Vous êtes sur la page 1sur 16

Stanisław Grzybowski

Wędrówki ludów w epoce nowożytnej

W połowie wieku XV etnograficzna mapa globu ziemskiego była już w zasadzie


ukształtowana. Minął okres wielkich migracji ludów pierwotnych – ostatnia z nich,
polinezyjska, wiek wcześniej ukoronowana została opanowaniem Nowej Zelandii – nie
rozpoczął się jeszcze okres ekspansji europejskiej. Na kontynencie amerykańskim i w Czarnej
Afryce, na północnych obrzeżach wielkich cywilizacji azjatyckich, trwały nieustanne
migracje lokalne, nie tworzące jednak nowych wielkich społeczności. Zwłaszcza stepowe,
pasterskie cywilizacje sawanny wschodniej i południowej Afryki były w pełni ekspansji na
sąsiednie tereny rolnicze, tworząc państwa oparte na podboju i preponderancji pasterskiej
arystokracji, właścicieli bydła, czujnie strzeżonego, bowiem bogactwo i autorytet społeczny
1
mierzyło się jego ilością . Proces ten podobny był do wcześniejszych przemian w Azji
Środkowej, gdzie pasterskie i wojownicze cywilizacje wielkiego stepu, Hunów, Awarów,
Połowców, Mongołów, stworzyły były ogromne imperia i dokonały podboju znacznie
bardziej zaawansowanych w rozwoju państw rolniczych, od Rusi po Chiny. Typowym tego
przykładem w Afryce może być Rwanda, gdzie właśnie w XVI w. dokonało się ostatecznie
ujarzmienie rolniczych bantuidalnych Hutu przez chamickich pasterzy Tutsi; pamiętamy jakie
to miało i wciąż ma skutki dla obecnej stabilności tego regionu. Podobnie rozprzestrzenianie
się pasterskich ludów Khoi-Khoi (przez białych zwanych Buszmenami i Hotentotami)
spowodowało uzależnienie od nich miejscowych słabych społeczności rolniczych i powstanie
silniejszych organizmów państwowych, które nawet w epoce podboju kolonialnego
przetrwały w formie protektoratów, jak Lesotho i Swazi, dziś ciesząc się znów pełną
niepodległością bardziej odpowiedzialnie niż budowane bez rodzimej tradycji inne państwa
afrykańskie.
Na stepach zachodniego Turkiestanu, w Persji i Afganistanie panowali w XV w. jeszcze
Timurydzi, następcy Tamerlana Wielkiego, przepędzeni jednak zostali z tych terenów ku
południowemu wschodowi przez koczowniczych dotąd Uzbeków, którzy w XVI w. założyli

1
Histoire générale de l’Afrique. IV. L’Afrique du XIIe au XVI siècle. Red. J.-K. Zerbo, D.-T. Niane, Paris
1991 UNESCO s. 313-319.
2

tu nowe chanaty, Chiwy i Buchary, ujarzmione przez Rosję dopiero pod koniec XIX w. i dziś
tworzące niepodległy Uzbekistan. Spychani na południe potomkowie Timura znaleźli
schronienie w Afganistanie i stąd jeden z nich, Baber, poprowadził w 1526 r. wyprawę na
Indie. Najazd doprowadził do zmiany dynastii i rozszerzenia władzy nowego sułtana – odtąd
padyszacha – z Delhi, istotnych przemian etnicznych jednak nie spowodował. Podobnie
podbój Chin przez konfederację plemion Mandżurii, dokonany ostatecznie w 1644 r.
spowodował jedynie zmianę dynastii i klasy politycznej. Arystokracja mandżurska rządząca
Chinami wynarodowiła się szybko, przyjmując język i kulturę chińska, zaś lud mandżurski
pozostał na ziemi przodków, kolonizowanej zresztą wytrwale przez chłopów chińskich,
2
którzy u schyłku panowania mandżurskiej dynastii stanowili tam już 80 % ludności .
Jedynym zaś ludem azjatyckim z pochodzenia, który przez Egipt i posiadłości ottomańskie
przenikać zaczął w XV w. do Europy pozostać mieli Cyganie. Ich wędrówki miały jednak
inny charakter niż dotychczasowe migracje azjatyckie, wobec uporczywej trwałości ich
3
koczowniczego trybu życia .
Przybyli oni do Europy Zachodniej na początku XV w. i szybko się rozprzestrzenili.
Obecni wcześniej na Półwyspie Bałkańskim, po zakończeniu wojen husyckich rozpoczęli
dalszą wędrówkę. W 1417 r. byli na Węgrzech, w 1418 w Szwajcarii, w 1422 w Bolonii,
w 1427 r. pojawili się we Francji, gdzie nazywano ich Czechami (Bohemiens). W r. 1447
stwierdzono ich obecność w Barcelonie, w 1494 w Szkocji, w 1501 r. na Litwie, w 1512
w Szwecji, w 1514 w Anglii. Początkowo uważani za Egipcjan uciekających przed
prześladowaniami, traktowani więc byli przychylnie. Od połowy XVI w. zaczęła się fala
oskarżeń i prześladowań. We Francji edykt z 1453 r. groził jedynie „występnym” Cyganom,
dopiero w 1539 r. wygnano wszystkich z Paryża, a w 1560 z Francji. Edykty te wciąż
powtarzano, co może świadczyć o ich nieskuteczności; ostatni wydany został w 1660 r.
Podobnie w Hiszpanii edykty nakazujące im osiedlać się w miastach i przyjąć miejską
kulturę, zacząwszy od 1492 r., nie zdołały większości z nich odciągnąć od wędrownego trybu
życia. Z Niemiec, Niderlandów, Danii wypędzono ich w XVI w.; niemieccy masowo
przybywali do Polski. W 1541 r. Cyganów wołoskich zamieniono w niewolników i zmuszono
do pracy zakutych w łańcuchy. Na próżno, kraje rumuńskie stały się ich nowa kolebką. Nawet
angielska praworządność nie potrafiła wyegzekwować skierowanych przeciw nim praw.

2
Fr. Aubin, Mandchous [w] Dictionnaire de la civilisation chinoise. Paris 1998 Encyclopædia Universalis
Albin Michel s. 505.
3
A. Mirga. L. Mróz, Cyganie. Odmienność i nietolerancja. Warszawa 1994 s. 45 nast.
3

Cyganie nie tylko nie porzucili tam wędrownego trybu życia, ale nawet wciągali doń nowych
4
adeptów . Bowiem Cyganie wędrowali po wsiach, roznosili nowiny, muzykowali, drutowali
garnki i jeśli nawet komuś ściągnęli koszulę z płotu czy koguta, przyjazd ich był taka
atrakcją, że wybaczano im wiele i przed władzą chroniono. Wobec ich mobilności
i zaradności, początkowo zresztą ocenianej nawet z pewnym podziwem, bezsilne pozostawały
nawet te monarchie Europy, które u schyłku XV i w XVI w. tępić poczęły wielokulturowość
doprowadzając, jak Hiszpania i Portugalia, do wygnania Żydów sefardyjskich a z Hiszpanii
również Morysków.
Równocześnie jednak Europa właśnie, rozszerzając granice swych państw w Nowym
i w Starym Świecie, stała się pepinierą nowych, rodzących się poza jej granicami
społeczeństw, gdy zaś własnego materiału ludzkiego jej nie starczyło, sięgnęła poniewoli po
rezerwuar ludów afrykańskich, od dawna już, wraz z niewolnikami z rejonów czarno-
morskich, eksploatowany przez świat islamu.. Niewolnictwo i kolonizacja, ściśle nieraz ze
sobą związane, stały się teraz motorem migracji zmieniających na skalę dotychczas
niespotykaną obraz Nowego Świata, Azji Północnej i europejsko-śródziemnomorskiego
pogranicza.
Migracje to jednak były odmienne. Już nie całe ludy, całe plemiona z przywódcami
swoimi na czele opuszczały dawne siedziby szukając nowych. Teraz bowiem państwo
nowożytne świadomie pragnęło budować swój kształt demograficzny, skazując na wygnanie
i tułaczkę ludy i elementy uznane za niepożądane ze względów wyznaniowych, etnicznych,
społecznych, kulturowych, często zaś – choć bynajmniej nie zawsze – uznawane za przydatne
przy budowie nowych imperiów, opanowaniu terenów wyzyskiwanych i ujarzmieniu obcej,
eksploatowanej ludności.
Wzorem były pierwsze czystki, formalnie wyznaniowe, faktycznie często etniczne
i kulturowe w Hiszpanii W 1492 r. edyktem wydanym pod oblężoną Granadą wygnano
z Hiszpanii Żydów. W tym samym roku kazano im opuścić pozostałe posiadłości hiszpańskie,
z Sycylią i Sardynią. Doprowadziło to do exodusu na skalę dotąd w Europie nieznaną,
5
sięgającą wedle wciąż dyskusyjnych szacunków, od 165 do 240 tysięcy wychodźców . Krótki
termin pozostawiony na opuszczenie Hiszpanii – trzy miesiące a potem 9 dodatkowych dni
przyznanych edyktem wielkiego inkwizytora Torquemady – sprawił, że zmuszeni zostali za

4
A. R. Wagner, English Ancestry. Oxford 1961 s. 111-112.
5
skrajne szacunki podają J. Calmette, Histoire de l’Espagne, Paris 1947 s. 182 i J. Lopez-Davalillo Larrea,
Atlas Histórico de España y Portugal desde el Paleotico hasta el siglo XX, Madrid 1999 s. 128.
4

bezcen wysprzedawać swe dobra, konfiskowane pod byle pozorem. Większość Żydów
kastylijskich uszła do Portugalii, gdzie złupiono z nich co się jeszcze dało, by wygonić ich
i stąd w 1496 r. Podobny los spotkał tych, co uszli do Prowansji. Z Francji wprawdzie Żydzi
byli od dawna wygnani, lecz nie dotyczyło to świeżo przyłączanych do niej prowincji. Delfin
Ludwik, późniejszy Ludwik XI, próbował ich wygnać z Delfinatu, ale w 1453 r. uznał to za
błąd i przyznał tamtejszym Żydom nowe przywileje, zaś jako król Francji, po aneksji
Prowansji, stare przywileje im potwierdził. Lecz w 1498 r. Karol VIII przywileje te odwołał
i nakazał Żydom prowansalskim opuszczenie królestwa lub przyjęcie chrztu.. Choć
równocześnie edykty królewskie przyznawały pełne prawa nowonawróconym, nie zawsze
były one przestrzegane, o czym świadczą protestacje prowansalskiego parlamentu z 1542 r.
i edykty następne, z których ostatni nosić będzie datę 1778, w pełni Oświecenia.
Pozostali Żydzi hiszpańscy uszli w mniejszych ilościach do Niderlandów i do Anglii,
częściowo do Włoch, do Rzymu, Ferrary i Wenecji, Wielu z nich osiadło w posiadłościach
weneckich, początkowo w Mestre, dopóki nie pozwolono im na osiedlanie się w samej
6
Wenecji, gdzie z początkiem XVI w. powstało pierwsze getto . Inni odpłynęli do Afryki
Północnej, gdzie zresztą Żydzi miejscowi przyjęli ich nieżyczliwie i powodowali często, na
przykład w Maroku, ich dalszy exodus. Ostatecznie najwięcej z nich osiedliło się
w posiadłościach ottomańskich, w Salonikach, Stambule, Smyrnie, Sofii, Sarajewie, gdzie
zachowali nostalgiczne przywiązanie do kultury hiszpańskiej i swój język ladino, judeo-
hiszpański dialekt. Sułtan Soliman przyjął ich życzliwie i z przekąsem mówił o królu
7
Ferdynandzie. który zubożył własne państwa by wzbogacić jego imperium . W Polsce
starania o sprowadzenie Żydów sefardyjskich jako biegłych rzemieślników podjął Jan
Zamoyski, z dość miernym rezultatem. Pozostali, ochrzczeni czysto pod przymusem Żydzi
kastylijscy i portugalscy, nazywani Marranami, nie uniknęli nieufności, izolacji i prześla-
dowań, emigrując często do innych krajów, w Europie przeważnie do Niderlandów,
w Nowym Świecie do portugalskiej Brazylii, gdzie na ich pobyt w XVI w. patrzano przez
palce. Również w hiszpańskim Meksyku rodziny żydowskie oraz muzułmańskie dłużej
8
zdołały zachować swą odrębność kulturalną .

6
R. Calimani, Historia getta weneckiego. Przeł. T. Jakielowa. Warszawa 2002 s. 54.
7
J. Pérez, Historia de una tragedia. La expulsión de los judios de España. Barcelona 1993 s. 114-116.
8
S. Behocaray-Alberto, De l’illusion à la cendre ; la communauté marrane de Mexique au XVIéme siècle,
[w] Politique et religion dans le judaïsme moderne, red. D. Tollet, Paris 1987 s. 44.
5

Podobnie traktowano w Hiszpanii Maurów, nawet konwertytów, oraz ich potomków, tak
zwanych Morysków, przeważnie, choć bynajmniej nie zawsze, kryptomuzułmanów. Warunki
kapitulacji oblężonej Granady i innych miast tego królestwa, które przewidywały autonomię,
równość praw podatkowych i wolność kultu, nie zostały dotrzymane. W 1502 r. kazano
przejść na chrześcijaństwo wszystkim poddanym z królestwa Kastylii, w 1525 r. – Aragonii.
W 1536 r. w Portugalii powstała inkwizycja państwowa podobna hiszpańskiej.. W 1570 r., po
wielkim powstaniu Morysków, rozpoczęto ich przymusowe przesiedlanie, zaś w latach 1609–
1614 nastąpiło ostateczne ich wygnanie z Hiszpanii. Operacja na ogromną skalę, wymagająca
mobilizacji hiszpańskiej floty wojennej dla przewiezienia wypędzonych i zabezpieczenia
działań, doprowadziła do wygnania z Hiszpanii około 300 do 400 tysięcy Morysków, czyli
3 lub 4% ludności. W tym czasie jednak była to, poza bogatszą Granadą, ludność najuboższa,
mniejszość zepchnięta, zwłaszcza w Walencji, gdzie była najliczniejsza, w górskie zakątki
i często broniona przez chrześcijańskich właścicieli ziemskich, kryjących ich przed
9
inkwizycją . Protesty ich, zwłaszcza w królestwie Aragonii nie na wiele jednak się zdały
i liczne wsie zostały całkowicie wyludnione. Zaś hiszpańscy dostojnicy, nawet ci deportacjom
10
przychylni, zapytywali teraz z goryczą: „Kto nam będzie robił buty?”
Wśród wygnanych znalazło się sporo rodzin deklarujących przywiązanie do katolicyzmu
i osiadających teraz we Francji, w miastach włoskich, nawet w papieskim Rzymie. Inni udali
się do krajów muzułmańskich. Na wybrzeżu lewantyńskim uchodźcy z Andaluzji weszli do
miejscowej elity politycznej. Wielu osiadło w Salonikach i Kairze. W Konstantynopolu
uchodźcy z Granady, Walencji i Aragonii wyrugowali chrześcijan z szeregu dzielnic.
W Algerii i Tunetanii dali nowy impuls przedsięwzięciom korsarskim. Najwięcej, około
40 000, osiadło w Maroku. Wybór wiązał się w znacznej mierze z ich przynależnością
wyznaniową. Moryskowie z Walencji byli przeważnie szyitami; radykalniejsi społecznie
i ideowo, przywykli zarazem do współżycia z równie często udręczonymi chłopskimi,
chrześcijańskimi sąsiadami i skłonni byli głosić, że w każdej wierze można być zbawionym,
co i ich przemiany wyznaniowe usprawiedliwiało. Bogatsi Andaluzyjczycy natomiast
pozostali sunnitami i lepiej wtapiali się w sunnickie elity przeważające w imperium
osmańskim i w Marokku, co nie zmienia faktu, że otoczeni często byli nieufnością i dotąd

9
A. Dominguez Ortiz, B. Vincent, Historia de los Moriscos. Vida e tragedia de una minorita. Madrid 1997
passim.
10
F. Braudel, Morze Śródziemne i świat śródziemnomorski w epoce Filipa II. Gdańsk 1977 t. II s. 117.
6

przez w tradycji muzułmańskiej traktowani bywają jako „rozbójnicy, renegaci, pełni


11
przesądów” .
Wygnanie Żydów i Morysków z Hiszpanii był to proces długotrwały, zważywszy
przymusowe nawrócenia i powolną emigrację konwertytów do krajów, gdzie mogli wrócić do
starej wiary. Podobnie w wypadku mniej licznych ale równie ważnych, zwłaszcza dla budowy
państw wyznaniowo jednolitych, wypadków emigracji w okresie wojen religijnych
w Europie. Przyniósł on nasilenie się ruchów migracyjnych zwłaszcza wśród protestantów,
niepewnych swej doli w państwach katolickich. Szczególne znaczenie miały migracje do
Genewy, stającej się stolicą europejskiego kalwinizmu. Przykładowo można podać że tylko
w latach 1549–1560 przybyło tu około 4800 wychodźców z Włoch, Lotaryngii, Burgundii
Flandrii a zwłaszcza z Francji, w ogromnej większości rzemieślników, najliczniej emigru-
12
jących tu z Normandii z Rouen, z Paryża i z Orleanu oraz z miast prowansalskich . Sporo
było również wśród nich włoskich protestantów. Później proces ten osłabł, by nasilić się
dopiero – pomimo oficjalnych zakazów – po odwołaniu edyktu nantejskiego. Doprowadził on
do głębokich zmian społecznych w samej Genewie. Nowo przybyli dysponowali
doświadczeniem ekonomicznym, biegłością rzemieślniczą a często i kapitałami, przejmując
kontrolę gospodarczą i polityczną nad Lemanem. W czasach Jana Jakuba Rousseau stanowili
13
tam elitę rządzącą, choć gorliwość wyznaniowa z głów im już dawno wywietrzała .
Wyznaniowe motywy migracji w obrębie Europy trwały jeszcze w wieku XVII. Wśród
migracji żydowskich szczególne znaczenie miało opuszczenie Ukrainy po buncie
Chmielnickiego wraz z chroniącym uciekinierów wojskiem Jaremy Wiśniowieckiego,
upamiętnione jedynym w swoim rodzaju tekstem źródłowym, Bagnem głębokim Natana
Hanowera. Wśród migracji protestanckich najistotniejsze było wygnanie Braci Polskich
z Rzeczypospolitej w 1660 r. i odwolanie edyktu nantejskiego.
Wygnanie arian polskich dotyczyło zaledwie kilkuset rodzin, nie przybrało więc
charakteru masowej emigracji. Udali się oni do Prus, Brandenburgii a zwłaszcza

11
A. Dominguez Ortiz, B. Vincent, op. cit. s. 225 nast. ; R. García Cárcel, El itinerario de los Moriscos
hasta su expulsion (1609) [w] Á. Alcalá y otros, Inquisición española y mentalidad inquisitorial. Ponencias del
Simposio internacional sobre inquisición, Nueva York, abril de 1983. Barcelona 1984 s. 67 i nast.
12
R. Mandrou, Les Français hors de France aux XVIe et XVIIe siècles. „Annales E. S. C”. No 4 1959
s. 662-666.
13
T. Boy-Żeleński [przedmowa do] J. J. Rousseau, Wyznania, Warszawa 1956, t. I, s. 6.
7

14
Siedmiogrodu, gdzie mieli licznych i wpływowych współwyznawców . Elita intelektualna
znalazła schronienie na Zachodzie, głównie w Niderlandach; były to wprawdzie jednostki,
15
liczyła się jednak ich waga dla kultury europejskiej, prekursorska wobec idei Oświecenia .
Edykt rewokacyjny Ludwika XIV wydany w Fontainebleau 22 października 1685 r.
odwołujący edykt Henryka IV z 1598 r. nie miał w założeniu doprowadzić do emigracji
hugenotów. Przekonany, że kalwinizm we Francji wygasa a podtrzymuje jego egzystencję
jedynie opór pastorów, król wyganiał jedynie duchownych hugenockich, pozostałym zaś
nakazywał pozostanie we Francji, gwarantując im wolność sumienia, ale bez wolności kultu,
co oznaczać musiało ograniczenie go do żyjącego pokolenia, gdyż chrzty, małżeństwa,
pogrzeby dokonywane być musiały zgodnie z kultem katolickim. Ogromna masa hugenotów
wybrała jednak emigrację, mimo groźby więzienia, galer, konfiskaty mienia. Ryzyko zresztą
było niewielkie, wobec nieszczelności granic i panującej korupcji. Hugenoci często
opuszczali Francję w zorganizowanych grupach, silnych i zwartych, wywożąc całe mienie
16
a nawet inwentarz żywy . Choć Genewa została zmuszona do odmowy nie tylko przyjęcia
ich ale nawet prawa przechodu, z władz genewskich, podobnie zresztą jak francuskich nie
wiele sobie emigranci robili, podążając dalej do protestanckich kantonów Szwajcarii i państw
niemieckich. Wielu uszło do Holandii i Anglii.
Korzystali z tego władcy protestanccy. Fryderyk Wilhelm, „Wielki Elektor”, wydał już
29 października 1685 r. (kalendarza juliańskiego a więc trzy tygodnie po francuskim) słynny
„kontredykt” poczdamski, z otwartymi rękami witający w Prusiech i Branbenburgii fran-
cuskich protestantów. Ilość ich szacuje się na 20 000, z czego znaczna część w samym
Berlinie, gdzie stworzyli własną dzielnicę, z główną ulica zwaną Französische Strasse,
z własnym kościołem, cmentarzem, szkołą, szpitalem, sierocińcem a nawet teatrem. Kolejny
edykt króla Prus Fryderyka I z 1709 r. zredagowany w dwóch równoprawnych wersjach,
niemieckiej i francuskiej, zapewniał im naturalizację. Podobnie jak Żydzi wygnani
z Hiszpanii do Turcji, i oni wnieśli do swej nowej ojczyzny wiedzę, kapitały i wysoką kulturę,
17
która długo będzie wpływać na rozwój kultury niemieckiej . Władcy Prus konsekwentnie

14
J. Tazbir, Bracia Polscy w Siedmiogrodzie, Warszawa 1964. por. Antytrinitarianism in the second Half
of the Sixteenth Century, ed. R. Dán, E. Pirnát, Budapest-Linden 1983 passim.
15
J. Tazbir, Bracia Polscy na wygnaniu, Warszawa 1977 oraz Zb. Ogonowski, Socynianizm a Oświecenie.
Warszawa 1966.
16
P. Bertrand, Genève et la révocation de l’edit de Nantes. Genève 1935 s. 57 i nast.
17
C. Grau, Berlin Französische Strasse. Auf den Spuren der Hugenotten. Berlin 1987 Illustrierte historische
Hefte 46 s. 21-32.
8

zresztą przyjmowali uchodźców religijnych z krajów sąsiednich, Żydów, czeskich pro-


testantów, a w 1742 r. wygnanych z Saksonii Braci Morawskich.
Rozliczne, przymusowe na ogół, migracje protestanckie od XVI do XVIII w. nie miały
zatem charakteru masowych przemieszczeń, choć zsumowane jawiły się jako ruch poważny,
który doprowadził do istotnych zmian nie tyle nawet demograficznych co kulturowych.
Francuska zasada Jeden król, jedna wiara, jedno prawo stanowiła bowiem istotną część
świadomości społecznej ówczesnych elit politycznych, dla których więzi wyznaniowe wciąż
były istotniejszym wyznacznikiem lojalności wobec państwa niż więzi językowe. W większej
jeszcze mierze dotyczyło to migracji z Hiszpanii. Próby znalezienia dla tych zjawisk
tłumaczenia ekonomicznego czy demograficznego uzupełnić mogą ich charakterystykę
o nowe elementy, lecz podstawowego, kulturowo-wyznaniowego konfliktu negować nie
mogą. Warto jednak przypomnieć, że te państwa, które nad różnicami wyznaniowymi
przeszły do porządku dziennego – przykład Prus, a także Holandii jest tu szczególnie
znamienny – potrafiły w przezwyciężeniu starych schematów i przyjęciu wygnańców znaleźć
konkretne, gospodarcze i kulturalne korzyści. To samo zaś dotyczyło również migracji
nieporównanie liczniejszych, migracji kolonialnych.
Europejska ekspansja kolonialna wyrastała z różnorodnych źródeł, choć wśród jej
motywów wyróżnić trzeba przede wszystkim militarny, handlowy i osadniczy. Nas
oczywiście interesuje ten ostatni. Pamiętać jednak należy, że kolonizacja ta nie wszędzie
prowadziła do istotnych przemieszczeń ludności. W szeregu posiadłości portugalskich w Azji,
z okręgiem Goa na czele, zdobywcy wprowadzili jedynie swój aparat militarny i urzędniczy,
częściowo wymienialny, częściowo, wskutek małżeństw mieszanych, tworzący nowy substrat
18
etniczny, indoportugalski . Podobne zjawisko występowało w szeregu kolonii hiszpańskich
w Ameryce oraz na Filipinach, na podbijanej przez Moskwę Syberii, a najciekawszym jego
przejawem było pojawienie się społeczności Metysów w środkowej Kanadzie i jej walka
o swoje prawa w XIX w. Wśród czynników, które powstawaniu takich społeczności
sprzyjały, należy wymienić ograniczenie migracji do białych mężczyzn i stąd małżeństwa
mieszane, oraz pozyskanie części elit tubylczych przez państwo kolonialne i Kościół
katolicki. Warto zwrócić uwagę, jak znaczną część kleru przybywającego do kolonii
hiszpańskich stanowili członkowie zakonów nauczających oraz przypomnieć imponującą

18
Goa 1510-1685. L’Inde portugaise, apostolique et commerciale. Red. M. Chandeigne. Éditions
Autrement – Collection Mémoires no 41 Paris 1996 passim.
9

ilość uniwersytetów, jakie w tych koloniach zdołali założyć, nieraz kilkanaście lat zaledwie
po podboju.
Nie lekceważąc jednak tych zjawisk stwierdzić trzeba, że dla masowych migracji istotne
były stosunki w koloniach dwojakiego typu: plantacyjno-latyfundialnych i osadniczych.
Plantacyjnymi były pierwsze kolonie portugalskie, Madera, Wyspy Zielonego Przylądka,
Świętego Tomasza i Książęca a potem Brazylia. Plantacyjny charakter przybrały po opano-
waniu przez Hiszpanów Wyspy Kanaryjskie, a potem hiszpańskie, angielskie, francuskie
i holenderskie osady wokół Morza Karaibskiego oraz Luizjana francuska. Latyfundia
hiszpańskiego Meksyku, polskiej Ukrainy, francuskiej Kanady różniły się od niewolniczych
plantacji nie tylko stosunkami pracy, ale również często pochodzeniem pracowników lub
właścicieli: hispanizującą się szlachtę meksykańską porównać można do polonizujących się
magnatów ruskich na Ukrainie. Kolonie angielskie w Ameryce z założenia były koloniami
osadniczymi, lecz ewolucja kolonii południowych za przykładem Virginii rychło poszła
w kierunku gospodarki plantacyjnej. Odmiennie Azory; nadane wpierw jako latyfundia
kolonizującym je „kapitanom”, zaludnione jednak przez samodzielnych gospodarzy głównie
z Flandrii i Bretanii, stały się terenem kolonizacji farmerskiej, co więcej, w XVIII w. zaczęły
same dostarczać kadr chłopskich dla kolonizacji południowych kapitanii Brazylii, gdzie gleba
19
i klimat bardziej sprzyjały tego rodzaju osadnictwu . Bowiem uwarunkowania geograficzne
i klimatyczne narzucały określony charakter kolonizacji danych terenów, natomiast
możliwości demograficzne przesądzały o jej powodzeniu.
Kraje iberyjskie, które w XV w. rozpoczęły kolonizację zamorskich ziem, bynajmniej nie
były przeludnione, ani Portugalia, gdzie wciąż było brak rąk do pracy na roli i uciekano się
często do osadzania na niej ochrzczonych czarnych niewolników, ani Hiszpania, gdzie po
wygnaniu Żydów i Morysków deficyt ten się jeszcze powiększył, obejmując również liczne
gałęzie rzemiosła. Hiszpańskie prawa kolonialne ograniczyły zresztą rychło prawo emigracji
20
do Nowego Świata, żądając wykazania się czterema pokoleniami szlachectwa . To też ciężar
opanowania nowych posiadłości spadł głównie na awanturnicze żywioły szlacheckie,
21
caballeros i hidalgos w koloniach hiszpańskich , fidalgos w posiadłościach portugalskich,

19
H. V. Livermore, A History of Portugal. Cambridge 1947 s. 192; M. Da Conceiçāo Vilhena, Viagens no
século XVIII: dos Açores ao Brasil. „Studia”, Lisboa, no 51 s. 5-15.
20
J. Lafaye, Konkwistadorzy, Warszawa 1966 s. 70.
21
R. Romano, Les méchanismes de la conquête coloniale: les conquistadors. Paris 1972 Questions
d’histoire no 24, s. 28.
10

najczęściej zrujnowanych właścicieli ziemskich, młodszych synów szlacheckich, hiszpań-


skich weteranów wojen z Granadą i wojen włoskich, portugalskich i hiszpańskich żołnierzy
z rozpuszczonych armii prywatnych wielkiej magnaterii, w tym również najenergiczniejszych
i najbardziej niepokornych mieszkańców wsi, elementów niebezpiecznych dla stabilności
państwa, gotowych zawsze do wznowienia wojen domowych i zamieszek wewnętrznych.
Również we Francji okresu wojen religijnych tych właśnie elementów pragnął pozbyć się
z kraju i skierować na Florydę i do Brazylii admirał de Coligny, zaś w Rzeczypospolitej po
rokoszu Zebrzydowskiego widziano konieczność skierowania nadwyżek energii społecznej
w inną stronę – do Moskwy. Zaś za owymi niebezpiecznymi elementami często stali wielcy
magnaci, gotowi wyzyskać ich siłę bojową do pomnożenia swych latyfundiów. Lecz etap
rozbójniczy ekspansji kolonialnej mógł dać tylko chwilowe od nich wytchnienie
w metropolii. Jeśli nie zapewniono im stabilizacji i awansu społecznego tworzyli własne
zbiorowiska znacznie bardziej niebezpieczne, społeczeństwa pogranicza, jak Kozacy na
Ukrainie, flibustierzy i bukanierzy w Ameryce Środkowej, bandeirantes w Brazylii, uskocy
nad Adriatykiem. A w społeczeństwie ówczesnym miarą stabilizacji i awansu były nie
22
pieniądze a ziemia, oczywiście uprawiana przez innych .
Migracje zatem do kolonii w pierwszym etapie motywowane były z jednej strony
koniecznością zatrudnienia elementów szlacheckich i najenergiczniejszych plebejuszy
zgodnie z ich wygórowanymi najczęściej ambicjami, z drugiej – poszukiwaniem rąk do pracy
by tę masę ambitnych awanturników wyżywić i wzbogacić. Najmożniejsi z nich otrzymywali
od swych władców nadania na obszary kolonialne, które jednak sami musieli opanować
i zaludnić, na własny koszt sprowadzić pracowników czy osadników. W ich krajach
kandydatów po temu wielu nie było. W stosunkowo najenergiczniej kolonizowanej Kanadzie
francuskiej chłopi. osadzani na roli swych patronów, podlegli im nie tylko gospodarczo ale
i prawnie, przybywali powoli, po kilka czy kilkanaście rodzin rocznie i często wybierali
stokroć bardziej opłacalne podróże na zachód, gdzie za muszkiet czy flaszkę wódki można
było zdobyć bezcenne futra. Wielu z nich zresztą osiadało wśród Indian i żeniło z Indiankami.
Podobnie na Antyllach francuskich, gdzie zbiegostwo, marronage, na tereny niezaludnione
23
albo w szeregi flibustierów, było częste . Ujarzmienie tubylców było możliwe tylko tam,
22
St. Grzybowski, Polskie Indie. [w] Dwór a kraj. Miedzy centum a peryferiami władzy. Materiały
konferencji naukowej zorganizowanej Przez Zamek Królewski na Wawelu, Instytut Historii Uniwersytetu
Jagiellońskiego, Instytut Historii Akademii Pedagogicznej w Krakowie w dniach 2-5 kwietnia 2001. Red.
Ryszard Skowron. Kraków 2003 s. 176-179.
23
R. Mandrou op. cit. s. 670-671.
11

gdzie ujarzmieni byli oni już wcześniej przez lokalne elity, często również obce, przez
Tatarów na Syberii czy przez Azteków w Meksyku. Na tym więc etapie rozwoju imperiów
kolonialnych możliwości demograficzne Hiszpanii i Portugalii oraz realia klimatyczne
zagarnianych, podzwrotnikowych przeważnie ziem, narzucały jedno wyjście: niewolnictwo.
Nie było to rozwiązanie obce średniowieczu. Gospodarka krajów muzułmańskich,
zwłaszcza Afryki północnej i imperium ottomańskiego, z charakterystycznym dla islamu
lekceważeniem człowieczeństwa, oparta była w znacznej mierze na pracy niewolniczej, od
służby domowej po galerników. Pod koniec średniowiecza ruskich niewolników dostarczali
24
Turkom między innymi Wenecjanie , później zaś, od końca XVI w. Tatarzy: tylko z ziem
dawnej Rzeczypospolitej popędzono w niewolę od XV do XVII w, kilkaset tysięcy jasyru.
Drogami saharyjskimi od dawna wędrowali na północ czarni niewolnicy zakupywani od
władców Czarnej Afryki. Wykorzystywani w średniowieczu jako służba domowa, stąd
przewaga kobiet – ibn Batuta w XIV w. podróżował z karawana wioząca 600 niewolnic na
północ – stanowili już przeważnie siłę roboczą w rolnictwie krajów muzułmańskich i odtąd
sprowadzano przez Saharę do 20 000 niewolników rocznie, a więc do 2 000 000 w skali
25
każdego z kolejnych stuleci . W XV w. zaczęli na większa skalę wykorzystywać pracę
niewolniczą Portugalczycy, wpierw również jako służbę domową, wkrótce jako pracowników
plantacji na wyspach atlantyckich, a od końca XVI w. w Brazylii. Później poszli ich śladem
Hiszpanie stosując pracę niewolnicza wpierw głównie w koloniach położonych nad Morzem
Karaibskim.
Dopływ niewolników był tu jednak powolny, ograniczony monopolem Izby kontraktacji
w Sewilli. Ponadto ani Hiszpania ani Portugalia nie miały w nadmiarze towarów, za które
władcy afrykańscy gotowi byli sprzedać swych poddanych, początkowo służbę domową,
skazanych za długi i kryminalistów, ale rychło również jeńców wojennych. To właśnie
wyzyskać umieli angielscy i holenderscy handlarze niewolnikami, łamiący monopol Izby
Kontraktacji, zakupujący za europejskie błyskotki i broń niewolników w Afryce
i wymuszający, nieraz pod groźba armat, zakup ich w koloniach hiszpańskich w Ameryce.
Popyt wzrósł, gdy w XVII w, tytoń stał się podstawą gospodarki plantacji angielskich
w Virginii i koloniach sąsiednich, oraz na angielskich i francuskich Antyllach, zwłaszcza na
Haiti, zaś w XVIII w. dołączyły się plantację francuskiej Luizjany. Nawet zakaz handlu

24
D. Quirini-Popławska, Obecność niewolników ruskich w rejonie Morza Śródziemnego w późnym
średniowieczu [w] Portolana. Studia Mediterranea. t. I, red. D. Quirini-Popławska, 2004 s. 119-136.
25
Histoire générale de l’Afrique IV. L’Afrique du XIIe au XVI siècle. j. w. s. 375-376.
12

niewolnikami, wprowadzony w imperium brytyjskim w 1807 r. i rozszerzany kolejno na inne


kraje, procederu tego nie powstrzymał, zwłaszcza gdy po wynalezieniu odziarniarki bawełna
amerykańska zaczęła w XIX w. konkurować z egipską. Trwał przemyt niewolników
zwłaszcza do Brazylii i na Kubę, gdzie niewolnictwo kwitło jeszcze w II połowie XIX w.
W tej sytuacji wszelkie obliczenia sprzedanej w niewolę ludności afrykańskiej muszą być
szacunkowe. Szacunki dotyczące niewolników sprzedanych na rynkach afrykańskich, mówią
o kilkunastu co najmniej milionach. Ostrożne wyliczenia, dotyczące tylko rynków amery-
kańskich i operujące zastrzeżeniem „co najmniej” mówią o 900 000 niewolników w XVI w.,
2 750 000 w XVII, 7 000 000 w XVIII i – mimo formalnego zakazu – 4 000 000 w XIX w.
Doliczyć jednak trzeba tych co zmarli stłoczeni w faktoriach europejskich w Afryce
w oczekiwaniu na transport oraz w trakcie podróży na zatłoczonych również do granic
możliwości statkach niewolniczych, tych co zginęli w wojnach o zdobycie niewolników
między afrykańskimi władcami, oraz między nimi a handlarzami arabskimi. Pamiętajmy
również, że kupcy europejscy zakupywali wyłącznie mężczyzn w wieku od 10 do 35 lat,
26
a kobiety, stanowiące około 1/3 niewolników, do 25 lat . Dodać należy gwałtowny regres
rozwojowy spowodowany wojnami niewolniczymi w Czarnej Afryce, zarówno dekadencję
państwowości, jak zachwianie równowagi demograficznej, by uświadomić sobie skalę tych
ogromnych i dramatycznych przemieszczeń ludnościowych zmieniających diametralnie
oblicze dwóch kontynentów.
Niewolnictwo wyzwalało jeszcze jeden typ migracji – ucieczkę. W Ameryce Środkowej
i Południowej prowadziły one do powstania licznych niezależnych społeczności murzyńskich,
czasem murzyńsko-indiańskich, w głębi kraju, z dala od wpływów europejskich. Palmares
w Brazylii, Cimarrones, których Anglicy usiłowali nawet wyzyskać przeciw Hiszpanom, na
27
Przesmyku Panamskim , maroons, prowadzący w górach Jamajki wojnę podjazdową
28 29
przeciw Anglikom , wreszcie zbiegostwo niewolników na Haiti, marronage , to najbardziej

26
J. D. Fage, An Introduction to the History of West Africa. Cambridge 1965 s. 81-83.
27
E. S. Morgan, American Slavery, American Freedom. The Ordeal of Colonial Virginia. New York
London 1975 s. 12-17.
28
M. Dridzo, Jamaiskie maruny. Moskwa 1971, por. St. Grzybowski, Paradoks Raynala [w] Oświeceni
wobec rozbiorow Polski. Red. J. Grobis. Łódź 1998 s. 163.
29
T. Łepkowski, Haiti. Początki Państwa i Narodu. Warszawa 1964 s. 82-85.
13

znane przejawy masowego w koloniach zjawiska. Nawet biali serwanci w Virginii uciekali do
30
Indian, wtapiając się w ich społeczności plemienne .
Do typowych kolonii niewolniczych należały już w XVIII w. późniejsze południowe
stany USA z Virginią na czele. Nie od razu przybrały one taki a nie inny charakter.
Założyciele pierwszej angielskiej kolonii, „Starego Dominium” Virginii, pragnęli z niej
uczynić kolonię osadnicza, wchłaniającą niebezpieczne lub zbędne elementy społeczeństwa,
zapobiegając jego kryminalizacji i pauperyzacji. Pierwszymi kolonistami założonej w 1607 r.
osady byli przeważnie zdemobilizowani żołnierze oraz młodsi synowie szlacheccy. Sądzono,
że przypadną im funkcje kierownicze, a ujarzmiona ludność tubylcza dostarczy rąk do pracy.
Okazało się to rychło złudą. To też od 1613 r. rozpoczęła się przymusowa rekrutacja
Wówczas to władze miejskie Londynu dostarczyły na statki udające się do Virginii 100
dziewcząt i chłopców rzekomo głodujących na ulicach miasta. Wywołało to panikę na
prowincji, ucieczkę zagrożonej młodzieży z domów, dowód, że branka była zaplanowana
i nie tylko ubogich dotknęła. Ale przymusowa rekrutacja rozpoczęła się na większą skalę
dopiero w 1617 r. a dotyczyła głównie włóczęgów i skazańców. Wiele ludzkich tragedii
wygląda zza suchych wzmianek źródłowych o skazanych na śmierć, których mięśnie oceniali
reprezentanci Kompanii Virginii, o sierotach londyńskich karanych za bunt przeciw zsyłce do
31
kolonii . Lecz rozmiary tej tragedii staną się jasne, gdy przyjrzymy się warunkom
panującym w kolonii.
Formalnie rzecz biorąc Virginia była nadana prywatnej kompanii i jej eksploatacja winna
była pokryć koszta kolonizacji, w tym również transportu osadników. Czy udawali się tam
dobrowolnie czy przymusowo, zobowiązani byli te koszta pokryć lub zwrócić, to ostatnie
w postaci tzw. „służby kontraktowej”, formalnie przez 7 lat, w majątkach Kompanii. Po tym
okresie mieli prawo do nadziału ziemi. Informacje o okrutnym traktowaniu serwantów
w świetle ostatnich badań wydają się znacznie przesadzone, faktem jest jednak, że pracowali
32
ciężko, w trudnych warunkach i nieraz o wiele dłużej . To spotkało między innymi
pierwszych 3 lub 4 polskich osadników w Virginii, smolarzy, którzy przybyli tu we wrześniu

30
The Records of the Virginia Company of London, t. I-IV, wyd. S. M. Kingsbury, Washington 1906-1935
passim.
31
St. Grzybowski, Polityka kolonialna Tudorów i pierwszych Stuartów. Wrocław 1980 s. 175, 228.
32
A. E. Smith, Colonist in Bondage. White Servitude and Convict Labor in America 1607-1775. Chapel
Hill 1947, por. E. S. Morgan, op. cit. s. 126-128. por. P. Konieczny, Dżentelmeni z prowincji. Praca doktorska
na Akademii Pedagogicznej w Krakowie w przygotowaniu.
14

33
1608 a uwłasnowolnieni zostali dopiero po 11 latach . Choć ta forma rekrutacji rąk do pracy
straciła znaczenie w toku formowania wielkich plantacji i sprowadzania niewolników, trwała
jednak do wojny o niepodległość. Innym problemem była zwłaszcza w pierwszych latach
istnienia kolonii wysoka śmiertelność. W ciągu pierwszych 15 lat jej istnienia wysłano tam
34
z Anglii ponad 8000 ludzi; pozostało z nich przy życiu zaledwie paruset . Podobnie działo
się w koloniach francuskich na Antyllach, tyle że tam engagés odpracowywać musieli
35
transport tylko przez 3 lata . Rychło jednak w południowych koloniach czarni niewolnicy
zastąpili serwantów, a szlachetne skądinąd plany znalezienia tu miejsca dla niewypłacalnych
dłużników i londyńskiej biedoty z równoczesnym zakazem niewolnictwa – założenie Georgii
w 1732 r. – nie ziściły założeń fundatorów.
Toteż wkrótce migracje brytyjskie do Ameryki skierowały się albo ku wyspom Morza
Karaibskiego, albo na północ, do Nowej Anglii. Choć po przejęciu Virginii przez Koronę
ludność jej do wybuchu Wielkiej Rebelii wzrosła do 12 000, Nowa Anglia liczyła już
wówczas 20 000 mieszkańców a liczba ta dalej rosła w szybszym niż na Południu tempie. Zaś
wśród motywów tych migracji znów wymienić należy pobudki wyznaniowe.
Pobudki to jednak innego typu niż ucieczka przed prześladowaniami, powszechna w XVI
w. W stuleciu następnym prześladowania przybrały odmienny charakter. Naprawdę krwawe
represje, jak w Irlandii po 1651 a w Szkocji po 1745 r., powodowały żenująco niskie –
w stosunku do intencji prześladowców – przemieszczenia ludności. Katolik uciekał z Anglii
przed karą pieniężną za nieobecność na nabożeństwie anglikańskim, purytanin by zyskać
wolność usytuowania ołtarza z duchownym przodem do wiernych, usuwania krucyfiksów
i bardziej demokratyczną organizację Kościoła, kwakier – by mógł bez represji nie
zdejmować kapelusza przed królem czy wielkim panem. Tak powstał katolicki Maryland,
independenckie Plymouth i Rhode Island, prezbiteriańskie Massachusetts, kwakierska
Pennsylwania. Nie zdołały jednak zachować jednolitego charakteru wyznaniowego,
zwłaszcza gdy z Europy zaczęły napływać członkowie innych jeszcze grup religijnych,
francuscy hugenoci do Karoliny po 1685 r., szwekenfeldianie do Pennsylwanii w XVIII w.,

33
St. Grzybowski, Smoła, dziegieć, terpentyna, czyli jeszcze o Polakach w Virginii, [w] Ludzie, kontakty,
kultura. Prace ofiarowane Profesor Marii Boguckiej. Red. J. Kowecki, J. Tazbir. Warszawa 1997 s. 227-228.
Legendy jakoby Polaków było znacznie więcej i przeprowadzali jakiś strajk są dziełem fantazji historyków
polonijnych.
34
W. F. Craven, The Southern Colonies in the Seventeenth Century. b. m. wyd. 1948. A History of the
South t. I s. 148.
35
R. Mandrou op. cit. s. 669-670.
15

baptyści, metodyści i tak dalej. Szukali nie wolności sumienia, bo tej i w Europie nie można
już im było odebrać, nawet nie wolności kultu, a raczej wolności własnej organizacji
społecznej, swobody działania własnych gmin wyznaniowych. Późniejsze Stany Zjednoczone
stały się dzięki tym migracjom nową ojczyzną rozlicznych wyznań niezależnych od państwa
i wytyczających własną drogę rozwojową, wynik całkowicie sprzeczny z rezultatem migracji
religijnych w Europie.
Ostatnie jednak migracje w osiemnastowiecznej Ameryce były tej drogi zaprzeczeniem.
Francuska Akadia opanowana została przez Anglików w 1710 r. i trzy lata później
traktatem w Utrechcie formalnie Wielkiej Brytanii przekazana. Żyli tam jednak nadal
osadnicy francuscy. Wybuch wojny Francuzów i Indian, zwanej w Europie wojna
siedmioletnia, obudził jednak podejrzliwość władz brytyjskich, które w 1755 r. nakazały
i przeprowadziły barbarzyńską deportację Francuzów, czystkę etniczną połączoną z całkowitą
konfiskatą ich majątków, często rozdzieleniem rodzin, śmiercią wielu wymordowanych lub
zmarłych z głodu i chorób. Rozmieszczeni zostali w odległych od terenu walk koloniach
angielskich, skąd jednak wielu zdołało się przedostać do Luizjany, gdzie do dziś ich
36
potomkowie znani są jako Cajuns. Wielu przewieziono do Europy . Przyznać trzeba, że
tradycja amerykańska nie kryje wstydu z tych mrocznych kart amerykańskiej historii,
a zasługa to w znacznej mierze Longfellowa, który tragedii wysiedlonych poświecił poemat
Evangeline.
Odmiennie los lojalistów. Wierni swemu władcy obywatele kolonii brytyjskich
w Ameryce nie doczekali się jeszcze sprawiedliwości na kartach historii. Represje,
konfiskaty, przymusowa emigracja dotknęła wielu z nich. Inni opuszczali kraj dobrowolnie.
Byli wśród nich przedstawiciele amerykańskiej elity umysłowej i artystycznej, jak Benjamin
West, John Singleton Copley, Hector St. John de Crèvecourt. Byli bojownicy o wolność
Ameryki, którzy rozczarowali się do niej i powrócili w szeregi brytyjskie, jak Benedykt
Arnold. Byli liczni zamożni kupcy z Bostonu, Filadelfii a zwłaszcza z Nowego Jorku, gdzie
ich emigracja stworzyła polityczną próżnię i doprowadziła do istotnych zmian w składzie
37
rządzącej elity politycznej . Była jednak też masa drobnych właścicieli, którzy utraciwszy
wszystko znaleźli schronienie w Kanadzie, byli i następni, którzy już po uznaniu

36
J. Grabowski, Historia Kanady. Warszawa 2001 s. 102: St. Grzybowski, Tomahawki i muszkiety
Z. dziejów Ameryki Północnej XV-XVII w. Warszawa 1965 s. 198.
37
Gary B. Nash, The Urban Crucible. The Northern Seaports and the Origins of the American revolution.
Cambridge Mass. 1986 s. 232-233, 238-239, 242.
16

niepodległości Stanów Zjednoczonych przez Anglię sprzedali swoje majątki i wybrali


emigrację. Tej rzeszy nie można lekceważyć ani jej potępiać. Wiele prowincji dzisiejszej
Kanady dzięki nim weszło w okres przyspieszonego rozwoju. Zaś ich wierność zarazem
królowi i instytucjom reprezentatywnym, angielskim przecież z ducha, przyspieszyła również
38
rozwój dojrzałości politycznej społeczeństwa kanadyjskiego .
Te dwie fale migracji amerykańskich otwierały zarazem okres podobnych migracji
w Europie: wpierw rojalistów, później republikanów, bonapartystów, komunardów we
Francji, polskich emigrantów po każdym z kolejnych powstań, kolejnych klęsk narodowych.
Lecz wielkie ruchy migracyjne XIX w. kierujące się do Ameryki, Australii, Nowej Zelandii,
później migracje chińskie w rejonie Pacyfiku, procesy dotąd trwające, należą w większej
mierze do problematyki socjologicznej, współczesnej a nie historycznej. Kładą się one jednak
na aktualny obraz ludnościowy świata ukształtowany we wczesnej epoce nowożytnej.

38
J. Grabowski, op. cit. s. 120-121.