Vous êtes sur la page 1sur 4

iiI.

recenzje 215

Marek Świerczek

Konrad Paduszek, Zajrzeć do mózgu Lenina.


Wywiad II Rzeczpospolitej a postrewolucyjna Rosja1

W nocy 17 września 1939 r. wiceminister spraw zagranicznych ZSRR Władimir Po-


tiomkin przekazał ambasadorowi Rzeczpospolitej Polskiej w Moskwie Wacławo-
wi Grzybowskiemu notę podpisaną przez Wiaczesława Mołotowa, która zawierała
m.in. takie oto zdanie:

Wojna polsko-niemiecka ujawniła wewnętrzne bankructwo państwa polskiego.


W ciągu dziesięciu dni operacji wojennych Polska utraciła wszystkie swoje regio-
ny przemysłowe i ośrodki kulturalne. Warszawa przestała istnieć jako stolica Polski.
Rząd polski rozpadł się i nie przejawia żadnych oznak życia. Oznacza to, iż państwo
polskie i jego rząd faktycznie przestały istnieć. Wskutek tego traktaty zawarte między
ZSRR a Polską utraciły swą moc2.

Niemal równocześnie jednostki Armii Czerwonej przekroczyły wschodnie gra-


nice RP i rozpoczęły zdradziecką agresję, nazwaną – zgodnie z sowiecką praktyką
przenicowanego świata – „wyzwolicielskim pochodem”. Polska po dwudziestu latach
niepodległości przestała istnieć. Wehrmacht spotkał się z Armią Czerwoną, aby świę-
tować przymierze broni na trupie Rzeczpospolitej.
Jednak historycy w opisie tego złowieszczego wydarzenia robią błąd, sądząc, że
sowiecka napaść rozpoczęła się od wręczenia noty o trzeciej w nocy niczego niero-
zumiejącemu ambasadorowi Grzybowskiemu. Ta pomyłka czasowa wynosi – bagate-
la! – niemal osiemnaście lat. Podstępne wbicie Polsce sowieckiego „sztyka” w plecy
było bowiem konsekwencją procesu, który zaczął się banalnie – od wizyty polskiego
renegata, Wiktora Steckiewicza, w Rewlu na pierwszy śnieg 1921 r. To wtedy pol-
ski wywiad został wciągnięty w nieprawdopodobnie rozgałęzioną grę dezinformacyj-
ną prowadzoną przez sowiecki kontrwywiad, który dzięki temu do kwietnia 1927 r.
ogłupiał Sztab Główny Wojska Polskiego. Hurtowo podsuwał mu dokumenty pro-
dukowane przez fałszerzy pracujących w międzyresortowym Biurze Dezinformacji,
zwanym dowcipnie „kriwym zierkałom”. Nastąpił wówczas niemal całkowity rozkład
polskiego aparatu wywiadowczego. Polscy oficerowie zamiast z agenturą spotykali
się z sowieckimi prowokatorami, zamiast tajnych dokumentów dostarczali do War-
szawy makulaturę zawierającą kłamstwa albo półprawdy. Co gorsza, będąc stale pod
kontrolą operacyjną przeciwnika, stanowili dla niego łatwy cel werbunkowy. Wpadali
w ręce Sowietów, próbując dorobić na czarnym rynku do skąpych oficerskich pensji,

1
Łomianki 2016, LTW, 608 s.
2
Zmowa. IV rozbiór Polski, A.L. Szcześniak (wstęp i oprac,), Warszawa 1990, s. 135.
216 PRZEGLĄD BEZPIECZEŃSTWA WEWNĘTRZNEGO 18/18

oraz przez dziecięcą łatwowierność byłych kawalerzystów, których centrala wysyłała


do ZSRR niemal bez przeszkolenia w celu błyskawicznej penetracji tamtejszych naj-
wyższych urzędów państwowych i Armii Czerwonej. Żeby tym naprędce wysłanym
w paszczę niedźwiedzia dwudziestoparoletnim szpiegom nie przewróciło się w głowach,
armijni decydenci ograniczali budżet i doprowadzali do tego, że polskiemu wywiadowi
brakowało pieniędzy, a oficerowie musieli płacić z własnej kieszeni nawet za korzysta-
nie z samochodu polskiego Poselstwa.
Gdy Sowietom w końcu znudziła się ta maskarada i ujawnili za pośrednictwem
kolejnego prowokatora, że sieci agenturalne polskiego wywiadu na Wschodzie są de
facto na żołdzie sowieckiego OGPU, kierownictwo Oddziału II, po okresie udawania,
że nic się nie stało, nagle zareagowało z histeryczną przesadą..., trwale rezygnując
z werbunku informatorów w ZSRR. Tym sposobem, jak argumentowały najwyższe
szarże polskiej szpiegokracji, miano uniknąć kolejnych pułapek sowieckich Azefów
i skupić się jedynie na tym, co namacalne i realnie istniejące, w miejsce możliwych do
sfałszowania dokumentów i raportów od agentów. Tyle, że Rosjanie sprawnie ograni-
czyli polskim oficerom możliwość poruszania się po ZSRR i w ten sposób skutecznie
sparaliżowali polski wywiad. W wyniku tego Rzeczpospolita została oślepiona.
Pomimo ogromnego wysiłku całego państwa polskiego, które przeznaczało
(w zależności od metodologii wyliczeń) od ok. 23,5 proc. do 42 proc. budżetu na
utrzymanie ogromnej armii złożonej z 30 dywizji piechoty i 10 brygad kawalerii, Pol-
ska na Wschodzie była bezbronna i niezdolna do przewidzenia, kiedy i w jaki sposób
zostanie przeprowadzony atak. Mimo że już od 1925 r. Biuro Ścisłej Rady Wojennej
słusznie zakładało, że polska obrona musi się opierać na sprawnym wywiadzie, to
Rzeczpospolita – przynajmniej na Wschodzie – w praktyce nie miała go w ogóle.
Tylko brakiem elementarnych zdolności do rozpoznania intencji przeciwników
(i sojuszników) można wytłumaczyć uwikłanie się przez RP w wojnę z Niemcami
w sytuacji, gdy był podpisany traktat Ribbentrop–Mołotow. Polski wywiad nie po-
trafił wychwycić nawet absolutnie jednoznacznych symptomów katastrofy zbliżającej
się ze wschodu.
Już w 1938 r. ambasador Francji w Moskwie Robert Coulondre uzyskał informa-
cje, z których wynikało, że wiceminister spraw zagranicznych ZSRR Władimir Po-
tiomkin lansuje tezę o nieuchronności IV rozbioru RP. Polski wywiad nie podniósł tej
kwestii, podobnie jak i uzgodnień między sztabami głównymi Francji i Anglii z kwiet-
nia 1939 r., z których wynikało, że sojusznicy będą czekali na ostateczne rozstrzy-
gnięcie wojny polsko-niemieckiej, rezygnując z udzielenia pomocy w trakcie bitwy
granicznej. A potem, gdy niemiecka machina wojenna zaczęła już Polskę miażdżyć,
polski wywiad nie był w stanie dostrzec podniesienia stanu gotowości bojowej przez
Armię Czerwoną i koncentracji sowieckich jednostek na całej granicy z RP. Nawet
usunięcie zasieków granicznych przez Sowietów nie wzbudziło niepokoju ani w Od-
dziale II SG WP, ani w KOP. To sprawiło, że Wojsko Polskie na Kresach dało się So-
wietom zaskoczyć i trafiło – niemal bez oporu – do obozów jenieckich, a ostatecznie
do egzekucyjnych dołów Katynia.
iiI. recenzje 217

Praca doktorska Konrada Paduszka opublikowana pod rynkowym tytułem Zaj-


rzeć do mózgu Lenina pomaga w zrozumieniu, jak do opisanych powyżej wydarzeń
doszło. Jej autor dokonuje tu drobiazgowego podsumowania dotyczącego działalności
polskiego wywiadu na Wschód w najważniejszym z punktu widzenia późniejszych
wydarzeń okresie: 1921–1927. Choć tym tematem od lat zajmują się uznani polscy
historycy, to jednak brakowało dotąd tak szczegółowej monografii opartej na do-
kumentach źródłowych, która dawałaby precyzyjny obraz działania Oddziału II
na Wschodzie i ułatwiała zrozumienie przyczyn, które doprowadziły do tej sytuacji.
Autor omawia po kolei działanie sieci wywiadowczych w ZSRR (zarówno w kra-
ju, jak i za granicą), odnosi się do kadry oficerskiej aktywnej na kierunku sowiec-
kim, omawia źródła informacji wykorzystywane przez polski wywiad na Wschodzie,
współpracę Oddziału II z innymi służbami wywiadowczymi działającymi przeciwko
ZSRR i wreszcie rezultaty działalności rozpoznawczej w ZSRR. Każdy z rozdziałów
jest sumą aktualnej wiedzy na omawiany temat i repetycją dotychczasowych badań,
uzupełnioną o rezultat dodatkowej starannej kwerendy archiwalnej.
K. Paduszek niezwykle obficie cytuje archiwalia i rysuje panoramę polskiego
wywiadu na Wschodzie, pomimo rozległości zagadnienia. Utrzymuje przy tym dro-
biazgową narrację, opartą na zweryfikowanych faktach. Opis jest uzupełniony o ze-
stawienia tabelaryczne, w których autor umieścił wyniki wieloletnich, szczegółowych
kwerend. Bogactwo zaprezentowanej wiedzy świadczy o pracowitości autora, który
przeanalizował tysiące dokumentów i stworzył rozległe kompendium faktograficzne
oparte na klarownych założeniach porządkujących. Publikacja K. Paduszka pozwala
na dalsze analizy i stawianie nowych hipotez. Dzięki temu stanowi nie tyle syntezę,
ile prolegomenę do dalszych badań. Dodajmy, że z uwagi na swoją drobiazgowość
i kompletność jest to publikacja, która powinna się znaleźć w podręcznej bibliote-
ce każdego badacza wywiadu okresu dwudziestolecia międzywojennego. Przy czym,
mimo objętości równej objętości książki telefonicznej, można ją z zaciekawieniem
czytać w sposób tradycyjny, ale można też sięgać jedynie do wybranych rozdziałów
i posiłkować się nimi w pracy badawczej.
Choć autor, tworząc swoje kompendium, nie przejawiał pasji demaskatorskiej
i nie stawiał sobie za cel odbrązowienia pamięci o oficerach Oddziału II, to jednak
zgromadzone przez niego i uporządkowane informacje są jednoznaczne w swojej wy-
mowie. Wynika z nich, że Druga Rzeczpospolita nie rozumiała, z czym tak naprawdę
ma na Wschodzie do czynienia. Mimo że w gazetach i za pomocą propagandy Rosję
Sowiecką, zwaną Sowdepią, demonizowano, to jednocześnie kompletnie nie zdawano
sobie sprawy z potęgi jej służb i nowatorstwa w zakresie prowadzenia przez nią tajnej
wojny. Decydenci, którzy wysyłali polskich oficerów do Moskwy czy Mińska, żyli
w świecie urojeń i nie przyjmowali do wiadomości, że nieliczny, źle opłacany i nie-
dysponujący know how dostosowanym do absolutnie unikatowych rozwiązań stoso-
wanych przez sowieckie służby Oddział II musiał tę walkę przegrać. Polscy oficerowie
potrafili dawać swoim agentom instrukcje, w których radzili im, aby będąc w ZSRR,
zupełnie otwarcie podchodzili do byłych towarzyszy pułkowych z carskiej armii, gdyż
218 PRZEGLĄD BEZPIECZEŃSTWA WEWNĘTRZNEGO 18/18

ci z pewnością zachowali oficerską cześć i esprit de corps. Polscy wywiadowcy hono-


rem ręczyli za swoich sowieckich agentów, którzy – ich zdaniem – byli tak honorowi
i tak nienawidzili Sowietów, że przecież… nie mogli kłamać. Jeden z szefów Oddzia-
łu II pisemnie nakazał swoim oficerom, aby zweryfikowali, czy osoba podejrzewana
o bycie konfidentem OGPU w Moskwie faktycznie nim jest, przez… zwrócenie się
do niej z takim pytaniem. Pan pułkownik widocznie wyobrażał sobie, że człowiek
spytany wprost nie będzie miał innego wyjścia, jak tylko powiedzieć prawdę, albo
przynajmniej spłoni się czy zacznie nerwowo przecierać okulary i w końcu drżącym
głosem się pożegna, pozostawiając oficera winszującego sobie własnej przenikliwo-
ści. Polski korpus oficerski, mentalnie tkwiący w wyobrażeniach XIX-wiecznych, nie
pojmował, że w „sowieckim raju”, pełnym masowych grobów, obozów koncentracyj-
nych i katowni tajnej policji, wszystkie ludzkie odruchy zamarły i że osoby, których
rodziny mogły być w dowolnej chwili zgładzone, zrobią wszystko, czego zażąda ope-
rator z OGPU.
Dzięki publikacji Konrada Paduszka można zrozumieć, jak doszło do klę-
ski wrześniowej i późniejszego zniewolenia kraju przez sowieckich namiestników
o polskobrzmiących nazwiskach. Jak napisał w krótkim omówieniu tej publikacji
prof. Sławomir Cenckiewicz: Józef Piłsudski miał kiedyś powiedzieć, że w prowadzo-
nej przez Polskę grze z bolszewikami chodzi o to, by zajrzeć do mózgu Lenina. Niestety,
plan Marszałka Polski (...) nie został zrealizowany.
I właśnie w tym zawiera się wartość monografii Konrada Paduszka: zamiast
mowy pochwalnej dostaliśmy staranny opis plusów i minusów przedwojennego pol-
skiego wywiadu. A dzięki temu możemy wyciągać wnioski. Nie tylko w odniesieniu
do przeszłości.