Vous êtes sur la page 1sur 126

W ty zwrot, pani Lot!

Ephraim Kishon

Spis treci
Kana Blaumilcha ..................................................................................................................................... 5 Paski numer pokoju, sir? ....................................................................................................................... 9 Jestemy z zarzdu miejskiego .............................................................................................................. 12 Reakcja acuchowa .............................................................................................................................. 13 Oldtimer ................................................................................................................................................ 18 Opieka spoeczna................................................................................................................................... 19 acuch bohaterw ............................................................................................................................... 28 Achimaaz i buty ..................................................................................................................................... 30 Pod znakiem krzywek ........................................................................................................................ 33 Kiedy nadejdzie ten dzie...................................................................................................................... 35 Prezenty dla ojca i syna ......................................................................................................................... 39 Byem wiadkiem w rabinacie ............................................................................................................... 42 Sum-sum, wus-wus................................................................................................................................ 46 Kwiz ....................................................................................................................................................... 50 Kto ma telefon, ten paci ....................................................................................................................... 54 Dziwna przygoda dostojnika.................................................................................................................. 56 W czci artystycznej wystpi... ............................................................................................................ 59 Rzut oka za kulisy brany piosenkarskiej ............................................................................................... 63 Gowa do pozoty................................................................................................................................... 65 Festiwal gipsowy inyniera Glicka ......................................................................................................... 67 Lekarz-cudotwrca ................................................................................................................................ 69 Jak przechytrzy towarzystwo ubezpieczeniowe .................................................................................. 73 Taki sobie zwyczajny napad na bank ..................................................................................................... 75 Kredyt dugoterminowy ........................................................................................................................ 78 Zabkany w Jeruzalem.......................................................................................................................... 81

Jak si terroryzuje terrorystw ............................................................................................................. 85 Sprawiedliwoci dla doktora Partzufa! .................................................................................................. 90 Bez Mundka nie da rady ........................................................................................................................ 93 Problemy taktyczne ............................................................................................................................... 96 Exitus ..................................................................................................................................................... 97 Komando duchw ............................................................................................................................... 100 Szlachetny kunszt - karate ................................................................................................................... 104 Krtki kurs atletyki profesjonalnej ...................................................................................................... 107 Taxi z telewizorem ............................................................................................................................... 110 Kto, z kim, kogo na ekranie telewizora................................................................................................ 112 Szczera rozmowa z pewnym psem ...................................................................................................... 116 Dwie wersje pewnego wywiadu .......................................................................................................... 118 Nie ma litoci dla wierzycieli ............................................................................................................... 122

Lecz obejrzaa si ona Lota idc za nim i obrcia si w sup solny. Genesis XIX, 25 Dzi mogaby pani Lot obejrze si bez obawy. Tam, gdzie niegdy leay grzeszne miasta Sodoma i Gomora, ujrzaaby Izraelskie Zakady Chemiczne, ktrych jedynym grzechem jest to, e przynosz deficyt... Ephraim Kishon

Czempion olimpijski w krtkich dystansach literatury - tak nazywaj go krytycy. Dla wielbicieli jego talentu jest to filozof przebrany za trefnisia. Art Buchwald mwi o nim: Drugi najzabawniejszy humorysta jakiego znam. No c - zapewne znajomoci Buchwalda s bardzo rozlege, poniewa sam zainteresowany przyznaje szczerze: Nie znam humorystw lepszych ode mnie. Skromno ta wcale nie jest faszywa. Ephraim Kishon pojawi si na wiecie w 1924 roku. Gdy ukoczy wier wieku, opuci swoj wgiersk ojczyzn i przyby do Izraela. Czasami utrzymuje, e przyjmujcy imigrantw urzdnik zmieni mu wwczas wgierskie nazwisko Ferenc Kishont na lepiej brzmice po hebrajsku. Skdind wiadomo, i przedtem nazywa si Franz Hoffman. Tak czy owak znany jest powszechnie jako Ephraim Kishon. Powszechnie - to znaczy przez czytelnikw mwicych blisko trzydziestoma jzykami. Tylko w samej RFN czny nakad ksiek Kishona osign prawie 20 milionw egzemplarzy. Czemu zawdzicza ten

niebyway sukces? Zamiast odpowiedzi wystarczy chyba lektura choby kilku w tym tomie pomieszczonych humoresek. Do tej pory Ephraim Kishon opublikowa 50 ksiek. Tworzy w jzyku hebrajskim (Pisz wprawdzie w jzyku Biblii, ale Bg ma lepsz pras). Publikuje zbiory opowiada, powieci, farsy, regularnie umieszcza swoje artobliwe komentarze pod wsplnym tytuem Chad Gadja (Jagnitko) w najpoczytniejszym izraelskim dzienniku Maariw. Interesuje si sztuk, wraz z on prowadzi galeri, a niekiedy krci rwnie filmy. Mieszka gwnie w Tel Awiwie. Zawsze gdy odejdzie jaki przecitny humorysta, wypisuj potem w encyklopediach, e by to wielki satyryk - twierdzi autor W ty zwrot, pani Lot! i chocia podobn opini trudno uzna za credo literackie, przecie faktem jest, e wbrew pozorom satyr traktuje on cakiem powanie. cile precyzuje warunki, jakie powinien spenia pisarz-humorysta (Satyryk rejestruje gupot - polityk z niej korzysta). Czytelnik polski fenomen Kishona moe przyj z pewnym zaskoczeniem. Bo u nas humor ydowski wci kojarzy si przede wszystkim z przedwojennymi szmoncesami - art to wprawdzie nieco ju spatynowany, nadal jednak bawi. Ponad t ziemi, na ktrej pozostao wicej kamieni ni ludu, niby ostatni refleks minionej epoki unosi si on jeszcze w powietrzu, trwa, przedziwnie jak umiech kota z Cheshire... Tymczasem bohaterowie Ephraima Kishona to postacie z innego wymiaru. To ludzie ywi i nam wspczeni, przechadzajcy si ulicami nowoczesnych miast, a nie dawnego Chema lub Berdyczowa. Cezura drugiej wojny wiatowej inaczej odczytywana jest w Polsce, inaczej za na Bliskim Wschodzie, gdzie przed czterdziestoma laty powstao nowe pastwo. Nie wolno te wyciga zbyt pochopnych wnioskw z powodu nieobecnoci dowiadczenia holocaustu w opowiadaniach Kishona w wiadomoci pisarza tkwi ono bardzo gboko, lecz to osobny problem. Zreszt paleta tematw podejmowanych przez Ephraima Kishona mieni si wszystkimi barwami. Kishon jest najzupeniej, dosownie uniwersalny. W rozmowie z dziennikarzem wyzna: Nazywaj mnie ostatnim ydowskim humoryst. Mog by z tego dumny (...), ale to nieprawda. Jestem pierwszym humoryst izraelskim. To, co pisz, rwnie dobrze mgby napisa Czech lub Szwajcar... (Stern nr 18 z dn. 28 IV 1983 r.) Mona mie chyba nadziej, e niniejsze, pierwsze przyblienie odbiorcy polskiemu twrczoci Ephraima Kishona spotka si z yczliwym przyjciem. Autor wprowadza nas w wiat, co tu ukrywa, od co najmniej dwch dziesicioleci dla czytelnika znad Wisy poniekd egzotyczny. Jeli jednak wyuskamy cay przewrotny sens tych opowiastek z realiw bliskowschodnich, nieoczekiwanie napotkamy podobne do naszych kopoty i radoci - te wielkie i te mae - zwyke, powszednie, prywatne oraz oglnocywilizacyjne. I nie wiadomo, gdzie szuka przyczyny tej tosamoci: czy sprawi to wielostronny talent literacki Kishona, czy raczej parowiekowa koegzystencja dwch kultur? A moe, po prostu, na wiele spraw lubimy patrze w ten wanie sposb - z przymrueniem oka i przez palce. W. G.

Kana Blaumilcha
Mieszkacom Izraela wsplna jest maniacka skonno do zabudowywania kraju. Jeli kto z Czytelnikw tej ksiki zdecyduje si na podjcie podry do Pastwa Izrael, wkrtce nabierze przekonania, e cierpimy tu na powszechn, chroniczn i nieuleczaln gorczk budowlan. Nikogo na przykad nie dziwi, gdy jaki szaleniec wyskoczy z projektem wybudowania miasta porodku goej pustyni. Mamy cakiem pokan grup takich wariatw. I w rezultacie cakiem pokan liczb miast postawionych w szczerym piachu. Zanim przejdziemy do omawiania Kanau Blaumilcha - inwestycji nazwanej tak od jej twrcy, Kazimierza Blaumilcha, byego mieszkaca celi numer 7 w Bat Yam - pozwol sobie przekaza Czytelnikowi kilka niezbdnych informacji. W Bat Yam znajduje si dom wariatw. Nie naley jednak sdzi, e dostanie, si tam jest spraw prost. Gdy w jakim innym kraju czowiek zaczyna nagle bredzi, wiadomo od razu, e straci rozum. W Izraelu natomiast przewaa w takim wypadku pogld, e spotkalimy imigranta ydowskiego z poudniowej Mandurii, ktry usiuje porozumie si z nami w swoim ojczystym jzyku. A gdy kto na przykad wysmaruje sobie twarz szpinakiem, nie wykluczamy moliwoci, e mamy tu do czynienia ze starym zwyczajem ludowym z Boliwii. Wariat, eby zyska w Izraelu uznanie, musi zrobi co naprawd wystrzaowego. Nic nie przeczuwajc siedziaem pewnego razu na zalanej socem play i rozkoszowaem si powiewami chodnawej bryzy, gdy nagle wytrci mnie z marze widok zezowatego i nieogolonego, lecz niezbyt odraajcego osobnika. Indywiduum poprosio mnie najpierw o zgod na zajcie miejsca obok mnie, po czym odezwao si tymi sowy: - Niezmiernie mi przykro, e indaguj pana, askawy panie, potrzebuj jednak pilnie dziesiciu funtw. Nie bez pewnej irytacji zapragnem wiedzie, na jakim paragrafie i na jakiej ustawie opiera si sformuowane wyej danie. Mj znajomy skin ze zrozumieniem gow i chtnie udzieli mi stosownych wyjanie. - Jestem umysowo chory, askawy panie - rzek spokojnym, budzcym zaufanie gosem. - Pan, jako czowiek inteligentny, z pewnoci wie, co to znaczy. Wedug ustaw tego kraju mog panu teraz bez adnych ceremonii podern gardo albo udusi pana, albo - gdyby moje chorobliwe instynkty mi to podsuny - zrobi z pana kotlet siekany. I co by mi za to zrobiono? Nic by mi za to nie zrobiono. W najgorszym wypadku wsadzono by mnie z powrotem do domu wariatw, skd - dziki opieszaoci mojego nadzorcy - udao mi si przedwczoraj uciec. yczyby pan sobie obejrze notarialnie uwierzytelnione fotokopie moich papierw wariackich? Prosz, oto one. Papiery mojego nowego przyjaciela nie budziy najmniejszych zastrzee. On sam take robi jak najlepsze wraenie: miao si przed sob powanego, trzewego czowieka interesu, nie rzucajcego sw na wiatr, wrcz przeciwnie - wacego kade zdanie starannie. - Nu, co jest? Na co pan czekasz? - zapyta, przy czym w jego oczach pojawiy jakie gorczkowe byski. - Miae pan moe w yciu jeszcze za mao kopotw i chciaby pan troch nowych? Dla

marnych dziesiciu funtw? Niech mi pan wierzy, askawy panie, to si nie opaca! Ja sam te bym chcia zaatwi spraw bez jakich tam ekscesw - pan to powiniene rozumie. Ale, jeeli pan mnie zmuszasz... Ja bd Uczy do trzech. Przy trzy - mwi to panu z dowiadczenia - mnie si pojawi na pysku piana, ja strac nad sob panowanie. A potem - pan sobie nawet nie wyobraasz. Niech pana Bg ma w swojej opiece. Uwaga, ja zaczynam: raz - dwa - ... - Chwileczk - przerwaem. - Czuj si zobowizany zainteresowa pana pewnymi okolicznociami, ktre jak sdz, uszy paskiej uwagi. Ot ja sam te nie jestem cakiem normalny. Mwic midzy nami - na szczcie nie ma tu nikogo obcego - jestem urzdowo atestowanym wariatem i posiadam na t okoliczno dyplomy dwch czoowych instytutw europejskich. Z upodobaniem uprawiam amok, zwaszcza na dugich dystansach. Ale specjalnoci moj jest wiwisekcja ofiar. To ju jest w naszej rodzinie dziedziczne. Dlatego, askawy panie, stale nosz przy sobie n kuchenny. Troch zardzewiay. Nosz go pod koszul, o tutaj - tak na wszelki wypadek. Ciesz si, e mogem pana pozna. Mj go zblad. Przemowa zrobia na nim silne wraenie. Gdy mimochodem signem doni pod koszul, zerwa si z przeraliwym krzykiem i skaczc wielkimi susami znikn w oddali. Powstaem i ja, po czym spokojnym krokiem udaem si na przystanek autobusowy, gdzie rozpdziem oczekujcych ostrym: Rozej si, miejsce dla wariata!, a nastpnie wsiadem do wozu nie odczekawszy w kolejce ani minuty. Jeli chodzi o wspomnianego na wstpie Kazimierza Blaumilcha, to by on czterdziestopicioletnim, nigdzie nie pracujcym saksofonist i bawi, jak ju podano, w Bat Yam, gdzie zajmowa izolatk nr 7. Uleg niedawno napadowi ostrego szau w zwizku z tym, e pielgniarz skonfiskowa mu yk do butw, ktrym to narzdziem pan Kazimierz spodziewa si wykopa tunel umoliwiajcy ucieczk ze szpitala. Przypadek Blaumilcha uchodzi za beznadziejny. Choroba psychiczna zostaa wykryta przed rokiem, gdy pan Kazimierz stara si o paszport1. Od chwili, gdy mu odmwiono paszportu, nieszcznik rozpocz uporczywe drenie kanaw do morza. Po napadzie szau Blaumilch powoli przyszed jednak do siebie, poczeka do zmroku, otworzy drzwi celi i uciek. Od razu trafi na autobus do Tel Awiwu, gdzie prosto jak po sznurku uda si do domu towarowego Solel Boneh i tam niepostrzeenie przepad. Dziao si to w rod. W czwartek o wicie cay ruch na skrzyowaniu Allenby Road i bulwaru Rotschilda2 zamar. Jeszcze przed wschodem soca pojawi si na rodku namiot. Cztery zardzewiae beczki po benzynie ustawione w kwadrat sygnalizoway, e tu wanie rozpoczynaj si wiksze roboty drogowe. O godzinie szstej pojawi si robotnik drogowy cignc za sob nowiutki wider pneumatyczny. O szstej trzydzieci wydry nim dwa na stop gbokie kanay przecinajce si jak litera X i czce wszystkie cztery rogi skrzyowania. Okoo sidmej uda si na niadanie.
1

Izrael jest jedynym pastwem, do ktrego kady wariat moe bez najmniejszych przeszkd przyjecha, adnemu natomiast nie wolno wyjecha - podobno dlatego, eby nie zrobi nam wstydu. 2 Najwiksze i najbardziej ruchliwe skrzyowanie wielkiego, ruchliwego miasta w rozwijajcym si kraju; odpowiada mniej wicej skrzyowaniu Times Square w Nowym Jorku w godzinach szczytu.

O godzinie dziesitej rozptao si pieko. Kolumny dziko trbicych aut koczyy si dopiero na przedmieciach Tel Awiwu. Policja konna kusowaa na wszystkie strony usiujc zaprowadzi jaki ad, ale i ona wkrtce zatona w tym kotle czarownic. Okoo poudnia pojawi si na placu minister spraw wewntrznych i poleciwszy towarzyszcym mu dwudziestu dwum wyszym oficerom policji za wszelk cen przywrci porzdek, uda si pomrukujc gniewnie do ratusza - oczywicie pieszo, bo adna komunikacja nie funkcjonowaa, ani publiczna, ani prywatna. Przy pomocy wszystkich bdcych do dyspozycji ambulansw i wozw bojowych stray poarnej usiowano przebi korytarz przez miasto - prba si nie powioda. Jeden tylko mieszkaniec Tel Awiwu zachowa w tym obdnym zamieszaniu zimn krew: czowiek wykonujcy roboty drogowe. - Tatatata! - klekota wider pneumatyczny w silnych rkach Kazimierza Blaumilcha, ktry powoli, ale nieubaganie dry Allenby Road w kierunku morza. Minister spraw wewntrznych nie zasta kierownika wydziau robt drogowych - doktor Kwibiszew wyjecha do Jerozolimy, a jego zastpca sabo si orientowa w sprawach remontw. Przyrzek jednak ministrowi zatrzyma roboty natychmiast po uzgodnieniu tego z doktorem Kwibiszewem i nada zaraz telegram do Jerozolimy. Take do burmistrza doszy ju wiadomoci o nieszczsnych robotach komunikacyjnych, natychmiast wic delegowa swego sekretarza, by przeprowadzi rozpoznanie na miejscu. Sekretarzowi udao si bez wikszych trudnoci przebrn przez potrjny kordon policji. Wykorzystawszy krtk chwil przerwy w rozrywajcym uszy tatatata zwrci si do robotnika z zapytaniem, kiedy mniej wicej mona oczekiwa zakoczenia robt. Kazimierz Blaumilch pocztkowo milcza. Gdy jednak spostrzeg, e w ten sposb nie pozbdzie si natrta, odwarkn jedynym znanym sobie hebrajskim sowem: - Chammer!3 Pod wieczr w wyniku nadludzkich wysikw i dziki zastosowaniu gazw zawicych udao si policji wprowadzi w tym chaosie wzgldny porzdek, wydoby z matni swoich kolegw i ich konie - jednych i drugich w stanie kracowego wyczerpania - oraz zablokowa ruch w promieniu dwch kilometrw, o czym powiadomiono zarwno magistrat, jak i dyrekcj koncernu Solel Boneh. Dwa dni pniej, natychmiast po otrzymaniu telegramu, powrci z Jerozolimy doktor Kwibiszew i znalaz swj urzd przewrcony do gry nogami: urzdnicy szukajcy w archiwum planu remontu skrzyowania Allenby-Rotschild znaleli dwa cakiem z sob sprzeczne projekty i nikt nie wiedzia, ktry jest waciwy. Doktor Kwibiszew kaza sobie pokaza plany, w obu znalaz powane usterki dotyczce kanalizacji, skierowa wic ca dokumentacj do miejskiego wydziau wodnokanalizacyjnego. Naczelnik tego wydziau uda si jednak wanie w wanej sprawie do Hajfy, w lad za nim posano wic plany specjalnym kurierem. Wrciy bezzwocznie, wszelako z uwag, e chodzi

Dosownie osio. W mowie potocznej: Takiego durnia jak pan jeszcze nie spotkaem.

chyba o jakie nieporozumienie, poniewa Tel Awiw nie ma w ogle adnej godnej uwagi sieci kanalizacyjnej. Po karnym przeniesieniu doktora Kwibiszewa do Ministerstwa Handlu mianowano naczelnikiem wydziau Chaima Pfeiffensteina. Ten, przestudiowawszy gruntownie cae dossier, opatrzy teczki ogromnymi czerwonymi znakami zapytania i odesa je do Ministerstwa Robt Publicznych z prob o wyjanienie, odkd to panuje zasada, e ministerstwo rozpatruje pastwowe projekty budowlane bez uprzedniego skonsultowania si z wadzami komunalnymi. Tymczasem Kazimierz Blaumilch przy akompaniamencie ustawicznego tatatata i w nieodcznym towarzystwie czterech zardzewiaych beczek dotar ju do ulicy Rambam. Bezradnie przygldali si mieszkacy Allenby Road, jak ta niegdy reprezentacyjna arteria komunikacyjna zmienia si w wyboisty trakt przez pustyni z asfaltowego gruzu, ktry nawet piesi przebywaj z najwikszym trudem. Ale daleko byo jeszcze do koca kopotw! Na skutek wyczenia z ruchu Allenby Road i bulwaru Rotschilda boczne ulice zaczy pka w szwach i wymagay niezwocznego poszerzenia. Rzd postanowi rozpisa przymusow poyczk narodow, by zdoby odpowiednie rodki finansowe. Zwaywszy za, e przesunicie zajezdni autobusowej na pnoc okazao si ze wzgldw technicznych niemoliwe, postanowiono spiesznie wyburzy dzielnic mieszkaniow Rabbi Schmuck. Chaim Pfeiffenstein, ktrego aroganck interpelacj Ministerstwo Robt Publicznych zwrcio z do cierpkimi uwagami, zoy burmistrzowi odpowiedni raport, po czym zada od koncernu Solel Boneh natychmiastowych i dokadnych informacji o postpach robt. Odpowied Piotra Amala, dyrektora Solel Boneh do spraw projektowania i przebudowy ulic, nie nasuwaa adnych wtpliwoci, e bdca przedmiotem interpelacji sprawa zostanie rozpatrzona z ca wnikliwoci. Odpisy korespondencji przesano do centrali przesiedleczej Agencji ydowskiej. Zgoszona jednoczenie przez Piotra Amala oferta poredniczenia midzy magistratem a ministerstwem zyskaa wprawdzie poparcie egzekutywy Histadruthu4, zostaa jednak odrzucona przez burmistrza Tel Awiwu dziaajcego w porozumieniu z dyrekcj komunikacji miejskiej, poniewa - ich zdaniem - warunkiem wstpnym jakichkolwiek rozmw winno by wstrzymanie wszelkich robt. Allenby Road tymczasem zmienia si nie do poznania: midzy waami gruzu betonowego i makadamowego cign si gboki rw pokryty grub warstw pyu. Z podziurawionych rur wodocigowych tryskay wysoko efektowne fontanny. Domy mieszkalne opustoszay. Teraz dopiero, w szczytowym punkcie kryzysu, ujawnia si caa polityczna dalekowzroczno Piotra Amala co do wiary w skuteczno negocjacji. Zaprosi on Chaima Pfeiffensteina do siebie na konferencj i po wielogodzinnych, gorcych debatach uzgodniono pogld, e roboty drogowe naley jednak zawiesi, przynajmniej do czasu, a wypowie si w caej sprawie specjalnie powoana komisja parlamentarna. Protok porozumienia przesano w formie memorandum do Gabinetu Ministrw i do Kancelarii Prezydenta.

Centrala zwizkw zawodowych (przyp. tumacza).

Wszystkie te genialne pocignicia stay si jednak nagle nieaktualne. Kazimierz Blaumilch, dziki znakomitemu pomysowi skrcenia w lewo, jeszcze tego samego wieczoru dotar do morza. To, co potem nastpio, nie jest ju niczym osobliwym - po prostu woda morska wdara si do kanau, ktry by niegdy jezdni Allenby Road, i uderzya spienionymi falami w brzeg na bulwarze Rotschilda. Nie upyno wiele czasu, nim miasto spostrzego interesujce moliwoci, ktre stworzya nowa sytuacja. Wkrtce pojawiy si takswki wodne, a w lad za nimi pierwsze prywatne motorwki. ycie odrodzio si na nowo. Oficjalne przejcie drg wodnych do eksploatacji miao przebieg nader uroczysty. Burmistrz w serdecznych sowach wyrazi koncernowi Solel Boneh podzikowanie za planowe i terminowe zrealizowanie tak gigantycznego zadania inwestycyjnego oraz poinformowa obywateli, e Tel Awiw bdzie odtd uywa tytuu Wenecji Bliskiego Wschodu.

Paski numer pokoju, sir?


O konkurowaniu z Wenecj nikt z nas powanie, rzecz prosta, myle nie moe, z tego chociaby powodu, e po naszych ulicach mona stosunkowo atwo porusza si pieszo. Pod tym wzgldem nie jestemy atrakcyjni. Tym, co nas mimo wszystko czyni przedmiotem zainteresowania ze strony midzynarodowego ruchu turystycznego, jest fakt, e zamieszkujemy okolice, ktre dla wiernych wielu wyzna uchodz za Ziemi wit: dla ydw jest to kraina ich przodkw, dla chrzecijan - kraj, w ktrym y Nazarejczyk, dla muzumanw - kraj, w ktrym dziaa Legion Arabski, dla Amerykanw kraj ropy naftowej. Najpikniejszy, najatrakcyjniejszy kraj nie znaczy wszake nic, jeli nie dysponuje luksusowymi hotelami. Skoro wic jaki bogaty yd chce pomc krajowi swych przodkw, to buduje tam tego rodzaju hotel. Jest to poza tym bardzo korzystna inwestycja. Cudzoziemiec w podry o niczym innym nie marzy, jak tylko eby by naciganym przez tubylcw. Od tej reguy nie ma wyjtkw take w Pastwie Izrael. Biada miejscowemu ydowi, jeli odway si stan w takim hotelu. Ja sam popeniem kiedy ten grocy bankructwem bd. Udao mi si mianowicie w sposb zgoa nieoczekiwany wyrwa z pazurw urzdu skarbowego troch funtw, postanowiem wic urzdzi sobie za to wczasy - takie z rozmachem, luksusowe. Mj wybr pad na Super-de-Luxe-Hotel posiadajcy wasn pla, wasny plac golfowy, wasne tereny krykietowe i, jak zobaczymy, wiele jeszcze innych wasnych rzeczy. Pa w oniemielajco wykwintnej liberii otworzy drzwi mojej takswki i zapyta: - Paski numer pokoju, sir? - Tego jeszcze nie wiem - brzmiaa moja odpowied. - Dopiero co przyjechaem.

Pa skierowa mnie do wyoonej marmurami recepcji, gdzie jaki wyszy agent sub tajnych poda mi do wiadomoci mj numer pokoju: 157. Numer zosta niezwocznie wniesiony przez pazia do notesu. Tajny agent wrczy mi wysadzany diamentami klucz z dwudziestoczterokaratowego zota. Wkroczyem do pokoju numer 157 i poczem si rozpakowywa. Gdy zapragnem umy rce, zauwayem, e brak myda. Zadzwoniem po niewolnic. Przyniosa mi zawinite w celofan, importowane z Hollywood mydeko, i zapytaa: - Paski numer pokoju, sir? - 157 - odpowiedziaem. Suebnica wycigna notes i starannie wpisaa na nowej kartce: 157. Po umyciu rk udaem si do sali konsumpcyjnej hotelu, gdzie - nie naprzykrzajc si zbdnymi pytaniami - postawiono przede mn filiank herbaty i dwie grzanki. Poniewa bardzo lubi grzanki, poprosiem o jeszcze jedn. - Numer pokoju? - zapyta kelner z wyniosoci waciw dyplomatom tu przed odejciem na emerytur. Moje 157 zostao starannie zanotowane. W drodze powrotnej do pokoju omieliem si zapyta generaa brygady, penicego tu sub portiera, o dokadny czas: - Mj numer pokoju 157 - powiedziaem. - Ktra godzina? - Pita trzydzieci dwie - odpowiedzia brygadier i wnis numer 157 do grubej ksigi. Przebierajc si do kolacji zadaem szczotki do ubrania (157), a pniej poprosiem o DDT przeciwko moskitom (157). Poniewa cige ksigowanie mojego numeru zaczo mnie zwolna denerwowa, udaem si do sali audiencjonalnej dyrektora hotelu i poprosiem o przyjcie. - Czemu, o Panie - zapytaem - przy kadej okazji musz podawa numer pokoju? Jego Lordowska Mo zmierzya mnie wyniosym spojrzeniem i odrzeka w chodnej oksfordzkiej angielszczynie:5 - Wszelkie wiadczenia nie objte ryczatem wstawiane s do rachunku kocowego, sir. W zwizku z tym nasz personel musi by bieco informowany o numerach pokojw naszych goci. Jaki jest paski numer, sir? - 157. - Dzikuj, sir - odrzeka Jego Lordowska Mo i zanotowaa: Inf. dla nr 157. 157 stao si jakby motywem przewodnim moich dni. Nie miaem wrcz odezwa si do kogokolwiek, zanim nie podaem swego numeru. Gdy zamwiem raz szklank soku grejpfrutowego i nie dostaem, pozwoliem sobie zwrci kelnerowi uwag, by rozway, czy nie powinien wpisa do notesu uwagi: Nie pod. grejpfr. dla 157. Take ceremonie przedstawiania si przebiegay wedug

Personel w izraelskich hotelach luksusowych uywa wycznie Oxford English, dlatego amerykascy ydzi musz posugiwa si tumaczami. W ostatecznoci jednak obie strony mog si porozumie w jidysz.

innych manier. Rzec by mona - wiziennych. Gdy przedstawiaem si komu, nie wymieniaem nazwiska, lecz mwiem: - 157. Bardzo mi przyjemnie. - Mnie rwnie - odpowiedzia ksi Weingartner, szef recepcji, wpisujc niezwocznie w notesie: Przedst. nr 157. Nagle jednak sytuacja cakiem si zmienia. Siedziaem wanie na Tarasie Ametystowym i gboko wdychaem pene ozonu powietrze wieczorne, gdy zbliy si do mnie jeden z nadzorcw trzymajc w rku notes. - 157 - powiedziaem. - Wspaniae powietrze. - 57 - zanotowa nadzorca. - Dzikuj, sir. Ju chciaem sprostowa pomyk, gdy nagle jaka tajemnicza sia mnie od tego powstrzymaa. Dziwaczne myli zaczy kry w mej gowie i koncentrowa si wok cakiem nowych, wielce obiecujcych moliwoci... Wieczorem w restauracji zamwiem ekstra du, ekstra wysmaon porcj wtrbki cielcej. - Numer pokoju? - zapyta kelner, byy pukownik krlewskiej gwardii przybocznej. - 75 - odpowiedziaem. - 75 - zanotowa pukownik. - Dzikuj, sir. Tak to si rozpoczo i dziki temu prostemu odkryciu mogem realizowa w cigu nastpnych dni takie yczenia, o jakich przedtem zdarzao mi si marzy we nie. Dwa razy popynem sobie specjalnie dla mnie wynajtym luksusowym jachtem (75), trzy razy zachciao mi si oglda indyjskie tancerki brzucha (75), raz wystp trupy liliputw (75). Nie byo dla mnie rzeczy zbyt luksusowej. Jeli ju si jest na wczasach, nie wolno by maostkowym. Kto jest maostkowy, niech siedzi w domu albo hoduje cytryny. Po dwch wspaniaych tygodniach opuciem hotel. Ksi Weingartner wrczy mi rachunek kontrasygnowany przez Jego Lordowsk Wysoko Dyrektora Hotelu. Opiewa wszystkiego na 390 funtw. W tej kwocie mieciy si ju wszelkie wiadczenia nie objte ryczatem: mydo (5,-), informacja (3,10), wdychanie powietrza wieczorem (4,90) i kilka innych drobiazgw. Mskim uciskiem doni poegnaem personel. Generaowi brygady wrczyem 100 funtw, jego adiutantowi - 50 funtw6. Gdy wsiadaem do takswki, w recepcji rozegraa si przykra scena. Pewien gruby, ysy pan dosta napadu szau. Rwa na strzpy rnego rodzaju rachunki, a z jego nieskoordynowanych okrzykw

W Izraelu nie ma zwyczaju dawania napiwkw, poniewa wedug pogldw goci uchybiaoby to godnoci osobistej personelu, pojtej w sensie takim, jak to jasno formuuje definicja ONZ. Pogldy kelnerw nie s tak dogmatyczne.

wynikao, e ani mu si ni paci 2600 funtw za 29 porcji smaonej wtrbki, ktrej ani nie zamawia, ani nie spoywa. Byo w tym co zawstydzajcego. Czy naprawd nie mona takich drobiazgw zaatwia inaczej, jak tylko nieopanowanym krzykiem?

Jestemy z zarzdu miejskiego


Przez dwa tysice lat diaspory cierpieli ydzi ucisk od obcych wadcw, obcych urzdnikw, obcych urzdw. Nic dziwnego, e teraz, gdy maj wasne pastwo, zbudzia si w nich potrzeba odgrywania roli wadzy samemu. Oto may przykad takiej prywatnej inicjatywy:

Znw ja i mj przyjaciel Jossele - jeli chodzi o sztuk wakonienia czempion klasy wiatowej szwendalimy si od kawiarni do kawiarni, zgoa nie majc pojcia, co robi z reszt tak piknie rozpocztego popoudnia. Ju mielimy si rozsta z powodu braku perspektyw na jakkolwiek godziw rozrywk, gdy nagle Jossele wpad na pomys: - Wiesz co? Zabawmy si w gr My jestemy z magistratu. Po czym wcign mnie do najbliszej bramy i zadzwoni do pierwszych z brzegu drzwi. Gdy nam otwarto, wepchn mnie do rodka i sam wszed take. - Szalom - powita gospodarzy. - Jestemy z zarzdu miejskiego. Gospodarz zblad, obj ramieniem on i zapyta o powd naszych odwiedzin. - Pan zaniedba poda nam liczb siedzisk w paskim mieszkaniu - rzek Jossele i wycign z zewntrznej kieszeni marynarki kilka papierw, listw, niezapaconych rachunkw itp. - Paskie deklaracje od duszego ju czasu byy podejrzane, askawy panie. - Jakie deklaracje? - Paskie deklaracje podatkowe odnonie do stanu zasiedziskowania lokalu. Kada jednostka siedziskowa winna by zapodana - nie czyta pan gazet? - Ja... ja... - jka si obwiniony. -Ja przyznam si, gdzie... co takiego czytaem... Ale mylaem, e to dotyczy tylko lokali biurowych. - Czy moglibymy przeprowadzi wizj lokaln? - zapyta Jossele z wyszukan grzecznoci. Zlustrowalimy mieszkanie i zanotowalimy cztery fotele w gabinecie, po dwa krzesa w obu sypialniach i jeden taboret ukryty pod stoem kuchennym. Towarzyszyli nam przeraeni gospodarze. - Czy macie pastwo w domu wiadro? - zapyta z kolei Jossele. - Tak. Jedno.

- Odwrcone dnem do gry uwaa si za siedzisko rezerwowe. Jossele odnotowa wiadro jako nadwyk. Gospodarz wpad w sza: - Tego ju za wiele! Jakbym nie do paci wam podatkw! - Czego pan chce ode mnie? - replikowa Jossele z niewinn min. - Ja jestem tylko takim maym, malutkim urzdnikiem, ktry musi wykonywa obowizujce instrukcje. Po czym, spojrzawszy wspczujco w oczy obiektowi swych instrukcji, poinformowa: - Cay kram bdzie pana kosztowa co tak okoo 270 funtw. Pani domu, wyranie ta bardziej trwoliwa poowa maestwa, chciaa uici naleno natychmiast. Jossele odmwi przyjcia pienidzy. Nie by w stanie na miejscu obliczy odsetek i kar za zwok. Potem poegnalimy si. W nastpnym mieszkaniu zarejestrowalimy wszystkie dziurki od klucza i oboylimy gospodarzy podatkiem 390 funtw w skali rocznej. W cigu godziny obsuylimy w ten sposb cay dom. Cokolwiek by si przeciwko naszemu magistratowi rzeko, trzeba jednak przyzna, e dziki niemu mona niekiedy spdzi cakiem interesujce popoudnie.

Reakcja acuchowa
Nikt nie zmusza imigrantw, aby dla idei wstpowali do kibucw. Nasz nieduy kraik oferuje szerokie i lukratywne pespektywy take inicjatywie prywatnej. Gdy na przykad rozejdzie si pogoska, e jaki nowo przybyy yd otrzyma zezwolenie na przywz pudeka igie, cay iglany rynek izraelski popada w dzik panik. Pudeko igie zaspokaja potrzeby tego kraju na pi lat. W takich wypadkach nasi geniusze finansowi (a mamy takich, nie tylko wojskowych!) znajduj natychmiast rwnie genialne rozwizanie. Zazwyczaj wykupuj ze bezcen cay zapas igie na spanikowanym rynku, a pudeko imigranta ostentacyjnie zatapiaj w morzu. Po czym rubuj mar zysku i zarabiaj krocie. Naley zauway, e przy tej operacji wcale nie jest konieczne, aby w pudeku imigranta faktycznie znajdoway si igy. Chodzi o to, eby jakie pudeko albo w ogle jaki przedmiot podobny do pudeka zosta wrzucony do morza. Przewanie kupcy i rzemielnicy nie ciesz si w tym kraju takim szacunkiem jak choby w Stanach Zjednoczonych. Prawdopodobnie dlatego, e w stosunkach z klientami nie zawsze bywaj rwnie poprawni jak Amerykanie. Nigdy nie zapomn tego szewca z Bronxu, ktry wywiesi w swoim oknie ogromny plakat z napisem: Naprawiam buty, podczas gdy klient czeka. Zreperowa mi obuwie

w cigu trzech miesicy i nie da si zaprzeczy, e w cigu tych trzech miesicy istotnie czekaem na swoje buty. Amerykascy rzemielnicy s bardzo sowni. W Anglii kady ojciec wie mniej wicej, kim bdzie jego syn: piekarzem, przemysowcem czy urzdnikiem pastwowym, lordem czy socjalist (albo jednym i drugim). Nie u nas takie rzeczy! U nas nawet doroli nie maj czsto pojcia, jak bd zarabiali na ycie nastpnego dnia. Zdarzao si, e kto zagadnity na ulicy o jaki adres zaczyna od tej chwili zarobkowa jako przewodnik turystyczny. Ja (eby poruszy wreszcie interesujcy nas temat), ja produkuj ostatnio maszyny pralnicze. Pierwotnie uprawiaem zawd rzebiarza, co nie wykluczao te funkcji stra nocnego, zanim zostaem pisarzem. I bybym chyba nadal elektromechanikiem, gdyby Spieglowie nie zaprosili nas wtedy do siebie. By chodny wieczr niedzielny, gdy poszlimy z wizyt do Spieglw. W cigu dwch godzin wynudzilimy si tak miertelnie, jak nigdy w yciu. Wyznaj to niechtnie, bo Spieglowie, szczeglnie on - Aurel, s sympatycznymi ludmi i przemiymi gospodarzami. Ale rozmowa si jako nie kleia i okoo dziesitej musielimy ju niemal podpiera powieki zapakami. O wp do jedenastej zrozumiaem, e jeli si natychmiast nie poderw, to zabraknie mi si nawet na obudzenie ony. Mobilizujc resztki energii podniosem si i owiadczyem gospodarzom, e musimy ju ich poegna. - Nie! Tego nam nie moecie zrobi! - z krzykiem wyrwaa si ze swej drzemki pani Spiegel. - Po co ten popiech? - Przykro mi - bkaem. - Jednake... koniecznie musimy... Mam bardzo wane spotkanie... interesy... Naprawd bardzo mi przykro... - Nie bd taki zasadniczy - powiedzia Aurel Spiegel. - Tam przecie mog na ciebie troch poczeka. Udao mi si nada gosowi wiarygodny ton smutku: - Sam bym wola pozosta. Ale c robi... Jeeli si nie pospieszymy, ucieknie nam ostatni autobus. - A dokd to si wybieracie tak pno? - Do Petach Tikwa7. Tam si wanie umwiem. Niestety... - Trudno! - Aurel podda si. - W takim razie podrzuc was do przystanku. - Nie, nie - zaprotestowaem. - Nie fatyguj si! W ogle prosz sobie nie robi adnych kopotw! - Drobiazg - powiedzia Aurel i zacz wkada paszcz. Na przystanku wysiedlimy z auta i podzikowalimy gorco Aurelowi za przysug. Odczekawszy kilkanacie sekund ruszylimy pieszo w stron domu. Nie docenilimy zotego serca Aurela. Ju za chwil hamowa obok nas. - Dokd? Dokd, kretyni? Przecie autobus do Petach Tikwa to nie w t stron!

Petach Tikwa ley 12 mil od Tel Awiwu - bardzo daleko jak na Izrael, gdzie w pocigach umieszczone s tablice: Nie wychyla si na Jordani!.

Po czym wcisn nas, poczciwiec, z powrotem do auta i zawiz na waciwy przystanek, gdzie nie byo ani ywej duszy. Aurel, nie poddajc si zmczeniu, starannie zacz studiowa rozkad jazdy. Po chwili cikie westchnienie wyrwao si z jego piesi: - Aj, aj, aj! Ostatni autobus odjecha przed picioma minutami. To straszne! Spnicie si na to wane spotkanie. - Nie szkodzi - staraem si go uspokoi. - Takie wane to ono znw nie byo. - No, no! Nie upieraby si tak z wyjciem, gdyby nie byo wane... Ale wiecie co? Po prostu podrzuc was swoim wozem. - O, na to nie pozwol! - krzyknem. - Gocinno te ma swoje granice! - Ani sowa wicej - rozstrzygn spraw Aurel. - Oka bym dzi w nocy nie zmruy, gdybym was natychmiast nie odwiz do Petach Tikwa. I pojechalimy. W czasie caej drogi klczelimy z on na tylnym siedzeniu, tpo patrzc na oddalajce si wiata Te Awiwu, peni najczarniejszych myli. Petach Tikwa pawio si w agodnym wietle ksiyca. - Jaki adres? - zapyta Aurel i stumi ziewnicie. Mj umys zacz gorczkowo pracowa. Jedynym adresem, jaki w Petach Tikwa znaem, by hotel Grynszpana8, i to tylko dlatego, e kiedy mieszka tam jeden z moich wierzycieli. Zwrciem si wic do Aurela: - Wysad nas, prosz, przed Grynszpanem. Wreszcie auto przystano. Jeszcze raz podzikowalimy Aurel owi za jego zniewalajc uczynno i wkroczylimy do hotelu. Przyj nas portier nocny - jako nie najlepiej usposobiony. - My tylko na chwileczk - powiedziaem mrugnwszy do niego. - Zaraz sobie pjdziemy. Gdy tak stalimy czekajc na definitywny odjazd auta Aurela, nagle moja ona a si zachwiaa: - On wraca - wyszeptaa. Drzwi obrotowe zawiroway i wyoni si z nich Aurel. Wyjani, e troch przemarz, i zada szklanki herbaty. Niezadowolenie portiera podskoczyo o jeszcze jeden stopie. - Co si tu dzieje? Kogo pan waciwe szuka? - Kto? Ja? - Tak, pan.

Take w Izraelu wszystkie hotele s w ydowskich rkach! Jak to si skoczy?

- Jeli mnie pan ma na myli, to... umwiem si tu na spotkanie... No wic krtko i wzowato... musz z nim zaraz rozmawia. - Jak si nazywa ten go? - Co to znaczy: jak si nazywa? Aha, rozumiem... oczywicie... Pan pyta o jego nazwisko. Herszkowicz, jeli si nie myl. Tak, oczywicie, Herszkowicz. Czy pan Herszkowicz ju przyjecha? - Owszem - odpowiedzia portier. - Jest ju tutaj. - Prosz, niech pan sprawdzi jeszcze raz. On musi tutaj by. Umwiem si z nim. - Przecie mwi panu, e jest. Pokj 23. - To jest prawdziwy Herszkowicz! Przysigbym, e nie przyjedzie. - Ale przyjecha - wycedzi portier. - Ile razy mam panu powtarza, e on tu jest. - Kto jest? - Herszkowicz! W pokoju numer 23. Zaraz do niego zadzwoni. - I zanim zdyem temu zapobiec, chwyci za suchawk. - Pan Herszkowicz? Przepraszam, e przeszkadzam. Niestety, musz pana obudzi... Tutaj jest kto, kto pilnie chce z panem rozmawia - zatka mikrofon doni i zwrci si do mnie: - Herszkowicz pyta, o co chodzi. - Sprawa osobista - odpowiedziaem. - cile poufna. Gdy Herszkowicz zjawi si w piamie, z na wp zamknitymi jeszcze oczami, miaem wraenie, e konierzyk zrobi mi si o dwa numery za ciasny. Na czoo mojej ony wystpiy kropelki potu. Tylko Aurel siedzia spokojnie i ze smakiem siorba swoj herbat. Herszkowicz przystpi do mnie z min nie rokujc nic dobrego. Nagle, jak za dotkniciem rdki czarodziejskiej, oblicze mu si rozjanio: - Halo, stary draniu! - krzykn rozpromieniony. - Co ty tu robisz? Co za mia niespodzianka! Przez nastpn minut obaj przyjaciele, Herszkowicz i Aurel, zajci byli wzajemnym poklepywaniem si po plecach. W kocu Herszkowicz dowiedzia si od Aurela, e to nie on, lecz my jestemy tymi, ktrzy chc z nim pilnie rozmawia. - Czego pan sobie yczy ode mnie? - zapyta grzecznie Herszkowicz. - Hm, to nie jest takie proste. Pali pan? - Nie. - Ja te nie. Dawniej to paliem fajk, ale mj lekarz... - Ja pana bardzo przepraszam, ale czego pan sobie ode mnie yczy?

- A wic, panie Herszkowicz... Mam interes do pana... - Jaki interes? - Pan przecie wie... - Maszyny pralnicze? - O, wanie! - wykrzyknem. - Maszyny pralnicze! - No tak, teraz rozumiem paski popiech - powiedzia Herszkowicz. - Natychmiast zatelefonuj do Neumanna w Hadera. - Prosz, nie teraz - powiedziaem skwapliwie. - Jest pno. Moglibymy porozmawia z panem Neumannem rano. - Zwariowa pan? Rano pan Neumann leci do Mediolanu! To mwic wykrci numer i j si usprawiedliwia przed najwyraniej wciekym Neumannem, e go o tej porze wyciga z ka, ale tu jest czowiek z Tel Awiwu, ktry dopiero co przyby i chciaby od razu sfinalizowa ca spraw. W minut pniej Herszkowicz wrci do naszego stolika i zakomunikowa nam, e musimy natychmiast jecha do Hadera. Najlepiej bdzie - Aurel chyba nie odmwi - jeli pojedziemy tam jego samochodem. Aurel zawiz nas na miejsce. Neumann, jegomo o typowo cholerycznym temperamencie, wszed od razu in medias res i poinformowa nas, e do dyspozycji jest jeszcze 30 procent akcji: - Kupuje pan? Tak czy nie? - Ja... ja chciabym si jeszcze troch zastanowi. - Jak pan sobie yczy - Neumann powsta. - Ale eby ju mie pewno, poszukamy teraz Weingartnera. Chod pan. - Ja nie potrzebuj adnego Weingartnera - wykrztusiem ochryple. - Bior te akcje. Stosy wszelkich moliwych papierkw podpisywaem jak w malignie. Gdy wreszcie miaem to poza sob, doprowadziem on do przytomnoci, a o wicie bylimy ju w Tel Awiwie. W drodze do biura kupiem gazet. Tuste czcionki na stronie tytuowej obwieszczay, e Koncern Przemysowy Neumanna-Kishona w Hadera zaoy najwiksz w Izraelu fabryk maszyn pralniczych: Solel Boneh9 ma 42% udziaw, Neumann - 28%, ja - 30%. Fabryka, wedug gazety, wkrtce rozpocznie produkcj i cakowicie pokryje zapotrzebowanie rodkowego Wschodu na maszyny pralnicze.

Solel Boneh jest kapitalistycznym przedsibiorstwem socjalistycznych zwizkw zawodowych. Aby janiej zda sobie spraw z wielkoci tego przedsibiorstwa, trzeba wiedzie, e Pastwo Izrael jest integralnym skadnikiem Solel Boneh.

Oldtimer
Nowo przybyy do Izraela yd moe robi co mu si ywnie podoba. W pierwszym roku na przykad moe wcale nie paci podatku dochodowego. Niektrzy przedsibiorczy obywatele uczynili sobie z tego nawet cakiem zyskowny proceder: co pewien czas opuszczaj kraj, by wkrtce powrci jako nowi imigranci. Mimo tych przywilejw imigrant przywyk na wszystko si skary. Ten, ktry si na nic nie skary, uchodzi za idiot albo za wielkiego kapitalist. (Tu trzeba zauway, e cay wielki kapita izraelski dosta si w rce ydowskie. Budzi to zrozumiae niezadowolenie w szerokich koach spoeczestwa). Take sytuacja imigrantw pozbawionych rodkw do ycia (liczba ich osiga zdumiewajco wysoki poziom!) wcale nie jest najgorsza. S ludzie, ktrzy przed dwudziestoma laty przybyli tu z jednym kuferkiem i nadal s wacicielami tego kuferka. Nazywa si ich oldtimerami. Wszyscy, gdy byli jeszcze modzi, wycierpieli dla swych ideaw rzeczy nieopisane. Susznie wic przejawiaj zdrow niech do tych ydw, ktrzy przybyli pniej i - zdaniem oldtimerw - prowadz jedwabny tryb ycia. Gniew i wstrt wyraao oblicze pewnego starszego pana, ktry zatrzyma mnie raz przed wejciem do kina: - A dokd ci to tak pilno, Jossele? Owiadczyem mu, e mam bilet i wybieram si do kina. - Bilet do kina - powtrzy z przeksem. - Ja w twoim wieku to byem zadowolony, gdy mi si udao kupi ogrek na kolacj. Ale bilet do kina?! Przed trzydziestoma laty nikomu do gowy nie przyszo, eby si wczy po kinach. W tamtych czasach to tdy cigny jeszcze karawany jucznych wielbdw. A z bulwaru by widok na otwarte morze. - To ciekawe - przyznaem - ale ja musz jeszcze do domu. - Do domu? - pokiwa gorzko gow. - My nie mielimy adnych domw. Brao si par skrzynek i puszek po konserwach, skadao si to do kupy, owijao papierem pakunkowym - i takie byy nasze domy. A meble masz? - Takie jakie byle jakie - byem ju ostrony. - Przewanie to siedzimy na cegach. - Na cegach? O cegach mymy nawet marzy nie mieli! Bo i skd mielimy bra pienidze na zakup cegie? - Nie wiem - wyznaem speszony. - Ale tak prawd mwic, to ja tych cegie nie kupiem: ja je ukradem z takiego nie strzeonego placu budowy. - Ukradem! - w gosie starszego pana dudnio oburzenie. - Ja osiemnacie lat tu przeyem, zanim si odwayem ukra swoj pierwsz ceg! Pod gow to mymy wtedy mieli tylko piasek. A wod pijasz? - Czasami. Przewanie tak raz na tydzie...

- Raz na tydzie? - chwyci mnie za ramiona i potrzsa jak mikserem. - A czy ty wiesz, chopcze, e wtedy w Jerozolimie za wod trzeba byo paci yw gotwk? Jzyk przykleja ci si do podniebienia, a ty nic! Nie miae nawet zamanego piastra, eby kupi szklank wody, Jossele! - Ja nie jestem aden Jossele - omieliem si zauway. - A poza tym, prosz pana, ja w ogle pana nie znam. - Nie znasz mnie? - warkn mj rozmwca. - Gdybymy my, bdc w twoim wieku, pozwolili sobie bezczelnie kogo nie zna, no, to dostalibymy za swoje! Ale wam, todziobom, wolno dzi wszystko. Wszystko! Po czym odwrci si i odszed kipic gniewem. Czuem si nic nie wart. Ziemia chwiaa si pod moimi stopami. Musiaem przysi na krawniku. Jaka takswka przejechaa mnie. Dawniej pionier, eby go takswka przejechaa, musia lee na jezdni osiemnacie do dwudziestu lat. Czasy si zmieniy.

Opieka spoeczna
W cigu dwunastu lat swego istnienia Pastwo Izrael przyjo dwa razy wicej imigrantw, ni miao mieszkacw na pocztku. Co, rzecz prosta, spowodowao niejakie trudnoci. Mona sdzi, e Stany Zjednoczone miayby take kopoty, gdyby im tak nagle przybyo 340 milionw obywateli. Choby problem zaopatrzenia wszystkich w telewizory. W Izraelu gwnym problemem jest oczywicie sprawa mieszkaniowa. Bo ile wreszcie miast mona wybudowa w cigu tygodnia? Najwyej dziesi, no, niech bdzie nawet pitnacie. A to te nie wystarcza. Imigranci, gwnie ydzi pochodzcy z pustynnych okolic Bliskiego Wschodu, otrzymuj pocztkowo tak zwane Maabaroth, czyli prowizoryczne zakwaterowanie w blaszanych barakach obozw przejciowych, i pozostaj tam pniej przez cae lata. Pastwo nieustannie troszczy si o ich istotne potrzeby materialne. Prcz tego funkcjonuje cay szeroko rozbudowany aparat opieki duchowej, dbajcy o dobre samopoczucie osiedlecw. O tym, e praca w takim aparacie nie jest czym tak prostym, jak by si wydawao, przekonuj ponisze sceny z ycia obozowego: Osoby EWA - wykwalifikowana pracownica Urzdu Opieki Spoecznej SAADJA SZABATAI KIEROWNIK OBOZU PRZEJCIOWEGO ONA SAADJI SZABATAJA

KIEROWNIK OBOZU (rozgldajc si z Ew po barakach) Musi mieszka gdzie tu niedaleko. Jaki numer, powiada pani? EWA (moda dziewczyna, biaa bluzka, somkowy kapelusz, wyranie przepracowana i le znoszca upa. Taszczy pkat tek wyadowan do granic moliwoci papierami wszelkich formatw i kolorw. Po dugim, nerwowym przewracaniu kartek wyciga wreszcie potrzebne akta) On si nazywa Szabatai. Saadja Szabatai. Barak 137. Jego ona bya u nas ostatnio przed dwoma tygodniami. KIEROWNIK A na co si skarya? EWA {przegldajc papiery) Na... na... waciwie to na wszystko. Zna pan tych Judzi? KIEROWNIK (kiwa gow, jakby chcia powiedzie niestety) Tak, znam ich. To bardzo skomplikowana rodzina. EWA Jak to? KIEROWNIK Zaraz to pani wyjani. EWA Momencik, prosz. (wyjmuje notes i dugopis) Prosz, sucham. KIEROWNIK A wic: Saadja Szabatai to chory czowiek i ma liczn rodzin. EWA (notuje) Chory... liczn rodzin... KIEROWNIK ... trzy razy by w szpitalu, trzy razy uciek i wrci do nas... EWA (pisze) ... trzy razy uciek... KIEROWNIK Te jego cechy sama pani zauway. EWA (pisze) ... sama zauway... KIEROWNIK (umiecha si) Czy pani skoczya kursy stenografii? EWA (lekko dotknita) Jestem absolwentk Szkoy Postpowej Opieki Spoecznej. KIEROWNIK Gdzie? EWA W Ameryce. Byam na stypendium. Poznalimy tam najnowoczeniejsze teorie psychologiczne. KIEROWNIK A jak si to sprawdza w praktyce, u nas? EWA (niepewnie) Dzikuj... waciwie to... ja jeszcze nigdy... Pani Szabatai ukazuje si w drzwiach blaszaka, przyglda si obojgu nieufnie. Raczej nie robi wraenia kobiety wypielgnowanej. Poza tym jest w odmiennym stanie. KIEROWNIK Zetkna si ju pani z prac w obozie przejciowym? EWA Dopiero raz.

KIEROWNIK Kiedy? EWA Dzisiaj. KIEROWNIK (tumic miech) ycz pani powodzenia. (Do pani Szabatai) Czy pani jest on Saadji Szabataja? Pani Szabatai gapi si na niego bez sowa. KIEROWNIK To chyba jednak ona... No, spotkamy si pniej. ycz wszystkiego najlepszego. (odchodzi) EWA Miejmy nadziej, e mi wszystko pjdzie dobrze, (przyglda si pani Szabatai badawczo, pani Szabatai przyglda si badawczo Ewie. Dusze milczenie) PANI SZABATAI Panienko... EWA Mam na imi Ewa. PANI SZABATAI Ty jest nowa opieka? EWA Tak, to ja. Od tej chwili bd si zajmowaa wszystkimi pani kopotami. Pani jest przecie pani Szabatai? PANI SZABATAI Kto? EWA Pytam, czy pani jest on Saadji Szabataja. PANI SZABATAI Nie, ja jest ona Saadji Szabataja. EWA Czy mona? (siada na kulawej awce przed barakiem i znowu wyciga notes) PANI SZABATAI Ja nie pisa, panienko... EWA Prosz mi mwi Ewa. PANI SZABATAI Nie ma chleb, panienko. Nie ma praca. Siedem dzieckw, panienko. Behyat Allah, siedem dzieckw, a jedno tu (wskazuje na brzuch). Ben Gurion!10 EWA (szpera zakopotana w teczce) Pani Szabatai, czy kto z Urzdu Opieki Spoecznej spisywa ju podstawowe dane personalne pastwa? (przygotowuje formularz i dugopis). PANI SZABATAI Mj m on ju przychodzi. EWA wietnie. Zaczekam na niego, (nie bardzo jednak wie, co pocz. Zaczyna co pisa, potem to zamazuje, mnie papiery) PANI SZABATAI Panienko... EWA Ewa. Prosz mi mwi Ewa.

10

Orientalni ydzi uywaj wykrzyknika Ben Gurion! mniej wicej w takim sensie jak Anglicy Good Lord!

PANI SZABATAI To jest moja m, panienko - Saadja, to jest nowa opieka. Saadja Szabatai, brodaty, orientalny yd - okazaa posta, skania si z powcigliw godnoci. EWA Pan Szabatai? SZABATAI Sucham. (skinieniem doni oddala on - ta posusznie znika we wntrzu blaszaka). EWA Czy nie zechciaby pan usi? (Szabatai ceremonialnie przysiada si na awce) Paska ona mwia mi, e pan nie ma pracy. SZABATAI Nie mam. EWA Zna pan jakie rzemioso? SZABATAI Ja jestem szewc. Nikt mnie nie chce da roboty. EWA Od jak dawna jest pan szewcem? SZABATAI Ja jaszcze nigdy nie pracowaem. EWA Nigdy? SZABATAI Nigdy. EWA No tak. A jakiego rodzaju buty pan robi? SZABATAI Ja jestem szewc. Ale mnie nikt nie chce da roboty. EWA Czy pan ju prbowa zatrudni si jako szewc? SZABATAI Jeszcze nigdy. EWA Dlaczego? SZABATAI Ja mam sabe serce, panienko. Mnie wolno wykonywa tylko lekk robot. EWA Czyby praca szewca bya tak wyczerpujca? SZABATAI Dla mnie tak. Bo ja nie mam adnej praktyki. EWA (robi notatki) Musi pan w porednictwie poprosi o jak lejsz prac. SZABATAI Nie dadz mi. Nikt mi nie chce da roboty. Moe pani mi zaatwi jak prac? EWA To nie naley do moich obowizkw. SZABATAI Nie musi nalee. Pani mi tylko da karteczk. EWA Chwileczk, panie Szabatai! eby nie byo nieporozumie: ja nie jestem z urzdu zatrudnienia!

SZABATAI To niech mi pani tylko da karteczk 11 EWA Ja nie mog panu da adnej karteczki, panie Szabatai. Ja nie mam adnych znajomoci w urzdzie zatrudnienia. A moim zadaniem jest uatwi panu ycie i pomaga w sprawach wewntrzrodzinnych. A zatem - co mogabym dla pana zrobi, panie Szabatai? (wyciga dugopis) SZABATAI Pani moe mnie da karteczk do urzdu zatrudnienia. EWA (traci cierpliwo) Ode mnie pan adnej karteczki nie dostanie, (opanowuje si) panie Szabatai. Ja bardzo prosz. Zbadamy teraz bardzo spokojnie sytuacj pastwa. (rozkada formularz) Ile dzieci pastwo macie? SZABATAI Sze. Szalom, Mordechai, Abdallach, Maca, Chaduba, Szymsze i Uri. EWA (notuje imiona) Ale to jest siedem. SZABATAI Siedem? No dobra, niech bdzie siedem. I dochodzi jeszcze Gula. EWA Kto to jest Gula? SZABATAI Taka jedna stara kobieta. Mieszka z nami. Ona nie moe si ju rusza. Ona moe jeszcze tylko je. EWA Czy to jaka paska krewna? SZABATAI Skd ja mam wiedzie, czy jest krewna? Ona przyjechaa tu z nami. Ona musi by krewna, bo by nie mieszkaa z nami. Ale ona nie moe si w ogle rusza. Ona opiekuje si naszymi dziemi. EWA Hm... tak... bardzo interesujce, panie Szabatai. Pan ma naprawd bardzo... bardzo du rodzin... SZABATAI Czy pani chce mi pomc, panienko? EWA Oczywicie. Po to tu wanie jestem. SZABATAI To niech mi pani da karteczk. EWA (wybucha) To ju przekracza... (opanowuje si z trudem) Spokojnie, tylko spokojnie, panie Szabatai. Wypenijmy wreszcie t pask kart informacyjn, a potem zobaczymy, co si da zrobi.' Kiedy si pan oeni? SZABATAI Kto? Ja? EWA Tak, pan. SZABATAI Zanim tu przyjechaem. EWA Ile pan mia wtedy lat? SZABATAI Nie duo.
11

W szerokich koach izraelskich panuje przesd jakoby karteczka, na ktrej waciwy czowiek we waciwym momencie napisze waciwe sowo, ma moc czynienia cudw. Zdumiewajce, e tak rzeczywicie jest.

EWA Mianowicie? SZABATAI Tak, mianowicie. Tam, gdzie mieszkaem, eni si bardzo modo... A ja nic od pani nie chc, niech mi pani tylko da t karteczk. To wszystko. Tylko tak ma karteczk... EWA (balansuje na granicy ataku histerycznego) Panie Szabatai! Panie Szabatai! Ja ju panu mwiam... Wypenijmy najpierw pask kart, panie Szabatai. Ile dzieci byo w paskiej rodzinie? SZABATAI Sze. EWA (notuje) Sze. SZABATAI I jedno jeszcze nosi teraz moja ona. EWA Panie Szabatai! Ja pytam o rodzin paskich rodzicw. SZABATAI Rodzin moich rodzicw? Ja nie znam nikogo. EWA A mia pan due rodzestwo? SZABATAI A czemu miaem nie mie? EWA Ile tego byo? SZABATAI To wcale nie takie proste, panienko. Mao kto z nich yje. EWA Niech pan sobie jednak przypomni, panie Szabatai. To bardzo wane. SZABATAI To jest wane? Ja si pytam, czemu to ma by wane! Ja pani powiem, co jest wane: wana jest karteczka! EWA (zaamana) Panie Szabatai, bardzo pana prosz... PANI SZABATAI (wynosi z baraku maty stolik, nakrywa go rcznikiem i stawia na nim szklank herbaty) Prosz, panienko. EWA (zamierajcym gosem) Niech pani do mnie mwi Ewa... PANI SZABATAI (odsuwa si o kilka krokw i zastyga w bezruchu) EWA (pociga ze szklanki yk herbaty i nabiera troch siy) Panie Szabatai. Jak mam panu pomc, kiedy pan mi jeszcze nie udostpni najbardziej podstawowych danych personalnych? SZABATAI Jak prosz? EWA Moim zadaniem jest przestudiowa pask sytuacj socjaln i pomc panu w przezwycieniu trudnoci adaptacyjnych, na ktre si pan moe natkn jako imigrant. SZABATAI Jak to? (Pani Szabatai sucha sw Ewy z rosnc panik) EWA Po prostu. Paskie dzisiejsze kopoty tkwi korzeniami w okolicznociach, ktre ksztatoway paskie dziecistwo. Zamy... na przykad..., e w dziecistwie uksi pana w. (Szabatai usiuje zaprotestowa) Oczywicie, wiem: pana aden w nie uksi. Ale przyjmijmy, e tak si zdarzyo. I co

wtedy? Mia pan chwilk strachu, a potem powoli, powoli zapomnia pan o caej tej historii. Tymczasem w paskiej wraliwej, dziecicej psychice pozosta gboki lad. (pani Szabatai wydaje dziki krzyk i ucieka do baraku) SZABATAI Co to za dziecko, co pani o nim mwi? EWA To pan. Kiedy pan by jeszcze dzieckiem. Pan sam. SZABATAI Zgoda, niech i tak bdzie. EWA Wanie. I co si teraz dzieje? Duo pniej, po wielu latach, widzi pan nagle wa, ktry si owija wok nogi paskiego ka... SZABATAI Niech pani wypluje to sowo. Tu nie ma na szczcie wy. Ale nie ma te tutaj pracy. EWA Nie mwimy teraz o pracy! SZABATAI Panienko! Panienka da mi tylko tak malutk karteczk... EWA (robi si purpurowa, zaczyna bekota, wreszcie z trudem odzyskuje rwnowag; od tej chwili mwi bardzo wolno i dobitnie) Panie Szabatai. Czy pan rozumie, co ja do pana mwi? Jeli mam panu pomc, musimy si wzajemnie pozna. Musimy si zaprzyjani i zacz wsppracowa z sob. Niech pan zauway, e ja, kiedy tu przyszam, to najpierw si panu przedstawiam: powiedziaam, jak si nazywam i kim jestem. Zgadza si, panie Szabatai? SZABATAI Zgadza si, panienko, tak byo. Wic jak si pani nazywa? EWA Jak ja si nazywam? Nazywam si Ewa. SZABATAI Ma pani ma? EWA Nie... jeszcze nie... SZABATAI A jak z prac? Ma pani duo roboty? Cika to praca? EWA (troch zmieszana) Tak, owszem... Bardzo trudna praca. Ale daje mi wiele zadowolenia. SZABATAI Rozumiem, rozumiem. Jest wic pani star pann, ktra duo pracuje. A rodzin pani ma? EWA Ojca i matk. SZABATAI Niech im Pan Bg bogosawi. Bogaci? EWA Nie. Mj ojciec jest ju stary... SZABATAI ... i urzd zatrudnienia nie daje mu ju pracy, rozumiem. Rodzestwo? EWA Nie mam. SZABATAI Biedna, nieszczsna dziewczyna. Daje pani swoim starym rodzicom jakie pienidze? EWA Oczywicie.

SZABATAI A jak jest z pani posagiem? EWA To przecie nie takie wane. SZABATAI Ale potrzebuje si pani ubra. A jakie meble kupi - to co? EWA No, tak. SZABATAI Widzi pani. A zarczona pani jest? EWA Mam przyjaciela... SZABATAI ... i nie macie pienidzy, eby si pobra? EWA Nie mamy mieszkania. SZABATAI To bardzo niedobrze. Uj, niedobrze. Modzi, kiedy chc si pobra, powinni mie mieszkanie. Zaraz, zaraz - niech pomyl... Niedaleko std, we wsi, stoj nowe, puste domki. Niech rzd da wam jeden taki. EWA To nie dla nas. To s domki dla nowych imigrantw. SZABATAI Jak bd chcieli, to zaatwi i dla was. Niech pani idzie do swojej kierowniczki wydziau, pani Wajsferger, i niech pani jej powie: Pani Wajsferger! Jak kto jest mod dziewczyn, to chce wyj za m. A jak kto chce wyj za m, to musi mie dom. Ja pani prosz, niech mi pani da domek, pani Wajsferger! - i pani Wajsferger da pani karteczk... EWA Ona mi nie da adnej karteczki. Ona nie moe mi da adnej karteczki. SZABATAI Ona moe, panno Ewo. Ona tylko mwi, e nie moe. Synowi mojej siostry daa tak karteczk. Pani potrzebuje mie tylko cierpliwo cigle do niej przychodzi i mwi: Pani Wajsferger! Pani da mi karteczk! W kocu ona pani j da albo bdzie musiaa zmieni posad. Ale to te nie szkodzi, bo jak przyjdzie nowy kierownik, to zacznie pani od pocztku. Gowa do gry! Pani ma prawo mie dom. Pani ciko pracuje. Pani robi duo dobrego dla ludzi. Wszyscy opowiadaj pannie Ewie kopoty, a panna Ewa chciaaby wszystkim pomc. Wszyscy chcieliby mie duo pienidzy, ale dla wszystkich nie starcza... EWA Pan nawet nie wie, jak bardzo ma pan racj, panie Szabatai... SZABATAI Ja wiem. Ja wiem, e pani moe nam pomc tylko piknym swkiem. I to jest bardzo ciko tak nie mc nic wicej. EWA Bardzo ciko, panie Szabatai. SZABATAI Tak, tak. Panna Ewa powinna rozdawa ludziom pienidze, a sama ich nie ma. Ile pani zarabia? EWA Nieduo. SZABATAI A do tego ojciec, matka i wesele. Nowej sukni te pani nie ma?

EWA Nowej sukni? O tym to nawet nie omielam si myle. Za sam pokj pac dwadziecia pi funtw miesicznie. A stoowa si musz w restauracji. SZABATAI (przeraony) W restauracji? EWA (kiwa smutnie gow) A to kosztuje co najmniej dwa funty dziennie. SZABATAI (jeszcze bardziej przeraony) Dwa funty?! EWA Co najmniej. A poza tym... SZABATAI Momencik, (wyciga z kieszeni notes, zabiera Ewie dugopis) Prosz mwi dalej. EWA Poza tym wystarcza to na jeden posiek dziennie. SZABATAI (oblicza) Dwa funty dziennie... to daje... EWA Szedziesit funtw miesicznie. SZABATAI Szedziesit funtw! Za jeden jedyny posiek dziennie! EWA Tak. A co zostaje na ubrania? Na kino? Na przejazdy? Panie Szabatai... SZABATAI Niech pani tylko nie traci nadziei, panno Ewo. Pani jest w trudnej sytuacji - to prawda. Ale Pan Bg pani pomoe i wszystko si uoy. Panno Ewo, ja pani teraz zapytam: czy jak pani bya dzieckiem, to czy wtedy uksi pani jaki w? EWA (kompletnie skoowana) Nie... SZABATAI Ot to! Gdyby pani w ugryz, wszystko by si uoyo inaczej. Mimo to niech pani nie traci nadziei, panno Ewo. Nasze pastwo jest jeszcze mode i jest w nim wielu takich ludzi, ktrym si rwnie le powodzi jak pani. Cierpliwoci, panno Ewo, tylko cierpliwoci. Ludzie s dobrzy. I w kocu ja te tu jeszcze jestem! (z daleka dochodzi sygna autobusu) EWA (spostrzega ca groteskowo sytuacji, w ktrej si znalaza - zawstydzona zrywa si z awki) Pan wybaczy, panie Szabatai, ale musz biec, bo mi ucieknie... (teczka jej si otwiera, papiery wypadaj na ziemi). SZABATAI {pomaga zbiera) Wszystko gupstwo, Ewuniu. Tylko odwagi... Tu ma pani moje akta... nie zgubi, bardzo wane... Pan Bg pomoe, Ewuniu. EWA Dzikuj panu, panie Szabatai... Naprawd nie wiem jak... Stokrotne dziki, panie Szabatai! (oddala si biegiem) SZABATAI (woa za ni) Powodzenia, Ewuniu! I niech pani do mnie przychodzi, kiedy tylko bdzie pani miaa kopoty! My, ydzi, musimy si trzyma... (zawraca do swojego baraku) Taka dzielna dziewczyna i takie kopoty, (kiwa dug brod) Aj, aj, aj - biedna opieka socjalna...

acuch bohaterw
Ludzie pytaj nas czsto, jak to jest moliwe y w kraju, gdzie przy lada okazji mona si potkn o min albo wpa na terroryst. No c - do wszystkiego mona si przyzwyczai nawet do tego, e mona si przyzwyczai do wszystkiego. Inne narody maj swoje totolotki, my za mamy swoj cotygodniow nagrod uznaniow za wykrywanie i rozbrajanie w por bomb.

Pewnego majowego przedpoudnia udali si pastwo Geigerowie do jerozolimskiego muzeum na wystaw rzeby nowoczesnej. Ju przy wejciu uwag pani Geiger przycign interesujcy obiekt. Bya to niewielka, opakowana w czarny plastyk paczuszka, przyczepiona tam klejc do ciany i zaopatrzona w dugi, chyba dziesiciometrowy sznur, na ktrego kocu pega niky pomyczek, do wawo zbliajcy si do wspomnianej paczuszki. Pani Geiger odwrcia si do pana Geigera i rzeka: - Czeg to ci nowoczeni artyci dzisiaj nie wymyl! Pan Geiger, bardziej w sprawach sztuki byway, odpowiedzia: - Wszystko jest lepsze ni kiczowaty zachd soca. Po czym otworzy katalog wystawy i zacz szuka tytuu rzeby. Nie znalaz, wic postanowi wnie reklamacj do dyrekcji muzeum. Nie wydaje si przecie trzech funtw na zakup bezwartociowej broszury. W zasigu wzroku nie byo jednak nikogo, kto mgby przyj reklamacj. Pan Geiger zleci zatem wszczcie poszukiwa swemu siedmioletniemu synkowi Ariemu. Ten wszake wzbrania si wykona ojcowski rozkaz, zosta wic pedagogicznie spoliczkowany. - Teraz bdziesz wiedzia, e gdy ojciec co kae, to trzeba go sucha! - krzykn pan Geiger. Arie oddali si pocigajc aonie nosem, a spotkawszy po drodze jakiego zwiedzajcego zapyta go, gdzie mgby znale kogo z personelu. - Na pewno pij herbat w restauracji - brzmiaa odpowied. Cigle kajc Arie uda si w dalsz drog. Dotarszy do restauracji zapyta najpierw kelnera o miejsce, gdzie si robi siusiu. Tam natkn si na policjanta, ktry widzc zapakane dziecko wzi je za rczk i odprowadzi do rodzicw. Przy okazji przeci sznur w momencie, gdy pomyk by ju oddalony od pudeka o niecae dwadziecia centymetrw. Krtko mwic Geigerowie z dnia na dzie stali si bohaterami narodowymi, zwaszcza Arie, jako ten, ktry we waciwym czasie sprowadzi waciw pomoc.

- Naprawd nie zasugujemy na tyle podzikowa - broni si pan Geiger na zorganizowanej nastpnego dnia konferencji prasowej. - Spenilimy po prostu swj obowizek - nic ponad to. Kady inny obywatel na naszym miejscu uczyniby to samo. Fotografia zbiorowa przedstawiajca rodzin Geigerw, policjanta i kelnera zdobia strony tytuowe wszystkich dziennikw. - Dziecko drao i ledwie mogo mwi - opowiada kelner. - Od razu zrozumiaem, e musz dziaa byskawicznie. Z kolei wypyna sprawa nieznajomego, ktry z tak bezbdn precyzj skierowa paczcego chopca do zbawczej restauracji. Zaja si tym prasa i ju nastpnego dnia byy wyniki: stroiciel fortepianw z Rechovoth - Samuel Kagaski, ujawni si na posterunku policji jako poszukiwany. - Nie byem cakiem pewien czy wskazujc dziecku restauracj postpuj susznie. Ale powiedziaem sobie: Kagaski, co trzeba zrobi! No bo niby jak? Bez wahania skierowaem wic chopca do restauracji. Matka Ariego bya jeszcze cigle pod wraeniem dramatycznych wypadkw: - Mj Boe - westchna podczas uroczystego bankietu wydanego przez zarzd miasta na cze rodziny Geigerw. - Jakie to szczcie, e mj brat wysa nas do muzeum tego wanie dnia. Brat pani Geiger, z zawodu elektryk, ogosi ze swej strony, e sam nigdy w yciu w muzeum nie by. - Ale co mi szkodzio wysa tam siostr i szwagra? - owiadczy dziennikarzom. - To chyba ten mj jaki taki instynkt. No i ten mj patriotyzm. A poza tym, to moe te i dlatego ich wysaem, e jeden znajomy reporter da mi dwa bezpatne bilety. Dziennikarz sportowy Jankiel Horowitz, fundator biletw, przyj objawy publicznego hodu w sposb nieco arogancki: - Drobiazgi nie s tu wane. Wane jest, e w kocu uratowaem to muzeum. Od chwili, gdy w dziennikach ukazao si jego zdjcie w towarzystwie matki i burmistrza, popularno Jankiela Horowitza niepomiernie wzrosa. Starsza pani Horowitz otrzymaa od burmistrza dyplom honorowy za to, e obdarzya kraj takim synem. Ojciec Horowitza, ktry te w tym podarunku odegra pewn rol, bogosawi demonstrantw zebranych pod jego balkonem: - Ju z tego choby powodu - powiedzia wzruszonym gosem - z tego tylko powodu, e urodzi si mj syn, warto mi byo oeni si przed czterdziestoma laty. Brakujcym ogniwem acucha jest rabin, ktry wtedy pobogosawi maestwo Horowitzw. Poszukiwania s w toku.

Achimaaz i buty
Rodzice ydowscy czyni wszystko, aby dzieci przerosy ich pod kadym wzgldem. Rozpieszczaj je te ponad wszelk miar. Gdy do pkajcego w szwach autobusu wsiada krzepki mczyzna z piciokilogramowym dzieckiem na rku, miejsce na fotelu znajduje si natychmiast. Niech si jednak wcinie kto z pidziesiciokilogramowym workiem na plecach - bdzie sta do koca. Nie wszystkie dzieci ydowskie s genialne; co najwyej osiemdziesit pi do dziewidziesiciu procent. Wrd pozostaych dziesiciu-pitnastu znajduje si te pewna liczba umysowo upoledzonych. Nie adnych niedoksztaconych - bo szkolnictwo w Izraelu nie jest upastwowione po prostu tpych z natury. Jednym z takich by Achimaaz, o ktrym bdzie wanie mowa. Cae nieszczcie zaczo si od tego, e upodobaem sobie pewien rodzaj butw amerykaskich, zwanych ze wzgldu na mikkie spody rubber soles. W dosownym tumaczeniu - gumowe podeszwy. Postanowiem wic koniecznie kupi tak par i w tym celu udaem si do sklepu obuwniczego pana Leichta przy Mograbi Square12. - Panie Leicht - powiedziaem. - Chciabym kupi par prawdziwych rubber soles, zamszowych z amerykaskimi noskami. - Momencik - powiedzia pan Leicht i zacz przetrzsa regay. Okazao si, e buty rubber soles, zamsz, amerykaskie noski na skadzie wprawdzie s, ale ani jedna para nie spenia wszystkich wymaga naraz. Ze wzgldu na moje wyranie okazane rozczarowanie pan Leicht natychmiast zadeklarowa wysanie goca do swojej filii, ktra miecia si naprzeciwko Poczty Gwnej. - W cigu kilku minut bdzie pan mia swoje buty - powiedzia i skin na goca, czternastoletniego jemeskiego ydka, ktrego zdumiewajco niski stopie inteligencji wkrtce si dowodnie okae. - Suchaj uwanie, Achimaaz - powiedzia pan Leicht powoli i wyranie. - Pjdziesz teraz do naszej filii naprzeciwko Poczty Gwnej i poprosisz o par butw rubber soles, zamsz, amerykaski nosek, nr 7. Przyniesiesz to tutaj. Zrozumiae? - e niby co? - zapyta Achimaaz. - No tak - pan Leicht zwrci si usprawiedliwiajco do mnie. - Myl, e bdzie lepiej, jeeli ten tuman zabierze ze sob paskie buty - inaczej przyniesie nie ten numer. Zdjem buty, pan Leicht woy je do pudeka i wrczy gocowi. - A wic Achimaaz: rubber soles, zamsz, amerykaskie, nr 7. Zapamitasz to? No, to jazda. - Panie Leicht - wyjka Achimaaz - ja nie wiem dokd ja mam i, panie Leicht.

12

S dwa ppki wiata: Times Square w Nowym Jorku i Mograbi Square w Tel Awiwie. Istotnie - w tych dwch punktach koncentruje si 43 procent wszystkich kinoteatrw wiata. Gdy kto na przykad zapyta mieszkaca Izraela, gdzie ley Abisynia, ten mu niechybnie wyjani: - Wie pan przecie, gdzie jest Mograbi Square? Ot Abisynia ley 3000 mil na poudniowy wschd od Mograbi.

- Wiesz przecie, gdzie jest Poczta Gwna? - Tak, wiem. - No wic? Na co jeszcze czekasz? Pospiesz si! Po dwch godzinach i dwudziestu minutach, ktre spdziem w sklepie boso, nie wiedzielimy ju, ani pan Leicht, ani ja, o czym rozmawia, aby ukry zdenerwowanie. Wszystkie potoczne tematy konwersacyjne od rozbudowy Tel Awiwu po przyjcie Chin do ONZ zostay wkrtce wyczerpane. W kocu drzwi otworzyy si, a na progu stan Achimaaz - bez tchu i z pustymi rkoma. - Nu?! - pan Leicht skoczy do niego. - Gdzie s buty? - Odeszy poczt lotnicz - powiedzia Achimaaz i gboko odsapn. Natychmiast wdroone dochodzenie dao nastpujcy wynik: Przeklty chopak wykona cile ostatni instrukcj szefa - uda si wprost na Poczt Gwn i stan w kolejce do okienka numer 4, poniewa to bya najdusza kolejka. Posuwa si bardzo wolno, bowiem okienko numer 4 zaatwiao listy polecone, a wony z jakiego ministerstwa przynis by wanie 1200 takich listw. W kocu jednak przysza kolej na Achimaaza. Podsun urzdnikowi pod sam nos pudeko z moimi butami i dzielnie wyrecytowa wyuczon formuk: - Rubber soles. Zamsz. Ameryka. Numer 7. - Okienko sme - powiedzia urzdnik. - Prosz przechodzi. Achimaaz dotar w nowym ogonku do okienka smego, gdzie przyjmowano listy z nadwag. Tu take powtrzy swoj formuk: - Rubber soles. Zamsz. Ameryka. Numer 7. - To nie jest list - powiedzia urzdnik. - To jest paczka. - Nie szkodzi - wyjani Achimaaz. - Pan Leicht tak sobie yczy. - W porzdku - urzdnik wzruszy ramionami i pooy pudeko na wadze. - To ci bdzie kosztowao majtek. Dokd to ma i? - Rubber soles. Zamsz. Ameryka. Numer 7. Urzdnik zajrza do taryfy Ameryka i odszuka opat pocztow za przesyk lotnicz odpowiedniej wagi. - Trzy funty i dziesi piastrw. Z dostaw ekspresow? - Co znaczy ekspresow? - Pytam, czy to jest pilne.

- Bardzo pilne. - To jeszcze dochodzi 58 piastrw. Masz tyle forsy przy sobie, chopcze? - Czemu mam nie mie? Dopiero teraz urzdnik spostrzeg, e na pudeku nie ma adnego adresu. - Co to ma by? Czemu tu nic nie napisae? - Ja nie potrafi dobrze pisa - Achimaaz usprawiedliwi si i zaczerwieni. - U nas byo omioro dzieci. Mj najstarszy brat jest w kibucu... - No, ju dobrze - przerwa mu urzdnik, w ktrym wzio gr mikkie ydowskie serce - chwyci piro, eby samemu zaadresowa paczk. - Do kogo to ma i? - Rubber soles. Zamsz. Ameryka. Numer 7 - wyszeptao oniemielone pachol. - Rabbi Sol Zamsz, USA - napisa urzdnik, zymajc si troch na tego amerykaskiego yda, ktry pozwoli sobie skrci biblijne imi Salomon na Sol. Wpisawszy nazwisko Zamsz przerwa znowu: - Jakie miasto, u diaba? Jaka ulica? - Pan Leicht powiedzia: naprzeciwko Poczty Gwnej. - To nie wystarcza. - Rubber soles. Zamsz. Ameryka. Numer 7 - powtrzy dzielny Achimaaz. - Nic wicej pan Leicht nie mwi. - Faktycznie, lepszy numer! - urzdnik pokrci gow i fachowo uzupeni adres: skrytka pocztowa numer 7, Brooklyn, NY, USA13. A kto jest nadawc? - Pan Leicht. - Gdzie mieszka pan Leicht? - Ja nie wiem. Ale ma sklep na Mograbi Square. Taki by przebieg zdarze, o ile udao nam si go zrekonstruowa. Gdy przed kilkoma dniami znowu przechodziem koo pechowego sklepu, pan Leicht wcign mnie do rodka i z dum pokaza mi list od rabbiego Zamsza, Hartford, Connecticut (bdny adres brooklyski zosta przez bystrych urzdnikw amerykaskich trafnie skorygowany). Rabbi Zamsz serdecznie dzikowa za pikny prezent, pozwala sobie jednak zauway, e preferuje obuwie raczej nowe, gdy duej si nosi. Niemniej ten drobny dowd pamici, nawet o kim, kto jak on od dawna ywo interesuje si ruchem syjonistycznym, nieco go zaskoczy.
13

W Izraelu panuje przekonanie, e prawie wszyscy ydzi amerykascy mieszkaj w Brooklynie. A jak jest naprawd? Naprawd jest tak, e prawie wszyscy amerykascy ydzi mieszkaj w Brooklynie.

Pod znakiem krzywek


Mode pokolenie, urodzone ju w Izraelu, cierpi na pewn ciasnot horyzontw, poniewa z powodu dziwnego pooenia geograficznego naszego kraju nie ma on adnego kontaktu z szerokim wiatem. Sam Izrael wprawdzie znaj nasi sabra14 jak wasn kiesze. Ale tak z rk na sercu - dua to kiesze? Tam, gdzie chodzi o wiadomoci i dowiadczenie, przybysz z Europy ma wszelkie dane, aby wykaza swoj wyszo nad pdzikimi Azjatami. Najlepsze okazje ku temu bywaj, jak si zaraz okae, na play. (Niedostatecznie zorientowanych Czytelnikw naley tu poinformowa, e Izrael ley nad Morzem rdziemnym, i to w tak szczeglny sposb, e z kadego dowolnie wybranego punktu wewntrz kraju mona si w p godziny dosta albo nad morze, albo do arabskiej niewoli). Nie znam niczego pikniejszego ni lee w promieniach soca na zotym piasku, z twarz zakryt gazet, i o niczym nie myle. Chyba tylko o tym, e jutro rano musz dostarczy do redakcji manuskrypt; e pan Leicht nie napisa jeszcze do rabbiego Zamsza w Hartfordzie, aby w kocu odesa moje buty; e patno raty podatku dochodowego jest tu, tu; e zapomniaem odebra bielizn z pralni, a ona tak na ni czeka, e wkrtce zostan powoany na wiczenia wojskowe, e kto mi ukrad ulubiony dugopis, e od dwch dni cierpi na jaki szum w uszach, e Naser dosta wanie wiksze dostawy broni od Rosjan. Innymi sowy - oddaj si sodkiemu lenistwu, a wok wiat zapada w nico. Jestem sam - tylko soce i wiatr. No, moe jeszcze pika tenisowa, ktra od czasu do czasu przelatuje ze wistem koo mojej gowy. Poza tym piasek. I komary. I wrzeszczca gromadka sodkich, zdrowych, obdarzonych dwicznymi gosami aniokw. Prawd mwic - lee na play to straszna tortura. Leaem wic na play przykryty gazet - ale o tym ju mwiem. Tyle tylko, e teraz to nie byo ju dokadnie tak. Bo oto jeden z tych pucoowatych kryminalistw przystpi do mnie i cigajc mi z twarzy gazet zapyta: - Mutar?15 - Prosz - odpowiedziaem. Ledwie jako udao mi si zmieni moj niewygodn pozycj dziki temu, e lewym przedramieniem osoniem oczy przed promieniami soca, gdy z hordy szczeniakw dobieg mnie wrzaskliwy okrzyk jakiego rudzielca: - Ej, prosz pana! Chcielibymy rozwiza krzywk! Tego byo ju za duo. Nie do, e caa ta moralnie zaniedbana banda zrabowaa moj oson, to w dodatku teraz chce mnie pozbawi tej ostatniej przyjemnoci, jaka mi jeszcze pozostaa.

14 15

Sabra - urodzony w Izraelu. Mutar? znaczy dosownie: Czy wolno?. Kiedy jednak posuguje si tym sowem jaki sabra, naley je rozumie jako wszelki opr jest bezcelowy.

Rozwizywanie krzywek jest bowiem moim jedynym, a zarazem ulubionym hobby, i musz wyzna, e naprawd nie rozumiem, dlaczego od dwudziestu lat nie rozwizaem adnej. - Nie - owiadczyem twardo. - Krzywki nie dotkniecie. Zrozumiano?! I postanowiem odda si drzemce. Niestety - wkrtce przeraliwy wrzask udaremni moje zamiary: - Pi liter, idioto! Pi liter! Wic jednak rozwizywali moj krzywk! Mimo e im wyranie zabroniem! Tym chuliganom, tym bezprizornym, tym sabra! - Czworonony ssak na pi liter, take zwierz pocigowe - mozoli si na gos rudzielec, podczas gdy jego kumple trwali w gbokim zamyleniu. - Na pocztku szo tak dobrze. Ale krzywki pod koniec zawsze staj si trudne - da si sysze gos jakiego innego. - Pi liter... zwierz pocigowe... Moe ty wiesz, co to takiego, Pink? Pink nie wiedzia. Ale gdzie ze rodka bandy zajazgotao nagle triumfujco: -- Baw!!! Sowo zostao wpisane, nastrj poprawi si znakomicie. Przy trzy poziomo wyonia si nowa przeszkoda: - Bohater powieci Dostojewskiego - udramatyzowan wystawia teraz Teatr Habimah. Jedenacie liter, pierwsza a. - mier komiwojaera? - zapyta jaki eski czonek bandy. Podnis si krzyk, e to jest wicej ni jedenacie liter. - Krl Lear? - Nie bd mieszny. Ma si przecie zaczyna na a. Nie mogem znie duej tej orgii ignorancji. Jako humanistycznie wyksztacony Europejczyk od pocztku wiedziaem, e nie moe tu chodzi o nikogo innego, jak tylko o bohatera niemiertelnej Zbrodni i kary. I z t ca niedbaoci cechujc duchy prawdziwie wysze podrzuciem hordzie waciwe nazwisko: - Raskolnikow. Milczenie, ktre nagle zapado, nie trwao dugo. Przerwa je drwicy miech: - Gdzie tu jest na pocztku a? Gdzie tu jest a? Honor Europy zosta wystawiony na prb. Jeli natychmiast nie uda mi si udowodni tej azjatyckiej szumowinie caej mojej kulturalnej przewagi, Europa w tej czci wiata bdzie ju bezpowrotnie skompromitowana.

- Pokacie mi t krzywk - powiedziaem spuszczajc nieco z tonu. - Skd tu waciwie macie to wasze a? No jasne! Pod pi poziomo: stolica kraju poudniowo-amerykaskiego na cztery litery - wpisali Airs wstawiajc wzorem hebrajskim apostrof zamiast niemego, jak sdzili, e, a reszt, cae Buenos; uwaajc w ogle za niewane. - Ej, dzieci, dzieci - rozjaniem twarz agodnym, pedagogicznym umiechem i poprawiem Airs na Rima, bo r potrzebne mi byo do Raskolnikowa. - Rima, kochane dzieci, jest stolic Peru. W Europie wie to kady ucze szkoy podstawowej. - Nie Lima? - zapyta bezwstydnie rudzielec. Zosta jednak natychmiast zakrzyczany przez pozostaych, co byo czym w rodzaju votum zaufania dla mojej osoby. Wsparty aplauzem mogem teraz przystpi do wprowadzenia dalszych poprawek, niezbdnych do wpisania Rimy. Na pocztek poszo osiem pionowo. Byo lud, zmieniem na rd. - Rd? - znowu ten przemdrzay rudzielec. - Czy jest pan pewien, e to ma by rd? - Oczywicie, e jest pewien - wyrczya mnie jego przyjacika, ujca gum, sympatyczna, doskonale wychowana panienka. - Nie przeszkadzaj panu. yczyabym ci, eby mia choby poow tych wiadomoci co on. Skinem jej przyjanie gow i podjem przerwane prace korektorskie. Pi pionowo - jednostka elektryczna - dziki Rimie od razu rozwizaem jako molt, z czego wynikao, e siedem pionowo: pojazd wodny - to nic innego, jak tylko trom. Wyznaj, e w tym momencie nie czuem si zbyt pewnie, ale bdc tak blisko koca nie mogem si przecie podda. - Meksykaski ptak drapieny na pi liter - zza moich plecw Pink czyta jedno z ostatnich ju nie rozwizanych hase. - Pierwsza litera b, ostatnia t. Wrd oglnego zachwytu i oklaskw zdecydowaem si na bizot. Osiemnacie pionowo: czynnoci wykonywane przez adwokatw - podaem jako fnuco, a aciskie sowo oznaczajce owek - jako murs. Odtd nie natrafiem ju na adne trudnoci! Jugosowiaski port - Stati. Gwne mocarstwo na pkuli zachodniej (skrt) - UTA. Wdz w wojnie trzydziestoletniej - Wafranyofi. Gdy skoczyem, caa izraelska modzie leaa u moich stp. C to za mie, wspaniae stworzenia! Te dne wiedzy dziewczta, ci inteligentni chopcy, z ktrych susznie jestemy tak dumni! Caa ta modzie spijaa sowa z mych warg, wprost modlia si do mnie. Dzi sawa moja siga od gr Galilei do Zatoki Akaba. Kto mnie szuka, wystarczy, e zapyta o chodzc encyklopedi. Znajdzie mnie najprawdopodobniej na play, rozwizujcego krzywki. A naokoo mnie - sam kwiat izraelskiej modziey.

Kiedy nadejdzie ten dzie

Lekcewac fakty yciowe i prawa psychologii dziecicej ortodoksja ydowska dekretuje, e kade dziecko pici mskiej w dniu swoich trzynastych urodzin staje si nagle i nieodwoalnie dorosym mczyzn. Ten ciki wypadek losowy - zwany Bar Micwa - czcz rodzice takiego cudusia wystawnymi uroczystociami, kac przy tym nowokreowanemu mczynie by poprowadzi mody jak dowiadczony rabin i wygosi mow pochwaln na cze mamy i taty z wyliczeniem wszelkich dobrodziejstw, ktre mu wywiadczyli. W tym dniu dziecko nagle doroleje, a rodzice rwnie nagle dziecinniej.

O wicie zadzwoni telefon. - Halo - odezwa si stumiony gos mski. - Chciabym pilnie z panem porozmawia. - W jakiej sprawie? - Nie przez telefon. Byo to normalne wejcie zwane przez szachistw gambitem ydowskim. Zastosowaem obron sycylijsk: - Przykro mi, ale dostaj codziennie tuzin takich telefonw, a przewanie chodzi o to, e zblia si wito Bar Micwa maego Jonasza i trzeba mu napisa okolicznociow mow. Nie jestem w sta... - Drogi panie! - przerwa mi oburzony rozmwca. - Sdzi pan, e budzibym kogo o tej porze dla takiego gupstwa? Prosz, niech pan przyjeda natychmiast! Poda nazwisko - nie byo mi obce: czowiek na wieczniku, gdzie tak midzy sferami rzdowymi a wielkim przemysem. No c - nigdy nic nie wiadomo. Wykonawszy tylko niezbdne zabiegi toaletowe, szybko udaem si pod wskazany adres. Dostojnik oczekiwa mnie przed furtk. - Nie mamy ani chwili do stracenia - poinformowa mnie surowo, gdy wspinalimy si po schodach. Mj syn Jonasz za kilka dni obchodzi swoje wito Bar Micwa i potrzebna mu jest mowa. Chciaem zrobi po prostu w ty zwrot, ale gospodarz przytrzyma mnie. Gos mu jako zagodnia: - Niech mnie pan nie zawiedzie, bagam. Jestemy bliscy zaamania - liczymy tylko na pana. Chopiec kocha nas i uwielbia. I o niczym innym nie marzy, jak tylko by nam podzikowa za te wszystkie dobrodziejstwa, ktremy mu wywiadczyli. Uwaa, e powinien nam szczerze, z caego serca podzikowa. - Zgadzam si: powinien. - Wygaszajc mow. - Ktr sam powinien sobie napisa.

- Niestety - tego to on nie potrafi. Prosz, ja bardzo prosz! - niemal ka. - Pan musi nam pomc. Tylko taki geniusz jak pan moe nas uratowa. Oczywicie za honorarium, jakiego tylko pan zada. Suma nie gra adnej roli. Wany jest czas. A on nas goni. Kada godzina jest droga. Co ja mwi kada minuta! Niech mnie pan zrozumie. Niech pan wniknie w gb zatroskanego ojcowskiego serca! - i zabiera si do klknicia przede mn. Przeszkadzajc mu w tym poczuem jak wewntrznie mikn. On te to zauway: - Tylko taka maa, krciutka mwka. Pena jednak uczucia i kipica synowsk wdzicznoci. Jeli mona - rymowana. Bo ile to razy w yciu ma si to swoje wito Bar Micwa? Jeden jedyny raz! Pan nie moe nam odmwi. Rzeczywicie nie mogem. Stroskane serce ojcowskie zwyciyo mnie. - Na kiedy chciaby pan mie rkopis? - Na wczoraj. Rozpaczliwie jestemy spnieni. - Potrzebuj co najmniej dwch dni... - Wykluczone! - mj zleceniodawca dra z przeraenia. - Nieche pan pomyli: dziecko musi si jeszcze nauczy tekstu na pami! Dzi wieczr, zaklinam pana! Dzi wieczr! - No dobrze. Powiedzmy - o dziewitej. - Wp do dziewitej! Podwajam stawk, jeli pan zdy do smej trzydzieci. Na poegnanie omal mnie w rk nie pocaowa. A gdy dochodziem do bramy, jeszcze woa za mn: - O smej! Niech pan tylko nie zapomni: najpniej o smej! W domu najlepsza z moliwych ona powitaa mnie wiadomoci, e przed chwil kto dzwoni i powiedzia tylko trzy sowa: za dziesi sma. Poprosiem j o zaparzenie szczeglnie mocnej, szczeglnie czarnej kawy i zabraem si do dziea. Najpierw postanowiem wnikn w istot modzieczych wzrusze i uniesie, ktre musiay niewtpliwie kbi si w piersi Jonasza z okazji uroczystoci. Jak mgby te uczucia wyrazi? Moe tak: Od pierwszego mego krzyku Macie ze mn trosk bez liku. Niechaj zatem dziki moje Opromieni was oboje. Moe troch sucho, ale przecie nie bez tej wymaganej wdzicznoci i szacunku. Jak na pocztek obleci. Podczas gdy amaem sobie gow nad dalszym cigiem, pojawi si goniec z bukietem r i karteczk: Wszystkiego najlepszego. Prosz na wp do smej! Druga zwrotka brzmiaa:

Droga Mamo, drogi Tato! Syn Wam dziki skada za to, e tak bardzo si troszczycie, Abym mia jedwabne ycie. Nastpnego zakcenia pracy doznaem za porednictwem telefonu: - Jak idzie? - dowiadywa si stroskany ojciec. - Ma pan ju moe co gotowego? Odczytaem wyniki swojej dotychczasowej pracy. - Nieze - pochwali. - Ale uwaam, e imi chopca powinno by w jaki sposb zrymowane. On nas uwielbia wprost do szalestwa. Sidma dwadziecia? - Zrobi wszystko, co bd mg - zapewniem go. Wyczyem telefon i przystpiem do szukania sowa, ktre by si rymowao z Jonasz. Gupie imi. Nie mogli by go jako inaczej nazwa? Tego ich cakiem niepotrzebnego potomka? Na przykad Gideon: Oto Wasz drogi, syn, Gideon. Uczucia do Was wyzna chce on. Albo, jeszcze lepiej, Efraim: Kocha Rodzicw may Efraim. On dzi na doni serce swe da im. W kocu jednak uporaem si z tym Jonaszem: Kiedy wspomn Tat, Mam, zy wdzicznoci pyn same. Wam wic z gbi swego ona le swe dziki synek Jonasz. Tymczasem nadeszo popoudnie i telegram: wicej uczucia tempo tempo oczekuje dostawy o sidmej. Powoli zaczy si pojawia u mnie oznaki zmczenia. Po szesnastej zwrotce wszedem pod natrysk i przebywaem tam do dziewitnastej strofy. Potem tworzyem w wannie. Ale waciwy fina nie dawa si jako uoy nawet przy biurku. Nie byo tej kocowej strofy jeszcze i wtedy, gdy o wp do sidmej pojawi si goniec nieziemsko uwielbianych rodzicw i stanwszy mi za plecami oznajmi, e nie wycza silnika w aucie czekajcym na ulicy. Pod tak presj udao mi si wreszcie rzuci na papier wersety finalne: Koczc, drodzy rodziciele, Do stp Waszych syn si ciele I swj wasny wraz z podzik Los powierza Waszym rkom.

Goniec wyrwa mi papier z rki i pogna do samochodu. Z przyjemnoci stwierdziem, e jeli o mnie chodzi, to co do minuty dotrzymaem wyznaczonego mi terminu. Nastpnie zapadem w gbokie, bezmylne odrtwienie. Mino kilka tygodni, a z banku nie nadesza adna informacja, z ktrej by wynikao, e mj zleceniodawca przekaza jakie honorarium. O nim samym te jakby such zagin. Poczyem si telefonicznie i zapytaem go, czy z t spraw wtedy wszystko byo w porzdku. - Z jak spraw? - zapyta. - Kiedy? Nie bez pewnej dumy przypomniaem si jako autor kunsztownie rymowanej mowy, ktr mody Jonasz wygosi na swoim Bar Micwa. - Ach, tak - usyszaem. - Racja. Przypominam sobie. Niestety, nie miaem jeszcze czasu, eby przeczyta paski manuskrypt. Niech pan jeszcze raz do mnie zadzwoni. - wietnie. Zgosz si jutro. sma rano panu odpowiada? - Nie ma popiechu. Moe tak okoo poudnia. Albo w przyszym tygodniu.

Prezenty dla ojca i syna


Zdarzyo si w kocu, e i nasz syn Amir mia swoje wito Bar Micwa. Przy tej okazji udao mi si w cigu kilku godzin przyjrze dokadnie naszemu spoeczestwu konsumpcyjnemu.

Amir, mj drugi syn, oczywicie rudy, skoczywszy bez wikszego trudu lat trzynacie osign wedug praw ydowskich oficjalny status mczyzny. Zewntrznie wyraa si to midzy innymi w ten sposb, e nowo kreowany mczyzna zostaje w pierwsz sobot po Bar Micwa wezwany w bnicy do przeczytania przypadajcego na ten dzie wyjtku z Tory. Ponadto te my, rodzice, wedug starego zwyczaju wieczorem tego dnia urzdzamy huczne przyjcie, na ktre zapraszamy licznych, zwaszcza dobrze materialnie sytuowanych przyjaci. Tu przed uroczystoci zwrciem si do swego dopiero co pasowanego na mczyzn syna, by wyjani mu wag tego momentu: - Pokolenia twych przodkw z dum patrz na ciebie, mj chopcze. Z dniem dzisiejszym spocza na tobie obywatelska odpowiedzialno za ten kraj, ktry wreszcie po dwch tysicach lat... - A propos dwch tysicy - przerwa mi mj poczuwajcy si do odpowiedzialnoci potomek. Sdzisz, e uzbieramy tyle? - Kto mwi o pienidzach? - skarciem go ostro. - Kto mwi o jakich tam czekach czy prezentach?! Samo wydarzenie, jego wewntrzna tre - oto co si tutaj liczy. Ta wic duchowa zawarto...

- Bd wic chyba musia zaoy sobie wasne konto bankowe - dokoczy Amir swoj poprzedni myl jasno i wyranie. Mimo wszystko by jednak troch niepewny i zakopotany, gdy pojawili si pierwsi gocie. Nie bardzo jeszcze panowa nad sytuacj i co rusz, ogromnie zmieszany, pyta mnie, co ma robi, jak si ma zachowa. Cierpliwie pouczaem chopca: - Mw kademu: Ciesz si, e pan by tak uprzejmy i zechcia przyby. - A kiedy mi bd wrczali prezenty, to co? - Wtedy mw: Serdecznie dzikuj, ale to naprawd nie byo konieczne. Pouczony przeze mnie Amir stan na posterunku w pobliu drzwi. Ju z daleka woa do kadego wchodzcego: Dzikuj, ale to naprawd nie byo konieczne - i podliwie wyciga do rk. Gdy otrzyma pierwszy czek opiewajcy na pidziesit funtw, musiaem chopaka przytrzyma za okie, inaczej pocaowaby dobroczyc w rk. Na widok pierwszego wiecznego pira wpad w ekstaz, a ujrzawszy ekspander niemal wybuchn zami radoci. - C to za wraliwe dziecko! - zauwaya jego matka. - I jakie subtelne! Zbiornica darw zostaa urzdzona w pokoju maej Renany, a mj najstarszy syn, Raphael, wzi na siebie obowizek sortownika zdobyczy. Atmosfera witecznej pogody zostaa nieco zmcona, gdy pewien dny poklasku i prnej chway przemysowiec wystpi ekshibicjonistycznie z czekiem wystawionym na kwot dwustu pidziesiciu funtw. Na tle takiej hojnoci zblady wszelkie kompasy i encyklopedie. Coraz niedbaej mrucza mody benefisant swoje dzikuj... nie byo konieczne..., a wkrtce poskary mi si na dwch nowo przybyych, od ktrych nie dosta nic poza uciskami doni, co istotnie wcale nie byo konieczne. Przyjrzaem si dobrze obu bezwstydnikom i z bezsilnym oburzeniem stwierdziem, e skwapliwie przysiedli si do bufetu. - Cierpliwoci, cierpliwoci - pocieszaem stojcego przy mnie i bladego z gniewu syna. - Jeszcze przyjdzie koza do woza, jeszcze ich kiedy dorwiemy! Ruszaj na swj punkt kontrolny. Na og jednak moglimy by z prezentw zadowoleni, chocia mona byo zarzuci ofiarodawcom pewien brak fantazji, co w rezultacie dao pokan liczb dubletw. Roio si od manierek turystycznych, lornetek, pir wiecznych itp., a ju ekspandery mnoyy si jak krliki. Kt by przypuszcza, e te rzeczy s takie tanie. Odczulimy wic ulg, gdy Seeligowie wystpili z plastykowym minimodelem skadanej motorwki. Amir a si zapomnia - zamiast zwykego dzikuj, nie byo konieczne kiwn z uznaniem gow i powiedzia: Cakiem nieze! Jeli o mnie chodzi, to co pewien czas uchylaem si od penienia roli uprzejmego gospodarza i wpadaem do skadnicy, by zrobi inwentur. Ksiki zostay uoone w stosy tematyczne: tanie wydania Biblii, podre, albumy z kiepskimi reprodukcjami oraz - osobno - tomik pod zagadkowym

tytuem Za listkiem figowym. By to, jak si pniej okazao, elementarz wiedzy erotycznej dla dorastajcej dziatwy. A jeden idiota nie wstydzi si podarowa mojemu synowi Leksykon humoru, gdzie nazwisko jego ojca nie byo nawet wzmiankowane. Surowo poleciem pilnowa, eby si facet nie dorwa do adnych lepszych trunkw. Podczas krtkiej przerwy w bojach zajem si jednym z ekspanderw. Przyjemnie mi byo stwierdzi, e potrafi rozcign dwie spryny. Poza tym skonfiskowaem jeszcze wieczne piro. I tak ich byo za duo. Amir wybierze sobie po uroczystoci te jedno - prawd mwic, to wedug mnie moe sobie wzi nawet dwa - reszt wyczymy z uytku i oddamy pod moj opiek. Charakter mego rudowosego syna zmienia si w sposb niepojty: chopiec dorola na moich oczach. Od dawna zaniecha ju pozdrawiania nadchodzcych goci. Nieme oblicze, ktre ku nim zwraca, oznaczao niedwuznacznie gdzie jest prezent?, a gos, ktrym dzikowa, przybiera zalenie od sytuacji tony pomidzy serdecznoci a lodowatym chodem. Take i tu zachowywa si jak prawdziwy dorosy. Podczas moich nastpnych odwiedzin w pomieszczeniu skadowym natknem si na dwa flakony wody toaletowej, dla modzieca po prostu bezuytecznej. Ludzie mogliby si naprawd zastanowi, co komu ofiarowuj. Zoty dugopis i organki take zatrzymaem dla siebie. W tym momencie moje czynnoci porzdkowe zostay nagle zakcone: - Na mio bosk! - zasyczaa najlepsza z on. - Zajmije si naszymi gomi! Zajem posterunek przy Amirze, ktry nadchodzcych teraz rzadziej goci lustrowa okiem przydronego rozbjnika. Taksowa ich przy tym zdumiewajco trafnie: - Najwyej osiemdziesit - szepta mi do ucha; albo lekcewaco: - Scyzoryk. Okoo dziesitej przepdzi wszystkich domownikw z pomieszcze magazynowych i zamkn drzwi. Zjedajcie - zawoa. - To jest moje. Gdy na odzi od Seeligw odkry nalepk z cen Funtw izr. 7,25, nie omieszka odszuka ofiarodawcy w tumie i niemal splun mu w twarz. W tajemniczy sposb pozosta nam na stanie majtkowym niezidentyfikowany co do ofiarodawcy tranzystorek ze suchawkami pod wod. Kto to mg nam da? Przelecielimy szybko list obecnych sporzdzon przez Renan - w rachub wchodziy tylko dwie osoby: nasz dentysta i jaki nieznajomy w bardzo pstrym krawacie. Ale ktry z tych dwch? Niewiadomo bya tym dokuczliwsza, e jednemu winnimy podzikowanie, za drugiemu co wrcz przeciwnego. Z pomoc przyszed nam niezawodny instynkt Amira. Chopiec zbliy si do dentysty i kopn go w piszczel, co nasz stomatolog przyj pokor. Nie byo adnych wtpliwoci: szlachetnym ofiarodawc by krawaciarz. Przykry niesmak wywoa u nas wszystkich prezent od frankfurckiego yda Jakoba Sinsheimera, mianowicie drzeworyt przedstawiajcy fragment jego rodzinnego miasta. Tym, co nas tak rozgoryczyo, nie bya nawet ndzna warto tego bohomazu, lecz dedykacja na jego odwrocie: Mojemu kochanemu Kobi na Bar Micwa od jego wujka Samuela. Wylalimy troch soku malinowego na garnitur pana Sinsheimera i poprosilimy o wybaczenie.

Tymczasem Amir wita ostatnich ju goci. - Hej! - woa. - Ile? Chopiec wyrs na prawdziwego potwora. Jego nabiege krwi oczy tkwiy gboko w oczodoach, jego szpony dray z chciwoci, a cay wyglda tak odraajco, e odwrciem si od niego czym prdzej i uciekem do magazynu, gdzie zastaem najlepsz z moliwych on zatopion w pamitnikach Goldy Meir. Gdy zostaem ju sam, zaczem liczy czeki. Wielki Boe, c to za marnotrawstwo! Tyle pienidzy w takim biednym kraiku jak nasz! Myl, e mj nieudany syn bdzie mg rozporzdza ca t sum, sama w sobie miaa ju co niepokojcego. Odpaliem mu kilka czekw opiewajcych na drobniejsze sumy, reszt zabezpieczyem w portfelu na mej ojcowskiej piersi. Nie, nie mam wyrzutw sumienia. To, co uczyniem, byo suszne i sprawiedliwe. Czy nie zainwestowaem w wychowanie chopca ogromnych sum? A to dzisiejsze wystawne przyjcie to kto urzdzi - on czy ja? Ano wanie. Chce mie chopak pienidze, niech idzie do pracy. W kocu jest ju od dzisiaj mczyzn.

Byem wiadkiem w rabinacie


Znakomit wikszo ydw cechuje ogromne przywizanie do tradycji. Twierdzi si nawet, e przeycie w diasporze zawdziczaj oni gwnie swemu nieugitemu trwaniu przy tradycyjnych obyczajach i surowych przepisach Zakonu. Co do mnie, wtpi raczej, czy w jakim wikszym stopniu przyczyniem si do tych dziejowych osigni Izraela. W centralnej czci opowieci, ktra ma tego dowie, wystpuje czowiek imieniem Jankiel. Jak yj, nigdy go przedtem nie widziaem, mimo to w cigu niewielu minut udao mi si doprowadzi do ruiny ca jego przyszo i cae jego szczcie rodzinne. Wszystko zaczo si owego dnia, gdy pewna, rwnie jak Jankiel nieznana mi kobieta lat okoo czterdziestu, stana w progu mojego domu i zalaa mnie potokiem sw, ktry zarwno co do zawartoci logicznej, jak i wymogw gramatycznych mg wzbudzi wiele zastrzee, a przemowa prowadzona bya w tempie zmierzajcym nieuchronnie do ostrego ataku dusznoci: - Wybaczy pan, kochany panie, e tak pana tu napadam, nie znamy si przecie, ale Jankiel, on musi si oeni, prawda, przecie pan nie wie, e ja jestem rozwiedziona, niewane dlaczego, on by pijakiem i fundowa obcym kobietom prezenty, a Jankiel nie pije i on zarabia dobrze, nie miesza si do polityki, mieszka w tym kraju od dawna, ma wietn posad w brany tekstylnej i chciaby mie dziecko, bardzo prdko, bo on nie moe czeka, on nie jest w kocu pierwszej modoci, ale wyglda modo, chocia jest ysy, i ma nawet mieszkanie, sama nie wiem gdzie, pan musi nas odwiedzi, pan nie bdzie teraz taki, eby nam nie wywiadczy tej przysugi - prawda?

- Z caego serca ycz pani wszystkiego najlepszego, droga pani - odpowiedziaem. - Niech spynie na pastwa maestwo wszelki dostatek i pokj, to prawdziwe bogosawiestwo, do ktrego ludzko tak wzdycha. Szalom! Szalom! I niech pani da jeszcze kiedy o sobie zna. - Dzikuj stokrotnie, dzikuj panu, ale cakiem zapomniaam panu powiedzie, e Jankiel nie ma tu adnych znajomych prcz paru starych osadnikw, ale oni nie mog zawiadczy przed rabinem, e Jankiel nie by za granic onaty, pan nie mieszka tu tak dugo, pan jest dziennikarzem, to pan mgby by naszym wiadkiem16. - Zgoda - powiedziaem. - Zaraz skrel tych par sw i dam pani. - O nie, to nie wystarcza, wie pan, jeden przyjaciel Jankiela, on da nam ju takie pisemne owiadczenie, to jest taki stary kawaler i nawet na papierze firmowym Metro-Goldwyn-Mayer z Ameryki, on tam mieszka, ale rabin powiedzia, e wane jest tylko osobiste wiadectwo i on si musi stawi, ja z gry dzikuj panu za uprzejmo, ja jestem entuzjastk paskich felietonw, ostatni by nie najlepszy17, a wic do jutra, godzina dziewita rano przed Caf Passage albo jeszcze lepiej wprost przed rabinatem, a teraz przepraszam, musz ju i, nazywam si Szulamith Ploni, byo mi bardzo przyjemnie. Nie przepadam za tego rodzaju przysugami, bo z nich tylko same kopoty. Tym razem jednak miaem przeczucie, e los dwojga ludzi spoczywa w moich rkach. Prcz tego, musz wyzna, baem si troch pani Szulamith Ploni. Nastpnego dnia rano, punktualnie o dziewitej, znalazem si wic przed wejciem do urzdu starszego rabina miasta, gdzie niecierpliwie oczekiwa mnie ju atletyczny, ysy mczyzna: - Pan jest wiadkiem? - Zgad pan. - To niech si pan pospieszy, bo ju nas wywoywali. Szulamith te bdzie za chwil. Ona szuka teraz wrd przechodniw jakiego drugiego wiadka. Caa parada bdzie trwaa kilka minut. Pan musisz tylko powiedzie, e zna mnie pan jeszcze z Podwooczysk, i e ja nigdy nie byem onaty. I to wszystko - czysta formalno. W porzdku? - W porzdku... Ale - tak cakiem midzy nami - niech mi pan powie: by pan kiedy onaty? - Nigdy w yciu. Miaem do wasnych kopotw. - Tym lepiej... Ale to miasto... to, co pan je wymieni. Ja go w ogle nie znam.

16

W Izraelu lubw udziela rabin, ktry wpierw upewnia si na podstawie zezna wiarygodnych wiadkw, e oblubiecy s stanu wolnego i e adne z nich nigdy nie wstpowao w zwizki maeskie. Na og wystarczy poprosi o przysug wiadczenia ktrego z ssiadw na zasadzie rewanu za to na przykad, e od czasu do czasu przechowujemy jego maso w naszej lodwce. Zwaywszy, e yciorysy ssiadw zna si zazwyczaj niezbyt gruntownie, trzeba przyzna, e wiadczenie takich przysug bywa niekiedy ryzykowne. Nikt si jednak nie uchyla wiedzc, e sam kiedy moe si znale w podobnej sytuacji. 17 Bzdura! Wanie ostatni by szczeglnie udany! Tylko e ta prymitywna kobieta w ogle nie zrozumiaa puenty.

- Chochem!18 Jest pan dziennikarzem? Niech wic pan opowie cokolwiek - e na przykad robi pan reporta z Podwooczysk, a ja panu w tym caymi latami pomagaem. - Ale panie, przecie nikt w to nie uwierzy. - Co to znaczy: nie uwierzy? Pan mylisz, e w rabinacie kto ma pojcie, co to takiego jest reporta? - No, dobra... Ale teraz znowu cakiem zapomniaem, jak si nazywa to miasto na P... - Aj, aj, aj. No, ale jak pan nie moe zapamita, to powiedz pan, e si znamy z Brodw. Brody to te w Polsce. To istotnie byo atwiejsze - wystarczyo tylko mnemotechnicznie przypomnie sobie Benjamina Brody, zmarego prezydenta wiatowej Organizacji Syjonistycznej. Jankiel przesucha mnie jeszcze raz i robi wraenie zadowolonego. Na wszelki wypadek poda mi jeszcze, e nazywa si Kuchman. Nie zdawa sobie sprawy, i w tym momencie los jego by ju przesdzony. Po chwili Szulamith Ploni przywloka drugiego wiadka. Gdy tylko owinem sobie starannie gow pstrym szalikiem19, wkroczylimy do kancelarii rabina i stanlimy przed obliczem brodatego, dostojnego patriarchy, spogldajcego przez grube okulary i mwicego twardym, aszkenazyjskim akcentem. Rabbi powita mnie serdecznie - najwyraniej wzi mnie, krtkowidz, za oblubienic. Sprostowaem pomyk, a rabbi, wpisawszy do ogromnej ksigi personalia narzeczonych i wiadkw, zwrci si znowu do mnie, jakby tu wanie upatrywa najsabszego ogniwa acucha. - Od jak dawna znasz narzeczonego, synu? - Od trzydziestu szeciu lat, rabbi. - Czy zdarzyo si kiedy, e choby przez krtki czas nie ylicie ze sob w zgodzie? - Nigdy, rabbi, ani przez minut. Wszystko szo planowo. Rabin przekn Brody gadko, istotnie pojcia nie mia, co to jest reporta, wnis moje odpowiedzi do ksigi, po czym zapyta mnie jeszcze raz: - Moesz zatem, mj synu, powiadczy, e narzeczony nigdy nie by onaty? - Nigdy w yciu nie by onaty. - Czy znasz go dobrze?
18

Chochem znaczy dosownie mdry, roztropny czowiek. Niekiedy jednak uywamy tego sowa w sensie ironicznym - jakby mdrala. Zwaszcza, gdy kto usiuje dorwna nam rozumem, co jest, rzecz prosta, bezczelnoci. 19 Wedug surowych przepisw ydowskich nie wolno w ogle pokazywa si z odkryt gow. Nawet, jeli kto nie przestrzega tych przepisw zbyt skrupulatnie, to jednak przy ceremoniach religijnych musi mie jakie nakrycie gowy. Pstry szalik, ktrym si tu posuyem, by tylko improwizacj, poniewa kapelusza nie mam w ogle.

- Rabbi, skamabym, gdybym omieli si twierdzi, e mona go zna lepiej. - Wiadomo ci zatem, synu, zapewne, czy on pochodzi z rodu kohenickiego? - Oczywicie! On pochodzi z rodu kohenickiego. I to jeszcze jak! - Dzikuj ci, synu. Zapobiege wielkiemu nieszczciu - rzek rabin i zamkn lec przed nim ksig. - Ten czowiek nie moe polubi tej kobiety. Jeszcze aden kohen20 nie wstpi w wite zwizki maeskie z rozwdk! Szulamith Ploni wybuchna histerycznym szlochem, Jankiel rzuci mi nienawistne spojrzenie. - Prosz mi wybaczy, rabbi - zaczem si jka. - Ja w Europie odebraem bardzo wieckie wychowanie i ja nic nie wiem o kohenitach. Prosz, niech pan zechce skreli moj wypowied w tej materii. - Przykro mi, synu, ale ju przepado. - Momencik! - dyszc z wciekoci wyskoczy Jankiel. - To moe mnie zechce rabbi wysucha? Nazywam si Kuchman i nigdy w yciu nie byem adnym kohenem! Wrcz przeciwnie - ja pochodz z biednych, o, takich maych, nic nie znaczcych ydkw - mona powiedzie niewolnikw, nie adnych ydowskich arystokratw... - To dlaczego paski wiadek zezna, e pan jest kohenem? - Mj wiadek? Ja widz tego faceta pierwszy raz w yciu. Skd ja mogem wiedzie, e on wpadnie na taki idiotyczny pomys? Rabbi spojrza na mnie ponad okularami takim wzrokiem, e spuciem powieki: - Tak, to prawda - wyznaem. - Poznalimy si dopiero dzi. Ja nie mam pojcia ani kim on jest, ani czym on jest. I o przepisach Zakonu te nie mam pojcia. Ja mylaem, e to mu nie zaszkodzi, jak bdzie kohenem. Ja sdziem nawet, e to bdzie dla niego dobre - e on dostanie na przykad jakie ulgi w opatach urzdowych za lub. Niech pan im, rabbi, pozwoli si pobra. - To jest niemoliwe. Jedynie gdyby narzeczony udowodni, e nie pochodzi z rodu kohenickiego... - Czarny rok na mnie - zajcza Jankiel. - Jak ja mam to udowodni? - A, tego to ja nie wiem. Wiem tylko, e jak dotd nikomu si to jeszcze nie udao - powiedzia rabbi. A teraz egnam, prosz opuci ten pokj. Na ulicy z trudem uniknem gwatownej mierci. Jankiel przysiga na swoich nic nie znaczcych, biednych przodkw, e si jeszcze ze mn porachuje, a Szulamith zraszaa bruk rzsistymi zami. - Czemu nam pan to uczyni? - zawodzia. - Czemu? Czemu si pan pcha na wiadka, kiedy nie mia pan pojcia, co wiadek mwi powinien? Kamca pan jeste, kamca, i to zwyczajny!
20

Kohenowie byli starym rodem kapaskim Izraela. Od nich pochodz dzisiejsi Cohenowie, Kohnowie, Kahnowie, Kahanowie i Kishonowie. Wedug Zakonu czonkowie kapaskiego patrycjatu nie mog polubia kobiet niszego stanu i rozwdek.

Miaa racj.

Sum-sum, wus-wus
Z odkiem rzecz ma si jak ze zwizkiem zawodowym: nie pozwala on sobie rozkazywa i krnbrnie kroczy wasn drog. Std liczne komplikacje. Gdy przybysz pojawia si w tym kraju, cauje ziemi, na ktrej yli jego przodkowie, rozbija szyby w kilku urzdach, osiedla si na pustyni Negew i jest ju penoprawnym obywatelem Izraela. Ale jego konserwatywny, obciony przesdami odek jak by, tak jest nadal wgierski albo holenderski, albo turecki, albo jak si tam komu w yciu trafio. Wemy pierwszy z brzegu przykad: mnie. Jestem tak starym Izraelczykiem, e moja hebrajszczyzna zalatuje niekiedy akcentem rosyjskim - a mimo to potrafi jcze z blu, gdy sobie uwiadomi, e ju od roku nie jadem gsiej wtrbki. Takiej prawdziwej gsiej wtrbki, z dobrze utuczonej gsi. Pocztkowo prbowaem zdusi w sobie te kosmopolityczne cigoty. Apelowaem do odka: Suchaj, kochany! Wtrbka jest be! My w ogle nie potrzebujemy adnej wtrbki. My lubimy pikne, dojrzae, czarne oliwki, mj stary. My je zjemy i bdziemy mocni i zdrowi jak wiejski byczek w czasie niw. Ale mj odek nie kocha takiego gadania. da dekadenckich, wyrafinowanych potraw, do jakich by przyzwyczajony. Musz tu od razu wyzna, e uparte wgierskie gusty mojego odka nieraz napytay mi niemaej biedy. Kiedy w Stanach Zjednoczonych omal mnie nawet nie zlinczowano. Zdarzyo si to w kafeterii, jednym z tych gigantycznych lokali samoobsugowych, gdzie nakadaj nam na tac albo my sami sobie nakadamy gry wszelkiego rodzaju potraw. Moja taca bya ju prawie pena, gdy doszedem do panienki serwujcej mroon herbat. - Prosz o szklank herbaty bez lodu - zwrciem si do modej damy w kelnerskim fartuszku. - Su - odpowiedziaa i wrzucia do szklanki p tuzina kostek lodu. - Przepraszam, ja prosiem bez lodu. - Pan yczy sobie mroon herbat, prawda? Dziewcz zatrzepotao rzsami i wrzucio jeszcze kilka kostek lodu do mojej szklanki. - Su. Nastpny prosz. - Zaraz, zaraz, moje dziecko. Ja prosiem o herbat bez lodu. - Bez lodu nie podajemy. Nastpny prosz. - Dlaczego nie mog dosta bez lodu?

- Ld jest darmo. Nastpny prosz. - Ale panienko, mj odek nie znosi lodu nawet za darmo. Czy wic nie mogaby pani da mi zwyczajnej, zimnej herbaty, zaraz potem jak j pani wieje do szklanki, ale przedtem zanim pani wrzuci do niej ld? - Jak prosz? Ja nie rozumiem... Z ogonka, ktry si tymczasem utworzy, dobiegy pierwsze nieprzyjazne okrzyki na temat, co sobie waciwie ci zagraniczni idioci myl. Rozumiaem te aluzje doskonale, ale moja orientalna krew ju wrzaa. - ycz sobie zimnej herbaty bez lodu - powiedziaem. Kelnerka uznaa widocznie, e spenia ju swoj powinno i ma prawo si wycofa. Poprosia kierownika - gburowatego typa, gronie gryzcego cygaro: - Ten czowiek tutaj - poinformowaa go - domaga si herbaty mroonej bez lodu. Sysza kto takie rzeczy? - Mj drogi panie - zwrci si do mnie kierownik. - U nas wypija si w skali miesicznej 1 930 275 szklanek herbaty mroonej z lodem i nikt jeszcze nie zgasza najmniejszych zastrzee. - Doskonale to rozumiem - powiedziaem pojednawczo. - Jeli jednak chodzi o mnie, to nie znosz zbyt zimnych napojw i dlatego chciabym prosi o herbat bez lodu. - Wszyscy gocie bior z lodem. - Ja nie. Kierownik zmierzy mnie wzrokiem. - Co pan chce przez to powiedzie, e pan nie? Co jest dobre dla stu szedziesiciu milionw Amerykanw, musi by zdrowe i dla pana. - Od lodu dostaj kurczw odka. - Posuchaj, chopcze - na czole kierownika pojawiy si gbokie, ostrzegawcze zmarszczki. -Ten lokal istnieje od czterdziestu trzech lat i dotd kady by z nas zadowolony. - Ja chc dosta herbat bez lodu. Tymczasem zniecierpliwieni gocie otoczyli nas koem i podwijajc rkawy jawnie przygotowywali si do linczu. Kierownik doszed do wniosku, e nadesza ju chwila, by straci cierpliwo. - W Ameryce pija si mroon herbat z lodem! - rykn. - Zrozumiano? - Ja chciaem tylko... - Znamy takich jak pan! Wam nikt nie dogodzi! Skd pan si tu w ogle wzi, panie...?

- Ja?... Z Egiptu. - Od razu tak pomylaem - powiedzia kierownik. Mwi jeszcze co, ale tego ju nie syszaem. Biegem walczc o ycie, a za mn goni rozwcieczony tum. To by tylko pocztek. Gdziekolwiek si potem pojawiem, opinia publiczna Ameryki powoli, ale nieuchronnie obracaa si przeciw Egiptowi. Jako przecie trzeba si na tym Naserze odegra... Wrmy jednak do gsiej wtrbki, ktrej od lat nie jadem, wrmy do mojego nieuleczalnie wgierskiego odka, ktry udawao mi si przez pewien czas oszukiwa jadaniem w rnych wyrafinowanych restauracjach europejskich. Nie trwao to dugo. Przesiedliem si do dzielnicy, gdzie istniaa tylko jedna jedyna restauracja. Jej wacicielem by niejaki Naftali, niedawno wyrzucony z Iraku21. Wystarczyo, bym ujrza tylko Naftalego po raz pierwszy, a ju mj odek zacz wyczynia harce. Naftali sta za bufetem i obserwowa mnie z umiechem, ktrego tajemniczoci mogaby pozazdroci Mona Liza. Na szynkwasie leay rozliczne, nie dajce si zdefiniowa surowce o intensywnych barwach technikoloru, a w gbi na regale pitrzyy si pkate modzierze naadowane jakimi wybuchowymi korzeniami. Nie byo adnej wtpliwoci - znajdowaem si w prawdziwej arabskiej kuchni trucicielskiej. Ale zanim zdecydowaem si szuka ratunku w ucieczce, niecierpliwy odek da mi do zrozumienia, e oczekuje natychmiastowego zasilenia pokarmem. - No, co tam dzisiaj mamy? - zapytaem z wyranie zaakcentowan niedbaoci. Naftali, mijajc si ze mn wzrokiem o jakie pi centymetrw (jak si pniej okazao by po prostu zezowaty), udzieli mi niezwocznie odpowiedzi. - Chumus, mehsi z burgulem albo wus-wus. Wybr by trudny. Chumus pobrzmiewa dalekim echem jakiej aciny, ale wus-wus to byo co cakiem nowego. - Daj pan jedno wus-wus. Fantastyczna kombinacja omletu, ryu i strzpkw misa w mitowym sosie, ktr Naftali przede mn postawi, smakowaa odraajco, nie chciaem jednak da mu adnej okazji do tych jego tajemniczych umieszkw. Co wicej - postanowiem rzuci go na kolana! - Nie ma pan jeszcze czego ciekawego? - zapytaem od niechcenia. - Co mam nie mie? - zapyta szyderczo Naftali. - yczyby sobie pan moe kebab z bacharatem? Szaszyk z elf? Kawaek sechomu? Albo moe troch smir-smir? - Daj pan wszystkiego po trochu.

21

Z Iraku wypdzono dwiecie tysicy ydw majc nadziej, e w ten sposb obniy si stop yciow Izraela do poziomu irackiego. Plan si nie uda. Iraccy ydzi znakomicie wczyli si w izraelskie ycie gospodarcze. Jedynie wtedy, gdy mamy do czynienia z ich kuchni, konieczne jest nieraz wzywanie stray poarnej.

Do tak oglnikowego zamwienia byem, prawd mwic, nieco przymuszony, jako e nie sposb byo spamita tych egzotycznych nazw. Oczekiwaem, e Naftali tym razem zaserwuje mi jakie nafaszerowane korzeniami ciasto, lepki kompot i kwanaw papk mczn - bardzo si jednak pomyliem. Naftali, stanwszy przy czym w rodzaju stou laboratoryjnego, zmiesza troch surowej baraniny z kawakami suszonej ryby, przysypa to garci pieprzu, pokropi dla smaku olejem, zaprawi jak ywic i pola kwasem siarkowym. W dwa tygodnie pniej zostaem wypisany ze szpitala i mogem podj prac zawodow. Pomijajc przelotne zasabnicia czuem si stosunkowo dobrze, a wspomnienia owego potwornego posiku z wolna si zacieray. Kt jednak umie przewidzie igraszki losu?! Pewnego dnia, gdy przypadkowo przechodziem koo jaskini Naftalego, ujrzaem go stojcego wyzywajco na progu. Honor domaga si odpowiedzi na to szyderstwo. Wkroczyem do rodka, przygwodziem Naftalego aroganckim spojrzeniem i powiedziaem swobodnie: - Miabym ochot na co bardziej pieprznego, chabibi! - Ju si robi! - usunie wykrzykn Naftali. - Moe by pierwszorzdny kibah z kamonem albo mae haszi-haszi. Zamwiem podwjn kombinacj tych da, ktre - jak si okazao - byy syntez wszystkich odkopanych do tej pory przez archeologw ingrediencji kuchni staroperskiej, przysypanych sproszkowanym gipsem. Zjadszy owo cenne wykopalisko zadaem deseru. - Svarsi z misz-masz czy bakawa z sum-sum? Zadaem obu da. Przez dwa dni mj organizm pozbawiony by czucia, a ja snuem si po domu jak lunatyk. Nie zaamaem si jednak. Nastpnym razem, gdy ujrzaem swego truciciela, stojcego z owym szyderczym umieszkiem na progu speluny, ponownie przyjem wyzwanie. - Co dzisiaj dla nas, chabibi? - zapyta wesoo Naftali i wyd ironicznie wargi. I w tym momencie doznaem olnienia! W cigu najbliszych paru sekund wynalazem dwie cakiem nowe potrawy staroperskiej kuchni narodowej: - Dua porcja kimsu - zamwiem. - A do tego moe by jedno sbagi z kub-kubonem. I co si stao? Co si, pytam, stao?! Naftali z unionym si robi znik na mrocznym zapleczu swojej spelunki, a po chwili wyszed stamtd niosc udziec barani ugarnirowany buraczkami. Ale ze mn nie ma tak atwo! - Eje! A gdzie jest mj kub-kubon?! Nigdy nie zapomn tej skwapliwoci, z jak Naftali wyczarowa puszk kub-kubonu.

- No, piknie - powiedziaem. - A teraz chciabym jeszcze szklaneczk Vagi Giora22. Ale zimn, jeli mona prosi. Zostaem niezwocznie obsuony. I gdy tak sobie rozkosznie cignem swoj Vago Giora, przyszo mi na myl, e te wszystkie egzotyczne dania - te burgule i bacharaty, i wus-wus, i mehsi-pehsi - s niczym innym jak tylko bezczelnym oszustwem wymylonym po to, aby omieszy nas, gupich Aszkenazim23. I to wanie kryo si za tajemniczym umiechem Naftalego. Od tego dnia potrawy kuchni orientalnej przestay mi by straszne. To raczej ona, kuchnia orientalna, dry teraz przede mn! Nie daleko szuka - wczoraj musia Naftali ze wstydem sprztn ze stou zamwiony przeze mnie pmisek Mao-Mao: - To ma by Mao-Mao? - szydziem jadowicie. - Odkd to si podaje Mao-Mao bez Kafki?24 I nie tknem swego Mao-Mao, pki Naftali nie postawi na stole Kafki. Drogim Czytelnikom, jeli odwiedzaj orientalne restauracje, polecamy, by przy najbliszej okazji zamwili dobrze wysmaonego Mao-Mao z odrobin Kafki. Smakuje wybornie! Gdyby Kafki nie byo, mona wzi Saroyana. Ale nie za duo!

Kwiz
ydzi znani s jako Nard Ksigi. Byli nim zreszt ju wtedy, gdy wiat dopiero co wyoni si z chaosu (wydarzenie - trzeba podkreli - ktre wiarogodnie da si opisa tylko po hebrajsku). Dlatego nasi poboni mowie przywizuj wielk wag do znajomoci Pisma: pragn, by dziatwa izraelska znaa je na pami - werset po wersecie, zdanie po zdaniu, litera po literze. Kadego roku w Dniu Niepodlegoci urzdza si specjalny kwiz biblijny, aby sprawdzi, kto w Izraelu zna Ksig Jeremiasza na pami najdokadniej. Obawiam si, e w tej konkurencji sam prorok nie doszedby do finau.

czno pocztowa gra w dziejach Izraela donios rol ju od niepamitnych czasw. Albowiem lud ydowski od dawna yje w diasporze - dla rozproszonych szczepw byo zatem rzecz niezwykej wagi utrzymywanie staych kontaktw. Nie wic dziwnego, e fala podniecenia ogarna ca spoeczno izraelsk, gdy Ministerstwo Poczty przy wspudziale Ministerstwa Kultury i Owiaty ogosio Narodowy Kwiz Telefoniczny.
22

Vago Giora to pewien znany mi osobicie dyrektor banku. Dyrektor Giora uatwi mi zacignicie poyczki na bardzo przystpnych warunkach. Dlatego chciaem w jaki sposb uwieczni jego nazwisko. 23 Europejscy ydzi nazywani s przez ydw nieeuropejskich Aszkenazim albo - na zasadzie onomatopeicznego naladownictwa jzyka jidisz - wus-wus. 24 Jak to zwykle w literaturze: mona Kafk lubi albo nie lubi. Ale w gastronomii Kafka jest poza wszelk krytyk. Zwaszcza z sosem curry.

W caym kraju rozpoczy si niezwocznie zmagania eliminacyjne. Wkrtce wyoniono czworo finalistw, ktrzy nastpnie stawili si do kocowego boju w nowo otwartej Wielkiej Hali Jerozolimskiej. Radio przysao najlepszych sprawozdawcw do relacjonowania przebiegu walk. Ci, dla ktrych zabrako miejsca w hali, zasiedli przed odbiornikami trzymajc w rku ksiki telefoniczne. Na scenie, wystawiajc si na pene podziwu spojrzenia publicznoci, zasiada caa czwrka finalistw. Nie byo na sali nikogo, kto by nie zdawa sobie sprawy, jaka przeogromna masa wiedzy, jaka doskonaa pami i jaka byskotliwa inteligencja przywioda tych czworo na takie wyyny. Kady te zna ich z nazwiska. Byli to: panna Towah, telefonistka z midzymiastowej, zarazem ulubienica publicznoci, inynier Glanz, specjalista-informatyk, profesor Brinbaum z Instytutu Elektroniki i Komputeryzacji, oraz poeta Tolaat Shani, potomek dynastii szachistw. Ja take znalazem si w tumie, powodowany chci choby rzucenia okiem na bohaterw narodowych. Nastrj by rwnie uroczysty jak napity - nawet dyplomaci z Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie potrafili ukry podniecenia. Minister Poczty i Komunikacji otworzy uroczysto przemwieniem wprawdzie do krtkim, ale nie pozbawionym grnych tonw: - Po raz pierwszy od dwch tysicy lat lud ydowski bdzie wiadkiem tak wielkiego kwizu w tak ogromnej hali - zacz, po czym sign w gb historii do faktw zwizanych z dzisiejszym wydarzeniem. Odmalowa pocztki instytucji pocztowej od gobia patriarchy Noego, i abrahamowego anioa. Zakoczy za wstrzsajcymi rozwaaniami na temat, co by si stao z perskimi ydami, gdyby ten zbj Haman (Boe, chro przed takimi!) dysponowa nie sieci lamazarnych gocw na koniach i wielbdach, lecz telefonem... Podobny kwiz odby si ju w roku ubiegym, niestety - mia charakter midzynarodowy. Przybyo wielu zawodnikw i korespondentw z zagranicy, w zwizku z czym jury poczuo si zmuszone obniy poziom i dopuci take pewn ilo pyta cakiem atwych i bahych: kto wynalaz telefon? jak funkcjonuje centralka telefoniczna? kiedy pooono pierwszy kabel transatlantycki? i tym podobne drobiazgi. Natomiast dzisiejszy konkurs by imprez cile regionaln, skoncentrowan wok istotnego zagadnienia miejscowych numerw telefonicznych. Rektor Uniwersytetu Jerozolimskiego, jako przewodniczcy jury, rozpocz zadawanie pyta z zestawu przygotowanego przez specjaln komisj uczonych w cigu mozolnej, ponad procznej pracy. Pierwsze pytanie, ktre pado w miertelnej ciszy, brzmiao: - Jaki jest pierwszy numer na stronie 478 w Hajfie? Inynier Glanz umiechnwszy si lekcewaco udzieli niezwocznej odpowiedzi: - Weinstock, Mosze, ulica Tel Chai 12, telefon 40-5-72. Szum nerwowo kartkowanych ksiek telefonicznych i nagle burzliwy aplauz, gdy trafno odpowiedzi znalaza potwierdzenie. Prawd mwic, pierwsze pytania suyy tylko do rozgrzania zawodnikw. Zostay te przez ca czwrk ywych ksiek telefonicznych zaatwione z ostentacyjn atwoci. Jedynie gdy panna Towah na pytanie rektora: Ilu Goldenblumw zawiera ksika Tel Awiwu? odpowiedziaa szeciu, wydawao si, e czeka nas jaka sensacja:

- Przykro mi - powiedzia rektor - ale widz tylko piciu. - Szsty - pouczya go panna Towah - umieszczony jest w dodatku Abonenci przybyli w czasie druku: Goldenblum, Efraim, Levi Iechaka 22, 27-9-16. Rektor nerwowo przerzuci kilka stron dodatku, znalaz co trzeba i peen uznania oznajmi: - Zgadza si! Moje zdumienie roso z minuty na minut. Jeszcze nigdy chyba nie zgromadzio si tyle tak gbokiej wiedzy na tak maej przestrzeni. I nic to, e profesor Birnbaum nie sprosta nastpnemu pytaniu, a poeta Tolaat Shani w ostatnim dopiero momencie znalaz waciw odpowied na pytanie, ktre brzmiao: - Jaki numer na ulicy Gordona w Tel Awiwie zawiera trzy trjki? yy na czole poety nabrzmiay i wydawao si, e pkn: - Mam! - krzykn wreszcie. - Mam! Wachsler, Viola, nauczycielka piewu, numer 23-7-33! Nie mg wprawdzie nasz poeta udzieli informacji na temat numeru domu pani Violi, regulamin wszake przewidywa, e podawanie adresw poszczeglnych abonentw nie jest obowizkowe. Tolaat Shani dosta dwa punkty i burzliwe brawa. Z kolei panna Towah zademonstrowaa niezwyk znajomo aforystyki ksiek telefonicznych: - Haso na stronie 54, Jeruzalem? - Staranne wykrcenie numeru uatwia poczenie - odpowiedziaa Towah z niezrwnan nonszalancj. Natomiast inynier Glanz, ku oglnemu zaskoczeniu, nie potrafi wymieni firmy ogaszajcej si na stronie 356 w Tel Awiwie. Kady redni, nawet amatorski znawca ksiki telefonicznej wymieniby natychmiast sklep papierniczy Pfeffermana. W miar upywu czasu zaczy si pojawia u wszystkich czworga zawodnikw objawy pewnego znuenia. Profesor Birnbaum na przykad przekroczy swj limit czasu, zanim przypomnia sobie, ktry numer ma w rodku cyfr odpowiadajc rnicy midzy cyfr drug a pierwsz i ostatni a przedostatni. Pytanie trzeba byo przerzuci na inyniera Glanza. Ten odpowiedzia bez trudu: - Gardosz, Zuzanna, Tel Awiw, strona 180, druga szpalta, 29 numer od gry: 23-1-67. Publiczno zgotowaa mu burzliw owacj. Klaskaem i ja, chocia w tym wanie momencie zaczy mnie opanowywa pierwsze sceptyczne myli: - Przepraszam - zwrciem si do ssiada - do czego waciwie moe si komu przyda znajomo kadego numeru na pami? Zapytany poczu si dotknity: - Co pan chce przez to powiedzie mwic: do czego to si moe przyda?

- Prosz mnie le nie zrozumie. Ksika telefoniczna jest istotnie czym niezbdnym - z tym si cakowicie zgadzam. Bez ksiki telefonicznej trudno by byo przey nawet jeden dzie. Ale czemu ja mam si tego wszystkiego uczy na pami, gdy mog, jeli zajdzie potrzeba, po prostu zajrze do ksiki? - No, dobrze. Ale gdyby pan ktrego dnia znalaz si na pustyni i nie mia ksiki telefonicznej - co wtedy?! - Wtedy nie miabym te prawdopodobnie telefonu. - Ale zamy, e pan go ma. I co wtedy? - Myl, e zadzwonibym do informacji... - Pst! Cisza! - odezwano si karcco ze wszystkich stron. Kilku ssiadw wmieszao si do naszej rozmowy i okrelio moj postaw jako z gruntu faszyw, bezczeln i gupi. Powinienem sobie zdawa spraw, e siedzca na estradzie czwrka gigantw ducha o gow wyrasta ponad mnie i przecitny tum. I e kade z tych tam czworga ju we wczesnym dziecistwie oddawao si z zapaem staremu ydowskiemu zwyczajowi studiowania kadej litery, kadej cyferki, kadego bdu drukarskiego, a doszo do tych wyyn ducha, ktre teraz budz suszny podziw caego narodu. Tymczasem na estradzie rozpocza si runda finaowa. Inynier Glanz stan przed nadludzkim, jakby si wydawao, zadaniem: - Jeli przebijemy szpilk trzeci cyfr czwartej linijki w drugiej szpalcie na stronie 421, to jakie cyfry przebije ona na stronach nastpnych? Inynier Glanz doszed do Petach Tikwa, strona 505. Tylko 505, bo dalej szpilka ju nie sigaa. Publiczno patrzya na Glanza z zapartym tchem. Gdy pada ostatnia trafna cyfra, wybucha burza braw i okrzykw. Mj ssiad szepta: - Niech bdzie chwaa Najwyszemu! - Kilku widzw pakao... Rektor poprosi o cisz. Zanim ogosi nazwisko zwycizcy, pragnie zada jeszcze jedno pytanie, dodatkowo nadesane przez premiera. Pytanie brzmi: - Co trzeba zrobi, eby si z kim poczy telefonicznie? Caa czwrka czempionw popada w grobowe milczenie. Jedynie panna Towah zacza mamrota co o jakich wtyczkach i gniazdkach, ale byo jasne, e nikt nie ma zielonego pojcia, jak powinna brzmie waciwa odpowied. Po chwili nerwowej szeptaniny w gronie zawodnikw, podnis si wreszcie poeta Tolaat Shani i owiadczy w imieniu swoim i kolegw, e protestuje, poniewa pytanie wykracza poza ramy regulaminowe, gdy nie da si na nie odpowiedzie cyframi. Zanosio si na zamieszki wrd publicznoci. Przewodniczcy jury wybrn jednak zrcznie z sytuacji ogaszajc, e mistrzem ksiki telefonicznej roku 1974 zosta inynier Glanz, a wicemistrzostwo przypado pannie Towah. Wrd dzikich okrzykw entuzjazmu publiczno wdara si na podium i na ramionach wyniosa swoich idoli z gmachu. Postanowiem natychmiast zatelefonowa do domu, eby przekaza wyniki kwizu najlepszej z on. Niestety - numer telefonu wylecia mi cakiem z pamici.

Kto ma telefon, ten paci


Rozmowy telefoniczne byy w Izraelu przez wiele lat ulubion gr na wytrzymao. Wykrcao si numer 18 i natychmiast miy gos informowa uprzejmie w wielu jzykach, e niestety wszystkie linie s zajte, prosimy wic nie mie za ze, jeli bdzie pan zmuszony chwilk poczeka, dzikuj. Zdarzao si, e nim czowiek dosta to swoje Chicago, od prb dotarcia do centrali doznawa zwichnicia palca. Postpu technicznego nie da si jednak zatrzyma, od niedawna wic moemy ju sami uzyskiwa poczenia z wszelkimi krajami zamorskimi. Od tej te chwili w koach izraelskich abonentw telefonicznych zaczy si zdumiewajco mnoy wypadki upadoci finansowych.

Za pierwszym razem - to sama uciecha. O zmierzchu, gdy trzody cign do zagrd, a w telewizji zaczynaj mwi po arabsku, ogarnia ci nagle jaki zniewalajcy przymus, by natychmiast i bezporednio porozmawia z cioci Fryd mieszkajc w Los Angeles. Siadasz przed tarcz i zaczynasz ni cierpliwie krci, a wykrcisz do koca numer 001-21-39-57-34-21-89, przykadasz suchawk do ucha i z rozkosz wsuchujesz si w brzczce buczenie, ktre j wypenia. Po chwili syszysz krtkie klik i sygna wywoujcy rozmwc. A potem - zdumiewajce! - kto odlegy o dwanacie tysicy kilometrw podnosi suchawk. - Ciocia Fryda? - pytasz podniecony. - Nie - odpowiada jaki bas. - Czy to jest numer 001-21-39-57-34-21-89? - Tu jest szsta rano, idioto. Bd co bd byo to bezporednie poczenie z Kaliforni. Co - jak podaje taryfa Ministerstwa cznoci - kosztuje 2,14 funta za sekund. Jak dalej wynika z tej poytecznej publikacji, urzd telekomunikacyjny nie notuje przy rozmowach zagranicznych ani numeru abonenta wzywanego, ani godziny rozmowy. Zarejestrowana przez automat rozmowa jest po prostu, bez adnych dodatkowych wyjanie, doliczana do najbliszego rachunku miesicznego. Ta zagwarantowana przepisami anonimowo pobudza ydowskiego uytkownika sieci telefonicznej do przemyle, w wyniku ktrych zwraca si on do najlepszej z moliwych ony takimi na przykad sowy: - Wiesz - miabym ochot porozmawia sobie z Kamczatk. Moe bymy tak wpadli wieczorem do Seeligw? Reszta jest ju dziecinnie prosta. O godzinie dwudziestej drugiej trzydzieci - dla mieszkacw Kamczatki jest to wczesne przedpoudnie - podnosimy si z wygodnego fotela w gocinnym salonie

Seeligw, rzucamy zatroskanym wzrokiem na zegarek i grzecznie zwracamy si do gospodarzy: Prosz mi wybaczy, ale przyrzekem dzieciom, e zadzwoni do nich o wp do jedenastej. - Ale prosz - mwi Erna Seelig - telefon jest w sypialni. Lepiej nie mona sobie wymarzy. Rozkadamy si wygodnie na mikkim tapczanie pana domu i dokonujemy poczenia z Lajosem Frydlenderem, naszym szkolnym koleg, ktry teraz jako wzity adwokat praktykuje na Kamczatce. Po kwadransie wspomnieniowych pogaduszek wracamy do salonu i z zadowoleniem komunikujemy, e w domu wszystko w porzdku. No i dobrze. Po pewnym czasie Feliks Seelig otrzymuje rachunek miesiczny za telefon i ze zdumieniem stwierdza, e przekroczy zwyk kwot o mniej wicej tysic osiemset procent. Spotkawszy si ze mn przypadkowo na klatce schodowej rzuca mi nieme, pene wyrzutu spojrzenie, ktre ja ignoruj. Co mi moe udowodni? W kilka dni pniej sprawy przybieraj niepokojcy obrt: nasz wasny rachunek telefoniczny opiewa na przeraajc sum ponad dwch tysicy funtw, chocia, poza nieudan rozmow z cioci Fryd, nie prowadziem wicej rozmw ni zwykle. Bez wtpienia kto musia w nikczemny sposb naduy naszej gocinnoci. Ale kto? - Momencik - najlepsza z moliwych ona marszczy w gbokim namyle czoo. - Na pocztku zeszego tygodnia byli u nas Picklerowie. Pamitasz, jak Akiba Pickler rozmawia ze swoj siostr? Ano wanie. A zauwaye, e mwi po wosku? Moim zdaniem nie by to jednak Akiba Pickler. To by niewtpliwie nasz ssiad, Feliks Seelig, ktry chcia si zemci. Ktrego wieczoru wpad do mnie i prosi, ebym mu pozwoli zadzwoni z naszego aparatu, bo jego, jak twierdzi, jest uszkodzony. Na list podejrzanych zosta te wpisany monter z firmy sprzedajcej lodwki. Przyby niby w celu kontroli okresowej, a potem czy si subowo ze swoj central, ktra, kto wie, bya moe w San Francisco. Przykady tej ludzkiej nikczemnoci tak mn wstrzsny, e bdc z wizyt u Spieglw postanowiem wyali si przed rozproszon po wiecie rodzin. Gdy wanie rozmawiaem z jakim dalekim krewnym w Buenos Aires, zauwayem, e syszalno nagle si pogorszya - jakby spada o p tonu. Od razu wycignem z tego waciwy wniosek: to pani Spiegel, ta perfidna jdza, zacza podsuchiwa z aparatu w kuchni. Byskawicznie przeszedem na hebrajski: No, dobra, odstawiam wic wz do warsztatu jutro z samego rana i trzymam za sowo. No to cze! - powiedziaem i pooyem suchawk. Nie ze mn takie sztuczki. Mimo wszystko trzeba przyzna, e od czasu wprowadzenia u nas automatycznej cznoci midzynarodowej kontakty midzy ydami na caym wiecie ogromnie si oywiy. Jednake omawiane tu rozmowy gratisowe wymagaj ogromnej przebiegoci i ostronoci. Nie wolno si na przykad za gono wydziera, kiedy si umawia panienk do przypilnowania dziecka, nawet jeli dziewczyna mieszka w Nowym Jorku. Naley take unika rozmw obcojzycznych. Te rozmowy

gratisowe nie s te takie darmowe, jakby si wydawao: w jakim okrnym rozliczeniu trzeba jednak za nie sono paci. Aby nie dopuci do zwyrodnienia tej poytecznej instytucji, wywiesilimy na drzwiach mieszkania tabliczk: Telefon zepsuty. Uwaga, zy pies! Zostawcie Pastwo wiadomo - chtnie was odwiedzimy.

Dziwna przygoda dostojnika


Widzielicie kiedy limaka bez skorupy? Albo mot ze szka? Syszelicie, eby mae dziecko przynioso bociana? Czytalicie moe o ministrze, ktry chodzi pieszo? No, to poczytajcie.

Limuzyna ministra nieoczekiwanie stana na rodku ulicy. Szofer Gabi wyczy motor i odwrci si do pasaera: - Przykro mi, szefie, ale sysza pan w radiu. Mia na myli dziennik poranny, ktry ogosi strajk zwizku zawodowego kierowcw. Zwizek ten mianowicie chcia si poczy ze zwizkiem zawodowym inynierw chemikw czy te uniewani fuzj ze zwizkiem robotnikw transportu a moe co cakiem innego. Tak czy inaczej - zastrajkowa. Gabi opuci wz i uda si do siedziby zwizku po instrukcje. Minister pozosta sam. O prowadzeniu samochodu nie mia zielonego pojcia. Wynalazki, ktre mona byo za pociniciem guzika wprawi w haaliwy ruch, zawsze napaway go trwog. Jak daleko siga pamici, raz tylko zdarzyo mu si prowadzi auto. Byo to czterdzieci lat temu, w wesoym miasteczku, gdzie minister - podwczas mode jeszcze i zarozumiae pachol - postanowi sprawdzi si jako kierowca samochodziku dziecicego. Potem, gdy zrobi w rzdzcej partii karier polityczn, zawsze mia do dyspozycji auto z szoferem. Teraz bd chyba musia wezwa tu helikopter - myla minister. - Mam by przecie na wanym posiedzeniu gabinetu. Zaczyna si o jedenastej. Temat kryzys w przemyle cementowym. Minister zacz si przyglda przechodniom mijajcym jego limuzyn. Ogarno go jakie szczeglne, wrcz osobliwe uczucie: by na ulicy. Ze zdumieniem stwierdzi, e w tym kraju yje ogromna liczba cakiem mu nieznanych, obcych ludzi. Zna tylko cigle te same twarze, ktre oglda w ministerstwie. Obcych ludzi, jeli ju widywa, to tylko jako anonimowe masy w czasie wita Niepodlegoci albo na stadionie pikarskim podczas tych tam... no, jak to si nazywa... tych tam pucharw. Minister wysiad i pieszo ruszy przed siebie. Powoli narastao w nim zaufanie do tego rodzaju komunikacji. Kiedy to - pomyla - przytrafio mi si ostatni raz podrowa w ten sposb? Tak, racja: w 1951. Wtedy to wanie ciarwka staranowaa jego wz i trzeba byo pj do domu przez kilka ulic. Pieszo. Spojrzenie ministra skierowao si w d, tam, gdzie pod wypukoci brzucha wida

byo stopy. Jego wasne stopy, ktre poruszay si rytmicznie: tup - tup, tup - tup, lewa - prawa, lewa - prawa. Tak jest! Umia jeszcze posugiwa si nogami. Wiedzia jeszcze, jak si chodzi po ulicy. Wspaniae uczucie. Tylko buty wyday mu si jakie obce. Skd si w ogle bior buty? Nigdy sobie sam butw nie kupowa. Z dokadniejszych rozwaa wynikao, e w ogle nigdy niczego sobie sam nie kupowa. Ale jak to jest z tymi butami? Sta przed oknem wystawowym sklepu obuwniczego. Zdumiewajce, cakiem nowe zjawisko! Buty, duo butw - damskie, mskie, dziecice. Poustawiane parami na krysztaowych cokoach, na obracajcych si paletach, albo w ogle zwyczajnie uoone w szeregu. Pod wpywem nagego impulsu minister wkroczy do sklepu, dugiego pomieszczenia z wygodnymi fotelami i regaami. A na regaach nic tylko buty, buty i buty! Minister ucisn do czowieka stojcego w pobliu. - Jak si ksztatuj paskie interesy eksportowe? - Mnie pan pyta? - odpar zagadnity. - Ja szukam pantofli zamszowych na gumie. Dostojnik zlustrowa sklep niezbyt pewnym wzrokiem. Jak tu si waciwie zaatwia te transakcje? Bierze si co trzeba z pki czy te czeka, a przyjdzie kelner? Jaka posta w biaym kitlu, chyba lekarz, przystpia do ministra i zapytaa, czym moe suy. - Niech mi pan przyle kilka wzorw do domu - rzek minister askawie i opuci sklep. Dopiero na ulicy spostrzeg, e si nie przedstawi. A poza tym, e w ogle jako nikt go nie poznaje. Bd musia czciej wystpowa w telewizji - pomyla. Czas upywa. A moe by tak zatelefonowa do biura, niech przyl jaki samochd? Zgoda zatelefonowa. Ale jak? I skd? Nigdzie wok nie byo wida telefonu. A jeeli ju telefon bdzie, to jak si do niego zabra? Zawsze robia to sekretarka. Dzi z jakich powodw rodzinnych musiaa wyjecha do Hajfy. Zreszt - gdyby nawet nie wyjechaa, to i tak byaby w biurze, nie tutaj. Gdzie z reszt nie ma adnego telefonu. Nagle dostrzeg jak szklan budk, a w niej czarn skrzynk. Nie ma wtpliwoci: to telefon. Minister wkroczy do budki i zdj suchawk: - Prosz poczy... - Kompletna cisza. Aparat robi wraenie uszkodzonego. Jaki chopczyk gestami pokazywa zza szyby, e najpierw naley co wrzuci do skrzynki. - No jasne! - przypomnia sobie minister. Piastowa przecie stanowisko przewodniczcego parlamentarnej Komisji do Spraw Monet i etonw. Teraz ju by w domu! Uda si do najbliszego sklepu i poprosi o eton. - Tu jest pralnia - wyjaniono mu. - etony do automatu kupuje si na poczcie.

Zwariowany wiat. Minister wyledzi po drugiej stronie ulicy jak czerwon skrzynk przybit do muru. Od razu si zorientowa, co to takiego: do takich skrzynek ludzie wrzucaj listy, gdy ju je napisz w domu. - Wybaczy pani - zwrci si do jakiej damy - na jakim wietle przechodzi si skrzyowanie? By prawie pewien, e jeli chodzi o samochody, to na zielonym. Ale czy ten przepis odnosi si take do pieszych? Razem z tumem przepyn na drug stron ulicy. Tam, tu przy czerwonej skrzynce, odkry urzd pocztowy. Wszed do rodka i wyda polecenie urzdnikowi w najbliszym okienku: - Prosz wysa natychmiast telegram do mojego ministerstwa, eby tu kto po mnie przyjecha. - Odrzutowcem czy odzi podwodn? - zapyta urzdnik i na wszelki wypadek zasun matow szyb. Robi wraenie pomylonego - pomyla minister i wyszed na ulic. W pobliu znajdowa si kiosk z gazetami. Jak si okazao, czytanie gazet to sztuka nielada. Minister by przyzwyczajony, e wszystkie artykuy, ktre powinien przeczyta w gazetach lecych rano na biurku, byy oznaczone przez urzdnikw czerwonymi obwdkami. A tu nic takiego. - Szklank oranady? - zapyta sprzedawca z kiosku. Minister skin gow. By bardzo spragniony wyprni szklank do ostatniej kropli. Ach, c to za wspaniae przeycie samemu na ulicy wypi szklank oranady i rano pomaszerowa dalej. Kioskarz dogoni go: - Czterdzieci pi agorot! Minister spojrza na niego i przez kilka sekund nie mg poj, o co chodzi. Potem sign rk do kieszeni. Bya pusta. Oczywicie. Takie sprawy zaatwia zawsze sekretarka. e te dzi wanie musiaa pojecha do Hajfy! - Prosz mi przysa rachunek - rzuci w stron chciwego inkasenta i uciek. Zatrzyma si na jakim placu budowy. Obraz krztajcych si, pracowitych ludzi zrobi na nim silne wraenie. To byo co piknego. Tylko ten nieznony haas! A co to znowu takiego, ta szara masa, ktr mieszaj w tych kadziach? Wci nowe niespodzianki! Oto na przykad rzd szklanych gablot, a w nich fotografie roznegliowanych dziewczt! Minister rzuci tylko okiem i od razu zgad: kino. A wic tak wyglda kino? Odczu gwatown potrzeb wstpienia do rodka, aby raz wreszcie obejrze jaki film. Zapuka do elaznych drzwi. Dugo musia si dobija, zanim w okrgym okienku ujrza pomarszczon twarz sprztaczki: - Czego? - Chciabym obejrze film.

- Co pan! Pierwszy seans dopiero o czwartej po poudniu. - Po poudniu jestem zajty. - To porozmawiaj pan z panem Weissem. - I zatrzasna okienko. Na pobliskim naroniku sta ogromny, niezwykle dugi, bkitny automobil z ca mas ludzi w rodku. Autobus! - pomyla minister. - Przecie w ubiegym tygodniu zwikszylimy im budet. O 11,5 procent. Zatem mog wsiada! - Prosz na Hajarkon - rozkaza kierowcy. - Numer 71. - Ktre pitro? - Co prosz? - No, niech pan ju schodzi ze stopnia, bo zamykam drzwi! Kierowca uruchomi automatyczne drzwi i z fasonem ruszy. Dziwny wiat, dziwne reguy gry. Minister usiowa zorientowa si, gdzie waciwie jest, jednake brak jakichkolwiek punktw odniesienia - hotelu Hiltona lub restauracji greckiej - sprawia, e czu si cakiem zagubiony. Tum pyn obok niego jakby nic si nie stao. Wic to jest nard, to jest lud, to s wyborcy. Zgodnie z ostatni ankiet Instytutu Badania Opinii Publicznej co trzeci z tego tumu bdzie w przyszych, padziernikowych wyborach gosowa na niego. Minister kocha ich wszystkich. Od najwczeniejszej modoci jest zagorzaym socjalist. Wreszcie po wielu przygodach odnalaz swoj limuzyn. Dokadnie w tym samym momencie pojawi si Gabi. - Dwie dodatkowe premie specjalne rocznie i podwyszenie wynagrodzenia za urlop - powiedzia Gabi. Strajk by zakoczony. Wsiedli do wozu. Gabi zapali motor. A minister powrci z dziwnych przygd na obcej planecie do swego zwykego, codziennego ycia.

W czci artystycznej wystpi...


Zwaywszy, e w Izraelu - dla wikszej chway demokracji - funkcjonuje co okoo trzydziestu partii politycznych, trudno si dziwi, e wyborcy zasypywani rajskimi obietnicami przestaj na nie w ogle reagowa. Odpowied partii na to brzmi - Schulz!

Mniej wicej tydzie temu wszyscy mieszkacy naszego bloku znaleli wsunite pod prg ulotki zawiadamiajce, e w rod o godzinie dziewitnastej rozpocznie si zebranie organizowane przez parti nie pamitam ju jak. Przypominam sobie tyle tylko, e przemawia mieli panowie Mogilewski i Karpat. Ponadto - w czci artystycznej wystpi Gerszon Schulz, ulubiony piosenkarz. Wstp wolny, kady mile widziany itd. Wszyscy mieszkacy bloku postanowili przyby ze wzgldu na Schulza. Schulz cieszy si powszechn sympati i mia w swoim repertuarze kilka wystrzaowych numerw, jak choby Pocauj mnie, kochanie albo Kochaj mnie, baby!. Czsto syszao si te jego szlagiery w radiu. Wyszedem z domu punktualnie, eby zapewni sobie jakie blisze estrady miejsce, ale pierwsze rzdy byy ju gsto obsadzone, gwnie przez przedstawicielki pci piknej. Gerszon Schulz bowiem nie tylko piknie piewa, lecz jest te penym powabu mczyzn i rozporzdza wspania technik rzucania podczas piewu nader ognistych spojrze obecnym na sali damom. Spotkanie rozpoczo si z godzinnym opnieniem, gdy mikrofon, ktry wreszcie zainstalowano, nie chcia pocztkowo funkcjonowa. Po godzinie przemwi. Za stoem na podium zasiado trzech nieznanych nikomu mczyzn. Gerszona Schulza midzy nimi nie byo. Ku oglnemu rozczarowaniu podnis si jeden z trzech nieznajomych, prawdopodobnie przewodniczcy, i zagai: - Panie i panowie! Weterani i nowi repatrianci! Drodzy przyjaciele! Zebralicie si dzisiejszego wieczoru tutaj, aby usysze od nas, na gruncie jakich zasad stoi nasza partia, jaki jest jej program w dziedzinie... - Gdzie jest cz artystyczna? - krzykn z ostatniego rzdu jaki mody okularnik. - Gdzie jest Schulz? - Brawo! - to bya moda panienka z pierwszego rzdu. - Schulz na podium! Mwca zachowa si tak, jakby o Schulzu nigdy w yciu nie sysza, przynajmniej do tej chwili, i usiowa nam dalej wyjania, dlaczegomy si tu zebrali. Ale jego sowa niebawem utony w coraz to nowych okrzykach domagajcych si Schulza. W kocu musia si podda: - Pan Schulz jest w pobliu. I obsuy cz artystyczn naszego wieczoru. Oglny aplauz wynagrodzi t obiecujc wiadomo i da dowd sympatii, jak si cieszy popularny piosenkarz. Mwca wykorzysta nagy entuzjazm, by w szybkim tempie poruszy sprawy pastwowe i rzuci kilka inwektyw pod adresem konkurencyjnych partii. Piosenkarza Schulza nie wspomnia ani sowem, co doprowadzio do nowych zamieszek: - Gdzie jest Schulz? - Moe w ogle nie przyjdzie... - Ju tak bywao! - Jest bardzo popularny i bardzo zajty... - Jeli Schulza nie bdzie, cay wieczr na nic!

Kilku goci z dalszych rzdw zaczo wychodzi z sali, gdy przewodniczcy podnis problem stabilizacji gospodarczej: - Potrzebujemy te lepszej polityki kulturalnej - krzykn w uniesieniu. - Musimy naszym pisarzom stworzy lepsze warunki pracy, musimy te stworzy co dla naszych piosenkarzy, na przykad dla Gerszona Schulza, ktry za kilka minut pojawi si na tej sali i odpiewa nam swoje najpikniejsze piosenki. Szykujcy si do wyjcia usiedli z powrotem, a mwca mg jeszcze mwi przez kilka minut. Zakoczy zwykym zwrotem: - Czy ma kto z pastwa jakie pytania? - Tu prosz! - w drugim rzdzie podniosa si jaka dystyngowana dama. - Ja mam pytanie: gdzie jest Schulz? Pan nam przyrzek Schulza! - Tak jest, tak jest! - potwierdzi przewodniczcy. - I pan Schulz w cigu kilku minut pojawi si, eby nam co zapiewa ze swojego bogatego repertuaru. Tymczasem pozwol sobie udzieli gosu panu Karpatowi, ktry zapozna pastwa z nasz polityk zagraniczn. Karpat nie mg zrobi uytku z udzielonego mu gosu. Ze wszystkich stron podniosy si okrzyki: - Nie jestemy ciekawi! - Najpierw Schulz, potem Karpat! - Przyszlimy tu na Schulza... - Gdzie jest Schulz? Przewodniczcy poprosi bagalnym gosem o spokj: - Natychmiast po wystpieniu pana Karpata wejdzie na estrad pan Schulz - daj na to sowo honoru. - Gupie gadanie! - Obiecanki cacanki! - Robi nas w konia! - Mogem pj do kina, a tak siedz tu jak ten gupi... - Schulz, Schulz, Schulz!!! Poniewa nic nie wskazywao, e wrzawa ucichnie, wysano hydraulika Stuxa, aby sprowadzi Schulza. Napicie wzroso nie do wytrzymania. Jeeli Stux wrci bez Schulza, prezydium powinno sobie zda spraw, e oznacza to koniec tej partii. Po kilku dugich jak wieczno minutach drzwi wreszcie otwary si. Jedno wielkie westchnienie ulgi i grzmot oklaskw: obok Stuxa pojawia si znana sylwetka popularnego piosenkarza. Panie poprawiy fryzury, ja krawat, a Schulz idc w kierunku estrady kwitowa oklaski grzecznymi ukonami i przesyaniem causw doni. Po czym - na

zapraszajcy gest przewodniczcego - zaj miejsce za stoem prezydialnym. Atmosfera na sali od razu si polepszya. To zachcio pana Karpata do przeanalizowania oglnej sytuacji politycznej wiata. Nikt go nie sucha. Widziano tylko Schulza. Wymieniano uwagi na temat jego kariery, wygldu i wieku. Ale i to nie trwao dugo. Zabrzmiay nowe okrzyki domagajce si Schulza. Karpat usiowa ocali wszystko, co byo jeszcze do uratowania. - ... jeli nam si uda w tym krytycznym pooeniu utrzyma rwnowag i niezaleno midzy wielkimi mocarstwami, jeli nie ugniemy si przed adnym naciskiem, skdkolwiek by on pochodzi ze Wschodu czy z Zachodu, wtedy pan Schulz rozpocznie... bdzie mg rozpocz swj wystp... a my, drodzy pastwo, zapewnimy sobie poczesne miejsce na arenie midzynarodowej... - Dosy! Przesta! - rozlegao si ze wszystkich stron. - Koniec z tym! My chcemy Schulza, my chcemy Schulza! Przewodniczcemu udao si doj do gosu: - Program artystyczny, jak planowalimy, bdzie na kocu naszego wieczoru. - Nie na adnym kocu! - Tak dugo nie moemy czeka! - Ju teraz! - Pocauj mnie, kochanie... Tum nie da si uciszy i wymg na przewodniczcym rozwizanie kompromisowe: wystpy bd odbywa si na przemian. Schulz z nieodpartym czarem odpiewa na pocztek Kochaj mnie, baby!. Gdy dano czego na dodatek, przewodniczcy powoa si na umow, w myl ktrej gos ma teraz Karpat. Karpat natychmiast przystpi do analizy. Gdy analizowa nasz izolowan pozycj w Radzie Bezpieczestwa ONZ, wybucha nowa fala protestu: - Teraz kolej na Schulza! - Schulz niech piewa! - Zapiewaj nam O, Ejlat, Schulz! Schulz zapiewa O, Ejlat i uczyni nas przez to jakby odporniejszymi na analizy Karpata. Dalej szo ju w ustalonym porzdku: jeden numer Schulza, trzy minuty polityki zagranicznej, potem znowu Schulz, po nim Karpat i tak dalej na okrgo, chocia - prawd mwic - chtnie bymy z udziau Karpata w ogle zrezygnowali. Na koniec trzyosobowa, ad hoc ukonstytuowana delegacja udaa si do prezydium i zadaa od przewodniczcego, aby Schulz mg piewa p godziny bez przerywania mu polityk zagraniczn.

Potem bdziemy si cierpliwie przysuchiwa gldzeniom Karpata, nawet jeeli nadal bd takie nudne. Przewodniczcy odmwi i obraliwym tonem insynuowa nam, e przyszlimy tylko dla Schulza, a inne sprawy nas nie interesuj. Prawd mwic tak wanie byo, ale zaprotestowalimy energicznie i zagrozilimy, e oddamy gosy na konkurencyjn parti, jeli Schulz nie zacznie natychmiast piewa. Jednake sam Schulz zmuszony by nam odmwi. Wyjani, e niestety musi ju i, bo ma do obsuenia jeszcze dwa podobne zebrania innych partii. Nasze zebranie zostao zakoczone zanim si w ogle dowiedzielimy, jaka partia je zorganizowaa. Jest rzecz nieprzyjemn pomyle, e kiedy moemy przez pomyk gosowa na t wanie parti.

Rzut oka za kulisy brany piosenkarskiej


Moi askawi czytelnicy znaj zapewne popularny Cookie-Song, numer dwa wielkiej parady przebojw ubiegego roku. Nie ma chyba w naszym kraju czowieka, ktry by nie nuci sobie wawej melodii tego szlagieru i jego wpadajcych w ucho sw. Jake korzystnie odbija ten tekst od innych produktw naszego przemysu piosenkarskiego! Wemy chociaby sam refren: Cookie, Cookie, Cookie, Cookie! Jeste sodsza ni sam cukier! Twe gorce, czarne oczy Chc mi wprost do serca wskoczy! Cookie, Cookie, skocz udrk! Shnucki-Pucki, we piosenk. Tak pikn mam dziewczyn, Ze ze szczcia si rozpyn! Prosta, bezpretensjonalna piosenka! Z logicznego i gramatycznego punktu widzenia moe nie bez pewnych usterek, ale za to pena dziecico szczerego uczucia i jake atwa do zapamitania! Dlatego cakiem susznie radio nadaje j przynajmniej dwa razy dziennie. Sowa s moje. Do tej pory nie napisaem jeszcze ani jednego szlagieru. Po prostu nie wiedziaem, e potrafi. Czsto przecie tak bywa, e kto nie jest wiadomy swego talentu. Bernard Shaw na przykad dopiero jako czterdziestolatek zacz pisywa swoje sztuki teatralne. A Dawid musia spotka a Goliata, eby si dowiedzie, jaki ma talent do strzelania z procy. Prawdopodobnie nigdy bym nie zosta tekciarzem, gdyby nie mj zwyczaj krelenia na papierze rnych bzdurnych figur i sw podczas nudnych rozmw i konferencji. Zdarzyo si to na tarasie kawiarni w Te Awiwie. Mwilimy o amerykaskiej modziey, o jej braku ideaw. Dorzuciwszy swoje trzy grosze zaczem rysowa na papierowej serwetce rne

abstrakcyjne figury i opatrywa je rwnie abstrakcyjnymi podpisami: Cookie, Shnucki, Pucki, Tucki... Nagle na serwetce spocz wzrok siedzcego z nami kompozytora szlagierw, Eli Distela. - Genialne! - a si zachysn. - Absolutny sza! Odcign mnie na bok i uzupeni swoje okrzyki wyjanieniem, e uwaa te rzucone przeze mnie bez adnej myli wyrazy za idealny szkielet szlagierowego tekstu, ktry wymaga tylko pewnego dopracowania. Radzi mi uczyni to niezwocznie. - W kadym tekcie jest tylko kilka sw, ktre docieraj do wiadomoci suchacza - wyjani. - Reszta jest niewana. O, tu na przykad: Cookie, Shnucki, Pucki - to wystarcza. - A co z Tucki? - ujem si za ostatnim wyrazem. - Troch jakby odstaje. Pucki jest mocniejsze. No, bierz si do roboty! Dotknity nieco zlekcewaeniem Tucki usiadem jednak przy wolnym stoliku i w cigu dziesiciu minut napisaem Cookie-Song, ten sam, ktry teraz jest na ustach wszystkich. Distel usprawiedliwiajc si stagnacj panujc chwilowo na rynku wypaci mi 500 funtw, co ja ze swej strony uznaem za cakiem przyzwoite wynagrodzenie. Do wciekych spojrze siedzcego z nami tekciarza, Uri Ben Patisha, nie przywizywaem adnej wagi. Nastpnego dnia dostaem telegram: oczekuje dwunasta wejcie zoo cisa tajemnica benpatish Poszedem z czystej ciekawoci. Ben Patish zawiza mi oczy chustk i wcign do wozu, po czym ruszylimy i przez trzy godziny pdzilimy w zwariowanym tempie nie zamieniajc ze sob ani sowa. Gdy auto wreszcie zatrzymao si i Ben Patish zdj mi opask, stalimy przed jak samotn ruin w Grnej Galilei. Wstpilimy do rodka. W zrujnowanym pomieszczeniu, owietlonym pomykiem wtego kaganka, zgromadzeni wok sprchniaego fortepianu oczekiwali trzej dalsi lirycy od pop-songw. - Siadaj - rzek Ben Patish. - I nie obawiaj si - jeste midzy przyjacimi. To co widzisz jest Izraelskim Stowarzyszeniem Producentw Muzyki Pop, ktre w sumie skada si z czterech czonkw. - Bardzo mi przyjemnie - skoniem si w kierunku stowarzyszenia. - My czterej pisalimy dotd wszystkie najbardziej wystrzaowe teksty - wyjani mi Ben Patish, a w jego gosie zabrzmiaa nutka pewnej melancholii. - Teraz, poniewa i ty zacze pisa, musimy i ciebie przyj do naszej tajnej organizacji. - Dlaczego tajnej? - Zaraz ci wyjani. Jest tajna, bo dotd tylko cztery osoby o niej wiedziay - od tej chwili pi. A tajemnica polega na gorzkiej prawdzie, e mianowicie teksty szlagierw moe pisa kady. Sprowadzilimy ci tutaj w celu ostrzeenia. Jeli nasz tajemnic zdradzisz... - Moesz na mnie polega.

- Dzikuj. Ale to jeszcze nie wszystko. Nasza organizacja ma swj kodeks przykaza. Od cisego przestrzegania tego kodeksu zaley nasza przyszo materialna. Oto przykazanie pierwsze: Nie bdziesz pisa tekstu na poczekaniu. Ty temu przykazaniu wprawdzie uchybie, ale przez nieuwiadomienie. Powiniene zrozumie, w jakie tarapaty bymy popadli, gdyby nagle doszo do publicznej wiadomoci, e wystrzaowy szlagier mona spodzi w dziesi minut. Tydzie, najmniej tydzie! - oto czego musisz wymaga. Ile czasu naprawd bdziesz pisa, to ju nikogo nie powinno obchodzi. Jeli o mnie na przykad chodzi, to pisuj swoje teksty w drodze do wydawcy. Drugie przykazanie: Nie pozwolisz nigdy zmieni choby jednego sowa. Ludzie musz by przekonani, e twoje teksty s wynikiem dugiej, mozolnej pracy; e kade sowo, nawet najprostsze i najgupsze, szlifowae caymi godzinami. Przykazanie trzecie: Nie pozwolisz, aby kiedykolwiek twj tekst inaczej si pojawi, jak tylko piewany. Kiedy jest piewany, traktuje si go zwykle jako co ubocznego. Bez melodii natomiast od razu wyjdzie na jaw, e jest czyst bzdur. - Oczywicie. - Nie przerywaj. Przechodz teraz do najwaniejszego punktu, do problemu honorarium. Jest czynem absolutnie zbrodniczym bra za tekst poniej tysica dwustu funtw. Wemiesz mniej - nikt ci nie uwierzy, ile nieprawdopodobnego trudu, ile intelektualnych i emocjonalnych wysikw kosztowao ci pisanie. W zwizku z tym wskazane jest nawet skary si od czasu do czasu na ble gowy i oglne wyczerpanie... - Na koniec jeszcze jedno: ju nie prawo, nie przykazanie. Raczej gentelmans agreement: aden czonek naszej organizacji nie powinien w adnym wypadku pisa wicej ni tysic tekstw rocznie... Owiadczyem, e podpisuj si pod wszystkimi postanowieniami statutu. W krtkiej, ale robicej silne wraenie ceremonii zostaem zaprzysiony, po czym wrczono mi legitymacj czonkowsk numer 5. Okoo pnocy zakoczylimy nasze tajne posiedzenie odpiewaniem zaimprowizowanego hymnu: My jestemy teMy jestemy teMy jestemy tekciarze! Ukrywamy swe, Ukrywamy swe, Ukrywamy swe twarze!

Gowa do pozoty

Kandydatw do tytuu najgupszego czowieka wiata jest wielu. Swego czasu miaem ochot przydzieli ten tytu pewnemu cypryjskiemu przewodnikowi turystycznemu, ktry pokazawszy mi krajobrazowe piknoci wyspy, nie mg potem znale drogi powrotnej. - Niech mi pan wierzy! zawoa wreszcie zrozpaczony. - Przysigam, e wczoraj tu jeszcze bya. Pniej wyprzedzi go izraelski policjant drogowy przydzielony do ekipy zdjciowej krccej wedug mego scenariusza film Salach. - Jak si bdzie nazywa ten film? - zapyta. - Salach odpowiedziaem. - Salach... Salach... - pokrci gow. - Nie, na tym jeszcze nie byem. Ale i tego superidiot zdystansowa pewien portier hotelowy z Barcelony. Typ ten osign w nierozgarniciu klas wrcz wiatow. Poczyem si z nim ze swego pokoju telefonem wewntrznym. Rozmowa prowadzona w jzyku angielskim, ktry on traktowa w sposb do bezceremonialny, miaa przebieg nastpujcy: - Rano lec do Madrytu - zaczem. - Bardzo prosz, niech pan mi zamwi pokj z azienk. - Pan zechce zaczeka, ja sprawdz, prosz pana - odpowiedzia portier i odoy suchawk na bok. Zameldowa si po duszej chwili: - Mnie jest przykro. U nas wolnego pokoju brak. Pan proszony sprbowa w przyszym tygodniu po czym rozczy si. Zadzwoniem po raz drugi: - Pan mnie le zrozumia. Mnie chodzi o pokj w Madrycie, nie tutaj. - Mnie jest wielka przykro, e pan ma tyle kopot i musi jeszcze raz dzwoni z Madrytu. U nas wolnego pokoju brak. Pan sprbowa zechce w przyszym tygodniu... - Uno momento! - wykrzyknem pospiesznie najlepsz swoj hiszpaszczyzn. - Ja nie jestem w Madrycie. Ja chciabym tylko dosta pokj w Madrycie. - Rozumiem, prosz pana. Ale ten hotel nie jest w Madrycie. Ten hotel jest w Barcelonie. - To ja wiem. - Dlaczego pan wie? - Bo ja tu mieszkam. - Pan mieszka? - Tak. Tutaj. U was. - Czy pan nie jest ze swoim pokojem szczliwy? - Jestem bardzo szczliwy. Ale musz rano lecie do Madrytu. - Pan pozwoli, sir, ja znios pana baga na d. - wietnie. Ale rano. Nie teraz.

- Tak jest, prosz pana. Dobranoc, prosz pana. Jeszcze raz pooy suchawk, jeszcze raz zadzwoniem do niego: - To znowu ja. Ten, ktry jutro leci do Madrytu. Ja prosiem pana, eby mi pan zarezerwowa pokj z azienk... - Pan proszony zaczeka, sir. Ja sprawdz. Przerwa trwaa mniej wicej tak dugo jak poprzednio. - Ju sprawdzone. Mnie jest przykro, prosz pana. U nas wszystkie pokoje zajte. Pan proszony sprbowa w przyszym tygodniu... - Ja nie chc adnego pokoju w tym hotelu! Ja ju mam tutaj pokj. Ja mieszkam w pokoju numer 206! - 206? Chwileczk, prosz pana... Niestety, mnie jest przykro. Pokj 206 jest zajty. - Oczywicie, e jest zajty. Przeze mnie. - A pan yczy sobie inny pokj? - Nie ycz sobie. Ale ja jutro rano lec do Madrytu i chciabym, eby mi pan zarezerwowa pokj. - Na jutro? - Na jutro. - Pan proszony zaczeka, sir. Ja sprawdz... Czy z azienk? - Tak. - Pan ma wielki szczcie, sir. Ja mam dla pana pokj na jutro. - No, Bogu dziki. - Pokj 206 zwalnia si rano. - Dzikuj. - Bardzo prosz. Czy jeszcze co, prosz pana? Du wdk. - Ju podaj, sir.

Festiwal gipsowy inyniera Glicka


Historia ta zacza si pewnego poranka pod koniec wrzenia, tu przed wybuchem wojny Jom Kipur. Bohaterem opowieci - bohaterem w najcilejszym sensie tego sowa - jest inynier Glick. Owego

dnia wyszed on z domu pogrony w mylach obracajcych si wok trudnoci zaopatrzeniowych na rynku cementowym. Pan Glick by bowiem inynierem budowlanym. Zatopiony w mylach przesta zwraca uwag na chodnik i wpad do rowu, wanie wykopanego przez wydzia drogowy zgodnie z planem budowy w tym miejscu kanau ciekowego. Inynier Glick zama nog w dwch miejscach powyej kostki. Zabrano go do szpitala, gdzie przebywa do drugiej. poowy padziernika. Kiedy zosta wypisany, na nodze mia gipsowy banda, chodzi o kulach, ale chodzi. W czasie, gdy inynier Glick przebywa w szpitalu, na Bliskim Wschodzie zdarzyo si co nie co. Take przed domem inyniera w miejscu rowu powsta podziemny kana z przepisow kratk ciekow. Ledwie inynier Glick usadowi si w takswce, ktr zamierza pojecha do domu, a ju kierowca odwrci si do niego i ze wspczuciem zapyta: - Gdzie to? W ktrym miejscu - u gry czy u dou? - W dwch miejscach powyej kostki. - Nie to miaem na myli. Chodzi mi o to, czy na Wzgrzach Golan, czy u dou, nad kanaem? Ju chcia inynier Glick odpowiedzie, e uleg tej kontuzji na ulicy Hajarden w Tel Awiwie, gdy gr wzia jego gboko zakorzeniona niech do poruszania spraw intymnych; zby wic pytajcego sowami: - Nie mwmy o tym. Nic wanego. Kierowca zamilk peen szacunku. Dopiero, gdy przyjechali na ulic Hajarden, pozwoli sobie na uwag: - Tacy jak pan s chlub naszego narodu! Za kurs nie wzi ani grosza, natomiast pomg inynierowi wysi i odprowadzi go do samych drzwi. W ten sposb zacz si festiwal gipsowy inyniera Glicka. Kiedy przykutyka do sklepu, by natychmiast obsugiwany poza wszelk kolejnoci. W restauracjach kelnerzy czytali mu wprost z oczu. Naczelnicy w urzdach skakali koo niego jak pielgniarki w prywatnej klinice. Kady odczuwa potrzeb wyraenia mu wdzicznoci narodu, jeli ju nie caej, to przynajmniej w czci przypadajcej na gow obywatela. Kady uwaaby za osobist obraz, gdy inynier wcisn mu za co zapat. Po pewnym czasie inynier Glick przyzwyczai si do swego nowego statusu. Kopoty pojawiy si tylko wtedy, gdy rozmowa schodzia na temat miejsc, gdzie odnis rany. Inynier, czowiek prawego charakteru, brzydzi si kamstwem, reagowa wic na zbyt drobiazgowe pytania dotyczce syryjskiego wzgldnie egipskiego pochodzenia kontuzji tym rodzajem umiechu, ktry zdawa si mwi: S rzeczy, ktre mczyzna woli przemilcze. Niekiedy opdza si frazesami typu: Ach, zostawmy to ju, nie warto o tym wspomina.

Pod koniec listopada zamieni kule na lask, ale biaa gipsowa opaska nadal byszczaa penym blaskiem nad kostk inyniera i na koncercie filharmonicznym bya powodem zgoa nieoczekiwanego przyjcia. Glick wszed tu przed rozpoczciem koncertu i zacz kutyka rodkowym przejciem, gdy nagle publiczno jak jeden m powstaa i urzdzia mu burzliw owacj. Zaczerwieniony wysucha huraganu oklaskw i dzikowa skinieniami wolnej doni. Po koncercie zosta otoczony przez tum wacicieli aut, ktrzy walczyli o zaszczyt odwiezienia go do domu. Gdy wreszcie zwycizca ulokowa go w swoim wozie, Glick wycign nog i odkry na gipsowym bandau napis, ktry jego ssiad wydrapa w ciemnociach podczas koncertu: Nard jest Paskim dunikiem. Wszyscy dzikujemy Panu. Zwolna wspomnienia o rzeczywistym przebiegu zdarze zaczy si zaciera w pamici inyniera Glicka. Gdy popularny piewak big-bitowy dojrzawszy go w holu hotelowym odpiewa na jego cze trzy szlagiery darmo, inynier, z trudem tylko tumic kanie, szepta: - Tak, warto byo... I jeli jeszcze raz trzeba bdzie... Take z zaopatrzeniem w jajka, ktre w tym okresie byy jednym z najtrudniej osigalnych artykuw, nie mia Glick zmartwie - zatroszczya si o dostaw gipsowa opaska prowokujc do ofiarnoci pewn zachowujc anonimowo osob. Kadego poniedziaku dzwonia do drzwi inyniera Glicka starsza dama i wrczajc mu kosz wieutkich jajek szeptaa przez zy: - Niech pana Bg bogosawi, mody czowieku! Po czym odwracaa si i uciekaa w obawie przed jakimikolwiek sowami podzikowania. Raz tylko zatrzymaa si przy drzwiach odrobin duej, zebraa ca sw odwag i zapytaa: - Gdzie pan zosta ranny, kochany chopcze? A inynier Glick odpowiedzia: - Nad kanaem. W ten sposb uczyni zado i prawdzie, i patriotycznej potrzebie szlachetnej ofiarodawczyni. Inynier Glick rozwaa koncepcj noszenia gipsowej opaski jeszcze przez kilka miesicy po wyleczeniu nogi. Najchtniej zachowaby j na cae ycie. Albo przynajmniej do momentu zawarcia traktatu pokojowego.

Lekarz-cudotwrca
Najlepsza rada, jak mona da wieemu imigrantowi, to: Bd pan lekarzem! W latach trzydziestych, gdy imigracja z Niemiec osigna swj szczyt, panowa taki natok lekarzy, e co praktyczniejsze panie domu wywieszay na drzwiach kartki z napisem: Lekarzy przyjmuje si jedynie po poudniu w godzinach od 3 do 4.

Dzi to ju nie to. Coraz wicej ludzi choruje, coraz mniej zostaje lekarzami. Izrael sta si prawdziwym rajem dla lekarzy. To prawda, e w Ameryce poczekalnie te s przepenione. Ale Amerykanie chodz do lekarzy tylko dlatego, e karty czonkowskie rnych organizacji zdrowotnych zmuszaj ich do takiej praktyki. My odwiedzamy doktorw, poniewa dla yda by chorym to wielka uciecha. Co jednak sprawia, e tyle osb choruje? Przyczyn jest szara, beztroska codzienno. Ludzie tskni za odrobin odmiany, a e choroba im tak odmian daje, gotowi s za to paci. A lekarze gotowi s bra pienidze. Mj przypadek zacz si od jakiego dziwnego uczucia pustki w odku, czemu towarzyszyo guche burczenie25. Pocztkowo nie przywizywaem do tego wagi. Jednak uczucie pustki wzmagao si, zwaszcza gdy przez wiele godzin nic nie jadem. Zaniepokoio mnie to i postanowiem poradzi si swojej starej ciotki, co naley przedsiwzi. Po krtkim namyle polecia mi zasign porady lekarza. - wietnie - powiedziaem. - Ju id do Kasy Chorych26. - Oszalae - zachrypiaa ciotka. - Oni s tylko od brania pienidzy. Pjdziesz do Glosslocknera.. - Kto to taki? - Kto to taki? Ty nie wiesz, kto to jest profesor Glosslockner? Doktor-cudotwrca, ktry uratowa setki tysicy ludzi? - Setki tysicy? Eje, eje... - Przesta z tym eje, eje i biegnij do profesora Grosslocknera. Moesz z nim rozmawia po niemiecku. I bd spokojny - na pewno znajdzie u ciebie co powanego. Chciaem pj od razu, zostaem jednak pouczony przez ciotk, e z takim cudotwrc trzeba si najpierw umwi telefonicznie. Jaka osoba pci damskiej zapisaa mnie na wtorek za trzy tygodnie, godzina pita dwadziecia sze. - Do tego czasu - pouczya mnie dodatkowo - prosz powstrzyma si od jedzenia, picia, spania i palenia. Gdy przybyem o ustalonej godzinie, zastaem ju w poczekalni tum pacjentw: pidziesiciu, moe szedziesiciu. Na moje uprzejmie pozdrowienie nikt nie odpowiedzia. Czuo si nastrj religijnego namaszczenia.
25

W okolicach tropikalnych trzeba zwraca na odek szczeglnie uwag ju choby ze wzgldu na du ilo orientalnych restauracji, ktre, przywizane do tradycji staroarabskich, nie dbaj o higien, jako e tak czy inaczej wszystko jest w rku Allacha. 26 Kasa Chorych naley w Izraelu do bardzo dobrze prosperujcych instytucji. Co najmniej p miliona akcjonariuszy wpaca tam co miesic swoje skadki. Przedsibiorstwo funkcjonuje znakomicie. Jedynie, gdy kto zachoruje, spuszcza nieco z tonu. Oferowan przez Kas Chorych opiek szpitaln mona okreli jako nad wyraz skromn i nacechowan skpstwem. Zdarzyo si raz w szpitalu, e pacjentowi, ktry po operacji odka cierpia straszne mki godowe, pomagano sugesti: Pan je teraz kartoflank... talerz pysznej, poywnej kartoflanki... - przekonywa go lekarz. Dlaczego nie sugeruje mu pan czego lepszego? - zapytaa asystujca przy tym pielgniarka. - Na przykad pieczonej kury z ryem i saatk ananasow? Lekarz wzruszy ramionami: Co te pani! Pacjentowi z Kasy Chorych?

Drzwi prowadzce do poczekalni otwieray si i zamykay bezgonie, biao przyodziane siostry przemykay jak duchy: ustawiay pnagich mczyzn w kolejkach i gsiego prowadziy ich do ssiednich pomieszcze. Wszystko dziao si z przeraajc precyzj - by to monstrualny, wietnie naoliwiony mechanizm. Przez p godziny przygldaem si temu ze wzrastajcym respektem, a podesza do mnie jedna z pielgniarek i nakazaa pj za sob. Weszlimy do pokoju przyj. Siostra signa po wielkie pudo z kartotek i zacza spisywa moje personalia. Nazwisko? Urodzony? Z jakiego kraju pochodzi? Zawd? - Dziennikarz. - Dwadziecia sze funtw. - Dlaczego tak duo? - To jest taksa za pierwsze badanie. Tylko koledzy i osoby pokrewnych zawodw korzystaj ze zniki. - To bardzo dobrze. Ja reperuj te maszyny do pisania. - Momencik - pielgniarka sprawdzia w jakim obszarpanym skorowidzu. - Dwadziecia pi pidziesit. Wpaciem ulgow taks i wrciem na swj posterunek do poczekalni. Ju po dwch godzinach zostaem zaprowadzony przez inn siostr do pokoju, w ktrym znajdowaa si jedynie kozetka. Poniewa pielgniarka bya osob starszaw, godn zaufania, odwayem si zapyta, za co waciwie ten stary otr da tyle pienidzy. - Mj m nie jest instytucj filantropijn - odpowiedziaa pani Grosslockner. Po czym otworzya grub ksig i lodowatym gosem zapytaa, co mnie tu sprowadza. Zabrzmi to moe dziwnie, ale nie lubi rozmawia z osobami pci eskiej o swoich dolegliwociach cielesnych, a ju najbardziej w pokoju, gdzie nie ma nic prcz ka. Odmwiem pani Grosslockner informacji i zostaem odesany z powrotem na dawne miejsce w poczekalni. Zaobserwowaem tam znaczny ruch. Liczba sistr, ktre bd same, bd z pacjentami pod rami przemierzay poczekalni, zdawaa si nieustannie wzrasta. Nie mogem si powstrzyma, by nie zaczepi swego ssiada: - Skd on bierze tyle tych pielgniarek? - zapytaem po cichu. - Sami Grosslocknerowie - odszepn mi. - Profesor ma siedem sistr i trzech braci. Wszyscy pracuj tutaj. Jeden z braci zaprowadzi mnie wkrtce do azienki, wcisn mi do rki probwk i kaza zrobi co, co wywoao z mojej strony pytanie: Po co? - Przecie nigdy nic nie wiadomo - odpowiedzia. I doda jeszcze, e profesor przyjmie mnie osobicie dopiero wtedy, gdy bd przeprowadzone wszystkie badania. Ledwie napeniem probwk, gdy Grosslocknerowska siostra wepchna mnie do kuchni, eby pobra krew i tre odkow. Potem wrciem do swojej bazy wypadowej. O zmierzchu pojawia si nastpna siostra i zadaa ode mnie oraz od dwch innych pacjentw, abymy si rozebrali do pasa

i nie opuszczajc swoich miejsc czekali na wezwanie. O tej porze byo ju w poczekalni tak zimno, e zaczlimy kapa zbami. Jej jest bardzo przykro, wyjania nam siostra, ale cenny czas profesora nie moe by marnowany. - Dam panom kilka wskazwek - zechc si do nich panowie cile stosowa - cigna. - Aby oszczdzi czasu, rezygnuj panowie przy wejciu z wszelkich powita. Wchodzicie panowie i natychmiast siadacie na trzech stokach ustawionych porodku gabinetu; oddychacie gboko i wycigacie jzyki. W tej pozycji trwacie panowie dopty, dopki profesor nie udzieli wam innych instrukcji. Nie obciajcie panowie profesora adnymi pytaniami i uwagami - on wie wszystko z kartoteki. Nawet gdyby z jego strony pado pytanie pod adresem ktrego z was, nie odpowiadacie w ogle, chyba e inaczej nie mona. Wtedy odpowiadacie jasnymi, prostymi zdaniami gwnymi, zawierajcymi od trzech do piciu sw. A potem bez pozdrowie poegnalnych wychodzicie. Prosz powtrzy! Wyrecytowalimy przepisy regulaminu. Wreszcie otwary si drzwi sanktuarium i usyszelimy lekki gwizd. - Teraz! - krzykna nasza siostra. - Maszerowa! Wmaszerowalimy do gabinetu i postpilimy zgodnie z przepisami. Profesor odebra parad ozorw. - Jakie choroby zdarzay si w paskiej rodzinie? - zapyta mnie. - Rne - odpowiedziaem (jedno sowo). - Ile pan ma lat? - Trzydzieci - (waciwie trzydzieci pi, ale chciaem oszczdzi na czasie). Swoj cudotwrcz rk profesor chwyci jaki szpikulec, dziabn mnie w plecy, i zapyta co czuj: - Ukucie w plecy - powiedziaem. - Panie Kleiner - zawyrokowa profesor. - Paski krgosup wymaga gruntownego leczenia. - Przepraszam bardzo, panie profesorze - odezwa si pacjent z mojej lewej strony - ale to ja jestem Kleiner i ja... - Nie przerywa prosz! - przerwa profesor ze zrozumiaym gniewem, po czym zwrci si znowu do mnie, by postawi diagnoz. Stwierdzi lekkie przezibienie spowodowane prawdopodobnie duszym przebywaniem z obnaonym torsem w nieogrzewanym pomieszczeniu. Terapia: dwie tabletki aspiryny. Profesor skin, e moemy odej. Moi towarzysze chcieli co jeszcze powiedzie, zostali jednak obezwadnieni przez siostry i przy uyciu siy wyprowadzeni. Jeden z pacjentw, may, chudziutki czowieczek, narzeka gorzko w czasie ubierania, e jest listonoszem i e chcia tylko dorczy list polecony. Ju po raz trzeci zosta dzisiaj przymusowo przebadany mimo protestw z jego strony. Ubiegego miesica wieziono go nawet do szpitala w celu wycicia wyrostka robaczkowego. Nie bez trudnoci i ryzyka udao mu si jednak wyskoczy z ambulansu.

Jak przechytrzy towarzystwo ubezpieczeniowe


Ubezpieczenia to nowoczesne misteria. Zaczyna si wszystko niewinnie: ajent ubezpieczeniowy zdyba nas w domu i usiuje nas namwi. Odpowiadamy nie. Nasza najlepsza w wiecie ona mwi tak. Polis podpisujemy, a w kilka dni pniej mamy wypadek. Rzeczoznawca towarzystwa ubezpiecze spisuje protok i wylicza, e naley nam si 15 procent szkody, poniewa akurat bya roda. Ale w tym momencie zaczyna dziaa nasza ydowska kepee.

Gdy wczoraj pnym wieczorem wyprowadziem auto z parkingu, podszed do mnie jaki elegancko ubrany obywatel i rzek: - Wybaczy pan - ale jeeli ruszy pan odrobin do tyu, to uszkodzi mi pan botnik. - W porzdku - powiedziaem spogldajc z respektem na ogromny amerykaski krownik szos mojego rozmwcy. - Bd uwaa. Elegancki obywatel potrzsn gow: - Wrcz przeciwnie, byoby mi bardzo na rk, gdyby pan zechcia uszkodzi ten botnik. Kolekcjonuj szkody blacharskie. To brzmiao tak interesujco, e wysiadem, aby si dowiedzie czego bliszego. Mj rozmwca wskaza mi niewielkie wklnicie dachu. - Miaem zderzenie z latarni. Wiatr j tak przygi, e zawadziem. Max, waciciel zakadu blacharskiego, u ktrego wszystko robi, pokrci sceptycznie gow. Panie doktorze Wechsler powiedzia. - Na taki drobiazg, to szkoda naszej pracy. Za co takiego ubezpieczenie w ogle nic panu nie zapaci. Niech pan uzbiera troch wicej uszkodze i wtedy dopiero do mnie przyjdzie. Tyle Max. A on wie, co mwi. Przysiedlimy wygodnie na nieuszkodzonej jeszcze masce jego samochodu, a Wechsler mwi dalej: - Kada polisa ubezpieczeniowa zawiera tak zwan klauzul udziau wasnego okrelajc sum, ktr pokrywa pan z wasnej kieszeni. U nas wynosi to zazwyczaj dwiecie trzydzieci funtw. Poniewa naprawa mojego wozu kosztowaaby okoo dwustu funtw, zgaszanie szkody byoby bez sensu. Jeeli jednak zgosz jeszcze kilka innych szkd... - Momencik, panie doktorze! - przerwaem. - Jeeli rozbij panu botnik, to przecie te dwiecie trzydzieci funtw i tak bdzie pan musia zapaci z wasnej kieszeni. - Prosz pana - odpar doktor Wechsler - to zmartwienie niech ju pan zostawi mojemu Maxowi.

Po czym wysuchaem wykadu czego, co mona by nazwa doktryn maksymalizmu - i od imienia mechanika Maxa, i od zasady maksymalizowania szkd. Ot istnieje podobno tajna umowa zawarta midzy wiatowym Zwizkiem Zawodowym Blacharzy Samochodowych z siedzib w Nowym Jorku a Midzynarodow Federacj Kierowcw Amatorw z Kopenhagi, na mocy ktrej blacharze zobowizuj si przedstawia towarzystwom ubezpieczeniowym rachunki za napraw stuczek ufryzowane, to jest zawyone w ten sposb, e udzia wasny klienta jak gdyby rozpywa si w innych pozycjach. Rzecz prosta - aby ten udzia znik niepostrzeenie - potrzeba, by kwota oglna rachunku bya dostatecznie dua, nie mniejsza ni tysic piset funtw. Dlatego wanie doktor Wechsler zbiera te szkody. Jak wynikao z dalszego toku rozmowy, mj nowy znajomy by w tej dziedzinie rutynowanym fachowcem. Kiedy udao mu si w cigu paru zaledwie dni zebra szkd na ogln kwot dwch tysicy osiemset funtw. - Tym razem jednak - w gosie jego zabrzmia ton zwtpienia - z tym gupim wklniciem nie mog da rady. Od tygodnia usiuj wyrzdzi sobie jak szkod - wszystko na nic! Hamuj gwatownie tu przed ciarwkami, wyprzedzam autobusy miejskie, podsuwam si wozom wojskowym - na darmo! Nikt nie pofatyguje si nawet, eby mi chocia lakier zadrapa. Gdyby wic pan by tak uprzejmy... - Ale oczywicie - zadeklarowaem si. - Jeli tylko mona pomc bliniemu, nie wolno odmawia. Po czym siadem za kierownic, wrzuciem wsteczny i zaczem ostronie manewrowa. - Stop! Stop! - zawoa Wechsler. - Co to ma by? Nacinij pan gaz do dechy, inaczej wyrobi pan pidziesit, gra szedziesit funtw! Zebraem si w sobie i z rozpdem rbnem w jego botnik. Huk by obiecujcy. - W porzdku? - zapytaem. Wechsler pokrci gow bez wikszego entuzjazmu: - Ostatecznie ujdzie. Ale wicej ni szeset funtw pan nie wypracowa. Dawniej, gdy udzia wasny wynosi tylko sto dziesi funtw, wystarczy jeden porzdnie rozwalony botnik. Dzi trzeba praktycznie cay wz zdemolowa, eby co z tego mie. Byby pan jeszcze uprzejmy wgnie mi drzwi? - Z przyjemnoci. Cofnem wz i penym gazem ruszyem do ataku z flanki. Mj tylny zderzak by jakby stworzony do tej roboty. Rozleg si tpy huk, prysny odamki szka, drzwi Wechslera wypady z zawiasw - zaiste, jest co pokrzepiajcego w solidarnoci kierowcw. - Moe jeszcze raz? - Dzikuj - powiedzia. - To wystarczy. Wicej nie potrzebuj.

Odmowa doktora Wechslera troch mnie rozczarowaa, ale w kocu to jego wz, jego sprawa. Wysiadem, by obejrze wykonan przez siebie robot. Moga si podoba. Nie tylko drzwi. Bok te by rozpruty na caej dugoci. To bdzie wymagao naprawy, e ho! ho! Gdy wrciem do swego wozu, stwierdziem, e zderzak mam zwinity w korkocig. - Typowe dla pocztkujcych - zauway doktor Wechsler wspczujco. - W przyszoci nie powinien pan najeda pod tak ostrym ktem. No c - zderzak nie bdzie pana kosztowa wicej ni pidziesit funtw... Ale poczekaj pan. Zaraz panu doo za jeszcze czterysta funtw. Doktor Wechsler ustawi swojego smoka na pozycji, po czym celnie wysterowa na moje tylne drzwi. - A teraz dostanie pan jeszcze ode mnie nowy reflektor. Wykona to wzorowo: z minimalnym nakadem, z doskonaym efektem. - Nie ma za co dzikowa - broni si. - Niech pan jutro rano idzie do Maxa - ma pan tu jego adres i pozdrowi go ode mnie. Nie zapaci pan ani grosza. Nieprzeczuwalne dotd perspektywy otworzyy si przede mn. A moe to, co mnie opanowao, byo tylko nie wyytymi w dziecistwie instynktami niszczycielskimi? Zaproponowaem doktorowi Wechslerowi tu zaraz, na miejscu, zorganizowa czoowe zderzenie naszych samochodw, ale ten odmwi: - Nie przesadzajmy, drogi przyjacielu. Co takiego moe przej w nag. Teraz wystarczy, e pan pozwoli sobie wypaci odszkodowanie za to, co jest, a potem pan si namyli, co robi dalej. Poegnalimy si serdecznym uciskiem doni. Wechsler uda si do Maxa, a ja do salonu samochodowego kupi nowy wz.

Taki sobie zwyczajny napad na bank


Walka z inflacj to gwne zajcie naszych wadz finansowych. Rzd wydaje rygorystyczne instrukcje, wymyla nowe podatki i stara si zabiera bankom ich nadmierne zyski. Pomaga mu w tym wydatnie ludno izraelska. Gwnie w formie coraz bardziej wchodzcych w mod napadw na banki.

Zaczo si od tego, e Weinreb da mi czek na szesnacie funtw, patny w banku Leumi, filia w Abu Kabir. Pojechaem tam i wrczyem czek waciwemu urzdnikowi. Urzdnik rzuci okiem na mj czek, potem na konto Weinreba, i powiedzia: - W porzdku. Pienidze wypaci panu kasa. Podszedem do okienka, ktre mi wskaza.

- Szalom - powiedziaem. - Czego pan sobie yczy? - zapyta kasjer. - Pienidzy - odpowiedziaem zgodnie z prawd. - Prosz bardzo - powiedzia kasjer i wyj ze stojcego za nim sejfu narcze banknotw, eby mi je wrczy. - Co to ma znaczy? - zapytaem. - Speniam paskie danie. Przy napadach na bank z broni w rku mam instrukcj nie stawia adnego oporu. Kaskada miechu, ktr wybuchnem, nie spotkaa si z jego zrozumieniem. - Cha, cha, cha - przedrzenia mnie. - Bardzo mieszne, prawda? To jest mj pity napad w tym miesicu. Usiowaem wytumaczy, e nie mam adnej broni i chc wzi tylko swoje pienidze. - Panie Singer! - zawoa kasjer do siedzcego przy nastpnym biurku urzdnika. - Prosz, niech pan zaraz przyjdzie. Mamy tu, zdaje si, do czynienia z jakim troch stuknitym gangsterem. - Ju id. Pan Singer skoczy swoj robot i podszed do okienka niosc pokan wizk obanderolowanych banknotw: - Dzisiaj niestety wicej nie mamy. Dopiero w pitek, kiedy si wypaca pobory. A poza tym - dlaczego pan nie ma poczochy na gowie? - Bo mnie askocze. Wytworzya si osobliwa i dla mnie troch niemia sytuacja. Naokoo toczyli si gapie, mrugali do mnie, przekrzykiwali si nawzajem. Kto rzuci si do drzwi, za ktrymi czekaa jego ona: - Dzieci! Prdko! Przyprowad prdko dzieci! Tu jest napad na bank! Stos banknotw pitrzy si cigle przede mn, a ja usiowaem wytumaczy panu Singerowi, e nie zamierzam ich bra. - Nieche pan bierze, nieche pan bierze - zachca mnie pan Singer. - My jestemy ubezpieczeni. Jak si pniej od niego dowiedziaem, w ubiegym tygodniu dwie mae dziewczynki obraboway fili w Jafie, a tamtejszy kasjer przekaza jemu, Singerowi, wiadomo, e z kolei przewidziany jest do obrobienia oddzia w Abu Kabir. Od tej chwili Singer czekajc na to wydarzenie stara si gromadzi coraz wiksze sumy gotwki. - To naley ju w bankach izraelskich do waciwie pojtej obsugi klienta - powiedzia nie bez pewnej dumy. - Wypracowalimy te dla naszych klientw reguy racjonalnego zachowania si w czasie napadu. Wszystko idzie jak po male.

W samej rzeczy: klienci, ktrzy znajdowali si w banku podczas mego napadu, leeli pasko na pododze i w tej pozycji korzystali z obsugi urzdnikw. Po zaatwieniu odpezali na czworakach do wyjcia, nowi za, take na czworakach, wpezali do banku. - Dawniej - cign pan Singer swoje wyjanienia - dawniej napady na banki odbyway si wedug klasycznego ceremoniau, trzeba powiedzie - uciliwego. Gangsterzy byli zamaskowani, strzelali na postrach, krzyczeli, grozili. Dzi wszystko odbywa si jako racjonalniej, a izraelskie banki doceniajc to udzielaj tym nowoczesnym metodom swego cakowitego poparcia. W tych dniach na przykad dwch ludzi uzbrojonych tylko w rubokrt ulyo bankowi Barclaya w Ramatajim na sto tysicy funtw, a w filii naszego banku w Petach Tikwa pokazano kasjerowi tylko smoczek niemowlcy. I poskutkowao. Wczoraj ukazao si w gazetach ogoszenie banku dyskontowego z Hajfy: Bank uprasza, aby w miesicach letnich wszelkie napady wykonywane byy jedynie w poniedziaki, rody i czwartki. - Precz z biurokracj - warknem. - Pan niewaciwie do tego podchodzi - odpar Singer. - To jest wspaniae osignicie, o jakim Herzl nawet nie mia marzy: my nareszcie mamy swoich wasnych kryminalistw. Nareszcie jestemy normalnym narodem... Batja - zwrci si do sekretarki. - Czy wezwaa ju pani policj? - Prbowaam - odpara Batja ujc gum. - Ale numer jest cigle zajty. - To niech ju pani zostawi - rzek pan Singer. Przeliczajc stos pienidzy zapytaem jednoczenie pana Singera, jak to jest, e nie ma tu adnych urzdze alarmowych. - Ze wzgldu na haas - wyjani mi. - W banku Hapoalim podczas ostatniego napadu dzwonki alarmowe dzwoniy przez ca godzin. Pan sobie nie wyobraa, ilu urzdnikw doznao z tego powodu szoku nerwowego. - A gdzie s uzbrojeni stranicy? - pytaem dalej. - Gdzie na zewntrz. O tej porze nasz dyrektor naczelny wychodzi z psami na spacer - kto musi go przecie ochrania. Tymczasem kasjer zapakowa banknoty do dwch zgrabnych walizeczek dostarczonych przez bank i zapyta mnie, gdzie zaparkowaem skradzione auto, ktrym zamierzam uciec. Gdymy wychodzili z banku, otoczy nas tum ciekawych. Wielu chciao mi zrobi zdjcie. Prosili, ebym troch zamaskowa twarz i ebym nie robi takich gupich grymasw. Na kocu ulicy wida byo kilku policjantw zajtych budowaniem barykady. Rozdaem troch autografw i uczyniem ostatni prb zwrcenia obu walizeczek bankowi. Singer odmwi stanowczo: - Nie trzeba, nie trzeba. Powiadomilimy ju nasz central. Towarzystwo ubezpieczeniowe te zaraz tu bdzie i uzupeni nasz kas do poprzedniego stanu. Unikajmy komplikacji. Co najwyej gdyby pan zechcia jeszcze chwil poczeka - zaraz nadjedzie telewizja.

- Przykro mi, ale nie mam czasu - poegnaem pana Singera serdecznym uciskiem doni i podjechaem do najbliszej stacji benzynowej. - Ile? - zapyta obsugujcy. - Ile wejdzie - odpowiedziaem. Obsugujcy otworzy mj baganik i wrzuci tam wszystkie pienidze, jakie mia. - Pokwitowanie odbioru bdzie panu potrzebne? - zapytaem. - Dzikuj, nie. Jestem ubezpieczony. Jaka szkoda, pomylaem, jaka szkoda, e mamy teraz w kraju inflacj. Kiedy nareszcie staniemy si normalnym narodem!

Kredyt dugoterminowy
Aby zabudowa wodoszczelnie balkon potrzebujemy pienidzy. Aby zdoby pienidze moemy albo napa na bank, albo wzi poyczk. Jeli chodzi o mnie, to napadem na bank, aby wzi poyczk.

- Jeli waciwie zrozumiaem szanownego pana, to pragnie pan zacign poyczk, ktra by ustabilizowaa jego osobiste pooenie gospodarcze - rzek pan Feintuch, waciciel banku Feintucha, zarazem przewodniczcy rady nadzorczej tego banku. - Bdziemy sobie poczytywa za szczeglny honor, jeli uda nam si suy panu odpowiedni gotwk. Jednoczenie pragnbym panu wyrazi podzikowanie, e zechcia si pan zwrci ze swoj spraw do naszej instytucji. Pertraktacje nasze zaczy si na takim wanie poziomie. Zwaszcza pan Feintuch posikowa si wyraeniami szczeglnie wyszukanymi i rwnie uprzejmymi, jak taktownymi. Dowiadczony finansista wyranie powzi gbok sympati do mnie ju w tym momencie, gdy tylko wkroczyem do jego ze smakiem urzdzonego biura. Dowiody tego choby owe dwie pene godziny, ktre upyny, zanim rozmowa osigna stadium opisane na wstpie. Pan Feintuch rozwin wpierw moralne aspekty mego przypadku, potem humanitarne, wreszcie finansowo-polityczne: obywatel - to znaczy ja - celem zabudowania swego balkonu musi dysponowa okrelonym kapitaem, w zwizku z czym towarzystwo - czyli pan Feintuch - podejmuje stosowne kroki, ktre jemu, obywatelowi, umoliwi zaspokojenie jego uzasadnionych potrzeb. - Nie jestemy li tylko finansistami - podkreli pan Feintuch. - Jestemy te ludmi szczeglnej prawoci. Wie pan niewtpliwie, szanowny panie, e sowo kredyt pochodzi od aciskiego credere, co znaczy wierzy, mie zaufanie. I w rzeczy samej: nasze przedsibiorstwo moe funkcjonowa jedynie na bazie wzajemnego zaufania. Zechce pan przyj najlepsze yczenia ode mnie osobicie i od caej naszej instytucji wraz z jej wsppracownikami.

Podnielimy si z przepastnych gbin foteli klubowych i wymienilimy serdeczne uciski doni. - No tak - zreasumowa pan Feintuch nasze pertraktacje. - A jaka jest wysoko kwoty, ktrej by pan sobie yczy? - Sze tysicy. - Centw? - Nie. Funtw. - Zaraz? - Zaraz. Pan Feintuch przyblad, przeprosi mnie i opuci gabinet, aby porozumie si ze swoimi dyrektorami. W p godziny pniej by ju z powrotem. Na twarzy mia przyjazny, cho nieco napity umiech: - Czy hipoteka paskiego mieszkania, jeli wolno zapyta, jest ju obciona? - Nie. - Bogu dziki! - westchnienie ulgi wyrwao si z piersi finansisty. - A co do warunkw patnoci, to bdziemy zmuszeni prosi pana o wystawienie podyrowanych weksli na kad miesiczn rat z osobna. - Oczywicie - odpowiedziaem. Pan Feintuch zapyta, ile czasu bd potrzebowa, aby uregulowa dug: - Jeli rozoymy panu te sze tysicy na okres piciu lat, miesiczna rata amortyzacyjna wyniesie wtedy sto funtw. Nie za duo? - Prawd mwic - za duo. - W takim razie odpowiadaby panu jaki duszy termin, nieprawda? Bardzo prosz. Przy dziesiciu latach rata miesiczna wyniesie tylko pidziesit funtw. - Serdecznie dzikuj. - Nie ma za co - w gosie pana Feintucha brzmiaa yczliwo. Dugoterminowe poyczki uchodz w okresie inflacji za doskona inwestycj. Zwaywszy jednak interesy naszych klientw - a te mamy przede wszystkim na oku - pragnbym zwrci pask uwag na zwyczajowo pobierane dziesi procent. - Co to znaczy? Pan Feintuch pomanipulowa troch przy arytmometrze lecym na jego biurku, po czym udzieli mi danych informacji:

- Od szeciu tysicy funtw spacanych ratami przez pi lat paci pan tysic piset funtw odsetek. Na dziesi lat daje to... zaraz zobaczymy... trzy tysice funtw. Nie mogem pohamowa jedynego w takiej sytuacji okrzyku aj waj! i owiadczyem: - Trzy tysice funtw dodatkowo prcz rat to jest naprawd wielkie obcienie. - Ale skde! - uspokoi mnie skwapliwie pan Feintuch. - Nigdy bymy nie obciyli naszego klienta czym takim! Wrcz przeciwnie! Kasujemy t dywidend z gry, dziki czemu klient nie ma ju w przyszoci adnych odsetek do pacenia. Refunduje tylko nasz kapita jako taki. To brzmiao przekonywajco. Bo wzibym kredyt na sze tysicy funtw i dziesi lat, od razu odcignliby mi z tego odsetki, dostabym wprawdzie do rki tylko trzy tysice funtw, ale piewajco dabym sobie rad z t mieszn rat pidziesiciu funtw miesicznie przez najbliszych dziesi lat. A przy terminie dwudziestu lat bybym w jeszcze lepszej sytuacji. Daem panu Feintuchowi do zrozumienia, e termin dwudziestoletni wydaje mi si atrakcyjniejszy. - Jak pan sobie yczy - pan Feintuch by uosobieniem przychylnoci. - Od szeciu tysicy funtw za dwadziecia lat odsetki wynosz sze tysicy funtw. Ale za to rata miesiczna tylko dwadziecia pi funtw. Byskawicznie przeprowadziem w pamici obliczenie: jeli teraz poycz sze tysicy funtw, z ktrych natychmiast potrci mi si sze tysicy funtw, nie bd si ju waciwie o nic martwi, a gupia rata dwudziestu piciu funtw miesicznie przecie mnie finansowo nie zarnie. To, e dzi, gdy stopa inflacji ronie z dnia na dzie, dostaje si mimo wszystko poyczki, graniczy wprost z cudem. Kto wie, co pienidz bdzie wart za dwadziecia lat. Ale na tym niech sobie gow ami bankierzy. Jeli o mnie chodzi, to aden termin nie jest za dugi. Zuchwaa myl bysna mi w gowie: - Panie Feintuch - powiedziaem pogodnym gosem. - Jak by to byo, gdyby mi pan udzieli kredytu na trzydzieci lat? Pan Feintuch pomyla chwil. Moja bezgraniczna dza pienidzy zdawaa si nie przypada mu do smaku. - No tak - rzek w kocu. - Czemu nie. A wic trzydzieci lat - pomanipulowa znowu przy arytmometrze. - W ten sposb rata miesiczna zmniejsza si do szesnastu i p funta. Istotnie - bagatelka. Procenty od szeciu tysicy za trzydzieci lat wynios w sumie dziewi tysicy funtw. To z kolei obcia mnie dodatkow kwot trzech tysicy funtw. Signem po ksieczk czekow i wrczyem panu Feintuchowi czek na te trzy tysice. Po czym podpisaem trzysta szedziesit starannie odatowanych skryptw dunych po szesnacie i p funta kady. Wreszcie przystpilimy do wypenienia formularzy obcienia hipoteki mojego mieszkania. yranci podpisz jutro. Najlepsza z wszystkich ona nie wydawaa si by zachwycona transakcj. Mgbym przecie - jej zdaniem - rozcign termin na pidziesit lat. - Genialnie pomylane - odpowiedziaem sarkastycznie. - A skd miabym wzi dziewi tysicy funtw na zapacenie odsetek pobieranych z gry?

Karcce spojrzenie i odpowied: - To nie jest wcale takie trudne - moglibymy wzi na to dugoterminow poyczk. Icie kobieca logika.

Zabkany w Jeruzalem
Bardzo wiele rzeczy w Izraelu mona bardzo atwo znale, ulice jednak do nich nie nale. Zdarza si, e ulica w ogle nie ma nazwy, a jeli ju ma, to nie istnieje tablica, ktra by o tym informowaa. Mj przyjaciel Jossele podaje drog do swego domu w ten mniej wicej sposb: - Od placu Mograbi bdzie pan szed w kierunku play dopty, dopki nie natknie si pan na czowieka w skrzanej kurtce, ktry reperuje motorower i zorzeczy rzdowi. Tam skrci pan w lewo i bdzie pan liczy drzewa oliwne. Przy dwudziestym drugim poczuje pan odraajcy fetor. Wtedy skrci pan w lewo i trzymajc si kamiennego murka dojdzie pan do lecego pod nim zdechego kota. Tam trzeba skrci w prawo i i w stron ksigarni jugosowiaskiej, tej naprzeciwko kina. Przy ksigarni bd ju czeka na pana osobicie, bo dalsza droga jest nieco skomplikowana. Co podobnego zdarzyo mi si w Jerozolimie, ktr odwiedziem w nader niefortunnym momencie, gdy magistrat postanowi przemianowa wszystkie ulice tak, by bardziej nawizyway do biblijnej historii miasta. Mj dobry przyjaciel, niejaki Eluzywi, zaprosi mnie do Jerozolimy na uroczystoci zwizane z objciem nowego mieszkania. Eluzywi mieszka w tym kraju pidziesit pi lat, a ostatnio zdoa (z wydatn pomoc banku) opuci dotychczasowe lokum - drewniany baraczek - i przenie si do piknego, ptorapokojowego mieszkania w najnowoczeniejszej dzielnicy miasta, pochodzcej ju z czasw tureckich27. Eluzywi poda mi dokadny adres: ulica Umiowanych Niewiast 5a. Poprzednio dom ten mia numer 113 i sta przy ulicy Juliusza Finkelsteina, naprzeciwko rytualnej mykwy usytuowanej przy bulwarze Winnej Jagody, dawniej Koszernych Jatek. Lubi Eluzywiego, wic szybko spakowaem si i pojechaem do Jerozolimy. Na miejscu postanowiem zasign kompetentnych informacji o ulicy Umiowanych Niewiast. Zwrciem si w tym celu do pokanego ogonka oczekujcego na przystanku autobusowym. - Jaka ulica? - zapyta chrem ogonek. - Umiowanych Niewiast - odpowiedziaem.

27

Kopoty mieszkaniowe nale do istotnych, nieodcznych skadnikw ycia w Izraelu, poniewa istniej tu tylko mieszkania wasnociowe. - Za pienidze mona tu dosta wszystko - poucza mnie jeden z dowiadczonych wujw. - Moesz polewa si kosztownymi olejkami, moesz jada egzotyczne, najbardziej wyszukane potrawy, moesz ubiera si u najlepszych krawcw, moesz zdoby mio najpikniejszych kobiet jednego tylko nie dostaniesz: mieszkania. Jest za drogie.

Ogonek owiadczy unisono, e takiej ulicy nie ma, ale to nic dziwnego, bo w ostatnich czasach prawie wszystkie nazwy zostay zmienione. - Nic nie szkodzi - pocieszyem ogonek. - Przypadkowo wiem, e dawniej bya to ulica Juliusza Finkelsteina. Tutaj musz nawiasem wtrci, e wzajemne dopytywanie si o ulice jest powszechnym, ludowym sposobem spdzania czasu w Izraelu. Ta swego rodzaju gra obfituje w liczne momenty dramatyczne, przy czym nigdy nie wiadomo, kto z rozmawiajcych zna naprawd odpowiedni ulic - pytajcy czy pytany. Oto taki zwyky, codzienny przykad - zaczepia nas jaki czowiek i pyta: - Przepraszam. Ulica Goldsteina - nie wie pan, gdzie to moe by? - Goldsteina? A ktry numer? - 67. Trzecie pitro. - Goldsteina... Goldsteina... Widzi pan t tam przecznic? T szerok? No wanie. Wic ulica Goldsteina to jest pierwsza w lewo. - Nie druga? - A dlaczego ma by druga? - Tak mi si wydaje, e to jest jednak druga. - Gdyby bya druga, to bym panu powiedzia, e jest druga. Ale to jest pierwsza. - A skd pan to wie? - Jak to: skd? - Ja si tylko pytam, czy pan tam moe mieszka? - Ja nie, ale jeden z moich przyjaci. - Bobby Grossmann moe? - Nie. Taki jeden inynier. - A skd pan wie, e Bobby Grossmann nie jest inynierem? - Pan wybaczy, ale ja w ogle nie znam pana Grossmanna. - Oczywicie pan go nie zna. A pierwsza ulica na lewo nazywa si Birnbauma, a nie Goldsteina. - Rzeczywicie! Zgadza si. Pan masz racj. Ale ktra jest w takim razie Goldsteina? - Goldsteina... Goldsteina... Czekaj pan. - Nieznajomy, ktry nas zatrzyma, aby zasign informacji, sam sobie teraz amie gow. - Ju mam! Niech pan idzie prosto, potem skrci pan w pierwsz ulic na prawo, a potem w trzeci przecznic na lewo. - Serdeczne dziki - odpowiadamy wzruszeni. - Wybaczy pan, e narobiem panu tyle kopotu.

- Drobiazg! - odpowiada przyjanie czowiek, ktry od nas chcia si dowiedzie, gdzie jest ulica Goldsteina. Po wymianie ukonw udajemy si na poszukiwanie ulicy Goldsteina: prosto, potem w prawo, potem trzecia w lewo. Nieco zasapani wdrapujemy si na trzecie pitro domu nr 67 i dopiero przycisnwszy dzwonek zaczynamy si zastanawia, czego tu waciwie szukamy. No, tak le to jeszcze ze mn nie jest. Bd co bd wiedziaem, e ulica Umiowanych Niewiast bya przedtem ulic Juliusza Finkelsteina. - Czemu pan tego nie powiedzia od razu? - zapyta stojcy w ogonku mczyzna z walizk. - Ulica Finkelsteina przecina ulic Kokluszow. Ale ta nazywa si teraz jako inaczej. - Jakim autobusem tam dojad? - Wsid pan w 37. Wsiadem do autobusu numer 37. Po mniej wicej p godzinie jazdy omieliem si zwrci do kierowcy: - Czy ja ju tutaj wysiadam? - Czekaj pan! Czekaj pan, a si zatrzymam! - warkn kierowca. - Cigle ten popiech! Co za ludzie! Dopiero gdy wysiadem, spostrzegem, e w ogle nie powiedziaem kierowcy, gdzie chciabym wysi. Sytuacja bya przykra - na ulicy ani ywego ducha. Na szczcie po chwili ukaza si wz asenizacyjny. Zostaem rzeczowo poinformowany, e ulica Kokluszowa (do niedawna - ulica Samotnych Wdw) jest niedaleko: na pierwszym skrzyowaniu trzeba skrci w prawo, potem dwa razy w lewo, jeszcze raz w prawo, a potem to ju prosto i trzecia ulica w lewo. Trafio mi si jeszcze kilku przechodniw i w ten sposb w cigu niewielu minut zebraem czterdzieci pi w lewo, tyle w prawo i okoo dwudziestu prosto. Uwzgldniwszy zapadajcy szybko mrok trzeba uzna ten wynik za nienajgorsze osignicie. Po kilku bezowocnych prbach odnalazem wreszcie ulic, ktr mona by uzna za pooon w geometrycznym rodku terenu wyznaczonego przez udzielone mi wskazwki. Na nieszczcie nazwa ulicy bya nie do ustalenia. Nigdzie adnej tablicy, a spieszcy do swoich pilnych spraw przechodnie udzielali jawnie sprzecznych informacji. Na chybi trafi zadzwoniem do pierwszego z brzegu mieszkania i zapytaem czowieka, ktry mi otworzy, czy nie zna przypadkiem nazwy tej ulicy. Odpowiedzia, e ona si jako nazywa, ale po hebrajsku, czego on - jako mwicy tylko po angielsku - nie potrafi powtrzy. Jego maa creczka natomiast, sabra - czyli urodzona ju tutaj znaa kogo, kto zapisa sobie nazw tej ulicy. Niestety - jest on chwilowo nieobecny: wyjecha. Ponownie znalazem si na ulicy. Wanie przejedaa stra ogniowa. Szofer ujrzawszy mnie zwolni i krzykn, czy to jest ulica Stra Brata Mego, dawniej Ignacego Fuchsa. Odkrzyknem pierwsza w lewo. Potem zatrzyma mnie listonosz i doprasza si porady, jak ma std doj na ulic Ucha Igielnego, ktr niedawno przemianowano na ulic Zwycistwa Samsona nad Filistynami, co jednak okazao si za dugie i te zostao zmienione.

Dokadnie objaniem listonosza i ze swej strony zapytaem o ulic Umiowanych Niewiast. Pocztowiec pogratulowa mi wylewnie: - Ma pan szczcie - powiedzia. - Mog panu okreli precyzyjnie: to jest druga poprzeczna. Tyle tylko, e nazywa si teraz inaczej - ulica Proroczych Snw. Rado moja, gdy trafiem na ulic Proroczych Snw, bya nie do opisania. Domu numer 5a nigdzie jednak nie znalazem. W ogle nie byo tu adnych numerw. Spotkaem jakiego trzscego si patriarch - ten take pojcia nie mia, gdzie moe by numer 5a. Udzieli mi jednak cennej porady, i moe to by po prostu numer 5, do ktrego partia Mapai ze wzgldw propagandowych domalowaa swoje wyborcze Aleph28. Zbliaa si pnoc, a moje poszukiwania wci trway. Wreszcie wysoko na murze na jednej z kamienic odkryem jak tabliczk - niestety za wysoko, aby przeczyta. Zatrzymaem wci krcy w pobliu wz stray ogniowej i poyczyem drabin. Na tablicy by napis 182-351-561 k.g., co mi niewiele pomogo. Jaki miosierny przechodzie poinformowa mnie, e ostatni dom na tej ulicy nosi numer 198. - Nie pozostaje panu nic innego, jak tylko poczwszy od tego domu liczy wstecz, a dojdzie pan do numeru 5. Nie ma si pan czego wstydzi - ja sam te tak nieraz robi, gdy chc si dowiedzie, gdzie mieszkam. Zastosowaem si do tej rady i odliczywszy od 198 wstecz co trzeba, peen nadziei zadzwoniem do drzwi, na ktre wypado. Otworzya jaka starsza dama: - Przykro mi, tu jest numer 202 - owiadczya. Na moj uwag, e moe jest to jednak numer 5, wyjania mi agodnie, i taka moliwo w ogle nie wchodzi w rachub, bowiem urzd planowania przestrzennego przez pomyk ponumerowa domy po obu stronach ulicy numerami parzystymi. W tej chwili kady numer wystpuje dwukrotnie: raz jako parzysty lewostronny, raz jako parzysty prawostronny. A numery od 32 do 66 znajduj si w ogle po drugiej stronie miasta, w tej czci ulicy, ktra poprzednio nosia imi Juliusza Finkelsteina, a obecnie jest ulic Kokluszow. - Na mio bosk - jknem. - Przecie to jest ulica, ktrej szukam. Byem przekonany, e ona jest tu, gdzie teraz jestemy. - Nie, nie - starsza pani energicznie potrzsna gow. - Ta ulica od jutra bdzie si nazywaa Problemow, dzi jest jeszcze ulic Dillenkopfa. - Dziwne. Dlaczego wszyscy mwili mi, e to jest ulica Proroczych Snw? - A co mieli mwi? Mieli moe si z panem kci? - I stara jdza zatrzasna mi drzwi przed nosem.

28

Kada izraelska partia polityczna uywa jako swego symbolu jednej z liter alfabetu hebrajskiego. Zwaywszy stale rosnc liczb tych partii, mona si spodziewa, e zajdzie wkrtce potrzeba powikszenia abecada o kilka nowych liter.

Jeszcze raz minli mnie straacy. Zatrzymali si opodal i zaczli polewa wod najbliszy budynek. Z pustej ciekawoci podszedem bliej i natychmiast zostaem zapytany przez jednego ze straakw, czy moe przypadkiem znajdujemy si na ulicy Stra Brata Mego i czy to jest rytualna mykwa, gdzie wanie si pali. - Nie - odpowiedziaem. - To, co gasicie, jest to budynek z prawostronnym numerem 102 na byej ulicy Dylematowej. Straacy rzucajc soczycie misem zwinli swoje we, po czym udali si na dalsze poszukiwania. Powlokem si w ciemn noc. Oczyma ducha (zmczonego ju bardzo ducha!) ujrzaem pene wyrzutu oblicze Eluzywiego. Nagle ogarn mnie gniew. Chwyciem draba za gardo i ryknem mu wprost w jego wstrtn mord: - Gdzie jest ta twoja ulica Umiowanych Niewiast, mierdzielu? Gdzie?! - Allah akbar - odpowiedzia jordaski legionista. W ten sposb dostaem si do arabskiej niewoli. Midzynarodowa komisja wszcza natychmiast niezbdne kroki29.

Jak si terroryzuje terrorystw


Terroryci wciekli na El Al BEJRUT AP. Rzecznik terrorystw ostro zaprotestowa przeciwko obecnoci uzbrojonych agentw na pokadzie jednej z maszyn El Al. Mamy tu do czynienia z racym naruszeniem midzynarodowych przepisw komunikacji lotniczej - stwierdzi. W nadanym przez Radio Damaszek komunikacie owiadczy nastpnie, e to oburzajce pogwacenie przepisw unicestwio plan uprowadzenia samolotu. Podobne naruszenie przyjtych przez cay cywilizowany wiat zasad wydarzyo si na lotnisku w Tel Awiwie, gdy opanowany przez arabskich terrorystw samolot Sabeny zosta zaatakowany i oswobodzony przez grup izraelskich komandosw. Tak rzecz przynajmniej wygldaa w relacjach agencji prasowych. Jak byo naprawd, dowiecie si Pastwo z poniszego raportu:

Sprawa wygldaa raczej kiepsko. Uprowadzony samolot wyldowa przed kilkoma minutami, terroryci przekazali swoje dania drog radiow i owiadczyli, e w razie ich niespenienia natychmiast spowoduj eksplozj przygotowanego adunku. W wiey kontrolnej portu lotniczego Lydda obradowa sztab kryzysowy.
29

Poowa Jerozolimy naley do Jordanii, co stwarza sytuacj mniej wicej tak, jakby w Nowym Jorku poowa Fifth Avenue naleaa do Zwizku Radzieckiego. Uprzytomnienie sobie tego jest szczeglnie dranice jeli zway, e Nowy Jork by bajorem penym kumkajcych ab, gdy Jerozolima bya ju stolic pastwa ydowskiego.

- Jest tylko jedno wyjcie: trzeba wzi band na przetrzymanie. Trzeba osabi ich bojowo, udrczy ich tak, a si zaami nerwowo. - Bardzo piknie. Ale jak? - I na to te jest tylko jedna odpowied: Schultheiss! W dziesi minut pniej samochodem Sztabu Generalnego, przy akompaniamencie syren policyjnych, zajecha pod wie Ezechiel Schultheiss, gwiazda biurokratycznego establishmentu. Przybywa wprost ze szpitala, gdzie od dwch dni i dwch nocy nieprzerwanie negocjowa w sprawie dwuprocentowej podwyki pac z przywdc zwizku zawodowego piekarzy. Trzeba tu zauway, e w czasie dugotrwaych pertraktacji raz po raz to ten, to w przedstawiciel piekarzy bywa odstawiany do szpitala z objawami kracowego wyczerpania nerwowego. Jedynie Schultheiss w caej swej wieoci trwa na posterunku. Na lotnisku zosta poinstruowany osobicie przez ministra obrony narodowej: - Jeli nie uda si inaczej uwolni pasaerw, to wymienimy ich na terrorystw, ktrych mamy w wizieniu. Pan, panie Schultheiss, ma w pertraktacjach woln rk. Niech pan zastosuje swoje zwyke metody. Spodziewam si, e bdzie pan traktowa tych tam tak, jakby byli izraelskimi patnikami podatku dochodowego. - Okay - powiedzia Schultheiss, zamwi herbat z cytryn i poprosi o przysanie telefonistki ze swojego biura. Ilana rozoya swoje wtyczki i suchawki, po czym natychmiast nawizaa poczenie radiowe z samolotem. Z kokpitu dobieg gboki, mski gos: - mier ydom. Tu mwi organizacja Czarny Wrzesie. Macie wykonywa moje rozkazy. - Momencik - przerwa Schultheiss. - Bardzo le sycha. Co jest czarne - organizacja czy wrzesie? - Mord w kube i sucha mnie... - Przepraszam, ale kim pan waciwie jest? - Co to za gupie pytanie: kim ja jestem! - Pan wybaczy, ale skd ja mam waciwie wiedzie, e pan jest terroryst? Pan moe by rwnie dobrze zwyczajnym pasaerem. - Czy wtedy bym z panem rozmawia? - A moe oni przyoyli panu pistolet do gowy? - No i co z tego? - To stworzyoby cakiem now sytuacj prawn. Mielibymy tu mianowicie do czynienia raczej z przypadkiem rozmw porednich, ni z pertraktacjami dwustronnymi. - A c to za rnica, do jasnej cholery?!

- O, wielka, askawy panie. W przypadku porednictwa musiabym wczy ze swej strony jeszcze inne urzdy. Prosz mi wierzy, e oywia mnie ch jak najlepszej wsppracy z panem, niemniej musz si trzyma przepisw. A jak paskie nazwisko, jeli wolno zapyta? - Kapitan Kamal Rafat. - Z jednym s w rodku? W goniku zachrypiao i posypay si przeklestwa. Po chwili zgosi si kapitan samolotu: - On jest naprawd komendantem tej grupy, moe mi pan wierzy. - Akceptuj pana jako wiadka pomocniczego. Paski numer paszportu? - 75103/97381. - Miejsce i data wystawienia? W tym momencie wmiesza si do rozmowy kapitan Rafat: - Jeli pertraktacje nie zostan podjte w cigu dwudziestu sekund, rozpieprzymy to pudo! - Dwadziecia sekund od kiedy? - Co to znaczy?! - To znaczy, od kiedy liczy si dwadziecia sekund? - Od tej chwili! Natychmiast! Ju! - Przepraszam, a ktra u pana godzina? - 11.29, raz jeszcze do jasnej cholery! - Na moim zegarku jest dopiero 11.22 - musz sprawdzi, moe nie nakrcony. W tej sytuacji kada sekunda gra wielk rol. Prosz zaczeka. - Halo! - warkn kapitan Rafat, ale poczenie zostao ju przerwane na trzy minuty. Gdy kapitan zdoa ponownie je nawiza, usysza gos Ilany: - A kto ci naopowiada, e wychodz za Chaima? Dudi jest kamczucha - ty jej nie znasz... Kapitan Rafat? No, nareszcie. Ju pana szukali. Prosz mwi. I kapitan Rafat zacz mwi: - damy natychmiastowego zwolnienia trzystu dziewidziesiciu terrorystw, ktrych trzymacie w swoich wizieniach. Dyktuj nazwiska... - Tylko nie przez telefon - upomnia go Schultheiss. - A poza tym trzysta dziewidziesit zwolnie? To przekracza wszelkie dopuszczalne normy. Nie mamy nawet dla tylu osb rodkw transportowych. Ja spodziewaem si szeciu, siedmiu, no, najwyej omiu. - Trzystu dziewidziesiciu. - Dziewiciu. Jeden z nich jka si.

- Bo przestan... - No dobra, dziesiciu. Szeciu w momencie wejcia w ycie tej umowy, trzech 31 padziernika, a jeden... - damy: natychmiast i wszystkich. - Wszystkich dziesiciu? - Trzystu. - Jedenastu, bez potwierdzenia odbioru. - Dwustu pidziesiciu. To moje ostatnie sowo. - Dwunastu. Mnie samego to wicej kosztuje. Poczenie midzy kokpitem a wie zostao znowu przerwane. Gdy je przywrcono, do uszu kapitana Rafata dotary strzpy dziwacznych rozmw: Galilea-Import-Export... Schechter, Gurewicz, Misrachi... Wszyscy wyszli... nie ma nikogo w domu.... Potem da si sysze w eterze podniecony gos kapitana samolotu: - Uwaga, wiea kontrolna! Terroryci przystpuj do zapalania lontu. Daj nam jeszcze ultimatum trzydzieci minut. I wyglda na to, e mwi powanie. Uwaga, wiea kontrolna! Czy dobrze zrozumielicie? Ultimatum! Trzydzieci minut! - Zrozumiaem - odpowiedzia Schultheiss. - Ale ja to musz mie na pimie. Musz by kryty wobec przeoonych. Niech pan powie tym ludziom, eby na papierze firmowym Sabeny napisali mniej wicej tak: My, niej podpisani terroryci, zamieszkali tam a tam, owiadczamy niniejszym, e stojc w porcie lotniczym Lydda maszyn Sabeny postanowilimy, przy uyciu rodkw wybuchowych... i tak dalej, i tak dalej. W trzech egzemplarzach: po hebrajsku, po arabsku i po flamandzku. Fotografie formatu paszportowego podane. Kapitan statku nic nie odpowiedzia. Zgosi si natomiast Rafat i zada karetki Czerwonego Krzya. - U nas to si nazywa Czerwona Gwiazda Dawida - pouczy go Schultheiss. Rafat zignorowa go: - Wz ma podjecha do samolotu i mie bia flag - dokoczy dyszc. - Jakiej wielkoci? - Co to znaczy: jakiej wielkoci? - Pytam, jakiej wielkoci ma by ta flaga. - A gwno mnie to obchodzi, stary bawanie! Maa, biaa flaga! - Bo my mamy dwie flagi: jedna 78 na 45, a druga 75 na 30 centymetrw, ale ta druga jest wanie w praniu. Gdyby ta pierwsza bya dla pana za dua, to moglibymy posa po mniejsz do Hajfy.

Z krtani komendanta terrorystw doby si tylko guchy jk: - Przyjedajcie bez flagi. - Nie rozumiem. Kto ma przyjecha - ja czy karetka? Prosz, niech si pan zdecyduje. Ja musz wiedzie, co mam wpisa do protokou. Halo? Halo? Przez dusz chwil panowaa cisza w eterze. Nastpnie porywacze zakomunikowali, e gotowi s wymieni swoich zakadnikw na dwudziestu piciu bojownikw palestyskich, pod warunkiem jednak, e nie bd ju zmuszeni do pertraktowania z Schultheissem. Schultheiss zaproponowa powoanie komisji mieszanej. W skad komisji mieliby wej: jeden akredytowany terrorysta ze strefy Gazy, jeden bezpartyjny urzdnik z Ministerstwa Sprawiedliwoci oraz doktor Bar Bizua z Ministerstwa Komunikacji. Kapitan Rafat zapyta, czy moe skorzysta z pomocy lekarskiej. Gos kapitana brzmia gucho. Take jego zastpca, ktry teraz przej mikrofon, zdradza objawy rozstroju nerwowego. - Porywacze - owiadczy - gotowi s natychmiast odlecie do innego kraju, gdy tylko maszyna zatankuje paliwo. - Zaraz pocz z naszym magazynem paliw - powiedziaa Ilana. Obecni w wiey usyszeli nastpujcy dialog: CYWA (telefonistka w magazynie) Przykro mi, ale kierownik wyszed. RAFAT Kiedy wraca? CYWA Skd ja mog wiedzie? Jest chyba na obiedzie. RAFAT Otwieraj, dziewczyno, bo bdzie nieszczcie. CYWA Ale klucz ma Mordche. RAFAT Licz do trzech. Potem ka swoim ludziom wysadzi samolot w powietrze. Zaczynam: raz... dwa... SCHECHTER Halo, tu Schechter: Galilea-Import-Export. Czym mog panu suy? RAFAT (zamierajcym gosem) Tu... Czarny... ja bym chcia... Czarny Padziernik... my... byle nie tutaj... byle nie z nim... W tym momencie inicjatyw przej Schultheiss: - Kapitan Rafat? - zapyta - Wszystko w porzdku. Cysterna zaraz podjedzie. Kiwn gow w stron ministra obrony narodowej. Minister kiwn w stron komendanta grupy bojowej. Reszt znacie Pastwo z gazet, ktre jednak w oglnym zamieszaniu zapomniay wspomnie o jeszcze jednym wanym drobiazgu:

Po owocnym zakoczeniu swej misji na lotnisku Ezechiel Schultheiss wrci do szpitala, by kontynuowa negocjacje z piekarzami.

Sprawiedliwoci dla doktora Partzufa!


Nadejdzie jeszcze chwila, e i ja powiem co dobrego o ydach, inaczej zdemaskuje mnie kto jako antysemit. Mgbym w kocu przytoczy kilka doniosych osigni ydowskich jak choby chrzecijastwo, marksizm, psychoanaliza, teoria wzgldnoci, szczepionka Salka czy te kawa z mac. Mieszka w nas take duch sprawiedliwoci. yd zawsze szuka sprawiedliwoci - mwi stare hebrajskie przysowie. Jak ta sprawiedliwo wyglda, kiedy j wreszcie poszukujcy znajdzie, to ju cakiem inna sprawa. Zwaszcza, gdy si chce czyni sprawiedliwo w miejscu tak niestosownym, jak na przykad autobus miejski w Te Awiwie. Prawd mwic, to historia samego Tel Awiwu te jest troch osobliwa. Przed pidziesicioma laty siedziao sobie dwch ydw na piaszczystym pustkowiu i wiodo spr. Jeden z nich wyrazi pogld, e tutaj przy yciu nie utrzyma si adna ludzka istota, drugi natomiast dowodzi, e gdzie jest ch, tam musi by i sposb. W kocu zaoyli si. Iw ten sposb zosta zaoony Tel Awiw. Ale warunki byy w samej rzeczy takie, e przez duszy czas nikt nie chcia si przyoy do tego zaoenia. Tych, ktrzy mimo wszystko prbowali, piekielne gorco rozpdzio wkrtce na cztery strony wiata. Nawet owa garstka ydw, ktra z niewyjanionych bliej powodw zmuszona zostaa do wybudowania tu paru ndznych barakw i prowadzenia jakich wtpliwych geszeftw, rozpierzcha si przy pierwszej okazji. Tel Awiw powsta bez jakiegokolwiek planu, ale za to przy akompaniamencie niebywaego haasu. Gdy liczy ju ptora tysica mieszkacw, gwat by tak wielki, e pi tysicy z nich musiao wzi nogi za pas. Skutki bezplanowej rozbudowy daj si we znaki coraz bardziej. Ulice zaprojektowane dla miasta dziesiciotysicznego w aden sposb nie mog podoa wymogom ruchu w miecie pidziesiciotysicznym. Najwiksi optymici zwtpili ju w przyszo Tel Awiwu. Bo faktycznie: duszne, wcale nie pikne miasto, pozbawione jakichkolwiek terenw zieleni dla swych stu tysicy mieszkacw, robi przygnbiajce wraenie. Jeli zauway jeszcze, e sie kanalizacyjna jest niedostateczna, wrcz szcztkowa, i po kadym deszczu zatapiane s cae dzielnice, to atwo zrozumie, dlaczego liczba mieszkacw nie moe przekroczy stu pidziesiciu tysicy. Tel Awiw w ogle, musimy to z przykroci stwierdzi, nie jest miastem pocigajcym. Od ilu ydw moemy wymaga, aby zamieszkali w tej kupie przeludnionych domw, w tych katastrofalnych pod wzgldem higieny warunkach? No, od ilu? Od dwustu pidziesiciu tysicy? Zgoda. Ale niech to ju bdzie absolutne maksimum. Ja nie jestem zawodowym malkontentem. Ale ja si tylko pytam: Dlaczego miasto majce czterysta tysicy mieszkacw nie zdobyo si jeszcze na ogrd zoologiczny, czemu nic nie robi dla swojej dziatwy? Dlaczego na przykad nie ma jakiej przyzwoitej play! Dlaczego w okolicy nie uwiadczysz kawaeczka zielem, gdzie by mona wyjeda na weekend? Takich pyta nie wolno bagatelizowa,

zaalenia siedmiuset tysicy ydw to nie adna bagatela! Ostatnia chwila, eby si ojcowie miasta zaczli o te rzeczy martwi. W przeciwnym razie za dwa, trzy lata Tel Awiw osignie milion mieszkacw... Ale wracajmy do naszych poszukiwaczy sprawiedliwoci. Miejsce akcji dowolny ydowski przystanek autobusowy Czas obojtny Osoby sami porzdni obywatele DR PARTZUF (otwiera zamknite ju drzwi i wciska si do wanie ruszajcego autobusu) Ju w porzdku. Jedziemy. KIEROWCA (wycza motor) Ej, Panie! Wysiadaj pan! DR PARTZUF Dlaczego? KIEROWCA Ja nie jestem biuro informacji. Powiedz pan idiota albo co podobnego i wysiadaj pan. DR PARTZUF Ja wcale tak nie myl. Tu jest duo miejsca. O, pastwo si tylko troch cieni. No, da rad? (pcha si z ca si na stoczonych ludzi) STOCZENI LUDZIE Au! Chr! Br! (powstaje szczelina) NERWOWY PASAER Co jest z panem, panie kierowco? Jed pan ju! Jeden go wicej, jeden mniej nie gra adnej roli. Jedziemy! STARSZA DAMA Cakiem susznie. I to w dodatku taki szczupy mczyzna. On w ogle nie zajmuje miejsca. Jedmy ju w kocu. KIEROWCA Pki ten czowiek jest w wozie, nie ruszymy. Ja mam czas. DR PARTZUF Idiota! (chce wysiada) PAN W CWIKIERZE (chwyta go za rami) Poczekaj pan, poczekaj pan! Nie tak nerwowo. A pan, panie kierowco, niech pan przestanie z tymi swoimi dowcipami i pozwoli czowiekowi jecha. I nie rb pan z tego sprawy prestiowej. No, daj pan gazu i jedziemy! KIEROWCA Ja nie wiem, do kogo pan mwisz. Ja mam czas. NERWOWY PASAER Bezczelno! I to ma by socjalizm? Czowiek jedzie do pracy i nie chce si spni. No, jed pan ju, kretynie!

MANFRED TOSCANINI Przez takich jak ten kierowca upada nasza gospodarka. To jest jeden wielki skandal! STARSZA DAMA Pfuj! YD Z IRAKU Ben Gurion. Naturalnie. Ben Gurion. DR PARTZUF Ja wysiadam... CWIKIER Spokojnie, spokojnie, stary przyjacielu. My panu nie pozwolimy wysi. To ju nie jest paska prywatna sprawa. To dotyczy nas wszystkich. Niech pan nie bdzie tchrzem. No, opieprz pan kierowc i nie am si pan. DR PARTZUF Ja chciabym wysi. GOSY ZEWSZD Nie wysiada... Mowy niema... My panu nie pozwolimy... To paskie prawo, czowiecze... Co si pan amie? Paci pan podatki?... Nie pozwolimy si tyranizowa... Co dzi tobie, jutro mnie... NERWOWY PASAER (wychyla si przez okno, co jest surowo zabronione) Policja! Policja! Kierowca sortuje z niezmconym spokojem bilon. POLICJANT (wciska si mozolnie do wozu) Wszyscy do tyu, wszyscy do tyu, prosz! Szczelina przy cianie powiksza si. POLICJANT Prosz si nie pcha! Co si tu dzieje? NERWOWY PASAER Ten bezczelny obuz, ten kierowca, nazwa tego pana idiot i chcia zepchn ze stopnia... Ten pan musia si broni i musia go uderzy...I kierowca mu odda... I to wszystko... POLICJANT Jeli tak, to zabieram kierowc na posterunek (wyciga ksik raportow) Potrzebuj dwch wiadkw do protokou... Zimny powiew przeciga przez autobus. Pasaerowie na myl, e bd godzinami wysiadywa w poczekalniach i na korytarzach biur policyjnych, popadaj w przeraenie. POLICJANT Paskie nazwisko? NERWOWY PASAER Ja turist. Nie mwi po hebrajski. Amerikaner. Nie ponimaju pa ruski. POLICJANT To moe pani? STARSZA DAMA Dobry pan sobie! A kto ugotuje kaszk maemu Herszelkowi? Moe pan? Ano wanie! A poza tym ja nic nie widziaam. Zostawiam okulary w domu. POLICJANT (do yda z Jemenu) Pan si nazywa? YD Z JEMENU Ben Gurion. POLICJANT (macha rk zrezygnowany, rozglda si naokoo) Do tego! Jeli nie bdzie wiadkw, nie bd mg wkroczy... Hej, pan tam!

Panika wybucha dokoa, wszyscy rzucaj si do jedynego wyjcia z tej puapki na myszy. Autobus przypomina kocio czarownic. Brat walczy przeciw bratu, synowie sprzedaj ojcw. Tu i tam wida postaci przeraonych ludzi wyskakujcych przez okna. POLICJANT (blokujc wyjcie wasnym ciaem) Do! Ten pan tam! Prosz natychmiast do mnie, obywatelu! Paskie nazwisko? MANFRRED TOSCANINI Doktor Ezechiel Sauermilch, choroby wewntrzne, bulwar Abdul Nasera 101, dwa razy dzwoni (ukrywa si pod awk, podczas gdy policjant notuje) POLICJANT Potrzebuj jeszcze jednego wiadka... (zalega miertelna cisza. Sycha sapanie astmatycznej muchy tukcej si o szyb) NERWOWY PASAER Nie wiem, doprawdy nie wiem, co takiego mona zarzuci temu kierowcy. Czy to jego wina, e jaki niezdyscyplinowany pasaer nie chcia opuci przepenionego autobusu? STARSZA DAMA Jestem tego samego zdania! ydowski kierowca pracuje w najtrudniejszych warunkach, a tu przychodzi taki spekulant jaki... MANFRED TOSCANINI (wystawiajc gow spod awki). Przeciwko temu dzielnemu czowiekowi pracy nie wolno zego sowa powiedzie. Te czasy ju miny! DR PARTZUF Tak... tak... oczywicie... No, nie... Ja w ogle nie chciaem... CWIKIER Zamilcz pan lepiej! Przed paroma minutami dar si pan na cae gardo, a teraz to ja w ogle nie chciaem. Wielki mi bohater! Nastpnym razem wysiadaj pan od razu, kiedy kierowca grzecznie pana prosi! MANFRED TOSCANINI Dlaczego my si z facetem cackamy? Wyrzuci go i moemy jecha! WIELE GOSW Tak jest... Racja... Panie sierancie, wyrzu pan tego tustego obuza... Kierowca swj chop... Ben Gurion... Jedziemy, jedziemy! DR PARTZUF Ale, prosz pastwa... ja chciaem... POLICJANT (wyrzuca go z wozu) Ja pana naucz, ja panu poka co to znaczy utrudnia komunikacj miejsk. Jazda, podnie si pan! Paski dowd osobisty? KIEROWCA (zapuszcza motor) Dzikuj, stary. Dobrze to zaatwie.

Bez Mundka nie da rady


Mamy niby rzd robotniczy. To nie znaczy wcale, e robotnicy zawadnli aparatem rzdowym. Oni ograniczyli si tylko do opanowania poszczeglnych dziedzin przemysu, fabryk i pozostaych zakadw bez wyjtku. Take teatrw. W Izraelu ostatni pomocnik przesuwacza kulis zarabia wicej ni pierwszy aktor charakterystyczny. Wedug pogldw naszych ekonomistw jest to wyraz

wzajemnych stosunkw midzy poda a popytem: kady chce by wielkim aktorem, nikt natomiast maym robotnikiem do przesuwania kulis. Nasze teatry pracuj na zasadach spdzielczych. Mody amant ma te same prawa co stary owietlacz, tyle tylko, e nic nie dostaje za godziny nadliczbowe - trzeba przecie skada jakie ofiary na otarzu sztuki. A gdy aktorzy zbuntuj si czasem przeciwko dyktaturze proletariatu, rewolta koczy si aonie jak monolog Hamleta lub tybetaskie powstanie przeciwko Chinom. I w ten sposb doszlimy do Jardena Podmanickiego. Niestety, wtedy w kawiarni prb ucieczki podjem zbyt pno. Najznakomitszy aktor charakterystyczny, Jarden Podmanicki, ju mnie by dojrza i ruszy w moj stron z rozwartymi ramionami. - Niech pan siada - powiedzia. - Napije si pan czego? Wyglda na niezwykle zatroskanego: gbokie, sine podkowy pod oczami, mnstwo zmarszczek na szerokiej sowiaskiej twarzy. A przecie nie zanosio si w najbliszym czasie na adn premier. - Nie robi pan wraenia kogo, kto si dobrze czuje - powiedziaem. - Nie chciabym przeszkadza. - Niech pan siada i niech pan pije. Jeli mi pan przyrzeknie, e nic pan o tym nie napisze, opowiem panu co. - Niestety, przyrzec opublikowania nie mog. - Mundek. - Co prosz? - Mundek. Ten, ktry mnie zamorduje. - Kto to jest Mundek? - Pan nie wie, kto to jest Mundek?! Gdzie pan yje, czowieku? Mundek to jest najstarszy robotnik do przesuwania kulis w naszym teatrze. I jeeli ja wkrtce wykorkuj, to wiat powinien jego i tylko jego uczyni odpowiedzialnym za moj mier. - Co pan sdzi o ostatniej mowie Chruszczowa? - Wspaniay chop, tryskajcy energi i kompletnie bezzbny. Pojcia nie mam, jak znalaz si w tym teatrze. On sam twierdzi, e go zaoy. Niech mnie pan le nie zrozumie. Ja nie jestem reakcjonist. Wrcz przeciwnie - klasa robotnicza ma we mnie wyprbowanego przyjaciela. Ale kiedy myl o Mundku, zaczynam tskni do tych piknych czasw feudalnych. Cay wiat ley u mych stp - wie pan przecie - frenetyczny aplauz, gdzie tylko si poka - a ten Mundek traktuje mnie jak jakiego statyst. Posuchaj pan - taki tylko przykad: na ostatnim przedstawieniu Ryszarda II rozpoczynam swj synny monolog w pitym akcie, mwi niemiertelne wersy Szekspira tak, jak tylko ja to potrafi mwi: Ju zrozumiaem, e ten wiat porwna mona do wizienia - publiczno zawisa na moich wargach, a tu nagle koo mnie, w miertelnej ciszy, za kulis ten gnj Mundek zaczyna potnie wysmarkiwa nos. A potem odzywa si do swoich kolesiw: Kinder, efszer mir wellen szpilen a bissele kurten? argonem jidysz to powiedzia, bo innego jzyka on w ogle nie zna. I powiedzia to gono, e sycha go byo w ostatnim rzdzie parteru. I pomyl pan - ja, Jarden

Podmanicki, we wspczesnym wiecie najznakomitszy chyba aktor szekspirowski, mwi monolog Ryszarda i co widz za kulisami? Pana Mundka i jego kumpli rncych w karty, jakby wiat do nich nalea. Ja si pana pytam: co by pan zrobi na moim miejscu? - Poprosibym go, eby przesta. - Niech pan nie bdzie mieszny. Czasami to potrafi pan co powiedzie jak jaki kretyn albo krytyk. Czy pan wierzy, e tym ludziom w ogle mona przemwi do rozsdku? Wemy na przykad inny numer z Mundkiem. Co wieczr przynosi p kilo sera, bochenek chleba i dwie ogromne rzepy. Ja tu mam uwodzi ksiniczk, mam pa na kolana, wrczy jej klucz do mojej kryjwki i ledwie tylko przyklknem, mj Mundek odgryza kawa tej rzepy z takim trzaskiem, co ja mwi z trzaskiem z hukiem, jakby kto rozupa belk. A o zapachu lepiej nie wspomina. Ile to razy bagaem go: Mundek, zaklinam pana, ryj pan t swoj rzep pniej, albo wczeniej, w kadym razie nie podczas mojej sceny miosnej. A co ha to Mundek? Jest mu przykro, powiedzia, ale ma zwyczaj posila si wieczorem dokadnie o dziewitej, a jeli mi to nie odpowiada, to niech przesun swoj scen miosn. Mundek - mwi. - Czyby pan uwaa swoj rzep za waniejsz od mojej sceny miosnej? A Mundek na to prosto i otwarcie: Tak. I to wszystko... Albo sposb, w jaki on chodzi za scen. So, powiadam panu - so! Deski trzeszcz, kulisy si chwiej, kable si koysz. Ktrego dnia nie wytrzymaem. Przesta si pan wreszcie krci w czasie przedstawienia! - warknem. Na to Mundek omieli si odrzec, e ja tu nie mam mu nic do rozkazywania. Tego ju byo za wiele. Wpadem w sza: Robaku! Zero! Kompletne zero! Kto tu jest gwiazd - pan czy ja?! Mundek wzruszy ramionami. Ile pan zarabia? - zapyta. Sto czterdzieci pi bez potrce - powiedziaem, bo wstydziem si poda prawdziw sum. No i widzisz pan - powiedzia Mundek - A ja mam trzysta dwadziecia pi bez nadliczbowych. Nu? On jest teraz absolutnym dyktatorem. Caa wadza koncentruje si w jego rku. Gdy facet od kurtyny jest na urlopie, kto go zastpuje? Mundek. I co si dzieje? Ledwie zaczem swj synny monolog w pitym akcie, ledwie zaczem recytowa niemiertelne szekspirowskie wersy, jeszcze nie skoczyem ju zrozumiaem, e ten wiat, gdy nagle kurtyna zjeda w d. Lekarz teatralny udzieli mi pierwszej pomocy, otworzyem oczy i rzuciem si na Mundka: Jak pan mg to zrobi, szumowino!? Jak pan mia przerwa mi mj monolog? I podniosem pi. Tylko bez nerw - powiedzia Mundek. - Tak czy inaczej sztuka jest za duga, poza tym zaczlimy z opnieniem, a pan, panie Podmanicki, by tak aosny, e ju nie dao si pana duej sucha. Wierz mi pan: to by najwyszy czas, eby spuci kurtyn. Mogem tylko jkn: Czowiecze, t sztuk napisa Szekspir! Mundek wzruszy ramionami: Dla mnie to mg j napisa nawet Ben Gurion. Ja jestem w teatrze od trzydziestu siedmiu lat i jak panu Mundek mwi, e sztuka jest za duga, to jest za duga. To byy dni, gdy powanie mylaem o samobjstwie. I wie pan, jak si urzdziem? - Weronal? - Nie. Poszedem do Sulzbergera, do jego gabinetu dyrektorskiego. Sulzberger - powiedziaem spokojnie. - Pan wie, e ja nie jestem przewraliwiony, ale jeeli tak dalej pjdzie, to paska scena bdzie musiaa zrezygnowa z Jardena Podmanickiego. I powiedziaem mu wszystko. Wszystko. I to, e w przerwach Mundek siaduje na moim tronie i nieraz celowo zostawia tam swoj ydowsk gazet. Raz nawet wsadzi do mojego kopaka krlewskiego arzcy si niedopaek papierosa. Publiczno tarzaa si ze miechu, bo jeszcze nigdy nie widziaa krla z dymic koron. Wtedy sprbowaem z Mundkiem po dobroci. Pan przecie zdaje sobie spraw z tego, kto to jest krl -

powiedziaem. - Jak wic pan mg mnie, krlowi, co takiego zrobi? Pomyl pan - jestem krlem, a z korony mi si kopci. e kto pan jeste? Krl? - powiedzia Mundek. - Pan nie jeste aden krl. Pan jeste stary szmirus, Jarden Podmanicki. Krl nie odgrywa teatru. Od trzydziestu siedmiu lat robi ten idiota w tym interesie i cigle jeszcze nie ma pojcia, o co na scenie chodzi. To wszystko powiedziaem Sulzbergerowi. To i jeszcze inne rzeczy. A na koniec powiedziaem: Sulzberger - albo ja, albo Mundek. Niech si pan zdecyduje. Sulzberger usiowa mnie uspokoi, e nie jest tak le, e to minie, e Mundek nie jest wieczny - ale ja byem twardy. Tak twardy, e Sulzbergerowi nie pozostao nic innego, jak tylko mnie zwolni. I zwolni mnie. Co pan na to powie? On zwolni Jardena Podmanickiego. Rozumie pan? - Rozumiem. On pana zwolni. - Pan chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, co to znaczy! Powiadam jeszcze do Sulzbergera: A wic Mundek jest panu milszy ni Podmanicki? A Sulzberger mi na to, e nic podobnego. Ale jego zwolni nie mog, bo zaraz mi zastrajkuje cay personel techniczny i nie bdzie przedstawienia. A poza tym wedug umowy zbiorowej musiabym mu wypaci trzydzieci pi tysicy funtw tytuem odprawy. Skd ja je wezm? Musz przyzna, e z tym to on mia troch racji. My, aktorzy, pozostajemy na posterunku czy nam si paci, czy nie. Ale niech pan tylko kae Mundkowi poczeka na zapat za nadgodziny duej ni dziesi minut! Mundek jest wszystkim, Podmanicki niczym... Najznakomitszy aktor charakterystyczny jakby zapad si w sobie - pustym wzrokiem patrzy gdzie w dal. Z kretesem przegrany czowiek. A mi si go al zrobio. - Jardenie Podmanicki - sprbowaem go pocieszy. - Pan jest tytanem wspczesnego teatru. Pan jest za wielkim czowiekiem, aby taki karze jak Mundek mg panu zaszkodzi. Niech pan go wymae ze swojej pamici. Niech pan o nim przestanie myle... - Gdyby to byo takie proste! - westchn Podmanicki. - Bo co si choby wczoraj wieczorem wydarzyo - jak pan myli? Mundek mia zwolnienie lekarskie, pierwszy raz w yciu. Mundka nie byo. Nie byo tupania, nie byo smarkania. adnej rzepy! W ogle niczego... Byo tak przeraajco spokojnie za scen, e si zdenerwowaem. I z tego zdenerwowania trzy razy si sypnem... Bez Mundka nie da rady.

Problemy taktyczne
Teza Darwina o przeywaniu najsilniejszych jednostek nigdzie si nie potwierdza tak wyranie, jak w teatrze. Szczeglnie w walkach o rol. Natarcie rozpoczyna si nie pniej ni w dwie godziny po przyjciu nowej sztuki do repertuaru. Starego, ostrzelanego w bojach aktora poznaje si po tym, e trzymajc w rce egzemplarz nowej sztuki podkrela na czerwono wszystkie linijki swej roli, po czym z niezomnym uporem rachmistrza biura statystycznego zlicza je do kupy. Jeli wynik sumowania go nie zadawala, porusza niebo i ziemi, by si tej parszywej roli pozby. Jest to jaki szczeglny rodzaj walki wyzwoleczej.

Rozstrzygajca bitwa rozgrywa si jednak na scenie. Prby s tylko niewinnymi wprawkami. Tu i wdzie usiuje si wywalczy korzystniejsze ustawienie, gdzieniegdzie przeduy pauz, tam znw odsoni widok na siebie albo wprowadzi efektown poprawk tekstu - w adnym jednak wypadku nie zdradzajc partnerom do czego to wszystko zmierza. To si okae dopiero na premierze. Dokadnie w tym zapierajcym dech momencie, gdy bohater chwyta si za serce i pada na podog, by z wszelkimi niuansami odegra wstrzsajc scen mierci, dopiero wtedy, dokadnie w tej dziesitej czci sekundy, opiera si gwna bohaterka, niby przypadkiem, o czerwony piedesta w gbi sceny i odchyliwszy z lekka spdnic zaczyna poprawia swoje czarne, siatkowe poczochy. Teraz ju moe sobie chopina umiera w najbardziej kunsztowny sposb - nikt na niego nawet nie spojrzy. Jeli ma si instynktowne wyczucie czasu, mona nawet zniweczy partnerowi efekty kadego monologu. Dyskretne zakasanie we waciwym momencie wystarczy, by najbardziej nawet przejrzyst scen uczyni dla widza niezrozumia. Rutyniarze z upodobaniem uprawiaj tak zwan gr zwrotnicow. Podstaw tej taktyki jest spostrzeenie, e aktor w gbi sceny stoi zawsze twarz do widowni, jego partner natomiast z koniecznoci musi sta tyem i wieci w stron widzw ysin. I std si wanie bierze to, e w czasie dialogu aktorzy systematycznie posuwaj si w gb sceny, pki jeden z nich nie oprze si o cian. Na og tego rodzaju chwyty uchodz za godziwe. I nie tylko takie. Nie ma na przykad wieczoru, by aktorzy nie zakadali si, czy gdy madame Kiszyniowska przystpi do swej wielkiej sceny wyzna miosnych, czy i tym razem jej partner, Saul Finkelstajn, zacznie starannie czyci swe okulary, czy nie. Do wyprbowanych manewrw odwracania uwagi od konkurenta naley poprawianie fryzury i odpdzanie wyimaginowanej muchy. Rwnie ulubionym sposobem jest parawanowanie partnera, do czego nadaj si szczeglnie role postaci tszych, jak Falstaff lub Gargantua. Walentyna Gurewicz, dama wielce okazaej tuszy, tak dugo przysaniaa chuderlawego Szymona Gurewicza, a si musia zdecydowa na maestwo z ni. Na tej wojnie wszystkie chwyty s dozwolone. Wojna jest przedueniem prby generalnej, lecz prowadzonym innymi rodkami - jak powiedzia ju dawno wielki strateg Clausewitz, gdy zdarzyo mu si kiedy stan na scenie samemu, bez partnerw, i wymwi wreszcie swoje zdanie do koca.

Exitus
aden z aktorw mego musicalu - chodzi tam o histori Tarzana, czowieka-mapy, ktry przegrywa swj majtek w karty, ale sonie odnosz mu go z powrotem - aden wic z moich aktorw nie rni si od swych kolegw, jeli chodzi o wymagania co do solwek. W pojciu kadego prawdziwego aktora scena jest niczym innym, jak tylko pseudorealistycznym pudem, w ktrym rodkami metafizycznymi osiga si sukcesy, jeli si pamita, e naley jak najwicej przebywa na scenie i moliwie jak najwicej mwi.

Niestety, pisarze dramatyczni maj skonno do wikania w akcj nadmiernej liczby postaci oraz do rozdzielania tekstu - zazwyczaj bez wyranego powodu - midzy rne osoby. W rezultacie aden z aktorw nie ma moliwoci potwierdzenia swego kunsztu. Ponadto wikszo sztuk napisana jest wedug przestarzaych recept kompozycyjnych, ktre wymagaj, by aktor od czasu do czasu schodzi. C biedakowi w takich okolicznociach pozostaje? Nic innego mu nie pozostaje, jak tylko schodzi. Sowom schodzi lub zejcie nie naley przypisywa jakich makabrycznych treci. Nie chodzi tu o tak zwane zejcie letalne, czyli miertelne, znane w medycynie pod nazw exitus. Sowem tym okrela si w teatrze ten zapierajcy dech moment, gdy aktor ma na dusz lub krtsz chwil znikn ze sceny, a publiczno ju czuje t zbliajc si - jake dotkliw! - pustk, ktrej kres pooy dopiero ponowne wejcie ulubieca, nagrodzone hucznymi oklaskami wielbicieli. Dobre zejcie wywouje u dobrej publicznoci dwie, niekiedy nawet trzy salwy oklaskw zejciowych. Oczywicie nie w jakie marne wtorki, lecz w niedziele, kiedy to aplauz bywa nawet gsto przeplatanymi okrzykami brawo!. Prawa zejcia s twarde i okrutne. O tym, czy widownia wybuchnie spontanicznym huraganem oklaskw, decyduj nie dajce si zdefiniowa okolicznoci tego brzemiennego skutkami momentu, gdy aktor ju jest jedn nog za kulisami. Co to za okolicznoci - trudno powiedzie, a wszelkie planowanie i kalkulowanie jest tu tak samo bezsensowne jak w ruletce. Wemy na przykad Jardena Podmanickiego. Wedug powszechnej, zgodnej opinii aktor ten w scenie mierci tyrana przerasta sam siebie. Podczas tych krtkich, lecz gboko wstrzsajcych chwil, gdy sam wzywa swego ducha w zawiaty, nie syszy si najmniejszego szmeru, najlejszego kaszlnicia, najdrobniejszego skrzypnicia krzesem. Widownia boi si uroni choby nawet jedno sowo aktora i prowadzi go wzrokiem, gdy z godnoci zblia si do rampy i kamienieje. Za nim zapada czarna kotara, z gry chwytaj go trzy reflektory. A on trwa. Elektryk Mundek powoli blenduje wiato, dostojna posta Podmanickiego zwolna wsika w mrok. Aplauz wisi w powietrzu - jeszcze wida kontur twarzy, jeszcze jaki cie tragicznego umiechu - kurtyna spada... I co? I nic. adnych braw. Dlaczego? Nikt nie potrafi tego wytumaczy. Podmanicki twierdzi, e mgby w czasie ciemniania jednym jedynym swkiem wywoa huragan oklaskw. Ale dyrektor i reyser zabronili mu dodawa choby swko do zatwierdzonego tekstu roli. I dlatego Podmanicki zapada w mrok, a braw nie ma. Taki na przykad Mordche Szulewicz! Wystarczy, eby powiedzia tylko sowo meszuge, a publiczno wpada w sza. Kady wie, e Szulewicz to aden aktor - to nieszczcie dla zespou i katastrofa dla roli. Ale w trzecim akcie, w scenie starcia z Kardynaem, ma swoj godzin wielkoci trwajc dobre dwie minuty. Guterman robi z Kardynaa prawdziwe monstrum - widzowie od pierwszego spojrzenia czuj do antypati, a ju w scenie inkwizycyjnej to go wprost nienawidz. I wtedy wanie, zanim zbiry odprowadz Szulewicza do izby tortur, Kardyna go pyta: - Moe teraz co wreszcie powiesz, ty parszywy psie? Szulewicz potrzsa gow. - Ty chyba stracie rozum, czowiecze! - perswaduje Kardyna winiowi.

Na to Szulewicz podnosi nad gow skute acuchami donie i po kilku penych napicia sekundach odpowiada dumnie: - Ekscelencja sam jest meszuge! (Schodzi ze sceny). I to jest zejcie! Aplauz nie ma koca. Nawet przodujcy krytyk teatralny, I.I. Konstetter, podda si oglnemu entuzjazmowi: Mordechaj Szulewicz - napisa w recenzji - z pocztku by w roli Mucjusza jakby skrpowany, pniej wszake rozkrci si i w kocu osign zdumiewajce efekty. Tak, tak. Jedno mae swko moe sprawi cud. Oczywicie take szczcie gra pewn rol. Autorowi natomiast nie zaley wcale na sukcesie aktorskim - jego interesuje tylko powodzenie sztuki. cilej samego, aosnego zazwyczaj, tekstu. Jeszcze gorzej zachowuje si reyser - ten wrcz sabotuje zejcia (a wic i aplauzy zejciowe), kierujc si rzekomo trosk o niezakcanie toku akcji i rytmu wydarze. Z ca powag mwi o tym rytmie, nie wstydzi si wystpowa z czym tak niskim, dyktowanym przez najzwyklejsz zawi. A my tak jego zapytajmy, co on robi, gdy przerywa prb i ryczy: - Nie kania si, do jasnej! Ile razy mam powtarza, eby si pani nie krygowaa?! Ma pani zej zwyczajnie, bez tych wszystkich swoich zagra! Madame Kiszyniowska prbuje upiera si przy swoim: - Wybaczy pan - szepcze tym swoim docierajcym wszdzie gosem - ale gram biedn, skromn suc: musz mie respekt dla swojej pani i musz to jej okazywa. - Nieprawda! Wcale tego pani nie musi! Jest pani gupi gsi z zapadej wiochy i nie ma pani pojcia o takich rokokowych reweransach! Prosz, jedziemy dalej! Odtd madame Kiszyniowska, dowiadczona przecie i zdyscyplinowana aktorka, nie pozwala sobie w czasie prb na adne gierki. Dopiero na premierze robi przed zejciem ten swj ukon: gboki, peen szacunku rewerans... i adnych braw! Skania j to do zastosowania na nastpnym przedstawieniu dodatkowej sztuczki: pochyla si przed swoj pani i przejmujco szepcze: - Kobiety takie jak pani s winne, e w kraju szaleje inflacja. - I gdy kajc oddala si za kulisy, wybucha wreszcie upragniona burza oklaskw. Co z tego, e autor dostaje ataku szau i skada zaalenie na niesychany wybryk aktorki! Skarga zostaje przez kolektyw oddalona: madame Kiszyniowska jest nie tylko aktork, jest take czowiekiem. Poza tym jest zasuonym, dugoletnim czonkiem kolektywu i ma niezaprzeczalne prawo do wspdecydowania o sztuce. Problem zejcia jest zatem kwesti inicjatywy i zarazem intuicji. Aktor musi sam baczy, by mimo obojtnoci autora i wrogoci reysera urzdzi sobie efektowne zejcie. Ma do dyspozycji gesty i miny, a w razie koniecznoci take improwizacje sowne. Oto kilka wzorw: Schodzcy aktor zamyka drzwi bardzo cicho i bardzo powoli. Ledwie wyszed, pada za kulisami gony strza rewolwerowy. Albo: schodzcy aktor tu przed drzwiami staje, odwraca si, jakby chcia powiedzie co bardzo wanego i trwa chwil w tej pozie. W kocu jednak macha z rezygnacj rk i dopiero wtedy schodzi. Albo inny wariant: sytuacja jak poprzednio, ale zamiast machnicia rk - sataniczny umiech.

Gdy chodzi o aktork, to dobrze jest, jeli nagle wyrw si jej z piersi sowa: - Jeszcze tylko jedno chciaabym ci powiedzie, Robercie. (Pauza). Jestem w trzecim miesicu. Przy wchodzeniu na szafot wskazane jest wydanie rozdzierajcego okrzyku: - Ojcze!!! (Ofiara spostrzega nagle, e ma by powieszona lub cita przez wasnego ojca). List sposobw i chwytw mona cign bez koca. W kadym jednak wypadku o sukcesie lub niepowodzeniu decyduj uamki sekund. Prawdziwy rutyniarz potrafi wywoa burz oklaskw zwykym potkniciem si lub zakasaniem. Ale najpewniejsz metod jest rozlokowanie na parterze paru krewnych i przyjaci.

Komando duchw
Zdarzyo si to podczas krcenia filmu Gdzie ory szukaj on. Film ten by jednym z najambitniejszych przedsiwzi kinematografii Pastwa Izrael. Autorem scenariusza i reyserem byem ja. Kapita - zagraniczny, a cilej mwic - subwencja rzdowa. Akcja oparta na prawdziwych wydarzeniach przeze mnie samego wymylonych: may oddzia izraelski wysadza baz rakietow w Tangerze i bez strat wraca do atelier. Co zreszt wcale nie byo takie proste, poniewa aktorzy musieli przej przez Egipt, Libi, Algieri i z powrotem. Paciem im za to cikie pienidze. Pierwsze sceny poszy do gadko. Dowdca grupy - Jarden Podmanicki w roli zaartego bojownika Griszki - zebra swoich ludzi i trzy dni i trzy noce prowadzi ich przez piaski Sahary, ktr zastpczo gra kawaek pustyni Negew nalecy do kibucu Ejn-Zachar. Po trzech dniach zjawi si przed moim barakiem i rzek: - Jutro musz by w Tel Awiwie. - Oszala pan? Jutro wpada pan w nieprzyjacielski potrzask, wie pan przecie. - Przykro mi, ale sekretarka teatru specjalnie dzwonia: jutro rano rozpoczynamy prby Hamleta. Ja gram ducha ojca. To bdzie rola mojego ycia. - Chce wic pan zerwa kontrakt?! - Nie chc, tylko musz. Jestem czonkiem kolektywu. Jak tylko bd mg, zaraz wracam. Trzymajcie si, cze! Wzi kurs na pnoc i odszed. Postanowiem krci nadal wedug planu. Tyle tylko, e do dialogu wprowadziem kilka zda, ktre miay wyjani nage zniknicie komendanta. Ta wyjaniajca rozmowa odbya si midzy sierantem Trippolim a radiotelegrafist: TELEGRAFISTA Tanger ju blisko... Ale Griszka? Gdzie on si podzia?

TRIPPOLI (ze znaczcym umiechem) Kiedy bdzie trzeba, na pewno si zjawi. Spokojna gowa! Niestety - nie zjawi si. W nocy natomiast zadzwoni do mnie, eby mi przekaza nowe informacje: kolektyw zleci mu dodatkow rol, mianowicie ducha dziadka Hamleta. Tekst ma napisa sobie Podmanicki sam. Potrwa to jaki tydzie. - Podmanicki - powiedziaem. - Jest pan zwolniony. Chcia jeszcze wiedzie, ile mu potrc, ale nie pozwoliem si wcign w adn dyskusj i odoyem suchawk. Sytuacja, nawet jak na stosunki izraelskie, bya trudna. Wedug scenariusza caa jednostka miaa wrci do bazy w komplecie. Ale kto mg w czasie pisania przewidzie te hamletowskie powikania! Byo tylko jedno wyjcie: Griszka musi umrze. Aby da jego mierci jak artystyczn opraw, zadaem od kierownika produkcji dostarczenia spa cierwnika, ktry bdzie kry w powietrzu i w odpowiednim momencie runie na zwoki Podmanickiego. Wiadomo o mierci dowdcy zostaa przekazana publicznoci przez sieranta Trippoli w krtkich, mskich sowach: - Zabili Griszk... Drogo mi za to zapac! - powiedzia i podnis prawic jak do przysigi. Oddzia ruszy w dalsz drog pilotowany przez crk szlachetnego szejka Beduinw, Cypi Wajnsztajn. Zakochana pierwotnie w Griszce, przeniosa teraz swoje uczucia na sieranta. Zesp mozolnie przemierza Sahar. Wreszcie zmczony, ale peen bojowego ducha dotar do kibucu, gdy zza grzbietu piaskowej wydmy wyoni si Griszka krzyczc dononie: - Wszystko odoone na pniej! Reyser ma gryp. Jestem wolny do wtorku! - Ma pan pecha, Podmanicki - stwierdziem chodno. - Od wczoraj pan nie yje. A padlinoerca jest ju w drodze. Przyszo mi jednak na myl, e Podmanicki wzi za udzia w filmie kup pienidzy; byoby wprost marnotrawstwem nie wykorzysta go w peni. Wiadomo o mierci Griszki zostaa ju wprawdzie nakrcona, ale mgby w kocu Podmanicki take dla nas odegra rol ducha. Takiego unoszcego si nad gowami swoich ziemskich towarzyszy broni. A w nocy mgby duch Griszki wskazywa na przykad oddziaowi waciw drog przez manowce pustyni. Ponadto zjawi si Podmanicki w sam por, bo Trippoli, ktry wyjecha tymczasem do Ejlatu, jeszcze nie powrci. Ten przez wszystkich reyserw rozrywany aktor pracowa zazwyczaj w trzech filmach jednoczenie. W naszym konkretnym wypadku rozpoczyna swoje czynnoci tu przed pnoc w Galilei; o wicie pojawia si u nas, krci do poudnia, a potem odwozi go do Ejlatu dip amerykaskiej telewizji. Tam wystpowa przed kamerami mniej wicej do pnocy. Dzi w drodze z Galilei do nas przepad i wszelki such o nim zagin. Albo gdzie zasn, albo zosta uprowadzony przez Beduinw - trudno byo co powiedzie. Tak czy inaczej, musielimy krci bez niego. Ustne wyjanienie sytuacji powierzyem jednemu z bojownikw, pastuchowi wypoyczonemu nam przez zarzd kibucu:

- Ludzie - powiedzia stumionym gosem, a kamera ujmowaa go w bliskim planie: - Ludzie! Trippoli pad... - Osania nasze tyy - doda (te w zblieniu) drugi bojownik. - By sam. Walczy do ostatniego naboju. Teraz dopiero spostrzegem, e nie mam ju w oddziale ani jednego renomowanego aktora. Ale i z tym trzeba sobie jako poradzi. Nastpna scena wypada wietnie. Zza wydm zabiega drog bkajcemu si oddziaowi Cypi Wajnsztajn: - Jestem po waszej stronie i obejmuj dowdztwo! - rzucia zdecydowanym onierskim tonem. Problem dowdztwa zosta wic rozwizany, ale pozostaa jeszcze sprawa ojca Cypi, szlachetnego szejka Beduinw. Bez wahania kazaem i jemu wyoni si zza wydmy: - Kapitan Lolik Tow z izraelskiego kontrwywiadu - przedstawi si i zdj arabski burnus. - Za mn! A wszystkiemu winien by Trippoli, ktry prawdopodobnie chrapa na jakiej stacji benzynowej. Szeregi zostay wic uzupenione, a na ich czele maszerowa nowy komendant. Pustynne soce palio jednak okrutnie, wieczorem wic okazao si, e kapitan dosta udaru. - W filmie - zadecydowaem - nie bdzie to aden udar, lecz malaria. Dwaj onierze ponios komendanta na noszach. Pasterz kibucowy i radiotelegrafista przyjli na siebie te wyczerpujce obowizki. Wieczorem owiadczyli mi, e nie maj zamiaru duej harowa. Kontrwywiadowca jest, ich zdaniem, za ciki, a ponadto bez ustanku si obera. C miaem zrobi? Lolika take dosiga zdradziecka kula, dum-dum wystrzelona z zasadzki. Crka emerytowanego szejka rzucia si na zwoki ojca i kaa rozdzierajco. Scena ta zostaa jednak przerwana przez krzyki nadbiegajcego ajenta teatralnego: - Pani Wajnsztajn! Gdzie si pani podziewa, panno Wajnsztajn? Mamy dla pani rol! Czekamy na pani! Prdko, prdko! Jak mi wyjaniono, Cypi Wajnsztajn zaangaowaa si rwnoczenie do ludowego zespou pieni i taca ydw z Jemenu w Hajfie. Take ona - mwi mi to jaki gos wewntrzny - nie pojawi si ju na naszym planie. Folklor zwyciy. Natychmiast wysaem dziewczyn w zawiaty przy pomocy miertelnego upadku za skay. Zwaywszy, e sceny tej nie byo ju z kim krci, przeniosem kamer do wntrza namiotu, gdzie te wkrtce siedzcy w nim onierze usyszeli rozdzierajcy krzyk kobiecy. W chwil potem wszed do namiotu pastuch i ze zwieszon gow wykrztusi z siebie tragiczny meldunek: - Zapdzia si za daleko... ale nie cierpiaa dugo... jej ostatnie sowo brzmiao - Tanger... W tym momencie telegrafista odway si wyrwa z uwag, ktr odczuem jako wrcz bezczeln. Owiadczy mianowicie, e Tanger ley w jednym z nielicznych w tej czci wiata krajw, ktre nie s

z nami w stanie wojny. I z tego choby wzgldu byoby wskazane ca akcj komandosw po prostu odwoa. Chodnym spojrzeniem przywoaem do porzdku t ndzn kreatur aujc, e przyznaem telegraficie wrcz zawrotn, a jak si okazuje niezasuon ga. Pannie Cypi wyprawiem pikny pogrzeb. Pogrzeby w ogle wypadaj w filmach bardzo korzystnie. Krci si je bez udziau nieboszczyka. Duch Griszki mia na pogrzebie Cypi wzruszajc mow wedug tekstu, ktry napisaem na poczekaniu. Po ceremonii Griszka odcign mnie na bok. - Przemylaem jeszcze raz ca swoj rol - owiadczy. - Moja mier mnie wcale nie zadawala. Bo kto lubi umiera tak jakby ukradkiem? Z dramatycznego i malarskiego punktu widzenia byoby lepiej, gdyby mnie pan pogrzeba w piasku pustyni. Co tak niby drugiego Mojesza, ktremu nie dane byo... - A dlaczego? - przerwaem, co ju podejrzewajc. - Mj syn, powiem panu szczerze, ma jutro otrzyma wiadectwo ukoczenia przedszkola, a ja przyrzekem mu, e bd na tej uroczystoci. Niech mi pan pozwoli umrze zwyczajnie i ostatecznie dzi wieczorem. Do koca ycia bd panu wdziczny. - Czy mgby mi pan chocia powiedzie - wycedziem - kto zdobdzie ten cholerny Tanger, jeli wszystkich powybijam? - Dziecko - rzek wcale nie zbity z tropu Podmanicki - dziecko nauczyo si ju na t okazj wierszyka. - A id pan do diaba! Wymyliem specjaln min, ktra rozerwaa ducha Griszki na strzpy. Po odejciu Podmanickiego usiadem, by gruntownie przemyle sytuacj. Uwanie rozgldaem si wokoo. W pewnym momencie wzrok mj pad na telegrafist, zaangaowanego na pi dni. Musia to by wzrok nie wrcy niczego dobrego, bo telegrafista zblad i drc schowa si za elazn beczk w kcie namiotu. Zbliyem si do niego powoli. - Nie! - wyszepta zbielaymi ustami. - Co to, to nie. Tego mi pan nie zrobi... zostay jeszcze wedug umowy dwa dni... Jestem mody... Chc y! Nie!!! - gos przeszed mu w nieartykuowany skowyt. Skazaem go na mier nastpnego dnia. Zgin z pragnienia pord piachw pustyni. Straszna mier. Ale kto z nami walczy, ten nie zasuguje na lito. Teraz pozosta mi tylko pastuch. - Tanger! - wykrzykn, podczas gdy kamera panoramowaa dach i kibucow wie cinie. - Tanger!!! - i ostrym, bojowym gosem sam sobie wyda komend: - Za mn!!! W tym momencie, tu przed zdobyciem bazy rakietowej, brutalnie wkroczy zarzd kibucu: pastuch ma natychmiast wraca do obory, bo wzda si krowa. - Przyjaciele! - zaklinaem spdzielcw. - Dajcie mu chocia troch czasu na jakie honorowe odejcie z tego wiata!

Z niechci przychylono si do mojej proby. Przedstawiciel ktrego z licznych w Tangerze gatunkw jadowitych wy uksi jedynego pozostaego przy yciu komandosa w nog. Ja za, przebrany za obserwatora ONZ, oddaem biedakowi ostatni posug. Oprcz mnie wzi jeszcze udzia w pogrzebie kucharz kibucowy, ktry mia akurat dzie wolny od pracy. W czasie montau dorzuciem troch salw armatnich i grzechotu pistoletw maszynowych. A nad cmentarnym wzgrzem unosi si duch Griszki (uroczysto w przedszkolu zostaa przesunita na koniec tygodnia). W przestworzach kry kraczcy ponuro sp cierwnik. Zmieniem tytu na Komando duchw. Grana przeze mnie rola obserwatora ONZ wybia si na plan pierwszy. Krytycy, ktrych zaprosiem na premier, pakali przez cay film, a potem nie ustawali w pochwaach. To, e tylko jednemu udao si osign cel, dla ktrego powicio swe ycie tak wielu - podkrelali krytycy - daje filmowi jaki specyficzny, gboki wydwik i czyni z niego przejmujcy dokument ludzkiego losu. Prawd mwic, ja te mam takie wraenie.

Szlachetny kunszt - karate


Karate - szlachetna sztuka japoskiej samoobrony. Szturmem zdobya ekrany filmowe, a producenta filmw z Hongkongu zrobia milionerem. Nowa moda wtargna take do kin izraelskich. I to nie tylko na ekrany, lecz moe nawet przede wszystkim na widowni. Zdarzyo si na przykad pewnego wieczoru, e Ruben Lewkowicz stojc przed pitnastym rzdem krzese chwyci za konierz biletera, wepchn mu jego latark kieszonkow do ust i wrzasn: - To nie jest moje miejsce, ty beczko smrodu! Bileter ratujc swoje ycie uciek z podwietlonymi od wewntrz policzkami na ulic i tam spdzi reszt wieczoru upatrujc policjanta. W kinie natomiast komend przej Lewkowicz. Rozrzuca wkoo zapalone zapaki, cign za wosy dziewczyny, a gdy na ekranie Romeo delikatnie uj do Julii, Lewkowicz zerwa si na rwne nogi, wyda dziki okrzyk Tarzana i wywrzeszcza w stron nieporadnego kochanka kilka praktycznych porad: - Wykr jej rk, idioto! Wykr jej rk! W tym czasie na sali szeciuset dwunastu mczyzn kulio si pod przemonym ciarem kompleksu niszoci, szeciuset dwunastu mczyzn siedziao zeranych tym samym palcym a niespenionym pragnieniem: podnie si, szepn swojej towarzyszce: Poczekaj chwil, kochanie, zaraz wracam, podej do rozrabiajcego Lewkowicza i rozoy go jednym eleganckim ciosem. Tym prastarym snem o potdze rozpoczynamy opowiadanie:

Zawsze dobrze jest wspomina Teodora Herzla i jego historyczne powiedzenie: Jeli naprawd czego chcecie, to nie jest to ju tylko marzenie. Dwie trzecie naszych kin wywietla tak zwane karate-filmy, w ktrych paru przysadzistych facetw z czarnymi pasami na okrgawych brzuchach kosi cae brygady olbrzymich Lewkowiczw. I eby tylko to! Przed rozpoczciem seansu wchodzi na estrad Gideon, izraelski mistrz karate. Kantem doni rozbija par dachwek i brukowcw, jakby

chcia powiedzie: Co do mnie, to spokojna gowa! Mnie w kinie nic si zdarzy nie moe. Picioletnie studia w Tokio wystarczaj, aby osign taki poziom dobrego samopoczucia. Gideon jest o gow wyszy ni normalny, dobrze wyronity obywatel, ramiona ma tak grube, jak kto inny tali, a jego talia - nie prbujemy jej nawet opisywa. Mwi Gideon po japosku jak sam boski cesarz. Nos Gideona wznosi si gronie nad okolic, a jego pici z trudem tylko mona nieuzbrojonym okiem odrni od motw pneumatycznych. Byby z niego idealny wykidajo. Wszedem do sali treningowej Instytutu Gideona cicho, poniewa przedtem trzeba zdj buty. Podoga wyoona jest matami z mongolskiej trawy, co stwarza przytulny nastrj. Wok na cianach wisz portrety Gideona w rnych pozycjach karate, prcz tego fotografie koreaskiego czempiona, ktry jedn rk amie rogi dorosego wou, a take fotografia tego wou, lecego bez tchu na piasku. Na matach trenowaa wanie tak zwana grupa intelektualistw, skadajca si z nauczyciela matematyki, piewaka operowego, architekta wntrz, przemysowca Zweckera i jakiego nieznanego mi nowicjusza. Pozostaymi uczniami Gideona opiekowano si w domach. Wszyscy obecni byli boso i nosili na biaych kimonach rnego koloru pasy, kady wedug stopnia swoich kwalifikacji: biae, te, pomaraczowe. Alex, jak mnie poinformowano, zdoby ju nawet zielony pas, chwilowo jednak ley jeszcze w gipsie. Przycupnem na awce w gbi sali, aby nie wpada zanadto w oczy. Tu po godzinie siedemnastej podoga pod naszymi stopami zadraa. Gideon wkroczy do sali. Na biodrach mia czarny pas. Natychmiast wszyscy uczniowie dali dowd zdyscyplinowania, ktre w nich by wpoi: upadli na kolana, skonili si gboko i krzyknli hej, co po japosku znaczy tyle co hej. Gideon oznajmi nam, e na pocztek pokae cios Sekuczu-Oczikawa. Cios ten powinien by wyprowadzony pod ostrym ktem. Wykona dwa szybkie kroki naprzd, wyda przeraliwy okrzyk i ci powietrze doni jak toporem. Z gromadki uczniw wystpi architekt wntrz i poprosi o zwolnienie z dzisiejszego treningu. Ma reumatyzm. Gideon udzieli mu dyspensy. Architekt wntrz z ulg zaj miejsce obok mnie. Gideon tymczasem omit grup eleww swym orlim spojrzeniem. Kady si skurczy, kady usiowa skry si za plecami drugiego, kady zdawa si pyta: Czemu wanie ja? Mistrz zdecydowa si na modego przemysowca: - Niech pan stanie prosto i stoi bez ruchu. Nie zrobi panu nic zego. Przedstawi tylko teori ciosu. Prosz spokojnie. Zmierzy odlego okiem, skoncentrowa si, skoczy ze widrujcym uszy wrzaskiem ychaa! naprzd i straszliwym uderzeniem wyldowa na karku elewa. Ten, miertelnie przeraony, chcia si cofn, ale ju dopado go powtrnie dugie rami Gideona. Z tpym jkiem ofiara osuna si na podog, po czym na czworakach odpeza do umywalni.

- Trzeba si uczy odpornoci na ciosy - szepn mi dyspensowany architekt wntrz tonem, w ktrym czuo si zarwno fachowo, jak i rodzaj ukrywanej satysfakcji. - Kto nie umie znosi ciosw, nigdy nie nauczy si karate - i jakby na poparcie tych sw dotkn swego tego pasa. Z kolei dowiedziaem si, e Gideon sypia na pododze nieogrzewanego pokoju, jada miso i nie ma telefonu. Uczniowie s mu lepo oddani, szczeglnie od czasu, gdy im pokaza cios po oczach Nikuczu-Nokita. Chodz za nim wszdzie w cichej nadziei, e gdzie, moe w supermarkecie, moe w kinie, kto, a moe caa banda rozrabiaczy, nadzieje si na Gideona. Ale jak dotd nic si takiego jeszcze nie zdarzyo. Kady rowdy w miecie zna Gideona. Kiedy, w klubie krglarskim, jaka omioosobowa banda chuliganw usiowaa porozrabia. Gideon zosta spiesznie wezwany z pobliskiej kawiarni. W chwili jego wejcia oprychy robiy takie wraenie, jakby miay ochot rzuci si na mistrza z piciami, nogami od krzese i kastetami. Wygldao na to, e nareszcie co si zacznie dzia. Ale Gideon tylko rzek spokojnie: - Nazywam si Gideon - a banda rozpada si na kawaki i rozpyna we mgle. Gideon demonstruje wanie cios Yoko-Kyaga. Wikszo studentw pragnaby wsikn w ciany. Przed ich oczyma jak w kalejdoskopie przesuwaj si sceny z dziecistwa. Tylko nowicjusz pozosta na miejscu. Do niego zwraca si Gideon: - Prosz uwaa: moje barki znajduj si w jednej linii z biodrami, noga zakroczna odstawiona pod ktem prostym, noga wykroczna podana do przodu. Prosz si nie rusza. Nie dotkn pana. Poka tylko, jak cios ma by wyprowadzony. Prosz sta spokojnie. Jeszcze mwi, gdy nowicjusz rejterowa w dzikich susach. Gideon ryknwszy mishoda! skoczy za nim i dosign go wycignit stop - barki w jednej linii z biodrami. Dosadne kopnicie w zadek cisno nowicjusza o cian, a e w tym wanie miejscu znajdoway si przypadkowo drzwi, elew znikn i ju nie powrci. Powoli zaczynaem rozumie, dlaczego w klasie jest tak mao uczniw. - Gideon obchodzi si z nami w jedwabnych rkawiczkach, bo jestemy intelektualistami poinformowa mnie architekt wntrz. - Zobaczyby go pan, jak pracuje z modymi kibucnikami! Im duej obserwowaem Gideona, tym janiej poczynaem rozumie, na czym polega tajemnica karate: na japoskim krzyku. Przypomniaem sobie z czasw szkolnych takiego koleg, niejakiego Tibora Gondosa. Kad klas repetowa. Nawet w sporcie nie mia adnych osigni. Ale jako rozrabiaka by niezrwnany. Kiedy zamierza da komu szko, oczy nabiegay mu krwi, gba wykrzywiaa si w potwornym grymasie. A gdy wreszcie atakowa, czyni to z takim przeraajcym wrzaskiem, e wikszo jego przeciwnikw nie wytrzymywaa nerwowo i braa nogi za pas. Nie mieli pojcia, e ulegali urodzonemu mistrzowi karate. Czowiek wcieky albo taki, ktry potrafi przekonywajco wcieko uda, ma z gry przewag nad przeciwnikiem. Do stopnia tej wciekoci dostosowane s te kolory pasw. Nasz nowy kolega na przykad dugo bdzie nosi pas biay jak lilia.

Zanim jeszcze ugruntowao si moje przekonanie, e wszystko zaley od waciwego wrzasku, architekt wntrz udzieli mi poucze take w innej sprawie: - Koncentracja to grunt - powiedzia. - Waciwie cae karate polega na koncentracji. - W zeszym tygodniu - cign - Jobbi Kaczkies, nasz izraelski mistrz wagi cikiej w zapasach, sprowokowa awantur w pewnej restauracji w Jafie. By ju troch na bace. I na kogo si nadzia? Powiedz pan - na kogo? Na czonka japoskiej delegacji handlowej, ktra przybya do Tel Awiwu z okazji targw. Nazwa go t map, chlusn mu kufel piwa w oczy, wyczynia przed nim jakie dzikie grymasy i w ogle zachowywa si jak wariat. A Japoczyk? Umiecha si grzecznie i milcza. Pan wie, Japoczycy wygldaj jak dzieci: mali, delikatni, sama skra i koci. Czowiek boi si dmucha na gorc zup, eby takiego przypadkiem nie zdmuchn. - No i dobrze. Kaczkies rozrabia, Japoczyk si umiecha. Nagle Kaczkies zrobi jak ordynarn uwag pod adresem damy towarzyszcej tej delegacji. Wtedy - suchaj pan, co zrobi ten may Japoczyk. On powsta, zrobi krok do tyu, przenis ciar ciaa na lew nog, podnis praw do mniej wicej na wysoko biodra i, zanim kto spostrzeg co si dzieje, sign do kieszeni, wycign z niej fiolk i opryska Kaczkiesa gazem zawicym. Co ja bd panu opowiada - nasz mistrz wagi cikiej lea na pododze i paka jak dziecko. adne, prawda? - Bardzo adne - potwierdziem. - Ale co to ma wsplnego z karate? - Kaczkies uczy si karate, ale nie potrafi si koncentrowa. A jest wanie tak, jak mwiem wszystko zaley od koncentracji... Tu mj architekt wntrz przerwa, gdy zosta wezwany przez Gideona do maego pokazu. Mimo reumatyzmu. Nie byo ju bowiem nikogo innego. W tej sytuacji wycofaem si do umywalni majc nadziej, e tam go znowu spotkam. Nie przyszed. Pokaz, by moe, mia zbyt oywiony przebieg. Opuciem instytut. Przez otwarte drzwi innej klasy ujrzaem Rubena Lewkowicza z brzowym pasem na brzuchu. W drodze do domu nabyem rewolwer i fiolk sprayu na insekty. Trenuj teraz w domu. Ryczc azanyad! skacz do okna i szprycuj tym muchozolem owady. Utrzymuj przy tym prawy bark w rwnej linii z biodrem, a lewej, wycignitej przed siebie nodze, pozwalam si swobodnie obraca. Od wczoraj nosz zielony krawat. Oznacza on czwarty stopie fioli - starego, szlachetnego kunsztu samoobrony przed karate.

Krtki kurs atletyki profesjonalnej


Dziki telewizji popularno sportu w Izraelu ronie. By cign par tysicy ydowskich fanatykw, nie trzeba a dwudziestu dwch pikarzy - wystarczy niekiedy dwch cikiej wagi zapanikw. Pod warunkiem jednak, e znaj si na interesach. Nie chc przez to powiedzie, e w sporcie profesjonalnym chodzi wycznie o szmal. Chodzi take o to, aby publiczno tego nie zauwaya.

- A wic uwaaj pilnie, Wajsberger. Wchodzisz na ring, ale nie tak zwyczajnie, tylko skaczesz nad linami jak pantera. - A dlaczego? - Dlatego, e ty, Wajsberger, jeste Potworem z Tangeru. Ile razy mam ci to powtarza! Dalej. Widzowie zaczynaj na ciebie gwizda. Wtedy ty si na nich wypinasz, a dystyngowanemu panu siedzcemu tu przy ringu strcasz okulary i rozbijasz nos. Ale tak, eby si krew polaa. - Koniecznie tak musz? - Nie zadawaj gupich pyta. On ju zreszt jest opacony. Jako brutal chwytasz jeszcze sdziego za konierz i wyrzucasz go z ringu. - Biedny go... - Biedny? Ju ty si o niego nie martw - dostaje swoje trzy procent od wpywu brutto. Kiedy wrci na ring, bdzie chcia ci udzieli upomnienia. A ty mu si tylko rozemiejesz w nos i pogrozisz pici. W tym momencie jeden z podnieconych widzw rzuci w twoj stron flaszk po piwie, eby ci rozbi gow... - Aj waj! - Nie ma strachu, Wajsberger. On chybi. Na pewno. Ten facet ju nie pierwszy raz dla mnie rzuca. A poza tym policjanci natychmiast go wyprowadz. - Mona im zaufa? - Spokojna gowa! Wczoraj przewiczylimy z nimi t scen dwa razy. Wszystko w porzdku. A teraz pomwmy o naszej brutalnej walce. Od pierwszej chwili nie ma adnych wtpliwoci, e o reguach czystej gry nigdy w yciu nie syszae. - A czemu? - Wajsberger, zaczynam w ciebie wtpi. Kim chcesz w kocu zosta: zawodowym atlet czy ebrakiem? A wic: nadrywasz mi uszy, rzucasz mnie na mat, skaczesz po mnie kopytami i przeklinasz po arabsku. - Wolabym po ydowsku... - Nie wchodzi w rachub. Zapominasz, Wajsberger, e ty jeste Potwr z Tangeru. Kiedy ty mnie bdziesz poniewiera, wyskoczy nagle z drugiego rzdu pewna pani i zacznie histerycznie krzycze: Ja nie mog na to duej patrze! Pfuj! Wyrzuci tego kalosza! Potwr z Tangeru przekupi sdziego! - Ale to nieprawda. - Nie bd idiot. Kobieta jest on tego sdziego. Wszystko, Wajsberger, musi by z gry zaplanowane. Wic sdzia ringowy bdzie usiowa nas rozdzieli, ale ty wciniesz mu gow midzy

liny, a kiedy bdzie ledwie dysza, cigniesz mu spodnie. Ze wstydu zemdleje. Sprowadzony z sali lekarz stwierdzi atak serca. - Wielki Boe! - Przesta wreszcie jcze, Wajsberger. Doktor take jest nasz. Zanim nowy sdzia wejdzie na ring, publiczno urzdza koncert gwizdania przeciwko tobie. Ty si znowu wypinasz, pokazujesz jzyk, robisz rne nieprzyzwoite i obraliwe gesty. - Czy to konieczne? - Taki jest zwyczaj. Tymczasem policja dostaje posiki z komisariatu i obstawia ring dookoa. - Czyby policja... te? - A co ty myla? Nasza walka toczy si dalej i jest coraz bardziej bestialska. Wkadasz mi palce w oczodoy i naciskasz tak, e gay mi lada chwila wypyn... - Uj, niedobrze mi... Daoby si to moe jako inaczej? - Wajsberger, bd mczyzn. Catch-as-catch-can to nie zabawa. Bezrobocie tym bardziej. - Ale ja nie jestem adnym brutalem. Ja jestem tylko gruby. - A jak by ty chcia wygra bez brutalnoci? - To znaczy, e ja t walk wygram? - Powiedziaem tylko chcia. O wygraniu mowy nie ma. Ja, Samson Ben Portat, Duma Negewu, z arabskim potworem przegra nie mog. Co do tego, to ty nie powiniene mie adnych wtpliwoci. Dobra. Siedzisz wic na mnie i wykrcasz mi stop tak straszliwie, e ja si zwijam z blu. W pewnym momencie padam na opatki. Sdzia zaczyna mnie liczy. Ale wanie, gdy dochodzi do dziewiciu, ja nagle odwracam si i drug, t woln nog, daj ci takiego kopa w brzuch, e ty... - Uj, nie, nie! - Kopnicie jest ju zafiksowane, Wajsberger. Odrzucam wic ci na trzy metry, ty zapltujesz si w liny, ja skacz na ciebie, rzucam ci na mat i wrd dzikiego wrzasku publicznoci kad na opatki. Gdy sdzia ogasza moje zwycistwo, rzucasz w niego stokiem. - Stokiem? - Stokiem. Po to wanie stoi w naroniku. Ale nie trafisz w sdziego, tylko w takiego starszego pana, ktry siedzi w trzecim rzdzie. Staruszek jczc pada na ziemi. Oburzony tum rzuca si w stron ringu, eby ci zlinczowa. - Na mio bosk! - Nie ma strachu, Wajsberger, zarczam ci. Czyby jeszcze nie poj tego wszystkiego? Widzowie take nale do sitwy. Wiedz, e maj ci zlinczowa, gdy tylko starszy pan osunie si z krzesa. - No dobrze, ale., jeeli kto odkryje, e to wszystko jest wyreyserowane?...

- Co to znaczy kto! Czyby przypuszcza, e bd czeka, a si w nasze szeregi wcinie kto niepowoany? Wajsberger, Wajsberger! Przezorno wprawdzie nakazuje liczy si z interwencj policji. e niby oszukujemy publiczno. Ale nam potrzebny jest ruch. Nam potrzebna jest reklama w prasie. Na cud nie wolno liczy... Masz jeszcze jakie pytanie? - Tylko jedno. Jeeli ci ludzie wiedz, e bd oszukani, to czemu oni przychodz na nasze walki? - Bo oni s mionikami sportu, Wajsberger. Oni kochaj sport. Oni s idealistami.

Taxi z telewizorem
Na pierwszy rzut oka takswka, do ktrej wsiadem na rogu ulicy Frischmanna, bya taka sama jak wszystkie inne na Bliskim Wschodzie: troch zdezelowana, jednak zdolna jeszcze do jazdy, popielniczki zapchane resztkami jedzenia i papierkami, na siedzeniach poprzylepiane resztki gumy do ucia, na oparciach spryny sterczce przez dziury wypalone papierosami. Jednym sowem: normalna ydowska takswka. Osobliwoci by jednak kierowca - kawa barczystego draba, pochodzenia chyba wschodnio-europejskiego, jak mogem wywnioskowa z jego profilu. Mwi o profilu, bo wanie tylko profil miaem mono obserwowa w czasie jazdy. Kierowca bowiem jecha siedzc bokiem i majc wzrok wbity gdzie w podog - tak na prawo w d. Nagle usyszaem znane staccato: pi-pi-pi-pi. Bya dokadnie godzina dwudziesta pierwsza. - Co tam bdzie w radiu? - zapytaem. - Nie mam pojcia - brzmiaa odpowied. - Wczyem telewizj. Simon Templar. Pochyliem si troch do przodu i spojrzaem kierowcy przez rami. Istotnie: u jego stp lea may telewizorek. Na ekran wchodzi wanie nowy odcinek: Simon i 40 rozbjnikw. Dwik i obraz byy nienajgorsze, czasem jednak skrzynka mocno podskakiwaa, poniewa magistrat Tel Awiwu zabra si wreszcie do reperowania gwnej arterii miasta. Gdy przemierzalimy ulic Ben Jehudy, Simon rozoy wanie jakiego otra-intelektualist na pododze, a sam obejmowa kibi apetycznej branki. Alici helikopterem nadlatywa ju tusty szpieg. - Usid pan ju wreszcie - powiedzia kierowca nie zmieniajc ustawienia profilu. - Zasania mi pan widok do tyu. Chcc nie chcc musiaem opa na siedzenie. - Jak ja panu przeszkadzam? Przecie i tak patrzy pan cay czas na swoje nogi. - Nie paski interes. Ja znam tras i nie musz jej stale obserwowa. - To pewnie dlatego pan teraz przejecha skrzyowanie na czerwonym wietle, co? - Cicho! Nadchodz...

Moje na nowo podjte prby podgldnicia, co si dzieje, kierowca skontrolowa nielojalnie: przestawi skrzynk w drugi kt. A trzeba wiedzie, e przepadam za Simonem Templarem. Wol go nawet od Bonanzy. Na nieco chwiejnych koach wtoczylimy si w alej Nordau. Jeeli dobrze syszaem, to na ekranie sza akurat dzika rozrba! - Siada! - zarzdzi profil. - To jest aparat miniaturowy - tylko dla kierowcy. O wos minlimy si z jakim mopedem pomalowanym na psychodeliczne kolory, ale najwyraniej jeszcze bez telewizora. Profil wychyli si przez okienko. Jego gos osign natenie syreny holownika ryczcej we mgle portowej: - Gdzie si pchasz, baranie? Naucz si najpierw jedzi! Chcesz nas pozabija, idioto? Podczas gdy dziecko na hulajnodze porwnawszy wytrzymao naszych pojazdw poszukao ratunku w ucieczce, mnie udao si rzuci okiem na ekran. Simon jedn rk rozwala czaszk grubemu otrowi, temu z mikrofilmem, a drug trzyma na dystans jego agentw. I to wszystko w jadcej slalomem takswce. - Ndzne pudo - uali si profil. - Japoski szmelc. W Ameryce kosztuje osiemdziesit dolarw, a tu daj dwa tysice funtw. Ale nie ode mnie, he, he! Na mnie dugo jeszcze poczekaj. Mj szwagier z Brooklynu przeszwarcowa to bez ca. Zanis si miechem, ale raptownie przerwa, bo wanie Simon zagrozi wstrtnemu milionerowi, e go wsadzi do puda, a ponadto prawe koo wpado na chodnik, odbio si i z hukiem wyldowao na jezdni. Zwolna zaczem traci cierpliwo. - Czemu, do diaba, prowadzi pan jedn rk? - Drug musz trzyma drut, bo inaczej odbir wysiada. Jeden mechanik mi powiedzia, e kiedy trzymam drut, to jestem jak antena. On yje z moj siostr. Ju od dwch lat. Mechanik. Rwny chop. Przeliznlimy si o jakie ptora milimetra obok dugiego, cikiego transportera. Jeli tak dalej pjdzie, to Simon wplcze nas jeszcze w jakie nieszczcie. - Przepisy! - krzyknem pomidzy dwoma dzikimi skokami auta. - Przepisy zabraniaj instalowania telewizorw w wozach osobowych. - miej si pan z tego! Poka mi pan taki przepis. Ale s inne przepisy. e, na przykad, zabrania si pasaerowi rozmawia z kierowc. - Niech si pan nie obawia. Ju policja si tym zajmie. - Jaka policja? Simon musi wszystko sam zaatwi. Policja zjawi si jak nic ju nie bdzie do roboty. Tak samo jak u nas. A potem dadz im jeszcze ordery. Niech mi pan nie opowiada takich bajeczek o policji, panie kochany.

Simon musia widocznie przystpi do decydujcej rozgrywki, bo profil patrzy w podog jak skamieniay. Jechalimy zygzakiem. - Twardy chop, nasz Simon. I babkom te si nie daje. Pogada, poderwie, ale do maestwa si nie pali. Trzyma si w formie, eby zaatwi gangsterw. I jak on ich zaatwia! Ludzie mwi, e ma szczcie. Ale w tych rzeczach mona nie mie szczcia i... A jednak. Czasami trzeba mie. Jak na przykad my teraz. Chocia auto z przeciwka walio wprost na nas, uniknlimy zderzenia czoowego. Od momentu, gdy Simon siedzia na karku gangstera uciekajcego ze skradzion bomb, miaem takie niejasne wraenie, jak bymy jechali ulic jednokierunkow pod prd. - Siada - warkn profil. - Ile razy pan mi jeszcze zasoni widok do tyu? - Niech mi pan przynajmniej powie, co si dzieje na ekranie. - Zwariowa pan? Jak ja mam to zrobi? Prowadzi, drut trzyma, patrze i jeszcze opowiada? - Uwaga!!! Zgrzyt hamulcw i w ostatniej sekundzie stanlimy nos w nos z ogromn, ciemnoczerwon cystern. Simon wyszed cudem bez szwanku. Profil wrzuci wsteczny bieg i dojecha do naronika. - Do - powiedziaem. - Wystarczy mi. Wysiadam. - Osiem siedemdziesit. Wzi naleno i nawet na ni nie spojrza. Pienidze go nie interesoway. Interesowa go Simon Templar. Wysiadem z takswki. Wok jaka cakiem nieznana okolica. - Gdzie ja jestem? To przecie nie jest Ramat Awiw. - A pan chcia do Ramat Awiw? Czemu mi pan tego nie powiedzia? I odjecha nie ogldajc si na mnie. Oczy mia zreszt skierowane na ekran japoskiego telewizorka. Ndzny to grat, ale, jeli si trzyma drut rk, to odbir nie jest w kocu najgorszy.

Kto, z kim, kogo na ekranie telewizora


Poegnajmy telewizj, ten ze wszech miar potpienia godny rodek przekazu masowego, rzutem oka na serial, ktry stopniowo zawojowa cay wiat: na Sag rodu Forsytew. O, bogosawione tygodnie, gdy rozwijaa si przed naszymi oczami historia tej rodziny, a my identyfikowalimy si z jej poszczeglnymi czonkami! Byo wielkim bdem Egipcjan, e na dokonanie ataku nie wybrali tego wanie wieczoru, gdy roznamitniony Soames zniewala

obaamucon Iren. Cay Izrael znajdowa si wwczas w stanie odrtwienia. Ale Egipcjanie te chyba wtedy ogldali Forsytew.

- Kto to jest? - zapytaem. - Czy to ten czowiek, ktry ukrad ksiki mowi Fleur? - Idiota - odpowiedziaa najlepsza z on. - To jest kuzyn Winifredy, ony Montaguea. - Tej, co spada z konia? - To bya Frances, matka Joan. Zamknij si. Kadego pitku z Amirem, ktry od dawna powinien ju by w eczku, siadamy naprzeciwko Forsytew. Kadego pitku zagbiam si w gszcz ich drzewa genealogicznego... Ostatnio na przykad przez cay czas mylaem, e malarz, ten od tej nagiej modelki, jest synem tej... no, jak jej tam... W kadym razie, e jest synem. A dopiero Amir pouczy mnie, e chodzi o kuzyna Jolyona starszego. Zamknij si. Mogliby przecie w jakich regularnych odstpach wywietla na ekranie imiona wszystkich bohaterw. Uwaga: M Fleur przemawia w Izbie Gmin, a ja nie mam zielonego pojcia, czy on jest synem Soamesa, ktry przed picioma tygodniami zgwaci Iren, czy nie. Ponadto z pokoju naszej niedawno narodzonej creczki, Renany, dochodz podejrzane szmery i gone westchnienia. Wszystko, po prostu wszystko si na nas uwzio! Moe dziecko stoi na gowie i trenuje akrobatyk? eby tylko nie wypado na podog. Okropna myl. Zimny pot wystpuje mi na czoo. Moja ona te nie czuje si dobrze. - Kto to taki? - pytam znowu. - Myl o tym chopcu, co zakocha si we Fleur. Gdzie w ciemnociach sycha dzwonek telefonu. Nikt si nie rusza. I susznie! Kto dzwoni podczas Forsytew, ten ju sam wyczy si z krgu ludzi cywilizowanych. Przed trzema tygodniami, zaraz na pocztku odcinka - dzwonek do drzwi: telegram. Dziesi minut musia si listonosz dobija. Tyle trwaa rozmowa midzy Soamesem a Iren. Chodzio tam o zarczyny Joan, jeli si nie myl. - Cicho! - warknem w stron drzwi, spoza ktrych dochodziy wanie zakcenia akustyczne. - Cisza! Forsyteowie! I skoncentrowaem uwag na ekranie. Plums! Zowieszczy dwik czego padajcego na podog i w lad za tym gony pacz. adnych wtpliwoci: Renana wypada z koyski. - Amir! -- w moim gosie drga prawdziwa ojcowska troska. - Zobacz, co si stao, na mio bosk! - Po co? - odpowiada spokojnie mj syn. - Przecie ona ju wypada.

Wstyd. Ta idiotyczna telewizja jest dla niego waniejsza ni rodzona siostra. A i jego matka te ogranicza si do dramatycznego zaamywania rk. Na ekranie Soames kci si z jakim modym adwokatem, ktrego nie znam. - A ten co to znowu za jeden? Jaki krewny Ireny? - Zamknij si. Z naszej sypialni dobiega oskot, jakby kto przesuwa meble i tuk szyby. Mody adwokat w aden sposb nie moe by synem Heleny. Tamten zgin przecie trzy odcinki temu. Nie, to jednak nie by w ogle on. To by architekt Bosinney, ktry wpad pod powz. - Chc wreszcie wiedzie, kto to jest! Moe brat Marjorie? - Ona w ogle nie ma brata - sykna matka moich dzieci. - Spjrz na prawo! Poczekaem, a obraz troch ciemnia i spojrzaem we wskazanym kierunku. Sta tam jaki facet. Z mask na twarzy i z wyadowanym workiem na plecach. W kuluarach parlamentu Micha Mont, m Fleur, zosta wanie spoliczkowany. - Kto to jest ten, co mu da po ryju? - zapyta czowiek z workiem. - Moe to m Winifredy? - Niech pan nie bdzie mieszny - skarciem go. - Jej m ju dawno jest w Ameryce! Zwia przecie z t aktoreczk. Morda w kube! Tymczasem Soames wda si w kolejn scysj z adwokatem i dozna od niego wielu przykroci. - Ile ten biedny czowiek musi wycierpie! - w ciemnociach zabrzmiao wspczujce westchnienie mojej ony. -Wszyscy huzia na niego. - Nie musi go pani tak znowu aowa - powiedzia mczyzna z workiem. - Niech pani sobie przypomni, jak on si wisko zachowa wobec Ireny. A to kto? - Cicho! W pokoju pojawi si obok drugi czowiek z workiem. - Siada! - krzyknem. - Nic nie wida! Obaj mczyni usiedli na dywanie u naszych stp. Moja yciowa i telewizyjna towarzyszka pochylia si ku mnie: - Co tu si dzieje? - szepna. - Kto to jest? - Brat Anny - odpowiedzia jeden z tych dwch. - I druga ona Jona. Pst! Ci dwaj z workami zaczli gada midzy sob, co bardzo zaguszao dwik. Moja ona nerwowymi gestami dawaa mi do zrozumienia, e powinienem co przedsiwzi, jednake w sytuacji, ktra si wytworzya na ekranie, adna interwencja nie moga wchodzi w rachub. Dopiero, gdy ukazaa si gospodyni siostry kuzynki Soamesa, stara, nieapetyczna baba, ktra nie budzia mojego

zainteresowania, wymknem si do kuchni, eby wezwa policj. Dugo musiaem czeka, wreszcie kto podnis suchawk i podranionym gosem powiedzia: - Jestemy zajci. Dzwo pan za godzin. - Ale w moim pokoju siedzi dwch rabusiw. - Czy Forsyte tych tam zapa? - Zapa. Przyjedajcie zaraz. - Cierpliwoci - powiedzia dyurny policjant. - A kto to taki? Podaem swoje nazwisko i adres. - Nie pana miaem na myli. No, zreszt dobra. Zachowajcie pastwo spokj, zaraz tam bdziemy. Wrciem do filmu. - Duo mi ucieko? A to kto! Jolly, brat Holly? - Bawan - skwitowa mnie tszy rabu. - Jolly zmar na tyfus ju w drugim odcinku. - To znaczy, e to moe by tylko Vic, kuzyn tej nagiej modelki. - Vic, Vic, Vic... To wierkaa nasza creczka Renana, ktra na czworakach przyczogaa si ze swojego pokoju i teraz usiowaa wle na mj fotel. Z ulicy dobiego wycie syreny policyjnej. Jeden z rabusiw usiowa powsta, ale w tym momencie Marjorie wesza do szpitala i stana oko w oko z Fleur przy ku pacjenta, ktry niewtpliwie by krewnym, tyle tylko, e nie miaem pojcia w jakim stopniu. Napicie byo nie do zniesienia. Kto jak ten gupi zacz si dobija do naszych drzwi. - Kto to? - zapytaem. - Czy to nie ten, ktrego chcieli wysa do Australii? - To by ojczym Ireny. Zamknij si. Drzwi zostay wyamane. Miaem takie niejasne uczucie, jakby za naszymi plecami pojawio si kilku policjantw i stano pod cian. - Kto to jest? - zapyta jeden z nich. - M Holly i ona Vela? - Panowie! Bardzo prosz... Po chwili wahania Fleur odrzucia zaproponowane pojednanie z Marjorie i posza do domu, aby pielgnowa brata Anny. Dalszy cig za tydzie. - Nieadnie postpia ta Fleur - odezwa si sierant policji. - To by przecie bardzo ludzki gest ze strony Marjorie i Fleur moga si z ni przeprosi. Przy ou mierci jej brata! Ju od drzwi sprzeciwi si jeden z rabusiw:

- Jeli pan chce wiedzie, to Marjorie jest zwyk szantaystk. A poza tym to wcale nie by jej brat. To by Bicket, m Vic. To on zaangaowa detektywa. - Bicket! - wykrzyknem, podczas gdy Stre i gwaciciele prawa wsplnie wychodzili z mego domu. Bicket dwa tygodnie temu wyjecha na Daleki Wschd! - Wyjecha Wilfred, jeli wolno zauway - skorygowaa mnie szyderczo najlepsza z on. Jak ona moga! Ona, ktra dwa odcinki temu wystawia si na pomiewisko twierdzc, jakoby Jolyon sprzedawa na ulicy baloniki, zanim wyjecha na wojn bursk! Jeli o Forsytew chodzi, to nikt mnie uczy nie bdzie.

Szczera rozmowa z pewnym psem


Wedug starej legendy, chtnie kolportowanej przez mionikw psw, krl Salomon umia podobno rozmawia, ze zwierztami. Wyznam, e nie robi to na mnie wraenia. Trudno mi te z szacunkiem myle o szczekajcym krlu. Ju raczej wolabym psa mwicego ludzkim gosem.

Przez kilka miesicy miaem wraenie, jakoby moja suczka Franzi interesowaa si seksem tylko w jego grupowej formie. W kocu odkryem jednak, e jest zakochana w pewnym kudatym, czarnym kundlu niewiadomego pochodzenia, ktry ostatnio regularnie u nas bywa i jest traktowany przez Franzi jako kto stay. Ja osobicie nie cierpiaem tego drania. Caa jego posta napeniaa mnie wstrtem. Robi na mnie wraenie hipisa. Wpuszczaem go do domu tylko ze wzgldu na Franzi. Podczas ostatniej wizyty, gdy Franzi zajta bya czym w kuchni, moja gocinno posuna si tak daleko, e zaczem go drapa po brzuchu. Psy przepadaj za tym. Lubi si pooy na grzbiecie i wycign wszystkie cztery apy do gry, eby tylko niczego nie uroni z rozkoszy drapania. - Dobry piesek, dobry, dobry - mruczaem podczas tej pieszczoty. - Piesek bardzo si cieszy, kiedy go drapiemy - prawda? - Ani, ani - zabrzmiaa gona i wyrana odpowied. - W ogle nie ciesz si. Ale sam nie mog si tam podrapa. Takie jest ycie. Byem nieco zaskoczony. Jak to? Ten kundli bkart, wczcy si caymi dniami po ulicach i nie majcy z pewnoci nawet podstawowego wyksztacenia, mwi bezbdnie po hebrajsku? - Wybaczy pan - powiedziaem zaaferowany. - Pan rozumie ludzk mow? - Wszystkie psy rozumiej ludzk mow. One tylko ukrywaj to przed ludmi.

- Ale dlaczego? - Poniewa ludzie z ich gupi gadanin i tak s dostatecznie nudni. Gdyby jeszcze wiedzieli, e my ich rozumiemy, nie byoby z tym koca... Ale dlaczego przesta pan mnie drapa po brzuchu, drogi panie? Prosz spokojnie kontynuowa, jeli to panu sprawia przyjemno. O mnie niech si pan nie martwi. Ja jestem nauczony nie stawia oporu. Czy yczyby pan sobie moe, abym jeszcze wycign jzyk i merda ogonem? Albo rozkosznie mrucza? Nie wiedziaem, co odpowiedzie. Nie mam adnego dowiadczenia w rozmowach z obcymi psami. - W kadym razie - powiedziaem wreszcie - gratuluj panu, e znalaz pan sobie tak mi suczk jak nasza Franzi. - Mi? - Tak sdz. Przecie wystarczy, ebym gwizdn, a ju siedzi mi na kolanach i lie mnie po brodzie. Czasami to nawet staje na tylnych apkach, eby sign mego nosa. Ona jest mi szczerze oddana. - Szczerze! - zawarcza amant mojej suczki i zapali papierosa. - Oddana! Mona si umia! Ona w ogle nie wie, co to sowo znaczy. Mnie na przykad pozwala si do siebie zbliy, kiedy jest w tym okresie, co pan wie. A gdy tylko dostanie co jej trzeba, wyrzuca mnie za drzwi. Nigdy jeszcze nie wpada na pomys, eby przedstawi mnie swoim szczenitom, do ktrych powstania przecie przyczyniem si w jakim stopniu. Nigdy te nie zdarzyo si jej zostawi dla mnie choby jednego kska z tego, co dostaje od pana, a dostaje przecie za nic. - Do mnie - odparem oburzony - odnosi si bardzo serdecznie i po przyjacielsku. - Nic dziwnego. Ona jest religijna. - Ona jest jaka? - A eby pan wiedzia, mj panie! Franzi w stosunkach z psami jest stworzeniem brutalnym i egoistycznym. Serdeczna i przyjacielska jest tylko wobec bogw. A ju wszechmocnego obdarza mioci wrcz fanatyczn. - Kto to jest wszechmocny? - Pan. - Ja? - Tak, pan. Z psiej perspektywy. Pan jest duy i silny, pan moe zbi. Pan ywi Franzi, pan zapewnia jej dach nad gow i daje ochron prawn. A co pan dostaje w zamian? Dzienn racj merdania ogonem, suenie na tylnych apkach i tym podobne dziecinne figle. I wszystko w porzdku. Ludzie interesuj si przecie psem o tyle, o ile pies si zachowuje po ludzku. Wtedy jest to pieseczek, kochany pieseczek. No, nam to te odpowiada. Wpadamy automatycznie w podniecenie, gdy drapiecie nas po brzuchu. Jestemy gotowi natychmiast biec po kij, ktry nam rzucacie, wiemy bowiem, e to was uszczliwia. No bo jednak atwiej odgrywa teatr, ni lata po wiecie z pustym brzuchem. - Tak czy inaczej, psy s najwierniejszymi przyjacimi ludzi.

- Ludzi? Jakich ludzi? Franzi jest paskim przyjacielem. Paskim i nikogo wicej. Poniewa pan jest tym, ktry dba o jej egzystencj. Czyby pan jeszcze nie zna tego aciskiego przysowia ubi bene, ibi canis? Co si tumaczy: Gdzie dobrze jest, tam i pies. Gdyby Franzi dostawaa lepsze arcie od kogo innego, wtedy on byby jej bokiem, nie pan. Ona jest cile monoteistyczna. Wierzy w jednego boka i lekceway innych, zwaszcza niezamonych i tych, od ktrych nie mona si spodziewa adnych korzyci. Czyby pan nie zauway, jak ona zaczyna dziko szczeka, gdy w drzwiach stanie ebrak lub domokrca? A jeeli nie szczeka, moe by pan pewien, e to jaki oszust, ktry w domu trzyma pod materacem cae paczki banknotw. - W kadym razie Franzi wykonuje swoje obowizki - pilnuje naszego domu. - Franzi pilnuje paskiego domu! Niech pan nie bdzie mieszny, mj panie! To, czego Franzi pilnuje, jest jej domem. Ona pilnuje swego chleba powszedniego i surowo baczy, aby inny pies jej tego nie zabra. To, co pan uwaa za wypenianie obowizkw, jest zwyk walk o byt. Mona to te nazwa egzystencjalizmem, jeli czyta pan Sartrea. - Nie czytaem. Nie jestem psem. - Nie, oczywicie nie. Ale by wszechmocnym to dua przyjemno. I puszy si swoj wielkodusznoci. I od rana do wieczora pozwala si wielbi jakiej zalenej od siebie kreaturze. Zaiste - by psem przy czowieku to szczeglny zawd. Sdz, e my, psy, jestemy jedynymi na wiecie stworzeniami, ktre yj z gupoty czowieka - zechce pan wybaczy. Popadem w zadum: - No, tak... zatem... c by naleao czyni? - Nic. Niech pan zapomni, co panu mwiem, askawy panie. To by tylko art. A poza tym - psy przecie w ogle nie potrafi mwi... To mwic pooy si na grzbiecie i wycign zapraszajco wszystkie cztery apy, jak to zwykle czyni psy, gdy chc by podrapane po brzuchu. Podrapaem go. Spojrza na mnie, zacz przyjanie mrucze i wywali jzyk. Psy bardzo lubi, kiedy si je drapie po brzuchu.

Dwie wersje pewnego wywiadu


Dugoletnie dowiadczenie doprowadzio mnie do wstrzsajcego odkrycia: poziom wywiadu prasowego nie zaley bynajmniej od inteligencji lub dowcipu osoby wypytywanej, lecz pytajcej. I klops. Chyba, e si trafi na jakiego dziennikarza-intelektualist. Ale gdzie s tacy?

Wywiad przeprowadzony - Szalom, panie Tolaat Shani. Pan pozwoli - na imi mi Ben. Redakcja mnie tu przysaa. To znaczy do pana. Czyli na wywiad. - Niech pan siada, mody czowieku. Jestem do paskiej dyspozycji. - Nieza buda, ta tutaj paska. Pierwszy sort, daj sowo. Podpiwniczona? - Powiedzmy, e tak... - Iz ogrdkiem. Takie chaupy teraz kosztuj, no nie? - Z pewnoci. - No wic. Jak ju powiedziaem. Mam zrobi z panem wywiad na temat paskiej ostatniej powieci. Napisa j pan przecie, co? - Skoczyem wanie prac nad tym dzieem. - Wspaniale. Czyli ma pan ju to z gowy. Jaki tytu? - Z prochu powstae. - Fajno. Moemy przej na ty. - To jest tytu mojej nowej ksiki. - Ach, tak. No, ale to bdzie na pewno bomba. Jak i poprzednie paskie ksiki. Pan w ogle pisze same bombowe rzeczy. - Staram si jak mog. Uda mi si, to i czytelnicy s zadowoleni. - Bardzo susznie. Ale dlaczego pan, panie Tolaat Shani, ten kurz, to znaczy t powie, czy co tam to jest. Jednym sowem t ksik - czemu panu j napisa? I wanie teraz? - Niech pan, prosz, jako to bardziej sprecyzuje, mj chopcze. - Okay! Moe by. Dla mnie to wszystko jedno. A wic ja bym chcia wiedzie, o co si w tym kawaku rozchodzi. - Jeli pana dobrze zrozumiaem, to chciaby pan pozna fabu mego utworu? - O, wanie. Fabu. Tak przecie mwiem. - Nie sdzi pan, e naleaoby robi jakie notatki, przyjacielu? - A po co? Ma si wszystko tutaj. W gowie. No wic ta caa fabua - jak to z ni jest? - Moja powie jest szerok panoram ludzkich uomnoci, potkni i cierpie. Akcja rozgrywa si podczas drugiej wojny wiatowej. Bohaterem jest onierz brygady ydowskiej we Woszech. Pikna crka burmistrza pewnej maej miejscowoci na poudniu zakochuje si w tym onierzu... - Powiedzia pan onierzu. Bdzie wic chyba duo fajnej kopsaniny, co?

- Czego, prosz? - Kopsaniny. To znaczy takich, no... walk. - Owszem, o tym te pisz, ale raczej marginesowo. Gwnie chodzi mi o ten wewntrzny konflikt, ktry powstaje w duszy naszego bohatera, gdy styka si z okruciestwami wojny. -- Co to znaczy naszego bohatera? Co to za bohater? - Bohater tej powieci. - Powinien pan to powiedzie wyraniej. No, ale co z nim w kocu? - W sercu tego onierza toczy si walka midzy jego uczuciami patriotycznymi a gbok odraz do nieludzkich aspektw tej wojny. - Kto wygrywa? A to tam - co to jest za obraz? - Jaki obraz? - Ten na cianie. Nad panem. - To nie aden obraz, mody przyjacielu. To mj dyplom uniwersytecki. - Dyplom. wietnie. A za co ten dyplom? Zreszt niewane. A wic paska ksika o Woszech jest histori prawdziw? - W pewnym sensie. Sceneria jest autentyczna, ale fabua jest jakby trawestacj Antygony Sofoklesa. - Kogo? - Sofoklesa. Autora wikszoci tragedii greckich. - Znam. Z tym to ma pan racj. Ale przedtem mwi pan co o jakim protecie przeciwko wojnie. - Antygona bya crk krla Edypa... - Oczywicie, Edypa. Tego od psychoanalizy. Cakiem nieze... A zatem to jest ta paska fabua, jak j pan nazywa. - Fabua z koniecznoci ma charakter lokalny. Ale oglne przesanie jest uniwersalne. Jest jakby inwentaryzacj problemw naszej epoki... Czy jednak nie powinien pan sobie kilku rzeczy zapisa, drogi przyjacielu? - Nie ma potrzeby. Ja pamitam wszystko. O to niech si pan nie martwi. Co tu jeszcze? Aha: nie posiada si pan, oczywicie, z radoci? - A to czemu? - Zawsze jak si co upchnie, to czowiek z radoci chce wyskoczy ze skry. Wyskakuje pan ze skry? - Hm... jakby tu powiedzie... raczej...

Wywiad opublikowany NIE POSIADAM SI Z RADOCI! - MWI AUTOR POWIECI ODKURZACZ UDZIELAJC EKSKLUZYWNEGO WYWIADU NASZEMU WSPPRACOWNIKOWI Znany literat Tolaat Shani udzieli mi w swojej rezydencji nader ekskluzywnego wywiadu. Tematem bya jego najnowsza powie, ktrej autor przepowiada przyszo bestsellera. Siedz naprzeciwko pisarza w jego ze smakiem urzdzonym atelier i podziwiam ostro zarysowany profil, smuk sylwetk, a take dugie, nerwowe palce Mistrza. Za oknem pikny widok na ssiednie wille. Jest pne popoudnie. Tolaat Shani: - Jak si panu podoba mj dom? Ja: - Owszem, niczego. T. Sh. (z dum): - Mam tu wasny ogrdek, czterdzieci sze metrw kwadratowych powierzchni uytkowej i azienk z wod biec. Nabycie i utrzymanie takiego domu kosztuje dzisiaj majtek. Ja: - Czy mgbym pana zapyta o fabu paskiej nowej powieci? T. Sh: - Ale prosz. Bardzo chtnie. Oto historia. Jest wic pewien major ydowskiej brygady (akcja rozgrywa si za granic). Niedziela. Wielka strzelanina i bijatyka. Krtko i wzowato: nieziemska rozrba! A moda crka we woskim miasteczku (rzecz ma charakter klasyczny!), pikna jak gwiazda filmowa, zakochuje si w pewnym modym pisarzu, ktry nic tylko marzy i marzy. Taki oglnie marzyciel, mona powiedzie. Ja: - Jeden z naszych onierzy, prawda? T. Sh: - Susznie. W domu chodzi na uniwersytet (jeli ju mwimy o tym onierzu). Chodzi nawet na rne wydziay. Ale tu, jako onierz, popada w liczne konflikty, w ostr rywalizacj o t dziewczyn. Ona nazywa si Szula... Ja (przerywajc): - Momencik, drogi przyjacielu. Szula... Szula - to brzmi jakby imi z jakiej greckiej tragedii. T. Sh: - Zgadza si. Trafi pan w sedno. I ta dziewczyna - Szula, jakemy j nazwali - jest przeciwko wojnie, a zarazem jest zwariowana na punkcie tego... Ja: - Edypa? T. Sh: - O, wanie. Tak wic to zrcznie urzdziem, e kompleks nawizuje wprost do tragedii Syfoluksa. Moe powinienem pana jeszcze uwiadomi, e nasz bohater ma troch innego rodzaju skonnoci - pan rozumie? Ale on to starannie ukrywa. W kocu jednak jest to historia z ycia. Ja: - Czy mona by zatem powiedzie, e jest to jakby bilans epoki atomowej? T. Sh: (zaskoczony).: - Sdzi pan? Ja: - Bez wtpienia tak jest. T. Sh: - No, nie chciabym wkada kija w mrowisko, pan rozumie. Tam na cianie wisi mj dyplom.

Ja: - Wspaniale, Tolaat Shani. T. Sh: - A dyplomw nie dostaje si tak sobie, zgodzi si pan chyba? Co jeszcze moe? Ja: - Tylko jedno, ostatnie ju pytanie: jest pan zadowolony, e ma pan ten Odkurzacz z gowy? T. Sh: - Wprost nie posiadam si z radoci!

Nie ma litoci dla wierzycieli


Nie ma na wiecie rzeczy bardziej przykrej ni dug moralny. Oprcz finansowego. Kombinacja obu jest absolutnie zabjcza. Jak tego dowodzi nastpujca historia: Czwartek, 7 czerwca Spotkaem dzi na ulicy przypadkowo Manfreda Toscaniniego. By bardzo wzburzony. Jak wynikao z jego przeplatanego przeklestwami opowiadania, pragn poyczy sto funtw od Jaszy Obernika, a ten lump, ten opryszek, ten mierdzcy skunks nie wstydzi si odpowiedzie: - Mam, ale ci nie poycz! - Dugo bdzie czeka, nim znowu Manfred zechce z nim rozmawia! - Czybymy ju tak nisko upadli? - zapyta mnie Manfred. - Czy ju na tym zepsutym wiecie nie tli si ani jedna iskierka przyzwoitoci, przyjani, yczliwoci? - Ale, Manfredzie! - uspokajaem go. - Po co te nerwy? - I wrczyem mu banknot stufuntowy. - Nareszcie czowiek! - wyjka Manfred i z trudem ukry napywajce do oczu zy. - Najpniej w cigu dwch tygodni dostaniesz pienidze z powrotem, moesz na mnie polega! Jeli dobrze zrozumiaem wypowied mojej ony, to jestem idiot. Ale przecie przywrciem Manfredowi Toscaniniemu wiar w czowieka. I nie chciabym mie w nim wroga. Poniedziaek, 18 czerwca Gdy wychodziem z Caf Rio, natknem si na Manfreda Toscaniniego. Poszlimy dalej razem. Starannie unikaem jakiejkolwiek wzmianki o poyczce, wydawao mi si jednak, e to wanie budzio jego szczeglne rozgoryczenie. - Powodu do obaw chyba nie masz - zasycza. - Przyrzekem ci, e dostaniesz swoje pienidze w cigu czternastu dni, a czternacie dni jeszcze nie mino. Czego ty waciwie chcesz? - Broniem si wskazujc na to, e nie wspomniaem o pienidzach ani sowem. Manfred owiadczy, i nie sdzi, abym by lepszy od innych, i pozostawi mnie na rodku ulicy. Wtorek, 3 lipca Przykre zajcie na tarasie kawiarni. Manfred Toscanini siedzia z Jasz Obernikiem i przyglda mi si badawczo. By wyranie wzburzony. Staraem si moliwie niewinnie patrze prosto przed siebie, ale to tylko pogorszyo spraw. Manfred powsta, przystpi do mnie i owiadczy tak gono, e sycha go byo w caej kawiarni: - Dobrze, przyznaj: jestem kilka dni w zwoce. No i co z tego? wiat si nie zawali. I nie musisz mi si tak przyglda z wyrzutem!

- Usiowaem replikowa, e nic takiego nie uczyniem. Na to Manfred nazwa mnie kamc i jeszcze doda co, co raczej trudno powtrzy. Obawiam si, e mog by komplikacje. Moja ona powiedziaa to, co kobiety zwykle w takich razach powtarzaj: - A nie mwiam? I umiechna si sardonicznie. roda, 11 lipca Jak sysz, Manfred Toscanini rozgasza wszdzie, e jestem beznadziejnym narkomanem i e dwie znane adwokatki wniosy przeciwko mnie proces o alimenty. Oczywicie ani sowa w tym prawdy! Morfina! Ja nawet nie pal. Zona jest zdania, e dla wewntrznego spokoju powinienem zrezygnowa z tych stu funtw. Pitek, 13 lipca Widziaem dzi Toscaniniego stojcego w ogonku do kina. Na mj widok postawi oczy w sup, yy na czole mu nabrzmiay, a kark zesztywnia. - Manfred - powiedziaem agodnie. - Chciabym ci co zaproponowa: zapomnijmy o caej historii z tymi pienidzmi. To zreszt drobiazg. Ju nie jeste mi nic winien. W porzdku? - Toscanini dygota z wciekoci. Nie panowa ju nad sob - w takim stanie jeszcze go nie widziaem. Obernik, z ktrym szed do kina, musia go hamowa, inaczej rzuciby si na mnie. Moja ona tylko powiedziaa: - Czy ja ci tego nie mwiam? Czwartek, 26 lipca Coraz czciej ludzie pytaj mnie, czy prawd jest, e zgosiem si na ochotnika do Vietcongu i tylko ze wzgldw zdrowotnych zostaem odrzucony. Wiem, naturalnie, kto kryje si za tymi pogoskami. Ten sam, ktry w nocy wybi mi okno kamieniem wielkoci pici. Gdy wczoraj wszedem do kawiarni, poderwa si i zacz warcze: - Czy to jest kawiarnia, czy azyl dla wczgw? - Aby unikn komplikacji, kelner wyrzuci mnie za drzwi. Moja ona to przepowiadaa. roda, 8 sierpnia Dzi odwiedzi mnie mj ukochany kuzyn Aladar i poprosi o poyczk w wysokoci dziesiciu funtw. - Mam, ale ci nie poycz - odpowiedziaem. Aladar jest moim ukochanym kuzynem, nie chciabym tej przyjani rujnowa. I bez tego mam dosy kopotw. Ministerstwo Spraw Wewntrznych zabrao mi paszport. - Czekamy na wiadomo z Wietnamu - pada tajemnicza odpowied, gdy zapytaem, kiedy otrzymam paszport z powrotem. Tyle co do moich planw ucieczki za granic. Moja ona, ktrej ostrzeenia puszczaem wczeniej mimo uszu, nie pozwala mi ju wychodzi na ulic samemu. W jej towarzystwie udaem si po ratunek do psychiatry. - Toscanini nienawidzi pana, poniewa wzbudza pan w nim poczucie winy - wyjani mi. - W stosunku do pana cierpi na przemieszczenie kompleksu ojcowskiego. Powinien pan mu pomc ten kompleks odreagowa. Na przykad umoliwiajc mu ojcobjstwo. Ale to chyba zbyt wielkie wymagania? - Potwierdziem. - Istnieje jeszcze ewentualnie inna moliwo. dza mordu bdzie tkwia w Toscaninim dopty, dopki nie bdzie mg odda panu pienidzy. Czy nie mgby pan stworzy mu tak moliwo drog, powiedzmy, jakiej anonimowej zapomogi? - Podzikowaem

psychiatrze wylewnie, pospieszyem do banku, podjem piset funtw i dyskretnie wrzuciem je do skrzynki na listy w mieszkaniu Toscaniniego. Poniedziaek, 13 sierpnia Na ulicy Dizengoffa spotkaem Toscaniniego. Zobaczy mnie, splun i poszed dalej. Zoyem o tym raport psychiatrze. Uceluje, kto prbuje - powiedzia. - Wiemy przynajmniej, e w ten sposb nie da rady. Z zaufanego rda dowiedziaem si, e Manfred kupi ogromn lalk szmacian, troch do mnie podobn. Wieczorami, przed pjciem do ka, wbija jej w okolice serca cienkie szpileczki. Policja odmawia interwencji. Pitek, 17 sierpnia Nieprzyjemne uczucie na plecach, jakby od kucia igiekami. W nocy obudziem si zlany zimnym potem i zaczem si modli. - Zgrzeszyem, Panie! - jczaem. - Bliniemu swemu w Izraelu poyczyem pienidze. Czy bd znosi skutki mego szalestwa a do mierci? Czy nie ma ju dla mnie ratunku? - Z wysoka usyszaem gos: - Nie ma! Wtorek, 28 sierpnia Igy w biodrach, igy midzy ebrami, kompleks ojcowski wszdzie. Wsparty z jednej strony o lask, a z drugiej o rami ony, dowlokem si do internisty. Po drodze ujrzelimy idcego z przeciwka Obernika. - Ephram - szepna moja ona. - Przyjrzyj mu si dokadnie! Okrga gba... byszczca ysina... idealny typ ojcowski! Byaby jeszcze dla mnie jaka nadzieja? Czwartek, 30 sierpnia Spotkaem Toscaniniego przed kawiarni i zatrzymaem go. - Nie dawaj mi pienidzy, dzikuj! - zawoaem szybko, by nie prbowa mnie zamordowa. Obernik uregulowa twj dug co do grosza. Prosi mnie wprawdzie, abym ci tego nie mwi, ale powiniene przecie wiedzie, jakiego masz dobrego przyjaciela. Od dzi, jeli ju jeste komu winien sto funtw, to nie mnie, lecz Obernikowi. Oblicze Manfreda rozpogodzio si. - Nareszcie czowiek! - wykrzykn, z trudem powstrzymujc zy. - Najpniej w cigu dwch tygodni bdzie mia swoje pienidze z powrotem. Poniedziaek, 17 wrzenia Gdy dzi rami w rami maszerowalimy ulic Dizengoffa, Manfred powiedzia: - Obernik, ta poaowania godna kreatura, przyglda mi si w ostatnich czasach tak bezczelnie, e mam ochot da mu po mordzie. Zgoda, jestem winien mu jakie pienidze, wcale si nie zapieram. Ale to go nie upowania do traktowania mnie jak ebraka. On mnie jeszcze nie zna, ale mnie pozna - wierz mi!

Uwierzyem mu.

Wybra i przeoy Stanisaw Lewaski Wydawnictwo Dolnolskie Wybr z tomw: Drehn Sie sich um, Frau Lot!, In Sachen Kain und Abel, Kein l, Moses?, Kein Applaus fr Podmanitzki Ephraim Kishon Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Dolnolskie, Wrocaw 1988 Okadk projektowa Aleksander Sroczyski Redaktor Wojciech Grzelak Redaktor techniczny Tomasz Kisielnicki Printed in Poland WYDAWNICTWO DOLNOLSKIE, Wrocaw 1988 Wyd. I Nakad 100 000 + 350 egz. Ark. wyd. 9,0. Ark. druk. 11,5. Papier offset. III kl. 80 g. Oddano do skadania 1.X.1987 r. Podpisano do druku 10.III.1988 r. Druk ukoczono w marcu 1988 roku. Zam. nr 1469/87 K-4 Wrocawskie Zakady Graficzne Wrocaw, ul. Oawska 11 ISBN 83-7023-012-1