Vous êtes sur la page 1sur 15

Rozdział 3.

Gdzie na świecie jest „Nowa Ekonomiczna Geografia”?

Paul Krugman

Człowiek z Marsa (lub z realnego świata) byłby zaskoczony tym,


iż geografia ekonomiczna i teoria handlu międzynarodowego są dziedzinami
bardzo różnymi, z zaledwie kilkoma połączeniami: intelektualnymi
lub osobistymi. Dlaczego proces, który stawia butelkę francuskiego wina
na berlińskim stole, tak bardzo się różni od tego, co stawia wino kalifornijskie
na nowojorskim? To prawda, że pracownicy francuscy rzadko przeprowadzają
się do Niemiec w poszukiwaniu pracy, a mówiący po francusku Szwajcarzy są
prawie tak samo niechętni, aby przeprowadzić się do Zurychu. Z pewnością
handel i geografia nie powinny być niczym więcej niż podgatunkiem
powszechnej literatury.

Z technicznych i historycznych powodów, geografia ekonomiczna


oraz badania handlu międzynarodowego rozróżniły się dawno temu.
Standardowa teoria ekonomiczna dotycząca handlu międzynarodowego jest
mocno osadzona w neoklasycznej tradycji – modelowanie równowagi opiera się
na założeniu racjonalnego indywidualnego zachowania. Zasadniczo, tradycja ta
nie powinna pomijać możliwości wzrostu dochodów/wzrastających dochodów,
niedoskonale konkurencyjnych rynków i kluczowej roli historii, w praktyce
zrozumiała tendencja do podążania linią najmniejszego matematycznego oporu
skierowała teorię handlu w kierunku statycznych, doskonale konkurencyjnych,
stale powracających historii. Niestety nie jest możliwe wykorzystanie tych
opowieści by zająć się większością ciekawych pytań z zakresu geografii
ekonomicznej. Tak więc, tradycja dotycząca teorii handlu międzynarodowego
omija pytania odnoszące się do geografii – większość umodelowań ‘wyobraża
sobie’ świat bez kosztów transportu, nie mówiąc już o miastach! – natomiast ta
odnosząca się do geografii była czasem oparta o to, co teoretycy handlu
uznaliby za wpół wykalkulowane modele i często odrzuciłaby formalizm
w ogóle.

1
Ekonomia jednak wciąż idzie do przodu. W trakcie lat osiemdziesiątych,
teoria handlu międzynarodowego przeszła przez pokojową rewolucję: tzw.
„Nowa Teoria Handlu” wprowadziła wzrastające zyski, niedoskonałą
konkurencję i wielokrotne równowagi do głównego nurtu. Choć teoretykom
nowego handlu zajęło zaskakująco dużo czasu by skorzystać z tej okazji, około
1990 roku stało się jasne, że rewolucja w teorii handlu pozwoliła również
rozmawiać o pytaniach z geografii ekonomicznej. Rezultatem okazała się Nowa
Geografia Ekonomiczna.

Zdaję sobie sprawę, że ta nazwa może drażnić ciężko pracujących,


tradycyjnych geografów ekonomicznych, którzy uważają, że zarówno wiele
rzeczy mówionych przez „nowych” geografów są przestarzałe, a także, że nowa
geografia ekonomiczna ignoruje prawie tyle samo badanej rzeczywistości jak
stare teorie handlu. Pozwólcie mi jednak zarezerwować dyskusję
o ograniczeniach tej nowej dziedziny na koniec niniejszego rozdziału; za
główny cel obrano wyjaśnienie, czym jest nowa geografia, i gdzie w świecie
ekonomicznych analiz ma swoje miejsce.

Cele nowej geografii ekonomicznej

Z jednej strony wszyscy rozumieją ekonomię metropolitalnego Nowego


Jorku w miarę dobrze. Jest wiele opowieści – np. Albion (1939) –
wyjaśniających, jak miasto zawdzięcza swój reprezentacyjny status,
początkowym korzyściom skupiającym się na wspaniałym naturalnym porcie,
szybkim dostępie do centrum przez Kanał Erie, oraz innowacjom (np. regularny
harmonogram przepraw przez Atlantyk) wprowadzonym przez kupców na
początku XIX wieku. Jego znaczenie jest podtrzymywane dzięki korzyściom
przekazywanym przez istniejącą aglomerację niektórym branżom, szczególnie
finansów i komunikacji; nawet obecnie trudno jest otrzymać lepszą relację, jak
te korzyści wyglądają, od tej danej przez Hoovera (1959). Można zrozumieć
wiele z wewnętrznej struktury metropolii dzięki myśleniu w kategoriach modeli
użycia gruntów wzdłuż linii zapoczątkowanych przez Alonso (1964).

2
Z punktu widzenia kogoś, kto jest przyzwyczajony do krystalicznej
przejrzystości teorii handlu międzynarodowego, ten poziom zrozumienia jest
niewystarczający. Czytelnicy pragną, by dyskusja na temat gospodarki miasta
została zintegrowana uwzględniając badania krajowej (lub światowej)
gospodarki jako całości – jakby powiedział ekonomista, czytelnicy preferują
historie o ogólnej równowadze, w których jest jasne, skąd przychodzą pieniądze
i dokąd zdążają. Ta praca powinna wyjaśnić zarówno koncentrację jak
i dyspersję – dlaczego tak wielu ludzi pracuje na Manhattanie, ale dlaczego tak
wielu innych ludzi nie. Długa tradycja analizy pochodzi od von Thünen’a z 1826
roku i doskonale wyjaśniania wzór użytkowania gruntów w obrębie miasta lub
dzielnicy biznesowej, oraz po prostu zakłada istnienie tego centrum uwagi.
W miarę możliwości, ta opowieść powinna wyjaśnić siły koncentracji
w kategoriach bardziej fundamentalnych motywacji – nie powinna nas
prowadzić do drwin podobnie jak to określił pewien fizyk: „Tak więc,
ekonomiści uważają, że firmy aglomerują z powodu efektu aglomeracji”.

Celem nowej geografii ekonomicznej jest opracowanie modelującego


podejścia – machiny opowiadającej historie, która pozwala dyskutować
o rzeczach takich jak ekonomia w Nowym Jorku w kontekście całej gospodarki,
to znaczy w ogólnej równowadze. Powinna ona pozwolić nam mówić
jednocześnie o dośrodkowych siłach, które przyciągają całą działalność
gospodarczą oraz o siłach odśrodkowych, które odpychają – w rzeczy samej,
opowiadać o tym, jak struktura geograficzna gospodarki jest kształtowana przez
siły i napięcia między nimi. Należy zrozumieć te siły, jako bardziej
fundamentalne, mikro decyzje.

Może to wszystko brzmieć jak jakiś wymóg trudny do spełnienia. Okazuje


się jednak, iż z powodu irytujących przyczyn technicznych nie jest to łatwe.
Rodzaje opowieści, które mogłyby wyjaśnić aglomerację w odniesieniu do
mikro decyzji, zależą od rosnących, lub przynajmniej niepodzielnych,
dochodów na poziomie poszczególnych producentów. To z kolei oznacza, że nie
można zrobić założenia o doskonałej konkurencji; a niedoskonałą konkurencję
jest niezwykle trudno umieścić w pracy na temat ogólnego stanu równowagi.
Koszty transportu są także oczywiście kluczowe; jeśli ktoś obecnie chciałby
mieć zintegrowany obraz gospodarki, oznaczałoby to, że nakłady (zasoby)
i przychody z branży transportowej muszą również być częścią tego obrazu.
Wystarczy umieścić jedną rzecz na drugiej, a wszystko zaczyna wyglądać zbyt
skomplikowanie, by przekazać jakiś sens.

3
Nie musi być tak źle, pod warunkiem, że ktoś jest gotów na jakieś proste,
ale wygodne założenia, które pojawiły się w drugiej połowie lat 80’ i odegrały
rolę w teorii nowego handlu i „nowej teorii wzrostu”. I to jest strategia
wykorzystana w nowej geografii ekonomicznej.

Gry, w Które Grają Modelarze

W naszej książce The Sparial Economy [„Gospodarka przestrzenna”]


(1999), wraz z Mashisa Fujita i Tony Venables’em proponujemy slogan, który
tylko ekonomista mógłby pokochać: „Dixit-Stiglitz, góry lodowe, ewolucja i
komputer”. Slogan oddaje istotę intelektualnych sztuczek, które my i inni
teoretycy nowej geografii ekonomicznej używają w celu radzenia sobie
z problemami technicznymi związanymi z próbą uporania się z tym tematem.
Każdy przyznaje, że są to strategiczne uproszczenia, to znaczy intelektualne
tanie sztuczki; one jednak nie pozwalają nam przejść przez problemy techniczne
i opowiadać o prawdziwej ekonomii.

„Dixit-Stiglitz” odnosi się do genialnego modelu analitycznego


wprowadzonego przez Avinash Dixit’a i Joseph’a Stiglitz’a ponad dwadzieścia
lat temu (Dixit i Stiglitz 1977). Wzięli oni stary pomysł – z „konkurencji
monopolistycznej” – i sformułowali go bardziej wyraziście. Konkurencja
monopolistyczna, z kolei, może być opisana, jako próba dostrzeżenia istnienia
siły monopolu oraz rosnących przychodów, które powodują, że ta siła rośnie-
mimo rezygnacji w jak najmniejszym stopniu z prostoty dobrego starego modelu
popytu i podaży. W ten sposób firmy posiadają siłę rynkową, i używają jej, ale
w założeniu, mają działać w sposób czysto jednostronny, nigdy nie próbując
organizować monopoli ani nawet cichych zmów cenowych. Każda firma ma
monopol na swój charakterystyczny produkt, ale inne firmy mogą wprowadzać
produkty, które są (niedoskonałymi) substytutami tego produktu; swobodne
wejście [na rynek] nowych firm eliminuje zyski monopoli. Mówienie o tym
w nieskomplikowany sposób wymaga [użycia] śmiesznych założeń,
dotyczących zarówno zachowania konsumentów jak i technologii produkcji; ma
to jednak zaletę pokazania w końcu obrazu gospodarki, w której pojawiają się
rosnące dochody, a rynki są niedoskonałe, w których jednak nie trzeba radzić
sobie z fascynującymi, ale też i kłopotliwymi problemami, jakie stwarzają realia
oligopolu.

4
Termin „Icebergs” [góry lodowe] odnosi się do niezwykle zmyślnego
modelu transportu wprowadzonego przez Paul’a Samuelson’a (1952); jest to
jedna z niewielu znanych publikacji w tradycyjnej teorii handlu, która
uwzględnia koszty transportu. Zamiast opisywać branżę, która oferuje usługi
transportowe z wykorzystaniem kapitału i pracy, by przenieść rzeczy z jednego
miejsca na drugie, Samuelson proponuje wyobrażenie sobie, iż towary mogą być
wysyłane swobodnie, ale ta część transportu „zanika” w tranzycie. Wydaje się to
niemądre, ale pomija konieczność analizowania samego transportu jako kolejnej
branży, a także okazuje się upraszczać, w jaki sposób monopolistyczne firmy
określają swoje ceny (w szczególności: usuwa bodziec do absorpcji kosztów
transportu, opłat za niższą cenę FOB eksportu niż cenę sprzedaży krajowej).

„Evolution” [ewolucja] odnosi się do tego, w jaki sposób ekonomia


[gospodarka] „wybiera” jedną z kilku (lub wielu) możliwych struktur
geograficznych. Jest zazwyczaj prawdą, w przypadku modeli nowej geografii
ekonomicznej, że mają kilka równowag: realistycznie rzecz biorąc, jeśli
Filadelfia, a nie Nowy Jork, stałaby się siedzibą centrum branży finansowej
w 1860 roku, dzisiaj to przywództwo przetrwałoby do dziś tak, jak to widzimy.
To wszystko może wydawać się oczywiste, gdyż pokazuje, iż historia określa,
które z wielu możliwych struktur rzeczywiście się ukazują. Jednak
w rzeczywistości to wcale nie jest oczywiste: co się bowiem dzieje, gdy
jednostki same starają się prognozować przyszłość i opierać swoje decyzje na tej
prognozie? Wtedy ktoś staje w obliczu możliwości samospełniających się
przepowiedni: jeśli większość firm finansowych uznałaby, że większość innych
firm finansowych przeniesie się do Filadelfii, ich wiara byłaby
usprawiedliwiona, ale tak samo byłoby przekonanie, że wszyscy udali się do
Nowego Jorku, lub do Bostonu. Hasło ewolucja w nowej geografii
ekonomicznej zasadniczo odnosi się do decyzji, aby nie pozwolić
hipotetycznym graczom przewidywać: zakłada, że decyzje dotyczące lokalizacji
są oparte na obecnych warunkach, a zatem wykluczają samospełniające się
proroctwa. W związku z tym, geografia ekonomiczna, rozwija się w sposób,
który odzwierciedla zarówno historię jak i przypadki, ale nie oczekiwania
na przyszłość.

5
Wreszcie pojęcie „computer” [komputer] odnosi się do tendencji
teoretyków nowej geografii do używania zaawansowanych technologicznie
numerycznych przykładów: rzeczy, które byłyby poważnym przedsięwzięciem
dla zeszłego pokolenia, mogą być obecnie dokonywane niemal od niechcenia na
dowolnym komputerze stacjonarnym – zupełnie jak intuicyjna pompa będąca
sposobem na dostrzeżenie możliwości wynikających z przedstawianych modeli.
Nadal możliwe jest, by wiele się nauczyć za pomocą prostych analiz, ale często
wyniki, zarówno analizy jak i symulacji, dają jasne, intuicyjne wyjaśnienia;
zarówno analiza oraz intuicja mogły być osiągnięte dopiero przy wcześniejszym
użyciu komputera.

Proste przykłady, w jaki sposób działa ta charakterystyczna metoda,


można znaleźć w wielu miejscach (nie tylko u Fujita i in. ale także u Krugman’a
1991 r., Puga i Venables’a 1996 r., i tak dalej). Nie będę tutaj próbował
odtwarzać tych przykładów. Zamiast tego, przejdźmy bezpośrednio do pierwszej
serii wyników: zbioru powiązanych ze sobą prac o aglomeracji i dyspersji,
znanych jako model „centrum-peryferie”.

Centrum i peryferia

Można powiedzieć, że najprostsze historie w zakresie geografii


ekonomicznej dotyczą podziału produkcji, lub przemieszczania zasobów
mobilnych, pomiędzy dwiema lokalizacjami. Można oczywiście pisać prace
oparte na nieodłącznych różnicach lokalizacji – w warunkach klasycznej
przewagi porównawczej. Jednak nową geografię ekonomiczną zaczynają prace,
które zamiast tego pytają, jak interakcja między rosnącymi dochodami
a kosztami transportu może prowadzić do powstania szczególnej geograficznej
struktury produkcji. Oczywiście w prawdziwym świecie, istnieje więcej niż
tylko dwie lokalizacje, ale mimo to, najprostsze prace często mają ciekawy
morał.

6
Pierwszą z tych historii jest stara praca o „efekcie rynku wewnętrznego”
w handlu międzynarodowym (Krugman 1980). Załóżmy, że: zasoby są
niemożliwe do przetransportowania pomiędzy dwiema lokalizacjami, jedna
z tych lokalizacji oferuje większy rynek niż druga oraz, że produkcja niektórych
dóbr podlega rosnącym korzyściom skali.

Ze względu na zwiększenie zysków, koncentracja produkcji każdego


dobra tylko w jednej lokalizacji nie jest dobrą zachętą; ze względu na koszty
transportu, (ceteris paribus) produkcja jest bardziej opłacalna w miejscu, które
oferuje większy rynek i przewozi do drugiego. (Jednak koncentracja nie może
być pełna: w przypadku, gdy większość innych producentów znajduje się na
większym rynku, ci, którzy znajdują się na mniejszym, są wynagrodzeni
poprzez zmniejszoną konkurencję.) Wynik jest taki, że lokalizacja, którą oferuje
większy rynek, ma tendencję do eksportowania tych dóbr skłonnych dać rosnący
zysk.

Załóżmy teraz, że niektóre zasoby, np pracownicy, są mobilne. Jeśli jedna


z lokalizacji oferuje większy rynek, ludzie będą mieć motywację, aby przejść
do tej lokalizacji. Sam przepływ pracowników ma tendencję do wzrostu
wielkości rynku, gdziekolwiek się przemieszczą, a spadku tam, skąd
przychodzą. Zatem można natychmiast dojść do wniosku, że mała asymetria
między lokalizacjami, może wynikać z niewielkiego zdarzenia losowego
i okazać się samowzmacniająca. (Ta idea nie jest oczywiście nowa: to, co
oferuje model centrum-peryferie, jest, w rzeczywistości, bardziej precyzyjnym
sformułowaniem kumulatywnego procesu opisanego przez Pred’a (1966).) Jeśli
jednak nie wszystkie zasoby są mobilne, pojawia się wyrównujący bodziec do
rozproszenia produkcji zgodnie z geograficznym rozmieszczeniem
nieruchomych zasobów. Zatem nawet najprostsze prace nowej geografii
ekonomicznej, jak to powiedział Krugman (1991), zawierają niezbędne
wyobrażenie, że istnieje napięcie pomiędzy siłami dośrodkowymi, które
sprzyjają koncentracji, a siłami odśrodkowymi, które są im przeciwne.

7
Także ten najprostszy z artykułów, jak się okazuje, wymaga pewnej
subtelności, którą łatwo można pominąć w przypadku mniej starannie
opracowanej analizy. Po pierwsze, okazuje się, że „powiązania zwrotne”, które
napędzają wpływ rynku wewnętrznego – zachętę dla producentów
do koncentracji tam, gdzie rynek jest większy – są niezbędnie uzupełnione
o „powiązania przednie” – motywację pracowników, którzy chcą być blisko
producentów dóbr konsumpcyjnych. Zarówno zwrotne jak i przednie
powiązania napędzają proces aglomeracji, jeżeli on nastąpi.

Po drugie, aglomeracja nie musi zaistnieć. Zachowanie jakościowe naszej


wymyślonej gospodarki, zależy od tego, czy przednie i zwrotne powiązania są
wystarczająco silne, aby przezwyciężyć siły odśrodkowe generowane przez
nieruchome zasoby, takie jak grunty rolne. Mała zmiana podstawowych założeń
– w kosztach transportu, korzyści skali lub udziale tych zasobów w gospodarce,
które są geograficznie mobilne – może „przechylić” gospodarkę, od tej, w której
regiony są symetryczne i równe, do tej, w której małe początkowe korzyści się
kumulują, zamieniając jeden region w uprzemysłowiony rdzeń i inny
w nieuprzemysłowioną peryferię. (Oznacza to, że dynamika modelu gospodarki
podlega „bifurkacji” w punktach, w których ich charakter jakościowy nagle się
zmienia.)

Wreszcie okazuje się, iż istnieje subtelna, ale istotna różnica między


warunkami, w których geografia centrum-peryferie może powstać, i zgodnie
z którymi, musi się pojawić. Zasadniczo, jest pewien zakres warunków, w
których ustalona koncentracja przemysłu w jednej lokalizacji byłaby
samopodtrzymująca się, niemniej jednak, w których równy podział przemysłu
będzie stabilny. Z jednej strony jest to techniczna kwestia – oznacza,
że wykonując algebrę modelu, ekonomista musi dokonać oddzielnych obliczeń
warunków dla „złamania symetrii” i „zrównoważonego rozwoju”. Jednocześnie
też sugeruje, że możliwa zmiana struktury geograficznej w świecie
rzeczywistym jest bardziej złożona niż można by przypuszczać. Weźmy
na przykład finansową geografię Europy w przyszłości. Można zauważyć, iż
USA ma jeden dominujący ośrodek finansowy, i można przypuszczać, że
rosnąca integracja oraz wprowadzenie wspólnej waluty, muszą koniec końców
doprowadzić do tego samego także dla Europy, ale teoria centrum-peryferii
mówi nam, że czasami zarówno policentryczna, jak i monocentryczna geografia
są stabilne, podczas, gdy Europa z pewnością utrzymałaby stolicę finansową
w stylu nowojorskiej, jeśli taka by powstała, ale nie musi koniecznie rozwijać ją
zaczynając od jej aktualnej pozycji.

8
Model centrum-peryferie, po wtóre, przedstawia podstawowe
wprowadzające ramy dla nowej geografii ekonomicznej – fundament, który
ilustruje podstawowe zasady, definiuje fundamentalne pojęcia oraz pomaga
wyrobić intuicję. W tym sensie, jest jak model „two by two” [„dwa za dwa”]
podręcznikowej teorii handlu. Ale to dopiero początek tej dziedziny.
Od aglomeracji do koncentracji

Model centrum-peryferie zasadniczo odpowiada na drwiny o aglomeracji,


będącej wynikiem gospodarek aglomeracji, poprzez ukazanie jak dośrodkowa
tendencja może pojawić się z większej liczby mikro czynników.
W szczególności, aglomeracja pochodzi z interakcji wśród rosnących dochodów
na najniższym poziomie, które motywują indywidualnych producentów
do koncentracji ich produkcji; koszty transportu, sprawiają, iż pożądane jest,
aby ulokować się w pobliżu większego rynku; czynnik mobilności, który
oznacza, iż jeśli producenci przechodzą do pewnej lokacji, zwiększają wielkość
powiązanego rynku, a czyniąc to, ów lokalizacja staje się jeszcze bardziej
atrakcyjna.

Jednak w praktyce, koncentracja produkcji jest większa niż koncentracja


zasobów, w tym sensie, iż nie każda aglomeracja jest liczącym się producentem
w każdej branży. Jest wiele miast, ale istnieje tylko jeden Nowy Jork – i tylko
jedno Detroit oraz tylko jedno Hollywood. Czy modele w duchu nowej geografii
ekonomicznej rzuciły światło na taką przemysłową koncentrację, czy też należy
się odwołać do innych sił, które nie są obecne w podstawowym podejściu?

Odpowiedź jest taka, że, podczas, gdy bardziej rozproszone, trudne


do zmodelowania siły, takie jak nieformalne rozpowszechnianie informacji,
które z pewnością odgrywa ważną rolę w tworzeniu i utrzymywaniu
rzeczywistych przemysłowych koncentracji, możliwa jest również, z małą
modyfikacją podejścia do modelu centrum-peryferie, zmiana punktu skupienia
z aglomeracji zasobów na koncentrację geograficzną poszczególnych branż.

9
Najważniejsze jest pozwolenie na pionową strukturę produkcji, w której,
jeden lub więcej, sektorów wydobywczych produkuje dla jednego lub więcej
sektorów przetwórczych – i w których zarówno jedni jak i drudzy producenci
podlegają rosnącym przychodom i kosztom transportu. Jak pokazał Venables
(1996), oznacza to niezwłocznie, iż istnieją powiązania zwrotne i przednie, które
dążą do koncentracji wydobywczych i przetwórczych producentów w jednym
miejscu.

Oznacza to, że producenci dóbr pośrednich mają motywację,


aby ulokować się tam, gdzie mają największy rynek, czyli tam, gdzie występuje
przemysł wydobywczy; ponadto producenci dóbr finalnych mają motywację, by
ulokować się tam, gdzie są ich dostawcy, czyli tam, gdzie znajduje się przemysł
przetwórczy.

Można albo rozwinąć albo też uprościć to podstawowe założenie. W celu


uproszczenia, można zrobić nieco dziwne założenie, że przemysł przetwórczy
oraz wydobywczy są tak naprawdę takie same – co oznacza, że te same towary
są wykorzystywane i stosowane jako środki do produkcji innych towarów.
Jak pokazał Krugman i Venables (1995), prowadzi to do formalnego modelu
koncentracji przemysłu, który jest algebraicznie izomorficzny z modelem
centrum-peryferie, jedynie z drobną reinterpretacją znaczenia symboli.
Stąd, powyższe uproszczenie podkreśla zasadnicze podobieństwo między
motywami, dla których ludność koncentruje się w określonych lokalizacjach,
a przemysły „wybierają” konkretne skupiska ludności, wśród których się
koncentrują.

Alternatywnie, można wyobrazić sobie bardziej realistyczne struktury


wejścia-wyjścia, w których każdy surowiec dostarcza danych wejściowych
do kilku branż i odwrotnie. W takim wypadku staje się możliwa rozmowa o tym,
jakie cechy charakterystyczne macierzy wejścia-wyjścia powodują tworzenie
klastrów przemysłowych, a także o kolejności, w jakiej regiony będą się
uprzemysławiać, w miarę wzrostu rynków światowych (Puga i Venables 1996).

10
Przesunięcie centrum zainteresowań z aglomeracji do koncentracji
przemysłu przyniosło przypadkowy skutek, że nowa geografia ekonomiczna
pokrywa się z tradycyjnym problem teorii handlu międzynarodowego: rolą
zewnętrznej gospodarki w handlu. Długa tradycja, sięgająca Graham’a (1923),
uznała możliwość, iż zwiększające się zwroty na poziomie przemysłu
(w przeciwieństwie do poziomu poszczególnych fabryk) i tak mogą sprawić, że
podobne kraje zaczną specjalizować się w produkcji różnych towarów – a także,
że proces ten może działać na korzyść niektórych krajów kosztem innych
(zob. np. Krugman 1987). Wielu obserwatorów zauważyło, iż pobudzające
przykłady takich prac, jak włoska przewaga w produkcji płytek lub dominacja
brytyjskich usług finansowych, mają tendencję do angażowania nie tylko
krajowych, zewnętrznych gospodarek, ale również konkretnych lokalizacji
wewnątrz krajów – w czasach nowożytnych myśl tą zaakcentował
Porter (1990). Nowe modele geografii ekonomicznej pozwalają nam powrócić
do tego pomysłu z dodatkowym poziomem wnikliwości, ponieważ obecnie,
zewnętrzne gospodarki są zaszczepiane raczej niż zakładane, a zatem mogą być
postrzegane jako te, co zmieniają się w przewidywalny sposób, tak jak
zmieniają się bardziej podstawowe parametry gospodarki.

Nieco żartobliwym przykładem jest ten Krugman’a i Venables’a (1995),


którego autorzy sami odnoszą się do „Historii świata, części I”. Pokazuje on, jak
stopniowy proces wzrostu handlu światowego, ze względu na malejące koszty
transportu, może, jako pierwszy, spowodować spontaniczne i arbitralne dzielenie
się świata na wyżej płatną, uprzemysłowioną „Północ” oraz niżej płatną,
produkcję podstawową na „Południu”; następnie, w późniejszym okresie,
spowodować wzrost Południa kosztem rozwoju Północy. Nie chodzi
o to koniecznie, że jest to bardzo dobra praca o rzeczywistych dziejach
światowego systemu gospodarczego; jednak odkąd historie mniej lub bardziej
cieszą się znaczną popularnością na przestrzeni lat, to podejście pokazuje, w jaki
sposób mogą być uzasadnione proste, śmiejmy powiedzieć, neoklasyczne,
ekonomiczne modele – i również podkreśla powody, dla których historia może
nie działać, jak czasem powinna.

11
Przekształcanie się systemu przestrzennego

Prace o dwóch lokalizacjach są pomocne w budowaniu intuicji: jednak


empiryczna geografia ekonomiczna musi radzić sobie ze światem, w którym
działania są rozłożone na ciągłej przestrzeni. Czy nowa geografia ekonomiczna,
tak samo jak wiele rzeczy z tradycyjnej teorii handlu, zatrzyma się na „dwóch
przylądkach” i wszystkich ograniczeniach, które pociąga za sobą?

Odpowiedź brzmi: niekoniecznie – choć jest jeszcze dość znaczna różnica


między tym, co można formalnie modelować, lub nawet zasymulować na
komputerze, a co można zobaczyć na mapie. Być może najbardziej atrakcyjne,
choć najmniej realistyczne, podejście do zmian struktury przestrzennej polega
na zastosowaniu pomysłu pierwotnie proponowanego do zrozumienia procesu
samoorganizacji w biologii przez Turinga (1952) (tak, tego Turinga). Wyobraź
sobie ekonomię „toru wyścigowego” – gospodarkę, w której działalność odbywa
się na obwodzie okręgu, w którym dobra muszą być transportowane wzdłuż tego
obwodu. I załóżmy, że początkowa działalność gospodarcza jest prawie jednolita
w całej przestrzeni – co Fujita i in. nadmieniają jako „Flat Earth” [płaska
ziemia]. Okazuje się, że jeśli siły dośrodkowe są wystarczająco silne, taka
gospodarka będzie stopniowo rozwijać strukturę geograficzną w sposób, który
jest jakościowo do przewidzenia: zaczną się pojawiać regularnie rozmieszczone
koncentracje produkcji, przy czym odległości między tymi koncentracjami
(ale nie ich lokalizacjami) są określone przez podstawy, takie jak koszty
transportu i ekonomia skali. Podejście Turinga oferuje tak dobry przykład, jaki
tylko można sobie zażyczyć, na temat jak modne pojęcia, takie jak
samoorganizacja, które mogą mieć zastosowanie w ekonomii, oraz ma pewien
urok, dla tych, co myślą w sposób, który korzysta z narzędzi nietypowych
dla ekonomistów, zwłaszcza transformacie Fourier’a. Nasuwa to nawet kilka
bardziej ogólnych spostrzeżeń. Ale oczywiście prawdziwy świat nie jest ani
pierwotnie płaski, ani też okrągły, więc to podejście nie jest w żaden sposób
bliższe realizmowi bardziej niż model dwóch lokalizacji.

12
Alternatywa, być może bardziej bezpośrednio realistyczne podejście, jest
stosowana w serii artykułów przez Fujita i jego uczniów (zwłaszcza Fujita 1993,
Fujita i Mori 1999). Podejście to zaczyna się od „izolowanego stanu”
von Thünen’a: miasta, zdefiniowanego jako koncentracja przemysłu,
otoczonego rolniczą prowincją. (Przy użyciu sztuczek, dotyczących handlu
nowej geografii, możliwe jest sprawienie, aby była to w pełni określona
równowaga, w której istnienie centralnego miasta wywodzi się od skutków
powiązań zwrotnych i przednich, zamiast po prostu z założenia.) Zatem wzrasta
stopniowo populacja ekonomii, jako całości. Ostatecznie prowincja zostaje
wystarczająco daleko od centrum, że staje się opłacalne dla niektórych produkcji
do „dezerterowania”, co doprowadza do wzrostu nowego miasta; dalszy wzrost
ludności powoduje jeszcze więcej miast i tak dalej. Kluczowym aspektem tego
podejścia jest uznanie, że atrakcyjność danej lokalizacji dla produkcji może być
reprezentowana poprzez wskaźnik „potencjału rynku”, mający źródła w
podstawowej ekonomii (Krugman 1993 r.; ale idea potencjału rynkowego sięga
Harris’a 1954, zaś ta nowa praca może być uznana za uzasadnienie tej
koncepcji). Proces zmian w gospodarce może być zatem uważany
za obejmujący pewnego rodzaju koewolucję, w której potencjał rynkowy
określa, gdzie umiejscawia się gospodarczą aktywność, a przesunięcie
lokalizacji tej działalności z kolei rysuje mapę potencjału rynkowego.

Podobnie jak podejście Turinga, powyższe podejście rozwoju miasta


kończy się sugerując, iż mimo istnienia wielu możliwych stanów równowagi,
powinny być przewidywalne prawidłowości w strukturze przestrzennej. Jak
tylko liczba miast staje się wystarczająco duża, wielkość i odległość między
miastami ma tendencję do ustatkowania się na mniej więcej stałym poziomie,
określonym przez względne siły dośrodkowe oraz odśrodkowe, zapewniając
pewne uzasadnienie dla teorii centralnej lokalizacji Lösch’a (1954 ). Jeśli
istnieje wiele przedsiębiorstw, które różnią się pod względem ekonomii skali
i / lub kosztów transportu, gospodarka ma tendencję do rozwijania
hierarchicznej struktury przypominającej tą Christaller’a (1933). Zatem
niniejsza dziedzina pracy dostarcza powiązania do niektórych starszych tradycji
w teorii lokalizacji i geografii ekonomicznej.
Jest jeszcze jedna inna korzyść odnośnie typu modelowania Fujita: oferuje
ciekawy punkt widzenia na temat roli normalnej geografii w definiowaniu
geografii ekonomicznej.

Każdy, kto patrzy nawet zwyczajnie na prawdziwą geografię działalności


gospodarczej jest dotknięty istotnym stopniem arbitralności, lub w najlepszym
wypadku, jest zaangażowany historycznie: Nowy Jork jest Nowym Jorkiem ze

13
względu na kanał, który nie był ekonomicznie ważny przez 150 lat, Dolina
Krzemowa, jak wiemy, istnieje, z powodu wizji jednego urzędnika ze Stanford,
dwa pokolenia temu. Jednak rzeki i porty na pewno mają znaczenie. Cóż,
w nowych modelach geografii, w których rozwija się system miast, obserwacje
te są w rzeczywistości ze sobą pogodzone. Korzystne aspekty lokalizacji, takie
jak dostępność dobrego portu, zazwyczaj pełnią rolę „katalizatora”: sprawiają, iż
staje się prawdopodobne, że kiedy powstaje nowe centrum, to będzie tam, a nie
w innym miejscu w ogólnym otoczeniu. Jednak, kiedy nowe centrum przyjęło
się, rośnie przez proces samo-wzmocnienia, a przez to może osiągnąć skalę,
w jakiej początkowe zalety lokalizacji stają się nieistotne w porównaniu z
samowystarczalnymi korzyściami samej aglomeracji. W pewien dziwny sposób,
naturalna geografia może precyzyjnie mieć znaczenie, ze względu na charakter
samoorganizacji przestrzennej gospodarki.

Jak daleko doszliśmy?

Powszechne badania ekonomiczne zazwyczaj charakteryzują się cyklem


sinusoidalnym [wzrostowo-spadkowym]: kiedy wyłania się nowy zestaw
pomysłów, jest fala podniecenia, wynurzają się nowe granice badań,
poprzedzając uczucie rozczarowania, kiedy granice nowych pomysłów stają się
widoczne .Nowa geografia ekonomiczna z pewnością podlega pod ten wzór.

W pierwszych latach ekonomiści byli zachwyceni świadomością,


że zupełnie nowy, ważny obszar, który był zaniedbywany była teraz otwarty
do systematycznego myślenia, i przynajmniej niektórzy tradycyjni geografowie
odnosili wrażenie, że w końcu ich dziedzinom zaczęto przyświecać większą,
należną uwagę. Stało się jednak jasne, że mimo, iż modele nowej geografii
po raz pierwszy umożliwiają wprowadzenie rozważań o przestrzeni na tyle
rygorystycznych, by stać się częścią analitycznego kanonu, modele te są zbyt
proste, zbyt stylizowane by wiernie odtworzyć prawdziwą geografię
ekonomiczną na świecie. A tych, którzy są sceptyczni wobec formalnego
modelowania w każdym przypadku – do tej grupy należy wielu geografów – to
odkrycie granic modelowania może tylko utwierdzić w ich zdaniu.

Możemy w szczególności zwrócić uwagę, że nowa geografia


ekonomiczna, jak stare teorie handlu, cierpi w pewnym stopniu przez pokusę, by
skoncentrować się na tym, co jest najłatwiejsze do zamodelowania, a nie na tym,
co jest prawdopodobnie najważniejsze w praktyce. Dawno temu Marshall

14
(1890) zaproponował trzy główne powody lokalizacji przemysłu, co
w nowoczesnej terminologii będziemy nazywać przednimi i zwrotnymi
powiązaniami, grube rynki dla specjalistycznych umiejętności
i technologicznego rozwoju; nowa geografia w efekcie bierze pod uwagę tylko
jeden z tych powodów, ten, który prawdopodobnie jest najmniej istotny
w praktyce, ale łatwiejszy do sformalizowania od pozostałych. I oczywiście
modele dwóch lokalizacji lub jednowymiarowe nie mogą oddać sprawiedliwości
geografii szerokiego, trójwymiarowego świata.

Mimo to są ważne powody, dla których ekonomiści głównego nurtu


przywiązują wagę do wąsko wyspecjalizowanych modeli – jeśli tylko mają one
zapewnić tło dla szerszych, bardziej uzasadnionych empirycznie badań. I nowa
geografia ekonomiczna, mimo że już minął pierwszy przypływ entuzjazmu,
zakończyła długotrwałą ciszę głównonurtowej ekonomii na temat tego gdzie
i dlaczego ma miejsce główna aktywność ekonomiczna; Główna rozmowa się
zaczęła, jest bardziej niż pewne, że będzie trwać.

Referencje
1. ALBION, R. 1939. The Rise of New York Port, 1815–1860. New York: Charles Scribner's
Sons.

2. ALONSO, W. 1964. Location and Land Use: Toward a General Theory of Land Rent.,
Cambridge, Mass.: Harvard University Press.

3. CHRISTALLER, W. 1933. Die zentrale Orte in Süddeutschland. Jena: Gustav Fischer.

4. DIXIT, A., and STIGLITZ, J. 1977. Monopolistic competition and optimum product diversity.
American Economic Review, 67: 297–308.

5. FUJITA, M. 1993. Monopolistic competition and urban systems. European Economic Review,
37/2 3 (Apr.), 308–15.

6. KRUGMAN, P., and VENABLES, A. 1999. The Spatial Economy. Cambridge, Mass.: MIT
Press.
7. GRAHAM, F. D. 1923. Some aspects of protection further considered. Quarterly Journal of
Economics, 37: 199–227.

8. MORI, T. 1999. On the evolution of hierarchical urban systems. European Economic Review,
43 (Feb.), 209 51.

15