Vous êtes sur la page 1sur 29

DANIEL GRINBERG

PUBLIKACJE ZEBRANE

1
Zielona Góra 1997
DZIEWIÊTNASTOWIECZNI ANARCHIŒCI
Stereotyp anarchistów ukszta³towany w œwiadomoœci potocznej przez
dziennikarzy, literatów, filmowców i ludzi nauki bli¿szy by³ karykaturze
ni¿ rzeczywistoœci. Wyra¿a³ strach i nienawiœæ do tych, którzy oœmielili siê
rzuciæ spo³eczeñstwu jawne wyzwanie. Stanowi³ raczej narzêdzie walki z
anarchizmem ni¿ jego obiektywny obraz. Ostra, obfituj¹ca w drastyczne
sformu³owania publicystyka czasopism libertarnych, koncepcja “czynu
indywidualnego” zak³adaj¹ca walkê z istniej¹cym porz¹dkiem wszelki-
mi dostêpnymi œrodkami, wreszcie akompaniament wybuchów bombo-
wych odbijaj¹cych siê g³oœnym echem w ca³ej Europie - wszystko to sprzy-
ja³o wyolbrzymieniu zagro¿enia i demonizowaniu przeciwnika.
Wprawdzie w d³ugich dziejach ruchu zapocz¹tkowanego przez Pro-
udhona i Bakunina heroiczna epoka czynu stanowi³a jedynie przejœciow¹
modê, od której od¿egnano siê po roku 1895, to jednak poniesiona wów-
czas klêska zawa¿y³a w sposób decyduj¹cy na opinii o anarchistach na
dzieñ dzisiejszy. Obraz przesz³oœci formuj¹ bowiem zwyciêzcy, zaœ anar-
chiœci przegrali podwójnie - nie tylko nie uda³o im siê rozbiæ autorytar-
nych struktur XIX-wiecznego pañstwa, ale przegrali równie¿ rywalizacjê
z ruchem socjalistycznym o “rz¹d dusz” w œrodowiskach proletariackich.
Naukowego b³ogos³awieñstwa dla wizji anarchistów jako szaleñców
szerz¹cych kult przemocy i zniszczenia udzieli³ sam Cesare Lombroso
(1835-1909) - œwiatowej s³awy autorytet w dziedzinie psychiatrii, antro-
pologii i kryminologii. Twórca tzw. antropologicznej szko³y prawa karne-
go wi¹¿¹cej sk³onnoœæ do zachowañ przestêpczych z okreœlonym kszta³-
tem i budow¹ czaszki, analizuj¹c cechy anatomiczne anarchistów dopa-
trzy³ siê u nich asymetrii twarzy, sp³aszczonych i anormalnie krótkich koœci
os³aniaj¹cych czêœæ mózgow¹ czaszki oraz ogólnej neuropatologii. Twier-
dzi³, ¿e cechuj¹ ich wystaj¹ce koœci policzkowe oraz anormalne kszta³ty
oczu, nosa, zêbów i uszu. Zwraca³ uwagê na zmieniony kolor skóry i znacz-
nie mniejszy od prostego k¹t twarzowy œwiadcz¹cy o niskiej inteligencji.
Na œwiatowym Kongresie Antropologii Kryminalnej w Turynie Lombro-
so sformu³owa³ tezê, ¿e s¹ to dziedziczone kryminogenne anomalie, zaœ
ca³oœæ swoich pogl¹dów w tej kwestii wy³o¿y³ w ksi¹¿ce “Die anarchisten.
Eine kriminalpsychologische und soziologische Studie” (1895). Na pod-
stawie materia³ów udostêpnionych mu przez policjê doszed³ do wniosku,
¿e ogromn¹ wiêkszoœæ aktywistów spod znaku czarnego sztandaru sta-
nowi¹ zbrodniarze i szaleñcy - najczêœciej w jednej osobie. Charakteryzuje
ich - jak pisze - u³omnoœæ fizyczna, umys³owa i “moralna”, zami³owanie
do tatua¿y, pos³ugiwanie siê ¿argonem, “patologiczny” charakter pisma
oraz grafomania jeœli w ogóle potrafi¹ pisaæ, a przede wszystkim - groŸna
dla otoczenia sk³onnoœæ do pope³niania przestêpstw. Nawet w wydaniu
teoretycznym anarchizm, zdaniem w³oskiego uczonego, to po prostu “po-
lityczna histeria i epilepsja” spowodowana niedoborem witamin na Po³u-
dniu Europy. Na pró¿no nieliczni krytycy dezawuowali tezy Lombroso
wykazuj¹c, ¿e opieraj¹ siê na b³êdnej selekcji danych i ich subiektywnej
interpretacji. Spójna wizja anarchistów jako degenerieten Individua stwo-
rzy³a pewien kanon na którym wzorowa³o siê wielu poœledniejszych au-
torów. Jeszcze w roku 1950, gdy koncepcja biologicznego (a nie spo³eczne-
go) uwarunkowania przestêpczoœci by³a od dawna kwestionowana przez
naukê, C. Wright Mills - znany socjolog amerykañski orientacji marksi-
stowskiej - sporz¹dzi³ wybór tekstów pod wymownym tytu³em: “Anar-
chius, Criminals, Deviants”.
Identyczny stereotyp napotykamy w dzie³ach literackich z czasów fin
de siecle i belle epogue. Mo¿na rzecz jasna, t³umaczyæ, ¿e ich autorzy, nie
znaj¹cy realiów z autopsji, skazani byli na korzystanie z ba³amutnych in-
formacji prasowych, lecz wyjaœnienie takie wydaje siê niewystarczaj¹ce.
Rzecz w tym, ¿e temat ten fascynowa³ przewa¿nie zdeklarowanych prze-
ciwników anarchizmu, uto¿samiaj¹cych go, bezpodstawnie, z terrory-
zmem. Bohaterowie ich utworów to ludzie wykorzenieni i rozdarci prze-
rzucaj¹cy na œwiat zewnêtrzny odpowiedzialnoœæ za swoje duchowe pro-
blemy: ludzie ogarniêci pasj¹ samozniszczenia. Augustin Leger w “Dzien-
niku anarchisty” (1895) przedstawia cz³owieka odczuwaj¹cego g³êbok¹
nienawiœæ do œwiata, zupe³nie osamotnionego i marz¹cego o tanio zdoby-
tej s³awie, choæby za cenê powszechnego zniszczenia. Inni autorzy wydo-
bywaj¹ na pierwszy plan amoralizm, urzeczenie przemoc¹, samobójczy
popêd, albo odwo³uj¹ siê bezpoœrednio do teorii Lombroso. Jako wzorco-
wy przyk³ad pos³u¿yæ mo¿e s³ynny “Tajny agent” Conrada. Wszystkie
postacie anarchistów przewijaj¹ce siê w tej powieœci napiêtnowane s¹ pa-
tologi¹. G³ówny teoretyk, “profesor” Jundt jest odra¿aj¹cym starcem z
“zapad³¹ twarz¹”, “rêkoma podobnymi do ptasich szponów”, przypomi-
na “konaj¹cego mordercê, który zbiera resztki si³ dla zadania ostateczne-
go ciosu”. Marzy mu siê spo³eczeñstwo funkcjonuj¹ce jako “wielkie jat-
ki”, w których “ka¿da choroba, ka¿dy przes¹d, ka¿dy wystêpek musi zgi-
n¹æ”. Przy ca³ym swoim bezlitosnym okrucieñstwie bohaterowie Conra-
da okazuj¹ siê nieœwiadomym narzêdziem agenturalnej dzia³alnoœci nie-
mieckiej ambasady. Trudno siê zatem dziwiæ, ¿e tropi¹cy ich inspektor Heat
zdecydowanie wy¿ej od nich stawia “œwiat z³odziejski, trzeŸwy, bez krwio-
¿erczych idea³ów, szanuj¹cy w³adzê, wolny od nienawiœci i rozpaczy”. Inny
wielki pisarz tej epoki - Emil Zola - traktuje ideê Bakunina i Kropotkina
jako objaw degeneracji rasowej. Eksponentem obrazoburczych koncepcji
czyni w powieœci “Ziemia” obci¹¿onego dziedzicznie ch³opskiego pó³in-
teligenta.
Jeszcze bardziej schematyczny od literatury jest filmowy obraz anarchi-
stów. Fabu³y kilkudziesiêciu filmów niemych, w których przewijaj¹ siê
takie postacie do siebie bliŸniaczo podobne. Anarchiœci to maniackie typy
o odra¿aj¹cym wygl¹dzie, najczêœciej cudzoziemcy (z Rosji, b¹dŸ przynaj-
mniej Europy œrodkowo-wschodniej) marz¹cy o pomszczeniu osobistych
niepowodzeñ. Ich nieod³¹cznym rekwizytorem jest bomba albo sztylet.
Wiele z tych filmów dotyczy rosyjskich nihilistów uwa¿anych b³êdnie za
wzorcowe wcielenie anarchistów.
Sympatycy idea³ów wolnoœciowych usi³owali przeciwstawiæ tym pry-
mitywnym ujêciom w³asny wyidealizowany i równie jednostronny por-
tret aktywistów ruchu, lecz by³a to walka nierówna, z uwagi na niewielki
zasiêg oddzia³ywania ich pogl¹dów. Bia³a legenda stworzy³a swoisty kult
“œwiêtych” i “mêczenników” - wybitnych uczonych bêd¹cych zarazem
czo³owymi teoretykami (Piotr Kropotkin i Elisse Reclus) lub ludzi “czy-
nu”, którzy padli ofiar¹ antyanarchistycznych represji (Ravachol, Vaillant,
Ferrer). Auguste Hamon w ksi¹¿ce “Psychologie de l’anarchistesocialiste”
(1985) opartej na materiale ankietowym g³osi, i¿ anarchistów charaktery-
zuje altruizm, logicznoœæ myœlenia, duch innowacji, d¹¿enie do sprawie-
dliwoœci i wolnoœci, g³ód wiedzy. Przypisuje im “harmonijn¹ mentalnoœæ”
aczkolwiek nie neguje wybuja³ego indywidualizmu oraz sk³onnoœci do
buntu.
W literaturze polskiej taki ba³wochwalczy stosunek do zwolenników
Bakunina cechuje rozegzaltowan¹ prozê Stanis³awa Brzozowskiego. Bo-
hater “P³omieni” (1906) - Micha³ Kaniowski w kontakcie ze szwajcarskimi
anarchistami prze¿ywa coœ w rodzaju religijnego uniesienia. “Jaka duma i
szlachetna godnoœæ by³a w tych ludziach, jakie poczucie prawdy... Tu, po-
miêdzy tymi robotnikami, ¿y³ w istocie wœród najwy¿szej arystokracji. By³a
to prawdziwa elita ludzi le pur sang nowoczesnego spo³eczeñstwa”. W tej
konwencji stanowi¹cej lustrzane przeciwieñstwo poprzedniej, szpetni i
odra¿aj¹cy s¹ tylko przeciwnicy ideowi. Jeœli socjaldemokrata niemiecki
Gustaw Jaeckch twierdzi, ¿e Bakunin “mia³ mêtne, czaj¹ce siê oczy dra-
pie¿nego zwierzêcia” obroñcy anty-autorytarnych idea³ów rewan¿uj¹ mu
siê takimi opisami fizjonomii i psychiki Marksa, których nie powstydzi³-
by siê sam Szekspir w “Kupcu weneckim”.
A jaka by³a prawda? Kim byli ludzie tocz¹cy nierówn¹ walkê z rozbu-
dowan¹ zbiurokratyzowan¹ machin¹ dziewiêtnastowiecznego pañstwa?
Spróbujmy odpowiedzieæ na te pytania nie poddaj¹c siê emocjom. Ruch
anarchistyczny, który w latach 1870-1914 prze¿ywa³ w Europie swój naj-
œwietniejszy okres, rozpalaj¹c siê i przygasaj¹c na przemian, nie by³ ani
tak potê¿ny jak przedstawiali go przera¿eni publicyœci, ani tak s³aby jak
utrzymywali lewicowi konkurenci. We W³oszech, we Francji, czy w Hisz-
panii liczy³ zwykle po kilkanaœcie tysiêcy aktywistów, móg³ tak¿e liczyæ
na znacznie wiêksze grono cichych sympatyków. Nie znajduj¹ potwier-
dzenia apodyktyczne oceny identyfikuj¹ce anarchistów z “przestraszo-
nym drobnomieszczaninem” lub “prymitywnym buntownikiem ch³op-
skim”; wi¹¿¹ce ich arbitralnie z jakimœ konkretnym œrodowiskiem, klas¹
spo³eczn¹ b¹dŸ grup¹ zawodow¹. Rozpatrywany bez uprzedzeñ ruch li-
bertarny okazuje siê zjawiskiem niezwykle z³o¿onym, przyci¹gaj¹cym do
siebie, z ró¿nych pobudek, ludzi o zró¿nicowanym obliczu. Dla awangar-
dowych artystów z cyganerii anarchizm by³ naturaln¹ konsekwencj¹ sty-
lu ¿ycia, który rzuca³ wyzwanie obowi¹zuj¹cym gustom i konwencjom,
dla inteligentów - skutkiem zniechêcenia do panuj¹cych ideologii, poszu-
kiwania nowych, radykalnych form walki o lepszy œwiat; dla pracowni-
ków fizycznych - najskuteczniejsz¹ z dostêpnych im form manifestacji
w³asnej to¿samoœci i odrazy do ca³ej ówczesnej rzeczywistoœci; dla wszyst-
kich - wyrazem wrogoœci do wzrastaj¹cej wszechw³adzy pañstwa, które
jawi³o siê g³ównie pod postaci¹ kaprala, policjanta i poborcy podatkowe-
go; rozczarowania do jego instytucji demokratycznych i dzia³alnoœci li-
cencjonowanych partii politycznych. W istocie rzeczy o sk³onnoœciach do
anarchizmu decydowa³y stosunkowo najsilniej okreœlone cechy psychicz-
ne - typ umys³owoœci i wra¿liwoœci, stosunek do œwiata i ludzi oraz uzna-
wany system wartoœci.
Wy³aniaj¹cy siê ze Ÿróde³ portret aktywistów podwa¿a te interpretacje,
które usi³uj¹ wyjaœniæ sk³onnoœci do anarchizmu anomaliami umys³owy-
mi b¹dŸ prze¿yciami i sytuacj¹ jednostek. Zdecydowan¹ wiêkszoœæ wœród
dzia³aczy znanych nam z nazwiska stanowili ludzie o inteligencji prze-
ciêtnej lub wy¿szej ni¿ przeciêtna, na ogó³ o szerszych horyzontach i wiêk-
szych apetytach czytelniczych ni¿ ludzie z ich bezpoœredniego otoczenia.
Nie znajduje te¿ potwierdzenia domys³ jakoby rekrutowali siê w wiêk-
szoœci spoœród jednostek pokrzywdzonych przez los, wyalienowanych,
egzystuj¹cych na marginesie ¿ycia i wyra¿aj¹cych “resentyment pariasów
wobec spo³eczeñstwa”. Przecz¹ temu biografie nie tylko czo³owych dzia-
³aczy ruchu, z których wielu wywodzi³o siê ze œrodowiska uprzywilejo-
wanych i zamo¿nych (Bakunin, Kropotkin, Cafiero, Malatesta), lecz tak¿e
i szeregowych aktywistów. Przeciêtny wiek anarchistów szwajcarskich i
francuskich, dla których posiadamy dok³adniejsze dane, by³ stosunkowo
wysoki - przekracza³ 30 lat, co oznacza, ¿e mamy do czynienia ze œwiado-
mym, przemyœlanym wyborem dojrza³ych ludzi znaj¹cych inne opinie, a
nie bezmyœlnym m³odzieñczym radykalizmem.
Natomiast cechuj¹ca anarchistów wrodzona inteligencja rzadko popar-
ta by³a dobrze ugruntowan¹ wiedz¹ szkoln¹. Spowodowane to by³o za-
równo wczesnym podejmowaniem pracy zarobkowej, jak i niechêci¹ do
sztywnego systemu edukacyjnego. Wykazywali natomiast œladem Pro-
udhona, du¿o przedsiêbiorczoœci w zdobywaniu wiedzy na w³asn¹ rêkê
za poœrednictwem obfitych choæ chaotycznych lektur, odczytów i szcze-
gólnie ulubionych - dyskusji. Typowe dla samouków wyrywkowe i nie-
formalne wykszta³cenie jakie uzyskiwali t¹ drog¹ bywa³o niekiedy impo-
nuj¹ce. Wielu postronnych obserwatorów zwraca³o uwagê na nieprzeciêtne
zdolnoœci oratorskie szeregowych uczestników ruchu. Sk³ad spo³eczny
grup anarchistycznych ró¿ni siê bardzo w zale¿noœci od kraju, a nawet
regionu, który badamy. We W³oszech i w hiszpañskiej Andaluzji dominu-
j¹ ch³opi, ale ju¿ w Katalonii - robotnicy przemys³owi, w Jurze Szwajcar-
skiej i we Francji - rzemieœlnicy, w Niemczech - inteligenci i wielkomiejski
proletariat, w Anglii - emigranci, studenci i artyœci z bohemy. Generalnie,
pod wzglêdem liczebnoœci, rzemieœlnicy i robotnicy dystansuj¹ wyraŸnie
przedstawicieli wolnych zawodów. Wœród profesji spotykanych najczê-
œciej wyró¿niæ mo¿na 3 zasadnicze grupy. Pierwsz¹ i bodaj najwa¿niejsz¹
stanowi¹ zawody pozwalaj¹ce zachowaæ ograniczon¹ niezale¿noœæ, re-
spektuj¹ce indywidualizm i potrzebê samodzielnego decydowania o so-
bie. Dla tej grupy postaci¹ najbardziej charakterystyczn¹ jest w³aœciciel
ma³ego warsztatu rzemieœlniczego prac¹ w³asnych r¹k zarabiaj¹cy na ¿y-
cie. S¹ to w ogromnej wiêkszoœci przedstawiciele tzw. zawodów “siedz¹-
cych” tj. takich, w których rzemieœlnik (szewc, krawiec, zegarmistrz) sty-
ka siê bezpoœrednio z klientami, obserwuje œwiat, tkwi¹c przy swoim
warsztacie pracy i ma doœæ czasu na wyci¹ganie wniosków. Przys³owio-
wy szewc-filozof okazuje siê w œwietle anarchistycznych statystyk posta-
ci¹ jak najbardziej realn¹. Inn¹ wyraŸnie wyodrêbnion¹ grupê stanowi¹
reprezentanci zawodów “wêdrownych” - akwizytorzy, domokr¹¿cy, kol-
porterzy, robotnicy sezonowi i budowlani. I w tym wypadku zwi¹zek z
anarchizmem nie wydaje siê przypadkowy - taki tryb ¿ycia zaspokaja³
g³ód wiedzy o œwiecie, umo¿liwia³ nawi¹zywanie kontaktów, u³atwia³
wreszcie ucieczkê przed policj¹. S³abiej ni¿ w ruchu socjalistycznym re-
prezentowani s¹ natomiast przedstawiciele zawodów “ksi¹¿kowych” (dru-
karze, introligatorzy) stanowi¹cy wykszta³con¹ elitê klasy robotniczej. Je-
dynie w Niemczech odgrywali oni znaczn¹ rolê. Zupe³nie inaczej uk³ada-
j¹ siê proporcje przy analizie ograniczonej do samych “aposto³ów” i czo-
³owych aktywistów ruchu. Pozycja inteligentów, zawodowych producen-
tów i propagatorów idei jest w tej grupie zdecydowanie mocniejsza. Po-
staciami typowymi s¹ tu dziennikarze, nauczyciele, studenci i naukowcy,
rzadziej drukarze.
Do najistotniejszych cech charakteryzuj¹cych anarchistów zaliczyæ wypa-
da aktywny stosunek do ¿ycia, g³êbok¹ wra¿liwoœæ moraln¹, umi³owanie
wolnoœci i niezale¿noœci, silny indywidualizm zespolony z wyczuleniem
na punkcie godnoœci w³asnej. Nie by³y to bynajmniej cechy bezkonflikto-
we. Nie³atwo by³o pogodziæ indywidualizm z altruistyczn¹ etyk¹, jeszcze
trudniej - sprawiæ by buntownicza postawa wobec œwiata i aprobata dla
rewolucyjnej przemocy nie k³óci³a siê z deklarowan¹ werbalnie zasad¹
tolerancji i szacunku dla bliŸnich. Nic dziwnego, ¿e w³aœnie problem prze-
mocy najbardziej podzieli³ œrodowiska libertarne, wywo³uj¹c dyskusjê,
która toczy³a siê przez d³ugie lata. Wobec uproszczeñ panuj¹cych na ten
temat nawet w literaturze naukowej nale¿y podkreœliæ, i¿ przeciêtny ak-
tywista mia³ dwojaki stosunek do terroru - aprobata teoretyczna nie ³¹-
czy³a siê z chêci¹ do stosowania go w praktyce. Od autorów zamachów
nie odcinano siê raczej z poczucia solidarnoœci grupowej ni¿ z przekona-
nia o s³usznoœci ich wyboru. Stan umys³ów du¿ej czêœci ubieg³owiecznych
anarchistów by³ klinicznym przyk³adem mentalnoœci rewolucyjnej. Sk³a-
da³y siê nañ ró¿ne czynniki: wiara w mo¿liwoœæ totalnego zbawienia ludz-
koœci przez nag³¹ i radykaln¹ zmianê panuj¹cych warunków, bezwzglêd-
na supremacja sprawy rewolucji traktowanej jako cel nadrzêdny i samo-
istny, gotowoœæ do bezgranicznych poœwiêceñ i mêczeñstwa, niecierpli-
woœæ sprzê¿ona z bezkompromisowoœci¹ oznaczaj¹c¹ pragnienie by jak
najszybciej postawiæ wszystko na jedn¹ kartê, przekonanie, ¿e s³usznoœæ
w³asnej sprawy stanowi rêkojmiê sukcesu. Wspólne wszystkim aktywi-
stom by³o specyficzne po³¹czenie pasji moralnej z argumentami rozumo-
wymi, a raczej - œciœle rzecz ujmuj¹c, podporz¹dkowanie tych ostatnich
prostym zasadom etyki. Wyjaœnia to charakterystyczne rozdwojenie do-
strzegalne dla wielu komentatorów - utopia przeplata siê z realizmem.
Racjonalizm podszyty jest metafizyk¹, zaœ ateizm deklarowany jest z na-
miêtnoœci¹ godn¹ œredniowiecznych kacerzy. W humanistycznej etyce oraz
sk³onnoœciach do dualistycznych podzia³ów na si³y dobra i z³a mo¿na
dopatrzyæ siê œladów mentalnoœci religijnej.
Do podobnych wniosków prowadzi tak¿e obserwacja stosunku anar-
chistów do zmys³owej strony ¿ycia. Purytanizm w³oskich czy hiszpañ-
skich anarchistów zdecydowanie kontrastuj¹cy z ich temperamentem,
aktywnoœci¹ i ciekawoœci¹ œwiata przywodzi³ na myœl œredniowieczne
ruchy chiliastyczne. Na niektórych obszarach nawet tytoñ i wino uwa¿a-
no za zgubne przyzwyczajenia. Nie powinniœmy jednak zapominaæ o du-
¿ym zró¿nicowaniu regionalnym. WstrzemiêŸliwoœæ seksualna, kulinar-
na i konfekcyjna cechowa³a w pierwszym rzêdzie obszary wiejskie. We
Francji, dla odmiany, licznych zwolenników mia³a wolna mi³oœæ. W skali
ogólnej wszak¿e, anarchistyczny idea³ ¿ycia szczêœliwego daleki by³ od
hedonizmu. Sztucznym, wyszukanym przyjemnoœciom stanowi¹cym pro-
dukt cywilizacji przeciwstawia³ radoœæ p³yn¹c¹ z zaspokajania prostych i
naturalnych potrzeb cz³owieka ¿yj¹cego zgodnie z prawami natury. Ta
minimalizacja potrzeb przeradza³a siê ³atwo w abnegacjê. Nieprzypadko-
wo zatem zwolennicy Bakunina, kojarzyli siê czytelnikom gazet ostatniej
dekady minionego stulecia z osobnikami o rozwichrzonych brodach i nie-
starannym wygl¹dzie zewnêtrznym, nosz¹cymi tanie, zakurzone ubra-
nia.
Pomimo wybuja³ego indywidualizmu oraz s³abych zwi¹zków formal-
nych anarchiœci nie dzia³ali w pró¿ni; identyfikowali siê ze swoim ruchem
przynajmniej równie mocno jak przedstawiciele innych radykalnych ten-
dencji. Dowodzi tego sk³onnoœæ do tworzenia komun i spêdzania wolne-
go czasu we w³asnym gronie, jak równie¿ poczucie solidarnoœci z dzia³a-
czami z ca³ego œwiata. Wydaje siê nawet, ¿e internacjonalistyczna posta-
wa przychodzi³a im ³atwiej i naturalniej ni¿ socjalistom, wœród których
podzia³y narodowe odgrywa³y istotniejsz¹ rolê. W ka¿dym razie adapta-
cja anarchistów na obcym terenie przebiega³a z regu³y bardzo szybko.
Nakreœlona powy¿ej charakterystyka niewiele ma wspólnego z obra-
zem wy³aniaj¹cym siê ze Ÿróde³ policyjnych. Dla stró¿ów porz¹dku anar-
chiœci dzielili siê na nieszkodliwych maniaków - marzycieli o sk³onnoœciach
do mistycyzmu - oraz na zdesperowanych fanatyków spalanych ¿¹dz¹
zemsty, mêczeñstwa i samounicestwienia. W raportach komisarzy policji
przypisuje im siê negatywizm, irrealizm, egoizm, ale tak¿e - co ciekawe -
zami³owanie do wszelkiego typu nowinek oraz fascynacjê samochodami
(po roku 1900!). Obserwacje tego rodzaju podwa¿aj¹ interpretacjê, w myœl
której anarchizm mia³by byæ radykaln¹ form¹ konserwatywnego oporu
przeciwko zmianom zachodz¹cym nieuchronnie w organizacji i podziale
pracy nowoczesnych spo³eczeñstw. Przeciwnie - ca³a kultura anarchistycz-
na, praktyka komun, dyskusje na ³amach prasy libertarnej, wszystko to
œwiadczy o duchu eksperymentu przenikaj¹cym poczynania dzia³aczy
ruchu. W takich dziedzinach jak samorz¹dnoœæ, ochrona œrodowiska czy
system edukacyjny, niektóre ich pionierskie rozwi¹zania naœladowane s¹
dziœ powszechnie. Buntowi, próbom odgrodzenia siê od pañstwa i spo³e-
czeñstwa, towarzyszy³a nieustannie wszechstronna praca koncepcyjna
dziêki której nie by³ to nigdy bunt ja³owy. W œwietle doœwiadczeñ naszej
epoki wyczulenie anarchistów na sprawê obrony niezale¿noœci i godnoœci
jednostki ludzkiej nie wydaje siê wcale przesadne. Przesadne i samozgubne
okaza³y siê natomiast bezwzglêdnie metody, którymi siê posi³kowali, nie
powinno to jednak przekreœliæ tego, co w ich teoretycznym i praktycznym
dorobku zas³uguje na uwagê. Stereotypowy obraz anarchisty i anarchi-
zmu domaga siê pilnie korekty.

KULTURA ANARCHISTYCZNA
Nie jest zapewne spraw¹ przypadku, ¿e znajomoœæ problematyki kul-
turalnej pozostaje daleko w tyle za wiedz¹ o innych aspektach ruchu anar-
chistycznego. Na ogó³ zak³ada siê milcz¹co, ¿e kulturê anarchistów po-
traktowaæ mo¿na jako przejaw czy te¿ odmianê kultury proletariackiej (ro-
botniczej). Wad¹ tego stanowiska jest nieuwzglêdnienie wewnêtrznego
zró¿nicowania - chêæ sztucznego wt³oczenia bogactwa form w ciasne ramy
nie dopasowanego do nich pojêcia kultury proletariackiej. Tymczasem w
ruchu anarchistycznym obok grup i jednostek g³êboko wroœniêtych w ¿y-
cie spo³eczne uczestniczy³y tak¿e spo³ecznoœci stanowi¹ce autentyczne
enklawy - komuny oraz ma³e wspólnoty wiejskie - odznaczaj¹ce siê nie-
w¹tpliw¹ specyfik¹ kulturow¹. Co wiêcej, podobne cechy przejawia³y w
rozrzedzonej postaci i inne œrodowiska - anarchistyczni studenci, dzienni-
karze, artyœci, rzemieœlnicy czy robotnicy. Pozwala to mówiæ jeœli nie o
odrêbnej kulturze anarchistycznej, to przynajmniej o elementach takiej
kultury zmieszanych z formami kultury ch³opskiej, mieszczañskiej czy
robotniczej.
Wed³ug lakonicznej formu³y Fernanda Pelloutiera, twórcy anarchosyn-
dykalizmu1 “anarchizm to sztuka doskonalenia siebie i innych”. Samodo-
skonalenie jednostek sprzêgniête ma byæ zatem z czynnym, aktywnym
oddzia³ywaniem na bliŸnich. Tak sformu³owany program kulturalny od-
znacza siê powszechnoœci¹, elastycznoœci¹ i indywidualizmem, poniewa¿
realizowaæ go mo¿e ka¿dy, i to na swój dowolny sposób. Jest jednak rów-
nie¿ nieuchronnie spo³eczny, albowiem bez wzajemnego oddzia³ywania
na siebie rozwijaj¹cym siê jednostkom grozi³aby dysharmonia, a przecie¿
- zdaniem anarchistów - w³aœnie d¹¿enie do harmonii z otaczaj¹cym nas
œwiatem przyrodniczym i ludzkim stanowi najistotniejsz¹ potrzebê psy-
chiczn¹ cz³owieka. Ta holistyczna wizja ludzkoœci zespolonej z natur¹ (ko-
smos) eliminuje automatycznie z pola widzenia problematykê transcen-
dentaln¹ (religijn¹). To cz³owiek - ograniczona w swej swobodzie, kreatyw-
noœci i spontanicznoœci tylko prawami natury wolna jednostka ludzka -
stoi w centrum uwagi, towarzyszy temu swoisty kult ¿ycia silnie akcentu-
j¹cy jego biologiczny wymiar.
W g³oœnej niegdyœ, nies³usznie zapomnianej ksi¹¿ce Nationalism and
Culture Rudolf Rocker przeciwstawia kulturê - w której anarchistyczne
idea³y realizuj¹ siê najpe³niej - w³adzy. W kulturze widzi odpowiedŸ na
zagro¿enie ludzkiej podmiotowoœci, które stwarza nowoczesne pañstwo
oraz technika i jej wytwory, protest przeciwko uniformizacji i wreszcie
szansê samorealizacji - nadania sensu w³asnemu ¿yciu - dostêpn¹ dla ka¿-
dego. Anarchistyczny model kultury i ¿ycia kulturalnego stwarza³ alter-
natywê dla wspieraj¹cej system pañstwowy kultury oficjalnej lansowanej
przez elity rz¹dz¹ce. Propagowa³ i wciela³ w ¿ycie wartoœci, które anar-
chistyczna ideologia ceni³a najwy¿ej - braterstwo, wzajemn¹ pomoc, soli-
darnoœæ, sprawiedliwoœæ, wolnoœæ. Zwalcza³, jako “szkodliwe przes¹dy”,
nacjonalizm, utylitaryzm i religiê. Odwo³ywa³ siê do fantazji i spontanicz-
noœci, ale zarazem wysoko ceni³ tak tradycyjne cechy jak wiernoœæ, pro-
stota czy samodyscyplina. Inne charakterystyczne w¹tki to umi³owanie
natury, swoisty mesjanizm i prometeizm - wiara w misjê nielicznych nosi-
cieli Prawdy wobec reszty ludzkoœci, wymagaj¹ca niekiedy nawet z³o¿e-
nia ofiary z siebie; wszechstronne zainteresowania poznawcze zwi¹zane
z kultem instrumentalnie pojmowanej wiedzy - takiej, która s³u¿y spra-
wie rewolucji; awersja do rozwiniêtej techniki ograniczaj¹cej samodziel-
noœæ cz³owieka, szczególnie widoczna u Benjamina Tuckera i anarchoko-
munistów2 brytyjskich.
Odrzuceniu religii nie towarzyszy³ bynajmniej zanik wra¿liwoœci mo-
ralnej. Przeciwnie, teoria i praktyka anarchistów przepojone by³y pierwiast-
kami etycznymi w stopniu rzadko spotykanym w innych œrodowiskach,
zw³aszcza œwieckich. By³a to jednak etyka swoista - przeciwstawiaj¹ca
dogmatycznym kodeksom wrodzon¹, naturaln¹ moralnoœæ jednostek,
akcentuj¹ca zinternalizowane poczucie obowi¹zku oraz potrzebê solidar-
noœci i wspó³dzia³ania z innymi ludŸmi. J. M. Guyau, propagator laickiej
etyki “bez zobowi¹zañ i sankcji”, przekonany by³ o jej wy¿szoœci ze wzglê-
du na heroiczny wymiar, jaki nadawa³a ludzkim wyborom, a tak¿e ze
wzglêdu na jej naturalnoœæ - œcis³y zwi¹zek z ¿yciem. Podobnym tropem
szli Elisee Reclus i Piotr Kropotkin3. Ten ostatni w nie dokoñczonej Etyce
(wyd. rosyjskie 1922, wyd. polskie 1949) oraz wczeœniejszej pracy Pomoc
wzajemna jako czynnik rozwoju przedstawi³ spójny, rozwiniêty system
“etyki realistycznej” wywiedzionej z uogólnionej obserwacji œwiata przy-
rodniczego. W tym ujêciu “sympatia, solidarnoœæ, pomoc wzajemna, sta-
nowi¹ce decyduj¹cy czynnik rewolucyjnego rozwoju, charakteryzuj¹ ca³¹
przyrodê o¿ywion¹”. Jeœli cechy te przewa¿aj¹ w spo³eczeñstwie ludz-
kim, staje siê mo¿liwa realizacja równoœci i sprawiedliwoœci - zasad wa-
runkuj¹cych prawdziw¹ moralnoœæ i harmonijn¹ wspó³pracê spo³eczn¹.
W podobnym duchu niedogmatycznej etyki braterstwa wypowiada³ siê
w Polsce Edward Abramowski.
Zwolennicy Kropotkina nie musieli powo³ywaæ siê wy³¹cznie na histo-
ryczne przyk³ady. W praktyce anarchokomunistycznych komun oraz
wspólnot wiejskich Andaluzji znajdowali liczne przyk³ady potwierdzaj¹-
ce jego koncepcjê. Cudzoziemcy przebywaj¹cy wœród braceros z doliny
Gwadalkiwiru albo w pueblos zanarchizowanych regionów Sierry zachwy-
cali siê duchem solidarnoœci i pomocy wzajemnej wyró¿niaj¹cych miesz-
kañców tych regionów. W ksi¹¿kach, stanowi¹cych owoce poczynionych
tam obserwacji, znajdujemy liczne opisy dzia³añ zbiorowych.
Solidarnoœæ wzajemna uwidocznia³a siê dobitnie w stosunku szerego-
wych aktywistów do wiêŸniów, skazañców i wszelkich wywodz¹cych siê
z ich grona ofiar represji. Nie obowi¹zywa³a jedynie w stosunku do od-
szczepieñców, albowiem zmiana pogl¹dów traktowana by³a powszech-
nie jako akt zdrady. Niezale¿nie od indywidualnego stosunku do prze-
mocy - a mia³a ona bardzo licznych przeciwników z powodów moralnych
i taktycznych - przeciêtny dzia³acz otacza³ kultem nazwiska aposto³ów
czynu indywidualnego, którzy przyp³acili ¿yciem swoje zamachy: Rava-
chola, Vaillanta, Henry’ego, Caserio, Nobilinga4, jak równie¿ tych poprzed-
ników Sacco i Vanzettiego5, którzy ponieœli œmieræ na podstawie fa³szy-
wych oskar¿eñ. Anarchistyczny kult “mêczenników” odznacza³ siê, wsku-
tek braku koordynacji poczynañ, niespotykan¹ ¿ywio³owoœci¹ i ró¿norod-
noœci¹. Nic zatem dziwnego, ¿e wywar³ piêtno na ca³ej kulturze anarchi-
stycznej. Ravachol sta³ siê autentycznym ludowym bohaterem, tematem
niezliczonych wierszy i piosenek. Jego fotografie zdobi³y jarmarczne stra-
gany i witryny sklepowe w ubogich dzielnicach. Groby Bonnota6, Rava-
chola czy Caserio pokrywa³y nieustannie œwie¿e kwiaty. Potêgê ich wp³y-
wu na œwiadomoœæ zbiorow¹ odczytaæ mo¿na tak¿e z pe³nych fascynacji
artyku³ów w anarchistycznych czasopismach. Ulega³y tej fascynacji na-
wet najœwietniejsze umys³y. Elisee Reclus twierdzi³ na przyk³ad, ¿e nie
zna nikogo, kto przewy¿sza³by Ravachola szlachetnoœci¹, zaœ francuski
pisarz Paul Adam wita³ w nim odnowiciela moralnego ludzkoœci, którego
czyn otwiera now¹ erê.
Inn¹ charakterystyczn¹ cech¹ kultury anarchistycznej by³a jej retorycz-
noœæ oraz sk³onnoœæ do operowania symbolik¹. Teksty sprawiaj¹ wra¿e-
nie, jakby ich autorzy upajali siê s³owami. Obrazoburcze treœci podawane
zbyt czêsto w skostnia³ych formach traci³y wskutek tego na sile wyrazu.
Upodobania symboliczne znajdowa³y najpe³niejsze ujœcie w nazwach grup
i czasopism. Roi siê w nich od skojarzeñ przyrodniczych, symboliki walki
i narodzin. Wyró¿nionymi barwami s¹ czerwieñ i czerñ - kolory przywo-
dz¹ce na myœl walkê i negacjê. Czarna flaga jako symbol anarchistów upo-
wszechni³a siê ju¿ w latach osiemdziesi¹tych, ale dopóki tli³o siê poczucie
wiêzi z socjalistami, nie rezygnowano i z czerwonych sztandarów.
Gustowano równie¿ w symbolicznych gestach. Kropotkin, prowadz¹cy
w Londynie bujne ¿ycie towarzyskie, potrafi³ rezygnowaæ z wielu pryn-
cypiów, ale nie splami³ siê nigdy publicznym odœpiewaniem God Save the
Queen (hymn Wielkiej Brytanii). Jego przyjaciel i kolega po fachu, Elisee
Reclus, odrzuci³ podczas Komuny Paryskiej propozycjê objêcia odpowie-
dzialnej funkcji urzêdniczej i zg³osi³ siê ochotniczo do s³u¿by wojskowej.
W 1879 r. nie skorzysta³ z amnestii, protestuj¹c w ten sposób przeciwko jej
ograniczonemu charakterowi. Premierzy Francji - Freycinet i Floquet -
doznali upokorzenia, gdy odmówi³ spotkania siê z nimi. W ca³ej kulturze
anarchistycznej rzuca siê w oczy nik³a rola wzorów i tradycji historycz-
nych. Odnotowywano co prawda z szacunkiem kolejne rocznice Rewolu-
cji z 1789 r. i Komuny Paryskiej, ale na tym lista historycznych symboli
w³aœciwie siê koñczy³a. Anarchistów zupe³nie nie interesowa³a przesz³oœæ.
Koncepcje i upodobania estetyczne anarchistów by³y bardzo zró¿nico-
wane. Niemniej jednak zaryzykowaæ mo¿na twierdzenie, ¿e wiêkszoœæ
aktywistów zgodzi³aby siê z Gozzolim, autorem programowego artyku³u
na temat sztuki w Encyklopedii Anarchistycznej Faure’a. “Sztuka jest dla
nas po prostu wiernym naœladowaniem natury”. Idea³y harmonii i piêkna
wymagaj¹ - jego zdaniem - odpowiednich warunków spo³ecznych, które
zapewni dopiero przysz³a rewolucja. Piêkno jest - jak pisze - “wielkim
rewolucjonist¹”. Inni autorzy stawiaj¹ sprawê jeszcze wyraŸniej. Praw-
dziwy anarchista w ujêciu Andre Lorulota powinien interesowaæ siê jedy-
nie w³asnym organizmem i natur¹. Malarstwo czy rzeŸba to tylko bezu-
¿yteczne kopie natury oparte na fa³szywych odczuciach. Z drugiej strony
nie brakowa³o wszak¿e g³osów doceniaj¹cych znaczenie twórczoœci, a
nawet utrzymuj¹cych, ¿e wszyscy s¹ “utajonymi artystami”, modeluj¹cy-
mi w³asne ¿ycie wed³ug idea³ów harmonii i piêkna.
Obok postaw w stylu To³stoja, odrzucaj¹cych ca³¹ dotychczasow¹ kul-
turê w imiê wyidealizowanej autentycznej kultury ludowej, wyra¿ano
czêsto przekonanie o potrzebie szerszego upowszechnienia artystyczne-
go dorobku ludzkoœci. Zwracano uwagê, ¿e sztuka uczy ludzi stawaæ siê
lepszymi, piêkniejszymi i szczêœliwszymi, ¿e twórczoœci artystycznej to-
warzyszy atmosfera wolnoœci. Reclus podkreœla³ z naciskiem, ¿e “sztuka
idzie przed nauk¹, poniewa¿ odczucie piêkna jest pierwotniejsze ni¿ idea
porz¹dku”. Jak w poezji Goethego, martwym teoriom nauki przeciwsta-
wiano samo ¿ycie i sztukê, która czerpie zeñ soki ¿ywotne. Przypomnia-
no opiniê Bakunina i Wagnera o niezbêdnoœci nowych rewolucyjnych tre-
œci i odpowiadaj¹cych im form.
Zainteresowania anarchistów sprawami sztuki przyjmowa³y zró¿nico-
wan¹ postaæ. Pierwszym g³oœnym artyst¹, który uwa¿a³ siê za anarchistê,
by³ niew¹tpliwie Gustav Courbet - przyjaciel Proudhona. Autor Kamie-
niarzy z pryncypialnych pobudek odrzuci³ Legiê Honorow¹ przyznan¹
mu przez Napoleona III. W okresie Komuny Paryskiej jako aktywny dzia-
³acz Rady Miejskiej i przewodnicz¹cy Komisji Sztuki popar³ wniosek o
obalenie symbolizuj¹cej Cesarstwo kolumny postawionej w 1863 r. na placu
Vendome. Zap³aci³ za to wiêzieniem, wygnaniem (do roku 1875) oraz ko-
niecznoœci¹ uiszczenia ogromnego odszkodowania (323.091 franków).
Zwi¹zki miêdzy przedstawicielami cyganerii artystycznej i anarchistami
zacieœni³y siê na dobre w “epoce dynamitu” u progu lat dziewiêædziesi¹-
tych. W ambitniejszych pismach libertarnych zaczê³y siê wówczas poja-
wiaæ k¹ciki lub ca³e wk³adki literackie, w których obok fragmentów dzie³
dawnych i wspó³czesnych autorów o uznanej renomie (Rebelais, Cervan-
tes, Schiller, Balzac, Zola) starano siê prezentowaæ utwory m³odych twór-
ców uwra¿liwionych na kwestie spo³eczne - Jeana Richepina, Octava Mir-
beau czy Paula Paillette’a. G³ówny promotor tych dzia³añ - Jean Grave -
który ju¿ od 1887 r. redagowa³ w “La Revolte” sta³y dodatek literacki, nie
mia³ zwyczaju p³acenia honorarium. Doprowadzi³o to w 1891 r. do otwar-
tego konfliktu z Societe des Gens Lettres (Towarzystwo Literatów) stoj¹-
cym na stra¿y praw autorskich. Guy de Maupassant i Zola (prezes stowa-
rzyszenia) sprzeciwiali siê najg³oœniej praktykom Greve’a.
Ich postawa ostro kontrastowa³a z pob³a¿liwoœci¹, niekiedy nawet en-
tuzjastycznym nastawieniem do anarchistów - twórców m³odszego poko-
lenia. Sk³ada³o siê na to wiele czynników. Artyœci fin de siecle’u uwa¿ali
siê za rewolucjonistów w dziedzinie estetyki. Buntownicza postawa wo-
bec zastanych tradycji i konwencji skazywa³a ich jednak na wegetacjê na
marginesie bur¿uazyjnego spo³eczeñstwa. Czuli siê nie tylko niedocenia-
ni, lecz i uzale¿nieni, co sprawia³o, ¿e uwa¿ali siê za ofiary istniej¹cego
porz¹dku spo³ecznego.
Buntowi estetycznemu towarzyszy³ zatem nader czêsto bunt politycz-
ny. Sztuka koñca XIX wieku oddycha³a realiami epoki i wykazywa³a wiêk-
sz¹ ni¿ kiedykolwiek przedtem wra¿liwoœæ na kwestie spo³eczne. Znaj-
dowa³o to wyraz nie tylko w tematyce, ale i dominuj¹cej stylistyce utwo-
rów. Neoimpresjonizm i symbolizm - czo³owe nurty artystyczne epoki -
wyra¿a³y, zdaniem wielu specjalistów, anarchistyczny stosunek do œwia-
ta.
Poeta Pierre Quillard g³osi³, ¿e wolny wiersz jest rewolucyjnym aktem
propagandy, czynem na miarê dzia³añ z broni¹ w rêku. Przedstawiciele
zradykalizowanej cyganerii starali siê manifestowaæ swoje pogl¹dy w³a-
snym ¿yciem, rzadko natomiast dawali im bezpoœredni wyraz w swojej
twórczoœci. “Malarzem anarchistycznym - pisa³ Paul Signac - jest nie ten,
który pokazuje anarchistyczne obrazy, ale ten, który bez lukru, chêci wy-
nagrodzenia, bêdzie walczy³ ca³¹ osobowoœci¹ przeciwko bur¿uazyjnym
i urzêdowym obyczajom. Temat jest niczym albo przynajmniej tylko czê-
œci¹ nie wa¿niejsz¹ od innych elementów - koloru, rysunku, kompozycji...
Kiedy powstanie spo³eczeñstwo o jakim marzymy, robotnicy, uwolnieni
od brutalnego wyzysku, bêd¹ mieæ czas na myœlenie i uczenie siê. Wów-
czas doceni¹ wszystkie ró¿norodne cechy dzie³a sztuki”.
Kontakty z anarchistami nie zawsze oznacza³y g³êbokie zaanga¿owa-
nie osobiste. Do wi¹zania siê ze skrajn¹ lewic¹ sk³aniaæ mog³y artystów
równie¿ motywy mniej wznios³e - duch przekory, snobizm czy zwyk³a
ciekawoœæ. Tego rodzaju zwi¹zki, si³¹ rzeczy, mia³y bardzo nietrwa³y cha-
rakter. Jeœli œladem Stefana Morawskiego wyodrêbnimy artystów anar-
chizuj¹cych od paraanarchistów oraz anarchistów w œcis³ym tego s³owa
znaczeniu, oka¿e siê, ¿e ci ostatni stanowili wœród ludzi sztuki wyraŸn¹
mniejszoœæ. Byli wœród nich jednak twórcy o ustalonej renomie: Signac,
Seurat, Pisarro, Mallarme czy Mirbeau - we Francji; m³odziutki Picasso i
Pio Baroja - w Hiszpanii, nieco póŸniej zaœ Marinetti i Apollinaire - kody-
fikatorzy nowych pr¹dów w literaturze dwudziestego wieku, fowista Vla-
minck czy Diego Rivera - renowator sztuki latynoskiej. Niektórzy z nich
do koñca ¿ycia czuli siê d³u¿nikami ideologii libertarnej.
Ca³a praktycznie czo³ówka neoimpresjonistów œwiadczy³a nieodp³at-
nie us³ugi na rzecz wydawnictw libertarnych. W czasopismach i almana-
chach francuskich anarchistów ukazywa³y siê regularnie ich litografie. Z
ich pieniêdzy finansowano szko³y libertarne i pomoc dla “ciemiê¿onych z
Montjuich”7. Chêtnie uœwietniali sw¹ obecnoœci¹ coroczne œwiêta gazety
“Les Temps Nouveaux” albo uroczyste bankiety naturystów. Byli te¿ nie-
zawodnymi uczestnikami rozmaitych ankiet. Œcis³e zwi¹zki z ruchem anar-
chistycznym starali siê równie¿ utrzymywaæ symboliœci. Ich czasopisma
zasilali swoimi utworami autorzy tej miary co Paul Valery, Bernard Laza-
re, Remy de Gourmont, Stephane Mallarme, Emile Verhaeren, Tristan Ber-
nard.
Pomimo bliskich zwi¹zków z awangard¹ artystyczn¹ upodobania este-
tyczne anarchistów nie nad¹¿a³y, jak siê wydaje, za jej gustami. Dotyczy
to szczególnie literatury. Grave na przyk³ad tolerowa³ w poezji wy³¹cznie
wiersz regularny z rymami. Nie znaczy to jednak, ¿e aspiracje kulturalne
aktywistów ruchu ogranicza³y siê do wspólnego wykonywania “rewolu-
cyjnych” pieœni. Rozbudowany program imprez ³¹cz¹cych samokszta³ce-
nie z rozrywk¹ realizowa³a federacja grup anarchistów ¿ydowskich z Lon-
dynu. Licz¹ca oko³o 200 osób grupa emigrantów w³oskich z Paterson (stan
New Jersey) prowadzi³a w³asn¹ szko³ê wieczorow¹, bibliotekê, teatr ama-
torski daj¹cy cotygodniowe przedstawienia i ciekawe spotkania dysku-
syjne. Tego rodzaju dzia³alnoœæ, choæ na mniejsz¹ skalê, prowadzi³y kluby
anarchistyczne w ca³ej Europie Zachodniej.
Specyficznym, ale bynajmniej nie dominuj¹cym nurtem w kulturze anar-
chistycznej by³o d¹¿enie niektórych œrodowisk proletariackich do odciê-
cia siê od kultury “wysokiej” i zast¹pienia jej charakterystycznymi forma-
mi folkloru przedmieœæ. £¹czy³o siê to czêsto z propozycjami zmierzaj¹cy-
mi do radykalnego uproszczenia ortografii. Warto równie¿ zwróciæ uwa-
gê na to, ¿e internacjonalizm, silnie akcentowany w teorii, nie zawsze znaj-
dowa³ odbicie w przedsiêwziêciach praktycznych i enuncjacjach dzia³a-
czy ruchu - nawet tych najwybitniejszych. James Guillaume, animator ru-
chu anarchistycznego w Szwajcarii i dzia³acz zwi¹zkowy, autor bardzo
wa¿nych pamiêtników, czy Kropotkin przekonani byli o naturalnej wy-
¿szoœci i potrzebie ekspansji kultury francuskiej równie mocno, jak Max
Nettlau, klasyk anarchistycznej historiografii, przekonany by³ o wy¿szo-
œci kultury niemieckiej. W konsekwencji, mimo i¿ ogólny model kultury
anarchistycznej by³ w poszczególnych krajach Europy Zachodniej bardzo
zbli¿ony, treœci konkretne zale¿a³y w du¿ej mierze od specyfiki kultury
ojczystej.

Z DZIEJÓW POLSKIEGO ANARCHIZMU


Czy w Polsce istnia³ kiedykolwiek zorganizowany ruch anarchistycz-
ny? Czy wrogie samej idei pañstwa koncepcje Proudhona, Bakunina i Kro-
potkina mog³y wzbudziæ zainteresowanie ludzi spragnionych niepodle-
g³oœci? Pró¿no szukalibyœmy w podrêcznikach odpowiedzi na tak posta-
wione pytania, zaœ monografie poœwiêcone dziejom polskiego socjalizmu
wspominaj¹ o anarchistach raczej pó³gêbkiem. A przecie¿, choæ mo¿e to
byæ dla wielu czytelników zaskoczeniem, stanowili oni powa¿n¹ si³ê pod-
czas wydarzeñ rewolucyjnych 1905-1907 roku. S³abo zbadany jest rów-
nie¿ oryginalny wk³ad polskich rzeczników ideologii wolnoœciowej do
teorii anarchistycznej. Oczywiœcie, nie powinniœmy traciæ z oczu w³aœci-
wych proporcji. Sympatie dla takiej ideologii przenika³y tylko do nielicz-
nych œrodowisk, zaœ w skali miêdzynarodowej anarchizm polski odgry-
wa³ rolê peryferyjn¹ wobec takich oœrodków jak Francja, Hiszpania, W³o-
chy czy Jura szwajcarska. Czynniki te, jak równie¿ krytyczny stosunek do
marksistów (sk¹din¹d bliskich anarchistom w wielu kwestiach szczegó³o-
wych) sprawi³y, i¿ pisze siê u nas na ten temat jêzykiem inwektyw, b¹dŸ
te¿... nie pisze siê wcale. Chocia¿ nie wszystkie spory sprzed ponad pó³-
wiecza uleg³y dezaktualizacji trudno pogodziæ siê z tak¹ sytuacj¹. Dla pra-
wid³owego kszta³towania historycznej œwiadomoœci spo³eczeñstwa nie-
zbêdn¹ jest rzetelna wiedza faktograficzna, której ¿adne przemilczenia i
jednostronne polemiki nie zast¹pi¹.
Pierwsz¹ znan¹ nam z nazwy grup¹ sympatyzuj¹c¹ z idea³ami Bakuni-
na by³o efemeryczne Polskie Towarzystwo Socjalno-Rewolucyjne istniej¹-
ce w roku 1872 w œrodowisku emigrantów polskich w Zurychu, w którym
znaleŸli siê “nieprzyjaciele wszelkiej w³adzy pañstwowej, nie uznaj¹cy
praw historii i polityki”. Nie przeszkadza³o im to zreszt¹ postulowaæ jed-
noczeœnie odbudowy Polski “wolnej spo³ecznie i demokratycznie”. Lata
póŸniejsze up³ynê³y pod znakiem fascynacji programem rosyjskich narod-
ników. Jej œlady odnaleŸæ mo¿na na kartach “P³omieni” Stanis³awa Brzo-
zowskiego. Nie bez przyczyny pierwsze organizacje socjalistyczne powsta-
j¹ce na ziemiach polskich, z Wielkim Proletariatem na czele, aprobowa³y
terrorystyczne œrodki walki. By³oby wszak¿e b³êdem traktowanie ich na
tej podstawie jako organizacji anarchistycznych. Te ostatnie, zgodnie z
charakterem przyœwiecaj¹cej im ideologii, cechowa³a luŸna, demokratycz-
na struktura, a w sferze programowej - ze wzglêdu na wrogoœæ do wszel-
kich instytucji pañstwowych - nacisk na pozaparlamentarne œrodki dzia-
³ania. Wspólny z partiami marksistowskimi postulat kolektywizacji, anar-
chokomuniœci pragnêli zrealizowaæ nie poprzez polityczn¹ organizacjê
proletariatu, lecz w drodze spontanicznej rewolucji mas, których rewolu-
cyjna œwiadomoœæ ukszta³towaæ mia³y akcje (tzw. “czyn indywidualny”)
podejmowane przez zdeterminowanych aktywistów ruchu. Taki program
by³ atrakcyjny w pierwszym rzêdzie dla bezrobotnych i zagro¿onych naj-
bardziej bezrobociem rzesz robotników niewykwalifikowanych.
Pierwsz¹ organizacjê tego typu, nie tylko na obszarze Królestwa, ale i w
ca³ym Cesarstwie Rosyjskim, za³o¿ono wiosn¹ 1903 roku w Bia³ymstoku.
Kilkunastu ¿ydowskich tkaczy, którzy tworzyli trzon grupy Walka nawi¹-
za³o wkrótce kontakt z powstaj¹cymi w g³êbi Rosji kó³kami organizacji
Chleb i Wolnoœæ (Odessa, Kijów), a tak¿e z oœrodkami zachodnioeuropej-
skimi (Londyn, Pary¿, Genewa), które zorganizowa³y przerzut materia-
³ów instrukta¿owych, pieniêdzy i broni. Po trzech miesi¹cach istnienia
Walka liczy³a oko³o 70 osób, a organizowane przez ni¹ wiece gromadzi³y
dziesiêciokrotnie wiêksz¹ liczbê s³uchaczy. Od samego pocz¹tku grupa
nastawi³a siê na terror ekonomiczny oraz szerok¹ agitacjê wœród bezro-
botnych regionu bia³ostockiego. Wszelkimi dostêpnymi œrodkami wspie-
rano wybuchaj¹ce ¿ywio³owo strajki, podk³adano bomby pod mieszka-
nia i nieruchomoœci fabrykantów znanych z najbardziej bezwzglêdnego
wyzysku robotników, nie cofano siê przed szanta¿em, stosowaniem prze-
mocy wobec ³amistrajków, a nawet zwyczajnym zabójstwem. W ten spo-
sób przez kilka lat nieliczna grupa ma³oletnich fanatyków (ogromn¹ wiêk-
szoœæ stanowi³a m³odzie¿ miêdzy 15 a 20 rokiem ¿ycia) prowadzi³a despe-
rack¹ wojnê “na œmieræ i ¿ycie” z kapitalizmem i wspieraj¹c¹ go policj¹
carsk¹. Do najwiêkszych wyczynów Walki zaliczyæ wypada udany atak
na urz¹d powiatowy w Krynkach, gdzie zdobyto du¿e iloœci blankietów
paszportowych, postrzelenie szefa policji bia³ostockiej oraz próbê zaszty-
letowania w 1904 roku fabrykanta Kogana zatrudniaj¹cego ³amistrajków.
Wybuch rewolucji w Petersburgu w styczniu 1905 roku przyczyni³ siê
do znacznego rozwoju ruchu anarchistycznego na terenie Kraju Priwislin-
skiego. Destabilizacja sprzyja³a eskalacji prymitywnych form walki. Na-
wet partie o zdecydowanie marksistowskim profilu tworzy³y w tych la-
tach w³asne formacje bojowe, a zdobywanie funduszów drog¹ tzw. “exów”
(ekspropriacji) sta³o siê zalegalizowan¹ powszechnie praktyk¹. Te, które
nie decydowa³y siê na ten krok traci³y m³odszych cz³onków, przechodz¹-
cych masowo do bardziej radykalnych ugrupowañ. Same tylko bia³ostoc-
kie grupy Czarnego Sztandaru (symbol anarchizmu), organizacji anarcho-
komunistycznej, dzia³aj¹cej w zachodnich prowincjach Rosji, skupi³y we-
d³ug niektórych szacunków oko³o 500 osób. W 1906 roku stworzy³y one
siln¹ federacjê, w której sk³adzie znaleŸli siê polscy i ¿ydowscy tkacze,
garbarze, kuœnierze, krawcy i stolarze. Istnia³a te¿ osobna federacja czysto
polska oraz piêtnaœcie 16-18 osobowych kó³ zajmuj¹cych siê wy³¹cznie
propagand¹ i przygotowywaniem strajków. Ponadto w bezpoœredniej bli-
skoœci miasta dzia³a³y grupy agituj¹ce okolicznych ch³opów, bez wiêksze-
go zreszt¹ powodzenia. Anarchiœci bia³ostoccy dysponowali w³asn¹ dru-
karni¹ (przechwycon¹ w 1906 roku przez policjê) wspomagali dzia³alnoœæ
Rad Robotniczych, organizowali sabota¿e w fabrykach i zamachy dyna-
mitowe na posterunki policji. Zap³acili za to bardzo wysok¹ cenê œmierci
lub zes³ania.
Podobnie jak w Bia³ymstoku kszta³towa³a siê sytuacja w Wilnie, gdzie
równie¿ dzia³a³y grupy Czarnego Sztandaru. Natomiast w Warszawie, ju¿
w styczniu 1905 roku z kó³ dyskusyjnych robotniczej m³odzie¿y ¿ydow-
skiej wy³oni³a siê oko³o 120-osobowa grupa o nazwie Miêdzynarodówka.
Organizacja ta posiada³a 4 wyspecjalizowane wydzia³y zajmuj¹ce siê zdo-
bywaniem broni i materia³ów wybuchowych, drukowaniem ulotek, do-
starczaniem potrzebnej literatury oraz werbunkiem nowych cz³onków i
kontaktami z innymi grupami. W 1905 roku og³osi³a manifest wzywaj¹cy
do strajku powszechnego. Jej cz³onkowie prowadzili agitacjê wœród war-
szawskich robotników, organizowali sabota¿, podpalali piekarnie aby roz-
daæ chleb najubo¿szym, nie stronili wreszcie od akcji z broni¹ w rêku. Trud-
no siê zatem dziwiæ rozmiarowi zastosowanych wobec nich represji. Samo
posiadanie ulotek Miêdzynarodówki grozi³o rozstrzelaniem. Pierwszego
czerwca 1906 roku powieszono jednorazowo 16 cz³onków grupy za “an-
tyrz¹dow¹ propagandê i ca³y szereg aktów terrorystycznych”. Warto nad-
mieniæ, i¿ przypisywany wówczas Miêdzynarodówce atak bombowy na
hotel “Bristol” (najelegantszy i najnowoczeœniejszy w Warszawie 1905 roku)
by³ najprawdopodobniej dzie³em innej grupy tzw. “bezmotywników”.
Mniej radykalne formy propagandy czynem, stosowa³a dzia³aj¹ca rów-
nie¿ w Warszawie grupa anarchistów polskich Wolnoœæ, pozostaj¹ca w
œcis³ym kontakcie z oœrodkami w £odzi, Siedlcach, Czêstochowie i Grod-
nie. Z inicjatywy Wolnoœci i Czarnego Sztandaru odby³a siê wiosn¹ 1907
roku w Kownie konferencja, na której usi³owano powo³aæ do ¿ycia federa-
cjê grup anarchokomunistycznych Polski i Litwy. Rozbicie obu grup, wsku-
tek represji stosowanych przez wojsko i policjê, dysponuj¹c¹ specjalnymi
uprawnieniami do zwalczania anarchizmu, sparali¿owa³o ten zamiar w
zarodku. Gwoli prawdy trzeba jednak dodaæ, i¿ dzia³alnoœæ anarchistów
budzi³a równie¿ zdecydowany sprzeciw spo³eczeñstwa polskiego. Prasa
bur¿uazyjna pomawia³a ich o zwyk³y bandytyzm, ugrupowania patrio-
tyczne zarzuca³y im odci¹ganie m³odzie¿y od podstawowego zadania
walki o odrodzenie pañstwa polskiego, socjaliœci mieli za z³e kompromi-
towanie kolektywistycznego idea³u. Niejednokrotnie dochodzi³o nawet
w tych latach do bezpoœrednich staræ uzbrojonych bojówek obu stron.
Po za³amaniu siê fali rewolucyjnej w Królestwie Polskim, partie uznaj¹-
ce parlamentarne formy walki zlikwidowa³y swoje oddzia³y bojowe. Nie-
którzy cz³onkowie tych oddzia³ów, przyzwyczajeni przez lata do zdoby-
wania pieniêdzy z broni¹ w rêku i ¿ycia pe³nego niebezpieczeñstw, nie
potrafili przystosowaæ siê do nowej sytuacji. Czêœæ z nich sta³a siê zwy-
k³ymi kryminalistami, zaœ pozostali znaleŸli siê w szeregach anarchistów,
podejmuj¹c raczej dwuznaczne przedsiêwziêcia. Po 1907 roku w organi-
zacjach o anarchistycznym profilu spotykamy obok ideowych aktywistów,
wielu by³ych cz³onków PPS-Frakcji Rewolucyjnej, a tak¿e ludzi przypad-
kowych, wykolejonych, wywodz¹cych siê z miejskiego lumpenproleta-
riatu. Ich dzia³alnoœæ spycha³a te grupy nieuchronnie na pozycje zwyk³e-
go bandytyzmu. By³o to zjawisko analogiczne do francuskiego “nielegali-
zmu”, który zrodzi³ m.in. os³awion¹ bandê Bonnota.
Najwiêksz¹ s³awê zdoby³y sobie w tych latach dwie organizacje: Zmo-
wa Robotnicza oraz Rewolucyjni Mœciciele. Pierwsza z nich usi³owa³a
wprowadziæ w czyn pogl¹dy Jana Wac³awa Machajskiego, twórcy tzw.
“machajewszczyzny” w ruchu robotniczym. Machajski, przyjaciel lat szkol-
nych i uniwersyteckich ¯eromskiego, uwieczniony przezeñ w “Syzyfo-
wych Pracach” pod postaci¹ Karola Radka, by³ myœlicielem oryginalnym,
konsekwentnym intelektualnie i pe³nym energii. Przebywaj¹c na syberyj-
skim zes³aniu napisa³ ksi¹¿kê zatytu³owan¹ Robotnik umys³owy, w której
stara³ siê udowodniæ, ¿e socjalizm stanowi ideologiê d¹¿¹cej do w³adzy
warstwy inteligenckiej, która wykorzysta rewolucjê proletariack¹ dla swo-
ich celów. Wyci¹ga³ st¹d wniosek, ¿e w interesie robotników nie le¿y two-
rzenie w³asnych partii politycznych z programami narzuconymi przez
inteligentów, a jedynie walka ekonomiczna, która doprowadziæ ma w osta-
tecznym rachunku do zrównania p³ac robotników fizycznych i “umys³o-
wych”. Ich synowie mieliby zatem zapewniony równy dostêp do “kapita-
³u kulturalnego” (wiedza) determinuj¹cego szanse ¿yciowe jednostek. Dla
realizacji tego planu niezbêdna by³a, zdaniem Machajskiego, powszechna
ogólnoœwiatowa Zmowa Robotnicza, mog¹ca stworzyæ realn¹ groŸbê straj-
ku generalnego.
Poczynaj¹c od koñca 1905 roku wierni uczniowie Machajskiego zaczêli
zak³adaæ tajne, inicjatywne komórki Zmowy w najwiêkszych oœrodkach
przemys³owych Rosji. Emisariusze dotarli równie¿ na teren Królestwa
Polskiego, ale prewencyjne represje zastosowane przez genera³-guberna-
tora warszawskiego (8 powieszonych, 10 osób skazanych na katorgê) spa-
rali¿owa³y akcjê w zarodku. Niezra¿ony tym niepowodzeniem Machajski
skoncentrowa³ wówczas wysi³ki na Galicji. Nie by³ to obszar zupe³nie dzie-
wiczy. W 1897 roku wœród nauczycieli i gimnazjalistów krakowskich dzia-
³a³a tajna organizacja Wolnych Braci o nader eklektycznym programie sta-
nowi¹cym zlepek idei anarchistycznych, ludomañskich i narodowo-de-
mokratycznych. Jej cz³onkowie aprobowali terror indywidualny i wyda-
wali w³asne pisemko o nazwie Wolnoœæ. Rok wczeœniej pojawi³o siê we
Lwowie pismo Trybun Ludowy, wyprzedzaj¹c o kilka miesiêcy londyñski
Œwit uchodz¹cy za najstarsze pismo anarchistyczne w jêzyku polskim.
Równie¿ we Lwowie w 1904 roku Max Nacht i Michaj³o £oziñski podjêli
próbê wydawania anarcho-komunistycznego czasopisma Wolny Œwiat.
£oziñski sta³ siê wkrótce rzecznikiem ukraiñskiego nacjonalizmu, nato-
miast Nacht pod pseudonimem Max Nomad zas³yn¹³ w kilkadziesi¹t lat
póŸniej jako g³oœny pisarz polityczny, nim jednak do tego dosz³o, zwerbo-
wany przez Machajskiego, wspó³pracowa³ z nim przy organizowaniu
Zmowy Robotniczej w Galicji.
Antyinteligenckie has³a nie wywo³a³y w Krakowie spodziewanego od-
zewu, z wyj¹tkiem pewnych œrodowisk inteligenckich (!) oraz niewykwa-
lifikowanych robotników. Socjaliœci z PPSD poczuli siê jednak zagro¿eni i
rozpêtali przeciw “zmowiakom” kampaniê oszczerstw na niespotykan¹
skalê. Przywódców grupy przedstawiano jako agentów Ochrany b¹dŸ
zwyk³ych kryminalistów najgorszego autoramentu, a kiedy i to nie po-
mog³o zdekonspirowano ich po prostu przed austriack¹ policj¹. Nacht
salwowa³ siê ucieczk¹, zaœ Machajski, wtr¹cony do wiêzienia jedynie wsta-
wiennictwu ¯eromskiego zawdziêcza³, i¿ nie przekazano go Rosjanom,
co oznacza³oby w najlepszym razie ponowne wieloletnie zes³anie. Po 1909
roku w Warszawie operowa³y grupy uznaj¹ce “prawo browninga”, pod-
szywaj¹ce siê pod Zmowê Robotnicz¹. Socjaliœci wykorzystywali ich dzia-
³alnoœæ dla kompromitowania ideologii anarchistycznej. Socjaldemokra-
tyczny Naprzód uwa¿a³ nawet za stosowne zapewniaæ swoich czytelni-
ków, ¿e “partie socjalistyczne stosuj¹ (...) wzglêdem tych bandytów najsu-
rowszy terror, zabijaj¹c cz³onków Zmowy Robotniczej przy ka¿dej spo-
sobnoœci”.
LuŸny kontakt ze Zmow¹ utrzymywali aktywiœci za³o¿onej nieco póŸ-
niej organizacji Rewolucyjnych Mœcicieli, nastawionej niemal wy³¹cznie
na terror indywidualny, a tak¿e wspomaganie uwiêzionych rewolucjoni-
stów i ich rodzin pozostaj¹cych na wolnoœci. Mœciciele rekrutowali siê w
wiêkszoœci z by³ych cz³onków Organizacji Bojowej PPS. Obowi¹zywa³a
ich surowa dyscyplina przywodz¹ca na myœl “Katechizm rewolucjonisty”
Nieczajewa i Bakunina. Swoje ¿ycie sk³adali do dyspozycji organizacji.
Zdradê, malwersacjê lub niewykonanie rozkazu karano œmierci¹. Wszyst-
kie decyzje podejmowano kolektywnie na zebraniu ogólnym; wykonaw-
ców wyroków œmierci wy³aniano drog¹ losowania. Pomimo œcis³ego prze-
strzegania zasad konspiracji do Mœcicieli przeniknêli po pewnym czasie
prowokatorzy. Na cz³onków organizacji posypa³y siê wyroki zes³ania,
wydalenia z granic Królestwa, policyjnego nadzoru. Ostateczny cios jej
renomie zada³a w 1913 roku grupa Józefa Pi¹tka (“Sêpa”) sk³adaj¹ca siê z
kryminalistów i uprawiaj¹ca zwyczajny bandytyzm. Wszyscy jej cz³on-
kowie polegli w bezpoœredniej walce z Ochran¹. W szeregach Mœcicieli
dzia³ali jako m³odzi ludzie m.in. znany pisarz Jan Wiktor oraz komunista
Stanis³aw £añcucki.
O ile organizacje anarchistyczne dzia³aj¹ce na ziemiach polskich sk³a-
nia³y siê na ogó³ ku orientacji terrorystycznej, czo³owi polscy teoretycy
ruchu bli¿si byli nurtowi pacyfistycznemu i rozwi¹zaniom bardziej kon-
struktywnym. Prócz wymienionego ju¿ Machajskiego, (który by³ raczej
zbuntowanym marksist¹ ni¿ anarchist¹ sensu stricto) wymieniæ w tym
miejscu nale¿y Edwarda Abramowskiego, Augustyna Wróblewskiego i
Józefa Zieliñskiego.
Najwybitniejszy z tej trójki, socjolog Edward Abramowski by³ czo³owym
ideologiem socjalizmu bezpañstwowego, niestrudzonym propagatorem
kooperatyzmu oraz dobrowolnych stowarzyszeñ obywatelskich. Wierzy³
g³êboko w zbli¿aj¹c¹ siê rewolucjê moraln¹, która zrealizuje idea³y soli-
darnoœci i braterstwa ludzkoœci, a zarazem nada ¿yciu poszczególnych
jednostek nowy, pe³niejszy sens. G³osi³ potrzebê wyzwolenia cz³owieka
od “tyranii pracy”, poszukiwania radoœci ¿ycia w doznaniach estetycz-
nych oraz swobodnej, niczym nie skrêpowanej twórczoœci. Jego dzie³a z
dziedziny etyki, psychologii spo³ecznej i teorii socjalizmu nie zdezaktu-
alizowa³y siê do tej pory.
Dr Augustyn Wróblewski, chemik, docent na Uniwersytecie Jagielloñ-
skim, nale¿a³ do nielicznych przedstawicieli polskiego œwiata naukowego
zainteresowanych filozofi¹ wolnoœci. Zap³aci³ za to zreszt¹ bardzo wyso-
k¹ cenê. Ubezw³asnowolniony przez rodzinê i uznany za paranoika spê-
dzi³ wiele lat w szpitalu dla umys³owo chorych. W licznych broszurach
jakie wydawa³ w³asnym sumptem czyni³ siê “adwokatem pi¹tego stanu”
- obroñc¹ ludzi “zgnêbionych i wyzyskiwanych”. Spekulatywne pogl¹dy
Wróblewskiego nawi¹zuj¹ w sposób wyraŸny do to³stoizmu. Istotn¹ rolê
odgrywa w nich mi³oœæ ludzkoœci wyniesionej na piedesta³ w miejsce Boga,
a tak¿e postulat moralnego buntu wyra¿aj¹cego sprzeciw wobec zastanej
rzeczywistoœci. Wydawana przez Wróblewskiego w Krakowie Sprawa
Robotnicza by³a w latach poprzedzaj¹cych wybuch I wojny œwiatowej je-
dynym polskim pismem maj¹cym odwagê broniæ anarchistów wszystkich
odmian przed nieraz bardzo gwa³townymi atakami ze strony przedsta-
wicieli innych kierunków.
W przeciwieñstwie do Wróblewskiego i Abramowskiego dr Józef Zie-
liñski, autor popularnej broszury “Czy w Polsce anarchizm ma racjê bytu?”
(1906 r.) nie by³ oryginalnym myœlicielem lecz zdolnym populatoryzato-
rem. Mieszkaj¹c w Pary¿u, gdzie studiowa³, a póŸniej praktykowa³ jako
lekarz, mia³ okazjê œledziæ na bie¿¹co wszystkie teoretyczne nowinki, to-
te¿ z jego ksi¹¿ek i broszur opinia polska czerpa³a pierwsze wiadomoœci
na temat anarchosyndykalizmu, strajku powszechnego itp. Zieliñski by³
równie¿ autorem popularnych poradników medycznych oraz dramaty-
zowanych scenek na u¿ytek teatrzyków robotniczych. Upowszechnienie
idei anarchistycznych traktowa³ jako probierz zaawansowania cywiliza-
cyjnego kraju. Bêd¹c sam ortodoksyjnym anarchosyndykalist¹, uwa¿a³ za
niezbêdne utworzenie na ziemiach polskich Bojowych Robotniczych
Zwi¹zków Zawodowych, które przygotowaæ mia³y grunt pod przysz³¹
rewolucjê.
Spogl¹daj¹c z pewnej perspektywy na dorobek polskiego anarchizmu
w najp³odniejszym dlañ okresie ³atwo dostrzec jego s³aboœci i b³êdy - nie-
liczenie siê z rzeczywistoœci¹ polityczn¹ i niepodleg³oœciowymi aspiracja-
mi ogromnej wiêkszoœci narodu, w tym równie¿ proletariatu, fanatyzm,
utopijnoœæ, fascynacjê przemoc¹, brak dostatecznego zainteresowania roz-
wi¹zaniami konstruktywnymi, niecierpliwoœæ sprzê¿on¹ z maksymali-
styczn¹ postaw¹ “wszystko albo nic”. Takie same cechy odnajdujemy jed-
nak w ca³ym europejskim anarchizmie epoki zamachów i triumfów rewo-
lucyjnego syndykalizmu, a by³ to przecie¿, w skali kontynentu, ruch nie-
porównywalnie dojrzalszy i bardziej wielostronny od polskiego, wieloma
niciami powi¹zany z potê¿nymi partiami lewicy. Jeœli i tam - w Hiszpanii,
W³oszech czy Francji - poniós³ klêskê, zepchniêty na polityczny margines
do rezerwatów obyczajowego folkloru, by³oby przesadnym uproszcze-
niem doszukiwanie siê przyczyny niepowodzeñ polskich anarchistów w
pope³nionych przez nich b³êdach. Zasadnicze przyczyny klêski tkwi³y w
ekstremalnym charakterze przyœwiecaj¹cej ruchowi ideologii. Pamiêtaj¹c
o tym trudno zarazem pogodziæ siê z opiniami odmawiaj¹cymi anarchi-
stom jakichkolwiek zas³ug. Nie dlatego, bynajmniej, i¿ tak ogromne pro-
centowo straty ponieœli podczas rewolucji 1905 roku (oko³o 500 skazanych
na kilka tysiêcy aktywistów ruchu). Nie zawsze przelana krew zas³uguje
na szacunek. Rzecz w tym, ¿e anarchiœci, wbrew sobie, oddali partiom
lewicy nieocenione us³ugi; wystêpuj¹c z alternatywnym programem zmu-
sili je do rewizji stanowisk w istotnych kwestiach taktycznych i strategicz-
nych; œci¹gaj¹c na siebie uwagê carskiego aparatu represji u³atwiali im
prowadzenie w³asnej dzia³alnoœci: g³osz¹c has³a ekstremistyczne, przy-
œpieszali akceptacjê tych partii przez polsk¹ opiniê publiczn¹, sk³onn¹ do
tej pory upatrywaæ w dzia³aczach PPSD Galicji, PPS i buntu radykalnych
rewolucjonistów. Jeœli uprzytomnimy sobie ponadto, ¿e idee spo³eczne
Abramowskiego inspiruj¹ ju¿ pi¹te pokolenie Polaków opinie skazuj¹ce
anarchizm na historyczne zapomnienie bêdziemy musieli uznaæ za krzyw-
dz¹ce.

TYP IDEALNY ANARCHIZMU


W naukach spo³ecznych skazani jesteœmy na pos³ugiwanie siê nieostry-
mi pojêciami, na u¿ywanie terminów nie przylegaj¹cych œciœle do swoich
desygnatów. S¹ to raczej ogólne pojêcia, do których odnieœæ mo¿na ró¿ne
treœci w zale¿noœci od subiektywnych ocen i kryteriów wyboru. S³owa
u¿ywane czêsto i powszechnie maj¹ z regu³y rozmyty sens. Tak w³aœnie
ma siê sprawa w przypadku anarchizmu. Autorzy zmagaj¹cy siê z tym
tematem sami zakreœlaj¹ kr¹g swoich zainteresowañ i czyni¹ to w bardzo
ró¿ny sposób. Pole wyboru jest bowiem, wbrew pozorom, niema³e. Naj-
prostsze rozwi¹zanie, ¿e anarchizmem jest po prostu to co anarchiœci g³o-
sili - o niczym nie przes¹dza. Mo¿na uwzglêdniaæ jedynie te osoby, które
uwa¿a³y siê same za anarchistów, b¹dŸ wy³¹cznie te, które mia³y tak¹ opi-
niê w œrodowisku lub w oczach spo³eczeñstwa, przymykaj¹c rozmyœlnie
oczy w ka¿dym z tych trzech przypadków na ogromne ró¿nice w treœci,
jakie pod pojêciem anarchizmu pok³adano. Pozornie jest to zrêczne poci¹-
gniêcie umo¿liwiaj¹ce prowadzenie badañ na podstawie obiektywnego
wyznacznika, bez wik³ania siê w g¹szczu definicji; ma jednak dalekosiê¿-
ne, rzadko uœwiadamiane w pe³ni skutki. Miast analizy problemu otrzy-
mujemy w takim przypadku coœ w rodzaju historii s³owa; co wiêcej, za-
bieg taki wcale nie eliminuje subiektywizmu. Dysponowanie jak¹œ opera-
cyjn¹ definicj¹ pogl¹dów anarchistycznych, czêsto niezwerbalizowan¹ i
czysto intuicyjn¹, okazuje siê niezbêdne w procesie selekcji materia³ów.
Nikt przecie¿ nie rodzi siê anarchist¹ i nikt nie ¿yje wy³¹cznie wielkimi
ideami. Nawet wówczas, kiedy kwalifikacja jakiejœ osoby jako anarchisty
nie budzi ¿adnych w¹tpliwoœci, autorzy opracowañ musz¹ na w³asn¹ rêkê
zdecydowaæ, które pogl¹dy z jego dorobku uwa¿aj¹ za “dojrza³e” i repre-
zentatywne, a to wymaga w³aœnie tego, przed czym starano siê uciec.
Dylemat ten rysuje siê z ca³¹ ostroœci¹ przed autorami, którzy wybrali stra-
tegie identyfikowania ideologii anarchistycznej z pogl¹dami któregoœ z
“klasyków” ruchu. Wymaga to bowiem w praktyce zignorowania ewolu-
cji pogl¹dów tej postaci; arbitralnego wyboru dzie³a lub fazy twórczoœci,
która zdaniem pisz¹cego najlepiej charakteryzuje jej pogl¹dy. Zwolenni-
ków akceptowania wszystkich pogl¹dów, z ca³ym dobrodziejstwem in-
wentarza, odstraszyæ powinien przyk³ad Proudhona. Choæ bezdyskusyj-
ne jest jego prawo do spoczywania w panteonie “œwiêtych” anarchizmu
obok Bakunina czy Kropotkina, nie sposób zapomnieæ, ¿e ze wzglêdu na
swój stosunek do kwestii takich, jak naród, praca, rodzina, ¯ydzi, nada-
wa³ siê doskonale na patrona skrajnej prawicy francuskiej spod znaku
Action Francais, a póŸniej rz¹dów Vichy.
Przedstawione powy¿ej sposoby zakreœlania konturów ideologii anar-
chistycznej nie wyczerpuj¹, naturalnie, wszystkich mo¿liwoœci. Mo¿na
przecie¿, id¹c po linii najmniejszego oporu, zdaæ siê po prostu na autory-
tet któregoœ z poprzedników, przyjmuj¹c jego definicjê (ale wówczas sam
wybór warunkowany jest z regu³y wewnêtrznym odczuciem jak definicja
taka wygl¹daæ powinna), b¹dŸ te¿, postêpuj¹c nieco ostro¿niej, zestawiæ
j¹ wy³¹cznie z tych elementów, które powtarzaj¹ siê u wszystkich auto-
rów co, wobec powa¿nych ró¿nic interpretacyjnych, grozi otrzymaniem
obrazu przypominaj¹cego negatyw zdjêcia przedwczeœnie wyjêty z wy-
wo³ywacza.
Tak wiêc wszystkie próby obejœcia problemu subiektywizmu przez po-
s³u¿enie siê wyznacznikami tematu niezale¿nymi od osobistych zapatry-
wañ badacza przynosz¹ po³owiczne efekty - rodz¹ nowe trudnoœci meto-
dologiczne nie rozwi¹zuj¹c w pe³ni starych, poniewa¿ i tak wymagaj¹
pos³ugiwania siê jak¹œ robocz¹ definicj¹ anarchizmu, tyle tylko, ¿e w bar-
dziej zawoalowanej postaci. Lepiej ju¿ chyba zatem odwo³aæ siê do w³a-
snych s¹dów w sposób jawny i przemyœlany, na w³asn¹ odpowiedzial-
noœæ arbitralnie oddzielaj¹c w dzie³ach “klasyków” to, co w nich indywi-
dualne i jednostkowe od idei podzielanych przez innych, które uznaæ
mo¿na za zr¹b ideologii anarchistycznej. Otrzymamy t¹ drog¹ konstrukt
nie ma i mieæ nie mo¿e odpowiednika w rzeczywistoœci. Stanowi typ ide-
alny spe³niaj¹cy postulaty Webera - jeden z wielu mo¿liwych wariantów.
Naturalnie i taka procedura nie jest pozbawiona wad, w³aœnie z powodu
dowolnoœci w doborze elementów sk³adowych typu idealnego, jak rów-
nie¿ braku bezpoœredniego odniesienia empirycznego. Pogl¹dy anarchi-
stów z krwi i koœci, w przeciwieñstwie do ich wyidealizowanych atrap,
nie by³y nigdy jednorodne, niezmienne i zbie¿ne ze sob¹. Mo¿na w nich z
³atwoœci¹ wyczuæ koloryt lokalny, zaplecze ró¿nych tradycji kulturalnych,
a tak¿e refleks chwili dziejowej, w której by³y formu³owane. Znajdujemy
w nich okruchy wszystkich popularnych teorii “wieku ideologii”, od blan-
kizmu po darwinizm spo³eczny. Zabieg idealizacyjny zmusza nas do abs-
trahowania od tego wszystkiego, ale przynosi w zamian niezbêdne uogól-
nienie - wydobywa esencjonaln¹ treœæ ideologii anarchistycznej, oczysz-
czon¹ z wszelkich nalotów.
Autorzy charakteryzuj¹cy anarchizm, w tym tak¿e niektórzy reprezen-
tanci tej ideologii, uto¿samiaj¹ go czêsto z odrzuceniem w³adzy pañstwo-
wej. Jest to jednak, jak siê wydaje, zaledwie zewnêtrzny objaw pewnego
stylu myœlenia zwi¹zanego ze specyficzn¹ koncepcj¹ jednostki ludzkiej
oraz relacji ³¹cz¹cych j¹ ze spo³eczeñstwem i œwiatem przyrodniczym. Z
tych filozoficznych za³o¿eñ wynikaj¹ wszystkie inne elementy wi¹zane
tradycyjnie z anarchizmem: bezpardonowa krytyka istniej¹cych struktur
oraz instytucji politycznych i ekonomicznych, postulowana wizja w³aœci-
wej organizacji spo³eczeñstwa oraz rewolucyjna droga realizacji tego ide-
a³u. W opinii politologów wystêpowanie tych czterech elementów (specy-
ficznej filozofii, specyficznej formy krytyki rzeczywistoœci, specyficznego
projektu oraz - o czym nie wszyscy pamiêtaj¹ - specyficznej wizji sposobu
przejœcia od stanu istniej¹cego do postulowanego) pozwala traktowaæ ja-
kiœ zespó³ pogl¹dów jako odrêbn¹ ideologiê.
W aspekcie filozoficznym anarchizm przeciwstawia siê ca³¹ moc¹ wizji
œwiata zrodzonej przez myœl oœwieceniow¹. Zak³ada ona nieusuwalny
konflikt œwiata przyrodniczego i ludzkiego stanowi¹cy si³ê motoryczn¹
postêpu. Spo³eczeñstwo traktowane jest jako element sztuczny, wtórny i
obcy wobec jednostki i przyrody. Procesy uspo³ecznienia i akumulacji jed-
nostki prowadz¹ do jej wynaturzenia. Sens istnienia ludzkoœci upatruje
siê w podboju œwiata przyrodniczego i podporz¹dkowaniu go jej potrze-
bom. Dokonuje siê to w procesie pracy, rozumianej jako podstawowe za-
danie spo³eczeñstwa. Pogl¹dy powy¿sze odnajdujemy we wszystkich ide-
ologiach wywodz¹cych siê z Oœwiecenia - w liberalizmie i wiêkszoœci dok-
tryn socjalistycznych. Czo³owa rola si³ wytwórczych w marksowskiej teo-
rii dziejów nie jest bynajmniej spraw¹ przypadku. Tymczasem anarchiœci
przepojeni s¹ wiar¹ w pe³n¹ harmoniê cz³owieka i przyrody. Ujmuj¹ spo-
³eczeñstwo jako organiczn¹ czêœæ natury podporz¹dkowanej jej prawom i
- w normalnych warunkach - umo¿liwiaj¹c¹ pe³ny, nieskrêpowany roz-
wój sk³adaj¹cych siê nañ jednostek realizuj¹cych swój niepowtarzalny
potencja³ duchowy. Egzaltacja ¿ycia pojmowanego jako strumieñ prze¿yæ,
a nie zespó³ dzia³añ zdeterminowanych czynnikami zewnêtrznymi i pod-
porz¹dkowanych celom ponadjednostkowym, prowadzi ich do koncepcji
homo ludens przeciwstawianej cz³owiekowi-wytwórcy (homo faber). Pra-
ca, w tym ujêciu, winna stanowiæ nie spo³eczny obowi¹zek, lecz sponta-
niczn¹ twórczoœæ artystyczn¹; nie przymusowy serwitut, lecz manifesta-
cjê wolnoœci. Ca³a zreszt¹ filozofia anarchizmu jest wyrazem têsknoty za
wolnoœci¹ i sprawiedliwoœci¹ jako podstawowymi potrzebami natury ludz-
kiej.
Widaæ to bardzo wyraŸnie w sposobie krytyki istniej¹cego spo³eczeñ-
stwa. Najistotniejsze jest tu bodaj zdecydowane potêpienie zasady auto-
rytetu: wszelkich form w³adzy, przymusu i hierarchii. Anarchiœci s¹ za-
tem nastawieni wrogo do polityki (poniewa¿ ucieleœnia ideê w³adzy), do
pañstwa wraz z jego prawnymi i instytucjonalnymi podporami (narzê-
dzia ucisku), do Koœcio³a i religii (znów autorytet i hierarchia), do demo-
kracji (poniewa¿ oznacza podporz¹dkowanie mniejszoœci woli wiêkszo-
œci, mierzenie wagi argumentów arytmetyczn¹ liczb¹ g³osów oraz zasadê
reprezentacji ograniczaj¹c¹ mo¿liwoœæ decydowania o sobie przez jednost-
kê), do kapitalizmu - symbolizuj¹cego ucisk ekonomiczny i spo³eczny -
ale tak¿e i do socjalizmu pañstwowego (za wszystko, co niesie ze sob¹
drugi cz³on tej nazwy). Atakuj¹ z pasj¹ nacjonalizm, militaryzm i inne scho-
rzenia wspó³czesnego sobie spo³eczeñstwa. Cechuje ich nadto niechêæ do
historii (tradycji) - poniewa¿ ca³a przesz³oœæ jawi im siê jako ³añcuch przy-
padkowych zdarzeñ, w wiêkszoœci godnych potêpienia z którymi w ka¿-
dej chwili, aktem woli, zerwaæ mo¿na ca³kowicie wiêŸ oraz antyintelektu-
alizm, (bardziej ufaj¹ emocjom i instynktowi ni¿ rozumowi cz³owieka)
sprzê¿ony z nieufnym stosunkiem do dogmatów i teorii (dehumaniza-
cja).
Naczeln¹ dla anarchistów wartoœci¹, otoczon¹ nieomal kultem jest wol-
noœæ. Ma ona stworzyæ warunki do autonomicznego, spontanicznego i
kreatywnego dzia³ania jednostek i grup spo³ecznych; uczyniæ wszystkich
panami swojego losu, podmiotami odpowiedzialnymi za swoje czyny. Ma
równie¿ utorowaæ drogê do osi¹gniêcia sprawiedliwoœci spo³ecznej. Inne
cechy wysuwane niekiedy w literaturze przedmiotu, jak np. tendencje do
¿ycia wspólnotowego i zak³adania stowarzyszeñ potraktowaæ mo¿na jako
œrodki prowadz¹ce do realizacji wymienionych idea³ów. Teoretycy anar-
chizmu oczekuj¹ ich spe³nienia w przysz³ym bezpañstwowym spo³eczeñ-
stwie kolektywnie w³adaj¹cym œrodkami produkcji; spo³eczeñstwie sk³a-
daj¹cym siê ze sfederalizowanych ze sob¹ i ca³kowicie samorz¹dnych grup
terytorialnych i zawodowych spontanicznie zawi¹zywanych na zasadzie
pe³nej dobrowolnoœci i w niczym nie krêpuj¹cych autonomii jednostek.
Realizacja tej wizji mo¿liwa jest, zdaniem anarchistów, jedynie na dro-
dze rewolucyjnej. Wynika to z ich bezkompromisowego stosunku do za-
stanej rzeczywistoœci. Jej totalna negacja odbiera sens projektom jakichœ
cz¹stkowych reform. Zreszt¹ has³o rewolucji nie budzi w nich ¿adnych
oporów. Przeciwnie, rewolucyjna przemoc, jako wyraz spontanicznej ak-
tywnoœci mas ludowych, uchodzi, w myœl teorii, za si³ê oczyszczaj¹c¹ i
twórcz¹. Po to, by coœ zbudowaæ trzeba wpierw coœ zburzyæ.
Nie ulega w¹tpliwoœci, ¿e tak rozumiany anarchizm stanowi odrêbn¹,
specyficzn¹ ideologiê, ró¿n¹ od liberalizmu i socjalizmu, z którymi jest
najczêœciej ³¹czony. Uderza w niej skrajny woluntaryzm, mimo uznawa-
nia praw natury; g³êboko optymistyczna wizja natury ludzkiej wyra¿aj¹c
siê wiar¹ we wrodzon¹ dobroæ cz³owieka i umiejêtnoœæ bezkonfliktowego
wspó³¿ycia z innymi ludŸmi przy braku zewnêtrznych rygorów, a tak¿e
ufnoœci¹ w solidarnoœæ mas i lekcewa¿eniem niebezpieczeñstwa partyku-
laryzmu, czy egoizmu wspólnotowego; sk³onnoœæ do manichejskiej wizji
œwiata (si³y dobra kontra si³y z³a) nie pozostawiaj¹ca miejsca na ¿adne
kompromisy i pó³tony; i wreszcie dominacja krytyki istniej¹cego porz¹d-
ku nad programem pozytywnym (przysz³oœci wykreowanej spontanicz-
nym porywem mas nie da siê bowiem z góry przewidzieæ, pewna jest tyl-
ko sama bliskoœæ rewolucji). Dla wielu autorów s¹ to zarazem cechy œwiad-
cz¹ce o utopijnym charakterze anarchizmu.
Pozostaje jeszcze do rozwa¿enia problem miejsca anarchizmu na mapie
politycznej ideologii. W literaturze przedmiotu istniej¹ w tej kwestii po-
wa¿ne rozbie¿noœci. Wyró¿niæ mo¿na cztery zasadnicze stanowiska:
1. anarchizm stanowi samodzielny nurt w ramach myœli socjalistycznej -
jest to pogl¹d najbardziej rozpowszechniony i to zarówno wœród histo-
ryków anarchizmu (A. Lehning, D. Guerin), jak i socjalizmu (G. D. H.
Cole);
2. anarchizm jest skrajn¹ postaci¹ liberalizmu (K. Diehl, E. Hobsbawm,
Kempner);
3. anarchizm nie stanowi jednorodnej ideologii - w wydaniu indywiduali-
stycznym zwi¹zany jest z liberalizmem, w wydaniu kolektywistycznym,
albo anarchokomunistycznym, z socjalizmem (R. Tucker, M. Nomad, P.
Lösche);
4. anarchizm jest samodzieln¹ ideologi¹ ³¹cz¹c¹ w sobie socjalistyczn¹ kry-
tykê liberalizmu i liberaln¹ krytykê socjalizmu (D. Apter, A. Carter, J.
Clark, G. Woodcock).
Rozrzut stanowisk jest tu naturaln¹ konsekwencj¹ wieloznacznoœci u¿y-
wanej terminologii. Od sposobu rozumienia kluczowych s³ów zale¿y ogól-
ny obraz problemu. Autorzy sytuuj¹cy anarchizm na skrajnej lewicy so-
cjalizmu uto¿samiaj¹ go z regu³y z pogl¹dami czo³owych przedstawicieli
nurtu antyautorytarnego w ³onie I Miêdzynarodówki. Za wzór anarchi-
zmu uwa¿aj¹ pogl¹dy Bakunina czy Kropotkina. Wydaje siê jednak, ¿e
autorzy ci stanowczo nie doceniaj¹ przesz³oœci i bogactwa form ideologii
libertarnej. Ma ona bowiem, w przeciwieñstwie do wyodrêbnionego ru-
chu anarchistycznego, bardzo dawn¹ metrykê, któr¹ trudno jednoznacz-
nie powi¹zaæ z dziejami myœli socjalistycznej. Nawet ci koryfeusze anar-
chizmu, którzy uwa¿ali siê za “prawdziwych socjalistów”, czuli siê spad-
kobiercami linii rozwojowej prowadz¹cej od stoików, poprzez Godwina
do Proudhona, a zatem odbiegaj¹cej od wzorców przywo³ywanych przez
klasyków myœli socjalistycznej. Ponadto nale¿y pamiêtaæ, ¿e pewna czêœæ
aktywistów, bynajmniej nie ograniczaj¹ca siê do nieprzejednanych indy-
widualistów, uwa¿a³a œcis³e wi¹zanie siê z socjalistami za b³¹d, jeœli nie za
zdradê idea³ów ruchu, dopatruj¹c siê w pogl¹dach czo³owych ideologów
tej epoki domieszek “obcych” idei - blankizmu, rosyjskiego populizmu i
marksizmu - zacieraj¹cych indywidualistyczny charakter anarchizmu.
Jeœli rozumieæ przez socjalizm, najogólniej, d¹¿enie do rozwi¹zania “kwe-
stii spo³ecznej” w drodze uspo³ecznienia w³asnoœci i poprzez stworzenie
egalitarnej wspólnoty, podporz¹dkowuj¹cej jednostkê interesom zbioro-
woœci, trudno zaakceptowaæ pogl¹dy tych specjalistów, którzy specyfikê
anarchizmu upatruj¹ jedynie w taktyce i temperamencie jego zwolenni-
ków. Zamiast równoœci na ich sztandarach powiewa bowiem has³o nie-
ograniczonej wolnoœci jednostki, zaœ kolektywistyczne rozwi¹zania, zbie¿-
ne z programami socjalistycznymi, stanowi¹ tu jedynie œrodek do osi¹-
gniêcia podstawowego celu. Walka jak¹ prowadzili z kapitalistycznym
pañstwem i jego kultur¹ nie by³a t¹ sam¹ walk¹, któr¹ toczyli stronnicy
Lamennais, Luisa Blanca czy Marksa; wynika³a z innych przes³anek i o
inne cele siê toczy³a. Trudno to by³o dostrzec u schy³ku minionego stule-
cia, kiedy przemo¿n¹ rolê w miêdzynarodowym ruchu anarchistycznym
odgrywali przejœciowo ludzie pokroju Kropotkina lub E. Reclusa, których,
z uwagi na wystêpowanie w ich pracach elementów obu ideologii, okre-
œliæ mo¿na mianem libertarnych socjalistów. T³umaczy to z jednej strony
g³êbokie poczucie zwi¹zku z ruchem socjalistycznym u wielu animato-
rów anarchizmu tej epoki, które wyrazi³o siê m.in. upart¹, choæ bezowoc-
n¹ walk¹ o udzia³ w pracach zdominowanej przez marksistów II Miêdzy-
narodówki, a jednoczeœnie praktyczn¹ niemo¿noœæ bezkonfliktowego
wspó³dzia³ania z socjalistami w d³u¿szych okresach czasu, co wykaza³y
rewolucje 1905 i 1917 r., albo wydarzenia wojny domowej w Hiszpanii.
Czêste, choæ nie nagminne, przypadki konwersji - tj. przechodzenia z obozu
antyautorytarnego do obozu zwolenników dzia³añ parlamentarnych i vice
versa, œwiadcz¹ raczej o du¿ym rozchwianiu pogl¹dów ni¿ o szczegól-
nym powinowactwie ideowym. Cyrkulacja na podobn¹ skalê dokonywa-
³a siê wszak równie¿ miêdzy organizacjami nacjonalistycznymi a socjali-
zuj¹cymi, a póŸniej np. miêdzy syndykalistami a faszystami.

Przypisy:

1
Anarchosyndykalizm, syndykalizm rewolucyjny - kierunek w ruchu zwi¹zkowym, przewiduj¹cy dojœcie
do rewolucji na drodze strajku generalnego.

2
Anarchokomunizm - kierunek w ³onie myœli anarchistycznej zwi¹zany z Kropotkinem, g³osz¹cy wspólno-
tow¹ w³asnoœæ dóbr.

3
E. Reclus by³ nie tylko teoretykiem anarchizmu, ale tak¿e wybitnym geografem; wygnany za udzia³ w
Komunie Paryskiej. Ksi¹¿ê rosyjski Piotr Kropotkin, do 1917 roku na emigracji, by³ twórc¹ i teoretykiem
anarchokomunizmu, tak¿e geografem.

4
S¹ to nazwiska s³awnych zamachowców. Edward Nobiling usi³owa³ zabiæ cesarza niemieckiego Wilhelma
I (1898 r.), Santo Caserio zabi³ prezydenta Francji, Carnota (1894 r.), Henry i Ravachol wysadzali gmachy
publiczne (1892 r.), Vaillant odpali³ bombê w parlamencie francuskim (1893 r.).

5
Nicola Sacco i Bartolomeo Vanzetti, robotnicy amerykañscy, zostali skazani na karê œmierci pod zarzutem
rozboju i zabójstwa (1921 r.). Przez 6 lat trwa³a walka o ich uniewinnienie. W 1927 r. straceni.

6
Jules Bonnot, fa³szerz pieniêdzy, za³o¿yciel bandy z³odziejskiej, która dokonywa³a napadów z broni¹ w
rêku i przy u¿yciu samochodu. Zgin¹³ w trakcie poœcigu policyjnego (1912 r.).

7
Dzia³acze hiszpañscy wiêzieni w Montjuich i bestialsko traktowani - dziêki protestom zorganizowanym w
Europie z³agodzono im wyroki i warunki zamkniêcia.
SPIS TREŒCI:

DZIEWIÊTNASTOWIECZNI ANARCHIŒCI.......................................................................2

KULTURA ANARCHISTYCZNA....................................................................................9

Z DZIEJÓW POLSKIEGO ANARCHIZMU...................................................................15

TYP IDEALNY ANARCHIZMU..................................................................................22

RED RAT
http://red-rat.w.interia.pl