Vous êtes sur la page 1sur 136

ISSN 0137-3242 cena 10 zł

(w tym 5% VAT)

„Trzech na jednego”
z JANUSZEM TAZBIREM

W numerze m.in.: Stanisław BURKOT, Stanisław GĘBALA, Andrzej KURZ,


Aleksander KWAŚNIEWSKI, Zdzisław SADOWSKI, Adam SCHAFF,
Józef SMAGA, Marian STĘPIEŃ, Andrzej WALICKI, Marek ZAGAJEWSKI

1-2 (152-153) 2012


WIT JAWORSKI

Zapiski z Dalekiego Wschodu

Trzecia noga
Mówią że torował miejsce trzodzie
I nigdy nie stanął na przodzie
Zawsze go można było spotkać w środku
Przebranego za cień w publicznym wychodku
Kiedy przejrzał jaka kampania będzie w modzie
Stawał się rozkładem jazdy w narodzie
I tak to z woli nieba i trzoda
Człowiekowi trzecią nogę doda

Prawo
Choć pozbawiono go obu rąk
Dano mu prawo do istnienia
Zmienili go w ciosany drąg
By szydzić z pręgi jego cienia

Krytyk
Do ogrodu wszedł przez Bramę Stu Kwiatów
Wyszedł ścieżką zdrowia pod baldachimem batów

Nowoczesny Pan Wu
Uczony Wu Ping dbał by każdy oksymoron
Czytany na głos wydawał kojący ton
W czasach wszechobecnej dialektyki
Dostąpił zaszczytu posiadania lektyki
Reedukowany przeniósł w niej ziemi kilka ton

Na okładce: Anna Güntner, Zaćmienie (fragment)


PISMO STOWARZYSZENIA >>KUŹNICA<<
1–2 (152–153) 2012

OD REDAKTORA

30 lat temu, w kwietniu 1982 roku ukazał się pierw- pismem „Kuźnicy”, a ona po „samorozwiązaniu”, musiała
szy numer miesięcznika „ZDANIE”. Powinien pojawić się czekać do końca lat 80. na uzyskanie pełnej podmiotowo-
w styczniu, ale – jak wiele innych tytułów – musiał po- ści. Dla „ZDANIA” nie były to jednak lata stracone. Mimo
czekać do wiosny, która miała być „nasza”, a okazała się odwołania pierwszego redaktora naczelnego Zbigniewa
niczyja. I musiało upłynąć jeszcze prawie 10 lat, zanim Reguckiego, mimo kilkuletniej zwłoki w powołaniu jego na-
podejmowane w różnych miejscach próby mediacji i szu- stępcy, mimo podtrzymywania niepewności co do dalszych
kania kompromisu doprowadziły do Okrągłego Stołu. losów pisma i redakcji, mimo surowych, niekiedy miażdżą-
„ZDANIE”, zanim uzyskało formalny status czasopi- cych ocen odpowiedniego Wydziału KC, „ZDANIE” robiło
sma, ukazywało się w latach 1978-1981 jako samodziel- swoje. Był to jeden z nielicznych, oficjalnie ukazujących się
na publikacja „Kuźnicy” (wydrukowano, dzięki życzliwości w latach 80. tytułów, który uparcie i konsekwentnie realizo-
Wydawnictwa Literackiego, 15 tomów) i od samego po- wał linię porozumienia, dialogu i otwartości.
czątku wspierało tzw. reformatorski nurt w partii. W stanie I tej linii „ZDANIE” pozostało wierne do dziś, choć nie
wojennym, wskutek osławionego „cięcia po skrzydłach”, zrezygnowało z własnej, lewicowej tożsamości.
podcięto je nie tylko reformatorom, lecz także „ZDANIU”,
które – po włączeniu w struktury RSW – przestało być EDWARD CHUDZIŃSKI

Janusz Tazbir
HISTORIA TO SZTUKA…
„Trzech na jednego” 3 94 Stanisław Gębala
PANIE TADEUSZU, JAK ŻYĆ?

Aleksander Kwaśniewski
PATRZEĆ W PRZYSZŁOŚĆ 17 98 Marian Stępień
CZY POWRÓT WŁADYSŁAWA BRONIEWSKIEGO?

Edward Karolczuk
GLOBALIZACJA A PARTYKULARYZM I SEPARATYZM 21 102 Władysław Loranc
BOY, GOMBROWICZ, MIŁOSZ – NASI WSPÓŁCZEŚNI

Zdzisław Sadowski
JAKIEGO ŁADU SPOŁECZNO-GOSPODARCZEGO
POTRZEBUJE POLSKA? 24 106 Bolesław Faron
PRYWATNY ŻUKROWSKI
Henryk Czubała
Henryk Domański, Zbigniew Sawiński
ZNAĆ SWOJE MIEJSCE W HIERARCHII 26 112 FAJERWERKI ŻENADY
(uwagi o czytaniu Masłowskiej)

Marek Zagajewski
DWA PAŃSTWA – JEDEN KRAJ 28 115 Filip Ratkowski
WIELKOŚĆ I UPADEK „TYGODNIKA POWSZECHNEGO”

Adam Schaff – Andrzej Walicki


KORESPONDENCJA (1982-1985) 38 119 Jerzy Słabicki
W POSZUKIWANIU POLITYCZNEGO REALIZMU

Andrzej Kurz
Z PRZYPADKÓW TELEWIZYJNEGO NAIWNIAKA 55 121 Grzegorz Babiński
POLSKA BIEDA

Józef Smaga
POLSKA – ROSJA. SPRAWY TRUDNE 62 122 Andrzej Romanowski
PRL JAKO PRZYSTAŃ

Katarzyna Brataniec
NIEPEWNE LOSY REWOLUCJI
(EGIPT, MAROKO, TUNEZJA, LIBIA) 71 124 Przemysław Trzeciak
O SCHEMACIE

Roman Chymkowski
126 Andrzej Banaś
LETNIA PODRÓŻ DO ZIMOWEJ STOLICY
POŻĄDANIE WSCHODU.
MIĘDZY SZTUKĄ A PORNOGRAFIĄ 77 128 Krzysztof Komornicki
„ŚNIADANIE WIOŚLARZY”…

REALITY SHOPKA SZOŁ 2012 82 130 Tomasz Goban-Klas


TECZKA JOBSA
Tomasz Bohajedyn
KARTKI Z DZIENNIKA KONTRAKTOWCA 85 131 Sceptyk
KRÓTKI KURS HISTORII „ZDANIA”

Stanisław Burkot
„NIE BYĆ BOKSEREM, BYĆ POETĄ” 89 132 JUBILEUSZ WIESŁAWA MYŚLIWSKIEGO
2
rozmowa

Fot. Krzysztof Żuczkowski


rozmowa

JEDEN:
JANUSZ TAZBIR
TRZECH:
EDWARD CHUDZIŃSKI
PAWEŁ DYBICZ
FILIP RATKOWSKI

HISTORIA TO SZTUKA,
W KTÓREJ DO KATEDR JEST KOLEJKA,
A NA ŁAWACH UCZNIOWSKICH PUSTKI
EDWARD CHUDZIŃSKI: Profesor Pigoń napisał w roku 1938 mieszkało w nim ponad 80 proc. Żydów.
kiedyś książkę Z Komborni w świat, więc ja sobie Stosunki też panowały specyficzne, bo gdy na przy-
zapisałem roboczo hasło „Z Kałuszyna w świat”. kład młody policjant się żenił, to brał żonę pod rękę,
Proszę nam coś opowiedzieć o tym Kałuszynie, zachodził do wszystkich kupców żydowskich w okolicy
o swojej małej ojczyźnie... i przedstawiał ją. To wystarczyło, by miała prawo brać
JANUSZ TAZBIR: Kałuszyn? No tak.... Dopiero w tych sklepach wszelkie towary do swego użytku bez-
po osiemdziesięciu latach od chwili, gdy opuściłem płatnie. Podkreślam jednak – do swego użytku!
to miasteczko, natknąłem się na prześmieszną cytatę No cóż, policjant był wtedy panem i władcą. Za-
z Norwida. Znacie Panowie na pewno Tajemnice Pa- wsze mógł takiemu kupczykowi wymierzyć mandat
ryża Eugeniusza Sue. W swoim czasie, a i długo po- a to za handel w niedzielę, a to za podejrzany towar, za
tem ta książka, jeden z pierwszych kryminałów, stała śmieci przed drzwiami... Żydzi zwracali zresztą uwagę,
się przebojem wydawniczym i Norwid okrutnie się z jej że w Kałuszynie mógłby, a nawet powinien być bur-
sukcesu naśmiewał. Skoro bowiem wydano Tajemnice mistrzem Żyd. Był zresztą osobny referent do spraw
Londynu, Tajemnice Berlina, wreszcie pomniejszych żydowskich w magistracie. Orientowałem się w tych
miast zapytali, dlaczego by nie napisać „Tajemnic Ka- sprawach już jako dziecko, bo mój ojciec był sekreta-
łuszyna”! Dlaczego przyszedł mu do głowy akurat Ka- rzem urzędu miasta. Ale Żyda burmistrzem zrobić nie
łuszyn, pojęcia nie mam, ale w każdym razie była to mogli, bo wiadomo było przecież, że starosta nigdy by
dość nieoczekiwana pointa dla serii rzeczy niewartych go nie zatwierdził.
wzmianki... Mieszkańcy Kałuszyna zajmowali się głównie rze-
FILIP RATKOWSKI: A mógł nie drwić – tylko pi- miosłem, przy czym ciekawe, że pewne gałęzie były
sać! Opływałby w pieniądze. niejako obsadzone etnicznie. Wielu było szewców Ży-
TAZBIR: Zapewne, ale Kałuszyn pozostał na- dów i krawców Żydów, natomiast na przykład sitarze,
dal niewielkim miastem, podobnie jak inne tego typu. a wśród nich rodzina mego dziadka, to byli wyłącznie
Do dziś nie podźwignął się ze zniszczeń wojennych Polacy. Ma Kałuszyn zresztą swoje tradycje i swoje am-
– ma mniej ludności niż przed wojną. Nic dziwnego, bicje, wydaje teraz na przykład „Rocznik Kałuszyński”.
3
rozmowa

CHUDZIŃSKI: Jest też zapewne jakieś Towarzy- mąż i została w Moskwie. W 1936 roku jej męża roz-
stwo Miłośników Kałuszyna? strzelano, mąż drugiej umarł w łagrze w 1942 r., mąż
TAZBIR: Jest, oczywiście, Towarzystwo Przyja- trzeciej, czyli mój ojciec też wylądował w łagrze, czwar-
ciół Kałuszyna. Jest też inne wydawnictwo w Mińsku ty siedział w więzieniu już „polskoludowym”. Jak mia-
Mazowieckim „Rocznik Nowomiński”. Sam czasami łem w jakiejś ankiecie wskazać, kto z członków rodziny
w tym pierwszym publikuję. Znalazłem na przykład ucierpiał od okupanta hitlerowskiego, to nie miałem co
zupełnie przypadkowo wydany po wojnie w Australii tam wpisać...
dziennik człowieka, który przed wojną pracował przez CHUDZIŃSKI: A o drugiego okupanta nie pyta-
kilka lat w Kałuszynie. Opisuje tam m.in. szczegóło- no?
wo, jak dopuszczano się oszustw wyborczych! W Pol- TAZBIR: Takiej rubryki nie było.
sce ostatnie uczciwe wybory, do pamiętnych wyborów PAWEŁ DYBICZ: O tym bezpieka wiedziała i nie
czerwcowych z 1989 r., odbyły się w 1928 roku. Tak musiała pytać!
dowodzi przynajmniej Andrzej Garlicki. A potem było TAZBIR: W czasach PRL w jakimś pisemku wy-
zabawnie. Fałszowano wybory do sejmu, do senatu, czytałem o swoim kuzynie, że „ojca zabił mu okupant”.
ale nie fałszowano wyborów samorządowych. Dlatego I było to prawdą. Poniekąd...
w Łodzi, na przykład. prezydentem miasta był socja- CHUDZIŃSKI: Czy te uwagi, którymi się Pan
lista... z nami teraz dzieli, to już refleksja historyka, czy
Moje związki z Kałuszynem utrzymywały się, choć obraz świadomości nastolatka? Kiedy wojna wybu-
rodzina wyjechała z miasteczka w 1934 roku. Dziad- chła miał Pan dwanaście lat.
kowie zostali na miejscu i z reguły spędzałem u nich TAZBIR: Wiele z tych rzeczy doskonale pamiętam.
wakacje. Miałem tam też kolegów... Ojciec charakter Zawsze zresztą zachwycała mnie atmosfera małego
miał dość niezależny i większość swoich zwierzchni- miasteczka. Na przykład w czasie jednych z moich
ków, po części zresztą słusznie, uważał za głupszych wakacji usłyszałem, jak ksiądz z ambony ostro stro-
od siebie. Dochodziło do konfliktów i dlatego od 1935 fuje wiernych, że nie poszli na wiejska zabawę... By-
roku odwiedziliśmy kolejno Równe, Brześć nad Bu- łem przez chwilę mocno zdumiony, póki nie okazało
giem, Białystok i Łomżę. To było dla mnie utrapienie! się, że zabawa była zorganizowana na naprawę muru
W roku szkolnym 1937/38 byłem kolejno w trzech cmentarnego! Elita była zresztą w Kałuszynie identycz-
szkołach, a każdy nauczyciel miał swoje wymagania na jak w każdym miasteczku, do którego trafiał ojciec
i w każdej z tych szkół musiałem od początku zapro- – ksiądz, burmistrz, aptekarz, nauczyciel i mówiło się
wadzać zeszyty! o wielu lokalnych sprawach...
CHUDZIŃSKI: Dla Polaka łatwiej było znaleźć DYBICZ: Jaka atmosfera panowała w końcówce
pracę na kresach, a wielu skonfliktowanych z wła- lat 30.? Czy mówiło się o wojnie? Czy czuło się, że
dzą zsyłano tam karnie. wojna wisi w powietrzu?
TAZBIR: Oczywiście. Specyficzne stosunki pano- TAZBIR: Takie wyraźne poczucie zagrożenia poja-
wały na przykład w Równem. Na Wołyniu mieszkało wiło się po wcieleniu Zaolzia. Rzeczywiście mieliśmy
osiemdziesiąt kilka procent Ukraińców, sporo Żydów poczucie narastającej grozy, szczególnie że mieszka-
i garstka Polaków. Co tu ukrywać, to był kraj półkolo- liśmy już wtedy w Łomży i wokół miasta zaczęły się
nialny! W policji, w urzędach, w sądach nie było wśród intensywne roboty fortyfikacyjne. Istniało więc poczu-
oficerów i podoficerów WP ani jednego Ukraińca. Wo- cie zagrożenia, ale nikt nie przypuszczał, że to będzie
jewoda Józewski prowadził wprawdzie wobec Ukraiń- zagrożenie z dwóch stron. Wszyscy uważali, że sobie
ców politykę ugodową, ale po śmierci Piłsudskiego mu- z Niemcami poradzimy. Po klęsce wrześniowej mój
siał odejść. A przecież też nie był przesadnie liberalny ojciec uchodził za pesymistę, bo twierdził, że dopie-
i nie pozwolił na przykład założyć Związku Młodzieży ro na jesieni 1940 roku wrócą wojska polskie. Więk-
Ukraińskiej i musiał powstać Związek Młodzieży Wo- szość uważała, że wolność wróci na wiosnę 1940!
łyńskiej. Kiedy Józewski odszedł, władze zaczęły reali- RATKOWSKI: „Im słoneczko wyżej, tym Sikorski
zować ostrą politykę polonizacyjną... bliżej!”
Na kresach zmianę nastrojów widać było wyraźnie. TAZBIR: Otóż właśnie. W dodatku powszech-
Później się dowiedziałem, że w styczniu 1939 r. odbyła nie sądzono, że „Żydzi wszystko wiedzą”, a Żydzi
sie nawet specjalna, całkowicie utajniona konferencja w Łomży, zajętej przez Armię Czerwoną, kupowali
policji i Korpusu Ochrony Pogranicza z ministerstwem złotówki za ruble, co miało dowodzić, że przedwo-
spraw wewnętrznych, na której omawiano plany wy- jenne złotówki znów będą ważne. Właśnie w Łomży
siedlenia ludności ukraińskiej z pasa przygranicznego. zastał nas wybuch wojny i wkrótce wydarzyło się nie-
Bo sprzyjała podobno infiltracji... szczęście...
RATKOWSKI: Opowiadała mi matka, że mło- Opublikowałem kiedyś w „Polityce” artykuł, któremu
dzi Ukraińcy przechodzili przez granicę na stro- Marian Turski dał tytuł Łomża – Zachodnia Białoruś,
nę „radiańską”, a tam były kołchozy, z których gdzie wspominam ten dramat. Oto już w kilka miesięcy
wywieziono chłopów i zostały same baby! Mieli po wejściu bolszewików przyszli do mojego ojca na-
tam święte życie przez zimę, a na wiosnę wracali uczyciele po kalendarze na rok 1940, a ojciec rozdał
do polskich majątków, żeby zarobić przy pracach im kalendarzyki przysłane już w lecie. I okazało się, że
polowych! w kalendarzach była nie tylko Matka Boska, ale i Rydz
TAZBIR: To było możliwe jeszcze w początkach Śmigły z Mościckim, więc ojciec za propagandę kontr-
lat dwudziestych! Potem już nie, bo w ZSRR kurs też rewolucyjną dostał osiem czy sześć lat łagru. Wsadzo-
ogromnie się zaostrzył i granica została uszczelniona. no go w 1940 roku i wkrótce wywieziono na Sybir. Do-
4 Moja babcia miała pięć córek, jedna z nich wyszła za piero w 1942 r. po porozumieniu Sikorski-Majski został
rozmowa

zwolniony i poszedł do wojska Andersa. Do kraju wrócił prawdziwy Gutschreiber, liczący lat z górą pięćdziesiąt,
na stałe dopiero w 1971 roku. nieczynny sędzia, spotyka – piętnastolatka! Przyglądał
DYBICZ: Długo się namyślał! mi się z niedowierzaniem, nie wierzył, że te listy ja pisa-
TAZBIR: Długo! Ciągle mnie pytał w listach, czy łem, ale potem zaprzyjaźniliśmy się bardzo. Po wojnie
mogę dać gwarancję, że się nie powtórzą deportacje! był sędzią w Bielsku-Białej.
Pełnej gwarancji dać nie mogłem... I tu znów historia absurdalna, ale typowa dla
RATKOWSKI: Takie obawy pokutowały przecież tamtych czasów. Otóż w jakimś momencie, jeszcze
jeszcze w stanie wojennym! w 1940 roku bolszewicy go aresztowali, a rodzinę wy-
TAZBIR: No właśnie, ale tłumaczyłem mu, że nikt wieźli. Ostatecznie, przed wkroczeniem Niemców go
się go czepiać nie będzie, choć wiadomo było na przy- wypuścili, ale rodzina oczywiście została chyba gdzieś
kład, że wszystkich, którzy od Andersa w dobrej wie- w Kazachstanie, a potem przez Iran wyjechała do Afry-
rze wrócili do swoich domów na terenach za Bugiem ki Południowej. I już nie wróciła do kraju...
ogarniętych przez ZSRR, po paru latach wsadzono do Facet w każdym razie był całkiem do rzeczy i sporo
łagrów, a rodziny zesłano na Sybir. U nas natomiast, spraw prawnych mi wyjaśniał, ale przyznam, że ich nie
jeśli ktoś nie był oficerem i nie kontaktował się z pod- rozumiałem do końca. Tam nauczyłem się też nieuf-
ziemiem, to nawet w czasach stalinowskich specjalnie ności do tekstów źródłowych, szczególnie dotyczących
się go nie czepiano. historii gospodarczej, bo tak kręciliśmy w raportach dla
CHUDZIŃSKI: Jakie były losy Polaków pod oku- Niemców, że przechodzi ludzkie pojęcie! Wspominam
pacją „wschodniego sąsiada”? o tym w mojej książce Długi romans z muzą Klio. Pisa-
TAZBIR: W Łomży na początku przeorganizowa- liśmy na przykład, że cielaka ukradli bandyci, a szedł
no szkołę powszechną i średnią na „szkołę radziecką pod nóż. Mam zresztą kolegów historyków, którzy też
z polskim językiem nauczania”. Po aresztowaniu ojca byli takimi Gutschreiberami, ale na Wileńszczyźnie. Oni
przenieśliśmy się do Choroszczy pod Białymstokiem, pisali, że „wilki zjadły”. Te elaboraty kontrolowali w Kró-
żeby zejść władzy z oczu. Tam już nauczycielami byli lewcu starsi panowie, którzy nie poszli na front. Iryto-
w większości Rosjanie, bo Polacy albo byli w więzie- wali się, ale tylko przysyłali srogie monity. Rozumieli,
niu, albo uciekli, czy wyjechali do Generalnej Guber- że wilki w tym „dzikim kraju” buszują, a skandalem jest
ni. Nauczyciele nie brali zupełnie pod uwagę faktu, że fakt, że w majątku bydełka nie dopilnowano!
uczniowie nie znają rosyjskiego i musieliśmy wkuwać CHUDZIŃSKI: I na tej posadzie dworskiego pisa-
bez zrozumienia terminy i pojęcia. Do dziś pamiętam rza dotrwał Pan do końca wojny?
po rosyjsku prawo Archimedesa: Na pogrużenoje TAZBIR: Dotrwałem i do dziś, jak widzę napis Re-
w żidkosti tieło... i tak dalej. Potem, na jesieni 1940 roku iffeisen Bank, to mam niedobre skojarzenia, bo odbio-
nieco zmienił się kurs. Były wówczas dwie szkoły – pol- rem zboża zajmował się właśnie Reiffeisen. Majątek
ska i rosyjska, ale w obu obowiązywał ten sam zakres był zresztą pod niemieckim zarządem i w Kamiennym
nauki rosyjskiego. Do szkoły rosyjskiej chodziły dzieci Dworze (notabene majątku wdowy po J. Połsudskim)
urzędników i wojskowych, którzy przybyli z „Sowietów” rezydował szef całego klucza, Niemiec, straszny łobuz.
– Białorusini, a swoje dzieci posłali tam też wszyscy Z czasem jednak złagodniał.
Żydzi. DYBICZ: Po Stalingradzie?
RATKOWSKI: No cóż, przypomnieli sobie czasy TAZBIR: Oczywiście, rura mu zmiękła. Byli też żan-
rozbiorów! darmi, ale ci zachowywali się – jak to żandarmi. Bali
TAZBIR: Potem przyszedł rok 1941. I to niepraw- się trochę miejscowej ludności i byli dla niej znośni.
da, że Rosjanie nie spodziewali się ataku. Spodzie- Pamiętam, że pod koniec okupacji zaczęli korzystać
wali się! Chodziłem w owym czasie z upodobaniem z maszyny do pisania w biurze buchaltera, którym był
do miejscowej biblioteki, a tam był ganeczek, na któ- Polak. Pisali raporty o sytuacji w okolicy, a kalki wy-
rym wprowadzono obowiązkowe dyżury mieszkań- rzucali do kosza i myśmy z nich dowiadywali się, że
ców, żeby wypatrywali wrogie samoloty. Już w maju „ludność zachowuje się lojalnie, spokojnie, natomiast
1941 roku polecono sołtysom sporządzenie listy osób tylko przeciągające bandy Żydów i bolszewików dają
pochodzenia niemieckiego, a w znajdującym się nie- się we znaki”. Miała to być więc lewicowa partyzant-
opodal kompleksie szpitala psychiatrycznego osadzo- ka, tymczasem na Białostocczyźnie PPR nie istniała.
no wojsko i zorganizowano wojennyj garadok... Niem- We Lwowie organizację PPR rozwiązano w połowie
cy mówili potem z żalem, że nie wiedzieli o tym, bo by 1943 roku, a tu w ogóle jej nie zakładano, bo przewidy-
go zbombardowali. wano, że te tereny zostaną włączone do ZSRR.
Jakoś z matką przetrwaliśmy zagrożenie wywózka- Niemcy, którzy nie mieli kadry, w charakterze ad-
mi do Rosji, a i później, w 1942 r. udało nam się unik- ministratorów tzw. treuhänderów osadzali polskich
nąć niebezpieczeństwa, gdy wyznaczono nas oboje ziemian, często dawnych właścicieli, którzy powtarzali
na roboty do Niemiec. Udało nam się z tego wykupić fornalom, że ci tylko tymczasowo pracują u Niemców,
i przejechałem do kuzyna, do majątku Józefin koło Łap. bo po wojnie wszystko wróci w stare koryto. I muszę
Tam, mając lat 15 zostałem tak zwanym „pisarzem ma- powiedzieć, że fornale nienawidzili ziemian, a warunki
jątkowym”, choć moja znajomość niemieckiego była w czworakach były okropne. Kiedyś w „Nauce”, kwar-
mocno ograniczona. To się nazywało Gutschreiber. talniku Polskiej Akademii Nauk upomniałem się o to,
Z sąsiednimi majątkami prowadziliśmy koresponden- żeby ktoś zechciał opisać „życie codzienne w czwora-
cję, oczywiście po polsku. Listy nosili fornale. Jakoś kach”, skoro tak wiele się pisze o życiu we dworach.
z moim odpowiednikiem w sąsiednim majątku nie mo- W wielu pamiętnikach czytam, że między dworem
gliśmy dojść do porozumienia. Trzeba było się spo- a robotnikami rolnymi panowały dobre stosunki. Może
tkać. I proszę sobie wyobrazić jego zdumienie, kiedy gdzieś były dobre, ale na pewno nie u nas! 5
rozmowa

DYBICZ: Jako świadek historii musiał Pan jakoś wiasem mówiąc, przed paroma miesiącami ukazała
reagować na wywózki do łagrów, a potem na eks- się pośmiertnie wydana powieść Dobraczyńskiego
terminację Żydów. Co mówiono o tym, jak patrzyli o Dmowskim. Nad wyraz hagiograficzna. Kończy się
na to Polacy? tym, że w chwili wybuchu wojny Dmowski ściąga-
TAZBIR: Tuż po wrześniu’39 zastanawialiśmy się, ny jest do Warszawy, by pokierował walką przeciw
owszem, czy nie grozi Polakom na kresach przesiedle- Niemcom. I w pewnym momencie człowiek, który mu
nie z rejonów przygranicznych, ale nikt nie spodziewał towarzyszy, wyciąga pistolet i strzela, bo „z polecenia
się tak ogromnej skali represji. masońsko-żydowskiego” ma zabić przywódcę, który
DYBICZ: Pierwsze wywózki były w lutym 1940 r.! mógł Polskę uratować! Tymczasem, jak wiadomo,
TAZBIR: To był koszmar. Wywożono rodziny Dmowski zmarł w styczniu 1939 r. właśnie pod Łom-
urzędników, policjantów, wojskowych, ziemian... Lu- żą, w Drozdowie.
dzie, a szczególnie dzieci, zamarzali w wagonach, CHUDZIŃSKI: Ciągle mnie jednak intryguje, jak
a i na miejscu gdzie trafiali, sytuacja była dramatyczna. na te wszystkie wstrząsające wydarzenia reagował
Spora wywózka była w czerwcu i wtedy głównie wy- dorastający chłopiec, chociażby penetrując biblio-
wożono osoby, które pochodziły z Generalnej Guber- tekę pełną antysemickich druków. Jak dojrzewa
ni i nie zarejestrowały się na powrót na tamte tereny. młody człowiek w tak burzliwym okresie i ekstre-
Wielką deportację z czerwca 1941 r. przerwała wojna malnych warunkach?
z Niemcami. I jest tu rzecz, którą nie bardzo rozumiem. TAZBIR: Czytywałem te rzeczy jak powieści awan-
Z miejsc deportacji wywiezieni wysyłali listy do krew- turnicze i żebym wierzył, to nie powiem. Już wówczas
nych, opisujące tę całą przerażającą sytuację, drogę zresztą było we mnie coś z historyka. Natrafiłem
i a potem budowę lepianek w gołym stepie... I tych li- tam na przykład na parę pozycji niezwykłych. Oto
stów nikt nie cenzurował?! w XVI-XVII wieku pilnie obserwowano w Rosji, co się
RATKOWSKI: Może uważali to za zjawisko zu- wydaje w Polsce, przepisywano to w kilkunastu czy
pełnie normalne? Albo miało to być dodatkowe na- dwudziestu egzemplarzach i trafiało to do rąk dostojni-
rzędzie terroru? ków dworu. W ZSRR ten sposób postępowania został
TAZBIR Nie! Oni po prostu uważali cały kraj za jed- niejako skopiowany i pewne pozycje literatury świato-
no wielkie więzienie, z którego i tak nic nie wypłynie wej przekładano i wydawano w bardzo ograniczonym
na zewnątrz. Jakie bowiem znaczenie ma, że jeden nakładzie. Po raz pierwszy przeczytałem więc właśnie
więzień do drugiego napisze, jak mu się żyje w celi? po rosyjsku książkę Anatola France’a Bogowie łakną
Te listy były wstrząsające i spory ich zespół trafił po krwi, o rewolucji francuskiej, która w tamtym czasie
wojnie do Instytutu Hoovera. Kiedy Instytut zwiedzała w ZSRR nie mogła się ukazać oficjalnie. Widocznie
po latach delegacja uczonych ZSRR, to demonstracyj- jakiś wysoki oficer sowieckiego pol-wychu zostawił ją
nie ominęła odpowiednią gablotę... Niemcy, gdy weszli zwiewając.
do Łomży (znam to jednak z drugiej ręki), natychmiast RATKOWSKI: A gospodarze domu, cóż mieli
rozplakatowali listy osób przewidzianych przez Rosjan z tym zrobić? Zanieśli do księdza!
do wywózki. Widać szukali wtedy jakiegoś poparcia TAZBIR: Pewnie tak właśnie było. A wracając do
ludności. nastrojów towarzyszących tym dramatycznym wyda-
Nie mniejszym wstrząsem była dla mnie ekster- rzeniom muszę powiedzieć, że ziemianie panicznie bali
minacja Żydów. Nie byłem jej naocznym świadkiem, się Rosjan i swoich fornali. Stoimy kiedyś przy płocie
bo po wykupienia z obozu przejściowego na roboty z dziedziczką, która była oficjalnie administratorem wy-
do Niemiec ukrywałem się przez jakiś czas w Białym- znaczonym jeszcze przez Niemców, drogą idą cofające
stoku i jakoś tych bestialstw nie widziałem. Był to jed- się wojska niemieckie, a ona mówi do mnie – udawaj-
nak dla wszystkich wstrząs i niezależnie od uczuć, jakie my że się cieszymy, bo fornale patrzą!
różne osoby żywiły do Żydów, panowało przekonanie, CHUDZIŃSKI: Chciałbym jeszcze wrócić na mo-
że to pierwszy etap! Że w następnym etapie Niemcy ment do pańskiej edukacji...
zabiorą się za nas. TAZBIR: Kiedy Niemcy weszli, byłem w Chorosz-
DYBICZ: A nie było głosów satysfakcji? Dobrze czy i tam przez krótki jeszcze czas istniała podstawowa
im tak, bo zbratali się z Sowietami? szkoła polska, ale szybko ją Niemcy zamknęli. Trochę
TAZBIR: Owszem, były. Pamiętam wystąpienie uczyłem się prywatnie, a w czasie kiedy pracowałem
księdza, który ni z tego ni z owego wygłosił na Wiel- w majątku wiele czytałem. Jednak po wojnie, ku swojej
kanoc 1943 r. kazanie, że wprawdzie dzieją się rzeczy hańbie, trafiłem do trzeciej gimnazjalnej, choć z racji
straszne, ale trzeba pamiętać, że Żydzi to przecież wieku powinienem iść do pierwszej licealnej. To było
naród bogobójców, który ponosi karę… Wspominając strasznie nudne, ja byłem dorosłym człowiekiem, a na-
o tym okazuję się niewdzięcznikiem, bo ksiądz ów miał uczycielka nie była najmądrzejsza i znienawidziła mnie
bardzo bogatą bibliotekę antysemicką, którą chętnie szybko. Nudziłem się strasznie i zadawałem jej trud-
przeglądałem. Tam na przykład przeczytałem po raz ne pytania. Moja małżonka, która jest doświadczonym
pierwszy Protokoły Mędrców Syjonu. pedagogiem, powiada niekiedy, że nauczyciel powi-
CHUDZIŃSKI: I stąd pańskie zainteresowanie tą nien się zachowywać w klasie jak pogromca zwierząt
problematyką? w klatce z tygrysami, a przede wszystkim nie okazywać
TAZBIR: Być może. Ów ksiądz miał także boga- strachu.
ty zespół literatury pięknej autorów endeckich, jak Więc nauczycielka powiada: Widzę, że pan Tazbir
choćby Weyssenhoffa. Był w Łomży bardzo silny (na tzw. semestrach, gdzie w ciągu jednego roku prze-
ośrodek wydawniczy drukujący książki antysemickie, rabiano dwie klasy, mówiło się do uczniów per pan,
6 na przykład powieści Klemensa Junoszy... A tak na- pani) znów się ironicznie uśmiecha. Może pan Tazbir
rozmowa

Fot. Krzysztof Żuczkowski

wyjaśni, co mu się znów nie podoba w moim komenta- Kościoła, która mnie zawsze interesowała. Byłem też
rzu? I zaczynała się awantura. zafascynowany Boyem. Jak wiadomo to on napisał
W jakimś momencie pytam: A czy Puszkin pisywał Mózg i płeć, a ja wtedy postanowiłem napisać książkę
powieści? Ona nie bardzo zorientowana w literaturze Mózg i nahajka – szkice o literaturze rosyjskiej. Ponad-
rosyjskiej powiada: A cóż pan tu znowu wymyślił? to naszkicowałem sobie 10 tematów, którymi się zajmę,
Może pan czytał te powieści? A ja na to: Owszem gdy będę prawdziwym historykiem i proszę sobie wy-
czytałem. A ona – Może w oryginale? Ja – W orygi- obrazić, że z tych tematów trzy czy cztery rzeczywiście
nale. I koniec tej rozmowy brzmiał: Proszę siadać! zrealizowałem. O arianach, o protestantach, o Kostce
Do tego gimnazjum poszedłem już w Warszawie. Mia- Napierskim...
łem tu stryja Stanisława Tazbira, na ulicy Hożej. Był RATKOWSKI: A te nienapisane?
znanym działaczem oświatowym, przed wojną dyrek- TAZBIR: Tych już nie pamiętam.
torem Rady Szkolnej, a w czasie okupacji kierowni- DYBICZ: Dobór tematów to efekt atmosfery
kiem Działu Opieki nad Młodzieżą w Radzie Głównej w rodzinie czy raczej późniejszych lektur?
Opiekuńczej. TAZBIR: Wszystko po trosze. Zresztą mój ojciec
CHUDZIŃSKI: Ta przewaga intelektualna brała był wręcz maniakiem lektury i gdy nas ewakuowano
się z intensywnego samokształcenia? w dniach wrześniowych do Pawłowa pod Bielskiem
TAZBIR: Oczywiście. A w dodatku miałem taki zwy- Podlaskim, to wziął dwa worki książek, które do dziś
czaj, że gdy przeczytałem jakaś książkę, to pisałem ozdabiają tamtejszą bibliotekę szkolną. Już nie zabie-
z niej recenzję. Mam do dzisiaj te grube zeszyty. Była raliśmy ich dalej. Czytałem rzeczywiście bardzo dużo,
to lepsza wprawka niż zadania domowe czy klasówki. ale wynikało to także z tego, że w Choroszczy, gdzie
Do dziś pamiętam na przykład rosyjską książkę Nowi- spędziłem dwa lata, nie miałem towarzystwa, bo nie
kow i jego wremia, to był taki rosyjski oświeceniowiec mogłem się dogadać z miejscowymi. Oni głównie tłu-
z XVIII/XIX wieku, gdzie znalazłem wiele frapujących kli się między sobą, ale mnie nie ruszali, bo dobrze
informacji. Czytałem to pokornie przez wiele miesięcy podpowiadałem i pisałem im zakończenia wypraco-
i koniec końców to mi się przydało. Także Panią Bovary wań.
przeczytałem po rosyjsku, bo akurat takie wydanie było CHUDZIŃSKI: A więc najpierw ciągnęło Pana ra-
pod ręką. czej w stronę literatury niż historii?
RATKOWSKI: Pisanie recenzji, a przede wszyst- TAZBIR: Być może, trudno to mi dziś ocenić. Tuż
kim ich gromadzenie jest już chyba śladem kształ- po wojnie wychodziły pisma „Płomienie” oraz „Młoda
towania się temperamentu naukowca? Rzeczpospolita”, gdzie zamieszczałem drobne recen-
TAZBIR: Pewnie tak, bo robiłem sobie z tych lek- zje, ale jeśli mam być szczery, to od historii literatury
tur wypisy źródłowe, na przykład pod kątem historii odstraszyła mnie jedna rzecz – język staro-cerkiewno- 7
rozmowa

-słowiański! Zdecydowałem się więc na historię i tu, ną wadę. Dużo pisał i wartościowe rzeczy, ale nie lubił
uwaga, zawsze powtarzam studentom, żeby nie wie- mieć uczniów...
rzyli bezkrytycznie źródłom. W średniej szkole mieli- DYBICZ: Kiedy ja studiowałem, ograniczał się
śmy nauczycielkę panią Martynowiczową, która była już wyłącznie do pracy z doktorantami.
zdecydowanie zachowawczych poglądów i przez cały TAZBIR: Dzięki pozycji naukowej naszych mi-
rok uczyła nas dziejów kształtowania się naszej grani- strzów panowały u nas na Uniwersytecie Warszaw-
cy wschodniej. Jak się zmieniała, w jakich warunkach, skim przyzwoite stosunki. Tymczasem pamiętam taką
jak nas jak ser okrawali. Po latach, w Polskim Słowniku anegdotkę o rektorze Uniwersytetu Wrocławskiego,
Biograficznym wyczytałem, że była „bardzo uzdolnio- nie pamiętam jego nazwiska, którego pytano, jakie
nym pedagogiem”. Bzdura! Była nudziarą nie z tej zie- ma stosunki ze Związkiem Młodzieży Polskiej, a on
mi! Świadkiem Henryk Samsonowicz, który razem ze odpowiedział: Bardzo dobre, ani razu mnie do siebie
mną uczył się w liceum im. Słowackiego. Swoją drogą, nie wzywali!
było tam zabawnie, bo to było liceum żeńskie, do któ- U Manteuffla nie było oczywiście mowy, żeby ja-
rego przyjęto kilkunastu chłopców i jak wynika z En- kieś ZMP mogło go do siebie wezwać. Opowiadał mi
cyklopedii Warszawy, z tego żeńskiego liceum wyszło natomiast, jak przyszedł raz do niego jakiś niemądry
też dwóch znaczących wychowanków – Samsonowicz instruktor z czegoś tam i zaczął podnosić głos. – Wy-
i Tazbir. waliłem go natychmiast – powiada Manteuffel – ale
CHUDZIŃSKI: Czy w tym czasie dokonał Pan, autentycznie przestraszyłem się, bo jestem chory na
jak wielu pańskich kolegów, jakichś wyborów ide- serce i bałem się, żeby mi moja irytacja nie zaszko-
owych? dziła! Ale dlaczego taki był skład kadry uniwersyteckiej
TAZBIR: Muszę powiedzieć, że była to dość dziw- i dlaczego zezwolono, żeby szefem tego instytutu był
na bifurkacja. Czytywałem chętnie literaturę piękną Manteuffel, uczestnik wojny 1920 roku, tego nie wiem
– lewicową, podobał mi się Kruczkowski, czytywałem i nie pojmuję...
„Odrodzenie”, a potem „Nowiny Literackie”, ale z dru- CHUDZIŃSKI: W dodatku element obcy klaso-
giej strony miałem świeżo w pamięci to, co się dzia- wo!
ło w latach 1939-41 i to co się działo później, po wy- TAZBIR: Stawiam taką tezę: w okresie międzywo-
gnaniu Niemców. To mnie zdecydowanie hamowało. jennym synowie chłopscy mogli iść tylko na księży lub
Nie wstąpiłem do żadnej organizacji młodzieżowej, nauczycieli, dlatego spora część elity intelektualnej
a w mojej szkole, jeszcze w Białymstoku, w 1945 roku, rekrutowała się ze świata chłopskiego. Weźmy Buja-
co jakiś czas znikał któryś z kolegów i okazywało się, ka, Bystronia, Pigonia... Natomiast po wojnie znaczna
że poszedł do partyzantki! Jeden z nich miał taką od- część rekrutowała się z ziemian, którzy potracili majątki
ważną matkę, że ta poszła go szukać „do lasu”. Mimo i musieli z czegoś żyć, tak jak Kieniewicz, Gieysztor...
że „leśni” straszyli ją na różne sposoby, mówili, że syna Można takie nazwiska mnożyć.
powinna zostawić, bo poszedł do podchorążówki, że CHUDZIŃSKI: Jak to się stało, że w latach stali-
za chwilę wybuchnie trzecia wojna światowa i zostanie nowskich mogli was uczyć i wychowywać potom-
oficerem, a to przecież dla chłopskiego syna ogrom- kowie ziemian i arystokracji? Ktoś nie zadbał o czy-
na kariera! Wyciągnęła go stamtąd dosłownie za uszy stość ideologiczną?
i pewnie uratowała mu życie! RATKOWSKI: Rozpaczliwie brakowało specjali-
RATKOWSKI: To była samobójcza polityka, stów! Jest też taka broszurka Stalina o pracy z ka-
a dziś ci chłopcy są uważani za bohaterów! drami, z której wynika, że na każdego trzeba mieć
TAZBIR: Pytałem profesora Gieysztora, który haka! Na przykład takiego, że ktoś jest „bezet”, czy-
w czasie okupacji pracował w Biurze Informacji i Pro- li były ziemianin!
pagandy Komendy Głównej AK, dlaczego nie mówiono TAZBIR: Nie sądzę. W planach obsada Instytutu
wprost, że trzeciej wojny nie będzie? Nie umiał mi tego Historii Polskiej Akademii Nauk miała być inna. Żan-
wytłumaczyć. Przeciwnie, pisano że wkrótce sytuacja na Kormanowa, którą nazywano Konną Żandarmową,
się zmieni i na przykład, jak pamiętam, na Białostoc- miała być dyrektorem Instytutu i obsadzić go wyłącznie
czyźnie większość ludzi była przekonana, że to drugi członkami partii. Ale ktoś miał dojście do Bieruta i za-
zabór sowiecki i że skoro pierwsi Sowieci uciekli przed łatwił przyjęcie przez niego delegacji uczonych. Poszli
Niemcami, to drugich przegonią Amerykanie i Anglicy! Małowist, Manteuffel, chyba Kula i jakoś mu ten po-
Pamiętam upiorne wrażenie, jakie sprawiło na mnie za- mysł wyperswadowali. Kadra bywała sztorcowana lek-
chowanie znajomego, który usłyszał 9 maja 1945 r. pal- ko, ale dawała solidne podstawy naukowe następcom.
bę z karabinów i zareagował prawdziwym zachwytem. Jak czytam teraz pamiętniki Michała Głowińskiego, to
Zaczęło się! Wojna się zaczęła od nowa! na polonistyce było całkiem inaczej: Jakubowski, Żół-
CHUDZIŃSKI: Jednak się nie zaczęła i mógł Pan kiewski... Naprawdę nie było śmiesznie!
rozpocząć w miarę spokojnie studia historyczne. CHUDZIŃSKI: Ale tenże Żółkiewski, hetman wo-
TAZBIR: Maturę złożyłem w 1947 roku, za to studia jujących marksistów, jak nie mógł przedwojennych
skończyłem, wtedy było to możliwe, w ciągu trzech lat. profesorów pozostawić na katedrach, to organizo-
I miałem to szczęście, że trafiłem na solidnych, przed- wał im naukowy warsztat pracy, nie dydaktyczny.
wojennych wykładowców. Takich jak Tomkiewicz, Konradowi Górskiemu zafundował Pracownię Ję-
Herbst, Manteuffel, jak Woliński... zyka Adama Mickiewicza, a prof. Dłuską pomógł
DYBICZ: Małowist... ściągnąć z klasztoru, gdzie się zaszyła, na UJ.
TAZBIR: Małowist przed wojną uczył w szkole śred- TAZBIR: A Pan wie dlaczego Żółkiewski dał pra-
niej, ale miał już niezłą naukową pozycję. Musiałbym cownię Konradowi Górskiemu? Bo się bał, że wszyscy
8 też wspomnieć o Kieniewiczu, ale Kieniewicz miał pew- co lepsi wykładowcy uciekną na Katolicki Uniwersytet
rozmowa

Lubelski, jedyny taki z tej strony Łaby. Mogła tam uciec ski. Gdy zorientował się, że już sam tytuł budzi nega-
i Dłuska. tywne emocje u władzy, był skłonny go zmienić, ale
RATKOWSKI: Cóż, ze starymi pannami bywają ostatecznie cały nakład poszedł na przemiał. Książka
kłopoty! okazała się zbyt przesycona sentymentem do polskiej
TAZBIR: Są i dzisiaj! Starą panną była Świderków- kultury i do tego okresu. Uratował się tylko jeden eg-
na, wybitna specjalistka m.in. od zagadnień biblisty- zemplarz.
ki. Poszła do klasztoru i siostry ją stamtąd wypirzyły! DYBICZ: A pańskie zainteresowanie właśnie
Ukułem przy okazji anegdotkę i opowiedziałem pew- epoką baroku i sarmatyzmem, to pokłosie wycho-
nej osobie bez poczucia humoru: Wie pani dlaczego wania na Sienkiewiczu?
siostry wyrzuciły Świderkównę z klasztoru? A dlatego, TAZBIR: Nie. Ja miałem zresztą naganną
że Łanowski doniósł, że wspólnie tłumaczyli nieprzy- w oczach historyków literatury skłonność do analizo-
zwoite wiersze łacińskie. Co zresztą było prawdą. Na wania nie arcydzieł literatury, ale raczej dzieł auto-
to dama odpowiedziała: – Ach, bardzo się panu dzi- rów trzeciorzędnych, bo moim zdaniem lepiej oddają
wię, że pan takie rzeczy opowiada! Do podobnej pod- epokę. Wolałem Józefa Korzeniowskiego, Chodźkę,
łości profesor Łanowski nie byłby zdolny! – Kiedy to Bernatowicza..., bo oni pokazują jak było naprawdę.
opowiadałem Łanowskiemu, to się zaśmiewał do łez. Inna rzecz, że bywa z tym różnie. Znacie panowie
A wracając do Górskiego, to znalazł się w powieści historię, jak to było z dziadkiem Orzeszkowej? Nie?
Inauguracja napisanej przez niejakiego Wróbla i wyda- Otóż Orzeszkowa bardzo się nim szczyciła i nawet
nej w 1954 r. Występuje tam pod jakimś pseudonimem w dwóch miejscach tę postać umieściła. Zakończył
i doczekał się takiej oto wzmianki: Już drugi semestr kampanię napoleońską w stopniu majora, z dużą
analizuje faszystowskie powieścidła Kadena Bandrow- pensją i wszystko się zgadzało, z wyjątkiem tego, że
skiego! – Oczywiście zamiast przerabiać cenną litera- naprawdę walczył po stronie rosyjskiej. Tak, badanie
turę radziecką. historii to zajęcie fascynujące, dające mnóstwo fra-
DYBICZ: Panie Profesorze, czy to pańskie za- pujących zaskoczeń. Mało kto wie na przykład, że
interesowanie czasami dość odległymi jednak w wojnie polsko-rosyjskiej 1830 roku brał udział ba-
od współczesności nie jest pochodną takiej nie- talion ochotników fińskich! Też po stronie rosyjskiej,
pisanej umowy zawartej na Zjeździe Historyków naturalnie.
w Otwocku: przejdziemy przez ten najtrudniejszy RATKOWSKI: A kto pamięta, że książę Józef Po-
okres nie wchodząc w historię najnowszą? niatowski był oficerem służby austriackiej, a Jan
TAZBIR: Jednak tę umowę nie wszyscy podpisali Henryk Dąbrowski – pruskiej?
i nie wszyscy przestrzegali. Władze były zresztą kapry- TAZBIR: To się nie liczy, bo było w czasach, gdy
śne. Na przykład Sieradzki był bardzo dobrze widziany Polska posiadała bardzo małą armię i rzemiosła woj-
i Piwarski również, i nagle władza odkryła ich przed- skowego trzeba się było uczyć w obcych armiach.
wojenne artykuły o Piłsudskim. Obu wylano. Współ- CHUDZIŃSKI: Którego z profesorów uważa Pan
pracowałem swego czasu z ośrodkiem zbierającym za swego mistrza?
bibliografię do historii ruchu robotniczego. Zajęcie było TAZBIR: Chyba Tomkiewicza. Miał niezwykle
dobrze płatne i dorabialiśmy sobie na studiach, nawet szerokie poglądy, dużo zrozumienia dla historii sztu-
wspólnie z mediewistami. Był tam też Geremek i zga- ki, miał ładny styl wykładania. Bardzo sobie ceniłem
daliśmy się, że obaj mieliśmy wątpliwą przyjemność profesora Herbsta, ale miał jedną wadę – świetnie
zetknąć się z Kormanową i że nie mamy czego szukać wykładał, ale nie bardzo lubił pisać. Miał tempera-
w historii najnowszej. To doświadczenie spowodowało, ment społecznika, dużo jeździł z odczytami. Pracę
że zainteresował się wiekami średnimi. magisterską pisałem u Tomkowicza na temat, który
A Otwock? Tak, pewnie na to wpłynął, bo epoki od razu musiałem nieco ocenzurować, gdyż zająłem
dawniejsze były bezpieczniejsze. Innym sposobem się naszą ksenofobią w XVII i XVIII wieku, a doktorat
ucieczki było wydawanie źródeł historycznych, byle to Reformacja a problem chłopski. Z kolei tematem ha-
były dobrze dobierane... bilitacji był Stanisław Lubieniecki i jestem do niej tak
RATKOWSKI: No i taki renesans, na przykład, przywiązany, że zwróciłem się do pana Uchańskiego
był „postępowy”! w Iskrach z propozycją, że nie chcę honorarium, byle
TAZBIR: Bo „marksiści” traktowali historię jak ciast- tylko wydał tę książkę w wersji poprawionej ponownie,
ko, torcik – stefankę. Warstwy postępowe były prze- co też uczynił. A potem, gdy nadeszły lepsze czasy
kładane wstecznymi. Średniowiecze było wsteczne, cenzuralne, szczególnie po 1989 roku, zająłem się
renesans postępowy, barok wsteczny. Dlatego barok w szerszej mierze historią literatury i napisałem m.in.
skracano jak było można. Wedle tej szkoły zaczynał esej o postaci rezydenta w literaturze. Przed laty na-
się dopiero u schyłku XVII i kończył w połowie XVIII pisałem rzecz także z tego gatunku Powieść histo-
stulecia. Po baroku było postępowe oświecenie, ryczna jako lustro współczesności, opartą nie tylko
po oświeceniu romantyzm w dużej mierze wsteczny. na naszej literaturze, ale też na literaturze radzieckiej
Potem pozytywny pozytywizm, a kolejna Młoda Polska i hitlerowskiej. Gdy cenzor ją przeczytał, powiedział
– okropna! że bardzo mu się podoba i „jakby pan Tazbir coś jesz-
CHUDZIŃSKI: Dekadencka! cze napisał, to on chętnie przeczyta”, ale ani słowa
TAZBIR: Przyznacie więc panowie, że to dość nie może puścić. Przeleżało to parę lat, aż przyszedł
uproszczony obraz dziejów. rok 1981 i rozprawa doczekała się wydania. Pisałem
RATKOWSKI: Biedny Boy! tam zresztą, że Jasienica kreśląc postać Zygmunta
TAZBIR: Boy znalazłszy się po wybuchu wojny III Wazy miał na myśli Gomułkę. Pani Ciołkoszowa
we Lwowie opublikował antologię poezji Młodej Pol- w Londynie też miała podobne spostrzeżenie... 9
rozmowa

CHUDZIŃSKI: Asystenturę zaproponowano z historią Chin, gospodarczą czy jakąś inną, bo tema-
Panu od razu po studiach? tem był tylko snobizm polskiej magnaterii, zaintereso-
TAZBIR: Tak, ale wkrótce stosunki na uniwersy- wanie egzotyką i to wszystko!
tecie tak się popsuły, że w połowie 1953 roku prze- CHUDZIŃSKI: A gdyby miał Pan wskazać ja-
niosłem się do Instytutu Historii PAN. Osiadłem tam kąś najbliższą sobie szkolę, metodologię, co by to
na stałe, do przejścia na emeryturę. było?
CHUDZIŃSKI: I dydaktyki Pan nie uprawiał? TAZBIR: Trudno mi to określić. Byłaby to chyba
TAZBIR: Przez kilka lat miałem seminarium z histo- szkoła dość tradycyjna, zbliżona raczej do Handel-
rii kultury na Uniwersytecie Warszawskim. smana niż do tego, co się uprawia obecnie. Gdy stu-
CHUDZIŃSKI: Jako polonista pozwolę sobie za- dent przynosi mi pracę i pyta: Czy pan profesor nie
uważyć, że spośród historyków właśnie Pan naj- sądzi, że w teatrze jezuickim był szum informacyjny?,
częściej wkracza na teren badań literackich. to ja z kolei pytam: Panie drogi, co pan chce przez
TAZBIR: Nie zaprzeczę. Książka Od Haura do Isau- to powiedzieć? – No – powiada chłopak – to, że oni
ry jest w zasadzie pracą z dziedziny krytyki literackiej, sami nie rozumieli niektórych przedstawień, bo były
a piąty tom moich pism wybranych, który wydało kra- za trudne! To mówię mu, żeby to tak właśnie otwarcie
kowskie wydawnictwo „Universitas”, też jest poświęco- i jasno napisał!
ny pracom krytycznoliterackim. Może wynika to z faktu, Dziś młodzi ludzie pisują jakimś żargonem, a ci co
że bardzo lubię czytać powieści, a w nich szukam tła nim nie pisali, już nie żyją. Pięknie i wyraziście pisała
historycznego. Na przykład w Obrazie arian w literatu- pani Kulczycka-Saloni, Krzyżanowski... Wyśmiewa się
rze polskiej pokazuję, jak na ich temat tworzono liczne czasem z tego żargonu Henryk Markiewicz w „Deka-
teorie spiskowe, podobne do Protokołów Mędrców Sy- dzie Literackiej”. Modne słowa nie dadzą same z siebie
jonu! Inna rzecz, że dobrze zrobiłem, że nie poszedłem rezultatów olśniewających.
na polonistykę, bo bym się pogubił w tych wszystkich CHUDZIŃSKI: Wspominany tu Geremek, a i Mo-
„paradygmatach”, „traumach” itp... Na zjeździe history- dzelewski są pod wpływem szkoły francuskiej…
ków w Poznaniu profesor Kieniewicz odważył się pod- TAZBIR: Są pod nieco przesadnym wpływem
nieść łapkę i zapytać: „A co to jest ta trauma?” Sala „Annales”. Zresztą uważam, że mamy tu w Polsce
odetchnęła, bo nikt nie wiedział co to jest, ale też nikt kompleks, który nazwałem „kompleksem Timbuktu”.
nie odważył się spytać. Mianowicie wystarczy, żeby ktoś napisał coś o Polsce
RATKOWSKI: No cóż, po doświadczeniach Tu- w obcym języku, zaraz się to tłumaczy, choćby książ-
ska z ACTA już wszyscy wiemy co to jest „trauma”! ka była grubo głupsza od tego, co się u nas pisze.
TAZBIR: A „paradygmat”? Cieszymy się, że ktoś się nami zajmuje... Ja sobie nie
CHUDZIŃSKI: No właśnie, czy Pana zdaniem na- wyobrażam, żeby ktoś w Polsce napisał historię Anglii
uki historyczne są mniej podatne na mody nauko- z błędami i żeby została ona przetłumaczona w An-
we? glii. Tymczasem to co pisze Davies, Adam Zamoyski
TAZBIR: W porównaniu z nauką o literaturze chyba czy Beauvois zawiera często zasadnicze błędy. Czy
tak. Przyznam się szczerze, że niektórych prac z dzie- czytaliście u Daviesa, skąd się wzięła nazwa „szlachta
dziny literatury nie rozumiem! zaściankowa”? Otóż ten mędrzec pisze, że szlachta
RATKOWSKI: A może chodzi o to, że trzeba ko- budowała się między chłopami i wznosiła takie wyso-
niecznie znaleźć nowy punkt widzenia, by o tym sa- kie ściany, żeby się od chłopów odgrodzić. Pan Da-
mym napisać raz jeszcze? vies twierdzi też, że magnaci polscy postępowali nie
TAZBIR: Niewykluczone. Napisałem kiedyś esej, fair, bo w walkach w XVII wieku używali oddziałów
który oburzył historyków literatury: Pan Tadeusz, czy- uzbrojonych czarownic! Słowo daję! Gdyby coś takie-
li jakoś to będzie – z tezą, że Polacy robili powstania go napisał Polak, to na długie lata byłby narodowym
jak w Panu Tadeuszu: „szlachta na koń siędzie, ja pośmiewiskiem!
z synowcem na czele i jakoś to będzie!” A nieżyjący już CHUDZIŃSKI: Co Pan Profesor uważa za naj-
dziś Bogdan Zakrzewski napisał kontresej: Pan Tade- wyższe osiągnięcie polskiej historiografii?
usz, czyli jeszcze Polska nie zginęła! TAZBIR: Wydaje mi się, że bardzo dobrze rozwi-
DYBICZ: Czy przejście do PAN uchroniło Pana nęły się badania nad historią społeczno-gospodar-
przed stosowaniem metodologii marksistow- czą; tutaj oczywiście pierwszoplanowe nazwisko to
skiej? Kula. Kieniewicz też badania nad wiekiem XIX po-
TAZBIR: Nie będę zaprzeczał, że w swoim czasie stawił bardzo wysoko, choć ja osobiście stawiałbym
„cytaty z klasyków” dawałem, choćby w tej pracy Refor- przed nim Kukiela, a zaraz po Kieniewiczu postawił-
macja a problem chłopski, ale potem tego było coraz bym Tadeusza Łepkowskiego. Interesujące bada-
mniej. nia prowadził Wyczański nad XVI wiekiem, bardzo
RATKOWSKI: Nie utożsamiajmy metodologii ciekawe rzeczy pisał Geremek i pisze Modzelewski,
marksistowskiej ze stalinowską frazeologią! a wcześniej Zientara, niestety umarł przedwcześnie,
TAZBIR: Do dziś uważam, że pewne elementy a wiele wspaniałych rzeczy by jeszcze napisał. Czę-
marksistowskiej metodologii są w badaniach historycz- sto się uważa, że jeśli historyk zmienia poglądy, to
nych przydatne. To profesor Małowist mówił na przy- dokonuje tego pod wpływem oportunizmu, strachu,
kład, że po to, by zbadać jakiś problem, trzeba prze- chęci robienia kariery. A przecież na te zmiany wpły-
analizować bazę tego problemu, niejako gospodarcze wają często nowe badania własne autora, jego kole-
podłoże. Może dlatego miał mi za złe, że pisząc Modę gów czy adwersarzy, zmienia się też kwestionariusz
na chińszczyznę nie zbadałem podstaw społeczno- badawczy. Bywa, że akurat coś innego zainteresuje
10 -gospodarczych Chin! A nie miało to żadnego związku nas z przeszłości.
rozmowa

CHUDZIŃSKI: Pana zdaniem w humanistyce Gaulle „od Atlantyku po Ural”, tylko od Uralu po
bywa tak, że im ktoś więcej napisze, tym więcej po- Atlantyk!
pełnia błędów i że tylko krowa nie zmienia poglą- TAZBIR: Mówił nam nasz nauczyciel w Choroszczy
dów, a historyka za to winić nie należny. Chyba że w roku 1940: uczcie się rosyjskiego, bo jak komunizm
zmienia poglądy z powodów koniunkturalnych. opanuje cały świat, to cały świat będzie mówił po ro-
TAZBIR: I o ile sam je zmienia. Bo była na przykład syjsku!
taka zacna pani docent Pieradzka, która napisała hi- DYBICZ: Niektórym ta znajomość języka bardzo
storię floty polskiej... Bellona to wydała w okresie stali- się przydała i zrobili kariery.
nowskim, a któryś z redaktorów powiedział mi: Myśmy TAZBIR: A niektórzy się od tego odcinali programo-
to tak doprawili, że chyba autorka tego nie pozna! Nie wo! Sam pisałem, że nic tak nie rozkwita jak fałszywy
uzgadniali z nią niczego. Wydawnictwa były zresztą patriotyzm podlany autentycznym lenistwem! W szkole
bezczelne i robiły swoje, a jeszcze bezczelniejsza była przez tyle lat uczyli, a kandydaci na studium doktoranc-
cenzura. W którymś kolejnym wydaniu Ptaśnika Miasta kie nie umieli przeczytać jednego zdania po rosyjsku!
i mieszczaństwo w Polsce było kilkanaście istotnych Pabocze dwiżenie – czyta taki. Mówię mu, że „p” po
skreśleń, a np. w pamiętnikach Kilińskiego o Moskalach rosyjsku czyta się jak „r”, a ten swoje! Tymczasem ro-
52 ingerencje cenzury! Herbst się wściekał, że prasa syjski to naprawdę piękny język!
emigracyjna po wydaniu tych pamiętników pisała, „jak RATKOWSKI: I można wyczytać w nim całkiem
się udało tak antyrosyjski pamiętnik wydać w Polsce?” ciekawe rzeczy. I Wysockiego posłuchać...
– Idioci – wołał Herbst – teraz dopiero cenzorzy wezmą DYBICZ: Dziś płaci się za naukę rosyjskiego
się do pracy! spore pieniądze.
DYBICZ: Takie zmiany poglądów to nie jest jed- TAZBIR: A wiecie panowie, że w 1944 roku
nak tylko polska przypadłość... w warszawskich gazetach wydawanych przez Niemców
TAZBIR: Ależ naturalnie. Nie wiem, czy czytał pan pojawiało się niemało ogłoszeń: „Uczę rosyjskiego”.
Weintrauba książkę o poglądach akademika Tarlego. I z nieznanych bliżej przyczyn ogłoszeń takich było tym
Akademik pisał o wojnie krymskiej i w zależności od więcej, im bardziej zbliżał się front!
aktualnych stosunków ZSRR z Anglią i Francją zmie- CHUDZIŃSKI: Pana zainteresowania naukowe
niał poglądy na ten temat. Szczególnie że w Rosji koncentrują się wokół reformacji, kontrreforma-
można było za to mocno oberwać. Był taki Szamil, cji, tolerancji, religii, kultury... Mieszczą się one
bohater antycarskich ruchów wyzwoleńczych na Kau- w głównym nurcie historii, ale Pana Profesora cią-
kazie. Poszła za tym chyba nawet Nagroda Stalinow- gnie często na pobocza.
ska dla autora pracy o nim, a wkrótce się okazało, TAZBIR: Bo mnie mało interesowała historia poli-
że Szamil był angielskim agentem i chciał oderwać tyczna czy militarna, raczej kultura i jej obrzeża. Pisa-
Kaukaz od Rosji, żeby nie doczekał rewolucji paź- łem na przykład o tytulaturze w Polsce od XVI wieku po
dziernikowej! Polskę Ludową. Prawda, lubiłem pewien płodozmian
RATKOWSKI: Którą, jak widać, imam Szamil i uważam, że historyk, który ciągle zajmuje się jednym
przewidział już w połowie XIX wieku! okresem, ma w gruncie rzeczy nudne życie. Anatol
TAZBIR: I ci, którzy pisali inaczej, poszli do łagru. France też był historykiem i napisał przenudną książ-
Taka sama sytuacja była ze Słowem o wyprawie Igora. kę doktorską o Joannie d’Arc, ale przytacza zabawną
Zależnie od koniunktury politycznej bywało autenty- anegdotę o specjalistach. Oprowadza przewodnik ko-
kiem lub falsyfikatem. goś po muzeum i w pewnej chwili mówi: Przepraszam,
RATKOWSKI: Mam na półce wydaną przez Arc- ale ta gablota to gablota mego kolegi, tu już nie mogę
ta, z przekładu dostarczonego przez United States udzielać wyjaśnień!
Information Service, Drugą wojnę światową. Sam RATKOWSKI: Tak sobie myślę, że zadaniem hi-
Stalin by jej lepiej nie napisał! storyka jest podtrzymywanie stałego sporu z za-
CHUDZIŃSKI: U nas podobnej fluktuacji ocen stanymi poglądami na dzieje. Na to, o czym akurat
podlegała postać Kostki Napierskiego. wszyscy jesteśmy przekonani...
TAZBIR: Oczywiście. Pisałem o tym jeszcze w PRL TAZBIR: Znam takich co mają ciągle nowe pomysły!
i jakoś przeszło, może dlatego, że to było wydanie Niedawno podszedł do mnie facet i powiada: Mam do-
w językach obcych. Napierski był w służbie szwedz- wody, że Rydza Śmigłego otruto na polecenie Komen-
kiej, ale grubo przed najazdem Szwedów na Polskę, dy Głównej AK! Przyślę dokumenty. Nie przysłał. Inny
potem działał jako zwykły kondotier i zajął Czorsztyn powiada: Mam dowody, że na czas oblężenia przez
z myślą o tym, by otworzyć drogę na Polskę wojskom Szwedów Jasnej Góry Kordecki wyjechał z Częstocho-
Rakoczego. W obronie Kostki występował prof. Przy- wy. Nie przysłał dowodów. Teraz byłem w Poznaniu na
boś, a Adam Kersten zwrócił słusznie uwagę, że ża- promocji swojej książki i jeden ze słuchaczy pyta, czy to
den przywódca chłopskiego powstania nie siedziałby prawda, że Batorego otruto. Powiadam: Bzdura, jest na
w słabo ufortyfikowanym zameczku, zamiast ruszyć ten temat książka Scheuringa Czy królobójstwo?
na wsie, aby budzić je do buntu! W ogóle nie mieli- RATKOWSKI: Ale ludzie nie przyjmują rzeczo-
śmy szczęścia do przywódców ludowych, Taki Mucha wych argumentów! Znam człowieka, który upiera
z XV wieku okazał się agentem wołoskim, Kostka się, że „sam Tazbir potwierdza autentyczność Pro-
Napierski agentem siedmiogrodzkim, Szela wiado- tokołów Mędrców Syjonu…
mo, chodził na pasku starosty Breinla, już nie mówię TAZBIR: Że ja tak twierdzę?
o Dzierżyńskim, Marchlewskim czy Konie! RATKOWSKI: Właśnie!
RATKOWSKI: Cóż, wierzyli w rewolucję świa- TAZBIR: Spotkałem kiedyś damę, która powiada:
tową i myśleli, że Europa będzie, nie jak głosił de Twierdzi pan że to falsyfikat? Może to i falsyfikat, ale 11
rozmowa

niech pan powie, dlaczego wszystko się sprawdza? Ży- sudskiego do Warszawy 9 listopada 1918 r.”, które
dzi rządzą! zostało zrobione w roku 1916 roku, bo o przyjeździe
CHUDZIŃSKI: W końcu to Pan napisał, że hi- Piłsudskiego z Magdeburga w 1918 r. wiedziało tylko
storyk musi się w pewnym momencie zdecydo- kilka osób. Dziś zresztą sprawa została wyjaśniona,
wać: albo chce pisać prawdę, albo chce być czy- ale pokutowała przez całe XX-lecie międzywojenne,
tany! a i potem także!
RATKOWSKI: Ale jest też problem, czy histo- DYBICZ: Historycy nie lubią gdybania, ale gdyby
ryk odpowiada na społeczne zapotrzebowanie, jak przyszło Panu żyć w II połowie XIX wieku, byłby się
choćby Jasienica? Pan przypisał do warszawskiej szkoły historycznej
TAZBIR: Ale też miał Jasienica swoje wyraziste po- czy krakowskiej?
glądy czy wręcz manie. Piastowie byli dobrzy, Jagiel- TAZBIR: Zdecydowanie do warszawskiej. Bo
lonów krytykował, a nie cierpiał Wazów. I sformułował czym innym jest twierdzić, że zostaliśmy zamordo-
tezę, która wszystkim nam się ogromnie podobała, że wani przez zbrojną przemoc sąsiadów, a czym innym,
w Polsce rządzeni zawsze byli dobrzy i mądrzy, tylko żeśmy upadli z własnej woli, z powodu anarchii i nie-
rządzący byli nie na poziomie i popełniali same głup- zdolności do rządzenia. W 1914 roku sprawdzać się
stwa. zaczęła właśnie warszawska szkoła, a nie krakowska,
DYBICZ: Każda władza chętnie by wymieniła która twierdziła, że przyłączenie ziem wschodnich nas
społeczeństwo na lepsze! Ale tu rodzi się pytanie pogrążyło.
czy bardziej interesuje Pana społeczeństwo, czy RATKOWSKI: Ale jest przecież coś na rzeczy,
jednostka? Bo pańskie prace analizujące obyczaje że w trzech kolejnych zaborach Rosja wzięła tylko
wskazują raczej na społeczne konteksty... tereny etnicznie niepolskie...
TAZBIR: A jednak los jednostki zawsze bardziej TAZBIR: Co więcej, w pierwszym okresie, aż do
angażuje czytelnika i bardzo chętnie czytamy pamięt- powstania listopadowego nie prowadziła polityki ru-
niki. To Topolski napisał kiedyś, że „Tazbir uprawia syfikacyjnej, zachowała lwią część przywilejów szla-
behawioryzm”. Pojęcia nie miałem, że coś takiego checkich, a dopiero klęska powstania listopadowego
uprawiam! A osiągnięcia wiedzy zawsze polegają na spowodowała zagładę polskości na kresach. Przepa-
tym, że likwidują poprzednie osiągnięcia. Po histo- dło Liceum Krzemienieckie, Uniwersytet Wileński...
ryku pozostają dzieła wznawiane i często wypada Wcześniej szlachcic na „ziemiach zabranych” mógł
się dziwić, że są wznawiane i trzeba je zaopatrywać nawet nie wiedzieć, że jest rosyjskim poddanym, bo
w jakieś przypisy. Szansę mają historycy, którzy piszą jeździł na sejmiki, stawał w trybunałach, gdzie po-
zajmująco, a więc ci, którzy umieją zainteresować od sługiwano się Statutem Litewskim z XVI wieku aż do
strony stylu, a nie tylko od strony treści. Jak napisał roku 1840. Najgorszym zaborem był zabór austriacki,
kiedyś złośliwie Urban w swoim Alfabecie o Geremku, o czym się zapomina, bo patrzymy na sytuację po
że jak przeczytał jakąś książkę naukową Geremka, to 1867 roku, kiedy zaczęła się epoka autonomii gali-
zrozumiał dlaczego on się zajął polityką. Taka była cyjskiej. To Jan Ptaśnik powiedział w 1913 roku, że
nudna. będziemy mieli niepodległą Polskę, własny rząd, wię-
CHUDZIŃSKI: Kiedyś na pytanie co zostaje po zienia i policję, ale takiej wolności słowa jak w Galicji
historyku, Kieniewicz odpowiedział, że artykuły to już nie będzie!
i rozprawy po dziesięciu latach się starzeją, mono- RATKOWSKI: Jednak ta wielka Polska Jagielloń-
grafia jest aktualna kilkanaście lat, natomiast tak ska czy Rzeczpospolita szlachecka, której wszyscy
naprawdę po historyku zostają krytyczne wydania jesteśmy dziećmi, w naszych oczach jawi się jako
źródeł. polskie państwo „od morza do morza”. A przecież
TAZBIR: Nie wszyscy historycy zajmują się wyda- było to państwo trzech, pięciu, czy nawet siedmiu
waniem źródeł, ale rzeczywiście, jak myśmy ze Szczuc- narodów, o czym nie chcemy pamiętać…
kim wydali antologię literatury ariańskiej XVI wieku, to TAZBIR: Kiedyś w „Polityce” napisałem, ilu było Po-
historycy korzystają z niej do dziś! Tyle że źródła by- laków w Polsce. Otóż wedle moich obliczeń ci, którzy
wają fałszowane. W 1956 roku „Po prostu” ujawniło, że mówili po polsku, stanowili w I Rzeczypospolitej zaled-
w ulotkach KPP, przytaczanych w jakimś wyborze źró- wie 40 proc., a w 1931 roku, wedle danych oficjalnych,
deł, tam gdzie w wydanej wersji było: „Precz z hecą an- 69 proc., co moim zdaniem było jeszcze podfałszowa-
tyżydowską”, w pierwodruku można przeczytać: „Precz ne. Na przykład do ludności polskiej zaliczano „tutej-
w hecą antyniemiecką”! Podobnie było z nazwiskami szych”...
członków redakcji przedwojennych pism lewicowych. CHUDZIŃSKI: Jakie więc mamy prawo odwoły-
Składy redakcji zmieniały się w miarę, jak poszczególni wać się do tradycji „polskiego państwa narodowe-
ludzie – ofiary czystek stalinowskich – byli kolejno reha- go”?
bilitowani po 1956 roku. TAZBIR: To typowe rzutowanie w przeszłość pew-
RATKOWSKI: A co mamy powiedzieć o zdję- nego zjawiska, które w Europie zrodziło się w XIX
ciach, na których poszczególni ludzie znikali jak za wieku. Gdy mówimy na przykład o Polsce przedro-
dotknięciem różdżki? zbiorowej, to Żydzi niemal w niej nie występują i o to
TAZBIR: W słynnej książce francuskiej groma- żydowscy historycy mają do nas pretensje. A fakty są
dzące sfałszowane zdjęcia Lenin przemawia z cię- takie, że zarówno w XVII wieku jak i w 1939 roku Ży-
żarówki w otoczeniu tłumu. Na kolejnych edycjach dzi stanowili około 10 proc. ludności Rzeczypospolitej,
co rusz ktoś z tego zdjęcia znika, aż Lenin zostaje mimo tak ogromnych różnic terytorialnych! Są takie
sam. Zresztą nie trzeba do tego Rosjan! Wszyscy zjawiska. Także historycy Kościoła nie mogą zrozu-
12 znamy sławne zdjęcie zatytułowane „Przyjazd Pił- mieć, że liczba sióstr zakonnych na początku i u schył-
rozmowa

ku XX wieku była taka sama, choć liczba ludności się chciał ich ściągać do Warszawy. Jak ostatecznie wy-
zmieniła. szlibyśmy na tym, to sprawa otwarta.
RATKOWSKI: I tu rodzi się pytanie o konse- RATKOWSKI: Ale na przykład pułk, chyba sza-
kwencje tego narodowego mitu dla rzeczywiste- serów, pod pułkownikiem Zielonką, ścierał się pod
go procesu dziejowego. A może jedną z przyczyn arsenałem z mieszkańcami Warszawy. W pewnej
klęsk powstań narodowych, łącznie z powstaniem chwili pułkownik zakomenderował „i nie oparł się
warszawskim, było to, że ciągle patrzyliśmy daleko z pułkiem aż za górą u cesarzewicza”. Potem zresz-
poza obszar rzeczywistego zasięgu polskości? Że tą Konstanty zwolnił ich z przysięgi i pułk wrócił do
ambicje przerastały możliwości? Warszawy.
TAZBIR: Bądźmy sprawiedliwi – jakie powstanie TAZBIR: A na Krakowskim Przedmieściu miesz-
mogło wygrać? Przecież wiadomo, że w czasach po- kańcy zatrzaskiwali okiennice! Gorszę się, kiedy ludzie
wstania listopadowego Clausewitz gromadził wojska piszą bzdury o sprawach, o których nie mają pojęcia.
koło Wrocławia, a car Mikołaj I gotów był za pomoc Pani Bikont napisała na przykład, że Borejsza chyba
w uśmierzeniu powstania podarować Prusom część w patriotycznym szale urządzał w roku 1940 obchody
Królestwa Kongresowego! ku czci Mickiewicza we Lwowie, „co się Rosjanom nie
RATKOWSKI: Dziś IPN nie dałby się przekonać, mogło podobać”. Obchody transmitowane przez radio
że taka interwencja była możliwa... i nagłośnione przez prasę mogły się Rosjanom nie po-
TAZBIR: Specjalni historycy pisują specjalne tek- dobać? To znaczy, że autorka nic nie rozumie z me-
sty. Dotyczy to także „historiografii IPN-owskiej”. Ale chaniki ustroju totalitarnego!
sam także widziałem wydany w 2002 roku rosyjski RATKOWSKI: Historycy z IPN tak samo nic nie
podręcznik, w którym stoi jak byk, że Suworow tak rozumieją z istoty systemu PRL. Nie umieją np. czy-
humanitarnie obchodził się z ludnością zdobytej War- tać między wierszami, w czym moje pokolenie było
szawy, że popadł w niełaskę u Katarzyny! A skoro już wyszkolone doskonale.
mówimy o powstaniu listopadowym, trzeba podkre- TAZBIR: Sam byłem świadkiem, jak na pewnym
ślić, że była to klęska także dla Mikołaja I. Car miał spotkaniu Wołoszański musiał tłumaczyć, dlaczego
nadzieję, że Polska będzie polem eksperymentalnym Piłsudski w 1920 roku nie poszedł na Moskwę i nie
i jeśli uda się wprowadzenie konstytucji bez większych rozwalił bolszewików. Przecież to była sześcioletnia
kłopotów, to on rozciągnie ten system na resztę ce- wojna, wszystkie strony były śmiertelnie zmęczone!
sarstwa. W tym samym czasie Metternich mówił, że A były jeszcze resztki białych i właśnie czytałem coś
po Kongresie Wiedeńskim tylko wariat zostawiłby Po- o przygotowywanym uderzeniu na Petersburg, chyba
lakom armię... w 1919 roku. Już były gotowe nie tylko oddziały bia-
RATKOWSKI: Profesor Łojek upierał się, że po- łogwardyjskie, ale i estońskie, i gotów był udzielić po-
wstanie miało szansę! mocy Mannerheim. Ale Mannerheim zapytał Kołczaka,
TAZBIR: A pamięta Pan, co jego zdaniem by się czy może zagwarantować niepodległość Finlandii,
działo po zwycięskim powstaniu? Napisał, że w 1848 a ten odpowiedział: W żadnym wypadku! O to samo
roku Polska upomniałaby się o „ziemie zabrane”! Ro- Piłsudski pytał Denikina i dowiedział się, że zdecyduje
sjanie, Austriacy czy Prusacy nie mogli na to pozwo- rosyjska Konstytuanta! W przeciwieństwie do bolsze-
lić! Póki się oni ze sobą nie pobili, to nie było żadnych wików, którzy obiecywali wszystko. I nie mieli zamiaru
szans. Prawda, że pobiły się w jakimś momencie Pru- dotrzymywać niczego!
sy z Austrią, ale to była wojenka lokalna i nie wywarła CHUDZIŃSKI: Jak to się dzieje, że Pan jako hi-
żadnego wpływu na „europejski koncert mocarstw”. storyk zaczynał od XVI wieku, jest teraz jest coraz
Bardzo lubię futurologię, ale mocno wątpię, czy gdy- bliżej współczesności?
by Napoleon III wygrał w 1870 roku, to upomniałby się TAZBIR: Współczesność zawsze mnie interesowa-
o Polskę! Gdzie tam! Bo Rosja by się sprzeciwiła, ła. Mam na przykład niewykorzystane obszerne mate-
a to był dla Francji sojusznik kluczowy! W rozmowie riały na temat kolaboracji we Francji, w Belgii, w innych
w 1873 r. między cesarzem niemieckim a Aleksandrem krajach i także możliwej kolaboracji w Polsce, ale nie
II kajzer powiedział, że ta Francja coś ociąga się z kon- mogłem pisać na tamte tematy z powodów cenzural-
trybucjami i „boję się, że będziemy musieli interwenio- nych. Nawet gdy napisałem o Polsce jako o „przed-
wać”. Na to car odrzekł: „W takim razie to i my mu- murzu”, to miałem siedem cięć cenzury, a pisanie pół-
sielibyśmy przyjść Francji z pomocą. Interweniować!” prawd nigdy mnie nie bawiło.
Zapadła cisza i kajzer powiedział: „Ja sobie tylko tak RATKOWSKI: O, do pisania półprawd i niepraw-
głośno rozmyślałem!” dy zawsze znajdą się chętni!
RATKOWSKI: W końcu 1981 roku Jaruzelski TAZBIR: To na pewno. Jak czytam na przykład, że
przeżywał w istocie klasyczny dylemat Chłopickie- Rosjanie pod koniec 1939 roku dali na terenach przez
go. Dyktator powstania rozmawiał z Petersburgiem siebie zajętych polskim uczniom podręczniki polskiej
i dowiedział się, że może osiągnąć jakieś porozu- literatury tłumaczone z rosyjskiego, to diabli mnie bio-
mie, jeśli „wyprowadzi armaty i uspokoi warszaw- rą. Bo podręczniki literatury polskiej były wydane sporo
ską ulicę”. Nie zdecydował się, złożył dyktaturę i do później, a ponadto układali je Polacy: Borejsza, Kle-
końca życia spokojnie mieszkał w Krakowie. Inni iner, Kawyn...
się bili i efekty znamy. Natomiast Jaruzelski armaty DYBICZ: Nawiązując do Reja, ile w nas jest dzi-
wyprowadził... siaj z chama, ile z pana, a ile z plebana?
TAZBIR: A ja jestem pewien, że gdyby Konstanty TAZBIR: Już Kersten zauważył, że nikt z chłopskich
internował podchorążych, to nie byłoby powstania li- czytelników Sienkiewicza nie utożsamia się z Michał-
stopadowego! Miał wprawdzie pułki rosyjskie, ale nie kiem, który pojawia się epizodycznie, ale każdy z Kmi- 13
rozmowa

cicem, Skrzetuskim! Jaka jest tego przyczyna? Mamy Francję – powstaniem kościuszkowskim, potem listo-
dość klęsk, a ostatnia nasza wygrana przed 1920 ro- padowym...
kiem to była odsiecz Wiednia. Ale teraz, jak zauważam, CHUDZIŃSKI: A w 1920 roku Europę!
coraz częściej ludzie przyznają się do chłopskiego po- DYBICZ: To kiedy wreszcie znormalniejemy?
chodzenia. Przecież ciągle nam te historyczne daty podrzu-
RATKOWSKI: Pewien działacz ludowy z lat 70., cają i wykorzystują politycy. A to rocznica Cudu
jak się trochę rozochocił po kilku kieliszkach, za- nad Wisłą, a to Katyń, a to Smoleńsk, a to stan
prowadził mnie na skraj sadu i powiada: Widzisz re- wojenny...
daktorze tę piaskową górkę? Tameśmy panów w 46 TAZBIR: Nie sądzę, żeby to miało trwać jeszcze
rżnęli! Myślał oczywiście o rabacji. Trwa w ludziach długo. Pamiętam, jak w 1930 roku skromnie odchodzo-
pewna hardość... no rocznicę powstania listopadowego...
TAZBIR: Niestety, trwa. Opowiadała mi pani Kło- RATKOWSKI: Był okolicznościowy znaczek!
skowska, że podczas badań terenowych wiejscy chłop- TAZBIR: Był, rzeczywiście, ale jeśli nie będzie
cy odgrażali się: „powtórzymy Szelę”, a potem wieczo- wstrząsów, kryzysu i jakiejś powszechnej zapaści, to
rem przyszli do niej, by popytać, kim właściwie był ten nie będziemy się już domagać pożyczek od Europy
Szela? Wiele z tej „hardości” jest wyuczonych z książek w imię tego, że ratowaliśmy ją przed Rosją. Zresztą Ro-
w PRL. sja też twierdzi, że Europę ocaliła. Jewtuszenko pisał,
CHUDZIŃSKI: Jak Pan profesor sądzi, w którą że po bitwie nad Kałką Rosja cierpiała za całą Europę,
stronę wychyli się szala: autogloryfikacji, bezkry- a bez powstrzymania Tatarów przez Rosjan nie byłoby
tycznego zapatrzenia w siebie, czy do głosu znowu wieży Eiffla.
dojdą prześmiewcy i szydercy? CHUDZIŃSKI: To Wierzyński w jednym z wier-
TAZBIR: Ktoś powiedział, że narody szczęśliwe szy powiada: „nie mów o Polakach i Litwinach, to
mało interesują się historią i jeśli będzie się nam po- pole minowe”. I ta fraza powtarza się w relacjach
prawiało, to zainteresowanie historią opadnie. Tak z wszystkimi pozostałymi sąsiadami. Czy w ra-
się działo pod koniec II Rzeczypospolitej. Akademie mach tego „normalnienia” dogadamy się jakoś po
3. maja były równie nudne, jak akademie z okazji Świę- sąsiedzku? Kiedyś, przy okazji obchodów roczni-
ta Morza czy Święta Lasu i daty zaczęły pulsować cy Unii Lubelskiej wypowiadał się Pan z nadzieją
krwią dopiero pod wpływem tego, co się działo w la- o rozwoju stosunków polsko-litewskich. Teraz nie
tach 1939-1945. Inna rzecz, że jest zapotrzebowanie wygląda to dobrze.
na słuchanie komplementów. Myślę, ze zaczniemy ina- TAZBIR: Na dnie stosunku Litwinów do Polski leży
czej patrzeć na powstania narodowe, raczej obliczając strach. Litwini nie boją się kultury rosyjskiej choćby
realne straty niż nierealne sukcesy. Dopiero niedawno, z racji różnicy alfabetów, boją się natomiast wpływów
po wielu latach powstał na przykład pomnik Ludności polskich i stąd kłopoty a to z nazwami miejscowości,
Cywilnej Warszawy. a to ze szkolnictwem... Litwini boją się, że Polacy za-
Rozmawiałem kiedyś z pewnym lekarzem, uczest- proponują tłuste stypendia...
nikiem powstania, o nastrojach pod koniec walk. Za- RATKOWSKI: Jak to czasem miło pomyśleć, że
pytałem w pewnej chwili, jaki był nastrój w piwnicach, nie tylko my się boimy, ale ktoś też się nas może
gdzie gnieździli się cywile. Odpowiedział: Wolałem bie- obawiać!
gać pod ostrzałem ulicami i podwórkami, niż tam scho- TAZBIR: Nie są to obawy całkowicie bezpodstaw-
dzić i słuchać co mi powiedzą. ne. My do olimpiady historycznej dopuszczamy tylko
Jestem przekonany, że historiografia będzie nor- uczniów z terenu Polski, a poloniści także z krajów
malniała i pozbędziemy się kompleksu „podręcznika ościennych. I moje koleżanki–polonistki miały łzy
medycyny”. Podręcznik medycyny zajmuje się pierw- w oczach, gdy słyszały, jak uczennice z Litwy czy Bia-
szymi przejawami choroby, a my przestaniemy się za- łorusi „mówią tak jak mówił Mickiewicz!” Mam jednak
stanawiać, czy potrzebna była odsiecz Wiednia, czy nadzieję, że jeśli nie będzie wstrząsów, to rzecz się
hołd pruski był wstępem do rozbiorów. uładzi.
RATKOWSKI: Przecież Albrecht Hohenzollern DYBICZ: A tymczasem Europa nam się prze-
był siostrzeńcem Zygmunta Starego! budowuje, zmienia swój obraz... Czy przypadkiem
TAZBIR: No właśnie. Pewnie wkrótce zaczniemy jednym ze źródeł nowych nacjonalizmów nie jest
normalnieć. hasło „Europa regionów”?
CHUDZIŃSKI: Ale na razie polityka historyczna TAZBIR: Owszem, mamy wybuchowy nacjonalizm
i IPN mają się dobrze… baskijki, dążenia odśrodkowe bretońskie, obłąkany po-
TAZBIR: Nazwałem kiedyś historię wielką wypoży- mysł „Padanii”, choć jest trochę w tym racji, że ci mafio-
czalnia kostiumów. Te kostiumy są potrzebne „wielkim si z południowych Włoch żyją na koszt Północy...
patriotom”, jak choćby tym z „Naszego Dziennika”, któ- CHUDZIŃSKI: Belgia się na naszych oczach roz-
rego jestem, nie przestraszcie się panowie, admirato- pada z tego powodu.
rem. Bo napisali: „z przykrością musimy się zgodzić TAZBIR: Wiadomo, że Szkocja się wycofuje ze
w tym miejscu z Januszem Tazbirem”, a innym razem: Zjednoczonego Królestwa, Walia... Ale ja bym tego nie
„PAN-ie, usuń tego Pana, bo obraził Papieża”. A ja po przeceniał.
prostu napisałem, że Polska nie miała nigdy wielkich RATKOWSKI: Może to koniec epoki państwa
teologów. No i tym samym obraziłem Jana Pawła II, narodowego. W końcu żadne z wielkich mocarstw
który dla „Naszego Dziennika” wielkim teologiem był! państwem narodowym nie było – od Rzymu po Pol-
Miło słuchać o sobie takich miłych rzeczy. I pewnie skę Jagiellońską, Anglię, która „rządziła falami”,
14 dlatego ciągle się chwalimy, że dwukrotnie ocaliliśmy a nawet Rosja czy kajzerowskie Niemcy były po-
rozmowa

Fot. Krzysztof Żuczkowski

dzielone wewnętrzne i miały swoje małe nacjonali- TAZBIR: Rzeczywiście, Turowicz by tego pisma
zmy. Może o te sprawy nikt się nie będzie już spie- nie poznał. Dziwne rzeczy się tam podziały. Niektó-
rał z nikim? Jak w Szwajcarii? re, jak szukanie agentów, całkiem zabawne, a trzeba
TAZBIR: Napisałem kiedyś dla zabawy rozważa- przyznać, że Turowicz miał poczucie humoru. Byłem
nia futurologiczne Dzieje Kościoła katolickiego w XXI kiedyś, przed laty, w redakcji „Tygodnika…” i zoba-
wieku i poszedłem z tym na inaugurację roku akade- czyłem dwie tablice – na jednej artykuły skonfisko-
mickiego u jezuitów. Nieszczęściem był tam biskup, wane przez cenzurę państwową, na drugiej skonfi-
który im nawrzucał, jak można pozwalać takiemu skowane przez cenzurę kościelną. Inna rzecz, że na
Tazbirowi wypowiadać się o Kościele i słusznie, bo tej drugiej tablicy był na przykład obszerny fotore-
wieszczyłem w tej wypowiedzi schizmę! Gdy bowiem portaż z wystawy aktu. Nie wiem, co im strzeliło do
wziąć z jednej strony „Znak” i „Tygodnik Powszechny”, głowy.
a z drugiej „Nasz Dziennik” i „Rycerza Niepokalanej”, CHUDZIŃSKI: Kiedyś „Tygodnik” był kolporto-
to żaden przyszły badacz nie uwierzy, że to pisma wany przez Kościół i można go było kupić po mszy.
tego samego Kościoła! Podejrzewam jednak, że ta Teraz wielu księżom wydaje się pismem co naj-
wizja się nie sprawdzi. mniej podejrzanym.
DYBICZ: Pewnie się nie sprawdzi, bo większość TAZBIR: Nawiązałem przed laty sympatyczny kon-
katolików ani tych, ani innych pism katolickich nie takt z redaktorem Żychiewiczem. Pisał, że ciągle go
czyta! o coś podejrzewają, między innymi o żydowskie korze-
TAZBIR: W czasach PRL-u reżim ograniczał przy- nie. Stwierdził, że Żydem nie jest, ale „nic na to nie po-
działy papieru dla „Tygodnika Powszechnego”, a dziś radzę, że wśród księży tu w Krakowie za Hebrajczyka
papieru jest pod dostatkiem, a nakład spadł radykal- biegam”.
nie. Zresztą większość biskupów jest po stronie Ry- CHUDZIŃSKI: Czy i kiedy wyzwolimy się z tych
dzyka. fobii?
CHUDZIŃSKI: Pytanie, o którym „Tygodniku Po- TAZBIR: Nie żyjemy na wyspie. Jeśli tylko sytuacja
wszechnym” mówimy? Ten dzisiejszy wyparł się gospodarcza się nie popsuje, to wszystko powinno
tamtego, turowiczowskiego! pójść w dobrą stronę. 15
rozmowa

DYBICZ: A jeśli te fobie się nasilą, to znów bę- nik mówił po polsku. Wiadomo, że gdy jeździł po War-
dziemy się bali, że „przyjdą Niemcy i nas wyku- mii spisywać grunty chłopskie, to miał ze sobą czło-
pią?”. wieka który, wszystko na to wskazuje, pracował jako
TAZBIR: Nie sądzę, to jest akurat chwyt przegrza- osobisty tłumacz! Inna rzecz, że Kopernik nie uważał
ny. Jednak Barbara Skarga, kiedy proszono ją, by jako się za Niemca, bo nie było żadnej świadomości na-
była wilnianka podpisała oświadczenie, że my Polacy rodowej niemieckiej! Był owszem Prusak, Bawarczyk,
rezygnujemy ostatecznie z Wilna, powiedziała mi: – Nie Torunianin, Sas...
mogłam tego podpisać, choć się z tym zgadzam, bo by CHDZIŃSKI: Czy historia i historycy mają w tych
mnie moi znajomi zamordowali! Byłem też na spotkaniu procesach jakąś rolę do odegrania?
w Kole Wołynian. Mówiłem tam o arianach na Wołyniu DYBICZ: Wielką, bo rządzą nami historycy. Pre-
w XVII wieku. A dyskusja była o czym? O rzeziach wo- mier i prezydent, marszałek Senatu są z zawodu
łyńskich! historykami.
DYBICZ: Ale, Panie Profesorze, przez cały PRL TAZBIR: Historia to taka sztuka, w której do ka-
publicznie o tym nie mówiono, a potem, w III RP tedr jest zawsze kolejka, a na ławach uczniowskich
też przyjęliśmy opcję, by nie zadrażniać stosunków przeważnie pustki. Ciągle wagarują politycy. Najlep-
z Ukraińcami! szy przykład to Hitler, który wbrew wszelkim przestro-
TAZBIR: A myśli Pan, że w PRL zależało komuś gom, w tym przestrogom samego Bismarcka rozpoczął
na dobrych stosunkach z Ukraińcami? To dlaczego wojnę na dwa fronty. Inny przykład, to pewien wykład
zrobiono film Ogniomistrz Kaleń? A dlaczego Bellona Stanisława Mackiewicza o wiarołomstwie Anglii. Przy-
wytłukła trzy wydania Czerwonych nocy Cybulskiego? pomniał broszurę Studnickiego, który już przed wojną
Jest tam mnóstwo okrucieństwa. przewidział, że Francja wezwie na pomoc Anglię, my
RATKOWSKI: Trzeba było jakoś emocje spo- zostaniemy pokonani w pierwszej fazie wojny, a osta-
łeczne kanalizować. Lepiej było wskazywać tecznie, aby pokonać Niemcy, Anglia wynagrodzi Ro-
na ukraińskich faszystów niż radzieckich towarzy- sję częścią ziem polskich, o czym nam nie powie oczy-
szy. wiście! I co władze sanacyjne zrobiły w tą broszurą?
CHUDZIŃSKI: Do tego dochodzi problem nie- Słusznie skonfiskowały.
miecki i stosunek do niego Gomułki. CHUDZIŃSKI: Co Pan Profesor ma jeszcze
TAZBIR: Nie tylko Gomułki. Niech Pan weźmie w planach?
pod uwagę to, co wychodzi z wywiadów Torańskiej. TAZBIR: Marzy mi się napisanie rzeczy o tym, jaką
Gdy patrzyła na ekipę Mazowieckiego i trudności, opinię miały jedne stulecia o drugich. Zawsze o po-
przez które musiała ona przebrnąć w stosunkach przednikach pisze się jak najgorzej, będzie więc lek-
z Niemcami, to okaże się, że ta antyniemieckość mia- turą fascynującą przeczytać, jak w baroku oceniano
ła swoje uzasadnienie. Niemcy wcale się nie kwa- odrodzenie, w oświeceniu barok i co później pisano
pili do uznania powojennych granic. Nawet Kohl! Ja o oświeceniu!
od 1973 roku do schyłku lat 80. byłem członkiem pod- RATKOWSKI: Już sobie wyobrażam, co o nas
ręcznikowej komisji historycznej Polska – RFN. I co napiszą!
ciekawe, opory były nie tylko przy Kulturkampfie czy TAZBIR: Mam teorię, którą mi podsunął kolega, że
polityce hitlerowskiej, ale największe dotyczyły Krzy- zmarli naukowcy mają w niebie prawo chodzenia do
żaków. Niemcy uważali, że zakon miał wielką misję czytelni i mogą czytać wszystkie publikacje, które uka-
cywilizacyjną na wschodzie! Dogadać się nie było zały się do momentu ich śmierci. Lecz nie późniejsze.
łatwo. Nieodmiennie właśnie Krzyżacy trafiali do pro- A dlaczego? Żeby się nie denerwowali tym, co napiszą
tokołu rozbieżności. Inna rzecz, że Sienkiewicz przed- o nich!
stawił ich nader diabolicznie. I kult szatana, i morder- RATKOWSKI: To w niebie! A w piekle odwrotnie.
stwa, i pedofilia... Będą musieli czytać tylko dzieła następców!
RATKOWSKI – Oj, z tą pedofilią to się tak ciągnie CHUDZIŃSKI: Dziękujemy za rozmowę i za go-
przez wieki i ciągnie. Od Zeusa Gromowładnego, ścinę w Pana domu.
który miał swojego Ganimedesa...
TAZBIR: A sam Sienkiewicz?
CHUDZIŃSKI: No właśnie, Czy przy tak zróżni- Rozmawiali:
cowanym podejściu do historii, przy tak różnych EDWARD CHUDZIŃSKI
przekonaniach ugruntowanych w różnych krajach PAWEŁ DYBICZ
jest możliwy wspólny podręcznik historii dla całej FILIP RATKOWSKI
Europy? Warszawa, 8 lutego 2012 r.
TAZBIR: Tak, pod warunkiem, że nie będzie to
podręcznik dziejów politycznych. Jest taki stary dow- Panu Pawłowi Dybiczowi, zastępcy redaktora na-
cip o Francuzie, który wraca z Londynu i mówi, że ci czelnego „Przeglądu”, dziękujemy za udział w roz-
Anglicy to jacyś masochiści! Bo my to stacje metra mowie, pomoc w jej realizacji oraz zapewnienie do-
nazywamy od zwycięstw: Wagram, Jena, Austerlitz, kumentacji zdjęciowej. (Red.)
a Anglicy dają nazwy od klęsk: Waterloo, Trafalgar
etc. Jedynym sensownym podręcznikiem będą dzieje
kultury europejskiej, pokazujące wzajemne przenika-
nie się i wzbogacanie. Profesor Wyczański dokładnie
analizował życiorys Kopernika i wielokrotnie powta-
16 rzał, że dostanie katedrę ten, kto udowodni, że Koper-
perspektywy

ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI

PATRZEĆ W PRZYSZŁOŚĆ
Najwyższa pora, by europejska lewica podjęła po- na wszystko to, co nas niebawem czeka. Niby wszyscy
ważną, programową debatę, bo moment dla refleksji nad o tym wiemy, ale nie zawsze zdajemy sobie sprawę, w ja-
stanem świata jest zupełnie wyjątkowy. Dodatkowym ar- kim stopniu te nowe zjawiska budują nową świadomość.
gumentem, żeby to zadanie i wyzwanie podjąć jest fakt, Oto kiedyś na spotkaniu z młodym audytorium zauwa-
że wszystko wokół nas się zmienia, a w środowisku le- żyłem, że w trakcie mojego wystąpienia wielu słuchaczy
wicowym panuje od jakiegoś czasu nowy duch. Dał on wyciągnęło komórki i zaczęło coś tam pisać, wysyłać
o sobie znać także tu, w Polsce, choć rezultat wyborów sms-y. Przerwałem więc, żeby mogli dokończyć te czyn-
dla lewicy był, mówiąc najdelikatniej, kwaśno-słodki. So- ności. A na to oni, nie odrywając palców od klawiatury,
jusz Lewicy Demokratycznej nie może mieć żadnej rado- powiadają: nie, nie, proszę mówić, Pan nam nie przeszka-
ści z tego rezultatu, natomiast jeśli wierzyć, że Ruch Pa- dza! Tak więc coś, co skłonni bylibyśmy uznać za pogwał-
likota jest uzupełnieniem lewicowego frontu, to niewąt- cenie reguł dobrego wychowania w końcu na spotkaniu
pliwie około dwudziestu procent środowiska lewicowe z byłym prezydentem, dla nich było czymś zupełnie normal-
w tych wyborach zebrały. To dobry punkt wyjścia do nym. Zacząłem się więc zastanawiać, z czego to wynika?
tego, by myśleć pozytywnie o przyszłości. A przyczyna jest w istocie prosta. Sms po raz pierwszy zo-
Wszystko to nie zmienia wszakże faktu, że lewica stał wysłany w 1995 roku w celu nawiązania komunikacji
rządzi w tej chwili w bardzo niewielu krajach Unii Euro- między operatorami. Ja rozmawiałem z grupą dwudzie-
pejskiej, natomiast możemy wymienić przynajmniej dwa stolatków, dla których sms jest dziś powszechną formą
kraje, gdzie znalazła się w ciężkich opałach – Grecję komunikowania i ich wysyłanie w trakcie poważnego spo-
i Hiszpanię. Krajem, który trzyma się mocno i może być tkania czy ważnej rozmowy nie jest żadnym obciachem!
nadzieją dla lewicy jest Dania, gdzie wybory zostały wy- Tego rodzaju zjawisk, takich zmian, nastąpiło całe
grane. Poważne nadzieje można też wiązać z prawdopo- mnóstwo. Zarówno w sferze porozumiewania się ludzi,
dobnym w niezbyt odległej przyszłości wynikiem wybo- jak i w poruszaniu się po świecie, formułowaniu myśli
rów w Niemczech i we Francji. To przyczyniłoby się do i tak dalej. Ta pierwsza wielka zmiana technologiczna, któ-
wzbudzenia i odświeżenia ducha socjaldemokratyczne- rej jesteśmy świadkami trwa, bo nie powiedziano jeszcze
go w całej Europie. ostatniego słowa. Będzie ona wpływała na otaczający nas
Tak więc zadanie: jak zbudować program, z czym świat, na sposób formułowania myśli, na strukturę spo-
zwrócić się do wyborców, jak komunikować się ze spo- łeczną, programy polityczne i zmusi nas do tego, byśmy
łeczeństwem staje się obowiązkiem chwili. Zacznijmy wreszcie zdali sobie sprawę z głębokości przemian nie
jednak od zmian, które determinują wszystko, a które tylko w sferze materialnej, ale także w sferze psychicznej.
nie zawsze są zauważane przez świat polityki, a nawet Jednym z takich zjawisk, które są równolegle skut-
przez media, ponieważ zbyt skupiamy się wszyscy na kiem jak i przyczyną takich zmian jest globalizacja.
wydarzeniach dnia codziennego. Ponadto owe prze- W ostatnim czasie nastąpiła też gwałtowna zmiana
miany dokonują się niezwykle szybko, a sprawy bieżą- struktur społecznych i dla wszystkich, w tym szczególnie
ce przesłaniają nam niejako perspektywę. Zastanówmy dla socjaldemokratów stanowi ona i wyzwanie, i problem.
się jednak, jakie zmiany zachodzące dzisiaj determinują Ta zmiana struktury wynika po pierwsze z demografii,
sposób myślenia społeczeństw i dlatego muszą zostać bo większość partii socjaldemokratycznych działa
uwzględnione przy konstruowaniu wszelkich programów w krajach wysokorozwiniętych, gdzie mamy do czynienia
społecznych, w tym oczywiście również wyborczych. z niskim przyrostem naturalnym, starzeniem się społe-
Musimy mieć na uwadze przede wszystkim zmiany czeństw i wszystkimi problemami, jakie z tego wynikają.
techniczne i technologiczne zachodzące we współcze- Tymczasem żyjemy w świecie, w którym niedawno uro-
snym świecie. Jednak nagromadzenie tych nowości dził się siedmiomiliardowy obywatel i trwa spór, czy uro-
i intensywność postępu naukowo-technicznego, a jed- dził się na Filipinach, w Japonii w Indiach czy w Rosji?
nocześnie tempo, w jakim nowe pomysły, nowe wyna- Mnie najbardziej odpowiada ta ostatnia opcja, bo chłop-
lazki są przekształcane w formę dostępną dla każdego cu dano na imię Aleksander, więc miło będzie przypo-
obywatela, są nieporównywalne z czymkolwiek, co dotąd mnieć sobie na starość, że taki fakt nastąpił.
działo się w świecie. Żyjemy więc w społeczeństwach, gdzie ludzi jest co-
Dziś mamy więc do czynienia z niezwykle doniosłą raz więcej, w społeczeństwach starzejących się, żyjemy
rolą postępu naukowo-technicznego, ze zjawiskami, któ- też w strukturach społecznych, gdzie różnica między licz-
re w dużo większym stopniu zmieniają nasze myślenie, bą ludności zamieszkującej na kontynencie europejskim
nasze postawy i zachowania niż jakiekolwiek ideologie i azjatyckim będzie się dramatycznie zmieniać z wszyst-
czy programy polityczne. Internet, sms, sposoby komu- kimi tego konsekwencjami. Nie sposób nie uwzględniać
nikowania się na świecie budują dziś de facto zupełnie tego faktu w myśleniu strategicznym. Trwa proces róż-
nową sieć związków społecznych i zachowań indywidu- nicowania się społeczeństw i ich starzenia się. To naj-
alnych. Nie zauważając tego, nie będziemy przygotowani istotniejszy czynnik z punktu widzenia programowania 17
perspektywy

politycznego – zupełna zmiana związków i relacji, jakie całkowicie wymknęło się spod kontroli. Rozmawiałem
do tej pory zachodziły w społeczeństwach. Umieliśmy je z Josephem Ackermannem, Szwajcarem, pierwszym nie-
uchwycić i opisać posługując się takimi kategoriami jak -Niemcem na stanowisku szefa Deutsche Banku i spy-
partie polityczne, związki zawodowe, struktury klaso- tałem go, jak to było możliwe, że tak renomowany bank
we (klasa robotnicza), „białe kołnierzyki” i tak dalej. To wpakował tyle pieniędzy w toksyczne operacje finanso-
wszystko się zmienia, jeżeli już się nie zmieniło. we. A on powiada, że w takim wielkim banku możliwa
Natomiast najbardziej wyrazistym znakiem naszych jest kontrola najwyżej 40 procent operacji. To wszystko
czasów jest fakt, że nastąpiła daleko posunięta indywidu- działało do pewnego momentu. Kiedy pierwsza kostka
alizacja. Ludzie chcą żyć swoim indywidualnym życiem. domina, czyli bank Lehman Brothers, padła, nastąpiła
Nie ruszając się z domu otrzymują pełną informację dzię- dramatyczna dezintegracja rynku kapitałowego.
ki internetowi, mogą się też doskonale komunikować, Dlatego precyzyjne przeanalizowanie tych wszystkich
tak więc potrzeba bezpośrednich, osobistych kontaktów zjawisk, co się stało i dlaczego tak się stało, jest pierw-
w życiu społecznym wyraźnie zmniejszyła się. Widać szoplanowym zadaniem dla socjaldemokracji. Tu możemy
to znakomicie, gdy patrzymy na losy partii politycznych, liczyć przede wszystkim na naszych zachodnioeuropej-
Te słynne „volkspartei” skupiające po kilkaset tysięcy skich kolegów, bo oni jednak z kapitalizmem mieli więcej
osób znikły i partie mają dziś członków coraz mniej, do czynienia i lepiej go znają niż my po dwudziestu latach
a w warunkach takich jak w Polsce po upadku komuni- transformacji. Powinniśmy też przyjąć do wiadomości, że
zmu członkostwo w partiach jest praktycznie śladowe, konsekwencje kryzysu będą o wiele głębsze, niż dziś mo-
na poziomie kilku, najwyżej kilkunastu tysięcy osób! Ci, żemy przewidzieć. Ten kryzys toczy się powoli i w Polsce
którzy mówią, że mają więcej, zwyczajnie kłamią na po- nie odczuwamy wielkiego zagrożenia, a nawet dramatycz-
trzeby partyjnej propagandy czy dla swoich układów we- na sytuacja w Grecji jest do opanowania. Jednak może to
wnątrzpartyjnych. To właśnie jedna z ważnych oznak, że zgoła inaczej wyglądać, jeśli kryzys dosięgnie Włoch.
postępuje atomizacja społeczeństwa. Tak więc gospodarka wymaga głębokiej, krytycznej
Elementem tej atomizacji jest także bardzo poważny analizy i regulacji, które pomogą opanować zdezintegro-
kryzys rodziny. Jeśli spojrzymy na statystyki, to uprzy- wany rynek. Natomiast rzeczywiście ważną konsekwen-
tomnimy sobie, ile par żyje w związkach nieformalnych, cją kryzysu jest poderwanie zaufania do najpotężniej-
które staramy się teraz jakoś formalizować przez ustawę szych instytucji finansowych i ekonomicznych. Dotyczy
o związkach partnerskich. Ta ustawa będzie też miała, to relacji tak delikatnych, jak relacje banku z klientem,
nie ukrywajmy, istotne skutki w postaci osłabienia instytu- który mu powierza swoje pieniądze i z państwem, któ-
cji małżeństwa. Gdy jednak spojrzeć, jak wiele dzieci ro- re jest jakimś gwarantem działania rynków finansowych.
dzi się w związkach pozamałżeńskich, to zobaczymy jak Może to spowodować poważne konsekwencje, nie tylko
te tradycyjne konstrukcje, które były przecież podstawą w formie „ruchu oburzonych”.
struktury społecznej, rozsypują się na naszych oczach. Czy z tego braku zaufania wyrośnie ruch porówny-
Zmiana struktur będzie miała poważne konsekwencje. Po walny zasięgiem do ruchów studenckich roku 1968, tego
pierwsze – poszła bardzo daleko, a po drugie – jest nie- nie wiemy, ale niewątpliwie odbudowanie czy budowa-
odwracalna. I będzie miała istotny wpływ na koncepcje nie na nowo zaufania do instytucji rynku i państwa może
polityczne, poprzez które będzie się wyrażała. okazać się zadaniem skomplikowanym. Co gorsza, taka
Nie dotyczy to oczywiście tylko socjaldemokracji! sytuacja stwarza ogromne pole do popisu dla różnych
Przed identycznymi problemami stoją chadecy, liberało- populizmów, bo przecież nie brak ludzi, którzy chętnie
wie, zieloni i wszyscy inni, bo taki jest po prostu współ- wykorzystają obecne słabości kapitalizmu.
czesny świat, za którym musimy nadążyć, bo inaczej pój- Ważnym problemem są zmiany klimatyczne, o któ-
dzie swoją drogą. Bez nas. rych ciągle mówimy, ale skutki których przewidzieć bę-
Natomiast gdy dochodzimy do gospodarki, to prze- dzie trudno. Nie zgadzam się z Wacławem Klausem,
żywam swoiste déjà vu, ponieważ widzę na różnych który głosi pogląd dość ekscentryczny, że wszystko jest
konferencjach ludzi zatroskanych losem kapitalizmu w najlepszym porządku. Ja nie jestem pewien, czy mamy
i przypomina mi się wówczas hasło z innej epoki, które do czynienia z ociepleniem, czy z ochłodzeniem klimatu,
brzmiało: „Socjalizm tak – wypaczenia nie!”. Dzisiaj hasło bo to w zależności od pory roku wygląda różnie. Nato-
dnia brzmi: „Kapitalizm tak – wypaczenia nie!” Jak skoń- miast teza, że czynnik ludzki wpływa na zmiany klima-
czyły się próby naprawiania socjalizmu, wszyscy wiemy; tyczne bardziej niż kiedykolwiek jest tak oczywista, że nie
mówię o naszym socjalizmie środkowoeuropejskim, nie podlega dyskusji. Gdy żyło na ziemi miliard ludzi, wpływ
chciałbym, żeby Szwedzi się na mnie obrazili. Wydaje mi ten musiał być mniejszy niż dziś, gdy żyje siedem miliar-
się, że kapitalizm dziś jest silniejszy niż tamten socjalizm dów używających współczesnej techniki. Nie trzeba być
i szansa poprawiania go istnieje. Natomiast na pewno noblistą, żeby dojść do takiego wniosku.
trzeba precyzyjnie przeanalizować, co w kapitalizmie źle Tak więc zmiany klimatyczne to problem, którym
funkcjonuje. I tu mamy dwie szkoły. Skrajni liberałowie musimy interesować się wszyscy i nie można go zosta-
twierdzą, że wszelkie kłopoty współczesnego kapitalizmu wić tylko ruchom zielonych czy gremiom ekologicznym.
wynikają z tego, że jest go za mało. Gdyby było mniej Socjaldemokraci niemieccy będą tu mieli sporo do po-
państwa, jeszcze więcej rynku, jeszcze więcej konku- wiedzenia, na przykład, jak sobie wyobrażają świat po
rencji, to byłoby świetnie. Taki pogląd wydaje się jednak zamknięciu elektrowni atomowych, jak bardzo liczą na
bardzo idealistyczny, że nie powiem naiwny. Natomiast energie odnawialne, jak wyobrażają sobie w czasie kry-
socjaldemokraci u podłoża kłopotów dostrzegają m.in. zysu gospodarczego zrealizowanie planów wyłączenia
nieopanowane jeszcze w pełni konsekwencje nowych elektrowni atomowych. Takie poglądy w sprawie ograni-
technologii. Wiara w „turbokapitalizm”, w samoregulacyj- czenia atomu w pełni podzielam, ale zastanawiam się,
18 ną rolę rynku doprowadziła do tego, że wiele procesów na ile są realne!
perspektywy

Nie lubię słowa kryzys, bo jak je za często powta- Hierarchia, która tam została stworzona, wykazuje czę-
rzamy, to staje się samosprawdzalną prognozą. Mówmy sto wyższy stopień kompetencji niż to, co my możemy jej
więc o chwilowych problemach, przejściowych zaburze- przeciwstawić.
niach, które jednak nie wpływają na istotę systemu, bo Nie jest to jeszcze zapewne czas na granie larum dla
demokracja przy swoich wszystkich wadach jest jednak europejskiej demokracji, ale na pewno wszystkie siły po-
systemem nieidealnym, ale jak zauważył Churchill – naj- lityczne, a szczególnie socjaldemokracja muszą brać tę
lepszym. Natomiast na początku XXI wieku musimy przy- ewentualność pod uwagę. Jeśli demokracja miałaby się
znać – tak, demokracja ma kłopot! Wynika on, jak już rozwijać wedle tego modelu, z którym mamy do czynie-
wspomniałem, z atomizacji społeczeństw. Ludzie dziś nia, jeśli nie doprowadzimy do większego uspołecznienia
nie odczuwają więzi ze swym państwem w sposób tak życia politycznego i partyjnego, to będzie ona karleć, a to
silny jak to odczuwali wcześniej. Widać to choćby po fre- byłoby bardzo złą prognozą dla naszego świata.
kwencji wyborczej nawet w państwach o starej tradycji Tak więc bez zrozumienia wymienionych tu uwarun-
demokratycznej. Ciągle frekwencja jest tam spora, ale kowań, a przynajmniej bez głębokiej dyskusji na wska-
nie jest to już 80 tylko 60 procent. zane tematy, nie da się sformułować żadnego sensow-
To jest również pojawianie się alternatywy. Nie nego, długofalowego programu politycznego. Nie mówię
możemy żyć dwadzieścia lat po upadku komunizmu o hasłach na kolejną kampanię wyborczą, bo to zawsze
w błogim przeświadczeniu, że alternatywy dla demokracji można zrobić, ale jeśli chcemy wieloletniej i skutecznej
i gospodarki rynkowej nie ma. Alternatywa jest i objawia obecności socjaldemokracji w życiu politycznym, to mu-
się najwyraźniej w dobie kryzysu. To jest model chiński: simy odpowiednio zareagować na zachodzące zmiany
„rynek tak – demokracja nie”! I siłę czerpie z tego, że w świecie współczesnym.
proces podejmowania decyzji jest tam szybszy, że nie Jaki więc wyłania się z tego projekt, o którym warto
traci się czasu na różne procedury, że nie zakłócają go dyskutować i który powinien być trzonem myślenia socjal-
kolejne wybory i zmiany gabinetów. Jestem wprawdzie demokratycznego nie tylko w Europie środkowo-wschod-
przekonany, że modelu chińskiego nie da się przenieść niej, ale w całej Europie? Zacznijmy od kwestii wolności,
do Europy, bo mamy tu ciągle za mało Chińczyków, ale o której mówił już Willi Brandt w swym wielokrotnie cy-
możliwe jest na przykład przeniesienie go do Rosji, choć towanym przemówieniu. Dla obywatela wykształconego,
mało jest nacji bardziej różniących się od siebie niż Chiń- żyjącego w nowoczesnym świecie, wolność i obrona tej
czycy i Rosjanie. Ale już pojawia się w innych krajach wolności przed wszelkimi zagrożeniami, także płynącymi
byłego ZSRR i jest to jakaś alternatywa. z tego nowoczesnego świata, to potrzeba pierwszopla-
Jeśli Chiny rzeczywiście wesprą nasze fundusze nowa. Pojawiają się tu różne dylematy i trzeba będzie
stabilizacyjne i jeśli nie wykorzystają naszych słabości, rozstrzygać, ile wolności, a ile bezpieczeństwa, ile wol-
bo im potrzebna jest stabilna Europa jako bogaty rynek ności indywidualnej, a ile państwa, czyli ile regulacji i za-
zbytu, to pozycja tego kraju będzie rosła. I nasze apele, kazów, które ingerują w naszą codzienność – aktywność
by przyjmować Dalajlamę w stolicach krajów europej- zawodową czy biznesową. Bardzo wyraziście manifestu-
skich z racji moralnych zobowiązań, jakie mamy wobec je się też wolność intelektualna czy duchowa, w sprzeci-
walczącego o wolność Tybetu, pozostaną bez echa. Mó- wie wobec reguł Kościołów.
wię to z pewnym żalem, ale zwycięży realpolitik. Lewica ma tu wielki dorobek i ogromne tradycje,
Słabość demokracji jest zjawiskiem realnym i widocz- bo zawsze była środowiskiem emancypacyjnym. To so-
nym gołym okiem. Bo skoro zarzucamy Papandreu, że cjaldemokracja walczyła o emancypację kobiet, robot-
krokiem populistycznym było dążenie do przeprowadze- ników, ludzi upośledzonych, imigrantów. To trzeba dziś
nia w Grecji referendum w sprawie cięć oszczędnościo- kontynuować, wszystkie dokonania historyczne winny
wych, to przyznajemy się zarazem do ogromnej klęski być przejrzane pod kątem nowych potrzeb i na ten aspekt
demokracji! Gdybyśmy odrzucili presję czasu i wymóg wolnościowy trzeba kłaść nacisk. Jeśli szukamy przyczyn
dramatycznej sytuacji, to musielibyśmy przyznać, że nie sukcesu Palikota w ostatnich wyborach, to czynnik wol-
ma bardziej uczciwego sposobu niż referendum! Powin- nościowy był bardzo istotny. Wolność i pokazanie, że my
no się zapytać ludzi: Chcecie zostać w systemie euro – prawa jednostki traktujemy jako sprawę zasadniczej wagi
musicie ponieść wielkie koszty. Nie godzicie się? To wy- jest dla socjaldemokracji bardzo istotne w zmieniającym
chodzimy i doprowadzamy kraj do bankructwa ze wszyst- się świecie.
kimi konsekwencjami tego faktu. Jeśli spojrzeć na to Drugi problem to nierówności społeczne. I on ciągle
z punktu widzenia zasad demokratycznych, a szczegól- narasta. Jak do tej pory próbowano go rozwiązać? Na
nie socjaldemokratycznych, to powinniśmy Papandreu dwa sposoby – poprzez zwiększanie podatków dla najza-
złożyć gratulacje, bo zasadnicze decyzje w demokracji możniejszych, co i tak pewnie okaże się konieczne, żeby
można podejmować tylko w ten sposób. zapobiec skutkom kryzysu, albo przez pewnego rodza-
Inny, ale bardzo istotny objaw kryzysu demokracji to ju system zasiłków społecznych, który ma to do siebie,
dobór ludzi, którzy garną się do polityki. Co robi dzisiaj że rzeczywiście udziela pewnej pomocy środowiskom
młody człowiek, który kończy uczelnię ze znakomitymi najsłabszym, ale także demoralizuje, bo nie zmusza ich
wynikami i ze znajomością języków? Ma cztery oferty na do aktywności. Dzisiaj spojrzenie na nierówności społecz-
stole – pierwszą ze świata finansowego, drugą ze świa- ne jest bardziej skomplikowane niż proste przeciwstawie-
ta korporacyjnego, trzecią z medialnego, a czwartą ze nie biednych bogatym czy zdrowych – chorym. Do tego
świata polityki i ta ostatnia jest najsłabsza. Nie dziwmy dochodzą zróżnicowania geograficzne – jeśli urodziłeś
się więc, że jakość debaty politycznej nas nie zadowala, się w złym miejscu, od razu jesteś upośledzony. Walka
a liderów politycznych nie cenimy. Na tym tle doskonale z nierównościami musi być prowadzona nowocześniej-
wypada system chiński, gdzie doboru do polityki doko- szymi sposobami – przede wszystkim poprzez lepsze
nuje się precyzyjne, drogą poważnej eliminacji i selekcji. systemy edukacyjne i pełny dostęp do nich, przez projek- 19
perspektywy

ty redukujące nierówności regionalne, a także udzielając nas program modernizacyjny, który pozwalał wierzyć, że
wsparcia społecznego, które by pomagało ludziom bied- lewica będzie sprawy kraju posuwała naprzód. A drugim
nym poprzez ich aktywizowanie, co udało się w Brazylii. atutem był czynnik ludzki! Myśmy naprawdę rozporządzali
Zmiany wymaga na pewno system edukacji. Powinien wybitnymi postaciami, które w opinii wyborców miały kom-
on być dostosowany do tego nowego, zmieniającego się petencje i tytuł do rządzenia i z nich moglibyśmy stworzyć
świata. Partia czy ugrupowanie polityczne, które przed- nie jeden rząd lecz kilka. Dziś czynnik historyczny traci na
stawi program edukacji stwarzający rzeczywiście szansę znaczeniu i w pewnym sensie stał się kontrproduktywny.
dla młodych ludzi, może liczyć na ich poparcie. Ale nie Z tych miliomów ludzi, którzy byli głęboko zainteresowani
może to być program opierający się na wzorach z prze- obroną swej przeszłości, z każdym dniem robi się mniej-
szłości z niewielkimi zmianami, tylko całkowicie nowy sza garstka. Także w stosunku do młodego pokolenia jest
projekt. to kontrproduktywne. Pamiętajmy, że w życie weszły po-
Kolejny element takiego programu to określenie wy- kolenia, które urodziły się już po upadku komunizmu i dla
raźnego stanowiska w sporze między globalizacją i reak- nich informacja, że jakaś partia jest „postkomunistyczna”
cją na nią, czyli pogłębianiem integracji w ramach Unii przywołuje jakąś nieznaną im przeszłość.
Europejskiej, a ideą i konstrukcją państwa narodowego. Tak więc sprawą zasadniczą staje się pytanie, jak
To jeden z najpoważniejszych i najgorętszy ze sporów, partie socjaldemokratyczne będą umiały znaleźć się
a jego rozstrzygnięcie czeka nas w najbliższej przyszłości. w tym szerokim nurcie myślenia paneuropejskiego czy
W Polsce on się już toczy między Kaczyńskim i Tuskiem, myślenia o zmianach w Europie, i jak będą definiowały
ale też między SLD i Palikotem. Musimy sobie odpowie- problemy swych krajów. W Polsce, gdyby dziś nazwać
dzieć na pytanie, czy chcemy państwa narodowego jako problemy, które będą zajmować ludzi i staną się wehi-
miejsca obrony wartości tradycyjnych, konserwatywnych, kułem służącym budowie pozycji lewicy, to najlepiej je
najbardziej rudymentarnych, czy jesteśmy gotowi pójść zdefiniował Palikot – walka o wolność światopoglądową
dalej w procesach integracyjnych, czyli mówiąc krótko – i neutralność w tej sprawie państwa. Palikot robi to na
zakończyć proces integracji przez stworzenie Federacji gruncie antyklerykalnym, SLD może to robić na gruncie
Europejskiej! Za tym idzie oczywiście rezygnacja z wielu racjonalnym, ale musi to robić, bo to jest dzisiaj, uwzględ-
instrumentów państwa narodowego. niając historyczną pozycję Kościoła katolickiego w Pol-
Rzecz jest niełatwa, ale wymaga jasnego postawie- sce i kryzys, w jakim on się znalazł, problem, który ob-
nia. Gdybym więc miał dziś budować program socjalde- chodzi więcej ludzi niż nam się wydaje.
mokratyczny dla Europejczyków, to oświadczenie, że fi- Drugi problem, który także staje się bardzo widocz-
nałem procesu integracji europejskiej ma być powstanie ny, a obawiam się, że będzie narastał, to nierówności
Federacji miałoby głęboki sens, bo oznaczałoby nie tylko społeczne i poczucie młodych, wykształconych ludzi, że
działania polityczne, które ku temu zmierzają, ale budo- nie ma dla nich miejsca w wolnej, kapitalistycznej Polsce
wanie świadomości europejskiej, czego dziś nie robimy, w początkach drugiej dekady XXI wieku! Pamiętajmy
bo obawiamy się, że nie zdobędzie dla tej idei akceptacji. też, że polityka poza treściami programowymi podlega
No i w ten sposób pozostawiamy pole populistom, na- uwarunkowaniom psychologicznym. Każda partia musi
cjonalistom i przyczyniamy się do renesansu szowinizmu wiedzieć, że nawet dysponując bardzo dobrym progra-
narodowego, którego bym się w warunkach europejskich mem i znacznymi osiągnięciami dochodzi do momentu,
obawiał. w którym następuje pewne znużenie. Można wprawdzie
Oczywiście to nie jest pełna lista problemów, które wygrać drugie wybory, ale w demokracji bardzo trudno
winny współtworzyć program socjaldemokracji europej- wygrać wybory trzecie. Przyczyną nie jest to, że partie
skiej, jednak one zdecydują, czym on różnić się będzie stały się nagle niedobre, ale w dobie szczególnej ekspan-
od programów innych środowisk politycznych. A tylko taki sywności mediów oglądamy określonych ludzi 24 godziny
program może znaleźć odbiorców wśród młodych wybor- na dobę i to niekoniecznie w przyjaznym świetle. Pominę
ców, którzy w starych strukturach nie znajdują dla siebie tu wyjątkowe postacie jak Margaret Thatcher, Blaira czy
ani miejsca, ani odpowiedzi na ich pytania i wątpliwości. Kohla, ale zwykle politycy zużywają się szybciej.
I jeszcze jedno. Stawianie problemu w ten sposób, To kolejna dobra prognoza dla socjaldemokratów,
że Europa Środkowa jest jakimś „innym zwierzęciem” niż bo po wahadle, które odchyliło się na prawo, powinno
Zachód z racji swoich historycznych doświadczeń, z każ- przyjść odchylenie w lewo. Ale tu przestroga dla naszych
dym dniem będzie traciło sens. Będąc razem w Unii Eu- socjaldemokratów – wahadło się wychyli, lecz muszą się
ropejskiej widzimy naocznie postępujący proces wzajem- jeszcze znaleźć ludzie, którzy okażą się rzeczywistą, po-
nego zbliżania się zarówno w sferze ekonomicznej, jak ważną, sensowną i interesującą alternatywą dla rządzą-
i sposobów myślenia. Mówi się, że zarysowują się różnice cych aktualnie. I jeżeli takich ludzi socjaldemokraci nie
nawet w obrębie Europy Środkowej, gdyż mieliśmy różne będą mieli w ciągu najbliższych czterech lat, to wahadło
doświadczenia. Polska i Węgry miały rzeczywiście sys- się wychyli nie dla socjaldemokratów, tylko dla innych
temy bardziej liberalne niż Bułgaria i Rumunia czy Cze- ugrupowań, bo żyjemy w demokracji, w której wszystko
chosłowacja Husaka, ale na polskim przykładzie widać się może wydarzyć.
wyraźnie, że czynnik historyczny traci na znaczeniu.
Źródłem sukcesu formacji, którą kierowałem w latach ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI
90. minionego stulecia, było odwołanie się do ludzi, którzy Wystąpienie na konferencji W poszukiwaniu nowych dróg
żyli w PRL i nie wyrażali zgody na to, żeby ich wysiłek rozwoju – socjaldemokratyczne perspektywy dla Europy
i praca zostały unieważnione. Tym różniliśmy się od kon- Środkowo–Wschodniej, która odbyła się w Warszawie
kurencji, a zarazem odwołaliśmy się do realnie istniejącej 3 listopada 2011 roku z inicjatywy Fundacji im. Friedricha
licznej grupy ludzi, którzy stali się ofiarami procesu prze- Eberta, Ośrodka Myśli Społecznej im. F. Lassalle’a oraz
20 kształceń. Głównym czynnikiem był sformułowany przez tygodnika „Polityka”.
szkic

EDWARD KAROLCZUK

GLOBALIZACJA
A PARTYKULARYZM
I SEPARATYZM
Globalizacja miała uczynić świat jedną globalną Zjawisko to nie jest jednak jednoznaczne w ocenie,
wioską, a człowieka obywatelem świata. Z kolei według gdyż w latach 90. XX w. powstały 23 nowe państwa,
innej koncepcji powstało wszechpotężne Imperium jako a wiele podległych narodów nadal dobija się swojej nie-
nowy ład o strukturze sieciowej, pozbawiony zwartego podległości. Z kolei przeciwnicy globalizacji uważają,
centrum władzy, niezależny od dotychczasowych gra- że państwa narodowe nie dość energicznie przeciwsta-
nic państwowo-narodowych. Wbrew tym prognozom wiają się transnarodowym korporacjom i ich polityce, że
separatyzm narodowy i narodowościowy ma się dobrze tylko naturalne i silne zbiorowości lokalne wierne trady-
i stał się niejako drugą stroną liberalnej globalizacji. cjom zdołają pokonać rosnące zagrożenia. Ożywa se-
Źródeł współczesnego separatyzmu można szukać paratyzm narodowościowy w krajach uważanych dotąd
w globalizacji, która niesie ze sobą m.in.: unifikację pro- za jednolite. Niektóre separatyzmy mają mniejsze lub
dukcji, konsumpcji i kultury oraz przekazu telewizyjne- większe swoje historyczne i społeczne uzasadnienie,
go i filmowego; okcydentalizację; narzucanie języków a niektóre sprawiają wrażenie bardziej tworów medial-
lokalnym narodom i narodowościom; zmiany struktu- nych niż rzeczywistych, gdyż nie stoją za nimi żadne hi-
ry społecznej; szybką degradację lub niewyjaśniony storyczne mniejszości narodowe czy narodowościowe.
awans wielu grup społecznych; szybkie przekształce- Zdaniem Habermasa powstanie państw narodo-
nia własnościowe; wyrzucanie poza nawias społeczny wych związane było z rozpadem społeczeństw sta-
wielu nie zintegrowanych z systemem globalnym środo- nowych, kiedy dokonywała się transformacja „narodu
wisk; rozwój ponadnarodowej i ponadlokalnej biurokra- szlacheckiego” w „naród ludowy”. Od czasu Rewolu-
cji; utratę punktów orientacyjnych w systemie wartości; cji Francuskiej 1789 r. uzyskanie praw obywatelskich
poszerzenie dystansu pomiędzy Centrum a peryferiami; nałożyło na obywateli obowiązek służby wojskowej
bankructwo dekolonizacji; zmiany cen i stóp procento- i ryzykowania życia dla całej wspólnoty. Służba woj-
wych wywołane odległymi faktami ekonomicznymi; ła- skowa (także kobiet w późniejszym okresie) stała się
manie przemocą zwyczajów międzynarodowych. drugą stroną praw obywatelskich. Gotowości do walki
Odpowiedzią części społeczeństw na te przemia- i śmierci za ojczyznę miała dowodzić zarówno patrioty-
ny związane z globalizacją jest m.in.: rozwój poczucia zmu, jak i przekonań republikańskich. W świadomości
otoczenia poszczególnych państw i narodów przez społecznej „kamienie milowe walki o wolność republi-
wrogów, którzy tylko dybią na ich pomyślność i egzy- kańską łączą się z symboliką śmierci upamiętniającą
stencję; odradzanie się tradycyjnych konfliktów teryto- poległych na polu chwały”1.
rialnych; rozbudzanie dążeń do separatyzmu i regiona- Ukształtowanie się współczesnych narodów wy-
lizmu oraz buntu; rozwój ruchów ekologicznych, które magało przezwyciężania starych więzi partykularnych
nie chcą być ani polityczne, ani lewicowe, ani prawi- i regionalnych. Poprzez przynależność do „narodu” po-
cowe; odradzanie się mistycyzmu, powroty do religii wstała więź solidarności między osobami, które zaczy-
i nastanie mody na odległe religie, na egzotyczne filo- nały być postrzegane jako sobie obce. Ukształtowanie
zofie zgodne z „naturą”; uciekanie młodego pokolenia się państwa narodowego w nowy sposób legitymizo-
w narkotyki, które zastępuje ucieczkę starszego poko- wało państwo jako instytucję panowania klasowego.
lenia w alkohol. Rozwijające się ruchy odśrodkowe są Ta nowa legitymizacja była niezbędna w związku z tym,
odpowiedzią na zagrożenia ze strony świata zewnętrz- że wraz z rozwojem pluralizmu światopoglądowego
nego, jakie zawisły nad poszczególnymi państwami panowanie polityczne zostało pozbawione podstawy
i społecznościami lokalnymi, a istniejące sprzeczności religijnej i „boskiego namaszczenia”. Ponadto proce-
i frustracje często znajdują swoje ujście podczas brutal- sy związane z rozwojem gospodarki rynkowej nasiliły
nych zajść na stadionach lub po meczach piłkarskich. ruchliwość społeczną i przyspieszyły wyzwolenie się
Zwolennicy globalizacji twierdzą, że przeszkodą
w ustanowieniu nowego globalnego ładu są państwa 1
Jürgen Habermas, Uwzględniając innego. Studia do teorii politycznej,
narodowe, których suwerenność należy ograniczyć. Warszawa 2009, s. 122. 21
szkic

jednostek spod panowania więzi stanowych. Prawa tylko jako osłona dla urzeczywistnianych w sferze we-
poddanego zmieniły się w liberalne i polityczne prawa wnętrznej indywidualnych wolności obywateli – zarów-
obywatelskie. Do zastąpienia rozpadających się więzi no wolności składających się na prywatną autonomię
stanowych konieczna była idea dająca możliwość mo- obywateli społeczeństwa, jak i tych składających się
bilizacji ludu mocniej niż prawa człowieka – suweren- na polityczną autonomię obywateli państwa” (s. 136).
ność narodu. Kiedy jedność narodowa zostaje zagrożona w wy-
Idea narodu i ducha narodu stała się formą toż- niku wewnętrznych sprzeczności klasowych czy globa-
samości zbiorowej, dostarczając „prawnie ukonsty- lizacji, niektórym w reakcji obronnej zaczyna się wręcz
tuowanej formie państwowej substratu kulturowego” wydawać, że patriotyzm lokalny jest zdrowszy i waż-
(s. 120). Obywatelstwo zostało „podwójnie zakodo- niejszy, a patriotyzm narodowy służy mu tylko za tło
wane”: z jednej strony – przez prawa obywatelskie, świadomości. Próbują nawoływać do tworzenia wspól-
a z drugiej – zdefiniowane jako kulturowa przynależność not, które są przeciwne wspólnotom narodowym osła-
do narodu. „Bez tej kulturowej interpretacji praw obywa- bionym przez globalizację. Ich zdaniem nacjonalizm
telskich (staatsbürgerliche Rechte) państwo narodowe ogólnonarodowy dożywa swoich ostatnich dni i prze-
w fazie swego powstawania nie znalazłoby dość siły, by staje być konieczny dla rozwoju republiki i demokracji.
przez zaprowadzenie demokratycznego obywatelstwa Sensem demokratycznego rozwoju społeczeństwa sta-
stworzyć jednocześnie nową, bardziej abstrakcyjną je się jego zróżnicowanie. Konstytucja, ogólnokrajowe
płaszczyznę integracji społecznej” (s. 120). prawo oraz tradycje powstań i zwycięstw w bitwach na-
Ten kto zdobywa tożsamość w wyniku wojen ze- rodowych nie muszą zatem być szanowane.
wnętrznych i wojen domowych, zdobywa możliwość Taka geneza i sposób funkcjonowania narodu spra-
określania granic wspólnoty narodowej. Nacjonalizm wia, że występują w jego łonie immanentne sprzecz-
określa granice w specyficzny sposób. „Nawet jeśli ności. Z jednej strony, naród powstający z politycznej
świadomość narodowa sama jest artefaktem, pro- woli obywateli jest źródłem legitymizacji demokratycz-
jektuje ona wyobrażoną wielkość w postaci narodu nej i dążenia do uniwersalizmu zrzeszenia wszystkich
jako coś wyrosłego naturalnie, co w przeciwieństwie wolnych i równych obywateli zjednoczonych wspólnym
do sztucznego porządku prawa pozytywnego i kon- językiem i historią, ale z drugiej strony, sztuczność mi-
strukcji państwa konstytucyjnego rozumie się samo tów narodowych sprawia, że pojawia się partykularyzm
przez się” (s. 123). W rzeczywistości to państwa były często pod płaszczykiem obrony „autentycznej” regio-
silnym czynnikiem narodowotwórczym. W świadomo- nalnej kultury czy „małej” ojczyzny.
ści późniejszych pokoleń nastąpiło jednak odwrócenie By zneutralizować wewnętrzne konflikty klasowe,
kolejności tego procesu i wszelkie ruchy społeczne rządy państw narodowych z jednej strony – inicju-
ubrane w narodowy, narodowościowy czy kulturowy ją konflikty z innym narodami i tolerują rasistowskie
kostium wydają się bardziej pierwotne i ważniejsze zachowania, ale z drugiej strony, ponieważ integra-
od ruchów ogólnopaństwowych. Dlatego Habermas cyjna moc demokracji obywatelskiej może ujawnić
dodaje, że „Właśnie sztuczność mitów narodowych, się tylko wtedy, gdy będzie można stworzyć warunki
zarówno w obróbce naukowej, jak i w wersji propagan- dla rozwoju wszystkich i ich egzystencji w pożądanych
dowej czyni nacjonalizm z gruntu podatnym na naduży- przez siebie formach, bagatelizuje i toleruje ruchy se-
cie przez elity polityczne” (s. 123). paratystyczne i autonomiczne. Ze swych prawno-po-
Zdaniem Habermasa ten złożony proces uniwer- litycznych kompetencji wszyscy obywatele mogą jed-
salistycznego przekształcania lojalności wobec wioski, nak skorzystać tylko pod warunkiem nienaruszalności
rodziny, kraju i dynastii nie obejmował całej ludności przez państwo sfery prywatnej i prywatnej aktywności.
nawet w krajach wysoko rozwiniętych do początków Lata po II wojnie światowej dowiodły żywotności i ko-
XX w. Nacjonalizm jest więc stosunkowo świeżej daty rzyści demokratycznej wspólnoty narodowej. Globali-
i jest różnie zakorzeniony w poszczególnych regionach zacja przyniosła jednak inne i nowe problemy, ale nie
danych państw. Nowe więzi utrwalały się stopniowo zlikwidowała sprzeczności pomiędzy nacjonalizmem
poprzez powszechny obowiązek służby wojskowej, a patriotyzmem, globalnym uniwersalizmem a partyku-
w czasie której wyrabiano gotowość do walki i ofiarno- laryzmem.
ści przeciwko „wrogom ojczyzny”. W sytuacji zagroże- Denacjonalizacja gospodarki w warunkach globali-
nia solidarność obywateli ujawniała się jako jedność zacji przy dominacji neoliberalizmu sprawia, że polityka
tych, którzy ryzykują życie dla narodu i ojczyzny, co nie narodowa coraz bardziej traci władzę nad warunkami
oznacza, że w poszczególnych regionach danych kra- produkcji, w których powstają zyski. Rządy mają co-
jów nie było jednostek i grup, które takiej potrzeby zbyt raz mniejszy wpływ na przedsiębiorstwa, które podej-
mocno nie odczuwały. mują decyzje inwestycyjne z punktu widzenia swoich
To właśnie urzeczywistnienie wspólnoty narodowej globalnych interesów. Państwa narodowe znalazły
przyniosło możliwość zaistnienia republikańskich praw się w ślepym zaułku. Próbują ratować swą tożsamość
wolnościowych, a zatem i – co zakrawa na paradoks w sytuacji, gdy globalizacja pozbawia je resztek wła-
– możliwości demokratycznej walki o partykularne in- dzy. Stąd też same państwa narodowe zaczynają
teresy. Po ukształtowaniu się narodu i ujawnieniu się wspierać ruchy regionalne i kulturę lokalną w nadziei,
jego sprzeczności społecznych pojawia się złudzenie, że ochronią swą odmienność i tożsamość wobec za-
że świadomość narodowa jest tylko zewnętrzną formą, granicy oraz zamaskują rozrywające je od środka kon-
a istotą jej jest świadomość regionalna, co ma często flikty klasowe. Również poszczególne partie politycz-
swoje wsparcie w zróżnicowanym poziomie rozwoju ne (nie tylko te programowo narodowe czy rządzące)
gospodarczego poszczególnych krajów. Świadomość szukają sojuszników wśród ruchów separatystycznych
22 narodowa wykuta w walce z innymi narodami „jawi się w nadziei na zajęcie jakiejś niszy wyborczej i poprawę
szkic

swoich wyników w wyborach. W efekcie ruch separaty- zykowych czy kulturowych, lecz „podbijają sąsiednie
styczny zaczyna odgrywać większą rolę, niż to wynika regiony, plemiona, subkultury, wspólnoty językowe
z rzeczywistej roli chcącej wyodrębnić się mniejszości. i religijne. Nowe państwa narodowe powstają na ogół
Globalizacja na płaszczyźnie ekonomicznej stwarza kosztem asymilowanych, uciskanych lub marginali-
problemy, których społeczeństwa nie są w stanie roz- zowanych »pod-ludów«. Tworzeniu państwa narodo-
wiązać w ramach państw narodowych ani ustaleń mię- wego pod hasłami etnonanrodowymi prawie zawsze
dzy suwerennymi państwami. Obserwowana jest bo- towarzyszyły krwawe rytuały czystek i zawsze jakieś
wiem erozja suwerenności państw i dotychczasowych nowe mniejszości poddawano nowym represjom. […]
form demokracji, a nowe ponadnarodowe skuteczne Dość często po szczęśliwym wyzwoleniu prześlado-
struktury demokratyczne jeszcze się nie ukształtowały. wani sami stawali się prześladowcami” (s. 146-147).
Poszczególne środowiska próbują utrzymać lub uzy- Widzimy, że demokratyczne prawo do samostanowie-
skać kontrolę nad lokalnymi środkami produkcji i su- nia może zamieniać się w swoje przeciwieństwo – pra-
rowców, i to jest najbardziej ogólna podstawa wszelkie- wo do represji wobec „nowych-obcych”, którzy z naro-
go partykularyzmu oraz walki o autonomię w łonie po- dowej większości przekształcili się na danym terenie
szczególnych dotychczasowych państw narodowych. w wyniku transformacji w regionalną mniejszość. Sta-
Ponieważ poszczególne państwa narodowe nie są re problemy mogą więc wracać pod nowym sztanda-
w stanie poradzić sobie z problemami socjalnymi i eko- rem.
logicznymi niesionymi przez globalizację, Habermas Nie każde żądanie samookreślenia jest słuszne.
stawia pytanie o to, czy „przezwyciężenie” państwa na- Jak pisze Habermas, „Żądanie secesji jest dopiero
rodowego nastąpi na drodze jego likwidacji czy odtwo- wtedy uprawnione, gdy centralna władza państwo-
rzenia na wyższym poziomie? To z kolei rodzi pytanie wa odmawia praw jakiejś części ludności skupionej
o przyszły kształt demokracji oraz o nową definicję na jednym terytorium; wtedy żądanie inkluzji można prze-
ogółu tych, do których mają się odnosić prawa oby- prowadzić na drodze wiodącej przez narodową niepod-
watelskie. Czy obywatele korzystając ze swoich repu- ległość” (s. 147). Prawa do secesji nie można uzasad-
blikańskich wolności nie są niejako naturalnie skazani nić powoływaniem na demokrację i prawa człowieka,
na występowanie przeciwko swemu własnemu rządowi? ani wyrażać zgody na secesję: „Dopóki mianowicie
Granice międzypaństwowe są najczęściej wyni- wszyscy obywatele cieszą się tymi samymi prawami
kiem przypadków zrodzonych podczas burzliwych kon- i nikt nie jest dyskryminowany, nie ma normatywnie
fliktów, wojen i wojen domowych – ten kto zdobywa przekonywującej racji na rzecz odłączenia się od ist-
władzę, określa granice z innymi państwami. Według niejącej wspólnoty. Przy tym założeniu nie może być
Habermasa republikańskie poglądy umacniają prze- mianowicie mowy o represji i »obcym panowaniu«,
konanie o przypadkowości wielu granic, a „sięgnięcie które dawałoby mniejszościom prawo do secesji”
do organicznie rozumianego (gewachsene) narodu (s. 147).
może wyposażyć granice w aurę udawanej substan- ONZ gwarantuje wszystkim narodom prawo do sa-
cjalności i uprawomocnić je przez skonstruowane od- mostanowienia, ale nie nadaje pojęciu narodu znaczenia
niesienia do pochodzenia. Nacjonalizm wypełnia nor- etnicznego. Nie są narodem poszczególne osoby żyjące
matywną lukę odwołując się do tak zwanego »prawa« w rozproszeniu, tylko dlatego, że złożą samookreślającą
do narodowego samookreślenia” (s. 145). deklarację. Nie są również narodem ci mieszańcy jakie-
We współczesnych warunkach historycznych poza goś regionu, którzy z racji wyższego poziomu jego roz-
narodem i w oderwaniu od narodu, który cieszy się pań- woju gospodarczego manifestują i wyolbrzymiają swą
stwową niepodległością, nikt nie może w pełni korzystać odmienność kulturową, gdyż muszą wnosić więcej środ-
ze swych praw obywatelskich. Prawo każdego narodu ków do budżetu państwa, niż z niego dostają.
do własnego państwa jest wręcz warunkiem koniecz- Na obecnym etapie demokratyczne państwa na-
nym do gwarantowania praw indywidualnych. Z jednej rodowe nie mogą z racji wyznawanych wartości siłą
strony – „dana grupa narodowa kwalifikuje się do tego, stłumić wszelkich partykularyzmów i regionalizmów,
by mieć prawo do narodowego samookreślenia wła- ale nie mogą też pozwolić na rozkawałkowanie z byle
śnie przez to, że sama siebie definiuje jako jednorodny powodu narodowej wspólnoty.
naród i zarazem ma moc kontrolowania owych granic Sprawdzianem z republikanizmu i demokratyzmu
z takich przypisanych cech” (s. 146). Ale z drugiej jest również stosunek do polityki imigracyjnej. Europej-
– założenie o jednorodnym narodzie jest sprzeczne skie państwa wysoko rozwinięte wobec demograficz-
z zasadą dobrowolności i prowadzi do normatywnie nie- nego kurczenia się ich społeczeństw prowadzą politykę
pożądanych konsekwencji, „zmusza do represyjnej poli- imigracyjną podporządkowaną swoim względom go-
tyki, czy to przymusowej asymilacji obcych elementów, spodarczym. Tymczasem z wyznawanej neoliberalnej
czy to utrzymywania narodowej czystości przez aparthe- ideologii i gotowości do obrony praw człowieka wynika
id i czystki” (s. 146), wysiedlenia i kontroli napływu ob- obowiązek, by nie ograniczać kontyngentów imigra-
cych, segregacji i zakładania rezerwatów i bantustanów. cyjnych do potrzeb gospodarczych kraju czy regionu
Koncepcja republikańska zakłada, że wspólnoty przyjmującego, czyli mile widzianych i wykształconych
etniczne mogą nadawać sobie demokratyczną kon- fachowców gotowych świadczyć pracę za połowę płacy
stytucję i ustanawiać się jako suwerenne państwa – roboczej. Chodzi o to, by politykę imigracyjną prowa-
wszyscy walczący o autonomię nie muszą nikogo pytać dzić w oparciu o kryteria akceptowane przez wszyst-
o zgodę, jeśli są dostatecznie silni, zwarci i gotowi kich zainteresowanych i nie odwoływać się do potrzeby
do poświęceń. Trzeba bowiem pamiętać, że wszystkie obrony własnej tożsamości.
państwa narodowe nie wyrastają i nie kształtują się
w sposób pokojowy z osobnych grup etnicznych, ję- EDWARD KAROLCZUK 23
analiza

ZDZISŁAW SADOWSKI

JAKIEGO ŁADU SPOŁECZNO-GOSPODARCZEGO


POTRZEBUJE POLSKA?
Pytanie postawione w tytule może prowadzić do z postępem cywilizacji głównym sposobem zdobywa-
dwojakiego rodzaju refleksji1. Można nastawić się na nia potrzebnych środków stało się wytwarzanie dóbr
szukanie określenia jakiegoś upragnionego celu prze- i usług za pomocą pracy. Teraz jednak gospodarka
mian, o których wiadomo, że muszą następować. Moż- w znacznej części polega na grze giełdowej nastawio-
na też raczej próbować określić, co jest osiągalne. Gdy nej na osiąganie zysków dzięki właściwemu inwesto-
się mówi o zamierzeniach, ekonomiści są zwykle skłonni waniu kapitału pieniężnego. Jest to coś zupełnie inne-
skupiać uwagę na tym, co jest osiągalne. Ja jednak już go. Jest to właśnie to, co nazywam wynaturzeniem.
może zbyt długo zajmowałem się tym co osiągalne, tym Otóż to wynaturzenie pociągnęło za sobą niebaga-
razem więc raczej pominę ten aspekt, a skoncentruję telne skutki. Obecnie już niemal wszędzie słyszy się
się na kwestii, co by się chciało osiągnąć. Myślę jed- i widzi coraz głośniejsze i coraz bardziej stanowcze
nak, że nie może chodzić o bujanie w obłokach, lecz wyrazy oburzenia i słuszne narzekania na ogromne
trzeba trzymać się ziemi. Dlatego sądzę, że nie można i wciąż zwiększające się zróżnicowanie dochodowe
odpowiedzieć na to pytanie w odniesieniu do Polski bez i majątkowe, z jakim mamy do czynienia w świecie. Jest
uważnego przyjrzenia się temu, co się dzieje na świecie to właśnie jedno z głównych następstw tego wynatu-
i czego można się spodziewać od rozwoju światowego. rzenia. Ta współczesna forma gospodarki ma właśnie
Otóż świat znajduje się, oczywiście jak zawsze, to do siebie, że na jednym biegunie tworzy wielkie for-
w stanie ewolucji, tylko że teraz ewolucja ta ma pew- tuny, a na drugim pozostawia rosnącą nędzę. Efekty
ne cechy zupełnie nowe i bardzo szczególne. W cią- wzrostu gospodarczego, który ciągle się odbywa, nie
gu ostatniego ćwierćwiecza rozwój światowy przyniósł trafiają do mas ludności, one pozostają poza nim, za-
dwie wielkie przemiany. Jedna – to przemiana zwią- silając najbardziej niewielką stosunkowo grupę bar-
zana z rewolucją naukową czy naukowo-techniczną, dzo bogatych osób, właścicieli kapitału finansowego.
która wprowadziła świat na wspaniałą drogę tworze- To zróżnicowanie, ta polaryzacja, z którą mamy do czy-
nia nowej cywilizacji informacyjnej, która już zmieniła nienia, przynosi wyniki w postaci wzrostu napięć spo-
i dalej zmienia warunki życia, a której burzliwy rozwój łecznych, konfliktowości, burz społecznych, a nawet
obserwujemy na co dzień. Druga – to przemiana po- trwających w tej chwili rewolucji społecznych w świecie
legająca na potężnym wynaturzeniu, jakiego doznał arabskim, szykujących się również i gdzie indziej.
podstawowy system funkcjonowania gospodarki Mamy więc ciekawą sytuację. Z jednej strony wspa-
na świecie – system gospodarki rynkowej. To wynatu- niała cywilizacja informacyjna, a z drugiej obszar, któ-
rzenie polega na tym, że całe życie gospodarcze świa- ry domaga się zmiany, jakiejś zasadniczej korekty.
ta zostało podporządkowane kapitałowi finansowemu Francuski bojownik o prawa człowieka Stefan Hessel
i rynkom finansowym. wydał niedawno książeczkę, pt. Czas oburzonych (In-
Nie jest tu potrzebna długa analiza. Wystarczy dignez–sous, czyli w przekładzie właściwszy byłby tytuł
zdać sobie sprawę z tego, że międzynarodowe obro- „Czas się oburzyć”). Jest interesujące, że ta 30-stroni-
ty kapitału, wynikające z nieustannego poszukiwania cowa książeczka zrobiła we Francji furorę, a jej 94-letni
korzystnych lokat, w ciągu ostatnich 30 lat osiągnęły autor zdobył nią sobie niesłychane uznanie. Napisał
rozmiary wielokrotnie, wiele setek razy przewyższające teraz nową książeczkę, pt. Droga nadziei. Pasuje ona
obroty handlu światowego. A, idąc nieco dalej, wystar- do omawianego tu tematu, bo odpowiada na podobne
czy uświadomić sobie nonsens tego, że te nieustanne pytanie. Oczywiście nie w odniesieniu do Polski, tylko
przepływy kapitałowe są sterowane przez kilka agencji przede wszystkim do Francji, ale stosuje się to w ogó-
ratingowych, które profesjonalnie zajmują się wskazy- le do świata. Odpowiada na to pytanie w kategoriach
waniem inwestorom, gdzie należy przesuwać kapitał. słusznych zamierzeń, ujmowanych w bardzo piękne sło-
Jaskrawość tego nonsensu widać, gdy przypo- wa i budzących natychmiastowe poparcie. To się czyta
mnimy sobie, na czym polegać powinna gospodarka z rozkoszą i odbiera się z pełnym przekonaniem, że tak
i czym powinna zajmować się nauka ekonomii. Go- właśnie powinno być. Chodzi o to, że potrzebne jest
spodarka służyła przez wieki zaspokajaniu potrzeb ogólne współdziałanie ludzi dobrej woli, potrzebna jest
ludzkich w warunkach ograniczoności środków, a wraz eliminacja nędzy, biedy, głodu i wszystkich nieszczęść,
które się z nimi łączą. Nie trzeba tu tego rozwijać.
1
Tekst oparty na wystąpieniu autora na Jubileuszu 85-lecia Profesora Nasuwa się jednak takie zasadnicze pytanie: czy
Tadeusza Kowalika, zorganizowanym przez Polskie Towarzystwo ten burzliwy rozwój wiedzy, z jakim mamy obecnie do
24 Ekonomiczne i Instytut Nauk Ekonomicznych PAN w dniu 9. grudnia
2011 r. czynienia, doprowadzi również do znalezienia sposobu
analiza

sprostania tym zdecydowanie negatywnym zjawiskom, i doprowadzając do przedstawionych właśnie zjawisk


które od pewnego czasu znamionują ewolucję syste- bezładu. Ale wielki kryzys i sytuacja, w jakiej znalazł się
mu gospodarki rynkowej? Czy potrafi przezwyciężyć świat, położyły na szczęście kres neoliberalizmowi.
te zjawiska? Czy potrafi nawet dotknąć tego, co zda- Natomiast pozostaje na arenie dziejów liberalizm de-
wałoby się jest pierwszym i zasadniczym postulatem, mokratyczny, który moim zdaniem w pełni zasługuje na
mianowicie opanować międzynarodowe ruchy kapita- utrzymywanie znaczenia podstawowego kierunku my-
łu, uporządkować na nowo i uzdrowić międzynarodowy ślenia w tworzeniu nowego ładu społeczno-gospodar-
system finansowy? Ten właśnie postulat był pierwszą czego, chyba w pewnej koniunkcji z socjaldemokraty-
reakcją wielu różnych gremiów na wielki kryzys fi- zmem. Założenia takiej koniunkcji zostały już wytworzo-
nansowy roku 2008. Teraz jednak stało się jasne, że ne, kiedy – tylko przypomnę – w roku 1981 r. ogłoszony
można go powtórzyć dowolną ilość razy, ale to się nie został rzymski Manifest Międzynarodowego Zrzeszenia
dzieje. Ci, którzy są przedmiotem takiego postanowie- Liberałów. W manifeście tym expressis verbis sformu-
nia, mianowicie udziałowcy wielkich centrów kapitału łowano tezę, że nie można osiągnąć celów liberalizmu
finansowego są dostateczne silni, aby przeciwstawić w społeczeństwie, w którym utrzymuje się masowe
się wszelkim próbom działania w kierunkach dla nich bezrobocie i znaczny margines biedy, w którym nie jest
niekorzystnych. Tkwimy więc ciągle w tym samym miej- zapewniona należyta ochrona zdrowia oaz powszechny
scu. Nie umiemy odpowiedzieć, czy nasza wiedza po- dostęp do edukacji i innych dóbr publicznych. Wynikał
trafi przezwyciężyć zagrożenia. z tego jasno sformułowany wniosek, że działanie rynku
Przed światem jest więc bardzo trudny okres. Ten wymaga wspomagania i regulowania przez państwo.
ład, w którym świat się znajduje, ład społeczno-go- Państwo powinno więc pełnić funkcję współregulatora
spodarczy świata jest w tej chwili właściwie bezładem. gospodarki rynkowej. Myślę, że tej koncepcji warto się
Znajdujemy się w sytuacji ogromnego i rosnącego trzymać, dostosowując ją do zmieniających się realiów.
napięcia, które może doprowadzić do bardzo różnych Ten manifest rzymski został, można powiedzieć,
zjawisk, a przede wszystkim do pogarszania się sytu- wyparty i wdeptany w ziemię przez zwrot w kierunku
acji gospodarczej podstawowych mas ludności świata. neoliberalizmu. Ale on żyje, pozostaje w pamięci nie-
A pogarszanie się tej sytuacji będzie oczywiście ozna- których osób takich jak ja sam. To jest dokument, który
czało dolewanie oliwy do tego ognia desperacji, który moim zdaniem zasługuje na to, żeby go poprawić, wy-
już się tli w rozmaitych punktach. dać jeszcze raz w odpowiedniej liczbie egzemplarzy,
Jeżeli mamy taką sytuację w świecie, to co z tego żeby można było z niego wyciągnąć rzeczywiste wnio-
wynika dla Polski? Oczywiście nic dobrego, bo Polska ski praktyczne.
nie ma możności decydowania o losach świata ani na- Dlaczego podkreśliłem potrzebę koniunkcji z socjal-
wet istotnego wpływania na decyzje głównych graczy. demokratyzmem? Liberalizm demokratyczny od swo-
Można jednak uczynić spostrzeżenie, że właśnie jako ich narodzin był bardzo silnie zorientowany na troskę
stosunkowo niewielki i niezamożny kraj Polska może o społeczną sprawiedliwość, ale opierał się na wierze
jeszcze przez pewien czas rozwijać się własną drogą, w dobroczynne funkcjonowanie wolnego rynku. Jednak
a przede wszystkim może na swoim własnym odcinku kapitalistyczna gospodarka rynkowa nie spełniła tych
próbować przezwyciężyć te same negatywne zjawiska, oczekiwań, stąd w ramach tego kierunku powstawały
jakie obserwujemy wszędzie na świecie. Jest to możliwe rożne koncepcje naprawcze. Jedną z nich stała się
bez względu na to, czy świat będzie dalej zmierzał ku zrodzona w Niemczech w połowie XX stulecia koncep-
katastrofie, czy też potrafi przezwyciężyć zagrożenia, ja- cja społecznej gospodarki rynkowej. Warto o niej pa-
kie przed nim stoją. Jeżeli w Polsce zdołamy podjąć sku- miętać, bo wniosła ciekawą odpowiedź na pytanie, jak
teczną walkę o eliminację biedy i polaryzacji społecznej, instytucjonalnie poprawiać rynkowy ład konkurencyjny
jeżeli zdołamy podjąć intensywną walkę o rozwój wiedzy bez ingerencji państwa, realizowany z pewnym powo-
i ogólnego poziomu wykształcenia społeczeństwa, jeżeli dzeniem w Niemczech po II wojnie światowej.
więc kraj zdoła sprostać tym dwóm swoim największym W podobnym czasie powstała w Anglii zupełnie od-
priorytetom rozwojowym, to Polska potrafi sobie zapew- mienna, choć też liberalna koncepcja państwa opiekuń-
nić taki rozwój, który ją przez pewien czas będzie utrzy- czego, oparta na idei korygowania podziału rynkowego
mywał w pozycji kraju osiągającego coraz lepszą pozy- przez redystrybucyjną politykę państwa. Koncepcja ta
cję w świecie. Warto taki cel sobie postawić. Natomiast została mocno pchnięta naprzód i rozbudowana przez
trudno powiedzieć, czy jest on osiągalny. socjaldemokrację, i jest realizowana ze znakomitymi
Jaki ład społeczno-gospodarczy powinien temu to- efektami zwłaszcza w krajach skandynawskich. Otóż
warzyszyć? Doświadczenie ostatniego ćwierćwiecza wydaje się, że dzisiejsza gospodarka rynkowa wymaga
było zdominowane przez kierunek myślenia zwany neo- połączenia obu tych koncepcji, czyli właśnie koniunkcji.
liberalizmem, który zapanował wtedy na świecie. Neo- Na wyjściowe pytanie daję więc odpowiedź: Pol-
liberalizm jest to kierunek ahistoryczny, który usiłował sce potrzebny jest taki ład gospodarczy, który będzie
wskrzeszać tezy twórców koncepcji liberalizmu ekono- spełniał strukturalne i instytucjonalne wymagania spo-
micznego, głoszących w XVIII wieku idee systemu wol- łecznej gospodarki rynkowej, a jednocześnie będzie
norynkowego. Od powstania tych idei dzieli nas 200 lat nastawiony na bieżące korygowanie podziału rynko-
doświadczenia z działaniem kapitalistycznego systemu wego w imię sprawiedliwości społecznej przez regula-
rynkowego, które dowodnie ujawniło zarówno zalety, cyjne działanie państwa. W sensie ideowym byłby to
jak i wielkie słabości gospodarki rynkowej. Koncepcja ład oparty na koniunkcji liberalizmu demokratycznego
nawrotu do pierwotnej idei przy zlekceważeniu całego z socjaldemokratyzmem.
doświadczenia historycznego nie mogła zdać egza-
minu inaczej niż właśnie burząc porządek społeczny ZDZISŁAW SADOWSKI 25
zarobki

HENRYK DOMAŃSKI, ZBIGNIEW SAWIŃSKI

ZNAĆ SWOJE MIEJSCE


W HIERARCHII
Polacy są narodem o silnych orientacjach egalita- zawodu obliczona została średnia zarobków odnośnie
rystycznych, czego wskaźnikiem jest fakt, że odsetek do tego, jak „jest naprawdę” i jak „być powinno”.
osób wskazujących na zbyt duże różnice dochodów Na szczycie hierarchii faktycznych zarobków miesz-
stanowił, w 2010 roku, 90 proc. dorosłej ludności, pod- kańcy Polski lokowali właściciela fabryki (81 tys. zł.),
czas gdy zaraz po upadku systemu komunistycznego a na kolejnych pozycjach, z kwotami w granicach
– 65,8 proc. Można by na tej podstawie wnioskować, 15-16 tys. – ministra, dyrektora przedsiębiorstwa i sę-
że na początku transformacji poziom przyzwolenia dla dziego Sądu Najwyższego. Zaraz za nimi byli poseł
nierówności społecznych był wyższy niż kilka lat póź- na Sejm i adwokat, a następnie profesor uniwersytetu
niej, co mogło wynikać z rewolucyjnego zapału, a także i lekarz. Te same zawody, chociaż z pewnymi korektami
chęci zamanifestowania sprzeciwu wobec komunizmu na rzecz „sprawiedliwości”, sytuowały się na szczycie
kojarzonego z polityką egalitaryzacji dochodów. Fala hierarchii postulowanych zarobków. W ocenie społecz-
entuzjazmu i nadzieje na poprawę stopy życiowej przy- nej, najwyższe zarobki „powinien” uzyskiwać, tak jak
tłumiły ewentualne obawy przed zmianą. Późniejsze uzyskuje faktycznie właściciel fabryki – średnio 57 tys.
załamanie się tych nastrojów było wynikiem rozczaro- zł. Drugą pozycję zająłby sędzia, natomiast dyrektor
wania systemem kapitalistycznym, wynikającym z do- i minister znaleźliby się na pozycji trzeciej i czwartej.
świadczeń. Ludzie woleliby, żeby zawody stojące na straży
Czy rokuje to źle dla stabilności i rozwoju stosun- ładu prawnego były lepiej wynagradzane od reprezen-
ków rynkowych? Analiza innego aspektu przyzwolenia tantów wysokiej kadry kierowniczej i władzy. Według
na nierówności sugerowałaby, że tak nie jest. Ludzie kryteriów sprawiedliwości społecznej również poseł na
proszeni o wyznaczenie „sprawiedliwego” poziomu Sejm zasługuje na niższe zarobki. Gdyby decydowa-
zarobków wybranym zawodom, wyraźnie je różnicują. ło społeczeństwo, to powinien on zostać wyprzedzony
Wyobrażenia na temat „sprawiedliwego” poziomu do- przez adwokata i profesora, chociaż nie powinien go
chodów układają się w hierarchiczną wizję pożądane- przeskoczyć lekarz. Z kolei najniższe zarobki uzyskują
go ładu, która dzięki swej niezmienności stabilizuje po- i powinni uzyskiwać robotnicy niewykwalifikowani, ro-
rządek społeczny mimo strajków i roszczeń płacowych, botnicy rolni, sprzedawcy i sekretarki.
i tego, że prawie wszyscy chcieliby mieć więcej niż Jak więc widać, zarobki uznawane za sprawiedli-
mają. Prawidłowością jest to, że odrzucając nierówno- we nie odbiegają znacznie od tego, co ludzie sądzą
ści na gruncie normatywnym opowiadamy się na ogół na temat aktualnych zarobków w poszczególnych za-
za utrzymaniem dotychczasowej hierarchii, na szczycie wodach. W obu przypadkach w górnej części hierar-
której sytuują się dyrektorzy wielkich koncernów, nie- chii lokują się przedstawiciele biznesu, politycy i za-
którzy politycy i elita biznesu. Można ten zastanawiają- wody inteligenckie, zaś w dolnej części niżsi urzędnicy
cy dysonans interpretować jako wynikający z potrzeby i robotnicy. Prawidłowość ta nie jest niczym nowym.
uznawania otaczającej nas rzeczywistości za „słuszną” Występowanie jej stwierdzono w różnych krajach,
i za wyraz pragmatycznego przystosowania się do niej. a w przypadku Polski występowało ono w czasach PRL
Trudno jest żyć z nią w niezgodzie. i w latach 90. Fakt, że zarobki, które się w przekona-
Potwierdzeniem pragmatycznego stosunku do kwe- niu ludzi uzyskuje, są silnie skorelowane z zarobkami,
stii nierówności są ustalenia pochodzące z najnowszej które powinno się uzyskiwać wskazywałby, że to „co
edycji Europejskiego Sondażu Społecznego przepro- jest” dostarcza uzasadnienia temu, co „być powinno”,
wadzonego na przełomie 2010 i 2011 roku. Próba do- bo – być może – ludzie chcą wierzyć w głębszy sens
brana metodą losową objęła 1751 dorosłych Polaków otaczającego ich ładu. Jest to wynikiem potrzeby uzna-
w wieku 15 lat i powyżej. Opinie na temat zarobków wania otaczającej rzeczywistości za „słuszną” i prze-
otrzymano z odpowiedzi na pytanie: „Będę czytał teraz jawem pragmatycznego przystosowania się do niej.
nazwy różnych zawodów. Proszę podać w przybliżeniu W szczególności postulaty sprawiedliwej dystrybucji
wysokość miesięcznych zarobków, jakie – zdaniem Pa- dochodów nie idą w kierunku premiowania zawodów
na(i) – zwykle otrzymują ludzie wykonujący te zawody, wymagających wyższego wykształcenia (takich jak le-
a następnie zarobki, jakie – Pana(i) zdaniem powinni karz), kosztem uprzywilejowanych finansowo reprezen-
otrzymywać. Interesują nas typowi pracownicy, którzy tantów wielkiego biznesu.
wykształceniem i zdolnościami nie różnią się zbytnio Parasol pragmatycznej akceptacji obejmuje również
26 od większości w tym samym zawodzie”. Dla każdego polityków, czego świadectwem są wyższe kwoty postu-
zarobki

lowanych zarobków dla ministra niż przedstawicieli in- 30 procent. Zwróćmy jednak uwagę, że spełnienie tych
teligencji. Dzieje się tak mimo wyjątkowo niskiego pre- postulatów nie spowodowałoby degradacji członków
stiżu polityków. Od początku badań nad prestiżem za- aktualnej elity biznesu, gdyż, w opinii społecznej, zara-
wodów profesor uniwersytetu lokowany był niezmien- bialiby oni w dalszym ciągu najwięcej. Może to świad-
nie na najwyższej pozycji, lekarz w pierwszej piątce, czyć o akceptacji rynkowych mechanizmów dystrybucji
a co do ministra, to w ocenie społecznej nie zasługu- dóbr, jak i tego, że nie czujemy się pokrzywdzeni żyjąc
je on obecnie na więcej prestiżu niż referent w biurze ze świadomością, iż są ludzie uzyskujący nieproporcjo-
i dobry robotnik. Ale widocznie w przypadku „sprawie- nalnie wysokie dochody. Odwrotnie jest w przypadku
dliwej” dystrybucji wynagrodzeń ważniejszym czynni- urzędników czy robotników. Uważa się, że w zawodach
kiem od merytokracji i wiedzy okazuje się przekonanie, tych zarobki powinny być nieco wyższe, czego efektem
że to „co jest” ma sens – uzasadnia się przez sam fakt, byłoby zmniejszenie różnic między najwyżej i najniżej
że istnieje. Potwierdzałoby to nasze wcześniejsze ob- wynagradzanymi zawodami.
serwacje, że w świadomości społecznej „sprawiedliwe Obserwator polskiej sceny społeczno-politycznej
zarobki” i prestiż są nagrodami z innego porządku. mógłby zapytać, jak to się dzieje, że narzekania na ni-
O ile wysokie zarobki najwyższych dostojników pań- skie dochody i presja na podnoszenie wynagrodzeń nie
stwowych należą się im z tytułu zajmowanych stano- przekładają się na konflikty i napięcia społeczne. Moż-
wisk, to obdarzanie zawodów inteligenckich najwyż- na odnieść wrażenie, że temperatura nastrojów wokół
szym prestiżem można traktować jako odzwierciedlenie podziału dochodów czasami grozi wybuchem. Czy jest
mechanizmu rekompensującego im stosunkowo niskie to zagrożenie realne? Wyniki badań wykazują, że wy-
zarobki, chociaż opinia społeczna nie byłaby skłonna obrażenia na temat „sprawiedliwego” poziomu docho-
przyznawać im więcej niż mają. dów układają się w hierarchiczną wizję pożądanego
Widać też, że generalnej akceptacji hierarchii do- ładu, która dzięki swej niezmienności stabilizuje po-
chodów towarzyszą postulaty zmniejszenia jej rozpięto- rządek społeczny mimo strajków i roszczeń płacowych
ści. Jest to umiarkowana odmiana strategii nazywanej i tego, że prawie wszyscy chcieliby mieć więcej niż
„janosikową” (zabrać najbogatszym, rozdać ubogim). mają. Skłonność do „samolegitymizowania” się nie-
Postulaty zarobkowe dla przedsiębiorców, sędziów, dy- równości stabilizuje je i osłabia możliwe konflikty spo-
rektorów, polityków i przedstawicieli inteligencji kształ- łeczne. Jest to uniwersalna prawidłowość, odnosząca
tują się na niższym poziomie od kwot postrzeganych się nie tylko do Polski. Brak akceptacji nierówności do-
zarobków. chodowych jest charakterystyczną cechą społeczeństw
Według potocznej sprawiedliwości, reprezentanci postkomunistycznych, lecz raczej nie zagraża destabi-
tych zawodów zasługują na mniej, niż uzyskują fak- lizacji stosunków społecznych.
tycznie. Najwięcej – bo prawie o połowę – chcemy
zmniejszyć zarobki posłom, a następnie ministrom HENRYK DOMAŃSKI
(o 38 procent) i właścicielom dużej fabryki – o około ZBIGNIEW SAWIŃSKI

27
sacrum i profanum

MAREK ZAGAJEWSKI

DWA PAŃSTWA
– JEDEN KRAJ
Medialna „wojna krzyżowa” daliczną, ponieważ przebieg tego posiedzenia Sej-
Jerzy Bralczyk, Andrzej Markowski i Walery Pisa- mu jego zdaniem wyglądał „trochę na uroczystość
rek, profesorska kapituła prowadzonego przez Instytut religijną, a nie na uroczystość w świeckim państwie”
Języka Polskiego Uniwersytetu Warszawskiego plebi- (dziennik.pl, 8 XI 2011).
scytu najważniejszych słów w 2011 roku, po analizie Inauguracyjne posiedzenie Sejmu zachowało rzecz
ponad dwu tysięcy propozycji internautów i zestawień jasna naturalnie świecki charakter, chociaż równocze-
słów dnia, czyli kluczowych słów prasy ustalili, że śnie za sprawą obecności hierarchów, krzyża, odwołań
na trzecim miejscu popularności po „prezydencji” i „kry- do papieskich nauk i Boskiej pomocy w poselskich przy-
zysie”, znalazły się ex aequo dwa słowa „katastrofa” sięgach zostało nasycone w niespotykanej wcześniej
i „krzyż”, których połączenie wskazuje jednocześnie skali widoczną warstwą symboliczną o jednoznacznie
na „smoleński” kontekst ich używania. religijnej wymowie. Suma tych zabiegów doprowadzi-
Kolejna „wojna krzyżowa” przetoczyła się przez ła do oczekiwanego połączenia uroczystości religijnej
media, tym razem z Januszem Palikotem w roli głów- i świeckiej w jedną całość, w której symboliczne znaki
nej, który jeszcze przed wyznaczoną na 8 listopa- katolickiej państwowości udatnie przeniknęły w rozma-
da 2011 roku inauguracją Sejmu VII kadencji złożył ite momenty uroczystości świeckiego państwa. W ten
27 października na ręce marszałka sejmu wniosek sposób dokonano świadomej sakralizacji najważniej-
o usunięcie krzyża z sali plenarnych obrad. Godzi szej instytucji demokratycznego państwa w intencji,
się przypomnieć, że Palikot nieopatrznie obiecał wy- jak należy się domyślać, umocnienia pozycji i autory-
borcom podjęcie starań o zdjęcie krzyża z sali obrad tetu władzy. Nie bez powodu kardynał Kazimierz Nycz
Sejmu, chociaż wbrew pozorom wśród członków Ru- na tradycyjnym spotkaniu opłatkowym w sejmie, przy
chu Palikota sprawa nie była taka prosta, jeśli zważyć, absencji parlamentarzystów Ruchu Palikota i SLD, ma-
że na przykład poseł Roman Kotliński, były ksiądz, jąc wybór między dostojnym milczeniem a zabraniem
twórca i redaktor naczelny nieklerykalnego tygodnika głosu w tej sprawie, wygłosił swoiste dementi: „Mam
„Fakty i Mity” nie był zwolennikiem rozpoczynania sej- głębokie przekonanie, że swoją osobą i obecnością nie
mowej działalności od zdejmowania krzyża. sakralizuję tego miejsca, któremu na imię parlament
W każdym razie na początek parlamentarzystom Rzeczypospolitej Polskiej” (22 XII 2011). Trafność wy-
Ruchu Palikota chodziło o to, aby wbrew wszelkim powiedzi warszawskiego hierarchy nie budzi specjal-
przeciwnościom losu podjąć beznadziejną próbę unik- nych wątpliwości, chociaż widoczny język dyploma-
nięcia złożenia ślubowania pod wiszącym na ścianie tycznych oświadczeń nie brzmi przekonująco jeśli za-
krzyżem. Ustępujący marszałek Grzegorz Schetyna, uważyć, że „sakralizacja” sejmowej przestrzeni publicz-
jak łatwo można się domyślić, nie miał najmniejszego nej już się przed laty dokonała i jest stale wzmacniana,
zamiaru zająć się tą kwestią, tym bardziej że na inau- na co wskazuje chociażby praktyka intonowania przez
gurację Sejmu zaprosił znaczące grono nie tylko ka- posłów PiS modlitwy w trakcie prac Sejmu. Ten dwo-
tolickich dostojników kościelnych. Dla całości obrazu isty, religijny i świecki zarazem charakter inauguracji
wydarzenia należałoby przypomnieć także pełną licz- Sejmu pełni zatem mimowolnie funkcję symbolicznego
nych cytatów z Jana Pawła II mowę marszałka-senio- przekazu konstytutywnej obecności państwa kościelne-
ra Józefa Zycha, które istotnie ubogaciły inaugurację go na samych szczytach świeckiej władzy, nadając jej
o religijny wymiar. Nie zaskakuje zatem, że na koniec niejako automatycznie status „sanktuarium państwa”.
Palikot w komentarzu dla mediów ocenił sakralizację Tę klasyczną formułę wprowadził ostatnio do pu-
28 symbolicznej warstwy inauguracji jako mocno skan- blicznego obiegu Bronisław Komorowski, udzielając
sacrum i profanum

jeszcze jako prezydent elekt pierwszego powyborcze- zydencki” został przez „lud” umieszczony na Krakow-
go wywiadu, w którym w sporze dotyczącym obecności skim Przedmieścia w odruchu żywiołowego protestu
„prezydenckiego krzyża” na Krakowskim Przedmieściu społecznego jako wyraz buntu przeciwko niesprawie-
zajął niezwykle pryncypialne stanowisko: „Pałac Pre- dliwości i ubezwłasnowolnieniu na skutek prowadzo-
zydencki jest sanktuarium państwa. Krzyż, co było nej przez władzę polityki. W rezultacie zabranie krzy-
zrozumiałe, postawiono w nastroju żałoby, lecz żałoba ża sprzed siedziby prezydenta RP i przeniesienie go
minęła i trzeba te sprawy porządkować. Krzyż to sym- do sąsiadującego z pałacem Namiestnikowskim ko-
bol religijny, więc zostanie we współdziałaniu z wła- ścioła pozbawia go całej właściwej mu symboliki
dzami kościelnymi przeniesiony w inne, bardziej odpo- o radykalnej wymowie społecznej. W przeciwieństwie
wiednie miejsce”. (Nie chodzi o to, żeby ludzi bolało, do tego „krzyż sejmowy” jest znakiem politycznej wła-
z B. Komorowskim rozmawiali A. Nowakowska, J. Kur- dzy jako symbiozy jej strony świeckiej z religijną oraz
ski, M. Wroński, „Gazeta Wyborcza”, 10 VII 2010). Na- współdziałania państwa kościelnego i świeckiego, cze-
leży dodać, że w tym przypadku od samego początku go przejawem jest chociażby zgodne doprowadzenie
„odpowiednim miejscem” dla krzyża miał być pobliski do tego krzyża zawieszenia. Z tego punktu widzenia
kościół, w którym ostatecznie znalazł on swoją sie- obecność krzyża w pomieszczeniach parlamentu trak-
dzibę. Ciekawe, że stojąc na gruncie poszanowania towana jest przez prezydenta RP, mimo pewnych za-
autonomii państwa i Kościoła, co potwierdził w tym wahań, jako całkowicie naturalna – podobnie jak w jego
wywiadzie, prezydent elekt użył formuły „sanktuarium miejscu pracy – prezydenckim gabinecie.
państwa” dla podkreślenia świeckiego charakteru swo- Zrozumiałe, że tak pilnie jak tylko było to możliwe,
jej przyszłej siedziby jako „głowy państwa”, chociaż przy pierwszej nadarzającej się sposobności także
„sanktuarium” mieści się wyraźnie w polu semantycz- Watykan krytycznie odniósł się do inicjatywy Ruchu
nym sacrum, a nie profanum. Palikota, co uczynił już 29. października 2011 kard.
Ideologia „odpowiedniego miejsca” dla krzyża kolej- Gianfranco Ravasi, przewodniczący Papieskiej Rady
ny raz pojawiła się w mediach właśnie po przeniesie- Kultury podczas promocji Nowego Leksykonu Biblij-
niu krzyża z Krakowskiego Przedmieścia do kościoła, nego na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyń-
gdy demonstrujące przeciwko temu grupy ludzi usta- skiego w trakcie I Kongresu Biblijnego obradującego
wiły nowy „posmoleński krzyż” przed sejmem pod ko- pod hasłem Biblia kodem kulturowym Europy. Nietrud-
niec lipca 2010 roku. W krótkim czasie doszło do po- no się domyślać, że stanowisko Watykanu z natury
wtórzenia scenariusza z Krakowskiego Przedmieścia rzeczy wspiera państwową stronę funkcjonowania ka-
i kolejny krzyż smoleński znalazł swoje godne miejsce, tolicyzmu w życiu społecznym naszego kraju.
tym razem w kaplicy sejmowej, dzięki wspólnej decy-
zji jej kapelana ks. Jacka Dzikowskiego i kancelarii Wniosek o zdjęcie krzyża
sejmu, gdzie jest już całkowicie niedostępny dla wier- W tym czasie, w piśmie datowanym na 26 paź-
nych spoza establishmentu, tracąc wszelkie znaczenie dziernika 2011 r. posłowie Ruchu Palikota zwrócili się
dla przysłowiowego ludu. do marszałka Schetyny o „wydanie zarządzenia na-
Po upływie niemal półtora roku prezydent Komo- kazującego usunięcie krzyża łacińskiego, znajdu-
rowski potwierdził swoje stanowisko w sprawie krzyża jącego się w sali posiedzeń Sejmu RP, który został
na Krakowskim Przedmieściu, po czym od razu prze- tam umieszczony sprzecznie z prawem w nocy z 19
szedł do wyrażenia swego stosunku do krzyża sejmo- na 20 października 1997 r. przez ówczesnych posłów
wego: „Nie podobał mi się sposób zawieszenia krzyża na Sejm RP III kadencji, pp. Tomasza Wójcika i Piotra
w sali sejmowej na początku kadencji AWS. Ale krzyż Krutula”. Inkryminowany krzyż jest nielegalny, ponie-
zawisł i już. Jest krzyżem tradycji ks. Popiełuszki. Krzy- waż został bezprawnie zawieszony i ponadto znajduje
żem, który wisiał w czasie wizyty Jana Pawła II w pol- się w sejmie bez podstawy prawnej z obrazą fundamen-
skim Sejmie. Można dyskutować, czy sanktuarium pań- talnych kodyfikacji zawartych w Konstytucji RP (1997),
stwa, jakim jest Sejm, to miejsce na symbolikę religijną, Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych
ale dzisiaj ona jest faktem. I nawet przywódcy lewicy wolności (1993), Konkordacie między Stolicą Apostol-
mówią, że się do tego przyzwyczaili”. (Komorowski: ską a Rzecząpospolitą Polską (1993) oraz ustawie
Nie straszcie Polaków, rozmawiali P. Wroński, J. Kur- o gwarancjach wolności sumienia i wyznania (2005).
ski, „Gazeta Wyborcza”, 26 XI 2011). I chociaż Ko- Według sygnatariuszy wniosku „Rzeczpospolita
morowski podkreślił, że nie zmienił zdania w kwestii Polska jest państwem świeckim, którego władze pu-
„krzyża prezydenckiego”, to jednak tym razem formuła bliczne, w tym władza ustawodawcza powinny zacho-
„sanktuarium państwa” została przezeń użyta ostatecz- wać bezstronność w sprawach przekonań religijnych,
nie jako argument na rzecz uznania sakralnego charak- światopoglądowych i filozoficznych. Nie jest dopusz-
teru Sejmu w rezultacie swoistego „zasiedzenia” krzyża czalne umieszczenie i obecność krzyża łacińskiego
na ścianie sali sejmowej. w sali posiedzeń plenarnych Sejmu RP, bowiem taki
Na pierwszy rzut oka zmienne stanowisko Komo- krzyż manifestuje szczególną skłonność organu wła-
rowskiego naraża go na łatwe, chociaż niesłuszne, dzy publicznej, jakim jest Sejm RP, ku religiom chrze-
zarzuty hipokryzji czy koniunkturalizmu. Między „sej- ścijańskim, w szczególności zaś – w polskich warun-
mowym krzyżem” a jego odpowiednikiem z Krakow- kach, znamionowanych przez dominację Kościoła
skiego Przedmieścia jest bowiem zasadnicza różnica. katolickiego we wszystkich sferach życia – ku religii
Ta różnica ma „klasowy charakter”, jak pisało się nie rzymsko-katolickiej.
bez racji przed laty na Wschodzie i pisze nadal na Za- Obecność krzyża łacińskiego zwisającego ponad
chodzie, a więc w zupełnie innym sensie niż podnosi głowami posłów stanowi permanentne naruszenie
to prezydent RP. Można podejrzewać, że „krzyż pre- gwarancji bezstronności władzy publicznej w sprawach 29
sacrum i profanum

religii, a zatem oznacza stan permanentnego bezpra- py czy jego ówczesny podwładny Jacek Michałowski,
wia trwający już 14 lat. Niezbędnym jest, aby Sejm RP obecnie szef Kancelarii Prezydenta.
(i jego organy, w tym marszałek Sejmu) dawał przykład Może jeszcze kiedyś, i nie będzie to Sąd Ostatecz-
poszanowania prawa, w szczególności Konstytucji RP ny, opinia publiczna pozna tajemnicę pochodzenia
będącej najwyższym źródłem prawa w wewnętrznej krzyża senackiego, a może nawet dowie się, jakie to
percepcji wieloskładnikowego i multicentrycznego sys- „tajemnicze siły” spowodowały całą falę krzyży w sa-
temu prawa obowiązującego w Polsce”. lach posiedzeń komisji sejmowych, które zaczęły się
W obszernym uzasadnieniu wnioskodawcy po opi- pojawiać mniej więcej w tym samym czasie, kiedy
saniu „okoliczności faktycznych” zawieszenia krzyża spłynęły do Sejmu pierwsze opinie w sprawie krzyża
i wykazaniu braku jakichkolwiek „prawnych uregulo- sejmowego życzliwych Kościołowi ekspertów, co natu-
wań” jego obecności w sejmie, przeszli do omówienia ralnie nie mogło wzbudzić szerszego zainteresowania
relacji między państwem i organizacjami wyznanio- mediów oraz ich publiczności.
wymi w zróżnicowanych modelach konstytucyjnych
państw demokratycznych, by na zakończenie przedsta- Wokół sejmowego krzyża
wić „europejski standard gwarancji swobody sumienia Krzyż sejmowy ma stosunkowo niewielkie rozmia-
i wyznania oraz otwartości, bezstronności i pluralizmu ry i wisi sobie spokojnie nad nader skromnymi, jak
władz publicznych w sprawach religijnych i światopo- na skalę sali plenarnej sejmu, bocznymi drzwiami, któ-
glądowych”. re będąc za plecami marszałka łączą salę plenarną
Ten solidnie pod względem prawnym opracowany ze znajdującym się na jej zapleczu salonikiem służą-
kilkunastostronicowy dokument, jako argumenty na cym członkom rządu i zaproszonym gościom do prze-
rzecz przywrócenia na sali plenarnej po upływie czter- chodzenia na toczące się obrady.
nastu lat stanu sprzed powieszenia krzyża, podjął trzy Na pytanie, w jaki sposób krzyż znalazł się w sali
podstawowe kwestie. Po pierwsze, sygnatariusze uwa- sejmowej, jednoznacznej chociaż niezgodnej ze sta-
żają za naczelną wartość demokratycznego społeczeń- nem faktycznym odpowiedzi udzielił ks. Paweł Powie-
stwa zasadę świeckości państwa, oznaczającą jego rza, duszpasterz parlamentarzystów i kapelan kaplicy
bezstronność w kwestiach przekonań religijnych, świa- sejmowej. „Krzyż został podarowany do sejmu przez
topoglądowych i filozoficznych, która jest nie do pogo- matkę bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Stąd symbolika
dzenia z obecnością jakichkolwiek symboli religijnych obecności krucyfiksu na sali sejmowej jest jeszcze
na sali sejmowej. Po wtóre, wedle wnioskodawców po- głębsza, ponieważ nawiązuje on do męczeństwa ka-
jawieniu się w tym miejscu krzyża łacińskiego towarzy- pelana »Solidarności«. Symbolizuje wartości, które
szą liczne przywileje Kościoła katolickiego i przechyle- głosił ks. Jerzy swoją postawą, swoim kapłaństwem:
nie władzy publicznej w stronę państwa wyznaniowego »Zło dobrem zwyciężaj«. Kiedy wierzący parlamen-
określonej religii. I na koniec, zawieszenie krzyża w sali tarzyści patrzą na ten krzyż w czasie obrad Sejmu,
plenarnej sejmu jest w świetle prawa szczególnie uwła- są niejako jeszcze bardziej zmotywowani do coraz
czające, ponieważ polega na bezprawnym zachowaniu większego wysiłku na rzecz dobra nas wszystkich.
prawodawców w miejscu służącym stanowieniu praw Sądzę natomiast, że u osób niewierzących krzyż ten
– siedzibie prawa i praworządności. nie powinien wywoływać negatywnych emocji, bo jest
Jak złośliwie zauważyli wnioskodawcy, nie bez po prostu symbolem poświęcenia, wielkiej miłości, któ-
powodu posłowie Akcji Wyborczej „Solidarność” Piotr re Chrystus ukazał nam oddając swoje życie na krzy-
Krutul z Białegostoku i Tomasz Wójcik z Wrocławia, żu za wszystkich ludzi. A są to wartości nierozerwalnie
nomen omen absolwenci studiów politechnicznych, zrośnięte z naszą kulturą narodową, z naszą tożsamo-
„zawiesili krzyż pod osłoną nocy, zapewne zdając so- ścią. Dlatego krzyż nie powinien nikomu przeszkadzać.
bie sprawę z bezprawności swoich poczynań – gdyby Tym bardziej że nawiązuje również do wielkiego kapła-
było inaczej, zwróciliby się oni do władz Sejmu o zgodę na, który za te właśnie wartości oddał życie. A prze-
na zawieszenie krzyża”. cież wielu z tych, którzy dzisiaj tak dumnie powołują się
Ponieważ wszystko na tym świecie, nie wyłącza- na wartości demokratyczne, zdaje się o tym zapomi-
jąc krzyża sejmowego, ma swoją historię, należałoby nać. Nie byłoby dzisiaj demokracji w Polsce, gdyby nie
zapytać o historię krzyża senackiego, który znajdu- postawa ks. Popiełuszki i wielu innych kapłanów, któ-
je się na stosownym miejscu w sali plenarnej senatu rzy z krzyżem w ręku uczyli nas zło dobrem zwyciężać”
od samego początku jej istnienia, chociaż związane (Posłowie modlą się razem, z ks. P. Powierzą rozma-
z tym faktem okoliczności nie są do dzisiaj znane opi- wia S. Meetschen, „Idziemy” nr 46/323, 13 XI 2011).
nii publicznej. Dziwnym trafem nikt nie stawia pytań W ten sposób w przejrzystej postaci została przed-
o krzyż senacki, a désintéressement parlamentarzy- stawiona oficjalna wykładnia „ideologii” obecności krzyża
stów Ruchu Palikota świadczy o stosunku tego ugru- na sejmowej sali w perspektywie sakralizacji państwa,
powania do sławnej izby refleksji czy zadumy, cze- którą mimo rażąco płaskiego dydaktyzmu można przyjąć
go wyrazem było niekandydowanie „palikotowców” albo odrzucić, posługując się racjonalnymi argumentami,
do Senatu połączone ze swoistym bojkotem wybor- skoro ksiądz kapelan używa świeckiej retoryki o politycz-
czym wyższej izby parlamentu. Dla zrozumienia z kolei nym charakterze nie wymagającej wiary, lecz jedynie in-
tej sytuacji może okazać się pomocne przypomnienie telektualnej życzliwości u odbiorcy. Problem jednak leży
kluczowej roli w budowaniu zrębów senackiej admini- gdzie indziej, bowiem cała logika wywodu oparta jest na
stracji tak znaczących wychowanków warszawskiego błędnej przesłance faktycznej, gdyż matka ks. Popie-
Klubu Inteligencji Katolickiej, jak Wojciech Sawicki, łuszki nie była ofiarodawczynią sejmowego krzyża.
pierwszy szef Kancelarii Senatu, aktualnie sekretarz Nie sposób także pominąć teologicznej słabości
30 generalny Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Euro- przyjętej konstrukcji myślowej, wedle której bliskiemu
sacrum i profanum

członowi rodziny błogosławionego kapłana, nawet zawieszenia krzyża. Po uzyskaniu opinii klubów par-
w osobie jego matki, której syn z powodu zaangażowa- lamentarnych nic nie stało już na przeszkodzie w do-
nia w polityczne przemiany stracił życie, miałoby przy- prowadzeniu przez prezydium Sejmu do zawieszenia
sługiwać z tytułu pokrewieństwa prawo do występowa- krzyża, a niczym nieuzasadniona zwłoka w działaniach
nia w imieniu Kościoła, zwłaszcza w kwestiach związa- marszałka Sejmu mogła budzić pewien niepokój. Tym-
nych z życiem publicznym i funkcjonowaniem najwyż- czasem 30 maja 1993 roku doszło do zaskakującego
szych władz państwowych, także w tak szlachetnym rozwiązania Sejmu i ponownych wyborów, w których
celu, jak zawieszenie krzyża w sejmie. Trudno pojąć, zwycięski sojusz SLD z PSL pogrzebał całą sprawę
jak te osobliwe wywody mogły uzyskać status oficjalnej na najbliższe lata.
wykładni kościelnej i stały się narzędziem upowszech-
nianej w opinii publicznej religijnej propagandy. Chyba Jasnogórski krzyż sejmowy
że chodzi o to, aby dać poznać społeczeństwu, jak Należy zaznaczyć, że zarówno przy podejmowa-
dalece Kościół także w sejmie jest „u siebie” i posia- niu kwestii zawieszenia krzyża sejmowego w latach
da pełną swobodę ustanawiania własnych porządków, 1997 i 2011 nie odwoływano się do zapomnianej przez
a przedstawiona przez kapłana dorobiona ex post „ide- opinię publiczną inicjatywy Sobierajskiego. Wielce za-
ologia” związana z „krzyżem Popiełuszki” ma ułatwić stanawia brak głębszego zainteresowania tą sprawą,
obywatelom rozumiejącą akceptację tego stanu rzeczy chociaż cały kontekst historyczny wskazuje, że mimo
jako uniwersalnej normy życia społecznego. jawnego utrącenia planu Sobierajskiego umieszczenia
Przechodząc do przedstawienia Operacji Krzyż krzyża na frontonie sali sejmu na tle flagi narodowej
Sejmowy należy przypomnieć, że ma już ona niemal obok godła RP w trakcie jego uroczystej sejmowej in-
dwudziestoletnią tradycję, skoro jej początki sięgają tronizacji, kwestia obecności krzyża w sejmie nie da-
schyłku 1992 roku, kiedy to ówczesny poseł Sejmu wała spokoju parlamentarzystom kolejnych kadencji
RP I kadencji Czesław Sobierajski, obecnie przewod- i kilkakrotnie wracała jak swoisty bumerang.
niczący Klubu PiS w Sejmiku Śląskim zainicjował Kolejną taką próbę podjęto w 1997 roku, ale opis
zbieranie podpisów w sprawie umieszczenia krzyża przebiegu zdarzeń razi nie tylko niechlujstwem i bra-
podczas jego uroczystej intronizacji na frontonie sali kiem staranności w relacjach uczestników całej ope-
Sejmu RP na tle flagi Polski, obok godła. Intencją racji, ale też szeregiem rozbieżności, przeinaczeń,
wnioskodawców, wedle relacji inicjatora całej tej akcji, przemilczeń i niedomówień, które rodzą uzasadnione
było podkreślenie hierarchii, która przez wieki ukształ- podejrzenia o świadomy zamiar ukrywania całej praw-
towała się w narodzie polskim, że „Bóg jest najwyż- dy dotyczącej Operacji Krzyż Sejmowy. Skromna baza
szym Prawodawcą i od Niego bierze początek wszyst- źródłowa złożona z trzech rozmów z Tomaszem Wój-
ko, co dobre”. cikiem, kolejno Czesława Ryszki Krzyż w Sejmie RP,
Gdy pod wnioskiem podpisało się 50 posłów 26 li- („Niedziela. Tygodnik Katolicki.on line, Niedziela Ogól-
stopada 1992 roku, został on skierowany do ówczesne- nopolska” 09/2010; dalej NO 2010), wywiadu Jacka
go marszałka Sejmu prof. Wiesława Chrzanowskiego. Harłukowicza z głównym bohaterem wydarzeń Bomba
Sygnatariusze uważali, że należy doprowadzić do za- z opóźnionym zapłonem, („Gazeta Wyborcza, 29-30
wieszenia „Krzyża obok Godła RP w sali plenarnej ob- X 2011; dalej GW 2011) i na koniec Marka Zygmunta
rad. Będzie to nawiązanie do tysiącletniej historii Polski, z Wójcikiem O to walczyliśmy z komuną, („Nasz Dzien-
która z tego znaku miłości i pojednania czerpała siłę nik”, 10-11 XI 2011; dalej ND 2011) oraz de facto jedy-
i wytrwałość w chwilach najtrudniejszych, nawet drama- nego starannie udokumentowanego artykułu Gabriela
tów, które dotknęły naszych przodków. Ufamy, że pod Michalika Krzyż Ossolińskich, Krzyż Popiełuszków,
tym znakiem także teraz łatwiej nam będzie budować Krzyż Polaków, („Gazeta Polska”, 2 XI 2011 roku; dalej
niepodległą i sprawiedliwą Polskę” (Cz. Sobierajski, GP 2011), chociaż w najwyższym stopniu niezadowa-
O Krzyżu w Sejmie RP, „Niedziela. Tygodnik Katolicki. lająca dostarcza materiału umożliwiającego częściową
on line, Niedziela Ogólnopolska”, 09/2010). rekonstrukcję Operacji Krzyż Sejmowy.
Po upływie trzech miesięcy 25 lutego 1993 roku Bezpośrednim impulsem do zawieszenia krzyża był
prezydium Sejmu zwróciło się do klubów poselskich dla Wójcika rzucający się w oczy w trakcie spotkania
o opinię w sprawie zawieszenia krzyża, otrzymując organizacyjnego nowo wybranych posłów brak krzyża
poparcie Porozumienia Centrum, Zjednoczenia Chrze- na sali plenarnej. Odbyło się ono mniej więcej tydzień
ścijańsko-Narodowego, Ruchu dla Rzeczypospolitej, przed inauguracyjnym posiedzeniem Sejmu, wyzna-
Porozumienia Ludowego, NSZZ „Solidarność”, Chrze- czonym na 20 października 1997 roku i jak wspomi-
ścijańsko-Demokratycznego Stronnictwa Pracy, Partii nał po latach Wójcik „nie było w tym nic patetycznego,
Chrześcijańskich Demokratów i Konfederacji Polski zwyczajnie przy kolacji w gronie kilku osób zaczęliśmy
Niepodległej oraz w trybie indywidualnym poszcze- rozmawiać o tym niedopatrzeniu i zastanawialiśmy się,
gólnych posłów z Polskiego Stronnictwa Ludowego jaki powinien to być krzyż, tzn. jakiej wielkości, gdzie
i z Klubu Niezależnych Posłów. Natomiast zdecydowa- go kupić, gdzie zawiesić itp. Nie pamiętam wszystkich
ny sprzeciw wyraziły kluby parlamentarne Sojuszu Le- uczestników rozmowy, ale z pewnością wśród nich byli:
wicy Demokratycznej, Unii Demokratycznej i Polskiego senator Ligia Urniaż-Grabowska, poseł Kazimierz Ja-
Programu Liberalnego, w którym byli między innymi niak i ja. Z rozmowy wyniknęło w zupełnie naturalny
Donald Tusk, Mirosław Drzewiecki, Jan Krzysztof Bie- sposób, że krucyfiks powinien być jakoś wyróżniony,
lecki, Michał Boni, Janusz Lewandowski. Wobec braku specjalny. Wówczas zwrócono się do kustosza zbiorów
reakcji kierownictwa Sejmu 14 maja 1993 roku do la- jasnogórskich – o. Jana Golonki OSPPE. Chodziło o to,
ski marszałkowskiej został skierowany projekt uchwa- aby krzyż do sali plenarnej sejmu pochodził z Sanktu-
ły z podpisami 230 posłów jako ponaglenie w sprawie arium Królowej Polski” (NO 2010.). 31
sacrum i profanum

Należy dodać, że wymienieni uczestnicy luźnej roz- teresujących kwestiach. Warto dodać, że codzienna
mowy przy kolacji należeli do licznej grupy wybitnych msza w kaplicy sejmowej ma też szczególną atmos-
działaczy NSZZ „Solidarność”, którzy zostali wybrani ferę i oprawę, ponieważ posługę liturgiczną spełniają
do parlamentu z listy Akcji Wyborczej „Solidarność”. sami parlamentarzyści łącznie z wypełnianiem funkcji
Po wtóre, po wstępnej wymianie opinii w trybie pilnym lektorskich przez czytanie tekstów skomponowanych
rozmówcy przeszli do konkretów, zwracając się o po- z głoszonymi przez kapłana krótkimi homiliami. Ka-
moc na Jasną Górę do ojców paulinów. I na koniec pelan prowadzi także na życzenie posłów i senatorów
świadomie lub przypadkowo inicjatorzy zawieszenia „rozmowy duchowe” głównie o wartościach, pokorze
krzyża w sali plenarnej słowa „krzyż” i „krucyfiks” trak- czy ufności. Konkluzywnie można stwierdzić, że bez-
towali synonimicznie. Widać wyraźnie, że Wójcikowi dyskusyjną zasadą regulującą działalność kapelana
także, gdy nie jest zbyt precyzyjny, jednoznacznie cho- ma być traktowanie kaplicy jako apolitycznego miej-
dzi o krucyfiks, którym jest znany od VI wieku nowej ery sca w parlamencie i unikanie mieszania się do polity-
malowany lub rzeźbiony krzyż z postacią Chrystusa. ki, chociaż do dyskusji pozostaje ocena jego udziału
Natomiast krzyż, mimo jego jedenastu odmian, znany w zabiegach o umieszczanie krzyży w salach Sejmu
głównie jako „krzyż łaciński” na polskim gruncie, jest i Senatu. Pierwszym duszpasterzem parlamentarzy-
symbolem wiary chrześcijańskiej, którego wyobrażenia stów i kapelanem kaplicy sejmowej był dr teologii,
sięgają III wieku nowej ery. ks. prałat Henryk Chudek, niezwykle wpływowy pro-
Kluczowa rola ojców paulinów w sprawie krzyża boszcz kościoła św. Aleksandra z placu Trzech Krzyży,
sejmowego została w pełni potwierdzona przez senator który swoim parafialnym zasięgiem obejmuje ważne in-
Urniaż-Grabowską, chociaż zwraca uwagę nieco od- stytucje państwowe w centrum stolicy, w tym parlament
mienne rozłożenie przez nią akcentów. Przede wszyst- RP. Jego pozycja w życiu parlamentu i Kościoła zdaje
kim Urniaż-Grabowska przypomniała, że jesienią się wskazywać, że nie jest możliwe, aby ks. prałat Chu-
1997 roku „po zwycięskich dla AWS wyborach posłowie dek znalazł się wśród osób zaskoczonych pojawieniem
tej formacji wraz z kapelanem parlamentarzystów zwró- się krzyża w sali obrad sejmu.
cili się do przeora paulinów na Jasnej Górze, o. Izydora Kontynuując swe zabiegi o krzyż sejmowy z Jasnej
Matuszewskiego, z prośbą o ofiarowanie krzyża do sali Góry, Wójcik powiada: „Telefonicznie przedstawiłem
plenarnej Sejmu” (GP 2011). Ponieważ wszystko co o. Janowi naszą prośbę, a ten od razu obiecał, że
dobre dla Polski ma swój początek na Jasnej Górze, w ciągu kilku dni przygotuje odpowiedni krzyż. Fak-
to zwrócenie się pod ten adres w sprawie tak wielkiej tycznie, 17 października otrzymaliśmy wiadomość,
wagi jak sejmowy krzyż było całkowicie naturalne. Ro- że krzyż jest gotowy i ojcowie poświęcą go w czasie
dzi się jednak pytanie, czy bez wysoko postawionych Mszy św. w sobotę 18 października 1997 r. o godz. 15”
osobistości zarówno ze sfery sacrum jak i profanum by- (NO 2010). Po jego odbiór przyjechała do Częstocho-
łoby możliwe przyjęcie przez „jasnogórskich stolarzy” wy delegacja w bliżej nieznanym składzie, ale na pew-
tak znakomitego i wymarzonego przez każdego wyko- no z udziałem Urniaż-Grabowskiej i Wójcika, którzy po
nawcę zamówienia. Dlatego nieco zaskakuje, że czę- uroczystości przeszli z krzyżem do zakrystii, by zrobić
stochowscy paulini nader skromnie informują o swym sobie pamiątkowe zdjęcia. Następnie delegację parla-
doniosłym wkładzie w dzieło chrystianizacji państwa mentarzystów gościł redaktor naczelny tygodnika „Nie-
polskiego, a Urniaż-Grabowska podkreśla, iż „wszyst- dziela” ks. Ireneusz Skubiś. Wójcik podsumował wizytę
ko odbyło się bardzo dyskretnie” (GP 2011). Kwestia słowami: „Jak pamiętam, krzyż stał w jego gabinecie
druga, to konsekwentne wskazywanie na „krzyż”, cho- oparty jednym ramieniem o kopię obrazu Matki Bożej
ciaż do sejmu z Częstochowy przyjedzie krucyfiks. Częstochowskiej” (NO 2010).
Ale najważniejsze w tej relacji jest pojawienie się Jak się wkrótce okazało krzyż sejmowy ma jasno-
w sprawie krzyża przemilczanego przez Wójcika „ka- górski charakter nie tylko za sprawą paulińskich mi-
pelana parlamentarzystów” jako niewątpliwie pierwszo- strzów stolarki, ale także ze względu na pochodzenie
planowej postaci toczących się wydarzeń. materiału, z którego został wykonany. Jego historia się-
W tym punkcie należy od razu wyjaśnić, że obo- ga około połowy XVII wieku, kiedy jeden z naszych naj-
wiązki duszpasterza parlamentarzystów znacznie wy- wybitniejszych polityków i dyplomatów, w swoim czasie
kraczają poza rutynowe pełnienie wobec nich posługi marszałek sejmu i kanclerz wielki koronny Jerzy Osso-
kapłańskiej, bowiem polegają na organizowaniu cało- liński ufundował sporządzony z dębu i hebanu rzadkiej
ści życia religijnego posłów i senatorów RP. Temu ce- urody, ołtarz zdobiący kaplicę Cudownego Obrazu
lowi służy Rada Duszpasterstwa Parlamentarzystów, Matki Boskiej. Po ostatniej renowacji tego zabytkowe-
która na comiesięcznych posiedzeniach w gabinecie go ołtarza pozostały równie zabytkowe fragmenty dębu
zastępcy szefa Kancelarii Sejmu z udziałem gospoda- i hebanu o liczącym ponad trzy wieki jasnogórskim
rza, kapelana i posłów, na ogół prawicowych ugrupo- „zasiedzeniu”, które decyzją ojców paulinów posłuży-
wań, omawia plan spotkań modlitewnych z wybitnymi ły jako materiał do wykonania zamówionego krzyża.
prelegentami krajowej rangi, które odbywają się raz Po uzupełnieniu jasnogórskiego krzyża o XIX-wieczną
w miesiącu, z wyłączeniem wakacji sejmowych w pobli- figurkę Jezusa Chrystusa z drewna lipowego, krucyfiks
skim kościele św. Aleksandra. oczekiwał na odbiorców na ołtarzu w pobliżu obrazu
Oprócz odbywających się dwa razy w roku rekolek- Jasnogórskiej Madonny.
cji stale organizowane są pielgrzymki parlamentarzy- Senator Urniaż-Grabowska przypomniała, co pomi-
stów do sanktuariów, w pierwszej kolejności na Jasną nął poseł Wójcik, że wraz z wręczeniem krzyża delega-
Górę i do Watykanu, które stwarzają wiele możliwości cja parlamentarzystów AWS otrzymała w Częstochowie
naturalnych spotkań kapelana z parlamentarzystami ważne przesłanie oo. Izydora Matuszewskiego i Jana
32 i podejmowania wspólnych ustaleń we wszelkich in- Golonki do posłów i senatorów RP, które ostatecznie
sacrum i profanum

nadało jasnogórski status sejmowemu krzyżowi. „Ja- śmy” (NO 2010). Jawność działań „grupy wieszającej
sna Góra, łącząc się z nowo powstałym Parlamentem krzyż” była bardzo istotna, ponieważ „nic nie działo
Rzeczypospolitej Polskiej roku 1997, pragnie zapewnić się wtedy ukradkiem, w ukryciu. Po prostu w późnych
o pamięci i modlitwie przed Świętym Obrazem Matki godzinach skończyły się nasze przygotowania i poszli-
Bożej Królowej Polski, życząc pomyślnych obrad, de- śmy zawiesić krzyż. Robiliśmy to z otwartą przyłbicą,
bat, jak również siły dla rozumu i woli w kierowaniu wiele osób o tym wiedziało, była przecież msza z jego
Polską, zwłaszcza w sanacji prawidłowo rozumianego poświęceniem” (GW 2011). Zresztą jeszcze przed za-
żywotnego interesu narodu, tudzież jego dziedzictwa wieszeniem krzyża było wiadome, że całe wydarzenie
duchowo-kulturowego” (GP 2011). Ten krzyż stał się, będzie starannie rejestrowane przez zamontowane
według o. Golonki, kustosza zbiorów jasnogórskich, na stałe w sali obrad kamery techniczne, które pracują
świadectwem symbolicznego połączenia duchowej nieprzerwanie, przez całą dobę. Ponadto podobno ja-
stolicy Polski z jej stolicą państwową i jest widocznym kiś dziennikarz z ukrycia zrobił kilka zdjęć, chociaż gdy-
przejawem stałej tendencji kościelnej państwowości by się ujawnił, jak zapewnił Wójcik, to „ekipa wiesza-
do przenikania w świeckie instytucje życia publicznego. jąca krzyż” z wielką chęcią mogłaby nawet pozować
Także dzięki Urniaż-Grabowskiej wiadomo, co po- do zdjęć. Nie jest oczywiste, czy owym fotografem był
minął Wójcik, że jasnogórski krzyż sejmowy pierwszą na pewno profesjonalny reporter czy równie fachowy
noc w Warszawie spędził na Wiślnej w klasztorze ur- dokumentalista z odpowiednich służb.
szulanek w pokoju gościnnym zajmowanym przez Bez żadnych wahań Wójcik w imieniu uczestników
kardynała Wojtyłę, tuż przed wyjazdem na jego papie- akcji, z których ujawnił się jedynie Krutul, publicznie
skie konklawe w 1978 roku, oraz w kaplicy klasztornej, przyznał, że „nie pytaliśmy o zgodę nikogo, bo niby
gdzie został „omodlony” przez zakonnice. Następnego kto miałby ją wydać? Nie ukrywaliśmy naszych zamia-
dnia (19 października) Ligia Urniaż-Grabowska i nie- rów, nie uważaliśmy, że robimy coś niewłaściwego,
żyjąca już urszulanka siostra Jana Płaska (rocznik wręcz przeciwnie – uważaliśmy to za nasz oczywisty
1910), pełniąca w swoim czasie wiele ważnych funkcji obowiązek. Zawiesiliśmy krzyż późnym wieczorem,
w warszawskiej kurii, przewiozły krzyż do sióstr sakra- bo następnego dnia rano rozpoczynał obrady Sejm”
mentek na Nowym Mieście, a następnie do kościo- (NO 2010).
ła św. Stanisława Kostki na Żoliborzu, gdzie zgodnie To poczucie słuszności i legalności poczynań,
z wieloletnią tradycją odbywała się uroczysta msza w oczywistym i koniecznym dziele instalowania „jasno-
w rocznicę śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Wówczas górskiego krzyża” w sali plenarnej sejmu nie opuszcza
dochodzi do bezpośredniego kontaktu matki kapłana Wójcika ani przez moment także w trakcie rozwiązywa-
z jasnogórskim krzyżem sejmowym, w pewnej mierze nia niebagatelnych technicznych problemów, z jakimi
z inicjatywy Ligii Urniaż-Grabowskiej: „Na moją prośbę „grupa wieszająca krzyż” musiała się borykać. „W nie-
pani Marianna Popiełuszko złożyła krzyż na czas mszy dzielę 19 października wieczorem – kontynuował Wój-
na płycie grobu ks. Jerzego. Po mszy pani Marianna cik – przywieźliśmy krzyż do sejmu na spotkanie klubu
podniosła krzyż z grobu i przekazała z powrotem w na- AWS. Niestety, nie pomyśleliśmy o kilku szczegółach
sze ręce” (GP 2011). Oczywiste, że osoby towarzyszą- technicznych, takich jak m.in. drabina. Nie mieliśmy
ce tym rytualnym czynnościom zadbały, aby nie wzięli wówczas odpowiedniego doświadczenia sejmowego,
w niej udziału zbędni świadkowie, ale i tak nie spo- nie wiedzieliśmy, że do naszej dyspozycji są służby
sób podważyć wiarygodności tej relacji, co oznacza, techniczne i można było zlecić zawieszenie krzyża któ-
że wbrew wytrwale upowszechnianej propagandzie remuś z techników. W każdym razie młotek i gwoździe
sejmowy krzyż nie jest darem Marianny Popiełuszko, miałem, natomiast jako drabiny postanowiliśmy użyć
ale zakonu paulinów na Jasnej Górze. fotela marszałkowskiego. Wcześniej zdecydowaliśmy
wybrać miejsce dla krzyża nad drzwiami za stołem
Zawieszenie krzyża jasnogórskiego prezydialnym sejmu. Do pomocy w zawieszeniu krzy-
Po tej podniosłej uroczystości krzyż został prze- ża zaprosiliśmy posła Piotra Krutula, który ze względu
wieziony z Żoliborza na Wiejską, gdzie po podpisaniu na swój wzrost bez trudu mógł odpowiednio wysoko
w nocy z 19 na 20 października umowy koalicyjnej przez sięgnąć” (NO 2010).
posłów Akcji Wyborczej „Solidarność” i Unii Wolno- Zawieszenie krzyża późnym wieczorem czy nawet
ści, wedle senator Urniaż-Grabowskiej, około godziny nocą, było absolutnie konieczne, ponieważ należa-
pierwszej w „sali plenarnej odbyła się krótka modlitwa ło zdążyć przed wyznaczoną na następny dzień in-
i po licznych przygodach spowodowanych komplikacja- auguracją obrad Sejmu III kadencji. Przez cały dzień
mi technicznymi zawiesiliśmy krzyż” (GP 2011). Zwraca poprzedzający inauguracyjne posiedzenie Sejmu sala
uwagę całkowicie naturalna w tych warunkach „krótka plenarna była zajęta do późnych godzin nocnych i do-
modlitwa”, której prowadzenie nie wymaga oczywiście piero po północy udało się bez zbędnych świadków
obecności kapłana, ale wzmianka o mszy z poświęce- zawiesić krzyż, a „nocna pora” nie ma tu nic do rzeczy
niem krucyfiksu w połączeniu z brakiem szczegółowej i jest całkowicie przypadkowa. Gdyby jednak, zastrze-
informacji musi rodzić kolejne pytania dotyczące legal- gał się Wójcik, musiało dojść do zawieszania krzyża
ności zawieszania krzyża. „podczas jakiejś uroczystości, to wówczas mielibyśmy
Oceniając po upływie kilkunastu lat całą sytuację do czynienia ze złamaniem zasady świeckości pań-
Wójcik z rozgoryczeniem odniósł się do krytycznych stwa. Posłowie, którzy nie czują się chrześcijanami, by-
wypowiedzi przeciwników wieszania krzyża, którzy liby zmuszeni do wzięcia udziału w uroczystości, której
przez cały czas od samego początku nie przyjmowali nie akceptują” (GW 2011).
„do wiadomości, że zawiesiliśmy krzyż bez spiskowa- Podążając tropem tego cennego wyznania należy
nia, z dobrą intencją, że zrobiliśmy to, bo tak uważali- przyjąć, że zadaniem ustanowionej przed inaugura- 33
sacrum i profanum

cją Sejmu III kadencji „grupy wieszającej krzyż” było W tym sensie doszło do pojawienia się nowego
zorganizowanie w jego sali obrad stosownej religij- okresu w długotrwałej epoce formowania zarówno
no-państwowej uroczystości zakończonej wprowa- koncepcji, jak i z pewnym opóźnieniem praktyki świec-
dzeniem krucyfiksu w samo centrum parlamentarnej kiego państwa, poczynając od oświeceniowej krytyki
przestrzeni sprawowania świeckiej władzy publicznej. państwowego klerykalizmu. Problem zdaje się polegać
W sumie ta wielce złożona operacja została stosun- nie na tym, że w opozycji do klerykalnego charakteru
kowo sprawnie przeprowadzona i krucyfiks pozostał państwa zrodziła się koncepcja świeckiego państwa,
w sejmie z silnie ugruntowaną nadzieją na jego trwałą ale raczej na tym, że doszło do tego w ramach stanowi-
obecność, ale do sankcjonującej prawnie uroczysto- ska ateistycznego i agnostycznego, a więc w kulturze
ści, a więc godnego finału nie udało się już doprowa- umysłowej z natury rzeczy nieprzyjaznej myśleniu reli-
dzić. Miłościwie nam panujący Kościół Powszechny gijnemu. Zatem wobec teoretycznej praktyki kształto-
w powstałej sytuacji mimo licznych starań musiał jed- wania koncepcji państwa świeckiego w łonie świeckie-
nak zejść z pola społecznej krytyki, a zacierając ślady go światopoglądu utrwaliła się tendencja zmierzająca
udziału swoich funkcjonariuszy w operacji instalowa- do wypracowania na alternatywnym gruncie myślenia
nia jasnogórskiego krzyża na sejmowej agorze, pozo- religijnego odmiennej koncepcji „świeckiego państwa”
stawił na placu osamotnionego wojownika Tomasza jako organizmu integralnie funkcjonującego w ramach
Wójcika z jego lojalnym giermkiem Piotrem Krutulem. kościelnej państwowości. Takie podejście nie oznacza
Obydwaj nie bez racji należeli do postaci nietuzinko- powrotu do jakkolwiek pojętych koncepcji państwa ko-
wych i mimo wielkiego zaangażowania nie bez z trudu ścielnego czy klerykalnego, ale sprzyjanie subtelnemu
poradzili sobie z wykonaniem zleconego im zadania, przejściu od statycznie pojmowanego modelu autono-
chociaż prawdopodobnie otrzymali swoiste gwaran- mii państwa i Kościoła do dynamicznie rozwijającej się
cje bezkarności i „przymknięcia oczu” na nielicujące państwowości, w której przenikanie sacrum w sferę
z godnością posła działania. państwowego profanum jest procesem ciągłym o dłu-
Trzeba przypomnieć, że na Białostocczyźnie po- gofalowej perspektywie.
chodzący z Suchowoli Krutul był ważnym działaczem Znakomitym wyrazicielem tej nowej formuły myśle-
katolickim, w tym kilkuletnim wójtem w tej symbolicznej nia o świeckim państwie z racji uczestnictwa w „wojnie
gminie, a wywodzący się z Dolnego Śląska trzykrotnie krzyżowej” stał się były poseł Wójcik, który trafnie za-
internowany w stanie wojennym Wójcik był szefem re- uważył, że parlamentarzyści o chrześcijańskich korze-
gionu, członkiem Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” niach nie powinni dopuścić do zamknięcia się ze swoją
i wiceprzewodniczącym Międzynarodowej Organizacji religijnością w kaplicznych murach. Wójcik powiada, że
Pracy w Genewie z ramienia polskiego związku zawo- kaplica sejmowa „jest miejscem modlitwy, a sejm jest
dowego. miejscem pracy. Chrześcijanin ma prawo do krzyża
Należy im przyznać, że tę wielce złożoną ope- w miejscu pracy. W imię tolerancji proszę, by inni to
rację doprowadzili do pomyślnego finału i pierwsze uszanowali. Szacunek dla poglądów innych i wyznania
posiedzenie Sejmu nowej kadencji rozpoczęło się jest rzeczą oczywistą” (GW 2011), co potwierdził tak-
pod patronatem krucyfiksu umieszczonego na ścianie że w odniesieniu do podjętej przez stronnika Palikota
sali sejmowej bynajmniej nie w celach dekoracyjnych próby zawieszenia w sali rady miejskiej w Szczecinie
czy jedynie jako znak wiary. Zgodnie z logiką sceno- gwiazdy Dawida i półksiężyca. Broniąc świeckości pań-
grafii miejsca, które natrętnie określane jest jako sank- stwa Wójcik zapewnił, że jeśli „pan Palikot i ludzie mu
tuarium państwa, przez obecność w Sejmie krucyfiks bliscy wyznają jakąś inną religię, która ma swoje sym-
definiuje się przede wszystkim jako symbol kościel- bole, i pomagać im to będzie w pracy parlamentarnej,
nej władzy państwowej automatycznie zredukowanej to przecież my, chrześcijanie, jesteśmy ludźmi toleran-
do funkcji narzędzia władzy publicznej. cyjnymi. I nikt nie zabroni im powieszenia obok krzyża
swojego symbolu” (GW 2011).
Świeckie państwo Odnosząc się do religii jako podstawy tolerancji wy-
Bliższe wejrzenie w ciąg zdarzeń związany z zawie- znaniowej Wójcik wyraził z osobistego punktu widzenia
szaniem i obecnością krzyża w sali plenarnej prowadzi nader stanowczą regułę generalną: „To, że uznaję swo-
do rozpoznania paradoksalnego procesu kształtowania ją religię za prawdziwą i słuszną, nie oznacza, że mam
religijnej tożsamości świeckiego państwa w katolickim potępiać kogoś, kto wyznaje inną” (GW 2011). Zatem
społeczeństwie. Opiera się on na rozmaitych i czasami cywilizacja chrześcijańska z wszechobecną symboliką
na swój sposób rozbieżnych przesłankach, które sym- krzyża jest podstawą świeckiego państwa i gwarantu-
bolizują z jednej strony „krzyż sejmowy”, a z drugiej je wolności religijne na gruncie, jak należy rozumieć,
„krucyfiks sali plenarnej” sejmu. Oczywiste, że tradycja pluralizmu wyznaniowego. Z tego powodu „symbol
krzyża „kaplicy sejmowej”, którą wyraża przesłanie jej krzyża nawet komuś, kto jest niewierzący w niczym nie
kapelana kładącego nacisk na męczeństwo ks. Popie- przeszkadza. Niczego też nie narzuca państwu. Nie
łuszki i tradycja „jasnogórska”, zawarta w dołączonym nakazuje mu konsultowania się z hierarchią kościelną.
do krucyfiksu narodowo zorientowanym liście ojców Mówienie, że krzyż narusza świeckość państwa, jest
paulinów o państwowotwórczej wymowie, nie muszą po prostu bzdurą” (GW 2011). Tym samym Wójcik sto-
kłócić się ze sobą. Jednak powyższe zróżnicowanie jąc na gruncie świeckości państwa zdecydowanie opo-
akcentów występujących obok siebie, a nie przeciw- wiada się za powszechną obecnością krzyża, którego
ko sobie, w budowaniu mitologii krucyfiksu czy krzyża rolę w przestrzeni publicznej porównuje z funkcją tlenu
sejmowego zdaje się wskazywać na dominację żywio- w organizmie ludzkim.
łowości w procesie kształtowania religijnej tożsamości Fałszywie rozumianej „neutralności państwa” oraz
34 państwa świeckiego. „tolerancji” nie tolerującej wiary i prawa do jej publicz-
sacrum i profanum

nego wyznawania należy wedle Wójcika przeciwstawić mowali decyzje należące do kompetencji państwa”
„świeckie państwo”, które nie decyduje kto, gdzie, kie- (ND 2011). Jednak to nie wskazane przez Wójcika,
dy i jak ma wyznawać swego Boga. „Jeśli państwo za- typowe dla klerykalnego państwa, którego w Polsce
cznie regulować, gdzie może wisieć krzyż, a gdzie nie, oczywiście nie ma, zachowania funkcjonariuszy ko-
to będzie właśnie naruszenie neutralności państwa. ścielnych stanowią przedmiot społecznej krytyki, ale
Staje się ono państwem ideologicznym” (ND 2011) ich zakulisowe działania i wynikające stąd owoce
w przeciwieństwie do „świeckości” państwa, które nie w postaci określonych decyzji kadrowych, finanso-
ma prawa ingerować w przekonania religijne. W odnie- wych, gospodarczych czy edukacyjnych na państwo-
sieniu do parlamentu według Wójcika wierzący posło- wej niwie. Kapłani nie muszą wcale pełnić żadnych
wie i posłanki wykonują praktyki religijne w kaplicy sej- funkcji w instytucjach świeckiego państwa, jak wska-
mowej „bez zmuszania niewierzących do uczestnicze- zuje godne rozważenia zdarzenie, wcale nie wyjątko-
nia w nich. Natomiast krzyż w sali sejmu jest prawem we, kiedy to dziekan jednego z ważnych wydziałów
wierzących, by w miejscu ich pracy był główny symbol zachodniopomorskiej uczelni konsultował z wiado-
ich wiary” (ND 2011). mym skutkiem z biskupem ordynariuszem miejsco-
Podstawą świeckiego państwa w ujęciu katolickim wej diecezji kwestię zatrudnienia byłego zakonnika
jest jego demokratyczny charakter, w tym poszano- na profesorskim etacie, a biskup innej diecezji wręcz
wanie religijnych przekonań obywateli, polegające zakazał przyjęcia go do pracy na swoim terenie.
na wzajemnym ich uznawaniu oraz równoprawnym To bez żadnej przesady klasyka gatunku, znana tak-
traktowaniu niewierzących. Formuła brzmi dobrze, że byłemu posłowi Wójcikowi.
ale jej praktykowanie przez Wójcika ma już dosyć Wójcik stwierdził, że świeckie państwo bezspor-
dwuznaczny charakter. Okazało się, że niewierzący nie nie ma prawa ingerować w „przekonania religijne
posłowie powinni być na swój sposób chronieni i nie obywateli”. Jego demokratyczny charakter zapewnia
mogą być zmuszani do uczestniczenia w jednorazo- poddawanie osądowi obywateli działań wszystkich
wej uroczystości wieszania krucyfiksu w sali plenarnej szczebli władzy państwowej, „niezależnie od tego, jaką
Sejmu. Jednak ich długotrwała praca parlamentarna pełnią funkcję czy rolę. Jedni specjalizują się w oce-
pod krucyfiksem, którego zawieszenia zażyczył sobie nie politycznej, inni w ekonomicznej, a kapłani są m.in.
przynajmniej jeden wierzący poseł czy posłanka, zna- po to, by dokonywali oceny moralnej. Osobiście chcę
komicie mieści w Wójcika koncepcji „państwa świec- wiedzieć, jak od strony moralnej są oceniane pocią-
kiego”. W związku z tym należałoby uznać za niedo- gnięcia premiera, prezydenta, Sejmu czy też poszcze-
puszczalne zmuszanie niewierzących bądź wyznaw- gólnych polityków”(ND 2011).
ców innej wiary do uczestniczenia w uroczystościach Ta pociągająca teza o traktowaniu funkcjonariuszy
religijnych, przyjmując równocześnie za stosowny Kościoła jako specjalistów w formułowaniu moralnych
taki rozwój wydarzeń, kiedy świeckie przedsięwzięcie ocen instytucji demokratycznego państwa daje się
z udziałem niewierzących czy innowierców zostanie obronić przed zarzutem uzurpacji jedynie pod warun-
niekoniecznie „z zaskoczenia” w czasie jego trwania kiem uznania także innych systemów wartości i kon-
nasycone religijną symboliką z właściwymi jej treścia- cepcji etycznych. Tymczasem u podłoża kapłańskich
mi i rytuałami. Widać, że takie rozumowanie legło ocen władz publicznych z moralnego punktu widzenia
u podstaw decyzji o sposobie umieszczenia krucyfiksu nie tylko w tym przypadku leżą wartości religijne ar-
w sali plenarnej Sejmu. tykułowane pod hasłem systemu wartości chrześci-
Te zawiłe konstrukcje słowne mimowolnie odsłania- jańskich utożsamianych w praktyce z zasadami etyki
ją istotę katolickiej koncepcji świeckiego państwa, która katolickiej, której podstawę stanowią uniwersalne za-
sprowadza się do stanowczej ochrony wyznawców ka- sady etyki.
tolicyzmu, zapewnienia jego rozwoju z prozelityzmem Zadaniem całej tej słownej ekwilibrystyki jest osta-
włącznie. W ramach tej koncepcji katolicy ze wzglę- tecznie wykazanie, że jedynie system wartości chrze-
du na zajmowaną hegemoniczną pozycję państwową ścijańskich zapewnia słuszną kwalifikację moralną ży-
mają dbać o swobody religijne dla innych wyznań. cia publicznego i jego władz, ponieważ ma za kryterium
Nieco inaczej należy traktować niewierzących, ponie- faktyczne dyrektywy etyczne katolickich hierarchów.
waż w warunkach świeckiego państwa nadaje się im Tym samym świeckie państwo znajduje się w stałej
status wyznawców quasireligii, swoistej „nie-wiary” ze konfrontacji ze światem wartości chrześcijańskich, któ-
swoimi rytuałami, „biskupami” czy księgami głoszącymi rych dominacja opiera się na znacząco liczebnej prze-
Słowo o nieistnieniu Boga. Ta zgrabna, na poły literac- wadze wyznawców katolickiej wiary, a niewierzący etyk
ka konstrukcja, mając oczywiście pewne odniesienie czy moralista jest całkowicie marginalizowany w świec-
do rzeczywistości, zawiera w sobie pewien element kiej przestrzeni publicznej. Mimo tych uzależnień nie
manipulacji, bowiem abstrahuje od istoty postawy nie- jest jasne, dlaczego społecznie zaangażowany katolik
wierzących, którzy zwykle zajmują znacznie groźniej- rzymski nie mógłby mieć sposobności wyjścia poza
szą dla wiodącego Kościoła postawę religijnej „abs- system wartości chrześcijańskich w stronę odmiennych
tynencji” bądź areligijności czy swoiście pojmowanej konstrukcji etycznych i świeckich systemów wartości.
obywatelskiej „neutralności” wobec religii i kościołów Byłoby także interesujące zobaczyć, w jakiej mierze
wszelkich wyznań. i skali „świeckość” zabezpiecza swobodę dyskursu
Odnosząc się do szeroko formułowanych zarzu- etycznego między współwyznawcami a funkcjonariu-
tów władczych ingerencji Kościoła w działania pań- szami Kościoła, kiedy wiadomo, że w społecznej relacji
stwa, Wójcik podkreślił, że nie spotkał się po 1989 z kapłanem wiernym pozostaje w swej masie wyłącznie
roku „ani razu z sytuacją, by kapłani czy biskupi byli rola biernych słuchaczy i pasywnych uczestników wy-
uczestnikami struktur władzy państwowej i podej- darzeń religijnych. 35
sacrum i profanum

Zebrany materiał dotyczący „jasnogórskiego krzyża są granice absurdu. A może i cynizmu” (K. Kozłow-
sejmowego” jest stosunkowo ubogi, ale dostatecznie ski, Coś tu nie gra, „Gazeta Wyborcza”, 14 IX 2011).
przekonujący w ukazywaniu determinacji, planowości W tej sytuacji Kozłowski zwrócił się do swego przy-
i zaangażowania wielu ważnych osobistości i instytucji jaciela ks. Józefa Tischnera o pomoc w znalezieniu
w przeprowadzeniu operacji ewangelizacji parlamentu odpowiedniego miejsca w pismach Kościoła, gdzie są
za pomocą ważkiego symbolu religijnego. Kampania spisane wartości chrześcijańskie. W wielce znamien-
medialna daje wiele do myślenia o roli dziennikarzy, nej odpowiedzi ks. Tischner zwrócił uwagę, że „z tym
publicystów i „ekspertów” oraz niegardzących hipo- jest kłopot, a jeżeli to zostało gdzieś skodyfikowane,
kryzją i manipulacją polityków bez względu na szaty, to chyba w jednym tylko miejscu, w Kazaniu na Górze,
w jakich publicznie odgrywają swoje role. Wszak łatwo w Ośmiu Błogosławieństwach”.
dostrzec, o czym się nie wspomina, że bez krucyfiksu Faktycznie w Kazaniu na Górze, w przesłaniu
na sejmowej sali, a tak było przecież przez pierwsze sprzed dwóch tysięcy lat jest „siedem błogosławieństw
osiem lat III Rzeczypospolitej, kierownicza rola Kościo- skierowanych do konkretnych ludzi bądź stosunko-
ła katolickiego posiadała doniosłą i stale rosnącą moc wo niewielkich grup: utrudzonych, sponiewieranych,
urzędową. Także w czasach sejmowego „bezkrzyże- skrzywdzonych, borykających się z losem. I tylko jed-
wia” nasilały się publiczne głosy pełne niepokojących no błogosławieństwo odnosi się do życia publicznego,
informacji o licznych próbach dyscyplinowania polity- do tych, którzy działają publicznie”. Jubilat właśnie to
ków, w tym także parlamentarzystów, przez kapłanów jedno publiczne błogosławieństwo zaleca politykom
różnych szczebli, od biskupów do proboszczów w imię jako przedmiot poważnego namysłu: „Błogosławieni po-
rozmaicie egzemplifikowanych wartości chrześcijań- kój czyniący, albowiem nazwani będą synami Bożymi”1.
skich. W ten sposób Kozłowski, przy wsparciu autorytetu
Jednak warto przypomnieć w tym miejscu pewną ks. Tischnera, doszedł do wniosku, że poszukiwane
chronologię, wedle której po upływie ponad czterech przezeń wartości chrześcijańskie, poza jednym ma-
lat od daty podpisania konkordatu doszło wkrótce po łym fragmentem o tych, którzy wprowadzają pokój, nie
„ukrzyżowaniu” Sejmu do uchwalenia ustawy o wyra- występują w źródłowej tradycji formowania początków
żeniu zgody na ratyfikację konkordatu (8 I 1998) oraz chrześcijaństwa. Nie jest to wszakże sytuacja wyjątko-
podpisania dokumentu ratyfikacyjnego (23 II 1998), wa, jeśli przypomnieć, że także krzyża rozumianego na
który spowodował wejście konkordatu w życie (25 IV sposób upowszechniany we współczesnym życiu reli-
1998). Jak okazało się po latach, konkordat był jed- gijnym katolików nie da się odnaleźć u jego chrześci-
nym z wielu ważnych wydarzeń umożliwiających uda- jańskich korzeni.
ną budowę na fundamencie wartości chrześcijańskich Odnosząc się konkretnie do ustawy o radiofo-
świeckiego państwa w ujęciu katolickim i ugruntowaniu nii i telewizji z 29 grudnia 1992 r., wedle zawartej
miejsca Kościoła jako parapaństwowej organizacji ży- w rozdziale 3. dyspozycji „audycje powinny szanować
cia społecznego. uczucia religijne odbiorców, a zwłaszcza respektować
chrześcijański system wartości” (art. 18.2.), chociaż
Wartości chrześcijańskie w poprzedzającym cytowany fragment art. 18.1. wyraź-
W dyskusji wokół wartości chrześcijańskich nie nie stwierdza się, że „audycje nie mogą propagować
można pominąć wypowiedzi Krzysztofa Kozłowskie- działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu
go, byłego senatora I-IV kadencji, ministra spraw oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością
wewnętrznych (1990) i redaktora „Tygodnika Po- i dobrem społecznym”2, co wydaje się w całości kon-
wszechnego” (1956-2007) na jubileuszu 80. urodzin sumuje cytowaną wyżej kodyfikację. Dodatkowo
10 września 2011 w Muzeum Manghha w Krakowie. w kolejnym rozdziale 4. „Publiczna radiofonia i telewi-
Szczególnie pouczający wydaje się ten jej fragment, zja” zapisano, w art.21.2. pkt 6., że jej programy po-
w którym szacowny jubilat opowiedział o swoich nie- winny „respektować chrześcijański system wartości,
dobrych doświadczeniach związanych z pracą nad za podstawę przyjmując uniwersalne zasady etyki”3.
ustawą o mediach publicznych, gdy kolejny raz prze- Uwaga Kozłowskiego pokazuje, że obok przed-
konał się, jak poważnym zagrożeniem dla demokracji stawionego wcześniej krucyfiksu, na „wartości chrze-
są wybrani na stanowiska parlamentarne czy rządo- ścijańskie” spadło doniosłe zadanie budowania kato-
we ludzie, którzy uchylają się od odpowiedzialności. lickiej tożsamości naszego państwa w ramach opartej
„Obserwowałem to przez lata, wspominał Kozłowski, na świeckości władzy publicznej nowego typu. Dobrym
i wzbierało we mnie przekonanie, że – przy całym sza- przykładem tego rodzaju nowej polityki katolickiej stało
cunku dla demokracji – coś tu nie gra. Aż wreszcie się umiejscowienie formuły „wartości chrześcijańskich”
cisnęło mną o fotel w Senacie. Zerwałem się z niego w nowej ustawie o mediach publicznych świeckiego
i wybiegłem z sali. Było to wtedy, gdy uchwalaliśmy państwa, czego jak widać klasyczny katolik, bez niczy-
ustawę o mediach publicznych. W ramach poprawek jej winy, nie był w stanie uznać.
twórczości senackiej jeden z moich kolegów wstał Zdaje się być bliższe prawdy traktowanie Polski
i powiedział: »No tak, ale w tej ustawie nie ma war- minionego półwiecza jako dobrego przykładu wspól-
tości chrześcijańskich«. Pomyślałem sobie, że może nego funkcjonowania państwa świeckiego i kościelne-
rzeczywiście, jakąś rację może ma. No to wpiszmy, że go, czyli dwóch państw w ramach jednej społeczności
media publiczne mają strzec i przestrzegać wartości jednego kraju niż tradycyjne ujmowanie Kościoła jako
chrześcijańskich. Ale po chwili zerwał się drugi sena- 1
Biblia w przekładzie księdza Jakuba Wujka z 1599 r., Oficyna Wy-
tor i mówi: »To nie wystarczy w jednym artykule, to co dawnicza Vocatio, wyd. III, Warszawa 2000, s. 1958.
2
najmniej musi być w dwóch«. Wytrzymałem jeszcze J. Sobczak, Prawo prasowe. Ustawa o radiofonii i telewizji, Toruń

36 i to. A jak trzeci powtórzył to samo, zrozumiałem, że 3


1996, s. 70.
Ibidem, s. 71.
sacrum i profanum

„państwa w państwie”, świeckiej organizacji życia spo- Bieruta – kontynuował ksiądz prymas. Uczciwie
łecznego. i szczerze przyznał się, że już dawno wsadziłby mnie
do więzienia, choć odradzał mu to Stalin. Później Sta-
„Katolicka racja stanu” lin umarł i jak wiesz po sześciu miesiącach znalazłem
Romuald Kukołowicz, wieloletni współpracownik się w areszcie”.6
i osobisty doradca ds. społecznych i gospodarczych „Boża racja stanu” wymaga od stanu kapłańskiego
prymasa Stefana Wyszyńskiego, w przeprowadzonym pełnego oddania w spełnianiu misji apostolskiej Ko-
z nim przez Piotra Bączka wywiadzie-rzece W cieniu ścioła, a wywodząca się zeń „katolicka racja stanu”
Prymasa Tysiąclecia przypomniał rozważania pry- zobowiązuje wiernych do prowadzenia wszelkiej dzia-
masa o tym, co „polityka trwogi” może zrobić z ludzi, łalności publicznej, w tym politycznej oparciu o troskę
a także do jakiego stopnia ludzie są „niewolnikami błę- o naród i ojczyznę z korzystaniem w jak najszerszej
du, gdy już zatracą wrażliwość na to, co jest nakazem skali z państwowych instytucji i struktur. „Podstawo-
»katolickiej racji stanu«”4. Kukołowicz, starając się wym zadaniem misyjnej działalności Kościoła jest
wiernie przedstawić stanowisko prymasa Wyszyńskie- przekazywanie treści Pisma Świętego i przekazywa-
go w tej kwestii, powołuje się na jego wykładnię „Bożej nie Tradycji”7, bez względu na jakiekolwiek ofiary,
racji stanu”, jaką formułował w trudnym okresie inter- okoliczności, bariery kulturowe czy granice państwo-
nowania. Trudno odnaleźć jej systematyczne opra- we. W tym sensie Kościół spełnia misję apostolską
cowanie, ale w Zapiskach więziennych w kontekście w perspektywie globalnej, rozwijając na religijnej niwie
heroicznego apostolstwa biskupa antiocheńskiego, stosunki zwłaszcza między narodem polskim i nie-
świętego Ignacego Męczennika, pod datą 1 II 1955 mieckim, w niezbyt odległej epoce w postaci dyploma-
prymas umieścił wiele spostrzeżeń odnoszących się cji epistolarnej.
do „Bożej racji stanu” i rozumienia nieubłaganych na- W jeszcze większym zakresie, zgodnie z „kato-
stępstw „pierwszego kroku kapłańskiego. Właściwie licką racją stanu”, prymas przywiązywał szczególne
kapłan nigdy nie może się cofać, nawet gdyby posłan- znaczenie do misji na Wschodzie, także w wyjątko-
nictwo jego wiodło pod zęby zwierząt. Bóg ma prawo wej homilii w gorącym Sierpniu 1980 na Jasnej Górze.
wszystkiego żądać. Może z lękiem, może z trwogą Najpierw jednak prymas Wyszyński, powołując się
i przerażeniem – a jednak jest to położenie bez wyj- na zakorzenienie polskiego narodu podkreślał,
ścia. I cała praca nasza ma iść nie w tym kierunku, by że „skoro od wieków trwamy tutaj między Odrą, Wisłą
uniknąć tych ostatecznych następstw, ale – by dojść i tak dalej… to jest to nasze miejsce. Z tym miejscem
do nich z usposobieniem ufności, pogody i pełnego łączą się nasze obowiązki wobec innych: Czyńcie so-
zrozumienia, że tak musi być, bo tego wymaga »Boża bie ziemię poddaną (Rdz 1,28). Z tym też miejscem
racja stanu«”5. Według prymasa nigdy nic nie jest związane są nasze prawa”8. Wykorzystanie przez pry-
do końca rozstrzygnięte, bowiem także prześladow- masa nowej nazwy geograficznej „i tak dalej…”, być
cy mogą się nawrócić i zyskać w ten sposób, o czym może jakiejś dotąd nieznanej rzeki czy krainy na od-
zwykle sami nie wiedzą, ostatnią szansę ratunku, któ- ległym Wschodzie, w tak doniosłej publicznej mowie,
rej nie wolno ich pozbawiać. wskazuje na własne priorytety Kościoła w polityce za-
Paradoksalne odwrócenie tej relacji ludzkich lo- granicznej wynikające z nieuznawania na płaszczyź-
sów można odnaleźć w stosunku Stalina do prymasa nie wyznaniowej istniejących aktualnie granicznych
Wyszyńskiego, o czym w formie niemal anegdotycz- podziałów, co oznacza inne rozumienie „zakorze-
nej, ale niebudzącej wątpliwości co do wiarygodności nienia” narodu niż powszechnie się sądzi. „Katolicka
przekazu zapamiętał Kukołowicz i przedstawił w formie racja stanu”, nie tylko w tym przypadku, zdominowa-
wypowiedzi prymasa w pierwszej osobie w wywiadzie. ła rację stanu państwa polskiego albo wręcz się nią
Przy jakiejś okazji na pytanie Kukołowicza, którego stała. Może jedynie zaskakiwać dynamika tempa zle-
z pierwszych sekretarzy KC PZPR prymas ceni naj- wania się w niektórych regionach świata dyplomacji
wyżej, usłyszał, że „pana Bieruta”. W kontynuacji tego państwa i Kościoła w wysoce skoordynowaną polity-
wątku prymas stwierdził, że „z Bierutem wszystko było kę międzynarodową, która może wyrażać ze wszech
jasne. Kiedyś był on w Moskwie na uroczystościach miar wartą starannej obserwacji nową tendencję hi-
rocznicy rewolucji październikowej. Gdy powrócił, storyczną w procesie oddziaływania dwóch państw
spytałem, jak się udała wyprawa do Moskwy. Bierut w jednym kraju.
odrzekł na to, że się nie udała. »Wie Ksiądz Prymas,
rozmawiałem ze Stalinem i powiedziałem mu, że chcę
Księdza Prymasa wsadzić do więzienia«. Gdy Bierut MAREK ZAGAJEWSKI
powiedział to otwarcie Księdzu Prymasowi, to On – jak
mi sam opowiadał, prawie podskoczył do góry, ale opa-
nował się i spokojnie spytał: – I co na to Stalin? I wtedy
Bierut ze smętną miną odpowiedział:
– Stalin powiedział tak: wot, ty durak. Co za sztu-
ka wsadzić Prymasa do więzienia, to każdy dureń
potrafi. Ty zrób z Prymasa Wyszyńskiego komunistę.
To dopiero będzie sztuka! – I za to właśnie cenię 6
W cieniu Prymasa Tysiąclecia, op. cit., s. 85, 87.
7
Ibidem, s. 239.
4 8
W cieniu Prymasa Tysiąclecia. Z profesorem Romualdem Kukołowi- Stefan kardynał Wyszyński Prymas Polski, Odpowiedzialność – Obo-
czem rozmawia P. Bączek, Warszawa 2001, s. 238. wiązki – Prawa w życiu narodu. Podczas uroczystości Matki Boskiej
5
Stefan Kardynał Wyszyński Prymas Polski, Zapiski więzienne, Paris
1982, s.131.
Częstochowskiej na Jasnej Górze 26 VIII 1980, w: idem, Nauczanie
społeczne 1946-1981, Warszawa 1990, s. 953. 37
dialog

ADAM SCHAFF – ANDRZEJ WALICKI


KORESPONDENCJA (1982–1985)
Wiedeń, 12 stycznia 1982 25 stycznia 1982
Drogi Kolego Walicki, The Australian National University
dziękuję za list i za życzenia. Ze swej strony przesyłam History of Ideas
najlepsze. The Research School of Social Sciences
Zacznę od końca Pańskiego listu, od pytania, co ro- Szanowny Panie Profesorze,
bić? Tak się składa, że pyta Pan mnie o to drugi raz, dziękuje Panu za tak poważny i ważny list. Zgadzam
pierwszy przed laty, w obu wypadkach pytania były trud- się z Panem w ocenie zmarnowanych szans. Już
ne. Odpowiem banalnie: czekać i patrzeć, co z tego wyj- trzy lata temu niepokoiła mnie stawka na prowokację
dzie, ma Pan dużo czasu do namysłu. Ale dodaję: jeśli i na wymuszenie polaryzacji stanowisk i napisałem
tylko to będzie możliwie – a co to znaczy, tylko Pan bę- wówczas kilka „memoriałów” przeciwko temu, zna je
dzie mógł odpowiedzieć – wracać do kraju. Idzie nie tylko w Warszawie ok. 30 osób, posyłam Panu dwa spośród
o nostalgię, lecz o bodźce do pracy. Mówię o tym skró- nich (oczywiście tylko dla Pańskiej wiadomości), są-
towo, lecz chyba jest jasne, o co mi idzie. Osobiście dzę bowiem, że stało się to właśnie, czego pragnąłem
zrobiłbym inaczej tylko w wypadku groźby dla życia lub uniknąć, czego niebezpieczeństwo chciałem uświado-
wolności (to ostanie obejmuje utratę niepodległości, mić tym moim znajomym i przyjaciołom, którzy uznali,
co nie jest wykluczone i tragiczne tego konsekwencje iż czas już na „rzucanie rękawic”.
dla wolności osobistej), ale moja sytuacja jest inna: wiek Dołączam również zakończenie tekstu autobiogra-
i przeszłość. ficznego napisanego jako komentarz do mojej kore-
A teraz do samej sprawy. Wypadki nie były dla mnie spondencji z Miłoszem, z okazji jego nagrody. Zawiera
zaskoczeniem i ostatnie [słowo niezrozumiałe] było on rodzaj podsumowania mojej dotychczasowej pracy.
koniecznością, in extremis, gdyż groziło coś znacz- Chciałbym być ostrożnym optymistą, boje się jednak,
nie gorszego. Pamięta Pan Miałeś chamie złoty róg że nie ma już warunków kontynuowania dotychczasowej
z „Wesela”. Chochoł wypowiedział tam głębokie zdanie mojej drogi. Szantaż moralny udał się, choć się broniłem;
w sensie historiozofii …. O „zwodniczej niemożności” nie potrafiłbym dystansować się od represjonowanych,
Polaków korzystania z okazji historycznych. Tym razem płacić ceny milczenia (nie mówiąc już o deklaracjach lo-
między innymi z powodu braku edukacji demokratycz- jalności!), a więc musiałbym jednak płacić cudze rachun-
nej narodu, bez niej traci się umiar polityczny i zastępu- ki. Gdybym odmówił ich płacenia, straciłbym swą nieza-
je demokrację anarchią. Straciliśmy narodowo unikal- leżność, stałbym się człowiekiem władzy i to w dodatku
ną, może niepowtarzalną szansę historyczną, stracili- na jakimś marginesie, bo jednak zbyt wiele osób znałem,
śmy dzięki specyficznej mieszaninie głupoty politycznej zbyt często bywałem za granicą i w ogóle nie zasługuję
i świadomej prowokacji (pochodzących z dużych [sło- na zaufanie policji. Pracowałem dla kraju 30 lat, wrócił-
wo niezrozumiałe], o różnej motywacji lecz politycznie bym do najgorszej nędzy, ale wtedy, gdybym wiedział, że
[słowo niezrozumiałe] na szkodę Polski). A mogliśmy moja obecność zmieni na korzyść oblicze polskiej „oficjal-
uzyskać dużo, promieniując na inne kraje, szkoda jest nej” nauki, pozwalając mi zarazem zachować szacunek
nie tylko narodowa, lecz również międzynarodowa. Ze- do samego siebie o szacunek społeczny wobec mojej po-
gar został cofnięty, jak daleko, to zobaczymy. Swoją stawy. Boje się, że to niemożliwe. Nastał moim zdaniem
drogą wiemy z historii, że rewolucje, nawet pokonane, czas na wielkie kariery miernot bez skrupułów. Być list-
nigdy nie są całkiem przegrane – coś pozostaje. Co?, kiem figowym na nagim królu? – legitymizować represyj-
to też zobaczymy. ny rząd dowodząc własnym istnieniem, że jest on jednak
Osobiście diabli mnie brali od szeregu miesięcy, tolerancyjny i „liberalny”? Zgodzi się Pan, że to poważne
gdyż widziałem jasno grożące nam „owoce” głupoty. i trudne dylematy. Ale niczego nie przesądzam, czekam.
Publikuję teraz te swoje rozważania i przewidywania. Łączę najlepsze pozdrowienia, bardzo ciekaw je-
Zobaczymy, jak za to zapłacę. Jeśli z tego wyjdę cało, stem Pańskich wrażeń z kraju.
to z pewnością będę odpisywał na listy (zamierzam A. Walicki
wrócić do kraju, który jest teraz rodzajem astronomicz-
nej „czarnej dziury”; w połowie lutego i wrócić tu (?)
z początkiem marca. Proszę pisywać! Wiedeń, 1 lutego 1982
Pozdrawiam i ściskam dłoń Drogi Panie Andrzeju,
38 Adam Schaff dziękuję za list i za maszynopisy.
dialog

Brawo! To zostało napisane nie tylko słusznie wano wydać w tym roku) i tom prac o romantyzmie3
(w pełni!), ale i pięknie. Myślę podobnie, choć rozpo- dla PIW, ponadto, to może jeszcze ważniejsze, Zarys
czynam taniec z innego punktu wyjścia. Przesyłam dziejów filozofii polskiej4 pod moją redakcją dla PWN.
jako „odpowiedź” dwa moje teksty (z sierpnia i grudnia Czy odłożą na półkę, czy wydadzą? Prof. Fritzhand5
1981 r.), które zaświadczą o tym, że jest Pan bliższy pytał mnie jesienią o zgodę na kandydowanie do PAN,
pewnym ludziom partyjnym (w każdym razie mark- wyraziłem taką zgodę, bo przecież dorobek mam więk-
sistowskim) niż głupiej – niestety – opozycji. Boleję szy niż wielu akademików (m.in. 4 ksiązki po angielsku,
zresztą nad jej głupotą, podobnie jak Pan. 2 po japońsku, 2 po włosku). Nie będzie tych wyborów,
Będę wdzięczny za reakcję na moje analizy, które to trudno, ale jeśli np. zamiast mnie wybrany zostanie
wkraczają zresztą trochę w Pańską dziedzinę. np. prof. Michalik, jako patentowany „leninista” i w do-
9 lutego jadę do Warszawy (jest tam moja rodzina), datku wojskowy, to będzie to wyraźnym wyborem w za-
około 1 marca powinienem być z powrotem. Napiszę kresie polityki kulturalnej.
o tym, co widziałem i usłyszałem (z punktu widzenia Na razie piszę nową książkę po angielsku i dość
„słuchania” ciągle jest ich). gorzko przeżywam poczucie politycznego, a także
Powtarzam: proszę zawiesić sprawę Pańskiego ogólnego osamotnienia. Gdybym zdecydował się prze-
powrotu na 2 lata pobytu w Australii. Osobiście jestem dłużyć swój pobyt za granicą to właśnie to, a nie lęk
pewny, że Pan wróci i że będą po temu warunki. przed biedą czy represjami byłoby tego przyczyną. Naj-
Pozdrawiam i ściskam dłoń trudniej być samotnym wśród „swoich”.
Adam Schaff Z najlepszymi pozdrowieniami.
Andrzej Walicki

3 marca 1982
The Australian National University Wiedeń, 11 marca 1982
Szanowny Panie Profesorze, Drogi Panie Kolego,
serdecznie dziękuję za oba teksty przysłane mi przed wróciłem z Kraju mieszanymi uczuciami. Z jednej stro-
Pańskim wyjazdem do Polski. Zgadzam się – niestety! ny jest bez porównania lepiej niż to – a w szczególności
– z większością Pańskich myśli. I mnie cisnęły się pod w prasie emigracyjnej – [co] się o tym pisze (porządek,
pióro mocne słowa, takie jak „szaleństwo”, a więc nie więcej dyscypliny, lepsze zaopatrzenie, oczywiście ani
dziwię się, że Pan w określonym kontekście użył słów śladu terroru, o którym się tyle mówi etc.), a jednocześnie
jeszcze mocniejszych, np. „zbrodnia”. jest pod innym względem o wiele gorzej niż myślałem
Bardzo ciekaw jestem Pańskich opinii po powrocie (ślepe zacietrzewienie, zwłaszcza wśród inteligencji, któ-
z Polski. Osobiście uważam, że mogła zwyciężyć „libera- ra przy pomocy mechanizmu [słowo niezrozumiałe] odci-
lizacja”, tj. linia ograniczenia zakresu władzy przez prawo, na się od oczywistego faktu, że alternatywą jest katastro-
w tym prawa jednostki i prawa autonomicznych (niepo- fa narodowa). Jest pod tym względem (ostatnim), tak źle,
litycznych) zrzeszeń, ale nie „demokratyzacja” w sensie że nie należąc do osób strachliwych nie pozwoliłem na
podziału władzy, jej rozdrobnienia; uważam nawet, że druk Miałeś chamie… ze strachu przed linczem moral-
istniało niebezpieczeństwo wejścia na drogę „zdemokra- nym. Nie wiem, co mam robić, nie chcę działać niezgod-
tyzowanego totalitaryzmu”, tzn. ogromnego rozszerze- nie ze swoim sumieniem, a boję się mówić prawdę. Tym
nia ilości „współdecydentów”, uczestników władzy, bez razem przeszkodą nie jest rząd czy „junta”. Lecz nowe
zabezpieczenia rządów prawa, bez zawężenia zakresu [słowo niezrozumiałe]. Do zwariowania.
spraw, o których się arbitralnie decyduje. Kultura praw- Jak już Panu radziłem, proszę nie rozpamiętywać
na nie wygrałaby na tym, bo zemocjonalizowane masy teraz sprawy powrotu. Nie wiadomo, co się stanie wio-
utożsamiają własną wolę z prawem. Ekonomika rozłoży- sną, a Pan myśli o dystansie 2 lat – to czas pozaprzy-
łaby się kompletnie, gdyby o wszystkim decydować mia- szły. Zobaczymy...
ły samorządy będące terenem walki politycznej (choćby Książki Panu wydadzą, w to wierzę. Będzie Pan
najbardziej zgodnej z wymogami formalnej demokracji). wybrany do Akademii, pozwoliłem sobie dołączyć swój
Dylemat mój jest moralny: nie chcę być chwalony podpis. Ale nie w tym sprawa, a w tym, dokąd pchnie
przez ludzi, których nie szanuję, a potępiany przez śro- rząd społeczeństwo, pchane – swoją drogą – przez
dowisko, którego byłem (i jestem) częścią i z którym nie niewiadome siły. Zdrętwiałem z wściekłości, czytając
chcę zerwać nadwątlonych już i tak więzów elementar- 1-2 numer „Kultury” (artykuł redakcyjny i Pomian) – ci
nej solidarności. Chcę wrócić do kraju, ale wtedy, jeśli ludzie oszaleli, ale w szaleństwie [słowo niezrozumiałe]
będę miał pewność, że nie będę mimowolnie narzę- zbrodnię.
dziem ludzi z „Rzeczywistości”1, że moja niezależność Można było – ma Pan rację – osiągnąć wiele
będzie szanowana, że samej władzy zależeć będzie w ramach liberalizacji, co można i dzisiaj. Ale wszyst-
na tym, aby polskie życie naukowe nie zostało zdomi- kiego osiągnąć w tym kraju nie można, w każdym razie
nowane przez serwilistyczne miernoty. Po tym, co się od razu. A tu działa compositum ludzi typu Wałęsy
stało, obojętne z czyjej głównie winy, trudno mi to sobie (po prostu naiwniacy i durnie polityczni) oraz prowoka-
wyobrazić… Zobaczę. Zostawiłem w wydawnictwach torów (? kto, z czyjego poduszczenia). Trzeba czekać!
dwie książki: Polska, Rosja, marksizm2 w KiW (plano- Ściskam dłoń
1
Adam Schaff
„Rzeczywistość”, tygodnik społeczno-polityczny ukazujący się w la-
tach 1981-1989. Powstał z inicjatywy Zjednoczenia Patriotycznego 3
Praca Między filozofią, religią i polityką: studia o myśli polskiej epoki
„Grunwald” i uważany był za organ narodowo-konserwatywnego romantyzmu została wydana w 1983 r.
skrzydła PZPR 4
Zarys dziejów filozofii polskiej: 1815-1918 został wydany w 1983 r.

39
2
Praca Polska, Rosja, marksizm. Studia z dziejów marksizmu i jego 5
Marek Fritzhand (1913-1992), etyk, filozof, prof. Uniwersytetu War-
recepcji została wydana w 1983 r. szawskiego, członek PAN.
dialog

26 marca 1982 cyjne. Ma się rozumieć, nie złożyłem na niego donosu


The Australian National University i nie zerwałem z nim osobistych stosunków, co z policyj-
Szanowny Panie Profesorze, nego punktu widzenia jest zapewne obciążeniem. Z dru-
serdecznie dziękuję za list. Jeżeli Pan „przestraszył giej strony faktem jest, że nie brałem żadnego udziału
się” opublikowania swego tekstu, to musi Pan do- w pracach PPN i że nawet w prywatnych rozmowach
brze rozumieć moje dylematy – moje osobiste związki z N. bardzo prędko uwidoczniłem odrębność mego
z opozycyjną częścią środowiska były przecież b. silne, stanowiska. Po napisaniu przeze mnie znanych Panu
od czasów Krzywego Koła, i przedtem. tekstów w sprawie TKN i opozycji, próby pośredniego
Otrzymałem nareszcie pierwsze numery „Polityki” chociażby przyciągnięcia mnie do współpracy z niezale-
i jestem poruszony autentyzmem wielu wypowiedzi, galizowanymi organizacjami całkowicie ustały.
zwłaszcza artykułem Passenta6. Poczułem, że moje Zastanawia mnie, czemu wśród kilku zaledwie
osamotnienie nie byłoby zupełne. nazwisk wymienionych w artykule pojawiło się rów-
Jeszcze przed otrzymaniem „Polityk” napisałem nież moje. Autor pisze, że policja zna ok. 100 nazwisk
tekst, który Panu posyłam w ramach „wymiany”. Jest z kręgu PPN – wśród tych 100 nazwisk są na pewno
on o tyle pikantny, że napisany został á propos listu nazwiska ludzi, którzy w odróżnieniu ode mnie faktycz-
mojego przyjaciela z lat szkolnych, który właśnie zgo- nie brali udział w zebraniach aktywu PPN, znali jego
dził się objąć stanowisko dyrektora pol. sekcji Free Eu- skład, pisali dla PPN teksty itp. Widocznie jakaś gra od-
rope. Oczywiście jemu głównie tekst ten posłałem. bywa się wokół mojej osoby. Trudno [nieczytelne]
Jednakże – to też ciekawy przyczynek – posłałem Z pozdrowieniami i wyrazami szacunku
mu go bez ostatniej strony. Stchórzyłem: oto bowiem A. Walicki
człowiek na takim stanowisku miałby dowód, że Walicki
uważa za możliwe wypuszczenie tylko 90 proc. inter-
nowanych. Spytałby, kogo chcę nadal internować, a ja Wiedeń, 28 maja 1982
byłbym w kropce, bo nie chcę nikogo, a napisałem tak Drogi Panie Andrzeju,
tylko motywowany realizmem… odpowiadam z dużym opóźnieniem, gdyż przeleżałem
Dziękuję, że dołączył Pan podpis pod wnioskiem 6 tygodni w szpitalu w Warszawie (operacja oka).
prof. Fritzhanda. Jeśli w ogóle o tym wspomniałem, Zacznę od Pańskiego drugiego listu. Niech się Pan
to na pewno nie dlatego, iżbym uważał rzecz za ważną nie przejmuje wymienieniem pańskiego nazwiska w ar-
ze względu na mnie; ważne jest tylko, aby nie kom- tykule „Ż[ołnierza] Wol[ności]”. Tam siedzą ludzie pro-
promitować PAN i umiarkowanej linii w kierownictwie wokatorów – to nie jest agentura. lecz zwykła ekspo-
nagradzaniem serwilizmu. zytura najciemniejszych elementów sąsiada. Gdy do-
Z najlepszymi pozdrowieniami strzegli, że jednak dalej istnieję w kraju, uraczyli mnie
Andrzej Walicki nie zwykłym wyjaśnieniem nazwiska w kontekście, lecz
całym artykułem psychopaty Wita Gawraka8, pełnym
insynuacji i ignorancji. Mimo wszystko to jest jeszcze
18 maja 1982 „papierowy tygrys”. W każdym razie ohyda sytuacji
The Australian National University w kraju polega na tym, że jest to godzina pluskiew, któ-
Szanowny Panie Profesorze. re wyłażą spoza tapet naszych pomieszczeń. Znaczy
Za parę dni wyjeżdżam do Bloomington, Ind., to, że uważają to za nadejście ich czasu. Może. Ale jak
aby wziąć udział w międzynarodowej konferencji o pol- już Panu pisałem: nie warto zbytnio się denerwować
skim Renesansie (rocznica Kochanowskiego) a przy teraz, ma Pan 2 lata czasu – ja niestety, nie mam.
okazji mieć również krótki ale intensywny kurs na temat A teraz pański list – artykuł. Wszystkie tezy są waż-
podobieństw i związków między myślą polską a rosyj- ne, często jesteśmy na tej samej linii rozumowania.
ską w XIX w. (załączam program kursu). Spotkam tam Zgubili nas przede wszystkim durnie, którzy próbują
ludzi z kraju, a także Kołakowskiego, Miłosza, Wein- kontynuować swoją robotę i teraz. Jak słusznie powie-
trauba. Wracam w połowie czerwca. dział Norwid, że Polacy to nie jest społeczeństwo, lecz
Nie otrzymałem jeszcze od Pana odpowiedzi na mój tylko sztandar narodowy. Jedno mnie w tym liście razi:
ostatni list z obszernym załącznikiem pt. Zamknięcie Pan ciągle jest w defensywie, Pan się broni, chociaż
rozrachunku. Przysłano mi natomiast odbitkę obrzydli- ma Pan pełne prawo do ataku. […]
wego artykułu z „Żołnierza Wolności” pt. Dywersja trwa Ciekaw jestem Pańskich wrażeń ze spotkań z Ko-
(nr 91), w którym wymieniony jestem jako członek PPN, łakowskim i Miłoszem9; zwłaszcza pierwszy należy do
a więc – wedle autora – superniebezpiecznej organizacji kategorii ludzi „chorych na Polskę” i wątpię, by mógł
mafijno-szpiegowskiej. Ze względu na naszą korespon- Pan ze swoimi poglądami i ocenami znaleźć z nim
dencję pragnę wyjaśnić, że jest to kłamstwo. Elementem wspólny język. Gdybym go nie uważał za człowieka
prawdy w tym kłamstwie jest tylko to, że Najder7 propo- „chorego” to musiałbym nim pogardzać.
nował mi w r. 1976 wstąpienie do PPN, na co ja nie przy- Jak już chyba pisałem, chciałbym posłać Panu swo-
stałem, od razu poprosiwszy go stanowczo, aby mnie ją książkę Ruch komunistyczny na rozdrożu. Po nie-
nie wtajemniczał w żadne sprawy personalno-organiza- miecku czy po francusku? Na razie tylko tym dysponuję.
Serdeczne pozdrowienia
6
Daniel Passent (1938), dziennikarz tygodnika „Polityka”, w latach Adam Schaff
1996-2001 ambasador w Chile.
7
Zdzisław Najder (1930), historyk literatury, znawca J.Conrada. Dy-
8
rektor sekcji polskiej RWE (1982-1987), w 1983 r. skazany w PRL na Wit Gawrak, dziennikarz, literat, członek utworzonego w 1980 r. na-
karę śmierci – oskarżony o współpracę z wywiadem amerykańskim; cjonalistyczno-komunistycznego Stowarzyszenia „Grunwald”.

40 w 1989 r. wyrok uchylono. W latach 1958-1963 na ewidencji Służby


Bezpieczeństwa (TW „Zapalniczka”?).
9
Czesław Miłosz (1911-2004), poeta, laureat Literackiej Nagrody No-
bla w 1980 r.
dialog

28 czerwca 1982 Pana przekonywać, że w ramach polityki czysto we-


The Australian National University wnętrznej „wojna” z własnym społeczeństwem jest –
Szanowny Panie Profesorze. w Europie przynajmniej – czymś nie do pomyślenia, nie
Dziękuję za list z 28.V. Mam nadzieję, że Pańska tylko moralnie, lecz również politycznie.
operacja oka w pełni się udała. A więc jesteśmy w punkcie wyjścia, tyle że bez złu-
Konferencja w Bloomington odbyła się, z kraju przy- dzeń: stoimy wobec zewnętrznej przemocy. Różnica
jechało sporo osób, miałem okazję do wielu ciekawych między mną a L.K. polega na tym, że on reaguje emo-
rozmów. Potem solidnie się napracowałem (cykl wykła- cjonalnie i moralistycznie, ja zaś pamiętam o jego wła-
dów porównawczych o myśli ros. i pol.), a następnie wró- snych przestrogach przed nienawiścią i zaciętością,
ciłem do Canberry w jednym samolocie z Leszkiem K.10, widzę po stronie władzy wielu ludzi uczciwych, tragicz-
który przyjechał tu, aby wygłosić tzw. Tanner lecture. nych, a po stronie opozycji wielu demagogów i głupców;
Wiele osób w gruncie rzeczy przyznawało mi rację ludzi z partii (z wyjątkiem nielicznej kliki) uważam w su-
wątpiąc tylko, czy głoszenie takich poglądów jak moje mie za wierny obraz społeczeństwa – ani lepsi, ani gor-
jest „na czasie”. Nie tylko dlatego, że w kraju toczy się si. Nie mogę jednak nie zgodzić się co do bankructwa
wojna psychologiczna, ale i dlatego, że zawsze mówi- systemu. Wolałbym, żeby bankructwo jego nie zaczęło
my „w kontekście” i nie od naszych intencji zależy spo- się od Polski, sadzę, że Polska mocno gospodarczo
sób wykorzystania naszych myśli. Zgadzam się z tym i państwowo w ramach obecnego systemu byłaby le-
i stąd moja stanowcza prośba, aby moich listów, itd. nie piej przygotowana do jakiegoś nowego etapu rozwoju
puszczać w obieg bez mojej zgody. socjalizmu (socjalizm jako taki jest nieodwracalny, rów-
Do L.K. napisałem obszernie już w końcu stycznia, nież „Solidarność”, wbrew własnej „fałszywej świado-
mam kopie tego listu, zawiera on wszystkie moje po- mości”, jest tego potwierdzeniem). Ale fakt jest faktem.
glądy na błędy opozycji, tyle tylko, że poprzedzony jest Nie znajduję w sobie ani sił, ani ochoty, aby ponownie
deklaracją przyjaźni wobec adresata, powołaniem się zaczynać pracę nad wzajemnym „przystosowywa-
na wspólne wartości i prośbą o odłożenie na bok emo- niem” społeczeństwa do ustroju, ustroju do społeczeń-
cji, które mogłyby go ode mnie dzielić. Proszę sobie stwa. Mogę najgłębiej boleć z powodu zaprzepaszczo-
wyobrazić, że w niejednym przyznał mi rację. nych szans, ale nie chcę, aby moja krytyka opozycji
Panie Profesorze, to co się stało jest tragedią i dla była legitymizowaniem tego, co się stało. Niech ciężar
Pana i dla mnie, obaj jesteśmy za granicą, i to wystar- tego wezmą na siebie ci, którzy byli i nadal pragną być
czająco uzasadnia naszą wymianę myśli. Ciekawi mnie, u władzy. Polsce potrzebne jest minimum legitymizacji
co myśli człowiek tak mocno związany z ruchem komu- władzy, minimum consensusu, ale to nie może spaść
nistycznym jak Pan. Pan zapewne widzi we mnie przed- z nieba – niech ludzie władzy zapracują na to sami,
stawiciela tego skrzydła pol. inteligencji, które postawi- wtedy nauczą się bardziej to cenić, nie dopuszczać
ło nie na obalanie lub osłabianie ustroju PRL, lecz na do katastrof. Prawda, trudno rządzić Polakami, ale
kształtowanie go od wewnątrz. I słusznie. Ale ponieważ jako marksista zgodzi się Pan, że „trudny charakter
korespondencja ta nie ma innego celu niż wymiana my- narodowy” nie może być dla władzy i dla sytemu roz-
śli, czuję się w obowiązku wyjaśnić Panu dlaczego, mimo grzeszeniem. […]
wszystko, mogę znajdować wspólny język również z L.K. Oczywiście czytam po francusku i będzie mi b. miło
Pisał Pan kiedyś otwarcie (chyba we Wstępie do otrzymać Pańską nową książkę.
teorii marksizmu), że socjalizm w Polsce nie jest auto- Jeśli tak ostro krytykowałem opozycję to m.in. dla-
geniczny, że nie byłoby go bez obecności Armii Czer- tego, że było w niej wielu ludzi bliskich mi, ludzi, po któ-
wonej. Rozumiem, że można było mieć wiarę w mandat rych spodziewałem się większej mądrości. Ale nie chcę
od Historii, w nieodwracalność przemian i w zabliźnie- płacić rachunków ani za błędy opozycji, ani za błędy
nie ran. W dwa ostatnie punkty wierzyli również ludzie partii. Pragnę oczywiście, aby zwyciężyli w partii ludzie
tacy, jak ja. Mówiąc we własnym imieniu: pragnąłem rozumni, uczciwi. Odrzucam „im gorzej, tym lepiej”.
wzajemnego przystosowania do siebie polskiego spo- Z najlepszymi pozdrowieniami
łeczeństwa i narzuconego mu ustroju, ceniłem każdy Andrzej Walicki
objaw uelastyczniania tego ustroju, liberalizowania go
i w dobrym sensie „unarodowiania”. Sądziłem po he-
glowsku że nastąpi coś w rodzaju „pojednania z rze- 5 lipca 1982
czywistością” – nie w sensie bezkrytycznej aprobaty, The Australian National University
ale w sensie nauczenia się racjonalnego działania Szanowny Panie Profesorze,
w ramach ustroju. I niezależnie od tego, co sądzę opo- dzięki za list. Co do moich „memoriałów z USA” to
zycji po 1976 roku, trzeba przyznać, że się pomyliłem. wiem, niestety, że „weszły w obieg” i domyślam się
Opozycja poniosła klęskę, ale zarazem – jeśli to było jej jak (niedawno dowiedziałem się, że posłano je też do
celem – odniosła „negatywne zwycięstwo” ujawniając „Kultury”). Dlatego właśnie w zakończeniu tekstu pt.
ponad wszelką wątpliwość, że przez trzydzieści kilka Zamknięcie rozrachunku tak mocno podkreśliłem, że
lat partia rządząca nie zdołała pozyskać sobie narodu, nie jest on przeznaczony do „kursowania”. (Na razie
nie sprawdziła się… Stan wojenny można usprawiedli- zna go, oprócz Najdera, tylko Pan i moja córka oraz
wić, ale tylko wtedy, jeśli relacje partia – społeczeństwo żona). Tamte, wcześniejsze teksty udostępniłem nie
rozpatruje się w kategoriach polityki międzynarodowej, byle jakim osobom: Geremkowi, Lipskiemu11, Najde-
vel geopolityki, inaczej mówiąc jeśli w partii widzi się
nie organiczną siłę społeczeństwa polskiego, ale man-
datariuszkę i gwarantkę interesów ZSRR. Nie muszę 11
Jan Józef Lipski (1926-1991), historyk literatury, krytyk, działacz
10
Leszek Kołakowski.
opozycji demokratycznej m.in. Komitetu Obrony Robotników, wielki
mistrz konspiracyjnej loży wolnomularskiej „Kopernik” w Warszawie. 41
dialog

rowi, Michnikowi12, miałem nadzieję, że zechcą to ze Press 1982), mam do napisania jeszcze dużo, i to ta-
mną przedyskutować ale reakcje były inne: od grożenia kich rzeczy, których, choć nie będą antyradzieckie ani
(tylko Najder) towarzyskim szantażem (oświadczyłem, antyrosyjskie, nie mógłbym w kraju opublikować. Aktu-
że się go nie boję) do zapewnień, że działalność moja alnie jest to wielka książka o postawach wobec prawa
i ich są paralelne raczej niż przeciwstawne, a więc że i filozofiach prawa w Rosji, z dużym rozdziałem o moim
nie powinienem stawać im na drodze. Zgodziłem się pierwszym nauczycielu – Sergiuszu Hessenie.15 […]
z tym. Plechanow13 też odmówił występowania przeciw Konkretnie: w chwili obecnej skłonny jestem prosić
Rewolucji październikowej, choć miał przeczucia naj- PAN o przedłużenie mojego urlopu. Co będzie potem?
gorsze… Chciałbym wrócić, ale nie w warunkach takich jak teraz.
Pośrednio jednak „samookreśliłem się” dość wy- Sytuację widzę dość czarno. Szanuję ludzi chcących
raźnie. Nie włączyłem się do „Solidarności”, co wię- coś ratować, ale widzę, że mają bardzo małe pole ma-
cej, opublikowałem w „Polityce” długi artykuł z krytyką newru. Niezależność jest możliwa kosztem samotno-
sprzeczności i prymitywnego egalitaryzmu jej gospo- ści, ale samotność wśród swoich jest najgorsza. Pisze
darczo-społecznego programu. Cały rok posierpniowy Pan o Polsce. Tak, ale Polska to nie tylko „tu i teraz”,
poświęciłem na przygotowanie zbioru rozpraw pt. Ro- to także pewna tradycja (nie ta głupioromantyczna, ani
sja, Polska, marksizm dla Biblioteki Studiów nad Mark- też katolicko-endecka) i pewien ideał, a dla takiej Pol-
sizmem KiW, wyrażając tym samym stanowisko niebyt ski można pracować i na obczyźnie. Napisałem już po
wówczas popularne, że potrzebna jest nam poważna angielsku jedną książkę o Polsce, mogę napisać na-
refleksja nad marksizmem i Rosją – nadal, bo te czyn- stępne, m.in., przekornie o tradycjach polskiego mark-
niki nadal warunkują naszą sytuację. Itd., itp… W ogóle sizmu, żeby nie myślano, że Polska = katolicyzm.
pracowałem ze zdwojoną energią, choć mówiono, że Łącze najlepsze pozdrowienia, czekam na książkę
„nie czas na pracę”. i Lekcję polską, cz. 2
Ale co teraz? A. Walicki
Jedno z dwojga: albo szansa wzajemnego „przysto- P.S. Przebywający tu Z. Bauman16 powiedział mi, że
sowania” narodu i ustroju nigdy nie była realna, a w ta- ponoć jest Pan teraz w bliskich stosunkach z Gomuł-
kim razie 90 proc. tego co robiłem po 1956 roku poszła ką17. Uderzyło mnie to pewną, niespodziewaną aż, lo-
na marne, albo szansa taka istniała, ale wskutek głu- giką. Ja sam stosunkowo najbardziej identyfikuję się
poty obu stron (plus głupoty ingerujących z zewnątrz, z „okresem Gomułkowskim” (przed 1968), jestem jego
z różnych stron) została zaprzepaszczona, co byłoby wytworem…
takim absurdem, takim regresem, po którym nie chce
się oglądać rezultatów. W obu wypadkach jednakowo
uzasadnione jest moje głębokie zniechęcenie, przy- Bad Hofgastein, 18 lipca 1982
pływ śmiertelnego znużenia i myśl, że w 52. roku życia Drogi Panie Andrzeju,
mam już może prawo decydować nie z punktu widze- na Pański list z 28 czerwca, za który dziękuję, odpo-
nia „narodowego” dobra, lecz z punktu widzenia mego wiadam z pewnym opóźnieniem, gdyż jestem na waka-
własnego dobra i dobra mej indywidualnej pracy, która cjach i list musieli mi tu dosłać.
na szczęście ma także wymiar bardziej uniwersalny. Operacja udała się, ale rzecz jest uciążliwa(oko).
To właśnie, a nie jakieś oburzenie, szok (choćby był) Idziemy jednak już w górę.
czy też „śmiertelna obraza zgwałconego narodu” (sło- Z listu widzę, że spotkanie z Leszkiem i innymi
wa Bratkowskiego14 z 7-8 nr. „Kultury”) leży u podstaw przysporzyło Panu kłopotów z samym sobą. Chyba
moich wahań czy nie zostać na dłużej w Australii (kon- niepotrzebnych. Mówienie prawdy nie jest grzechem
trakt mój przewiduje automatyczne prawie przedłuże- i nie oznacza stawania po stronie reżimu, oznacza
nie do lat pięciu). w Pańskim wypadku krytykę głupoty tam, gdzie ona się
Pańskie przyjazne zainteresowanie moją sytuacją przejawia. Napiszę dalej, jak ja to ujmuję i rozumiem.
skłania mnie do dalszych wyjaśnień. A więc: Naprzód jednak chcę podkreślić, że kto Panu mówił,
Mam zaufanie do własnych ogólnych sądów, ale iż w kraju toczy się walka psychologiczna, mówił głup-
wiem, że w konkretnych życiowych sytuacjach bywam stwa: może komuś tak się wydaje, ale to nie odpowiada
naiwny, a nie chcę dać sobą manipulować. Nie chcę rzeczywistości. To jest szamotanie się głupców (proszę
ani szantażów moralnych, ani szantażów policyjnych przeczytać w majowym numerze „Kultury” obłędne ar-
(vide „Żołnierz Wolności”). tykuły Bratkowskiego i Kuronia), a nie walka psycholo-
Nie zamierzam iść w ślady L.K. w działaniach po- giczna. Prawdziwa walka toczy się o przetrwanie bytu
litycznych, ale wiem, że w kraju nie przydam się ani narodowego Polski – groźba Finis Poloniae jest real-
„umiarkowanym” w rządzie (bo sytuacja skazuje ich na na – przeciw utopijnym fantastom (jak Bratkowski) lub
sojusz z „pluskwami”), ani „umiarkowanym” w opozycji obiektywnym prowokatorom (jak Kuroń z hasłem po-
(bo nie wierzę w skuteczność słów nie popartych opo- wstania narodowego). Z tego punktu widzenia władza
zycyjnym działaniem). Ale życie na marginesie mogę wojskowa uratowała Polskę in extremis i z tego punktu
mieć i w Australii. Mam już po angielsku 4 książki, dwie widzenia należy ją ratować nie przed Bratkowskim, ta
z nich sam po ang. napisałem (in. Philosophy and Ro-
mantic Nationalism. The Case of Poland, Oxford Univ. 15
Segiusz Hessen (1887-1950), rosyjski pedagog i filozof. Od 1935 r.
osiadł w Polsce, prof. Uniwersytetu Łódzkiego, twórca systemu pe-
12
Adam Michnik (1946), historyk, eseista, publicysta, działacz opozycji dagogiki kultury.
16
demokratycznej i „Solidarności”. Po 1989 r. poseł na Sejm, redaktor Zygmunt Bauman (1925) socjolog i filozof, prof. Uniwersytetu War-
naczelny dziennika „Gazeta Wyborcza”. szawskiego. Po 1968 r. osiadł w Anglii, aż do emerytury wykładał na
13
Georgij Plechanow (1856-1918), rosyjski filozof i publicysta, dzia- University of Leeds.

42 14
łacz ruchu narodnickiego, później marksista.
Stefan Bratkowski (1934), dziennikarz i publicysta.
17
Władysław Gomułka (1905-1982), działacz komunistyczny, polityk.
W latach 1956-1970 I sekretarz KC PZPR.
dialog

walka jest śmieszna, lecz przeciw Olszowskim18 i Ko- Zaczynam od sedna sprawy: proszę pobyt prze-
ciołkom19, których walka jest realnym niebezpieczeń- dłużyć, i to bez wyrzutów sumienia. Nic po Panu teraz
stwem jako odmiana Targowicy. Jeśli zaś idzie o Partię, w kraju (jestem w tej samem sytuacji), w szczególno-
to idę znacznie dalej niż Pan i żądam jej rozwiązania ści wobec Pańskiego nastawienia, które w pełni po-
i odpowiedni tekst publikuję (prześlę Panu). dzielam, również w praktyce. Kiedyś Pan chyba wróci,
Pisze Pan, że różni się Pan od Leszka tym, że on proszę nie palić mostów, ale zostać teraz tam. Pańskie
reaguję emocjonalnie, a Pan rozumowo. Nie, tak nie plany pisarskie pochwalam. A więc z czystym sumie-
jest. Leszek jest wrogiem i dziś nie tylko komunizmu, niem!
lecz Polski. Podobnie jak Miłosz, razem z którym pod- Dla pełnej identyfikacji mojej osoby: byłem i jestem
pisał list do władz NRF żądając, by Polsce nie udzie- w bardzo bliskich stosunkach z Gomułką. Nie wiem,
lać żadnej pomocy. Otóż mówiąc bez ogródek, to jest w jakim „sosie” podał to Panu Zygmunt. Robię to nie
łajdactwo. Gdyby coś takiego nastąpiło (nie nastąpi!), z zachwytu nad G., znam różne sprawy negatywne,
co by uzyskano? Ugięcie się rządu? Nigdy! Można na- o których inni nie wiedzą; znam również pozytywne.
tomiast uzyskać wybuch w Polsce, w rezultacie które- Rzecz w tym, że nie należę do ludzi, którzy odwracają
go nastąpiłaby w Polsce interwencja i dalej planowany się od „wielkich”, gdy są w biedzie. Przez długi czas
nowy rozbiór Polski. Tak jest, to nie jest straszenie, lecz byłem jedynym człowiekiem, który – mimo kontroli
prawda. I tak postępują Polacy? Nie, to są zaślepieni bezpieki w jego domu – przychodził do G. regularnie.
przez frustracje ludzie, którzy stawiają się obiektywnie „Rozbroiłem” w ten sposób propozycję zostania mi-
na pozycji wrogów Polski, przynajmniej obiektywnie. nistrem. Po prostu wstydziłbym się postąpić inaczej
Dla kontrastu. Trzy dni temu byłem w Rzymie na (Jeśli Zygmunt jeszcze tam jest, proszę mu to powtó-
audiencji prywatnej u Papieża. Rozmowa dotyczyła rzyć).
i tego zagadnienia: otóż papież, którego nikt nie posądzi Posyłam Panu moją nową książkę po francusku,
o sprzyjanie reżimowi rozumiał te sprawy. I może dlatego II część Polskiej Lekcji prześlę po przepisaniu tekstu.
zgodził się na przesunięcie jego wizyty w Polsce o rok. Proszę pisać!
Niech Pan nie ulega złudzeniom: Pan ze swymi Serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia
przekonaniami i pragnieniem nieobalenia socjalizmu Adam Schaff
w Polsce. Lecz zreformowania go gruntownego – i pod
tym względem stoimy na podobnych pozycjach – róż-
ni się głęboko od Leszka.[…] Zgadzam się z Panem, 19 października 1982
że rząd i partia powinny się dorobić minimum credi- The Australian National University
bility. Ale trzeba im na to pozwolić i pomóc. W prze- Szanowny Panie Profesorze,
ciwnym razie dojdą do głosu otwarci komuno-faszyści nie odpowiadałem na Pański list z 24.8 ponieważ cze-
(którzy przygotowują się do przejęcia władzy), którzy kałem na c.d. Lekcji polskiej. Upłynęło już jednak sporo
już [słowo nieczytelne] na „consenus” i – obiektywnie – czasu, a więc nie chcę dłużej zwlekać z podziękowa-
na Polskę. A o Polskę trzeba walczyć, nawet jeśli nam niem Panu za ten list, za zawarte w nim zrozumienie
się ten rząd nie podoba. Na durniów, którzy głoszą moich dylematów i wyborów.
(np. Michnik), że Polska stoi przelewem krwi narodowej Sytuacja w kraju wydaje mi się coraz tragiczniejsza.
w każdym pokoleniu, należy machnąć ręką: kto gwa- Odnoszę wrażenie, że władza, zorientowawszy się, że
rantuje, że nam tej krwi starczy? aktywnego poparcia społecznego i tak nie uzyska, zde-
Wiem, że stoimy na podobnych pozycjach myślo- cydowała się „pójść na całego”. Nie mogę pojąć dlacze-
wych i dlatego piszę tak ostro, by pomóc Panu otrzą- go nie przyjęto kompromisowych propozycji, nad który-
snąć się z wrażeń, które są niespójne z Pańską posta- mi pracował Glemp, i dlaczego całkowicie zlikwidowano
wą. Nikt od Pana nie żąda, by Pan występował w tym wiejskie zw. zaw., aczkolwiek chłopi, o ile mi wiadomo,
względzie aktywnie: oczywiście nikomu przesłanych demonstracji nie urządzali, żadnego milicjanta ani zo-
materiałów nie pokażę. Chcę jednak Pana uprzedzić, mowca nie pobili. Wiem także o zignorowaniu listu
że prócz ostatniego, poprzednie, które mi Pan przysłał do Jaruzelskiego21, podpisanego m.in. przez Gieysztora
i inne, których nie znałem, widziałem w ręku Werbla- i Jana Szczepańskiego22. A to, co się dzieje w gospo-
na20, to znaczy, że jakoś kursują. darce to już chyba i nowe błędy (eufemizm), nie tylko
Książkę i część drugą Lekcji polskiej prześlę. Gierkowskie.
Serdecznie pozdrawiam i ściskam dłoń. Łączę najlepsze pozdrowienia i wyrazy szacunku
Adam Schaff Andrzej Walicki

Wiedeń, 24 sierpnia 1982 11 listopada 1982


Drogi Panie Andrzeju. The Australian National University
Pański list (5 lipca) wędrował długo: byłem na wa- Szanowny i Drogi Panie,
kacjach, odpowiadam natychmiast po powrocie. serdeczne dzięki za książkę, którą natychmiast prze-
czytałem. Zrobiła na mnie duże wrażenie tym przede
18
Stefan Olszowski (1931), działacz komunistyczny, polityk, minister wszystkim, że właściwie pozrywał Pan w niej mosty łą-
spraw zagranicznych. W latach 80. XX w. jeden z liderów frakcji kon- czące Pana z partiami w krajach „realnego socjalizmu”
serwatywnej w PZPR.
19
Stanisław Kociołek, działacz komunistyczny, polityk. W latach 80. 21
Wojciech Jaruzelski (1923), generał armii, w PRL minister obrony
XX w. jeden z liderów frakcji konserwatywnej w PZPR. narodowej, premier, przewodniczący Rady Państwa, pierwszy pre-
20
Andrzej Werblan (1924), historyk, prof. Uniwersytetu Śląskiego, dy- zydent III RP (1989-1990).
rektor Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu
KC PZPR.
22
Jan Szczepański (1913-2004), socjolog, prof. Uniwersytetu Łódzkie-
go, członek PAN. 43
dialog

(mam na myśli nie ludzi, lecz struktury zinstytucjonali- go: fiasko – i to kompletne – prób strajku generalnego
zowane) i że położył Pan krzyżyk na możliwości auten- 10 bm., zwolnienie w następstwie Wałęsy i – naresz-
tycznego socjalizmu, na razie przynajmniej, w tych kra- cie – zdecydowanie pozytywne kroki Kościoła zaczęły
jach. Myślę, że pomysł podbudowania eurokomunizmu zmieniać sytuację na lepszą. Oby się powiodło! Śmierć
marksizmem ortodoksyjnym, tj. wierzącym w wartość Breżniewa24 i wymuszona zmiana polityki USA mogą
cywilizacji zachodniej, wolnym od modnego na zacho- się do tego przyczynić.
dzie samobiczowania, masochizmu, (który nie wyklu- Pańska kandydatura do PAN została formalnie (…)
cza wcale narcyzmu), antyindustrializmu á la „nowa wysunięta. Posiedzenie wyborcze odbędzie się wiosną
lewica” itd. A także od sentymentalnego rozczulania się 1983 r. – jestem pewien, tylko po moim trupie mogliby
nad krajami zacofanymi – w sumie wolnym od przeja- kandydaturę odrzucić.
wów moralno-ideologicznego kryzysu nękającego Eu- Lekcja Polska II ukazała się (po niemiecku)25, posy-
ropę, jest dobry, ma szansę i że Pan jest tu właściwym łam oddzielnie.
człowiekiem. Proszę pisać! Ściskam dłoń
Nie bardzo rozumiem (w ramach immanentnej Adam Schaff
logiki wywodu) jednej sprawy: dlaczego socjalizm
w sensie wąskim, ekonomicznym, dającym się łączyć
z „komunofaszyzmem” w sferze politycznej i ideowej, 27 listopada 1982
jest dla Pana mimo wszystko wartością, czymś, od cze- The Australian National University
go nie ma i nie powinno być odwrotu. Drogi Panie Profesorze,
Zastanawiam się nad możliwością napisania o tej serdeczne dzięki za list z 15 listopada. Wiadomość
książce w Australii. Jest to trudne, bo prawie nie ma o formalnym wysunięciu mojej kandydatury do PAN
tu pism takich jak w Polsce. Tygodniki polityczno-kul- bardzo mnie, rzecz jasna, ucieszyła (przy założeniu,
turalne w ogóle nie istnieją, jest za to mnóstwo pięk- że stan wojenny rychło się skończy, prosiłem bowiem
nie ilustrowanych magazynów o kwiatach, domach, w Bloomington prof. Gieysztora, aby moja kandydatu-
łodziach, psach, nawet o łazienkach. ra nie była rozpatrywana w warunkach stanu wojen-
W związku z Lekcją polską załączam tekst odczytu nego). Jak Pan wie jednak zamierzam przedłużyć i to
wygłoszonego tu przed 13 grudnia: miał być ogłoszony, do roku 1986 swój pobyt w Australii. Odniósł się Pan
ale wycofałem go z powodu dezaktualizacji spowodo- do tego ze zrozumieniem i nawet pisał Pan, żebym nie
wanej stanem wojennym. Nie ma w nim znanych Panu miał z tego powodu wyrzutów sumienia. Chciałbym
rozważań w kwestii „politycznego realizmu”, świadomie jednak wiedzieć, czy istotnie, Pana zdaniem, ewentu-
bowiem ominąłem ten aspekt, są natomiast rozważania alny wybór do PAN nie postawi mnie w sytuacji „mo-
z zakresu charakterologii narodowej, zbieżne z Pański- ralnie zobligowanego” do szybkiego powrotu.
mi. Formalnie rzecz biorąc nie powinno tak być, bo PAN
Z najlepszymi pozdrowieniami jako korporacja jest tylko autonomiczną społecznością
Andrzej Walicki uczonych, a ja uczonym polskim byłem, jestem i będę.
Sądzę jednak, że, niestety, nie wszyscy tak myślą.
(Nie dotyczy to oczywiście osób, które wysunęły moją
Wiedeń, 15 listopada 1982 kandydaturę). Po obu stronach znajdą się ludzie, którzy,
Drogi Panie Andrzeju, w wypadku mojego przyjazdu do Polski mogliby chcieć
dziękuję za list datowany 22 października br. „Chwi- w prostacki sposób zdyskontować politycznie ew. wybór
la” milczenia powstała z powodu moich ciągłych wy- do PAN: albo przez wywieranie nacisku, abym zrobił ja-
jazdów. Nie wiem, czy Panu już napisałem, że dałem kiś gest opozycyjny – po to abym albo istotnie cos ta-
się wszędzie emerytować (przed czasem), by zdobyć kiego zrobił, bądź „skompromitował” się w ich oczach,
„wolną rękę” i zaprzągłem się do nowej, chyba gi- albo, z drugiej strony, abym wystąpił w roli przeciwnika
gantycznej, pracy poświęconej problemom młodzieży opozycji, co z kolei byłoby dla mnie niezwykle trudne
w obliczu rewolucji mikroelektroniki. Idzie o badania… w sytuacji gdy np. J.J.Lipski, z którym się nie zgadzam,
O uświadomienie opinii publicznej (na całym świe- ale z którym łączy mnie pewna przyjacielsko-moralna
cie, pracując regionalnie) na temat tego, co nadcho- więź, czeka na proces.
dzi oraz o [nieczytelne] z decydentami politycznymi Osobiście sądzę, że dla zademonstrowania
na temat praktycznych decyzji w tym zakresie. Inicja- prawdziwej niezależności PAN kandydatura moja
tywa wyszła od Klubu Rzymskiego23, ale została en- i to szczególnie w sytuacji, gdy jestem poza krajem,
tuzjastycznie podjęta przez Watykan (byłem przyjęty jest wyborem dobrym. Ale na wszelki wypadek chciał-
w lipcu na godzinnej audiencji prywatnej przez Papie- bym, aby Pan wiedział, że ja osobiście zinterpretował-
ża) oraz szereg organizacji międzynarodowych. Znowu bym mój wybór do PAN jako wielki zaszczyt zobowią-
będę „pływał” po szerokim świecie, ale w kraju mnie zujący mnie do dalszej pracy dla dobra polskiej nauki
nie potrzebują. Jedna zmiana: postanowiłem zmienić – i nie więcej.
taktykę i skończyć z „bojkotem” z mojej strony w tym Tu natomiast, w Australii, korespondując czy roz-
sensie, że zacząłem publikować w prasie i występować mawiając z różnymi osobami nie unikam ostrego for-
publicznie. mułowania mojego punktu widzenia. Na ostatnie dwa
Wyjechałem z Warszawy trzy dni temu. Mogę lata w Polsce – wprost przeciwnie. Posłałem paru oso-
po raz pierwszy zakomunikować coś optymistyczne-
24
Leonid Breżniew (1906-1982), działacz komunistyczny, przywódca
23
Klub Rzymski, istniejące od 1968 r. międzynarodowe forum uczo- ZSRR, od 1966 r. sekretarz generalny KC KPZR. Twórca doktryny

44 nych, polityków i biznesmenów przygotowujące raporty analizujące


globalne problemy świata. 25
ograniczonej suwerenności krajów obozu socjalistycznego.
Polnische Lektion, Eropeische Rundschau nr 4.
dialog

bom znany Panu tekst Zamkniecie rozrachunku, zasta- Czasem miałbym ochotę napisać całą broszurę
nawiam się nawet, czy nie posłać go doradcy Reagana na ten temat, ale to niemożliwe. W naszym kraju albo
R. Pipesowi26, który ma Polish background, zna mnie (1) byłoby to niecenzuralne, albo (2) gdyby cenzura
od dawna i nawiązał ze mną korespondencję. Zna ten przepuściła uznany zostałbym za jakiegoś renegata
tekst, plus wiele rozwinięć, także prof. Andrzej Brze- i argumenty moje nie miałyby żadnej wagi. Za granicą
ski27 z Kalifornii, mój kolega z Krzywego Koła28. Chce z kolei nikt tego nie zechciałby drukować. Przesyłając
on zorganizować w USA forum dyskusyjne na tema- Najderowi Zamknięcie rozrachunku spytałem go na
ty polskie i choć nie zgadza się ze mną, chce jednak, próbę, czy „Kultura” nie zechciałaby poważnie prze-
aby moje stanowisko było reprezentowane. Osobi- dyskutować te sprawy, uwzględniając również moje
ście sądzę, że warto tę propozycję (jeśli rzecz dojdzie argumenty. Rzecz jasna nie spodziewałem się nawet
do skutku) przyjąć, choć, oczywiście, nie byłby to tekst, pozytywnej reakcji…
który mógłby wpłynąć na postawy polityczne emigracji Jak więc Pan widzi, nadal istnieje duży zakres
i jednocześnie spodobać się naszym hardlinerom, czy zbieżności między naszymi poglądami. Istnieje również
nawet przeciętnym aparatczykom. Albo – albo. i ta zbieżność, że najchętniej ustawiłbym się tak jak
Tezy, mówiąc najkrócej, byłyby takie: Pan, tj. mogąc mieć foothold i w Polsce, i za granicą.
1. Etyka odpowiedzialności, a nie działanie z my- Wreszcie, po wstrząsach i rozczarowaniach ostatnich
ślą o tym „co powie historia”, bo polska historia, czy lat nie chcę już podporządkowywać mej pracy w cało-
raczej historiografia zawsze chwali „szlachetne klęski” ści tak czy inaczej rozumianemu „dobru narodu”. Chcę
i zachęca do następnych – zamiast uczyć na przykła- mieć też rodzaj „wariackich papierów” dla siebie, np.
dzie błędów i straconych szans. możność publikowania za granicą książek w Polsce
2. Nie można w istniejących warunkach stawiać niecenzuralnych (choć nie antyrosyjskich lub antyra-
na polaryzacje i konfrontacyjne wymuszanie ustępstw, dzieckich), itp. Na pewno rozumie to Pan, bo sam ko-
jedyną drogą jest poszerzanie sfery konsensusu i wy- rzysta Pan z tego rodzaju wolności. Ponadto, last not
pracowywanie obustronnie akceptowanych reguł gry, least, moje zdrowie i stan nerwowy (bezsenność) były
tzn. reguł zarówno wygrywania jak przegrywania. w Polsce w tak strasznym stanie, że i teraz jeszcze czę-
3. Zasadniczym złem ustroju jest nieograniczona ściowo tylko stanąłem na nogi.
(choć w praktyce ograniczana) wszechwładza decy- Z okazji Świąt i Nowego Roku proszę przyjąć moje
dentów politycznych, chodzi więc o to aby ograniczyć szczere, najlepsze i serdeczne życzenia.
zakres władzy polit. (liberalizacja), a nie o to, aby ko- Andrzej Walicki
losalnie powiększyć ilość osób partycypujących w de- Notabene – w czerwcu wraca do Polski moja żona
cyzjach (demokratyzacja w wydaniu „Solidarności”). (z zamiarem ponownego przyjazdu do Australii po kilku
Władzę dla jej własnego m.in. dobra trzeba ograniczać miesiącach), upoważnię ją do rozmów na temat róż-
przez (1) prawa subiektywne obywateli, (2) prawa au- nych moich spraw.
tonomicznych stowarzyszeń, w tym zw. zaw. (ale nie P.S. 29 listopada 1982:
ogólnopolskiej, terytorialnej konfederacji, bo to dwu- Ponownie przeczytawszy Pański list doszedłem
władza, a nie reprezentowanie specyficznych intere- do wniosku, że ze względu na Pańskie zaangażowa-
sów różnych grup) i wreszcie (3) konstytucyjne wyzna- nie w sprawę mojej kandydatury do PAN powinien Pan
czenie dużego zakresu niezależności decydentów eko- znać całą amplitudę moich wahań. Jest ona olbrzymia
nomicznych od decydentów polit., tzn. pozwolenie, aby i dlatego właśnie wybieram na razie po prostu przedłu-
ekonomika rządziła się własnymi prawami, do czego żenie pobytu czyli zawieszenie decyzji. Bardzo boję
nie jest potrzebne przywrócenie własności prywatnej. się bowiem fatalnego błędu. Chcę przedłużyć swój po-
Wywód, że ruch z lat 1980-1981 zmierzał raczej w kie- byt o 3 lata, ale – do Pańskiej tylko wiadomości – nie
runku zdemokratyzowania politycznej wszechwładzy, wykluczam ani możliwości powrotu wcześniejszego,
tj. podzielenia się nią, a nie jej ograniczenia. Magicz- zaraz po skończeniu książki, którą tu piszę, ani (dru-
nie wierzono w decyzje polityczne, a więc w polityczne ga skrajność) przyjęcia „tenuze” (? - niejasne) tutaj,
naciski, negocjacje itd., lekceważono prawo (np. naci- co byłoby rodzajem odsunięcia się na bok, przejścia
ski na sądy, nieodróżnianie ocen moralnych od praw- na przedwczesną emeryturę (mowa o pracy w instytu-
nych), ekonomikę (np. postawy wobec pracy i płac nie cie badawczym, całkowicie samodzielnej i nikogo nie
do pogodzenia z autonomizacją sfery ekonomicznej, interesującej). Co nie znaczy, że nie mógłbym tu b. wie-
prostacki egalitaryzm schlebiający miernocie), słowem, le zrobić – wprost przeciwnie.
że ruch ten był produktem „socjalizmu” w złym znacze- Argumenty za szybszym powrotem są liczne
niu tego słowa, systemem premiującego miernotę, złą i ważne. Wiele więzi zostało naderwanych, ale mimo
pracę, szerzącego „woluntarystyczne” iluzje. 4. Sło- to wszystkie istniejące więzi łączą mnie z krajem. Nie-
wem – droga nie przez ograniczanie jednej siły przez obecni przestają się liczyć. A przecież tylko w kraju je-
inną siłę, bądź przez zastąpienie jednej siły politycznej stem mimo wszystko w centrum tego, czym żyję.
inną, ale przez ograniczenie siły prawem, przez „upra- Ale: to, co się stało w Polsce, zwłaszcza 13.XII,
wowienie” ekonomiki, tj. regulowanie procesów gospo- jak już w 1976 (gdy pojawiła się aktywna opozycja),
darczych normami prawnymi, a nie zmiennymi, arbitral- zasadniczo podważyło sens mojej długoletniej pracy
nymi, nieprzewidywalnymi decyzjami politycznymi. (taki, jaki jej nadawałem) i motywację do jej kontynu-
26
owania. Widzę dziś jasno, że kolosalnie wyolbrzymia-
Richard Edgar Pipes (1923), amerykański historyk i sowietolog, do-
radca prezydenta Ronalda Reagana. Urodził się w Cieszynie, do łem znaczenie pracy czysto intelektualnej, budowanie
1939 r. mieszkał w Warszawie. na tej podstawie jakiegoś konsensusu itp. Niemniej
27
Andrzej Brzeski, ekonomista, prof. University of California at Davis byłem po stronie tych, którzy domagali się poszerze-
45
28
Klub Krzywego Koła, dyskusyjny klub polityczny działający w War-
szawie w latach 1955-1962, zamknięty przez władze PRL nia konsensusu przez liberalizację, cały czas środo-
dialog

wiskiem moim była frondująca inteligencja, od takich Pański obiektywizm i bezstronną życzliwość, których po-
ludzi jak na jednym biegunie Najder, przez Lipskiego czątkowo, przyznam, nie całkiem może doceniałem.
i „Krzywe Koło” aż do Bronka Baczki29, który przez kilka
lat był mi szczególnie bliski. I oto teraz Bronka od daw-
na nie ma w kraju, Najder pracuje dla Wolnej Europy, Wiedeń, 22 stycznia 1983
Lipski czeka na proces – to tylko symbole, istotniejsze Drogi Panie Andrzeju,
jest to, że całe to środowisko postawiło na inne metody różne perypetie (dłuższy pobyt w kraju, [słowo nieczytel-
działania, moich argumentów nie chciało dyskutować, ne] wyjazdy) spowodowały, że na Pański list z listopada
a przecież mimo to prawie wszyscy ludzie, których ce- odpowiadam dopiero teraz. Przepraszam, a jednocześnie
nię, lubię, szanuję, są tutaj, a nie po drugiej stronie, przesyłam Panu najlepsze życzenia noworoczne.
jakże mógłbym nagle wystąpić w roli kogoś, kto dowo- Na poruszone przez Pana sprawy odpowiadam
dzi swej racji w sytuacji obecnej? – nie mógłbym nawet punktami.
znieść sytuacji, w której moje milczenie mogłoby być 1) Pańska kandydatura akademicka: jest dobrze
fałszywie interpretowane. Nie widzę, z drugiej strony, uzasadniona, ważne Pańskim konkurentem jest Kle-
żadnych gwarancji, że partia oczyści się od „pluskiew” mens Szaniawski31, Pańska kandydatura jest lepsza.
i zdoła stworzyć warunki, w których ludzie tacy jak ja Wybór do niczego nie obliguje, jeśli idzie o ewentualne
mogliby mieć jakieś znaczenie. Pan to unikalny casus, wybory powrót do kraju.
czysto indywidualny; ponadto jest tam jeszcze trochę 2) Sprawa powrotu: niech Pan przedłuży pobyt,
ludzi uczciwych i rozsądnych, ale im bliżej centrum wła- ale niech Pan to zrobi, zachowując wszystkie formalno-
dzy, tym silniejszy siłą rzeczy, choć zwykle wymuszo- ści. Kiedyś Pan wróci, byłoby błędem postąpić inaczej,
ny, sojusz z takimi ludźmi, od których chciałbym trzy- ale teraz nie wytrzymałby Pan nerwowo.
mać się z daleka. 3) Pańskie wahania: nie są niezwykłe ani wy-
Dla ilustracji „pluskwizmu” załączam artykuł wymie- jątkowe. Rozumiem racje. Ja postępuję w następują-
niający mnie z radą, abym nie wracał. Nikt na to nie cy sposób: robię to co uważam za słuszne (np. teraz
zareagował (władze PAN mogłyby), nikt tych insynuacji występuję z poparciem ekipy „ostatniej szansy”, za
nie odwołał. jaką uważam obecną, chociaż nie są to bohaterowie
Wreszcie sytuacja osobista. Nazbyt wytężona, mego romansu) i nie zważam na różne „krytyki”. U nas
wszystko sobie podporządkowująca praca rozwaliła będą one zawsze, a ponieważ sytuacja jest obiektyw-
moje poprzednie małżeństwo a de facto i obecne – ma nie konfliktowa, to każdy z nas musi decydować sam.
ono jakieś szanse utrzymania się i wzmocnienia w Au- Moje przesłanki są następujące: działać dla dobra kraju
stralii, w Polsce rozpadnie się zaraz. A ja nie mogę wy- (ja sam decyduję, co jest „dobrem”) zachowując twarz.
obrazić sobie obecnie samotnego życia w kraju pod na- Z góry trzeba założyć, że dla wielu to co się robi, będzie
ciskiem podwójnych stresów, prywatnych i publicznych. naganne. Trudno.
Za dwa-trzy lata ten podwójny kryzys chyba minie. Mam 4) Atak „Żołnierza Wolności”: ataki na Pana
nadzieję, że doczekam się sytuacji, w której ludzie roz- są drobnostką [w porównaniu] z atakami na mnie
sądni będą naprawdę efektywnie kontrolować życie par- (aż do oskarżenia mnie o współpracę ze szpiegowskimi
tii, a w „środowisku” zrodzi się obiektywne i subiektywne ośrodkami). Nie twierdzę, że to jest przyjemne i że nie
zapotrzebowanie na ludzi takich jak ja, a także klarow- jest denerwujące. Ale ani nie jest to opinia powszech-
niejsze widzenie własnego środowiskowego interesu na, ani decydująca, ani ta, na której mi zależy. Trud-
(w chwili obecnej podporządkowywanego lekkomyśl- no, są i takie ośrodki, zajmujące się m.in. prowokacją.
nie racjom rzekomo ogólnonarodowym, tak jakby inte- To smutne, ale prawdziwe. Trzeba nauczyć się prze-
res środowiska nie był interesem polskiej kultury, jakby chodzić nad tym do porządku dziennego.
obrona tego interesu, zamiast składania go w ofierze im- 5) Mój stosunek do Pana: pełen sympatii i sza-
ponderabiliom, była godnym pogardy egoizmem). cunku naukowego. Zasługuje Pan na to i nie ma wobec
Jeszcze jedno P.S.: tego nic nadzwyczajnego w tym, że postępuję zgodnie
Pragnę Panu bardzo podziękować za zaangażowa- z takim [słowo nieczytelne]. Jeśli to Panu w czymś po-
nie w sprawę mojej kandydatury. Nie jestem wprawdzie maga – byłbym zadowolony.
przesadnie skromny i sądzę, że jest to kandydatura do- Trochę informacji z kraju. Proszę sobie uświado-
brze obiektywnie uzasadniona, umiem jednak docenić mić, że czytając prasę zachodnią i emigracyjną, nie
zdolność do obiektywizmu oraz życzliwość pozbawioną wie Pan zupełnie, co w Polsce się dzieje (ja czytam
ubocznych motywów. to wszystko, ale mogę porównać z rzeczywistością).
Dobrze pamiętam, ze po zdaniu u Pana egzami- Podobnie jednostronne są sprawozdania ludzi przyjeż-
nu z filozofii chciał Pan umożliwić mi pracę naukową dżających z kraju, a chcących na gwałt ufryzować się
w zakresie filozofii (byłem studentem rusycystyki) na „buntowników”. W kraju kitłasi się, zwłaszcza w śro-
i skierował mnie Pan do prof. Krońskiego30. Nic wte- dowisku inteligencji, ale jest spokojnie i to nie są pozo-
dy z tego nie wyszło, ale potem prof. Fritzhand chciał ry. Po raz pierwszy od dwóch lat widzę promyk nadziei,
dla mnie załatwić filozoficzną aspiranturę. Dziś znowu to jest zasługa tej ekipy. Jest ona otoczona wrogością
Pan i prof. F. w związku z moją kandydaturą do PAN. „twardych” (broniący się „aparat”), a jak idioci pomaga-
A więc może oba te fakty jakoś się wiążą – właśnie przez ją im „buntownicy”. Jeśli ta ekipa upadnie (wzmocnił
29
ją Andropow32), to grozi katastrofą; wszelka alternaty-
Bronisław Baczko (1924), filozof, historyk myśli społecznej, prof.
31
Uniwersytetu Warszawskiego. Po 1968 r. na emigracji, wykładał na Klemens Szaniawski (1925-1990), filozof, logik, prof. Uniwersytetu
uniwersytecie w Genewie. Współtwórca tzw. warszawskiej szkoły Warszawskiego, działacz demokratycznej opozycji i „Solidarności”.
32
historyków idei Jurij Andropow (1914-1984), działacz komunistyczny, polityk,

46 30
Tadeusz Kroński (1907-1958), filozof, historyk filozofii, prof. Uniwer-
sytetu Warszawskiego.
w ZSRR przewodniczący Komitetu Bezpieczeństwa Państwa (KGB),
od 1982 r. I sekretarz KC KPZR
dialog

wa może być tylko na gorsze. Właśnie dlatego stosuję Na jedno miejsce w filozofii było pięciu kandyda-
„bojkot bojkotu”. Chcę, by Pan zrozumiał moje racje tów (nie dwa, jak myślałem): o. profesor Krąpiec34
i motywy. Wielką nadzieję przywiązuję do zmienionej (rektor Katolickiego Uniwersytetu w Lublinie), pan,
polityki Kościoła i do dialogu z nim; dlatego [słowo nie- Kmita35 (Poznań), Szaniawski (Warszawa), Cackow-
czytelne] się w tej dziedzinie. Krótko: jest ciągle źle, ski36 (Lublin). Wynik głosowania: Cackowski (partyjny)
ale jednak jest lepiej. [..] – 0, Szaniawski – 3, pan – 5, Kmita – 6, o. Krąpiec
Serdecznie pozdrawiam i ściskam dłoń – 15. Za Krąpcem przemawiało szereg momentów
Adam Schaff (politycznych): pierwszy duchowny w PAN, przyjaciel
papieża, wybitny tomista. Pańską kandydaturę wnosił
Fritzhand (z urzędu), poparł Kieniewicz i ja. Mówiono
25 marca 1983 o Panu w superlatywach. Gdyby było drugie miejsce
The Australian National University (prosiłem historyków, by nam je odstąpili – odmówi-
Szanowny Panie Profesorze, li), przeszedłby Pan z pewnością – w każdym razie
dziękuję za list. W sprawie Niżnika pomóc mogę tylko „pewniak” na przyszłych wyborach. Gdyby Pan usły-
przez śledzenie ogłoszeń i przesyłanych nam regular- szał, co i jak o Panu mówiono, także Kieniewicz, byłby
nie wiadomości o wakujących posadach. Przyznam Pan dumny ze siebie. Mówię to wszystko nie po to,
jednak, że nie znam jego dorobku, nie wiem nawet, jak by pocieszać, lecz by Panu uzmysłowić, że w danej
określić jego dziedzinę (nie wie tego również życzliwy sytuacji musiał Pan odpaść, ale odpadł Pan honoro-
mu Krzysztof Zagórski33). wo. Szaniawskiego popierało rzekomo „lobby”, a do-
„Just In case” dobrze byłoby, gdybym miał jego cur- stał wszystkiego 3 głosy.
riculum vitae i spis publikacji. Może coś się uda, ale Serdecznie pozdrawiam i proszę o wiadomości.
wątpliwe, bo filozofa jest tu ściśle analityczna w stylu Adam Schaff
brytyjskim, a na socjologii jest już Zagórski. Istnieje
zresztą poważny problem zatrudniania filozoficznie
wykształconych Australijczyków i dlatego m.in. (aby 25 kwietnia 1983
bronić ich przed konkurencją z innych krajów) preferuje The Australian National Univesity
się „specyficznie australijską” problematykę w filozofii, Szanowny Panie Profesorze,
w praktyce dorabianie filozofii do ekologizmu, femini- bardzo dziękuję za list z 11.IV. Przedtem już koledzy
zmu i ruchu na rzecz „animal rights”. zawiadomili mnie, że jest pięciu kandydatów, wśród
Do Baumana napiszę, należy on do osób, które nich ks. Krąpiec. Zdaję sobie sprawę z wagi argumen-
w ogromnej mierze zgadzają się ze mną, a więc za- tów przemawiających za ks. K., gdybym był akademi-
pewne może też znaleźć wspólny język z Panem. kiem, też pewnie głosowałbym za jego kandydaturą.
Prosiłbym jednak, aby nie wspominał Pan moje teksty Nie bardzo rozumiem, dlaczego nie było dwóch miejsc,
(może niepotrzebnie o to proszę, bo już przedtem to miały być przecież miejsca po Kotarbińskim37 i Tatar-
sobie zastrzegłem). Może Pan natomiast wspomnieć, kiewiczu38, ale mniejsza o to. Miło mi słyszeć, że prof.
że niektóre moje oceny (bez szczegółów) są Panu zna- Kieniewicz tak pozytywnie mówił o mnie. Inna rzecz,
ne z korespondencji ze mną (ja też tak to sformułuję). że jeśli głosowało za mną 5 osób i było też pięciu
Pisząc o epizodzie sprzed lat nie chciałem suge- wnioskodawców, to wynika stąd, że tylko wnioskodaw-
rować, że Kroński zarzucał Panu jakąś dwulicowość. cy głosowali na swój wniosek (w mojej sprawie), ergo
Nic podobnego, on raczej sugerował, że w mojej spra- trudno mówić o popularności kandydata. Ale tak czy
wie nikt niczego nie może zrobić, opowiadał, że drżał inaczej, dobrze, że dokonano takiego właśnie wyboru.
ze strachu widząc chodzących ponoć (?) za mną funk- W końcu marca skierowałem na ręce dyrektora
cjonariuszy UB itp. Pan pamięta sprawę mojego ojca, IFiS podanie w sprawie przedłużenia o trzy lata moje-
ale była również na UW sprawa moja, tj. nagonka go urlopu. Jako motywację podałem (1) brak zaległości
na mnie zorganizowana przez „kolektyw” na różnych w pracach dla IFiS, (2) chęć napisania książki Polan-
naradach produkcyjnych, z nawróceniem na stalinizm d’s Encounters with Marxism (od pierwszego pokolenia
mojej pierwszej żony, wypędzeniem mnie do Sanat. marksistów do Brzozowskiego i Abramowskiego) oraz
[orium] dla Nerwowo Chorych w Kościanie, a potem gotowość wydania takiej książki przez Oxford Uniw.
wystawieniem mi opinii tak czarnej, że M. Fritzhand, Press (załączyłem kopię listu z Oxfordu). Mam nadzie-
który chciał mi pomóc w uzyskaniu filozoficznej aspi- ję, że może nie będzie oporów. Moja żona ze wzglę-
rantury, mógł tylko rozłożyć ręce. Na szczęście przy- dów rodzinnych wybiera się na kilka miesięcy do Polski
szła „odwilż”. w czerwcu. Też „mam nadzieję, że”, ale mimo to skła-
Serdecznie Pana pozdrawiam małbym pisząc, że się tym nie niepokoję.
Andrzej Walicki Wyszedł Zarys dziejów filozofii polskiej 1815-1918,
PS. Osobiście raczej wątpię, czy „Aneks” wydrukuje pod moją red. i w 40 proc. mego pióra (jestem m.in.
mój tekst.
34
Ks. Mieczysław Krąpiec (1921-2008), dominikanin, filozof, teolog,
prof. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni rektor KUL,
członek PAN.
Wiedeń, 11 kwietnia 1983 35
Jerzy Kmita (1931), profesor filozofii, logik, związany z „poznańska
Drogi Panie Kolego. 36
szkołą metodologiczną”, członek PAN.
Zdzisław Cackowski (1930),filozof, prof. Uniwersytetu Marii Curie-
Niestety, przepadł Pan w wyborach, ale honorowo i bez -Skłodowskiej w Lublinie, członek PAN.
„machlojek” politycznych. 37
Tadeusz Kotarbiński (1886-1981), filozof, logik, prof. Uniwersytetu
Warszawskiego, członek PAN, w latach 1957-1962 prezes PAN.
33
Krzysztof Zagórski, socjolog, dyrektor Centrum Badania Opinii Spo-
łecznej.
38
Władysław Tatarkiewicz (1886-1980), filozof, historyk filozofii, prof.
Uniwersytetu Warszawskiego, członek PAN. 47
dialog

autorem rozdz. o problematyce filoz. w socjologii, choć uczciwość polityczną). Pociechą jest to, że te ataki (rów-
PWN przez dziwaczną, sprostowaną w „Polityce”, po- nież i oficjalne w „Trybunie Ludu”) przywróciły mi „honor”
myłkę przypisało ten rozdział S. Borzymowi). Napisa- w oczach wielu ludzi, którzy nie uznają może i dzisiaj
łem m.in. b. duży, syntetyzujący rozdział pt. Myśl mark- moich racji politycznych – kraj jest ciągle w sytuacji szo-
sistowska, który mógłby Pana zainteresować. Prosi- ku psychicznego – ale widzą teraz wyraźnie, że ja nie
łem PWN, aby odłożyło dla mnie kilka egzemplarzy, mam nic wspólnego z „tamtymi”. To ważne, gdyż walczę
na pewno przyślą Panu egzemplarz, jeśli poprosi Pan o wpływ głoszonych przeze mnie poglądów.
ich o to powołując się na mnie (a na pewno i bez tego). W kraju jest więc niewesoło, choć sytuacja zmieniła
Ale jeśli Pan woli, to ja chętnie ich o to poproszę. się radykalnie i otworzyła się możliwość wyjścia opty-
Z najlepszymi pozdrowieniami mistycznego. Tym gorzej jest na emigracji (tej najnow-
Andrzej Walicki szej) zagubionej w frustracji (polecam lekturę ostatnich
numerów „Kultury”, w szczególności Maciej Poleskie-
go42 – Kuroń? – w numerze majowym, który jest obiek-
4 sierpnia 1983 tywną prowokacją). Proszę wystrzegać się tych ludzi!
Drogi Panie Andrzeju, Tyle na dzisiaj, więcej we wrześniu.
przez dłuższy okres zaległa między nami cisza, którą Ściskam dłoń
postanowiłem przerwać. Adam Schaff
Nie pisałem, choć działo się w Polsce dużo – w za-
sadzie były to rzeczy względnie dobre – gdyż chciałem
dać ich pogłębioną analizę. Jestem wreszcie w tym 14 sierpnia 1983
punkcie. Skończyłem (korzystając z wyjazdu na urlop) The Australian National University
trzecią część Lekcji polskiej (jakieś 60 s.) poświęconą Szanowny Panie Profesorze.
okresowi od grudnia 1981 do lipca 1983 (tzn. okresowi Dziękuję za list. Słowa o przerwie w korespondencji
stanu wojennego). Po przepisaniu przyślę panu kopię sugerują, że nie otrzymał Pan mojego ostatniego listu.
we wrześniu. Ogólnie omawiam ten okres jako [nieczy- Na wszelki więc wypadek załączam jego kopię.
telne]. Zdecydowanie wygrana przez rząd, a wizytę Pa- Nie otrzymałem jeszcze odpowiedzi w sprawie
pieża jako historyczną – zmienić może model Polski, przedłużenia mojego urlopu, chodzi koło tego moja
która pozostanie socjalistyczna, ale jeszcze bardziej żona, która z ważnych powodów rodzinnych (a także
„inna” od reszty„obozu” niż dotąd. „Solidarność” w sen- psychicznych) wróciła na kilka miesięcy (wraz z syn-
sie partii politycznej złamana definitywnie mimo bredni, kiem) do kraju. Wyszły wszystkie trzy książki, które
które wypisują na ten temat na Zachodzie. Papież od- przekazałem do druku przed wyjazdem, łącznie z to-
prawił requiem na jej grobie. mem studiów Polska, Rosja, marksizm. Jeśli nie ma
Drobiazg, ale może ważny dla Pana. Najder został jej Pan, a chciałby mieć, proszę o tym wspomnieć.
zaocznie skazany na karę śmierci za wieloletnią dzia- (To samo dotyczy Zarysu dziejów filoz. pol., o którym
łalność szpiegowską. To był wyrok nie sfingowany, je- pisałem poprzednio).
dyny poza sprawą Spasowskiego39 i Rurarza40. Pilnie śledzę sprawy krajowe, czytuję „Politykę”,
Osobiście jestem w dziwnej sytuacji, którą wyklarują „Tyg. Powszech.” i inne pisma. Nie znam jednak Pań-
po wakacjach. Zgodnie z moim rozeznaniem sytuacji, skiej publicystyki na łamach „Tu i teraz”, a także tek-
postanowiłem pomóc Jaruzelskiemu: a) pośrednictwem stów w „Trybunie”, o których Pan pisze. Może prześle
u Papieża (z powodzeniem, zaliczam to sobie jako [nie- mi Pan ich fotokopie?
czytelne] „narodowy”) oraz b) jako publicysta polityczny. Pisuję do szuflady, koresponduję z wieloma osoba-
Dostałem się w rezultacie w ogień (ciężki) artylerii „twar- mi, ale coraz większa ilość moich korespondentów zra-
dogłowych” – agenturalnej (niestety niemoc rządu – je- ża się do mnie i przestaje pisać. Taka to już logika po-
dynie działające „kurki” dostaw – powoduje, że Rosjanie laryzacji i nacisku konformistycznego. Wiele mi to daje
zaczęli się prowadzić jak w Priwislanskom Kraje). Jeśli do myślenia, ale też zwiększa poczucie osamotnienia.
zwiążą mi ręce zakazem publikowania, to będzie to kres Dlatego m.in. miło mi, że Pan o mnie pamięta, cho-
mojej euforii „pomocowej” i przejdę znowu do emigracji ciaż nigdy przecież nie byliśmy w bliskich stosunkach.
wewnętrznej – [nieczytelne]. Ale może tak źle nie będzie Ale właśnie z powodu Pańskiej życzliwości chciał-
– idzie nie tyle o mnie, ile o instynkt samozachowawczy bym, aby jasne były dla Pana nie tylko punkty styczne
„władzę sprawujących”. Zobaczymy, napiszę i o tym we w naszych poglądach, ale także różnice. Nawet to, co
wrześniu (publikowanie za granicą będę kontynuował łączy nie jest identyczne, bo ważne są przecież także
[nieczytelne], dotyczy to i trzeciej części Lekcji polskiej, drogi, którymi doszło się do danego punktu. A nasze
która jest partiami wręcz niebezpiecznie ostra. Nie ukry- drogi życiowe były przecież b. różne. Dla pana stali-
wam, że [nieczytelne] kosztował mnie bardzo dużo, nizm był czymś, przez co przeszli wszyscy marksiści
choć jestem twardy i zahartowany w tych walkach (mno- więc i Pan, dla mnie był to koszmar, który do dziś dnia
żą się zawały wśród ludzi porządnych i niestety trafiło wpływa na moje poglądy, m.in. dlatego wszystko widzę
to Barcikowskiego41 – przeżył, którego bardzo cenię za w jaśniejszym świetle, gdy przypominam sobie tamten
okres. Dla Pana (vide Le Mouvement Communiste…)
39
Romuald Spasowski (1921-1995), ambasador PRL w Waszyngto- dezideologizacja partii to jej degrengolada, dla mnie to
nie, po wprowadzeniu stanu wojennego poprosił o azyl polityczny było przede wszystkim osłabienie nacisku indoktryniza-
w USA, skazany zaocznie na karę śmierci przez sąd wojskowy PRL.
40
Zdzisław Rurarz (1930-2007), ambasador PRL w Tokio, po wprowa-
cyjnego, możliwość poszerzania granic wolności myśli,
dzeniu stanu wojennego poprosił o azyl polityczny w USA, skazany
42
zaocznie na karę śmierci przez sąd wojskowy PRL. Maciej Poleski – pseudonim, pod jakim publikował w drugim obiegu

48 41
Kazimierz Barcikowski (1927-2007), działacz komunistyczny, poli-
tyk, sekretarz KC PZPR.
Czesław Bielecki (1948), architekt, działacz opozycji demokratycz-
nej.
dialog

„odwojowywania” pewnych obszarów spod władzy par- Ale myślę wciąż, wciąż przeżywam, dokumentacja
tyjnych ideologów. Trzeba też pamiętać, że studiowa- moich przemyśleń rośnie. Ze względu na Pańskie kon-
łem rusycystykę i wciąż czytałem o „płatnych lokajach takty z Janem Pawłem wspomnę (prosząc o dyskrecję),
imperializmu, którzy z pianą na ustach…”, o „zginaniu że pod wrażeniem Jego wizyty w Polsce zdobyłem się
kolan i biciu pokłonów przed Zachodem”, o ros. myśli- nawet na posłanie mu mojej najnowszej książki o pol.
cielach, którzy „przewyższali o cztery głowy” myślicieli romantyzmie (zawierającej m.in. jedyną chyba sensow-
zachodnich i niczego im nie zawdzięczali, itd., itp. ną rekonstrukcję poglądów Norwida na Kościół, histo-
Posłałem Panu na początku ub. roku ostatnie stro- rię i naród), dodając do niej list przypominający moje
ny mojego autobiograficznego maszynopisu (książki!) uczestnictwo w sesji o Krasińskim zorganizowanej nie-
dot. mojego stosunku do tradycji polskiej, rosyjskiej gdyś przez kardynała Wojtyłę, oraz wyrażający radość
i marksistowskiej. To był punkt dojścia, ale droga opi- z powodu słów, które znalazły się w Apelu Jasnogór-
sana poprzednio to biografia człowieka mocno związa- skim: „Odpuść nam nasze winy jako i my odpuszcza-
nego psychicznie ze środowiskami b. obcymi, często my…”. Skomentowałem te słowa tak oto: „sądzę, że
b. wrogimi systemowi, którego Pan był reprezentantem. w działaniach polit. nie ma doskonałych ucieleśnień ab-
Dlatego właśnie sądzę (ludzie, którzy to czytali, z reguły solutnych wartości, a więc, że żaden, najszlachetniej-
podzielają ten sąd), że jest to dokument socjologicznie szy nawet ruch nie powinien utożsamiać własnych racji
ciekawy, ukazujący intelektualna biografię człowieka z racjami absolutnymi, upokarzać przeciwnika rzekoma
ulokowanego na b. szczególnym skrzyżowaniu różnych absolutnością własnej racji, a jednocześnie zaniedby-
środowisk i nurtów ideowych. Przeglądając to niedawno wać szukania win po własnej stronie”. Itd., w tym du-
zauważyłem parę wzmianek o Panu, wolnych od osobi- chu. Nie liczyłem oczywiście na odpowiedź, może ks.
stych uprzedzeń i istotnych tylko z punktu widzenia loka- St. Dziwisz43 po prostu wrzucił to do kosza.
lizacji moich myśli i postaw w różnych latach. Nie sądzę, Napisałem też nowy odczyt o Polsce po angielsku.
aby mogły one zrobić Panu przykrość, nie chciałbym Australijczycy, gdy wygłaszałem go, przyjmowali go
tego, ale jeśli zdecydowałbym się kiedyś na publikację b. dobrze, ale wśród Polaków budzi dwuznaczne
tego dokumentu, to bez zmian wnoszonych ex post. uczucia. Nawet sformułowanie, że stan wojenny był
Jeden z życzliwych mi korespondentów napisał mi, tragedią, a nie zbrodnią nie jest zwykle akceptowa-
że przecież mógłbym „nie tracąc godności” stać się ne. Myślałem o publikacji, ale chyba zrezygnuję, bo –
„warunkowych sojusznikiem” Generała. Tak, na pew- o paradoksie! – zbyt wiele w tym artykule owijania rze-
no, to byłoby logiczne, ale oprócz logiki myśli jest jesz- czy w bawełnę i autocenzury… Lepiej już opublikuję
cze logika życia, która to utrudnia. Być sojusznikiem kiedyś wspomniany wyżej tekst autobiograficzny, bo to
Generała to także być razem z innymi jego sojusznika- autentyk, i pisany w sytuacji (1981), w której poczułem
mi, a przecież wie Pan dobrze jak różni ludzie i grupy się zmuszony do obrony własnej drogi i uczyniłem to
są w tym obozie. Może Pan powiedzieć, że i dla Pana maksymalnie uczciwie.
nie jest mile musieć ocierać się o różne „pluskwy” (Pań- Australia to naprawdę koniec świata, a więc
ski termin), albo wręcz agentów sąsiada (też Pańskie wdzięczny będę za wycinki prasowe i wymianę myśli.
słowa), a jednak czasem trzeba dokonywać wyboru Z najlepszymi pozdrowieniami
niemiłego, moralnie trudnego, w imię historycznej od- Andrzej Walicki
powiedzialności. Tak, ale i pan myśli czasem o „wewn. P.S.: Sąd nad Z.N. był zamknięty, czy wiadomo cośkol-
emigracji”, chociaż nie ma Pan dodatkowego proble- wiek o rodzaju dokumentacji, świadkach, itd.?
mu, którym ja jestem obciążony: tego mianowicie, że
w moim wypadku byłoby to zerwanie radykalne ze śro-
dowiskiem, którego byłem częścią, zerwanie nie przez Wiedeń, 22 stycznia 1984
odejście w bok, ale przez przejście do innego obozu. Drogi Panie Andrzeju,
Ja zaś czułem się zawsze łącznikiem, ogniwem łańcu- przede wszystkim najlepsze życzenia noworoczne.
cha wiążącego ludzi i właśnie dlatego przerażały mnie Za list i tekst dziękuję. Odpowiedź spóźniona z powo-
poczynania opozycji dążące do przerwania tego łań- du „peregrynacji”: miesiąc w Chinach (fantastycznie!),
cucha, do stworzenia sytuacji polaryzacyjnej. Chciałem miesiąc w Warszawie (smutno).
działać od wewnątrz systemu (nie partii, lecz szerzej Tekst podoba mi się, choć pokłóciłbym się o pewne
– ram ustrojowych), wiedziałem, że jeśli środowisko, sformułowania. Jeszcze bardziej podoba mi się książ-
które uważałem za swoje, chce jakoś oddziaływać na ka (Polska, Rosja, marksizm), choć rozważanie kwestii
władzę, to nie może władzy izolować i antagonizo- narodowej a M. naciągane. A propos, książek od Pań-
wać. Niemniej jednak łańcuch ów został przerwany, skiej małżonki nie dostałem i bardzo o nie proszę.
przy czym niektóre jego ogniwa pękły lub odskoczyły Proszę o przysłanie ew. tekstu dla „Aneksu”, choć
na bok. Jestem jednym z nich. Gdybym „doczepił się” a priori jestem przeciwny temu, by Pan u nich publi-
do tej części łańcucha ludzkiego, od której oderwało kował. Nasza „najnowsza” emigracja zbzikowała,
się tylu ludzi, całe środowiska, zmieniłoby to cały sens a nawet stała się antynarodową. Nie po drodze Panu
mojej dotychczasowej pracy i życia. Co innego bo- z nimi.
wiem pracować nad zmianą systemu w działaniu od Nie zgadzam się z Pańskim pesymizmem w spra-
wewnątrz, nad tym, by „Polska była Polską” (i Europą) wie „dialogu”. To, co się dzieję na odcinku stosunków
w istniejących ramach tego co możliwe, a co innego z Kościołem, a wie Pan przecież, że o to walczyłem
stać się po prostu narzędziem tegoż systemu w kon- i przyczyniłem się aktywnie do tego, przekracza mo-
flikcie ze środowiskami skądinąd bliskimi, w sytuacji jej oczekiwania. To jest większe i trwalsze niż dialog
dramatycznego rozdarcia. Stąd pokusa eskapizmu
i przedłużenie kontraktu na Antypodach.
43
Kard. Stanisław Dziwisz (1939), sekretarz i przyjaciel papieża Jana
Pawła II, metropolita krakowski. 49
dialog

z „Solidarnością” (tam z kim?)A może to jest ideologicz- P.S. Naprawdę zbzikowała „Kultura”, „Aneks” jesz-
ny NEP? Mimo że „konserwa” szaleje. cze daleki od takiego bzika! Vide nr 1/84.
Konserwa (sznurki ciągnięte z zewnątrz) spowodo-
wała proces karny „Grunwaldu” przeciw mnie (napisa-
łem, że są kontynuacją faszyzującego ONR). A jednak Wiedeń, 18 lutego 1984
przegrali: musieli wycofać skargę. Inna rzecz, że ich Drogi Panie Andrzeju,
dobrze „rozegrałem” z powodu ich głupoty. za list i tekst dziękuję, po pierwsze muszę odpowie-
W kraju smutno, ale spokojnie. Nawet życie „klubo- dzieć na Pańskie pytanie, dlaczego kontynuuję kore-
we” się ożywiło (byłem z powodzeniem gościem „Sig- spondencję z Panem, mimo że – jak Pan pisze – nic
my” na UW). Pan nie znaczy politycznie i nie należał Pan w Polsce
Serdecznie pozdrawiam i ściskam dłoń. do kręgu moich bliskich. Odpowiadam:
Adam Schaff a) Przede wszystkim dlatego, że odczuwam dla
P.S. Z powodów oszczędnościowych rzadziej by- Pana osobistą sympatię, która sięgnie się wstecz do
wam w Wiedniu, proszę się nie zrażać ociąganiem się pierwszej naszej rozmowy, gdy – przed laty – przy-
odpowiedzi. szedł Pan do mnie jako zrozpaczony młody człowiek
(w związku ze sprawą Pańskiego ojca) z prośbą o radę.
Wbrew pozorom mam bardzo „cienką” skórę.
6 lutego 1984 b) To… dlatego, że bardzo wysoko cenię Pana
The Australian National University naukowo i chciałbym, by kiedyś wrócił Pan do Kraju.
Drogi Panie Profesorze. c) Dlatego również, że – mimo różnic naszej
Dziękuję za list z 22 stycznia. Wciąż dziwię się, dla- [słowo nieczytelne] – podobają mi się Pańskie poglądy
czego chce się Panu korespondować ze mną, mimo że i postawa.
politycznie nie znaczę nic, a osobiście nie należałem Myślę, że po tym wyjaśnieniu zmieni Pan swój po-
do kręgu bliskich Panu ludzi. Ale ośmielam się myśleć, gląd o mnie, jakobym należał do kręgu tych, którzy
że może istnieć zwyczajne, ludzkie zainteresowanie utrzymują kontakty tylko z tymi, którzy politycznie „coś
i że ponadto moje listy i teksty mogą mieć dla Pana jakiś znaczą”. Zresztą jest to określenie wieloznaczne; we-
walor poznawczy (w sensie dokumentu społecznego), dle mnie Pan politycznie bardzo wiele znaczy choć nie
bo przecież walor taki mają nie tylko poglądy obiegowe. w tym sensie, w którym Pan użył to wyrażenie.
Skoro prosi Pan o przysłanie tekstu, który przezna- Przejdźmy do Pańskiego artykułu dla „Aneksu”.
czałem dla „Aneksu”, to znaczy to, że przyjął Pan waru- Jest dobry i uczciwy. Pod większością wywodów mógł-
nek dyskrecji (vide mój poprzedni list). A więc posyłam bym się podpisać (pod „monologiem Generała” na 100
go Panu z prośbą o pamiętanie, że pisany był głównie proc.). Po przeczytaniu tekstu zrozumiałem zdanie:
dla emigracji, z myślą o przekonywaniu, nie rozdrażnia- jeśli oni chcą wydrukować, proszę opublikować i to
niu, co wpłynęło na rozłożenie akcentów. Ale mam już z podpisem (zresztą oni mają w tym względzie rację –
odpowiedź: wydrukowaliby tylko pod nazwiskiem, bo to publikować tylko podpisany.
dawałoby „gwarancję niezależności i uczciwości inte- Biorę na siebie ewentualną współodpowiedzialność
lektualnej”, a w przeciwnym wypadku byłoby komento- za publikację, gdyby kiedyś wyniknęła z tego przykrość.
wane w kraju jako „usprawiedliwienie 13 grudnia”. Cóż Dyskusji niech się Pan nie boi – ewentualni przeciwnicy
perspektywa komentarzy do kt.[órych] musiałbym się są z góry przegrani.
ustosunkować nie pociąga mnie, a więc znowu tekst Odnośnie do Pańskiego szamotania się (sprawa
do szuflady. Znowu okazuje się, że „nie ma prawdy po- paszportu) powtarzam radę: teraz przedłużyć pobyt,
nadpolitycznej”… ale z perspektywą powrotu. Pan musi wrócić, jeśli chce
„For amusement” załączam też fotokopię tekstu Pan kontynuować swoją misję. Ewentualnie będzie
z mojego dziennika myśli (bo mam tu czas i na to!) pt. Pan publikować za granicą, ja też tak robię ( za miesiąc
Monolog Generała. Jest to próba maksymalnie życzli- przyślę Panu swoją nową książkę Polska dzisiaj po nie-
wego zrozumienia ludzi skądinąd mi dalekich i odpo- miecku, kończę następną (Dokąd zmierzamy? Skutki
wiedzialnych za stan rzeczy, który rysuje się mi coraz społeczne drugiej rewolucji przemysłowej, też wyjdzie
czarniej. Także parę stron na temat moich osobistych w szeregu języków zagranicą, a w kraju nie wydrukują
dylematów, jako komentarz do Myśli (wszystko z proś- ze względu na to, bo piszę o konieczności zmian for-
bą o dyskrecję). macji politycznej krajów socjalistycznych). A więc prze-
Nęka mnie sprawa procesu KOR-u. Oskarżenie „hi- stać szamotać się, sprawę odłożyć!
storyczne” i sądowe to dwie różne sprawy, prawo musi O książkę po angielsku poproszę.
być formalne i abstrakcyjne, a z formalnego punktu wi- W sprawie procesu KOR-u myślę tak jak Pan (zresz-
dzenia stwarzanie sytuacji (bez użycia siły) uniemożli- tą usilnie działam w kierunku anulowania sprawy).
wiającej funkcjonowanie ustroju nie może być karalne. A swoją drogą to są „dupki żołędne”, zgrywają się na
Szkoda, że nie objęto tych ludzi generalną amnestią „bohaterów” – nie są nimi, są przede wszystkim dur-
z okazji wizyty Jana Pawła. niami. Czy ten cały Michnik nie rozumie, że jego obfita
Napiszę do żony w sprawie książki. A może chciał- działalność literacka (z dobrą znajomością prasy i in-
by Pan mieć moją History of Russian Thought w paper- nych źródeł), która dochodzi z taką łatwością za grani-
back, z której uczą się Amerykanie? To też łączy się cę ze specjalnego więzienia pod szczególnym nadzo-
z naszą wymianą myśli na temat odwojowywania czą- rem jest „organizowana”? Przecież to jasne. Ponieważ
steczek naszej niepodległości w różnych dziedzinach. obecne kierownictwo MSW składa się ze światłych
Z najlepszymi pozdrowieniami i kulturalnych ludzi (mówię z dokładną znajomością
50 A. Walicki rzeczy i ludzi!), organizatorami są ludzie wyeliminowani
dialog

z tego ministerstwa, ale ciągle w kierownictwie Partii pracy. Niestety nic z tego nie wyszło, a potem Kr.[oń-
(rodzaj antyministerstwa), którzy chcą: ski], z okazji mojej polemiki z nim, tłumaczył mi, że to
a) zmusić w ten sposób władze do zorganizowania nie jego wina, co brzmiało nieco dwuznacznie, tak jak-
tego procesu (te władze nie chcą go) i by w zasadzie od samego początku nie było to możliwe
b) zohydzić swoich przeciwników w aparacie wła- (rok 1952). Mimo to przypuszczałem (a dziś wiem), że
dzy (przerażający pod tym względem list otwarty Mich- istotnie chciał mi Pan pomóc.
nika w „Spieglu” do gen. Kiszczaka – znam Michnika Chciałbym bardzo, aby w Polsce dokonała się po-
i nie podejrzewam go o świadomy udział w prowokacji, zytywna selekcja w elicie polit.[ycznej], aby nastroje
ale ten list jest prowokacją i organizowali to prowoka- polepszyły się, aby znów powstała szansa „historycz-
torzy. Jeśli idzie o KOR, to są oni przede wszystkim nego kompromisu” i abym mógł poczuć się potrzebny.
nadymającymi się durniami. Pańskie listy podtrzymują we mnie wiarę, że nie jest to
Pozdrawiam i ściskam dłoń całkiem wykluczone.
Adam Schaff Z najlepszymi pozdrowieniami
A. Walicki
PS. W ramach informacji o moich ostatnich pracach
25 lutego 1984 dołączam recenzję L. K. Przykre jednak, że slawiści
The Australian National University wyręczyli się filozofem, nie wiedząc, co ze mną zrobić.
Drogi Panie Profesorze. Osobno wysyłam art.[ykuł] o Róży Luks.[emburg].
Serdecznie dziękuję za list z 18 lutego. Osobną prze-
syłką wysyłam Panu moją History of Russian Thought.
Inne moje prace wydawane w językach obcych idą
w analizie głębiej, ale ta jest najszersza zakresowo Wiedeń, 13 marca 1984
i najbardziej znana. Daje mi pewną satysfakcję, że Drogi Panie Andrzeju,
uczą się z niej amerykańscy studenci, a w przedmowie za list i książkę dziękuję, przeczytam uważnie.
czytają o potrzebie życzliwego rozumienia Rosji. A przy Decyzja w sprawie artykułu jest słuszna. Jeśli żona
tym żaden z zachodnich speców od Rosji nie zdobył się miałaby jakieś trudności z paszportem, niech się zgłosi
na napisanie czegoś takiego, a więc jeśli np. Isaac Ber- ponownie do mnie (numer telefonu w książce telefo-
lin44 napisał, że to rzecz najlepsza, to jest tak wskutek nicznej).
dziwnego przypadku (a może wcale nie przypadku?), Pamięć ludzka jest zawodna: nie pamiętam historii
że właśnie w PRL znalazł się człowiek, który głęboko z Pańskim egzaminem, natomiast doskonale pamiętam
przeżył problematykę ros.[yjskiej] historii intelektualnej naszą rozmowę w związku ze sprawą Pańskiego Ojca.
i mógł po „odwilży” bez przeszkód twórczo nad nią pra- Tkwi mi ona w uszach po dziś dzień. Nie wiem, co na-
cować. gadał Kroński: on był trochę chytry, ja natomiast nigdy
Pana rada zbiegła się z żalem Z. Baumana oraz nikogo nie zwodziłem i nigdy nie stanąłem nikomu, kto
paru innych osób, które chciałyby widzieć moje Myśli był zdolny, na drodze jego kariery naukowej. Przeciw-
w druku. A więc ponownie wysłałem je do „Aneksu” ze nie, pomagałem nawet zaciekłym przeciwnikom, co mi
zgodą na druk z podpisem (może oni teraz się wyco- „bokiem wychodziło”, gdyż rzekomo ludzie najgorzej
fają?). Mam nadzieję, że nie spowoduje to komplikacji znoszą takie „zadłużenie”. Dwa przykłady krańcowe:
z przyjazdem do mnie żony – wierzę, że w razie cze- Ładosz45 i Kołakowski.
go popchnie Pan tę sprawę, bo jeśli w MSW są ludzie A propos „inaczej myślących”. Zna Pan Józefa Niż-
światli, to naprawdę powinni nie robić z tego sprawy. nika. Ciągnąłem go za sobą od 1968 r., gdy znalazł się
Wyjaśniam sytuację: mam zgodę Biura Współpr.[acy] w trudnościach. Został docentem w moim byłym zakła-
z Zagranicą PAN na przedłużenie urlopu do 31 paź- dzie w Instytucie. Zachowuje się doskonale – o dziwo!
dziernika 1986, na tej podstawie wysłałem paszport Znalazł się w ciężkich tarapatach osobistych i powinien
do przedłużenia w Sydney, odpowiedziano mi, że po- wyjechać na jakiś czas, gdyż inaczej „pęknie”. Monto-
trwa to aż 6 miesięcy (!), bo paszport jest prywatny; wałem tutaj wielkie badanie i chciałem go ściągnąć do
żona moja ma już zaproszenie, ale wystarczy złośli- siebie. Niestety nie znalazłem finansów. Czy nie widzi
wa interpretacja przepisów (że np. najpierw trzeba Pan dla niego jakichś możliwości w swoim Uniwersyte-
przedłużyć mój paszport, choć jest w tej chwili ważny cie? Zdolny, rzutki, specjalność social philosoph, dobra
do 25 września 1984), aby załatwianie paszportu żony, znajomość języka. Gdyby były jakieś możliwości, on
która chce przyjechać w czerwcu przeciągnęło się sam napisze.
w nieskończoność, co dla mnie byłoby psychicznie Za kilka dni wyjdzie moja książka Polen heute, na-
niesłychanie trudne. tychmiast poślę. Napisałem nową książkę – analizę
Cieszę się z Pańskiego wyjaśnienia sprawy na- implikacji społecznych drugiej rewolucji przemysłowej
szej korespondencji. Epizod, który Pan wspomina, ja (Ku czemu zmierzamy?). Przyślę ewentualnie xerox,
pamiętam trochę inaczej. Zdawałem u Pana egzamin tłumaczenie i publikacja potrwają.
z marksizmu, od razu zaproponował mi Pan asysten- Czy byłby Pan tak łaskaw posłać mi adres Bauma-
turę, ja wyjaśniłem, że nie uważam się za marksistę na? Chciałbym z nim nawiązać kontakt. Byłoby miło
i mam kłopoty z „nową rzeczywistością” (zarówno wła- z Pana strony, gdyby Pan odegrał rolę pośrednika i za-
sne, jak sprawa ojca). Wydawało mi się (co Pan dziś pytał go, czy zechce? Ludzie na emigracji powariowali;
potwierdza), że ujęło Pana uczciwe postawienie spra- psychologicznie wytłumaczalne, ale przykre. Baczko
wy, skierował mnie Pan do Krońskiego, mówiąc, że np. zerwał ze mną kontakt (już wiele lat temu), choć
w historii filozofii człowiek taki jak ja może mieć pole
44
Isaac Berlin (1909-1997), brytyjski filozof i historyk idei.
45
Jarosław Ładosz (1924-1997), filozof, logik, prof. Uniwersytetu Ślą-
skiego, od 1990 r. prezes Stowarzyszenia Marksistów Polskich. 51
dialog

byliśmy blisko. Utrzymuję kontakt tylko z tym nieszczę- (zbiór artykułów, które częściowo Pan zna, ale całość
śnikiem Jurkiem Rudzkim. daje jakiś obraz). Przyślę Panu również „zbiorek” ar-
Serdecznie pozdrawiam tykułów moich polemistów, z którego wypłynie obraz
Adam Schaff naszej [nieczytelne]. Ale jest faktem, że w tymże zbior-
ku wyszła nakładem KiW moja książka (Polen heute),
która normalnie drukiem tu ukazać się nie mogła. Taki
Wiedeń, 10 kwietnia 1984 komunistyczny „samizdat” – kraj Mrożka!
Drogi Panie Andrzeju, Poza tym ustabilizowany smętek. Teraz z [nieczy-
za list dziękuję. Dane Niżnika przyślę, ale rozumiem, że telne] Kościół żre się wewnętrznie, że aż wstyd patrzeć
szanse są niewielkie. – „gnoją” biednego Glempa, który wyraźnie chce reali-
Dziękuję za książkę o rosyjskiej myśli. zować linię Wyszyńskiego. Do tej kampanii włączył się
Ciekaw jestem, czy „Aneks” wydrukuje Pana arty- aktywnie papież – szkoda! Moje dialogowe propozycje
kuł. Myślę, że nie. To są typowi stalinowcy à rebours, biorą w łeb. Tym razem wina spada nie na rząd.
to odnosi się do całej tej formacji. Oni nie zdają sobie Serdecznie pozdrawiam
z tego sprawy, ale należą do „minionego okresu”. Adam Schaff
Proszę pisać.
Ściskam dłoń
Adam Schaff 16 czerwca 1984
P.S.: Ogromnie ciekaw jestem na reakcję Baumana – The University of Sydney
to był superstalinowiec, czy się zmienił duchowo? Drogi Panie Profesorze,
P.S. 2: Wyjaśniam: dla mnie odczynnikiem pozwalają- dziękuję za list z 18 maja. Smutne to, co Pan pisze, ja
cym rozpoznanie stalinowca jest brak tolerancji. Sprawa też tak to widzę.
tolerancji ma znaczenie decydujące w tym wypadku. Mój artykuł jednak ukaże się w „Aneksie” z trzema
polemikami (jedną bardzo brutalną i pełną fantastycz-
7 maja 1984 nych wręcz insynuacji) oraz (mam nadzieję) z moją od-
The Australian National University powiedzią. W odpowiedzi tej najważniejszym zdaniem
jest stwierdzenie, że istotnie byłem utopistą, chociaż tyl-
Szanowny Panie Profesorze. ko „względnym”: tzn. utopistą nie w sensie ignorowania
Dziękuje za list z 10 kwietnia. O reakcji Z.B. już Panu „czynnika obiektywnego”, ale utopistą w sensie zbytnich
w międzyczasie pisałem. Z „Aneksu” nie mam wiado- wymagań stawianych „czynnikowi subiektywnemu”.
mości. Rozważano opublikowanie moich Myśli wraz (Postawy krytykowane nazywam „utopizmem absolut-
z polemikami i moją na nie odpowiedzią. Przypuszczam, nym”). Innymi słowy (co napisałem), okazało się, że
że szukają obecnie odpowiednich polemistów i od tego w Polsce nie ma bazy społecznej dla tego typu działa-
uzależniają decyzję ostateczną. Zmartwiła mnie ogrom- nia wewnątrzustrojowego, który chciałem uprawiać.
nie wiadomość o 16-letniej (!) umowie gospodarczej Myślę, że to samo choć od innej strony, stosuje się
PRL z ZSRR. Podobnie jak Pan, obciążam za to winą, do Pana. Autentyczny kompromis historyczny byłby
częściowo przynajmniej, amerykańską politykę sankcji. na pewno możliwy, gdyby jedną stronę reprezentowali
Co do „stalinizmu” Z.B. – nie ma Pan racji. On zaj- tacy ludzie, jak Pan, a drugą tacy jak ja. Ale to właśnie
muje się hermeneutyką, pogrążył się w „rozumieją- okazało się niestety marzeniem ściętej głowy. Co nie
cych” interpretacjach, a więc uprawia socjologię „bez znaczy, rzecz jasna, że dążenie do takiego kompromi-
dogmatu” zakładającą, że nikt nie ma całkowitej racji. su nie było słuszne.
W grę wchodzą raczej pewne alergie oraz rzeczywista Jak się Pan domyśli, nie śpieszno mi przy takiej
niechęć do pisania listów. Podkreślił, że „nie ma żalu diagnozie z powrotem do kraju. Na szczęście mam
do nikogo”, a już na pewno nie do Pana. Nadal uważa możliwość i chęć pisania po angielsku książek o Ro-
się za socjalistę, ale nie przywiązuję takiego znaczenia sji, Polsce itd. (w tym książki o marksizmie w Polsce
jak Pan do rozgrywek wewnątrz PZPR i dlatego woli przed 1918, podobnej do pracy wydanej w KiW). Myślę,
unikać (to moja interpretacja) kontaktów z osobami że uda mi się zachować „niezależność w obie strony”.
zbyt bliskimi polskiemu „establishmentowi”. Dziękuję bardzo za obiecane przesyłki. Co do Z.B.
Z najlepszymi życzeniami – raz jeszcze podkreślam, że nie ma on żadnych ura-
Andrzej Walicki zów wobec Pana, a z moimi poglądami w bardzo dużej
mierze zgadza się. Ponieważ jednak tak wielu ludzi jest
naprawdę „chorych”, reagujących nienormalnie, pona-
Wiedeń, 18 maja 1984 wiam prośbę o traktowanie naszej korespondencji jako
Drogi Panie Andrzeju, ściśle prywatnej.
otrzymałem Pański list z datą 7 V. Z treści wynika (ca- Z najlepszymi pozdrowieniami
sus Baumana), że napisał Pan jeszcze jeden, który nie Andrzej Walicki
dotarł do mnie. Mniejsza o B., jeszcze jeden [nieczytel-
ne] (choć sympatyczniej niż inni), ale może było w nim
coś jeszcze. Proszę wobec tego pisać na przyszłość Wiedeń, 17 lipca 1984
na mój adres prywatny Drogi Panie Andrzeju,
A-IO20 Wien, FLOSSGASE 2/28 dziękuję za list z 16 czerwca br.
Czytałem Pański artykuł w „Zdaniu” (o pojęciu wol- W tzw. międzyczasie zdarzyła się historia, która
ności u Marksa). Jak Pan widzi łatwiej niż z „Aneksem”. stanowi jaskrawy dodatek do Pańskiej oceny: w „bły-
52 Posyłam Panu oddzielnie moją książkę Polen heute skawicznym” pociągnięciu Centralna Komisja Kontroli
dialog

Partyjnej usunęła mnie z Partii. Szczegóły tego zagra- nych pragmatyków). Teraz widzę to inaczej, choć tych
nia są niezwykle ciekawe, ale nie chce mi się babrać niebezpieczeństw nadal nie lekceważę.
w nich. Niech jedno starczy: wedle zapewnień najwyżej Sądzę, że w ocenie Pańskiej postawy istotne są
postawionych czynników, stało się to wbrew woli kie- dwie rzeczy. Primo, chęć przeciwstawienia liberaliza-
rownictwa. Jeśli tak jest rzeczywiście – nie mogę tego cji bez zasad, czysto pragmatycznej, czegoś w rodzaju
wykluczyć – znaczy to, że jest ono bezsilne. Pański zna- liberalizacji podbudowanej ideologicznie, podniesionej
jomy Wilson (sekretarz ambasady australijskiej) „nadał” do godności zasady. Secundo, położenie nacisku na
mi (ze strony zachodnich „analityków”) taką wersję: po- marksizm klasyczny, wymagający „dojrzałości obiek-
nieważ wybory do Rad [Narodowych] były zwycięstwem tywnych warunków” i z tego właśnie wyprowadzenie
grupy Jaruzelskiego i „groziła” stabilizacja jej linii, prze- wniosku o konieczności „polskiej drogi”. Zgadzam się,
ciwnicy przeprowadzili akcję przeciwko mnie – licząc na z klasycznego marksizmu można istotnie wyprowadzić
rozgłos sprawy w kraju i za granicą – by to wrażenie takie wnioski. Ostatecznie marksizm głosi, że świado-
i szansę przekreślić. Ja również mam wrażenie z powo- mość określana jest przez byt społeczny, a nie przez
du surrealizmu całej tej sytuacji (jednocześnie „Grun- propagandę i indoktrynację, z czego jasno wynika, że
wald” ponownie wniósł przeciw mnie pozew do sądu trzeba czekać, aż owa świadomość dojrzeje, że nie
o zniewagę), że nie szło w tej akcji o mnie, lecz raczej wolno sztucznie forsować tego procesu, a tym bardziej
posłużyłem jako pretekst do ataku przeciw określonej ignorować realia w imię ideologicznych iluzji. Ale sądzę
linii. Swoją drogą reżym nam się „kładzie” haniebnymi też, że to sposób rozumowania zbyt elitarny, ażeby mo-
akcjami typu proces w sprawie mordu dokonanego na gła go przyjąć partia masowa, zwłaszcza w kraju takim,
Przemyku, tak, że jest dzisiaj wstyd należeć do tej partii. jak Polska. Ja toutes proportions guardees, popełniłem
Uwolniłem się od tego i nie żałuję. analogiczny błąd (zbyt wiele oczekując od bezpartyj-
W tej sytuacji nie ma powodu, by się Pan spieszył nych „mas”, przeceniając znaczenie racjonalnej argu-
z powrotem, zresztą tego nie doradzałem. Co będzie mentacji).
dalej – zobaczymy, Ce sera, sera, jak mówi piosenka. Ponowna prośba o dyskrecję dotyczyła nie tyle
A swoją drogą niech się Pan trzyma z daleka naszej korespondencji, ile faktu przysłania Panu róż-
od różnych „Aneksów”. Nie warto zadawać się z sza- nych moich tekstów politycznych, przeznaczonych
leńcami, jeśli to nie jest gorzej. w zasadzie dla ludzi z opozycji. Wiem, niestety, jak łatwo
Moja nowa książka Ku czemu zmierzamy będzie o „przecieki” i wyobrażam sobie możliwość dyskredyto-
przyjęta jako Raport Klubu Rzymskiego. Zajmę się wania mnie jako człowieka chcącego za Pana pośred-
potem praktycznie jej konsekwencjami w dziedzinie nictwem przypodobać się władzy itp. To oczywiście za-
walki związków zawodowych o skracanie czasu pracy. szkodziłoby mojemu programowi niezależności na obie
To z pewnością jest coś społecznie pożytecznego. strony. Jeśli „Aneks” wydrukuje moje Myśli, to przecież
Pozdrawiam i ściskam dłoń będzie tak tylko dlatego, że nie mogą podważyć mojej
Adam Schaff niezależności i odmówić autentyzmu moim wypowie-
P.S. Niech się Pan nie przejmuje bez przerwy „tajno- dziom (sami napisali, że moje nazwisko jest dla nich
ścią” naszej korespondencji. Rzecz jest zrozumiała, „gwarancją niezależności”). Innymi słowy, zbyt mocne
a Pańskie niepokoje mogą wywołać wrażenie, że się skojarzenie mojego nazwiska z Pańskim nie byłoby
Pan jej wstydzi, w co nie chciałbym wierzyć. korzystne z punktu widzenia efektywności mojej argu-
mentacji, bo przecież piszę jednak nie w „Polityce”, lecz
dla kręgu czytelników „Aneksu”. Smutne to i głupie,
30 lipca 1984 ale nic na to nie poradzimy.
Drogi Panie Profesorze. Mówiąc jeszcze konkretniej, prośba o dyskre-
Dziękuję za list z 17 lipca. Oczywiście wcześniej już cję spowodowana była (między nami) wiadomością
dowiedziałem się o usunięciu Pana z partii. Ubolewam o tym, że ponoć p. Wilson rozmawiał z Panem o mnie.
nad tym, ale nie dziwię się. Osobiście sądzę, że wy- (Nic oczywiście nie mam przeciwko rozmowom o mnie,
tłumaczeniem może być również chęć zaakcentowania ale wolałbym aby p. W. wiedział o moich dylematach
autonomii Centralnej Komisji Kontroli Partyjnej w sto- tylko tyle, ile sam chcę mu powiedzieć. To uwaga tylko
sunku do linii I Sekretarza i Rządu. Przecież obaj wie- „na wszelki wypadek”.)
my, że wśród znacznej większości członków obecnego Przyznam, że usunięcie Pana z partii jest z moje-
KC nie był Pan i nie mógł być, człowiekiem popular- go punktu widzenia usunięciem kolejnej przeszkody
nym…. w kontaktach między nami. Bądź co bądź obaj jeste-
Przykro mi, że w ogóle przyszła Panu do głowy śmy teraz bezpartyjni. (Proszę, aby czytając powyższe
myśl, iż mógłbym „wstydzić” się naszej koresponden- słowa nie zapomniał Pan o poczuciu humoru). Życzę
cji. Wprost przeciwnie, wcale nie ukrywam jej istnienia, panu serdecznie dalszych sukcesów w pracy, czekam
a na własny użytek robię kopie moich listów, bo sądzę, na obiecane teksty (m.in. na owe artykuły Pańskich
że kiedyś całość tej korespondencji nabierze może czarnosecinnych polemistów).
wagi dokumentu (jednego z wielu) naszych smutnych Z najlepszymi pozdrowieniami
czasów. Dużo mnie ona nauczyła, zwłaszcza w połą- Andrzej Walicki
czeniu z tekstami, które od Pana otrzymałem. Począt-
kowo, na przykład, Pański opór wobec dezideologizacji
partii wydawał mi się rozbieżny z interesami ludzi ta- 4 września 1984
kich jak ja, ideologizacja bowiem kojarzyła mi się wy- Szanowny Panie Profesorze.
łącznie z (1) doktrynerstwem i (2) kładzeniem nacisku Tym razem tylko parę słów w związku z załączni-
na indoktrynację (z dwojga złego wolałem już cynicz- kiem. Jak Pan widzi, tekst mój opublikowano, a w od- 53
dialog

powiedzi krytykom piszę to samo, co m.in. w listach chorym renegatem, jak o tym świadczy jego haniebny
do Pana. Skoro jest to już publikacja, chciałbym, aby atak przeciw „teologii wyzwolenia”. A więc bez złudzeń,
znano to w kraju. ale proszę bardzo, ja robię podobnie, choć nie z tymi oso-
„Aneks” gotów jest publikować dalsze głosy w dys- bami. Co mnie „ugryzło” to fakt, że Pan kontaktów z nimi
kusji, byłoby świetnie gdyby nadeszły też rozsądne się nie „wstydzi”, nie pisze Pan do nich listów z żądaniem
głosy z kraju. Może zna Pan kogoś, kogo „Aneks” nie „dyskrecji”, kontaktu ze mną Pan się wyraźnie „wstydzi”.
może opatrzyć etykietką „reżimowca”, a kto mógłby Naprawdę nie ma powodu. Ale niech będzie tak. Mówi
i chciałby wypowiedzieć się? się trudno i się kocha dalej, a ja Pana lubię i cenię.
Łączę najlepsze pozdrowienia Nie wiem, czy Pan docenia wypadki w Polsce.
Andrzej Walicki To tragedia, ale może wreszcie ludzie zrozumieją, że –
mimo wszystkich słabości – obecna ekipa to „mniejsze
zło”. Boję się tej sytuacji, boje się głupoty ludzi, któ-
12 października 1984 rzy mogą dać się sprowokować, choć trzeba przyznać,
Drogi Panie Profesorze, że są znaki otrzeźwienia ([nieczytelne], Solidarność).
dziękuję za list z 30 września. Zajrzałem do kopii mo- Jadę jutro do Warszawy. Napiszę potem, bo trudno tak
jego listu do Pana z 30 lipca i zdziwiłem się – przecież zrozumieć, co się dzieję.
tam powiedziane jest wręcz, że nie przychodziła mi Pozdrawiam i ściskam dłoń
do głowy myśl o „wstydzeniu się” naszej koresponden- Adam Schaff
cji! A więc nie jest to korespondencja „tajna”, skądże
znowu! Chodziło mi tylko, żeby treść (nie sam fakt!) ko-
respondencji prywatnej nie stawała się faktem publicz- Wiedeń, 10 stycznia 1985
nym. (Pan przecież także nie chciałby, aby treść naszej Drogi Panie Andrzeju,
korespondencji była znana np. Najderowi.) nie z powodu konwencji, lecz „od serca” zacznę, od ży-
Pisze Pan b. ostro o Leszku K., a jednocześnie po- czenia, by 1985 r. był dla Pana łaskawszy.
chwala Pan tolerancję. Moja tolerancja obejmuje rów- Jest mi ogromnie przykro, że Pańskie sprawy oso-
nież Leszka K., choć drażni mnie jego nietolerancja biste tak się pogmatwały.
(o czym on wie). Uprawiałem przez wiele lat sztukę em- W obecnej sytuacji, niezależnie od tego, nie dora-
patycznego rozumienia diametralnie różnych światopo- dzam powrotu natychmiast (nie doradzałem tego rów-
glądów i to właśnie nauczyło mnie znajdowanie punk- nież poprzednio). Ale więzów proszę nie zrywać osta-
tów stycznych zarówno z Panem jak i z L.K. lub Najde- tecznie. Opcja amerykańska podoba mi się.
rem (absolutnie nie wierzę, że mógł być agentem). Ale Pański artykuł (wraz z całością sprawy w „Aneksie”)
rozumiem też, że Pan może to potępiać. A więc cóż… puściłem w ruch – krąży wśród ludzi.
wybór muszę pozostawić Panu. Cenię sobie kontakt Ciekaw jestem Pańskiej książki biograficznej. Ja
z Panem, wcale go nie ukrywam, ale cenię sobie też wkrótce prześle Panu moją nową książkę (polityczno-
kontakt z rozsądniej myślącymi ludźmi „drugiej strony”. -futurologiczna).
Jeśli zaś nie wychodzi mi dogadywanie się polityczne, Pcham ten wózek z uporem, ale nawet ja zaczynam
to oddzielam to od związków czysto personalnych. być zmęczony – wysiadam nerwowo. Moja rodzina też.
Zamierzam wydać wkrótce autobiograficzną książ- To wszystko u nas jest ogromnie smutne i deprymują-
kę pt. Spotkania z Miłoszem ( w przyszłym roku). Poślę ce. Shall we overcome?
ją Panu, będzie Pan wtedy miał pełny obraz tego kim Proszę podtrzymywać kontakt, cenię go sobie bar-
byłem, kim chciałem być, jak oceniam to teraz. Czytał dzo.
to m.in. Jan Szczepański i ocenił b. wysoko. Jeśli od- Serdecznie pozdrawiam i ściskam dłoń.
czuje Pan, że zbyt różnię się od Pańskiego obrazu mo- Adam Schaff
jej osoby, to wtedy może Pan podjąć decyzję co do c.d.
kontaktu. Na razie zaś osobiście nie widzę powodów,
żeby kontakt zrywać. Wiedeń, 17 października 1985
Posłałem do kraju kopię artykułu wraz z dyskusją, Drogi Panie Andrzeju!
wiadomo mi, że wśród kręgów partyjnych „kolportuje” Za list i książkę dziękuję. Piszę krótko, gdyż za go-
to jeden z moich kolegów. dzinę wyjeżdżam do Warszawy. Nie pisałem, ponie-
Łączę najlepsze pozdrowienia waż nie wiedziałem, gdzie Pan ostatecznie pozostał.
Andrzej Walicki Nawiązujemy znowu korespondencję.
Książki chętnie wezmę, ale z tym, że wręczę je Pań-
Wiedeń, 29 października 1984 skiej ex-żonie. Z panami [nieczytelne] i M. nie utrzymu-
Drogi Panie Andrzeju, ję żadnego kontaktu, gdyż są to zwykłe moralne świnie.
odpowiadam z opóźnieniem z powodu moich peregry- Różnice polityczne nic dla mnie nie znaczą w kontak-
nacji. tach osobistych, ale nagłe nawrócenie się (niestety
Pan jednak nie chwyta tego, co mnie [nieczytelne] choroba szeroko w kraju rozpowszechniona) jest wedle
Może wbrew pozorom byłem i jestem ogromnie to- mnie niewybaczalne.
lerancyjny jeśli idzie o kontakty z „inaczej myślącymi”. Ściskam dłoń
Na zdrowie! Niech Pan utrzymuje je z kim Pan chce. Adam Schaff
Swoją drogą nie trzeba zamykać oczu na rzeczywistość.
Najder był i jest agentem CIA, inaczej byłoby niemożliwe Źródło: Adam Schaff, Korespondencja. Wstęp, wybór, opra-
osiągnięcie tego stanowiska – tam nomenklatura jest nie- cowanie Krzysztof Dubiński, Paweł Dybicz, Grzegorz Sołty-
54 mniej ostra niż po drugiej stronie; Kołakowski jest teraz siak, Warszawa 2010
wspomnienie

ANDRZEJ KURZ

Z PRZYPADKÓW
TELEWIZYJNEGO NAIWNIAKA
W moim długim już życiu, pełnym zajęć, wydarzeń potężny wówczas członek Biura Politycznego i sekretarz
i spotkań z ciekawymi ludźmi trafił się okres, w którym mi KC Stefan Olszowski, chciał powierzyć telewizję swo-
się nie powiodło. Niepowodzenie, można je też nazwać jemu zaufanemu, dotychczasowemu szefowi ośrodka
zawiedzioną miłością, wiąże się z zaledwie półtorarocz- w Gdańsku, Stanisławowi Celichowskiemu, mnie pro-
nym okresem mojej pracy w Telewizji Polskiej. Pełniłem ponując w dość napiętej rozmowie prezesowanie radiu.
w niej funkcję prezesa. Mało kto o tym pamięta, może Na to się nie zgodziłem.
to i dobrze. Nic mnie nie zmuszało do opuszczenia Wydaw-
Z reguły prezesem telewizji nazywało się przewod- nictwa Literackiego po 10 latach nim kierowania, poza
niczącego Komitetu do spraw Radia i Telewizji (tzw. Ra- moim własnym postanowieniem. W czasie, mianowicie,
diokomitetu) to znaczy ciała rządowego, ministerialne- ogólnopolskiego strajku ostrzegawczego spowodowa-
go. A ja byłem w Radiokomitecie pierwszym zastępcą nego marcowymi wydarzeniami w Bydgoszczy, moja za-
przewodniczącego, ale zarazem kierownikiem zespołu łoga, niemal w całości należąca (wraz ze mną) do „So-
Telewizji Polskiej. Organizmu liczącego ponad 7 tys. lidarności”, uchwaliła udział w tym strajku. Ja uparłem
pracowników zajmujących się tworzeniem programów się, że wydawnictwo i jego zespół, manifestujący do tej
emitowanych na całą Polskę. (Wówczas nadawano już pory jedność i, jak to wielokrotnie deklarowano, zaufanie
w kolorze programy I i II oraz regionalne.) Ale technika do dyrektora, nie ma powodu do strajku, który zresztą
nadawcza telewizji i radia podlegała innemu zastępcy uważałem za skrajnie szkodliwy dla Polski. Ogłosiłem
przewodniczącego Radiokomitetu, który równocześnie więc, że na strajk się nie zgadzam, a jeśli do niego doj-
był pełnoprawnym wiceministrem łączności. dzie, występuję z „Solidarności”. Jednak strajk okupa-
Te dość złożone zależności wpływały oczywiście na cyjny w WL zorganizowano i w histerycznej atmosferze
funkcjonowanie i Polskiego Radia i Telewizji Polskiej, podgrzewanej przez kilku oszołomów płci obojga ogło-
dodatkowo komplikowane przez nerwowe próby ste- szono, że kto opuści gmach wydawnictwa, nie ma już
rowania tym wszystkim przez tzw. kierownictwo partii do niego powrotu. Kiedy wychodziłem z wydawnictwa do
i państwa, szczególnie zaś tym, co uważano za sprawy rady miejskiej Krakowa, a jako jej przewodniczący mia-
polityczne, kontrolowane nieraz w szczegółach przez łem się właśnie spotkać z przedstawicielami kierownic-
aparat partyjny. A sprawą polityczną w okresie mojej twa małopolskiej „Solidarności” – Andrzejem Borzęckim
pracy w telewizji było już niemal wszystko. i Józefem Lassotą, żeby omówić, jak zmniejszyć uciąż-
Ten najmniej udany okres mojego życia uczyniłem liwość strajku, zwłaszcza dla krakowskich matek i dzie-
tematem pierwszego dotychczas napisanego tomu ci, dyżurujący przy bramie strajkowicz, skądinąd drugi
moich wspomnień, który będzie nosić tytuł Przypad- sekretarz organizacji partyjnej WL, poinformował mnie
ki telewizyjnego naiwniaka. Jeden bowiem z wielolet- zażenowany, że nie mogę być wpuszczony z powrotem.
nich dyrektorów radiokomitetowej administracji, bardzo Kiedy prowadziłem wspomniane rozmowy w siedzi-
kompetentny i przyzwoity Aleksander Landau orzekł bie rady miasta, przybiegł jakiś wysłannik strajkujących
po pierwszych miesiącach naszej współpracy: pan pre- i zostawił w sekretariacie przepustkę upoważniającą
zes jest sympatyczny, ale okropnie naiwny. mnie mimo wszystko do wyjścia i powrotu do wydaw-
Tutaj opowiem o tygodniach najdziwniejszych. O tym nictwa. Uznałem jednak, że zasada zaufania między
jak zacząłem w telewizji stan wojenny. załogą a jej szefem została złamana. Wystąpiłem też
Nie brałem udziału w żadnych, albo prawie żadnych z „Solidarności”.
przygotowaniach Telewizji Polskiej do stanu wojenne- Mogłem więc pozytywnie odpowiedzieć na majową
go, mimo że formalnie zostałem jej prezesem na trzy propozycję Władysława Loranca, który właśnie w tym
miesiące przed 13 grudnia 1981 r. Wszystkie kadrowe, czasie prowadził ze Stefanem Olszowskim rozmowy
techniczne i organizacyjne przygotowania do stanu nad- w sprawie objęcia przewodnictwa Komitetu ds. Radia
zwyczajnego prowadził tajny zespół, którego składu ani i Telewizji. Loranc umyślił, abym objął prezesurę Telewi-
nie znałem, ani nie domyślałem się. Sam wszedłem do zji Polskiej. Przyjaźniłem się z Władkiem Lorancem już
nowego kierownictwa Radiokomitetu o ponad dwa mie- 30 lat, od czasu wspólnych studiów na krakowskiej polo-
siące później niż przewodniczący Władysław Loranc nistyce. Kiedy zaś na przełomie lat 60. i 70. prezesował
i wiceprzewodniczący kierujący Polskim Radiem, Sta- Polskiemu Radiu i kiedy po wygryzieniu go z tego stano-
nisław Celichowski. Nie wiedziałem, co było przyczyną wiska przez nowego przewodniczącego Radiokomitetu,
zwłoki w mojej nominacji. Przypuszczałem, że wynikała Macieja Szczepańskiego został na pociechę wicemini-
z tego, że Loranc chciał, abym kierował Telewizją Pol- strem kultury, rozmawialiśmy bardzo często, choć w zu-
ską, a nadzorujący cały obszar propagandy i mediów, pełnej abstrakcji, o tym jak wspaniałymi instrumentami
55
wspomnienie

kultury są radio i telewizja i jak można by je, zabijane obywatelskich odpowiedzialności, a nie podlizywania się
od pewnego czasu przez propagandę sukcesu i bez- władzy i głoszenia sukcesów i potępień. Jest miejscem
czelność rządów technokratów, uzdrowić i rozwijać. powszechnego uczestnictwa w kulturze i najwyższej ja-
Oczywiście zaangażowania Loranca nie wystar- kości rozrywce, oknem otwartym na świat. Wydawało mi
czyłoby, aby mnie powołać na szefa Telewizji Polskiej. się, że należy coraz wyraźniej różnicować programy I i II
Zdecydował o tym Stanisław Kania, ówczesny pierw- (w tym także produkować odrębne dzienniki telewizyjne)
szy sekretarz KC PZPR, który, o czym dziś się nie wie oraz zwiększać udział w obu antenach dobrych propozy-
albo nie mówi, stał za wieloma decyzjami promującymi cji przygotowywanych przez ośrodki regionalne.
do władzy niepokornych w epoce Gomułki i Gierka Byłem przeciwny dominacji dziennikarskiego pusto-
partyjnych inteligentów z Mieczysławem Rakowskim słowia uznając, że każde dzieło czy produkcja telewizyj-
na czele. Zamanifestował to już, może w porozumieniu na jest jednością świadomie dobranego słowa, obrazu
z Kazimierzem Barcikowskim (nigdy z nimi o tym nie i dźwięku, a więc odmiennym od innych gatunkiem twór-
rozmawiałem), przygotowując mnie do odpowiedzialnej czości.
funkcji w związku ze zwołaniem IX Zjazdu partii – jesz- Upierałem się, że występujący na ekranie telewizyj-
cze raz nazwanego odnowicielskim. W komisji przygo- ni zawodowcy muszą mówić nienaganną polszczyzną
towującej ten zjazd zostałem bardzo aktywnym zresztą i wyróżniać się kulturalnym sposobem bycia i mają w tej
członkiem jej prezydium i sekretariatu, co wskazywało dziedzinie obowiązki nauczycielskie. Brzmiało to zapew-
na przewidywane dla mnie później zajęcia publiczne. ne naiwnie, choć miałem w tej mierze wielu sojuszników
Ale nie zostałem wybrany na delegata na zjazd już wewnątrz zespołu telewizyjnego, a przeciwstawiało się
na konferencji dzielnicowej w krakowskim Śródmieściu, parciu na ekran różnego rodzaju krzykliwych, niedouczo-
za kulisami której rej wodzili i wyborami manipulowali nych i kulturalnie „niedociągniętych” karierowiczów. Ta-
przedstawiciele wielkiej organizacji partyjnej wojewódz- kich, jacy dzisiaj w mediach wręcz dominują. Chciałem
kiej komendy służby bezpieczeństwa. przy doborze kadry programowej wzmocnić rolę tzw.
Z tego wszystkiego zdawałem sobie sprawę, ale karty ekranowej – rodzaju świadectwa niezbędnego dla
nie chciałem kapitulować. Zdaje mi się też, że Kania, zawodowego występowania na wizji oraz utrzymać moc-
który najlepiej znał bezpieczniackie sprawki, postanowił no rozbudowany system zawodowego doskonalenia. Nie
mimo wszystko, by mnie do Warszawy ściągnąć. Dzia- pozwoliłem, aby stawiający dopiero pierwsze kroki zało-
ło się to w atmosferze wielkiego napięcia społecznego żony przez Macieja Szczepańskiego wydział radiowo-te-
i organizowanych przez „Solidarność” manifestacji, któ- lewizyjny na Uniwersytecie Śląskim został zlikwidowany.
rych jednym z przedmiotów było atakowanie mediów Byłem też jednoznaczny w głoszeniu, że podjęcie
i ich paraliżowanie, potęgowane przez wrzenie wewnątrz pracy w telewizji państwowej jest zarazem zobowiąza-
ich zespołów twórczych i produkcyjnych. niem do lojalności wobec tego państwa i przestrzegania
Tak więc pojawiłem się w Radiokomitecie i w Tele- sprawy najważniejszej – polskiej racji stanu.
wizji Polskiej dopiero wówczas, kiedy już od dwóch mie- Dyskusje, w których brałem udział, były gorące, nie-
sięcy działał w nich powołany przez nowe kierownictwo raz burzliwe. W pamięci utkwiły mi też ataki na mnie.
Radiokomitetu zespół ds. reformy radia i telewizji. Posta- Np. w Katowicach działacza „Solidarności”, który jesz-
nowiliśmy jednak z Lorancem, że dostaję trzy miesiące cze niedawno produkował filmy sławiące Edwarda Gier-
(czyli bardzo mało), aby najpierw zapoznać się z nowym ka i Macieja Szczepańskiego, a mnie zarzucał (zresztą
dla mnie gospodarstwem i najbliższymi współpracow- nie bez podstaw) „telewizyjną ignorancję”. Z Łodzi pa-
nikami, spotkać się ze wszystkimi zespołami twórczy- miętam młodego redaktorka, napuszonego oratora, któ-
mi i wybitnymi indywidualnościami, poznać technikę, ry w kilkanaście lat później został z Wałęsowego nada-
działy produkcyjne i administrację, odwiedzić wszyst- nia prezesem telewizji, ale na bardzo krótko.
kie ośrodki regionalne i porozmawiać z ich załogami. Zadanie wstępnego rozpoznania pola mojej pracy,
Do tego oczywiście dochodziły bardzo częste spotka- a także przygotowania do uczestnictwa w reformie zre-
nia z Olszowskim, Kubiakiem (po IX Zjeździe zostałem alizowałem w sporej mierze. Nie będę tu opisywał poli-
członkiem Komisji Kultury KC, której przewodniczył) tycznych wydarzeń tych trzech miesięcy, w których bra-
i ludźmi aparatu partyjnego, rozmowy z wybitnymi posta- łem udział. Także w naradach, na których czytano listy
ciami świata kultury i nauki (np. przewodniczącym Związku KC KPZR atakujące Kanię i Jaruzelskiego.
Literatów Polskich Janem Józefem Szczepańskim i prze- Wspomnę tylko, że pod koniec tej mojej trzymie-
wodniczącym Komitetu Porozumiewawczego Stowarzy- sięcznej praktyki doszło do spotkania kierownictwa
szeń Twórczych i Naukowych Klemensem Szaniawskim), Radiokomitetu i przedstawicieli działającej w niej orga-
a także przewodniczenie radzie miejskiej Krakowa. nizacji Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (było to
Czas miałem zajęty od rana do nocy. Sypiałem naj- w znacznej mierze zarazem przedstawicielstwo zakła-
częściej w pokoiku wypoczynkowym obok prezesowskie- dowej „Solidarności”) z przygotowującą zmiany w usta-
go gabinetu, jadłem w stołówce i w bufecie, czasem do- wie o mediach sejmową komisją kultury pod przewod-
bre sekretarki gotowały mi budyń z sokiem na deser. Do nictwem mądrej i zaangażowanej w wielką zmianę Kry-
Krakowa, więc i do domu jeździłem raz na dwa tygodnie. styny Marszałek-Młyńczyk. Na posiedzeniu tym ujawniły
W dziesiątkach rozmów i spotkań gromadnych wy- się istotne różnice w moich, ukształtowanych już poglą-
słuchiwałem pomysłów programowych i organizacyj- dach na konieczność i charakter zmian w mediach, z po-
nych od tych, których o to prosiłem i którzy chcieli się glądami innych członków kierownictwa Radiokomitetu.
ze mną nimi podzielić, a przedstawiałem do dyskusji Gorąco poparła mnie na tym spotkaniu tylko Krystyna
moje pomysły i założenia dotyczące programu. Marszałek-Młyńczyk. Ale wręcz totalna (żeby nie powie-
Moją ideą przewodnią było, że telewizja jest na- dzieć histeryczna) krytyka całego kierownictwa Radioko-
56 rzędziem rozmowy ze społeczeństwem i kształtowania mitetu ze strony dwóch sterowanych przez „Solidarność”
wspomnienie

przedstawicielek SDP uratowała mnie od ataku ze strony To „prawie” odnosi się do dziwnego wydarzenia z pierw-
mych współtowarzyszy z kierownictwa Radiokomitetu. szych dni grudnia. Zwrócił się wtedy do mnie zastępca
W sobotę, 12 grudnia po południu brałem udział przewodniczącego Radiokomitetu ds. techniki radiowej
w rozdawaniu nagród przewodniczącego Radiokomitetu i telewizyjnej Konrad Kozłowski, abym razem z nim zwi-
twórcom programów radiowych i telewizyjnych. Wszy- zytował punkt emisyjny programu telewizyjnego, przygo-
scy byli napięci i przygnębieni. Tego dnia odbywał się towywany na wypadek ataku na gmach Radiokomitetu.
Kongres Kultury, na który kierownictwa Radiokomitetu Urządzano i wyposażano na tę okoliczność specjal-
nie zaproszono. Poznałem na tym spotkaniu Jerzego ne pomieszczenia w jednym z budynków koszar przy
Janickiego, jednego z najlepszych scenarzystów, zako- al. Żwirki i Wigury. Poświęciliśmy na wizytę całe przed-
chanego w swym mieście lwowianina. Rozmawialiśmy południe. Żadne z urządzeń nie było gotowe do emisji i,
w części towarzyskiej spotkania o książce mojej żony jak rozumiałem, Konrad chciał, abym go poparł w sta-
o polszczyźnie Lwowa i kresów południowo-wschodnich. raniach o przyspieszenia zakończenia prac. Znałem go
Szczególnie zaś utkwiły mi w pamięci wypowiadane od początku lat 60. jako człowieka solidnego i słowne-
do Loranca i do mnie mądre i niewesołe opinie Zygmun- go, wiceministra łączności skutecznie popierającego
ta Kałużyńskiego. starania Krakowa o pozaplanowe (jak się to mówiło,
Wieczorem zaś uzyskując łatwo zgodę Loranca w czynie społecznym) wybudowanie wielkiego i no-
postanowiłem skorzystać z propozycji Hieronima Ku- woczesnego ośrodka telewizyjnego. Wiedziałem też,
biaka i udać się w nie pierwszą już z nim podróż rzą- że w czasie wojny był żołnierzem AK.
dowym samolotem do Krakowa. Nie byłem w domu Na zakończenie wizytacji w koszarach konkludowa-
od 4 grudnia, kiedy przez nikogo nie namawiany złoży- łem, że najgorszym sposobem jest robić coś nie do koń-
łem na sesji rady miasta rezygnację z funkcji jej przewod- ca. Albo zaraz przygotowania tego punktu emisyjnego
niczącego. Wydawało mi się, że Kubiak trochę osten- zakończymy, albo nie trzeba było go zaczynać i zamra-
tacyjnie wybierał się do domu do Krakowa, ponieważ żać środków. Powtórzyłem tę opinię, kiedy rozmawiali-
na Kongres Kultury nie został zaproszony, w odróżnieniu śmy z Lorancem i przyznał mi rację. Dodał też, że kiedy
od przedstawicieli rządu, tzn. wicepremiera Rakowskiego na początek swego urzędowania rozmawiał ze składają-
oraz ministrów kultury i edukacji. cym mu wizytę przewodniczącym Radiokomitetu ZSRR
Dyrektor generalny programu informacyjno-publicy- starym Łapinem, uchodzącym za przyjaciela Breżniewa
stycznego Władysław Snarski był wręcz zaskoczony, (bo grywał z nim w szachy), Łapin pytał, czy jesteśmy
kiedy przekazywałem mu kierowanie telewizją na czas technicznie przygotowani na wypadek kontrrewolucyj-
weekendu i coś niewyraźnie bąkał, że chyba nie powi- nej agresji. Ale poinformowany o wyposażanym właśnie
nienem wyjeżdżać z Warszawy. Przypuszczam dziś, punkcie na terenie wojskowych koszar powiedział: „tylko
że był wprowadzony w przygotowania do wprowadze- nie przenoście się tam, bo z bunkra trudno się wychodzi”.
nia stanu wojennego, ale chyba nie był jeszcze poinfor- Tymczasem w jakieś dwa dni po naszej wizytacji
mowany o decyzji ostatecznej. Kiedy zresztą dziś zasta- przybiegł do mnie zdenerwowany Kozłowski i prosił,
nawiam się nad łatwością, z jaką Kubiak i ja zostaliśmy żebym jakoś zareagował, bo doszły do niego głosy
zwolnieni na niedzielę do domów, to rodzi mi się po- z MSW, że wyraziliśmy opinię, iż przygotowywanie
dejrzenie, że były to celowe działania dezinformacyjne, tajnego ośrodka to wyrzucanie pieniędzy. Przeprowa-
albo coś jeszcze więcej. dzaliśmy tę wizytację w niewielkim gronie i zdawało
Faktem jest, że dyrektor programowy telewizji Włodzi- mi się, że wiem kogo podejrzewać o tę prowokację,
mierz Grzelak, w rozmowie z autorem ciekawej i kompe- ale uspokoiłem Kozłowskiego, że jeżeli raz dwa dokoń-
tentnej kroniki pierwszych godzin stanu wojennego, fran- czy prace przy tym punkcie emisyjnym, nie będzie pre-
cuskim dziennikarzem Gabrielem Mérétikiem, przyznał tekstu do donosów.
się, że choć brał udział w przygotowaniach studia do na- Nie wiem też, czy można jeszcze uznać za mój
grania przemówienia gen. Jaruzelskiego, był przekonany, udział w przygotowaniu do stanu nadzwyczajnego coś,
że nie może się to stać w nocy z 12 na 13 grudnia, bo co może było działaniem odwracającym moją uwagę ze
przecież prezes nie pojechałby w takiej sytuacji do Krako- strony tych, którzy stan wojenny wprowadzali naprawdę.
wa. Włodek Grzelak, w przeszłości żołnierz Szarych Sze- Mianowicie, także w początku grudnia Stefan Olszowski
regów, po Październiku’56 jeden z liderów odrodzonego polecił mi, abym przygotował opinię na temat sytuacji
harcerstwa był zawsze wzorem obywatelskiej odpowie- w społeczeństwie oraz projekt dokumentu programo-
dzialności i ludzkiej przyzwoitości. I może też był naiwny. wego dla Sejmu w sprawie zwiększenia jego uprawnień
A spośród telewizyjnych dziennikarzy do tajnego do reagowania na sytuację głębokiego kryzysu politycz-
przygotowania generalskiego nagrania powołany został no-społecznego i gospodarczego. Chodziło o rodzaj
Stanisław Cześnin, jeden z głównych bardów propa- manifestu do społeczeństwa. Dał mi na to wszystko pół
gandy sukcesu i pupil Edwarda Gierka i Macieja Szcze- dnia i noc. Napisałem i wręczyłem mu rękopis na zada-
pańskiego, bardzo doświadczony w telewizyjnej kuchni ny temat. Tak jak dziś pamiętam (nie zostały mi żadne
były dyrektor generalny programów informacyjno-publi- notatki) szło mi ciągle jeszcze o poszukiwanie porozu-
cystycznych. Tyle tylko, że kiedy przychodziłem do te- mienia ze społeczeństwem i „Solidarnością” jako jego
lewizji, już go w niej nie zastałem, przebywał bowiem emanacją. Proponowałem jednak wprowadzenie usta-
na urlopie przed emeryturą. A głównym reżyserem na- wowych uprawnień wzmacniające centralną władzę wy-
grania usiłował być gen. broni Józef Baryła, szef Głów- konawczą, a równocześnie zwiększenie dostępu związ-
nego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego, postać ków zawodowych i samorządów do środków przekazu.
gdyby nie tak ważna, to tylko śmieszna i żałosna. Ale i ograniczenie metodami prawnymi swobody
Napisałem, że nie brałem udziału w żadnych, albo do strajków i paraliżowania państwa żywiołowymi mani-
prawie żadnych przygotowaniach do stanu wojennego. festacjami. Proponowałem też rozbudowanie systemu re- 57
wspomnienie

glamentacji zaopatrzenia i zaostrzenie dyscypliny pracy łem mu o incydencie na bramie pytając, co mam robić.
jako swego rodzaju przejściowe działania antykryzysowe. Loranc odpowiedział, jak zawsze spokojnie, że zapyta,
W duchu wspomnianego już spotkania z sejmową kogo trzeba. Po dwóch – trzech godzinach oddzwonił,
komisją kultury, a więc i zwiększenia dostępu „Solidar- że mam stawić się do pracy, wysyła po mnie samochód,
ności” do programu Telewizji Polskiej, choć i wzmoc- a na bramie będzie mnie oczekiwał jeden z dwóch moich
nienia współodpowiedzialności za spokój społeczny asystentów z przepustką. Tak się też stało.
i wychodzenie z kryzysu, opracowane zostały materiały Nie miałem pojęcia, że Służba Bezpieczeństwa już
na zwołane na poniedziałek 14 grudnia rozmowy rzą- dawno postanowiła nie wydawać mi przepustki, a od-
du z kierownictwem „Solidarności” na temat środków bywające się z wczesnego rana pod patronatem Ko-
przekazu. Na czele zespołu rządowego miał stać Jerzy mitetu Warszawskiego zebranie już nowego Komitetu
Urban, ja zaś miałem reprezentować cały Radiokomitet. Zakładowego partii uchwaliło wotum nieufności wobec
Zespołem negocjatorów „Solidarności” miał kierować szefa Telewizji Polskiej i zażądało od przewodniczącego
sam Lech Wałęsa. Byłem zdziwiony, że właśnie mnie Radiokomitetu natychmiastowego odwołania mnie ze
powierzono takie zadanie i że nikt ze mną nie rozmawiał stanowiska.
o taktyce spotkania. Ale wiedziałem, że główną rolę bę- O tym wszystkim dowiadywałem się po trochu
dzie grał Urban i miałem zaufanie do jego umiejętności, w dniach następnych. Teraz zaś trafiłem natychmiast na
choć wydawało mi się, że jestem wystawiony na strace- posiedzenie prezydium Radiokomitetu, chyba już drugie
nie. Nie podejrzewałem natomiast, że zwołanie takich tego dnia, na którym spotkałem się z nieznanymi mi woj-
rozmów może także być formą dezinformacji. skowymi komisarzami – przy przewodniczącym Lorancu
W każdym razie, jak widać, nie brałem udziału był to gen. Albin Żyto, przy szefie Telewizji Polskiej, czy-
we wprowadzaniu Telewizji Polskiej w stan wojenny, li przy mnie płk. Władysław Korczak, obaj z Głównego
choć formalnie byłem jej szefem i nie dopuszczałem my- Zarządu Politycznego Wojska Polskiego. Dowiedziałem
śli, że nie mam na nic w niej wpływu. się o decyzjach w sprawie militaryzacji Polskiego Radia
Pierwszy dzień stanu wojennego był dla mnie czymś i Telewizji Polskiej i poznałem listę pracowników telewi-
surrealistycznym. 12 grudnia, jakiś czas przed północą, zji dopuszczonych do gmachu. Było ich bardzo niewielu,
zatelefonował do mnie do domu w Krakowie szef kra- choć znaleźli się na niej dwaj moi asystenci, dwie sekre-
kowskiego Ośrodka TV, zaprzyjaźniony ze mną Andrzej tarki i dwaj kierowcy. Uderzył mnie brak na liście ogrom-
Urbańczyk z informacją, że do budynku weszło wojsko nej większości pracowników Programu II, a szczególnie
i właśnie wyłączyli urządzenia emisyjne, a on nie wie, nie było nikogo ze Studia 2 kierowanego przez Mariusza
co to wszystko znaczy. Obiecałem mu porozumieć się Waltera.
z Kubiakiem, przecież członkiem Biura Politycznego Wieczorem pobiegłem do Kubiaka, do KC. Z tego
i sekretarzem KC, i czegoś się dowiedzieć. Zanim zdą- zrobił się niemal codzienny zwyczaj. U Kubiaka bywali
żyłem wykręcić jego numer, telefon mi się wyłączył wciąż: Władysław Markiewicz, Jerzy Wiatr, wpadał Ra-
i w żaden sposób nie potrafiłem tego naprawić. Za to kowski i Barcikowski. Organizatorem tych improwizowa-
gdzieś o drugiej w nocy przyszedł do mego mieszkania nych spotkań był najbliższy współpracownik Kubiaka,
oficer ochrony Kubiaka i poinformował mnie, że telefony Ryszard Juchniewicz. Mówiło się najczęściej, kogo na-
w Polsce nie działają, że mam o 6.00 rano słuchać ra- leży natychmiast zwolnić z internowania, jak przeciw-
dia i zaraz potem przyjadą po mnie, udamy się na lotni- działać awanturnictwu twardogłowych. W sprawach śro-
sko i wrócimy z Kubiakiem do Warszawy. Zrozumiałem, dowisk twórczych interweniował najczęściej Gieysztor.
że zarządzono stan wyjątkowy. Oczywiście wszelka praca przy tworzeniu programów
O 6.00 rano wysłuchałem Jaruzelskiego i przyjąłem telewizyjnych była przerwana, zresztą we wszystkich
do wiadomości, że zapadły decyzje, od których nie ma studiach kwaterowali żołnierze, zamieniając je w kosza-
odwrotu, ale które mogą być rozwiązaniem pozytywnym, ry. Emitowano przecież tylko komunikaty umundurowa-
dającym szansę uniknięcia najgorszego – wojny domo- nych spikerów nadawane pod kontrolą wojska i bezpie-
wej lub wojny z interwencją. Szansa, tak myślałem, ki ze studia w „bunkrze” i programy z „puszki”, głównie
zależy także od tego, czy całość inicjatyw pozostanie piosenki wojskowe. Otrzymaliśmy jednak po paru dniach
w rękach twardogłowych, populistów i donosicieli „do ru- zezwolenie na stopniowe uruchamianie programu, a po-
skich”, czy ludzi rozumiejących polską rację stanu. Jeże- stanowiliśmy z Lorancem, że będzie to program uspo-
li Rakowski, Barcikowski i Kubiak zaufali Jaruzelskiemu, kajający nastroje, rozładowujący przerażenie społeczeń-
ja też nie pozostawię go w rękach twardogłowych i apa- stwa niezrozumiałym stanem wojennym.
ratu przemocy. To jest moja Polska. Tak też powiedzia- Objąłem przewodnictwo codziennymi kolegiami pro-
łem na pożegnanie mojej mądrej żonie. gramowymi telewizji, początkowo w mocno ograniczo-
Wcześnie rano wylądowaliśmy w Warszawie i wprost nym składzie, których już co najmniej dwa odbyły się
z lotniska Kubiak podwiózł mnie, po drodze do KC, na bez mojej obecności. Przyjąłem do wiadomości zarzą-
ulicę Woronicza i chwilę czekał, aż wejdę do gmachu. dzenie, że przywracamy stopniowo tylko Program I. Za-
Okazało się, że żołnierz na bramie nie może mnie wpu- żądałem jednak, żeby do jego tworzenia zaangażować
ścić na teren telewizji, której jestem szefem, nie mam również Waltera i ludzi z jego Studia 2, choć zarówno
bowiem nowej przepustki, a on nie widzi potrzeby poro- on jak i jego pracownicy nie otrzymali przepustek. Za-
zumienia się z przełożonymi. Kubiak odwiózł mnie więc angażowanie zespołu Waltera było dla mnie warun-
do mieszkania, które wynajmowałem prywatnie przy kiem jakości programu, a prezesi otrzymali uprawnienie
ul. Platynowej i w którym miałem zainstalowaną od kil- do występowania o przepustki dla dalszych pracowni-
ku dni ogromną pakę radiotelefomu wraz z instrukcją, ków dla programu niezbędnych.
jak się tym posługiwać. Bez żadnych kłopotów technicz- Postanowiliśmy wraz z Lorancem, że nadawanie
58 nych wywołałem hasło Władysława Loranca i powiedzia- Dziennika TV i programów informacyjnych przenosimy
wspomnienie

na pl. Powstańców. Za warunek odbudowania zaufania stron. Co jednak najdziwniejsze i co zapewne urato-
do telewizji i rozładowywania lęków społecznych uznali- wało na chwilę moją głowę, gen. Baryła przekazał mi
śmy powierzenie roli gospodarzy programów najbardziej (ale bardzo dyskretnie) podziękowanie za ten program
popularnym spikerom – Edycie Wojtczak i Janowi Su- od gen. Jaruzelskiego. Żeby było jeszcze dziwniej, rela-
zinowi, którym także początkowo nie dano przepustek. cje z wystąpień gen. Jaruzelskiego na forum rządowym
Przywrócenie do roboty programowej Mariusza Walte- czy innych naradach na szczeblu kierowniczym były
ra i jego grupy oraz starych spikerów wywołało burzę z reguły okrawane na antenach tam, gdzie mówił (a ro-
protestów tych pracowników telewizji, którzy uznali stan bił to od samego niemal początku), że stan wojenny ma
wojenny za okazję do rewanżu na nich. Bowiem Maciej trwać możliwie najkrócej i być prowadzony tak, abyśmy
Szczepański w czasie swego królowania zwolnił z pracy nie musieli się go wstydzić. Kiedy jeden jedyny raz za-
lub odsunął od kierowania komórkami programowymi dzwoniłem do gen. Jaruzelskiego z interwencją, że znów
i administracyjnymi wielu ludzi mało sprawnych, naj- nie puszczają relacji z takiej części jego wystąpienia, od-
częściej protegowanych aparatu partyjnego. Ci zaś powiedział mi krótko: róbcie co uważacie. Ale tekst nie
natychmiast po upadku Szczepańskiego jako pokrzyw- pojawił się na antenie i więcej już nie dzwoniłem.
dzeni, na stanowiska wrócili, a teraz donosili na swych W pierwszych też dniach stanu wojennego Wła-
zdolniejszych konkurentów do wpływowych ludzi z apa- dysław Loranc przekazał mi polecenie Generała, aby
ratu władzy, bezpieki i wojska. Zaostrzona po upadku przewodniczący Radiokomitetu lub prezes Telewizji oso-
Gierka i jego ekipy konkurencyjna walka o stanowiska biście nadzorowali przygotowanie każdego Dziennika
i pieniądze wewnątrz ekip Radia i Telewizji doszła więc TV. Dotąd bowiem robił to zespół, który kontaktował się
teraz do apogeum. Zwłaszcza ideę trwałej likwidacji Pro- jedynie z biurem prasy KC oraz przedstawicielami woj-
gramu II TP uznano za najlepszą okazję do opanowania ska i MSW. I wtedy okazało się, że prezes telewizji otrzy-
anteny i płynących stąd zarobków, za czasów Szcze- mał wprawdzie przepustkę na ul. Woronicza, ale innej,
pańskiego mocno wywindowanych do góry. zupełnie specjalnej, pozwalającej na wejście do redak-
Uznałem więc przywrócenie Programu II i współ- cji przy pl. Powstańców nie dostał. Poszedłem więc na
zawodnictwa między programami, a także ośrodkami pl. Powstańców z jednym z moich asystentów, (który
terenowymi, za jedno ze swych zadań podstawowych. taką przepustkę miał od początku) i jakiś cywil nazywa-
Na razie jednak szło tylko o pojedyncze programy i ze- ny towarzyszem pułkownikiem, skądinąd z sympatycz-
społy, które je stworzą, o dotarcie do polskich rodzin nym uśmiechem, powiedział mi: trudno, musiałem towa-
i rozładowywanie napięć i lęków. rzyszowi prezesowi przepustkę wystawić.
Jednym z pierwszych takich programów, które po- Bardzo się tam ten, krótkotrwały zresztą, mój nadzór
wierzyłem oczywiście zespołowi Waltera, były rozmowy nad Dziennikiem nie podobał. Zabroniłem im bowiem za-
na granicy z Polakami powracającymi do kraju, a przede praszać do programów dziwnych profesorów, najwyraź-
wszystkim program świąteczny, którego kulminacją była niej „marcowych”, nacjonalistycznych i ksenofobicznych
rozmowa Polaków – przedstawicieli różnych środowisk prymitywów związanych z tygodnikiem „Rzeczywistość”,
i pokoleń – przy wigilijnym stole. Podtrzymałem propo- a przyprowadzanych przez równie dziwnych ludzi z Głów-
zycję Waltera, aby do świątecznej rozmowy zaprosić nego Zarządu Politycznego WP. Poleciłem zamiast nich
Bronisława Geremka. Ten długo się wahał i w ostatniej zaprosić Tadeusza Hołuja i Mariana Stępnia z krakow-
chwili się wycofał. skiej „Kuźnicy” oraz czołowych publicystów z „Polityki”.
Uważałem też za niezbędne natychmiastowe pod- Tego już twardogłowi nie wytrzymali. Rakowski,
jęcie przygotowań programów redakcji młodzieżowych mimo że członek najściślejszego kierownictwa w stanie
i dziecięcych, zawsze znakomicie i w atmosferze przy- wojennym, był dla SB i GZP, a to znaczy i dla wielu ludzi
zwoitości kierowanych, ochronę ich pracowników i pod- z Dziennika Telewizyjnego postacią nienawistną. Kiedy
trzymywanie takich „superprodukcji” jak Sonda Kurka, jeszcze w dodatku nie dopuściłem na antenę kilku ka-
Kamieńskiego i Siudyma. wałków atakujących „Solidarność” w sposób tak prymi-
Czesław Sandelewski zaproponował rozmowę tywny, że ewidentnie przeciwskuteczny, spłodzonych
o istocie stanu wojennego między wielkimi postaciami przez zastępcę naczelnego Dziennika TV – Stanisława
polskiej nauki – socjologii i politologii – Władysławem Kaczmarskiego, dawnego pułkownika UB, nazywanego
Markiewiczem, Franciszkiem Ryszką i Jerzym Wiatrem. przez kolegów „Paznokietek” (była to aluzja do jego rze-
Przekonał mnie, abym ja zamiast niego ją poprowadził, komych zajęć w powojennej bezpiece) – granice zostały
byłem bowiem mocno zaprzyjaźniony z wszystkimi trze- przekroczone. W informacjach Komitetu Warszawskiego
ma. Rozmowa, podczas której rozważaliśmy wkrocze- i Warszawskiej Komisji Kontroli Partyjnej, a także dzien-
nie wojska do wielkich decyzji politycznych, jako ostatnią nych biuletynach MSW ukazały się bardziej lub mniej
szansę na opanowanie niebezpieczeństwa grożącego aluzyjne wzmianki, że przeszkadzam partii. Myślę, że
Polsce, jej równowagi wewnętrznej i spokoju zewnętrz- i docierające do Jaruzelskiego opinie od jego genera-
nego, skierowana była przede wszystkim do inteligencji. łów nie mogły być dla mnie chwalebne. Np. gen. Piotr-
Starała się rozładować niepokoje argumentując, że idzie kowski, mianowany ministrem górnictwa, żądał ode
o to, aby doprowadzić możliwie rychło do narodowego mnie, abym nadał natychmiast 15-minutowy komunikat
porozumienia na gruncie racji stanu i „czas wojenny” do górników, a ja mu proponowałem 3-minutową wzmian-
jak najszybciej zakończyć. kę w Dzienniku (to już bardzo dużo) i udział w reportażu
Ten program wywołał wściekłe na mnie ataki i oskar- z kopalni. Nie pomagałem więc w wydobyciu węgla. Itp.
żenia, szczególnie ze strony organów przemocy i Ko- Z początkiem stycznia 1982 ogłoszono decyzję władz
mitetu Warszawskiego partii, o osłabianie stanu wojen- stanu wojennego o weryfikacji pracowników prasy, radia
nego. Później każda próba powtórzenia tego programu i telewizji mającej na celu wyeliminowanie przeciwników
na antenie wywoływała prewencyjną reakcje z różnych stanu wojennego, a dopuszczenie do pracy wszystkich 59
wspomnienie

pozostałych, przebywających obecnie „za bramą”, czyli Kiedy przy wyjściu z posiedzenia jednego z pierw-
opłacanych lecz niepracujących. W Radiokomitecie po- szych prezydiów w stanie wojennym powiedziałem,
wołano komisje weryfikacyjne, w skład których wchodzili że trzymając tych kilku tysięcy pracowników za bramą
przedstawiciele partii, wojska, służby bezpieczeństwa produkujemy kontrrewolucję, już następnego dnia złożył
i grupy zaufanych ludzi Radia i Telewizji, najczęściej mi wizytę oficjalną (jedyną zresztą) przedstawiciel kontr-
ze szczebla kierowniczego redakcji. Na czele struktur wywiadu MSW w Radiokomitecie, kapitan, który jeśli
weryfikacyjnych w Polskim Radiu stanął prezes Stani- pamiętam nazywał się Niedźwiecki, i zapytał, dlaczego
sław Celichowski zaś w TVP, aby ominąć jej prezesa, w kierownictwie Radiokomitetu powstały rozbieżności.
powołano dwa zespoły centralne – jeden dla programu Odpowiedziałem (rozmowa była bardzo krótka), że sta-
informacyjno-publicystycznego, drugi dla programu kul- nowisko prezydium reprezentuje zawsze przewodniczą-
turalnego, a na ich czele stanęli dyrektorzy generalni. cy Loranc, ja jestem wobec niego lojalny i nie będę pełnił
Oddzielne komisje weryfikacyjne, na czele z zastęp- swych obowiązków, gdyby Loranca zabrakło.
cami przewodniczącego Radiokomitetu powstały w pio- Ale zwolniono mnie z pracy dopiero po kilku miesią-
nie technicznym i administracyjnym, a także w każdym cach i to nie samego, lecz w towarzystwie przewodniczą-
regionalnym ośrodku radiowym i telewizyjnym pod nad- cego Loranca oraz z jego zastępcy, prezesa Polskiego
zorem terenowych instancji partyjnych oraz przedstawi- Radia Stanisława Celichowskiego. Do tego ostatniego
cieli wojska i SB. nabrałem zresztą szacunku – mimo twardości poglądów
Komisje w redakcjach i ośrodkach działały poza był człowiekiem przyzwoitym z dobrą AK-owską prze-
naszą (Loranca i moją) kontrolą, a czasem i wiedzą. szłością.
Do mnie dochodziły z nich tylko pojedyncze odgłosy A o tym, jak bardzo byłem naiwny i nie wiadomo
i prośby o interwencje. W niektórych komisjach poważ- dlaczego przez niemal półtora roku pełniłem wciąż
nie zastanawiano się nad sytuacją społeczną, polską swe funkcje, dowiedziałem się na początku lat 90. Kie-
racją stanu i obywatelską współodpowiedzialnością, dy Wiesław Górnicki likwidował archiwum prezydenta
w innych dawano upust prawie bolszewickiej nienawi- Jaruzelskiego, ofiarował mi na pamiątkę kolorowe,
ści, ale zwłaszcza wobec konkurentów do telewizyjnych opatrzone wielu pieczątkami ksero dokumentu podpi-
sukcesów w przeszłości. Wiele zależało od przyzwo- sanego przez szefa II Departamentu MSW, generała
itości i kultury redakcyjnych kierowników, wiele od po- o pięknym, niemal biblijnym nazwisku (kiedy jako mło-
czucia godności, ale i obywatelskiej odpowiedzialności dzieniec biegał po Makowie Podhalańskim nazywał
weryfikowanych. Zapewne najwięcej od postawy przed- się zupełnie inaczej). W dodatku generał ów, chyba
stawicieli instancji partyjnych. nawet awansowany o jedną gwiazdkę, pełnił służbę
Prezydium Radiokomitetu, tutaj już z udziałem prze- na zagranicznej placówce gdzieś do początku XXI w.
wodniczącego Loranca i moim jako jego pierwszego W podpisanej przez niego Notatce, nazwanej „materia-
zastępcy ustanowiono instancją odwoławczą. Mimo łem operacyjnym” z pieczątką „tajne spec. znaczenia”
nacisków ze strony twardogłowych reprezentowaliśmy i gryfem „Grupa R” (czyli dotyczącym kadry rządowej),
z Lorancem stanowisko, że jeśli ktoś się odwołuje (a było datowanej na 14 listopada 1981 r. – a więc zaledwie
tych odwołań bardzo dużo), to znaczy, że deklaruje chęć po dwóch miesiącach mojej pracy w Radiokomitecie –
lojalnej pracy i z zasady odwołanie należy uwzględnić. czytamy o mnie m.in.: „znany z aktywnych kontaktów
W większości przypadków to nam się udawało. z korespondentami zachodnich agencji prasowych
Najostrzejsza walka w komisjach znów rozgorzała i personelem przedstawicielstw dyplomatycznych i kon-
wokół Waltera i ludzi ze Studia 2 oraz głównej sceno- sularnych”. Było to kłamstwo, nie jedyne w tej Notatce.
grafki telewizji, Xymeny Zaniewskiej. Od początku nie Ale jej część najważniejsza brzmiała: „Z chwilą obję-
pozwalaliśmy na zwolnienie ich z pracy. Jerzy Bajdor, cia nowego stanowiska rozpoczął realizację własnych
który przewodniczył komisji weryfikującej pion kultural- zamierzeń programowych i kadrowych wykazując ten-
ny zgłosił nawet swoje wotum separatum wobec decyzji dencję w kierunku liberalizacji polityki programowej
o zwolnieniu Waltera, ale został na komisji przegłoso- w stosunku do „Solidarności”. Jest zdecydowanym prze-
wany. Krytykowany za swe stanowisku na posiedzeniu ciwnikiem zaostrzenia profilu dzienników telewizyjnych.
Komitetu Zakładowego partii powiedział, że musiał bro- W swojej działalności dąży do ograniczenia do mini-
nić Waltera ponieważ w przeciwnym razie Kurz zagroził mum zaangażowanych programów publicystycznych,
ustąpieniem, a Loranc nie chce zamieszania w kierow- torpedując w szczególności programy podejmujące kry-
nictwie Radiokomitetu. W końcu na posiedzeniu prezy- tykę ekstremy „Solidarności”.
dium Radiokomitetu jako ciała odwoławczego zmienili- W tym względzie uwidaczniają się jego dążenia
śmy decyzję komisji weryfikacyjnej w sprawie wszystkich do sprowadzenia do roli drugorzędnej autorów tema-
ludzi Studia 2, którzy zdeklarowali chęć dalszej pracy. tów zaangażowanych, jak również eliminowanie kadry
Wciąż jednak Komitet Zakładowy partii w porozumieniu dziennikarskiej jednoznacznie opowiadającej się za linią
z Komitetem Warszawskim usiłowały Waltera z telewizji polityczną partii (Bajdor, Ambroziewicz, Snarski). Jedno-
wywalić, sięgając nawet do metod fałszowania jego do- cześnie stara się preferować dziennikarzy o co najmniej
kumentów osobistych. Maczała w tym oczywiście palce dwuznacznej postawie ideowej, stwarzając im szansę
bezpieka, ale, jak mi się wydaje, sprzyjali Walterowi nie- oddziaływania na sytuacje społeczno-polityczną w Ra-
którzy ważni pułkownicy z wojska. Dużo zabiegów kosz- diokomitecie (Wunderlich, Walter). (…)
towało mnie uratowanie od zwolnienia z pracy młodego Postawa zajmowana przez A.Kurza staje się w coraz
małżeństwa twórców coraz ciekawszych programów – większym stopniu czynnikiem aktywizującym elemen-
Tadeusza Kraśki i Niny Terentiew. Ale nawet gen. Żyto ty opozycyjne w Radiokomitecie oraz w środowiskach
uznał, że nie możemy tego zrobić synowi niedawno twórczych które chcą zwiększyć – z wrogich pozycji –
60 zmarłego sekretarza KC PZPR, Wincentego Kraśki. swój wpływ na kształtowanie opinii publicznej w kraju.
Reasumując należy stwierdzić, że przebieg dotych-
czasowej pracy A.Kurza w Komitecie ds. Radia i TV nie
tylko dyskredytuje go jako działacza politycznego, ale
nie daje żadnej gwarancji na zapewnienie linii progra-
mowej RTV zgodnej z wytycznymi partii”.
Dlaczego po tak druzgocącej opinii gen. Jaruzelski
nie zareagował wyeliminowaniem mnie z wszelkiej dzia-
łalności publicznej w momencie wprowadzania stanu
wojennego, chociaż Służba Bezpieczeństwa działająca Rada Stowarzyszenia „Kuźnica”
oficjalnie w Radiokomitecie oraz pozostający pod bez-
pośrednim wpływem Komitetu Warszawskiego Komitet
Zakładowy partii zamknęły przede mną bramy telewizji
i w ciągu następnych tygodni potwierdzały to w jedno-
znacznych stanowiskach i wręcz uchwałach?
przyznaje
Dziś wydaje mi się, że czynnikiem podstawowym
była wiedza gen Jaruzelskiego o tym, że to gen. Miro-
sław Milewski od początku dążył, aby Biuro Polityczne
KC nie zatwierdziło mojego powołania na to stanowisko Honorową Nag odę Kowadła
(oficjalnie powoływał premier, czyli gen. Jaruzelski).
A potem zapewne wystąpiły sprzeczności w opiniach Panu Profesorowi
różnych tajnych służb. Wyczuwałem przecież coraz
wyraźniej, jak różniły się od siebie postawy rozmaitych
ludzi bezpieki i ich współpracowników w Telewizji i Ra-
diokomitecie, a w samym wojsku oficerów Głównego
JANUSZOWI TAZBIROWI
Zarządu Politycznego i licznych wśród nich „zbirów mar-
cowych” od niektórych szefów GZP, a szczególnie od lu-
dzi Informacji Wojskowej. Nauczyłem się też odróżniać w uznaniu dla Jego:
wśród pracowników służby bezpieczeństwa starych Mo-
czarowców od ludzi Kiszczaka. Zauważyłem też bardzo
szybko, kto biega do „radzieckich towarzyszy”. Ale moja
orientacja w tych sprawach – z początku zupełnie zni- niezwykłego dorobku
koma, ponieważ nie miałem z tymi instytucjami do czy-
nienia – pogłębiała się powoli. I w dodatku nie umiałem
prowadzić intryg, a nawet jak już chciałem, wyrywałem
w dziedzinie historii Polski i jej kult r
się z własnym głośnym zdaniem i opiniami.
W Telewizji Polskiej okazałem się więc naiwniakiem.
Ale czasu w niej spędzonego nigdy nie pożałowałem, odwagi badacza
a niektórych wspomnień nie oddam nikomu.

ANDRZEJ KURZ i wy ozumiałości nauczyciela

talent pisarza i nar atora

Prezesowi „Kuźnicy”
postawy wielkiego oby atela
Andrzejowi Kurzowi i Europejczyka
z okazji 80. Urodzin

dużo zdrowia, niespożytej energii

oraz aktywności twórczej Kraków, marzec 2012 r.

życzy

redakcja „ZDANIA”
61
podsumowanie

JÓZEF SMAGA

POLSKA – ROSJA
SPRAWY TRUDNE
Dla uzyskania prawdy o stosunkach Polski z Ro- ców miało problemy ze zrozumieniem, iż można robić
sją oba rządy powołały w roku 2002 Grupę do Spraw problem z liczbą „jakichś dwudziestu tysięcy, podczas
Trudnych, która aktualny skład personalny przyjęła gdy u nas, wiadomo... miliony”. Że Rosjanie, jak każ-
w 2007 roku. Po paru spotkaniach przemiennie na te- dy wielki naród, ulegają magii wielkich liczb, to truizm,
renie obu państw, zespół ogłasza pierwszy tom swych ale truizm ten powinniśmy traktować jak najpoważniej.
dociekań.1 W Polsce mamy kłopot ze zrozumieniem demon-
„Jak wiadomo nie ma znawstwa Rosji, są tylko róż- strantów z portretami Stalina i z tym, że Mauzoleum
ne stopnie ignorancji w tej dziedzinie”.2 Ta wypowie- Lenina nadal istnieje na Placu Czerwonym, mimo
dziana kilkadziesiąt lat temu opinia jednego z najwy- mnóstwa literatury na temat wkładu tych postaci w bu-
bitniejszych publicystów politycznych niewiele straciła dowanie ludobójczego systemu czerwonego terroru.
na aktualności. Okres PRL-u, przymusowej „przyjaźni” Musimy jednak pamiętać, że takie pojęcia jak lustracja
i równie przymusowego nauczania języka rosyjskiego czy rozliczenie z systemem komunistycznym są w Rosji
nie tylko nie pogłębił znajomości tego języka i wiedzy na razie nie do pomyślenia. Wielopokoleniowa tresura
o naszym sąsiedzie, ale wręcz służył pogłębieniu ste- na wszystkich poziomach systemu wychowania i pro-
reotypów i wzajemnej niechęci. Rok 1989 stabilizuje pagandy nie mogła nie pozostawić śladu.
wspomnianą ignorancję poniżej nawet tego marnego Po klęsce puczu sierpniowego 1991 roku, wykre-
poziomu, jaki pozostał w spadku po latach uzależnienia śleniu z konstytucji artykułu szóstego gwarantującego
od wschodniego hegemona. KPZR monopol władzy, odbył się proces puczystów
Jako rusycysta z kilkudziesięcioletnim stażem, oraz samej partii komunistycznej. Skończył się niczym,
nieźle zorientowany w problematyce rosyjskiej, przy- bowiem tak oskarżyciele, na czele z przewodniczącym
znaję to ze smutkiem. Dlatego też powstanie zespołu Sądu Konstytucyjnego Walerijem Zorkinem, jak i oskar-
do badań i wyjaśniania niełatwych naszych stosunków żeni okazali się byłymi członkami partii.
z Rosją przyjąłem z radością. Owa radość pogłębiła się Profesor Aleksander Jakowlew, intelektualny
jeszcze po lekturze tego potężnego i luksusowo wyda- mózg „pieriestrojki” Gorbaczowa i ojciec „nowego
nego 900-stronicowego tomu. myślenia” był przez parę lat kierownikiem zespołu
W komentarzach do prób nowego spojrzenia do spraw rehabilitacji ofiar czerwonego terroru
na nasze bardzo skomplikowane stosunki z sąsia- od 1917 roku. W kilku wywiadach mówił o swym zała-
dem nieodmiennie pada słowo „empatia”. Oznacza maniu po większej porcji lektury odnośnych materia-
ono zdolność współodczuwania, spojrzenia na nowo łów. Był skrajnie przybity faktem częstej wymienności
na omawiane stosunki. W czasie kolejnych moich od- ról kata i ofiary. Stalinowskie procesy pokazowe lat 30.,
wiedzin ZSRR i Rosji odbyłem ze swoimi znajomymi w których oskarżeni, prominentni członkowie gwardii
i przyjaciółmi wiele rozmów na temat bolesnego pro- leninowskiej i bohaterowie rewolucji przyznawali się
blemu Katynia. Dawniej kategorycznie zaprzeczali, do najbardziej absurdalnych zbrodni wzajemnie się
iż czegoś podobnego mogli dokonać Rosjanie, ale obwiniając, domagając się dla siebie najwyższego
gdy sprawa okazała się prawdziwą, wielu rozmów- wymiaru kary oraz wygłaszając panegiryki na cześć
1
Białe plamy. Czarne plamy. Sprawy trudne w relacjach polsko-rosyj-
swego kata, miały również cel wychowawczy. Widok
skich (1918-2008). Pod redakcją Adama Daniela Rotfelda i Anatolija tych postaci przekonywał, iż następuje nowa epoka,
W. Torkunowa, Warszawa 2010. w której nie istnieją już żadne zasady moralne i ducho-
62 2
Juliusz Mieroszewski, Materiały do refleksji i zadumy, Krakowskie
Towarzystwo Wydawnicze, 1976, s. 56.
wa podmiotowość jednostki.
podsumowanie

Cel ten na szczęście nie do końca został osiągnię- Czerwona nie została powitana u nas z radością jako
ty. W Rosji zawsze szczególne miejsce zajmowała wyzwolicielka z jarzma wyzysku klasowego.
warstwa inteligencji, rozumianej nie tyle ze względu Kto zainicjował wojnę? Polacy stwierdzają,
na kryteria zawodowe, ile specyficznie pojmowane po- iż „w marcu 1920 dowództwo Armii Czerwonej pod-
słannictwo duchowe. Formacja duchowej opozycji, nie- jęło decyzję o przygotowaniu wielkiej ofensywy prze-
zależności w stosunku do panującego reżimu politycz- ciwko Polsce” (s. 35), w wyniku czego Piłsudski za-
nego wierna niezbywalnym prawom człowieka. Przed- decydował o uderzeniu uprzedzającym. Tymczasem
stawiciele tej formacji są w większości współautorami G. Matwiejew sądzi, iż faktycznym początkiem trwa-
ze strony rosyjskiej omawianego tomu. jących 20 miesięcy działań wojennych jest atak wojsk
We wprowadzeniu współprzewodniczący Grupie polskich na bolszewickie 13 lutego 1919 r. w okolicy
Adam Daniel Rotfeld i Anatolij Torkunow stwierdzają, Baranowicz, gdy Polacy wzięli do niewoli 80 czerwo-
iż w wyniku Wielkiej Transformacji umożliwiającej prze- noarmistów (s. 65).
zwyciężanie podziału Europy na Wschód i Zachód oraz Gdy oficjalnie potwierdzony został fakt dokonania
normalizację wzajemnych stosunków „Polska i Rosja mordu katyńskiego przez Stalina i NKWD, w Rosji po-
podjęły wspólny wysiłek, żeby ze wzajemnych stosun- jawiły się publikacje kwestionujące odpowiedzialność
ków usunąć nagromadzone zwały kłamstwa i fałszu ZSRR z ten mord.6 Z kolei my przeciwstawialiśmy
[...]. Fakty historyczne są niepodważalne. Ich interpre- książkę toruńskiego historyka Z. Karpusa7 uważając,
tacja może być jednak różna. Narody różnie oceniają te iż ona kwestię jeńców 1918-1924 wyczerpuje.
same zdarzenia”.3 Zarówno polska, jak i rosyjska strona podają do-
Trudno systematycznie komentować wszystkie po stępne dane na temat liczby jeńców po obu stronach.
kolei zagadnienia tego ogromnego tomu, postaram się Reprezentant strony rosyjskiej kwestionuje jednak
więc zwracać uwagę tylko na najważniejsze, w moim rzetelność danych podawanych przez Karpusa, nadto
odczuciu, kwestie. w wywiadzie opublikowanym po ukazaniu się Białych
Główny problem pierwszego bloku (Początki, lata plam8 na temat radzieckich ofiar śmiertelnych zauwa-
1917-1921), który komentują z polskiej strony państwo ża: „Zgodnie z postanowieniami traktatu ryskiego, obie
Daria i Tomasz Nałęczowie, z rosyjskiej Giennadij Ma- strony miały przekazać takie listy, jednak Polacy tego
twiejew, to wojna 1920 roku. Niezwykle skomplikowany nie uczynili”.9
problem odradzania się Polski na wschodzie, kwestia Piłsudski nie miał szczęścia do obiektywnej oceny
granic, stosunki z bolszewikami i „białymi” generałami. swych sukcesów wojskowych. Jedni potraktowali zwy-
W czasie wojny z Polską pierwsi porzucili proletariac- cięstwo 1920 roku jako interwencję Matki Bożej, „cud
ką retorykę, apelując do uczuć patriotycznych Rosjan, nad Wisłą”, endecja podejrzewała go, że „dogadał
czego dowodem jest „zmobilizowanie” niedobitków ar- się” z bolszewikami.10 W ZSRR i w Rosji po upadku
mii carskiej, w tym najbardziej znanego z nich generała komunizmu odmawiano mu laurów zwycięzcy, przy-
Aleksieja Brusiłowa. pisując je francuskiej misji wojskowej, która przybyła
Przelicytowali „białych”, którzy nie mogli odstąpić do Polski nie odgrywając jednakże istotniejszej roli. Tej
od ideału Rosji jedinoj i niedielimoj. Już na emigracji tradycji do pewnego stopnia zdaje się ulegać nawet tak
ich najbardziej znany przywódca, generał Denikin wi- rzetelny badacz, jak G. Matwiejew, który „polsko-fran-
nowajcę swej klęski będzie upatrywał w Piłsudskim. cuskiemu dowództwu wojskowemu” (s.75) przypisuje
I słusznie, bo gdyby w najbardziej krytycznym momen- udział w opracowaniu operacji sierpniowej 1920 roku.
cie dla Armii Czerwonej w październiku 1919 wsparł I tak jest to zaledwie śladowa pozostałość popu-
on Denikina, klęska bolszewików byłaby nieuchronna. larnej w historiografii rosyjskiej o zwycięstwie nad Wi-
Piłsudski nie miał innego wyjścia wobec nieustępliwo- słą wersji. Oto całkiem niedawno w dziele historyków
ści „białych” w sprawie granic, ich przyznania Polakom uniwersytetu sanktpetersburskiego możemy przeczy-
ziem jedynie w granicach etnicznych. tać, iż „uderzenie polskich wojsk pod dowództwem
Tymczasem Lenin i towarzysze, mimo odwołania generała francuskiego M. Weyganda z 19 sierpnia
się do tak niedawno wyklętych wartości patriotycznych na flankę atakujących oddziałów frontu Zachodnie-
nie porzucili idei „rewolucji” światowej, albowiem paź- go przekształciło bliskie zwycięstwo w bezwarunko-
dziernik 1917 nie był dla nich wydarzeniem rosyjskim, wą klęskę”. „Bardzo dokładnie – czytamy dalej na tej
stąd marzenie nie tyle nawet o „eksporcie” rewolucji na samej stronie sytuację scharakteryzował L. D. Trocki
bagnetach, co odwołania się do solidarności wszyst- [...] – mówiący o „kierowanej przez Francuzów kontrre-
kich proletariuszy. „Wszyscy wiedzą – zapewniał pod wolucyjnej pięści, która uderzyła nas celnie i sprytnie,
koniec listopada 1919 – że rewolucja socjalna dojrze- w rezultacie czego powstała jedna z największych ka-
wa w Europie Zachodniej nie tylko z każdym dniem, tastrof, jakie kiedykolwiek doznaliśmy na naszych fron-
lecz z każdą godziną)”.4 „Powinniśmy – zapewniał dwa tach wojennych”.11 Nazwisko Piłsudskiego nie pada
miesiące później, gdy konflikt z naszym krajem stawał tu ani razu!
się nieuchronny – natychmiast zwrócić się do demokra-
cji Polski i wyjaśnić jej prawdziwy stan rzeczy. Znamy 6
Głównie J. Muchin, Katynskij dietiektiw, Moskwa 1995.
7
Jeńcy i internowani rosyjscy i ukraińscy na terenie Polski w latach
doskonale ten nasz środek, który działa jak najbardziej 1918-1924, Toruń 1991.
skutecznie w tym sensie, że wywołuje wśród nich roz- 8
Polacy, poszukajcie dokumentów. Z prof. Giennadijem Matwieje-
kład”.5 Niestety, żaden „rozkład” nie nastąpił, a Armia wem, rosyjskim historykiem, rozmawia Tomasz Kułakowski. „Nowa
Europa Wschodnia”, 212, nr 1.
9
jw., s. 116.
3 10
Białe plamy..., s. 11. W kolejnych przytoczeniach z tego tomu pomi- Przy takim zdaniu upiera się nawet Aleksander Sołżenicyn... Zob. W.
jam tytuły poszczególnych tekstów podając tylko strony. Woroszylski, Pozwólcie nam się cieszyć, Warszawa 1996, s. 251.
4
5
Wł. Lenin, Dzieła, Warszawa 1957, t. 30, s. 145.
Tamże, s. 329.
11
I. S. Rat’kowskij, M. W. Chodiakow, Istorija Sowietskoj Rossiji,
Sankt-Pietierburg 1999 (!), s. 77. 63
podsumowanie

Kolejne lata w naszych stosunkach przedstawiają do innych państw, propozycję z 1922 roku o zawarciu
Wojciech Materski oraz Aleksander Rewiakin. Okres porozumienia o ograniczeniu zbrojeń. Dalej, w 1926
ten jest pod znakiem systematycznego ignorowania roku Polska po otrzymaniu propozycji o podpisaniu
przez stronę rosyjską zobowiązań przyjętych przez traktatu o nieagresji, „postawiła warunki, które – we-
nią w traktacie ryskim, szczególnie dotyczących kwe- dług strony radzieckiej – zostały celowo sformułowa-
stii gospodarczych. Dopiero rząd Grabskiego uznał, ne tak, aby były nie do przyjęcia” (s. 112).
iż dotychczasowy impas w stosunkach bilateralnych, I interesujący fakt, nieco inaczej pokazujący na-
utrzymywanie niskiej wymiany gospodarczej bardziej sze nieproste stosunki tego czasu. Bardzo krytycz-
szkodzi Polsce aniżeli ZSRR. nie nastawiony wobec polityki Warszawy ambasador
Priorytetem dla polskiej polityki zagranicznej radziecki Jakow Dawtian niezwykle sympatycznie
staje się zapewnienie jej bezpieczeństwa, głównie opisuje stosunek naszego społeczeństwa wobec kul-
w wymiarze stosunków dwustronnych. Efektem za- tury radzieckiej. W 1935 roku odnotowywał: „W żad-
biegów naszej dyplomacji było podpisanie w Moskwie nym kraju nie pokazuje się tylu radzieckich filmów, ile
23 grudnia 1932 r. traktatu pokojowego. Nie do końca w Polsce” (s. 113). Podobnie z entuzjazmem, z jakim
rozpoznano charakter radzieckiego systemu, skoro spotykali się tu rosyjscy artyści operowi czy pianiści.
taką wiarę dawano zawartemu w tekście sformuło- Pozostaje jednak w sumie zwolennikiem stanowiska
waniu, iż „każde naruszenie terytorium polskiego bę- swojego rządu notując uszczypliwe uwagi na temat
dzie »aktem gwałtu«”, sądząc, iż oznacza to uznanie polskich dyplomatów (J. Becka, J. Łukasiewicza,
integralności terytorialnej II RP. Podpisywane przez J.Szembeka), „zygzaków” naszej dyplomacji, w szcze-
Moskwę podobne umowy i konwencje miały z punktu gólności jej intryg w obszarze stosunków z Niemcami.
widzenia ideologii marksistowskiej charakter włącznie Na końcu Rewiakin przyznaje jednak, iż grubą prze-
taktyczny. sadą, jeśli – dodam na marginesie – nie kłamstwem,
W zgodzie z wyznawaną przez Warszawę filozo- były posądzenia Polski, iż wchodzi w jakieś tajne an-
fią „równych odległości”, podejmowane są zabiegi tyradzieckie porozumienia z Niemcami. Przyznaje,
o podobny traktat pokojowy z Niemcami. Deklaracja iż w tym „radziecka dyplomacja się myliła” (s. 137).
polsko-niemiecka została zawarta w 1934 roku. „Pakt Tym niemniej samousprawiedliwiając się zaznacza:
z ZSRR oraz deklaracja z Niemcami – chyba nader „W historii ważna jest przecież nie tylko znajomość
optymistycznie wyrokuje W. Materski – tworzyły zara- obiektywnego stanu rzeczy, lecz także jego subiek-
zem mocny punkt oparcia dla kontynuowania polityki tywnego odbioru przez osoby, które podejmują roz-
skutecznego przeciwstawiania się uprzedmiotowieniu strzygające decyzje” (jw.).
Polski przez dyrektoriat europejski” (s.100).
Po śmierci Piłsudskiego w 1935 roku pogarsza się II wojna światowa, jej przyczyny w obszarze sto-
zarówno wewnętrzna, jak i zewnętrzna sytuacja Polski. sunków Polska–ZSRR przedstawiają Sławomir Dęb-
Złe lub wręcz fatalne są stosunki z Czechosłowacją, ski z polskiej i Michaił Narinskij z rosyjskiej. Kluczo-
Litwą, pozostałymi republikami bałtyckimi, pogarszają wym problemem tego okresu staje się kwestia porząd-
się z przyjazną nam dotychczas Rumunią. Wreszcie ku wersalskiego. We wstępie polski autor pisze: „Po
coraz bardziej napięta kwestia Wolnego Miasta Gdań- upływie ponad 70 lat od wybuchu II wojny światowej
ska. I nie lepsza sytuacja na wschodzie. Od roku 1933 bardzo trudno udzielić nowej, oryginalnej odpowiedzi
intensyfikuje się w ZSRR akcja represji i mordów, do- na pytanie, jak to się stało, że 20 lat po zakończeniu
konywanych na mniejszości polskiej. „Pierwszy naród jednej krwawej rzezi [...] w Europie wybuchła kolejna,
ukarany”, tak badacz rosyjski M. Iwanow, określił rolę jeszcze bardziej totalna, krwawa i przerażająca, jesz-
Polaków w ZSRR (s. 105), akcentując ich pierwszeń- cze bardziej powszechna wojna” (s. 141).
stwo w rozpoczętej właśnie kampanii stalinowskiego Pozostaje zatem omówienie znanych faktów,
terroru wobec mniejszości etnicznych. Przeprowa- a więc biernej postawy Francji i Wielkiej Brytanii wo-
dzane są masowe wywózki Polaków do Kazachstanu bec remilitaryzacji Nadrenii, co w konsekwencji dopro-
i na Sybir, zlikwidowano wszystkie polskie jednostki wadzi do wybuchu wojny. W kwestii Wersalu nasi są-
terytorialne zamieszkałe przez Polaków na Białorusi siedzi są zgodni. Hitler nie przestaje mówić o „wersal-
i Ukrainie. skiej krzywdzie”, a traktat „bestialskim i nikczemnym”
A. Rewiakin zauważa, iż kiepskie stosunki polsko- wielokrotnie określa Lenin, podobnie sądzić będzie
-radzieckie są determinowane resentymentami histo- i jego następca.
rycznymi. „Wydaje się – notuje nie bez racji historyk Zrodzona na podstawie decyzji wersalskich II RP
– że tocząca się w ostatnich latach ożywiona dyskusja została postawiona w niezwykle trudnej sytuacji. „Kon-
rosyjskich i polskich historyków na temat spornych kwe- ferencja w Monachium – pisze Dębski – była ostat-
stii dotyczących wspólnej historii obu krajów napotyka nią udaną próbą modyfikacji systemu wersalskiego”
stale na trudności z gatunku właśnie sentymentalnych (s. 153), przez Hitlera potraktowaną jednak jako wstęp
i historycznych” (s. 109). Zdaje się on, przynajmniej do dalszego kwestionowania granic w Europie. Nie-
częściowo, podzielać fobie radzieckiej dyplomacji stety, wzięła w tym udział również Polska dokonując
warunkowane osławionym „kapitalistycznym okrąże- aneksji Zaolzia, co nb. bardzo systematycznie przypo-
niem”, choć przyznaje, iż zaniepokojenie to przybierało minają nam Rosjanie na dowód, iż wcale nie byliśmy
nieraz „natrętne, paranoidalne formy” (s.112). Dodam, tuż przed wrześniem 1939 tacy niewinni. „W rezultacie
iż wewnątrz kraju bezustannie podsycana jest histeria prowadzenia tej polityki Polska znalazła się w izolacji,
„czujności” i szpiegomanii. Uczony zarzuca też naszej co skomplikowało jej położenie, gdy już trzy tygodnie
stronie, cytując obficie depesze dyplomatów z War- później sama znalazła się pod presją żądań niemiec-
64 szawy, iż zignorowała radziecką, skierowaną również kich” (s. 157).
podsumowanie

Stalin nie ukrywał wrogiego stosunku do Polski, Warto kolejny raz przywołać barwne słowa Wiacze-
z czym szczerze podzielił się z G. Dymitrowem: sława Mołotowa na mającej na celu ostateczną inkor-
„Zniszczenie tego państwa oznaczałoby o jedno porację do ZSRR zagrabionych terytoriów sesji Rady
burżuazyjne, faszystowskie państwo mniej” (s. 174). Najwyższej 31 X–2 XI 1939 r. Mówca wyraził radość,
To preludium tragicznych dla Polski dat wrześniowych iż w wyniku współdziałania zaprzyjaźnionych armii
1939 roku. zniknął problem Polski, tego „pokracznego tworu (uro-
Michaił Narinskij inaczej widzi wydarzenia, akcentu- dliwowo diétiszcza) traktatu wersalskiego”.
jąc np. „strategię Polski, polegającą na wykorzystaniu Oprócz innych udręk, jakie spotkały ludność polską
w jej interesie politycznym kryzysu porządku wersal- na zajętych terenach, była przeprowadzona na wio-
skiego”( s. 179), jak ultimatum Warszawy pod adresem snę 1940 roku „paszportyzacja”, czyli uznanie ich za
Litwy z żądaniem nawiązania stosunków dyplomatycz- obywateli ZSRR połączone z wręczeniem im dowodu
nych i ekonomicznych. To upokorzenie Wilna odłoży tożsamości (paszportu wewnętrznego). Ludzie, którzy
się trwałym śladem na naszych wzajemnych stosun- opierali się temu przymusowi (to przypadek poety Wła-
kach. Podobne konsekwencje będzie mieć polska nota dysława Broniewskiego), trafiali do więzień.
z 30 września 1938 roku do rządu Czechosłowacji I uroki ustroju, który zaczęto wdrażać na „wyzwolo-
w sprawie Zaolzia (s. 187). nych” terenach. Od września 1939 do 1 grudnia 1940
ZSRR był skłonny do współdziałania z Francją roku masowe aresztowania dotknęły 407 000 osób
i Wielką Brytanią w budowie antyniemieckiego frontu, (s. 241). Z pogwałceniem norm prawa międzynarodo-
co było efektem wysiłków wybitnego dyplomaty mini- wego, które nawet Niemcy respektowali, postępowano
stra spraw zagranicznych (narkomindieła) Maksima z polskimi jeńcami traktowanymi jako przestępcy pospo-
Litwinowa. Sprawa rozbiła się jednakże wobec oporu lici i przekazanymi w gestię policji politycznej, NKWD.
Polski nie akceptującej radzieckiego warunku prze- Tu zaczyna się wielokrotnie omawiana męczeńska dro-
puszczenia przez jej terytorium (jak Litwy i Rumunii) ga tych ludzi znaczona takimi nazwami, jak Starobielsk,
oddziałów Armii Czerwonej, co oznaczałoby faktycznie Kalinin (obecnie Kozielsk), Twer. Armia Czerwona prze-
okupację części naszego terytorium. „Polscy działacze kazała NKWD około 125 000 jeńców polskich (s. 243).
– przyznaje Narinskij – nie wierzyli ani w dobrą wolę Do tego dochodzą przesiedlenia i deportacje.
przywódców radzieckich, ani w ich pragnienie efek- Od 10 lutego 1940 r. do odległych terenów Rosji, szczegól-
tywnego udziału w działaniach wojennych przeciwko nie Kazachstanu, w bydlęcych wagonach przewieziono
Niemcom”. (s. 209). 52 tysiące osób. Później były dalsze akcje, którym
Wybierając ostatecznie zbliżenie z Niemcami Sta- oprócz wywózek osób towarzyszy totalna grabież ich
lin chciał uczynić dodatkowy gest wobec hitlerowskich mienia. Z faktu obywatelstwa ZSRR wynikał przymus
antysemitów usuwając ze stanowiska urodzonego służenia w Armii Czerwonej, którym podlegali męż-
w Białymstoku Żyda Litwinowa, czyniąc jego następ- czyźni od lat 18 do 50.
cą bezwolnego wykonawcę swej woli, Wiaczesława Dokonuje się odgórny przewrót w sferze „nadbudo-
Mołotowa. Te personalne zmiany mają przedłużenie wy”, intensywna indoktrynacja ideologiczna, przebudo-
w pakcie Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia oraz wa szkolnictwa i oświaty według systemu radzieckiego,
podziału stref wpływów w Europie Wschodniej, ograniczanie roli kleru i Kościoła katolickiego.
co – konkluduje rosyjski badacz – [...] było korzystne Natalja Lebiediewa, która ze strony rosyjskiej „ob-
dla Hitlera i pozwoliło mu rozpocząć II wojnę światową sługuje” ten fragment czasowy, to jedna z najwspa-
w pomyślnych dla niego warunkach” (s. 216). Droga nialszych postaci zasłużonych w walce o prawdę i od-
do 1 i 17 września 1939 r. została otwarta. tworzenie wydarzeń lat 1939-1941 w ich autentycznej
postaci. Przypomina na wstępie, iż początkowy okres
Lata 1939-1941 komentują Albin Głowacki oraz II wojny był do połowy lat 80. w nauce radzieckiej albo
Natalja Lebiediewa. Przygotowaniem do inwazji Ar- przemilczany, albo zakłamywany w duchu zachwalania
mii Czerwonej na walczącą z Niemcami Polskę była przedwojennej przepełnionej zamiarami pokojowymi
kampania w prasie radzieckiej mówiąca o niesłycha- polityki ZSRR i traktowania Anglii, Francji i USA jako
nych cierpieniach „ukraińskich i białoruskich braci”, głównych podżegaczy wojennych. Okres po XX Zjeź-
doznawanych ze strony faszystowskiej Polski. Bez- dzie KPZR przynosi lekką zmianę, ale era breżniewi-
pośrednim uzasadnieniem napaści miało być stwier- zmu stabilizuje tradycyjne kłamstwo.
dzenie, iż Polska przestała istnieć. Międzynarodów- Uczona przypomina, iż od 1 września 1939 r. datuje
ce komunistycznej wydano polecenie przypominać, się ścisła i wielostronna współpraca ZSRR i Niemiec
iż „międzynarodowy proletariat nie może w żadnym w zakresie logistyki lotniczej i morskiej, a w polityce we-
wypadku bronić faszystowskiej Polski, uciskającej wnętrznej ZSRR utrwala się szkalujący Polskę obraz
inne narodowości, która odrzuciła pomoc Związku jako państwa faszystowskiego, piekło ucisku społecz-
Radzieckiego” (s. 220). nego i nędzy mas pracujących.
Dowodem przyjaznego współdziałania agre- Wobec pogłosek o kapitulacji Warszawy Moskwa
sorów była wspólna wrześniowa defilada w Brze- zapewnia sojusznika, iż jest gotowa do przekroczenia
ściu nad Bugiem oraz zawarty 28 września Układ granicy polskiej, podpisując stosowne dokumenty woj-
o przyjaźni i granicy między ZSRR a Niemcami, któ- skowe. Ponieważ Niemcy odrzucili projekt radzieckiego
rego ideą było m.in. ostateczne wymazanie Polski uzasadnienia agresji, rzekomą troską obrony narodu
z mapy oraz stworzenie „mocnych podstaw trwałego ukraińskiego i białoruskiego przed Niemcami, przyję-
pokoju w Europie”. Opracowano i wdrożono proce- to wspólną wersję, że oto wobec całkowitego rozpa-
dury aneksji zajętych przez ZSRR po 17 września du państwa polskiego, konieczne jest przywrócenie
1939 r. terytoriów. na tym terytorium ładu i porządku. 65
podsumowanie

17 września rankiem „porządek” zaczyna być z 13 kwietnia 1990 roku, według którego zbrodnia ta
przywracany. Tymczasem, jeszcze do 16 września – stanowi „jedno z najcięższych przestępstw stalinizmu”
przypomina autorka – „broniły się Warszawa i Modlin, (s. 303). Otwiera to możliwość poszukiwań innych
trwała bitwa nad Bzurą i obrona Wybrzeża, toczyły się miejsc zbrodni, śledzenia tropów i poszlak, wskutek
zażarte walki na Lubelszczyźnie, bronił się Lwów. Czy- czego pojawiają się kolejne miejsca grobów w Mied-
niono kroki w celu wzmocnienia tzw. przedmościa ru- noje i Charkowie. W tych poszukiwaniach coraz aktyw-
muńskiego. Wojsko polskie liczyło w tym czasie około niejszy jest udział Rosjan i Ukraińców, też i w o wiele
600 000 żołnierzy, z których 250 000 nadal walczyło większym stopniu dotkniętych zbrodniczą działalnością
z Niemcami” (s. 275). stalinizmu. Piękną kartę w tych staraniach zapisuje
Autorka cytuje przy tej okazji opinię wysokiego Stowarzyszenie Memoriał.
rangą radzieckiego generała Nikołaja Watutina o po- Do Polski docierają pierwsze teczki, które genera-
tężniejącym oporze sił polskich i planach utworze- łowi Wojciechowi Jaruzelskiemu wręcza Michaił Gor-
nia „strefy zaporowej na linii Pińsk–Brześć Litewski’ baczow. Ważną rolę odegrał również prezydent Borys
(s. 276). Udaremnił to radziecki nóż w plecy. „Ogrom- Jelcyn. 14 X 1992 główny archiwista Federacji Rosyj-
na potęga wojskowa RKKA – podkreśla N. Lebiediewa skiej, prof. Rudolf Pichoja przekazuje prezydentowi
– zwaliła się na niemal bezbronnych ludzi, na oddzia- Lechowi Wałęsie kopie najściślej dotąd chronionych
ły wyczerpane walkami z Niemcami i do tego jeszcze dokumentów, dostępnych tylko sekretarzom general-
– na rozkaz Naczelnego Wodza – niestawiające opo- nym KPZR. Doniosłym wydarzeniem było ukazanie
ru” (s. 287). Tekst Lebiediewej oparty jest na obfitych się w 1994 roku książki prof. Natalji Lebiediewej Ka-
przytoczeniach z rosyjskich archiwów, rejestrujących tyń: Priestuplenije protiw czełowiecznosti, po raz pierw-
szczegółowo operacje Armii Czerwonej (dokładniej: szy zbrodnia została w niej określona „ludobójstwem”.
RKKA, czyli Rabocze-Krestjanskoj Krasnoj Armii) I inne publikacje zbiorowe z udziałem autorek wystę-
w zakresie harmonizacji jej poczynań z jednostkami pujących w omawianym tomie, Inessy Jażborowskiej
Wehrmachtu. I wspólne defilady np. w Grodnie, Brze- i Walentiny Parsadanowej.
ściu i Pińsku. Równocześnie z poszukiwaniami terenowymi trwa-
Współpraca z Niemcami jest ze strony radzieckiej ją też intensywne i systematyczne kwerendy archiwal-
pełna uniżoności, nawet serwilizmu. Dostarcza się ne, pojawiają się świadectwa osób ocalałych z akcji
przyszłemu wrogowi ogromne ilości surowców strate- terrorystycznych lat 30. i późniejszych. Poszerza się
gicznych, m.in. 300 000 ton ropy naftowej i żywności. wiedza o zbrodni w wyniku przeprowadzanych ekshu-
Transporty w stronę Niemiec szły nawet w dniu rozpo- macji. Odkrywa się kolejne mogiły zbiorowe, powstaje
częcia wojny niemiecko-radzieckiej. W powieści G. Ba- konieczność regulacji prawnych dla upamiętnienia od-
kłanowa Czerwiec 41 opisana jest radość radzieckich krytych ofiar.
artylerzystów, gdy w pierwszym dniu wojny udało im W wyniku wieloletnich zabiegów w sześćdziesię-
się trafić własny pociąg załadowany ropą dostarczaną ciolecie zbrodni otwarte zostały i poświęcone cmen-
Niemcom. tarze wojenne w Charkowie, w Katyniu i w Miednoje.
Maksymalna jest również pomoc radziecka Nie udało się dotychczas ustalić losu Polaków
dla Niemców toczących wojnę z Wielką Brytanią. przetrzymywanych na terenach Ukrainy i Białorusi.
Po kapitulacji Francji i stanie wojny z Anglią towarzysz Bez odzewu pozostały starania władz polskich wo-
Stalin oświadcza: to „nie Niemcy napadły na Francję bec władz białoruskich, dotyczące w szczególności
i Anglię, lecz Francja i Anglia napadły na Niemcy, miejsca spoczynku wielu ofiar w Kuropatach koło
biorąc na siebie odpowiedzialność za obecną wojnę” Mińska. I śledztwo katyńskie mające ustalić i wyjaśnić
(s. 286). zbrodnie w duchu konwencji o zapobieganiu i kara-
niu zbrodni ludobójstwa, uchwalonej przez ONZ 9 XII
Tragicznie zmarły w katastrofie z 10 kwietnia 1948 r.oraz konwencji o nieprzedawnianiu zbrodni
2010 r. sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości, uchwalonej
Walk i Męczeństwa (OPWiM) Andrzej Przewoźnik, 26 XI 1968 roku, ratyfikowanych przez władze Polski
osoba najbardziej zasłużona dla upamiętnienia pol- i ZSRR.
skich ofiar na Wschodzie, razem z Lebiediewą śledzą Mimo lat starań, przedstawiania stronie rosyjskiej
proces dochodzenia do prawdy katyńskiej. Przewoź- dokładnej dokumentacji zbrodni Prokuratura Wojskowa
nik przekazuje, co sam objaśnia w przypisie, „opis Federacji Rosyjskiej umorzyła śledztwo we wrześniu
faktograficzny zbrodni katyńskiej [...] oraz decyzje 2004 roku, 5 lat później uznając, iż zbrodnia katyńska
i działania, które zostały (lub nie zostały) podjęte dla jako przestępstwo pospolite uległa przedawnieniu.
wyjaśnienia nieznanych dotąd wątków sprawy katyń- Ten wyrok prawnicy rodzin ofiar zbrodni zaskarżyli
skiej, upamiętnienia ofiar zbrodni katyńskiej oraz po- do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Stras-
lityczno-moralnego osądu sprawców” (s. 299). Krótko burgu. Członek Memoriału Alosza Gurjanow akcentuje,
referuje okoliczności zbrodni. Żołnierze polscy, którzy iż „zbrodnia katyńska jest przede wszystkim naszym
trafili do niewoli sowieckiej mimo braku formalnego wewnętrznym problemem, a dopiero potem kwestią
wypowiedzenia wojny, byli jeńcami wojennymi. Zgi- stosunków rosyjsko-polskich” (s. 330).
nęli na mocy decyzji politbiura partii bolszewickiej Z pojawieniem się tego tomu oraz powstaniem pol-
z dnia 5 marca 1940 roku, bo według Ł. Berii byli „za- sko-rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych A. Przewoź-
twardziałymi i nieprzejednanymi wrogami władzy so- nik wiązał nadzieje na przełamanie impasu w kwestii
wieckiej” (s. 300). katyńskiej i rozwiązania problemów z nią związanych.
Przewoźnik rejestruje poszczególne etapy prze- Natalja Lebiediewa z kolei dąży do ustalenia inicjato-
66 łomu w tej sprawie. A więc komunikat agencji TASS rów i wykonawców zbrodni oraz wszystkich okolicz-
podsumowanie

ności jej towarzyszących. Między innymi fakty wielo- Inicjatorzy Powstania Warszawskiego liczyli na
krotnie podnoszone w tym tomie, dotyczące wypowie- szybkie wkroczenie do stolicy oddziałów rosyjskich.
dzi Stalina, współdziałania radziecko-niemieckiego I mimo, iż w przeddzień godziny „W” z Moskwy kilka-
w napaści na Polskę, aresztowaniach obywateli pol- krotnie nadawano apel radiostacji im. Tadeusza Ko-
skich po 17 września 1939 r. Świetnie zorientowana ściuszki: „Ludu Warszaway! [...] Uderzcie na Niemców.
w problematyce przedstawia działalność służby bez- Pomóżcie Armii Czerwonej” (s. 380), Stalin ani myślał
pieczeństwa na terenie internowania polskich żoł- o udzieleniu pomocy Warszawie, powstanie potrakto-
nierzy i oficerów, organizacji obozów w Kozielsku, wał jako „nierozsądną żałosną awanturę”, a jego do-
Ostaszkowie. wództwo jako „przestępczą klikę” (s. 381).
Parsadanowa inaczej rozkłada akcenty uzupełnia-
Wojciech Materski z naszej oraz Walentina Parsa- jąc je ważnymi okolicznościami. Zauważa, iż przyczyną
danowa z rosyjskiej strony to dwugłos na temat wy- niedotrzymania zobowiązań pełnego uzbrojenia armii
darzeń czasu wojny 1941–1945. Najpierw był oczy- Andersa były braki we własnym arsenale wobec strat
wiście 17 wrzesień 1939 r., gdy Związek Radziecki na froncie nie tylko w sile żywej, ale broni strzeleckiej
współdziałając z innym agresorem napadł na Polskę i pancernej. „Dodajmy – zauważa autorka – iż sojusz-
zajmując tereny „zachodniej Ukrainy” i „zachodniej nicy zachodni, którzy zobowiązali się uzbroić Polaków,
Białorusi”. Czerwiec 1941 r. przekreśla sojusz ra- nie przysłali w ciągu roku ani jednego transportu z bro-
dziecko-niemiecki, a Polska znalazła się w jednym nią dla wojska polskiego w ZSRR. Tak więc „sprawa
obozie z Moskwą. Według Majerskiego „ówczesna uzbrojenia coraz bardziej przekształcała się z kwestii
koniunktura nie została jednakże przez władze RP organizacyjnej w rozbieżności polityczne i była wyko-
właściwie wykorzystana” (s. 363). Przejęcie po Sta- rzystywana przez stronę polską jako uzasadnienie jej
lingradzie inicjatywy na froncie przez Armię Czerwoną decyzji o wyprowadzeniu armii z ZSRR” (s. 392). Uczo-
siłą rzeczy marginalizowało naszą rolę w zabiegach na rosyjska ocenia, iż decyzja o wyprowadzeniu Armii
dyplomatycznych o powrót terytorialnego status quo, Polskiej była największym błędem Polaków w okresie
bowiem Związek Radziecki dźwigając główny ciężar wojny. Powołując się na pracę A. Noskowej stwierdza,
walki z Niemcami stał się najważniejszym sojuszni- iż zdali sobie oni sprawę z tego błędu, a ambasador
kiem aliantów zachodnich. Prezydent USA FD. Ro- polski w Moskwie Tadeusz Romer zaproponował
osevelt powiedział z tej okazji, iż „sowieckie sukcesy w rozmowie ze Stalinem, by przerzucić z powrotem ar-
frontowe nie stwarzają dobrego tła dla podnoszenia mię do ZSRR, ale strona radziecka nie wyraziła na to
spraw obywatelstwa i powojennego rozgraniczenia zgody (s. 394).
polsko-sowieckiego” (s. 367). I wreszcie brzemienny dla stosunków dwustronnych
Do tego doszła niekompetencja generała Sikor- Katyń. „Można jednak stwierdzić –zauważa uczona –
skiego i jego zgoda, by przełożyć na okres powojenny że doprowadzenie przez strony do zerwania stosunków
dyskusję na temat zmian terytorialnych wynikających miało negatywne skutki dla rządu polskiego” (s. 395).
z traktatu Ribbentrop-Mołotow, jak i traktatu o przyjaźni Autorka negatywnie widzi też niedocenianie w polskich
między Rzeszą i Moskwą z 28 IX 39. „Uchylenie się ocenach walk berlingowców nadmieniając, iż kampanię
wówczas od podjęcia dyskusji na temat wzajemnego tę podchwyciły „polskie siły reakcyjne” (sic!). „Niestety,
rozgraniczenia (granic – JS) – pisze Materski – uznać nie cichnie ona do dziś. Żołnierzom, którzy w bojach
należy za jeden z największych błędów Sikorskiego donieśli polskie sztandary do Warszawy i Berlina, prze-
jako premiera” (s. 365). To nie koniec porażek. Do nich ciwstawia się zdobycie klasztoru w dalekich od Polski
należy zgoda ambasady polskiej w Moskwie uzna- Włoszech – niemal jedyną zasługę bojową jednostek
nia obywateli RP pochodzenia żydowskiego, w ogó- pod dowództwem generała Andersa, które dotarły za-
le wszystkich narodowości niepolskich za obywateli ledwie do Bolonii” (s. 400).
ZSRR. I różna ocena powstania w Warszawie, niezupeł-
I kłopoty związane z powołaniem na terenie ZSRR nie odbiegająca zresztą od wielu coraz częstszych
Armii Polskiej, bowiem Moskwa przyznawała oficjalnie, ocen polskich historyków i publicystów ostatnich lat.
iż przetrzymuje w niewoli ponad 130 tysięcy polskich Czy Stalin mógł udzielić powstaniu pomocy. „Doku-
żołnierzy i oficerów. Do tego dochodziły tysiące Po- menty świadczą, że położenie armii (Czerwonej – JS)
laków wcielonych do Armii Czerwonej lub zesłanych pod Warszawą w sierpniu i wrześniu 1944 było bardzo
w głąb terytorium ZSRR. Powołanie Armii Polskiej prze- trudne. Jej awangarda pancerna była rozbita, wojska
widywał artykuł 4 układu Sikorski-Majski z 14 sierpnia radzieckie musiały się cofnąć, poniosły one wielkie
1941 r. Rekrutacja armii, na czele której stanął generał straty w ludziach (niemal połowa składu osobowego
Anders, przebiegała z wielkimi trudnościami. Mimo to i w sprzęcie) [...] Natarcie mogło być kontynuowane
pierwsza jej ewakuacja na Bliski Wschód odbyła się na dopiero we wrześniu” (s. 404). I konkluzja autorki: „Po-
przełomie marca-kwietnia 1942 r., druga w sierpniu te- winniśmy stwierdzić, że odpowiedzialność za śmierć
goż roku. 200 000 warszawiaków ponoszą w pierwszej kolej-
Poważnego znaczenia nabiera „lewicowa alterna- ności polscy politycy, którzy zaplanowali powstanie
tywa” w kwestii polskiej w postaci Związku Patriotów i wezwali Polaków do udziału w nim bez uzgodnienia
Polskich i armii kościuszkowskiej, rekrutowanej z Pola- swojej decyzji z dowództwem radzieckim” (s. 405).
ków, którzy nie opuścili ZSRR z armią Andersa. Pierw- Potępia również autorka ZSRR za bezprawne ska-
szy raz przystąpiła do walki z Niemcami w październiku zanie przez Kolegium Wojskowe Sądu Najwyższego
1943 r. koło wsi Lenino na Białorusi. Źle dowodzona z 19-21 czerwca 1945 r. przywódców polskiego pań-
i bez odpowiedniego wsparcia utraciła w tej bitwie jed- stwa podziemnego, ponieważ „Ta akcja [...] wykluczy-
ną czwartą swego stanu osobowego. ła jakąkolwiek możliwość omówienia kwestii uczest- 67
podsumowanie

nictwa przywódców tego podziemia w przyszłym rzą- od innych satelitów. Wariant ten przejawia się w za-
dzie koalicyjnym” (s. 408). Podobnie krytycznie ocenia chowaniu względnej wielopartyjności: PZPR i dwóch
demontaż niemieckich fabryk i ich wywóz do ZSRR „stronnictw” PSL i SD: „Być może były to pozostało-
z ziem oficjalnie przekazanych Polsce. I, niezależnie ści koncepcji polskiej drogi do socjalizmu, idei frontu
od wątpliwych metod jej przeprowadzenia, pozytywnie narodowego – zamiast formuły klasowej blok komu-
wypada jej ocena deportacji Niemców z ziem zachod- nistów i bezpartyjnych, jak w ZSRR” (s. 459). Mimo
nich. Warte zastanowienia jest też stawiane przez nią to na podstawie zachowanych dokumentów archiwal-
pytanie retoryczne: „czy przetrwałaby wielonarodo- nych uczona wyrokuje, iż zachowanie Bieruta, gdy
wościowa Polska w starych lub w nowych granicach, bez przerwy prosił kierownictwo radzieckie o radę,
czy nie powstałaby sytuacja podobna do jugosłowiań- było „świadomie niesamodzielne, a forma zwracania
skiej?” (s. 418). się do członków radzieckiego kierownictwa – niekie-
dy serwilistyczna” (s. 460). Nigdy też nie udało się
Okres 1945-1955 charakteryzują Włodzimierz Bo- w Polsce zniszczyć resztek pluralizmu, wskutek czego
rodziej oraz Albina Noskowa. A więc, jak ujmuje to PZPR nie miała takiego monolitycznego charakteru,
Polak, nastąpiło nie wymagające zbyt szczegółowych jak i inne partie bloku.
komentarzy i powszechnie znane – Zwycięstwo i znie- Mimo wszystko nasz kraj zachowuje względną
wolenie, a tytuł ten w swoim tekście powtarza i A. No- niezależność głównie dzięki stanowisku Władysława
skowa. W okresie przejściowym, lata 1945-1948, doko- Gomułki, zajmującemu np. odmienny pogląd, w od-
nuje się dostosowywanie sytuacji Polski do wymogów różnieniu od przyjętego w pozostałych krajach socja-
ustrojowych ZSRR, długotrwałe też, polityczne i eko- listycznych, na temat Jugosławii. Noskowa omawia
nomiczne były skutki wymuszenia na Polsce rezygnacji też nietypowość stosunków między Stalinem i Gomuł-
z planu Marshalla. ką. Znaczący jest też fakt, iż odsunięty w 1948 roku
Borodziej wskazuje na coraz intensywniejszą inge- od władzy szef PPR, aresztowany trzy lata później, nie
rencję Moskwy w nasze sprawy wewnętrzne, między podzielił losu komunistycznych przywódców innych
innymi za A. Paczkowskim, sugeruje, iż fałszerstw wy- uzależnionych od Moskwy krajów, co było decyzją Sta-
ników referendum 1946 dokonywała przysłana z Mo- lina. W 1956 roku Nikita Chruszczow wyraźnie stwier-
skwy misja pułkownika o znaczącym nazwisku Pałkin dził, iż decyzja aresztowania Gomułki „wyszła od War-
(s. 430). Bardziej systematycznej pracy w tej i innych szawy, nie od Stalina” (s. 468), który roztaczał nad nim
dziedzinach dokonuje się w organizacjach organów swoisty parasol ochronny.
bezpieczeństwa, zatrudnianiu tam specjalistów ra-
dzieckich. Ta „bratnia pomoc” rozciąga się w zakresie Na pogrzeb zmarłego w marcu 1956 r. w Moskwie
planowania gospodarczego, w wojsku, propagandzie, Bolesława Bieruta przybył do Warszawy Nikita Chrusz-
a nawet w organizacji zagłuszania odbioru przez słu- czow, który wziął udział w posiedzeniu KC PZPR, na
chaczy polskich zachodnich polskojęzycznych audycji którym wybrano Edwarda Ochaba jako następcę po
radiowych. Końcówka tego okresu to coraz bardziej zmarłym. Ten nadmiernie aktywny udział w obradach
odczuwany kryzys narzuconego z zewnątrz systemu przywódcy radzieckiego kierownictwo PZPR potrakto-
w wyniku śmierci Józefa Stalina. wano jaki ingerencję w sprawy wewnętrzne Polski, co
Nie ulega wątpliwości, iż mimo ekscesów i zbrodni wpisywało się w proces kryzysu, będącego efektem na-
stalinizmu bilans zwycięstwa nad hitleryzmem był po- bierających dynamiki symptomów destalinizacyjnych,
zytywny, choć, jak to ujmuje węgierski autor, żołnierz w tym żądań usunięcia z Polski marszałka Rokossow-
radziecki „przyniósł swego rodzaju wyzwolenie, wyba- skiego i radzieckich doradców w strukturach Urzędu
wienie od terroru nazistowskiego. Lecz wolności przy- Bezpieczeństwa.
nieść nie mógł, albowiem sam jej nie miał” (s. 440). Zaniepokojony jednostronnymi informacjami z Pol-
Albina Noskowa wyróżnia się znakomitą orientacją ski Chruszczow przybywa na Okęcie 19 października
w polskiej literaturze przedmiotu akcentując też błęd- 1956 r. Bucharin pokazuje zabawną scenę, gdy wy-
ność mniemania wielu autorów o rzekomo bezwzględ- siadający z samolotu wzburzony Nikita Siergiejewicz
nej negacji całego społeczeństwa wprowadzanych wygraża pięścią oczekującym go na płycie lotniska
reform w sferze społecznej, widzi otwarcie dla młodzie- gospodarzom na czele z powracającym do władzy Go-
ży szans kształcenia się, aczkolwiek negacja ta była mułką. „Nie możemy do tego dopuścić i jeśli postawicie
bezwzględna wobec likwidacji oddziałów AK. Podobnie nas przed faktami dokonanymi, będziemy zmuszeni
z miejscem PSL w polskim życiu politycznym i ewen- brutalnie ingerować”(s. 489) – zagroził. Przywódca
tualności finlandyzacji Polski: „Finlandyzacja w Polsce PZPR nie przejął się pogróżkami impulsywnego go-
nie miała szans na realizację. Położenie geograficzne ścia, który oczekiwał, iż polscy towarzysze wyciągną
Polski – wcześniej jako »korytarza wtargnięcia«, a te- „wnioski” z zaistniałej sytuacji, na co Gomułka: „Wy też
raz jako drogi do Niemiec – było dla Moskwy arcyważ- musicie wyciągnąć wnioski i nie wtrącać się w nasze
ne politycznie. Orientacja przedstawicieli rządu emi- sprawy” (s. 490). To najbardziej sensacyjna i niesłycha-
gracyjnego, na którego czele stał Mikołajczyk, na opór na reakcja, na jaką pozwolił sobie ubezwłasnowolniony
antyradziecki po wojnie oraz istnienie w Polsce pod- dotychczas wasal.
ziemia antykomunistycznego pozbawiały PSL perspek- Ważny w naszych wzajemnych stosunkach po roku
tywy powtórzenia wariantu fińskiego i zmuszały ZSRR 1956, nazwany od tytułu powieści Ilji Erenburga Odwilż
do objęcia Polski kontrolą, jaką zapewniała obecność (Ottiepiel, 1954-1956) okres, przedstawiają z polskiej
wojsk radzieckich” (s. 451). strony Andrzej Paczkowski, z rosyjskiej Nikołaj Bucha-
Uczona rosyjska polityczną sytuację w Polsce rin, ma dwóch bohaterów: Nikitę Chruszczowa w ZSRR
68 powojennej skłonna jest traktować jako odmienną i Władysława Gomułkę w Polsce. Gdyby nie bezprzy-
podsumowanie

kładna tępota w latach 1967-1968, gdy nieświadomie rosyjskie rewolucji „Solidarności”, Okrągłego Stołu,
rozpętał on demony polskiego antysemityzmu i tragicz- przełomu 1989 roku.
ny grudzień 1970, Gomułka zasługiwałby na miano Przebywałem na półrocznym stażu naukowym
najwybitniejszego polskiego polityka powojnia, choć w Moskwie na początku lat 60., byłem wtedy naocz-
wspomniane wydarzenia schyłku kariery nie anulują nym świadkiem i poniekąd uczestnikiem ogromnej
wszystkich jego zasług. Mimo wszystko – zauważa fascynacji Polską i jej kulturą. Polak w Moskwie stano-
Paczkowski – „Rozpoczął się dzień, który uformował wił wielką atrakcję towarzyską, był to Zachód, za któ-
legendę polskiego Października i na długo uczynił rym tęskniły miejscowe elity. Wielu moich znajomych
z Gomułki bohatera narodowego na miarę Piłsudskie- uczyło się polskiego, by móc czytać „Przekrój”, „Poli-
go” (s. 489). tykę”, „Przyjaciółkę”. Och, kak zdorowo piszut riebiata
Dokonała się dynamiczna zmiana w dwustronnych – słyszałem parę razy przypadkowe głosy. Niespe-
stosunkach gospodarczych, symboliczny wymiar ma cjalnie przepadający za filmem nigdy nie obejrzałem
wyjazd z Polski marszałka Rokossowskiego i doradców tylu naszych obrazów, co w Moskwie. Niezbyt łatwa
radzieckich. Z ZSRR wracają nasi rodacy, którzy nie nawet dla naszego widza Matka Joanna od aniołów
mogli skorzystać z poprzedniej repatriacji. Z więzień J. Kawalerowicza była tu odbierana z prawdziwym
wychodzi tysiące niesłusznie skazanych ludzi, a wieś przejęciem. Sprawdzałem to pytając widzów przy wyj-
otrzymała zapewnienie o zaniechaniu polityki kolekty- ściu z seansu. Słyszałem też, jak zabawiają się przy
wizacji rolnictwa. Sprzyjała temu koniunktura, głównie sąsiednim stoliku w stołówce bibliotecznej dwaj kon-
historyczny XX Zjazd KPZR w lutym 1956, a w czasie sumenci opowiadając sobie najzabawniejsze epizody
jego trwania rewolucyjny referat I sekretarza, w któ- Gangsterów i filantropów J. Hoffmana. A wieliczajszij
rym po raz pierwszy ukazane zostały zbrodnie Stalina. kinorieżyssior Wajda czy niesłychanie tu później po-
Mimo że tajny, tekst jego bardzo szybko w Polsce stał pularny Zanussi?
się jawny, wywierając decydujący i bardzo silny wpływ Ogromnie popularna były tu nasza współczesna
na ewolucję naszej sytuacji politycznej. W tym dokona- poezja, malarstwo, eksperymenty teatralne, choć
ły się zmiany na szczytach PZPR i powrót Władysława jeszcze nie muzyka. Pendereckiego wśród znawców
Gomułki do władzy. podziwiano, ale jego utworów nie wykonywano, bo ry-
Na marginesie drobna uwaga. Prof. Paczkow- gory socrealizmu jeszcze długo obowiązywały w tej
ski, i nie on jeden wśród polskich piszących o epo- dziedzinie, o czym świadczył np. smutny los Prokofie-
ce Chruszczowa popełnia nieścisłość określając go wa czy Szostakowicza, którym długo nie przywracano
mianem „genseka”. To sprzeczne z intencją samego dobrego imienia po atakach na nich Andrieja Żdano-
Nikity Siergiejewicza, który zerwał ze stalinowską tra- wa.
dycją nomenklatury partyjnej. Między innymi z tytu- Z kolei my bardzo intensywnie przyswajaliśmy
łem gienseka (gienieralnyj siekrietar’), który w 1922 sobie arcydzieła rosyjskiej prozy i poezji. Przyznanie
roku przybrał Stalin obejmując kierownictwo partii. Borysowi Pasternakowi Nobla za Doktora Żywago
Chruszczow był zawsze pierwszym sekretarzem w 1958 r. i skandal polityczny z tym faktem związany
(piersiekom). oraz publikację cztery lata później Jednego dnia w ży-
ciu Iwana Denisowicza Sołżenicyna przyjęto w Polsce
Jerzy Pomianowski z polskiej, a Andriej Worobjow z ogromnym zainteresowaniem. Arcydzieło Michaiła
i Aleksander Szubin z rosyjskiej strony kreślą „drogę Bułhakowa Mistrz i Małgorzata, w plebiscycie naszych
do wolności” jako konsekwencji rewolucji 1956 roku. czytelników uznane zostało za największą powieść
Ten wymiar wydaje się swoistą powtórką sytuacji XX wieku.
sprzed paru stuleci, z epoki przedpiotrowej, gdy polska Wiele wydań miała u nas twórczość jednej z ofiar
kultura odgrywa ogromną rolę w Rosji. Gdy polskim po- stalinowskiego terroru – Izaaka Babla czy jednego
sługiwano się na dworze carskim za panowania Fiodo- z najoryginalniejszych prozaików XX wieku Andrieja
ra III Aleksandrowicza12. Płatonowa. Wielka poezja Achmatowej, Cwietajewej,
J. Pomianowski tylko marginalnie porusza kwestie Mandelsztama znajdowała u nas wielu entuzjastycz-
popaździernikowych fermentów kulturowych oraz ich nych czytelników. Podobnie jak twórczość często
recepcję w Związku Radzieckim. Wspomniani Rosja- Polskę odwiedzającego i zaprzyjaźnionego z naszy-
nie problem traktują znacznie głębiej: „Wszystko, co mi artystami poety i mistrza poezji śpiewanej Bułata
się wtedy działo w Polsce – cytują oni jedną z cha- Okudżawy.
rakterystycznych reakcji na ówczesne wydarzenia –
było nieprawdopodobnie ciekawe. Wydawało się, iż „Kryzys polski” lat 1980-1981 widziany jest z na-
jest to początek transformacji rezimu bolszewickiego szej strony oczyma A. Paczkowskiego, zaś z rosyj-
[...] Polska zawsze była ostoją opozycji przeciwko ro- skiej – Inessy Jażborowskiej.
syjskiemu reżimowi zarówno przed okresem bolsze- Sytuacja w Polsce bardzo niepokoiła przywódców
wickim, jak i później. A po 1956 r. Polskę postrzega- ZSRR. Wybór Polaka na papieża, entuzjazm, z jakim
no jako wysepkę jeśli nie wolności, to półwolności” witali go rodacy w czasie pierwszej wizyty w ojczyźnie,
(s. 528). Autorzy podkreślają inspirujący wpływ pary- rosnący ferment wśród robotników kwestionujących
skiej „Kultury” i jej założyciela na rosyjskich dysyden- monopol partyjny, a więc elementarne kanony mark-
tów, na powstanie z tej inspiracji największego pisma sistowskiej ideologii niepokoił kierownictwo na Kremlu
rosyjskiej emigracji lat 70. redagowanego przez Wła- na czele z coraz bardziej niedołężniejącym Leonidem
dimira Maksimowa „Kontinientu”, śledzą reperkusje Breżniewem i ciężko chorymi jego następcami Juri-
jem Andropowem oraz Konstantinem Czernienko. Ci
69
12
J. Tazbir, Sarmaci w roli pośredników, „Niezbędnik inteligenta”, do-
datek do „Polityki”, 18 IX 2004). ludzie nie byli w stanie przyjąć do wiadomości klęski
podsumowanie

„budowy komunizmu” oraz rozpoznać realiów rzeczy- gospodarza Kremla. Paradoks panowania Michaiła
wistości niezgodnej z prognozami martwych dogma- Gorbaczowa polega na tym, iż planował on udosko-
tów coraz bardziej skomplikowanej współczesności nalenie systemu przekonany o jego nieograniczonych
końca XX wieku. możliwościach. Efektem finalnym okazała się nato-
Poza faktami powszechnie przywoływanymi w pra- miast jego dezintegracja i rozpad ZSRR na 15 suwe-
sie polskiej na temat kryzysu polskiego A. Paczkowski rennych państw. Rozpad imperium, ogłoszenie suwe-
notuje, iż uchodzą one uwagi rosyjskich analityków, renności Rosji, która pierwsza opuszcza ZSRR, pobu-
albowiem „punktem ciężkości są (dla nich) sprawy we- dza proces suwerenizacji republik związkowych, które
wnętrzne Związku Sowieckiego oraz problem konfron- stają się niezależnymi państwami. Dalsza ewolucja
tacji ze Stanami Zjednoczonymi” (s. 548). Tym cie- prowadzi w Rosji do powstania „demokracji kierowa-
kawsze i bardziej kompetentne są w tym kontekście nej” Władimira Putina i bezalternatywnego charakteru
uwagi I. Jażborowskiej. Śledzi ona nasze wydarzenia, prezydentury Federacji Rosyjskiej, ograniczenia plu-
również w oparciu o opublikowane w ostatnich latach ralizmu społecznego oraz „monocentrycznego syste-
notatki i spostrzeżenia obserwatorów i uczestników mu politycznego” (s. 604).
dramatu. Już 31 sierpnia „Prawda” alarmuje o „intry- Zrozumienie charakteru systemu, krachu jego
gach wrogów socjalistycznej Polski” (s. 552), akcentu- fundamentów ideologicznych wymagało czasu,
jąc „antysocjalistyczny kierunek” „Solidarności”. Mno- w tym rozpoznania pseudowspólnoty państw Bloku.
żą się kontakty przedstawicieli aparatu PZPR i KPZR. Gorbaczow trafnie zauważył, iż „ustrój, który istniał
Z Moskwy sugerowano najpierw zastosowanie „metod w krajach Europy Środkowej i Wschodniej, potępiony
administracyjnych”, przywołuje się w tym kontekście został przez historię, podobnie jak i w naszym kraju”
casus Węgier 1956 oraz Czechosłowacji 1968 roku. (s. 614).
Coraz bardziej natarczywe są naciski najbardziej orto- W centrum uwagi kierownictwa radzieckiego po
doksyjnych przywódców partyjnych Ericha Honeckera 1985 roku była Polska, gdzie kryzys „realnego so-
oraz Gustawa Husaka, zaniepokojonych możliwością cjalizmu” przybrał formę drastyczną, dlatego Gorba-
wpływu herezji polskiej na ich kraje. czow dostrzegł nasz kraj jako „laboratorium reform”
Potwierdzeniem oficjalnym stanowiska Moskwy (s. 624). Mimo wszystko na naszych stosunkach
było oświadczenie Leonida Breżniewa z 23 lutego, ciąży garb przeszłości, jak choćby wciąż nieznany
wygłoszone na XXVI Zjeździe KPZR, iż „bratniej Pol- los ponad 7000 cywilów i oficerów znajdujących się
ski nie pozostawimy w nieszczęściu i nie damy skrzyw- na Białorusi i Ukrainie, nieprzyjemnym zgrzytem było
dzić” (s. 558). Już za Czernienki kanałami nieoficjal- np. z okazji 60-lecia zakończenia wojny zignorowanie
nymi sugeruje się likwidację „przeżytków kapitalizmu” naszego wkładu kosztem bliżej nieznanej roli „wło-
w Polsce, przywrócenie kolektywizacji wsi, wzmocnie- skich i niemieckich antyfaszystów”. W tym duchu było
nie planowania gospodarczego, ograniczenie wpływu też ustanowienie w 2004 roku 4 listopada jako święta
Kościoła. Gdy sugestie nie odnoszą skutku, dowódz- państwowego z okazji „oswobodzenia Moskwy od pol-
two Armii Radzieckiej wzmacnia swe garnizony na te- skich okupantów w 1612 roku”.
renie Polski, pojawiają się komunikaty o ćwiczeniach W ciekawym eseju Polacy i Rosjanie. Wzajemna
wojskowych skorelowanych z odbywającym się wła- percepcja Nikołaj Bucharin porusza kwestię post-
śnie I Zjazdem „Solidarności”. imperialnej nostalgii w sporej części społeczeństwa
Kierownictwo radzieckie przejawiało wahania rosyjskiego. „Rosjanie muszą sobie jeszcze uświado-
w sprawie zbrojnej interwencji świadome kolejnych mić, że nowa Rosja jest państwem, które zasadniczo
obciążeń dla gospodarki. W sytuacji zaangażowania różni się od Związku Radzieckiego” (s. 750), że zatem
w Afganistanie, w dowództwie wojskowym istniały powrót do przeszłości imperialnej jest wykluczony.
na ten temat różnice. Generał Jaruzelski do końca I że tożsamość Rosji ma charakter eklektyczny i jest
nie mógł być jednak pewien, iż „bratnia pomoc” nam to pełen sprzeczności „przekładaniec”, składający się
nie grozi, tym bardziej iż do kwietnia 1982 r. utrzy- bardzo sprzecznych wartości i elementów.
mywane były w stanie gotowości bojowej oddziały Popularne u nas utożsamianie nazizmu i stalini-
przeznaczone do interwencji na wypadek zaostrzenia zmu wywoływać może i wywołuje nie tylko u nielicz-
polskiego kryzysu. Stan wojenny uspokoił towarzy- nych już weteranów wojny, ale i wielu Rosjan ostry
szy radzieckich, a dokonana w 1985 roku w ZSRR protest, co powinniśmy uszanować, choć trudno nie
zmiana kierownictwa partyjnego stworzyła zupełnie zrozumieć i naszego wzburzenia wobec bandyckich
nowe perspektywy wzajemnych stosunków naszych metod, jakie zastosowano wobec niewinnych ofiar
państw. w Katyniu i innych miejscach kaźni.
„Rosjanie i Polacy zachowują różną tożsamość,
Transformację w Polsce i w Rosji porównawczo odmiennie też oceniają własną przeszłość i postrze-
analizują wstępnie Włodzimierz Marciniak oraz Wła- gają swoją przyszłość. Nie powinno to jednak być
dimir Baranowskij i Boris Szmielow. Okres, w którym przeszkodą w rozwoju dobrosąsiedzkich stosunków
praktycznie nieobecne są problemy trudne czy białe między naszymi krajami” (s. 763). I ten, na razie pierw-
plamy. Rosja uczyła się nowej roli, m.in. rozumienia, szy tom z chyba zaplanowanych dalszych dokumentu-
iż byłe kraje wspólnoty nie należą do „bliskiej zagra- jących prace Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw Trud-
nicy”, że mają prawo decydowania, do jakiego bloku nych, takiemu celowi służy.
wojskowego czy gospodarczego będą należeć. Nie
był to proces łatwy.
Decydującym i dynamizującym czynnikiem prze-
70 mian w ZSRR jest pojawienie się w 1985 r. nowego JÓZEF SMAGA
islam i demokracja

KATARZYNA BRATANIEC

NIEPEWNE LOSY REWOLUCJI


EGIPT, MAROKO, TUNEZJA, LIBIA

„Poparcie dla demokracji jest zaskakująco po- ścią głosów, w następnej kolejności partie konserwa-
wszechne wśród ludności islamskiej, nawet tej żyjącej tywne. Wszystkie kraje borykają się z problemami go-
w społeczeństwach autorytarnych” – wykazali w swoich spodarczymi i wysokim bezrobociem wśród ludzi mło-
badaniach Pippa Norris i Ronald Inglehard1. Dowiedli dych i wykształconych. Rozbudzone zostały ogromne
również, że huntingtonowska linia podziału między aspiracje i oczekiwania społeczne. Nie mogą one zo-
cywilizacjami nie dotyczy demokracji i różnic w sferze stać spełnione w czasie, jakiego oczekują wyborcy.
wartości politycznych, lecz kwestii równouprawnienia Nie wiadomo czy społeczeństwa arabskie zaufają
płci i liberalizacji podejścia do seksualności. Jednak umiarkowanym islamskim partiom i będą cierpliwie cze-
pomimo licznych analiz badaczy islamu i społeczeństw kać na zmiany. Prawdopodobne jest także przekazanie
bliskowschodnich, wnikliwych raportów Arab Human władzy partiom konserwatywnym w następnych wy-
Development i Pew Research Center nikt nie przewi- borach, jeśli ludzie rozczarują się do wprowadzanych
dział tak szybkiego wybuchu niezadowolenia ze strony reform i szybko nie odczują poprawy własnej sytuacji.
społeczeństw arabskich2. Czy islam okaże się rozwiązaniem? Wydaje się,
Minął rok od rozpoczęcia masowych protestów że teokracja w stylu irańskim nie przyjmie się w społe-
w świecie arabskim, w wyniku których obalono więk- czeństwach, które walczyły z cenzurą i łamaniem praw
szość dyktatorów sprawujących władzę od przeszło człowieka przez policje i służby bezpieczeństwa. Wąt-
trzydziestu lat. Wiemy już, w jakim kierunku potoczyły pliwości budzi przyszłe zachowanie większości społe-
się dalsze losy rewolucji. W Tunezji, Maroku i Egipcie czeństwa w każdym z krajów po przewrocie. Wiemy,
odbyły się wybory parlamentarne. Zwyciężyły w nich co myślą elity i wykształcona młodzież uczestnicząca
partie umiarkowanie islamskie zdecydowaną większo- w globalnej sieci komunikacji, znamy deklaracje umiar-
kowanych islamistów i pryncypia partii i ruchów konser-
1
Pippa Norris, Ronald Inglehard, Sacrum i profanum. Religia i polity-
ka na świecie, Zakład Wydawniczy „Nomos”, Kraków 2006, s. 225.
watywnych. Nie wiemy jednak, jak postąpią te masy spo-
2
Dotychczas opublikowano pięć raportów. Każdy poświęcony innym łeczeństwa, które są biedne, zacofane i bardzo religijne.
istotnym dla rozwoju świata arabskiego kwestiom. Pierwszy Raport
z 2002 roku, nosił tytuł: Freedom, education and women’s empo-
werment, drugi z 2003 roku: Knowledge deficit, trzeci z 2003 roku
Egipt i jego partie polityczne
poświęcony był prawom człowieka i relacjom między obywatelami Do pierwszych demokratycznych wyborów parla-
a państwem: Towards Freedom in the Arab World, czwarty Arab mentarnych w Egipcie przystąpiło aż 50 partii politycz-
Human Development Report (AHDR) 2004: Towards Freedom In
the Arab World. Raport z 2005 roku szczegółowo omawiał sytuację
nych. Wśród nich znajdują się partie umiarkowanie
kobiet w państwach arabskich: Towards the Rise of Women in the islamistyczne, konserwatywne i liberalne. Z ramienia
Arab World. Ostatni raport ukazał się w 2009 roku: Challenges to salafitów w wyborach wzięło udział aż siedem partii,
Human Security in the Arab Countries. Raport The Pew Research
Center z 2006 roku nosił tytuł: Wielki podział: jak ludzie Zachodu w tym między innymi: Światła, Sprawiedliwości, Cnoty
i muzułmanie widzą siebie nawzajem? (The Great Divide: How We- oraz partia wywodząca się al-Dżama’a al-Islamijja (Is-
sterners and Muslims view each other) June 2006 (http://pewglobal. lamskiego Zgromadzenia), organizacji terrorystycznej.
org/reports/pdf/253.pdf; The Pew Research Center, Muslim Ameri-
cans. Middle class and mostly mainstream, For immediate release: Młodzi rewolucjoniści stworzyli dziesięć partii3.
May 2007 wskazywał, że wartości dotyczące demokracji i praw czło-
wieka, wyznawane przez amerykańskich muzułmanów są zgodne
z wartościami podzielanymi przez Amerykanów.
3
Marta Urzędowska, Ile demokracji dadzą Egipcjanom ich generało-
wie?, “Gazeta Wyborcza”, 04. 11. 2011, s. 13. 71
islam i demokracja

23 stycznia odbyło się pierwsze posiedzenie Zgro- Pomimo strukturalnych problemów wśród legalnie ist-
madzenia Ludowego, niższej izby egipskiego parla- niejących partii za rządów Mubaraka najistotniejszymi
mentu. 47 proc. mandatów zdobyli Bracia Muzułmanie były: Bracia Muzułmanie, partie: Ghad, Wasat i Kara-
(Partia Wolności i Sprawiedliwości), 23 proc. przypadło ma. Reprezentowały one główne ideologiczne odłamy
Partii Nur (Światła) – radykalnym salafitom, domaga- społeczeństwa egipskiego: islamizm, liberalny nacjo-
jącym się odnowy moralno-religijnej Egiptu, 30 proc. nalizm, panarabizm, i socjalizm.
dostali liberałowie z partii Wafd, Bloku Egipskiego, Partia Ghad stanowiła odnogę Partii Wafd, została
umiarkowani islamiści z partii al-Wasat (Centrum), zalegalizowana w październiku 2004 roku i funkcjono-
koalicja Rewolucja Trwa, zwolennicy starego reżimu wała zaledwie trzy miesiące – do aresztowania jej lide-
i kandydaci niezależni4. Żadna ze zwycięskich partii ra Aymana Nour’a pod zarzutem zagranicznego finan-
nie kwestionuje drugiego artykułu konstytucji egipskiej, sowania partii. Centrowa Partia Wasat była odłamem
który uznaje szariat za główne źródło egipskiego pra- Braci Muzułmanów, została utworzona przez jej mło-
wa. Debata toczy się, jak zauważył Clement Steuer dych członków w latach 90. Jest to partia islamska, któ-
z Centrum Badań i Dokumentacji Gospodarczej, Praw- ra jednak próbuje oddzielić w swoich działaniach funk-
nej i Społecznej (Cedej), wokół zasady, na której po- cje polityczne od religijnych. Partia traktuje islam jako
winny opierać się reguły wspólnego życia,: czy powi- część kulturowego dziedzictwa państwa egipskiego
nien to być islam czy obywatelskość? 5 i uznaje równość Koptów i przedstawicieli innych mniej-
Rozdrobnienie partii, które uzyskały 30 proc. man- szości religijnych jako pełnoprawnych obywateli przy
datów nie powinno dziwić, jeśli przypomnimy sobie zachowaniu szariatu jako podstawy prawnej państwa.
specyfikę egipskiego systemu partyjnego sprzed re- Partia Wasat podkreśla także potrzebę gruntownej re-
wolucji. Partia rządząca – Narodowo-Demokratyczna wizji historycznego szariatu poprzez zastosowanie pro-
była u władzy nieprzerwanie od czasu jej utworzenia cedury idżtihadu – niezależnego myślenia. Szariat jest
w 1978 roku. Wszystkie inne ugrupowania, którym uda- traktowany jako wyraz nieprzemijających islamskich
ło się przetrwać, były tolerowane dopóty, dopóki nie za- zasad, w obrębie których część z upływem czasu stała
grażały jej dominującej pozycji. Spełniały one funkcje się przestarzała i wymaga nowoczesnego ujęcia7. Pa-
legitymizującą reżim dzięki uczestniczeniu w kontrolo- ria Karama została utworzona także w 2004 roku jako
wanych przez rząd wyborach parlamentarnych. odłam Partii Nassera. Reżim odmawiał partii Karama
Do 2011 roku w Egipcie istniały 24 legalne partie oficjalnego poparcia. Pomimo tego partia publikowała
polityczne, ich działalność jednak była skrajnie nie- tygodnik, a jej lider Hamdeen Sabbahy zasiadł w par-
efektywna. Nie cieszyły się poparciem społecznym ani lamencie po wyborach 2005 roku. Karama opierała
popularnością. Nie pretendowały również do przejęcia swój program na zasadzie sprawiedliwości społecznej
władzy. Stanowiły wygodną dla reżimu fasadę, mającą i równości wobec prawa dla klas najbiedniejszych wraz
przekonać Zachód do istnienia pluralizmu partyjnego. z prawem do ich awansu społecznego. Głoszonymi
Partie te nie miały też żadnego społecznego i ekono- przez siebie postulatami stanowiła realne zagrożenie
micznego programu odpowiadającego na potrzeby dla Partii Narodowo-Demokratycznej. Nowe partie zo-
społeczeństwa egipskiego. stały utworzone w proteście przeciwko indolencji i sła-
Już prezydent Sadat zapoczątkował budowę struktur bości partii – matek.
władzy opartą na całkowitej kontroli partii politycznych:
zakazał istnienia partiom utworzonym przed lipcem Bracia Muzułmanie
1952 roku (zakaz objął przede wszystkim Braci Muzuł- Bracia Muzułmanie (Dżama’at al-Ichwan al-Mu-
manów, utworzonych w 1928 roku); istniejące partie nie slimin) to jedna z najstarszych partii w Egipcie. Jako
mogły podważać podstaw państwa egipskiego – jedno- jedyna posiada zorganizowaną strukturę zakorzenio-
ści narodowej, społecznych osiągnięć republiki, pokoju ną w głównych warstwach społeczeństwa egipskie-
społecznego, pokoju zawartego z Izraelem oraz szariatu go i 750 tys. członków. Bracia byli także pierwszym
jako fundamentu prawodawstwa egipskiego państwa. w Egipcie masowym ruchem średniozamożnych warstw
Mubarak poszerzył kompetencje urzędu prezydenta ludności miejskiej, tak zwanych effendijja, czyli osób,
poprzez prawo do aresztowania i uwięzienia każdego które pochodziły ze wsi, ale osiedlały się w miastach.
obywatela bez sądu oraz zakaz demonstracji i spotkań. Dzięki zdobyciu wykształcenia podejmowały pracę
Wprowadził w tym celu, po zabiciu prezydenta Sadata urzędników administracji państwowej, nauczycieli
w 1981 roku, stan wyjątkowy. Partie polityczne zmu- lub zarządców w prywatnych spółkach. Łączyli oni kon-
szone były uzyskać zgodę służb bezpieczeństwa przed serwatywne tradycje wiary muzułmańskiej z ideologią
przedsięwzięciem jakichkolwiek publicznych mityngów, nacjonalizmu egipskiego i europejskim stylem życia8.
pokojowych demonstracji i dystrybucji ulotek partyj- Ponieważ nie należeli do starej elity władzy pozostałej
nych. Zgoda urzędu stanowiła wyjątek, nie regułę. po imperium osmańskim, musieli sami zdobyć wpływy
Większość partii napotykała problemy już na pozio- polityczne.
mie rejestracji. Z powodu skomplikowanych i niezwykle Bracia zarejestrowani byli w Egipcie jako organiza-
kosztownych dla ich działalności przepisów partie nie cja o charakterze religijnym. Ich wpływy obejmowały
były zdolne do prowadzenia biur i rekrutacji członków6. jednak cały Bliski Wschód. W latach 30. XX wieku dzia-
łali w Algierii, Syrii i Palestynie. W latach 50. stworzono
4
Marcin Pazurek, Nie czas na świętowanie, “Tygodnik Powszechny”, analogiczne organizacje w Sudanie, Jemenie, Jordanii
nr 5, 2012, s. 24.
5 7
Francois Pradal, Suez na pierwszej linii rewolucji, „Le monde diplo- Carrie Rosefsky Wickham, W stronę złotego środka. Strategia i wy-
matique”, nr`1, 2012, s. 15. ciąganie nauki z doświadczeń w procesie powstawania egipskiej
6
Political Parties and Democracy, Kay Lawson, Saad Eddin Ibrahim partii al-Wasat, “As-Salam”, nr 1, 2011, s. 73.

72 ed., Vol.V, The Arab World, Praeger, Santa Barbara, California, De-
nver Colorado, Oxford England, 2010, s. 12.
8
Jerzy Zdanowski, Bliski Wschód 2011: bunt czy rewolucja?, Krakow-
ska Akademia im. A. Frycza-Modrzewskiego, Kraków 2011, s. 175.
islam i demokracja

i Iraku. W latach 70. powiązane z nimi ruchy polityczne W większości okręgów wyborczych Partia Nur uzy-
powstały w Maroku i Tunezji. W latach 80. ugrupowa- skała mniej więcej 25 proc. poparcia, a w rewolucyjnie
nie starało się zachować charakter religijnego ruchu nastawionym Suezie uzyskała przeszło 51 proc., sta-
społecznego, którego celem było propagowanie wiary nowi to najwyższy wynik w kraju. Młodzi salafici w tym
i stylu życia opartego na szariacie i jednocześnie dążyć mieście brali czynny udział w rewolucji i organizowali
do uzyskania statusu partii politycznej9. służby porządkowe podczas zamieszek. Działają tam
Należy pamiętać, że Bracia nie działają w ramach również liczni popularni kaznodzieje: szajch Hafiz Sa-
jednego wspólnego frontu. Podczas wyborów w 2005 lama i Muhammad Abd al-Chalid. Kampania wyborcza
roku stanowili główną opozycyjną siłę w kraju. Pomi- salafitów odbywała się w meczetach nawet podczas
mo represji, cyklicznych aresztowań członków reżim ciszy wyborczej. Istotne jest także to, że ich działania,
Mubaraka tolerował ich obecność na egipskiej scenie także charytatywne, są wspierane przez Arabię Sau-
politycznej i w życiu społecznym. Dzięki temu zyskał dyjską, co przekłada się na sympatie biedoty13.
lojalność zsekularyzowanych odłamów opozycji jako Jeszcze przed wyborami liderzy radykalnych islami-
obrońców idei świeckiego państwa przed zagrożeniem stów przedstawiali własne wizje na temat nowego po-
islamistycznym, jakie w opinii wielu stanowili Bracia10. rządku. Kobietom nie będzie wolno odsłaniać twarzy,
Tymczasem, jak pokazują obecne wybory par- ich obecność w parlamencie będzie tolerowana, jeśli nie
lamentarne w Egipcie, Bracia nie są już radykalnym będą zabierać publicznie głosu ani rozmawiać z męż-
ugrupowaniem, za jakie miał je Zachód. Respektują czyznami. Chrześcijanie nie powinni sprawować funkcji
podstawowe wartości demokracji i polityczny pluralizm. publicznych. Niewiele różnią się te deklaracje od haseł
Rozumieją znaczenie praw człowieka dla funkcjono- Partii Wolności i Sprawiedliwości, która chce wprowa-
wania nowoczesnego społeczeństwa. Potrafią także dzenia szariatu do wszystkich dziedzin życia, nawet tu-
współpracować z innymi ugrupowaniami, przynajmniej rystyki, chociaż jej elektorat to przede wszystkim klasa
taki przekaz trafia do mediów zachodnich11. Cieszą się średnia – lekarze, prawnicy i biznesmeni.
także poparciem biedniejszych warstw społeczeństwa Wojsko nie zamierza jednak oddać władzy. W listo-
z uwagi na długoletnią działalność społeczną – darmo- padzie 2011 roku generał Mamduh Szahin zapowie-
we szpitale, szkoły i obiekty sportowe. Bracia od kilku- dział rozprawienie się z organizacjami pozarządowymi
dziesięciu lat tworzyli świetlice dla dzieci w dzielnicach w Egipcie z powodu ich zagranicznego finansowania.
nędzy, prowadzili kursy czytania i pisania dla analfa- Generał dodał, że za pomocą organizacji NGO kraje
betów oraz dbali o badania lekarskie dla biednych. zachodnie próbują sterować rewolucją w kraju. Służby
Większość członków to biznesmeni prowadzący inte- bezpieczeństwa skonfiskowały komputery i dokumenty
resy handlowe, a część z nich wzbogaciła się na rynku m.in. czterech organizacji amerykańskich i jednej nie-
nieruchomości. mieckiej (Freedom Hause)14. Generałowie aresztowali
Administracja prezydenta Obamy podjęła rozmowy tysiące zbuntowanych, kontrolują także szeregi opozy-
z przywódcami Braci w czerwcu 2011 roku. Jednak nie cji i niezależnych dziennikarzy.
oni są przedmiotem zmartwienia zachodnich polityków 24 stycznia marszałek Husajn at-Tantawi stojący
i sekularystów w Egipcie. Największe obawy budzi na czele wojskowej rady rządzącej Egiptem ogłosił ko-
20-procentowe poparcie dla Partii Światła (Nur), która niec stanu wyjątkowego, który obowiązywał od ponad
otwarcie głosi swoje konserwatywne i radykalne poglą- trzydziestu lat. Zrobił to w przeddzień rocznicy prote-
dy. Salafici jako jedyni na egipskiej scenie politycznej stów na placu Tahrir. Niestety, pewne elementy sta-
przeciwstawiają sobie obywatelskość i islam, państwo nu wyjątkowego będą stosowane nadal w niektórych
islamskie i państwo świeckie. Z powodu przywiązania przypadkach: sądy wojskowe będą nadal mogły sądzić
do Koranu i jego literalnej interpretacji, wrogości wobec cywilów i przetrzymywać aresztowanych bez postawie-
chrześcijan i Zachodu zwani są też przez sekularystów nia zarzutów15. Wskazuje to na szczególny charakter
„egipskimi talibami”. zmian w Egipcie – demokratyzację pod kontrolą wojska
Po ustąpieniu przez Mubaraka ze stanowiska pre- i pod wyznaczonymi przez armię warunkami.
zydenta 11 lutego 2011 roku, większość z nich została
zwolniona z więzień, a część wróciła z przymusowej Maroko
emigracji. Niestety, od razu doprowadzili do konflik- Umiarkowani islamiści zwyciężyli także w wybo-
tów z mniejszością koptyjską i sprowokowali starcia rach marokańskich, gdzie zdobyli 107 z 395 mandatów
z chrześcijanami w kairskiej dzielnicy Imbaba. Wła- w niższej izbie parlamentu. Wyprzedzili w ten spo-
dze wojskowe w tej sytuacji nie podjęły żadnych dzia- sób rządząca partię Istiklal16 (Niepodległości) premie-
łań wymierzonych przeciwko salafitom. W niedzielę ra Abbasa al-Fassiego, która zdobyła 60 mandatów.
27 marca 2011 roku kilkuset uzbrojonych salafitów Zgodnie z nową przyjętą w lipcu 2011 roku przez króla
wdarło się na teren kościoła w miejscowości Basztil do- Muhammada VI konstytucją, będzie on musiał miano-
magając się jego zamknięcia. Otoczyli modlących się wać premiera z najsilniejszej partii w parlamencie. Tym
w środku chrześcijan, których uwolniło dopiero wezwa- samym król zgodził się na ograniczenie swojej władzy
ne wojsko12. i w Maroku nie doszło do istotnych protestów17.
13
Francois Pradal, Suez na pierwszej linii rewolucji, „Le monde diplo-
9
Tamże, s. 181. matique”, nr 1, 2012, s. 15.
10 14
Political Parties and Democracy, Kay Lawson, Saad Eddin Ibrahim Marta Urzędowska, Egipt szykanuje wspieranych przez Zachód ak-
ed., Vol.V, The Arab World, Praeger, Santa Barbara, California, De- tywistów, „Gazeta Wyborcza”, 31.12. 2011 – 01. 01. 2012, s. 3.
15
nver Colorado, Oxford England, 2010, s. 18. Egipt znosi stan wyjątkowy, „Gazeta wyborcza”, 25. 01. 2012, s. 7.
11 16
Tamże, s. 20. Paria Istiklal została założona przez Alla al-Fasseigo odwoływała
12
Agnieszka Dudka, Arabska Wiosna Ludów w Egipcie a sytuacja sie do programu Braci Muzułmanów.
Koptów w świetle doniesień prasowych, “Studia Bliskowschodnie” ,
nr 1, 2011, s. 9.
17
Islamiści wygrywają w Maroku, „Gazeta Wyborcza”, 28.11.2011,
s. 11. 73
islam i demokracja

System polityczny Maroka cechował się większą nezji19. W pierwszych wyborach zwyciężyła partia An-
swobodą w porównaniu do reszty krajów regionu. Król -Nahda (Partia Odrodzenia) zdobywając aż 90 miejsc
Muhammmad VI od momentu objęcia tronu w r. 1999 w 217-osobowym Zgromadzeniu.
przeprowadził kilka reform, w tym najbardziej rewolu- Partia Odrodzenia istnieje od 1981 roku, począt-
cyjną – kodeksu rodzinnego, który nadawał kobietom kowo jako Ruch Tendencji Islamskiej. Przeszła przez
równe z mężczyznami prawa. Zmodyfikował kodeks podobne koleje losu jak każde ugrupowanie islam-
karny, zniósł tortury i uznał odpowiedzialność rządu skie podlegające autorytarnym reżimom na Bliskim
za łamanie praw człowieka, w tym przez uprowadze- Wschodzie, czyli represje, przymusową emigrację
nia i tortury, które stosowali jego poprzednicy (dziadek przywódców, powrót do kraju w czasie odwilży i włą-
– Muhammad V i ojciec – Hassan II). Szczególna rola czenie się do systemu politycznego poprzez udział
przypadła Komisji ds. Sprawiedliwości i Pojednania, w wyborach.
która ujawniła te zbrodnie. Większe znaczenie za jego W ciągu roku powstanie nowa tunezyjska konstytu-
panowania zyskała także Rada Konsultacyjna ds. Praw cja. Drugą największą partią w zgromadzeniu okazała
Człowieka. Muhammad VI poszerzył swobody obywa- się lewicowo-laicka partia Kongres na rzecz Republi-
telskie, jednakże nadal sprawuje władzę w kraju po- ki, zdobyła ona 30 miejsc. Następna pod względem
przez sieć tradycyjnych instytucji zwanych machzan, liczebności to Lista Ludowa Haczemiego Hamida, ma-
które wywierają wpływ polityczny niezależnie od wyni- jąca związki z byłym reżimem. Ogłoszono, że 6 z 19
ków wyborów parlamentarnych. zdobytych przez nią mandatów zostanie anulowanych
W odróżnieniu od Egiptu z czasów Mubaraka, z powodu nieprawidłowości w finansowaniu kampanii
w Maroku partie polityczne działały ze względną – wiadomość ta wywołała zamieszki. Demonstranci za-
swobodą. Paria Istiklal i Socjalistyczny Związek Sił atakowali siedzibę An-Nahdy i lokalnych władz. Hacze-
Ludowych współpracowały z rządem i dlatego mia- mi Hamid jako właściciel stacji telewizyjnej prowadził
ły zapewniony udział w strukturach władzy. Obecne kampanię w zagranicznych mediach, co przyczyniło się
wybory ujawniły rzeczywisty stopień nieufności społe- do dobrego wyniku jego partii. Ponadto podejrzewa się
czeństwa wobec tych partii i zapewniły sukces wybor- go o przyjęcie pomocy finansowej ze strony zwolenni-
czy Muzułmańskiej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju ków reżimu.
(Hizb al-Adala wa at-Tanmija) z przywódcą Abd Alla- Niestety przywódcy ugrupowania zwycięskiego
hem ben Kiranem. (Odrodzenia) odchodzą od wcześniejszego wizerunku
Partia Kirana przechodziła wiele transformacji, partii otwartej i nowoczesnej. W meczetach głoszą, że
swoją aktualną nazwę uzyskała dopiero dwa lata po praca kobiet jest powodem bezrobocia wśród męż-
połączeniu się z Ruchem Ludowo-Demokratycznym czyzn i że powinny one pracować na pół etatu. Jest to
i Konstytucyjnym (Al-Haraka asz-Szabijja ad-Dimu- tym bardziej zaskakujące, ponieważ w Tunezji kobie-
kratijja wa ad-Dusturijja) w 1996 roku. Jednocześnie ty posiadają od dawna prawie takie same prawa jak
funkcjonowała jako partia Reformy i Odnowy (Al-Islah kobiety na Zachodzie (z pewnymi wyjątkami: tunezyj-
wa at-Tadżdid) przyjmując tę nazwę, by oddalić po- scy ojcowie mogą samodzielnie wystąpić o paszport
dejrzenia o sympatie islamistyczne. Te dwa ugrupo- dla dziecka lub zapisać je do szkoły, a matka nie; ko-
wania Partia Sprawiedliwości i Rozwoju oraz Al-Islah biety dziedziczą mniej o połowę niż mężczyźni)20.
(jako Jedność i Reforma, po ostatniej zmianie nazwy)
formalnie działają oddzielnie: pierwsza jako partia Libia
polityczna, druga jako ruch religijny zaangażowany W Libii obalenie autorytarnego reżimu Kaddafie-
w działalność społeczną i prozelicką. Partia akceptuje go nie obyło się bez krwawych walk. Podział między
w pełni konstytucyjną legitymizację władzy religijnej powstańcami a zwolennikami pułkownika przebiegał
monarchy i nie wzywała dotąd do utworzenia państwa wzdłuż tradycyjnej linii (sprzed panowania włoskie-
islamskiego. Skupiała się raczej na walce z korup- go) oddzielającej położoną na wschodzie Cyrenajkę
cją, reformie sądownictwa i odnowie politycznej niż ze stolicą w Bengazi od zachodniej części kraju – Try-
na sprawach religijnych. Pomimo początkowych pro- politanii. Rada Bezpieczeństwa ONZ nałożyła na Libię
testów w sprawie nowelizacji kodeksu rodzinnego sankcje i upoważniła NATO do użycia siły wobec re-
zwanego Mudawana, którą część członków partii presji i przemocy stosowanej wobec ludności cywilnej.
uznała za zamach na tradycyjną formę życia rodzin- Na skomplikowaną sytuację społeczną nałożyły się
nego, partia ostatecznie uznała reformę za rezultat także niezwykle silne w Libii podziały plemienne.
demokratyzacji życia w Maroku18. W wyniku działań wojskowych reżim Kaddafiego
upadł w sierpniu 2011 roku, powstańcy ujęli pułkowni-
Tunezja ka w październiku i zamordowali21. Do końca sierpnia
Po ucieczce Ben Alego (14 stycznia 2011 r.) woj- w rezultacie wojny domowej w Libii zginęło ok. 13 tysię-
sko przejęło inicjatywę w tym kraju. Jednak z powodu cy ludzi. Wielu najemników Kaddafiego pochodzących
małej liczebności armii tunezyjskiej (należy do naj- z krajów afrykańskich zostało bestialsko zamordowa-
mniejszych w świecie arabskim) nie zyskała ona takich nych22.
wpływów jak armia egipska. Wojskowi nie kontrolowa-
li gospodarki i nie stanowili realnej siły politycznej jak 19
J. Zdanowski,dz. cyt., s. 169.
20
w Egipcie, ale jednak zapobiegli wojnie domowej w Tu- Dominika Pszczółkowska, W Tunezji islamiści oferowali barany
i laptopy w zamian za przychylność wyborców, „Gazeta Wyborcza”,
28.10.2011.
21
Jerzy J. Wiatr, Demokratyzacja Turcji a rewolucje „czwartej fali”
18
Alex Glennie, Budując mosty, a nie mury. O potrzebie nawiązania w krajach arabskich, Do Księgi pamiątkowej prof. Jerzego Jaskierni,

74 kontaktów z islamistami politycznymi na Bliskim Wschodzie i w Afry-


ce Północnej, „As-Salam”, nr 1, 2011, s. 27-29. 22
grudzień 2011 (złożone do druku), s. 12.
J. Zdanowski, dz. cyt., s. 283.
islam i demokracja

Rodzina Kaddafiego zgromadziła majątek sza- islamu. Reżim Mubaraka czerpał swoją międzynaro-
cowany na około 97 miliardów dolarów, podczas gdy dową legitymizację z umiejętnie podsycanych obaw
reszta ludności żyła w nędzy. Było to możliwe dzięki Zachodu, że nie ma żadnej racjonalnej alternatywy
prywatyzacji całego państwa, poprzez działalność pań- dla jego rządów, ponieważ jedynie dyktatura mogła
stwowej Libijskiej Agencji Inwestycyjnej podporządko- powstrzymać islamskich ekstremistów przed zdoby-
wanej rodzinie autokraty23. ciem władzy. Stąd uporczywe podtrzymywanie stanu
Po względnym spokoju, który zapanował w Libii wyjątkowego od nieomal trzydziestu lat i związanych
po obaleniu Muammara Kaddafiego i objęciu władzy z nim represji wobec obywateli. Obok kontroli świeckich
przez Narodową Radę Libijską, wiadomo już, że jej partii opozycyjnych Mubarak starał się także zdusić
panowanie jest niepewne. Mnożą się protesty rewolu- wszelkie formy niezależności wśród klasy profesjona-
cjonistów z różnych części kraju, którzy nadal posiada- listów i ograniczyć ich syndykaty. Do wczesnych lat 90.
ją broń. Narodowe siły zbrojne są w trakcie budowy. islamiści kontrolowali większość stanowisk w zarzą-
Społeczeństwo domaga się większej przejrzystości dach najbardziej prestiżowych organizacji w Egipcie:
w mianowaniu urzędników na wysokie stanowiska rzą- inżynierskiej, medycznej, naukowej, farmaceutycznej
dowe oraz osądzenia kaddafistów24. i prawniczej oraz syndykatach handlowych.
1 lutego milicje z Misraty i Zintanu stoczyły w Try- W ocenie wydarzeń na bliskowschodniej scenie
polisie regularną bitwę. Każda z nich utrzymuje silne politycznej części komentatorów trudno porzucić orien-
oddziały w stolicy kraju i kontroluje różne instytucje talistyczne przesądy. Niektórzy badacze wręcz mówią
publiczne oraz rezydencje urzędników byłego reżimu. o powstaniu nowego mitu – neo-orientalizmu, który
Milicje odmawiają złożenia broni i przyłączenia się nie pozwala właściwie przedstawić procesów, które
do nowo utworzonej armii libijskiej. Sytuację z Nigru dzieją się na naszych oczach. Mit ten zakłada z góry,
uważnie śledzi syn Kadadiego – Saadi, który stwierdził że islamski radykalizm ma jedno przewidywalne i zna-
11 lutego w wywiadzie dla Al-Arabijji, że w Libii niedłu- ne wszystkim oblicze: nieprzejednanej wrogości wobec
go wybuchnie powstanie, ponieważ ludzie nie są za- Zachodu, odrzucenia nowoczesności i jej zdobyczy,
dowoleni z nowych porządków i chaosu, który ogarnia bezwzględnego stosowania szariatu zgodnie z dosłow-
kraj. Dodał również, że jest gotowy w każdej chwili po- ną interpretacją Koranu i tradycji, ograniczenia praw
wrócić do kraju. jednostki, szczególnie kobiet i mniejszości religijnych
Sondaż zrealizowany przez uniwersytet w Bengazi żyjących wśród wyznawców islamu. Ponadto żywi się
we współpracy z brytyjskim uniwersytetem w Oxfordzie on przekonaniem, że islamskie partie polityczne dążą
wskazuje na poczucie tymczasowości wśród Libijczy- wyłącznie do zbudowania jakiejś formy teokracji, jeśli
ków i potwierdza obawy, że rewolucja nie jest jeszcze tylko zdobędą władzę. Wtedy, twierdzą zwolennicy tej
zakończona. Aż 25 proc. Libijczyków chce, aby rządy teorii, bez wahania odrzucą demokrację i pokażą świa-
w Libii objął silny przywódca, 23 proc. wybrało rządy tu swoje prawdziwe oblicze.
technokratów, a tylko 12 proc. opowiedziało się za de- Opinii publicznej na Zachodzie bardzo trudno roz-
mokracją w stylu zachodnim. Co piąty badany wskazał stać się z narosłymi przez stulecia i podtrzymywanymi
jako wzór do naśladowania Zjednoczone Emiraty Arab- przez kulturę także masową wyobrażeniami Wschodu.
skie, 8 proc. Katar, a 5 proc. USA. Zdaniem większości W muzułmańskim czasopiśmie społeczno-kultural-
celem rządu w przeciągu najbliższego roku powinna nym „As-Salam” możemy przeczytać: „Widok tłumów
być walka z przestępczością i odbudowa kraju po re- na ulicach Casablanki, Rabatu, Tunisu, Kairu czy Ben-
wolucji25. gazi, wyrażających swój sprzeciw wobec odmawiania
im przez władze dostępu do podstawowych swobód
Między islamskim radykalizmem i wolności politycznych, gwarancji bezpieczeństwa
a siłami demokratycznymi? i perspektyw rozwoju jest dowodem na to, że pojęcia
Część analityków i badaczy przewidziała upa- takie jak obywatelstwo, podmiotowość polityczna, au-
dek autorytarnych reżimów na Bliskim Wschodzie. tonomia i godność jednostki czy duch republikanizmu
Ich zdaniem wraz z powstaniem licznych instytucji nie są ograniczone do jednego – zachodniego, euro-
obywatelskich, ruchów społecznych i organizacji po- pejskiego – kręgu kulturowego, tradycji i doświadczeń
zarządowych dotychczasowe struktury władzy utraciły historycznych, ale stanowią część znacznie szerszego,
całkowity wpływ na kierunek przemian społecznych ogólnoludzkiego dziedzictwa i wartości, w których obro-
i politycznych. Wraz z pojawieniem się szczególnego nie należy występować niezależnie od szerokości geo-
modelu władzy zwanego hybrydowym, który łączył for- graficznej, poziomu zamożności, języka, koloru skóry
my autorytarne z demokratycznymi los większości dyk- czy wyznawanej religii”27.
tatorów zdawał się przesądzony26. Jakiekolwiek polityczne, społeczne czy kulturowe
Ponadto najlepiej zorganizowane i najpopular- przemiany zajdą na Bliskim Wschodzie, będą zwią-
niejsze ugrupowania opozycyjne w świecie arabskim zane z islamem, ponieważ jest on prawdziwym źró-
to ugrupowania islamistyczne dążące do zreformowa- dłem kultury i tożsamości dla wszystkich żyjących
nia społeczeństwa i struktur władzy zgodnie z regułami w kręgu tej cywilizacji. Dlatego nie powinniśmy żądać
od społeczeństw bliskowschodnich wyrzeczenia się
23
Tamże, s. 105. religijnych korzeni w imię sekularyzmu, który dla ludzi
24
Robert Stefanicki, Kaddafi straszy zza grobu, „Gazeta Wyborcza”, Zachodu jest podstawą wolności i godności jednostki
25. 01. 2012, s. 7.
25
Robert Stefanicki, Libijscy powstańcy torturują, „Gazeta Wyborcza”,
oraz synonimem postępu. Wartości te można osią-
17.02.2012, s. 9. gnąć i realizować w zgodzie z tradycją muzułmańską.
26
Bruce K. Rutherford, Egypt after Mubarak: Liberalism, Islam and De-
mocracy in the Arab World, Princeton University Press, Princeton
2008, s .16.
27
Bracia Muzułmanie. Neo-orientalizm a mit islamskiego radykalizmu,
“As-Salam”, nr 1, 2011, s. 3. 75
islam i demokracja

Jak pisał już dawno Wilfred Cantwell Smith: jeśli świat Muhammad Abduh (1849-1905) występował
arabski odrzuci zasady zbudowane na islamie, to jego przeciwko poligamii i wschodniemu despotyzmowi,
życie toczyć się będzie w braku wszelkich zasad, próbował dostosować prawo – fikh do potrzeb współ-
ponieważ muzułmanie nie stworzyli mocnej tradycji czesnego życia, pozostawił wielu wybitnych uczniów,
świeckiej, która mogłaby stanowić alternatywę dla tra- którzy kontynuowali jego pracę, między innymi: Kasi-
dycji religijnej28. ma Amina, Tahę Husajna i wielu innych. Muhammad
Smith twierdził, że intelektualne elity na Bliskim Raszid Rida (1865-1935), jego uczeń, współtwórca
Wschodzie długo wyrażały przekonanie o własnej wyż- ruchu modernistycznego w teologii muzułmańskiej,
szości religijnej wobec Zachodu, a w momencie niepo- propagator idei nacjonalizmu arabskiego, zwolennik
wodzeń własnej historii winą obarczyły Zachód. Islam wahhabizmu.
jego zdaniem w latach 50. całkowicie stracił kontakt Obecnie większość partii islamistycznych rezy-
ze współczesną fazą rozwoju cywilizacji, a ci co przy- gnuje, przynajmniej w sferze deklaracji z przemocy
jęli standardy świata współczesnego, utracili z kolei jako środka służącego zmianie układu sił politycz-
więź ze swoją religią i resztą społeczeństwa. Być może nych. Dowiodły tego ostatnie protesty na placu Tahrir
obecnie jesteśmy świadkami wielkiej zmiany i odwróce- z 25 stycznia 2012 roku i wcześniejsze wydarzenia,
nia muzułmańskiej historii. w które Bracia Muzułmanie w ogóle się nie angażowali.
Zdaniem Smitha, liberalizm i humanizm mogą za- Przemoc stała się sposobem działania dla radykalnych
istnieć w świecie islamu, lecz jedynie jako islamski libe- odłamów ugrupowań islamistycznych, odcinają się
ralizm i islamski humanizm. Współcześni muzułmanie od niej natomiast frakcje umiarkowane. Dlatego z nimi
nie mogą porzucić swoich religijnych podstaw, ponie- zachodnia dyplomacja może podjąć dialog.
waż narazi ich to na utratę własnych cywilizacyjnych Niewiele partii islamistycznych w regionie określi-
korzeni. Jak twierdzi Fernand Braudel: „nie można ło swoje stanowisko w sprawie polityki zagranicznej.
oddzielić społeczeństwa od cywilizacji (ani cywilizacji Kierunek tej polityki po objęciu przez nie władzy jest
od społeczeństwa), ponieważ oba pojęcia dotyczą tej kluczowy dla politycznych i gospodarczych interesów
samej rzeczywistości”29 „a religia jest siłą największą państw zachodnich w regionie. Na pewno wyrażają
jako przeszłość i teraźniejszość cywilizacji”30. Nie mo- one sprzeciw wobec kształtu polityki uprawianej przez
żemy zatem żądać od muzułmanów wyrzeczenia się Stany Zjednoczone i Europę, oraz ich inicjatyw gospo-
tradycji, lecz jedynie jej modyfikacji zgodnie z wymoga- darczych – Europejskiej Polityki Sąsiedztwa i Partner-
mi współczesności. stwa Eurośródziemnomorskiego33. W tym duchu wypo-
Tym bardziej że tradycja odnowy islamu i idea po- wiadali się, zwłaszcza przedstawiciele marokańskiej
godzenia go z nowoczesnością jest obecna co najmniej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju, i jordański Islamski
od drugiej połowy XIX wieku i wciąż żywa. Prekurso- Front Działania. Bracia Muzułmanie deklarowali z ko-
rami jej byli: Muhammad Ali (1769-1849) – założyciel lei poddanie pod referendum ogólnonarodowe traktatu
dynastii egipskiej, gubernator Egiptu z ramienia sułtana pokojowego z Izraelem z 1979 roku34.
od 1805 roku, reformator i zwolennik stosunków kultu- Wobec zaistniałej sytuacji szczególnie trudne
ralnych z Zachodem, stworzył podstawy do później- jest określenie przyszłego układu sił w świecie arab-
szego odrodzenia narodowej kultury w ruchu Nahda31 skim i wyznaczenie jego priorytetów cywilizacyjnych.
i zapoczątkował proces przekształcania Egiptu w no- Tym niemniej dalsza demokratyzacja życia politycz-
woczesne państwo. nego i społecznego wydaje się nieunikniona. W latach
Rifa’a Bek Rafi’ at-Tahtawi (1801-1873) – działacz siedemdziesiątych i dziewięćdziesiątych zmiany religij-
ruchu modernistycznego, pedagog, tłumacz i propa- ne pociągnęły za sobą zmiany społeczne i polityczne.
gator idei demokratycznych, został wysłany przez Być może teraz zmiany polityczne i kulturowe dopro-
Muhammada Alego na stypendium do Paryża, gdzie wadzą do zmian religijnych, które odmienią oblicze Bli-
przebywał pięć lat, odrzucił dwie powszechne dla jego skiego Wschodu.
epoki koncepcje polityczne właściwe dla myśli arabsko-
-muzułmańskiej: dogmat nieograniczonej wspólnoty
wiernych i złoty wiek Medyny za czasów Proroka jako KATARZYNA BRATANIEC
niedościgniony wzór dla życia politycznego wszystkich
muzułmanów32.
Dżamal ad-Din al-Afgahani (1838-1897) wywarł ol-
brzymi wpływ na rozwój ruchów liberalno-konstytucyj-
nych w świecie arabskim, głosił ideę przystosowania
islamu do zdobyczy naukowych i cywilizacyjnych Za-
chodu.
28
Wilfred Cantwell Smith, Islam in Modern History, Princeton Universi-
ty Press, Princeton New Yersey 1957.
29
Fernand Braudel, Gramatyka cywilizacji, Oficyna Naukowa, Warsza-
wa 2006, s. 55.
30
Tamże, s. 56. 33
Partnerstwo Eurośródziemnomorskie, obecnie Unia na rzecz Re-
31
Nahda – druga połowa XIX wieku, odrodzenie kulturalne i politycz- gionu Morza Śródziemnomorskiego, ma na celu przekształcenie
ne w Syrii, Libanie i Egipcie, składały się na ten proces: ożywienie regionu Morza Śródziemnego poprzez rozwijanie politycznych,
oświaty, powstanie Uniwersyteu Amerykańskiego w Bejrucie w 1866 gospodarczych, społecznych i kulturalnych układów partnerskich.
roku I Uniwersytetu Św. Józefa w 1874 roku, pierwszych nowożyt- W skład Unii na rzecz Regionu Morza Śródziemnomorskiego wcho-
nych uczelni na Bliskim Wschodzie, rozwój czasopism naukowo-lite- dzi 27 państw członkowskich UE, 16 państw partnerskich z południa
rackich, publicystyki oraz odnowa klasycznego języka arabskiego. regionu Morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu, 1 państwo ze

76
32
Guy Sorman, Dzieci Rifa’y. Muzułmanie i nowoczesność, Prószyń- statusem obserwatora (Libia).
ski i S-ka, Warszawa 2007, s. 23. 34
Alex Glennie, Budując mosty.., „As-Salam”, nr 1, 2011, s. 50.
erotyka

ROMAN CHYMKOWSKI

POŻĄDANIE WSCHODU
MIĘDZY SZTUKĄ A PORNOGRAFIĄ

Prawdziwa kobieta Orientalizm i „orientalizm”


W zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie To co w polskiej sztuce przełomu XIX i XX wieku
znajduje się namalowany w 1888 roku duży obraz olejny mogło się wydawać nową, odświeżającą perspek-
Franciszka Żmurki pt. Z rozkazu padyszacha.1 Widzimy tywą, było późnym przejawem konwencji od wielu
na nim zwrócone tyłem do widza nagie ciało młodej ko- dziesięcioleci praktykowanej w malarstwie zachodnio-
biety leżące wśród rozrzuconych klejnotów na udekoro- europejskim, zwłaszcza francuskim, ta zaś stanowi-
wanym egzotycznymi tkaninami łożu. Poza kobiety jest ła część znacznie szerszego zjawiska, a mianowicie
tak zaaranżowana, że przy pierwszym spojrzeniu widać konstruowania w zachodnioeuropejskiej literaturze,
wypięte pośladki. Ciepła, zmysłowa kolorystyka wyła- filozofii, sztuce, myśli politycznej, przyrodoznawstwie
niającej się z półmroku sceny, dyskretnie ukryte ślady i kształtujących się od niedawna naukach społecznych
zbrodni sprawiają, że dopiero tytuł dzieła podsuwa myśl wyobrażenia o świecie tzw. Wschodu, zwłaszcza – no-
o dramacie, jaki tu się przed chwilą rozegrał. Możemy men omen – Bliskiego, i o jego mieszkańcach. Tak ro-
snuć domysły, co było jego bezpośrednią przyczyną – zumiany „orientalizm” jako konstrukt samoświadomości
zapewne niewierna odaliska, false as water2, przyłapana Zachodu opisał w swojej słynnej książce Edward W.
na zdradzie została zgładzona z rozkazu swojego pana. Said. Analizując i interpretując wielorakie źródła druko-
Możemy też wyobrażać sobie, jak to się stało – że jakiś wane za pomocą narzędzi zaproponowanych przez Mi-
silny mężczyzna, może było ich więcej, rzuciwszy nagą chela Foucault, sformułował on pogląd, że „orientalizm”
kobietę na łoże, które dotąd było miejscem jej rozkoszy, usprawiedliwiał i wspierał zachodnie dążenia do eko-
zacisnął na jej szyi pętlę. Być może rozpaczliwie pró- nomicznego i politycznego zdominowania terytoriów
bując złapać oddech, kurczowo wbiła palce w pościel. zamieszkiwanych przez „obcych”, a także pozwalał –
Ta konsekwentnie budowana dwuznaczność sytuacji poprzez przejrzenie się w lustrze instrumentalnie skon-
pozwala widzowi snuć wyobrażenia wykraczające poza struowanej inności – potwierdzić własną tożsamość,
kanon akademickiego erotyzmu. odnaleźć „korzenie cywilizacji”.
Twórczość tego dziś raczej zapomnianego malarza Europejskie zainteresowanie „orientalną” seksual-
spotkała się z życzliwym przyjęciem części krytyki, by- nością ma długą historię. Cielesne uciechy haremów
wał nazywany „prawdziwym poetą wdzięku niewieście- są przedmiotem fantazji w literaturze drugiej połowy
go czysto zmysłowego”3. Autor poświęconej malarstwu XVII wieku. Wyobraźnię tę podsycają z jednej strony co-
Żmurki monografii pisał: „Kobiety Żmurki są natural- raz liczniej publikowane relacje z podróży „na Wschód”,
nie naiwnie zmysłowe, zmysły budzą się bezwiednie których autorzy zdradzają zainteresowanie prywatnym
w tych bogatych ciałach, przebijając się najznamienniej czy wręcz intymnym życiem tamtejszych kobiet, z dru-
w omdlałej, wyczerpanej pozie, jaką mają wszystkie akty giej zaś przekłady dzieł literatury arabskiej.
Żmurki”.4 Sposób ujęcia kobiecego ciała widać szcze- Z interesującego nas tu punktu widzenia bardzo
gólnie dobrze, kiedy porówna się je z kobietami przed- ważnym wydarzeniem jest publikacja francuskiego tłu-
stawianymi przez Matejkę: „Są to bohaterki i wielkolud- maczenia Księgi tysiąca i jednej nocy (1704-1717) pió-
ki, królowe i rycerskie damy, co jak sienkiewiczowska ra Antoine’a Gallanda. Nie tylko składające się na nią
Jagienka rozszczepiać potrafią niedźwiedzie, a gniotą opowieści, pozbawione natrętnego moralizatorstwa tak
orzechy, siadając z mocą na ławę”.5 Tymczasem Żmurko charakterystycznego dla zachodnioeuropejskiego bajko-
maluje po prostu kobietę, a nie „kobietę polską”,6 poka- pisarstwa, za to zdumiewające bogactwem „wschodniej”
zując „piersi jędrne” niczym „krągły [...] kanon piękna”,7 wyobraźni, ale zwłaszcza historia ramowa, którą stano-
tworzy „poemat o spadkach i wgięciach czarujących”. wią losy pięknej Szeherezady umilającej wezyrowi czas
1
Por. Orientalizm w malarstwie, rysunku i grafice w Polsce w XIX
zarówno swoim talentem literackim, jak i wdziękami cia-
i 1. połowie XX wieku, red. A. Kozak, T. Majda, Muzeum Narodowe ła sprawiły, że w europejskiej wyobraźni na stałe zado-
w Warszawie, Warszawa 2008, s. 240. mowił się fantazmat haremu jako przestrzeni absolutnej
2
Por. W. Shakespeare, Othello, akt V, sc. II.
3
Wł. Prokesch, Franciszek Żmurko, J. Czarnecki, Kraków 1911, s. 9.
władzy beztroskich mężczyzn nad kobietami. Jedynym
4
K. Daniłowicz-Strzelbicki, Franciszek Żmurko, Jan Fiszer, Warsza- powołaniem kobiet Wschodu jest spełnianie męskich
5
wa 1902, s. 47. pragnień.8 Należą one do nich w każdym wymiarze spo-
Tamże, s. 32.
6
Tamże, s. 62.
łecznym – ekonomicznie, prawnie i seksualnie.
7
J. Jankowski, Laudamus feminam. Franciszek Żmurko, „Świat”
1908, nr 12, s. 4. 8
Por. F. Mernissi, Le Harem et l’Occident, Albin Michel, Paris 2001. 77
erotyka

Siłę tych wyobrażeń widać choćby na podstawie nie rozwinął się we Francji, gdzie tworzyli najbardziej
tego, że nie były w stanie im zagrozić bardziej rzetelne cenieni wówczas malarze (Jean Auguste Dominique In-
poznawczo, ale o wiele mniej barwne relacje z podró- gres, Jean-Léon Gérôme, Frédéric Bazille, Paul-Désiré
ży, których długi szereg otwiera wielokrotnie wznawiana Trouillebert, Luis Riccardo Faléro czy Jean Lecomte du
korespondencja Lady Mary Montagu9. W kontekście tak Nouÿ), u których zamawiali obrazy do swoich salonów
ukształtowanej aury otaczającej muzułmański Wschód czy gabinetów zamożni mieszczanie m.in. z Anglii i Sta-
nie dziwi obecność orientalnego sztafażu erotycznych nów Zjednoczonych.16
opowieści i przedstawień powstających w Europie – Malarski orientalizm nie był kierunkiem w sztuce,
z większym lub mniejszym nasileniem – praktycznie który można zdefiniować na podstawie podobnych kry-
przez cały wiek XVIII i XIX.10 Czasem trafiały się wśród teriów formalnych jak manieryzm czy impresjonizm, lecz
nich utwory – w pewnej skali – wybitne; należą do nich pewnym repertuarem zestandaryzowanych przedmio-
na przykład dzieła Crébillona11 czy François Bouchera. tów i sposobów ich przedstawiania, u podstaw którego
Zrozumiałe jest też poszukiwanie w literaturze per- leżała pewna poznawcza, ale też ideologiczna konstruk-
skiej czy arabskiej śmiałych scen erotycznych. W XIX cja świata. Z tego punktu widzenia po pierwsze przed-
wieku bodaj najpopularniejszym w Europie arabskim stawienia te – jak zostało wyżej powiedziane – należą
tekstem funkcjonującym jako pornograficzny był Ogród do tego samego porządku co teksty literackie, publikacje
rozkoszy an-Nafzawiego. W istocie jest to pochodzący naukowe czy relacje z podróży (rzeczywistych lub fik-
z pierwszej połowy XIV wieku arabski podręcznik sztuki cyjnych), a po drugie, pełniej ujawnią swoje znaczenie,
kochania obfitujący w szczegółowe i bezpruderyjne za- jeśli odrzucić pytania normatywnych estetyk i spojrzeć
lecenia dotyczące technik seksualnych ze szczególnym na nie z perspektywy socjologii wiedzy w tym sensie
uwzględnieniem tych, które kończą się stosunkiem do- historycznej, że zakładającej nie tylko dystans czaso-
pochwowym. Na pierwszych stronach znajdujemy zda- wy, ale także historyczność konwencji moralnych zwią-
nia utrzymane w poetyce tekstu religijnego, które mają zanych z nagością i seksualnością. „Pornografia” jest
uprawomocnić ten rodzaj pisarskiego przedsięwzięcia: kategorią świadomości zbiorowej, a niejednoznaczna,
„Chwalmy Boga, który uczynił przyrodzone części ciała dryfująca granica, za którą rozpościera się jej mroczne
kobiety źródłem największej rozkoszy mężczyzny i przy- królestwo, może być zrozumiana tylko przez odniesienie
sposobił przyrodzone części ciała mężczyzny ku jak naj- do współczesnego jej kontekstu społecznego, a więc
wyższemu ukontentowaniu kobiety”12 I dalej: „Sławmy m.in. ekonomicznego, politycznego czy obyczajowego.
więc i chwalmy Tego, który stworzył kobietę z jej urodą
i uwodzicielskim blaskiem, Tego, który obdarował ją wło- Sublimacja stłumionych popędów
sami, pełnymi wdzięku kształtami, nabrzmiewającymi Już przy pierwszym niezbyt wnikliwym spojrzeniu
piersiami i łonem i nauczył owych miłosnych sztuczek, zwraca uwagę wyjątkowa popularność erotyki w kon-
dzięki którym potrafi wzbudzić pożądanie”.13 Teksty tego wencji orientalnej w środowiskach mieszczańskich. Po-
rodzaju oraz bardziej współczesna arabska literatura dejrzliwie traktując cielesność i uczucia jako żywioły po-
erotyczna14 walnie przyczyniły się do tego, że zachod- tencjalnie wyrywające się spod kontroli rozumu, a więc
nioeuropejskie spojrzenie na islam – jak na żadną inna sprzeczne z ideą racjonalizacji interakcji społecznych17
religię – jest podszyte zainteresowaniem seksualnością. spychano seksualność w sferę tabu, wykluczenia z pu-
Malarskim odpowiednikiem literatury sytuującej ero- blicznego dyskursu, przez co budziła ona tym większe
tyczne podboje we wschodnich realiach (oczywiście emocje – zakaz i rozkosz wzajemnie się warunkują.18
słowo „realia” w bardzo umowny sposób odnosi się Jak zauważa Said, „w dziewiętnastowiecznej Europie,
do empirycznej rzeczywistości) były obrazy przedsta- z jej postępującym embourgeoisement, seks został
wiające kobiety w haremach. Wyraz „odaliska”, pocho- w bardzo znacznym stopniu zinstytucjonalizowany.
dzący od tureckiego rzeczownika oznaczającego poko- Z jednej strony nie istniało wówczas coś takiego jak
jówkę, w praktyce stał się w Europie nazwą nagiej albo »wolny« seks, a z drugiej, seks w towarzystwie pociągał
półnagiej młodej kobiety15 przedstawianej na płótnach za sobą sieć prawnych, moralnych, a nawet politycznych
malarzy, których nazywano „orientalistami”. Jakkolwiek i ekonomicznych zobowiązań bardzo szczególnego
ta sięgająca osiemnastego wieku konwencja była znana i z pewnością bardzo obciążającego rodzaju”.19 Z tego
w całej Europie, to jej nurt erotyczny szczególnie buj- punktu widzenia Wschód kusił „innym typem seksualno-
9
ści, być może nieco bardziej libertyńskiej i nie wzbudza-
Por. Lady Mary Montagu, L’islam au péril des femmes. Une Anglaise
en Turquie au XVIIIe siècle, opr. A.-M. Moulin, P. Chuvin, La Déco- jącej poczucia winy”.20
uverte, Paris 2001. W świecie przesiąkniętym swego rodzaju frustracją
10
Por. P. Pia, Dictionnaire des œuvres érotiques, Mercure de France, wynikającą z niemożności względnie swobodnego arty-
Paris 1971.
11
Por. Cl.-P. Jolyot de Crébillon, Sofa. Baśń moralna, przeł. i wstęp: kułowania przekonań i odczuć związanych z seksualno-
A. Siemek, PIW, Warszawa 1987. ścią, orientalizm stwarzał instytucjonalne przyzwolenie
12
Szajch An-Nafzawi, Ogród rozkoszy, przeł. I. Lisowicz, Muza, War-
szawa 2009, s. 5. Na marginesie warto odnotować decyzję polskie-
na obecność nacechowanej seksualnie nagości w prze-
go wydawcy, żeby nazwy narządów płciowych oddać za pomocą
16
mało czytelnych archaizmów (np. „wulwa”); jak widać czternasto- Por. L. Thornton, La femme dans la peinture orientaliste, ACR Édi-
wieczny arabski tekst może się dziś wydawać zbyt śmiały w swej tion, Paris 1993; Ch. Peltre, Orientalism in Art, przeł. J. Goodman,
bezpośredniości. Abbeville Press Publishers, New York-London 1998; Ch. Peltre,
13
Tamże, s. 6. Orientalisme, Éditions Terrail, Paris 2004.
14 17
Por. np. Wacyf Boutros Ghali, Les perles eparpillées. Contes et Por. M. Ossowska, Moralność mieszczańska, Zakład Narodowy im.
légendes arabes, il. A. Styka, Chulliat, Paris 1923. W tej efektownie Ossolińskich, Wrocław 1985.
18
ilustrowanej książce znajdziemy opisy sytuacji, w których „mężczyź- Por. G. Bataille, Erotyzm, przeł. M. Ochab, słowo/obraz terytoria,
ni i kobiety rżeli, wierzgali i parzyli się jak konie na łące” (s. 91). Gdańsk 2007, s. 106.
15 19
Norma słownikowa wskazywała jednak na „nieerotyczne” znaczenie E.W. Said, Orientalizm, przeł. M. Wyrwas-Wiśniewska, Wydawnic-

78 słowa; por. np.: Dictionnaire de l’Academie Française, wyd. VII, Li-


brairie de Firmin-Didot et Cie, Paris 1878, t. II, s. 293. 20
two Zysk i S-ka, Poznań 2005, s. 272.
Tamże, s. 272.
erotyka

strzeni galerii sztuki czy mieszczańskiego salonu. Wiele „bardzo zepsuta, ruchliwa, pełna życia, mała tygrysica”23
wskazuje na to, że ta obecność nigdy nie przestała być wykonuje rodzaj striptizu zwanego lokalnie „pszczo-
dwuznaczna – z jednej strony wizerunki nagich kobiet łą”, który nie jest niczym więcej niż pierwszym krokiem
w miejscach i w pozach jednoznacznie sugerujących do seksualnego zbliżenia. „Poplamiłem dywan”24 –
kontekst seksualny zapewne wywoływały w oglądają- stwierdza lakonicznie i relacjonuje dalej: „Drugi raz
cych nie tylko, a w każdym razie nie przede wszystkim z Kuchiuk. Tuląc ją w ramionach, czułem jej okrągły na-
podziw dla warsztatu malarza, z drugiej ta zaangażo- szyjnik pod zębami. Wytrysnąłem w jej cipie jakby wy-
wana kontemplacja umysłem i ciałem21 była możliwa ściełanej aksamitem. Poczułem się jak dzikus”.25
właśnie dlatego, że została oficjalnie zdefiniowana jako Opowieść Flauberta wyraża nienasycone pragnienie
nieseksualna. obnażania, przełamywania napotykanego oporu.26 Sto-
Jak to się jednak dzieje, że ta dwuznaczność jest sunek seksualny jest dla niego wtargnięciem w inność,
możliwa? dotarciem do tego co skrywane, trzymane w sekrecie.
Porównanie do „dzikusa” wydobywa gwałtowny, grani-
Obietnica prawdy czący z przemocą charakter tego doświadczenia.27 Re-
Pragnienie zdjęcia odzieży z „orientalnej kobiety”, lacjonując spotkanie z inną kobietą pisze: „muzułmań-
które niejednokrotnie zostaje wyrażone wprost w niezli- ska kobieta jest zabarykadowana, zawiązane spodnie
czonych relacjach z podróży i którym żywią się przedsta- bez żadnego otworu utrudniają ręczne igraszki. Nie roz-
wienia „odalisek”, wpisuje się w szerzej pojęte dążenie pięła swojego zielonego, wyszywanego złotem kaftanu;
do zerwania wielorako materializującej się przesłony ze dała mi znak, że bolą ją piersi i dlatego kaszle, ale cała
świata Orientu. To co pozostaje w niewypowiedzianym reszta wnet została obnażona. Jej ciasny kaftan spra-
domyśle w malarstwie, dyskursywną postać przyjmuje wiał, że jej piersi stykały się ze sobą. Położyliśmy się
w relacjach z podróży. Gérard de Nerval jak wielu innych na macie – jędrne i zdrowe ciała, pośladki z brązu [...],
przed nim i wielu po nim wyrażał stan podniecenia, na- ogolone owłosienie. Jej cipa sprawiała wrażenie wytraw-
pięcia wynikającego z niewiedzy o tym, co skryte: „Ze nego smalcu”.28
wszystkich miast Bliskiego Wschodu w Kairze kobie- Na podstawie nocy spędzonej z Kuchiuk-Hanem,
ty najzazdrośniej kryją się za osłoną kwefu. [...] Egipt, podczas której, jak się chwali, „oddał pięć strzałów
poważny, i nabożny, pozostał krajem zagadek i tajem- i trzy razy dał sobie obciągnąć”29, Flaubert zdążył po-
nic; piękność otaczają tak jak dawniej zasłony i opaski, znać prawdę o wszystkich kobietach Wschodu: „Kobieta
a ta posępna surowość łatwo zniechęca płochego Eu- orientalna – pisze 27 marca 1853 roku w liście do Lo-
ropejczyka. [...] Wyobraźnia znajduje szerokie dla siebie uise Colet – jest maszyną i niczym więcej; nie odróżnia
pole w tym incognito kobiecych twarzy, owo incognito w żaden sposób jednego mężczyzny od innego. Palić,
bowiem nie rozciąga się na wszystkie wdzięki. Piękne chodzić do łaźni, malować sobie powieki i pić kawę – taki
dłonie, zdobne w pierścienie-talizmany i srebrne bran- jest krąg zajęć, w którym obraca się jej istnienie. Jeśli
solety, niekiedy białe jak marmur ręce wychylają się chodzi o przyjemność fizyczną, musi ona być bardzo lek-
z szerokich rękawów podniesionych powyżej ramienia; ka, ponieważ obcina się im wcześnie ten sławny pączek,
bose stopy, z których babusze spadają za każdym kro- gniazdo tejże”.30 W relacji Flauberta widać nie tylko to, że
kiem, a smukłe kostki obwieszone obrączkami dzwonią ujmowane w sposób esencjalistyczny Arabki są dla niego
srebrzyście – oto, co wolno nam podziwiać, czego wol- „niczym więcej” niż „maszynami” służącymi zaspokaja-
no się domyślić, co wolno podpatrzeć”.22 Odkrywanie ta- niu męskich potrzeb seksualnych, ale także poczucie ich
jemnicy, odsłanianie tego co skrywane zakłada dążenie paradoksalnej niedostępności, niemożności zaistnienia
do poznania prawdy, która – w myśl utartego zwrotu – w ich oczach jako zindywidualizowany podmiot.
jest naga. To pragnienie penetracji nagiej prawdy upra- Nagość i seks nie znoszą kulturowej bariery, ale czy-
womocnia nagość kobiecego ciała i jego pożądanie. nią ją jeszcze bardziej odczuwalną; granica między „ja”
Podobne pragnienie odsłaniania, ale wyrażone a „nie-ja” wydaje się więc zasadzać na różnicy o charak-
o wiele bardziej dosłownie, ożywia też Gustave’a Flau- terze substancjalnym – pozbawiona wszelkich material-
berta. We wspomnieniach ze swojej „orientalnej” podró- nych znaczników odmienności kulturowej, po wielokroć
ży zdaje sprawę z wizyty u Kuchiuk-Hanem, tancerki wzięta w posiadanie „kobieta orientalna” wciąż pozosta-
znanej z dość swobodnych obyczajów. Wykonuje ona je obca, potwierdzając „fenomen obojętności świata.”31
na jego oczach „taniec pszczoły”, który jest opowiada- Użycie w tym kontekście słowa „maszyna” może być ro-
niem za pomocą silnie skonwencjonalizowanych ge- zumiane nie tylko jako przywołanie jej „mechaniczności”
stów o tym, jak pewna dziewczyna idąc drogą zostaje i „bezduszności”, ale także jako mimowolne odniesie-
zaatakowana przez pszczołę próbującą ją użądlić i za nie do kartezjańskiego przekonania na temat zwierząt,
pomocą zdjętej z siebie chusty stara się osłonić przed
ukąszeniem kolejne zagrożone części ciała, aż w koń- 23
G. Flaubert, Voyage en Orient (1849-1851). Égypte – Liban-Palesti-
ne – Rhodes – Asie Mineure – Constantinople – Grèce – Italie, opr.
cu prosi o pomoc uczynnego wędrowca. W trakcie tań- i wstęp: Cl. Gothot-Mersch, Gallimard, Paris 2006, s. 134-135.
ca publiczność rytmicznie powtarza: „Oto pszczoła!” 24
Tamże, s. 135.
Flaubert nie próbuje pojąć tego, co się na jego oczach 25
Tamże, s. 135.
26
Por. A. Buisine, L’Orient voilé, Zulma, Cadeilhan 1993, s. 120.
dzieje, nie rozumie ani wypowiadanych słów, ani wyko- 27
Por. Y.-H. Bonello, Le secret, Presses Universitaires de France, Pa-
nywanych gestów, w jego oczach Kuchiuk-Hanem, ta ris 1998, s. 116.
28
G. Flaubert, Voyage en Orient..., wyd. cyt., s. 87-88.
29
Tenże, Les lettres d’Égypte, opr. A. Y. Naaman, Nizet, Paris 1965,
21
Por. M. Merleau-Ponty, Fenomenologia percepcji, przeł. M. Ko- s. 242.
30
walska, J. Migasiński, Fundacja Aletheia, Warszawa 2001, rozdz. Tenże, Correspondance. Troisième sierie (1852-1854), Louis Co-
pt. Ciało jako byt płciowy. nard, Paris 1927, s. 135.
22
G. de Nerval, Podróż na Wschód, przeł. J. Dmochowska, wstęp:
M. Czerwiński, Czytelnik, Warszawa 1967, s. 11-12.
31
Por. L. Kołakowski, Obecność mitu, Wydawnictwo Dolnośląskie,
Wrocław 1994. 79
erotyka

w myśl którego są one właśnie maszynami, ponieważ jako realizacja wartości estetycznych czy poznawczych
– w odróżnieniu od ludzi – nie posiadają duszy. W tej i przez to zachować status publicznej, nie może przekro-
perspektywie „kobieta orientalna” byłaby tyleż maszyną, czyć pewnych granic norm obyczajowych. Na obrazach
co zwierzęciem, a więc bytem innym fundamentalnie. orientalistów nie znajdziemy scen kopulacji, a nawet
zbyt jednoznaczne jej ślady mogły wywołać oburzenie
Obietnica piękna stawiające pod znakiem zapytania instytucjonalne przy-
Erotyzm jednego z nurtów dziewiętnastowiecznego zwolenie dla tej gry. Widać to na przykładzie reakcji na
malarstwa orientalistycznego, jeśli wziąć pod uwagę obraz pt. Rolla Henriego Gervexa (1878) przedstawia-
śmiałość przedstawień i ich tematykę, nieraz ocierał jący leżącą w nieładzie dziewczynę, która dopiero co
się o pornografię, tym wyraźniej, że obrazy te powsta- miała orgazm. Nieco mniej dosłowny jest Benjamin-
wały i funkcjonowały w społeczeństwie mieszczańskim -Constant, który na płótnie zatytułowanym Muzułmański
podejrzliwie traktujących cielesność, a zwłaszcza sek- książę (1884) ukazuje m.in. spoczywającą na łożu ko-
sualność. Orientalizm jako kategoria opisująca rezul- bietę przepojoną seksualną rozkoszą, podczas gdy dru-
taty czynności uznawanych za artystyczne dawał tym ga – jeszcze nie zaspokojona – wypina piersi i pośladki,
scenom, niejednokrotnie perwersyjnym, pozór artyzmu, spoglądając pożądliwie na swojego pana.34
przez co wyłączał je z pola ocen moralnych i włączał Podobnie można interpretować także takie szczegó-
w pole waloryzacji estetycznych. David Freedberg ły anatomiczne jak brak owłosienia łonowego – upodob-
w nieco innym kontekście stwierdza: „Jeżeli twórcy i do- nienie w ten sposób do klasycystycznych przedstawień
starczyciele pornografii (i realizmu) chcą, by pornogra- postaci mitologicznych dostarcza argumentu, że chodzi
fia, którą uprawiają, stała się akceptowalna, jeżeli mają tu przede wszystkim o sztukę. Szczegół ten w niektórych
świadomość istnienia potrzeby jej konsumowania i po- przypadkach można jednak interpretować jako suge-
sługiwania się nią, by wzbudzić podniecenie, to mogą stię bardzo młodego wieku ukazywanych w ten sposób
sprawić, żeby wyglądała jak sztuka, co też zresztą robią dziewcząt, ale wiele wskazuje na to, że bardziej liczyła
– zwłaszcza wówczas, gdy konsumujące ją społeczeń- się w tym przypadku konwencja, w myśl której ukazy-
stwo pogrążone jest w mieszczańskiej moralności opar- wanie owłosienia łonowego było dość jednoznacznie
tej na stłumieniu, wyparciu i represji”.32 Przykładowo – związane z pornografią (a o brak tej jednoznaczności
Ingres umieszczał na tych swoich płótnach, które były właśnie chodziło twórcom i odbiorcom). Względnie do-
jawnie erotyczne, motywy pozwalające przynajmniej od- puszczalne było też w przypadku dzieł prezentujących
powiednio wykształconej części publiczności interpreto- ciała rzeczywistych modelek, ale wówczas nie można
wać je jako grę z tradycją sztuki.33 było publicznie pokazywać tych prac.35
Z tego punktu widzenia orientalizm był konwencją
funkcjonalnie podobną do różnych odmian klasycyzmu Voyeur i uczestnik
wykorzystującego motywy czerpane z mitologii greckiej Erotyczne przedstawienia kobiet zamieszkujących
czy rzymskiej. W drugiej połowie XIX wieku źródłem ta- haremy i odwiedzające hamamy można podzielić na ta-
kich konwencjonalnych kostiumów, w które przyodzie- kie, które zawierają postać dominującego mężczyzny
wano seksualność, była także Biblia. Na marginesie i takie, które są go pozbawione. W pierwszym przypad-
można wspomnieć, że w paryskim Musée d’Orsay, ku przyjemność patrzącego oparta jest na podglądaniu
w stosunkowo rzadko dziś odwiedzanej sali ze sztu- cudzego intymnego życia; orientalny koloryt dostarcza
ką akademicką można zobaczyć m.in. dwie rzeźby swego rodzaju usprawiedliwienia tworząc pozór poznaw-
Eugène’a Delaplanche’a. Pierwsza – zatytułowana Ewa czych, dziś powiedzielibyśmy „etnograficznych” walorów
przed grzechem – ukazuje nagą kobietę i oplatającego przedstawienia. W drugim przypadku patrzący wchodzi
się wokół niej węża, którego wzniesiona głowa o fallicz- w rolę nieobecnego na płótnie posiadacza kobiet. To przed
nym kształcie zbliża się do jej łona, przez co ogląda- nim prężą się obnażone piersi i pośladki, to w jego stronę
jący może mieć uzasadnione wątpliwości, o jaki rodzaj rzucane są zachęcające spojrzenia tych, które każdym
grzechu chodziło artyście. Druga nosi tytuł Vierge au lys, gestem podkreślają swoje bezgraniczne oddanie. Odwró-
który jest nieprzetłumaczalną grą słów; dosłownie zna- cona tyłem naga kobieta w pozycji półleżącej ukazana na
czy tyle co „dziewica/dziewczyna z lilią”, ale wyrażenie słynnym obrazie Ingresa pt. Wielka odaliska (1814) spo-
au lys („z lilią”) w wymowie brzmi niemal identycznie jak gląda przez ramię prowokacyjnie trzymając w dłoni spo-
au lit („w łóżku”), a ponadto vierge to słowo używane czywającej na biodrze wachlarz z pawich piór o wydłużo-
w podobnych kontekstach jak polskie wyrażenie „Ma- nej rękojeści. Inny obraz tego artysty (Kąpiąca się, 1808)
ria Panna” czy „Najświętsza Panienka”. Tym bardziej pozwala patrzeć być może z ukrycia na siedzącą na łóżku
zwraca uwagę, że ta dziewczyna trzyma oburącz lilię, dziewczynę starannie wycierającą się po kąpieli.
symbol kojarzony m.in. Marią czy ze zwiastowaniem, Toaleta orientalnych kobiet stanowi osobny nurt
w ten sposób, że koniec lekko zakrzywionej łodygi cha- tego typu malarstwa. Motyw ten pozwala ukazywać
rakterystycznym gestem zbliża do waginy, co przywodzi w jednej scenie wiele nagich kobiet – o różnym typie
na myśl masturbację czy wręcz – w kontekście tytułowe- urody i w różnych pozycjach. Najbardziej znane są pod
go słowa „dziewica” – autodeflorację. tym względem płótna Jeana-Léona Gérôme’a.36 Zmy-
Taka ryzykowna gra z pornografią, a nieraz i z bluź- słowość tego rodzaju przedstawień wzmaga często
nierstwem przy założeniu, że oficjalnie ma się bronić obecność przedmiotów odwołujących się wyobrażeń
32
smakowych czy zapachowych – owoców, herbaty, na-
D. Freedberg, Zmysły i cenzura, w: tenże, Potęga wizerunków. Stu-
dia z historii i teorii oddziaływania, przeł. E. Klekot, Wydawnictwo
Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2005, s. 359. 34
Por. L. Thornton, op. cit., s. 126-129.
33
J.L. Connoly Jr., Ingres and the erotic element, w: Woman as sex 35
Por. tamże, s. 86-87.

80 object: studies in erotic art, 1730-1970, red. Th.B. Hess, L. Nochlin,


Newsweek Publishers, New York 1972.
36
Por.: G.M. Ackerman, La Vie et l’Œuvre de J.-L. Gérôme, ACR Édi-
tion, Paris 2000.
erotyka

rgili czy papierosów – a także występujący pod wieloma lizująca erotyka i pornografia umożliwiająca panowanie
postaciami pozornie nieerotyczny dotyk. Edouard De- nad „innym” ciałem kobiety, a przez to – nad „innym”
bat Ponsan (Masaż, scena z hamamu, 1883) pokazuje ciałem społecznym, była przedłużeniem ekonomicznej
nagie, bezwładne ciało białej kobiety masowane przez i politycznej relacji kolonialnej.38
czarnoskórą niewolnicę rozebraną od pasa w górę. Gra Podobnie jak w przypadku malarstwa orientalna sty-
opozycjami czerń-biel, siła-słabość, aktywność-bierność lizacja zdjęć nagich kobiecych ciał osiągana za pomocą
wydobywa seksualny potencjał tej sceny. rekwizytów budujących pozór „sceny rodzajowej”, była
skutecznym sposobem na uniknięcie oskarżeń ze strony
Seksualność skolonizowana cenzury o szerzenie pornografii. Kartkę pocztową z nagą
Odaliski, przynajmniej te na pierwszym planie niemal Algierką można było wysłać tak samo jak pocztówkę
zawsze są kobietami rasy białej, co więcej – z rzadka z fotografią egzotycznego zwierzęcia. Anatomia „orien-
miewają rysy wskazujące na semickie pochodzenie. talnej” kobiety należała do porządku zoologii i z tego
Zdecydowaną większość z nich można by podejrze- punktu widzenia stanowiła część większego konstruktu
wać o to, że ich rodzice byli Francuzami, Włochami poznawczego, w myśl którego na wystawach światowych
czy Niemcami. Za to mężczyźni dość jednoznacznie wśród surowców i produktów pochodzących z kolonii,
są obcy. Podkreśla to zarówno strój (w odróżnieniu od pokazywano także nieznane w Europie gatunki zwierząt
kobiet są ubrani) zawierający sygnały inności, ale tak- oraz „typy ludzkie”39, a w popularnonaukowych pismach
że ciało – kolor skóry (od lekko śniadego po czarny, angielskich czy francuskich opisywano budowę ciała
ale prawie zawsze ciemniejszy niż w przypadku kobiet) różnych gatunków małp obok analizy proporcji twarzy na
i kształt twarzy (semickie albo turkmeńskie rysy: wy- przykład „negroidalnej”.
razisty, haczykowaty nos, wydatne kości policzkowe,
mięsiste usta, „orientalny” zarost). Mordy i przymusowe Heteroseksualizm
samobójstwa, jakie dokonują się w haremach, przebie- Orientalizm zdecydowanie przedkładał heterosek-
gają według schematu, że ofiara jest białą, „europejską” sualizm nad inne postaci erotyki. Mężczyźni są tu cie-
kobietą, a bezpośredni lub pośrednim sprawcą właśnie leśnie prawie nieobecni w tym sensie, że nie na nich
„obcy” mężczyzna albo ciemnoskóra – zapewne zazdro- skupiona jest uwaga. Także w tych przedstawieniach,
sna – kobieta. gdzie mamy do czynienia ze scenami zbiorowymi
Na pojedynczych płótnach zwracają uwagę wyeks- o zdecydowanej przewadze liczebnej mężczyzn,
ponowane znaki przynależności religijnej nagich kobiet. na przykład w scenach handlu niewolnicami, to nie oni
Namalowany na czole, jak na jednym z obrazów Ma- są najważniejsi. Do wyjątków należą takie obrazy jak
tisse’a, bądź zwisający między nabrzmiałymi piersiami Zaklinacz węży (1880) Gérôme’a, na którym widzimy
krzyż – „między dwiema wystawion łotrami”37 – przypo- odwróconego tyłem kilkuletniego nagiego chłopca,
mina, że oto „nasze” – rasowo i religijnie, a więc i po- wokół szyi którego oplata się wąż. Opodal siedzi gru-
litycznie – kobiety posiadają „obcy”, którzy na domiar pa ubranych „orientalnie” mężczyzn w średnim wieku,
złego są „dzicy” i bardzo bogaci. Można w tym odnaleźć z których jeden – tytułowy zaklinacz – gra na klarne-
– niezbyt subtelne – uprawomocnienie kolonizacji: nie cie w ten sposób, że jego wylot zmierza w stronę ciała
tylko powinniśmy nieść związane z zachodnioeuropej- chłopca na wysokości jego bioder, co może być alu-
ską cywilizacją światłe idee postępu i społecznej eman- zją do pieszczoty oralnej – tym bardziej naruszającą
cypacji w świat barbarzyństwa, ale także czeka nas za to społeczne tabu, że dotyczącą osoby, która w sposób
nagroda w ziemskim raju – bogactwo dzikich i niechybna oczywisty jest dzieckiem.
wdzięczność wyzwolonych spod ich tyranii kobiet. Znikoma liczba tego rodzaju przedstawień może
być wyjaśniona przez odniesienie do wewnętrznej logiki
Zmiana medium „orientalizmu”. Bierna, jednoznacznie seksualna kobieta
Sposoby przedstawiania kobiet właściwe malarstwu jest obietnicą posiadania Wschodu, poddania go swej
orientalistycznemu przejęła fotografia. Dzięki temu wy- władzy, pozostałe składniki tego konstruktu – rodząca
nalazkowi wizerunki „typowych” kobiet „Wschodu” czy nieprzewidywalne sytuacje dzikość, zwierzęca siła, ma-
„Południa” pojawiły się na kartkach pocztowych, jakie terialne bogactwo, skrycie za nieprzezroczystą zasłoną
mogli nabywać pracujący lub wypoczywający w Algierii obcej cywilizacji – przypadają mężczyznom. W obrębie
czy Maroku Francuzi. Medium to sprawiało, że kobiety tego sposobu myślenia są oni potrzebni przede wszyst-
te stawały się bliższe, dostępniejsze – także w sensie kim jako właściciele i strażnicy złotych klatek, w których
finansowym, przez co kontakt z przedmiotem pożądania przetrzymywane są kobiety.
stawał się bardziej intymny, osobisty, cielesny, a więc
dostarczał przyjemności, która w przypadku obrazów ROMAN CHYMKOWSKI
nawet niezbyt znanych malarzy była jednak dość eksklu-
zywną. Zindywidualizowana relacja między kupującymi
fotografie a tymi, które one przedstawiały, była jeszcze 38
Por. G. Boëtsch, La Mauresque aux seins nus. L‘imaginaire érotique
bardziej bezpośrednią zachętą do tego, żeby posiąść te colonial dans la carte postale, w: Images et colonies (1880-1962),
red. P. Blanschard, A. Chatelier, Syros, Paris 1993; M. Alloula, The
kobiety i przez to potwierdzić swoje panowanie nad lu- Colonial Harem, przeł. M. i W. Godzich, University of Minnesota
dami, które reprezentowały, do tego, żeby poddać pene- Press, Minneapolis 1986; G. Boëtsch, J.-N. Ferrié, Contre Alloula,
tracji kraje, z których pochodziły. W tym sensie orienta- le harem colonial revisité, w: L’image dans le monde arabe, red. G.
Beaugé, J.-Fr. Clément, CNRS Éditions, Paris 1995; L. Sebbar, Ch.
Tarraud, J.-M. Bolorgey, Femmes d’Afrique du Nord. Cartes posta-
37
A. Morsztyn, Na krzyżyk na piersiach jednej panny, w: I w odmia- les (1885-1930), Bleu autour, Saint-Pourçain-sur-Sioule 2002.
39
nach czasu smak jest. Antologia polskiej literatury epoki baroku, opr. Por. Zoos humains. Au temps des exhibitions humaines, red. N.
J. Sokołowska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1991,
s. 396.
Bancel, P. Blanchard, G. Boëtsch, É. Deroo, S. Lemaire, La Déco-
uverte, Paris 2004. 81
polityka na wesoło

XII REALITY SHOPKA SZOŁ


Są politycy śmieszni ze swej natury, ale jest tak II.
prawdziwie i naturalnie, gdy wystąpią na scenie. Każdy poseł dziś w sejmie
Krakowski Teatr Groteska dwunasty już raz przedstawił Wierzchnie odzienie zdejmie
spektakl REALITY SHOPKA SZOŁ. W tym roku To ustawy treść
ogłoszono ze sceny powstanie ugrupowania Shopka Będą w stroju Adama
Jest Najważniejsza, któremu patronuje hasło „SJN dzieli
Debatować od rana
naród”. Wystąpili między innymi dobrze już znani Jacek
Nago spory wieść
Majchrowski, Tadeusz Cymański, Andrzej Dera, Beata
Kempa, Paweł Kowal, Paweł Poncyliusz (w tercecie Lecz w ustawie tej treści
z jedną koleżanką), Bogdan Pęk, Elżbieta Radziszewska, Błąd poważny się mieści
Joanna Senyszyn, Jerzy Wenderlich, Jacek Kurski, Bo któż będzie mógł
Zbigniew Ćwiąkalski i Stanisław Bisztyga, zadebiutowali Równym oddychać tempem
zaś między innymi: Joanna Kluzik-Rostkowska, Adam WidząBc Beatę Kempę
Hofman, Stanisław Bury, Eugeniusz Grzeszczak. Nie Jak ją stworzył Bóg
pokazali się dobrze znani polskiej publiczności satyrycy
Joachim Brudziński, Stefan Niesiołowski oraz paru Refren
innych, ale znakomity program i tak trwał za długo… Golasy welcome to
Spośród blisko trzydziestu kupletów, piosenek na
Golasów ani rusz
znaną nutę, recytacji, dialogów i monologów wybraliśmy
zaledwie pięć. Nadchodzą czasy
Kiedy golasy
Rząd będą mieli dusz
GOLASY WELCOME TO
Golasy welcome to
tekst: Paweł Szumiec Ty w swetrze bywaj zdrów
wykonanie: Stanisław Bisztyga (PO, b. senator) Golasów prawa
(na melodię Chałupy welcome to) Ujmie ustawa
Golasy welcome to
I.
Co kadencję na Wiejskiej
Golasy welcome tu
W atmosferze wręcz sielskiej
Siada ten i ów To nie jest żaden ból
Lecz w tym roku szczególnie Bo z Kaczyńskiego
Będzie tutaj przytulnie Choć ubranego
Bo prócz świętych krów Jest przecież nagi król
Bo prócz tych od Rydzyka
Którzy wiedzą jak bzykać Golasy welcome to
By to nie był grzech Tu nie potrzeba słów
Siadła Grodzka z Biedroniem W sejmie narady
Co złym uczuciem płonie I sexparady
Wywołując śmiech To będzie jeden chów

Refren Golasy welcome to


Golasy welcome to Ty w swetrze bywaj zdrów
Golasów ani rusz Sejm będzie plażą
Nadchodzą czasy Z poselską gażą
Kiedy golasy
Golasy welcome tu
Rząd będą mieli dusz

Golasy welcome to Golasy welcome to


Ty w swetrze bywaj zdrów Gdzie rżną tam leci wiór
Golasów prawa Przyśniło mi się
Ujmie ustawa By każdy w PiS-ie
82 Golasy welcome to Rozebrał się z swych bzdur
polityka na wesoło

ROZBITEK NA ZIELONEJ WYSPIE KALENDARZ NOWYCH ŚWIĄT


tekst: Mariusz Parlicki tekst: Mariusz Parlicki
wykonanie: Zbigniew Ćwiąkalski wykonanie: Eugeniusz Grzeszczak
(b. minister sprawiedliwości) (PSL, wicemarszałek Sejmu)

Przybyłem na Zieloną Wyspę Jedenasty listopada, czy trzynasty grudnia


niczym Robinson (bez Piętaszka), świętujący tłum ulice Warszawy zaludnia,
więc służyć mi musiała jeno kostki bruku, jak confetti, czasami latają,
wraz ze mną ocalała flaszka. do radości niezbyt wiele dni Polacy mają.

Proponuję więc by mali i duzi Polacy


Wyspa niezwykle mnie zdumiała,
mięli więcej dni od szkoły wolnych i od pracy.
autostradą w pół urwaną, Więcej trzeba dni świątecznych wlepić w kalendarze.
stadionem gdzie nie rosła trawa Jakie święta czas wprowadzić? Chętnie wam pokażę.
i sianą w krąg marihuaną.
Palikota Ruch słyszałem, że się dziś upiera,
Pociągi wolniej tu jeździły aby jeden dzień co miesiąc był Świętem Dealera.
od tych na Rynku Głównym bryczek, Wraz z tym świętem raz do raku może też zagościć
a prokurator w telewizji Dzień Ściganych Posiadaczy Niewielkiej Ilości.
przestrzelił zgrabnie swój policzek.
Grupa byłych członków PiS-u, dziś z Ziobrą zbliżonych
chce mieć inny dzień świąteczny – Święto Wypędzonych.
Podwładny beształ tu zwierzchnika Pomysł świetny, więc nie trafi jak ich list, do kosza.
i miał uznanie prezydenta, Wypędzonych Święto będzie po Dniu Listonosza.
szef opozycji maszerował
tak w dni powszednie, jak i w święta. Adam Hofman do Ziobrystów krzyczy, że to kpiny
bo z Błaszczakiem chce obchodzić Święto Wazeliny.
Tu transmisyjny wóz zapłonął, Ja mam jednak inny pomysł, by Pana Hofmana
tam świsnął koktajl Mołotowa, chłopi polscy czcili podczas Tygodnia Barana.
bo tu się liczą bardziej czyny
niżeli bez znaczenia słowa. Święto Starych Wyjadaczy chce wprowadzić Miller
lecz to święto w Dzień Grabarza może przejść za chwilę.
Sejm jak ustawę przyjął w czwartek Gdy to mówię towarzyszom z oczu płynie łezka,
to w piątek ją nowelizował, od pół roku mają Święto Leżących na Deskach.
a po weekendzie już nad drugą
nowelizacją debatował. Będzie też Dzień Paprykarza i Święto Starucha,
Tydzień Modlitw by Platforma Wyzionęła Ducha
Minister Bartek – spec od zdrowia Świętem będzie Miesiąc Walki o Immunitety
wciąż nowych reform miał koncepty, oraz Dzień Dna, które bardzo skrzywdziło kobiety.
no a pacjenci zażywali
W sprawie święta koalicji Pawlak Tuska spotkał.
tutaj nie leki… lecz recepty.
Ustalili, że tym świętem będzie Dzień Kłopotka
Innych świąt już z braku czasu tutaj nie wyliczę,
Szef opozycji grzmiał codziennie,
no a dzisiaj niech się święci Dzień Pobożnych Życzeń.
o nowym niebywałym chamstwie,
o kondominium rusko-pruskim,
o służalczości i poddaństwie. W POLSKĘ IDZIEMY
Palikot dumnie palił jointa, tekst: Mariusz Parlicki
Rydzyk ogłosił się Kordeckim, wykonanie: Jan Bury (przewodniczący Klubu
Kubicy dał relikwie Dziwisz, Parlamentarnego PSL)
a knebel w ustach miał Boniecki. (na melodię W Polskę idziemy)

Wyspę tę słusznie zwą zieloną, * * *


zieloni są tu ludzie prości, O głosy chłopów w polityce wciąż trwa bój,
a w kwestii prawa jest zielony przed wyborami się obietnic leje zdrój,
nawet minister sprawiedliwości. O głosy chłopów inteligent stara się,
przed wyborami nawet gnój nie pachnie źle,
a po wyborach chłop przeżywa wielki szok,
Zostanę tu gdzie co dzień absurd polityk gdy go widzi nagle skręca w bok
nowy wyrasta i zakwita, i choć miał walczyć o dopłaty i o KRUS
a poziom życia leci z górki, to nagle mówi że,
jak Premier Tusek w Dolomitach. pomylił strasznie się 83
polityka na wesoło

Twierdzi, że trzeba dowalić chłopu nowe podatki, Idę na Wawel, patrzę z oddali,
zabrać dopłaty na spłaty raty, wprowadzić składki: ktoś o wawelski mur głową wali.
składki zdrowotne, emerytalne i jeszcze inne. Myślę kto niszczy te mury stare,
Biedni, bogaci – niech każdy płaci – chłopy są silne a to Spółdzielca – Grabarczyk Czarek.
Zganiłem Czarka za czyn kretyński,
A kto nie silny niechaj czym prędzej siły nabierze, bo mur Wawelu to nie mur chiński.
i niech nie pyta się jak żyć dalej Panie Premierze, On mi wyjaśnił, że ten czyn dziki
bo nie odpowie mu na to dzisiaj Tusek i Kaczor,
sprowokowały dziś pekińczyki,
bo za ich diety, chłopy niestety, wspólnie zapłacą
które przebiegły mu nagle drogę
i pod tym murem uniosły nogę.
Palikot Janusz dla rolnictwa ma swój plan
To prowokacja, nieczysta gra.
marihuany łany oraz maku łan,
Kaczyński o uprawy papryk martwi się, – Ile ich było? – pytam. – A dwa.
a Napieralski z rolnikami obiad je,
Tusk na dożynkach czule ściska żytni chleb, Poszedłem dalej, przy Maszkaronach
a potem wszyscy wespół dadzą chłopom w łeb w Janka Rokitę wtulona żona
bo każdy po wyborach ma już inny cel płakała. On ją pocieszał: – Nelli,
a z chłopem tylko jest lepszej od Ciebie w Sejmie nie mięli.
jak zawsze PSL Już wkrótce znowu wrócisz na afisz,
Do Solidarnej Polski się zapisz
Bo tylko Pawlak wsi nie zawiedzie walcząc z mozołem,
Tyś politycznie twórcza i płodna,
by chłop na korty szedł tenisowe za swą stodołę,
przy Tobie Wróbel to kurka wodna,
bo tylko Waldek nie zmienia nigdy barw swych i twarzy
przy Tobie nawet Kempa jest blada,
twardy i dzielny, nasz wódz naczelny ogniowych
bo nikt tak mądrze jak ty nie gada.
straży
– Tak, przytaknąłem, bo trzeba było
Kiedy Palikot daje rolnikom sztachnąć się skrętem, wesprzeć tę piękną, choć ślepą miłość.
gdy paprykarzom Kaczor zaręcza, że da im rentę,
gdy Napieralski rozdaje gruszki z wierzby zerwane Wracam do domu, nagle ktoś krzyczy,
to nie nabierzcie się na tę szopkę chłopy kochane że chce pogadać w kwestii petycji.
Czytam petycję…
Ten obiecuje modernizację, tamten gaz w łupkach, Biedroń z Nowicką chcą przemianować
a po wyborach nic nie pamięta, udaje głupka ulicę Grodzką na Transwestycką.
Nie daj się chłopie nabić w butelkę, zrobić w balona
Ufaj ludowcom, bo oni wierni jak twoja żona
Czmycham w te pędy,
wolę być retro, niżeli trendy.
KRAKOWSKI KRASNAL
Gdybym się zgodził plac Wszystkich Świętych
tekst: Mariusz Parlicki mógłby być placem z PiS-u Wyklętych,
wykonanie: Jacek Majchrowski (prezydent Krakowa) i żeby eurosceptykom dopiec
mógłby Angeli być Wandy kopiec.
Pod grzybem kiedyś siadywał krasnal,
Mogłaby też chcieć Kurtyka Zuzka
a dziś nad grzyba krasnal wyrasta.
ulicę Kupa zmienić na Tuska,
Skąd ta przemiana? Krasnali rasa
ktoś by na Śliskiej chciał mieć Hofmana
rośnie, gdy trzeba zacisnąć pasa,
Macierewicza, zamiast Rejtana,
a pas zacisnąć trzeba dziś w mieście,
Leszka Millera zamiast Na Stoku
więc krasnal pewnie urośnie jeszcze.
i Anodiny zamiast Pilotów,
Kamasza zamiast Żółtej Ciżemki.
Nim się rozrosnę, pójdę na spacer.
Gdybym się zgodził, cierpiałbym męki,
więc się nie zgadzam, koniec i cisza.
Idę, a tutaj Schetyna płacze,
Nie zrobię z Jana Pawła – Dziwisza,
a wręcz wydaje nieludzkie wrzaski.
Plac Sikorskiego nie będzie Radka
bo był marszałkiem, a jest bez laski.
Mówię mu: – Grzesiu nie krzycz tak, a ja bo lepszy spokój jest, a nie jatka.
kupię Ci laskę u Mitoraja
odlaną z brązu, i po kłopotach, Być krasnoludkiem niełatwa sprawa,
lub… bądź posłanką u Palikota. tu mały problem, tam wielka wrzawa,
Palikot kiedyś z Tobą się czubił, gdzie nie popatrzę, kogo nie spotkam,
ale bez laski wnet Cię polubi. widzę groteska, farsa i szopka.
84
zapiski

Niedawno przebywałem w Ardenach, na granicy z Belgią, zatrudniłem się w niemieckiej


hucie stali. Tam powstały „ Kartki z dziennika kontraktowca”, które ślę do znanego mi
„ Zdania”, gdyż tam niegdyś opublikowano moje grafiki…
Pozdrawiam serdecznie!

TOMEK BOHAJEDYN

KARTKI Z DZIENNIKA
KONTRAKTOWCA
Dotarłem do swojego El Dorado. Klasyka. Zobaczy- ***
łem pokój z żelaznym łóżkiem bez pościeli i kiblem Bóg jest pojęciem. My decydujemy o jego treści.
na zewnątrz… A jutro czeka na mnie huta w małej nie-
***
mieckiej mieścinie. Dzień pierwszy!
Niedzielne popołudnie na niemieckiej prowincji. Dobi-
*** jają mnie wypielęgnowane posesje wokół. Regularnie
Najdroższa, do pracy w hucie musiałem zdjąć obrącz- przycięte trawniki, identycznie pomalowane domki…
kę… Dziwne uczucie, po tylu latach… Podkreśliłem Zaczynam tęsknić za słowiańskim bajzlem, kolorowymi
tym swoją klęskę! śmieciami w rowach przy drodze, pokrzywami i dzikimi
śliwami i jabłoniami, między którymi stoją drewniane ru-
***
dery i rdzewieją maszyny rolnicze… Za każdym zakrę-
Przez ostatnie miesiące malowałem ekspresjonistycz-
tem czeka zaskoczenie! A tutaj – bicie konia jedynie.
ne abstrakcje – wizualizacje strachu…
Teraz mam okno w dachu z widokiem na stację ko- ***
lejową i kościół, więc bicie dzwonów miesza się Stara Niemka w żółtej sukience tańczyła w parku mię-
z turkotem przejeżdżających pociągów… Jestem dzy pijanymi mężczyznami. Mój towarzysz wskazał mi
na polskim kontrakcie w niemieckiej hucie. Poznałem ją palcem, gdy jadąc do naszej huty mijaliśmy Bonn:
już sól tej ziemi: hoplitów z hutniczej falangi. Nie znam – Ale żulia się bawi!
jeszcze pracy. Nie rozumiem, co do mnie mówią, gdy
***
opowiadają o produkcji… Dzisiaj o 15 poznam swoje
Nie spodziewałem się, że pocieszenie przyniesie mi
możliwości.
tutaj poezja Bukowskiego. Opisy pustostanów jego dni
*** i nocy są lepsze od chlania wódy. Mogę siedzieć i uda-
Rdza jest wszędzie. Wdziera się w każdy zakamarek wać, że oglądam telewizor, że słucham idiotyzmów…
ciała. Pot żłobi w niej kanały i stygnie pod ubraniem. A tak naprawdę powtarzam sobie w myślach jego stro-
Ból nie stygnie. Narasta wciąż i wciąż, aż do końca dnia fy: „w rozleniwionym meksykańskim powietrzu patrzy-
i trwa całą noc, zamiast snu. łem jak umiera byk”.
*** ***
Dnia widzę mało, a noce są w hucie na szczęście Zostałem tysiącktórymśtam znajomym Wernera Herzo-
chłodne. Tęsknię. To normalne. ga na Facebooku.

*** ***
Pokolenie JP II Za garść dolarów więcej
Na kontrakcie wszyscy jesteśmy oficjalnie ateistami, Przeczytałem list miłosny, który napisałem do Ciebie
bo w Niemczech za przynależność do Kościoła płaci parę dobrych lat temu… Jeszcze nic nie wiedzieli-
się podatek. W niemieckiej hucie pracujemy wydajnie śmy o życiu. O miłości. Teraz marzę o tym, żeby się
na polskich warunkach. Żaden z nas nie jest rasistą – z Tobą kochać. Wąchać Twoją nagość i całować Twoją
w weekendy preferujemy kolorowe kurwy w burde- nagość za wszystkie pieniądze, jakie uda mi się zdo-
lach… Przedmurze! być, aby mieć spokój przez jakiś czas… Przeczytałem
85
zapiski

list miłosny, który napisałem do Ciebie parę dobrych lat ***


temu… Teraz znam reguły. Coś za coś. Być liczonym na deskach to dopiero horyzont poznaw-
czy! Moja twarz w kubistycznej manierze pozostanie
***
w lustrze na długo... Powodzenie u kobiet mam zapew-
Zasadzka. Chcesz zostać spadochroniarzem? Przeżyj
nione, chociaż konto puste i umowa psia... Słowem –
noc Kurtz! Skacz na dno! Jądro ciemności, kurwa two-
TRÓJKĄT.
ja mać! Poczuj rozgrzane żelazo na piersi! Wszystko
dla miłości. ***
Deszcz i zimno. Ależ cieszy taka pogoda blisko hutni-
***
czego pieca!
Granatowe filary nowo budowanej hali na tle jasnego
prawie białego nieba wyrastają ponad szary budynek ***
formierni, a na pierwszym planie zielone i pomarańczo- Ćma usiadła na moim rysunku. Dopełniła go.
we kontenery na śmieci. Mrużę oczy i robię z tego obraz
***
ekspresjonistyczno-abstrakcyjny... Jeszcze łyk wody,
Rdza wgryzła się w moją skórę; już krąży w mojej krwi
kęs chleba i trzeba wracać na halę, gdzie czeka żelazo.
i zmienia moje myśli – automatyzuje przekaz... Stałem się
*** przedłużeniem maszyny, moje dłonie układają się w zaci-
Mnich spotyka węża. Kto jest bliżej Boga? ski, moje ruchy są coraz bardziej określone i precyzyjne.
Mogę wszystko! Mogę wskrzesić futuryzm! Ognia!
***
Wrak parowca stał się niezwykle cennym habitatem ***
dla jałowego dna. Kobiety... Kobiety to podstawowy temat na każdej woj-
*** nie.
Na halę huty wbiegła nagle sarna z zakrwawionym py- ***
skiem. Przeskoczyła rozgrzane odlewy i znalazła wyj- Łzy czyszczą oczy z rdzy. Żłobią w twarzy koryta rzek
ście na drugim końcu hali. Dopiero wtedy zobaczyliśmy bez nazwy – rośnie amazońska dżungla... Ból – nagi nie
sprawcę tego surrealistycznego zdarzenia – na pobli- zapomnę twojego dotyku i pieszczoty. Rdza...
skim pagórku stał lis, który widząc ludzi przerwał pościg.
Prawie pewna zdobycz ocalała dzięki piekłu... ***
Rdza. Jaki obraz pozostanie dzisiaj w pamięci?
*** Te parę metrów z szatni na halę, kiedy się jeszcze nie
Przerwa. Idziemy na stołówkę. Polacy siadają pod pra- wie, w jaki sposób będą krzyżować. Rdza. Żółte dłonie
wą ścianą; Niemcy pod lewą. Polacy brudni i w podar- i nagłe przypomnienie chwili z dzieciństwa, kiedy strze-
tych w ubraniach jedzą i palą papierosy ze smętnymi lałem puszką z karbitem... Rdza.
minami, umęczeni pracą na akord. Niemcy w prawie
czystych, jednolitych niebieskich uniformach gwarzą ***
i jedzą ze spokojem ludzi będących u siebie. Wciąż to Z nauki literatury w szkole najbardziej zapamiętałem
Westerplatte! sobie wiersz pewnego izraelskiego poety o wieży czoł-
gu obracającej się w stronę pustyni, który przeczytałem
*** na korytarzu w jakiejś gazecie, gdy zostałem wyrzucony
Żółte pudełko po tytoniu z rysunkiem głowy francuskiego z klasy za złe zachowanie.
żuawa przypomina mi przygody van Gogha i Gauguina
w Arles. Ich „szaleństwa” tłumaczyły istotę tego świata. ***
Gruby kontur oddzielał i wyodrębniał kolory. Zobaczyłem wspaniały obraz! Granatową blachę zawie-
szoną do połowy czerwonej ceglanej ściany, przez któ-
*** rej środek biegnie pionowo błękitna rura.
Zabrałem z sobą zbiór wierszy Czechowicza, bo myśla-
łem, że będzie w nim Okręt czyli Dno. Nie było, więc na- ***
rysowałem wnętrze U-boota i postawiłem w nim siebie Światło i ciało. Mrok i ciało. Ból. Rdza i sperma...
w roli mechanika pokładowego. Jakie to śmieszne i sur- ***
realistyczne! Jestem na dnie, a stałem dzisiaj na wzgó- Wrony kraczą od strony huty. Niedziela.
rzu i patrzyłem z niego na hutę – rdzawą plamę w morzu
zieleni... Jutro znowu tam pójdę i stanę przed nieznany- ***
mi mi zadaniami, nieopanowanymi dobrze maszynami Zatrzymuję samochód pod remizą strażacką w niemiec-
i obcymi ludźmi, z którymi tworzę pokolenie – kolejne kim miasteczku. Wszędzie czysto, tylko moje myśli brud-
pokolenie dzikiego plemienia, które uważa się za wielki ne. Słowiański punkt widzenia się nie zmienia. Koniec
naród i głosi, że jedyne ma prawo do miana człowieka. romantyzmu!
Dzisiaj ogolić gęby nie dam rady! ***
*** Autostrada w deszczu. Jastrząb obniża monotonny
Sen wreszcie nadchodzi. Snopy iskier zmieniają się lot.
w gwiazdy. Niewiele rozumiem. Niewiele potrafię. Je- ***
stem cywilizowany. Niestety. Czerwona ziemia na horyzoncie. Osy na pierwszym
*** planie. Dziesięć godzin prawdy. Czekanie. Czekanie na
Zardzewiały odlew leży pod ścianą z niebieskiej blachy dziesięć godzin prawdy o sobie. Zajeżdża furgonetka
86 w samo południe. Szczegóły piekła. pocztowa. Nic do mnie. Nic. Żadnej szansy. Żadnego
zapiski

odzewu na Help!. Niedobrze być marynarzem U-boota. ki razy, ale dzisiaj wzruszyła mnie wyjątkowo. Tęsknię
Niedobrze ciągle być pod powierzchnią... Czerwona zie- do malowania – do tej chwili wolności i niepewności za-
mia na horyzoncie. Osy. Każda mnie mija. Przeżyję. Do- razem. Za seksem tworzenia.
czekam się. Ciągle ściskam ziarnko gorczycy i staram
***
się chodzić po wodzie w ogrodach Babilonu.
Poznałem Polaka, który od 20 lat pracuje w niemiec-
*** kiej hucie. Był zszokowany ceną paczki papierosów
Wiatr z gór szarpie chiński dzwonek u drzwi. Tak bardzo w Polsce… I że już nie ma popularnych i klubowych.
nie chciałbym dzisiaj wychodzić! Ja tych papierosów próbowałem po kryjomu w szkole –
on palił je wiele lat w kraju. Dzisiaj ja już nie palę od kilku
***
lat, a jemu pozostały mocne rosyjskie papierosy. Zgod-
Spotkało mnie coś mocniejszego od dniówki w hucie:
nie stwierdziliśmy, że dobrze, że na Zachodzie są bracia
jadłem mielonego oglądając krwawy horror… Między
Moskale… Dobre z nich chłopy z dobrą wódką i dobrymi
jednym kęsem a drugim musiałem patrzeć jak mutant
papierosami, a politykę historyczną po równo wszyscy
rozrywa ofiarom czaszki i wyjada ich mózgi. Nie wytrzy-
mamy w dupie.
małem – usiadłem plecami do telewizora, moi koledzy
hutnicy jedli spokojnie, do końca wpatrzeni w ekran. ***
Czarny
***
Analitycy Boga kolekcjonują wulkany.
Wyciąłem z gazety zdjęcie przedstawiające Indian
z Puszczy Amazońskiej – jednych z ostatnich, którzy ***
zobaczyli białych ludzi pierwszy raz w życiu. Pierwsze Przyrzekłem sobie: żadnych wierszy, wzruszeń – nie-
skojarzenie, jakie się nasuwa, to oczywiście myśl, że potrzebnego umierania… Na froncie trwa zima; poczta
tym przerażonym ludziom, nad którymi latał helikopter, nie dochodzi; brak miłości. Transportowce przywiozły
wydaje się, iż zobaczyli boga… Boga, który niesie im jedynie zaległy żołd i tabliczki czekolady twarde jak
prawdziwe nieszczęście – zakazany im owoc – pojęcie kamień – gorzkie. Czyszczę karabin maszynowy; korci
czasu. mnie jak dziecko, by przyłożyć język do metalu na mi-
nus 30 stopniach… Brak miłości; żołd tutaj niepotrzeb-
***
ny; czekoladę dziobią wrony – nie ma tu kruków; kruki
…I ruszyłem na wzgórze, które zdobyłem kilka ty-
są na Zachodzie… Coś majaczy we mgle: ciężki czołg
godni temu; które anektowałem dla siebie, bo widok
w zimowym kamuflażu z czerwonym sercem na wieży.
z niego miałem na miasteczko szczęśliwych ludzi z bia-
To nie miłość… Wrony są głośniejsze od pocisków!
łym kościółkiem po środku i pastwiskiem dla koni na
przedmieściu. Gdy tu szedłem, towarzyszyło mi bicie ***
dzwonów w rzeczonym białym kościółku. Pomyślałem, „To dobry dzień, żeby umrzeć”, jak mawiali Indianie.
że może to wszystko, to całe pasmo ostatnich niepo- Prawdziwie piękny dzień! Wyszedłem dzisiaj wcześniej
wodzeń, które doprowadziło mnie do huty w Ardenach w góry, zanim słońce osuszyło rosę z traw i podziwia-
miało tak naprawdę ponownie przybliżyć mnie do Boga. łem jej diamenty wiszące na pajęczynach utkanych
Tak, „jak trwoga to…”. Ale to kościelne przysłowie nie wśród traw – naszyjniki godne najpiękniejszych kobiet.
całkiem tutaj pasuje, bo do Kościoła – do instytucji – Kobiety. Koledzy wrócili nad ranem z burdelu z pusty-
wcale nie mam ochoty wracać i nie wrócę. Chodzi mi mi portfelami, ale pełni wrażeń. Mężczyźni. Mężczyźni
o autentyczną bliskość Boga, za którą tak wielu spłonęło muszą żyć złudzeniami, że są silni, inaczej po nich.
na stosach, a tak niewielu zostało świętymi… Usiadłem Inaczej tylko wódka, papierosy i narkotyki, albo woj-
znowu, jak tydzień temu, przy stosie układanym na ja- na… To już lepiej wojna – potrząsanie i rąbanie sza-
kieś lokalne święto i deszcz zaczął padać. Schowałem belką; zdobywanie szczytów dawno już zdobytych…
się pod sosną i stało się sucho, dobrze. W przyrodzie Po kilkunastu dniach przerwy znowu usiadłem na wzgó-
tydzień końca lata to jak zmiana epoki – zieleń wypierają rzu ze stosem, który miejscowi szykują na jakieś lokal-
inne kolory. Dla mnie ten tydzień był bardzo ciężki – ból ne święto. Patrzę na białe miasteczko szczęśliwych
fizyczny odsłonił słabość ducha. Odsłonił potrzebę miło- ludzi, w którym chyba brakuje jakiegoś Kacpera Hau-
ści, którą paradoksalnie przez miłość stłumiłem. sera, Woyzecka lub Stroszka… Ja boję się do niego
zejść… Taka myśl przyszła mi do głowy, że tak zwana
***
miłość nieszczęśliwa jest większym darem od tak zwa-
Słyszę grzmoty na horyzoncie: ostatnia burza lata? Być
nej miłości szczęśliwej – spełnionej, skonsumowanej
może. Niebo stało się bardzo dynamiczne, jak ocean.
i w końcu nie pozostawiającej żadnych złudzeń. Dzwon
Hen z daleka różowe światło goni granatowe fale chmur
w białym kościółku zaczął bić na Anioł Pański – ilumina-
zwieńczone białymi obłokami. A ja tutaj, na dnie, cze-
cja, więc mogę wybrać sobie archetyp. Dzisiaj chcę zo-
kam na zbawienie – na grom z jasnego nieba.
stać Odyseuszem, którego siłą była wiara, że powróci
*** do domu, wytnie w pień zalotników łasych na wdzięki jego
Słowo na niedzielę żony i majątek, i po ich trupach dojdzie do jej sypialni…
– Grasz z nami w piłkę? W niepamięć. Jak skończę ten dzień? Będę słuchał Lili
– Nie Marleen Marlene Dietrich – pieśni śpiewanej po obu
– Pójdziesz sobie sam na pogrzeb, pamiętaj. stronach frontu…
*** ***
Pollock chlapie farbą po olbrzymim płótnie rozciągnię- Koniec lata
tym na podłodze pracowni. Widziałem tę fotografię set- Chrząszcze kopulują w mokrym dmuchawcu.
87
zapiski

*** ba być cały czas czujnym jak w wietnamskiej dżun-


2 października gli; kontakty z tzw. kolegami ograniczyć do minimum
Wyjątkowo piękna pogoda jak na październik – ponad i nie wdawać się w żadne sojusze, żadne zobowiąza-
20 stopni Celsjusza! Jutro święto zjednoczenia Niemiec. nia; pomagać jak trzeba, ale od nikogo nie oczekiwać
Huta nie pracuje – nawet Polacy nie mogą… Jedziemy pomocy; swoje poglądy zachować dla siebie, więcej mil-
więc na wycieczkę nad jezioro Rur. Nad wodą tłumy. czeć niż mówić… To kontrakt – prawdziwa szkoła kapi-
Ludzie pływają łódkami, kąpią się, opalają, piją piwo talizmu! Ludzie wykorzenieni i rzuceni do ciężkiej pracy
w ogródkach, spacerują po deptaku… Nagle spotykamy – niewiele dzieli nas od bestii… Trzeba poczuć zew krwi
rodaków – znajomych z innego kontraktu. Jeden z nich – i wtedy dopiero wydawać sądy (moralne), zaczynając
dwumetrowy olbrzym – ściągnął koszulkę i prezentował zawsze od siebie. Daje to szansę pozostania człowie-
na plecach tatuaż ze sceną walk ulicznych Powstania kiem – nikłą, ale zawsze.
Warszawskiego…
***
*** Skoszarowany marzę o intymności. Za oknem lam-
Atylla zbiera wilcze jagody w Ardenach. Już niedłu- pa uliczna świeci prosto w okno. Jutro niedziela; kole-
go jego hordy zaleją spokojne niemieckie miasteczka dzy mają plan – pojadą do Belgii po tańszy tytoń i do
i hutę, w której pracują niewolnicy ze Wschodu… Atylla tańszych burdeli. W Brukseli jest »czarna ulica«, tam
przygląda się wiatrakom elektrowni wiatrowych znaczą- stoją tylko czarne kurwy… mówi do mnie podniecony
cych horyzont. „ojciec rodziny”. Coś od życia nam się należy za to,
że musimy jebać po 12 godzin dla Gebelsów… Tu nie
***
ma naszych kościołów i naszych polskich świętych.
W knajpie podeszła do mnie prostytutka i zapytała czy
Tu jesteśmy sami, więc bawmy się na całego, póki sił,
mam ochotę na numerek. Podziękowałem grzecznie.
póki my młodzi!
Zapytała, jak mam na imię. Odpowiedziałem: My name
is Clint Estwood. ***
Co rano odwiedzają nas trzy grube koty: czarny, biały
***
i rudy. Zawsze przychodzą w tej kolejności – trzy kolory
Gdy przyjechałem na urlop z frontu, znalazłem
niepewności.
w wannie wija – biedakowi nie starczyło stu nóg, by po-
konać gładką ścianę… Zanim odkręciłem kurki, wycią- ***
gnąłem go i wyrzuciłem za drzwi w noc. 11 listopada 2011
W niemieckiej telewizji polscy robotnicy oglądają mi-
***
strzostwa świata w podnoszeniu ciężarów kobiet.
W pociągu dziewczyna mówiła do telefonu: „… tak pa-
trzył na mnie, jakby wcześniej miał przyjemność – takie ***
rozpoznanie w oczach”. Na dziedzińcu huty szron zmieszał się z rdzą. Tęsknię
i marznę, a na piecach Niemcy nie mogą utrzymać tem-
***
peratury. Schodzimy wcześniej ze stanowisk. Polskie
Żelazny Krzyż
czary.
Cinek zawiesił sobie na szyi Żelazny Krzyż ze swasty-
ką – Nie ściągnę go nawet pod prysznicem, niech Ge- ***
belsy widzą!. Ze swastyką paradował przez miesiąc Co tak huczy na granicy z Belgią? Czy to duchy żołnie-
i pił coraz więcej, aż go kierownik wysłał na odwyk… rzy Guderiana grzeją silniki swoich czołgów w lasach
na „front wschodni”. Alkoholicy i degeneraci – fizyczne Ardenów? Nie, to polskie dusze rozsiewają zarazki ro-
i psychiczne kaleki – cały karny batalion rozlokowany mantyzmu na racjonalnej niemieckiej prowincji. Pijemy
po kwaterach w spokojnym niemieckim miasteczku. wódkę i za nic mamy ciszę nocną na ulicy domków jed-
Mam dosyć! Dezerteruję! Uciekam za parę tygodni, bo norodzinnych, która prowadzi do cmentarza poległych
odzyskałem wiarę w Boga i chcę uwierzyć w ludzi – ko- w ofensywie 1944 roku. Pijemy zdrowie naszych pole-
chać jak nigdy wcześniej. Zamiast Żelaznego Krzyża głych wrogów!
wolę tabliczkę czekolady.
***
*** Przyszedłem na wzgórze ze stosem, a po stosie został
Bajka o czapli i wronach tylko wielki krąg wypalonej ziemi i popiołu. Miejscowe
Samotną czaplę zaatakowały trzy wrony. Na mglistym święto odbyło się; kolejne całopalenie przeszło do histo-
niebie nagły krzyk i spadający puch! Walka nie została rii, a od Nowego Roku mieszkańcy znowu będą układać
rozstrzygnięta – ptaki odleciały w swoje strony i pozo- nowy stos. A mnie tutaj już nie będzie, moje całopalenie
stała monotonna biel – jak na obrazach japońskich mi- też przeszło tutaj do historii. Jeźdźcy apokalipsy okazali
strzów… A mnie udało się jedynie sfotografować prze- się kuglarzami.
jeżdżający pociąg na pobliskich torach.
***
*** Koniec
Jeszcze ciemno za oknem, chociaż już po 7 rano. Pta- W tunelu zblokowały się odlewy tak bardzo, że trzeba
ki śpiewają w ogrodzie i kot wałęsa się obok żywopłotu było je rozcinać pilarką. Z pieców przybiegli Rosjanie
– szuka śniadania, które zostawia mu kolega J., nasz i na widok zwału jeden z nich krzyknął: kurwa mać! Huj-
„pokładowy” kucharz. Chłop dobry, ale życiowo niepo- nia! Kamasutra!
radny, co „sępy” z sąsiedztwa już wyczuły i robią sobie
88 z niego żarty – wstęp do pożarcia padliny. Tutaj trze- TOMASZ BOHAJEDYN
esej

STANISŁAW BURKOT

„NIE BYĆ BOKSEREM,


BYĆ POETĄ…”
Epitafium napisała sobie wcześnie, na wszelki wy- jedynego celu twórczości. W każdym żarcie kryje się
padek, aby nie było później nieporozumień. Trochę na dnie jakaś prawda. Na tej zasadzie zjawia się afo-
w nim dziś, w momencie jej śmierci, trzeba dopowie- ryzm Symonidesa z Keos, dedykowany Leonidasowi
dzieć, objaśnić skrótowo zapisane sensy, ale tekst nie i pamięci poległych pod Termopilami: „Przechodniu, po-
wymaga zasadniczych zmian. Przywołajmy go tutaj, wiedz Sparcie…”.
aby przedstawić, co się w tym tekście dzieje – nieko- Dobra pamięć w poezji nie utrwala się ani z powodu
niecznie z „nagrobnego” powodu. Bo wiersz jest wier- metafor i przecinków, ani grupowych programów, lecz
szem – ucieleśnia się w nim sztuka słowa: wyłącznie z powodu bycia „osobnym”, zachowania wła-
Tu leży staroświecka jak przecinek snej odrębności, głównie jednak z powodu obowiązku
autorka paru wierszy. Wieczny odpoczynek czy przywileju nieustannej refleksji nad sobą i nad świa-
raczyła dać jej ziemia, pomimo że trup tem. I niewiele się zmieniło w Nagrobku od pół wie-
nie należał do żadnej z literackich grup. ku. Może jednak tyle, że poetka przestała być „autorką
Ale też nic lepszego nie ma na mogile paru wierszy” – napisała ich ponad trzysta pięćdziesiąt.
oprócz tej rymowanki, łopianu i sowy. Zmianie podległ także „mózg elektronowy”. Dla ścisło-
Przechodniu, wyjmij z teczki mózg elektronowy ści w momencie powstania wiersza – u nas go jesz-
i nad losem Szymborskiej podumaj przez chwilę. cze nie było. Prace nad minikomputerem zaczęły się
(Nagrobek, tomik Sól) w 1973 roku, w 1974 przystąpiono do produkcji Mery
W istocie każdy wers wymaga objaśnień. Co kryje 300; zajmowała sporą przestrzeń, była solidnym „biur-
się za dziwnym porównaniem: „staroświecka jak prze- kiem” i nie nadawała się do noszenia w teczce. Innymi
cinek”? W 1962 roku, kiedy się wiersz ukazał, doga- słowy: przez pół wieku powiększyło się owych „parę
sały inspiracje poetyckie zrodzone z różnych odmian wierszy” – metaforycznie: do nagrody Nobla, a „mózg
awangardyzmów, w fazie epigońskiej manifestujące elektronowy” uległ miniaturyzacji, takim przekształce-
się najczęściej w piętrzeniu wyszukanych metafor niom, że można go nosić w teczce. Co Szymborska
i w pogardzie dla tradycyjnych reguł interpunkcji. Poeci bezbłędnie przewidziała.
„bezprzecinkowcy” – chodzi nie tyle o Przybosia, co Żartobliwy, po części autoironiczny wiersz, zapisuje
o jego epigonów – uważali się za odkrywców i nowa- – już w tonie serio – sprawy fundamentalne dla całej
torów. Przeciwko nim manifestowało swoją odręb- twórczości poetki. Ważny jest nie ozdobny ciąg meta-
ność „pokolenie‘56”, „pokolenie »Współczesności«”. for, lecz prostota stylu. A prostota jest rzeczą najtrud-
Powstawały liczne grupy poetyckie, bo gromadnie niejszą w sztuce. Przeważająca część wierszy – a na
łatwiej było wówczas zaistnieć. Wydawało się im, że dobrą sprawę wszystkie – mają u Szymborskiej charak-
prawo do znaczenia, do sławy przysługuje tylko człon- ter przypowieści: prezentują swoje mini-fabuły, opowia-
kom grupy wyznającym ich programy. Gdzieś przez dają jakieś zdarzenie jednak nie dla jego niezwykłości,
ironiczne paradoksy utrwalone w tym tekście przebija dla uczestniczących w nim postaci, lecz dla określenia
się wieloznaczność „wiecznego odpoczynku”: bo epi- prawideł ludzkiej egzystencji, kolei losu lub wybranej
tafium oznacza „zachowanie w pamięci”, może nie jakiejś filozoficznej prawdy. Przypowieści – wywodzą-
od razu pośmiertną sławę, ale jednak… Ironia, humor ce się w tradycji europejskiej z Nowego Testamentu
niwelują taką potrzebę osobistą u Szymborskiej, osoby – zaliczane do literatury moralistycznej, u Wisławy
od zawsze skromnej; „staroświeckość” oznacza więc Szymborskiej związane są zawsze z refleksją filozo-
jej skromność, pojedynczość, osobność, ale i niezależ- ficzną, często w postaci aforystycznego paradoksu.
ność . Puenta wiersza – „Przechodniu, wyjmij z teczki Poetka nie jest moralistką – nie poucza i nie nawraca.
mózg elektronowy // i nad losem Szymborskiej podumaj Rozpoznaje „przypadki”, objaśnia ich znaczenie, „dziwi
przez chwilę” – wskazuje, że dobra pamięć, że sława się światu”. Paraboliczność jej stylu, prostota, bywają
nie były dla poetki do pogardzenia, ale nie tworzyły zwodnicze, mogą – w odbiorze czytelniczym – two- 89
esej

rzyć powierzchowne lub wręcz fałszywe konkretyzacje. Za wszystkie czasy i wszystkie glony?
Przywołajmy tu na prawach przykładu wiersz Konkurs Za jamochłony i nieboskłony?
piękności męskiej z tego samego tomiku Sól (1962): Akurat teraz? Do krwi i kości?
Od szczęk do pięty wszedł napięty. Sama u siebie z sobą? Czemu
Oliwne na nim firmamenty. nie obok ani sto mil stąd,
Ten tylko może być wybrany, nie wczoraj ani sto lat temu
kto jest jak strucla zasupłany. siedzę i patrzę w ciemny kąt
Z niedźwiedziem bierze się za bary – tak jak z wzniesionym nagle łbem
groźnym (chociaż go wcale nie ma). patrzy warczące zwane psem.
Trzy niewidzialne jaguary (Zdumienie z tomiku Wszelki wypadek, 1972)
padają pod ciosami trzema. Od razu dodać należy, że nie jest to metafizyka
Rozkroku mistrz i przykucania. od św. Tomasza, z tomizmu i neotomizmu, lecz
Brzuch ma w dwudziestu pięciu minach. z głównego źródła w naszym kręgu cywilizacyjnym –
Biją mu brawo, on się kłania z Metafizyki Arystotelesa. Nie jest to powtórzenie my-
na odpowiednich witaminach. śli filozofa i nawet nie ich interpretacja, lecz osobisty,
Narracja jak w każdej przypowieści zmierza do pu- prywatny niejako wybór. Nietrudno odnaleźć w języku
enty. Szymborska jest delikatna: mówi o witaminach, Szymborskiej Arystotelesowskie leksemy: ruch, który
bo nie było jeszcze współczesnego dopingowego „kok- zaczyna się zawsze od czegoś materialnego, poznawa-
su”. I jeszcze się nie urodził Andrzej Gołota (ur.1968), nego zmysłowo, a w akcie poznania rodzi nieuchronne
bokser, który wszedł do biograficznej anegdoty o poet- pytanie – z jakiej przyczyny, dlaczego? U Arystotelesa
ce. Jako kto? Ten, który „brzuch ma w dwudziestu pię- byt jako byt i jego atrybuty – istota metafizyki – cechu-
ciu minach”? Który jest „jak strucla zasupłany”? Więc ją cztery jedności: ciągłość naturalna, całość, indywi-
owych parabolicznych narracjach jest zawsze „drugie duum i ogół; metafizyka, w przeciwieństwie do fizyki
dno” – w postaci kunsztownej inkrustacji, paradok- zajmuje się badaniem (poznawaniem) badaniem my-
salnych zestawień. W tym przypadku wiersz odsyła śli ludzkiej; zdaniem Arystotelesa w ogóle życie jest
do greckiego pojęcia kalos kagathos (piękny i dobry), „aktem rozumu”. Z jego Metafizyki nie wykorzystała
bo uroda ciała była dla Greków zewnętrznym wyrazem Szymborska jednak praprzyczyny ruchu – Pierwszego
dobra, u Rzymian – męstwa. Poruszyciela, substancji samoistnej i nieruchomej:
Co z tego zrobiliśmy współcześnie? Dwa począt- w to miejsce w wierszu Ruch z tomiku Sto pociech
kowe wersy stanowią prawdziwy klucz do pełnej inter- tańczą „lekkoduchy i gagatki”: wodór, tlen, chlor, sód
pretacji: „Od szczęk do pięty wszedł napięty. // Oliwne i azot – taka „Eine kleine Nachtmusik”, co zaprasza nas
na nim firmamenty”. To znakomita imitacja „siekanego” do tańca i do refleksyjnego zdziwienia. Naturalna cią-
wiersza księdza Józefa Baki, poety późnego baroku, głość bytu, jego różnorodność, jako pojedynczość i jako
jego Uwag [o] śmierci niechybnej, zwłaszcza wiersza całość okazuje się oczywista, bo jest „nie [od] wczoraj
Młodym uwaga: „Cny młodziku, migdaliku // Czerstwy ani sto lat temu”, a całość – bo przejawia się w liściu
rydzu, ślepowidzu…”. Kalos kagathos i ksiądz Baka: i w łusce rybiej, w krwi i kości. Pytania zadaje zdumione
antyczny topos i współczesny kicz. Wielekroć wspomi- swoją osobnością indywiduum, byt pojedynczy, zdolny
nana fascynacja Szymborskiej kiczem, a ściślej – jej do stawiania pytań, ale bezradny w formułowaniu od-
zabawy z kiczem mają gorzki smak. Wyrazić się mogą powiedzi. Arystoteles nie rozwiązał zagadki. Paradoks
w takiej konstatacji, jak w przywołanym w tytule frag- bytu, zapisany w puencie wiersza, wyraża zdumienie
mencie z wiersza Wieczór autorski: „Muzo, nie być bok- niezwykłą całością Ziemi, Kosmosu, ale i poznawczą
serem to jest nie być wcale. // Ryczącej publiczności bezradnością indywiduum. Powtórzmy:
poskąpiłaś nam”. siedzę i patrzę w ciemny kąt
Poetka i bokser – sztuka, myśl ludzka, poezja, i po- – tak jak z wzniesiony nagle łbem
dziw tłumu dla góry mięśni, dla bicepsów. Autorka nie patrzy warczące zwane psem.
moralizuje, nie potępia, zgadza się, a nawet podziwia; Nasze zapatrzenie w gwiazdy, „wycie do gwiazd”,
stwierdza jednak istnienie takich ambiwalencji w kultu- wyznacza granice poznania, których nie możemy prze-
rze współczesnej. Bo Szymborska, autorka przypowie- kroczyć. Gryzą pluskwy? Trzeba się do nich przyzwy-
ści nie jest moralistką w starym stylu. W puentach jej czaić… Tak rodzi się jeden z najważniejszych aspektów
narracji nie ma tradycyjnego „pouczenia”, jest żart, pa- filozoficznych w poezji Wisławy Szymborskiej. Byt jako
radoks – zestawienie przeciwstawnych wzorców i tez całość i ciągłość – niezliczona wielość jego form i kształ-
świadczących o bezradności ludzkiego umysłu. Bo pa- tów, odnawialność poprzez narodziny i śmierć – jest
radoks okazuje się nieustannym docieraniem do grani- poznawczo nieobjaśnialny: budzi więc zdziwienie, ale
cy poznania, za którą jest tylko – „Nie wiem”… i nieustanny zachwyt. W całej twórczości Szymborskiej
To owo „nie wiem” otwiera strefy metafizyki w poezji – od samego jej początku – uderza równoważność
Wisławy Szymborskiej: wszystkich form bytu; odrzucone zostają fałszywe uzur-
Czemu w zanadto jednej osobie? pacje człowieka do panowania nad jego odmianami.
Tej a nie innej? I co tu robię? Przywołać warto wiersze: Zwierzęta cyrkowe (Dlatego
W dzień co jest wtorkiem? W domu nie żyjemy, 1952), Upamiętnienie, Dwie małpy Bruegla,
w gnieździe? Obmyślam świat (Wołanie do Yeti, 1957), Małpa,
W skórze nie łusce? Z twarzą nie liściem? Niespodziane spotkanie, *** [„Jestem za blisko…”],
Dlaczego tylko raz osobiście? Woda, W rzece Heraklita, Notatka (Sól, 1962), Radość
Właśnie na ziemi? Przy małej gwieździe? pisania, Pejzaż, Żywy, Urodzony, Tarsjusz, Fetysz płod-
90 Po tylu erach nieobecności? ności z paleolitu (Sto pociech, 1967), Spadające z nie-
esej

ba, Głosy, Fotografia tłumu, Szkielet jaszczura, Allegro Tyle naraz świata ze wszystkich stron świata:
ma non troppo, Autotomia, Pod jedną gwiazdą (Wszelki moreny, mureny i morza i zorze,
wypadek, 1972), Psalm, Widziane z góry, Sen starego i ogień i ogon i orzeł i orzech –
żółwia, Eksperyment, Recenzja z nie napisanego wier- jak ja to ustawię, gdzie ja to położę?
sza, Cebula, Pochwała złego o sobie mniemania, Życie Te chaszcze i paszcze i leszcze i deszcze,
na poczekaniu, Utopia (Wielka liczba, 1976), Nadmiar, bodziszki, modliszki – gdzie ja to pomieszczę?
Widok z ziarenkiem piasku, O śmierci bez przesady, Motyle, goryle, beryle i trele –
Krótkie życie naszych przodków, Tortury, Rozpoczęta dziękuję, to chyba o wiele za wiele.
opowieść (Ludzie na moście, 1986), Może być bez tytu- Do dzbanka jakiego ten łopian i łopot
łu, Rzeczywistość wymaga, Kot w pustym mieszkaniu, i łubin i popłoch i przepych i kłopot?
Pożegnanie widoku, Nic darowane (Koniec i początek, Gdzie zabrać kolibra, gdzie ukryć to srebro,
1993), Chwila, Milczenie roślin, Bal, W zatrzęsieniu, co zrobić na serio z tym żubrem i zebrą?
Platon, czyli dlaczego, Trochę o duszy, Bagaż powrot- Już taki dwutlenek rzecz ważna i droga,
ny, Wszystko (Chwila, 2002), Nazajutrz – bez nas, a tu ośmiornica i jeszcze stonoga!
Moralitet leśny, Zdarzenie, Monolog psa zaplątanego Domyślam się ceny, choć cena z gwiazd zdarta –
w dzieje, Wywiad z Atropos, Grecki posąg, Nieuwaga, dziękuję, doprawdy nie czuję się warta.
Właściwie każdy wiersz (Dwukropek, 2005), Myśli na- Nie szkoda to dla mnie zachodu i słońca?
wiedzające mnie na ruchliwych ulicach, Mikrokosmos, Jak ma się w to bawić osoba żyjąca?
Otwornice, Przykład, Sny, Metafizyka (Tutaj, 2009). Na chwilę tu jestem i tylko na chwilę:
Bytem osobnym – w rozumieniu jak u Arystotelesa – są co dalsze przeoczę, a resztę pomylę.
u Szymborskiej strzykwy, tarsjusze, wymarłe jaszczu- Nie zdążę wszystkiego odróżnić od próżni.
ry, żółwie, psy, koty, ryby, jamochłony, sarny, małpy, Pogubię te bratki w pośpiechu podróżnym.
tygrysy, jastrzębie, rekiny, pawie, żmije, nietoperze, go- Już choćby najmniejszy – szalony wydatek:
łębie; są i – na równych prawach – ludzie. A obok rośli- fatyga łodygi i listek i płatek
ny: drzewa, dęby, róże obok cebuli, łozy itd. Są cztery raz jeden w przestrzeni, od nigdy, na oślep,
żywioły Arystotelesa: ziemia, woda, powietrze, ogień wzgardliwie dokładny i kruchy wyniośle.
(Woda, Notatka z tomiku Sól). Ale osobnymi bytami, Przywołane tu całe – z samej „radości czytania” –
także jak u Arystotelesa, są kategorie: pamięć, niena- cztery wiersze Szymborskiej: Nagrobek, Konkurs pięk-
wiść, miłość, narodziny, śmierć, niepokój itd. ności męskiej, Zdumienie i Urodziny tylko pozornie są
W wybranych tu wierszach trwa nieustanne zdzi- do siebie niepodobne: łączy je wywiedziona z tradycji
wienie różnorodnością form bytu, którego właściwo- Arystotelesa odwaga stawiania trudnych pytań, co wię-
ścią główną jest powtarzalność zasadniczej formuły: cej – bez jednoznacznych odpowiedzi. Bo skazani je-
narodzin i śmierci, istnienia i przemijania. Ta formuła steśmy na same pytania. W refleksji, w zadumie poetki
– inaczej niż u Sartre’a (w L’Être et Néant) – nie rodzi nie ma żadnych ułatwień. To, co moglibyśmy nazwać
buntu, lecz zakłada zgodę dla powtarzalności i trwało- światopoglądem, czy jeśli ktoś woli – światowidzeniem
ści ruchu – przemijania, przepływania. Bo każdy byt – jest trudne do nazwania: może powinniśmy użyć grec-
zwierzęta, rośliny, krajobrazy, dzieła rąk ludzkich – jest kiego panontos, wszechbytu, największej i nierozwią-
„na chwilę”. Tylko dziecko nie wierzy w konieczność zywalnej zagadki. Bo on istnieje w niezliczonych para-
przemijania: doksach: jest poważny i śmieszny, tragiczny i dotknięty
Bo żeby wszystko, cokolwiek istnieje, ironią, przejawia się w cierpieniu, a niekiedy, na chwilę,
musiało istnieć tylko w jeden sposób, w poczuciu szczęścia. Bo nasza animula bywa kapry-
w sytuacji okropnej, bo bez wyjścia z siebie, śna:
bez pauzy i odmiany? W okropnym stąd – Duszę się miewa.
dotąd? Nikt nie ma jej bez przerwy
(Wywiad z dzieckiem z tomiku Wszelki wypadek) i na zawsze.
A poetka? Wie, że każdy byt jest „na chwilę”. Poezja Dzień za dniem,
zaś jest po to, by zapisywać i utrwalać, jednakże nie rok za rokiem
śmierć, jak robił to ksiądz Józef Baka, jak straszył nią może bez niej minąć.
Jean Paul Sartre, lecz budzącą podziw wielość form ……………………………..
bytu i zdolność do nieustannych odrodzeń: Przy wypełnianiu ankiet
Chwalę hojność, pomysłowość, i siekaniu mięsa
zamaszystość i dokładność, z reguły ma wychodne
i co jeszcze – i co dalej – (Trochę o duszy z tomiku Chwila)
czarnoksięstwo, czarnoksięstwo. W tle tego wiersza są znów uwagi Arystotelesa
………………………………… o zależnościach między soma i psyche, przy czym du-
Szarpię życie za brzeg listka: sza, rozumiana bardziej jako zespół myśli niż emocji,
przystanęło? dosłyszało? nie mieszkała u niego stale w tym, co z natury swojej
Czy na chwilę, choć raz jeden, było materialne, należało w sensie poznawczym do fi-
dokąd idzie – zapomniało? zyki. Psyche – mówiąc ironicznie – wpadała tam od cza-
(Allegro ma non troppo z tomiku su do czasu. Tę tezę filozoficzną wyraziła Szymborska
Wszelki wypadek, 1972) po swojemu w puencie wiersza. „Wychodne” duszy
To urodziny, a nie śmierć godne są pochwały. w czasie wypełniania ankiet i „siekania mięsa” ilustruje
Przywołajmy wiersz o tym tytule z tomiku Wszelki wy- najpełniej wieloznaczność każdego jej tekstu poetyc-
padek: kiego, złudne pozory naiwnej prostoty. 91
esej

Tomiki Chwila i Tutaj rozwijają inny z aspektów puenty. W nich nieodmiennie pojawia się humor, od-
Arystotelesowskiej ontologii: dotyczą tego, co indywi- krywa zaskakujący paradoks, zjawia się ironia. Po co?
dualne, co pojedyncze, co „nic dwa razy się nie zda- – To „zemsta ręki śmiertelnej”. Nie jest jednak nega-
rza”. To składowa część panontosu. W Fotografii tłumu cją, uporczywą obroną przed tym, co nieuchronne, lecz
z tomiku Wszelki wypadek „moja głowa” była nieroz- próbą oswojenia samego faktu, że coś „było, minęło”.
poznawalna, „już nie jedna, nie jedyna // już podobna Jedyny wiersz O śmierci bez przesady z tomiku Ludzie
do podobnych”. W Metafizyce, wierszu zamykającym na moście przekonuje, że „wszechmocna [to ona] nie
tomik Tutaj, byt pojedynczy opisany zostaje w podsta- jest”, że „nie ma takiego życia // które by choć przez
wowej regule każdego bytu: „Było, minęło. // Było, więc chwilę // nie było nieśmiertelne”. Słowo „śmierć” zja-
minęło”. Jednakże najważniejszy jest fakt realnego ist- wia się w tej poezji stosunkowo rzadko, rzadko także
nienia, nawet „na chwilę”: wyznaczone zostają jego pa- otoczone zostaje atrybutami utrwalonymi w alegoriach,
rametry w czasie („fakt na wieki wieków”) i przestrzeni w kulturze i sztuce. U Szymborskiej ma byt osobny,
(„na cały kosmos, jaki jest i będzie”). Coś pojedyncze utrwalany tylko przez jej synonimy: znaki z rytuałów
„naprawdę było // póki nie minęło”. Tytuł wiersza okazu- społecznych (Minuta ciszy po Ludwice Wawrzyńskiej,
je się po części ironiczny i polemiczny, bo poetka skłon- Rehabilitacja, Pogrzeb), z mitów (Atlantyda, Chwila
na jest opowiedzieć się za „faktem”, więc za „fizyką”, Troi, Wywiad z Atropos, Nad Styksem), z odkryć ar-
a nie „metafizyką”. Jedynym metafizycznym aspektem cheologii (Szkielet jaszczura, Fetysz płodności z pa-
każdego bytu jest przemijanie; fundamentalnie ważny leolitu, Jaskinia, Archeologia). Bo po co o niej mówić:
okazuje się jednak każdy fakt w życiu, „nawet to, // że „Nie zna się przecież na żartach // na gwiazdach, na
dziś jadłeś kluski ze skwarkami”. Chwila i Tutaj już po- mostach // na tkactwie, na górnictwie, na uprawie roli //
przez swoje tytuły dookreślają fundament, podstawowe na budowie okrętów i pieczeniu ciasta”.
zasady światopoglądu Szymborskiej: Poezja, sztuka w ogóle jako oswajanie „złej ko-
Jestem kim jestem. nieczności”, a o tym mówi wiersz O śmierci bez przesa-
Niepojęty przypadek dy, powinna być – zdaniem Szymborskiej – zwrócona
jak każdy przypadek. ku życiu, stale pamiętać o ziemskiej „chwili”, o „tutaj”.
……………………… O tym mówi także Wywiad z Atropos z tomiku
W garderobie natury Dwukropek, jedną „z trzech córek Konieczności”,
jest kostiumów sporo. z greckiego mitu o Prządkach, z których Kloto przędzie
Kostium pająka, mewy, myszy polnej. nić życia, Lachezis wyznacza jej długość, a Atropos
Każdy od zaraz pasuje jak ulał trzyma w ręku nożyczki… Jest pracoholiczką, nie cie-
i noszony jest posłusznie szy się jednak uznaniem, nie jest nagradzana za swoją
aż do zdarcia. gorliwość i trud orderami, dyplomami itd.
Wiersz parafrazuje poetykę współczesnego dzien-
Ja też nie wybierałam, nikarskiego wywiadu, ale ma swoje „drugie dno”.
ale nie narzekam. Bo jest to drugi wywiad ze śmiercią w naszej litera-
Mogłam być kimś turze. Pierwszy powstał w średniowieczu i nosił tytuł
o wiele mniej osobnym. Rozmowa mistrza Polikarpa ze śmiercią. Dociekliwy
Kimś z ławicy, mrowiska, brzęczącego roju, średniowieczny „dziennikarz” „uźrzał człowieka na-
szarpaną wiatrem cząstką krajobrazu. giego przyrodzenia niewieściego”, o rozpadającym się
………………………………………… ciele („Upadł ci jej koniec nosa // Z oczu płynie krwa-
Mogłam być sobą – ale bez zdziwienia, wa rosa”, „Nie było warg u jej gęby”), z kosą w ręku.
a to by oznaczało, Ta alegoria miała wywoływać strach, rodzić pokorę, peł-
że kimś całkiem innym. ne podporządkowanie bezwzględnej władczyni z kosą.
Zdziwienie światem, jego całością i wielością Nic dziwnego, że mistrz Polikarp „padł na ziemię aże
form bytu – to już sprawa nie tylko filozofii, ale i po- stęknął”. Wybór antycznego mitu przez Szymborską
ezji, „poznania poetyckiego”, bo jeśli poezja jest „ba- zawiera ironiczną, ukrytą negację rozpowszechnionej
daniem życia”, jest więc także częścią metafizyki – w chrześcijańskich rytuałach alegorii śmierci.
u Arystotelesa: „nauki pierwszej”. Ale poezja to spra- Parabole Szymborskiej zamykają się wyraźnie
wa formy, stylu, doboru słów przy nazywaniu rzeczy w wyodrębnianych pointach. Przywołajmy ich kil-
i bytów, wyrażaniu bardziej myśli niż emocji. W samym ka: „Jaskółko ciszo ostra // żałobo wesoła // aureolo
tworzeniu dokonuje się coś, co zaprzecza porządkowi kochanków // zmiłuj się nad nami” (Upamiętnienie);
„było, minęło”, zaprzecza nieubłaganym prawom fizyki, „Piosenko, która nie znasz nade mną litości: // mam
bo poeta zawiesić może czas, odwrócić przewidywal- ciało pojedyncze, nie przemienne w nic // jestem jed-
ny bieg zdarzeń. Nad „białą kartką papieru”, na której norazowa aż do szpiku kości” (Próba); „Meteor spadł.
pojawiają się litery i słowa, poeta ma władzę absolut- // To nie meteor. // Wulkan wybuchnął.[…] Na tej plus
ną, bo „inne, czarno na białym, panują tu prawa. // Oka minus Atlantydzie” (Atlantyda); „A wszystko inne – jest
mgnienie trwać będzie tak długo, jak zechcę” (Radość jak Bach // chwilowo grany// na pile” (Obmyślam świat);
pisania). Czym jest poezja? Bytem, jak inne twory „Cokolwiek kiedykolwiek gdziekolwiek się stało // spisa-
myśli ludzkiej, jak kategorie moralne? Czy rodząc się ne jest na wodzie babel” (Woda).
przemija bez reszty? Czy – jak to określa Szymborska Wyrafinowana i niezwykła gra ze słowami, z prze-
w puencie przypowieści – jest „zemstą ręki śmiertel- suwaniem pól semantycznych zaczyna się zwykle
nej”, bo zaprzecza atrybutom bytu? od przywołanego lub domyślnego frazeologizmu, więc
Parabole – narracje o zdarzeniach rzeczywistych czegoś oczywistego, utrwalonego w mowie potocznej,
92 i wyobrażonych – mają u Szymborskiej zawsze swoje istniejącego w naszej podświadomości. Frazeologizmy
esej

i powtarzane w kulturze leksemy poddaje objaśnie- zliczoną ilość znaczeń, jest – trawestując Arystotelesa
niom – czasem na zasadzie konkretyzacji metafory, – substancją samoistną i nieruchomą, u Szymborskiej
urealnienia i upowszednienia sensu, czasem humory- sprawczą przyczyną, „Pierwszym poruszycielem”.
stycznej czy ironicznej interpretacji. Z przypisywanego Z wiersza Szkielet jaszczura z tomiku Wszelki wypa-
Heraklitowi z Efezu zwrotu panta rhei powstaje osob- dek, pomijając jego kunsztowną ironiczną aranżację,
ny wiersz. Śledzić możemy nawet proces przesunięć przywołajmy wszystkie eksplikacje przypadku: „przy-
i przekształceń semantycznych: jeśli „wszystko płynie”, roda się nie myli // ale lubi żarty”; „taka główka niczego
to jest rzeka; jeśli jest rzeka, to są ryby; jeśli są ryby, nie mogła przewidzieć // i dlatego jest główką wymar-
to jest hierarchia w ławicy i powstaje marzenie „ja ryby łego gada”; „za mało mózgu, za duży apetyt, // więcej
pojedynczej” o zachowanie odrębności. głupiego snu niż mądrej trwogi”. Nasze istnienie jest
Wieża Babel to leksem ze Starego Testamentu: także przypadkiem, może kolejnym „żartem przyrody”:
Jahwe pomieszał języki budowniczym, nie mo- „jakie zręczne ręce // jakie wymowne usta // ile głowy
gli się porozumieć, dokończyć niezwykłej budowy. na karku”. I jak zwykle u Szymborskiej jest znacząca
Konkretyzacja leksemu, kiedy przeobraził się w kultu- pointa: „cóż za odpowiedzialność na miejsce ogona”.
rze w symbol czy metaforę, polega na upowszednie- Tak bywa nie tylko w puentach przypowieści. W sa-
niu i stałemu uwspółcześnianiu: dwoje ludzi – mał- mych narracjach, a warto przypomnieć, że w paraboli
żeństwo? – muszą się rozstać, bo pomieszały się im mini-fabuły bywają oszczędne, argumenty ulegają re-
języki, pogubiły słowa. Z modlitwy pochodzi w przy- dukcji, autorzy nie troszczą się o prawdopodobieństwo,
wołanej puencie wiersza Upamiętnienie zwrot „zmi- o psychologię. Pozwala to na zestawianie obok siebie
łuj się nad nami”, choć dotyczy nagości kochanków; słów o przybliżonych znaczeniach lub brzmieniach. Ich
z mowy potocznej – z frazeologizmów: „spisane nadmiar zmienić się może w bełkot, oznaczać zagu-
na wołowej skórze” i „wpadł jak kamień w wodę” po- bienie drogi, pobłądzenie, działanie na zasadzie przy-
wstaje paradoks puenty w wierszu Woda – „spisane padku:
jak na wodzie babel”, bo się języki ludziom pomie- Droga za drogą,
szały, bo coś było, przeminęło, utonęło w niepamię- ale bez odwrotu.
ci. Woda – jeden z żywiołów u Arystotelesa – nie …………………..
jest bytem, podobnie jak kamień, lecz substancją; zakręt za zakrętem,
u Heraklita oznacza zmienność, przepływ, przemianę zdumienie za zdumieniem,
– staje się „leksemem”, przesunięciu uległo jej zna- za widokiem widok.
czenie, stała się symbolem – wyrazem spokrewnio- Możesz wybierać
nym semantycznie z bytem. gdzie być albo nie być,
Przejęte z frazeologizmów, utrwalonych i skostnia- przeskoczyć, zboczyć
łych zwrotów w języku: „plus minus prawda” (Atlantyda); byle nie przeoczyć.
„chwilowo grany na pile” (Obmyślam świat, wydanie Więc tędy albo tędy,
drugie), „na domiar prawdziwego” [złego] (Reszta), chyba że tamtędy,
„gromu z wysokiej chmury [z wysokiego nieba]”, „ob- na wyczucie, przeczucie,
rócenia w kamień” (Bez tytułu), „kto skórę zdarł” (Złote na rozum, na przełaj,
gody), „wybrańcy bogów umierają młodo” (Wizerunek), na chybił trafił,
poddane są obróbce, przetworzeniom, bądź też zosta- na splątane skróty.
ją wprowadzone w nowy, obcy im kontekst. To tego Ten wiersz z Wielokropka nosi tytuł Labirynt. Dobór
typu konstrukcje w stylu Szymborskiej tworzą wraże- słów, ich kolejność, syntaksa i brzmienie, pośpiech
nie prostoty, zwykłości, „przejrzystości”. Ale to uwodna, w dykcji – znaczą na wyższym piętrze semantyki; są
pozorna prostota. Bo wszystko dokonuje się na po- przejawem nie tylko zagubienia i bezradności, lecz tak-
ziomie syntaksy – funkcji frazeologizmów i leksemów że braku refleksji nad „życiem jako aktem rozumu”. Tak
w zdaniu, kontekstów, najbliższego sąsiedztwa, do- definiował go Arystoteles.
konywanych przetworzeń. Są wiersze, takie jak Pod
jedną gwiazdą z tomiku Wszelki wypadek, że w cało- * * *
ści zbudowane zostają z przetworzeń frazeologizmów Wieczór autorski, ironiczny wiersz z tomiku Sól,
i rozwijanych leksemów. A puenta przynosi jedno- taka otwiera strofa:
znaczne objaśnienie całego wysiłku: Muzo, nie być bokserem to jest nie być wcale.
Nie miej mi za złe, mowo, że pożyczam Ryczącej publiczności poskąpiłaś nam.
patetycznych słów, Dwanaście osób jest na sali,
a potem trudu dokładam, żeby wydały się lekkie. już czas, żebyśmy zaczynali.
Bo styl Szymborskiej to nieustanne przemiany Połowa przyszła, bo deszcz pada,
i przesunięcia pól semantycznych, takie jednak, któ- reszta to krewni. Muzo.
re z jednej strony zachowują powagę refleksji nad ta- Na cmentarzu Rakowickim 9 lutego 2012 roku przy
jemnicami bytu, a z drugiej – inkrustowane humorem, grobie Poetki był tłum, którego nie zgromadził ża-
ironią wyrażają prawie dziecięce zdziwienie światem, den mecz: publiczność przyszła mimo „trzaskającego
radość życia, radość tworzenia, pisania. A wszystko mrozu”, nie „ryczała”, lecz w pełnym skupieniu i sza-
z jednego powodu: „Jestem jednorazowa aż do szpiku cunku milczała. To były prawdziwe laury włożone nie
kości”. Więc „pegaz” to „anioł koński” (Wieczór autor- na skroń, lecz na urnę niezwykłego, „osobnego aż
ski), „kamień” to zamknięcie, nieprzenikliwość, niepo- do szpiku kości” człowieka.
znawalność (Rozmowa z kamieniem). „Przypadek”,
jedno ze słów kluczy w poezji Szymborskiej ma nie- STANISŁAW BURKOT 93
refleksje

STANISŁAW GĘBALA

PANIE TADEUSZU, JAK ŻYĆ?


Szkoda, że to fundamentalne – aczkolwiek naiwne, jego ulubioną figurą stylistyczną), do kogo mówi. Kłopot
co stwierdziła już dawno w znanym wierszu Wisława jednak w tym, że żaden z adresatów go nie czyta i nie
Szymborska1 – pytanie trafiło za sprawą ostatniej kam- potrzebuje. Po podobnej konstatacji jego wielcy poprzed-
panii wyborczej do politycznego kabaretu. Trzeba mu nicy obrażali się i odwracali od swoich współczesnych,
koniecznie przywrócić powagę i skierować pod adre- ale on sam nie ma już złudzeń co do „potomnych” („być
sem prawdziwych autorytetów moralnych, jeśli takie może to będą potwory”) i zapowiada otwarcie:
nam jeszcze pozostały. Jeśli w ogóle jeszcze jakiekol- „będę mówił do wszystkich
wiek uznajemy. Dla mnie Tadeusz Różewicz jest auto- którzy mnie nie czytają
rytetem niewątpliwym. nie słuchają nie znają
Kłopot tylko w tym czy, podobnie jak Szymborska, nie potrzebują
nie odmówi nam dziś na to pytanie odpowiedzi, skoro Oni mnie nie potrzebują
tak gruntownie zlekceważyliśmy chociażby taką funda- ale ja ich potrzebuję”
mentalną naukę moralną, której udzielił nam przeszło Oto szczerość poety współczesnego, która była-
pół wieku temu w słynnym Liście do ludożerców, wy- by żałosna i żenująca, gdyby nie osłaniał jej ów „żart
raźnie nawiązującym do listu św. Pawła: patetyczny”. Utwór ukazał się w zbiorze Rozmowa
„Kochani ludożercy z księciem (1960). Piętnaście lat po wojnie „czysty” pa-
nie zjadajmy się Dobrze tos był już nie do zniesienia. Po kolejnym straszliwym
bo nie zmartwychwstaniemy jego nadużyciu w literaturze socrealizmu, „rząd dusz”
Naprawdę” niepodzielnie sprawowali „szydercy”, wśród których Ró-
List został napisany w roku 1957, a ukazał się żewicz zajmował wprawdzie poczesne miejsce – o wie-
w tomie Formy wydanym w następnym roku. Twór- le jednak dla niego za ciasne, bo nie zdołał się nigdy
czość Różewicza z tamtego czasu zostanie po upływie wyzbyć poczucia tragizmu. Wprawdzie często „dramat
kilku lat określona przez Janusza Sławińskiego mia- ześlizgiwał [mu] się w komedię”, jak to określał w Roz-
nem poetyckiej moralistyki. Krytyka literacka zarzucała mowie z tomu Przygotowanie do wieczoru autorskiego
wówczas poecie nawet trywialne moralizatorstwo, zu- (1971), ale pojęcie tragikomizmu, które zrobiło w tam-
pełnie nie przejmując się faktem, iż popada w zasad- tym stuleciu ogromną karierę, jest również za ciasne –
niczą sprzeczność, oskarżając go równocześnie o nihi- zwłaszcza dla jego poezji. Sięgnijmy po fragment prozy
lizm. Jakże łatwo było rzucić takie oskarżenie, sięgając poetyckiej Nienasycony z tomu Formy: „Ulica oblepiona
choćby po fragment tytułowego wiersza z tomu Nic błotem pełna przemijających ludzi. Może to cienie. Prze-
w płaszczu Prospera (1963): cież przechodzą ciemni milczący. Trzeba ich przebić
„nic nadchodzi kiedy krew tryśnie z jasnym krzykiem wtedy uwierzę że
nic w czarodziejskim płaszczu istniejemy. Gdzież są węzły które nas łączą wiążą. Nici
Prospera słabe przegniłe zwieszają się potargane ręką mordercy”.
nic z ulic i ust To zakończenie trzeciej części, zdecydowanie wy-
z ambon i wież kraczające poza granice tragikomizmu, w których zna-
nic z głośników komicie mieści się jeszcze część druga: „Jestem tak
mówi do niczego pusty że można wybudować w moim wnętrzu jedną
o niczym” katedrę gotycką dwa domy towarowe teatr boisko za-
Tak więc Różewicz został okrzyknięty moralistą-ni- jezdnię tramwajową”.
hilistą. W rzeczywistości był przede wszystkim morali- Pewnie uważny czytelnik echo tego fragmentu utwo-
stą-ironistą i autoironistą. Ironia i autoironia pozwalały ru, napisanego w roku 1955, usłyszy w następującej
mu bez ryzyka artystycznego sięgać po wszystkie tona- kwestii Bohatera Kartoteki (o kilka lat późniejszej): „We
cje, od żartobliwej do patetycznej, a nawet stworzyć ich mnie jest czasem takie ogromne klaskanie. Jestem pu-
syntezę (Żart patetyczny). sty jak bazylika w nocy. Klaskanie, wujku, klaskanie…”.
Przywołałem tu tytuł wiersza, w którym poeta aż trzy- To już był popaździernikowy rozrachunek z propa-
krotnie powtarza, że kieruje swoje słowa „nie do potom- gandowym kłamstwem, które przez prawie całe powo-
nych”, po czym wylicza (wyliczenie jest, jak wiadomo, jenne dziesięciolecie sztucznie podtrzymywało najwyż-
1
Jak żyć – spytał mnie w liście ktoś,
sze natężenie patosu. „Klaskanie” (wraz z „okrzykami”)
kogo ja zamierzałam spytać rozbrzmiewało na wiecach i pochodach, które miały być
o to samo. manifestacją entuzjazmu mas dla nowej rzeczywisto-
Znowu i tak jak zawsze,
ści. Ale po zakończonych wiecach i pochodach masy
co widać powyżej, rozsypywały się na poszczególne jednostki – osobne,
nie ma pytań pilniejszych niezwiązane z sobą żadnymi nićmi, milczące. Jednostki
94 od pytań naiwnych.
(Schyłek wieku, z tomu Ludzie na moście. Warszawa 1986, s. 25.)
wprasowane w masę, pozbawione własnej osobowości,
refleksje

indywidualności, marzyły o izolacji, o chwili samotności, mówiłem ślepcy


której ciężaru już w następnej chwili nie mogły znieść
(a nawet udźwignąć). Taki jest również bohater Różewi- Lecz teraz kiedy teraz nie wiem
cza w roku 1956. Posłuchajmy jego BŁAGANIA, kończą- wiem że oracz winien orać ziemię
cego opowiadanie Nowa Szkoła Filozoficzna: pasterz pilnować trzody
„Sam. Myślałem, że człowiek może być sam. Teraz przygoda Ikara nie jest ich przygodą
wybiegam z domu, teraz jestem bliski szaleństwa. Te- musi się tak skończyć
raz biegnę, aby być bliżej ludzi. Jak to dobrze być po- I nie ma w tym nic
pychanym, jak to dobrze obracać się w złej, spoconej, wstrząsającego
niecierpliwej masie ciał. Ach, jestem z wami, jestem że piękny statek płynie dalej
na zawsze. Wszystko, co ze mną zrobicie, będzie nas do portu przeznaczenia”
łączyło. Zło i dobro. Tylko nie zostawiajcie mnie same- To była jedna z chwil pewności – pod poematem
go. Byłem zarozumiały i głupi. Siedzę w swoim pokoiku jest data: 1962. Zaledwie dwa lata wcześniej poetą
i czekam. Strasznie tęsknię do żywego człowieka. Cze- targały wątpliwości, których wyrazicielem był Boha-
kam na jego przyjście”. ter Kartoteki: czy warto robić cokolwiek w świecie tak
Ta sama ambiwalencja uczuć charakteryzuje Boha- niepewnym, że w każdej chwili sufit może zwalić się
tera Kartoteki. W przytoczonym cytacie kluczowe zna- człowiekowi na głowę. Lepiej więc leżeć w łóżku i kon-
czenie ma określenie „żywy człowiek”, bo wśród swoich templować sufit: „Piękny, czysty, biały sufit”. To było już
współczesnych poeta widział głównie „umarłych”, któ- „teraz” czy jeszcze „dawniej”? Poeta odpowiada: „nie
rych tak opisywał (zimą 1958 r.) w Przerwanym egza- wiem” – granica między „teraz” i „dawniej” zaciera się.
minie: „Człowiek umarły jest bardzo wrażliwy. Na głód, Czasem tylko daje się uchwycić i dokładnie oznaczyć
na ciepło i zimno, na słowa i uśmiechy. Jego zwłoki są – np. datą zawarcia jakiegoś budzącego nadzieję mię-
dla niego najważniejsze w całym wszechświecie”. dzynarodowego traktatu. W obszernych didaskaliach
Przełom lat 50. i 60. zaznaczył się w twórczości Róże- i uwagach z Aktu przerywanego wyznawał:
wicza spotęgowaniem moralistycznej pasji, jakby wbrew „Kiedy zasiadłem do pisania tej sztuki, byłem w do-
wątpliwościom czy moralistyka w literaturze jest jeszcze skonałym humorze. Przyznam się, że pisząc didaskalia
możliwa po dwukrotnej kompromitacji w całkiem niedaw- prawie się bawiłem. Jakie było źródło tej beztroski, tego
nej historii – w lagrach i łagrach; po cynicznym szyder- optymizmu? Po prostu wraz z całą ludzkością odetchną-
stwie napisu znad bramy obozu w Auschwitz ARBEIT łem. Apokalipsa zasłoniła swoje oblicze. Świat wydaje
MACHT FREI i po latach pierwszomajowych pochodów, mi się od jakiegoś czasu konstrukcją trwalszą i solidniej-
w których śpiewało się: „Tysiące rąk, miliony rąk, a serce szą. Nie będę ukrywał, że na zmianę mojego nastroju
bije jedno!”. Poeta miał przy tym świadomość, że musi wpłynął akt polityczny o znaczeniu ogólnoludzkim. My-
przezwyciężyć własne wewnętrzne rozbicie. W wierszu ślę o zakazie prób z bronią jądrową”.
Rozebrany pisał w sierpniu 1956: „Nie będę kłamał / nie Ale w końcu powtarzalność narastających zagrożeń
stanowię całości zostałem rozbity i rozebrany” – a w 1959 i następujących po nich momentów „odprężenia” (to dy-
w opowiadaniu Próba rekonstrukcji: „Kto nie może złożyć żurne słowo z języka politycznych komentarzy tamtych
swojego świata, ten żyje z dnia na dzień. Nawet się nie czasów) powodowała ogólne stępienie wrażliwości,
domyśla, że go nie ma”. To poczucie rozbicia i mozolne a przynajmniej zneutralizowanie poczucia grozy śmie-
próby rekonstrukcji będą odtąd stale towarzyszyć jego chem. Bo tylko tak można żyć w „świecie na krawędzi”.
twórczości, stając się wręcz jej najistotniejszą treścią. Pod koniec lat 60. to określenie, które w tamtej deka-
Oczywiście poecie zdarzają się chwile pewności, ale dzie ciągle powtarzało się w nieustających oficjalnych
głoszone w takich chwilach stwierdzenia mają ważność ostrzeżeniach, stało się wyświechtanym frazesem i bu-
tylko w odniesieniu do czasu, w którym są wypowia- dulcem takich oto kabaretowych dialogów, jak ten ze
dane. W wielu utworach znajdujemy przeciwstawienie: sztuki Stara kobieta wysiaduje:
„teraz” i „dawniej”. Warto je zauważyć nawet w wierszu, „PAN Cóż, Cyrylu, znów ludzkość na krawędzi.
który jest uważany za credo poety (taką interpretację CYRYL Niestety, panie mecenasie, na krawędzi…
utrwala zresztą szkoła, ponieważ utwór trafił do wielu czy umyć głowę?
podręczników) – ostatniej części poematu Opowiada- PAN Nie trzeba… parę latek przeszło i znów na kra-
nie dydaktyczne, zatytułowanej Prawa i obowiązki: wędzi…
„Dawniej kiedy nie wiem CYRYL A jak małżonka pana redaktora? Jeśli moż-
dawniej myślałem że mam prawo obowiązek na wiedzieć.
krzyczeć na oracza PAN Dziękuję, na krawędzi, ale pełna energii”.
patrz patrz słuchaj pniu Ten arcyśmieszny fragment skłania do nader poważ-
Ikar spada nej refleksji na temat komunikacji społecznej w pierw-
Ikar tonie syn marzenia szych dwóch dekadach powojennych. O ile do połowy
porzuć pług lat 50. odpowiedzią na oficjalny przekaz propagandowy
porzuć ziemię nowej władzy było wrogie, ale i zalęknione milczenie
otwórz oczy przeważającej części społeczeństwa, o tyle po paździer-
tam Ikar niku ’56 tą odpowiedzią był głównie śmiech (parodia ję-
tonie zyka oficjalnego, dowcip polityczny). Różewicz bardzo
albo ten pastuch konsekwentnie ośmieszał propagandowy frazes – nawet
tyłem odwrócony do dramatu w apogeum socrealizmu, którego nakazom zresztą sam
skrzydeł słońca lotu próbował się podporządkować, co później wielokrotnie
upadku mu wypominano. Jednak jego spojrzenie obserwatora 95
refleksje

zakłóceń komunikacji społecznej sięgało znacznie głę- – do pierwszej dekady nowego stulecia i tysiąclecia.
biej. Przede wszystkim konstatował zerwanie komuni- W 2003 r. Tadeusza Różewicza spotkała przygoda,
kacji międzypokoleniowej. Ba! W Kartotece zdawał się którą uwiecznił w wierszu niebieska linia. Utwór został
sam utrwalać ten stan rzeczy, wkładając w usta Bohatera wprawdzie umieszczony w tomie Kup kota w worku, za-
takie słowa: „Bracia moi, moje pokolenie! Do was mó- wierającym teksty raczej żartobliwe, ale ten brzmi bar-
wię. Nie mogą nas zrozumieć, młodzi i starzy!” Ale prze- dzo serio. Posłuchajmy najpierw opowieści (Różewicz
cież po chwili oratorskiego uniesienia próbuje nawiązać często w swoich wierszach coś opowiada):
dialog z Dziewczyną – osiemnastoletnią Niemką, której „w lutym roku 2003
usiłuje wytłumaczyć, czym właściwie była wojna. Oczy- (działo się to w Konstancinie)
wiście przekona się, że jego usiłowania są daremne. spadł śnieg
Podobną scenę znajdziemy w sztuce Wyszedł po murku (okalającym ogród DPT)
z domu, gdzie już nie ma żadnej młodej Niemki i wszyst- maszerowała „gęsiego” gromadka chłopców
ko toczy się w modelowej polskiej rodzinie, złożonej (uczniów miejscowej szkoły)
z rodziców i dwojga dzieci – siedemnastolatki i dziesię-
zaczęli rzucać we mnie
ciolatka. Jeżeli w Kartotece pobrzmiewały jeszcze chwi-
(udając że mnie nie widzą)
lami patetyczne tony, to tutaj patos jest konsekwentnie
kulami śnieżnymi
ośmieszany. Przede wszystkim patos rodzimej tradycji,
czasem w takiej kuli może
która uświęciła samo słowo „ojciec”. Dla dzieci jest on już
być kamień… więc się trochę wystraszyłem
tylko „tatusiem”. „Ojciec” miał np. narzucony przez trady-
co wy… chłopcy…”
cję obowiązek przekazania dzieciom swego życiowego
To „co wy… chłopcy…” jest najłagodniejszą z moż-
doświadczenia, z którego nie jest w stanie wywiązać się
liwych reakcji słownych w podobnej sytuacji. Zresztą
„tatuś”. „Ojciec” na łożu śmierci błogosławił swe dzieci;
jak może zareagować stary przestraszony człowiek,
ale tu ową podniosłą, przedstawianą wielekroć w litera-
świadom swojej bezsilności wobec hordy rozwydrzo-
turze i malarstwie, scenę odgrywa „tatuś”-hipochondryk:
nych poczuciem bezkarności szczeniaków, żeby
„HENRYK kładzie dłoń na głowie Beniamina. Mówi
ich nie rozwścieczyć? Ale już ich rozwścieczył; zrobił
głosem cichym ale wyraźnym Czuję, że odchodzę.
rzecz absolutnie niedopuszczalną – popsuł im zabawę.
Nie chcę was zostawiać bez błogosławieństwa, ale nie
Miał udawać, że nie wie, skąd lecą kule śnieżne, sko-
wiem, jak się to robi.
ro oni udawali, że go nie widzą. A gdyby rzeczywiście
BENIAMIN Masz dopiero 37 stopni… Mama mówi-
w którejś kuli znalazł się kamień, miał obowiązek uda-
ła, że przychodzisz do siebie…
wać, że go nie zabolało i że z głowy nie cieknie mu
[…]
krew. No, chyba że kamień byłby za duży… Wtedy już
HENRYK Chciałbym was pobłogosławić, ale na-
niczego nie musiałby udawać.
prawdę nie wiem, jak to robili nasi ojcowie, to skandal,
Reakcja „chłopców” jest więc w pełni zrozumiała:
że nie ma jakiegoś podręcznika…”
„usłyszałem rechot… i jakieś porykiwania… czkawkę
Niezrażony niepowodzeniem, „tatuś” podejmuje
dziadek coś pierdoli
z kolei heroiczny wysiłek słownego przekazu swojego
poleciały w moją stronę prócz śnieżnych kul
doświadczenia, którego pragnie mu oszczędzić dzie-
słowa których nie słyszałem
sięcioletni syn: „Nie męcz się, tatusiu, przecież wiemy,
w partyzantce
że nie masz nic do powiedzenia. To zresztą naturalne.”
nigdy w szkole
Ta kwestia nie powinna umknąć naszej uwadze –
ani w gimnazjum
w nastroju rozbawienia, w jaki wprawia cała scena. Oto
ani na uniwersytecie
dowiedzieliśmy się (z ust dziesięciolatka!), że doświad-
czenie pokoleniowe jest nieprzekazywalne, a więc ani w stolarni
szkoda się męczyć. Jeśli nawet ktoś podejmie taką fabryki mebli Thonet-Mundus
heroiczną (a może tylko groteskową?) próbę, to jego gdzie byłem czeladnikiem
przekaz będzie bezwartościowym bełkotem. Ale jesz- ani u żołnierzy niemieckich
cze bardziej szokująco brzmi lakoniczne stwierdzenie: ani u radzieckich”
„To zresztą naturalne”. Kto pierwszy uznał TO za „na- Nie wiem, dlaczego dwa krótkie cytaty z przytoczo-
turalne”? Komsomoł? Hitlerjugend? W każdym razie nych tu dłuższych fragmentów wryły mi się w pamięć
stało się to w wieku XX za sprawą obu totalitaryzmów. jako wyznaczające krańcowe punkty wspomnianego
Wróćmy jednak do nastroju beztroskiej(?) zabawy czterdziestolecia; słowa Beniamina ze sztuki Wyszedł
i słuchajmy dalej „tatusia”, rozpaczliwie usiłującego z domu: „Nie męcz się, tatusiu, przecież wiemy, że nie
sprostać wymogom tradycyjnej roli „ojca”: masz nic do powiedzenia” oraz lakoniczne słowa „chłop-
„HENRYK uparcie Pragnę wam zostawić jakieś ców”: „dziadek coś pierdoli”. Ten pierwszy był jeszcze
wskazania… swoją drogą, nikt nie ma w tych sprawach kwestią w dialogu; ten drugi przecina wszelką komunika-
doświadczenia… Dziad wasz wpadł do studni po pijane- cję międzypokoleniową. Skrajnie zwulgaryzowany język,
mu i nie miał czasu na spisanie testamentu, nie zdążył atakujący nas zewsząd, rozbija zbiorowość na wrogie
mi przekazać nic ze swego wielkiego doświadczenia, ja grupy, których członkowie identyfikują się przy jego po-
jestem w szczęśliwszym położeniu i chcę wam to prze- mocy jako „swoi”, oraz służy do eliminacji „obcych”.
kazać, czego nie zdążył mnie przekazać wasz dziadek. Już na początku lat 60. pisał Gombrowicz w Dzien-
GIZELA Przekazuj nam, tatusiu…” niku: „chichot toczy się przez naród”. Chichot jest
Tak zwana komedia – jak ją określił autor w pod- prześmiewczy, ale nie agresywny, w przeciwieństwie
tytule – Wyszedł z domu została napisana w roku do rechotu – raczej obronny. Poza tym nie za głośny.
96 1964. Proponuję teraz przeskoczyć czterdzieści lat W rozchichotanej zbiorowości moraliści mają trudne
refleksje

życie; ale z kolei, gdy żyje im się zbyt łatwo, to jest dzyludzkich agresję. Złe emocje wylewały się w posta-
z nimi (stale, od wieków) ten kłopot, że rzadko sami sto- ci chamstwa zachowań na ulicy, w sklepach, urzędach
sują się do głoszonych przez siebie nauk, co w końcu – słowem: wszędzie – oraz we wszechogarniającej wul-
zaowocowało jeszcze jedną nauką moralną: czyńcie, garyzacji języka. Oba te zjawiska, niestety, przeżyły PRL
jak nauczam, a nie, jak czynię. Żeby nie ulec presji fał- i kwitną w Niepodległej, zwanej też Najjaśniejszą. Róże-
szywych autorytetów moralnych, rozróżnialiśmy wów- wicz, oczywiście, był i jest ich bacznym obserwatorem,
czas moralistów i moralizatorów. Różewicz-moralista który nieustannie porównuje „teraz” z „dawniej”.
uświadamiał sobie, rzecz jasna, jak bardzo sytuacja Krąg jego obserwacji obejmuje zresztą nadal całą
w tym względzie była skomplikowana i jak nieufnie trak- „ludzkość na k