni przeze
mnie i w imieniu ktrych Pan D. Koodziejczyk by askaw wystpi, podjli wreszcie jakie
badania nad kwestiami pastwa kozackiego na ziemiach ukrainnych w XVI-XVII wieku,
bo jak na razie, to jedynie cicho wszdzie, gucho wszdzie w odniesieniu do tej kwe
stii na polu polskiej historiografii (przy okazji gratulacje dla D. Koodziejczyka za
wprowadzenie pojcia plemiennoci podziau historiografii warto, by si nad tym
zastanowi, nad tym, o czym pisze, take), co swojemu Adwersarzowi te polecam na
przyszo16.
Zarzut niewielkiego wykorzystania literatury jest poza granicami jakiejkolwiek pole
miki, pozostaje jedynie (prosz mi wybaczy za sformuowanie) dowodem arogancji Pana
D. Koodziejczyka, by nie uy tu sw grubszych. Podobnie jak problem jego wrae
(szkoda, e nie zostay one prywatnym problemem D. Koodziejczyka), ktre odnosz si
do statusu moich zdolnoci zrozumienia czytanego tekstu (o jego wasnych, odnoszcych
si do mojego tekstu, sygnalizowaem powyej). Gorzej, e w podobny sposb odczytuje
On take inne prace, co skonio Go do sformuowania choby zarzutu, e powoujc si
na prac Andrzeja D z i u b i s k i e g o niedopuszczalnie i nieetycznie przypisuje mu
pogldy, ktrych nie gosi17. Ze wzgldu na ogromny szacunek do wspomnianego powy
ej historyka, przejem si swoim przestpstwem i nie omieszkaem natychmiast spra
wdzi, jak mogo doj do takiej sytuacji. Okazao si jednak, e powoaem si oto na taki
fragment: Do napadw [na tereny tatarskie przyp. mj] nie uywano zacinych
z obrony potocznej pozostajcych na odzie pastwowym, lecz tworzono prywatne huf
ce zoone ze suebnikw Kozakw, Czeremisw i innych. Genezy tych inicjatyw
szuka mona, jak si wydaje, w pierwotnym zamyle, ktrego autorem by Jan Tarnowski,
aby wysun w gb stepu, z dala od siedzib ludzkich, czaty obserwujce ruchy Tatarw,
a take prowadzi prewencyjne napady na terytorium wroga18. Ten fragment pozwoli mi
na wsparcie mojej tezy o aktywnoci polskich czynnikw na pograniczu tatarskim oraz po
strzeganiu takich dziaa jako prby wytrcenia Tatarom inicjatywy na tym terenie. Po
zwoli take na uwag, e taka polityka Jana Tarnowskiego nie moga dokonywa si bez
akceptacji ze strony dworu. No c, nadal tak twierdz i nadal uwaam, e nie popeniem
naduycia, powoujc si na ten fragment rozwaa A. Dziubiskiego. Ja, w odrnieniu
odD. Koodziejczyka, nie wierz w cuda, nie czytam ksiek jak podry Guliwera19i uwa
am, e polski dwr, zwaszcza za czasw ostatnich Jagiellonw, mia nadal spor wadz
i bez jego, choby milczcej, akceptacji tak szeroko prowadzona aktywno militarna na

16 Spor cz tych wymienionych z nazwiska polskich historykw (tych niewymienionych te), a yjcych
wspczenie, znam osobicie (Pana D. Koodziejczyka za nie!), spotykajc si na konferencjach naukowych
w kraju i za granic od wielu lat i nie przypominam sobie, by czuli si w jaki sposb przeze mnie postponowani,
ani przed wydaniem tej pozycji, ani tym bardziej po jej ukazaniu. Ci najwybitniejsi z nich za t prac wrcz mnie
chwalili. Mam jakie nieodparte wraenie, e D. Koodziejczyk jest samozwaczym trybunem i to niekoniecznie
ku zadowoleniu tych, ktrych chce broni.
17 D . K o o d z i e j c z y k , op. cit., s. 577.
18 A. D z i u b i s k i , Stosunki dyplomatyczne polsko-tureckie w latach 1500-1572 w kontekcie midzynaro
dowym, Wrocaw 2005, s. 171.
19 D. K o o d z i e j c z y k , op. cit., s. 578.
456 MACIEJ FRANZ

pograniczu, dodatkowo naraajca pastwo na ewentualno konfliktw zbrojnych, nie


moga si dokonywa. Imputowanie Zygmuntowi I Staremu czy te jego synowi, e nie in
teresowali si sprawami kraju i wynosili do najwyszych godnoci swoich przeciwnikw
politycznych prowadzcych wrog dworowi, a mi obcym polityk, pozostawiam innym.
Podobnie trudno mi zrozumie zarzuty skierowane w moj stron, jakoby Rosja cara
Aleksego Michajowicza Romanowa nie bya pastwem absolutnym, z faktycznie nieogra
niczon wadz monarchy20. Oczywistoci jest (jak si okazuje nie dla wszystkich), e cza
sy cara Aleksego to pocztek budowy takiego pastwa po okresie kryzysu Wielkiej Smuty,
kontynuowanego pniej przez Piotra I czy Katarzyn II. Tylko e ja na wzmiankowanej
stronie swojej ksiki (s. 317) porwnywaem Rosj Aleksego z pastwem polsko-litew
skim, wskazujc na nierealno marze Chmielnickiego o budowie u boku Rosji pastwa
kozackiego. Jeli Pan D. Koodziejczyk twierdzi, e polski monarcha mia taki sam zakres
wadzy w 1654 roku jak car, jego pozycja w pastwie bya porwnywalna, moliwoci sta
nowienia prawa, a zwaszcza jego egzekwowania takie same, to ja przepraszam, ale na
prawd yjemy w rnym wiecie poznania. Ot mona wszystko odczyta na opak
i zoliwie, powyrywa z kontekstu, w jakim dana opinia zostaa zaprezentowana, by obu
rzeniem grzmie o racych bdach, tylko po co? Podobnych przypadkw w tekcie
D. Koodziejczyka jest wicej, pochylanie si nad kadym jest ponad moj dobr wol,
a jak sdz take cierpliwo czytelnikw teje polemiki.
W podobny sposb mona skomentowa jego wite oburzenie nad absolutnym bra
kiem logiki w mojej pracy, choby w odniesieniu do fundamentalnej kwestii pastwa ko-
zackiego21. Ot zdoa On powyrywa z mojego tekstu pojedycze zdania, z bardzo
rnych stron, wplt je we fragment recenzji mojego Mistrza i zestawi, prbujc udo
wodni, e nie wiem, o czym pisz. Ot w zwizku z tym, e dla jakiej czci czytelnikw,
jak wierz niewielkiej, okazuje si, e ten tekst by zbyt trudny, to doprecyzuj raz jeszcze.
Idea pastwa kozackiego rodzia si w pierwszej poowie XVII wieku, w okresie dziaalno
ci hetmana kozackiego Piotra Konaszewicza-Sahajdacznego (aroganck uwag o mojej
laurce dla niego jako skwitowanie 10 lat bada pomin, bo musiabym uy sw powsze
chnie uznanych za obraliwe), a kontynuowana bya przez metropolit Piotra Mohy22.
Ta idea miaa trzy prby realizacji, urzeczywistnienia jak kto woli, w drugiej poowie
XVII wieku. Pierwsz w ramach autonomii Bohdana Chmielnickiego, drug za Jana
Wyhowskiego przy okazji unii hadziackiej i trzeci za Piotra Doroszenki. Pana D. Koo
dziejczyka oburzy fakt, e cho twierdz, e takowego pastwa nie byo (bo nie byo!), to
miaem zatytuowa rozdzia Bohdan Chmielnicki i jego pastwo kozackie. Wyrnienie
jest moje, moe ono uwiadomi Krytykantowi, gdzie ley sedno problemu? Autonomia
kozacka bya pastwem powstaym w ramach Rzeczypospolitej, z jej aski, formalnie przez
nikogo nie uznanym, cho istniejcym jako twr materialny. Czy to jest takie trudne by
zrozumie? Czy taka gra niuansw sownych jest ponad moliwoci Pana Koodziejczyka?
Czy w zwizku z tym nie rozumie On, e pastwa czeczeskiego dzi te nie ma, nigdy nie
byo, bo nikt go nie uzna? Pomimo tego, e taki twr faktycznie istnia, a Rosjanie podpi
sywali w lipcu 1996 roku z Asanem Maschadowem porozumienie, tolerujc obcy twr,

20 Ibidem.
21 Pan D. Koodziejczyk powici temu cay akapit, w ktrym przy okazji zasugerowa, e mj Mistrz nie wie
i nie rozumie, co czyta, do czego te jeszcze powrc, ibidem, s. 580.
22 Ibidem, s. 582-583.
W STEPIE SZEROKIM 457

swoist autonomi w ramach swojego pastwa, nigdy nikt nie twierdzi, e ono istniao23!
Czybym odkrywa kolejne, nowe ldy przed D. Koodziejczykiem? Z pastwem kozac
kim B. Chmielnickiego byo tak samo. Ile trzeba zej woli, by tego nie dostrzec? Uda, e
si nie widzi i powici czas na budow jaki chorendalnych konstrukcji intelektualnych,
po co to? I jaki to ma zwizek z jakoci dyskursu historycznego, ktrego mj Adwersarz
si domaga od innych? Ile trzeba zej woli, by napisa, e ka Kozakom mwi w esperan
to lub porozumiewa si przez pomruki? To jest poziom dyskusji oczekiwany przez Pana
D. Koodziejczyka? Sprowadzenie wszystkiego do absurdu i wymianie? Tylko tyle On
umie zaprezentowa, przeinaczone moje myli? Naprawd nie rozumie, e Kozacy
w XVI wieku byli spoecznoci rn etnicznie, kulturowo, religijnie i wpychanie ich
w schemat Rusin-Prawosawny jest aosnym uproszczeniem. Tak mao w Nim refleksji,
e proces wrastania tej spoecznoci w lud ruski, ukrainny, musia trwa i to dugo, nim
zdecydowano si ich uzna za swoich. Bo przecie kiedy wystpili w obronie wiary prawo
sawnej, czynic si samozwaczo obrocami ludu ukrainnego, religijni najprawdopodob
niej nie byli. Wtedy zasadnicz rol graa polityka, interesy grupy, spoecznoci, a religia
bya tylko pretekstem do poszerzenia pola sporu z Rzeczypospolit. To tak trudno poj?
Podobnie zreszt jak to, e musieli mwi w rnych jzykach i fakt wrastania w mow ru
sk, ale i polsk notabene, musia trwa. To jest takie trudne do zrozumienia? I po co ta za
wola? Jaki sens ma dyskusja, jeli druga strona postpuje w ten sposb? Tak si pisze na
ukowe recenzje (notabene Redakcja PH chyba te miaa wtpliwoci skoro tekst trafi
do Dyskusji a nie Recenzji, cho jak sdz takow miaa by)?
Trudno take zrozumie, dlaczego Pan D. Koodziejczyk odrzuca specyficzno orga
nizacji Kozaczyzny Ukrainnej24. Argumentem, na ktry si powouje, s Kozacy Doscy,
ktrych poza nazw i krtkimi okresami wsppracy ze spoecznoci powsta na zie
miach ukrainnych nic nie czyo. Nie rozumiem take, dlaczego bdnym miaaby by
sformuowana przez mnie opinia, e spoeczno doska rozwina si (a nie powstaa
i istniaa!) szczeglnie w okresie Wielkiej Smuty, wykorzystujc osabienie wadzy carskiej
w Rosji. Niestety, takie s efekty, kiedy czytamy to, co chcemy przeczyta, a nie to, co jest
napisane. Abstrahujc jednak od tego, zastanawia wic fakt skoro nie mam racji, dla
czego z tego typu pogranicznymi spoecznociami nie spotykamy si we Francji, na zie
miach niemieckich czy w Szwecji? Jak to jest, e w obliczu silnej wadzy centralnej takich
spoecznoci nie ma lub s bardzo sabe, a swj rozwj zwizuj z jej saboci, w Polsce
permanentn i postpujc, a w Rosji chwilow. Czybym odkrywa nowe wiaty przed
swoim Adwersarzem i porywa go w kolejn Jego zdaniem fantastyczn podr?
Czasami tekst Pana D. Koodziejczyka pozostaje rozbrajajco naiwny. Mojemu
Adwersarzowi wydaje si nielogicznym, a w efekcie tego niemoliwym, by Lww by zara
zem per w koronie ziem ukrainnych i przedmurzem Polski. Gdask to te polska pera
i te jej przedmurze, cho po drugiej stronie kraju. Tak bywa. Podobnie zreszt jak Rzecz
pospolit Obojga Narodw nazywa si pastwem polsko-litewskim, a czciej nawet
(cho jest to mocne uproszczenie) pastwem polskim. Takie uproszczenia odnajdujemy

23 Przypomn tylko, e w wyniku tego porozumienia odbyy si wolne i niesterowane z Moskwy wybory
w Czeczenii, w wyniku ktrych prezydentem swojego pastwa Czeczecy wybrali Asiana Maschadowa, a w kon
sekwencji oddali funkcj premiera w rce Szamila Basajewa, uznawanego w Rosji za terroryst. Czy z tego powo
du moemy uzna, e istniao pastwo czeczeskie? Na jakiej podstawie?
24 D. K o o d z i e j c z y k , op. cit., s. 579.
458 MACIEJ FRANZ

w pracach historykw nagminnie, jak rozumiem mojemu Adwersarzowi zaley, by pisa


szlachta zamieszkujca ziemie polskie lub chopstwo ziem polskich jako bardziej pra
widowe. Moe faktycznie ma racj, ale, jak sdz, wikszo czytelnikw doskonale wie,
e wanie tak pojcie szlachta polska czy te chopi polscy naley w odniesieniu do
epoki nowoytnej odczytywa. Nie ukrywam, e jestem troch zdziwiony, i ten problem
da asumpt do caego akapitu rozwaa nad brakiem logiki wewntrznej, nawet nie moje
go tekstu, tylko mnie jako autora. Czemu si dziwi, jeli Pan D. Koodziejczyk raz chosta
mnie za nadmiern oryginalno tekstu, zarzucajc mi pokrtne pisarstwo, a z drugiej
strony, kiedy staram si trzyma gwnego, obowizujcego nurtu historiografii, to znowu
czytam, e preferuj pogldy niezbyt oryginalne25. I tak le i tak nie dobrze.
S jednak kwestie waniejsze podniesione przez Pana D. Koodziejczyka. Ot uzna
mnie za historyka uprawiajcego historiografi etniczn, wyranie pitnujc mnie za ta
kowe dziaania. Waciwie dobrze, e nie zostaem obdarzony pojciem nacjonalisty, bo
chyba nie byo daleko. Ot w odrnieniu od Pana D. Koodziejczyka, ja dostrzegam za
sadnicz rnic pomidzy historiografi powstajc w Polsce, na Ukrainie, w Kanadzie
czy w Australii. Ot badacze z tych rnych krgw kulturowych, czsto religijnych, a na
pewno spoecznych, wzrastajcy w rnych rodowiskach, rnych systemach wartoci,
tradycjach rodzinnych, pastwowych (czy jak to woli mj Adwersarz plemiennych) ma
j rn wiedz pozardow, inn optyk spojrzenia, inn wraliwo i inne podejcie do
badanych kwestii. Jak si tego nie rozumie, to o czym ja mam dyskutowa? Przecie to fun
dament. Wanie rnorodno spojrze nas wzbogaca. Naprawd Pan D. Koodziejczyk
tego nie wie, czy tylko udaje, by bysn jeszcze jednym ciekawym okreleniem, ktre ma
mnie pogry? Wyrastamy w rnych spoecznociach, dorastamy w rnych tradycjach,
nawet dzi, w ramach tzw. globalnej wioski, jak staje si wiat, dobieramy takie wiadomo
ci, jakie chcemy, jakie uznajemy za cenne. Mamy rne sposoby spojrzenia na kwestie
fundamentalne, jak kara mierci, legalno aborcji, eutanzji, itd. Czy w efekcie tego nie
mamy rnego punktu spojrzenia, wychowujc si w rodku Europy, z jej dowiadczenia
mi i na kontynencie amerykaskim, bez tych dowiadcze? W kraju totalitarnym, jakim
by Zwizek Radziecki i poza jego stref? Czy to tak trudno poj? I co to ma wsplnego
z plemiennoci? To nie zarzut wobec mnie formuowany, ale dowd jakiej przedziwnej
aberracji umysowej, ktrej poj nie potrafi.
Warto tu powrci na chwil do zarzutu, e moja praca w ogle nie jest oparta na lite
raturze przedmiotu. Waciwie nawet nie wiem, co mam napisa. Jest to taka sama prawda
jak sformuowanie, e pod Piawcami w 1648 roku nie byo pospolitego ruszenia, albo e
niezdobycie Lwowa (bronionego przez garstk szlachty i mieszczan przed wielotysiczn
armi kozacko-tatarsk) nie byo klsk26. W tej sytuacji zapytuj, czym byo? Jak pozwa
lam sobie sdzi, podobne opinie preferuje wikszo licznych ju czytelnikw mojej
ksiki, a Panu D. Koodziejczykowi mog jedynie jeszcze zasugerowa, by nienawi nie
przesaniaa mu faktw. Zastanawiam si, jak jakikolwiek powany historyk moe sformu
owa taki zarzut i nie wiem. Bo to nie moe by ju tylko za wola, a nazwanie tego kam
stwem nie rozwizuje problemu. Pozostaje bowiem kwestia odpowiedzialnoci za swoje
sowa, jej braku i lekcewaenia czyjego wysiku badawczego, naukowego. Pan D. Koo
dziejczyk z luboci rozdaje razy, za rzekome postponowanie rzeszy polskich i ukraiskich

25 Ibidem, s. 580.
26 Ibidem, s. 584.
W STEPIE SZEROKIM 459

historykw, z czym cakowicie si nie zgadzam. Sam stawia si w roli wszechwiedzcego


mentora, prosz mi wybaczy, majc ku temu do mierne podstawy. To za trzeba uzna
za wiadectwo, ktre sam sobie wystawia.
Autor tekstu, ktry sta si przyczyn tej odpowiedzi, wielokrotnie wykaza si roz
brajajcym niezrozumieniem tego, co czyta. Nie potrafi poj, jakie to koncepcje ksztato
wania si Kozaczyzny Ukrainnej odrzucam w swojej pracy, cho pisze prezentowany
w tym fragmencie rozprawy proces rodzenia si Kozaczyzny ukrainnej naley traktowa
jako nowy gos w dyskusji historycznej w odniesieniu do tej problematyki przy jed
noczesnym cakowitym odrzuceniu dotychczasowych koncepcji27 (wyrnienie moje).
Zaprezentowany powyej fragment okrasza zoliwoci, e autor nie poinstruowa wy
starczajco jasno, jakie pogldy odrzuca28. Teraz, kiedy to podkreliem, jest to dla Pana
D. Koodziejczyka wystarczajco zrozumiae, czy te nadal bdzie udawa, e nic nie rozu
mie? Gorzej, e dalej kamie, piszc co w goszonej przez niego zbitce dawno znanych
argumentw naley uzna za nowe29. Jeli Pan D. Koodziejczyk w jakiejkolwiek dotych
czas opublikowanej pracy odnajdzie jako drog budowy Kozaczyzny na ziemiach ukrain-
nych pastwa polsko-litewskiego koncepcj, e by to efekt dziaalnoci polskich
i litewskich starostw ukrainnych, ktrym powierzono obron granicy, dajc ogromn
swobod co do sposobw realizacji tego zadania, a ktrzy zdecydowali si na aktywn
obron, wzbudzajc ycie wojskowe na tych ziemiach, inspirujcych aktywno militar
n. A jednoczenie efektem tych wszystkich dziaa byo wyksztacenie si grupy spoecz
nej, dla ktrej ycie wojskowe byo naturalne i to ycie poza granicami prawnymi pastwa,
to gratuluj. Tylko pytam w ktrej to z nich takowa koncepcja si przewija i jaki sens ma
j takie kamstwa? Naprawd wierzy on w to, e jaki niewyrobiony czytelnik oprze si tyl
ko na jego recenzji i do mojej ksiki nie zajrzy?
Autor tego niewiarygodnego w swej konstrukcji tekstu przetacza si przez kolejne
rozdziay mojej ksiki, kwitujc je sformuowaniami zbir komunaw------ kuriozalne
stwierdzenia------ charakterystyczna nonszalancja-------zarzut absurdalny-------powsze
chnie znane fakty na podstawie literatury popularno-naukowej i popularnej------ karko-
omno argumentacji autora------ wprost skandaliczny-------niech autora do sigania
do rde, itd.30 No c, wobec tak przytaczajcej argumentacji, niezwykle rozbudowa
nego i obiektywnego dyskursu naukowego, niezwykego szacunku dla dokona innych,
a zwaszcza pokory wobec wiedzy i umiejtnoci wasnych, ja pozostaj bezbronny. Naj
bardziej rozbawi mnie argument, e jestem propagandzist prawie na usugach dworu
carskiego, bowiem miem napisa, e powstanie B. Chmielnickiego byo krwaw wojn
domow, wywoan przeciwko prawnemu wacicielowi tyche ziem, czyli Rzeczypospoli-
tej31. Mam miao, i co gorsze, mam dla swego Adwersarza jeszcze jedn wiadomo:
czego by o mnie nie napisa, pozostan na stanowisku, e mam w tej sprawie (w innych za
sadniczo te) racj!
Chc zadeklarowa, e wszelkie uwagi odnoszce si do pomyek czy te uchybie
jzykowych bd niedbaoci korekty bior sobie gboko do serca. Przykro mi, e takowe

27 Ibidem, s. 586.
28 Ibidem.
29 Ibidem.
30 Ibidem, s. 582-585.
31 Ibidem, s. 584.
460 MACIEJ FRANZ

wystpuj. Okazuje si, e pospiech, ktry wkrad si w kocowej fazie powstawania tej
ksiki, nie przysuy si jej. Postaram si takowych wypadkw przy pracy unika w przy
szoci. Co nie zmienia jednak mojej zasadniczej oceny wystpienia mojego Adwersarza.
Mona si wic na koniec zastanowi, po co powsta tekst pana D. Koodziejczyka, bo
przecie nie po to, by da czytelnikom obiektywn recenzj, czy te sta si impulsem dla
dyskusji naukowej nad ide pastwa kozackiego w XVI-XVII wieku. Z ogromnego obu
rzenia, wrcz histerycznych reakcji i bardzo agresywnych opinii, zostay wic nam zarzuty
o literwki, niestarann transkrypcje, brak kilku prac (w i tak gigantycznej bazie rdo-
wo-literaturowej). Niewiele jak na prawie sformuowane danie zakazania mi publiko
wania kolejnych ksiek. Tyle zostao, gwnie dlatego, e mj Adwersarz nie mia
zamiaru zrozumie czytanego tekstu, nie chcia w aden sposb uzna, e moe si myli.
Trudno, Jego prawo. Mog wic sparafrazowa kocowy fragment jego wystpienia. Mo
e jego wasny tekst stanie si dla niego dostatecznie jasny i przejrzysty. Recenzja (lub gos
w dyskusji) Dariusza Koodziejczyka ukazaa si w szacie wystpienia naukowego, Autor
za jest profesorem akademickim jednego z lepszych polskich uniwersytetw. Fakt ten wy
daje si by wysoce zatrwaajcy, gdy mwi co o kondycji rodzimego rodowiska nauko
wego, cho chciabym wierzy nie o poziomie polskiej historiografii. Nic doda,
nic uj.

Absolutnie na koniec jeszcze jedna uwaga, o ktrej wyrane oddzielenie od reszty


tekstu Redakcj PH bardzo prosz. Pan Dariusz Koodziejczyk mia zaczepi mojego
Mistrza, jednego z najwybitniejszych yjcych polskich historykw wojskowoci, profeso
ra Karola O l e j n i k a, zarzucajc mu, e nie wie i nie rozumie, co czyta, e napisa kam
stwa o mojej ksice w recenzji wydawniczej, bo nie zrozumia recenzowanego tekstu.
Ot, by byo jasne, Pan Koodziejczyk moe o mnie pisa co chce, jestem ponad to. Moja
pozycja w rodowisku naukowym jest trwaa i jak wierz zasuona. Obrzucanie mnie bo
tem i kamstwami obrci si tylko przeciwko Autorowi takich czynw. Jednak od mojego
Mistrza piro Mj Panie, zwaszcza zanurzone w bocie, prosz trzyma z daleka. Jak Pana
dorobek naukowy, erudycja i osignicia kiedykolwiek cho zbli si do tego, jakie pre
zentuje mj Mistrz, to wtedy moe Pan zrozumie, co si godzi, a czego si nie godzi pisa.
Notabene w ten sam sposb potraktowa Pan kilkunastu polskich historykw, o wielokrot
nie wikszym i bogatszym dorobku naukowym, ktrzy na rnych etapach oceniali i recen
zowali t ksik. Wszyscy si mylili, a tylko Pan, jak Katon Starszy, mia racj
A poza tym sdz, e Franza naley zniszczy!