Vous êtes sur la page 1sur 8

Kaplan 1-18

Recanati direct reference 9-10


Fil. języka 2

Mill
Nazwy konotatywne (wyznaczanie zakresu cechy) v niekonotatywne (denotatywne)
Nazwy ogólne
Nazwy ogólne – niekonotatywne – darthmouth

Frege
Nazwy własne – też deskrypcje określone (inaczej niż u Milla) – konotacja + -> różna zawartość
semantyczna zdań o tożsamości A=B, nazwy puste (brak desygnatu ale obecność znaczenia)
Nazwy – mogą mieć różne sensy, np. Arystoteles – „uczeń Platona”, „nauczyciel Aleksandra
Wielkiego”. - dezobiektywizacja sensów czy różne ujmowanie sensów?

Russell
Wiedza przez opis (description) – v. wiedza przez znajomość (aquantaince) – bez pośrednictwa języka,
przez kontakt -> dane zmysłowe [via wyr. okazjonalne], nazwy własne, uniwersalia, my sami?.
(1910) Nazwy własne o które nam zwykle chodzi to skróty deskrypcji!.

Kaplan
Bezpośrednie odniesienie vs. sztywność
Po co dwa osobne indeksy – dla kontekstu i czasu ewaluacji <a,1t1,w1,><a2,t2,w2> : np. zdanie z dwa
różnymi użyciami czasu: „all that is now beautiful will become faded” „will become” -> zafiksowany w
kontekście, w stosunku do czasu wypowiedzienia „is now beautiful” -> ruchomy, inny w momencie
ewaluacji i kontekście wypowiedzenia. [dalej argumenty że potrzeba nawet więcej paramentrów –
zafiksowanie w stosunku do punktu ewaluacji].
Character (znaczenie w sensie językowym): ch(context)=content
Character – typ; content – token
konieczność<->analityczność Kaplan: „jestem teraz tutaj” – analityczne ale nie konieczne. „JA” nie
może być skrótem deskrypcji „nadawca wypowiedzi” vide zdanie „ja istnieję” – nie chcemy aby takie
zdanie było konieczne. Kripke – również argumenty przeciwko analityczności (list samobójcy,
sekretarka)
(konieczność<->aprioryczność – Kripke)

Recanati 1-3
ROZDZ. 1
Cel: badanie relacji: Referencjalność – sztywne desygnatory
Wyr. referencjalne to podtyp wyrażeń sztywnych (też: sztywne deskrypcje)
Jak można przeprowadzić to rozróżnienie?
- KWESTIA ZASIĘGU? NIE. Szeroki zakres [zasięg kwantyfikatora -> „Prezydent Francji mógłby być
wysoki”. Szeroki: „Mitterand mógłby być wysoki”. Wąski: „Francja mogłaby mieć prezydenta, który
byłby wysoki”] = wybór odniesienia w świecie aktualnym, opis świata możliwego. Def: wyrażenie
sztywne = takie, które przyjmuje zawsze szeroki zasięg w kontekstach modalnych. Nie bo szerokość
może też występować w kontekstach niemodalnych (ale: czy nie można mówić o dyspozycji do
sztywności w kontekstach modalnych?)
- sztywność jako kwestia warunków prawdziwości (TC).
def Peacoke’a R -> sztywny desygnator wnosi do TC sam obiekt, nie jego atrybut
The POF might’ve been Y (A lub B)
Hollande might’ve been Y
The* POF might’ve been Y (tylko A)
  A )⊨ ! ∃ x ( P ( x )   ^  ⋄ Y ( x ))

  B) ⊨   ⋄ ! ∃ x ( P ( x )   ^  Y ( x ))

Operatory modalne, kwantyfikatory – przesuwają o świecie ewaluacji


Operator (*) – fiksuje na świecie aktualnym
SZTYWNOŚĆ przez warunki prawdziwości – def R. t-sztywny WTW ∃x ∀ G ( t ) :   x ⊨G(   )

Sztywność de iure (=referential): liczba 27 i de facto: x = 3^3


- zależnosć między referencjalnością (nieostra) a sztywnością (dobrze określona)(->)
Referencjalność=brak treści deskryptywnej? Nie – patrz: wyrażenia okazjonalne (vide Kaplan
character). Wyrażenie referencjalne wnosi do zdania obiekt, do którego się odnosi a nie koncept pod
którym ten obiekt jest znany – nie może być to wyjaśnione za pomocą def Peacoke’a R
Referencjalność – nie tylko TC ale też cały wyrażony sąd.
!rozumienie sensu wypowiedzenia zawierającego wyrażenie referencjalne wymaga identyfikacji
odniesienia, rozumienie sensu deskrypcji wymaga tylko zrozumienie koncepcji, która wyławia
odniesienie.
RR Lockwooda odróżnienie referencjalności od sztywności na podstawie pojmowalności: R +
znajomość R + znajomość obiektu. Ale co wtedy z wyrażeniami pustymi? – problem nieskutecznego
odniesienia => RR nie referencjalność lecz ref użycie.
Rozpoznajemy po strukturze syntaktycznej zdanie, że wystąpi nazwa własna, która jest referencjalna,
jeszcze przed rozpoznaniem, że ma ona odniesienie.
!!! Niezrozumienie sądu zawierającego pusty referential term zakłada, że istnieją nieodnoszące się
referential terms.

!Nie wszystkie użycia wyrażeń okazjonalnych mają cechę REF – dystrybutywne użycie „Ty” (-> „I ty
możesz być dawcą szpiku” - - ty rozmyte): użycie anaforetyczne, homonimia.. – za dużo przypadków
trzebaby wykluczyć
Wyrażenia z REF ale bez treści deskryptywnej? Nazwy własne.
Znaczenie zdania – jako aktu illokucyjnego: typ satysfakcji (nakaz, prawda), warunki satysfakcji (np.
prawdziwości) -> warunki zewnętrzne, które muszą być spełnione aby akt był w określonym sensie
skuteczny. Recanati: wyrażenie referencjalne per typ -> warunki satysfakcji singularne + sposób
prezentacji
Sposób prezentacji nie zawiera się w sposobie ekspresji sądu, który zawiera jedynie warunki
prawdziwości
Referencjalność jako meta-sztywność - sztywność wyrażona w sensie zdania
Problem analizy, która zakłada problematyczne, intensjonalne pojęcie >>znaczenia<<
Recanati – za Grice’m -> znaczenie może być ostatecznie zanalizowane w terminach psychologicznych
Neo-Fregowska v. Neo-Russellowski (abstrahujący od sposobu prezentacji, niewiarygodny
psychologicznie) paradygmat – spór w domenie bezpośredniej referencji -> podejście Recanatiego
pozwala bronić stanowisko neo-Russellowskie

ROZDZ.2.
Różne sądy -> te same TC: np. „referent siedzi na krześle”, „Paweł siedzi na krześle”.
TC a sposób prezentacji (MOP) – aby rozumieć zdanie nie trzeba znać TC simpliciter a jedynie TC w
pewnym MOP (= wyrażony sąd – proposition expressed(PE)) PE = MOP(TC)
[TC / PE] = [sztywność / bezpośrednie odniesienie (sztywność de iure)]
Rozumienie lingwistyczne: rozumienie typu –> rozumienie PE: rozumienie tokenu
„Ten stół” – MOP – własność F (przynależy znaczeniu zdania) - PE - tylko referencja
Bezpośrednie odniesienie vs. Nie-konotatywność
„JA” – MOP: „nadawca zdania” – PE – tylko referent
Teoria neo-Russelowska = deskryptywny składnik nie w PE lecz w MOP (SKŁADNIK DESKRYPTYWNY
NIE WCHODZI DO SĄDU ALE SŁUŻY DO WSKAZANIA WARUNKÓW PRAWDZIWOŚCI)
„Paweł siedzi na krześle” TC:
Frege – kocenpt + cecha G
neo-F – referent + koncept + G
neo-Russell - referent + G
Content (~PE) vs character(znaczenie lingwistyczne). W przypadku wyrażeń bezpośrednio
odnoszących – content = referent; MOP -> character (odniesienie wewnętrzne). Jeśli MOP->content ->
odniesienie zewnętrzne (może być puste)
DTHAT -> content nie może być MOP ale referencja REF -> tak samo działający aspekt języka
naturalnego (część znaczenia niektórych słów). Deskrypcje mogą być w pewnym kontekście użyte
bezpośrednio odnosząco (właściwość pewnych tokenów) - nazwy własne, demonstratywy ->
referencja typów.
Teoria neo-Fregowska = content (PE) = MOP + odniesienie [content wyrażen bezpośrednio
odnoszących to nie samo odniesienie ale odniesienie w pewnym sposobie prezentacji]
1. Argument przeciw – czy MOP odniesienia musi być częścią warunków prawdziwości – nie?
2. Argument przeciw – różna zawartość kognitywna (Gwiazda poranna, wieczorna)
 Wersja teorii neo-Russelowskiej która odróżnia dwa typy MOP – lingwistyczne i nielingwistyczne.
Nielingwistyczne może być częscią referencjalnego PE -> tym samym odróżniać różną kognitywną
zawartość dwóch wyrażeń.
 Teoria Neo-Russelowska nie ma ambicji by twierdzić, że PE wyraża pełny content wyrażenia
(=myśl). To drugie zawiera nie tylko referenta ale też MOP (to koreluje z zawartością kognitywną)
Czy są pozytywne argumenty za teorią neo-Russellowską?
1. Intuicja – Evans – re-identyfikacja – rozumienie wyrażeń z wyrażeniami bezpośrednio
odnoszącymi wymaga wyjścia poza czyste znaczenie lingwistyczne i wyłonienia obiektu w
świecie, który stanowi odniesienie („On jest szpiegiem” -> wymaga zidentyfikowania
„niego”). Wyrażenia deskryptywne tego nie wymagają (zrozumienie zdania „Burmistrz
Paryża jest zajęty” nie wymaga re-identyfikacji burmistrza z konkretnym obiektem w
świecie) -
2. Intuicja – częscią PE – warunków prawdziwości – nie jest MOP. „jesteś szpiegiem”
powiedziane do Jana jest prawdziwe WTW gdy Jan jest Szpiegiem. Refleksyjność zaimka
nie jest częscią warunków prawdziwości (PE) a jedyne cechą lingwistyczną ułatwiającą
zidentyfikowanie referenta. -> DLACZEGO? [mod-neo-Freg: MOP irrelewantny dla TC
spełnia INT2) – czy można epistemicznie odróżnić mod-neo-Freg od neo-Russell? -> AD3
ROZDZ.3
Fundamentalna różnica między NF(neo-Freg) a NR (nee-Russ) – NF utożsamia semantyczny content i
myśl (de re). NR – myśl de re subiektywna, content – obiektywny, zawierający singularny sąd,
niekompletny (JAK MOŻE BYĆ SUBIEKTYWNA I KOMPLETNA?).
Deflat-neo-Russell -> neo-Frege: proposition jako klasy myśli (ekwiwalentnych pod względem TC)
Różnica między mod-NF a NR w semantycznym kontencie (który musi być uchwycony w celu
zrozumienia sensu) -> w MOP nie jest częścią kontektu w NR (pełna myśl).
Strategia – wykazanie, że pewne predykaty które muszą stosować się do semantycznego contentu
(komunikowalność) nie mogą stosować się do pełnej myśli (subiektywnej)
Odpowiedź Fregego – komunikowalna nie jest [subiektywna] myśl ale jakiś jej korelat
Frege – lingwistyczne mop – komunikujemy obiektywne, esencjalne części myśli; Recanati –
psychologiczne mop – odbiorca i nadawca mają inne mop.
Interpretacja (Sperber, Wilson) – relacja reprezentacji między dwoma reprezentacjami
propozycjonalnymi, które dzielą pewne implikacje (-vide streszczenia). Można to ekstrapolować na
relację między reprezentacją propozycjonalną a myślą (nadawcy).
W komunikacji de re sposób myślenia przez nadawcę o stanie rzeczy (kontekstowo- zależny) nie może
być przekazany w komunikacji. Stan rzeczy może być komunikowany poprzez wypowiedzenie, którego
TC jest tożsamy z TC myśli nadawcy o stanie rzeczy. -> na podstawie tej wypowiedzi odbiorca tworzy
interpretację.

Komunikacja u Fregego – uchwytywanie przez odbiorcę i nadawcę tej samej myśli (obiektywnej)
U Recanatiego: myśl – subiektywna (singular proposition + MOP)
Loar: case mężczyzny w pociągu i mężczyzny w telewizji: W pewnych okolicznościach do zrozumienia
sensu konieczne jest zrozumienie MOP (MOP wchodzi do semantycznego contentu). Odpowiedź
mod-neo-R: tylko te MOP które mogą być intersubiektywnie komunikowalne mogą wejść do
contentu.
Silna vs. Słaba wersja komunikacji subiektywnej – wypowiedź, która informuje odbiorcę, że nadawca
ma kontekstowo-zależną myśl, której odbiorca nie może do końca zrozumieć.
Czy gramatyczna forma zdania pierwszoosobowego jest tym samym MOP co subiektywny sposób
myślenia nadawcy o sobie? – Recanati: nie – lingwistyczne MOP – psychologiczne MOP.
Evans – 1-osobowa forma gramatyczna nie koreluje z subiektywnym sposobem myślenia o sobie, ale
demonstratywem który może być intersubiektywnie komunikowany.
Semantyczny content limituje MOP (w tym sensie częściowo włączając do siebie jakieś ich fragmenty)
(singularne TOC contentu -> singularne TOC myśli + semantyczny notion, REF -> myślowy notion)
WNIOSEK: NF ma słuszność, że MOP nie mogą być ograniczone do pre-/postsemantycznych. NR ma
słuszność, że content jest singularny, bo uwzględnione tylko rudymenta MOP
*non-descriptive content – TC irrelevant
*de re thought – myśl o konkretnym obiekcie, ich elementem esencjalnym jest sposób ujęcia obiektu
przez podmiot (MOP) – kontekstowo zależny – relacyjny („I AM DAREK” -> nie można być w relacji
tożsamości z tym obiektem). Nie mogą być komunikowane, jedynie interpretowane.

<ROZDZIAŁ 8>
Nazwy własne (PN) bardziej referencjalne od indeksykali bo: nie mają MOP ani lingwistycznego ani
konceptualnego. Czy zatem nazwy własne nie mają znaczenia? Wg Recanatiego muszą mieć co
najmniej własność REF. Mogą jednak nie mieć znaczenia ponad REF (characteru) -> teza 1*.
Interpretacje 1*: a) PN są ekwiwalentne (pod względem znaczenia?) – nic nie pozwala nam ustalić
referenta –> musi być odrzucone: nazwy użyte w pewnej konwencji wskazują na referenta b)
właściwe PN wiążą pewne konwencje ze wskazywanymi referentami, jednak te konwencje nie
zawierają się w znaczeniu, lecz są zewnątrzjęzykową regułą społeczną (1**) -> zatem w pewnym
sensie PN nie są częścią języka (2). Ale fakt, że [ogólnie] PN mają referenta wskazanego za pomocą
konwencji (1** -> 2) jest językowy, wchodzi zatem do znaczenia obok REF.
Kontekst językowy – inne słowa występujące w tym samym tekście -> wyjaśnienie prostej anafory VS.
pozajęzykowy – okoliczności + presupozycje, background knowledge. Językowy często dominuje.
Tworzenie dynamicznego odniesienia poprzez wskakująco kolejno w kontekście nowe zdania „1.
Słucha pani Kaczyńskiego. 2. Jest pani szefem. 3. Nie powinna pani go słuchać” Zmiana znaczenia 2
przez 3.
Nazwy własne jako indeksykalia. Znaczenie nazwy wskazuje na relację R wiążąca w kontekście nazwę i
referenta. Czy jednak nie ma jakościowej różnicy między PN a indeksykalem? R-indeksykalne wiąże
referenta i wypowiedzi-tokeny, R-PN wiąże referenta i wypowiedzi-typy. W istocie jednak R-PN
rozpada się na dwa subtypy: referencja – nazwa-typ (relacja nosiciela nazwy) i referencja – nazwa-
token. Nie ma tu zatem istotnej różnicy między indeksykalem a PN bo PN też są tokenowo-zwrotne
Semntyczne reguły wiążące nazwę/indeksykal z relacją R: partykularne dla każdego indeksykalu („ja ->
nadawca wypowiedzi”, „ty -> adresat wypowiedzi”…); pojedyncza dla PN: „nosiciel nazwy”. Zatem
wszystkie PN miałyby to samo znaczenie. Ale jeśli indeksykale są indywiduowane przez swoje
znaczenie, to na czym może opierać się tożsamość PN? 1) PN jako egzemplifikacje jednego
abstrakcyjnego indeksykale 2) jako specjalne indeksykale nie są indywiduowane przez znaczenie.
Konwencja ustalająca referencję przywoływana jest przez kontekst wypowiedzi („Arystoteles” -> na
zajęciach z filozofii: filozof; w porcie greckim: właściciel statku).
Alternatywne do 2 podejście: konwencja nazywania jest lingwistyczna: „Arystoteles” jest
homonimem, te same fonologicznie różne nazwy.
Argumenty za 2: nie trzeba znać referenta nazwy, aby opanować język, wystarczy tylko identyfikować
spośród wypowiedzi nazwy własne i wiedzieć, że odpowiada im własność REF. Odpowiedź zwolennika
teorii homonimii: język jako fenomen społecznego podziału pracy – dany użytkownik nie musi znać
różnicy pomiędzy odniesieniami nazwy X i Y, wystarczy że wie iż taka różnica istnieje i może być ona
zidentyfikowana przez eksperta w danej dziedzinie. Pełna znajomość języka = identyfikacja wszystkich
referentów nazw własnych, może być osiągnięta tylko w sensie kolektywnym. Intuicyjnie do mojego
idiolektu należą tylko te nazwy własnych, których referentów identyfikuje (co wspiera teorię
homonimii).
Putnam (który wprowadził koncepcję języka-podziału pracy społecznej): każde wyrażenie ma 1)
stereotypowe znaczenie (które musi znać każdy zwykły kompetentny użytkownik języka) 2) pełne
znaczenie (znane ekspertowi). PN są szczególne, bo nie mają (1). Stereotype opanowanie słowa (1)
zakłada dokonywanie dystynkcji o precyzji, która jest proporcjonalna do rozpowszechnienia słowa w
codziennym języku. Stereotypy „gruboziarniste” -> lokalne – PN są esencjalnie lokalne. To argument
za 2, ale pod warunkiem, że traktujemy język jako zbiór reguł semantycznych, nie zbiór reguł +
konwencjonalne dodatki. Chomsky: projektująca definicja języka – w istocie opiera się na
rozmazanych wartościach socjo-polityczno-normatywnych. Zamiast język naturalny, powinniśmy
zatem badać lokalne sub-dialekty. Może jednak najlepiej badać konkretne idiolekty? To przesuwa
szalę argumentów na korzyść teorii homonimicznej. Jednak podejście Chomskiego pozwala na
włączenie do idiolektów także PN o których nie mamy pełnej wiedzy z zastrzeżeniem, że ich ekstensje
mogą być dokładnie ustalone przez ekspertów co konweniuje równie dobrze z teorią indeksykalną.
Z wszystkimi powyższymi zastrzeżeniami, przyjmując naiwną koncepcję języka, Recanati opowiada się
za opcją 2.

BURGE
1. Pytanie o logiczną rolę nazw własnych w teorii języka
2. Model: Tarskiego teoria prawdy. Sformalizowana tzn. sens i znaczenie każdego wyrażenia
zdeterminowane przez jego formę – nie przez kontekst. Ale języki naturalne zależne od
kontekstu dwojako: 1) zamierzone odniesienie wyrażeń tokenowo-zwrotnych 2)
rozwiązywanie wieloznaczności
3. Dwie teorie roli nazw własnych w semantykach formalnych: 1) jako proste wyrazy (terms) 2)
jako predykaty (Russell, Quine) 3) jako stałe indywiduonwe? To chyba domyślny pogląd o
czym świadczą takie własności nazw własnych: a) singularność (związanie z jednym obiektem)
b) brak wewnętrznej struktury semantycznej (?) c) nie-opisywanie obiektu (jak deskrypcje)
lecz wskazywanie go (jak demonstratywy).
4. Autor przyjmuje wersję (2). Zarzuty przeciwko temu podejściu:
a. Nazwy własne jako skrócone deskrypcje. Intuicja: nazwy nie są deskryptywne.
i. W jakim sensie „skrócone”? 1) skracają ciąg deskrypcji lub sztuczny predykat
(Arystoteles – „arystotelizować”) 2) skracają w jeden semantyczny symbol
dwa zwykle oddzielone symbole: operator („the”), predykat (wyrażenie
ogólne)
ii. Nazwy własne nie skracają predykatów, nawet im koekstensywnych jak chciał
Russell („nosiciel nazwy N”) lecz same są predykatami.
iii. Nazwy własne mogą być używane nie-singularnie (w liczbie mnogiej, z
kwantyfikatorami etc.) i to nie w sensie metaforycznym. (Vendler: to
„specjalne użycia”, w których nazwy zachowują się jak inne wyrażenia i nie
powinny być używane jako podstawa do analizy normalnego zachowania
nazw. --- My wypracowujemy jednak teorię semantyczną wolną od kontekstu,
więc musimy rozważyć i te użycia)
iv. Nazwa własna odnosi się do obiektu, pod warunkiem że została mu nadana w
poprawny sposób. Różnica z innymi predykatami: „jest psem” odnosi się do
psa, nawet jeśli nie zostało to wypowiedziane – inaczej niż w przypadku nazw,
które obowiązują tylko gdy zostały nadane.
v. >>Jones is necessarily a Jones<<  >>This entity called „Jones” is necessarily
an etity called „Jones”<< podstawiamy za nazwy własne koekstensywne
predykaty – zachowujemy wartość logiczną zdania (fałsz). Zatem nazwy
własne zachowują się jak predykaty z cudzysłowami
vi. Teraz drugie znacznie „skrócania” deskrypcji. Typowa Russellowska analiza
„Arystoteles jest człowiekiem”, zakłada że nazwa Arystoteles musi być
singularna, ale w praktyce nie jest to prawda – zwykle odpowiada się, że
kontekst eliminuje wieloznaczność. Jednak w teorii semantycznej nie
możemy odwoływać się do kontekstu. W istocie nazwy własne funkcjonują
jako predykat z demonstratywem (wyrażenia typu „ta książka”). Widzimy to
zestawiając wyrażenia: „Jim ma 2 metry” i „Ta książka jest zielona” – oba nie
mają wartości logicznej, muszą być uzupełnione kontekstem (w teorii
semantycznej kontekst musi być wyeliminowany za pomocą analizy)
b. Eliminacja deskrypcji określonych jako niekompletnych symboli. Intuicja: nazwy jako
wyrażenia singularne.
c. Pozbywanie się luk prawdziwościowych. Intuicja: pewne zdania, w których dochodzi
do nieskutecznej referencji, nie są ani prawdziwe ani fałszywe.
5. Warunki poprawnej desygnacji
a. Użycia metaforyczne i mis-identyfikacje: sytuacje, kiedy obiekt desygnowany przez
nazwę samą w sobie i obiekt desygnowany intencjonalnie przez nadawcę
wypowiedzi, rozmijają się. Np.: „Hilbert mówił na konferencji dużo o semantyce”,
kiedy nadawca niepoprawnie używa nazwy „Hilbert” – to zdanie jest fałszywe jeśli
bierzemy obiekt desygnowany przez nazwę de iure, jednak prawdziwe, jeśli bierzemy
obiekt intendowany przez nadawcę jako desygnowany de facto. [co jednak
otrzymamy podstawiając za „Hilberta” ten obiekt domyślny nadawcy – jedyną
informacją, którą ma o nim nadawca jest to, że mówił dużo o semantyce –
otrzymujemy wtedy tautologię – czy naprawdę ta modyfikacja zachowuje znaczenie
pierwotnego zdania?]. Ignorujemy opcję, że nadawca wypowiedzi w trakcie aktu
wypowiedzi nadaje obiektowi nową nazwę.
b. Można to uchwycić dzięki rozróżnieniu dwóch aspektów relacji desygnacji nazwa-
obiekt: „odnoszenie się do” i „bycie prawdą o” (oba muszą być poprawne, aby zaszła
desygnacja)
c. Warunki poprawnego nadania nazwy. Czy musi istnieć kauzalny związek między
obiektem a tym, kto nadaje mu nazwę? Niekoniecznie – „ktoś położył pierwszą cegłę.
Kimkolwiek był, nazwijmy go Alfred” [demosntrative names Recaantiego?]
6. Niedesygnujące nazwy
a. Zdania typu (*)„Jednorożec nie istnieje”. Będą prawdziwe tylko jeśli: (1)nazwa nie jest
prawdziwa o niczym (relacja desygnacji) lub (2)nadawca nie odnosi się do niczego, o
czym nazwa jest prawdziwa. W wypadku tego zdania zachodzić może tylko (2) [bo jest
wiele kotów o imieniu „Jednorożec”]. Do czego jednak odnosi się zdanie (*), jeśli do
niczego o czym prawdziwa jest nazwa? Dwie możliwości (brak rozstrzygnięcia): (A) do
czegoś innego, nie jednorożca, lecz zdarzeń które zapoczątkowały mit, (B) nie
odniosłem się do żadnego obiektu (?)
7. Nazwy własne jako stałe – krytyka:
a. Różne wyjaśnienia dla różnych użyć nazw własnych (singularnych, pluralnych, z
kwantyfikatorem, rodzajnikiem etc.) i konieczność uzasadnienia tej różnicy
b. Trudność z uporaniem się z wieloznacznością nazw własnych – konieczność
indeksykacji każdego wystąpienia nazwy w zdaniu aby dać jednoznaczne warunki
prawdziwości. Próba obejścia tej trudności – „dummy constants” – traktowanie ich
jako zmiennych wolnych, których wartość jest determinowana przez intendowane
odniesienie.
c.