Vous êtes sur la page 1sur 20

Państwo postkomunistyczne – w poszukiwaniu paradygmatu

Jadwiga Staniszkis

Obumieranie państwa: przyczyny i przejawy

Jednym z najbardziej fascynujących zjawisk w krajach postkomunistycznych jest


szczególne obumieranie państwa. Ów proces obumierania polega nie tyle na zaniku formy (bo
tu nawet rejestruje się ekspansję), ile na radykalnej zmianie racjonalności. Towarzyszy temu
zmiana sensu takich pojęć, jak „władza” czy „kontrola”.
Mówiąc o zmianie racjonalności, mam tu na myśli zmierzch tego, co w dominującej
w naukach społecznych Weberowskiej koncepcji nowoczesnego państwa, stanowiło jego
istotę. Chodzi mianowicie o kres państwa jako hierarchicznie zorganizowanej struktury
procedur zorientowanych na interes całości i opartych na jednolitych w swej logice
standardach racjonalności formalnej. Według Maxa Webera ta właśnie racjonalność,
określana jako „proceduralna”, stanowiła wyróżnik nowoczesnego państwa prawa, obok – też
zresztą obecnie zanikającego – monopolu państwa na uprawomocnione używanie na swoim
terytorium przemocy i wyłączne reprezentowanie społeczeństwa na zewnątrz oraz jego
podlegania wyłącznie własnemu prawodawstwu.
Zanikaniu jednolitej racjonalności proceduralnej państwa oraz jego zdolności do
artykułowania interesu „całości” objętej jego granicami towarzyszy gruntowna zmiana sensu
takich pojęć jak „władza” i „kontrola” oraz swoista „depolityzacja demokracji”. Tradycyjne
instytucje polityczne demokratycznego państwa przestają być głównym ośrodkiem
sprawowania władzy: nie oznacza to jednak, że powstaje ośrodek alternatywny. Te same
bowiem czynniki, które osłabiają, depolityzują i deesencjalizują demokrację (m.in.
globalizacja oraz szczególna kolonizacja państwa, polegająca na przekształcaniu funduszy
publicznych w wewnętrzne źródło kapitału), blokują też pojawianie się alternatywy
demokracji, czyli rządów autorytarnych. Te ostatnie nie są bowiem możliwe przy coraz
mniejszej roli centrum, rozproszeniu zasobów władzy i redukcji instrumentów rządzenia
towarzyszących nieuchronnie globalizacji z jednej i komercjalizacji funduszy publicznych –
z drugiej strony. Niemożliwe są też stany pośrednie – np. populistyczna demokracja,
sprzeczna w swej alokacyjnej logice zarówno z globalizacją, jak i komercjalizacją zadań
państwa. Można co najwyżej oczekiwać pojawiania się pseudoalternatyw (obecnych
wyłącznie w sferze retoryki i gestów symbolicznych). Mam tu na myśli chociażby tzw.
demokratyczny cesaryzm – czyli wyłonioną w sposób demokratyczny władzę pozornie silnej
jednostki.1 Bardziej realną strategią, służącą utrzymaniu wrażenia jednolitości procedur
i „całościowości” bywa stan „permanentnej tymczasowości”, czyli – reżim stanu
wyjątkowego (lub mozaika takich reżimów w różnych dziedzinach działania państwa),2

1
Patrz artykuł L. Whiteheada, The Alternatives to Liberal Democracy: a Latin American Perspective,
„Political Studies” 1992, XL, Special Issue, s. 146-159
2
Por. np. (dyskusję między Mao Ce-tungiem i Liu Shao-ci w toku prac nad pierwszą konstytucją ChRL. Gdy
ten drugi twierdził, że formuła nieunormowanej „kierowniczej roli partii komunistycznej” kłóci się z ideą

1
wprowadzany zgodnie z demokratyczną procedurą. Najbardziej jednak prawdopodobna jest
sytuacja irrelewantnej demokracji, ograniczonej do roli rytuału legitymizującego
i reprodukującego klasę, właśnie „klasę” polityczną, a nie – „elitę władzy”. Towarzyszy temu
bądź wspomniane na wstępie obumieranie państwa (jako hierarchicznie zorganizowanej
struktury procedur z jednolitym horyzontem racjonalności), bądź – mniej lub bardziej udane –
próby zachowania całościowości i „rządności” za pomocą innych, niż klasycznie
„politycznych”, instytucji. Przykładem – tworzona obecnie w Federacji Rosyjskiej „jednolita
przestrzeń informacyjna” wokół Struktury FAPSI3 wygenerowanej przez służby specjalne
i kontrolującej zasób władzy ważny dla wszystkich aktorów systemu: podtrzymuje się w ten
sposób elementarną współpracę. Towarzyszy temu posługiwanie się formą wojskową (z jej
techniczną infrastrukturą i logistyczną racjonalnością) jako kośćcem państwa4 oraz używanie
permanentnych wojen na obrzeżach5 jako integrującej ramifikacji struktur państwa.
Głównym mechanizmem odpowiedzialnym za „obumieranie” państwa w tradycyjnym
znaczeniu jest globalizacja. W wypadku krajów postkomunistycznych w Europie Środkowej
nakłada się na to integracja ze strukturami europejskimi, która także – choć w odmienny niż
globalizacja sposób – koroduje instytucje państwa terytorialnego. W innym miejscu analizuję
tę subtelną różnicę bardziej szczegółowo i pokazuję między innymi odmienność wizji
liberalnej w wydaniu amerykańskim (która zdominowała proces globalizacji)
i „arystokratycznego liberalizmu” w tradycji europejskiej, nawiązującej do średniowiecznego
konstytucjonalizmu.6 Mimo różnic oba te mechanizmy (globalizacja i regionalna integracja)
przyczyniają się do zmniejszenia repertuaru instrumentów rządzenia, pozostających
w dyspozycji poszczególnych państw. Innym rezultatem oddziaływania obu tych
mechanizmów jest szczególne zmniejszenie roli centrum państwa i przekształcenie go
w matrycę „pajęczyn” (sieci7). Te ostatnie „wylewają” się najczęściej poza granice
administracyjne poszczególnych państw, bo traktują jako wiążące standardy i kryteria
racjonalności odnoszące się do skali działań szerszej (lub innej) niż państwo, na którego
obszarze działają.
W wypadku krajów postkomunistycznych owa, towarzysząca globalizacji, tendencja

„silnego państwa”, ten pierwszy wskazał – jako rozwiązanie tego dylematu – rządy wojska, z jego
„naturalną” (w warunkach chińskiej rewolucji komunistycznej) charyzmą, funkcjonującą nawet bez
ramifikacji prawnej. Warunkiem skuteczności tej formuły jest jednak zagrożenie wojenne. Specjaliści
upatrują w powyższym stanowisku Mao jednej z przesłanek przystąpienia ChRL do wojny koreańskiej,
mimo sprzeciwu samych wojskowych, porównaj J. Staniszkis, Post-communism: the Emerging Enigma,
rozdz. 6, IPS PAS Warsaw 1999.
3
O FAPSI patrz m.in. A. Grajewski, Tarcza i miecz. Rosyjskie służby specjalne 1991-1998, Więź, Warszawa
1998, rozdz. VII.
4
J. Staniszkis, wyd. cyt, rozdz. 4.
5
Por. stanowisko A. Migraniana (wtedy doradcy prezydenta Jelcyna), który w 1995 roku, zachęcając do
wojny z Czeczenią, stwierdził, że chodzi głównie o danie sygnału o istnieniu w Rosji „woli politycznej”
(A. Migranian, 1995 – god wielikogo piereloma ili okonczatielnogo kracha rosyjskogo gosudarstwa,
„Niezawisimaja Gazeta” 1996, nr 6).
6
G. Poggi, The Development of the Modem State, Stanford University Press, Stanford 1979; także G. de
Ruggiero, History of European Liberalism, Beacon Press, Boston 1957.
7
O „państwie sieciowym” patrz G, Lehmbruch, From State of Authority to Network State: The German State
in Developmental Perspective, w: M. Muramatsu i F. Naschold (eds.), State and Administration in Japan
and Germany, Berlin 1997.

2
do zmniejszania roli centrum, radykalnego osłabiania ośrodka artykułującego
i egzekwującego interes „całości” oraz rozkładu jednorodności i racjonalności proceduralnej
jest jeszcze wzmacniana przez wspomnianą już komercjalizację państwa. Komercjalizacja
agend państwa i funduszy publicznych prowadzi bowiem do przekształcenia „państwa
autorytetu” w państwo pajęczyn. Inaczej – w mozaikę „władz wyłączonych”, działających już
nie tylko poza zasięgiem instrumentów należących do centrum politycznego, ale – co
najważniejsze – kierujących się już odmiennym, niż reszta struktur państwa, typem
racjonalności. Ta odmienność jest jeszcze wzmacniana pojawieniem się partykularnego,
korporacyjnego interesu poszczególnych „pajęczyn”.
W wypadku Federacji Rosyjskiej dodatkowym czynnikiem odpowiedzialnym za
„obumieranie” państwa w tradycyjnym sensie jest dynamika dezintegracji, którą szczegółowo
opisałam analizując kryzys z lata/jesieni 1998 roku.8 Chodzi o uformowanie się reżimów
akumulacji i reżimów przetrwania o odmiennej racjonalności (odpowiednio
w zoligarchizowanej sferze finansowej oraz w opartej na barterze sferze produkcji), spotkanie
się owych reżimów dzięki formule krzyżowej własności (spirala kryzysowa związana
z lawinowym wzrostem ryzyka) i wreszcie – pogłębienie autonomii regionów i dalszą
dezintegrację państwa jako strategię przezwyciężania kryzysu.

Komercjalizacja państwa

Komercjalizacja państwa, którą pragnę się zając nieco szerzej, jest też w sposób
pośredni związana z globalizacją. Można ją bowiem traktować jako strategię formowania
kapitału w warunkach spóźnienia z jednej strony i globalnego współzawodnictwa – z drugiej.
Komercjalizacja niektórych zadań (oraz agend i funduszy) państwa i realizowanie tych zadań
poprzez rynek stanowi również próbę ograniczenia zakresu postkomunistycznego „państwa
opiekuńczego”, niemożliwego do utrzymania w warunkach globalnego współzawodnictwa.
Używając określenia „komercjalizacja państwa postkomunistycznego” mam na myśli
fakt, iż niektóre jego funkcje (ochrona zdrowia, zabezpieczenie na starość, część opieki
społecznej, ale też – restrukturyzacja przemysłu i rolnictwa, zarządzanie mieniem
powojskowym, zasobami ziemi państwowej i lasów, prywatyzacja, przygotowanie wielkich
inwestycji infrastrukturalnych, jak np. autostrady) są realizowane przez – wyłonione
z wewnątrz organizmu państwowego – agendy komercyjne. Podstawą komercjalizacji państw
jest przekazanie zarządu nad majątkiem publicznym agendom komercyjnym, działającym
według reguł rynkowych, mającym prawo dokonywania za pomocą tego majątku operacji na
własny rachunek oraz samodzielnego określania warunków gratyfikacji za wypełnianie
przekazanych im zadań państwa. Warto tu na marginesie dodać, że w grupie najwięcej
zarabiających Polaków aż ponad połowa (wg danych Urzędu Podatkowego) to ludzie
związani z tym właśnie sektorem „publicznym”. Zakres tej formy, posługując się przykładem
Polski, jest znaczny; w większości ministerstw i urzędów centralnych oraz wojewódzkich
działa po kilka takich ciał.9 Obok tego są agencje komercyjne, realizujące zadania państwa,

8
J. Staniszkis, Instytucjonalna dynamika rosyjskiego kryzysu: implikacje dla Polski, „Biuletyn Rady
Społeczno-Gospodarczej R CSS”, grudzień 1998; J. Staniszkis, O kryzysie w Rosji, „Prawo i Gospodarka”,
7 września 1998
9
O agencjach usytuowanych wewnątrz rządu patrz: M. Poi, Centrum Gospodarcze Rządu, Wyd. Investel,
Warszawa 1998.

3
ale umocowane niejako równolegle do administracji rządowej10. Dochody tego sektora
(określanego jako „publiczny”11) stanowią łącznie 47,3% PKB, a jego zadłużenie – 55%
PKB12. Sama obsługa tego zadłużenia pochłonęła w 1998 roku około 7,7% wszystkich
dochodów publicznych. Część owych agend i funduszy celowych jest wymieniana w Ustawie
budżetowej (choć już nie stanowi części budżetu państwa i nie jest poddana dyskusji
parlamentarnej13); reszta funkcjonuje całkowicie poza tą ustawą i kontrolą polityczną.
W dyspozycji tej drugiej grupy agend i funduszy znajduje się rocznie około 5 mld złotych,
czyli – prawie połowa rocznych wpływów z podatków od podmiotów gospodarczych14.
Efektem komercjalizacji państwa (inaczej – realizowania części jego zadań przez
rynek) jest wprowadzenie do organizmu państwowego standardów racjonalności odmiennych
od tych, które występowały przy realizacji owych zadań wcześniej, przed komercjalizacją
i jakie obowiązują w reszcie organizmu państwowego. Zmienia się wyspowo zarówno
racjonalność formalna (gdy część agend powołanych przez państwo do realizacji jego zadań
podlega już regulacjom prawa handlowego i znajduje się poza zasięgiem administracyjnym
instrumentów kontroli i koordynacji, a także wtedy, gdy agendy te zawierają umowy
międzynarodowe15), jak i racjonalność substancjalna. W tym ostatnim wypadku chodzi
o zasadniczą zmianę hierarchii celów, czyli porządku tego, co chce się maksymalizować,
i tego, co traktuje się jedynie jako „koszt” wymagający realizacji na minimalnym –
zadowalającym poziomie. Komercyjna logika minimalizowania kosztów transakcyjnych,
przyjęta przez agendy państwa po ich reorientacji na racjonalność rynku, prowadzi między
innymi do marginalizowania usług społecznych o wysokich kosztach krańcowych,
traktowania „dobra wspólnego” na równi z innymi „towarami”, wreszcie – redukowania przy
realizacji funkcji państwa momentu współpracy,16 chyba że przyczynia się ona do obniżenia
kosztów. Kooperacja jako wartość sama w sobie (podobnie jak altruizm i międzypokoleniowa

10
Dokładna analiza strumieni skomercjalizowanych funduszy publicznych patrz E. Malinowska, W. Misiąg,
A. Niedzielski, J. Pancewicz, Zakres sektora publicznego w Polsce, Instytut Badań nad Gospodarką
Rynkową, Warszawa 1999.
11
Por. Z. Gilowska, Ustawa o finansach publicznych. Raport nr 17, Towarzystwo Ekonomistów Polskich,
Warszawa 1999.
12
E. Malinowska i in., wyd. cyt.
13
Poza „systemem budżetowym” (kontrolowanym przez parlament) pozostaje suma środków już
przekraczająca wysokość budżetu (i stale rosnąca – patrz Plan pracy rządu na 2000-2001, wrzesień 1999,
omawiany w Uwagach końcowych tego artykułu).
14
Chodzi o sumę ok. 5 mld – por. A. Kowalik, Rozdęty, nieefektywny, zagmatwany, „Rzeczpospolita”,
9 września 1999, nr 211.
15
Patrz ekspertyza prawna prof. Eugeniusza Piątka na temat „Porozumienia między Rządem Federacji
Rosyjskiej a Rządem Rzeczpospolitej Polskiej o budowie systemu gazociągów dla tranzytu gazu rosyjskiego
przez terytorium Rzeczpospolitej Polskiej i dostawach gazu rosyjskiego dla Rzeczpospolitej Polskiej”
(z dnia 25 sierpnia 1993). Ekspertyza, w paragrafie poświęconym statusowi spółki Europol Gaz SA,
stwierdza (rozdział Inne uwagi, punkt 1.1.) „tak więc to nie Państwo Polskie określa zasady, na jakich
ewentualnie udzieli gwarancji kredytowych spółce Europol Gaz, lecz ta spółka z mocy umowy
międzynarodowej zawartej przez Państwo Polskie uzyskała prawo dyktowania temu państwu warunków w
tym zakresie!” (tekst ekspertyzy w: Rurociągi, nr 4, Fundacja Odysseum, Warszawa 1997, s. 3-5
16
Na ten efekt komercjalizacji funduszy publicznych zwraca uwagę m.in. „Bulletin” 1999, vol. 2. no. 2,
Centre de philosophie du droit, Uniyersité Catholique de Louvain.

4
solidarność17) nie mieści się w ramach tej komercyjnej racjonalności. Realizowanie zadań
państwa poprzez rynek nie tylko więc odpaństwawia (bo odbywa się poza zasięgiem
tradycyjnych instrumentów politycznych), ale też – odspołecznia. Równocześnie nie zwiększa
się w sposób widoczny racjonalność rynkowa. Jak widać bowiem na przykładzie Polski,
niedopełnienie dwóch instytucjonalnych warunków brzegowych, które w sposób logiczny
winny dopełniać manewr komercjalizacji funduszy publicznych18, znacznie obniża korzyści
rozwojowe, jakie towarzyszą przekształceniu funduszy publicznych w dodatkowe źródło
kapitału. Owe warunki brzegowe to, z jednej strony, niezbyt wysokie oprocentowanie
kredytów w bankach (aby nie powstała pokusa uruchamiania nacisków politycznych w celu
przechwycenia skomercjalizowanych funduszy jako „miękkiego finansowania”) oraz –
zachowanie w rękach kapitału krajowego i państwa kontroli właścicielskiej nad bankami.
Niedopełnienie tych warunków19 wynika, moim zdaniem, z niezrozumienia zasad
wewnętrznej racjonalności strategii komercjalizacji państwa. W efekcie jednak ów bolesny
społecznie manewr przekształca się – wbrew założeniom jego autorów – w nową formę
redystrybucji i nową postać klientelizmu. I państwo jako całość, i społeczeństwo płaci w tej
sytuacji cenę za pozorną tylko depolityzację dysponowania finansami publicznymi. Zamiast
bowiem rynkowej racjonalizacji w ich wydatkowaniu, mamy inną formę polityzacji, na
poziomie poszczególnych polityków bądź partii politycznych.20
Komercjalizacja postkomunistycznego państwa stanowi świadomy wybór. Jest on
podyktowany między innymi argumentami podnoszonymi już od dawna przez szkołę public
choice.21 Wskazywały one na marnotrawstwo, towarzyszące administracyjnej i politycznej
logice dysponowania środkami publicznymi, spowodowane na przykład podporządkowaniem
rytmu wydatków cyklom wyborczym.
Realizowanie funkcji państwa przez agendy wygenerowane wprawdzie przez samo
państwo i należące dalej do niego, ale już „zewnętrzne” wobec państwa w sensie typu
racjonalności stanowi na pozór wyraz ogólnej tendencji świata instytucji, aby eksternalizować
zadania, zlecając je wyspecjalizowanym organizacjom zewnętrznym. Jednak po bliższym
przyjrzeniu się procesowi komercjalizacji państwa, okazuje się, że sytuacja jest diametralnie

17
Patrz analiza Marka Rymszy o filozofii reformy emerytalnej Urynkowienie państwa asy uspołecznienie
rynku, ISNS UW, 1998.
18
Według prof. Josepha Stiglitza, głównego ekonomisty Banku Światowego, takie instytucjonalne warunki
brzegowe to: niskie oprocentowanie kredytów oraz kontrola kapitału krajowego nad bankami (patrz wywiad
The Newsletter about Reforming Economies, „Transition”, June 1998).
19
O strukturze praw własności w bankach i nadmiernym udziale kapitału zagranicznego patrz: W. Jaworski,
Transformacja w obszarze banków, w: 10 lat transformacji w Polsce, Oficyna Wydawnicza Warszawskiej
Szkoły Zarządzania, Warszawa 1999.
20
Dyskusje prasowe (m.in. „Rzeczpospolita”, sierpień – wrzesień 1999) wskazują między innymi na
polityzację PFRON (Fundusz dla niepełnosprawnych).
21
Główni aktorzy tej dyskusji to: K. Arrows, Social Choice and Indmdual Values, 1951; A. Downs. An
Economic Theory of Democracy, 1957; J. Buchanan, G. Tullock, The Calculus of Consent, 1962.
Propozycje zracjonalizowania public choice w: H. Simon, Administrative Behavior. A Study in
Administrative Organization. 1976; V. Ostrom, The Intellectual Crisis in American Public Administration,
1972; także V. i E. Ostrom. Governing the Commons, 1990. Podsumowanie dyskusji wokół public choice
w: M. Landy i M. Levin, The New Politics of Public Policy, 1995 oraz J. Lenoble, La théorie de la loi et
1'hypothèse de la procèduralisation centextuelle – norme et action. Corporate gouvenance et
procèduralisation centextuelle, w: „Carnets” 1999, no 70, 71, Centre de philosophie du droit, Université
Catholique de Louvain.

5
inna, bowiem wewnątrz struktur państwa powstają podmioty o odmiennym (już
cywilnoprawnym) statusie i odmiennej racjonalności. Eksternalizacji natomiast ulegają
fundusze publiczne, traktowane przez te podmioty jak kapitał i wychodzące na rynek.
W wypadku krajów postkomunistycznych ten ostatni motyw – znalezienie dodatkowych,
wewnętrznych źródeł kapitału jest zresztą bodaj motywem głównym. Ta swoista kolonizacja
państwa, dokonywana przez komercjalizację funduszy publicznych, ułatwia bowiem
formowanie kapitału w warunkach spóźnienia i nierównych szans w globalnym
współzawodnictwie. Ceną płaconą za poszukiwanie źródeł kapitału wewnątrz państwa jest
jednak nie tylko swoiste odpaństwowienie i odspołecznienie systemu, ale – jak to
przedstawiłam, nie tyle depolityzacja, ile – inna polityzacja w wydatkowaniu funduszy
publicznych. Komercjalizacja państwa pogłębia jeszcze jego „pajęczynowy” (networkowy)
charakter. Obok bowiem wymuszanych przez globalizację obszarów regulowanych już
standardami prawnymi i racjonalnością, odnoszącą się do szerszej skali działań niż państwo,22
powstają kientelistyczne, zorganizowane rynki wokół skomercjalizowanych agend i funduszy
publicznych. W tych warunkach to, co potocznie określa się jako słabe państwo, po bliższej
analizie oznacza sytuację rozproszenia kompetencji decyzyjnych, redukcję instrumentów
rządzenia i przede wszystkim – występowanie wewnątrz państwa obszarów odwołujących się
do zasadniczo odmiennych standardów racjonalności i „horyzontów” działania.

Metaregulacja: nowy, zaniedbany wymiar władzy

W opisanej mozaice typów racjonalności „rządność” (sterowalność) całości zależy od


jakości metaregulacji łączącej owe sfery. To „mosty” decydują bowiem o wewnętrznych
kolizjach i sposobach ich łagodzenia, o istnieniu (lub braku) możliwości amortyzowania
i izolowania napięć. Kontrolowanie i świadome budowanie owych mostów, łączących ze sobą
obszary (pajęczyny) o odmiennej racjonalności (i często kierujące się już celami
i standardami szerszej niż państwo całości), jest tą formą władzy, która decyduje bądź o sile
państwa, bądź o jego słabości.
Obserwacje z terenu Polski wskazują na nieobecność myślenia o państwie w tych
kategoriach. W odniesieniu do „pajęczyn”, stworzonych przez komercjalizację państwa
(funduszy publicznych), praktycznie nie ma instrumentów administracyjnej kontroli
i koordynacji, bo pajęczyny te działają według prawa handlowego. Jak pokazuje przykład
Agencji Rozwoju Przemysłu możliwa jest tylko zmiana personalna (z nową osobą wchodzącą
do tej samej, komercyjnej logiki) bądź – brnięcie w dalszą komercjalizację i „przebicie”
decyzyjne poprzez zdobycie większościowych udziałów w spółkach, składających się na
„pajęczynę” narosłą wokół skomercjalizowanych funduszy publicznych.23
Jeżeli chodzi o „mosty” pomiędzy prawem krajowym a sferami działania,
odwołującymi się do standardów prawa europejskiego, to – w razie kolizji – mamy do
czynienia z ogólnikową formułą „wyższości prawa międzynarodowego”. Formuła ta jest
stosowana w Polsce w bardzo szerokiej i zakwestionowanej z tego względu przez Naczelny

22
Por. Ann-Mary Slaughter o „ponadnarodowych networkach”, w: The Real New World Order, „Foreign
Affairs” 1999, September/October, s. 183-198.
23
Por. dyskusję wokół Agencji Rozwoju Przemysłu (seria artykułów w „Rzeczpospolitej” Aleksandry Biały,
m.in. Jak rozerwać trójkąt, „Rzeczpospolita”, 21 września 1998). Plan pracy rządu na 2000-2001 proponuje
dekapitalizowanie tej Agencji.

6
Sąd Administracyjny – interpretacji24. Wreszcie, coraz częściej obserwuje się sytuację, gdy
sama administracja państwowa w swoich kontaktach z firmami międzynarodowymi (i –
generalnie – podmiotami zewnętrznymi) pozwala się redukować do roli podmiotu
cywilnoprawnego, odpowiadającego swoim majątkiem i pozywanego przed międzynarodowy,
niejawny arbitraż lub sąd. Takie fakty zaistniały zanim jeszcze podpisano negocjowany
w ramach OECD tak zwany Mutual Agreement on Investment (MAI), który czyni takie
rozstrzygnięcie regułą.25
Nierzadkie są też sytuacje, gdy wielość standardów prawnych i wewnętrznych
racjonalności powoduje, że w razie kolizji niemożliwe jest jednoznaczne rozstrzygnięcie lub
trudno określić skutki prawne i odpowiedzialność. Nie trzeba przypominać, że takie właśnie
sytuacje niesłychanie korodują rządy prawa. Sterowanie w takich warunkach ogranicza się do
prób budowania buforów instytucjonalnych, utrudniających wystąpienie (a może tylko –
ujawnienie się) takich kolizji. Przypomina to w coraz większym stopniu chińskie podejście do
fenomenu państwa, w którym to ostatnie uznaje się za fikcję, a rządzenie (kontrolowanie)
sprowadza się do zabiegów utrudniających ujawnienie owego fikcyjnego charakteru państwa!

Kapitalizm sektora publicznego

Fenomen komercjalizacji państwa zmienia zasadniczo nie tylko instytucjonalną tkankę


państwa oraz stopień (i sposób zapewniania) sterowności (rządności): zmienia się także
charakter powiązań między państwem i gospodarką.
To już nie jest kapitalizm polityczny26 z pierwszej fazy transformacji, gdy o szansach
uformowania kapitału decydowała „renta” z tytułu obecnej lub niedawnej władzy (powiązania
personalne; dostęp do informacji; wypływający z dawnego statusu sposób ulokowania
w nowych, już rynkowych instytucjach; wreszcie – władza strukturalna, oparta na zasobach
wyniesionych z okresu komunizmu, umożliwiająca kształtowanie nowych reguł gry i dostęp
do infrastruktury rynku).27 W okresie kapitalizmu politycznego to decyzje polityczne
kształtowały zasady międzysektorowego przesuwania kapitału, przepływu – z sektora
państwowego i budżetu państwa – w ręce prywatne. Dobrym przykładem jest tu szczególna
formuła, którą określam mianem „bolszewickiego liberalizmu” z pierwszych lat
transformacji. Z jednej strony, za pomocą decyzji politycznych (decyzja premiera Tadeusza
Mazowieckiego z marca 1990 roku, potwierdzona rozporządzeniem ministra finansów Leszka
Balcerowicza z listopada 1990 roku) zapewniono bankom komercyjnym refundację długów
(w tym – złych kredytów) wraz z oprocentowaniem przez NBP. Z drugiej, w sposób
administracyjny stworzono spiralę zadłużenia w sektorze państwowym przez nakazowe,

24
Orzeczenie NSA z maja 1998.
25
O MAI m.in. R. C. Longworth, Global Planners Are Writing the Rules that Will Govern the World
Economy, „Dialog”, 22 April 1998 (biuletyn „The Chicago Tribune”); także dyskusja The Dangers of the
Mutual Agreement on Investment, „Le Monde Diplomatique”, March 1998.
26
O kapitalizmie politycznym pisałam rn.in. w: The Dynamics of Breakthrough in Central Europe (rozdz. 2),
California University Press 1992; także: Political Capitalism in Poland, „Eastern European Politics and
Society”, January 1991; post-communism (rozdz. 2 i 3), wyd. cyt. W języku polskim m.in. w: „Raport”
1998, nr 55, Rządowe Centrum Studiów Strategicznych i „Gospodarka Narodowa” 1999. nr 1-2.
27
Np. były minister spraw wewnętrznych Zbigniew Siemiątkowski w wywiadzie w 1997 roku stwierdził, że
ok. 1/3 z 20 tyś. niezweryfikowanych w 1990 roku pracowników SB miało dostęp do informacji, którymi
mogą posługiwać się – jako już prywatnym „zasobem” – po opuszczeniu służby.

7
nierealistyczne przeszacowanie zobowiązań amortyzacyjnych; administracyjny nakaz
zdobywania środków obrotowych via kredyt; zmianę warunków spłaty wcześniej
zaciągniętych kredytów, także na inwestycje centralne; administracyjne zamrożenie
niektórych cen (np. węgla). Ów polityczny w swej naturze manewr miał na celu
przyspieszone formowanie kapitału finansowego z jednej strony i równie przyspieszone
produkowanie długów, powodujące bankructwa, mające zdynamizować prywatyzację (przez
upadłość) sektora państwowego z drugiej.
Obecnie mamy do czynienia z drugą fazą tworzenia podstaw kapitalizmu, którą
proponuję określić mianem „kapitalizmu sektora publicznego” lub „kapitalizmu władz
wydzielonych”, realizującym się już poniżej poziomu polityki.
Cechą tej nowej formuły jest symbioza części administracji państwa z rynkowymi
podmiotami (tzw. skomercjalizowany sektor publiczny). Formuła ta działa już poza zasięgiem
instrumentów kontroli i koordynacji posiadanych przez państwo i polityków, choć powstała w
efekcie decyzji politycznej – jeszcze w okresie komunizmu. Od czasu tamtej decyzji (1988
rok)28 zaszła jednak jakościowa zmiana. Możliwość wydzielania i komercjalizacji zadań
państwa zapełniła się treścią instytucjonalną. Co więcej, ta wyłoniona na styku państwa
i rynku symbioza (swoista korporacja) została określona mianem sektora publicznego29
i w ten sposób niejako zalegalizowana, a więc otwarta także dla kapitału zagranicznego.
W ramach tej symbiozy agendy państwa starają się eksploatować – w celu realizacji
zadań państwa – mechanizm rynkowy, a aktorzy sfery rynku z kolei starają się przechwycić
część środków publicznych funkcjonujących już jak kapitał. Brak nadzoru nad tą sferą
finansowania podmiotów rynkowych (nadzór NBP obejmuje tylko banki) sprzyja
klientelizmowi, nadmiernemu zadłużaniu się i miękkiemu finansowaniu wybranych (często
według klucza partyjnego) klientów.
Wszystko to zmienia zasadniczo i państwo, i rynek. To pierwsze, jak wskazywałam,
traci jednorodność, i to zarówno w sensie ontologicznym (bo ma w sobie agendy
o odmiennym od reszty statusie prawnym i odmiennej racjonalności), jak i w sensie
władczym (bo część agend państwa znajduje się trwale poza zasięgiem posiadanych przez
państwo instrumentów koordynacji), wreszcie – w sensie proceduralnym. Wewnątrz państwa
znajdują się bowiem podmioty funkcjonujące w ramach odmiennej, a przy braku
dostatecznych środków wręcz konfliktowej logice, i nie jest to konflikt regulowany w sposób
jawny i zestandaryzowany. Konflikt rozgrywa się bowiem w sposób niejawny, wewnątrz
aparatu wykonawczego państwa, między segmentami biurokracji i skomercjalizowanymi
agencjami znajdującymi się wewnątrz tego samego ministerstwa. W najgorszym wariancie –
ciała te stapiają się w jedną, służącą samej sobie, korporację. Sytuacja komplikuje się jeszcze,
bo korporacja owa wchodzi niekiedy w symbiozę z elitami zewnętrznymi. Są to bądź
organizacje w założeniu reprezentujące wobec nich interes określonych segmentów
społeczeństwa (związki zawodowe, stowarzyszenia pracodawców i przedsiębiorców),30 bądź

28
Ustawa o wydzieleniu z budżetu funduszy celowych, 1988 rok.
29
„Ustawa o finansach publicznych”, uchwalona w styczniu 1999 roku, wprowadza nową kategorię „sektor
finansów publicznych” (art. 5 ust. l pkt. 2). Zdaniem Zyty Gilowskiej ustawa ta nie określa podmiotowo
charakteru tego sektora. Nie wiadomo więc, jaki ma być organizacyjny i funkcjonalny zasięg oddziaływania
ustawy o finansach publicznych. Gilowska pisze „Dominacja wątków regulacyjnych nad instytucjonalnymi
stanowi najbardziej dotkliwą wadę ustawy” (Z. Gilowska, Ustawa o finansach publicznych, wyd. cyt., s. 7)
30
Patrz ponawiane przez rząd próby stworzenia z samorządów i związków pracodawców superkorporacji
powiązanej z administracją państwa: w zamian za monopol reprezentacji – wzmacniany przez państwowe

8
elity poszczególnych partii. Zwiększa to zresztą trwałość formuły komercjalizacji państwa bo
ułatwia krążenie elit, przepływ zasobów, personelu, egzekwowanie władzy strukturalnej
i tworzenie zorganizowanych rynków31, opartych na kooptacji. To ostatnie wskazuje, że
w warunkach komercjalizacji państwa także i rynek ulega deformacji. Przekształca się
bowiem w matrycę nie do końca otwartych, zorganizowanych rynków o szybko wygasającej
racjonalności ekonomicznej,32 obudowanych wokół skomercjalizowanych agend i funduszy
publicznych. Ten kapitalizm władz wyłączonych pasożytujący na środkach finansowych,
którymi dysponują agendy państwa i fundusze celowe, pozostające poza kontrolą sfery
polityki i stanowiące swoiste (wyłączone właśnie), autonomiczne ośrodki władzy. Mechanizm
ów nie tworzy otwartego, wolnokonkurencyjnego rynku. Podobnie jak państwo składa się
z pajęczyn spajanych klientelizmem, powiązaniami politycznymi i ukrytymi powiązaniami
służbowymi (jak np. niejawne, posługujące się funduszami publicznymi, spółki prowadzone
przez służby specjalne33).
Ten ostatni przykład jest szczególnie pouczający. Jak pokazywałam gdzie indziej,34
sposób wejścia służb specjalnych do gospodarki zależał w poszczególnych krajach dawnego
bloku od określonego wariantu „rewolucji wojskowej”, który miał tam miejsce. Tam, gdzie
„reżyserami” tej rewolucji były cywilne służby specjalne związane z KGB, przedstawiciele
tych właśnie służb zajęli kierownicze stanowiska w instytucjach rynkowych (banki, giełda),
mając nadzieję na nadzorowanie manewru otwarcia gospodarki oraz na osobiste korzyści.
W krajach, gdzie główną siłą transformacji były służby specjalne związane z wojskiem
(Polska, później Rumunia), charakter polityki personalnej był nieco inny – patrz: logika
wymiany na średnich i wyższych szczeblach administracji gospodarczej w Polsce począwszy
od 1987 roku35 czy uprzywilejowana sytuacja („miękkie finansowanie” via FOZZ) kilkunastu
największych central handlu zagranicznego i przedsiębiorstw pracujących za granicą, również
powiązanych ze służbami specjalnymi. W obu wariantach nałożyła się na to kooptacja elit
partyjnych oraz szeroka „rewolucja menedżerska”.36
Obok tego pojawiła się wspomniana już postkomunistyczna praktyka realizowania
statutowych funkcji służb specjalnych za pomocą funduszy publicznych wyprowadzanych na
rynek i „frontowych” firm w kraju i zagranicą. Należy też dodać do tego intensyfikację

regulacje prawne – związki te miałyby wspierać wobec swych członków linię proponowaną przez rząd
(patrz projekt regulacji „Samorząd Gospodarczy” przedłożony Sejmowi przez rząd w 1996 roku –
i odrzucony przez posłów).
31
Termin „zorganizowane rynki” o regulowanym wejściu i orientacji na długofalową współpracę z tymi
samymi partnerami, nie zaś – na zysk, dyskutowany szerzej w: J. Staniszkis, Post-communism, wyd. cyt,
rozdz. 2 i 3.
32
„Zorganizowane rynki” ze względu na czynnik zaufania – mogą wygenerować więcej kredytu z tej samej
podstawy (co ułatwia nowe take offs). Równocześnie jednak racjonalność alokacyjna tego typu rynków jest
bardzo ograniczona.
33
Por. Czerwona orkiestra, „Życie”, 18-19 marca 1999.
34
J. Staniszkis, Post-communism, wyd. cyt., rozdz. Military revolution; tekże. Rewolucja wojskowa a koniec
komunizmu, „Acana”, grudzień 1995.
35
Już nie nomenklatura partyjna, ale – technokraci związani ze służbami specjalnymi. Por. J. Staniszkis, The
Dynamics of Breakthrough..., wyd. cyt.
36
Według badań Jacka Wasilewskiego, aż 70% członków elity gospodarczej z 1998 roku pełniło role
menedżerskie w okresie komunizmu, patrz J. Wasilewski (red.). Elita polityczna 1998, ISP PAN, Warszawa
1999.

9
personalnej penetracji przez funkcjonariuszy służb specjalnych banków i firm softwarowych.
Taka penetracja – oprócz pomnażania indywidualnych zasobów władzy – może mieć na celu
także stworzenie alternatywnego ośrodka władzy poprzez kontrolę przez ukrytą sieć służb
specjalnych tzw. zintegrowanej przestrzeni informacyjnej. Patrz chociażby obecność firmy
Procom w większości strategicznych sektorów państwa i gospodarki. Z kolei obecność
w bankach może służyć zarówno zasilaniu „pajęczyny” firm prowadzonych przez służby, jak
i pomagać w indywidualnym przetrwaniu byłym funkcjonariuszom.37 Niezależnie od intencji
ceną jest zatarcie granicy między działaniami służbowymi i czysto prywatnymi oraz
korodowanie wewnętrznej spoistości i sterowności państwa.
To przejście od kapitalizmu politycznego do kapitalizmu sektora publicznego (już
poniżej sfery polityki i poza zasięgiem jej instrumentów kontroli i koordynacji) zamknęło
pierwszy etap transformacji. Wydaje się bowiem, że wraz z tym przejściem doszło do
powstania systemu zdolnego do samodzielnego reprodukowania się i samoregulacji. O ile
bowiem w fazie kapitalizmu politycznego metodą przyspieszonego kreowania kapitału
(głównie finansowego) był – jak pokazywałam – zainicjowany centralnie, ze szczebla
politycznego szczególny splot działań administracyjnych i oddziaływań rynkowych, o tyle
w fazie kapitalizmu sektora publicznego centralna inicjatywa ograniczona jest do minimum.
Powstały bowiem wtórne wzmocnienia – między innymi interesy elit partyjnych i to zarówno
z rządzącej koalicji, jak i opozycji, sprzyjające kontynuowaniu wydzielania i komercjalizacji
funduszy publicznych.

Od oligarchii do klasy politycznej

Przejściu od kreowania systemu w fazie kapitalizmu politycznego do jego już


samodzielnej reprodukcji w fazie kapitalizmu sektora publicznego towarzyszyły dwie inne,
spektakularne zmiany. Mam tu na myśli, po pierwsze, początek (1993) i kres (1997) oligarchii
i po drugie – zużywanie się zasobów władzy skumulowanych w ostatnich latach komunizmu
oraz stopniowe zlewanie się dawnej i nowej nomenklatury partyjnej w jedną klasę polityczną.
Termin oligarchia jest tu używany w znaczeniu, jakie nadaje się temu terminowi
w kontekście Ameryki Łacińskiej38. Chodzi o ośrodek władzy strukturalnej, posiadający
zasoby polityczne i ekonomiczne, pozwalające mu wpływać na reguły gry, kształt instytucji
i selekcję personalną na stanowiska w państwie. Oligarchia jako pośrednia struktura władzy
stawia sobie za zadanie w warunkach rozwoju zależnego (a z takim mamy do czynienia
i w Ameryce Łacińskiej, i w krajach postkomunistycznych) ochronę „stosunków zależności
zewnętrznej” (od których jest uzależniona ekonomicznie), przy równoczesnym zachowaniu
szans na formowanie kapitału krajowego.39 Odgrywanie tej roli wymaga od układów
oligarchicznych mediowania między tym ostatnim a kapitałem zagranicznym oraz
administracją państwa, postępująca globalizacja (i towarzyszące jej spychanie władz
politycznych do roli jednego z wielu podmiotów, określających warunki działania, i wręcz
traktowanie państwa jakby było ono jednym pośród wielu innych – równych mu – podmiotów
cywilnoprawnych) znacznie utrudnia oligarchii taką mediację. Kapitał zagraniczny negocjuje

37
Czerwona orkiestra..., wyd. cyt.
38
Por. O. Ianni, Kryzys państwa oligarchicznego w Ameryce Łacińskiej, w: R. Stemplowski (red.), Ameryka
Łacińska. Dyskusja o rozwoju, Czytelnik, Warszawa 1987.
39
Tamże, s. 164-165.

10
już bezpośrednio ze słabymi państwami i bądź pochłania kapitał krajowy, bądź spycha go na
rynki lokalne lub do szarej strefy.
W warunkach postkomunizmu oligarchia okazała się za słaba kapitałowo, by
zachować kontrolę nad bankami (i wyegzekwować sformułowany przez siebie imperatyw ich
konsolidacji przed prywatyzacją40). Była też zbyt podzielona (patrz konflikty wewnątrz
koalicji SLD-PSL, wyrażające kontrowersje między segmentami oligarchii zorientowanymi
na różne rynki i różne standardy polityki instytucjonalizacji41). Wreszcie – oligarchia okazała
się niezdolna kapitałowo i organizacyjnie do przejęcia kontroli nad nowymi strumieniami
skomercjalizowanych środków publicznych (emerytury). Członkowie oligarchii zaczęli w tej
sytuacji, każdy na własną rękę, ratować swój, już osiągnięty, status konsumpcyjny.
Następowało wchodzenie w charakterze młodszych partnerów w powiązania z filarami
zagranicznymi i ofiarowywanie swoich, szybko koordynujących się, zasobów władzy.
Dodatkowym czynnikiem, który przyspieszył rozpad oligarchii w warunkach
postkomunizmu, było opisywane tu „obumieranie państwa”. Jego swoiste „odcentrowanie”
zlikwidowało bowiem również scenę, spoza której oligarchia uruchamiała nitki władzy
strukturalnej. Co więcej, ewolucja państwa od państwa autorytetu do państwa „pajęczyn”
dodatkowo skorodowała jedność oligarchii, a przystąpienie do NATO (i związane z tym
rygory dostępu do informacji niejawnych) wymusiło wymianę personalną w kluczowych dla
oligarchii grupach kapitałowo-przemysłowych i kapitałowo-handlowych o strategicznym
znaczeniu.
Powyższe mechanizmy (związane wprost lub pośrednio z globalizacją) przypominają
te, które także w Ameryce Łacińskiej doprowadziły do rozpadu (a przynajmniej – znacznego
osłabienia) oligarchii.
W Rosji znaczne ograniczenie roli oligarchii należy łączyć z kryzysem z lata-jesieni
1998 roku, gdy niepohamowane apetyty doprowadziły – poprzez mechanizm krzyżowej
własności – do spotkania się rynków o różnych standardach racjonalności. Ujawniło to
zagranicznym inwestorom portfelowym skalę ryzyka, w jakim działają, i przyspieszyło ich
odpływ – zwłaszcza, że państwo nie było już w stanie pełnić roli gwaranta na
zorganizowanych rynkach. Oligarchia rosyjska, zaangażowana głównie w sferze finansów,
najsilniej odczuła dewaluację rubla, odpływ kapitału zagranicznego i kredytów, a także –
efekt tendencji odśrodkowych, które przesunęły część środków finansowych do regionów.
Dynamika rosyjskiego kryzysu dobrze ilustruje jedną z głównych tez tego artykułu, że
w państwie „pajęczyn” o sterowności (i racjonalności) całości decyduje sposób połączenia
części o odmiennych standardach racjonalności. „Most” w sytuacji rosyjskiej nie tylko
przyczynił się do transformacji i multiplikacji napięć, ale poprzez zmianę skali działań
spowodował, iż to, co lokalnie było racjonalne, łącznie wywołało spiralę kryzysową
i pogłębiło niesterowność.
Drugim zjawiskiem towarzyszącym uformowaniu się „systemu” (wraz z przejściem od
kapitalizmu politycznego do kapitalizmu sektora publicznego), jest fenomen klasy
politycznej. Posługiwanie się terminem „klasa polityczna”, a nie „elita władzy”, występuję
wśród samych osób zajmujących stanowiska państwowe. Można się zastanawiać, czy ta

40
Patrz uchwała Sejmu z 1996 roku o konsolidacji banków i tworzeniu grup finansowych oraz wcześniejsze
stanowisko Sejmu (1992) o warunkach prywatyzacji banków.
41
O instytucjonalnym wymiarze tego konfliktu pisałam w: Polityka instytucjonalizacji w perspektywie
historycznej, „Studia Polityczne” 1996, nr 4 i 5.

11
samowiedza wiąże się z konstatacją, że ich władza – z wymienionych uprzednio powodów –
jest ograniczona, czy może oznacza uświadomienie sobie uderzającej społecznej
homogenizacji tego środowiska42 i szczególnych (uwarunkowanych już systemowo poprzez
komercjalizację państwa) związków z gospodarką. Sądzę, że wszystkie te względy są istotne
dla wyboru określenia „klasa”, a nie – „elita” (ważny może tu być plebejski rodowód
większości polityków). Istotnym czynnikiem jest chyba również fakt, że termin „klasa”
dobrze oddaje szczególne pulsowanie tendencji odśrodkowych (związanych z odmiennymi
identyfikacjami symbolicznymi) i równocześnie – poczucie wspólnoty interesów. Wspólnota
ta dotyczy chociażby utrzymania formuły komercjalizacji finansów publicznych
(pozwalającej na krążenie elit) oraz zachowania – dzięki proporcjonalnej ordynacji wyborczej
– możliwości eliminowania ludzi o „antysystemowej”, bo podważającej obecne związki
między państwem i gospodarką, orientacji.
Krążenie członków klasy politycznej między stanowiskami państwowymi a pozycjami
w tzw. sektorze publicznym (rady kas chorych, rady nadzorcze w skomercjalizowanych
przedsiębiorstwach państwowych, zarządy funduszy celowych, współfinansowane przez
państwo fundacje, agendy dysponujące olbrzymim majątkiem – np. Agencja Mienia
Wojskowego itp.) zapewnia im nie tylko wysokie pozycje i związane z tym dochody, ale
stanowi podstawę rozbudowanego klientelizmu politycznego i ekonomicznego, co wzmacnia
słabe partie. „Odpaństwowienie” nie oznacza bowiem „odpartyjnienia” i „odpolitycznienia”.
Można się oczywiście zastanawiać, czy w sytuacji „komercjalizacji państwa” chodzi
(używając terminologii marksistowskiej) już o szczególny typ „stosunków produkcji” (czyli
szczególny podział pracy, uzasadnionych technicznymi warunkami produkcji i wymiany oraz
logiką akumulacji kapitału)? Czy też może mamy do czynienia z elementem „nadbudowy”,
związanym z interesem egzystencjalnym (w wymiarze politycznym i ekonomicznym)
środowiska, określającego się jako „klasa polityczna”? Ja osobiście skłaniam się do tego
drugiego poglądu – zbędność tej spolityznowanej formy dysponowania środkami
finansowymi i jej pozorność (oprócz oczywiście gratyfikacji) potwierdzają kontrole NIK.43
Coraz częściej zawraca się też uwagę na towarzyszące komercjalizacji państwa rozpraszanie
środków oraz dysfunkcjonalność reguł postępowania z punktu widzenia realizacji zadań,
którym fundusze te miały służyć.44 W tej sytuacji utrzymywanie formuły komercjalizacji
funduszy publicznych, ułatwiającej redystrybucję i formowanie prywatnego kapitału,
a równocześnie – podtrzymującej partie polityczne (oraz tzw. organizacje pozarządowe,
będące nową formą zaplecza owych partii45, poszczególnych polityków oraz „zorganizowane
rynki” nawet po wygaśnięciu ich zdolności do ekonomicznego przetrwania) należy
rozpatrywać w kategoriach podtrzymywania raczej struktury stanowej niż klasowej. To

42
Wasilewski (red.), Elity…, wyd. cyt.
43
Referat Piotra Konwickiego (wiceprezesa NIK), „Elementy patologii życia publicznego” wygłoszony
w Instytucie Spraw Publicznych (seminarium o państwie kierowane przez Lecha Kaczyńskiego), kwiecień
1999.
44
Obserwuje się np. lokowanie przez fundusze celowe środków na kontach bankowych i „życie” z odsetek
(w 1999 roku Fundusz Ochrony Środowiska – 3,5 mld, Fundusz Pracy – ok. 7 mld).
45
Wśród istniejących ok. 30 tys. organizacji pozarządowych (w ich orbicie działa około 2 mln ludzi), można
dostrzec nie tylko przechwytywanie części funduszy publicznych na fasadowe działania (konferencje,
szkolenia dublujące działalność instytutów i komórek resortowych), ale też – powiązanie poszczególnych
organizacji z partiami politycznymi jako ich zaplecze kadrowe i maszyna partyjna (np. w czasie wyborów).

12
bowiem fakt tkwienia w strukturach państwa (na poziomie rządowym i samorządowym,
w parlamencie i partiach politycznych) zwiększa szansę uczestnictwa w gratyfikacjach
ekonomicznych z tytułu komercjalizacji funduszy publicznych. Co więcej – utrzymywanie tej
formuły nie jest koniecznym (funkcjonalnym) elementem produkcji i cyrkulacji, jak to ma
miejsce w wypadku „kasy”. Odwrotnie – ów „stan” jest pasożytniczym ogniwem, nie
wnoszącym wiele do racjonalizacji oby tych procesów, niekoniecznym z perspektywy
technicznego podziału pracy, choć stanowiącym sposób akumulacji pierwotnej przez
„kolonizację państwa”. Z kolei jednak przeciwko używaniu określenia „stan” w stosunku do
dysponentów funduszy publicznych i zarządców sektora publicznego w postkomunizmie,
pełniących te funkcje z tytułu swego statusu w sferze włądzy, przemawia fakt, iż nie mamy tu
do czynienia z sytuacją statusu przypisanego do osób. Wejście do kategorii dysponentów (ze
wszystkimi – także osobistymi korzyściami dla przyszłej kariery) wynika nie z cehc osób, ale
z systemowo określonego łączenia ról.

Nowe rozumienie terminu „władza”

Wraz z przejściem od państwa autorytetu do państwa „pajęczyn”, z których każde


odwołuje się do innych standardów racjonalności (a czasem także do skali nie pokrywającej
się ze skalą państwa), zmienia się też zasadniczo sens pojęcia „władza”. Obecnie sterowność
państwa (jego governability) zależy przede wszystkim od dwóch czynników: jakości
metaregulacji (czyli sposobu łączenia segmentów o odmiennej logice – np.
skomercjalizowanych agend i funduszy z resztą państwa) oraz od posiadania
instytucjonalnych możliwości redukcji – na wejściu – zewnętrznych szoków. Warto tu
wskazać na przykład stabilizująca rolę państwowej kontroli w sferze wymienialności waluty
w Chinach, która – wraz z polityczną wolą uniknięcia dewaluacji – zapobiegła dalszemu
rozlaniu się kryzysu finansowego w Azji.46 Przykładem braku takiej możliwości jest niestety
Polska, gdzie doszło wręcz do funkcjonalizacji patologii, bo napływ kapitału spekulacyjnego
stanowi kotwicę utrzymującą siłę złotówki.
Jak pokazał kryzys rosyjski w 1998 roku, jego spiralę zdynamizowało połączenie
reżimów o odmiennej racjonalności: w nowej, dużej sakli te same mechanizmy, które były
w małej skali racjonalne, stworzyły sytuację niesterowną i nieracjonalną. Dodajmy –
nieracjonalną na krótką metę, bo na dłuższą ów kryzys przywrócił zakłóconą przez działanie
oligarchii równowagę między sferą finansów a sferą produkcji.
Kontrolowanie sfery metaregulacji jako główny problem władzy w państwie nowego
typu (poddanym presjom globalizacji i niejednorodnym w sensie racjonalności ze względu na
komercjalizację własnej tkanki) oznacza – po pierwsze, kontrolowanie sposobu spotkania,
połączenia pajęczyn o odmiennej racjonalności formalnej (procedury) i substancjalnej
(hierarchia celów, wewnętrzna logika działania).
Po drugie, jakość owej metaregulacji wyraża się w zdolności do akomodacji napięć
(izolacja zagrożeń, przeciwdziałanie kumulacji i transmisji napięć). Zapobieganie kryzysom
w nowej sytuacji winno polegać (jak pokazuje przykład Rosji) nie tyle na liniowej kontroli
poszczególnych zmiennych (bo te zarówno w przypadku Rosji, jak i – zwłaszcza –

46
Wielu analityków (m.in. Paul Krugmann z MIT w swoich artykułach w internetowej gazecie Slade)
podkreśla, że o podatności na globalne szoki decyduje jakość relacji między państwem a gospodarką (w tym
– instytucjonalne możliwości stworzenia buforu – np. przez kontrolę państwa nad polityką kursową
i walutową).

13
w wypadku Azji Południowo-Wschodniej nie przekroczyły wartości krytycznych), ale na
zdolności do utrzymania – na zasadzie „sterowania rozmytego"47 – dynamiki podsystemów
(pajęczyn) w określonych przedziałach. W wypadku Polski chodziłoby na przykład o deficyt
handlowy ze względu na import kooperacyjny firm zagranicznych48, czy – zadłużenie
skomercjalizowanych agend państwa.49 Kluczowe jest też kontrolowanie połączeń między
tymi podsystemami, aby zapobiec wzajemnemu wzmacnianiu się napięć i ich transmisji.
Podstawą tego typu kontroli jest:
– zdolność do wczesnego rozpoznawania istoty i skutków tzw. przyczynowości
strukturalnej, gdy efekt nagłych zmian w kontekście, otoczeniu czy – reszcie systemu
w sposób skokowy zmienia funkcjonowanie danej „pajęczyny”;
– właściwe rozumienie sensu relacji między podsystemami;50
– posiadanie rezerw na wczesne uruchamianie lokalnych działań kompensacyjnych.
Częścią governability jest też zdolność do utrzymywania fikcji państwa prawa, ale też
zdolność do maksymalnego ograniczania faktycznej niespójności prawnej państwa (a więc
braku skutków prawnych i nieuchronnej arbitralności rozstrzygnięć ewentualnych sporów).
Komercjalizacja państwa w postkomunizmie nie tylko zdeformowała i państwo,
i rynek, ale stała się też szczególnym koniem trojańskim. Przyspieszyła bowiem traktowanie
państwa na arenie międzynarodowej na równi z innymi aktorami cywilnoprawnymi, co ma
konsekwencje zarówno w sposobie rozstrzygania sporów, jak i – sferze majątkowej.
Nowy charakter państwa zmusza też do innego spojrzenia na sytuacje kryzysowe.
Nagła zmiana skali działania, odwracająca relacje przyczynowe, zmieniająca charakter masy
krytycznej „katalizującej” określone reakcje (a nawet – logikę danego segmentu państwa lub
gospodarki po wbudowaniu go w nową „całość”) – to tylko jedna z wielu możliwych
przyczyn nagłego wybuchu kryzysu. Jakość „mostów” między pajęczynami o odmiennej
racjonalności oraz percepcja (i pułapka) samosprawdzających się przepowiedni to również
ważne momenty wymagające kontrolowania, jeżeli chce się zachować „rządność”
i zapobiegać kryzysom. W dobie globalizacji trzeba się także liczyć z możliwością nagłych,
radykalnych zmian trendów. Sens działań zmienia się bowiem gwałtownie wraz ze zmianą
płaszczyzn normatywnego odniesienia (i standardów racjonalności) oraz charakterem relacji,
minio że forma pozostaje niezmieniona.
Sens (esencja instytucji) przekształca się, jak widać, w innym rytmie niż forma prawna
i w znacznym stopniu niezależnie od niej. Na przykład faktyczne skrócenie połączeń
w strukturze (rozumianej jako bias links, czyli – nielosowe relacje) może nastąpić w sposób

47
Termin z zakresu nowoczesnej teorii sterowania, nawiązujący do fuzzy logic i kontroli poprzez
monitorowanie i korygowanie całego układu zmiennych (traktowanych jako black box) w określonym,
dopuszczalnym przedziale, nie zaś – koncentrowanie się na liniowej dynamice poszczególnych zmiennych.
48
Kooperacyjny import firm z kapitałem zagranicznym stanowi ok. 70% całego importu, gdy eksport – to ok.
25% całego eksportu w 1998. W związku z powyższym firmy te przyczyniają się do powiększenia deficytu
w handlu zagranicznym. Jest to zgodne z tezą Petera Druckera, który twierdzi, że w dobie globalizacji
inwestycje kapitału zagranicznego służą utrzymaniu miejsc pracy w kraju macierzystym oraz zdobyciu
nowego rynku (The Global Economy and the Nation State, „Foreign Affairs”, September/October 1997,
s. 159 -172).
49
Według raportu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową o sektorze publicznym (E. Malinowska i in.,
wyd. cyt.) sektor ten jest zadłużony w wysokości 55% produktu krajowego brutto (1998).
50
Błędne uznanie przy restrukturyzacji kopalni węgla, że sektor prywatny przejmie zwalnianych górników,
może stanowić przykład istnienia relacji substytucji a nie – dopełniania.

14
niewidoczny, bez zmiany formy, ale z uwzględnieniem reorientacji strumieni informacji,
które działają jak enzym, bo skracają, przyspieszają reakcję.51 Także zmiana relacji
(„mostów”), kontekstu i skali działania wydobywa z tych samych struktur instytucjonalnych
aspekty, które wcześniej pozostawały w stanie utajonym (patrz chińska strategia odmrażania
lokalnych rynków przez przecięcie nakazowych powiązań między władzami lokalnymi
a ministerstwami, między tymi podsystemami, aby zapobiec wzajemnemu wzmacnianiu się
napięć i ich transmisji).
Słabość postkomunistycznego państwa, analizowana z punktu widzenia zarysowanej
wyżej perspektywy, wiąże się głównie z jego niejednorodnością w sensie standardów
racjonalności (gdy pewne segmenty kierują się już racjonalnością rynku, choć dalej realizują
zadania państwa); brakiem instrumentów do kontrolowania i koordynowania owych wysp
innej racjonalności i – generalnie – niezrozumieniem przez polityków nowego charakteru
władzy (i sterowności), w którym najważniejszym wymiarem jest metaregulacja.
O sterowności w dobie globalizacji decyduje bowiem jakość „mostów” między segmentami
o odmiennej racjonalności oraz szansę na administrowanie „otwarciem” na zewnętrzne szoki
i uruchamianie w razie potrzeby instytucjonalnego „bufora”.

Próba refleksji metodologicznej – czy potrzebne nam „tao władzy”?

O radykalnej zmianie charakteru państwa pisali m.in. poststrukturaliści.52 Mam tu na


myśli między innymi rozważania Michaela Foucaulta, dotyczące nowych technik władzy,
w tym – strategii „kontrolowania przez normalizowanie”; Althusseriańskie opisy „procesu
bez podmiotu” czy „struktury bez wyraźnego centrum” (Derrida). Autorzy tych
„strukturalnych alegorii” – jak je określa John Fekete53 – kwestionowali aktualność
oświeceniowych założeń o racjonalności. Ich zdaniem ludzie znaleźli się w pułapce
stworzonych przez siebie systemów instytucjonalnych, z ich nową, migocącą „konfiguracyjną
logiką” znaczeń i władzą struktur nad działającymi w ich ramach aktorami.
Poststrukturaliści kwestionowali język opisu państwa w kategoriach oświeceniowego
projektu, a równocześnie zwracali uwagę na problem głębszy – wyczerpywanie się
użyteczności ontologicznych założeń zachodniej kultury. Chodzi o ontologię opartą na
kategoriach „różnicy” i „sprzeczności”, dwuwartościowej opozycji „znaku” i „działania” oraz
przyczynowości liniowej.
Moje własne, zaprezentowane w tym eseju, rozważania o postkomunistycznym
państwie i jego kryzysie (traktowanym tu jako radykalna zmiana racjonalności) doprowadziły
mnie do wniosku, idącego jeszcze dalej. Myślę mianowicie, że kultura Azji proponuje nam
lepsze niż kultura europejska narzędzia do analizy tkanki współczesnych państw o strukturze
pajęczyn. Pięć charakterystycznych dla kultury azjatyckiej założeń ontologicznych jest tu
szczególnie, moim zdaniem, użytecznych, bo pozwalających lepiej uchwycić nowe zjawiska
w sferze władzy i w tkance instytucjonalnej państwa.

51
Por. Y. Kawade, Molecular Biosemiotics: Molecules Carry out Semiosis in Living Systems, „Semiotica”
1996, s. 195-215.
52
M.in. F. Jameson, The Political Unconscious: Narrative as a Socially Symbolic Act, Cornell University
Press, Ithaca 1981; J. Sturrock, Structuralism and Since: from Levi Strauss to Derrida, Oxford University
Press 1979; M. Foucault, Truth and Power, w: C. Gordon (ed.), Power/Knowledge, New York 1980.
53
J. Fekete, The Structural Allegory, University of Minnesota Press, Minneapolis 1984.

15
Po pierwsze, określanie tożsamości elementów bez posługiwania się kategorią
„różnicy” (tak ważnej w kulturze europejskiej). Odwrotnie – analizowanie „stawania się” jako
procesu znoszenia pozoru różnicy i dochodzenia do głębszych, ukrytych, a decydujących
o esencji cech. Chodzi tu na przykład o pozór różnicy między prywatną a państwową
własnością, ujawniający się w formule własności publicznej, gdy najważniejszy jest sam akt
wydzielania praw własności (a nie ich formuła prawna), bo aktualny sens owej formuły
zależy od relacji z otoczeniem, wydobywających administracyjny lub komercyjny aspekt tej
samej formy prawnej.
Po drugie, analizowanie odrębnie „formy” i „esencji”. Przyjmuje się mianowicie, że
„esencja” – sens instytucji zmienia się wraz ze skalą, sposobem połączenia (moje „mosty”),
kontekstem, wreszcie – wraz z upływem czasu – przy niezmienionej formie. W moim ujęciu
termin „esencja” został zamieniony na termin „wewnętrzna racjonalność”.
Po trzecie, zwracanie uwagi na przyczynowość sieciową (network causality) a nie –
liniową (obserwowanie pojedynczych zmiennych). To kontekst, skala i relacje prowadzą
bowiem do nagłych zmian trendu (z wektorem związków przyczynowych włącznie)
i określają sens danej wartości zmiennej.
Po czwarte – sprowadzanie kontroli do fuzzy regulation, polegającej na identyfikacji
procesu (jego kierunku, szans na nagły zwrot), pilnowaniu powiązań (relacji) oraz –
utrzymywaniu poszczególnych pajęczyn (segmentów) w określonych przedziałach. Powinna
temu towarzyszyć zdolność do kompensowania lub izolowania danej pajęczyny w razie
powstania napięć. Ważne jest też utrzymywanie przekonania o sile państwa poprzez
wyprzedzanie sytuacji, które mogłyby obnażyć jego słabość (w naszych warunkach dotyczy
to utrzymywania fikcji państwa prawa w warunkach nieuchronnej niejednolitości standardów
i niemożności jednolitej racjonalności proceduralnej).
Po piąte – uznanie zasady indywidualizacji (subiektywizacji) przeżywania fenomenu
władzy w państwie sieciowym i rezygnacja wraz z tym z nadziei, iż pewna, utrwalona
społecznie reprezentacja symboliczna wystarczy do zachowania spójności. Postępująca
niezdolność do przeżywania zbiorowej symboliki i zastanej „intersubiektywności” wynika,
z migocącego charakteru państwa, zmieniających się sensów, standardów racjonalności oraz –
nieuchronnej nieciągłości (wraz ze zmianą skali i kontekstu). Nacisk na metaregulację (z jej –
z konieczności – relatywizującym charakterem i posługiwaniem się normami, odnoszącymi
się do charakteru relacji – np. harmonią, a nie – normami absolutnymi) także koroduje
trwałość reprezentacji symbolicznych. W tych warunkach być może – podobnie jak w krajach
Azji – normatywną osią stosunków społecznych (w tym – sfery władzy) stanie się estetyka
a nie etyka. Migocące (i zmieniające się w czasie, w zależności od relacji i kontekstu) sensy
(racjonalność) instytucji i procedur może czynić abstrakcyjne kategorie „prawdy” i „fałszu”,
„dobra” i „zła” mało użytecznymi. Pozostanie – właśnie jak w Azji – estetyczny walor stylu
(Herbertowska potęga smaku) oraz – odpowiedzialność za konkretną wspólnotę (rodzina,
sąsiedztwo, krąg bliskich), wreszcie – „Ojczyzna”, czyli „całość” coraz mniej już chroniona
przez instytucjonalne reguły gry. Przyzwoite funkcjonowanie w takich warunkach wymaga od
jednostek wysokich standardów wewnętrznych: stąd taki nacisk na ciągłe doskonalenie się
w kulturze Azji i... w kulturze menedżerskiej czołowych światowych korporacji.
Sygnalizując konieczność zmiany metodologii, służącej do analizy państwa i władzy
(i odejście od projektu oświeceniowego, opartego na wizji państwa autorytetu jako
hierarchicznie zorganizowanej, jednolitej w swych standardach struktury racjonalności), na
razie nie proponuję nic w zamian. Zarysowane tu „Tao władzy” (trawestując tytuł znanej

16
książki Capry’ego), czerpiące z kulturowo ugruntowanych w Azji założeń ontologicznych, to
tylko pomysł wymagający dalszych studiów.
„Tao władzy” ogniskuje uwagę na esencji struktur państwa (typ racjonalności), a nie –
na ich formie. Interesowały mnie zwłaszcza przyczyny malejącej „rządności” państwa: wiążę
je m.in. z niedocenianiem i niedorozwojem świadomie budowanej sfery metaregulacji. Jest
ona konieczna w sytuacji, gdy i globalizacja, i komercjalizacja zadań i agend państwa
wprowadza do jego struktur różne (często konfliktowe) standardy racjonalności, odwołujące
się do odmiennych „logik” i „horyzontów” działania. Towarzyszy temu radykalne osłabienie
orientacji państwa na interes „całości”, co wiąże się zarówno z jego sieciową (pajęczynową)
strukturą, jak i ograniczeniem repertuaru instrumentów rządzenia pozostających w dyspozycji
centrum politycznego. Co więcej, jak pokazywałam, sens (racjonalność) poszczególnych
„pajęczyn” zmienia się w czasie i zależy od kontekstu i relacji z innymi „pajęczynami”.
Przykładem filozofii rządzenia, która, choć sformułowana dawno, pasuje również do
„państwa pajęczyn”, jest chińska koncepcja „filarów” państwa. Każdy z nich kieruje się inną
logiką (w mojej terminologii – racjonalnością) i ma do dyspozycji odmienne narzędzia. Ich
rolą – z punktu widzenia „całości”, jest wzajemna amortyzacja powstających w każdym
z nich napięć. Każdy z „filarów” robi to za pomocą swoich, swoistych dla niego, sposobów
działania. Zadaniem władzy centralnej jest określenie „przestrzeni” (skali działania) każdego
z „filarów” oraz korygowanie relacji między nimi, gdy te nie służą już założonemu celowi
harmonii i równowagi. W sferze ekonomicznej takie „filary” to sfery działania kapitału
zagranicznego (specjalne strefy), sektor własności komunalnej (węzły lokalnej władzy
i wspólnot producentów, głównie na wsi) oraz – własność państwowa. Przy takiej filozofii
władzy o sterowności decyduje trafność diagnozy co do charakteru „relacji” (czy jest to
substytucja, czy – dopełnianie54). Inaczej – jakość metaregulacji. Drugim obszarem,
zapewniającym kontrolę, jest posiadanie instytucjonalnych narzędzi (np. kontrola państwa
nad polityką kursową) oraz rezerw, pozwalających na izolowanie się w pewnym stopniu od
zewnętrznych szoków, bez uciekania w autarkię. Podejście to odrzuca, przy ocenianiu sensu
poszczególnych instytucji (np. form własności), kierowanie się cechami ich „formy” (status
prawny). Odwrotnie – przyjmuje się, że to charakter kontekstu (a więc – „relacje”)
wydobywają z każdej formy bądź to aspekt komercyjny, bądź – etatystyczny. Wątpliwości co
do faktycznej „prywatności” polskiego rolnictwa, które działało w czasach komunizmu
w upaństwowionym, a nie — rynkowym, otoczeniu mogłyby być lepiej wyrażone, gdyby
zastosować do analizy taką właśnie metodę, podkreślającą obecność różnych (często
konfliktowych) aspektów wewnątrz każdej formy prawnej, aspektów uaktywnianych przez
cechy otoczenia i charakter relacji.
Władza, sprowadzana głównie do sfery metaregulacji i skomplikowanych manipulacji
„relacjami”, traci walor metafizyczny, towarzyszący jednoznacznym hierarchiom
i sprawowaniu rządów. W dobie globalizacji z więzi wspólnotowej nie może się już wyłonić
jednoznaczna więź hierarchiczna, a to właśnie przecież w przeszłości stanowiło istotę państw
narodowych. Z drugiej strony opisywany tu kryzys jednolitej racjonalności proceduralnej
narusza najgłębsze podstawy rządów prawa i demokracji. Jak pisał Paul Ricoeur55 „koncepcja

54
Patrz uwagi o strategii w czasie restrukturyzacji górnictwa i kluczowej roli przyjętych założeń odnoszących
się do relacji między sektorem państwowym i prywatnym.
55
P. Ricoeur, Religia i polityka (wywiad „L ‘Express”, 23-29 VII 1998, przedrukowany w „Forum” 1998, nr
32).

17
władzy, sprowadzona dziś do minimalistycznej i proceduralnej reguły gry, idzie w parze
z ubóstwem symboliki”.
W tych warunkach konieczne jest odnalezienie źródeł nowej metafizyki, odnoszącej
się do nowego pola sprawowania – ogromnej przecież – władzy, czyli – sfery metaregulacji.
Metafizyka ta musi odwoływać się nie tyle do norm absolutnych, ile — jak w Azji – norm
relacyjnych: harmonii i równowagi, nie będących przy tym stagnacją i izolacjonizmem, ale
pozwalającym na rozwój i uczestniczenie w światowym podziale pracy.
W toku omawianego tu procesu obumierania (a w wypadku postkomunizmu,
szukającego kapitału w funduszach publicznych – także samolikwidacji) państwa, trzeba
zadać sobie pytanie – czy należy zachować szacunek dla owej, deesencjalizującej się formy?
Odpowiedź na to pytanie jest kluczowa dla przyszłych losów demokracji.
Japończycy, najbardziej chyba świadomi tego, że w ich kraju esencja władzy nie
odpowiada jej instytucjonalnej formie cesarstwa, stosują w tej kwestii podwójną strategię.
Z jednej strony zachowują – mimo presji globalizacji – kluczową dla sterowności kontrolę
państwa nad systemem krążenia finansów publicznych (tak, by połączyć równowagę
z rozwojem). Z drugiej zaś – pielęgnują tradycyjną formę władzy dworu cesarskiego w jej
rytualnym, estetycznym wyrazie. W ich kulturze bowiem wierzy się, że forma jest samoistną
wartością, bo zdolność do przeżycia piękna jest znakiem cnoty. Droga do etyki prowadzi
przez estetykę. W ich świecie metanorm, relatywizujących dobro i zło (a taki będzie świat
przyszłości także i w naszym kręgu kulturowym), etyka zostaje zapośredniczona przez
szacunek dla pięknej formy. Dodajmy tu, w imię naszego dziedzictwa humanizmu
i indywidualizmu, także przez szacunek dla praw człowieka. I starajmy się jak najdłużej
zachować piękno demokratycznej formy, prowadząc syzyfową walkę z je postępującą
desubstancjalizacją.

Uwagi końcowe

Analiza dokumentu, nazwanego Plan prac rządu na lata 2000 – 2001,


przygotowanego we wrześniu 1999 roku wskazuje na chęć kontynuowania (i intensyfikacji)
filozofii komercjalizacji państwa. Inaczej – realizowania zadań publicznych za pomocą agend
i mechanizmów rynkowych.
Jest to zaskakujące w świetle szerokiej, krytycznej oceny dotychczasowej praktyki
komercjalizacji państwa. Krytyka ta wskazuje, że komercjalizacja państwa koroduje
demokrację, gdyż pozbawiają funduszy i instrumentów rządzenia. Co więcej, wcale nie
prowadzi do wzmocnienia rynku i do rozwoju, sprzyja bowiem klientelizmowi, krążeniu
niekompetentnych kadr między polityką i gospodarką oraz tworzy inną formę polityzacji
i redystrybucji, podporządkowaną poszczególnym partiom politycznym i układom
personalnym. Fundusze publiczne w warunkach wysokiego oprocentowania kredytów służą
wybranym aktorom jako źródło miękkiego finansowania i podstawa spekulacyjnego
formowania kapitału. Wskazują na to ogromne sumy gromadzone na kontach poszczególnych
funduszy celowych. Mimo tej krytyki niezależnych środowisk, w Planie prac rządu
proponuje się:
– stworzenie nowej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, która „świadczyć będzie
usługi edukacyjne, doradcze i informacyjne na rzecz Ministerstwa Skarbu Państwa” (s. 17
dokumentu);
– dekapitalizowanie Agencji Rozwoju Przemysłu (s. 13), mimo jej dotychczasowej

18
praktyki wyprowadzania środków publicznych do przedsięwzięć gospodarczych, nad którymi
traci kontrolę wraz z utratą pakietu większościowego. Agencja dokapitalizowywała tzw.
spółki nomenklaturowe (np. kupując dwukrotnie znaczną część emisji giełdowej Universalu);
– powołanie tzw. agencji płatniczych (s. 20) „służących realizacji Wspólnej Polityki
Rolnej i Programu SAPARD” (rozwoju regionalnego). Proponuje się ulokowanie tych
nowych, dużych strumieni pieniędzy z UE w sferze komercyjnej, poza faktyczną możliwością
koordynacji i kontroli przez organy państwa powołane do prowadzenia polityki regionalnej
(Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, wojewodowie) oraz odpowiedzialne za tę politykę.
Do pomysłów dalszej komercjalizacji państwa należy dodać nie zamieszczone
w omawianym Planie pomysły komercjalizacji ZUS jako sposób na rozwiązanie problemu
odpowiedzialności państwa za kłopoty płatnicze tej instytucji.
Komercjalizacja agend i funduszy państwa, połączona z wyprowadzaniem strumieni
środków finansowych z demokratycznych i odpowiedzialnych przed społeczeństwem
instytucji oraz tworzenie równoległego ich obiegu kanałami komercyjnymi, prowadzi do
uformowania się podwójnego państwa. Z jednej strony jest to państwo słabej, zrytualizowanej
demokracji, służące wyłanianiu (przez wybory) klasy politycznej. Z drugiej strony jest to
system rozproszonej władzy i feudalnego, pozbawionego centrum, dysponowania funduszami
publicznymi. Z tego systemu klasa polityczna (rozbita na partie i układy) korzysta –
oczywiście każdy jej segment w swojej wydzielonej sferze wpływów i kosztem państwa jako
całości. Wydaje się, że demokracja wyłania klasę polityczną, a system krążenia funduszy
publicznych, równoległy do struktur demokratycznych, dostarcza tej klasie gratyfikacji
materialnej. Sytuacja się jeszcze komplikuje; ów sfeudalizowany system krążenia funduszy
publicznych wysysa środki z właściwego państwa (sprowadzając jego budżet do minimum).
Z kolei państwo zadłuża się u skomercjalizowanych agend, te zaś – w bankach. Każde
ogniwo zarabia na długu innych swoją „dolę”. Powstaje w tej sytuacji wrażenie, że głównymi
ośrodkami akumulacji w Polsce są spekulacje finansowe, szara strefa i piramida zbudowana
na długu wewnętrznym!
Równolegle do owej podwójnej struktury, składającej się z demokratycznej atrapy
i „sektora publicznego”, mają powstać – według omawianego Planu – „międzynarodowe
zrzeszenia społeczności lokalnych i regionalnych” (s. 37). Powyższe, połączone z feudalnym
krążeniem funduszy publicznych (i słabością kośćca instytucji demokratycznych,
pozbawionych instrumentów rządzenia i pieniędzy) może doprowadzić do tendencji
odśrodkowych. Zwłaszcza, że w Polsce nie ma silnych struktur korporacyjnych scalających
państwo i gospodarkę (jak w Niemczech) i podobnej do niemieckiej, centralnej reprezentacji
regionów (Bundesrat) koordynującej całość polityk regionalnych.
Natomiast w części dokumentu, poświęconej „elastyczności pracy” (s. 16-17),
proponuje się zniesienie gwarantowanej płacy minimalnej i ogólnych procedur osłon
socjalnych przy zwolnieniach grupowych na rzecz rozwiązań negocjowanych
w poszczególnych zakładach pracy.
Oznacza to koniec Komisji Trójstronnej, stopniowy zanik związków zawodowych
i zrzeszeń pracodawców (czyli – zanik korporacyjnego kośćca państwa) oraz – przerzucenie
kosztów transformacji na najsłabszych. Równocześnie tworzy się nowe obszary
potencjalnego marnotrawstwa („agencje płatnicze”) bez odpowiedzialności i nowe,
nienormowane zlewanie się władzy i pieniędzy!
Omawiany Plan prac rządu ujawnia też przyjętą filozofię wbudowywania Polski
w struktury systemu światowego. Zapisano w nim bowiem, że „Polska popierać będzie

19
Wspólną Strategię UE dla Rosji, zawierającą m.in. założenia wspólnej europejskiej
przestrzeni gospodarczej” (s. 22). Praktycznie oznacza to, że Polska, w imię politycznego
kooptowania Rosji (i Ukrainy) poprzez stworzenie dla nich niszy w europejskim podziale
pracy, obniży swoją własną, konkurencyjną wobec Rosji i Ukrainy, produkcję (i eksport do
UE) – węgla, stali, energii, aby zrobić miejsce dla surowców z Rosji i Ukrainy. Równocześnie
Polska oddaje podmiotom z UE bez walki swoje dotychczasowe miejsce na rynkach
wschodnich. Oba te momenty oznaczają znaczny wzrost bezrobocia u nas. Tak więc
kooptacja jednych półperyferii (Rosji i Ukrainy) odbywa się kosztem innych półperyferii
(my). Zyskuje na tym UE, która i tak zrzuca na nas dwie trzecie swojej nadwyżki handlowej
(bo rząd nie potrafi i nie chce panować nad polityką importową i deficytem handlu
zagranicznego w sferze towarów produkowanych przez firmy zagraniczne).
W tym kontekście w omawianym dokumencie: „Polska popierać będzie…” rodzi się
pytanie, kto uważa się za „Polskę”? Gdzie to zdecydowano? – bo w Sejmie debaty na ten
temat nie było.
Globalizacja koroduje instytucje polityczne państwa narodowego. Jest to proces
nieodwracalny. W tych warunkach zachowanie jego formy, aby była jeszcze formą znaczącą
(a nie – atrapą) jest obowiązkiem polityków. Opisywane tu korodowanie demokracji przez
wypłukiwanie jej z funduszy publicznych (kierowanych do kanałów znajdujących się poza
polem jej kontroli i koordynacji) jest efektem politycznej komercjalizacji funduszy
publicznych. Władza samorządów pozbawionych środków też staje się fikcją. Proces ten
przyspiesza jeszcze „obumieranie” państwa. Obok – nieuchronnych – efektów globalizacji
mamy bowiem „samolikwidację” instrumentów rządzenia poprzez wypychanie agend
państwa, zadań i środków poza zasięg oddziaływania instrumentów administracyjnych
i politycznych, jakimi dysponuje państwo.
Styl, w jakim to się odbywa, wskazuje na beztroskie doktrynerstwo (bo – wbrew
oczekiwaniom – wcale nie sprzyja to rozwojowi) i – brak odpowiedzialności.

„Studia Polityczne” 2000, nr 11, s. 7-29.


Zwierzę niepolityczne, Wydawnictwo Antyk – Marcin Dybowski, Komorów 2003, s. 207-227.

20