Vous êtes sur la page 1sur 48

Carissimus 51

Spis treści

3 Wstęp 22 Kronika nowicjacka 2009-2010


4 Łaska może więcej 28 Powołani do miłości!
6 Jak zostać bohaterem? 30 Matteo Ricci
8 Serce Boga - niewyczerpane 32 Drugi Założyciel Towarzystwa
źródło wszelkiej łaski 34 Wyznania starszego weterana
11 Grzech, spowiedź i 38 Prezentacje nowicjuszy
miłosierdzie po ĆD pierwszego roku:
13 Nauka a wiara Marcin Cisowski
16 Łaska i przebóstwienie Mateusz Kowalcze
Błażej Sikora
18 Matka Przenajświętsza w
Piotr Stanowski
nowicjacie
20 Matematyczność liturgii

43 Pierwsza Probacja –
gość w dom…
44 On mnie prowadzi
45 Potrzeba „wyspy”
46 Strój zakonny
47 Zakończenie

2
Carissimus 51

Wstęp
Tomasz Matyka

O
TÓŻ TAK SIĘ ZŁOŻYŁO, ŻE, PO WIELU PROBLEMACH
I ŻMUDNEJ PRACY, POJAWIA SIĘ W KOŃCU NOWY CARIS-
SIMUS. AŻ SIĘ PRZY TEJ OKAZJI ZASTANAWIAM, JAKO NIE-
SZCZĘSNY REDAKTOR NACZELNY, CZY NIE STAŁO SIĘ COŚ
NIEMOŻLIWEGO. A JEDNAK TAK – COŚ NIEREALNEGO ZSTĄPIŁO
NA ZIEMIĘ I SPOWODOWAŁO, ŻE OTO MOŻEMY WYDAĆ KOLEJNY
NUMER NASZEGO PERIODYKU. NIEWĄTPLIWIE, PAN BÓG COŚ
W TYM MA POMYŚLAŁEM NIERAZ, PATRZĄC, JAK POMIMO NIE-
CHĘCI I NATŁOKU PRAC NIE TYLKO ZWIĄZANYCH Z TYM PISMEM,
IDZIE WSZYSTKO DO PRZODU. A SKORO COŚ W TYM MA, TO
I UDZIELA ŁASKI.
Tak, ten Carissimus jest łaską – i ufamy, że
będzie nią nie tylko dla nas, nowicjuszy, ale także
dla każdego, kto go weźmie do ręki. Ufamy, iż każdy
przekona się dzięki niemu, że – jak mówi temat prze-
wodni: wszystko jest łaską, wszystko jest darem. Bo
tym się tak naprawdę dzielimy w obecnym, 51, nu-
WSZYSTKIE CYTATY Z PISMA merze. Każdy z nas opisuje łaskę ogólnie lub jakieś
ŚW. POZA TYM Z GWIAZDKĄ (*) konkretne łaski, na które trafiło się w życiu – własny
POCHODZĄ Z BIBLII TYSIĄCLE- charakter, modlitwę, matematykę, liturgię, przykład
CIA. TEN Z GWIAZDKĄ (*) JEST świętych, współbraci i wreszcie powołanie. Wiele łask
Z PISMA ŚW. WYDANEGO PRZEZ na nas zstąpiło i zstępuje.
EDYCJĘ ŚW. PAWŁA. PONADTO Oby więc słowo łaska pojawiało się jak najczę-
INFORMUJEMY, IŻ UŻYWANY ściej w naszych dziękczynieniach. Bo jest za co dzię-
CZASEM SKRÓT ĆD OZNACZA PO kować. A dostaliśmy wszystko za darmo.
PROSTU ĆWICZENIA DUCHOWE
ŚW. O. IGNACEGO LOYOLI.

Carissimus 51
PISMO NA PRAWACH RĘKOPISU; WYDAWCA: NOWICJAT PROWINCJI POLSKI POŁUDNIOWEJ TOWARZYSTWA JEZUSOWEGO;
KURATOR NUMERU: O. ANDRZEJ GĘGOTEK SJ; REDAKTOR NACZELNY: TOMASZ MATYKA;
ZESPÓŁ REDAKCYJNY: PIOTR STANOWSKI, BŁAŻEJ SIKORA; OPRACOWANIE GRAFICZNE: MAREK FIRLEJCZYK;
ADRES REDAKCJI: STARA WIEŚ 778, 36-200 BRZOZÓW, TEL.: 0-13 434 11 13, E-MAIL: NOWICJAT@GMAIL.COM,
STRONA INTERNETOWA: WWW.NOWICJAT.DEON.PL; DRUK: ALFA 2000 S.C., TEL./FAX: 0-13 436 19 67

3
Carissimus 51

Łaska może więcej


Tomasz Matyka

C
AŁE ŻYCIE JEST ZANURZONE W JEDNEJ KONKRETNEJ Także w życiu świętych nieraz okazywało
RZECZYWISTOŚCI. STANOWI JĄ MIŁOŚĆ BOŻA OBJA- się, iż łaska może więcej. Tu też widać, iż ta wła-
WIAJĄCA SIĘPRZEZ ŁASKĘ, KTÓRA ZALEWA NATURĘ. śnie moc łaski, jest cechą, po której się ją odróż-
I NOWICJAT TO SPECJALNY MOMENT, BY TO ZAUWAŻYĆ. nia od ludzkiego działania – od naszych własnych
Łaska, czyli działanie Boga względem stwo- myśli, pragnień – i oczywiście od działania sza-
rzenia, wynika całkowicie z Jego miłości. Pan nas tańskiego. Często mówi o tym św. Teresa z Avila,
tak miłuje, iż nieustannie czegoś nam udziela, cał- wielka mistyczka i doktor Kościoła, że pochodzą-
kowicie darmowo i bezwarunkowo. Ale to nie je- ce od Boga pociechy na modlitwie rozpoznaje się
dyne źródło łaski. Drugim jest Jego wszechmoc. na przykład po wielkiej sile, jaka skłania wolę do
On może nam nieustannie coś darowywać tylko konkretnej miłości i po tym, iż to pragnienie trwa
dlatego, że wszystko może – więc też wszystko ma długi czas, tak, że nie widać mu właściwie końca.
i to mając tego nieskończenie wiele. Ta możność Również nasz św. o. Ignacy w Ćwiczeniach ducho-
Najwyższego powoduje, że wszelkie Jego działanie wych opisując różne pocieszenia, jakich możemy
potrafi też być na swój sposób wszechmocne – tak, doświadczyć na modlitwie, przedstawia jeden ich
jak czyn ograniczonego własną naturą człowieka rodzaj, właściwy tylko Bogu – Jego szczególną
jest ograniczony. łaskę, tylko od Niego pochodzącą – jest to pocie-
Ale kto potrafi wyobrazić sobie wszechmoc, szenie bez uprzedniej przyczyny. Czyli takie, o ja-
czy jakieś działanie, które wszystko może? Z pew- kim nawet byśmy nie pomyśleli, że na nas spłynie.
nością nie zwykły nowicjusz Towarzystwa Jezuso- A pociecha ta to nie poruszenie uczuciowe – to
wego. Dlatego, aby lepiej zauważać łaskę i miłość przede wszystkim ukierunkowanie woli na miłość,
Bożą równocześnie, warto pamiętać trochę ina- czyli coś naprawdę potężnego – nam samym często
czej o tej kwestii – pojmując, że Bóg jest zawsze jest trudno nakierunkować się, by coś konkretnego
większy. I adekwatnie wychodzi zdanie łaska może
zawsze więcej. Czyli kimkolwiek jesteśmy, z kim-
kolwiek mamy do czynienia, cokolwiek się wydarza
– Bóg jest większy niż to. I cokolwiek my lub ktoś
inny działa – Pan działa zawsze lepiej, bardziej,
więcej. A w nowicjacie widać to wyraźnie w zwykłej
codzienności.
Zresztą nie tylko w nowicjacie. Wiele tego
przykładów można odnaleźć już w Piśmie Świętym
– Bóg przez nie mówi po pierwsze o tym, jak bar-
dzo miłuje człowieka, a po drugie, jak wiele potra-
fi dla niego zrobić, będąc dalej zawsze większym
Bogiem. Widać to bardzo wyraźnie we Wcieleniu
Syna Bożego – który z zawsze większego staje się
nieskończenie mniejszym, choć wydaje się, że musi
zmienić wtedy swoją naturę, a właściwie przyjąć
naturę, bo przecież ona Go, jako Boga, nie ogra-
nicza. A tymczasem dzieje się inaczej, choć jest to
nie do pojęcia (i to na tyle nie do pojęcia, że stało
się powodem paru rozłamów w Kościele, z których
część trwa do dzisiaj) – Bóg przyjmując pełną natu-
rę ludzką, zachowuje pełną naturę Boską i one nie
są ani rozdzielone, ani zlane. Żeby łaska okazała
się tym większa, dzieje się to w łonie Dziewicy i nie
naruszając dziewictwa swej Matki, Chrystus rodzi
się następnie w Betlejem. Ale są i prostsze do zro-
zumienia łaski, które zawsze przekraczają ludzką
możność działania – jak poczęcie Jana Chrzciciela
przez podeszłą już w latach Elżbietę, która była całe
Źródło: St-takla.org
życie bezpłodna.

4
Carissimus 51

zrobić. Ale jeszcze jeden dowód potęgi łaski podaje – abyśmy sami z siebie mogli postępować według
św. o. Ignacy przy tzw. porach wyboru, gdzie opi- prawa miłości, naśladując Jezusa, w trudnych sy-
suje, na podstawie czego odczytać wolę Bożą, aby tuacjach. Wygląda to tak, że Pan przez modlitwę,
dokonać zgodnie z nią jakiegoś wyboru. Pierwsza czyjeś słowo itp. porusza nas i zwraca na cały dzień
pora, to po prostu łaska od Najwyższego – człowiek (lub nawet dłużej) nasze myślenie w kierunku ja-
wtedy pociągnięty ku jednej z opcji, po prostu wie, kiegoś tematu. A potem okazuje się, iż dzięki temu
iż ona jest właściwa. A przecież rzadko jesteśmy jesteśmy przygotowani na niespodziewane wy-
czegoś całkowicie pewni. Tej łaski doświadczyli na darzenia. Miałem tak z miłosierdziem. Bóg przez
przykład celnik Matusz, gdy go Jezus Chrystus po- pewien okres czasu wskazywał mi przy każdej mo-
wołał i św. Paweł, podczas nawrócenia, gdy zmie- dlitwie, jak jest miłosierny względem nas (kolejny
rzał do Damaszku. przykład, że łaska może więcej – żaden człowiek
nie wybaczyłby tylu złości, ile
my wyrządzamy codziennie
Najwyższemu – a On
działa tak, że wybacza
nam i pomaga tym
samym, abyśmy sobie
wybaczyli). Wskazując
na ten swój przymiot,
zachęcał mnie równo-
cześnie do naśladowa-
nia Go w tym. I pod
sam koniec przyszło
mi, że ktoś przeciw
mnie niesprawiedliwie
wystąpił. I byłem przy-
gotowany, by nauczyć
się wybaczania. Bez
modlitwy i działania w
niej Bożego, nic bym
nie zdziałał.
Oczywiście, cza-
sem łaska działa też
bardzo spektakularnie
– na przykład przez
cudowne uzdrowienia,
przez objawianie się nad-
zwyczajnych charyzmatów
głoszenia słowa, daru języków
i tak dalej. Zdarza się, iż do-
świadczamy także którejś z tych
rzeczy, bo przecież dla Boga nie ma
nic niemożliwego. Jednak najważ-
niejsze to zauważyć działanie Boga w
W nowicjacie poznaje się oczywiście świę- codzienności – bo wielu rzeczy, po głębszym za-
tych, poznaje się Pismo Święte, a tym samym po- stanowieniu się, nie zrobilibyśmy bez Niego. I to
znaje się tę prawdę o nadzwyczajnej mocy łaski. Ale głównie poznaje się w nowicjacie. Odczuwając jed-
takie poznanie nie jest najważniejsze – ważniejsze nak, iż łaska może nieporównanie więcej nie należy
jest doświadczenie, bowiem ono potrafi to pozna- zapominać o tym, że, jak to napisał św. o. Ignacy
nie pogłębić. Bóg jednak dba o to, abyśmy mogli w Konstytucjach Towarzystwa Jezusowego, łaska-
Jego dobroci, objawiającej się w łaskach, doświad- we rozporządzenie Opatrzności Bożej wymaga
czyć. I tego, iż ta dobroć przewyższa wszystko. współdziałania swych stworzeń. Dlatego niewy-
Właściwie przez Pismo Święte i przykłady świętych obrażalna dla nas moc i dokładność równocześnie
tylko odczytujemy i potwierdzamy (lub zmienia- łaski nie zwalnia nas od tego, iż sami musimy się
my) naszą interpretację wydarzeń, których sami na to działanie otworzyć. I od ciągłego nawracania
doświadczamy. siebie samego. Jednak, mając Boga blisko, mamy
Najlepiej siłę łaski Bożej widać chyba w tym, pewną i niezawodną pomoc z góry.
jak ona nas przygotowuje do bliskiej przyszłości

5
Carissimus 51

Jak zostać bohaterem?


Piotr Stanowski

K
TÓŻ Z NAS NIE MARZYŁ W DZIECIŃSTWIE O TYM, ABY ZO- skich obowiązków. Początkowo Dawid z Goliatem
STAĆ PRAWDZIWYM BOHATEREM? DOJRZEWAJĄC, MA- mieli pojedynkować się na miecze lub włócznie.
RZENIA TE STAJĄ SIĘ BARDZIEJ REALNE, A PO NAWRÓ- Tocząc jednak ten rodzaj walki, bez wprawy i od-
CENIU POJAWIAJĄ SIĘ CZĘSTO PRAGNIENIA, UCZYNIENIA powiedniej siły, Dawid mógł stać się łatwym łupem
WIELKICH RZECZY W SŁUŻBIE BOGU. DOŚWIADCZAMY JED- dla olbrzymiego i doskonale wyszkolonego filistyń-
NAK PEWNYCH TRUDNOŚCI W OSIĄGANIU NASZYCH CELÓW, skiego wojownika. Przyszły król izraelski skupił się
JESTEŚMY ZMĘCZENI I ZNIECHĘCENI CIĄGŁYMI PORAŻKAMI. na jednej ze swoich mocnych stron – celnym strze-
OCZYWIŚCIE, W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI POWINNIŚMY POLE- laniu z procy i właśnie na tym oparł swoją, jak wie-
GAĆ NA ŁASCE BOŻEJ, ALE WARTO TEŻ DOWIEDZIEĆ SIĘ CZYM my, zwycięską strategię.
SĄ I SKĄD BIORĄ SIĘ NASZE SŁABOŚCI I SIŁA, ABY PÓŹNIEJ Jak dojść do poznania naszych wad i zalet?
ZGODNIE Z NAUKĄ ŚW. IGNACEGO PRZENIEŚĆ CIĘŻAR WALKI W pewnym stopniu odpowiedzi na to pytanie może
NA TO CO W NAS MOCNE I UWAŻAĆ NA TO CO SŁABE. JAK WIĘC udzielić wiedza o naszym temperamencie. Tempe-
ZOSTAĆ BOHATEREM W SŁUŻBIE BOŻEJ? NA POCZĄTKU ROZ- rament jest to jedna z części składowych osobowo-
WAŻAMY BIBLIJNĄ HISTORIĘ WALKI DAWIDA Z GOLIATEM. ści, często utożsamiana z charakterem. O ile nie-
Gdy naprzeciw siebie stały wojska Izraelitów które cechy naszej osobowości zyskujemy podczas
i Filistynów, potężny poganin urągał całemu Na- całego życia, warunków w jakich się wychowujemy,
rodowi Wybranemu. Pomimo nagród, które obie- to temperament dziedziczymy, a więc niezależ-
cywał Saul temu kto pokona Goliata, nikt z całej ny jest on od naszej woli. Jeśli chodzi o definicję
jego armii nie zgłaszał się do pojedynku. Jedynie i typologię temperamentu to należy zaznaczyć, że
najmłodszy syn Jessego, odwiedzający tylko swych świat nauki nie rozstrzygnął ostatecznie tych kwe-
braci żołnierzy, którego wątła budowa ciała nie po- stii, choć historia temperamentologii sięga staro-
zwalała nawet na noszenie zbroi, odpowiedział na żytności. Już w V wieku przed Chrystusem grecki
prośbę króla. Z pewnością nikt poza samym Dawi- filozof Sokrates wymienia cztery typy temperamen-
dem nie wierzył w powodzenie tego, wydawałoby tu: flegmatyka, choleryka, sangwinika i melancho-
się, szaleńczego przedsięwzięcia, ostatecznie jed- lika. Jest to dość popularny podział, ale raczej nie
nak Goliat poległ. Dawid pokonał Goliata celnym używany już w profesjonalnych analizach psycho-
strzałem z procy. Jego zwycięstwo było dziełem logicznych. W moim artykule chciałem oprzeć się
Pana Boga, ale postępowanie Dawida nie było bez na poglądach francuskiego uczonego, żyjącego
znaczenia. Na pewno istotna była jego odwaga, ale w XX wieku, Rene Le Senne`a. Jego koncepcja jest
również zmiana strategii walki, wykorzystująca nowoczesna i często przytaczana w publikacjach
doświadczenie związane z wykonywaniem paster- dotyczących rozwoju duchowego.
Według Le Senne`a
temperament to zespół wro-
dzonych dyspozycji, tworzą-
cych duchową strukturę czło-
wieka. Oznacza to, że każdy z
nas przychodząc na świat jest
obdarowany charakterystycz-
nym sposobem zachowania się
i reakcji na różne bodźce. Po-
czątkowo jest to rzeczywistość
bardzo ogólna przybierająca
konkretne formy w zależności
od procesu dojrzewania, zdol-
ności i nabytych doświadczeń.
Można jednak, na podstawie
pewnych schematów zacho-
wania i odczuwania, wyróżnić
kilka typów ludzi, za pomocą
których sklasyfikujemy całą
populację. Parafrazując słynne
tabula rasa: nowonarodzony

6
Carissimus 51

człowiek jest pustą kartką, ale ma określone miejsce teresowania, przez co grozi mu nieuporządkowanie
na tytuł, wcześniej ustalone rozmiary marginesów i niestałość. Typ sekundalny długo odczuwa skutki
oraz wyznaczoną czcionkę. Podział typów tempera- doznanych wzruszeń i urazów, jest systematyczny
mentu jest uzależniony właśnie od tych wcześniej i stały w dążeniu do określonych celów, ale łatwo
ustalonych, wrodzonych dyspozycji. Językiem ma- może oddać się zawiści i innym złym namiętno-
tematycznym powiemy, że według Le Senne`a typ ściom lub odseparować się od społeczeństwa, gdyż
temperamentu jest funkcją trzech dwuwartościo- rezygnacja z wcześniej ustalonych nawyków i przy-
wych zmiennych: emocjonalności(E)/nieemocjo- zwyczajeń jest dla niego bardzo trudna.
nalności(nE), aktywności(A)/nieaktywności(nA) W przyjętej koncepcji wyróżniamy osiem
i oddźwiękowości, która może być prymalna(P) lub typów: pasjonata(E,A,S), choleryka(E,A,P), sen-
sekundalna(S). W zależności od wartości wszyst- tymentalnego(E,nA,S), nerwowca(E,nA,P), fleg-
kich zmiennych uzyskujemy określony typ. matyka(nE,A,S), sangwinika(nE,A,P), apatyka-
Emocjonlaność to dyspozycja do silnego (nE,nA,S) i amorfika(nE,nA,P). Każdy z nich jest
reagowania psychicznego na skutek niewielkiego inną, bardzo ciekawą kombinacją trzech różnych
nawet bodźca. Ludzie, którzy ją posiadają łatwo dyspozycji, co powoduje, że każdy ma inne zalety
ulegają silnym uczuciom takim jak gniew, złość, i wady, swoją dawidową procę, jak i piętę achil-
obawa czy lęk. Oso-
by takie są wrażliwe
emocjonalnie, ła-
two wyprowadzić je
z równowagi, same
zaś często ulegają
różnym namiętno-
ściom. Przeciwień-
stwem są osoby nie-
emocjonalne, które
potrafią chłodno
i z większym reali-
zmem patrzeć na
rzeczywistość, ale
trudniej przycho-
dzi im na przykład
współodczuwanie
z drugim człowie-
kiem.
Aktywność to
cecha, która wyraża
się w chęci sponta-
nicznego działania
mimo przeszkód.
Człowiek aktyw-
ny, który napotyka
na przeszkodę wzmaga swoje działanie i z wielką lesową. Celem artykułu nie jest opis wszystkich
energią ją forsuje, natomiast nieaktywny rezygnuje typów temperamentu, zachęcam jedynie do po-
z działania, próbując ominąć trudność. Nieaktyw- głębienia tematu. Bardzo pożyteczną rzeczą jest
ny szybciej się męczy i zniechęca, łatwo też ulega zastosowanie w naszych codziennych zmaganiach
marzeniom. Aktywny nie lubi długich rozmyślań, strategii uwzględniającej bogactwo, które otrzyma-
natomiast satysfakcję przynosi mu konkretne i pla- liśmy od Pana Boga, w tym również nasz tempera-
nowe działanie. ment. Warto jednak pamiętać, że jeden tempera-
Ostatnia cecha, której nazwa brzmi naj- ment nie jest lepszy od drugiego, jak również o tym,
bardziej obco, odnosi się do szybkości ujawnienia aby z powodu wiedzy o własnych ograniczeniach,
i długości przechowywania reakcji na określone nie rezygnować z wielkich pragnień, które się w nas
bodźce w układzie nerwowym. Reakcja człowieka pojawiają. W momentach wątpliwości spójrzmy
z oddźwiękowością pierwotną jest szybka i krótka, na Dawida, tego początkowo niepozornego izrael-
natomiast jeśli ktoś posiada oddźwiękowość sekun- skiego pasterza, któremu Pan Bóg za pomocą jego
dalną, reaguje wolno i długo. Typ prymalny zawsze prostych umiejętności, pozwolił wybawić z trwo-
reaguje bardzo spontanicznie, szybko zapomina gi najsilniejszych mężów Izraela i zostać jednym
doznane urazy, jest elastyczny i łatwo zmienia zain- z największych bohaterów Starego Testamentu.

7
Carissimus 51

Serce Boga - niewyczerpane źródło wszelkiej łaski


Adam Materla

M
OŻEMY MIEĆ JUŻ WIELE INFORMACJI NA TEMAT PO- Jego Serca. Przyjrzyjmy się im.
WSTANIA KULTU SERCA PANA JEZUSA, JEGO UMIEJ- Dam im wszelkie łaski, potrzebne w ich sta-
SCOWIENIU W HISTORII KOŚCIOŁA, MOŻE TEŻ ZNAMY nie
NA PAMIĘĆ OBOWIĄZKI I OBIETNICE CZCICIELA SERCA Będę hojnie błogosławił wszystkim ich po-
BOGA, A MOŻE PIERWSZY RAZ O TYM SŁYSZYMY. NIEZALEŻ- czynaniom
NIE JEDNAK OD TEGO WSZYSTKIEGO, SPÓJRZMY NIECO GŁĘ- Kapłanom dam moc kruszenia serc najza-
BIEJ I WEJDŹMY POD WIERZCHNIĄ WARSTWĘ TEGO KULTU, BY twardzialszych
ZOBACZYĆ JAKA JEST JEGO ISTOTA.

Św. Jan apostoł, a św. Małgorzata Ala-


coque
Wiele osób kojarzy początki kultu Najświęt-
szego Serca Jezusowego z św. Małgorzatą Marią
Alacoque, której to sam Pan Jezus zechciał się ob-
jawiać i zanurzyć ją w Swym boskim Sercu.
Kult Serca Pańskiego jednak ma swoje ko-
rzenie o wiele głębiej, bo możemy go już zauważyć
w Ewangelii wg. św. Jana: Jeden z Jego uczniów-
ten, którego Jezus miłował- spoczywał na Jego
piersi. Jak więc widzimy, już święty Jan był gor-
liwym czcicielem Serca Jezusa i to jemu Pan po-
zwolił ułożyć się na Swym Boskim Sercu. Jan, jako
jeden z pierwszych, poznał istotę uwielbienia Naj-
słodszego Serca Mistrza. To On dawał ukojenie
Jezusowi, leżąc na Jego piersi, gdy Pan czuł ból
okropny z powodu zdrady Judasza; to Jan był w
Ogrójcu podczas bolesnej modlitwy Jezusa; to Jan,
jako jedyny z uczniów, stał pod krzyżem Jezusa,
i swoją miłością dawał ukojenie w cierpieniu, męce Serce Jezusa hojne dla wszystkich,
i okropnym opuszczeniu, jakie czuł Chrystus. którzy je wzywają, chce pomagać każdemu
Wpatrzmy się więc w św. Jana i nabierzmy człowiekowi w jego codziennych trudach, nieza-
pragnienia, by być tak blisko Jezusa, jak on. leżnie na jakiej drodze powołania jest człowiek.
On dba i pamięta tak samo mocno o kapłanach,
Dary Serca Boga zakonnikach, zakonnicach jak i o wszystkich, któ-
Istotą kultu Serca Jezusowego jest miłość. rzy założyli rodziny, czy żyją samotnie, o dzie-
To miłość spowodowała, że Jezus przyszedł na ciach, młodzieży, uczniach, studentach itd. Jego
świat, że uzdrawiał, nauczał, odpuszczał grzechy, pełne miłości Serce rwie się do tego by być jak
że ustanowił tak niesłychanie wielki dar jakim jest najbardziej obecnym w każdej naszej czynności,
Eucharystia, aż w końcu z miłości do nas, po tym obowiązku, pracy, rozmowie, rozrywce, nauce czy
wszystkim, co uczynił, oddał jeszcze życie swoje, egzaminie błogosławiąc nam w tym. Do nas jedy-
żeby nas zbawić. Gdy Boski Zbawiciel nasz wisiał nie należy, byśmy Go zapraszali w każdy moment
na krzyżu, w stanie tak wielkiej udręki Duszy i Cia- naszego życia, bo tylko w ten sposób nabierze ono
ła, mimo opuszczenia i cierpień, pragnął zrobić dla barw i pomyślności.
nas wszystko. Gdy umarł, Jego Boski plan dopro- Serce Jezusa jednak nie wyklucza w naszym
wadził do tego, że po śmierci, żołnierze przebili życiu trudów, cierpienia, pracy nad sobą każde-
Jego Boskie Serce, z którego to wypłynęły Krew go dnia. Żyjąc w wierze jako chrześcijanin, bliżej
i Woda, źródła wszelkich łask. Teraz Jego Serce lub dalej od Boga, a nawet w ogóle nie wierząc,
czeka w miłości i cierpliwości na naszą odpowiedź, nie ominiemy bólu, a momentami niepowodzenia
byśmy tylko ze swojej strony wyciągnęli ręce, aby i wszelkiej udręki. Właśnie najbardziej w te trud-
Pan mógł je napełniać tymi darami. Jezus, obja- ne chwile Jezus chce wchodzić kierując do czcicieli
wiając się św. Małgorzacie dał jej 12 obietnic, które swego Serca słowa niosące ukojenie : Będę ich po-
wypełni w życiu każdego, kto podejmie się kultu cieszał we wszystkich utrapieniach.

8
Carissimus 51

Ten, kto odda się Jego Sercu, stanie się czło- Boga jest doskonała.
wiekiem szczęśliwym, nic nie będzie dla niego cię- Pan będzie przy tych swoich wiernych czci-
żarem, gdyż wszystko oprą na Panu, nieskończonej cielach do końca, szczególnie w godzinę śmierci,
słodyczy i jedynym ratunku. Ten, kto raz pozna jak będzie wylewał niezmierzone zdroje miłosierdzia
lekkie są cierpienia przeżywane z Jezusem, nigdy na wszystkich uciekających się do Niego grzeszni-
już nie odejdzie od Pana. ków. Ci zaś, którzy przyjmą Ciało Jego przez pierw-
Pan zachęca nas byśmy wpatrywali się w szych dziewięć piątków miesiąca, nie umrą w Jego
obraz jego Serca: Będę błogosławił domom, w niełasce.
których obraz Mego Serca będzie wystawiony
i czczony oraz ustalę pokój w ich rodzinach. Pan Serce Boskie przemienia człowieka
Jezus chce wlewać zgodę i spokój w nasze relacje ro- Trzeba sobie uświadomić, że każde wzywa-
dzinne i nie tylko. Pokój ten jest źródłem nieskoń- nie świadomie Serca Jezusa przemienia człowieka,
czonej miłości jaką Jego Serce a dokładnie Jego wnętrze, czy-
(które jest królem i zjedno- niąc je na wzór Chrystua. Na
czeniem serc wszystkich), początku, zmiany są przez ludzi
udziela swoim czcicielom. Mi- niewidoczne, co jest powodem
łość ta zaś przez pokój, rodzi co- ich rezygnacji z kultu. Przemia-
raz większą radość. Sam Duch na jednak zachodzi powoli, lecz
Święty zaczyna ogarniać całe ro- gdy zasiane przez Pana ziarno
dziny, które przez to żyją praw- wyda owoc, wszyscy będą do-
dziwym pokojem. strzegać zmianę całego człowie-
Dusze oziębłe staną się ka. Co jednak najistotniejsze:
gorliwymi, dusze gorliwe doj- człowiek ten przede wszystkim
dą w krótkim czasie do wyso- przyniesie wielką pociechę
kiej doskonałości. Są to kolejne i chwałę Bogu i już tylko to bę-
obietnice dane czcicielom Serca dzie jego celem.
Najwyższego. W litanii do Ser-
ca Pana Jezusa, zagłębiamy się Jezu cichy i pokor-
w wezwania: Serce Jezusa nego Serca, uczyń serce
źródło życia i świętości..., nasze według Serca Twe-
w którym są wszystkie go wzywa czciciel pod koniec
skarby mądrości i umie- litanii do Serca Jezusa Chrystu-
jętności..., cnót wszelkich bezdenna głębi- sa. Serce człowieka takiego Pan najpierw kruszy,
no..., Jak wiemy, każdy z nas jest powołany przez a potem zmienia je w coraz bardziej ciche i pokorne.
Boga do świętości życia, która nie jest zarezerwo- Osoba taka jest coraz mniej wyniosła, jest stanow-
wana, dla ludzi szczególnie wybranych lecz dla każ- cza, ale słucha innych, znosi wszystko z wielkim
dego człowieka na ziemi. spokojem. Nie narzeka już, bo coś się nie udało, bo
Pan daje każdemu z obfitości Krwi i Wody, choruje, bo ma kłopoty lecz wszystko oddaje Sercu
które wytrysnęły z Jego przebitego boku i tylko Pana i tylko na Niego kieruje swój wzrok, jako na
czeka na nas, aż sami przyjdziemy z naczyniami Dawcę wszelkiego dobra. Jej pokora pokazuje, że
ufności, by czerpać łaski, które zaprowadzą nas do nic nie posiada sama z siebie i niczego nie zdobywa
świętości. tak naprawdę własnymi siłami, a na każdym kroku
Wykorzystajmy ten dar. Czyż nie chcieli- coraz wyraźniej zauważa działanie i obecność przy
byśmy gdzieś w głębi naszych serc być jak św. o. niej Boga.
Pio, św. Matka Teresa z Kalkuty, św. Ignacy z Loy- Taka pokora serca prowadzi człowieka do
oli i wielu innych świętych, którzy już są z Panem wdzięczności Bogu za tą Jego opiekę i za każdy
w wiecznej radości? To nie jest nic niedoścignio- dar, bo wszystko z rąk Boga pochodzi. Serce tej
nego, wystarczy byśmy wysunęli dłonie do Pana, a osoby, stając się wdzięczne Bogu, wyraża wdzięcz-
w nich oddali nasze serca Jego Boskiemu Sercu. ność także napotykanym na co dzień ludziom. To
Zapłoną one wtedy palącą miłością, ogniem gorli- wszystko prowadzi do pomnożenia największego
wości i dojdą przez wytrwałość, przy Boskim Sercu, dla człowieka daru, jakim jest miłość. Człowiek
do świętości. staje się coraz bardziej przepełniony miłością tak,
Pan, prócz tego, obiecał jeszcze więcej. Dał że dusza rozpala się w miłości ku swemu Stwórcy
swe Boskie słowo, że ci, którzy będą szerzyć Jego i Panu, a w skutek tego nie może już kochać żadnej
kult, kult Serca Boga, zostaną w Nim zapisani na ziemi stworzonej na obliczu ziemi dla niej samej,
wieki. Czy w naszym sercu, gdy ktoś zostanie zapi- lecz tylko w Stwórcy wszystkich rzeczy (z Ćwiczeń
sany przez miłość, nie troszczymy się o niego naj- Duchowych św. Ignacego Loyoli).
bardziej, jak tylko możemy? O ileż bardziej miłość Osoba wdzięczna Jezusowi za niezmierzoną

9
Carissimus 51

dobra. W takiej postawie już tylko trzeba


trwać, mając świadomość, że Pan, widząc
naszą nieudolność, wspomaga nas Swoimi
łaskami i pomaga ufać oraz zawierzać co-
raz bardziej.
Miłość czciciela Serca Chrystusa
dąży do wynagradzania Bogu grzechów
i zniewag jakie musi cierpieć z naszej stro-
ny i od całego świata. To wynagradzanie
Jego Sercu zelżywością napełnione-
go..., dla nieprawości naszych star-
tego... i włócznią przebitego może
odbywać się na różne sposoby. Przede
wszystkim Pan Jezus oczekuje, by wier-
ni Jego Serca tak, jak potrafią, pobożnie
przeżywali mszę świętą, ufając, że On
wspomoże ich w tych staraniach. W każdy
zaś pierwszy piątek miesiąca, kochający
Serce Pańskie powinien przyjmować Jego
Ciało także w intencji wynagrodzenia Mu
wszelkich krzywd.
Oddany czciciel winien też ado-
rować Najświętszy Sakrament w duchu
wynagradzania za grzechy swoje i świata,
albo poprzez kontemplację miłości Jezusa
w Eucharystii, albo Jego Męki. W nocy,
z pierwszego czwartku na piątek miesiąca,
od 23:00 do 24:00 powinien odprawiać
tzw. Godzinę Świętą, czyli być sercem swo-
im z Jezusem w ogrójcu cierpiącym.
Bardzo pomocnym drogowskazem
w kulcie Serca Pana Jezusa jest odmawia-
nie też możliwie często, litanii do Niego,
w której są wymawiane i wzywane cechy
ilość darów miłuje Go, a jej serce staje się pełne do- Bożego Serca.
broci i miłości na wzór Serca Boga. Miłość pro- Oto Serce, które tak umiłowało ludzi, że
wadzi już tylko do coraz głębszego pokoju wnętrza, niczego nie oszczędziło, ale samo wyczerpało się
a pokój owocuje głęboką radością, jakiej człowiek i spaliło do końca, aby dać świadectwo swej mi-
nigdy bez Pana nie dozna. Serce takiej osoby nie łości. Odpowiedzmy Jezusowi na to Jego, momen-
tylko, że w pełni ufa Jezusowi, nie musząc się już tami rozpaczliwe, wołanie nas. Kult Serca Bożego
o nic obawiać, ale „zaraża” radością i pokojem na- to coś najwspanialszego, co mógł dać nam Bóg.
potkanych ludzi. Podejmijmy tę misję i nie zrażajmy się niepowo-
Człowiek z tej czystej miłości Boga do niego, dzeniami. Oddajmy Bogu nasze życie ciesząc Jego
jest naprawdę szczęśliwy i już niczego nie potrze- Słodkie Serce. Nie zastanawiajmy się jak to wszyst-
buje, do niczego nie dąży, bo jest z Panem. ko pojąć i poprowadzić, ale po prostu KOCHAJMY
JEZUSA!!!
Sprawiedliwy Pan oczekuje odpowie-
dzi
Pan Jezus sam chce nas przemieniać i obda-
rowywać, trzeba tylko powiedzieć Mu - TAK Panie,
ja chcę przyjmować, chcę nawrócenia. Tak więc
pierwszą rzeczą jaką powinien, dla Boga podjąć
czciciel Serca Bożego, to po prostu Mu zaufać. Czci-
ciel powinien stawać wciąż przed Bogiem w swoim
sercu i w postawie uniżenia zawierzać Mu wszyst-
ko. Można pytać w jaki sposób zrobić to szczerze.
Odpowiedź: po prostu uświadomić sobie, że skoro
Bóg tak mnie kocha, to robi wszystko dla mojego

10
Carissimus 51

Grzech, spowiedź i miłosierdzie po ĆD


Tomasz Matyka

D
OŚWIADCZYĆ BOGA – NIEJEDEN CZŁOWIEK DO TEGO co jest celem mojego życia. Zgodnie z zapisem
WZDYCHAŁ, POGRĄŻONY WE WŁASNYCH GRZECHACH św. o. Ignacego człowiek jest stworzony, aby Boga,
I SŁABOŚCIACH. A ŚW. O.
IGNACY DAŁ NAM POTĘŻNE Pana naszego, chwalił, czcił i Jemu służył, a przez
KU TEMU NARZĘDZIE – ĆWICZENIA DUCHOWE. KAŻ- to zbawił duszę swoją. Okazało się to dla mnie
DY NOWICJUSZ MUSI JE PRZEŻYĆ. I POZWOLIĆ, BY ZMIENIŁY wielkim odkryciem, bowiem właściwie nie wiem,
JEGO ŻYCIE. czy miałem tak konkretnie określony cel własnego
Jednym z ważnych aspektów życia jest fakt istnienia. A od razu też pojawiła się kwestia grze-
własnej grzeszności. Jednak przewyższa go całko- chu – oto nagle pojąłem, iż grzesząc, nie spełniam
wicie istnienie Bożego Miłosierdzia. Oba jednak celu, dla którego żyję. Ba, więcej – oddalam się od
występują w rzeczywistości, do obu trzeba się usto- niego. I od tamtego czasu grzech cały czas jawi mi
sunkować i przeżywać. Na ich przykładzie pragnę się jako bezsens – odchodzenie od swojego celu.
podzielić się doświadczeniem zmian, które zaszły Oczywiście to, co bezsensowne, z większą gorliwo-
w wyniku rekolekcji. ścią próbuje się usunąć niż coś, czego bezsensu się
W Ćwiczeniach duchowych, czyli pod- nie widzi.
czas tzw. wielkich rekolekcji, uczyłem się przede Pan Bóg jednak poszedł dalej podczas reko-
wszystkim takiego sposobu dokonywania wyborów lekcji i przez cały I tydzień mówił mi o tym, jaką
i samego życia, w którym całkowicie poddajemy się obrzydliwością jest grzech. Oto występuje się wte-
woli Bożej. Poznawałem pragnienia Najwyższego, dy przeciw Temu, który mnie stworzył. Za wszelkie
starałem się zauważyć, czy moje są z tymi pierwszy- dobro odpłaca się niewdzięcznością. Widziałem
mi związane, czy zmierzają w przeciwnym kierun- (ten czasownik najlepiej opisuje to doświadczenie,
ku. To powoduje, oczywiście, zmianę perspektywy które jednak trzeba przeżyć), jak szpetnym czynem
patrzenia na świat, oceniania go, a w następnej ko- jest wystąpienie przeciw miłości, ale też, jak wielką
lejności zmianę działania. Dotknęło to też aspektu złośliwość w sobie niesie. I jak występuje przeciw
mojej grzeszności i Bożego Miłosierdzia. wszelkiemu życiu, dobru, także przeciw popeł-
Pierwszą dotykającą rzeczą okazał się już niającemu grzech, chociaż na pierwszy rzut oka,
Fundament Ćwiczeń duchowych. Tam szukałem, sądząc po pozorach, można tego nie widzieć.

Źródło: St-takla.org

11
Carissimus 51

Jednak to nie koniec prawdy o każdym


moim grzechu – jeszcze jedna mi się ukazała
w trakcie wielkich rekolekcji i teraz naprawdę tak
tego doświadczam. Podczas III tygodnia Ćwiczeń
duchowych ogląda się, a nawet przeżywa Mękę na-
szego Zbawiciela. Nie inaczej było ze mną. A jed-
nym z podstawowych aspektów tego wydarzenia
zbawczego jest to, iż Pan podjął się go, aby mnie
wyzwolić z każdego mojego grzechu. To znaczy, że
każdy mój zły czyn przygważdża Jezusa Chrystusa
do krzyża, jest ośmieszaniem Go, opluwaniem, na-
śmiewaniem się z Niego, gardzeniem Jego cierpie-
niem, koronowaniem Go cierniem, zostawianiem
Go samotnym, a przynajmniej jedną z tych rzeczy.
Powodować coś takiego jest okropne, ale najgorsze
stanowi fakt, iż czyni się to Bogu, który z miłości
mnie stworzył, dla mnie stał się człowiekiem i któ-
ry jest naprawdę nieskończenie Dobry – dla mnie
i nie tylko.
Wszystkie te prawdy prowadzą mnie teraz
do pewnego rodzaju przerażenia na myśl o popeł-
nieniu grzechu ciężkiego i do cały czas rozwijające-
go się pragnienia, aby na żaden grzech (ciężki, albo
lekki) nie przyzwolić, choćby nie wiem, co się miało
za to zyskać. Rośnie ono dopiero, bo niestety nie od
razu pokonuje się wszystkie złe przyzwyczajenia,
ale to już jest wielka łaska, zważywszy, że potrafi-
łem się czasem grzechem w ogóle nie przejmować.
Ale nie na grzechu się kończy – to by było
straszne, gdyby tak się kończyło. Pan pokazał mi
też drogę pojednania – w sakramencie spowiedzi,
w którym przez Kościół mogą się połączyć rozdzie-
leni grzechem ja i Bóg. A także rozpocząć leczenie
ran przez nich zadanych. Podczas rekolekcji po-
jawiła się też specjalna forma tego sakramentu –
spowiedź generalna, z całego życia. Ona uświado- ki, nie zniechęca się, ale nieustannie jakby pracuje
miła mi przede wszystkim, jak wiele i jak wielkiego we mnie i dla mnie, abym szedł wytrwale do przo-
zła się dopuściłem, ale równocześnie zrozumiałem, du. I nie opuszcza mnie nigdy w swoim Miłosier-
iż Bóg mi to wszystko podczas wcześniejszych dziu – nigdy. To pojąłem i zobaczyłem na wielkich
spowiedzi całkowicie wybaczył – wręcz o tym za- rekolekcjach. Miłosierdzie jest znakiem szczegól-
pomniał! I tak skąpany w Miłosierdziu, pomimo nym Boga. Akcentem, po którym poznamy, iż to On
ogromu win całego życia, pojąłem głębiej, jak wiel- do nas mówi. Tak jak Samarytanin z przypowieści
ką łaską jest, iż mogę przyjść do spowiedzi. Dzięki – zapewne mówił po aramejsku ze swoim akcen-
niej wszystko może zmierzać ku lepszemu – rany tem, a poraniony przez zbójców Żyd też posługi-
się mogą od razu nie zagoić, ale jeśli Pan odpuści wał się tym językiem – ale nie z takim akcentem.
grzechy, to gojenie się będzie postępowało. I po tym mógł (o ile był wystarczająco przytomny)
I przede wszystkim poprzez spowiedź za- poznać, że to Samarytanin, wróg w teorii, z defi-
nurzony zostałem w największej tajemnicy, bar- nicji, w praktyce okazuje się pomagającym. A gdy
dziej wpływającej na życie nawet niż grzech – grzeszymy, to właśnie traktujemy Boga, jak wroga
w Miłosierdziu. Ono pozwala mi dalej żyć. Póki żyję, z definicji. Na szczęście On zawsze spieszy obmyć
wiem, iż Bóg mnie tak nieskończenie kocha i pra- nasze rany i możemy Go poznać, jaki jest napraw-
gnie, abym wzrastał w miłości – będąc w tym celu dę, po tym Jego akcencie – Miłosierdziu.
gotowym, by mi wybaczyć grzechy. On widzi moją Ale to nie wszystko o Miłosierdziu – Pan
nędzę, ale nie chce śmierci – chwałą Boga żyjący pragnie jeszcze, abyśmy Go naśladowali. Abyśmy
człowiek – napisał św. Ireneusz z Lyonu. Jego Mi- do siebie nawzajem mówili z tym akcentem. I to
łosierdzie powoduje jednak więcej – pozwala mi się jest Jego wielka dobroć, iż w tym nam nieustannie
rozwijać, pomaga mi w rozwoju. I to we wszelkim pomaga. I w tym, dzięki Ćwiczeniom duchowym,
rozwoju, tylko nie w grzechu. Widząc moje upad- pragnę Go po prostu ścigać.

12
Carissimus 51

Nauka a wiara
Błażej Sikora

J
UŻ NIEDŁUGO WSZYSTKO ZOSTANIE UDOWODNIONE, śnie, i jak to wszystko pogodzić? Jak połączyć jed-
NIE BĘDZIEMY MUSIELI WTEDY WIERZYĆ. TAKIE SŁOWA no z drugim i zrobić to w sposób sensowny, który
USŁYSZAŁEM KILKA DNI PO PRZYJEŹDZIE DO NOWICJA- nie upadnie przy pierwszej lepszej krytyce? Zasta-
TU OD MOJEGO WSPÓŁTOWARZYSZA. JAKŻE CZĘSTO, nówmy się nad tym.
W CODZIENNYM ŻYCIU, SPOTYKAMY SIĘ Z PODOBNYM PODEJ- Poszukiwanie pogodzenia wiary i wiedzy
ŚCIEM: PRÓBUJEMY PODZIELIĆ ŚWIAT NA RACJONALNY, RZE- sięga samych początków ludzkości. W Biblii czyta-
CZOWY, WAŻNY, OBIEKTYWNY I AUTOMATYCZNIE KOJARZYMY my takie słowa: Staraj się zrozumieć dzieło Boga!
TĄ JEGO CZĘŚĆ Z TYM, CO JEST NAUKOWE, UDOWADNIALNE. (Koh 7, 13*). I człowiek zaczął podejmować to wy-
A DOPIERO RESZTA, TO CO WYDAJE SIĘ NIERACJONALNE, WY- zwanie. Zaczął całym swym sercem oddawać się
KRACZAJĄCE POZA NASZE POZNANIE, TO, CO JEST NIEDOTY- zdobywaniu wiedzy. Usiłował zgłębić rzeczywi-
KALNE, ZOSTAWIAMY WIERZE. stość, poznać czym jest mądrość, jaki sens świata
I tutaj zaczyna się problem. Rozważmy na- (por. Koh 7,24-25). Po pewnym czasie takie wysiłki
stępującą sytuację. Oto człowiek, obdarzony przez zaczęły przynosić owoce. Greckim filozofom dało
Boga rozumem i mądrością, pragnieniem zrozu- się zgromadzić pokaźny zasób wiedzy, który przez
mienia, zaczyna poznawać świat. I jakże łatwo długi czas był podstawą rozumienia świata. To Ar-
wtedy dojść do schizofrenii, rozdwojenia jaźni. Bo chimedes, Pitagoras i Euklides stworzyli podstawy
z jednej strony człowiek poznaje przez swoje zmy- matematyce, która rozwijana przez Newtona, Pas-
sły to, co jesteśmy w stanie dotknąć, zobaczyć cala, Gausa i Banacha, stanowi fundament współ-
i zmierzyć. To prowadzi do tworzenia teorii, które czesnej nauki. A tworzone na jej podstawie modele
pragną wytłumaczyć świat w pewnym zamkniętym zapewniają obiektywność i falsyfikowalność.
systemie, przy przejętych wcześniej założeniach, I właśnie w świecie, na który wpływ wy-
bez odwoływania się do żadnych zewnętrznych wierała racjonalność, Słowo przyszło na świat
czynników. A z drugiej strony jest Pismo Święte za- (por. J 1,10-11). I od razu rozsadziło tę kulturę. Bo
wierające wyjaśnienie opierające się na Przyczynie oto w skończone pojęcia wchodzi Logos, niepoję-
całkowicie wykraczającej poza ten świat. No wła- ty, nieogarniony Bóg. Nastąpiło spięcie. Z jednej

13
Carissimus 51

strony chrześcijaństwo musiało wypowiedzieć tego zrozumieć), że Pismo Święte jest napisane
się zastanym językiem judeo-grecko-rzymskiej językiem symbolicznym. Traktowali je jako księ-
kultury, z drugiej strony judeo-grecko-rzymska gę historyczną, wykład dziejów świata, podręcznik
kultura nie mogła pozostać obojętna w stosun- fizyki, biologii i astronomii. A często zapominali,
ku do nowych, chrześcijańskich treści. (…) Isto- że jest to Boże Słowo skierowane do nich, mające
ta konfliktu polegała – jak sądzę – na pewnym ich zmieniać i prowadzić do ich Stwórcy i Odkupi-
napięciu pomiędzy najgłębszą treścią doktryny ciela, do Boga Żywego. W ten sposób do wiary wkra-
chrześcijańskiej a aparatem pojęciowym i języ- dały się tzw. pseudodogmaty. Dla wielu treścią ich
kowym, którym ta doktryna musiała się wyrazić. wyznania wiary był świat stworzony przez Boga
(…) Z końcem czasów starożytnych mądrość grec- w 6 dni, liczący te kilka tysięcy lat, z pełnym rodo-
ka ustąpiła miejsca na arenie dziejów mądrości wodem człowieka od początku, od dnia stworzenia.
chrześcijańskiej, ale dała chrześcijaństwu aparat I dlatego tak mocno występowali przeciw odkry-
pojęciowy, a w każdym razie tworzywo filozoficz- ciom astronomii czy biologii, próbom wyjaśniania
ne, z którego taki aparat mógł się w dalszym cią- świata ludzkimi możliwościami za pomocą rozu-
gu ukształtować. Myśl ludzka zmierzyła się z ob- mu. Bo to rzeczywiście burzyło ich credo, obala-
jawieniem, weszła w samo jego pojęciowe ujęcie. ło dogmaty. Lecz rzeczy te nie należały do istoty
I tak już pozostało. Ta postać konfliktu jest nie do chrześcijaństwa. Na takich ludzi uskarża się Die-
uniknięcia. W jakimkolwiek języku, przy pomo- trich Bonhoeffer:
cy jakichkolwiek zestawów
pojęciowych zechcieliby-
śmy ujmować objawie-
nie, zawsze będzie istnieć
przepastna brak proporcji
między treścią a dostępny-
mi nam środkami wyrazu.
(Michał Heller, Wszech-
świat i Słowo, s.18-19).
Później, wraz z kształ-
towaniem się już w sposób
wolny kultury i nauki chrze-
ścijańskiej wielokrotnie
mierzono się z problemem
granic ludzkiego poznania
i wiary. Z jednej strony byli
wielcy święci, mistycy, dok-
torzy Kościoła, ludzie wy-
kształceni i oświeceni świa-
tłem Ducha Świętego.
Ale zostawmy ich na
razie w spokoju i spójrzmy
na innych, tych zwykłych,
przeciętnych ludzi, którzy
bardziej byli religijni niż
wierzący. To oni właśnie,
bez dawania wkładu w wiel-
ki system nauki i wiedzy
chrześcijańskiej, z wiel-
ką gorliwością go bronili.
Chcieli mieć swoją małą sta-
bilizację wiary, chcieli mieć
świat podzielony na to, co
należy do domeny wiedzy,
a co do wiary. Czasem, nawet
wbrew tzw. zdrowemu roz-
sądkowi, wierzyli w rzeczy
dziwne. Brali dosłownie sło-
wa Biblii, jakby zapominając
(a może wcale nie pragnąc
Autor: Adrian Frankowski

14
Carissimus 51

i poznał wiele rzeczy tak duchow-


nych, jak i odnoszących się do
wiary i wiedzy (św. Ignacy Loyola,
Opowieść Pielgrzyma, punkt 30;
w: Pisma wybrane, t. I, s 192-193).
Dzięki mistyce Manresy
Ignacy stał się człowiekiem „jedno-
litym”. Nie ciasnym ani jednostron-
nym, ale też nie rozbitym. Jednoli-
ty to znaczy całkowicie uzgodniony
z pełnią rzeczywistości. Nie ma
w nim rozdwojonego widzenia:
osobno wiara sama dla siebie,
a osobno wiedza sama dla siebi
e; osobno natura sama dla siebie,
a osobno łaska sama dla siebie;
osobno czas i doczesność sama dla
Religijni mówią o Bogu wtedy, gdy ludzkie siebie, a osobno wieczność sama
sumienie (bywa, że z lenistwa umysłowego) do- dla siebie. Ignacy nie miesza niczego, ale wszyst-
biega kresu, lub wtedy, gdy zawodzą ludzkie siły. ko jednoczy, wszystko harmonizuje, bo dane mu
Właściwie zawsze Bóg jest pojmowany jako deus było widzieć wszystko w nadrzędnym ładzie Bo-
ex machina, któremu każą wkraczać na scenę albo żym. Rzeczywistość stanowi dla niego „Kosmos”
dla pozornego rozwiązania nierozwiązalnych - Ład, bogaty, rozczłonowany, zróżnicowany, ale
problemów, albo jako mocy, gdy moc ludzka za- i powiązany w całość, zjednoczony twórczą i dzia-
wodzi, zawsze zatem przy okazji ludzkiej słabości, łającą celowo myślą Boga-Stwórcy i Odkupiciela.
względnie na granicy ludzkiego poznania. Trwać Umysł Ignacego jest ustawicznie pod urokiem tej
to jednak może, siłą rzeczy, tylko tak długo, dopóki bogatej jedności Bożego planu, z którego nic się
ludzie własnymi siłami nie przesuną tych granic nie wymyka, poza którym nic nie pozostaje luzem.
nieco dalej i Bóg jako deus ex machina nie stanie ( Mieczysław Bednarz SI., w: jw., s. 297)
się zbyteczny. To, co mówimy o ludzkich grani- I właśnie do takiego zjednoczenia wiary
cach, stoi dla mnie w ogóle pod znakiem zapyta- i wiedzy powinniśmy dążyć, pamiętając, że:
nia. (…) Wydaje mi się, zawsze, że w ten sposób Bóg nie jest częścią świata, lecz jego założe-
wydzielamy Bogu ze strachem miejsce zbyt małe. niem a priori. Nie jest przedmiotową częścią wie-
Chciałbym mówić o Bogu nie na granicy, lecz dzy, obok innych jej przedmiotów, lecz nieskoń-
w samym centru, nie w chwilach słabości, lecz siły, czonością, którą każde dążenie wiedzy zawsze
nie wobec śmierci i winy, lecz wobec życia i dobra zakłada z góry i wewnątrz której biegnie swymi
ludzkiego. Na granicach, wydaje mi się, lepiej jest skończonymi szlakami. Bóg nie jest jakąś hipo-
milczeć i nierozwiązalne pozostawić nie rozwią- tezą końcową, która by zamykała wykończony
zane. (Dietrich Bonhoeffer, Wybór pism („Biblio- obraz świata, lecz jest jedyną tezą zakładaną we
tek Więzi”), s. 241; za: Michał Heller, Wszechświat wszystkich bez wyjątku hipotezach obraz ten bu-
i Słowo, s. 88) dujących. Zawsze bowiem i wszędzie, w każdym
Wróćmy teraz do wielkich świętych. Ludzi, wypadku konstruowania obrazu świata zakłada
którzy dzięki łasce Bożej potrafili widzieć więcej. się dla jego poszczególnych struktur to, że w wie-
To właśnie oni wkładali wielkie nieraz wysiłki, żeby lości wszechrzeczy jest sens, zachodzą powiązania
ludzkim umysłem pojąć tak wiele, jak się da. I do- i współzależności, a w ten sposób potwierdza się
chodzili do momentu, gdzie to nasze przyrodzone też, że przed wielością jest pierwotna i sensow-
poszukiwania się kończyły, załamywały. Powta- na jedność. (Karl Rahner SI, O możliwości wiary
rzali za świętym Pawłem: po części bowiem tylko dzisiaj, s. 63-64; za: Michał Heller, Wszechświat
poznajemy (1 Kor 13,9). To bywało bolesne, ale i Słowo, s. 122)
pozwalało poznać właściwe proporcje człowieka A gdy wciąż dążąc do takiego zjednoczenia,
wobec Boga. Dzięki swojej pokorze mogli dostąpić osiągniemy już jakiś jego stopień, gdy nie będzie
wielkich łask, daru poznania, zrozumienia świa- w nas podziału i konfliktu między tym, co Boskie
ta dużo głębszego niż możliwe naszym rozumem: a tym co ludzkie, będziemy mogli nasze najkrót-
poznawali tak, jak sami zostali poznani (por. 1 Kor sze wyznanie wiary zamknąć w słowach wiążących
13,12). Jak święty Ignacy, który po słynnym obja- obie rzeczywistości: Wierzę w Ciebie, Jezusa z Na-
wieniu w Manresie powiedział: I gdy tam tak sie- zaretu, jako sens (Logos) świata i mojego życia
dział, zaczęły się otwierać oczy jego umysłu. Nie (Joseph Ratzinger, Wprowadzenie w chrześcijań-
znaczy to, że oglądał jakąś wizję, ale że zrozumiał stwo).

15
Carissimus 51

Łaska i przebóstwienie
Dominik Sroka

C
ZYTAJĄC RÓŻNE ARTYKUŁY I TEKSTY POŚWIĘCONE ŁA-
SCE I PRZEBÓSTWIENIU W KOŚCIELE PRAWOSŁAWNYM
DOSZEDŁEM DO WNIOSKU, ŻE TRZEBA ZACZĄĆ OD PO-
CZĄTKU. NA POCZĄTKU BÓG STWORZYŁ NIEBO I ZIEMIĘ.
DALEJ CZYTAMY: UCZYŃMY CZŁOWIEKA NA NASZ OBRAZ,
PODOBNEGO NAM. ZOSTALIŚMY STWORZENI PRZE BOGA NA
JEGO OBRAZ I PODOBIEŃSTWO. NIESTETY… GRZECH PIER-
WORODNY ZNISZCZYŁ W NAS TO PIERWOTNE PODOBIEŃSTWO.
LECZ BÓG NIE ZOSTAWIŁ NAS SAMYCH SOBIE. POSTANOWIŁ,
W SWOJEJ ODWIECZNOŚCI, JAK TO ŚW. O. IGNACY W ĆWI-
CZENIACH DUCHOWYCH OPISUJE, ŻE DRUGA OSOBA STANIE
SIĘ CZŁOWIEKIEM, ŻEBY ZBAWIĆ RODZAJ LUDZKI(ĆD 102).
Pomocą do przywrócenia naszego podo-
bieństwa jest łaska. Łaska, którą Katechizm Ko-
ścioła Katolickiego definiuje jako przychylność,
darmowa pomoc Boga, byśmy odpowiedzieli
na Jego wezwanie (por. KKK 1996). Natomiast
w Kościele prawosławnym łaska jest utożsamiana
z niestworzoną energią Bożą, która prowadzi do
przebóstwienia człowieka, mocą, poprzez którą
Bóg udziela człowiekowi pomocy, życia i swojej
świętości. Wszechmoc, sprawiedliwość, mądrość,
dobro, piękno są tymi niestworzonymi energia-
mi Bożymi. Przebóstwienie staje się powołaniem
i ostatecznym celem człowieka, czyli świadomym ralnym, bo to łaska pozwala człowiekowi rozwijać
i dobrowolnym poddaniem się łasce Boga, która się w sposób naturalny. Lecz najpierw człowiek
do Niego upodabnia. Przebóstwienie dokonuje się musi wybrać dobro, by następnie Bóg mógł obda-
przez łaskę, co w konsekwencji doprowadza do rzyć człowieka łaską, jak pisał św. Jan Chryzostom.
określenia łaski przez Ojców Greckich jako ze swej Ów wielki doktor Kościoła pisał również o tym, że
istoty przebóstwiającej. wszystko, co człowiek posiada jest łaską Bożą.
W języku greckim łaska określana jest sło- Może w tym miejscu pojawić się pytanie,
wem χαρις, czy w takim razie człowiek posiada wolną wolę, czy
które oznacza ma coś do powiedzenia w sprawie własnego życia?
ideę oświeca- Gdyby dołożyło się do tego stwierdzenie, że już
jącego pięk- przygotowanie człowieka na przyjęcie łaski jest
na, dobro- dziełem łaski (KKK 2001), wówczas mogłoby się
wolny dar, dojść do uznania, że wszystko, co człowiek robi, jest
przychylność z góry określone przez Boga. Ale Orygenes stwier-
i harmonię. dza, że łaska umacnia człowieka bez pogwałcenia
Teologia pra- jego wolności. Wolna wola człowieka jest energią
wosławna stworzoną, skierowaną ku wspólnocie z Bogiem.
podkreśla, Przez nią, jako również Boską z pochodzenia, czło-
że człowiek wiek może odzyskać podobieństwo utracone z po-
nie jest istotą wodu grzechu pierworodnego. Pamiętajmy jednak,
samowystar- że to od nas zależy, czy daną łaskę przyjmiemy, czy
czalną. Jego się na nią otworzymy. W Piśmie Świętym czyta-
natura ma my: Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy
sens tylko mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z
w łasce Bożej. nim wieczerzał, a on ze mną (Ap 3,20). Zbawienie
Stąd łaska dla zatem jest rezultatem współpracy dwóch energii:
człowieka jest niestworzonej (łaski Bożej) i stworzonej (wolna
czymś natu- wola człowieka).

16
Carissimus 51

Aby przebóstwienie mogło się dokonać, po- stwierdza św. Diadoch z Fotike. Pisze on: Święta
trzebna jest przemiana człowieka, która dokonuje łaska obdarza nas w chrzcie dwoma dobrami,
się z pomocą łaski Bożej. Dodatkowo ruch hezycha- z których jedno nieskończenie góruje nad drugim.
stów, który zaczął rozwijać się po synodzie Kon- Jedno otrzymujemy od razu; sama bowiem łaska
stantynopolitańskim w 1351 roku uważa, że stan odradza nas w wodzie i sprawia, że po wygładze-
przebóstwienia, którego przejawem jest widzenie niu wszelkich zmarszczek grzechu dusza zaczyna
światła niestworzonego można osiągnąć poprzez jaśnieć całym swoim blaskiem – tym mianowicie,
nieustanną modlitwę. Ale nie tylko nieustanna co jest w niej na obraz Boży. Z drugim natomiast
modlitwa jest warunkiem na osiągnięcie tego sta- wstrzymuje się po to, by dokonać tego razem
nu. Konieczna jest jeszcze łaska Chrystusa, udział z nami; jest ono związane z podobieństwem.
w sakramentach, a zwłaszcza w Eucharystii, oraz […] Tak też łaska Boża przez chrzest najpierw
asceza człowieka. przywraca człowiekowi obraz, którym został
Wydaje mi się, że warto w tym miejscu stworzony. I dopiero kiedy stwierdzi, że z całych
wspomnieć osiem chorób duszy, które według sił pragniemy piękna podobieństwa i bez reszty
św. Ewagriusza z Pontu przeszkadzają człowie- poddajemy się jej działaniu, wtedy łaska zaczyna
kowi w osiągnięciu stan przebóstwienia. Są nimi: ukazywać jedną cnotę po drugiej, mnoży piękno
łakomstwo, chciwość, rozpusta, gniew, smutek i wspaniałość duszy, aż wreszcie obdarza ją wła-
duchowy, rozpacz, próżność, pycha. Uzdrowienie ściwością podobieństwa.
z tych chorób, oraz przyjęcie postawy chrystocen- Podsumowując ten artykuł należy stwier-
trycznej, a przez to osiągnięcie przebóstwienia, jest dzić, że tak wielkie dobro, które otrzymujemy od
możliwe jedynie dzięki łasce. Trzeba dążyć do tego, Boga w postaci łaski, jest odpowiedzią na zatrace-
by stać się wszystkim, czym jest Bóg, nie z natury nie naszego podobieństwa, spowodowanego grze-
lecz przez łaskę, by móc powiedzieć za św. Pawłem: chem pierwszych ludzi. Owa łaska, nie pogwałcając
Teraz zaś już nie ja żyję lecz żyje we mnie Chrystus naszej wolnej woli, ale współpracując z nią odradza
(Ga 2,20). w nas stopniowo ten dar Boży.
Jak już było wspomniane,
Eucharystia jest wydarzeniem,
które pomaga w osiągnięciu prze-
bóstwienia. Bo właśnie przez nią,
Chrystus wkracza ze swoją przebó-
stwiającą łaską do głębi człowieka,
do jego serca, przez co człowiek
ogląda oblicze Boga bezpośred-
nio i realnie. Owo oglądanie Boga
twarzą w twarz oznacza oglądanie
Boskiego blasku, które w pełni zo-
stało przekazane naturze ludzkiej
dzięki Chrystusowi, w którym na-
stąpiło zjednoczenie dwóch natur
bez rozdzielania i bez zmieszania.
W liturgii bizantyjskiej wierni wy-
rażają to po przyjęciu Komunii Św.
przez wypowiedzenie słów: Zo-
baczyliśmy światło prawdziwe,
przyjęliśmy Ducha niebieskiego,
znaleźliśmy wiarę prawdziwą,
nierozdzielnej Trójcy kłaniamy
się: Ta bowiem nas zbawiła. Eu-
charystia sprawia, że człowiek za-
chowuje się tak jak św. Piotr, gdy
zobaczy Przemienionego Jezusa.
Teologia prawosławna uczy bo-
wiem, że to nie Chrystus przemie-
nił się na górze wobec apostołów,
ale że to uczniom otwarły się oczy
i zobaczyli prawdziwe oblicze Je-
zusa.
Ciekawą rzecz o łasce

17
Carissimus 51

Matka Przenajświętsza w nowicjacie


Adam Materla

M
ARYJA, MATKA BOGA JEST MOCNO OBECNA W ŻY- ciebie przyprowadzi do Mnie, Ona ciebie wycho-
CIU KAŻDEGO, PRAWDZIWEGO JEZUITY. RELACJA wa.
Z NIĄ SZCZEGÓLNIE ZAWIĄZUJE SIĘ U PROGU ŻYCIA Pan Jezus wie, że Kobieta, która przez tyle
ZAKONNEGO, W NOWICJACIE, I ROZWIJA NIEZWYKLE lat wychowywała Go w domu w Nazarecie, będzie
DYNAMICZNIE. ZECHCIEJMY POKRÓTCE PRZYJRZEĆ SIĘ TEMU, najlepszą wychowawczynią dla Jego uczniów.
JAK TEN KONTAKT NIEPOSTRZEŻENIE „KIEŁKUJE” I ROZKWITA Jezus posłał do swych wybranych Matkę,
W POCZĄTKACH DUCHOWEGO ROZWOJU NOWICJUSZY I JAK by uczyła człowieczeństwa, by ich wychowywa-
MARYJA POTRZEBNA JEST W ICH ŻYCIU. ła, by wyrośli z nich wierni i oddani Jemu słudzy
Do nowicjatu każdy przyszedł, mając lepszą i przyjaciele. To Maryja towarzyszy każdemu ka-
lub gorszą relację z Bogiem. Jedni mieli większe, płanowi i zakonnikowi szczególnie mocno. Stoi
inni zaś mniejsze doświadczenie modlitwy, ale bar- Ona jakby w ukryciu i patrzy na ich życie, postę-
dzo często przy wstępowaniu do zakonu więź z Ma- powanie, wady i zalety oraz wszelkie niedomagania
ryją nie była szczególnie mocna. Niektórzy nawet i dostrzega je. Maryja obserwuje, rozważa w swoim
nie potrafili odmawiać właściwie różańca. Z cza- Niepokalanym Sercu i zauważa potrzeby Jej dzieci
sem jednak, bardzo niepostrzeżenie, każdy przybli- i przychodzi do Swego Syna, Jezusa, jak na wese-
żał się do Matki naszego Zbawiciela. lu w Kanie Galilejskiej, ze słowami: nie mają już
Nowicjusze obecnego II roku dobrze pamię- wina. I w tym momencie Jej dzieci, nawet nie za-
tają swoje pierwsze rekolekcje na drodze zakonnej uważając Jej obecności, od razu doświadczają łask
– koniec kandydatury i trzydniowe skupienie przed od Jezusa, wyproszonych przez Maryję. I jakby
włączeniem do nowicjatu. Medytacje, cisza i jeden tego było mało, zwraca się Ona w cichości i pokorze
z tematów zatytułowany Testament z krzyża: Rzekł do samych uczniów Pana, dając im przez całe ży-
do Matki „Niewiasto, oto syn Twój”. Następnie cie wskazówkę: zróbcie wszystko, cokolwiek wam
rzekł do ucznia „oto Matka Twoja”. I od tej godzi- powie.
ny uczeń wziął Ją do siebie. Wpatrywali się przez Każdy z ludzi, a szczególnie z tych wybra-
cały dzień w tą scenę, w której Jezus daje Maryję nych, może mieć pewność, że, słuchając Maryi,
za Matkę każdemu na ziemi. Czuli jej obecność, Jej
matczyną miłość, Jej orędownictwo u Syna. Ten
moment był jednym z przełomowych na drodze do
umiłowania Matki Boga.
Potem nastał dzień introdukcji i wiążąca
się z nim radość włączenia do nowicjatu. Wszyscy
otrzymali krzyże zakonne, Ćwiczenia Duchowe,
Konstytucje Towarzystwa Jezusowego i różańce,
a pod koniec mszy świętej, już jako młodzi zakon-
nicy, ucałowali figurkę Matki Boskiej Nowicjackiej.
Był to moment kolejnego zbliżenia – rozpoczęcie
tej nowej drogi z Matką Boga. To właśnie przed tą
statuetką każdego dnia nowicjusze modlą się, do
Niej zanosząc wszystkie troski i radości. I to Ona
staje się główną opiekunką każdego z nich.
Także bazylika starowiejska to sanktuarium
maryjne, z cudownym obrazem Zaśnięcia i Wnie-
bowzięcia Najświętszej Maryi Panny, przed którym
przyszli kapłani, teraz dopiero rozpoczynający dro-
gę zakonną, modlą się co wtorek w nowennie do
Matki Miłosierdzia.
I kolejne miejsce modlitwy nowicjusza, ora-
torium, jest pod wezwaniem Matki Boskiej Nie-
ustającej Pomocy. Nic dodać, nic ująć...W tym mo-
mencie widzimy, jak na przeróżne sposoby Maryja
chce być przy wybranych przez Jej Syna. Sam Jezus
pokazuje na Maryję, mówiąc: Ona ci pomoże, Ona Matka Boska Nowicjacka. Fotografia: Jerzy Stankiewicz

18
Carissimus 51

Matka Boska Starowiejska. Fotografia: Paweł Krzan


dziemy kontemplację, jak to Pan Jezus po
zmartwychwstaniu nie ukazuje się najpierw
uczniom, czy niewiastom, lecz przychodzi do
domu swej Matki – Ją odwiedza, Jej chce na
samym początku przynieść radość. Wskazuje
tu Ignacy jak ważna i ukochana przez Jezusa
była Maryja. Między wierszami słów założy-
ciela Towarzystwa słychać wołanie: miłujcie
Matkę waszą, Maryję.
Spójrzmy dalej. Minęły kolejne dni
życia nowicjackiego w spokojnym Kolegium
Starowiejskim. W sercach nowicjuszy się jed-
nak wiele zmieniło. Rozmyślają coraz częściej
o Maryi, proszą Ją o wstawiennictwo. Każdy
zaczął naśladować w relacji z Matką Boga
ich patrona, św. Stanisława Kostkę, bo i on
woła, by być przy Niej. W kaplicy nowicjac-
kiej, wpatrzeni w figurkę naszej Pani i obraz
św. Stanisława, mogą usłyszeć jego przenika-
jące serce słowa, gdy to raz jako nowicjusz zo-
stał zapytany: czy kochasz Maryję? I z unie-
sieniem odpowiedział: jakże miałbym Jej nie
kochać – przecież to moja Mateczka.
I w tym duchu młodzi zakonnicy wraz
z Maryją przeżywają swoje próby w nowi-
cjacie. Najświętsza Panna jest u ich boku
na wielkich rekolekcjach, z Nią za rękę
chodzą do szpitala, by tam służyć ludziom i
tak się Nimi opiekować, jak Maryja opieko-
wała się Jezusem. Także na ostatniej próbie
tzw. pielgrzymiej celem był ostatnio Jej dom
na Jasnej Górze i spotkanie z Nią.
nigdy nie zabłądzi na drodze do Boga i życia wiecz- Gdy zaś przychodzą trudy dnia co-
nego. dziennego, problemy duchowe, czasem zwątpie-
Wróćmy jednak do zwykłego życia nowi- nie, wtedy z Matką Niebieską klękają pod Krzyżem
cjuszy. Im dłużej ono trwa, tym więcej pojawia Jezusa. Wpatrzeni w Niego słyszą pełne ukojenia
się obowiązków i zadań, więcej wysiłku wkłada- i pocieszenia słowa Maryi: ty tylko trwaj przy Nim,
nego do pracy nad sobą. Z pomocą swoim synom bądź wiernym; On za niedługo Zmartwychwsta-
duchowym przyszedł w pewnym momencie sam nie i przyjdzie cię pocieszyć. Trwaj przy nim, jak
św. ojciec Ignacy Loyola, bowiem zaczęły się wy- Ja trwam.
kłady oparte o lekturę jego autobiografii. I co Tak z każdym kolejnym odmówionym ró-
w związku z tym? Pojawiły się kolejne rady jak żyć, żańcem, nowicjusz staje się łagodniejszy, bogatszy
jak dążyć do Boga. I tutaj zaskoczenie... Początek w miłość, milszy Jezusowi, upodabnia się do Maryi
drogi nawrócenia Ignacego to wielkie oddanie się, w Jej pokorze i cichości. Maryja z dnia na dzień po-
wielkie zawierzenie i rozpalenie miłością ku samej kazuje jak się modlić, kochać, jak stawać się świę-
Najświętszej Maryi. tym. I tak też upływa czas nowicjatu, przy Sercu
Maryi, przed Jezusem Chrystusem.
I tak postanowił spędzić całą noc na czu- Po tym wszystkim, odbywszy ośmiodnio-
waniu pod bronią (...) przed ołtarzem naszej Pani we rekolekcje, nowicjusze składają podczas Mszy
(z autobiografii św. Ignacego) Świętej, przed Bogiem i Maryją w obecności całe-
go dworu niebieskiego wieczyste śluby. Po nich, na
I wiele innych momentów poznali nowicju- znak wdzięczności i oddania, z serca całują figurkę
sze, w których święty ten człowiek zawierzał się Matki Nowicjackiej. Tak więc zaczęli z Nią nowicjat
Maryi, do Niej zanosił błagania, o Niej z wielką gor- i z Nią pomyślnie go kończą, wchodząc głębiej w ży-
liwością opowiadał i Ją najbardziej po Bogu kochał. cie zakonne. Oby tylko nigdy nie utracili pierwszej
Dał też młodym jezuitom, u początku ich miłości i oddania Maryi. Jednego jednak mogą być
służby Panu, jeszcze jedną pomocną książeczkę, pewni, Maryja w swojej miłości nigdy o nich nie za-
tzw. Ćwiczenia duchowe. W tej książeczce znaj- pomni, a tym bardziej nigdy ich nie opuści.

19
Carissimus 51

Matematyczność liturgii
Błażej Sikora

G
DY OTWORZYMY DZIENNIK DUCHOWY ŚW. IGNACEGO a bez Niego nic się nie stało,
LOYOLI, TO ZOBACZYMY W NIM KILKA STRON ZAPISA- co się stało. (J 1,1-3)
NYCH DZIWNYMI, ZDAWAĆ BY SIĘ MOGŁO MATEMA-
TYCZNYMI, SYMBOLAMI. W PRZYPISACH PRZECZYTAMY, Słowa te przez wieki były czytane przez kapła-
ŻE W TEN SPOSÓB NASZ OJCIEC NOTOWAŁ ILOŚĆ ŁEZ (CZYLI na na zakończenie każdej ofiary mszy św. Pokazy-
ZEWNĘTRZNYCH UDZIE-
OZNAK wały one jak to, co Boskie,
LANYCH MU PRZEZ BOGA ŁASK niepojęte i nieogarnione
MISTYCZNYCH) PRZED, W TRAKCIE łączy się z tym co ludzkie,
I PO SPRAWOWANIU NAJŚWIĘT- stworzone, ograniczone.
SZEJ OFIARY MSZY ŚW. WIELU Właśnie dzięki Logosowi –
INNYCH ŚWIĘTYCH I MĘCZENNI- słowu, rozumowi, sensowi
KÓW ŚWIADCZYŁO O WIELKICH człowiek może poznawać
ŁASKACH, JAKICH DOZNAWALI Boga. Bo Bóg jest logiczny,
W ZWIĄZKU Z UCZESTNICTWEM działa sensownie i racjo-
W LITURGII. JEŚLI PRZYJRZYMY nalnie. W swojej mądrości
SIĘ STALLOM W BENEDYKTYŃ- stworzył świat, rozpostarł
SKICH OPACTWACH, TO ZAUWAŻY- niebo nad ziemią, oddzie-
MY, PRZY WEJŚCIU DO NICH, GŁO- lił lądy od wód, przygoto-
WĘ WĘŻA. ŚW. BENEDYKT PISAŁ, wał dla człowieka ziemię
ŻE MNICH IDĄCY NA MODLITWĘ, żyzną, a gdy ukończył to
ABY ZE WSPÓŁBRAĆMI I CAŁYM wszystko, stworzył czło-
KOŚCIOŁEM SŁAWIĆ BOGA PSAL- wieka i zaprosił go do bli-
MAMI, DEPCZE SZATANA, SYMBO- skości ze sobą. A poprzez
LIZOWANEGO W TEJ BESTII. rozum i mądrość, którymi
Cóż zatem będzie go obdarzył, pozwolił mu
znaczyło owo tytułowe sfor- się poznawać. I człowiek
mułowanie o matematycz- robił to. Działał praktycz-
ności liturgii? Czy chodzi nie: zaczął od poznawania
o znalezienie zależności po- otaczającej go przyrody,
między przygotowaniem aby dzięki temu przeżyć.
i przeżywaniem jej, a ilością W miarę przyglądania się
łez? Czy może będziemy naturze, zauważył pewne
próbowali mierzyć siłę nacisku na szatana ilością prawidłowości, pewne podobieństwa, pomiędzy
odmówionych psalmów? A może chodzi o znalezie- zdawało by się, zupełnie odległymi i niepodobny-
nie równania ruchu celebransa w czasie sprawo- mi rzeczami. W ten sposób zaczęła się rodzić ma-
wania świętych czynności? tematyka. I od tej pory już zawsze była największą
O co więc chodzi z matematycznością litur- pomocą dla człowieka. Dzięki niej powstawały naj-
gii? Czy takie podejście ma jakikolwiek sens? Co piękniejsze średniowieczne katedry, cuda techniki,
ono oznacza? I czy nie jest bluźnierstwem, próbą jak wielkie mosty i długie tunele, wreszcie na niej
sprowadzenia tego, co niepojmowalne, zamknięte bazuje cała współczesna elektronika i informatyka,
w tajemnicy szeptanych przez kapłana łacińskich bez której już nikt nie jest sobie w stanie wyobrazić
słów lub przykrytego hałasem gitar śpiewu pio- życia.
senek religijnych, do zrozumiałej, w pełni kon- Ale prawdziwa matematyka nie kończy się
trolowanej czynności, dającej się wytłumaczyć na liczeniu i inżynierii. W zasadzie cała współcze-
w całkowicie logiczny sposób? Spróbujmy się temu sna nauka zbudowana jest na matematycznym fun-
dokładniej przyjrzeć. Zacznijmy więc od początku. damencie. To matematyczne modele pomogły XX
wiecznej chemii dojrzeć skomplikowaną strukturę
Na początku było Słowo, peptydów tworzących życie, dzięki nim fizyka mo-
a Słowo było u Boga, gła udać się w wyprawę do początków Wszechświa-
i Bogiem było Słowo. ta, daleko poza możliwości obserwacyjne. Wreszcie
Ono było na początku u Boga. sama matematyka stała się niezwykłą przygodą
Wszystko przez Nie się stało, myślącego człowieka, pozwalającą mu po wielkiej

20
Carissimus 51

przygodzie tworzenia nowej teorii, będącej w zasa- języka matematycznego. Przyglądając się temu do-
dzie przez długi czas tylko sztuką dla sztuki, czymś kładniej, zobaczymy model, który opisywał będzie
oderwanym od wszystkiego, co było dotychczas celebracje, wskazywał logiczne i koniecznościowe
znane, zobaczyć jej powiązanie z całą resztą, nowe powiązanie i ustawienie w ten, a nie inny sposób
miejsce, gdzie może być zastosowana, gdzie potrafi wszystkich gestów, słów i symboli tworzących litur-
logicznie i prosto wyjaśnić rzeczy, które do tej pory gię. Ostatecznie więc matematyczność liturgii, to
wydawały się przypadkowe, chaotyczne i bez żad- określona przez rubryki koniecznościowa struk-
nego wzajemnego związku. tura liturgii, gwarantująca jej powtarzalność
Spójrzmy jeszcze raz na liturgię. Możemy i przewidywalność (jw., s. 84).
wyróżnić w niej dwie składowe. Jedna pochodzi od Można pójść dalej i zastosować język mate-
Boga, jest Jego łaską działającą w nas, Jego rzeczy- matyki nie tylko do badania układu jednej konkret-
wistą obecnością pod posta- nej formy czy też rytu mszy
cią chleba i wina, Jego sło- św., ale zastosować ją do po-
wem do nas skierowanym, znawania całego obrządku,
zaproszeniem do uczestni- ze wszystkimi celebracjami
czenia w tej jednej, jedynej liturgicznymi, czy wreszcie
liturgii Baranka, której opis do badań różnych rytów.
znajdujemy w Apokalipsie. Wreszcie można stosować ją
Ale jest też druga składowa do badania już nie tylko sa-
pochodząca od człowieka, mych celebr, ale umiejsco-
będąca próbą znalezienia wienia ich we Wszechświe-
odpowiedniej widzialnej cie, ich orientowalności,
oprawy dla tego, co nie- budowy miejsc sakralnych,
widzialne. Razem tworzą ich wystroju, podziwiać nie-
one wszystkie celebracje zwykłą „architekturę czasu”
liturgiczne (jeśli weźmie- danego kalendarza litur-
my szersze znaczenie słowa gicznego, wybór tekstów
„liturgia”), wzajemnie się z Pisma Św., etc.
dopełniające, tworzące Widzimy więc, że
razem jedną całość mają- matematyka znalazła kolej-
cą wprowadzać człowieka ne nowe, zaskakujące, na
w przeżywanie Bożych ta- pierwszy rzut oka, miejsce,
jemnic. Albo zawężając de- gdzie można ją stosować.
finicje, jest to sama ofiara Zadajmy fundamentalne
mszy św., będąca pamiątką pytanie: Można, ale po co?.
i urzeczywistnieniem jedy- Spróbujmy odpowiedzieć
nej ofiary Nowego Przymie- na nie. Po pierwsze, jest
rza złożonej na Krzyżu przez to sposób opisania liturgii
Jezusa Chrystusa. w nowym, zrozumiałym dla współczesnego czło-
Teza o matematyczności liturgii, zapropo- wieka języku. Po drugie, jest to podjęcie próby
nowana przez ks. dr Wojciecha P. Grygiela FSSP głębszego zrozumienia istoty celebracji, skrywają-
w czasie jednej z konferencji na II Rekolekcjach cej się często za niezrozumiałymi, przynajmniej na
Liturgicznych Mysterium fascinans, będzie ozna- początku, gestami i słowami. Po trzecie, jak wielo-
czać próbę wykorzystania pewnych ogólnych cech krotnie pokazała historia, wprowadzenie matema-
języka matematyki do wydobycia jej [liturgii – tyki do danej dziedziny poznania człowieka, przy-
przyp. mój] aspektów strukturalnych i opisania spieszało i porządkowało jego zrozumienie zjawisk.
pewnych typów wewnętrznych relacji, które tę Liturgia jest szczytem, do którego zmierza
strukturę konstytuują (Teologia żyjąca w liturgii, działalność Kościoła, i jednocześnie jest źródłem,
s. 83). Swoje rozważania ograniczał on tylko do z którego wypływa cała jego moc (Sobór Waty-
spojrzenia na strukturę mszy św. zawartej w Mis- kański II, konst. Sacrosanctum Concilium, 10). To
sale Romanum 1962. Zwraca uwagę, że znajdujący w niej człowiek spotyka swego Boga, oddaje mu
się tam tekst, podzielony na rubryki (opisy czynno- cześć i służy Mu. Jednak, jak każde ważne spotka-
ści) i nigryki (konkretne słowa wypowiadane przez nie, domaga się ono odpowiedniego przygotowa-
celebransa), tworzy całość. Możemy ją podzielić na nia. Jedną z form, może najbliższą współczesnemu
pewne mniejsze części, które są wzajemnie ze sobą człowiekowi, będzie spojrzenie językiem matema-
powiązane. Zachodzące pomiędzy nimi relacje, za- tyki. I nie bójmy się, że ten sposób patrzenia odcią-
równo porządku czasowego, jak i przestrzennego, gnie nas od Pana. Tak się nie stanie, bo jak mówi
czy logicznego, dają się badać i opisywać za pomocą ks. Michał Heller, Bóg jest matematyką.

21
Dnia 20 grudnia 2009 roku I i II rok nowicjatu udał
którym
się na stok narciarski do Karlikowa. Był to czas, w
o codzie nnych obowi ązkac h i wypo czy-
każdy mógł zapomnieć
nia po stoku chwal ić Boga. Dla nie-
wając, w radości pędze
d był niema łym wyzw aniem , gdyż
których jednak ten wyjaz
dwóch
nigdy wcześniej nie mieli do swoich nóg przypiętych
ąc już o zjeżdż aniu na nich. Jedna k,
długich „desek”, nie mówi
ych towar zyszy Jezus a, każdy próbo -
jak przystało na dzieln
iej potrafi ł, nie zważ ając na wszel kie
wał szusować, jak najlep

przeciwności, kierując się odwagą i przede wszystkim więks
chwałą Boga.
Nie był to jedyny wypad nowicjatu na narty. Na
do
stok udali się jeszcze kilka razy m.in. 4 lutego 2010 roku
rtę. Tak więc nowic jat to czas mo-
Ustrzyk Dolnych, na Lawo
ej
dlitwy i pracy, jednak przeplatany małymi porcjami zdrow
rozrywki.

ł ze Starej
ro k no w icjatu wyjecha
25 i 26 grudni
a II miał się
ąd z po cz ąt ki em nowego roku zno-
rodzin, sk yc
Wsi do swoich próbę katechet
ki w aną z ni ecierpliwością
udać na ocze
olegium Sta-
wspólnotową. st ał w przytulnym K
I rok natomiast
po zo lekcji, które
zy jś ci e wielkich reko
zekiwał na pr uchowym,
rowiejskim i oc w ać dz ię ki Ćwiczeniom D
ógł prze ży
każdy z nich m cego. dy z no-
ze z św. ojca Igna znia 2010. Każ
napisanym pr si ę 2 st yc
Rekolekcje rozp
oc zę ły . Drugiego
la ł na d swoim grzechem
czątku ro zm yś po ziemi...
wicjuszy na po od zi li z naszym Panem
kcji wszys cy ch cierpi swoją
tygodnia rekole as ... pa trzyli, jak Pan
edł trud ny cz s zmartwych-
a później przysz m ... na szczęście Jezu
nad Jego bó le c : „Pokój
mękę i płakali pr zy sz ed ł do ich serc, mówią
zach i
wstał na ich oc działania
tobie”. to ni es am owite doznanie
Dla każdego by ło siąc. Żaden z
m pr zez calutki mie „Białe szaleństwa”
Nim sa m na sa doświadcze-
Pana i bycia z ży ci a ni e zapomni tego
do ko ńc a ranę miłości
nowicjuszy już kt ór e po zo st awiło głęboką h serc.
nia, w każdym z ic

„Czas pierws
zych ...
b”
... i nie takich pierwszych pró
1 lutego pięciu nowicjuszy I roku podczas
Mszy
Świętej założyło suknie zakonne i tym
samym każdy
z nich powiedział Panu Jezusowi kolej
ny raz tak, na
Jego święte „pójdź za Mną”.
Ubierając strój zakonny, nowicjusze
zostali
przyobleczeni w znamiona Chrystusa, a tym
samym przy-
jęli z pokorą nie tylko idącą za tym chw
ałę Jego boskie-
go majestatu, ale i wszelkie cierpienia jakie
przyjdzie im
znosić w służbie Mistrzowi i jedynemu królo
wi. Od tego
momentu młody zakonnik jeszcze mocn
iej i wyraźniej
będzie mógł świadczyć o Panu.
Już następnego dnia w nowych strojach
cały no-
wicjat pojechał do Przemyśla na Dzień Życi
a Konsekro-
wanego.

„Miłosierdzie w praktyce”

15 lutego I rok nowicjatu rozpoczął drug


ą ze swo-
ich prób na drodze zakonnej, tzw. próbę
szpitalną. Na niej
każdy wprowadzał w czyn to wszystko,
co poczuł sercem
na wielkich rekolekcjach, starając się dost
rzec samego Jezu-
sa w cierpiącym człowieku.
W prostych posługach uczyli się pokory,
miłości,
szacunku, wyrozumiałości wobec bliźnich.
Często też roz-
mawiali o Bogu z cierpiącymi ludźmi, któr
zy niejednokrot-
nie okazali się świadkami trwania przy Panu
Bogu wbrew
wszelkiemu uciskowi.
„Ubieramy sukienki, czyli obłóczyny” Oprócz tego każdy nabył także wiele now
ych umie-
jętności z zakresu pomocy i wiedzy medyczne
j.

Na przełomie lutego i marca miała miejsce


wizy-
tacja o. Prowincjała Wojciecha Ziółka,
która wiązała
się z tzw. sprawą sumienia.
Sprawa sumienia to godzinna rozmowa
raz do
roku, w której każdy jezuita, mówi o.
Prowincjałowi
jak własnemu tatusiowi, o tym, jak przeżył
ubiegły rok,
o swoich doświadczeniach, rodzących się
pragnieniach
itd. Jest to bardzo potrzebne, by Tata nasz
ej prowincji
mógł lepiej i z jeszcze większą miłością
spełniać swoją
misję przełożonego.
Wizytacja w Starej Wsi zakończyła się
7 mar-
ca.

„Nowicjacki hazard?”

k tradycja na-
tego 2010 roku. Ja
Był to dzień 13 lu e, podwija rękawy
ciera w tym dniu ręc
kazuje, nowicjat za . Jest to gra pamię-
gry zwanej mattony
i przygotowuje się do leg ium Starowiejskieg
o i miesz-
po cz ąt ki Ko iu
tająca jeszcze lega na eliminowan
ów białoruskich. Po
kających w nim ojc łaciń sk im i tek sta mi
przy użyciu kart z
kolejno zawodników zą się ła cin y), a osoba, która prze-
w icj us ze uc
(przy okazji no nagród”.
rywki wygrywa „moc
trwa do końca rozg k ni e był dniem samych ma
ttonów,
Dzi eń ten jed na z gmi-
iu m St ar ow iej sk ieg o zawitali Słowacy
bo oto do Koleg ce
ektarzu miała miejs Taty”
ym klasztornym ref „Przyjazd
ny Drenica i w nasz „im pr ez a” z ni mi .
W Wielki Tydzień, a dokładnie w poni
edzia-
łek, wtorek i środę, dokładaliśmy wszelkic
h starań, by
na Zmartwychwstanie Pańskie jezuicki klasz
torek lśnił
jak nowy. Wszyscy z wielką starannością
pastowali ko-
rytarze, myli okna, sprzątali wspólne pom
ieszczenia...
Towarzyszyła nam przy tym kamera.
Ale jak to „kamera”?! Po prostu, to ekip
a fil-
mowa przybyła, by nakręcić przygotowan
ia do świąt
Wielkanocy u jezuitów. Jak widać nie były
to tylko dni
ciężkiej pracy, ale także każdy mógł się pocz
uć troszecz-
kę jak aktor...

„Niesiemy krzyż
z Panem Jezusem
na
Parnas”

Żalów, nowicjat
na bo żeństwie Gorzkich
28 m ar ca po Starowiejskiego
i do m ow nikami Kolegium
wraz ze w sz ys tk im spędził popołu-
ies zk ańcami Starej Wsi,
oraz oczy w iśc ie z m owej. Miejscem,
se m na Jego Drodze Krzyż
dnie z Pa ne m Je zu rystusa, był Par-
ro zw aż al iśm y ukrzyżowanie Ch
w którym
w Starej Wsi. y, niosące cięż-
nas, czyli wzgórze ji zmieniały się grup
ej st ac
Pr zy ka żd ebniczki, siostry
ięd zy innymi siostry służ
ki krzyż. By ły to m Katolicka, nowi-
in ist ra nc i, młodzież, Akcja
zawierza nk i, m „Czas porządków z telewizją w tle”
cjusze... ferze wewnętrz-
zebiegło w atmos
Nabożeństwo pr m dobrą pogodą
Sa m Pa n pobłogosławił na ie
nego skup ien ia . ębsze przeżywan
to w ał na sz e se rce na jeszcze gł
i przygo
Świąt.

„Chwała zmartwychwstania i Emaus”

„Triduum Paschalne”
No i nastała Niedziela Wielkanocna... „Hur-
ra!” – krzyczy serce każdego człowieka, a tym bardziej
serce młodego zakonnika-jezuity. Po prostu nic dodać
nic ująć.
Wszyscy dobrze znamy ten czas, chwalebny czas
co- A po kilku dniach... „Emaus”. Tak, jak ucznio-
radości z ustanowienia Eucharystii, ale później jest już
i Piątek ... każdy z nowic juszy, w jak wie Pana Jezusa, po Jego śmierci, udali się do wsi
raz trudniej... Wielk
Emaus, tak i nowicjusze, dobierając się w pary, wyru-
najgłębszym wyciszeniu, rozmyślał o wielkich cierpieniach
zy- szyli w jednodniową podróż, by spotkać Zmartwych-
ukochanego Pana, Jezusa Chrystusa. Najpierw towar
w ciemn icy, a późni ej z bólem serca, ale wstałego. Jedni udali się do Sanoka, inni do pustelni
sząc Mu wytrwale
ą przy Jego grobie . Każd y z osobn a w Dukli, jeszcze inni autostopem na Słowację czy też
i wielką wytrwałości
ażow aniem uczest niczył w Liturg ii Tri- w Bieszczady. Jedno jest pewne, każdy doświadczył
z wielkim zaang
w tej wędrówce Boga – i za to chwała Panu!
duum, aż po wybuch radości w noc Paschy Pana.
dzicami”
„Spotkanie z ro
„Zjazd rodziny zakonnej”

30 kwietnia do Sta-
rej Wsi przybyli ukochani rodzice nowicjus Od 5 do 12 maja odbywał się zjazd now
zy, z którymi icjatów
ci ostatni zobaczyli się po raz pierwszy w Gdyni. W tym roku spotkanie miało char
od przybycia do akter formacyj-
klasztorku. Był to czas, w którym mamusie ny, gdyż ważnym elementem były wykłady
i tatusiowie, na temat historii
mogli głębiej poznać drogę formacji, jaka Towarzystwa. Konferencje głosił znany
czeka ich synów historyk jezuitów,
w Towarzystwie (m.in. dzięki specjalnej o. John Padberg, który przyjechał aż z Ame
konferencji wy- ryki.
głoszonej przez o. Magistra na ten temat). Nie zabrakło również wspólnej zabawy,
Najważniejsza wycie-
jednak była dla nich tych synów obecność czek- m.in. na Hel czy na Kaszuby. Niez
. miernie ważnym
Czas ten przebiegał w wielkiej radości. Nies punktem całego programu był mecz now
tety, icjatu gdyńskiego
szybko nadszedł dzień 2 maja, czyli czas poże przeciw nowicjatowi starowiejskiemu (wyn
gnania i wy- ikiem jednak
jazdu rodziców. nie ma się co chwalić).
Wieczory przepędzano na wspólnej rekre
acji,
rozmowach, spacerach i grze w tenisa stoło
wego. Aż
ciężko było kończyć to spotkanie.

„Misja w Rumunii!” ego”


iturgiczn
k s z t ał c enia się l
„Czas
Rumunia to kolejne miejsce, które spot
kał ten
wielki zaszczyt, goszczenia nowicjatu fe-
ze Starej Wsi. był się kurs/kon
Nowicjusze pojechali tam na majówkę dn ia ch od 7 do 9 czerwca od na te m at
. Przyjął ich W Blazą
w tym kraju, a dokładniej w mieście Cluj zw ał ta k zw ał) z o. Markiem m om en ty
rencje (jak ególne
ska.
, o. Jerzy Brzó-
k po kr ok u om awiał on poszcz od no śn ie
liturgii. Kro ątków
Czas ten był wielkim odpoczynkiem, j i po ru sz ał w iele ciekawych w
pomimo mszy święte
przepełnienia atrakcjami, m.in. meczem rcji
z seminarium samej liturgii. bez zdrowej po
grekokatolickim, poznawaniem histo ot ka ni a te ni e obyły się też O . M ar ek,
Sp stało.
rii związanej
z jezuitami w mieście Cluj, odwiedzinami u k na m ło dy ch zakonników przy za ba w ne
bp. Florentina śmiechu, ja ” pewne
w kurii grekokatolickiej lub w monaster as , w pl at ał w swoje „wykłady lit ur gią –
co jakiś cz zku z
nych sióstr w Râmeţ.
ze prawosław-
ki ch sa m do św iadczył w zwią
sytuacje, ja .
Ważnym momentem tego wyjazdu ucze zo paradoksalne juszy zo-
stnic- momentami bard co usły sz el i, wiedza nowic
two w Eucharystii grekokatolickiej. Maj D zi ęk i te m u,
ówka zakoń-
czyła się 27 maja, tj. w czwartek. ogacona.
stała głęboko ub
do Stopnicy,
ły no wicjat pojechał
11 cz er w ca ca ą (ostatnią już
tu ru szał na kolejn
skąd II rok no w ic ja pielgrzymią”.
pr óbę, czyli „próbę
na tym etap ie fo rm ac ji) y, ni jedzenia,
ch , ni e mając pieniędz -
Każ dy z ni ł dotrzeć do sa
an ie B og u i ludziom, musia ym ok . 16 0
a tylko zauf odząc tym sam
órskiej, przech u- druga trzy-
mej Pani Jasnog h gr up ach (jedna dw
w dw óc
km. Ruszyli y pielgrzymki.
rając różne tras cy po 7 dniach
osobowa), obie ic h w ymagań wszys ł,
Mim o w ie lk ażdy stwierdza
i zd ro w i do C zęstochowy. K ą le kc ją od
dotarli cali ł niesamowit
że ten czas by
Pana Boga.

„Kolejny raz w Dzianiszu”

20 czerwca
cjat spędził rozpoczęły si
(tradycyjnie ę na wakacj
wiosce Dzia już) w przep e, które now
nisz, koło Z ięknej i malo i-
jakże wspan akopanego. wniczej
iałego czasu Główną atra
szych polsk , były codzie kcją, tego
ich T nne wędrów
w przytulnym atrach. Wieczory spęd ki po na
, drewnianym zało się głów -
Wypoczęci d om ku państwa nie
nowicjusze już i pełni Gruszków.
zakończyli w nowych zap
dzień udać si akacje 10 lip asów energi
ca, by po nic i,
ę w odwiedz h na ty-
iny do swoich
„Czas próby pielg rodziców.
rzymiej”

si”
d p u s t w Starej W
„O
„Szczęśliwa siódemka”
piękne świę 15 sierp
świętszej M to Wniebow nia to
rowiejskiej św aryi Panny. zięcia Naj-
iętuje się ba Ten dzień w
Jak co roku, końcem lipca, w Starej Wsi rozpo- pielgrzymów rdzo radośn bazylice sta
, chcących od ie. P -
częły się Ignacjańskie Dni Młodzieży (już VII). Jest to poprzez wsp dać cześć M rzybywają tysiące
ólny śpiew i atce Przena
czas, w którym młodzież z „Magisu” (jezuickiego duszpa- modlitwę. G jśw
był bp Adam
Szal. ościem szczeg iętszej
sterstwa), po swoich rekolekcjach, zjeżdża się do tej małej ólnym zaś
Dzień ten
wioski i spędza w niej 4 dni, biorąc udział we wspólnej Przyjmowali dla nowicja
intencje msz tu był ba
modlitwie, w rozmaitych warsztatach, a także licznych wali do san alne, z który rdzo „zabiegany”.
ktuarium, p mi pielgrzym
zabawach, koncertach. omagali w z i
o jak najlep
sze zachow bieraniu tacy przyby-
IDM-y kończą się co roku 31 lipca, w dniu itd. Zaś po p anie porząd , starali się
ołudniu świę ku podczas
św. Ignacego Loyoli, założyciela jezuitów. do Kolegium towanie prz uroczystości
. Uroczysty eniosło się n
obiad – już a re
Po serdecznych pożegnaniach, ogrody jezuickie w obecności
tylk w mniejszym fektarz
znów stały się puste, a tym samym „pełne” przenikającej i po nim to gł o kapłanów oraz sióstr gronie, bo
ówne celebro i
ciszy. wanie święta braci zakonnych –
dopiero skoń
czyło się.
„Ja „Introdukcja”
ze wszech miar niegodny - czyli śluby”

21 sierpnia to dzień, kiedy serca nowicjus Dzień oczekiwany z niemałym utęsknieniem


zy II przez
roku, rozpalone miłością do Pana Jezusa każdego kandydata, chcącego iść w ślady
i pragnieniem za Jezusem w Jego
służenia Mu w Towarzystwie Jezusowy Towarzystwie. Jest to moment, w którym
m, z niecierpli- pragnący służyć
wością oczekiwały godziny 11:00. Oto w zakonie jezuitów zostają włączeni do jego
bowiem w tym ciała, czyli za-
czasie rozpoczęła się w Sanktuarium Star czynają pierwszy etap życia zakonnego
owiejskim msza – nowicjat. Oczy-
święta, na której owych pięciu śmiałków wiście, to wydarzenie jest tak bardzo waż
złożyło swoje ne, bo łączy się
wieczyste śluby, stojąc w obecności same z samą mszą świętą.
go Pana, całego
dworu niebieskiego i zgromadzonego ludu Dzień introdukcji poprzedzony jest, jak zale
. Czas pełen cił sam
emocji, ogromnego napięcia i zdenerwowan św. ojciec Ignacy, trzydniowym skupienie
ia, tym bar- m w całkowitym
dziej im bliżej złożenia ślubów... Ale po milczeniu.
ślubowaniu
czas niesamowitej radości wewnętrznej, 6 września pojawił się więc nowy I rok.
zjednoczenia
z Panem, dziękczynienia oraz uwielbienia
Go.
A już za rok kolejne śluby...

ówka!!!”
Październik
apuchy” i … „Wykopki!!!”
„Kiszenie „k

trzeba
na st ęp uj e ta ki moment, w którym W każdym, dobrze funkcjonującym now
icjacie,
Co roku te ż do kisze- oprócz modlitwy i rozrywki, wytrwale nale
ro ić ka pu st ę i przygotować ją ży pracować
z wielkim zapałe
m sk wszystko (dla większej chwały Bożej, oczywiście).
dło na dz ie ń 5 października. I Poza codzien-
pa
nia. Tym razem e.
nymi obowiązkami, tymi bardziej i mnie
j prozaicznymi,
ja k na jbardziej sprawni iej wybrać są także stałe punkty w ciągu roku, wiąż
przebi egło
ic ju sz e m og li się dwa dni późn ące się z za-
Dlatego no w ku, nowi- angażowaniem fizycznym. Najważniejszy
”, cz yl i dz ie ń, w którym co ro przeżywa się
na „październików
kę uszczając w sierpniu i we wrześniu – nowicjat pode
od w sz el ki ch obowiązków i op jmuje wtedy
cjat robi sobie wol
ne u. Udali prace w polu, kopiąc ziemniaki.
go na w sp ólnym wypoczynk
mury Kolegium,
sp ęd za y, by od-
re m i So cju szem w Bieszczad W tym roku prace te troszeczkę się rozc
iągnęły
się wraz z oo. M
ag ist zącą m. in. z powodu niesprzyjającej pogody. Kopano
gó ra ch . Pr ze szli trasę prowad w końcówce
dać się wędrówce
po ołosatem. sierpnia, a potem padało, a potem po mies
z, za cz yn aj ąc i kończąc w W iącu kopano
przez Tarnicę i M
al ic którą był znowu. Ale kopano… Zresztą. co tutaj wiel
ni ec w yp ra w y – ciepła strawa, e pisać...
A na ko ze w Kolegium. Po prostu: „Do roboty!!!”.
py sz ny bi go s, pr zygotowany jeszc
prze
Carissimus 51

Powołani do miłości!
Marek Firlejczyk

K
AŻDY Z NAS JEST POWOŁANY DO MIŁOŚCI. PAN BÓG jest ze wszystkimi zjawiskami fizycznymi. Podob-
W SWOJEJ WSPANIAŁOŚCI STWORZYŁ CZŁOWIEKA NIE nie jest w życiu duchowym. Energią jest miłość.
PO TO BY MIEĆ „MARIONETKĘ”, ALE DLATEGO, ŻE GO PO Żarówką jesteśmy my i mamy świecić, tylko często
PROSTU KOCHA. TO JEST PRAWDA. nie wiemy jak i gdzie. Kiedy pragnienia głoszenia
To wszyscy wiemy doskonale. Bóg jest cu- Ewangelii zaczyna się rozwijać, sam Bóg do nas
downy, wspaniały i wyjątkowy. Jedyny i niepowta- przychodzi, wchodzi do serca, którego jest Twórcą,
rzalny w swoim rodzaju. Bóg powołał każdego z nas Panem i Władcą. Nie panoszy się w nim – to jest
do istnienia na ziemi i jako dobry Ojciec go wycho- Bóg łagodny i spokojny (por. 1 Krl 19,11-12). Nicze-
wuje. Jesteśmy wolni, dlatego możemy robić, co go nie nakazuje odgórnie, tylko podsuwa pewne
chcemy – przynosić dobry, bądź zły owoc pracy myśli i pragnienia, czyli jedyną, wyjątkową i nie-
rąk ludzkich. W tym zaś celu Ojciec obdarzył nas powtarzalną propozycję na życie, gdzie serce jed-
różnorodnymi darami, pewnymi umiejętnościami nostki będzie prawdziwie szczęśliwie. Należy jed-
i zdolnościami. W pewnym momencie naszego ży- nak pamiętać, że słowa szczęście oraz przyjemnie
cia na nowo poznajemy Boga. Odkrywamy Go jako i łatwo, to nie synonimy. Bóg nie wymaga niczego,
Kogoś prawdziwego i realnego. Serce odnajduje a z drugiej strony chce mieć wszystko. Pragnie nas
Ojca, Przyjaciela – po prostu odkrywa Pełnię. Na całych! Pan ma na imię Zazdrosny: jest Bogiem
nowo odczuwamy i delektujemy się smakiem życia. zazdrosnym (Wyj 34, 14b). On chce, żebyśmy
Jednak zbyt często zatrzymujemy się tylko na tym byli oddani tylko Jemu. Nikt nie może dwóm pa-
etapie bycia kochanym. To jest oczywiście wspa- nom służyć (Mt 6,24), mówi sam Jezus Chrystus.
niałe i niepowtarzalne, ale z tego wypływa też bar- Św. Ignacy napisał w Ćwiczeniach duchowych,
dzo ważna tajemnica – naturalna potrzeba serca, w opisie metody medytacji chrześcijańskiej: W mo-
wyrażająca się w pytaniu: Co z tą miłością dalej dlitwie przygotowawczej należy Boga, naszego
robić? Pana, prosić o łaskę, żeby wszystkie moje zamia-
Żarówka jest zasilana przez prąd. Jeżeli nie ry, decyzje i czynny skierowane były wyłącznie ku
świeci, to wybucha, bo nie spełnia swojego zada- służbie i chwale Jego Boskiego Majestatu (ĆD 46).
nia i nie ma co zrobić z przekazaną jej energią. Tak Wyraźnie można zobaczyć, jak Bogu zależy, aby

28
Carissimus 51

wszystko było skierowane na Niego samego! Pra- zułmanów niekoniecznie musi pochodzić od Boga.
gnie, abyśmy w naszym życiu byli z Nimi szczęśliwi Bo może Pan chce nas żywych, abyśmy nawracali
już tu na ziemi, a potem w niebie. Daje nam moż- naszych najbliższych. Jest to pora, która trwa dość
liwość przeżycia przygody, a my z tego zaproszenia długi okres. To czas, w którym obserwujemy, co
często rezygnujemy. Tak więc powołanie jest natu- nas zniechęca i zastanawiamy się, dlaczego mamy
ralną potrzebą ludzkiego serca, jest odpowiedzią takie zniechęcenia. Św. Jan Vianney nie zostałby
każdego z nas na Miłość Boga. kapłanem, gdyby tylko ufał swoim predyspozycjom
Wybór przyszłej drogi życiowej jest trud- do nauki. Szatan jest bardzo przebiegły i próbuje
ny, dlatego przy jego dokonywaniu powinni- nas odciągać od celu jakimiś drobnostkami, któ-
śmy korzystać ze wszelkich możliwych środków. re wyolbrzymia i stawia je jako przeszkody nie do
Oczywiście, żeby nie było żadnych wątpliwości, przejścia. Z kolei duch dobry (anioł lub sam Duch
chodzi tu o środki Boże, takie jak: modlitwa, słu- Boży) pociesza serca, wzbudza zaufanie i pokazuje,
chanie głosu serca, rekolekcje, rozum, kierownic- że pewne przeszkody nie są takie straszne; zachęca
two duchowe. też, rozpala i dodaje energii. Jest to bardzo ważny
Do podejmowania rozsądnego i dobrego wy- czas wyboru, ponieważ Bóg powierza wtedy decyzję
boru św. Ignacy zostawił zbiór rad w Ćwiczeniach w nasze ręce i stawia na ludzkie serce i umiejętność
duchowych. Te reguły są połączeniem serca i ro- korzystania z darów, które dał. On ufa, że każdy wy-
zumu, rzeczywistości z życiem duchowym. W ten bierze dobrze. Pora trzecia jest to pora spokojna,
oto sposób św. Ignacy pisze o trzech porach wybo- w której nikt nic nam nie mówi, ani Bóg, ani zły.
ru. Pierwsza z nich należy do rzadkości. Pan tak Jest to czas, kiedy człowiek posługuje się władzami
porusza i pociąga wolę, że bez wątpliwości i bez naturalnymi. W praktyce u św. Ignacego i innych
jezuitów wygląda-
ło to bardzo prosto.
Wystarczy wziąć
kartkę, usiąść spo-
kojnie i prosić o Du-
cha trzeźwości my-
ślenia – i spisać to, co
przychodzi do głowy.
Najlepiej zrobić to
w formie tabelki,
spisując plusy i mi-
nusy wyboru, jakie-
go ma się dokonać.
Następnie rozważyć
wagę argumentów.
Przecież nie każdy
argument za jest
równoważny argu-
mentowi przeciw.
Trzeba brać różne
aspekty przy nada-
waniu wartościom
możliwości wątpienia taka dusza pobożna idzie różnych argumentów. Tak oto
za tym, co jej ukazano. Po prostu Bóg zwraca się św. Ignacy poleca podejmować ważne decyzje. Nie
bezpośrednio do serca i wszystko jest tak jasne, że oznacza to, że przy całym rozeznawaniu pojawia się
dusza nawet wątpić nie może. Jest to bardzo nieco- tylko jedna pora wyboru. Może być ich wiele i mogą
dzienna pora wyboru, której doświadczyli na przy- się one przeplatać nawzajem.
kład św. Mateusz celnik lub św. Paweł w drodze Przy dokonywaniu wyboru powołania trzeba
do Damaszku. Druga pora jest wtedy, kiedy otrzy- pamiętać o dwóch ważnych rzeczach. Po pierwsze
muje się wystarczająco dużo jasności i poznania o czystości intencji wyboru, aby ta decyzja odno-
przez doświadczenie pociech i strapień, a także śnie przyszłości była wyborem dla Boga. Nie zaś
dzięki doświadczeniu rozeznawania różnych du- dla mnie, mojego wygodnego życia, zaszczytów
chów. Jest to czas, kiedy nasze serce i rozum muszą i przywilejów. Po drugie zawsze należy pamiętać,
z sobą współpracować. Serce przygląda się, jakie aby każdy wybór, czy to mniejszy, czy większy, ofia-
poruszenia mają miejsce, a rozum rozeznaje, czy są rować ostatecznie Bogu! Ignacy ofiarowywał wielo-
to poruszenia od Boga, czy od złego. Tak na przy- krotnie jakiś wybór odprawiając w tej intencji mszę
kład najpobożniejsze pragnienie nawracania mu- świętą. Udanej przygody i odpowiadania na Miłość.

29
Carissimus 51

Matteo Ricci
Dominik Sroka

tam o. Clavio, matematyka


i astronoma, od którego zdobył
przydatną później w Chinach
wiedzę z tych dziedzin nauki.
Na misje wschodnie
Matteo został wybrany w 1577
roku. Udał się on przez Portu-
galię do Indii, do Goa. Święce-
nia otrzymał w Koczinie na po-
łudniu Indii. Po pewnym czasie
został wysłany do Macao, ko-
lonii portugalskiej, gdzie miał
nauczyć się języka chińskiego,
by później wyruszyć w głąb ce-
sarstwa. Dotarł tam w sierpniu
1582 roku.
Czas ten poświęcił na po-
znawanie kultury, zwyczajów
i życia codziennego Chińczy-
ków. Zauważył on, że państwem
środka rządzą ludzie wykształ-
ceni i że to oni cieszą się tam
największym szacunkiem. Ko-
rzystając z tego spostrzeżenia
doszedł do wniosku, że przez
wiedzę powinien dotrzeć do
Chińczyków, a dopiero później
rozwijać misję. Do powodzenia
misji o. Ricciego przyczyniła
się również jego dobra pamięć,
która pomogła mu w szybkim
opanowaniu języka chińskiego
w mowie i piśmie.
W 1583 roku Ricci
wraz z o. Ruggieri osiedlił się
w mieście Zhaoqing. Z powodu
warunków jakie zostały im po-

G
DY ŚW. FRANCISZEK KSAWERY UMIERAŁ NA WYSPIE
stawione, by mogli tam zamieszkać, ogolili głowy
SHANGCHUAN U WYBRZEŻY CHIN, W EUROPIE PRZY- i ubrali się w stroje mnichów buddyjskich. Praca
CHODZIŁ NA ŚWIAT KOLEJNY WIELKI MISJONARZ
misyjna zaczęła się od dalszego poznawania kultu-
DALEKIEGO WSCHODU – MATTEO RICCI. POSTAĆ, ry chińskiej. Został tam wdany pierwszy katechizm
KTÓRA PRZEZ WYKORZYSTANIE DARÓW I TALENTÓW ORAZ
w języku chińskim. Przy tej okazji powstał kryty-
WSPÓŁPRACĘ Z ŁASKĄ BOŻĄ DOTARŁA DO MIEJSCA WÓW- kowany później zwrot oznaczający Boga – Pan
CZAS NIEDOSTĘPNEGO – DO PEKINU, DO PAŁACU CESARZA. Niebios. W Zhaoqingu powstała też pierwsza mapa
PRZEBYWAŁ W TYM MIEŚCIE OD 1601 ROKU, AŻ DO SWOJEJ świata obejmująca Chiny. Pobyt w tym mieście za-
ŚMIERCI W 1610 ROKU. CHCIAŁBYM W TYM KRÓTKIM TEK-
kończył się tym, że nowy wicekról zawłaszczył sobie
ŚCIE O TAK CIEKAWEJ POSTACI ZACHWYCIĆ SIĘ TYMI WYDA-
posiadłości misjonarzy, które były wybudowane
RZENIAMI W ŻYCIU RICCIEGO, KTÓRE DOPROWADZIŁY GO DO
w stylu europejskim, a ich wygnał.
STOLICY PAŃSTWA ŚRODKA.
Następnie, od 1589 roku, o. Matteo przeby-
Matteo Ricci wstąpił do Towarzystwa Jezu- wał w Shaozhou, gdzie dzięki lepszej znajomości
sowego w Rzymie, gdzie został wysłany przez ro- zwyczajów chińskich udało mu się znacznie ła-
dziców na studia prawnicze. Odbył wówczas studia twiej zdobyć teren pod misję. Ucząc się na błędach,
z filozofii, teologii, retoryki i matematyki. Poznał

30
Carissimus 51

tym razem jezuici wybudowali się w stylu miej- chowie oraz jego żony, a on bardzo chciał zobaczyć
scowym, by nie powtórzyła się historia z Zhaoqu- słynnego obcokrajowca.
ing. W Shaozhou o. Ricci zapoznał się z Qu Taisu. Ricci umarł w Pekinie wyczerpany z powo-
Znajomość ta przyczyniła się do wielkiego dobra du spotkań z mandarynami, którzy przybyli do
w przyszłości. Dzięki niemu nasz jezuita poznał stolicy na ostatni egzamin w karierze mandaryna.
wielu wpływowych ludzi. Również za jego radą Chcieli się spotkać z tym słynnym obcokrajowcem.
Matteo zdecydował się na zmianę stroju, na ubra- O ostatnich chwilach jego życia możemy przeczy-
nie konfucjańskiego erudyty, co pomogło w kon- tać: Jezuici byli zebrani u wezgłowia Matteo Ric-
taktach z mandarynami. ciego. Jeden z ojców zapytał go, czy zdaje sobie
Następnie Matteo Ricci, korzystając z okazji, sprawę, w jakiej sytuacji zostawia ich, jezuitów,
wyruszył w kierunku Pekinu. Okazją do wyjazdu którzy tak bardzo potrzebują jego wsparcia: „ Zo-
stał się Shi Lou, urzędnik sądowy, który został po- stawiam wam otwarte drzwi do Chin – odpowie-
wołany na urząd wiceministra wojny. Matteo Ric- dział – prowadzące do wielkich zasług, ale niewol-
ciego poproszono o pomoc w sprawie choroby syna ne od niebezpieczeństw i wytężonej pracy”. Inny
owego urzędnika. Wybrał się więc w podróż, w głąb poprosił go, żeby powiedział im w tej godzinie,
kraju. Nie dotarł do Pekinu, ale tylko do Nanki- w jaki sposób mogą odwdzięczyć się za uczucie, ja-
nu. Lecz z powodu dużej podejrzliwości Chińczy- kim on zawsze ich obdarzał. Na to odrzekł: „Przez
ków wobec obcokrajowców nie otrzymał protekcji. życzliwość, jaką zawsze będziecie okazywać oj-
Rozeznał, że lepiej będzie zawrócić. com przybywającym tu z Europy; ale musicie
Udał się do Nanchangu, miasta ludzi uczo- spotęgować w was tę przyjaźń, aby każdy znalazł
nych. Wiedząc, że jedynym sposobem na swobod- w was tyle uczucia, ile nie doznał od wszystkich tam
ne głoszenie Chrystusa, jest zdobycie od cesarza [w Europie]”. Przemawiając w ten sposób z ra-
oficjalnego pozwolenia na szerzenie wiary, zaczął dością, tak do naszych braci, jak i do nowicjuszy
planować wyprawę do Pekinu. Korzystając z otrzy- dożył do 11 maja, kiedy to siedząc na łóżku, oddał
manej wcześniej obietnicy zabrania go do Pekinu duszę Bogu, nawet się nie poruszywszy. Jego spoj-
przez jednego z mandarynów, udał się tam w 1598 rzenie złagodniało, sam zamknął oczy i spokojnie
roku. Lecz z powodu ciągnącej się wojny z Japonią, usnął w Panu.
Matteo nie zdobył zaufania osób, które mogłyby Matteo Ricci był i jest postacią kontrower-
mu pomóc dostać się do cesarza. Po tej klęsce, wra- syjną. Odrzucany z powodu sporu o obrządek, po-
cając dotarł do Nankinu, gdzie tym razem spotkał dziwiany za sukces w ewangelizacji Państwa Środ-
się ze znacznie lepszym przyjęciem go. Osiadł tutaj ka. Ale trzeba pamiętać, że rzeczą godną uwagi
i korzystając nadal z własnej wiedzy i mądrości sta- w życiu o. Matteo jest jego współpraca z Bogiem
rał się poznać jak najwięcej wpływowych ludzi, któ- poprzez wykorzystanie swoich darów.
rzy ułatwili by mu głoszenie Chrystusa.
Misja dobrze się rozwijała. Ricci zaczął
na nowo szykować wyprawę do Pekinu.
Wyruszył Matteo do Pekinu
pod protekcją eunucha Leupusie. Lecz
w czasie podróży jezuici zostali za-
trzymani przez Ma Tanga, który pra-
gnął odebrać dary przez nich wiezione
cesarzowi. Po sześciu miesiącach prze-
trzymywania misjonarzy sam cesarz
zarządził by sprowadzono do Pekinu
owych obcokrajowców. Jezuici przybyli
do stolicy 24 stycznia 1601 roku. Tam,
nie zmieniając taktyki, postanowili
pierw zaimponować wiedzą, a później
zacząć głosić wiarę. Dzięki zegarowi,
który podarowali cesarzowi, a który
wymagał nakręcania co jakiś czas, byli
stałymi bywalcami dworu. Matteo da-
lej rozwijał swoją działalność pisarską
i naukową. Cesarz, z powodu popular-
ności misjonarza zażyczył sobie portret
Li Madou, jak po chińsku nazywał się
Matteo Ricci, gdyż możliwość spoty-
kania się z cesarzem mieli tylko eunu-

31
Carissimus 51

Drugi Założyciel Towarzystwa


Marek Firlejczyk

W
TYM ROKU OBCHODZILIBYŚMY PIĘĆSETNE URODZI- wymi. To tyle, jeżeli chodzi o jego światowe życie.
NY ŚW. FRANCISZKA BORGIASZA. KSIĘCIA GANDII, Najciekawsze zaczęło się, kiedy Borgiasz poznał
WICEKRÓLA KATALONII, PRZYJACIELA KAROLA V, jezuitów i po śmierci żony postanowił całkowicie
KREWNEGO PAPIEŻA ALEKSANDRA VI, PRZYJACIELA oddać się Bogu w Towarzystwie Jezusowym.
ŚW. IGNACEGO Z LOYOLI I ŚW. TERESY Z AVILA, PRZYKŁAD-
NEGO ZAKONNIKA I KAPŁANA ORAZ… GENERAŁA TOWARZY- W służbie Boga
STWA JEZUSOWEGO. WŁAŚNIE JEMU CHCIAŁBYM POŚWIĘCIĆ Mając 36 lat, dzieci oraz księstwo Gandii
TEN ARTYKUŁ. JEGO ŻYCIE TWORZY HISTORIĘ TAK CIEKAWĄ na karku, prowadził bardzo częstą koresponden-
I BUDUJĄCĄ, ŻE ŚMIAŁO MOGĘ NA POCZĄTKU POWIEDZIEĆ, IŻ cję ze św. Ignacym. Obaj obawiali się, że niektóre
BYŁO ONO WIELKĄ ŁASKĄ OD BOGA DLA JEZUITÓW. osoby będą chciały za wszelką cenę uniemożliwić
wypełnienie powołania księcia w Towarzy-
stwie. Tutaj Bóg, jako największy dowcipniś
tego świata, zrodził pewien pomysł w sercu
św. Ignacego. Franciszek miał po pierwsze
uporządkować wszystkie sprawy rodzinne
i majątkowe, aby wszystko odbyło się spo-
kojnie. Ponadto św. Ignacy załatwił u pa-
pieża Pawła III zgodę, aby osoba świecka
żyjąca poza Towarzystwem, mogła w nim
złożyć uroczystą profesję przebywając
jeszcze 3 lata w świecie. Tak oto Borgiasz
1 lutego 1548 roku został profesem. Oczy-
wiście, nie była to forma profesji opisana
dzisiaj w naszych Konstytucjach. Należy
uwzględnić fakt, że wtedy dopiero zatwier-
dzono Formułę Instytutu, a Konstytucje
były pisane. Właściwie w ich sprawie Bor-
giasz wielce się przysłużył Towarzystwu - to
za jego radą św. Ignacy wprowadził je na
okres próbny w niektórych prowincjach.
Franciszek założył w tych czasach Kole-
Borgiasz urodził się jako szlachcic 28 paź- gium Jezuickie w Gandii i rozpoczął tam studia
dziernika 1510 roku. Był dziedzicem księstwa z teologii, otrzymując na ich zakończenie tytuł dok-
Gandii. Dziesięć lat później stracił swoją matkę. tora. Następnie wyruszył do Rzymu. Tam spędził
W dzieciństwie uzyskał doskonałe wykształce- kilka miesięcy, rozmawiając z Ignacym i innymi
nie i katolickie wychowanie. Jako młody szlach- jezuitami. Rozpoczął budowę kościoła Della Stra-
cic, zaczął służbę na dworze Karola V. Bardzo się da, którą potem dopiero, jako generał, zakończył.
zaprzyjaźnili. Tam zasłynął ze swojej wysokiej Dofinansował też budowę Kolegium Rzymskiego.
kultury, waleczności, mądrości, prawości charak-
teru i nieugiętej pobożności. Żona Karola V szu-
kała wtedy kandydata na męża dla swojej wiernej
przyjaciółki Eleonory de Castro i we Franciszku
znalazła idealnego. To przykładne i udane mał-
żeństwo zaowocowało ośmiorgiem dzieci. Kilka
lat później cesarz powierzył mu urząd wicekró-
la Katalonii. Był to wielki zaszczyt, ale i ogrom-
ne wyzwanie. Borgiasz, dzięki głębokiemu życiu
wewnętrznemu, doskonale się tam jednak spisał.
Po śmierci ojca wrócił do Gandii by objąć władzę.
Siedem lat później umarła jego ukochana żona.
Został sam z jeszcze młodymi dziećmi i wieloma
problemami: politycznymi, społecznymi i finanso-

32
Carissimus 51

Przyczyniał się, jak mógł, do rozwoju misji naucza- wnętrznego. Przedłużył w nich czas na osobistą
nia przez Towarzystwo. Potem wyruszył do Hiszpa- modlitwę z jednej do dwóch godzin. Argument
nii, by otrzymać zgodę księcia Filipa i Karola V na jego był bardzo prosty: modlitwa jest ogniskiem
przekazanie wszystkich dóbr i tytułu księcia Gandii pracy apostolskiej i źródłem świętości. Regu-
swojemu najstarszemu synowi, Karolowi. Jedno- ły te są aktualne i obowiązują po dziś dzień.
cześnie uciekał z Rzymu przed Pawłem III, który, To właśnie święty książę przyjął także św. Stani-
domyślając się pobożnych zamiarów naszego księ- sława Kostkę do nowicjatu. Miał świadomość, że
cia, chciał go mianować swoim kardynałem. Przed ojcu młodzieńca to się bardzo nie spodoba, ale po-
tą godnością św. Franciszek wzbraniał się póź- stanowił postąpić odważnie, mając na względzie
niej jeszcze wielokrotnie. W trakcie, gdy Borgiasz zawsze większą chwałę Bożą, a nie względy ludzi.
pielgrzymował po Hiszpanii, św. Ignacy załatwił Bardzo się spodobało Panu Bogu, aby podczas pon-
imienną zgodę na święcenia kapłańskie dla jednego tyfikatu św. Piusa V Franciszek był generałem To-
z jego towarzyszy, nie podając przy tym jego nazwi- warzystwa. Papież ten chciał narzucić naszemu za-
ska. Kiedy pismo to dotarło do św. Franciszka, ten konowi zwyczaje mnisze. To dzięki św. Borgiaszowi
rozerwał swoje szaty szlachcica na znak zerwania niewiele z tych zwyczajów zostało wprowadzonych
z doczesnym światem, przywilejami, bogactwem, oraz na długo się one nie ostały. Ojcu Świętemu
by całkowicie oddać się służbie Bożej. Ponieważ udało się narzucić między innymi, na jakiś czas,
pragnął być całkowicie ubogim, w formie jałmuż- odmawianie modlitw brewiarzowych w chórze.
ny otrzymał od każdego z jezuitów, którzy mu to- Druga rzecz, jaką ten papież narzucił naszemu To-
warzyszyli, po jednym elemencie sukni. W ciągu warzystwu, była bardzo bolesna dla św. Borgiasza.
czterech dni przyjął święcenia kapłańskie wszyst- Otóż wszyscy wyświęcani na kapłanów mieli być
kich stopni i odprawił swoją pierwszą mszę świętą. już profesami. W efekcie profesja, o jakiej marzył
Św. Ignacy bardzo ufał Borgiaszowi. Pierwsza dys- św. Ignacy i jaką opisał w Konstytucjach, przesta-
pozycja, jaką nasz święty książę otrzymał, nie była ła istnieć. A jednak generał, okazując bezgraniczne
wcale prosta. Został on komisarzem generalnym zaufanie Bogu przez ślub posłuszeństwa papieżowi,
w Hiszpanii. Na mocy tego urzędu zarządzał i wi- poddał się tej decyzji. To oddanie Kościołowi i Ojcu
zytował całą Hiszpanię, był ponad prowincjałami, Świętemu zostało potwierdzone ofiarą z jego życia.
a podlegał tylko generałowi. Ten trudny urząd Pius V wysłał św. Borgiasza jako delegata na dwory
wzbudzał dużo konfliktów, dlatego został później Hiszpanii, Portugalii i Francji celem zorganizowa-
zniesiony. nia wyprawy przeciw Turkom. Owocem tej aktyw-
Podczas generalatu o. Jakuba Layneza, ności stało się zwycięstwo odniesione nad potęgą
następcy św. Ignacego Loyoli, Borgiasz przemie- osmańską pod Lepanto. Jednak w drodze powrot-
rzył całą Hiszpanię i Portugalię. Zakładał nowe nej Franciszek bardzo się rozchorował. Zmarł po
domy Towarzystwa, Kolegia, udzielał rad i prowa- kilku tygodniach w Rzymie.
dził rozmowy polityczne z władcami tego świata.
W międzyczasie spotkał św. Teresę z Avila, która Zakończenie
bardzo ceniła później jego kierownictwo ducho- Kiedy czyta się żywot tego świętego, sa-
we. Na prośbę o. generała zjawił się następnie moczynnie zapala się przykładem jego życia.
w Rzymie, zostając jego asystentem i wicegene- Dla nas, jezuitów, to doskonały przykład kapłana,
rałem Towarzystwa. Niestety, o.Laynez, nękany przełożonego i oczywiście towarzysza Jezusa. Za-
ciągłymi chorobami i nadmiarem pracy, wcześnie wsze był oddany głębokiej modlitwie i trosce o in-
umarł. Według Konstytucji Borgiasz został wika- nych. Jednak, jeśli zaszła potrzeba, potrafił wyko-
riuszem generalnym i chcąc się pozbyć jak najszyb- rzystać swój silny charakter i zawalczyć w słusznej
ciej tego ciężaru, zwołał II Kongregację Generalną. sprawie. Św. Franciszek porzucił świat, zaszczyty,
Ta z kolei bardzo szybko wybrała go na III generała bogactwa oraz łatwe i przyjemne życie. Bo kto jest
Towarzystwa Jezusowego. ostatni u ludzi, ten jest pierwszy u Chrystusa.

Wielki generał
Św. Franciszek już miał swoje lata, był zmę-
czony, a na jego barki Pan Bóg złożył cały zakon.
Jednak z wieloletnią praktyką rządzenia i boryka-
nia się z przeróżnymi problemami oraz dzięki łasce
Bożej wiedział on dokładnie, jak usystematyzować
pewne rzeczy w naszym zakonie. Między innymi,
dzięki niemu zaczęły powstawać domy nowicjackie.
Kongregacja poprosiła go też, aby spisał
reguły. Tak postąpił i skodyfikował wiele zakon-
nych przepisów dotyczących rozwoju życia we-

33
Carissimus 51

Wyznania starszego weterana


Mateusz Kowalcze

W
CZERWCU TEGO ROKU JEDNYM Z NOWYCH DO- w Sodalicji Mariańskiej i drużynie harcerskiej im.
MOWNIKÓW STAROWIEJSKIEGO KOLEGIUM ZOSTAŁ św. Ignacego z Loyoli, a potem wstąpienie do nowi-
91-LETNI O. JAN MRÓWKA SI. WYWIAD Z NIM cjatu Towarzystwa Jezusowego w Starej Wsi.
PRZEPROWADZIŁ NOV. MATEUSZ KOWALCZE. Nov. Mateusz: Wciąż żywe w Ojca pa-
mięci są liczne wspomnienia z czasu nowi-
cjatu. Jak wyglądał Ojca przyjazd i pierwsze
dni w Starowiejskim Kolegium? Jak wspo-
mina Ojciec ten ważny dla każdego zakon-
nika okres?
O. Mrówka: Zaczynam od pierwszego
dnia – 06.07.1938. Przyjeżdżamy pociągiem, naj-
przód wsiadałem w Nowym Sączu, gdzie już czekali
współnowicjusze, ale wtedy jeszcze małosemina-
rzyści: Ludwik Piechnik z Krzesławic, Kaziu Krzy-
żak ze Żmiącej, Stasiu Gwóźdź z Ptaszkowej. Było
nas już trzech.
Ja przyjechałem z odległego Łącka, dzięki
bratu mojego tatusia – Wojciechowi - przywiózł
mnie konikami. Jechaliśmy sześć godzin. Wyruszy-
liśmy już o 4.00 rano w nocy. Przed 10.00 byliśmy
w Nowym Sączu, bo zaraz odjeżdżał pociąg. Pocią-
giem jechałem ze Stasiem Gwoździem i wspomnia-
nym już Ludwikiem Piechnikiem, który jechał tym
samym pociągiem od Chabówki. W Stróżach dołą-
czył do nas Władziu Mrozek z Brzeska, a w Gródku
Józiu Świerczek.
Ja przyjechałem z odległego Łącka, dzięki
bratu mojego tatusia – Wojciechowi. Przywiózł
mnie konikami. Jechaliśmy sześć godzin. Wyru-
Nov. Mateusz: Ojcze, bardzo miło, że szyliśmy już o 4.00 rano. Przed 10.00 byliśmy
poświęcił nam Ojciec swój czas i chce po- w Nowym Sączu, bo zaraz pociąg odjeżdżał.
dzielić się z nami swoimi wspomnieniami Jedziemy wszyscy do Rymanowa, przesia-
z czasów nowicjatu. damy się na autobus. Autobus przywozi nas do
O. Mrówka: Ja również się cieszę i bar- Brzozowa, wysiadamy. Mamy poważne miny, każ-
dzo chętnie opowiadam. I wygląda to tak, że przede dy tobołek. Patrzymy, przy postoju stoją koniki
mną nowicjusz młodszy, Mateusz a przy nim taki i jest furman z biczyskiem w ręku. Podchodzi do
trochę starszy weteran, który ma imię Jan. I zwie- nas, powiedział: Pochwalony. Pyta się A wy do
rzają się z przeżyć nowicjackich. nowicjatu? A Władziu odpowiada: A po czym pan
Nov. Mateusz: Jest Ojciec jezuitą, poznał, że my do nowicjatu? Ten odparł: Bo po-
człowiekiem nieustannie wpatrzonym ważni, tobołki, i żadnej dzioby (czyli dziewczyny).
i naśladującym się Mistrza z Nazaretu. Nie Wsiedliśmy, przejechaliśmy ten kawałek i była dru-
jest to łatwa droga. Dlaczego więc jezuici? ga po południu, gdy przekraczaliśmy furtę. Anio-
W jaki sposób rozeznawał Ojciec swoje po- łem – czyli naszym opiekunem - był starszy o rok
wołanie do życia zakonnego? Preisner Jasiu rodem z pobliskiej Orzechówki.
O. Mrówka: Mój brat był księdzem i to Był tu w Starej Wsi taki staw, w którym były
on zaczął torować mi drogę do kapłaństwa. Dużo ryby. Ryby te dwa razy do roku sprzedawał nam
zawdzięczam też żywotom świętych – św. Teresie taki Żyd. Udzielałem się wtedy też w harcerstwie
do Dzieciątka Jezus i św. Stanisławowi Kostce SI, – oj, spory kawałek mojego życia jest związany
patronowi mojego bierzmowania. Za ich przykła- z harcerstwem - w Brzozowie. I tam od jednego
dem i przykładem brata po szkole podstawowej z chłopców dowiedziałem się, że to nasz staw i
i powszechniaku rozpocząłem nauczanie w Ma- nasze ryby. A sytuacja była taka, że myśmy nigdy
łym Seminarium w Nowym Sączu. Pierwsze kroki w piątek ryb nie jedli, jedyny wyjątek to była Wigi-

34
Carissimus 51

lia i Wielki Piątek. Żyd tu mieszkał, znał te stawy, filozofii, później rok teologii. A na drugi i trzeci rok
zaś Kolegium był minister który się na gospodar- teologii wracaliśmy do Starej Wsi. Czwarty rok teo-
ce nie znał, a musiał być ministrem. Jeden ma do logii robiłem w Krakowie. To tak z tamtych czasów
tego rękę i głowę, a drugi nie ma. I ten minister nie trochę.
miał. Więc zrobiliśmy sobie pracę. Poszliśmy na Nov. Mateusz: Czas ten był jednocze-
łowy, a wtedy sukni zakonnej nie wolno było zdjąć. śnie czasem, w którym nie wolno było wy-
Tylko wziąłem płaszcz, do zrobionej przez nas tra- święcać nowych kapłanów. Jak wyglądała
twy dorobiliśmy jeszcze jakąś siatkę, co by się kil- zatem kwestia udzielania i przyjmowania
ka ryb chwyciło. W pewnym momencie przechyliła sakramentu święceń?
się nasza tratwa i ja wleciałem po brodę do wody. O. Mrówka: Był taki biskup internowany
Wylazłem i poszedłem do domu. Mój współbrat, z Lublina Marian Leon Fulmann mający niemiec-
z którym byłem, przyszedł później. Przyniósł ryby kie nazwisko – Błyskawica po naszemu. Ponieważ
i zaniósł je do kuchni. I wtedy pierwszy raz mieli- miał niemieckie nazwisko, a nie chciał się przesie-
śmy tak normalnie, nie od święta, ryby. dlić do Niemiec, Niemcy ukarali go i wywieźli do
W zakonie się wszystko przyda. I bardzo do- Nowego Sącza, tam na probostwo co się nazywa
brze, jak ja was teraz nowicjuszy widzę, że się tak fara. I tamtejszy ks. prałat go przygarnął. Zrobio-
mocno angażujecie. Trzeba przecież coś napisać, no kaplicę, bo choć były dwa kroki do kościoła
periodyk wydać, zrobić to czy tamto. Trzeba umieć św. Małgorzaty, jemu nie pozwolono w kościele od-
napisać do ludzi. Gdzieś się trzeba wyćwiczyć, prawiać. W tej kaplicy szereg grup naszych przy-
a wtedy tego nie było. gotowywanych stopniowo, otrzymywało święcenia.
Nov. Mateusz: Kiedy rozpoczynał Oj- No wtedy był subdiakonat, był diakonat i był pre-
ciec kolejny rok nowicjatu rozpoczynały się zbiterat na końcu.
także działania II wojny
światowej. Tutaj, w Sta-
rowiejskim Kolegium,
w czasie wojny zdawał
Ojciec maturę. Był to za-
tem dla ojca okres szcze-
gólny – zakonna forma-
cja ze swoją specyfiką
w tak nietypowych oko-
licznościach…
O. Mrówka: 1 wrze-
śnia 1939 nastała okupacja.
Weszły w życie różne zarzą-
dzenia, między innymi likwi-
dujące wszystkie seminaria
i nie wolno było się uczyć,
było więc tajne nauczanie.
Nasi starsi współbracia koń-
czyli teologię na naszej willi
tutaj!
Wakacje spędzałem
u rodziców. Zaczynały się te
wakacje od matury tych, któ-
rzy kończyli tajne nauczanie. Korzystali koledzy Nov. Mateusz: Okres końca wojny
i koleżanki święccy, no bo komplet profesorów był i dalsze lata też nie były łatwe – ogromne
u nas z Chyrowa, więc mieli prawa państwowe. zniszczenia, bieda, niewola komunistycz-
20 kwietnia 1942 - pierwszy pisemny egza- na…
min, który był z polskiego. Uczył nas i niemieckie- O. Mrówka: Mieliśmy tu młyn, jako utrzy-
go i polskiego o. Stefan Weidel SI. Napisaliśmy na manie naszej młodzieży, zwłaszcza z Krakowa.
takich kartuszkach, których się używało w pewnym Przyszli ruscy - jak gospodarzyli, widziałem z bli-
miejscu. Napisaliśmy, on przeczytał, ocenił, spalił, ska. Pruli worek z mąką lub zbożem, i szukali ger-
żeby śladów nie było, bo nie wiadomo czy między mańców. Mówili po swojemu. Byłem tam na chwi-
nami samymi nie było konfidenta. lę - powyżej kolan wymieszana mąka na każdym
Skończyły się wspomniane wakacje roku z trzech pięter młyna. Powstała inicjatywa, byśmy
1942, wróciliśmy, ale już nie do nowicjatu, tylko nocą wykradli stamtąd, co się da. Worek ważył sto
do Nowego Sącza i tam zaczęliśmy filozofię. 3 lata kilogramów. Zrobiliśmy dziurę w murze, podcho-

35
Carissimus 51

dziliśmy nocą, a Rosjanie stali na warcie. Trzeba skierowany na rok do pracy, do Wambierzyc.
było zatem nachylić plecy, obejść cały ogród, wy- Nov. Mateusz: Formacja i praca za-
drapać się po skarpie, zanieść mąkę na strych stare- konna nie kończy się na nowicjacie i schola-
go domu. I z tegośmy żyli i ratowaliśmy ludzi. Trzy stykacie. Jak wyglądała Ojca posługa i for-
worki trzeba było przynieść, a później się szło spać. macja po święceniach?
Ale nie wszyscy tak robili. Część z nas negowała tę O. Mrówka: Jak widzisz mieliśmy bardzo
kradzież mąki i w tym nie uczestniczyli. Ja uczest- ciekawy ten okres nowicjatu, scholastykatu i pra-
niczyłem. Były też takie sytuacje że są te wykłady cy apostolskiej po święceniach. Ja się zgłosiłem
za dnia i mnie się zdrzemnęło. I profesor – Marku- po święceniach na misję do Afryki, kiedy byłem
ski Władzio – widząc, że kolega mnie budzi zniżył na trzeciej probacji w roku 1950/1951 w Czecho-
głos i powiedział żebym sobie drzemał. On wiedział wicach. Naszym instruktorem był o. Augustyn
o naszych wyprawach po mąkę. Ileśmy tych wor- Dyla SI, ja mu o tym pragnieniu wyjazdu na mi-
ków nanosili, to nie zliczę. Ale tak po ludzku ura- sję wspominałem, bo się pytał, jakie mam plany.
towaliśmy sprawę. I ta mąka się nam przydała – A on mi rzekł: Ja bym ci radził - ty się przygotuj
można ją było zastawić lub nawet odsprzedać. i ty złóż ślubowania Panu Jezusowi, że pojedziesz
A co do Rosjan. Pewnego razu z Mariuszkiem bo takich, którzy się wybierali to ja bardzo dużo
Zegzą – lepiej tutaj zorientowanym – poszliśmy coś znam, a jak już przyszło jechać, to ich nie było. To
załatwić do sklepu, ja poszedłem do kapli-
a tam Ruski i skład cy, przygotowany, ślu-
zegarów. Wtem bowanie złożyłem Panu
wszedł drugi Ruski, Jezusowi i On sobie to
mając na ręce pełno zapisał. Alem nie poje-
złotych zegarków, chał. Już mówię dlacze-
ale nie działały, bo go.
nie umiał ich nakrę- Przyszła taka sy-
cić. Więc powiedział tuacja w 1951 roku, że
do ekspedientki: Ja złapałem na placówce
ci zostawię wszyst- w Ścinawce Średniej
kie, a ty mi daj taki koło Kłodzka po prze-
co chodzi. Taki mieli ziębieniu i grypie, gruź-
niski poziom, to się licę, nawet rozpadową.
w głowie nie mieści! Wyjeżdżałem ze Ści-
I to byli ci przyjacie- nawki, jechałem na Kra-
le i myśmy już wi- ków, a ponieważ droga
dzieli, jaka ta przy- była daleka, musiałem
jaźń jest. Stalin nas zatrzymać się w Kato-
umiał zarezerwować wicach. Tam miałem
sobie, a ci którym krewną i pojechałem
my służyliśmy – An- do niej. Ona się trochę
glia, Ameryka - na orientowała i mi powie-
to przyzwolili i po- działa: Wiesz co, zaraz
wstała od 1945 ta pójdziemy do dok-
straszna niewola tora, który jest leka-
komunistyczna. Ale rzem pułkowym. Był to
spokojnie, Pan Bóg dr Lorych. I poszliśmy
ma wszystko w swo- - choć to było po godzi-
ich rękach, przeżyło nach - to nas przyjął.
się i to. Po przebadaniu mnie,
Nov. Mateusz: Mówiliśmy o świę- powiedział do tej krewnej: Stan zdrowia - bezna-
ceniach kapłańskich, kiedy Ojciec przyjął dziejny. Powiedz mu, że skazany na śmierć. Ona
święcenia kapłańskie? mi tego do końca nie powiedziała, dopiero potem
O. Mrówka: Same święcenia przyjąłem przyjechałem do Krakowa, zatrzymałem się chwilę
3 lipca 1949 w Nowym Sączu w naszym koście- i później pojechałem do Zakopanego. I tam mnie
le p/w Trzeciej Osoby Boskiej, a równocześnie cudownie Pan Bóg uleczył.
Sanktuarium Matki Boskiej Pocieszenia. Było Nov. Mateusz: Może Ojciec szerzej
nas sześciu: Jerzy Deja, Jasiu Kępka, Jasiu Żegza opowiedzieć o tym uleczeniu?
z Bliznego, był Franuś Trela i Stasiu Kośmiński O. Mrówka: Tak, otóż, myśmy tam wtedy
z warszawskiej prowincji. Po święceniach zostałem w Zakopanem obsługiwali siedem sanatoriów,

36
Carissimus 51

wśród nich kolejowe i górnicze sanatorium, sto- kończyła. Po dwóch miesiącach – popatrz, jakie
jące wtedy przy dworcu kolejowym. Tam jezuita, wyniki miałem! Czyste płuca. I tak zamiast nor-
o. Kaziu Timer, pomagał przełożonym i mnie też malnego werandowania, ja w konfesjonale w zim-
w tę pomoc wciągnęli. On pojechał pewnego dnia nej kaplicy siedziałem kiepsko ubrany. I to przez to
do Warszawy na jakieś leczenie, więc ja go musia- Pan Bóg działał.
łem zastąpić. Któregoś dnia starsza pielęgniarka Nov. Mateusz: Dziękuję ojcu serdecz-
powiedziała mi, że jest prześwietlenie płuc robio- nie za poświęcony czas i rozmowę.
ne i ona by mnie zapisała. Więc poszedłem i byłem O. Mrówka: I ja Ci dziękuję, a przede
pierwszy. Rozebrałem się do pasa, zrobili mi to wszystkim dziękuję Panu Bogu, dzięki któremu
prześwietlenie i słyszę za chwilę: Do jasnej cholery, mogliśmy się tu razem spotkać i dzięki któremu
co ty tu robisz! A ja mówię: Panie doktorze, ja je- mogłem się pozwierzać z przeżyć nowicjackich
stem kapelanem i prosili mnie, żebym skorzystał. i wydarzeń, które tak dobrze zapadły mi w pamięć.
Lekarzowi kazałem popatrzeć pod prawą łopatkę.
Była tam ogromna dziura, a zarosła. Żyję, a miałem
w trumnie być. MRÓWKA JAN – JEZUITA, URODZONY
A jak się leczyłem? Werandowanie miało 21.08.1919 ROKU W ŁĄCKU NAD DUNAJ-
być. Miałem cztery godziny spędzać opatulony na
CEM, WSTĄPIŁ DO TOWARZYSTWA JEZUSOWE-
werandzie domu i to powietrze górskie miało leczyć
te rany. I była taka sprawa. Za każdym razem jak- GO W 1938 ROKU, WYŚWIĘCONY NA KAPŁANA
żem się opatulił, no może ze kwadrans posiedziałem W 1949 ROKU, PROFESJĘ ZAKONNĄ ZŁOŻYŁ
przychodził brat zakrystianin i mówił tak: Przyszła W ROKU 1955. PEŁNIŁ POSŁUGĘ W WARSZA-
staruszka, penitentka, chce się wyspowiadać. Nikt WIE, CZECHOWICACH-DZIEDZICACH, KRAKO-
nie chciał iść do niej bo ją znali, jako penitentkę.
WIE I WAMBIERZYCACH. CENIONY SPOWIEDNIK
A ona płakała i czekała. No to musiałem pójść. Nie
ubrany jak trzeba, bo nie miałem ciepłego ubrania. I REKOLEKCJONISTA. BYŁ KAPELANEM
I tam w kościółku, w bocznej kaplicy był konfesjo- POLSKICH ROBOTNIKÓW W BYŁEJ NRD
nał. Było tam zimno i mrozu nie brakowało. I tam I KAPELANEM ZHP. PRZEZ OSTATNIE
ją spowiadałem. Dzień w dzień, przez dwa miesią- LATA PEŁNIŁ POSŁUGĘ KAPELANA SIÓSTR
ce. Miała swoje grzechy napisane i to czytała. Pan
W WILKOWICACH. OD CZERWCA PRZEBYWA
Bóg taki dobry, że jak ona zaczęła się spowiadać, to
mnie wzięło i zasnąłem. I budziłem się kiedy ona W KOLEGIUM W STAREJ WSI.

37
Carissimus 51

Marcin Cisowski
Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie
krzyż swój i niech Mnie naśladuje. (Mt 16,24)

U
RODZIŁEM SIĘ 22 LUTEGO 1990 ROKU W NO-
WYM SĄCZU. JESTEM SYNEM MAGDALENY
I PIOTRA, A ZARAZEM NAJSTARSZYM Z TRÓJKI
RODZEŃSTWA. MAM O 4 LATA MŁODSZĄ SIOSTRĘ
MONIKĘ ORAZ O 13 LAT MŁODSZEGO BRATA BARTŁO-
MIEJA. RÓWNIEŻ W NOWYM SĄCZU ZACZĄŁEM SWOJĄ
EDUKACJĘ, NAJPIERW W SP NR 15, JEDNAK PO ROKU
WRAZ Z CAŁĄ KLASĄ PRZENIOSŁEM SIĘ DO NOWOPOW-
STAŁEJ SP NR 21 IM. JANA PAWŁA II. NASTĘPNIE
UCZĘSZCZAŁEM DO GIMNAZJUM NR 5 IM. ŚWIĘTEJ
KINGI. PO UKOŃCZENIU TEGO GIMNAZJUM ROZPOCZĄ-
ŁEM NAUKĘ W V LO I TU WŁAŚNIE ZACZĘŁA SIĘ HISTO-
RIA MOJEGO POWOŁANIA.
W I klasie poznałem Rafała, dzię-
ki któremu w maju 2007 roku trafiłem dość
niespodziewanie do Jezuickiego Duszpaster-
stwa Młodzieżowego Magis. Właśnie tam
pierwszy raz miałem bliższy kontakt z jezu-
itami. Ówczesnym jak i teraźniejszym mode-
ratorem sądeckiej wspólnoty jest o. Fabian
Błaszkiewicz. To on, jako pierwszy, wprowa-
dził mnie w arkana duchowości ignacjańskiej.
Jako że do wspólnoty przyszedłem, jak już
wspominałem, w maju, to dość szybko, bo już
w lipcu, pojechałem na swoje pierwsze reko-
lekcje magisowe, które wywarły bardzo mocny
wpływ na moje dalsze życie –zmieniło się ono
od tamtego czasu diametralnie.
Po powrocie z tych rekolekcji zaangażo-
wałem się dość mocno w działalność Magisu
jako uczestnik. Czynnie uczestniczyłem przez
cały następny rok w spotkaniach formacyj-
nych i wszystkich innych wydarzeniach zwią- Przez cały ten czas coraz mocniej odczuwałem
zanych ze wspólnotą. W tym duchu nadszedł czas powołanie do Towarzystwa i utwierdzałem się
rekolekcji 2 stopnia, które odbywały się w Starej w nim. Na studiach szło mi całkiem nieźle, z ko-
Wsi. To właśnie podczas tych rekolekcji pierwszy legą zarabiałem trochę pieniędzy na pisaniu stron
raz poczułem pragnienie wstąpienia do Towarzy- w naszej małej firmie „yabess.pl”, czyli robiłem to,
stwa Jezusowego, lecz wtedy byłem jeszcze nie bar- co myślałem, że chcę czynić od zawsze. Jednak co-
dzo do tego przekonany i szczerze mówiąc mocno raz mniej byłem do tego przekonany. I tak właśnie,
się tego obawiałem, a nawet przez jakiś czas wal- pod znakiem ostatecznej decyzji, upłynął mi czas
czyłem z tą myślą. Poza tym miałem wtedy jeszcze do ostatnich rekolekcji Magisowych, tym razem 4
rok do matury. Kontynuowałem więc swoją for- stopnia, które były uwieńczeniem moich rozważań
mację w Magisie, aż w końcu poszedłem na studia. nad powołaniem. Zastanawiałem się jeszcze tylko
Na swoją Alma Mater wybrałem sądecką Wyższą nad dokończeniem studiów. Sama decyzja o wstą-
Szkołę Biznesu i rozpocząłem tam studia inżynier- pieniu w tym roku padła trochę późno, bo parę
skie na kierunku informatyki. dni po przyjeździe trzech pozostałych nowicjuszy
Cały ten rok przebiegł dość spokojnie i bez z mojego rocznika. Jednak wszystko skończyło się
jakichś większych zmian, jeśli patrzyć na to ze- pomyślnie i 6 września zostałem przyjęty do Towa-
wnętrznie. Jednak jeśli chodzi o wewnętrzną stro- rzystwa, a niecały tydzień później znalazłem się już
nę mojego życia, wyglądało to trochę burzliwiej. w Starowiejskim Kolegium oo. Jezuitów.

39
Carissimus 51

Mateusz Kowalcze
Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich:
„Czego szukacie?” Oni powiedzieli do Niego: (…) „Nauczycielu - gdzie
mieszkasz?” Odpowiedział im: „Chodźcie, a zobaczycie”. (J 1, 38-39a)

U
RODZIŁEM SIĘ W 1988 ROKU W ZAKOPANEM. CAŁE padkiem poznałem człowieka, który przypomniał
SWOJE DZIECIŃSTWO I NASTOLETNIE ŻYCIE SPĘDZIŁEM mi o uśpionych myślach i dawno pogrzebanych
Z MAMĄ TERESĄ I SIOSTRĄ KAROLINĄ WŁAŚNIE W TYM pragnieniach. Dzięki niemu trafiłem do Xaveria-
MIEŚCIE, DOJRZEWAJĄC I KSZTAŁTUJĄC SIĘ W CIENIU num - Jezuickiego Ośrodka Formacji i Kultury –
KRZYŻA NA GIEWONCIE. PONADTO BÓG TAK POKIEROWAŁ i do jezuitów. W czasie kolejnych dwóch lat studiów
MOIM LOSEM, ŻE W SZCZEGÓLNY SPOSÓB ZWIĄZAŁEM SIĘ coraz mocniej angażowałem się w działalność tego
Z PARAFIĄ, KTÓREJ PATRONUJE
KRZYŻ. duszpasterstwa; uczestniczyłem w rekolekcjach or-
W parafialnym ganizowanych przez
kościele rozpoczęła powołaniówkę oraz
sie moja przygoda rozmawiałem z je-
ze Służbą Liturgicz- zuitami i zgłębia-
ną Ołtarza i Ruchem łem ich dokumenty.
Światło – Życie tj. Szczególnie dotknął
z oazą. Przeszedłem mnie wtedy jeden
całą formację deu- tekst papieża Paw-
terokatechumenatu, ła VI, który wyrył
coraz mocniej an- się w mojej pamięci
gażując się w życie i jest w niej mocno
wspólnoty i parafii. osadzony do dzisiaj,
We wrześniu 2007 dlatego pragnę go
roku przyjąłem krzyż przytoczyć: Wszę-
i błogosławieństwo dzie tam gdzie w
do posługi anima- Kościele – nawet na
tora liturgicznego. najtrudniejszych
Rok ten był ważnym i najbardziej wy-
czasem w moim ży- magających polach
ciu: zdałem maturę, działania, na skrzy-
a przede mną otwie- żowaniach ideolo-
rała się perspektywa gii oraz w samym
studiów. Coraz czę- sercu problemów
ściej powracały my- społecznych – do-
śli co dalej? Oazowa chodziło i dochodzi
formacja sprawiła, do konfrontacji
że zacząłem rozwa- między najgłębszy-
żać wybór kapłań- mi pragnieniami
stwa. Jednak odsta- ludzkimi a ponad-
wiłem te myśli na czasowym przesła-
boczny tor, wybiera- niem Ewangelii,
jąc studia chemiczne tam byli i są jezuici.
w Opolu. Wszystkie
Pierwszy rok te doświadczenia,
był skokiem na głę- osoby, działalność,
boką wodę: oddalony od rodzinnych stron i bli- a także rekolekcje i fundament Ćwiczeń Ducho-
skich mi osób, musiałem odnaleźć się w nowej wych pozwoliły mi na podjęcie odważnej decyzji
rzeczywistości. Wielki zapał po przyjęciu błogosła- o przystąpieniu do jezuickich egzaminów.
wieństwa animatora zdążył już opaść, kiedy przy- I dał Pan, i stało się, 25 czerwca 2010 roku
szła zwykła codzienność i trud studiów. Zderzenie o godz. 12.15 zostałem przyjęty do Towarzystwa
z nowym musiało w końcu przynieść kryzysy i re- Jezusowego. Ufny Bożemu wołaniu przekroczyłem
fleksje nad własną wiarą, pragnieniami i tożsa- progi starowiejskiego nowicjatu 18 sierpnia 2010
mością. Trwało to do maja 2008 roku, kiedy przy- roku.

40
Carissimus 51

Błażej Sikora
Mówiłem: Chciałbym być mą-
drym! - lecz mądrość jest dla
mnie niedostępna. (Koh 7,23b)

Et introibo ad altare Dei: ad


Deum qui latificat iuventutem
meam. (Ps 42,4)

U
RODZIŁEM SIĘ 8 LIPCA 1985 ROKU. POCHO-
DZĘ Z OKOCIMIA. TAM TEŻ MIESZKAŁEM
WRAZ Z RODZICAMI I BRATEM, AŻ DO ROZ-
POCZĘCIA STUDIÓW MATEMATYCZNYCH NA
UNIWERSYTECIE JAGIELLOŃSKIM W KRAKOWIE.
PO ICH SKOŃCZENIU PRZYJECHAŁEM 18 SIERPNIA
2010 ROKU DO NOWICJATU W STAREJ WSI.
Tak wygląda prosta historia mojego
powołania. Dla niektórych oczywista. Dla
mnie mniej. Gdy patrzę w przeszłość, to
nie zawsze potrafię powiedzieć, co w niej
było tylko dziwnym zbiegiem okoliczności,
wynikiem przypadku, czy mojego wygod-
nictwa, a co było działaniem Boga.
Od trzeciej klasy szkoły podstawo-
wej byłem ministrantem, a później lekto-
rem. Od tego czasu, często, służyłem do
mszy świętej. Przykład pobożnych księży
pracujących i pochodzących z mojej ro-
dzinnej parafii wzbudził we mnie szacu- świętego Ignacego.
nek do Najświętszej Ofiary i sprawił, że zacząłem ją Po maturze zacząłem studia. I znów, dzięki
uważać za najważniejszy sposób modlitwy, dzięki serii różnych dziwnych, często dla mnie przypad-
któremu doświadczyłem wielu łask. kowych, spotkań, rozmów i wydarzeń, kształto-
Już w szkole podstawowej lubiłem mate- wało się moje życie, nie zawsze w oczywisty dla
matykę. Ale moja wychowawczyni uczyła historii mnie sposób. Było wszystko: odkrywanie piękna
i zachęciła mnie do tego przedmiotu. Dzięki zgłę- matematyki i dostrzeganie oderwania jej od ży-
bianiu tajników przeszłości (moje zainteresowania cia; poznawanie Towarzystwa i jego duchowości,
skupiły się wokół dziejów reformacji i kontrrefor- a zarazem ciągłe trwanie w bezpiecznej odległości;
macji na ziemiach Najjaśniejszej Rzeczypospolitej) rozczarowanie liturgią (a może tylko sposobem
poznałem po raz pierwszy Towarzystwo Jezusowe. jej sprawowania) i poznawanie bogactwa jej tra-
Potem przyszedł czas liceum. Zaczynałem je dycji. Dane było mi też poznać osobiście jednego
jako historyk. Jednak moja matematyczka, która z uczniów ks. Michała Hellera – ks. dr Wojciecha P.
była niesamowitą kobietą, sprawiła, że matematy- Grygiela z Bractwa Kapłańskiego Świętego Piotra.
ka stała się niezwykłą przygodą. W tym czasie naj- Jednak Bóg miał swoje plany. I w dys-
pierw usłyszałem o niezwykłym kapłanie z mojej kretny, właściwy sobie sposób, prowadził mnie
diecezji, ks. prof. Michale Hellerze, który zajmował do jezuitów. Ostatecznie wszystko rozegrało się
się kosmologią. Potem przyszedł czas na jego książ- stosunkowo szybko: dwie rozmowy z osobami
ki, w których pisał o pięknie matematyki, będącej z powołaniówki, Fundament Ćwiczeń Duchowych,
językiem opisu Wszechświata. To, a także aspekt a potem już egzaminy. I w mniej więcej dwa mie-
praktyczny (łatwa matura), sprawiły, że zmieni- siące moje życie zmieniło się dość mocno: zostałem
łem swoje zainteresowania i ostatecznie skończy- przyjęty do Towarzystwa Jezusowego. W ten spo-
łem liceum na profilu matematyczno – fizycznym. sób odpowiedziałem Bogu na jedną z największym
A gdzieś, w tle tego, rozwijało się moje zaintereso- łask, jakimi mnie obdarzył: łaskę powołania do
wanie Towarzystwem Jezusowym i duchowością swojego najmniejszego Towarzystwa.

41
Carissimus 51

Piotr Stanowski
Weź udział w trudach i przeciwnościach, jako dobry żołnierz Jezusa
Chrystusa. (2 Tm 2,3)

mój brat zachęcił mnie do uczestnictwa


we wspólnocie Odnowy w Duchu Świę-
tym. Widząc na własne oczy moc Ducha
Świętego, objawiającą się w modlitwie,
ewangelizacji oraz służbie innym lu-
dziom, nawracałem się, pogłębiając swo-
ją relację do Chrystusa. To właśnie ruch
charyzmatyczny w największym stopniu
ukształtował tą relację. Skąd więc pomysł
by wstąpić do jezuitów?
Rozwój życia duchowe-
go spowodował, że powróciło pra-
gnienie poświęcenia się Bogu
w sposób radykalny. Myślałem o zo-
staniu księdzem, ale nie widziałem się
w pracy na parafii, potrzebowa-
łem wspólnoty i większej specjaliza-
cji. Stojąc na rozdrożu postanowiłem
podjąć studia na Akademii Ekono-
micznej w Katowicach i poczekać
na jakiś znak od Pana Boga. Po dwóch burz-
liwych latach, znów dzięki bratu, poznałem
kolejną wspólnotę, która odmieniła moje
życie.
Mój brat studiując w Krakowie,
trafił na niesamowitego spowiednika
i duszpasterza o. Stanisława Ćwierza
SJ, który zgodził się zostać jego kierow-
nikiem duchowym. Czasem spotyka-
łem się z o. Stanisławem i rozmawiałem
z nim o moim życiu. Zawsze po tych roz-
mowach w moich myślach pojawiało się

P
RZYSZEDŁEM NA ŚWIAT 14 LISTOPADA 1985 ROKU więcej optymizmu. Będąc zbudowany
W SOSNOWCU, PRZYWITANY PRZEZ MOJĄ MAMĘ ELŻ- postawą pierwszego jezuity jakiego spotkałem, za-
BIETĘ I TATĘ STANISŁAWA. W DOMU CZEKAŁO NA MNIE cząłem interesować się duchowością ignacjańską
DWOJE STARSZEGO RODZEŃSTWA: SZEŚCIOLETNIA KASIA i działalnością Towarzystwa. Szczególnie pociąga-
I DWULETNI KRZYŚ. ło mnie wezwanie do walki pod Sztandarem Krzy-
Mniej więcej po Pierwszej Komunii Świętej ża. Gdy dowiedziałem się, że św. Ignacy zaprasza,
poczucie jakiejś niezrozumiałej tajemnicy, pod- w założonym przez niego zakonie, do wzięcia
czas uczestnictwa w mszy świętej spowodowało, udziału w zaciętej wojnie ze złem i niesprawiedli-
że zostałem ministrantem. Wtedy pojawiły się też wością, dla chwały wspaniałego Boga, który chce
pierwsze myśli o byciu księdzem - służeniu Panu być także naszym przyjacielem, poczułem w sercu
Bogu całym swoim życiem. wielką radość i zapragnąłem wstąpić do jezuitów.
Wraz z rozpoczęciem nauki w liceum zaczą- O. Stanisław skierował mnie do o. Andrzeja Miga-
łem inaczej patrzeć na kwestie związane z wiarą. cza, który wykazując się anielską wprost cierpli-
Starając się uzyskać akceptację nowych znajomych wością, znosił moje wątpliwości i wahanie przez
i nie odnajdując w niedojrzałej duchowości od- cztery lata, aż do ukończenia studiów. W końcu,
powiedzi na pytania dotyczące mojego życia, za- po uzyskaniu pozytywnego wyniku z egzaminów
cząłem kwestionować nauczanie Kościoła i wcze- wstępnych do Towarzystwa, 18 sierpnia 2010 roku
śniejsze doświadczenie Pana Boga. Na szczęście zjawiłem się w Starowiejskim Kolegium.

42
Carissimus 51

Pierwsza Probacja – gość w dom…


Mateusz Kowalcze

Z
ANIM MŁODZIENIEC PRAGNĄCY ZOSTAĆ JEZUITĄ
ZOSTANIE NOWICJUSZEM, PRZECHODZI CZAS KIL-
KUNASTODNIOWEJ KANDYDATURY. JEST TO CZAS
TZW. PIERWSZEJ PROBACJI – OKRESU W KTÓRYM
MŁODY CZŁOWIEK, WRAZ ZE SWOIMI NAJGŁĘBSZY-
MI PRAGNIENIAMI, BĘDZIE PODDAWANY SWOISTEJ
PRÓBIE POBYTU W DOMU ZAKONNYM, POŁĄCZONEJ
Z PRZYGLĄDANIEM SIĘ I ANGAŻOWANIEM W ROZMAITE
PRACE JAKICH PODEJMUJĄ SIĘ NOWICJUSZE, A TAK-
ŻE POZNAWANIEM ZAKONNEJ DUCHOWOŚCI. KAN-
DYDATURA JEST CZASEM KONFRONTACJI WŁASNYCH
PRAGNIEŃ I WYOBRAŻEŃ O ZAKONIE Z RZECZYWISTO-
ŚCIĄ. STĄD TEŻ ODRĘBNY PLAN ZAJĘĆ KANDYDATÓW
I SEPARACJA - KANDYDAT JEST GOŚCIEM W DOMU ZA-
KONNYM.
18 sierpnia 2010 roku w bramy furty
zapukało trzech kandydatów: Błażej, Piotrek Kandydatura była dla mnie osobiście szcze-
i ja, Mateusz. 6 września rozpoczął swoją kandy- gólnym czasem Bożej obecności i łaski. Najpierw
daturę jeszcze jeden kandydat – Marcin. Opiekę ogrom emocji towarzyszących poznawaniu nowego
nad nami sprawował Anioł Dominik Sroka - no- miejsca czy współbraci; a także i wiele niespodzia-
wicjusz II roku. Nasz plan dnia wyglądał tak: nek, spowodowanych moim, czasami, zbyt liberal-
godz. 6.30 - pobudka, 7.00 - medytacja, 8.00 – nym podejściem do starowiejskich zwyczajów. Kie-
śniadanie i o 9.00 – konferencja z o. Socjuszem, dy człowiek się już przyzwyczaił do tego co nowe,
czyli wprowadzenie w duchowość ignacjańską oraz pierwsze emocje zdążyły już opaść, a niespodzianki
w historię starowiejskiego kolegium. Później pod zdarzały się znacznie rzadziej, można było spokoj-
okiem innych nowicjuszy uczyliśmy się wykony- nie skupić się na wprowadzeniu w życie konkret-
wać posługi na refektarzu, posługi liturgiczne oraz nej, jezuickiej formacji duchowej poprzez różne
laboresy. Był też czas wolny, w którym mogliśmy formy modlitwy: medytacji, rachunku sumienia
modlić się lub czytać książki albo spacerować po i flexoriów. W kandydaturze mogłem spokojnie,
ogrodzie. O godz. 12.00 odmawialiśmy Anioł Pań- choć czasami dość brutalnie, konfrontować swo-
ski i robiliśmy rachunek sumienia. Potem jedliśmy je najgłębsze pragnienia o byciu jezuitą z realną,
obiad lub służyliśmy do stołu innym domownikom. czystą, odczuwaną na własnej skórze, rzeczywisto-
Po obiedzie mieliśmy rekreację czyli luźny czas spę- ścią nowicjacko-jezuickiego stylu postępowania
dzany razem ze sobą, który najczęściej wykorzysty- i życia. Konfrontacja ta – przy Bożej łasce i pomo-
waliśmy na rozmaite gry lub do poznawania siebie cy– okazała się być bardzo budująca. Szczytem
nawzajem we wspólnych rozmowach i dyskusjach doświadczania Bożej obecności był dla mnie czas
przy kawie. Po rekreacji rozprostowywaliśmy kości tzw. trzydniówki – rekolekcji w milczeniu. Wtedy
wychodząc z kolegium na przechadzki. Ten czas to w ciszy i skupieniu, bez zbędnego pośpiechu,
bywał także wykorzystywany na radosne zbieranie czy główkowania nad grafikiem dyżurów, mogłem
malin, śliwek lub jabłek z domowego ogrodu. Z tych spokojnie spotkać się z Chrystusem w modlitwie,
owoców pracujące w kuchni siostry robiły wspania- doświadczając wielu łask i pocieszeń, a także po raz
łe rzeczy, które rewelacyjnie syciły wszystkich do- kolejny podjąć refleksję nad swoim powołaniem.
mowników w czasie kolacji o godz. 18.00. Później Kandydatura zakończyła się 6 września
pomagaliśmy w zmywaniu naczyń i o 19.30 znów introdukcją - uroczystym obrzędem włączenia
przebywaliśmy razem ze sobą na kolejnej rekreacji. we wspólnotę nowicjatu, która miała miejsce pod-
O 20.30 kończyliśmy rekreację, aby w wieczornej czas Mszy św. sprawowanej pod przewodnictwem
ciszy i skupieniu odbyć rachunek sumienia. Po toa- oo. Magistra i Socjusza. W czasie introdukcji wyra-
lecie wieczornej, o godz. 22.00 kładliśmy się spać. ziliśmy swoje pragnienie wstąpienia do nowicjatu,
Były i takie dni, które miały swój charakterystycz- a po ogłoszeniu przez o. Magistra naszego włącze-
ny dla siebie plan dnia: wspólna willa kandydatów nia do nowicjatu staliśmy się nowicjuszami – i ufni
z nowicjuszami czy pamiętne dni wykopów ziem- Bożemu wołaniu - rozpoczęliśmy w ten sposób
niaków na zakonnych polach. drugą, znacznie dłuższą probację…

43
Carissimus 51

On mnie prowadzi
Dominik Sroka

S
ŁYSZĄC OD JEDNEGO Z NASZYCH SĘDZIWYCH JUŻ OJCÓW, Przesłuchania, które nie prowadziły do
ŻE W JEGO ŻYCIUPAN BÓG NAD WSZYSTKIM CZUWAŁ niczego innego jak tylko do skazania o. Ciszka
I WSZYSTKO PROWADZIŁ, SKOJARZYŁEM TO Z KSIĄŻKĄ o szpiegostwo, doprowadzają do ciekawych zmian
JEZUITY WALTERA CISZKA ON MNIE PROWADZI. DZIĘ- w jego postawie. Dręczony przez wyrzuty sumienia
KI TEMU POSTANOWIŁEM PODZIELIĆ SIĘ MOIMI WRAŻENIAMI z powodu poddania się i podpisania fałszywych
NA STRONACH CARISSIMUSA. zeznań Walter Ciszek pisze: Z wolna, niechętnie,
W książce On mnie prowadzi o. Walter pod łagodnymi poruszeniami łaski dostrzegłem
opisuje przeżycia, myśli i przemyślenia związane prawdę, która leżała u korzeni mego problemu
z podjęciem misji w Związku Radzieckim, na po- i mego wstydu. Odpowiedź zawierała się w jed-
czątku II wojny światowej. Gdy wstępuje do Towa- nym słowie: JA. Dostrzega, że w dotychczasowych
rzystwa w jednej z amerykańskich prowincji, od- wydarzeniach ufał tylko swoim siłom, nie biorąc
krywa powołanie do pracy w Rosji. Od tego czasu pod uwagę Boga… Ale jak to jest w moim życiu?
robi wszystko by zostać wybrany na tę misję. Gdy Czy i ja nie usiłuję dostosować woli Boga do mojej
zostaje wysłany do Rzymu, do Collegium Russi- własnej woli…
cum zaczyna coraz bardziej żyć myślą o wyjeździe O. Ciszek w czasie pobytu w więzieniu od-
na wschód. Ale po święceniach zostaje wystawiony krywa sens słów Jezusa: Ojcze, jeśli chcesz, zabierz
na próbę swojego
powołania. Gra-
nice Związku Ra-
dzieckiego zostają
zamknięte dla mi-
sjonarzy, przez co
Towarzystwo de-
cyduje się nie wy-
syłać tam nikogo.
Wówczas miejscem
pracy misyjnej
o. Ciszka staje się
Albertyn w ówcze-
snej Rzeczpospo-
litej. Tam właśnie
zastała go II wojna
światowa, ale za-
razem możliwość
wyjazdu w głąb Ro-
sji. Czekanie na ten
upragniony wyjazd
skończyło się. Wraz ze swoim przyjacielem z Russi- ode Mnie ten kielich. Wszakże nie moja wola, lecz
cum ruszył w stronę Uralu. Twoja niech się stanie. Sens tych słów pomaga mu
I tutaj doznał niemiłego zaskoczenia. Przy- później we właściwy sposób reagować na kolejne
bywając do Rosji, do ochotniczych obozów pracy przesłuchania i propozycje współpracy.
nie przypuszczał, że nikt nie będzie chciał z nim, Trafiając do obozów pracy dostrzega w tym
w tym miejscu, rozmawiać o Bogu. Zastraszeni lu- miejscu teren jego misyjnej działalności. Właśnie
dzie woleli nie zadawać się z nieznajomymi obawia- w tak nieprzyjaznych warunkach zaczyna, dzięki
jąc się, że są oni kapusiami i agentami. Jest to sytu- pomocy różnych osób, pomagać duszą. Wymaga
acja jaka zdarzyć się może każdemu, kto podejmuje to od niego dużo poświęcenia, ale czyż nie tego pra-
się jakiegoś przedsięwzięcia. Ale z tego powodu gnął odbywając nowicjat? Wyruszyć w głąb Rosji,
nie można się poddawać – ani nawet napotykając by głosić tutaj Chrystusa?
na bardziej widoczne przeciwności. W przypadku Książka ta daje możliwość dokonania wie-
o. Waltera było nim aresztowanie go. Aresztowany lu ciekawych i owocnych przemyśleń. Więc drogi
i więziony, przesłuchiwany został skazany na 15 lat czytelniku, może warto zadać sobie na końcu pyta-
w obozach pracy za szpiegostwo. nie, czy Bóg Cię prowadzi?

44
Carissimus 51

Potrzeba „wyspy”
Piotr Stanowski

T
O JEST FILM O TYM, ŻE BÓG ISTNIEJE. W ŻYCIU CZŁO- również potrzebuje innej wyspy, jeszcze bardziej
WIEKA PRZYCHODZI MOMENT, KIEDY KWESTIA TA pustej i bezludnej - on również pomimo, że jest
STAJE SIĘ WAŻNA – TAK O SWOIM OSTATNIM FILMIE narzędziem łaski, oczekuje miłosierdzia Bożego by
WYSPA WYPOWIADA SIĘ ROSYJSKI REŻYSER PAWEŁ odczuć przebaczenie i zostać wyzwolonym z miaż-
ŁUNGIN. PODJĘTY TEMAT WYDAJE SIĘ NIEPOPULARNY, JED- dżących jego wnętrze wyrzutów sumienia.
NAK WYSPA ZOSTAŁA BARDZO POZYTYWNIE ODEBRANA PRZEZ Kwestia Boga staje się ważna w życiu czło-
WIDZÓW NA CAŁYM ŚWIECIE. ZA POMOCĄ DOŚĆ SKROMNYCH wieka, gdy napotyka on na trudności, które go prze-
ŚRODKÓW WYRAZU ZOSTAJE PRZEDSTAWIONA NAM HISTORIA, rastają: nieuleczalna choroba, kalectwo, zbliżająca
KTÓRA POBUDZA DO REFLEKSJI O SPRAWACH NAJISTOTNIEJ- się śmierć, brak nadziei, samotność. Wydawać by
SZYCH. się mogło, że to brzydka cecha każdego z nas: przy-
Podczas drugiej wojny światowej młody chodzić do Boga, gdy trwoży się nasze serce. Bóg
i tchórzliwy Anatolij, będący na służbie w radziec- jednak nie zniechęca się taką postawą, wręcz prze-
kiej armii, wydaje i na rozkaz esesmana zabija swo- ciwnie, jakby na nią czekał. Jest jak dobry ojciec
jego dowódcę. Niemcy wysadzają całą jego bazę, z przypowieści: wypatruje codziennie syna, który
a morze wyrzuca na brzeg sponiewieranego Rosja- roztrwonił połowę majątku, a widząc go z daleka,
nina. Ratuje go grupka prawosławnych mnichów, biegnie by rzucić mu się na szyję, ucałować, nakar-
żyjących w klasztorze na wyspie. Szukając prze- mić i przywrócić do jedności ze sobą. My natomiast
baczenia za swoje winy Anatolij pozostaje z nimi, często, gdy odczujemy już skutki naszego odrzuce-
oddając się ascezie i nieustannej modlitwie. Jego nia Boga, który szanując naszą wolną wolę pozwala
zachowanie, które ma w sobie dużo z zachowania nam odejść, zaczynamy dostrzegać swój błąd i pra-
ewangelicznego prostaczka, zadziwia, a czasem gniemy na nowo stać się jego synami i córkami.
nawet gorszy współbraci (przełożony klasztoru Pan Bóg spełnia modlitwy swych udręczo-
przezywa go psotnikiem). Z różnych stron przy- nych dzieci. Nie zawsze jest to dosłowne wypełnie-
bywają jednak ludzie specjalnie po to, by za jego nie zaniesionej prośby, bo Pan patrzy w serce na
wstawiennictwem uzyskać błogosławieństwo, radę najgłębsze pragnienia i właśnie na nie daje swoją
lub uzdrowienie. Okazuje się, że Bóg działa za po- odpowiedź. Ci, którzy chcą uzyskać wybawienie,
mocą Anatolija znaki i cuda, których ludzie oczeku- zostają wysłuchani i uzdrowieni, ale przede wszyst-
ją, ale wraz z tym wszystkim zostaje przekazywany kim dostają szanse odbudowania relacji z Bogiem.
również inny dar – nawrócenie i przemiana serca. Warto zastanowić się nad własną potrzebą wyspy.
W filmie Pawła Łungina ludzie przybywa- Sukces filmu Pawła Łungina pokazuje, że ta potrze-
ją na wyspę, bo na niej znajduje się klasztor. To ba, pomimo zalewu konsumpcjonizmu, niezmien-
usytuowanie nie jest przypadkowe. Mnisi, którzy nie w nas istnieje.
poświęcają Bogu całe ży-
cie, pragną odseparować
się od społeczeństwa, by
w ciszy i samotności od-
naleźć jedność ze Stwór-
cą. Jest to naturalny
odruch w człowieku, że
gdy potrzebuje głębsze-
go spotkania z Bogiem
szuka warunków sprzy-
jających refleksji i spoj-
rzenia w swoje wnętrze.
Gdy więc ludzi zaczyna
dręczyć niepokój serca,
szukają ratunku ucieka-
jąc na swoją wyspę. Dla
tych, którzy przybywali
do ojca Anatolija, klasz-
tor jest tą wyspą, ale oka-
zuje się, że sam Anatolij
Kadr z filmu „Wyspa” Pawła Łungina

45
Carissimus 51

Strój zakonny
Marcin Cisowski

S
UKNIA JEZUICKA WYWODZI SIĘ ZE STROJU KSIĘŻY DIECEZJALNYCH Z XVI W. Z ZAŁOŻENIA JEZUICI MIELI SIĘ NIE WYRÓŻNIAĆ
STROJEM SPOŚRÓD KLERU ŚWIECKIEGO. Z TEGO POWODU W KRAJACH TAKICH JAK FRANCJA, NIE JEST W OGÓLE UŻYWANA,
NA WZÓR TAMTEJSZEGO DUCHOWIEŃSTWA. DZISIAJ SUKNIA NOSZONA JEST GŁÓWNIE W POLSCE.

Suknia – czarna suknia


bez guzików, z białą kolorat-
ką wystającą ponad kołnierz.
Pierwotnie zakładana „jak Krzyż – każdy jezu-
płaszcz” , dla wygody jest ita posiada również krzyż
zszyta i zakładana przez gło- zakonny, który obecnie no-
wę. W dawniejszych czasach szony jest w rozcięciu sukni
bracia zakonni nosili suknie na klatce piersiowej. Można
krótsze od tych, które mieli spotkać również wizerunki
ojcowie. (np. bł. Jana Beyzyma) z krzy-
żem wetkniętym za pas.

Pas – pas jezuici wiążą


po prawej stronie, co jest ich
szczególnym znakiem rozpo-
znawczym. Ma on ok. 11 cm
szerokości. Nowicjusze przed Peleryna – obecnie
I ślubami zamiast pasa wiążą bardzo trudno spotkać jezuitę
tzw. „krajkę”, czyli cienki pas. ubranego w pelerynę. Naj-
Z założenia krajka jest odcin- częściej jest ona kojarzona
kiem z końca materiału. Na z uroczystymi IV-tymi śluba-
niektórych starszych obra- mi Towarzystwa. Występuje
zach możemy spotkać róża- ona jednak w trzech warian-
niec przewieszony przez pas tach: najkrótsza – do pasa,
po lewej stronie. czyli peleryna nowicjacka;
dłuższa – bo do ok. połowy
łydki noszona przez schola-
styków; a także peleryna pro-
feska sięgająca do ziemi.

Jak widać: wszystko, dosłownie, jest


łaską. Nawet ubranie - a zwłaszcza strój du-
chowny, tym bardziej jezuicki. Tym większa
to łaska, że jezuici coraz rzadziej w tym cho-
dzą. Chyba, że są jeszcze w nowicjacie... Po-
tem już względy duszpasterskie zmuszają do
przywdziewania innych ubrań - które, oczy-
wiście, też są łaską. I za to chwała Panu!

46
Psalm 51
Król Dawid

Z
MIŁUJ SIĘ NADE MNĄ, BOŻE, W SWOJEJ ŁASKAWOŚCI,
W OGROMIE SWEGO MIŁOSIERDZIA WYMAŻ MOJĄ NIEPRAWOŚĆ!
OBMYJ MNIE ZUPEŁNIE Z MOJEJ WINY
I OCZYŚĆ MNIE Z GRZECHU MOJEGO!

Uznaję bowiem moją nieprawość,


a grzech mój jest zawsze przede mną.
Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem
i uczyniłem, co złe jest przed Tobą,
tak że się okazujesz sprawiedliwym w swym wyroku
i prawym w swoim osądzie.
Oto zrodzony jestem w przewinieniu
i w grzechu poczęła mnie matka.
Oto Ty masz upodobanie w ukrytej prawdzie,
naucz mnie tajników mądrości.

Pokrop mnie hizopem, a stanę się czysty,


obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję.
Spraw, bym usłyszał radość i wesele:
niech się radują kości, któreś skruszył!
Odwróć oblicze swe od moich grzechów
i wymaż wszystkie moje przewinienia!
Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego!
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego!
Przywróć mi radość z Twojego zbawienia
i wzmocnij mnie duchem ochoczym!

Chcę nieprawych nauczyć dróg Twoich


i nawrócą się do Ciebie grzesznicy.
Od krwi uwolnij mnie, Boże, mój Zbawco:
niech mój język sławi Twoją sprawiedliwość!
Otwórz moje wargi, Panie,
a usta moje będą głosić Twoją chwałę.
Ty się bowiem nie radujesz ofiarą
i nie chcesz całopaleń, choćbym je dawał.
Moją ofiarą, Boże, duch skruszony,
nie gardzisz, Boże, sercem pokornym i skruszonym.

Panie, okaż Syjonowi łaskę w Twej dobroci:


odbuduj mury Jeruzalem!
Wtedy będą Ci się podobać prawe ofiary, dary i całopalenia,
wtedy będą składać cielce na Twoim ołtarzu.
Carissimus 51

48