Vous êtes sur la page 1sur 10

Diametros nr 16 (czerwiec 2008): 105 114

Uwagi o kondycji nauki polskiej


Jan Woleski
Tekst niniejszy nie dotyczy tylko filozofii, jego walor jest oglniejszy. Nie dotyczy te kwestii etycznych, a przynajmniej nie jako pierwszorzdnych. Chc wskaza na pewien oglniejszy kontekst funkcjonowania nauki i szkolnictwa wyszego, ktry, moim zdaniem, jest decydujcy dla efektywnoci wysuwanych postulatw naprawy rodowiska akademickiego. Wszyscy zgadzaj si, e reformy s niezbdne. Dyskusja na ten temat trwa nieprzerwanie, a nasila si w zwizku z proponowanymi zmianami w statusie szk wyszych, Polskiej Akademii Nauk czy trybu uzyskiwania stopni i tytuw naukowych. Zamiar debaty w Diametrosie pojawi si w zwizku z dyskusj w Komitecie Nauk Filozoficznych w sprawie jakoci recenzji prac habilitacyjnych i wnioskw o nadanie tytuu profesora. Byo to jeszcze przed ogoszeniem informacji, e Ministerstwo Edukacji Narodowej przygotowuje nowy model profesury, mianowicie bez potrzeby wczeniejszego uzyskania habilitacji. Jednych ona cieszy, innych bulwersuje. Obie sprawy s oczywicie ze sob integralnie wizane, poniewa zniesienie habilitacji winno pociga za sob zaostrzenie wymaga dotyczcych uzyskania profesury. Na razie nic nie wiadomo na ten temat. Wspomniaem wyej o dyskusjach na temat rodowiska naukowego. Pierwsza jak pamitam, miaa miejsce gdzie na pocztku lat 1960. i zostaa wywoana gonym artykuem Feudaowie i wasale, opublikowanym w Polityce. Rzecz dotyczya przede wszystkim stosunkw pomidzy profesorami i docentami, czyli tzw. samodzielnymi pracownikami naukowymi z jednej strony, a adiunktami i asystentami z drugiej strony. Ci pierwsi, a przede wszystkim profesorowie, zostali okreleni jako feudaowie, reszta jako wasale. Ciekawe byoby t dyskusj powtrzy dzisiaj, poniewa nie wyglda na to, by kastowe rnice zniky cakowicie. Wprawdzie nie jest ju zapewne tak, e asystenci s wzywani do podlewania kwiatw w mieszkaniach kierownikw katedr czy zakadw, ale patrymonialny stosunek starszyzny do modziey nadal jest obserwowalny. Oczywicie, nie chodzi mi o rnice w pozycji naukowej, ale typ zachowa si, by tak rzec, obyczajowych. Najlepiej ilustruje to stara anegdota. Pewien profesor zwyczajny zwyk zwraca si per Panie Kolego tylko do prawie rwnych sobie. Rzecz dotyczy czasw, gdy byli tzw. zastpcy profesora, wic odlegych od naszych o jakie 55 lat. Gdy jeden z kolegw (nie Kolegw) zosta powoany na takie

105

Jan Woleski

Uwagi o kondycji nauki polskiej

stanowisko, w profesor zaszczyci go mwic Panie Koleg. Na to ten drugi odpowiedzia sarkastycznie chyba zastpco Pana Kolegi. Wracajc do spraw powaniejszych, dyskusja zainicjowana artykuem w Polityce dotyczya take tego, e feudaowie celowo opniaj kariery modej kadry. Kwestia ta powracaa jak bumerang. Aczkolwiek dyskusje w latach 19681969 i 1982 s wspominane niechtnie, poniewa dotyczyy bardziej spraw politycznych ni cile zawodowych, nie naley o nich zapomina, poniewa take wtedy pojawiay si postulaty przyspieszenia karier akademickich. Instytucja docentw bez habilitacji (tzw. marcowych) bya w jakiej miejsce odpowiedzi na te gosy, chocia jej cel gwny polega na stworzeniu politycznej przeciwwagi dla dominacji bezpartyjnej kadry naukowej. Na pocztku lat siedemdziesitych przeprowadziem amatorskie badania socjologiczne nad wiekiem, w ktrym uzyskiwano doktoraty i habilitacje w Uniwersytecie Jagielloskim. Wyniki zostay opublikowane w pimie Akcenty wydawanym w UJ. Niestety nie dotarem do stosownego numeru, ale rezultaty z grubsza pamitam. Przecitny wiek doktora wynosi trzydzieci jeden lat, a habilitacj robio si dziesi lat pniej. Czy co zmienio si od tego czasu? Owszem, studia doktoranckie sprawiy, e doktoraty bronione s wczeniej, ale ju z habilitacjami sprawa wyglda podobnie jak prawie czterdzieci lat temu. Nie mam danych tyczcych si profesur tytularnych, ale wydaje mi si, e przecitny wiek wynosi tutaj (mam na myli humanistyk) nadal okoo pidziesiciu lat (nadal, a wic tak jak dawniej, ale, patrz niej, nie tak, jak bardzo dawno). Sam znam zaledwie paru kolegw, ktrzy zostali profesorami poniej czterdziestki, i wcale nie tak wielu, ktrzy uzyskali tytu przed ukoczeniem pidziesitego roku ycia. Drzewiej byo inaczej. W II Rzeczypospolitej zostawao si profesorem na og majc nie wicej ni czterdzieci lat. To i owo mona tumaczy okolicznociami politycznymi. W samej rzeczy, niektre kariery byy blokowane w ten sposb. Sam tego dowiadczyem. Habilitacj uzyskaem majc lat trzydzieci dwa (1972 r.), a profesorem zostaem w 1990 r. Wniosek by gotowy w 1981 r., ale wczesne zawirowania polityczne sprawiy, e nie by rozpatrywany. Niemniej jednak, chocia nie ma powodu, by mj przypadek by uoglniany, a mimo wszystko, i tak zmieciem si w czasie przecitnym. Najwaniejsze jest jednak chyba to, e zmiana ustroju (mdrzej mwic, transformacja ustrojowa) nie wpyna na model kariery akademickiej w sposb zasadniczy, a przede wszystkim nie spowodowaa przyspieszenia w uzyskiwaniu stopni i tytuw naukowych. Wniosek std jest taki, e przyczyna za, bo powolno kariery naukowej uchodzi za rzecz z, ley w strukturze rodowiska akademickiego, a nie (lub nie tylko) okolicznociach zewntrznych. Jest wic o czym dyskutowa i myle o

106

Jan Woleski

Uwagi o kondycji nauki polskiej

zmianach, poniewa nie ma wtpliwoci, e odstajemy na niekorzy od innych krajw, w szczeglnoci tych, z ktrymi chcemy porwnywa si. Rzecz nie dotyczy tylko satysfakcji osobistej z powodu szybkiego przebiegu kariery naukowej. Pne znalezienie si w grupie dostrzeganej jako wana naukowo (obejmuje ona przede wszystkim profesorw) powoduje, e gra si w akademickiej drugiej lidze. Midzynarodowy presti nauki polskiej mog budowa przede wszystkim ludzie modzi. I tacy te bd z naszego kraju emigrowa, nie tylko dlatego, e za granic lepiej pac, ale take z powodu chci zrealizowania si pod wzgldem zawodowym. Jeden z rektorw UJ, Mieczysaw Kara, na og niezbyt dobrze wspominany z powodw politycznych, porwna uniwersytet do dugiej rury, do ktrej wchodzi si jako magister, a wychodzi z niej jako profesor. Hugo Steinhaus, nawiasem mwic, bohater historyjki o Panu Koledze, uj to nieco inaczej, ale w zasadzie podobnie. Jego zdaniem na pytanie, co jest potrzebne dla zrobienia kariery naukowej w Polsce, odpowied jest nadzwyczaj prosta, mianowicie Nic, wystarczy czeka. Wspomniany M. Kara chcia wyrotowa (czyli zwolni z pracy zgodnie z przepisami) grup adiunktw i asystentw (okoo trzystu osb), ale nie udao mu si. Kandydaci zostali wzici w obron przez swoich szefw (feudaowie bronili swych wasali, i nic w tym dziwnego), Rady Wydziaw (jedni feudaowie solidaryzowali si z innymi, te normalka), Zwizki Zawodowe (raz przynajmniej zrobiy co wicej ni rozdzia wczasw itp.) i organizacj partyjn (to byo na pierwszy rzut oka do niespodziewane, bo partia wystpia przeciwko partyjnemu rektorowi, ale chwila refleksji przekonuje, e w kocu solidarno zawodowa okazaa si silniejsza, co te nie zaskakuje). Ostatecznie, zwolniono kilka osb i tego rodzaju akcje nie powtarzay si. Nowe uregulowania sprawiy, e odejcia z uczelni z powodu rotacji s rutynowe, ale np. z uwagi na negatywne oceny dorobku naukowego czy dydaktycznego, do skomplikowane i z reguy kocz si w sdzie pracy. Do tego trzeba doda moliwo odwoywania si od negatywnych decyzji w sprawie nadania stopnia doktora czy doktora habilitowanego. Tak wic, jest sporo okolicznoci, ktre sprawiaj, e owa duga rura nadal funkcjonuje. Nie naley wskazanych okolicznoci uwaa za skutek li tylko bzdurnych uregulowa prawnych; to, e s bzdurne to inna sprawa. Sytuacja w rodowisku naukowym odzwierciedla w pewien sposb zadawniony stan jego wiadomoci, w szczeglnoci, cigle rozpowszechnione poczucie, e przedwczesne odejcie z niego do innej profesji jest w gruncie rzeczy wiadectwem nieudacznictwa lub powodem obnienia prestiu spoecznego. Bierze si to oczywicie std, e bycie naukowcem jest bardzo pozytywnie postrzegane w kadej warstwie spoecze-

107

Jan Woleski

Uwagi o kondycji nauki polskiej

stwa polskiego. Wprawdzie rosnca rola i atrakcyjno biznesu sprawia, e wielu modych naukowcw koczy karier akademick w miar szybko, ale nie jest to proces zasadniczo wpywajcy na mobilno kadrow w nauce. W ostatnim zdaniu pojawio si sowo mobilno. W samej rzeczy, uwaam zagadnienie mobilnoci naukowcw, zwaszcza profesorw za fundamentalne. rodowisko akademickie jest due. Nie mam danych dotyczcych zatrudnienia w szkoach wyszych i placwkach naukowo-badawczych. Liczy ono na pewno kilkadziesit tysicy osb. Jest to grupa podlegajca prawidowociom statystycznym i to na dwch paszczyznach. Po pierwsze, dlatego, e jest liczna sama w sobie, a po drugie, e skada si z jednostek potnych pod wzgldem iloci zatrudnionych w nich osb. Gdy opowiadam kolegom, e instytuty filozofii w polskich uniwersytetach licz po kilkadziesit pracownikw, kiwaj gowami z niedowierzaniem. Moja teza jest taka: Projekty reform nauki i szkolnictwa wyszego w Polsce notorycznie nie bior pod uwag prawidowoci obecnych w rodowisku naukowym jako populacji statystycznej. Dalej przedyskutuj pewne konsekwencje pynce z traktowania akademikw jako zbiorowoci statystycznej. Zamy, e rozkad naukowcw pod wzgldem ich wybitnoci (nie odrniam tutaj tej waciwoci jako aktualnej i potencjalnej) jest normalny. Znaczy to, e okoo 15% stanowi ludzie ponadprzecitni, tyle samo wynosi procent osb poniej redniej (czyli nieudacznikw naukowych), a reszta to s naukowcy przecitni. Zmiana poszczeglnych wartoci nie ma tutaj istotnego znaczenia, bo istota sprawy tkwi w tym, e suma ekstremw jest znacznie mniejsza anieli to, co rozpociera si pomidzy nimi. Wszystkie trzy kategorie funkcjonuj dwojako, mianowicie deskryptywnie i wartociujco. Nie prowadzi to do specjalnych kopotw pojciowych, wszelako z wyjtkiem przecitnoci. Ta jest rozumiana pejoratywnie w slangu potocznym. To jest jednak nieporozumienie. Przecitny w sensie statystycznym, to tyle, co typowy, posiadajcy pewn cech w stopniu dostatecznym, take z punktu widzenia sprawnoci do speniania okrelonych zada, nie wykluczajc naukowych. Byoby bardzo le, gdyby wikszo ludzi znajdowaa si poniej progu przecitnoci z punktu widzenia kwalifikacji, ale wcale nie lepiej, gdyby ludzko skadaa si z przewaajcej liczby geniuszy. Stanisaw Jerzy Lec powiedzia kiedy Lato obrodzio geniuszami, moe znajdzie si paru zdolnych. Jeli zastpimy zdolnych przez przecitnych, otrzymamy dobre sformuowanie stwierdzenia, e przecitno jest wartoci. Jak zatem winien funkcjonowa racjonalny system rozwoju karier naukowych? Odpowied jest nader prosta. Jego zadaniem jest wyszukiwanie ponadprzecitnych (najlepszych) i

108

Jan Woleski

Uwagi o kondycji nauki polskiej

ich promowanie, umoliwienie normalnego funkcjonowania naukowcom przecitnym oraz eliminacja nieudacznikw. W istocie rzeczy, naukowcy jako grupa s rozwarstwieni, w szczeglnoci, wedle szczebli wyznaczajcych hierarchi stopni tytuw. Filtr selekcjonujcy przydatno do profesji naukowej winien odsiewa na kadym szczeblu, ale lepiej, gdy tak dzieje si wczeniej ni pniej. Oczywicie, atwo to powiedzie, znacznie trudniej zrealizowa. Niemniej jednak, kady system, ktry nie spenia tych zada, jest chromy. Zobaczmy zatem, jak wygldaj te sprawy w naszym modelu kariery naukowej. Nie bd zajmowa si eliminacj nieudacznikw. Bya zreszt o tym mowa. W jaki sposb promowa najlepszych? Niestety u nas dziaa efekt dugiej rury. Polega on na tym, by jeszcze raz powtrzy, e dostatecznie dugie oczekiwanie zapewnia zostanie profesorem, statystycznie kademu, kto jest wystarczajco cierpliwy. W ten sposb mamy prawdziw inflacj profesorw tytularnych, podobnie uczelnianych. Chocia nie jest tak, e profesorowie s najlepsi, ale tytu czy stanowisko sugeruj domniemanie wysokich kompetencji profesjonalnych. Jeli jednak w wielu instytutach udzia profesorw tytularnych lub uczelnianych, w caoci kadry wynosi jedn czwart czy nawet jedn trzeci caej kadry, to proporcje statystyczne zostaj zdecydowanie zachwiane. I jest tak, jak w obiegu pieninym. Inflacja profesorw powoduje obnienie ich wartoci. Dziaa take co w rodzaju prawa Greshama-Kopernika, mianowicie gorsi profesorowie wypieraj lepszych. Powd jest bardzo prosty. Coraz wicej osb robi habilitacj, poniewa to daje stabilizacj zatrudnienia na uczelni i cinienie na objcie stanowisk profesorskich jest coraz wiksze. Niezalenie od tego, masowo uzyskanych habilitacji powoduje zjawiska inflacyjne take i w populacji doktorw habilitowanych. Jest to take efekt wielkoci instytutw w polskich placwkach akademickich. Opisana sytuacja ma rozmaite negatywne konsekwencje. Na pocztek wska cztery. Po pierwsze, polska kadra akademicka dramatycznie starzeje si. Nie ma w niej miejsca dla magistrw, a warunkiem zatrudnienia modego pracownika jest posiadanie przez niego stopnia doktora. Kto moe powiedzie, e rol dawnych asystentw przejli doktoranci. To prawda, ale ich sytuacja jest znacznie mniej ustabilizowana ni osb zatrudnionych na kontrakcie asystenckim. Std prawa i obowizki doktorantw nie s jasne, ich udzia w dydaktyce i badaniach naukowych okazuje si mniej lub bardziej przypadkowy, a to sprawia, e ani sami nie czuj si penoprawnymi czonkami spoecznoci akademickiej, ani nie s za takich postrzegani przez wikszo normalnych naukowcw. Po drugie, efekt rury skutkuje tendencjami do tworzenia nowych zakadw, katedr, instytucji, a nawet wydziaw. Jest to do naturalne, poniewa jest rzecz zrozumia, e ludzie d do zajmowania stanowisk kierowniczych. Po trzecie, efekt

109

Jan Woleski

Uwagi o kondycji nauki polskiej

rury ma konsekwencje dydaktyczne. Kady profesor tytularny, uczelniany czy adiunkt w randze doktora habilitowanego chce mie wykad kursowy lub przynajmniej monograficzny, a take seminarium. Nie ma w tym nic dziwnego, poniewa wykady i seminaria s podstawowym narzdziem samorealizacji w dydaktyce, a take oznak prestiu. Naukowcy s twrcami, a przynajmniej za takich uwaaj si, a wic take podlegaj motywacjom ambicjonalnym. Tak by powinno i nie ma adnego powodu, by kwestionowa denie do posiadania studentw czy doktorantw. Niemniej jednak, prowadzi to do petryfikacji dydaktyki, np. historia filozofii, powiedzmy nowoytnej, jest wykadana przez kilku wykadowcw. Niekiedy s to kursy alternatywne (tumaczone do pokrtn zasad, e student ma prawo wyboru), niekiedy jeden wykadowca specjalizuje si z XVII w., inny w XVIII w., czsto wedle krajw filozoficznie wanych. Mona, a nawet trzeba ogranicza rozdrobnienie instytucjonalne i dydaktyczne, wszelako trzeba pamita, e prowadzi to do kompleksw i konfliktw wewntrzrodowiskowych ze wszelkimi tego negatywnymi konsekwencjami. I po czwarte, zarzdzanie rodowiskiem, ktre trzeba ogranicza z powodw dyktowanych efektem rury wymaga centralizacji, a to take dziaa przeciwko tradycyjnym wartociom respektowanym przez akademikw, w szczeglnoci, kci si z postulatami samorzdnoci i autonomii. Te cztery skutki efektu rury nie s moe tak powane jak kolejny, bdcy w gruncie rzeczy grzechem, by tak rzec pierworodnym, a polegajcy na tym, e pracownikw, w szczeglnoci, profesorw i adiunktw z habilitacj jest po prostu za duo. Wielu dyskutantw we wspomnianej debacie w Komitecie Nauk Filozoficznych domagao si, by zaostrzy kryteria recenzowania wnioskw o nadanie tytuu profesora oraz prac habilitacyjnych. Niektrzy zwracali uwag na to, e w gruncie rzeczy nie chodzi o zaostrzanie, ale przestrzeganie tych wymaga, jakie stanowi stosowne ustawy, a wic w gruncie rzeczy o naleyte wykonywanie obowizkw recenzenckich z powodw, by tak rzec moralnych. Pojawiy si take postulaty, by recenzje byy jawne i ogaszane publicznie, np. w Internecie. Uwaam te postulaty za nierealistyczne i ignorujce wyej wskazane prawidowoci. Nie znaczy to, e w obecnej czy podobnej sytuacji w rodowisku naukowym naley rezygnowa z mechanizmw kontrolnych. Mamy tego zreszt do klarowny przykad w tym wzgldzie. Zniesienie instytucji superrecenzenta w przewodzie habilitacyjnym spowodowao wzrost iloci habilitacji o bodaj 30% i spadek odrzuconych o kilkanacie procent. Nie trzeba tumaczy, jak to wzmacnia efekt rury, jeli nie od razu, to na pewno w niedalekiej przyszoci, o ile w ogle habilitacja zostanie utrzymana (patrz niej).

110

Jan Woleski

Uwagi o kondycji nauki polskiej

Dyskusja w Komitecie Nauk Filozoficznych zostaa spowodowana wielce osobliw recenzj w pewnym przewodzie habilitacyjnym. Tak zoyo si, e uczestniczyem w nim i miaem mono wysuchania owej opinii, odczytanej zreszt przez kogo innego, poniewa sam autor nie przyjecha. Rzecz potraktowaem bardziej jako anegdotyczn ni inn, a to z tego powodu, i takich kuriozalnych recenzji po prostu nie spotyka si. Ot, wypadek przy pracy, w zasadzie bez znaczenia. Pula recenzji habilitacyjnych czy nawet profesorskich te jest zbiorowoci statystyczn i std jaki procent dziwactw musi si w niej znale. Wikszo recenzji jest poprawna, by rzecz, przecitna, wedle schematu jeli kandydat spenia pewne rednio wymagajce warunki, to naley go zaakceptowa. Dlaczego tak jest? Mona powiedzie, e taka jest ju kilkudziesicioletnia tradycja. Nie wyklucza ona negatywnych opinii, a przyczyny s rne i wzajemnie nie wykluczaj si. Dyskwalifikacja moe by efektem uprzedze czy animozji. Tak oczywicie bywa i sam byem wiadkiem takich recenzji. Nie jest to zreszt nic nowego. rodowiska naukowe nigdy nie byy zespoami aniow. Znane s przypadki dopuszczania do habilitacji obwarowanego przyrzeczeniem kandydata, e nie bdzie si stara o prac w uczelni, gdzie przewd mia miejsce czy oblewania z powodu konfliktu pomidzy profesorami. Wiadomo np., e jeli jaki boss branowy sprzeciwi si czyjej habilitacji czy profesurze, nikt z danego rodowiska nie podejmie si recenzji. Innym powodem s osobiste predylekcje recenzentw. Niektrzy lubi ocenia negatywnie swoich kolegw, poniewa nadmierny krytycyzm uwaaj za profesjonaln cnot. I wreszcie, negatywne recenzje s reakcj na przypadki, ktre na pewno zasuguj na to. W oglnoci, praktyka recenzowania opiera si na swoicie rozumianej zasadzie primum non nocere. Dlaczego dyskwalifikowa jednych, skoro wielu innych podobnych do tych, ktrych akurat recenzujemy, wczeniej przeszo podobny filtr? Niejeden powie, e zasadnicza zmiana w tej materii prowadziaby do decyzji wrcz niesprawiedliwych. Nie ma wtpliwoci, e w pewnych przypadkach (trudno oszacowa jaki jest ich procent) decyduj protekcje, ukady, sojusze regionalne czy specjalistyczne. Jednak wbrew wielu kolegom nie traktuj tego jako patologii samej w sobie, ale wanie jako rezultat takich a nie innych prawidowoci w spoecznoci akademickiej. I dlatego nie uwaam, by jawno recenzji cokolwiek zmienia. Moim zdaniem, a nie jestem w tym odosobniony, nawet pogorszy spraw i wzmocni tendencj do pisania tzw. recenzji grzecznociowych. Pewne znaczenie mogaby mie zasada, e habilitowa trzeba si na innym wydziale (i innej uczelni) ni ten, na ktrym pracuje si, ale nie przeceniabym skutkw takiej innowacji. Aby sprawa bya jasna, powiem, e obecn sytuacj uwaam za wysoce niekorzystn dla stanu nauki i wyszej edukacji w Polsce. Aby j zmieni trzeba

111

Jan Woleski

Uwagi o kondycji nauki polskiej

dziaa radykalnych, a nie kosmetycznych. Sprawa zasadnicza polega moim zdaniem na tym, e rozwj kariery akademickiej w Polsce przebiega w warunkach cieplarnianych z wyczeniem konkurencyjnoci i rywalizacji, a zaznacza si to tym bardziej, im rzecz dotyczy wyszego szczebla. Najostrzejsza rywalizacja ma miejsce na poziomie studiw doktoranckich, gdzie zawsze jest znacznie wicej kandydatw ni miejsc. Inne stanowiska s wprawdzie obsadzane drog konkursw, ale s to fikcje. Czasem zdarza si, e na konkurs na adiunkta zgasza si wicej ni jeden kandydat (przewanie nie wicej ni dwch), ale nie s to przypadki czste. Znam tylko jeden przykad konkursu profesorskiego w obrbie filozofii, na ktry wpyny dwa podania. Na og jest tak (na posiedzeniu Senatu). Dziekan referuje wniosek o otwarcie konkursu i koczy go sakramentalnym stwierdzeniem: Jest kandydat na stanowisko profesora. W domyle, znaczy to, e owa osoba ju pracuje w danej uczelni. Konkursy s opiniowane, podobnie jak stopnie i tytuy. I tutaj sprawa jest czytelna. Niby dlaczego pisa negatywne recenzje, poza przypadkami skrajnymi czy z powodu innych okolicznoci, nawet personalnych, skoro i tak uczestniczymy w grze pozornej? Nie ma co ukrywa, yjemy w nadrzeczywistoci akademickiej i ma to dobrze znane skutki. Pozornie, habilitacja czy procedura prowadzca do tytuu profesorskiego s odrbne od konkursw na stanowiska, ale tak nie jest, poniewa posiadanie stopnia doktora habilitowanego jest warunkiem otrzymania profesury tytularnej czy uczelnianej. Dlaczego wic szkodzi koledze w uzyskaniu habilitacji czy tytuu profesorskiego, o ile nie ma ku temu powanych przeciwwskaza merytorycznych, skoro i tak dla wszystkich znajd si stanowiska? Czy jest jaka rada na to? Owszem, i to bardzo prosta. Trzeba rozrzedzi tzw. samodzieln kadr naukow i stworzy warunki dla konkurencyjnoci i rywalizacji. Jest to moliwe drog etatyzacji, np. przyjmujc regu, e w instytucie filozofii moe by tylko tylu a tylu filozofw, np. szeciu. A co z reszt? Ot, na pocztku lat 1990. pojawia si zupenie wyjtkowa szansa rozrzedzenia kadry, a stworzy j rozwj uczelni prywatnych. Niestety nie skorzystano z tego. Szkoy prywatne nie dysponuj wasnym potencjaem naukowo-dydaktycznym i zatrudniaj ludzi na tzw. drugich etatach. Wszelako skoro mog by profesorem w renomowanej uczelni i dodatkowo pracowa w mniej dostojnej szkole, to niby dlaczego miabym rezygnowa z pierwszej. Zdumiewa brak socjologicznej wyobrani u tych, ktrzy ukadali now ustaw o szkolnictwie wyszym i prawo o stopniach i tytuach naukowych i nie dostrzegli, e rozwizanie jest proste, aczkolwiek wymaga (pisz w czasie teraniejszym, bo nic nie jest jeszcze stracone) zdecydowanej postawy. Rozrzedzenie kadry umoliwioby te podniesienie uposae naukowcw, bo zmniejszenie zatrudnienia zwolnioby rodki dla tych, ktrzy pozostaj.

112

Jan Woleski

Uwagi o kondycji nauki polskiej

Naley oczywicie oczekiwa oporu rodowiskowego, take i dlatego, e mobilno polskich naukowcw bya raczej niewielka w ostatnich czasach, ale z tym mona sobie poradzi, ostatecznie przenoszc w stan spoczynku i na dobrych warunkach finansowych, tych, ktrzy chcieliby za wszelk pozosta w dotychczasowym miejscu. Gdy pojawi si rzeczywiste konkursy, to automatycznie zmieni si nastawienie recenzentw. Wskazanie, e osoba X zasuguje na stanowisko, nie wymaga bowiem pisania negatyww o jej konkurentach, ale zakada, e walory Xa s wyej ocenione ni rywali. W sytuacji konkurencyjnoci i rzeczywistej rywalizacji mona by myle o rezygnacji z habilitacji, a take z odrniania stanowiska i tytuu profesorskiego. To jednak, co proponuje min. Kudrycka, czyli profesury bez habilitacji z zachowaniem inflacyjnogennej struktury rodowiska naukowego, doprowadzi do jeszcze wikszego kryzysu. Nie ma wtpliwoci, e projekt ministerialny jest lobowany przez sektor szk prywatnych, z ktrego pochodzi obecna minister naszego resortu. Tymczasem kadrowe wzmocnienie uczelni prywatnych moe i powinno dokona si w zupenie inny sposb. Uzupenienie. Tekst ten powsta jako wprowadzenie do dyskusji w Diametrosie, w momencie, gdy ministerialne zaoenia zmian w strukturze szkolnictwa wyszego i modelu kariery akademickiej nie byy jeszcze dobrze znane. Debata jednak nie odbya si, aczkolwiek, o ile mi wiadomo, pewne gosy nadeszy do redakcji. Zaproponowano mi publikacj tych uwag, niezalenie od nie odbytej dyskusji. Postanowiem nie zmienia tekstu, ale w nowej sytuacji, zaopatrzy go w uzupenienie w zwizku z zapoznaniem si z dokumentem sygnowanym przez min. Kudryck. Zawiera on niewiele konkretw i sporo oglnikowych postulatw typu to a to naley udoskonali (w nie tak dawnych czasach mwio si wznie lub podnie na wyszy poziom). Rzd obiecuje zwikszy nakady na nauk i szkolnictwo wysze, ale nie bardzo wiadomo jak i kiedy. Na jednym ze spotka min. Kudrycka stwierdzia, e nie jest tak le wziwszy pod uwag pienidze z budetu i rodki z Unii Europejskiej. Wszelako UE domaga si zwikszania rodkw budetowych do prawie 3% PKB, a nie atania dziur pienidzmi z UE. Jeden z zastpcw Kudryckiej, bodaj p. Duszyski, zapytany, kiedy Polska zastosuje si do dyrektyw UE w sprawie docelowych nakadw na nauk, bezczelnie odpowiedzia, e polskie rodowisko akademickie nie wiedziaoby, co z takimi pienidzmi zrobi, a indagowany o stopniowy wzrost, zignorowa to pytanie. Wydaje si, e trzeba bardziej serio traktowa ministerialne krtactwa ni oglnikowe zapowiedzi, e bdzie lepiej. W kwestiach dotyczcych spraw poruszonych przeze mnie w gwnym tekcie projekt ministerialny zawiera dwie sugestie. Jedna dotyczy wczeniejszego przechodzenia w stan spoczynku za okrelon gratyfikacj finansow przy zaka113

Jan Woleski

Uwagi o kondycji nauki polskiej

zie pracy w szkolnictwie wyszym. To krok w dobrym kierunku, ale dlaczego zakaz ma dotyczy take sektora prywatnego, a nie tylko publicznego. Nie wida bowiem powodu, by pastwo mieszao si w polityk kadrow uczelni niepublicznych. Oczywicie wczeniejsze przejcie w stan spoczynku z rwnoczesn prac w szkoach prywatnych, nie uprawniaoby do wspomnianej korzyci finansowej. Moe na wszelki wypadek warto by dokona jakiej symulacji w tym zakresie. Projekt proponuje zniesienie habilitacji, mono zostania profesorem po doktoracie i wprowadzenie certyfikatw na prowadzenie prac doktorskich. Certyfikat miaby podlega stosownej procedurze, o ktrej na razie wiadomo przede wszystkim to, e byaby przeprowadzana na innej uczelni ni zatrudniajca kandydata do doktora certyfikowanego. Nie wida jednak adnych korzyci z tego uregulowania dla zmiany tendencji w rodowisku naukowym. Po pierwsze, mona przypuszcza, e inflacja profesorw ulegnie zwikszeniu. By moe skorzystaj uczelnie prywatne, ale za cen znacznego obnienia profesorskich standardw. Po drugie, wcale nie jest powiedziane, e udzielanie certyfikatw wobec obcych bdzie obwarowane nadmiern surowoci. Tak wic, nadal drepczemy w miejscu. Celem tego wystpienia jest diagnoza sytuacji, a waciwie wstp do niej. Okrelenie tego, co mona czy te trzeba zrobi, musi by odoone na inn okazj.

114