Vous êtes sur la page 1sur 79

http://autonom.edu.

pl

Marian Mazur, Historia naturalna polskiego naukowca, PIW, Warszawa 1970.


REWOLUCJE NAUKOWE O dwch rewolucjach przemysowych, z ktrych jedna stworzya mechanizacj, druga za automatyzacj, uczymy ju nawet modzie szkoln, s to bowiem sprawy oglnie znane. Obecnie mwi si u nas o rewolucji naukowej, chocia, cilej biorc, naleaoby rozrnia take dwie rewolucje naukowe. Sprawom tym warto powici nieco uwagi. Mwic o ewolucji przemysowej lub naukowej, sugeruje si, e chodzi o proces majcy charakter raptownego przewrotu, a przecie z reguy sprawa zaczyna si od faktw mao na pozr znaczcych, ktre stopniowo mno si, tworzc wreszcie proces lawinowy, koczcy si stanem niepodobnym do pierwotnego. Powolno pocztkowego przebiegu sprawia, e zazwyczaj nie jest on dostrzegalny przez wspczesnych, a dopiero pniej, gdy rewolucja ju si odbya zaczynaj si dociekania, co j wywoao. Znalezienie pierwszej przyczyny jest jednak nieatwe, ale te dociekania takie s mao istotne, z reguy bowiem mona wskaza wiele podobnych faktw, ktre przecie adnej rewolucji nie wywoay. Znacznie waniejsze jest pytanie dotyczce okolicznoci, ktre sprawiy, e rozpoczty proces przybra charakter lawinowy. W braku sprzyjajcych okolicznoci aden fakt nie wywoa rewolucji. Na przykad: wynalezienie przez Watta (1769 r.) silnika parowego tokowego (maszyny parowej), ktry tak wielk rol odegra w rozwoju mechanizacji, stao si moliwe dziki uprzedniemu wynalezieniu pompy tokowej (wykorzystanie ruchu toka w cylindrze), kota parowego (wytwarzanie pary wodnej), korbowodu (przetwarzanie ruchu prostoliniowego w ruch obrotowy) itp. Z kolei szybkie i rozlege zastosowanie tego silnika byo moliwe dziki temu, e wwczas istniay ju znaczne potrzeby w zakresie urzdze do napdu pomp odwadniajcych i wycigw w kopalniach, motw mechanicznych w kuniach, walcarek, maszyn przdzalniczych i in. oraz warunki do zbudowania statku parowego przez Fultona (1807 r.) czy parowozu przez Stephensona (1814 r.). Jest jednak wtpliwe, czy skutki byyby takiego samego rodzaju i zasigu, gdyby zasada budowy silnika parowego zostaa wynaleziona kilkaset lat wczeniej - nie byo wtedy

warunkw do wytwarzania ani samych silnikw, ani ich wyposaenia, ani te urzdze, doktrych napdu silniki te mogyby suy. Na warunki sprzyjajce powstawaniu i eksploatacji udatnych pomysw skadaj si wczeniejsze i pniejsze pomysy innych. Procesy tego rodzaju przybieraj lawinowy charakter w tym wikszym stopniu, im wicej powstaje pomysw w krtkich odstpach czasu. Rewolucyjne s procesy rozwijajce si szerokim frontem. W pojedynk mona mie satysfakcj z pionierstwa, ale korzyci spoeczne bd niewielkie. Tymi wstpnymi uwagami chciabym czytelnikom unaoczni, e i w odniesieniu do rewolucji naukowych sensowniej jest rozpatrywa warunki umoliwiajce ich lawinowy przebieg, ni domniemywa ich przyczyn i pocztku w takiej czy innej nowej idei oraz e rewolucje te rwnie nie s jednolitym procesem, lecz strumieniem wielu procesw, z ktrych jedne s wczeniejsze, inne za pniejsze, a mimo to skadaj si na do wyranie ukierunkowane zjawisko. To pierwszej rewolucji naukowej mona by scharakteryzowa nastpujco. Od pocztku istnienia uniwersytety miay charakter szk, ktrych ukoczenie byo potrzebne do uprawiania paru zawodw akademickich, jak np. zawd lekarza czy prawnika. Pniej doszed do tego rwnie zawd inyniera, ktrego to zawodu mona si byo wyuczy na wydziale technicznym uniwersytetu lub na osobnym uniwersytecie technicznym, noszcym w niektrych krajach take nazw politechniki bd instytutu technicznego. Nie byy to dyscypliny naukowe, lecz dyscypliny zawodowe, sztuki: sztuka medyczna, sztuka inynierska itp. Przecie nawet sowo inynieria, jak dawniej nazywano technik, to francuskie gnie, czyli - jak to jeszcze obecnie definiuje Larousse - art de fortifier, d'attaguer et de dfendre des places, a gnie civil to art des constructions. Do dzi zreszt mona si spotka z takim pojmowaniem medycyny i architektury. Za dyscypliny naukowe natomiast uwaano na uniwersytetach matematyk, logik, fizyk, chemi, mineralogi, botanik, zoologi, anatomi, histori, filologi itd. Uprawiano te dyscypliny bez nastawienia, e one same bezporednio mogyby dawa korzyci dla praktyki. Fizycy, na przykad, wykorzystanie swoich odkry pozostawiali majsterkowiczom w rodzaju Edisona, ktrego dzi, gdyby nauka miaa swoich witych, trzeba byoby uwaa za patrona wszystkich instytutw elektrotechnicznych. W blach rodzio si pojcie nauk technicznych, od ktrych fizycy przez dugie lata odcinali si jako przedstawiciele nauki czystej. Bya to paradoksalna sytuacja, w ktrej to, co miao zastosowanie w praktyce, byo zawodem, umiejtnoci, sztuk, ale nie nauk, a to, co byo nauk, nie byo uprawiane dla 2

zastosowania w praktyce. Jeszcze do niedawna jedyn perspektyw zarobkow po ukoczeniu studiw matematyki, fizyki czy historii bya posada nauczyciela w szkole redniej. Oczywicie w kadej z dyscyplin uniwersyteckich mona byo si nastawi na tzw. drog naukow, tzn. po ukoczeniu studiw ubiega si o asystentur przy wybranej katedrze, a dalej to ju rozmaicie bywao. Mimo braku bezporednich powiza nauki z potrzebami praktycznymi umoliwiano jej uprawianie finansujc uniwersytety, gwnie z funduszw publicznych, w przewiadczeniu, e wzbogacanie- wiedzy przynosi poytek, nawet gdy nie umiano wskaza konkretnie jaki. Finansowanie to jednak miao posmak dobroczynnoci i zawierao si w granicach niezbdnego minimum. Dla ilustracji wystarczy przytoczy niedostatki i trudnoci, z jakimi musieli walczy Maria i Piotr Curie, gdy podejmowali badania nad promieniotwrczoci w legendarnej ju szopie. A przecie pracowali w jednym z najwikszych i najsawniejszych uniwersytetw w Europie. Za pierwsze jaskki nadchodzcej rewolucji naukowej mona uwaa nieliczne instytuty naukowe, jakie zaczto tworzy w kocu zeszego stulecia, jak np. Instytut Pasteura. Zarysowa si wwczas charakter instytutw jako instytucji naukowych nie przeznaczonych do ksztacenia studentw, lecz majcych do osigania okrelone cele praktyczne. Jaskki te nie uczyniy jednak wiosny. Przysza ona z wielkich przedsibiorstw przemysowych. Jak wiadomo, punktem newralgicznym kadej produkcji masowej jest dobr materiaw i ich obrbka. Z powstajcymi przy tym trudnociami, dopki chodzio p sprawy stosunkowo proste, dawa sobie rad personel inynierski zatrudniony w fabrycznych biurach technologicznych. Z czasem jednak wiedza inynierska przestaa wystarcza, wobec czego za sza potrzeba korzystania z pomocy naukowcw, przede wszystkim chemikw i fizykw, polegajcej na prowadzeniu bada struktury rnych materiaw i modyfikowaniu jej w celu nadawania materiaom podanych waciwoci. Wobec znacznych zyskw, jakie to przynosio, wielkim przedsibiorstwom opacao si zatrudnia wysoko kwalifikowanych i wysoko wynagradzanych naukowcw i umoliwia im prowadzenie bada w nowoczenie wyposaonych laboratoriach. Zadaniem naukowcw, w odrnieniu od zawodowcw dobrze umiejcych co robi, stao si wynajdywanie nowych sposobw robienia nowych rzeczy. Od czasu gdy spostrzeono, e badania naukowe s najrentowniejszym rodzajem przedsiwzi, stao si rwnie gospodarczo uzasadnione tworzenie instytutw naukowych utrzymywanych z funduszw publicznych.

Procesy wizania nauki z praktyk przybray ju w okresie midzy wojennym charakter lawinowy, wywoujc daleko idce przeobraenia we wszystkich dziedzinach gospodarki, co z kolei zwikszao zapotrzebowanie na naukowcw. I to nie tylko z dziedzin przyrodniczych, jak np. fizyka czy chemia, ktrych znaczenie dla gospodarki doceniono najwczeniej, ale z dziedzin humanistycznych: wystarczy tu wskaza np. na rol psychologa w zakadzie przemysowym lub socjologa w projektowaniu miast. Istot nauki jest i zawsze byo odkrywanie nowych prawd, obecnie jednak zadaniem nauki stao si nie obojtne nowatorstwo w ogle, lecz nowatorstwo wiadomie zmierzajce do okrelonych poytkw. Z roli obserwatora nauka przesza do roli czynnika w gospodarce i w caym yciu spoeczestwa. W tym sensie mona powiedzie, e pierwsza rewolucja naukowa stworzya p o s t p . Gwna fala pierwszej rewolucji naukowej pojawia si u nas waciwie dopiero teraz, a wic z wieloletnim opnieniem. Wprawdzie wikszo naszych instytutw naukowych istnieje od kilkunastu lat, ale ani ich dziaalno, ani zapotrzebowanie na ni ze strony przemysu nie maj cech ywioowoci, tak charakterystycznej dla rewolucji, lecz przypominaj raczej stosunki midzy dwiema grupami urzdw. W adnym razie nie mona by powiedzie, e nauka wywiera u nas rozlegy wpyw na praktyk ani e jest przez praktyk pobudzana do wzmagania tego wpywu. Dotychczas nie byo do tego u nas klimatu. Sdzono, e eksport wagonw i obrabiarek jest przejawem prnoci, jak zdoby nasz uprzemysawiajcy si kraj, podczas gdy w rzeczywistoci na rynku wiatowym ustpiy nam nieco miejsca kraje, ktre z eksportu paconego od kilograma zuytych materiaw przeszy na eksport wysoko kwalifikowanej myli technicznej i naukowej, zawartej w wyrobach o wielkiej precyzji i licencjach. Ta postawa znajdowaa wyraz w wyliczaniu, ile to razy lub o ile procent w stosunku do r. 1939 lub 1945 wzrosa u nas produkcja radioodbiornikw, rowerw, tkanin, cukru i rnych innych rzeczy. Tymczasem liczby takie jako wskaniki gospodarczego rozwoju kraju nie maj decydujcego znaczenia. Licz si wskaniki porwnawcze, odniesione nie do naszego wasnego stanu sprzed lat, lecz do obecnego stanu innych krajw. Oglnie biorc, produkcja wzrasta w kadym kraju - sukcesem jest dopiero wzrost wikszy ni w innych krajach, aden bowiem kraj nie jest samowystarczalny, a midzynarodowa wymiana gospodarcza jest zawsze korzystniejsza dla krajw ekonomicznie silniejszych ni dla sabszych. Uchway politycznego kierownictwa kraju, mnogo artykuw prasowych i rozmaite akcje przygotowawcze wskazuj, e okres, w ktrym te sprawy trzeba byo wyjania, mamy ju za sob. 4

Rzecz jasna, zrozumienie omawianej rewolucji naukowej nie oznacza jeszcze jej realizacji, ale fakt jej istnienia nie ulega wtpliwoci. Pozostaje do zaatwienia sprawa skutecznych sposobw realizacji, ale o tym bdzie mowa dalej. Na razie chciabym wspomnie o drugiej rewolucji naukowej, chyba jeszcze bardziej zaskakujcej. Jeli bowiem mona zrozumie, e fizyk, chemik, psycholog czy socjolog to przecie specjalici o konkretnej wiedzy, ktra si okazaa przydatna, to do niedawna byo niepojte, eby mona oczekiwa praktycznych korzyci od naukowcw zajmujcych si oglnymi, abstrakcyjnymi teoriami. Druga rewolucja naukowa wybucha po drugiej wojnie wiatowej. Bya to istna eksplozja nauk interdyscyplinarnych: cybernetyka (Wiener) z teori regulacji, teori informacji (Shannon), teori gier (Neumann), teori systemw, teori decyzji, a w tym teori optymalizacji; teoria zarzdzania, teoria projektowania, teoria eksploatacji i teoria sprawnego dziaania w ogle, czyli prakseologia (Kotarbiski). Druga rewolucja naukowa stworzya organizacj. Organizacj czego? Najkapitalniejsze jest to, e niczego. To znaczy wszystkiego. Nie wiadomo czego. Czegokolwiek. Wanie ta nieokrelono stanowi najwiksz warto i si tej rewolucji naukowej. Dziki niej okazao si, e w nauce zatomizowanej na dziedziny, dyscypliny, dziay, specjalnoci, wskie specjalnoci, a nawet na poszczeglne problemy, jest tak wiele wsplnego, i nagle uwiadomiono sobie: nauka jest jedna. Jak za czasw Arystotelesa, ale z zasadnicz rnic. Wtedy bowiem nie dzielono nauki na czci, bo nie bardzo byo co dzieli. Teraz natomiast, bynajmniej nie zuboajc nauki, wyodrbniacie to, co istotne dla caej nauki, bez wzgldu na jej podziay. Wynika std taki zysk praktyczny, e wiele problemw rozwizuje si dla wielu dziedzin naraz, zamiast dla kadej z osobna, albo e rozwizania problemw w jednej dziedzinie otrzymu je si za darmo, przenoszc je z innej dziedziny, w ktrej udao si je ju znale. Czsto chodzi przy tym o dziedziny, ktrych pokrewiestwa nikt nawet nie podejrzewa. Kt na przykad przed cybernetyk mgby si domyli, e tonicie statku, poar, inflacja, procesowanie si pieniaczy to jednakowe zjawiska sprzenia zwrotnego dodatniego rozbienego, do ktrych wyraania suy jeden i ten sam wzr matematyczny. Zasad dziaania rakiety dcej do zmieniajcego kierunek ruchomego celu Wiener opar na zasadzie pogoni wilka za zajcem. Wzory matematyczne opracowane dla regulacji automatycznej w technice daj si zastosowa do procesw ekonomicznych. Sprzenie zwrotne byo od dawna znane 5

fizjologom pod nazw reaferencji, znacznie pniej radiotechnicy dla swoich potrzeb zrealizowali je rodkami technicznymi, ale dopiero cybernetycy okazali, e w istocie jest to jedno i to samo, wobec czego wzory matematyczne opracowane przez radiotechnikw mona zastosowa w fizjologii. Dziki cybernetyce wiadomo rwnie, e udoskonalenie automatw bdzie musiao si opiera na naladowaniu homeostazy w organizmach. Do zastosowania we wszystkich dziedzinach nadaj si zasady formalizacji zagadnie opracowane w logice matematycznej oraz matematyczne metody programowania i optymalizacji. Druga rewolucja naukowa jeszcze do nas nie dotara. W Polsce nie stosuje si metod optymalizacji. Nie powstaa w naszych uczelniach ani jedna katedra, cybernetyki w penym tego sowa znaczeniu, a spotykane gdzieniegdzie wykady przyczynkowe i o wskim zakresie nie odgrywaj wikszej roli. Gdy przed kilkoma laty braem udzia w przewodzie habilitacyjnym na zaproszenie pewnej politechniki, w dyskusji powiedziaem do habilitanta, e jego rozprawa dotyczy zagadnienia z zakresu cybernetyki, dziwi mnie wic, dlaczego w niej nawet wyrazu cybernetyka nie uy. Habilitant udzieli odpowiedzi wymijajcej, ale siedzcy obok mnie kierownik katedry zatrudniajcej habilitanta szepn mi, e sam mu odradzi przyznawanie si do cybernetyki, bo mogoby to nastawi nieprzychylnie dla habilitanta konserwatywnych profesorw z rady naukowej. Czyby: niech na caym wiecie wojna o drug rewolucj naukow], byle polska wie wesoa, byle polska wie spokojna? Cybernetyka powinna by wykadana na kadej wyszej uczelni, poniewa jest to nauka, w ktrej to samo i tym samym jzykiem mwi si o procesach sterowania zachodzcych w maszynie, czowieku i spoecznoci. Na tej tylko drodze mona doj do rozwizywania kompleksowych problemw optymalizacyjnych. O niedocenianiu tego wszystkiego, co przynosi ze sob druga rewolucja naukowa, zdaje si wiadczy zapowiadane u nas premiowanie osigni naukowych zastosowanych w praktyce, z pominiciem rozwiza oglnych, teoretycznych, abstrakcyjnych, chocia np. opracowanie zasad optymalnej organizacji nauczania, optymalnej organizacji bada naukowych, optymalnej organizacji projektowania, optymalnej organizacji zarzdzania itp. moe mie o wiele doniolejsze skutki praktyczne ni np. opracowanie nowego typu kleju czy lakieru. Zaczyna si u nas uznawa ju pierwsz rewolucj naukow, nie dostrzega si jeszcze znaczenia drugiej. KTO JEST NAUKOWCEM 6

Naukowcem jest ten, kto poszukuje odpowiedzi na pytania, na ktre dotychczas nikt nie odpowiedzia, za pomoc metod umoliwiajcych udowodnienie odpowiedzi. W ramach samej nauki s to pytania: co jest? (fakty), co jest jakie? (waciwoci), co od czego jak zaley? (zwizki). Zastosowania nauki w praktyce dotyczy pytanie: jak co osign? (optymalizacja). Sprawom tym powic wicej uwagi w ostatnim rozdziale. Przed kilkunastu laty, kiedy na miejsce jednolitej ustawy o nauce z 1951 r. postanowiono wprowadzi odrbne ustawy dla placwek Polskiej Akademii Nauk, szkolnictwa wyszego i instytutw resortowych, toczyy si burzliwe dyskusje, czy aby by uznanym za naukowca (pracownika naukowego), trzeba koniecznie mie doktorat. Za utrzymaniem tego wymagania wysuwano argumenty, e doktorat jest wyranym sprawdzianem przydatnoci do dziaalnoci naukowej, a zrezygnowanie z niego stworzy w praktyce rozlege pole do stosowania taryfy ulgowej, co w konsekwencji przyczyni si do deprecjacji zawodu naukowca. Przeciwko rygorystycznemu traktowaniu tego wymagania podnoszono zastrzeenia, e doktoraty s odpowiednie raczej dla naukowcw teoretykw, oprcz ktrych jednak podani s, zwaszcza dla przemysu, naukowcy praktycy, czsto nie majcy adnych uzdolnie do pisania rozpraw doktorskich, ale odznaczajcy si pomysowoci konstruktorsk, wynalazcz i racjonalizatorsk, szczeglnie wic przydatni w instytutach resortowych. Pogld przeciwnikw rygoryzmu przeway, w zwizku z czym na miejsce zbiorczej nazwy samodzielni pracownicy nauki, okrelajcej docentw i profesorw, wprowadzono tytu samodzielny pracownik naukowo-badawczy i ustalono, e moe on by przyznawany nawet bez doktoratu (nie mwic ju o habilitacji) za osignicia takiego rodzaju, jak wynalazki, nowe konstrukcje, powane usprawnienia itp. Dzi, po okoo dziesiciu latach stosowania tych zasad w praktyce, mona stwierdzi, e suszno bya raczej po stronie rygorystw. Zawd naukowca rzeczywicie uleg deprecjacji. Tytuy samodzielnych pracownikw naukowo-badawczych otrzymali nie tyle konstruktorzy czy wynalazcy, ile urzdnicy z technicznym wyksztaceniem na kierowniczych stanowiskach w instytutach resortowych. Bywa on te po prostu furtk do zapewnienia podwyki uposaenia wieloletnim pracownikom instytutw, ktrzy od dawna ju osignli puap w swojej kategorii uposaenia. Zapewnienia, e w instytutach resortowych jest mnstwo pracownikw wprawdzie bez doktoratu, ale z duym dorobkiem naukowym, w wikszoci przypadkw okazay si fikcj.

Dzisiaj odywa zrozumienie, e praca doktorska to narzdzie wyrabiania umiejtnoci rozpoznawania i krytycznej oceny aktualnego stanu wiedzy w danym problemie, jasnego stawiania problemw, racjonalnego wyboru metody, planowania bada i przeprowadzania przekonujcego dowodu susznoci otrzymanego rozwizania. Wanie braki w tym zakresie sprawiy, e w projektach i konstrukcjach opracowywanych przez instytuty resortowe tyle jest niedocigni, niedokadnoci i zawodnoci, a do znikomej liczby wyjtkw nale opracowania wykonane celnie, szybko i pewnie. Mamy cae tysice pracownikw naukowych w statystyce, a nie ma kto robi bada. Niemniej zdarzaj si wartociowi naukowcy nie majcy doktoratu i nie dajcy si nawet nakoni, eby po prostu wybrali najlepsz ze swoich licznych prac ju dawniej wykonanych i przedstawili j jako prac doktorsk. Uwaaj, e robienie doktoratu jest odpowiednie tylko dla pocztkujcych naukowcw. Chyba jednak zniechca ich gwnie sama procedura doktoryzacyjna. Jest ona rzeczywicie tak kopotliwa, e nawet wielu modych niewtpliwie utalentowanych ludzi odkada z roku na rok otwarcie przewodu doktorskiego, a nieraz w kocu rezygnuje. Moim zdaniem, doktoraty wymagaj pewnych modyfikacji. Przede wszystkim naleaoby zmieni nastawienie do doktorantw. W przewaajcej wikszoci - do czego walnie si przyczynio wprowadzenie niefortunnej rotacji asystentw na wyszych uczelniach - traktuje si spraw tak, jak gdyby mieli oni zrobi doktorat dla doktoratu, tzn. stawia si uzyskanie stopnia doktorskiego za cel, do ktrego dobiera si temat. Zamiast kierowa si potrzeb rozwizania okrelonego zagadnienia, zwraca si uwag na to, eby temat by doktoryzacyjny {doktorfhig, wedug lapidarnego okrelenia niemieckiego) - ani za trudny, ani za atwy, ani za obszerny, ani za skpy, lecz w sam raz na prac doktorsk. W rezultacie po otwarciu przewodu doktorskiego doktorant zaczyna poszukiwa rozwizania, ktrego oprcz samego doktoranta, ze wzgldu na uzyskanie doktoratu, nikt wicej nie potrzebuje. Tymczasem doktorant powinien otrzyma takie czy inne zagadnienie, poniewa jego rozwizanie jest z okrelonych wzgldw teoretycznych czy praktycznych potrzebne. Do jego rozwizywania doktorant 'powinien przystpi z pasj badacza, a nie z nastawieniem grzecznego ucznia, ktry ma napisa adne wypracowanie. Poza tym trzeba byoby nieco zmieni kryteria oceny prac doktorskich. Obecnie w pracach tych, zwaszcza z zakresu nauk humanistycznych, jest za duo pisaniny, ktrej rdem jest wspomniane wyej nastawienie na robienie doktoratu dla doktoratu. Majc niewiele lub zgoa nie majc nic nowego do powielenia w swoich pracach przygotowywanych koniecznie jako 8

doktorskie, doktoranci starali si nadawa im doktorskie pozory przez dzielenie przysowiowego wosa na czworo, popisywanie si oczytaniem i rozdymanie rozmiarw pracy. Wytworzya si tradycja, wedug ktrej rozprawa musiaa mie obje 150-250 stronic, roi si od cytatw i odsyaczy oraz zawiera bibliografi liczc setki pozycji. Sprzyjaa temu, a nawet to wymuszaa postawa promotorw, recenzentw i czonkw rad naukowych. W rezultacie, zamiast na nowatorstwo, kadziono nacisk na szkolarstwo. Z tego punktu widzenia mona zrozumie niech naukowcw praktykw, owych konstruktorw i wynalazcw, do pisania prac doktorskich. Prace doktorskie, jak zreszt wszelkie prace naukowe odpowiadajce naszym czasom, powinny by zwize, powinny uwydatnia przede wszystkim nowo zawartej w niej idei i okrela wyranie, co zostao udowodnione. Wartociowe osignicia o charakterze przemysowym, jak np. nowe konstrukcje czy technologie, powinny by traktowane jako wystarczajca podstawa do otrzymania stopnia doktorskiego, a take co habilitacji czy otrzymania tytuu profesorskiego, zgodnie postulatem wyraonym na IV Plenum przez J. Tejchm: Jest rzecz absolutnie nienormaln, e przy wielkim u nas prestiu stopni i tytuw naukowych tak trudno je uzyska za najpowaniejsze nawet osignicia w rozwoju przemysu. Naleaoby przy tym przestrzega, eby to byy osignicia o charakterze istotnie naukowym, tzn. eby byy wniesieniem idei nowej (a nie skopiowaniem idei zastosowanej ju gdzie indziej, np. przez jakie przedsibiorstwo zagraniczne), i to wynikajcej z rozumowania (a nie z przypadkowego zgadnicia, np. wskutek tego, e kto miesza i pray tyle rnych skadnikw dobieranych na chybi trafi, a mu co z tego wyszo), wspartego ewentualnie pomiarami, eksperymentami, modelami itp., pozwalajcego przewidywa, a przynajmniej przypuszcza, jaki bdzie wynik. Mona tu oczekiwa kontrargumentu, e przecie to wszystko jedno, czy technolog co udowadnia i przewidywa, niech sobie nawet zgaduje, grunt, e wynik jest dobry i przynis gospodarce narodowej due korzyci. Ot nie wszystko jedno. Taka postawa wycza bowiem z pracy naukowca pojcie odpowiedzialnoci zawodowej. Podobnie jak nie zgadzamy si na to, eby lekarz leczy pacjenta prbujc dowolnych lekw, w nadziei, e moe go ktry uzdrowi, lecz damy, eby mia uzasadnienie zastosowania leku (czyli, mwic jzykiem lekarskim, eby nie popeni bdu przeciwko sztuce medycznej) - tak samo trzeba da od naukowca uzasadnienia proponowanego przeze rozwizania. Zgadywanie nowych konstrukcji budynkw, mostw, tuneli, szybw kopalnianych itp. mogoby si skoczy ich zawaleniem i kosztowa ycie wielu ludzi. Wprawdzie katastrofy si zdarzaj, 9

ale wtedy wkracza prokurator i biada konstruktorowi, ktry by nie potrafi uzasadni zaproponowanego i zastosowanego rozwizania. W sprawach drobnych o tym si nie myli, bo szkody powstae przy zgadywaniu z negatywnym wynikiem S w nich na og niewielkie, ale nawet w takich sprawach nigdy nie ma pewnoci, czy mae szkody nie stan si wielkimi, bo np. nie przemylany szczeg konstrukcyjny moe sta si rdem katastrof samochodw lub samolotw, nie dopracowany lek (jak to byo np. z thalidomidem) moe mie dziaanie uboczne z tragicznymi nastpstwami itp. Nawet najwikszy sukces techniczny, ale pochodzcy tylko z wynalazczego olnienia, nie moe kwalifikowa do tytuu naukowego, bo tytu ten, nie jest czym w rodzaju orderu, lecz legitymacj zawodow naukowcw o odpowiednich kwalifikacjach. I wreszcie uwaam, e naleaoby zlikwidowa egzaminy, wymagane dotychczas w przewodzie doktorskim. S one pozostaoci z dawnych czasw, gdy doktorat by wstpem do habilitacji traktowanej jako venia legendi, czyli uprawnienie do wykadania na uniwersytecie. Egzaminy byy wwczas i sprawdzianem zakresu wiedzy kandydata na przyszego wykadowc. Sprawdzianem stawiajcym kropk nad i by wykad prbny wymagany w przewodzie habilitacyjnym. Dzisiaj sytuacja jest zupenie inna. Wykady dla studentw pierwszych lat studiw powierza si nawet magistrom, nie poddajc ich przedtem adnym egzaminom ani nie dajc prbnych wykadw. Nie wiadomo wic, po co egzaminowa doktorantw, z ktrych wielu, a w niedalekiej ju przyszoci wikszo, nie bdzie nikomu niczego wykada, zajm si oni bowiem wycznie prac badawcz. Poza tym, wobec coraz bardziej wzrastajcego ogromu literatury naukowej, osobista pami naukowca odgrywa dzi niniejsz rol ni dawniej, po szczegy siga si do ksiek. Jak powiedzia prof. Wasiutyski: Chodzi nie o to, eby doktorantw uczy, lecz o to, eby doktorantw uczy bada. Dlatego te, zamiast sprawdzania wiedzy doktoranta, naleaoby komisyjnie przeprowadzi z nim wnikliw dyskusj nad jego prac doktorsk w celu stwierdzenia, czy przejawi on naleyte umiejtnoci badawcze. Zadania tego nie spenia publiczna obrona rozprawy doktorskiej - jest to w istocie tylko uroczysty popis doktoranta i takim powinien pozosta. Aby unikn nieporozumie terminologicznych, uwaam za konieczne objani rnice znacze, w jakich bd dalej uywa wyrazu naukowiec i wyrazw pokrewnych. Naukowiec jest okreleniem zawodu polegajcego na twrczej pracy, zmierzajcej do rozszerzania istniejcej wiedzy, pracownik naukowy za - okreleniem zatrudnienia na pewnego typu stanowiskach w instytucjach naukowych. Mona by pracownikiem

10

naukowym, a mimo to nie prowadzi bada naukowych, czyli nie uprawia zawodu naukowca. Wspominam o tym nie tylko dla porzdku definicyjnego, lecz przede wszystkim dlatego, e kryje si w tym jedna z wzowych spraw organizacji nauki. Oto w kreleniu perspektyw postpu opartego na osigniciach nauki bierze si pod uwag liczb pracownikw naukowych, tj. liczb osb, ktrym przyznano takie czy inne stopnie i tytuy naukowe czy tez powierzono stanowiska uwaane za naukowe, tymczasem liczba pracownikw naukowych bdcych naukowcami, tj. tworzcych nauk, a tylko na takich mona opiera plany postpu w realizacji rewolucji naukowej, jest mniejsza. Chodzi o to, eby unikn zudnego wraenia, jakobymy mieli a tylu naukowcw, i zaskoczenia, gdy rezultaty oka si nike. Na pytanie, kto jest naukowcem, nie mona odpowiedzie wskazujc jaki jeden okrelony typ intelektualny - jest to caa galeria rnych typw ludzi. Opracowanie typologii naukowcw byoby interesujcym i poytecznym zadaniem; wymagajcym jednak obszernych i wnikliwych studiw, tote ogranicz si tutaj do szkicowego zarysu tej sprawy. Na czele listy naleaoby umieci naukowcw pionierw, naukowcw awanturnikw, naukowcw ryzykantw, naukowcw artystw czy jak by ich tam jeszcze nazwa, co w rodzaju ludzi, ktrzy stojc na lenej polanie drcz si pytaniem: ale co jest w tym lesie? ami uznane prawa i teorie naukowe, tworzc nowe. Oni te bywaj autorami zaskakujcych pomysw wynalazczych. Tu za nimi mona by wymieni naukowcw klasykw, mistrzw rzemiosa naukowego, kapanw strzegcych adu w nauce, ktrzy nie wyjd poza obrb owej lenej polany, ale postaraj si wszystko na niej wykry w ramach istniejcych praw. Klasycy, nie cierpicy pionierw jako burzycieli umiowanego adu, skorzy s do nazywania ich ,,pseudouczonymi, do czego zreszt pionierzy daj im nierzadko powody, jako e w lesie niewiadomoci nie ma drogowskazw, atwo wic o obranie bdnego kierunku. Pionierzy odwzajemniaj si im epitetem wrogw postpu w nauce, w czym take miewaj suszno. Pomimo tego antagonizmu, a moe raczej dziki niemu, na tych dwch grupach naukowcw stoi rozwj nauki. Bez pionierw groziaby nauce stagnacja, bez klasykw nauka mogaby zej na manowce i sta si szarlatastwem. Gdy pionierskie idee w konflikcie z kanonami rzemiosa naukowego wychodz zwycisko, wwczas jako nowe prawdy zostaj wczone do skarbca wiedzy. Im bardziej s rewolucyjne, tym trudniejszy jest ich pord. Ilu to kontrowersjami bya usiana droga od wystpienia Semmelweisa do stworzenia aseptyki czy 11

od opublikowania teorii wzgldnoci przez Einsteina do powszechnego jej uznania. Z uznaniem pionierskich idei twrcy ich awansuj z pseudouczonych na uczonych, polana lena zostaje poszerzona, a naukowcy kapani zaczynaj strzec czystoci tych idei przed zakusami nastpnych naukowcw awanturnikw. Bywa te przeciwnie: idee nie wytrzymujce prby zostaj odrzucone (niekiedy niesusznie - i po latach przeywaj swj renesans), a jedynym ich ladem s w historii nauki wzmianki o bezdroach, po jakich bdzia myl ludzka w poszukiwaniu prawdy. Jednake pionierzy, ktrym zdarzyo si pobdzi w lesie nauki, nie zasuguj na omieszanie. Z tak postaw mona si spotka np. w stosunku do flogistonowej teorii spalania (wedug ktrej spalanie polega na wydzielaniu pewnej substancji, nazwanej flogistonem, przejawiajcym si jakoby w postaci pomienia), ktrej bdno zostaa wykazana przez Lavoisiera, autora tlenowej teorii spalania (wedug ktrej spalanie polega na pobieraniu pewnej substancji nazwanej tlenem, czego dowodem jest przyrost masy spalonego ciaa). Tymczasem flogistonowcom trzeba przyzna dwie zasugi: pogld, e ogie nie jest czym pierwotnym (ywioem, jak to okrelali staroytni), lecz zjawiskiem pochodnym, oraz pogld, e wchodzi tu w gr jaka szczeglna substancja pomylili si tylko co do kierunku. Wzorowy byby naukowiec czcy pionierstwo z rzemiosem, dostatecznie miay, a zarazem dostatecznie krytyczny. Trzecie miejsce naleaoby przyzna naukowcom stymulatorom, naukowcom postulatorom, naukowcom reyserom, ktrzy sami nie podejmuj rozwizywania problemw, ale s obdarzeni zdolnoci ich wynajdywania, stawiania i podsuwania innym, a jak wiadomo, waciwe postawienie problemu to ju cz jego rozwizania. Ci nie wyjd z polany do lasu, ale mog pokaza, czego brakuje na samej polanie. Mog pomc w rozwizaniu problemu przez wskazanie repertuaru metod i rde informacji. Tego rodzaju naukowcy, ktrych mona by te nazwa metodologami, s przydatni do organizowania, koordynowania i przewodniczenia w zespoowej pracy naukowej. Jako czwart grup mona wymieni naukowcw erudytw, naukowcw kompilatorw, naukowcw krytykw, majcych upodobanie w gromadzeniu, konfrontowaniu i przetrawianiu cudzych idei, aby je potem poda w sposb usystematyzowany i krytycznie oceniony. S oni zwykle autorami wartociowych monografii naukowych, a ich umiejtnoci s szczeglnie cenne w ksztaceniu modych naukowcw. Mona by ich porwna do ogrodnikw, ktrzy na zarastajcej dziko polanie jedne roliny poprzystrzygaj, drugie poprzesadzaj w osobne grzdki, uatwiajc innym orientacj. To apostoowie porzdku formalnego w sposobie

12

pisania prac naukowych, w sownictwie, w symbolice, w prowadzeniu protokow pomiarowych itp. Na tym trzeba by zakoczy list rzeczywistych naukowcw. Nastpujce dwie grupy speniaj poyteczn rol, ale nie wnosz do nauki nic nowego, a tylko jej osignicia ugruntowuj. W tym charakterze na pitym miejscu listy mona by umieci wykonawcw czynnoci odbywajcych si wedug aktualnych wymaga nauki, jak np. zbieranie danych statystycznych, wykonywanie pomiarw we wskazany sposb, wykonywanie oblicze wedug wskazanych wzorw itp. Normalnie czynnoci takie wykonuje personel techniczny, ale niemao jest u nas ludzi, ktrzy statystycznie zaliczani s do naukowcw, cho ich puap intelektualny wyznacza im przydatno tylko do tego rodzaju prac. Na szstym miejscu mona wymieni owiatowcw, zajmujcych si przekazywaniem istniejcej wiedzy innym. Rzecz jasna, wymienienie zawodu owiatowca dopiero na tym miejscu nie ma nic wsplnego z ocen, bardzo przecie wysok, spoecznej roli owiaty. Wynika ono jedynie z okolicznoci, e przedstawiona tu lista jest uoona w kierunku malejcego stopnia twrczoci naukowej u rnych grup naukowcw nominalnych. Jest bezsporne, e przekazywanie wiedzy nie jest tym samym co jej tworzenie, a do nieporozumie na tym tle dochodzi zwykle wskutek ywej jeszcze tradycji czenia zawodu naukowca z zawodem owiatowca i wieloci znacze, w jakich wyraz nauka jest u nas uywany. Pozostaje wymieni jeszcze trzy grupy, wprawdzie take zwizane z nauk, ale w sposb dla niej szkodliwy. Spord nich, na sidmym miejscu, naleaoby wymieni administratorw, przy czym nie mam tu na myli personelu wykonujcego rozmaite poyteczne usugi w instytucjach naukowych, jak choby dokonywanie zakupw aparatury czy prowadzenie ksigowoci, lecz ludzi majcych upodobanie w administrowaniu prac naukowcw, co jest oczywistym nieporozumieniem, polegajcym na pomieszaniu wysuwania potrzeb, czyli stawiania zada wobec nauki (co byoby bardzo sensowne), z zarzdzaniem metodami pracy (co jest pozbawione sensu). Temat ten omwi szczegowiej w jednym z nastpnych rozdziaw. Na smym miejscu wymienibym pseudonaukowcw, blagierw, ktrzy pod pozorami wkadu do nauki uprawiaj wieszczenie, tj. wypowiadaj nie udowodnione pogldy w sposb majcy sprawia wraenie naukowo udowodnionych bd dobieraj tendencyjnie argumenty do przyjtych z gry twierdze.

13

I wreszcie na ostatnim, dziewitym miejscu trzeba wymieni pasoytw nauki, tj. karierowiczw, ktrzy nie maj kwalifikacji do uprawiania zawodu naukowca, a tytuy naukowe zdobyli dziki wzgldom pozanaukowym. Ludzi wszystkich wymienionych kategorii mona znale w spisie naukowcw nominalnych, ale trzeba przecie z niego odliczy grupy: sidm, sm i dziewit jako szkodzce nauce, a co najmniej zbdne, jak rwnie grupy: pit i szst, ktre chocia poyteczne, nie wzbogacaj nauki. Pozostaj cztery pierwsze grupy, z ktrych czwarta blisza jest przekazywaniu wiedzy ni jej tworzeniu. A zatem realizacja rewolucji naukowej musiaaby si w zasadzie opiera na grupach pierwszej i drugiej, a w pewnym stopniu rwnie na trzeciej - jest to w sumie garstka naukowcw. Jako sygna ostrzegawczy w tym wzgldzie mog suy wyniki bada pilotowych uzyskane przez zesp moich wsppracownikw w zwizku z badaniem mechanizmu twrczoci naukowej. Aby zbada, jakimi drogami dochodzi si do nowych idei naukowych (w zalenoci od rozmaitych czynnikw, ktrych nie ma potrzeby tutaj wymienia), musielimy przedtem dotrze do moliwie duej liczby osb twrczych w nauce. W tym celu zwrcilimy si do kilkuset erudytw, o ktrych mona byo przypuszcza, e si do dobrze orientuj, co si w ich dziedzinie dzieje, z apelem o wymienienie publikacji naukowych wnoszcych oryginalny wkad do nauki. Pilota ten, przeprowadzony dla piciu wybranych, do odlegych od siebie dziedzin, da w liczbach zaokrglonych nastpujce wyniki (dla wszystkich piciu dziedzin cznie): 40 nazwisk, wymienionych przez wikszo erudytw w poszczeglnych dziedzinach, 30 nazwisk wymienionych przynajmniej przez kilku erudytw, 200 nazwisk, z ktrych kade byo wymienione tylko przez nie wicej ni jednego erudyt, pozostali naukowcy z owych piciu dziedzin nie byli wymienieni przez nikogo. Rezultat ten daje do mylenia. Krtko mwic, przy planowaniu naszej rewolucji naukowej (choby tylko pierwszej) nastawmy si od razu na to, e bdziemy musieli szybko wyksztaci znacznie wiksz liczb nowych naukowcw (twrczych), niby si to na pierwszy rzut oka mogo wydawa niezbdne. GDZIE NAUKOWIEC PRACUJE Ustawa o nauce z 1951 r. nie rozrniaa naukowcw pod wzgldem miejsca zatrudnienia mona byo by na takich samych zasadach asystentem, adiunktem, docentem czy profesorem rwnie dobrze w szkole wyszej, jak i w instytucie resortowym (ewentualnie w ktrej z 14

placwek Polskiej Akademii Nauk, wwczas jeszcze nielicznych). Jednolito ta zostaa rozbita wskutek walk, ktre w nastpstwie doprowadziy do odrbnych ustaw dla trzech pionw (Polska Akademia Nauk, szkolnictwo wysze, instytuty naukowo-badawcze). Walki te ju definitywnie ustay, warto jednak przypomnie, o co si toczyy. Chodzio o pienidze, a w szczeglnoci o rozdzia funduszw przeznaczonych na nauk midzy szkolnictwo wysze i instytuty resortowe. Fundusze te szy w przewaajcej czci na instytuty, a tylko niewielka reszta na szkoy wysze. Rzecz jasna, aktyw naukowcw ze szk wyszych, zwaszcza z politechnik, majcych znaczne potrzeby w zakresie wyposaenia laboratoriw, by z tego stanu rzeczy niezadowolony i podj energiczn akcj w celu jego zmienienia, by jednak bezsilny wobec argumentu, e uprzemysawianie kraju wymaga zbudowania wielu instytutw technicznych oraz e rozwj nauk technicznych musi si opiera na dobrze wyposaonych halach dowiadczalnych typu instytutowego, a nie na maych laboratoriach wicze studenckich w politechnikach. W tym stanie rzeczy pewna grupa wpywowych naukowcw ze wspomnianego aktywu chwycia si argumentu wrcz zaskakujcego, a mianowicie, e instytuty resortowe to placwki nienaukowe - nauka jest uprawiana tylko w uczelniach. Uzasadniano to w obszernych memoriaach, w ktrych wskazywano, e z okoo 3000 samodzielnych pracownikw nauki tylko 300, a wic zaledwie 10 proc. byo zatrudnionych w instytutach, caa reszta za w szkolnictwie wyszym. Dla porwnania podaj, e w 1967 r. liczba docentw i profesorw wynosia 5257 osb, z czego w szkolnictwie wyszym 4072 osoby, w placwkach badawczych Polskiej Akademii Nauk 583 osoby, w resortowych instytutach naukowo-badawczych 602 osoby. Liczba samodzielnych pracownikw naukowo-badawczych wynosia w placwkach Polskiej Akademii Nauk 598 osb, a w instytutach resortowych 1719 osb (oprcz docentw i profesorw liczby te obejmuj rwnie samodzielnych pracownikw naukowo-badawczych nie majcych tych tytuw). Powrmy jednak do dalszego cigu omawianej akcji. We wspomnianych memoriaach wskazywano dalej, e z 300 samodzielnych pracownikw nauki zatrudnionych w instytutach resortowych niemal wszyscy byli jednoczenie zatrudnieni w szkolnictwie wyszym, prac za w instytutach traktowali jako dodatkow, a wic, e instytuty prawie wcale nie miay wasnych samodzielnych pracownikw nauki. W konsekwencji - instytucji bez naukowcw nie mona uwaa za naukowe, a wobec tego fundusze przeznaczone na nauk powinny w caoci przypada szkolnictwu wyszemu.

15

Oczywicie caa przytoczona argumentacja bya wysoce niepowana, jako e niepodobna wymusi dopywu pienidzy sztuczkami terminologicznymi. C I bowiem przyszoby uczelniom z formalnego uznania ich za jedyn siedzib nauki i nawet przyznania im caych 100 proc. funduszw przeznaczonych na nauk, jeeli fundusze te zostayby przy tym obnione do takiej wysokoci, jaka dla szkolnictwa wyszego bya od pocztku przewidziana. Nic te dziwnego, e sprawa rozdziau funduszw szybko ucicha jako bezprzedmiotowa. Nie ucicha jednak podjta akcja. Oto, aby rwnie na przyszo odj instytutom chtk podszywania si pod nauk, dano, eby tytuy pracownikw nauki, a w szczeglnoci docentw i profesorw, byy zastrzeone wycznie dla naukowcw w szkoach wyszych. Dla instytutw naley stworzy osobn terminologi, np. badacz, starszy badacz czy co w tym rodzaju. Usiowania te nie powiody si, ale ujawniy pewien problem organizacyjny, ktrego rozwizanie nastrczyo wiele trudnoci i zabrao sporo czasu. Chodzio o to, e gdyby na wzr uczelniany rwnie w instytutach za samodzielnych pracownikw nauki uwaa tylko docentw i profesorw, to w konsekwencji od kandydatw do tej kategorii pracownikw trzeba byoby wymaga doktoratu i habilitacji. Kady z nich na uzyskanie obu tych stopni naukowych musiaby zuy co najmniej sze lat. przy czym na tematy prac doktorskich i prac habilitacyjnych nie nadawayby si do prymitywne zadania uytkowe, jakimi wwczas instytuty byy zarzucane przez rozwijajcy si dopiero przemys. Rzecz jasna. instytuty nie mogy sobie pozwoli na wyczenie najzdolniejszych swoich pracownikw z prac biecych na szereg lat. Po wielu dyskusjach na ten temat z okazji kolejnych projektw ustaw znaleziono wyjcie przez wprowadzenie dla instytutw resortowych kategorii samodzielnych pracownikw naukowo-badawczych (i odpowiednio pomocniczych pracownikw naukowo-badawczych) obejmujcych docentw i profesorw, ale nie wycznie - mona by zaliczonym do tej kategorii nawet nie majc tytuu docenta czy profesora. W rezultacie wytworzyy si dwie zupenie oddzielne grupy instytucji naukowych: szkoy wysze i resortowe instytuty naukowo-badawcze, rnice si pod wieloma wzgldami, m.in. pod wzgldem nomenklatury zatrudnionych w nich naukowcw (pracownicy naukowobadawczy oraz pracownicy naukowo-dydaktyczni) oraz zasad ich wynagradzania. Niemniej, przesdzony zosta naukowy charakter instytutw, co znalazo ostateczny wyraz m.in. w ustawowym przyznaniu im uprawnie do prowadzenia przewodw doktorskich i habilitacyjnych. W placwkach badawczych Polskiej Akademii Nauk pracownicy maj nomenklatur jak w instytutach naukowo-badawczych, uposaenia za jak w uczelniach.

16

Te trzy grupy instytucji naukowych (centralne laboratoria naukowo-badawcze itp. s traktowane jak instytuty) s u nas miejscem zatrudnienia dla naukowcw. Bliej chciabym omwi sytuacj naukowcw przede wszystkim w resortowych instytutach naukowo-badawczych jako instytucjach przewidzianych wycznie do prowadzenia bada naukowych (w odrnieniu od szk wyszych, ktrych gwnym zadaniem jest dziaalno owiatowa). Jest prawdziwym instytucji nieszczciem, e struktura oparta na instytutw strukturze naukowo-badawczych zostaa

a d m i n i s t r a c y j n y c h . Prawdopodobnie

chciano w ten sposb unikn mankamentw struktury uniwersytetw, starej i wskutek tego konserwatywnej, rozdrobnionej na kilkuosobowe katedry i wskutek tego nieprzydatnej do podejmowania wikszych zada, zwizanej ze sztywnym programem nauczania i wskutek tego nieelastycznej w dysponowaniu kadrami i ich czasem. Jest to struktura piramidy zarzdzania - wywodzi si ona z napoleoskiej struktury wojskowej, majcej zapewni centralizacj rozkazodawstwa. Std pochodzi system trjkowy: trzy druyny to pluton, trzy plutony to kompania, trzy kompanie to batalion itd., a do wodza naczelnego na wierzchoku. Koncepcja podobnej piramidy zostaa zastosowana do administracji pastwowej i przetrwaa do dzisiaj we wszystkich chyba krajach: kilka referatw to wydzia, kilka wydziaw to departament, kilka departamentw podlega jednemu wiceministrowi, a na czele stoi minister. Dokadn kalk tego jest u nas struktura instytutw resortowych: kilku pracownikw naukowych to pracownia, kilka pracowni to zakad, kilka zakadw to instytut z dyrektorem na czele. Dlaczego taka struktura instytutw miaaby by za? Dlatego, e o co innego chodzi w administracji, a o co innego w nauce. W administracji chodzi o podejmowanie decyzji, w zwizku z czym musi by wyranie okrelone, kto komu ma prawo rozkazywa i kto czyje rozkazy jest obowizany wykonywa. Struktura administracji odpowiada temu wymaganiu, gdy wobec pracownika z dowolnego miejsca piramidy zarzdzania okrela podwadnych, ktrym ma on prawo rozkazywa, zwierzchnika, ktrego rozkazy ma obowizek wykonywa, oraz postronnych, w stosunku do ktrych nie ma on ani tego prawa, ani tego obowizku.

17

W nauce natomiast chodzi o rozwizywanie zagadnie, czyli - o czym mwiem ju wielokrotnie - o poszukiwanie odpowiedzi na pytania, na ktre dotychczas nie odpowiedziano. O trafnoci znalezionej odpowiedzi nie przesdza przecie prawo decydowania, lecz przeprowadzenie dowodu. Miny ju na szczcie czasy inkwizycji, ktra dyktowaa Galileuszowi, jakie twierdzenia s suszne. Istnieje wprawdzie w nauce hierarchia naukowa od asystenta do profesora, nie jest ona jednak oparta na kryterium wadzy, lecz na kwalifikacjach. Konsekwencje tej hierarchii s takie, e w sprawach jeszcze nie udowodnionych wiksze jest prawdopodobiestwo, i racj ma profesor o wybitnych osigniciach ni rozpoczynajcy dopiero dziaalno naukow asystent. Jednake po przeprowadzeniu dowodu moe si okaza, e suszno bya po stronie asystenta. Profesor, ktry by mimo to narzuca asystentowi swj pogld, okazaby, e nie rozumie, o co w nauce chodzi. W dziaalnoci naukowej potrzebna jest rwnie administracja, ale do obsugiwania naukowcw, a nie do rzdzenia nimi. Kto przecie musi zajmowa si zakupami przyrzdw laboratoryjnych i ksiek, inwentaryzacj, utrzymywaniem pomieszcze w naleytym stanie, korespondencj itp. Tymczasem struktura instytutw naukowych, wzorowana na strukturze instytucji administracyjnych, oparta jest na kryterium prawa do decydowania, tote w rezultacie wystpuj w nich dwie odrbne hierarchie naraz: hierarchia zarzdzania (np. dyrektor instytutu - kierownik zakadu - kierownik pracowni) oraz hierarchia naukowa (np. profesor docent - adiunkt). Hierarchie te rzadko pokrywaj si ze sob, co bywa rdem konfliktw, a w kadym razie stwarza sytuacje faszywe, zwaszcza gdy zwierzchnik zajmuje w hierarchii naukowej miejsce nisze od swego podwadnego lub nawet w ogle nie jest naukowcem (odnosi si to np. do wyszych urzdnikw z administracji pastwowej, przeniesionych do nauki na stanowiska' dyrektorw instytutw). Poza tym w obecnej piramidzie zarzdzania w instytutach wystpuje zasadnicza sprzeczno, zakres wadzy wzrasta, a znajomo rzeczy maleje. W administracji pastwowej nie ma takiej sprzecznoci, poniewa przy podejmowaniu decyzji minister dysponuje informacjami niekoniecznie dostpnymi dla dyrektora departamentu, np, otrzymuje specjalne raporty i biuletyny, bierze udzia w posiedzeniach rzdu itp. Z kolei dyrektor departamentu otrzymuje informacje, z ktrych nie wszystkie s przeznaczone dla kierownikw wydziaw itd. W instytutach naukowych natomiast jest odwrotnie. Najlepiej poinformowany (w sprawach naukowych, a o takie przecie chodzi w instytutach) jest specjalista zajmujcy si 18

okrelon problematyk, pracujcy w niej od szeregu lat, znajcy wszystkie wane publikacje z jej zakresu, orientujcy si, co nowego si w niej ostatnio pojawio, itd. Ale to wanie jest pracownik u dou piramidy zarzdzania w instytutach, w najlepszym razie kierownik pracowni zajmujcy si t problematyk. Gdyby kierownik zakadu chcia mie takie rozeznanie w problematyce, np. trzech pracowni zakadu, jakie maj ich Kierownicy, musiaby na to powica trzykrotnie wicej czasu. W rzeczywistoci nie ma on do dyspozycji nawet trzeciej czci swojego czasu dla Kadej z tych pracowni, absorbuj go bowiem czynnoci administracyjne. W rezultacie kierownik zakadu orientuje si tylko oglnie, nad czym si w pracowniach pracuje, a podejmowane przeze decyzje maj raczej charakter nadzoru, najczciej za sprowadzaj si do spraw porzdkowo-organizacyjnych, jak etaty, urlopy, sprawozdania, rachunki, listy itp. adnej szczeglnej sprawy fachowej ktrej z pracowni kierownik zakadu nie zdoaby prawidowo zaatwi be uprzedniego zreferowania mu jej przez kierownika pracowni i otrzymania wszystkich potrzebnych wyjanie. Kierownicy zakadw, ktrzy nie chc zaprzesta uprawiania zawodu naukowca, staraj si pozostawia pracowniom jak najwiksz samodzielno, zyskujc przez to troch czasu na badania we wasnej specjalnoci. W ten sposb zdrowy rozsdek koryguje w pewnym stopniu wadliwo struktury instytutw. Jeszcze mniejsze - bo skd mogoby by inaczej - rozeznanie w problemach rozwizywanych w poszczeglnych pracowniach naukowych ma dyrektor instytutu. cile biorc, jest ono tak mae, e wiele pracowni instytutu jest znanych jego dyrektorowi tylko z nazwy, a czsto nawet i to nie. Odnosi si to zwaszcza do duych instytutw, liczcych kilkadziesit pracowni. Niemal dla adnej pracowni dyrektor instytutu nie mgby by partnerem w dyskusji naukowej. Zreszt i czasu na to by nie mia wskutek przecienia sprawami administracyjnymi. Wszystko to sprawia, e dyrektorowi instytutu atwiej jest by autorytatywnym w sprawach administracyjnych, z ktrymi ma do czynienia na co dzie i ktre nie wymagaj wiedzy specjalnej, ni w sprawach naukowych, na ktre brakuje mu czasu i ktre s dla niego zbyt rozlege, a z czasem staj si coraz bardziej odlege, tote jego zainteresowania koncentruj si na administrowaniu. Nic dziwnego, e nawet u wartociowego naukowca, po otrzymaniu nominacji na dyrektora instytutu, pojawiaj si zwykle nawyki biurokratyczne. Jak powiedzia pewien docent: atwiej o to, eby naukowiec zurzdnicza, ni eby urzdnik znaukowia. W obecnej strukturze instytutw naukowcy w pracowniach naukowych s w zasadzie jedynymi pracownikami uprawiajcymi zawd naukowca, oni maj najwiksz wiedz w zakresie rozwizywanych przez siebie zagadnie, tylko ich praca nadaje instytutom 19

sens istnienia - i ci wanie ludzie s najniej wynagradzani. W sprawie zmian w instytucie nikt nie zasiga ich zdania, o zapadych postanowieniach dowiaduj si ostatni i nie o wszystkich, s zawsze obiektem cudzych decyzji, sami nie decyduj o niczym; w schemacie organizacyjnym instytutu pracownie naukowe figuruj na szarym kocu lub wcale, a kierownik pracowni nawet listu urzdowego nie ma prawa wysa z wasnym podpisem. Czy jest do pomylenia wikszy absurd? Instytuty a s u nas zintegrowane naukowo. Im administracyjnie, wikszy naley instytut, zdezintegrowane

tym silniej to wystpuje. Tymczasem powinno by przeciwnie, i dlatego zmniejszy integracj administracyjn, a zwikszy integracj naukow. Trzonem instytutu powinny by pracownie naukowe. Pracownia powinna si skada z naukowcw o specjalnociach zbienych w takim zakresie, eby mogli wsppracowa ze sob i wzajemnie si zastpowa, aby w razie choroby, urlopu czy nawet odejcia ktregokolwiek z nich praca jego moga by kontynuowana przez innego. Naukowiec o najwyszych kwalifikacjach powinien by kierownikiem pracowni. Liczba pracownikw pracowni powinna by co najwyej taka, przy ktrej kierownik moe mie pen orientacj w pracy kadego z nich i zapewni im dostatecznie czste konsultacje oraz czuwa nad rozwojem naukowym modszych pracownikw. Zamiast sztywnych zakadw, grupujcych pokrewne pracownie, powinny by tworzone elastyczne zespoy robocze pracownikw z rnych pracowni do rozwizania okrelonych zagadnie. Ponadto w instytucie powinna dziaa grupa naukowcw metodologw, ktrych zadaniem powinno by udoskonalanie metod badawczych oraz koordynowanie pracy wspomnianych zespow roboczych. Metodolog o najwyszych kwalifikacjach naukowych powinien by przewodniczcym grupy metodologw, a zarazem dyrektorem instytutu. Kierownicy pracowni i metodologowie powinni stanowi aktyw naukowy, na ktrym powinna si opiera dziaalno instytutu. Do dyspozycji tego aktywu powinna istnie sprawna administracja, zabiegajca o wszystko, co jest do pracy naukowej potrzebne. Jeli chodzi o sytuacj naukowcw w szkoach wyszych, to nie jest ona bynajmniej lepsza ni w instytutach resortowych, jakkolwiek pod innymi wzgldami i z odmiennych przyczyn. Dla uniknicia nieporozumie zaznaczam, e - zgodnie z definicj, jak podaem w rozdziale 20

Kto jest naukowcem - rwnie w odniesieniu do pracownikw naukowo-dydaktycznych przez uprawianie zawodu naukowca rozumiem prowadzenie bada naukowych. Jeszcze sto lat temu naukowcy zatrudnieni w uniwersytetach mieli do dyspozycji sporo czasu na dziaalno naukow. Ich obcienie zajciami owiatowymi byo niewielkie, poniewa wobec sabego w wczesnych spoeczestwach rozwoju ycia zawodowego wymagajcego studiw wyszych niewielka bya liczba suchaczy, a brak obowizku dostosowywania wykadw do jakiegokolwiek programu umoliwia naukowcom swobodny dobr tematw. Rzecz jasna, dobierali oni tematy odpowiadajce ich aktualnym dociekaniom naukowym, co zreszt byo gwn atrakcj przycigajc suchaczy, majcych wwczas prawo swobodnego doboru przedmiotw i czasu studiw. W takim stanie rzeczy midzy dziaalnoci naukow i dziaalnoci owiatow istnia do bliski zwizek. Obecnie jednak, co jest wynikiem ogromnego wzrostu znaczenia spoecznego owiaty, programy nauczania w szkoach wyszych s tak szeroko rozbudowane i rygorystyczne, e dziaalno naukowa znalaza si tam waciwie na marginesie dziaalnoci owiatowej. W gruncie rzeczy, s w badania naukowe, tzw. zwaszcza w na politechnikach, dodatkowych, pomocniczych. Modne u nas do niedawna haso: nie odrywa nauki od dydaktyki, stao si pustym frazesem, poniewa godziny zuywane przez naukowcw na dziaalno owiatow s godzinami odebranymi ich dziaalnoci naukowej. A bynajmniej nie s to tylko godziny przeznaczone na wykady i egzaminy. Naley do tego doliczy czas zuywany na przygotowanie wykadw, lektur nowych podrcznikw zagranicznych (kosztem lektury publikacji pogbiajcych wiedz naukowca O rozwizywanych przeze zagadnieniach), nadzorowanie asystentw prowadzcych wiczenia, opracowywanie skryptw, uczestniczenie w posiedzeniach rady wydziau w sprawach studiw, sprawowanie opieki nad organizacjami studenckimi i mnstwo innych zaj podobnego rodzaju. Powstaa paradoksalna sytuacja, w ktrej z jednej strony nawouje si do intensyfikacji bada naukowych, z drugiej za cztery tysice profesorw, docentw, czyli wszystkich samodzielnych pracownikw naukowych w Polsce, zuywa lwi cz swojego czasu na zajcia owiatowe. Warto si zastanowi, czy nie naleaoby w szkolnictwie wyszym przeprowadzi jakiego rozrnienia midzy pracownikami majcymi wyrane uzdolnienia i zamiowania do 21 prowadzone ramach gwnie godzinach

gospodarstw

dziaalnoci owiatowej a pracownikami majcymi wyrane uzdolnienia i zamiowanie do dziaalnoci badawczej; odciyoby to pierwszych od prowadzenia bada, drugich za od zaj owiatowych. Dziki temu jedni mogliby si skoncentrowa na doskonaleniu metod i umiejtnoci dydaktycznych, drudzy za na doskonaleniu metod i umiejtnoci badawczych. Przy takim postawieniu sprawy mona by oczekiwa dobrych rezultatw, zgodnie z postulatem, eby kady robi to, do czego ma uzdolnienia i skonnoci. Z drugiej strony, przy planowaniu bada naukowych w skali krajowej byoby wiadomo, na jak kadr mona w tym wzgldzie faktycznie liczy. Mona si nieraz spotka z argumentem, e w uczelniach wizanie dziaalnoci naukowej z owiatow jest potrzebne do ksztacenia nastpnych naukowcw. Jest w tym chyba sporo przesady, jako e w gruncie rzeczy ksztacenie to odbywao si i nadal odbywa tak, jak w redniowiecznych cechach ksztacio si rzemielnika. Aby nim zosta, trzeba byo najpierw by t e r m i n a t o r e m (a s y s t e n t e m ), ktry musia wykonywa rozmaite czynnoci pomocnicze dla swego mistrza (profesora) i mg obserwowa jego prac. Potem trzeba byo wykona sztuk c z e l a d n i c z (p r a c d o k t o r s k ) i przedstawi j starszym cechu (radzie naukowej), aby po dodatniej ocenie otrzyma odpowiednie wiadectwo (doktorat) i zosta c z e l a d n i k i e m (a d i u n k t e m ). Po pewnym okresie pracy w tym charakterze mona si byo podj wykonania sztuki mistrzowskiej (p r a c y habilitacyjnej) i w rezultacie zosta przyjtym w poczet m i s t r z w (p r o f e s o r w , na pocztek z tytuem docenta). Nie ma w tym nic specyficznego dla uczelni, o czym zreszt wiadcz doktoraty uzyskiwane w instytutach. Zarwno w odniesieniu do rzemielnikw, jak i do naukowcw system taki przetrwa wieki, ale si w kocu zdezaktualizowa: w rzemiole wskutek rewolucji przemysowych, w nauce wskutek rewolucji naukowych. Obecnie rzemielnikw ksztaci szkoa rzemielnicza. Jaka szkoa ma ksztaci naukowcw? Dotychczasowy cechowy sposb produkowania naukowcw sta si mao przydatny, poniewa - na dzisiejsze potrzeby - ma dwie powane wady. Po pierwsze, pochania zbyt wiele czasu. Liczc przecitnie 1-3 lata asystentury do podjcia pracy doktorskiej, 3-4 lata na prac doktorsk, 1-4 lata adiunktury do podjcia pracy habilitacyjnej, 3-4 lata na prac habilitacyjn, otrzymuje si w sumie 8-15 lat. Wiksza z tych liczb oznacza usamodzielnienie si naukowca dopiero okoo czterdziestego roku ycia, ale w praktyce nastpuje to nieraz jeszcze pniej (lub nigdy), zwaszcza w instytutach resortowych, wobec braku rygorw co do czasu pozostawania na stanowiskach pomocniczych pracownikw naukowo-badawczych. 22

Po drugie, system terminowania wytwarza u modego pracownika naukowego skonno do naladowania mistrza, przyswajania sobie jego metod pracy i aprobowania jego pogldw, zwaszcza e mistrzowie zwykle bywaj apodyktyczni i nie znosz sprzeciww w ogle, a ze strony swoich terminatorw w szczeglnoci. Jest to szkodliwe, poniewa ogranicza horyzont intelektualny terminatora, wytwarza preferencje okrelonych metod, nie oparte na ocenie ich przydatnoci, osabia krytycyzm i uczy konformizmu. System ksztacenia naukowcw w nowoczesnym ujciu jest czym, co wymaga dopiero opracowania. Nie ulega wtpliwoci, e powinien to by system umoliwiajcy skrcenie okresu inkubacji samodzielnego naukowca np. do 6-8 lat, a przy tym sprzyjajcy opanowaniu penego repertuaru metod badawczych oraz wyrabianiu krytycyzmu i pomysowoci. Natomiast mniej pewne jest, na czym taki system powinien polega. Za jedn z prb w tym kierunku mona uwaa organizowanie studiw doktoranckich (zwykle trzyletnich), ale s one przeadowane wykadami, co wprawdzie wzbogaca wiadomoci doktorantw, opnia jednak rozwj samodzielnoci mylenia, stwarzajc atmosfer szkki, jak gdyby kontynuowania studiw uniwersyteckich i zdawania dalszych egzaminw. Aby temu przeciwdziaa, naleaoby poszukiwa racjonalnego systemu ksztacenia naukowcw raczej w instytutach ni w uczelniach, tj. tam, gdzie doktorant bdzie mia do czynienia z zagadnieniami rozwizywanymi dla zaspokojenia okrelonych potrzeb, a nie dla celw szkoleniowych. Poza zmianami merytorycznymi naleaoby te pomyle o usprawnieniu strony formalnej. Obecnie od ukoczenia pracy doktorskiej do otrzymania doktoratu upywa rok lub wicej, na co skadaj si miesice oczekiwania na posiedzenia rady naukowej podejmujcej kolejne decyzje, miesice oczekiwania na recenzje, miesice wakacyjne, w ktrych rada si nie zbiera, miesice na zdawanie egzaminw doktorskich itp. (Zreszt trudno si temu dziwi, skoro czas upywajcy od postawienia wniosku na nominacj profesorsk do jej uzyskania wynosi na og okoo trzech lat.) Dla modych naukowcw jest to pouczajcy przedsmak dysproporcji midzy popiechem, do jakiego pniej, w zawodzie naukowca, bdzie si ich przynagla w rozwizywaniu takiego czy innego zagadnienia, a wleczeniem si urzdowych formalnoci przy realizacji uzyskanego rozwizania. T r z e b a przyzna, e wprawdzie mamy cigle za mao stali, mieszka, szk, dewiz i wielu innych cennych rzeczy, ale czasu mamy w brd. JAK NAUKOWIEC PRACUJE 23

Odpowied na to pytanie mona otrzyma odpowiadajc na nastpujce dwa pytania pomocnicze: 1. 2. 1. 2. Dlaczego naukowiec pracuje? W jakich warunkach naukowiec pracuje? Jak naukowiec chce pracowa? Jak naukowiec moe pracowa?

S one rwnoznaczne z pytaniami:

A wic: dlaczego naukowiec pracuje? Oglnie biorc, do pracy skaniaj ludzi wielorakie motywy, jak np. ch uytecznoci, potrzeba aktywnoci, pragnienie uznania, poczucie obowizku, ch zarobku. W zalenoci od indywidualnego natenia poszczeglnych motyww mona wic pobudza ludzi do pracy np. ukazujc im donioso celw, stwarzajc szersze pole do dziaania, rozdajc awanse i odznaczenia, odwoujc si do poczucia obowizku czy te zwikszajc wynagrodzenie. Jednake odwoywanie si do motyww tego- rodzaju traci wiele na znaczeniu w zawodach wymagajcych wyranego talentu. U ludzi utalentowanych naczelnym motywem staje si bowiem zamiowanie, czyli pragnienie rozwijania posiadanego talentu. To, co robi z zamiowania, robi najchtniej, nie ma wic potrzeby ich do tego nakania. e talentu wymaga rwnie zawd naukowca. Oglnie mona powiedzie, e charakteryzuje si on takimi cechami, jak wnikliwo w rozrnianiu rzeczy na pozr jednakowych, zdolno kojarzenia rzeczy na pozr ze sob nie zwizanych oraz krytycyzm w rozpoznawaniu prawd i faszw majcych pozory prawd. Zamiowanie towarzyszce takiemu talentowi przejawia si jako pasja badawcza, na ktr skadaj si: niepokj wobec niewiadomego oraz pragnienie uzyskania najtrafniejszych odpowiedzi i najracjonalniejszych rozwiza. W razie zgodnoci innych motyww z pasj badawcz odwoywanie si do nich jest zbdne, a w razie niezgodnoci jest nieskuteczne. Dlatego te waciw polityk w stosunku do naukowcw jest nie pouczanie ich, czym si powinni kierowa, lecz wyszukiwanie i ksztacenie do tego zawodu odpowiednio uzdolnionej modziey oraz stworzenie odpowiednich warunkw do pracy naukowej. W dotychczas stosowanej u nas polityce wobec naukowcw ignoruje si rol pasji badawczej, przywizujc wag do motyww o wiele sabszych i nie zawsze zgodnych z charakterem pracy naukowej. 24

Tak wic nie ma potrzeby apelowa do naukowcw o uyteczno ich pracy, gdy odkrywanie nieznanych prawd jest uyteczne z zasady (do podejmowania trafnych decyzji konieczne jest posiadanie moliwie kompletnych informacji). Mog tu wchodzi w gr tylko rne stopnie uytecznoci i pilnoci,, ale to jest sprawa kolejnoci potrzeb, a wic i zada stawianych przed naukowcami. Nie ma rwnie potrzeby zachcania naukowcw do wikszej aktywnoci, naukowcy bowiem z natury swojego talentu nale do najaktywniejszych ludzi na wiecie. Znalazo to nawet wyraz w ustawodawstwie okrelajcym wiek emerytalny dla naukowcw na 70 lat, a nie na 65 lat, jak dla innych obywateli (majc 65 lat naukowiec moe sam zada przejcia na emerytur, ale tego rodzaju decyzje nale do rzadkich wyjtkw). Jeeli chodzi o objawy uznania, to dla naukowcw utalentowanych s one tylko naturaln konsekwencj ich osigni, lecz nie motywem. Za takimi objawami uganiaj si natomiast miernoty, feudaowie starannie reyserujcy swoje wystpienia w roli wielkich uczonych, dopisujcy si jako wspautorzy (oczywicie na pierwszym miejscu) do prac wasali, czyli swoich asystentw, a co najmniej oczekujcy od nich unionych podzikowa w przedmowie, uwaajcy za osobist obraz kady sprzeciw w dyskusji, kumulujcy w swojej dziedzinie wszelkie moliwe stanowiska kierownicze i prezydialne, otaczajcy si cmokierami, a tpicy zbyt dobrze zapowiadajce si talenty. Jest zdumiewajce, jak bardzo umoliwiaj to stosunki panujce u nas w nauce. Gdy niedawno jeden z takich feudaw, ktrego nazwisko figuruje na czele prawie kadej placwki, kadego komitetu, kadej komisji, kadej redakcji w jego dziedzinie, przechodzi na emerytur, okazao si, e nie byo komu powierzy po nim kierownictwa jego zakadu - tak dalece wytpi wszelkich potencjalnych nastpcw. Brak zrozumienia motywacji dziaania naukowcw prowadzi te do absurdw w rodzaju pojmowania pracy naukowej jako obowizku spenianego w wyznaczonych godzinach. Tymczasem z obowizku mona w okrelonych godzinach sprzedawa znaczki na poczcie, a nawet wykada na uniwersytecie, ale nie rozwizywa problemy naukowe. Pasja badawcza nie jest czym, co mona zamwi, zaplanowa lub nakaza. Jest ona stanem psychicznym, ktry nie opuszcza naukowca w adnej godzinie z wyjtkiem snu (zreszt nie jest nawet wcale pewne, czy z wyjtkiem snu), ale charakteryzuje si wielk nierwnomiernoci - s to nieregularne fluktuacje koncentracji i odpre. Mona lcze przez wiele tygodni nad maym ogniwem rozumowania i nie doj do niczego, a znale ca now koncepcj rozwizania wtedy, kiedy na pozr nic si nie dzieje.

25

Wystarczy zapyta czonkw rodziny naukowca, eby si dowiedzie, jak to si objawia w yciu codziennym. W najzwyklejszej z nim rozmowie spostrzegaj nagle, e myli o czym innym. Albo ni std, ni zowd zrywa si od obiadu, aby zapisa na wistku papieru zdanie, ktre pniej bdzie punktem wyjcia do duszego wywodu. Albo jadc tramwajem zapisze co na marginesie czytanej gazety. Dla normalnego czowieka to tylko mieszne ciekawostki z gatunku starych dowcipw o roztargnieniu profesorw gubicych kalosze lub parasol, ale dla naukowca s to najcenniejsze chwile jego pracy. Nie ma to nic wsplnego z dziwactwem, to tylko objawy skoncentrowania na problemie, ktry naukowca nurtuje. Naukowiec nie odrnia normalnych od nienormalnych godzin pracy ani nauki subowej od niesubowej. Zebrania towarzystw naukowych z reguy odbywaj si wieczorem. Nad szczeglnie trudnymi problemami naukowcy najchtniej pracuj w godzinach nocnych, bo wtedy jest cisza i spokj. W pierwszych latach mojej pracy zawodowej, ktr rozpoczynaem w jednym z instytutw, opracowanie metody pewnego pomiaru zajo mi kilka miesicy pracy od rana do nocy. Nawet podczas restauracyjnych obiadw zapisywaem stosy bibukowych serwetek rozmaitymi schematami. Byem bliski rezygnacji z kontynuowania daremnych wysikw. Nieoczekiwanie znalazem rozwizanie pnym wieczorem w jakiej kawiarni. Nie widziaem w tym nic dziwnego. Nikt mnie nie prosi, ebym si tym zajmowa caymi dniami. Nikt mi za to nie dzikowa ani podzikowa nie oczekiwaem. Zreszt nikomu si nie zwierzaem. Niedawno dyskutowaem z jednym z moich asystentw o przedstawionej przez niego koncepcji rozwizania pewnego zagadnienia. Pora obiadowa dawno mina, dyskusja si przeduaa, bo miaem sporo zastrzee, trzeba j byo odoy. Nastpnego dnia rano asystent przedstawi koncepcj zmodyfikowan. Kiedy j opracowa? Rzecz jasna, wieczorem poprzedniego dnia, a moe i w nocy. Nie prosiem go o to. Zrobi to z wasnej inicjatywy. W nauce zwyka rzecz. Tego rysu charakteru naukowcw nie rozumiej rozmaici organizatorzy nauki, ktrzy za rodek majcy pobudza naukowcw do pracy uwaaj dyscyplin ich przebywania w budynku instytutu w okrelonych godzinach, z listami obecnoci, a nawet - co za potworno! - z automatycznymi zegarami kontrolnymi. Kontrola organu do mylenia utosamia im si z kontrol organu do siedzenia. I wreszcie nieporozumieniem jest nakanianie naukowcw do rozwijania inwencji perspektyw zwikszenia zarobkw. Naukowiec, jak narkoman, jest gotw nawet dopaca do przyjemnoci, jak jest dla niego uprawianie twrczej dziaalnoci. 26

Ju prehistoria nauki dostarcza na to dowodw. Czy zapaci kto choby jeden grosz Pitagorasowi za jego twierdzenie o trjktach albo Archimedesowi za wykrycie prawa Archimedesa? Jeszcze wyraniej ilustruj to dzieje tych naukowcw, ktrym pomimo ogromnych wysikw nie udao si doj do celu, owych poszukiwaczy kwadratury koa, perpetuum mobile, sposobu wytwarzania zota z metali nieszlachetnych czy konstrukcji aparatu do latania. Ponoszc poraki, nieuchronne przy wczesnym stanie wiedzy, nie tylko od nikogo nie dali wynagrodzenia za swoje wysiki, lecz nawet tracili na swoje eksperymenty wszystko, co posiadali lub zarobili na uprawianiu jakiego normalnego zawodu, trawieni przez cae ycie dz rozwizania zagadnie, o ktrych dopiero nam wiadomo, e byy nierozwizalne wczesnymi rodkami lub nierozwizalne w ogle. Za taki stan rzeczy nie mona by nikogo obwinia, nawet gdyby ju wtedy wiedziano, do czego rozwj nauki doprowadzi. Czy za badania elektryzacyjnych wasnoci bursztynu, ktrych wynikiem byo rozrnienie elektrycznoci dodatniej i ujemnej, zechciaby kto wynagrodzi Talesa, biorc pod uwag, e byy to badania bardzo poyteczne, bo miay doprowadzi do stworzenia elektrotechniki w dwadziecia pi stuleci pniej? Nie znalazby si taki, nawet gdyby chodzio tylko o jedno stulecie. To dopiero teraz, gdy midzy pomysem a przemysem upywa zaledwie kilka czy kilkanacie lat, pojcie rentownoci bada naukowych nabrao praktycznego znaczenia, co wyrazio si w pierwszej rewolucji naukowej. Gdyby pasja badawcza naukowcw nie miaa tak wielkiej przewagi nad motywem zarabiania pienidzy, kt by rozwija nauk przez poprzednie dwa i p tysica lat? Dzisiaj naukowiec pracuje na etacie instytucji naukowej, ale gotowo naukowcw do dopacania do ich dziaalnoci nie ulega zmianie. Na przykad, naukowcy w rnych krajach publikuj wielk, i to coraz bardziej wzrastajc, liczb prac, chocia czasopisma naukowe pac tylko symboliczne honoraria albo nie pac adnych, albo nawet daj od autora zapaty za wydrukowanie jego rozprawy naukowej. Za referaty, i to przyjmowane tylko pod warunkiem, e zawieraj tre oryginaln i nigdzie nie byy jeszcze opublikowane, na zjazdy naukowe, zwaszcza midzynarodowe, autorzy z reguy nie otrzymuj honorariw, a coraz czciej nie s nawet zwalniani z opaty za udzia w zjedzie. Rwnie referaty na seminariach naukowych s niemal z reguy bezpatne, a jednak naukowcy chtnie je wygaszaj, a niejednokrotnie nawet o nie zabiegaj, przy czym nie zdarza si, eby naukowiec niecierpliwi si z powodu przeduania si nastpujcej potem 27

dyskusji - to przewodniczcy seminarium przypomina wreszcie prelegentowi i dyskutantom, e ju pna pora. Naukowiec kupuje dziea naukowe za wasne pienidze, mono bowiem korzystania z nich w dowolnej chwili i robienia notatek na marginesach bardzo usprawnia prac - prywatne biblioteki naukowcw liczce ponad tysic tomw nie nale do rzadkoci, a poniesienie ich kosztu wynoszcego kilkadziesit tysicy zotych wymaga niemaej ofiarnoci, tym bardziej e u nas ceny ksiek wzrastaj, a wynagrodzenia naukowcw od lat pozostaj bez zmian (wedug danych ze Statystyki Nauki i Postpu Technicznego, czerwiec 1969, s. 58: w latach od 1960 do 1966 liczba tytuw ksiek naukowych w cenie poniej 5 z zmalaa z 23 na 5, w cenie 5-10 z zmalaa z 96 na 67, w cenie 10-20 z wzrosa z 267 na 328, w cenie 20-50 z wzrosa z 532 na 725, w cenie 50-100 z wzrosa z 224 na 296, a powyej 100 z wzrosa z 33 na 89). Komsomolskaja Prawda opublikowaa (przekad polski w miesiczniku Litery 1968, nr 7) wyniki anonimowych bada ankietowych wrd 900 modszych pracownikw naukowych: 65,8 proc. uwaa za motyw gwny zainteresowanie sam prac, a nie wynagrodzenie, 18,7 proc. okazao zupeny brak zainteresowania wysokoci wynagrodzenia, a tylko 12,9 proc. stawia wynagrodzenie na pierwszym miejscu, 2,6 prac. za interesuje si wycznie wysokoci wynagrodzenia. Dodajmy, e spord 100 modszych pracownikw naukowych, pracujcych w instytutach naukowo-badawczych ponad 2 lata, 94 proc. wyrazio zadowolenie z powicenia si nauce, 6 proc. auje tego. Okrgo wic biorc, na dziesiciu pracownikw naukowych jeden trafi do tego zawodu niewaciwie, a zarazem jeden interesuje si przede wszystkim wysokoci wynagrodzenia. Zgodno ta jest uderzajca. Niezalenie jednak od postawy motywacyjnej naukowcw musz oni zdobywa rodki na utrzymanie. Dawniej, aby uprawia nauk, trzeba byo mie majtek albo by na utrzymaniu bogatej instytucji, jak np. kapani egipscy lub mnisi ze redniowiecznych klasztorw, albo utrzymywa si z uprawiania jakiego zawodu, przy ktrym mona byo wykroi nieco czasu na badania naukowe. Dopiero od kilku dziesitkw lat dziaalno naukowa staa si zawodem w nowoczesnym znaczeniu, tj. dziaalnoci uprawian zarobkowo: mona otrzymywa wynagrodzenie wanie za prowadzenie bada naukowych. Jak przedstawia si u nas strona zarobkowa zawodu naukowca? rde zarobkw maj naukowcy wiele: honoraria za ksiki naukowe, honoraria za artykuy w czasopismach fachowych i popularnych, honoraria za skrypty i podrczniki, honoraria za wykady na rozmaitych kursach doszkalajcych i odczyty, honoraria za 28

opiniowanie manuskryptw innych autorw i za recenzje prasowe ostatnio wydanych ksiek, honoraria za redagowanie dzie zbiorowych, honoraria za tumaczenia wasne i poprawianie cudzych, honoraria za konsultacje, honoraria za udzia w opracowaniu sownikw, encyklopedii, norm itp. I uposaenia etatowe. Dziki zarobkom z t y c h wszystkich rde naukowcy mog y na przyzwoitym poziomie, w przyzwoicie umeblowanym mieszkaniu, i nawet nie szczdzi wydatkw na ksiki naukowe do wasnej biblioteki, czasopisma itp. Na tym wietlanym obrazie kad si jednak cienie. Naley bowiem zapyta, kiedy naukowiec do tego dochodzi i jaki musi by jego wysiek. Jeli chodzi o wynagrodzenie etatowe, kariera naukowca zaczyna si, po ukoczeniu studiw wyszych z dyplomem magistra, od stanowiska asystenta z uposaeniem wynoszcym brutto 1500 z miesicznie, a wic tyle, co uposaenie jego kolegi, ktry podj prac w przemyle. Najwczeniej po jednym roku pracy asystent moe otrzyma dodatek specjalny wynoszcy od 400 do 600 z miesicznie, czyli zarabia netto ok. 1800-2000 z miesicznie. Po jeszcze jednym roku czy dwch moe awansowa na starszego asystenta i zarabia netto ok. 2000-2300 z miesicznie. Po takim samym okresie czasu, tj. po trzech latach pracy od ukoczenia studiw, jego kolega w przemyle zarabia netto 3000-4000 z miesicznie. Po zrobieniu doktoratu, na co potrzeba okoo trzech lat, starszy asystent moe zosta adiunktem i zarabia netto ok. 2500-3000 z miesicznie. Po pewnym dorobku naukowym (i ewentualnie habilitacji), co na og przypada w wieku ok. 35-40 lat, mona zosta samodzielnym pracownikiem naukowym (ewentualnie docentem) i zarabia netto ok. 3500-4000 z miesicznie. Nastpne awanse, jakich mona oczekiwa przy dalszym wzrocie dorobku naukowego, to na og w wieku 45-55 lat otrzymanie tytuu profesora nadzwyczajnego, umoliwiajce zarabianie netto ok. 4000-5000 z miesicznie, a nastpnie na og w wieku 55-65 lat tytuu profesora zwyczajnego z zarobkiem netto ok. 5000-6000 z miesicznie. To ju jest puap zarobkw etatowych w karierze naukowca. Jak wida, po dziaalnoci naukowej caego ycia naukowiec dochodzi zaledwie do takiego poziomu wynagrodzenia, jaki inynier w przemyle osiga ju po 5-10 latach pracy. Wprawdzie puap ten przekraczaj naukowcy na stanowiskach dyrektorskich w instytucjach naukowych, ale otrzymuj oni wysze uposaenia nie za dziaalno naukow, z reguy bowiem przestaj si wwczas zajmowa badaniami naukowymi, lecz za dziaalno administracyjn. 29

Jeeli chodzi o zarobki dodatkowe, sprawa wyglda podobnie. Pocztkowo dla modego naukowca s to niewielkie honoraria za przygodne tumaczenia, jeden czy drugi popularny artyku itp. Zreszt nawet gdyby tych prac byo wicej, to miaby trudnoci z ich wykonaniem z powodu braku mieszkania, na ktre bdzie czeka ponad pi lat, a gdy je wreszcie otrzyma, to bdzie ono za mae, trudno za skupi si przy pracy, gdy dziecko wrzeszczy za plecami (naukowiec te czowiek, miewa wic on i ze dwoje dzieci, jeli bra pod uwag przecitn liczebno rodziny). Spokojnie bdzie mona popracowa, dopiero gdy wszyscy pjd spa, i w ten sposb naukowiec zaczyna si wdraa do nocnej pracy, co mu si w przyszoci bardzo przyda. Bo oto, majc ju za sob doktorat i habilitacj, sporo wiedzy i dowiadczenia, zaczyna si liczy na rynku autorskim i otrzymuje rozmaite propozycje. Po napisaniu szeregu fachowych artykuw, wydaniu pierwszej wasnej ksiki, zaopiniowaniu paru cudzych, wygoszeniu cyklu wykadw na jakim kursie podyplomowym itp. dojdzie do rozeznania ekonomicznych aspektw swojego zawodu. Na przykad, e aby solidnie opracowa opini o 250-stronicowej ksice, trzeba na jej przestudiowanie, analiz treci, ocen ujcia, sprawdzenie poprawnoci uytej terminologii, zaproponowanie poprawek, skrele i uzupenie (a tego wszystkiego yczy sobie wydawnictwo za 90 z od arkusza, czyli w danym przypadku za 1000 z) zuy przecitnie okoo 50 godzin, co jest rwnoznaczne z zarobkiem 20 z za godzin pracy (dla porwnania: zarobek maszynistki, przepisujcej na koszt naukowca opracowane przez niego teksty, wynosi ok. 30 z za godzin). Jeeli natomiast przeczyta si ksik z grubsza, a poprawki wskae wyrywkowo, to mona si z tym upora w 20 godzin, a wwczas zarobek podniesie si do 50 z za godzin. e podejmujc trud napisania ksiki zawierajcej w peni oryginalne rozwizanie rozlegego problemu i wymagajcej kilkakrotnego przepracowywania od nowa, trzeba na to powici wiele lat. e przy takich aspiracjach na honorarium otrzymywane przez tekciarza lub kompozytora za jedn piosenk naukowiec musiaby pracowa bez maa cae ycie. e przy obowizujcym systemie ustalania honorariw w zalenoci od liczby stronic Kopernik otrzymaby tyle samo, co kompilator popularyzujcy jego dzieo. Zaoszczdz czytelnikom rozstrzsania kalkulacji innych rodzajw prac wykonywanych przez naukowcw. Dla cisoci zaznacz tylko, e bywaj przypadki zarobkw przychodzcych naukowcom z niewielkim trudem, np. gdy artyku fachowy zostaje pniej prawie bez zmian wczony jako rozdzia do ksiki, gdy odczyt moe by bez ponownego 30

przygotowania powtrzony wkrtce gdzie indziej itp. S to jednak przypadki rzadkie. Z drugiej strony bywaj te prace wykonywane bezpatnie, jak np. uczestnictwo w rozmaitych komisjach, referaty seminaryjne itp., o czym ju wspominaem wyej. Przecitnie - zarobki naukowca z honorariw ksztatuj si na poziomie okoo 20 z za godzin. Znaczy to, e w wydatkach na utrzymanie, powiedzmy rzdu 7000 z miesicznie, u naukowca w rednim wieku (tj. majcego uposaenie do ok. 4000 z) skadnik pochodzcy z honorariw musi wynosi co najmniej ok. 3000 z miesicznie. Naukowiec musi wic na tego rodzaju prace, poza zajciami etatowymi, powici ok. 150 godzin miesicznie, czyli ok. 5 godzin dziennie (niedziela to dla naukowca przewanie wito pracy). Nie roszcz sobie zreszt pretensji do dokadnoci tych oblicze - moe w wyniku bada statystycznych wypadoby troch mniej albo troch wicej, ale czy to zmienioby istot srpawy? Faktem jest, e kady naukowiec, jeeli nie pracuje na kilku etatach albo nie zajmuje stanowiska administracyjnego o wysokich dodatkach do uposaenia (zaskakujce: awansem finansowym dla naukowca jest odejcie od pracy badawczej!), wczeniej czy pniej staje przed koniecznoci wyboru stylu ycia: albo zapracowywa si, ogldajc rodzin tylko w krtkich chwilach przerwy, albo zrezygnowa z normalnego poziomu ycia i obmacywa dziesi razy now ksik w ksigarni, zanim si na ni wyoy kilkadziesit zotych, a on przekonywa, e jej paszcz jest jeszcze zupenie dobry, albo przyj zagodzon definicj solidnoci pracy, decydujc si na uprawianie chatury. Rozstrzygnicie mona by pozostawi samym naukowcom, gdyby interes spoeczny nie nakazywa uwolnienia ich od tego wyboru. Do zrewolucjonizowania produkcji i caej gospodarki niezbdni s nie pracownicy naukowi w ogle, lecz badacze, poszukiwacze - a gdzie oni? Gdy przelicza poszczeglnych pracownikw naukowych, okazuje si, e ten nie, bo wykada na uczelni, ma duo zaj dydaktycznych, badaniami naukowymi moe si zajmowa tylko od czasu do czasu; tamten nie, bo zajmuje stanowisko kierownicze, musi administrowa; inni nie, bo s za modzi nie maj dowiadczenia; inni take nie, bo s za starzy, ju nie to zdrowie; a ci w rednim wieku maj on i dzieci, musz dorabia, wic tumacz, opiniuj, redaguj, koryguj - ilu wic pozostaje talach, co badaj, projektuj, konstruuj, szukaj, prbuj? Z cen nauki masy pracownikw co naukowych wszystkich wnie, trzeba tych, trzeba za wszelk do im wyeksponowa mog ktrzy nada

nowego

odpowiednie znaczenie, uwolni ich od koniecznoci 31

wykonywania naukowymi, Zreszt mieli bez

zaj zapewni nie za

nie im

bdcych swobod cen,

badaniami i za

poszukiwa lecz tylko

mylenia o nich od rana do nocy. wcale wszelk tak, eby to, co na utrzymanie maj z dorabianiem, d o r a b i a n i a . To przecie proste: wrd problemw nurtujcych badacza nie moe by problemu utrzymania, bo si te problemy ze sob gryz. Mwi si, e nauka jest dwigni postpu, ale zapomina si, e jest ni nie nauka w abstrakcji, lecz praca konkretnych ludzi w konkretnych warunkach. Poszukiwaczom nowych idei, nowych pomysw, nowych rozwiza trzeba zapewni warunki sprzyjajce wieoci umysu i rozwijaniu inwencji. Mwiem o tym na pewnym wielkim zjedzie technicznym ze dwadziecia lat temu, ale sprawy tej nikt nie podj, a nawet jaki dyskutant zgromi mnie za domaganie si cieplarnianych warunkw dla naukowcw... itd. Moe to wanie dlatego robimy nasz rewolucj naukow dopiero tak pno. Zamiast tego wydano ustawy przeciwko wielo-etatowoci naukowcw i wprowadzono progresj podatkow za prace zlecone od drugiego, trzeciego i ktrego tam pracodawcy, jak gdyby naukowcy nie woleli mie monoci utrzymania si z wynagrodzenia na jednym etacie u jednego pracodawcy. Poza tym trzeba cigle pamita, e naukowiec to nie homo oeconomicus kalkulujcy, czy mu si zawd naukowca opaca. Znam wiele przypadkw, gdy naukowcy zmieniali prac na gorzej patn, ale o twrczym charakterze. Nie znam przypadku, eby naukowiec porzuci interesujc prac dla lepiej patnej, ale jaowej. Moe z punktu widzenia interesu spoecznego byoby nawet lepiej, gdyby naukowcy uzaleniali swoj prac od wysokoci zarobkw. Jak to okazano w cybernetyce, kady system samodzielny, czy to bdzie organizm, czy te spoeczno, do utrzymywania swojej rwnowagi funkcjonalnej potrzebuje sygnalizowania jej zakce. W organizmach sygnalizowanie zakce polega na odczuwaniu blu. Uczucie blu, dawniej uwaane za sabo wymagajc zwalczania, obecnie jest doceniane jako ostrzeenie o zagroeniu organizmu. W spoeczestwie takim sygnaem zakcenia rwnowagi wspdziaania grup jest niezadowolenie grupy pokrzywdzonej, wyraajce si w daniach, a w razie ich bezskutecznoci - w odchodzeniu do innych zawodw. Ju kilkanacie lat temu pewien dyrektor departamentu na argument, e przy tak niskich uposaeniach ustanie dopyw ludzi do pracy naukowej, odpowiedzia: Nie ma obawy, nic na to nie wskazuje. I mia racj. 32

Istniejcy stan rzeczy nie jest przejawem jakiej niechci do naukowcw lub niedoceniania nauki, lecz wynikiem ^pragmatycznej postawy: nie ma blu - nie ma problemu. Uposae naukowcw nie mona traktowa jako sprawy, o ktrej kiedy w przyszoci trzeba bdzie pomyle, gdy kraj bdzie bogatszy, bo bez jej zaatwienia nie bdzie bogatszy. Jeeli rzeczywicie znikd nie mona wygospodarowa funduszw na popraw warunkw ycia naukowcw, to proponuj wykorzysta na ten cel strumie pienidzy wpywajcy od spoeczestwa do kas rozmaitych toto-lotkw. Od naukowcw kraj moe spodziewa si wikszego poytku ni od sportowych zawodowych amatorw. (Nawiasem mwic, ile razy w roku czynny jest Stadion Dziesiciolecia? dwa razy? trzy razy? dziesi razy?) Pozostawienie ycia naukowcw samemu sobie jest bdem, ktry spoeczestwo za duo kosztuje.

JAK SI W NAUCE ADMINISTRUJE Zagadnienie stosunkw midzy nauk i administracj byo podnoszone wielokrotnie. Ponarzekano na to i owo, po czym wszystko pozostawao bez zmian. Zwykle mwi si o administracji tak, jak gdyby to byo co jednolitego. Tymczasem w odniesieniu do samej tylko nauki istnieje kilka administracji. Nie brano tego dotychczas pod uwag, tote nie wytworzya si nawet odpowiednia terminologia, ktra by ich rozrnianie umoliwiaa. Wobec jej braku bd si posugiwa doranie utworzonymi okreleniami: administracja ministerialna, administracja dyrekcyjna, administracja zakadowa, administracja pracowniana. A d m i n i s t r a c j m i n i s t e r i a l n nazywam tu nie tylko ministerstwa, lecz wszystkie urzdy rzdzce instytucjami naukowymi oraz takie, od ktrych instytucje naukowe s w takim czy innym stopniu zalene lub wobec ktrych odgrywaj rol petentw. Gwny mankament stosunkw midzy t administracj a nauk mona by okreli krtko jako brak partnerstwa. Mam tu na myli to, e administracja taka zobowizuje instytucje naukowe dc rnych rzeczy, sama nie zobowizujc si wobec nich waciwie do niczego. Ale co zrobi, gdy dziaanie jakiej instytucji administracyjnej jest jednym z ogniw zaplanowanej dziaalnoci naukowej Na przykad, dla pewnego tematu zaplanowano import niektrych elementw. Instytut wystawia odpowiedni wniosek do odpowiedniej centrali handlu zagranicznego i czeka, 33

zreszt bez straty czasu, bo elementy bd potrzebne za rok, a tymczasem robi inne rzeczy przewidziane harmonogramem. Rok wreszcie mija, a elementw nie ma, o czym centrala zawiadamia, zapytujc jednoczenie, czy instytut reflektuje na te elementy w nastpnym roku. Reflektuje. Z takim samym skutkiem. Rzecz jasna, dewiz jest mao, ministerstwo wprowadzio jakie ograniczenia, czyje inne zamwienia otrzymay pierwszestwo. Co jednak ma zrobi instytut? Ju o rok praca jest opniona - czy przerwa j, spisujc dotychczasowe wydatki na straty? Kontynuowa prac tylko w takim zakresie, w jakim to jest jeszcze moliwe bez tych elementw i czeka dalej na ich dostaw, zreszt bez niczyjej gwarancji, e nastpi ona w trzecim roku? Albo buduje si nowe laboratorium, ale poniewa podobne nowoczenie urzdzone laboratorium zostao niedawno uruchomione za granic, zamierza si wysa tam projektanta na tydzie, aby zobaczy, co trzeba, zamiast zaczyna robot od niczego. Pod rozmaitymi pozorami uzyskuje si od instytucji zagranicznej zgod na zwiedzenie laboratorium. Wyjazd umieszcza si w planie z zachowaniem wszelkich terminw, ale czy projektant pojedzie? Nie wiadomo. Nikt nie wie. Moe tak, a moe nie. Zakad przemysowy zgosi do instytutu wniosek na wykonanie pracochonnych bada, na co potrzeba czterech pracownikw, a do dyspozycji jest dwch. Czy instytut ma podpisa umow na te badania i wystpi z wnioskiem o dwa nowe etaty, czy zrezygnowa z jej podpisania? Zrezygnowa trudno, bo budet instytutu jest zaleny od wykonania zamwie z przemysu, instytut musi na siebie zarabia. Podpisuje si wic umow i da brakujcych etatw. A etaty bd albo nie. Podobno maj by. Ale to nic pewnego. Takie nagminne sytuacje przypominaj scen z onierza krlowej Madagaskaru, w ktrej odwierny kolejowy na dworcu w Radomiu uderza w dzwon i ogasza: Pocig do Iwangrodu i Warszawy jeszcze nie odchodzi - odejdzie, jak przyjdzie jego pora. Oczywicie, s trudnoci dewizowe, pacowe, etatowe, materiaowe itp., ale to nie zmniejsza susznoci postulatu, e nawet skpe zasoby, a raczej zwaszcza skpe, powinny by planowane take od strony administracji w taki sposb, eby w instytutach wiedziano, na co mona liczy, bo przecie niepewno choby jednego ogniwa acucha czyni niepewnym cay acuch. Mianem a d m i n i s t r a c j i d y r e k c y j n e j okrelam agendy urzdnicze przy dyrekcjach instytucji naukowych. Mona by wysun wtpliwo, kogo ta administracja ma obsugiwa: administracj ministerialn, dyrekcj instytucji naukowej czy pracownikw naukowych.

34

Pouczajcy w tym wzgldzie jest nastpujcy przykad. Nie jest dla nikogo tajemnic, e sprawno instytutw resortowych jest u nas maa, o wiele mniejsza, ni powinna by. W administracji ministerialnej sdzono (a moe sdzi si i obecnie), e przyczyn tego jest opieszao pracownikw naukowych, ktrym czas przecieka przez palce, wobec czego wprowadzono pewne formy kontroli w postaci meldunkw, w ktrych kady pracownik mia podawa, ile godzin i na co (poszczeglne tematy, konferencje, dziaalno spoeczna, choroby, urlopy itp.) zuy kadego dnia. Okazao si, e gwn pozycj rabujc czas s prace administracyjne, sigajce nieraz 50 proc. caego czasu rozporzdzalnego. Nie wycignito jednak z tego jedynego susznego wniosku, e obcianie pracownikw naukowych, a wic pracownikw o kwalifikacjach tak trudno i tak duym kosztem spoecznym zdobywanych, czynnociami administracyjnymi jest czym woajcym o krymina, czym, za co dyrektor instytutu powinien by dyscyplinarnie usunity ze stanowiska. Zamiast tego zarzdzono tylko, e czynnoci tego rodzaju nie mog przekracza 20 proc. caego czasu pracownika naukowego. Zarzdzenie poskutkowao: od tej pory w adnym meldunku nie pojawi si zapis przekraczajcy t liczb. Ale tylko zapis rzeczywisto pozostaa bez zmian, czynnoci administracyjnych nie ubyo, tylko nadwyk ponad owe 20 proc. dopisywano do czasu zuytego na prace naukowe. Nieuczciwo? Z czyjej strony? Naukowcy nie wymylili sobie przecie sami tej zmory, jak dla nich s wszelkie czynnoci administracyjne. Pewien docent w instytucie resortowym po otrzymaniu oklnika dyrekcji nakazujcego w nieprzekraczalnym terminie do dnia... (wczorajszego, jak to okrelaj odbiorcy takich oklnikw) sporzdzenie jakich wielostronicowych wykazw, odpowiedzia, e nie moe wykona polecenia, poniewa chodzi w nim o prac administracyjn, a on si na tym nie zna, jest bowiem z zawodu naukowcem. Dyrektor rozgniewa si: Jak to si pan nie zna! To potrafi zrobi kady. Wanie. Naukowcom daje si do zrobienia to, co moe zrobi ktokolwiek. Poniewa wprowadzenie meldunkw w najmniejszym nawet stopniu nie przyczynio si do wzrostu sprawnoci instytutw (sprawno ich raczej zmalaa, bo im wicej sprawozda z pracy, tym wicej czasu potrzeba na ich wykonywanie, a wic tym mniej czasu pozostaje na sam prac), administracja ministerialna wydaa nowe zarzdzenie. Ma by w instytutach prowadzona centralna sprawozdawczo, ktra bdzie szczegowo przedstawia, a potem oglnie sumowa wszelkie dane dotyczce opracowywanych tematw: koszty, godziny, efekty, itp. Bdzie to pracochonne, ale zostan na ten cel przyznane dodatkowe liczne etaty

35

administracyjne. Sytuacja, zdawaoby si, jasna. T administracyjn robot bd robi pracownicy administracyjni i moe nawet odci naukowcw od innych podobnych zaj. A jak wygldaa rzeczywisto? Ano, nowi urzdnicy zabrali si do dziea. Czy moe zaczli chodzi po pracowniach naukowych i zbiera potrzebne im informacje? Skde znowu! Wypracowali typ formularza, napisali instrukcj, jak wypenia poszczeglne rubryki, doczyli pismo oklne nakazujce w terminie do dnia..., dali do podpisu dyrektorowi i wszystko to razem rozesali po zakadach instytutu. Kierownicy zakadw napisali na oklniku obiegiem i rozesali po pracowniach. Otrzy-mawszy ten elaborat naukowiec musia rzuci w kt wykonywane wanie obliczenia albo przerwa pomiary (bo sekretarka zakadowa musi jeszcze dzisiaj oblecie wszystkich) i zabra si do jego lektury, potem skopiowa (a jake!) wzr formularza, wynotowa istotne zdania z instrukcji, stwierdzi podpisem, e przeczyta oklnik i zwrci go w celu przekazania nastpnemu delikwentowi. Ale to tylko pocztek. Trzeba przecie ten formularz wypeni. To ju dusza sprawa, ale wreszcie koniec. Koniec? Czyby? Po tygodniu naukowiec otrzymuje formularz z powrotem jako le wypeniony, bo w rubryce efekty gospodarcze zamiast kwoty w tysicach zotych napisa: poprawienie jakoci produkcji. A nie mg napisa nic innego, bo jakie miaby wymieni efekty pienine, skoro chodzio np. o opracowanie urzdzenia pomiarowego o wikszej dokadnoci dla udoskonalenia kontroli produkcji. Wprawdzie lepsza jako wyrobw wyjdzie na dobre nabywcom, ale u wytwrcy zaostrzona kontrola zwikszy ilo wy-brakw, wobec czego wzrosn wykonanie pracy naukowej przyniesie efekty ujemne? A moe naukowiec ma liczy na to, e fabryka podniesie cen swoich wyrobw o lepszej jakoci, i wpisa tego rodzaju zwikszenie efektw? Albo sdzc, e fabryka po prostu zlikwiduje brakorbstwo i wtedy po tych samych cenach bd sprzedawane wyroby lepsze zamiast gorszych - wpisa efekty zerowe? Do urzdnika nic z tego nie dociera, on chce mie wpisane efekty w tysicach z, bo ma je zsumowa jako wskanik dziaalnoci caego instytutu. Nonsensy takie staway si z czasem rzadsze, ale charakter stosunkw midzy t administracj a naukowcami pozosta nie zmieniony. Rzecz w tym, e urzdnik, majcy w zaoeniu wykonywa czynnoci administracyjne, aby nie trzeba byo nimi obcia naukowcw,-staje si tym, ktry je na nich nakada. Wydaje im polecenia do wykonania wedug swoich instrukcji, odrzuca wykonanie niezgodne z tymi instrukcjami (abstrahujc od tego, czy cakiem, sensownymi) i wreszcie udziela akceptacji. Faktycznie wic odgrywa 36 koszty produkcji. Czy napisa, e

wobec nich rol zwierzchnika, ito z priorytetowymi uprawnieniami, bo c z y n n o c i administracyjne zawsze maj wyznaczony termin w y k o n a n i a (na wczoraj), za ktrym stoi dyrektorski podpis i ministerialny oklnik nie do pomylenia, eby naukowiec mg odpowiedzie: Nie mam czasu, jestem zajty badaniami. Nie zdarzyo mi si, eby urzdnik z administracji dyrekcyjnej przyszed do pracowni naukowej, aby co zaatwi dla naukowcw. Urzdnik urzduje za swoim biurkiem i przyjmuje interesantw. Naukowcy to interesanci, a raczej petenci wdrujcy od urzdnika do urzdnika, telefonujcy, korespondujcy, dopytujcy si o odpowied, przypominajcy, molestujcy, sprawiajcy tylko kopoty, gdy czego potrzebuj, najlepiej by si pracowao, gdyby ich w ogle nie byo. Nie zdarzyo si te, eby dyrektor instytutu skierowa jakiegokolwiek urzdnika d o pomocy przecionym naukowcom, choby przy segregowaniu rysunkw czy numerowaniu stronic lub przenoszeniu poprawek korektorskich z oryginau na kopie. Natomiast do reguy nale sytuacje odwrotne. Urzdnicy nie mog zdy z inwentaryzacj? Nie ma zmartwienia, s przecie pracownie naukowe, ju leci oklnik dyrekcji: Skierowa pracownika do ... na okres ... itd. Wysya si technika laboranta, ale laborant zestawia wanie urzdzenie do pomiarw, nic nie szkodzi, zrobi to za niego naukowiec. Naukowcy to rezerwy pracownicze dla administracji. Mona by sdzi, e administracja dyrekcyjna robi po prostu to, co wynika z da administracji ministerialnej. Niewtpliwie tak jest, ale nie tylko. Gdy naukowiec z pewnego instytutu narzeka w rozmowie z urzdnikiem ministerstwa, ktremu ten instytut podlega, na nadmiar sprawozda wymaganych przez to ministerstwo, dowiedzia si ze zdumieniem, e ministerstwo dawno ju zrezygnowao z niektrych rodzajw sprawozda. To tylko administracja instytutu utrzymaa je nadal do uytku wewntrznego. Administracja dyrekcyjna to ludzie uprzywilejowani rwnie pod wzgldem uposaenia. Wedug dotychczasowego systemu naukowiec otrzymuje ok. 20 proc. premii kwartalnej, jeeli wykona plan. Urzdnik otrzymuje przewanie 40 proc. premii z puli dyrekcyjnej, dla niego wykonanie lub niewykonanie planu nie istnieje. Na pytanie, dlaczego si tych urzdnikw tak faworyzuje, dyrektor pewnego instytutu resortowego odpowiedzia: a kt by mi tu bez takiej premii chcia pracowa. Z naukowcami nie ma takich zmartwie - bd chcieli pracowa. Gwoli sprawiedliwoci trzeba przyzna, e w administracji dyrekcyjnej zdarzaj si te | urzdnicy z prawdziwego zdarzenia, pracowici, sprawni, uczynni. Ale to tylko ci, co maj 37

naprawd dobre kwalifikacje urzdnicze i lubi swoj prac. Nie wychodzi im to zreszt na dobre - s stale zapracowani, bo przecie tylko oni potrafi co zrobi, wic na nich zwala si ca robot. Jest jeszcze a d m i n i s t r a c j a z a k a d o w a , czyli urzdnicy w poszczeglnych zakadach instytutu: sekretarka, maszynistka, zaopatrzeniowiec, niekiedy jeszcze jaka sia pomocnicza. Pracy maj zwykle duo. Nie ma z nimi zatargw. Ale to jest personel wycznie do dyspozycji kierownika zakadu. A d m i n i s t r a c j a p r a c o w n i a n a - nie, taka nie istnieje. W pracowniach naukowych nie ma adnego' personelu administracyjnego. Naukowcw nikt nie obsuguje. Aby im si w gowach nie poprzewracao. Wyrk i usugi personelu urzdniczego oraz wygodniejsze, nawet komfortowe warunki pracy zapewnia awans, ale awans administracyjny, nigdy naukowy. Mona nie by^nawet magistrem, ale bdc kierownikiem zakadu ma si gabinet z dywanami, fotelami, kwiatami, sekretariatem, mona zada samochodu na wyjazd na konferencj, a jeeli si jest dyrektorem instytutu, to nawet na codzienne przejazdy z domu do instytutu i z powrotem. A mona by docentem lub profesorem w pracowni naukowej i cieszy si, e dostao si do pracy pokoik na dwie osoby, a nie na cztery, oraz szaf na ksiki, cieszy si, moknc lub marznc na przystanku, e po dwudziestominutowym czekaniu widzi si nadjedajcy tramwaj. Sprawa stosunkw: administracja-nauka, stoi u nas na gowie. Olbrzymia obsada urzdnicza przy dyrekcji instytutw. Niewielka w zakadach instytutu. adnej w pracowniach naukowych. Spodziewam si zaprzecze, zapewnie, e przesadzam, sprostowa, e administracja w instytutach wcale nie jest tak rozdta, jak to przedstawiam. Ot wedug danych statystycznych (Statystyka Nauki i Postpu Technicznego, czerwiec 1969, s. 10) w 1967 r. w resortowych instytutach naukowo-badawczych na 40 652 wszystkich pracownikw przypadao 4282 pracownikw administracyjnych, tj. 10,5 proc, ale s to tylko pracownicy na etatach administracyjnych. Liczby te nie obejmuj pracownikw administracyjnych wymienianych w ewidencji jako pracownicy techniczni ani tym bardziej pracownikw technicznych i naukowych wykonujcych czynnoci administracyjne. Rzecz jasna, nie uwidacznia tego adna statystyka, ale do przyblionej oceny sytuacji mona doj drog poredni. Oto w wymienionym roku w instytutach tych byo zatrudnionych 1719 samodzielnych pracownikw naukowo-badawczych oraz 7610 pomocniczych pracownikw naukowo-badawczych, czyli cznie 9329 pracownikw naukowo-badawczych. 38

Jeli wzi pod uwag, e pracownia liczy 4-5 pracownikw tej kategorii, znaczy to, e instytuty zawieraj cznie okoo 2000 pracowni. Poza tym w 1967 r. instytuty zatrudniay 18 542 pracownikw inynieryjno-technicznych (w tym 4945 z wyszym wyksztaceniem i 9751 ze rednim wyksztaceniem), z czego wynikaoby, e przecitnie przypadao 9 takich pracownikw na jedn pracowni. Wolne arty! Ile pracowni naukowych nie moe si doprosi choby o jednego. Nawet dopuszczajc, e pewna liczba pracownikw inynieryjno-technicznych jest potrzeb] w rozmaitych agendach instytutowych poza pracowniami naukowymi, rnica midzy przytoczon liczb redni a pracownian rzeczywistoci jest krzyczco jaskrawa. Nasuwa si nieodparcie wniosek, e w instytutach tysice tych pracownikw s zatrudnione przy rozmaitych pracach biurowych. Jeeli tylko poowa jest zatrudniona w taki sposb, znaczyoby to, e faktyczna liczba pracownikw administracyjnych wynosi ok. 30 proc. Naley te mie na uwadze, e rozmaite dziay uchodzce za naukowo-techniczne s w istocie dziaami administracyjnymi. Tak, na przykad, w dziale racjonalizacji nic si nie racjonalizuje, lecz administruje racjonalizacj, w dziale normalizacji nie opracowuje si norm, lecz administruje opracowywaniem norm przez pracownie naukowe. I wreszcie trzeba doliczy czas zuywany na czynnoci administracyjne przez wszystkich pracownikw naukowych, formalnie ograniczony do wspomnianych ju 20 proc., faktycznie za o wiele wikszy. W rezultacie wic administracja poera ponad poow caego czasu wszystkich pracownikw zatrudnionych w instytutach naukowych. Nic dziwnego, e dziaalno naukowa staa si w nich spraw marginesow. To naukowcy s tam przy administracji' zamiast na odwrt. Czy w tym stanie mona od nich oczekiwa wielkiego zrywu, strumienia nowych idei i pomysw, walki o postp? To tak jak gdyby da rekordw szybkoci od biegaczy w oowianych butach. W organizacji instytutw konieczne jest rozwizanie sprawy personelu pomocniczego dla pracowni naukowych. Nie naukowiec powinien robi przygotowania do pomiarw, przeprowadza te pomiary, sporzdza protokoy pomiarowe, oblicza wyniki i sporzdza ich wykresy, lecz laboranci, ktrych powinien mie do pomocy. Zamiast rkopisami, jak to si dotychczas dzieje, pracownia naukowa powinna operowa maszynopisami, nawet gdy chodzi o teksty brulionowe, robocze, poniewa maszynopisy bardzo usprawniaj: s czytelne, bez dodatkowej pracy otrzymuje si kilka kopii do dyskusji ze wsppracownikami, teksty maszynopisowe mieszcz si na znacznie mniejszej liczbie 39

stronic, co uatwia orientacj, przy przepisywaniu redakcji ostatecznej na czysto unika si bdw spowodowanych nieczytelnoci rkopisw. Do tego celu potrzebna jest w kadej pracowni naukowej maszynistka piszca biegle nawet pod dyktando. Ponadto potrzebna jest sia urzdnicza, ktra potrafi samodzielnie zredagowa prosty list fachowy, a bardziej skomplikowany - na podstawie otrzymywanych wskazwek, znale waciw ksik lub czasopismo w bibliotece, nakreli harmonogram, wykona korekt tekstu naukowego, sporzdzi skorowidz do ksiki, prowadzi ze zrozumieniem terminarz spraw, zaprotokoowa gwne punkty przebiegu fachowej dyskusji itp. B y powinien nawet powsta zawd urzdnika dla pracowni naukowych. Prawdopodobnie bdzie tu mona zaraz usysze nasz narodowy argument: Nie sta nas na to. Na co? Na zorganizowanie produktywnej pracy? Czy pozostawienie tych wszystkich czynnoci samym naukowcom lepiej si opaca? Czas naukowca jest cenniejszy, i to z dwch powodw. Po pierwsze, jest on obciony znacznym kosztem spoecznym ksztacenia naukowcw, trwajcego duej ni w innych zawodach. Po drugie, absorbowanie naukowca zajciami odcigajcymi go od bada naukowych powoduje utrat korzyci, jakie badania te mogyby przynie spoeczestwu. Ju samo to byoby wystarczajcym argumentem, eby do pomocniczych czynnoci naukowiec mia pomocnikw, zamiast wykonywa je samemu. Nie ma jednak potrzeby siga a do bilansowania kosztw personelu pomocniczego przyszymi korzyciami, jakie miayby wynikn z odcienia naukowcw przez przydzielenie pracownikw administracyjnych pracowniom naukowym. Pracownikw takich w potrzebnej liczbie mona bowiem przenie tam z administracji zakadowej i z administracji dyrekcyjnej, nie tylko bez uszczerbku dla dziaalnoci instytutw, lecz nawet z moliwoci zmniejszenia w nich oglnej liczby pracownikw administracyjnych, pod warunkiem zreformowania dotychczasowej doktryny zarzdzania instytutami przez administracj ministerialn. Doktryna ta wynika z nieporozumienia polegajcego na deniu do stosowania polece administracyjnych tam, gdzie nie mog one wchodzi w gr. Wydawanie tych polece jest sensowne tylko wtedy, gdy s one wykonalne, a rozkazodawca potrafi wskaza sposb ich wykonania. Dziki temu bdzie mg rwnie skontrolowa wykonanie rozkazu. Na przykad, nauczyciel moe nakaza uczniowi rozwizanie zadania matematycznego, potrafi bowiem obali zarzut, jakoby zadanie byo nierozwizalne, i wskaza rozwizanie. 40 moe, wykwalifikowanego

Oficer moe wydawa rozkazy onierzowi, poniewa wie, jak si je wykonuje. Inynier moe wymaga od tokarza naleytego wykonania waka, poniewa potrafi objani, pod jakim ktem ustawi n tokarski i z jak si go dociska. Jednake podobne postpowanie nie jest moliwe w nauce z samej jej istoty. Nie mona nakaza wykrycia nie znanych nikomu faktw, waciwoci lub zwizkw, poniewa nie mona wskaza, jak to zrobi, a nawet nie wiadomo, czy one istniej. Gdyby byy znane, to sprawa nie naleaaby ju do nauki. Tymczasem dziaalno naukow instytutw resortowych administracja ministerialna traktuje podobnie jak dziaalno produkcyjn fabryk (zreszt dlatego nadano instytutom struktur typu administracyjnego jako przydatn do scentralizowanego wydawania polece, rozgaziajcego1 si z dyrekcji instytutu na zakady, z zakadw na pracownie, a w pracowniach na poszczeglnych pracownikw). Std bierze si ilociowe ujmowanie tematw badawczych do wykonania, egzekwowanie ich wykonania w zaplanowanych terminach z obliczaniem procentw wykonania planu, skadanie sprawozda rocznych i kwartalnych itp. Do dzi w sprawozdaniach kwartalnych wymaga si w instytutach nawet okrelania, ile procent danego tematu zostao wykonane od pocztku roku i w ostatnim kwartale, jak gdyby okrelenie, e. wykonano 60 proc. tematu, mogo mie jakikolwiek sens. Trudnoci wynikajce z nieprzewidywalnoci bada naukowych przypisywano niedostatecznoci nadzoru nad dziaalnoci instytutw oraz zatrudnionych tam naukowcw i w tym przewiadczeniu wprowadzano' coraz bardziej szczegow kontrol. Kontrola jednak kosztuje. Oklniki, instrukcje, zestawienia, sprawozdania itp. tworz istn rzek dokumentw, ktrych odbieranie, czytanie, opracowywanie, powielanie, przechowywanie i wydawanie wymaga legionu pracownikw administracyjnych (jawnych i ukrytych). Nic dziwnego, e dyrektor instytutu gromadzi przy sobie rozbudowan administracj dyrekcyjn. Na poszczeglne zakady przypadaj ju tylko odgazienia owej rzeki, tote i administracja zakadowa jest odpowiednio mniejsza, a w pracowniach naukowych administracja jest w ogle niepotrzebna, bo przecie tam do sporzdzania wykazw s naukowcy. Gdyby to przynajmniej kontrola ta okazaa si skuteczna - mona by wwczas co najwyej zastanawia si, czy rozbudowanie jej do takich rozmiarw jest opacalne. W rzeczywistoci jednak stworzya ona tylko pozory skutecznoci. O ile bowiem stwierdzenie np. znacznego wzrostu produkcji przy tej samej zaodze fabryki jest informacj uyteczn i dajc powody do zadowolenia, to z znacznego wzrostu liczby rozwizanych tematw w pracowni naukowej przy nie zmienionej liczbie naukowcw nic nie wynika - moe nawet by 41

powodem do zmartwienia, jeli bowiem pi osb zajmuje si tam picioma zagadnieniami zamiast jednym, to albo nie s to zagadnienia, albo ich rozwizania nie s rozwizaniami. Jeeli plan produkcyjny nie zosta wykonany, to le, ale ocena nieukoczenia bada naukowych w zaoonym terminie zaley od okolicznoci - inna bdzie w przypadku, gdy zwoka zostaa spowodowana niedbalstwem, inna za, gdy w toku bada wykryto co, co pozwoli uzyska wyniki o wiele lepsze od przewidywanych, cho nieco pniej. Naley te liczy si z tym, e niedocignicia (i to nie tylko w nauce) zdarzaj si z powodu utrudnie w pracy, ktrych usunicie kosztowaoby mniej ni rozszerzenie kontroli wprowadzone z powodu tych niedocigni. Tymczasem dla administracji ministerialnej jest problemem przeznaczenie dla pracowni naukowej kilku tysicy zotych na zakup maszyny do pisania, ktra bdzie pracowa przez dwadziecia lat albo i duej, a nie jest problemem zaangaowanie dla zwikszenia kontroli jednego urzdnika wicej, ktry przez te same dwadziecia lat bdzie kosztowa p miliona zotych - kwot, za ktr instytut mgby wyposay w maszyny do pisania wszystkie swoje pracownie naukowe, nawet gdyby ich mia ze sto. I wreszcie nie naley zapomina o psychologicznych przyczynach i skutkach tendencji do biurokratycznego kontrolowania pracy naukowej. Przyczyny tkwi w nieufnoci do zdrowego rozsdku naukowcw, w lku, e przy osabieniu kontroli efektywno bada naukowych w instytutach, dotychczas bynajmniej nie za dua, zmalaaby jeszcze bardziej. Przyczynia si do tego rwnie brak naleytego zrozumienia rde obecnego stanu. Skutkiem natomiast jest przyuczanie modych naukowcw w instytutach do robienia tylko tego, co jest nakazane, a potem egzekwowane, osabianie poczucia odpowiedzialnoci, skoro to, co nakazane, dzieje si na odpowiedzialno nakazujcych, i tumienie inicjatywy, jako e zdolny do niej jest czowiek czujcy si jak lokomotywa wyposaona we wasny motor, a nie jak cigniony wagon. Gdy wzrasta kontrola, maleje samokontrola. Wartociowy naukowiec to naukowiec samodzielny, a wyrabianiu samodzielnoci sprzyja zwikszanie swobody decyzji, a nie jej zmniejszanie. Mona si o tym przekona, porwnujc cechy psychiczne pomocniczych pracownikw naukowych na wyszych uczelniach i w instytutach resortowych. Okoliczno, e na uczelniach nie ma administracyjnych rygorw w prowadzeniu bada naukowych, silnie zwiksza znaczenie inicjatywy osobistej - mona j tam zaobserwowa nawet u najmodszych asystentw. Natomiast w instytutach resortowych asystent czy nawet starszy asystent to czowiek uwaany, i w konsekwencji sam si uwaajcy, za mao wanego, do czego atwo 42

przy wyka, widzc, e jego bezporedni zwierzchnik, kierownik pracowni, jest take mao wany i o niczym nie decyduje. W takiej to atmosferze maj si rozwija bojownicy rewolucji naukowych i postpu technicznego. Na uczelni awans na kierownika katedry - to osignicie yciowe. W instytucie resortowym awans na kierownika pracowni - to prawie nic. T rnic postaw psychicznych zawdzicza si systemowi administrowania w tych instytutach. Jeszcze jedna sprawa. Czy nie jest paradoksem, e administrujc dziaalnoci naukow, z jednej strony usiuje si, rzekomo dla zwikszenia jej efektywnoci, roztacza nad ni drobiazgow kontrol, a z drugiej - zupenie nie zauwaa si faktu, e naukowiec bez najmniejszej kontroli, nawet bez monoci kontroli decyduje sam wobec wasnego tylko sumienia o zyskach lub stratach idcych w miliony zotych. Decyduje w sposb uniemoliwiajcy pocignicie go do odpowiedzialnoci za spowodowanie strat, a nawet udowodnienie ich spowodowania. A odbywa si to bardzo prosto - wystarczy, jeeli nie podejmie cennego gospodarczo pomysu, ktry mu wanie przyszed do gowy (i o ktrym nikt poza nim nie wie) albo o ktrymi zasysza w kuluarowej rozmowie na jakim zagranicznym zjedzie lub przeczyta w peryferyjnym czasopimie fachowym do nas nie dochodzcym itp. Wystarczy, jeeli w dyskusji nad jakim przedsiwziciem przemysowym nie wskae bdu, ktry tylko on jeden jako specjalista zauway, a ktry bdzie spoeczestwo drogo kosztowa. Wystarczy nawet, jeeli nie zada sobie trudu pomylenia, czy nie ma bdu. Etyka zawodowa naukowca? Ale oczywicie, byleby konsekwentnie. Zawierzajc etyce naukowca w duych sprawach, mona jej chyba zawierzy i w maych. Aby nie stwarza sytuacji jak w anegdocie o bereciku. (Dla tych, ktrzy tej godnej uwiecznienia anegdoty nie znaj: Przypadkowy przechodzie wyratowa maego chopca, ktry bawic si nad brzegiem rzeki wpad do wody i zacz ton. Nazajutrz przyszed do niego ojciec chopca i pyta: Czy to pan uratowa wczoraj mojego synka? Ach, to drobnostka, kady na moim miejscu zrobiby to samo - odpowiada wybawca. To wcale nie drobnostka, bo chopiec mia berecik - gdzie si podzia berecik?) Mona skontrolowa, czy nie brakuje zotwki w kasie albo kilograma cukru w sklepie, albo kawaka drutu w magazynie. Nie mona skontrolowa myli w mzgu. Na to nie ma rady - adne przepisy ani kontrole nie wyeliminuj czynnika zaufania do naukowca. A be zaufania nie ma nauki. JAK SI W NAUCE PLANUJE 43

Na pocztku lat pidziesitych zaczto wprowadza planowanie bada naukowych w instytutach resortowych. cile mwic, plany prac naukowych zaczto sporzdza rwnie w wyszych uczelniach, zwaszcza w politechnikach oraz placwkach badawczych Polskiej Akademii Nauk, ale miay one tam tylko charakter informacji, czym si te instytucje w zakresie bada naukowych zajmuj. Wykonanie planw nie byo egzekwowane ze wzgldu na to, e w uczelniach prowadzenie bada naukowych jest moliwe tylko w niewielkich i trudnych do ustalenia odcinkach czasu wolnego od zaj dydaktycznych, a w Polskiej Akademii Nauk podejmuje si badania o charakterze w zasadzie pionierskim, a wic o znacznym stopniu nieprzewidywalnoci wynikw. Inaczej byo w instytutach resortowych, tworzonych przecie jako instytucje majce przynosi konkretne korzyci gospodarcze. Zgodnie z tym w instytutach istnia od pocztku nacisk nie tylko na sporzdzanie, ale i na egzekwowanie planw bada. W ten sposb planowanie i sprawozdawczo stay si pozycjami, ktre powanie zaciyy na yciu instytutowym, zarwno w dodatnim, jak i ujemnym sensie. Sprawa ta ma ju za sob ca histori, obfitujc w nieporozumienia i zatargi midzy naukowcami a planistami, tj. urzdnikami z administracji ministerialnej i administracji dyrekcyjnej w instytutach, zajmujcymi si planowaniem. Zaczo si od sporw o to, w jakim stopniu planowanie dziaalnoci badawczej jest moliwe. Planici stawiali spraw w sposb nie do przyjcia dla naukowcw. dali ni mniej, ni wicej, tylko eby naukowcy z gry okrelali, jakie wyniki i kiedy zostan osignite, czyli wymagali od naukowcw zdolnoci proroczych. Opory naukowcw wobec tak pojmowanego planowania byy interpretowane jako sprzeciwianie si gospodarce planowej itp. Planici nie mogli poj, e trzeba planowa cele, do ktrych si dy, oraz potrzebne rodki, co1 oczywicie nie jest rwnoznaczne z gwarancj ani zobowizaniem, e zaplanowane rodki bd wystarczajce, a cele zostan osignite. Przez kilka pierwszych lat trway wzajemne niechci miedzy planistami resortowymi a naukowcami z instytutw na tle doboru tematw do planu instytutowego. Sdzc powierzchownie, mona by oczekiwa, e kada strona bdzie cign do siebie, to znaczy e ministerstwa bd si staray narzuca instytutom zadania do wykonania, a naukowcy bd nalega na wprowadzenie zagadnie wysuwanych przez nich samych. Tymczasem byo wrcz przeciwnie. Naukowcy uwaali, e ministerstwa, utrzymujc instytuty dla resortowych potrzeb i najlepiej te potrzeby znajc, powinny wysuwa je jako problemy do rozwizywania 44

przez instytuty. Ministerstwa odrzucay takie sugestie kategorycznie, uywajc argumentu, e sami naukowcy powinni si orientowa w potrzebach z zakresu swoich specjalnoci. W rezultacie wytyczanie planw bada naukowych stao si wycznym zadaniem instytutw. Zreszt ze szkod, gdy obie strony miay suszno, tylko kada mwia o czym innym. Chciabym wskaza podskrne motywy, ktre wywoyway omawian sprzeczno postaw. Narzucanie planu przez ministerstwo stawiaoby je w roli zleceniodawcy zobowizanego do dostarczenia rodkw umoliwiajcych wykonanie planu, a wic pomieszcze, aparatury, etatw itp., a poniewa z tym byy szczeglnie due trudnoci, wic ministerstwa nie mogyby mie pretensji do instytutw o niewykonanie zada powanych, skoro nie day im potrzebnych do tego rodkw, ani o zajmowanie si zadaniami bahymi, skoro zostay narzucone przez same ministerstwa. Wygodniejsza bya dla ministerstw rola krytykujcego akceptacja planw zaproponowanych przez instytuty, dziki temu bowiem planici resortowi - w odniesieniu do tematw wymagajcych znacznych rodkw - mogli wysuwa, i rzeczywicie nieraz wysuwali, zarzut, e plan sporzdzony przez instytut jest nierealny. Utrafienie w intencje polityki ministerialnej nie byo atwe, ulegaa ona bowiem fluktuacjom, poczwszy od nadawania instytutom roli stray poarnej, jak miay odgrywa przy kadym zakceniu w przemyle, a do roli orodkw wytyczajcych drogi postpu na wier stulecia. W pewnych okresach przy tematach na dalek met zarzucano instytutom, e nie widz najpilniejszych potrzeb przemysu. W innych okresach przy tematach doranych zarzucano im, e nie myl perspektywicznie. Byy te oscylacje midzy zarzutami, e naukowcy pisz sobie prace doktorskie, a co przemys bdzie z tego mia, a zarzutami, e instytuty zbyt mao si troszcz o rozwj modej kadry naukowej. Poza tym opracowywanie planw bada byo procedur niezwykle mozoln, obejmowao pierwsz wersj, drug wersj, trzeci wersj, wymagao wypeniania mnstwa rubryk, ktre nie zawsze byo wiadomo, jak wypenia. Z tamtych czasw pochodzi zoliwe powiedzenie, e dziaalno naukowa w instytutach to praca wykonywana w krtkim okresie czasu, jaki pozostaje do dyspozycji midzy planowaniem a sprawozdawczoci. By moe, gdyby ministerstwa przywizyway wwczas mniejsz wag do swojej roli zarzdcy, a wiksz do roli partnera instytutw, znaleziono by waciw paszczyzn wspdziaania: ministerstwa powinny wysuwa potrzeby, majc z natury rzeczy wiksze moliwoci ich rozeznania (z czasem w instytutach, ktrych dziaalno zostaa oparta na zasadzie odpatnoci, form zgaszania potrzeb miay stanowi zlecenia z przemysu), 45

instytuty za powinny wysuwa zagadnienia, ktrych rozwizanie przyczynia si do wzmagania postpu, w czym z kolei naukowcy maj lepsze moliwoci rozeznania. Denie do penego wykorzystania potencjau instytutw wyraao si w kadzeniu nacisku na zwikszenie liczby tematw. Kady naukowiec musia mie swj temat i wykona go najpniej w cigu roku. Rzecz jasna, nie pozostawiao to czasu na naleyte rozeznanie stanu danego zagadnienia w literaturze ani na szukanie innej drogi rozwizania w przypadkach, gdy droga pocztkowo obrana okazywaa si w toku pracy nieskuteczna. Planowanie prac badawczych w instytutach wedug zasady jeden pracownik - jeden rok jeden temat weszo w przyzwyczajenie i doprowadzio do' znacznego rozdrobnienia i spycenia tematyki, czego wpyw obserwuje si jeszcze obecnie. Z tamtych czasw pochodzi rwnie nawyk opierania kontroli wykonania planw na kryteriach nie wymagajcych od kontrolujcego adnych kwalifikacji, np. na porwnywaniu zaplanowanych i faktycznych dat zakoczenia tematw, zuytych godzin itp., zamiast na ocenie treci i wartoci wykonanych prac. Przetrwaa te wprowadzona przez wczesnych planistw zasada kalendarzowa. Tematy miay si zaczyna z pocztkiem roku i koczy si w kocu roku. Jedynym ustpstwem osignitym po latach sporw i zatargw byo to, e w kocu roku zamiast caego tematu, mg si koczy jaki jego etap, ale jego pocztek i koniec musia by wyranie okrelony. Byo nie do pomylenia, eby jaka praca badawcza moga si rozpocz np. w padzierniku, a skoczy w lutym, w szesnacie miesicy pniej, i eby jej etapy byy rozmieszczone w czasie w taki sposb, jak to wynika z harmonogramu poszczeglnych zada. Dla urzdnikw od planowania musiaby w takiej pracy istnie etap od padziernika do koca grudnia oraz, w rok pniej, od pocztku stycznia do lutego. Przywizanie ich do daty 31 grudnia i do operowania kwartaami byo niezomne. Nie z planu prac miay wynika daty, lecz z dat mia wynika plan. Jak mawia pewien kapral do rekrutw uskarajcych si na przydzielenie im spodni o zbyt krtkich lub zbyt dugich nogawkach: onierz powinien si przystosowa do munduru! W rezultacie grudzie w instytutach to miesic apokaliptyczny: dzie w dzie odbywaj si kolegia odbioru wykonania prac planowych, ktrych w kadym zakadzie jest po kilkadziesit, a co najmniej kilkanacie, krelarze nie nadaj z wykonywaniem rysunkw, maszynistki nie nadaj z przepisywaniem, wywietlarnia jest zawalona stosami maszynopisw i rysunkw do skopiowania. Wreszcie caa ta lawina jako si przewala, to, co jeszcze nie zostao przepisane i narysowane, zostaje wpisane do protokow jako wykonane (z cichym porozumieniem, e zostanie wykonane zaraz na pocztku nastpnego roku), po 46

czym gdzie w okolicy wit - uczucie ulgi: Plan zosta odebrany. Wszystko to powtarzao si z roku na rok z dokadnoci zegarka. O wiele gorsze byo jednak trzymanie si kalendarza jako kryterium wykonania planu. Chodzi o to, e naukowiec przystpujc do rozwizywania zagadnienia nie wie, jakie niespodzianki mog go w tym czeka. Wynikowe rwnanie rniczkowe moe si okaza niecakowalne, wobec czego trzeba bdzie si posuy metod numeryczn lub wykreln, a to wymaga dodatkowego czasu. Maksimum krzywej otrzymanej z pomiarw moe si okaza bardzo paskie, a wwczas dokadno wyznaczenia wsprzdnych punktu maksymalnego bdzie tyle co adna, wobec czego trzeba bdzie ponownie wykona pomiary, ale znacznie dokadniejszymi przyrzdami, albo zwikszy liczb pomiarw i wynik ich podda obrbce statystycznej - znw strata czasu. Zdarza si te, e w toku: pracy zaplanowanej w pewnym wskim zakresie ujawnia si mono rozszerzenia zakresu, co jest naukowym sukcesem, ale wymaga zwikszenia liczby pomiarw dla sprawdzenia caego rozszerzonego zakresu, oczywicie przy zwikszonym zuyciu czasu. Prno by jednak wyjania to wszystko planistom przy odbiorze wykonanych prac. Dla nich sprawa bya prosta: w grudniu praca nie zakoczona - plan nie wykonany. Jest godne uwagi, e tego rodzaju sytuacje zdarzay si raczej naukowcom utalentowanym, bo tacy przede wszystkim podejmuj zagadnienia trudne, a wic o zwikszonym stopniu ryzyka badawczego, i tacy gwnie s obdarzeni wnikliwoci pozwalajc im dostrzec co wicej ni zaplanowane minimum rezultatu. Z czasem w instytutach utara si swoista praktyka planowania. Tematom nadawa tytuy moliwie oglnikowe, aby, cokolwiek zdy si zrobi, mona byo przedstawi jako wykonanie planu (w terminie!). Unika tematw ambitnych, a dobiera pewniaki, tj. tematy, ktrych droga rozwizania jest prosta i nie nastrczy niespodzianek. Do planu wstawia terminy wyduone albo zakres tematu zwony, aby si nie dusi, gdy bdzie si zblia sakramentalny grudzie. Dawa pierwszestwo tematom teoretycznym jako nie naraonym na opnienia i trudnoci wywoywane brakiem precyzyjnych przyrzdw pomiarowych, materiaw, miejsca w laboratorium itp. Unika tematw wymagajcych wspdziaania innych pracowni, bo oprcz trudnoci w rozwizywaniu zagadnienia bdzie si miao trudnoci z koordynacj itp. Nikomu to zreszt nie przeszkadzao, bo plan by po to, eby go wykona, a sprawa koczya si na pokwitowaniu odbioru prac z kocem roku. Dyrekcja kwitowaa prac naukowca jako zaatwienie pozycji z planu instytutowego. Kwitoway jej odbir zakady

47

przemysowe, zjednoczenie, ministerstwo, ktrym instytut przesa egzemplarze. Wszyscy kolejno kwitowali - a kto interesowa si jej treci? Podobno pewien naukowiec gotw by si zaoy, e gdyby odda prac, w ktrej cay tekst, z wyjtkiem karty tytuowej, byby zlepkiem artykuw przepisanych z gazet, to nikt by tego w dyrekcji instytutu ani w ministerstwie nie spostrzeg. Jest to moe przesada, ale osobicie babym si ryzykowa zakadu przeciwko owemu naukowcowi, gdyby swj zoliwy dowcip chcia naprawd zrealizowa (jest przecie faktem, e w okresie, gdy do adnego ministerstwa nie mona byo wej bez przepustki, pewien dziennikarz przewdrowa jedno z ministerstw przemysowych wzdu i wszerz za przepustk wystawion na Juliusza Cezara, w sprawie katapult). Nie od rzeczy bdzie te wspomnie o pewnej metodzie planowania prac instytutowych, ktra przywdrowaa z zagranicy. Ta genialna w swojej prostocie metoda gwarantowaa stosujcemu j coroczne koczenie prac z sukcesem i w terminie. Polega ona na tym, e si w pewnym roku planowao temat do oglnie sformuowany i z niego wykrawao cz mogc stanowi osobny temat, Po czym, chocia zosta ju rozwizany, umieszczao si go w planie na rok nastpny. Przez cay ten rok opracowanie leao spokojnie w szafie, a tymczasem wykonywao si nowy temat, aby go wnie do planu w rok pniej itd. Metoda ta nie bya pozbawiona zalet - pracujc z rocznym wyprzedzeniem naukowiec mia zapewniony zupeny spokj, nie musia si spowiada planistom z terminw poszczeglnych etapw, a co najwaniejsze, mg w razie potrzeby dopracowa rozwizanie w nastpnym, tj. planowym roku. W gruncie rzeczy byo to poprzedzenie rozwizania tematu w planie wczeniejszym jego rozeznaniem. Jednak metoda ta u nas si nie rozpowszechnia. Naukowcy podejmowali natomiast wysiki zmierzajce do uzyskania prawa do traktowania uprzedniego rozeznania si w zagadnieniu jako zadania planowego. W zwizku z tym udawao si nieraz wprowadza tematy wstpne, jak np. Analiza moliwoci uzyskania..., Zbadanie moliwoci... itp., ale ta suszna idea zostaa zniweczona wskutek nieustannego targowania si planistw o czas przewidywany na tego rodzaju tematy. W ich przewiadczeniu czas przeznaczony na rozeznanie zagadnienia by strat, niemal naduyciem ze strony naukowca. Znam przypadek, gdy wpisanie przez naukowca 400 godzin na temat wstpny zostao uznane za co tak skandalicznego, e a spowodowao interwencj dyrektora instytutu i jego zastpcy naukowego - jeden przez drugiego dowodzili, e wystarczy 200 godzin, poniewa tyle wanie wpisa inny naukowiec dla jakiego innego zagadnienia. Argumentu, e zagadnienie zagadnieniu nierwne, po prostu nie przyjmowali do wiadomoci. Z czasem zlikwidowano tematy wstpne, zastpujce je tzw. metodyk bada jako etapem, 48

na ktry dopuszczano co najwyej 100 godzin, pniej za nawet tylko 50 godzin. Bya to ju oczywista karykatura planowania bada naukowych. Najbardziej deprymujce byo to, e dyrektywy dotyczce planowania bada byy w instytutach dawane przez ludzi, ktrzy nie mieli najmniejszego pojcia, na czym powinno ono polega. Planici ministerialni i instytutowi wyywali si w ucilaniu planw, ktre stawao si niczym innym jak wymuszaniem na naukowcach dzielenia tematw na mnstwo drobnych etapw, tak e plany prac w instytutach zaczy przypomina sawetne rachunki hydraulikw: dojcie do mieszkania klienta..., obejrzenie kranu..., wyjcie starej uszczelki..., zaoenie nowej uszczelki... itp. Za usprawnianie pracy naukowcw uwaali redukowanie liczby godzin kadego etapu tak, eby, jeli si tylko da, oboy kadego naukowca nawet i dwoma tematami rocznie. Cae to grono, w ktrym nie brako nawet dyrektorw z profesorskimi tytuami (co prawda takich, ktrych dorobek naukowy sprowadza si nieraz do paru artykuw popularnych), odgrywao w istocie tylko rol poganiaczy. Gdy zdarza mi si dzi sysze rozprawiajcych o technice planowania bada naukowych, odnosz nieraz wraenie, e maj oni na myli wczesne planowanie, tyle e ujte we wskazwki, jak wypenia rubryki arkuszy, ktre po spiciu w jeden zeszyt maj stanowi plan instytutu. Tymczasem adna magiczna technika planowania na nic si nie zda, jeeli nie zostan zlikwidowane dwie kardynalne nieprawidowoci dotychczasowego planowania bada naukowych. Pierwsz z nich jest brak analizy w wyborze zagadnie. Naley sobie przecie jasno zdawa spraw z motyww wysuwania jakiego zagadnienia do rozwizania, zaczynajc od ustalenia, czy chodzi o poszerzenie wiedzy, czy te o zaspokojenie jakiej potrzeby, tj. o praktyczne zastosowanie uzyskanego rozwizania. W przypadku, gdy chodzi o poszerzenie wiedzy, . trzeba uzasadni, dlaczego takie, a nie inne zagadnienie proponuje si rozwiza. Zagadnie dotychczas nie rozwizanych jest bowiem wiele, nie naley wic chwyta si za pierwsze z brzegu, lecz dokona wiadomego wyboru. W szczeglnoci trzeba orientowa si, czy chodzi o zagadnienie ju stawiane przez innych, ale nie rozwizane, czy te o zagadnienie rozwizane przez innych, ale niedokadnie lub w zbyt wskim zakresie, np. tylko dla pewnego szczeglnego przypadku, czy wreszcie o zagadnienie nie tylko dotychczas nie rozwizane, ale i przez nikogo nie postawione. W kadym z tych przypadkw naley stara .si dociec, dlaczego tak jest, gdy od odpowiedzi na to pytanie moe zalee, jakie ma si szans na rozwizanie zagadnienia.

49

Podobnie w przypadku gdy chodzi o zaspokojenie jakiej potrzeby, trzeba mie na uwadze, e potrzeb take jest wiele, wobec czego naley dawa pierwszestwo potrzebom waniejszym (pod jakim wzgldem?) i pilniejszym (dla kogo?). Rozpatrywane potrzeby naley zestawi w kolejnoci malejcej wanoci, ale to nie znaczy, e najpierw powinno by rozwizane zagadnienie znajdujce si na czele listy. Trzeba bowiem bra przy tym pod uwag rodki potrzebne do rozwizania zagadnienia oraz rodki do ewentualnego zastosowania otrzymanego rozwizania w praktyce. Moe si przecie okaza, e zaspokojenie jakiej potrzeby bdzie wymaga wielokrotnie wikszych rodkw ni zaspokojenie potrzeby tylko nieco mniej wanej, ktrej wobec tego naleaoby da pierwszestwo. Do ustalenia rodkw dochodzi si dopiero w pniejszej fazie planowania, tote powinno ono obejmowa nie jedno wybrane zagadnienie, lecz grup zagadnie, z ktrej na kocu wybierze si zagadnienie najbardziej uzasadnione. Nawiasem mwic, naleaoby pomyle o szerszym wykorzystaniu konsultacji rzecznikw patentowych, aby zapobiec dokonywaniu wynalazkw ju wynalezionych. Rozpowszechniony jest pogld, e tematyka bada podstawowych moe wynika jedynie z zagadnie podejmowanych w celu poszerzenia wiedzy, natomiast zagadnienia wynikajce z potrzeb nale do naukowcw zajmujcych si badaniami uytkowymi. Moim zdaniem, pogld ten jest niesuszny - tematyka bada podstawowych moe wynika rwnie z zagadnie jednego, jak i drugiego rodzaju. Rzecz w tym, e do rozwizania zagadnie o charakterze uytkowym czsto okazuje si konieczne uprzednie rozwizanie zagadnie oglnych. W takich przypadkach z bada podstawowych, oprcz poszerzenia wiedzy, osiga si ponadto: 1) pewno, e wyniki tych bada znajd co najmniej jedno zastosowanie praktyczne, 2) opacenie kosztw badania podstawowego korzyciami ekonomicznymi wynikajcymi, i to zwykle z nawizk, z tego zastosowania, 3) prawdopodobiestwo znalezienia dalszych zastosowa o podobnym charakterze. Nie bez znaczenia jest te okoliczno, e dc tylko do poszerzenia wiedzy naukowiec z reguy ogranicza si do uprawianej przeze dziedziny. Tymczasem do rozwizania zagadnie wynikajcych z potrzeb najczciej niezbdne jest wspdziaanie specjalistw z rnych dziedzin. Przyczynia si to do wzbogacenia problematyki jednych dziedzin ideami przeniesionymi z innych dziedzin. Poza tym analiza powinna obejmowa diagnoz i prognoz potrzeb, dla ktrych zamierza si prowadzi badanie, zestawienie wszystkich zagadnie, jakie w zwizku z tym wymagaj rozwizania, i w jakiej kolejnoci oraz wskazanie postpowania prowadzcego do wykorzystania rozwiza po ich uzyskaniu. 50

Brak tego wszystkiego niemal z reguy powoduje, e skdind wartociowe opracowanie instytutowe okazuje si nieuyteczne, poniewa nie zadbano o to, eby inni rozwizali tymczasem zagadnienia skojarzone lub eby w przemyle poczyniono w por wstpne przygotowania, bez ktrych uzyskane rozwizanie nie da si zastosowa. Dokumenty zawierajce tego rodzaju analizy powinny by szczeglnie starannie sporzdzane, aby zawsze mona byo odszuka informacj, dlaczego pewnym potrzebom i zagadnieniom dano pierwszestwo, a inne pominito. Przyda si to przy pniejszych modyfikacjach planu, niczego si bowiem atwiej nie zapomina ni uzasadnie, dlaczego co zrobiono lub czego nie zrobiono. Dotychczasowe planowanie bada w instytutach byo zaprzeczeniem tych zasad. O racjonalnym wyborze zagadnie nie mona byo nawet marzy - to, co wymaga wnikliwej pracy zespou naukowcw, opartej nazbieraniu informacji, analizie i dyskusjach, musiao by zrobione jednoosobowo w cigu paru dni, wcznie z wypenieniem mnstwa rubryk w wykoncypowanym przez planistw uniwersalnym formularzu, ktry w ich przewiadczeniu mia suy do wszystkiego, a w rzeczywistoci nie zapewnia nawet orientacji, czy chodzi o zagadnienie drobne czy rozlege, wane czy bahe, powizane z innymi czy nie. Zamiast programu wykonywania tematu z rozbiciem na zadania i podaniem wariantw dalszego postpowania w zalenoci od wynikw poszczeglnych zada bya etapizacja, jako e w pojciu planistw praca miaa przebiega jak pod sznurek, jeden etap si koczy, drugi si zaczyna, tu 50 godzin, tam 100 godzin, o jakich wzajemnych powizaniach, jednoczesnociach, weryfikacjach, rewizjach, powrotach do punktu wyjcia nie mogo by tam mowy. Brak czasu na analizowanie tematw przed ich umieszczeniem w planie znajdowa wyraz w oglnikowoci nazw poszczeglnych etapw, jak na przykad: wybr metody bada, wykonanie bada, analiza wynikw, wnioski itp. Takie etapizacje mona ukada nawet nie wiedzc, o co w temacie chodzi. Z programowaniem zada nie maj one nic wsplnego. Z czasem, gdy w instytutach wprowadzono rady naukowe, dyrektorzy instytutw starali si stworzy co w rodzaju dyskusji i kolektywnej oceny planu na pocztku roku, a sprawozdania z jego wykonania na kocu roku, ale byy to tylko pozory, bo jaka moga by ocena sieczki kilkuset lunych tematw w grubym fascykule, zawierajcym informacje bez istotnego znaczenia. Dyrektor pewnego instytutu by uraony, gdy jako czonek rady naukowej wyraziem postulat, eby zamiast wykazu tematw dyrekcja instytutu przedstawiaa raczej zamierzenia i realizacje polityki instytutu w zakresie postpu technicznego, wsppracy z przemysem, rozwoju kadry naukowej i wyposaenia instytutu, ze wskazaniem na grupy 51

tematw do tego si odnoszce. W szczeglnoci chodzi o zamierzenia sporne, wtpliwe, niepewne, bo wanie w takich sprawach potrzebny jest pogld zespou wytrawnych specjalistw. Oczywicie, do spenienia tego postulatu byo potrzebne, eby, po pierwsze, dyrekcja instytutu miaa jak polityk, a po drugie, eby zadaa sobie trud jej sformuowania i przedstawienia. Zamiast tego rozesanie czonkom rady po jednym egzemplarzu planu lub sprawozdania byo o wiele wygodniejsze, a poza tym dyrekcji instytutu chodzio przecie tylko o to, eby w protokole posiedzenia mc zapisa, e rada zatwierdzia te dokumenty. Drug nieprawidowoci wymagajc usunicia jest przewiadczenie - ktre, niestety, z powodzeniem udao si wpoi naukowcom - jakoby plany bada miay suy tylko do okrelania, co naukowcy maj robi w zaplanowanych tematach. Z tego jednak punktu widzenia plan jest dla naukowcw dokumentem bezwartociowym, wszystko bowiem, co jest w nim o przebiegu pracy napisane, pochodzi od samych naukowcw i stanowi znikomo may uamek ich wiedzy o temacie. Nie z planu naukowcy dowiaduj si, co maj robi, lecz przeciwnie: to plan dowiedzia si od naukowcw, co trzeba zrobi. W tym tkwi zasadnicza rnica midzy planowaniem bada naukowych a planowaniem produkcji pralek lub lodwek, ktrych ilo i jako nie jest przecie okrelana przez wykonawcw. Plan bada ma sens tylko wtedy, gdy okrela wspdziaanie warunkujce przeprowadzenie bada i obowizuje wszystkich wspdziaajcych. W kadej pracy badawczej naukowcom potrzebne jest wspdziaanie administracji majcej zapewni wszystkie niezbdne rodki: pomieszczenia, materiay, przyrzdy, ksiki, czasopisma, pienidze na wyjazdy itp. Czy jednak widzia kto tak opracowany plan w ktrymkolwiek z naszych instytutw? Czy jakakolwiek agenda administracyjna otrzymaa plan bada, ktry by okrela take i jej obowizki w poszczeglnych tematach tego planu? Co rok, a w kadym roku co kwarta przeprowadza si w instytutach kontrol przebiegu pracy naukowca. A czy sysza kto o kontrolowaniu administracji, czy zapewnia rodki potrzebne do tej pracy? Od naukowcw da si wykonania zada, a potrzebne do nich rodki bd albo nie. Jako jedn z przyczyn tego rodzaju niepewnoci mona wskaza to, e rodki byy przyznawane przez ministerstwa globalnie, tj. na cay instytut, a w samym instytucie byy rozdzielane w sposb arbitralny. Pewnej zmiany na lepsze mona oczekiwa w zwizku z wprowadzaniem przedmiotowego planowania rodkw, tzn. przyznawania ich na okrelone tematy.

52

Na razie plany bada instytutowych przedstawiaj si tak, e gdy chodzi o to, co dla przeprowadzenia bada powinni zrobi naukowcy, plan przewiduje drobiazgowo, jaki fragment bada w jakim kwartale w cigu ilu godzin ma by wykonany. Natomiast gdy chodzi o to, co dla przeprowadzenia bada powinna zrobi administracja, plan nie przewiduje niczego. Po prostu nie istnieje. Przy tworzeniu planu bada jest wielu pilnujcych, do czego zobowizuje si naukowiec, ale nie ma nikogo, kto by si zobowizywa wobec niego. Niekiedy, i tylko w pewnym stopniu, udaje si naukowcom pokonywa trudnoci wynikajce z niedostatecznoci rodkw dziki inwencji w wyszukiwaniu sposobw zastpczych, ale nie wszystko przecie jest moliwe. Dokadnych pomiarw nie mona wykona niedokadnymi przyrzdami, miarodajnych wnioskw nie mona wyciga z niepewnych danych, domniemania nie zastpi informacji. W przypadkach takich etyka zawodowa nakazuje naukowcom posugiwanie si dubitatywnymi zwrotami w rodzaju: jak si wydaje, w pewnych przypadkach, niekiedy, na og, mona przypuszcza itp. Obniaj one znacznie przydatno praktyczn opracowa, a przecie jest to tylko odbicie niedocigni administracji. W przemyle nikomu nie przychodzi do gowy obwinia robotnikw za wyroby zej jakoci, jeeli dano im kiepskie materiay lub kiepskie narzdzia. Obwinia si tam za to administracj. W instytutach ma si pretensje tylko do naukowcw. I naukowcy si z tym godz. Naukowcy zdemoralizowali administracj tym, i zakadan na siebie odpowiedzialno za wszystko przyjmuj, a potem jeszcze si z nie swoich win tumacz. Gdy zagadnienie objte jakim tematem nie zostaje rozwizane, poniewa naukowcy nie potrafili sobie da z nim rady, mwi si, e naukowcy nie wykonali planu. Gdy zagadnienie nie zostaje rozwizane wskutek niedostarczenia przez administracj odpowiednich przyrzdw, take si mwi, e naukowcy nie wykonali planu. No c, nie wykona planu moe tylko ten, kto go ma. DLA KOGO NAUKOWIEC PRACUJE Dla kogo naukowiec pracuje? Dla spoeczestwa, rzecz jasna. Na tym oglniku, niestety, jasno si koczy. Dla kogo naukowiec pracuje konkretnie? Stawiajc to pytanie mam na myli nie odbiorcw, ktrzy pokwituj prac naukow, lecz uytkownikw, ktrzy z niej skorzystaj. Kwitujcych bowiem atwo wskaza palcem, ale czy to s uytkownicy? 53

Pytania, dla kogo naukowiec pracuje, nie naley utosamia z pytaniem, komu naukowiec przynosi poytek, czym innym bowiem jest celowo, ktrej poczucie naukowiec powinien mie w swoich badaniach, czym innym za uyteczno bada, dajca si oceni dopiero po upywie dostatecznie dugiego czasu od ich ukoczenia. Celowo jest zwizana z przewidywaniem przyszoci, uyteczno za z rozpatrywaniem przeszoci. Przypomnienie tego skdind znanego rozrnienia jest tu wskazane dla ostrzeenia przed bdem czsto popenianym w ocenie faktw historycznych, polegajcym na tym, e decyzje podjte w przeszoci krytykuje si znajc fakty pniejsze, ktrych wic sami decydujcy nie znali ani zna nie mogli. Rozrnienie takie jest istotne w traktowaniu bada naukowych z ekonomicznego punktu widzenia, poniewa koszty bada trzeba ponosi w ich toku, gotowo za poniesienia tych kosztw najczciej musi by wyraona przed podjciem bada, a wic w okresie, gdy decyzj mona oprze jedynie na przewidywaniach wykorzystania wynikw bada. W zwizku z tym jest interesujce, jak sam naukowiec uzasadnia potrzeb przeprowadzenia okrelonych bada, jak sobie wyobraa wykorzystanie ich wynikw, dla jakiego uytkownika swoj prac badawcz przeznacza. Takie pojcia, jak uytkownik i wykorzystanie, mona interpretowa rozmaicie. W celu uniknicia nieporozumie zaznaczam, e obejmuj nimi wszelkie przypadki, w ktrych wyniki bada naukowych skoniy kogokolwiek do jakiego dziaania, zmiany postpowania lub chociaby zmiany pogldw. Sprawa przedstawia si dla naukowca najwyraniej, gdy ma on do czynienia z u y t k o w n i k i e m o k r e l o n y m . Wrd prac badawczych wykonywanych dla takich uytkownikw mona rozrni dwie nastpujce grupy: Pierwsza grupa obejmuje prace dla uytkownikw jawnych, ktrzy badania zamawiaj, a potem czekaj na ich wyniki, aby je wykorzysta do potrzeb, ktre wanie skoniy ich do zamwienia bada. Na przykad, uytkownikiem jawnym jest fabryka zwracajca si do instytutu naukowego o rozwizanie dla jej potrzeb jakiego problemu konstrukcyjnego lub technologicznego. Druga grupa to badania dla uytkownikw p o t e n c j a l n y c h , ktrzy wprawdzie nie uwiadamiaj sobie pewnych potrzeb albo nie przypuszczaj, e zaspokojenie ich byoby moliwe, i wobec tego nie zamawiaj bada, ale wykorzystuj ich wyniki, kiedy naukowcy z wasnej inicjatywy odpowiednie badania przeprowadz. Na przykad, maszyny dydaktyczne zostay wynalezione i opracowane bez zamwienia ze strony szkolnictwa, ale naukowcom nietrudno byo przewidzie, e to wanie szkolnictwo moe by ich uytkownikiem. 54

W wielu jednak przypadkach prowadzi si badania naukowe dla u y t k o w n i k w n i e o k r e l o n y c h . Mona tu rozrni trzy nastpujce grupy prac badawczych: Zgodnie z tym jako trzeci grup mona wymieni badania dla uytkownikw n i e z n a n y c h , o ktrych istnieniu naukowiec jest przewiadczony, ale nie potrafi ich wskaza. Na przykad, naukowiec, ktrego badania doprowadziy do wykrycia szczeglnych waciwoci jakiej substancji, moe przypuszcza, e zostanie to wykorzystane, cho nie wie dokadnie przez kogo i do czego. Jako czwart grup mona wyodrbni badania dla uytkownikw p o r e d n i c h , a mianowicie badania, ktrych wyniki mog si przyda innym naukowcom przy rozwizywaniu zagadnie dla jakich uytkownikw. Typowym tego przykadem s prace z zakresu matematyki. Nie przynosz one bezporedniego poytku praktycznego, ale daj si wykorzysta np. przez inynierw do obliczania konstrukcji przeznaczonych dla ich uytkownikw. Do pitej grupy zaliczam badania, ktre naukowiec podejmuje dla samego tylko poszerzenia wiedzy (usunicia biaej plamy na mapie wiedzy), w przewiadczeniu, e ich wyniki oka si dla innych ludzi podane jako zaspokajajce ich ciekawo, ale nie moe wskaza, do czego poza tym mogyby si przyda. Na przykad, gdyby w wyniku bada historycznych okazao si. e pewien faraon zosta uduszony, a nie otruty, jak dotychczas sdzono, to trudno byoby powiedzie, jakie korzyci mogoby to komukolwiek ciekawoci. Dla kompletnoci naley wspomnie rwnie o dwch grupach prac dla u y t k o w n i k w n i e i s t n i e j c y c h . Jakkolwiek moe si to wydawa zaskakujce, prace tego rodzaju nie nale bynajmniej do rzadkoci. Mona by tu przede wszystkim, jako szst grup, wymieni prace dla siebie. Mam tu na myli takie przypadki, jak np. gdy asystent polonistyki jako temat pracy doktorskiej obiera twrczo jakiego osiemnastowiecznego poety bez znaczenia, jedynie dlatego, e temat ten nie zosta jeszcze do podobnego celu zuyty przez kogo innego. Nie jest wykluczone, e moe w przyszoci kto do tej pracy zajrzy, ale jeeli sam doktorant w to nie wierzy (a musi zrobi doktorat, bo przynaglaj go przepisy o rotacji pomocniczych pracownikw naukowych), to jest to praca podejmowana dla uytkownikw nie istniejcych. Podobne sytuacje wystpuj, gdy jaki naukowiec o maej inwencji uwaa, e po latach posuchy powinien wreszcie jak publikacj do swojej bibliografii dorzuci, i z tego wzgldu podejmuje prac badawcz- na temat, ktry sam uwaa za jaowy. 55 przynie, poza zmian samopoczucia spowodowan zaspokojeniem

I wreszcie sidm grup stanowi prace dla nikogo, czyli po wykonaniu chowane przez autora do szuflady. Chodzi tu o przypadki, gdy naukowiec powstrzymuje si od ogaszania takiej pracy badawczej, ktra wedug jego zamierze stanowi dopiero wstp do dalszych bada, do ktrych jednak brakuje mu koncepcji, bd te takiej pracy badawczej, ktrej niepodwaalnoci wynikw nie czuje si pewny, itp. Co w tym rodzaju przydarzyo si Newtonowi, ktry z opublikowaniem wynalezionego przez siebie rachunku rniczkowego zwleka przez dwadziecia lat, a go ubieg Leibniz. Z natury rzeczy badania uytkowe s przeznaczone dla uytkownikw okrelonych, ktrym te bezporednio przekazuje si wyniki bada. Uboczn rol odgrywa przy tym ich publikowanie, w przypuszczeniu, e mog z nich skorzysta take jacy inni uytkownicy do podobnych celw - dla naukowca s to uytkownicy nieokreleni. Natomiast badania podstawowe w rzadkich tylko przypadkach s przeznaczone dla uytkownikw okrelonych. W zasadzie s to badania dla uytkownikw nieokrelonych, tote publikowanie ich jest niemal regu. Podane przeze mnie grupy prac naukowych s wymienione wedug malejcego stopnia moliwoci ich wykorzystania - w wyobraeniu ich autorw. Nie ma to jednak nic wsplnego z ocen wartoci prac. Wyniki bada dla okrelonego, jawnego uytkownika mog mie niewielkie znaczenie, a badania, dla ktrych jedynym motywem byo zaspokojenie ciekawoci, mog si okaza epokowym osigniciem. Niemniej naley mie na uwadze, e wykonanie jakich bada jest opacone niewykonaniem innych, wobec czego z punktu widzenia wanoci i pilnoci potrzeb spoeczestwa nie jest obojtne, jakim badaniom naukowiec daje pierwszestwo. Jeeli badania naukowe s finansowane przez spoeczestwo - a tak si dzieje z zasady we wspczesnej organizacji nauki - to zrozumiae jest denie instytucji finansujcych do tego, eby badania byy przewyszajce koszty bada. Moe to by rentowno tylko m a k r o e k o n o m i c z n a , wystpujca, gdy suma korzyci przewysza sum kosztw (pewne badania mog by nawet deficytowe, jeeli koszty ich znajd pokrycie w znacznych korzyciach wynikajcych z innych bada), bd rentowno mikroekonomiczna (gdy kade badanie przynosi korzyci umoliwiajce pokrycie jego kosztu), co zarazem zapewnia rentowno makroekonomiczn. W uznawaniu jakich bada naukowych za deficytowe trzeba zreszt zachowa ostrono. Na przykad, mogoby si wydawa, e zbadanie, przed ilu wiekami jakie miasteczko uzyskao prawa miejskie, nie przyniesie spoeczestwu w zysku ani jednej 56 r e n t o w n e , tj. eby przynosiy korzyci ekonomiczne

zotwki. Kt wie jednak, czy gdyby mona byo dokadnie przeledzi skutki takich bada, nie okazaoby si, e ich wyniki, wzmagajc patriotyzm lokalny, pobudziy mieszkacw do ofiarnoci i wydajniejszej pracy, dajcej w efekcie dobra przeliczalne na pienidze i wiksze ni niejedno przedsiwzicie o uchwytnej rentownoci. Nie zmienia to jednak susznoci postulatw, eby cao dziaalnoci badawczej bya rentowna przynajmniej makroekonomicznie. W gruncie rzeczy do tego wanie zmierzay kolejne zarzdzenia w zakresie organizacji nauki. Pierwszym rodkiem majcym to zapewni byo wprowadzenie p l a n o w a n i a bada naukowych we wszystkich instytucjach naukowych, z tym, e jak o tym ju wspomniaem, w wyszych uczelniach i w placwkach badawczych Polskiej Akademii Nauk ma ono charakter informacyjny, w instytutach resortowych wykonanie planw prac badawczych jest egzekwowane. Sdzono, e jeeli si tylko dopilnuje, eby wszystkie tematy zaplanowane w instytutach zostay w terminie wykonane, to naleyte korzyci wynikn std automatycznie. Mona przypuszcza, e wprowadzenie planowania bada naukowych, narzucajc konieczno wikszego namysu przy wyborze tematyki podejmowanych bada, przyczynio si do zmniejszenia liczby prac dla uytkownikw nie istniejcych, a w szczeglnoci prac dla nikogo, podejmowanych przez naukowcw pocztkujcych, ktrzy wskutek braku naleytego dowiadczenia zabierali si nieraz do zagadnie przerastajcych ich siy lub niejasno uwiadamianych, a potem porzucali pozaczynane prace. Co prawda, w instytutach planowanie miewao rwnie odwrotny skutek: konieczno posiadania Swojego tematu w planie zadeklarowania go w cigu paru dni uniemoliwiaa przemylenie tego wyboru. Samo wprowadzenie zasady planowoci bada naukowych nie rozproszyo jednak wtpliwoci co do ich rentownoci. Skutki ekonomiczne dziaalnoci badawczej w wyszych uczelniach i placwkach badawczych Polskiej Akademii Nauk pozostaway nieuchwytne, poniewa wyniki prowadzonych tam bada podstawowych s z natury rzeczy przekazywane uytkownikom nieokrelonym przez opublikowanie. W instytutach resortowych przez szereg lat panowao pod tym wzgldem samouspokojenie, jako e wszystko zdawao si wyglda jak najlepiej: plany bada byy ukadane zgodnie z wymaganiami formalnymi, terminy ich wykonania byy dotrzymywane. Mimo to z czasem stawao si widoczne, e wpyw dziaalnoci instytutw na cao gospodarki by mao odczuwalny. Aby ten stan poprawi, do zasady planowoci dodano zasad o d p a t n o c i . Uwaano, e jeeli instytuty, zamiast z dotacji ministerstw, bd musiay zdobywa fundusze na badania naukowe przede wszystkim ze zlece przemysu, to bd o takie zlecenia zabiega, przy czym zabiegi spotkaj si z powodzeniem, gdy instytuty bd oferoway prace 57

badawcze uyteczne dla przemysu. Z drugiej te strony, jeeli zakady przemysowe bd musiay paci instytutom za prace badawcze, to nie bd skore do wydatkw za prace dla nich nieuyteczne. W ten sposb dojdzie do cisego wspdziaania midzy instytutami a zakadami przemysowymi. Inaczej mwic, dla instytutw zakady przemysowe stan si uytkownikami okrelonymi, i to nawet jawnymi. Na zakady przemysowe naoono obowizek modernizacji produkcji (aby je skoni do zamawiania potrzebnych do tego prac w instytutach), wprowadzono fundusz postpu technicznego (aby si nie wykrcay brakiem pienidzy na ten cel) i nakazano jego wydatkowanie jako zadanie planowe, ktrego niewykonanie byo zagroone utrat premii. Zastosowano wic sposb oparty na przewiadczeniu, e si swatana para pocauje, gdy wszystko inne bdzie zakazane. A jednak bariera nakazw okazaa si nie do szczelna. Wprawdzie zakady przemysowe wydaway pienidze z funduszu postpu w wysokoci zaplanowanej, ale zamawiay w instytutach prace raczej miakie, ktre by wprowadzay w produkcji jak najmniejsze zmiany. Instytuty przyjmoway zlecenia nawet na takie prace, nie mogy bowiem pozbawia si dopywu pienidzy na utrzymanie instytutu. Tak wic zasada odpatnoci sprawia, e prace badawcze stay si rentowne mikroekonomicznie, ale tylko pozornie - instytutom przynosiy one wprawdzie dochody pokrywajce koszty bada, w przemyle jednak korzyci z wynikw tych bada byy niewielkie lub adne. Prace zmierzajce natomiast do powaniejszej modernizacji produkcji nie byy przez przemys zamawiane ani chtnie przyjmowane, gdy zostay wykonane z inicjatywy instytutu. Pisano i mwiono o tym wiele, wic jedynie dla uzupenienia kolekcji dodam, e kiedy w zwizku z zamierzon realizacj instytutowego opracowania automatyzacji piecw stalowniczych zorganizowano konferencj w celu przedyskutowania planu tej akcji, przedstawiciel huty wybranej przez ministerstwo gorco wypowiada si za tym, eby urzdzenie prototypowe zainstalowa... w innej hucie. Ministerstwo utrzymao swoj decyzj, ale huta robia pniej wszystko, eby do podpisania umowy nie doszo; a to dowodzc, e automatyzacja bdzie nieopacalna, a to, e nie ma na to pienidzy, itp. Miesicami trzeba byo jeszcze korespondowa wyjaniajc, a waciwie przypominajc, e wszystko to byo przecie ju omwione, uzasadnione i rozstrzygnite na samym pocztku. Bdmy jednak sprawiedliwi wobec kierownictwa fabryk. Na konferencji jest si przez par godzin, a z zaog przez cay rok. Zaoga musi dosta premi, jeeli wykona plan, a wykonanie planu jest najpewniejsze, gdy wszystko pozostaje po staremu. Kady wie, co ma robi i czego si spodziewa. Wszelkie nowatorstwo moe im ten stan tylko popsu. Naukowcy bd robi w fabryce pomiary, wybiera miejsce na zainstalowanie nowej 58

aparatury, dokonywa zmian prbnych w dotychczasowej pracy, zadawa pytania, da tego i owego, przeszkadzajc robotnikom w pracy i zabierajc czas inynierom. Ale to jeszcze nic w porwnaniu z piekem, jakie si zacznie po zainstalowaniu zmodernizowanego urzdzenia. Najpierw trzeba bdzie odstawi stare. Potem dostroi nowe. Z pocztku nic nie bdzie wychodzi, ale naukowcy po jakim czasie uporaj si z tym. Potem zacznie si przyuczanie robotnikw majcych obsugiwa nowe urzdzenia, a nikt nie lubi si oducza tego, w czym nabra wprawy i robi bez wysiku umysowego przez lata cae. Gdy wreszcie przyuczona zaoga rozpocznie prac przy nowym urzdzeniu, a naukowcy odjad, co si w urzdzeniu rozstroi i nikt nie bdzie wiedzia ani co robi: szuka samemu przyczyny czy wzywa naukowcw na pomoc, ani jak dugo potrwa przerwa. Kiedy w kocu wszystko zostanie doprowadzone do prawidowego stanu, okae si, e zamiast znacznego przekroczenia planu nie zosta on w ogle wykonany - i egnaj, premio. Rozpoczn si targi (i zatargi) ze zjednoczeniem o uznanie przeszkd wynikych z rozruchu nowego urzdzenia. A gdy i to minie, wtedy plan zostanie podwyszony na stae - przecie po to wydano pienidze na opracowanie nowoczesnego urzdzenia. W rezultacie po okresie perturbacji zaoga bdzie zarabia tyle co przedtem, jeeli wykona plan (ten podwyszony), czyli - jak w piosence - Po co nam to byo? Nic dziwnego, e im wiksze zmiany w produkcji miaoby wprowadzi jakie opracowanie instytutowe, tym wiksze opory napotykao ze strony zakadw przemysowych. Na tym tle po planowoci i odpatnoci pojawio si trzecie haso: w d r a a n i e . Ale co to waciwe jest wdraanie? Czy lekarz wydajcy recept pacjentowi musi j wdraa w aptece? Czy autor, ktry odda manuskrypt swojej ksiki do wydawnictwa, musi go tam jeszcze wdraa? Wdraanie pomysw naukowych w przemyle to przecie nic innego jak popychanie przedsibiorstw przemysowych, eby wreszcie zechciay wykorzysta to, co dla nich w nauce zrobiono. Przedsibiorstwo opiera si, ale nie moe tego otwarcie powiedzie, wic wysuwa trudnoci. Na przykad, e projekt instytutowy to jeszcze nie urzdzenie: gdyby instytut wykona ponadto samo urzdzenie... - wobec tego niech instytut wykona urzdzenie. Potem, e urzdzenie nie jest wyprbowane, nie wiadomo, czy bdzie dziaa... - wobec tego niech instytut wyprbuje urzdzenie. Tak, ale urzdzenie zostao Wyprbowane w laboratorium, a nie w warunkach fabrycznych... - wobec tego niech instytut zainstaluje urzdzenie w fabryce i ponowi tam prby. 59

Z kolei: wprawdzie wszystko dziaa naleycie, ale urzdzenia oparte na nowych pomysach zwykle szybko si psuj... - wobec tego niech instytut obejmie nadzr autorski nad eksploatacj urzdzenia przez pewien czas. I tak a do chwili, gdy przedsibiorstwu zabraknie ju dalszych pretekstw. Oczywicie, mona to wszystko robi, ale czy naprawd trzeba wprowadza postp w przemyle tak, jak si dziecku wkada yeczk z kaszk do buzi? Przemys ma na to odpowied: a ile to razy instytuty dostarczay projekty nie dopracowane, z ktrych potem nic nie wychodzio? Instytut umywa rce, bo przecie wykona plan, praca zostaa odebrana i pokwitowana, teraz ma ju co innego na warsztacie. Ministerstwo da zwikszonej produkcji, bo przecie instytut j zmodernizowa. Przedsibiorstwo zapacio za projekt i ma z tego same przykroci. Niech no instytut sam zrobi urzdzenie wedug wasnego projektu i niech sam si martwi, gdy bdzie ono do niczego. A czy nie zdarzao si, e urzdzenie dziaa, gdy na nie chucha i dmucha w warunkach laboratoryjnych, a zawodzi w zwykej eksploatacji fabrycznej? Albo e zawiera elementy nietrwae, dziaajce prawidowo przy odbiorze urzdzenia, ale psujce si po paru miesicach lub tygodniach pracy? Nie ulega wtpliwoci, e przejcie od naukowej koncepcji urzdzenia o skomplikowanej konstrukcji do normalnego dziaania takiego urzdzenia w codziennej eksploatacji to nie to samo co przejcie od napisania recepty lekarskiej do sporzdzenia mikstury typowych skadnikw wymienionych w tej recepcie. Wdraanie, jako organizacja takiego przejcia, jest dziaaniem cakowicie sensownym i przebiegajcym sprawnie, gdy koncepcje naukowe s wnikliwe i starannie przemylane, a przemys jest na wysokim poziomie kultury technicznej i z ca dobr wol wspdziaa w ich realizacji. Tego wszystkiego u nas przewanie brakuje, tote wdraanie urasta do rzdu wielkich akcji, jak gdyby to byo czym w rodzaju skoku nad przepaci, a nie przejciem paeczki w sztafecie. Przyczyn tych trudnoci s pewne elementy zarzdzania nauk i przemysem, zniechcajce instytuty i zakady przemysowe do ryzyka. Maj one zapewnia wielk stabilizacj, tj. zapobiega zakceniom gospodarki. Jednak w deniu do tego susznego celu stworzono takie ramy przepisw, ktre w instytutach i zakadach przemysowych wytworzyy ma stabilizacj, przeciwdziaajc w nich wszelkim zakceniom, w tym rwnie takim, ktre mog powstawa przy prbach wprowadzenia postpu. Jest zrozumiae, e ten, kto doznaje przykroci w razie niepomylnego wyniku dziaa ryzykownych, traci ochot do wszelkiego ryzyka. Std niech do ryzyka i w zakadach przemysowych, i w instytutach naukowych. 60

Sprawa ta nie jest bynajmniej tak prosta, eby mona j byo zaatwi przez mechaniczne rozlunienie przepisw. Waciwego rozwizania naley szuka w tym, co przynosi druga rewolucja naukowa, a mianowicie w optymalizacji. Tymczasem za trudnoci chtnie wini si naukowcw. Poucza si ich, e nauka powinna by uyteczna. Zapomina si tylko, e uyteczno nauki nie istnieje, e wyraenie to nic nie znaczy, jeeli je bra dosownie. Tak jak nie istnieje przezroczysto szklanej szyby. Istnieje natomiast zwizek midzy szyb a padajcym na ni promieniowaniem. Przez t sam szklan szyb jedno promieniowanie przenika, a inne nie. To samo promieniowanie przenika przez szyb szklan, a nie przenika przez inn. Mwi tylko o przezroczystoci szyby lub tylko o przenikalnoci promieniowania to nonsens. Trzeba mwi o przezroczystoci szyby dla promieniowania, albo, co znaczy dokadnie to samo, o przenikalnoci promieniowania dla szyby. Istnieje uyteczno nauki dla uytkownikw albo, co znaczy dokadnie to samo, korzy uytkownika z nauki. J e e l i n i e m a s p r z e n i a m i d z y n a u k i uytkownikiem, to nie ma ani uytecznoci nauki, ani korzyci uytkownika. Praca naukowca nie moe by monologiem, inaczej bowiem jest spoecznie bezwartociowa. Musi ona by dialogiem, ale do dialogu potrzeba dwch. Gdzie jest ten drugi? Gdzie jest uytkownik? Uytkownik rzeczywisty, a nie tylko nominalny. Partnerem do takiego dialogu nie jest odbiorca, ktry przyjmuje prac naukow z nakazu i ktrego poza tym ta praca nic nie obchodzi. Nauka rwnie wymaga u nas nowej organizacji. Ale w organizowaniu nauki nie mona zaatwi tylko pewnych spraw, a innych nie, podobnie jak nie mona da onierzom karabinw bez amunicji albo amunicji bez karabinw, w obu bowiem przypadkach wojna bdzie przegrana. W walce o postp trzeba robi odkrycia naukowe. Przedtem jednak trzeba odkry nauk. I naukowcw. ZA CO NAUKOWIEC ODPOWIADA Nie bj si wrogw - w najgorszym razie mog ci zabi. Nie bj si przyjaci - w najgorszym razie mog ci zdradzi. Strze si obojtnych - nie zabijaj i nie zdradzaj, ale za ich milczc zgod mord i zdrada istniej na wiecie. 61

(ROBERT EBERHARDT: Cesarz Pithekanthropus Ostatni). Jeeli miasto o dziesiciu tysicach mieszkacw, dla ktrych produkuje si pi tysicy bochenkw chleba, rozronie si do miliona mieszkacw, dla ktrych produkuje si p miliona bochenkw chleba, to dla jednego mieszkaca wzrost miasta nie ma znaczenia - w obu przypadkach przypada na p bochenka chleba. Gdy natomiast liczba naukowcw wzrasta w takim samym stosunku, jak liczba ludnoci (w rzeczywistoci wzrasta szybciej), to nie znaczy to bynajmniej, e nie wzrasta udzia kadego czowieka w korzystaniu z osigni nauki. Nauka bowiem produkuje nowe informacje, a informacje maj t szczegln waciwo, e aby udzieli ich jednym, wcale nie trzeba odbiera ich innym. W rezultacie dobrodziejstwa nauki przypadajce na jednego obywatela nie zale od liczby jego wspobywateli, zale natomiast od liczby naukowcw. Im wicej jest naukowcw, tym wicej jest publikacji naukowych, tym wicej tych publikacji zawiera istotne idee, i tym wicej tych idei moe zosta zrealizowanych w praktyce. Trzech Ludwikw: XIII, XIV, XV, rzdzio we Francji w sumie 164 lata (od 1610 do 1774 r.). Za czasw kadego z nich jedziy prawie takie same karoce, strzelay prawie takie same muszkiety, pojedynkowali si kawalerowie prawie takiego samego paszcza i prawie takiej samej szpady. Tymczasem za ycia ludzi majcych obecnie nie wicej ni pidziesit lat pojawi si film dwikowy, kolorowy, panoramiczny i stereofoniczny, radiofonia, telewizja, samoloty odrzutowe, rakiety, plastyki, dugograjce i stereofoniczne pyty gramofonowe, magnetofon, antybiotyki, radar, reaktory jdrowe, mikroskop elektronowy, lasery i maszyny matematyczne, a nawet ludzie wyldowali na Ksiycu. Coraz wikszy wpyw nauki na ycie spoeczestw jest odczuwany powszechnie. Zrozumiae, e wzrasta rwnie zainteresowanie szerszego ogu sprawami nauki, aktualnymi jej osigniciami, perspektywami jej rozwoju itp. Zainteresowaniom tym towarzysz rozmaite uczucia. Jednym nauka imponuje jako przejaw potgi ludzkiego umysu. Innym zaspokaja ciekawo odkrywaniem nowych prawd. Jeszcze u innych budzi nadzieje na wynalezienie sposobw skutecznego zwalczania nieuleczalnych chorb. Uczucia tego rodzaju s jak najbardziej uzasadnione dotychczasowym rozwojem nauki. Oprcz tego jednak mona si spotka z rozmaitymi pretensjami pod adresem nauki. Kto niepokoi si, e wydatki na nauk wzrastaj szybciej ni dochd narodowy, i wyraa obaw, 62

czy to nie grozi bankructwem, podobnie jak piramidy o mao nie zrujnoway staroytnego Egiptu. Kto znw snuje wtpliwoci, czy nauka nie spowoduje katastrofy przeludnienia przez przeduanie ycia, zwaszcza sabych i chorowitych. Kto inny obwinia nauk o postawienie ludzkoci wobec moliwoci atomowej zagady. Nie brak te patetycznych gosw ujmujcych te i podobne rzeczy w rzekomo wymagajcy rozwizania Wielki Problem Moralnej Odpowiedzialnoci Uczonych. Warto si tym pretensjom przyjrze bliej. Najpierw par sw o finansowaniu nauki. Istotnie, byy czasy, gdy wydatki na nauk traktowano, jak gdyby to by uszczerbek finansowy, ktry trzeba ofiarnie znosi, podobnie jak si znosi pokrywanie deficytu teatrw operowych czy muzew. Tak wanie traktowano np. dotacje dla towarzystw naukowych, sprowadzajce si zwykle do pokrywania kosztw owietlenia i ogrzewania pomieszcze tych towarzystw, a niekiedy rwnie do subsydiowania wydawnictwa jakiego pamitkowego dziea. Stan ten zacz si zmienia w okresie midzywojennym, a od zakoczenia drugiej wojny wiatowej sta si nieaktualny na caym chyba wiecie. Nauka nie tylko przestaa by deficytowa, ale naley do najbardziej rentownych dziedzin ludzkiej dziaalnoci, i to nie tylko w zakresie dyscyplin technicznych. Wzrost wydatkw na nauk naley porwnywa nie ze wzrostem dochodu narodowego, lecz ze wzrostem tej tylko jego czci, ktra stanowi zysk wnoszony przez nauk, znacznie przecie wikszy od kosztw. Przykad z piramidami jest zupenie chybiony, bo na ich budow zuyto nieproduktywnie ogromne iloci materiaw i wysiku ludzkiego, podczas gdy nauka wskazuje, jak zmniejsza zuycie materiaw i skd bra nowe. Nawet kosztowne loty kosmiczne nie s przedsiwziciem deficytowym, jak o tym wielu zdaje si sdzi. Wystarczy sobie choby wyobrazi, jak precyzja wypracowanych do tego celu automatycznych urzdze sterowniczych odbija si i w przyszoci bdzie si odbija na automatyzacji przemysu jak najbardziej uytkowego. Nauka nie zuywa wartoci, lecz tworzy nowe wartoci, a nawet, co waniejsze, tworzy rda nowych wartoci. Rzecz jasna, nowe wartoci materialne bd ideowe s wnoszone przez nauk, a nie przez mistyfikacje polegajce na przedstawianiu jako naukowe pogldw nie majcych nic wsplnego z nauk ani naukowymi dowodami, a bdcych jedynie wieszczeniem ich autorw. W przewiadczeniu, e pozory naukowoci zjednuj zaufanie spoeczestwa dla takich publikacji, nadaje si im formy zewntrzne bdce naladownictwem z literatury naukowej, pseudofachow terminologi, powoywanie si na rda itp., z tym, e za uytymi terminami nie stoj dostatecznie cise lub w ogle adne definicje, a rzekomymi 63

rdami okazuj si wieszczenia innych autorw, tyle e wczeniejszych lub bardziej znanych. Szczeglnie drastyczne okazy takiej pseudonaukowej grafomanii to publikacje pisane z tendencj stworzenia pozorw argumentacji dla z gry przyjtych pogldw. Przejawem zamtu wytwarzanego wok nauki s take prby wysuwania owego problemu moralnej odpowiedzialnoci uczonych. S to po prostu prby skadania na naukowcw odpowiedzialnoci za skutki, jakie uytkownicy osigni nauki mog spowodowa przez wykorzystywanie ich w praktyce. Apostoowie moralnej odpowiedzialnoci uczonych przejawiaj wyran niech do jakiejkolwiek dyscypliny definicyjnej, w ich wypowiedziach nauka, uczony, moralno, odpowiedzialno to mga oglnikw, sowa-wytrychy, dajce si uy bez ryzyka .w dowolnym zdaniu w towarzystwie takich sw jak donioso, znaczenie, spoeczna funkcja, wpyw na losy wiata itp. W ich ujciu naukowiec to co w rodzaju kapana majcego uosabia sumienie polityka, a zarazem kozio ofiarny, ktrego mona by obwinia za rozmaite plagi rzekomo spowodowane przez rozwj nauki. Sdz wic, e jasne okrelenie, na kim i za co ciy odpowiedzialno w sprawach dotyczcych nauki, jest tematem, nad ktrym warto przeprowadzi porzdn dyskusj. A zacz j naley od wyjanienia szeregu nieporozumie. Jedno z nich wystpuje ju w samym s p o s o b i e pojmowania nauki. Rozmaici ludzie s skonni zalicza do nauki wiele rzeczy do niej nie nalecych, w zwizku z czym zdarzaj si pretensje po prostu niewaciwie skierowane. Wszelka dziaalno n a u k o w a zmierza wycznie do udzielania odpowiedzi na pytania. Jest przy tym obojtne, czy chodzi o pytania, ktre naukowiec sam sobie zadaje, czy o pytania zadawane mu przez kogokolwiek innego. Natomiast istotne jest, eby to byy pytania, na ktre n i k t jeszcze nie znalaz odpowiedzi. Dziki posiadanej wiedzy i znajomoci odpowiednich metod naukowiec ma znaczne szans znalezienia tych odpowiedzi, i to go wanie wyrnia od pozostaych obywateli. Jeeli naukowiec na jakie pytania udziela odpowiedzi znanych w nauce ju dawniej, to nie jest to dziaalno naukowa, lecz owiatowa. Naukowiec przemienia si tu w nauczyciela (instruktora, rzeczoznawc, doradc itp.). W praktyce czsto si zdarza, e naukowiec uprawia rwnie zajcie nauczycielskie, np. wykadajc studentom, popularyzujc osignicia naukowe itp. Moe nawet za czsto, gdy czenie dziaalnoci naukowej z owiatow przyczynia si do utrwalania bdnego mniemania, jakoby to byo jedno i to samo. (U nas przyczynia si do tego rwnie dodatkowa okoliczno w postaci podobiestwa wyrazw nauka i nauczanie nie wystpujcego w innych jzykach, np. ang. science i teaching, 64

fr. science i enseignement, niem. Wissenschaft i Lehren.) Tymczasem midzy tymi dwoma rodzajami dziaalnoci wystpuj zasadnicze rnice. Charakteryzuj si one m. in. odwrotnym stosunkiem do wiedzy. N a j p i e r w wiedza. Najpierw jest wiedza, jest a nauka, a potem potem o w i a t a . Brak

zrozumienia dla tych spraw powoduje, e za naukowcw bywaj uwaani rwnie ci, ktrych dziaalno polega tylko na przekazywaniu wiedzy lub wykorzystywaniu jej w inny sposb. Nastpna sprawa: na jakie to pytania naukowiec ma odpowiada? Wszystko w nauce zaczyna si od pyta typu: co jest? (co byo, co bywa itp.). Odpowiadajc na takie pytania, zaobserwowano mnstwo gwiazd, odkryto nie znane przedtem ldy, stwierdzono istnienie rozmaitych mineraw, rolin i zwierzt, zgromadzono wiele zabytkw w muzeach i archiwach. Na tym etapie dziaalno naukowa jest rejestracj faktw (w naukach abstrakcyjnych, jak np. matematyka, rol t odgrywa stawianie aksjomatw). Nastpnym krokiem s pytania: co jest jakie? Odpowiedzi jest uporzdkowany opis tego, co si stwierdzio. Na tej podstawie dochodzi si do typologii, klasyfikacji i systematyki. Jest to etap rozpoznawania waciwoci. I wreszcie trzeci rodzaj pyta: co od czego jak zaley? (stawianych te w bardziej rozpowszechnionej, cho mniej precyzyjnej postaci pyta: dlaczego?). Jest to etap wykrywania zalenoci. Ogie by znany na dugo przed powstaniem legendy o Prometeuszu, prawdopodobnie od czasw gdy zaobserwowano zapalenie si drzewa od uderzenia pioruna, od dawna te zaobserwowano temperatur i barw pomienia, lecz aby si dowiedzie o roli tlenu w procesach spalania i o zalenoci barwy pomienia od temperatury, trzeba byo poczeka na Lavoisiera i Plancka. Na etapie wykrywania zalenoci nie wystarcza cierpliwo w gromadzeniu faktw ani bystro w obserwowaniu waciwoci. Konieczna tu jest umiejtno stawiania hipotez, ich sprawdzania, modyfikowania i uoglniania. To wanie stanowi sedno pracy naukowca. Umiejtno znajdowania odpowiedzi na pytania tego ostatniego rodzaju rzutuje rwnie na szukanie odpowiedzi na poprzednie pytania, gdy s zmodyfikowane do postaci: co moe lub musi by? oraz: co moe lub musi by jakie? Tak zosta np. zestawiony okresowy ukad pierwiastkw, w ktrym puste miejsca byy stopniowo zapeniane przez rnych odkrywcw. I to jest ju wszystko, jeli chodzi o sam nauk. Jedyna tu odpowiedzialno naukowca to odpowiedzialno za prawd. Jest przy tym interesujce, czy naukowiec moe kama,

65

zwaszcza gdy jest do tego zachcany, oraz czy powinien mwi prawd, nawet gdy jest do tego zniechcany. Ale to temat zasugujcy na osobne omwienie. Natomiast gdy chodzi o w y k o r z y s t y w a n i e zdobyczy nauki w praktyce, trzeba odpowiada na pytania typu: jak co osign? W zasadzie rni si one od pyta: co od czego jak zaley? tym, e bierze si pod uwag nie poszczeglne zalenoci, lecz ca grup zalenoci tak wybranych, eby to, co ma by osignite, byo dla nich wsplne. Inaczej mwic, rozpatruje si rne rodki prowadzce do takiego samego celu i wybiera rodek najkorzystniejszy. Postpowanie takie jest rozwizywaniem problemw optymalizacyjnych. Stosowanie osigni nauki w praktyce jest i zawsze byo problematyk optymalizacji. Tyle e dawniej tak szumnie tego nie nazywano, gdy chodzio o sprawy do proste (maa liczba wariantw do wyboru). Obecnie jednak, gdy nauka porywa si na rozwizywanie zada praktycznych o wielkim stopniu komplikacji, doceniono nie tylko optymalizacyjny charakter zastosowa nauki, ale i potrzeb opracowywania rozmaitych procedur optymalizacji. Kady problem optymalizacyjny mona sformalizowa matematycznie w sposb bdcy odpowiednikiem nastpujcego pytania: jaka powinna by warto optymalna wielkoci decyzyjnej, aby przy okrelonych parametrach uzyska warto ekstremaln wielkoci kryterialnej. Czytelnikom nie nawykym do tej fachowej terminologii moe si przyda objanienie, e wielko decyzyjna to zbir rodkw bdcych do] wyboru, wielko kryterialna to zbir moliwych wynikw,; wrd ktrych szuka si najkorzystniejszego bd najmniej niekorzystnego, parametry za to zbir warunkw, na ktre rozwizujcy nie ma wpywu. Jakkolwiek moe to dla wielu czytelnikw by zaskakujce, taka formalizacja problemw optymalizacyjnych pozwala rozproszy nieporozumienia co do moralnej odpowiedzialnoci naukowcw. Ot, aby mona byo rozwiza jakikolwiek pro-, blem optymalizacyjny, musi on by przedtem postawiony, tzn. musi by ustalone, co ma by wielkoci decyzyjn, co ma by wielkoci kryterialna oraz jakie maj by parametry optymalizacji. Nasuwa si nader istotne pytanie, k t o to wszystko ustala. Aby to wyjani, rozpatrzmy nastpujcy przykad. Powiedzmy, e chodzi o zmniejszenie kosztu budownictwa mieszkaniowego. Jest to problem optymalizacyjny, poniewa zalenie od rozmaitych okolicznoci, jak np. rodzaj materiaw, pace, robotnikw itp., koszty budowy mog by rne, a wobec tego naley wybra wariant, w ktrym koszt jest najmniejszy. 66

Na temat materiaw budowlanych sporo ju wiadomo, ale nie wszystko. Wobec tego na szereg pyta naley znale brakujce odpowiedzi, w czym w sukurs przychodzi nauka. Poszukiwanie tych odpowiedzi wymaga stosowania odpowiednich metod badawczych, ktrymi dysponuj naukowcy bdcy specjalistami z zakresu budownictwa. Zadaniem tych naukowcw jest ustalenie penej listy materiaw budowlanych (pytanie co jest?), okrelenie waciwoci poszczeglnych materiaw (pytanie co jest jakie?) oraz ich wzajemnego oddziaywania (pytanie co od czego jak zaley?). Do tego miejsca chodzi jedynie o to, eby odpowiedzi byy prawdziwe. Nie maj one jeszcze adnego zwizku z celami, jakie zostay czy dopiero zostan wyznaczone do osignicia w praktyce. Przejawia si to m. in. w tym, e tego rodzaju odpowiedzi nauka zwykle gromadzi na zapas, nie czekajc, a stan si one potrzebne do konkretnego celu. Dziki temu mona pniej wikszo z nich bez straty czasu znale w publikacjach naukowych, np. w tablicach zawierajcych dane liczbowe dotyczce waciwoci materiaw. Przejciem od nauki do praktyki jest dopiero danie rozwizania problemu optymalizacyjnego, ktry przedtem musi by postawiony. W rozpatrywanym przykadzie jest to problem: jakie powinny by zastosowane rodki (wielko decyzyjna), aby najmniejszy by kossjt (wielko kryterialna) budownictwa mieszkaniowego (parametry). Nasuwa si tu jednak szereg pyta. Dlaczego chodzi o budownictwo mieszkaniowe, a nie np. o fabryczne? Dlaczego chodzi o najmniejszy koszt budowy, a nie np. o najkrtszy czas budowy? Kto na te pytania musi odpowiedzie stawiajc problem optymalizacyjny. Prowadzi to do koniecznoci odrniania d e c y d e n t a , stawiajcego problem optymalizacyjny, od o p t y m a l i z a t o r a , rozwizujcego ten problem. W problemie optymalizacyjnym, jak co osign, decydent okrela, co osign, optymalizator okrela, jak osign. Rol optymalizatora mog spenia naukowcy, dziki umiejtnoci poszukiwania faktw, waciwoci, zalenoci oraz metod ich wykorzystania, ale kto jest decydentem? Problem, jak co osign, jest tym samym, co problem, jak osign wskazany cel, a zatem decydentem jest ten, kto wskazuje cel. Osiganie okrelonych celw suy jednak do zaspokajania okrelonych potrzeb, potrzeby za ma spoeczestwo. W rezultacie wic decydentem jest spoeczestwo (bezporednio bd za porednictwem reprezentujcego je kierownictwa). Jest widoczne, e zanim optymalizator rozwie problem optymalizacyjny i w wyniku rozwizania wskae decyzj, jak naley podj, decydent ju przez samo postawienie 67

problemu podejmuje decyzje wstpne, polegajce na dokonaniu wyboru wielkoci kryterialnej spord wszystkich moliwych wielkoci kryterialnych oraz wyboru okrelonych parametrw spord wszystkich moliwych parametrw. Im wicej takich wstpnych decyzji podejmie decydent, czyli im wicej okreli on parametrw, wysuwajc rozmaite nakazy i zakazy przy stawianiu problemu optymalizacyjnego, tym mniej moliwoci obejmuje zakres wielkoci decyzyjnej, czyli tym mniejsz swobod ma optymalizator w doborze rodkw przy rozwizywaniu problemu. Tak na przykad w rozpatrywanym problemie decydent moe zastrzec, eby optymalizator nie bra pod uwag materiaw importowanych, deficytowych materiaw krajowych, moliwoci podwyszenia lub obnienia pac robotnikw itp. Rzecz jasna, jeeli ograniczenia wprowadzone przez decydenta obejm wszystko, to optymalizatorowi nic ju nie pozostanie do wyboru, a wwczas rozwizaniem tak wykolawionego problemu jest po prostu pozostawienie rzeczy po staremu. Nieco agodniejszym stopniem wypaczenia problemw optymalizacyjnych s sytuacje, w ktrych ograniczenia pozostawiaj, oprcz stanu aktualnego, tylko jedn jedyn moliwo, a wwczas rozwizaniem problemu jest postpowanie wymuszone. W zblionej sytuacji znajduj si u nas przedsibiorstwa pastwowe (z wyjtkiem przedsibiorstw eksperymentalnych), jako e obowizujce je przepisy (dyscyplina finansowa, taryfikator pac, liczba etatw, limity magazynowe surowcw i wyrobw, asortyment produkcji, ceny wyrobw itp.) pozostawiaj w zasadzie tylko jedn moliwo w postaci zwikszonego wysiku pracownikw. Mgby kto wysun wtpliwo, czy z rozrnienia midzy decydentem i optymalizatorem wynika jednoznacznie podzia rl midzy spoeczestwo (lub jego kierownictwo) i nauk. Przecie naukowcy mogliby nie tylko rozwizywa problemy optymalizacyjne, lecz take je stawia. Oczywicie byoby to moliwe, wwczas jednak, w celu wyrczenia decydenta w podejmowaniu decyzji wstpnych musieliby oni rozwiza pomocnicze problemy optymalizacyjne, ktrych wynikiem byby wybr optymalnych parametrw spord wszelkich parametrw oraz wybr optymalnego kryterium spord wszelkich moliwych kryteriw. Przedtem jednak te pomocnicze problemy optymalizacyjne musiayby by przez jakich decydentw postawione, tj. dla kadego z nich trzeba byoby poda wielko kryterialn i parametry. Gdyby i tych decydentw naukowcy mieli wyrczy, to musieliby rozwiza pewne wczeniejsze problemy pomocnicze, ktre jednak powinny by przedtem postawione, itd. Cofajc si do coraz wczeniejszych problemw pomocniczych naukowcy 68

dotarliby w kocu do takich problemw optymalizacyjnych, ktrych postawienie byoby podjciem wstpnych decyzji naukowo nieudowadnialnych. Decyzje takie mog by podejmowane tylko przez spoeczestwo. Istotna rnica midzy nauk jako optymalizatorem a spoeczestwem jako decydentem na tym wanie polega, e o ile decyzje opracowane przez naukowcw mog by udowodnione (dowodem jest rozwizanie problemu optymalizacyjnego), to decyzje podejmowane przez spoeczestwo przy stawianiu problemw optymalizacyjnych nie daj si naukowo udowodni. Tak na przykad, naukowcy mog udowodni, jak zbudowa najtasze mieszkanie lub najtrwalsze pomniki, ale nie mog udowodni, e spoeczestwo powinno bardziej chcie mieszka ni pomnikw lub na odwrt, podobnie jak nie mona udowodni, e np. najbardziej trzeba lubi muzyk Mozarta albo e Jan powinien kocha Zosi, a nie Marysi. Z takich samych wzgldw zachodzi konieczno ustale nienaukowych w sytuacjach, gdy moliwoci zaspokajania potrzeb wszystkich obywateli s ograniczone. Okoliczno, e danie pierwszestwa potrzebom jednych zmniejsza lub odwleka zaspokojenie potrzeb innych, prowadzi do kolizji interesw. Czyje interesy bd przewaa, zaley to od si, jakie za nimi stoj. Jak wida, o ile w samej nauce obowizuje wycznie kryterium p r a w d y , to w zastosowaniach nauki do praktyki obok kryterium prawdy (prawidowoci rozwizania) pojawia si kryterium i n t e r e s u . Od nauki (rozeznanie) przechodzi si do polityki (decyzje). Jest grubym nieporozumieniem, gdy jakikolwiek naukowiec usiuje wskazywa cele polityczne jako rzekomo naukowo udowodnione lub gdy ktokolwiek tego od niego oczekuje. Cele polityczne jako przejaw interesw nie s tym, co si z rozwizania problemw optymalizacyjnych otrzymuje, lecz tym, co si do nich wprowadza. Dziaanie ukadu si spoecznych to - mwic jeykiem cybernetycznym - homeostaza spoeczestwa, czyli cige denie do rwnowagi, dziki czemu spoeczestwo moe trwa jako organizacja. Homeostaza wyznacza moralno spoeczn, czyli granice tego, co jest dopuszczalne jako nie zagraajce trwaniu spoeczestwa i konieczne do usuwania zagroe. W okresie silnego naruszenia interesu spoeczestwa granice te mog si zmienia. Homeostaza spoeczna amie zdezaktualizowane normy i wytwarza sobie nowe, potrzebne do tego, eby spoeczestwo przetrwao. Jako, przykad mona przytoczy, e po wyginiciu znacznej czci spoeczestwa niemieckiego w wojnie trzydziestoletniej propagowano za

69

powszechn maeskiego.

zgod

wzrost

rozrodczoci

zawieszeniem

dotychczasowego

prawa

Homeostaza spoeczestwa jest wypadkow postaw jego czonkw, przejawia si zalenie od tego, czego poszczeglni obywatele daj, co popieraj, czemu si sprzeciwiaj, a wobec czego pozostaj bierni. Uczestnikiem homeostazy spoecznej jest kady obywatel, nawet gdy sobie tego nie uwiadamia bd wiadomie zachowuje bierno - niewywieranie wpywu jest take rodzajem wywierania wpywu na losy spoeczestwa, do ktrego si naley. W rezultacie dochodzimy do nastpujcych stwierdze: W odniesieniu do pyta czysto naukowych (co jest, co jest jakie, co od czego jak zaley) na naukowcach ciy o d p o w i e d z i a l n o n a u k o w a , tj. odpowiedzialno za prawdziwo wypowiedzi, cilej za mwic, za ich prawidowo, tj. za uzyskanie ich w sposb zapewniajcy moliwie najwiksze zblienie si do prawdy - absolutna prawda w badaniu rzeczywistoci jest nieosigalna. Odpowiedzialno ta nie ma jednak nic wsplnego z moralnoci - udzielanie odpowiedzi na pytania nie jest ani moralne, ani niemoralne. Jest to odpowiedzialno zawodowa - uchybianie jej wiadczy o braku kwalifikacji naukowych, a nie o braku moralnoci. Podobnie jest w kadym innym zawodzie, z t rnic, e prawdopodobiestwo spowodowania szkd spoecznych bdami jakiego naukowca jest do mae wobec silnej kontroli ze strony innych naukowcw danej specjalnoci - nikt me jest nastawiony bardziej krytycznie do nowych idei naukowca ni inny naukowiec. Wskutek tego biedy w pracy naukowej zdarzaj si wyjtkowo i zostaj zwykle wykryte, zanim dojdzie do jakichkolwiek zastosowa praktycznych. Jedynie w naukach humanistycznych (zwaszcza spoecznych) nierzadkie s przypadki tendencyjnoci, powoywania si na autorytety, dowolnoci interpretacji ich wypowiedzi itp., ale tego rodzaju przypadki dotycz wanie tego, co w tych dziedzinach jest nienaukowe, w nauce bowiem twierdzenia opieraj si na dowodach, a nie na wierze w autorytety czy na sile przekonania o susznoci wasnych pogldw. Jeli chodzi o wpyw nauki na praktyk, czyli o problemy optymalizacyjne, to, jak to zostao powiedziane, skadaj si one z nastpujcych elementw: 1) postawienie problemu (podanie wielkoci kryterialnych i parametrw optymalizacji), 2) rozwizanie problemu, 3) wykorzystanie wynikw rozwizania. Rozwizanie problemu, podobnie jak odpowiedzi na pytania czysto naukowe, podlega jedynie ocenie z punktu widzenia prawdziwoci (prawidowoci).

70

Natomiast ocenie pod wzgldem moralnym podlega postawienie problemu i wykorzystanie wynikw rozwizania, ale te elementy problemw optymalizacyjnych nie wchodz w zakres dziaalnoci naukowej - dania zaspokajania potrzeb pochodz od spoeczestwa i dlatego trzeba tu mwi o odpowiedzialnoci spoecznej. Z powyszych rozwaa jasno wynika, kto i za co jest odpowiedzialny. Odpowiedzialno naukowa obcia wycznie naukowcw. Nie mog oni rozciga jej na innych obywateli, gdy, tylko oni sami s wyposaeni w rodki umoliwiajce ocen prawdziwoci (prawidowoci) odpowiedzi. Odpowiedzialno spoeczna jest to odpowiedzialno spoeczestwa, tj. wszystkich obywateli wcznie z naukowcami, za stawianie celw i wykorzystanie osigni nauki w praktyce, czy U cilej mwic, za stawianie problemw optymalizacyjnych i wykorzystanie ich rozwiza. Odpowiedzialno spoeczna nie moe obcia tylko samych naukowcw, zwolnienie pozostaych obywateli od odpowiedzialnoci byoby niesuszne, bo to przecie spoeczestwo okrela potrzeby i cele praktyczne, do ktrych maj by wykorzystywane osignicia nauki. Spoeczestwo okrela take zakres rodkw, ktrych uycie jest dopuszczalne w rozwizywaniu takich problemw. Z drugiej strony, nawet gdyby naukowcy chcieli wzi t odpowiedzialno wycz na siebie, to postawa taka byaby spoecznie szkodliwa, oznaczaaby bowiem albo denie do decydowania bez reszty spoeczestwa o jego potrzebach, albo te rezygnacj z poparcia reszty spoeczestwa w realizacji jego potrzeb. Jak wida, z dziaaniem naukowca wie si odpowiedzialno dwojakiego rodzaju: naukowa i spoeczna. czenie ich w jedn nierozerwaln odpowiedzialno jest niemoliwe, poniewa kada nich na czym innym polega i z kim innym jest podzielana. Rzecz jasna, czonkami spoeczestwa s take naukowcy, a wic i oni s odpowiedzialni za skutki stawiania okrelonych da (bd niestawiania adnych). Tutaj dopiero jest miejsce na ich odpowiedzialno moraln. Jest ni wanie odpowiedzialno spoeczna, ale ponosz oni t odpowiedzialno nie jako naukowcy, lecz jako obywatele - i nie sami, lecz wraz ze wszystkimi wspobywatelami. Warto mie na uwadze, e (jak to si przydarzyo np. Kopernikowi) naukowiec moe w swoich twierdzeniach mie suszno nawet sam jeden przeciwko caemu wiatu, natomiast obywatel w swoich daniach moe mie suszno tylko jako uczestnik masowych procesw spoecznych. Mona si niekiedy spotka z wypowiedziami, e rozdzielanie rnych odpowiedzialnoci u jednego i tego samego czowieka jest niemoliwe. Rozdzielanie rnych 71

odpowiedzialnoci jest nie tylko moliwe, ale konieczne. Jeeli minister telefonuje do dziekana politechniki z pretensj, e jego synalek dosta dwj na egzaminie z matematyki, i wykorzystujc presj swojego stanowiska da nakonienia egzaminatora do zmiany stopnia na lepszy, to kadego uczciwego obywatela musi oburza takie nierozdzielanie roli wysokiego urzdnika i roli troskliwego ojca. Inn te musi si ponosi odpowiedzialno i z innych moe si korzysta uprawnie jako pacjent u lekarza, jako pasaer w pocigu czy jako klient w sklepie. Tak samo trzeba rozdziela odpowiedzialno spoeczn i odpowiedzialno naukow, i to tym bardziej, e odpowiedzialno spoeczna ma priorytet przed odpowiedzialnoci zawodow w oglnoci, a naukow w szczeglnoci. Analiza obu omawianych rodzajw odpowiedzialnoci ujawnia ca fikcyjno problemu moralnej odpowiedzialnoci uczonych. Odpowiedzialno naukowa moe by problemem zawodowym naukowcw, ale nie problemem moralnym. Zgodno z prawd nie wszystkich obowizuje, ale w pracy naukowca jest obowizkiem zawodowym. Natomiast odpowiedzialno spoeczna moe by problemem moralnym, ale w odniesieniu do wszystkich obywateli, nie tylko do naukowcw. Nie wszyscy musz si zajmowa badaniami naukowymi, ale wszyscy musz si troszczy, eby wyniki bada byy wykorzystywane W interesie spoecznym. Warto wspomnie take o pretensjach do naukowcw za prowadzenie bada naukowych, ktrych wyniki mogyby by wykorzystane do celw niehumanitarnych - u czsto kierowane jest apostolstwo moralnej odpowiedzialnoci uczonych. Rozrnienie godziwych i niegodziwych celw - to ju sprawa moralnoci spoecznej -staje si moliwe dopiero przy wykorzystaniu wynikw bada naukowych, ale za to odpowiedzialna jest polityka, a wic cae spoeczestwo. Przeciwko takiemu stawianiu sprawy siga si do koronnego argumentu: a bomba atomowa? a bro bakteriologiczna? i w ogle rodki masowej zagady? Czy to nie naukowcw naley o to wszystko obwinia? Argument ten zasuguje na to, eby o nim porozmawia otwarcie, bez niedomwie. Sprbujmy zilustrowa spraw przykadem bomby atomowej. Aeby moga ona dokona dziea zniszczenia, kto musia j zaadowa, przetransportowa i zrzuci. Przedtem kto musia kaza to zrobi. Jeszcze wczeniej kto musia skonstruowa. Przedtem za wytworzy materiay z surowcw, przygotowanych przez kogo jeszcze innego. Projekt bomby musia by spracowany przez inynierw. Wedug zasady opracowanej przez fizykw. 72

Jak wida z tego grubymi liniami zarysowanego przegldu, naukowcy byli smym ogniwem przed wybuchem bomby. Skd wic ta koncentracja pretensji akurat pod ich adresem? e bomba nie wybuchaby, gdyby nie opracowali jej zasady? Ale nie wybuchaby rwnie, gdyby nie zadziaao ktrekolwiek z nastpnych siedmiu ogniw! Dlaczego nie kieruje si pretensji do projektantw, do technologw, ktrzy wytworzyli materiay, do transportowcw? Przed opracowaniem zasady bomby atomowej musiaa powsta fizyka jdrowa. Dlaczego nikt nie zgasza pretensji do jej pionierw i prekursorw? Byli przecie Einstein, Bohr, Rutherford, Skodowska-Curie, Becquerel itd. a do Demokryta, ktry powiedzia, e wiat skada si z atomw. Upatrzenie sobie, w tym niezmiernie dugim acuchu kolejnych ogniw, akurat fizykw, ktrzy opracowali zasad bomby atomowej, ma wszelkie znamiona oww czarownic. Tymczasem, dopki bdzie istnia podzia na swoich i na nieprzyjaci, choby potencjalnych, dopty przed naukowcami bdzie sta argument: jeeli nie wynajdziecie, jeeli nie ulepszycie, jeeli nie pospieszycie si, to ubiegnie nas nieprzyjaciel. W jakim kraju ktry naukowiec i w ogle ktry obywatel oprze si takiemu argumentowi? Wszystko zaczyna si od tego, e rdem wojen nie jest bynajmniej inwencja naukowcw, lecz sprzecznoci interesw i dza ujarzmiania innych. Do mordowania na wielk skal wystarczay noe, przedtem kamienie, a jeszcze wczeniej duszenie goymi rkami. Po wyprawie Juliusza Cezara do Galii z czterystu tysicy Helwetw pozostao przy yciu sto dziesi tysicy; z trzech milionw Galw pozosta tylko jeden milion (z dwch innych jeden milion zosta wybity, drugi za zawleczony do Rzymu w niewolnictwo). To wszystko nie tylko bez bomb atomowych, ale nawet bez jednego pistoletu. Wynika std mora, e problem nie na tym polega, eby si nie da mordowa rodkami wymylnymi, lecz na tym, eby si nie da mordowa w ogle. Ale to nie wszystko. aden rzd, zlecajc naukowcom swojego kraju prowadzenie bada nad wojskowymi rodkami niszczenia, nie motywuje tego zamiarem tpienia innych narodw. Natomiast mwi si, e rodki te s potrzebne dla odstraszenia potencjalnych napastnikw przygotowujcych bro podobnego rodzaju i dla opracowania rodkw zaradczych na ewentualno, gdyby napastnicy jej w przyszoci rzeczywicie uyli. Czy naukowcy maj powiedzie, e to nieprawda? Przecie polityka taka bywaa ju skuteczna, np. zapobiega uyciu gazw w drugiej wojnie wiatowej, a i do rzucania bomb atomowych te si jako aden kraj nie kwapi.

73

Przypumy jednak, e naukowiec ma wtpliwoci, czy intencje jego rzdu nie s agresywne. Co wtedy powinien zrobi? Stara si pod jakim pretekstem wykrci od bada dla celw wojskowych? A jeeli pniej okae si, e by w bdzie i przez to przyczyni si do zguby milionw rodakw? I co wtedy? Zoy wieniec na ich grobie i powiedzie: przepraszam, omyliem si? Pjdmy jeszcze dalej i zamy, e naukowiec jest gboko przewiadczony, i wyniki jego bada maj by wykorzystane do celw wrcz zbrodniczych. Czy wystarczy, jeli si od takich bada bdzie trzyma z daleka? Czy wtedy z moraln odpowiedzialnoci uczonych byoby ju wszystko w porzdku? Na zasadzie: ja w tym rk nie maczaem, to kolega. Jak profesor Sonnenbruch z Niemcw Kruczkowskiego? Oczywicie, powinien przeciwdziaa. Ale nie sam. Bo, jak to pokazaa ostatnia wojna, zbrodniarze dysponuj si. A si ich mog zwalczy tylko potniejsze siy spoeczne. Czyli znalelimy si na gruncie odpowiedzialnoci spoecznej. Epatowanie hasami w rodzaju wielkiego problemu wspczesnej nauki, doniosej roli wspczesnej nauki, spoecznej odpowiedzialnoci uczonych itp. bez najmniejszej prby ustalenia, co czym jest, a czym nie jest, co i do czego ma prowadzi, bez oparcia o konkrety, bez wyobraenia sobie przynajmniej zasad realizacji postulatw - jest zwykym baamuctwem. Moliwe jest ono tylko we mgle pojciowej, std te bior si usiowania zmierzajce do zacierania rozrnie zamiast ich uwydatniania i precyzowania. U podoa pretensji do naukowcw nietrudno si dopatrzy rozumowania, e 1) gdyby nie byo postpu, to nie byoby te zych jego skutkw, 2) a poniewa naukowcy s twrcami postpu, 3) wic oni s odpowiedzialni za te skutki. Tymczasem to pozornie przekonujce rozumowanie a roi si. od nielogicznoci. W pierwszej przesance s dwa niedomwienia: a) gdyby nie byo postpu, to byyby ze skutki jego braku, oraz b) byyby to skutki jeszcze gorsze, i ta rnica jest wanie motywem postpu. Druga przesanka jest niecisa, gdy naukowcy s tylko odkrywcami prawd, a o prawdach nie mona powiedzie, ani e s moralnie dobre, ani e ze. Dobre lub ze mog by cele, do ktrych te prawdy zostay wykorzystane, ale to nie nauka wyznacza cele, lecz polityka. Od strony naukowcw, bez wzgldu na to, czego by sobie yczyli, postp jest niepodzielny. Nie ma bowiem i by nie moe takiego sposobu hartowania stali, eby n wyprodukowany przy jego zastosowaniu nadawa si do krajania chleba, a nie nadawa si do zabijania ludzi. Rutherford nie mg rozbi atomu w taki sposb, eby to mogo posuy tylko do zbudowania elektrowni jdrowych, a nie mogo posuy do skonstruowania bomby 74

atomowej. Nie mona byo i nie bdzie mona wynale takiego silnika, eby nadawa si do cignikw, a nie nadawa si do czogw. I tak dalej, i tak dalej. Postp w nauce nie da si rozpoowi tak, eby dobr powk mona byo rozwija, a z tumi. Od strony uytkownikw natomiast moliwa jest selekcja zastosowa w dobrych i zych celach. Jest to oczywiste, gdy tylko od uytkownikw zaley, czy noe zahartowane nowoczesnymi metodami wynalezionymi przez naukowcw bd suy do krajania chleba, czy do zabijania ludzi, czy ulepszone rodki napdowe bd wykorzystywane w cignikach, czy w czogach - itd. Odnosi si to rwnie do zdobyczy biologii i medycyny. Gdyby naukowcy zaprzestali de do przeduania ycia ludzkiego, dotknoby to wszystkich. Natomiast uytkownicy dobrodziejstw nauki mog sprawi, eby rodziy si dzieci zdrowe, a zrezygnowa z lodzenia dzieci dziedzicznie obcionych. Ale uytkownicy to cae spoeczestwo i od nich to trzeba wymaga rozwagi i poczucia moralnoci spoecznej, zamiast namawia naukowcw do przeywania jaowych, bo nierozstrzygalnych rozterek, czy aby dobrze robi dc do coraz wikszego rozwoju nauki. Z dziennikw nieraz si dowiadujemy, e zamiast zapewni bezpieczestwo kpicym si - umieszcza si na plaach tablice z napisem kpiel wzbroniona; zamiast poprawi produkcj wadliwych i dlatego przez nikogo nie nabywanych wyrobw - przestaje si je w ogle produkowa itp., ale prasa podaje to jako kurioza. Czyby podobne kurioza, ale traktowane serio, miay przenikn do nauki? Gdyby tak miao si sta, to moe rzeczywicie zaczlibymy aowa, e naukowcy umoliwili wytpienie dumy, cholery i wcieklizny - gdyby tego nie zrobili, problem przeludnienia wiata mielibymy z gowy. Dziki poczuciu moralnej odpowiedzialnoci uczonych. Niezalenie od tego postulat, eby naukowiec rozway wszelkie moliwe skutki stworzonych przez siebie idei i od tego uzalenia decyzj, czy te idee ujawni czy nie, byby po prostu nierealny. Nie naley bowiem zapomina, e wspczesny naukowiec z reguy pracuje dla okrelonej instytucji, ktra go zatrudnia, w zwizku z czym wypaca mu wynagrodzenie i finansuje narzdzia pracy naukowej, ale w zamian oczekuje wynikw bada i da szczegowych sprawozda, nawet midzyetapowych, na ktrych podstawie mona si orientowa, czy z prowadzonych bada zaczyna co wychodzi, czy nie. Jake wic w takim stanie rzeczy miaoby wyglda nieujawnianie wynikw?

75

Poza tym nowe idee rodz si zwykle z problemw rozwizywanych przez cae zespoy naukowcw, z ktrych kady wie, do czego si zmierza, bo zadanie byo z gry zaplanowane - bez tego zreszt nie mona by liczy na sfinansowanie kosztownych bada w dobrze wyposaonych laboratoriach. I wreszcie, gdyby nawet nieujawnienie osignicia tych wynikw byo jakim cudem moliwe, to tylko z takim skutkiem, e za par miesicy, a najpniej za par lat, do takich samych wynikw doszoby kilka innych zespow w rnych krajach. Coraz czciej zdarza si te jednoczesne rozwizanie tego samego problemu przez nie wiedzce o sobie zespoy naukowcw. Jak przy tym da, eby naukowiec przewidzia wszystkie moliwe skutki, skoro tysice specjalistw biedz si nad opracowaniem metod prognostycznych, futurologowie oscyluj midzy fantazj a zgadywaniem, a nawet z przewidywaniem jutrzejszej pogody s niesamowite trudnoci. Dodajmy te, e idee naukowe mogce mie doniosy wpyw na ycie spoeczestwa czsto rodz si ze scalania wynikw rnych bada czstkowych, ktrych wykonawcy nie mogli jeszcze mie najmniejszego wyobraenia, co z czym zostanie scalone i co z tego moe wynikn. Przy sposobnoci warto rozproszy jeszcze jedno nieporozumienie. Wielu ludzi spoza nauki zdaje si dziwi, e naukowcy, instytucje naukowe, przedsibiorstwa majce dziay studiw itp. tak obficie publikuj informacje o wasnych osigniciach naukowotechnicznych, zamiast utrzymywa je w sekrecie dla ochrony przed wykorzystaniem przez inne kraje czy przedsibiorstwa. Czsto widzi si w tym przejaw midzynarodowoci nauki i poczuwania si naukowcw do obowizku udostpniania odkry dla dobra ludzkoci. W rzeczywistoci gwna przyczyna nie tkwi ani w naiwnoci czy przeoczeniu przedsibiorcw i politykw, ani w idealizmie naukowcw, lecz najzwyczajniej w ekonomii. Aby to wyjani, przypumy, e jakiemu odbiorcy proponuj dostaw urzdze dwa przedsibiorstwa zagraniczne, jedno o wiatowej renomie, drugie za nieznane i wchodzce dopiero na rynek midzynarodowy. Rzecz jasna, aby mie szans w takiej konkurencji, przedsibiorstwo nieznane oferuje dostaw po niszej cenie. Nie rozstrzyga to jednak sprawy, odbiorca bowiem podejrzewa, e niszej cenie towarzyszy nisza jako. Co robi wtedy przedsibiorstwo nieznane? Ano, usiuje przekona klienta, e nisza cena wynika nie z zastosowania gorszych materiaw, lecz z wprowadzenia wasnego ulepszenia konstrukcyjnego. Argument ten jednak nie wystarcza, klient bowiem uwaa to za propagand handlow, ktra moe nie mie pokrycia w rzeczywistoci. Aby i t wtpliwo rozproszy, 76

przedsibiorstwo odwouje si do autorytetu nauki przedstawiajc protok bada przeprowadzonych w jakim laboratorium uniwersyteckim, a jeszcze lepiej artyku na ten temat z czasopisma naukowego. Prowadzi std prosta droga do zrozumienia, e aby sprzedawa urzdzenia dziki zawartym w nich ideom nowatorskim, trzeba te idee publikowa. Oczywicie wiedz o tym rwnie wielkie przedsibiorstwa renomowane, tote nie czekajc, a im nowi konkurenci zaczn podrywa klientw, spiesznie publikuj wasne odkrycia i ulepszenia dokonane we wasnych instytutach. W tym celu wydaj te wasne czasopisma i wysyaj swoich specjalistw z referatami naukowymi na wszelkie moliwe zjazdy midzynarodowe. Na tym tle widoczna jest niesuszno pogldu wyraonego przed kilku laty przez ktrego z naszych ministrw, e nie warto wysya naukowcw na zjazdy midzynarodowe, bo przecie to, czego mogliby si dowiedzie z wygaszanych tam referatw, i tak bdzie za trzy lata oglnie dostpne po opublikowaniu ksigi zjazdowej, a jeli chodzi o wasne referaty tych naukowcw, to jaki moemy mie interes w tym, eby zawartymi w nich pomysami zasila inne kraje. Pomin tu okoliczno, e nowe informacje uzyskuje si nie tylko z referatw, lecz take - czsto bardzo cenne - z rozmw kuluarowych. Istotne jest, e referaty bd opublikowane za trzy lata - przy obecnym tempie postpu jest to tyle co wieczno. Wiadomo przecie, e kada wielka fabryka samochodw gotowa jest sprzeda licencj ju w pierwszym dniu sprzeday nowego typu samochodu, zanim bowiem nabywca licencji wykona oprzyrzdowanie i zorganizuje produkcj, upyn dwa lata, a wwczas sprzedawca licencji wypuci jeszcze nowszy typ samochodu. Co si tyczy rzekomej szkodliwoci prezentowania wasnych pomysw w wiecie, to nie naley zapomina, e w bilansie wicej otrzymujemy z nauki wiatowej, ni moemy sami do niej wnie, a przede wszystkim, e naukowcy z ich zjazdowymi referatami, to - si rzeczy forpoczta eksportu (i to nie tylko technicznego). e nieporadno naszego przemysu i handlu uniemoliwia korzystanie z tego, to ju inna sprawa. W gospodarce wiatowej rozstrzyga nie poziom osignity przez poszczeglne kraje, lecz szybko jego wzrastania, z czym wie si szybko informowania wszystkich o jego wzrastaniu. Kraj, ktry by zatai jakie swoje osignicie, aby tylko samemu z niego korzysta, szybko by si przekona, e wkrtce takie same osignicia bdzie mia jaki inny kraj i roztrbi je po caym wiecie, wycigajc z tego wszystkie moliwe korzyci.

77

Upominanie si poniewczasie, e my bylimy pierwsi, wywoaoby tylko mieszno i podejrzenie o przywaszczanie sobie pierwszestwa cudzych osigni. Jedynie w sprawach wojskowych aden kraj nie kwapi si do informowania innych, ale penetracja wywiadw jest tak wzmoona, e adne sekrety nie daj si utrzyma, w praktyce wic chodzi tylko o opnieniach dekonspiracji. Podobnie jest z niektrymi sekretami technologicznymi przedsibiorstw przemysowych. Zgodnie ze znan w nauce zasad, e co raz si stao, jest moliwe, to, co wynaleli jedni, mog wynale rwnie inni. W skonnoci do moralizowania naukowcw jest co z postawy kibica sportowego, obserwatora skorego do nawoywa, byleby bez wasnego udziau w ich realizacji, wietrzcego sensacje, ale nie angaujcego si w zwyk porzdn robot. Postawa taka ciy na caym naszym yciu spoecznym. Gdy zagino dziecko z pewnej wsi pooonej w pobliu rozlegego lasu, mieszkacy z caej okolicy wraz z przebywajcymi tam letnikami przeszukiwali przez wiele godzin wszystkie zaktki lasu, a ku oglnej radoci zbkane dziecko zostao odnalezione. Relacjonujcy to dziennikarz susznie pochwali ofiarno poszukujcych, ale nie bez gorzkiej uwagi, e jest to tylko ofiarno wobec niezwykych, indywidualnych zdarze, natomiast trudno ujrze jej lady w szarej codziennoci wobec tysicy dzieci zaniedbanych, niedoywionych i chorowitych. O przebiegu poszukiwa zaginionego taternika, ktry znalaz si w niebezpiecznym pooeniu wiedziony dz przygd i przeywania silnych emocji, podaje komunikaty prasa, radio i telewizja, a ilu ludzi interesuje si wyniszczajc prac bezimiennych robotnikw w oparach siarki, rtci lub oowiu? Gdy mody robotnik utraci zdrowie w cigli paru lat pracy przy farbach zawierajcych pierwiastki promieniotwrcze, przez jeszcze wicej lat musia si procesowa o mizerne odszkodowanie, a kierownicy i majstrowie z fabryki usiowali przed sdem spraw t zagmatwa, pokrci, stwierdzali, e niemoliwe, aby w tak krtkim czasie mogo nastpi tak grone uszkodzenie zdrowia. Zdaniem radcy prawnego fabryki powd wykazuje z wol, powd nie. chce pracowa, a dyrektor dawa do zrozumienia, e on to robi naumylnie, eby wycign od nas odszkodowanie. Cay kraj odetchn z ulg po znalezieniu taternika-ryzykanta, ale kto wie cokolwiek o owym robotniku? Kto zna orzeczenie specjalistw o jego zdrowiu: Chory nie moe pracowa oraz po 45 latach moe si wydali poowa radu zawartego w kociach chorego (Barbara Seidler, Dzi na wokandzie..., Warszawa 1966). Kto si teraz interesuje jego losami? I jeszcze jedno pytanie: co robi jego dawny dyrektor?...

78

Podobna postawa odgrywa rol w problemie moralnej odpowiedzialnoci naukowcw. Kibice moralnoci widz problem spoeczny u profesora Oppenheimera czy profesora Barnarda, ale nie widz go u siebie, chocia jest to take ich problem. Mwi te o odpowiedzialnoci naukowcw, ale nie mwi o odpowiedzialnoci wasnej. Chtnie bij si w piersi, ale cudze. Ostatecznie wic - czy i za co odpowiadaj naukowcy? Naukowcy odpowiadaj za nauk. Ale nie za wszystko. Za wszystko musz odpowiada wszyscy.

SPIS RZECZY

79