Vous êtes sur la page 1sur 5

Susana Vallejo, Czarne niwa Niemal co wieczr - poniewa poranki powicay na prace domowe i gospodarskie Veridiana i jej bratowa

a Maria zabieray swoje robtki i przechodziy na drug stron ulicy, by odwiedzi Isabel. Ssiedzi rwnie zajmowali si handlem. Pocztkowo Veridiana nie miaa szczeglnej ochoty na przyja z kim, kto zdoby swj dom i pozycj, bogacc si na tak podym zajciu, a nie dziki szlachetnemu urodzeniu. Jednak yczliwo jak jej bratowa ywia do ssiadki, przekonaa j wreszcie, e kobieta ta bya nie tylko dobr, bogobojn osob, lecz nadto weso i dowcipn towarzyszk. Jej pocztkowy dystans znikn zatem, a jego miejsce zaja szczera sympatia. Wieczorami siaday we trzy na patio, szyy i haftoway, pogryzay ciasteczka i gawdziy o sprawach ludzkich i sprawach boskich. Dopiero tam, przy tych kobietach, ktre los postawi na jej drodze, Veridiana poczua naprawd, e jest w domu. We Francji nie znalaza takich przyjaciek. Te za przypominay jej towarzyszki dziecicych zabaw w Leon, miecie, ktre ju niemal zdyo si zatrze w jej pamici. Twj m moe i jest dobry, jednak przede wszystkim jest gupi mwia Isabel. To wity odpowiadaa jej bratowa nie podnoszc nawet wzroku znad robtki. Raczej kapuciany eb. Zostaw w spokoju mojego brata mrukna Veridiana. Nic do niego osobicie nie mam, moja droga, ale jeli tego nie powiem, to chyba wybuchn. Isabel odoya robtk na kolana, by swobodnie gestykulowa. Sama pomyl, kto mu kaza kupowa u Antonia? Przecie wszyscy wiedz, e ma wygrowane ceny! Dla Juana to bez znaczenia. Jego materiay s najlepsze. Najdrosze. Najlepsze. Mw, co chcesz. Ale kady ci powie, e wyrzuca pienidzeA to nie s czasy na wyrzucanie pienidzy! Tu si zgadzamy. Kto by si spodziewa... Veridiana pracowaa z oczami wbitymi w robtk. Haftowaa kwiat o dugich, zakrzywionych patkach i chciaa, by wszystkie wkucia trafiy idealnie w swoje miejsce. Przyzwyczaia si ju do sprzeczek, midzy Isabel i jej bratow Mari. Sama bya z natury milczca; zwykle nie braa udziau w dyskusjach i drobnych sporach swoich przyjaciek, powicajc wicej uwagi robtce. Na pierwszym pitrze trzasny jakie drzwi. Wszystkie trzy podskoczyy nerwowo na krzesach. Matko Boska i wszyscy wici! Isabel si przeegnaa. Ale si przestraszyam! Mao si nie ukuam w palec. Na tym patio wszystkie dwiki inaczej si rozchodz. Tu jest... jakie echo, ktre zwielokrotnia dwiki... wyjania Maria. Wiecie... Isabel odoya robtk na kolana nieco przesadnym, teatralnym gestem i odezwaa si konspiracyjnym szeptem: Wczoraj w nocy znw to syszaam... Ale co? Krzyki szepna jeszcze ciszej. Maria przeegnaa si, a Veridiana posza w jej lady. Obudziam si i je usyszaam, tak samo jak poprzednim razem... Co jakby pacz dziecka... A potem nagle, bum, te tpe guche uderzenia. I ostatni krzyk! A na koniec... nastpne uderzenia! Jak gdyby rbali kogo na kawaki. Na Boga, Isabel, nie opowiadaj bzdur poprosia Veridiana.

Ale to prawda! Ju nie pierwszy raz to sysz, przecie wiecie... Ale wczoraj w nocy byy wyraniejsze. Rozbudziam si, cay czas powtarzaam sobie: Spokojnie Isabel, nie daj si ponie fantazji! Pozwl, by Pan ci owieci; pomylmy nad tymi dwikami. Zastanwmy si, co to moe by... No i wsuchaam si z ca uwag i nic! Dalej syszaam krzyk dziecka! I te ciosy, ktre sycha potem... Zrobia teatraln przerw Guche i tpe... Jak gdyby je wiartowali! Znw to samo! Mari cmokna z dezaprobat. Rbi je na kawaki upieraa si. A noc dwiki roznosz si z piwnicy po caym domu... Mwi wam, e w nocy ydzi wiartuj chrzecijaskie dzieci. I dla podkrelenia tych sw uderzya wskazujcym palcem w napite ptno swojej robtki. Isabel, to tylko twoje dziwne pomysy i zbyt bujna wyobrania. Za duo bajek ci naopowiadali w dziecistwie. Wcale nie. Przysigam wam, e to nie moe by nic innego... A syszaycie, co mwi? Nie czekaa na odpowied. Mwi, e zagino kolejne dziecko. W Santa Leocadia. Matka na chwil spucia je z oczu i such po nim zagin. Starczy ju Veridiana w kocu postanowia wzi udzia w rozmowie. Przyjaciki zaskoczy ton jej gosu, bo przyzwyczaiy si, e zawsze bya cicha, pogodna i agodna. Zastanwmy si... Czy kto naprawd zna t rodzin z Santa Leocadia?... T matk lub jej dziecko? Och, nie! Ale opowiadaa mi o tym Leonor, a ona wie o tym od swojej znajomej, ktrej znajoma jest zaprzyjaniona z t rodzin. Ta znajoma to osoba godna zaufania Tak? A kim jest ta znajoma? To znaczy, jak si nazywa? Oj, Veridiano, kochanie, tego nie wiem, ale to jej przyjacika, to mi wystarczy a nadto. A mnie nie. Naprawd mam ju dosy tych historii. ydzi to, ydzi tamto... Nie wierz w takie rzeczy! Juan handluje z Sahwanem. To yd, a przecie czowiek godzien najwyszego zaufania i wielkiej uczciwoci. To prawda zgodzia si Isabel. Skoczmy z tym wreszcie! Veridiana odoya robtk. Mam pomys, ktry raz na zawsze rozstrzygnie nasze wtpliwoci... Mario, Isabel, zrbmy najprostsz rzecz: zapytajmy Leonor. Niech nam powie, kim jest znajoma jej przyjaciki. Jeli znajdziemy t kobiet i okae si, e rzeczywicie jej dziecko znikno, obiecuj wam, e zaczn wierzy we wszystkie historie o ydach, o porwaniach, mordach i zaginiciach. Uwierz nawet, e to, co syszysz po nocach, to odgosy wiartowania ofiar! To prawda! Przysigam odpara Isabel z przekonaniem. Chodzi nie tylko o dzieci... Pamitacie majstra Vicentego? tym razem wtrcia si Maria. Nagle zapado cikie milczenie. Tak, to prawda, majster Vicente... zwykle wesoy gos Isabel tym razem zabrzmia ponuro. Mwi, e pochona go ziemia. Mwi, mwi... Ale nie znamy osobicie nikogo, kto naprawd widzia jak ziemia go pochania sprecyzowaa Veridiana. Dobrze ju, dobrze, szwagierko. Ale jednemu nie moesz zaprzeczy: majster Vicente znikn. A biskup wci szuka nastpcy, ktry mgby poprowadzi dalsze prace przy katedrze. Veridiana zamilka. Teraz ona miaa nowin. Nie bya pewna czy, powinna o tym mwi, bo dostarczyaby tylko kolejnych argumentw swoim przyjacikom do nowego ataku

na ydw. Dlatego przez chwil wpatrywaa si w niemal ukoczony haft na swojej robtce. Po dugim milczeniu wreszcie zdecydowaa si odezwa. Co... wiecie, co dzi rano opowiedziaa mi Rosa? e pewien mauretaski majster budowlany, Beltran de Toledo, znikn bez ladu. Widzisz teraz? Nastpny! A nie mwiam?! Strach mnie ogarnia... Na pewno powiartuj go tej nocy. Niebieskie oczy Isabel nerwowo szukay wsparcia w twarzach przyjaciek. Czy nie mwia, e to byy krzyki dziecka? pozwolia sobie na ironi Veridiana. To by pisk, jak u dziecka. Ale kt to moe wiedzie? Maria Isabel przeegnaa si raz jeszcze. Nie ma dymu bez ognia wyrecytowaa Maria. W Toledo dzieje si zbyt wiele dziwnych rzeczy. Veridiana zachowaa milczenie i cho nie naleaa do strachliwych, ciarki przeszy jej po plecach. Otulia si szalem i spojrzaa na kawaek nieba widoczny nad patiem. Wkrtce zapadnie zmrok. Owia j zimny wilgotny powiew; miaa wraenie, e chce j poliza swoim lepkim jzorem. Poczua, e co si wydarzy. Co zego. Wrcia wic do swojej robtki, mruczc sowa modlitwy; rytmiczne ruchy igy, jedno wkucie za drugim, wyciszay troch napicie, ktore na przemian roso w niej i opadao niczym pezncy cicho olizgy w. Gdy tylko Enrique po raz pierwszy zobaczy Alfonsa Barroso, pomyla, e wyglda on jak bocian. Tego skojarzenia nie pozby si ju nigdy. Barroso by bowiem szczupy i kocisty, a porusza si jakby sprawiao mu trudno unoszenie dugich koczyn, ktrymi obdarzy go Bg. Mia przypominajcy bociani dziob haczykowaty nos i cer tak such, e na jego ubraniu wiecznie wida byo malekie kawaki biaawej zuszczonej skory. Barroso rozpocz rozmow od wypytania go o pochodzenie i rodzin. Enrique wyjani mu, e jest drugim synem hrabiego de Rascona y Cornejo, pana Navas. Jego starszy brat odziedziczy tytu, posiadoci, ziemie, czyli waciwie wszystko. A Enrique, jak tylu innym modszym braciom, nie pozostao nic innego, jak wywalczy sobie przyszo pracujc dla Kocioa. Gdy opowiada sw histori, Alfonso Barroso wyczu w modziecu al do losu, ktry zabra wszystko, co mu si naleao, tylko dlatego, e urodzi si pniej ni jego starszy brat. Mj synu odezwa si do niego miym starannie modulowanym gosem zrobisz karier w Toledo. Jestem o tym przekonany... Na krotk chwil w oczach dominikanina o bocianim wygldzie migno uczucie, ktrego nie zdoa ukry, co tak chodnego i ostrego, e mogoby zmrozi serce kadego poczciwego chrzecijanina. Pozwl, e co ci wyjani, mj drogi Enrique. Tutaj, w Kastylii, Inkwizycja Rzymska jest niemal nieznana, ale to tylko kwestia czasu. Inkwizycja ma mocn pozycj w Aragonii i, jak sam dobrze wiesz, podlega bezporednio papieowi. Nie musimy si przed nikim tumaczy, nawet przed arcybiskupem Toledo Jimeno de Lun, ani przed nikim innym! Tylko przed papieem! Zrozumiae? Jego oczy znw nabray metalicznego poysku. Inkwizycja to najprostsza droga do papiea, do wadzy... Nie dba ona o adne hierarchie. Trzeba tylko dobrze wykonywa swoj prac, wytrwale, stanowczo, uczciwie! Barroso uderzy pici w st i Enrique a podskoczy zaskoczony, gdy nie spodziewa si podobnego gestu po kim, kto wydawa si tak opanowany. Wykrywanie herezji i ochrona czystoci wiary to priorytetowe kwestie w tym pontyfikacie cign. Nasza wita misja dysponuje coraz wikszymi rodkami i zapewniam ci, synu, e nie ma lepszego miejsca, by mg w peni rozwin skrzyda ni tu ze mn w Toledo, w tej Inkwizycji, ktra bez wtpienia bdzie rosn w si.

Enrique wkrtce mia sobie zda spraw, e Barroso, poczwszy od tej rozmowy, zawsze nazywa go synem, jak gdyby mwi o wasnym dziecku, jak gdyby ten dugonogi, chudy bocian przygarn go od pierwszej chwili pod swoje skrzyda. A jednak to czue sowo synu dziwnie nie zgadzao si z lodowatym spojrzeniem dominikanina. Modziecowi zdawao si, e Alfonso Barroso ma w sobie co diabolicznego, i to nie tylko przez ten niepokojcy wyraz oczu, lecz rwnie ze wzgldu na to, co i jak mwi, na spryt przebijajcy z jego ywej inteligencji. Bowiem Barroso skierowa do niego wanie takie sowa, jakie najbardziej chcia usysze. Jak gdyby bez trudu pozna jego najskrytsze pragnienia. Enrique niemal natychmiast zacz docenia dowiadczenie tego czowieka, ktry potrafi przenikn dusze, marzenia i sabe punkty ludzi, z ktrymi mia do czynienia. Barroso z kolei od pierwszej chwili przejrza modzieca. Zobaczy w powanym i ponurym spojrzeniu jego niebieskich oczu, ukrytych pod gstymi brwiami nadajcymi jego twarzy wyraz upartego skupienia, t sam determinacj i ambicj, jakie kieroway nim samym za modu. Dlatego w swojej powitalnej mowie zarzuci wszystkie moliwe haczyki, by zdoby zaufanie i manipulowa pragnieniami Nauczyciela Gramatyki, ktrego przysa mu Juan de Aragon. Arcybiskup doskonale wie, do czego moe doj Inkwizycja w Kastylii. Naprawd... Do tego stopnia, e nie chce traci ze mn kontaktu nawet teraz, gdy jego sprawy zatrzymuj go w Tarragonie. Barroso machn sw kocist rk jakby chcia odsun od siebie jak niewygodn myl i cign dalej: Zapewniam ci, e nie ma lepszego miejsca, skd mona by kierowa pracami i rozwojem Inkwizycji ni Toledo. Na chwil ich spojrzenia spotkay si, a wtedy dominikanin postara si, by jego gos zabrzmia bardziej przekonywajco. Jednak... mnie wszyscy znaj i nie mam takiej swobody ruchu jak ty, synu... Ty zdoasz dotrze tam, gdzie ja nie mog. Bd twymi oczami i uszami, ojcze odpar Enrique, przypominajc sobie polecenia arcybiskupa Tarragony. Barroso zczy donie, jakby zamierza za chwil odmwi modlitw, jednak zamiast tego powiedzia: Wszystko zaczo si jaki czas temu... Zawsze kryy legendy i opowieci o znikniciach w Toledo, ale od kilku lat ... Od pewnego czasu dochodzi do coraz dziwniejszych wypadkw, zdarzaj si niepojte historie. Przemylaem to i sdz, e wszystko zaczo si, wtedy, gdy chowano Gonzala Ruiza z Toledo, pana Orgaz. Mwi, e dwch witych, sam wity Augustyn i wity Stefan, ukazao si podczas pogrzebu w Santo Tome. Nie widziaem tego na wasne oczy, ale opowiadano mi o tym i rone rda powtarzaj to samo: dwa anioy pojawiy si nie wiadomo skd, podniosy zwoki i zoyy je do grobu. Barroso przerwa na chwil i po raz pierwszy wprost zapyta swego rozmwc. Powiedz mi, co o tym mylisz? Jak rozumiesz to dziwne zdarzenie? Enrique by pewien, e to pytanie jest rodzajem egzaminu, ktoremu poddaje go dominikanin. Chcia sprawdzi jego tok mylenia? A moe skonfrontowa go ze zdarzeniem podobnym do tych, z jakimi teraz mia spotyka si na co dzie. Postara si, by jego gos zabrzmia jak najbardziej powanie i pewnie, gdy odpowiada: Zawsze musi by jakie logiczne wytumaczenie. Czsto zreszt najrozsdniejsze wyjanienie jest zarazem tym najprostszym. Prosz, prosz! Mionik logiki i rozsdku... Mimo tej ironicznej reakcji Enrique mia wraenie, e jego odpowied nie rozczarowaa dominikanina, wobec czego cign dalej:

Na pocztek porozmawiabym z jak najwiksz liczb wiadkw, z ludmi, ktrzy byli na pogrzebie, z tymi, ktrzy znaj histori z pierwszej rki, bo sami w niej uczestniczyli. Barroso pokiwa gowa z aprobat. Nastpnie, starabym si znale jakie logiczne wyjanienie tego, co zaszo. Logiczne wyjanienie. Tak. A co... jeli mamy do czynienia z dziaaniem Szatana? Jeli chodzi o co diabelskiego, co wymyka si ludzkiej logice i boskim prawom? Enrique przekn lin. Wiedzia, e to pytanie jest dalszym cigiem prby i e od odpowiedzi bdzie zaleao, czy zdobdzie sobie zaufanie dominikanina, ktry zamierza, teraz by ju tego pewien, wcign go w prace Inkwizycji. Trudno mi to sobie wyobrazi... stara si by szczery. Nie mieci mi si w gowie, by Szatan chcia bra udzia w pogrzebie uczciwego katolika... Najpierw prbowabym znale logiczne wyjanienie, a gdyby to mi si nie udao, dopiero wtedy szukabym dowodw diabelskiej interwencji... Lub dziaania witych i aniow Boych. Alfonso Barroso umiechn si i wypuci oddech, ktry wstrzymywa od dugiej chwili. Podoba mi si twj tok mylenia, synu. Rozumujesz w sposb uporzdkowany, jeste metodyczny. Myl, e bdziesz szybko si uczy i e to pocztki naszej owocnej wsppracy... Enrique stara si nie uzewntrzni ulgi, ktr poczu. Zaczniemy od sprawy majstra Vicentego, odpowiedzialnego za prace przy budowie katedry. Jeli wyjanimy jego zniknicie, zyskamy poparcie naszego arcybiskupa, Jimena de Luny, ktry jest przygnbiony limaczym tempem prac i wiecznymi opnieniami. A ty, synu, zdobdziesz te szacunek Juana de Aragon, arcybiskupa Tarragony, a wraz z nim wpywy w owym krlestwie, gdzie Inkwizycja, nie zapominaj o tym, ma duo wiksza wadz ni tu w Kastylii. Tym sposobem by moe mgby wrci do Aragonu w bardzo korzystnej sytuacji. A poza wszystkim innym, jeli zdoamy to wyjani i jeli ydzi maj z tym co wsplnego, jak wszyscy twierdz, w takim wypadku, mj drogi Enrique, nawet sam papie bdzie nam wdziczny... Enrique nic nie odpowiedzia i zamyli si. Zda sobie spraw, e jeli to nie ydzi byli sprawcami tych dziwnych wydarze, jak powszechnie podejrzewano, to przynajmniej doskonale nadawali si na koza ofiarnego. Dlatego, jak si wydawao, wszyscy pragnli znale jakich ydw, ktrych mona by uzna za winnych Rzeczywicie, zarwno dla niego, jak i dla Alfonsa Barroso takie rozwizanie byoby najkorzystniejsze.