Vous êtes sur la page 1sur 421

Polska Akcja Humanitarna

Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW

Maciej Ząbek
Sławomir Łodziński

Uchodźcy w Polsce.
Próba spojrzenia antropologicznego

Badania finansowane ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach


Inicjatywy Wspólnotowej EQUAL.

Warszawa 2008
2

SPIS TREŚCI

Rozdział I.
Wprowadzenie
1. 1. Wstęp........................................................................................................................1
1. 2. Stan badań nad uchodźcami po 1989 roku..................................................................3
1. 3. Cel i charakter publikacji.............................................................................................7
1. 4. Charakter przeprowadzonych badań i problemy metodologiczne.................................8
1. 5. Problemy stosowania metod jakościowych w zbiorowości uchodźców.......................14

Rozdział II.
Od międzynarodowej ochrony do studiów antropologicznych nad uchodźcami
2. 1. Wstęp.......................................................................................................................22
2.2. Kształtowanie się zasad międzynarodowej ochrony uchodźców.............................22
2.3. Ochrona uchodźców - między standardami moralnymi a polityką.................................26
2. 4. Ochrona uchodźców - między humanitaryzmem a ksenofobią.....................................30
2. 5. Współczesne uchodźstwo oraz jego ochrona - pytania o istotę zjawiska.....................32
2. 6. Antropologia a studia nad uchodźcami.......................................................................36
2.7. Zakończenie...............................................................................................................48

Rozdział III.
Ewolucja instytucji i prawa zajmującego się uchodźcami w Polsce w latach 1990 – 2008
3.1. Wstęp........................................................................................................................49
3.2. Historia opieki nad zbiegami i wygnańcami w dawnej Rzeczypospolitej........................49
3.3. Uchodźstwo w Polsce po 1945 roku..........................................................................53
3. 4. Początki budowy systemu przyjmowania uchodźców w latach 1990-1997.................56
3. 5. Rozwój systemu przyjmowania uchodźców w Polsce w latach 1997 – 2000..............66
3. 6. Rozwój systemu przyjmowania uchodźców w Polsce w latach 2000 – 2008..............70
3. 7. Regulacje prawne dotyczące nadawania statusu uchodźcy (2005 – 2007)..................75
3. 8. Ocena ewolucji systemu przyjmowania uchodźców w Polsce po 1989 roku...............79
3. 9. Zakończenie............................................................................................................. 83

Rozdział IV.
Przyczyny i drogi napływu do Polski uchodźców. Wyniki badania sondaŜowego oraz
przypadek Czeczenów
4. 1. Wstęp.......................................................................................................................85
4. 2. Kraj pochodzenia, narodowość oraz cechy demograficzne badanej społeczności
uchodźców (w świetle wyników badania sondaŜowego).............................................86
4.3. Deklarowane motywy uchodźstwa w świetle badania sondaŜowego.............................94
4. 4. Przypadek czeczeński - przyczyny uchodźstwa Czeczenów do Polski.........................99
4. 5. Przyczyny uchodźstwa osób aplikujących o status uchodźcy w Polsce o innej niŜ
czeczeńskiej narodowości.........................................................................................107
4. 6 Strategia przygotowań do uchodźstwa – podróŜ i przyczyny wyboru Polski................108
4. 7. „Powitanie” – przyjazd do Polski..............................................................................115
4. 7. Zakończenie.............................................................................................................118
Rozdział V.
„Stawanie się” uchodźcą. Administracyjne procedury i etapy ustalania statusu uchodźcy
5.1. Wstęp.......................................................................................................................120
5. 2. ZłoŜenie wniosku o status uchodźcy..........................................................................121
5. 3. Postępowanie dowodowe (procedura przyspieszona)...............................................126
5. 4. Procedura zwykła (wywiad statusowy).....................................................................132
3
5. 5. Szczególne przypadki (czary, gwałty, dzieci).............................................................145
5. 6. Decyzja administracyjna i dalsze etapy postępowania................................................152
5. 7. Zakończenie.............................................................................................................156

Rozdział VI.
Ośrodki dla uchodźców - dom czy instytucja dyscyplinująca? Główne problemy adaptacji
w ośrodkach dla uchodźców
6.1. Wstęp.......................................................................................................................159
6.2. Ośrodki dla uchodźców - dom, schronienie czy instytucja dyscyplinująca?..................159
6. 3. Ogólna charakterystyka ośrodków w Polsce (2005-2007)........................................164
6. 4. Charakterystyka wybranych ośrodków dla uchodźców.............................................168
6. 5. Główne problemy adaptacyjne uchodźców w Polsce (w świetle badania
sondaŜowego...........................................................................................................181
6. 6. Zakończenie.............................................................................................................189

Rozdział VII.
Ośrodek dla uchodźców – instytucja dyscyplinująca, schronienie czy dom? śycie
codzienne w ośrodkach dla uchodźców
7.1. Wstęp.......................................................................................................................190
7. 2. Ośrodek jako instytucja dyscyplinująca (bezpieczeństwo i przestrzeganie
regulaminu pobytu w ośrodku).................................................................................190
7. 3. Ośrodek dla uchodźców jako schronienie (warunki mieszkaniowe i sanitarne)............194
7. 4. Ośrodek dla uchodźców jako schronienie (jedzenie i zwyczaje Ŝywieniowe)...............201
7. 5. Ośrodek jako schronienie (zachorowalność i problemy ze zdrowiem).........................203
7. 6. Ośrodek jako dom (praca, zarabianie i pieniądze)......................................................207
7. 7. Ośrodek dla uchodźców jako dom (czas wolny i rozrywki)........................................209
7. 8. Ośrodek jako dom (edukacja i kształcenie)...............................................................212
7. 9. Ośrodek dla uchodźców jako dom (relacje między uchodźcami oraz z
pracownikami ośrodka i przedstawicielami organizacji pozarządowych).....................220
7. 10. Postrzeganie organizacji pozarządowych w ośrodkach dla uchodźców.....................239
7.11. Zakończenie............................................................................................................241

Rozdział VIII.
Ośrodek dla uchodźców – poczucie wykluczenia, przyjmowanie roli uchodźcy oraz
perspektywa gender
8. 1. Wstęp......................................................................................................................243
8.2. Ośrodek dla uchodźców jako strefa „zawieszenia” (liminalności).................................244
8. 3. Poczucie wykluczenia w ośrodku dla uchodźców.......................................................252
8. 4. „Bycie” uchodźcą. Wchodzenie w rolę uchodźcy oraz jej odgrywanie........................257
8. 5. Postawy uchodźców w perspektywie gender............................................................268
8. 6. Doświadczenia przemocy w opowieściach uchodźców w perspektywie gender..........275
8.7. Zakończenie..............................................................................................................279

Rozdział IX.
Perspektywy integracji uchodźców w społeczeństwie polskim. Wyzwania normalnego
Ŝycia
9. 1. Wstęp......................................................................................................................281
9. 2. Plany na przyszłość osób oczekujących na nadanie statusu uchodźcy (w świetle
badania sondaŜowego).............................................................................................284
9. 3. Plany na przyszłość osób oczekujących na nadanie statusu uchodźcy (w świetle
badań jakościowych)...............................................................................................286
9. 4. Pomoc integracyjna dla uchodźców ze strony państwa..............................................292
4
9. 5.Integracja uchodźców – wyzwania normalnego Ŝycia i polityki państwa – poglądy
uchodźców i pomocodawców...................................................................................302
9. 6. Stygmat bycia uchodźcą...........................................................................................310
9. 7. Zakończenie.............................................................................................................313

Rozdział X.
Zrozumienie, idealizacja i konflikty. Postawy wobec uchodźców w społeczeństwie polskim
10. 1. Wstęp..................................................................................................................315
10. 2. Konflikty i współpraca. Postrzeganie Polski i Polaków oraz mieszkańców ośrodków
przez uchodźców.................................................................................................316
10.3. Ekonomiczni czy polityczni? Postawy wobec uchodźców wśród Polaków nie mających
Ŝadnych bezpośrednich styczności z poszukiwaczami azylu.....................................323
10. 4. Sąsiedzi. Postrzeganie uchodźców przez Polaków mieszkających w pobliŜu ośrodków
dla uchodźców.....................................................................................................326
10. 5. Postawy Polaków pracujących na rzecz uchodźców – przedstawiciele administracji
(Urząd ds. Cudzoziemców)....................................................................................333
10. 6. Postawy Polaków pracujących na rzecz uchodźców – pracownicy socjalni z ośrodków
dla uchodźców.....................................................................................................336
10. 7. Postawy Polaków pracujących na rzecz uchodźców – przedstawiciele organizacji
pozarządowych (pomocodawcy)...........................................................................341
10. 8. Zakończenie.........................................................................................................346

Rozdział XI.
Uchodźca „wyobraŜony” i „rzeczywisty”. Uchodźcy w dyskursie prasowym i badaniach opinii
publicznej w Polsce po 1989 roku
11. 1. Wstęp...................................................................................................................347
11. 2. Wizerunek cudzoziemca w prasie i badaniach opinii publicznej w Polsce
po 1989 roku........................................................................................................349
11. 3. Kształtowanie się wizerunku „uchodźcy” w prasie polskiej po 1989 roku................353
11. 4. Prasowy wizerunek „uchodźcy” a odpowiedzialność dziennikarska.........................365
11. 5. Społeczeństwo polskie o „uchodźcach” w świetle badań opinii publicznej................371
11. 6. Zakończenie. Uchodźca „wyobraŜony” i „rzeczywisty”...........................................377

Zakończenie.............................................................................................................................380

Bibliografia

Aneksy
5

Rozdział I
Wprowadzenie

1.1. Wstęp

Polska od kilkunastu juŜ lat przyjmuje cudzoziemców, którzy ubiegają się u nas o
ochronę międzynarodową związaną z nadaniem im statusu uchodźcy1. Wśród ogółu
obcokrajowców czy migrantów przebywającym w naszym kraju tworzą oni grupę szczególną.
W porównaniu do wielomilionowej rzeszy cudzoziemców corocznie odwiedzających nasz
kraj czy tysięcy imigrantów zarobkowych z Ukrainy, Wietnamu czy Armenii, z punktu
widzenia ich liczebności (w ostatnich latach 6–7 tysięcy rocznie składających wnioski o status
uchodźcy, choć w 2007 r. nastąpił znaczący skok do 10 tysięcy osób) stanowią element wręcz
marginalny i mało istotny politycznie. Z tej teŜ przyczyny umykający często uwadze naszych
polityków. Z drugiej jednak strony są oni jedyną grupą cudzoziemców podlegającą zarówno
ochronie, jak i kontroli przez państwo. Ich ewentualne nieuzasadnione wydalenie terytorium
naszego kraju mogłoby narazić ich na potencjalne prześladowania, a Polskę – jako stronę
przestrzegającą postanowień Konwencji Genewskiej z 1951 r. – na skargi krajowych i
międzynarodowych organizacji praw człowieka zajmujących się tymi sprawami2.
Znaczenie analizy sytuacji uchodźców i osób oczekujących na przyznanie tego statusu
wynika zarówno z etycznych tradycji demokratycznych, jak i współczesnych prawnych
zobowiązań międzynarodowych w tym zakresie3. Jest to grupa posiadająca specyficzne
potrzeby związane z traumatycznymi doświadczeniami w swoich krajach pochodzenia oraz w
czasie drogi do państwa przyjmującego. Jedyna spośród grup cudzoziemców tak dokładnie w
związku z tym rejestrowana, daktyloskopowana i badana przez organa państwa pod kątem
prowadzonych postępowań uchodźczych oraz przetrzymywana przez długie nieraz okresy
czasu w specjalnie dla nich przygotowanych ośrodkach. Ze względu na swoją sytuację
prawną i społeczną wykluczoną zarówno ze społeczeństwa swojego kraju pochodzenia, jak i

1
W niniejszym opracowaniu pojęcie „uchodźcy”, zdefiniowane dokładnie w artykule 1 Konwencji Genewskiej z
1951 r., będziemy stosowali najczęściej w jego potocznym uŜyciu, tzn. w stosunku do wszystkich osób
ubiegających się o ochronę międzynarodową i przebywających w ośrodkach pobytowych dla cudzoziemców
(tzw. poszukiwaczy azylu, ang. asylum seekers).
2
B. Mikołajczyk, Osoby ubiegające się o status uchodźcy. Ich prawa i standardy traktowania, Wydawnictwo
Uniwersystetu Śląskiego, Katowice 2004, s. 76-84.
3
Ch. Boswell, The Ethics of Refugee Policy, Ashgate Publishing, London 2005, s. 2.
6
kraju przyjmującego. Wyjątkowa, gdyŜ tylko w stosunku do nich nasze państwo zdecydowało
się uruchomić specjalne programy pomocowe i integracyjne4.
Uchodźcy i cudzoziemcy ubiegający się o ten status stanowią z perspektywy
społecznej i kulturowej stanowią takŜe zbiorowość szczególną5. Charakteryzują ją
traumatyczne doświadczenia własne lub bliskich związane z prześladowaniami lub
działaniami wojennymi, będące przyczynami wyjazdu z własnego kraju pochodzenia (miejsca
pobytu). Współwystępują one jednak często z motywami bardziej prozaicznymi
(„ekonomicznymi”), związanymi z dąŜeniem do polepszenia szans Ŝyciowych (własnych lub
rodziny). Niekiedy mogą występować takŜe z innymi jeszcze motywacjami do opuszczenia
kraju, jak na przykład konfliktami we własnym środowisku społecznym, naturalną dla
młodych ludzi chęcią poznania świata i kształcenia się itp.
Grupa ta wyróŜnia się z naszego otoczenia takŜe i tym, Ŝe jest skupiona w jednym
miejscu, w tzw. ośrodku pobytowym (detencyjnym) dla cudzoziemców, zwanym potocznie
„ośrodkiem dla uchodźców” lub po prostu „ośrodkiem” przebywając tam przez długi okres
czasu. Procedura nadawania statusu uchodźcy jest bowiem procesem złoŜonym i
długotrwałym. Rozpatrzenie wniosku o jego nadanie wymaga badania wiarygodności
cudzoziemca i skonfrontowania jego zeznań z wiedzą na temat sytuacji w kraju jego
pochodzenia. Dodatkowo zbiorowość ta pozostaje zróŜnicowana pod względem płci, wieku,
rasy, religii, toŜsamości etnicznej, narodowości i kraju pochodzenia, co przekłada się na
róŜnice kulturowe, dając często swój wyraz praktyczny w Ŝyciu codziennym. Dochodzi do
tego niestabilność jej składu ze względu na niepewność w zakresie przyznania decyzji o
statusie uchodźcy oraz otwartość na czynniki zewnętrzne (międzynarodowe).
Dlatego to właśnie na nich skupia się przede wszystkim zainteresowanie zarówno
szeregu instytucji państwa (Ministerstw Spraw Wewnętrznych i Administracji, Spraw
Zagranicznych, Pracy i Polityki Społecznej oraz Zdrowia), organizacji międzynarodowych
(UNHCR, IOM, czy odpowiednich agencji Unii Europejskiej), licznych organizacji
pozarządowych, kościelnych, a takŜe dziennikarzy z rozmaitych mediów. Dzieje się tak
równieŜ dlatego, Ŝe napływ uchodźców wskazuje na pewne tendencje w globalnych
migracjach, wbrew pozorom ma znaczenie zarówno dla polityki migracyjnej państwa, jak i
stosunków międzynarodowych6. Wszystko to powoduje, Ŝe spośród wszystkich rodzajów

4
Zob. Krajowy Plan Działań na rzecz Integracji Społecznej na lata 2004-2006, Ministerstwo Polityki
Społecznej, Warszawa 2004, s. 49-50; Strategie Polityki Społecznej 2007-2013, Ministerstwo Polityki
Społecznej, Warszawa 2005, s. 6, 22, 36.
5
Będzie o tym szerzej i dokładniej mowa w rodziale następnym.
6
J. E. Zamojski, Migracje doby współczesnej: geneza, charakterystyka, wyzwania i odpowiedzi, w: Piotr
Korcelli (red.), Przemiany w zakresie migracji ludności jako konsekwencja przystąpienia Polski do Unii
Europejskiej, "Biuletyn" Komitetu Przestrzennego Zagospodarowania Kraju, zeszyt 184, Warszawa 1998, s.
7
imigrantów o uchodźcach mówi się i pisze bodajŜe najczęściej. Temat porusza się nie tylko
przy okazji omawiania zagadnień prawnych i migracyjnych, ale równieŜ problematyki
związanej z wielokulturowością, postawami wobec innych kulturowo, rasizmem i ksenofobią,
czy teŜ z wykluczeniem społecznym7.

1.2. Stan badań nad uchodźcami po 1989 roku

Społeczeństwo polskie posiada trwające ponad dwieście lat doświadczenia


emigracyjne, lub jak dawniej pisano – „wychodźcze”. Stosownie do nich rozwijały się studia
nad migracjami, a ich tradycja sięga końca XIX wieku8. W okresie dwudziestolecia
międzywojennego były one jednak zdominowane przez badania nad emigracją i powrotami
polskich obywateli, co było związane z kształtowaniem się sytuacji migracyjnej kraju i
próbami rozwiązywania realnych wyzwań społecznych w tym względzie9.
Po II wojnie światowej tematyka migracyjna, w tym takŜe uchodźcza, nie naleŜała do
tematów wiodących w naszych naukach społecznych. Wpływ miały tu takŜe względy
ideologiczne i polityczne. Badania nad migracjami były utrudnione, a czasami takŜe wręcz
niemoŜliwe, głównie z przyczyn politycznych. Stanowiły one, podobnie jak badania
mniejszości narodowych, jedno z „tabu badawczych” w naszych naukach społecznych. Wiele
jednak tematów związanych z problematyką uchodźczą i szerzej migracyjną (szczególnie)
poruszano przy badaniach nad Polakami Ŝyjącymi poza granicami kraju (Polonią), repatriacją
i mniejszościami narodowymi w Polsce (w związku z ich migracjami lub ich przymusowymi
przesiedleniami na tereny północno-zachodniej Polski)10.
Było to widoczne miedzy innymi w publikacjach Instytutu Polonijnego Uniwersytetu
Jagiellońskiego, utworzonego w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. W ramach
zainicjowanej przez ten instytutu tzw. serii „polonijnej” ukazało się wiele prac zajmujących

162-171; P. Koryś, M. Okólski, Czas globalnych migracji. Mobilność międzynarodowa w perspektywie


globalizacji, „Prace Migracyjne” nr 55, Instytut Studiów Społecznych UW, Warszawa, maj 2004, s. 9-16.
7
A. Grzymała-Kazłowska, Konstruowanie “innego”. Wizerunki imigrantów w Polsce, Wydawnictwo
Uniwersystetu Warszawskiego, Warszawa 2007, s. 21-30.
8
H. Kubiak, K. Slany, Hasło „migracje”, w: Encyklopedia Socjologii K-N, T.2. Oficyna Naukowa, Warszawa
1999, s. 248.
9
J. Leoński, Zagadnienia migracji w polskiej myśli socjologicznej (do 1939 roku), Wydawnictwo Uniwersytetu
Adama Mickiewicza, Poznań 1979.
10
Por. Z. Jasiewicz, Wielokulturowość na tzw. Ziemiach Odzyskanych po II wojnie światowej. Rzeczywistość i
reakcja nauki i A. Sakson, Ideologia wielokulturowości w konfrontacji z problematyką polityczną na Ziemiach
Zachodnich i Północnych, „Sprawy Narodowościowe. Seria Nowa” 1999, z. 14-15. Dyskurs publiczny w Polsce
dotyczący problematyki przesiedleń przymusowych (bliski tematyce uchodźczej) powrócił ostatnio w związku z
planowaną budową Centrum przeciw Wypędzeniom w Niemczech. Z okazji wystawy „Ucieczka, wypędzenie,
integracja” w Niemieckim Muzeum Historycznym w Berlinie wydano towarzyszącą jej ksiąŜkę pod tym samym
tytułem, równieŜ w polskim tłumaczeniu; P. Rosgen, Ucieczka, wypędzenie, integracja, Bonn 2007.
8
się historycznymi, jak i współczesnymi teoriami i koncepcjami stosunków etnicznych i
migracyjnych11.
Badania nad uchodźcami w Polsce, a następnie ich wyodrębnienie się juŜ jako
odrębnych studiów nastąpiło po 1989 r. wraz z otwarciem się granic Polski i zmianą sytuacji
migracyjnej kraju. Nie są one juŜ dzisiaj tematem nowym w polskiej literaturze prawniczej,
socjologicznej, czy antropologicznej. Stanowią one część szerszych zainteresowań nad
róŜnymi ruchami migracyjnymi w kraju12.
DuŜe znaczenie dla badań nad migracjami (i uchodźcami) w Polsce mają szczególnie
dwa ośrodki badawcze. Pierwszy to Ośrodek Badań nad Migracjami (afiliowany przy
Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego), kierowany przez prof. Marka
Okólskiego. Sprawy uchodźcze były ujmowane tutaj w ramach szerszej analizy sytuacji
migracyjnej kraju (raporty SOPEMI), dyskusji nad statystykami migracji oraz problemów
integracji imigrantów. Podobny profil aktywności badawczej charakteryzuje
Środkowoeuropejskie Forum Badań Migracyjnych i Ludnościowych, kierowane przez prof.
Marka Kupiszewskiego. Zainteresowania nad uchodźcami znalazły wyraz w analizie
wiarygodności statystyk dotyczących migrantów w Europie, polityk migracyjnych oraz
oczekiwań osób oczekujących na status uchodźców.
WaŜne dla tematyki uchodźczej badania były podejmowane przez Biuro
Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (z siedzibą w Warszawie)13, Instytut Spraw
Publicznych14 oraz Centrum Stosunków Międzynarodowych15. NaleŜy wspomnieć o
dokonaniach Instytutu Polityki Społecznej (Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych
Uniwersytetu Warszawskiego) i wydawanej przez niego serii „Raportów Migracyjnych”, z
których duŜa część była całkowicie poświęcona sprawom uchodźczym16. Warto takŜe

11
Na szczególną uwagę zasługuje praca o przemianach ideologii asymilacji: H. Kubiak, A. K. Paluch (red.),
ZałoŜenia teorii asymilacji, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1980.
12
A. Kicinger, A. Weinar (eds.), State of the Art. Of the Migration Research in Poland, “CEFMR Working
Paper” 2007, nr 1, s. 49.
13
I. Koryś, Audyt umiejętności osób ubiegających się o status uchodźcy, Międzynarodowa Organizacja ds.
Migracji, Warszawa 2008 (raport dostępny równieŜ w wersji angielskiej).
14
J. Frelak, W. Klaus, J. Wiśniewski (red.), Przystanek Polska. Analiza programów integracyjnych dla
uchodźców, Instytut Spraw Publicznych, Warszawa 2007.
15
A. Weinar, Polityka migracyjna Polski w latach 1990 – 2003, Warszawa 2005; K. Iglicka, A. Podolski, J.
Uklański, Uchodźcy z Czeczeni w Polsce. Przystanek czy nowy raj utracony, Warszawa 2004. M. Mazur-Rafał,
U. Raiser, R. Ohliger, B. Figatowski, Szkoła a problem migracji. Podstawy - materiały - propozycje zajęć
lekcyjnych. Rezultaty pierwszej polsko-niemieckiej szkoły letniej Warszawa 2004; K. Iglicka, P. Kaźmierkiewicz,
M. Mazur-Rafał, Zarządzanie migracją. Przypadek i doświadczenia Polski w odniesieniu do dyrektyw Komisji
Europejskiej, Warszawa 2003.
16
G. Firlit-Fesnak, Ł. Łotocki (red.), Sytuacja cudzoziemców poszukujących ochrony – raport z zogniskowanych
wywiadów grupowych z cudzoziemcami mieszkającymi w ośrodku dla uchodźców Czerwonym Borze, raport nr 8,
Projekt@alterCamp, Warszawa 2007; G. Firlit-Fesnak, Ł. Łotocki (red.), Społeczność i instytucje lokalne wobec
inicjatywy utworzenia ośrodka dla uchodźców, raport nr 7, Projekt@alterCamp, Warszawa 2006; G. Firlit-
Fesnak, Cudzoziemcy poszukujący ochrony w Polsce. Analiza danych zastanych, raport nr 6,
Projekt@alterCamp, Warszawa 2005.
9
przypomnieć badania tego Instytutu nad dyskryminacją na tle etnicznym (dotyczyło to takŜe
uchodźców) realizowanych w ramach europejskiego programu „Xenophob”17 oraz ich
kontynuację podjętą przez grupę badaczy skupionych wokół prof. Joanny Kurczewskiej18.
Mimo duŜego zainteresowania tą tematyką, trudno dotychczasowy dorobek w tej
dziedzinie uznać za w pełni satysfakcjonujący. Z powstałych dotychczas prac wyróŜnić
moŜna przede wszystkim publikacje, które koncentrowały się na załoŜeniach, powstawaniu i
rozwoju polskiej polityki wobec uchodźców i historii UNHCR w Polsce19 oraz tworzeniu jej
podstaw prawnych i instytucjonalnych20. Powiązane są z nimi równieŜ opracowania i
komentarze do wydanych ustaw w zakresie prawa odnoszącego się do cudzoziemców21 oraz
prace omawiające aspekty prawne i polityczne dotyczące uchodźstwa w szerszym,
europejskim i światowym kontekście22 oraz publikacje o charakterze szkoleniowym, bądź
poradnikowym23, w tym takŜe polskojęzyczne wydania podręczników UNHCR24.
Do drugiej grupy naleŜą publikacje koncentrujące się na funkcjonowaniu ośrodków
dla uchodźców, z których ośrodek w Dębaku doczekał się bodaj największej literatury25.
Wiele z tych tekstów podejmowało problemy adaptacji w ośrodkach (psychologiczne i

17
Były to raporty badawcze dotyczące potencjalnej oraz instytucjonalnej dyskryminacji migrantów („Krajobraz
dyskryminacji I i II”).
18
J. Kurczewska (ed.), The European Dilemma. Institutional and Political Logics of Discrimination, Project
Report: Work Package 7, Institute of Public Affairs, Warsaw 2006.
19
M. Szonert, Rok 1990 – początki opieki nad uchodźcami, w: Migracje polityczne XX wieku, red. J.E. Zamojski,
Warszawa 2000; A. Kosowicz, How we Worked Together. 15 Years of the UNHCR Poland, Warszawa 2007.
20
A. Florczak, Uchodźcy w Polsce. Między humanitaryzmem a pragmatyzmem, Toruń 2003; J. Hryniewicz,
Uchodźcy w Polsce. Teoria a rzeczywistość, Toruń 2005; T. Kulpa, Status polityczno-prawny uchodźcy w Polsce,
Warszawa 2006; A. Weinar, Polityka migracyjna Polski w latach 1990–2003 – próba posumowania, Centrum
Stosunków Międzynarodowych, „Raporty i Analizy” 2005, nr 10.
21
P. Stachańczyk, Cudzoziemcy. Praktyczny komentarz do ustawy o cudzoziemcach, Wydawnictwo Zrzeszenia
Prawników Polskich, Warszawa 1998; J. Chlebny (red.), Prawo o cudzoziemcach, C.H. Beck, Warszawa 2005;
J. Chlebny, Cudzoziemcy. Orzecznictwo sądów administracyjnych, LexisNexis, Warszawa 2007.
22
B. Wierzbicki, Uchodźcy w prawie międzynarodowym, PWN, Warszawa 1993; J. Białocerkiewicz, Nowe
prawo o cudzoziemcach, Toruń 2003; B. Mikołajczyk, Osoby ubiegające się o status uchodźcy...; I. Oleksiewicz,
Uchodźcy w Unii Europejskiej. Aspekty prawne i polityczne, Bydgoszcz 2006; J. Balicki, P. Stalker, Polityka
imigracyjna i azylowa, wyzwania i dylematy, Warszawa 2006; A. Potyrała, Współczesne uchodźstwo: próby
rozwiązania problemu, Poznań 2005.
23
Polska dla ciebie. Poradnik dla uchodźców, PAH, Warszawa 1999; H. Grzymała-Moszczyńska, Uchodźcy.
Podręcznik dla osób pracujących z uchodźcami, Kraków 2000; Przemoc seksualna i przemoc na tle płciowym
wobec uchodźców, uchodźców-repatriantów oraz osób przesiedlonych wewnętrznie. Przewodnik po metodach
zapobiegania i przeciwdziałania, UNHCR, Warszawa 2003; Prawne uwarunkowania integracji uchodźców w
Polsce: komentarz dla praktyków, red. W. Klaus, Stowarzyszenie Integracji Prawnej, Warszawa 2006; A.
Jasiakiewicz, W. Klaus, B. Smoter, Sytuacja cudzoziemców posiadających zgodę na pobyt tolerowany –
rekomendacje dla polskiej polityki integracyjnej, „Analizy i opinie” 2000, nr 60.
24
Uchodźcy świata 1997–1998. Wyzwania humanitarne, red. J. Crisp, UNHCR, Warszawa 1998; Uchodźcy
świata. 50 lat pomocy humanitarnej, red. M. Cutts, UNHCR, Warszawa 2000; K. Jastram, M. Achiron, Ochrona
uchodźców: Przewodnik po międzynarodowym prawie azylowym. Podręczni dla parlamentarzystów, UNHCR,
Warszawa 2001; Zasady i tryb ustalania statusu uchodźcy. Podręcznik, UNHCR, Warszawa 2007.
25
Patrz: H. Grzymała-Moszczyńska, Społeczność lokalna wobec ośrodków dla uchodźców, „Polityka Społeczna”
1995, nr 3; H. Grzymała-Moszczyńska, E. Nowicka, Goście i gospodarze. Problemy adaptacji kulturowej w
obozach dla uchodźców oraz otaczających je społecznościach lokalnych, Kraków 1998; J. Hryniewicz,
Uchodźcy w Polsce; B. Cieślińska, Goście i gospodarze. Uchodźcy z Czeczenii w Białymstoku, w: Wędrowcy i
migranci, red. E. Nowicka, B. Cieślińska, Kraków 2005.
10
kulturowe) pensjonariuszy oraz uznanych uchodźców, ich integracji i funkcjonowania w
samym społeczeństwie polskim26.
Inne publikacje dotyczyły ogólnego stosunku polskiego społeczeństwa do
obcokrajowców27 i problematyki dyskryminacji28, niekiedy w odniesieniu do wybranej grupy
migrantów29 lub jednego typu problemów, jak na przykład stereotypów uchodźców30,
kobiet31, czy dzieci uchodźców32.
Sprawom uchodźców w Polsce poświęcone były takŜe coroczne sondaŜe OBOP-u lub
CBOS-u, przeprowadzanych przed i po Dniu Uchodźcy. Ponadto warto wspomnieć o
czasopismach zajmujących się popularyzacją problematyki uchodźstwa, wydawanych przez
UNHCR „Z obcej ziemi” i „Refugees” oraz przez PAH - „Refugee.pl, Gazeta uchodźców”.
Dotychczasowe badania, o których była wyŜej mowa, były zazwyczaj skupione na
wybranym ośrodku dla cudzoziemców33 (w danym regionie Polski) lub grupie badanych (np.
cudzoziemców o określonej narodowości)34. Wyjaśnianie określonych zjawisk odwoływało
się głównie do przyczyn uchodźstwa oraz pochodzenia narodowego (róŜnic kulturowych)
badanych cudzoziemców. Umykał w nich zarówno waŜny wymiar socjologiczny całej tej
zbiorowości, jak wykształcenie, połoŜenie społeczne, aspiracje Ŝyciowe, struktura wieku czy
płci, jak i jego kulturowe konteksty. Brakowało informacji do oceny perspektywy szans
adaptacji tych osób do warunków polskich, jak i istotnych informacji dla polityki
integracyjnej państwa oraz działalności organizacji pozarządowych w tej dziedzinie.
W dotychczasowych opracowaniach na temat uchodźców brakuje całościowych prac,
tak socjologicznych, jak i antropologicznych (etnograficznych), ukazujących zarówno samą

26
Patrz: Między piekłem a rajem. Problemy adaptacji kulturowej uchodźców i imigrantów w Polsce, red. M.
Ząbek, Warszawa 2002; R. Stawicki, Sytuacja socjalno-bytowa uznanych uchodźców, „Polityka Społeczna”
2003, nr 4; A. Maciejko, Próby integrowania uchodźców – przypadek Polski, „Polityka Społeczna” 2004, nr 3;
M. Bieniecki, P. Kaźmierkiewicz, B. Smoter, Integracja cudzoziemców w Polsce. Wybrane aspekty, Warszawa
2006.
27
Patrz: E. Nowicka, S. Łodziński, U progu otwartego świata. Poczucie polskości i nastawienia Polaków wobec
cudzoziemców w latach 1988–1998, Kraków 2001.
28
Antydyskryminacja na co dzień, red. I. Czerniejewska, Poznań 2005.
29
Patrz: M. Ząbek, Biali i Czarni. Postawy Polaków wobec Afryki i Afrykanów, Warszawa 2007.
30
Patrz: E. Czapka, Stereotyp uchodźcy, Olsztyn 2006.
31
Patrz: A. Ewertyńska, Kobiety i młodzieŜ-uchodźcy w Polsce w latach 1994–2001. Zjawisko, sytuacje,
problemy i konsekwencje prawne, w: Migracje i Społeczeństwo, t. 10, red. J.E. Zamojski, Warszawa 2005; A.
Kosowicz, Kobiety-uchodźcy. Sytuacja kobiet-uchodźców w Polsce w świetle zaleceń UNHCR (1991–2003), w:
Migracje i Społeczeństwo, t. 10; D. Skwarska, Kobiety i dzieci jako uchodźcy w Polsce i w Hiszpanii na progu
XXI wieku, w: Kulturowe wymiary imigracji do Polski. Studia socjologiczne, red. E. Nowicka, S. Łodziński,
Warszawa 2006.
32
Patrz: E. Januszewska, Problemy uchodźców z Czeczenii w ośrodkach dla imigrantów w Polsce, w: Migracja,
uchodźstwo, wielokulturowość. Zderzenie kultur we współczesnym świecie, red. D. Lalak, Warszawa 2007;
Dziecko krzywdzone: Teoria, Badania, Praktyka. Problem handlu dziećmi i dzieci cudzoziemskich bez opieki,
Wydawnictwo Fundacji Dzieci Niczyje, Warszawa 2005.
33
Skoncentrowanie się na badaniu uchodźców w ośrodkach wynikało w duŜej mierze z łatwiejszej dostępności
do badanych w tych miejscach w odróŜnieniu od uchodźców, którzy mieszkają „na mieście” u znajomych lub w
indywidualnie wynajmowanych mieszkaniach.
34
A. Kicinger, A. Weinar (eds.), State of the Art…, s. 50.
11
istotę uchodźstwa, jak i zawierających próby głębszej analizę sytuacji uchodźczej w Polsce.
Starających się odpowiedzieć juŜ nie tyle na pytanie, kim są uchodźcy lub kim powinni być w
sensie prawnym, ale na często zadawane pytanie: jacy są właściwie uchodźcy przybywający
do Polski? Dlaczego do nas przyjeŜdŜają i jakie mają plany na przyszłość? Kto tak naprawdę
mieszka w naszych ośrodkach pobytowych dla cudzoziemców? Jakie panują w nich
faktycznie warunki i jak czują się w polskim środowisku?

1. 3. Cel i charakter publikacji

Próbom odpowiedzi na wspomniane wyŜej pytania została poświęcona niniejsza


ksiąŜka. Pragnęliśmy wyjść poza dotychczasowy sposób pisania oraz opisywania spraw
uchodźczych i spróbować spojrzeć takŜe „ich oczyma” na przeŜywaną przez nich
rzeczywistość. Zadaliśmy pytania o przyczyny wyjazdu ze swojego kraju i wyboru Polski, o
prawo i procedury uchodźcze (ich stosowanie), przebywanie w ośrodku dla uchodźców,
proces przystosowania do warunków polskich oraz strategie Ŝyciowe związane z integracją w
naszym społeczeństwie. W tle prób odpowiedzi na te pytania były zagadnienia bardziej
zasadnicze, które dotyczyły samego rozumienia pojęcia „uchodźcy”, spraw związanych z ich
ochroną oraz moŜliwości badania antropologicznego (etnograficznego) w tym środowisku.
Chodziło nam o dotarcie do „wiedzy milczącej” (tacit knowledge) uchodźców, głęboko przez
nich doświadczanej, ale na ogół nie werbalizowanej oraz nie opisywanej35.
Potrzebą takich badań zainspirowała nas Małgorzata Gebert reprezentująca Fundację
Polska Akcja Humanitarna, która była administratorem Partnerstwa na rzecz Rozwoju
„Integracja społeczna i zawodowa cudzoziemców „MoŜesz uczyć się rozumieć – MUR”, w
ramach programu operacyjnego EQUAL dla Polski 2004–2006. Zostaliśmy zaproszeni do
udziału w projekcie tego Partnerstwa36, a naszym celem stało się opisanie sytuacji społecznej
i kulturowej tej kategorii osób zarówno z perspektywy przyczyn ich uchodźstwa, jak i
problemów oraz oczekiwań, z jakimi przyjechali oni do naszego kraju.

35
Na temat „wiedzy milczącej” i badań etnograficznych zob. M. Kostera, Antropologia organizacji.
Metodologia badan terenowych, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2003, s. 28-29.
36
W skład wspomnianego Partnerstwa współfinansowanego z Europejskiego Funduszu Społecznego weszły
ostatecznie następujące instytucje: Fundacja Polska Akcja Humanitarna (PAH), Międzynarodowa Organizacja
do spraw Migracji (IOM), Polskie Stowarzyszenie Edukacji Prawnej (PSEP), Stowarzyszenie Praw Człowieka
im. Dr Haliny Nieć (SPCz), Urząd do spraw Repatriacji i Cudzoziemców (URiC), Wydział Polityki Społecznej
Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego (MUW) oraz Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW. Z
ramienia tej ostatniej instytucji uczestnikami Partnerstwa byli autorzy niniejszej publikacji, będąc
odpowiedzialni za przeprowadzenie badań ilościowych i jakościowych wśród uchodźców uczestniczących w
projekcie MUR, wraz ze studentami etnologii uczestniczącymi w specjalnej grupie badawczej poświęconej temu
tematowi. Produktem finalnym przeprowadzonych badań jest niniejsza publikacja zawierająca rezultaty badań
nad beneficjentami projektu.
12
Badaniu naszemu, obok zamiaru poznawczego, przyświecał równieŜ cel praktyczny –
przeświadczenie o moŜliwościach wykorzystania jego wyników dla polepszenia jakości
programów integracyjnych realizowanych w naszym kraju przez administrację państwową i
organizacje pozarządowe. Otrzymane wyniki mają być jednym z warunków koniecznych do
osiągnięcia celów projektu związanych z integracją uchodźców w Polsce. Beneficjentami
ostatecznymi projektu byli uchodźcy. Głównym jego celem było polepszenie w ramach
istniejącego prawa warunków do tzw. integracji społecznej poprzez dostarczenie uchodźcom
niezbędnej wiedzy na temat własnych praw i obowiązków oraz funkcjonowania państwa i
społeczeństwa polskiego oraz rządzących nim reguł.
Celem Partnerstwa „MUR” było wypracowanie moŜliwie najlepszego modelu działań
na rzecz zwiększenia szans na integrację społeczno-zawodową osób ubiegających się o
nadanie statusu uchodźcy. Zamierzano tego dokonać poprzez stworzenie systemu aktywizacji
tej grupy cudzoziemców, a następnie włączenie najlepszych praktyk zrealizowanych w
ramach działań Partnerstwa (zarówno na płaszczyźnie krajowej, jak i międzynarodowej) do
krajowej polityki w stosunku do uchodźców.
Publikacja ta ma być takŜe czymś w rodzaju podręcznika dla osób, które interesują się
uchodźcami, ale nie miały jeszcze okazji zetknąć się z nimi osobiście. Szczególnie moŜe być
uŜyteczna dla osób zamierzających dopiero pracować w organizacjach pomocowych, przy
programach integracyjnych czy edukacyjnych przeznaczonych dla uchodźców. Praca moŜe
jednak zainteresować równieŜ te osoby, które w zasadzie dobrze znają uchodźców i pod
pewnymi względami mają większą na ich temat wiedzę, niŜ mogą mieć autorzy tego
opracowania. Mamy na myśli przede wszystkim pracowników socjalnych ośrodków,
urzędników przygotowujących decyzje statusowe w Urzędzie ds. Cudzoziemców,
humanitariuszy z organizacji pozarządowych, takich jak na przykład PAH i Fundacja
Helsińska. Nawet jednak ich wiedza jest z konieczności ograniczona działalnością, którą się
zajmują, zdeterminowana specyficznym, właściwym funkcjom, które zajmują, punktem
widzenia, a przez to jednocześnie nie do końca pełna i obiektywna.
Mamy nadzieję, Ŝe praca ta – będąca próbą syntezy róŜnych punktów widzenia na
uchodźców, oparta na róŜnorodnych źródłach – będzie interesująca równieŜ dla nich.

1. 4. Charakter przeprowadzonych badań i problemy metodologiczne

Decydując się na wybór metod badawczych pamiętaliśmy, Ŝe problematyka migracji,


podobnie jak i etniczna, jest z natury interdyscyplinarna37. Naszym załoŜeniem było dotarcie

37
G. Babiński, Metodologiczne problemy badań etnicznych, Zakład Wydawniczy “NOMOS”, Kraków 1998, s.
8.
13
do jak najbogatszych i zróŜnicowanych źródeł informacji przy wykorzystaniu róŜnych technik
badawczych. Zgodnie z przeświadczeniem, Ŝe najlepsze wyniki dla jak najlepszego poznania
określonych zjawisk przynosi łączenie metod ilościowych i jakościowych, prowadzone przez
nas badania oparte były na łączeniu technik typu etnograficznego z przeprowadzonym
wcześniej sondaŜem socjologicznym wykonanym w grupie osób oczekujących na nadanie
statusu uchodźcy w Polsce. Jak pisała Ewa Jaźwińska w kontekście migracji
międzynarodowych „róŜne aspekty procesu migracyjnego wymagają róŜnych podejść i
technik badawczych. Dlatego nie naleŜy ograniczać się do jednej metody czy techniki.
Zastosowanie kombinacji róŜnych technik dostosowanych do problemu badania i dostępnych
źródeł informacji moŜe przynieść duŜo ciekawsze rezultaty”38. Odwołanie się i zastosowanie
podejścia „mieszanego” (łączenia metod ilościowych i jakościowych) pozwala nie tylko na
pełniejszy i bardziej wiarygodny opis zjawiska, ale takŜe na kontrolę wyników uzyskanych za
pomocą jednej z metod poprzez wyniki otrzymane przy uŜyciu innej39.
W ramach projektu zostały przeprowadzone następujące badania. Pierwsze badania w
formie sondaŜu (badania ankietowego) przeprowadzono go w drugiej połowie maja 2005 r. w
czterech ośrodkach połoŜonych w Warszawie oraz jej okolicach na próbie 200 osób40.
Badania zostały przeprowadzone w tych ośrodkach, w których mieszkali cudzoziemcy
rekrutowani do projektu. Przy doborze ośrodków kierowaliśmy się zasadą reprezentatywności
grupy badanej w stosunku do populacji cudzoziemców zakwaterowanych w ośrodkach, z
których rekrutowani byli uczestnicy projektu MUR oraz uwzględniono proporcjonalny udział
w nich kobiet i męŜczyzn.

Ośrodek: Liczba
respondentów
Dębak 50
Jadwisin 50
Siekierki 50
Linin 50
Razem 200

38
E. Jaźwińska, Metody ilościowe w badaniach nad migracjami międzynarodowymi, “Prace Migracyjne” nr 36,
Instytut Studiów Społecznych UW, Warszawa, kwiecień 2000, s. 33; por. takŜe podobne opinie A. Górny,
Wybrane zagadnienia podejścia jakościowego w badaniach nad migracjami, “Prace Migracyjne” nr 20,
Instytutu Studiów Społecznych UW, Warszawa, listopad 1998, s. 5, 11, 41.
39
A. Górny, Wybrane zagadnienia podejścia jakościowego... , s. 11; K. Konecki, Studia z metodologii badań
jakościowych. Teoria ugruntowana, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2000.
40
Patrz: M. Ząbek, S. Łodziński, Problemy i oczekiwania osób ubiegających się o nadanie statusu uchodźcy
przebywających w wybranych ośrodkach pobytowych dla cudzoziemców w Polsce, PAH, Warszawa 2006.
14

Na czas naszego badania (maj 2005 r.) według danych oficjalnych w ośrodkach dla
uchodźców w Polsce przebywały 3153 osoby łącznie w 17 takich ośrodkach. Największą ich
liczba znajduje się w województwie mazowieckim. Struktura pochodzenia geograficznego i
narodowości naszych badanych odpowiada strukturze osób aplikujących o nadanie statusu
uchodźcy w 2004 i 2005 roku. W grupie badanych dominowały osoby pochodzące z terenów
Federacji Rosyjskiej (wraz Czeczenią i Dagestanem), które stanowiły razem blisko trzy
czwarte naszych badanych (72%; 144 osoby). Z samej Czeczenii wywodziła się jedna trzecia
badanej zbiorowości – 33,5% (67 osób), a z pozostałych części Federacji Rosyjskiej było
3,5% respondentów (7 osób). Z Białorusi i Ukrainy pochodziło 6% badanych (12 osób), z
krajów Azji Południowej (Indie, Nepal, Kaszmir, Tybet) – 5%; 7 osób), z Afganistanu i
Pakistanu (7% (14), z krajów Afryki 4,5% (9) oraz z pozostałych krajów 2% (4).
Z perspektywy podziału na płeć w badanej grupie nieznacznie dominowali męŜczyźni,
którzy stanowili przeszło jej połowę - 56% (112 osób) wobec 44 % kobiet (88). Identyczna
proporcja była obecna w całej zbiorowości osób oczekujących na przyznanie statusu
uchodźcy w Polsce w 2004 r., w której kobiety stanowiły właśnie 44% jej składu (w 2003 r.
stanowiły one 40%). Wśród naszych badanych nie było osób małoletnich, którzy stanowią
znaczący odsetek osób objętych postępowaniem nadawania statusu uchodźcy. W 2004 r.
zarejestrowano 125 dzieci bez opieki starszych, które złoŜyły podania o nadanie statusu
uchodźcy.
Ankiety przeprowadzali pracownicy socjalni ośrodków, co mogło rodzić pewne
ograniczenia z powodu zaleŜności instytucjonalnych od nich naszych respondentów i
wpływać na wiarygodność uzyskanych informacji41. Z drugiej strony pracownicy – ankieterzy
nie pełnili funkcji kierowniczych w ośrodkach, byli oni tzw. wychowawcami, bezpośrednio
związanymi z badanymi, najlepiej ich znającymi i odpowiedzialnymi za ich zachowanie w
ośrodku. Znali oni swoich respondentów, co dawało szansę przełamania, moŜe nie tyle
bariery zaufania przed wyraŜaniem prawdziwych opinii, ale w kaŜdym bądź razie niechęci do
wzięcia w niej udziału. Dochodził do tego brak problemów językowych oraz dobra znajomość
realiów badanych zbiorowości. Wszyscy pracownicy zostali specjalnie przeszkoleni, a
autorzy opracowania uczestniczyli zarówno w ich szkoleniu, jak i asystowali osobiście przy
przeprowadzaniu ankiet.
Następne metody odwoływały się do badań jakościowych, które kładą szczególny
nacisk na interpretacje obserwowanych zjawisk przez pryzmat doświadczeń uczestniczących

41
Dotyczy to szczególnie odpowiedzi na pytania, w których pośrednio mogłaby zostać zawarta ocena pracy
samych pracowników socjalnych, dotycząca np. konfliktów na terenie ośrodka lub generalnej oceny jego
funkcjonowania.
15
w nich ludzi. Jak pisze Earl Babbie „jakościowe badania terenowe umoŜliwiają badaczom
obserwowanie Ŝycia społecznego w jego naturalnym środowisku: idź tam, gdzie toczy się
proces, i obserwuj go”42. Choć w ich wypadku rygoryzm metodologiczny jest złagodzony, to
pozwalają na pogłębienie problematyki badań.
Pierwszą metodą o tym charakterze były wspomniane badania jakościowe typu
etnograficznego43. Uczestniczyli w nich studenci specjalnej grupy ćwiczeniowej kierowanej
przez Macieja Ząbka, tzw. „laboratorium etnograficznego” w Instytucie Etnologii i
Antropologii Kulturowej, w okresie od października 2005 do lutego 2007 r. oraz studenci
socjologii, uczestnicy seminarium badawczego w Instytucie Socjologii (kierowanego przez
Sławomira Łodzinskiego), prowadzonego w okresie od października 2006 do października
2007 r.
Polegały one, w oparciu o przygotowane wcześniej dyspozycje do badań, na
zastosowaniu obserwacji uczestniczącej, technice „cienia”, nieustrukturalizowanego wywiadu
i swobodnej rozmowy44. Studenci wchodzili nieraz w bezpośrednie, towarzyskie relacje z
uchodźcami. UmoŜliwiło to, przynajmniej niektórym ze studentów, nawiązanie pewnej więzi
zaufania i przełamanie niektórych obaw przed wygłaszaniem własnych opinii, które były
czynnikiem ograniczającym, gdy badania przeprowadzali pracownicy ośrodków. Poza
badaniami wśród uchodźców przeprowadzili oni równieŜ wywiady z polskim otoczeniem
uchodźców: z pomocodawcami organizacji pozarządowych, pracownikami socjalnymi
ośrodków i pracującymi przy jego obsłudze: sprzątaczkami, kucharkami i lekarzami. Oprócz
wymienionych osób, wywiady zostały przeprowadzone takŜe z osobami mieszkającymi w
pobliŜu ośrodków lub pracującymi w pobliskich sklepach czy barach. Badania etnograficzne
w wybranych ośrodkach były prowadzone ze studentami przez blisko dwa lata. W ich trakcie
zarejestrowano kolejne dwieście dłuŜszych lub krótszych rozmów z uchodźcami.
Opracowano ponadto kilka raportów z przeprowadzonych obserwacji. DuŜe fragmenty tych
opracowań znajdują się w tej publikacji w formie „kapsuł”45.
Kolejną metodą badania, równieŜ o charakterze jakościowym, było przeprowadzenie
przez zawodowych socjologów zogniskowanych wywiadów grupowych: z uchodźcami
(osobno z męŜczyznami i kobietami), przedstawicielami administracji rządowej i członkami

42
E. Babbie, Badania społeczne w praktyce, przeł. W. Betkiewicz i inni, Wydawnictwo Naukowe PWN,
Warszawa 2003, s. 308.
43
Na temat tej metody w badaniach migracyjnych zob. A. Górny, Wybrane zagadnienia podejścia
jakościowego... , s. 22-23.
44
Na temat tych metod zob.: M. Kostera, Antropologia organizacji.., s. 101-136; A. Górny, Wybrane
zagadnienia podejścia jakościowego... , s. 27-29.
45
Zarejestrowane wywiady i raporty z badań prowadzonych ze studentami etnologii znajdują się w archiwum
Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW. Natomiast materiał z badań ze studentami socjologii znajduje
się w archiwum Instytutu Socjologii UW.
16
organizacji pozarządowych46. Na koniec autorzy tego opracowania przeprowadzili ponadto
osobiście kilka wywiadów z wyŜszymi urzędnikami państwowymi, decydującymi o
całokształcie polityki uchodźczej i migracyjnej w naszym kraju.
W pracy takŜe korzystaliśmy z analizy materiałów zastanych (oficjalnych)47.
Dotyczyły one przedstawienia regulacji prawnych i ich ewolucji oraz przede wszystkim
analizy składanych przez osoby aplikujące o status uchodźcy specjalnych wniosków do
polskich władz oraz ich oceny przez odpowiednich urzędników. W pracy są one
uwidocznione przez opis tzw. przypadków (casusów) wybranych poszukiwaczy azylu z
wykorzystaniem dokumentów urzędowych, które dotyczyły tzw. analizy przypadków.
Autorzy tej pracy nie są osobami przypadkowymi w tej dziedzinie, a ich
dotychczasowe doświadczenie zawodowe i badawcze miało takŜe wpływ na charakter tej
pracy. Maciej Ząbek, z wykształcenia etnograf (etnolog) i obecnie pracownik Instytutu
Etnologii i Antropologii UW, specjalizujący się w problematyce afrykańskiej i blisko-
wschodniej, przez 6 lat w latach 90. pracował w sprawach uchodźczych (w ramach MSWiA),
prowadzając wywiady i przygotowując decyzje statusowe. Poza badaniami w Polsce wśród
uchodźców prowadził je równieŜ w obozach dla uchodźców w Sudanie, Kenii, Turcji, Gruzji i
Armenii. Z kolei Sławomir Łodzinski, z wykształcenia socjolog i obecnie pracownik Instytutu
Socjologii UW, specjalizujący w sprawach etnicznych (głównie mniejszości narodowe), przez
lata dziewięćdziesiąte współpracował z Biurem Studiów i Ekspertyz Kancelarii Sejmu, gdzie
przygotowywał informacje na temat legislacji dotyczącej cudzoziemców oraz sytuacji
migracyjnej kraju. Obaj autorzy w latach dziewięćdziesiątych pracowali razem w Instytucie
Krajów Rozwijających UW (w ramach Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych), który
obecnie zmienił nie tylko swoją nazwę, ale chyba takŜe i swój charakter (profil) badawczy.

46
Badania zrealizowano w ramach projektu badawczego „Obszary wykluczenia w III Rzeczypospolitej.
Przyczyny, przejawy, przeciwdziałanie”, kierowanego przez Prof. dr hab. Marię Jarosz (Instytutu Studiów
Politycznych PAN). Zostały przeprowadzone trzy grupowe wywiady zogniskowane. Pierwszy [W1] z
przedstawicielami administracji publicznej i organizacji pozarządowych zajmujących się sprawami uchodźczymi
(6 osób), drugi [W2] z uchodźcami kobietami (5 osób) i trzeci [W3] z uchodźcami męŜczyznami (5 osób).
Dodatkowo zostały przeprowadzone dwa wywiady pogłębione – jeden z przedstawicielką biura Rzecznika
Prawa Publicznych zajmującą się tą problematyką [WP1] oraz drugi – z kierowniczką jednego z ośrodków dla
uchodźców w Warszawie [WP2]. Przeprowadzenie wywiadów z uchodźcami nastręczało sporo problemów, m.
in. ze zgromadzeniem tych osób, zapewnieniem im atmosfery bezpieczeństwa (rozmówcy występowali pod
pseudonimami, nie chcieli podawać nazwy kraju, z którego pochodzą, a mówili jedynie o kontynencie (np. z
Afryki) oraz językiem rozmowy – wywiady z nimi odbywały się w trzech językach – polskim, rosyjskim i
angielskim. Wszystkie wywiady zostały przeprowadzone przez Zakład Badań Naukowych PTS w czerwcu-lipcu
2007 r. wedle scenariuszy przez nas przygotowanych. Cytowane fragmenty wypowiedzi uczestników wywiadów
grupowych (podobnie pogłębionych) są pisane kursywą, kończą się nawiasem kwadratowym, w którym pojawia
oznaczenie wywiadu oraz nazwa kraju/regionu pochodzenia lub, jak w wypadku pierwszego wywiadu
grupowego, wskazaniem na administrację (A) bądź (NGO).
47
Na temat tego typu źródeł zob.: Ch. Frankfort – Nachmias, D. Nachmias, Metody badawcze w naukach
społecznych..., s. 335-338; A. Górny, Wybrane zagadnienia podejścia jakościowego... , s. 30-31; A. Sułek, W
terenie, w archiwum i w laboratorium. Studia nad warsztatem socjologa, Wydawnictwo Uniwersytetu
Warszawskiego, Warszawa 1990.
17
Nasz projekt badawczy oraz ta ksiąŜka są dla nas rodzajem spłaty długu intelektualnego
zaciągniętego wśród pracowników tego instytutu w czasie, w którym w nim pracowaliśmy.
W przygotowanym przez nas projekcie badawczym kierowało nami przekonanie, Ŝe
subiektywna ocena swojego połoŜenia w macierzystym kraju wraz posiadanymi
kwalifikacjami, mogła mieć duŜy wpływ na podjęcie decyzji o wyjeździe z własnego kraju,
jak i dalszej strategii postępowania w sytuacji uchodźczej. Dlatego interesował nas równieŜ
status społeczny respondentów – ich zawód oraz własna ocena połoŜenia materialnego i
warunków mieszkaniowych w kraju pochodzenia.
Zebrane dane ilościowe z dwustu ankiet po analizie statystycznej pozwoliły stwierdzić
pewne tendencje oraz regularności dotyczące problemów i oczekiwań badanej grupy
uchodźców48. Materiał jakościowy umoŜliwił natomiast subiektywne zrozumienie sytuacji
uchodźców przebywających w ośrodkach i poznanie kontekstu wielu odpowiedzi zawartych
w ankietach.
W wypadku uchodźców badaliśmy przede wszystkim ich deklaracje, to, co chcieli
nam przekazać na temat swój i swojego otoczenia. Wiarygodność tych przekazów związana
jest przede wszystkim ze stopniem zaufania, jaki zdołali uzyskać badający. Jest więc ona
róŜna w zaleŜności od kontekstu, w którym doszło do rozmowy. Rozmowy z uchodźcami,
choć toczyły się w większości przypadków w atmosferze ograniczonego zaufania, to jednak
nie były poddane takiemu stresowi, jaki stanowi dla ubiegających się tzw. „wywiad
statusowy”. Zakładamy więc, Ŝe opinie i informacje, jakie w ich trakcie uzyskaliśmy, są
bardziej „wiarygodne” od wiedzy „oficjalnej”, gdyŜ mówią nam o prawdziwych,
nieukrywanych zamierzeniach naszych respondentów i rozmówców.
Poddając analizie uzyskany materiał raczej oceniamy go pozytywnie, choć nie
dysponowaliśmy Ŝadnymi moŜliwościami konfrontacji i sprawdzenia uzyskanych przez nas
danych z informacjami pochodzącymi z innych źródeł. W studiach nad uchodźcami
(podobnie jak w wypadach badań nad złoŜonymi zjawiskami migracyjnymi i etnicznymi) nad
pewien subiektywizm jest jednak nie do uniknięcia i dotyczy to w tym samym zakresie nie
tylko materiału jakościowego, ale i tzw. twardych danych ilościowych49. NaleŜy więc unikać
tej naturalnej ludzkiej skłonności do pochopnych uogólnień, przekładania opisywanych tu
historii, podawanych informacji i przytaczanych cytatów z wypowiedzi na „całość” zjawiska,
jakie tworzą w naszym kraju uchodźcy. W ten między innymi sposób tworzą się stereotypy,
których twórcami bywają równieŜ i naukowcy. Aby więc ich uniknąć nie deklarujemy tu, Ŝe
podajemy czytelnikom całą prawdę o uchodźcach przez duŜe „P”. Prawdy na temat

48
Materiał ilościowy ze wspomnianych badań przechowywany jest w archiwum Polskiej Akcji Humanitarnej.
49
Na temat “elementu subiektywnego” w badaniach antropologicznych zob. E. Nowicka, Świat człowieka –
świat kultury, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2006, s. 143-146.
18
uchodźców podawane w naszej ksiąŜce pozostają wciąŜ częściowe, co moŜe, nawet w świecie
postmodernistycznym, być dla wielu z nas rozczarowujące, niemniej sądzimy, Ŝe tylko takie
stanowisko jest uczciwe.

1. 5. Problemy stosowania metod jakościowych w zbiorowości uchodźców

Problemy kulturowe, które pojawiły się wśród uchodźców dotyczyły w zasadzie tylko
badań prowadzonych wśród uchodźców, ogólnie rzecz biorąc – wśród osób róŜnych od nas
nie tylko pod względem kultury, ale i statusu społecznego, z poczuciem znacznego
zmarginalizowania i wykluczenia. Badania wśród Polaków, pracowników socjalnych,
sąsiadów ośrodków, pracowników instytucji rządowych i pozarządowych nie rodziły bowiem
przedstawionych tu niŜej trudności. NajwyŜej ograniczały się one do kwestii dokładnego
umówienia się na rozmowę w sytuacji ograniczonego czasu.
W wypadku uchodźców pierwszym problemem, który musieliśmy rozwiązać, był brak
doświadczenia badawczego studentów, z którymi prowadziliśmy badania, i związana z tym
potrzeba ich długotrwałego do nich przygotowania. Wszyscy musieli przejść szkolenie z
zakresu wiedzy o kulturze krajów pochodzenia uchodźców, problematyki migracyjnej i
uchodźczej oraz metodologii prowadzenia badań etnograficznych, bądź socjologicznych.
Podczas pierwszego pobytu w ośrodku występowała u niektórych naturalna obawa
przed kontaktem z „obcym”. Na szczęście „diabeł” jak zwykle okazał się nie „taki straszny
jak go malują” i bariera ta dość szybko została przełamana: Pamiętam moje przeraŜenie, kiedy
pierwszy raz udaliśmy się z całą grupą do ośrodka w Dębaku. Zobaczyłam przed bramą
grupkę posępnych Czeczenów i zaczęłam zastanawiać się, jak ja mam z nimi rozmawiać? Czy
oni będą chcieli rozmawiać ze mną? Odpowiedzi na te pytania poznałam juŜ wkrótce i
okazały się dla mnie dość budujące [N.S.]
Niektórzy ze studentów mieli równieŜ problemy związane ze słabą znajomością języka
rosyjskiego, którym mówi większość uchodźców przebywających w Polsce. Poza
Czeczenami posługiwali się tym językiem takŜe cudzoziemcy z Ukrainy, Białorusi, Gruzji i
Afganistanu. Z nielicznymi przybyszami z innych krajów Azji i Afryki moŜna było
porozumieć się po angielsku. Z niektórymi zaś uchodźcami, którzy spędzili juŜ w Polsce
ponad dwa lata, moŜna było porozumieć się po polsku.
Zdaniem większości uczestniczących w badaniach to nie bariera językowa okazała się
jednak najtrudniejsza, ale przełamanie niechęci do rozmowy i zdobycie zaufania, szczególnie
dotyczyło to ze strony uchodźców z Czeczenii. W pewnym stopniu było to związane z nie do
końca rozumianym przez uchodźców statusem osób przeprowadzających wywiady i celem,
19
jaki im przyświecał. Pomimo Ŝe prowadzący rozmowy przedstawiali się i dokładnie
tłumaczyli potencjalnym rozmówcom, jaki jest cel prowadzonych badań, początkowo brani
byli za dziennikarzy albo studentów prawa udzielających im porad prawnych. Kiedy
okazywało się, Ŝe nasi studenci nie mieszczą się w obu znanych im kategoriach, reagowali z
rezerwą, a ich podejrzliwość i nieufność trudno było czasami przełamać. Reakcje typu:
PrzecieŜ wiem, dla kogo pracujesz [J.K. Czeczenka] albo Nic nie mówię, bo wydaje mi się, Ŝe
jak zacznę mówić na ten temat, to nie dadzą mi decyzji pozytywnej. Powiedzą: za duŜo
myślisz, wracaj do siebie [J.K. 14] naleŜały do typowych.
Wyobraźnia podsuwała niektórym pensjonariuszom ośrodków podejrzenia, Ŝe badacze
tak naprawdę pracują dla Urzędu ds. Cudzoziemców albo nawet dla rosyjskiej Federalnej
SłuŜby Bezpieczeństwa. Studenci niejednokrotnie wracali z całodniowej wyprawy do
ośrodków nie znajdując nikogo, kto chciałby z nimi porozmawiać, a tym bardziej kogoś, kto
zgodziłby się nagrywać rozmowę na dyktafon. Nagrywanie, podobnie jak fotografowanie,
będąc w normalnej praktyce etnograficznej najlepszym sposobem rejestracji rozmów w
ośrodkach, często nie zdawało egzaminu. W wypadku bowiem zgody na nagrywanie,
prowadziło niejednokrotnie do wypaczeń w wynikach badań. Odpowiedzi przy włączonym
dyktafonie były często krótkie, lakoniczne, wyraźnie nienaturalne. Rozluźnienie i przejście do
normalnej rozmowy następowało dopiero po jego wyłączeniu. Niektórzy wprost do takiej
decyzji zachęcali, mówiąc: Powiem ci coś, jak wyłączysz dyktafon [J.K. W28] lub bo ja nie
mogę wszystkiego powiedzieć, powiem troszeczkę. [WF2 – R1].

Fragment początkowej rozmowy wywiadu focusowego z kobietami - uchodźcami [WF


2-B1]
Prowadząca focus: To wszystko jest anonimowe, to co mi powiecie, chociaŜ
rozmowa jest rejestrowana na tych dyktafonach, a wszystko jest dla mnie waŜne, tylko
dlatego. TakŜe tak, w telewizji się nie zobaczycie, w radiu się nie usłyszycie, w gazetach teŜ
nie przeczytacie tego co Ŝeście mi powiedziały, dlatego zachęcam do szczerości i
spontaniczności nawet, jak będzie się to wydawało nie wiem dziwne czy głupie, tu nie ma
rzeczy głupich. To wszystko co będziecie mówić jest waŜne.
Uczestniczka: W jakim celu przeprowadzane są te badania?
Prowadząca focus:Badanie jest przeprowadzane w celach akademickich. To znaczy
państwo profesorowie przyglądają się sytuacji uchodźców w Polsce i taki nadrzędny cel
jest, aby spróbować później stworzyć takie róŜne rozwiązania, które będą później wam
jako uchodźcom pomagać. Czyli to jest dla całości, dla rekomendacji dla jakiejś polityki i
tak dalej. Szczytny cel prawda, miejmy nadzieje, Ŝe to się wszystkim przysłuŜy. TakŜe jest to
cel taki badawczy. Pani się uśmiecha, dlaczego?
Uczestniczka: Nie wierzę, Ŝe coś moŜe się poprawić.
Prowadząca focus: AŜ tak źle jest?
Uczestniczka: Jest na prawdę nie bardzo dobrze.
20
Najtrudniejsze jak zwykle było nawiązanie pierwszego dobrego kontaktu. Wykazanie
zainteresowania kulturą czeczeńską było jednym z kluczy do pozyskania rozmówcy. Innym
sposobem było spędzenie trochę czasu na imprezach organizowanych przez uchodźców w
Warszawie, przyniesienie czasami domowych wypieków, czy pomoc w nauce języka
angielskiego lub napisania jakiejś skargi. Rozmowy, gdy juŜ do niej doszło, odbywały się w
atmosferze gościnności, z podaniem obowiązkowej herbaty, a niekiedy czeczeńskiego obiadu
z baraniną i kluskami z czosnkiem. Dobrze było teŜ, jeśli rozmowa nie ograniczała się ściśle
do zaplanowanych wcześniej dyspozycji badawczych, ale dotyczyła równieŜ spraw, które
interesowały bardziej uchodźców niŜ badaczy. Później rozmówca często przedstawiał
prowadzącą (prowadzącego) badania swoim znajomym, co znakomicie ułatwiało przełamanie
nieufności i kolejną rozmowę. Niektórzy z uchodźców komentowali to w ten sposób: W ogóle
bym z tobą nie rozmawiał, gdyby to nie Max cię przyprowadził [J.K. W 34]. Dobre kontakty
stale podtrzymywane owocowały obustronną sympatią, co z czasem przekładało się na jakość
pozyskiwanych materiałów.
Czynnikiem innego rodzaju, który miał znaczenie w tych badaniach, była płeć
badanych uchodźców (na ogół męska) i badających (na ogół Ŝeńska). Fakt ten odgrywał do
pewnego stopnia pozytywną rolę, gdyŜ uchodźcy-męŜczyźni chętniej podejmowali rozmowę
z kobietami. Niektórzy sami zaczepiali, zapraszając je do rozmowy. Z drugiej jednak strony
od studentek wymagało to duŜej asertywności i wyczucia. NaraŜone były one bowiem na stałe
próby uwodzenia i sugestii matrymonialnych. Niektórzy uchodźcy, uznając Polaków za
zniewieściałych, oskarŜali nasze studentki o szukanie męŜa wśród zdrowych kaukaskich
męŜczyzn [N.S].
Najbardziej napastliwi spośród nich uniemoŜliwiali im później nawiązanie kontaktów z
innymi męŜczyznami z ośrodka oraz przeprowadzenie z nimi rozmów. Natomiast próby
rozmów z kobietami kończyły się, częściej niŜ w przypadku męŜczyzn, niepowodzeniem.
Były one przewaŜnie bardziej zajęte dziećmi i prowadzeniem domu i wymawiały się brakiem
czasu. Prawdziwym powodem odmów ze strony kobiet czeczeńskich wydaje się jednak ich
pozycja społeczna, mocno ograniczająca ich aktywność w sferze publicznej, do jakiej naleŜy
równieŜ podjęcie rozmowy z „obcym”. Nawet gdy dochodziło do rozmowy, udzielały one
odpowiedzi na ogół jeszcze bardziej lakonicznych niŜ męŜczyźni.
O tych problemach i róŜnych postawach uchodźców wobec badania widać doskonale w
fragmencie raportu Małgorzaty CzyŜewskiej.
Małgorzata CzyŜewska (studentka III roku IEiAK UW)

Główne problemy badań wśród uchodźców


21
Idąc do ośrodka dla uchodźców miałam nadzieję, Ŝe prowadzenie badań nie napotka
większych trudności. W końcu młodzi męŜczyźni byli najliczniejszą grupą starających się o
azyl. Na miejscu okazało się jednak, Ŝe teoretycznie jest ich duŜo, jednak przeprowadzić z
nimi wywiad, to juŜ inna sprawa.
Uchodźcy, których tak naprawdę nie ma. Zezwolenie na pobyt w ośrodkach
mieliśmy do godziny szesnastej. O tej godzinie kończą swą pracę pracownicy socjalni
ośrodka i wszystkie osoby z zewnątrz wraz z nimi muszą go opuścić. CóŜ z tego, jeśli do tej
godziny ośrodek zapełniony jest głównie przez rozkrzyczane dzieci i gotujące kobiety.
MęŜczyźni, choć nie mają zezwolenia na pracę, przewaŜnie w tym czasie jednak pracują.
Wychodzą z ośrodka rano i wracają o zmierzchu lub po kilku dniach. Często tylko mówią
swoim kobietom, Ŝe idą do pracy, a w tym czasie poznają okolicę, spotykają się ze
znajomymi mieszkającymi w innych miejscach, mogą robić róŜne rzeczy, ale w ośrodku tak
naprawdę ich nie ma.
Uchodźcy, którzy nie rozmawiają. Nie znaczy to, Ŝe w ogóle nie widywaliśmy
męŜczyzn w ośrodkach. Większość jednak z tych, którzy tam byli, często nawet nie
podnosiła na nas oczu. Zaczepieni na korytarzu udawali, Ŝe nie słyszą. Podchodzili do nas,
gdy byli pewni, Ŝe nikt ich z nami nie zobaczy. W przeciwnym razie kończyli szybko
rozmowę, z której i tak prócz ogólnego narzekania na fatalne warunki nic nie dało się
wyciągnąć. KrąŜyli jednak w pobliŜu, przyglądając się i przysłuchując. Strach przed opinią
własnego środowiska zatrzymywał ich jednak w bezpiecznej odległości z obawy, aby ktoś
niepowołany nie zobaczy ich z nami. Aby nikt nas nie zobaczył wielokrotnie byliśmy
proszeni o zmianę miejsca rozmowy. Nigdy jednak nie dowiedzieliśmy się, czy mogą
ponieść z tego powodu jakieś konsekwencje.
Uchodźcy, z którymi nie moŜna było się porozumieć. Ci spośród uchodźców,
którzy chcieli nas jednak poznać, często nas nie rozumieli. Nie chodzi tu o zwykłe problemy
językowe, po prostu nie rozumieli, co my od nich moŜemy chcieć. Mimo Ŝe wyjaśnialiśmy
im, kim jesteśmy, to pytali czy moŜe prawo studiujemy, czy moŜe jesteśmy dziennikarzami,
tłumacząc, Ŝe ich kultura tam została, Ŝe tam powinniśmy jechać, aby ją badać. Pytali, co to
da, Ŝe oni nam o czymś powiedzą, Ŝe pomoc to moŜna dać, jeśli się tam pojedzie i będzie
walczyć z ich wrogiem, a nie przez napisanie jakiejś pracy. Byli pozytywnie do nas
nastawieni, ale nie dawali się przekonać do udzielenia wywiadu.
Uchodźcy, których nie moŜna było się pozbyć. MoŜna wyróŜnić teŜ grupę, którą
staraliśmy się omijać. Byli to męŜczyźni praktycznie w kaŜdym wieku, bardzo chętnie z
nami rozmawiający na kaŜdy temat. Szczególnie jednak o tym, jakimi doskonałymi są
kochankami i ile mogą nam ofiarować. Składali te propozycje wprost przy innych i dziwili
się, Ŝe Polka nie chce tak wspaniałego męŜczyzny. Niektórzy udzielali wywiadów, ale
większość starała się po prostu nam towarzyszyć przez cały czas pobytu w ośrodku, blokując
moŜliwość poznania innych uchodźców. Zdarzały się sytuacje, Ŝe podczas przeprowadzania
wywiadu z inną osobą do pokoju wchodziło kilku męŜczyzn z tej grupy, skutecznie
uniemoŜliwiając prowadzenie dalszej rozmowy. Mimo zwracania uwagi, Ŝe nie jesteśmy
zadowolone ze zbyt bliskiej poufałości, posuwali się nawet do aktów molestowania i
namówienia nas do bliŜszej znajomości.

Problemem, który w naszych badaniach, dzięki wcześniejszemu przeszkoleniu,


zasadniczo się nie ujawnił, ale w praktyce często występuje podczas wchodzenia w bliskie
kontakty nie tylko z osobami poszukującymi azylu, ale z wieloma przedstawicielami grup
zmarginalizowanych czy wykluczonych, jest problem nadmiernej identyfikacji prowadzących
badania ze swoimi rozmówcami i emocjonalnych reakcji w kontaktach z nimi. Konieczność w
badaniach typu etnograficznego (antropologicznych) przełamania nieufności i przejścia z
22
badanymi na stosunki bardziej osobiste, mniej sformalizowane, prowadzące do faktycznego
zaprzyjaźniania się z nimi, moŜe nieść za sobą nie tylko pozytywne, ale i negatywne skutki50.
Z punktu widzenia pracy badawczej do tych ostatnich dochodzi zarówno wtedy, gdy
prowadzący badania za bardzo przejmują punkt widzenia pensjonariuszy ośrodków, jak i
wtedy, gdy po bliŜszym ich poznaniu rozczarowują się nimi, co skutkuje wówczas
nieuwzględnianiem w ogóle zdania uchodźców i przyjęciem wobec nich postawy i języka
władzy. W pierwszym przypadku nadmiernie utoŜsamiają się z ich postawami, biorą
tworzone przez nich konstrukty i wyobraŜenia na temat swojego otoczenia za rzeczywistość,
za fakty, które nie podlegające dyskusji, a nie uwzględniają opinii i obserwacji drugiej strony.
Do drugiego przypadku dochodzi zazwyczaj wtedy, gdy niektórzy uchodźcy
bezwzględnie wykorzystują oferowaną przez studentów „przyjaźń”, która ma jednak przecieŜ
swoje granice. Polacy będący w takich sytuacjach rozumieją ją w ten sposób, Ŝe będą się
czasami z nimi spotykać, pójdą razem na jakąś imprezę, do dyskoteki lub muzeum. Czasami
przyniosą z domu ciasto albo zabawki dla dzieci, znajdą ksiąŜkę do czytania w języku
rosyjskim i zaproszą na wigilię. Na ogół nic ponad to. Tymczasem nie zawsze to wystarczyło.
Niektórzy Czeczeni (bo to głównie o nich chodzi) wykorzystywali zawarte znajomości,
przynajmniej z punktu widzenia uczestników badań, do maksimum. Przyjmując postawę
ofiary, dla której pomoc jest obowiązkiem, prosili np. o stałe uczestniczenie i pomaganie w
załatwianiu róŜnych spraw w Warszawie, potrafili zadzwonić do osoby, z którą się
„przyjaźnili” o drugiej w nocy, domagając się słuchania ich zwierzeń itp.
W kontaktach męŜczyzn z kobietami towarzyszyły temu często wspomniane juŜ wyŜej
próby niechcianego uwodzenia, czy nawet molestowania seksualnego. Rzadziej, ale takŜe
spotykane są przypadki odwrotne, przyjęcia zalotów i późniejszego zawodu miłosnego. W
kaŜdym bądź razie osoba prowadząca badania, która dopuściła do takich sytuacji, nie tylko
rozczarowuje się Czeczenami czy uchodźcami w ogóle, w stosunku do których miała
początkowo duŜo współczucia i nierzadko idealistyczne wyobraŜenia na ich temat. Potrafi
serdecznie ich takŜe znienawidzić, co oczywiście odbija się później na treści pisanej pracy.
Istnieją równieŜ rzadkie sytuacje, w których osoba prowadząca badania pracuje
jednocześnie jako wolontariusz w którejś z organizacji pozarządowych zajmujących się
pomocą dla uchodźców. Zachodzi pytanie, czy moŜna, czy powinno się łączyć te funkcje?
Zdaniem wielu antropologów – nie, gdyŜ zniekształca to proces badania, jest źródłem
stronniczych informacji, co podwaŜa zasadność wniosków badacza51. Dawanie, zdaniem
niektórych, moŜe powiększać niepotrzebnie róŜnice we władzy i uwypuklić nierówności

50
O relacjach badacz – badany zob.: E. Nowicka, Świat człowieka – świat kultury..., s. 154-161.
51
O tych problemach – zob. E. Nowicka, Świat człowieka – świat kultury..., s. 171-174.
23
między pomocodawcami (posiadającymi władzę dawania) a przyjmującymi ją (nie
posiadającymi władzy), moŜe np. zachęcić uchodźców do uczestniczenia w projekcie
badawczym, od którego w innym wypadku woleliby się trzymać z daleka52.
Odpowiedzi negatywnej, choć z przeciwnych powodów, udzielali teŜ niektórzy
studenci etnologii, którzy zajmowali się pomocą dla uchodźców, pracując jako wolontariusze
w ośrodkach. Mimo zachęt ze strony prowadzącego, tylko jedna z tych osób zgłosiła się do
grupy laboratoryjnej prowadzącej badania, ale i tak po pewnym czasie ją opuściła.
Wątpliwości dotyczyły tego, czy moŜna wykorzystywać udzielanie pomocy do innych celów.
Sprzeciw ich budziła myśl, Ŝe mogą oszukiwać w ten sposób zarówno uchodźców, jak i
personel ośrodków, ukrywając fakt swojej podwójnej roli pomocodawcy i badacza,
naruszając przy tym zaufanie, którym obdarzali ich jedni i drudzy53.
PowyŜsze zastrzeŜenia i wątpliwości próbowała rozwiać Ellen Lammers, holenderska
antropolog prowadząca badania wśród uchodźców w Ugandzie. Jej zdaniem zasada „Ŝadnej
pomocy w trakcie badań” nie ma uzasadnienia metodologicznego. Według niej antropolodzy
tworzą własne tabu, próbując w ten sposób poradzić sobie z osobistym niepokojem i
utrzymaniem dystansu wobec takich „nędzarzy”, jakimi są uchodźcy54. Tymczasem
priorytetowym warunkiem wszelkich wiarygodnych badań wśród uchodźców jest odpowiedni
poziom zaufania do badaczy, który wiąŜe się z szacunkiem dla danej osoby i jej godnością.
Od kontekstu natomiast zaleŜy, w jaki sposób zaufanie i szacunek są pozyskiwane i wyraŜane,
z reguły jednak, zdaniem Lammers, związane są z dynamiką dawania i otrzymywania55.
Przy czym „dawania” nie naleŜy traktować instrumentalnie i sprowadzać np. do
problemu „płacenia za wywiad”. MoŜe oznaczać ono równieŜ to, Ŝe jesteśmy rzeczywiście
uwaŜnymi słuchaczami, zaprowadzimy dziecko rozmówcy do szpitala, czy zaprosimy do
wspólnego posiłku. Próby płacenia za rozmowę w przypadku uchodźców nie dają
oczekiwanych rezultatów, gdyŜ nie prowadzi to do zdobycia zaufania, co najwyŜej do chęci
zarobienia trochę pieniędzy. Najlepsze rezultaty daje metoda „dawania siebie”, którą
stosowali niektórzy nasi studenci. Tylko wówczas uchodźcy ujawniali intymne szczegóły ze
swojego Ŝycia. Jak zauwaŜyła to jedna ze studentek, która co tydzień odwiedzała rodzinę
czeczeńską: Zupełnie dla siebie niespodziewanie, pewnego dnia usłyszałam pełną ich historię

52
K. Jacobson, L.B. Landau, The Dual Imperative in Refugee Research: Some Methodological and Ethical
Consideration in Social Science Research on Forced Migration, „Disasters” 2003, nr 3, s. 102.
53
C. Mackenzie, Ch. McDowell, E. Pittaway, Beyond ‘Do No Harm’: The Challenge of Constructing Ethical
Relationships in Refugee Research, “Journal of Refugee studies” 2007, nr 2, s. 299-319.
54
E. Lammers, Refugees, Asylum Seekers and Anthropologists: the Taboo on Giving, „Global Migration
Perspectives” nr 29, Geneva, April 2005.
55
Ibidem.
24
doświadczenia wojny z Czeczenii. Było to juŜ po tym, jak spisałam z nimi dwa wywiady i nie
liczyłam na nic więcej [N.S.].
Podtrzymanie znajomości i bliskich relacji z rodziną czeczeńską przez dłuŜszy okres
czasu, której ta rodzina przebywając w obcym kraju rzeczywiście potrzebowała, było więc
formą odwdzięczenia się za udzielony wywiad, a nawiązana przez studentkę przyjaźń
zaowocowała opowiedzeniem jej wiarygodnej historii. Zgodnie z tym, co pisał Marcel Mauss,
Ŝe dar niespłacony narusza podstawy działania człowieka, który go przyjął, doszło i w tym
przypadku do uruchomienia cyklu wzajemnego obdarowywania się i wymiany56. Biorąc to
pod uwagę, naszym zdaniem podwójna rola pomocodawcy i badacza nie powinna budzić aŜ
tak wielkich protestów. Jest raczej tak, jak pisze Lammers na podstawie o wiele trudniejszego
doświadczenia afrykańskiego, nie posiadanie niczego do zaoferowania – jedzenia,
umiejętności, wiedzy, czy po prostu swojego wolnego czasu – oznacza dla badacza
znalezienie się w trudnej moralnie i badawczo sytuacji.

***

Porządek ksiązki jest następujący. W rozdziale drugim przedstawiamy historię


ochrony uchodźstwa oraz specyfikę badań antropologicznych na ten temat. W następnym
rozdziale (trzecim) opisujemy problemy prawne i instytucjonalne związane z kształtowaniem
się polityki wobec uchodźców w Polsce po 1989 r. W rozdziale czwartym zajmujemy się
przyczynami napływu uchodźców (uwzględniając w szczególności sytuację w Czeczenii) oraz
wyboru przez nich Polski. W kolejnym rozdziale (piątym) analizujemy administracyjne
procedury ustalania ich statusu. Dwa następne rozdziały są poświęcone ośrodkom dla
uchodźców. W rozdziale szóstym opisujemy te ośrodki oraz główne problemy adaptacyjne
osób w nich przebywających, a w rozdziale siódmym „Ŝycie codzienne” w ośrodkach.
Rozdział ósmy podejmuje problemy „stawania się uchodźcą” (czyli wchodzenie w rolę
uchodźcy) oraz problemy związane z róŜnicami płci w tym zakresie (perspektywa gender).
Rozdział dziewiąty zajmuje się kwestiami integracji uchodźców w społeczeństwie polskim
(osób, które uzyskały status uchodźcy i musiały opuścić ośrodek), a w rozdziale dziesiątym
zajmujemy się kwestiami postrzegania uchodźców (postawy społeczeństwa polskiego wobec
uchodźców, w tym takŜe osób bezpośrednio zaangaŜowanych w sprawy uchodźców,
urzędników administracji państwowej, pracowników ośrodków i pomocodawców z
organizacji pozarządowych). Pracę podsumowujemy wreszcie rozdziałem jedenastym

56
M. Mauss, Szkic o darze. Forma i podstawa wymiany w społecznościach archaicznych, w: Świat człowieka –
świat kultury. Antologia tekstów klasycznej antropologii, E. Nowicka, M. Głowacka-Grajper (red),
Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2007, s. 107-168.
25
próbując odpowiedzieć na prowokacyjnie postawione pytanie – po co nam uchodźcy?, a takŜe
rozwaŜaniami na temat problemów metodologicznych i perspektyw badań nad uchodźcami.
W tym miejscu pragniemy podziękować p. Małgorzacie Gebert i Agnieszce Kunickiej
z PAH-u za cierpliwość wobec naszych wysiłków i wybaczenie opóźnień w naszej pracy.
Last but not least, szczególnie dziękuje uchodźcom, ekspertom i urzędnikom
zajmującym się tą problematyką, którzy zgodzili się na długi rozmowy z nami i studentami.
Tak naprawdę to oni stanowią bohaterów tej ksiąŜki. Dzięki nim tylko było moŜliwe
napisanie tej ksiąŜki.
26

Rozdział II
Od międzynarodowej ochrony do studiów antropologicznych
nad uchodźcami

2. 1. Wstęp

Kim są uchodźcy we współczesnym świecie? Definicja tego terminu zawarta w


Konwencji Genewskiej z 1951 r. mówi, Ŝe uchodźcą jest kaŜda osoba, która „na skutek
uzasadnionej obawy przed prześladowaniem z powodu swojej rasy, religii, narodowości,
przynaleŜności do określonej grupy społecznej lub z powodu przekonań politycznych
przebywa poza granicami państwa, którego jest obywatelem, i nie moŜe lub nie chce z
powodu tych obaw korzystać z ochrony tego państwa, albo która nie ma Ŝadnego
obywatelstwa i znajdując się poza państwem swojego dawnego stałego zamieszkania [...], nie
moŜe lub nie chce z powodu tych obaw powrócić do tego państwa [...]57.
Mimo klarownej definicji zawartej w powyŜszej konwencji oraz stałego podkreślania
róŜnicy między „uchodźcami” a innymi imigrantami określany najczęściej „ekonomicznymi”,
odpowiedź na to pytanie nie jest taka prosta. Wspomniana definicja powstała w szczególnym
kontekście skutków II wojny światowej oraz rywalizacji demokratycznych państw zachodnich
z powstałym blokiem komunistycznym. W świecie globalnych migracji przełomu XX i XXI
wieku definicja ta coraz bardziej odbiega od rzeczywistego, przeciętnego profilu osób
faktycznie ubiegających się o azyl. JuŜ sam fakt pojawienia się w literaturze przedmiotu
takich terminów, jak np.: uchodźcy „ekologiczni”, „wojenni”, „wewnętrzni”, de facto, boat
peoples, czy takich jak wygnańcy i przesiedleńcy, świadczy, Ŝe sprowadzanie zjawiska do
indywidualnych obaw przed prześladowaniem z powodów wyłącznie politycznych nie
wyczerpuje jego istoty58.
W tym rozdziale przedstawimy zarys historii kształtowania się systemu ochrony
uchodźców ze szczególnym uwzględnieniem współczesnych dylematów rozumienia pojęcia
„uchodźcy”. Ma to stanowić tło naszych rozwaŜań temat uchodźców Polsce. Następnie

57
Artykuł 1A ust. 2, Dz. U z 1991 r., Nr 119, poz. 515 i 517.
58
B. Mikołajczyk, Osoby ubiegające się o status uchodźcy..., s. 21-34.
27
opiszemy studia nad tymi problemami uchodźców, które odwołują się do spojrzenia
„antropologicznego”.

2. 2. Kształtowanie się zasad międzynarodowej ochrony uchodźców

Zjawisko uchodźstwa, które jest formą migracji niedobrowolnych, jest znane od


zarania dziejów. Wygnanie, bądź banicja było w społeczeństwach przedpaństwowych jedną z
najsurowszych kar, rodzajem „śmierci społecznej”. Instytucja „azylu”, czyli przyjmowania
uchodźców, teŜ nie jest współczesnym wynalazkiem59. MoŜna nawet powiedzieć, Ŝe naleŜy
ona do uniwersaliów kulturowych, gdyŜ w przeszłości wśród większości znanych nam kultur
istniały jakieś formy ochrony osób wypędzonych i prześladowanych. Samo słowo „azyl”
oznacza schronienie. Wywodzi się z greckiego wyrazu asylon, odnoszącego do ówczesnych
miejsc sakralnych będących pod opieką bogów, które gwarantowały nietykalność rozmaitym
zbiegom. Odpowiednikiem jego było łacińskie refugium, od którego pochodzi francuskie
słowo refugie i angielskie refugee pokrywające się znaczeniowo z polskim słowem
„uchodźca”60.
Uchodźcy nie stanowili jednak w tym czasie, jak dziś, problemu prawnego o
globalnym wymiarze i specyficznej kategorii społecznej. Formalna instytucjonalizacja i
biurokratyzacja systemu przyznawania statusu uchodźstwa (azylu), tworzenie prawa,
administracji i obozów dla nich rozpoczyna się dopiero w pierwszej połowie XX wieku. Było
to pośrednio wynikiem sformalizowanego systemu kontroli granic i ruchu ludności, jaki
pojawił się w Europie po I wojnie światowej. Do tego czasu tylko Rosja i Japonia ściśle
kontrolowały swe granice. Innymi słowy, potrzeba formalnego określenia statusu imigrantów
była w duŜym stopniu odpowiedzią na wyzwania procesów modernizacyjnych obejmujących
samą istotę współczesnych państw narodowych. Łączyła się z wizją toŜsamości państwa
narodowego i jego obywatelstwa, która mogła być akceptowana tylko wówczas, gdy

59
Pojęcie „azylu” moŜe być uŜyte w szerszym lub węŜszym znaczeniu. W szerszym często stosowanym tu przez
nas, jak równieŜ wielu krajach europejskich oznacza ochronę cudzoziemców bez względu na przyjętą podstawę
prawną i w tym znaczeniu zawiera ono w sobie równieŜ instytucje „uchodźcy”. W znaczeniu węŜszym, jak w
polskim prawodawstwie „instytucja uchodźcy” jest odrębna od instytucji „azylu”. W tym przypadku róŜnica
między tymi pojęciami polega na tym, Ŝe status uchodźcy poddany jest ochronie międzynarodowej i wynika
bezpośrednio z przyjęcia konwencji genewskiej z 1951 r., natomiast instytucja azylu ma podstawę wyłącznie w
polskim ustawodawstwie i rozumiana jest jako prawo państwa do ochrony cudzoziemca - i poza względami
humanitarnym - słuŜy realizacji politycznych interesów państwa udzielającego azylu. Patrz: J. Symonides,
Prawo do azylu, w: R. Wieruszewski (red.), Prawa człowieka - model prawny, Ossolineum, Wrocław-
Warszawa-Kraków 1991. W praktyce w Polsce instytucja prawa do azylu w tym węŜszym znaczeniu była, jak
dotąd w zasadzie niewykorzystywana. Nie mniej państwo utrzymuje tą instytucję na wypadek gdyby jednak
zaszła taka potrzeba, tzn. gdyby zaistniała konieczność ochrony cudzoziemca, który jednak nie spełnia
przesłanek wynikających z konwencji genewskiej.
60
Określenie refugie prawdopodobnie upowszechniło się w Europie w połowie XVI wieku gdy zastosowano go
wobec kalwinistów uciekających z Hiszpanii do Francji; Patrz: P. Rose, Some Thoughts about Refugees and the
Descendants of Theseus, „International Migration Review”, 1981, 15 (1), p. 8-15.
28
zakorzeniona była w jakiejś terytorialnej ojczyźnie. To z kolei uzasadniało uszczelnianie
granic61.
Rewolucja w Rosji i rozpad Imperium Osmańskiego, których skutkiem było
pojawienie się w państwach europejskich milionów uciekinierów, spowodowały w nowej
sytuacji konieczność objęcia ich ochroną prawną przez kraje przyjmujące. Dotyczyło to
określenia ich statusu, wydania im dokumentów podróŜy i toŜsamości, bez których nie było
moŜliwe, aby osiedlili się oni na stałe i znaleźli zatrudnienie. W odpowiedzi na apel
Czerwonego KrzyŜa o udzielenie pomocy uchodźcom z Rosji, nowo powstała Liga Narodów
powołała w 1921 r. instytucję Wysokiego Komisarza ds. Uchodźców Rosyjskich w Europie,
rozszerzoną następnie takŜe na uchodźców greckich i ormiańskich. Była to pierwsza
zinstytucjonalizowana forma ochrony międzynarodowej uchodźców, ale ograniczona w
czasie, dotycząca wyłącznie wybranych grup i skupiająca się legalizacji ich statusu pobytu62.
Po zrealizowaniu tego zadania w 1930 r. urząd Wysokiego Komisarza został
rozwiązany. Wprawdzie w latach 1933–1935 wznowiono jego działalność w związku z
ucieczkami prześladowanych śydów z hitlerowskich Niemiec, ale szybko ją zawieszono.
Wśród członków Ligi Narodów przewaŜyło wówczas stanowisko zakładające, Ŝe problem ten
stanowi wewnętrzną sprawę Niemiec63.
W czasie II wojny światowej uchodźcy w Europie nie byli spostrzegani jako problem
humanitarny, ale jako zagadnienie wojskowe, nadzorowane przez Biuro Osób Przesiedlonych
Naczelnego Dowództwa Ekspedycyjnych Sił Sprzymierzonych (SHAEF – Supreme
Headquarters Allied Expeditionary Force). Myślenie o uchodźcach w tym duchu
spowodowało, Ŝe pod koniec II wojny światowej obawiano się załamania porządku
publicznego i chaosu, jakim mogły stanowić tłumy bezdomnych uciekinierów wojennych
(zwłaszcza na terenie okupowanych Niemiec), niekontrolowane repatriacje i „bandy
włóczęgów” dopuszczających się grabieŜy64.
SHAEF starało się więc wziąć pod swój nadzór wszystkich uchodźców. Pierwsze
„ośrodki dla uchodźców” urządziło ono w byłych niemieckich obozach jenieckich i
koncentracyjnych, a nowe budowane były równieŜ na ich wzór, składając się z wojskowych
baraków. Były one tak zorganizowane, aby moŜna było w nich utrzymać dyscyplinę i nadzór.

61
J. Torpey, Coming and Going: On the State Monopolization of the Legitimate “Means of Movement”,
“Sociological Theory “ 1998, nr 3, s. 239-259; A. Kicinger, Polityka emigracyjna II Rzeczypospolitej, „CEFMR
Working Paper” 2005, nr 4, s. 23.
62
M. Cutts (red.), Uchodźcy świata 2000. 50 lat pomocy humanitarnej, UNHCR, Warszawa 2000, s. 17.
63
To hańbiące dla rządów ówczesnych państw europejskich stanowisko stało się niestety równieŜ udziałem
władz II RP. Więcej na ten temat piszemy w rozdziale III. Dodać moŜna, Ŝe wśród państw europejskich były
dwa wyjątki i to rządzone przez dyktatorów, tj frankistowska Hiszpania oraz Turcja Atatürka. Oba udzielały
ochrony śydom na swoim terytorium przez cały okres II wojny światowej.
64
M. Proudfoot, European Refugees: 1939–52 – A Study in Forced Population Movement, Faber and Faber Ltd.,
London 1956.
29
Do przebywających w nich osób dopuszczano Czerwony KrzyŜ, który udzielał im wsparcia
oraz zapomóg.
W tym czasie Administracji Narodów Zjednoczonych ds. Pomocy i Odbudowy
(UNRRA - United Nations Relief and Rehabilitation Administration) powierzono rozwiązanie
problemu, które ta organizacja widziała w repatriacji uchodźców do krajów pochodzenia.
Dopiero gdy okazało się, Ŝe osoby repatriowane do ZSRR trafiały do obozów pracy na
Syberii, powołano w 1947 r. Międzynarodową Organizację ds. Uchodźców (IRO –
International Refugee Organization), która skupiła swoja działalność głównie na
przesiedleniu uchodźców do krajów imigracyjnych (USA, Kanada, Izrael, Australia)65.
Idea międzynarodowej ochrony uchodźców traktowanej juŜ jako problem
humanitarny, a nie wojskowy, pojawiła się wraz z uchwaleniem w 1948 r. Powszechnej
Deklaracji Praw Człowieka. Zapewniała ona o prawie kaŜdego człowieka do ubiegania się o
azyl i korzystania z niego. W 1951 r. uchwalono Konwencję Genewską dotyczącą statusu
uchodźców oraz utworzono Urząd Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds.
Uchodźców (UNHCR - United Nations High Commissioner for Refugees)66.
Ta agenda ONZ miała być w załoŜeniu wielozadaniową silną organizacją o
charakterze apolitycznym i humanitarnym. Jej celem miało być nie tylko zapewnienie
uchodźcom ochrony międzynarodowej, ale poszukiwanie dla nich trwałych rozwiązań wraz z
monitorowaniem ich integracji w państwach trzecich. Przyjęta w Konwencji definicja
„uchodźcy” przewidywała indywidualne procedury ubiegania się o ten status uchodźcy oraz
zakładała ograniczenie czasowe. Odnosiła pojęcie uchodźcy tylko do osób, które zostały nim
przed dniem 1 stycznia 1951 r. Po wykonaniu zadania organizacja ta miała ulec
rozwiązaniu67.

65
M. Cutts (red.), Uchodźcy świata 2000. 50 lat pomocy humanitarnej.., s. 18-21.
66
M. Achiron, Traktat pod presją, „Z obcej ziemi” 2001, nr 13, s. 3-7; M. Cutts (red.), Uchodźcy świata 2000.
50 lat pomocy humanitarnej..., s. 21-28; szerzej na temat Konwencji - zob. B. Wierzbicki, Sytuacja prawna
uchodźcy w systemie międzynarodowej ochrony praw człowieka, Temida2, Białystok 1993, s. 33-105.

67
W gruncie rzeczy na początku powielono rozwiązania z okresu międzywojennego przynajmniej pod tym
względem, Ŝe powołane instytucje miały ograniczenia czasowe i geograficzne. UNHCR miał rozwiązać problem
tylko uchodźców w Europie. Przy czym USA załoŜyły dodatkowo Międzynarodowy Komitet Migracji
Europejskiej, który zajmował się przesiedleniem uchodźców do zamorskich krajów imigracyjnych Potem
komitet ten przekształcono w Międzynarodową Organizację do spraw Migracji (ang. skrót IOM). Organizacja ta
istnieje do dzisiaj. W ramach systemu ONZ Stany Zjednoczone załoŜyły ponadto Agencję ONZ do spraw
Pomocy Uchodźcom Palestyńskim na Bliskim Wschodzie (ang. skrót UNRWA). Na prośbę krajów arabskich,
które obawiały się, Ŝe definicja uchodźcy jako pojedynczej osoby, osłabia pozycję Palestyńczyków do powrotu
grupowego, wyłączono uchodźców palestyńskich spod mandatu UNHCR oraz konwencji o uchodźcach z roku
1951. W przypadku zaś uchodźców koreańskich powołano Organizacje do spraw Odbudowy Korei (UNKRA),
która wspierała miliony wysiedlonych w wyniku wojny koreańskiej. Patrz: M. Cutts (red.), Uchodźcy..., op.cit, s.
22-26; takŜe: http://original.britannica.com/eb/article-9074312/United-Nations-Korean-Reconstruction-Agency#14941.hook
30
Wybuch kryzysu węgierskiego w 1956 r. i pojawienie się licznych uchodźców z tego
kraju w Europie, a następnie rozpoczęcie procesu dekolonizacji w krajach tzw. Trzeciego
Świata spowodowało pojawienie się nowych rzesz uchodźców, które nie tylko przedłuŜyły
egzystencję UNHCR, ale zainicjowały nowy i wyjątkowy rozwój tej instytucji. Stało się tak,
dlatego, gdyŜ była to jedyna organizacja zdolna na tym polu do szybkiego i skutecznego
działania. Aby poradzić sobie z ograniczeniem czasowym stosowano na początku argument,
Ŝe wydarzenia takie jak na Węgrzech w 1956 r. są konsekwencją wypadków, jakie zaszły
przed 1951 r. Dopiero dodatkowy tzw. Protokół Nowojorski z 1967 r. zniósł to ograniczenie.
Szybko teŜ się okazało wówczas, Ŝe indywidualne rozpatrywanie wniosków o status
uchodźcy nie zawsze będzie moŜliwe w sytuacji znacznego napływu uchodźców z kraju
objętego konfliktem zbrojnym68.
Od kiedy problem uchodźców coraz bardziej zaczął dotyczyć krajów pozaeuropejskich
pojawiły się regionalne uzupełnienia Konwencji Genewskiej, takie jak Konwencja
Organizacji Jedności Afrykańskiej (1968) i Deklaracja z Kartageny (1984), które na terenie
państw afrykańskich i Ameryki Łacińskiej przyznawały prawo do ochrony w oparciu o
domniemanie (prima facie), rezygnując z indywidualnego określania statusu uchodźców i
zbytniego zagłębiania się w sprawę. W Europie i USA indywidualne procedury uchodźcze
zostały jednak utrzymane.

2. 3. Ochrona uchodźców – między standardami moralnymi a polityką

Powstał w ten sposób współczesny międzynarodowy system ochrony uchodźców, z


własną administracją i procedurami, obozami, ośrodkami recepcji i selekcji, regulaminami,
szkoleniami, programami rehabilitacyjnymi i integracyjnymi. W jego ramach zatrudniono na
świecie tysiące ludzi: urzędników administracyjnych, pracowników socjalnych, świeckich i
kościelnych, pomocodawców, terapeutów, jak równieŜ pracowników naukowych i
dziennikarzy. Ze względu na istniejące w nim uniwersalne wartości moralne, został przyjęty
przez większość państw świata. Szczególnie jednak państwa zachodnie przyjęły na siebie
wysokie standardy moralne w traktowaniu uchodźców, z których obecnie z jednej strony nie
za bardzo mogą się wywiązywać, a z drugiej – nie chcą teŜ zrezygnować, gdyŜ jest on jedną z
głównych wartości i „wzorów kulturowych” państw demokratycznych69.

68
M. Cutts (red.), Uchodźcy świata 2000. 50 lat pomocy humanitarnej..., s. 59-60.
69
Na temat współczesnych wyzwań stojących przed Wysokim Komisarzem Narodów Zjednoczonych ds.
uchodźców – zob. G. Loescher, A. Betts, J. Milner, The United Nations High Commissioner for Refugees
(UNHCR). The politics and practice of refugee protection into the 21 century, Routdledge London 2008.
31
W odniesieniu do uchodźców pojawiło się z jednej strony idealistyczne podejście o
moralnym obowiązku ich przyjmowania, jeśli tylko są w rzeczywistej potrzebie. Przywołuje
się np. metaforę „łodzi ratunkowej na wzburzonym morzu” i usiłujących się na niej schronić
tonących rozbitków lub hipotetycznego „schronu po wojnie nuklearnej” i uciekinierów przed
skutkami choroby popromiennej czy innych sytuacji, w których w grę wchodzi ratowanie
ludzkiego Ŝycia70. Autorzy tych metafor pytają - czy uchodźcy nie są właśnie w takiej
sytuacji? I odpowiadają, jeŜeli tak, to jedyną granicą ich przyjmowania powinna być tylko
wyporność tej „łodzi”, czy ilość jedzenia w „schronie”, tak aby nie zginęli wszyscy w nim
przebywający. Osobista wygoda wcześniejszych pasaŜerów „łodzi”, czy mieszkańców
„schronu”, na którą powołują się często przeciwnicy nieograniczonego przyjmowania
uchodźców, nie powinna mieć natomiast znaczenia71.
Z drugiej strony istnieje załoŜenie ex gratia, Ŝe państwa są rodzajem klubów, które
mają prawo dobierać swoich członków. Ubiegający się o członkostwo uchodźcy mogą
przedstawiać powody ich przejęcia, powoływać się na pokrewieństwo polityczne (narodowe,
kulturowe) z dotychczasowymi członkami, ale ci nie muszą ich przyjąć72. Nadal teŜ
funkcjonuje (choć ograniczona) tradycyjna zasada suwerenności państw, która przyznaje
prawo do uszczelniania własnych granic, taktowanie ich jako „naturalne” i „święte”.
Podobnie jak i ta zasada, Ŝe inne państwa nie mogą interweniować w ich sprawy wewnętrzne,
a obywatele danego państwa podlegają wyłącznie jego jurysdykcji.
W praktyce polityka wobec uchodźców w róŜnych państwach zachodnich szuka
zazwyczaj kompromisu między tymi dwoma podejściami, popadając nieraz w sprzeczności.
Istnieje przede wszystkim zaleŜność między kontrolą granic i swobodą innych rodzajów
migracji, a liczbą osób ubiegających się o azyl. Im więcej utrudnień i ograniczeń w
migracjach międzynarodowych, tym większy wzrost liczby osób ubiegających się o status
uchodźcy, która dla wielu pozostaje jedyną furtką dającą nadzieję na legalizację pobytu w
państwach rozwiniętych.
Im więcej jednak poszukujących azylu, tym bardziej utrudniony jest do niego dostęp,
aŜ po odsyłanie ubiegających się o ochronę międzynarodową z powrotem do krajów
pochodzenia. ZaleŜy to w duŜym stopniu od sytuacji na rynku pracy w krajach
przyjmujących. Znaczenie ma takŜe samo pochodzenie uchodźców oraz ich ideologiczne
afiliacje, a więc czynniki, które z zasady nie powinny być brane pod uwagę przy
rozpatrywaniu ich wniosków. W okresie 1956 – 1989 uchodźcy pochodzący z krajów Europy
70
P. i R. Singer, The Ethics of Refugee Policy, w: Open Borders? Closed Societies? The Ethical and Political
Issues, ed. M. Gibney, London 1998, s. 111–129.
71
J. Crisp (ed.), Uchodźcy świata 1997-1998. Wyzwania humanitarne, UNHCR - Wydawnictwo Naukowe
PWN, Warszawa 1998, s. 183-225.
72
P. i R. Singer, The Ethics of Refugee Policy … .
32
Wschodniej wywodzący się z tego samego kręgu kulturowego, łatwiej przechodzili procedury
azylowe niŜ uchodźcy „kolorowi” z krajów Trzeciego Świata. Mieli oni przynajmniej na
początku wyraźne preferencje nad uchodźcami pochodzącymi z krajów rządzonych przez
równie represyjne dyktatury, ale nie związane bezpośrednio z blokiem komunistycznym.
Dobrym przykładem jest tu polityka wobec uchodźców w Stanach Zjednoczonych.
Państwo to do 1980 r. definiowało uchodźcę jako osobę uciekającą przed komunizmem lub z
krajów Bliskiego Wschodu, a polityka ich przyjmowania była prawie całkiem
podporządkowana interesom polityki zagranicznej. Dla uciekinierów z Kuby, Wietnamu czy
np. śydów z ZSRR, drzwi były szeroko otwarte, ale juŜ nie dla tych, którzy uciekali przed
rządami, które popierały USA, jak np. Haiti, Salwadoru, czy Gwatemali. Nawet jednak i w
stosunku do uchodźców „uprzywilejowanych” polityka ta uległa zmianie, gdy ich liczba
okazała się za duŜa i pojawiły się problemy z ich integracją.
Do takich sytuacji dochodziło zwłaszcza wtedy, gdy rząd Wietnamu, nie mogąc
rozwiązać w inny sposób problemów związanych z przeludnieniem, bezrobociem, czy chcąc
po prostu pozbyć się z kraju rzeszy osób niezadowolonych, dopuszczał masowe ucieczki
swoich obywateli za granicę. W przypadku Wietnamczyków ich exodus przez morze na
łodziach (tzw. boat people) do krajów Azji Południowo-Wschodniej trwał nieprzerwanie od
1978 do 1989 r. UNHCR nadawał im w obozach dla uchodźców w tych krajach status
uchodźcy na zasadzie prima facie i odsyłał do USA lub innych krajów zachodnich, które ich
początkowo chętnie przyjmowały. W ten sposób Stany Zjednoczone i inne kraje zachodnie
przyjęły ok. 3 mln uchodźców z Indochin.
Problemy z integracją tak wielkiej liczby imigrantów spowodowały jednak
zniechęcenie do przyjmowania kolejnych rzesz uciekinierów z tego regionu. W końcu takŜe
państwa ASEAN (Indonezja, Malezja, Filipiny, Singapur i Tajlandia) odmówiły dalszego
pośredniczenia w ich przepływie. Spowodowało to zawarcie porozumienia znanego pod
nazwą „Powszechnego Planu Działania” na konferencji międzynarodowej w 1989 r. z
udziałem USA, krajów ASEAN i Wietnamu. Przyjęto na niej m.in. wprowadzenie
regionalnych procedur określania statusu uchodźcy i zawracania wszystkich, których wnioski
zostały odrzucone. Władze Wietnamu zobowiązały się natomiast do zapobiegania
nielegalnym ucieczkom i przyjmowania z powrotem tych, których zawracano. W ten sposób
szybko i skutecznie zlikwidowano zjawisko boat people.
Podobną strategię zastosowano, aby skończyć z masowymi ucieczkami Kubańczyków.
Nasiliły się one od 1980 r., kiedy to Fidel Castro umoŜliwił ucieczkę 125 tys. swoich
obywateli, w tym takŜe wielu przestępcom pospolitym i pacjentom szpitali psychiatrycznych
(znana pod nazwą Mariel boatlift). Początkowo wszyscy otrzymywali azyl, gdy jednak ich
33
liczba przekroczyła granicę tolerancji, władze USA zdecydowały się na zatrzymywanie ich na
morzu i przetrzymywanie w bazie marynarki wojennej w Guantánamo. W 1994 r. podpisały
zaś porozumienie z Kubą, zgodnie z którym państwo to powróciło do rygorystycznej polityki
kontroli swych granic.
Państwa europejskie, aby ograniczyć u siebie liczbę imigrantów i uchodźców
podąŜyły w latach dziewięćdziesiątych XX wieku zbliŜoną drogą73. Powojenne polityki
proimigracyjne krajów europejskich od czasu kryzysu naftowego w 1973 r. zaczęły powoli
być zastępowane polityką zwiększonej selekcji imigrantów i budowania barier. W procesie
integracji europejskiej została ona jeszcze zaostrzona. Bariery budowano stopniowo, np.
poprzez ograniczenia prawa do łączenia rodzin (1986 Jednolity Akt Europejski). W
Konwencji z Schengen (1990) uznano, Ŝe aby pozwolić na swobodne poruszanie się
wewnątrz Unii, konieczne jest wzmocnienie jej granic zewnętrznych. Wprowadzono wspólną
politykę wizową i sankcje dla przewoźników przewoŜących pasaŜerów bez odpowiednich
dokumentów. Skutkiem blokowania innych dróg legalnej migracji było zwiększenie presji na
system przyznawania azylu. To z kolei spowodowało, szczególnie po kryzysie azylowym pod
koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku związanym z falą ucieczek z krajów Europy
Wschodniej, wprowadzenie w nim kolejnych ograniczeń.
Pojawiła się w niektórych państwach koncepcja, wykorzystywana w trakcie procedur
uchodźczych, Ŝe czynnikiem prześladującym moŜe być tylko państwo, a więc prawa do azylu
nie mają uchodźcy powołujący się na prześladowania ze strony czynników niepaństwowych.
Stworzono na lotniskach międzynarodowych tzw. strefy tranzytowe dla azylantów, które
uznano za nie naleŜące do terytoriów danych państw, na których się znajdują, co oznaczało
brak moŜliwości ubiegania się w tych strefach o azyl. Dla odmowy przyznania azylu
wykorzystywano teŜ koncepcję tzw. alternatywy „ucieczki wewnętrznej” i „regionalizacji”74.
Wprowadzono wspólne kryteria w UE, dąŜąc do likwidacji takich zjawisk, jak
„uchodźcy na orbicie75”, „targi azylowe76” czy „turystyka azylowa77” (Konwencja dublińska,
1990 i 2003). Podkreślono granicę między legalnymi a nielegalnymi imigrantami (Traktat z

73
A. Weinar, Europeizacja polskiej polityki wobec cudzoziemców 1990–2003, Wydawnictwo Naukowe Scholar,
Warszawa 2006, s. 71-78.
74
Pierwszy z tych instrumentów zakłada, Ŝe osoba obawiająca się prześladowania powinna najpierw próbować
znaleźć ochronę w innej części własnego kraju. Drugi, Ŝe jeŜeli jest to niemoŜliwe, to powinna szukać
schronienia w bliskim jego sąsiedztwie – A. Florczak, Uchodźcy w Polsce. Między humanitaryzmem a
pragmatyzmem, Toruń 2003, s. 72.
75
„Uchodźcy na orbicie” – zjawisko polegające na tym, Ŝe władze danego państwa uznawały się za
niekompetentne do rozpatrzenia wniosku określonego uchodźcy i przekazywały go drugiemu państwu, które
przyjmowały tę samą postawę, przekazując go następnemu itd.
76
„Targi azylowe” – określenie to odnosi się do zachowania niektórych poszukiwaczy azylu składających
wniosek o status uchodźcy w kilku krajach w celu zwiększenia swoich szans na decyzję pozytywną.
77
„Turystyka azylowa” – zjawisko wykorzystywania procedur azylowych przez niektórych młodych ludzi w
celu darmowego pobytu i zwiedzania róŜnych krajów europejskich.
34
Maastricht, 1992), a w celu wprowadzenia przyśpieszonych procedur wprowadzono pojęcia
„bezpiecznych krajów pochodzenia” i „bezpiecznych krajów trzecich” (przez które odbywa
się tranzyt uchodźców)78 oraz zdefiniowano pojęcie „wyraźnie nieuzasadnionych wniosków o
azyl” (Rezolucje londyńskie, 1992).
Wreszcie wezwano do opracowania wspólnej polityki migracyjnej i azylowej (Traktat
Amsterdamski, 1997). Pojawiła się koncepcja „Europy twierdzy”, a nawet propozycje
przeniesienia procedur uchodźczych na terytorium państw graniczących z krajami Unii, np.
Maroka, czy Ukrainy79. Stąd juŜ dzisiaj dla wielu uchodźców z Afryki subsaharyjskiej granica
Unii w praktyce zaczyna się na Saharze, gdyŜ władze Algierii i Maroka za pieniądze Unii
wyłapują nielegalnych imigrantów podąŜających w kierunku Europy. Wszystkie wspomniane
praktyki mające na celu niedopuszczanie do złoŜenia przez zainteresowanych wniosku o
status uchodźcy nazwano „eksportowaniem granicy”. Mimo wielu protestów ze strony
działaczy humanitarnych w praktyce są akceptowane przez UNHCR.

2.4. Ochrona uchodźców – między humanitaryzmem a ksenofobią

MoŜna postawić pytanie, na ile wspomniane kroki restrykcyjne były uzasadnione?


Ograniczenia te wprowadzono, mimo przywiązania krajów zachodnich do idei praw
człowieka oraz instytucji azylu, w obawie przed zalewem słabo integrujących się
„kolorowych” imigrantów. W dyskursie publicznym pojawiły się obrazy „uchodźcy-oszusta”,
który naduŜywa procedur, imigrantów jako „nowych barbarzyńców” i „rzeczy nie na swoim
miejscu”, a takŜe ludzi „nieczystych” lub nawet „ludzkich ścieków”. Wynikały one z
ksenofobicznych obaw społeczeństw krajów przyjmujących przed międzynarodową
przestępczością, terroryzmem, kryminalizacją diaspor imigranckich, wzrostem nastrojów
nacjonalistycznych oraz ogólnej niechęci wobec obcych80.
Wyrazem tego jest choćby koncepcja „Europy twierdzy”, która pojawiła się po
podpisaniu Traktatu Amsterdamskiego. Terytorium unijne po raz pierwszy zostało określone
w nim mianem „obszaru wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości”. Ale, aby nim się takie
stało, to potrzebę walki z nielegalną imigracją uznano za równie waŜną, jak potrzebę walki z
ksenofobią, czy rasizmem. MoŜna zapytać, czy te potrzeby nie znoszą się nawzajem? W
dokumentach unijnych mowa jest wprawdzie o „absolutnym poszanowaniu prawa do

78
B. Mikołajczyk, Zasada niewydalania uchodźców a pojęcie “kraju bezpiecznego”, “Państwo i Prawo” 1997,
nr 3.
79
I. Oleksiewicz, Uchodźcy w Unii Europejskiej. Aspekty prawne i polityczne, Oficyna Wydawnicza Branta,
Bydgoszcz-Rzeszów 2006, s. 88-139.
80
P. Hassner, Koniec pewników. Eseje o wojnie, pokoju i przemocy, przeł. M. Ochab, Fundacja im. Stefana
Batorego i Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2002, s. 109 – 131.
35
szukania azylu” (Rada Europy w Tampere, 1999)81, o tym, Ŝe dla „prawdziwych uchodźców”
i legalnych imigrantów bramy twierdzy pozostają zawsze szeroko otwarte, ale kto dziś jest
„prawdziwym uchodźcą”? Czy aby pojęcie to nie jest dziś tylko rodzajem figury retorycznej
w zachodnim dyskursie na temat praw człowieka, albo konstruktem kulturowym, mającym
uspokoić wyrzuty sumienia wynikające z obojętności społeczności międzynarodowej?
Odpowiedź, Ŝe uchodźcą jest ten, kto spełnia warunki Konwencji Genewskiej z 1951
r., na pewno nie jest odpowiedzią ostateczną. Uzasadnione jest pytanie, kto dziś właściwie
spełnia te warunki? Zapewne tylko niewielki odsetek z ogółu ubiegających się (być moŜe
nawet duŜo mniejszy niŜ liczba osób, którym status uchodźcy przyznano), nieliczne osoby
zaangaŜowane politycznie, które rzeczywiście naraziły się władzom swojego kraju i
faktycznie groziły im prześladowania. Zazwyczaj są to osoby na tyle znane w swoich krajach,
Ŝe sprawdzenie ich oświadczeń nie sprawia większych trudności. Jednak na pewno tych
warunków nie spełniają te tłumy bezdomnych ubiegających się o azyl w krajach Zachodu.
Czy to znaczy, Ŝe nazwanie ich uchodźcami będzie zawsze całkowicie bezzasadne?
Często są oni rzeczywistymi przeciwnikami rządów w swoich krajach pochodzenia,
obarczając ich winą np. za swoją sytuację Ŝyciową (ekonomiczną), w której się znajdują.
Problem w tym, Ŝe władze tych krajów najczęściej nic nie wiedzą o ich osobistych
pretensjach i nie zamierzają wcale ich prześladować. Część ubiegających się powołuje się na
rozmaite ograniczenia, które istnieją w ich krajach, najczęściej uwarunkowane kulturowo (np.
zakaz spoŜywania alkoholu lub słuchania muzyki zachodniej w Iranie), które dotycząc
wszystkich obywateli danego państwa, nie mają charakteru prześladowań indywidualnych,
ani nawet dyskryminacji określonych grup społecznych. Nie są więc równieŜ
prześladowaniem w rozumieniu Konwencji Genewskiej82.
Większość poszukujących azylu to jednak tzw. uciekinierzy wojenni. I oni takŜe nie
mogą powołać się na osobiste prześladowania. Choć z drugiej strony jest oczywiste, Ŝe wojna,
która toczy się w ich kraju, stwarza zagroŜenia dla Ŝycia, zdrowia i mienia kaŜdego, kto
pochodzi z terenu, na którym toczą się walki zbrojne. Istnienie Konwencji z 1951 r. i
określonych standardów traktowania uchodźców na Zachodzie, w tym rozbudowanej tam
pomocy socjalnej, tworzy unikalną dla nich wszystkich i ich rodzin szansę nie tylko

81
I. Oleksiewicz, Uchodźcy w Unii Europejskiej...,s. 241-259.
82
Sama dyskryminacja takŜe rzadko bywa uznana za prześladowanie, jeśli nie zachodzi sytuacja tzw. kumulacji
czynników (stan zagroŜenia w umyśle i ogólna sytuacja w kraju). Prześladowaniem nie jest równieŜ świadome
łamanie przepisów prawa wewnętrznego w określonych krajach, nawet jeśli są one sprzeczne z zachodnimi
standardami prawa, jak np. prawo muzułmańskie przewidujące m.in. karę chłosty. Podobnie do powodów
uzasadniających przyznanie statusu uchodźcy nie naleŜy obawa przed karą za czyny sprzeczne z celami i
zasadami Narodów Zjednoczonych, jak np. zbrodnie wojenne, czyny kryminalne czy akty terroru. Tak samo jak
niechęć do słuŜby wojskowej i obawa przed walką (Zasady i tryb ustalania statusu uchodźcy, UNHCR, Genewa
1992).
36
zapewnienia im osobistego bezpieczeństwa, ale równieŜ poprawy warunków Ŝyciowych.
Znając zasady, na jakich opiera się system azylowy, ubiegający się o status uchodźcy
dostosowują swoje historie do oczekiwań urzędników, ale ustalenia dokonywane podczas
prowadzonych postępowań najczęściej nie potwierdzają ich relacji83.
Wnioskodawcy z reguły nie przedstawiają Ŝadnych dokumentów stwierdzających ich
toŜsamość i obywatelstwo. Gorzej jednak, Ŝe nie wykazują się znajomością sytuacji
politycznej w ich kraju pochodzenia, która miała zmusić ich do jego opuszczenia. Podawane
przez nich informacje na temat geografii, historii, kultury, lub teŜ sposobu wyjazdu i
przebytej drogi bywają takŜe niezgodne z istniejącą wiedzą obiektywną na ten temat, a
opowiadane przez nich historie są sprzeczne wewnętrznie. Kiedy w dodatku w ich relacjach
pojawiają się waŜne względy ekonomiczne, jak np. brak pracy i perspektyw Ŝyciowych, czy
pragnienie studiowania, w oczach urzędników oświadczenia ubiegających się o status
uchodźcy okazują się niewiarygodne, obawy przed prześladowaniem nieuzasadnione, a
wniosek o status uchodźcy często całkowicie bezzasadny84.

2.5. Współczesne uchodźstwo oraz jego ochrona – pytania o istotę zjawiska

W powyŜszym kontekście moŜna zapytać takŜe, czy procedury, którymi posługują się
urzędnicy imigracyjni, są w stanie odkryć rzeczywiste historie uchodźców? Czy nie
popełniają oni błędów, tworząc zbyt często profil ubiegającego się jako oszusta,
naduŜywającego lub teŜ instrumentalnie traktującego postępowanie azylowe? Urzędnicy
prowadzący postępowania nie mają przecieŜ instrumentów pozwalających na odkrycie pełnej
prawdy o uchodźcy. Ich prawdziwe historie, gdy poznamy je poza oficjalnymi procedurami,
są często zupełnie inne niŜ te, które są przekazywane urzędnikom, co nie oznacza tym
samym, Ŝe przez to są mniej dramatyczne. Urzędnicy mogą tylko, kierując się wiedzą na
temat kraju pochodzenia i spójnością relacji wnioskodawcy, z grubsza określić stopień jego
wiarygodności i w zaleŜności od tego przyjąć, Ŝe stwierdzone wątpliwości działają na korzyść
lub przeciw ubiegającemu się. A w konsekwencji potwierdzić jego status uchodźcy lub
zaprzeczyć mu. To ostatnie zdarza się obecnie znacznie częściej.
Konwencja Genewska nie daje im jednak duŜego wyboru, kiedy relacje ubiegającego
się o status uchodźcy nie pasują do jej klarownej definicji. Kiedy okazuje się, Ŝe realnie
istniejący poszukiwacze azylu, a nie wyobraŜeniowi z dyskursu idealistycznie nastawionych
zachodnich elit, są obecnie przewaŜnie „hybrydą”, syntezą uchodźstwa i to raczej tego

83
Zob. R. Wieruszewski, Konwencja genewska i prawa człowieka, „Z obcej ziemi” 2001, nr 13, s. 8-11.
84
B. Mikołajczyk, Osoby ubiegające się o status uchodźcy..., s. 260.
37
wojennego niŜ politycznego. Przedstawione zaś przez nich historie okazują się raczej
nawiązywać do mitologii eskapologicznej niŜ opierać się na faktach.
Czy w takim razie w czasach, gdy tworzono definicję uchodźcy zawartą w Konwencji
Genewskiej z 1951 r., uchodźcy z Europy Wschodniej byli bardziej uchodźcami niŜ obecni
przybysze z róŜnych krajów Azji i Afryki? Czy uciekinierzy z Węgier z 1956 r.,
Czechosłowacji z 1968 r., Kuby Fidela Castro, czy Polski generała Jaruzelskiego po stanie
wojennym, choć trochę bardziej odpowiadali genewskiej definicji uchodźcy niŜ współcześni
uciekinierzy z Czeczenii, Afganistanu, Sudanu, czy Somalii, Ŝe tym pierwszym gremialnie
przyznawano ten status, a tym drugim w najlepszym wypadku bardzo wybiórczo?
Odpowiedź jest dość oczywista. Uchodźcy z Węgier lub Polski stanowili takie same
połączenie róŜnych motywacji i uwarunkowań politycznych, ekonomicznych i całkiem
osobistych, jak obecni azylanci. W rzeczywistości państwa zachodnie, choć nie przyznawały
tego otwarcie, nadawały im status uchodźcy na zasadzie domniemania. Wystarczył im wtedy
fakt, Ŝe pochodzili z krajów komunistycznych, a jeśli w dodatku było to w okresie kryzysów,
jak w latach 1956, 1968 czy 1980, to wykorzystywano tę okoliczność jako dodatkowy dowód
w sprawie. Kierowano się interesem politycznym, którego przy rozpatrywaniu wniosków
obecnych uchodźców z Somalii, czy Sudanu brakuje, a głoszone hasła o prawach człowieka
tutaj zupełnie nie wystarczają85.
Dziś wśród ubiegających się o azyl miejsce imigrantów z krajów komunistycznych
zajęli przewaŜnie uciekinierzy z krajów, w których toczą się wojny. Czy nie byłoby więc
bardziej sprawiedliwie, gdyby ochroną międzynarodową objąć wszystkie osoby uciekające z
rejonów konfliktów zbrojnych, tak jak kiedyś obejmowano wszystkich uciekinierów przed
komunizmem? Choćby miała to być tylko „ochrona uzupełniająca”, w rodzaju „statusu
humanitarnego”, ale obejmująca wszystkich potrzebujących bez dokonywania między nimi
selekcji? Na zasadzie prima facie, bez większego zagłębiania się w sprawy, które i tak
urzędnikom jest trudno poznać?
Idąc dalej moŜna by zapytać oczywiście i o pozostałych migrantów, czy i oni nie mają
prawa do osiedlania się w wybranym przez siebie kraju. Wychodząc od klasycznych teorii
migracyjnych bazujących na załoŜeniu, Ŝe człowiek jest istotą osiadłą, nie moŜna uniknąć
refleksji, Ŝe zjawisko „dobrowolnej migracji” w ogóle nie istnieje86. Nawet jeśli weźmiemy
pod uwagę faktyczne róŜnice pomiędzy uchodźcami „konwencyjnymi” a – dajmy na to –

85
Patrz: G. Loescher, The UNHCR and World Politics. The Perilous Path, Oxford University Press 2001, s. 177.
86
Według teorii E. Ravensteina człowiek jest z natury istotą osiadłą i tylko zespół dostatecznie silnie
działających na niego czynników „wypychających” (wojny, klęski głodu, prześladowania), a z drugiej strony
„przyciągających” (informacja o krajach, w których istnieją lepsze warunki Ŝycia) są w stanie wytrącić go z tej
naturalnej sytuacji. Patrz: E. Ravenstein, The Laws of Migration, „Journal of the Rojal Statistical Society” 1889,
nr 52, s. 241–305 oraz 1885, nr 48, s. 167–235.
38
migrantami „ekologicznymi”, czy ekonomicznymi, to nadal pozostaje pytanie, dlaczego tylko
ci pierwsi zasługują na pomoc i ochronę międzynarodową po przekroczeniu granic swych
państw, a pozostali juŜ nie?
Gdy odpowiemy na to pytanie pozytywnie i stwierdzimy, Ŝe przyjęcie ich wszystkich
byłoby bardziej sprawiedliwe niŜ dotychczasowe rozwiązania, to i tak pozostaje niewygodne
pytanie o ich liczbę. Czy hipotetyczna „łódź ratunkowa”, nawet jeśli nie jest pełna, to czy
wygoda ich dotychczasowych pasaŜerów w ogóle nie powinna być brana pod uwagę?
Wstydliwa odpowiedź brzmi, Ŝe niestety ma to znaczenie, jak potwierdzają to choćby
losy rozbitków z Titanica. Człowiek jest bowiem zwierzęciem egoistycznym z natury, jak
zauwaŜają to nie tylko socjobiolodzy. Wstydliwa jednak dlatego, Ŝe współczucie dla bliźnich
poszkodowanych przez los nie jest wyłącznie uwarunkowane kulturowo czy religijnie, ale
mamy je takŜe zapisane w genach. Egoistyczna natura człowieka dopuszcza jednak, a nawet
wymaga w określonych sytuacjach postaw altruistycznych, choćby ze względu na moŜliwość
odwzajemnienia tej pomocy w przyszłości87. Często więc znajdowało się dla rozbitków jakieś
miejsce w tej „łodzi”, z powodu współczucia, czy tylko z uwagi na spodziewane korzyści
wynikające z tego gestu. Brak przyjęcia zawsze wzbudzało krytykę. Przy czym naleŜy
podkreślić, Ŝe metafora „łodzi” czy „schronu” nie zawsze będzie słuszna, gdyŜ często nie
chodzi o ocalenie Ŝycia i zdrowia, ale raczej o jakość tego Ŝycia. W wielu przypadkach
problemem jest tylko dostęp do „stołu dla zamoŜnych”, która to metafora jest często bardziej
realistyczna.
W warunkach współczesnych procesów globalizacyjnych, gdy państwa tracą znaczną
część swej zdolności do kontrolowania własnych granic, własnej suwerenności, panowania
nad tym, co się dzieje w kraju, moŜna niestety z góry przewidzieć, Ŝe tych kandydatów do
„łodzi ratunkowej”, czy do „stołu dla zamoŜnych” będzie o wiele za duŜo, niŜ jest to w stanie
znieść w swym altruizmie i współczuciu dla uchodźców większość społeczeństwa. Stąd
balansowanie między humanitaryzmem a pewną dozą stosowanej ksenofobii i hipokryzji ma
zapewnioną przyszłość.
Konwencja Genewska z 1951 r. i indywidualne procedury uchodźcze w państwach
zachodnich pełnią dziś funkcję „ucha igielnego”, przez które przechodzą chętni do
zachodniego raju. Ucho to przy pomocy dodatkowych kruczków prawnych i stosownej ich
interpretacji jest zawęŜane lub poszerzane nie tyle w zaleŜności od faktycznego
zapotrzebowania na pomoc i ochronę międzynarodową, ale raczej od aktualnych
uwarunkowań społecznych, gospodarczych i politycznych oraz potrzeb państw, które ich

87
E. O. Wilson, Socjobiologia, przeł. M. Siemiński, Zysk i S-ka, Warszawa 2000, s. 74.
39
przyjmują. Wyznacza pewne standardy przejmowane przez innych, bo jeŜeli najbogatsze
kraje świata mogą zawracać uchodźców, to tym bardziej mogą to uczynić i te biedniejsze.
Stąd celem współczesnej polityki wobec uchodźców w krajach najbogatszych wydaje
się nie tyle chęć ochrony wszystkich zagroŜonych przed prześladowaniami, co z uwagi na
uwarunkowania wewnętrzne, próba ograniczenia w ten sposób globalizacji zjawiska.
Sprowadzenia systemu ochrony uchodźców do niezbędnego minimum. W politykę tą wpisuje
się oczywiście i UNHCR, który jako organizacja międzynarodowa zdaje się w całości na
wytyczne państw donatorów tej organizacji przyjmujących wyselekcjonowanych
88
uchodźców . Czy jednak tego typu polityka nie spowoduje, Ŝe społeczność międzynarodowa
ponownie stanie się zupełnie bezbronna wobec masowych prześladowań i zbrodni
dokonywanych w niektórych krajach?
Wspomniane w tej części rozdziału problemy rozumienia pojęcia „uchodźcy” oraz
zasad jego ochrony widać dobrze w wybranych wypowiedziach naszych badanych (patrz
„Rozumienie pojęcia <uchodźcy>”).

Rozumienie pojęcia „uchodźcy”:


Polacy zapomnieli, co to znaczy być uchodźcą i myślą, Ŝe to jest coś w rodzaju
emigracji zarobkowej. MoŜe to wynikać z faktu, Ŝe mała część wszystkich obcokrajowców w
Polsce to uchodźcy. Nie wiedzą, o co naprawdę chodzi. Gdy widzą czarnych ludzi to myślą,
Ŝe to jest studenta, albo turysta, albo pracownik jakiejś zagranicznej firmy, a zapominają, Ŝe
są kraje gdzie toczy się wojna i ktoś musiał uciekać z własnego kraju [WF3- Afryka 1 i 2].

Niektórzy przypisują mi inne powody pobytu w Polsce. Myślą, Ŝe miałem problemy


ekonomiczne i przyjechałem tu, Ŝeby sobie poprawić Ŝycie, a ja nie jestem szczęśliwy z tego,
Ŝe jestem uchodźcą. Jeszcze jedna sprawa dotycząca obawy przed uchodźcami. Nie mają
pełnej definicji uchodźcy. Myślą, Ŝe to są ludzie chorzy, którzy nie potrafili się dostosować
do swojego społeczeństwa. Myślą, Ŝe uchodźcy to źli ludzie [WF3- Afryka 2]

[...] my po kilkudziesięciu takich przypadkach, my mówimy: bo uchodźcy, to wszyscy


oszukują, brudasy, dzieci nie pilnują, biją te swoje kobiety, tylko by bez przerwy nowe dzieci
robili, strasznie łatwo się idzie w generalizacje i gubi się indywidualny przypadek, który jest
istotą w ogóle całej tej procedury ochrony, całego tego instrumentu prawnego i instrumentu
ochrony międzynarodowej, którego my jesteśmy pracownikami [WF1- NGOs3] .

2. 6. Antropologia a studia nad uchodźcami

DuŜa część literatury na temat uchodźców ma cechy charakterystyczne dla raportów


napisanych na zamówienie urzędów imigracyjnych lub organizacji pozarządowych. Napisane
są one suchym językiem urzędowym, nasycone licznymi danymi liczbowymi, zawierają

88
Nie jest celem autorów przedstawianie w tej ksiąŜce roli UNHCR w światowym systemie przyjmowania
uchodźców. MoŜna jednak zadać pytanie czy jest ona faktycznie tak apolityczna, jak deklaruje?
40
oficjalne programy integracji, zatrudnienia, czy teŜ repatriacji uchodźców. Rzadko
odwołujące się do szerszych koncepcji migracyjnych lub kierunków w ramach nauk o
kulturze i społeczeństwie89. Brak w nich jest na ogół refleksji antropologicznej nad
zrozumieniem istoty uchodźstwa.
Na drugim krańcu znajduje się literatura piękna, bądź popularna poświęcona moŜe nie
tyle zawsze uchodźcom w tym znaczeniu, o którym tu najczęściej mówimy, co raczej
rozmaitym uciekinierom, przesiedleńcom, banitom, czy wygnańcom. Często jest pisana przez
nich samych, mitologizująca historie ich ucieczek spod władzy róŜnych totalitaryzmów, z
więzień i obozów koncentracyjnych, skłonna do idealizacji oraz romantyzacji wygnania.
Literatura ta, którą Edward Said nazwał „ekstraterytorialną”90, moŜe stanowić dla
antropologicznych studiów nad uchodźstwem cenne źródło lub być dodatkową inspiracją.
Zwykle wyprzedza ona „naukowe” doświadczenie antropologiczne, bądź z nim antycypuje91.
Antropologia takŜe, jak stwierdziła Liisa Malkki92, łączy literaturę wygnańczą i studia nad
uchodźcami, przyjmując lub wprowadzając opozycję pochodzenia i wygnania93.
Poza urzędniczymi raportami oraz literaturą piękną moŜna juŜ dziś mówić o
rozwijającym się kierunku studiów nad uchodźcami (refugee studies), silnie powiązanym
takŜe z naukami społecznym, w tym takŜe z antropologią94. Dziedzinę tę cechuje
interdyscyplinarność obejmująca przede wszystkim takie nauki, jak prawo, socjologię i
psychologię. Podejście antropologiczne polega zazwyczaj w nich na szczególnym
akcentowaniu takich zjawisk, jak kultura, toŜsamość, szok kulturowy itp. Poza tym
wyróŜniająca antropologię z innych nauk społecznych umiejętność pracy terenowej,
dokumentowania i interpretacji róŜnic kulturowych, rozumienia miejsca „obcego” w świecie
sprawiła, Ŝe badania antropologiczne zajmują dziś jedną z czołowych pozycji w studiach nad
uchodźcami95.

89
B. E. Harrell-Bond, E. Voutira, Anthropology and the Study of Refugees, “Anthropology Today” 1992, nr 4, s.
6-10; E. Voutira, G. Doná, Refugee Research Methodologies: Consolidation and Transformation of a Field,
“Journal of Refugee Studies” 2007, nr 2, s. 163-171.
90
E. W. Said, Reflection on Exile and Other Literary and Cultural Essays, Harvard 2002.
91
O moŜliwościach wykorzystania literatury pięknej przez antropologów patrz: Z. Benedyktowicz, Mit –
literatura – antropologia kultury (wstęp do numeru), „Polska Sztuka Ludowa – Konteksty” 1995, nr 3–4, s. 4.
92
L.H. Malkki, Citizens of Humanity: Internationalism and the Imagined Community of Nations, „Diaspora”,
1994, nr 3, s. 41–68.
93
C. Kaplan, The Poetics of Displacement: Exile, Immigration and Travel in Contemporary Autobiographical
Writing, Santa Cruz 1987.
94
O „studiach nad uchodźcami” zaczęto mówić w krajach zachodnich dopiero od początku lat osiemdziesiątych
ubiegłego wieku. Miało to związek z publikacją specjalnego wydania „International Migration Review” w 1981
r. poświęconego w całości uchodźstwu oraz z wprowadzeniem w 1982 r. przez antropologa z Oxfordu Barbarę
Harrell-Bond studiów nad uchodźstwem na tamtejszym uniwersytecie (Oxford Refugee Studies Program,
obecnie Oxford Refugee Studies Center). Dalszy rozwój tej dziedziny wiązał się z rozpoczęciem wydawania
takich czasopism, jak „Journal of Refugee Studies” i „Journal of International Refugee Law”.
95
R. Black, Fifty Years of Refugee Studies: From Theory To Policy, „International Migration Review” 2001, nr
1, s. 57–78.
41
Pierwsze prace o uchodźcach pisane w latach osiemdziesiątych XX wieku z
perspektywy antropologicznej podejmowały temat przyczyn uchodźstwa, łącząc go z
antropologicznymi badaniami nad rozwojem w krajach rozwijających się. Traktowały
uchodźców jako część ich specyfiki, jako wynik prześladowań określonych grup przez ich
rządy. Późniejsze prace unikały juŜ podobnych uproszczeń, przedstawiając przyczyny
uchodźstwa w szerszej perspektywie ekonomicznej, demograficznej, politycznej i
historycznej, nie tyle jako patologię, lecz formę przystosowania się na gwałtowne zmiany
społeczne zachodzące w róŜnych krajach Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej96.
Wśród nich były teŜ takie, które analizowały porównawczo róŜne rodzaje migracji
przymusowych, zwłaszcza róŜnice między uchodźstwem a przymusowymi przesiedleniami,
dotyczącymi ludzi zmuszonych do zmiany miejsca zamieszkania w wyniku np. budowy
zbiorników wodnych, czy innych programów rozwojowych97. Zwracały uwagę, Ŝe pomimo
tego, Ŝe róŜnice między nimi istnieją na poziomie instytucjonalnym (pierwsze są zjawiskiem
o charakterze międzynarodowym, drugie – wewnętrznym danego państwa), to w obu
wypadkach występują zaskakująco podobne problemy. Uchodźcy, jak i przesiedleńcy
naraŜeni są na ryzyko zuboŜenia, doświadczają podobnego rodzaju stresu, utraty zaufania do
władz oraz są zmuszeni dokonać zbliŜonego wysiłku adaptacyjnego do nowych warunków,
pragną uniknąć marginalizacji.
Specyfiką wielu tekstów antropologicznych o uchodźcach jest dystans wobec lub
nawet brak zgody na definicję „uchodźcy” zawartą w Konwencji Genewskiej. Zdaniem
najbardziej znanego jej przeciwnika, Aristide Zolberga, antropolodzy nie mogą jej
przyjmować i tym samym legitymizować praktyk z nią związanych. Dlatego, Ŝe pomija ona
rozwiązania alternatywne, które pozwoliłyby nadać status uchodźcy tym, którzy potrzebują
go bardziej niŜ np. działacze polityczni, którzy są w pewien sposób sami odpowiedzialni za
to, Ŝe muszą uciekać98. Zaproponował on własną definicję uchodźcy, która w dalszym ciągu
wykluczając z uchodźców wszystkich tych, którym moŜna pomóc na miejscu, jak np. ofiarom
klęsk głodu, jednocześnie znacznie ją poszerza. Ma ona łączyć prześladowanych aktywistów
zamieszanych w działania polityczne, prześladowane i dyskryminowane osoby naleŜące do
róŜnych mniejszościowych grup społecznych, czy kulturowych oraz zupełnie przypadkowe
ofiary przemocy z obszarów wojen i konfliktów zbrojnych. Jej zaletą ma być to, Ŝe mając
ciągle znamiona definicji politycznej, unika prostej opozycji „uchodźca – nie uchodźca”, ale

96
A. Zolberg, A. Suhrke, S. Aguayo, Escape from Violence. Conflict an the Refugees Crisis in the Developing
World, New York 1989.
97
Risk and Reconstruction. Experience of Resettlers and Refugees, eds. M.M. Cernea, Ch. McDowell,
Washington 2000.
98
A. Zolberg, A. Suhrke, S. Aguayo, Escape from Violence. Conflict an the Refugees Crisis in the Developing
World, New York 1989, s. 31–32.
42
tworzy kontinuum, w którym im większe jest nasilenie przemocy, im bardziej nie moŜna
danej osobie pomóc na miejscu, tym bardziej jest ona uchodźcą99.
Jedna z wybitniejszych badaczek nad uchodźcami wśród antropologów, Liisa Malkki,
odrzuca jednak moŜliwość zbudowania w ten sposób nowej definicji. Termin „uchodźca”
funkcjonuje w niej, jej zdaniem, tylko jako figura prawna, etykieta, za którą tak naprawdę
kryją się ludzie o róŜnych historiach i doświadczeniach100. Badaczka wyraŜała w ten sposób
swój sprzeciw wobec postrzegania uchodźcy jako grupy podobnych ludzi znajdujących się w
tej samej sytuacji.
Większość antropologów unika raczej prawnych i politycznych definicji uchodźcy niŜ
próbuje je zmienić. Dla wielu z nich „uchodźcy” to ogólnie rzecz biorąc grupa ludzi dzieląca
to samo doświadczenie, zwane „doświadczeniem uchodźczym”. Badacze, którzy się tym
terminem posługują, sprzeciwiają się zwykle traktowaniu uchodźstwa jako zjawiska
tymczasowego i unikatowego. ZałoŜenie to legło u podstaw prób stworzenia teorii
uchodźstwa, do czego Malkki odniosła się równie sceptycznie, wskazując, Ŝe róŜnorodność
czynników mających wpływ na to doświadczenie uniemoŜliwia stworzenie choćby
najbardziej uogólnionej teorii uchodźstwa. Wskazywano jednak, Ŝe doświadczenie to
obejmuje tych, którzy są najpierw na etapie bolesnego wykluczania z dotychczasowego
społeczeństwa, będąc następnie zmuszonym do nie mniej trudnego przekraczania pewnych
progów (związanych z ucieczką, wejściem w administracyjne procedury uchodźcze, pobytem
w ośrodku dla uchodźców), aby po ich przekroczeniu zostać ponownie włączonym, ale juŜ do
innego społeczeństwa.
Innymi słowy jest to jeszcze jedna zbiorowość uczestnicząca w „rytuałach przejścia”
według słynnej koncepcji Arnolda van Geneppa (rites de passage)101. Uchodźcy dla
antropologów są to więc przede wszystkim osoby ze statusem „obcego”, z traumatycznymi
nierzadko doświadczeniami z przeszłości, przechodzący przez bolesną fazę liminalną102.
Chrakteryzuje się ona stanem braku przypisania (wykluczenia), którą Victor Turner nazwał
communitas. Stan ten moŜna sobie wyobrazić jako obszar, w którym „czymś się jest, a
zarazem nie jest”103. Ów szczególny status (betwixt and between104) ma charakter nie tylko
stanu psychologicznego, ale równieŜ szczególnej sytuacji społecznej i ekonomicznej. MoŜna

99
Ibidem, s. 33.
100
L.H. Malkki, Refugees and Exile: From „Refugee Studies” to National Order of Things, „Annual Review of
Anthropology” 1995, t. 24, s. 495–523.
101
A. van Gennep, Obrzędy przejścia, przeł. B. Biały, PIW, Warszawa 2006 [org. 1909].
102
Od łac. limes oznaczającego „próg”, za: A. Barnard, Antropologia. Zarys teorii i historii, przeł. S. Szymański,
Warszawa 2006, s. 130.
103
Według Turnera communitas jest „niestrukturalizowaną” sferą „struktury społecznej”, w obrębie której
przypisane jednostkom miejsca w hierarchii lub ich symbole zostają odwrócone - patrz: V. Turner, Las symboli.
Aspekty rytuałów u ludu Ndembu, Kraków 2006 [org. 1967].
104
V. Turner, The Ritual Process: Structures and Anti-Structures, London 1969.
43
go określić równieŜ jako okres tzw. szoku kulturowego, wynikającego z rozpoczęcia
długotrwałego procesu adaptacji105.
Uchodźcy są więc w sytuacji, w której będąc w okresie „szoku posturazowego”
wynikającego z ich przeŜyć w kraju pochodzenia, zarazem są zmuszeni dostosować się do
radykalnie odmiennych warunków społecznych i materialnych w kraju przyjmującym.
Opisywane w ten sposób „doświadczenie uchodźcze” stało się jednym z częściej
podejmowanych przez antropologów tematów.
Przykładem tego typu ujęcia są studia Stephena Kellera i Barry Steina106. Wspomniani
autorzy prowadząc badania porównawcze w historii uchodźców, wyodrębniali etapy
rozpoczynające się od odczuwania silnej obawy przed prześladowaniem w kraju pochodzenia
i podjęcia decyzji o ucieczce, poprzez trudy wędrówki i pokonywania na szlaku do wolności
rozmaitych przeszkód, następnie pobyt w obozie dla uchodźców, aŜ do otrzymania statusu
uchodźcy i zgody na osiedlenie się w kraju przyjmującym. Kolejnym krokiem jest podjęcie
próby adaptacji do otoczenia i integracji z miejscową społecznością zakończone uzyskaniem
zezwolenia na pobyt stały, zmianą toŜsamości i otrzymaniem obywatelstwa nowego kraju. Z
etykietą „uchodźcy” wiązało się takŜe przypisanie mu pewnej bezradności, bezbronności,
bezdomności, braku niezaleŜności i nieszczęścia. Człowiek stając się „uchodźcą”, stawał się
w oczach antropologów członkiem osobnej grupy, nawet prawie inną „rasą”107.
Uchodźcę wyróŜniał nie tylko określony status prawny, ale zyskiwał on określoną
toŜsamość, kulturę, charakterystyczną „naturę”, zaczynał być spostrzegany jako pewna
wspólnota, etnograficzne „plemię”. Uchodźcy stanowiąc inną kulturę mogli zacząć być
badani w naturalny sposób dla antropologii (np. w ujęciu funkcjonalnym lub strukturalnym) w
miejscach, w których przebywali, a więc głównie w obozach dla uchodźców.
Konstrukt „doświadczenia uchodźczego” prowadził często do zbyt daleko idących
generalizacji i uogólnień, na co zwracali uwagę Roger Zetter108, Emanuel Marx109 i Liisa
Malkki110. Zwłaszcza przypisywanie uchodźcom swoistego typu psychologicznego, w
praktyce przejawiało się w braku rozpoznania indywidualnych potrzeb kaŜdego z nich, miało

105
Twórcą pojęcia „szoku kulturowego” był amerykański antropolog misyjny Kalvero Oberg (Culture Shock:
Adjustment to New Cultural Environment, „Practical Anthropology” 1960, nr 7, s. 177–182) – zob. M. Chutnik,
Szok kulturowy. Przyczyny, konsekwencje, przeciwdziałanie, Universistas, Kraków 2007.
106
S. Keller, Uprooting and Social Change: The Role of Refugees in Development, Delhi 1975; B.N. Stein, The
Refugee Experience: Defining the Parameters of a Field of Study, „International Migrantion Review” 2001, nr 1,
s. 320–330.
107
R. Dunbar-Ortiz, B.E. Harrell-Bond, Who Protects the Human Rights of Refugees?, „Africa Today”1987, nr
1–2.
108
R. Zetter, Refugees and Refugee Studies – a Label and an Agenda, „Journal of Refugee Studies” 1988, nr 1, s.
1–6.
109
E. Marx, The Social World of Refugees: a Conceptual Framework, „Journal of Refugee Studies” 1990, nr 3,
s. 189–203.
110
L.H. Malkki, Refugees and Exile… , s. 495–523.
44
negatywne rezultaty w postaci braku adekwatności kierowanych do nich programów
pomocowych. To z kolei skłaniało niektórych antropologów do krytykowania ogólnych
załoŜeń oraz zachęcało do sprawdzenia roli, jaką antropologowie mieć powinni w programach
pomocowych dla uchodźców111.
Malkki zwraca m.in. uwagę na studia Orina Starna nad amerykańskim urzędem
zajmującym się przesiedleniami Japończyków – obywateli amerykańskich podczas II wojny
światowej – przedstawiające, w jaki sposób antropologowie uŜywali „strukturalno-
funkcjonalnych” modeli kultury do analizy przesiedleńców w obozach i w doradztwie
urzędnikom112. Sama zaś ukazuje juŜ nie tylko to, jak antropologowie widzą uchodźców, ale
w ogóle jak ich spostrzegają ludzie pracujący z uchodźcami w ramach róŜnego typu
organizacji113. Badaczka analizuje sposób, w jaki uchodźcy są przedstawiani w mediach,
ujawniając pewne schematy myślowe, których rezultatem jest właśnie takie, a nie inne
spostrzeganie uchodźców przez opinię publiczną.
Za dopełnienie tych badań mogą uchodzić przemyślenia Michel Jackson prezentującej
fenomenologiczny pogląd, Ŝe badaniu antropologicznemu powinny podlegać nie tyle fakty,
nie tyle opowiadania uchodźców o dramatycznych sytuacjach i przeŜytych traumach, lecz to,
w jaki sposób poszukiwacze azylu o nich opowiadają, jak się one jawią rozmówcom
przebywającym w obozach dla uchodźców114.
Konstrukt „doświadczenia uchodźczego” wszedł juŜ na stałe do antropologicznych
studiów nad uchodźcami. Barbara Harrel-Bond i Eftichia Voutira odwołując się ponownie do
van Gennepa i Victora Turnera, zdefiniowały uchodźców jako osoby, które „przeszły przez
bolesny ryt separacji i do czasu dopóki nie zostaną włączeni jako obywatele do społeczeństwa
kraju przyjmującego (lub nie powrócą do kraju pochodzenia) znajdują się w fazie
przejściowej, w stanie swoistej liminalności. Ten stan bycia pomiędzy moŜe mieć charakter
nie tylko prawny czy psychologiczny, ale równieŜ społeczny i ekonomiczny”115. Jest to
obecnie najbardziej popularna antropologiczna definicja uchodźcy. Zaletą jej jest otwartość na
moŜliwie róŜnorodne sytuacje, choć moŜe to być równocześnie wadą z powodu braku
postawienia wyraźnej granicy między uchodźcami a pozostałymi rodzajami migrantów.

111
Ibidem.
112
O. Starn, Engineering Internment: Anthropologists and War Relocation Authority, „American Ethnologist”
1986, nr 4, vol. 13, s. 700–720.
113
L.H. Malkki, Speechless Emissaries: Refugees, Humanitarianism and Dehistoricization, „Cultural
Anthropology” 1996, nr 3, t. 11, s. 377–404.
114
M. Jackson, The Politics of Storytelling. Violence, Transgression and Intersubjetivity, Museum Tusculanum
Press, Univeristy of Copenhagen 2002.
115
G. Verdirame, B. Harrell-Bond, Rights in Exile. Janus-Faced Humanitarianism, Berghahn Books, New
York, Oxford 2005 – DO SPRAWDZENIA.
45
Antropolodzy tacy jak Liisa Malkki, czy Doreen Indra pojmują uchodźstwo w
podobnych kategoriach. Pozwoliło im to na zadawanie nowych pytań zmuszających do
refleksji nad obywatelstwem i narodowością, pochodzeniem i ojczyzną, nacjonalizmem i
rasizmem, koncepcją toŜsamości i etnicznością. Poddają w wątpliwość dotychczasowy
kierunek dyskursu prawno-człowieczego pytając, dlaczego nie słyszy się o polityce praw
człowieka i o jej współczesnej kondycji? Szukają odpowiedzi na pytanie, jakie są
konsekwencje nie bycia uchodźcą? Co to oznacza? Co z tymi, którzy nie uciekli za granicę,
którzy pozostali? Sugerując, Ŝe zostali nie dlatego tylko, Ŝe nie byli prześladowani. Pokazują
zdehumanizowany świat uchodźców powstały w „ruchomym świecie poza historią i
polityką”116.
Zwracają oni obecnie szczególną uwagę na to, aby sami antropolodzy nie
„kolonizowali” uchodźców, zarówno w trakcie prowadzenia badań, jak i przede wszystkim
wtedy, gdy przystępują do pisania na ich temat, mając wówczas pełną władzę nad tym, co
chcą o nich napisać. To znaczy, aby nie uŜywali wobec nich języka władzy, jak w przypadku
innych opisywanych w niedawnej przeszłości kolonizowanych ludów. Władzy, która
przekonana jest zawsze, Ŝe lepiej wie, co oni myślą i czego im potrzeba i której antropolodzy
bardzo często próbowali być częścią. Postulują wreszcie, aby azylanci przestali być
traktowani jako problem dla ekspertów, lecz aby byli traktowani w pełni podmiotowo i
uczestniczyli na równoprawnych zasadach we wszelkich projektach ich dotyczących.
W celu pokazania „doświadczenia uchodźczego” wykorzystywano takŜe jeszcze
inne metody, jak np. metodę autobiograficzną, pokazując dzięki niej konteksty Ŝycia
codziennego poszczególnych uchodźców117. Dobrym przykładem moŜe być tu opowieść
uchodźcy etiopskiego Taddele Seyoum Teshale spisana przez amerykańską antropolog
Virginię Lee Barnes118. Jeszcze innym sposobem podejścia do tematu były badania, które
przeprowadził Dwight Conquergood w obozie dla uchodźców w Tajlandii, gdzie jako metodę
wykorzystał przedstawienia teatru amatorskiego, w ten sposób, Ŝe uchodźcy w Ŝartobliwy
sposób odgrywali swoje nowe toŜsamości i nowe strategie przeŜycia w obozowej strefie
liminalnej.

116
L.H. Malkki, Refugees and Exile… ; D. Indra, Interview with Barbara Harrell-Bond, w: D. Indra (ed.),
Engendering forced migration. Theory and practice, Berghan Books, Oxford-New York 1998
117
Oczywiście antropolodzy spisujący dane autobiografie musieli dokonywać selekcji i kierować się własnymi
kryteriami, zabiegami koniecznymi, jeśli ksiąŜka miała być komunikatywna i interesująca dla zachodniego
czytelnika, co jednak obniŜało jej walory naukowe. Tym bardziej Ŝe podobnie jak w innych przypadkach
stosowania tej metody nie zawsze opracowujący daną autobiografię ujawniali skalę i zasady dokonanych przez
siebie interwencji, zapewne dlatego, aby nie psuć wraŜenia autentyczności i wiarygodności tekstu, jakie miał
odnieść nieświadomy niczego czytelnik.
118
Taddele Seyoum Teshale z pomocą W.L. Barnes, The Life History o fan Ethiopian Refugee (1944–1991).
Sojour in the Fourth World, New York 1991.
46
Wielu antropologów zajęło się takŜe problemami adaptacji i integracji uchodźców w
nowym środowisku. Na wyróŜnienie zasługują tu badania Anny Belindy Steen wśród
Tamilów w Danii i Wielkiej Brytanii119. Autorka opisuje bardzo rozwinięte i kosztowne
duńskie programy integracyjne dla uznanych uchodźców, trwające często pięć lat lub dłuŜej,
których jednak rezultatem okazuje się tylko „wyuczona bezradność” podopiecznych duńskich
samorządów i organizacji pozarządowych traktowanych przez nich przewaŜnie jak dzieci.
Następnie porównuje je z sytuacją tamilskich uchodźców w Wielkiej Brytanii, gdzie na ogół
dostają oni tylko pobyt tolerowany i nie uczestniczą w Ŝadnych programach integracyjnych,
dają sobie natomiast bardzo dobrze radę na brytyjskim rynku pracy, gdzie zyskali nawet
miano „chłopców pani Thatcher”.
Interesująca pozostaje takŜe literatura nad róŜnorodnymi aspektami adaptacji w Izraelu
uchodźców Ŝydowskich z Etiopii (Beta Izrael). Wymienić tu moŜna studia dotyczące
problemów integracji Michaela Ashkenazi i Alexa Weinroda120, Tany Schwarz121 i Jana
Abbinka122, opisy migracji Beta Izrael z Etiopii do Sudanu i etno-psychologicznych studiów
nad ich problemami psychicznymi w obozach dla uchodźców, wynikającymi ze zderzenia
róŜnych norm społecznych, jakie prowadziła Gadi Ben-Ezer123, czy analizę Ester Hertzog
postaw wobec urzędników izraelskich do etiopskich śydów124.
W ramach studiów nad uchodźcami w antropologii wyróŜnić moŜna jeszcze kilka
innych obszarów oraz kierunków badawczych. Ogólnie rzecz biorąc tego typu antropologia z
jednej strony nie jest „antropologią wygodną” zajmującą się np. organizacją społeczeństw i
ich kulturą, jest „antropologią tragedii i cierpienia” zajmującą się konfliktami, głodem i
rewolucjami. Z drugiej strony zauwaŜa się, Ŝe ekstremalne sytuacje nie muszą oznaczać
załamania normalnego porządku rzeczy i mogą być badane metodami „antropologii
wygodnej”125. Malkki podkreśla, Ŝe uchodźcy powinni być badani przede wszystkim przy
wykorzystaniu wiedzy i teorii juŜ istniejących, a nie poprzez tworzenie nowego pola
badawczego i próbę budowania „antropologii uchodźstwa”. Zdaniem autorki badania nad
uchodźcami mogą być wbudowane w istniejące badania nad takimi zjawiskami, jak:

119
A.B. Steen, Varieties of the Tamil Refugee Experience in Denmark and England, Kopenhagen 1993.
120
M. Ashkenazi, A. Weingrod, The Ethiopian Jews and Israel, New Brunswick 1987.
121
T. Schwartz, Ethiopian Jewish Immigrants in Israel: the Homeland Postponed, Richmond 2001.
122
J.G. Abbink, Ethnic Trajectories in Israel. Comparing the Bene Israel and Beta Israel Communities,
„Anthropos” 2002, nr 97.
123
G. Ben-Ezer, The Ethiopian Jewish Exodus: Narratives of the Migration Journey to Israel 1977–1985,
London 2002; idem, Anorexia Nervosa or an Ethiopian Coping Style? Mind and Human Interaction?, „Israeli
Social Science Research”, nr 3 (t. 1–2), s. 63–73.
124
E. Herzog, Immigrants and Bureaucrats: Ethiopian in Israeli Absorption Center, New York 1999.
125
J. Davis, The Anthropology of Suffering, „Journal of Refugee Studies” 1992, nr 5 (t. 2), s. 149.
47
obywatelstwo, nacjonalizm, transnacjonalizm, diaspora, rasa, postkolonializm, pamięć,
postrzeganie historii itp.126
Współcześnie tematyka uchodźcza pojawia się najczęściej w antropologii politycznej,
antropologii wojny i przemocy, a takŜe jest ona waŜnym elementem antropologii
postmodernistycznej w ramach dyskursu postkolonialnego, czy teŜ studiów nad niektórymi
aspektami globalizacji, antropologii feministycznej i studiami nad płcią kulturową (gender)127.
WiąŜą one często problem uchodźców z kryzysami w krajach rozwijających się, a
jednocześnie z odpowiedzialnością krajów zachodnich za istniejącą tam biedę i konflikty
zbrojne oraz moralną koniecznością przyjścia im z pomocą128.
Z perspektywy rozwijającej się studiów nad globalizacją zwracają uwagę na badanie
zglobalizowanych „nieprzestrzenii” obozów dla uchodźców129 i pomijane często polityczne
aspekty zjawiska związane z ich napływem, a łączące się z naruszeniami dotychczasowej
stabilizacji gospodarczej, napięciami społecznymi czy zagroŜeniami w relacjach
międzypaństwowych, w tym takŜe instrumentalnego wykorzystywania uchodźców w
prowadzonej przez dane państwo polityce czy działaniach wojennych130.
Autorzy ci wskazują równieŜ na ciekawą i wcale niejednoznaczną rolę, jaką pełni
UNHCR, funkcjonująca niczym globalny rząd do spraw uchodźców wraz z podległymi jej de
facto innymi agendami ONZ, organizacjami międzynarodowymi, instytucjami rządowymi
oraz pozarządowymi zajmującymi się sprawami uchodźców131. Tworząc w ten sposób
światowy system pomocy uchodźcom, ale takŜe panowania nad nimi i sprawowania kontroli,
tzw. International Refugee Regime132. NaleŜy przy tym zwrócić uwagę, Ŝe konsekwencją
dominacji UNHCR w tym systemie, za czym idą równieŜ środki finansowe, jest pewna presja
wywierana na badaczy, aby zajmowali się oni uchodźcami, ale w rozumieniu przyjętym w

126
L.H. Malkki, Refugees and Exile: from „Refugee Studies” to National Order of things, „Annual Review of
Anthropology” 1995, t. 24, s. 425–523.
127
. Voutira, G. Doná, Refugee Research Methodologies: Consolidation and Transformation of a Field, ,
“Journal of Refugee Studies” 2007, nr 2, s. 163-171.
128
Patrz: B. Anderson, The New World Disorder, „New Left Review” 1992, s. 3–14; A. Appadurai, Global
Ethnoscapes: Notes and Queries for a Transnational Anthropology, w: Recapturing Anthropology: Working in
the Present, ed. R. Fox, Santa Fe 1992, s. 192–210; S. George, The Dept Boomerang: How the Third World Dept
Harms us all, London 1992; P. Gilroy, The Black Atlantic: Modernity and Double Consciousness, Cambridge
1993; Refugee Problems in Africa, ed. S. Hamrell, Uppsala 1967; B.E. Harrel-Bond, Imposing Aid: Emergency
Assistance to Refugees, Oxford 1986; Refugees: A Third World Dilemma, ed. J.R. Rogge, Totowa 1987; A.
Zolberg, A. Suhrke, S. Aguayo, Escape from Vilolence: Conflict and the Refugee Crisis in the Developing
World, Oxford 1989.
129
M. Augé, The Anthropological Circle Symbol, Function, History, Cambridge 1982.
130
L. Godenker, Refugees in Developing Countries and Transnational Organization, „Annual American
Academy Political Socilogy. Science” 1983, nr 467, s. 62–77; G. Loescher, Refugee Movements and
International Security, London 1992; idem, The World’s Refugees: A Test of Humanity, New York 1982.
131
J. Hein, Refugees, Immigrants and the State, „Annual Review Sociology” 1993, t. 19, s. 43–59.
132
A. Zolberg, A. Suhrke, S. Aguayo, Escape from Violonce. Conflict and the Refugee Crisis in the Developing
World, New York 1989.
48
ramach tej organizacji. Nie jest to zawsze zbieŜne z antropologicznym, socjologicznym, czy
psychologicznym widzeniem tej problematyki133.
W dziedzinie studiów feministycznych nad uchodźcami obserwuje się zmianę od
zainteresowań kobietami, jako grupą szczególnie doświadczoną przez wojny i uchodźstwo134,
do badań nad uchodźcami w kontekście ich płci i wytworzonych przez nią róŜnic kulturowych
i społecznych, czyli w stronę tzw. gender studies135. Nurt ten dotyczy nie tylko badań nad
sytuacją kobiet jako uchodźców, ale przede wszystkim róŜnic w postrzeganiu sytuacji
uchodźczej przez męŜczyzn i kobiety136. Literatura z tej perspektywy próbuje odpowiedzieć
na pytania związane z oswajaniem przestrzeni obozowej, czy zmianą ról społecznych w
sytuacji utraty moŜliwości decydowania o sobie137.
Dobrym przykładem są tutaj teksty Francesci Declich i Dubravki Zarkov. Francesca
Declich prowadząca badania w obozach dla uchodźców somalijskich w Kenii i Tanzanii
pokazała róŜnice występujące w opowieściach męŜczyzn i kobiet dotyczących przeŜyć
wojennych138. Autorka udowodniła, Ŝe u męŜczyzn występowała tendencja do heroizacji
swoich doświadczeń, pokazywania swego bohaterstwa, ukrywania gwałtownych wzruszeń, a
nawet nadzieja na odniesienie pewnych korzyści (np. dodatkowej pomocy) dzięki podzieleniu
się tymi historiami z badaczką. Natomiast u kobiet-uchodźców dominowała postawa unikania
rozmów na ten temat. Rozmówczynie Declich swoje doświadczenia wojenne (głównie
chodziło o gwałty) odbierały jako hańbę, o której wolały milczeć, traumę wciąŜ Ŝywą i silną,
nie pozwalającą o niej spokojnie opowiadać, zwłaszcza osobie obcej.
Dubravka Zarkov opisuje z kolei udział kobiet w wojnach i analizuje ich wpływ na
emancypację, problematykę przemocy seksualnej nie tylko wobec kobiet, ale i męŜczyzn, jej
wpływ na definiowanie męskości i kobiecości, strategie przetrwania w sytuacji zagroŜenia i
zaangaŜowanie kobiet w działania antywojenne139.
Problematyka uchodźcza w kontekście przemieszczeń ludności obecna jest równieŜ w
tzw. antropologii rozwoju. Zwłaszcza od kiedy zaczęto coraz bardziej przywiązywać wagę do
współudziału uchodźców i innych wykluczonych w programach dla nich przygotowywanych,
133
Przykładem moŜe być jedna z pierwszych prac dotycząca krytyki pomocy humanitarnej napisana przez
Barbarę Harrel-Bond, Imposing Aid: Emergency Assistance to Refugee (Oxford 1986) odebrana jako zamach na
dobre imię UNHCR; patrz: D. Indra, Interview with Barbara Harrel-Bond, w: Engendering Forced Migration.
Theory and Practice, ed. D. Indra, New York 1999, s. 40–62.
134
C. Nordstrom, Girls and War Zones, w: Engendering Forced Migration, s. 63–82.
135
D. Indra, Room of One’s Own, w: Engendering Forced Migration, s. 1–22.
136
L. McSpadden, H. Moussa, „I Have a Name”: The Gender Dynamics in Asylum and Resettlement of
Ethiopian and Eritrean Refugees in North America, „Journal of Refugee Studies” 1993, nr 6 (3), s. 203–225.
137
W. Giles, Gendered Violence in War: Reflections on Transnationalist and Comparative Frameworks in
Militarized Conflict Zones, w: Engendering Forced Migration, s. 83–94.
138
F. Declich, When Silence Makes History: Gender and Memories of War Violence from Somalia, w:
Anthropology of Violence and Conflict, eds. B. Schmidt, I. Schroder, London 2001, s. 161–175.
139
D. Zarkov, Towards a New Theorizing of Women, Gender and War, w: Handbook of Gender and Women’s
Studies, eds. K. Davis, M. Evans, J. Lorber, London 2006.
49
to ekspertyzy antropologiczne stały się bardzo poŜądane, gdyŜ oparte na nich programy
uwzględniające kontekst kulturowy lepiej się na ogół w praktyce sprawdzały140.
Przykładem praktycznego sukcesu odniesionego przez antropologów moŜe być np.
zwrócenie uwagi organizacjom humanitarnym na rolę płci. W latach osiemdziesiątych
ubiegłego wieku wspomniany kontekst całkowicie jeszcze lekcewaŜono uwaŜając, Ŝe
zajmowanie się specyficznymi potrzebami ludzi z uwagi na płeć w sytuacjach kryzysowych
będzie niemoŜliwe do zastosowania. Pod wpływem jednak antropologów juŜ w latach
dziewięćdziesiątych takie podejście zostało powszechnie zaaprobowane i przyjęte we
wszystkich programach UNHCR141.
Antropologiczna intuicja i wnikliwość stawała się z jednej strony przydatna w
kształtowaniu polityki pomocowej wobec uchodźców142, z drugiej jednak, jak stwierdziła to
Harrel-Bond, niezaleŜne badania i krytyczne podejście do niektórych działań organizacji
humanitarnych wiązały się nieraz z zamknięciem sobie drogi do współpracy z tymi
organizacjami143.
Niemniej waŜne okazały się studia nad zmianami toŜsamościowymi uchodźców,
bezdomnych czy bezpaństwowców oraz ich dyskryminacją. W tym przypadku na szczególną
uwagę zasługuje praca Liisy Malkki dotycząca uchodźców burundyjskich w obozach w
Tanzanii144. Autorka inspirując się pojęciem „nieczystości”, przyjętym za Mary Douglas,
przeniosła go na opisywanych przez nią uchodźców i dzięki, jak to ujął Michael Herzfeld,
„taksonomicznemu powiększeniu wykluczenia”, pokazała ten temat w całkiem nowym
świetle145.
Autorka zwraca takŜe uwagę, Ŝe zmiany toŜsamości uchodźców zachodzą nie tylko
wskutek opuszczenia przez nich miejsc swojego dotychczasowego zamieszkania, ale i z
powodów długotrwałego przebywania w obozie/ośrodku dla uchodźców. Zamknięcie w
obozie, zdaniem Malkki, doprowadziło do wytworzenia się wśród burundyjskich Hutu
swoistej mito-historii, według której uchodźstwo miało być etapem na drodze powrotu do
Burundii, który miał ich doprowadzić do oczyszczenia i wykształcenia właściwej toŜsamości
Hutu. Autorka podkreśla ubezwłasnowolnienie uchodźców z obozu, a sam obóz

140
Patrz: M. Herzfeld, Antropologia. Praktykowanie teorii w kulturze i społeczeństwie, Kraków 2004, s. 223.
141
R. Black, Fifty Years of Refugee Studies: From Theory to Policy, „International Migration Review” 2001, nr
1 t. 35, s. 57–78.
142
W. James, Background Report on Guidelines for Future Planning, World Food Programme, Nairobi 1991;
B.E. Harrell-Bond, E. Voutira, M. Leopold, Counting the Refugees: Gifts, Givers, Patrons and Clients, w:
Responding to the Nutrition Crisis among Refugees, eds. R. Zetter, J. Henry, „Journal of Refugees Studies”
1992, nr 5.
143
D. Indra, Interview…, s. 40–62.
144
L.H. Malkki, Purity and Exile: Violence, Memory and National Cosmology among Hutu Refugees in
Tanzania, Chicago 1989.
145
M. Herzfeld, Antropologia..., s. 198.
50
charakteryzuje jako formę sprawowania władzy, zauwaŜając jednocześnie jak ta sytuacja
powoduje zmianę toŜsamości uchodźców i ich świadomości historycznej146.
Bezsilność uchodźców w czasie pobytu w obozach i narzucanie im biurokratycznej
toŜsamości, w tym równieŜ stygmatyzującego efektu samego statusu uchodźcy, podkreślają
takŜe inni badacze147. Antropolodzy, którzy podjęli badania nad zmianami toŜsamościowymi
przeciwstawiają się jednak wcześniejszym tezom o degeneracji, utracie czy rozpadzie
toŜsamości uchodźców. Przeciwnie, zauwaŜają nawet jej wzmocnienie, choć nowe
doświadczenia wyzwalają na pewno dynamiczny proces zmian tej toŜsamości.
Z problemami zmian w toŜsamości uchodźców związany jest takŜe temat ich
repatriacji, którą UNHCR uznaje obecnie za najlepsze i najbardziej trwałe rozwiązanie
problemów uchodźstwa, przedkładając je nad osiedlenie ich w kraju pierwszego azylu czy
osiedlenie w kraju trzecim. Stąd organizacja ta podejmuje akcje repatriacyjne nawet wtedy,
gdy sytuacja w kraju pochodzenia uchodźców wcale nie jest do końca ustabilizowana
(przykładem mogą być choćby kilkakrotne akcje repatriacyjne uchodźców z Liberii czy Sierra
Leone przedsiębrane zaraz po zawarciu układów pokojowych, po których wybuchały
ponowne walki), a zgoda na nią uchodźców (tzn. jej dobrowolność) nie jest wcale
jednoznaczna. Zdaniem antropolog Laury Hammond, u podłoŜa szczególnej preferencji
rozwiązań repatriacyjnych leŜy załoŜenie, Ŝe uchodźcy są „rzeczą nie na swoim miejscu”, a
zatem powinni być oni niejako odłoŜeni z powrotem tam, gdzie jest ich właściwe miejsce.
Powinni oni wrócić do miejsc poprzedniego zamieszkania, gdyŜ ich „naturalna” więź z
kulturą kraju pochodzenia została przerwana, powinna być więc ona im z powrotem
przywrócona148.
Autorka jednak sceptycznie odnosi się do tego załoŜenia wskazując, Ŝe powrót do
poprzedniego Ŝycia jest często dla uchodźców tak samo trudny, jak integracja w kraju
przyjmującym. Idea „domu” jest bowiem równieŜ pewnego rodzaju konstruktem kulturowym
i moŜe ulegać zmianom. W kontekście tym szczególną uwagę zwracają badania nad tzw.
„mitem powrotu”, charakterystycznym dla wszystkich migrantów, jako wyrazem swoistej
tęsknoty za utraconym domem, na towarzyszącą mu pamięć, skłonną do idealizacji
przeszłości, którą nie tyle zapamiętuje się, jaką rzeczywiście była, co tworzy na nowo. W
konsekwencji powrót, jeśli do niego rzeczywiście dojdzie, moŜe okazać się równie
traumatyczny jak sama ucieczka, co znane jest pod nazwą zjawiska „wtórnego szoku

146
L.H. Malkki, Purity, s. 234–237.
147
Patrz: R. Zetter, Labelling Refugees: Forming and Transforming a Bureaucratic Identity, „Journal of
Refugees Studies” 1991, nr 4, s. 39–62; P. Centlivres, M. Centlivres-Demont, The Afghan Refugee in Pakistan:
An Ambiguous Identity, „Jouranl of Refugee Studies” 1988, nr 1, s. 141–152.
148
L. Hammond, Examining the Discourse of Repatriation: Towards a More Proactive Theory of Return
Migration, w: The End of Refugee Cycle?, eds. K. Koser, R. Black, New York 1999, s. 227–244.
51
kulturowego”149. Wszystko często zaleŜy od uwarunkowań ekonomicznych, od tego jak
spostrzegana jest przez uchodźców sytuacja gospodarcza w krajach ich pochodzenia. Wybór
miejsca osiedlenia zaleŜy bardzo często od tej oceny dokonywanej przez uchodźców, na co
uwagę zwracali tacy antropolodzy, jak Marita Eastmond150, czy Lucia McSpadden151.
Problematyka dyskryminacji uchodźców poruszana jest równieŜ z punktu widzenia
zasad panujących we współczesnych państwach typu narodowego. Daniel Handelman zwrócił
uwagę, Ŝe rozróŜnienie ustrojów państwowych na reŜimy totalitarne i demokratyczne, a więc
tym samym wyróŜnianie państw bezpiecznych jest względne, gdyŜ wiele krajów praktykuje
coś, co moŜna by określić jako „demokrację preferencyjną”, dyskryminując pewne grupy (np.
imigrantów, uchodźców, koczowników, mniejszości etniczne) w imię prymitywnie
pojmowanych rządów większości152.
Korespondują z nimi takŜe studia socjologiczne Andreasa Wimmera na temat
procesów ekskluzji etnicznej w ramach „unaradawiania” państwa narodowego oraz Christiana
Joppke, zwracającego uwagę, Ŝe wykluczenie uchodźców moŜe mieć charakter bardziej
subtelny i „ukryty”, związany z samym prawem i przyjętymi procedurami, działaniem
instytucji oraz podejmowanymi decyzjami politycznymi w tym zakresie153.

2.7. Zakończenie

Podsumowując, uchodźstwo w świetle badań antropologicznych wyłania się jako


zjawisko skomplikowane i złoŜone. Antropolodzy badają uchodźców najczęściej jako
„obcych”, którzy znajdują się w dość szczególnej sytuacji Ŝyciowej, ale poza tym będących
„normalnymi” ludźmi, którzy nie tracą swojej toŜsamości i kultury, a co najwyŜej ją
próbujących je przebudowywać. W związku z powyŜszym, znaczenie antropologów nie tylko
w studiach nad uchodźcami, ale w ogóle w „międzynarodowym systemie kontroli nad
uchodźcami” przynajmniej teoretycznie moŜe być potrójne.
Po pierwsze, moŜe polegać na dostarczaniu podstawowych informacji o kulturze, np.
roli kobiet i męŜczyzn, preferowanych sposobów Ŝycia czy jedzenia społeczeństw, z których

149
M. Graham, S. Khosravi, Home is Where You Make it: Repatriation and Diaspora Culture among Iranins in
Sweden, „Jounal of Refugee Studies” 1997, nr 10 (2), s. 115–133.
150
M. Eastmond, J. Öjendal, Revisiting a „Repatriation Success”: The Case of Cambodia, w: The End of
Refugee Cycle?, s. 38–55.
151
L. McSpadden, Contradiction and Control in Repatriation: Negotiations for the Return of 500 000 Eritrean
Refugees, w: The End of Refugee Cycle?…, s. 69–84.
152
D. Handelman, Models and Mirrors: Towards an Anthropology of Public Events, Oxford 1998.
153
A. Wimmer, Nationalist Exlusion and Ethnic Conflict. Shadows of Modernity, Cambridge 2002; Ch. Joppke,
Exclusion in the Liberal State. The Case of Immigration and Citizenship Policy, „European Journal of Social
Theroy” 2005, nr 1.
52
pochodzą uchodźcy. Bez tych informacji niekiedy dość trudno nieść im pomoc. Po drugie,
antropolodzy mogą być mediatorami między dwoma wizjami świata, tłumaczami
objaśniającymi róŜnice i łagodzącymi konflikty. Po trzecie, mogą wpłynąć na zmianę
dotychczasowego silnie zideologizowanego obrazu uchodźców jako „skrzywdzonych,
nieporadnych dzieci” kreowanego przez zachodnie media i działaczy organizacji
humanitarnych i przyczynić się do przemyślenia zmian sposobów świadczenia im pomocy.
Zastanowienia się, czy rzeczywiście pomoc musi iść w parze ze sprawowaniem władzy i
kontroli nad nimi. Aby uniknąć nieporozumień naleŜy podkreślić, Ŝe w kaŜdym bądź razie
celem antropologów nie jest podwaŜanie konieczności pomocy uchodźcom, ale raczej
skłonienie do krytycznego przyglądania się jej. Z tych punktów widzenia pragniemy spojrzeć
na zjawisko uchodźstwa w Polsce po 1989 roku.

Rozdział III.
Ewolucja instytucji i prawa zajmującego się uchodźcami
w Polsce w latach 1990–2008
53

3.1. Wstęp

Problematyka przyznawania statusu uchodźcy odnosi się w Polsce do stosunkowo


małej grupy cudzoziemców, ale miała ona od początku duŜe znaczenie polityczne i prawne,
co wynikało z zobowiązań międzynarodowych naszego państwa w tym względzie. Od 1990 r.
staliśmy się krajem przyjmującym uchodźców. W okresie ostatnich osiemnastu lat moŜna
zauwaŜyć zarówno znamienną ewolucję liczby cudzoziemców występujących u nas o nadanie
statusu uchodźcy, jak i krajów ich pochodzenia. Towarzyszyły temu zmiany prawne, które
rozwijały prawo uchodźcze, jak i całą strukturę administracji zajmującą się tymi
zagadnieniami154.
Zgodnie z zarysowaną wcześniej (rozdział I) procedurą badawczą chcemy rozpocząć
od przedstawienia tła historycznego oraz instytucjonalnego (prawnego) dotyczącego
przyjmowania uchodźców w Polsce. Jak pisze Agata Górny „w badaniach nad mobilnością
najbardziej przydatne mogą być metody badawcze, które kładą nacisk na określenie
perspektywy badanych. Do tego typu metod naleŜy metoda etnograficzna oraz uzupełniające
ją metoda biograficzna i studium przypadku. Do badania historycznego tła migracji moŜe
słuŜyć natomiast metoda historyczna i analiza dokumentów”155.
Skrótowe przedstawienie tych zagadnień (a zwłaszcza regulacji prawnych
dotyczących nadawania statusu uchodźcy) jest o tyle waŜne, Ŝe stanowią one nie tylko
podstawę działań urzędniczych w tym zakresie, ale były i są one waŜnym kontekstem decyzji
podejmowanych przez same osoby starające się o ten status.

3. 2. Historia opieki nad zbiegami i wygnańcami w dawnej Rzeczypospolitej

W róŜnych okresach historycznych państwo polskie przyjmowało w roli stałych


mieszkańców, osadników lub uchodźców, obywateli z innych państw. Czasem decydowały o
tym względy ekonomiczne, ale częściej polityczne. Zanim omówimy sytuację uchodźczą w
Polsce po 1990 r., warto przypomnieć, Ŝe w przeszłości na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej
znajdowali azyl przed prześladowaniami i dyskryminacją rozmaici zbiedzy i wygnańcy z
sąsiednich krajów. Wspomnieć naleŜy o śydach niemieckich (aszkenazyjskich) i Cyganach
niemieckich (dzisiaj nazywanych polskimi Romami), którzy w XIV–XVI wieku byli

154
Prawo o cudzoziemcach. Komentarz, red. J. Chlebny, Warszawa 2006.
155
A. Górny, Wybrane zagadnienia podejścia jakościowego w badaniach nad migracjami, “Prace Migracyjne”
nr 20, Instytut Studiów Społecznych UW, Warszawa, listopad 1998, s. 41.
54
wypędzani lub uciekali przed pogromami z terenu państw Europy Zachodniej, zwłaszcza tych
będących pod panowaniem Luksemburgów i Habsburgów156. Nie moŜna teŜ zapominać o
prześladowanych „innowiercach” z Czech, Szkocji, czy Holandii w okresie europejskich
wojen religijnych, a takŜe Tatarach uciekających od represji swoich chanów lub osmańskiego
despotyzmu157.
Wszyscy oni znajdowali ochronę nie jako wyselekcjonowane w procedurach
administracyjnych osoby (jednostki), jak dzieje się to obecnie, lecz zbiorowo jako pewne
grupy społeczne. Nie było wtedy opieki społecznej, ale nie pozostawiano ich całkiem samych
sobie. Otrzymywali rozmaite przywileje królewskie, wielkoksiąŜęce lub nadawane przez
poszczególnych właścicieli ziemskich, którzy przy ich nadawaniu kierowali się nie tyle
humanitaryzmem, co dobrze pojętym własnym interesem. Przybysze zapewniali bowiem
rozwój handlu, rzemiosła lub teŜ zagospodarowanie dotychczasowych nieuŜytków albo, jak
Tatarzy, dostarczali Rzeczypospolitej bitnego Ŝołnierza. Im z kolei przywileje te pozwalały
uzyskiwać określone dochody i zachowywać własne systemy jurysdykcji. I choć nie było
instytucji zajmujących się integracją, to jednak się u nas integrowali.
Z punktu widzenia współczesnych praw człowieka i nowoczesnego państwa system
ten miał wady, gdyŜ nie dawał jednostce Ŝadnych praw, podporządkowując ją danej grupie i
dopuszczając do wewnątrzgrupowej dyskryminacji. Kiedy jednak mówimy o polityce
wielokulturowości, to dobrze byłoby pamiętać, Ŝe – jak pisał Michael Walzer – w przeszłości
w wieloetnicznych imperiach było o wiele więcej miejsca dla odmienności niŜ we
współczesnym demokratycznym państwie narodowym158.
Z punktu widzenia zaś samej integracji, to z jednej strony praktyki te na pewno
sprzyjały separacji, nierównościom i grupowym wykluczeniom, wyraźnie integrację
utrudniając. Z drugiej jednak strony zapewniały jednostce wsparcie własnych społeczności,
dawały moŜliwości samodzielnego utrzymania się i odniesienia względnego sukcesu bez
paternalistycznej i często ubezwłasnowolniającej opieki społecznej jak obecnie. Biorąc pod
uwagę, Ŝe system nie był nigdy absolutnie szczelny i nie był czymś w rodzaju grupowego
apartheidu, a z otoczeniem stale dochodziło do wzajemnych kontaktów, to trzeba przyznać,
Ŝe miał takŜe wyraźne zalety sprzyjające integracji, których brakuje współcześnie.

156
M. Fuks śydzi polscy: dzieje i kultura, Wydawnictwo Interpress, Warszawa 1982; A. śbikowski śydzi,
Wydawnictwo Dolnosląskie, Wrocław 2005; J. Ficowski, Cyganie w Polsce. Dzieje i obyczaje, Wydawnictwo
Interpress, Warszawa 1989, s. 9-37; A. Mirga, L. Mróz, Cyganie. Odmienność i nietolerancja, PWN, Warszawa
1994, s. 45-64.
157
P. Wróblewski, Społeczność czeska w Zelowie, Wydawnictwo Naukowe "Semper", Warszawa 1996; K.
Warmińska, Tatarzy polscy. ToŜsamość religijna i etniczna, Universitas, Kraków 1999.
158
M. Walzer, O tolerancji, przeł. T. Baszniak, PIW, Warszawa 1999.
55
Historia polskiej tolerancji dla „innych” kulturowo skończyła się generalnie po
najeździe szwedzkim. Stało się tak, poniewaŜ jak pisał Janusz Tazbir „dopóki Polska była
mocarstwem, dopóty mogła być państwem <bez stosów> i dopóty teŜ współŜycie róŜnych
narodowości przebiegało dość harmonijnie”159. Najazd szwedzki zrodził w świadomości
społecznej kompleks „piątej kolumny”, a czasy rozbiorów spowodowały rozwój „nerwicy
narodowej” trwającej do dnia dzisiejszego160.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, II RP była juŜ państwem narodowym,


gdzie nie było mowy o prawie do własnej jurysdykcji dla imigrantów czy innych mniejszości.
Polska nie była teŜ stroną ówczesnej konwencji Ligi Narodów dotyczącej uchodźców. Nie
mniej na podkreślenie zasługuje fakt, Ŝe po rewolucji w Rosji przyjmowała uchodźców
rosyjskich uciekających przed rządami bolszewików. NaleŜeli do nich przede wszystkim
Ŝołnierze oddziałów frontu zachodniego z 1919 r. cofającego się przed armią bolszewicką,
część jeńców z wojny 1920 r.161 oraz pewna liczba ludności cywilnej, trudnej do
oszacowania, jak i etnicznej identyfikacji. Niektórzy z nich wyjechali z Polski do większych
skupisk emigracji rosyjskiej na Zachodzie. Niemniej ogólną liczbę przymusowych
imigrantów rosyjskich szacowano w II RP na 100-120 tysięcy.
Natomiast po dojściu do władzy w Niemczech hitlerowców i rozpoczęciu
prześladowań śydów władze II RP niestety takŜe wpisały się swymi decyzjami w ogólno
europejską politykę, która stała na stanowisku, Ŝe sprawa śydów mieszkających w
Niemczech jest wewnętrzną sprawą Niemiec. W przypadku Polski było to o tyle znamienne,
Ŝe śydzi, którzy chcieli uciec do Polski byli przewaŜnie obywatelami polskimi, tylko, Ŝe
często od wielu juŜ lat mieszkającymi na terenie Niemiec lub Austrii. Kiedy 12 marca 1938 r.
III Rzesza dokonała Anschlussu Austrii spowodowała tym samym masową emigracje śydów,
szacowaną na ok. 100 tys. osób. Posiadacze polskich paszportów zaczęli wracać wówczas do
kraju. Początkowo potwierdzano ich prawo do obywatelstwa. Wkrótce jednak chcąc
zatrzymać napływ śydów wydano 31 marca 1938 r. ustawę o pozbawieniu obywatelstwa
osób, które przez ostatnie 5 lat mieszkały za granicą i nie utrzymywały kontaktów z
państwem polskim162. Wydanie tej ustawy wbrew zwyczajom międzynarodowym miało
zmusić śydów do pozostania w Niemczech. Hitlerowcy jednak zorganizowali ich

159
J. Tazbir, Tolerancja – nietolerancja. Aspekt historyczny, „Biuletyn Ośrodka Informacji Rady Europy” 1999,
nr 1, s. 27–28.
160
Ibidem, s. 27.
161
Większość czerwonoarmistów po zawarciu pokoju ryskiego wróciła do Rosji sowieckiej, część wołała
jednak pozostać w Polsce.
162
Ustawa z dnia 31 marca 1938 r. o pozbawianiu obywatelstwa państwa polskiego, Dz. U. 1938, nr 22, poz.
191. Weszła w Ŝycie 1 kwietnia 1938 roku. Uchylono ją 19 stycznia 1951 roku.
56
przymusową deportację, spędzając śydów polskich w punkty zborne a następnie odstawiając
ich do granicy pociągami do stacji Zbąszyń. Napotkawszy opór zaskoczonej polskiej słuŜby
granicznej przepędzono ich przez zieloną granicę na stronę polską163. Na szczęście władze i
mieszkańcy miasta Zbąszynia przyjęły wygnanych śydów ze zrozumieniem ich sytuacji
udzielając pomocy i kwaterując w utworzonym obozie lub w mieszkaniach prywatnych.
Zaskakuje jednak fakt, Ŝe władze centralne ogłosiły Zbąszyń miastem zamkniętym i zakazały
wygnanym z Niemiec (obywatelom polskim!) opuszczania miasta. Przebywający w
Zbąszyniu śydzi starali się potem wyjechać do krewnych w głębi Polski, na co nie zawsze
otrzymywali pozwolenie lub wyemigrować do Palestyny, USA, Paragwaju i Szwecji164.
Ostatecznie do 26 sierpnia 1939 r. wszyscy opuścili Zbąszyń i obóz zlikwidowano. Decyzja
ówczesnego rządu RP w tej sprawie pozostanie jednak niechlubną kartą w historii Polski.

Wspomnienie o dawnych uciekinierach w kontekście współczesnej sytuacji


uchodźców w Polsce ma pewien sens. Powinno skłaniać czytelnika do porównania wad i zalet
w praktykach przyjmowania migrantów stosowanych w dawnych państwach nie-narodowych
i nie-nowoczesnych w porównaniu współczesnymi państwami narodowymi. Pozwolić mu
zrozumieć, dlaczego nie moŜemy obecnie przyjąć wszystkich Czeczenów? A takŜe skłonić do
refleksji nad pytaniem, czy postęp w dziedzinie rozwoju humanitaryzmu i otwartości wobec
innych jest rzeczywiście tak duŜy współcześnie, jak się nam wydaje?

3. 3. Uchodźstwo w Polsce po 1945 roku

Od czasu rozbiorów i powstań narodowych, poprzez okres II Rzeczypospolitej i PRL


aŜ właściwie do dnia dzisiejszego byliśmy głównie krajem wysyłającym migrantów, z
których wielu czuło się uchodźcami. Mówiąc o tym, wspomina się szereg wybitnych postaci
historycznych, jak choćby Tadeusza Kościuszkę, Kazimierza Pułaskiego, Adama

163
Relacja ze stacji granicznej w Zbąszyniu: Była dŜdŜysta noc 28 października 1938 r., kiedy na małą stację graniczną w
Zbąszyniu wjechał pociąg pełen śydów pochodzenia polskiego. Rozdzwoniły się telefony wojskowe i kolejowe. - Widzę tysiące ludzi, poganianych
bagnetami przez niemieckich Ŝołnierzy - takie meldunki powtarzały się co chwilę. Jednostki Korpusu Ochrony Pogranicza były zdezorientowane. W
pierwszych godzinach polscy pogranicznicy nie wpuszczali fali uchodźców m.in. z Berlina, Hamburga i Lipska. Sytuację zmieniła dopiero decyzja
ministra spraw zagranicznych Józefa Becka. Mieszkańcy byli zszokowani postępowaniem hitlerowców. Pamiętali przecieŜ zupełnie innych,
kaiserowskich Niemców. W tę jedną noc ludność niewielkiego, sześciotysięcznego miasteczka podwoiła się ( przez stację Zbąszyń przewinęła się
jedna trzecia z 17 tys. wypędzonych ). Starosta powiatu wezwał mieszkańców do pomocy uchodźcom. Niemal natychmiast zorganizowano dwa
ambulatoria, szpital, polowe kuchnie i stołówki. CięŜej chorych przewieziono do okolicznych szpitali. śydów kwaterowano gdzie tylko się dało.
Część z nich przejęła gmina Ŝydowska. Kilkadziesiąt osób zamieszkało w młynie braci Grzybowskich, zbąszyńskich śydów, a kilkuset tłoczyło się w
koszarach Pułku Strzelców Wielkopolskich. Wkrótce w Zbąszyniu powstał obóz przejściowy dla uchodńców. Krewni i znajomi z całej Polski
przyjeŜdŜali odbierać swoich bliskich. W Warszawie powstał komitet pomocy uchodźcom, którego ekspozytura działała w Zbąszyniu. Kwitło
obozowe Ŝycie. ZałoŜono nawet Ŝydowski klub Maccabi, który rozegrał mecz piłki noŜnej z druŜyną Obra Zbąszyń;
http://www.zbaszyn.com/historia/zydzi.htm. Patrz takŜe: Relacja Ŝydowska: http://www1.yadvashem.org/odot
pdf/Microsoft%20Word%20-%206390.pdf

164
J. Tomaszewski, Preludium zagłady. Wygnanie polskich śydów z Niemiec w 1938 r., PWN, Warszawa 1938.
57
Mickiewicza podkreślając to, Ŝe oni takŜe byli uchodźcami165. Częściej przytacza się jednak
obecnie przykłady uchodźców wojennych z okresu II wojny światowej lub uciekinierów z
PRL, zwłaszcza z dekady lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, którzy – jak juŜ
wspomnieliśmy wcześniej stanowili „hybrydę” uchodźstwa politycznego i migracji
ekonomicznej, taką samą jaką obecnie są np. współcześni uchodźcy np. z Sudanu166.
W trakcie swojej najnowszej historii, a zwłaszcza w okresie ostatnich pięćdziesięciu
lat, Polska nie doświadczyła właściwie do 1990 r. odwrotnej strony procesów migracyjnych:
napływu cudzoziemców-imigrantów oraz konieczności współŜycia z "innymi" (często obcymi
rasowo i kulturowo), co było tak charakterystyczne dla krajów Europy Zachodniej. Polska w
sporadycznych sytuacjach decydowała się na przyjęcie uchodźców i imigrantów o innej niŜ
polska narodowość. Decydowały o tym przede wszystkim względy polityczne lub
ideologiczne. Artykuł 88 Konstytucji z 1952 r. głosił, Ŝe prawo azylu w Polsce przysługuje
jedynie osobom prześladowanym za obronę interesów mas pracujących, walkę o postęp
społeczny, działalność w obronie pokoju, walkę narodowo-wyzwoleńczą lub działalność
naukową. Tak więc, zakres tych, wobec których mieliśmy obowiązki udzielenia schronienia
został ograniczony do ludzi wyznających i głoszących tę samą, co Polska, ideologię
komunistyczną. Stanowiło to podstawę prawną przyznania azylu politycznego m.in.
uchodźcom z Grecji i Chile, o czym dalej167. Sytuacja zmieniła się radykalnie wraz z
przemianami ustrojowymi rozpoczętymi w 1989 r.
Polska nie była sygnatariuszem Konwencji dotyczącej statusu uchodźców
sporządzonej w Genewie w 1951 r. oraz Protokołu, sporządzonego w Nowym Jorku w 1967 r.
Władze polskie, ze względów polityczno-ideologicznych oraz praktycznych, nie były
zainteresowane rozwijaniem współpracy międzynarodowej w tej dziedzinie. Konwencja z
1951 r., jak i Urząd Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców były traktowane - ze

165
A. Pilch (red.), Emigracja z ziem polskich w czasach nowoŜytnych i najnowszych, PWN, Warszawa 1984; A.
Kicinger, Polityka emigracyjna II Rzeczypospolitej, „CEFMR Working Paper” 2005, nr 4.
166
Historia tego polskiego uchodźstwa bywa czasami przytaczana na róŜnych spotkaniach przez przedstawicieli
UNHCR, czy organizacji pozarządowych pomagających uchodźcom w celu zaapelowania do sumień słuchaczy.
Przekonania, Ŝe jako kraj i społeczeństwo mamy moralny obowiązek przyjmowania uchodźców, wywodzący się
między innymi z powodu długu wdzięczności, poniewaŜ „naszych” teŜ „kiedyś przyjmowano”. W załoŜeniu
powinien to być jeden z argumentów na rzecz przyjmowania uchodźców przez Polskę. Apel wyłącznie do
sumień jest słabo przekonywujący dla urzędników migracyjnych, mających na względzie raczej bieŜące skutki
takiej polityki niŜ spłacanie moralnych i w dodatku wcale ich nieprzekonywujących zobowiązań. Dlaczego
mielibyśmy mieć taki dług? – pytają. Zachód przecieŜ przyjmował naszych migrantów i nadawał im status
uchodźcy tylko dlatego, Ŝe miał w tym określony interes polityczny i korzyści gospodarcze poprzez
wykorzystanie pracy i talentów naszych migrantów. My jako kraj, jeśli nie liczyć późniejszych transferów
pienięŜnych przesyłanych rodzinom w kraju, nie mamy z tego Ŝadnych korzyści. Jedynym argumentem
przekonywującym urzędników i polityków były zawsze racje przemawiające za koniecznością dostosowania się
do standardów zachodnich. Istotne, jak sądzimy, byłyby równieŜ dla nich argumenty przemawiające za tym, Ŝe z
napływem uchodźców wiąŜą się nie tylko koszty i kłopoty, ale i rzeczywiste korzyści. Niestety te ostatnie nie
zawsze łatwo jest przekonywująco wykazać, gdyŜ bez likwidacji bezrobocia trudno je rzeczywiście osiągnąć.
167
W. Michalski, M. Cieślak, Immunitet, eksterytorialnośc i azyl w systemie polskiego ustawodawstwa karnego,
"Państwo i Prawo" 1978, nr 5, s. 42.
58
względu na czas ich powstania - jako instrumenty zimnej wojny. Polska nie podejmowała
współpracy w dziedzinie uchodźców takŜe ze względów praktycznych. To my byliśmy raczej
państwem, z którego wywodzili się uchodźcy niŜ krajem przyjmującym uchodźców. W razie
potrzeby przejściową pomoc osobom, które określały się jako uchodźcy, udzielał Polski
Czerwony KrzyŜ (PCK).
Z małym znaczeniem imigracji wiązało się równieŜ słabo rozwinięte ustawodawstwo
dotyczące cudzoziemców w Polsce. Podstawowym dokumentem prawnym regulującym ich
sytuację była ustawa o cudzoziemcach z 1963 r.168, która była tworzona w całkowicie
odmiennych warunkach politycznych, społecznych i gospodarczych niŜ obecne. W latach
powojennych cudzoziemiec w Polsce był osobą rzadko spotykaną, a jego wjazd i pobyt były
ściśle nadzorowane. Problemy związane z cudzoziemcami były widziane więc przez pryzmat
zjawisk nadzwyczajnych, a nie codziennego Ŝycia i praktyki administracyjno-prawnej169.
Taka sytuacja wraz ze swoistym, “nadzorującym” nastawieniem wobec cudzoziemców
determinowały kierunek rozwiązań prawnych w tej dziedzinie. Ustawa, jak i wydane na jej
podstawie przepisy wykonawcze, przynosiły regulacje ogólnikowe i niepełne, a wiele spraw
związanych z pobytem cudzoziemców pozostawało w ogóle lub niedostatecznie nie
uregulowanych170.
W całej historii PRL, pomijając przyjęcie kilkuset dzieci-sierot z Korei Północnej
(pozostających cały czas pozostawały pod nadzorem własnych funkcjonariuszy partyjnych i
po ukończeniu szkoły odesłanych z powrotem do kraju) odnotowano dwa wypadki
zbiorowego przyjęcia uchodźców, nie określając ich zresztą tym mianem. Pierwszym było
przyjęcie w latach 1948–1954 Greków i Macedończyków (Ŝołnierze, dzieci i cywile
powiązani z grecką partyzantką komunistyczną) w liczbie ponad 15 tys. osób171. Drugim
wypadkiem było przyjęcie w 1973 r. kilkudziesięciu zwolenników prezydenta Allende z Chile
wraz z rodzinami.
Członkowie obu grup byli raczej rozczarowani pobytem w Polsce. Rozpolitykowani
Chilijczycy przekonali się, Ŝe w komunistycznym państwie moŜna mieć kłopoty z powodu
swoich poglądów, nawet jeśli są one lewicowe. Klimat, trudności językowe i ogólnie
panująca atmosfera społeczna zniechęciła ich do dłuŜszego pobytu. Jeden z nich tak po latach

168
Ustawa z dnia 29 marca 1963 r. o cudzoziemcach, Dz. U. z 1992 r. Nr 7, poz. 30.
169
Na temat polityki migracyjnej Polski obowiązującej w tym okresie zob.: M. Okólski, Statystyka imigracji w
Polsce, „Prace Migracyjne” nr 2, Warszawa, luty 1997, s. 9-11.
170
J. Jagielski, Status prawny cudzoziemca w Polsce (problematyka administracyjnoprawna), Wydawnictwo
Prawnicze, Warszawa 1997 s. 16-20.
171
W okresie 1948-1951 Polska udzieliła azylu 14 795 Grekom i Macedończykom - por. monografię M.
Wojeckiego, Uchodźcy polityczni z Grecji w Polsce 1948-1975, Karkonoskie Towarzystwo Naukowe, Jelenia
Góra 1989; K. Pudło, Grecy i Macedończycy w Polsce, "Sprawy Narodowościowe. Seria Nowa" 1992, t. I, z. 1;
idem, Uchodźcy polityczni w z Grecji w Polsce (1948–1995), w: Mniejszości narodowe w Polsce, red. Z. Kurcz,
Wrocław 1997.
59
wspominał swoje pierwsze wraŜenia: Polski krajobraz, niesamowicie płaski, powodował
pewien niepokój i dyskomfort psychiczny, klimat zimny, wszędzie szaro, język niezrozumiały i
łamiący wszystkie reguły hiszpańskiej gramatyki, ludzie smutni, jakby w Ŝałobie. Raził mnie
nadmiar powagi, zero uśmiechów i miałem wraŜenie, Ŝe Polacy mieli powaŜne problemy z
higieną, ze względu na raŜący zapach ludzi [uchodźca z Chile].
W latach 1957-1968 opuściło Polskę ponad 5 tys. Macedończyków, którzy osiedlili się
w SF Republice Macedonii w ramach Jugosławii. Po 1975 r., w następstwie zmian
demokratycznych w Grecji, a szczególnie od początku lat osiemdziesiątych (objęcie władzy w
Grecji przez socjalistyczny rząd A. Papandreu) nastąpił powrót Greków do ojczyzny (ok. 5
tys. osób).
Chilijczycy rozczarowani pobytem w Polsce, jeśli nie wrócili do swojego kraju, to
wyjechali przewaŜnie do Szwecji. Pozostali, którzy załoŜyli w Polsce rodziny lub
wykształceni od początku w Polsce, osiągnęli tu pewne sukcesy w pracy zawodowej.
Przypadek obu grup świadczy, Ŝe nawet względnie dobre, warunki, jakie im stworzono
(otrzymali stosunkowo szybko mieszkania, mogli uczyć się i pracować), nie wystarczają
czasem dla skutecznej integracji dorosłych migrantów.
Dopiero w drugiej połowie lat osiemdziesiątych XX wieku rozpoczął się niewielki
napływ do Polski cudzoziemców w liczbie 20-30 osób rocznie, podających się za uchodźców.
Ich celem były bogate kraje Europy Zachodniej. W związku jednak w prowadzaniem juŜ
wtedy coraz bardziej restrykcyjnych przepisów wybierali drogę przez kraje komunistyczne i
tu niekiedy zmuszeni byli się zatrzymać gdyŜ nie mogli jechać dalej172. Niektórzy z nich byli
teŜ studentami z tzw. krajów rozwijających się, którzy najczęściej zostali wyrzuceni ze
studiów a jednocześnie nie chcieli wrócić do kraju pochodzenia. Inni składali wnioski w
polskich konsulatach za granicą. Traktowano ich jako osoby ubiegające się o pobyt stały w
Polsce. Jedyną instytucją zajmującą się nimi był Polski Czerwony KrzyŜ173.

3. 4. Początki budowy systemu przyjmowania uchodźców w latach 1990–1997

Historia zinstytucjonalizowanego przyjmowania uchodźców w Polsce w oparciu o


Konwencję Genewską z 1951 r. rozpoczyna się dopiero w 1990 r.174 Jest więc na tle krajów

172
Linnie lotnie krajów komunistycznych nie wymagały okazania wizy kraju docelowego, toteŜ wejście na ich
pokłady było stosunkowo łatwe. PodróŜ kończyła się jednak w Warszawie, gdyŜ zachodni przewoźnicy nie
wpuszczali ich na swoje pokłady bez wizy, a konsulaty ich krajów im ich odmawiali. Patrz: A. Kosowicz,
Working Together. 15 lat UNHCR w Polsce, UNHCR, Warszawa 2007, s. 21.
173
Ustawa o Polskim Czerwonym KrzyŜu z 16 listopada 1964 roku przewidywała, Ŝe organizacja ta moŜe
udzielać pomocy „uchodźcom wojennym”. W latach 1984-1989 udzieliła pomocy 320 cudzoziemcom
polegającej zazwyczaj na ułatwieniu im wyjazdu do kraju trzeciego.
174
Historia początków przyjmowania uchodźców w Polsce została opracowana przez Marka Szonerta –
bezpośredniego uczestnika tamtych wydarzeń i współtwórcy obecnego systemu azylowego w Polsce - M.
60
zachodnioeuropejskich stosunkowo krótka. Dla polskich władz „przygoda z uchodźcami” nie
była planowana i rozpoczęła się nieoczekiwanie w marcu 1990 r., kiedy władze Szwecji
deportowały kilkusetosobową grupę obywateli Etiopii, Somalii, Libanu, Iraku i Syrii
poszukujących w ich kraju azylu. Do Szwecji przypłynęli oni promem ze Świnoujścia ze
sfałszowanymi wizami tego kraju lub nawet nie posiadając Ŝadnych dokumentów. W
wypadku uchodźców ten fakt był raczej „normą” niŜ czymś nadzwyczajnym i nie stanowił on
„rzeczywistego” powodu ich odesłania. Prawdziwą przyczyną było to, Ŝe władze szwedzkie
mające problemy z nadmiarem uchodźców, postanowiły wykorzystać fakt dojścia do władzy
w Polsce rządu „solidarnościowego” i uznać, Ŝe Polska jest juŜ „krajem bezpiecznym”
mogącym juŜ przyjmować uchodźców. Na decyzję władz szwedzkich wpłynął teŜ fakt, Ŝe w
ciągu drugiego półrocza 1989 r. przybyło do ich kraju przez Polskę ponad 7 tys.
Cudzoziemców i ich zdaniem nie miał charakteru spontanicznego lecz był on
zorganizowany175.
Dla wyjaśnienia mechanizmu migracji tej grupy uchodźców naleŜy wspomnieć
jeszcze, Ŝe choć władze krajów komunistycznych same z zasady nie przyjmowały
uchodźców, to jednak rozmaitym poszukiwaczom azylu z Azji i Afryki umoŜliwiały
przybycie do Europy, wydając im swoje wizy i umoŜliwiając tranzyt przez swoje terytorium
na Zachód. Przy okazji nie przestrzegano Konwencji Chicagowskiej z 1949 r. nakazującej
przewoźnikom sprawdzanie dokumentów podróŜy uprawniających do wjazdu do kraju
docelowego. Postępowanie takie było poniekąd zamierzone. Miało ono na celu sprawianie
kłopotów władzom „wrogich państw kapitalistycznych” poprzez zalewanie ich falami
„nieproszonych” imigrantów. Przodowała w tym zwłaszcza NRD, która wykorzystując
specjalny status Berlina Zachodniego, przepuszczała do niego wszystkich poszukiwaczy
azylu, oczywiście poza tymi, którzy byli obywatelami państw komunistycznych. Przez Polskę
odbywał się jednak takŜe podobny tranzyt do Szwecji.
Zmiany polityczne w Europie Środkowej i Wschodniej ukróciły te praktyki, choć
osoby z Azji i Afryki zamierzające ubiegać się o azyl jeszcze przez cały okres lat
dziewięćdziesiątych miały moŜliwość dostania bez większych problemów wiz do Rosji i
niektórych innych państw powstałych po rozpadzie ZSRR, w podobny jak w przeszłości
sposób, wykorzystując ich terytorium do tranzytu na Zachód.

Szonert, Działalność Departamentu do Spraw Migracji i Uchodźstwa MSWiA na rzecz uchodźców, w: S.


Łodziński, J.J. Milewski, Do stołu dla zamoŜnych. Ruchy migracyjne w Afryce oraz ich znaczenie dla Polski,
Warszawa 1999; idem, Rok 1990 – początki opieki nad uchodźcami, w: Migracje polityczne XX wieku, red. J.E.
Zamojski, „Migracje i społeczeństwo” 2000, nr 4; por takŜe: A. Florczak, Uchodźcy w Polsce. Między
humanitaryzmem a pragmatyzmem, Toruń 2003, s. 96–142. Autorzy niniejszego podrozdziału dokonują jednak
nie tylko syntezy tych opracowań, ale próbują zwrócić uwagę na niektóre dotąd nieporuszone problemy.
175
A. Kosowicz, Working Together. 15 lat UNHCR w Polsce, UNHCR, Warszawa 2007, s. 14.
61
Ale uznanie Polski przez Szwecję „za bezpieczny kraj trzeci” było w tym czasie
wyraźnie na wyrost. Polska nie była przygotowana na przyjmowanie uchodźców ani pod
względem prawnym, ani humanitarnym. Nie podpisała ani Konwencji Genewskiej z 1951 r.,
ani Protokółów Nowojorskich z 1967 r. Z kolei ustawodawstwo wewnętrzne nie
przewidywało moŜliwości ubiegania się o status uchodźcy, a prawo ubiegania się o azyl
polityczny na podstawie konstytucji było juŜ w tym czasie „martwą instytucją”. Nie istniały
Ŝadne procedury prawne moŜliwe do zastosowania wobec tej kategorii cudzoziemców. Pobyt
ich w Polsce był nielegalny, oparty na fikcji prawnej. Władze polskie mogły bez większych
konsekwencji odmówić udzielenia pomocy tej grupie cudzoziemców, ponownie zawrócić ich
do Szwecji lub deportować do kraju pochodzenia. Nie zrobiły jednak tego, gdyŜ mimo
zaskoczenia i braku przygotowania, szwedzka decyzja była w pewien sposób dlań
nobilitująca. Była znakiem, Ŝe Polska będzie odtąd juŜ traktowane jako „normalne” państwo
demokratyczne. Stąd wyzwanie to zostało przyjęte.
Cudzoziemcy deportowani ze Szwecji znaleźli się, jak zwykle pod opieką PCK.
Ulokowani zostali na samym początku w ośrodkach wypoczynkowych na terenie Świnoujścia
na koszt miasta, które wykorzystywało na ten cel środki przeznaczone na pomoc społeczną.
W dniu 26 marca 1990 r. odbyło się posiedzenie rządu w tej sprawie, na którym powołano
Międzyresortowy Zespół do Spraw Pomocy Uchodźcom z Zagranicy. W jego skład wchodzili
urzędnicy z ówczesnego Ministerstwa Zdrowia i Opieki Społecznej (MZiOS), Ministerstwa
Spraw Wewnętrznych (MSW) i Zagranicznych (MSZ) oraz Obrony Narodowej (MON), w
tym funkcjonariusze Wojsk Ochrony Pogranicza (WOP). Członkiem zespołu został równieŜ
przedstawiciel PCK. Były to osoby, które miały juŜ jakieś doświadczenie ze sprawami
dotyczącymi cudzoziemców. Instytucja ta stała się zaląŜkiem przyszłego systemu ochrony
uchodźców w Polsce, ale nie zdawano sobie z tego sprawy, Ŝe to nastąpi. Działania, jakie
wówczas podejmowano, miały charakter wyłącznie doraźny.
Były one związane z koniecznością odciąŜenia władz miasta Świnoujścia oraz
obawami, Ŝe tego typu deportacje zaczną się teraz powtarzać. Urząd Rady Ministrów
wyasygnował w związku z tym dodatkowe środki finansowe dla PCK. NiezaleŜnie od tego,
zwrócono się teŜ o pomoc materialną do Szwedzkiego Czerwonego KrzyŜa, a do władz
szwedzkich z apelem, aby nie podejmowały w najbliŜszym czasie kolejnych decyzji
dotyczących deportacji cudzoziemców do Polski. Z drugiej strony zobowiązano Ministerstwo
Spraw Zagranicznych do ściślejszego kontrolowania wydawania wiz z krajów wysokiego
ryzyka imigracyjnego oraz nawiązano kontakt z Wysokim Komisarzem ONZ ds. Uchodźców
w Genewie w celu wspólnego rozwiązania powstałego problemu.
62
Jeśli chodzi o samych uchodźców to, od samego początku zderzono się z problemami,
które później będą się jeszcze powtarzać, jak np. problem podawanego im jedzenia. W tym
czasie podawano muzułmanom nawet wieprzowinę, co kończyło się gwałtownymi protestami
i atakami na kucharzy176. Nie byli oni oczywiście zadowoleni z sytuacji, w jakiej się znaleźli,
a takŜe z warunków w Polsce. Perspektywą azylu w naszym kraju byli wręcz przeraŜeni.
PrzedłuŜający się pobyt na terenie Polski skłaniał niektórych do podejmowania prób dalszej
samodzielnej migracji i nielegalnego przekraczania granicy polsko-niemieckiej. Część z nich
podjęła równieŜ strajk głodowy w celu wymuszenia przyspieszenia przyjazdu przedstawicieli
UNHCR. Przerwano go dopiero po przyjeździe wysłanników tej instytucji oraz zapewnieniu,
Ŝe w Polsce znajdują się czasowo do rozwiązania ich problemu. Przeprowadzono pierwsze
tzw. wywiady statusowe i zabrano je do dalszego rozpatrzenia w Genewie.
Oczekujących na decyzję PCK postanowiło w maju 1990 r. przekwaterować do
ośrodków wypoczynkowych nad Zalewem Zegrzyńskim, aby byli bardziej dostępni dla władz
w Warszawie. W lipcu do grupy tej dołączono kilkudziesięciu obywateli albańskich, którzy
schronili się w Ambasadzie RP w Tiranie, a następnie zostali przewiezieni do Polski.
Później, gdy informacje na temat przyjmowania uchodźców w Polsce zostały
upowszechnione przez media, do PCK zaczęło zgłaszać się coraz więcej cudzoziemców,
którzy czasowo przebywali w Polsce. Zgłaszali się obywatele Botswany, Czechosłowacji,
Etiopii, Ghany, Libanu, Libii, Iraku, Jemenu, Nigerii, Rumunii, Syrii, Turcji, Somalii, Zairu i
ZSRR, postanawiając ubiegać się o status uchodźcy. Pod ich wpływem coraz bardziej
przekonywano się, Ŝe podjęte działania na rzecz uchodźców nie będą miały charakteru
jednorazowego. Stąd pod koniec roku Rada Ministrów podjęła decyzję o utworzeniu stałego
Biura Pełnomocnika Ministra Spraw Wewnętrznych do Spraw Uchodźców, który od nowego
1991 r. przejął od PCK całość spraw związanych z pobytem uchodźców w Polsce.
Pełnomocnikiem tym został płk Zbigniew Skoczylas, człowiek-legenda w swoim
środowisku, znany z odwagi do podejmowania niekonwencjonalnych działań, które były
niezbędne w tym czasie. Instytucja Pełnomocnika, którego moŜna w kaŜdej chwili powołać i
odwołać, w rzeczy samej miała relatywnie bardzo niski status w administracji i była
traktowana jako coś, co zostało przyklejone do MSW z zewnątrz. Umocowanie całej
problematyki azylowej w normalnej strukturze administracyjnej państwa członkowie tego o
Zespołu Międzyresortowego traktowali wtedy jako duŜy sukces. Stało się bowiem pewne, Ŝe
instytucja ta jednak zaraz nie zniknie.
Do końca 1991 r. nie było nie było przepisów umoŜliwiających nadawanie statusu
uchodźcy w Polsce, ale samo przyjmowanie wniosków o ten status pozostawało

176
A. Kosowicz, Working Together, ibid., s. 21.
63
niezalegalizowaną praktyką. Niemniej przyjmowano je i po wstępnym opracowaniu
przesyłano do UNHCR w Genewie. Tam je rozpatrywano i podejmowano decyzje, które
władze polskie respektowały. PrzewaŜały decyzje pozytywne. Na 750 rozpatrzonych przez
UNHCR wniosków aŜ 425 osób otrzymało decyzje pozytywne i status „uchodźców
mandatowych”, co z dzisiejszego punktu widzenia naleŜałoby uznać za ewenement.
Po otrzymaniu decyzji, uchodźcy szybko opuścili Polskę. Nasze władze zdawały sobie
sprawę z tymczasowości tego typu rozwiązań. Dlatego Biuro od początku podjęło działania
zmierzające do zalegalizowania ochrony uchodźców w naszym kraju, w tym przede
wszystkim ratyfikowania Konwencji Genewskiej i Protokołów Nowojorskich Podpisane
177
zostały one ostatecznie jesienią 1991 r. i weszły w Ŝycie w końcu br. W styczniu 1993 r.
Polska ratyfikowała Europejską Konwencję Ochrony Praw Człowieka i Podstawowych
Wolności z 4.11.1950 r., której postanowienia odnoszą się równieŜ do sposobu traktowania
uchodźców i cudzoziemców178.
Ratyfikacja Konwencji i Protokołu oraz porozumienie Polski z państwami Grupy
Schengen, dotyczące ruchu bezwizowego, wymusiła nowelizację art. 88 Konstytucji z 1952 r.
oraz nowelizację ustawy o cudzoziemcach z 1963 r. Art. 88 pozbawiony został wyraźnych
konotacji politycznych i ograniczył się do stwierdzenia, iŜ „Obywatele innych państw i
bezpaństwowcy mogą korzystać z azylu na zasadach określonych ustawą”. Ani przepisy
ustawy z 1963 r., ani rozporządzenia nie przewidywały dla udzielania azylu swoistej
procedury. Nie uchwalono jednak do tej pory specjalnej ustawy o azylu.
Sejm znowelizował dotychczasową ustawę o cudzoziemcach z 1963 r., wprowadzając
do niej zapisy odnoszące się do cudzoziemców ubiegających się o status uchodźcy.
Wprowadzała ona instytucję "uchodźcy" do polskiego systemu prawnego (w rozumieniu
Konwencji z 1951 r. i Protokołu z 1967 r.), ustalała zasady przyznawania statusu uchodźcy
oraz zasady pozbawiania cudzoziemca wolności w celu wykonania decyzji o wydaleniu.

177
Dz. U. z 1991 r., Nr 119, poz. 515 i 516. Oświadczenie rządowe w sprawie przystąpienia przez Polskę do
Konwencji i Protokołu wydane zostały 26 listopada 1991 r. (Dz. U. z 1991 r., Nr 119, poz. 517 i 518). Polska
przyjęła prawie wszystkie zawarte w Konwencji i Protokole zobowiązania. Zarówno Konwencja jak i Protokół
przewidują obowiązek państw - stron do współpracy z Urzędem Wysokiego Komisarza Narodów
Zjednoczonych ds. Uchodźców, a w szczególności ułatwianie Wysokiemu Komisarzowi nadzorowania
stosowania postanowień tych aktów. W lutym 1992 r. zostało otwarte w Warszawie Biuro Łącznikowe
Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców – por. A. Florczak, Uchodźcy w Polsce..., s.
143-149.
178
Dz. U. z 1993 r. Nr 61, poz. 284. Wśród innych aktów prawa międzynarodowego wiąŜących Polskę i
mających znaczenie dla ochrony praw uchodźców naleŜy wskazać Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i
Politycznych z 1966 r., ratyfikowany przez Polskę 3.03.1977 r. (Dz. U. z 1977 r Nr 38, poz. 167) oraz
Międzynarodowy Pakt Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych z 1966 r. , ratyfikowany przez Polskę
3.03.1977 r. (Dz. U. z 1977 r. Nr 38, poz. 169). Szczególne znaczenie dla uchodźców ma w kontekście ochrony
praw człowieka zasada non-refoulment, czyli zakaz cofnięcia lub wydalenia uchodźcy do państwa, w którym
moŜe on obawiać się prześladowania, zagroŜenia Ŝycia lub wolności. Art. 2 Protokołu Czwartego do Konwencji
Europejskiej głosi, Ŝe kaŜdy człowiek moŜe swobodnie opuścić jakikolwiek kraj (włączając w to takŜe swój
własny), zaś art. 4 tego Protokołu zakazuje zbiorowego wydalania cudzoziemców.
64
Organem uprawnionym do nadawania statusu uchodźcy został Minister Spraw Wewnętrznych
(następnie Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji), który podejmuje decyzję w tym
zakresie w porozumieniu z Ministrem Spraw Zagranicznych. Konkretne upowaŜnienie do
podejmowania decyzji w sprawie przyznania statusu uzyskał Pełnomocnik ds. Uchodźców
MSW (następnie Departament ds. Migracji i Uchodźstwa MSWiA).
Od tej chwili rozpoczęto legalne przyjmowanie wniosków o przyznanie w Polsce
statusu uchodźcy. Zaczęto je samodzielnie rozpatrywać i wydawać decyzje statusowe. Liczba
ubiegających się o ten status zaczęła powoli wzrastać, ale nie przekraczała ona do połowy lat
dziewięćdziesiątych tysiąca osób rocznie. W kwietniu 1992 r. otwarto stały naleŜący do MSW
Ośrodek dla Uchodźców w Dębaku k/Nadarzyna, w którym kwaterowano osoby ubiegające
się o status uchodźcy do czasu rozpatrzenia ich wniosków.
Rozpoczęcie przez Polskę przyjmowania wniosków o status uchodźcy dało nadzieję
na zalegalizowanie pobytu sporej grupie cudzoziemców studiujących u nas, pochodzących z
krajów Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej. Wielu z nich pragnęło u nas pozostać, znali juŜ
język polski, byli często w duŜym stopniu zintegrowani, ale nie mieli dotąd innego sposobu
zalegalizowania pobytu poza małŜeństwem z obywatelem polskim. Oni to stanowili
początkowo znaczny odsetek ubiegających się o ten status. Później tych przypadków było juŜ
coraz mniej, choć do dzisiaj zdarzają się wnioski od cudzoziemców, którzy chcą uzyskać
status na zasadzie uchodźcy sur place (miejsca pobytu)179.
Grupą, która szybko w latach 1992–1993 stała się dominującą wśród aplikantów o
status uchodźcy, były osoby pochodzące z byłej Jugosławii w związku z wojną na terytorium
Chorwacji oraz Bośni i Hercegowiny. Obok osób z tej grupy przejeŜdŜających przez Polskę i
indywidualnie występujących o status uchodźcy naleŜy wspomnieć, Ŝe w październiku 1992 r.
polskie władze przeprowadziły ewakuację dziewięćsetosobowej grupy uciekinierów z Bośni i
Hercegowiny (tzw. pociągi Mazowieckiego).
Uregulowanie ich sytuacji prawnej nastręczało trudności, gdyŜ nie byli to w zasadzie
uchodźcy „konwencyjni”, ale uciekinierzy wojenni (albo - jak się ich określa w niektórych
państwach – uchodźcy de facto). Nie było jednak w Polsce w tym okresie instytucji czasowej
ochrony i przyjęto zasadę nadawania statusu uchodźcy wszystkim wnioskodawcom z Bośni i

179
Są to osoby, które nie wyjechały ze swojego kraju jako uchodźcy, ale jeśli w związku z własną działalnością
polityczną za granicą lub na skutek zmian, jakie zaszły w ich kraju pochodzenia, powstały warunki stwarzające
dla nich niebezpieczeństwo prześladowania po powrocie, to mieli pełne prawo do szukania ochrony
międzynarodowej. W grupie tej faktycznie niewiele było takich osób, które mogły spełnić te warunki, ale jeśli
pochodzili akurat z krajów, w których toczyły się konflikty zbrojne i w których dochodziło do częstych naruszeń
praw człowieka (np. Sudan, Etiopia, Irak), a zeznania ich nie były sprzeczne wewnętrznie, to na ogół
otrzymywali decyzję pozytywną. Polska nie prowadziła i do dziś nie prowadzi polityki imigracyjnej (choćby
znanego z innych krajów tzw. drenaŜu mózgów) umoŜliwiającej grupie najbardziej skłonnych do integracji
cudzoziemców, przez fakt odbycia u nas studiów, legalizację pobytu w inny sposób.
65
Hercegowiny w oparciu o ogólną sytuację panującą w tym regionie (faktycznie na zasadzie
prima facie)180. Obecnie pracownicy Urzędu tak komentują ówczesną sytuację:
To był jakby Polski model ochrony czasowej. Za pierwszym razem, kiedy to się działo...
jeszcze pojęcie ochrony czasowej nie było w Europie popularne. Ochronę czasową jako stały
status w Europie zawdzięczamy właśnie Bośni, czego doświadczyły wszystkie państwa UE.
[…] To była decyzja Prezydium Rady Ministrów, bo była potrzebna podstawa prawna, coś co
określa zasady przyjęcia, dokumenty, które są potrzebne, z podstawą do wydania stosownych
dokumentów, określa warunki zakwaterowania, wysokość pomocy, więc to się takim
oddzielnym quasi-prawnym aktem wszystko regulowało. I drugi raz to powtórzono w
przypadku Macedonii. Natomiast później juŜ planowano wprowadzić prawo UE, gdzie taki
status ochrony czasowej jest wpisany, tylko uwaga, o tym decyzja zapada nie tutaj, a w
Brukseli, to znaczy konkretnie Rada UE podejmuje taką decyzję ochrony czasowej [wywiad z
pracownikiem Urzędu ds. Cudzoziemców].

Zastosowanie podobnych rozstrzygnięć wobec Czeczenów nie było juŜ jednak


moŜliwe: Jest jedna podstawowa róŜnica między Czeczenami a Bośniaki: ewakuacja. I w
jednym, i drugim przypadku grupy, które znalazły się w Polsce, zostały do Polski celowo
ściągnięte. W jednym przypadku był to pociąg, właśnie tam X pojechał i wrócił z tymi ludźmi,
w drugim przypadku to były samoloty, które bractwo z Macedonii, pod wodzą X, który był
konsulem w tym Ŝe wspaniałym kraju, przesyłało tutaj. Instytucja ochrony czasowej jest w
zasadzie instytucją, która działa w przypadku ewakuacji. Natomiast jeŜeli jest napływ ludzi po
prostu, indywidualnie sobie przechodzą, to wchodzą w normalny tryb postępowania, ale tu
wchodzimy właśnie w rozróŜnienie. Prawo UE przewiduje dwa podstawowe statusy, tzn.
osoba wpada w postępowanie dotyczące statusu uchodźcy i w zasadzie, jeŜeli nie utrzymuje
takiego statusu, poniewaŜ nie spełnia zapisów Konwencji, z automatu powinno być
przeprowadzone badanie, czy nie występują przesłanki tzw. ochrony uzupełniającej, te
przesłanki wpisaliśmy do ustawy o ochronie, i to są te przesłanki do nadania pobytu
tolerowanego, z tym Ŝe one zostały w przypadku Polski rozszerzone, one generalnie
uwzględniały sytuację wynikającą z europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i
Podstawowych Wolności, nie z Konwencji o statusie uchodźcy, ale my mamy jeszcze coś
dodatkowego, mamy jeszcze brak moŜliwości wydalenia cudzoziemca, jeszcze moŜe być tak, Ŝe
po prostu nie da się cudzoziemca w Ŝaden sposób przetransportować, i wtedy teŜ moŜe
otrzymać status pobytu tolerowany. W tej chwili, w tej nowej ustawie, w tej, która juŜ jest w
Sejmie, to juŜ jest zróŜnicowanie, sytuacja ochrony uzupełniającej nazywa się sytuacją
uzupełniającą, a pobytem tolerowanym nazywa się tylko to co pozostaje poza [ wywiad z
pracownikiem Urzędu ds. Cudzoziemców].

W wypadku osób pochodzących z innych rejonów byłej Jugosławii stosowano


procedury indywidualnego rozpatrywania wniosków. Mimo moŜliwości pozostania, a nawet
podjętych wobec nich planów działań integracyjnych, z czasem wszyscy opuścili Polskę.
Od początku powstania systemu przyjmowania uchodźców do Polski trafiały teŜ osoby
(pojedynczo lub w niewielkich grupach) pochodzące niemal ze wszystkich krajów świata, w
których toczą się konflikty zbrojne i łamie się prawa człowieka. Do dzisiaj znajdują oni stale
odbicie w składzie osobowym wnioskodawców o status uchodźcy. W latach 1992–1993
najwięcej wśród nich było osób z Etiopii, Armenii, Iraku oraz Libanu. Ich pochodzenie

180
A. Florczak, Uchodźcy w Polsce..., s. 111-112.
66
narodowe i kulturowe zaczęło mieć wpływ na skład urzędników rozpatrujących ich sprawy.
Dotychczasowi pracownicy byli słabo przygotowani do rozpatrywania tego typu spraw.
Zaczęto więc przyjmować młode osoby znające język nie tylko angielski i rosyjski, ale i
języki orientalne, znające często osobiście sytuację w krajach pochodzenia uchodźców. Miało
to duŜy wpływ na charakter tej instytucji, znacząco róŜniący się od innych komórek
administracji państwowej.
W lutym 1993 r. na mocy rozporządzenia Rady Ministrów Biuro Pełnomocnika MSW
ds. Uchodźców przekształcono w Biuro do Spraw Migracji i Uchodźstwa MSW. Reforma ta
skończyła okres pionierski w budowie systemu ochrony uchodźców w Polsce. Wtedy dopiero
zostało ono wyraźnie i na trwałe osadzone w strukturze administracyjnej państwa. Zmiany te
były podyktowane rozszerzaniem się zakresu zadań związanych z legalizacją pobytu
cudzoziemców w Polsce. Biuro mieściło się początkowo w dwóch niewielkich pokoikach w
budynku MSW przy ulicy Koszykowej, aby stopniowo po kolejnych reformach przejąć cały
budynek. W oczach urzędników uczestniczących w nim od początku, był to okres
„romantyczny” w historii tej instytucji, cechujący się duŜym entuzjazmem i poświęceniem
wszystkich pracujących w niej osób.
Inna rzecz, Ŝe działano w poczuciu nadchodzącego zagroŜenia, gdyŜ po rozpadzie
ZSRR w całej Europie spodziewano się „wędrówki ludów” na Zachód. Media podgrzewały
sytuację strasząc czytelników „hordami” ze Wschodu. Biuro przygotowywało program
przyjęcia „Wielkiej Fali” setek tysięcy potencjalnych przybyszy z obszaru byłego ZSRR, co
nigdy nie miało nastąpić. Nie liczono wówczas czasu pracy, często zostając po godzinach,
działania odbiegały od jakiejkolwiek urzędniczej rutyny, ścisłego przestrzegania wewnętrznej
hierarchii i procedur administracyjnych. Dość powiedzieć, Ŝe ówczesny dyrektor płk.
Zbigniew Skoczylas, jeśli nie mógł czegoś załatwić, to jechał po prostu do Belwederu i
niezapowiadany domagał się rozmowy z prezydentem Wałęsą, wymuszając na nim potrzebne
decyzje. Okres wczesnej transformacji ustrojowej i pewnego bałaganu sprawiał, Ŝe do
pewnego czasu tolerowano takie działania. W 1993 r. zaczęły one jednak odchodzić juŜ do
przeszłości, ale specyfika tej komórki w ramach MSW jeszcze długo pozostała.
Z punktu widzenia dzisiejszych standardów urzędniczych ówczesne decyzje statusowe
cechowały się niskim stopniem profesjonalizmu. Pracownicy rozpatrujący wnioski bazowali
głównie na własnej wiedzy i pomysłowości w docieraniu do źródeł na temat krajów
pochodzenia. Nie było wtedy jeszcze Internetu, a specjalna komórka analityczna powstała
dopiero po 2001 r. Zamawiano czasami ekspertyzy u pracowników naukowych zajmujących
się danymi krajami. Te jednak rzadko w pełni satysfakcjonowały osoby prowadzące sprawy,
gdyŜ zazwyczaj miały charakter zbyt ogólnikowy. Naukowcy przedstawiali pewną syntezę o
67
sytuacji w krajach pochodzenia uchodźców a nie dostarczali listy potrzebnych urzędnikowi
szczegółów. Dodatkowo relacje między Biurem a UNHCR oraz organizacjami
pozarządowymi pomagającymi uchodźcom, jak Fundacją Helsińską i Polską Akcją
Humanitarną, które z natury rzeczy musiały posiadać odmienny punkt widzenia, odznaczały
się pewną nieufnością i brakiem zrozumienia dla prezentowanego przez nie stanowiska.
Władze nie były wtedy przygotowane na współpracę i dialog z tymi organizacjami. Krytyka z
ich strony budziła tylko ich rozdraŜnienie. Z kolei niektórzy reprezentanci tych organizacji
traktując swą pracę jako misję teŜ często przesadzali w swoich Ŝądaniach i nawet nie szukali z
urzędnikami wspólnego języka.
Z obawy przed instruktaŜem ze strony pomocodawców starano się przeprowadzić
pierwsze wywiady statusowe moŜliwie jak najwcześniej. Starano się nie informować
uchodźców o prawach im przysługujących i charakterze Konwencji Genewskiej. Pracownicy
Biura jeździli nie tylko na przejścia graniczne na lotnisku, w portach morskich w Gdańsku
czy Szczecinie, do aresztów śledczych, ale nawet do tzw. „dziupli”, w których słuŜby
namierzyły ukrywających się nielegalnych imigrantów. Podyktowane to było w duŜym
stopniu trudnościami w ustalaniu prawdziwych przyczyn wyjazdu cudzoziemca z kraju, jeśli
ten prawidłowo i przekonywująco określił swoje obawy przed prześladowaniem.
W grudniu 1996 r. po reformie struktur administracyjnych państwa MSW zostało
przekształcone w Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA), a
dotychczasowe Biuro do Spraw Migracji i Uchodźstwa awansowało do poziomu
Departamentu do Spraw Migracji i Uchodźstwa MSWiA. O ile Biuro miało tylko zadania
wyłącznie wykonawcze, to Departament ma juŜ charakter merytoryczny. Tym samym
oficjalnie przyznano, Ŝe sprawy migracyjne – w tym uchodźcze - naleŜą do problemów rangi
najwyŜszej. Po raz pierwszy teŜ liczba starających się o status uchodźcy przekroczyła tysiąc
osób rocznie, dochodząc powoli do ponad trzech tysięcy. Miało to związek zarówno z
nasileniem się działalności grup przestępczych przerzucających nielegalnych imigrantów, jak
i z coraz powszechniejszą wiedzą wśród potencjalnych uchodźców o Polsce jako kraju, w
którym moŜna dostać azyl.
Wschodnia granica Polski była wówczas słabo chroniona, zwłaszcza na odcinku
litewskim, gdzie poprzedni system zabezpieczeń sowieckaja sistiema został przez władze
litewskie usunięty, a po polskiej stronie budowa nowej straŜnicy przeciągała się z powodu
protestów miejscowej ludności narodowości litewskiej. Jeśli chodzi o kraje pochodzenia
uchodźców, to poszczególne lata aŜ do 1999 r. charakteryzowały się zazwyczaj wyraźną
tendencją do przewagi liczebnej wśród ubiegających się jednej lub kilku narodowości. Tak na
przykład rok 1994 to przewaga uchodźców z Armenii, lata 1995–1996 były pod znakiem
68
dominacji uchodźców z Azji Południowej (Indie, Pakistan, Afganistan, Sri Lanka,
Bangladesz). Rok 1997 to była Somalia i ponownie Armenia, 1998 r. – Bułgaria i Rumunia.
Oczywiście oprócz nich w statystykach pojawiali się pojedynczy uchodźcy z wielu innych
państw świata. Sytuacja uchodźcza w Polsce cechowała się duŜą dynamiką, a od 1998 r.
zanotowano ponowny wzrost liczebności składanych wniosków.
Pierwszy okres budowy systemu przyjmowania uchodźców w Polsce zakończył się
przyjęciem waŜnych i nowych regulacji prawnych. Pierwszą była nowa Konstytucja RP z 2
kwietnia 1997 r. Zawiera ona artykuł 56, waŜny dla spraw uchodźczych. Stanowi on, Ŝe „1.
Cudzoziemcy mogą korzystać z prawa azylu w Rzeczypospolitej Polskiej na zasadach
określonych w ustawie. 2. Cudzoziemcowi, który w Rzeczypospolitej Polskiej poszukuje
ochrony przed prześladowaniem, moŜe być przyznany status uchodźcy zgodnie z wiąŜącymi
Rzeczpospolitą Polską umowami międzynarodowymi”.
Rozwinięcie zasad przyznawania azylu i statusu uchodźcy (a takŜe inne waŜne
zagadnienie związane z polityką wobec cudzoziemców) znalazły rozwinięcie w nowej
ustawie o cudzoziemcach, przyjętej przez Sejm w czerwcu 1997 r.181 W zakresie azylu
stanowiła ona, Ŝe cudzoziemiec na swój wniosek moŜe otrzymać azyl w Polsce, gdy jest to
niezbędne dla zapewnienia mu ochrony oraz, gdy przemawia za tym waŜny interes Polski (art.
50)182.
W tej ustawie zostały rozbudowane unormowania dotyczące postępowania w sprawie
nadawania lub odmowy przyznania statusu uchodźcy. W ustaleniu przesłanek o przyznanie
statusu uchodźcy ustawa nawiązywała do Konwencji Genewskiej z 1951 r. i Protokołu z 1967
r. Zgodnie z art. 32 ustawy, tylko cudzoziemiec spełniający warunki w nich przewidziane
moŜe wystąpić z wnioskiem o wszczęcie postępowania, o ile nie uzyskał on tego statusu w
innym kraju. Wniosek o przyznanie statusu musi być złoŜony tylko osobiście (pełnomocnicy
są wykluczeni) - art. 34, podczas przekraczania granicy (art. 37). Cudzoziemiec, który
nielegalnie przybył na do Polski, powinien złoŜyć wniosek niezwłocznie po przekroczeniu
granicy komendantowi placówki StraŜy Granicznej lub jeśli tego nie zrobił podczas

181
Dz. U. z 1997 r., Nr 114, poz. 739.
182
Cudzoziemcowi, który otrzymał azyl, wydaje się zezwolenie na osiedlenie się. Ustawa przewiduje moŜliwość
cofnięcia azylu, jeŜeli ustały przyczyny, dla których azyl został udzielony lub teŜ azylant prowadzi działalność
skierowaną przeciwko państwu polskiemu (art. 51). W praktyce jednak azyl przyznaje się w Polsce bardzo
rzadko. W latach dziewięćdziesiątych zostało złoŜonych w Polsce ponad dwadzieścia wniosków o przyznanie
azylu, ale nie ma dostępnych publicznie informacji, aby któryś z nich został rozpatrzony pozytywnie. Niektórzy
z wnioskodawców o azyl, w wypadku odmowy rozpoczęcia procedury azylowej lub teŜ negatywnej decyzji,
składali podania o przyznanie statusu uchodźcy, często z pozytywnym skutkiem.
69
przekraczania granicy, w terminie 14 dni od momentu przekroczenia granicy (art. 37 par. 1 i
2)183.
Ustawa zwraca uwagę równieŜ na podtrzymanie jedności rodziny uchodźcy. Stanowi
ona, iŜ małŜonkowi i małoletnim dzieciom cudzoziemca, któremu przyznano status uchodźcy,
a którzy przebywają razem z nim w Polsce, nadaje się równieŜ status uchodźcy (art. 44).
Cudzoziemiec ubiegający się o nadanie statusu uchodźcy lub juŜ go posiadający moŜe
swobodnie się kontaktować z przedstawicielem Urzędu Wysokiego Komisarza ONZ do
Spraw Uchodźców, który, za zgodą tego cudzoziemca, posiada takŜe prawo uzyskiwania
informacji od administracji państwowej o przebiegu i wydanych decyzjach w jego sprawach
(art. 49).
Decyzję w sprawie nadania (lub odmowy nadania) statusu uchodźcy podejmuje
Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji (art. 85 ust. 1)184, a wydanie tej decyzji
powinno nastąpić nie później niŜ w terminie 3 miesięcy od dnia wszczęcia postępowania (art.
41). Od tej decyzji cudzoziemcowi przysługuje odwołanie się do Rady do Spraw Uchodźców,
która jest instytucją nową w polskim prawie oraz unikalną na tle innych krajów europejskich
(art. 85 ust. 7)185.
Kończącym wydarzeniem budowę systemu uchodźczego w naszym kraju w tym czasie
było powołanie w październiku 1997 r. Międzyresortowego Zespołu do Spraw Migracji jako
organu opiniodawczo-doradczego w sprawach polityki migracyjnej państwa.

3. 5. Rozwój systemu przyjmowania uchodźców w latach 1997–2000

Główną przyczyną zmiany obowiązującego prawa dotyczącego uchodźców były nowe


wyzwania w związku z planowanym wejściem Polski do Unii Europejskiej oraz
koniecznością przystosowania naszego prawa do standardów unijnych. Przyczyniła się takŜe
do tego zwiększona liczba migrantów przybywających do Polski w poszukiwaniu ochrony,
orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA), a takŜe uwagi Rzecznika Praw

183
JeŜeli cudzoziemiec przebywa w naszym kraju legalnie, to ma on prawo złoŜyć podanie o przyznanie statusu
uchodźcy w ciągu 14 dni od uzyskania wiadomości o zaistnieniu w jego kraju pochodzenia okoliczności
uzasadniających mu nadanie statusu uchodźcy (art. 37 par. 4). Zgodnie z art. 36 stworzona jest procedura, która
ma na celu wstępne zbadanie sprawy (sprawdzenie, czy cudzoziemiec przybył z bezpiecznego kraju pochodzenia
lub bezpiecznego kraju trzeciego lub teŜ sprawdzenie, czy nie zostały poddane fałszywe dane). JeŜeli wniosek
nie spełnia kryteriów uzyskania statusu uchodźcy określonych w ustawie, odmawia się wszczęcia postępowania
(art. 35).
184
Ten przepis ustawy wszedł w Ŝycie wcześniej niŜ cała ustawa, tj. 11 października 1997 r.
185
Rada jest organem odwoławczym od postanowień wydawanych przez Ministra Spraw Wewnętrznych i
Administracji w sprawach o nadanie lub cofnięcie statusu uchodźcy (art. 69), której przysługują uprawnienia
organu wyŜszego stopnia (art. 70). W skład Rady ma wchodzić 12 członków powoływanych na pięcioletnią
kadencję przez Prezesa Rady Ministrów, w tym po czterech spośród kandydatów przedstawianych przez
Ministra Spraw Zagranicznych i Ministra Sprawiedliwości (art. 71), co ma zapewnić jej niezaleŜność od
MSWiA.
70
Obywatelskich i organizacji pozarządowych. Z punktu widzenia poszukiwaczy azylu nie
miały one większego znaczenia, gdyŜ odsetek decyzji pozytywnych nie zwiększył się.
Nowa ustawa miała jednak znaczenie ogromne dla jakości stanowionego prawa w
Polsce. Zawierała szczegółowe zapisy dotyczące postępowania z cudzoziemcami
ubiegającymi się o status uchodźcy i z cudzoziemcami, którzy taki status otrzymują. Ponadto
wprowadzono do niej ogólne przepisy dotyczące pomocy socjalnej dla cudzoziemców
oczekujących na decyzję w swojej sprawie.
Z kolei do zadań nowopowołanego Departamentu do Spraw Migracji i Uchodźstwa
MSWiA naleŜało nie tylko przyjmowanie wniosków od poszukiwaczy azylu, rozpatrywanie
ich oraz wydawanie decyzji statusowych. Do obowiązków tej instytucji naleŜało teŜ
wykonywanie wszystkich czynności, które towarzyszyły tym postępowaniom, jak:
fotografowanie, pobieranie odcisków palców, przeprowadzenie wywiadów z
zainteresowanymi, uzyskiwanie opinii MSZ, konsultacje z instytucjami oraz organizacjami w
kraju i za granicą posiadającymi szczegółową wiedzę na temat określonych grup uchodźców i
ich krajów pochodzenia. Poza tym - wydawanie i przedłuŜanie genewskich dokumentów
podróŜy, udzielanie zezwoleń na zamieszkanie na czas oznaczony i wydawanie kart
czasowego pobytu oraz sporządzanie odpowiedzi na skargi do NSA186.
Zadaniami towarzyszącymi było administrowanie i rozbudowa systemu elektronicznej
ewidencji danych, prowadzenie archiwum akt cudzoziemców, prowadzenie spraw
związanych z procesem integracji z Unią Europejską, współpraca z organami prokuratury,
sądu, Policji, StraŜy Granicznej oraz współpraca z organizacjami działającymi na rzecz
uchodźców.
W związku z coraz większym napływem ubiegających się o status uchodźcy otwierano
dla nich nowe ośrodki pobytowe w Lublinie, w Łukowie, Rabce i Smoszewie. Ośrodek w
Dębaku awansował do roli Centralnego Ośrodka Recepcyjnego, pełniąc istotną rolę w
przyznawaniu uchodźcom świadczeń socjalnych. Nad ośrodkami nadzór sprawował równieŜ
Departament, który poza tym podejmował od 1992 do 1998 r. szereg prób opracowania i
wdroŜenia programów integracji uchodźców.
Dziedzina ta nie naleŜała do jego zadań i nie miała Ŝadnego oparcia w przepisach
ustawowych. Wymuszała je jednak konieczność pomocy osobom, które uzyskały status
uchodźcy, nie mając Ŝadnych perspektyw na rozpoczęcie samodzielnego Ŝycia w Polsce.
Faktycznie działania te sprowadzały się do zasiłków pienięŜnych, a pozostałe formy pomocy
udzielane były przez organizacje pozarządowe. Pozytywne skutki tej aktywności (tzn.

186
A. Florczak, Uchodźcy w Polsce..., s. 208-209.
71
przekładające się na podjęcie przez danego uchodźcę wysiłku do przystosowania się do Ŝycia
w Polsce) ograniczone jednak były do nielicznych przypadków.
Polska dla większości ubiegających się nadal nie była spostrzegana jak kraj, w którym
mogliby oni odnieść sukces Ŝyciowy. Trudności związane z kosztem wynajęcia mieszkania,
ze znalezieniem pracy i moŜliwymi do uzyskania zarobkami sprawiały, Ŝe nawet ci, którzy
otrzymali pozytywną decyzję statusową i zamierzali początkowo pozostać, w końcu
wyjeŜdŜali. Nawet znaczne rozszerzenie zakresu i form tej pomocy, jak się wydaje, nie
zmieniłoby tych uwarunkowań i traktowania naszego kraju jako kraju tymczasowego pobytu.
Problemem pozostała natomiast kwestia zrównania sytuacji prawnej i integracji
uchodźców w społeczeństwie polskim. Polska przystępując do Konwencji dotyczącej statusu
uchodźców z 1951 r. zobowiązała się takŜe m.in. do traktowania uchodźców nie mniej
korzystnie niŜ własnych obywateli w takich dziedzinach jak dostęp do państwowej słuŜby
zdrowia, wybór miejsca stałego zamieszkania, swoboda poruszania się w granicach
terytorium państwa, nabywanie mienia ruchomego, nieruchomości, zakładania
przedsiębiorstw handlowych i przemysłowych, wykonywania wolnych zawodów, dostępu do
studiów, uznawania zagranicznych świadectw szkolnych i stopni naukowych, itp. Dotychczas
wprowadzono do polskiego prawa przepisy regulujące dostęp uchodźców do rynku pracy i
świadczeń społecznych.
Od marca 1996 r. do końca 1997 r. działał przy Departamencie Migracji i Uchodźstwa
MSWiA, Program Indywidualnej Adaptacji Uznanych Uchodźców Polsce, którego celem jest
wspomoŜenie finansowe cudzoziemców przebywających w Polsce na statusie uchodźcy (na
okres do 15 miesięcy, pomoc głównie w zakresie wydatków na mieszkanie, wyŜywienie,
opiekę medyczną itp.).
Po podpisaniu uzgodnień między przedstawicielami MSWiA i MPiPS w kwietniu
1998 r., po wcześniejszym wprowadzeniu do polskiego prawa instytucji integracji uchodźców
w znowelizowanej ustawie o pomocy społecznej z 1996 r., dopiero otworzyła się droga do
zajmowania się integracją uchodźców przez wyspecjalizowane słuŜby socjalne. Nie zmieniło
to jednak wspomnianej tendencji wśród uchodźców do traktowania Polski jako kraju
tranzytowego.
Od stycznia 1999 r., zgodnie z przepisami zawartymi w ustawie o cudzoziemcach,
rozpoczęła działalność powołana przez premiera dwunastoosobowa Rada do Spraw
Uchodźców, stanowiąca niezaleŜny organ odwoławczy od decyzji i postanowień
wydawanych przez MSWiA. Powstanie tej instytucji było wydarzeniem przełomowym,
wyraźnie podniosło jakość polskiego systemu ochrony nad uchodźcami. Do tej pory jedyną
moŜliwością odwoławczą było wniesienie przez zainteresowanego prośby o ponowne
72
rozpatrzenie sprawy, którą zajmowały się z reguły te same osoby, które opracowywały
decyzję w pierwszej instancji. W praktyce nie były więc one skore, choćby ze względów
czysto psychologicznych, do zmiany raz podjętej własnej decyzji.
Po 1998 r. liczba ubiegających się wzrosła do około 4 tys. rocznie i ten rząd wielkości
utrzymywać się będzie do 2003 r., po którym nastąpi kolejny skok do około 6–7 tys. osób. Po
raz pierwszy teŜ odnotowano uchodźców z Czeczenii, którzy powoli staną się główną
kategorią narodowościową wśród uchodźców w Polsce, dzięki której będzie rosła teŜ ogólna
liczba osób ubiegających się o status uchodźcy. W pozostałych grupach narodowościowych
uchodźców generalnie nie było większych zmian. Kryzysy humanitarne i konflikty zbrojne w
Azji i Afryce stale przekładały się na mniejszą lub większą obecność uchodźców z tamtych
regionów. Ich napływ następował z pewnym opóźnieniem, rok lub dwa po ujawnieniu się
danego kryzysu.
Inna tendencja zaobserwowana w końcu lat dziewięćdziesiątych XX wieku związana
była ze wzrostem liczby ubiegających się o status uchodźcy Ormian, Romów (Cyganów) z
Rumuni i Bułgarii oraz czasami takŜe Wietnamczyków. Cechą charakterystyczną tych grup
wykazujących się pewnymi zdolnościami przystosowawczymi i przedsiębiorczością, choć nie
zawsze przez państwo przyjmujące poŜądaną, było to, Ŝe ich reprezentanci szukali zazwyczaj
innych sposobów legalizacji pobytu lub decydowali się świadomie na pobyt nielegalny, w
uchodźcze procedury administracyjne wchodząc tylko w ostateczności187. Od kiedy władze
polskie w związku z planami integracyjnymi z UE były coraz mniej tolerancyjne dla
pozostających nielegalnie cudzoziemców, nastąpił charakterystyczny wzrost liczby wniosków
od osób wymienionych narodowości.
Istotnym elementem działalności Departamentu było przeprowadzenie spektakularnej
akcji ewakuacji około tysiąca uciekinierów wojennych z Kosowa w okresie od kwietnia do
sierpnia 1999 r.. Wszyscy oni jednak po krótkim pobycie na terenie Polski powrócili do kraju
pochodzenia, nie składając, z wyjątkiem jednej rodziny, wniosków o status uchodźcy.
Praca samego Departamentu w odniesieniu do jakości dokonywanych analiz
poszczególnych przypadków i przygotowywanych uzasadnień powoli się w tym okresie
poprawiała. Dostęp do Internetu, stałe szkolenia pracowników w kraju i za granicą, wyjazdy
na staŜe do Niemiec, ścisła współpraca z niemieckim urzędem imigracyjnym, równieŜ w

187
Polska ustawa o cudzoziemcach z 1997 r. (przed nowelizacją z 2001 r.) zawierała ograniczenie czasowe.
Cudzoziemiec wg niej powinien złoŜyć wniosek na granicy lub w ciągu 14 dni po jej przekroczeniu. W praktyce
jednak, z uwagi na orzecznictwo NSA, kwestionujące takie rozstrzygnięcie, przepis ten stał się przepisem
martwym. Stąd przedstawiciele wymienionych narodowości mogli składać wnioski, mimo Ŝe wielu z nich
przebywało na terytorium Polski od wielu lat. Spośród nich największą grupę w 1998 r. stanowili Ormianie.
Patrz: B. Mikołajczyk, Ormianie ubiegający się o status uchodźcy w Polsce. Sygnalizacja problemu, „Regiony
Polski” 2003, nr 1 (5), s. 87–97.
73
zakresie wymiany informacji o krajach pochodzenia uchodźców, przynosiła niewątpliwie
pozytywne skutki dla jakości procedur. Z drugiej strony, Departament w ramach struktur
MSWiA był traktowany po „macoszemu”.
Wraz ze wzrostem liczby pracowników i „klientów” pogarszały się wyraźnie jego
warunki lokalowe. W latach 1998–1999 były one wręcz skandaliczne, nie tylko dla znacznej
części pracowników Departamentu, którzy pracowali w przepełnionych pokojach. Były one
takie dla ubiegających się, którzy stłoczeni w niewielkiej i dusznej poczekalni, musieli
niekiedy oczekiwać na przesłuchanie przez wiele godzin. Brak było równieŜ pomieszczeń do
przeprowadzania wywiadów, które musiały odbywać się w pokojach urzędników, a często
nawet w wąskim korytarzu, którym przechodziło wiele osób, podobnie zresztą jak czynności
związane z fotografowaniem i daktyloskopią. Generalny remont i przejęcie przez Urząd
pozostałych pięter budynku przy ulicy Koszykowej poprawiło trochę sytuację, przynajmniej
jeśli chodzi o urzędników. Interesanci w dalszym ciągu tłoczyli się w nowej, ale nadal zbyt
małej poczekalni, albo musieli niezaleŜnie od panującej pogody oczekiwać na zewnątrz przed
budynkiem188.

3.6. Rozwój systemu przyjmowania uchodźców w Polsce w latach 2000–2008

W grudniu 1999 r. na skutek zmiany regulaminu organizacyjnego MSWiA,


rozszerzono zakres zadań Departamentu o zagadnienia wynikające z nadzoru ministra resortu
nad StraŜą Graniczną. W konsekwencji dokonano równieŜ zmiany nazwy Departamentu na:
Departament Ochrony Granic, Migracji i Uchodźstwa MSWiA. W formie tej Departament
istniał tylko kilkanaście miesięcy. Funkcje kontrolne, które teoretycznie miał wykonywać
wobec StraŜy Granicznej, od początku stwarzały atmosferę konfliktową w sytuacji, gdy obie
jednostki podlegały ministrowi spraw wewnętrznych i administracji. W lutym 2001 r.
powrócono więc do „starej” formuły Departamentu Migracji i Uchodźstwa MSWiA189.
W związku jednak z całościową reformą administracji publicznej juŜ w czerwcu 2001
r. powołano w strukturze grupy MSWiA oddzielny Urząd ds. Repatriacji i Cudzoziemców
(URiC). Był on wynikiem kompromisu między dąŜeniem do powołania urzędu centralnego
zajmującego się całością spraw migracyjnych a dotychczasową formułą Departamentu. Od tej
chwili decyzje statusowe wydawał jednak juŜ nie minister MSWiA, ale prezes Urzędu190.

188
Obserwującemu to antropologowi trudno było oprzeć się refleksji, Ŝe pozostają oni dla urzędników nadal
„problemem” – są „klientami z gorszego świata”. Symboliczne znaczenie miał tu równieŜ fakt, Ŝe nie musieli
oni juŜ odtąd wchodzić do biura tymi samymi drzwiami, co osoby aplikujące o status uchodźcy – por. M. Ząbek,
Biali i Czarni. Postawy Polaków wobec Afryki i Afrykanów, Warszawa 2007, s. 186–187.
189
A. Florczak, Uchodźcy w Polsce..., s. 209-211.
190
A. Florczak, Uchodźcy w Polsce..., s. 211-213.
74
Powstanie Urzędu było wynikiem konieczności nowelizacji w kwietniu 2001 r. ustawy
z 1997 r. o cudzoziemcach. Mimo, Ŝe była ona pisana z zamiarem dostosowania naszego
ustawodawstwa do wymogów UE, to okazało się, Ŝe konieczne są poprawki uwzględniające
szybko zmieniające się prawo Unii dotyczące migracji i uchodźstwa (acquis communautaire)
według stanu z marca 1999 r. Potrzebna była równieŜ weryfikacja dotychczasowych
rozwiązań191.
Urząd miał, nawiązując do rozwiązań przyjętych w krajach UE, kompleksowo
zajmować się problematyką cudzoziemców w zakresie obywatelstwa, repatriacji oraz w
sprawach o nadanie statusu uchodźcy i legalizacji pobytu. Utworzenie go miało umoŜliwić
uniknięcie konieczności wydawania wielu decyzji przez poszczególne departamenty MSWiA
i przyspieszyć procedury administracyjne. Z drugiej strony, część dotychczasowych
obowiązków związanych z przyjmowaniem wniosków o nadanie statusu uchodźcy,
prowadzenie postępowań w sprawach o wszczęcie postępowania, wykonywanie czynności
identyfikacyjnych przejęła StraŜ Graniczna, z którą Urząd podjął w tym zakresie ścisłą
współpracę.
Nowe przepisy dotyczące obcokrajowców pojawiły się juŜ w połowie 2003 r. We
wrześniu weszła w Ŝycie kolejna nowelizacja ustawy o cudzoziemcach oraz ustawa o
udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium RP odgrywa tutaj ustawa z dnia 13 czerwca
2003 r. o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej192.
Pierwsza wprowadziła do polskiego ustawodawstwa nieznaną dotąd instytucję abolicji
umoŜliwiającej zalegalizowanie pobytu od lat nielegalnie przebywającym na terenie Polski
cudzoziemcom. Przygotowana była głównie z myślą o Ormianach, obowiązywała tylko do
końca roku i skorzystało z niej 3218 osób. Obok niej wprowadzono równieŜ tzw. „małą
abolicję”, która dawała moŜliwość opuszczenia Polski bez ponoszenia konsekwencji z
powodu nielegalnego pobytu. Skorzystało z niej 282 osób. Prawo o abolicji obowiązywało
jednak zbyt krótko, aby wszyscy zainteresowani mogli z niego skorzystać.
Druga ustawa wprowadziła nową formę ochrony, instytucję „pobytu tolerowanego”
skierowaną głównie do Czeczenów, którzy zaczęli stanowić najliczniejszą grupę wśród
uchodźców w Polsce193. Tylko niewielki odsetek z ogółu ubiegających się odpowiadał w

191
A. Weinar, Europeizacja polskiej polityki wobec cudzoziemców 1990–2003, Wydawnictwo Naukowe
Scholar, Warszawa 2006, s. 86-95.
192
W 2003 r. dotychczasową jedną ustawę o cudzoziemcach z 1997 r. zastąpiły dwie nowe: ustawa
o cudzoziemcach z 13 czerwca 2003 r. (Dz. U. Nr 128. Poz. 1175) oraz wspomniana wyŜej ustawa o udzielaniu
cudzoziemcom ochrony na terytorium RP (Dz. U. z 2003 r. nr 128, poz. 1176).
193
Od 2000 r. zdecydowanie największą grupą ubiegających się stanowili obywatele Federacji Rosyjskiej, z
których 80–90% deklarowało narodowość czeczeńską. Poza nimi o status najczęściej występowali obywatele
Białorusi, Pakistanu oraz Ukrainy. Pozostali natomiast rekrutowali się z co najmniej dwudziestu kilku krajów
Azji i Afryki, ale były to zazwyczaj pojedyncze przypadki (stanowili zazwyczaj około 7% ogółu wszystkich
75
rzeczywistości definicji uchodźcy zawartej w Konwencji Genewskiej i mógł otrzymać
potwierdzenie swojego statusu. Pozostałych jednak nie moŜna było odesłać do kraju
pochodzenia ze względu na toczącą się wojnę lub z innych przyczyn, toteŜ pozostawali oni
często w kraju jako cudzoziemcy de facto nielegalni, ale pobyt ich był tolerowany194.
Sytuacja budziła powszechną krytykę organizacji pozarządowych, szczególnie
Fundacji Helsińskiej. Stąd wprowadzenie statusu cudzoziemca na pobycie tolerowanym,
który umoŜliwiał legalny pobyt, prawo do pracy i inne prawa, jakie posiadali uznani
uchodźcy. Nie przysługiwał im tylko Genewski Dokument PodróŜy oraz prawo do udziału w
programach integracyjnych. Obie nowe inicjatywy ustawodawcze były od dawna oczekiwane.
Miały na celu zakończyć fikcję prawną, polegającą na faktycznym tolerowaniu znacznej
liczby cudzoziemców przebywających w Polsce nielegalnie. UmoŜliwiały takŜe stosowanie
jednolitej procedury azylowej195. W toku postępowania o nadanie statusu uchodźcy moŜna
było podjąć decyzję o nadaniu lub odmowie nadania określonego statusu, jak równieŜ o
podjęciu ochrony w postaci zgody na pobyt tolerowany.
Wyłączenie z programów integracyjnych osób na pobycie tolerowanym prowadziło do
faktycznego utrudnienia ich adaptacji w Polsce, co wzbudziło krytykę ze strony organizacji
humanitarnych. Samych zainteresowanych skłaniało zaś do składania ponownych wniosków
o status uchodźcy, tym samym przedłuŜając niepotrzebnie procedury. Stąd naleŜało
oczekiwać kolejnych zmian w prawie.
Zjawisko powtarzającego się wnioskowania o nadanie statusu uchodźcy przez tego
samego cudzoziemca nasiliło się szczególnie w 2006 r. Spowodowało to konieczność
wprowadzenia w lipcu 2006 r. zmian do ustawy o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na
terytorium RP. Zmiany polegały na tym, Ŝe cudzoziemcy składający wniosek o nadanie
statusu uchodźcy, którzy jednocześnie posiadali zgodę na pobyt tolerowany, nie mieli prawa
do korzystania z pomocy dla osób ubiegających się o nadanie statusu. Nie przyniosło to
jednak oczekiwanych rezultatów, gdyŜ zainteresowani zrzekali się z prawa do korzystania z
tej pomocy, co skutkowało wygaśnięciem zgody na pobyt tolerowany z mocy prawa.
Jedynym rozwiązaniem tego problemu była nowelizacja wspomnianej ustawy, tak aby zgodę
na pobyt tolerowany zastąpić tzw. „ochroną uzupełniającą”. W ten sposób osoby ją

wniosków). Jeśli chodzi o Czeczenów, to prowadzone postępowania wykazywały, Ŝe są to osoby pochodzące


zazwyczaj z innych rejonów Federacji Rosyjskiej, motywowane do emigracji względami ekonomicznymi lub
społecznymi. W wypadku obywateli z innych krajów procedury wykazywały takŜe, Ŝe rzeczywistym powodem
ich wyjazdu były zazwyczaj trudne warunki bytowe.
194
A. Kosowicz, Uchodźcy z Czeczenii: szansa dla Czeczenów, „Z Obcej ziemi” 2004, nr 20; A. Weinar,
Europeizacja polskiej polityki..., s. 96-99.
195
K. Iglicka, A. Podolski, J. Uklański, Uchodźcy z Czeczenii w Polsce. Przystanek czy nowy raj utracony?,
Materiały z seminarium i konferencji, Centrum Stosunków Międzynarodowych, Warszawa 2004.
76
otrzymujące miałyby równieŜ prawo do uzyskania pomocy w ramach programów
integracyjnych, z których korzystają uznani uchodźcy.
Wzrost aplikacji i liczby osób starających się o przyznanie statusu uchodźcy zrodził
dwa powaŜne wyzwania dla polityki państwa w tym zakresie. Po pierwsze, doprowadził do
poszukiwania nowych lub przebudowy starych ośrodków dla uchodźców, co podnosiło koszty
finansowe ochrony uchodźców. Po drugie, zwiększona liczba udzielania pozwoleń na pobyt
tolerowany (odnosiła się ona głównie do obywateli Federacji Rosyjskiej narodowości
czeczeńskiej) była przyczyną napięć spowodowanych brakiem prawnych moŜliwości ich
integracji196. W 2006 r. podjęto prace nad projektem zmian w ustawie o pomocy świadczonej
dla osób, które uzyskały pobyt tolerowany. Ich celem jest wprowadzenie instytucji ochrony
uzupełniającej. Ci, którym taka forma ochrony zostanie przyznana, będą mieli zapewnione
przywileje społeczne takie jak dotychczas otrzymywały osoby z pobytem tolerowanym oraz
dodatkowo będą dostawać stałą pomoc finansową przez rok.
Zwiększająca się liczba uchodźców powodowała konieczność otwierania dla nich
nowych ośrodków pobytowych197. Pod koniec 2006 r. istniało juŜ 17 takich ośrodków, z
których 3 (w Dębaku k/Nadarzyna, w Lublinie i w Lininie k/Góry Kalwarii) były własnością
URiC, zaś 14 było dzierŜawionych od prywatnych właścicieli. Ogółem było w nich lekko
ponad 4 tysiące miejsc. Ponadto w przypadku małoletnich cudzoziemców korzystano z miejsc
w domu dziecka. Natomiast dla cudzoziemców zatrzymanych w celu wydalenia do niedawna
był tylko jeden ośrodek strzeŜony w Lesznowoli koło Grójca i kilkanaście aresztów.
W najbliŜszych planach jest jednak utworzenie kompleksowych obiektów, w których
przebywaliby cudzoziemcy podczas trwania postępowania, rozmieszczonych wraz z
delegaturami Urzędu nieopodal granicy wschodniej. UwaŜa się powszechnie, Ŝe rozwiązanie
to pozwoliłoby szybciej i sprawniej prowadzić procedury azylowe oraz ewentualne
wydalenia. Budowę pierwszych tego typu obiektu rozpoczęto w 2006 r. w Białej Podlaskiej,
Kętrzynie, Białymstoku i Przemyślu. Pod koniec 2007 r. (na krótko przed wejściem Polski do
strefy Schengen) w związku ze zwiększonym napływem cudzoziemców StraŜ Graniczna
zaczęła je juŜ wszystkie wykorzystywać jako normalne ośrodki pobytowe.
Nowelizacja ustawy o cudzoziemcach została uchwalona 24 maja 2007 r. i weszła w
Ŝycie 20 lipca 2007 r.198 Nowelizacja spowodowała kolejny juŜ raz przebudowę polskiego
systemu migracyjno-azylowego. Była ona oparta była na załoŜeniu, Ŝe dotychczasowy stan
rzeczy rozbija jedność systemu prawnego. Zamierzano więc podjąć kroki, aby go cofnąć do
196
E. Kępińska, Recent Trends in International Migration, s. 35–36.
197
Kępińska Ewa, 2005, Recent trends in International Migration. The 2005 SOPEMI Report for Poland, “CMR
Working Papers” nr 2/60, s. 34, 75.
198
Dz. U. 2007, Nr 120, poz. 818 – por. „Biuletyn Migracyjny” nr 12, kwiecień- maj 2007, s. 5; „Biuletyn
Migracyjny” nr 13, czerwiec-lipiec 2007, s. 5.
77
okresu z 1997 r. Nie biorąc pod uwagę konsekwencji, Urząd i Rada ds. Uchodźców miały
ulec całkowitej likwidacji. Ostatecznie jednak do tego nie doszło, gdyŜ – jak powiedział jeden
z wyŜszych urzędników Ministerstwa – Ktoś delikatnie zwrócił uwagę ministrowi Tarce, Ŝe są
prowadzone postępowania. On bardzo się zdziwił. Poprosił o informację, ile tych postępowań
jest rocznie. Wtedy zdziwił się jeszcze bardziej. Potem dowiedział się, Ŝe z tym się chodzi do
sądu i robi inne róŜne rzeczy... [pracownik Urzędu] .
Władze polityczne zmuszone były pójść na kompromis, gdyŜ w innym wypadku
MSWiA musiałoby przejąć kilkadziesiąt tysięcy postępowań rocznie kończących się
nierzadko w sądzie. Pozostawiono Urząd, zostawiając mu jednak tylko postępowania i
czyniąc na powrót ministra spraw wewnętrznych i administracji odpowiedzialnego za
koordynację polityki migracyjnej państwa, w tym systemu przyznawania statusu uchodźcy,
kwestie polskiego obywatelstwa i repatriacji. Z dotychczasowego Urzędu wyłączono sprawy
związane z repatriacją i obywatelstwem oraz polityką migracyjną, tworząc dla nich w ramach
MSWiA dwa oddzielne departamenty. W efekcie dotychczasowy Urząd zmienił nazwę na
Urząd ds. Cudzoziemców reprezentowany nie przez prezesa, lecz szefa Urzędu, nad którym
nadzór sprawuje minister właściwy do spraw wewnętrznych. UniemoŜliwiono tym samym
starania o utworzenie od dawna oczekiwanego Urzędu Imigracyjnego199.
Z reformą związane jest takŜe przeniesienie punktu przyjmowania wniosków od osób
ubiegających się o status uchodźcy oraz całego Departamentu Postępowań Uchodźczych na
ulicę Taborową 33, znajdującą się na peryferiach Warszawy (SłuŜewiec, okolice lotniska
Okęcie). Na znajdującej się tam działce naleŜącej do MSWiA wybudowano nowoczesny i
funkcjonalny budynek z duŜymi poczekalniami dla interesantów200.

DuŜa nowelizacja ustawy o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium RP miała


miejsce w marcu 2008 r., a jej postanowienia weszły w Ŝycie w końcu maja br.201
NajwaŜniejszą jej zmianą było wprowadzenie nowej formy ochrony uchodźczej, tj. „ochrony
uzupełniającej”. Będzie ona przysługiwać osobie, która nie spełnia warunków do otrzymania
statusu uchodźcy, ale jego powrót do kraju pochodzenia moŜe narazić go na rzeczywiste

199
Ustawa wprowadziła do polskiego prawa szereg zmian związanych przede wszystkim z wydawaniem wiz (w
związku z wejściem Polski od końca grudnia 2007 r. do strefy Schengen), zaś w kwestii uchodźczej przyniosła
po raz drugi moŜliwość zalegalizowania pobytu na terytorium RP cudzoziemcom przybywającym nielegalnie.
Dawała prawo skorzystania z abolicji wszystkim cudzoziemcom, którzy co najmniej od stycznia 1997 r.
przebywali w Polsce nielegalnie, o ile nie spowoduje to zagroŜenia dla obronności lub bezpieczeństwa lub
obciąŜenia budŜetu państwa – por. „Dodatek” – Czy Polska potrzebuje abolicji dla cudzoziemców, „Biuletyn
Migracyjny” nr 13, czerwiec-lipiec 2007, s. 1-4.
200
Antropologowi trudno nie zauwaŜyć, Ŝe nie przeniesiono tam Biura Prawnego, czy Współpracy
Międzynarodowej, tylko właśnie jednostkę, do której przychodzą cudzoziemcy. Na szczęście obywatele
Federacji Rosyjskiej są od dziecka przyzwyczajeni, Ŝe władza ich nie rozpieszcza, uznają to za „normalne” i bez
większych kłopotów docierają w to miejsce. Tylko pracownicy czują się – jak mówią – „na zesłaniu”.
201
Dz. U. 2008, Nr 70, poz. 416.
78
ryzyko doznania krzywdy przez orzeczenie kary śmierci (lub wykonanie egzekucji), tortury i
poniŜające traktowanie oraz powaŜne zagroŜenie Ŝycia i zdrowia wynikające ze stosowania
przemocy wobec ludności cywilnej w sytuacji konfliktu zbrojnego.
Ta forma ochrony zmienia dotychczasową instytucję pobytu tolerowanego, która ma
być od teraz związana z moŜliwością naruszenia prawa do Ŝycia rodzinnego, praw dziecka ( w
stopniu zagraŜającym jego rozwojowi) oraz brakiem moŜliwości wykonalności decyzji o
wydaleniu. Zamierzeniem ustawodawcy było przerwanie wspominanej przez nas tutaj
patologii, polegającej na wielokrotnym inicjowaniu postępowania o nadanie statusu uchodźcy
w celu przedłuŜania okresu moŜliwości korzystania ze świadczeń socjalnych. Nowelizacja ta
implementuje do polskiego prawa dwie unijne dyrektywy azylowe (tj. dyrektywy
kwalifikacyjnej, która precyzuje kryteria nadawania statusu uchodźcy i ochrony
uzupełniającej, oraz dyrektywy proceduralnej, która wyznacza minimalne standardy tej
procedury)202.

Dodajmy jeszcze, Ŝe w lipcu 2008 r. wpłynął do Sejmu rządowy projekt ustawy o


zmianie ustawy o cudzoziemcach i niektórych innych ustaw (w małym stopniu dotyka
problematyki uchodźczej, gdy dotyczy on wzajemnego uznawania decyzji o wydalaniu
obywateli państw trzecich, umoŜliwienia cudzoziemcom podróŜowania w ramach małego
ruchu granicznego na zewnętrznych granicach lądowych państw członkowskich UE i
problematyki wizowej). Nowelizacja ma na celu dokończenie wprowadzania do polskiego
prawa acquis Schengen203.

3. 7. Regulacje prawne dotyczące nadawania statusu uchodźcy (2005 – 2007)

Regulacje prawne dotyczące nadawania statusu uchodźcy w okresie prowadzenia


naszych badań (lata 2005 – 2007) wyglądały następująco. Postępowanie wobec cudzoziemca,
który złoŜył wniosek o nadanie statusu uchodźcy prowadził Departament Postępowań
Uchodźczych i Azylowych Urzędu Repatriacji i Cudzoziemców (dalej jako URiC). Mogło się
ono skończyć się wydaniem następującej decyzji204:
- nadaniem statusu uchodźcy;
- odmową nadania takiego statusu i udzieleniem zgody na pobyt tolerowany. Zgody
takiej udziela się osobom, które nie zostały uznane za uchodźców w rozumieniu Konwencji
Genewskiej, ale nie mogą zostać odesłane do kraju pochodzenia ze względu na panującą

202
Zob. „Biuletyn Migracyjny” nr 17, marzec-kwiecień 2008, s. 1.
203
Por. „Biuletyn Migracyjny” nr 18, maj-czerwiec 2008, s. 5.
204
Prawo o cudzoziemcach. Komentarz, red. J. Chlebny, Warszawa 2006, s. 401–548.
79
w nim sytuację (ich wydalenie tam spowodowałoby zagroŜenie ich prawa do Ŝycia, wolności i
bezpieczeństwa osobistego, mogłyby one zostać poddane torturom lub poniŜającemu
traktowaniu lub karaniu, zmuszone do pracy lub pozbawione prawa do rzetelnego procesu
sądowego itp.). Instytucja pobytu tolerowanego daje cudzoziemcom prawo legalnego pobytu
w Polsce, a takŜe przyznaje im uprawnienia niemal identyczne, jakie przysługują uznanym
uchodźcom (prawo do pracy i prowadzenia działalności gospodarczej, do pomocy społecznej,
ubezpieczeń, edukacji itp.). Nie otrzymują oni tzw. dokumentu podróŜy, który umoŜliwia
uznanym uchodźcom wyjazdy za granicę205;
- odmową nadania statusu uchodźcy i nie udzieleniem zgody na pobyt tolerowany.
Odmowa taka następuje z powodu tzw. oczywistej bezzasadności wniosku, który nie daje
podstaw do uznania, Ŝe istnieje uzasadniona obawa cudzoziemca przed prześladowaniem.
Wprost przeciwnie, powstają podejrzenia, Ŝe wniosek ma na celu wprowadzenie w błąd
urzędników lub naduŜycie procedury uchodźczej. Ponadto decyzję taką podejmuje się
wówczas, gdy cudzoziemiec przybył z tzw. bezpiecznego kraju pochodzenia lub
bezpiecznego kraju trzeciego, do którego ma prawo powrotu, oraz takŜe wtedy, gdy wniosek
daje podstawy do uznania, Ŝe inne państwo, będące stroną Konwencji Genewskiej, jest
odpowiedzialne za rozpatrzenie wniosku o nadanie statusu uchodźcy, na podstawie umowy
międzynarodowej, którą Polska jest związana;
- nakazem opuszczenia terytorium naszego kraju (w terminie nie dłuŜszym niŜ 30 dni)
lub teŜ odmową nadania statusu uchodźcy i nie udzieleniem zgody na pobyt tolerowany, ale
bez nakazywania opuszczenia terytorium Polski. Postanowienia te odnoszą się do tych
cudzoziemców, których wydania (ekstradycji) odmówił sąd lub Ministerstwo
Sprawiedliwości, lub teŜ którzy zawarli związek małŜeński z obywatelem Polski lub z
cudzoziemcem posiadającym zezwolenie na osiedlenie się w Polsce.
Wniosek o nadanie statusu uchodźcy mógł dotyczyć więcej niŜ jednej osoby. Zgodnie
z art. 17 wspomnianej ustawy o udzielaniu ochrony cudzoziemcowi wniosek obejmuje
małoletnie dzieci towarzyszące cudzoziemcowi, a takŜe współmałŜonka, ale za jego zgodą
wyraŜoną na piśmie. MałŜonkowie mogą złoŜyć wnioski oddzielnie lub wspólnie, co polega
na tym, Ŝe tylko jedno z współmałŜonków wnioskuje o nadanie statusu uchodźcy, a drugi z
współmałŜonków jest tym wnioskiem objęty. Oznacza to, Ŝe w stosunku do osoby, która nie
składa oddzielnego wniosku, nie będzie prowadzone odrębne postępowanie, ale wydana
decyzja będzie juŜ jej dotyczyć.
Cudzoziemcowi, w sprawie którego zostało wszczęte postępowanie o nadanie statusu
uchodźcy, przyznaje się, na jego wniosek, pomoc na cały okres trwania procedury. Jest ona

205
Ibidem, s. 558–589.
80
przyznawana tym cudzoziemcom, którzy wykaŜą, Ŝe nie posiadają środków finansowych
wystarczających na pokrycie kosztów pobytu na terytorium Polski i nie posiadają innych
moŜliwości zapewnienia sobie mieszkania i utrzymania. Pomoc ta moŜe obejmować:
• umieszczenie cudzoziemca w ośrodku dla cudzoziemców ubiegających się o
nadanie statusu uchodźcy;
• przyznanie świadczenia pienięŜnego na pokrycie we własnym zakresie
kosztów pobytu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej;
• udzielenie opieki medycznej;
• pomoc w dobrowolnym wyjeździe z terytorium Polski.
Pomocy tej moŜna nie przyznać cudzoziemcowi, jeŜeli treść jego wniosku o nadanie
statusu uchodźcy wskazuje od samego początku, Ŝe moŜe być podstawą do odrzucenia decyzji
o nadaniu statusu uchodźcy. Nie przyznaje się jej cudzoziemcowi, który przebywa na
terytorium Polski na podstawie zezwolenia na zamieszkanie na czas oznaczony lub na
osiedlenie się lub teŜ, który został umieszczony w strzeŜonym ośrodku, jest tymczasowo
aresztowany lub odbywa karę pozbawienia wolności albo teŜ zastosowano wobec niego areszt
w celu wydalenia.
Odmienna jest sytuacja cudzoziemca składającego wniosek o status uchodźcy, który
przebywa w Polsce w sposób nielegalny lub nielegalnie przekroczył granicę państwa. Jest on
wówczas umieszczany w areszcie deportacyjnym lub ośrodku strzeŜonym dla cudzoziemców
w Lesznowoli, gdzie są realizowane jego świadczenia socjalne. Zgodnie z przepisami
cudzoziemiec moŜe pozostawać w areszcie przez cały okres rozpatrywania jego wniosku o
status uchodźcy, ale utrudnione jest wówczas korzystanie z przysługujących mu praw
(aktywne uczestniczenie w procedurze, korzystanie z doradztwa prawnego itp.).
W praktyce większość pomocy jest realizowana poprzez umieszczenie cudzoziemca w
ośrodku. Zapewnia się jemu i jego rodzinie zakwaterowanie, wyŜywienie, opiekę medyczną,
naukę języka polskiego oraz asystę pracownika socjalnego. Bezpośrednim realizatorem
systemu opieki nad cudzoziemcami objętymi procedurą statusową w Polsce jest Biuro
Organizacji Ośrodków dla Cudzoziemców Ubiegających się o Nadanie Statusu Uchodźcy lub
Azylu URiC. Organizuje ono i nadzoruje działania ośrodków dla cudzoziemców (obecnie 17
placówek na terenach województwa podlaskiego, lubelskiego i mazowieckiego, w tym 9 w
Warszawie i bezpośrednio jej okolicy), zapewnia realizację pomocy finansowej, rzeczowej
oraz opieki medycznej dla uprawnionych cudzoziemców.
Ponadto zapewnia opiekę nad małoletnimi bez opieki, koordynuje działania związane
z nauką języka polskiego w ośrodkach oraz nauką dzieci w szkołach podstawowych i
gimnazjach. Organizuje równieŜ dobrowolną repatriację do kraju pochodzenia oraz
81
współpracuje z organami państwa i władzą lokalną w zakresie pobytu cudzoziemców w
ośrodkach. Współpracuje z UNHCR, IOM, organizacjami pozarządowymi206, kościołami i
związkami wyznaniowymi oraz Powiatowymi Centrami Pomocy Rodzinie207.
W BOO pracują pracownicy administracyjni, techniczni i socjalni. Ci ostatni
zazwyczaj są młodzi (do 30 lat), najczęściej po studiach, z przygotowaniem pedagogicznym
lub socjalnym, choć pracują równieŜ absolwenci politologii i afrykanistyki. Siedziba Biura
mieści się w Podkowie Leśnej – Dębaku, gdzie jednocześnie uplasowany jest ośrodek URiC,
pełniący rolę ośrodka recepcyjnego.
Podstawową jego funkcją jest rejestracja danych osobowych przywoŜonych tu
cudzoziemców i wydawanie decyzji administracyjnych o przyznaniu określonej formy
pomocy. Pracuje tam łącznie około 50 osób zajmujących się przygotowywaniem
dokumentów, decyzji i identyfikatorów. Prowadzą takŜe statystykę i zajmują się realizacją
świadczeń, zakupami jedzenia, odzieŜy itp. Trafiają tutaj wszyscy cudzoziemcy, wobec
których wszczęta została procedura statusowa, a którzy złoŜyli wnioski o udzielenie im
pomocy. Wspomniane świadczenia socjalne związane z pomocą ustają w wypadku:
• dobrowolnej rezygnacji cudzoziemca z korzystania z nich;
• istotnych naruszeń regulaminu ośrodka, w którym on przebywa;
• otrzymania ostatecznej decyzji w sprawie przyznania statusu uchodźcy.
Nie ma tu znaczenia, czy ma ona charakter pozytywny lub negatywny, czy teŜ dotyczy
pobytu tolerowanego. Po otrzymaniu decyzji cudzoziemiec w okresie nie dłuŜszym niŜ 2
tygodnie powinien opuścić ośrodek dla uchodźców. W wyjątkowych wypadkach, na jego
prośbę, okres korzystania ze świadczeń moŜe zostać przedłuŜony do trzech miesięcy po
otrzymaniu decyzji.
Ustawa o udzielaniu cudzoziemcom ochrony określa okres oczekiwania na decyzję w
sprawie statusu, który wynosi 6 miesięcy od momentu złoŜenia wniosku. W praktyce termin
ten jest na ogół przekraczany. Postępowanie w sprawie statusu uchodźcy jest dwuinstancyjne.
Cudzoziemcowi niezadowolonemu z otrzymanej decyzji prezesa URiC przysługuje prawo do
odwołania się od niej do Rady do spraw Uchodźców. W okresie rozpatrywania odwołania
cudzoziemiec moŜe korzystać ze świadczeń takich samych, jak w okresie wcześniejszym.
Postępowanie odwoławcze wydłuŜa okres pobytu w ośrodku dla uchodźców nierzadko na
okres znacznie dłuŜszy niŜ 12 miesięcy.

206
Biuro jest partnerem w dwóch projektach: MUR, którego koordynatorem jest PAH, oraz Altercamp,
administrowanego przez PCK.
207
Zadania te naleŜą do obowiązków prezesa Urzędu i są określone w art. 40 ustawy o cudzoziemcach z dnia 11
kwietnia 2001 r.
82
Ponadto wielu cudzoziemców, którzy otrzymali decyzję o przyznaniu im pobytu
tolerowanego, decyduje się w odwołaniu na dołączenie dodatkowych, nieujawnionych w
dotychczasowym postępowaniu informacji, i na tej podstawie występuje ponownie o
przyznanie statusu uchodźcy.
Ustawa o pomocy społecznej przyznaje cudzoziemcowi, któremu udzielono statusu
uchodźcy lub zgody na pobyt tolerowany, prawo do świadczeń społecznych na takich samych
(równych) zasadach, jakie obowiązują obywateli polskich. Są oni równieŜ zwolnieni z
obowiązku uzyskania zezwolenia na pracę i mogą być zatrudniani na tych samych prawach
jak obywatele polscy. Mają prawo do rejestracji jako osoby bezrobotne (i korzystania z
wszystkich praw związanych z tym statusem, m.in. prawo do zasiłku), korzystania z
bezpłatnej opieki zdrowotnej, prowadzenia działalności gospodarczej itp. Ich dzieci mają
prawo do korzystania z opieki w przedszkolach, a dzieci podlegające obowiązkowi
szkolnemu – do bezpłatnego korzystania z nauki w szkołach podstawowych, gimnazjach i
szkołach ponadgimnazjalnych. Prawo do korzystania z bezpłatnej nauki na publicznych
uczelniach wyŜszych mają jedynie cudzoziemcy, którym przyznano status uchodźcy (o ile
zostaną zakwalifikowani w procesie rekrutacji na takich samych prawach jak obywatele
polscy). Tego ostatniego prawa są pozbawione osoby, którym wydano zgodę na pobyt
tolerowany. Podobnie jest z pomocą integracyjną (w formie pomocy finansowej,
finansowania kursów specjalistycznych lub języka polskiego) udzielaną na 12 miesięcy przez
Powiatowe Centra Pomocy Rodzinie208.
Wspomniane regulacje dotyczące praw przysługujących cudzoziemcowi, któremu
udzielono u nas schronienia, mają słuŜyć jego integracji ze społeczeństwem polskim. Pytania
najwaŜniejsze to takie, czy regulacje i przewidywana pomoc mają charakter „realny”?; na ile
są one skuteczne w przeciwdziałania wykluczeniu uchodźców? Ich efektywność w tym
zakresie stała się przedmiotem licznych krytycznych opinii prawnych i organizacji
pozarządowych (będzie o tym mowa dalej w pracy).

3. 8. Ocena ewolucji systemu przyjmowania uchodźców w Polsce po 1990 roku

W zakresie zobowiązań prawnych Polska od początku lat dziewięćdziesiątych


wywiązywała się w całości z zobowiązań wynikających z podpisanych umów
międzynarodowych dotyczących uchodźców. Podstawy nowoczesnego systemu azylowego
zostały wprowadzone do końca lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku (przede wszystkim

208
Pomoc ta jest realizowana w ramach indywidualnego programu integracji, który stanowi rodzaj „kontraktu”
zawartego między Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie a uchodźcą, który określa wysokość, zakres i formy
pomocy oraz zobowiązania uchodźcy w zaleŜności od jego sytuacji Ŝyciowej.
83
ustawa z 1997 r.), ale nadal nie jest ukończona i podlega zmianom. Jednostka organizacyjna,
w ramach której toczą się postępowania o nadanie statusu uchodźcy w ciągu 17 lat swego
istnienia aŜ osiem razy zmieniła swą nazwę, a ustawa o cudzoziemcach była zmieniana lub
nowelizowana pięć razy, nie licząc zmian wprowadzanych w ramach wewnętrznych
regulaminów MSWiA.
Zmiany te miały szereg obiektywnych przyczyn związanych z procesami
integracyjnymi z UE, zwiększającym się napływem uchodźców, skutkami orzecznictwa
sądów oraz krytycznymi opiniami ze strony organizacji pozarządowych, czy teŜ banalnym
stwierdzeniem, Ŝe prawo musi stale ewoluować i dostosowywać się do zmieniającej się
sytuacji. Z drugiej strony moŜna postawić pytanie, czy niektórych z tych zmian nie moŜna
było przewidzieć i uniknąć? Czy nie moŜna było zbudować od początku niezaleŜnego Urzędu
Imigracyjnego na wzór tych, które istnieją w państwach o większym od Polski doświadczeniu
w przyjmowaniu imigrantów? Paradoksalnie pomysł ten pojawił się nawet juŜ na samych
początku polskiej przygody z uchodźcami. W 1991 r. środków brakowało na wszystko,
cieszono się więc choćby z tego, Ŝe problematykę azylową z poziomu Zespołu
Międzyresortowego umocowano w strukturach administracyjnych ministerstwa spraw
wewnętrznych.
Proces ten będzie trwał nadal, jak nam się wydaje, dopóki nie powstanie wspomniany
Urząd Imigracyjny z prawdziwego zdarzenia. Jest to związane takŜe z tym, Ŝe obecnie nie
jesteśmy juŜ państwem zupełnie samodzielnym, ale znajdujemy się w grupie krajów Unii
Europejskiej, które zgodnie z załoŜeniami Traktatu Amsterdamskiego mają realizować
wspólną politykę migracyjną. Projektując optymalne rozwiązania organizacyjne, naleŜałoby
więc uwzględniać, czego dziś i jutro będzie się od Polski oczekiwać jako jednego z
elementów wspólnego systemu.
W praktyce (przynajmniej na razie) nie udało się ustalić wspólnej polityki UE wobec
całości problemów migracyjnych (zbyt wiele odmiennych interesów róŜnych państwa stoi tu
na przeszkodzie), za wyjątkiem właśnie polityki w dziedzinie azylu. Pod koniec 2007 r.
zdecydowano, Ŝe w 2010 r. powstanie wspólna agencja unijna do współpracy w dziedzinie
azylu, która będzie miała uprawnienia kontrolne. Będzie pilnować, czy jednolita procedura
jest wszędzie przestrzegana, tak aby cudzoziemiec, niezaleŜnie od tego, czy trafi do Polski
czy Hiszpanii, będzie miał te same gwarancje prawne dotyczące jego traktowania? Nie da się
jednak wyrównać świadczeń socjalnych lub jakości programów integracyjnych, gdyŜ zaleŜą
one od stanu polityki społecznej i uwarunkowań gospodarczych. Ale pozostałe rzeczy
dotyczące standardów przyjmowania, procedur, opieki i ochrony mają być takie same w
kaŜdym kraju Unii Europejskiej, a mają je realizować krajowe urzędy imigracyjne.
84

Z wprowadzanych zmian prawnych osoby, których one dotyczyły najbardziej (tzn.


uchodźcy), odnosiły niewielkie korzyści, gdyŜ przestrzeń między „humanitaryzmem a
pragmatyzmem”, jak to określiła Agnieszka Florczak, była dość wąska. Znalazły w niej swoje
miejsce tak potrzebne instytucje, jak: Rada ds. Uchodźców, praktyka szerszej niŜ dotąd
współpracy z organizacjami pozarządowymi działającymi na rzecz uchodźców, czy Wydział
Informacji o Krajach Pochodzenia. Instytucje te miały duŜe znaczenie dla poprawy jakości
świadczonego prawa. Podobnie wprowadzenie prawa do abolicji i statusu pobytu
tolerowanego likwidującego zjawisko nielegalnego pobytu cudzoziemców przebywających w
Polsce byłoby równieŜ właściwym krokiem. W praktyce jednak, z uwagi na krótki okres
obowiązywania tego prawa oraz brak jego nagłośnienia w środkach masowego przekazu tak
niestety nie jest.
Z drugiej strony, nie moŜna przy tym nie zauwaŜyć, Ŝe rozwój systemu odbywał się
zgodnie z prawem Parkinsona – w kierunku coraz większej rozbudowy biurokracji,
wynajdywania sobie nowych zadań, tworzenia kolejnych komórek administracyjnych,
zatrudniania coraz większej ilości ludzi, choć zazwyczaj nie tych, których tam trzeba było
najbardziej. Instytucja zaczynała od dwóch pokoi w budynku przy ulicy Koszykowej, dziś zaś
zajmuje cały ten budynek i nowy gmach przy ulicy Taborowej, nie licząc departamentów,
które zostały przeniesione do głównego gmachu MSWiA przy ulicy Batorego. Czy taki
kierunek rozwoju przybliŜa nas do powstania Urzędu Imigracyjnego?209
WaŜnym problemem pozostaje długość oczekiwania uchodźców na decyzję w sprawie
nadania im statusu uchodźcy. Tworzony system od początku swego istnienia wyraźnie nie był
w stanie dać sobie z tym rady. Procedury uchodźcze są częścią postępowania
administracyjnego i jak w wielu innych sprawach okres, w którym urzędnicy powinni
przygotować decyzję i udzielić zainteresowanemu odpowiedzi miał wynosić 3 miesiące.
Od początku przyjmowania uchodźców termin ten był stale notorycznie
niedotrzymywany i pozostawał fikcją prawną. PrzełoŜeni jednostki na krytykę tych opóźnień
wyjaśniali (zgodnie z prawdą), Ŝe procedury uchodźcze odbiegają swym charakterem od
innych procedur administracyjnych. Wymagają nieraz wielokrotnych przesłuchań

209
Antropolog przechadzający się po pokojach budynku MSWiA przy ulicy Batorego raczej w to zwątpi.
Odnosi bowiem wraŜenie, jakby obserwował zastygłych w bezruchu z powodów nicnierobienia Afrykanów
„czekających na czas” czy teŜ gwarzących ze sobą o niczym, jak podczas afrykańskich palawerów. Gdyby
zabrakło nagle uchodźców, to znaczna część tych urzędników mogłaby się zajmować sama sobą i nawet nie
zauwaŜyliby, w jakim celu zostali zatrudnieni. Uświadomimy to sobie zwłaszcza wtedy, gdy dowiemy się, ile
osób faktycznie zajmuje się wnioskami od osób ubiegających się o status uchodźcy (na początku było ich pięć, a
obecnie liczba zwiększyła się do dwudziestu), a ile zatrudnionych jest w całej otaczającej ich infrastrukturze, w
biurach finansowych, kontrolnych czy prawnych (obecnie około dwustu). Nie ma więc obecnie takiej siły w
Polsce, aby moŜna było skrócić te procedury.
85
zainteresowanych, specjalistycznej wiedzy dotyczącej krajów pochodzenia, której
zgromadzenie musi odpowiednio długo trwać. Wymagano takŜe wówczas (lata
dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku) dodatkowej konsultacji z ministrem spraw zagranicznych,
co równieŜ przedłuŜało całe postępowanie (same te konsultacje były równieŜ fikcją). Racje te
po części zostały uznane i okres przygotowania decyzji w ustawie z 1997 r. wydłuŜono do 6
miesięcy oraz zrezygnowano z zasięgania opinii ministra spraw zagranicznych.
Zmiana ta urealniła faktyczny okres oczekiwania zainteresowanych na decyzję, choć
nie we wszystkich sprawach. W praktyce problemem stała się zbyt duŜa liczba wniosków
przypadająca na małą liczbę pracowników. Wyglądało to tak, Ŝe urzędnik prowadzący te
sprawy otrzymywał co tydzień do rozpatrzenia wiele łatwych lub podobnych do siebie
przypadków, które bez trudu rozstrzygał, powielając poprzednie decyzje. Poza nimi były
jednak i takie, które odbiegały od rutyny lub były wyjątkowo trudne, których opracowanie
zajmowało nawet kilka tygodni. Pracownik, rozliczany z liczby przygotowanych decyzji,
zostawiał trudniejsze przypadki na później, zajmując się tymi łatwiejszymi. Jeśli zajął się
powaŜniejszą sprawą, to konsekwencją tego było gwałtowne narastanie innych nie
załatwionych w terminie spraw. Poza tym opinie ministra spraw zagranicznych zastąpiono
zasięganiem opinii w Urzędzie Ochrony Państwa, a potem w Agencji Bezpieczeństwa
Wewnętrznego, co moŜe było bardziej uzasadnione, ale w większości wypadków takŜe
niepotrzebnie przedłuŜało procedurę.
Prawdą jest, Ŝe obecnie jest z tym nieco lepiej niŜ w latach dziewięćdziesiątych
ubiegłego wieku, ale w dalszym ciągu sytuację w tym względzie nie moŜna uznać za
zadowalającą, gdyŜ długi okres oczekiwania na decyzję i biernego przebywania w ośrodku,
jak wykaŜemy to w następnych rozdziałach, jest niekorzystny zarówno z punktu widzenia
uchodźcy, jak i państwa przyjmującego. W zasadzie okres oczekiwania na decyzję nie
powinien być naszym zdaniem dłuŜszy od pierwotnie zakładanych 3 miesięcy. Pytanie, czy to
jest w ogóle moŜliwe? Jeden z nie pracujących juŜ w tym systemie decydentów udzielił na to
pytanie znaczącej odpowiedzi: Oczywiście, Ŝe moŜna byłoby to zrobić, ale wówczas okazałoby
się, Ŝe to urzędnik czeka na uchodźcę, a nie odwrotnie, a to byłoby zupełnie nie do
pomyślenia. [były pracownik Urzędu].
Cechą charakterystyczną naszych struktur administracyjnych, która odróŜnia je od tych
znajdujących się w państwach europejskich, jest utrzymujący się stale w ich ramach wysoki
stopień centralizacji i hierarchizacji. W Niemczech osoby prowadzące dane postępowanie,
przygotowujące decyzję, mają wyŜszą niŜ u nas rangę, co odpowiada faktycznej kwalifikacji
tych osób. Urzędnicy ci nie tylko faktycznie, ale i formalnie są odpowiedzialni za
podejmowane decyzje, podpisując się pod nimi, broniąc ich ewentualnie przed sądem.
86
W Polsce jest odwrotnie, tego typu specjaliści są zaledwie anonimowymi
wyrobnikami. Przygotowują decyzje, ale podejmuje je (formalnie) najpierw minister, potem
prezes, obecnie szef, cedując prawo do jej podpisu na dyrektorów biur i departamentów, a
ostatecznie naczelników wydziałów. Zdejmuje to z nich znaczną część odpowiedzialności za
te decyzje. Specjaliści faktycznie je przygotowujący, formalnie ich nie podejmują, co moŜe
być przyczyną pewnej ich niefrasobliwości w tym zakresie. PrzełoŜeni podpisujący je, nie
mają z kolei wystarczającej wiedzy na temat tych spraw. Sprawdzają je tylko pod kątem
poprawności zastosowania w nich podstawy prawnej oraz ewentualnych błędów językowych.
Prawie nigdy nie zdarza się, aby zanegowali decyzję podjętą przez danego merytorycznego
specjalistę.
Wydaje się, Ŝe system ten jest pozostałością po poprzednim ustroju politycznym, czy
moŜe nawet głębiej – częścią polskiej tradycji administracyjnej, co do której moŜna mieć
wątpliwości, czy naleŜy ją kontynuować. Skłania bowiem do „umywania rąk” i nie brania nie
tylko prawnej, ale i moralnej odpowiedzialności za skutki swoich decyzji, które odciskają się
na czyimś Ŝyciu. Pytanie, dlaczego specjalistom prowadzącym dane sprawy nie moŜna nadać
tego typu uprawnień, aby mogli we własnym imieniu wydawać i podpisywać podjęte decyzje,
a później bronić ich osobiście przed sądem, pozostaje waŜnym wyzwaniem w tym zakresie.

3.9. Zakończenie

Polska od momentu podpisania Konwencji Genewskiej i decyzji o przyjmowaniu


uchodźców przyjęła od 1992 r. do 2007 r. wnioski o nadanie tego status, które obejmowały
łącznie ponad 60 tys. osób (60 391). Wniosków o nadanie tego statusu było mniej, gdyŜ mógł
on obejmować więcej niŜ jedną osobę. Status uchodźcy otrzymało w tym okresie
zdecydowanie mniejsza grupa osób – trochę ponad 2 tys. aplikantów (2 076). Z kolei od
momentu wprowadzenia statusu „pobytu tolerowanego” do naszego prawa (tj. od 2004 r.)
przyznano go 7 578 osobom. Oznacza to, ze w okresie 2004 – 2007 ponad 30% osób
aplikujących o status w naszym kraju korzystało z ustawowej ochrony prawnej (uchodźczej i
tolerowanej)210. Takie jest tło statystyczne naszej historii o uchodźcach.

210
Por. Informacja Szefa Urzędu do spraw Cudzoziemców o stosowaniu w roku 2007 ustawy z dnia 13 czerwca
2004 r. o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. z 2003 r. nr 28, poz.
1176 z późn. zm.) w zakresie realizacji zobowiązań Rzeczypospolitej Polskiej wynikających z Konwencji
Genewskiej dotyczącej statusu uchodźców oraz Protokołu Nowojorskiego dotyczącego statusu uchodźcy,
MSWiA, Warszawa , marzec 2008; por. Integracja uchodźców w Polsce w liczbach, A. Kosowicz, A. Maciejko
(red.), Polskie Forum Migracyjne – UNHCR, Warszawa 2008, s. 12; E. Kępińska, Recent Trends in
International Migration. The 2007 SOPEMI Report for Poland, “CMR Working Papers” nr 29, Warsaw,
December 2007, s. 50-51
87
Ich pochodzenie narodowe (regionalne, kulturowe) odzwierciedla z jednej strony
konflikty zbrojne i zmiany geopolityczne w róŜnych częściach świata, a z drugiej pokazuje,
jak staliśmy się elementem globalnego świata w ruchu. Do pewnego stopnia moŜna to
potraktować jako dobry wskaźnik „otwartości” międzynarodowej naszego kraju, gdyŜ nie
jesteśmy juŜ krajem zamkniętym na innych i potrzebujących. Odciska się tutaj ta cecha kaŜdej
polityki migracyjnej, która polega na tym, Ŝe mimo, Ŝe jest ona polityką wewnętrzną, to
przedmiotem jej regulacji są osoby (zjawiska), których przyczyny przyjazdu do nas mają
podłoŜe międzynarodowe211. Został stworzony rozbudowany system prawny oraz instytucji,
gotowych do ich przyjmowania. Dobrym przykładem rozwoju (biurokratyzacji) jest teŜ liczba
artykułów prawnych instytucji, jakie w ciągu ostatnich osiemnastu lat zostały przyjęte. Od
„starej” ustawy o cudzoziemcach (zawierającej kilkanaście artykułów) do 147 artykułów w
ustawie o udzielaniu ochrony cudzoziemcom oraz 167 w ustawie o cudzoziemcach – łącznie
314!).
Uchodźcy w Polsce jak dotąd nigdy nie nabrali wydźwięku politycznego w
odróŜnieniu do innych krajów Europy zachodniej212. Nie stali się problemem społecznym
waŜącym liczbowo, czy teŜ jakościowo. Politycy się więc nim nie interesują. Co znaczy
bowiem dla nich 7-10 tys. ubiegających się o status uchodźcy rocznie, to tyle, jak powiedział
jeden z urzędników, ile osób pobiera dziennie zupę na Dworcu Centralnym. Gdyby na
granicy stanęło 50 tysięcy, to moŜe wtedy [...]. Nawet gdy czasami zdarzają się te nieszczęsne
historie w rodzaju tej kobiety z trójką dzieci, którą zajęła się sama pani prezydentowa [...] to
problem miał raczej medialny niŜ polityczny wydźwięk i przeszedł bez większego echa
[pracownik Urzędu]. To moŜe wyjaśniać, dlaczego były i są trudności w rozwoju systemu
azylowego w Polsce od samego początku jego istnienia.
Dla nas jednak pozostają najwaŜniejsze reakcje i przyjmowane strategie przez
uchodźców wobec obowiązującego prawa i dokonywanych w nim zmian. Zaczniemy ten
temat od dyskusji dotyczącej przyczyn wyjazdu z kraju i wyboru Polski.

211
A. Kicinger, Polityka emigracyjna II Rzeczypospolitej, „CEFMR Working Paper” 2005, nr 4, s. 22.
212
A. Weinar, Europeizacja polskiej polityki..., s 43-47, 226-227.
88

Rozdział IV.
Przyczyny i drogi napływu do Polski uchodźców.
Wyniki badania sondaŜowego oraz przypadek Czeczenów

4.1. Wstęp

Ubieganie się o status uchodźcy wiąŜe się z opuszczeniem swojego miejsca


zamieszkania i kraju pochodzenia. Osoby takie wjeŜdŜają często do Polski (podobnie, jak i do
innych krajów UE) jako turyści, biznesmeni, studenci itp. lub teŜ próbują nielegalnie
przekraczać nasze granice. Sam sposób wyjazdu ze swojego kraju pochodzenia oraz droga
przebyta do naszego kraju przez osobę, która uwaŜa się za prześladowaną, a następnie składa
wniosek o uznanie siebie za uchodźcę, ma duŜy wpływ na jej dalsze losy, a takŜe prawa i
standardy jej traktowania przez odpowiednie instytucje państwa213. WiąŜe się to ściśle z

213
B. Mikołajczyk, Osoby ubiegające się o status uchodźcy. Ich prawa i standardy traktowania, Katowice 2004,
s. 87-97.
89
dyskusją na temat przeciwdziałania nielegalnym migracjom oraz podejmowanymi wysiłkami
na tym polu przez państwa członkowskie UE214.
Dla badacza analiza przyczyn wyjazdu i sposobów dotarcia do naszego kraju
kandydatów na uchodźców moŜe mu powiedzieć, kto w danym społeczeństwie decyduje się
na wyjazd (z jakich jego grup i segmentów społecznych?), dlaczego (jakie przyczyny
zmuszają daną osobę lub ich grupę do wyjazdu?), jakie środki wykorzystuje do tego celu oraz
jaki kraj i dlaczego akurat ten wybiera jako miejsce docelowe składania wniosku azylowego?
Odpowiedzi na te pytania naleŜą obecnie do najŜywiej dyskutowanych i stanowią jedno z
waŜniejszych wyzwań we współczesnych zainteresowaniach nad migracjami
międzynarodowymi w ogóle215. Przyczyniły się one takŜe do powstania metody
„etnosondaŜu”, łączącego badanie „tam” (miejsce zamieszkania) i „tu” (obecne miejsce
zamieszkania migranta)216.
W tym rozdziale pragniemy spojrzeć na badane przez nas osoby właśnie od strony
przyczyn ich wyjazdu z kraju (regionu) zamieszkania i dróg dojazdu do naszego kraju.
Specjalną uwagę poświęcimy zbiorowości uchodźców pochodzących z Czeczenii, którzy w
ostatnich siedmiu latach dominowali liczebnie wśród osób aplikujących o nadanie w Polsce
statusu uchodźcy.

4.2. Kraj pochodzenia, narodowość oraz cechy demograficzne badanej zbiorowości


uchodźców (w świetle wyników badania sondaŜowego)

Kraj pochodzenia (narodowość). Do najwaŜniejszych elementów opisujących


kondycję uchodźców w Polsce (podobnie, jak i w innych krajach) naleŜy ich narodowość oraz
kraj pochodzenia (obywatelstwa). Świadczy on z jednej strony o zakresie konfliktów i sile
zagroŜeń dotykających określone narodowo grupy osób, a z drugiej strony zaświadcza
równieŜ o drodze prowadzącej do naszego kraju i róŜnicach kulturowych wobec
społeczeństwa przyjmującego.
Struktura pochodzenia geograficznego i narodowości respondentów badanych w
ramach sondaŜu odpowiadała, tak jak to juŜ pisaliśmy w rozdziale pierwszym, strukturze
osób aplikujących o nadanie statusu uchodźcy w Polsce w latach 2004 i 2005. W grupie

214
B. Mikołajczyk, Osoby ubiegające się o status uchodźcy..., s. 123–124; I. Oleksiewicz, Uchodźcy w Unii
Europejskiej. Aspekty prawne i polityczne, Oficyna Wydawnicza Branta, Bydgoszcz-Rzeszów 2006, s. 51-62.
215
A. Górny, P. Kaczmarczyk, Uwarunkowania i mechanizmy migracji zarobkowych w świetle wybranych
koncepcji teoretycznych, „Prace Migracyjne” nr 49, Warszawa listopad 2003; D. Praszałowicz, Teoretyczne
koncepcje procesów migracji, „Przegląd Polonijny” 2002, nr 4.
216
A. Górny, Wybrane zagadnienia podejścia jakościowego w badaniach nad migracjami, “Prace Migracyjne”
nr 20, Instytutu Studiów Społecznych UW, Warszawa, listopad 1998, s. 16-21.
90
badanych dominowały osoby pochodzące z terenów Federacji Rosyjskiej (wraz z Czeczenią i
Dagestanem), stanowiąc trzy czwarte naszych badanych. Jak mówi jeden z prawników
zajmujących się uchodźcami Polsce w ostatnich latach mieliśmy do czynienia z dwoma
grupami osób aplikujących o ten status: po pierwsze są Rosjanie, mówię Rosjanie, bo mają
obywatelstwo rosyjskie, deklarujący narodowość czeczeńską i takie odrzuty z przemytu, z
Pakistanu, z Indii, gdzie wiadomo, Ŝe to jest normalny przemyt. Przemyt ludzi, którzy gdzieś
tam przypadkiem się znajdują w Polsce, bo przemytnik ich oszukał i oni z Afryki przyjeŜdŜają
bez dokumentów do zweryfikowania, gdzie widać, Ŝe to jest normalny przemyt. I to są dwie
grupy, które są teraz u nas. Szczególnie teraz, kiedy za chwileczkę uruchomi się system… i
dokument polski będzie na całą Europę [fragment wywiadu z prawnikiem zajmującym się
uchodźcami w Polsce].
Kraj pochodzenia respondentów był silnie związany z ich narodowością. Przeszło
połowa naszych badanych – 53,5% (107 osób) zadeklarowała narodowość czeczeńską. Nie
wszystkie jednak z tych deklaracji moŜna uznać za wiarygodne, gdyŜ bycie lub nie
Czeczenem było jednym z najwaŜniejszych argumentów przy ubieganiu się w naszym kraju o
status uchodźcy: Jeśli jesteś Rosjaninem, jedziesz to Moskwy i pracujesz. Jeśli jesteś
Czeczenem, jedziesz do Moskwy i nie ma dla ciebie pracy. Jeśli jesteś Czeczenem nie ma dla
ciebie mieszkania, jeśli chcesz wynająć [Czeczenka].
Przedstawiciele innych grup etnicznych, zwłaszcza z regionu Kaukazu (Osetyjczycy,
Ingusze, Lezgini, Kabardyńcy, Bałkarzy)217, a nawet rdzenni Rosjanie podają się w Polsce za
Czeczenów. Zwracają na to uwagę przede wszystkim sami Czeczeni: Pozytywy wcale
niekoniecznie Czeczeńcy dostają, tylko nie wiadomo kto, co to podają się za Czeczenów [J.K.
34]. W świetle badania pochodzenie etniczne z terenów byłego ZSRR zadeklarowało 22,5%
badanych, narodowość rosyjską – 3,5% (7 osób). Inne narodowości stanowiły 20% (40)
badanej zbiorowości, a jedna osoba (0,5%) jej nie podała.
Taki układ pochodzenia narodowego (regionalnego) osób starających się u na o status
uchodźcy stanowił powaŜny problem i wyzwanie dla administracji218. Jak mówi jeden z
urzędników: od trzech, czterech lat w zasadzie w procedurach uchodźczych jest monokultura
Czeczenii. Kiedyś to była cała plejada krajów pochodzenia, gdzie moŜna było rzeczywiście
coś odkryć, czegoś się dowiedzieć, przeskoczyć z jednego obszaru na drugi. W tej chwili w
zasadzie to całe towarzystwo tłucze jeden temat. Mało tego, z uwagi na to, Ŝe nie dopatrzono

217
A. Furier, Historyczne aspekty kulturowego zróŜnicowania Kaukazu, "Sprawy Narodowościowe. Seria nowa"
2000, nr 16-17, s. 65-93.
218
B. Esser, B. Gladysch, B. Suwelack, The situation of Chechen asylum seekers and refugees in Poland and
effects of the EU Dublin II Regulation, DV/5589115EN.doc, Brussels February 2005; por. następującą
wypowiedź: Polska zajmuje się uchodźcami z Czeczenii, Ŝeby zaszkodzic Rosji. Dlatego Polacy opiekują się
wrogami Rosji, a mniej uchodźcami, którzy nie są “politycznie uŜyteczni” [WF3- Afryka2] .
91
pewnych procedur prawnych na jakimś etapie, oni składają te ponowne wnioski, które są
wnioskami tak naprawdę fikcyjnymi, bo to jest ta sama osoba, ten sam temat, co powoduje
głębokie frustracje u tych ludzi, bo ci ludzie zaczynają się przemieniać w pewne roboty. Mało
tego, od początku napływu Czeczenów do Polski wydano 60 mln euro na nich, czy dolarów.
Słuchajcie, jeŜeli w naszych ośrodkach przebywa ponad 5 tys. ludzi kaŜdego dnia, no to, to są
takie kwoty [...] Ja mam ostatnie dane na biurku u siebie. Jest 4 tys. 400 w ośrodkach i około
700 osób w systemie kwaterowania pozaośrodkowym. Czyli jest grubo powyŜej 5 tysięcy. I
taki stan mniej więcej się ciągnie… Teraz jest duŜa zwyŜka… Jest w tej chwili 17 ośrodków
dla uchodźców. [wywiad z pracownikiem Urzędu ds. Cudzoziemców].
Płeć, wiek oraz stan rodzinny. Z perspektywy podziału na płeć w badanej grupie
nieznacznie dominowali męŜczyźni, którzy stanowili przeszło jej połowę – 56% (112 osób),
wobec 44% kobiet (88). DuŜa stosunkowo liczba kobiet, a takŜe dzieci i osób w wieku
zaawansowanym znajdujących się wśród uchodźców przebywających w Polsce wynika w
duŜej mierze z rodzinnego charakteru migracji czeczeńskich. Nie spotyka się wśród
uchodźców czeczeńskich samotnych kobiet. Te, których męŜowie zginęli, podróŜują pod
opieką braci, starszych synów lub przebywają w większej grupie, którą kieruje starszy
męŜczyzna. Często decyzje migracyjne podejmowane są przez wszystkich mieszkańców
wioski. Pieniądze na wyjazd zbiera się od znajomych i członków duŜej rodziny, a nawet
całego klanu (tejpu). Na przykład dla ojca lub syna, któremu grozi pobór do rosyjskiego
wojska, obowiązkowo zbiera się pieniądze od wszystkich krewnych. Za nim wyruszają
zwykle następni członkowie rodziny, dla których pieniądze zbiera się w ten sam sposób:
Wszyscy krewni nam pomogli. Mój mąŜ ma 6 braci i siostrę, matka ma siostrę. Ja ma 4
siostry, 2 braci i duŜo krewnych. Wszyscy się złoŜyli na nasz wyjazd [Czeczenka].
W grupach uchodźców innych narodowości dominują przewaŜnie samotni, młodzi
męŜczyźni. Wśród naszych badanych nie było osób małoletnich (poniŜej 17. roku Ŝycia),
którzy stanowią blisko połowę (43%) spośród uchodźców deklarujących narodowość
czeczeńską. Zdecydowana większość z nich to dzieci poniŜej 13. roku Ŝycia (88% wszystkich
dzieci), w tym 51% to dzieci w wieku do 7 lat. Oznacza to, Ŝe ponad połowa dzieci
uchodźców nie podlega obowiązkowi szkolnemu i cały swój czas spędza na terenie ośrodków.
Z uchodźców pochodzenia nie-czeczeńskiego przebywających w ośrodku na Siekierkach
zarejestrowano w okresie badań tylko dziesięcioro dzieci (ok. 3% pensjonariuszy tego
ośrodka).
Nasi badani to w większości osoby posiadające rodziny. Twierdziło tak ponad trzy
czwarte respondentów – 76,1% (150 osób), z czego większość przebywa z nią w naszym
kraju – 62,9% (124). Co dziesiąty – 10,7% (21) pozostawił ją w swoim kraju pochodzenia, a
92
2,5% (5) deklarowało, Ŝe Ŝyje ona w jednym z krajów Unii Europejskiej. Były to zazwyczaj
rodziny wielodzietne, posiadające co najmniej troje dzieci (51%). Blisko jedna czwarta
naszych badanych deklarowała swój status jako „samotnych”, a od 3 osób nie uzyskaliśmy
danych na ten temat.
Wywiadami zostały objęte osoby w wieku od 17. do 74. roku Ŝycia. Pod względem
wiekowym dominowała kategoria w wieku przed ukończeniem 40. roku Ŝycia (w przedziale
wiekowym od 23 do 39 lat), stanowiąca przeszło połowę badanej przez nas zbiorowości
(54,5%). Z kolei osoby w przedziale wiekowym 40–49 lat stanowiły prawie jedną czwartą
badanej zbiorowości – 23,5% (47 osób), a w przedziale od 17. do 22. roku Ŝycia prawie jedną
piątą – 16% (32). Tylko 4,5% respondentów określiło swój wiek w przedziale od 50. do 58.
roku Ŝycia, a 1,5% (3 osoby) zadeklarowało ukończenie 64 lat. Z perspektywy
demograficznej nasi respondenci stanowili zbiorowość ludzi dojrzałych, ale jeszcze
stosunkowo młodych (po pięćdziesiątce jest ich jedynie 6%), będących w wieku
produkcyjnym i „na dorobku”, posiadających rodziny i z nimi występujących o nadanie
statusu uchodźcy w Polsce. Ta specyfika mogła decyduje tak o motywach opuszczenia
swojego kraju, jak i o problemach adaptacyjnych w ośrodkach dla cudzoziemców.
Wykształcenie formalne. Na podstawie deklaracji badanych moŜna wyciągnąć
wnioski, Ŝe są oni zbiorowością stosunkowo dobrze wykształconą. Jedynie co siódmy badany
(14%; 28 osób) przyznawał, Ŝe posiada tylko wykształcenie podstawowe (wraz z
umiejętnością czytania i pisania), prawie 60% deklarowało uzyskanie wykształcenia
średniego (59,5%; 119), 15,5% ponad-średniego (31 osób), wraz z licencjatem, oraz 10,1%
wyŜszego (20). NaleŜy pamiętać o trudnościach w ocenie poziomu wykształcenia badanych
nie tylko ze względu na fakt samej ich deklaracji (w niektórych przypadkach moŜna
podejrzewać tendencję do zawyŜania faktycznie posiadanego wykształcenia), ale przede
wszystkim ze względu na róŜnorodność systemów edukacji szkolnej istniejącej w Federacji
Rosyjskiej i innych krajach pozaeuropejskich. Rzeczywista jakość tego wykształcenia moŜe
być bardzo róŜna, związana nie tylko z ogólnym poziomem szkolnictwa w kraju pochodzenia,
ale równieŜ z warunkami, w jakich się ono odbywało (np. podczas wojny)219.
Stosunkowo wysoki poziom deklarowanego wykształcenia formalnego badanych nie
przekłada się na posiadanie specjalnych umiejętności zawodowych. Do pewnego stopnia jest
to skutkiem młodego wieku większości uchodźców, a w wypadku Czeczenów faktu, Ŝe do
podjęcia pracy zawodowej zostali zmuszeni juŜ w okresie wojny: Czasu nie było, bo
wybuchła wojna [Czeczen]. Jedynie co szósty respondent (16,2%; 32 osoby) zadeklarował

219
ZbliŜone dane dotyczące wykształcenia otrzymała I. Koryś, Audyt umiejętności osób ubiegających się o
status uchodźcy, Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji, Warszawa 2008, s. 14-15.
93
posiadanie specjalnych umiejętności zawodowych, poświadczonych specjalnym certyfikatem.
Reszta badanych takich umiejętności nie posiadała (83,8%, 165 osób).
Istotną rolę odgrywa znajomość języków obcych. Prawie 60% badanych
zadeklarowało brak znajomości jakiegokolwiek języka obcego (59%, 118 osób), natomiast
pozostała część, czyli 41% (82), zadeklarowała znajomość przynajmniej jednego języka.
Wśród tej grupy najbardziej powszechnie znanym językiem jest język angielski (65,9%; 54),
rosyjski (26,8%; 22) oraz polski (19,5%; 16). Ale połowa z nich oceniła ich znajomość jako
złą (47,5%; 39), a reszta jako średnią (15,9%; 13) lub dobrą.
Mimo wysokiego poziomu wskazań na brak znajomości języka obcego, większość
badanych uchodźców w praktyce zna przynajmniej jeden język, który nie jest ich językiem
domowym, w stopniu umoŜliwiającym porozumiewanie się. Niski wskaźnik znajomości
języków obcych wynika z tego, Ŝe większość nie-rosyjskich uchodźców z terenów Federacji
Rosyjskiej (w tym z Czeczenii) nie podaje języka rosyjskiego jako obcego. W wielu
przypadkach spowodowane to moŜe być tym, Ŝe rosyjski rzeczywiście jest dla nich językiem
domowym, gdyŜ nie znają języka czeczeńskiego. Nawet jednak gdy znają czeczeński, to
większość Czeczenów nie spostrzega rosyjskiego jako obcego (jest to oficjalny język
Federacji Rosyjskiej, czyli państwa, z którego pochodzą,. Brak znajomości czy raczej
niedostateczna znajomość języka rosyjskiego dotyczy najczęściej tylko najsłabiej
wykształconych kobiet i niektórych starszych męŜczyzn, pochodzących głównie z górskich
rejonów Czeczenii lub Dagestanu.
Znajomość natomiast innych języków poza domowym i rosyjskim jest wśród
uchodźców z Federacji Rosyjskiej bardzo mała. Nawet jeśli zdarza się, Ŝe pojedyncze
jednostki z tamtego rejonu deklarują znajomość któregoś z języków zachodnich (najczęściej
angielskiego lub niemieckiego), to jest to znajomość uniemoŜliwiająca porozumiewanie się:
W szkole uczyłam się niemieckiego, ale znam tylko kilka słów [Czeczenka]. Niektórzy
muzułmanie z Federacji Rosyjskiej deklarują teŜ niekiedy słabą znajomość arabskiego, w
praktyce jednak ogranicza się ona tylko do znajomości niektórych religijnych zwrotów w tym
języku.
Natomiast w wypadku uchodźców spoza obszarów byłego ZSRR, jak np. z Afryki czy
Azji Południowej, względnie dobra znajomość jednego europejskiego języka, który jest
często urzędowym językiem w danym kraju (angielskiego, rzadziej francuskiego), jest
zazwyczaj normą, choć oczywiście zdarzały się wyjątki, zwłaszcza wśród uchodźców, którzy
przyjechali do Polski w większej grupie. Uchodźcy z Afryki i Azji niekiedy deklarują równieŜ
znajomość innych języków występujących w regionie, z którego pochodzą (np. arabskiego,
suahili, urdu, hindi), lub znajomość języka któregoś z krajów, w których przebywali dłuŜej na
94
swojej drodze uchodźczej (niektórzy chwalili się znajomością np. szwedzkiego czy
rosyjskiego).
Znajomość języka polskiego wśród ogółu uchodźców z ośrodków zaleŜy głównie od
długości okresu pobytu w Polsce, motywacji do jego nauki, intensywności kontaktów z
Polakami oraz wieku. Osoby młodsze, przebywające w Polsce, co najmniej dwa lata i znające
wcześniej język rosyjski zazwyczaj lepiej lub gorzej potrafią się juŜ porozumieć w języku
polskim na niezbyt skomplikowane tematy.
Większość badanych nie posiada takŜe znajomości podstaw obsługi komputera.
Deklaruje tak prawie dwie trzecie całej badanej grupy (63,5%; 127 osób), zaś pozostała część
stwierdziła, Ŝe posiada takie umiejętności. Jeszcze mniejsza jest znajomość poruszania się w
Internecie, do której przyznaje się prawie jedna trzecia badanych (31,5%; 63), zaś reszta
twierdzi, Ŝe jeszcze nie posiadła tej umiejętności220.
PołoŜenie zawodowe. Badanych pytaliśmy o posiadane formalne tytuły zawodowe
oraz ostatni pełniony zawód przed przyjazdem do Polski. Ponad 40% badanych (40,5%; 81
osób) nie posiada Ŝadnego zawodu, zaś pozostali dzielą się na prawie trzy równe kategorie:
pełniący funkcje kierownicze, kontrolne lub zawody inteligenckie – 20,5% (41), pracownicy
umysłowi i robotnicy wykwalifikowani – 18,5% (37) oraz pracownicy fizyczni (robotnicy,
rolnicy itp.) – 20,5% (41). Zaskakuje tak wysoki odsetek osób nieposiadających formalnych
kwalifikacji zawodowych.
Przed przyjazdem do Polski tylko jedna piąta z nich nie pracowała (19,2%; 38 osób),
zaś reszta szukała tego zatrudnienia w handlu i pracach fizycznych – 34,3% (68), w pracach
dorywczych – 14,1% (28), pełniła funkcje kierownicze i kontrolne – 12,1% (24) lub teŜ
pracowała w zawodach umysłowych i wymagających kwalifikacji – 20,2% (40). Wyniki
odpowiedzi na to pytanie mogą, więc wskazywać na pewien zachodzący proces degradacji
zawodowej i społecznej (a co za tym idzie, takŜe i finansowej) badanych w kraju
pochodzenia.
Badania jakościowe w pełni potwierdziły te wyniki. MęŜczyźni deklarujący
wykonywanie pracy zawodowej w swoim kraju pochodzenia wymieniali najczęściej takie
zawody, jak: taksówkarz, kierowca, mechanik, traktorzysta, trener, wojskowy, robotnik
budowlany, radiomechanik, rzeźnik, kucharz, urzędnik, nauczyciel. Większość kobiet, (która,
jak wiadomo pochodzi z Czeczenii) przyznawała, Ŝe nie posiada Ŝadnego wyuczonego
zawodu i do tej pory opiekowała się jedynie domem i dziećmi w swoim kraju pochodzenia.

220
Podobne wyniki dotyczące obsługi komputera i korzystania z Internetu otrzymała I. Koryś, Audyt
umiejętności osób ubiegających się o..., s. 17.
95
Pojedyncze kobiety wymieniały zawód: manicurzystki, pielęgniarki, prawnika, krawcowej,
kasjerki, ekspedientki.
Odpowiedzi na otwarte pytania dotyczące wykonywanych zawodów wskazywały, Ŝe
deklaracje te nie zawsze oznaczały dłuŜszą pracę w tym zawodzie i rzeczywiste nabycie
określonych umiejętności. Pytani o zawód uchodźcy odpowiadali np.: Prawnik, jestem
prawnikiem... ale pracowałam w szpitalu... nie mogłam się do końca douczyć [Czeczenka];
Jestem lekarzem, ale tak wyszło, Ŝe zajmowałem się handlem [Etiopczyk]; Kocham zwierzęta,
chciałbym mieć spokojną pracę rolnika [Ugandyjczyk]; Radiomechanik jestem, ale
niedokończony... Pomagałem kuzynowi robić detonatory do bomb [Czeczen]; Mechanik
samochodowy, ale nie lubię samochodów, 4 lata pracowałem na budowie [Czeczen]. Z
drugiej strony wiele osób przyznających, Ŝe nie posiadają Ŝadnych formalnych umiejętności:
Ja potrafię tylko strzelać. Niczego nie zdąŜyłem się nauczyć [Czeczen], starały się jednak
przekonać pytającego, Ŝe nie jest tak do końca: Ale potrafię pracować na budowie, pracować
w komunikacji albo Umiem przy domu pracować: sprzątać, gotować, dziećmi się zająć, szyć
umiem..[Czeczenka] lub Ja byłam nauczona handlować, na handel jeździłam [Czeczenka].
W wypadku pracy zawodowej kobiet wykonywanej poza domem, które w
zdecydowanej większości pochodzą z Czeczenii, ujawnił się w trakcie badań wyraźny
problem natury kulturowej, związany z ich tradycyjnym statusem w społeczeństwie oraz rolą
matki i gospodyni domowej w rodzinie221. O ile, bowiem edukacja kobiet jest w
społeczeństwie czeczeńskim nawet poŜądana, a wykształcenie ich dodatkowym walorem, to
praca poza domem, zwłaszcza młodej Ŝony, przynosi tylko ujmę męŜowi. Nawet te kobiety,
które zdobyły jakieś umiejętności zawodowe, nigdy nie pracowały zawodowo albo robiły to
przez bardzo krótki okres czasu, do wyjścia za mąŜ. Potem poświęcały się juŜ głównie
obowiązkom domowym, która to rola jest bardzo wyraźnie przypisana kobietom w
społeczeństwie czeczeńskim222.
Obowiązkiem męŜa natomiast jest zadbanie o utrzymanie rodziny, a więc i podjęcie
pracy zawodowej. Co więcej, uchodźcy czeczeńscy takŜe w Polsce przewaŜnie negatywnie
oceniali pracę zarobkową kobiet, wiąŜąc ją z destrukcyjnym wpływem na funkcjonowanie
rodziny, zaniedbywaniem domu, dzieci i męŜa. Wielu z nich twierdziło, Ŝe nigdy do tego nie
dopuszczą. Pozycja kobiet nie jest jednak przez samych Czeczenów (w tym takŜe same

221
Por. I. Koryś, Audyt umiejętności osób ubiegających się o.., s. 23-25.
222
Ogólnie rzecz biorąc dotyczy to takŜe wielu innych tradycyjnych społeczeństw muzułmańskich. Islam z
jednej strony ogranicza rolę kobiety w sferze publicznej, z drugiej podkreśla jej znaczenie w sferze domowej.
Poza tym wymaga od męŜczyzn opieki nad kobietami w tym zapewnienia im środków do Ŝycia. Kobieta, której
mąŜ nie jest w stanie ją utrzymać ma nawet prawo do społecznie akceptowanego rozwodu. Dlatego teŜ mąŜ
pracującej kobiety naraŜa się na krytykę a nieraz pogardę ze strony swojego środowiska, jako ten, który nie jest
w stanie wypełnić obowiązków męŜa i opiekuna swojej Ŝony.
96
kobiety) spostrzegana jako szczególnie dyskryminowana. Cała sfera domowa naleŜy do nich.
Ich status zmienia się wraz z wiekiem. NajniŜszy jest przed wyjściem za mąŜ. Wzrasta jako
męŜatki, a zwłaszcza matki (zaleŜy od liczby wydanego na świat potomstwa). Dopiero
pozycja babki przekracza granice sferę domowej, a jej głos zaczyna się liczyć w sferze
publicznej.
Ocena połoŜenia materialnego. Blisko dwie trzecie badanych oceniło swoje
połoŜenie materialne w kraju pochodzenia, jako co najmniej dobre (28%; 56 osób) lub
przeciętne, w znaczeniu niewykraczające poza średnią – 36% (72), zaś jedna trzecia (31,5%;
63) jako złe lub bardzo złe, a 4,5% (9) nie potrafiło sprecyzować swojego zdania w tej
sprawie. Podobny zakres oceny połoŜenia materialnego został uchwycony w badaniu
uznanych uchodźców w Polsce223.
Oceny te są zgodne równieŜ z wynikami naszych badań jakościowych, choć
oczywiście naleŜy zauwaŜyć, Ŝe określenia „dobre” czy „złe” są względne, i zaleŜą nie tylko
od połoŜenia ekonomicznego kraju pochodzenia rozmówcy, jego wieku i pozycji społecznej,
ale i od tego, z kim pytany rzeczywiście porównywał swoje połoŜenie materialne. Bardzo
dobre warunki w przypadku np. studenta z Kamerunu oznaczały mieszkanie z dwoma
osobami w pokoju w akademiku z aneksem kuchennym i łazienką na korytarzu. Dla młodego
nieŜonatego męŜczyzny z Czeczenii mieszkanie u rodziców w samodzielnym domku
jednorodzinnym w mieście. Dla pięćdziesięcioletniej gospodyni domowej z Czeczenii
mieszkanie cztero-pokojowe w bloku lub własnym domu jednorodzinnym. Dla Uzbeka w
średnim wieku dom na wsi i dwa mieszkania w Taszkiencie. Większość rozmówców
podkreślała takŜe skwapliwie, Ŝe posiadała wszystkie wygody, gaz, prąd, telewizor, radio,
pralkę itp. Szczegółowe pytania na ten temat budziły często rozdraŜnienie badanych,
ujawniając ich kompleksy na temat swego kraju rodzinnego. Było to widoczne w zarówno w
przypadku cudzoziemców pochodzących z krajów afrykańskich, jak i z byłego ZSRR.
Pytający posądzany był o kierowanie się stereotypami, np.: Wszystkie wygody były? –
Słuchaj...! U was są, to, dlaczego u nas miałoby nie być? No powiedz mi??? [Białorusin].
Odpowiedzi badanych na ten temat, mimo powyŜszych kompleksów oraz podejrzenia,
Ŝe uchodźcy lepiej wykształceni mogą nie deklarować trudnych warunków materialnych
takŜe, dlatego, aby nie być posądzonym o migrację z przyczyn ekonomicznych, wydają się
mimo wszystko dość wiarygodne. Z drugiej strony, bowiem wiadomo, Ŝe osoby
najbiedniejsze stosunkowo rzadko podejmują ryzyko migracji, gdyŜ po prostu nie stać ich na
poniesienie jej kosztów, w tym równieŜ na zaciągnięcie u krewnych i znajomych poŜyczek na
ten cel.

223
R. Stawicki, Sytuacja socjalno-bytowa uznanych uchodźców, „Polityka Społeczna” 2003, nr 4.
97
Gorsze oceny od połoŜenia materialnego uzyskała ocena warunków mieszkaniowych,
gdyŜ prawie połowa badanych – 46,8% (93 osoby) oceniło je jako dobre lub zadowalające,
zaś niewiele mniej – 43,7% (87) jako złe. W tych przypadkach uchodźcy z Czeczenii
podkreślali zniszczenia i trudne warunki w czasie wojny: Mieszkałem w domu z rodzicami i
babcią, ale go zniszczyli. Teraz tam dziury są, Ŝe rękę moŜna włoŜyć w ścianę [Czeczen]; W
czasie wojny gazu i światła nie było, uŜywaliśmy drewna. Odpowiedź „trudno powiedzieć”
wskazało 9,5% respondentów (19). Prawie połowa z nich mieszkała przed przyjazdem do
Polski w samodzielnym domu (45,7%; 86), ponad jedna trzecia w mieszkaniu
wielopokojowym (36,2%; 68), co dziesiąty mieszkał w jednym pokoju (10,1%; 19), zaś 8%
(15) mieszkało w prowizorycznych warunkach (w domu zniszczonym przez wojnę, lepiance
itp.).
Podsumowując tę część trzeba powiedzieć, Ŝe przedstawiane tutaj oceny badanych
dotyczące ich wykształcenia i połoŜenia społecznego są raczej zaskakujące. Pozwalają
stwierdzić, Ŝe na przyjazd do Polski decydują się osoby pochodzące raczej ze średnich
segmentów społeczeństwa (wedle własnej oceny badanych) i posiadające przynajmniej
średnie wykształcenie formalne, które w kraju pochodzenia napotykają bariery i przeŜywają
proces stopniowej degradacji Ŝyciowej. Nakładają się na to ich cechy demograficzne,
stosunkowo młody wiek oraz posiadanie rodziny.

4.3. Deklarowane motywy uchodźstwa w świetle badania sondaŜowego

Określenie motywów uchodźstwa u osób ubiegających się o status uchodźcy miało w


naszym badaniu znaczenie „strategiczne”. Urzędowe potwierdzenie uchodźstwa przesądza
bowiem o szansach otrzymania statusu uchodźcy i legalizacji pobytu w naszym kraju. Sam
fakt uznania cudzoziemca za uchodźcę zmienia całkowicie jego sytuację prawną, gdyŜ
dopiero jego identyfikacja i uznanie za taką osobę pozwala mu na korzystanie z praw
(przywilejów) takiego statusu224.
Tabela 1 przedstawia deklarowane przez badanych przyczyny opuszczenia swojego
kraju pochodzenia (pobytu).

Tabela 1. Przyczyny opuszczenia swojego kraju pochodzenia (pobytu)*

Lp. Przyczyna Odsetek


(liczba wskazań)
1. Tocząca się wojna 62,5% (125)

224
B. Mikołajczyk, Osoby ubiegające się o status uchodźcy..., s. 23.
98

2. Prześladowania na tle politycznym 39,5% (78)

3. Brak pracy i perspektyw Ŝyciowych 16,0% (32)

4. Prześladowania współmałŜonka 14,5% (29)

5. Prześladowania na tle religijnym 12,0% (24)

6. Pragnienie studiowania 2,5% (5)

7. Inne 3,5% (7)

* Procenty nie sumują się do 100%, gdyŜ badani mogli wymienić więcej niŜ jedną przyczynę.

Zdecydowana większość naszych badanych wskazuje, przynajmniej w swoim


subiektywnym odczuciu, na uznane we współczesnym świecie i prawie międzynarodowym
przyczyny swojego uchodźstwa, jakimi są zagroŜenia związane z działaniami wojennymi oraz
prześladowaniami na tle politycznym, etnicznym lub religijnym.
Ustalenia dokonywane podczas prowadzonego postępowania bardzo często nie
potwierdzają jednak przedstawianych przez uchodźców relacji, a ich obawy okazują się
nieuzasadnione (przynajmniej w świetle obowiązującego ustawodawstwa). Wnioskodawcy
np. nie wykazują się znajomością sytuacji politycznej, która ich zdaniem zmusiła ich do
opuszczenia kraju. Nie przedstawiają Ŝadnych dokumentów stwierdzających ich toŜsamość i
obywatelstwo. Podawane przez nich informacje na temat swego kraju pochodzenia (dotyczące
nie tylko sytuacji politycznej, ale takŜe geografii, historii, kultury i języka) oraz sposobu
wyjazdu i przebytej drogi nie są zgodne z istniejącą wiedzą obiektywną na ten temat.
Opowiadane przez nich historie są sprzeczne wewnętrznie. Wówczas takie oświadczenia
ubiegających się o status uchodźcy w oczach urzędników okazują się niewiarygodne, a
wniosek o status uchodźcy okazuje się całkowicie bezzasadny.
Niektórzy z ubiegających się mogą powoływać się równieŜ na rozmaite ograniczenia
wprowadzane przez władze kraju pochodzenia (np. zakaz spoŜywania alkoholu lub słuchania
muzyki zachodniej w Iranie), które ustanowione dla wszystkich obywateli danego państwa,
nie mają charakteru prześladowań indywidualnych, ani dyskryminacji określonych grup
społecznych225. W rzeczywistości więc nawet i oni nie spełniają kryteriów, na podstawie

225
Nie są więc równieŜ prześladowaniem z punktu widzenia Konwencji Genewskiej. Sama dyskryminacja takŜe
rzadko bywa uznana za prześladowanie, jeśli nie zachodzi sytuacja tzw. kumulacji czynników (stan zagroŜenia
w umyśle i ogólna sytuacja w kraju). Prześladowaniem nie jest równieŜ świadome łamanie przepisów prawa
wewnętrznego w określonych krajach, nawet jeśli jest sprzeczne z zachodnimi standardami prawa, jak np. prawo
muzułmańskie przewidujące m.in. karę chłosty. Podobnie do powodów uzasadniających przyznanie statusu
uchodźcy nie naleŜy obawa przed karą za czyny sprzeczne z celami i zasadami Narodów Zjednoczonych, jak np.
zbrodnie wojenne, czyny kryminalne czy akty terroru. Tak samo jak niechęć do słuŜby wojskowej i obawa przed
walką.
99
których nadaje się status uchodźcy w Polsce. Poza tym w wyjaśnieniach uchodźców na temat
przyczyn opuszczenia swego kraju pochodzenia pojawiają się równieŜ waŜne względy
ekonomiczne, jakimi są brak pracy i perspektyw Ŝyciowych oraz pragnienie studiowania. Nie
jest to wynik nowy, został on takŜe potwierdzony w innych polskich badaniach226.
MoŜemy powiedzieć, Ŝe połączenie obu rodzajów motywów uchodźstwa, „wojenno-
zagroŜeniowych” oraz „ekonomicznych”, jest zjawiskiem typowym, występującym w
większości współczesnych ruchów uchodźczych. Charakterystyczne w tym kontekście są
przede wszystkim wypowiedzi uchodźców z Czeczenii: U nas cięŜko Ŝyć. Pracy nie ma, nie
ma jak się uczyć. I jeszcze nie ma jak wyjść na ulicę, bo bałem się, Ŝe jak wyjdę, to Ruskie
mnie zabiorą i juŜ potem nikt mnie nie znajdzie; Oficjalnie wojny nie ma, ale Rosjanie cały
czas wyłapują naszych męŜczyzn. Męczą ich. Nasz dom spłonął, my siedzieliśmy w piwnicy
cały czas. A Rosja mówi o terrorystach; Mój ojciec walczył i ja byłem w narodowym froncie
teŜ. Chcieliśmy więcej swobody, praw. Ale po tej wojnie to juŜ Ŝadnej pracy nie było. Co
moŜna było robić? Jeździć do Moskwy i handlować papierosami i nic więcej. Więc
wyjechaliśmy [Czeczeni]. Innym interesującym przykładem jest wypowiedź uchodźczyni z
Białorusi (patrz „Motywy uchodźstwa”).
Zjawisko to rodzi w praktyce społecznej i administracyjnej, jak juŜ wcześniej
wspominaliśmy, trudności w odróŜnieniu typowego „uchodźcy konwencyjnego” od „migranta
ekonomicznego”, gdyŜ elementy obu typów motywacji mogą występować w kaŜdym
indywidualnym wypadku osoby aplikującej o nadanie statusu uchodźcy227. Faktem jest, Ŝe
znaczna część ubiegających się o status uchodźcy nie odczuwa lęku przed powrotem do kraju
pochodzenia. Dowodem na to są liczne wnioski o dobrowolną repatriację. W 2007 r.
repatriowano z Polski na ich podstawie ponad 559 osób, choć mogło być ich znacznie więcej,
gdyby wystarczyło środków budŜetowych na ten cel228.

226
R. Stawicki, Sytuacja socjalno-bytowa..., s. 11; J. Hryniewicz, Uchodźcy w Polsce. Teoria a rzeczywistość,
Toruń 2005, s. 82–83.
227
B. Mikołajczyk, Osoby ubiegające się o status uchodźcy..., s. 31-34.
228
Informacja Szefa Urzędu do spraw Cudzoziemców o stosowaniu w roku 2007 ustawy z dnia 13 czerwca 2004
r. o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. z 2003 r. nr 28, poz. 1176
z późn. zm.) w zakresie realizacji zobowiązań Rzeczypospolitej Polskiej wynikających z Konwencji Genewskiej
dotyczącej statusu uchodźców oraz Protokołu Nowojorskiego dotyczącego statusu uchodźcy, MSWiA,
Warszawa , marzec 2008, s. 11.
100

Motywy uchodźstwa:
To cięŜka sytuacja, to był łańcuch takich wydarzeń bardzo nieprzyjemnych. W pracy
miałam kłopoty, potem kłopoty na uczelni, gdzie studiowałam. Po prostu, bo bank opłacał
moje studiowanie, kiedy miałam konflikt taki to nie był taki polityczny, nie było Ŝadnej
opozycji. Po prostu powiedziałam to, co myślę, kiedy była taka sugestia. To nawet nie były
wybory, ale referendum Ŝeby zmienić konstytucję na Białorusi, Ŝeby Łukaszenko mógł
przedłuŜać kadencję w nieskończoność. Tak, po prostu było takie zebranie, gdzie
sugerowano, narzucano pracownikom, Ŝebyśmy poszli tak i wszystko, było nawet śmiesznie,
przyjechał prezes banku i mówił, jak dobrze Ŝyjemy, a ja widzę, Ŝe pracownicy nie mogą, no
same takie potrzeby podstawowe, mieć jakichś pieniędzy, nie mogą normalnie uczyć swoich
dzieci. Po prostu wstałam i powiedziałam, nie myślałam, Ŝe będę miała takie konsekwencje.
Po prostu takie bardzo przyzwoite, takie spokojne… jeŜeli takie wszystko dobrze, dlaczego
jest tak źle, dlaczego pan przyjechał tu o tym nam mówić, jest taka akcja reklamowa, tak?
JeŜeli wszystko jest w porządku, to nie trzeba mówić ludziom. Ale potem problemy, bo
dyrektorka, ona taka jest fajna kobieta, ale niestety w wieku juŜ emerytalnym nie chciała
mieć Ŝadnych problemów i powiedziałam mi, Ŝe zepsułam image jej i jej banku i tak dalej i
miałam bardzo powaŜne kłopoty, jak bank jeszcze opłacał moje studia … I ona zadzwoniła
po prostu, Ŝe mam zwrócić wszystkie pieniądze, które bank opłacał i ostatecznie było tak, Ŝe
nie mogłam zdać egzaminu. Takie postawili mi warunki, Ŝe po prostu nie mogłam. No
zdecydowaliśmy wyjechać. Białorusinka [WF 2 – B1]

Deklarowane przyczyny uchodźstwa pozostają zróŜnicowane ze względu na


narodowość oraz cechy połoŜenia społecznego badanych (Tabela 2). Dla osób narodowości
czeczeńskiej „wojna” pozostaje podstawowym i najwaŜniejszym motywem wyjazdu z kraju
pochodzenia (86,9%), zaś dla innych narodowości nie ma juŜ takiej roli. Dla osób
narodowości rosyjskiej to przede wszystkim prześladowanie na tle politycznym (46,2%) i
wojna (40,4%). Dla „innych” narodowości podobnie przyczyny polityczne (41,5%) oraz
prześladowania na tle religijnym (29,3%) odgrywają zdecydowanie najwaŜniejszą rolę.

Tabela 2. Przyczyny opuszczenia swojego kraju pochodzenia (pobytu)


a pochodzenie narodowe

Przyczyny Pochodzenie etniczne (narodowe)


uchodźstwa Czeczenia i Dagestan Rosja i inne republiki Inne
Wojna 86,9 40,4 26,8

Prześladowania 34,6 46,2 41,5


na tle
politycznym
Prześladowania 2,8 19,2 26,8
na tle
religijnym
Prześladowania 17,8 19,2 0,0
współmałŜonka

Brak pracy 19,6 19,2 29,3


101

Podobnie deklarowany wiek wpływa na podawane przyczyny ucieczki z kraju


pochodzenia. Wojna i prześladowania polityczne dotykają przede wszystkim osoby dojrzałe,
najstarsze w naszej grupie, które ukończyły 36. rok Ŝycia – 71% z nich wskazuje na wojnę
jako główną przyczynę swojego uchodźstwa. Ta przyczyna jest względnie najmniej znacząca
dla osób najmłodszych, czyli do 18. roku Ŝycia (wojnę wymienia „jedynie” 14,3% badanych).
Podobne proporcje są zachowane w wypadku prześladowania na tle politycznym. Odwrotnie
zaś dzieje się w wypadku braku pracy i perspektyw Ŝyciowych. To właśnie osoby najmłodsze
wskazują je względnie częściej niŜ osoby najstarsze (odpowiednio 28,6% do 19,4%).
Podobny wpływ wywiera stan rodzinny badanych. Na „wojnę” jako główny motyw
uchodźstwa wskazują osoby, które są u nas razem ze swoimi rodzinami (67,7%) lub posiadają
rodziny w jednym z krajów UE (57,7%), w przeciwieństwie do osób samotnych (51,1%). Dla
nich teŜ istotną przyczyną jest prześladowanie współmałŜonka. Z kolei dla osób
nieposiadających rodzin waŜnym motywem pozostają prześladowania na tle religijnym
(29,8%), mające większe znaczenie niŜ dla osób „rodzinnych” (8,1%).
Poziom deklarowanego wykształcenia równieŜ silnie róŜnicuje deklarowane
przyczyny uchodźstwa. Osoby deklarujące wykształcenie podstawowe względnie najrzadziej
wskazują na motywy polityczne (7,4%), w przeciwieństwie do osób ze średnim
wykształceniem (37,1%) oraz wyŜszym (62,7%) One teŜ najczęściej wskazują na przyczyny
religijne (25,9%), w stosunku do pozostałych kategorii (odpowiednio 8,6% i 13,7%), oraz na
motyw „braku pracy” (40,7%) w stosunku do pozostałych kategorii (odpowiednio: 22,4% i
9,8%).
Podobnie jak wykształcenie, zawód wyuczony i wykonywany róŜnicuje takŜe niektóre
motywy uchodźstwa. Osoby pełniące funkcje kierownicze i inteligencja (czyli najbardziej
wykształcone) częściej niŜ inne kategorie zawodowe wskazują na motywy polityczne
(68,3%), w przeciwieństwie do osób nie posiadających Ŝadnego zawodu (21,0%). Ci ostatni
wskazują najczęściej na motywy prześladowania na tle religijnym i brak pracy.
Podsumowując, uzyskane w naszym sondaŜu wyniki wskazują na duŜe zróŜnicowanie
motywów opuszczenia kraju. Narodowość czeczeńska i poczucie zagroŜenia wojną wysuwają
się tutaj jako najwaŜniejsze. Podobnie jest z wiekiem i stanem rodzinnym (rozumianym jako
odpowiedzialność za los najbliŜszych). Ciekawa wydaje się zaleŜność dotycząca
wykształcenia. Osoby najsłabiej wykształcone częściej niŜ inne wskazują na motywy
ekonomiczne i religijne, zaś najlepiej wykształcone – na wojnę i politykę. MoŜna powiedzieć,
Ŝe sytuacja w kraju pochodzenia w róŜnym stopniu i róŜnych aspektach dotyka badane osoby,
102
gdzie status społeczny – zawód związany z wykształceniem – odgrywa podstawową rolę
(patrz „RóŜne fale uchodźstwa z Czeczenii do Polski”).

RóŜne fale uchodźstwa z Czeczenii do Polski:


– Problem polega jeszcze na tym, Ŝe po pierwszej wojnie czeczeńskiej było duŜo osób, nie
chcę mówić z wyŜszych sfer, ale sporo osób wykształconych, operatywnych i umiejących
się znaleźć w ogóle w świecie.
– Czy to dotyczy uchodźców w ogóle, czy tylko Czeczenów?
– Zawsze jest tak, Ŝe w tej pierwszej fali, tak samo było z Ormianami, tak samo było z
Bośnią, Ŝe ta pierwsza fala to byli ludzie młodsi, lepiej wykształceni, operatywni, w tej
chwili do nas przyjeŜdŜa czeczeńska bieda. Bardzo wielodzietne rodziny, ja wczoraj robiłam
sprawę, przyjechali z piątką dzieci, juŜ się zdąŜyło szóste w Polsce urodzić. Bez zawodu, bez
wykształcenia i niesłychanie roszczeniowi, i Ŝyjący jeszcze w pewnym, Ŝe tak powiem,
radzieckim systemie.
[fragment wywiadu z prawnikiem zajmującym się uchodźcami w Polsce]

4.4. Przypadek czeczeński – przyczyny uchodźstwa Czeczenów do Polski

Zjawisko uchodźstwa, jak juŜ wyŜej wspomnieliśmy, stanowi formę niedobrowolnej


migracji. Osoby uciekające są do niej zmuszane określonymi działaniami władz państwa lub
teŜ ich brakiem. W praktyce waŜną ich przyczyną pozostają takŜe złe warunki Ŝycia, bieda,
brak pracy i perspektyw Ŝyciowych. W wypadku długotrwałego konfliktu zbrojnego, jak w
Czeczenii, wszystkie te czynniki występują razem, i oddzielenie ich od siebie jest zabiegiem
w pewnym stopniu nienaturalnym. Uchodźcy z Czeczenii powołują się zarówno na
prześladowania, w tym związane z bezpośrednim zagroŜeniem Ŝycia, więzieniem i
nieludzkim traktowaniem, jak i na trudne warunki, brak pracy, podstawowych usług,
moŜliwości edukacyjnych i perspektyw Ŝyciowych.
Wszystkie te problemy widać dobrze w wypowiedzi prawnika zajmującego się
sprawami uchodźczymi: W tej chwili do nas przyjeŜdŜają juŜ nie uchodźcy, nie bojownicy, nie
prześladowani, tylko ludzie biedni, którzy uwaŜają, Ŝe tu jest jakaś szansa na normalne Ŝycie,
i oni to juŜ mówią, co jest oczywiście zawsze dyskusyjne, bo w pierwszym takim wywiadzie,
który urządza się na granicy, pytają się dlaczego wyjechał z kraju pochodzenia, to pierwsze
odpowiedzi są takie, bo nie mam pracy, bo nie mamy z czego Ŝyć, bo dzieci nie chodzą do
szkoły, ludzie mówią ogólnie tam nie ma warunków do Ŝycia. Natomiast po tym, jak posiedzi
parę miesięcy w ośrodku i jest wywiad, to – w ogóle wie Pani, Ŝe głowa mała, tylko troszkę mi
się mylą ci bojownicy, na których moŜna się powoływać, a ci, którzy są uznani za terrorystów
przez społeczność międzynarodową, więc potem, jak jest wydana decyzja, Ŝe jest klauzula
103
wykluczająca, czyli ten 1F229 jako działalność terrorystyczna, on swobodnie opowiada, jak
tam kogoś wzięli, porwali, wywieźli do Rosji, rozwalili i po tym jak dostaje ten 1F i ktoś mu
wytłumaczy, na czym rzecz polega, to przestaje być 1F, pisze odwołanie, Ŝe go źle
zrozumiano, Ŝe to nie był Kasajew, tylko jakiś inny i źle go zrozumiano, bo to nie to. Widzi
Pani, ja naprawdę wierzę w to, co oni mówią na granicy, bo to jest spontaniczne, ja tu
przyjeŜdŜam, ja chce tu zostać i mówi tak jak jest naprawdę. Potem dorabia, Ŝeby zostać
uchodźcą konwencyjnym, to dorabia całą story [fragment wywiadu z prawnikiem zajmującym
się uchodźcami w Polsce].
Prawa człowieka i zbrodnie wojenne w Czeczenii. Naruszanie praw człowieka i
dokonywanie zbrodni wojennych przez słuŜby podległe władzom Federacji Rosyjskiej nie
podlega w zasadzie większym wątpliwościom, gdyŜ są one wyjątkowo dobrze
udokumentowane zarówno przez rosyjskie (Moskiewskie Centrum Praw Człowieka „Karta”),
jak i zagraniczne organizacje pozarządowe (Międzynarodowa Helsińska Federacja Praw
Człowieka)230.
Do wspomnianych zbrodni i naruszeń praw człowieka dochodzi w kontekście
trwającego od początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku konfliktu zbrojnego
związanego z dąŜeniem części czeczeńskich przywódców do wyjścia z Federacji Rosyjskiej i
stworzenia własnego państwa231. W historii konfliktu wyróŜnia się przede wszystkim tzw.
pierwszą (1994–1996) i drugą (1999–2000) wojnę czeczeńsko-rosyjską, które to wojny
poprzedziły okresy nieuznanej, quasi-niepodległości Czeczenii w latach 1992–1994 i 1996–
1998. Po rozbiciu przez Rosjan głównych oddziałów bojowników czeczeńskich, w czerwcu
2000 r. ogłoszono oficjalnie zakończenie wojskowej operacji antyterrorystycznej i
rozpoczęcie jej policyjnej fazy, która w zasadzie nie skończyła się do dziś. Kierownictwo
operacji przejęła wówczas z rąk armii federalnej Federalna SłuŜba Bezpieczeństwa (FSB).
Natomiast od 2003 r. w ramach polityki tzw. czeczenizacji konfliktu stopniowo zaczęto
zastępować jej udział prorosyjską milicją czeczeńską podległą, współpracującej z Rosjanami
oficjalnej administracji republiki kierowanej przez Achmeda Kadyrowa.

229
Klauzula wyłączająca jest określona w art. 1F Konwencji Genewskiej i brzmi następująco: „Postanowienia
niniejszej Konwencji nie mają zastosowania do osoby, w stosunku do której istnieją powaŜne podstawy, aby
sądzić, Ŝe a) dokonała zbrodni przeciwko pokojowi, zbrodni wojejnnej lub zbrodni przeciwko ludzkości w
rozumieniu aktów międzynarodowych opracowywanych dla ustanowienia przepisów odnoszących się do tych
zbrodni; b) dokonała powaŜnej zbrodni o charakterze niepolitycznym poza państwem, które ją przyjęło, przed
uznaniem jej za uchodźcę; c) jest winna czynów sprzecznych z celami i zasadami Narodów Zjednoczonych”.
230
Zob. najbardziej popularne strony interenetowe na ten temat w Polsce: http://czeczenia.blog.onet.pl/;
http://www.czeczenia.com.pl/; http://www.wolnykaukaz.org/kaukaz/.
231
O historii konfliktu rosyjsko - czeczeńskiego - zob. B. Strumiński, Czeczenia – Iczkeria i Czeczeńcy okiem
językoznawcy. Esej naukowo-polityczny, Warszawa 2005; S. Ciesielski, Rosja – Czeczenia. Dwa stulecia
konfliktu, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2003; por. takŜe I. Adger-Adajew, Kamienie
mówią. Dzieje i kultura Czeczenów, przeł. K. Brodacka, Instytut Kultury Narodów Kaukazu, Warszawa 2005.
104
Konflikt zbrojny i ogólny kryzys spowodowały olbrzymią falę migracji z Czeczenii.
Na początku wyjechało przede wszystkim około 300 tys. Rosjan i przedstawicieli innych nie-
czeczeńskich narodowości. Zasadnicze fale migracji ludności etnicznie czeczeńskiej
rozpoczęły się jednak w czasie drugiej wojny czeczeńsko-rosyjskiej. Wkroczenie w
październiku 1999 r. wojsk rosyjskich na teren Czeczenii, poprzedzone zmasowanymi
bombardowaniami, spowodowało masową ucieczkę ludności cywilnej do sąsiedniej
Inguszetii, gdzie w ciągu tylko pierwszych miesięcy wojny schroniło się około 350 tys.
Czeczenów.
Późniejszy rozwój sytuacji zarówno w Czeczenii, jak i w Inguszetii sprzyjał
podejmowaniu decyzji migracyjnych przez kolejne grupy ludności, która szukała schronienia
nie tylko juŜ na innych terenach Federacji Rosyjskiej, ale i poza jej granicami232. Do dziś
prawdopodobnie zdecydowana większość mieszkańców tej republiki musiała zmienić swoje
miejsce zamieszkania. Do Polski pierwsze większe fale uchodźców czeczeńskich zaczynają
docierać po 1999 roku.
W wyniku obu wojen zginęło dotychczas po stronie czeczeńskiej prawdopodobnie od
100 do 200 tys. ludzi (dane o ofiarach są trudne do ustalenia, a róŜne ośrodki i organizacje
podają sprzeczne ze sobą liczby). NiezaleŜnie jednak od faktycznej liczby ofiar, wszystkie
szacunki w zestawieniu z liczbą mieszkańców republiki, wynoszącą przed wojną około 760
tys. osób, są ogromne. Ofiarami są ponadto przewaŜnie osoby cywilne, a według danych
UNICEF-u, duŜa z nich część (40%) to dzieci. Zniszczeniu uległy teŜ ekonomiczne podstawy
bytu ludności. Tysiące domów zostało zburzonych, w miastach zdewastowano sieć
wodociągową i kanalizacyjną, lokalny przemysł i miejscowe zakłady pracy przestały istnieć.
Zaprzestano równieŜ świadczenia usług publicznych, zwłaszcza w słuŜbie zdrowia i edukacji.

Do największych zbrodni i prześladowań doszło w okresie drugiej wojny i


bezpośrednio po niej w latach 2000–2002, kiedy władza w Czeczenii naleŜała prawie
całkowicie do okupującej ją armii federalnej. W czasie trwania walk zakładano tzw. obozy
filtracyjne, porównywane przez wielu obserwatorów do obozów koncentracyjnych, w których
przetrzymywano wszystkich podejrzanych o sprzyjanie bojownikom czeczeńskim. Wojskowi
wykorzystywali swe uprawnienia na tym obszarze takŜe do prowadzenia nielegalnych
„interesów”, takich jak handel wydobywaną w Czeczenii ropą naftową, grabienia ludności
cywilnej, wymuszanie haraczy, nieograniczone moŜliwości brania łapówek, czy porwania dla
okupu, handel zwłokami i organami ludzkimi. Poza tym na porządku dziennym
odnotowywano morderstwa, stosowanie tortur, gwałty i bezprawne zatrzymywania.
Szczególnie złą sławą cieszyły się tzw. zaczistki – operacje specjalne przeprowadzane nocą,
232
Uchodźcy z Czeczenii, “Z obcej ziemi” 2001, nr 11, s. 12-14.
105
ograniczone do konkretnych budynków lub części ulic, polegające na włamywaniu się do
mieszkań, terroryzowaniu mieszkańców, biciu ich, grabieniu mienia oraz zabieraniu młodych
męŜczyzn, podejrzanych rzekomo o współpracę z bojownikami.
Losy zatrzymanych bywały tragiczne, w wypadku ich wykupienia byli wypuszczani,
w przeciwnym razie ginęli bez śladu, a ich okaleczone ciała odnajdywane były po pewnym
czasie. Na podstawie oględzin zwłok wiadomo, Ŝe pobierano od nich organy do
przeszczepów, a wcześniej poddawano torturom, m.in. przez bicie, stosowanie wstrząsów
elektrycznych i szczucie psami.
Relacje na temat tych operacji przewijały się takŜe wielokrotnie w rozmowach z
Czeczenami w Polsce i wskazywane były często jako główny powód ubiegania się o status
uchodźcy: Mam syna i dlatego wyjechałam. PrzyjeŜdŜają robić zaczystki, przychodzą w nocy,
w maskach i zabierają młodzieŜ. Mojego syna teŜ zabrali, ale Ŝeśmy go wykupili. Bywa
jednak, Ŝe juŜ się nie znajdują albo tylko ich trupy. Dlatego musiałam wyjechać; Ludzie u nas
przepadają bez wieści. Przed wyjazdem przyjechali Ruscy na BTR-ach i mojego syna pobili i
chcieli go zabrać. Płakałam, wyrywałam go z ich rąk, ale mnie do niego nie dopuszczali.
Dopiero jak wszystkie moje sąsiadki się zebrały, dały pieniądze dowódcy, to oni wzięli
pieniądze i oddali go. I tak cały czas jest w Czeczenii, to tam normalne [N.S. 20].
Przemoc i prześladowania w Czeczenii były kontynuowane takŜe po 2003 r. w okresie
tzw. czeczenizacji konfliktu. Członkowie czeczeńskiej gwardii prezydenta Kadyrowa
podobnie dopuszczali się licznych naruszeń praw człowieka. Stosowali m.in.
odpowiedzialność zbiorową, zatrzymując członków rodzin – domniemanych terrorystów –
jako zakładników i Ŝądając dobrowolnego poddania się wskazanych osób. W przeciwnym
wypadku ich zabijali.
Sytuacja uchodźców czeczeńskich w Inguszetii oraz w innych rejonach Federacji
Rosyjskiej. Najwięcej uchodźców z Czeczenii schroniło się w graniczącej z nią na wschodzie
republiką Inguszetii, której granice pozostawały dla nich otwarte, mimo ogromnego
obciąŜenia, jakie stanowiła ich obecność. Na obszarze liczącym około 360 tys. mieszkańców
schronienie znalazło na początku wojny domowej, co najmniej 240 tys. uchodźców, a według
niektórych źródeł liczba ich dorównywała w krytycznych momentach liczbie stałych
mieszkańców Inguszetii.
Część uchodźców została przyjęta przez miejscową ludność i pozostawała na ich
utrzymaniu, część natomiast została rozmieszczona w 5 duŜych obozach, mieszkając na ich
terenie w namiotach, prowizorycznych szałasach, czy samochodach. Pozostali znajdowali
schronienie w byłych kołchozach, wagonach kolejowych lub zamkniętych fabrykach.
Schronienia te na ogół nie chroniły dostatecznie przed zimnem, wiatrem i deszczem, a
106
instalacje sanitarne były tragicznej jakości. Mimo cięŜkich warunków Ŝycia, moŜliwość
schronienia się w Inguszetii prawdopodobnie uratowała Ŝycie tysiącom Czeczenów. Wkrótce
jednak dotychczasowego prezydenta Inguszetii Rusłana Akuszewa, starającego się prowadzić
niezaleŜną politykę wobec Moskwy, zastąpił były generał FSB Murat Ziazikow, starający się
wykazać lojalnością wobec władz Federacji.
Od kwietnia 2001 r. zaprzestano rejestrować nowo przybyłych uchodźców,
wywierając presję na ich powrót do Czeczenii. Ich obecność w Inguszetii była nie na rękę
władzom rosyjskim, gdyŜ stanowili oni główne źródło informacji o sytuacji w Czeczenii dla
mediów, obrońców praw człowieka i obserwatorów zagranicznych. Ponadto chciano
wykazać, Ŝe powrót uchodźców dowodzi postępującego procesu normalizacji. Uchodźcy
jednak nie chcieli wracać, wiedząc, Ŝe ich domy zostały zburzone, a sytuacja pod względem
bezpieczeństwa daleka była od normalności. Wymuszano więc powroty odcinając gaz, prąd i
wodę od domostw zajętych przez uchodźców, stosując szykany i zamykając obozy. Ponadto
podobnie jak w samej Czeczenii, FSB organizowała zaczistki, grabiąc i dewastując mienie
mieszkańców Inguszetii oraz porywając ludzi dla okupu233.
Działania słuŜb specjalnych uczyniły z Inguszetii miejsce równie niebezpieczne jak
Czeczenia i przyniosły zakładane przez nie skutki. Z jednej strony wywołały nastroje anty-
uchodźcze lub anty-czeczeńskie wśród Inguszów, a z drugiej – panikę wśród uchodźców,
którzy nie czując się bezpiecznie, rzeczywiście zaczęli opuszczać tę republikę. Ci, którzy
mieli odpowiednie środki finansowe, nie wracali do Czeczenii, lecz szukali schronienia w
innych regionach Federacji Rosyjskiej lub udawali się w kierunku zachodnim, docierając
m.in. do Polski. Z kolei te osoby, które nie miały innych moŜliwości, powracały do Czeczenii,
gdzie musiały egzystować w równie Ŝałosnych, jeśli nie gorszych warunkach, gdyŜ
miejscowe władze nie zapewniały im właściwych miejsc zamieszkania.
Powstał fundusz państwowy umoŜliwiający wypłatę odszkodowań za zniszczone
domy i stracone mienie, ale zdaniem uchodźców, mechanizm ich uzyskiwania jest w takim
stopniu skaŜony korupcją, Ŝe w zasadzie nie spełnia swej roli: Trzeba połowę rekompensaty
oddać na łapówkę, aby ją dostać. Mówią, jeśli chcesz dostać, to pół na pół. A za 5 tysięcy
dolarów nie zbudujesz domu. Materiały budowlane są bardzo drogie [Czeczen]. W tej
sytuacji niektórzy uzyskane „odszkodowanie” inwestują w emigrację, mając nadzieję na
status uchodźcy i szybsze rozpoczęcie normalnego Ŝycia poza Czeczenią.
Wspominaliśmy juŜ, Ŝe pewna część uchodźców czeczeńskich szuka (ale brak danych
na ten temat) moŜliwości Ŝycia na innych obszarach Federacji Rosyjskiej, poza Czeczenią i

233
Stanowisko UNHCR w sprawie poszukujących azylu obywateli Federacji Rosyjskiej w kontekście sytuacji w
Czeczenii, „Z obcej ziemi” 2004, nr 20, s. 11-12.
107
Inguszetią. UniemoŜliwia to jednak często funkcjonujący nadal w wielu rejonach Federacji
Rosyjskiej system obowiązkowego meldowania się, tzw. propiski, odziedziczony po ZSRR
(formalnie zniesiony przez konstytucję), co sprawia, Ŝe bez niego nie moŜna korzystać z
podstawowych praw obywatelskich i socjalnych, jak moŜliwość podjęcia legalnej pracy,
korzystania z opieki medycznej czy posłania dzieci do szkoły.
Sąsiadujący z Czeczenią Kraj Krasnodarski i Stawropolski są całkowicie zamknięte
dla Czeczenów. Silną niechęć do uchodźców przejawiają teŜ władze Dagestanu i innych
republik kaukaskich, obawiając się rozszerzenia antyrosyjskiej irredenty. Podobnie jest w
duŜych miastach jak Moskwa i Petersburg, gdzie milicja stara się wyłapywać osoby tzw.
kaukaskiego pochodzenia i wyglądu przebywające tam nielegalnie. Stosunkowo najłatwiej
jest jeszcze zameldować się Czeczenom w małych miastach Federacji, w których jednak
często brak dla nich pracy i panują wobec nich silne nastroje ksenofobiczne.
W przeciwieństwie do Rosjan, którzy wyjechali w czasie wojny z Czeczenii, uchodźcy
czeczeńscy z reguły nie uzyskują na terenie Federacji Rosyjskiej statusu przymusowego
imigranta (odpowiednika wewnętrznego uchodźcy) i świadczeń z tym związanych, które mają
Rosjanie. Jest to jeszcze jeden powód, Ŝe wielu z nich, nawet jeśli nie są zagroŜeni
indywidualnymi prześladowaniami, decyduje się na emigrację zagraniczną. Trudno teŜ w ich
przypadku odmawiać im statusu uchodźcy jedynie ze względu na teoretyczną moŜliwość
skorzystania z ochrony w innych częściach Federacji Rosyjskiej (powołania się na formułę
tzw. alternatywy ucieczki wewnętrznej), której faktycznie w większości nie posiadają. Nie
oznacza to jednak, Ŝe wszyscy spośród ubiegających się o azyl mieli te same motywacje
migracji i odczuwali podobne obawy przed prześladowaniami.
Postawy uchodźców czeczeńskich wobec Rosji jako kraju pochodzenia. Dla wielu
przedstawicieli tzw. zaangaŜowanej opinii publicznej niezajmującej się bezpośrednio
uchodźcami, ale obserwującej światowe wydarzenia, fakt, Ŝe ludzie z takich krajów jak
Czeczenia ubiegają się o status uchodźcy w Polsce jest w zasadzie zrozumiały i akceptowany.
Posiadając pewną wiedzę na temat naruszeń praw człowieka w Czeczenii, z zaskoczeniem,
jeśli nie oburzeniem przyjmują oni nieraz informacje, Ŝe większość z nich nie otrzymuje tego
statusu. W tym kontekście naleŜy więc zwrócić uwagę na zróŜnicowanie postaw samych
Czeczenów wobec konfliktu z Rosją i róŜnych sytuacji, w jakich znaleźli się, przebywając na
terenie Federacji Rosyjskiej.
Nie wszystkie osoby przyznające się do narodowości czeczeńskiej i ubiegające się o
status uchodźcy faktycznie pochodzą z terenu Republiki Czeczeńskiej. Nie wszyscy są w
rzeczywistości Czeczenami, a nawet jeśli nimi są, to nie wszyscy spośród nich byli
zwolennikami niepodległości Czeczenii, brali udział w walkach lub stanowili ofiary
108
późniejszych represji. Część etnicznych Czeczenów po stalinowskich przesiedleniach z lat
czterdziestych XX wieku nigdy nie powróciła do swej dawnej ojczyzny. Inni juŜ później
osiedlili się w róŜnych rejonach ZSRR. Sprzyjała temu obowiązkowa trzy - letnia słuŜba
wojskowa odbywana poza terenem republiki, delegowanie do pracy w róŜne rejony Związku
Radzieckiego oraz zawieranie małŜeństw mieszanych. Te ostatnie w niektórych środowiskach
czeczeńskich mogły uchodzić za prestiŜowe, gdyŜ ich zawarcie ułatwiało awans zawodowy.
Z kolei do Czeczenii delegowano często do pracy Rosjan oraz przedstawicieli innych
nie-czeczeńskich narodowości. Wymienione czynniki, a ponadto panująca wszechobecnie
ideologia (w szkole, organizacjach pionierów, komsomolców i wojsku) sprzyjały językowej
rusyfikacji Czeczenów oraz utracie własnej toŜsamości kulturowej i narodowej. Szczególnie
dotyczyło to tzw. Czeczenii nizinnej (skąd pochodzi większość uchodźców znajdujących się
w Polsce), gdzie w miastach (w tym w Groznym) przed wybuchem konfliktu stanowili
mniejszość. Stąd tylko niektóre grupy czeczeńskich elit zorientowane były nacjonalistycznie
lub islamistycznie, starając się zmobilizować naród po rozpadzie ZSRR w imię idei
niepodległości, czy państwa islamskiego.
W praktyce większość społeczeństwa czeczeńskiego, którego reprezentantami są
zazwyczaj obecni uchodźcy, identyfikowała się z tworzonym przez oficjalne władze tzw.
narodem sowieckim i pragnęła nie tyle walczyć o niepodległe państwo, ile po prostu o lepsze
warunki Ŝyciowe i spokojne Ŝycie. W imię bezpieczeństwa i dobrobytu zgadzali się w
zasadzie na wchłonięcie Czeczenii przez Rosję. Nawet, jeśli wielu z nich wzięło udział w
wojnie, to głównie z uwagi na obowiązek solidarności rodowej w ramach tejpów, wywołanej
masowymi represjami armii rosyjskiej na początku konfliktu. Później szukali po prostu
bezpieczeństwa i moŜliwości w miarę godnego Ŝycia.
Poza nimi istnieje równieŜ grupa prorosyjskich kolaborantów skupiona wokół
Achmeda Kadyrowa (wcześniej Rusłana Chasbułatowa i Doku Zawgajewa), która od
początku współpracowała w ramach swoistego pragmatyzmu z władzami rosyjskimi.
Podsumowując, ubiegający się w Polsce o status uchodźcy Czeczeni pochodzą ze
wszystkich wymienionych tu orientacji, ale jak się wydaje jest wśród nich stosunkowo
najmniej byłych bojowników poszukiwanych przez rosyjskie FSB, czy zaangaŜowanych
islamistów, którym grozi śmierć lub uwięzienie. Większość nie jest poszukiwana przez
rosyjskie słuŜby specjalne i w związku z tym trudno im przekonywująco udowodnić, Ŝe groŜą
im prześladowania w rozumieniu Konwencji Genewskiej. Często nigdy nie mieszkali w
Czeczenii lub przebywali poza nią juŜ dłuŜszy czas.
W dodatku wśród nich znajdują się takŜe byli zwolennicy Kadyrowa oraz osoby, które
próbując wyemigrować na Zachód, podają się tylko za Czeczenów, będąc faktycznie
109
Rosjanami z rejonu Kaukazu lub reprezentując inne narodowości kaukaskie. Nie wyklucza to
ich z moŜliwości ubiegania się o status uchodźcy, choć silnie podwaŜa ich wiarygodność.
Zapewne większość z nich nigdy nie wyjechałaby ze swojego kraju, gdyby nie ogólna
atmosfera braku bezpieczeństwa na północnym Kaukazie, powiązana z powaŜnymi
problemami bytowymi, czy doświadczaną dyskryminacją na innych terenach Federacji
Rosyjskiej.
Dlatego w postępowaniach uchodźczych prowadzonych w Polsce osobom z tych
grup jest przyznawany zwykle tylko tzw. pobyt tolerowany, a nie status uchodźcy.
Dodatkowo ostatnie migracje czeczeńskie (okres 2006–2007) związane są w duŜym
stopniu juŜ nie tyle z cięŜką sytuacją w samej Czeczenii, lecz z łączeniem rodzin i
powstaniem sieci i strumieni migracyjnych, na których szlakach leŜy Polska jako kraj
tranzytowy. W wielu państwach Europy Zachodniej powstały juŜ stabilne diaspory
uchodźców czeczeńskich (patrz „Polityka państwa wobec uchodźstwa Czeczenów do
Polski”).

Polityka państwa wobec uchodźstwa Czeczenów do Polski


Po pierwsze, ja bym jedną rzecz podkreślił, bo dla mnie jest to sprawa bardzo
istotna, bo często nie ma tej świadomości. Według mojej wiedzy Polska jest krajem
unikalnym, jeśli chodzi o zasadę przyjmowania uchodźców z Czeczenii. Ani Słowacja, ani
Węgry, a myśmy to ostatnio sprawdzali, nie wiem z jakich względów, nie mają takiej
sytuacji, Ŝe przez Białoruś jedzie pociąg, grupy wysiadają, umoŜliwia im się dostęp do
polskiej placówki granicznej, gdzie składają takie wnioski. To jest pewna wykładnia,
zasada admisji uchodźców wysokiego komisarza itd.
Więc sprawa jest oczywista, natomiast jest rzeczą ciekawą, Ŝe ona
zafunkcjonowała tylko w Polsce w przypadku Wschodu, generalnie, wschodniej
granicy, i mało tego, Ŝeby było jeszcze ciekawiej, to ona w zasadzie ogranicza się tylko
do Brześcia i do tego wejścia, coraz częściej ten kanał jest stosowany. W związku z tym
powstaje rzecz bardzo nietypowa, w moim przekonaniu, jeśli chodzi o Europę w ogóle,
mianowicie taka, Ŝe właściwie, jeŜeli jest tylko informacja o takiej moŜliwości, a biorąc
pod uwagę skalę, to taka informacja jest w Czeczenii, to nie trzeba płacić Ŝadnym
przemytnikom, Ŝadnych barier w dostępie do procedury uchodźczej w Polsce nie ma, a
więc moŜna do Polski wjechać. Pójdę jeszcze dalej, od 21 grudnia taka osoba jak
wjedzie, to oczywiście nie będzie miała prawa przemieszczać się dalej do Europy, ale
granic juŜ nie będzie, w związku z tym taka osoba tak de facto wjeŜdŜa do obszaru
Schengen.
To, Ŝe ona się nie moŜe poruszać na tym obszarze, to jest inna sprawa, ale po
prostu ja bym powiedział, Ŝe w przypadku Czeczenów ta procedura bynajmniej to nie
jest furtka, to jest brama cała, z której korzysta coraz więcej Czeczenów. Powiem
ostatnią rzecz, która jest mniej znana, Ŝe wśród Czeczenów w tej chwili poszła plotka, Ŝe
przystąpienie Polski do Schengen oznacza zamknięcie tej furtki, w związku z tym
ostatnio mamy potęŜny napływ, w sierpniu było tysiąc nowych osób, które się pojawiły w
procedurze... W kaŜdym bądź razie, Ŝe w ciągu ostatnich trzech miesięcy, ja tak
strzelam, około trzech tysięcy nowych osób do nas napłynęło, jest ogromny wzrost,
uruchamia się kolejne ośrodki, jest lekki kryzys w tej chwili, jeśli chodzi o Urząd,
110
poniewaŜ mamy do czynienia z ogromnym napływem. To między innymi świadczy o tym,
Ŝe w momencie gdy tam się wygeneruje odpowiednia informacja, która świadczy o
pewnej moŜliwości teoretycznej, bo to się nie zmieni.
Zasady wjazdu będą dokładnie takie same jak przed czy po Schengen, to
powoduje, Ŝe jednak istnieje taka szansa… W związku z tym w przypadku Czeczenów,
którzy oczywiście nie wszyscy dostają ten pobyt tolerowany, ale wiemy dlaczego, czasami
są to Czeczeni z Moskwy, którzy Czeczenii na oczy nie widzieli itd. Ale w przypadku
ustalenia, Ŝe jest to Czeczen i teoretycznie jest on zagroŜony, to nie ma Ŝadnego problemu
pozostania w Polsce. To jest troszeczkę nietypowe, od takich klasycznych procedur
uchodźczych, które Ŝeśmy znali z uŜyciem przemytników, z próbą przekroczenia dalej
granicy, to jest zupełnie inny temat, i to jest rzeczywiście zupełnie inny typ sytuacji,
migracji, wszystkiego, co do tej pory Ŝeśmy znali [wywiad z pracownikiem Urzędu ds.
Cudzoziemców].

4.5. Przyczyny uchodźstwa osób aplikujących o status uchodźstwa w Polsce o innej niŜ
czeczeńskiej narodowości

Ze względu na duŜą róŜnorodność innych krajów pochodzenia uchodźców


obejmujących dwadzieścia parę państw i niewielką w sumie liczbę ich reprezentantów
ubiegających się o azyl w Polsce, nie będziemy omawiali dokładnie powodów, tak jak w
wypadku Czeczenii, dla których wyjechali z kraju. Uchodźcy stamtąd pozostają w duŜym
stopniu reprezentatywni dla innych grup uchodźców pochodzących zwłaszcza z rejonów
konfliktów zbrojnych, jak np. sudańskiego Południa, Darfuru, Somalii, Iraku, czy
Afganistanu234.
W znakomitej większości są to równieŜ te sytuacje, w których w grę wchodzi przede
wszystkim ucieczka przed wojną, przypadkowymi często represjami ze strony władz lub
jednej ze stron konfliktu, prześladowaniami ze względów etnicznych, czy religijnych, ale
powiązanych z trudnymi warunkami Ŝyciowymi (ekonomicznymi). Nieliczne są wiarygodne
przypadki ubiegania się o azyl z powodów groŜących prześladowań ze względu na
prowadzenie określonej działalności politycznej lub przynaleŜności do określonych grup
społecznych. Podobnie jak w wypadku większości uchodźców czeczeńskich, ubiegający się o
azyl pragną zarówno większego bezpieczeństwa, jak i lepszego Ŝycia.
Uchodźcy z Azji i Afryki od uchodźców czeczeńskich odróŜniają się tym, Ŝe są to
przewaŜnie młodzi męŜczyźni przyjeŜdŜający do nas indywidualnie, jeśli są w grupach, to
raczej przypadkowo dobranych kolegów, a nie całych rodzin z kobietami i dziećmi, czy
bliskich krewnych, jak w przypadku Czeczenów. Są przeciętnie lepiej od nich wykształceni i
znają z reguły język angielski. Koszty ich migracji są na ogół duŜo wyŜsze niŜ wydatki, które
musieli ponieść Czeczeni, stąd raczej nie pochodzą z najuboŜszych środowisk w swoich

234
M. Zabek, Afrykańscy imigranci i uchodźcy na skrzyŜowaniu Wschodu i Zachodu, „Znak” 2008, nr 2.
111
krajach lub teŜ posiadają stosunkowo zamoŜnych krewnych za granicą, którzy sponsorują ich
migrację (patrz: „Uchodźcy z Azji w Polsce. Raport z badania”).

Małgorzata Hermelińska, Marta Matuszewska, Beata Szczepankowska (III rok, Instytut

Socjologii UW)

Uchodźcy z Azji w Polsce. Raport z badania


Wnioski końcowe z badania
Wyprowadzenie ogólnych wniosków na temat uchodźców z Azji przebywających w
Polsce jest zadaniem trudnym, bowiem generalnie zbiorowość uchodźców jest grupą dość
specyficzną. Wynika to z traumatycznych doświadczeń związanych przewaŜnie z
działaniami wojennymi czy z prześladowaniami, które skłaniają do wyjazdu. Często teŜ
połączone są one z czynnikami ekonomicznymi, chęcią polepszenia warunków
materialnych własnego Ŝycia. Poza tym na specyfikę tej grupy wpływa sama procedura
nadania statusu uchodźcy, która jest procesem złoŜonym i długotrwałym, wymaga bowiem
dokładnego skonfrontowania zeznań osoby ubiegającej się o taki status z sytuacją w jej
kraju pochodzenia. Na czas trwania sprawy osoba taka umieszczana jest w specjalnym
ośrodku, przez długi czas przebywa więc w jednym miejscu z innymi osobami odmiennymi
narodowościowo i kulturowo. Przeciągające się oczekiwanie na rozwiązanie sprawy
skutkuje teŜ poczuciem niepewności co do dalszych losów. Fakt, Ŝe badani przez nas Azjaci
przebyli długą drogę do Polski, a ich kultura bardzo się róŜni od naszej, jeszcze bardziej
rzutuje na ich funkcjonowanie w naszym kraju. NaleŜy więc mieć na uwadze wszystkie te
czynniki, poniewaŜ wywierają one silny wpływ na Ŝycie codzienne uchodźców.

Motywy uchodźstwa oraz wybór kraju przyjmującego


Wszystkie badane przez nas osoby do decyzji o ucieczce z kraju pochodzenia
skłoniła trudna sytuacja polityczna. Główne motywy to bezpośrednie prześladowania na tle
politycznym czy etnicznym oraz poczucie zagroŜenia własnego bezpieczeństwa
spowodowane konfliktem zbrojnym. CięŜko wykluczyć powody ekonomiczne emigracji,
jedynie w przypadku Karina mogły one nie mieć duŜego wpływu, bowiem pochodzi on z
bogatej rodziny i dostaje teraz od niej pieniądze na Ŝycie w Polsce. Mansu jako nauczyciel
czy John, jeszcze student, zapewne nie zajmowali zbyt wysokiej pozycji ekonomicznej, ale
pytani o powody uchodźstwa nic nie wspominają o trudnych warunkach materialnych, a
jedynie o potrzebie Ŝycia w poczuciu bezpieczeństwa i spokoju o dalszy los.
Jeśli chodzi o wybór kraju, to czynnikiem wpływającym na taką decyzję są
przewaŜnie dostępność komunikacyjna oraz otwartość i prawa społeczeństwa
przyjmującego wobec uchodźców. W badanej przez nas grupie decydującą rolę odegrały
jednak czynniki historyczne – jak w przypadku Mansu, który chciał wyjechać do Wielkiej
Brytanii, kraju od lat związanego z Nepalem, co wynika z jego przeszłości kolonialnej –
oraz czynniki ekonomiczne – John zamierzał dostać się do Stanów Zjednoczonych,
natomiast krajem docelowym Kamrina były Niemcy. śaden z nich nie planował składania
wniosku o uchodźstwo w Polsce, musieli jednak tu pozostać po zatrzymaniu przy próbie
nielegalnego przekraczania granicy czy teŜ w innych okolicznościach.
Wydaje się więc, Ŝe dla osób z krajów tak odległych i odmiennych kulturowo jak
Nepal, Bhutan czy Pakistan, Polska nie wydaje się krajem atrakcyjnym i nie jest teŜ
wybierana jako miejsce docelowe.”
112

4.5. Strategia przygotowań do uchodźstwa – podróŜ i przyczyny wyboru Polski

Kraj, w którym osoba składa wniosek o uznanie siebie za uchodźcę, ma istotny wpływ
na jej dalsze losy, jej prawa i warunki bytowe235. W jaki sposób dochodzi do wyboru danego
kraju? Mogą tu być obecne róŜne względy, od dostępności komunikacyjnej danego kraju,
kosztów transportu, moŜliwości porozumiewania się w znanym sobie języku, bliskości
kulturowej, atrakcyjności cywilizacyjnej (bogactwa kraju), do otwartości jego prawa i
społeczeństwa na uchodźców (Tabela 3).

Tabela 3. Przyczyny wyboru Polski jako kraju uchodźstwa*

Lp. Przyczyna wyboru Polski Odsetek


(liczba wskazań)
1. Polska jest najbliŜej 42,4% (85)

2. Polska jest krajem bezpiecznym 32, 0% (64)


dla uchodźców
3. Do Polski jest najłatwiej się 24,5% (49)
dostać
4. Polska była polecana przez inne 14,0% (29)
osoby
5. Polska jest stroną Konwencji 12,5% (25)
Genewskiej
6. Przypadek zadecydował 10,0% (20)

7. Dobry stosunek Polaków do 8,0% (16)


uchodźców
8. Pragnienie kształcenia dzieci 7,5% (15)

9. Lepsze warunki (perspektywy) 7,0% (14)


Ŝyciowe w Polsce niŜ w kraju
pochodzenia
10. Zadecydowała rodzina (mąŜ) 6,5% (13)

11. W Polsce są znajomi 4,0% (8)


(pobratymcy)
12. Nie wiem 0,5% (1)

13. Inne 5,5% (11)

* Procenty nie sumują się do 100%, gdyŜ badani mogli wymienić więcej niŜ jedną przyczynę.

235
B. Mikołajczyk, Osoby ubiegające się o status uchodźcy..., s. 157-160.
113
Wyniki tabeli 3 pokazują, Ŝe badani deklarowali, Ŝe decydowali się na złoŜenie
wniosku uchodźczego w Polsce w sposób świadomy. Tylko dla 10% (20 osób) była to sprawa
przypadku lub decyzji rodziny (męŜa), którą naleŜało zaakceptować – 6,5% (13), albo teŜ
efekt „sieci” znajomości, czyli posiadania tutaj swoich znajomych – 4,0% (8). Tylko jedna
osoba badana nie potrafiła udzielić odpowiedzi, dlaczego zdecydowała się wybrać nasz kraj
jako miejsce złoŜenia wniosku uchodźczego.
W pierwszej grupie „świadomie wybierających” Polskę dominują osoby z Federacji
Rosyjskiej, w tym z Czeczenii. W drugiej, dla których Polska była częściej tylko kwestią
przypadku – pojedynczy uchodźcy z róŜnych państw Afryki i Azji. Pierwsi docierali do
Polski najczęściej pociągiem lub samolotem przez Moskwę, potem Mińsk do Brześcia i
Terespola. Niektórzy jechali pociągiem przez Ukrainę do Kijowa, następnie do Medyki.
Korzystano takŜe z istniejących od kilku lat ułatwień komunikacyjnych w postaci prywatnych
minibusów (marszrutek) woŜących pasaŜerów bezpośrednio z Groznego do Mińska. Byli
jednak nawet tacy, którzy utrzymywali, Ŝe całą drogę do granicy polskiej przebyli pieszo, co –
jeśli jest prawdą – pozostaje zapewne odosobnionym przypadkiem. Natomiast nierzadko
uchodźcy przekraczają pieszo samą granicę, zwłaszcza jeśli czynią to nielegalnie.
Wielu uchodźców, których celem są kraje Europy Zachodniej, chce uniknąć rejestracji
w Polsce i przebyć nasz kraj w sposób niezauwaŜony, aby później, gdy juŜ dostaną się do
Niemiec czy Austrii, nie zostać do niej ponownie cofniętym na podstawie przepisów
zawartych w Konwencji Dublińskiej. Stąd nielegalne próby przekraczania granicy wschodniej
przez Bug lub w Bieszczadach oraz zachodniej przez Odrę lub Nysę ŁuŜycką.
Zazwyczaj uchodźcy nie czynią tego na własną rękę, lecz korzystają z usług
wyspecjalizowanych przemytników znających doskonale teren i współpracujących ze sobą po
jednej i drugiej stronie granicy236. Kontakt z nimi nawiązują poprzez taksówkarzy z Brześcia,
którzy zresztą sami ich zaczepiają, oferując im te usługi. DroŜsza forma obejmuje opiekę
ukraińskiego lub białoruskiego przewodnika aŜ do umieszczenia przemycanych w kryjówce
po polskiej stronie granicy. Tańsza polega tylko na pokazaniu „gościom” (uchodźcom)
„dziury”, czyli dogodnego miejsca akurat niepatrolowanego w tym czasie przez „kapci”
(funkcjonariusz StraŜy Granicznej) i „puszczeniu” przez granicę na własną rękę oraz
odebraniu dopiero po drugiej stronie granicy, gdzie zaczyna się rola polskich przewodników.
W Polsce do czasu wejścia do strefy Schengen wielu naganiaczy proponujących
przerzut przez zachodnią granicę kręciło się niegdyś na Stadionie Dziesięciolecia lub wokół

236
Por. K. Głąbicka, Przerzut migrantów do lub przez terytorium Polski, „Prace Migracyjne” nr 22, luty 1999;
K. Głąbicka, T. Halik, A. Sawicka, Studia nad przerzutem migrantów, „Prace Migracyjne” nr 23, marzec 1999;
M. Okólski, Migrant trafficking in Poland. Actors, mechanism, combating, “Prace Migracyjne” nr 24, marzec
1999.
114
ośrodków dla uchodźców. Niektórzy z nich sami byli uchodźcami, którzy dostali w Polsce
status i w ten sposób zarabiają na Ŝycie. Ze strony polskiej przemytnikami byli zazwyczaj
młodzi męŜczyźni między 18. a 30. rokiem Ŝycia, po szkole zawodowej, bez stałej pracy.
Zamieszkiwali w przygranicznych wsiach połoŜonych korzystnie, jeśli chodzi o oddalenie od
dróg i posterunków SG, w terenie utrudniającym patrolowanie, ale jednocześnie przeszkody
naturalne nie mogły być zbyt wielkie, aby nie uniemoŜliwiły przemytu. Znali oni doskonale
teren, poszczególnych funkcjonariuszy SG i metody ich pracy, co pomagało im uniknąć
złapania. Poza wsią muszą być teŜ kryjówki (tzw. „dziuple”) umoŜliwiające czasowe ukrycie
się uchodźców. Zazwyczaj są to prywatne posesje, opuszczone zabudowania gospodarcze,
szklarnie, a innym razem, jak np. koło BroŜka tereny poniemieckiej fabryki chemicznej czy
starej fabryki tekstylnej obok śarek.
Obecnie, w związku z uszczelnieniem granicy wschodniej, przemyty przez „zieloną
granicę” są rzadsze, a uchodźcy częściej są łapani i osadzani w aresztach deportacyjnych lub
strzeŜonych ośrodkach. Niekiedy więc organizuje się trzy grupy, dwie pierwsze z góry
poświęca się na złapanie, aby trzecią w tym samym czasie przeprowadzić bezpiecznie.
Przemytnicy zazwyczaj wiedzą, gdzie umieszczone są elektroniczne urządzenia czułe na ruch
i starają się przeprowadzić „czarnych” (uchodźców) w sprzyjających warunkach, tzn. w nocy,
w czasie deszczu lub burzy. Inne metody to próby przemytu „troli” (uchodźcy azjatyccy) w
zamkniętych cięŜarówkach pod skrzynkami z towarem lub na fałszywych paszportach
litewskich.
W trakcie drogi uchodźcy bywają przez członków mafii przerzutowych okradani z
pieniędzy i dokumentów, naraŜeni na brutalne traktowanie, choć na podstawie ich własnych
relacji zdarza się to obecnie rzadziej. Większość Czeczenów w kaŜdym bądź razie nie skarŜy
się obecnie na duŜe komplikacje w trakcie podróŜy. W przeciwieństwie do lat
dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, rzadsze są obecnie doniesienia o bezwzględnym
wykorzystywaniu uchodźców przez przemytników, długich pobytach w „dziuplach” w
tragicznych warunkach, wjazdach do Polski w zamkniętych TIR-ach, długich pieszych
wędrówkach przez lasy i góry graniczne czy przypadkach utonięć w granicznych rzekach.
Medialnie nagłośniony przypadek z października 2007 r. kobiety czeczeńskiej
zagubionej w Bieszczadach, która w trakcie tej wędrówki, pozostawiona przez większą grupę
z powodu opóźniania marszu, straciła troje dzieci, wskazuje jednak, Ŝe tego typu przypadki
ciągle się zdarzają. Nie dotyczą one jednak tych, których celem jest Polska. TakŜe we
wspomnianym przypadku kobieta czeczeńska szła wraz z grupą, która tylko przechodziła
115
przez partie Bieszczad naleŜące do Polski, w celu udania się na Słowację, a potem do Austrii
(najczęstszy obecnie szlak przerzutu)237.
Droga do Polski dla uchodźców spoza Federacji Rosyjskiej jest nieraz jeszcze bardziej
skomplikowana, np. uchodźca z Sierra Leone najpierw wyjechał do Gambii, potem do
Senegalu, skąd dostał się do Włoch i dopiero stąd do Polski: Miałem kolegę biznesmena, który
powiedział, Ŝe jedzie do Polski i moŜe mnie zabrać (jeśli oddam mu ziemię, którą zostawiłem
w Afryce). Nigdy nie słyszałem o Polsce. Podobała mi się sama nazwa kraju [Sierraleończyk].
Nie wszystkie oczywiście z tych relacji są wiarygodne. Część uchodźców z Azji i
Afryki zwykle nie mówi prawdy o swojej podróŜy, gdyŜ nie chce ujawnić dróg i metod
nielegalnego dostania się do Europy. Biorąc pod uwagę skąd pochodzą, nic do końca nie
moŜna wykluczyć. Uchodźca z Ugandy utrzymywał na przykład, Ŝe najpierw pojechał do
Sudanu, a tam pracownik Czerwonego KrzyŜa umoŜliwił mu nielegalne ukrycie się w
kontenerze na statku, w którym spędził półtora miesiąca. Kiedy dotarł do Europy wsiadł do
pociągu i wysiadł na ostatniej stacji, którą okazała się Warszawa. Wcześniej nie miał pojęcia
o Polsce. Obywatel Gambii z kolei opowiadał, Ŝe przypłynął do Polski nielegalnie statkiem w
przebraniu kobiety. Faktycznie jednak większość tych uchodźców najprawdopodobniej
dostała się do Polski przez Rosję. Niektórzy z tej grupy twierdzili, Ŝe powodem wyboru
naszego kraju było to, Ŝe „ktoś” załatwił im wizę do Polski albo do Federacji Rosyjskiej, skąd
najbliŜsza droga na Zachód prowadziła przez Polskę.
Ogólnie rzecz biorąc poza cudzoziemcami, którzy wjechali do Polski legalnie z innych
powodów niŜ uchodźstwo, a później ubiegali się o azyl jako uchodźcy sur place,
zdecydowana większość poszukiwaczy azylu (poza samymi obywatelami Federacji
Rosyjskiej) przybyła do Polski tranzytem przez Rosję, Białoruś lub Ukrainę. Inne kraje
tranzytu czy czasowego pobytu, które mogą być brane pod uwagę przed dostaniem się do
Rosji, to Kazachstan lub Uzbekistan dla uchodźców z Pakistanu, Afganistanu, Indii i Sri
Lanki oraz Syria, Turcja i AzerbejdŜan dla poszukiwaczy azylu z państw afrykańskich.
Wymienione kraje potencjalnego tranzytu naleŜą do tych, które bez większych
problemów udzielają krótkoterminowych wiz turystycznych obywatelom państw wysokiego
ryzyka migracyjnego przed ich wyjazdem do Polski. Niektórym ubiegającym się o azyl udaje
się równieŜ dostać do Polski bezpośrednio drogą lotniczą, lądując w Warszawie na lotnisku
Okęcie. Ta droga migracji – teoretycznie najprostsza – jest dostępna jednak tylko dla tych,
którym udało się dostać choćby tranzytową wizę któregoś z państw europejskich. Decydując
się z róŜnych powodów ubiegać o azyl w Polsce, starają się zwykle zniszczyć wcześniej

237
J. Stachowiak, Tranzyt, „Polityka”, 2209.2007; A. Gorczyca, Kamisa nie zostanie w Polsce?, „Gazeta
Wyborcza”, 18.09.2007; K.wierczyńska, I. Blicharz, Czeczeni idą przez Polskę, „Dziennik”, 15-16.09.2007.
116
wszystkie dokumenty świadczące o ich toŜsamości. Zdarzają się równieŜ przypadki
przekroczenia przez uchodźców granicy Polskiej od strony południowej, po wcześniejszym
przebyciu granicy ukraińsko-słowackiej, a takŜe od strony Turcji szlakami przez Bałkany.
Te przypadki są jednak rzadkie i nie zawsze są wiarygodne. Brak w Polsce
uchodźców, którzy przybywają masowo do Hiszpanii, Włoch i na Maltę, dostając się na
Wyspy Kanaryjskie lub przekraczając Morze Śródziemne w rejonie Cieśniny Gibraltarskiej,
Sycylijskiej lub Maltańskiej – głównych szlaków dla tysięcy Afrykanów marzących o Ŝyciu w
Europie. Niemniej jednak w przypadkach jednostkowych nie moŜna ich całkiem wykluczyć,
gdyŜ zdarzają się osoby, które zwykle po nieskutecznym ubieganiu się o azyl w którymś z
krajów zachodnich, próbują szczęścia takŜe w państwach Europy Środkowej. Podobnie
nieliczne są przypadki docierania do Polski drogą morską „nielegalnych pasaŜerów statków”,
bezpośrednio z któregoś z portów afrykańskich.
Powracając jeszcze do Tabeli 3, dla uchodźców spoza Federacji Rosyjskiej wybór
Polski jest najczęściej mniej lub bardziej przypadkowy. Po prostu Polska w wyniku takich lub
innych zbiegów okoliczności stanęła na szlaku ich migracji. Natomiast dla obywateli Rosji i
innych państw byłego ZSRR przewaŜają dwie grupy przyczyn. Pierwsza jest związana z
połoŜeniem geograficznym naszego kraju – jego bliskością komunikacyjną, a co za tym idzie
– niskimi kosztami transportu (42,5%) i związaną z tym względną łatwością dojazdu (24,5%).
Druga grupa przyczyn jest juŜ związana z przekonaniem badanych, Ŝe pozostajemy
dla nich bezpiecznym miejscem schronienia (32,0%), jesteśmy stroną Konwencji Genewskiej
(12,55%), a takŜe przewaŜającym poglądem, Ŝe kraj nasz sprzyja uchodźcom (14%), a jego
społeczeństwo charakteryzuje się dobrym do nich stosunkiem (8,0%). WaŜne są, ale w
stopniu mniejszym niŜ we wcześniej analizowanej tabeli 1, względy Ŝyciowe (ekonomiczne),
lepsze warunki (perspektywy) Ŝyciowe (7,0%) oraz chęć kształcenia dzieci (7,5%), a takŜe w
przypadku uchodźców z całego terenu Federacji Rosyjskiej – moŜliwość porozumienia się w
języku rosyjskim.
„Świadomy” wybór Polski jest dla wielu osób ze Wschodu, przynajmniej od czasu
wejścia w Ŝycie drugiej Konwencji Dublińskiej, w rzeczywistości równieŜ przymusowy, gdyŜ
dalsza migracja na Zachód skutkuje realną moŜliwością zawrócenia do pierwszego
bezpiecznego kraju pobytu: Dlaczego złoŜyliście tu wniosek o status uchodźcy? – Bo dalej nie
puszczają; Najpierw, to chcieliśmy jechać dalej, bo Polski to nie uwaŜaliśmy za zagranicę.
Tak byliśmy wychowani, ale skoro nie moŜna, to zostaliśmy [uchodźcy z Czeczenii]; Byłam w
Polsce juŜ w 2004 r., ale pojechałam dalej. Byłam w Szwecji, Norwegii, Danii i Niemczech.
Ale tutaj zostawiłam odciski palców, więc zostałam deportowana. To się nazywa Dublin II
[Czeczenka].
117
Otrzymane w Tabeli 3 wyniki róŜnią się od tych, które uzyskali inni badacze w Polsce,
choć pozostają zbliŜone kategorie wyboru oraz ich hierarchia238. Wydaje się, Ŝe w wypadku
wyników naszego badania decyduje o tym dominacja osób narodowości czeczeńskiej, dla
których Polska jest zazwyczaj, obok Słowacji i Litwy, pierwszym krajem w drodze na Zachód
spostrzeganym jako bezpieczny. Jest ona ponadto najbardziej podobnym do krajów byłego
ZSRR, gdzie po rosyjsku z pewnymi trudnościami moŜna się porozumieć. MoŜe świadczyć o
tym fakt, Ŝe uchodźcy z Czeczenii unikają zazwyczaj starania się o status uchodźcy w
Rumunii, na Węgrzech, a nawet w zamoŜnej Finlandii, graniczącej z Rosją.
W praktyce, podobnie jak przyczyny opuszczenia swojego kraju pochodzenia są
zróŜnicowane, tak i przyczyny wyboru Polski są inne w zaleŜności od narodowości czy
połoŜenia społecznego badanych. W wypadku narodowości widać oczywistą zaleŜność, dla
osób narodowości czeczeńskiej lub rosyjskiej motyw bliskości przestrzennej i łatwości
komunikacyjnej pozostaje bardzo waŜny (odpowiednio 68,2% i 48,1%), w przypadku
„innych” narodowości ma on niewielkie znaczenie (tylko 9,8%).
W małym stopniu potwierdza się natomiast efekt „sieci migracyjnej (uchodźczej)”.
Posiadanie znajomych w Polsce było waŜne tylko dla 4,7% osób narodowości czeczeńskiej,
7,3% przedstawicieli „innej” narodowości oraz 9,6% dla narodowości „rosyjskiej”. Brak
efektu „sieci” uwarunkowany jest jednak spostrzeganiem Polski jako kraju wyłącznie
tranzytowego, gdzie posiadanie rodziny i znajomych w okresie krótkiego pobytu nie jest tak
istotne jak w kraju docelowego osiedlenia. Badania dalszych migracji Czeczenów ujawniają
jednak, Ŝe wyjazd do określonego kraju zachodniego zdeterminowany jest głównie
posiadaniem w nim krewnych i znajomych z własnego tejpu. Podjęcie przez niektórych
decyzji o pozostaniu w Polsce związane jest przede wszystkim z zupełnym brakiem ich
posiadania w innych państwach.
Czeczenii takŜe wydają się najbardziej przekonani, spośród wszystkich narodowych
grup uchodźczych, o dobrym nastawieniu do nich Polaków i lepszych warunkach Ŝyciowych
w Polsce niŜ swoim kraju pochodzenia.
Wiek badanych odgrywa największą rolę przy ocenie „bliskości przestrzennej Polski”.
Ten argument wyboru Polski jest najwaŜniejszy dla osób najstarszych (61,3%), zaś w stopniu
najmniejszym dla osób najmłodszych (14,3%). Ci ostatni jednak, jeśli jechali razem z
rodzicami, przewaŜnie nie mieli nic do powiedzenia: Dlaczego Polska? – Bo tu jest najbliŜej.
Poza tym ojciec o wszystkim decydował [Czeczen]. Kryterium „warunków pobytu w Polsce”
odgrywa dla tej kategorii osób większą rolę niŜ dla młodszych. Z wiekiem powiązany
pozostaje stan rodzinny. Dla osób przebywających w naszym kraju z rodzinami motyw

238
Patrz: R. Stawicki, Sytuacja socjalno-bytowa, s. 11; J. Hryniewicz, Uchodźcy w Polsce, s. 84.
118
„bliskości komunikacyjnej” odgrywa zdecydowanie większą rolę niŜ dla osób samotnych
(odpowiednio 58,9% wobec 25,5%).
Z kolei wykształcenie (podobnie jak wyuczony i wykonywany zawód) inaczej niŜ
poprzednie zmienne róŜnicuje inną przyczynę wyboru Polski jako kraju uchodźstwa. Dla osób
najlepiej wykształconych, wyuczonych w zawodach inteligenckich związanie Polski z
Konwencją Genewską pozostawało najwaŜniejszym motywem wobec innych kategorii
wykształcenia (52,9% wobec 25,9% dla osób z podstawowym wykształceniem). Ale efekt
„bliskości komunikacyjnej” naszego kraju i kosztów migracji jest dla nich waŜniejszy. Dla
osób najsłabiej wykształconych powiązania rodzinne i sieć migracyjna odgrywa większą rolę
niŜ dla osób z wyŜszym wykształceniem i pełniących funkcje kierownicze.
Podsumowując cała juŜ tę część naleŜy podkreślić ciekawą zaleŜność związaną z
posiadanym wykształceniem. Im wyŜszy deklarowany jego poziom, tym większe znaczenie
uchodźczych regulacji prawnych związanych z Konwencją Genewską, a mniejsze kategorii
„lepszych warunków Ŝycia w Polsce”. Im niŜsze wykształcenie badanych, tym większe
znaczenie efektu informacyjnego sieci migracyjnej i posiadanego zaplecza rodzinnego w
Polsce. MoŜna mówić więc o innej świadomości uchodźczej osób ze względu na posiadane
wykształcenie. Oznaczać to moŜe takŜe, Ŝe osoby lepiej wykształcone, znając zasady, na
podstawie, których nadaje się status uchodźcy, świadomie unikają deklarowania innych niŜ
„konwencyjne” powodów wyjazdu z kraju pochodzenia i wyboru Polski (patrz „Przyczyny
wyboru Polski”).

Przyczyny wyboru Polski:


Z tego, co ja wiem... ale to jest róŜnie, te osoby, które są z Białorusi przyjeŜdŜają do
Polski, dlatego Ŝe łączy nas strasznie duŜo, oni częściowo mają polskie korzenie, albo trochę
mówią po polsku, oglądali polską telewizję i tak dalej i tak dalej. Polska jest najbardziej
naturalnym wyborem na świecie, nie ma bardziej naturalnego. Te osoby z krajów
rosyjskojęzycznych, poza Białorusią, przyjeŜdŜają pewnie dlatego, Ŝe jadąc na Zachód, tak
naprawdę Polska jest po drodze, i woleliby się gdzieś tam znaleźć, ale tutaj Polski się nie da
balonem przelecieć.
Afrykańczycy to jest juŜ róŜnie, część przyjeŜdŜa, bo są na przykład z kraju
katolickiego i słyszeli, Ŝe Polska, papieŜ, katolicyzm, i sobie myślą, Ŝe w Polsce będzie łatwiej,
część przyjeŜdŜa, bo ktoś im mówił, Ŝe mamy taki stadion czy coś w tym stylu, więc Ŝe będzie
robota, część trafia tutaj zupełnie przez przypadek, absolutnie w ogóle zbieg okoliczności, Ŝe
się u nas tutaj raptem znajdują, te osoby z krajów azjatyckich typu Pakistan, Afganistan,
Indie, Sri Lanka i tak dalej to w większości płacą za przerzut ze swojego kraju do Niemiec i
przemytnicy porzucają ich w Polsce, mówiąc, Ŝe to Niemcy, albo zamykają w jakichś
parafiach i tu do wyboru jest juŜ wiele opcji, i są juŜ tacy zupełnie niechcący tutaj w Polsce,
przy czym potem zaczynają się aklimatyzować, kombinować jak tu sobie dalej poŜyć.
[fragment wywiadu z pracownikiem ośrodka dla uchodźców]

4.6. „Powitanie” – przyjazd do Polski


119

Kulminacyjnym momentem dla kaŜdej osoby ubiegającej się o status uchodźcy jest
dotarcie do granicy państwa, w którym pragnie ubiegać się o tę formę ochrony
międzynarodowej. Sam fakt dotarcia (bez względu na jego sposób) nie gwarantuje jej, Ŝe jest
ona juŜ bezpieczna, będzie mogła złoŜyć wniosek o nadanie tego statusu, a on zostanie
szybko rozpatrzony239.
Najwięcej uchodźców dociera do Polski przechodząc przez przejście graniczne w
Terespolu. W ostatnich latach zazwyczaj około stu osób dziennie, na krótko przed wejściem
Polski do strefy Schengen liczba ta wzrosła nawet dwukrotnie. Bez względu jak przebiegała
ich podróŜ do tej pory, prawie wszyscy z uchodźców są na ogół zmęczeni, niewyspani, nie
umyci po wielogodzinnej podróŜy. Spragnieni i głodni. Pragną przede wszystkim odpocząć i
mieć chwilę spokoju. Tymczasem nie będzie im to dane, gdyŜ dopiero wtedy – mówiąc
językiem antropologicznym – wejdą w stan communitas i Ŝadne rozczarowanie nie będzie im
oszczędzone. Przekonają się, Ŝe słowo „azyl” wypowiadane na przejściu granicznym
bynajmniej nie otwiera bram raju.
Trafiają najpierw do biura StraŜy Granicznej, którego nie będą mogli opuścić przez
wiele godzin aŜ do zakończenia formalności240. Mają do dyspozycji dwie brudne toalety i
dwie małe, duszne poczekalnie o pomazanych ścianach i betonowej podłodze wyglądającej
spod porwanej wykładziny. Są tylko dwie ławki do siedzenia, więc w potwornym ścisku
rozkładają się na tej podłodze wraz z dziesiątkami toreb i tobołków. Są wśród nich dzieci,
chorzy, kobiety w ciąŜy i starcy. Do ich obsługi jest zaledwie kilka osób, więc czekają nieraz
bardzo długo nim złoŜą wniosek i zostaną zarejestrowani. Dopiero, gdy StraŜ Graniczna wyda
im „TZTC”241 i podejmie decyzję o wszczęciu postępowania, będą mogli opuścić to miejsce.
Powinni wówczas jak najszybciej trafić do ośrodka recepcyjnego mieszczącego się w
Podkowie Leśnej – Dębaku koło Warszawy. W wypadku osób zatrzymanych w ośrodku
strzeŜonym lub areszcie deportacyjnym, mogą oni być przewiezieni do Dębaka dopiero po
wydaniu decyzji o ich uwolnieniu. Podstawową funkcją tego ośrodka jest zarejestrowanie
nowo przybyłych, przyznanie im określonej formy pomocy oraz zakwaterowanie większości z
nich w którymś z siedemnastu ośrodków pobytowych dla cudzoziemców na czas trwania
postępowania. Sposób dotarcia uchodźców do ośrodka w Dębaku nie jest jednoznacznie
określony. Najczęściej muszą tam dotrzeć na własną rękę, otrzymując jedynie adres ośrodka i

239
B. Mikołajczyk, Osoby ubiegające się o status uchodźcy..., s. 110.
240
Por. Nasze zadanie to przjąć wniosek. Rozmowa z rzeczniczką Podlaskiego Oddziału StraŜy Granicznje, por.
Anna Wołoszyn-Wrona, „Z obcej ziemi” 2004, nr 20, s. 14-16.
241
„TZTC” – czyli Tymczasowe Zaświadczenie ToŜsamości Cudzoziemca, które uprawnia go do pobytu w
Polsce. Jest ono waŜne 30 dni, a następnie jego waŜność przedłuŜa się, o ile nie została wydana decyzja
ostateczna. Po wydaniu decyzji ostatecznej w sprawie o nadanie statusu uchodźcy, cudzoziemiec ma obowiązek
zwrócić TZTC.
120
czasami skserowaną mapkę jego okolicy. Niejednokrotnie wielu z nich naraŜało to na długie
błądzenie albo nieprzewidziane wysokie koszty finansowe. To ostatnie dotyczyło przede
wszystkim tych, którzy chcąc ułatwić sobie dotarcie, tam zamawiali po prostu taksówkę i to
nie tylko z centrum Warszawy, ale nawet spod granicy: Wysłali nas do Dębaka, ale
powiedzieli, Ŝe nie mają transportu i Ŝe mamy samemu jechać. Pojechaliśmy taksówką i
bardzo duŜo pieniędzy zapłaciliśmy [J.K. 34].
StraŜ Graniczna z Terespola niekiedy dowozi uchodźców pod sam ośrodek, choć
wielu z przebywających w Dębaku twierdziło, Ŝe w organizowanym przez nią transporcie nie
wystarcza miejsc dla wszystkich i niektórzy muszą odbyć tę drogę radząc sobie sami. Są teŜ
tacy, co skarŜą się, Ŝe wprowadzono ich w błąd, mówiąc im, Ŝe dokumenty wydane im na
granicy uprawniają do bezpłatnego korzystania ze środków transportu publicznego, co
okazało się nieprawdą. Dla Czeczenów przybywających w grupach związanych
przynaleŜnością do tej samej rodziny i tejpu najbardziej przykra była jednak konieczność
rozstania się z częścią swoich krewnych: Jak mieliśmy jechać do Dębaka, to cały dzień
przygotowywali nam dokumenty. Chcieliśmy razem jechać, ale oni oddzielili nas od moich
plemienników [Czeczeni].
Nie zawsze teŜ pierwsze wraŜenia po przybyciu do ośrodka były dla nich
najprzyjemniejsze: W Dębaku byliśmy dwa dni. Ośrodek moŜe był dobry, ale nas bardzo słabo
przyjęli. Spaliśmy w jednej wielkiej sali, a było tam nas bardzo duŜo. Nie było nawet gdzie
siedzieć. Rano, gdy było jeszcze ciemno, zabrali nam materace, a wydali ponownie dopiero o
jedenastej w nocy, kiedy dzieci powinny juŜ dawno spać. I jeść tam teŜ nie dostawaliśmy
[Czeczen].
Pozytywnie natomiast odbierali skierowane do nich przemówienie dyrektora ośrodka,
który zaznajomił ich z sytuacją, w której się znaleźli, przedstawiając im szczegółowo zasady,
jakim będą podlegali mieszkając w ośrodku w oczekiwaniu na decyzję w swojej sprawie oraz
podstawowe normy Ŝycia społecznego w Polsce, z naciskiem na róŜnice panujące w relacjach
między płciami, męŜem i Ŝoną oraz rodzicami i dzieckiem.
Mimo wspomnianych przykrości, jakie napotyka wielu uchodźców na samym
początku pobytu w Polsce, większość z nich po zakwaterowaniu na stałe w którymś z
ośrodków pobytowych jest juŜ nastawiona optymistycznie, co do najbliŜszej przyszłości.
Przynajmniej przez pierwsze tygodnie uchodźcy są pełni entuzjazmu. Zadowoleni, Ŝe podróŜ i
perturbacje na granicy skończyły się pozytywnie oraz udało im się złoŜyć wniosek o statusu
uchodźcy. Cieszą się, Ŝe mogą wypocząć po trudach podróŜy i nie muszą martwić się o
jedzenie i spanie. Akceptują teŜ z początku warunki istniejące w ośrodkach, obowiązujące w
nich przepisy oraz pracujący personel. Dopiero w miarę wydłuŜania się pobytu, stykając się z
121
nowymi dla siebie zwyczajami i niekorzystnymi dla siebie informacjami o liczbie
przyznawanych decyzji pozytywnych oraz o trudnościach Ŝycia w Polsce, stosunek ten
zmienia się, stając się coraz bardziej krytycznym do otaczającej rzeczywistości.

4.7. Zakończenie

Przedstawione w tym rozdziale wyniki badania sondaŜowego w zbiorowości osób


oczekujących na nadanie statusu uchodźcy oraz opis najnowszego uchodźstwa Czeczenów do
Polski pokazują istotne problemy związane ze stosowaniem pojęcia „uchodźcy” tak w
praktyce administracyjno-prawnej, jak społeczno-kulturowej. MoŜemy powiedzieć, co juŜ
podkreślaliśmy juŜ w rozdziale drugim, Ŝe współczesny kandydat na azylanta moŜe być
traktowany z powodu przyczyn wyjazdu ze kraju zamieszkania jako pewna „hybryda”,
połączenie typowych i uznawanych przyczyn „uchodźstwa” (prześladowania, dyskryminacja
itp.) oraz „ekonomicznych”, związanych bezpośrednio z jego sytuacją Ŝyciową. Elementy obu
typów motywacji mogą występować w kaŜdym indywidualnym wypadku osoby aplikującej o
nadanie statusu uchodźcy. Powoduje to trudności w odróŜnieniu typowego „uchodźcy
konwencyjnego” od „migranta ekonomicznego”. Staje się to widoczne przy rozpatrywaniu
wniosków o nadanie statusu uchodźcy (rozdział piąty).
Na uwagę zasługuje zmieniający się charakter uchodźstwa z Czeczenii do Polski. Jest
ono wywoływane nie tylko trudną sytuacją panującą w tym regionie, ale jest juŜ takŜe
związane z tworzeniem nieformalnych powiązań, tworzących sieci migracyjnych (migrant
networks). Oparte są one na więzach rodzinnych i powiązaniach w ramach klanów (tejpów),
które wspierają go psychicznie i finansowo, udzielają mu pomocy w znalezieniu mieszkania
lub pracy, dostarczają informacji o drogach i sposobach dotarcia do Polski, regulacjach
prawnych, moŜliwościach ich ominięcia itp.
Świadczy to, Ŝe współczesne ruchy uchodźcze (pewna, a moŜe nawet dominująca ich
część) opierają się na podobnych mechanizmach społecznych, jak współczesne migracje
zarobkowe. Odwołują się one, jak podkreślają współcześni badacze migracji, do kapitału
społecznego jednostki (jej kwalifikacji i zasobów społecznych), związanych z tworzeniem
struktury powiązań osobistych, umoŜliwiających wyjazd i dojazd do kraju osiedlenia oraz
rozpoczęcie w nim nowego etapu Ŝycia242. Ta specyfika uchodźstwa nie jest tylko
charakterystyczna dla zbiorowości uchodźców czeczeńskich, ale odnosi się równieŜ do
kandydatów na azylantów pochodzących z innych regionów świata.

242
A. Górny, P. Kaczmarczyk, Uwarunkowania i mechanizmy migracji zarobkowych w..., s. 65-67.
122
To ujęcie potwierdza takŜe i to, Ŝe decyzje zarówno w zakresie wyjazdu, jak i wyboru
kraju uchodźstwa, jakim jest Polska, były podejmowane przez badanych w sposób
nieprzypadkowy, a świadomy i racjonalny. WaŜnymi argumentami była tutaj względna
bliskość geograficzna i transportowa naszego kraju, obecność bliskich i znajomych oraz
pewne podobieństwa kulturowo-cywilizacyjne, ułatwiające codzienne Ŝycie. Polska stała się z
tej perspektywy państwem „kresowym”, będąc tutaj najbardziej wysuniętą na wschód częścią
„lepszej”, czyli zamoŜniejszej i spokojniejszej Europy.
Osobną sprawą, która wynika z badania sondaŜowego jest generalna słabość ich
kapitału edukacyjnego (wykształcenie) i zawodowego (konkretne kwalifikacje profesjonalne).
WyróŜnia to szczególnie zbiorowość uchodźców czeczeńskich, gdzie proces ich upadku
(deskilling) umiejętności zawodowych jest pochodną działań wojennych i uchodźstwa w ich
kraju. Odrębna sytuacja pod tym względem charakteryzuje uchodźców pochodzących z
innych części świata, którzy sygnalizują znaczenie swoich umiejętności zawodowych jako
warunku udanej integracji w społeczeństwie polskim243.
Na koniec wreszcie moŜna powiedzieć, Ŝe wyjazd i dotarcie do naszego kraju kończą
jedynie pewien etap w „ruchu” uchodźcy. Rozpoczyna się nowy, być moŜe nawet trudniejszy.
Kandydat na uchodźcę znalazł się na granicy, gdzie oświadczył, Ŝe będzie aplikował o status
uchodźcy i wszedł w przepisaną prawem procedurę. Odseparował się juŜ od własnego kraju i
panujących tam zagroŜeń. Znalazł się jednak w sytuacji zawieszenia, „juŜ nie tam, ale jeszcze
nie tutaj”. Stoją przed nim wyzwania nie tyle przekroczenia granic państwowych, ile granic
społecznych i kulturowych w ośrodku dla uchodźców, a nade wszystko przejście przez limes
wymagań naszych regulacji uchodźczych.

243
Por. I. Koryś, Audyt umiejętności osób ubiegających się o..., s. 36-37.
123

Rozdział V.
„Stawanie się” uchodźcą244.
Administracyjne procedury i etapy ustalania statusu uchodźcy

5.1. Wstęp

Po przejściu przez procedury graniczne i dotarciu do kraju, w którym będzie


składany wniosek o ochronę międzynarodową, kolejnym etapem „drogi” kandydata na
azylanta jest wejście w procedurę rozpatrywania wniosku o nadanie mu statusu
uchodźcy. Ma ona na celu sprawdzenie, czy rzeczywiście i w sposób uzasadniony Ŝywi on
obawę przed prześladowaniem z przyczyn, które są określone w art. 1 Konwencji
Genewskiej. Jest to dla przedstawicieli administracji przedsięwzięcie trudne. Wymaga
ono z jednej strony pogłębionej wiedzy o sytuacji panujące w kraju (regionie)
pochodzenia wnioskodawcy, a z drugiej nakłada wymaganie etyczne, gdyŜ podejmowane
tutaj decyzje mają bezpośredni wpływ na dalszy los wnioskodawcy oraz jego rodziny245.
On sam oczekuje, Ŝe jego wniosek będzie dokładnie i rzetelnie sprawdzony.
W tym rozdziale chcemy spojrzeć na to, w jaki sposób osoba ubiegająca się o
nadanie statusu uchodźcy wchodzi w procedurę jego uzyskania. Składa wniosek w tym
celu oraz czeka na przeprowadzenie wywiadu, który ma weryfikować zawarte tam
informacje. Uwaga będzie skupiona tutaj na jej relacjach z urzędnikami
odpowiedzialnymi za przyjęcie tego wniosku oraz zbadanie jego wiarygodności, a takŜe
regulacjach prawnych obowiązujących w tym zakresie. Ci urzędnicy to zawodowi

244
Tytuł rozdziału naleŜy rozumieć poniekąd alegorycznie. Urzędnicy często mimowolnie sądzą, Ŝe to oni
nadając status uchodźcy czynią z danej osoby uchodźcę. Pamiętać jednak naleŜy, Ŝe zgodnie z Konwencją, to nie
od urzędnika zaleŜy czy ktoś jest lub nie jest uchodźcą. Uchodźcą się jest na skutek obawy przed
prześladowaniami, a urzędnik i procedury mogą to jedynie potwierdzić. Decyzja w tej sprawie powinna być
“konstytutywna”, tzn. obowiązkiem państwa, które podpisało konwencję genewską jest nadać status uchodźcy
osobie, która spełnia jej definicję, tzn. jest uchodźcą. Nie powinna być ona “deklaratywna” w takim rozumieniu,
Ŝe “moŜe być nadany [...]”, jak było to ujęte w ustawie o cudzoziemcach z 25 czerwca 1997 r. Jeśli osoba jest
uchodźcą to - trzeba” jej nadać status uchodźcy. Patrz: J. Chlebny (red.), Prawo o cudzoziemcach. Komentarz,
C.H. Beck, 2007.
245
B. Mikołajczyk, Osoby ubiegające się o status uchodźcy... , s.157-170.
124
„eskapolodzy”, specjaliści od weryfikacji „prawdziwości” ucieczek i wędrówek246. Sam
wynik procedury ma strategiczne wręcz znaczenie dla kandydata na uchodźcę. MoŜe mu
(i jego rodzinie) zostać przyznana ochrona prawna o róŜnym charakterze lub teŜ szybko
jego wniosek moŜe zostać uznany za nie spełniający warunków określonych w
Konwencji . W wyniku tej sytuacji będzie on zmuszony do opuszczenia naszego kraju
lub zdecyduje się na nielegalny w nim pobyt.
To kolejny etap rytuału przechodzenia granicy przez uchodźcę. Inny od
poprzedniego, gdyŜ mniej oparty na samym „geograficznym” przemieszczaniu się, a
bardziej odwołujący się do jego wiedzy i podawanych informacji o swojej sytuacji, a
nade wszystko strategii ich przekazywania urzędnikom.

5.2. ZłoŜenie wniosku o status uchodźcy

Głównym momentem dla osoby ubiegającej się o ochronę międzynarodową jest – tak
jak juŜ pisaliśmy - dotarcie do granicy państwa, w którym o tę ochronę chciałaby się
ubiegać247. Mając taki zamiar powinna ona juŜ podczas kontroli granicznej złoŜyć
odpowiedni wniosek do Szefa Urzędu ds. Cudzoziemców korzystając z pośrednictwa
komendanta Granicznego Punktu Kontrolnego StraŜy Granicznej (GPK SG). W wypadku,
gdy znajduje się on juŜ na terenie Polski – w oddziale Komendy Głównej StraŜy Granicznej
(KG SG) znajdującej się obecnie przy ulicy Taborowej 33 w Warszawie248.
Obowiązująca zasada non-refoulement (franc. „nie wydalania”) zakazuje wydalania
cudzoziemców ubiegających się o azyl. Z załoŜenia powinna umoŜliwić wpuszczenie ich do
kraju, który podpisał Konwencję Genewską, przynajmniej na czas rozpatrzenia jego sprawy.
Uchodźca nie musi mieć paszportu, wizy kraju, w którym szuka schronienia, nie musi teŜ od
razu wszystkiego tłumaczyć straŜnikowi granicznemu, wystarczy, Ŝe wypowie na przejściu
granicznym magiczne słowo „azyl”, aby zasada nie wydalania zadziałała.
Cudzoziemiec, jeśli tylko da znać, Ŝe chce złoŜyć wniosek obojętnie w jakim języku,
to StraŜ Graniczna powinna w kaŜdym tego typu przypadku pomóc aplikantowi w jego

246
„Eskapologia” proponowana przez Jerzego Wasilewskiego specjalność w antropologii, w ramach, której
analizowanoby przypadki wyswobadzania się człowieka z niewoli, tudzieŜ zajmowanoby się relacjami o nich.
Odnajdywaniem w nich toposów, konwencji, chwytów, wskazywaniem na wiarygodne, fałszywe i przesadzone.
Patrz: J. Wasilewski, Śladami wymyślonej ucieczki, www.etnologia.uw.edu.pl/etno/instytut/pracownicy/JSW
(grudzień 2007).
247
B. Mikołajczyk, op.cit., s. 110.
248
Wniosek moŜe obejmować takŜe małoletnie dzieci cudzoziemca i jego małŜonka, jeśli ten ostatni wyrazi na
to pisemną zgodę. W innej sytuacji małŜonek moŜe wystąpić z własnym wnioskiem, i wtedy postępowanie
dotyczące go prowadzone jest oddzielnie. ZłoŜenie oddzielnych wniosków przez małŜonków daje urzędnikowi
dodatkową moŜliwość badania zgodności przekazywanych przez nich informacji.
125
złoŜeniu. Jej obowiązkiem jest równieŜ rozpoznanie osób z zaburzeniami psychicznymi, po
traumatycznych przejściach, zgwałconych, niepełnosprawnych, małoletnich poniŜej 17. roku
Ŝycia i kobiet powyŜej 7. miesiąca ciąŜy, w stosunku do których obowiązuje nieco inna
procedura249.
Wniosek ma ustaloną formę kilku stron pytań przetłumaczonych na róŜne języki, w
których uchodźcy najczęściej go w Polsce składali, od rosyjskiego i angielskiego po pendŜabi
i tamilski. W razie potrzeby sprowadzany jest odpowiedni tłumacz. Formularz wniosku
zawiera dane osobowe wnioskodawcy, informacje o jego rodzinie, jego oświadczenie na
temat znajomości języków, toŜsamości etnicznej, narodowej i obywatelstwa, opis przejazdu z
kraju pochodzenia do Polski, przebytej edukacji i pracy zawodowej, udział w działaniach
wojennych, podleganie przemocy fizyczno-psychicznej, aresztowania i przynaleŜność do
organizacji politycznych lub religijnych oraz najwaŜniejsze z tego wszystkiego - pytanie
znajdujące się na końcu wniosku o przyczyny, dla których ubiega się o nadanie statusu
uchodźcy.
Są to informacje wstępne o charakterze ogólnym, które jednak mogą nierzadko
przesądzić o podjętej później decyzji w sprawie statusu. Mają one zazwyczaj wpływ na
przyjęcie przez osobę rozpatrującą sprawę określonej hipotezy co do kierunku, w jakim
powinna pójść analiza danego przypadku. WaŜny jest kaŜdy szczegół, gdyŜ wszystkie podane
przez uchodźcę informacje we wniosku są porównywane w stosunku do danych zebranych w
trakcie dalszego postępowania. Jeśli w późniejszym wywiadzie statusowym ubiegający się o
status uchodźcy poda inne informacje, to stwierdzone niezgodności są interpretowane na jego
niekorzyść, a szanse na pozytywne rozpatrzenie wniosku maleją nieraz do zera.
Z punktu widzenia ubiegającego się jest to niekorzystne, gdyŜ zazwyczaj poszukujący
azylu nie są w tym momencie przygotowani do wywiadu. Po przebytej drodze są zmęczeni,
głodni, często niewyspani, a sytuacja subiektywnie odczuwanego przez nich braku
bezpieczeństwa, w jakiej znajdują się na granicy, dostarcza im dodatkowych stresów.
Tymczasem przesłuchanie przez funkcjonariuszy SG, jak twierdzą sami uchodźcy, nie naleŜy
do przyjemnych. Ne biorą oni pod uwagę ani zmęczenia przesłuchiwanych, ani ich
odmienności kulturowej: „Było to dla mnie jak uderzenie w twarz. Miałam uczucie, Ŝe złapali
mnie Rosjanie i przesłuchują. Nie miałam paszportu, więc powiedzieli, Ŝe mogę trafić do
więzienia. Powiedziałam im, Ŝeby robili co chcą, bo jest mi wszystko jedno, Ŝe mogą mnie
nawet zabić”250.

249
Ustawa ustawa o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium RP z 2003 r., art. 61-69
250
http://www.refugee.pl/refugee_hist/dlaczego_polacy_sa_nam_niechetni.html.
126
Uchodźcy, nawet jeśli faktycznie odczuwają uzasadnioną obawę przed
prześladowaniem, to często nie potrafią tego odpowiednio przedstawić. Skupiają się na
rzeczach mniej istotnych, nie będących prześladowaniami w sensie Konwencji Genewskiej.
Zachodzi więc pytanie, czy w ogóle powinni być w tym momencie przesłuchiwani, gdyŜ w
duŜym stresie i napięciu mogą źle przedstawić swoją sytuację. Urzędnicy jednak właśnie
dlatego zakładają, Ŝe dane znajdujące się we wniosku (choć powierzchowne), ale podawane
spontanicznie, bez wcześniejszego przygotowania, konsultacji z innymi doświadczonymi juŜ
uchodźcami albo prawnikami z organizacji pozarządowych, są bardziej wiarygodne niŜ
późniejsze składane przez nich wyjaśnienia. Wtedy bowiem ubiegający się zostaną juŜ
przeszkoleni i wymyślą jakąś, ich zdaniem, wiarygodną historię.
Dylemat tej sytuacji polega na tym, Ŝe oba te stanowiska zawierają w sobie pewne
racje. Nawet w trakcie badań nasi rozmówcy zastanawiali się, jak przygotować się do
rozmowy w URiC, w jaki sposób przedstawić swoją sytuację, powiedzieć to samo co w
Terespolu czy moŜe coś innego: W Terespolu zadali mi pytanie, czy walczyłem. Ja szczerze
mówiąc nie wiedziałem, co mam odpowiedzieć. Nie wiedziałem, co oni zrobią. Długo
myślałem i powiedziałem, Ŝe „nie”. Na Koszykowej zaś pytali: „Dlaczego powiedziałeś w
Terespolu, Ŝe nie walczyłeś?” Ja im powiedziałem, Ŝe balem się, Ŝe mnie wydadzą Rosji. A oni
„a teraz się nie boisz?” [ J.K. 15].
Uchodźca musi złoŜyć ten wniosek osobiście, choć w jego wypełnieniu pomaga mu
zazwyczaj pracownik StraŜy Granicznej. Do obowiązków tego ostatniego naleŜy równieŜ
zdeponowanie dokumentów podróŜy, jeśli wnioskodawca je posiada, oraz innych
dokumentów mogących stanowić dowody w sprawie (np. legitymacji organizacji
politycznych, zaświadczeń lekarskich, zdjęć, nakazów aresztowania, artykułów prasowych
świadczących o prowadzonej działalności itp.).
W razie wątpliwości co do ich autentyczności, przesyłane są one do komórki
analitycznej w celu ich zbadania. W dalszej kolejności przeprowadza się dodatkowe
czynności identyfikacyjne, robione są zdjęcia, odnotowuje się szczegóły rysopisu i pobiera
odciski palców. Postępowanie to wszczyna się z urzędu, a sprawa przekazywana jest do
dalszego rozpatrzenia Urzędowi ds. Cudzoziemców. Według wcześniej obowiązującej ustawy
decyzję o wszczęciu postępowania wydawał komendant Komendant Główny SG lub GPK, a
o odmowie wszczęcia – Prezes URiC251.

251
Decyzję o wszczęciu wydawano najdalej w ciągu 24 godzin, zaś o odmowie wszczęcia w ciągu 7 dni. Do tej
ostatniej dochodziło zazwyczaj tylko wtedy, gdy ubiegający się przyjechał z kraju bezpiecznego. W praktyce
chodzi o odosobnione przypadki osób, które przyjechały z innych krajów Unii Europejskiej lub dajmy na to ze
Stanów Zjednoczonych. Inną okolicznością mogącą wpłynąć na decyzję o odmowie wszczęcia było złoŜenie
przez poszukiwacza azylu ponownego wniosku o status uchodźcy bez podania nowych okoliczności oraz wtedy,
gdy aplikant podaje ewidentnie fałszywe dane na temat okoliczności wyjazdu z kraju. Cudzoziemiec, który
127
Była to z pewnością dodatkowa przeszkoda na drodze do uruchomienia procedury
uchodźczej i dlatego została zniesiona. Obecnie jednak przebywają w ośrodkach dla
uchodźców cudzoziemcy, którzy są mocno zaskoczeni sytuacją, w której się znaleźli (jak
moŜna domyślać się z powodu zbyt pośpiesznego wszczynania postępowania), ale z braku
innego pomysłu na pozostanie w Polsce. Ilustruje to wypowiedź do studentki jednego z
Gruzinów: A kto ci powiedział, Ŝe ja ubiegam się o status uchodźcy??? Ja tu przyjechałem
szukać lepszych warunków Ŝycia. Na granicy mnie wzięli i przywieźli tu. I tak sobie tu siedzę,
myślę co teraz [J.K. Gruzin].
Z drugiej strony zdarzały się wcześniej przypadki, zresztą nie tylko w Polsce, Ŝe
poszukiwacz azylu nie zawsze mógł złoŜyć wniosek. ZaleŜało to często, jak twierdzi Barbara
Mikołajczyk, od róŜnego rodzaju wewnętrznych instrukcji dla słuŜb granicznych, a nawet
indywidualnego nastawienia osoby sprawdzającej dokumenty252. Niektórzy cudzoziemcy nie
wiedzą, jak powinni się zachować na przejściu granicznym, zwłaszcza jeśli nie mają wizy
uprawniającej do wjazdu do danego kraju. Bywało więc, Ŝe byli odsyłani, gdyŜ nie wiedzieli
co powiedzieć. Trudno jednak oczekiwać od straŜników, Ŝe będą to podpowiadać kaŜdemu
cudzoziemcowi usiłującemu przekroczyć granicę bez wymaganych dokumentów.
Funkcjonariusze StraŜy Granicznej będąc pierwszymi reprezentantami państwa
polskiego, z którymi stykają się uchodźcy, są z jednej strony w naturalny sposób powołani do
tego, aby przyjmować od nich wnioski, z drugiej jednak strony ich głównym zadaniem jest
ochrona granic, w tym takŜe zwalczanie nielegalnej imigracji, a nie do „zachęcania do
ubiegania się o status uchodźcy”253.
Sprzeczność między tymi funkcjami StraŜy Granicznej od początku przyjmowania
uchodźców w Polsce była powodem licznych naruszeń zasady non-refoulement. Decyzja o
formalnym obciąŜeniu ich obowiązkiem przyjmowania wniosków uchodźczych w załoŜeniu
miała zmniejszyć negatywny wpływ pierwotnych funkcji tej instytucji. Niemniej jednak nadal
bywa, Ŝe zachowanie funkcjonariuszy moŜe odwieść ubiegającego się od złoŜenia wniosku.
Tym bardziej, gdy ten nie jest pewny swego, nie posiada wizy czy innych wymaganych
dokumentów lub dokumenty są sfałszowane i grozi mu, nawet gdyby złoŜył wniosek,
zatrzymanie oraz umieszczenie w ośrodku strzeŜonym na podstawie przepisów mówiących o
usiłowaniu przekroczenia granicy niezgodnie z obowiązującymi przepisami.

otrzymał decyzję o odmowie, miał prawo do odwołania się od tej decyzji do Rady ds. Uchodźców, a potem
jeszcze ewentualnie do złoŜenia skargi do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Decyzję o pozostawieniu
wniosku bez rozpoznania podjąć moŜna było jedynie wtedy, gdy nie spełniał on podstawowych wymogów
związanych z brakiem wspomnianych wyŜej danych, gdy w trakcie wypełniania wniosku cudzoziemiec odmówił
podania danych lub nie zgodził się na pobranie odcisków palców lub fotografowanie.
252
B. Mikołajczyk, Osoby ubiegające się o status uchodźcy ..., s. 118.
253
Ibidem, s. 118.
128
W wypowiedziach cudzoziemców przebywających juŜ w ośrodkach często pojawiają
się skargi na temat zachowania funkcjonariuszy StraŜy, w tym i na wyraźne z ich strony
naruszenia prawa: Kiedy przyjechaliśmy tu w 2002 r., to tam nas w Terespolu nie wpuścili.
Nie wiedziałem, dlaczego Polacy nie chcą nas przyjąć. Dopiero ludzie nas oświecili, Ŝe duŜo
razy moŜna próbować przekraczać granicę, nie tylko raz, i my jeszcze raz spróbowaliśmy i
nas wpuścili bez problemu. To wszystko zaleŜy od człowieka na granicy i czy on będzie chciał
od ciebie pieniądze, i od tego ile masz pieniędzy przy sobie. Wszystkie problemy się rozwiąŜą
jak są pieniądze [Czeczen].
Sytuacje takie, jak powyŜej opisane, nie są wyłącznie produktem wyobraźni
uchodźców. Są one szkodliwe, gdyŜ prowadzą do utrwalania się błędnego przekonania na
temat obowiązujących w Polsce regulacji prawnych. Dochodzi do tego tym łatwiej, Ŝe
przenoszona jest tu wiedza na temat zachowań korupcyjnych i decyzji podejmowanych z
pominięciem prawa przez urzędników i słuŜby mundurowe z krajów pochodzenia uchodźców.
Wielu teŜ uchodźców z braku wiedzy na temat przysługujących im praw oraz lęku
przed nie wpuszczeniem do Polski i słuŜbami mundurowymi spowodowanym
doświadczeniami z ich własnych krajów decydują się na nielegalne przekroczenie granicy i
dopiero później dowiadują się, jak i gdzie naleŜy ubiegać się o status uchodźcy. Inni jeszcze
składają wnioski o azyl dopiero po odkryciu przez słuŜby państwowe ich nielegalnego pobytu
albo po nieudanych próbach zalegalizowania swojego pobytu w inny sposób.
Powoduje to zwykle zatrzymanie cudzoziemca bez odpowiednich dokumentów
uprawniających do pobytu w Polsce (z wyjątkiem małoletnich lub chorych) i umieszczenie go
w ośrodku strzeŜonym w Lesznowoli lub w którymś z aresztów deportacyjnych na okres 30
dni. W przypadku, gdy zainteresowany złoŜy wniosek przebywając juŜ w ośrodku
strzeŜonym, sąd zazwyczaj przedłuŜa okres pobytu w nim o 90 dni albo nawet do momentu
wydania decyzji ostatecznej o odmowie nadania statusu uchodźcy i wykonania decyzji o
wydaleniu. Kary groŜące za nielegalne przekroczenie granicy i pobyt na terytorium kraju
przyjmującego, nawet jeśli zainteresowani mają ich świadomość, często jednak nie
odstraszają, gdyŜ w końcu poszukujący azylu mają większą pewność, Ŝe przebywając w głębi
kraju, ich wniosek o status uchodźcy zostanie na pewno przyjęty, czego nie mogą być pewni,
składając go na przejściu granicznym.
Mamy tu do czynienia z jednym z paradoksów związanych z udzielaniem ochrony
uchodźcom, który jest znany nie tylko w naszym kraju. Polega on na tym, Ŝe osoba, która
skrycie i nielegalnie wjechała do kraju, w którym prosi o ochronę, nierzadko jest w o wiele
129
lepszej sytuacji i posiada więcej praw niŜ osoba, która na granicy zetknęła się ze zwykle
niechętnymi jej słuŜbami migracyjnymi254.
Ostatnim elementem procedury naleŜącej do StraŜy Granicznej jest wydanie
poszukiwaczowi azylu, który złoŜył wniosek, tzw. tymczasowego zaświadczenia toŜsamości
cudzoziemca (TZTC). WaŜne jest ono 30 dni, a następnie przedłuŜane o kolejne, 30-dniowe
okresy, dopóki nie zostanie wydana decyzja ostateczna. Na koniec uchodźcy zostają
skierowani do ośrodka recepcyjnego w Dębaku. Mogą tam złoŜyć oddzielny wniosek z prośbą
o zamieszkanie w ośrodku dla uchodźców i pomoc materialną, do której mają prawo. Po
zakwaterowaniu rozpoczyna się dla nich długi okres oczekiwania, najpierw na
przeprowadzenie z nimi wywiadu statusowego, a następnie na wydanie decyzji.

5.3. Postępowanie dowodowe (procedura przyspieszona)

Od chwili, gdy uchodźca został zakwaterowany w jednym z ośrodków, a jego teczka


trafiła do Departamentu Postępowań Uchodźczych, tempo toczącej się procedury powaŜnie
zwalnia. Czas przygotowań moŜe trwać długo, jak w kaŜdym „rytuale przejścia”. Teczki z
Czeczenami trafiają do szaf wydziału pierwszego, a wszystkie pozostałe do szaf drugiego
wspomnianego departamentu. Czekają tam za nim urzędnicy prowadzący postępowanie,
zechcą po nie sięgnąć. Przez ten czas ubiegający się niekiedy zdąŜy juŜ zapomnieć, co
dokładnie powiedział straŜnikom granicznym a bywa, Ŝe zniecierpliwi się czekaniem i
wyjedzie. W tym ostatnim przypadku sprawy się umarza.
W większości wypadków tak się jednak nie dzieje i urzędnik jest zmuszony w końcu
przyjrzeć się złoŜonemu wnioskowi, biorąc pod uwagę obowiązujące terminy rozpatrzenia
sprawy. W przypadku ich naruszenia, bywa niekiedy „molestowany” przez wolontariuszy z
klinik prawnych i organizacji pozarządowych pomagających uchodźcom, którzy obcesowo
pytają go, dlaczego, mimo Ŝe upłynął rok, wnioskodawca X lub Y nie został nawet wezwany
na wywiad? Na obronę urzędników moŜna powiedzieć, Ŝe nie opóźniają rozpatrzenia spraw
uchodźców umyślnie. Jest ich, jak juŜ pisaliśmy wcześniej, po prostu zbyt mało a zebranie
dowodów w niektórych sprawach przekracza niekiedy ich moŜliwości255.

254
P. Billings, The Influence of Human Rights Law on the Procedura Formalities of the Asylum Determination
Process, „International Jorunal of Human Rights” 1998, nr 1, s. 34, za: B. Mikołajczyk, Osoby ubiegające się o
status uchodźcy…, s. 111.
255
Nie kaŜdą osobę moŜna zatrudnić do tej funkcji, nie kaŜdy ma odpowiednią wiedzę, a szkolenie nowo
przyjętych trwa długo. Ich niski status w strukturze MSWiA oraz małe zarobki są przyczyną, Ŝe nie wszyscy
nawet juŜ doświadczeni w tych procedurach pozostają w departamencie. Po kilku latach przenoszą się zazwyczaj
do innych jednostek administracji państwowej (z Ministerstwem Spraw Zagranicznych włącznie), gdzie zostają
bardziej docenieni. Zatrudnieni przy rozpatrywaniu wniosków, awansując od referendarza przez specjalistę do
naczelnika, sami powoli i niezauwaŜalnie stają się z czasem innymi ludźmi. Wyzbywają się „dziecięcej”
130
Urzędnicy ci, zostają wtajemniczeni, od ABW muszą dostać certyfikat
bezpieczeństwa, na szkoleniach dowiadują się, Ŝe rozmaici agenci mogą ich podsłuchiwać,
wykorzystywać chwile ich słabości, aby zdobyć cenne informacje, choćby na tematy
związane z Ŝyciem osobistym ich szefów. Wiedzą przede wszystkim, Ŝe muszą kierować się
„wyŜszymi racjami” i „interesem państwa”, którego są przedstawicielami. Stąd zapewne ich
nieraz lekko ukrywane poczucie wyŜszości wobec np. pomocodawców, czy niektórych
naiwnych dziennikarzy i naukowców oraz charakterystyczne odpowiedzi na pytania przez
nich zadawane typu: Wiem, ale nie powiem. Przede wszystkim jednak z czasem pojawia się u
nich bezosobowe spostrzeganie uchodźców jako „teczki”, które muszą przejść procedurę, a
takŜe postawy bliskie kolonizatorom, którzy wiedzieli zawsze lepiej, co jest dobre dla
tubylców.
„Magia” autorytetu władzy, którą roztaczają wokół siebie, jest skuteczna do pewnego
stopnia wobec uchodźców, którzy są nieraz przekonani, Ŝe rozmawiają z
„wszechwiedzącymi”. Uchodźcy, z którymi prowadziliśmy badania, opowiadając, w jaki
sposób urzędnicy podejmują decyzję, rzadko oznajmiali, Ŝe kierują się oni tylko prawem.
Twierdzili za to, Ŝe rozpatrujący są dobrymi psychologami, Ŝe: Po oczach poznają, kto kłamie
a kto nie; albo po prostu, Ŝe: Oni wiedzą, kto mówi prawdę. Na pytanie, skąd oni to wiedzą –
odpowiadali: Oni wiedzą. Oni są profesjonalistami. To oficerowie [J.K. 32].
W rzeczywistości Ŝaden z urzędników „po oczach” nie poznaje, kto mówi prawdę,
lecz starannie przygotowują się do rozpoznania sprawy na podstawie dokumentacji
zgromadzonej przez StraŜ Graniczną i przeprowadzonego wywiadu. UwaŜnie czytają wniosek
ubiegającego się, od razu wyłapują ewentualne niezgodności, jakie rysują się im na podstawie
wiedzy, którą posiadają na temat określonego kraju pochodzenia, danego kryzysu
politycznego lub prześladowanej grupy, i przygotowują się do przeprowadzenia wywiadu.
Nie zawsze jednak konieczny jest wywiad i drobiazgowe ustalanie faktów. W sytuacji,
gdy wniosek jest „oczywiście bezzasadny”, trafia on do tzw. procedury przyspieszonej256.
Rozpatrywany jest on maksymalnie w ciągu 30 dni od złoŜenia wniosku, decyzje co do
nadania statusu uchodźcy w tego typu procedurze zawsze są negatywne. Stąd nie moŜna z nią
zwlekać, tylko od razu trzeba ją podjąć. Wnioskodawca ma oczywiście prawo (w ciągu 3 dni)

naiwności i wraŜliwości, stając się „bardziej dorosłymi”, pozbawionymi emocji w spostrzeganiu uchodźców,
którzy odtąd są juŜ tylko „klientami” – por. M. Ząbek, Biali i Czarni. Postawy Polaków wobec Afryki i
Afrykanów, Warszawa 2007.
256
Postępowanie przyspieszone i formuła, Ŝe wniosek moŜe być „oczywiście bezzasadny” (manifesty
unfounded) pojawiły się w prawodawstwie państw europejskich w początkach lat dziewięćdziesiątych ubiegłego
wieku w odpowiedzi na coraz większą liczbę uchodźców. Do polskiego prawa wprowadzone zostały nowelą w
kwietnia 2001 r. UNHCR mimo wielu początkowych zastrzeŜeń ostatecznie uznał, Ŝe procedury te mogą być
stosowane, pod warunkiem, Ŝe decydował o tym będzie organ podejmujący decyzje statusowe w sprawach azylu
a nie słuŜby graniczne – por. B. Mikołajczyk, Osoby ubiegające się o status uchodźcy..., s. 160–164.
131
odwołania się do Rady ds. Uchodźców257 oraz ewentualnie zaskarŜenia jej do NSA258.
Wniosek jest oczywiście bezzasadny, gdy ubiegający nie powołuje się na obawę przed
prześladowaniem i nie podaje Ŝadnych informacji z nim związanych albo jego historia
prześladowania jest w oczywisty sposób niewiarygodna (patrz Casus nr 1 i nr 2).

Casus nr 1.
Pan H. H.259 obywatel Afganistanu, złoŜył wniosek o nadanie statusu uchodźcy do
Prezesa URiC. Jak wynika z przedstawionych we wniosku cudzoziemca informacji oraz
treści złoŜonych przez niego zeznań, powodem jego wyjazdu z Afganistanu były przyczyny
natury osobistej. Wnioskodawca zeznał: Wyjechałem z powodu konfliktu o ziemię. Mieliśmy
duŜy kawałek ziemi w miejscowości Mejdan El-Szahr. Jeden z moich krewnych – kuzyn
mojego ojca – chciał odebrać nam ziemię. To była dobra ziemia, uprawialiśmy na niej proso
i konopie. Było to dla niego łatwe, poniewaŜ był bardzo bogaty i wpływowy i wszędzie miał
znajomości. Sfałszował akt własności ziemi i przekupił sędziego. Rada Starszych wiedziała,
Ŝe ta ziemia jest nasza i nie zgodziła się z nim. Kuzyn jednak nie akceptował tej decyzji.
Ponad rok temu, kuzyn napadł na nasz dom. Zginęło wtedy dwóch moich braci i moja matka.
Ja w tym czasie byłem z ojcem w innej wsi – u krewniaków. Po tym wydarzeniu kuzyn
próbował zabić mojego ojca i mnie, abym nie mógł tej ziemi dziedziczyć, więc z obawy o
Ŝycie uciekłem do Kabulu. Tam pracowałem w hotelu koło 5 miesięcy jako posługacz, ale teŜ
próbowano mnie zabić. Ojciec mój powiedział do mnie: Jedź synu do Europy, ratuj własną
skórę, bo gdy mnie zabraknie, to wrócisz i upomnisz się o swoje. Zarobisz trochę pieniędzy,
będziesz mógł przekupić, kogo trzeba w razie potrzeby. Dlatego wyjechałem z Afganistanu.
Do Polski wjechał nielegalnie, nie posiada Ŝadnego dokumentu toŜsamości.

Casus nr 2.
Pan M. F. obywatel Nigerii, złoŜył wniosek do Prezesa URiC o nadanie statusu
uchodźcy w lipcu 2004 r., przedstawił paszport wydany przez władze Nigerii oraz akt
małŜeństwa. Wnioskodawca powiedział, Ŝe w 2003 r. w nocy przyszli do niego do domu
jacyś ludzie, usłyszał strzały i swoje imię. Wyskoczył przez okno i uciekł do domu wujka.
Rano, gdy wrócił do domu, zobaczył, Ŝe jego matka nie Ŝyje. Cudzoziemiec zeznał:
Musiałem opuścić kraj, poniewaŜ bałem się o swoje Ŝycie. Tej nocy, kiedy zginęła moja
matka, usłyszałem swoje imię i to pewnie ja miałem zginąć. Cudzoziemiec stwierdził, Ŝe nie
wie, kim byli ludzie, którzy chcieli go zabić, i nie wie teŜ, dlaczego zginęła jego matka. Nie
zwracał się takŜe do lokalnej policji o przeprowadzenie śledztwa w tej sprawie. Na
szczęście miał w domu paszport, więc czym prędzej udał się na lotnisko i przyleciał do
Polski. Aplikant na początku 2004 r. zawarł związek małŜeński z obywatelką Polski p.
Irminą Zydło.

Organ rozpatrujący sprawę, po sprawdzeniu odcisków palców cudzoziemca stwierdził,


Ŝe aplikant składał wcześniej wniosek o nadanie statusu uchodźcy, jednak podał inne dane
257
Rada rozpatruje wówczas taki wniosek jednoosobowo.
258
Sądy w przypadku decyzji zaskarŜonych wskazują często, Ŝe decyzja w trybie uproszczonym powinna jednak
zostać podjęta przy poszanowaniu zasad rzetelnej procedury, po pełnym wywiadzie statusowym i wykazać
„raŜący” charakter naruszenia prawa. Por. J. Chlebny, Cudzoziemcy, Orzecznictwo sądów administracyjnych,
LexisNexis, Warszawa, 2007, s. 129.
259
Dane osobowe cudzoziemców, jak równieŜ inne informacje, po których moŜna byłoby ich zidentyfikować we
wszystkich podanych tu przez nas przykładach casusów zostały usunięte lub zmienione na fikcyjne (dotyczy to
takŜe inicjałów ich nazwisk).
132
osobowe oraz inne przyczyny złoŜenia wniosku oraz nie przedstawił dokumentów
toŜsamości. Wnioskodawca przyznał, iŜ powodem złoŜenia wniosku o nadanie statusu
uchodźcy w RP po raz pierwszy była chęć zalegalizowania pobytu w Polsce.
Obecnie rzadko się zdarza, aby wnioskodawcy oświadczyli, Ŝe po prostu wyjechali z
kraju z powodu cięŜkich warunków Ŝycia, braku pracy lub konfliktów rodzinnych (takie
oświadczenia zdarzały jednak w latach 90. od obywateli Federacji Rosyjskiej, którzy nie mieli
Ŝadnej wiedzy o instytucji azylu w Europie). Uchodźcy tego typu zapewne szczerze
przedstawiali swoją sytuację, byli rzeczywiście w kłopotliwym połoŜeniu i uwaŜali, Ŝe to im
właśnie powinno się pomóc. Niektórzy jeszcze dziś wyznają takie przekonania: Nikt nie
wyjeŜdŜa z własnej woli. A jeśli człowiek ma problem, to inni ludzie powinni mu pomóc [J.K.
26].
Są jednak tacy (niektórzy spośród Czeczenów), dla których jest to poniŜej ich honoru,
aby kłamać lub powoływać się na obawę przed prześladowaniami. I na pytanie, kim jest
uchodźca odpowiadają: Ten, kto potrafi robić z siebie głupka na Koszykowej. Jeśli powiesz
tam prawdę zostaniesz wyśmiany. Jeśli nakłamiesz, to potraktują cię powaŜnie [J.K. 28].
Zdarzają się teŜ tacy, którzy przyjeŜdŜają, Ŝeby się leczyć, nawet tak na wszelki wypadek: Ja
nie uciekałem od wojny. Chciałem się leczyć. Ale jestem tu dwa miesiące i Ŝaden lekarz mnie
nie oglądał, nikt mnie nie badał. A moŜe mi coś dolega? Mnie nic nie boli, ale przecieŜ nie
zawsze boli, bywa tak, Ŝe człowiekowi dolega coś powaŜnego, a nic go nie boli [J.K. 36].
Mogą to być równieŜ osoby pochodzące z „krajów bezpiecznych”, np. Stanów
Zjednoczonych (choć nie tylko), które opowiadają historie np. o wszczepieniu im przez CIA
za uszami chipów i śledzeniu kaŜdego ich kroku lub czytaniu ich myśli260. Taki wniosek jest
„oczywiście bezzasadny” równieŜ wtedy, gdy zachowanie cudzoziemca wyraźnie podwaŜa
jego wiarygodność jako uchodźcy. Na przykład, gdy zniszczy dokumenty wskazujące na jego
toŜsamość, podaje fałszywe lub przerobione dokumenty, zataił lub pozbył się istotnych
dowodów w sprawie. Muszą oczywiście istnieć dowody, zniszczone dokumenty znalezione
np. w toalecie na lotnisku.
Wnioski bezzasadne są równieŜ wtedy, gdy okazuje się, Ŝe to inne państwo jest
odpowiedzialne za jego rozpatrzenie, bo wydało wizę wnioskodawcy albo ma on tam rodzinę.
A takŜe wtedy, gdy moŜliwość jego prześladowania jest ograniczona tylko do części
terytorium kraju, jak np. indyjskiego wyznawcy sikhizmu z RadŜastanu do stanu PendŜab, czy
osoby naraŜonej na terror ze strony maoistów z pogranicza z Laosem. Z tej moŜliwości
odmowy korzysta się, zwłaszcza w przypadku regionalnych zamieszek na tle etnicznym lub

260
Zdaniem sądów obowiązek stosowania rzetelnej procedury oznacza, Ŝe w przypadku osób, których zeznania
nie pozwalają wykluczyć, Ŝe są osobami z zaburzoną psychiką (niepełnosprawni) postępowanie powinno być
przeprowadzone z udziałem psychologa (art. 54 ust. 1 pkt 4 u.u.o.c.). por. J. Chlebny, ibid. ,s. 130.
133
wojny domowej toczonej w określonej prowincji danego kraju. Istnieje bowiem wtedy
„moŜliwość ucieczki wewnętrznej” (internal flight alternative) np. dla mieszkańca
indyjskiego RadŜastanu do Orisy, jak pisali urzędnicy, gdzie moŜe on juŜ czuć się bezpiecznie
(patrz Casus nr 3).

Casus nr 3.
Pan K. S. obywatel Indii, wjechał do Polski nielegalnie, nie posiada Ŝadnego
dokumentu toŜsamości i złoŜył wniosek o nadanie statusu uchodźcy do Prezesa URiC.
Stwierdził on, Ŝe głównym powodem jego wyjazdu z Indii były problemy z policją.
Wnioskodawca zeznał: Wioska, w której mieszkałem – Sitapur, była połoŜona na granicy z
Nepalem. Przez granicę przenikali maoiści z Nepalu, którzy Ŝądali od nas jedzenia. Zmuszali
nas do udzielania im pomocy i grozili, Ŝe nas zabiją. Z tego powodu indyjska policja teŜ nas
prześladowała, poniewaŜ oskarŜali mnie o związki z tymi ludźmi i o udzielanie im
schronienia. W związku z tym policja zatrzymywała mnie i biła. Następnego dnia mnie
wypuszczali. Byłem zatrzymywany około siedem, osiem razy. Za kaŜdym razem byłem
wypuszczany. Czasami trzymali mnie dzień, czasami parę godzin. Aplikant nie składał skargi
na działanie policji do sądu lub innych organów sprawiedliwości. Innych przykładów
prześladowań nie podaje.

Oczywiście są wyjątki. Uchodźca nie zawsze moŜe uzyskać schronienie w innej części
danego państwa, np. Czeczeniec w Moskwie lub Petersburgu. Procedurę przyspieszoną
stosuje się dość ostroŜnie i nie tylko rozpatruje się merytorycznie powyŜsze przypadki, ale
gdy pojawią się wątpliwości, podlegają one równieŜ Ŝmudnemu procesowi ustalania faktów.
Kiedy przesłuchanie ubiegającego się jest niezbędne (a tak jest w większości
przypadków), urzędnik w razie konieczności kieruje zapytania do Wydziału Informacji o
Krajach Pochodzenia i czeka na odpowiedź pracowników tego wydziału. Ci ostatni, poza
zasobami Internetu, z którego korzystają, mają własne bazy danych, opracowania i analizy
konkretnych przypadków, czy sytuacji w krajach pochodzenia uchodźców. Przesyłając
odpowiedź, podają zawsze źródło, z którego czerpią swą wiedzę, aby rozpatrujący mógł się
na nie powołać w uzasadnieniu decyzji.
Prowadzący sprawę urzędnik przyjmuje hipotezę co do prawdziwego, jego zdaniem,
przebiegu zdarzeń i przygotowuje pytania pod jej kątem, które ma zadać w czasie wywiadu.
Przyjęcie z góry określonego załoŜenia (czasem zupełnie nieświadomie) przed
przeprowadzeniem wywiadu jest ryzykowne. Pracownik dąŜy do jak najszybszego
„załatwienia klienta” i rzadko podejmuje wysiłek zbadania sprawy z moŜliwie wielu punktów
widzenia.
Przeprowadzany wywiad powinien odbywać się zgodnie z pewnymi określonymi
regułami i w stosownej atmosferze bezpieczeństwa sprzyjającej skupieniu się na
wnioskodawcy. Nie powinien mieć on charakteru przesłuchania policyjnego, niedozwolone
134
jest np. krzyŜowe zadawanie pytań przez dwóch przesłuchujących, czy celowe stresowanie
wnioskodawcy. Rozmowa powinna mieć raczej charakter wywiadu zbliŜonego do
etnograficznego, ze stworzeniem przynajmniej wraŜenia pełnego zrozumienia wnioskodawcy
i poinformowania go o poufnym charakterze składanych przez niego oświadczeń, co
przyczynić się ma do tworzenia atmosfery zaufania w trakcie przesłuchania. Urzędnik stara
się być miły, cierpliwy, uśmiecha się, kiedy trzeba. Wszystko to jest jednak jest gra, która ma
na celu lepsze rozpracowanie zainteresowanego. Wywiad powinien odbywać się w osobnym
pomieszczeniu, gdzie nikt nie będzie przeszkadzać i rozpraszać uchodźcy.
Obowiązkiem urzędnika jest mieć na względzie szczególne trudności i potrzeby osoby
ubiegającej się o status. Osoba ta powinna siedzieć za stołem, dokładnie naprzeciwko
przesłuchującego, aby zachować pewien dystans, a jednocześnie, aby kontakt wzrokowy był
podtrzymywany. Z boku stołu siedzi ewentualnie tłumacz i pełnomocnik wnioskodawcy.
Uchodźca ma prawo do pełnomocnika, który moŜe się przysłuchiwać rozmowie i ma
moŜliwość wglądu do akt sprawy. MoŜe nim zostać kaŜdy, ale z reguły zostają nim
wolontariusze z klinik prawnych, rzadko zaś adwokaci zatrudnieni przez Fundację
Helsińską261. Incydentalnie zdarzało się, Ŝe mógł to być ktoś jeszcze, np. pracownik którejś ze
słuŜb specjalnych zainteresowanych daną sprawą lub osoba będąca na staŜu. Obecność osób
trzecich w czasie wywiadu jest raczej wyjątkiem niŜ regułą.
Te proste zasady są obecnie przestrzegane, choć – jak pisaliśmy juŜ wcześniej – nie
zawsze tak było. Prowadzący wywiad ma poza tym pod ręką przycisk umoŜliwiający
wezwanie w kaŜdej chwili Ŝołnierza z ochrony w razie fizycznej napaści przesłuchiwanego.
Takie interwencje w historii tej instytucji zdarzały się rzadko, wywiad zazwyczaj przebiega
spokojnie i bez zakłóceń. Ale trzeba zawsze brać pod uwagę, Ŝe wśród uchodźców mogą być
jednostki nerwowe, czasami psychopatyczne i skłonne do agresji. Przesłuchujący urzędnik
stara się zresztą ani nie „przypierać do muru” przesłuchiwanego, ani teŜ przedwcześnie
ujawniać mu wnioski, jakie wyciąga z jego oświadczeń, ani takŜe nie okazywać zdziwienia i
niedowierzania, aby nie prowokować wspomnianych wyŜej reakcji.
W Polsce wywiad zazwyczaj odbywa się w cztery oczy. Urzędnik jest sam na sam z
uchodźcą. Przesłuchujący zadaje pytania w języku, w którym komunikuje się z

261
Por. uwagę specjalisty prawnika na temat udziału przedstawicieli organizacji pozarządowych: Tak, ale to nie
są problemy prawne. To są problemy w ocenie sytuacji, wiarygodności, zgodności z ogólnie istniejącymi
informacjami, ale to nie są problemy prawne. Problemy prawne się zaczynają, gdy są przesłanki do wznowienia
czy do stwierdzenia niewaŜności, to jest problem prawny. Ja wiem, Ŝe młodzieŜ się w to bardzo angaŜuje, ale z
punktu widzenia mojej wiedzy, moich umiejętności prawniczych, jest to dosyć takie, powiedziałabym,
uproszczone. To znaczy jakby nie świadczy o pewnym wyrafinowaniu, bo prawo teŜ jest w jakiś sposób sztuką.
Więc tego w tamtej działce brakuje. Bo fundacje, czy organizacje pozarządowe teŜ mają pewien pułap nad sobą,
którego nie przeskoczą, takie są przepisy [wywiad z prawnikiem zajmującym się problematyką uchodźców].
135
przesłuchiwanym, jednocześnie tłumaczy i zapisuje jego odpowiedzi w języku polskim. Nie
ma, jak dotąd, moŜliwości nagrywania wywiadu, przepisywania go przez inną osobę,
wzywania do kaŜdego przypadku profesjonalnego tłumacza. To oczywiście powoduje pewne
trudności, błędy i przede wszystkim wydłuŜa w czasie sam wywiad. Tłumaczy wzywa się
tylko w przypadkach, gdy pracownicy zatrudnieni w URiC nie znają języka wnioskodawcy
(zazwyczaj chodzi o języki takie, jak np. chiński, pendŜabi, hindi, urdu, tamilski, amharski).
Departament stara się dobierać tłumaczy, którzy rzeczywiście dobrze znają język i
rozumieją, na czym polega ta praca, którzy nie „nadinterpretują” jego wypowiedzi i nie
wchodzą w zbędne z nim dyskusje. Nie zawsze jednak jest to moŜliwe, gdyŜ w Polsce rynek
tłumaczy z języków orientalnych jest raczej ograniczony. Nierzadko nie ma się Ŝadnego
wyboru, jak np. w przypadku języka tamilskiego, z którego dostępny był parę lat temu tylko
jeden kompetentny tłumacz.
W momencie, gdy urzędnik jest przygotowany do wywiadu i ewentualny tłumacz jest
umówiony na określony dzień i godzinę, urząd wysyła pismo do uchodźcy, wzywając go na
przesłuchanie. Wnioskodawca przychodzi, urzędnik uśmiecha się do niego, czasami nawet
podaje mu rękę, zaprasza do stołu w pokoju przesłuchań i po krótkim wstępie dotyczącym
zasad przesłuchania rozpoczyna wywiad.

5.4. Procedura zwykła (wywiad statusowy)

Rozmowa urzędnika rozpatrującego sprawę z wnioskodawcą w zaleŜności od


trudności we wzajemnym komunikowaniu się trwa zazwyczaj od jednej do trzech godzin.
Wspomniane trudności nie wynikają wyłącznie z przyczyn językowych, ale równieŜ z samego
zrozumienia merytorycznego sensu zadawanych pytań przez przesłuchiwanego, jego
wykształcenia oraz róŜnic kulturowych. Bywa tak, Ŝe prowadzący postępowanie nie jeden raz
musi zadawać to samo pytanie na róŜne sposoby, aby uzyskać odpowiedź. Czasami sam musi
długo tłumaczyć jego sens.
Z tej przyczyny nie zawsze we wspomnianym czasie moŜna wyjaśnić wszystkie
okoliczności towarzyszące sprawie. Obie strony są juŜ tak zmęczone, Ŝe nie mają juŜ chęci na
dalszą jej kontynuację. Oczywiście, gdy sprawa jest prosta, a komunikacja dobra, czas
wywiadu moŜe być znacznie krótszy. Bywają jednak przypadki wywiadów bardzo długich,
trwających nawet do 6 godzin. Dzieje się tak wtedy, gdy rozmowa jest tłumaczona, a sprawa
jest zawikłana, a jednocześnie z jakichś powodów niezwykle pilna.
Urzędnik zazwyczaj zaczyna od pytań sprawdzających ogólną wiarygodność
uchodźcy. Bywa to zaskakujące dla niektórych pełnomocników, którzy spodziewają się, Ŝe
136
wywiad będzie dotyczył jedynie moŜliwości prześladowania, a tymczasem wnioskodawca jest
pytany o rzeczy niekoniecznie bezpośrednio związane ze sprawą. Jest to jednak szczególnie
waŜne, gdyŜ rozstrzygnięcie wątpliwości na korzyść osoby ubiegającej się jest stosowane
tylko wtedy, gdy wykazała ona szczery wysiłek przedstawienia dokładnie swojej sprawy,
okazała wiarygodne dowody i wszystkie jej oświadczenia są spójne i nie są one
prawdopodobne sprzeczne z ogólnie znanymi faktami.
Urzędnicy prowadzący sprawy uchodźcze przystępując do postępowania muszą wziąć pod
uwagę fakty uzasadniające wniosek o nadanie statusu uchodźcy, czyli tzw. „cięŜar
udowodnienia” (łac. onus probandi) oraz sposób ich przedstawienia, czyli tzw. „standard
dowodu”(ang. standard of proof).
Dowody mogą być ustne lub w postaci dokumentów. W doktrynie przyjęło się (wg
orzeczeń sądów administracyjnych), Ŝe „cięŜar udowodnienia”, czyli obowiązek
przedstawienia faktów spoczywa na ubiegającym się, czyli osobie, która chce wywodzić dla
siebie z pewnych okoliczności określone skutki prawne (art. 6 kc, łac. Ei incumbit probatio
qui dicit, non qui negat)262. Ze względu jednak na specyfikę sytuacji uchodźcy, inaczej niŜ w
innych sprawach administracyjnych, obowiązek przedstawienia faktów potwierdzających
prześladowanie jest podzielony zarówno na stronę postępowania (wnioskodawcę) oraz na
organ rozpatrujący wniosek (zasada rozłoŜenia cięŜaru). Dzieje się tak zawsze w tych
przypadkach, w których strona wywodząca skutki prawne zasługuje według ustawodawcy na
szczególną ochronę oraz gdy udowodnienie danego faktu jest wysoce utrudnione lub
niemoŜliwe. W pewnym zakresie prowadzi to do zapoznania się i ocenienia sytuacji w kraju
pochodzenia. Informacje te są jednak tylko dowodem uzupełniającym, ale nie
pierwszorzędnym. Trzeba jednak pamiętać, Ŝe „cięŜar udowodnienia” powinien spoczywać
na tym, „kto twierdzi” a nie na tym, „kto reaguje”.
Termin „standard dowodu” oznacza podjęcie wszelkich moŜliwych środków dowodowych
potwierdzających prawdziwość faktów zawartych we wniosku. W sprawach uchodźczych,
prawo nie wymaga tak wysokiego standardu, jak w sprawach karnych i wystarcza tylko
pewien stopień prawdopodobieństwa ryzyka (moŜna powiedzieć, Ŝe wystarczy, gdy jest
poniŜej 50%), by moŜna było mówić o uzasadnionej obawie przed prześladowaniem. Nie
mniej w praktyce poszukiwaczom azylu jest bardzo trudno przekonać urzędników
rozpatrujących sprawy, Ŝe ich obawy są uzasadnione. Dzieje się tak często z powodu
sposobu myślenia urzędników skoncentrowanych na wynajdywaniu „haków” i „kruczków
prawnych” a nie zasadzie sprawiedliwego rozstrzygnięcia sprawy.

262
Patrz: R. Kmiecik, Prawo dowodowe. Zarys wykładu, wyd. Zakamycze, Kraków 2005.
137
Pytanie o dowody, Ŝe było się prześladowanym, wzbudza najczęściej spore
rozdraŜnienie uchodźców, choć nie okazują tego w trakcie przesłuchania. Niemniej później w
ośrodku wielokrotnie słyszeliśmy wypowiedzi typu: A jak moŜna to udowodnić? Jeśli ktoś
chce cię zabić, to nie daje Ŝadnych potwierdzeń. To jakiś absurd. Co mi powie: Hej masz tu
zlecenie na zabicie ciebie... W czasie ucieczki, jeśli nie myślało się czasami nawet o własnej
rodzinie, to jak myśleć o jakichś papierach? Kiedy się pali twój dom, co najpierw ratujesz:
swoją siostrę czy swój paszport? [J.K. 30].
Podobnie myśli wielu Polaków słysząc, Ŝe uchodźcy muszą przedstawić jakieś
dowody263. Niemniej zdarza się, Ŝe niekiedy uchodźcy mogą posiadać ze sobą istotne
dowody, np. nakaz aresztowania, orzeczenie sądowe, materiały świadczące o ich działalności
politycznej, artykuły w prasie, zdjęcia, legitymacje zakazanej partii, świadectwa lekarskie
świadczące, Ŝe byli torturowani itp. PrzewaŜnie jednak ich nie mają, co w zasadzie jest
zrozumiałe i o niczym - wbrew pozorom - nie przesądza, gdyŜ i urzędnicy wiedzą, Ŝe
rosyjskie FSB nie wystawia Czeczenom zaświadczeń o zamiarze przeprowadzenia w ich
domu zaczistki, a sudańskie security nie wystawia świadectw o pobycie w „domu duchów”,
którego pensjonariusze są torturowani.
W większości wypadków osoba uciekająca nie myśli teŜ o zabraniu wszystkich
mogących się przydać dokumentów, nawet jeśli jest w ich posiadaniu. Dlatego uchodźcy
trudno jest udowodnić swoje relacje, a sprawa jego wiarygodności staje się tak istotna.
Prowadzący sprawę juŜ po przeczytaniu wniosku moŜe mieć pewne wątpliwości, co
do wiarygodności danego aplikanta. Czyta np. o obywatelu Burundi, który oświadczył, Ŝe
nazywa się Michael M’Soko264, a jego ojczystym językiem jest lingala. Od razu zastanawia
się, czy ktoś moŜe się tak nazywać i zarazem być rdzennym mieszkańcem kraju, w którym
większość mieszkańców nosi nazwiska brzmiące raczej, jak Sekimonyo Kosmos,
Munyamakuo David lub Benedict Ndagijimana? Co więcej wiadomo, Ŝe język lingala nie
jest uŜywany przez miejscową ludność tego kraju.
Przesłuchujący zadaje więc pytania mające na celu odkrycie prawdziwej toŜsamości
wnioskodawcy albo przynajmniej wykluczenie, jak w podanym przykładzie jego
burundyjskości. Pyta zazwyczaj o to, co moŜe sam na podstawie dostępnych źródeł łatwo
ustalić, np. jakie gatunki ryb łowi się w jeziorze Tanganika?, jaką nazwę noszą główne ulice
w stolicy kraju, z której pochodzi wnioskodawca?, jak wygląda podział administracyjny
kraju? Pyta oczywiście takŜe o wydarzenia polityczne w tym kraju. Zazwyczaj o szczegóły,
263
Taki sposób myślenia prezentuje m.in: Y. Kruszyński, „Wracajcie do Czeczenii, tam przecieŜ nie ma juŜ
wojny...”. Uchodźcy w dzisiejszej Polsce. Impresje wolontariusza, w: Obszary i formy wykluczenia etnicznego w
Polsce (uchodźcy, migranci, mniejszości narodowe), red. A. Jasińska-Kania, S. Łodziński, Warszawa 2008.
264
Nazwisko to ze względu na ochronę danych osobowych zostało oczywiście zmienione z zachowaniem jednak
jego charakterystycznej ortografii właściwej dla danej grupy językowej.
138
ale dość zasadnicze, które zdaniem urzędnika imigracyjnego, powinien wiedzieć kaŜdy
obywatel tego kraju, np. jakiego pochodzenia etnicznego był prezydent Ndadaye, a jakiego
Buyoya? Rejestruje wreszcie przykłady ze słownictwa z rodzimego języka wnioskodawcy,
które oceni ekspert od języków bantu, a ekspertyza ta będzie ostatecznym dowodem braku
wiarygodności „klienta”.
Do typowych naleŜą sytuacje, Ŝe wielu z poszukiwaczy azylu ukrywa swoją
toŜsamość i dokumenty o niej świadczące, próbując przekonać prowadzących sprawy, Ŝe
pochodzą z kraju, o którym wiadomo, Ŝe toczy się w nim wojna, a prawa człowieka nie są
przestrzegane. W ten sposób usiłują zwiększyć swoje szanse na przyznanie azylu, zakładając,
Ŝe w dalekim kraju w Europie nikt nie będzie w stanie odkryć ich prawdziwej toŜsamości.
Kalkulacje te są na ogół błędne, gdyŜ prowadzący sprawę potrafi je zazwyczaj ustalić a w
najgorszym przypadku wykluczyć.
Przyjmuje bowiem, Ŝe jeśli ktoś twierdzi, Ŝe urodził się i wychował np. w Monrovii,
jest Liberyjczykiem z plemienia Krahn, to powinien orientować się w planie swojego
rodzinnego miasta, znać nazwy jego ulic, rzeki, połoŜenie i nazwę swego parafialnego
kościoła i móc opisać typową dla Amerykano-Liberyjczyków architekturę tego miasta.
Wreszcie, kiedy okazuje się równieŜ, Ŝe zainteresowany nie mówi ani językiem krahn, ani
językiem kru, ani pidgin english, którymi to językami mówi ludność tego kraju, a posługuje
się wyłącznie angielskim, i to z wyraźnymi wpływami języka francuskiego, to staje się
zupełnie nie wiarygodnym wnioskodawcą, a rozpatrujący sprawę moŜe go juŜ nawet nie pytać
o prześladowania.
Z kolei w wypadku np. obywatela Sierra Leone urzędnik moŜe zapytać go najpierw o
nazwę miejscowego piwa. Gdy ten nie wie, to zadaje pytanie o lokalne wino. Gdy i tym
razem urzędnik nie dostanie prawidłowej odpowiedzi, w dodatku aplikant sądzi, Ŝe wino to
robi się z palmy daktylowej (która nie rośnie w Sierra Leone), wówczas sprawa jest
przesądzona i dalsze pytania są tylko po to, aby ostatecznie „pogrąŜyć” ubiegającego się.
Zapytać moŜe jeszcze o nazwy tajnych stowarzyszeń w tym kraju, tytuły najwaŜniejszych
gazet, rozgłośni radiowych, kursy miejscowej waluty, czy rodzaj środków komunikacji.
Oczywiście takŜe obowiązkowo o politykę, np. o nazwisko wiceprezydenta i kilku
waŜniejszych ministrów, liczebność Zjednoczonego Frontu Rewolucyjnego, do którego
zainteresowany ponoć naleŜy oraz datę jego powstania.
Wiedza o warunkach w kraju pochodzenia osoby ubiegającej się o status uchodźcy,
chociaŜ nie jest głównym celem – stanowi istotny element przy określaniu jego
wiarygodności. Zarzut jej braku nigdy nie zostaje postawiony na podstawie jednej, czy dwóch
jego fałszywych odpowiedzi. Zawsze musi to być ich kumulacja, a takŜe wykazanie braku
139
chęci u potencjalnego azylanta szczerego wyjaśnienia sprawy. Jak podkreśla UNHCR,
nieprawdziwe stwierdzenia same w sobie nie dają jeszcze podstawy do odmowy statusu
uchodźcy. Do obowiązków osoby badającej sprawę naleŜy ocena takich stwierdzeń w świetle
wszystkich okoliczności jego sytuacji265.
Wielu uchodźców powołuje się na przynaleŜność do prześladowanej lub
dyskryminowanej mniejszości religijnej lub etnicznej w swoich krajach. Jeśli mniejszość ta
jest rzeczywiście prześladowana, to badanie wiarygodności polega zazwyczaj na ustaleniu,
czy uchodźca rzeczywiście do niej naleŜy. Wygląda to wówczas, jak egzamin z określonej
religii. Członków Stowarzyszenia Ahmadija z Pakistanu prosi się np. o wyrecytowanie
szahady. Zazwyczaj moŜna na tym skończyć, gdyŜ wyznawcy Ahmadija wyrecytują wersję
dokładnie taką samą jak sunnici, natomiast osoby podające się tylko za członków tego ruchu,
zamiast słowa Muhammad uŜyją słowa Ahmad, co jest odzwierciedleniem propagandy
uprawianej przez sunnickich przeciwników tego odłamu islamu.
Jeśli to jednak nie wystarczy, to prowadzący sprawę zadaje następne testujące pytania,
np.: kto jest załoŜycielem ruchu? KaŜdy moŜe to wiedzieć, ale fałszywy jego członek
zazwyczaj nie poprzedzi nazwiska załoŜyciela tytułem hazrat, tzn. Hazrat Mirza Ghulam
Ahmad. Tymczasem urzędnik moŜe zadawać kolejne pytania: ile dzieci miał załoŜyciel?, jak
miały one na imię?, ilu było do tej pory kalifów po załoŜycielu?, gdzie mieszka obecny kalif?,
czy ruch ma swoją telewizję i jak się ona nazywa?, jaki jest tytuł głównego dziennika tej
organizacji i jak nazwa się instytucja seniorów ruchu? itd..
Podobnie wypytywani byli o zasady rządzące ich wyznaniem rzekomi Świadkowie
Jehowy z Armenii, jezydzi kurdyjscy, czy wyznawcy islamu oświadczający, Ŝe przeszli na
chrześcijaństwo i grozi im za to śmierć od wcześniejszych współwyznawców. Wnioskodawca
nie musi zdać tego egzaminu na piątkę. Wiadomo człowiek moŜe się pomylić, zapomnieć, ale
aby wątpliwości urzędnika przewaŜyły na jego stronę, musi zdać go przynajmniej na trójkę.
Podobnie jest w sytuacji, gdy poszukiwacz azylu powołuje się na przynaleŜność do
prześladowanej mniejszości etnicznej. Wypytuje się go wtedy o kulturę tej grupy, pobiera
ewentualnie materiał językowy, który badają eksperci. Tak na przykład przez pewien czas w
polskiej praktyce azylowej szansę na pozytywne rozstrzygnięcie mieli członkowie
mniejszości etnicznych, czy niŜszych kast w Somalii nie posiadających własnych oddziałów
zbrojnych. PoniewaŜ uchodźcy wymieniają informacje między sobą, to rezultatem takiego
rozstrzygania spraw tej narodowości było to, Ŝe wszyscy jej przedstawiciele powoływali się
później na przynaleŜność do jakiejś mniejszości. Ubiegający się był więc proszony o
szczegółowe umiejscowienie swej rodziny w ramach szerszego lineaŜu, a tego ostatniego w

265
Zasady i tryb ustalania statusu..., s. 66.
140
strukturze swego plemienia, zgodnie z załoŜeniem, Ŝe wiedza taka naleŜy do elementarnego
wykształcenia członków tej społeczności. Brak jej u wnioskodawcy oznaczał, Ŝe takŜe
wszystkie inne fakty przytoczone przez niego naleŜy uznać za niewiarygodne (patrz Casus nr
4).

Casus nr 4.
Pan A. I. obywatel Somalii, w czerwcu br. złoŜył wniosek do Prezesa URiC o nadanie
statusu uchodźcy. Wnioskodawca opuścił kraj pochodzenia z powodu braku bezpieczeństwa
w Somalii. Zainteresowany powołał się na przynaleŜność do mniejszościowego klanu
Sahnsi, który jest tak mały, Ŝe nie jest w stanie się obronić przed grabieŜą i atakami
przedstawicieli wszystkich duŜych klanów rządzących w Mogadiszu, a szczególnie Habar
Gedir. Kolejną przyczyną jego problemów miała być współpraca ojca z siłami pokojowymi
UNOSOM, co według Strony było bezpośrednim powodem jego śmierci w kwietniu 2003 r.
Ojciec został zabity przez członków USC (United Somali Congress). Aplikant powiedział, Ŝe
był wielokrotnie zatrzymywany i okradany. Obawia się on, Ŝe po powrocie do kraju zostanie
zastrzelony przez ludzi, którzy zabili jego ojca za współpracę z ONZ. Wnioskodawca
oznajmił, Ŝe po śmierci ojca matka sprzedała dom, aby sfinansować synowi wyjazd za
granicę, sama zamieszkując w barakach po dawnym cyrku. Dzięki sprzedaŜy domu oraz
pomocy przyjaciela jego ojca z klanu Shekal, Cudzoziemiec mógł opuścić Somalię. Aplikant
ponadto stwierdził, Ŝe nie był nigdy zatrzymywany, więziony ani prześladowany przez
władze swego kraju z powodów wymienionych.
Z ustaleń organu wynika, Ŝe poszczególne frakcje klanowe w Mogadiszu mają
wpływy w róŜnych dzielnicach, np. dzielnica Hodan jest pod częściową kontrolą
Tymczasowego Rządu Narodowego, a w dzielnicy Hamar Weyne zamieszkują
przedstawiciele jego klanu.

Mówiąc o sytuacji uchodźców z Somalii w Polsce naleŜy wspomnieć, Ŝe odstąpiono


od tzw. teorii „przypisywalności” stosowanej w niektórych państwach europejskich, zgodnie
z którą musi istnieć moŜliwość przypisania prześladowania określonemu państwu. PoniewaŜ
państwo somalijskie się rozpadło, a terytorium, na którym się znajdowało, było przez wielu
prawników międzynarodowych traktowane jako res nullus („rzecz niczyja”). Stąd w praktyce
postępowań azylowych oznaczało to odrzucanie wniosków o status uchodźcy przedstawicieli
tej narodowości, gdyŜ nie znajdowano dla nich „podmiotów prześladowania”, którymi mogły
być tylko instytucje państwowe a nie tzw. „podmioty niepaństwowe”.
Pod wpływem krytyki organizacji pozarządowych (które zasadę, Ŝe skoro nie ma
państwa, to nie ma prześladowania, mimo faktu, Ŝe sąsiadujące z sobą plemiona mordują się
nawzajem, uznały za absurdalną) zastąpiono wspomnianą koncepcję – teorią „protekcji”.
Według tej ostatniej decydujące jest to, czy państwo jest w stanie zapewnić skuteczną
ochronę osobie naraŜonej na prześladowania, czy teŜ nie? Natomiast nie jest istotne, czy
prześladowanie jest wynikiem działań przedstawicieli państwa, czy teŜ „czynników
niepaństwowych”?
141
Uchodźcy, nawet jeśli zdają sobie sprawę, Ŝe istnieje prawo, które reguluje ich
połoŜenie, jeśli wiedzą o Konwencji Genewskiej, to na ogół ich wyobraŜenie, kim powinien
być uchodźca moŜna zakwalifikować co najwyŜej do wyobraŜeń potocznych. Nie potrafią
odróŜnić osób, które prześladowano, od tych, które obawiają się prześladowań: Uchodźcy to
wszyscy ci, którzy duŜo przeszli. Którzy przeszli przez wojnę, traumę, wszystko, co złe [J.K.
27]. Tymczasem tylko tym drugim przysługuje status uchodźcy i to wówczas, gdy ich obawa
jest uzasadniona.
Pojęcie „obawy” jest bowiem subiektywne i nie kaŜde poczucie lęku musi być
uzasadnione. Trzeba brać pod uwagę, Ŝe jeśli kogoś prześladowano w przeszłości, to mogą go
prześladować w przyszłości, ale pierwsze nie jest równe drugiemu. Bardzo często
poszukiwacze azylu nie potrafią teŜ odróŜnić ucieczki przed wojną od obawy przed
prześladowaniem: Przyjechałem tu po spokój i bezpieczeństwo. śeby nie myśleć cały czas,
kiedy umrzesz, kiedy dopadnie cię kula; Ja pochodzę z Somalii i wiem, kto to jest uchodźca.
Nawet w moim mieście Mogadiszu jest bardzo wielu uchodźców. Są walki, więc ludzie
uciekają. Więc mam doświadczenie, nawet w moim własnym kraju z uchodźcami [J.K. 9].
Wnioskodawcy, jeśli mają dostęp do dokumentów prawnych i uczestniczyli w
szkoleniach prowadzonych w ośrodkach przez studentów prawa, to na ogół niewiele z nich
rozumieją: Większość z nich [tych dokumentów – M.Z. i S.Ł.] jest tylko po polsku. Nawet,
jeŜeli są po angielsku, to ja ich nie rozumiem. Bo ja tam nic nie rozumiem! Piszą: artykuł taki,
artykuł owaki, bla bla bla. Nie wiem nic na temat tych artykułów. Prawnicy tylko wiedzą [J.K.
30]. Ubiegający się nie potrafią teŜ zazwyczaj odróŜnić prześladowania od dyskryminacji, nie
potrafią zdefiniować tych pojęć, a w kaŜdym bądź razie nie wiedzą, jak interpretuje je URiC?
Tymczasem prowadzący sprawę często wykorzystują delikatną i nie kaŜdemu znaną
róŜnicę między tymi pojęciami do zanegowania uzasadnionej obawy przed prześladowaniem.
Obywatele Iranu ubiegający się o azyl powołują się np. na róŜne ograniczenia zwyczajowe,
jakich doznawali w tym kraju. Irańska chrześcijanka skarŜy się, Ŝe doskwiera jej noszenie
czadoru albo, Ŝe jako kobieta musiała korzystać z innych środków komunikacji, Ŝe zakazano
jej korzystania z telewizji satelitarnej, słuchania innej muzyki niŜ muzułmańska i spoŜywania
alkoholu. Obywatel irański zeznaje, Ŝe został wychłostany i zatrzymany na 6 dni za próbę
pozamałŜeńskiego zbliŜenia seksualnego z kobietą. Inny, Ŝe nie mógł obejmować Ŝony na
ulicy, a aresztowano go za handel nieocenzurowanymi kasetami wideo.
W tego typu wypadkach urzędnicy opracowujący decyzję nie dochodzą juŜ nawet, czy
zdarzenia te miały rzeczywiście miejsce. Wychodzą z załoŜenia, Ŝe pojęcie dyskryminacji
związane jest z nierównym (gorszym) traktowaniem róŜnych grup społecznych, a poniewaŜ
wymienione nakazy i zakazy narzucone przez prawo irańskie dotyczą wszystkich obywateli
142
tego kraju, to nie są dyskryminacją. Obalają następnie ewentualne argumenty, Ŝe moŜe
chodzić o dyskryminację ze względu na przynaleŜność do mniejszości religijnych. Dowodzą,
Ŝe wyznawcy innych religii w Iranie mają zagwarantowaną swobodę praktykowania swoich
obrzędów i religijnej edukacji, zaś samo subiektywne poczucie wyobcowania religijnego i
kulturowego, bądź teŜ nie akceptowanie panujących w kraju pochodzenia praw i zwyczajów,
o ile nie staje się powodem prześladowań ze strony władz państwowych, nie moŜe stanowić
podstawy do uznania takich osób za „uchodźców” w rozumieniu Konwencji Genewskiej.
Tej samej argumentacji uŜywają, aby odmówić statusu wnioskodawcom z Sudanu,
Libii lub Chin, jeśli powołują się oni na brak moŜności adaptacji w swojej rodzimej kulturze i
mają z tego powodu problemy egzystencjalne. Powoływanie się na brak wolności w tych
krajach nie moŜe stanowić podstawy ubiegania się o status uchodźcy, gdyŜ nie warunki Ŝycia
ani stan przestrzegania praw człowieka we wspomnianych państwach uzasadniają przyznanie
statusu uchodźcy, a jedynie uzasadnione obawy przed prześladowaniem. Nawet, jeśli np. kara
chłosty jest sprzeczna z zachodnimi standardami prawa, to w krajach, gdzie jest ona
przewidziana przez prawo, nie moŜe być uznana za prześladowanie w rozumieniu Konwencji.
Wychodzi się bowiem z załoŜenia, Ŝe obywatel Iranu czy Sudanu zdaje sobie sprawę, jakie
czyny są niedozwolone w jego kraju. Decydując się na ich złamanie, moŜna sądzić, Ŝe godzi
się z konsekwencjami, jakie z tego wynikają. Z podobnych przyczyn są teŜ negatywnie
rozstrzygane wnioski dezerterów z wojska, czy uchylających się od poboru, których jedyną
przesłanką ucieczki była niechęć do słuŜby wojskowej lub obawa przed walką (patrz Casus nr
5)266.

Casus nr 5.
Pan A. A., obywatel Armenii, deklarujący narodowość ormiańską, powołał się na
obawy przed ponownym wcieleniem do wojska. Powiedział: Z Armenii wyjechałem, aby
uniknąć słuŜby wojskowej. Zasadniczą słuŜbę odbyłem w latach 1985–1988. Od 1991 r.
chciano mnie powołać ponownie. PoniewaŜ nie chciałem słuŜyć w wojsku, postanowiłem
przyjechać do Polski. Nie zgłosiłem się do słuŜby do momentu wyjazdu z Armenii. Do 1997 r.
Ŝandarmeria przyjeŜdŜała do mnie do domu 2–3 razy w miesiącu. Dostałem cztery wezwania
na piśmie.

Sama dyskryminacja nie jest wystarczającym powodem do ubiegania się o status


uchodźcy, gdyŜ jako taka jest zjawiskiem powszechnym w kaŜdym kraju, gdyŜ wszędzie

266
Wezwanie do wojska w przypadku, gdy wszyscy obywatele kraju pochodzenia podlegają obowiązkowi
słuŜby wojskowej, nie moŜe być kwalifikowane nie jest prześladowaniem w rozumieniu Konwencji. Ucieczka
przed wojskiem moŜe jednak łączyć się z prześladowaniem, jeśli związana jest z narodowością, religią
(przypadek Świadków Jehowy w Armenii lub Zambii) lub przekonaniami światopoglądowymi (pacyfizm)
dezertera. Bada się wówczas wiarygodność przynaleŜności do określonej grupy konfesyjnej czy
światopoglądowej ubiegającego się. MoŜe teŜ być uznana za prześladowanie, jeśli kara za ucieczkę z wojska jest
niewspółmierna lub Ŝołnierz był zmuszany do popełniania zbrodni wojennych.
143
moŜna dostrzec róŜnice w traktowaniu róŜnych grup społecznych267. Na przykład Świadek
Jehowy z Armenii skarŜący się, Ŝe wyśmiewają jego dzieci w szkole a sąsiedzi wybijają mu
szyby w oknach nie moŜe tych zachowań, niewątpliwie o charakterze dyskryminacyjnym i
świadczącym o nietolerancji religijnej, podnosić je jako przykłady prześladowań, gdyŜ
władze publiczne nie prowadzą polityki dyskryminacyjnej i nie zwalczają Świadków Jehowy.
Ogólnie rzecz biorąc przyjmuje się, Ŝe nie moŜna wszystkich problemów Ŝyciowych
poszukiwaczy azylu rozpatrywać w kategoriach prześladowania ze strony władz, a jedynie w
kategoriach ogólnych i powszechnych warunków Ŝycia w danym kraju pochodzenia.
MoŜliwe są jednak wnioski odwrotne do wyŜej wymienionych. Na przykład
obywatelki Turcji (szczególnie studentki, nauczycielki, urzędniczki, lekarki) wyznające islam
skarŜą się na obowiązujący w ich kraju zakaz noszenia zasłon (chust) w budynkach
państwowych. Przytaczają przykłady restrykcji karnych w postaci, np. zakazu wykonywania
zawodu dla tych, które odwaŜyły się naruszyć to prawo. Wspomniane kobiety odwołują się
przy tym nie tylko do zasad koranicznych, ale i międzynarodowych praw człowieka,
twierdząc, Ŝe zasłony są wyrazem ich indywidualnej toŜsamości i nie tyle postawy religijnej,
co raczej wyrazem politycznego sprzeciwu, podkreślenia znaczenia i wartości własnej
kultury. Wnioskodawczynie te jednak równieŜ nie mają, co liczyć na przyznanie azylu w
Europie. Urzędnicy rozpatrujący takie wnioski powołują się zwykle w takiej sytuacji na
prawo danego państwa do świeckości i rozdzielenia sfery państwowej od religijnej.
Są takŜe i takie przypadki, przy których rozpatrujący sprawę skupia się głównie na
opisywanym przez uchodźcę szlaku podróŜy. Na przykład obywatel Liberii opowiadając
swoją historię twierdził, Ŝe jechał z Monrowii do AbidŜanu, potem z AbidŜanu do Bamako,
następnie z Bamako przez Niger do Trypolisu, a stamtąd do Tunisu: Z Nigru autobusem
pojechaliśmy do Libii. Nie pamiętam, gdzie przekroczyliśmy granicę. PodróŜowaliśmy po
normalnej asfaltowej drodze. Cały czas bez wiz i paszportu, i problemów na granicy: Miałem
paszport, ale mój dom został spalony i zbombardowany, spalił się równieŜ mój paszport, więc
podróŜowałem bez niego. Poszczególne odcinki kosztowały go nie więcej niŜ 40 dolarów i
trwało to 2–3 dni.
Oczywiście ten „wytrawny podróŜnik” w wyobraźni nie zapamiętał nic po drodze, ani
mijanych miast, ani krajobrazu. Czy widział w ogóle Saharę, czy wie, Ŝe nie ma Ŝadnej drogi
asfaltowej między Nigrem a Libią? W Tunezji wynajął wraz z przyjaciółmi zwykłą łódź,
którą dopłynęli do Hiszpanii w ciągu jednej doby. Następnie zaś przyjechał do Polski

267
Dyskryminacja moŜe stać się prześladowaniem, jeśli połączona jest z innymi negatywnymi czynnikami, jak
ogólna atmosfera zagroŜenia w kraju, stan wojny, fale represji, konflikt wewnętrzny, czyli dochodzi do sytuacji,
którą określa się mianem „kumulacji czynników”, która moŜe wytworzyć w umyśle danej osoby stan ciągłego
zagroŜenia.
144
pociągiem ukrywając się na granicach w ubikacjach i pod siedzeniami. Rozpatrującemu
sprawę nie wystarczy jednak wiedzieć, Ŝe to wszystko, co opowiedział ubiegający się, było
niemoŜliwe. Musi to jeszcze udowodnić, powołać się na wiarygodne źródła, aby przekonać
równieŜ jego pełnomocnika, a wreszcie sąd, który nie ma takiej wiedzy, jak nasz „eskapolog”,
a do którego odwoła się na końcu wnioskodawca268.
Kiedy „klient” oczekuje w ośrodku na decyzję, prowadzący sprawę przystępuje do
drugiego etapu procedury „weryfikacji pozyskanych informacji”. Zadaje kolejne pytania
kolegom z Wydziału Informacji o Krajach Pochodzenia, którzy szukają odpowiednich źródeł.
Dopóki nie stworzono tego wydziału, osoba prowadząca sprawę skazana była na własne
poszukiwania. Musiała np. ustalić odległość między Tunezją a Hiszpanią oraz prędkość, z
jaką powinna płynąc łódź, aby dotrzeć tam w ciągu jednej doby. Trzeba było znaleźć
eksperta, który stwierdził, Ŝe musiałoby to być co najmniej 30 węzłów, którą to prędkość
osiągają tylko niektóre bardzo szybkie promy pasaŜerskie i najlepsze jachty, ale w Ŝadnym
zaś wypadku łódź napędzana wiosłami siłą mięśni jej pasaŜerów. Prowadzący sprawę
podobnie postępuje z kaŜdym innym szczegółem tej lub innej sprawy. Czasami w weryfikacji
informacji przekazanych przez ubiegającego się pomaga przypadek.
Na przykład, jak moŜna podwaŜyć historię o pobycie w więzieniu w Bab Benghashir
w Trypolisie? W Polsce znajduje się wiarygodny świadek, który spędził tam trochę czasu, zna
imiona straŜników, współwięźniów z długoletnimi wyrokami, szczegóły obyczajów, jakie
panują w tym więzieniu, a których nie potrafi podać wnioskodawca. Prowadzący sprawę
szuka przede wszystkim niezgodności i sprzeczności w oświadczeniach poszukiwacza azylu,
a zwłaszcza między tymi, które są zawarte w jego wniosku a wywiadem statusowym.
Czasami jednak to nie wystarczy. Potrzebny jest więc drugi wywiad statusowy, aby
uszczegółowić dane, dopytać w sprawach wątpliwych, ale takŜe po to, aby mieć materiał
wykazujący sprzeczności. Analiza porównawcza oświadczeń wykazuje, Ŝe np. we wniosku
aplikant twierdził, Ŝe w więzieniu był wielokrotnie bity i torturowany, zaś w trakcie wywiadu
pytany o to samo zeznał juŜ tylko, Ŝe dopiero po wyjściu na wolność dowiedział się, Ŝe
stosują tam tortury. Uchodźcy zdają sobie sprawę z tych metod zazwyczaj dopiero po fakcie,
gdy analizują na własny uŜytek przeprowadzone z nimi przesłuchania i wyciągają nieraz za
daleko idące wnioski: Nawet, jeśli w jednej rozmowie powiesz „off, a w drugiej „in” – twój
wywiad jest skończony! Oni tylko wypytują: dlaczego to powiedziałeś? Wtedy powiedziałeś

268
Por. Oni się nie interesują, jaka jest sytuacja w kraju uchodźcy, tylko tym jak on dotarł do Polski, jakim

kanałem, to jest dla nich najwaŜniejsze. Chcą znać kanał przerzutu, Ŝeby go zablokować. I jak poznają, to od

razu dają negatywna decyzję [WF3- Afryka 1 i 2].


145
tak, teraz mówisz inaczej! W ten sposób oni się bronią, Ŝeby nic nie dać Pakistańczykom. Ale
mózg to nie komputer [J.K. 28].
Niezgodności wychodzą często, gdy wnioskodawcami są małŜonkowie. Rozpatrujący
sprawę porównuje wówczas oświadczenia obu stron i okazuje się, jak np. w przypadku
pewnego uchodźcy z Chin, który miał podjąć współpracę ze słuŜbą bezpieczeństwa w zamian
za zdjęcie z niego „czapki kontrrewolucjonisty”, a tymczasem jego Ŝona w pierwszym
wywiadzie oświadczyła, Ŝe nigdy nie wiedziała, Ŝe ją nosił, a w drugim stwierdziła, Ŝe nadal
ją nosi. Nie podejmuje się jednak decyzji negatywnej na podstawie pojedynczych
niezgodności, jak w powyŜszych przykładach. Potrzebna jest zazwyczaj ich komasacja,
wykazanie przez prowadzącego sprawę złej woli wnioskodawcy, celowe ukrywanie
prawdziwych faktów i wprowadzanie urzędnika w błąd.
Do organu orzekającego naleŜy jednak przede wszystkim ustalenie, czy obawa
wnioskodawcy jest uzasadniona oraz, czy rzeczywiście zachodzi przypadek jego osobistego
prześladowania? Nie zawsze jest to proste, zwłaszcza gdy toczy się wojna, a państwo
pochodzenia nie zawsze jest państwem prawa. PowaŜne wątpliwości dotyczą nieraz
wnioskodawców narodowości czeczeńskiej. Jej przedstawiciele oświadczają najczęściej, Ŝe
byli raz czy drugi bezprawnie zatrzymywani, przeszli przez zaczystki, ale zostali wypuszczeni
i potem jeszcze długo przebywali w Rosji, Ŝe zginęli członkowie ich rodzin, ale sami nie brali
udziału w walkach, nie naleŜeli do Ŝadnych organizacji i bez kłopotu poruszali się po terenach
Federacji Rosyjskiej. Poza tym większość Czeczenów przyjeŜdŜa do Polski leganie i wydano
im paszport (istniała więc ochrona państwa obywatelstwa). Prowadzący sprawę ma
moŜliwość zorientowania się, zwykle po numerach paszportu, w jakiej miejscowości
Federacji został on wydany. W przypadku wydania go poza Republiką Czeczenii, ubiegający
się tym bardziej moŜe otrzymać nawet decyzję negatywną.

Jeśli tak jest, to co najwyŜej mogą liczyć na udzielenie zgody na pobyt tolerowany
(patrz casus nr 6). W uzasadnieniu odmowy statusu uchodźcy argumentowano, Ŝe wojna w
Czeczenii wraz z całym złem, jakie niesie ze sobą (dotyczy to takŜe zaczystek), dotyka w
większym lub mniejszym stopniu wszystkich Czeczenów, nie jest więc „prześladowaniem z
powodów narodowościowych” a sama przynaleŜność do narodu czeczeńskiego nie jest
wystarczającą przesłanką do przyznania statusu uchodźcy w rozumieniu art. 1 ust. A pkt. 2
Konwencji Genewskiej. W sprawach zaskarŜonych sądy na ogół podzielały argumentacje
Urzędu269.

269
J. Chlebny (red.), Cudzoziemcy. Orzecznictwo sądów administracyjnych, LexisNexis, Warszawa 2007, s. 184-
186.
146

Casus nr 6
Pan M. A., obywatel Federacji Rosyjskiej deklarujący narodowość czeczeńską,
stwierdził, Ŝe urodził się w Urus-Martan, podobnie jak jego Ŝona Pani A. A. P. Do Ŝadnej
organizacji ani partii politycznej nie naleŜał. Wcześniej kilkakrotnie wyjeŜdŜał z terytorium
Czeczenii – do Moskwy i Sofii, a takŜe z rodzicami jako młody chłopak do Stambułu.
Oświadczył on, Ŝe obawia się zatrzymania przez wojska rosyjskie, poniewaŜ był juŜ
dwukrotnie bez powodu zatrzymywany. Pierwszy raz w czasie pierwszej wojny, a ostatni raz
w lutym 2001 r. przed wyjazdem z Czeczenii. W obydwu przypadkach wyszedł dzięki
rodzinie, która go wykupiła (za 3 tys. USD). Cudzoziemiec utrzymywał, Ŝe w trakcie trwania
działań tzw. pierwszej wojny rosyjsko-czeczeńskiej oraz na początku drugiej pracował jako
sanitariusz, pomagając ojcu (który był głównym lekarzem) w szpitalu. Powodem ostatniego
zatrzymania była sprawa jego siostry, wdowy po zmarłym komendancie wojsk
antyterrorystycznych Hunkar Paszy Israpiłowa, który zginął w 2000 r. W czasie zatrzymania
pytania Ŝołnierzy dotyczyły kontaktów i powiązań z szwagrem Paszą, był wówczas mocno
pobity i długo się leczył. Zainteresowany twierdzi, Ŝe jego siostra zaginęła bez wieści po tym
jak w 2000 r. zabrali ją Rosjanie, do chwili obecnej nikt nie wie, gdzie się znajduje. Po tym
zdarzeniu wyjechał do M. Wówczas matka wnioskodawcy zaczęła załatwiać wszelkie
formalności związane z uzyskaniem paszportów zagranicznych w Nazraniu. Udało się jej
załatwić paszport dla jego Ŝony, jednakŜe dla niego musiała wykorzystać znajomości, w
rezultacie paszport dla M.A. został wydany we Władykaukazie (Osetia). Zainteresowany
utrzymuje, Ŝe wyjechał z Czeczenii w listopadzie 2001 r. przez Nazrań, pociągiem do
Moskwy, gdzie zakupił vauczer, by następnie przyjechać do Polski. Cudzoziemiec
stwierdził, Ŝe osobiście nie brał udziału w walkach, tak jak jego stryjeczny brat, niemniej
jednak pomagał rannym, w tym bojownikom, i z tego tytułu obawia się konsekwencji. W
przypadku powrotu do kraju pochodzenia zainteresowany niepokoi się o siebie i przyszłość
rodziny. Ojciec Strony postanowił wysłać go za granicę, gdyŜ jest jedynym męskim
kontynuatorem rodu, i nie chce, aby podzielił los swojej siostry, która zaginęła bez wieści.

Proces ustalania faktów nie kończy się, dopóki nie zostanie sprawdzony szeroki
wachlarz okoliczności. Jak wskazuje UNHCR, wyciąganie odosobnionych faktów z kontekstu
moŜe być mylące270. Czasami niewielkie zdarzenie albo właśnie kontekst moŜe jednak
zdecydować, Ŝe określony wnioskodawca jednak wyda się urzędnikowi z praktyką i osobistą
znajomością określonych krajów pochodzenia wiarygodny, a jego obawa przed
prześladowaniem uzasadniona.
Na przykład aplikant z Kamerunu, podobnie do wymienionego wyŜej Liberyjczyka,
opisał swoją podróŜ przez Saharę. Dla z ilustrowania tego przypadku przytoczymy tu
fragment jego historii: Zrozumiałem, Ŝe muszę uciekać, bo sytuacja jest tak powaŜna jak nigdy
dotąd. 23 lutego udałem się w nocy do Mamfe. Stamtąd postanowiłem dojść na piechotę do
Akwaya przy granicy z Nigerią. Tam ludzie swobodnie przechodzą granicę, gdyŜ nie prowadzi
bezpośrednio tam Ŝadna droga i nie ma posterunku granicznego. Tak więc 27 lutego
przeszedłem do Nigerii, gdzie przebywałem około miesiąca. Byłem w miastach Calabar,

270
Zasady i tryb ustalania statusu..., op.cit., s. 67.
147
Enugu, Kaduna, Kano, Maiduguri, potem dostałem się do Czadu. Do Niamej przewiózł mnie
pewien kierowca cięŜarówki. Stamtąd przyjechałem do regionu przygranicznego z Libią,
zwanego Fire Lajo. Spotkałem tam sporo ludzi, którzy chcieli dostać się do Libii, byłem tam
około tygodnia. Potem wraz z grupą innych ludzi udaliśmy się pieszo do Libii. Droga przez
Saharę do pierwszej miejscowości w tym kraju zajęła nam dwa tygodnie. Nasi przewodnicy
jechali na wielbłądach, a my szliśmy pieszo. Po drodze wstępowaliśmy do oaz po wodę. Gdy
doszliśmy do miejscowości, której nazwy nie pamiętam, zabrałem się cięŜarówką wraz z
innymi ośmioma osobami do Benghazi. Mieszka tam wielu Afrykańczyków z Liberii, Nigerii i
Kamerunu. Poznałem pewnego rybaka, któremu pomagałem w pracy. Ten pomógł mi dostać
się na statek, który płynął do Europy. Wsiadłem do niego na morzu z łodzi rybaka. Kazano mi
siedzieć pod pokładem. Spędziłem tam cały sierpień i wrzesień. Wreszcie pewnego dnia
kazano mi, Ŝebym szykował się do wyjścia. Podpłynął do nas pewien męŜczyzna, który zabrał
mnie na ląd. Dowiedziałem się od niego, Ŝe jestem w Polsce. Pomógł mi kupić bilet na pociąg
do Warszawy. W Warszawie miałem duŜe problemy z porozumieniem się z ludźmi, ale w
końcu dotarłem na Koszykową [Kameruńczyk].
PowyŜszy opis na dobrą sprawę dla osoby postronnej moŜe być równie
niewiarygodny. Od poprzedniego róŜni się jednak tym, Ŝe jest bogaty w szczegóły, a Ŝaden z
tych szczegółów nie musi być sam w sobie fałszywy. Poza tym, co juŜ tu pominęliśmy,
wnioskodawca chętnie odpowiadał na dodatkowe pytania, wyjaśniał szczegóły. Oczywiście
przedstawił takŜe obszernie okoliczności swego konfliktu z władzami w Kamerunie. I choć
tak naprawdę nikt poza nim nie wie, czy historia, którą opowiedział była rzeczywiście
prawdziwa, to ewentualne wątpliwości musiały w tym przypadku działać na jego stronę, gdyŜ
Ŝadnego z elementów jego opowieści nie dało się łatwo podwaŜyć.

5.5. Szczególne przypadki (czary, gwałty, dzieci)

Wśród wnioskodawców o status uchodźcy zdarzają się nierzadko przypadki nie tylko
nieuzasadnionych obaw przed prześladowaniami, ale w ogóle nie mieszczące się w granicach
racjonalnego myślenia na ten temat, przynajmniej na gruncie norm europejskich. Jak bowiem
zakwalifikować przypadki osób szukających ochrony przed złymi czarami albo odwrotnie –
posądzonych o czarownictwo?
Na przykład zgłasza się uchodźca z Kamerunu oświadczając, Ŝe jemu jako nowemu
wodzowi wioski z plemienia Bamileke, starszyzna postawiła warunek poślubienia 50 Ŝon jego
zmarłego ojca. On zaś jako praktykujący katolik odmówił spełnienia tego warunku, a w
dodatku miał plany wprowadzenia reform w dotychczasowej tradycji kulturowej swego ludu.
148
Karą za brak podporządkowania miało być uśmiercenie go przez rzucenie czarów.
Wnioskodawca z płaczem opowiadał urzędnikowi z Koszykowej, jak cudem uniknął spalenia
się w domu, który nagle zapłonął, a innym razem ledwo uszedł z Ŝyciem z wypadku
samochodowego. Ostatecznie jednak nie to stało się przyczyną jego ucieczki, lecz tylko
konflikt z plemieniem Sawa (Duala), które za pomocą tajnego rytuału gondo miało zamiar go
unicestwić.
Z kolei inny poszukiwacz azylu z Gwinei z plemienia Susu zeznał, Ŝe naleŜał do grupy
łamistrajków na tamtejszym uniwersytecie i teraz ubiega się o statusu uchodźcy w Polsce,
poniewaŜ pozostali koledzy zagrozili mu śmiercią za pomocą czarów. W dodatku w Polsce
teŜ nie czuje się dość bezpiecznie, gdyŜ inni Gwinejczycy tu przebywający takŜe stosują
przeciwko niemu czary, co prowadzi do jego złego samopoczucia.
Czy historie tego typu moŜna uznać za wiarygodne? Czy w ogóle moŜna potraktować
je powaŜnie? Urzędnik moŜe oczywiście nie odnosić się do meritum sprawy, lecz szukać
niezgodności w jego oświadczeniach, dowodzić, Ŝe zagroŜenie, o którym mówi
wnioskodawca, w rzeczywistości nie miało miejsca, powołać się np. na raporty Amnesty
International i UNHCR, które nie zawierają informacji o tego typu naruszeniach praw
człowieka. MoŜe teŜ stwierdzić, Ŝe magia nie zna granic i ochrona przed czarami nawet na
innym kontynencie nie znajduje Ŝadnego uzasadnienia.
Z drugiej jednak strony, jeśli tylko oświadczenie ubiegającego się nie będzie
sprzeczne wewnętrznie, poda on dostatecznie duŜo szczegółów i odniesie się do afrykańskiej
rzeczywistości kulturowej, to rozpatrujący sprawę moŜe je potraktować serio jako
prześladowania na tle religijnym i groźby karalne. Jest bowiem znaną sprawą, Ŝe Afrykanie
często przypisują róŜne wydarzenia działaniom magicznym, a oskarŜenie o czary lub rzucenie
ich na kogoś (w praktyce chodzi o znalezienie kozła ofiarnego) jest częścią tradycyjnego
systemu kontroli społecznej, stosowanego zwłaszcza wobec osób wyłamujących się z własnej
społeczności, nie przestrzegających tradycji, i w praktyce wiązać się mogą z rzeczywistymi
prześladowaniami (patrz Casus nr 7)271.
Ucieczka przed czarami mieści się równieŜ w tej tradycji. Czarodziej, do którego
zwracał się bowiem poszkodowany, moŜe radzić ofierze wyjechać do odległej wioski, miasta

271
Czarownictwo w Afryce jest regulatorem społecznym. WyraŜa protest nieuprzywilejowanych i strategię
ambitnych. Przyczynia się do umocnienia władzy przez lęk, z jakim się łączy, oraz przez obawę przed
oskarŜeniami – co sprawia, Ŝe polowanie na czarowników staje się narzędziem utrzymania ładu. Czarownictwo
jest równieŜ środkiem władzy: albo wzmacnia jej przymus i/lub chroni ją przed przeciwnikami politycznymi,
albo pozwala na rzeczywiste przeniesienie na oskarŜonego lub podejrzanego resentymentów zagraŜających
władzy lokalnej. Jest ono kodem uŜywanym podczas starć politycznych, który dostarcza silnych argumentów
ideologii politycznej, na której opiera się władza w społecznościach klanowych. G. Balandier, Antropologie
politique, Paris 2004, s. 80, za: J. Pawlik, Czarownictwo w dyskursie politycznym współczesnych państw
afrykańskich, w: Plemię, państwo, demokracja. Uwarunkowania kultury politycznej w krajach pozaeuropejskich,
red. R. Vorbrich, Poznań 2007, s. 197.
149
czy kraju, aby uniknąć ataku złych duchów. Jak napisał uchodźca Simon Mol (oficjalnie
katolik): „Poprzez oddalenie się ofiara wydostaje się ze sfery magicznej, nad którą władzę
mają jego prześladowcy, dostaje się bowiem w sferę, którą włada kto inny. Jeśli Afrykanin
ucieknie przed zemstą sił nadnaturalnych, to w większości przypadków będzie bardzo trudną
sprawą dla duchów znalezienie go, ze względu na róŜnicę w czasie, atmosferze, klimacie,
jedzeniu czy świadomości otaczających go ludzi. To wszystko zmienia częstotliwość
magicznych wibracji”272.
Ostatecznie decyzja rozpatrującego sprawę powinna zaleŜeć od tego, czy w systemie
prawnym Kamerunu lub Gwinei znajdują się przepisy mówiące o ochronie przez państwo
osób prześladowanych przez czarowników lub oskarŜonych o czary (w przeciwnym bowiem
wypadku moŜna byłoby potraktować te sprawy jak omawiane wyŜej przypadki irańskie)? Czy
rzeczywiście państwo wywiązuje się z przyjętych w tym względzie zobowiązań273. Jeśli tak,
to zachodzi jeszcze tylko pytanie, czy ubiegający się wykorzystał wszystkie moŜliwości
ochrony, jakie daje mu państwo jego obywatelstwa?
Sądy w Polsce rozpatrujące analogiczne przypadki równieŜ wychodziły z załoŜenia, Ŝe
obawa przed czarami moŜe być powiązana z prześladowaniami „z powodu religii”, która
moŜe przybierać róŜne formy. W zaleŜności od okoliczności sprawy stały one na stanowisku,
Ŝe albo obawa nawet uzasadniona, przed działaniami osób trzecich o charakterze de facto
przestępczym, w tym obawa przed mocą czarów nie mieści się w pojęciu „obawy przed
prześladowaniem” albo, Ŝe moŜe jednak wynikać z zagroŜenia wywołanego odmową
uczestniczenia w praktykowaniu obrzędu lub kultu religijnego i łączy się z problematyką
zagroŜenia ze strony tzw. podmiotów niepaństwowych, które mogą być uznane za
prześladowanie, jeśli są świadomie tolerowane przez władze lub jeśli władze odmawiają bądź
nie są w stanie zapewnić skutecznej ochrony. Tym samym wskazywały na uchybienia i braki
w przeprowadzonym postępowaniu dowodowym zwłaszcza dotyczące ustalenia na ile
zagroŜenia tego typu w krajach pochodzenia skarŜących mają charakter realny274.

272
S. Mol, Witchacraft, Voodoo, Sorcery as an Integral Part of Africa’s Religious and Cultural Heritage,
niepublikowany raport napisany przez autora na zamówienie warszawskiego biura UNHCR, Warszawa 1998.
273
W czasach kolonialnych nie karano za czarownictwo z braku, jak twierdzono, dowodów prawnych. Dlatego
teŜ Afrykanie uwaŜali władzę kolonialną za sprzymierzeńców czarownictwa. Współcześnie jednak
czarownictwo traktowane jest jako wykroczenie społeczne i podlega wyrokom sądów. W procesach kładzie się
nacisk na czarownictwo jako czynnik będący zagroŜeniem rozwoju i w ten sposób uzasadnia się drastyczne
interwencje przeciw ukrytej groźbie. Rolę świadka koronnego spełniają zazwyczaj uzdrowiciele, których
dowody stają się niepodwaŜalne. C. Fisiy, P. Geschiere, Juges and Witches, or Ho wis the State to Deal witch
Witchraft? Examples from Southeast Cameroon, „Cathiers d’Etudes Africaines” 1990, t. 30/2, s. 135–156.
274
J. Chlebny, Cudzoziemcy. Orzecznictwo sądów administracyjnych, LexisNexis, Warszawa 2007, s.163-168.
150
Casus nr 7
Pani V. M. obywatelka Kamerunu składając wniosek do Prezesa URiC,
oświadczyła, Ŝe naleŜy do grupy etnicznej Bamileke i bezpośrednią przyczyną jej
wyjazdu z kraju pochodzenia były problemy natury nadprzyrodzonej. Przyczyną jej
kłopotów była odmowa przyjęcia przez jej ojca stanowiska następcy wodza Bamileke
po śmierci jej dziadka, który był tradycyjnym szefem tej społeczności. Jej ojciec był
chrześcijaninem i nie chciał pić ludzkiej krwi, co było rytualnym zwyczajem osób
piastujących tę funkcję. Po pewnym czasie ojciec zapadł na cięŜką chorobę i zmarł w
1998 r. Miejscowy znachor uznał, Ŝe przyczyną śmierci było złamanie tradycyjnych
zasad plemienia i dlatego rzucono na niego czary. Klątwa ta dotyczy całej rodziny, w
tym i wnioskodawczyni. Pod koniec tego samego roku matka zainteresowanej popadła
w obłęd, w wyniku czego znalazła się w szpitalu psychiatrycznym, z którego uciekła, ale
w czasie ucieczki została śmiertelnie potrącona przez samochód. Pewnej nocy
aplikantkę nawiedziła zmarła matka i poleciła uciekać z miejsca, w którym mieszka,
gdyŜ ona sama bardzo cierpi tam, gdzie się obecnie znajduje. Po pewnym czasie na
nodze ubiegającej się pojawiły się ropiejące rany nieznanego pochodzenia, wówczas
znachor ustalił, iŜ ich przyczyną są czary. Wtedy zainteresowana uwierzyła w wielką
moc czarnej magii i postanowiła uciekać do Europy, gdyŜ Europejczycy, w
przeciwieństwie do społeczności afrykańskiej, nie wykorzystują czarnej magii do
swoich celów. Aplikantka jest równieŜ chrześcijanką. Wyjechała z kraju pochodzenia
legalnie, przez Bałkany i Frankfurt dostała się do Polski.

Do wypadków stanowiących szczególne problemy naleŜą teŜ osoby z zaburzeniami


psychicznymi, niepełnosprawni oraz ofiary przemocy seksualnej, kobiety i dzieci uchodźcy.
Te pierwsze są zbliŜone do sytuacji osób lękających się czarów. Czasami mogą z nimi być
wręcz toŜsame, gdyŜ zaburzenia psychiczne mogą być w nie-europejskich kręgach
kulturowych rozmaicie manifestowane. Zdarzają się teŜ osoby z urojeniami lub manią
prześladowczą. W polskiej praktyce azylowej ich wnioski były zazwyczaj odrzucane jako
oczywiście bezzasadne.
Od 2000 r. w przypadku ubiegających się charakteryzujących się stanami braku
zrównowaŜenia zakłada się, Ŝe są one raczej skutkiem zdarzeń traumatycznych z okresu
wojny. Dotyczy to oczywiście tylko tych osób, co do których istnieje przekonanie, Ŝe
przebywały na terenach konfliktów zbrojnych. W 2006 r. w przypadku 44 osób uznano, Ŝe
naleŜą one do grupy osób z zaburzeniami psychicznymi lub niepełnosprawnych, które
wymagają specjalnego traktowania, zwłaszcza podczas przesłuchania. Zachowanie ich moŜe
bowiem charakteryzować się silnymi stanami emocjonalnymi, utrudniając badanie sprawy.
Dlatego przesłuchiwani byli w obecności psychologa (ewentualnie pedagoga lub lekarza)
przez wykwalifikowanego pod tym względem pracownika.
UNHCR stale podkreśla, Ŝe takie osoby mogą być równieŜ uchodźcami w sensie
definicji zawartej w Konwencji Genewskiej. Zaleca stosowanie wobec nich innych technik
badania sprawy w zaleŜności od raportu medycznego, który powinien określić sposób
postępowania z daną osobą. Sugeruje konieczność w tego typu przypadkach zmniejszenia
151
cięŜaru przedstawianych dowodów i większego połoŜenia nacisku na okoliczności
obiektywne niŜ na samo oświadczenie wnioskodawcy. Postuluje pozyskiwanie informacji od
przyjaciół, rodziny czy opiekunów, a w razie konieczności zastosowanie zasady
domniemania275.
Kobiety i dzieci od początku przyjmowania uchodźców w Polsce stanowiły zawsze
pewien procent ubiegających się o azyl. Zwłaszcza od kiedy w polskich procedurach zaczęli
dominować uchodźcy z Czeczenii przyjeŜdŜający z całymi rodzinami. PoniewaŜ w
Konwencji z 1951 r. nie istnieje Ŝadna szczególna zasada dotycząca przyjmowania tej
kategorii uchodźców, to przez długi czas rozpatrywano ich wnioski na ogólnych zasadach.
Tymczasem w przypadku kobiet moŜna domniemywać, iŜ część z nich była ofiarami
gwałtów, często popełnianymi przez wojsko, policję lub inne ugrupowania zbrojne,
szczególnie na obszarach konfliktów zbrojnych276.
W Polsce szczególnie dotyczyło to kobiet z Somalii i Czeczenii. Ofiary te nie zawsze
były rozpoznawane w trakcie przesłuchań, gdyŜ często nie przyznawały się do tego, nawet
jeśli zdawały sobie sprawę, Ŝe zwiększyłoby to ich szansę na otrzymanie statusu uchodźcy:
Wiele kobiet nie mówi wszystkiego, bo się wstydzi. W Czeczenii były i nadal są częste gwałty
na kobietach i męŜczyznach. Ale nasza nacja jest bardzo dumna. Mimo Ŝe ludzie wiedzą o
tym, Ŝe mogłoby to pomóc w uzyskaniu statusu, nie mówią o gwałtach. Wstydzą się, Ŝe nie
potrafili się obronić albo zabić człowieka, który tak ich obraził. Gwałt to dla nas najgorsze
poniŜenie fizyczne i psychiczne. Wcześniej muzułmanki, które zgwałcono, wychodziły na plac,
oblewały się benzyną i podpalały. A teraz pytają nas, jak gdyby nigdy nic: „Czy została pani
zgwałcona?” Powinni rozmawiać z ludźmi nie jak policjanci na przesłuchaniu, tylko jak
ludzie, którzy rozumieją czyjś ból, a nie pytać o gwałty. Nie zabijać moralnie na początku,
tylko pozwolić być otwartym. I zatrudnić więcej fachowców, którzy wiedzą, kto kłamie, a kto
mówi prawdę277.
Obecnie UNHCR przywiązuje duŜą wagę do ochrony uchodźców, którzy
doświadczyli przemocy seksualnej i zaleca stronom Konwencji Genewskiej dostosowanie
swych procedur do pewnych standardów przyjętych przez społeczność międzynarodową w tej
dziedzinie278. Zaleca m.in., aby wywiady ze zgwałconymi przeprowadzali specjalnie do tego
celu przygotowani urzędnicy tej samej płci. W wypadku konieczności zatrudnienia tłumacza,
musi być to równieŜ osoba tej samej płci i raczej nie pochodząca ze środowiska uchodźców.
Poza tym UNHCR formułuje jeszcze wiele szczegółowych zaleceń, co do sposobu

275
Zasady i tryb ustalania statusu..., s. 68–69.
276
A. Kosowicz, Uchodźczynie w Polsce, „Z obcej ziemi” 2004, nr 20, s. 29-30.
277
http://www.refugee.pl/refugee_hist/dlaczego_polacy_sa_nam_niechetni.html.
278
A. Nowakowska, Prześladowane z powodu płci, „Z obcej ziemi” 2002, nr 16, s. 4-8.
152
przeprowadzenia samego wywiadu, aby był on moŜliwie jak najmniej stresujący i unikający
poniŜenia ofiary gwałtu. Zaleca m.in. wykazać cierpliwość, uwaŜnie słuchać, zachować
postawę wolną od ocen, nie śmiać się, nie wspominać o dziewictwie ofiary279.
W Polsce w praktyce aŜ do 2000 r. procedury nie przewidywały specjalnego trybu
postępowania wobec tego typu przypadków, w tym wytypowania spośród przesłuchujących
urzędników osób specjalnie przeszkolonych w tym celu. Prowadzący sprawy specjalizowali
się raczej w określonych narodowościach i regionach kulturowych, aniŜeli uwzględniali
róŜnice w płci ubiegających się. Stąd z kobietami z Somalii lub Czeczenii przeprowadzali
wywiady równieŜ męŜczyźni. Co więcej, w przypadku poszukiwaczy azylu z Somalii w
niektórych przypadkach wykorzystywano tłumaczy, męŜczyzn ze środowiska uchodźców tej
narodowości280.
W tej sytuacji było moŜliwe, Ŝe tylko niektóre z przesłuchiwanych kobiet ujawniały
przesłuchującym je męŜczyznom, Ŝe zostały zgwałcone. Były to przewaŜnie kobiety starsze
lub w średnim wieku. Wiek miał tu równieŜ znaczenie, gdyŜ w tej kulturze tylko starszym
kobietom wolno swobodniej rozmawiać z męŜczyznami. Nawet jednak i wtedy takim
rozmowom towarzyszyły duŜe emocje, które utrudniały prowadzenie wywiadu.
Wywiady z kobietami w ogóle są trudniejsze dla prowadzącego sprawę, gdyŜ w
przeciwieństwie do męŜczyzn, którzy prześladowanie traktują nieraz w kategoriach
kombatanckich i jeśli faktycznie miało ono miejsce, to chętnie z detalami je opisują, kobiety
mówią niewiele, często nielogicznie, przez co stają się dla „eskapologów” mało wiarygodne
(patrz casus nr 8.). Powodem takiego zachowania kobiet jest jednak zapewne to, Ŝe w ich
przypadku prześladowanie łączy się z reguły z gwałtem281, a ten z kolei ze wstydem i hańbą.
Do tej pory polskie procedury uchodźcze zbyt małą wagę przywiązywały do róŜnic w
zakresie płci (genderowych), czego wynikiem mogło być zbyt pospieszne kwalifikowanie
wniosków od kobiet jako niewiarygodnych282.

279
Przemoc seksualna i przemoc na tle płciowym wobec uchodźców, uchodźców-repatriantów oraz osób
przesiedlonych wewnętrznie. Przewodnik po metodach zapobiegania i przeciwdziałania, UNHCR, Warszawa
2003, s. 34.
280
Z zasady URiC stara się nie zatrudniać w ogóle tłumaczy-obcokrajowców (nawet z obywatelstwem polskim),
a tym bardziej innych uchodźców. Mając wybór między Polakiem a obcokrajowcem, zawsze woli zatrudnić
Polaka. Niemniej bardzo często nie ma wyboru. W przypadku Somalijczyków, którzy większą grupą napłynęli
do Polski w 1997 r., wielu z nich nie mówiło Ŝadnym innym językiem poza somalijskim, tymczasem w Polsce
nie było Ŝadnych Polaków znających ten język. Chcąc nie chcąc urząd musiał czasami sięgać po tłumaczy ze
środowiska somalijskich uchodźców znających język angielski lub arabski.
281
W wypadku męŜczyzn takŜe moŜe dochodzić do gwałtu, jednak zdecydowanie rzadziej i autorom
opracowania nie są znane takie przypadki z polskiej praktyki azylowej.
282
O problemach ze względu na płeć (genderowych) wśród uchodźców szerzej piszemy w następnych
rozdziałach tej pracy. Por. następującą wypowiedź: Był prowadzony ciekawy monitoring właśnie sytuacji
dzieci i młodzieŜy. Były takie, badanie właściwie za pomocą lup niemalŜe analizowana sytuacja małoletnich bez
opieki, która wcale nie jest taka klarowna. Jest sytuacja kobiet, a w szczególności kobiet w ciąŜy czy przemocy
w rodzinie, która się pojawia coraz częściej. Sprawa przemocy wojennej wobec kobiet, sprawa ofiar PTeSD,
która teŜ jest sprawą stosunkowo nową, jeszcze nie bardzo wiadomo, którymi zębami tę sprawę przełknąć. Ale to
153

Casus nr 8
Pan K. T., obywatel Turcji, złoŜył wniosek o nadanie statusu uchodźcy do Prezesa
URiC. Stwierdził, Ŝe wyjechał z Turcji w 1998 r. Nielegalnie przekroczył granicę polską
i polsko-niemiecką. W Niemczech przebywał kilka lat, gdzie starał się o nadanie statusu
uchodźcy. W trakcie procedury nielegalnie przekroczył granicę niemiecko-szwajcarską,
co stało się przyczyną jego deportacji do Turcji. W 2003 r. ponownie wyjechał z Turcji
– tym razem legalnie. Do Polski wjechał w listopadzie 2003 r. Twierdzi on, Ŝe jest
narodowości kurdyjskiej i pomagał w związku z tym PKK (Kurdyjskiej Partii Pracy) –
częściowo z własnej woli, bo jest Kurdem i popiera dąŜenia swojego narodu do
utworzenia własnego państwa, a częściowo pod presją, poniewaŜ partyzanci często
Ŝądali od niego pieniędzy, zwłaszcza po powrocie z Niemiec. Zeznał, Ŝe po powrocie do
Turcji był kilkakrotnie przesłuchiwany i zatrzymywany. Najgorsze jednak spotkało
jego Ŝonę, która podczas nieobecności męŜa została wielokrotnie zgwałcona i pobita do
nieprzytomności przez Ŝandarmerię turecką. Podczas wywiadu pani A. mówiła
nieskładnie i nielogicznie, z trudnością moŜna było się z nią porozumieć (za
pośrednictwem tłumacza).

W przypadku dzieci-uchodźców, jak zaleca podręcznik UNHCR, przed rozpoczęciem


postępowania w ich sprawie naleŜy rozwaŜyć, czy stopień ich rozwoju psychicznego i
dojrzałości jest odpowiedni, aby mogły one samodzielnie złoŜyć wniosek o status uchodźcy.
Zazwyczaj status dziecka jest określony na podstawie zasady jedności rodziny. W
przypadku więc małoletnich przybywających razem z rodzinami, jeśli głowa rodziny spełnia
kryteria definicji uchodźcy, to osoby znajdujące się pod jej opieką takŜe otrzymują status
uchodźcy. Jeśli jednak małoletni nie jest dzieckiem, lecz młodocianym, ustala się status
uchodźcy zazwyczaj tak jak w przypadku osoby dorosłej – chociaŜ nadal zaleŜy to od stopnia
jego dojrzałości.
Podobnie jak w wypadku kobiet, UNHCR przywiązuje duŜą wagę do poprawy ram
ochrony dzieci-uchodźców283. Zaleca się specjalne tryby postępowań wobec małoletnich
przybywających samodzielnie do krajów przyjmujących. Na przykład jeśli taka osoba
znajdzie się w grupie uchodźców, to domniemuje się, Ŝe jest ona równieŜ uchodźcą. Zakazuje
się w kaŜdym bądź razie odsyłać małoletnich uchodźców do kraju pochodzenia. Specjalne
środki ochrony dzieci-uchodźców stały się jednak przyczyną licznych naduŜyć ze strony
poszukiwaczy azylu. Wielu młodych uchodźców podaje się za młodocianych, mimo Ŝe
ukończyli juŜ 18. rok Ŝycia.
Dlatego w razie wątpliwości i w sprawach szczególnie uzasadnionych stosowane są
wobec nich badania genetyczne w celu określenia prawdziwego wieku. Z krajów zachodnich
znana jest równieŜ praktyka wysyłania do nich samodzielnie dzieci, które otrzymawszy status

są kolejne wyzwania, które jakby pojawiają się . Za nami jest duŜo, przed nami tyle samo, jak nie więcej. To jest
morze problemów, które się nigdy tak naprawdę nie skończy [WF1- NGOS 1].
283
Pomoc dzieciom-uchodźcom na świecie, „Z obcej ziemi” 2001, nr 12, s.12-15.
154
uchodźcy lub tolerowany, wykorzystują to później dla ułatwienia sobie migracji na
wspomnianej zasadzie jedności rodziny. W przeciwnym razie rodziny pozostające w kraju teŜ
mają z tego korzyść, gdyŜ dzieci-uchodźcy wysyłają im jakąś część pieniędzy ze swoich
zasiłków, co moŜe stanowić całkiem duŜą pomoc finansową w sytuacji ubogich krajów Azji i
Afryki.
W Polsce w 2006 r. wnioski o status uchodźcy złoŜyło 70 małoletnich bez opieki284.
Szczególny tryb postępowania wobec nich, jak równieŜ wobec kobiet i niepełnosprawnych,
choć nie wynika z Konwencji Genewskiej, przestrzegany jest jednak w związku z nowymi
zaleceniami UNHCR oraz – co moŜe waŜniejsze – stanowi realizację dyrektywy Rady Unii
Europejskiej285.

5. 6. Decyzja administracyjna i dalsze etapy postępowania

Napisanie decyzji administracyjnej przez urzędnika prowadzącego postępowanie, a


następnie wydanie wnioskodawcy jest ostatnim elementem w tej fazie postępowania. Tekst jej
ma w duŜym stopniu charakter rytualny i niezmienny. Stąd urzędnicy przechowują w swoich
komputerach gotowe wzorce (tzw. „szymle”) i wpisują weń tylko dane osobowe
cudzoziemca.
Tekst decyzji rozpoczyna się od powołania na odpowiednią podstawę prawną,
określoną ustawę zamieszczoną w Dzienniku Ustaw o odpowiednim numerze i pozycji, aby
następnie wytłuszczonym drukiem napisać: po rozpatrzeniu wniosku aplikanta o określonym
nazwisku i imieniu286, obywatelstwie i narodowości, dacie i miejscu urodzenia i nadać lub
odmówić (najczęściej to ostatnie) statusu uchodźcy w rozumieniu Konwencji... oraz
Protokołu...
Uzasadnienie decyzji drukuje się na osobnych stronach. Kończy je pouczenie
wnioskodawcy, co do moŜliwości odwołania się do Rady ds. Uchodźców. W przypadku
pozytywnego rozstrzygnięcia nie przedstawia się zainteresowanemu uzasadnienia decyzji,
wychodząc z załoŜenia, Ŝe decyzja i tak spełnia jego oczekiwania.

284
Por. Dzieci-uchodźcy w Polsce, „Z obcej ziemi” 2001, nr 12, s. 16-17.
285
Jest to dyrektywa nr 2003/9/WE z dnia 27 stycznia 2003 r. w sprawie minimalnych standardów
przyjmowania osób ubiegających się o azyl (Dz. Urz. WE nr L031, z dnia 6 lutego 2003), wdroŜona do
polskiego porządku prawnego.
286
Urzędnicze rytualne formułki obowiązujące w Polsce są pod wieloma aspektami niereformowalne. Ci, którzy
je ułoŜyli, nie potrafią zrozumieć, Ŝe nie wszędzie na świecie imię i nazwisko, narodowość i obywatelstwo nie
będzie znaczyło to samo, co w Polsce. Stąd niejeden błąd w tych papierach, jak choćby zapisywanie drugiego
lub trzeciego imienia Araba jako nazwisko. Przed wprowadzeniem praktyki pobierania odcisków palców
wystarczyło, Ŝe zainteresowany zmienił ich kolejność, a mógł zostać ponownie zarejestrowany jako całkiem inna
osoba.
155
W wypadku decyzji negatywnej zainteresowany otrzymuje uzasadnienie wraz z
decyzją. Samo uzasadnienie równieŜ rozpoczyna się od powołania na określone artykuły
prawa krajowego oraz Konwencję Genewską, z której zawsze przytacza się jej definicję
uchodźcy. Później następuje zazwyczaj streszczenie opisu przypadku wnioskodawcy,
następnie ustalenia organu, zgromadzone dowody i wreszcie analiza porównawcza, z której
wynika, czy zainteresowany spełnia (lub teŜ nie) kryteria Konwencji Genewskiej.
Decyzja kończy się zawsze ponownym jej przywołaniem i powołaniem na określone
artykuły prawa krajowego oraz sakramentalnym niemal stwierdzeniem, Ŝe: „wyjaśnienia
złoŜone przez wnioskodawcę stwarzają uzasadnioną podstawę, Ŝe opuścił on kraj swojego
pochodzenia z powodów innych niŜ określone w art. 1 ust. A pkt 2 Konwencji [...]”
(oczywiście, jeśli decyzja jest pozytywna wymienia się ewentualnie powody prześladowania).
Zdanie kończy się stwierdzeniem, Ŝe: „Uwzględniając wszystkie wymienione fakty i
okoliczności, postanawiam nadać (lub odmówić nadania) Panu/i X lub Y statusu uchodźcy w
RP”.
Na osobnej stronie znajduje się zawsze pouczenie o dalszej moŜliwej drodze
postępowania, tzn. moŜliwości odwołania się w ciągu maksymalnie 14 dni do Rady ds.
Uchodźców i moŜliwości zaskarŜenia jej decyzji do sądu. Na końcu figuruje podpis Szefa
URiC lub któregoś z upowaŜnionych do podpisu dyrektorów.
Decyzja i uzasadnienie wręczane są uchodźcy zwykle w ośrodku przez pracownika
socjalnego, który nie ma nic wspólnego z jej wydaniem. W urzędzie nie praktykuje się od lat
wydawania tych decyzji ze względu na często nieprzewidziane reakcje zainteresowanych,
które zdarzały się dawniej. Pracownik socjalny musi równieŜ, przynajmniej ogólnie, wyjaśnić
poszukiwaczowi azylu, co jest w tej decyzji i uzasadnieniu, gdyŜ są one napisane w języku
polskim. Zgodnie z obowiązującą zasadą, Ŝe językiem urzędowym w Polsce jest język polski,
urząd musi wydać decyzję w tym języku. Dokładne jej przetłumaczenie pozostawia juŜ
inwencji zainteresowanego. Robią to zwykle pracownicy organizacji pozarządowych.
Dla osób starających się o status uchodźcy kończy się w tym momencie pewien etap w
rytuale „obrzędów przejścia”. Bez względu na rodzaj decyzji, jedni ją przyjmują z ulgą, inni
są zawiedzeni lub pozostają szoku. Wszyscy muszą podjąć jakąś decyzję, która moŜe
zawaŜyć na całym ich Ŝyciu. Ci, którzy dostali decyzję pozytywną, muszą ostatecznie
zdecydować, czy chcą pozostawać w Polsce i się w niej integrować, czy teŜ moŜe jednak
szukać swego szczęścia gdzie indziej.
Większość, która otrzymała decyzję negatywną, musi podjąć szybką decyzję, co robić
dalej, odwoływać się do Rady i dalej walczyć o swoje, czy teŜ próbować dostać się do innego
kraju zachodniego i starać się od początku, lub pozostać w Polsce nielegalnie, a moŜe dać za
156
wygraną i zdecydować się na dobrowolną repatriację. Bez względu na rodzaj decyzji, Ŝadna z
nich nie naleŜy z punktu widzenia uchodźcy do łatwych. Przed nimi stoi kolejne wyzwanie i
kolejny sprawdzian siły ich charakteru.
Wielu z nich wybiera drogę odwołania do Rady ds. Uchodźców. Rada ma szerokie
kompetencje, sprawdza wydaną decyzję zarówno pod względem formalnym, jak i
merytorycznym. MoŜe uchylić decyzję Szefa URiC i przekazać sprawę do ponownego
rozpatrzenia w procedurze zwykłej. MoŜe utrzymać w mocy decyzję Szefa lub umorzyć
postępowanie, jeśli w międzyczasie zainteresowany zdecydował się jednak opuścić Polskę i
sprawa jest bezprzedmiotowa. MoŜe takŜe a nawet obowiązana jest przeprowadzić własne
postępowanie dowodowe, przeprowadzić wywiad z uchodźcą, powołać własnych ekspertów i
samemu rozstrzygnąć sprawę, a nie ograniczyć się, jak to ma często w zwyczaju do kontroli
organu I instancji i oceny argumentów przedstawionych w odwołaniu287.
Organ ten zasadniczo pełni bardzo pozytywną rolę, jeśli chodzi o standardy prawne
wydawania decyzji administracyjnych, koryguje bowiem postępowanie w pierwszej instancji
i wyłapuje popełnione błędy. Rola Rady ds. Uchodźców mogłaby jednak być większa, gdyby
zasiadali w niej równieŜ specjaliści od krajów pochodzenia uchodźców. Dominacja w niej
prawników znacznie ogranicza jej kompetencje w sprawach tak naprawdę najistotniejszych z
punktu widzenia procesu wydawania decyzji w sprawach uchodźczych i jest naszym zdaniem
przyczyną dlaczego Rada ma tendencje do unikania przeprowadzania własnych postępowań
dowodowych. Niedocenianie tej wiedzy w administracji państwowej jest zresztą zjawiskiem
szerszym. Nic więc dziwnego, Ŝe Rada najczęściej utrzymuje w mocy decyzje Szefa Urzędu,
co wcale nie wynika z tego, Ŝe są one tak bezbłędne, ale raczej dlatego, Ŝe jej członkowie nie
są kompetentni w sprawach, o których decydują.
Uchodźca, otrzymawszy równieŜ od Rady decyzję negatywną, ma jeszcze moŜliwość
w ciągu 30 dni zaskarŜenia tej decyzji do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Skarga do
NSA jest w zasadzie ostatnim z moŜliwych etapów procedury. Sąd orzeka na podstawie akt
sprawy i nie przeprowadza postępowania dowodowego z wyłączeniem niektórych sytuacji,
gdy ma do wglądu dowody w postaci dokumentów. MoŜe natomiast wykazać braki w
zebranym materiale dowodowym, które uniemoŜliwiają sądową weryfikację zaskarŜonej
decyzji. W zasadzie nie wypowiada się w sprawie zasadności odmowy zainteresowanemu
statusu uchodźcy. Rozpatruje wyłącznie, czy na wszystkich etapach postępowanie przebiegało

287
Patrz: Wyrok NSA z 14 grudnia 2005 r., II OSK 108/05, glosa: K. Bem, J. Białocerkiewicz, OSP 2006, nr 6,
poz. 66; por. J. Chlebny, Cudzoziemcy. Orzecznictwo sądów administracyjnych, LexisNexis, Warszawa 2007,
s.118-122.
157
zgodnie z prawem288. Niemniej jednak w sprawach uchodźczych wiedza o krajach
pochodzenia skarŜących, w tym dotyczących tamtejszego prawa, ma jednak znaczenie i
rozpatrywanie spraw bez niej na pewno jest obarczone ryzykiem.
W Niemczech w sądach rozpatrujących sprawy uchodźców są wyspecjalizowani
sędziowie zajmujący się tylko przypadkami z określonych krajów lub określonymi rodzajami
spraw i mający dostęp do fachowej literatury na ten temat289.
Są uchodźcy, którzy – jak pisaliśmy wyŜej – nie znając zasad przyznawania statusu
uchodźcy, a mając całkiem realne powody do obaw przed prześladowaniem, kłamią na
pierwszym etapie postępowania. Ich powód im samym nie wydaje się bowiem dość
przekonywujący, a poniewaŜ bardzo obawiają się odesłania ich do kraju pochodzenia, to
kombinują, koloryzują, przesadzają albo wymyślają nawet dla siebie całkiem nową historię,
nie doceniając wiedzy eskapologów.
Dopiero po otrzymaniu decyzji negatywnej, składając odwołanie do Rady lub dopiero
przed sądem zmieniają swoje oświadczenia, usiłując naprawić błąd: Coś nie jest dobrze
wpisane w wywiadzie. Człowiek jest zdenerwowany na wywiadzie. Czasem czyta decyzję i nie
rozumie. Czasem dowiaduje się, Ŝe coś powiedział, czego nie powiedział. śebym mógł pójść i
wyjaśnić i Ŝeby nie było insynuacji, Ŝe sobie wymyślam [WF3- Afryka 1 i 2].
Najczęściej jednak bezskutecznie, jeśli nie został popełniony błąd formalny w
procedurze. Nawet, jeśli starają się o dostarczenie przekonywujących dowodów, aby
powyŜsze organa uznały ich wiarygodność, to sprawa moŜe skończyć się wyrokiem sądu
oddalającym sprawę. Gorzej jeszcze, jeśli wnioskodawca zdecyduje się powiedzieć prawdę
dopiero po wyroku sądu, jak stało się w niŜej zaprezentowanym przypadku (patrz casus nr 9).

Casus nr 9
Pan H. Z. złoŜył wniosek o status uchodźcy do Prezesa URiC w 2003 r. Oświadczył,
Ŝe jest Kurdem z Iraku. Jednocześnie zeznał, Ŝe nie posiada jakichkolwiek dokumentów
toŜsamości. Stwierdził, Ŝe z Iraku wyjechał nielegalnie i w Polsce równieŜ przebywa
nielegalnie. Oświadczył, Ŝe głównym powodem ubiegania się o nadanie statusu uchodźcy
jest zamordowanie jego brata przez słuŜby bezpieczeństwa w 1996 r. i wielokrotne
zatrzymywanie i więzienie jego samego. Prezes URiC wydał decyzję negatywną ze względu
na brak wiarygodności wnioskodawcy. Nie znał on historii Kurdów, podziału
administracyjnego Iraku, Ŝadnego z dialektów kurdyjskich. Ponadto, w drugim wywiadzie
podał, Ŝe jest narodowości arabskiej. Po wydaniu decyzji zainteresowany odwołał się od niej,
ale ponownie otrzymał odmowę nadania statusu uchodźcy.
Po wyroku NSA oddalającym jego skargę, zainteresowany w piśmie do Prezesa
stwierdził, Ŝe w rzeczywistości jest Libańczykiem urodzonym w S. Nazywa się I. T. a nie H.
288
Z orzecznictwem sądów w sprawach uchodźczych moŜna się zapoznać na stronach internetowych NSA:
http://orzeczenia.nsa.gov.pl (2008). Zobacz takŜe: J. Chlebny, Cudzoziemcy. Orzecznictwo sądów
administracyjnych, LexisNexis, Warszawa 2007.
289
Trzeba zaznaczyć, Ŝe takŜe i w Polsce powoli zachodzą zmiany w tej dziedzinie i obecnie jest coraz więcej
kompetentnych sędziów.
158
Z. Na dowód przedstawił tym razem paszport libański. Ubiegający się stwierdził, Ŝe był
Ŝołnierzem Armii Południowego Libanu (SLA), która to armia była opłacana i wyposaŜana
przez Izrael. Po izraelskim odwrocie zaczęło mu grozić śmiertelne niebezpieczeństwo ze
strony członków organizacji Hezbollah, o czym miały świadczyć przedstawione przez Stronę
dokumenty: kopia „zarządzenia” organizacji Hezbollah o aresztowaniu Aplikanta z 2000 r.,
kopia pisma ze zdjęciem „Poszukiwany świadek...”, kopia wezwania Hezbollahu do
osobistego stawiennictwa.

Zainteresowany ma oczywiście prawo do złoŜenia wniosku o ponowne rozpatrzenie


sprawy, jeśli wnosi do niej nowe okoliczności. Problem w tym, Ŝe rozpatruje go ponownie ta
sama osoba, która zazwyczaj stara się jak moŜe o podtrzymanie poprzedniej decyzji.
Powołując się na własne informacje z Libanu stwierdza, Ŝe w razie powrotu do kraju członek
SLA moŜe bez obaw wieść normalne Ŝycie i nie obawiać się ani władz państwowych, ani
Hezbollahu. Zainteresowany ponownie, więc odwołuje się do Rady, prosi o interwencje
UNHCR, zbiera opinie niezaleŜnych ekspertów od problematyki bliskowschodniej, którzy
podwaŜą uzasadnienie urzędu. Udowodnią, Ŝe sam miniony związek z byłym SLA jest
wystarczający, aby zostać aresztowanym i postawionym przed sądem, który Ŝąda niekiedy dla
takich osób kary śmierci in absentia. Wojewódzki Sąd Administracyjny tym razem stwierdza,
Ŝe odmowa nadania statusu uchodźcy nie zwalnia organów od starannego zgromadzenia
materiału dowodowego i jego oceny pod kątem zbadania, czy zachodzą przesłanki do
udzielenia zgody na pobyt tolerowany. Zaleca wnikliwsze zbadanie zaangaŜowania
zainteresowanego po stronie SLA, okoliczności zamieszkania i opuszczenia Libanu,
podróŜowania po krajach sąsiadujących z Libanem itp. wydając wyrok, Ŝe pogląd organu nie
moŜe zostać przyjęty bez zastrzeŜeń, przy braku dokładnego wyjaśnienia sytuacji
cudzoziemca290.
Wtedy to moŜe, po wielu latach Ŝycia w niepewności, w zawieszeniu, zainteresowany
azylem dostanie status uchodźcy. Nigdy jednak nie jest to pewne, sprawy toczyć mogą się
dalej aŜ do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, dopóki określony
aplikant nie straci nadziei i będzie miał wolę walki przed kolejnymi sądami291.

5.7. Zakończenie

Czy decyzje wydawane w sprawie uchodźców są zawsze rzetelne? Odpowiedź na to


pytanie jest o tyle istotna, Ŝe źle podjęta decyzja moŜe narazić cudzoziemca nie tylko na

290
Wyrok WSA w Warszawie z 6 października 2005 r., V S.A./Wa 2794/04, niepubl. Por. J. Chlebny (red.),
Cudzoziemcy, op.cit., s.205-206.
291
Niektóre przykłady orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka publikuje J. Chlebny, ibid., s.
301-330.
159
większe lub mniejsze kłopoty, ale moŜe mu nawet złamać Ŝycie. MoŜe takŜe narazić go na
odesłanie do kraju pochodzenia lub kraju trzeciego, gdzie moŜe grozić mu śmierć, więzienie,
tortury lub inne nieludzkie traktowanie. Nawet jeśli zdarza się tak bardzo rzadko, to juŜ to
wystarczy, aby odpowiedź na to pytanie budziła w nas niepokój292.
„Urzędnik-eskapolog” moŜe się mylić. Tym bardziej Rada ds. Uchodźców oraz sądy,
które nie są kompetentne w sprawach krajów pochodzenia uchodźców. Rozpatrujący sprawy
czasami zbyt pośpiesznie i w nieprzemyślany sposób przyjmują fałszywe hipotezy, co do
pochodzenia wnioskodawcy (zdarzało się, Ŝe nawet na podstawie jego wyglądu
zewnętrznego) i starają się je udowodnić. A, Ŝe prawo jest elastyczne, a język giętki, to
wszystko jest moŜliwe. Gdyby urzędnicy migracyjni mieli moŜliwość lustracji bezpośrednio
w terenie, mogli podąŜyć śladami uchodźcy to takŜe niejedną historię uchodźczą mogliby
ukazać w innym świetle, jak – dajmy na to – dziennikarze „Rzeczpospolitej”, którzy
przeprowadzili śledztwo dziennikarskie w sprawie Simona Mola w Kamerunie293.
O wyjątkowym znaczeniu moralnym podejmowania decyzji o uchodźcach mówi
następująca wypowiedź przedstawiciela jednej z organizacji pozarządowej: to jest naprawdę
bardzo duŜa odpowiedzialność. I po tamtej i po tej stronie, poniewaŜ jakby nasza rola polega
na tym, kimkolwiek byśmy nie byli, Ŝe do nas przychodzi ten człowiek, który jest splątany,
zagubiony jakby i ma poczucie straty, to juŜ jakby nie mówiąc juŜ nic o nim więcej, ma kłopot
ze zrozumieniem, co my do niego mówimy, więc musimy do niego mówić jasno, ma róŜne
problemy związane z wyraŜeniem tego, co sam chce powiedzieć, nie bardzo wie, czego my od
niego oczekujemy tak naprawdę, bo nikt mu tego wcześniej nie powiedział, chyba Ŝe kolega
przy okazji mu powiedział, co jest dobrze powiedzieć, więc się zaczyna kombinowanie a nasza
rola polega na starcie, Ŝeby powiedzieć mu, Ŝe jesteśmy w relacji takiej, Ŝe jesteśmy po dwóch
292
Zob. wypowiedź osoby zajmującej się uchodźcami na ten temat: Ci ludzie przyjeŜdŜają z krajów, w których
są zupełnie inne doświadczenia, jeŜeli chodzi o społeczeństwo, działanie struktur państwowych, pozarządowych
być moŜe na oczy nie widzieli. Dla nich urząd, czy organizacja pozarządowa na początku to jest wszystko jedno i
to jest jeden wielki wróg i oni nie wiedzą, jak się w tym odnaleźć, jak się zachować. Po pierwsze to jest
kompletny brak zaufania, zanim się przełamie jakieś pierwsze lody, to jest jak zacznie mówić, potem trzeba by
tego człowieka zaangaŜować w jakąś aktywność, w ośrodku dla uchodźców, jest bierność do potęgi jakiejś takiej
w ogóle niewyobraŜalnej. Ja na przykład byłam bardzo zaskoczona, nie sądziłam, Ŝe to aŜ tak wygląda. Brak
aktywności. Brak, nie wiem, oni nie widzą sensu podejmowania jakichś tam działań, nie widzą interesu własnego
w braniu udziału w czymś tam, co my im proponujemy; mają pewnie jakieś inne wyobraŜenia na przyszłość.
MoŜe to być inaczej niŜ my to widzimy. Z czym ja się jeszcze zetknęłam? Z tym, Ŝe było jakieś powszechne
przeświadczenie o tym, Ŝe w Polsce to słuŜby rosyjskie, to są wszędzie, wszechobecne, wszystko podsłuchują,
wszystko czytają, w związku z tym nie naleŜy ujawniać prawdziwych informacji, najlepiej z nikim nie rozmawiać,
nie przedstawiać się, dopiero jak jakimś tam sposobem komuś uda się ich przekonać, to uchodźcy chcą
rozmawiać [WF1 – NGO-s 1].
293
Chodzi o nagłośniony medialnie w 2007 r. przypadek kameruńskiego poety, uchodźcy oskarŜonego o celowe
zaraŜanie swoich polskich partnerek wirusem HIV. Niektóre z krajów europejskich posiadają pracownika
imigracyjnego w konsulatach krajów pochodzenia uchodźców, dlatego przykład moŜliwości zbadania niektórych
przypadków na miejscu byłby jak najbardziej wskazany. Nie oznacza to jednak, Ŝe autorzy uwaŜają rewelacje w
sprawie Simona Mola zebrane przez dziennikarzy „Rzeczypospolitej” za w pełni wiarygodne – por. B. Kittel, M.
Narbutt, Nikt nie chce umierać sam, „Rzeczypospolita”, 10-11.03.2007.
160
stronach, teraz ty masz mnie przekonać. Nie ściemniaj, nie kombinuj, mów jak było, bądź
szczery, otwarty i uczciwy, wtedy ja ci prędzej uwierzę i być moŜe podejmę decyzję pozytywną
w twojej sprawie. To jest relacja jakby z takich, to jest taka relacja, i taka jest właściwie
sytuacja osoby przyjmującej wniosek, taka jest sytuacja osoby przyjmującej przesłuchanie,
czy interview, tak zwane, cudzoziemca i podejmującej w jego sprawie decyzję. Poniekąd taka
sama jest relacja wszystkich osób, które pracują bezpośrednio z uchodźcami. Tam, gdzie ten
człowiek moŜe coś uzyskać, a moŜe nie uzyskać, my jesteśmy panami sytuacji. To nam bardzo
utrudnia podejmowanie decyzji i w tym sensie odpowiedź na pani pytanie, wcześniej zadane,
kto z uchodźcami pracować nie powinien, to dla mnie na pewno nie powinna mieć
bezpośredniego kontaktu z uchodźcami osoba, która chce pokazać swoją wyŜszość. Dla której
to jest waŜny element tego kontraktu, Ŝe on jest zawsze wyŜej niŜ ten biedak, który tam…[WF1
– NGOs 1]
Niekiedy zdarza się, Ŝe historie na pozór mało wiarygodne okazują się prawdziwe, a
te, które za takie powszechnie są przyjmowane, gdyŜ są najczęściej zgodne z jakimiś
wcześniej utrwalonymi stereotypami, mogą okazać się fałszywe. Przekonanie zaś, Ŝe
urzędnicy i sędziowie jak wszyscy inni ludzie nie będą kierować się uprzedzeniami i
potocznymi przekonaniami, naleŜy uznać za załoŜenie zbyt optymistyczne294. Zdarzyło się
juŜ, Ŝe ci, którzy otrzymali status uchodźcy, bo wątpliwości działały na ich korzyść, tak
naprawdę nie wyrzekli się ochrony ze strony państwa swojego obywatelstwa. Utrzymują z
nim kontakt, nie zgubili teŜ swoich paszportów, odwiedzają swoją rodzinę w kraju, mimo Ŝe
warunki polityczne, z powodu których uciekli, wcale się nie zmieniły. Ale więcej jest tych,
którym zbyt przedwczesną tezą o braku ich wiarygodności, wyrządzono krzywdę. Naprawdę
nie mogli oni wrócić do swojego kraju, zostali skazani na nielegalny pobyt i marginalizację.
MoŜna powiedzieć na zakończenie tego rozdziału, Ŝe aby odróŜnić historie prawdziwe
od fałszywych, naleŜy wiedzieć, ile „jajek potrzeba do zrobienia omletu”295. Tym bardziej

294
Przyjrzyjmy się odleglejszym w czasie przypadkom uchodźców/uciekinierów, którzy pozostawili po sobie
relacje ze swych ucieczek w formie udanych dzieł literackich. Badania Edmunda Kajdańskiego ukazują np. w
zupełnie innym świetle słynną relację Maurycego Beniowskiego (w końcu teŜ uchodźcy z kamczackiego
zesłania). Wcześniej uchodzącą powszechnie za konfabulację, okazuje się jednak prawdą. Ten awanturnik w
wielu sprawach nie mijał się z prawdą - E. Kajdański, Tajemnica Beniowskiego. Odkrycia, intrygi, fałszerstwa,
Warszawa 1994. Dziś moŜemy pomyśleć, Ŝe dobrze, Ŝe w tym czasie nie musiał nikogo prosić o status
uchodźcy. Natomiast jak wykazał antropolog Jerzy Wasilewski, historia ucieczki z syberyjskiego obozu
Sławomira Rawicza przez Mongolię, Tybet i Himalaje do Indii, która zrobiła światową karierę (BBC zrobiła
film telewizyjny, a Hollywood zakupił prawa do wielkiej ekranizacji kinowej), jest od początku do końca
zmyślona - S. Rawicz, Długi marsz, Gdańsk 2001 [tyt. org. The Long Walk, London 1956]. Tak samo nie
wiadomo, która z licznych historii opowiadanych na Koszykowej, a obecnie na Taborowej w Warszawie jest tak
naprawdę prawdziwa. O tym wiedzą tylko sami zainteresowani.
295
Nawiązujemy tu do słynnej anegdoty o Janie Antonim markizie de Condorcet, który ukrywając się przed
władzami republikańskiej Francji, pewnego razu w jakiejś oberŜy zamówił omlet. OberŜysta zapytał go, z ilu on
ma być jajek. Światły encyklopedysta wiedział wiele, ale nie był specjalistą od omletów i wypalił na chybił
trafił, Ŝe z dwunastu. W karczmarzu wzbudziło to podejrzenie, Ŝe nie ma do czynienia z prostym człowiekiem,
doniósł, komu trzeba, i Condorceta aresztowano.
161
trzeba takie rzeczy wiedzieć, jeśli chce się dostać status uchodźcy i wydać się wiarygodnym
wnioskodawcą urzędnikom migracyjnym.

Do wydania decyzji potrzebny nam jest materiał dowodowy, to są wszystkie informacje,


deklaracje i dokumenty które cudzoziemiec przedstawił podczas składania wniosku, kopie
dokumentów w przypadku osób z federacji rosyjskiej, czasami posiadają inne dokumenty,
wnioski są składane na formularzach, więc wszystkie informacje zawarte w tym formularzu,
najwaŜniejsze są informacje, które cudzoziemiec przekazuje nam podczas wywiadu
statusowego, przesłuchania. Czasami wystarczy jedno przesłuchanie, Ŝeby zebrać materiał
wystarczający do wydania decyzji, czasami koniecznych jest kilka przesłuchań, czasami
cudzoziemcy składają wnioski o przesłuchanie świadka w sprawie, teŜ zwykle się przychylamy
do tych wniosków, przesłuchujemy osoby które mogą potwierdzić historię powiedzianą przez
cudzoziemca. Generalnie cięŜar dowodu leŜy na osobie wnioskującej i ta osoba wnioskująca
musi wykazać Ŝe Ŝyje prześladowana. Jest bardzo waŜną rzeczą jest ocena wiarygodności,
więc badamy oświadczenia, pod względem spójności, logiczności, czy ta historia jest jakby
zgodna z powszechnie znanymi faktami. Badamy wiarygodność pod względem dokumentów,
które te osoby nam przedstawiają, no i później trzeba ocenić czy subiektywne odczucia osoby
są uzasadnione przez sytuację obiektywną, a jeŜeli tak no to czy mają związek z rasą tej
osoby, narodowością, czy przynaleŜnością do określonej grupy społecznej czy poglądami
politycznymi, no i w przypadku stwierdzenia takiej zaleŜności osoba otrzymuje status
uchodźcy
162

Rozdział VI.
Ośrodki dla uchodźców – dom czy instytucja dyscyplinująca?
Główne problemy adaptacji w ośrodkach dla uchodźców

6.1. Wstęp

Dla osoby poszukującej ochrony międzynarodowej zasadnicze znaczenie mają nie


tylko reguły rzetelnego postępowania związane z postępowaniem w zakresie nadania jej (lub
odmowy) statusu uchodźcy (czyli „wejście w procedurę”). WaŜne jest takŜe i to, Ŝe będzie
ona oczekiwała na ostateczną decyzję w „stosunkowo spokojnych i godnych warunkach”296.
JeŜeli ma być ona pełnoprawnym uczestnikiem postępowania, to władze państwa
rozpatrującego jej wniosek winny zapewnić jej przynajmniej pewne minimalne warunki
socjalne.
Ośrodek dla uchodźców jest interesujący dla badacza -antropologa. Jest to środowisko
zamknięte, róŜnorodne narodowo i kulturowo, których członkowie muszą dostosować się do
nowych i trudnych warunków. Przebywanie w ośrodku wytwarza atmosferę napięć
kulturowych wywołanych koniecznością zamieszkania w jednym miejscu z osobami innej
narodowości, „rasy”, korzystania ze wspólnych toalet, łazienek i kuchni itp. Pojawiają się
tutaj trudne kwestie „komunikacji międzykulturowej”, czyli porozumiewania się
przedstawicieli róŜnych kultur297, a problemy w tym zakresie mogą prowadzić do braku
znajomości innych kultur (szok kulturowy) i nieporozumień między nimi (konflikt kultur)298.
W tym rozdziale przedstawimy ogólnie na organizację ośrodków dla uchodźców w
Polsce oraz wyniki badania sondaŜowego dotyczącego głównych problemów adaptacyjnych
w nich zamieszkujących.

6.2. Ośrodki dla uchodźców – dom, schronienie, czy instytucja dyscyplinująca?

296
B. Mikołajczyk, Osoby ubiegające się o status uchodźcy..., s. 199.
297
J. Mikułowski Pomorski, Jak narody porozumiewają się ze sobą w komunikacji międzykulturowej i
komunikowaniu medialnym? Universitas, Kraków 2006, s. 73-80.
298
M. Chutnik, Szok kulturowy. Przyczyny, konsekwencje, przeciwdziałanie, Universitas, Kraków 2007, s. 25-26,
47-56.
163
Od początku zinstytucjonalizowanej ochrony i przyjmowania uchodźców władze
poszczególnych państw w Europie musiały rozwiązywać problem ich zakwaterowania i
uporać się z ich bezdomnością (do czasu podjęcia ostatecznej decyzji w sprawie ich statusu).
Kandydaci na uchodźców poza granicami swojego kraju pochodzenia to ludzie bezdomni,
osoby nie posiadające miejsca spełniającego warunki mieszkalne, gdzie mogliby stale
przebywać299. Z reguły teŜ nie mają środków potrzebnych na wynajęcie mieszkania, ani teŜ
krewnych i znajomych, którzy mogliby ich gościć u siebie.
Od „krajowych” bezdomnych róŜni ich przede wszystkim status cudzoziemca - osoby
nie posiadającej obywatelstwa kraju, w którym przebywa oraz inne przyczyny popadnięcia w
bezdomność. Łączą ich natomiast takie cechy, jak brak pracy, trudności materialne,
popadnięcie w długi, rozłąka z rodziną, cierpienie, stres i choroby.
Konieczność zapewnienia im tymczasowego schronienia i wyŜywienia była zawsze w
ich wypadku bardziej problematyczna niŜ własnych bezdomnych z uwagi na ich
cudzoziemskość. „Swoi” w oczach części opinii publicznej bardziej na nie zasługiwali niŜ
jacyś „obcy” bezdomni. Z drugiej jednak strony postrzeganie ich jako potencjalnego Ŝywiołu
zagraŜającego bezpieczeństwu państwowemu, istotnego czynnika w grze politycznej, bądź
nagłośnienie międzynarodowe ich połoŜenia prowadziło często do objęcia ich kontrolą
państwa i zapewnienia im zorganizowanego schronienia w sposób szybszy i bardziej
efektywny niŜ wobec „własnych” bezdomnych.
Zapewnienie kontroli i konieczność minimalizowania kosztów z nią związanych,
militarne oraz administracyjne spojrzenie na uchodźców doprowadziło do praktyk
przestrzennej ich koncentracji i pojawiania się zjawiska „obozów dla uchodźców”. Stąd
praktyka przerabiania pod koniec ostatnie wojny światowej dawnych obozów
koncentracyjnych, jenieckich, czy teŜ koszar wojskowych na centra zgromadzeń
uchodźców300. Rozwiązanie to pozwoliło zminimalizować koszty ich kwaterowania, a
jednocześnie zapewniało nad nimi nadzór i ich podporządkowanie. Wiązało się to równieŜ ze
zbieraniem danych, kontrolą poruszania się, jak równieŜ oczywiście rozdawnictwem
Ŝywności, ubrań, prowadzeniem szkoleń oraz rehabilitacją.
Tworzenie centrów uchodźczych było tańsze, umoŜliwiało zarówno zapewnienie
bezpieczeństwa uchodźcom, jak i bezpośredniemu otoczeniu społecznemu przed nimi. Było
ono więc uwaŜane za dobre rozwiązanie humanitarne, a alternatywne rozwiązanie w postaci
tzw. samodzielnego osiedlania się dopuszczano tylko wyjątkowo. Nic więc dziwnego, Ŝe

299
M. Oliwa-Ciecielska, Piętno nieprzypisania. Studium o wyizolowaniu społecznym bezdomnych,
Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2004, s.19-25; A. Duracz-Walczak - Bezdomność w Polsce. O
ujednolicenie pojęć, „Polityka Społeczna” 1998, nr 5–6, s. 24–27.
300
M. Wyman, DPS Europe's Displaced Persons 1945–1951, Cornell University Press 1998.
164
nawet po upływie sześćdziesięciu lat od zakończenia drugiej wojny światowej metody
zapewnienia schronienia uchodźcom poprzez ich koncentrację i izolację w specjalnych
„ośrodkach” są nadal stosowane. Koszary wojskowe połoŜone zwykle w lesie i z dala od
miast są najczęstszymi miejscami, gdzie się je organizuje w całej Europie. Nawet w tych
wypadkach, kiedy istnieje konieczność zbudowania nowych ośrodków uchodźczych, robi się
to często dalej na wzór jednostek wojskowych, tworzonych w taki sposób, aby moŜna było
utrzymać nadzór i dyscyplinę.
Z punktu widzenia samych uchodźców takie rozwiązanie, pozbawiające ich części
osobistej wolności oraz zdolności do kierowania własnym Ŝyciem, nie cieszy się ich
poparciem. Większość z nich mieszka w ośrodkach tylko dlatego, Ŝe nie ma innego sposobu
rozwiązania swojej bezdomności. Nieliczni, którzy posiadają takie moŜliwości, nie wybierają
zazwyczaj ośrodków za miejsce swego czasowego zamieszkania, o ile nie są do tego
zmuszeni administracyjnie, jak to się zdarza się w niektórych krajach UE301.
Współczesne ośrodki dla uchodźców typu otwartego, nawet jeśli juŜ nie mają
charakteru ściśle wojskowego, to jednak obecna jest w nich tendencja do utrzymania w nich
kontroli. Muszą być one ogrodzone oraz obowiązuje praktyka kontrolowania wejść i wyjść
(jak się twierdzi – ze względu na bezpieczeństwo samych uchodźców). Kontrola jest
konieczna dlatego, gdyŜ z jednej strony wprowadza na terenie placówki ład i porządek,
niezbędny konsensus między sprzecznymi nieraz potrzebami i zachowaniami uchodźców,
które ujawniają się, gdy duŜa liczba ludzi zmuszona jest przebywać wspólnie na małej
przestrzeni. Z drugiej jednak strony praktyki te zawsze przypominają jednak wszystkim
pensjonariuszom, Ŝe nie są u siebie w domu i nie mogą robić, co im się podoba.
Wynika to takŜe z tego, Ŝe ośrodki rządzą się podobnymi zasadami, jak wszystkie inne
placówki, w których mieszka duŜa grupa ludzi nie będąca stałymi uŜytkownikami tego
miejsca. Tym samym podlegająca zewnętrznej administracji tych obiektów, narzuconym z
góry regulaminom i przepisom302. MoŜna o nich powiedzieć, Ŝe są to placówki, które w
zaleŜności od tego, jakie ich cechy akurat będziemy porównywać ze sobą, mogą nam
przypominać akademiki, domy dziecka, domy starców, ośrodki wczasowe, hotele robotnicze,
noclegownie, czy schroniskach dla bezdomnych. Bez względu na ich standard, wyposaŜenie,

301
W Niemczech wszyscy poszukiwacze azylu muszą mieszkać na terenie ośrodków w okresie toczącej się
procedury – por. róŜne rozwiązania obowiązujące w krajach UE - B. Mikołajczyk, Osoby ubiegające się o status
uchodźcy..., s. 194-196.
302
Przypominają w duŜym stopniu „instytucje totalne”, których mianem E. Goffman określał te miejsce
zamieszkania i pracy, gdzie większość osób jest odcięta od szerszego społeczeństwa na dłuŜszy okres czasu i
prowadzi wspólnie zamknięty, formalnie administrowany tryb Ŝycia – zob. M. Kostera, Antropologia
organizacji. Metodologia badań terenowych, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2003, s. 91-96.
165
obsługę nigdy nie wyeliminuje się z nich wszystkich tych niedogodności, które wiąŜą się z
traumą pobytu poza własnym domem.
Pod wieloma względami instytucje te rządzą się podobnymi zasadami. Pensjonariusze
wymienionych wyŜej instytucji podlegają zazwyczaj pracującemu w nich personelowi, który
traktuje ich w duŜym stopniu przedmiotowo i paternalistycznie. Sami zainteresowani
odbierają go jako chłodny i zorientowany na wypełnianie określonych zadań. Incydentalnie
komunikacja między nimi a uchodźcami przybiera formę głośno wykrzykiwanych rozkazów
typu: Niech Sri Lanka zgłosi się po talony!
Obowiązujące regulaminy narzucają całościową organizację Ŝycia w imię zapewnienia
im bezpieczeństwa przed nimi samymi, następnie przed intruzami z zewnątrz (w tym takŜe
agentami z państw ich pochodzenia), wreszcie otoczenia przed nimi, a takŜe w imię ogólnego
zdyscyplinowania.
Nakładają ograniczenia przestrzenne i czasowe. Określają warunki opuszczenia
budynku, wprowadzają kontrole wejść i wyjść, miejsca wspólnych spotkań i rozrywek,
wspólne spoŜywanie posiłków i godziny, w których są one podawane. Narzucają godziny
odwiedzin i inne obowiązkowe zajęcia w stałych porach. Starają się wykluczyć kontakty z
płcią przeciwną, wprowadzając na ogół separację kobiet od męŜczyzn, „ras” i narodowości.
Stanowią przestrzeń wykluczającą prywatność jednostki i niepozwalającą na proces jej
udomowienia, a więc takŜe jej sprywatyzowania i urządzenia się po swojemu.
Te cechy społeczno-psychologiczne ośrodków dla uchodźców widać dobrze w
następującej wypowiedzi: Ja się zetknęłam z czymś, co mi przemawia do przekonania, Ŝe
właściwie to poczucie wyuczonej bezradności jest skutkiem ograniczenia wyboru. śe właśnie
ludzie w ośrodkach są pozbawieni wyboru i pozbawieni moŜliwości wypowiadania swojego
zdania... nie mają ludzie w ośrodku wpływu na to, jakie jest menu, nie mają wpływu na to,
kiedy się zmienia pościel, kiedy jest sprzątanie, nie mają wpływu, czy mogą sami coś
ugotować, czy nie mogą, nie mają wpływu na to, kiedy dostają pieniądze, jak jest opóźnienie
tygodniowe, to oni nie mogą nic z tym zrobić. DuŜo jest takich rzeczy, którym oni są poddani,
róŜnych norm i reguł, nawet takich, w których mogliby podejmować decyzje. Nie byłoby to
nielegalne, czy jakoś tam niebezpieczne. No, nie wiem, ale moŜna by wziąć ludzi i powiedzieć,
Ŝe są takie śmakie moŜliwości, czy wolą jeść rybę w poniedziałek, czy w piątek. Chodzi o to,
Ŝeby stworzyć ludziom moŜliwość podejmowania nawet niewaŜnych i nieistotnych, ale jednak
jakichś decyzji, dotyczących ich własnego, codziennego funkcjonowania [WF – NGOs 2].
KaŜda z tych instytucji ma oczywiście poza tym swą własną specyfikę, uwarunkowaną
głównie charakterem pobytu swych pensjonariuszy. Celem pobytu uchodźców w ośrodku nie
jest nauka, jak w przypadku studentów z akademików, ani teŜ praca, jak w wypadku
166
mieszkańców hoteli robotniczych, nawet jeśli niektórzy uchodźcy uczą się lub pracują. Nie są
tu teŜ ze względu na poszukiwanie opieki czy schronienia tego typu, jakiego szukają klienci
domów starców, domów dziecka lub schronisk dla bezdomnych. Powodem ich pobytu w
takich miejscach moŜe być obawa przed powrotem do kraju pochodzenia i czekanie bez
określonego z góry terminu na coś tak specyficznego, jak decyzja statusowa. RóŜnice te
dostrzegają niektórzy uchodźcy: śycie w ośrodku jest jak Ŝycie w akademiku. Z tą róŜnicą, Ŝe
w akademiku ludzie rozumieją, Ŝe mają coś do zrobienia. Tutaj nie. Za duŜo hałasu
[Ugandyjczyk].
Mieszkańcy ośrodków w praktyce cały czas Ŝyją na widoku. Do pokoju przez nich
zajmowanego zawsze moŜe ktoś wejść, zarówno ze współlokatorów, jak i obsługi. Nie
mówiąc juŜ o tym, Ŝe niektóre ośrodki wizytuje wiele osób z zewnątrz. Zwiedzają ośrodek
niczym „kulturową ciekawostkę turystyczną”, sprawiając, Ŝe jego mieszkańcy czują się jak w
ZOO. Nie mogą się zamknąć w swoim pokoju, gdyŜ nie naleŜy on do nich. Nie mogą się
odizolować, gdyŜ zawsze go z kimś dzielą.
Dolegliwość tej sytuacji zaleŜy jeszcze od tego, czy ich norma kulturowa
przewidywała własny pokój, czy teŜ nie. Nawet jednak jeśli nie przewidywała, a tak jest
zapewne w większości krajów pochodzenia uchodźców, to jednak zupełnie co innego dzielić
go z innymi członkami rodziny, a co innego z ludźmi obcymi, pochodzącymi w dodatku z
innych krajów, często o diametralnie róŜnych obyczajach. Jest takŜe kwestia powierzchni
przypadającej na jedną osobę, i nawet jeśli spełnia ona określone prawem minimum, to
uchodźcy w większości mają subiektywne poczucie zatłoczenia.
Warunki te wytwarzają w związku z tym atmosferę wielu napięć i konfliktów
wywołanych niczym innym, jak tylko koniecznością zamieszkania w jednym pokoju z
osobami innej narodowości, „rasy”, korzystania ze wspólnych toalet, łazienek i kuchni.
Kwestie takie jak obowiązek sprzątania po sobie w tych miejscach, sposób i czas z nich
korzystania, wszędzie wywołuje spory, w których róŜnice charakterologiczne wzmacniane
były róŜnicami kulturowymi. Wspomniane warunki uczą takŜe tolerancji, zmuszają do niej i
niekiedy prowadzą nie tylko do bójek, ale i ułatwiają zawieranie przyjaźni i wytworzenie się
swoistej wspólnoty, przynajmniej między niektórymi jej mieszkańcami. Rzutują takŜe na
obraz Polski i Polaków, silnie determinują postawy i zachowania wszystkich swoich
lokatorów zarówno względem siebie nawzajem, jak i otaczającego ich środowiska (patrz
„śycie w ośrodku”).
167

śycie w środku:
Dobra, Włodek powiedz mi jak wspominasz swój okres w ośrodku? Jak tam było?
Bardzo źle tam mieszkać. Bardzo brudno, nie ma tam człowiek jak mieszkać.

RóŜne problemy tam są.

Jakie problemy?
No takie problemy, z innymi narodowościami. Na przykład, no jak przyjechałem to

2 lata temu było, mieli duŜe problemy z Czeczeńcem. Z takimi ludźmi mają problemy

Jakie to były problemy, z tym Czeczeńcem?


No to była taka duŜa grupa w tym ośrodku, 30 osób z tych Czeczenów i z tych

Czeczenów 4 czy 6 dostali więzienie.

Za co?
Za to, Ŝe tam z noŜem tam jednemu z naszych grozili. Bo właśnie nie mogą wszyscy
ludzie mieszkać razem, bo ludzie są róŜni, są muzułmanie, katolicy, prawosławni, nie mogą
wszyscy mieszkać w jednym miejscu.
OK, wyprowadziłeś się kiedy? Jaki był powód Twojego wyprowadzenia,
właśnie to to, Ŝe tam nie podobało Ci się?
No właśnie to był powód niebezpieczności, to był ten powód. Z powodu tego dali mi
mieszkanie poza ośrodkiem. Było zagroŜenie Ŝycia.
Jak teraz?
Teraz ok. Myślę, Ŝe Polska jest rajem [WF 3 – B1]

6.3. Ogólna charakterystyka ośrodków dla uchodźców w Polsce (2005–2007)

W Polsce ośrodki pobytowe dla uchodźców zakłada się z reguły w obiektach juŜ
istniejących, które przestały pełnić swe dotychczasowe funkcje. Pod względem przeznaczenia
są to tereny byłych jednostek wojskowych (Dębak, Czerwony Bór, Linin), dawne hotele
robotnicze (np. w Łukowie, Wołominie, na Siekierkach), ośrodki wczasowe (np. w
Jadwisinie), rzadziej są to obiekty o innym charakterze, jak np. Ośrodek Polskiego Związku
Głuchoniemych w Smoszewie k. Zakroczymia lub Dom Dziecka przy ulicy Korotyńskiego w
Warszawie. Wszystkie ośrodki znajdują się w granicach trzech województw: mazowieckiego,
podlaskiego i lubelskiego. ZałoŜono, Ŝe powinny być one połoŜone nie dalej niŜ 200 km od
168
Warszawy, ze względu na moŜliwości dojazdu do nich pracowników URiC, jak równieŜ
członków organizacji pozarządowych, skupionych głównie w stolicy303.
Z istniejących obecnie 20 ośrodków (ich liczba w okresie prowadzenia badania uległa
zwiększeniu) wskazać naleŜy na ośrodek w Dębaku koło Nadarzyna (pełniący centralną
funkcję recepcyjną) oraz ośrodek na Siekierkach w Warszawie przeznaczony dla uchodźców
narodowości nie-czeczeńskiej304. Pozostałe ośrodki są zamieszkane w zdecydowanej
większości przez Czeczenów.
WaŜną cechą róŜnicującą ośrodki jest kwestia ich własności. Ośrodki powstałe na
terenach wojskowych są własnością UdsC (UriC) i są przez niego bezpośrednio
administrowane. Pozostałe są własnością prywatnych firm lub państwowych przedsiębiorstw
(Białostockie Przedsiębiorstwo Usług Socjalnych Budownictwa), od których urząd je
wynajmuje w wyniku organizowanych co roku przetargów na podstawie przepisów ustawy o
zamówieniach publicznych. Do przetargów dopuszczane są obiekty wolnostojące, których
stan prawny jest uregulowany i mogą w nich przebywać tylko uchodźcy. Muszą być
ogrodzone i dozorowane. Zazwyczaj wybierane są jednak oferty najkorzystniejsze pod
względem cenowym. Akceptowane przez urząd ceny w 2006 r. wahały się od 13,95 zł
(Białystok) do 17,98 zł (Siekierki) za dzienne zakwaterowanie jednego uchodźcy i od 7,20 zł
(Wyszków) do 8,03 zł (Siekierki) za dzienne przygotowanie i wydanie mu wyŜywienia305.
Wybór miejsc na ośrodki ze względu na cenę determinuje oczywiście panujące w nich
warunki. Biorąc pod uwagę jakość standardów hotelowych, nie jest to wybór najlepszy. Z
reguły w pokojach brak ubikacji, łazienki i aneksu kuchennego, które dostępne są tylko na
korytarzu do wspólnego uŜytkowania. Tylko w niektórych ośrodkach w kaŜdym pokoju lub
aneksie mieszkalnym jest łazienka. Rodziny umieszczane są zawsze razem w jednym pokoju,
a osoby spokrewnione na własne Ŝądanie. Kobiety mieszkają wspólnie z męŜczyznami tylko
wówczas, gdy stanowią rodzinę lub są osobami bliskimi. Osoby samotne tej samej płci
zazwyczaj nie mają większego wpływu na wybór partnerów w swoim pokoju.
Uchodźcy uwaŜają generalnie ośrodki za znośne, zwłaszcza, gdy są one połoŜone w
Warszawie, bądź w innych większych miastach oraz mają zapewnioną dobrą komunikację. Z
tego punktu widzenia obiekty po byłych bazach wojskowych mają u nich najgorszą opinię,
nawet jeśli niejednokrotnie – jak na przykład w Dębaku – warunki są często lepsze niŜ w
niektórych byłych hotelach robotniczych. PołoŜenie ich w lesie, z dala od miasta, z kiepskimi
połączeniami komunikacyjnymi przekreśla ich zalety.
303
Potrzeba zwiększenia liczby ośrodków spowodowała, Ŝe w 2008 r. nie przestrzegano juŜ tej zasady.
304
Od maja 2008 r. działa łącznie 20 ośrodków dla cudzoziemców, w tym dwa znajdują się na terenie
województwa śląskiego.
305
Dane URiC dotyczące zakwaterowania i wyŜywienia cudzoziemców ubiegających się o nadanie statusu
uchodźcy z dnia 12 kwietnia 2007 r.; patrz: http://zamowienia.mswia.gov.pl (styczeń 2008).
169
Uchodźcy potrafią oczywiście docenić równieŜ ciszę, spokój, piękno otaczającego
lasu i krajobrazu, niekiedy o tym nawet wspominają, ale zawsze bardziej liczy się dla nich
moŜliwość podjęcia pracy, kontakt z innymi rodakami przebywającymi w Polsce, moŜliwość
rozrywki i znalezienia dziewczyny. Uchodźcy to takŜe młodzi męŜczyźni, którzy po krótkim
wypoczynku szukają czegoś więcej, niŜ tylko moŜliwości wytchnienia na łonie natury.
Podobną opinię z tych samych powodów mają u nich ośrodki wczasowe. Te jednak
zazwyczaj ze względu na wyŜszą cenę były wykorzystywane przez Urząd sporadycznie. Ich
zaletą było to, Ŝe moŜna w nich było szybko zakwaterować nieoczekiwanie przybyłych
cudzoziemców. Dlatego pierwszych uchodźców w Polsce lokowano właśnie w takich
ośrodkach w Świnoujściu, bądź nad Zalewem Zegrzyńskim. Urząd korzystał takŜe później z
tej moŜliwości, ale tylko w okresach nagłego wzrostu liczby uchodźców. Wynajmował je
często daleko od Warszawy, na przykład na terenie województwa jeleniogórskiego i bielsko-
bialskiego, gdzie kwaterowano Bośniaków, lub w Rabce, gdzie zamieszkali Somalijczycy.
W opinii osób oczekujących przez wiele miesięcy lub lata na decyzję urzędu byłe
hotele pracownicze połoŜone w miastach z dobrym dojazdem do centrum są najlepsze, jeŜeli
nawet pod innymi względami warunki mieszkaniowe są w nich gorsze. Innym powodem
takich preferencji uchodźców jest równieŜ siła sprawowanej kontroli, która jest duŜo słabsza,
zwłaszcza jeśli chodzi o przyjmowanie gości z zewnątrz, w ośrodkach nie zarządzanych
bezpośrednio przez Urząd.
Wspomniane preferencje mogą być przykładem rozmijania się z intencjami władz.
DąŜą one do utworzenia własnej sieci ośrodków, głównie ze względów finansowych. Z reguły
mogą one powstawać tylko na terenach juŜ naleŜących do MON lub MSWiA, a więc w
praktyce z dala od ośrodków miejskich. MoŜna tu takŜe dostrzec jeszcze inny typ motywacji,
która czasami przewijała się w nieoficjalnych wypowiedziach przedstawicieli urzędu.
Mianowicie lepiej będzie, gdy będą one z dala od miast, gdyŜ słabsze będą moŜliwości
wystąpienia konfliktów z polskim otoczeniem i utrudni to dotarcie do ośrodka osobom
niepoŜądanym (organizatorom nielegalnych przerzutów przez granicę, prostytutkom i
dealerom narkotykowym szukającym swych klientów wśród uchodźców).
Uchodźcy przebywający w ośrodkach mają prawo do kontaktu telefonicznego lub
listownego z UNHCR oraz do aktów prawnych i informacji, dotyczących sfery uchodźczej.
W kaŜdym ośrodku znajduje się w związku z tym tablica z adresami i telefonami UNHCR i
organizacji pozarządowych zajmujących się uchodźcami. Informacje te są wywieszone
zawsze w języku polskim, rosyjskim i angielskim, a w ośrodku na Siekierkach takŜe i w
innych językach. Znajdują się tam takŜe przynajmniej dwa aparaty telefoniczne na kartę oraz
skrzynka pocztowa. W Ŝadnym natomiast z odwiedzanych przez nas ośrodków nie było
170
komputerów z podłączeniem do Internetu oraz dostępu do drukarek lub powielaczy,
potrzebnych uchodźcom muszącym załatwiać szereg spraw urzędowych.
Inną cechą polskich ośrodków jest wysoka liczba zamieszkujących w nich
pensjonariuszy. Wynosi ona w zaleŜności od ośrodka od 170 osób (Czerwony Bór) do ponad
400 osób (Linin i Bielany). Z punktu widzenia jakości opieki nad uchodźcami i moŜliwości
potencjalnych konfliktów byłoby z pewnością lepiej, gdyby były one znacznie mniejsze.
Uwarunkowane jest to jednak zarówno powierzchnią obiektów, jakie są do dyspozycji, jak i
celowymi decyzjami mającymi związek z kosztami ich prowadzenia. W sytuacji, gdy w
kaŜdym ośrodku zapewnić trzeba wymaganą prawem ochronę, pomoc socjalną i medyczną,
naukę języka polskiego, taniej wychodzi, gdy obejmuje ona większą liczbę osób.
W Polsce średnio na jednego pracownika socjalnego przypada 150 uchodźców (w
innych krajach unijnych około 50). Wyjątkiem jest Dębak, zatrudniający najliczniejszy
personel z uwagi na pełnienie przez niego centralnych funkcji recepcyjnych. Z reguły na
około dwieście osób przypada 1–2 pracowników socjalnych i administracyjno-
gospodarczych, jedna pielęgniarka, jeden dyŜurujący raz w tygodniu lekarz i psycholog, jeden
nauczyciel oraz po dwóch na zmianę (co 12 godzin) straŜników zajmujących się takŜe
pracami technicznymi i konserwatorskimi. Wśród pracowników socjalnych zdecydowanie
przewaŜają kobiety, choć urząd zdaje sobie sprawę, Ŝe lepiej byłoby, gdyby osoby na tych
stanowiskach były bardziej zróŜnicowane płciowo. Niskie zarobki nie pozwalają na większy
wybór spośród potencjalnych kandydatów. Zatrudniane są zazwyczaj osoby młode, znające
język angielski lub rosyjski, w większości po studiach humanistycznych. Wiedzę o pracy z
uchodźcami nabywają jednak dopiero w czasie jej trwania. Są to osoby, co wymaga
podkreślenia, które zazwyczaj lubią tę pracę.
Wszystkie ośrodki w Polsce, w przeciwieństwie do większości w Europie, posiadają
punkt medyczny zatrudniający lekarza przychodzącego raz w tygodniu i pełniącego funkcję
lekarza pierwszego kontaktu oraz pielęgniarkę. Uznano bowiem słusznie, Ŝe dostępność do
usług medycznych w Polsce poza ośrodkiem nie jest najlepsza, a w wypadku cudzoziemców
nie znających języka polskiego stałaby w ogóle pod znakiem zapytania. W przypadkach
cięŜszych moŜliwe jest leczenie uchodźców w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSWiA w
Warszawie. Za kaŜdą osobę przebywającą w ośrodku urząd płaci 95 zł miesięcznie za opiekę
medyczną, a w przypadku leczenia szpitalnego niejednokrotnie kwoty sięgały nawet do 200
tys. złotych (najdroŜszy z dotychczasowych przypadków).
Ogółem średni miesięczny koszt utrzymania uchodźcy znajdującego się w procedurze
(obejmujący koszty zakwaterowania, wyŜywienia, ubrania, kieszonkowego i opieki
medycznej) wynosił w 2006 r. 1000–1100 zł.
171
Warunki mieszkaniowe w ośrodkach ogólnie rzecz biorąc spełniają zalecane prawem
normy, co nie oznacza, Ŝe tak naprawdę satysfakcjonują samych uchodźców. Biorąc pod
uwagę ich zdanie trzeba zauwaŜyć, Ŝe opinie uchodźców uwarunkowane są takŜe innymi
czynnikami, z którymi same warunki bytowe w ośrodkach niewiele mają wspólnego.

6.4. Charakterystyka wybranych ośrodków dla uchodźców

KaŜdy z badanych przez nas ośrodków ma pewne cechy indywidualne, swoje wady i
zalety, które przewaŜnie inaczej wyglądają w oczach uchodźców, a inaczej przedstawiają się
z punktu widzenia ich właścicieli i USC (UriC). Ośrodki przejęte od wojska, poza Dębakiem
– Czerwony Bór i Linin, z punktu widzenia urzędu uchodzą za wzorcowe. Ich lokalizacja
budzi jednak krytykę uchodźców, szczególnie ten pierwszy połoŜony w lasach w okolicach
ŁomŜy, ale takŜe Linin, teoretycznie blisko Warszawy, ale umiejscowiony w lesie, 3
kilometry od drogi między Warką a Górą Kalwarii równieŜ nie wzbudza entuzjazmu.
Dębak koło Nadarzyna306. Jest to pierwszy stały ośrodek dla uchodźców w Polsce.
Powstał on 22 maja 1992 r. na terenie jednostki wojsk rakietowych działającej w ramach
Układu Warszawskiego. Znajduje się na terenie gminy Podkowa Leśna. PołoŜony jest w lesie,
w odległości ok. 0,5 km od asfaltowej drogi między Nadarzynem a przystankiem WKD
(Warszawska Kolej Dojazdowa) w Otrębusach, mniej więcej w odległości 3 km od kaŜdej z
tych miejscowości. Nie jest więc do niego łatwo trafić, a jako była jednostka wojskowa nie
figuruje na Ŝadnej mapie. Większość uchodźców jednak jakoś do niego trafia, przyjeŜdŜając
najczęściej kolejką WKD (podróŜ trwa pół godziny) i później idąc ścieŜką na skróty przez las
(drugie pół godziny), jeśli ktoś pokaŜe im drogę. Wielu jednak pierwszy raz błądzi, a droga z
centrum Warszawy do Dębaka zajmuje im nieraz cały dzień.
Na ogrodzony teren ośrodka wchodzi się przez typową dla jednostek wojskowych
wartownię, zwaną po prostu Bramą. Obecnie ochroniarze obiektu sprawdzają tu dokumenty
uprawniające do wejścia. Znajduje się tam teŜ recepcja, gdzie następuje rejestracja nowo
przybyłych. Przygotowuje się tu przepustki ze zdjęciem i identyfikatory. Uchodźcy składają
tu teŜ wnioski o przyznanie świadczeń, odbierają bony Ŝywnościowe. Pobyt w Dębaku
ogranicza się dla większości do czasu podjęcia decyzji w tej sprawie. Na podstawie wniosków
przyznaje się określoną formę pomocy. Badani są takŜe przez lekarza oraz przechodzą
trzydniową kwarantannę (z tego ostatniego pomysłu obecnie się wycofano). Najdalej po 3

306
Ośrodek w Dębaku opisywany był juŜ w kilku artykułach – zob. H. Grzymała-Moszczyńska, Mieszkańcy
polskich ośrodków dla uchodźców, w: H. Grzymała-Moszczyńska, E. Nowicka, Goście i gospodarze, Kraków
1998, s. 155–185; M. Sobolewska, Przystanek Dębak, w: M. Ząbek, Między piekłem a rajem, Warszawa 2002, s.
72–90; M. Wilk, Witajcie w Dębaku!, „Okolice. Kwartalnik Etnologiczny” 2004, nr 3–4, s. 72–82; J.
Hryniewicz, Uchodźcy w Polsce – teoria a rzeczywistość, Toruń 2005, s. 65–77.
172
tygodniach rozwozi się ich do innych ośrodków, jednak pewna cześć uchodźców, zazwyczaj
osoby wymagające specjalnej troski, pozostaje tam aŜ do końca procedury.
Po wyjściu z wartowni po kilku krokach dochodzi się do tzw. Starego Hotelu,
pełniącego kiedyś funkcję koszar dla Ŝołnierzy. Za pomieszczenia mieszkalne słuŜyły tam
głównie duŜe sale zbiorowe (8–10 osób) z piętrowymi łóŜkami jeszcze po Ŝołnierzach. Obok
nich było trochę mniejszych pokoi (2–4 osoby), w których kwaterowano rodziny. Część z
nich słuŜyła za biura, a takŜe za pokoje, w których okresowo zamieszkiwały niektóre osoby
pracujące na terenie ośrodka, a nawet osoby z urzędu, pochodzące daleko spoza Warszawy i
mające trudności z zakwaterowaniem.
Po przeciwnej stronie znajdował się parterowy budynek, w którym mieściła się
stołówka i kuchnia przygotowująca posiłki. W jeszcze innym budynku była kiedyś sala
telewizyjna i kawiarnia ze sklepikiem prowadzonym przez jednego z uchodźców, gdzie
moŜna było się zaopatrzyć w podstawowe artykuły spoŜywczo-przemysłowe i piwo. Cały ten
kompleks od 1992 r. nie był remontowany i był juŜ w bardzo złym stanie technicznym. Od
2001 r. Urząd starał się o pozyskanie środków finansowych na jego remont i modernizację.
Remont rozpoczął się ostatecznie w 2005 r. dzięki pozyskaniu środków z Europejskiego
Funduszu Uchodźczego (w 2006 r. było to ponad 1 mln euro plus obowiązkowy wkład
własny w wysokości 15%). W trakcie naszych badań w 2006 r. nie był jeszcze uŜytkowany.
Trwały w tym czasie prace wykończeniowe.
W 1998 r. wybudowano jednak obok tzw. Nowy Hotel zaprojektowany specjalnie dla
uchodźców i on tylko był w 2006 r. wykorzystywany. Na parterze znajdują się obecnie
pomieszczenia przeznaczone do zamieszkania. Budynek jest w kształcie czworoboku z
wewnętrznym dziedzińcem. Podzielony jest na cztery segmenty A, B, C, D, z których kaŜda
moŜe pomieścić do 40 osób. Pokoje są róŜne od 4- do 10-osobowych o powierzchni od 11 m²
do prawie 17 m².
W kaŜdej części znajduje się sala telewizyjna, toaleta damska i męska, prysznic,
brodzik, pralnia i kuchnia. Poza tym w budynku A znajdują się 3 pokoje dyrektorów,
sekretariat, 6 pokoi przeznaczonych na biura, archiwum, kasa i dwie toalety. W części B
ulokowano gabinet lekarski, gabinet zabiegowy i stomatologiczny. Poza tym suszarnię,
magazyny, przedszkole i bibliotekę. Natomiast w segmentach C i D znajduje się jeszcze wiele
innych pomieszczeń gospodarczych i funkcyjnych, jak np. magazyny, chłodnie, obieralnia
warzyw, kuchnia, zmywalnia i jadalnia. Poza tym pokój kierownika, szatnia, komora
dezynfekcyjna, warsztat i pomieszczenie dla kierowców. Na zewnątrz jest równieŜ miejsce na
ognisko i mały plac zabaw dla dzieci, a takŜe ławki do siedzenia.
173
Wszędzie wokół jest sosnowy las, cisza i zapach igliwia wytwarzający szczególną
atmosferę i klimat. Najlepiej oddał je kiedyś kameruński poeta, Simon Mol, nie ukrywając
swojej fascynacji tym miejscem: „Tak, to jest Dębak! Stąd nie wyjeŜdŜa się bez zysku. KaŜdy
wynosi stąd lekcje Ŝycia i ludzkiej natury. Spotykają się tutaj róŜne kultury, religie i diety. Ci,
którzy mają odwagę porzucić chwilowo troski, mogą uchwycić w przelocie ukryty czar
otoczenia. Nie naleŜy bowiem zapominać o lesie! Zwłaszcza Ŝe pobliski las daje wraŜenia
budzące grozę, niemal namacalny, wszystko przenikający spokój, który pobudza duszę!”307.
Ośrodek w Dębaku, jak juŜ pisaliśmy, jest miejscem szczególnym, gdyŜ ulokowane
jest w nim Biuro Organizacji Ośrodków dla Cudzoziemców Ubiegających się o Nadanie
Statusu Uchodźcy lub Azylu (w skrócie: BOO), podzielone na wydziały: Ogólny, Realizacji
Świadczeń i Administracyjno-Gospodarczy. Podporządkowane są mu wszystkie inne ośrodki.
Dębak jako jedyny ośrodek w Polsce pełni funkcje nie tylko pobytowe, ale przede
wszystkim recepcyjne. Stąd zatrudnionych jest tu ogółem ok. 50 pracowników. W samym
Wydziale Administracyjno-Gospodarczym zajmującym się obsługą techniczną ośrodka
pracuje ok. 20 osób (kucharki, kierowcy, sprzątaczki). Jest dwóch dyrektorów i ich
zastępców, poza tym naczelnicy wydziałów.
W wydziale przyznawania świadczeń pracuje dziesięć osób. Są to tzw. pracownicy
socjalni, ale są to absolwenci róŜnych kierunków studiów – od pedagogiki, przez politologię
po afrykanistykę. Ich funkcje polegają na finansowaniu kosztów pobytu uchodźcy na
terytorium RP, zakwaterowaniu go w ośrodku i przyznawaniu świadczeń w postaci:
wyŜywienia, biletów na przejazdy do Urzędu, na badania lekarskie i szczepienia ochronne,
pomocy pienięŜnej na zakup środków higieny osobistej, zapewnienie odzieŜy i obuwia, nauki
języka polskiego, a dzieciom w wieku szkolnym zapewnienie dostępu do szkół.
BOO zapewnia takŜe opiekę lekarską w innych ośrodkach, finansuje leczenia poza
ośrodkami oraz reprezentuje uchodźców w postępowaniach z zakresu ubezpieczeń
zdrowotnych i wypadkowych, takŜe udziela im wszelkiej innej pomocy w razie konieczności.
Zajmuje się takŜe obsługą prawną swych pensjonariuszy, współpracuje z Rzecznikiem Praw
Obywatelskich, Powiatowymi Centrami Pomocy Rodzinie (PCPR) i organizacjami
pozarządowymi. Do nich teŜ naleŜy wydawanie decyzji administracyjnych.
Warszawa – Siekierki. Ośrodek ten połoŜony jest nie tyle na osiedlu czy w dzielnicy,
ale raczej w podwarszawskiej wsi Augustówka, poniewaŜ osada ta do dzisiaj, mimo szybko
postępujących zmian, ciągle zachowała charakter wiejski. Otwarty on został w styczniu 2005
r. w jednopiętrowym baraku hotelu robotniczego znajdującego się na zapleczu
elektrociepłowni „Siekierki”.

307
S. Mol, Dębak, „Z obcej ziemi” 2000, nr 9.
174
Poprzednia funkcja tego miejsca ma tu pewne znaczenie. Od początku jego istnienia –
podobnie jak dzisiaj – było ono jakimś rodzajem schronienia dla wszelkiego rodzaju
Ŝyciowych rozbitków. Ich los moŜna pod pewnymi względami porównać z losem uchodźców.
Mieszkali tu bowiem Polacy z róŜnych rejonów kraju, którym nie ułoŜyło się w Ŝyciu, stracili
pracę w miejscu swojego dawnego zamieszkania albo wyrzucono ich z domu. W ramach
PRL-owskiej polityki pełnego zatrudnienia pracę znajdowali w elektrociepłowni, jak równieŜ
w wielu innych tego typu „socjalistycznych zakładach”, bez względu na ich rzeczywiste
potrzeby. Kwaterowano ich we wspomnianym hotelu, chyba Ŝe ktoś miał szczęście, „wpadł w
oko” pani z ZSMP i dostał kwaterę na mieście. Pracowali zazwyczaj na „dniówkę”, na
wydziale nawęglania (najbrudniejszy dosłownie i w przenośni wydział w
elektrociepłowni)308.
Hotel z czasem przejęty został przez spółkę hotelową Ad Locum, a jego
pomieszczenia zaczęto wynajmować rozmaitym firmom. Do dziś na parterze znajduje się
zakład fryzjerski, z którego czasami korzystają teŜ niektórzy uchodźcy. Do poprzedniej
funkcji niejako schroniska dla bezdomnych, choć tym razem z zagranicy, hotel wrócił
dopiero, gdy klientem Ad Locum został Urząd ds. Repatriacji i Cudzoziemców.
Od początku ośrodek ten miał mieć inny charakter niŜ pozostałe gdyŜ przeznaczono
go dla osób pochodzących z innych krajów niŜ Czeczenia. Dla pewnej mniejszości spośród
uchodźców, która właśnie dlatego była z trudem tolerowana przez czeczeńską większość
dominującą w ośrodkach, dobrze przy tym wewnętrznie zorganizowaną i narzucającą
pozostałym swoje prawa i zasady. Stąd między Czeczenami, a uchodźcami wywodzącymi się
z róŜnych krajów Azji i Afryki lub nawet z innych obszarów byłego ZSRR dochodziło do
sporów, bójek i wymuszeń rozbójniczych. Decyzja oddzielenia Czeczenów od wszystkich
pozostałych była więc poniekąd wymuszona przez sytuację.
W ośrodku są 53 pokoje, 18 łazienek z prysznicami i 16 ubikacji dla ponad 200 ludzi.
W okresie naszych badań wszystkie były stale zajęte przez reprezentantów ponad 30
narodowości i państw. Od Turcji do Bangladeszu, od Egiptu po RPA i Komory, ale takŜe

308
Za zadanie mieli oczyszczać taśmociągi z węgla lub polewać wodą wiecznie palące się hałdy na składowisku.
PrzewaŜnie jednak zabijano czas piciem wódki zarówno w pracy, jak i po pracy. Na sąsiedniej posesji, do której
wchodziło się przez dziurę w siatce, była tzw. „meta”. W razie braku pieniędzy moŜna było zostawić tam jakieś
„fanty” i np. za radziecki zegarek dostać nawet litr „Bałtyku” (najpopularniejszy, bo najtańszy gatunek wódki w
schyłkowym okresie PRL). Prawdziwe picie rozpoczynało się jednak w sobotę po wypłacie, po wykupieniu
fantów starczało pieniędzy na wódkę aŜ do poniedziałku. Do pracy przychodzono dopiero we wtorek albo w
środę. „Arystokracja robotnicza” Siekierek, tzn. pracownicy zatrudnieni na stałe, mający normalne rodziny i
mieszkający w Warszawie lub Augustówce raczej nie zadawali się z nimi, nazywając tę „zbieraninę” z hotelu
robotniczego „straceńcami”. Kiedy czasy się zmieniły i nie trzeba było juŜ duŜej udawać „pełnego zatrudnienia”,
„straceńców” w ramach restrukturyzacji po prostu wyrzucono. Stali się bezdomnymi, którymi zresztą w
większości zawsze byli. Ile ci ludzie mieli wspólnego z dzisiejszymi uchodźcami mogłyby tylko opowiedzieć
mury tego hotelu, w którego pokojach jedni i drudzy jakŜe często skarŜyli się na Ŝycie, które nie pozwalało im
naprawdę Ŝyć.
175
przez Rosjan, Ukraińców, Białorusinów, jak równieŜ bezpaństwowców. Pod względem
religijnym podzieleni na prawosławnych, katolików, świadków Jehowy, muzułmanów,
hindusów i ateistów. Większość to byli młodzi samotni męŜczyźni do 30 lat, zakwaterowani
po czterech w pokoju. Samotne kobiety zdarzają się w tym ośrodku wyjątkowo rzadko, ale
gdy juŜ są to i one dostają oddzielne pokoje. W czasie badań była tylko jedna pełnoletnia
Ugandyjka, która mieszkała w pokoju sama. W przypadku rodzin zdarza się, Ŝe
pięcioosobowa rodzina mieszka w jednym pokoju.
Mieszkańcami ośrodka zajmują się dwie młode kobiety (po studiach
afrykanistycznych), które pracują w charakterze pracowników socjalnych, a jedna z nich jest
kierowniczką. Zatrudniona jest takŜe pielęgniarka, lekarz przychodzący na dyŜur raz w
tygodniu i kucharka. Ponadto dwóch ochroniarzy pracujących na portierni na zmianę. Do
ośrodka przychodzą równieŜ nauczyciel języka polskiego i angielskiego, ksiądz Jacek i siostra
Cecylia oraz okresowo jeden lub dwóch studentów zatrudnionych jako wolontariusze.
Dzieci w tym ośrodku jest mało (w okresie naszych badań było ich dwanaścioro).
Chodzą one do szkół na terenie Warszawy, z którymi ośrodek utrzymuje kontakt. Ponadto
ośrodek prowadzi lekcje języka polskiego dla dorosłych i dzieci, z których korzysta około 20–
30 osób. Do zabaw mają plac po drugiej stronie ulicy. Jest ławeczka, piaskownica i trochę
miejsca, Ŝeby pograć w piłkę. Na ogrodzeniu placu uchodźcy suszą swoje pranie. Niedaleko
jest sklep spoŜywczy, blaszana budka z piwem i tanimi winami, które moŜna spoŜyć pod
daszkiem.
Klientelę tej placówki handlowej stanowią mieszkańcy Augustówki, pracownicy
elektrowni i mieszkańcy ośrodka. Doniesienia na temat ich integracji z miejscowymi
tubylcami, którzy kultywują tu jeszcze etos przedwojennego Czerniakowa uwiecznionego
przez Grzesiuka, są sprzeczne. Od miejscowych klientów dowiedzieć się moŜna o bijatykach
między naszymi chłopakami a tamtymi, do jakich czasami miało tu dochodzić przed sklepem.
Od uchodźców, Ŝe: Jak są pijani, to mówią: czarnuchy nie przyjeŜdŜajcie tu, zostawcie
polskie dziewczyny [ ].
Zdaniem pracowników ośrodka: Mieszkańcy tu są charakterni. Nie podobało im się, Ŝe
tu mieszkają uchodźcy. A uchodźcy teŜ byli agresywni. Ale są pozytywne sygnały. Pod
wpływem naszych mieszkańców zrobiono w sklepiku przerwę 2-godzinną. W Polsce praktykę
dość rzadką. Poza tym wywieszono jeszcze informacje po angielsku i francusku o godzinach
otwarcia sklepu. Nasz Kenijczyk prowadził korespondencję z synem właścicielki sklepu,
wymieniali się komórkami. Czasami są zadziwiające sygnały, Ŝe jest fajnie [pracownica
socjalna ośrodka].
176
Infrastruktura techniczna ośrodka na Siekierkach jest ogólnie zła. Szczególnie
dolegliwa jest niewystarczająca liczba sanitariatów w sytuacji duŜej liczby osób pochodzący z
róŜnych stron świata Podobnie, jak w innych ośrodkach, uchodźcom brakuje w nim takŜe
dostępu do Internetu, drukarki i ksero. Mimo to uchodźcy są względnie zadowoleni, Ŝe są
tutaj, a nie w Dębaku czy Lininie. Spowodowane jest to połoŜeniem ośrodka, szybką
moŜliwością znalezienia się w centrum Warszawy, łatwym dojazdem do pracy na stadionie i
do meczetu w Wilanowie, do którego co piątek wybiera się zawsze duŜa grupa pensjonariuszy
z Siekierek (patrz: „Ośrodek na Siekierkach i jego mieszkańcy”).

Monika Orłowska (studentka IEiAK)

Ośrodek na Siekierkach i jego mieszkańcy

Jednopiętrowy budynek przy ulicy Antoniewskiej 1D w Warszawie, w którym teraz


mieści się ośrodek dla uchodźców, słuŜył kiedyś jako hotel dla robotników pracujących w
pobliskiej elektrociepłowni „Siekierki”. Pani pracująca w pobliskim sklepie spoŜywczym, w
którym często zaopatrują się uchodźcy, tak wspomina tamte czasy: To był hotel robotniczy,
pracownicy elektrociepłowni tu mieszkali. Potem przekształcono to w ten ośrodek. śadnego
wywiadu środowiskowego nie było, czy się zgadzamy czy nie zgadzamy. Dopiero nam
powiedzieli jak było zebranie na komendzie, tutaj na Sadybie, na ul. OkręŜnej. Powiedzieli,
Ŝe wszystko zrobią, Ŝe będą zabezpieczać, Ŝe będą kamery.
Pomalowany na biało budynek z zewnątrz niczym się nie wyróŜnia. Tylko niewielka
czerwona tabliczka z napisem „Urząd do Spraw Cudzoziemców” zdradza jego
przeznaczenie. Oprócz elektrociepłowni w sąsiedztwie ośrodka znajdują się domy
jednorodzinne, ogródki działkowe oraz pętla autobusowa. Komunikację z centrum miasta
zapewniają linie 162, 152 i 108. Ośrodek jest miejscem, w którym poszukiwacze azylu
mieszkają podczas oczekiwania na decyzję w sprawie ich wniosku o nadanie statusu
uchodźcy. W okresie, w którym prowadziłam badania, ośrodek ten zamieszkiwało około 200
osób, głównie z Azji i Afryki. Jak podkreślają pracownicy socjalni, proporcje, w jakich
pozostają do siebie poszczególne narodowości, ulegają ciągłym zmianom. Związane jest to z
nieustannym przepływem ludzi przez ośrodek. Jedni są do niego przyjmowani, inni go
opuszczają.
Uchodźcy, którzy poprosili o azyl na granicy, trafiają na Siekierki najczęściej po
kilkugodzinnym lub maksymalnie kilkudniowym pobycie w Dębaku – ośrodku recepcyjnym.
Gdy zostaną dopełnione wszelkie formalności, muszą oni, najczęściej samodzielnie, dostać
się na Antoniewską. Uchodźcy róŜnie wspominają tę podróŜ z Dębaka na Siekierki, bo tak
chyba moŜna nazwać taką sytuację. Mimo iŜ nie jest to daleka droga, dla uchodźców nie
znających ani miasta, ani języka to prawdziwe wyzwanie: Byłam jeden dzień w Dębaku, a
potem dali mi adres tego ośrodka, i miałam sama tu dotrzeć. Moja droga z Dębaka tutaj to
było bardzo ciekawe doświadczenie. Musiałam pytać wszystkich o drogę, i wszyscy byli tacy
pomocni. Nawet jak ktoś nie znał angielskiego, to starał się mi jakoś tłumaczyć, czasami
ludzie swój czas poświęcali, Ŝeby mnie gdzieś zaprowadzić, to było bardzo miłe, duŜo ludzi
wtedy poznałam, wymieniliśmy się telefonami, i ciągle mamy kontakt. TakŜe moja droga na
Siekierki była bardzo ciekawa [Etiopka].
Ci, którzy nielegalnie dostali się do Polski lub zostali złapani na próbie przedostania
się z Polski do innego kraju (najczęściej do Niemiec), są najpierw umieszczani w ośrodku
zamkniętym w Lesznowoli. Większość z nich nigdy nie planowała pobytu w Polsce, często
177
trafili tutaj wskutek przypadku lub rozmaitych wydarzeń, które pokrzyŜowały ich plany
przedostania się dalej, do Europy Zachodniej: Do Polski trafiłem przypadkiem, Nie było w
moim planie tu przyjechać. Ja nawet nie wiedziałem, Ŝe jest taki kraj jak Polska [uchodźca z
Sierra Leone]. Po krótszym lub dłuŜszym pobycie w Lesznowoli mniej restrykcyjne przepisy
panujące na Siekierkach są niewątpliwie miłą odmianą dla nowo przybyłych: Warunki moŜe
były lepsze, ale nie moŜna go było opuszczać. Był zupełnie jak więzienie. A wolność jest dla
człowieka najwaŜniejsza. Mogą mi nie dawać jeść, ale muszę czuć, Ŝe jestem wolnym
człowiekiem [Pakistańczyk].
Na drzwiach wejściowych ośrodka wisi kartka, na której odręcznie napisano w języku
angielskim, francuskim oraz rosyjskim, Ŝe ośrodek jest zamykany o godzinie 23.00. Zaraz
przy wejściu znajduje się portiernia. Siedzący za szybą pracownik ochrony prosi
wchodzących o okazanie dokumentów. Dopiero wtedy otwiera drugie drzwi i wchodzimy na
długi i dość wąski korytarz. Na jednym jego końcu mieści się pokój modlitw dla
muzułmanów, do którego, jak mi powiedziano, jako kobieta nie mam prawa wejść.
Natomiast na drugim końcu korytarza znajduje się pokój kierowniczki ośrodka, pani
Agnieszki i pracownika socjalnego, pani Marty. Co miesiąc, w dniu wydawania
kieszonkowego, przed tymi drzwiami ustawiają się ogromne kolejki. Uchodźcy
zakwaterowani w ośrodku otrzymują kwotę 70 zł „kieszonkowego”, a mieszkający
samodzielnie 750 zł. Kwota ta Ŝadnego z uchodźców nie satysfakcjonuje: Dają nam za mało
pieniędzy. Tylko 70 złotych. Chcielibyśmy Ŝeby to się zmieniło. To za mało nawet na jeden
dzień [Irakijczyk]. Mimo to dzień wypłaty jest zawsze wielkim wydarzeniem w Ŝyciu
ośrodka i okazją do uprzyjemnienia sobie cięŜkiego Ŝycia uchodźcy: Pewnie dzisiaj będzie
jakaś awantura, bo jest wypłata. Będą świętować [pracownik ochrony].
Stosunki panujące między pracownikami ośrodka a ich podopiecznymi moŜna
określić jako bardzo formalne. Wynika to przede wszystkim z faktu, Ŝe pracownicy socjalni
są normalnymi pracownikami budŜetowymi starającymi się w miarę dobrze wypełniać swoje
obowiązki od 8.00 do 16.00. Zadaniem ich nie jest jednak rozwiązywanie wszystkich
problemów uchodźców. Tymczasem juŜ sama liczba uchodźców zamieszkujących
„Siekierki” oraz ich ciągły przepływ uniemoŜliwiają stworzenie bardziej intymnej, domowej
atmosfery. Praca z uchodźcami nie naleŜy takŜe do łatwych. Są oni często rozŜaleni i
rozgoryczeni sytuacją, w jakiej się znajdują, na którą pracownicy ośrodka kompletnie nie
mają wpływu, bo nie naleŜy to do ich kompetencji.
Naprzeciwko pokoju pracowników socjalnych znajduje się pokój, w którym
uchodźcy raz w tygodniu mogą porozmawiać z psychologiem międzykulturowym. Zadaniem
pani psycholog jest pomóc uchodźcom przezwycięŜyć skutki długotrwałego stresu, na jaki
byli naraŜeni w swoich krajach i na jaki naraŜeni są w Polsce w konsekwencji szoku
kulturowego. Przekroczenie polskiej granicy to nie koniec problemów uchodźcy. Nowa
sytuacja, otoczenie, ludzie, których języka i zachowania nie rozumieją, poczucie
odizolowania – wszystko to sprawia, Ŝe uchodźca staje się niezwykle podatny na stany
depresyjne oraz na utratę poczucia własnej wartości. Pierwsze dni czy tygodnie pobytu w
ośrodku często są wypełnione wiarą w lepsze jutro. Potem, gdy nie wszystko dzieje się jakby
uchodźcy tego oczekiwali, nastaje kryzys. Jak twierdzi pani psycholog, szok kulturowy i
stres który mu towarzyszy, bardzo wyczerpuje uchodźców nie tylko psychicznie, ale takŜe
fizycznie. Czują się źle, są zmęczeni, najchętniej wcale nie wychodziliby z pokoju.
Zaufanie rozmówców trudno jednak zdobyć. Po pierwsze uchodźcy boją się, Ŝe to,
co powiedzą podczas rozmowy z psycholog, zostanie potem wykorzystane do uzasadnienia
wydania decyzji negatywnej: Ja ci powiem, Ŝe się boją. Nie mówią szczerze. Ona zawsze mi
mówiła, Ŝe ja tak wyjątkowo otwarcie rozmawiam. A to dlatego, Ŝe ja się nie boję, nie muszę
tu zostać. Inni, co chcą albo muszą, to boją się, Ŝe coś źle powiedzą, inaczej niŜ na
Koszykowej i będą mieć problemy [Pakistańczyk]. Po drugie uchodźcy-męŜczyźni często
krępują się rozmawiać o swoich problemach z kobietą, i do tego młodą. Trudno jest mówić
im o tym jak jest cięŜko i Ŝe sobie nie radzą z obecną sytuacją.
178
Na parterze znajduje się takŜe gabinet lekarski. Lekarz, z pochodzenia Afrykańczyk,
przyjmuje w nim pacjentów zwykle raz w tygodniu. Niewystarczająca, zdaniem uchodźców,
opieka medyczna w ośrodku jest jednym z ulubionych tematów jego mieszkańców.
Niektórzy twierdzą, Ŝe lekarz bardziej staranie dba o zdrowie Afrykańczyków: My chcemy
być przez lekarza równo traktowani. A on jest z Afryki, to Murzynom lepiej daje
[Pakistańczyk]. Zarzucają mu takŜe niepunktualność: Przychodzi raz w tygodniu, 2 godziny
później niŜ miał i wcale potem nie zostaje dłuŜej. Część ludzi potem musi czekać do następnej
wizyty za tydzień. A wiesz jak to jest, dziś mój problem jest nieduŜy, ale za tydzień to moŜe
być powaŜna choroba [Bengalczyk].
Na parterze znajduje się równieŜ biblioteka. Powstała ona z inicjatywy wolontariuszy
pracujących w ośrodku: Została stworzona biblioteka, aby uchodźcy mieli co czytać.
Poprosiliśmy BUW, British Council i Instytut Francuski o darmowe egzemplarze
niepotrzebnych im ksiąŜek. Dali nam około 20 kartonów. Tylko ze strony rosyjskiej brak było
zainteresowania tą formą pomocy, a przecieŜ wielu uchodźców jest rosyjskojęzycznych
[wolontariusz pracujący w ośrodku].
W jednej z sal na parterze dwa razy w tygodniu prowadzone są lekcje języka
polskiego. Zajęcia prowadzone są w trzech grupach: dziecięcej, początkującej i
zaawansowanej. Język polski jest postrzegany przez uchodźców jako trudny. Tylko tym,
którzy znają język rosyjski, łatwiej przychodzi opanowanie języka polskiego. Większość
werbalnie deklaruje chęć nauki języka polskiego, w praktyce jednak zaleŜy to często od tego,
czy planują na stałe osiąść w Polsce i znaleźć tu pracę. Ci, którzy zamierzają wyjechać na
Zachód (a więc większość), ograniczają się do przyswojenia sobie jedynie niezbędnych słów
i zwrotów takich jak „dzień dobry”, „smacznego” czy „papierosy”, ułatwiających codzienne
Ŝycie. Wielu jednak przyjmuje strategię polegającą na uŜywaniu jedynie języka angielskiego,
licząc na to, Ŝe Polacy takŜe go znają. Za najbardziej efektywną metodę nauki uchodźcy
uznają niewątpliwie kontakty z Polakami.
Na parterze znajduje się takŜe stołówka i jej zaplecze. W ośrodku nie przyrządza się
posiłków. Robi to firma z zewnątrz, jedzenie jest tu tylko dostarczane i wydawane
uchodźcom. Tylko nieliczni z nich jedzą na stołówce. Większość odebrane posiłki spoŜywa
w pokojach. Zgodnie z przepisami, uchodźcy mają zapewnione śniadania, obiady oraz
kolacje. Są to ogólnie rzecz biorąc dania kuchni polskiej. Ze względu na zakazy religii
muzułmańskiej w ośrodku nie podaje się wieprzowiny. W piątki zwykle jest ryba. W
stosunku do pracowników kuchni uchodźcy zachowują się raczej uprzejmie. Ci, którzy
chorują, mogą uzyskać od lekarza zalecenie specjalnej diety. Na posiłki nie narzekają
zazwyczaj uchodźcy z Białorusi czy Ukrainy, a własną kulinarną aktywność ograniczają do
zaparzania sobie kawy czy herbaty. W przeciwieństwie do nich, uchodźcy z Azji i Afryki
generalnie nie przepadają za polską kuchnią, niechętnie jedzą wydawane im posiłki, a w
szczególności zupy. Czasem wręcz odbierają jedzenie tylko po to, Ŝeby je potem wyrzucić.
Lubią za to gotować potrawy z kupionych przez sobie produktów na swój własny, domowy
sposób. Przyrządzanie sobie samemu posiłków w ośrodku natrafia jednak na problem braku
odpowiednich warunków do gotowania. Na kaŜdym piętrze znajdują się zaledwie dwa
niewielkie aneksy kuchenne, gdzie mieszkańcy mogą przyrządzać sobie posiłki. Znajdują się
tam kuchenki, zlew, kosze na śmieci oraz wspólne lodówki: Nie ma tu światła. Nie działa
Ŝarówka i nikt jej nie wymienił. Mój kolega musiał robić jedzenie przy świetle telefonu
komórkowego. Stał i świecił do garnka, Ŝeby coś widzieć. Jak przychodzą ludzie z
Koszykowej, to widzą dwie kuchenki i myślą, Ŝe mamy tutaj naprawdę dobre warunki.
Oczywiście oni nie wiedzą, Ŝe ta jedna kuchenka nie działa, a ta druga ma tylko 2 palniki
sprawne [Bengalczyk].
Słabo wyposaŜona kuchnia i złe warunki do gotowania są często przyczyną sporów
między mieszkańcami ośrodka o to, kto teraz będzie sobie gotował. Z uwagi na to, Ŝe palniki
działają bardzo słabo, gotowanie przedłuŜa się w nieskończoność, irytując gotujących oraz
tych oczekujących na swoją kolej. Młody chłopak z Bangladeszu mówił mi, Ŝe przyrządzenie
179
curry zajmuje mu nie mniej niŜ 2 godziny.
Łazienki to kolejny newralgiczny punkt w ośrodku. Mieszkańcom przeszkadza fakt,
Ŝe zarówno prysznice, jak i toalety są wspólne, a więc nie znajdują się w pokojach, lecz na
korytarzach. Narzekają na zły stan sanitariatów oraz panujący w nich brud. WyraŜają swoje
obawy przed moŜliwością zaraŜenia się róŜnymi chorobami: DuŜo ludzi, jedna toaleta dla
wszystkich, duŜo ludzi ma tu jakąś chorobę czy coś. Są takie choroby, Ŝe nic nie widać, a w
środku coś jest. Ja się tego trochę boję [Pakistańczyk].
W piwnicy budynku znajduje się pralnia. Uchodźcy nie przepadają takŜe i za tym
miejscem. Upranych ubrań starają się nie pozostawiać bez opieki, gdyŜ często zdarza się, Ŝe
znikają. Suszą się one najczęściej w pokojach. Gdy jest ciepło są wywieszane na terenie
ogródka przygotowanego specjalnie dla dzieci mieszkających w ośrodku. Jest to dość duŜy
teren, zlokalizowany po drugiej stronie ulicy. Znajduje się tam kilka huśtawek. Reszta
przestrzeni jest porośnięta trawą: Mają teraz jeszcze ogródek, tam się bawią i siedzą. Na
początku tego ogródka tutaj nie było, dzieciaki grały w piłkę na ulicy. To było niebezpieczne,
teraz te garby są porobione na jezdni, Ŝeby ludzie wolniej jeździli. W lecie mieli parę razy
jakieś imprezy organizowane, konkursy chyba dla dzieci. Widziałam, Ŝe tam był ksiądz, ale
kto to organizuje, to nie wiem [ekspedientka z pobliskiego sklepu].
W ośrodku na Siekierkach jest bardzo mało rodzin, co za tym idzie, równieŜ dzieci,
w czasie moich badań przebywało tam dziesięcioro nieletnich, z tego czworo dzieci w wieku
szkolnym. W jednym pokoju mieszka z reguły nie mniej niŜ 2 osoby i nie więcej niŜ 6.
Rodziny mają osobne pokoje. Często niektóre łóŜka zajęte są tylko w teorii, bo dana osoba
spędza większość dni i nocy poza ośrodkiem. Pokoje wyposaŜone są w pojedyncze oraz
piętrowe łóŜka, najczęściej jedną szafę, krzesła, stół i umywalkę. W niektórych pokojach
znajduje się dodatkowe wyposaŜenie, takie jak na przykład telewizor, radio, czajnik
elektryczny, lodówka, kuchenka gazowa. Są to prywatne rzeczy uchodźców mające za
zadanie ułatwić i uprzyjemnić Ŝycie w ośrodku. Jedyna Czeczenka w tym ośrodku trzyma w
swoim pokoju kota.
Ściany w pokojach są czasem udekorowane plakatami bądź starymi kalendarzami.
MoŜna spotkać teŜ rozkłady jazdy autobusów oraz tabelki informujące o godzinach modlitw
muzułmanów. Zdjęcia rodziny i bliskich na ogół trzymane są w szafach lub w walizkach, a
nie na widoku publicznym.
Uchodźcy opowiadając o ośrodku często manifestują swój negatywny stosunek do
niego. Zawsze uŜywają wobec niego słowa „obóz”, w języku rosyjskim „łagier”, a w
angielskim „camp”, podkreślając jakby tym samym, Ŝe miejsce to ogranicza ich wolność.
Wielokulturowość ośrodka nie wzbudza u nich większej fascynacji. Uchodźca z Ukrainy
określił je jako internacjonalne zoo. Podkreślają, Ŝe nie ma ono nic wspólnego z domem: To
po prostu ośrodek, a nie dom. Ośrodek nigdy nie będzie jak dom. Wskazują, Ŝe to, co róŜni
przede wszystkim ośrodek od domu, to brak poczucia posiadania tej przestrzeni na własność:
U nas w Pakistanie się tak mówi, Ŝe nawet, jeŜeli masz mały, biedny dom i w ogóle nic
innego nie masz, to jest twój własny dom. W swoim domu robisz co chcesz, a w innym to jest
problem [Pakistańczyk]. Dom to miejsce, które jest całkowicie nasze. Czujemy się w nim
zupełnie wolni i nieskrępowani obecnością osób obcych, zakazami czy nakazami.
Tymczasem ośrodek, przynajmniej z załoŜenia, ma być swego rodzaju instytucją
dyscyplinującą, której zadaniem jest wychowywać swoich podopiecznych. Ma w ten sposób
zapewnić uchodźcom bezpieczeństwo i schronienie, kosztem jednak odebrania im części
kompetencji w zakresie decydowania o swoich działaniach. Uchodźcy zobowiązani są do
przestrzegania regulaminu, a jeśli się do niego nie stosują mogą zostać usunięci z ośrodka.
Fakt istnienia przepisów i sankcji za ich nieprzestrzeganie powoduje, Ŝe uchodźcom trudno
jest się poczuć w ośrodku jak w domu. MoŜe to wręcz potęgować poczucie obcości tego
miejsca oraz być źródłem wrogości w stosunku do instytucji ośrodka w ogóle i
przebywających w nim innych osób. Codzienny rytuał okazywania straŜnikom karty przy
wejściu na teren ośrodka kaŜdorazowo przypomina uchodźcy, Ŝe znajduje się on w miejscu
180
ograniczonej wolności. Wolność uchodźcy nie jest jednak ograniczana tylko przez przepisy,
lecz takŜe przez obecność innych ludzi. W ośrodku zaciera się tak potrzebna człowiekowi
granica między tym, co prywatne, a tym, co publiczne. Nawet przestrzeń pokoju, w którym
uchodźca spędza większość czasu nie jest przestrzenią prywatną. Mimo zamknięcia w
czterech ścianach uchodźca pozostaje ciągle niejako na widoku, nie mogąc uciec od nie
zawsze poŜądanej obecności współlokatorów. W takich warunkach trudno jest uchodźcom
poczuć się dobrze, zaś dyskomfort psychiczny i fizyczny prowadzi nieraz do konfliktów.

Linin jest jednym z najnowszych ośrodków dla uchodźców w Polsce i jednocześnie


największym. Jest to typowy obiekt koszarowy przejęty po zlikwidowanych Jednostkach
Nadwiślańskich MSWiA. Obejmuje kompleks 6 budynków przeznaczonych na pobyt dla 500
osób, choć w czasie naszych badań w 2006 r. przebywało w nim zaledwie nieco ponad 100
osób narodowości czeczeńskiej oraz kilku Inguszy. W kaŜdym budynku znajduje się 36 pokoi
24-osobowych i 12 pokoi 6-osobych. Łazienki znajdują się tylko na korytarzach, po jednej na
piętro, kaŜda wyposaŜona w 4 prysznice i 3 ubikacje oraz 5 umywalek. Zaletą ośrodka, w
przeciwieństwie do pokoi i łazienek, są natomiast kuchnie na kaŜdym z pięter wyposaŜone w
dwie kuchenki, zlew oraz 3 duŜe lodówki. Ponadto znajduje się tam stołówka, a jedzenie
dostarczane jest przez firmę cateringową. Znajduje się teŜ świetlica z telewizorem
podłączonym do sieci kablowej.
Mieszkańcy mogą korzystać równieŜ z boisk do gry w siatkówkę i piłkę noŜną. W
ośrodku znajduje się pokój modlitewny (meczet) i gabinet lekarski. Planowane jest załoŜenie
biblioteki. Ośrodek w Lininie znalazł się w projekcie EQUAL, w ramach którego Polska
Akcja Humanitarna otworzyła tzw. świetlicę dla dorosłych z pracownią krawiecką,
plastyczną, fotograficzną i fryzjerską. Rzecz dotychczas bez precedensu w polskich
ośrodkach dla uchodźców, przyczyniająca się na pewno do większego zadowolenia
korzystających z nich uchodźców i dająca im nadzieję na znalezienie później pracy w Polsce.
W ośrodku znajduje się takŜe szkoła i przedszkole z duŜą ilością zabawek, która
równieŜ wyróŜnia ten ośrodek. Uchodźcy mogą wykonywać tu takŜe pewne prace
porządkowe, za które otrzymują dodatkowe kieszonkowe. Ogólnie rzecz biorąc ośrodek ten,
niedawno oddany do uŜytku, chlubiący się czystymi pokojami i korytarzami, posiadający
wspomniane pracownie i własną szkołę uznawany jest przez Polaków za bardzo dobry. Ale
jego połoŜenie jest jednak przyczyną zwiększonego poczucia wyizolowania jego
mieszkańców, które i tak naleŜy do jednego z najczęstszych doświadczeń uchodźczych.
Czerwony Bór koło ŁomŜy został, podobnie jak Linin, przejęty przez URiC po
Jednostkach Nadwiślańskich MSWiA. Ośrodek został tam utworzony na przełomie 2002 i
2003 r. Jest to najbardziej odizolowany od otoczenia ośrodek w Polsce, stąd nie najlepsza o
nim opinia wśród uchodźców. Znajduje się w nim 65 pokoi na 270 osób. Zamieszkiwany jest
181
przez Czeczenów i osoby narodowości rumuńskiej. Sprzęty w pokojach są bardzo zniszczone.
Jest świetlica, szkoła w jednym pomieszczeniu i biblioteka, słabo wyposaŜona. Na zewnątrz
plac zabaw dla dzieci oraz boisko do koszykówki i piłki noŜnej. Istnieje moŜliwość
wykonywania niewielkich prac porządkowych za dodatkowe kieszonkowe.
„Jachranka” w Jadwisinie nad Zalewem Zegrzyńskim była jedynym ośrodkiem dla
uchodźców, który w okresie naszych badań mieścił się w dawnym kompleksie wczasowym
składającym się z dwóch hoteli. Pod koniec 2006 r. ośrodek ten został jednak zlikwidowany.
Zamieszkany ostatnio był wyłącznie przez Czeczenów, ale przez dwa rywalizujące ze sobą
klany (tejpy), które próbowały nawzajem narzucić sobie swoje prawa i zasady, wskutek czego
dochodziło tam do ciągłych bójek. Cechą go wyróŜniającą, podobnie jak wszystkich
ośrodków wczasowych, było piękne połoŜenie i wspaniałe warunki rekreacyjne w lesie i nad
wodą. W przeciwieństwie do innych miał stosunkowo dobre połączenie autobusowe z
Warszawą.
Sam ośrodek zbudowany w stylu lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, niegdyś
komfortowy, był juŜ jednak bardzo zaniedbany. W obu budynkach było 60 pokoi
przewidzianych dla 250 osób. Pokoje w tym ośrodku wyposaŜone były – jak wszędzie –
skromnie, jednak były dość przestronne (ok. 15–20 m²) oraz miały łazienkę i aneks kuchenny,
co z punktu widzenia uchodźców było zdecydowanym plusem. Problemem był jednak stan
ośrodka, widoczne grzyby i pleśń oraz chroniczny brak ciepłej wody, która była limitowana
przez kierownictwo. Poza tym zimą pokoje były ogrzewane, ale juŜ nie korytarze, w związku
z czym występowała tam spora róŜnica temperatur, która była przyczyną częstych przeziębień
jego mieszkańców.
Prawdopodobnie ten ośrodek wczasowy przeznaczony był niegdyś do zamieszkania
wyłącznie latem. W ośrodku jest dość dobrze wyposaŜona świetlica dla dzieci, dzięki
skutecznie działającej tam wolontariuszce. Poza tym znajduje się tam duŜa sala gimnastyczna,
stołówka oraz meczet. Pomieszczenia te takŜe były nie ogrzewane zimą, choć do tego
ostatniego uchodźcy kupili za własne środki nagrzewacz powietrza. To jednak wzbudziło
konflikt pensjonariuszy z administratorem budynku, który twierdził, Ŝe urządzenie pochłania
zbyt wiele energii i próbował je odebrać uchodźcom.
Wszystkie natomiast ośrodki powstałe w wynajmowanych hotelach robotniczych
róŜnią się od wymienionych wyŜej tym, Ŝe są połoŜone przewaŜnie w miastach i mają z
reguły dostęp do dobrej komunikacji autobusowej. Warunki w nich są zróŜnicowane, nie
zawsze najlepsze, zaletą ich jest jednak w oczach uchodźców, jak juŜ wspominaliśmy, ich
połoŜenie. RóŜnią się one między sobą m.in. długością czasu, od którego pełnią tę funkcję, a
więc takŜe doświadczeniem pracującego w nich personelu.
182
Najstarszym ze znanych nam ośrodków mieszczących się w hotelach robotniczych jest
ośrodek w Łukowie. Mieści się w „Hotelu Polonia” naleŜącym do spółki o tej samej nazwie,
wynajmowanym przez URiC na ten cel bez przerwy od 1996 r.309 Ogólnie cieszy się dobrą
opinią. Znany jest z przyjaznej postawy właścicieli i pracowników hotelu wobec uchodźców.
Słabą stroną – z punktu widzenia uchodźców – jest odległość Łukowa od Warszawy i nie
najlepsze z nią połączenie komunikacyjne. W latach 1997–1998 w hotelu został
przeprowadzony generalny remont i obecnie jest on znacznie bardziej nowoczesny niŜ był w
okresie PRL.
Obecnie w ośrodku jest miejsce dla 260 uchodźców w 84 pokojach, dwuosobowych
(12 m²) lub czteroosobowych (18 m²). Łazienki znajdują się w kaŜdym segmencie
mieszkalnym składającym się z dwóch pokoi i są wyposaŜone w prysznic, umywalkę i
ubikację. Sprzątane są przez sprzątaczki hotelowe. Posiłki są przygotowywane w znajdującej
się na miejscu kuchni i mogą być spoŜywane w stołówce. Brak jest miejsc do gotowania
przez samych uchodźców, co z ich punktu widzenia jest wadą. Na parterze znajduje się tylko
jedna niewielka kuchenka przeznaczona dla mieszkańców ośrodka, gdyby chcieli sobie coś
podgrzać. Obok budynku jest plac mogący słuŜyć jako boisko lub miejsce zabaw dla dzieci.
W środku jest sala słuŜąca jako siłownia, świetlica z telewizorem, meczet, gabinet lekarski.
Brak jest biblioteki i komputerów z połączeniem do Internetu.
Przed 2000 r. hotel zamieszkiwało wielonarodowościowe towarzystwo z takich
krajów, jak Somalia, Kamerun, Sri Lanka i Pakistan. W 2006 r. większość z nich stanowili juŜ
Czeczeni. Poza nimi przebywały w nim jeszcze w tym czasie pojedyncze osoby narodowości
rosyjskiej, białoruskiej i kazachskiej.
Warszawa-Bielany jest z kolei, obok Linina, największym ośrodkiem w Polsce.
Mieści się w Zajeździe Lipsk naleŜącym do firmy APLAUZ. Jest to czteropiętrowy budynek,
w którym znajduje się 119 pokoi, gdzie moŜe mieszkać 500 osób. Ośrodek dla uchodźców
powstał w tym hotelu w lutym 2005 r. Od tego czasu zamieszkiwany jest prawie wyłącznie
przez Czeczenów oraz małe grupki Inguszy i Dagestańczyków. Oprócz wielkości wyróŜnia
się jeszcze tym, Ŝe wszelkich pozostałych udogodnień jest zbyt mało jak na tak duŜą liczbę
przybywających w nim mieszkańców. Jest tam zaledwie 10 ubikacji, 7 pryszniców i 4
kuchnie. Świetlica znajduje się w przerobionej jadalni, z której uchodźcy nie chcieli
korzystać. Ogólnie wszystko w stanie przeciętnym, korytarz i klatka schodowa
zdewastowane. Podobnie jak w innych ośrodkach na zewnątrz znajduje się plac zabaw i

309
Ośrodek opisywany był m.in. przez Maję Musiał w artykule zawartym w: Między piekłem a rajem, w: Między
piekłem a rajem, red. M. Ząbek, Warszawa, 2002.
183
boisko do piłki siatkowej. Zaletą ośrodka jest jedno, Ŝe znajduje się w Warszawie, więc
uchodźcy najczęściej nie narzekają na drobne niedogodności.
Ośrodek w Wołominie, powstały w hotelu pracowniczym naleŜącym do firmy
Pensjonat Halina z Wyszkowa, na tle wymienionych juŜ wyŜej jest całkiem przeciętny.
Mieści się w podobnym, jak na Bielanach, czteropiętrowym bloku, w którym znajduje się 68
pokoi przygotowanych na przyjęcie 208 osób. Zamieszkują go równieŜ uchodźcy z Czeczenii
oraz pojedyncze osoby z Dagestanu, Kirgistanu, Ukrainy, Białorusi i Pakistanu. Ogólny jego
stan jest raczej mało zadowalający. Wygląda on tak, jakby Urząd chciał zapewnić Czeczenom
swojskie warunki, czyli Ŝeby czuli się jak u siebie w zbombardowanym Groznym. Budynek
jest szary, brudny, z odpadającym tynkiem. Dzieci jak pada deszcz bawią się w błocie albo na
pordzewiałych huśtawkach. Pokoje są jednak w miarę czyste, problemem są tylko nieszczelne
okna, które trzeba zalepiać taśmą izolacyjną. Korytarze i klatki schodowe są dość zaniedbane.
Podobnie jak w innych ośrodka, znajduje się tam jeszcze jadalnia, meczet, pomieszczenie
telewizyjne, mała sala do ćwiczeń i gabinet lekarski.
Dwa ośrodki w Białymstoku310 (Zajazd „Budowlani” i Hotel IGA) i jeden w ŁomŜy
(Zajazd „Zacisze”) znajdują się równieŜ w byłych hotelach zakładowych, których obecnym
właścicielem jest państwowe Przedsiębiorstwo Usług Socjalnych i Budownictwa z
Białegostoku. W pierwszym znajdującym się na uboczu osiedli mieszkaniowych pokoje są
wygodniejsze i posiadają łazienkę. Drugi jest nieco gorszy, bez łazienek w pokojach, ale ma
juŜ pewną tradycję goszczenia cudzoziemców. Wcześniej zamieszkiwali w nim Ormianie.
Obecnie wszyscy uchodźcy w Białymstoku to Czeczeni. W ośrodkach tych pręŜnie działało
Biuro Caritas Archidiecezji Białostockiej i Prawosławny Ośrodek Miłosierdzia Bractwa
Świętego Mikołaja.
Ośrodki w Białymstoku wyróŜniają się tym, Ŝe zostały załoŜone tam pierwsze w
Polsce tzw. grupy wsparcia dla kobiet o charakterze informacyjno-edukacyjnym. Prowadzone
są przez psychologa i tłumacza z języka rosyjskiego, a wspierane przez lekarzy, pielęgniarki,
połoŜne, kuratorów i pedagogów szkolnych. Celem ich istnienia jest zapoznanie kobiet-
uchodźców ze sposobami radzenia sobie w trudnych sytuacjach, jak przemoc domowa,
alkoholizm, czy antykoncepcja.
Ośrodek w ŁomŜy jest to czteropiętrowy, niewielki budynek zamieszkały przez 240
uchodźców z Czeczenii. Ośrodek funkcjonował w latach 2002–2004, a następnie po przerwie
wznowił działalność w 2005 r. Obecnie jest wyposaŜony w nowoczesne segmenty mieszkalne
składające się z dwóch pokoi, przedpokoju, aneksu kuchennego, dwóch pokoi i łazienki z

310
Ośrodki w Białymstoku zostały opisane przez Barbarę Cieślińską: Goście i gospodarze. Uchodźcy z Czeczenii
w Białymstoku, w: E. Nowicka, B. Cieślińska, Wędrowcy i migranci. Pomiędzy marginalizacją a integracją,
Nomos, Kraków 2005.
184
ubikacją i prysznicem. We wszystkich trzech ośrodkach, którego właścicielem jest
wspomniane przedsiębiorstwo, znajdują się przedszkola dla dzieci i świetlice.

6.5. Główne problemy adaptacyjne uchodźców w Polsce (w świetle badania sondaŜowego)

Główne problemy występujące podczas pobytu w ośrodkach. Zdecydowana


większość z naszych badanych przyjechała do Polski w 2004 lub 2005 r. (91,5%; 183 osoby).
Tylko 8,5% (17) przebywało dłuŜej w ośrodku, czyli od 2003 r. Dla większości z nich
przyjazd do Polski miał charakter nowości i podróŜy w „nieznane”. Ponad 80% z nich –
83,9% (167) nie było jeszcze w naszym kraju, zaś reszta, czyli 16,1% (32), była przynajmniej
raz, zazwyczaj w roli osoby starającej się o status uchodźcy, lub teŜ wcześniej w Polsce
pracowała (handlowała).
Wyjazd i pobyt w obcym kraju w roli osoby starającej się o nadanie statusu uchodźcy
nigdy nie jest łatwy. Obok własnych trudnych przeŜyć z kraju pochodzenia dochodzą znane
trudności adaptacyjne w nowym społeczeństwie oraz problemy związane z przebywaniem w
ośrodku (patrz Tabela 4).
Zdaniem badanych, największe problemy budzą warunki bytowe w ośrodku, które
obejmują przede wszystkim złą sytuację finansową i brak wystarczających środków
finansowych na utrzymanie rodziny, a takŜe złe warunki mieszkaniowe. Kwestie finansowe
wysuwają się tutaj na pierwszy plan, na które wskazuje prawie kaŜdy z naszych badanych
(jeŜeli uwzględnimy kategorię „brak wystarczających środków na utrzymanie rodziny”).
Dochodzą do tego trudności związane ze stanem zdrowia własnym i najbliŜszych,
psychicznym i fizycznym. Po nich właśnie widać cięŜar traumatycznych doświadczeń
uchodźczych.

Tabela 4. Największe problemy badanych w Polsce*

Lp. Typ problemu Odsetek


(liczba
wskazań)
1. Zła sytuacja finansowa 59% (118)

2. Zły stan zdrowia 28,5% (57)

3. Brak wystarczających środków na 27,5% (55)


utrzymanie rodziny
4. Warunki mieszkaniowe w ośrodku 12,0% (24)
185
5. Zła organizacja czasu wolnego 11,0% (22)

6. Tęsknota za krajem 9,0% (18)

7. Nadmierna biurokracja 4,5% (9)

8. Brak akceptacji ze strony Polaków 3,0% (6)

9. Złe traktowanie przez urzędników 2,0% (4)

10. Inne: 21% (42)


brak moŜliwości nauki 6,0% (12)
brak pracy 5,0% (10)
brak decyzji o przyznaniu statusu 2,5% (5)
uchodźcy
warunki bytowe w ośrodku 2,5% (5)
problemy językowe 2,0% (4)
kłopoty z poruszaniem się poza 1,0% (2)
ośrodkiem

*Procenty nie sumują się do 100%, gdyŜ badani mogli wymienić więcej niŜ jedną przyczynę.

W Polsce kłopoty ze zdrowiem są charakterystyczne przede wszystkim dla


doświadczonych przez wojnę uchodźców z Czeczenii (35,5%), wobec osób „innej
narodowości” (12,2%). Spotyka się wśród nich takie choroby, jak gruźlica, zapalenie płuc,
odra i inne mające związek z trudnymi warunkami Ŝycia, jak np. niedoŜywienie i anemia
występujące u dzieci, choroby Ŝołądka itp. Wielu Czeczenów utraciło swe domy, a te, które
stały, były w większości pozbawione dostaw energii i niedogrzane. Opieka zdrowotna prawie
nie istniała lub była na bardzo niskim poziomie. Przybywając do Polski, nie posiadają oni
dokumentów, na podstawie których moŜna by ustalić ich stan zdrowia, przebyte choroby i
szczepienia.
Pozostałe trudności nie są juŜ tak istotne. Na uwagę zasługuje „tęsknota za krajem”,
waŜna na początku kaŜdego pobytu w nowych warunkach, mimo złych wspomnień z nim
związanych.
Generalnie pochodzenie etniczne niezbyt róŜnicuje, jeśli chodzi o krytykę warunków
bytowych w ośrodkach. Brak odpowiednich środków do utrzymania rodziny i zła sytuacja
finansowa dominują wśród wszystkich grup narodowych uchodźców. MoŜna jednak
zauwaŜyć dosyć interesującą zaleŜność. Uchodźcy narodowości czeczeńskiej najczęściej
skarŜą się na opiekę zdrowotną. Inne grupy narodowościowe stosunkowo częściej wskazują
na biurokrację i warunki mieszkaniowe. Te ostatnie warunki najrzadziej z kolei wskazują
osoby narodowości czeczeńskiej.
186
Wiek i stan rodziny wpływają w ten sposób, Ŝe osoby po ukończeniu 36. roku Ŝycia,
zazwyczaj przebywające tutaj z rodziną, najczęściej podkreślają warunki finansowe i
mieszkaniowe jako największe swoje problemy.
Interesujący jest natomiast wpływ wykształcenia i zawodu. Okazuje się, Ŝe osoby
deklarujące najwyŜszy poziom wykształcenia i wykonujące zawody inteligenckie najrzadziej
podkreślają swoje problemy w Polsce, co częściej robią osoby gorzej wykształcone (we
wszystkich kategoriach problemów w Polsce).
Odrębną sprawą są trudności związane z funkcjonowaniem ośrodka (biurokracja i
nastawienie administracji, zła organizacja czasu wolnego). Ten typ trudności badani rozwijają
takŜe w kategorii „inne”, podkreślając głównie ograniczenia związane z pobytem w ośrodku i
oczekiwaniem na rozpatrzenie wniosku uchodźczego (przede wszystkim brak pracy i
moŜliwości nauki, a takŜe brak decyzji o przyznaniu statusu uchodźcy, ograniczone
moŜliwości poruszania się poza ośrodkiem, regulaminy wewnętrzne określające stopień
swobody, granice obszarów prywatności). Inne typowe kłopoty adaptacyjne, jak zły stosunek
personelu ośrodków lub współmieszkańców do nich czy problemy językowe, nie budzą tu
takich emocji. Rozwinięcie oceny pobytu w ośrodku znajdujemy w następnej tabeli (tabela 5).
Badani ocenili najgorzej, podobnie jak w poprzedniej tabeli, warunki finansowe
pobytu w ośrodku. Uczyniło tak 80% respondentów, a przeszło połowa uznała je jako bardzo
złe. Jest to zdecydowanie dominująca kategoria w trudnościach pobytu w Polsce. Inne
warunki nie budzą juŜ takich skrajnych ocen. Prawie 40% źle ocenia warunki Ŝywieniowe
(39,2%), a jako bardzo złe wskazała je prawie co piąta osoba. Źle są takŜe oceniane warunki
sanitarne i wypoczynkowe (oceny złe wydała około jedna trzecia badanych).

Tabela 5. Ocena warunków pobytu w ośrodku

Lp. Typ warunków: Skala ocen (%)


Bardzo Złe Średnie Dobre Bardzo
złe dobre
1. Mieszkaniowe 2,5 15,1 29,1 30,2 23,1

2. śywieniowe 19,1 20,1 32,7 24,6 3,5

3. Sanitarne 7,5 25,1 37,7 21,1 8,5

4. Wypoczynkowe 15,2 12,1 14,6 34,8 23,2

5. Finansowe 52,3 30,7 11,6 3,0 2,5

6. WspółŜycie z innymi 2,6 7,7 14,4 47,4 27,8


grupami uchodźców
187
Najmniej krytycznych ocen budzi współŜycie z grupami innych uchodźców (tylko
10,3% wskazań jako złe lub bardzo złe). Niski procent wskazań na problemy z innymi
uchodźcami w okresie prowadzenia badań wynika prawdopodobnie z przeniesienia
większości nie-czeczeńskich uchodźców do ośrodka na Siekierkach w Warszawie. W
rezultacie wszystkie pozostałe są prawie jednolite narodowościowo i obecnie nie dochodzi juŜ
w nich do konfliktów o podłoŜu kulturowym czy rasowym.
Wcześniej według wypowiedzi wielu uchodźców były tam jednak stałym zjawiskiem
związanym najczęściej z dominacją grupy czeczeńskiej. Uogólniając moŜna powiedzieć, Ŝe
obecnie ta ostatnia kategoria jest oceniana najlepiej, gdyŜ jako dobrą lub bardzo dobrą widzi
ją przeszło trzy czwarte naszych badanych (75,2%). MoŜna takŜe przypuszczać, Ŝe większość
konfliktów mogłoby się nigdy nie uzewnętrznić, gdyby nie będący ich katalizatorem
charakter Ŝycia w ośrodku: bezczynność, frustracja i brak perspektyw.
Pozytywne oceny zdobywają warunki wypoczynkowe i mieszkaniowe, o których
dobrze wypowiada się przeszło połowa respondentów, a w tym jako bardzo dobre wskazał je
prawie co czwarty badany311. Najmniej pozytywnie są oceniane warunki finansowe, tylko
5,5% ocen dobrych, a w tym 2,5% jako bardzo dobrych (patrz: „Problemy w ośrodku dla
uchodźców”).

Problemy w ośrodku dla uchodźców:


- Co to znaczy być uchodźcą w Polsce, tu w tym miejscu, w ośrodku ?
- Ja myślę, Ŝe na płaszczyźnie oczekiwań ... Ŝe bezpieczeństwo, środki do Ŝycia i
zapewnienie bytu na poziomie przyzwoitym…. Byt materialny, finansowy…
- A to są oczekiwania, tak? A jak to Ŝycie wygląda w sferze realiów?
- Odwrotnie.
- To znaczy?
- Zagubienie kulturowe i komunikacyjne.
- To znaczy, co konkretnie?
- Niezdolność do porozumiewania się z polskim otoczeniem.
- Czy to jest kwestia językowa?
- Nie tylko.
- A jaka jeszcze?
- No, kulturowa.
- Jakiś przykład?
- Dzieci ze szkoły na przykład, one zgłosiły do administracji w ośrodku, Ŝe czują się
uraŜone, bo jeden chłopak z dziewczyną się całowali na korytarzu, a to jest
niedopuszczalne, „łapy precz od naszych dziewczyn”, Ŝeby coś takiego się nie wydarzyło…-
To nie była „nasza dziewczyna”, to była Polka. - Poczuli się obraŜeni, bo - Zobaczyli jakąś
parę na korytarzu, poczuli się obraŜeni, Ŝe chłopak z dziewczyną się migdalili…. Nie moŜe
pani posadzić chrześcijańskiego chłopca z dziewczyną, która się lepiej uczy, to jest nie do
pomyślenia….[WF1 – NGOs 1 i 2]

311
Na tak pozytywne wyniki wpływ mógł mieć fakt, Ŝe badania ilościowe przeprowadzali pracownicy socjalni.
188
Ocena funkcjonowania ośrodków dla cudzoziemców. W świetle złoŜonych
ankieterom deklaracji badani generalnie pozytywnie oceniają ośrodek, w którym obecnie
przebywają (Tabela 6).

Tabela 6. Generalna ocena funkcjonowania ośrodka dla uchodźców

Lp. Typ oceny Odsetek


(liczba wskazań)
1. Zła (negatywna) 9,1% (9)
2. Ośrodek jest przeciętny 27,3% (54)
3. Dobra 53% (105)
4. Brak zdania (nie wiem) 10,6% (21)
Tylko co dziesiąty badany ocenia funkcjonowanie ośrodka dla uchodźców
negatywnie, ponad połowa ma o nim ocenę dobrą, ponad jedna czwarta ocenia go w sposób
przeciętny (ani dobry, ani zły), zaś co dziesiąty nie ma zdania w tej materii. Ocena ośrodka
jest więc zaskakująco pozytywna. Zdecydowanie pozytywnie oceniają warunki w ośrodku
uchodźcy czeczeńscy (71%), zaś w najmniejszym stopniu uchodźcy „rosyjscy” (19,2%). Ci
ostatni względnie najczęściej podkreślają średnią lub złą ocenę funkcjonowania ośrodka.
Ośrodek najlepiej oceniają respondenci starsi, przebywający u nas z rodziną, zaś
najbardziej umiarkowane oceny (średnie lub złe) zgłaszają uchodźcy najmłodsi. Ze względu
na wykształcenie nie ma silnych zaleŜności, właściwie poza jedną, Ŝe osoby najlepiej
wykształcone, a takŜe wykonujące zawody inteligenckie są względnie najbardziej krytyczne,
tj. względnie częściej niŜ inni wskazują na „negatywne” oceny ośrodka.
PołoŜenie materialne w ośrodku. Badani krytycznie oceniają swoje aktualne
połoŜenie materialne. Tylko 4% (czyli 8 osób) określiło je jako „dobre”, ponad jedna trzecia
jako przeciętne (35,7%; 71), zaś złe przeszło połowa badanych – 54,3% (108 osób), w tym
jako bardzo złe co siódmy respondent (14,1%; 28). Ponad co piętnasty respondent nie potrafił
wyrazić zdania w tej kwestii 6% (12). Na ocenę sytuacji materialnej w przypadku Czeczenów
wpływa fakt, Ŝe nieraz utracili oni wskutek działań wojennych cały dorobek swego Ŝycia.
Sam przyjazd do Polski oceniany jest teŜ przez nich jako bardzo drogi, a pieniądze w celu
jego sfinansowania zostały często poŜyczone od rodziny czy znajomych.
Porównanie z warunkami połoŜenia materialnego w kraju pochodzenia przed
przyjazdem do Polski nie wypada krytycznie, tak jak moŜna było się tego spodziewać. Prawie
taki sam odsetek badanych mówi o nich, Ŝe są one lepsze (36%; 72 osoby), jak i gorsze
(37,9%; 75). Kategorię, Ŝe są one zbliŜone, wybrał co piąty respondent (18,5%; 37).
Do podstawowych źródeł utrzymania w ośrodku naleŜy oczywiście pomoc ze strony
państwa polskiego. Obejmuje ona wyŜywienie, zakwaterowanie, pomoc medyczną, naukę
189
języka polskiego, naukę dzieci w szkołach podstawowych oraz 70 zł pomocy miesięcznej na
zakup środków higieny osobistej. Ponadto cudzoziemcy, którzy nie mają środków
finansowych, mogą zwrócić się o jednorazową pomoc na zakup odzieŜy i obuwia. Jest to
podstawowy pakiet pomocy ze strony państwa. Uzupełniany jest on w razie potrzeby innymi
zamiennymi formami pomocy.
Uchodźcy, którzy ze względów medycznych lub szeroko rozumianego bezpieczeństwa
nie mogą przebywać w ośrodkach, otrzymują pomoc na pokrycie we własnym zakresie
kosztów pobytu na terenie Polski w wysokości 25 zł dziennie na osobę. Państwo pokrywa
równieŜ koszty dobrowolnych repatriacji. Jest to podstawowe źródło dla kaŜdej osoby
(91,5%; 183). Jest ono jednak uzupełniane przy pomocy innych sposobów, z których do
najwaŜniejszych naleŜą: własne oszczędności (14%; 28 osób), pomoc rodziny z kraju lub z
zagranicy (12%; 24), pomoc znajomych (7,5%; 15) oraz dorabianie sobie głównie poprzez
handel na bazarach, gdzie są zatrudniani przez innych uchodźców mających juŜ status i
zezwolenie na pobyt (zdarza się jednak, Ŝe handlują równieŜ rzeczami wynoszonymi z
ośrodka), lub dorywcze prace na budowie czy przy zbiorach owoców i warzyw (w przypadku
kobiet praca w barowych kuchniach lub bufecie lub handel Ŝywnością wydawaną w stołówce
ośrodka) (9%; 18)312. Przeznaczenie wydatkowania dodatkowych środków finansowych
przedstawia Tabela 7.

Tabela 7. Przeznaczenie uzyskiwanych dodatkowych środków pienięŜnych

Lp. Dodatkowe środki są Odsetek


przeznaczane na: (liczba
wskazań)
1. zakup Ŝywności 60% (120)

2. zakup ubrania i obuwia 27,5% (55)

3. zakup środków higienicznych 26,5% (53)

4. zakup uŜywek 9% (18)

5. potrzeby kulturalne 5% (10)

6. transport 4,5% (9)

7. przyjemności dla dzieci 4,5% (9)

312
Ta ostania liczba jest zapewne zaniŜona, poniewaŜ niektórzy uchodźcy zdają sobie sprawę, Ŝe w trakcie
pobytu w procedurze uchodźczej legalna praca jest niedozwolona. Szczególnie dotyczy to ośrodków w Lininie i
Smoszewie, znajdujących się w rejonach upraw owoców i warzyw. W sezonie ośrodki te wręcz pustoszeją, gdyŜ
większość uchodźców pracuje u okolicznych gospodarzy.
190
8. lekarstwa 4% (8)

9. rozmowy telefoniczne 1,5% (3)

*Procenty nie sumują się do 100%, gdyŜ badani mogli wymienić więcej niŜ jedną kategorię.

Dodatkowe pieniądze badani przeznaczają przede wszystkim na swoje bieŜące


utrzymanie, z czego najwięcej na Ŝywność, a następnie na ubranie i higienę. Pozostałe
dziedziny Ŝycia nie są juŜ tak mocno wskazywane i mówi o nich mniej niŜ 10%
respondentów. Wspominają tylko o uŜywkach (papierosy i alkohol), potrzebach kulturalnych
(kino), kosztach transportu, który nie jest tani w Warszawie i jej okolicach, lekarstwach,
drobnych przyjemnościach dla dzieci i rozmowach telefonicznych. Wyniki w tej tabeli
moŜemy interpretować takŜe z perspektywy odczuwanych największych braków w ośrodku,
które dotyczą urozmaicenia diety oraz wyglądu.
Ocena oferty edukacyjnej313. Ponad połowa badanych (53,5%; 107 osób) nie
korzysta z Ŝadnych kursów edukacyjnych lub językowych organizowanych w ośrodku,
pozostała część badanych deklaruje fakt uczestnictwa w takich przedsięwzięciach. Do
najczęstszych naleŜą kursy języka polskiego, z których korzysta ponad 40% badanych (44%;
88), kursy innych języków – 4% (8) lub teŜ działania kształceniowe w ośrodku – 2% (4).
Najczęściej korzystają z kursów (deklarują, Ŝe uczęszczają) osoby narodowości
„rosyjskiej” i „inni”, a najrzadziej narodowości czeczeńskiej. Osoby z rodzinami (41,9% na
tak), wobec osób samotnych (55,3%). Najchętniej wykorzystują ofertę edukacyjną osoby
najlepiej wykształcone (58,8%) wobec osób z wykształceniem podstawowym (44,4%) lub
średnim (43,1%). Podobnie wygląda to z perspektywy wykonywanego zawodu (70,8%)
wobec osób niepracujących (26,3%) lub nie posiadających zawodu (42,9%).
Badani deklarują jednak znaczne zainteresowanie zwiększeniem oferty edukacyjnej w
ośrodku. Najczęściej zgłaszają potrzebę organizacji kursów językowych (polskiego oraz
innych języków, w tym przede wszystkim angielskiego) – 38,0% (76 osób), kursów
komputerowych – 29,5% (59), kursów zawodowych – 17,5% (35).
Innym kierunkiem jest zwiększenie aktywności ośrodka nie tylko na polu kształcenia.
Badani oczekują takŜe zwiększonej liczby organizacji imprez kulturalnych (artystycznych) w
ośrodku – 15,0% (30), zajęć sportowych – 26,5% (53) oraz zajęć dla dzieci – 9,5% (19). Do
rzadziej wymienianych nowych działań w ramach ośrodków naleŜą oczekiwania organizacji
stałej pracowni komputerowej – 4,0% (8), sklepu – 1% (2), kursów prawa jazdy – 1,0% (2)
oraz kursów wiedzy o Polsce – 1,5% (2).

313
Por. wyniki na ten temat, które otrzymała I. Koryś, Audyt umiejętności osób ubiegających się o..., s. 33-35.
191
Zdecydowanie źle wypadają oceny aktywności organizacji pozarządowych, które
udzielają pomocy osobom oczekującym na nadanie statusu uchodźcy w Polsce. Prawie 60%
(58,2%; 103 osoby) w ogóle nie spotkało się z przejawami takiej aktywności w ośrodku, a
prawie co dziesiąty respondent (9%; 16) nie otrzymał Ŝadnych sensownych od nich
propozycji. Wśród tych, którzy skorzystali z pomocy przedstawicieli organizacji
pozarządowych (60 osób), ich oceny dzielą się prawie na połowę – 45% (27) ocenia ich źle, a
pozostała część (55%; 33) jako średnią lub dobrą.
Podsumowując, funkcjonowanie ośrodków jest generalnie pozytywnie oceniane przez
naszych badanych. Podstawową ich trudnością pozostają warunki finansowe, które
przekładają się na poszukiwanie dodatkowych źródeł zasilania. Dodatkowo dochodzi do tego
pragnienie wykorzystania czasu wolnego w oczekiwaniu na decyzję o przyznaniu statusu,
głównie w zakresie rozwoju nowych umiejętności zawodowych.

6.6. Zakończenie

Dla uchodźcy przebywanie w ośrodku pozostaje przede wszystkim okresem


czasowego zawieszenia i liminalności. Powinno to być to miejsce przejściowe między domem
w kraju rodzinnym, a przyszłym domem w kraju przyjmującym lub teŜ potencjalnie
moŜliwym realnym powrotem do starego domu. W praktyce dla większości uchodźców
ośrodek taki stanowi dopiero jedno z pierwszych miejsc czasowej separacji (choć niektórzy
mogli doświadczyć juŜ takim miejsc w innych krajach), po którym przychodzą następne. Ale
pozostaje on waŜnym miejscem na drodze ich uchodźstwa i integracji w Polsce.
W tym rozdziale zajęliśmy się ogólnym spojrzeniem na ośrodki, głównie od strony ich
organizacji oraz panujących w nich warunków, wykorzystując wyniki badania sondaŜowego.
W następnym rozdziale (siódmym) spojrzymy na Ŝycie codzienne ośrodka, od przestrzegania
porządku do czasu wolnego i rozrywek.
192

Rozdział VII.
Ośrodek dla uchodźców – instytucja dyscyplinująca,
schronienie, czy dom?
śycie codzienne w ośrodkach dla uchodźców

7. 1. Wstęp

Ten rozdział jest poświęcony próbie antropologicznego opisu („gęstego opisu”)


przebywania w ośrodku dla uchodźców. Skupimy się w nim na przeŜywaniu przez osoby
oczekujących na nadanie statusu uchodźcy ich „codzienności” (prozy Ŝycia)314, czyli
warunków ich pobytu, zakwaterowania i jedzenia, czasu wolnego (rekreacji) oraz
kontaktów społecznych.

7.2. Ośrodek jako instytucja dyscyplinująca (bezpieczeństwo i przestrzeganie


regulaminu pobytu w ośrodku)

Zapewnienie bezpieczeństwa uchodźcom jest jednym z najwaŜniejszych argumentów


na rzecz tworzenia specjalnych środków uchodźczych i zakwaterowywania w nich osób
znajdujących się w procedurze o nadanie statusu uchodźcy. Ograniczenia swobody ich
poruszania się oraz moŜliwości wyboru miejsca zamieszkania stanowi do tej pory stały
element dyskusji o zasadach ochrony uchodźczej315. Na rzecz ich wprowadzenia przemawiają
jednak względy praktyczne, jak np. duŜa liczba wniosków o status uchodźcy, skuteczne
zapewnienie dostępu do opieki medycznej i pomocy socjalnej, zapobieŜenie napięciom
rasowym, etnicznym lub religijnym itp.316
Zapewnienie bezpieczeństwa ma słuŜyć przede wszystkim przestrzeganie regulaminu
ośrodka. Określa on prawa i obowiązki pracowników oraz cudzoziemców, warunki
opuszczenia budynku, wprowadza wspomnianą kontrolę wejść i wyjść, miejsca wspólnych
spotkań i rozrywek, reguluje wydawanie posiłków i godziny odwiedzin317. Oficjalnie wejścia
i wyjścia, dzięki specjalnym przepustkom, są kontrolowane przez straŜników, a przedłuŜanie
pobytu poza ośrodkiem powyŜej 3 dni skutkuje nakazem opuszczenia go i wstrzymaniem

314
P. Sztompka, śycie codzienne – temat najnowszej socjologii, w: Socjologia codzienności, P. Sztompka, M.
Boguni - Borowska (red.), Wydawnictwo Znak, Kraków 2008, s. 24-30.
315
B. Mikołajczyk, Osoby ubiegające się o ..., s. 194-199.
316
B. Mikołajczyk, Osoby ubiegające się o ..., s. 199. Ale naszym zdaniem w wypadku na przykład obozów
ulokowanych w Kenii przy granicy somalijskiej jest to w pełni zrozumiałe, ale co moŜe grozić uchodźcom w
Polsce? Dokładnie nie wiadomo, choć urzędnicy wskazują na odnotowane niedopuszczalne próby wejścia na
teren ośrodków przedstawicieli ambasad krajów pochodzenia uchodźców. Był takŜe przypadek dziennikarzy
rosyjskich, zidentyfikowanych przez jedną z uchodźczyń, którzy zarejestrowali się jako uchodźcy i mieszkali w
ośrodku w celu napisania artykułu na ten temat. Mimo tych incydentów wydaje się jednak, Ŝe bardziej chodzi o
sprawowanie dozoru nad uchodźcami niŜ zapewnienie im bezpieczeństwa.
317
Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 12 sierpnia 2003 r., Dz.U. nr 146, poz.
1425.
193
wydawania świadczeń318. Listy obecności są sprawdzane podczas wydawania kartek
Ŝywnościowych. Obowiązują ustalone godziny posiłków i ograniczenia odwiedzin gości z
zewnątrz.
Pensjonariuszom nakazuje się dbać o higienę i czystość zajmowanych pomieszczeń,
przestrzegać ciszy nocnej i powracać do ośrodka przed godziną 23.00, po której nie są juŜ
wpuszczani. Zakazuje się oczywiście spoŜywania napojów alkoholowych i narkotyków,
zakłócania porządku publicznego i pozostawiania dzieci bez opieki itp. Brak przestrzeganie
regulaminu skutkuje nakazem opuszczenia ośrodka i odebraniem świadczeń. W praktyce kary
te stosowane są rzadko, zazwyczaj dopiero wtedy, gdy uchodźcy groŜą pracownikom
ośrodka, wszczynają bójki lub opuszczają go na więcej niŜ 3 dni bez zezwolenia.
Regulamin jest do pewnego stopnia wyrazem obaw związanych z pobytem
cudzoziemców o nieustalonym statusie prawnym. W niektórych wypadkach okazują się one
uzasadnione (jak np. obaw przed skutkami picia duŜej ilości alkoholu), w innych – mało
adekwatne (jak np. wykorzystywanie ośrodków do handlu ludźmi). W większości
codziennych przypadków moŜliwość zastosowania regulaminu jest dość ograniczona.
Niebezpieczne sytuacje w ośrodkach związane są najczęściej z bójkami między
przedstawicieli róŜnych narodowości, albo – jak w sytuacji Czeczenów – róŜnych klanów tej
samej narodowości, najczęściej na tle rywalizacji o kobiety, do których dochodzi zwykle
wtedy, kiedy nie są juŜ obecni pracownicy socjalni.
Stałym problemem jest dewastacja wyposaŜenia i urządzeń ośrodka, wydłubywanie
dziur w ścianie, pisanie i malowanie na ścianach, kradzieŜe wszystkiego, co moŜna sprzedać:
klamek do drzwi, kontaktów ze ścian czy armatury łazienkowej. Jak stwierdził jeden z
pracowników Urzędu: Byłem pełen zdumienia jak moŜna wyczyścić pokój. Wszystko wynieśli,
to było coś nieprawdopodobnego, wierzyć się nie chciało, łóŜka Ŝelazne udało im się
rozkręcić, rozebrać. Ze spręŜynami, ze wszystkim, to teŜ wynieśli. Rany Boga! Podłoga tylko
została, ściany i rury doprowadzające wodę. Były nawet próby usunięcia kaloryfera, bo
moŜna go sprzedać. Więc nie dziwcie się panowie, ze trzeba zapisać, Ŝe nie powinno się takich
rzeczy robić. Po to jest regulamin [ pracownik Urzędu].
Do interwencji policji w ośrodkach dochodzi rzadko, choć zdarzają się postępowania o
kradzieŜe w supermarketach i pobicia, ale dotyczą raczej sytuacji, które zdarzają się
uchodźcom poza ośrodkiem. Najczęściej teŜ nie chodzi o przestępstwa między nimi a
obywatelami polskimi, lecz popełniane w ramach tej samej grupy narodowościowej.
Odnotowano jedno zabójstwo (w ŁomŜy dwóch Rosjan zamordowało Ingusza), a jeden raz

318
Pamiętać jednak naleŜy, Ŝe istnieje moŜliwość zezwolenia uchodźcy na przebywanie przez pewien czas poza
ośrodkiem, wydania mu przepustki np. na 10 dni, o ile ten wcześniej zwróci się o to z prośbą i ją uzasadni.
194
wystąpił przypadek uŜycia siły przez uchodźcę wobec pracownika ośrodka (na Bielanach
podczas strajku głodowego). W rodzinach czeczeńskich zdarzają się, zdaniem pracowników
socjalnych (choć nikt tego oficjalnie nie zgłosił), przypadki tzw. przemocy domowej, pobicia
kobiet lub dzieci.
Innym problemem są rozmaite wypadki, przytrafiające się uchodźcom, a zwłaszcza
ich dzieciom. Są to poparzenia, złamania w wyniku upadku ze schodów, wypadki drogowe,
po prostu przeziębienia i inne choroby będące skutkiem przebywania zimową porą na
zewnątrz bez odpowiedniego ubrania itp. Zazwyczaj jest to skutek pozostawiania dzieci przez
ich rodziców bez opieki. Ich norma kulturowa jednak zazwyczaj nie przewiduje stałego
dozoru nad dziećmi. Nasza kiedyś teŜ nie przewidywała. Jak mówią nasze powiedzenia:
„Chcącemu nie dzieje się krzywda” lub „Co nas nie zabije, to nas wzmocni”. Obecnie takie
zachowania powodują jednak duŜe zdziwienie Polaków.
Zastosowane wobec uchodźców ograniczenia i zakazy mają w Polsce raczej charakter
prewencyjny. Bez nich jednak, zdaniem przedstawicieli Urzędu, w ogóle nie moŜna byłoby
nad zjawiskiem panować. Trzeba pewne rzeczy ludziom po prostu powiedzieć, trzeba ich
wychowywać: Ośrodek to jest względnie niewielka przestrzeń, na której mieszka bardzo duŜo
ludzi, więc regulaminy pojawiły się jako konieczność przypomnienia pewnych rzeczy, Ŝe się
nie wynosi, nie kradnie, nie bije, dobrze byłoby nie pić, przynajmniej w określonych
godzinach. On się sprawdza jak kaŜdy inny regulamin, to jest po prostu przypomnienie
pewnych zasad, jakie powinny obowiązywać [pracownik Urzędu]. Przyznają, Ŝe regulamin nie
jest przestrzegany, zwłaszcza jeśli chodzi o picie alkoholu: troszeczkę frywolnie, ale poniewaŜ
jest regulamin, ktoś mógł to zauwaŜyć, to jest to robione trochę dyskretniej, a co za tym idzie
– kaŜdy robi to w swoim pokoiku i jest święty spokój [pracownik Urzędu ds. Cudzoziemców].
W praktyce naruszanie wielu przepisów jest tolerowane. Na przykład nakaz dbania o
czystość pomieszczeń higieniczno-sanitarnych, zakaz spoŜywania napojów alkoholowych,
wynoszenia posiłków ze stołówki, pozostawiania dzieci bez opieki itp. Kontrola nad
uchodźcami wyraźnie słabnie po godzinie 16-tej, gdy pracownicy socjalni kończą pracę,
wówczas alkohol i goście (w tym czasami i płci Ŝeńskiej) stanowią często jedyne
urozmaicenie monotonnego pobytu w ośrodku. W praktyce jest bardzo róŜnie. ZaleŜy to
często od charakteru zatrudnionych ochroniarzy i ich osobistych skłonności do tolerowania
rozmaitych zachowań. Wielu picie alkoholu toleruje, poniewaŜ sami - według uchodźców,
piją w czasie pracy. Zdarza się teŜ, Ŝe w ośrodkach mieszkają osoby nie mające do tego
prawa, będące znajomymi tych uchodźców, z których gościny korzystają. Po prostu
„waletują”, podobnie jak czynią to niektórzy studenci w akademikach.
195
Pracownicy socjalni myślą o regulaminie, podobnie jak przedstawiciele Urzędu,
podkreślają konieczność jego istnienia. Bez niego nie moŜna byłoby, ich zdaniem, w ogóle
zapanować nad porządkiem w ośrodku: Te przepisy są absolutnie potrzebne. To jest ośrodek.
My mamy zapewnić bezpieczeństwo. Tylko mamy problem z egzekwowaniem tego, bo ani my,
ani ochrona nie moŜemy przeszukiwać osób, które przychodzą na teren ośrodka. Nie moŜemy
im konfiskować alkoholu [pracownik socjalny].
Zakazy są więc łamane, gdyŜ niektóre są po prostu nieŜyciowe, choć fakt ich istnienia
na pewno ogranicza ewentualne skutki wynikające z ich nieprzestrzegania. Najbardziej
dotyczy to alkoholu, który jest stałym rytuałem Ŝycia ośrodkowego i po którym od czasu do
czasu wywoływane są awantury. Bez niego, zdaniem nawet samych pracowników, byłoby
jednak nienormalnie: Nie ma rodziny, nie ma roboty, nie wiadomo co ze sobą zrobić. To jest
naturalne, Ŝe jest ci źle. TudzieŜ jest robota i trzeba to jakoś uczcić. Wręcz nie picie byłoby
chyba nienaturalne [pracownik socjalny].
Ograniczenia te, aczkolwiek wydają się rzeczywiście konieczne, to jednak z drugiej
strony nie sprzyjają dobremu samopoczuciu cudzoziemców. Wprowadzają stosunki
paternalistyczne między pensjonariuszami a personelem ośrodka oraz przyczyniają się do ich
izolacji od społeczeństwa. Spośród wielu ograniczeń uchodźcy najbardziej krytykowali
konieczność wracania do ośrodka przed godziną 23.00: Kiedyś przyszedłem tylko 10 minut po
23.00 i nie chcieli mnie wpuścić. Padał deszcz, było zimno, a oni zadzwonili po policję i
kazali mi czekać na zewnątrz. Po 30 minutach policja przyjechała i dopiero mnie wpuścili. To
nieludzkie [M.F. 1 uchodźca z Bangladeszu]. Dotyczy on równieŜ uchodźców, którzy mają
juŜ zezwolenie na pobyt tolerowany: Czasami jest trudno wrócić tutaj. Muszę biec, Ŝeby
zdąŜyć na ostatni autobus. Nie rozumiem tego. Mam pobyt tolerowany, mogę pracować przez
24 godziny, ale po 23.00 mnie tu nie wpuszczą [jw.].
W wypadku niektórych ośrodków, jak na przykład na Siekierkach, przepis ten oznacza
równieŜ zakaz wychodzenia z samego budynku po wyznaczonej godzinie, choćby w celu
spaceru czy posiedzeniu dłuŜej na powietrzu. Latem faktycznie moŜe być to uciąŜliwe, gdyŜ
w gorące dni w małych, dusznych pomieszczeniach bez balkonów trudno jest w byłym hotelu
robotniczym wytrzymać.
7. 3. Ośrodek dla uchodźców jako schronienie (warunki mieszkaniowe i sanitarne)319

Budynki i pomieszczenia zajmowane przez uchodźców zwykle nie są w najlepszym


stanie. Nawet te niedawno odremontowane dość szybko ulegają zniszczeniu, gdyŜ często
dochodzi do dewastacji wspólnych pomieszczeń, takich jak korytarzy, klatek schodowych,

319
O problemach prawnych realizacji prawa do wyŜywienia, mieszkania i pomocy socjalnej wśród uchodźców –
zob. B. Mikołajczyk, Osoby ubiegające się o ..., s. 213-218.
196
świetlic i placów zabaw, za które Ŝaden uchodźca osobiście nie odpowiada. Mieszkańcy
ośrodków stale się zmieniają i wielu spośród nich nie ma poczucia potrzeby dbania o miejsce,
które nie jest ich domem.
Toalety, prysznice i aneksy kuchenne, jak juŜ pisaliśmy, znajdują się w większości
ośrodków na korytarzach i są one przeznaczone do uŜytkowania dla duŜej liczby osób.
Sprawia to, Ŝe z utrzymaniem w nich czystości są kłopoty, nawet jeśli są regularnie sprzątane.
Zlewy zapchane bywają resztkami jedzenia. Ubikacje są w róŜnym stanie, na ogół bez desek
klozetowych i zalane wodą, gdyŜ nie są dostosowane do muzułmańskich tradycji
higienicznych320. Ich stan techniczny równieŜ budzi wątpliwości. Drzwi do nich często nie
mają klamek i zamków: Mało kibli. Codziennie nie ma ciepłej wody albo nie ma ciśnienia
[uchodźca z Mozambiku].
Niewiele lepiej bywa na korytarzach i w salach telewizyjnych. Pełno jest papierów,
niedopałków, resztek paluszków i chipsów. Wykładziny są najczęściej zniszczone. W
niektórych ośrodkach brak jest sali telewizyjnej (telewizor jest na korytarzu, jak w ośrodku na
Siekierkach), pomieszczeń do odpoczynku, rozrywki, czy uprawiania sportu. Plac zabaw dla
dzieci to, jak w ośrodku Wołominie, tylko piaskownica i dwie huśtawki. Nierzadko zarówno
pokoje, jak i sanitariaty wymagają remontu: Wszystko tu jest stare. Chciałoby się mieszkać jak
w mieszkaniu, ale tu jest obóz [M.O. 1] 321. Niektórzy z uchodźców przyznają jednak, Ŝe sami
nieraz się do tego przyczyniają: Niektórzy ludzie nie respektują tutejszych praw. Źle uŜywają
łazienki, źle uŜywają telewizora, źle uŜywają lampy. UŜywają, Ŝeby zepsuć; Czasami wstydzę
się, Ŝe jestem Czeczenem. Niektórzy z naszych nic nie robią, Ŝeby tu był porządek. PrzecieŜ
moŜna trochę posprzątać, jak się tu mieszka. A oni nic, nawet dzieci wyrzucają tu śmieci, a
rodzice nic im nie mówią [Czeczen].
Pracownicy ośrodków to potwierdzają, jednak są zdania, Ŝe to wina samych
uchodźców. W Wołominie twierdzili: W ogóle nie opłaca się nic odnawiać, ani łazienek, ani
tego placu zabaw, bo od razu wszystko niszczą. Te huśtawki, to juŜ są kolejne. To jest naród,
który cieszy się jak coś zepsuje. Łazienki non stop zalane. Oni to robią specjalnie. Albo: W
łazienkach syf, kiła i mogiła. Oni się nie załatwiają jak my. Sodoma i Gomora [D.Z. 28].
Standard pokojów zajmowanych przez uchodźców moŜna porównać do warunków
panujących w tanich hotelach. Znajdują się w nich gniazdka elektryczne, a zimą są
ogrzewane. WyposaŜone są w podstawowe sprzęty, tj. łóŜka, szafy, stoły i krzesła, lodówkę,

320
Muzułmanie oddają mocz w pozycji kucznej, wchodząc zwykle butami na sedesy. Poza tym, kiedy toalety nie
są wyposaŜone w specjalne urządzenia do podmywania, jedynym sposobem wykonania tej czynności jest uŜycie
butelki z wodą. W ten sposób trudno jednak uniknąć zalania wodą ubikacji.
321
Prywatni właściciele nastawieni są często na maksymalne wykorzystanie pomieszczeń poprzez
zakwaterowanie jak największej liczby uchodźców (za którymi idą pieniądze), aniŜeli na udostępnianie ich
pensjonariuszom w celach kulturalnych, sportowych czy oświatowych.
197
zazwyczaj jednak juŜ stare i mocno zniszczone. Uchodźcy mają ponadto pościel i komplet
naczyń. Poza nimi mogą posiadać jeszcze własne urządzenia audiowizualne. Jak mówi jeden
z uchodźców: Bo tam nie ma Ŝadnych warunków, Ŝeby Ŝyć normalnie. To jest takie dwa
piętra, jeden długi korytarz, obok pokoje, pomieszczenia. Co mi się podoba co nie, ja mówię
jasno, jest bardzo brudno po prostu warunki sanitarne i higieniczne nie do przyjęcia [WF2 –
B2]
W niektórych pokojach, jak wspomnieliśmy wyŜej, mogą mieszkać osoby nie mające
prawa do takich świadczeń, co dodatkowo utrudnia warunki zamieszkania: Mieszkamy we
czwórkę w tym pokoju, ale tylko ja jestem tu legalnie. Jeden to mój kuzyn. Dostał pobyt
tolerowany i powinien stąd odejść tydzień temu, ale nie moŜe znaleźć mieszkania, dlatego
mieszka tutaj. Dwóch pozostałych to znajomi Pakistańczycy. Oficjalnie mieszkam sam
[uchodźca z Bangladeszu].
Urządzenie i wystrój pokojów zajmowanych przez uchodźców znacząco się niekiedy
róŜnią. W najgorszym stanie są te, które są zajmowane przez samotnych męŜczyzn, zwłaszcza
jeśli pochodzą z róŜnych krajów. Najlepiej prezentują się pomieszczenia zamieszkałe przez
rodziny czeczeńskie. MoŜna w nich dostrzec próbę udomowienia pomieszczenia w ośrodku.
WyposaŜane są one w pewne elementy ozdobne wystroju świadczące o pewnych
upodobaniach estetycznych, podkreślające religijność i przynaleŜność kulturową jego
mieszkańców. Poza tym są w nich dzieci, dostrzec więc moŜna szereg rzeczy naleŜących do
ich wyposaŜenia. We wszystkich pokojach uchodźców jest teŜ jakiś sprzęt elektroniczny, a
przede wszystkim telewizor i telefon komórkowy.
Cechą wspólną pokojów zamieszkanych przez rodziny jest miedzy innymi fakt, Ŝe
posiłki są spoŜywane zazwyczaj w pokojach i zawsze są widoczne tego ślady. Poza tym
przechowywana jest w nich Ŝywność, łącznie z workami ziemniaków. Przykładowe
urządzenie duŜego pokoju zamieszkałego przez rodzinę czeczeńską wygląda w ten sposób: na
środku zawieszona jest kotara, która dzieli go na dwie części, w jednej pod oknem znajduje
się tapczan rodziców, w drugiej stoją łóŜka dla dzieci. W części dla rodziców stoją potrójne
zniszczone szafy, gdzie domownicy trzymają ubrania, dokumenty oraz jedzenie: herbatę,
kawę i cukier. Stoi teŜ mała szafka z telewizorem oraz stolik z nieodłącznym czajnikiem
elektrycznym. Na podłodze leŜy wytarty dywanik w czerwone wzory. W części dziecięcej
mogą znajdować się jakieś zabawki, ale na ogół nie ma ich zbyt duŜo. Najczęściej po jednym
misiu lub lalce. Niekiedy na ścianie wisi rysunek czołgu. Tego typu pokoje zajmowane przez
rodziny mają do pewnego stopnia charakter indywidualny i mimo ubóstwa są zadbane i
sprawiają przyjemne wraŜenie.
198
Inaczej wyglądają małe pokoiki zajmowane przez dwóch do czterech młodych
męŜczyzn. Poza łóŜkami znajduje się tam zwykle mały stolik, na którym moŜna znaleźć
wszystko (jedzenie, lekarstwa, breloczek, taśmę klejącą itp.), oraz szafa na ubrania, jedzenie i
inne szpargały. Na ścianach są zawieszone zdjęcia modelek wycięte z reklam kosmetyków z
kolorowych gazet. Tego typu wystrój jest raczej typowy dla większości pokoi (patrz:
„Mieszkania uchodźców”).

Emil Tomczuk, Radosław Włodkowski (studenci Instytutu Socjologii UW)

Mieszkania uchodźców

PoŜywianie się. SpoŜywanie posiłków, zwykle wspólne, jest niezbywalną częścią


dnia. To rytuał, który jest syntezą tego, co biologiczne, z tym, co kulturowe. Z tego teŜ
powodu w kaŜdym mieszkaniu zawsze znajdują się miejsca przeznaczone specjalnie do tego
celu. W badanych przez nas mieszkaniach w ośrodku dla uchodźców w Dębaku nie było
tzw. aneksów kuchennych, poniewaŜ główne posiłki były przygotowywane w stołówce. To
zwalniało mieszkańców z potrzeby samodzielnego przygotowywania „większych”
posiłków. Dostępne były teŜ specjalne pomieszczenia z kuchenkami, jeśli ktoś chciałby
przygotować sobie jedzenie indywidualnie. W mieszkaniu poza ośrodkiem występowała
normalna kuchnia.
W kaŜdym mieszkaniu był stół przeznaczony specjalnie do spoŜywania posiłków.
Na stole zwykle stały ozdobne wazoniki z kwiatkami. Mieszkanie drugie odwiedzaliśmy
akurat w trakcie spoŜywania przez rodzinę posiłku, matka karmiła dziecko z butelki, a sama
spoŜywała zupę z kawałkami chleba. W tym mieszkaniu uchwyciliśmy takŜe zawartość
szafy z jedzeniem, która jest skromna – znajdują się w niej jedynie podstawowe produkty
Ŝywnościowe, takie jak: cukier, sól, kasza, makaron, konserwy, olej, majonez i przyprawy.
W mieszkaniu trzecim ujrzeliśmy leŜący w kącie, zaraz przy wejściu, duŜy worek
ziemniaków, jak równieŜ znaczną ilość.
Wszystkie badane przez nas mieszkania wyposaŜone były w czajniki
bezprzewodowe. W Ŝadnym natomiast (prócz mieszkania w Pruszkowie) nie znaleźliśmy
lodówki na prywatny uŜytek (kilka publicznych lodówek mieściło się w „kuchenkach” na
korytarzach).
Dzieci i ich wyposaŜenie. Elementy wyposaŜenia związane z wychowywaniem
dzieci udało nam się zaobserwować w trzech z badanych mieszkań. W mieszkaniu czwrtym
najmłodsze pokolenie weszło juŜ w okres dojrzewania, jednak znaleźliśmy w nim jeszcze
zestaw lalek Barbie. W mieszkaniu piątym natomiast, mimo obecności trójki dzieci,
znaleźliśmy jedynie zabawkę Hula-hop.
We wszystkich trzech przypadkach zaobserwowaliśmy występowanie obiektów
słuŜących do zabawy. W pierwszym mieszkaniu były to pluszowe misie, których na
widocznej na zdjęciu półce naliczyliśmy 13, gumowa piłka oraz zielony samochodzik. W
drugim mieszkaniu znaleźliśmy plastikowy samochód, gumową lalkę Teletubisia i foremki
do zabawy w piaskownicy. W trzecim natomiast były to 2 piłki, dziecięcy zestaw do kręgli
oraz kolekcja lalek. Wszystkie ww. przedmioty były własnością uchodźców, zakupioną w
Polsce ze środków własnych.
W mieszkaniach 1 i 2 odnaleźliśmy teŜ kojce, a takŜe w mieszkaniu 1 – wózek
dziecięcy. Kojce uchodźcy otrzymali od ośrodka, wózek natomiast został zakupiony ze
środków własnych. W mieszkaniu 3 odnaleźliśmy wykonane przez syna uchodźców dwa
opracowane róŜnorodnymi technikami obrazki, wieŜę wykonaną z papieru, a takŜe laurkę
zawierającą wycięte z papieru serce oraz rosyjski napis: „Dla mamy i taty!!!”.
199
Wykorzystanie języka rosyjskiego oraz cyrylicy wskazuje na fakt nie porozumiewania się w
obrębie rodziny językiem polskim, co z kolei związane jest ze słabą jego znajomością u
rodziców (syn w omawianej rodzinie zna język polski na poziomie umoŜliwiającym
komunikację). Wymieniona wyŜej papierowa wieŜa stanowi natomiast nawiązanie do
czeczeńskiego folkloru. W mieszkaniu tym odnaleźliśmy równieŜ rower, który słuŜy
synowi uchodźców do przemieszczania się po okolicy ośrodka.
Elementy ozdobne wystroju. Nawet w trudnej sytuacji, jaką jest niewątpliwie
przymusowe przesiedlenie do innego kraju, ludzie starają się upiększyć swe miejsce
zamieszkania, dodać coś, co sprawiłoby, Ŝe poczują się „jak u siebie w domu”. W badanych
przez nas mieszkaniach uchodźców znaleźliśmy bardzo wiele takich indywidualnych
modyfikacji i dodatków, które mają na celu poprawienie ich estetyki.
W dwóch mieszkaniach przyozdobione były juŜ same wejścia. W mieszkaniu 3 była
to bibułowo-papierowa ozdoba wykonana przez mieszkającego tam chłopca z okazji (jak
nam zostało powiedziane) nowego roku, jednak została na dłuŜej, poniewaŜ wszystkim
mieszkańcom się podoba. Nad drzwiami mieszkania 4 wisi natomiast firanka z falbankami.
W mieszkaniu 1 główną ozdobą była makatka z cytatem z Koranu (która miała
równieŜ swe znaczenie religijne), otoczona sznurem lampek choinkowych. Lampki
choinkowe, będące tym razem samodzielną ozdobą, były równieŜ zawieszone na ścianie w
mieszkaniu 3. O tym, Ŝe bardzo się mieszkańcom podobają i w ich mniemaniu upiększają
pokój świadczy fakt, Ŝe gdy przybyliśmy, zostały one specjalnie z tego powodu włączone
przez chłopca, co widać na zdjęciu. Poza tym w mieszkaniu 3 funkcję ozdobną pełniły takŜe
inne wykonane przez chłopca przedmioty: laurki oraz charakterystyczna dla kultury
Czeczenów wieŜa kamienna, tu zrobiona z papieru. TakŜe mapa świata zawieszona nad
łóŜkiem łączy w sobie funkcje ozdobne oraz edukacyjne.
Mieszkanie 4 miało najwięcej ozdób z wszystkich przez nas przebadanych. Oprócz
wymienionego wcześniej wejścia z firanami, znajdowały się tam róŜnego rodzaju ozdoby
ścienne: fotografie, zdjęcia wycięte z gazet, plakaty, rysunki. Co bardzo interesujące, było
to jedyne mieszkanie, w którym znajdowały się oryginalne przedmioty przywiezione z
Czeczenii. Uwagę zwracał zwłaszcza plakat przedstawiający czeczeński zespół pieśni i
tańca „MUZAKAEV”. RównieŜ rysunek przedstawiający górski krajobraz z typowymi dla
czeczeńskiej kultury kamiennymi wieŜami był wyjątkowy na tle innych ozdób. Ciekawe w
tym miejscu było to, iŜ młodsze pokolenie nie było zainteresowane zbytnio czeczeńską
kulturą. WyŜej wymienione elementy czeczeńskie były zawieszone przez matkę. Córki
bardzo szybko odnalazły się w komercyjnej kulturze Zachodu, co widać na przykładzie
przyklejonych przez nie plakatów z wizerunkami amerykańskich gwiazd. Bardzo czytelnie
przedstawia to kontrast między „sentymentem” starszego pokolenia matki, zakorzenionym
w kulturze czeczeńskiej, a młodego pokolenia córek, które duŜą część Ŝycia spędziły w
Polsce i dąŜą do jak najpełniejszego zintegrowania się ze swymi rówieśnikami ze szkół.
Kwiaty doniczkowe znaleźliśmy jedynie w mieszkaniu 4, niemniej kwiaty w
wazonie, jak juŜ pisaliśmy, stały na stole i w innych mieszkaniach. W mieszkaniu 2
elementy ozdobne ograniczały się do wianka ze sztucznych kwiatów załoŜonego na
uchwyty od okien, wymienionych juŜ kwiatów na stole oraz maskotki i fotografii
przyczepionych do szafy.
Mieszkanie 5, czyli mieszkanie poza ośrodkiem dla uchodźców, było praktycznie
pozbawione ozdób. ZauwaŜyliśmy jedynie obraz (jak się dowiedzieliśmy wisiał on na
ścianie jeszcze przed wprowadzeniem się tam uchodźców) przedstawiający typową scenkę
„Jelenia na rykowisku”. Brak jakichkolwiek ozdób w tym mieszkaniu był spowodowany
zarówno zupełnym brakiem funduszy rodzin tam mieszkających, jak i tym, Ŝe rodziny nie
wiąŜą z nim swojej przyszłości i zamierzają się z niego w najbliŜszym czasie wyprowadzić.
Religijność. W badanych przez nas mieszkaniach nie udało nam się zaobserwować
wielu elementów religijnych. Odnaleźliśmy jedynie własnoręcznie wykonaną makatkę
wiszącą na ścianie mieszkania 1 oraz wydrukowane kalendarze modlitw w mieszkaniach 2
200
oraz 3. Jednocześnie wszystkie badane przez nas rodziny deklarowały wyznawanie islamu.
Sprzęt elektroniczny. SłuŜy przede wszystkim rozrywce i komunikowaniu się. W
kaŜdej rodzinie przez nas odwiedzonej był co najmniej jeden telefon komórkowy. Są to
telefony w systemie pre-paid, czyli tzw. na kartę. Telefony komórkowe stały się obecnie
podstawą dla skutecznej komunikacji. Jest to szczególnie waŜne w przypadku, gdy
uchodźcy poszukują pracy bądź pracują nielegalnie w róŜnych miejscach. TakŜe dzieci
uchodźców posiadają telefony komórkowe. Na fotografiach widać ładowarki do komórek
oraz pudełko po telefonie marki SAGEM w mieszkaniu 3 oraz komórkę jednej z
dziewczynek z mieszkania 4. W przypadku gdy u uchodźców starszych posiadanie telefonu
komórkowego wynika z praktycznej potrzeby, to u dzieci bierze się ono raczej z potrzeby
dorównania swym kolegom w szkołach, do których uczęszczają.
W trzech mieszkaniach znajdowały się prywatne telewizory uchodźców, a w 1 i 3
były równieŜ odtwarzacze DVD/DIVX (pudełko po takim odtwarzaczu widać na zdjęciu).
Dla uchodźców z ośrodka w Dębaku, posiadających dość duŜą ilość wolnego czasu do
zagospodarowania, telewizory i odtwarzacze DVD stają się jedną z głównych rozrywek.
Ponadto fakt posiadania telewizora i odtwarzacza świadczy o względnym powodzeniu danej
rodziny i dodaje prestiŜu w oczach innych, którzy takich dóbr nie posiadają. Mieszkanie 4
było wyposaŜone w wieŜę stereo. Uchodźcy z tego mieszkania posiadali równieŜ aparat
cyfrowy marki OLYMPUS, którego pudełko widoczne jest na zdjęciu.
Zastanawia fakt, Ŝe w Ŝadnym mieszkaniu nie było komputera, co zdawać by się
mogło w miarę oczywistą inwestycją w wykształcenie dzieci, szczególnie Ŝe obecnie
najprostsze modele komputerów stacjonarnych, nadających się do podstawowych prac, nie
kosztują więcej niŜ telewizor czy odtwarzacz DVD.
Inne. Dzięki temu, Ŝe w badanych przez nas mieszkaniach pojawialiśmy się bez
wcześniejszego uprzedzenia, mogliśmy ocenić stan ich utrzymania bez ryzyka błędu
spowodowanego przygotowaniem ich mieszkańców na naszą wizytę. We wszystkich
przypadkach były one utrzymane w czystości (rozumianej jako brak zabrudzeń typu kurz,
plamy itp.). W dwóch lokalach w ośrodku zaobserwowaliśmy duŜą liczbę środków
czyszczących, ustawionych na, stanowiących zastane wyposaŜenie, szafkach, w kolejnym
natomiast znajdowały się one na dobrze wyeksponowanej półce. MoŜe to wskazywać, Ŝe
badani przez nas uchodźcy starają się jak najbardziej uwidocznić swoje umiłowanie
czystości – dla władz ośrodka bądź swoich rodaków. W rozmowach z nimi nie udało nam
się jednak tego potwierdzić. Pośród przedmiotów, które zaobserwowaliśmy w badanych
przez nas mieszkaniach, znaleźliśmy jedynie jeden przypadek występowania tradycyjnego
stroju przywiezionego z Czeczenii. Wszyscy badani przez nas uchodźcy ubrani byli zgodnie
z europejskimi normami. Niestety Ŝadna z rodzin mieszkających w ośrodku nie zgodziła się
na zrobienie im zdjęć, dlatego moŜemy przedstawić jedynie fotografie jednej całej rodziny i
najstarszej przedstawicielki drugiej rodziny mieszkających w Pruszkowie.
W tymŜe mieszkaniu odnaleźliśmy teŜ kolejne elementy, które mogą być ciekawe z
punktu widzenia celu naszego badania. Pierwszym z nich jest zdjęcie zabitego w Czeczenii
brata znajomej obu rodzin. Stanowi ono część dokumentacji, jaką przywiozła ona do Polski
i planuje wykorzystać w procesie ubiegania się o status uchodźcy. Drugim istotnym
elementem są wiszące na ścianie mieszkania kartki z tłumaczeniami słów z niemieckiego na
rosyjski, słuŜące do nauki pierwszego z tych języków. Rodzina ta, która otrzymała juŜ
status uchodźców, planuje przeprowadzić się do Niemiec, które od początku były jej
punktem docelowym.

Warunki mieszkaniowe, w jakich przebywają uchodźcy, są świadectwem ich sytuacji


materialnej oraz statusu społecznego. Im dłuŜej przebywa się w ośrodku, tym bardziej
warunki w nim panujące stają się uciąŜliwe. Doskwierają one szczególnie rodzinom z
201
dziećmi, ale nawet ci z uchodźców, którzy przyzwyczajeni byli do spartańskich warunków, na
dłuŜszą metę źle znoszą sytuację zatłoczenia, braku własności i codzienne wynikające z tego
powodu niewygody: W tym ośrodku jest po prostu zbyt wielu ludzi. Wszyscy wrzeszczą,
dzieciaki wrzeszczą... myślę, Ŝe oszaleję. Siedzę 6 miesięcy i nic, tylko myślę, a to nie jest
dobre. Nie mam domu, nie mam niczego... [Czeczenka]; A tam nie ma Ŝadnej prywatności.
Choć mamy własny pokój to nie ma tej prywatności. Bo wspólna łazienka, wspólna
jadłodajnia, toaleta, jeden telewizor który zawsze głośno ktoś coś patrzy to nie do pomyślenia
[WF2 – Kurdystan] (patrz: „Warunki Ŝycia w ośrodku”) .

Warunki Ŝycia w ośrodku:

No i jak w tym ośrodku? Jak oceniasz Ŝycie w ośrodku?


Warunki nie są na lepsze. Szczególnie dla osób chorych.
Dlaczego dla osób, które mają problemy ze zdrowiem, to jest niedobrze Ŝyć w środku?
CóŜ, ludzie z róŜnych miejsc, z róŜnych obszarów kulturowych przybywają do

ośrodka, nie mają tego samego pojęcia "higieny". NiezaleŜnie od tego jak bardzo będzie

się utrzymywało czystość w jakimś miejscu, ludzie tam ciągle zachowują się w sposób nie

akceptowalny.

Ok, jak Cię tam traktowali? Jakie były relacje pomiędzy ludźmi w ośrodku?
Relacje były ok. Ale mówimy teraz o zachowaniu - o sposobie w jaki ludzi Ŝyją ze
sobą, jak dzielą kuchnię i łazienkę. I to jest problem. śeby podać przykład - Jak moŜna myć
w kuchni twarz i pluć do zlewu? To są problemy tego typu. Jak mówisz pierwszy raz
człowiekowi, Ŝe to tak nie moŜna i Ŝe do tego jest toaleta a on następnego dnia przychodzi i
robi to samo. Wyobraź to sobie. A to tylko przykład. [WF – Afryka1]

Uchodźcy próbują Ŝyć w warunkach, jakie im stworzono, starając się jednocześnie na


własną rękę je poprawić. Nie wszyscy jednak mogą to uczynić, gdyŜ moŜliwe jest to tylko
przy pewnej współpracy wszystkich mieszkańców danej przestrzeni. Taka współpraca i
odpowiedzialność najlepiej realizuje się w rodzinie. Szczególnie potrzeba podkreślić w niej
rolę kobiet.
Samotni młodzi męŜczyźni, którzy generalnie przewaŜają wśród uchodźców, często
nie są do tego przygotowani. Trudno im jest podjąć poza tym jakąkolwiek współpracę ze
sobą w tej kwestii, zwłaszcza gdy pochodzą z róŜnych krajów. Podobnie jest, jeśli chodzi o
przestrzeń wspólną uŜytkowaną przez bardzo wiele osób (korytarze, łazienki, kuchnie, place
zabaw). Jest to teŜ problem postrzegania i waloryzacji takich przestrzeni w róŜnych
kulturach i systemach społeczno-gospodarczych w krajach, z których się wywodzą. Nie we
wszystkich normy nakazują o nie dbać, jak o dobro własne. Często przestrzeń wspólna to
przestrzeń niczyja, o którą się nie dba. Nic więc dziwnego, Ŝe w ośrodkach lepiej sprawdzają
się rozwiązania w postaci określonych jednostek mieszkalnych, które zapewniają
uŜytkowanie kuchni i łazienek przez niewielką grupę osób, które dobrze się znają.
202
W pomieszczeniach uchodźców trudno doszukać się zbytku. Sprzęt elektroniczny,
który posiadają, który moŜna by uznać w naszych warunkach za element luksusowy, naleŜy
do najtańszych z moŜliwych i kupowany jest na rynku wtórnym. W sytuacji monotonii Ŝycia
ośrodkowego jest on jedynym urozmaiceniem w Ŝyciu jego pensjonariuszy. Telefony
komórkowe zapewniają zaś łączność zarówno z członkami rodzin rozproszonymi w Polsce po
róŜnych ośrodkach, jak i przebywającymi w innych krajach. Ułatwiają teŜ załatwianie
róŜnych rzeczy w Polsce i podjęcie pracy. Są więc jedną z najpotrzebniejszych rzeczy w Ŝyciu
uchodźców. Poza tym są takŜe ozdoby, którymi mieszkańcy ośrodków próbują udomowić
swoje pokoje zostały wykonane przez nich najczęściej własnoręcznie.
Obserwując sposoby, w jaki uchodźcy próbują udomowić zajmowane przez siebie
pomieszczenia, moŜna dostrzec z jednej strony chęć manifestacji swojej przynaleŜności
kulturowej (obiekty związane z kultem religijnym lub fotografie, rysunki czy plakaty
nawiązujące do kultury i historii kraju pochodzenia), z drugiej – wpisywania się zwłaszcza
przez młode pokolenie do szerszej kultury zachodniej (plakaty zespołów muzycznych,
zabawki dla dzieci, sprzęt elektroniczny) będące moŜe zapowiedzią przyszłej integracji.
Na koniec tej części naleŜy zauwaŜyć, Ŝe z jednej strony uchodźcy pytani o warunki
mieszkaniowe w ośrodkach potrafią na nie bardzo narzekać, z drugiej jednak widoczna jest
tendencja do ich bagatelizacji. Stanowisko ich moŜna streścić w następujących słowach:
Ostatecznie daje się tu Ŝyć, byleby dostać szybko status i rozpocząć nowe Ŝycie. Po drugie,
jeśli musimy juŜ tu długo przebywać, to lepiej, jeśli to będzie w mieście, gdzie jest szansa na
znalezienie pracy, skorzystanie z rozrywek i nawiązanie kontaktów z róŜnymi ludźmi, niŜ tkwić
w lesie, skąd trudno się gdziekolwiek wydostać, nawet jeśli są tam dobre warunki
[Gwinejczyk].

7. 4. Ośrodek dla uchodźców jako schronienie (jedzenie i zwyczaje Ŝywieniowe)

Człowiek moŜe teoretycznie jeść prawie wszystko co jadalne, ale jeśli tylko moŜe
wybierać, to nie zadawala się jakimkolwiek jedzeniem. Wybiera te potrawy, do których się
juŜ przyzwyczaił, kieruje nim kultura, która określa nie tylko, jakie poŜywienie jest „czyste”,
„zdrowe” i dozwolone, ale takŜe, kiedy i w jaki sposób naleŜy je spoŜywać322. Dlatego
jedzenie bywa dla wielu ludzi przebywających za granicą, w odmiennym kręgu kulturowym,
jednym z powaŜniejszych problemów adaptacyjnych. Większość ludzi jest bowiem mało

322
Zob. M. Douglas, Czystość i zmaza, przeł. M. Bucholc, PIW, Warszawa 2007, s. 75-76; G. Simmel,
Socjologia posiłku – rola społecznej organizacji jedzenia, w: tenŜe, Most i drzwi. Wybór esejów, przeł. M.
Łukasiewicz, Oficyna Naukowa, Warszawa 2006, s. 272-282.
203
podatna na zmianę swoich przyzwyczajeń Ŝywieniowych. I nie chodzi tylko o produkty, z
jakich są przygotowywane, ale takŜe sposób, w jaki to zrobiono i podano.
Uchodźcy niezaleŜnie od kraju pochodzenia ujawniają silną tęsknotę za potrawami, do
których przyzwyczaili się w okresie dzieciństwa, i jedzenie zapewniane im w ośrodkach jest
jednym z najczęstszych powodów do narzekań. Większość uchodźców, poza Białorusinami i
Ukraińcami, nie lubi polskich zup i ziemniaków podawanych za kaŜdym razem do drugiego
dania. SkarŜą się teŜ na ilość, jakość i małe urozmaicenie posiłków. Nie odbiegają one, co
prawda, pod względem ilości kalorii, węglowodanów i witamin od posiłków podawanych w
wielu innych podobnych miejscach zbiorowego Ŝywienia w Polsce, jak w szpitalach, szkołach
z internatem, stołówkach akademickich lub pracowniczych. Ale dorośli męŜczyźni niekiedy
faktycznie mogą się nie czuć nim usatysfakcjonowani, zwłaszcza jeśli nie są w stanie dokupić
sobie dodatkowego jedzenia323. Wielu z nich twierdzi, Ŝe schudło bardzo od przyjazdu, a ich
dzieci głodują.
Personel przygotowujący jedzenie dla uchodźców ma obowiązek respektowania
zakazów religijnych wobec niektórych potraw (w praktyce ograniczony tylko do nie
podawania wieprzowiny muzułmanom324). Dla ułatwienia sobie zadania nie podaje się więc
wieprzowiny w ogóle. Wywołuje to z kolei protesty Białorusinów i Ukraińców, którzy bez
niej nie wyobraŜają sobie pełnowartościowego obiadu. Muzułmanie zaś i tak podejrzewają, Ŝe
w kaŜdym mięsie podawanym w Polsce moŜe być wieprzowina i co więcej – często mają
rację.
W ośrodku na Siekierkach pracownicy socjalni próbowali czasami wychodzić
naprzeciw niektórym Ŝyczeniom wynikającym z postów czy świąt religijnych, co jednak nie
było zadaniem łatwym, gdyŜ zmuszało do wypytywania uchodźców nie tylko o religię, ale i
stopień jej praktykowania: Odpytywaliśmy wszystkich po kolei: „Przepraszam, czy będziesz
zachowywał Ramadan?” Co trzeba było zrobić, aby się na niego przygotować. To pytanie
było jednak dla niektórych bardzo ingerujące. Niektórzy tłumaczyli nam się, Ŝe nie będą, bo
są chorzy, bo coś tam. Tak samo wobec prawosławnych utrzymujących post przed BoŜym
Narodzeniem i Wielkanocą. Bo jak uznajemy posty muzułmanów, no to musimy i
prawosławnych [pracownik socjalny].

323
Przykładowy dzienny jadłospis w ośrodku w Wołominie: śniadanie (mleko 250 ml, kakao 250 ml, chleb b/o,
bułka 1 szt., masło 20 g, jogurt 1 szt., dŜem wiśniowy 25 g, dŜem truskawkowy 25 g), obiad (rosół z makaronem
400 ml, udko pieczone z kurczaka 1 szt., surówka z marchwi i czosnku 100 g, ziemniak 250 g, chleb b/o, kompot
jabłkowy 300 ml), kolacja (chleb b/o, masło 20 g, sałatka rybna 1 szt., wafelek 1 szt., jabłko 1 szt., herbata 250
ml).
324
O przestrzeganiu zasad rytualnego uboju zwierząt równie istotnego dla bardziej ortodoksyjnych muzułmanów
czy nie podawaniu wołowiny dla hindusów nikt juŜ nie pomyślał.
204
Czasami najbardziej chodziło o pewne cechy sensoryczne podawanych potraw.
Cudzoziemcy polskie potrawy spostrzegają często jako „niezdrowe”, „nieczyste”,
„niesmaczne”, „monotonne” czy „nienaturalne” lub „mało konkretne”: Czeczeńskie jedzenie
jest duŜo lepsze, takie konkretne bardziej; Nie mogę jeść tego jedzenia, bo potem mnie Ŝołądek
boli; Nie toleruję tego jedzenia, od razu muszę po nim do łazienki; U was kobiety nie potrafią
gotować. To, co gotujecie, jest niesmaczne [Czeczen]; Problem w tym, Ŝe jedzenie tutaj jest
pełne chemii. Nasze jedzenie jest naturalne. Kurczaki u nas Ŝyją naturalnie [Kameruńczyk];
Jedzenie to ciągle to samo, ziemniaki i chleb kaŜdego dnia [Czeczen]; Tu nie moŜna jeść.
Często drugie danie jest podobne do tego, które było wczoraj. Tu w ogóle nie dają owoców
[Białorusinka]; Jest wtorek, wiesz, Ŝe będzie kurczak i zupa. Jest środa, wiesz, Ŝe będzie
kurczak i zupa. Jest piątek, wiesz, Ŝe będzie ryba i zupa. I tak bez końca. A jak się upijesz, to
idziesz spać i nie myślisz o tym wszystkim [M.O. 34]325.
Niektórzy starają się zrozumieć, Ŝe nie mogą oczekiwać, Ŝe dostaną swoje ulubione
potrawy: Wiem, Ŝe mieszkają tu ludzie z róŜnych krajów i nie mogą kucharze robić dla
kaŜdego coś innego. Nie mam Ŝadnych zaŜaleń, ale nie smakuje mi to jedzenie [uchodźca z
Bangladeszu]. Zaakceptowanie jedzenia zaleŜy teŜ od akceptacji osoby, która je podaje.
Powszechnie przez uchodźców lubiana kucharka na Siekierkach nazywana przez nich
„mamą” sprawia, Ŝe protesty są słabsze: KaŜde jedzenie jest dobre, jeśli jest dawane z
miłością i sercem. A mama właśnie daje jedzenie z miłością i sercem [M.O. 22].
Większość jednak imigrantów z trudnością akceptuje zmianę swoich zwyczajów
Ŝywieniowych. Nie spostrzega przy tym swoich przyzwyczajeń w kontekście kultury, lecz
zdrowia, czystości i jakości, będąc przekonanym, Ŝe jedzenie w ośrodku jest nie tylko w ich
subiektywnym odczuciu, ale obiektywnie, gorsze. Z drugiej strony narzekanie na jedzenie jest
w pewnym sensie wyraŜeniem dezaprobaty wobec pobytu w ośrodku, jako takim, jak wyraził
to jeden z Somalijczyków: Nie lubimy tego miejsca, bo jest bardzo brudne. Jeśli chodzi o
jedzenie, to czasami jest dobre, a czasami nie. Ale to nie jest problem. Tu jak spytasz
kogokolwiek, to kaŜdy ci powie, Ŝe nie podoba mu się pobyt tutaj [J.K. 10].
Zdaniem pracowników socjalnych podejmowane próby rozwiązania problemów
Ŝywieniowych zgodnie z preferencjami uchodźców nie powiodły się zarówno ze względu na

325
W rzeczywistości przynajmniej główne danie obiadowe jest inne kaŜdego dnia, np. na Siekierkach:
poniedziałek: grochówka i indyk duszony, wtorek: krupnik i rolada drobiowa, środa: Ŝurek i krokiety z kapustą,
czwartek: jarzynowa i indyk panierowany, piątek: ogórkowa i ryba w cieście itd. Według pracowników
odpowiedzialnych za wyŜywienie, starają się oni w ramach środków, którymi dysponują, urozmaicać posiłki
głównie poprzez dodawanie zamkniętych porcji dŜemu, miodu, sera, jogurtu. Niekiedy próbują dostosować do
gustu uchodźców równieŜ ciepłe posiłki: Naleśniki z serem białym nie szły, to się wycofywało i z jabłkami
serwowało. Afryka naleśników nie je, to kaszę manną im się dawało, bo to dla nich jest jedzenie [kucharka].
Zdaniem kucharek dopóki podawane jedzenie nie wywołuje buntu wśród uchodźców, który polega zazwyczaj na
całkowitym odmawianiu przyjmowania posiłków, to są oni z niego zadowoleni.
205
zbyt wielką róŜnorodność kulturową pensjonariuszy ośrodków, jak i przede wszystkim na
zbyt małe środki przeznaczone na wyŜywienie (9 zł na dzień na jednego uchodźcę, w
praktyce zwykle taniej, na Siekierkach 7,70 zł), a takŜe zbyt duŜe oczekiwania
cudzoziemców: Pomysły były nieziemskie. Afrykanie woleliby mieć w kółko mleko, podobnie
jak Pakistańczycy, a osoby z Kirgistanu marzyły by jeść łososia. Ale 9 zł na dzień znacząco
ogranicza [pracownik socjalny].
Ekwiwalenty Ŝywnościowy otrzymują dzieci do 7. roku Ŝycia i dzieci, które chodzą do
szkoły. MoŜliwe jest otrzymywanie ekwiwalentów pienięŜnych takŜe przez inne osoby, ale
tylko w przypadkach uzasadnionych względami zdrowotnymi. DuŜa atrakcyjność
ekwiwalentów wśród uchodźców jest jednak ograniczona, gdyŜ przekonują się oni, Ŝe
samodzielne wyŜywienie się w Polsce moŜe być duŜo droŜsze. Mimo to w ośrodku na
Siekierkach blisko jedna czwarta pensjonariuszy (w tym dzieci) woli z nich korzystać zamiast
ze stołówki.

7. 5. Ośrodek jako schronienie (zachorowalność i problemy ze zdrowiem)326

Z danych Urzędu wynika, Ŝe zachorowalność wśród uchodźców jest dwukrotnie


wyŜsza niŜ w tej samej grupie wiekowej i liczbie wśród obywateli polskich. Najczęściej jest
to spowodowane tym, Ŝe cudzoziemcy wcześniej w swoich krajach pochodzenia byli źle
leczeni, leczenie ich zostało przerwane albo nie byli w ogóle leczeni. MoŜe się teŜ wiązać z
traumatycznymi wydarzeniami, w których uczestniczyli oraz z warunkami, w jakich Ŝyli.
Niektóre problemy zdrowotne uchodźców mogą teŜ wynikać z przejść podczas podróŜy do
Polski, a później z efektu „szoku kulturowego” będącego rodzajem stresu akulturacyjnego
przeŜywanego przez większość imigrantów327. Problemy z chorobami psychicznymi
będącymi efektem stresu czy teŜ urojenia na temat swojego stanu zdrowia są równie częste
jak faktycznie występujące choroby somatyczne. Jedne i drugie mogą poza tym występować
razem.
Wśród uchodźców z Czeczenii przebywających w ośrodkach spotyka się niekiedy
osoby niepełnosprawne bez ręki, oka lub nogi, które zostały utracone w wyniku udziału w

326
O problemach prawnych realizacji „prawa do zdrowia” wśród uchodźców – zob. B. Mikołajczyk, Osoby
ubiegające się o ..., s. 207-213.
327
Mniejsze lub większe kłopoty ze zdrowiem są typowe dla wielu imigrantów, których pobytowi na obczyźnie
przez pierwsze lata towarzyszą uczucia samotności, bezradności, rozpaczy i niezrozumienia lub wrogiego
nastawienia ze strony otaczającego ich środowiska. Według psychologów społecznych migranci częściej niŜ
niemigranci cierpią na stany lękowe, psychozy maniakalno-depresyjne czy psychosomatyczne,
niewytłumaczalne bóle głowy czy choćby częste przeziębienia – J. Błogowska, Psychologiczne aspekty
uchodźstwa, „Z obcej ziemi” 2006, nr 24, s. 15-20; A. Furnham, S. Bochner, Cultural Shock, Psychological
Reactions to Unfamiliar Environmets, London–New York 1986.
206
działaniach zbrojnych, wypadku na polu minowym lub pobytu w obozie filtracyjnym, gdzie
stosuje się tortury. Do najczęściej spotykanych chorób naleŜą grzybice skóry, choroby
Ŝołądka, a u dzieci anemie związane z niedoŜywieniem. Odnotowuje się teŜ bardzo duŜo
alergii, przeziębień, angin, zapaleń płuc, zatruć pokarmowych, złamań, poparzeń, skręceń,
stłuczeń i powaŜniejszych skaleczeń. Spotyka się poza tym uchodźców chorych na cukrzyce,
nadciśnienie, ospę, posiadających ukrytą formę gruźlicy, nosicieli HIV, mających problemy
laryngologiczne i neurologiczne. Rzadko, ale są wśród pensjonariuszy ośrodków osoby
wymagające bardzo kosztownego leczenia, do którego dostęp w Polsce jest wyjątkowo
ograniczony, np. męŜczyzna z bezdechem sennym, dziecko z poraŜeniem mózgowym,
dziecko z zespołem Downa czy parę osób wymagających chemioterapii.
Inną grupą są wspomniane problemy natury psychologicznej (nadpobudliwość, bóle
głowy, nadmierna nerwowość, zaburzenia snu, u dzieci nocne moczenie się itp.).
Zdiagnozowano wiele przypadków nerwic sytuacyjnych i depresji. Poza tym wiele kobiet
czeczeńskich przebywających w ośrodkach jest w ciąŜy albo ma schorzenia ginekologiczne.
Bywały przypadki poronień i ciąŜ wyjątkowo skomplikowanych.
Zdaniem pielęgniarek z ośrodka istnieje ogólny problem z przestrzeganiem higieny,
stosowaniem antykoncepcji i ogólnej profilaktyki zdrowotnej wśród uchodźców. Wskazują
one na potrzebę szkoleń w tym zakresie.
Udzielenie podstawowej opieki lekarskiej potrzebującym uchodźcom jest
obowiązkiem państw sygnatariuszy Konwencji Genewskiej. Nie jest jednak powiedziane, jaki
zakres ma mieć ta opieka. DuŜo zaleŜy od faktycznych moŜliwości państw, które mają ją
realizować. W Polsce po przybyciu do ośrodka recepcyjnego z kaŜdym z uchodźców
przeprowadza się wywiad medyczny, wstępne badania i ustala się, czy dzieci były szczepione.
W kaŜdym ośrodku pobytowym natomiast, jak juŜ wspomnieliśmy, jest punkt medyczny,
który działa na zasadzie lekarza pierwszego kontaktu. Lekarz zazwyczaj ma dyŜury 1–2 razy
w tygodniu. Na stałe zatrudniona jest pielęgniarka. Na miejscu przeprowadza się szczepienia
dzieci. Pobiera się teŜ krew do badania, którą zawozi się do analizy do szpitala MSWiA przy
Wołoskiej w Warszawie.
W ośrodkach nie ma jednak zwykle moŜliwości skorzystania z badań
ginekologicznych oraz zrobienia badań EKG. Dostęp do lekarzy specjalistów jest ze względu
na ogólną sytuację w polskiej słuŜbie zdrowia utrudniony i na pewno nie natychmiastowy.
Oczekiwanie trwa niekiedy do dwóch miesięcy. Dalsze leczenie moŜliwe jest ewentualnie w
szpitalu MSWiA lub w szpitalu wojewódzkim w Białymstoku, z którym szpital MSWiA
podpisał stosowne umowy. Dotyczy to takŜe leczenia stomatologicznego. W nagłych
wypadkach istnieje moŜliwość wezwania pogotowia ratunkowego.
207
Do leków uchodźcy mają równieŜ ograniczony dostęp. KaŜdy gabinet lekarski w
ośrodku ma pewien zestaw leków przeciwbólowych, witamin, na układ krąŜenia i układ
pokarmowy określony przez szpital MSWiA. Pozostałe dystrybuuje równieŜ wymieniony
szpital. Lekarz w ośrodku je zamawia, a kurier te leki przywozi. Wcześniejsze rozwiązanie,
gdy pracownik ośrodka na podstawie recepty lekarza kupował leki za zaliczkę, okazało się
zbyt drogie. Uchodźcy otrzymują wskazówki jak zaŜywać leki, ale nie są kontrolowani, w
jaki sposób je przyjmują. Muszą natomiast zwracać opakowania po nich. Ze względu na
częste leczenie szpitalne uchodźców stawki za ich ubezpieczenie w Narodowym Funduszu
Zdrowia są wyŜsze niŜ za obywateli polskich (45 zł) i wynoszą 95 zł.
W tej sytuacji skargi na zdrowie i krytyka pomocy medycznej w ośrodku są na
porządku dziennym. Uchodźcy skarŜą się, Ŝe ta ostania jest niewystarczająca, a lekarze są
niekompetentni: Mówię im, Ŝe boli mnie to i to, a oni mówią mi, Ŝe jestem zdrowy. Jestem
powaŜnie chory, a oni, Ŝe jestem zdrowy. Czy mnie boli głowa, czy mnie boli ząb albo
Ŝołądek, oni mi dają tę samą tabletkę na uspokojenie [Czeczeni]; Lekarz powiedział męŜowi,
Ŝe on jest zdrowy jak byk, a jak on poprosił o zaświadczenie na piśmie, to nie. Dlaczego on się
boi tego napisać? [Czeczenka]; Człowiek, który był na wojnie i tam niczego nie było, to
przyjmuje wszystko, co mu dają. Ale nie oceniam jej najlepiej jak na cywilizowany kraj. Jak
mnie boli głowa, to dają mi jedną tabletkę, jeśli noga, to teŜ jedną tabletkę [Czeczen].
Na niezadowolenie z lekarza i jego usług mogą wpływać jednak jeszcze inne czynniki
o pozamedycznym charakterze. Dla wielu cudzoziemców w ośrodkach okazuje się waŜne,
jakiej ten lekarz jest płci, narodowości czy rasy, choć rozmówcy starają się często przekonać
słuchającego, Ŝe jest on po prostu takŜe złym lekarzem. Przekonywaliśmy się nieraz, Ŝe
wymienione cechy mają wpływ na jego ocenę. Najwięcej protestów u muzułmanów budzi
badanie kobiet przez lekarza-męŜczyznę, ale i badanie męŜczyzny przez lekarza-kobietę nie
naleŜy dla wielu z uchodźców do sytuacji komfortowej. Przed lekarzem trzeba się rozebrać, a
normy muzułmańskie na takie sytuacje nie pozwalają. Wprawdzie nie wszyscy uchodźcy
muzułmańscy tak reagują, ale nigdy nie wiadomo, czy pozwolą się zbadać czy teŜ nie.
W przypadku badania kobiet czeczeńskich z reguły muszą odbywać się one w
towarzystwie jej męŜa, ale nie zawsze jego udział w badaniu załatwia sprawę, gdyŜ jeden
pozwoli rozebrać się kobiecie, a drugi nie. Badania ginekologiczne przez lekarzy-męŜczyzn
prawie w ogóle nie wchodzą w rachubę. Czeczeńscy męŜowie nie pozwalają nawet na
wykonanie swojej Ŝonie USG przez męŜczyznę-lekarza. Tymczasem większość ośrodków, w
których mieszka około 200 osób, zatrudnia tylko jednego lekarza i często jest to męŜczyzna.
Opieka lekarska jest więc i z tego punktu widzenia częstym przedmiotem krytyki uchodźców.
208
Występują jeszcze inne sytuacje. W ośrodku na Siekierkach lekarzem jest nie tylko
męŜczyzna, ale w dodatku Afrykanin. Przebywa tam duŜo uchodźców z Afryki i ci, choć
takŜe skarŜą się na polską opiekę lekarską, to jeszcze najmniej na samego lekarza: Lekarz jest
miły. Ale urzędnicy są śmieszni. Potrzebuję okulary, które kosztują 500 zł, a oni powiedzieli,
Ŝe mogą przeznaczyć na to tylko 8 zł, a 492 mam niby jak znaleźć? [Ugandyjczyk]. Zdaniem
jednak większości nie-Afrykanów faworyzuje on „Murzynów”. OskarŜa się go wręcz o
stosowanie rasowej dyskryminacji.
Uchodźcy z Pakistanu lub Rosji zarzucają mu wypisywanie specjalnych diet tylko
Afrykanom, które są przedmiotem poŜądania wszystkich mieszkańców ośrodka,. Inni
przypisują mu złośliwość, gdyŜ – jak twierdzą – mimo znajomości trzech języków mówi
zawsze akurat w tym, którego pacjent nie rozumie: Jak ty do niego po polsku, to on do ciebie
po angielsku, jak ty po angielsku, to on po rosyjsku [M.O. 30]. Poza tym twierdzą, Ŝe jest
złym lekarzem i przede wszystkim nieodpowiedzialnym, nie wywiązującym się ze swoich
obowiązków: Przychodzi raz w tygodniu, dwie godziny później i wcale nie zostaje dłuŜej.
Część ludzi musi czekać do następnej wizyty za tydzień. A wiesz jak to jest, dziś problem jest
nieduŜy, ale za tydzień to moŜe być powaŜna choroba [M.O. 30].
Najsurowiej oceniają jakość opieki zdrowotnej w ośrodkach uchodźcy, którzy mają
rzeczywiste problemy zdrowotne. Patrząc z zewnątrz wydaje się, Ŝe bardzo często mają ku
temu rzeczywiste podstawy, gdyŜ nasza słuŜba zdrowia działa faktycznie według reguł z innej
epoki. Inną sprawą jest, Ŝe nie wszyscy uchodźcy są tak chorzy, jak się skarŜą. Wielu
niesprawiedliwie ocenia poszczególnych lekarzy. Niektórzy sami są winni temu, Ŝe ich
dziecko się przeziębiło lub złamało nogę. Cechą wielu imigrantów, którzy znaleźli się w
obcym dla siebie kraju, pozostaje szczególna nadwraŜliwość na punkcie swojego zdrowia, co
jest typowe. Uchodźcy od innych imigrantów róŜnią się jednak takŜe i tym, Ŝe wielu z nich
ma problemy ze zdrowiem wynikające nie tylko z szoku kulturowego.

7. 6. Ośrodek jako dom (praca, zarabianie i pieniądze) 328

Dla uchodźców motyw ekonomiczny nie powinien być celem ich migracji. Z
pewnością dla wielu z nich nie jest to najwaŜniejsza przyczyna, dla której opuścili kraj.
Prawie wszyscy jednak, poza niepokojem związanym z niepewnością, co do ostatecznej
decyzji w sprawie ich statusu, odczuwają boleśnie materialną degradację. Cierpią niedostatek,
a jako w większości młodzi ludzie lub, co więcej, osoby odpowiedzialne za rodzinę, mają
pewne aspiracje w tym względzie. NiezaleŜnie od powodu wyjazdu, chcą jak najszybciej
328
O problemach prawnych realizacji prawa do pracy i szkolenia zawodowego wśród uchodźców – zob. B.
Mikołajczyk, Osoby ubiegające się o ..., s. 218-223.
209
stanąć na własne nogi i znaleźć się na drodze dającej nadzieję na poprawę ich bytu, na spłatę
zaciągniętych długów oraz na moŜliwość niesienia pomocy rodzinie pozostałej w kraju
pochodzenia.
Obawa przed prześladowaniem, nawet jeśli dla niektórych była istotną motywacją w
chwili wyjazdu z kraju, to na emigracji szybko staje się drugorzędna. Uchodźcy mają
potrzeby, które bez pieniędzy trudno zrealizować. Władze na czas procedury zapewniają im
miejsce do spania, wyŜywienie, dają odzieŜ i obuwie dostosowane do pory roku. Dostają
równieŜ miesięcznie 70 zł kieszonkowego na drobne wydatki, jak równieŜ osobiste środki
czystości. Poza tym w zasadzie nic więcej. Przepisy nie pozwalają w dodatku na legalną
pracę. Tylko w kilku ośrodkach istnieje moŜliwość wykonywania niewielkich prac,
najczęściej porządkowych, za dodatkowe kieszonkowe jako formę wynagrodzenia.
Największe niezadowolenie uchodźców budzi te 70 zł, które nawet jak na
kieszonkowe wydaje się zbyt niskie. Tymczasem, aby czuć się w miarę dobrze, nawet
mieszkając w ośrodku, potrzeba pieniędzy nie tylko na środki czystości, ale takŜe na uŜywki
(papierosy i alkohol), na bilety komunikacji miejskiej, na zakup dodatkowej Ŝywności, na
telefony do rodziny, Internet, na takie rozrywki, jak dyskoteka czy kino, nie wspominając juŜ
o innych. Tymczasem otrzymana suma ta wystarcza zaledwie na miesięczny bilet autobusowy
w Warszawie. Rodzi to określone problemy i nastawienia wśród uchodźców: Co moŜna kupić
za 70 zł, ja na telefon wydaję; Dostajemy te 70 złoty i nieraz jest tak, Ŝe jak ktoś tych pieniędzy
nie odbierze o oznaczonej porze, kiedy oni je wydają, nie zawsze w dodatku tej samej, bo jest
poza ośrodkiem, to juŜ ich nie dostanie. Przyjdę pół godziny później, a oni mówią, Ŝe juŜ nie
ma; Hahaha... 70 zł miesięcznie, czy myślisz, Ŝe za to moŜna normalnie Ŝyć? [M.O. 24]. Inny
dodaje: Kiedy mieszkałam w ośrodku miałam taki wypadek, dostajemy w ośrodku
siedemdziesiąt złotych miesięcznie i oczywiście nikt nie kupuje biletów Ŝeby jeździć w
autobusie i spotkałam się z kontrolą i dwóch takich miłych panów chciało wezwać policję, ja
mówię proszę bardzo, naprawdę to był juŜ koniec miesiąca i nie miałam juŜ w ogóle Ŝadnych
pieniędzy i wytłumaczyłam im, jaką mam sytuację, Ŝe dostaję siedemdziesiąt złotych
miesięcznie, oni mówią, Ŝe wiedzą, Ŝe dostajecie jakieś pieniądze, Ŝe wszystko macie, i tak
dalej i tak dalej, a ja mówię, Ŝe tych pieniędzy niestety nie starcza Ŝeby kupić kartę miejską i
on powiedział mi, to po co Pani tutaj przyjechała, my nie chcemy Ŝadnych uchodźców [WF2 –
B1] .
Dla uchodźców, którzy nie mają wsparcia od rodzin z kraju, jedynym rozwiązaniem
jest znalezienie pracy poza ośrodkiem. Istnieje, co prawda, dla uchodźców w procedurze
zakaz pracy, ale nim prawie nikt się nie przejmuje. Gorzej, Ŝe czasem trudno im dostać
jakąkolwiek pracę w miejscu, w którym znajdują się ośrodki, a jeszcze trudniej o pracę
210
satysfakcjonującą ich finansowo, gdyŜ jako cudzoziemcy nie znający języka polskiego
podejmujący nielegalną pracę niewymagającą większych kwalifikacji nie mają Ŝadnej pozycji
przetargowej. Prace dostępne dla uchodźców w handlu, na bazarach, rolnictwie i na budowie
są zwykle dość cięŜkie, a pracodawcy – zarówno polscy, jak i spośród uznanych uchodźców –
traktują mieszkańców ośrodków przedmiotowo, narzucając im Ŝenująco niskie płace329. W
dodatku dla niektórych uchodźców nielegalna, fizyczna praca ma charakter alienujący, nie
cieszy się ona ani prestiŜem, ani uznaniem. Polacy zazwyczaj akcentują niechęć Czeczenów
do pracy: Oni pracą na bazarze nie będą się kalali. Nie tak, jak inne nacje, które próbują
sobie dorabiać. Ja nie wiedziałem, Ŝe to jest trzeci naród wybrany [pracownik socjalny
ośrodka].
Wbrew tej rozpowszechnionej opinii znaczna część uchodźców, w tym i Czeczenów,
przynajmniej przez pewien okres spędzony w ośrodku pracuje. ZaleŜy to jeszcze od połoŜenia
ośrodka. Uchodźcy z ośrodków w Lininie lub Smoszewie zatrudniają się do prac sezonowych
w rolnictwie. Uchodźcy z ośrodków połoŜonych na terenie Warszawy z reguły pracują na
Stadionie Dziesięciolecia. Tylko niektórzy Afrykanie znający dobrze język angielski mają
szansę na lepszą pracę. Ci dorabiają sobie zazwyczaj nauką angielskiego.
KaŜda praca ma duŜe znaczenie, przede wszystkim psychologiczne. Pozwala oderwać
się od przygnębiającej atmosfery ośrodka, skrócić w pewnym sensie czas oczekiwania na
decyzję. Zarobione pieniądze pozwalają uzupełnić wspomniane kieszonkowe i zaspokoić
potrzeby. Kupić najczęściej z drugiej ręki telewizor, który jako instrument „zabijania czasu”,
jest jednym z najbardziej potrzebnych sprzętów w ośrodku. Rzadko kto pieniądze zarobione
w ten sposób jest w stanie oszczędzić, chyba Ŝe z myślą o dalszej podróŜy na Zachód.
Obserwujący te zakupy Polacy często nie rozumieją, jakie mają one dla nich znaczenie i
uwaŜają je za przedmioty zbytku: Jeśli chodzi o pieniądze, to zauwaŜyłem taką cudowną
niefrasobliwość w wydawaniu pieniędzy. Zamiast kupić jakieś podstawowe środki do Ŝycia
dla rodziny, to wolą wydać na telewizor, kablówkę albo jakieś inne rzeczy absolutnie bzdurne
[prawnik z ośrodka]330.
Brak pracy moŜe owocować innymi, społecznie nie akceptowanymi, sposobami
zarobkowania, mającymi charakter patologii społecznej. Czeczeni, którzy uczestniczyli
czynnie w działaniach wojennych, są niezwykle atrakcyjnym celem dla róŜnego rodzaju grup

329
Przykład wypowiedzi jednego z uchodźców z Kamerunu na ten temat: Kiedy przyjechałem tutaj, zacząłem
pracę na stadionie u swego rodaka. Traktował mnie jak niewolnika. Musiałem wstawać o czwartej nad ranem,
Ŝeby zanosić buty na stadion. Kiedy trzeba było uciekać przed policją i zgubiłem jeden but, on krzyczał jakbym
kogoś zabił [M.O. 21].
330
Por. takŜe i taką wypowiedź; Jest trudność w pracy, jak zaangaŜować tych ludzi, teraz jeździłam po paru
ośrodkach, są zajęcia organizowane, nie ma chętnych na zajęcia, ale no teŜ moŜe rozmijamy się z oczekiwaniami
po prostu uchodźców, czego oni oczekują tutaj [WF1 – NGOs 4].
211
przestępczych, i choć nie naleŜy w tej kwestii generalizować, to niektórzy z nich odpowiadają
pozytywnie na taką ofertę.

7.7. Ośrodek dla uchodźców jako dom (czas wolny i rozrywki)

Uchodźcy z ośrodków generalnie mają ograniczone moŜliwości urozmaicenia sobie


czasu wolnego, którego mają zazwyczaj pod dostatkiem. Przyczyną jest brak pieniędzy, ale
takŜe lokalizacja niektórych ośrodków, ich wyposaŜenie i brak umiejętności skorzystania z
pewnych rzeczy uwarunkowanych głównie brakiem znajomości języka polskiego, jak
biblioteki publiczne, kawiarenki internetowe, muzea itp. Jedną z częstszych skarg, jakie
moŜna usłyszeć poza brakiem pieniędzy, jest narzekanie na bezczynność i nudę panującą w
ośrodku. Inna rzecz, Ŝe aktywność własna ich pensjonariuszy jest często równieŜ
niedostateczna: W ośrodku tylko jem i śpię, nic więcej nie robię [Nigeryjczyk]; Największym
problemem jest to, Ŝe nic tu nie moŜna robić. Siedzi się tu i nic z tym nie moŜna zrobić
[Liberyjczyk].
Pobyt w ośrodku po pierwszych tygodniach względnego jeszcze zadowolenia
wynikającego z dotarcia do Polski i złoŜenia wniosku, z upływem czasu staje się coraz
bardziej frustrujący. Pensjonariusze kręcą się bez celu po korytarzach, oglądają telewizję i
ogarnia ich poczucie beznadziejności: Czekanie jest najgorsze. Czekanie, ciągle na okrągło, i
nic innego się nie robi tylko się czeka. I człowiek jest cały w nerwach i jak ja jeszcze będę
musiała dłuŜej czekać, to w szpitalu wyląduję. Rozumiem, Ŝe jest procedura, Ŝe oni muszą to
wszystko uzgadniać i tak dalej... jak będzie pozytyw, to to jest zrozumiałe, ale jak oni mi teraz
powiedzą, Ŝe nie mogę tu zostać, to źle będzie bardzo [Czeczenka]; Jest nudno, cały czas
śpimy. Przez to staję się słabszy. Co moŜemy tu robić? Urzędnicy są bardzo uparci. Dla
uchodźców nie mają zbyt wielu udogodnień. Znasz powiedzenie, Ŝe pusty umysł kusi diabła?
[uchodźca z Nepalu].
Wielu przewaŜającą część czasu spędza w swoich pokojach. Niektórzy wstają dopiero
około południa, modlą się, jedzą, spacerują, rozmawiają i idą spać. Dzieci duŜą część czasu
spędzają bawiąc się na korytarzach. Niektórzy z męŜczyzn organizują sobie wycieczki na
miasto, ale zazwyczaj bez określonego celu: Wsiadałem do jakiegokolwiek autobusu, Ŝeby się
nim przejechać po Warszawie, i jechałem do końca jego trasy i z powrotem [ M.O. 28].
Znajdują się uchodźcy, którzy chętnie czytaliby ksiąŜki. Biblioteki w wielu ośrodkach
nie istnieją w ogóle albo są dopiero zakładane, poza tym nie mają często księgozbioru
dopasowanego do zainteresowań i języka potencjalnych czytelników. Nie ma tam takŜe prasy
w języku rosyjskim lub angielskim, świetlic dla dorosłych, gdzie byłyby dostępne róŜne gry, a
212
moŜliwość uprawiania sportu jest takŜe ograniczona. Niektórzy grają czasami w siatkówkę,
piłkę noŜną lub tenisa stołowego. Ale nie we wszystkich ośrodkach są jednak do tego
warunki.
Sport częściej uprawiają dzieci, które chodzą do szkoły. Nie tylko w ramach
obowiązkowych zajęć, ale takŜe poza nimi. Niekiedy mają moŜliwość zapisania się do
jakiegoś klubu. Wśród młodych Czeczenów szczególnym zainteresowaniem cieszą się sporty
walki. Tutaj teŜ napotykają oni bariery uniemoŜliwiające im uczestnictwo: Na zapasy
chodziliśmy, ale temu, co tam uczy, coś się nie podobało i powiedział Ŝebyśmy nie
przychodzili. Jest jeszcze kickboksing, ale trenerem jest policjant i teŜ nie moŜemy tam
chodzić. Na brak moŜliwości uprawiania sportu narzekali takŜe Afrykanie: Nic nie oferują.
Chciałbym, Ŝeby była siłownia. Bo dlaczego tak duŜo ludzi codziennie jest u doktora. Dlatego,
Ŝe tu tylko wstajesz, idziesz jeść i czekasz jak będzie obiad. LeŜysz i nic poza tym [uchodźca z
Mozambiku].
Uchodźcy z ośrodków warszawskich, szczególnie z Siekierek, praktykują takŜe
stosunkowo często nocne wycieczki do dyskotek, klubów ze striptizem i agencji
towarzyskich, gdzie podejmują próby nawiązania kontaktów z polskimi dziewczętami. Ten
ostatni rodzaj spędzania czasu jest charakterystyczny szczególnie dla Afrykanów: Polskie
dziewczyny lubią Afrykańców, ale za Czeczenami nie przepadają. Im pozostają agencje
towarzyskie. Czeczeni z polskimi dziewczynami kontaktów nie utrzymują. Chcieliby, ale
dziewczyny ich nie chcą [pracownik socjalny ośrodka]. Opinia ta zawiera pewne słuszne
spostrzeŜenia, ale z tego, co mówią sami Czeczeni rzecz jest trochę bardziej skomplikowana
(patrz „Historie miłosne: Rosjanki, Polki i inne kobiety” w rozdziale ósmym).
Wspomniane sposoby spędzania wolnego czasu nie dotyczą jednak kobiet
czeczeńskich. Te zazwyczaj nigdy nie wychodzą poza ośrodek. Zajmują się praniem,
prasowaniem, sprzątaniem. Często spotykają się w kuchni, która pełni dla nich funkcje klubu
towarzyskiego, gdzie mogą porozmawiać, wykonując przy tym swoje codzienne obowiązki.
Jeśli mają telewizor w pokoju, to oglądają rosyjską telewizję. Zakazane są dla nich nie tylko
wyprawy do dyskotek, ale równieŜ oglądanie telewizji z męŜczyznami nie pochodzącymi z
ich rodziny lub teŜ niedozwolonych dla nich programów: To grzech oglądać filmy, gdzie jest
pokazany seks i pocałunki; Nam nie wolno oglądać telewizji razem. Tam pokazują gołych i
wszystko pokazują [M.CZ. 2].
Okazuje się jednak, Ŝe zdaniem pracowników socjalnych czasami potrafią się
przeciwstawić w tym względzie męŜczyznom: Urządziłyśmy salę telewizyjną dla kobiet na
czwartym piętrze i po tygodniu męŜczyźni zamknęli ją na klucz, bo oglądały romanse, gdzie
były panie w krótkiej koszulce... To nie był Ŝadem pornos, jakiś romantic po prostu. I tu
213
pierwszy raz kobitki się postawiły przeciwko facetom. Walczyły jak lwice. My konałyśmy ze
śmiechu po prostu [pracownica socjalna]. Dla czeczeńskich dziewcząt i kobiet zakazane jest
takŜe utrzymywanie stosunków towarzyskich z męŜczyznami w ramach własnej wspólnoty:
Nam nie wolno z naszymi dziewczynami chodzić, zaraz będą gadać... Patrzeć teŜ nie za
bardzo moŜna; Za seks przedmałŜeński dla chłopaka karą jest publiczne ściągnięcie spodni,
dla dziewczyny często śmierć; To wszystko sprawa rodziny. Chce rodzina chłopaka zabić, to
go zabija, chce dziewczynę zabić, to ją zabija [M.Cz. 7].
Personel niektórych ośrodków stara się stworzyć pewne moŜliwości rozrywki, nauki,
czy uprawiania sportu. Przy dłuŜszym pobycie zwykle okazuje się to jednak niewystarczające.
Ponadto utrudnieniem w korzystaniu z dostępnych w ośrodku rozrywek są problemy z
integracją we własnym środowisku, zwłaszcza jeśli jest ono wielokulturowe, jak w ośrodku
na Siekierkach. Aby wspólnie oglądać telewizję trzeba się porozumieć, a moŜe okazać się to
niemoŜliwe z powodu manifestowanych uprzedzeń: Oglądałem telewizję, przyszedł chłopak z
Ghany i powiedział: „Ty francuski psie! Zmień kanał!” Zmieniłem, ale zostałem jeszcze
chwilę. A on do mnie: „Co ty tu jeszcze robisz, prowokujesz mnie!” [Kameruńczyk-
Frankofon].
Najpowszechniejszym modelem spędzania wolnego czasu dla większości jest schemat
„towarzysko – telewizyjno – alkoholowy”. Na końcu trzeba dodać, Ŝe większość uchodźców
jest religijna, więc udział w obrzędach religijnych moŜna było teŜ uznać za formę spędzania
czasu. Część jednak uchodźców ma ograniczone moŜliwości kontaktów z wyznawcami
swojej religii w Polsce, choć trzeba przyznać, Ŝe niektóre kościoły i związki wyznaniowe
próbują nawiązać z nimi kontakty, ale nie we wszystkich ośrodkach.
Najwięcej jest wśród uchodźców muzułmanów pochodzenia czeczeńskiego, którzy są
często spostrzegani przez innych muzułmanów w Polsce jako niedostatecznie muzułmańscy.
Większość Czeczenów teŜ nie szuka z nimi kontaktów. Modlą się najczęściej w ośrodkach w
specjalnie przygotowanych do tego celu pokojach. Bardziej masowy charakter mają tylko
piątkowe wyprawy muzułmanów afrykańskiego lub azjatyckiego pochodzenia z ośrodka na
Siekierkach do meczetu przy ul. Wiertniczej331.

331
Islam jest po chrześcijaństwie, drugą co do liczby wyznawców religią Rosji. Po rozpadzie ZSRR i powstaniu
samodzielnych państw z niektórych republik związkowych, na terenie samej Rosji pozostało 11,7 mln
muzułmanów. W tej liczbie znajdują się Tatarzy (5,6 mln – drugi co do liczebności naród w Rosji, w większości
– 1,8 mln – zamieszkujący Tatarstan), Baszkirzy (863 tys.), Czeczeni (obecnie ok. 500 tys. w Czeczenii, przed
wojną domową było ich tam ok. 850 tys.), Karaczajowie (120 tys.), Bałkarzy (71 tys.). W Dagestanie mieszka
ok. 1,7 mln muzułmanów róŜnej narodowości (m.in. ok. 230 tys. Kumyków, 30 tys. Nogajów), w Inguszetii zaś
300 tys. Inguszów i mniej więcej drugie tyle uchodźców z Czeczenii. Praktycznie wszyscy muzułmanie rosyjscy
są sunnitami, a w europejskich krajach WNP jedynie Azerowie są szyitami – A. Nalborczyk, Islam w krajach
byłego ZSRR (Towarzystwo „Więź”, Leksykon „Nie bój się islamu”,Warszawa 2005, dostępny na stronie
www.wiez.com.pl/islam).
214

7. 8. Ośrodek jako dom (edukacja i kształcenie)

Konwencja Genewska nakłada obowiązek na państwa przyjmujące uchodźców


zapewnienia oświaty podstawowej dzieciom w wieku szkolnym332. Dalsza edukacja i
pozostałe inicjatywy w tej sferze zaleŜą juŜ tylko od dobrej woli i moŜliwości państw
sygnatariuszy. Szczegóły przyjmowania dzieci cudzoziemców do szkół w Polsce określa
rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 2001 r. w sprawie przyjmowania osób nie
będących obywatelami polskimi do publicznych przedszkoli, szkół, zakładów kształcenia i
placówek wychowawczych.333
Zakłada ono, Ŝe dzieci cudzoziemców traktowane są w polskiej szkole na równi z
dziećmi polskimi. Wyjątkiem od tej zasady jest szczególny tryb przyjmowania dzieci, które
nie mogą wykazać się dokumentem potwierdzającym ukończenie przez nich odpowiedniej
szkoły lub klasy za granicą. W takich wypadkach dyrektor szkoły zobowiązany jest do
przeprowadzenia egzaminu wstępnego, bądź postępowania kwalifikacyjnego decydującego o
tym, do jakiej klasy ma być przydzielone dziecko. Musi on brać pod uwagę nie tylko wiedzę
młodego uchodźcy, ale równieŜ jego rozwój emocjonalny oraz moŜliwość odnalezienia się w
nowej klasie. W szczególności chodzi tu o trudne przypadki, gdy starszy uczeń będzie
zobowiązany do siedzenie w szkolnej ławce z „maluchami”.
Poza tym na gminach, na podstawie powyŜszego rozporządzenia, spoczywa równieŜ
obowiązek zorganizowania dodatkowych, bezpłatnych lekcji języka polskiego dla dzieci nie
znających go w sposób wystarczający do korzystania z nauki (minimum dwie godziny
tygodniowo). Obowiązek uczestnictwa w tych zajęciach nie wyłącza z obowiązku
uczęszczania na lekcje w normalnym trybie edukacji. Dodatkowe lekcje z języka polskiego
prowadzone są zwykle w ośrodkach i mają na celu nie tylko przygotowanie dzieci do polskiej
szkoły, ale równieŜ pomoc tym, które juŜ do nich chodzą, w odrabianiu prac domowych334.

332
Poza Konwencją Genewską, równieŜ Konwencja o prawach dziecka nakłada na Polskę obowiązek
umoŜliwienia bezpłatnej nauki dzieciom uchodźców. TakŜe Konstytucja RP w artykule 70 gwarantuje kaŜdemu
naukę do 18. roku Ŝycia, a ustawa o oświacie w art. 14 wprowadza obowiązek uczęszczania do szkoły do
poziomu gimnazjalnego wszystkich dzieci do 18. roku Ŝycia, niezaleŜnie od ich obywatelstwa i statusu na
terytorium RP. Oprócz tego przepisy ustawy wprowadzają obowiązek przedszkolny.
333
Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 4 października 2001 r. w sprawie przyjmowania osób
niebędących obywatelami polskimi do publicznych przedszkoli, szkół, zakładów kształcenia nauczycieli i
placówek, Dz. U. z 2001 r., Nr 131, poz. 1458.
334
Odpowiedni paragraf wspomnianego rozporządzenia stanowi: „§ 6. 1. Dla cudzoziemców podlegających
obowiązkowi szkolnemu, którzy nie znają języka polskiego albo znają go na poziomie niewystarczającym do
korzystania z nauki, gmina organizuje w szkole lub placówce dodatkową bezpłatną naukę języka polskiego w
formie: 1) kursu przygotowawczego, jeŜeli do udziału w zajęciach zgłoszonych zostanie, co najmniej 15
cudzoziemców; 2) dodatkowych lekcji języka polskiego, jeŜeli do udziału w zajęciach zgłoszonych zostanie
mniej niŜ 15 cudzoziemców. 2. Cudzoziemiec moŜe pobierać naukę języka polskiego w formach określonych w
ust. 1 przez okres nie dłuŜszy niŜ jeden rok szkolny. 3. Nauka prowadzona jest w wymiarze pozwalającym na
opanowanie języka polskiego w stopniu umoŜliwiającym udział w obowiązkowych zajęciach edukacyjnych, nie
215
Ośrodki w Polsce starają się więc zapewnić edukację dzieciom w szkołach
podstawowych i gimnazjach oraz naukę języka polskiego dla dzieci i dorosłych.
Współpracują, a w kaŜdym bądź razie utrzymują kontakt, z lokalnymi szkołami. Zabiegają teŜ
o to, aby w klasach, do których uczęszczają dzieci z ośrodków, przeprowadzone zostały
specjalne zajęcia mające na celu uświadomienie uczniów polskich o sytuacji uchodźców i
przygotowanie ich na kontakty z nimi. Lekcje te prowadzą z reguły wychowawcy lub szkolni
pedagodzy w oparciu o specjalnie w tym celu opracowane scenariusze i konspekty. Rzadziej
fachowcy z UNHCR lub organizacji pozarządowych.
Dzieci otrzymują bezpłatnie podręczniki, wyprawkę szkolną, jak równieŜ ekwiwalent
pienięŜny w zamian za wyŜywienie. Udostępniane są im równieŜ ksiąŜki w języku rosyjskim
lub angielskim. W większości ośrodków, jak juŜ pisaliśmy, nie ma bibliotek i komputerów. W
ramach Europejskiego Funduszu Uchodźczego miały powstać w ośrodkach profesjonalne sale
dydaktyczne dla nauczania języka i kultury polskiej, wyposaŜone w jeden komputer,
magnetowid i telewizor, a takŜe pomoce naukowe i ksiąŜki. Planowany jest takŜe kompleks
przedszkolny w Lininie (w czasie naszych badań wszystkie te poŜyteczne pomysły nie były
jeszcze zrealizowane).
Najwięcej działań z zakresu edukacji skierowanych do dzieci uchodźców
podejmowały organizacje pozarządowe, kościelne, a nawet indywidualni wolontariusze
zatrudnieni przez Urząd335. Na tle powyŜszych inicjatyw waŜnym przedsięwzięciem było
zorganizowanie wspomnianych świetlic dla dorosłych uchodźców przez Polską Akcję
Humanitarną w Lininie i w swojej siedzibie w Warszawie w ramach Partnerstwa MUR. Po
raz pierwszy podjęto się bowiem zorganizowania dla uchodźców będących jeszcze w
procedurze kursów doskonalenia zawodowego, jak równieŜ profesjonalnej nauki języka
polskiego w małych grupach.

niŜszym niŜ 2 godziny lekcyjne zajęć tygodniowo. 4. Tygodniowy rozkład oraz wymiar godzin zajęć z języka
polskiego ustala, w porozumieniu z gminą, dyrektor szkoły lub placówki, w której organizowana jest nauka
języka polskiego”.
335
MoŜemy tu podać tylko niektóre przykłady takich inicjatyw z okresu, w którym prowadzone były nasze
badania. W ośrodku w Jadwisinie działająca tam wolontariuszka organizowała zajęcia plastyczne, muzyczne
oraz gry i zabawy dla dzieci. Na Siekierkach student etnologii jako wolontariusz rozpoczął tworzenie biblioteki
w tym ośrodku. Centrum Inicjatyw Międzykulturowych, stowarzyszenie powstałe jako Koło Naukowe
studentów przy Instytucie Etnologii UW, ale zrzeszające takŜe studentów z róŜnych innych kierunków
Uniwersytetu Warszawskiego i WyŜszej Szkoły Psychologii Społecznej, prowadziło zajęcia edukacyjne dla
dzieci w ośrodku na Bielanach i przy ulicy Ciołka w Warszawie. Studenci wolontariusze nauczali m.in. języka
polskiego, angielskiego i informatyki, a takŜe pomagali dzieciom z tego ośrodka w odrabianiu lekcji.
Zgromadzenie KsięŜy Werbistów w swoim Ośrodku Migranta przy ulicy Ostrobramskiej w Warszawie przy
pomocy misjonarek ze Zgromadzenia Misyjnego SłuŜebnic Ducha Świętego i wolontariuszy zorganizowało
kursy języka polskiego, kursy tańca, warsztaty plastyczne i rozmaite wycieczki. Caritas lubelski w ośrodkach w
Lublinie stworzył pracownie dla dzieci, kółka zainteresowań i przedszkole. Fundacja Ocalenie zajmująca się
ogólnie rzecz biorąc uchodźcami z Kaukazu w ramach realizacji projektu @lterCamp organizowała treningi
psychoedukacyjne uczące dzieci radzenia sobie z agresją oraz obchody świąt charakterystycznych dla kultury
polskiej i czeczeńskiej. Stowarzyszenie Interwencji Prawnej ufundowało m.in. stypendia dla najzdolniejszych
dzieci uchodźców w wysokości 100 zł miesięcznie
216
W działalności edukacyjnej skierowanej do dzieci uchodźców wyróŜniło się takŜe
Społeczne Gimnazjum przy ulicy Raszyńskiej w Warszawie336. Ma ono dwa miejsca (tzw.
dyrektorskie – zwolnione od czesnego) w kaŜdej klasie dla dzieci uchodźców. Szkoła
organizowała takŜe Mikołajki i Dzień Dziecka wspólnie z PAH, na które przyjechało ok. 200
dzieci z ośrodków warszawskich (patrz: „Szkoła na Raszyńskiej i jej stosunek do
uchodźców”).

Alicja Popłonkowska, Dominika Melon, Marta Makarewicz (studentki Instytutu Socjologii


UW)

Szkoła na Raszyńskiej i jej stosunek do uchodźców

Zespół Szkół kierowany przez dyrektor Krystynę Starczewską prowadzi politykę


integracyjną, otwartą na „innych”. Nie jest to duŜa szkoła, co jest jej atutem – klasy są małe,
a wszyscy nauczyciele i uczniowie znają się nawzajem. Około 250 uczniów jest
zgrupowanych w 12 klasach. Polityka integracyjna polega na tym, iŜ oprócz dzieci, które
zdały egzaminy i których obejmuje czesne w wysokości 790 złotych miesięcznie,
przyjmowane są takŜe takie, których te zasady nie obejmują. W kaŜdej klasie są zawsze
dwa miejsca „zarezerwowane” dla dzieci niepełnosprawnych, uchodźców lub z domu
dziecka. Podstawową zasadą ich obecności w szkole jest to, Ŝe nie są obciąŜone czesnym,
które jest regulowane z czesnego reszty uczniów. Taki jest warunek szkoły, na który muszą
zgodzić się rodzice pozostałych uczniów. Podania składa się do czerwca, poniewaŜ listy
przyjętych zamykane są jeszcze przed końcem roku szkolnego.
W jaki sposób dzieci-uchodźcy dowiadują się o moŜliwości nauki na Raszyńskiej?
Jak powiedziała nam pani Zula (szkolna pielęgniarka, Czeczenka, od 7 lat w Polsce,
posiadająca status uchodźcy), zwykle dzieje się to przez znajomych. Dzieci-uchodźcy
znajdują się w specyficznej sytuacji, nie mieszkają w Polsce na tyle długo, by mieć pojęcie
o moŜliwościach nauki w róŜnych polskich szkołach. O Raszyńskiej dowiadują się zwykle
od jakichś pracowników społecznych pracujących z cudzoziemcami lub od pracowników
szkoły.
Polska szkoła państwowa nie jest gotowa na przyjmowanie dzieci-uchodźców,
nauczyciele w przewaŜającej liczbie przypadków nie umieją (i chyba wynika to takŜe z
tego, Ŝe nie chcą) podejść do nich indywidualnie. Dziecko-uchodźca to dla szkoły przede
wszystkim problem: zaniŜa statystyki, często niewiadomo jak się z nim porozumieć, bo
prawie nie mówi po polsku. Dlatego nie są oni oczekiwanymi uczniami. Dzięki wizji
dyrektor szkoły, pani Starczewskiej, szkoła na Raszyńskiej jest chlubnym wyjątkiem. Tu
atmosfera jest inna.
Wróćmy do nauki w szkole. Gimnazjum trwa trzy lata i tyle trwa nauka, gdy dziecko
idzie „normalnym” tokiem nauczania. Uczniowie przydzielani są do klas, w ramach których
mają później zajęcia, jedynie języki odbywają się w międzyklasowych grupach,
wydzielonych na podstawie poziomu zaawansowania. Ciekawym pomysłem jest to, Ŝe na
otrzęsinach w pierwszym roku uczniowie sami wybierają nazwę dla swojej klasy. Stąd na
drzwiach klas takie nazwy jak „fanaberie” czy „bez Zosi” (na pamiątkę po koleŜance, która
odeszła ze szkoły).

336
Jest to szczególny przypadek placówki edukacyjnej, niepublicznej, która 6% czesnego przeznacza na
sfinansowanie edukacji dzieci z rodzin biednych, domów dziecka, niepełnosprawnych i uchodźców, których
nigdy nie byłoby stać na to, aby chodzić do takiej szkoły. W zamierzeniu jej twórców działanie takie nie jest
podyktowane tylko dobroczynnością, ale ma kształtować wśród dzieci uczących się tutaj wraŜliwość, tolerancję i
otwartość na świat. Zaznajomić z prawami człowieka, kulturą innych krajów i problemami współczesności.
217
W przypadku uchodźców jest inaczej. Są pośród nich tacy, którzy uczestniczą w
zajęciach jak reszta dzieci, nadrabiając braki, co umoŜliwia im większa ilość godzin danego
przedmiotu. Te, które znają dobrze język polski, nie mają większych problemów w
odnalezieniu się w szkolnej rzeczywistości. Szkoła pani Starczewskiej jest szkołą
tolerancyjną, Ŝaden z naszych rozmówców nie wspominał o jakichkolwiek zatargach na tle
rasowym, religijnym czy narodowościowym.
Natomiast uczniowie, którzy posługują się językiem polskim słabo lub prawie go nie
znają, mają częściowo lub całkowicie indywidualny tok nauczania. Większość młodych
uchodźców potrzebuje dodatkowej pomocy. Zajęcia prowadzone przez polonistkę to lekcje
języka polskiego dla tych uczniów, którym jego słaba znajomość uniemoŜliwia
uczestnictwo w tych zajęciach, gdzie jest on językiem wykładowym. Miałyśmy okazję
uczestniczyć w takiej lekcji języka polskiego. Odbywała się ona w bibliotece i trwała 1,5
godziny. Pełna grupa liczyła 9 osób. W lekcji, którą obserwowałyśmy, udział wzięło 8
uczniów z Bangladeszu, Butanu, Tybetu, Somalii i Chin. Zajęcia mają na celu poszerzanie
słownictwa, nie ma jednak odpowiednich podręczników, dlatego nauczycielka musi sama
komponować treść lekcji. Jak się okazało, brak podręczników jest podstawowym
problemem dla nauczania cudzoziemców polskiego, natomiast bariera językowa nie stanowi
Ŝadnego problemu – pani Joanna w razie potrzeby posiłkuje się angielskim, który znają
wszyscy w grupie. Z naszych obserwacji wynika, Ŝe wśród uczniów uczestniczących w
zajęciach nie ma podziałów etnicznych, wprost przeciwnie – sposób, w jaki zajęli miejsca,
ich zachowanie, rozmowy wskazują na to, iŜ dobrze czują się w swoim towarzystwie, a
zajęcia nie są dla nich uciąŜliwe.
Mimo Ŝe jest to szkoła przyjmująca cudzoziemców, poziom nauki nie obniŜa się, co
po części związane jest z bardzo dobrą kadrą pedagogiczną. Jak usłyszałyśmy od pani
sekretarki, choć nie ma obowiązku by nauczyciele mówili w języku obcym, w praktyce
właściwie kaŜdy nauczyciel biegle posługuje się drugim językiem. To ułatwia
porozumiewanie się z uczniami innej narodowości i pozwala uniknąć niedomówień. Do
szkoły uczęszczają teŜ dzieci dyplomatów, które mają zwykle indywidualny tok nauczania:
Jeśli szkoła wie, Ŝe dziecko do szkoły uczęszczać będzie tymczasowo, a później wyjedzie na
Zachód, to rozwijane, szlifowane są języki.
W przypadku dyslektyków indywidualny tok nauki objawia się tym, Ŝe uczeń
zwalniany jest z drugiego języka, a w zamian ma więcej godzin z tych przedmiotów, z
którymi ma problemy. Takie podejście umoŜliwia uczniowi uzupełnienie braków i
nauczenie się tego, czego moŜe się nauczyć. Nie ma sensu by uczył się dwóch języków i w
rezultacie oba umiał słabo, jeśli jednego moŜe nauczyć się na zadowalającym poziomie i
jednocześnie podciągnąć się z innych przedmiotów. Podejście szkoły jest bardzo praktyczne
i skierowane zarazem na potrzeby ucznia.
Rozmowy z paniami pełniącymi funkcje sekretarki i wicedyrektorki pomogły nam
bardzo w rozeznaniu się w sposobie funkcjonowania szkoły. Okazało się, Ŝe to nie pani
dyrektor czy Rada Pedagogiczna są najwyŜszą instancją, lecz szkolny sąd, do którego kaŜdy
moŜe pozwać kaŜdego. Wszystkie spory wewnątrzszkolne rozwiązywane są za jego
pomocą. Zdarzyło się teŜ, Ŝe pozwana przez uczniów została pani dyrektor, którą posądzono
o bezprawne usunięcie ze szkoły ucznia. Sprawa została przez nich wygrana i chłopiec
powrócił do swojej klasy. Obok sądu w szkole działa takŜe parlament, do którego wchodzą
reprezentanci uczniów, rodziców i nauczycieli. Istnienie tych organów zostało nam
wytłumaczone jako sposób nauki Ŝycia w demokracji i państwie obywatelskim. Dzięki
niemu młodzieŜ nie tylko poznaje sposób funkcjonowania owych instytucji, ale takŜe uczy
się w nich działać.
Szkoła promuje równość i tolerancję. Pokazuje, Ŝe kaŜdy uczeń jest w stanie wnieść
coś dobrego od siebie, niezaleŜnie od swego pochodzenia. Dzięki projektowi: „Wielość,
która nas wzbogaca” cudzoziemcy mogą zaistnieć w szkole, pokazać, Ŝe ich kultura jest
bogata i warta uwagi. Projekt jest zawsze wspólnym dziełem wszystkich uczniów. KaŜdy
218
uczestniczy w jakimś projekcie, który realizowany jest pod kierunkiem nauczyciela. Udział
jest obowiązkowy, a na koniec uczniowie otrzymują zaliczenie. Wszystkie projekty łączą
się w jedną całość, a ich zwieńczeniem są dni im poświęcone, podczas których odbywa się
ich prezentacja. Uczestnictwo w tego typu projektach daje uczniom moŜliwość zrozumienia
inności.
Wspólnota, jaką tworzą uczniowie i pracownicy tej szkoły, jest bardzo silna.
Pokazują to takie gesty solidarności ze strony uczniów jak listy wysyłane w imieniu
wszystkich uczniów szkoły do Prezydenta RP np. w sprawie zamachu w Biesłanie. Zawsze
teŜ chodzą na manifestacje popierające wyzwolenie Czeczenii spod protektoratu Rosji. Nie
są obojętni na kwestie, które ich rówieśników w znacznej większości nie interesują, co
moŜna uznać za efekt nauki w tej szkole, z tymi ludźmi.
Szkoła na Raszyńskiej jest szczególna, wszystkie załoŜenia mówiące o tym, jaka
powinna być szkoła przyjazna uchodźcom, są tu spełniane. Bez wątpienia uczęszczający do
niej młody uchodźca ma wiele szczęścia, bo oto trafia do miejsca mu przyjaznego i
otwartego na jego potrzeby. Co więcej, moŜe zdobywać wiedzę na takim poziomie, by
później móc kierować własnym Ŝyciem i być niezaleŜnym. Zostaje mu przywrócona
pewność siebie i jego inność w rówieśniczym środowisku przestaje być problemem, lecz
staje się atutem.
Wszelkie problemy, które dotyczą młodych uchodźców w zwykłych szkołach, w
szkole na Raszyńskiej są niwelowane. To, Ŝe nie umieją języka polskiego, jest kwestią,
którą moŜna rozwiązać za pomocą mniej lub bardziej intensywnych zajęć. Wszystkie
kwestie finansowe związane ze szkołą są pokrywane z jej budŜetu. Oczywiście zwykłe
polskie szkoły nie mają takich budŜetów i nie stać ich na organizowanie zajęć dla kilkorga
uczniów-uchodźców, i na tym między innymi polega przewaga tego Społecznego Zespołu
Szkół.
Szkoła pani Starczewskiej, przykład godny naśladowania, jest napędzana jej
charyzmą i wiarą osób z nią związanych, Ŝe urzeczywistnienie jej pomysłów na nauczanie
moŜe się udać. Powstała teŜ w Warszawie, w mieście, gdzie – jak się wydaje – ludzie są
bardziej otwarci na inne kultury, gdzie większa jest tolerancja i gdzie dostrzega się korzyści
płynące z kontaktów z nimi. Zespół Szkół na Raszyńskiej cieszy się renomą wśród
rodziców i uczniów. Jest enklawą tolerancji i równości. Rodzice posyłający do niego swoje
dzieci są zadowoleni, Ŝe ich dzieci mają okazję uczyć się w tak przyjaznym środowisku.

Poza wymienionymi wyŜej inicjatywami wychodzącymi ze strony polskiej naleŜy


podkreślić, Ŝe uchodźcy takŜe czasami sami organizowali przedsięwzięcia edukacyjne. W
niektórych ośrodkach ich mieszkańcy organizowali zajęcia z matematyki, języka rosyjskiego,
arabskiego i występy artystyczne. Na Siekierkach prowadzone były lekcje przez
Stowarzyszenie Uchodźców RP z języka angielskiego. W niektórych ośrodkach kobiety-
uchodźcy załoŜyły takŜe przedszkola dla małych dzieci. Niepewność dalszego losu, brak
większego wsparcia ich inicjatyw ze strony polskiej powodował jednak, Ŝe nie trwały one
długo. Nie jest to jednak tylko specyfika przedsięwzięć podejmowanych przez uchodźców.
Przedsięwzięcia edukacyjne podejmowane przez organizacje pozarządowe takŜe
często kończą się szybko. Dodatkowe zajęcia w ośrodkach naleŜą nadal do wyjątków. Czas
ich trwania zaleŜy z reguły od okresu działania programu, na który są pieniądze. W
przypadku działań pojedynczych wolontariuszy wynikają często z inicjatywy i zapału danej
jednostki, która jednak w końcu przestaje działać, a tym samym kończą się zajęcia z
219
uchodźcami, które zainicjowała. W praktyce wszystko w tej dziedzinie jest jeszcze dalekie od
doskonałości. Ogólną prawidłowością jest, Ŝe w ośrodkach nie prowadzi się dodatkowych
zajęć edukacyjnych, zwłaszcza dla dorosłych. Oprócz tego są jeszcze inne problemy, które
zniechęcają do nauki uchodźców.
Głównym problemem w korzystaniu z prawa do nauki zdaniem większości osób
zajmujących się uchodźcami jest bariera językowa i róŜnice w poziomie rozwoju
intelektualnego – szkoły nie chcą często przyjmować dzieci bez znajomości języka polskiego.
Z punktu widzenia szkoły powaŜnym problemem jest nie uregulowana prawna sytuacja
uchodźców, która powoduje, Ŝe dzieci często wyjeŜdŜają w trakcie nauki lub w ogóle
przestają chodzić do szkoły. Przychodzą do niej w środku lub pod koniec roku szkolnego, co
dezorganizuje pracę z nimi. Inną kwestią jest fakt, Ŝe za kaŜdym razem dzieci reprezentują
trochę inny poziom. Ich znajomość polskiego zazwyczaj nie pozwala na umieszczenie ich w
klasie, w której powinny się znaleźć, jeŜeli brać pod uwagę ich wiek i umiejętności337.
Nauczyciele uczący dzieci uchodźców nie byli w swych opiniach na ich temat
jednoznacznie negatywni, zauwaŜali, Ŝe na lekcjach są bierni, ale nauczycielka od
matematyki twierdziła, Ŝe są bardzo zdolni: Nie ma z nimi problemów. Są to sami chłopcy. Są
raczej cisi. Dobrze mówią po polsku. Nie zgłaszają się jednak na lekcjach. Są zdolni
matematycznie, ale cisi. Nie zgłaszają się sami. Robią, co trzeba, ale bez własnej inicjatywy
[nauczycielka w gimnazjum od matematyki]. Przeciwnego zdania była nauczycielka od
historii: - U mnie na lekcjach przeszkadzają. - No, tak. Ty uczysz historii, to moŜe ich to nie
interesuje tak bardzo. - Ale program jest programem. - W jaki sposób przeszkadzają? -
Rozmawiają w swoim języku, zaczepiają chłopców. Potrafią wstać i szturchnąć któregoś.
Wszyscy pytani nauczyciele podkreślali pewne problemy wychowawcze, jakie mają z
dziećmi uchodźców oraz brak integracji z uczniami polskimi: Na przerwach trzymają się
tylko ze sobą. Nie integrują się z innymi dziećmi. Zaczepiają chłopców. Potrafią wstać
podczas lekcji, podejść do jakiegoś polskiego chłopca i go walnąć. Nie zaczepiają
dziewczynek. [...] Zdarzyło się teŜ pobicie. Czeczeńscy chłopcy pobili jednego z polskich
chłopców. Nie wiadomo, dlaczego. Często teŜ tak z nimi jest, Ŝe któryś z chłopców (Polaków)
się zaśmieje czy coś powie, a Czeczeni bardzo to do siebie odbierają [nauczyciele z

337
Por. następującą wypowiedź przedstawiciela organizacji pozarządowej zajmującej się tymi problemami:
Zgłaszają się ludzie, którzy mówią, Ŝe nie chcą dzieci przyjmować do szkół, Ŝe szkoły w pobliŜu nie przyjmują
zapisów, Ŝe odsyłaj