Vous êtes sur la page 1sur 5

Szybka internacjonalizacja juana

DING YIFAN* tłum. Zbigniew M. Kowalewski

Chiny, pierwszy eksporter światowy, zależą w swojej wymianie handlowej od


dolara, ponieważ ich własna waluta jest niewymienialna. Od kryzysu
gospodarczego 2008-2009 r. starają się zatem uwolnić od tego
podporządkowania finansowego – i politycznego – internacjonalizując juana. W
ciągu niespełna pięciu lat waluta chińska stała się w handlu piątą dewizą
światową. Ding Yfan, doradca rządu chińskiego, wyjaśnia, jakie etapy juan musi
przebyć.

Od połowy lat 90., wraz ze wzrostem handlu między Chinami a ich sąsiadami,
renminbi (RMB), zwany juanem, stał się dobrze przyjmowanym w całym
regionie środkiem płatniczym. Podczas szczytu G20 w listopadzie 2008 r. w
Waszyngtonie ówczesny prezydent Hu Jintao zobowiązał się zróżnicować
zawartość rezerw chińskich w dewizach. Przy okazji podjęto kroki służące
promowaniu internacjonalizacji RMB i nie pozostało to niezauważone. W końcu
października 2014 r. ponad 50 państw i terytoriów posiadało RMB w
charakterze waluty rezerwowej.
Według Stowarzyszenia na rzecz Światowej Międzybankowej Telekomunikacji
Finansowej (SWIFT), w grudniu 2014 r. RMB wyprzedził dolara kanadyjskiego
i australijskiego, stając się piątą walutą płatniczą na świecie [1]. Przypomnijmy,
że 60% światowych rezerw posiadanych przez banki centralne to rezerwy
dolarowe. RMB sytuuje się tuż za dolarem amerykańskim (87% handlu
międzynarodowego), euro (6,6%), funtem szterlingiem i jenem. Na juana
przypada 2,17% rynku światowego i dogania on walutę japońską, na którą
przypada 2,69%. Aby zdać sobie sprawę z poczynionego przezeń postępu,
należy przypomnieć, że w styczniu 2013 r. reprezentował zaledwie 0,63%
środków płatniczych w transakcjach międzynarodowych, co plasowało go na 13
miejscu na świecie. „RMB potwierdza, że przechodzi z pozycji waluty
‘wschodzącej’ na pozycje waluty płatniczej typu business as usual”, komentuje
Wim Raymaekers, odpowiedzialny w Swifcie za rynki bankowe [2]. W 2014 r.
całkowita wartość wypłat w RMB wzrosła o 102%, co oznacza wyraźnie
szybszy wzrost tej waluty w porównaniu z innymi dewizami w tym samym
okresie.
Internacjonalizacja ta powinna pozwolić na zmniejszenie ryzyka walutowego
(zwanego również ryzykiem kursowym i związanego z możliwością wahań
kursu jednej waluty w stosunku do innej) zarówno dla chińskiego banku
centralnego, jak i dla przedsiębiorstw chińskich oraz na redukcję perwersyjnego
wpływu dolara amerykańskiego na gospodarkę kraju. O ile bowiem gospodarka
chińska jest otwarta na świat, o tyle przedsiębiorstwa chińskie realizują swoje
zyski w juanach, głównie na rynku wewnętrznym. Gdy eksportują, najczęściej
zarabiają w dolarach, które wymieniają na juany po obowiązującym w danej
chwili kursie. Jeśli kurs jest ulotny, przedsiębiorstwa eksportowe mają trudności
z kontrolą swoich cen i zysków. Bank centralny – Bank Ludowy Chin (BLCh) –
jest zatem zmuszony do interwencji na rynku w celu utrzymania względnie
stabilnego kursu, co specjaliści nazywają managed floating system,
zarządzanym systemem płynnego kursu walutowego.
Wszelka inicjatywa ma jednak swoją cenę. Aby interweniować, bank centralny
kupuje dolary i sprzedaje juany, a jeśli emituje za dużo chińskiej waluty,
powoduje inflację, ryzykując podminowanie jego własnej niezależnej polityki
pieniężnej. Zbyt mocna rewaluacja albo, przeciwnie, deprecjacja dolara
spowodowałaby więc dlań problemy.
Obecnie, dzięki postępom internacjonalizacji juana, przedsiębiorstwa chińskie
mogą domagać się, aby płacono im w ich własnej walucie narodowej, co
redukuje ich ryzyko walutowe i zmniejsza koszty. Z tego samego powodu bank
centralny ma mniejszą potrzebę zajmowania się rynkiem po to, aby stabilizować
kursy. To nowe zachodzenie na siebie rynku wewnętrznego i rynków
zagranicznych zakłada, że system finansowy kraju szybko i dogłębnie się
zreformuje.
Oczywiście, Chiny, zapewniając juanowi ekspansję w międzynarodowym
systemie walutowym, poszerzają swoje wpływy w świecie, co przyczynia się do
umocnienia pozycji międzynarodowej tego kraju i sprzyja rozwojowi
gospodarczemu całej Azji Wschodniej. Świadczy o tym sukces wylansowanego
przez Chiny w październiku 2014 r. projektu utworzenia azjatyckiego banku
inwestycyjnego, specjalizującego się w nakładach inwestycyjnych na
infrastruktury (BAII). Około 20 państw azjatyckich podpisało wówczas w
Pekinie memorandum o porozumieniu, do którego wkrótce dołączyli partnerzy z
Europy, tacy jak Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Włochy, czy z Bliskiego
Wschodu, tacy jak Egipt, Arabia Saudyjska, Iran czy Izrael. W ciągu niespełna
sześciu miesięcy projekt ten przyciągnął 57 państw. Chiny, które wnoszą do tego
banku największy wkład, będą wywierały decydujący wpływ na jego orientację
i rozwój. Należy spodziewać się, że posługiwanie się juanem ulegnie
rozszerzeniu na finansowane głównie przez BAII projekty inwestycji w
infrastrukturze krajów azjatyckich.
Chiny nie osiągnęły jednak całkowitej wymienialności swojej waluty i nadal
zależą od dolara. Internacjonalizacja juana, a ściślej jego funkcjonowanie
między rynkiem wewnętrznym a rynkami zagranicznymi, realizuje się głównie
czterema kanałami: handlu, inwestycji bezpośrednich, zatwierdzonego przez
bank centralny zakupu papierów wartościowych i swap, wymiany dewiz między
chińskim bankiem centralnym a bankami centralnymi innych państw.
Odkąd w 2001 r. Chiny dołączyły do Światowej Organizacji Handlu (WTO), ich
handel zagraniczny szybko wzrósł: są obecnie pierwszym eksporterem na
świecie i drugim importerem. Zachęciło to do używania RMB jako środka
płatniczego. W 2014 r. chiński handel zagraniczny prowadzony w chińskiej
walucie osiągnął wartość 6550 mld juanów, co stanowiło jedną piątą wartości
całego chińskiego handlu zagranicznego, wynoszącej 26 433 mld.
Przedsiębiorstwa mogą na tym tylko zyskać. Te bezpośrednie transakcje
pozwalają im omijać banki i płacenie prowizji walutowych, co poprawia ich
przepływy pieniężne, a zatem konkurencyjność, zaoszczędzając im ryzyka
walutowego spowodowanego fluktuacjami kursów dolara amerykańskiego, euro
i innych walut. Gdy importerzy chińscy kupują za juany, ułatwiają wyjście
waluty na rynek międzynarodowy; na odwrót – gdy eksporterzy chińscy żądają,
aby płatności uiszczano w juanach, sprzyjają ich wejściu na rynek wewnętrzny.
Wzrost transakcji międzynarodowych w juanach stanowi zatem nieodzowny
etap, który trzeba mieć zasobą, aby można było przejść z pozycji waluty
płatniczej na pozycję waluty rezerwowej dla banków centralnych.
Dziś Chiny nie zliberalizowały jeszcze całkowicie rachunku kapitałowego, to
znaczy przepływów finansowych, takich jak wchodzące i wychodzące
bezpośrednie inwestycje zagraniczne, nabywanie udziałów, patenty itd., które
zawsze są w pewien sposób uwarunkowane. Juana używa się już w inwestycjach
bezpośrednich. Od 13 października 2011 r. chiński bank centralny zezwolił
zagranicznym przedsiębiorstwom i instytucjom gospodarczym, a nawet
obywatelom zagranicznym, na inwestowanie przy użyciu miejscowej waluty.
Można również zwracać się bezpośrednio do banków, aby załatwiać swoje
sprawy, natomiast wcześniej trzeba było mieć na to zezwolenie. W 2014 r. te
inwestycje w juanach stanowiły 37% wszystkich inwestycji bezpośrednich,
realizowanych w Chinach przez niebankowe instytucje zagraniczne. Od trzech i
pół roku zagraniczne instytucje finansowe mogą również operować na chińskim
rynku finansowym, w granicach 20 mld juanów. Program dla inwestorów
zagranicznych, Renminbi Qualified Financial Institutional Investors (RQFII),
stwarza nowe możliwości na rynku wewnętrznym.
Co więcej, działająca od dawna giełda w Hongkongu jest połączona od 17
listopada 2014 r. z giełdą w Szanghaju. Obecnie inwestorzy z Hongkongu mogą
inwestować w Szanghaju i na odwrót. Codzienne transakcje są ograniczone do
23,5 mld juanów, a całkowite rozmiary nie mogą przekroczyć 550 mld juanów.
W przyszłości te dwa centra finansowe i centrum w Shenzen będą powiązane i
zaoferują większe możliwości. Wreszcie, bank centralny podpisał z 28
państwami i terytoriami porozumienia o wymianie walut na sumę ponad 3
bilionów juanów, to znaczy na więcej niż miesięczne rozmiary handlu
międzynarodowego Chin.
Pierwszy rynek juanowy offshore utworzono w Hongkongu. Stanowi on
rezerwuar produktów finansowych sprzedawanych za juany. Singapur, Tajwan,
Macao są również bardzo aktywne. Od 2014 r. Chiny podpisały porozumienia
dotyczące płatności w juanach z Wielką Brytanią, Niemcami, Francją i
Luksemburgiem. Jeśli dodamy porozumienie podpisane w marcu 2015 r. przez
chiński bank centralny ze Szwajcarskim Bankiem Narodowym, to okaże się, że
w Europie utworzono pięć rynków juanowych offshore w Londynie,
Frankfurcie, Paryżu, Luksemburgu i Zurychu.
To również w Hongkongu przeprowadzono eksperyment z pierwszym rynkiem
obligacji juanowych offshore, nazywanych po kantońsku obligacjami dim sum,
małymi pierożkami ravioli, ze względu na ograniczone rozmiary tego rynku. Od
tego czasu pojawiły się w wielu miejscach inne pożyczki w RMB, takie jak
„długi Miasta Lwa” emitowane przez Singapur czy „długi Wyspy Skarbów”
emitowane przez Tajwan. Inne obligacje tego rodzaju pojawiły się w Londynie i
Luksemburgu.
W październiku 2014 r. bank rozwoju Chin i skarb brytyjski wyemitowały w
Londynie obligacje o wartości 3 mld juanów. To pierwsza emisja quasi-
suwerennych obligacji juanowych za granicą i kolejny krok zmierzający do
uczynienia z RMB waluty rezerwowej, ponieważ płynące z tego zyski zostaną
włączone do brytyjskich rezerw dewizowych. W tej dziedzinie Londyn znajduje
się na pierwszej linii stosunków z Pekinem. Wielka Brytania postanowiła nawet
jako pierwsza uczestniczyć w BAII, stwarzając na świecie wrażenie, że pociąga
za sobą inne państwa europejskie.
Inna oczekiwana zmiana to dołączenie RMB do koszyka walutowego
specjalnych praw ciągnienia Międzynarodowego Funduszu Walutowego
(MFW), co być może nastąpi w styczniu 2016 r. [3]. Pierwotnie te specjalne
prawa ciągnienia – międzynarodowe jednostki rozrachunkowe i aktywa
rezerwowe sztucznie stworzone przez MFW – mogły być wymieniane na
wszystkie inne waluty lub na złoto. Obecnie ich wartość jest określona przez
koszyk walutowy obejmujący dolara amerykańskiego, euro, jena i funta
szterlinga. Po włączeniu do koszyka waluta automatycznie jest w posiadaniu
ponad 220 państw i terytoriów. Warunkiem przyjęcia do tego klubu jest
legitymowanie się przynależnością do czołówki handlowej świata w ciągu
ostatnich pięciu lat oraz dysponowanie wymienialną walutą.
Chiny od dawna spełniają pierwszy warunek: bezspornie są pierwszym
światowym mocarstwem handlowym. Jeśli chodzi o drugi warunek, to Stany
Zjednoczone zarzucają Chinom, że nie chcą pozwolić swojej walucie na
swobodną płynność i utrzymują kontrolę kursów walutowych. Ze swojej strony,
5 września 2013 r. na szczycie G20 w Sankt Petersburgu, prezydent Xi Jinping
stwierdził, że „aby zbudować międzynarodowy system walutowy, który byłby
stabilny i potrafił lepiej stawiać czoło ryzyku, ważne byłoby zreformowanie
składu koszyka walutowego specjalnych praw ciągnienia”. Dodał przy tym:
„Chiny postarają się siłą rynku pogłębić reformę stopy procentowej i kursu
walut, bardziej uelastycznić kurs RMB i stopniowo zrealizować wymienialność
juanowego rachunku kapitałowego.”
Faktycznie kurs RMB stopniowo się uelastycznił. Jego marża płynności
wynosiła w 1994 r. tylko 0,3%, wzrosła w 2007 r. do 0,5%, a następnie w 2012
r. do 1% i w 2014 r. do 2%. Władza zobowiązała się, że za dwa czy trzy lata
kurs juana będzie mógł zmieniać się swobodnie, dostosowując się tak, aby
doprowadzić do zrównania podaży waluty z popytem, i zrealizuje całkowitą
wymienialność rachunku kapitałowego do 2018-2020 r. Eksperymentuje się w
tej dziedzinie w szanghajskiej strefie wolnego handlu.
Wymaga to trzech etapów: przyspieszenia liberalizacji stopy procentowej przez
rynek i poprawy mechanizmów kształtowania kursu RMB, tak, aby krzywa
rentowności bonów skarbowych odzwierciedlała podaż i popyt, promowania
otwarcia rynku kapitałów, stopniowego podniesienia poziomu transgranicznych
transakcji finansowych, a w końcu, po pomyślnym przebyciu dwóch
poprzednich etapów, zrealizowania całkowitej wymienialności rachunku
kapitałowego.
Zadaje się nam nieraz pytanie, czy Chinom nie grożą takie same trudności, z
jakimi boryka się np. Brazylia, narażona na ataki kapitałów spekulacyjnych.
Otóż sytuacja Chin wcale nie jest taka sama. Większość krajów rozwijających
się musiała otworzyć swój rachunek kapitałowy z powodu braku kapitałów
zagranicznych, a więc aby je przyciągnąć i w ten sposób zrównoważyć swój
bilans międzynarodowy. Chiny, przeciwnie, wykazują ogromną nadwyżkę
handlową, co chroni je przed taką koniecznością. Oczywiście, od czasu do czasu
doznają perturbacji spowodowanych przez zmasowane krótkoterminowe
napływy kapitałów; podejmują wówczas kroki zmierzające do sterylizacji
kapitałów po to, aby stworzyć przeciwwagę dla efektów inflacyjnych. Natomiast
liberalizacja rachunku kapitałowego skutkowałaby złagodzeniem presji
spekulacyjnej, odpływem kapitałów mogącym zrównoważyć ich zmasowany
napływ, a ogromna rezerwa dewiz (około 4 bln dolarów) odstraszyłaby
spekulantów od awanturniczych manipulacji wokół kursu chińskiej waluty.
Proces internacjonalizacji RMB ulega przyspieszeniu. Długoterminowo głębia i
rozległość rynku obligacji w juanach określą, czy juan może stać się walutą
światową. Nadzór nad ruchami transgranicznymi i obserwacja rozwoju rynków
offshore pozwolą wyczuć puls jego internacjonalizacji.

* Zastępca dyrektora Instytutu Rozwoju Świata w Ośrodku Badań nad


Rozwojem przy Radzie Państwa Chińskiej Republiki Ludowej.

tłum. Zbigniew M. Kowalewski

[1] „RMB Breaks Into the Top Five As the World Payments Currency,
Swift.com, 28 stycznia 2015 r.

[2] Tamże.

[3] „China’s Yuan breaks Into the World’s Top Five as Payment Currency –
SWIFT”, Reuters, 27 stycznia 2015 r.