Vous êtes sur la page 1sur 24

RACH UNEK SUMIENIA

S 0 D A L IS A IS 0 D A L 1S K I

KRAKÓW 1927
WYDAWNICTWO KSIĘŻY JEZU!1
R A C H U N EK SUMIE IIA
S O D A L IS A 1SODALISKI

KRAKOW 1927
W Y DA W NI C TW O KSIĘŻY J EZ UI TÓ W
Yr. >!;]/. 1H3/A
.

ar
**!, -.BN i
■ * < ( { ■ \ . ' ' ’co®*
t Iu
\ _■
i

c»i "A
D rukarnia „P rzeglądu P ow szechnego*.
Dlaczego wstąpiłem (am) do Soda! 1-
cji? Czy pragnąłem (am) wówczas
większego udoskonalenia, czy też wio­
dła mnie tam próżność. Czy pobudką
była gorąca miłość M arji, czy też
wzgląd ludzki, którem u oprzeć się nie
chciałem (am )? Jaką obecnie m oja po­
budka, czystą ona zupełnie, czy też je­
szcze ziemską, jeszcze interesowną'"
W jaki sposób zdobywam wiedzę re­
ligijną? Czy staram się o pisma, wśród
których pierwsze miejsce zająć powi
nien »Sodalis M arianus«, o dzieła reli
gijne, zwłaszcza apologetvczne; i czy
czytam je uważnie? Jakie wyniki na
tern polu osiągnąłem (am )? Czy znam
podstawowe prawdy wiary i rozumiem
je? Czy wątpliwości staram się rozw ią­
zać przez czytanie odpowiednich dzieł
lub przez poradę u osób uświadomionych
religijnie? Czy w razie upartych wal-
4

pliwości z pokorą poddaje swój ro­


zum pod Objawienie Boże i w ątpli­
wości łamie modlitwą? Czy, dla pod­
trzym ania wiary, nie zaniedbuję lek­
tury duchowej i czy smak w niej
znajduję? Czy wszelkie zarzuty przeciw
wierze, jakie o uszy moje się obijają,
umię odeprzeć lub staram się znaleźć
na nie odpowiedź? Czy błędną naukę
nówych kościołów, jakie u nas powsta­
ją. znam i umię ją prostować? Czy nie
bałamucę mej wiedzy religijnej przez
czytanie książek i pism przez Kościół
zakazanych? Czy w beletrystyce je­
stem wybredny (ną), zwłaszcza że ona
dzisiaj jest tak płytką i tak brudną?
Czy prowadzę życie zgodne z przepi­
sami wiary, którą znam i wyznaję? Czy
zachowuję ściśle wszystkie przykazania
Boskie i kościelne? YV szczególności czy
przykładnie słuchani Mszy św., a mo­
żliwie i kazania w niedzielę i święta?
Czy w dnie powszednie, o ile obowiązki
na to pozwalają, lubię chodzić na M szę
św.? Czy posty zachowuję, lub bez po­
trzeby nie korzystam z dyspenzy? Czy
przestrzegam czasów przez Kościół za-
kazanych i nie biorę wtedy udziału w
zabawach, zwłaszcza publicznych?
Czy pragnę i staram się o coraz_
większą doskonałość? A więc czy nie
opuszczam lub nie zbywam modlitwy?
Czy kocham różaniec? Czy odprawiam
rozmyślania? Czy robię codzienny ra ­
chunek sumienia? Czy dążę stale do po­
znania samego siebie, swych nam iętno­
ści, popędów, nałogów? Czy system aty­
cznie, celowo pracuję nad ich opanowa­
niem i wykorzenieniem? Czy przypad­
kiem dusza m oja nie jest bezpańskim^
ugorem, na którym rośnie, co chce i
harce wyprawia miłość własna, brak
opanowania, płytkość? Czy mej niedo­
skonałości duchowej, m iernoty, daleko
posuniętej kompromisowości ze złem nie
usprawiedliwiam nerwami, warunkami
życia, nastrojem chwilłiS Czy przystępu­
ję często, a przynajm niej raz na mie­
siąc do Sakram entów św.? Czy należę
łub pragnę należeć do Sekcii Euchary-^
stycznej lub Koła Kom un j i wy nagra-
dzającej?'“CzyTjaórę udział w procesjach
i uroczystościach parafjałnych? —• A
wkońcu czy nie opuszczam corocznych
rekolekcy j ?
Czy chodzę regularnie na zebrania
sodalicyjne, a w razie rzeczywistej
przeszkody, czy usprawiedliwiam swą
nieobecność? Czy staram się z tych ze­
brań osiągnąć jak najwięcej korzyści,
lub czy daje innym do tego sposo­
bność? Czy jestem przyw iązany (ą)
do swej Sodalicji i staram się o jej
rozwój ?
T e pytania dotyczą pracy w ew nętrz­
nej. T eraz znowu należy zbadać swą
pracę zewnętrzną, czyli swe apostol­
stwo.
Życie sodalisa (ki), płynące z wiary
głębokiej, winno wywierać przemożny
wpływ przedewszystkiem na jego n a j­
bliższe otoczenie, a dalej na szersze
warstwy. Do tego zmierza Apostolstw o
przykładu.
Należy więc dać równie dokładną
i szczerą odpowiedź na następujące py­
tania: J aki mój wpływ w rodzinie? Czy
zawsze dodatni?^A jeżeli nie, jaka te­
go przyczyna? Czy brak mi jakiej cno­
ty domowej?
Je ste m m ęże m lub żoną: Czy m am
w pływ na sw o ją żonę — męża? Czy
s ta ra m się o jej — jego uświęcenie?
Czy m oje sta ra n ia odnoszą skutek? A
jeżeli nie, gdzie tego przyczyna? Czy
w tej pracy liczę może t ylko na sw oje
sdy, a zapominam o pomocy Bożej?-
Czy w trudniejszych chwilach zwracam
sic w kornej modlitwie o światło do
Boga, o poirwe dolV latki N a jśw .? Czy
w tej pracy nie zniechęcam sję łatwo
lub me niecierpliwią? Czv właściwej u-
żywam m e !o d v ? Czy miłość, któ rą przy­
siągłem (am) g ra tu decydującą rolę?
Czy bo jaźń Boża i pamięć na Jego
przykazania jest mi zawsze p rzytom ną?
Czy znam dobrze cel Sakram en tu mał­
żeństwa, a nie należę do tych, którzy,
k o rz y sta ją c z przywilejów, nie chcą
ponosić konsekwencyj — w ykluczają
albo o gra n icz a ją potomstwo?

Jestem m a t k ą : J a k wychow uję dzie­


ci? Czy sama je wychowuję, czy też
innym to zadanie polecam? Jeżeli tak,
dlaczego to czynię i kim jest ten, komu
n a jw ażniejsze m oje zadanie życia po-
8

w ierzam? Czy dzieci młodsze uczy


praw d w iary ś\v.? Czy sta ra m się te
młode serca urabiać dla Boga? Czy
mam dla nich zawsze miłość i czas?
C zy c z u w a m n a d niem i i c h r o n ię od
zepsucia? Czy nie tłumie w duszy mych
synów głosu powołania do kapłaństwa,
0 ile ono się odzywa? Czy modlę się o
to, by syn mój był kapłanem? Czy atm o ­
sfera domu sp rz y ja rozw ojow i tego po­
wołania? Czy starszych dzieci nie
spuszczam nigdy z oka? Czy pilnuję,
by przyk azania Boskie i kościelne pilnie
1 należycie wypełniały? Czy wiem, w ja ­
kich obcują tow arzystw ach, jakie czy­
t a j ą książki, jakim o d d a ją się zaba­
wom, jakie głoszą zasady? Czy nie ule­
gam wymogom dzisiejszej, w yuzdanęj
mody w ubieraniu córek i siebie sam ej.
Czy ja, jako dziecko Dziewicy M a rji,
wszczepiam w ich dusze wielkie ro zu ­
mienie i cześć dla kobiecej godności i
dziewictwa, czy je wychowuję w duchu
nie przesadnej, ale zdrow ej, p ra w d z i­
wie chrześcijańskiej skromności, czy
ich nie pieszczę ze szkodą może reszty
dzieci?
Jestem ojcem: Czy rozumię dobrze
tę ogromną odpowiedzialność, jaka cią­
ży na mnie wobec Boga za dzieci mo­
je, za ich dusze i ciała, za ich docze­
sność i wieczność? Czy daję im przy­
kład przedewszystkiem praw dziw ej,
szczerej pobożności? Czy mię widzą
co rano i co wieczór odm awiającego
modlitwę, o ile wiek i zdrowie pozwa­
la, na klęczkach? Czy widzą w moich
rękach różaniec, książkę do modlenia
i książkę religijną? Czy całe moje po-
tępowanie względem dzieci przejęte
jest miłością i powagą? Czy tę powagę
mam; jeśli nie, jaka tego przyczyna?
Czy nie gorszę dzieci przez przekleń­
stwa, gniewy, nieodpowiednie żarty?
Czy dzieci widzą stale w moim sto­
sunku względem żony a ich matki głę­
boką cześć i miłość? Czy nie zaniedbu­
ję domu, rodziny dla kolegów, kasyna,
rozrywek ?

.Testem gospodynią ( gospodarzem)


d o m u : Jakie w moim domu zwyczaje i
obyczaje? Czy one zawsze zgodne z z a ­
sadami w iary św.? Jaka u mnie służ-
10

ba? Czy sta ra m się o jej uświęcenie


i w jaki sposób? Czy da ję jej czas na
słuchanie M szy św. w niedzielę i świę­
ta i na inne praktyki religijne? Czy je ­
stem dla niej jakby d ru g ą m atk ą peł­
ną miłości i sprawiedliwości?
A dalej, jakie w moim domu zaba­
wy, jakie stroje, jakie gry? Czy takie,
które opinja Kościoła i ludzi uczciwych
potępia? Czy nie wchodzę tu w jakieś
niedozwolone kompromisy, czy nie tłu ­
maczę złego, zam iast bezwzględnie po'
tępiąc? A dalej, ja k ie w m o im d o m u
książki, czasopisma, obrazy, ryciny, ja ­
kie toczą się rozmowy tow arzyskie?
Czy w szystko zgodne z duchem k atoli­
ckim? Jestem przecież sodalisem (k;i),
więc dom mój musi być bezwzglę lnie
katolicki.
Czego zaś nie dopuszczam w moim
domu, na to nie mogę być obojętnym
(ą) w innych domach, które odwiedzam.
Czy więc w życiu tow arzyskiem jestem
zawsze sodalisem (ką)? Czy nie kręp u­
ję się jakiem iś względami ludzkiemu
czy nie u z n aję jakichś kom prom isów
z wiarą, lecz mężnie i śmiało staiję w
li

obronie praworządności katolickiej? A


gdyby nie poskutkowało, czy również
mężnie i śmiało potrafię zbojkotować
takie towarzystwo? Czy mam potrze­
bną odwagę i męstwo w życiu pubłi-
czneni ? Czym gotow y (a) w potrze-
ł)ie śmiało wystąpić, wypowiedzieć swo­
je zdanie, stać przy zasadzie, otwarcie
wyznać co myślę i czuję w jakiejś
sprawie i spełnić obowiązek, choćby
przez to przyszło narazić się na prze­
śladowanie i na wszystko najgorsze?
Czy nie jestem połowicznym (ą ), goto­
wym (ą) zawsze do kompromisów? Czy
nie należę do tych, którzy fre) ma ia
tolerancję dla najprzeciw niejszych za­
sad? ' ~
T o "samo dotyczy kina czy teatrów ,
gdzie niemoralne dają ^przedstawienia,
lub domów, gdzie niemoralne stro'je i
niemoralne tańce się odbywają. Dla so-
dalisa (ski) i jej rodziny m iejsca tam
być nie może, choćby wskutek tego ja ­
kieś doczesne zam iary zostały zwichnię­
te. Czy utrzym uję może stosunki to­
w arzyskie z osobami, żyjącemi w nie-
12

legalnych, przez Kościół potępionych,


związkach?
A dalej, jak spehiiam pracę zawodo­
wą? Czy rzeczywiście oddaję tej pracy
pełnię swych sił? Czy przykładam się do
niej z całem zamiłowaniem? Czy nie
idę za hasłem: »Jaka płaca, taka pra-
ca« ? Czy spełniam te obowiązki zawo­
dowe dla chwały Bożej i dobra mego
narodu? Czy staram się do takiej p ra­
cy innych zagrzewać i wszelkie niezado­
wolenia łagodzić? Jestem sodalisem
( k ą ); nie na ziemi, lecz w niebie cze­
kam zapłaty za mą pracę. T u na ziemi
^zadatek, a tam w niebie pełnia zapłaty.
U zasadnionych zaś pretensyj um iarko­
wanie i godziwie będę dochodzić.
D alej, czy biorę udział w jakiej pra­
cy społecznej? Czy nie uchylam się od
niej dla lenistwa i wygody? Czy prze­
ciwnie drogim mi mój naród, to też
choćby z nadm iernym wysiłkiem sił
pragnę iść w pomoc jego potrzebom?
Czy i w tej pracy daję dobry przykład?
Czy dokładam starań, by ona szła po
linji praw Bożych? Czy wpływam
innych, by tak samo pracowali, słowem
czy i w tej pracy d a je się poznać jako
praw d ziw y (a) szczery (a) sodalis
(ka)? Czy nie wpadam w d rug ą o sta ­
teczność i nie zaniedbuję dla pracy
społecznej, dla niezliczonych kom ite­
tów, domu, dzieci, własnej duszy?
Dalej idzie A p ostolstw o ściśle św ię ­
te. Czy tę wiedzę religijną, któ rą sa­
m a zdobyłam, szerzę w śród mego o to ­
czenia? Czy w życiu towarzyskiem
p ro stu ję fałszywe pojęcia? Czy widząc
braki, naprow adzam rozmowę na te m a t
w iary, .by potrzebne wiadomości w pa­
jać w innych, i czy tu działam zawsze
roztropnie?
Czy sta ra m się o um oralnienie swego
<toczenia bliższego i dalszego? Czy w i­
dząc nędzę m oralną, w zruszam może
ram ionam i, mówiąc: to do mnie nic n a ­
leży? Czy przeciwnie, widząc zbłąka­
ną duszę, za k tó r ą C hrystus cierpiał,
staram się ją na d o brą drogę s p ro w a ­
dzić? A dalej czy biorę udział w
blności charytatyw no-społecznej?
me uchylam się od tego rod zaju sl m a ­
rzy szeń? Czy żal mi czasu i g r osza na
nie? W szczególności czy należę do
K onferencji św._ Wincentego a I ’auU
ochronki, szwalni, bursy, i tym podo­
bnych stowarzyszeń? A jeżeli nie, czy
mamo pot emu słuszne powody? A dalej,
czy dbam o swój kościół i jego potrze­
by? Czy nie wstyd mi, że moje mie­
szkanie schludniejsze i okazalsze, niźli
m ieszkanie Boga? Co w tym kierunku
zdziałać mogę? Czy idę w tym wzglę­
dzie zawsze na rękę swemu proboszczo­
wi?
A wreszcie ostatni dział, t. j. obrona
Kościoła i jego sług. Czy staję mężnie
w obronie prawd wiary św. i obrzędów
kościelnych? Czy odpieram oszczerstwa
miotane na O jca św., biskupów i kapła
nów w myśl słów C hrystusa: »Kto się
was dotyka, dotyka się źrenicy oka me­
go ^. A jeśli jest wina, czy staram się
ją tłumaczyć, łagodzić i uchylać przez
szacunek dla kapłańskiego stanu? W
szczególności, czy miejscowych księży o-
taczam należną czcią i wszelką akcję im
nieprzyjazną staram się uchylać? C zy
wszelką pracę sodalicyjną w parafji
prowadzę zawsze w porozumieniu z
księdzem proboszczem? Czy nie lekce-
15

ważę 'jego zdania, a jego rozporządze­


niom chętnie się poddaję? Czy przeci­
wnie, jako sodalis (ka) siebie cenię wy­
żej, sw oją wiedzę, swoją pracę na
pierwszem stawiam m iejscu i dlatego
ją uniezależniam?
A wreszcie czy staję w obronie
krzywdzonych katolików, lub przynaj­
m n ie j czy modlę się za nich? Czy nie
jest iin obOjfiliyrnTćli Toś, dlatego, że
do innej należą narodowości? Czy przf* -
padkiem nie podzielani owych płytkich,
niechrystusowych i niekatolickich po­
glądów na m isyjną działalność Kościo­
ła? Czy mię to wielkie dzieło in te re su -_
je? Czy w m iarę możności staram się
choć groszową ofiarą przyczynić do je­
go rozw oju i rozrostu?

T ak się p rzedstaw ia całokształt o-


bowiązków sodalicyjnych, z którem i
sumienie sodalisa (ski) winno być zaw­
sze w zgodzie.
If,
• ' Jy

< J U U m- - Ć £ jC t-O z x x -~

^ £ t^ tA t4 - ,
/ / &-CdU~ -L u ^ £ /—

/ 2a / £ j(& ^ ~ L ~ y

£ j(jL *L ~ < *C f &—.


i* - < J i& L <2_

4 ^; % M '- * j £ c * * '

A /J
_„ . - * -
I : u & ffu U r^ t
Biblioteka Narodowa
Warszawa

30001023363081
1468991