Vous êtes sur la page 1sur 30

A R T Y K U Ł Y Y

W
A
P
Z
O
IR

Studia z dziejów ZSRR


i Europy Środkowej XXIV
PL ISSN 0081-7082

GRAŻYNA HERCZYÑSKA

TERROR W R O SY JS K IE J MYŚLI REW O LUCYJNEJ


(DO POŁOW Y LAT OSIEM DZIESIĄTYCH X IX W.)

TERROR NARODNEJ WOLI *

P rogram K om itetu W ykonawczego N arodnej Woli jest dokum entem


politycznym w ścisłym znaczeniu tego słowa 1. L ud w ystępuje jako głów­
ny» jedyny naw et podm iot partii (o inteligencji w program ie nie m a ani
słowa), a jako cel figuruje dokonanie przew rotu i ustanow ienie ludo-
w ładztw a. Z adania, które staw ia sobie p artia w związku z tym drugim
celem, są — rzecz charakterystyczna — przesunięte do okresu po zdoby­
ciu władzy. W okresie przed jej zdobyciem lud trak tow any jest przed­
miotowo.
W śród zadań stojących przed N arodną Wolą przed przew rotem na
pierw szym m iejscu w ym ieniona jest propaganda, na drugim terror. W tej
spraw ie program głosi, że „działalność terrorystyczna polegająca na nisz­
czeniu najbardziej szkodliw ych przedstaw icieli rządu, na ochronie partii
przed szpiegostw em , na karan iu najjaskraw szych przejaw ów gw ałtu i sa-

* W poprzednim artykule (Studia z dziejów ZSRR i Europy Środkowej, t. XXIII)


omawiałam kształtowanie się pojęcia terroru w rosyjskim ruchu rewolucyjnym od
jego początków (grupa Nikołaja Iszutina) do momentu, w którym Komitet Wyko­
nawczy Narodnej Woli sprecyzował swój program działania. Niniejsze opracowanie
jest kontynuacją wspomnianego artykułu.
1 W przyjętym jeszcze w 1879 r. Statucie Komitetu Wykonawczego znalazły się
sprawy organizacyjne. W odniesieniu do terroru interesujący jest punkt określa­
jący, że grupy bojowe mogą składać się co najwyżej z 10 osób, spośród których
choć jedna musi być członkiem Komitetu Wykonawczego. Grupa samodzielnie de­
cyduje o sposobie wykonania powierzonego przez Komitet zadania, może zarazem
z własnej inicjatywy podejmować „drobne akcje terrorystyczne”. Kontakty między
grupami bojowymi wolno utrzymywać wyłącznie za pośrednictwem Komitetu Wy­
konawczego. — Riewolucyonnoje narodniczestwo siemidie siaty ch godow XIX wieka,
t. II, 1876—1882, red. S. S. Wołk, Moskwa—Leningrad 1965, s. 206 (dalej: Riewolu­
cyonnoje narodniczestwo). Z innych źródeł wiadomo, że grupy terrorystyczne nie
miały prawa zajmować się innymi typami działalności, np. pracą propagandową
lub techniką (zeznania N. N. Rogaczewa, tamże, s. 284).

http://rcin.org.pl
6 GRAŻYNA HERCZYŃSKA

m owoli ze strony rządu, adm inistracji itp. m a na celu osłabienie uroku


potęgi rządow ej, dostarczanie ustaw icznych dowodów, że w alka z rządem
jest możliwa, i um acnianie w ten sposób ducha rew olucyjnego w ludzie
oraz w iary w powodzenie spraw y, i wreszcie form ow anie zdatnych do
boju i zahartow anych w walce sił” 2. J a k widać, jest to daw na, ziem le-
wolska koncepcja te rro ru ochronnego, wzbogacona jedynie podkreśleniem
jego agitacyjnego znaczenia.
O centralnej spraw ie, przew rotu państwowego, program m ówi zdu­
m iew ająco mało. „Wobec apatii ludu — czytam y — wobec tego, że rząd
tłum iąc poszczególne rozruchy może długo jeszcze pow strzym yw ać po­
w szechny ruch rew olucyjny, p artia pow inna wziąć na siebie dzieło zapo­
czątkow ania przew rotu, a nie czekać chwili, aż lud potrafi obejść się
bez niej. Jeśli idzie o sposoby dokonania przew rotu...” 3
O statnie zdanie nie m a zakończenia poza adnotacją, że ten p u n k t nie
jest przeznaczony do p u b lik a c ji4. Z innych jednak fragm entów cytow a­
nego dokum entu dow iadujem y się, że p artia m a nie tylko zapoczątkować
przew rót, ale i go dokonać, „odebrać władzę rządow i”, i że może się to
dokonać bądź w w yniku spontanicznej rew olucji, bądź też spisku.
N a plan pierw szy w yraźnie w ysunięta jest więc — zgodnie z narod-
nicką trad y cją — spraw a ludu, jego wyzw olenia i em ancypacji. Z tą tr a ­
dycją program kłóci się w dwóch punktach: w podkreśleniu, że głów nym
zadaniem poprzedzającym wszelkie reform y jest w alka z rządem i doko­
nanie przew rotu, a więc akcja o charakterze politycznym , oraz że sam
akt przew rotu nie m usi być rezu ltatem spontanicznej rew olucji, lecz może
być w ynikiem spisku dokonanego w im ieniu ludu.
W przeciw ieństw ie do N ikołaja Morozowa, k tó ry uważał, że odwoły­
w anie się do ludu z hasłam i politycznym i jest absurdem , poniew aż w al­
czącego o chleb robotnika czy chłopa idee polityczne nie interesują, pod­
kreślano, że lud nadal pozostaje głów nym nośnikiem rew olucji, że m ó­
w ienie o niej w oderw aniu od ludu jest nie m niejszym nonsensem niż
liczenie w yłącznie na jego aktyw ność. T erro r zaś jest bądź „oddziałem
ochronnym ”, bądź aw angardą ruchu — nie zaś ruchem całym. W tym
sensie, jak to zresztą narodow olcy w ielokrotnie podkreślali, N arodna Wo­
la nie była — przynajm niej w teorii — organizacją terrorystyczną. Cho­

2 Program Komitetu Wykonawczego, „Narodnaja Wola”, nr 3, 1 I 1880; cyt. wg:


Filozofia społeczna narodnictwa rosyjskiego. Wybór pism, wyboru dokonał, prze­
kład przejrzał i przypisami opatrzył A. Walicki, t. II, Warszawa 1965, s. 138 (dalej:
Filozofia społeczna). Redakcja pisma „Narodnaja Wola” opatruje artykuł notą
stwierdzającą, że solidaryzuje się z tezami programu; zob. Litieratura socyalno-rie-
wolucyonnoj partii Narodnaja Wola, Paryż 1905, s. 162 i 223 (dalej: Litieratura).
3 Filozofia społeczna, t. II, s. 141.
4 W końcu r. 1883, na tak zwanym zjeździe petersburskim, ten punkt — jego
dokładne sformułowanie nie jest dotąd znane — miał zostać wykreślony z programu
partii, zob. S. S. W ołk, Narodnaja Wola 1879—1882, Moskwa—Leningrad 1966,
s. 236.

http://rcin.org.pl
T E R R O R W R O S Y J S K I E J M Y Š L I R E W O L U C Y JN E J 7

dziło o stw orzenie możliwie szerokiej tajn e j organizacji, której celem


m iało być przeprow adzenie przew rotu państw owego. P rogram sugeruje,
że to spisek m a zapoczątkować taki przew rót, po nim zaś partia n a ty c h ­
m iast rozpocznie akcję propagandow ą, a w ładza należeć będzie do re p re ­
zentantów ludu zgrom adzonych w konstytuancie.
W program ie K om itetu W ykonawczego te rro r i spisek w ystępują cał­
kowicie niezależnie i te rro r nie jest trak to w an y jako narzędzie mogące
przyczynić się do przeprow adzenia przew rotu. To stanow isko nie było
jed n ak konsekw entnie utrzym ane. W tajn e j in stru k cji Przygotowawcza
praca p a r tii5, opracow anej w pierw szej połowie 1880 r., w okresie, w któ­
ry m widoczne były pew ne oznaki ożywienia mas, pojaw ia się idea po­
w stania ludowego. In stru k cja głosi, że zm iana istniejącego system u może
być w ynikiem upadku ,,zniedołężniałego rząd u ”, a więc n a tu ra ln ą śm ier­
cią władzy; może też być rezultatem daleko posuniętych ustępstw cara­
tu, które skłonią rew olucjonistów do odłożenia chw ili w yw ołania prze­
w rotu po to, by w ykorzystać sytuację do um ocnienia swoich szeregów.
Za najbardziej praw dopodobny scenariusz in stru k cja uw aża jednak w y­
buch pow stania i praw ie cała jej treść m ówi o tym , jak się do niego
przygotować.
W ybuch tak i zależy od w ielu czynników. B unt ludowy, przegrana w oj­
na, bankructw o ekonomiczne rządu mogą stać się zapalnikam i pow stania.
Może być nim także w ykonanie 10— 15 zamachów na ludzi pełniących
w ażną rolę w państw ie 6.
Przygotow anie pow stania w ym aga: stw orzenia centralnej organizacji,
m ogącej takie pow stanie zainicjować, oraz lokalnych organizacji, zdolnych
je podtrzym ać; zapew nienia poparcia ze stro n y robotników m iejskich
i w ojska; doprow adzenia do tego, by inteligencja, główne źródło k ad r
rew olucyjnych w okresie przed przew rotem , okazała pow staniu sym pa­
tię i z nim w spółdziałała; wreszcie przychylnego stanow iska opinii spo­
łecznej Europy.

5 P odgotow itielnaja rabota partii, [1880], [w:] L itieratura, s. 867—878. W „K a­


le n d arzu N arodnej W oli” z 1883 r., w k tó ry m po raz pierw szy opublikow any zo­
sta ł te n dokum ent, zam ieszczona je st notatka, że p ierw o tn a jego w ersja p o w stała
w początku 1880 r. i została rozesłana do w szystkich organizacji. Po dw óch m ie­
siącach dokum ent popraw iono i w tej w łaśnie w ersji jest on znany. P rzyg o to w a w ­
cza praca partii by ła przechow yw ana w archiw ach g ru p i choć nie m iała o ficjal­
nego ch a rak te ru , w szyscy uznaw ali ją (i, dodaje „K alen d arz”, uznają) „za pod­
staw ę d ziałania” : P riłożenije ot izdatielej „Podgotowitielnja rabota partii”, „K a-
le n d a r N arodnoj Woli n a 1883 god”, Ż eniew a 1883, s. 120—121.
6 W sw oich w spom nieniach, pisanych już po pow rocie do Rosji, T ichom irow
stw ierdza, że te rro r rozum iał jedynie w sensie „potyczek forpoczt” (aw anpostnyje
styczki), a te rro ru jako system u nie rozum iał i n aw e t w y d aw ał m u się całkow itym
nieporozum ieniem . T rudno jed n ak przypuścić, że ta k zasadniczy dokum ent, ja k
P rzygotow aw cza praca partii, ukazał się bez zgody i ap ro b aty T ichom irow a; por.
W ospom inanija L w a Tichom irow a, M oskw a 1927, s. 132.

http://rcin.org.pl
8 GRAŻYNA HERCZYŃSKA

Szczególnie doniosła jest wszakże rola robotników i w ojska. Zam knię­


cie fab ry k i w yjście robotników na ulice to — zapew nia in stru k cja —
połowa zwycięstwa. Jeśli zaś chodzi o wojsko, to „można powiedzieć, że
m ając za sobą arm ię można obalić rząd naw et bez pom ocy ludu, m ając
zaś arm ię przeciw sobie nie uda się niczego osiągnąć naw et przy pomocy
lu d u ”. Trzeba więc pracow ać w w ojsku, i to nie w śród żołnierzy, na któ ­
ry ch w obecnych w arunkach nie m ożna liczyć, lecz w śród oficerów 7.
W Przygotow aw czej pracy partii po raz pierw szy pojaw ia się sfor­
m ułow anie sugerujące, że p a rtia po przew rocie pow inna przejąć władzę.
Stw ierdza się m ianowicie, że po rozpoczęciu pow stania p artia pow inna
„zaw ładnąć głów nym i instytucjam i państw ow ym i”. Pojaw ienie się tego
zdania wyw ołało ostrą krytykę, uznano, że w yraża ona niedopuszczalne,
jakobińskie tendencje. „Nigdy — pisze W iera Figner w spom inając dysku­
sję, k tóra toczyła się na ten tem at — nie było u nas m ow y o narzucaniu
większości woli mniejszości, o dekretow aniu rew olucyjnych, socjalistycz­
nych i politycznych przem ian, co stanow i istotę jakobińskiej teorii. Na
cóż by się wówczas zdała dewiza «N arodnaja Wola», p rzy jęta przez nas
jako hasło i sztandar p a rtii? ” 8
Słowo spisek w dokum encie nie w ystępuje, pojaw ia się natom iast sło­
wo pow stanie, którego nie m a w program ie K om itetu W ykonawczego.
Je d n y m i — jak w ynika z tek stu — najbardziej praw dopodobnym spo­
sobem w yw ołania pow stania jest seria zamachów terrorystycznych; in­
nym i słowy, terro r z ochronnego przekształca się tu w narzędzie służą­
ce do w yw ołania, czy też zainicjow ania przew rotu politycznego, co św iad­
czy o tym , że K om itet W ykonawczy zdecydował się „na sztu rm ” mo­
n archii 9.
7 Koła narodowolskie w wojsku zaczęto organizować (wyłącznie wśród ofice­
rów) na przełomie 1879 i 1880 r. i ówczesny statut kół wojskowych (nie zachowany)
przewidywał, iż wojskowi nie mają obowiązku udziału w akcjach terrorystycznych
(W ołk, op. cit., s. 232 i 319). Po zamachu marcowym na cara organizacjom woj­
skowym w znacznym stopniu udało się uniknąć aresztowań i od połowy 1881 r.
były uważane przez Komitet Wykonawczy za główną ostoję partii. Do nich też
przede wszystkim zwrócił się on jesienią 1881 r., gdy w związku z pogromami ży­
dowskimi spodziewano się wybuchu powstania ludowego (teksty wezwań do ofice­
rów i wojsk kozackich w: Litieratura, s. 915—920). Na początku 1882 r. myślano
o zorganizowaniu czysto wojskowego' spisku (bez udziału innych grup narodowol-
skich) i o możliwości takiego właśnie początku przewrotu politycznego mówił spe­
cjalny punkt przyjętego statutu kół wojskowych (Programma wojenno-riewolu-
cyonnoj organizacji, [w:] Litieratura, s. 887. Według Wołka program ten powstał zi­
mą 1881 r., zob. W ołk, op. cit., s. 323). Najbardziej rozpowszechniona wersja spisku
polegała na aresztowaniu cara i jego rodziny. Jak stąd wynika, koncepcja ta nie
odbiegała zbytnio od idei, jaką niektórzy narodowolcy wiązali z carobójstwem. Po
pogromie Komitetu Wykonawczego, gdy nadzieje na rychły przewrót zostały po­
grzebane, Wiera Figner chciała wykorzystać kadry wojskowych narodowolców do
odbudowy centrum partii (W. F i g n e r , Trwały ślad, tłum. J. Mincowa, Warszawa
1962, s. 317—318, 338). Zdrada Degajewa w połowie 1882 r. udaremniła tę próbę.
8 F i g n e r , op. cit., s. 174.
9 Wospominanija Lwa Tichomirowa, s. 322.

http://rcin.org.pl
TERROR W ROSYJSKIEJ MYŚLI REWOLUCYJNEJ 9

Ta zm iana stanow iska w spraw ie te rro ru jest już całkowicie jasna


w końcu 1880 r. i znajduje swoje odzw ierciedlenie w kom entarzu, któ­
rym „N arodnaja W ola” opatruje w ystąpienie A leksandra K w iatkow skiego
i S tiepana S zyriajew a w sądzie (proces szesnastu).
W swoim w ystąpieniu K w iatkow ski mówił, że partia uw aża te rro r za
spraw ę drugo- czy naw et trzeciorzędną; celem te rro ru jest obrona człon­
ków partii, nie zaś realizacja jej celów. Państw o staje na drodze dążeń
młodzieży. ,,Co ma ona robić? Nie może ona odżegnać się od swoich po­
glądów. Pozostaje jej tylko bądź śmierć, bądź próba sam oobrony, by
zrzucić te łańcuchy, te więzy, które ham ują jej dążenia do zaspokojenia
najbardziej n atu raln y ch ludzkich potrzeb ... W takiej sytuacji lepsza jest
śm ierć w w alce niż m oralne i fizyczne sam obójstw o” 10. Podobne opinie
w ypow iadał Szyriajew : te rro r nie może być uw ażany za środek realiza­
cji zadań partii, a jego stosow anie jest konsekw encją tru dnych w arunków
pracy p artii socjalistycznej w Rosji. „Zgodnie z trad y cją zjazdu [lipiec­
kiego — G. H.] te rro r ma być środkiem sam oobrony partii i zem sty za
ofiary rep resji państw ow ych” n .
Ten pogląd na terror, zdaniem „N arodnoj W oli”, należy już do prze­
szłości. T erro r to już nie tylko zem sta czy samoobrona. „Nasi tow arzysze
nie m ieli [w w ięzieniu — G. H.] możliwości zaobserw ow ania w pływ u
w zrostu p a rtii i działalności terrorystycznej na świadomość m as ludo­
w ych [i dlatego — G. H.] nie zauważyli, że te rro r stał się jednym ze
środków realizacji zadań p a rtii” 12. T erro r udowodnił, że prow adzi do
znacznych sukcesów organizacyjnych, że „budzi rozum i emocje ludu i in­
teligencji”, pokazał, że jest bronią, którą można skutecznie, zarówno od­
pornie, jak i zaczepnie, walczyć z w rogiem 13.
W ywołanie serii zamachów, jak to postulow ała instrukcja o przygoto­
waw czej pracy partii, znacznie przekraczało jej siły. Jesienią 1880 r.
zapadła decyzja zawieszenia w szystkich zam achów i skoncentrow ania się
na jednym — na zam achu na cara. Czego spodziewano się po zam achu?
Na niespełna m iesiąc przed zam achem 1 m arca Lew Tichom irow pisał
we w stępnym a rty k u le „N arodnoj W oli” 14, że we współczesnych pań­
stw ach, dysponujących kolejam i żelaznym i i telegrafem , m ogącym i łatw o
i szybko przerzucać w ojska z m iejsca na m iejsce, rew indykacyjne ruchy

10 Po powodu processa 16-ti, „Narodnaja Wola” nr 4, 5 XII 1880, [w:] Litiera-


tura, s. 307—308.
11 Wyjaśnienia S. G. Szyriajewa o lipieckim zjeździe (według autografu Szyria­
jewa) [w:] Riewolucyonnoje narodniczestwo, t. II, s. 249.
12 W istocie więc Narodna Wola zaakceptowała pogląd Nikołaja Michajłowskie­
go, który na łamach jej organu już w końcu 1879 r. twierdził, że traktowanie ter­
roru jako środka samoobrony jest samookłamywaniem się, zob. G r o n i a r [N. M i-
c h a jł o w s k i ] , Politiczeskije pisma socyalista, pismo wtoroje; „Narodnaja Wola”,
nr 3, 1 I 1880, [w:] Litieratura, s. 171—172.
18 Litieratura, s. 307—308.
14 Artykuł wstępny, „Narodnaja Wola” nr 5, 5 II 1881, [w:] tamże, s. 335.

http://rcin.org.pl
10 GRAŻYNA HERCZYÑSKA

m asow e nie m ają szans powodzenia. Jeśli zaś chodzi o partię, to „nie
wolno przypuścić, aby rew olucyjna partia, nie w pełni zorganizow ana
i zdyscyplinow ana, partia, która nie zdążýła jeszcze wchłonąć w siebie
dostatecznej ilości sił ludowych, m ogła zadać rządow i cios, k tó ry by do­
prow adził do przew rotu. Siły — konkludow ał Tichom irow — są zbyt
nierów ne i tylko poprzez walkę, poprzez ciągłe potyczki może w zrastać
siła partii, tylko tą drogą może ona w oczach ludu uzyskać urok siły”.
Było to, oczywiście, niezm iernie ostrożne i realistyczne stanowisko.
Trzym ano się go konsekw entnie po udanym zam achu, na co w skazuje
fakt, że nie próbowano naw et zwrócić się do robotników petersburskich
fab ry k z w ezw aniem o poparcie zam achu; innym , nie m niej przekonu­
jącym dowodem stanow iska K om itetu W ykonawczego jest jego oświad­
czenie i odezwy do robotników i chłopów, w ydane w dzień po zamachu;
jest nim wreszcie napisany po paru dniach list do cara A leksandra III.
A jednak czytając w spom nienia tam tych gorących dni nie sposób
oprzeć się w rażeniu, że w brew w łasnym um iarkow anym słowom w ie­
rzono, że zam ach w yw oła nie tylko osłupienie, lecz choćby odruchy b u n ­
tu. Tak się jednak nie stało i K om itet W ykonaw czy uznał, że zam ach
w yda pożądane owoce po dłuższym czasie.
* *
*

Po okresie głośnych, wciąż ponaw ianych zam achów w latach 1879,


1880 i na początku 1881 zw raca uwagę cisza, jaka nastąpiła po udanym
zam achu w dniu 1 m arca. N arzuca się więc w sposób n a tu ra ln y pytanie,
czy była ona w ynikiem zmęczenia i w yczerpania sił N arodnej Woli, czy
też w ynikała ze świadomie p rzy jętej zm iany linii postępow ania?
Bezpośrednio po zam achu 1 m arca niektórzy członkowie K om itetu
W ykonawczego proponow ali przeprow adzenie kolejnego zam achu na no­
wego cara, w ykorzystując m inę, jaka została założona na ulicy Sadowej.
K om itet jednak pod w pływ em Tichom irow a uznał taki zam ach za nie­
w łaściw y. Tichom irow pisząc o tym w liście do cara tw ierdzi, że jego
sprzeciw wobec proponowanego przez N ikołaja Suchanow a zam achu w y­
nikał z przekonania, że „zam ach na m onarchę, k tó ry dopiero wszedł na
tro n i nie zdążył jeszcze nakreślić swej polityki, byłby szczytem lekce­
w ażenia praw a i spraw iedliw ości” 15.
Taka in terp retacja była niew ątpliw ie podyktow ana chęcią przedsta­
w ienia się carow i w jak najlepszym św ietle. F aktem jest jednak, że po­
stanow iono — zapew ne ze w zględu na nieprzychylny odzew społeczeń­
stw a — nie przeprow adzać kolejnego zam achu i że w czasie dyskusji nad
tą spraw ą zapadła decyzja w ysłania listu do nowego cara.

15 Wospominanija Lwa Tichomirowa, s. 245; inna wersja „drugiego” zamachu


zob. F i g n e r, op. cit., s. 278—279.

http://rcin.org.pl
TERROR W ROSYJSKIEJ MYŚLI REWOLUCYJNEJ 11

Z aniechanie zorganizow ania zam achu na cara A leksandra III nie tłu ­
m aczy jednak b rak u jakichkolw iek akcji terrorystycznych, które — jak
już w spom inałam — zostały uprzednio zawieszone. Moim zdaniem, m ożna
przyjąć, że bezpośrednio po zam achu postanow iono poczekać na reakcję
w ładz, później zaś, gdy stało się już jasne, że A leksander III w ybrał
tw a rd ą linię postępow ania, zdziesiątkow ana organizacja narodow olska nie
m iała już sił na ich podjęcie.
Liczono zresztą na inne siły. W połowie 1881 r. w rozruchach a n ty ­
żydow skich w idziano przejaw oddolnego, masowego b u n tu i wierzono, że
może on przekształcić się w rew olucję. G dy znikły te złudzenia, na prze­
łom ie 1881 i 1882 r. uznano, że najw iększą szansę powodzenia m a spisek
w ojskow y. Po rozbiciu p artii wiosną 1882 r. była ona już w yraźnie w de­
fensyw ie i mogła jedynie (co zresztą robiła) podejm ować sporadyczne
akcje terrorystyczne.
W ydaje się więc, że rezygnacja z podejm ow ania akcji terro ry sty cz­
nych, o których nie przestaw ano pisać, była nie tyle świadom ą decyzją
K om itetu W ykonawczego, lecz w ynikiem kolejnych w yborów, dotyczą­
cych innych, jak się zdawało, skuteczniejszych form w a lk i16.
* *
*

W r. 1880 te rro r został zaaprobow any przez w szystkich rew olucjoni­


stów, a naw et znaczną część radykałów . A kceptow ali go P io tr Ław row ,
Nikołaj M ichajłowski, W asilij B erw i-F lerow ski i, po w ahaniach, Czor-
ny j Pieriedieł. Po jego pow staniu okazało się — jak w spom inał Je rz y
Plechanow 17 — że młodzież straciła serce do „chodzenia w lu d ”, a znacz­
ną jej część pociągała działalność terrorystyczna; najbardziej zaś p rzy ­
gnębiało czarnopieriedielców to, że „naw et ta część młodzieży, która go­
rąco i szczerze broniła idei działalności w śród ludu, w praktyce zupełnie
jej un ik ała”.
W program ach czarnopieriedielskich m ówi się o terrorze niechętnie
i niew iele. W jednym z nich 18 tw ierdzi się, że „nie podnosząc te rro ru
do rangi system u i nie przyznając m u znaczniejszej roli w śród innych
form w alki z rządem i bogatym i klasam i” uznaje się jego przydatność.

18 Odmienny, choć odosobniony pogląd na dyskutowaną tu sprawę ma Ludwik


Kulczycki, który w swojej książce Rewolucja rosyjska, t. II, Lwów 1911, s. 444,
twierdzi, że Narodna Wola po zamachu 1 marca zmieniła taktykę: porzuciła terror
i dążyła do powstania. Powołuje się przy tym na artykuł Morozowa o Franżolim
(Byłoje, t. III, 1906). Morozow jednak, jak wiadomo, był w okresie zamachu na
cara uwięziony i jego opinia nie może być uznana za miarodajną.
17 G. W. P l e c h a n o w , Foczemu i hak my razoszlis s riedakcjej „Wiestnïka
Narodnoj Woli”, „Soczinienija”, t. XIII, Moskwa—Leningrad 1926, s. 25.
18 Projekt programu czarnopieriedielskiego stowarzyszenia Ziemia i Wola z I—II
1880 (pisany przy udziale Pawła Akselroda), [w:] Riewolucyonnoje narodniczestwo,
t. II, s. 145.

http://rcin.org.pl
12 GRAŻYNA HERCZYÑSKA

W innym 19, uznając „ te rro r polityczny” za „niezbędny w bezpośredniej


walce z państw em rosyjskim ”, m ówi się zarazem , że „skupienie na w alce
terrorystycznej w szystkich czy choćby głów nych sił partii byłoby sprzecz­
ne z zasadam i rew olucji a g ra rn e j”.
U dany zam ach na cara Czornyj Pieriedieł w ita specjalną proklam a­
cją 20, nie różniącą się w treści od proklam acji narodow olskiej. Zam ach
pow itała z nadzieją rów nież czarnopieriedielska em igracja, a w jednym
z listów do Paw ła A kselroda Ł aw row wspom ina, jak to Plechanow zbu­
dził go 2 III 1881 r. o czw artej nad ranem i z zachw ytem mówił m u
o zam achu 21.
W 1881 r. aktyw ność organizacji w yw odzących się z tra d y c ji czarno-
pieriedielskich jest bardzo ograniczona, m imo że redakcja pism a „Czornyj
P ieriedieł” znowu znajduje się w Im perium (w Mińsku). W śród czarno-
pieriedielców następuje pod niew ątpliw ym w pływ em N arodnej Woli zm ia­
na orientacji: nie odrzucają już oni akcji politycznych ani terro ru . W a r­
tykule w stępnym 4 num eru „Czornyj P ieried ieł” (IX 1881) tw ierdzi się,
że n ajbardziej celową form ą te rro ru jest „system atyczny te rro r ag ra rn y ” ,
lecz w skazuje zarazem na znaczenie te rro ru politycznego, gdyż „ze zm ia­
ną istniejącego u stroju politycznego zw iązany jest cały szereg nie zasad­
niczych, nie pryncypialnych, lecz jednak bardzo pow ażnych reform spo­
łecznych ... Nie m a oczywiście wątpliwości, że fak t carobójstw a ... w y ­
w ołuje w ielki ruch um ysłow y i w taki czy inny sposób pobudza lud —
oczyszcza g ru n t dla działalności organizacyjnej, propagandow ej i agita­
cyjnej; w raz z innym i zjaw iskam i życiowymi prow adzi on do zniszczenia
w śród ludu idei caryzm u (nie naruszając ogólnej w iary w autorytet),
przez co pobudza w nim stopniowo ducha protestu, w iarę we w łasne si­
ły ” 22·
Takie same zm iany w ystępują (z w yjątkiem jednego Plechanow a)
w grupie em igracyjnej. Jakub Stefanow icz po powrocie do Rosji w poło­
wie 1881 r., choć zachow uje krytyczny stosunek do tak ty k i N arodnej
Woli, zostaje członkiem K om itetu W ykonawczego. Za jego przykładem

i» Program północno-rosyjskiego stowarzyszenia Ziemia i Wola, VIII—IX 1880


(poprawiony przez grupę emigracyjną, tj. Plechanowa, Zasulicz i innych), [w:] tam­
że, s. 148.
20 Proklamacja Ziemli i Woli z powodu zabójstwa Aleksandra II, 14 III 1881,
[w:] tamże, s. 160. Ulotka nie wspomina, że zamach jest dziełem Narodnej Woli.
21 Ławrow do Akselroda, początek września 1888 r., [w:] Ł a w ro w , Gody emi-
gracyi, wyd. B. Sapir, Haga 1974, s. 77. Tego okresu (1881 r.) dotyczy wspomnienie
N. S. Rusanowa, któremu Plechanow miał powiedzieć: „Cóż pan każe zrobić z tym
twardogłowym Mitrofanuszką [tj. carem — G.H.]; jeśli on nie rozumie ludzkiego
języka, trzeba trepanować bombą tę czaszkę neandertalską, by wcisnąć do niej po­
jęcie zmian politycznych Rosji współczesnej”; [wg:] J. K u c h a r z e w s k i , Od bia­
łego caratu do czerwonego, t. VII, Tryumf reakcji, Warszawa 1935, s. 267.
22 P. B. A k s e l r o d , Pierieżytoje i pieriedumannoje, Berlin 1923, s. 382—383.

http://rcin.org.pl
TERROR W ROSYJSKIEJ MYŠLI REWOLUCYJNEJ 13

do działalności w N arodnej Woli włącza się grupa byłych czarnopierie-


dielców.
W czasie kongresu w C hur (X 1881) Paw eł A kselrod w ygłosił mowę
podnoszącą zasługi N arodnej Woli w zdobyw aniu wolności politycznych.
W ydawać by się więc mogło, że znikły obie zasadnicze różnice — w spra­
wie stosunku do polityki i do te rro ru — które przed trzem a zaledwie
laty doprow adziły do rozbicia Ziem li i Woli. Tak w łaśnie patrzy ł na to
Ław row , k tó ry w liście (VIII— IX 1881) adresow anym do różnych grup
rew olucyjnych w zyw ał do utw orzenia zjednoczonej partii re w o lu c y jn e j23.
Zasadniczą dyskusję m iędzy N arodną Wolą i Czornym P ieriediełem
zapoczątkow ał napisany w końcu 1881 r. (z Moskwy) list Tichom irow a
do w y b ran y ch tow arzyszy za granicą 24. Tichom irow charak tery zu je na-
rodow olstw o jako ruch zm ierzający do natychm iastow ego przew rotu, kie­
ru n ek w ierzący w to, że w aru n k i rew olucji już dojrzały, „a teraz pozo­
staje przygotow ać tylko sam przew rót, k tó ry będzie w łaśnie początkiem
rew olucji”. P rzew ró t państw ow y — to nasze „być albo nie być”. „Prze­
w rotu m ożna dokonać tylko przem ocą, ta zaś w ym aga «siły, siły i jesz­
cze raz siły», a więc organizacji; bez niej «narodowolstwo jest farsą»”.
„Jeśli chodzi o jakobinizm — czytam y w innym m iejscu listu Ticho­
m irow a — k tó ry nam zarzucają (szczególnie grupa Plechanow a), to zno­
w u nie w iem y, jak odpowiedzieć. Dlatego lepiej byśm y to objaśnili. Bieda
z tym i zagranicznym i słowami. Po pierw sze słowo «jakobinizm» w Rosji
zostało zaciem nione przez gadułów (zagażeno bołtunam i) i dlatego nie­
zależnie od tego, co ono oznacza, nie chcem y nazyw ać się jakobinam i”.
W arunkiem przeprow adzenia rew olucji jest, by w ładza znalazła się we
w łaściw ych rękach i „dlatego chcem y zagarnąć władzę; dopóki lud pozo­
staje niew olnikiem tysięcy różnych uw arunkow ań, w ładzy nie zdoła
utrzym ać. Jeśliby przew rót polityczny dał nam władzę, to nie w ypuści­
libyśm y jej z rąk do chwili, póki nie postaw ilibyśm y trw ale na nogi ludu.
Czy to znaczy, że jesteśm y jakobinam i? Jeśli zaś chodzi o późniejszy
okres, to m y opieki nad ludem nie w prow adzam y do system u i gdy tylko
lud okrzepnie, uznam y za swój obowiązek zwołać konstytuantę itd .”
To sform ułow anie różni się zasadniczo od tego, jakie figurow ało
w P rogram ie K om itetu W ykonawczego, odbiega od poglądów w yrażanych
we w szystkich narodow olskich publikacjach: „zagarnięcie w ładzy” przez
partię uw ażano za zdradę ideałów narodnickich i jakobinizm .
K oncepcja przedstaw iona w liście Tichom irow a znalazła niebaw em
odbicie we w stępnym a rty k u le „N arodnoj W oli”, om aw iającym spraw y
stosunków z Czornym Pieriediełem . W zakończeniu tego a rty k u łu czyta­
my, że podstaw ow ą zasadą p artii jest „robić to tylko, co najszybciej
i n ajlepiej prow adzi do przew rotu, zrzucającego rząd i przekazującego

28 Riewolucyonnoje narodniczestwo, t. II, s. 308.


24 Tamże, s. 315—322.

http://rcin.org.pl
14 GRAŻYNA HERCZYÑSKA

w ładzę państw ow ą w ręce ludu lub, w najgorszym razie, jego rew olu­
cyjnych przedstaw icieli” 25. O zagarnięciu czy zdobyciu w ładzy nie ma
m owy, choć jest jasne, że o to w łaśnie chodzi, gdy mówi się o w ładzy
rew olucyjnych przedstaw icieli ludu, czyli, jak ją nazw ano w kolejnym
num erze ,,Narodnoj W oli” (ostatnim , redagow anym przez Tichomirowa),
tym czasow ego rządu rew olucyjnego. Zadaniem takiego rządu będzie bądź
usankcjonow anie przeprow adzonych oddolnie i spontanicznie przekształ­
ceń ekonomicznych, bądź, w m niej pom yślnej sytuacji, „przeprow adze­
nie przew rotu ekonomicznego równolegle z politycznym wyzw oleniem
lu d u ” 26.
Odpowiedź Czornogo Pieriedieła (III 1882) 27 na list Tichom irow a
u trzy m an a jest w przyjacielskim i koncyliacyjnym tonie; stw ierdza się
w niej, że „już i teraz nie m a w istocie żadnych zasadniczych różnic m ię­
dzy n am i” i przew iduje możliwość bliskiego w spółdziałania jako „tow a­
rzysze”, nie zaś jako „sojusznicy”. Odpowiedź całkowicie pom ija spraw ę
terro ru , a. słowo jakobinizm nie pada 28. Przew odnią m yślą listu jest k ry ­
ty k a strategii N arodnej Woli w walce o przew rót polityczny. Zdaniem
autorów listu — Plechanow a, W iery Zasulicz i Lwa Dejcza — w arunki
w R osji nie dojrzały do przew rotu, a więc staw ka na natychm iastow ą
rew olucję jest całkowicie fałszyw a, zdobycie zaś w ładzy przez rew olucjo­
nistów i jej utrzym anie niem ożliwe.
Odpowiedź Ł aw row a (3 III 1882) 29 była am biw alentna: pisał, że zga­
dza się z większością krytycznych uw ag czarnopieriedielców, a zarazem
deklarow ał faktyczne przystąpienie do N arodnej Woli, jedynej, jak stw ier­
dzał, socjalistycznej p a rtii działającej w Rosji.
Szczególnie interesująca w liście Tichom irow a do tow arzyszy za gra­
nicą jest jego ocena znaczenia terro ru , w pełni zresztą korespondująca
z jego uprzednim i w ypow iedziam i w tej spraw ie. Koncepcję Morozowa 30
Tichom irow ocenia jako niepow ażną, te rro r zaś, k tó ry stosow ała Narod-
n a Wola, rozw aża z p u n k tu w idzenia znaczenia, jakie dzięki niem u zy­
skała ona w społeczeństwie. Zdaniem Tichom irowa w początkowym okre­
sie istnienia partia napotykała tru d n e do przezw yciężenia przeszkody:
b ra k jej było au to ry tetu , a „stary [anachroniczny — G. H.] duch p ar­

25 Artykuł wstępny, „Narodnaja Wola”, nr 7, 23 XII 1881, [w:] Litieratura,


s. 463.
28 [W. S. Lebiediew], Artykuł wstępny, „Narodnaja Wola”, nr 8—9, 5 II 1882,
[w:] tamże, s. 495.
27 Riewolucyonnoje narodniczestwo, s. II, s. 334—339.
28 Pominięta w liście krytyka Narodnej Woli jako partii o jakobińskim cha­
rakterze była później podniesiona i szeroko dyskutowana w książce Plechanowa
Nasze rozbieżności.
29 Riewolucyonnoje narodniczestwo, t. II, s. 324—333.
80 G. H e r c z y ń s k a , Terror w rosyjskim ruchu rewolucyjnym (do powstania
Narodnej Woli), Studia z dziejów ZSRR i Europy Środkowej, t. XXIII, 1987.

http://rcin.org.pl
TERROR W ROSYJSKIEJ MYŚLI REWOLUCYJNEJ 15

tii z obrzydzeniem odnosił się do naszego zadania opartego na państw o­


w ości”. O rganizacja m usiała zbierać siły i podjąć równocześnie niesły­
chanie tru d n e zadanie „dania nauczki despocie”. Zam ach 19 XI 1880 r.
postaw ił na chwilę partię na nogi, „zaczęli o niej mówić jako o czymś
znaczącym ... Je d n ak dopiero zam ach 5 lutego postaw ił nas ostatecznie na
nogi. Rosja uznała, że jesteśm y”. Wówczas dopiero partia m ogła podjąć
różnorodne, nie związane z terro rem i zam acham i zadania. „Pow tarzam y,
że odpowiedzialność za swoje działanie ponosim y tylko od chwili, gdy
w yrobiliśm y sobie nazwisko (zarabotali siebie kakoje ni je st’ im ia)” 31.
Do spraw te rro ru w sw ojej odpowiedzi naw iązuje Sergiusz K ra w ­
czyński 32. Pisze, że nie k ry ty k u je i nie przeciw staw ia się terro ry sty czn ej
działalności partii, że podobnie jak ona uważa te rro r jedynie za jedno
z zadań, lecz „w oczach historii wszystko, co zrobiła w tym czasie ro sy j­
ska socjalno-rew olucyjna partia, ogranicza się do terro ru . Niczego inne­
go, co ze względu na wagę w jakim kolw iek stopniu m ogłoby się z nim
równać, partia nie zrobiła”, jej czyny „w yczerpują się te rro re m ” . P ro ­
paganda w śród młodzieży, niezależnie od celów, prow adziła do re k ru ta c ji
now ych bojowników, a praca w śród robotników dała o sobie znać przede
w szystkim poprzez Robotniczą D rużynę, której zadaniem był terro r.
K raw czyński opowiada się przeciw nadm iernej centralizacji, jaka ist­
nieje w N arodnej Woli. Jego zdaniem centralizacja m a tylko jedną za­
letę: zm niejsza szanse w padek (prowałow), „lecz m a rów nie w ielkie braki:
paraliżuje siły, osłabia inicjatyw ę jednostek. W Rosji możliwa była do­
tychczas tylko w alka partyzancka ... w k tórej nie działają m asy, lecz
działa się pojedynczo lub m ałym i grupam i, w których w szystko zależy
od osobistej in icjatyw y”. W takiej w ojnie czynnik czasu nie gra roli
pierw szoplanow ej, najw ażniejsze jest, by być „silniejszym od w roga
w każdym danym punkcie”.
O reakcji narodow olców na przesłane do nich odpowiedzi wiadom o to
tylko, że z radością przyjęli oświadczenie Czornogo Pieriedieła, uznali
rozbieżności za drugorzędne i w zyw ali czarnopieriedielców do p racy
w Rosji. W istocie dialog rozpoczęty listem Tichom irow a przerw ało roz­
bicie w lutym —kw ietniu 1882 r. m oskiewskiej organizacji N arodnej Woli
i rozproszenie skupionych tam członków K om itetu W ykonawczego. W po­
czątku czerwca aresztow ano grupę działaczy narodow olskich w P e te rs ­
burgu. „Klęska ta była ostatecznym ciosem, k tó ry przypieczętow ał u p a­
dek K om itetu W ykonawczego” 33. Dalsze rozm owy, już na em igracji, to­
czyły się w cieniu tej porażki: N arodna Wola pozostała silna tylko sw oją
tradycją.
* *
*

81 Riewolucyonnoje narodniczestwo, t II, s. 318.


*2 Tamże, s. 339—347.
83 F i g n e r , op. cit., s. 299.

http://rcin.org.pl
16 GRAŻYNA HERCZYNSKA

T erro r był elem entem strateg ii p artii — zm ierzającej do przew rotu


politycznego. W zależności od sytuacji przyw iązyw ano do terro ru większe
lub m niejsze znaczenie, nigdy wszakże nie traktow ano go jako środka
autonom icznego i sam ow ystarczalnego. C harakterystyczną cechą te rro ru
w N arodnej Woli jest to, że jego praktyczne znaczenie było znacznie
większe niż to, które przypisyw ano m u w p arty jn y ch oświadczeniach
i dokum entach.
T erro r był uw ażany za narzędzie w alki, którego użycie jest u sp ra­
w iedliw ione jedynie istniejącym i w arunkam i. Świadczy o tym dobitnie
tek st oświadczenia K om itetu W ykonawczego, w ydanego po zam achu na
prezydenta Stanów Zjednoczonych Jam esa A braham a Garfielda. Głosi
ono: ,,W k raju, gdzie wolność osoby czyni uczciwą w alkę ideową, gdzie
nie tylko praw o, lecz i osoba w ładcy zależne są od swobodnej woli n a­
rodu, zabójstw o polityczne, jako środek w alki, stanow i objaw tego sa­
mego ducha despotyzm u, którego zniszczenie w Rosji staw iam y za nasze
zadanie. Despotyzm osoby i despotyzm partii zasługują jednakow o na
potępienie i gw ałt jest tylko w tedy uspraw iedliw iony, gdy jest w ym ie­
rzony przeciw gw ałtow i” 34.
W szelkie ak ty terrorystyczne (poza terro rem samoobronnym ), które
nie m iały ch arak teru politycznego, partia potępiała. Sam zaś te rro r poli­
tyczny był w N arodnej Woli krańcow o selektyw ny, m iał trafiać, jak
wówczas mówiono, ,,w samo c e n tru m ” ; zam achy polityczne m usiały
m ieć sankcję K om itetu W ykonawczego.
N arodna Wola konsekw entnie tw ierdziła, że lud stanow i jej jedyne
i n a tu ra ln e zaplecze i dlatego interesom ludu m usi być podporządkow ana
cała jej działalność. Przed zdobyciem w ładzy lud jednak swojej woli w y­
razić nie może; wypow ie ją później, głosami swoich przedstaw icieli, po
tym , gdy p artia przeprow adzi przew rót i zaprow adzi ludowładztwo: w ów ­
czas woli ludu, niezależnie od tego, jaka ona będzie, partia się podda.

TERROR W OKRESIE ZMIERZCHU NARODNEJ WOLI

N ajostrzejsza i najbardziej konsekw entna k ry ty k a m yśli politycznej


N arodnej Woli w yszła spod pióra Plechanow a. Dotyczyła ona podstaw o­
w ych, strategicznych kwestii, te rro ru zaś, jako podporządkow anem u owej
strategii, jedynie w tórnie.
Rozm owy o przyłączeniu się byłych czarnopieriedielców do N arodnej
Woli, zapoczątkow ane listem Tichom irow a, kontynuow ano po jego w y-
jeździe z Rosji, a przeplatały się one z dyskusjam i dotyczącym i kształtu

84 Ot Ispołnitielnogo Komitieta, „Narodnaja Wola”, nr 6, 23 X 1881, [w:] Litie­


ratura, s. 401; cyt. wg: K u c h a r z e w s k i , op. cit., t. VII, s. 104. Oświadczenie Ko­
mitetu Wykonawczego poprzedzone jest nekrologiem prezydenta, umieszczonym
w czołówce pisma, na tym samym miejscu, na którym zwykle umieszczano nekro­
logi działaczy rewolucyjnych.

http://rcin.org.pl
TERROR W ROSYJSKIEJ MYŚLI REWOLUCYJNEJ 17

ideowego ,,W iestnika N arodnoj W oli”. ,,W iestnik” m iał stać się organem
p a rtii i zarazem w szystkich socjalistów rosyjskich, z tą więc w łaśnie
m yślą powołano do redakcji poza Tichom irow em Ław row a i Plechano-
wa. Do zerw ania rozm ów doszło w połowie 1883 r.; Tichom irow sprzeci­
wił się w ydrukow aniu w „W iestniku” krytycznego wobec N arodnej Woli
a rty k u łu Plechanow a Socjalizm a w alka polityczna i nie zgodził się na
przyjęcie do N arodnej Woli g rupy Plechanow a jako całości.
W spraw ach strategii w alki rew olucyjnej (tylko o tych tu mówię)
stanow isko Plechanow a zaw arte w w ym ienionej pracy i szerzej jeszcze
omówione w jego książce Nasze rozbieżności jest rozw inięciem i zaostrze­
niem tez zarysow anych już we w spom nianym liście czarnopieriedielców:
w aru n k i społeczne w Rosji nie dojrzały do rew olucji, zdobycie w ładzy
jest ,,tak m ało [prawdopodobne], że m ożna je uważać za niem ożliw e” 35,
a koncepcje narodow olców są niczym innym jak pow tórzeniem jakobiń­
skich poglądów Tkaczowa. W Rosji — był to w ażny m om ent w rozum o­
w aniu Plechanow a — nie da się uniknąć etapu kapitalizm u i przew rót
polityczny, prow adzący do konstytucyjnego państw a, będzie pierw szą fa ­
zą rew olucji, oddaloną w czasie od fazy drugiej, przew rotu ekonomicz­
nego. Tichom irow w odpowiedzi na pierw szą broszurę Plechanow a (ale
bez podania jej ty tu łu i nazw iska autora) zarzuca mu, że dąży do w ciąg­
nięcia rew olucjonistów rosyjskich na drogę w alki czysto politycznej ...
z porzuceniem jako nierealnej fan tazji m yśli o dokonaniu w raz z prze­
w rotem politycznym przew rotu ekonom icznego” 36. Żaden jednak socja­
lista, żaden rew olucjonista nie zgłosi akcesu do takiej walki, nie w yrzek­
nie się „ani w alki przeciw ko uciskowi politycznem u, ani socjalizm u”. Sze­
regi N arodnej Woli przerzedziły się w walce i n iestety socjaliści, którzy
„stracili nadzieję na zwycięstwo lu d u ”, zam iast wzmocnić jej szeregi fak ­
tycznie w zm acniają teraz jej przeciw ników 37.
W tym sam ym num erze ,,W iestnika”, w którym ukazał się arty k u ł
Tichom irow a, Ł aw row um ieścił krótką notę bibliograficzną om aw iającą
pierw szą broszurę Plechanow a. Uznał ją, podobnie jak powołanie now e­
go ugrupow ania, W yzwolenie Pracy, za cios w ym ierzony w rosyjski ruch
rew olucyjny i socjalistyczny, którego zjednoczenie uw ażał za nakaz chwili.
W kw estii te rro ru Plechanow w Naszych rozbieżnościach oświadcza,
że nie neguje jego roli we w spółczesnym ru chu wyzwoleńczym, „ale te r ­
ror jako taki tylko niszczy siły rządu, w bardzo m ałym stopniu przy ­
czyniając się do św iadom ej organizacji sił jego przeciw ników . W alka te r­
rorystyczna nie rozszerza zasięgu naszego ruchu rew olucyjnego, w ręcz
przeciwnie, sprow adza go do bohaterskich czynów niew ielkich grupek

85 J. P l e c h a n o w , Socjalizm a walka polityczna, tłum. K. Krękowski, „Pis­


ma wybrane”, t. I, Warszawa 1959, s. 358.
88 L. T ic h o m ir o w , Czego mamy oczekiwać od rewolucji? ,,Wiestnik Narod­
noj Woli”, nr 2, Genewa 1884, [w:] Filozofia społeczna, t. II, s. 529.
87 Tamże, s. 527.

2 - Studia z dziejów ZSRR


http://rcin.org.pl
18 GRAŻYNA H ERCZY Ñ SK A

partyzanckich. Po kilku w spaniałych sukcesach nasza p a rtia rew olucyjna


w yraźnie osłabła w skutek wielkiego w ysiłku i nie może już się wzm oc­
nić bez dopływ u świeżych sił z nowych w arstw ludności. R adzim y jej
zwrócić się do klasy robotniczej jako najbardziej rew olucyjnej ze w szyst­
kich klas współczesnego społeczeństw a”.
P lechanow nie chce, by „tajn e organizacje robotnicze przekształciły
się w tajn e w ylęgarnie terrorystów ze środow iska robotniczego”. Jego
zdaniem , „są inne w arstw y ludności, które w o wiele lepszych w a ru n ­
kach mogą podjąć się prow adzenia w alki terrorystycznej z rządem ...
P ropaganda w środow isku robotniczym nie usunie konieczności w alki te r­
rorystycznej, lecz da jej nowe, nie spotykane dotąd szanse” 38.
Podobne poglądy znajdujem y w projekcie program u g rupy W yzwole­
nie P racy w stw ierdzeniu, że uznaje ona „konieczność w alki terro ry sty cz­
nej przeciw absolutnem u [tak w oryginale — G. H.] rządow i i różni się
od p a rtii N arodna Wola tylko w spraw ach tak zwanego przechw ycenia
(zachwata) w ładzy przez p artie rew olucyjne i w zadaniach bezpośredniej
działalności socjalistów w środow isku klasy robotniczej” 39.
P rogram ten, jak przyznaje sam Plechanow , „nie przyjął się w Rosji.
Zorganizow any ruch robotniczy, k tó ry pow stał w końcu lat osiem dziesią­
tych w Rosji, rozw ijał się niezależnie od tego program u, ignorując jego
istn ien ie” 40.

88 J. P l e c h a n o w , Nasze rozbieżności, tłum . J. Ogrodowicz, „Pism a w y b ra ­


ne”, t. I, s. 740—742. Do spraw y cytow anego u stęp u n aw iązyw ał P lechanow w ielo­
krotnie, s ta ra ją c się stępić jego ostrze. W specjaln y m a rty k u le So cya l-d iem o kra tija
i tierrorizm (1904) tw ierdzi on, że „celem m oich słów nie było skierow anie sił r e ­
w olucyjnych n a te rro r, lecz odciągnięcie choćby ich części do pro p ag an d y i ag ita ­
cji w śród p ro le ta ria tu ”, Soczinienija, t. X III, s. 142. W przypisie do drugiego w y ­
d an ia N aszych rozbieżności (G enew a 1905) P lechanow dodaje, że jego w ypow iedzi
nie m ożna uznać za w yraz ap ro b aty grupy W yzw olenia P ra cy dla te rro ry zm u
i że g ru p a ta od początku tw ierdziła, że „ te rro r je st dla robotników n i e k o r z y s t -
n y, n ato m iast w ypow iadanie się przeciw ko w alce terro ry sty czn ej inteligencji było
n iew ątpliw ie w ówczas [tj. w 1884 r. — G.H.] bezcelowe, bo in telig en cja w ierzyła
w te rro r jak w Boga”. P l e c h a n o w , P ism a w ybrane, t. I, s. 742. Do tego przypisu
m ożna odnieść słow a re d a k to ra dzieł P lechanow a, D. R iazanow a, k tó ry w e w stępie
do drugiego tom u pisze, że „w brew n ie jednokrotn y m ośw iadczeniom P lech an o w a
w y pada stw ierdzić, że poglądy przedstaw ione w N aszych rozbieżnościach, w szcze­
gólności zaś n a te rro r i w spólnotę gm inną, w pełni odpow iadały jego ów czesnym
poglądom ”. P l e c h a n o w , Soczinienija, t. II, M oskw a—P ie tro g ra d 1923, s. 5.
88 G. W. P l e c h a n o w , P rogram m a socyał-diem o kra iiczesko j g ru p p y O sw oboż-
d ienije truda, tam że, s. 361—362.
40 G. W. P l e c h a n o w , Sbornik tru d ó w izd a n n yj gruppoj „O sw obożdienije tr u ­
da” (1900), Soczinienija, t. X II, M oskw a 1925, s. 515. G rupy so cjaldem okratyczne
działające w Rosji nie odrzucały te rro ru . W program ie g ru p y k iero w an ej przez
D y m itra B łagojew a i W. C haritonow a (1884) po stw ierdzeniu, że te rro ry zm nie może
być u w ażany za zasadniczy środek w alki, dopuszcza się jed n ak jego stosow anie do

http://rcin.org.pl
TERROR W ROSYJSKIEJ MYŚLI REWOLUCYJNEJ 19

P oglądy Plechanow a nie znalazły rów nież poparcia w śród tych, na


których n ajb ard ziej liczył. W kw ietniu 1885 r., odpowiadając na list W ie­
ry Zasulicz, k tó ry nadszedł w raz z egzem plarzem Naszych rozbieżności,
F ry d ery k Engels pisał m. in.: ,,jestem dum ny z tego, że w śród m łodzieży
rosyjskiej istnieje partia, która szczerze i bez zastrzeżeń p rzy jm u je w iel­
kie ekonom iczne i historyczne teorie M arksa i k tóra zdecydow anie zer­
w ała z w szelkim i anarchistycznym i i nieco słow ianofilskim i trad y cjam i
swoich poprzedniczek”. Po tym grzecznościowym w stępie, zaw ierającym
w dodatku aluzję do anarchistycznych poglądów Czornogo P ieriedieła i po
zastrzeżeniu, że zbyt m ało wie o ak tu aln ej sytuacji w Rosji i są m u
„nieznane tajn ik i rosyjskiej p artii rew o lu cy jn ej”, Engels pisze: „To, co
wiem, czy też w ydaje mi się, że wiem, skłania m nie do poglądu, że Rosja
zbliża się do swego roku 1789. Rew olucja m usi w ybuchnąć w określonym
czasie; może ona w ybuchnąć każdego dnia. W tych w arunkach k ra j jest
niby naładow ana m ina, do k tórej w ystarczy przytknąć lont. Szczególnie
po 13 m arca... Je st to jeden z tych w yjątkow ych przypadków , kiedy to
garść ludzi może zrobić rew olucję; to znaczy jednym niew ielkim uderze­
niem obalić cały system znajdujący się w bardziej niż chw iejnej rów no­
wadze (że użyję m etafory Plechanow a) i wyzwolić przez ów akt, sam
przez się błahy, siły w ybuchow e, których potem nie sposób będzie u ja rz ­
mić. I jeśli kiedykolw iek blankizm — fantazja o w yw ołaniu w strząsu
w całym społeczeństw ie poprzez działalność niew ielkiego spisku — m iał
jakąś rację bytu, to z pewnością jest tak w P e tersb u rg u ” 41.
Obie w spom niane w yżej prace Plechanow a odegrały jednak tru d n ą do
przecenienia rolę w krystalizow aniu się poglądów sam ych narodow olców .
Doświadczenie p aru lat w alki pokazało im, że najbardziej naw et boha­
terska i u p a rta w alka terrorystyczna nie prow adzi do zm iany u stro ju
państw owego, jeśli nie posiada zaplecza społecznego. Znów, jak przed la ­
ty, stanęła przed rew olucjonistam i spraw a podjęcia żm udnej i m ało efek­
tyw nej, obliczonej na czas dłuższy pracy w śród ludu.
W ydaje się, że istota sporów m iędzy N arodną Wolą i grupą P lechano­
w a w ykraczała poza spraw y poruszane w publikacjach. P om ijając kw e­
stie n a tu ry personalnej, na spraw ie zaw ażyła ocena w zajem nych sił przez
kontrahentów . K om itet W ykonaw czy nadal liczył się z możliwością od­
budow y daw nej św ietności p artii w Rosji i nie był zainteresow any
w przyjęciu grupy, nie posiadającej w k ra ju żadnego liczącego się zaple­
cza; nie mógł też przystać na w ejście do partii „grupy Plechanow a”, po-

walki o krótkoterminowe ustępstwa. Według danych policji z 1886 r. socjaldemo­


kraci pilnie poszukiwali narodowolskich specjalistów w zakresie wytwarzania ma­
teriałów wybuchowych, a terror miał być stosowany wobec urzędników państwo­
wych, szpiegów i właścicieli fabryk. Por. N. N a i m a r k, Terrorists and social-de-
mocrats, 1983, s. 82.
41 F. Engels do Wiery Zasulicz, list z 23 IV 1885, [w:] Filozofia społeczna, t. II,
s. 737—739.

http://rcin.org.pl
20 GRAŻYNA HERCZYÑSKA

niew aż kłóciło się to z przy jętą zasadą centralizacji i groziło tym , że


spory prow adzone dotąd z osobami znajdującym i się na zew nątrz p artii
przeniosą się do jej środka. Plechanow z drugiej strony uważał, że N a-
rodna Wola m a za sobą okres sw ojej świetności, a jego próby zaszcze­
pienia tej p artii ideologii socjaldem okratycznej skazane są na niepow o­
dzenie; uw ażał więc, że pow inien raczej dążyć do stw orzenia zalążków
przyszłej robotniczej partii.
* *
*

N ajpow ażniejszym przejaw em opozycji w ew nętrznej było utw orzenie


w m arcu 1884 r. M łodej P a rtii N arodnej Woli (lub, jak ją nazyw ano
w skrócie, M łodej Partii). Ju ż na długo przed jej pow staniem , w począt­
kach 1883 r., w petersburskiej G rupie Robotniczej i studenckim p eters­
burskim Zw iązku M łodzieży form ułow ano postulaty zm iany program u
i przede w szystkim tak ty k i partii. Zw racano uwagę, że polityczny te rro r
przesłonił p artii działalność w śród m as i zarazem nie doprow adził do spo­
dziew anych rezultatów , obecnie zaś, w 1883 r., w ładze są na tyle silne,
że mogą lekceważyć terrorystyczne pogróżki. „[Piotr] Jakubow icz na pro­
cesie m ówił pełną praw dę — czytam y w jednym z listów do Ł aw ro-
wa 42 — że [ze zdobycia w ładzy przez rew olucjonistów — G. H.] zaczęto
się śmiać; większość uśw iadom iła sobie, że pow ażnym ludziom nie w ypa­
da vendre la peau de l ’ours avant de l’avoir tue [sprzedawać skóry na
niedźw iedziu, zanim się go nie zabiło] i że przeznaczeniem współczesnego
pokolenia jest zginąć za spraw ę w w ielkiej bitw ie, nie zaś d yktatorzyć”.
Opozycja proponow ała na m iejsce terro ru politycznego w ysunąć na
pierw szy plan spraw ę odbudow y więzi z m asam i (lub — w w ersji J a k u ­
bowicza — robotnikam i) i tem u w łaśnie celowi m iał być podporządko­
w any te rro r ekonomiczny, świadczący o tym , że p a rtia reprezentuje ich
interesy.
Tezy te znalazły odzw ierciedlenie w uchw ałach niew ielkiego zjazdu
(P etersburg, XI 1883), k tó ry w yłonił pięcioosobowe centrum , m ające kie­
rować działalnością p artii w Rosji (m. in. wchodzili do niego S tiepan
S tiepurin i Sergiusz Degajew). W zachow anym fragm encie tekstu uchw a­
ły czytam y, że „odtąd należy dać odczuć siłę te rro ru i tym sojusznikom
rosyjskiego sam odzierżaw ia, którzy bezpośrednio sty k ają się z ludem
i w ysysają ludow ą krew , w ykorzystując powszechne polityczne bezpra­
w ie” 43.
K rytyczne wobec dotychczasowego kierow nictw a stanow isko przero­
dziło się w bunt, gdy wyszło na jaw, że Degajew był agentem pułkow ­

42 E. I. Konradi do Ławrowa, Genewa, sierpień lub wrzesień 1888, [w:] Ł a w-


r o w, Gody emigracyi, s. 320.
48 S. W a ł k, Rasporiaditielnaja komissija i „Mołodaja partija Narodnoj Woli”,
„Katorga i ssyłka”, 2 (75), 1931, s. 101.

http://rcin.org.pl
T E R R O R W R O S Y J S K IE J M Y Š L I R E W O L U C Y JN E J 21

nika policji, G rigorija Sudiejkina, i że o ty m fakcie, znanym paryskiej


grupie, przez pół roku nie poinform ow ała ona ludzi działających w kraju.
Jakubow icz pisał, że „m łodzi” zachow yw ali lojalność wobec centrum „aż
do chwili, gdy karty , którym i z nam i grano w ciągu całego roku, zostały
o tw a rte ” 44. T eraz oczekiw ano nie tylko w yjaśnień, lecz także przyznania
się do błędów, które doprow adziły do pogrom u partii, oczekiwano rad y ­
kalnej zm iany tak ty k i p a rtii w kieru n k u bliższego pow iązania jej akcji
z m asam i i przekazania kierow nictw a tym , którzy biorą bezpośredni udział
w toczonej w Rosji walce.
Nad tym i postulatam i dyskutow ano w czasie zjazdu (Paryż, I 1884),
w którym poza członkam i K om itetu W ykonawczego przebyw ającym i na
em igracji wzięło udział p aru działaczy specjalnie w tym celu w ezw anych
z Rosji. Zjazd jednogłośnie wypow iedział się przeciw w prow adzaniu ja ­
kichkolw iek korekt do program u i tak ty k i partii. Odbudow anie zaś partii
i jej au to ry tetu w Rosji powierzono specjalnej K om isji Zarządzającej
(R asporiaditielnaja Kom issja: H erm an Łopatin, Neoniła Sałowa, W asilij
Suchom lin), która m iała udać się do Rosji i tam doprowadzić do zespo­
lenia istniejących organizacji, do w ykazania żywotności partii: poprzez
w ydanie dawno oczekiwanego 10 n u m eru pism a „N arodnaja W ola” i przez
zabójstwo polityczne, które postanow iono wykonać na m inistrze spraw
w ew nętrznych hr. D ym itrze Tołstoju 45.
Rozm owy m iędzy K om isją Zarządzającą i opozycją rozpoczęły się
w m arcu atakiem opozycjonistów. Choć udało się uzgodnić niektóre pun k ­
ty, w innych, przede w szystkim w kw estii terro ru , nie osiągnięto porozu­
m ienia i rozm ow y zostały zerw ane. Opozycja postanow iła stw orzyć (jak
m ówiła czasowo) odrębną organizację, niezależną od K om itetu W ykonaw ­
czego. Utworzono M łodą P a rtię N arodnej Woli z pięcioosobowym K om ite­
tem C entralnym na czele i przygotow ano dokum ent program ow y, k tó re­
go d ru k rozpoczęto niebaw em w Dorpacie. „Oczywiście — pisał w czasie
śledztw a Jakubow icz — choć Młoda P a rtia zapew niała, że przyznaje te r­
rorow i politycznem u t a k ą s a m ą r o l ę jak szerokiej pracy społecz-
no-rew olucyjnej, to u podstaw jej poglądów leżała m yśl o zaham ow aniu
na pewien czas w alki politycznej i o pow tórzeniu (choć na pewno w in­
nej form ie) doświadczeń narodników lat siedem dziesiątych i ich słynnej
«wędrówki w lud»” 46.

44 Tam że, s. 122.


45 W. I. S u c h o m l i n , Iz epochi u p adka N arodnoj W oli, cz. 3, „K ato rg a i ssy ł-
k a ”, t. 27, 1926, s. 80.
48 „Nie m a w ątpliw ości — brzm i dalszy ciąg zeznania Jakubow icza — że gdyby
pow stała o rganizacja M łodej P a rtii i w o tw arty sposób w stąp iłab y ona na are n ę
działań, to zapew ne nieśw iadom ie poszłaby po tej nieszczęsnej drodze [tj. drodze
„w ędrów ki w lu d ” — G. H.]; z początku je d n ak [organizacja] w sposób jaw n y nie
mogła odciąć się od sw ej nied aw n ej przeszłości i dlatego m ów iła tak że o w alce
politycznej. To było w łaśnie przyczyną, że w szystkie n aro d n ick ie rew o lu cy jn e ele-

http://rcin.org.pl
22 GRAŻYNA HERCZYÑSKA

W brew tem u stanow isku Młoda P a rtia postanow iła w ejść na arenę
polityczną organizując „w łasny” zam ach polityczny, rów nież na hr. Toł­
stoja. W początkach m arca Ł opatin pisał z ironią do P aryża, że o zam a­
chu wie już policja i że to „praw dopodobnie czerwone koguty [tak n a ­
zyw ał „m łodych” — G. H.] wszędzie pieją o swoich i cudzych w yczy­
n ach ” 47.
Rów nież grupa paryska nie zrezygnow ała z przeprow adzenia plano­
w anego zam achu i Tichom irow w liście do Ł opatina pisał, by ten „nie
przekonyw ał głupców, lecz przyciągnął ich blaskiem fa k tu ” 4S. Ale „fak­
tu ” nie udało się zorganizować. N atom iast w w yniku rozm ów i dyskusji
opozycja coraz w yraźniej zdaw ała sobie spraw ę z niebezpieczeństw , jakie
grożą partii w w yniku rozłam u. N ajpierw grupa m oskiew ska, później J a ­
kubowicz uznali, że rozbicie p artii m iałoby k atastrofalne sk u tk i dla ca­
łego ruchu.
W znowione w m aju rozm owy zakończyły się pow rotem M łodej P a rtii
i jej podporządkow aniem się K om itetow i W ykonawczem u. W ydrukow a­
nego dokum entu program ow ego nie zdążono rozkolportow ać i cały (pra­
wie) nakład zniszczono. W oświadczeniu ludzi, którzy organizow ali Mło­
dą P artię, w ydrukow anym w 10 num erze „N arodnoj W oli”, c z y ta m y 49:
„Sądziliśm y i do tej pory uważam y, że nadszedł czas, by w prow adzić
pew ne istotne popraw ki zarówno do stru k tu ry organizacyjnej partii, jak
i do jej program u; program powinien uwzględnić także takie te rro ry ­
styczne działania, które są bardziej zrozum iałe dla ludu i bliższe jego
bieżącym potrzebom ... niż te rro r polityczny (taki np., jak te rro r ag ra rn y
i fabryczny); pozwoli to na szybsze zlanie się s i ł y l u d u ze ś w i a d o ­
m o ś c i ą rew olucyjnej partii, co jest niezbędnym w aru n k iem przepro­
w adzenia przew rotu społecznego”. Terrorow i agrarnem u, szczególnie tru d ­
nem u do zrealizow ania, przyznaje się drugorzędną rolę. T e rro r fabrycz­
ny zaś m a służyć „jako jeden ze środków agitacji ... środek prow adzący
do naw iązania żywego i bliskiego związku p artii z ludem , nie zaś jako
dogodniejszy od w alki politycznej sposób zniszczenia istniejącego u s tro ju ”.
Ta deklaracja nie świadczy oczywiście o uzgodnieniu stanow isk i J a ­
kubowicz mówił o niej jako o „próbie porozum ienia się”. Dopiero jesienią
przezwyciężono istniejące opory i Jakubow icz w pełni poparł linię K om i­
sji Zarządzającej.

menty drzemiące dotąd w społeczeństwie i wśród młodzieży ocknęły się, gdy tylko
usłyszały o Młodej Partii i zaofiarowały jej swoje usługi”. Nowy program i rozpad
organizacyjny „był wynikiem tragicznego nieporozumienia”. Iz istorii processa 21,
„Krasnyj Archiw”, t. 38, 1930, s. 96—97; por. S u c h o m lin , op. cit., s. 84.
47 W a ł k, op. cit., s. 126. Policja wiedziała także o drukowanych ulotkach i po­
stanowiła nie przeszkadzać w ich druku i rozpowszechnieniu, uważając, że we­
wnętrzny rozłam osłabi Narodną Wolę.
48 Tamże, s. 119.
49 Artykuł wstępny, „Narodnaja Wola”, nr 10, IX 1884, [w:] Litieratura, s. 675,

http://rcin.org.pl
TERROR W ROSYJSKIEJ MYŚLI REWOLUCYJNEJ 23

Stanow isko K om itetu W ykonawczego zostało sform ułow ane w św iet­


nym arty k u le Tichom irow a um ieszczonym jako drugi arty k u ł w stępny
w 10 num erze ,,Narodnoj W oli” (tekstem tego arty k u łu posługiw ał się
uprzednio Łopatin w czasie prow adzonych dyskusji). Zasadniczy sprze­
ciw wobec stosow ania te rro ru fabrycznego i agrarnego w ynikał z nastę­
pującego rozum ow ania: u podstaw każdego protestu leży niezadowolenie
ludu, w yw ołane przez obszarników i fabrykantów . P ro test w ystępuje
pierw otnie w form ie odruchu sam oobrony, skierow anego przeciw poszcze­
gólnym faktom niespraw iedliw ości, i przejaw ia się w form ie osobistej
zem sty. Takie pierw otne form y protestu nie m ają społecznego znaczenia.
„Spraw ą rew olucjonisty jest przyczynienie się do tego, aby poszczególny
p ro test został zobiektyw izow any, skierow any nie przeciw poszczególnym
osobom i faktom , lecz przeciw sam ym w arunkom rodzącym te f a k t y o0.
Były i inne argum enty. Po pierwsze, p a rtia była przeciw na d ecen tra­
lizacji terro ru , obawiano się bowiem, że zostaną podjęte akcje nie prze­
m yślane, przypadkow e, szkodliwe dla całości organizacji. C entralizacja
decyzji zapew niała — tak przynajm niej sądzono — właściw ą „politykę”
terro ru ; w w ypadku te rro ru ekonomicznego decyzje m usiałyby być po­
dejm ow ane przez niższe ogniwa, a „w yroki” zapadać na niskim, lokalnym
szczeblu.
Po w tóre, obawiano się, że raz w szczęty te rro r ekonom iczny stanie
się procesem nie do opanowania, że nie uda się nim sterow ać odgórnie
i że, jak to zdarzało się podczas w ielu strajk ów i zamieszek, mogą wziąć
górę elem enty huligańskie i krym inalne; zem sta może przerodzić się w ra ­
bunek. Odium takich zdarzeń spadłoby na partię, doprow adziłoby do jej
izolacji w śród tej części społeczeństwa, na której jej szczególnie zależało,
przede w szystkim inteligencji. Przekonanie, że p artia m usi mieć czyste
ręce, było naczelnym im peratyw em .
W reszcie a rty k u ł odpowiadał w sposób bezpośredni na polityczne za­
strzeżenia opozycjonistów w kw estii stosunku N arodnej Woli do ludu.
„Aby uniknąć nieporozum ień, przypom inam y, że nasza partia nigdy nie
oczekiwała ... przew rotu w yłącznie w w yniku spisku”. Za p artią m usi stać
lud, a działalność, jaką trzeba w śród ludu prowadzić, m usi zm ierzać do
tego, by sprzyjał on przew rotow i. P a rtia zrobiła w śród ludu tyle, ile to
w danych w arunkach było możliwe. Oczywiście m ożna było zrobić więcej,
lecz kosztem innych form działania. „R ew olucyjna partia m usi walczyć
przeciw istniejącem u ustrojow i szerzej, w sposób bardziej poglądow y
i energiczny, niż to jest możliwe, jeśli pracow ać będzie wyłącznie w śród
ludu. Zlanie się siły i świadomości [praw ie dosłow ny cytat z oświadcze­
nia M łodej P a rtii N arodnej Woli — G. H.] jest niezbędne dla triu m fu
rew olucji. Obecnie jednak takie zlanie jest zupełnie niem ożliw e ...
W obecnych w arunkach m ożna dążyć jedynie do stw orzenia więzi z lu ­

50 Tamże, s. 673.

http://rcin.org.pl
24 GRAŻYNA HERCZYÑSKA

dem. W rew olucji pozory, form y, okrągłe zdania są gorsze niż nic. Tracić
praw dziw e siły m ożna tylko na stw orzenie praw dziw ej siły ... Dlatego
nierealne m arzenia o szerokiej organizacji ludow ej uw ażam y po prostu
za szkodliw e” 51.
* *
*

Nie wszyscy w Rosji m ieli jednak krytyczny stosunek do te rro ru po­


litycznego. Zdaniem Borysa Orżycha (znanego narodow olca z południa
Rosji), w ypow iedzianym w jego liście do Tichom irow a w 1886 r., zacieś­
nienie działalności p artii do pracy kulturalno-ośw iatow ej prow adzi do­
nikąd. P a rtia odżyje, gdy pokaże za pomocą akcji terrorystycznych swoją
siłę. „Publiczność łaknie te rro ru ” 52.
Te dwie przeciw staw ne sobie tendencje, za i przeciw terrorow i, zna­
lazły ukoronow anie pierw sza w program ie F rak cji T errorystycznej Na­
rodnej Woli, druga w liście jednego z przywódców narodow olskiej organi­
zacji w K ijow ie A bram a Bacha (1886).
F rak cja T errorystyczna pow ołana została do życia przez studentów
U niw ersytetu w P etersburgu, uczestniczących uprzednio w różnych ak­
cjach sam okształceniow ych i samopomocowych. W 1886 r. na kolejnej
fali zaostrzenia rep resji rządow ych następuje radykalizacja studentów .
N ajdonioślejszym jej przejaw em była listopadow a dem onstracja dla ucz­
czenia pam ięci N ikołaja Dobrolubowa. Choć był to dopiero okres kształ­
tow ania się grupy, która później przyjęła nazw ę F rakcji T errorystycznej
N arodnej Woli, już w tedy w odezwie (w ydanej po dem onstracji i napisa­
nej praw dopodobnie przez A leksandra Uljanow a) głoszono, że sile rządo­
w ej należy przeciw staw ić siłę 53. „Rozmowy o terrorze — pisze uczestnik
zdarzeń 54 — odbyw ały się wszędzie; terrorystyczne grupy w P e tersb u r­
gu i na prow incji tw orzyły się tak szybko, że nikom u z uczestników zda­
rzeń m arcow ych nie przychodziło do głowy pytanie: «Czy m ożna być
pew nym , że system atyczny te rro r w Rosji jest m ożliw y»”.
P ro g ram F rak cji T errorystycznej pow stał w początku 1887 r. z inicja­
ty w y U ljanow a, Józefa Łukaszewicza, M. Sosnowskiego i O resta Gowo-
ruchina. Na jego kształcie zaw ażyła książka Plechanow a Nasze rozbież­
ności, z k tórej treścią kierow nictw o F rakcji w zasadzie się solidaryzow a­

51 Tamże, s. 657—675.
52 N a i m a rk , op. cit., s. 105.
53 Pierwszy marca 1887 roku, wspomnienia Józefa Łukaszewicza, zebrał, przeło­
żył, przedmową i przypisami opatrzył S. Bergman, Warszawa 1981, s. 30.
54 A. I. Uljanow i P. Ja. Szewyriow po wospominanijam Goworuchina, ,,Prole-
tarskaja riewolucyja”, 7 (42), VII 1925, s. 121. W końcu 1887 r. Orest Goworuchin
wygłosił referat o Uljanowie i Piotrze Szewyriowie. Omówienie referatu wraz z ko­
mentarzami A. Jelizarowej (siostry A. Uljanowa) znajduje się w powyższym arty­
kule. Tam też dyskutowane są między innymi interesujące i nie w pełni wyjaś­
nione sprawy kontaktów Frakcji z narodowolską emigracją.

http://rcin.org.pl
TERROR W ROSYJSKIEJ MYŚLI REWOLUCYJNEJ 25

ło, choć w alkę terro ry sty czn ą uważało za konieczną. W łaśnie ze względu
na rozbieżności z poglądam i N arodnej Woli U ljanow opracow ał progra­
m ow y dokum ent.
W program ie tym (został on zrekonstruow any w w ięzieniu przez U lja-
nowa) po pow tórzeniu podstaw ow ych tez program u K om itetu W ykonaw ­
czego z 1880 r. o sam oobronnych i wychow aw czych celach terro ru , o tym ,
że ma on ,,osłabić urok potęgi rządow ej”, dowieść, że w alka z rządem jest
m ożliwa, stw ierdza się: „Rozwój społeczeństw a rosyjskiego powoduje, że
coraz bardziej pogłębia się rozdźw ięk m iędzy jego przodującą częścią
a rządem ”. Dzieje się tak dlatego, że ustró j polityczny ,,nie odpow iada
postępow ym , proludow ym dążeniom n a j l e p s z e j c z ę ś c i r o s y j ­
s k i e g o s p o ł e c z e ń s t w a . ... K iedy odebrano inteligencji możność
pokojow ej w alki o swoje ideały i zam knięto dostęp do w szelkich form
działalności opozycyjnej, m usiała ona uciec się do w alki, k tórej przykład
dał nam rząd, tj. do terro ru . A zatem te rro r jest w alką rządu z in te li­
gencją, której odbiera się możliwość pokojowego, kulturalnego oddzia­
ływ ania na życie społeczne” 55.
Odpowiedzią inteligencji na te rro r może być tylko terror. Ta odpo­
wiedź nie jest podyktow ana siłą inteligencji, lecz jej słabością. Ale w Ro­
sji, w k tórej nie m a „mocno zw artych klas”, ta słaba inteligencja, nie
m ająca określonych żądań ekonom icznych, m usi domagać się swobody
m yśli, gdyż — jak m ówił U ljanow w czasie procesu 56 — „praw o swo­
bodnego m yślenia i dzielenia się m yślam i ... jest [jej] nie tylko niezby­
w alnym praw em , jest w ręcz potrzebą i obowiązkiem. ... Nasza inteligen­
cja jest tak słaba fizycznie i nie zorganizow ana, że obecnie nie może
podjąć otw artej w alki i tylko pod postacią te rro ru może bronić swego
praw a do m yśli i intelektualnego udziału w życiu społecznym. T e rro r jest
w łaśnie form ą w alki zrodzoną przez w iek XIX, jest tą jedyną form ą
obrony, do k tórej uciec się może mniejszość, silna tylko mocą ducha
i świadomością sw ojej racji wobec fizycznej siły większości. ... Długo za­
stanaw iałem się nad tym argum entem , że społeczeństwo rosyjskie w i­
docznie nieżyczliwie odnosi się do te rro ru i po części m a do niego stosu­
nek naw et wrogi. Polega to jednak na nieporozum ieniu, gdyż zachodzi tu
m ylenie form y w alki z jej treścią. Społeczeństwo może mieć stosunek nie­
życzliwy, ale dopóki żądanie, o które się walczy, pozostawać będzie żą­
daniem całego społeczeństwa, jego palącą potrzebą, dopóty w alka ta bę­
dzie w alką ogółu inteligencji z rządem ”.
T error w rozum ieniu F rak cji nie był zemstą, odpowiedzią na represje
rządu, lecz działaniem planow ym , zm ierzającym do zdobycia wolności
politycznych. Podkreśla to w swoich w spom nieniach Łukaszewicz. „T er-

85 A. I. U lja n o w , Program Terrorystycznej Frakcji Narodnej Woli, cyt. wg:


Filozofia społeczna, t. II, s. 162—163.
5« Przemówienie Aleksandra Uljanowa na rozprawie [w:] Ł u k a s z e w ic z , op.
cit., aneks, s. 101—104.

http://rcin.org.pl
26 GRAŻYNA HERCZYÑSKA

ror to środek w alki heroiczny. Nie może on być m etodą w alki codzien­
nej, norm alną tak ty k ą walki. Działalność terrorystyczna przybiera na sile
w chwili ożywienia lub przypływ u energii społecznej, zaostrzenia konflik­
tu m iędzy absolutystycznym rządem a społeczeństwem dążącym do zrzu­
cenia jarzm a despotyzm u. Nasza zaś działalność zbiegła się w czasie z po­
czątkiem odpływu. ... Zdaw aliśm y sobie jasno spraw ę z tego, że w Rosji
będzie się rozw ijał kapitalizm , że ustró j kapitalistyczny jest krokiem na­
przód w porów naniu ze stanem istniejącym i że ruch rew olucyjny nie­
bawem przyjm ie bardziej pokojow y ch arak ter socjaldem okratyczny” 57.
Czy tak w idziany dalszy bieg spraw uspraw iedliw iał jednak walkę
terrorystyczną? F rak cja odpow iadała pozytyw nie na to pytanie, uzasad­
niając swoje stanow isko tym , że ustroje dem okratyczne pow stają na ogół
przed ukształtow aniem się klasy robotniczej i jej reprezentacji, że orga­
nizacja sił opozycyjnych jest niesłychanie utrudniona w w arunkach abso­
lutyzm u i wreszcie, że ,,pod potężnym i ciosami N arodnej Woli samo-
w ładztw o się zachw iało i nie jest wykluczone, że «pod now ym ciosem
rząd pójdzie na ustępstw a»” 58. Zdobycie wolności politycznych jest więc
tylko aktem w stępnym , um ożliw iającym przygotow anie rew olucji socja­
listycznej, która, choć przynosi wiele złego, okupiona będzie niezliczonym i
dobrodziejstw am i, które staną się udziałem przyszłych pokoleń.
Sam te rro r jest rozum iany inaczej niż w N arodnej Woli. U ljanow mó­
wił: „ja nie w ierzę w te rro r — w ierzę w system atyczny te rro r” 59. Chodzi
przy tym już nie o te rro r centralnie planow any i sterow any, lecz o terro r
obejm ujący wiele ogniw centralnej i lokalnej adm inistracji państw ow ej.
W program ie F rak cji czytam y, że „za rzecz pozytyw ną uw ażam y nie ty l­
ko w alkę terrorystyczną z rządem centralnym , ale i lokalne p ro testy te r­
rorystyczne przeciw ko adm inistracyjnem u uciskowi. W zw iązku z tym
ścisła centralizacja akcji terrorystycznych w ydaje nam się zbędna i tru d ­
no osiągalna” 60. Tylko taki „partyzancki te rro r”, jak o nim mówiono,
ma szanse powodzenia: po pierw szym zam achu nastąpi drugi, po nim
trzeci i w tak i sposób, niejako autom atycznie, pow stanie system atyczny
terro r. W szystko będzie m u sprzyjać: jeśli zamach doprow adzi do zao­
strzenia rep resji rządow ych, to w yw oła tym ostrzejsze reakcje, jeśli zaś
rząd pójdzie na ustępstw a, to te rro r okaże się bronią skuteczną 61.

57 Tamże, s. 54.
58 Tamże, uzupełnienia, s. 88. Wielu członków Frakcji (np. P. Andriejuszkin)
uważało się po prostu za członków Narodnej Woli, tamże, s. 105.
59 G o w o r u c h in , op. cit., s. 121.
80 Filozofia społeczna, t. II, s. 164.
81 Jest jednak rzeczą charakterystyczną, że Frakcja odrzuciła projekt zamachu
na M. N. Katkowa, ponieważ „nie pełnił [on] żadnej oficjalnej funkcji, uciekanie
się zaś do terroru uważaliśmy za środek ostateczny”. Ł u k a s z e w ic z , op. cit.,
s. 43.

http://rcin.org.pl
TERROR W ROSYJSKIEJ MYŚLI REWOLUCYJNEJ 27

Ta argum entacja U ljanow a została po latach skom entow ana przez jed ­
nego z członków F rak cji T errorystycznej, autora a rty k u łu o 1 III 1887 r.,
Jew g ien ija Jakow lenko. Pisze on, że w tym rozum ow aniu został pom i­
n ię ty fakt, że „oprócz przedm iotu te rro ru — rew olucyjnych grup te rro ­
rystycznych, istnieje jego obiekt, którym jest nie tylko rząd, ale całe
społeczeństwo, cały lud. ... Dlatego realną w artość rew olucyjną m a fak t
terro ry sty czn y tylko wówczas, jeśli jest właściwie przyjm ow any przez
kolektyw ną psychologię szerokich kręgów społeczeństwa ..., gdy jest re ­
zultatem działania p artii politycznej, zw iązanej ze społeczeństwem w ie­
lom a nićmi, nie zaś odosobnionej grupy terrorystów . Dlatego rząd A lek­
san d ra III po 1 m arca 1887 r. szybko się uspokoił, gdy przekonał się, że
nie w alczy z nim zm artw ychw stała straszna partia N arodna Wola, lecz
tylko kółko rozgorączkow anej, «szalonej» m łodzieży” 62.
P rogram N arodnej Woli, k tó ry w istocie leżał u podstaw program u
F ra k cji (nie bez dom ieszek ideologii socjaldem okratycznej i nie bez n a-
rodnickiej idealizacji wsi), w ydaw ał się tej „szalonej” młodzieży, w y ­
chow anej na Pisariew ie, oczytanej w M arksie, nie dość naukow y. D oty­
czyło to nie tylko pojęcia socjalizmu, lecz także pojęcia terro ru . Jego
naukow ym uzasadnieniem m iało być w łaśnie rozum ienie go jako czegoś
w rodzaju osobistego w kładu inteligencji w spraw ę rew olucji. Inteligen­
cja m a być jej m otorem i spraw cą, lecz nie dokonuje jej we w łasnym
im ieniu, ani też nie po to, by uzyskać dogodniejsze w arunki działania;
rew olucja ma służyć bezpośrednio spraw ie politycznego i ekonomicznego
w yzw olenia ludu. T erro r zaś, choć zdecentralizow any i skierow any nie
tylko przeciw ko przedstaw icielom centralnej władzy, zachow uje ściśle
polityczny charakter.
Przeciw staw ne stanow isko jest jasno przedstaw ione w liście otw ar­
tym Bacha. Stw ierdza on, że „ te rro r nie m a żadnego w pływ u polityczne­
go i jest jedynie bezowocną s tra tą sił”. Co więcej, jest sprzeczny z za­
sadniczym i celam i p a rtii polegającym i na uczestnictw ie w ruchu społecz­
nym , dążeniu do stw orzenia liczącej się siły politycznej. R ezultatem te r ­
roryzm u i konspiracji jest to, że społeczeństwo zapom ina o swoich w y ­
zwolicielach, wyzw oliciele zaś o społeczeństwie. T error więc w inien być
odrzucony 63.
Pow stające po 1887 r. liczne grupy narodow olskie oscylują m iędzy
skrajnym i poglądam i na terror. T radycje F rakcji T errorystycznej konty­
nuow ała grupa Izaaka Dembo i Zofii G insburg, przygotow ująca zam ach
na A leksandra III w Szw ajcarii, potem zaś po tragicznie zakończonej
próbie z przygotow aną bom bą w Paryżu.

62 E. I. J a k o w l e n k o , O votorom 1 martie, „Katorga i ssyłka”, t. 32, 1927,


s. 31.
63 N a im a r k , op. cit., s. 230.

http://rcin.org.pl
28 GRAŻYNA HERCZYÑSKA

T erro r trak to w an y jest już w yłącznie operacyjnie, sta je się synoni­


m em życia i istnienia organizacji. Sem en Stojanow ski w ypow iadający
poglądy g rupy przekonany jest, że m inął czas istnienia dużych organi­
zacji typu Ziemli i Woli, czy też N arodnej Woli, działalność bowiem po­
licji uniem ożliw ia ich istnienie. Dlatego trzeba przygotow ać zam ach poza
granicam i kraju, a w sam ej Rosji obowiązkiem każdego rew olucjonisty
jest podjęcie działań terrorystycznych w m ałych, izolow anych grupach 64.
Na em igracji jednak łatw iej pisać o terrorze, czy n a w e t gromadzić
bomby, niż w sam ej Rosji. Tu w końcu lat osiem dziesiątych i początku
dziew ięćdziesiątych atm osfera jest już istotnie różna od tej, k tóra pano­
w ała przed dziesięciu laty; choć nie zmienił się rep re sy jn y ch arak ter
ustroju, m ożna teraz w w iększym niż daw niej stopniu w ykorzystyw ać
legalne i półlegalne środki propagandy. Coraz więcej działających grup
odchodzi od te rro ru 65.
* *
*
W arto wspom nieć jeszcze o jednej grupie, w k tó rej te rro r w dość
sw oisty sposób łączy się z hasłam i liberalnym i, nie zaś socjalistycznym i.
O rędow nikam i tej koncepcji byli ludzie związani uprzednio z ruchem
rew olucyjnym , zgrupow ani w 1887 r. wokół redakcji pism a „Sam oupra-
w lenije” 66, którego am bicją było „połączenie w szystkich socjalno-rew olu-
cyjnych sił R osji”. P rogram ow y a rty k u ł odżegnywał się od ludowych,
m asow ych rew olucji, od rew olucji pałacowej czy m iejskiej. „Taki sposób
działania — czytam y we w spom nianym artykule — nie m ówiąc już o je­
go trudności, może doprowadzić do niepożądanych rezultatów , nie chce­
m y zmieniać jednego despotyzm u na inny. Droga legalnej agitacji w p ra ­
sie, ziem stw ach itd., organizacja legalnych protestów społecznych i le­
galnego nacisku na rząd m a w iele stron, które za nią przem aw iają, i za­
lecam y ją usilnie. Lecz sam a przez się nie doprow adzi bodaj do znacznego
sukcesu. Przeto uw ażam y za potrzebne włączenie do sposobów w alki
z absolutyzm em drogi, obranej już przez ludzi 1 m arca. Je ste śm y prze­
konani, że jeśli nie pojedynczy fakt terrorystyczny, to szereg takich fak­
tów, system ich, przy pew nym poparciu społeczeństwa, zm usi do złoże-
84 Tamże, s. 218,.
es Przykładem może być Grupa Narodowolska, która powstała w 1892 r. Jej
pierwszy dokument programowy, pióra Nikołaja Michajłowskiego, jest daleki od
wszelkich haseł rewolucyjnych. Druga proklamacja grupy (pióra A. A. Fiedułowa,
zatwierdzona przez Komitet Centralny grupy) opowiada się za zjednoczeniem wszy­
stkich sił narodowolskich w jednej zdecentralizowanej partii, która w dogodnym
momencie podejmie „otwartą walkę”. O terrorze nie mówi się, wyraźnie z tą myślą,
by przekonać „społeczeństwo”, że chodzi o pracę wśród ludu, nie zaś o przygotowa­
nie nowych zamachów, tamże, s. 233.
88 Pismo było redagowane przez ligę Florowską, siostrę Wiery Figner, i Wła­
dimira Debogoryj-Mokrijewicza, jednego z najbardziej znanych bakuninistów w Ro­
sji (jego wspomnienia ukazały się w pierwszych numerach „Wiestnika Narodnoj
Woli”).

http://rcin.org.pl
TERROR W ROSYJSKIEJ MYŚLI REWOLUCYJNEJ 29

nia broni m onarchizm , trzy m ający się tylko brakiem jedności w społe­
czeństw ie i trad y cją niew oli” 67.
H asła socjalistyczne pow inny być na razie odłożone, rew olucjoniści
zaś m ają „bez w ahania podnieść sztandar W olności Politycznej”. Socja­
liści rew olucjoniści są obecnie słabi, faktycznie bezsilni, a w alka z absolu­
tyzm em , jeśli m a być zwycięska, m usi być prow adzona nie przy pomocy
drobnych, lotnych oddziałów, lecz regularnej arm ii. Tą arm ią, p rzy n aj­
m niej potencjalną arm ią, jest zdaniem pisma „społeczeństw o”, które „Sa-
m ou p raw len ije” pragnie obudzić i skłonić do czynu.
Ten program nie bez złośliwości nazw any „liberalizm plus bom ba”
został w yśm iany przez Plechanow a. Tu specjalnie interesujące jest od­
notow anie zm iany jego poglądów na terror. W odpowiedzi na tezy „Sa-
m ou p raw len ija” Plechanow pisze: „Cóż jednak, jeśli rząd nie przestraszy
się naszych faktów i w odpowiedzi na nasz terroryzm będzie uparcie
kontynuow ał w łasny «terror»? J a k postąpić w takim przypadku? «Sa-
m oupraw lenije» nie odpowiada na to pytanie. Je st przekonane, że z tym ,
z czym nie dadzą sobie rad y legalne protesty, upora się «drogą ludzi
1 m arca». Nam zaś się zdaje, że w arto by było «spożytkować swoje siły
n a m iejską rew olucję» i d r o g ą l u d z i 9 3 r o k u d o j ś ć t a m ,
d o k ą d n ie d o jd z ie m y id ą c ty lk o d ro g ą lu d z i 1 m ar-
c a. D ynam it nieźle służy w walce przeciw rosyjskiem u despotyzm owi,
lecz g i l o t y n a j e s t l e p s z a . Oczywiście, t a k i e g o program u nie
mogą przyjąć «socjaliści rew olucjoniści», przekonani o tym , że «m iejska
rew olucja prow adzi do zm iany jednego despotyzm u na drugi»” 68. T erro r
93 roku to aprobow any przez m asy terro r jakobiński, terro r 1 m arca zaś
to te rro r narodow olski, stosow any — zdaniem Plechanow a — przez w ą­
ską grupę spiskowców, nie m ającą społecznego poparcia.
J a n K ucharzew ski w związku z tym trafn ie zauważa, że „Plechanow
jakby przeoczył głów ną różnicę dwóch tych odm ian terroru. T error Woli
L udu (tj. N arodnej Woli) była to w alka z istniejącym jeszcze potężnym
rządem , te rro r jakobiński rozgorzał po upadku starych rządów we F ra n ­
cji, był to te rro r odwetu. D ynam it podkładano pod mocno jeszcze stojący
tron, gilotyna ścięła głowę króla — jeńca rew olucji. T error jakobiński,
już zwycięski, m iał za sobą m asy; m asy rosyjskie czekały na rez u lta t
w alki, aby przyklasnąć trium falnie m ściwem u terro ro w i” 69.
* *
*

Porażka rosyjskiego ruchu rew olucyjnego, którego ukoronow aniem


była N arodna Wola, w ynikała przede w szystkim z niew spółm ierności
środków organizacyjnych, kadrow ych i technicznych, którym i dyspono­

67 Cyt. wg: K u c h a r z e w s k i , op. cit., t. VII, s. 267—268.


88 G. W. P l e c h a n o w , Bibliograjiczeskije zamietki, „Socyał-diemokrat”, Gene­
wa 1888, [w:] Soczinienija, t. IV, Moskwa 1925, s. 274.
88 K u c h a r z e w s k i, op. cit., t. VII, s. 269.

http://rcin.org.pl
30 GRAŻYNA HERCZYÑSKA

w ały walczące ze sobą strony: rew olucjoniści i władza państw ow a, te rro ­


ryści i policja. Żadne zm iany w ew nętrzne w ruchu rew olucyjnym , mo­
dyfikacje jego strategii czy taktyki, nie m ogły zmienić tego stosunku
sił. T erro r był skuteczny do chwili, gdy władza, przeciw ko której był
skierow any, nie była do w alki z nim przygotow ana. Po niespełna dwóch
latach od chw ili pojaw ienia się N arodnej Woli przew aga rządu była już
zupełnie w yraźna. Ew olucja rew olucyjnej m yśli politycznej, w tym rów ­
nież poglądów na terro r, odbyw ała się pod ciśnieniem rosnącej przew agi
przeciw nika. W tej ew olucji po r. 1882 uderza trudność, z jaką rozstaje
się ona z terrorem .
M yśl polityczna narodow olców atakow ana jest na p aru poziomach:
atakow ane są, i to coraz skuteczniej, strategiczne cele partii, którym
podporządkow any jest te rro r (Plechanow); atakow ana jest tak ty k a te r­
rorystyczna jako nieskuteczna dla osiągnięcia celów, które partia staw ia
przed sobą (Jakubowicz); atakow any jest wreszcie sam te rro r jako m e­
toda sprzeczna z ideam i p artii (Bach).
Z terro rem zw iązany jest jednak okres siły i chw ały N arodnej Woli,
okres, w którym garstce terrorystów udało się zagrozić w ładzy carskiej.
Do tej w łaśnie tradycji, z nadzieją na to, że te rro r nie utracił sw ojej cu­
dow nej mocy, odw ołuje się F rakcja T errorystyczna i liczne drobne grup­
ki rozsiane po całej Rosji; te tradycje i nadzieje przyśw iecają zdziesiątko­
w anej i rozbitej N arodnej Woli, gdy parokrotnie podejm uje próby (Fig-
ner, Łopatin) odbudow y organizacji.
J e j ostateczny upadek następuje po odejściu Tichom irow a, głównego
teoretyka partii. Sądził on, że partia m a swoje w ielkie dni za sobą, że
ruch się degraduje i kończy. Uważał, że partia w ybrała fałszyw ą drogę
„w ydatkując w szystkie siły na terror, nie zaś na rew olucję”, że po za­
m achu n a cara te rro r był bezcelowy, a „m echanika te rro ru ” zastąpiła
właściwe cele organizacji. W zywał, by członkowie partii porzucili „roz­
kosze te rro ru ” 70. Te przekonania nie były tylko św iadectw em osobistej
ew olucji Tichom irowa. Epoka, w k tórej stosow anie te rro ru indyw idual­
nego jako narzędzia w alki politycznej m iało jakikolw iek sens, odchodziła
w przeszłość.

PRÓBA PODSUMOWANIA

W okresie w ielkich dni N arodnej Woli, m iędzy r. 1879 i 1882, spraw y


program ow e zeszły na plan drugi, by ły podporządkow ane szybko zmie­
niającej się sytuacji. Przygotow yw ano wciąż nowe zam achy, linia zaś
podziału przebiegała m iędzy tym i, którzy te rro r odrzucają i potępiają,
a tym i, którzy go w praktyce akceptują.
Ta prak ty k a pokazuje, zgodnie z obserw acją K raw czyńskiego, że te r­

70 N a im a r k , op. cit., s. 104.

http://rcin.org.pl
TERROR W ROSYJSKIEJ MYŠLI REWOLUCYJNEJ 31

ro r był podstaw ow ą, a naw et jedyną form ą w alki o władzę. W naw iąza­


niu do uw ag Tichom irow a 71 m ożna powiedzieć, że N arodna Wola zam ie­
rzała chaotycznem u i nie zorganizow anem u terrorow i Ziem li i W oli na­
dać porządek i kierunek, w ykorzystać go w sposób efektyw ny i syste­
m atyczny, staw iając przed nim określony cel, k tórym było, jeśli ab stra ­
how ać od sem antycznych subtelności, zdobycie w ładzy politycznej. Dzia­
łalność spontaniczna m iała ustąpić organizacji, inicjatyw a osobista zostać
zastąpiona przez decyzje instancji — K om itetu W ykonawczego.
P ra k ty k a te rro ru poprzedzała jego teoretyczne uzasadnienie i po­
w staje pytanie, czy uzasadnienia zaw arte w P rogram ie K om itetu W yko­
nawczego uspraw iedliw iały podejm ow ane z niesłychaną determ inacją
i uporem akcje terrorystyczne, w szczególności zaś ponaw iane w ciąż za­
m achy na cara. W ydaje się, że odpowiedź m usi być negatyw na: od po­
czątku nie było jasności co do tego, jakie drogi prow adzą od te rro ru do
przew rotu państw owego.
Zdaw ano sobie spraw ę, że sam te rro r nie doprow adzi do przew rotu
politycznego i — tym bardziej — społecznego. P rogram K om itetu W yko­
nawczego mówił o spisku, ale spisku nie próbowano naw et organizować;
wiedziano, że udany spisek (jeśli nie m a prowadzić tylko do zm iany au-
tokraty) w ym aga dość licznej i w yszkolonej kadry.
Mówiono o pow staniu ludowym , ale zdawano sobie spraw ę z apatii
m as i po zam achu na cara A leksandra II nie podjęto żadnego kroku
zm ierzającego do w yw ołania jakiegokolw iek masowego w ystąpienia.
Oświadczano w ielokrotnie — rów nież w liście do A leksandra III —
że carobójstw o jest aktem zemsty, ukaraniem despoty, nie zaś przew ro­
tem czy choćby jego początkiem i w brew tym oświadczeniom żywiono
w iarę, że udany zam ach stanie się przełom em w życiu politycznym Rosji.
Postępow ano zgodnie ze słow am i E dw arda V aillanta, zacytow anym i
w tym sam ym num erze „N arodnoj W oli”, w k tórym opublikow ano pro­
gram K om itetu W ykonawczego: „Społeczeństw o m a tylko jeden obowią­
zek w zględem sw ych w ładców — uśm iercać ich” 72, choć hasło takie nie
m a nic wspólnego z politycznym i tezam i, jakie znaleźć m ożna w pro­
gram ie.
Czym był więc napraw dę terroryzm ? P y tan ie to zadaw ał sobie Ticho­
m irow i odpowiadał: „Była to w istocie próba rozpoczęcia rew olucji tym i
siłami, jakie były do dyspozycji. K raj, sądzono, jest rew olucyjnie n astro ­
jony, lecz rew olucji nie zaczyna. Są jednak setki i, zdawało się, tysiące
ludzi gotowych chwycić za broń. P ojaw iła się m yśl: dlaczego nie zacząć?”
A ktyw na w alka mogła stać się przykładem , m ogła pociągnąć ludzi. Ale

71 H e r c z y ń s k a , op. cit.
78 Słowa Edwarda Vaillanta, działacza Komuny Paryskiej, cytowane za „Oficjal­
ną Gazetą” z 28 III 1871 w „Narodnoj Woli” (nr 3, 1 I 1880), służą one jako motto
do artykułu Koszaczij koncert, omawiającego odgłosy prasy na zamach na cara
w dniu 19 XI 1879 [w:] Litieratura, s. 180.

http://rcin.org.pl
32 GRAŻYNA HERCZYÑSKA

nie m ożna było zacząć w alki w P etersb u rg u — drobny oddział rew olu­
cjonistów zostałby natychm iast rozgrom iony. Pozostaw ała w alka p a rty ­
zancka, konspiracyjna, tajn a w ojna. „Sam i terroryści różnie pojm ow ali
sens swoich działań, ale, ogólnie rzecz biorąc, nie byli to ludzie rozw ażni
i w e w szystkich m asow ych ... stadnych ruchach ludzie kiepsko rozum ieją
ścisły sens tego, do czego pcha ich nie tyle kolektyw ny rozum , ile ko­
lek ty w n y instynkt. Ten in sty n k t byw a nierzadko niezm iernie przenikli­
wy. Istotnie w owych czasach nie m ożna było efektyw niej (z bojowego
p u n k tu widzenia) spożytkow ać istniejących, znikom ych sił rew olucyj­
nych. Później d y rek to r policji P io tr Nikołajewicz D urnow o m ówił mi:
«Dowodzicie, że terroryzm jest niedorzecznością, trzeba jed n ak powie­
dzieć, że jest to bardzo jadow ita idea, niezm iernie groźna, idea, która
stw orzyła siłę z bezsilności»” 73.
W gruncie rzeczy ocena ta nie odbiega od opinii Tichom irow a z 1881 r.,
w yrażonej w liście do tow arzyszy za granicą: to a k ty te rro ru spraw iły,
że N arodna Wola stała się realną siłą polityczną. W arto dodać, że p ier­
wszą w historii Rosji siłą polityczną, w skazującą na konieczność rad y k a l­
nej przebudow y ustro ju państw owego.
P lechanow tw ierdził, że zdobycie w ładzy i jej utrw alenie nie jest moż­
liw e bez istnienia zaplecza społecznego, klasy świadom ej swoich in te re ­
sów i celów; narodow olcy odpowiadali, że ich działania takie w łaśnie
społeczne zaplecze tworzą, oczekiwali, że ich aktyw ność, w szczególności
zaś działalność terrorystyczna, jest najlepszą, najskuteczniejszą m etodą
pow ołania m as do życia politycznego; w tym sensie nie zdradzili swoich
narodnickich, ludow ych zasad 74.
„Socjaliści zachodnioeuropejscy, z M arksem i Engelsem na czele, w i­
dzieli w rosyjskim terroryzm ie św ietny w yraz mocy rew olucyjnego ru ­
chu w R osji” — przyznaw ał Plechanow ; sam jednak uparcie pow tarzał,
że „terro ry zm jest oznaką jego słabości ... [a] tytaniczna energia była
w istocie energią rozpaczy” 75.
Z p erspektyw y lat w ydaje się, że racje były podzielone: czyn narodo-
w olski potrafił choć na chwilę zagrozić carskiem u absolutyzm ow i — i w
tym była jego moc; nie mógł zaś, nie m ając społecznego zaplecza, osiąg-

78 T ic h o m ir o w , op. cit., s. 104.


74 Tę samą myśl można odnaleźć w słowach Ipolita Myszkina. Będąc w mceń-
skim więzieniu mówił on, że „główna bieda nie na tym polega, że my nie znamy
ludu, lecz na tym, że lud nas nie zna i, jak się zdaje, na razie znać nie chce”.
Na zadane zaś mu pytanie, co należy czynić w takiej sytuacji, Myszkin odpowiadał,
że „potrzebne są ofiary” i że właśnie narodowolcy robią dwie wielkie i użyteczne
rzeczy: „po pierwsze wymierzają rządowi silne i głośne ciosy, tak głośne, że ich
echo roznosi się po całej kuli ziemskiej, po wtóre zaś, że kładą swe kości za spra­
wę wyzwolenia ludu”. M. M. J a k o w l e n k o , Ippolit Nïkiticz Myszkin, „Katorga
i ssyłka”, t. 12, 1924 s. 37.
75 G. W. P l e c h a n o w , Pierwyje szagi socyał-diemokraticzeskogo dwiżenija
w Rossii (1909), „Soczinienija”, t. XXIV, Moskwa—Leningrad 1927, s. 177.

http://rcin.org.pl
TERROR W ROSYJSKIEJ MYŚLI REWOLUCYJNEJ 33

nąć trw ały ch rezultatów — w tym w łaśnie przejaw iała się jego słabość.
Nie ulega jednak wątpliw ości, że w yw ołał trw ałe zm iany w opornej do­
tąd m ate rii społeczeństw a rosyjskiego.

Гражина Герчиньская

ТЕРРОР В РУССКОЙ РЕВОЛЮЦИОННОЙ м ы с л и


(ДО СЕРЕДИНЫ ВОСЬМИДЕСЯТЫХ ГОДОВ XIX В.)

Краткое содержание
В настоящей статье мы продолжаем заниматься террором в политической мысли
русского революционного движения во второй половине XIX в.
Расхождения насчёт террора и, шире, стратегии революционной борьбы привели
к расколу „Земли и воли” на две фракции: „Народную Волю” и „Черный передел”. Однако
даже в „политической” „Народной воле” террор не считался средством завоевания власти
и лишь позже, после покушения 1 марта 1881 года на царя его начинают понимать (и то
не все) как инструмент „штурма на монархию”. Эти изменения сопровождались дискуссия­
ми с чернопередельцами, которые после 1882 г. полностью изменили свое отношение
к политической борьбе.
Поражение „Народной воли” было результатом несоразмерности сил, какими она рас­
полагала по сравнению с силами аппарата власти. Этому поражению соответсвовала кри­
тика ее взглядов на трех уровнях: стратегическом (Плеханов), тактическом (Якубович)
и идейном (отказ от террора, Бах). Однако террор глубоко укоренился в традиции русско­
го революционного движения, и в связи с этим все время повторялись попытки снова
обосновать его („Террористическая фракция”, „Самоуправление”) и даже применять.
Террор был грозным и действенным оружием, с каким немногочисленные и слабые
отряды революционеров могли вступить в неравную борьбу с царским правительством
Террор не мог привести к победе, однако он поколебал веру во всемогущество царизма
и тем самым наложил прочный отпечаток на русское общество.

Перевела Лена Пустула

Grażyna Herczyńska

TERROR IN RUSSIAN REVOLUTIONARY THOUGHT


(UNTIL THE 80-IES OF THE XIX CENTURY)

S u m m a ry
In the present article we continue our considerations concerning the place of
terror in the political strategy of Russian revolutionary movement of the second
half of the 19th century.
The controversy over the role of terror and, more generally, over the strategy
of revolutionary movement, led to the split of “Zemla i Vola” into two fractions:
“Narodna Vola” and “Chornyj Peredel”. Even the “political” “Narodna Vola” did
not regard terror as the tool of seizing power. Only later, after the assasination
of the Tsar Alexander II on 1 March 1881, the terror started to be considered

3 —Studia z dziejów ZSRR


http://rcin.org.pl
34

as an instrument for “storming the monarchy”. This evolution was accompanied


by discussions with the second revolutionary fraction “Chornyj Peredel” which,
after 1882, radically changed its attitude toward the political fight.
The defeat of “Narodna Vola” results from the disproportion between its own
forces and the forces of the tzarist regime. A political counterpart of this defeat
was the criticism of “Narodna Vola” strategy on three different levels — strategic
(Plechanov), tactical (Yakubovicz) and ideological (rejection of terror, Bach). But
the concept of terror was already deeply rooted in the tradition of Russian re­
volutionary movement and hence one encounters recurrent attempts to justify
it (“Terrorist Fraction”, “Samoupravlene”) and even to apply it again.
Terror was a dangerous and effective weapon which the weak and small
revolutionary groups could use against the tzarist governement. Terror could not
yield victory but it undermined the conviction in the omnipotence of the Tsar,
thus leaving a permanent trace in the Russian society.

http://rcin.org.pl