Vous êtes sur la page 1sur 152

BOHUMI HRABAL

Aferzyci i inne opowiadania


Zamiast wstpu
Krwawa ballada, ktr napisali czytelnicy
Panie Hrabal, niech mi pan wierzy, po przeczytaniu Paskich ksiek nie mam ju spokoju, wci mnie mczy i przeladuje niewymowne pikno, subtelno, dowcip, bl, mdro, o Boe, niech to diabli. Ta winia wybiera takie sytuacje, eby pofolgowa swojej seksualnej perwersji. Od czasu jak go przeczytaem, nie mam spokoju, cigle chodzi mi to po gowie, a strach pomyle, ile szkody narobi si tym wrd dorastajcej modziey. Sdziem, e jest Pan jednym z profesorw w ssiedniej szkole budowlanej. Usiowaem tylko odgadn, jaki przedmiot Pan wykada. To, co u Pana najmilsze i najadniejsze to te przenikliwe, niebieskie jak przetacznik oczy, ktrych kolor nie wyblak z wiekiem. Wie Pan, rozbkitni je taki may kwiatuszek, tulcy si wrd kamieni, co ma w bkicie patkw biae yki. Ty wstrtny chamie, ty sklerotyczny dziadygo o sztubackich cigotach, ty oblena winio, twoje miejsce w kryminale, policja obyczajowa powinna si tob zaj, nadajesz si za kratki albo do czubkw. Mam tu przed sob wywiad z Panem, wszystkie Paskie ksiki, zdjcie z gazety z gigantyczn sieci zmarszczek na czole, po ktrych powinny jedzi wszystkie pocigi pod cisym nadzorem a do krainy wujkw Pepinw, do krainy zrozumienia absolutnego. Wyglda Pan jak poczciwy ojciec rodziny, ktry z nudw dubie w nosie, a mnie zo bierze, e to ma by reprezentant brneskich rodakw. Dlatego prosto w oczy, kaw na aw, pisz: e te Ci nie wstyd, ty stary, zachlany pijusie. Moja dusza zaiste napia si rdlanej krystalicznej wody. Entuzjazmowaem si w czasie lektury. Ju dawno nie byo mi tak jasno w sercu. Bo widzi Pan, czowiek w gruncie rzeczy jest dobry, takie dzieko jak Paskie Bawiduki wprawia w drenie wanie te najlepsze struny, z ktrych utkany jest w najdoskonalszy instrument muzyczny dusza ludzka.

Panie Hrabal, pierwszy raz w yciu pisze do autora. Wczoraj po przeczytaniu ksiki Tato, ty zbzikowa mylaem, e napisz do Saroyana, ale gdzie go szuka. Pan jest bliej... Wiecie, w jaki sposb zosta pisarzem? Jeli nie wiecie, to poradzi Wam pan Hrabal: ...pojechaem do Jugosawii, nad morze, ach, jaka tam bya wichura, istne szalestwo przyrody, ktre kiedy wedrze si mczynie w rozporek, to mczyzna zostaje pisarzem. A poza tym, jeli chodzi o Pask metod kompozycji, nie mogem si nadziwi, z jak beztrosk porusza si Pan po cienkim lodzie. Brawo, czemu nie, jeszcze raz brawo! No, a wyraz Paskiej fizjonomii ujawni mi natychmiast, e bez reszty koresponduje ona z Pask metod kompozycji. To Twoja wina, e modzie od 13 do 15 lat kurwi si w mieszkaniach swoich przebywajcych w pracy rodzicw. Jak za to poniesiesz odpowiedzialno? U nas w szkole na lekcjach czeskiego albo na pauzach czsto dyskutujemy o Pana ksikach. Ile razy usyszymy sowo albo wyraenie, ktre przypomina jak historyjk z Pana ksiek, od razu wszyscy zarykujemy si ze miechu. Kto stworzy wok niego glori, i teraz mwi si ju tylko, jaki to wietny pisarz itp. A to jest obuz, ajdak, moe peda albo impotent. Przecie te wszystkie jego tzw. ludowe powiedzonka nadaj si do zaskarenia w sdzie, ale waciwie to jest po pierwsze, obiekt dla bada neurologicznych, a po drugie, dla policji obyczajowej. Nie chc robi porwna, ale jest Pan istotnie z rodu Vanczurw, z rodu Ladislava Klimy, z rodu Jarosawa Haszka, z rodu Kubina. Ma Pan wspaniay sownik, peen poezji, adnej tam ckliwoci czy przesodzenia, wszystko krwiste i jurne. I jeszcze jedno: By Pan podobno komiwojaerem. Ja te jedziem kiedy sprzedajc grzebienie, yletki, kamienie do zapalniczek, zimne ognie, lep na muchy i inn galanteri. Ty winio nieparzona, ktr wszyscy dzisiaj wynosz pod niebiosa, kiedy przestaniesz zatruwa ludzkie dusze swoimi plugawymi perwersjami? Ile przechlae ze swoimi krytykami i recenzentami po rnych burdelach, e tak ci wychwalaj? Jak Panu z pewnoci wiadomo, w dniu 28 marca przypadaj co roku oprcz Dnia Nauczyciela rwnie Paskie urodziny. Bybym niezmiernie szczliwy, gdyby mi Pan napisa, czy w maju zechce Pan przyjecha do nas na spotkanie, jest tu moc licznych dziewczt, a wszystkie Pana uwielbiaj, jak rwnie moda nauczycielka czeskiego. Do Hrabala! oto haso wszystkich porzdnych ludzi. Nie wyobraaj sobie, e twoja sawa signie pod niebiosa. Ty gwniarzu, ty wiski ryju. Niech ci diabli wezm! Wanie teraz miliony haczykw wbiy mi si w rdze kostny. Zowiy szpik i cign go jak rybak wdk. Co za piekielny bl. Ale kiedy pomacha kto do mnie rk,

tak jak Pan, to mimo tego blu robi mi si lej na myl, e kto mi wspczuje. I za to wspczucie dla nieznajomych ludzi niech si Panu wszystko w yciu udaje. auj, e nie mam czasu, eby wieczorem mc z rozkosz naplu w twoj zakazan gb, ty deprawatorze modziey. Panie Hrabal, przywrci mi Pan dzisiaj t swoj ksieczk nastrj, w ktrego istnienie ju dawno przestaem wierzy, Pan zbudzi mnie z mojej tpej rezygnacji, wla Pan we mnie kropl jakiej oczyszczajcej tynktury, jakiego eliksiru. Byem par razy w SPL, to znaczy w domu wariatw, naprawd tam byem, ale nie jako pacjent, lecz jako stomatolog. Pewnego razu jeden z pacjentw zostawi przez zapomnienie w poczekalni swj zeszyt z notatkami, a poniewa nie wiedzielimy, do kogo ten zeszyt naley, zatrzymaem go sobie. Teraz, po przeczytaniu Lekcji taca bardzo auj, e tego podu literackiego nie przekazaem jakiemu wydawnictwu. Jak niezmiern, strat poniosa czeska, a moe nawet wiatowa literatura, e ten zeszyt wyrzuciem do kosza... Jest wiele rodzajw humoru, ktrych ostra bro siga do wntrza ludzkiej duszy. Kada inaczej. Bro p. Hrabala dwiczy srebrem, a z rany ni zadanej sczy si balsam. Kolejarze powinni ci zaskary albo ukamienowa, bo wedug ciebie, ty ndzny bydlaku, pracownicy kolei nie robili nic innego, tylko si gzili na kanapie pana zawiadowcy. Ja doceniam Paskie pomysy, myli, gbi i serdeczno, i talent narratorski, wszystko to sprawia, e Paskie ksiki fascynuj, jakby kto czowieka gaska. Diabli mnie bior, kiedy w kawiarni albo w tramwaju sysz; A co powiesz o Ferlinghettim? Aha, fajny. To aha, fajny najwicej mnie wcieka. Pisz do Pana dlatego, e Pan wcale nie jest aha, fajny. Pan to czysta prowokacja. Nie daje Pan czowiekowi spa, narzuca si Pan, musi si Pana cigle czyta, zabiera to troch czasu. Jak mamy patrze na to my, wychowawcy, a ponadto ojcowie dorastajcych dzieci, bdcych wanie w tym najtrudniejszym wieku, w okresie dojrzewania? Jak mam na przykad wyjani swojemu szesnastoletniemu synowi, co to jest cipeczka? Niech Pan zostanie bokserem, zapanikiem, niech Pan celuje dokadnie w moj brod, w solar plexus, a ja przyrzekem Panu w zamian, e bd trenowa, chciabym wytrwa z Panem na ringu a do koca, na techniczne KO niech Pan nie liczy, przy dziewiciu zawsze si podnios i bd si bi dalej, mj przeciwniku, mj drogi przeciwniku. Sdzc z niektrych recenzji i krytyk ta winia, Hrabal, jest kontynuatorem Nerudy i innych naszych klasykw!!! Zgroza!!! On nie jest godzien nawet stan koo Nerudy. Haszek w caym swoim Szwejku na kilkuset stronach nie zmieci tylu wistw co ten zboczony seksualnie typ.

Jeli my, Czesi, mamy jak szczeglnie sympatyczn cech, ktra sprawia, e jestemy wyjtkowi, stuprocentowo i niepowtarzalnie czescy, panie Hrabal, to wanie cecha Paskich bohaterw Bawidukw, ta umiejtno najbardziej ludzkiego zagadania czowieka na mier, wplecenia siebie i innych w przdziwo osobliwych, piknych sw i wydarze. P.S. Staroytni Hindusi zamiecili w swoich Mdrociach dobre zdanie: Tat twan asi! Co znaczy: Ty jeste ty! A zatem ten portret jest nie tylko moim portretem, ale rwnie podobizn kadego z moich czytelnikw, kadego czowieka w ogle. Lao-Tsi w ksice Tao-Tek-King 500 lat przed narodzeniem Chrystusa napisa: Zna swoje biae i podtrzymywa swoje czarne oto jest wzr niebios. Zna swoj saw, i podtrzymywa swoj hab taki czowiek jest niebiask dolin. Pewien krl perski, ktrego nadworny poeta w swoim wierszowanym peanie porwnywa do soca ot w perski krl usyszawszy ten poemat, powiedzia: Mj lasanoforos temu przeczy. A lasanoforos znaczy po persku: nocnik. Tak wic staroytni dobrze wiedzieli, e portret czowieka jest dialektycznie zoony z wymierzanych przeciw niemu paszkwilw i z jego sawy. My w XX wieku zmierzamy do tego, aby u siebie widzie tylko tytu do sawy, a u innych tylko do haby. I to jest pocztek zamtu. Ta konfrontacja nie pragnie by niczym wicej, jak jedynie pochwa mdroci staroytnych i krytyk gupoty wspczsnych, o ile nie bd rwnie mdrzy i nie bd powraca do dialektycznego portretu czowieka, jako do kryterium wszystkich zjawisk. Przeoya Emilia Witwicka

Aferzyci
... i kuflem wyrn, u Fiakra, tak? Tak, tak, u Fiakra. Na Maej Sztupartskiej? Aha. Jak mnie co nie wkurzyo, to gazeta ani linijki ode mnie nie dostaa. A czasem, uwierz pan, faktycznie nie byo o czym pisa, no i trzeba byo samemu prokurowa incydenty. W Baby Pigalo daem komu po gbie, eby tylko by temat na artykulik. Ja, ktrym ani muchy nie skrzywdzi! A w Oriencie spiem si z jedn dziwk, eby tylko dosta pienidze za reporta z nocnej Pragi. Zatytuowaem to Tragedia kobiety alkoholiczki. Jak oberwaem w Bal Negre za artyku Praskie domy publiczne, tego nie bd nawet panu opisywa. A kiedy, pamitam, wchodz do Tunelu... Do tego Tunelu przy Tynie? Tak, tak; przy Tynie. Och, tam odniosem olbrzymi sukces. piewaem Serenad z Johanna Straussa, wtedy jeszcze miaem agodny, mikki tenor... Moje gratulacje, no, a ja nie miaem artykuu do gazety, a w Tunelu ju zamykali. Siedzia tam taki jeden brodaty, podchodz do niego i mwi: Panie, wygldasz pan jak Jezus-kind! I anim si obejrza, jak dostaem w pysk, e hej, a ten brodacz krzykn: Zasrany panie, wiesz pan, do kogo mwisz? Przywdca czeskich anarchistw jestem, Vrba! V jak vermouth, R jak rum, B jak bimber, A jak alasz! Wezwaem policj i ju miaem artyku Anarchista pobi dziennikarza w znanym praskim lokalu. A jaka bya paska ulubiona rola? Ra ze Stambuu, ach, to mj popisowy numer. Trzeba to byo widzie, jak pod koniec staem w mundurze niebieskim niczym niebo, w haremie, jak 4

rozrzucaem re i piewaem... Stambulska ro, ach, jedyna na wieki ty Szeherezada ma! No i co z tego? Wol ju sucha, jak to pan nie mia artykuu do gazety. Pana to zajmuje? I to jak! Znam troch ten pwiatek. Wie pan, jako operetkowy piewak musiaem reprezentowa czesk operetk. A dla czeskiej operetki to ja byem kto! Skoro to pana zajmuje... Kiedy dostaj cynk, e mam si przebra, bo na Krejcarku szykuj kocio, a tam bdzie odchodzi hazard na potg. Nie miaem akurat artykuu, wic dobra nasza, myl sobie. Przebraem si za wczg, no i na Krejcarku byo na co popatrze. Wieczr, par wieczek, grao si na wzku. ebracy zastawiali to, co wyebrali za dnia, a zodzieje i wamywacze dawali klejnoty. Bankier to najpierw wycenia, a potem wypaca pienidze. eby nie podpa, wycignem z worka moje trzewiki i postawiem na odn dziewitk. Na treflow nefk? Tak, ale przegraem. Wyjem wic z worka surdut, bankier mi wypaci trzydzieci pi koron, ale je te przegraem. No i eby to odzyska, postawiem zegarek na dziewitk wino. Kto gra w piki... Aha. Ale znw przegraem i dostaem stracha, e jak si teraz zacznie kocio, to si ju nic a nic nie odegram. A tu nagle gwizdki, bankier wieczki zmit, zrobio si cakiem ciemno i kiedy wpada policja, to capna samych zodziejaszkw i ebrakw. Bankier i jego ludzie ulotnili si, rzeczy te. A ten detektyw, co mi da cynk, rzek: Ale bdzie artykulik, co?. I co mu miaem powiedzie? Pojechaem do domu w skarpetkach, ostatnim tramwajem, a w domu usiadem i od rki napisaem Monte Carlo praskiego wiatka przestpczego. Ale panu, przyjacielu, musiao by we fraku dobrze, nie? To prawda. O, ja zawsze miaem doborowe kostiumy, dwa fraki, trzy galowe mundury. Carewicza, Bola, Valji. Zeszego roku wymieniem to wszystko na drzewo i wgiel... Przyjacielu, moe zadzwoni po siostrzyczk? Nie, wszystko, tylko nie to! Teraz mi si przypomniao, tak, Ksiniczka czardasza, to bya moja rola. I oeniem si, tak samo jak Boni. Kiedy po wojnie miso byo na kartki, pewna dystyngowana dama zaoferowaa mi szedziesit deko kartek, a mnie te szedziesit deko misa tak wzruszyo, e publicznie, na papierowej serwetce zobowizaem si, e t dam polubi. No i polubiem... Usta milcz, dusza piewa... kocham ci... Nie, niech pan nie piewa. Zapiewa mi pan, jak wyzdrowieje. Tak mnie tylko wzio... niech mi pan opowie o kartach, bardzo prosz... Raz likwidowali dom gry u Pickw, byem przy tym, napisaem wstrzsajcy artyku Przeklte miliony. Pocztek daem liczny, e od Pickw prowadziy tylko trzy drogi: pierwsza na Dworzec Wilsona, druga do wizienia na Pankracu, a ta trzecia na olszaski cmentarz. A potem zgrabnie wyliczyem, e przez te dwadziecia lat, kiedy u Pickw uprawiao si hazard, przepuszczono tam dwa miliardy koron i e za t kwot mona by sobie zafundowa jeszcze jedn lini Maginota. Wie pan, jak tu le, to dopiero teraz widz, e dziennikarstwo traktowaem jak sztuk, e czciej do tego interesu dopacaem. Id ja kiedy koo Zielonego drzewa... Na ikowie czy w Koszirzach? Na Zikowie. Patrz, a w bramie nowy patent. Skadany stolik, a na stoliku obrazki. Jako dziennikarz chciaem wiedzie co i jak i postawiem piciokoronwk, i trafiem gwn wygran. 5

Grubasa... Aha. Potem znw wygraem, ale w kocu zgraem si na czysto. Obrczk nawet postawiem, no i j te przegraem. Los zagra mi na nosie. To musiao by pikne... Tego bym nie powiedzia... a zreszt, zaley jak na to patrze. Ale ja graem take o swoj ludzk godno! Mwi bankierowi: Daj mi pan cho na tramwaj. A on odpowiedzia, faktycznie jak ten Los: Nie miae pan dzi fartu. No i poszedem do domu na nogach i od razu machnem artyku Wielkomiejskie rekiny decyduj o losie uczciwych obywateli. Sam naczelny poklepa mnie po ramieniu i powiedzia: Tak to napisane, jakby przey to pan osobicie. Dobrze, dobrze, o to chodzi. Ale to brzydko z paskiej strony, e by pan tak mciwy. Ile to razy mnie co takiego spotkao, wszystko przegrywaem, wszyciuteko. Ja te graem do koca, pki miaem krawat i sztyblety... a potem szedem do domu piechot, pohabiony, ale nikomu ani swka. Przecie zadzieraem i prbowaem si z Losem! Pan picy, co? Nie... tak tylko pokasuj... ul sobie, a potem... tak bardzo lubi teraz ludzki gos... Tak si pan pocisz? Moe da pi? Zadzwoni po siostrzyczk. Tylko nie to! Pomylaaby sobie Bg wie co... lepiej niech mi pan co opowie o gazecie, moe by nawet smutne... Smutne? W gazecie prawie wszystko masz pan smutne, kiedy j pan robisz. W Brnie te byem. Policja zrobia raz nalot w Luankach, na Koliszti. Spdzili te prostytutki do jednego lokalu na ulicy Nowej... Nie bya to przypadkiem Fledynka? Brno te pan znasz, jak widz... Jak mam nie zna, zaczynaem tam swoj wielk karier. Wie pan, co to za wspaniao bya i jakie przeycie dla ludzi, kiedy w Wesoej wdwce wchodziem na scen we fraku i pelerynce z biaymi jedwabnymi koronkami? Doni w rkawiczce tylko skin, o tak, i ju piewam... Do Maxima pora i, tam wesoo bdzie dzi... Piknie, przepikny masz pan gos, ale napij si pan... odrobink... tak... to ten kaszel zagodzi... Dzikuj... no i co pan widzia we Fledynce? Komisarz policji kontrolowa ksieczki. Napisaem o tym taki reporta... Komisarz powiada: No, Maro, co z tobm? A ona: Co ze mnm? Mao, e mam dzi niefart, to mnie jeszcze koo pira robim! Jakiego pira? Suchaj pan, wysya-jm mi na si do Sokolnic, no to nagraam sobie jednego alfonsa, a ten mi nawija i nawija, e jest z Brna, ale on by z Boskovic. I jak mnie dzi przyskrzynim, to potem spadam do Boskovic, bo tam mnie nikt nie zna. I komisarz jej ksieczk odda, taki by z niego poczciwina, spaem pniej u niego, do rana czyta w okularach bibli. A jak si zbudzi, zrobi nade mn wielki znak krzya. Tak to pan dobrze pamita? Przyjacielu, jak co napiszesz, to zapamitasz a do mier- ci. Ma si rozumie to sprawa emocji. A ja myl sobie... Nie siadaj... przyjacielu! Nie, nie... wiem ju teraz, e moim najwspanialszym spek- taklem by Ostatni walc Oskara Straussa... Czy to moja wina, e we mnie, poruczniku gwardii, zakochaa si ksiniczka? Usid pan, prosz, zosta pan w ku. Czy to moja wina? e piewaem jej na balu Mio to tylko sen? Dzisiaj wiem, e mia z ni taczy dowdca puku, ale kiedy ona sama mnie wybraa... a 6

potem, przed caym pukiem, niech pan sobie wyobrazi ten wstyd... dowdca zerwa mi , epolety, szabl poama... Po si, przyjacielu, zadzwoni na siostrzyczk. Nie, nie... I pakaem na scenie, bo musiaem si z ksiniczk rozsta. Orkiestra graa cicho ostatniego walca... sceneria znika, na pagrek wjeda zza zakrtu maleka lokomo-tywka, i koniec... przez tego walca musiaem uda si na obczyzn, przez tego walca... Przykryj pana, taki pan spocony... Ja? Ach tak, ale co pan ostatnio napisa? Ano, w kocu ju na nikogo nie mogem si wkurzy, to i pisa nie potrafiem. Ostatnio kpaem si pod Brandysem, a tam taka jedna dziewczyna wygrzewaa si w socu. Przejeda dragon na koniu i ta panienka zapytaa, czy by jej na tym koniu nie nauczy jedzi. No i dragon pomg jej wsi, ale ko si znarowi, ponis, popdzi przez k, a dziewczynie puci kostium i zsun si z ciaa, no i w samo poudnie hasaa naga po brandyskim rynku, a w kocu ko z t dziewczyn wpad do koszar, gdzie akurat wojsko jado. Piknie to zatytuowaem: Lady Godiva w Brandysie, ale zakoczyem gupawo, e trzeba da odpr opalajcym si dziewczynom, kiepsko trzymajcym si kostiumom i znarowionym koniom. Tego wieczora byem w kinie, leciao Nie jestem anioem z Ann Mae West. I wtedy dotaro do mnie, e ani ja, ani nikt inny, nikt z nas nie jest anioem. To i po co apa ludzi za swka, wytyka czyny, a potem trbi wiatu w gazetach, e si ludzko zbiesia? No i otworzyem okno i tak jak ten komisarz policji nad prostytutkami w Brnie, zrobiem nad wszystkim znak krzya... Ale pan ju pi, przyjacielu, moe jednak wezwa siostrzyczk? Nie. nie... spa mi si tylko chce... prosz mwi... tak bardzo lubi ludzki gos... Za par dni, kiedy fryzjer goli nieboszczykw, poskary mu si pracownik kostnicy: Cholera, czemu mnie to wci boli? Gdzie? Fryzjer odoy brzytw, wyranie oywiony. Co, tutaj? Och, to nic takiego, typowy postrza, lumbago. Tego mi jeszcze brakowao! Pracownik wyprostowa krzye. Ale, ale fryzjer poprawi uczonym gestem okulary :nie promieniuje panu ten bl z plecw do kolan? Wypowiedzia to pytanie z naciskiem. Nie odrzek pracownik. Siedzi mi to w krzyach, jakby mi tam kto haka zamontowa. To dobrze, czowieku, tak ma wanie by! Zachwycony fryzjer zaciera donie. To cakiem zwyczajny heksenszus. Lumbago! Dostaa si maleka kropelka krwi do minia i gotowe. Dostaniesz pan na grze zastrzyk albo ma i za par dni bdziesz pan go! Go! Rozradowany wrci do golenia trupw. Kiedy skoczy, umy rce i przyjrza si swemu dzieu. Trzeba si byo przy chopakach narobi... Delikatna cera i twardy zarost. e te w tej trjce to tak szybko leci? Od tego ta sala przecie jest. Pracownik wysmarka si. A w dwjk zawsze to raniej si kituje. Ale z tych tu Boe, daj im wieczne niebo, jeeli jakie w ogle jest byy nieze numery. Jak ten postuka w wieko jednej trumny tak i ten postuka w drugie. Ten tutaj poda, e jest niby solist w operetce, ale kiedy z administracji zadzwonili do Zwizku, czy przyjdzie kto na pogrzeb, to usyszeli, e adnego takiego solisty nie byo. Mieli tam kogo o takim nazwisku, ale tamten piewa tylko w chrze'. No i widzisz pan, a zosta po nim album fotografii, same 7

gwne role... chyba przebiera si w mundury i fraki i kaza sobie zdjcia. Woyem mu ten album do trumny. No i moe mu to kto mie za ze? Jak najbardziej! Fryzjer zsun okulary na czoo. Na takie sztuki to ja jestem pies. Pomyl pan, do czego by to ludzi doprowadzio, h? Daj pan spokj! Kiedy si tak koo siebie rozgldam, to waciwie wci widz tylko takich, co to myl sobie, czym by chcieli by z tym, czym s rzek pracownik. Fryzjer ukada w kuferku brzytwy i noyczki. Moe i tak odpowiedzia ale spoeczestwo musi si broni. Inaczej by si ludzi nie rozrniao, kto i na co zasuy... No a ten drugi? skin brod w stron trumny. Te udany typek. W Zwizku Dziennikarzy powiedzieli, e czowiek o takim nazwisku co tam w gazecie pisa, tyle e same szpunty. Ale pod gow mia peny album powycinanych wielkich artykuw. I to tak uciesznych, e wziem to sobie do domu, na pamitk... Ostrzegam! Fryzjer podnis w uczonym gecie palec. Grulica garda jest zakana! Wic waciwie goliem dzi dwch aferzystw! A, ide pan! r- Aferzystw! powtrzy fryzjer i zatrzasn drzwi do kostnicy. Kroczy pniej korytarzem szpitala w biaym rozwianym kitlu. Przy oknie ujrza modzieca z wycignit nog i kulami. Na korytarzu byo pusto, podszed wic i dotkn zagipsowanego kolana. Fraktura patelae? zapyta. Tak, panie doktorze, na motorze. Prosz siedzie, prosz. Ju lepiej, co? Idziemy na zmian opatrunku? Tak, panie doktorze. No, najwaniejsze, eby cigna byy w porzdku. Noga spuchnita? Ju nie, panie doktorze. Wymienicie! No, niech pan idzie na gr, czekaj ju tam na pana... Fryzjer potrzepa doni, a kiedy z kuferkiem w rce oddala si korytarzem szpitala, usysza jeszcze, jak modzieniec woa za nim: Dzikuj, panie doktorze! Przeoy Jan Stachowski Kocha Jeszcze przed pnoc kanalarze zaczli przygotowania do wytopu. Do roboty byo sze kadzi i trzydzieci sze kokil. Pracowali w milczeniu, skupieni, bo tam gdzie pynie cieka stal,, wszystko musi by z szamotowych rur albo dokadnie wysmarowane grafitem. Kiedy w kocu woyli na kokile kapelusze' i przygotowali wgiel drzewny, brygadzista zadecydowa: No, chopaki, ciacha bdziem, co? I przebieg po gitkiej desce przez kana. Na drugiej stronie przypomnia sobie: Hansi, mylisz e kto za ciebie bdzie zbiera te wilki? Wskaza na zakrzepe grudy rozlanej stali, zakrzepe placki o przedziwnych ksztatach. Ja wskaza siebie Jenda i ju si tumaczy ale od pocztku szychty nie byo wolnego kranu. O, na dwudziestce kraniarki dalej nie ma! To mia te wilki zaatwi sznoblem... rzek brygadzista i wskaza na dach stalowni, gdzie wisiaa suwnica z hakiem. atwo si mwi, sznoblem, tylko e sznobel wozi kadzie. To mia poczeka!

Poczeka... tylko e potem sznoblem skadali na kup gorce odlewy, a teraz, syszy pan? Jenda zgi uniesiony palec w kierunku, skd rozbrzmiewa dzwon syszy pan!' Esai dzwoni na prb, no i znw nie bdzie wolnego kranu! Ale i tak si nie wymigasz stwierdzi brygadzista i artobliwie klepn Jend w policzek. Siedli potem na boku, zaraz za stosem stygncych powoli odleww, brygadzista odwrci pust skrzyni po chromie, usiad na niej i zarzdzi: No, Majcher, jedziemy z tym koksem! Majcher umiechn si: Jedziemy! I wszyscy zezowali w gr, gdzie suwnicowy wychyla si z kabiny, przerzuca biegi i maszyna ruszya, cignc w gr wypenion wapnem wanienk, i przenosia t nieck z wapnem pod cian stalowni. To jest niezgodne z przepisami! rzek Jenda. Gupi ty, synku odpowiedzia agodnie brygadzista > jak si kraniarz bdzie oglda na przepisy, to stalownia wyrobi si na czterdzieci procent, synku ty gupi. A suwnica w stalowni omotaa, biaa wanienka z wapnem, suna wzdu elektrycznego pieca, na grze przy martenach drzwi byy odsunite i przez ten olbrzymi prostokt wida byo rozgwiedone niebo. Zaraz jednak otworzyli klap i opaty ju rytmicznie wrzucaj do kadzi zmiadony nikiel, ktry w kpieli topi si byskawicznie, tworzc na powierzchni olbrzymie lustro, ktre rozsiewao po stalowni identycznie olbrzymie odblaski i olepiao oczy. Nie opodal elektrycznego pieca sta wytapiacz i wpatrywa si przez fioletow szybk we wrzc stal. Jenda cign teczki, ktre musieli wiesza na drutach, bo w stalowni szczurw peno. Tak mi si widzi rzek Majcher, kiedy z teczki wyj owinite w fartuch noyczki i maszynk e kiedy te bestie spuszcz si nam z dachu po tym drucie! Majcher przypomnia brygadzista tylko obetniesz mnie tak, ebym wyglda jak nie obcity. Bo inaczej w eb mi duje! Jasna sprawa, zrobimy taki amerykaski fasonik odrzek Majcher, kadc maszynk na blaszanej beczce po wanadzie. A kiedy zobaczy, e Jenda siada na skrzynce, wycign mu j spod tyka. No i Jenda wyoy si w kurzu wraz z posmarowanymi kromkami chleba. Najwicej zbierzemy z bokw rzek Majcher jak gdyby nigdy nic, i cign dalej gada mi szwagier, jak to na starej hucie zapali w puapk szczura, oblali go benzyn, podpalili i wypucili z tej puapki. I ten szczur zasuwa przez pomost jak raca! Majcher, tylko zostaw mi co nad uszami wystraszy si brygadzista. Jasne, przecie nie bdziesz si nosi jak ten gogu, co nie? Majcher kiwn na Jend, ktry okrawa zakurzone kromki. Niech kady si strzye gdzie chce i jak chce! wybuchn Jenda ale ja chodz tylko do Klubu Modych, a tam strzye Francuz, Theodor Olivieri, to ci dopiero szpenio. Zapytajcie kogo chcecie, kady wam powie, jaki z niego bikiniarz. Wskie nogaweczki, marynareczka przykrojona do figury, a w niedziel po poudniu nosi taaaki kapelusz, takieeego stetsona powiedzia z zachwytem Jenda i palcami zatoczy wok gowy koo. Jakiego? zapyta Majcher przestajc strzyc. Takiego, o pokaza Jenda znowu ale z wami Theodor nawet gada by nie chcia, on tylko mnie zrobi fryzur na y-1 czenie. Fale czy z grzywk? A na koniec 9

pyta: yczy pan sobie kolosk czy kwiatow? Jenda zdj czapk, pochyli gow jak mg najniej i pokazywa, jakie ma pikne fale, ktre zrobi mu Theodor Olivieri w Klubie Modych... tylko jemu. Majcher skorzysta z okazji i zdmuchn z maszynki garstk citych wosw na posmarowane kromki Jendy. Pikne wosy stwierdzi. Majcher zaniepokoi si brygadzista, wyjmujc rk spod fartucha zmiuj si, nie zdejmuj mi tego za duo, ja ju przecig czuj! Jasne, fryzurka bdzie jak trza uspokaja go Majcher, a kiedy spojrza na ziemi i zobaczy tam lady szczurzych apek, podobne do maciupich lilii, rzek: Kiedy robiem na martenach, raz te zapaem w puapk szczura. Wrzuciem go do koryta i suwnicowy podjecha z nim pod sam piec. Akurat byo po spucie, otworzyem puapk... i szczur, jak zobaczy z drugiej strony pieca dziur, przebieg przez cay rozpalony trzon! Przez cay piec! Skoczylimy na drug stron, a tam lea szczur, martwy ju, nogi mu si na amen spaliy, ale e miaa, bestia, szans, to sprbowaa! Kanalarze zamilkli i tylko noyczki pracoway. adna pogoda rzek Jenda. Czego? To si tak mwi, kiedy ludzie siedz i nie wiedz o czym rozmawia, no i kto... adna pogoda wyjania Jenda. Kto schowany w ciemnociach krzykn: W kadziach nie ma brei! Hansi, a jak obskakujesz dziewuchy? spyta brygadzista. Jenda jakby tylko czeka na to pytanie: Ostatniej niedzieli siedz sobie w Sportowej przy barze, noga na nodze, eby byo wida skarpetki w paski i mae buciki, ech, ja mam ma nog, popatrzcie no! rzek i wysun but, eby sprawdzili. Poka! poprosi Majcher i kiedy Jeniezek wysun but znowu, Majcher mu go zgrabnie oplu. No co, no co! zezoci si Jenda zazdroci pan, trzydziesty smy! A obok mnie usiada jedna cizia i ja do niej, pozwoli si pani zaprosi na kieliszeczek, co pani pije? Kazaa sobie rumu, trcilimy si, ja mineraln, bo abstynent jestem, ona mnie fachowo obfilowaa, a ja jej zajrzaem za dekolt i mwi, pani to ma czym oddycha. A ona rzeka, gowa pana nie boli? A ja na to, e owszem, czasem to mi nawet jakby tramwaj w niej jedzi. To ona mi poradzia, ebym wla sobie do ucha krople na wstrzymanie, a potem fest potrzsn gow, tak jak si to robi z sidolem. Ale frajd miaem z tej dziewczyny, bezbdn! rozpamitywa Jeniczek. Nie picujesz to? rzek brygadzista. Na pewno nie picuje! rozindyczy si Majcher taka to ichnia caa generacja, tylko frajda i frajda. Ten mj szczun te. Przychodzi z szychty do domu i powiada, wiesz, tatko, wy-cyrklowalimy pneumatyczny mot tak, eby mi si zatrzyma dwa milimetry nad nosem. Ty szczanie, mwi, chyba tam si nie pooy?! Ano, tatko, pooy, a tu fru! a mnie w oczach cakiem ciemno, kiedy mi to grzmotno te dwa milimetry przed nosem. Ale czemu tam si pooy, gadaj, czemu? mwi. Wiesz, tatko, wierz maszynom, to raz, a dwa... bomba frajd miaem. I dziewczyny teraz na mnie cakiem inaczej patrz! Majcher krzykn, wygraajc noyczkami: Ja bym wam, szczuny, da frajd! W tym momencie ruszy spust na martenie, na szstce, pomocnik szybko uciek z drgiem, a rynn burzliwie chlustaa stal, wpadajc z bulgotem do podgrzanej kadzi, iskierki pryskay jak ponce ziarna,\majster, zalany un jak diabe, sta na pomocie, 10

jedn rk pokazywa, eby suwnica podjechaa, drug za trzyma przed oczyma fioletow szybk, wreszcie da znak i pomocnik wrzuci do kadzi opat krzemu... i z kadzi buchn wpierw cynamonowy dym, a potem olepiajce wiato, jak na pirotechnicznych pokazach. Suwnicowy, pod ktrym wisiaa ta kad, trzyma rce na biegach i wstrzymywa oddech, eby jak najmniej nayka si tych trujcych, ale piknych wyzieww. Majcher, jestem wystrzyony jak szwabski rekrut. Brygadzista obmacywa sobie gow. To ci si tylko tak wydaje, szkoda, e nie mam lustra! Hansi) rusze si i skocz mi po kapk wody zarzdzi Majcher i poda Jendzie soiczek po musztardzie, stajc mu jednoczenie na nodze. Podgolimy baczki rzek cicho. Kiedy Jenda wrci, Majcher zwily palec i jedzi nim koo uszu brygadzisty, i cign dalej: Frajda... frajda! Mnie te bya w gowie sama frajda! Nie bylimy lepsi... Ale czemu to si Wiercisz? Jeszcze bym w uszko ci! przerazi si. Psiakrew, Majcher, nie posze z tymi baczkami na cao? Nie... tylko troszeczk, bdziesz jak notariusz... i podgoli-my jeszcze karczek! rzek Majcher, a kiedy si odwrci, potkn si i celowo obla Jend. Nie moesz to, kurduplu, usi gdzie indziej? To nic, nic si nie stao przeprasza Jenda, patrzc wci, przez otwart bram na gwiazdy. No dobra, dobra, zapomnijmy o tym... Dajemy pomad czy tylko skropi? Skropi, dobrze. A kiedy miaem za szefa niejakiego pana Szernera. Ten wozi ze sob papiery, a w kostnicy, jakemy si tam wpakowali, pan Szerner przeglda kartoniki, na ktrych stao, jak si kto nazywa, eby si to nie pomieszao, To samo macie na porodwce, dzieci te maj kartoniki, eby ich nie pomienia... No i pan Szerner bra te kartoniki i wykrela je w papierach. A szofer powiada, panie Szerner, tam jest jeszcze jeden na sekcyjnym stole. I pan Szerner wzi kartonik przywizany yk do kciuka... a tu ten nieboszczyk siada, salutuje i znw si kadzie. A pan Szerner, co to w swoim yciu wykreli ju dziesitki tysicy nieboszczykw, podskoczy jak spryna, rozdepta wieko trumny, mnie przewrci i dopiero jak by daleko, to si obejrza... A szofer si rozemia i mwi, panie Szerner, patrz pan! I pocign za sznurki, a nieboszczyk znw usiad i zasalutowa. T buteleczk mam jeszcze od Pro-chazky, Prague rzek Majcher, po czym poufale zapyta: ; Przedziaek robimy na Fairbanksa? Na Fairbanksa przytakn brygadzista. Majcher odwiza fartuch i wszystko, co na nim byo, strzep- n w oczy Jendzie, ktry z rkoma pod kolanami patrzy na przeciwleg cian stalowni, tam midzy martenowskie piece, gdzie odsunite wrota obramowyway niebiesk map gwiazd. To nic, Hansi, nic si nie stao dysza Majcher, a kie-? dy si ju nachichota do syta, powiedzia to si cakiem nie Mczy. Tak to ju jest, czowiek odstawia kozaka tak dugo, a, go dopadnie musek. Co? Jenda przesta trze oczy i podnis wzrok. Musek odrzek Majcher i da Jendzie szczutka w nos, Brygadzista jedzi palcem za konierzem koszuli, a potem obmaca potylic. Musek? Jenda wybauszy oczy. Musek, pacanie. W Strasznicach, w krematorium miaem kolesia, bardzomy si lubili, nazywa si Olda Tuma. Hodowa-r

11

limy razem rybki i rozwielitki. Raz mu si zachorowao, mnie te. A jak ju wydobrzaem, poszem do krematorium, schodz na d, przez sufit sysz, jak chr piewa... Czechy pikne, Czechy me... a na dole trumna. Mwi mistrzowi, mistrzu, a gdzie dzi jest Olda Tuma? Mistrz wzi najsamprzd t trumn w kleszcze i zanim j po pozach wsun do paleniska, pokaza na t trumn i rzek... Olda Tuma dzi jest tutaj!... a mnie ju tam nie byo, zatrzymaem si dopiero na Florze... ale po co to, nie trzeba szepn Majcher czujc, jak brygadzista wsuwa mu do kieszeni jakie drobne. Potem do fartucha w saksofony i harmonie woy maszynk, noyczki i grzebie, wycign kawaek chleba, za teczk zawiesi na drucie. X Powlekli si w stron kanau. Na drugim kocu pracowaa inna brygada, hakami zdejmowali kapelusze z odleww. Dwig za kadym razem obnia si, a haki dzwoniy o stal, potem kto szybko podskakiwa do rowej stali, z odwrcon twarz, ale . wci zezujc, szybko mocowa haki na uszach kapelusza... i szybko uskakiwa. A dwig szarpn, zerwa kapelusz i ju go odnosi... tylko szary krg kad si cieniem nad kanaem, jak pcherzyk, jak kko z dymu... a znikn... No, chopaki zadysponowa brygadzista, kiedy ju woy czapk przygotujemy pod wytop kana przy semce, ale najprzd wytargamy wilki i korzenie. A jak ktry wilk bdzie ciki, to ty, Hansi, pjdziesz do tyu, za es, i przyniesiesz obrcze z beczek po manganie, jedn obrcz dasz na jeden koniec wilka, drug na drugi... i kran to wam wycignie hakami, dobra? I zeszli po drabinie do kanau. Jenda wzi kilofy i opaty, ktre mia wcinite za tarasujcym kana szedziesiciocetnarowym odlewem. Zanim rozpoczli prac, odczekali chwil, przycisnli si do ciany kanau, bo akurat nad nimi suwnica lejnicza przewozia pen mis ula. A nad tym rozarzonym ulem, jak zorza polarna wiecia szlaka nasycona fosforem i trujcymi wyziewami.... a jako e wzki z hady jeszcze nie wrciy, wic suwnicowy postawi t mis przy kanale, tak e opieraa si o konstrukcj martenow-skiego pieca. Brygadzista splun w donie i: Hansi, a jak tam u ciebie z tacami? H, trzeba mnie widzie! Pod Niebiesk Gwiazd wycinaem z tak jedn figury i tak mi si to spodobao, e poszem za swoj partnerk a do toalety. Tylko e jej absztyfikantowi to si nie spodobao i da mi po gbie. Nerwowe te ludzie jakie, co nie? Brygadzista nadstawi uszu. I to jak! podchwyci temat Jenda potwornie! Byem raz w Pradze, kupiem sobie gramofonowe pyty z zespoem pana Kuczery, a potem wdepem na potacwk. Chopaki fajnie gray, id po adn dziewczyn, kaniam si i mwi, mona pani prosi? A temu tam, co z ni by, mwi jak si naley, stary, pozwolisz? A on na mnie z mord, spywaj, bcwale! A ja na to, co powiedzia? A on znowu, spywaj, bcwale! Ukoniem si dziewczynie i rzekem, askawa pani wybaczy, lecz zmuszony zostaem towarzyszowi pani da po gbie! Wyszlimy na korytarz i on jak mnie pierdykn, to aem fikn, a wtedy taka mnie krew zalaa, e jakbym mia przy sobie pana Kuczer, tobym ten jego zesp rozpieprzy w drobny mak. No, ale to by byk, co mi przyoy cieszy si Jenda, przerwa prac, otar pot i pokaza: Minie to mia takie! I nie domknit doni zademonstrowa na drugim ramieniu, jakie to potne bicepsy mia ten go na potacwce. Co, jakie minie? spyta znw Majcher. O, takie pokaza zachwycony Jenda i to si przytrafio mnie, co jak przychodz do Ludowego, to od razu Syl-vians graj dla mnie, a najlepszy

12

perkusista, Jarda Votava, z tak uciech wali w bbny, e a paeczki w powietrzu fruwaj! promienia Jenda. A nad nimi, oparty plecami o porcz majster wydziera si w stron otwartych drzwi: Czemucie nie dodali do wytopu surwki?! Mglista posta staa we wrotach, za ni migotay gwiazdy, posta krzykna: Surwki nie byo! Majster pogrozi pici: To, do cholery, co tam musielicie doda, no nie?! A posta wrzeszczy: Podstawilimy kokile! Majster wychrypia: Kokile! Kokile s do bani, tfu, kokile! Jenda spoglda z kanau w gr, przerwa prac, bo zawsze, jak kto krzycza, Jenda myla, e to on co zawini. Brygadzista powiedzia: Spokojnie, Hansi, spokojnie... aha, a w niedziel pik widziae? Widziaem, uch, to ci by pikny mecz opowiada Jenda w drugiej powce na koci pana Ma j er a polowao trzech cieplickich, ale za to pan Fous i pan Linhart tak tych z Cieplic kosili, e tamci z nerww chcieli wla sdziemu. Skoczyo si na tym, e z boiska znieli pana Koksztejna i pana Braganiol. Ale w ogle pikny to by mecz. Pan Kuchler do dzi ma taaakie oko rzek Jenda i przyoy zwinit pi do oczodou. Jakie, jakie? Majcher zaczyna swoje. Taaakie pokazywa atwowierny Jenda a zanim Cieplice wykosiy pana Koksztejna, to on sam, po solwkach, zasun im dwa gole. A ta druga bramka, co j strzeli, to bya bramka, przez ktr bramkarz jest doywotnio szurnity. To byo, prosz pastwa, e palce liza! mlasn Jenda, wycigajc z kieszeni kred popatrzcie no, narysuj to wam na cianie. No, ten krzyyk to cieplicki bek, keczko to pan Koksztejn, a te krzyyki za nim to pomocnicy z Cieplic. A tu bramka. Jak mylicie, co pan Koksztejn zrobi? No, zrobi... podpuszcza Majcher. Tegom si mg spodziewa. Byo tak, jak rysuj, pan Koksztejn dosta ga, zwodem zrobi* pomocnika, potem kiwn beka i z semki wadowa ga pod poprzeczk. Nie do obrony! To bya pierwsza bramka! Jenda bazgra w uniesieniu i cign dalej a teraz ten cymes, ten drugi gol. Popatrzcie tylko, tu jest bramka, to s cieplickie beki, tutaj pan Koksztejn, ktry markuje podanie... ale naraz wpada midzy bekw i jest sam na sam z bramkarzem. Jak mylicis, co pan Koksztejn zrobi? Puci mu tam petard! rzek Majcher. Eee tam, jaka tam petarda... szepn Jenda potrzsajc gow z drogocennym obrazem, o ktrym si teraz rozpowiedzia tu macie bramk, ca bramk wam narysuj rzek, malujc na cianie supki i poprzeczk no i cieplicki bramkarz myla, e bdzie kopyto, zrobi robinsonad, ale widzicie, byo tak, jak tu wam rysuj, pan Koksztejn go kupi na zwd... ale jeszcze mu byo mao! Podbi lekko ga... Jenda grzbietem stopy podbi niewidoczn, ale dla niego cakiem wyran pik, i upadajc plecami na dno kanau, fikajc koza zawoa: O, tak, noycami, jak synny Pepan Kosztialek, te chopak z Kladna, wpakowa t ga w okienko! No mwi wam, to by artystyczny numer! Jenda, ju lec na plecach, wierzgn butami i do zachwyconych oczu znw nasypa si grafit i piasek. Po chwili wsta i otrzepa si, umiechajc si przepraszajco. Ech, ty artystyczny numerze rzek Majcher, przystpi do Jendy, zapa za daszek i wbi mu czapk a po brod a teraz migaj za es po obrcze, wywieziemy kranem te wilki! 13

Jenda wykaraska si z obcisej czapki, obmaca swoje fale, a kiedy starannie naoy czapk, powiedzia bagalnym gosem: Ja nie wiem, gdzie te obrcze s, panie Majcher, nie przeszedby si pan po nie sam, bdzie pan taki dobry? Ze niby jak si nazywam? zapyta Majcher gronie. Pan Szimunek... panie Szimunek... No! I pamitaj mi! Wyczy to tutaj, a ja id po te obrcze zarzdzi Majcher. A ja se skocz po piwo, zaraz wracam, szstka ju chyba bdzie czysta, bdziemy odwozi odlewy. Jendo, wypucuj tu festj co? rzek brygadzista trzymajc si drabiny. Za chwil ju po niej wolno wchodzi, Majcher za nim. Jenda usunie przytrzyma, drabin, a Majcher, jak to spostrzeg, wytar podeszwy butw o stopie i Jenda znw prycha grafitem i piaskiem. Kiedy przetar oczy, zdj kurtk i czapk, i gaska, i piesci palcami te swoje pikne fale, i patrzy na dach stalowni, na konstrukcj, ktra rozpocieraa si jak skrzyda nietoperza, a z pomostu wytapiacz krzycza na ca hal: Chopaki, cholera jasna, chopaki, semka si zlaa! Jenda wszed na drabin i kiedy rozglda si, kt to tak krzyczy, to zobaczy, e wrota znw s rozsunite i e na niebieskim niebie dr gwiazdy. Wyszed po drabinie, poazi troch wzdu kanau, przez chwil przyglda si, jak na odlewach pon niebieciutkie kawaki wgla drzewnego, tak piknie jak kuchenka gazowa, pniej poszed do tyu za piece, gdzie w bramie martena kto siedzia z gow w doniach i drzema. Jenda otworzy drzwi i wyszed na tory, wdycha chodne nocne powietrze i z uniesion gow patrzy na obsypane gwiazdami niebo. W tym momencie misa oparta o konstrukcj martena numer osiem przewrcia si i wszystek rozarzony uel spyn do kanau. Po stalowni rozlao si rowe wiato, a na dnie kanau pomienie lizny kurtk i czapk. Majcher, ktry wraca spod esy z narcza obrczy, kiedy to spostrzeg, zatrzyma si, potem cisn obrczami i pobieg, potkn si o wilka, wyoy si, ale zaraz si podnis i cay czarny od grafitu pogna w stron kanau krzyczc: Ludzie, lu-dzieee, do mnie! cign kurtk, przykry ni twarz i na czworakach podczo-ga si pod kana, i krzykn w gb: Jeniczku, Jeniczkuuu! Z bufetu przybieg brygadzista, take owin sobie gow kurtk, ale kiedy chcia zej do kanau, wtedy drabina, ktra palia si od dou, zsuna si powoli jak do gbokiej wody. Moe Jeniczek przelaz za odlew! zakrzykn i popdzi wzdu kanau, potem zlaz na d, ale kiedy doszed do tego olbrzymiego, tarasujcego w poprzek kanau odlewu, to nikogo tam nie byo, tylko uel rozlewa si wolno po ziemi. Podali mu rce i wycignli. _ Nasz Jeniczek zaatwiony splun brygadzista, kiedy zbiegli si robotnicy i stanli wok z niemym pytaniem \v oczach. _ Idioci, jakecie mogli postawi t mis na linie! krzycza wymachujcy rkami majster na linie! Akurat od tyu, od sidmego martena wraca Jenda, a kiedy zauway t un i zbiegowisko, zatrzyma si wystraszony. Brygadzista, ktry go zobaczy pierwszy, rzek agodnie: Jeniczku... 14

A dzwony na piecach rnymi gosami biy na alarm, na nieszczcie. Majcher odwrci si. Wychrypia: Jeniczku, ty na wiecie? Gdzie by? Majster odsapn i rzek: Oj, Jendo, Jendo, ale nam napuci stracha! Widzisz, id po ciebie apiduchy... Wracajcie! Nic si nie stao! krzykn majster, a sanitariusze zawrcili i wraz z noszami powlekli si z powrotem. A kadziowi i ci od spustu, i ci, co przyszli spod elektrycznych piecw, zagldali do kanau, gdzie cichutko strzelay przepalone styliska opat... i czarny skrzep z niebieskim pomieniem porodku. Potem spojrzeli na Jend, ktry wskaza na kana i rzek: -* adna to bya kurtka, szkoda jej... Brygadzista wysmarka si: No ta, ale my tu myleli, e j mia na sobie. Tocie myleli, em tam zosta? Jenda pokaza t zakrzep row powd. Majcher unis rce: Ty cioku, a jak mylisz, czemu tu biegli z noszami? Czemu dzwonili na piecach? Przeze mnie? Jenda wskaza na siebie. A mylisz e przez kogo, co? zapyta majster. Jenda rozejrza si wkoo, zaglda mczyznom do oczu, a wszystkie te oczy spoglday na niego... i Jenda olniony dostrzeg, e co znaczy, e on, Jenda, na tej ^talowni czym jest. To bycie przeze mnie beczeli? zapyta z niedowierzaniem, zagldajc im znowu w oczy. Jasne rzek Majcher. Ale czemu? Cioku jeden, boby nam tu ciebie brakowao, to kady wie, e z tob tu mamy ubaw, no rzek Majcher. To wy mnie naprawd lubicie? krzykn Jenda. No, panowie, jak tak, to musicie wpa do nas, wszyscy. Oblejemy to. U nas jest wci tak jak w Modej Gwardii, na kadym stole obstawiaj totka, ale to nic, stoy si zestawi i ja wam bd puszcza pyty z zespoem pana Kuczery, jak piewa Lacri-mas negro... i Para vigo me voy. Ja bd pi mineraln, a wy gorzak... Urzdz wam popijaw. A ja mylaem, e wcale mnie nie lubicie... salut goodupcew, panowie! zasalutowa Jenda. Majster rzek: Dobrze, Jeniczku, ale gdzie by? Na dworze... poszem popatrze na gwiazdy. Taaakie due s gwiazdy, jak pici! rzek Jenda wymachujc rk. Jakie due? zapyta Majcher. Takie, o... jak pici pokaza Jenda. A Majcher zdj swoj czapk i wbi mu j a po brod. I rzek: No nie mog mu tego inaczej pokaza, e go lubi! Przeoy Jan Stachowski Druhna Tak, tak, skarbie, powiadam sobie, nie musisz ju wtrca: si do ludzkich rozmw, nie potrzebujesz ju, aby kto wisia ci u ramienia i zwierza ci si ze swoich utrapie, nie chc ju>( powiadam, aby kto chucha na ciebie cierpitkiem i aby; w jego oczach odnajdowa powszechno swoich pospiesznych sdw. Nie potrzebujesz ju, powiadam, szuka wsplnego mianownika swoich blinich, udawaj raczej, syneczku, e jeste niemy, e ju nie syszysz, raczej, otoczony morzem sw, 15

nasuchuj wewntrznego monologu utraconej modoci, raczej nasuchuj tajemnicy jednakowoci, a samotono, w ktr wchodzisz, nie bdzie ci przeraa, i raczej poprzez milczenie wnikaj za kurtyn ludzkich rozmw, aby stan w twarz ze zwierciadem ciszy. Tak, skarbie, wtargniesz z trzaskiem w pustk milczenia, w ktrym po raz wtry zostaniesz mistycznie poczony ze wszystkim, tak jak po raz pierwszy stao si to w onie matki, gdzie otoczony centralnym ogrzewaniem poprzez ppowin zczony by z pocztkiem nieskoczonoci... A z przedniego pomostu ju od duszego czasu wpatrywaa si we mnie nie bez przyjemnoci tleniona blondynka, kiedy za akomodowawszy wzrok przyjrzaem si dokadnie, poznaem, e to licznotka mojej modoci, ktrej amaem serce, a ktra mi za to obiecywaa w zamian,, e ofiaruje mi najpikniejszy dowd mioci. I wycignem rk, a ona ruszya poprzez rozkoysany wagon, kiedy za rce pa tylu latach znw si spotkay, smarknem ze wzruszenia i z nosa wyskoczy mi straszliwy smark, taki sopel jak maym dzieciom. I inoja pikna od razu zgasia pomie zachwytu, i jej zielone oczy stay ze wstrtu, szukaem, ale zdenerwowany nie znajdowaem tej kieszeni, w ktrej nosz chusteczk, i tak staem porodku tramwaju, rozszczepiony pomidzy zawstydzenie a wstyd, pasaerowie, ktrzy jeszcze przed chwil mi zazdrocili, teraz cieszyli si z mojego nieszczcia, a powiernica mojej modoci przecisna si do wyjcia, chwycia si mosinego uchwytu, stana na stopniu, potem wycigna przed siebie buciczek i obcasiki zadzwoniy jeden po drugim, a ona przebiega chodnik i miotaa gniewne spojrzenia, a jej usta rzucay przeklestwa, aby w ten sposb sparaliowa niezrczno sytuacji, jak jej zgotowaem. Mnie nie pozostao nic innego jak pj na piwo. Pod Biaym Lwem byo wesoo. Zmaltretowani i wykoczeni gocie weselni zataczajc si szli do takswek, panna moda wrcia po bukiet lubny, a kiedy w drodze powrotnej szukaa wyjcia usiowaa znale klamk w cianie. Pan mody, Apollo o typie berberyjskim, mia klap smokingu pen kapusty, niczym bukiecik rekruta lniy na jego marynarce resztki weselnego przyjcia, a kiedy wyprowadza wieo polubion maonk, oboje w pijanym widzie wleli do kuchni. Gdy kelnerzy wskazali ju drog tej parze nowoecw, przy ustpie dla panw podnis si go w okularach, dwa zera na drzwiach toalety unosiy si nad nim niczym podwjna aureola, i go ten zacz klaska w donie i zawoa: Znakomiiiiicie! Biiis! A tymczasem takswki ruszyy, kelnerzy zamknli oczy i teatralnie odetchnli. Lecz oto do lokalu wrcia pijana druhna i ze smakiem dopijaa resztki Gambrinusa, tego zotego pilzneskiego piwa, ktre cieko jej z rowych ust na rowe piersi, na rowy staniczek, na row sukienk, ktra przylgna jej do oblanej piwem cipeczki. Wypiwszy do koca resztki weselnej uczty baa si pochyli, bo piwo sigao jej a do ust. A ja bawiem si papierow tack i baem si myle o owej nieprzyjemnej przygodzie w tramwaju. I wobec tego wolaem patrze na kosmat msk rk, ktra przy ssiednim stoliku mitosia nog pulchnej blondyny. Rod yrandolem wyprostowa si blady mczyzna w nieokrelonym mundurze i ruszy chwiejnie do ubikacji, a kiedy dwa zera na drzwiach przestay si porusza, rozleg si trzask bakelitowego sedesu, a potem dugi tskny odgos: tak samo trytony dmc w muszle zwoyway zabkane nimfy. Druhna wodzia rybimi oczyma i nagle jej wzrok zatrzyma si f la kosmatej mskiej rce. Ma pan na to pozwolenie? zawoaa. Oczywicie, e nte! I wszyscy spojrzeli na t msk rk, ktra widocznie na takie publiczne czuoci nie miaa pozwolenia, bo przestaa oddawa si z rozkosz tamszeniu drogocennego ciaka. Z wychodka wrci blady mczyzna, w jego wosach lniy 16

krople wieej wody. Druhna wpatrywaa si dugo w t aureol z wody, po czym wykrzykna olniona odkryciem: Oczywicie, rzyga pan! A mczyzna w nieokrelonym mundurze przytakn, zwali si na krzeso i porusza szczkami. A ja nadal bawiem si tack, nadal patrzyem na ten obracajcy si w palcach krek i obj mnie rowy cie, a potem rowe rce druhny opary si o obrus i pochylio si nade mn rowe ciao, ja za struchlaem ze strachu, e z rowego gardzioka trysn teraz na mnie strugi piwa jak z rowej fontanny, jak z rowego dzbana. Ale druhna chlusna na mnie sowami, ktre jeszcze bardziej mn wstrzsny. ^ I co, dziadku zawoaa kupilicie ju sobie raniec? I nadal bawiem si aureol, druhna patrzya na mnie, a nie miaa wicej ni osiemnacie lat, jej tuste rowe ramiona, rowa szyja i cae jej ciao lnio od zocistego piwa, wszystka bya niczym rowe prositko, ktre aby miao chrupic skrk smaruje si pirkiem umoczonym w piwie. I zrobiem te swoje najbardziej ludzkie oczy, oczy wiadomego swojej winy pieska, ktry spowodowa katastrof, i tymi oczyma prosiem druhn, aby odwoaa to, czym mnie oblaa. Para podstarzaych kochankw ju zapacia, a teraz staa w drzwiach -czekajc, jak te ja z kolei pogodz si z nieprzyjemn prawd? Ale rowa druhna wycigna ku mnie palec i wykrzykna: Pisarz i prosi, dziadku, staj si sawni po mierci! Przy drzwiach wygdki podnis si pijany go w okularach i klaszczc w donie zawoa: Znakomiiiicie! Braaaawo! Biiiis! Nagle do lokalu wpada kobieta i nim si kto spostrzeg, jednym uderzeniem pici powalia gocia w okularach, szka poleciay gdzie w gr, teraz zadzwoniy o mosin konsol, a ta kobieta wzia gocia i zacza go bez trudu cign ku drzwiom, tak lekko, jakby cigna akiecik, a kiedy go tak cigna, nie ustrzega si i przycisna jego zakrawawion twarz do muru, tak e na cianie zostaa duga smuga. Potem wcisna sobie na gow somiany kapelusik i wybiega z pijanym gociem a na chodnik, a go krzycza uszczliwiony: Znakomiiiicie! Biiiis! Para podstarzaych kochankw oddalia si pospiesznie, jakby to, co wanie widziaa, mogo w przyszoci sta si jej udziaem. A rowa druhna tanecznym krokiem wybiega z Biaego Lwa, a ja piem Gambrinusa za Gambrinusem, piem to sodziutkie piwo i mylaem o blondynie sprzed trzydziestu lat: siedziaa w dce z czerwon parasolk w rku, a ja w ubraniu wszedem do rzeki i spytaem, czy mgbym przewie j na tej dce? A ona powiedziaa, e tak, wic ja, chocia po pas w wodzie, przerzuciem nog wprost przez burt, po czym wiosowaem, a woda kapaa ze mnie i daleko za miastem skoczyem do wody, i wycignem d na piasek, i podaem jej rk, i pomogem jej wysi z dki, i tak leelimy na rozgrzanym piasku, a ona poprosia, abym wysuszy swoje ubranie, e i tak nikogo tu nie ma, a kiedy zdjem z siebie wszystko, uspokoia si i pooya si koo mnie, i zamkna oczy, odwayem si i cichutko zdjem z niej wszystko, ale kiedy bya ju naga, nie mogem si na nic zdoby, tak pikne byo to biae ciao w wierzbach za miastem, e tylko patrzyem i nic wicej. Potem widywalimy si ju tylko ubrani, nigdy ju nie byem do tego stopnia przejty jej urod, aby w ubraniu wej do rzeki, aby zarjomnie si rozebra... I tak przez trzydzieci lat byem cigle tym modym czowiekiem... A tu id sobie w zeszym roku ulica witego azarza, zatrzymuje mnie jaka kobieta i: Wujku, gdzie tu jest sd? Ja na to: Sucham? A ona raz jeszcze:

17

Wujku, gdzie tu jest sd? I od tego czasu staem si wujkiem, i dopiero w tym roku studentka ustpia mi miejsca w tramwaju: Prosz bardzo, usidcie sobie, ojczulku! Teraz siedz Pod Biaym Lwem i pij rowego Gambrinusa, cay lokal jest rowy, rowe firanki, nawet obrusy porowiay, siedz w rowej samotnoci i wchodz w rowe cisze i zerka, dwa unoszce si zera na drzwiach pisuaru s moim rowym herbem, mj ty rowy staniczku, mwi sobie, twoje ongi tak bogate przedsibiorstwo ogasza upado, musisz spaci wszystkich wierzycieli, aby nie by nic winien elementom, od ktrych brae wszystko na kredyt, rowy staniczku, przyznaj si do bankructwa i zaczyna mi wita w gowie, e doskonaym alem i pokut mona otworzy sobie nowe konto w domu bankowym nieskoczonoci i wiecznoci, tych dwch zer, tych dwch otwierajcych si gardzieli czyhajcej nicoci, dwch zer, ktre niczym znaki heraldyczne wypisane s na drzwiach wszystkich mskich sraczy... Siedz Pod Biaym Lwem i kocz pi ostatnie piwo, kelnerzy powiesili na cianie t tarcz i rzucaj w ni ostrymi strzakami przyozdobionymi w rnokolorowe pirka: strzaki s ostre i cikie jak wyprostowany cyrkiel, kady, kto gra, zaczyna od tych stu punktw, a wygrywa ten, kto pierwszy dojdzie do zera. I ja te graem, i grajc wygraem, byem pierwszy, komu nic nie zostao. Zapaciem i wyszedem na wiee powietrze. Skarbie, powiadam, wystarczy w tej chwili otworzy gazet, a kady nekrolog to twoja klepsydra, kady miertelny wypadek z Kroniki wypadkw to twj wypadek, kada karetka jadca z wyjc syren na dachu jedzie po ciebie. Skarbie, powiadam sobie, wszystko dla ciebie jest ju wic gdzie indziej, wraca ku pocztkowi oto twoja droga naprzd, marzenie o piknych dziewczynach to wewntrzny monolog starzejcego si ciaa, skarbie, powiadam, w rozmowie szukae nadtekstw i podtekstw wszystkich rozmw, ale zamiast humoru znajdujesz teraz pusty interwa i to wanie w nim przelecia anioek. Moesz, skarbie, uwaa jedynie za wielk ask, e u schyku tej nocy bdzie jeszcze Jutrzenka, mimo i wiesz, e capstrzyk i pobudk gra si na tej samej trbce. Tak wic, skarbie, twoim uniwersalnym dziedzicem jest pewien grb, z ktrego nieustannie wyciga ci za wosy spojrzenie w gr, na nocne niebo, na ktrym niewidzialne rce z wiecznoci w wieczno robi na dwch niewidzialnych drutach ciemnoniebieski sweter ozdobiony widzialnymi gwiazdami... Pogrony w takich medytacjach doszedem na Palmowk. Gwna ulica odwijaa kostki brukowe niczym dywan w kratk, fioletowe wiata wysepki gruchay mionie, powiew od rzeki wysrebrza szyny, a druty sieci elektrycznej lniy jak struka liny cieknca z ust czowieka, ktry zwariowa z mioci. A potem pord wiate migna w oddali rowa posta, poczuem zapach jasnego piwa. A tam, w dole, nad torami, byskaa czerwona latarnia i dwicza dzwonek, i ta latarnia opadaa z wolna, a ja peen goryczy powiedziaem sobie: A czy ja to jaki wujek? Jaki ojczulek? Jaki dziadek? I znw jak mody mczyzna rzuciem si w zawody z opadajcymi zaporami, musiaem pochyli grzbiet, aby przebiec pod szlabanem i tak z wysunit do przodu gow wpadem na tory jak atleta przerywajcy tam na mecie. I tej chwili ogarn mnie rowy mrok i upadem, runem wstrznity zderzeniem, i z gowy wyroiy mi si robaczki witojaskie. Kiedy ten rowy mrok zrzed, zobaczyem, e przede mn siedzi na torach rowa druhna, ktra podobnie jak i ja zrania sobie swoje czoo o moje czoo. Przybiega rozbestwiona drniczka i cigna nas z torw. I natychmiast potem przejecha parowz sikajc mi w twarz wod zmieszan z olejem i parzc mi spodnie gorc par. Drniczka podniosa najpierw jedne, pniej drugie zapory i czerwona latarnia zakoysaa si z wesoym chrzstem na uniesionym szlabanie. 18

Ty barani bie zacza krzycze drniczka dokd si tak spieszye? Mw! Na drug stron! powiadam. _ A ty dokd si tak spieszya, swawolnico, dokd? wrzeszczaa na druhn. ._ Ja za nim! owiadczya rowa i na czworakach przy-laza do mnie, wyja okrge lusterko i przytrzymaa je, a ja zobaczyem, e z rozbitego czoa kapie mi krew. Drniczka odesza, ale nie odmwia sobie przyjemnoci i z mroku rzucia jeszcze: _ Lepiej by sobie, dziadygo, raniec kupi! Rozjtrzyo mnie to i chciaem pobiec za ni. Ale druhna zacza mnie uspokaja: Daj jej spokj, Wacusiu! Niewiele ci ju czasu zostao! Przynajmniej przez te ostatnie chwile bd dobry dla ludzi, bo nie przyjd na twj pogrzeb! I wzia to mae okrge lusterko, i patrzya na swoje czoo, z ktrego ciurkiem pyna krew, a ja w blasku ulicznych latarni ^przeczytaem po drugiej stronie tego lusterka: Wiedz, e czekolada Ego jest niezrwnana w smaku! A tymczasem rowa druhna wycieraa sobie czoo, oddychajc mi w twaiz, a ja odwrciem si i zaczem si zastanawia: jak to, e dopiero teraz zrozumiaem, dlaczego ona odwraca si ode mnie, kiedy wion jej w twarz pachncymi piwem zdaniami, e gdybym naprawd kocha swoj on, tak jak kocham jswoje ego, to pibym raczej wino albo w ogle przestabym pi. I wziem to okrge reklamowe lusterko, i bilardowo chuchnem na siebie swoim wrasnym ohydnym oddechem, i poczuem wstrt do samego siebie. I natychmiast ucaowaem druhn w rowe policzki, aby podzikowa jej za to odkrycie, lecz ona przylgna do mnie i poprzez cae jej ciao przebiego miosne drenie, i nasze czoa zlepiy si schnc krwi, i ona oddychaa arliwie tu przy moich ustach: Jareczku, najdroszy, daj mi si napi swojej liny, daj... I oddech jej sta si nagle sodki, i ona szeptaa mi: Ale ty pachniesz... A ja szeptaem: To ty pachniesz... I tak robilimy nawzajem jedno z drugiego bukiet r i caowalimy si, i poznawalimy smak swojej liny i oddechw, i im mocniej caowalimy si, tym bardziej pachniay nasze oddechy,, i im bardziej wsuchiwalimy si w ten gorzki smak, tym ywsze-stawao si wraenie, e pywamy w stuhektolitrowej beczce eksportowego piwa, e kpiemy si w cysternie pachncego chmielem i sodem nektaru. Marysiu powiadam jeste pikna. Wiem o tym odpara z przekonaniem. I co jeszcze wiesz, Ewko? spytaem. Wszystko, Jureczku szepna. Zatrzymalimy si na ertwach, latarnia gazowa charczc wymiotowaa na chodnik witriolem. Kuta z czarnego elaza krata secesyjnego balkonu cigna si wzdu kamienicy niczym papierowa ozdoba trumny. Druhna podaa mi klucz. Staraj si otworzy jak najciszej, Franiu powiedziaa.. - Tatu ma lekki sen, wiesz? Wiem, Marysiu odparem, ale rce mi dray. Chwileczk, Fredziu zdecydowaa i odebraa mi klucz, przycisna kolanem i drzwi otworzyy si, i zapach klatki schodowej powia niczym polana piwem chorgiew. te wiato latarni gazowej pooyo si na pierwszym schodku. Nastawiem reklamowe lusterko i rzuciem na zielonkaw cian nieruchome oko odbicia. 19

Jasiu mwia czule. To lusterko zatrzymaj sobie na. pamitk ode mnie. Czy wiesz, e nadaje si dla ciebie? Wiem powiedziaem. Nic nie wiesz szepna. W to lusterko patrzya moja. matka po raz ostatni przed mierci, wiesz! Wiem przytaknem. Zamkna, ale zanim przyskrzynia odbicie okrgego lusterka na murze, zjawi mi si na tej cianie Charles Baudelaire:: przekroczywszy chodnik daremnie wyciga rk po aureol,, ktra ze le odmierzonym krokiem upada w boto. A w korytarzu powiao chodem: to obd wzbija si do lotu. Przeoy Andrzej Czcibor-Piotrowski Legenda o piknej Julci Zamieszkaam w hotelu Paace. Koo pnocy, ledwie zdyam si pooy, stwierdziam, e nad drzwiami do azienki tyka zegar elektryczny. Ja, ktra nie znosiam nawet tykania zegarka na rk i zawsze owijaam go szalem i wkadaam do torebki, a torebk wraz z tym tykajcym czasem zamykaam do .szafy, teraz oto syszaam nad sob mechanizm caasu umocowany jednym kocem duej wskazwki do rodka tarczy. Zapaliam wiato. Wrogo spojrzaam na zegar. I kiedy dua wskazwka zbliaa si do tej mniejszej, szybko przesunam st, na stole postawiam krzeso, weszam na st, potem na krzeso, otworzyam szklane wieczko, ujam w palce du wskazwk, ale miaa tak si, e mi si wylizna. Pospiesznie zeszam na dywan, otworzyam walizk, wyjam z walizki pierwszy lepszy sznurowany bucik, wywlekam sznurowado, po czym .szybko weszam na st, ze stou na krzeso, ze sznurowada zrobiam ptl, stryczek, i kiedy dua wskazwka wraz z ma wskazwk wskazyway pnoc albo poudnie, naoyam t kluczk na pokrywajce si wskazwki i pocignam na sznurowado. Po chwili w zegarze elektrycznym co si napio, jkno, zatrzeszczao, mechanizm raz jeszcze sprbowa zerwa pta i uwolni wskazwki, ale wkrtce podda si, w zegarze co poskaryo si, zachrypiao po czym zapanowaa cisza. Przed dwunastu godzinami oponami swojej galaxie 500 przekroczyam granic pastwa. Potem zatrzymaam si w Bajce, w tuczami byda, ktra rwnie nazywaa si Bajka. Teraz stoj we wrotach tuczami byda, czterdzieci byczkw ze smakiem zajada melas ze obw, oborowy nabiera tward szczotk srebrn wod z wiadra i szczotkuje aciatego byczka. A kiedy ten czowiek idzie do hydrantu po wod, widz pikne mskie nogi w sztruksowych spodniach, a kady z tych byczkw, jeli tylko pozwala mu na to acuch, lie to idce ubranie, i rce, i twarz tego rozczochranego mczyzny, ktry lni w socu od mokrej liny zasychajcej w krysztaki melasy. I kiedy ten czowiek tak szed w tym szklistym ubraniu, powiedziaam sobie, e na pewno ten mczyzna, zanim pooy si spa, na pewno stawia te spodnie w kcie jak dwie zbite na krzy deski. I mczyzna ten podoba mi -si straszliwie, tak straszliwie mi si podoba, e gdybym miaa do siy, to zbiabym go na kwane jabko^ bo jak ja kogo lubi, to od razu biabym go, gdy pena wzgldw jestem tylko dla mydkw, dla konwencjonalnych durniw, z ktrymi musz y. Dzi rano, po niadaniu, odwiedziam w pewnej kwestii prawnej mecenasa, w kwestii, dla ktrej waciwie do Pragi przyjechaam, bo ja, Julcia Krim, pasierbica pana Samuela Krima, byego handlarza bydem i komisanta rzeni praskich, ja, Julcia Krim, przyjechaam swoj ga-laxie 500 do kraju po raz pierwszy od czasu, kiedy mnie jedyna z caej rodziny Krimw udao si potajemnie wywie w tendrze lokomotywy przez Wgry do Jugosawii, a stamtd do Anglii, podczas gdy caa rodzina tak dugo nosia i tak dugo deponowaa u praskich przyjaci handlowych perskie dywany i porcelan miniesk, i holenderskie oryginay, tak dugo, a. hitlerowcy ich jednego po drugim wybrali i wszyscy 20

wykoczyli si w obozach koncentracyjnych, bo nie potrafili w por odci si od majtku. Siedz teraz w eleganckim pokoju radcy prawnego mojego ojczyma, patrz na oryginay holenderskich mistrzw, ktre jako dziewczynka widziaam w willi swojego ojczyma, pana Krima, patrz do serwantek na waciwie moj porcelan sewrsk i miniesk, stpam po swoich perskich dywanach. Kiedy wreszcie mecenas si zjawi, spyta mnie, czy bym z nim czego nie przeksia, czy nie zjadabym z nim drugiego niadania. W ten sposb zobaczyam ponadto, jak suca na srebrnych talerzach pana Samuela Krima przynosi jajka z szynk, Jak do moich sewrskich filianek nalewa herbat jadam te swoimi sztucami z inicjaami S.K. A kiedy potem owiadczyam mecenasowi, e jestem jedyn spadkobierczyni pana Samuela Krima i e przyszam spyta, co pozostao z tak ogromnego majtku, mecenas zwzi szczoteczki brwi, potem unis i pokaza mi obie donie, i powiedzia, e jego rce s czyste, e wprawdzie wszystkie te rzeczy przynosia do niego moja matka, wszystkie te perskie dywany, t miniesk i sewrsk porcelan, te holenderskie oryginay i te sztuce i zastaw stoow, doda, gdy spojrzaam na widelec, ale tego wszystkiego on, adwokat rodziny, uy jedynie w tym celu, aby najpierw oddala wywiezienie rodziny Krimw, potem za, aby przez ca wojn posya caej rodzinie paczki do obozw koncentracyjnych, naraajc przy tym nie tylko swoje ycie, ale ycie caej rodziny, i e wobec tego ma czyste rce. Podniosam si, stpaam po swoich dywanach, patrzyam na swoje oryginay, adwokat chodzi za mn i wyjania mi, e w obecnej sytuacji politycznej nawet owa willa prawnie ju take do mnie nie naley, gdy urzdzono w niej obek, e jedyn rzecz, jaka pozostaa, jest jaki nie dokoczony sweterek, ktry moja matka, Julcia Krimowa, robia na drutach i ktry przed aresztowaniem zostawia u portiera w hotelu ,,Palce... A ja umiechnam si, podzikowaam, mecenas raz jeszcze unis rce i pokaza mi swoje donie, i raz jeszcze owiadczy, e ma czyste rce, a ja odniosam wraenie, e yczyby sobie, abym i ja skoczya tak jak moja mamusia. Wyszam, wliznam si do galaxie 500, pooyam rce i gow na kierownicy... Hej, wy! Hej! Wy tam! zawoaam. Ale ten czowiek z tuczami byda Bajka szed nadal cikim krokiem, nis wiadro, rami mia biae, ale rk opalon. I kiedy tak szed, kady z tych byczkw na ile pozwala mu acuch raz jeszcze pyskiem penym melasy poliza tego pastucha i kade z tych bydlt zostawao ugodzone za kadym tym liniciem, jakby przyjo wit Eucharysti. A ja staam we wrotach obory w socu i niemal dotykalnie oblizywaam jeykiem tych byczkw te mokre spodnie i karmelow bluz, t msk opalon szyj i twarz, niemal dotykalnie i ja stawaam si tym czowiekiem i bdc lizana lizaam. To zreszt caa ja: cukier szczypczykami, ale jak co mi si podoba, to od razu chaps! do ust. To takie proste: umie si pogry we wszystkim, co yje! Ale musz si mie na bacznoci, aby gdy kto umiera, abym wspprzeywajc wraz z nim sama nie wycigna kopyt! A potem poprosiam tego niemoliwego czowieka, czy nie byby tak askaw i nie pojecha ze mn na ydowski cmentarz w lesie. Powiedzia, e nazywa si Apolon. I nad wzgrze i las wzbia si ponad okolice czerwona rakieta, potem rozleg si wystrza, pan Apolon wyj straszak i strzeli w niebo i rakieta tego samego koloru pka i opadaa w rozpryskach na ziemi. A galaxie 500 poddawaa si moim imperatywnym rkom, przejedaam ulicami Pragi. Zatrzymaam si przed starymi robotniczymi domami czynszowymi, przed piciopitrowymi budynkami przypominajcymi wizienia, gdzie do mieszkania wchodzi si wprost z otwartych gankw. Gdy zatrzasnam drzwiczki galaxie 500 i weszam na podwrze, spychacz wciekym czoem wywraca star akacj, akacj, na ktra wspinaam si, kiedy byam maa, bo na tym podwrku bawiam si do dziesitego roku ycia, gdy mamusia 21

miaa mnie jako panna, a pan Samuel Krim oeni si z mamusi, kiedy miaam akurat dziesi lat, kierowca spychacza zatrzyma maszyn, wzi stalow lin, zarzuci j wok pasa starej akacji, a potem ruszy: w korzeniach drzewa zatrzeszczao straszliwie, rzuciam, si biegiem, ale przy drugim skrzydle kamienicy stanam jak wryta: dom nie mia ju dachu, robotnicy stali z kilofami na murach, cegy spaday z oskotem, wrd pyu wspinaam si po schodach, minam pierwsze, drugie pitro, a na trzecim, biegam gankiem, po deskach, ktre koysay si, porcz ju zdjto, nieomal na olep dotaram do drzwi. Sufit kuchni, w ktrej sypiaam i w ktrej si urodziam, by zerwany, ciana pokoju zburzona, na murach stali dwaj robotnicy, ktrzy patrzyli na mnie jak na zjaw. Pod warstwami kolorw rozpoznaam, nasz: w ryczki, rozstawiam dokadnie wszystkie sprzty zawno w kuchni jak i w pokoju, chodziam wrd rumowiska cegie i tynku i pokazywaam, i wyjaniaam robotnikom, gdzie dawno, przed laty, wszystko stao, a murarze musieli usi, oprze si o kilofy, i na przemian patrzyli to na stojc porodku podwrza galaxie 500, to na mnie, i nie mogli ukry zdumienia. Zebrao mi si na pacz. Pobiegam wrd pyu po chwiejcym si ganku, minam podwrze, a obok mnie spychacz, wlk na linie wyrwan z korzeniami star akacj, ktra zaczepia si korzeniami o wrota i wyrwaa te wrota, drzewo nie-dao si oderwa od starych wrt... jakby mnie wlekli na miejsce strace, wszyscy chyba bronili si jak ta stara akacja,, w ktrej gszczu siadywaam, jadam kromk chleba z masem,, siedziaam z koleankami w gaziach i bawiam si lalk. Przed osiemnastu godzinami galaxie 500 ulegaa moim imperatywnym rkom, w lusterku wstecznym widziaam swoj rozradowan twarz oddalajc si od tuczami byda ,,Bajka, a potem pdzc wstecz okolic i drog, okolica bya piknie wystrojona, bo tam, gdzie ja jestem, nawet szare i nudne okolice s pikne, kada okolica piknieje mn, a ja pikniej wszystkimi tymi piknymi okolicami, bo ja nie potrafi ju rozrnia: wniebowstpienie Chrystusa to dla mnie to samo, co odpalenie i start rakiety Atlas, ktrej motory pracuj z si cigu stu szedziesiciu ton. Wczoraj skoczyam czterdzieci lat, w lusterku wstecznym ogldam siebie wstecz a do bawicego si dziecka pod star akacj w Pradze, do dziewczynki, ktra codziennie kupowaa sobie cudown kopert z dziecicym szczciem, myl wstecz i prowadz w przd swoj galaxie 500, i teraz, kiedy dotyka mnie kolano pana Apolona, syszalnie dla mnie zagrzmiao i bysno mi w oczach. A galaxie 500 skrca to w prawo, to w lewo, tak jak wskazuje palcem pan Apolon, na zakrtach wprowadzam wz w polizg i smakuj ten polizg jak. wyszy ad, nad nami i wok nas, i w nas... perspektywa liciastych olszyn i dbw, tunele sosnowych gazi, pasy popoudniowego soca, otwarty widok ponad ki i buczyny, botniste zagajniki i laski. Miaam taki jeden okres, szczliw faz ycia., kiedy musiaam wyda wszystkie pienidze koniecznie przed poudniem, aby po poudniu nie mie ani grosza przy duszy; w londyskim ZOO przy klatce z niedwiedziami spotkaam modego czowieka, stao si to akurat w chwili, kiedy ten niedwied polarny ustawi niedwiedzic przy kracie i tak miesznie kocha si z ni od tyu, e oboje rozemialimy si na ten widok i tak oto poznalimy si, wydaam wszystkie jego pienidze, byo ju dobrze po pnocy, a on mi nagle mwi, e w Chelsea jest taki may park, gdzie pod gaziami srebrnych wierkw ukryta jest maa biaa awka, stalimy pniej przy wysokiej kracie w Chelsea, przy kracie tak samo wysokiej jak ta, co otaczaa polarne niedwiedzie, porodku parku lnia biaa aweczka ukryta pod gaziami srebrnych wierkw, jak na ogromnej harfie gralimy na kopiach ogrodzenia, krylimy wci dokoa parku, w ktrym srebrne wierki to zasaniay, to znw odsaniay t bia aweczk, a wreszcie wrcilimy tam, skd wyszlimy: do zamknitej furtki, do bramy, na ktrej wisia ogromny, wprost krowi acuch, i acuch ten zamknity by na ogromn kdk 22

przypominajc budzik. Stalimy tak zdumieni, zaskoczeni, zdziwieni, przeraeni, stalimy tak jak wwczas, kiedy poznalimy si, przy kracie, mody mczyzna za mn, tak jak owe niedwiedzie polarne w ogrodzie zoologicznym, ale w sytuacji wywrconej na nice rkawiczki, my nie moglimy si dosta do rodka, niedwiedzie polarne na zewntrz, tylko to wysokie ogrodzenie byo takie samo. W foyer hotelu Palce czeka na mnie stary portier. Nie zdziwiam si wcale, kiedy powiedzia mi, e bardzo mu przyjemnie powi7 tac w mojej osobie crk pani Julci Krimowej, ktra mieszkaa ostatnio nie tylko w tym samym hotelu, ale nawet w tym samym pokoju co ja. Ten stary portier by wprost przysypany niegiem biaych wosw na gowie i na twarzy, trzyma klucz i przypomina mi witego Piotra, kiedy tumaczy mi i pokazywa, jak mamusia zbiega na d przed aresztowaniem, jak prosia go, aby przechowa jej nie dokoczony sweter, ktry portier woy do przegrdki pod numerem pokoju, do przegrdki na poczt i mniejsze paczki, jak po wojnie zanis w nie dokoczony sweter na strych, bo kady porzdny hotel i przyzwoity portier przechowuj zapomniane i nie odebrane przedmioty swoich goci przez kilka lat, on jednak na poddaszu ma szafy, w ktrych takie rzeczy przechowuje si przez lat dwadziecia i wicej... I stary portier wspi si po schodach, odemkn strych, otworzy szaf... A galaxie 500 tak jak wskazywa palec pana Apolona skrcaa to w lewo, to w prawo, obok pokych kwiatw w kwanych dbrowach, w cienistych podcieniach osypujcych si rozpadlin, obok jaworw i dbw, kwiatw w gbokich jarach, pod sklepieniami wielopitrowych drzew, obok kwiatw lenych przypominajcych chodne oczy dziwoon. A pan Apolon milcza wci i milcza, wdzierajc si w ten sposb w moj dusz, w serce. Portier pokazywa zapomniane laski i parasole, tuziny krawatw i kamizelek, butw i buciczkw, trzewikw i trzewiczkw, zabawek. I mwi cichutko, e z kadym przedmiotem wie si jakie wydarzenie, ale przyzwoity portier milczy niczym spowiednik dochowujcy tajemnicy. Siedziaam kiedy w Paryu w Caf de la Paix, na tarasie ulicznej kawiarni, o ktrej istnieje legenda, e co sobie tam czowiek pomyli, czego bdzie sobie w duchu yczy, to mu si speni, westchnam sobie, udrczona upaem, w ojczystym jzyku: Ach, gdyby tak kufelek pilzneskiego piwa! I garson, kelner o piknych nogach, odsun mankiet, spojrza na wskazwki zegarka i powiedzia w tym samym jzyku: Madame, ja kocz tu za kwadrans i jeli pani sobie yczy, to tu za rogiem u Louisa jest staroczeski kiermasz, gra orkiestra dta, a pilzneskiego piwa maj tam cae beczki! Mia nie tylko pikne nogi, ale i ciao, ten garson. Teraz stoi na konsoli w krysztaowej kuli mojej katedry, macha do mnie rkami, daje mi oburcz znak, e mnie widzi, kania mi si jak Cassius Clay po zwyciskiej walce, jakby w doniach trzyma moje serce, tak jak i inni mczyni, z ktrymi kiedykolwiek spaam i ktrzy mnie kochali, i ktrym jestem wdziczna, i nie wstydz si ich, bo wspomnieniami wszyscy oni umilaj moj teraniejszo. Stary portier wycign buty, podsun mi je pod nos, abym je moga powcha, i powiedzia, e naleay i nadal nale do pewnego kupca greckiego, ktry cay kraj zaopatrywa w korrzenne przyprawy, tak e nie tylko on i jego walizki, ale nawet teraz, po dwudziestu latach, te jego buty tchn woni egzotycznych przypraw. A potem wycign zakurzony pakuneczek, zdar owijajc go gazet i poda mi ten nie dokoczony sweter przebity dwoma drutami jak serce Chrystusa, zwinity, nie dokoczony sweter-. Podzikowaam mu, byo to co niby rodzima bajeczka o Jasiu, co dosta na pocztku grudk zota, a na koniec nic mu nie pozostao. Portier zamkn swoje skarby, a gdy zeszlimy na d, do recepcji, wycignam druty i obok ksigi hotelowej z nazwiskami cudzoziemcw rozwinam nie dokoczony sweter. I zalniy tam kolczyki mamy, wysadzane drogimi kamieniami i brylantami broszki mamy, i naszyjnik, wszystko to takie, jakie znaam, jakie sama przed lustrem przymierzaam, 23

kiedy mama sza z panem Krimem do opery albo z wizyt. Stary portier i ja bylimy zdumieni, przez kilka minut niczym wita rodzina nad obkiem, w ktrym leao Dziecitko Jezus. Panie portierze powiedziaam prosz sobie wybra jeden z tych piercionkw na pamitk! Kiedy wziam klucz i otworzyam pokj, w ktrym po raz ostatni mieszkaa moja matka, wiedziaam, e w tym miecie i w tym pokoju nie mog ju duej przebywa. Zatelefonowaam, poprosiam o rachunek, popatrzyam na zegar elektryczny ze zwizanymi wskazwkami, czarne sznurowado wisiao jak aobna szarfa. Przysunam st, postawiam na stole krzeso, weszam na krzeso i przeciam noyczkami t czarn wstg, ale zegar ju nie chodzi, czas, ktry wczoraj, na minut przed pnoc sptaam, nie mia dalszego cigu. Potem grska czka z kpami karowatych wierzb i przewitami. Dwa pograniczne niemieckie dworki le w gruzach, zaronite krzewami malin i jeyn. Kiedy byam maa, czytaam niemieckie bajki i legendy. Gdy nadejdzie Boe Narodzenie, na pewno nad tymi opuszczonymi domostwami w pogranicznym lesie nada- unosi si bdzie baj,kowy Knecht Ruprecht ze swoim workiem, do ktrego wrzuci obcite gwki dzieci, co to przykadaj sobie do oka ciekawsk dziurk od klucza i podgldaj, jak rodzice stroj choink 4 przygotowuj prezenty, nadal nad tymi zburzonymi budynkam- w lesie pdz po nocnym niebie baniowe srebrne sanie cignite przez srebrne jelonki, a w tych srebrnych saniach siedzi Jezuskind i jedzie na polank, aby pod patronatem witego Huberta, przy udziale wszystkich zwierztek, sdzi zych gospodarzy, ktrzy w cigu tego roku le obchodzili si ze zwierztami domowymi. Pniej galaxie 500 zatrzymaa si na brzegu sztucznego jeziora, zaporowej kauy pord lasw. Pan Apolon wyskoczy i ruszy swoim dugim pasterskim krokiem nad ten wielki leny staw. A ponad lasami wzbia si na niebo czerwona rakieta, potem rozleg si wystrza i rozpryski rakiety posypay si na wierzchoki drzew. Pan Apolon wyj z kieszeni straszak, wystrzeli i czerwona rakieta odpowiedziaa. Stara droga prowadzia na leny cmentarz ydowski, droga niknca w wodzie jak lady opon samochodu, ktry wzbi si w powietrze. Jakby ta droga prowadzia prosto do nieba. ydowski cmentarz leny, ktry poow znajdowa si na ldzie, drug za poow pod wod zapory. Pan Apolon blaszanym grzebykiem przyczesa wosy nasiknite melas, po czym usiad na pieku i z gazki wierzbowej struga sobie fujark. A galaxie 500 opucia Prag, wracaa tam, skd wyjechaa, wracaam do Bajki jak dua wskazwka zegara, wskazwka spieszca si, aby pokry si z ma wskazwk, aby wskazwki znalazy si jedna nad drug albo nad sob, jak o pnocy albo w poudnie. Przed Pilznem zatrzyma mnie autostopowicz, mody chopak z zielonym plecakiem; by pijany, ale ja tego nie zauwayam. I w miar jak trzewia, zaczyna by naprawd pijany. Z niezwykym zapaem opowiada mi, e w tym kraju piramida kroczy do gry podstaw, e robotnicy zajmuj wysokie stanowiska, a inteligenci z dwoma doktoratami myj okna. I w miar jak trzewia, zaczyna by tak pijany, e zapomina podstawowych sw, wymagao to od niego niemaego wysiku, aby przy mojej pomocy przypomnie sobie, jak mwi si: st, krzeso, ko. Zaprosiam go na kieliszek, a kiedy napi si do syta, przesta si zatacza i znw umiecha si i mwi z niewiarygodnym wprost zapaem i ironi. Potem ni std, ni zowd otworzy zielony plecak, przeraziam si, 'bo w tym worku znajdowao si rowe wymi krowie ze sztucznego tworzywa, i modzieniec powiedzia mi, e zamiast studiowa na uniwersytecie, chodzi z tym sztucznym wymieniem i uczy wieniakw, jak najlepiej doi krowy i w ten sposb umacnia pokj nie tylko w powiecie, ale w caym kraju i w Europie, i na caym wiecie, ze nazywaj go Sztuczny Cycek. I uj strzyk, i poucza ironicznie, e to jest prawa rczka, a to lewa rczka, a ten przedni lewy strzyk, a to tylny prawy strzyk, a to znw prawy przedni strzyk, a to tylny lewy strzyk. Boso weszam w t cmentarn wod i 24

odczytywaam hebrajskie i niemieckie napisy na pomnikach ydowskiego cmentarza lenego, ktry agodnym stokiem zanurza si w jezioro, z brzegu odzywaa si wierzbowa fujarka, dwa powtarzajce si natrtnie tony... Johanna Rubin, ge-boren owy, Regina Wahle, geboren Stiedry, Cilly Elend, Em-ma Fischl, geboren Siberstein, Henriette Bodanzky, geboren Bejkowsky, Eli Karniol, Pauline Bondy, Clara Piesen... i w blasku soca, ktre wanie zachodzio, pyty nagrobkowe zstpoway w wod i brodziy jak wojsko przeprawiajce si przez rzek. Galaxie 500 mina miejscowo o nazwie Srebro, a ja z powan min zwierzaam si autostopowiczowi, ktry w miar jak zaczyna trzewie, stawa si przeraliwie pijany, e ostatnio jako kiepsko widz, e od czasu ostatniej katastrofy jedno oko mam tak poharatane, e widz na nie rwnie le, jak na to drugie oko, ktrego omal e nie straciam, kiedy rozbiam doszcztnie galaxie 500, tamt, ktr miaam przed t, prosiam autostopowicza, aby mi pomaga rozpoznawa przedmioty, mur cmentarny braam za pas mgy, stojcy na drodze walec parowy za strzp oboku, skaryam si, e od czasu, jak przed rokiem ledwie wyszam z yciem z katastrofy, jako kiepsko mi si galaxie 500 prowadzi. I autostopowicz wytrzewia, podzikowa i owiadczy, e ju jest na miejscu, wysiad, zatacza si ze sztucznym wymieniem, ktre sterczao mu z zielonego plecaka. Prawie na samym kocu cmentarza spostrzegam czarny pomnik z dwiema zotymi ucitymi rkoma, dotykajcymi si kciukami i odstawionymi palcami serdecznymi. A za inn wci ta natrtna kwinta wierzbowej fujarki, wci ta wierzbowa kwinta. Zamoczyam sobie spdnic. Wrciam na brzeg. Kiedy wjechaam teraz w pograniczny las, ujrzaam na poboczu chopca ze szkolnym tornistrem na plecach, wanie wyj z kieszeni straszak, unis go i wystrzeli, i czerwona rakieta wzniosa si ponad lasy, rozprysa si i jej szcztki opaday pomidzy drzewa. Zatrzymaam si. Domyliam si, e nie moe to by kto inny, jak syn pana Apolona. I z odlegego lasu wzbia si ponad wierzchoki drzew i bysna w odpowiedzi na niebie czerwona rakieta, i wybucha, i opadaa w rozpryskach na ziemi. Chod, Apolonie powiedziaam wezm ci ze sob. Usiad obok mnie, wosy mia takie same i tak sam twarz jak ten czowiek z tuczami byda w Bajce. Spytaam, co robi mama, ale chopiec powiedzia, e mamy nie ma, e jest sam z tatusiem, e kiedy idzie do szkoy albo z niej wraca, zawsze pord gbokiego lasu daje ojcu znak, e znajduje si w drodze do szkoy, i e tatu zawsze mu odpowiada takim samym straszakiem. Gdy galaxie 500 zatrzymaa si przed tuczarni Bajka, chopak podzikowa i wszed do budynku. Weszam do obory, ale po byczkach ani ladu. Obora bya pusta. Przeprosiam modego czowieka, ktry sta oparty o futryn wrt i czyta jakie urzdowe pismo, czyta je ju chyba po raz setny, bo papier opatrzony urzdow pieczci by okropnie pomity, spytaam, kiedy skoczy czyta, gdzie jest pan Apolon. Powiedzia, e pan Apolon siedzi w gospodzie we wsi Bajka i pije, bo zabrano mu byczki do rzeni. Powiedziawszy to, raz jeszcze zaczai odczytywa ten papier, w ktrym informowano go, e ma odsiedzie jaki wyrok. Zawrciam galaxie 500 i ruszyam do wsi. Pan Apolon siedzia na pniu jak faun, z okciami opartymi na kolanach i z fujark w palcach. Rozpiam guziczki stanika, cignam zsuwak spdnicy. A potem staam naga, kwinta wierzbowej fujarki uderzaa w upkowy zmierzch. Wbiegam w wod opryskujc hebrajskie i niemieckie napisy na pomnikach wrd poziomek. Zanurzyam si i tak jak pywaj dzieci, odpychaam si jedn nog, wyawiaam z dna kamyczki i kadam je na ramionach nagrobkw, coraz to bliej i bliej tych zotych ucitych rk na czarnym tle. A potem klczaam po szyj w wodzie i czoem dotykaam tych zotych odcitych ramion, doni i palcem namacaam imi i nazwisko na pycie... Nathan Krim Rabiner... Pooyam swoje rce na rkach zotego rabina, ktry pod moimi kolanami lea w chodnej, rozmikej od wody ziemi, mj dziad, ojciec mojego ojczyma, rabin optany ide 25

chasydyzmu, ktry na staro olep, co uwaano za szczegln ask, lepy rabin, ktry na emeryturze zaprzyjani si z katolickim dziekanem, rwnie ju w stanie spoczynku, i obaj opowiadali sobie nawzajem soczyste, pieprzne anegdoty, a pod wieczr, kiedy wracali z przechadzki, dziekan zaglda w owietlone okna i opowiada mojemu dziadowi, czego on tam nie widzi: e dziewczyny i kobiety rozbieraj si do snu i do mioci. Zatrzymaam swoj galaxie 500 przed jedyn gospod we wsi Bajka, gospod, ktra rwnie nazywaa si Bajka. W kciku przy kontuarze siedzia pan Apolon, wci w tym swoim zalinionym ubraniu, ktre lnio jak ze szka. Siedzia melancholijnie, z wycignitymi nogami, i tpo wpatrywa si w ziemi, wypi, zezowaty kelner przynis mu nastpn szklank. Wyprostowaam si i oparam plecami o pomnik. Woda sigaa mi po pas, zote rce rabina dotykay moich bioder. Dwik fujarki ucich. Panowaa iskrzca si cisza, przypominajca obmacywanie dziecicymi paluszkami i przeczucie zawartoci zaklejonej koperty z dziecicym szczciem. Usiadam na krzele i wpatrywaam si w twarz tego piknego czowieka, do ktrego tu wrciam. Kdzierzawe wosy spaday mu na twarz niczym diabelskie rki, zupenie tak samo jak przedwczoraj, kiedy staam naga w cmentarnej wodzie, a on patrzy na mnie. Potem zacz si rozbiera, tak e oderwa wszystkie guziki od zgrzebnego kaftana. Mia biae, starozakonne, nie dotknite socem ciao. I wbieg do letniej cmentarnej wody. Pooyam do na wierzchu jego sodkiej od melasy rki, patrzyam w jego patrzce gdzie indziej oczy, cigle widzia to przed sob; jak po poudniu wydaje rzenikom czterdzieci byczkw, widzia, jak byczki spogldaj na niego z wyrzutem, sysza ich rozpaczliwe gosy wzywajce, aby pospieszy im z pomoc, ale on nie mg, bo przecie tuczy byczki na ubj! Mj lec dotyka wierzchu sodkiej rki. Dzi stpaam po swoich ?erskich dywanach, patrzyam na swoje oryginay, na swoj iniesk i sewrsk porcelan, jadam swoimi sztucami ze swoich srebrnych talerzy. Porodku gospody Bajka siedziaa przy stole maa cyganeczka * Pisaa litery w zeszycie, pomagaa piru jzyczkiem, pogrona w szczelnym dzwonie niewiadomoci. Skarb w nie dokoczonym swetrze mamy. I c z tego? 'A potem czuam z jednej strony chodne rce rabina, a z drugiej te opalone rce czowieka z tuczami byda, biegnce fale omyway hebrajskie i niemieckie napisy, a moje ustokrotnione rce jak jzyczki byczkw wdroway po biaym ciele mczyzny, mj jzyk oblizywa sodkie od melasy wosy i twarz tego niewiarygodnie piknego czowieka, i staam si witem, uroczystoci, byskawic, ktra z grzmotem zszywa rozdarte chmury, staam si drog wspinajc si gwatownie w niebo. I nieskoczono objawia mi si pod postaci pyncego nasienia. A potem schyliam si, wyowiam z dna paski kamyczek i pooyam go na ramieniu czarnego pomnika. Niechaj chroni mnie wiato jego zasug, zasug mojego dziada, ojca mojego ojczyma, mj zegarek wskazywa p do szstej, zegar z kukuk nad kontuarem wskazywa trzy na dziesit, ale wanie wy-kuka trzeci. A zegar na zalanej socem wiey kocielnej naprzeciw gospody Bajka wskazywa kwadrans na drug, ale bi dwunast. W sionce grupa mczyzn otaczaa grajcych w fer-bla, sami roli chopi tworzyli mur cia, tak e ci nisi na prno wspinali si na palce. I tak oto byli skazani na informacje, jakich im udzielay te wielkoludy. Ale te informacje wcale owych pdrakw nie zadowalay. Spierali si, kcili, a w kocu z powodu tych informacji zaczli si bi. A potem do gospody wbieg synek pana Apolona krzyczc: Tatusiu, nowe cieltka przywieli! Galaxie 500 suchaa moich imperatywnych rk, tu przy mnie siedzia synek pana Apolona, a obok niego pan Apolon. W tuczami byda konwojenci i kierowcy przystawili ju ukone schody. Pan Apolon otwar wrota obory i cieltka zbiegy w d, pan Apolon i jego synek wycigali do nich rce 1 cieltka lizay te wycignite rce, wygodniae ssay palce, 26

oblizyway donie. Weszam do obory i wycignam rce i wystraszone zwierztka caoway mnie, a ja gadziam je i prowadziam do obw. Pan Apolon by wzruszony, paka ze szczcia, popatrzy na mnie i w tuczami byda Bajka raz jeszcze objawia mi si nieskoczono. Kurz i kamienie na podwrzu byy mi drogie jak zoto. Wrota, w ktre i poprzez ktre wchodziy cielta, te wrota byy kocem wiata, widziaam przez nie drzewa na podwrzu, zielone drzewa, ktre wprawiay mnie w zachwyt, a uroda i sodycz przyspieszay bicie mojego serca i uniesienie ogarno moje zmysy, tak niezwyke to byo i cudowne. Kilkoro bawicych si na podwrzu dzieci, dziewczynek i chopcw, wydawao mi si igrajcymi klejnotami. I wcale nie chciaam wiedzie, e te dzieci urodziy si, ani e musz umrze, bo w tej chwili wszystkie rzeczy pozostaway takie, jakie byy i gdzie byy. Wieczno objawia mi si w blasku tego zachodzcego dnia, za kad rzecz i za kad osob ujrzaam co nie majcego koca. To odpowiadao moim oczekiwaniom i budzio moje pragnienie. Ten budyneczek znajdowa si w Edenie albo wzniesiono go w niebie, tak jak uczy mnie przed laty srebrno-usty czowiek, Tomasz Traherne. Niechaj chroni mnie wiato jego zasug! Postscriptum Legenda ta powstaa jako sublimacja wydarzenia, o ktrym mi kiedy opowiadano. Julcia Kominikwna, crka praskiego kupca i komisanta praskich rzeni, ktra na wiosn 1939 roku studiowaa w Paryu i mieszkaa w hotelu ,,Ritz, w przeddzie owego tragicznego dnia w marcu 1939 roku otrzymaa telegram: ^Natychmiast wracaj do domu!, a kiedy zarezerwowaa ju sobie miejsce w samolocie, zbiega do foyer hotelu ,,Ritz i po zastanowieniu zdja brylantowe kolczyki, piercionki i broszki i zawina je w nie dokoczony sweter, ktry wanie robia na drutach, i portier ten nie dokoczony sweter woy do przegrdki pod numerem jej pokoju. Julcia nie wiedziaa i nie moga wiedzie, e samolot, ktrym przyleciaa do Pragi, by ostatnim samolotem, e Niemcy wkroczyli do Pragi i zajli cay kraj, e jej krewni szli kolejno do obozw koncentracyjnych, e ona wraz z matk tak dugo nosiy do krewnych oryginay i drogo-* cenn porcelan, dopki do obozu koncentracyjnego nie powdrowaa jej matka, a w kocu ona sama. Po zakoczeniu wojny tylko ona jedna wrcia, odwiedzaa swoich znajomych i stpaa po swoich dywanach, patrzya na swoj porcelan, na swoje oryginay, ale nie dostaa nic, znajomi bowiem twierdzili, e posyali paczki. A potem Julcia przypomniaa sobie hotel Ritz, poprosia o pozwolenie. Kiedy stana w foyer hotelu Ritz, zauwaya od razu, e jest tam ju inny portier. Przedstawia mu si, wyjania, o co idzie, portier powiedzia: tak, zanim stary portier poszed na emerytur, przekaza mu nie dokoczony sweter i portier sign do przegrdki, i wyj ten nie do-r koczony sweter, i poda go Julci, ktra rozwina ten niedo^ koczony sweter, i na dnie hotelu Ritz zalni may skarb r zupenie jak w bajce. I Julcia powiedziaa: Panie portierze, prosz sobie wybra jeden piercionek na pamitk. Przeoy Andrzej Czcibor-Piotrowski Chrzciny 1947 Usiad w rowie przy drodze. Soce ju zaszo, ale gwiazdy jeszcze si nie ukazay. Siedzia w rowie i patrzy, jak po szosie pdz auta i motocykle. Teraz jedno auto zapalio mae wiata, a wz, jadcy naprzeciw, zrobi to samo. Tak zacz si wieczr na szosie, a wszystkie pojazdy skrapiay asfalt przed sob skromnie opuszczonymi wiatami. Potem pierwsze auto wczyo due wiata, i reflektory spryskay wapnem wszystkie drzewa w alei. Tak na szosie zacz si wieczr. Widzia, jak przejeda owietlony autobus, jak si zatrzymuje, a potem odjeda z dwoma rubinowymi wiatekami z tyu. Wiedzia, e to jest jego autobus, 27

ktry mia go zawie do miasteczka, gdzie zamwi nocleg, ale siedzia dalej w rowie przy drodze i patrzy, jak na szosie krzyuj si reflektory, mrugaj czerwone wiateka kierunkowe, uprzejmie wymijaj si w przerzutach przednie wiata, a tylne wiateka oddalaj si jedne od drugich. Tu za nim zaczyna si gboki las. Na skraju bielaa ciana leniczwki, z ktrej wysza teraz zapalona lampa z zielonym abaurem, koyszca si w rytm krokw tego, kto j nis i nie by widoczny. Teraz ta lampa znikna za krzakiem i znowu si ukazaa, by znikn. Kto te tu chodzi z naftow lamp koo domku na skraju gbokiego lasu? pomyla. Ale zza zakrtu szosy wychyny dwa reflektory, ktre na chwil go olepiy. -./ . Zaskrzypiay hamulce. Podwie pana? spyta przyjemny mski gos. Chyba tak odpowiedzia, podpar si rk o skraj rowu i wyskoczy na drog. Potem schyli si, wlizn do auta i usiad obok kierowcy. Dokd pan jedzie? spyta szofer. Tam, dokd i pan. No to mamy jedn drog rozemia si kierowca. Opuci szyb drzwiczek, wystawi do pod wiatr i z rozkosz poczu, jak chodne wieczorne powietrze przecieka mu przez palce. Pachnie jak matczyna szafka z zioami. Czy to dbowy las? Bukowy... Szkoda. Moj ulubion i szczliw kart bya zawsze dziewitka odna rzek podrny. Syszy pan nastawi uszu szofer to Ziindapp! adnie chodzi, syszy pan? Jak BMW i dalej nasuchiwa warko-r tu zbliajcego si motocykla. Kiedy ich mija, bysna rur wydechowa. Ziindapp stwierdzi z satysfakcj podrny. Kim pan jest? zapyta kierowca. Oferuj pogrzeby. Ho, ho! Tak. Kochacie swoj mamusi? Kochacie swego tatusia? Opacie im z gry pikny pogrzeb w Arimethe wyrecytowa, po czym innym ju gosem doda: To firma, ktr re^ prezentuj. Serio? zdziwi si szofer i mocniej uj kierownic. Daleko na szosie kica dziki krlik, nagle znieruchomia, zapatrzy si w reflektory. Wytrzeszczy oczy. Kierowca doda gazu, ale krlik otrzsn si z czaru wiata, gow naprzd skoczy do rowu i biaa kreseczka znikna w bezpiecznej ciemnoci. Cholera! uly sobie szofer. A mg mie pikny pogrzeb zauway pasaer. W rondlu, bogato ozdobniony przysmaan cebulk, czosnkiem, sonink, bobkowym listkiem, paroma ziarnkami pieprzu, wieymi korzeniami... ... i szczypt muszkatu doda szofer. Ale tak czy inaczej, nie wierz panu. Wie pan co? Ja pana podwioz, a pan mi za to zaproponuje pogrzeb. Zgoda odrzek czowiek, ktry oferowa pogrzeby. A kto to s umarli? Umarli to ci, ktrzy byli przed nami zamia si szofer. Doskonale! A zatem kt by nie chcia mie piknego pogrzebu? Wcale mi na tym tak bardzo nie zaley. 28

Ale z pewnoci, jak kady czowiek, chciaby pan, aby pana odejcie do wiecznoci odbyo si tak, by jeszcze w dziesi lat pniej ludzie sobie opowiadali: E, dzisiejsze pogrzeby to ju nie to, ale jakie dziesi lat temu mia pogrzeb taki jeden jak to on si nazywa? To by pogrzeb! A jak tak na pana patrz, to dla pana nadawaaby si wietnie trumna typu sarkofag egipski, wzr numer siedem. Mwi panu, lepiej zapaci z gry, przyjemniej si potem umiera. Z rowu wyskoczy baant, pikny ptak ze strojnymi pirami i szmaragdowymi oczyma. Zapatrzy si w reflektory, zdziwiony podnis jedn nk i zafascynowany wpatrywa si w zniewalajce wiato. Szofer szarpn kierownic, natychmiast wyrwna, ale baant wzbi si w gr, pstre kolory jego pir przesypay si przez reflektor, ptak mocnym machniciem skrzyde mign tu koo okna, zawieciy dwie poziome nki i uniosy si w mrok. Psiakrew! sykn kierowca. Uratowa si! odetchn z ulg pasaer. Ulecia z blaszanej trumienki i w ten sposb oddali swj naturalny koniec, uwietniony tymi samymi honorami, jakie szykowa pan dla krlika. A do szpikowanego baanta... gazka tymianku pycha! podnis palec. Ale szofer uparcie milcza. A potem od tyu przedary si naprzd dwa silne reflektory zmieniay wiata i pokazyway, e chc ich wymin. \ No chod, chod zachca szofer, macha rk w kierun-. ku olepiajcego wiata, zjecha na sam skraj szosy i doda: > To Ford, mleczarz! W tej samej chwili migna srebrna cysterna i szybko si oddalia. Cignie dziewidziesitk z uznaniem stwierdzi szofer i z gonym miechem zacz opowiada: Na gwnej szosie, tam zza zakrtu schodzi z pola jeden chopek z krowami... Nadlecia taki wanie Ford, wpad przed zakrtem w polizg, cy-> sterna si urwaa, przeleciaa nad chopem i roztrzaskaa si c drzewo, a ten chop o may wos byby si razem z krowami utopi w mleku. Kiedy odczeka, a zblednie wizja tego mlecznego potopu, rzek: No i jak to bdzie z moim pogrzebem? aobna komnata suto wybita czarnym suknem, przed pa-! sk trumn byszczcy czarny krzy. Trzydzieci sze wier^ kilowych wiec. yczy pan sobie, eby konie przy karawanie miay odwitne piropusze? Dopata za taki piropusz wynosi pidziesit koron od konia. Nastpnie... Dosy, ju panu wierz. Ale sdzc ze sposobu wyraania si... Kim pan by przedtem, zanim powici si pan temu smut-i nemu zajciu? Kocielnym. Ho, ho! szofer unis rce i uderzy nimi o kierownn c. To ju troch za wiele jak na mnie! A co pan robi przed^ tem, zanim pan zosta kocielnym? Zawodowy szuler. Trzymaem bank w oko. Tak dugo od-* grywaem rol Opatrznoci, a raz przechodz obok kocioa i myl sobie: Co te oni tam robi? A kiedy zobaczyem, jak; wikary suy do mszy, mwi sobie: To jest zajcie dla ciebie, No i byem kocielnym... teraz najchtniej bybym nim znowu... Z zaroli wybiega sarenka, przesadzia rw i biega przez, szos. Nagle obejrzaa si i zapatrzya w reflektory. Szofer do-! da gazu i poprawi si na siedzeniu. Sied pan prosto, bo mi pan szyb czoem wypchnie! A sarenka bya coraz wiksza i wiksza, teraz ju prawie ' dotykaa nosem reflektorw. .; Szofer szarpn kierownic, zagarn sarenk botnikiem i u-kiem odrzuci j do rowu. Nadepn na hamulec.

29

Potem, odwrcony gow i tuowiem do tylnego okienka, zacz si cofa. Zatrzyma wz. W wietle reflektorw rozpywa si niebieciutki dym z przegrzanego silnika. Byo cicho. Wyskoczy, z kieszonki drzwiczek wycign kordelas, poda pasaerowi latark i rozkaza: wie! Rozejrza si, szosa bya pusta, tylko tu i tam spada zakosami rdzawy li. W rowie leaa na boku sarenka, wierzgaa kopytkami w opadym listowiu i kopaa czarn ziemi. Kiedy zobaczya mczyzn i znowu olepio j wiato, chciaa uciec od swego obolaego ciaa. Przewalia si wic par razy z boku na bok, beczc aonie. Potem ucicha z oczyma szeroko rozwartymi, z czarnego pyska chlusna krew. Szofer rozejrza si na obie strony, nikogo na szosie nie byo. Oceni sytuacj, potnym susem rzuci si na zwierz i przygnit je do ziemi. Ale sarenka bya silna, uniosa cikiego czowieka w gr i usiowaa go z siebie strzasn. Wgniata j w opade licie, a ona par razy polizaa go po wosach, jakby prosia o lito. Uwolni rk, bysn kordelas i wbi si midzy ebra, w serce. Dopiero teraz sarenka zrezygnowaa; wycigna si bezsilna i zwiotczaa, z oka spyna jej za wielka jak brylant. Przyklkn, potem podnis si z trudem, uama ze wierka gazk, rozszczepi j, jeden kawaek woy sarence do pyska, drugi za do miertelnej rany w boku. Teraz szybko! zawoa i podbieg do auta, chwyci z tylnego siedzenia koc, rozpostar go na ziemi, dwign sarenk i delikatnie zoy j na tym kocu, niby pice dziecko. Potem zwiza koc w wze i zanis do auta na tylne siedzenie. Kiedy siad ju za kierownic, rozmyli si, wrci do rowu, butem wygadzi lady walki i rkami zgarn stos lici... Nacisn gaz, a kiedy auto ruszyo, rzek: Nie uwierzy pan. Jak rbnie kopytkiem, rozpata pana przez ubranie jak najostrzejszym noem. Biedactwo! rzek czowiek, ktry oferowa pogrzeby. Nad polan wisia mosiny ksiyc. Kierowca by ogromnie podniecony i usiowa zamaskowa to rozmow: Trudno wprost uwierzy, o co to dzisiaj ludzie si modl. Tam, u nas w miecie, modzi chopcy wamali si w nocy do kocioa, zapalili wiece na gwnym otarzu i sami sobie suyli do mszy! Jeden piewa: Boe, spraw, aby wolno nam byo taczy boogie-woogie, spraw, Panie, aby nam wolno byo taczy boogie-woogie. A tamci odpowiadali mu chrem: Spraw, Panie, aby nam wolno byo taczy boo-gie-woogie, amen! Spraw Panie, aby nam wolno byo taczy boogie--woogie... I odprawiali t czarn msz, rozbili szafy i ubrali si w mszalne ornaty i pluwiay, potem chcieli gra melodie dezowe na organach, ale zamiast guzika od organw elektrycznych ktry z nich nacisn guzik od elektrycznych dzwonw, ktre zaczy bi... Powybiegali ludzie koci owietlony... Zajrzeli przez dziurk od klucza a tam chopaki biegaj w ornatach... Wyamali drzwi, ale modziecy zwiali bocznym wyjciem. Jeszcze na drugi dzie w poudnie kocielny zbiera ornaty porozwieszane na wierzbach za miastem... nad potokiem mia si szofer. Jedn rk prowadzi wz, a drug sign za siebie i dotkn sarenki owinitej w koc. Nie yje rzek i zadowolony doda: Raz to mi jeszcze w jakim przedmiertnym skurczu rozprua kopytkami skrzane siedzenie a do spryn. W kwadrans potem, jak j pooyem. Ale co robi z modymi ludmi? Jak im si nie da tego, czego chc, to wezm sobie sami... Mj Boe, niech wic ju sobie tacz to boogie-woogie, no nie? 30

Wyjechali z lasu, ksiyc owietla pagrkowat okolic, a auto zbliao si do duej wsi. Potem pierwsza latarnia, a pod ni dwaj modzi chopcy oparci o ram roweru, palcy papierosy i rozmawiajcy z sob, troch dalej na zwalonych kodach kto potar zapak i blask owietli rondo kapelusza, a z zabudowa gospodarczych sycha byo pobrzkiwanie acuchw i porykiwanie krw. Jestem na miejscu rzek szofer jeli pan chce, moe si pan przespa w gospodzie, maj tam pokoik. Zahamowa przed jednopitrowym domem. Wszystkie okna byy owietlone, a przez ciany przenikay dwiki starego gramofonu. Wysiedli i kierowca starannie podkrci okno. Nie jestem uwalany krwi? spyta. Niech pan pokae powiedzia czowiek, ktry oferowa pogrzeby, i w wietle latarni przyglda si szlachetnej twarzy tamtego. Tutaj troch rzek, wyj chusteczk, polini i otar wilgotn jeszcze krew. Kierowca szepn: To moje kusownictwo strci mnie jeszcze kiedy z niebios. Panie, pokrop mnie hyzopem, niechaj nad nieg bielszym si stan... Et cum spiritu tuo odpar jego twarzysz podry. Na pierwszym pitrze otworzyo si okno i jaka kobieta w czarnej sukni i biaym fartuchu wychylia si, spojrzaa na auto, potem na kierowc... rozoya szeroko rce, odwrcia si i radosnym gosem zawoaa w gb pokoju: Ksidz proboszcz ju przyjecha! Moemy zaczyna chrzciny! Przeoya Emilia Witwicka Gdzie si podziaa duma Francuzw?! Ludziei kochani! Speidel, von Manteufel i Guderian, ten stary awanturnik... na konferencji w Paryu! Ja tego nie przeyj! Powoli zoy gazety, te trzy gazety, ktre znalaz w starych papierach, gazety, z ktrych rozumia zaledwie imona i nazwiska, i wysiad z tramwaju. ^ Tu za rogiem wszed do mleczarni, gdzie codziennie kupowa mleko dla kotw. Ile wy tam macie tych kotw? spytaa mleczarka. Ile? Szkoda, e pani nie bdzie przy tym, jak za chwil otworz magazyn! Jeeli nie zd uskoczy, to mnie ta nawanica kocurw przewrci. Ale syszaa ju pani? Co? Straszny poar w przystani na Holeszovicach dzisiejszej nocy. Statek ze zboem si pali, a ponce ziarna pryskaj na wszystkie strony, tak e straacy ju nawet nie gasz tego statku, tylko ssiednie dzielnice: Libe i Bubny. Okropne nieszczcie! Tego tylko brakowao zaamaa rce mleczarka. Ale ile macie kotw? Dziewczyno... o pardon, askawa pani... niewiele. Teraz, jak nam sze kocurw wpado w sza, bo im si od miauczenia w gowie pomieszao, zostao tylko dwanacie. To zupena katastrofa, kiedy kota miaukot opta. Wazi wtedy choby na sufit. Miaukot? Tak jest. Sama pani szanowna wie, co to za mka taka tsknota, miaukot, jontoforeza natury... Ulubiona zabawa zwierztek w figle-migle. A co to takiego? No, pani wybaczy... zwierztka te lubi si bawi w tat i mam. A taki kocur to istne dynamo. 31

Dwanacie kotw! A moje dzieci nosz wam tam makulatur. Tylko tego brakuje, eby i te koty oszalay. Poksayby ca ulic! A tak, poksa to by poksay. Hanta pogrzeba w teczce i wycign wosk Unit. _ -Wanie... gdzie tu w gazecie byo... Tak, tu... o wylewie P du A tutaj, e ksi Monaco oeni si z tak amerykask glizd filmow Grace Kelly... pardon, gwiazd... o, tutaj o tym 'sza! We Florencji sfora kotw dostaa wcieklizny: W Ufizi ksay fe koty pitnastu Niemcw, ktrzy zwiedzali akurat galeri obrazw. Nawet baedekery poszarpay im w drobny mak. ,_ Ja na to nie pozwol. Jeszcze dzisiaj zamelduj o wszystkim w komitecie rodzicielskim rzeka mleczarka, podrzucia gow i zapatrzya si tsknie na ulic... Przed ubezpieczalni czeka kasjer. Panie Hanta, wczoraj posalimy wam druki przekazw pieninych. Tak. No i co? Co? Mylelimy, e te przekazy, comy je wam posali, s ju niewane. A tymczasem te uniewanione zostay u nas kasjer wskaza w kierunku ubezpieczalni. A te wane oddalimy na makulatur. Nam to nie przeszkadza... papier jak papier pocieszy go Hanta. Nie rozumiemy si. Czy mona by je jeszcze wymieni? Wykluczone, wszystko ju zapakowane. A gdzie s te paczki? Sam chciabym wiedzie. Jeszcze wczoraj zabrali je autem do papierni. Do ktrej? To zaley, do ktrego auta te paczki zaadowali. Postaw pan krzyyk na tych przekazach. atwiej byoby znale pi-ciolistn koniczyn albo kwiat paproci. Ja zo zaalenie. To moe pan zrobi. Ale u nas, jak si czego szuka, to nigdy si nie znajdzie. Za to znajdzie pan fur innych rzeczy, takich, co by si nikt nie spodziewa. Byo to zaraz po rewolucji, pakuj ja papier w piwnicy, gdzie na Letnie, zgarniam szpargay grabiami, a tu nagle... Zgadnij pan, co tam byo? Przekazy! ucieszy si kasjer. Gdzie tam! Buty z cholewami, buty! Zarzucam znowu grabie, a tu martwy scharfuhrer, jeszcze z rewolwerem w rku. Oficer, niegdy boyszcze niemieckich praczek, ozdoba hitlerowskich burdeli... a teraz trup. Co tu z nim robi? myl sobie. Wrzuciem go do skrzyni z trocinami, oboyem i nakryem z wierzchu papierem, udeptaem i zwizaem podwjnym drutem... i poszed ten scharfuhrer do papierni, tak jak te paskie przekazy. Tam przecinaj druty i wrzucaj toto do kadzi z kwasem. Moliwe, e wtenczas par setek osb przeczytao Czeskie Sowo wydrukowane na niemieckim narodowym socjalicie. To ci historia, co? No... kichn kasjer. Sowo daj, wita prawda. Albo na przykad pakowaem kiedy papier w podziemiach Banku Narodowego. Jest tam jak moe panu wiadomo takie pomieszczenie, do ktrego przez sufit wpadaj podziurkowane, wycofane z obiegu banknoty. Pracowaem w masce na twarzy, w chmurze pyu milionw. Forsa tam leci z sufitu, dziurkacze przyjemnie stukaj... no i wpado mi co wtenczas do gowy, wic pytam gwnego kasjera: Nie brakowao wam tu kiedy w kasie miliona? I wiesz pan, co mi powiedzia? 32

Nie... przestraszy si kasjer i serce zaczo mu wali jak motem. Powiedzia: Panie Hanta, brak miliona to ja wykryj od razu. Ale nie daj Boe, eby brakowao dwudziestu halerzy, czasami to szeciu ludzi szuka wtedy przez tydzie... Kasjerowi mrowie przeszo po grzbiecie i znowu kichn. Tak to jest rzek Hanta. Ale ciekawa rzecz, e kademu co chwila co ginie. U nas to ludzie przez pomyk daj tyle rnych rzeczy na makulatur, e gdyby wszystko to zebra do kupy, byby z tego may bazar: radio, ktre przez pomyk . przyniosy dzieciaki, cay wybebeszony silnik forda, buty, paszcze, dziesitki bilansw, talony na benzyn i przekazy pienine. Ale najgoniejsza historia to bya wtenczas, jak do piwnicy razem z makulatur wsypali przez pomyk brylantw za ptora miliona. Siedmiu detektyww przerzucao papierek po papierku ca piwnic. Dziewidziesit kwintali. Tydzie to si cigno, ale nic nie znaleli. Kasjer kichn znowu, a sobie nasmarka w rk. Nie masz pan chusteczki? Nie, zapomniaem wzi... To czemu pan zaraz nie mwi? Jutro przynios panu, jako skromny upominek, cay tuzin. Jak u nas likwidowali synagogi, to Niemcy przywieli nam tego z dziesi cetnarw tych ichnich chorgiewek, chaatw i pieluszek. Z pocztku darlimy to sobie na onuce, ale potem pocilimy na chusteczki i rczniki. Ja... zachichota Hanta mam w bieliniarce wypraw dla dwch oblubienic. Z samych chorgwi uszya mi onka dwa tuziny gaci. A co chusteczek! Do koca ycia! I to jeszcze musiabym chyba smarka kwasem siarczanym. Panie, jak w to si smarcze! Wiesz pan, co to za rozkosz, kiedy pana zote nitki w nos askocz? Ale kasjer zastanawia si, co by to byo, gdyby mu tak w kasie brakowao tych dwudziestu halerzy. Przezibiem si powiedzia. To czemu pan zaraz nie mwi? Uwaaj pan dobrze. Jak pan wrci z biura do domu, nalej pan do garnka troch wody i dodaj pan sporo rumu. Potem pan to zagotujesz, oczywicie z dodatkiem godzikw i pieprzu. Potem ze smakiem pan wypij, poczekaj kwadransik, a ten napj zacznie kry, a potem gol-nij pan jeszcze dwie setki ytniwki, bo ytniwka na piersi najlepsza. A potem wyjd pan na powietrze... ciemnia si ju. wtedy... zwalisz si pan gdzie i zaniesz, a rano z pierwsz ros po katarze ani ladu. To jest metoda Kneippa, lepsza ni okady Preissnitza. No wic jutro przynios panu te chusteczki rzek Hanta, poda kasjerowi rk i serdecznie ni potrzsn. Kasjer namaca klamk drzwi ubezpieczalni i tak kichn, e wlecia do rodka. W chwil potem Hanta zobaczy, e do ich skadnicy zmierza jaki zlany potem czowiek, popychajc przed sob wzek. Hata podbieg i pomg pcha w wzek, ktry wyglda jak armata. Cae szczcie, e mam ten wzek wykrzykiwa radonie waciciel. Wiz jedynie malek paczuszk. Szef wyszed z biura. Dajcie to na wag powiedzia. A macie dyla? spyta waciciel, ocierajc z twarzy pot. Co to jest dyl? No, dyl... taki, po ktrym spuszcza si beczki w browarach. Nie, nie mamy. To moe chocia pasy parciane? Pasy? Owszem, mamy... ale na co? Chyba nie na to? jkn szef i ju wiedzia, e straci humor na reszt dnia. Przyskoczy i rzuci paczuszk na wag. 33

Pi kilo. No... to w porzdku ucieszy si waciciel wzka. Co za to chcecie? Pienidze czy losy? Losy. Ale eby numery nie szy po kolei. ,' Macie tu jeden. Iii, tego to ja nie chc. Pomieszajcie z innymi. Macie tu jeden los i sami go sobie pomieszajcie rzek oschle szef. Powinnicie mie tutaj papug zauway marzycielsko waciciel wzka i wsun los do portmonetki. Usiowa odjecha, ale jako mu to nie szo. Wzek by ciki, a droga z podwrza biega troch pod gr. Tote Hanta z jednej strony, a szef z drugiej, z ugitymi kolanami i palcami wczepionymi w szprychy, musieli si naty i jeszcze zawoa na dodatek: Hej, rup! Dopiero wtedy wzek, ktry wyglda i way z pewnoci tyle co armata, wreszcie drgn. ebym tak wygra Spartaka! westchn waciciel wzka. Te co! Jedzi nim nasz dyrektor, a wszystkie wygrane s ju rozdzielone. Jeeli co wygrasz, to w najlepszym razie szalik, ksik albo koszul rzek Hanta. Dobrze chocia, e mam ten wzek cieszy si waciciel, napar na acuchy i wygramoli si na ulic Spalon. Kiedy Hanta wrci na podwrze, powiedzia do szefa: ._ Ten z tym wzkiem... to okropno. Wypisz, wymaluj symbol mego dawnego ycia. Okoo dziewitej na podwrzu skadnicy zjawi si staruszek, wymin grupk klientw, ktrzy ciasno obstpili wag, i stan na rodku podwrza. Z naboestwem przyglda si wszystkim cianom i ktom, w kocu zdj nawet czapk, jak w jakim kociele. _ Co si tak gapicie, jakbycie z choinki spadli? podnis si znad roboty Hanta. Widzi pan... ja tu pracowaem trzydzieci lat temu, ale wtenczas nie byo tu jeszcze tej kamienicy. O, tutaj, gdzie stoi waga wskaza rk staruszek tu dawniej bya pompa, a tam, gdzie ten magazyn stajnia. Ja byem wonic... Chryste Panie! Podajcie mi rk, dobry czowieku! Trzymali si za rce i przez chwil patrzyli sobie w oczy. Kiedy si ju napatrzyli, staruszek znw zacz: A tam, jak jest to biuro, tam nie byo nic, zwyczajny kt, a za nim, za tym ktem, szopa. Pod tymi oknami stay zawsze drabinki, ktre wiody na stryszek, bo tam byy sienniki. Tam, gdzie jest tak ciemno, staa aweczka, bo w tym miejscu najmocniej prayo soce... Wic wy te, dobry czowieku, lubicie zamierzche wspomnienia? Wobec tego zabior ci ale jak przyjdzie czas i jak dam ci znak... zabior ci na Slapy zaklina si Hanta. Pojedziemy, ale tylko my dwaj. Popyniemy deczk na jezioro i nagle ja powiem: Stop. I bdziemy sobie patrze w d na wod jak z balonu, a jak woda bdzie przeroczysta, to dokadnie pod deczk znajdziemy Goow, moj wiosk rodzinn. A ja ci poka: O, tam, gdzie pynie ten karp, tam si urodziem. Hanta przykucn i wskazywa palcem na ziemi: Ochrzczono mnie w tym oto kociele, gdzie teraz dostojnie przepywa sum, a tam gdzie ten sandacz goni mae rybki, na tej wiey dzwoni dzwon. Postuka w bruk podwrza: A tutaj gdzie migna wanie ta bleja jak opata, tam stoi gospoda, gdzie si biem o dziewczyny... zy kapay mu na grzbiet rki. Staruszek wysmarka nos i powiedzia:

34

Ja teraz chodz ladami swego ycia, przyjacielu, ale gdzie nie przyjd, wszdzie jest cakiem inaczej... cakiem. Nic, tylko wspomnienia, takie wspomnienia, e to wspominanie bardziej mnie wykacza ni to, co si wtedy zdarzyo. Wiesz zasapa chciabym zobaczy te wszystkie miejsca, gdzie bywaem za modu. Ale e wszdzie znajduj t swoj przeszo w ruinie, wic sobie myl, em si omyli, e trafiem gdzie indziej. Ja te wybraem si do swojej rodzinnej wioski. Pidziesit lat nie byem w tej wsi, w Dubi koo Kladna... Przychodz ci tam, id drog, a ta droga zamiast we wsi, koczy si pod potem. Patrz ci ja i widz, e ca moj wiosk rodzinn dawno ju zasypali, zrwnali z ziemi i zbudowali na tym miejscu drug Poldowsk Stalowni... Ty, przyjacielu, moesz przynajmniej, kiedy spuszczaj luz, przej si po placu przed kocioem i po wasnej chaupie, ale u mnie ju to zasypane na amen. Staem ja ci tam i trzymaem si obiema rkami potu, jak Jezus na krzyu, a potem wziem i zgosiem si do hufca pracy. Jak mnie pomylaem przydziel do grupy, ktra kopie rozmaite rowy .kanalizacyjne, to moe kiedy... zahacz przynajmniej kilofem o kocieln wie. Ale nie wzili mnie, bo powiadaj, e ze mnie stary ramol. Za nic mnie ju ludzie maj. To sprzedaj swj szkielet. Co takiego? Sprzedaj szkielet. W instytutach kupuj ludzkie szkielety na pniu. A jak ju wycigniesz kopyta, zabior ci, a potem wrzuc do formaliny razem z innymi nieboszczykami. Ale teraz za ycia dostaby par tysiczkw i uywaby jak pies w studni. Znaczy si, ludziom by jeszcze na czowieku zaleao? __ Jeszcze jak! Studenci by sobie na tobie powiczyli, potem by ci obgotowali, oczycili kosteczki, mosinymi drucikami i sztyfcikami zwizali do kupy i szkielet jak ta lala. Jezu... a mnie tak by si to teraz przydao! Cakiem mnie te wspominki wykoczyy. Ja ci si przyjacielu, zwierz... szepta staruszk. Wyczyli mi elektryczno, bo nie pac. Gospodyni zabraa mi piecyk bo nie pac. Wszystko ju prawie sprzedaem... Ale teraz... rozmarzy si stary przecie bybym zakontraktowany. I to przez nauk! Wiesz, wisusie jeden rozpromieni si Hanta co by to byo za szczcie, eby ci tak postawili w muzeum? Albo cign, sam peen podziwu dla siebie staby w gabinecie w jakim gimnazjum, co jaki czas zanosiliby ci do klasy, a pan profesor palcem wskazujcym brzdka by ci po kostkach jak na gitarze i tumaczy uczniom, jak si rozmaite koci nazywaj. A w czasie pauzy... zaduma si w czasie pauzy... chopaki wsadziliby ci midzy szczki papierosa i jeszcze by z tob zataczyli. Przesta! Dosy! Ale mi dae pomys! Wczye we mnie motorek, ktry ruszy! Ale ja mam szczcie! wykrzykiwa staruszek. Zaraz jednak spochmurnia. Tylko... tylko czy mnie wezm... to znaczy... kupi? Zaraz tam id. Gdzie to jest? Na Albertowie. Placem Karola w d, a tam si spytaj, gdzie kupuj szkielety. Moe od razu ci nie zapac. W takim razie zgd si na raty. Staruszek zalewajc si zami szybko wyszed za bram. Marzenka, ktra pakowaa papier i wszystko to syszaa, zacza dygota jak w febrze. Jezus Maria... te chopy! e te was to bawi. Szkielety sprzedawa! A jak wracam wieczorem do domu, znowu to samo... Ssiedzi przychodz mnie pociesza wzdychaa, wycieajc^ 35

przy tym skrzyni papierem. Niejaki pan Ratig do mnie przychodzi, e niby obowizek chrzecijaski nakazuje mu... pociesza wdow. A potem si rozkleja i zaczyna biadoli, eby go ju Pan Bg raczy zabra do siebie, bo niby co on pocznie, jak jego ona co ley na raka w szpitalu jak ta ona zostanie pod noem? e wtenczas on, znaczy ten pan Ratig, jak nic,, skoczy pod pocig... >. Hanta sucha, ale jednoczenie wybiera ze starej skrzyni powieci dla dorastajcych panienek. Serio? zapyta. No! A ja, ledwo ywa po tym, jak mnie tutaj wymczycie,, musz jeszcze tego ssiada-chrzecijanina pociesza, e doktorzy maj zote... co tam zote diamentowe rce. Ale pan Ratig powiada, e nie, e on dobrze wie, e wcale zotych rk nie maj, i e najlepiej zaraz sobie pjdzie i skoczy pod ten pocig. A potem ni std, ni zowd zrywa si i krzyczy: ,,O Jezu! Co si stao? przelk si Hanta. To pan Ratig tak krzykn wczoraj wieczorem: O Jezu, gdzie ona schowaa ten brylantowy piercionek? I musiaam i z nim tam do nich do mieszkania, i na czworakach tego piercionka szuka. Wic wczoraj... sucha mnie pan? Wic wczoraj... skama Hanta. Wic wczoraj, jak mnie przyszed pociesza w tej mojej wdowiej samotnoci, przynis z sob rewolwer i nic, tylko e si u mnie zastrzeli. Jak mu zaparzyam kawy po turecku, to obieca, e wprawdzie si zastrzeli... ale dopiero u siebie w domu. Mam ja z wami, chopami, oj mam. Dokd pan idzie? Hanta wsun pod marynark powieci dla dorastajcych panienek. Musz skoczy dla szefa po benzyn do jednego kanistra i po naft do drugiego. Szef mwi, e ju ludzie znowu woaj do niego na ulicy: No, kiedy znw przyjedzie do was stra, poarna? Kiedy robicie remanent? Cae szczcie, e mam miejsce na cmentarzu na Olsza-nach! To dla mnie najpikniejsza niedziela, jak pjd sobie na cmentarz, stan nad moim grobem i wyobraam sobie, jak spokojnie le tam w dole... adnych chopw, adnego papieru, adnych chrzecijan. Zby tak ju tam by w tej ziemi! westchna tsknie Marzenka. Kiedy Hanta wszed do gospody, nie powiedzia dzie dobry, tylko pooy powieci dla dorastajcych panienek na kontuarze i rozejrza si. Jeden go ju zapaci i odchodzc pokwikiwa z zadowoleniem, drugi bbni o cynowy blat kontuaru i z luboci przyglda si, jak kelnerka patrzc pod wiato nalewa rum. trzeci za wpatrywa si w peny kieliszek, po czym napatrzywszy si, odrzuci gow w ty i jednym ruchem chlusn w siebie jego zawarto. Kelnerka zgarna powieci dla dorastajcych panienek i pod kontuarem apczywie przebiegaa wzrokiem tytuy. Podniosa oczy i po raz pierwszy od rana umiechna si. Czego si napijemy, skarbie? spytaa i nalaa kieliszek rumu. A bardzo to romansowe? Jeszcze jak! powiedzia Hanta. Czyta pan? Tego Losu Magdaleny nie czytaem i Zerwanych kajdanw te nie, ale Tsknota barona to bdzie co w sam raz dla pani czuego serduszka rzek Hanta i ukoni si. Nie wytrzymam! Do wieczora nie wytrzymam! owiadczya kelnerka. Niech pan opowie chocia kawaek. Hanta w powietrzu zrobi gest, jakby trca si z ni kieliszkiem, i zaczai opowiada nie Tsknot, barona, tylko Uczciw dziewczyn, ktr czyta, kiedy mia pokrzywk:

36

Na zamku panowaa cisza... bya pogodna, ciepa noc. Wil-ma otworzya drzwi wiodce na taras... Pan baron! krzykna z przestrachem... Skarbie, dam panu dzisiaj obiad, dobrze? Dobrze. Ale Wilma zawoaa: Niech si pan zatrzyma, baronie! Te sowa nie s pana godne, prosz pamita, e ma pan on, a ja jestem ubog dziewczyn! Ale baron klkn przed ni. Wilmo, mio nie uchybia czci, wprost przeciwnie! Musisz, musisz by moj! Uszanowanie panu radcy! No i co, wci to samo!... zawoa Hanta w stron ysego mczyzny, ktry wychyla wanie duy kieliszek rumu. Po czym wyjani: Powiadam wam, ludzie! My we dwch dalimy rad nawet antabusowi... Co? Spoglda z zachwytem na ysego ktry jako wcale si nie ucieszy z tego spotkania i wyjania na cay lokal: Ja i ten oto pan radca, we dwch wystawilimy do wiatru pana Mysliveczka razem z tym caym jego odruchem warunkowym. Na wszystkich pacjentw zastrzyki dziaay, wszyscy zwracali, tylko my dwaj nie. Ja i pan radca. My dwaj pokona- ^ limy nauk. To byo zwycistwo ducha nad materi! Prawda, ; panie radco? Ale radca wcale si nie cieszy. Najchtniej przelazby przez cian. Pac - rzek ponuro. ' Byy dwa due rumy i dwa mae, tak? przygwodzia go kelnerka. Hhm mrukn, rzuci na kontuar dwie dziesiciokoronwki i przygnbiony owym zwycistwem nad panem Mysli-veczkiem, wyszed na ulic. No i co byo dalej? nie moga si doczeka kelnerka. Baronowa ich przyapaa: Wilmo, w nocy i w tym stroju przyjmuje pani wizyty onatych mczyzn? A ja tak pani ufaam! Hanta bawi si pustym kieliszkiem. Dopiero, kiedy kelnerka go napenia, dokoczy: A wic baron jest pani kochankiem? Hej, wisusie! zawoa naraz, ujrzawszy pijanego gocia. Wiesz, e wygldasz jak Edy Polo? Moliwe rzek go ale siadaj tu przy mnie i mw mi Dodo. Od wczoraj ju jestem na bace. Mam zmartwienie. ona mnie wykiwaa. O, psiako! Ja to bym zrobi w domu sdny dzie! Jeste katolikiem? Jestem. A wic musisz swoj on pouczy. e pierwszy na wiecie jest Pan Bg, a zaraz po nim m. Potem id wszyscy wierzcy, a na samym kocu klczy maonka..Cicha i pokorna. No, tak to wanie u nas jest. Co ja bym za to da, eby si tak troch pucia! Ale ona siedzi w domu, robi na drutach, a ten otr to ja go wskaza na siebie i cign dalej: Z jakimi ja ideaami szedem do otarza! Panie! Jakie ja miaem ideay! e za jaki rok ona znajdzie sobie galopanta, a ja najpierw uwolni jedn rk, potem drug, i znowu bd wolny jak ten ptak, tak jak to niegdy bywao. To ci nieszczcie przyzna Hanta i wrci do kontuaru, skd kelnerka kiwaa na niego paluszkiem. 37

Jak to si skoczyo? nastawia ucha. Z tym?... wskaza Hanta na mczyzn, ktry chcia, eby mu mwi Dodo. Ten jest pijany w dym, ale co byo dalej z baronem? Nie, nie! Tego niech pani ode mnie nie da! podnis obie donie Hanta. Nie mog pani powiedzie. Jeszcze zrobiaby pani sobie co zego. Straszliwe nieszczcie! Nalaa rumu do kieliszka. Niech pan opowie, skarbie! ebraa. Ja ju przeyam niejedno. Dwch mw pochowaam. To wida! Czowiek od razu wie, e ma do czynienia z dam rzek Hanta trzymajc napeniony kieliszek i podniecajc si wasn wstrzemiliwoci. Troch jeszcze pani opowiem, a potem ju ani sowa. W ostatnim rozdziale baronowa woa do umierajcej: Ach, Wilmo, ty wielkie serce, teraz dopiero rozumiem, jak ofiar poniosa pani dla dobra mego maestwa! Kelnerka, ktra pochowaa dwch mw i niejedno ju przeya, patrzya w okno i nie bronia si przed zami, ktre kapay na jej plisowany fartuszek. Nawet Hanta pociga nosem. Po chwili Wilma skonaa, a nad zamkiem rozbrzmia dzwon za umarych... rzek, otar zy rkawem i wychyli kieliszek. ' Mczyzna, ktry jak twierdzi ju od rana by na bace, zawoa naraz radonie: Ludzie, jakiego ja mam syna! Spjrzcie na mnie! Wiecie,, co to za szczcie mie takiego syna jak mj! Jest mistrzem juniorw w judo. Spjrzcie na mnie, psiakrew! Jestem kawa chopa, czy nie? Hanta pomaca jego bicepsy. Wci jeszcze jak kamie przyzna. No, a teraz suchajcie o tym szczciu pokrzykiwa pijany go. Wic w niedziel rano wstajemy, a ja patrz, jak mj syn si myje. Waga lekka. Zrywam si i mwi z przechwak: No syneczku, poprbujemy si, mecz rewanowy. A syn licznie, grzecznie powiada po austriacku: Jak tatu sobie yczy, to prosz, moe tatu sprbowa. Przez szacunek mwi do mnie w trzeciej osobie. Bior rozmach, ale on za kadym razem cap mnie za koszul i up mn o podog, a mi z gowy gwiazdki wyskakuj, jak na rysunkach humorystycznych. Na imieniny w prezencie wykrci mi rk w stawie. Przyjaciele! Moje maestwo zawiodo, ale jedyne moje szczcie, e syn mi si uda. Hanta odstawi pusty kieliszek i szepta kelnerce do ucha: ...a potem w parku przed pokojem nieboszczki Wilmy rozleg si huk i... spojrza na ni wyczekujco. Na dzisiaj dosy. Mia pan tego w sam raz rzeka dziwnie obco. wite sowa, a ja zawsze szanuj zdanie damy. Mam tam w skrzyni jeszcze Zbrodni Hildy Hanik i Romans kurtyzany, i Szstoklasistk... Ale c, kiedy nikt tego nie chce! Co takiego? nie wierzya wasnym uszom kelnerka. Pani by to interesowao? Bo to pan niby nie wie! Szczeglnie ta Szstoklasistka. Wystpowaam w tym teatrze. Graam t Yalaszkwn, przyjacik Stani... Miaam marynarsk bluz i wstk we wosach. Pan tego nie zna? No, to ja panu opowiem... Innym razem! Innym razem! Noga mnie boli broni si Hanta. Kiedy indziej. Jestem sam w magazynie. Szefa w czasie rannej przejadki ko kopn w

38

gow. Zreszt dugo ju tu nie zostaniemy. Jeszcze jakie dwa tygodnie, a potem adieu! Albo w tej skadnicy urzdz kabaret, albo bd tam wydobywa zoto w kawakach. Oczywicie dla askawej pani odo na gwiazdk takie pery europejskiej literatury jak... Ostatni akord, ywcem pogrzebana, Przez cierpienie do szczcia itd. Skarbie westchna kelnerka i na zadatek nalaa mu jaowcwki. To panu dobrze zrobi. askawa pani stukn Hanta obcasami. Pani zdrowie! Szef przerzuci dwigni wagi i spyta: Co tam dobrego u was idzie? Pikny film. Witaj, soniu. Dwa worki papieru przez jeden dzie. Ale kudy temu filmowi do Moulin Rouge! machna rk sprztaczka z kina Metro to ci dopiero by film! Osiem workw papieru przez dwa dni. Prawie takie samo powodzenie jak Sidmy krzy. Ale w przyszym tygodniu dajemy co ef-ef! Rk posaa par causw w stron szklanego dachu podwrza. Bdzie szed Hamlet, a dziewczynki z Parya mwiy, e to takie wicej o mioci. Jest tego dwadziecia kilo, niech pani wsypie wprost do skrzyni... rzek szef i z galanteri zacign jeden worek w stron skrzyni, gdzie Marzenka udeptywaa papier. Pewnie powiedzia pani zna te wszystkie filmy na pami, co? Ja? Ani jednego. Nawet Moulin Rouge? Nawet Sidmego Krzya. Ja wedle fotosw sama ukadam sobie z tego powie, bo ja, widzi pan, wol teatr. Ale pan nipch przyjdzie. Tak sdzc z fotosw, to bdzie o jednym cholernym przystojniaku, troch jest podobny do takiego jednego studenta, co si z nim zdarzya ta miosna tragedia u nas na Ja-rowie rzeka wysypujc do skrzyni papierki po lodach bam-bino i pingwin, ktre Marzenka natychmiast udeptywaa. W tej chwili na podwrze wszed Hanta. Szef spojrza na zegarek, a widzc, e jest za pitnacie dziesita, unis brwi... Jest jedenasta, a nie mona powiedzie, eby duo dzisiaj zrobi. O Boe, do wieczora jeszcze masa czasu umiechn si Hanta. Ale jedno malekie pytanie: nie przyjechao tu czasem na podwrze takie due auto? Jakie auto? przestraszy si szef. No, auto. Ale jak widz, nie przyjechao. Bo wanie miaem rozmwk z nasz wierchuszk, i zdaje si bdzie z tego maleka niespodzianka. Jezus Maria! Niczego si tak nie boj jak tych twoich malekich niespodzianek! Hanta, co ty tam znowu naplt? Zawsze musisz nas wpakowa w jak kaba. A moglibymy tu mie takie spokojne ycie! wymachiwa rkami szef, I ja potem mam w nocy spa... Taka ju moja natura rozmarzy si Hanta. Widzi pan, ja na przykad nie lubi, jak w futbolu jest sze : zero albo pi : zero. Brak wtedy dramatycznego napicia. Ja nawet i zwyczajne ycie musz dramatyzowa. Lubi na przykad wynik sze : pi... cztery : cztery. Jednym sowem, kiedy lepsza druyna przegrywa swj yciowy mecz, w ktrym nie wykorzystaa dwch strzaw karnych, trzy razy strzelia w poprzeczk bramki, dwa raz w supek, a w kocu we wasn bramk. To ty taki? Wiesz, e ty jeste niebezpieczny typ? Owszem, to prawda wskaza Hanta na siebie. Ale zmiemy pyt: Co sycha w kinie Metro, szanowna pani? Bdzie szed teraz u was krymina, co? zamia si. Pjd na to, ebycie mieli ruch w interesie, i kupi sobie trzy 39

pingwiny. Ho! Ho! Ma pani pojcie, co si bdzie dziao, jak lord Olivier zacznie spacerowa po kinie z rozpatan czaszk w rku? Wie pani, Marzenko, kto to by Hamlet? Nie... umiechna si Marzenka. To by taki jeden go z fantazj. Czowiek, ktry bra wszystko na serio. Rekordzista, ktry w kocu wypisa swoje credo wasn krwi, podczas gdy trup jego panny pyn pod prd... No! O Jezu, ty znowu pi! adnie bdzie dzisiaj wygldaa robota! Pi?... Ja?... A jeli nawet, to tylko zwyka dezynfekcja, higiena, dziedzictwo po antycznej Helladzie... umiechn si dobrodusznie Hanta. Ale ja bd mia noc! westchn szef i zwrci si do sprztaczki z kina Metro: Niech pani pozwoli! Wypisz pani pokwitowanie... Wrci do wagi mamroczc przy tym: Co ja komu zego zrobiem? Marzenka z nienawici patrzya na szefa i poskarya si cicho: To straszne. Zupenie jak w nie nocy letniej. Bo ja, panie Hanta, mam skoczone liceum i mieszkaam w jedenastu pokojach, i miaam szofera i kucharza, i pokojwki, a ogrodnik co dzie przychodzi si pyta: Jakich kwiatw mam dzi naci, prosz janie pani? Ale eby tak traktowa ludzi? Sam pan widzi, e nie ma jeszcze dziesitej, a on wrzeszczy: Ju jedenasta! To samo urzdza mnie w poudnie, dure jeden. Zmarszczya brwi kierujc spojrzenie w stron wagi. Mam i na obiad, a on patrzy na zegarek, na zegarku wp do pierwszej, a ten krzyczy: Prdko na obiad! Ju pitnacie po pierwszej. Lec wic do stowki i eby szybko dosta jedzenie, musz ga, e jestem w odmiennym stanie. Przeykam ten obiad na chybcika, a jak wracam, to ten bazen patrzy na zegarek, zegarek pokazuje pierwsz, a on drze si: Gdzie pani bya? Ju pitnacie po drugiej, nie dostan obiadu! Wic prdko przejmuj od niego wag, on si ubiera, patrzy na zegarek, na zegarku jest pitnacie po pierwszej, a on mi prosto w oczy: No. pierwsza godzina, raz dwa bd z powrotem. A jak wraca, zegarek wskazuje wp do trzeciej, ale on zaciera rce i chwali si: Alem si uwin, dopiero za pitnacie druga! Zaamaa donie. O Boe, istny czyciec! Tak, Marzenko przywiadczy Hanta. Ze mn na przykad chodzi do szkoy jeden chopak, Gangala si nazywa. Ile to jest trzy plus trzy? pyta go nauczyciel. A Gangala powiada, e siedem. Dosta w eb, i znowu: Ile jest trzy plus trzy? I znowu... siedem. Caa klasa przetrzepaa mu portki rzg... i znowu: Ile to jest trzy plus trzy? A on w kko, e siedem. Ten Gangala mia tak pewn siebie min, e nauczyciel polecia do gabinetu sprawdzi w podrczniku. Cay rok tak tam biega, i doszo do tego, e ju nawet tej ksice do rachunkw przesta dowierza. A w kocu przez tego Gangal i przez takie niby proste rachunki zwariowa... Si masz, stary mamucie! .zawoa Hanta w stron Antoniego, dawnego kelnera z Prateru, ktry wanie wjeda na podwrze wzkiem i wesoo macha brudn rk. Szef zacz grzeba w workach. Ale, panie Antoni, te worki s mokre! Tylko spokojnie, szefie, tylko spokojnie! Tu trzeba zimnej irwi... warkn Antoni. Przecie te worki nawilgy od rannej rosy. Od rosy? jkn szef. No, to pi kilo tej rannej rosy si odliczy. Wci jeszcze grzeba palcem w rozdartym worku. Co wypado i zadzwonio o bruk. Oszustwo! Panie Antoni, my tu metalu nie zbieramy. Z tym musi pan jecha do Rybniczek. Spokojnie, szefie, spokojnie! To przecie tylko przykrywka od Ovomaltiny... 40

Ale ja jestem zwizany przysig! uderzy si w piersi szef. Patrzcie go! Histeryk! prychna Marzenka. Na biednego czowieka to gb rozdziera! Koo wagi znw co brzkno. Panie Antoni, niech pan to natychmiast zabiera, i z Bogiem! Nie mam zamiaru przez pana siedzie. Szefie, to omyka... Omyka, nie omyka... Tu nie adna instytucja dobroczynna. Tu jest przedsibiorstwo pastwowe. Niech pan te swoje miecie zawiezie na jak zbirk do witego Wojciecha. Ale zrozumcie, szefie. Jak te byem kiedy kim innym ni dzisiaj, ale stoczyem si. Teraz ju na wszystko za pno... koniec ze mn... ich war a wiener bua, vielmals besofen, wi a sau, abaso was? Przepisy s przepisami upiera si szef. Chwileczk! zawoa Hanta. Dobrze, e mi si przypomniao. Gdyby przypadkiem nadszed telegram z Ministerstwa Przemysu Lekkiego, niech mnie pan zawoa, szefie, to bdzie do mnie. Jaki telegram! Pod szefem ugiy si kolana. Nic specjalnego. Czekam na wezwanie do ministra. A niby po co? E, gupstwo... posaem mu tylko sprawozdanko. Jakie sprawozdanko? No, informacj o oglnej sytuacji... tutaj. Kto ci na to pozwoli? Kto? Ja. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Co wyniknie?! Czowieku, przecie ty wszdzie, gdzie by nie by, cigasz same nieszczcia na swego kierownika. Mao ci byo na Karlinie, jakecie kas wysadzili w powietrze i na dodatek wszystko podpalili? A do ciupy kto poszed?... No, kto? Kt by jak nie kierownik! zamia si Hanta. Kierownik! A teraz miaaby przyj kolej na mnie? Brr! broni si obiema rkami szef. Zaczerpnwszy nowego zapasu si z rozradowanych oczu Marzenki, Hanta powiedzia: Wie pan, szefie, czowiekowi czasami sprawia przyjemno, jak wie, e ma wadz nad ludmi. Nie musi to by wielka wadza, wystarczy troszeczk, ot tyle, eby przytrze komu nosa. Ale wiecie, chopaki, jak to bdzie fajnie, jak przyjdzie wiosna, a ja pjd sobie do karlsztejnskich lasw? Bdzie wanie po deszczu i kropelki kap, kap... I znowu kap, kap. A ja spojrz w gr i powiem: Dobrze ci to zrobio, wiercz-ku, i tobie te, sosenko. Popilicie sobie, co? Ty te sobie popie. A tutaj od ciebie jedzie. e te to tak cholernie mierdzi! To, z przeproszeniem, czosnek i cebula, ale co z tego? Chopaki! Pjd sobie do lasu jeszcze w zimie mam tam takie swoje miejsce rozejrz si i powiem: No jak tam, drzewka, jak si wam wiedzie, co porabiacie? A drzewa na to: Czekamy, eby ju strzsn z siebie nieg, eby przyroda wzia bat w rk i powiedziaa nam: ,,Huraaa! Jedziemy! Znw sobie dogodzi rzek szef do Antoniego. ebym ja miaa siy, to bym tym chopom dopiero nagadaa! mamrotaa Marzenka. Ale ja nie mam ju si. Tylko w domu, jak wszystko pozamykam i jestem ju w ku, wtenczas dopiero pod pierzyn mwi to wszystko, co bym. wam. chciaa 41

tutaj powiedzie... A teraz, panie Hanta, jeszcze wasna crka mnie dobija. Wysza za doktora, takiego starego kocura, i on teraz, eby mu nie zgupiaa, co rok robi jej dziecko i kae jej chodzi do kocioa, piewa w chrze i modli si. Wic ona chodzi do kocioa i przez tych klechw ju cakiem jej si w gowie pomieszao. Wczoraj mi napisaa, e gdybym bya jej siostr w Chrystusie, a nie zwyczajn cielesn matk, to m by mi nie umar, ale e nie jestem jej siostr w Chrystusie, wic na ca rodzin cigam gniew boy... Jeszcze cae szczcie, e mam to miejsce na cmentarzu na Olszanach. Pan Baczek z Turysty raz na tydzie przywozi najrozmaitsze niewane ju bilety samolotowe, Cierpia na zanik nerww, tote zawsze ze wszystkim si opnia. Wic jak? Zapaci panu czy wemie pan losy? hukn na niego szef. Ale pan Baczek referowa dopiero teraz to, co mia zapewne zreferowa w Turycie. Na poczcie ma pan nie opacony telefon rzek. Potem nadszed Hanta. Zacz wymachiwa panu Bczkowi przed nosem plikiem papierw mwic: Papier! Jest pan u nas... wic papier! Ja wiem odrzek pan Baczek. Ale po t kiebas pjd dopiero, jak wrc ze skadnicy. Posadzili go wic koo wagi. Hanta widzc, e Marzenka wci jeszcze zatopiona jest w mylach, powiedzia: Tym Bczkiem to trzeba najpierw potrzsn jak butelk sidolu. On dopiero jak umrze, to si dowie, e nie yje, ju po mierci, jak jaka wygasa gwiazda. A o crk niech si pani nie martwi. Kiedy ona tak na punkcie tych klechw zbzikowaa, e ju z wikarym na polowanie chodzi poskarya si z gorycz Marzenka. To dobrze. Ze mn byo gorzej. W sdzie powiada przewodniczcy: e te panu nie wstyd. W tym wieku nielubne dziecko! Nie mg pan uwaa? Ile ma pan lat? Pidziesit trzy mwi. A on na to: To ju pora panu raniec sobie kupi. A ja do niego: Pan przewodniczcy mnie nie docenia! Siy mskiej to mi nie brak. A ten trzasn pici w akta i powiada: Wic za t msk si bdzie pan paci sto pidziesit koron miesicznie. I tak si skoczyo. A gdzie si to panu przytrafio, panie Hanta? Gdzie? Przypadek. Skd si bior dzieci mioci? rozrzewni si Hanta. Zostalimy wtedy sami na Ramwce. Tam, jak moe pani wiadomo, te jest skadnica odpadkw. Wanie emy wszystko pozamykali, powiadam wic do pani Szulcowej: ,,Co by to szanownej pani szkodzio, ebymy tak we dwjk siedli w tej przegrdce ze starymi komi? Ale ona si zaperzya: ,,Co pan sobie myli? Ja jestem porzdna kobieta. Jeli ju, to usidmy w metalach kolorowych. No i w ten sposb... Przywiozem wam makulatur przemwi w tej wanie chwili pan Baczek. Chwaa Bogu! Ju do niego dotaro! zawoa Hanta i pomg podnie si panu Bczkowi. Szef wypisa pokwitowanie, wetkn mu pienidze do kieszeni i zapi kiesze na guzik, Hanta uj dyszel, wsadzi go panu Bczkowi do rki i dooy mu na drog przyjacielskiego kuksaca. Wskutek tego pan Bczek, oddajc w Turycie pienidze 42

i pokwitowanie, ni std, ni zowd powiedzia nagle do swego kierownika: ,,Poszo won, bkarcie! Na podwrze wjechaa z radosnym szumem i haasem pani Kutnerowa i od razu zacza krzycze: Zbjc przeklte. Woaj mnie do rady narodowej i powiadaj, e my, dozorcy, nie moemy by band cieciw, e musimy zwikszy czujno. cigna worki z wzka i wykrzykiwaa dalej: A ja do nich od razu z pyskiem: Co ten referent plecie? Wiesz ty, e my, dozorcy, bylimy duo wczeniej ni wszystkie partie polityczne? Prosz pani, nie jestemy tutaj sami mitygowa j szef. A co na to ten referent? zaciekawi si Hanta. On? To cierwo? Co tam gldzi o jakich zwrotach retorycznych. Chryste Panie, jak ja mu utaram nosa! Bardzo to wszysko pknie, matulu, ale ciszej... Szef by wyranie podenerwowany. Chce pani pienidze za te pidziesit kilo? Nie. Napiszcie, e jako dozorczyni wykonaam zobowizanie. Wyl mnie za to na wczasy. Bd przynajmniej miaa z czego si cieszy. To wielka zdobycz uspokoia si pani Kutnerowa, ale natychmiast znowu wybuchna: A niech to jasny piorun strzeli! Jeszcze mi tam przypominaj: Pani Kutnerowa, agituj pani ludzi do zbierania chmielu! A ja im na to: O, tyle! Namwi kogo, a on potem dostanie kataru i przyjdzie mnie zwymyla. Niech kady decyduje za siebie! ' Szef nieszczliwym wzrokiem wpatrywa si w sufit. Ale Hanta basowa staruszce: Zupenie susznie. Ze mn byo tak samo. Chciaem przeduy sobie sub w hufcu pracy na hucie. Id i mwi to swemu kierownikowi, a ten ucieszy si jak dziecko. wietny pomys! powiada. Wiesz co, Hanta? Rozelemy oklnik, e ty przeduasz sobie sub i wzywasz wszystkich, eby poszli za twoim przykadem. Wtyka palec w tarcz telefonu i powiada: Zgd si tylko, a wieczorem przeczytasz swoje nazwisko w oklniku. I do gazet o tym napisz... Ale ja mu na to: Zaraz, zaraz, mam lepszy pomys. Wykr ten numer, ale w oklniku ka wydrukowa: Ja, kierownik skadnicy makulatury, wzywam pozostaych kierownikw, aby za moim przykadem zgosili si do pracy w kopalniach. Ale nasz kierownik wyj palec z tarczy i powiada, e ja sam sobie szkodz, a on, owszem pjdzie do kopalni, ale dopiero jak przyjdzie na niego czas. Potem yczy mi wszystkiego najlepszego w Kladnie, i ebym zarabia nie tysic piset, ale dwa tysice na miesic, ebym si dobrze odywia i ebymy si wszyscy w brygadzie kochali. Na mio bosk, ludzie, nie krzyczcie tu jak na polu upomina roztrzsiony szef. A bo co? zaoponowaa pani Kutnerowa. Gdzie to niby jestemy? Mnie w urzdach lubi wanie za moj szczero. Powiedzieli mi kiedy, e ja, znaczy si dozorczyni, jestem przeduonym ramieniem rady narodowej. A ja im na to z miejsca: Aha! I tym przeduonym ramieniem ja bd szorowa schody, a wy tym krtszym bdziecie zbiera zaszczyty? O, tyle! zadara sobie palcem nos do gry. Wtem zadzwoni telefon. Szef wbieg do biura, a kiedy wrci, zapa Hant i zacz nim potrzsa. Co ty znowu nawygadywa, co? Jakich dwanacie kotw? Ty nas jeszcze zaprowadzisz do kryminau. Jutro przychodzi z rady narodowej weterynarz z pomocnikiem... przynios t hyc-lowsk sie. e niby jest takie zarzdzenie, e w

43

przedsibiorstwie nie wolno trzyma wicej kotw... ni trzy. Gdzie ty masz tych dwanacie kocurw, co? Ja tylko chciaem naszej firmie zrobi reklam. Chciaem rozkrci interes. I ja mam potem w nocy spa! potrzsn gow szef. Pani Kutnerowa otara spocone czoo. A moja rzecz pilnowa, eby schody byy wyszorowane i eby obuziaki nie szwenday si po kamienicy. Chwycia za dyszel, o mao go nie urwaa, ale w bramie jeszcze si odwrcia: Jak bdziemy urzdza Pod Lip bal dozorcw, to przyjdcie. Ja was zapraszam. Swojego starego to na mier zatacowaam. AdjeL. Wzia zakrt tak ostro, e a tylne koa zafurkotay. Marzenka gadzia si po gowie powtarzajc do siebie: Oj, dziewczyno, dziewczyno... jakie to szczcie, e masz to miejsce na Olszanach... Koo poudnia, kiedy Hanta zapakowa ju dziesi paczek, chwycia go tsknota za antykwariatami. To bya jedna z jego przyjemnoci wsadzi do teczki par ksiek, ktre znalaz wrd makulatury, i i je sprzeda. l Marzenko, skocz na targ zobaczy, czy nie ma baantw, rzek, a kiedy szef wszed do biura, przemkn pod oknami,!; min bram i popdzi ulic. \ Kiedy wkroczy do antykwariatu na rogu ulicy Spalonej i Na?' rodowej, przywitano go z radoci. Jak si pan ma, panie Hanta? zapyta kierownik i odsun rwno uoone ksiki, aby mu nie zasaniay widoku . z okienka. Dzikuj, panie kierowniku, jako leci. Od czasu jak zostaem czonkiem austriackiego towarzystwa naukowego, pracuj kadej niedzieli w Koniepruskich Grotach wiecie, panowie, co to za rado i pikno taki pliocen? Albo epoka brzu? Tego chyba nie wiemy, co?... rozejrza si kierownik po personelu. Niech mi wic pan poda rk, panie kierowniku, o tak... Ca niedziel a po jaskiniach i przez lup badam odciski w kamieniach, zapisuj rozmiary, zbieram materiay do plecaka. A macie, panowie, pojcie, jak to przyjemnie, kiedy przynosz potem to wszystko panu profesorowi Krejczemu do muzeum, a ten bierze lup, zdejmuje okulary i mwi uroczycie: ,,Panie Hanta, dzikuj panu w imieniu nauki. Moje gratulacje, 'to jest trylobit SP amane przez szesnacie! Nic o tym nie wiedzielimy rzek kierownik. A to moja sabo. Jak byem modszy, to miaem w domu tyle rnych wykopalisk, e a si chaupa zawalia. Dwiema ciarwkami odwieziono to wszystko do muzeum. e te ona panu pozwala... Ona ma inne zmartwienia. To dawna sportsmenka, ju w 1919 roku wprowadzia w Czechach pik rczn, i ju wtedy z wyskoku umiaa strzela bramki. Wszystkie gazety o niej pisay. Miaa dobry trening przy pracy... w cywilu pracowaa w knajpie. Jak gocie nie pacili, braa za hale, i won! Nawet ten sawny Frank Ros, jak nie mia czym zapaci, to mu moja maonka zabraa zegarek i wylecia jak z procy. Co prawda, moja oneczka woli raczej przyrod. A wie pan co, panie kierowniku? Urzdzimy sobie wycieczk we troje. Powiem w domu: Wiesz co, serdeko,

44

wyprawimy si we trjk na Karlsztejn. Ty zostaniesz w domu, a ja pojad z panem kierownikiem, ktry tak mnie lubi i taki ma do mnie pozytywny stosunek... Hanta tak szczerze patrza w oczy kierownikowi, e ten w kocu zaniepokoi si i szepn: Ale ja nie mam czasu... Znajdzie pan. Najwaniejszy jest pierwszy raz. Niech pan pomyli, jak bdzie panu mio, kiedy paskie nazwisko po raz pierwszy znajdzie si w muzeum! A jeli chodzi o poszukiwania naukowe, to ze mnie istny fanatyk. Zamek Navarov prawie cay przekopaem i andarmi si musieli mnie stamtd zabra. Daj pan spokj! Co pan przynis ciekawego? zapyta kierownik, bo przypomnia sobie o obiedzie. Zaraz, zaraz, ju wypakowuj, ale panowie nie uwierzycie, co za straszne nieszczcie nas spotkao. Nasz szef ley w szpitalu, na polowaniu w Chocni go postrzelili. Pan radca wpakowa w niego dwa deka rutu. I... Co pan ma w tej teczce? Su. Oto unikalny, niezwyky okaz. Nadawaby si raczej na aukcj ni tutaj. Goethe w safianowej oprawie. Co podobnego... zaama rce kierownik. Wie pan przecie, e klasykw niemieckich mamy na tony. To mwiem panu... Trzebizskiego, Raisa, Jiraska, Wintera... Nic nie szkodzi, przeczytam sobie sam t ksik. Wie pan, ja pilnuj teraz mostu, grasuj tam bandyci na koniach. Jak wrc do domu, ugotuj sobie cztery kartofle, do tego ser i piwo, i bd czyta Fausta. Ale tutaj mam jeszcze bogato ilustrowanego Donatella, tego urwipocia, .ktry w pewnych okresach wybiega naprzd a do baroku... Te anioki? Ach, naturalnie. O ile znamy rzymskie sarkofagi... Ale tu s piecztki Biblioteki Komenskiego pokaza kierownik. To pomyka... Wytrze si gumk. Da mi to bibliotekarz 2a to, e ofiarowaem mu w darze dla Karlsztejnu piew witego Andrzeja. A wie pan, e ja miaem zosta burgrabi na Karl-sztejnie? To dlaczego pan nie zosta? Bo przepiem kaucj. Ale niech pan wemie tego Donatella. Potrzebuj pienidzy. Nie dla siebie, ale na ulicy czeka maonka mego przyjaciela, ktry kicha nad kuchnia i poharata sobie twarz o blach, wic ona chce mu upiec tart bab. Szkoda, e go nie moecie zobaczy. Uwiza mu jeszcze rk na temblaku, i za dawnych czasw byby z niego ebrak jak ta lala... Niech pan to kupi! Hanta przyklkn, wzi czapk i zacz bi wiernopoddacze pokony. Niech pan wstanie zniecierpliwi si kierownik. Donatella wezm dla siebie. A z tym Faustem, moe pan sprbuje w Dwudziestym smym padzierniku. Zadzwoni tam, jeli pan pozwoli. Kierownik wypchn przez okienko telefon. Hanta woy okulary, a e zna na pami numery wszystkich antykwariatw, nakrci tarcz. Halo?... Kto mwi? Pan Kozio? Co za niespodzianka! Tu Hanta, czonek austriackiego towarzystwa naukowego... Tak... wanie wrcilimy autem ze Zbraslavi. Nie... dzwoni z Akademii Nauk, mam dla was co nadzwyczajnego... Co? Nie... nie. przysigam... Powiadczone przez profesora Mencla. A dla pana mam rarytas: Mikologi Velenovskiego... Tak? Zaraz przyjedam... Odoy suchawk i pochyli si, eby dojrze biurka pracownikw.

45

Niech pani bdzie taka dobra i wypisze mi zawiadczenie, e za uporzdkowanie biblioteki podarowaa mi pani Mikologi Velenovskiego. Ja to sobie podpisz. Ale, panie Hanta, to niemoliwe. Niech pan jeszcze zapyta w Skorzepce rozemiaa si kasjerka. wietna myl! Pozwoli pani? zapyta i od razu nakrci numer. Czy jest pan Kuczera? Moe go pan poprosi. Zasoni doni suchawk. Teraz zobaczycie, kto ja jestem! Halo, pan Kuczera? ukoni si Hanta w stron telefonu. Pamita pan jeszcze, panie Kuczera, jak razem gralimy w hokeja bronic barw Czechosowacji? Kto? Ale ja, Hanta, graem na lewym skrzydle, ten sam Hanta, o ktrym pan zawsze mwi, e mam styl jak Rudi Bali, a inteligencj jak Bibi Torriani. Nie... wanie przyjechalimy z Mielnika, z archiwum... Nie, dzwoni z Kobylis, zapalimy gum. Mam wspaniae ksiki, bdzie pan zachwycony. Nie, nie adna lipa, wszystko bogato ilustrowane. Bd u pana za jak godzin, przynios te rzeczy praktyczne... Grzyby Smotlachy, Czeska kuchnia... I Atlas mchw... e tak mi z tym pilno? e si nie spieszy? To pan nic nie wie? Okropne nieszczcie u nas w skadnicy. Wszystko spono, maszyny te, uratowaem tylko to, co miaem na sobie... Wic za godzin... Odoy suchawk. No i kto ja jestem? spojrza na kasjerk. ( Wygadany oszust ... zamiaa si i poczerwieniaa. Nie gniewa si pan, e tak powiedziaam? Ale, askawa pani, dentelmen zawsze wie, co przystoi. Wycign z teczki ksik i pooy j przed kasjerk. Inteligentna niewiasta powinna wiedzie, kim by Michel-angelo. T ksik napisa o nim Rolland... Za jedne osiem koron. I ode mnie dziesi kierownik pooy banknot. Zamykamy, przerwa obiadowa! W barze samoobsugowym naprzeciwko antykwariatu Hanta zamwi kieliszek wermutu, odszed w kt, popija z wolna i obserwowa przepywajcy strumie ludzi, ktrzy przychodzili tu co zje. Patrza na witryn i przechodniw, jak si najpierw zatrzymuj, przebiegaj wzrokiem wystawione tam kurczta, gsi, klopsy, pieczenie, kanapki i decyduj si na okrelon potraw. Widzia, jak dokonawszy wyboru oblizuj si, przeykaj lin, po czym wchodz i czekaj w ogonku, a przyjdzie na nich kolej, gapi si, rozmawiaj ze sob, by potem stanwszy oko w oko ze sprzedawczyni straszliwie spowanie... Z najwiksz ciekawoci obserwowa Hanta w moment, kiedy kady niemal zamiera w oczekiwaniu, czy dostanie ten najadniejszy kawaek misa. A potem drapiene spojrzenie klienta na wag, czy aby nie oszukano go o p deka... Wreszcie kady zabiera swoj porcj do kta i rzuca si na ni jak jaskiniowiec. Osuszywszy kieliszek, uszczkn Hanta gazk asparagusa i wetkn j w teczk tak, by stamtd wystawaa. Znowu rozejrza si po sali, a kiedy ujrza zdrowy, zachanny apetyt goci, zwrci kieliszek barmanowi i powiedzia: Popatrz tylko, przyjacielu, na tych ludzi. Kiedy, jak hodowaem krliki, pewnego razu zapomniaem da im re. Przypomniaem sobie o tym o dziesitej wieczr i pobiegem im zanie troch lucerny do klatek. Tak samo rzuciy si na arcie... Hanta wskaza na pochylone karki i poruszajce si szczki. Potem wyszed przez drzwi obrotowe i niemal biegiem puci si przez ulic. Pogrony cakowicie w zadumie, min bram, a na podwrzu rzek do szefa:

46

No, czy to nie skandal? Na targu nie mona dosta ani deka czosnku, a baantw te nie ma. Wskaza na teczk i doda: Na pociech kupiem sobie... asparagus. Ale szef przechadza si nerwowo tam i z powrotem po podwrzu, Hanta wiedzia, e gromadzi najstraszliwsze wymysy, i zrozumia, e niezwocznie musi co powiedzie. Na targu opowiadali, e jeden nadleniczy przyjecha na rewir i gajowy wyszuka mu ani razem z jej dzieckiem... Mwi si... wytropi mu ani z cielakiem poprawi go szef. Tak jest. A potem ten nadleniczy strzeli ani w eb... Jezus Maria! Czym ty sucha? Nie chodzie czasem na rkach? Mwi si... strzeli ani... na komor. W jaki eb? eb to ma winia i ty! No wic na komor, a potem opowiadali, e uci ogon i odjecha. Gdzie ty to sysza? Tam opowiadali... ale to nic specjalnego. Jak to, nic specjalnego? Wiesz ty, co to za bandytyzm zastrzeli ani i odjecha? oburzy si szef. ajdak, dure, zbrodniarz, kusownik! A jak to miao by? spyta Hanta, patrzc naumylnie gupkowatym wzrokiem. Jak? To ju nie istnieje aden ceremonia, co? I bez adnego podzikowania witemu Hubertowi, tak? Komu? witemu Hubertowi, patronowi myliwych. Dla myliwego to przecie najwaniejsza rzecz. A jak si takiego jelenia strzela? Syszaem, e jelenia mona te zauroczy. Co takiego? Zauroczy. Jelenia. Czeka si podobno na porbie, a jak to bydl wylezie z lasu, to czowiek patrzy mu w oczy i woa beee! A jele wali si na ziemi, i ju po nim. O Jezu! szef szarpa si za uszy. Czy jele, ta zjawa lena, to jaka krowa, czy co? Wystarczy, e stpniesz na gazk, a ju go nie ma. Tylko kiedy biedactwo jest w okresie rui, to moesz mu sztucer przystawi nawet do czoa. Jest wtedy jak w gorczce. W okresie rui traci jedn trzeci swojej wagi... tak go ta ruja wykacza. A potem kadzie si w brochowisku i robi ,,beee zabucza szef z uczuciem. A jak dugo taki jele si goni? A bo to pies czy co? Jele si parzy. To takie czysto myliwskie wyraenie. A poza tym jelenia si nie zabija, tylko strzela. Jele nie ma oczu, tylko wiece. Nie ma krwi, tylko farb. A kiedy si go zastrzeli, to zostaje w ogniu. Wtedy strzelec zdejmuje kapelusz i czeka, a byk dojdzie. Potem zmawia pacierz i dzikuje witemu Hubertowi za zdobycz. Szef zerwa z gowy beret i zoy donie. Popatrz rzek agodnie i uj Hant pod rami. Zaprowadzi go na rodek podwrza, tam klkn i palcem narysowa co na brudnym klepisku. Co to jest? zapyta. Koza rzek Hanta i spojrza na Marzenk, ktra staa w skrzyni i palcem krelia sobie kko na czole. To jele! Martwy jele! rykn szef, ale zaraz zniy gos: A ten, kto strzelca zaprowadzi, to znaczy waciciel rewiru albo gajowy, ten uamuje gazk i podaje j strzelcowi na myliwskim kordelasie. Jedn gazk wtyka si w miejsce, gdzie wesza kula... i to miejsce nazywa si wlot. No, a jak tych wlotw jest wicej? 47

Co ty powiedzia? zapyta szef, chocia dobrze sysza. No, kiedy na przykad zastrzeli si jelenia rutem. Idioto! Kretynie! Nie mieszaj w to kusownikw! Myliwy, prawdziwy myliwy, na grub zwierzyn idzie tylko ze sztuce-rem. A ten drugi kawaek gazki wtyka si bykowi w gb... Szef urwa kawaek gazki asparagusa, ktra sterczaa z teczki Hanty, klkn znowu i wetkn j w te miejsca na rysunku, o ktrych mwi. Na pysk to si po myliwsku mwi gba, co? spyta Hanta. Gba! Tylko gba! krzycza szef, a mia ochot krzycze jeszcze goniej, kiedy Hanta otworzy teczk i wytrzsn z niej reszt gazki asparagusa przypomniao mu si bowiem tych dwanacie kotw. Ale na podwrze wjedaa wanie z trudem pani Kiziorowa, a jej wzek by tak powizany drutami, e za kadym razem ledwo, ledwo dojeda do wagi. Tam si zwykle rozlatywa, ale pani Kiziorowa cieszya si, e nie rozsypa si jej na ulicy. Zrobi teraz jeden eksperyment rzek Hanta do Marzenki. Niech pani patrzy, jak szef rzuci si na t kup papierw. Podnis jedn ksik i otworzy j. Bya to Decyzja Sdu Najwyszego, ale Hanta zawoa dononie, eby go byo sycha a przy wadze: . Patrz, Marzenko, jakie pikne fotografie jeleni! Ale napisy niemieckie... Co z tym zrobi? Szef przy wadze zastrzyg uszami. Uber das Forstwesen... Co z tym robi? powtrzy Hanta, a widzc, e szef ju si obliza i odzyska rwnowag, duym ukiem szmyrgn ksik w dwucetnarowy stos papieru. Ty... ty... ty tak naumylnie! zawy szef, jednym susem skoczy na stert papieru i zacz grzeba w miejscu, gdzie wpada ksika. A przecie wiesz... ty... ty... jak ja to lubi! Moe to jest ta podstawowa praca radcy Raubichla... Taki tam figurowa na okadce... Ale e te pan od razu nie powiedzia zdziwi si Hanta. Ty... ty... kryminalisto! Pani Kiziorowa wywrcia wzek koami do gry. Panie Hanta, pomgby mi pan to zreperowa? spytaa. Ale oczywicie, askawa pani rzek Hanta i krzykn w stron szefa: Ciepo... ciepo... gorco! Ale dobrze wiedzia, e ksika zjechaa ju w d, do piwnicy. Po pracy chodzi Hanta na plebani, gdzie pomaga kocielnemu rba drzewo. W podwrzu pod cian znajdowa si tam skadzik, w ktrym gromadzono najrozmaitsze naczynia i przybory kocielne nie nadajce si ju do uycia. Byy to stare awy, klczniki, poamane lichtarze i par tuzinw drewnianych figur, ktre nie miay nic wsplnego ze sztuk, jako e pochodziy z fabryki drewnianych aniokw i witkw. Reverendissimus po zlikwidowaniu bocznych otarzy kaza uszkodzone figurki umieci w skadziku. Co pan si tak gapi, jakby panu pszczoy z ula wyfruny? spyta Hanta. Kocielny wycign na podwrko drewniany kozio i wskaza na koci. Te nasze owieczki na nerwy mi ju dziaaj. Nakradnie taki jeden z drugim kwiatw po parkach, zawali tym wszystkie otarze, a potem dogaduje: No tak, ebycie byli prawdziwym sug boym, to bycie codziennie tym kwiatkom zmieniali wod, przycinali odyki i sypali sl do wazonw. Rozumie pan, sto dwadziecia wazonw, z tego poowa to soiki po konfiturach i puszki po gulaszu woowym z napisem Helios... 48

Jak pan taki nerwowy, to czemu si pan nie oeni? To ' dobra rzecz, jak si czowiek ma komu wyali, jak w nocy budzi oneczk i krzyczy: Teraz ju wiem, kogo mam w domu!, i wywraca na przykad kredens. Potem miaby pan inne spojrzenie na wiat, a i na swoich blinich patrzyby pan spokojniej... tumaczy Hanta. Ktrego anioa mam wycign? j Wszystko jedno, panie Hanta. Moe tego, co mu si acuch z tyu majta. Wycignli archanioa Gabriela, ktry z omotem stoczy si po innych figurach i nadama przy tym swj miecz ognisty. [ Kiedy ukadali go na kole, obaj si spocili. >' My tutaj to zupenie jak sanitariusze... mwi Hanta I. patrzc przy tym Gabrielowi w czyste, wlepione w niego oczy. k | W maestwie dobrze te jest, jak, przyjd dzieci. Ile to po- \ tem radoci, jak synalka przyprowadz panu andarmi, a o creczk trzsie si pan, eby jej kto brzucha nie zrobi... Ciachn mu'skrzyda, mona? Ale oczywicie. Kocielny przyglda si, jak Hanta dwoma uderzeniami siekiery odrba skrzyda, tak leciutko, e wydawao si, jakby anio tymi skrzydami zamacha. Potem kocielny powiedzia: eby tak tam u was znalaz si jaki kodeks karny. Patrz ja z chru, a tu moda kobieta kradnie kwiaty z gwnego otarza. Zbiegam na d i mwi: Prosz pani, to witokradztwo. A ona mi na to: To zeryj pan sobie te kwiatki. Mj Boe! Hanta rozmarzy si. Spdziem kiedy pikny urlop z moj oneczka. Odprowadziem j na dworzec, ona pojechaa do rodziny, a ja na tydzie zostaem sam i pokwikiwaem z rozkoszy jak naarta winia. Ale te figury musz si fajnie pali, co? Sam bym sprbowa; na-szczypa tak sobie na podpak anielskich skrzyde, potem dorzuci nog albo rk z podniesionym palcem. Rzeczywicie piknie si to drzewo pali. ' Tego jestem pewny, ale strach mnie oblatuje, jak sobie pomyl, e rozpatabym anielsk gow niczym w jakiej rzeni miejskiej, a to niebieske oko cigle by na mnie patrzyo. Ksztaty ma to wci jeszcze ludzkie, wyglda jak jaki futbolis-ta z kdziorami. Wie pan, e jak rniemy tego anioa na p, to wci czekam, e krew pocieknie. To tak tylko za pierwszym razem. Ja te miaem takie Luczucie. Ale co z tym robi? Do muzeum tego nie chc, k w kociele narn to niepotrzebne... Uwaga! Archanio Gabriel rozama si na dwie czci. Na jedn stro-l poleciay nogi, na drug spad tuw, gow w trociny. Hanta spojrza figurze w oczy. O Jezu, zupenie podobny do jednego kelnera, co gra w naszej druynie rugby. By kelnerem w barze Marleta, Praga iwa, ulica Krzemencowa. Przez jaki czas wystpowa jako ookser w Yarietes na Karlinie i jako artysta rewiowy nosi imi Johny. Ale w yciu nazywa si... Przyby. Pan gra w rugby? To bya za modu moja namitno rzek Hanta i uoy anielski tuw na kole. Byem wiadkiem pocztkw sekcji rugby w klubie Sparta. Trenowa nas konsul francuski Cane-las. Skleci pierwsz druyn z kilku lekkoatletw, a reszt z rzenikw i zapanikw. Dusza przyszed do nas z klubu sportowego Bina na Yysoczanach, Bretsznajder z rzeni na Vr-szovicach. Pik wycyganiem od Emericha Ratha, a supki daa nam Slavia, eby mie i w Pradze rywali... Ale dlaczego pan zawsze taki smutny? 49

Ludzie w kociele mnie mcz. Dzisiaj przyapaem jednego starucha. Siedzia w awce, patrza pobonie na otarz, a lask trzyma midzy kolanami. Patrz ja z chru, i niech pan sobie wyobrazi: ten stary sika na t lask, i po lasce ciekao to szpikulcem na podog. Najchtniej to bym cay ten koci w kawaki porba. Ale nie pan opowiada dalej... Ci rzenicy w druynie zapowiadali si na dobrych sportowcw. Na treningi przychodzia kupa ludzi. A jak w szatni cignlimy ubrania i ogldalimy nawzajem swoje ciaa... to zaczynao si nam marzy, e damy upnia nawet Anglikom... Bo wie pan, kady rzenik to romantyk. Pierwsze spotkanie mielimy z Brnem. Sportowcyakademicy. Jak nam podawali rce przed zawodami, to trzli si jak posolone abie udka. Wycignli pi, poniewa gowa archanioa zwisaa ju tylko na paru drzazgach, kocielny opar si o kozio i odama t kdzierzaw gow. Zaczynamy gra, a Machacz, ten rzenik, powiada: Uwaaj, Hanta, na to ich trzecie skrzydo, nie podoba mi si. Nie puszcza ich za bia lini. Gramy ju kwadrans, i... Hanta rozejrza si, potem wsadzi sobie pod pach t ucit gow i zacz z ni biec po podwrku. Machacz poda do mnie, a ja zapaem pik i tak wanie z ni biegaem. Zahaczyem o ich liniowego, ten zwali si na mnie, ale ja piki nie puciem. Hanta pad na ziemi i obiema rkami ciska pod brod drewnian gow. _ Chopaki wrzeszcz: Hanta, jeszcze dwa metry! A rze-nicy zaczli pra tych studenciakw. Ale ci, co dobiegli, usiedli na mnie, a ja z ca t ferajn na plecach... o tak, na okciach... Sapic z wysiku, jakby mu wszystkie anioy ze skadziku siedziay na plecach na brzuchu doczoga si Hanta z drewnian gow a do progu szopy i-tam ja pooy. I dwa punkty dla nas... zakoczy. Podnis si i otrzepa. Ale potem brniacy si rozkrcili, i co z tego, e Dusza pici zabija krow? Co tu warta sia, kiedy studenciaki mieli technik! Miotali si jak Planiczka, deptali nam po pitach, wszystko tylko si kotowao i koziokowao. Wlepiali nam nawet cite gole. Co pan wci taki zadumany? No, bo pomyl pan tylko: wypuszczaj kogo z wizienia na placu Karola. Wiadoma rzecz, przychodzi si przebra do nas do kocioa. Brudn koszul wetknie pod awk albo za boczny otarz. Albo pijacy. Za drzwiami kocioa si taki wyrzyga, a ksidz proboszcz wznosi oczy do nieba i mwi: Jestemy chrzecijanami i wiele, wiele musimy wybacza! Rozumie pan, ksidz proboszcz wybacza, a ja musz to sprzta. A na dodatek chodz do jadodajni dietetycznej. No co, przerniemy jeszcze jednego?... Ktrego? Tego z bkitnymi skrzydami, czy tego, co wyglda, jakby rzuca dyskiem? Moe tego, co wyglda, jakby taczy swinga? Wie pan, panie Hanta, w kociele to lubi tylko zakochane pary. Cauj si gdzie za kolumn i na pewno nawet tym niebieskim wadzom przyjemnie na to popatrze. Gorzej, jak raz natrafiem na mod kobiet, poprawiaa sobie podwizk za kazalnic i jeszcze mi nawymylaa... Nie moesz si odwrci, wintuchu? Powiadam panu, panie Hanta, jeli Bg istnieje, to musi mie nerwy jak postronki... mwi cicho kocielny, podczas gdy piowali anioa, ktry taczy swinga. Nawet te kocielne obrazy ju mnie nie ciesz. Dosy mam ju tych krwawych ochapw. Dosy tych kopii i mieczw grzebicych w ludzkich bebechach, dosy tych wywrconych oczu. Czy to nie ma ju w yciu przyjemniejszych rzeczy? 50

Racja Hanta przyoy rk do serca. Dlatego w waszym kociele najlepiej lubi witego Prospera. Cholernie sympatyczny facet, ten rzymski setnik. Od razu pozna, e byy sportowiec. Nawet po tym szkielecie to wida, ley sobie tam elegancko, oplatany wstkami i welonem, niczym jaki jedwabnik... Zupenie jakby sobie uci drzemk w upalny dzie. To moe pan tak uwaa, ale ja ju wiem, dlaczego wikszo ludzi tak si na niego gapi za tym szkem. Matka bierze dzieciaka pod pachy, podnosi go i powiada: Widzisz, synku? Widzisz? Ludzie szukaj tu sensacji, chc mie panoptikum. Bg z nimi, ale to ju nie dla mnie. Powiedz pan, jak umrze panu ojciec albo dziadek... to wsadzisz go pan sobie do gablotki? . eby ode mnie zaleao, to bym Prospera pochowa. Niech ziemia wemie jeszcze z niego to, co jej si moe przyda. Uoyli na kole poow anioa, t poow z rozwian szat i wierzgajcymi nkami. Zupenie jakby pywa crawlem zauway Hanta. Co w tym rodzaju. Widzi pan, ja to ju wszdzie szukam troch samego siebie. Taki ze mnie raczej Kopciuszek, Jasio Wdrowniczek. Od maego ciekawiy mnie w geografii i jeszcze teraz ciekawi tylko cakiem mae wysepki na oceanie, takie wysepki z dala od morskich szlakw. Tylko eby tam byli ludzie, zwierztka, roliny. Wasz szef opowiada mi, e mia przyjaciela, jakiego radc, ktry chocia co roku mg jedzi po caym wiecie, na kady urlop jecha zawsze w to samo miejsce. Przez trzydzieci trzy lata na t sam wysepk koo Helgo-landu. Mawia ten starszy pan podobno: To warto zobaczy. To taka wysepka, gdzie jest jeden wieniak, jedna wieniaczka i osiemnacie aciatych krw. A poza tym tylko wrzos, piasek, morze i niebo. Czego pan chce wicej? rozmarzy si kocielny. Ja i gwiazdki lubi. Malutkie gwiazdy. Co tam Betel-.geza! Co tam Aldebaran! Lepsze s gwiazdy bez nazwy... takie jak ja. Wtedy wszystko rozumiem i nie czuj si taki samotny. szczeglnie teraz, kiedy mniej jest lubw, mniej chrztw, a przez to i mniej pienidzy. Musz dwa razy w tygodniu jedzi do Kladna, do kopalni. Czterdzieci osiem koron za szycht. Chryste Panie... do tego cholernego Kladna? Tam mielimy przedmecz rugby przed spotkaniem o puchar Europy rodkowej: Kladno Ferencvaros Torna Egisilet. Przywitali nas elegancko, a w szatni rni dziaacze klubowi zaczli nas podbechtywa, ebymy pokazali, co potrafimy. No wic przyoylimy si, a po przerwie przysza ta mecenaska z Kladna nazywali j Panna Parasol i powiada: Chopcy, w drugiej poowie bdziecie gra tylko dla mnie. Izba chorych jest pusta, a jeli nie zagracie jak naley, zdrowi z Kladna nie wyjedziecie. Na zadatek macie ode mnie... Wacawie! Niech Wacaw przyniesie dla panw sportowcw butelk wina! Wzia pisetk, daa kelnerowi i powiada: Jak zagracie po angielsku, dostaniecie od Wacawa ten drobiazg, a na drog jeszcze pitnacie butelek. No i zagralimy. Panna Parasol staa na awce i krzyczaa: Hip! Hip! Hurra! Pokazalimy klas, a si kurzyo. v Zupenie jak na wycigach ulowcw. Nawet futbolici z Fe-rencvaros, co ju mieli i si ubiera, stali na trybunie i wrzeszczeli: Eljn! A tu ju przybiegli z miasta pierwsi ludzie zobaczy, co si dzieje na boisku. A gdzie miasto gdzie boisko! Hanta podnis w gr kawaek anioa. Porbi mu kostki, mona? Jeli to pana bawi... Bawi. A policja po meczu musiaa nas osania. Porzdni ludzie pluli na nas i chcieli nas zlinczowa. Zauway pan, e w sporcie najwicej nieszczcia i wstydu robi porzdni ludzie jako publiczno? Policjanci mwili: Chopaki, musicie przyjecha do nas na odpust. Tej niedzieli dziki wam byy w Kladnie dwie jatki: jedna 51

miejska, a druga tutaj. Lekarz klubowy zuy ca apteczk, a my wycigalimy ju korki z tych pitnastu butelek. Ale, panie kocielny kochany... niech pan me bdzie taki smutny, jakby si pan mia eni. Sam sob si martwi. Co to jest czowiek? Tam na dole, kiedy nas sztygar prowadzi, idziemy po desce, huta si ta deska, a my idziemy jak te duchy i artujemy. Wczoraj jednemu -wypada lampka... i spada z tej deski... spadaa... cigle spadaa, ;a si roztrzaskaa na dnie przepaci. I wie pan, z powrotem to ju lazem po tej desce na czworakach. Niektrzy szli, ale nikt si nie odezwa. Tylko sztygar si mia i pawiada: Jak nie \wiemy, tomy grnicy, a jak wiemy, tomy zafajdace. Kocielny pomarkotnia. Jeszcze jednego przerniemy, i wystarczy. Ma pan czas? Mam kiwn gow Hanta. Ale ktrego? Tego, co wyglda, jakby dosta... rzek kocielny i urwa. Poganin ze mnie szepn. Szef wykpawszy si zamkn skadnic i skierowa si prosto do kocioa. W chodnym pmroku po kokosowym chodniku kroczy z godnoci w stron gwnego otarza. Kiedy uklk i usiowa si skupi do modlitwy, jego ramienia dotkn kocielny. Przepraszam, nie przeszkadzam? zapyta. Nie. Ale e te pan nigdy do nas na wpadnie! Szef podnis si z klczek. Przyjd. Ale na razie chciabym panu co pokaza i o co zapyta. Sucham... Zimno, co? Niech pan pozwoli do zakrystii rzek kocielny i kolanem otworzy drzwi. Widzi pan? A jak mwiem, e tu nawet w lecie taka lodownia, to pan nie wierzy. Musz pod koszul nosi gazety. Poklepa si i gazety zaszeleciy. Niech pan tylko do nas przyjdzie, a wybierze pan sobie .gazet, ile dusza zapragnie. Przyjd, ale nich pan pozwoli dalej. Szef rozglda si po zakrystii. W jednym kcie staa figura, rozchylaa koszul i ukazywaa czerwone serce. Tu obok tej figury znajdowaa si deska rozdzielcza do owietlania kocioa, naszpikowana bezpiecznikami, zupenie jak w fabryce. Co to tutaj wisi? Mona popatrze? Oczywicie rzek kocielny. To fotografia zawodnika kolarskiego, proboszcz mwi, e go bardzo podnosi na duchu. To? A co to ma wsplnego z kocioem? Nasz proboszcz mwi, e ma. To jest wielokrotny zwycizca Tour de France, Gino Bartali, braciszek zakonny, zdaje si, franciszkanin. A jakby tak biskup przyjecha na wizytacj? Kocielny ziewn, przeszed przez zakrysti i postuka palcem w inne wycite z gazety zdjcie, wiszce przy oknie. Tutaj... Ojciec wity rozmawia z Gino Bartalim. A, teraz rozumiem. Do krlestwa boego wchodz rwnie ci, co stosuj przemoc, a zatem i sportowcy. Zreszt papie nieboszczyk by znakomitym alpinist, a arcybiskup Lichtenstein dowiadczonym strzelcem... Ale nie przyjdzie tu czasem proboszcz? Gdzie tam! umiechn si kocielny. Pojecha gdzie zagra w koszykwk. Na motocyklu. Otworzy szuflad i wycign kilka fotografii.

52

A to jest Richards, ktry skacze o tyczce cztery metry szedziesit dziewi centymetrw. Dlaczego proboszcz i jego nie powiesi na cianie? Nie mona. Richards jest ksidzem ewangelickim i nazywaj go Latajcy wikariusz, to jest pierwszy ksidz, ktry sprbowa zbliy si do nieba przy pomocy wasnych ramion ale ewangelik. Naszego proboszcza to bardzo smuci, i tak samo go smuci, e Held, mistrz wiata w rzucie oszczepem, pobi ten rekord w dwa dni po wywiceniu... na ewangelickiego pastora. A to jest Vinci, jak przed zawodami czyta sobie Bibli. Naszego proboszcza najwicej smuci, e aden z tych czempionw nie jest ani mnichem, ani katolickim ksidzem. Dzisiaj pojecha zagra w koszykwk i zabra ze sob fotografie paru koszykarzy. Bazny z Harlemu, Murzyni, ktrzy grali kiedy w obecnoci papiea w Castel Gandolfo. Bardzo to smuci naszego proboszcza, dziwne, e z ambony nie krzyczy, e gdyby Pan Jezus jeszcze raz przyszed na wiat, to na pewno skakaby o tyczce albo gra w koszykwk. Ale najmocniej przepraszam... pan jest myliwym... Co to takiego? Kocielny wycign ze skrzyni kom i rzuci j na wieko. Co to za pirko? Szef wzi kom do rki, obejrza j, po czym zdumiony podnis wzrok. To pirko guszca, a ta krew... te na pewno guszca, bo i niektre pirka s zakrwawione. To wanie chciaem wiedzie rozemia si kocielny. No prosz! Wszystkim nasz proboszcz si smuci, ale to go nie smuci, e na plebanii zjedli guszca, a mnie nawet skrzydeka nie dali. Gdzie go ustrzeli? Gdzie? Gdzie w Jesenikach. Umar mu przyjaciel, pojecha wic na motorze, eby go pochowa. Musia prosi o zezwolenie. Wie pan, chyba, jaki z naszego proboszcza elegant, nawet ornaty ma szyte na miar. No i wrci dopiero po trzech dniach. Od razu wiedziaem, e wiezie co w plecaku. A wic to by guszec zawinity w kom! A mnie ani skrzydeka! Rzeczywicie jest czego aowa. To znakomite miso. Guszce ywi si wycznie jagodami i modymi pdami. Ale ma pan pojcie, co to za rado dla myliwego i ile to pracy kosztuje, nim si takiego guszca podejdzie? ekscytowa si szef. Kiedy z daleka syszy pan, jak tokuje... mwi si, e guszec trylu je, to znaczy szybko klapie. O, co w tym rodzaju. Z kieszeni paszcza wycign owek i mocno zastuka w skrzyni. W czasie tego klapania moe pan podskoczy bliej. Ale jak tylko przestanie, trzeba znieruchomie... Wykona par skokw i stan jak wryty na rodku zakrystii. Potem ostrzegawczo pooy palec na ustach. Pst. Teraz trzeba zaczeka, a nastpi tak zwane korkowanie, zupenie jakby kto wyciga korek z butelki. O tak! Wsadzi do ust zgity palec, z caych si wcign policzki, po czym gwatownie wyszarpn palec. O tak. Ale cigle nie wolno si poruszy. Boby odlecia, co? Szef kiwn tylko gow, poniewa gdyby si odezwa, guszec z pewnoci by odlecia. Spoglda teraz w gr, na ga, skd guszec wyznawa mio kurom siedzcym gdzie w dole na podszyciu.

53

Ju wita... na tle nieba widzi pan krla ptakw, korale ma nabrzmiae od krwi... nadyma si i szlifuje... szepta szef w jakim dziwnym jzyku, potem odwrci gow i zacz tokowa, gulgota, omiatajc przy tym domi wzdu kolan. To jest tak zwane szlifowanie. Wtedy ptak ju nic nie syszy, mona spokojnie podskoczy a pod samo drzewo. Wykona dwa skoki naprzd, i kocielny ujrza, jak podnosi strzelb, ktrej nie mia, i celuje w stron, gdzie gotycka ra spinaa uki sklepienia; teraz zgi palec wskazujcy, i kocielny wyranie zobaczy, jak zakochany, miertelnie ugodzony ptak spada z gazi na ga, a wreszcie pada na igliwie wilgotne od rannej rosy. Przez chwil stali obaj w zupenej ciszy. Pierwszy zacz krzycze szef: A ci dzisiejsi strzelcy?! Poluj na guszce jak na kuropatwy! To bandytyzm! Pst... jestemy w kociele rzek kocielny. Potem powoli wzi kom, razem z fotografiami schowa j do szuflady i wepchn szuflad brzuchem. No... duo straciem. Szkoda... zaduma si. A widzi pan! ucieszy si szef. Ale chodmy ju kocielny zakaszla i poklepa si znowu po piersiach. Gazety sucho zaszeleciy. Szli przez mroczn naw. Tam gdzie koczy si kokosowy chodnik, drzwi byy otwarte, a ulica janiaa blaskiem, w ktrym przemkn czerwony tramwaj. Z ulicy pikny jest widok na koci, a z kocioa pikny widok na ulic... szepn kocielny. Ale niech pan zwrci uwag na wieczne wiato. No co? Na wieczne wiato powtrzy kocielny. Aha... wieczne wiato... zdaje si, e troch mruga. Oj, dobrze by byo, eby chocia mrugao zachichota kocielny. Ono si w ogle nie pali. Nie pali si, ale ksidz proboszcz ju teraz martwi si o obek, eby dookoa i w samym obku umieci neony. Rozumie pan, neony! A wieczne wiato si u nas nie pali... Ksidz proboszcz na eb na szyj pdzi gdzie nad Sazaw, eby sobie popatrze na wod... a wieczne wiato ju cay tydzie si nie pali; ksidz proboszcz jedzie na motorze do Modrzan zagra w koszykwk, potem gdzie przy obozowym ognisku bdzie brzdka na gitarze t swoj piosenk: Tam w dali jest Szanghaj, tam pynie ma d... i nic mu nie bdzie przeszkadzao, e wieczne wiato si nie pali. Zostaem tu sam... bez wiecznego wiata. Kocielny poklepa si po marynarce. Czy to prawda, szefie, e pan i nasz proboszcz macie do spki psa myliwskiego? Takie brednie mg opowiada tylko nasz Hanta. Tak. On mi to mwi i jeszcze mwi, e ten pies wabi si Arnold von Tiibingen, i ecie po poudniu musieli zawie go do kliniki kynologicznej, bo mu kleszcz wlaz do ucha. Jezus Maria! Ten czowiek zaprowadzi mnie do kryminau! Pst! Jestemy w kociele. Te wymyli. Chryste, ten ma fantazj! Moi przyjaciele przychodz mnie oglda... Hanta naplt im, e zwariowaem. Ja... i zwariowaem. I potem mam w nocy spa... uala si szef. Ale niech pan wpadnie do nas kiedy po gazety! zawoa dobrodusznie i pomaszerowa dziarsko w stron placu Karola. Przeoya Emilia Witwicka Pogrzeb Miaem dzi w nocy miy sen. nio mi si, e klcz w lesie przed mockarni, a z gry przylatuje wity Jzef i kreli nade mn wielki znak krzya. 54

Rano wiedziaem od razu, e wytypuj narciarstwo i biegi przez potki, bo wity Jzef wypada dziewitnastego marca, a marzec to trzeci miesic ... po-, wiedzia Jarek zapinajc paszcz. Chcia wanie powiedzie Jzkowi, e totolotek bardzo sprzyja marzeniom i treci snw, gdy nagle przerwa mu dochodzcy z zewntrz okropny oskot, potem za brzki i przeklestwa. Obaj a przysiedli w mierdzcym rowku pisuaru. Kiedy podnosili si z wolna, Jarek zauway, e u ich stp ley sidemka, wymalowana na odamku mlecznego szka. Ojej! Dudo! Sidemka! ucieszy si Jarek. Spjrz lepiej na mj paszcz! Jzek oglda rkawy. To znak stamtd, z gry! Uszczliwiony Jarek trzyma przed oczyma uamek szka. I powiem ci jeszcze, e inne cyfry nie maj znaczenia, tylko takie! Cudowne! A wic mamy ju trzy: rano bieg przez potki i narciarstwo, a teraz dudo! A ja bd musia odda ubranie do pralni odpowiedzia oschle Jzek. Wyszli z pisuaru i zobaczyli, co i jak. Samochd ciarowy rbn wrost w wysoki oszklony zegar przed Palmwk, ktry pokazuje czas na cztery strony wiata. Uderzenie rozbio wszystkie tarcze, tak e cyfry posypay si li na bruk, elazn za konstrukcj zegara przegio nad szaletem. Przyjaciele brodzili w cyfrach. Mielicie cholerne szczcie powiedzia policjant zdejmujc gumk do konfitur z notesu. Nic si wam nie stao? Nie. Widzielicie co? Nie, syszelimy tylko... Stamtd! Jarek wskaza pisuar. W porzdku, moecie odej! powiedzia policjant i zbliy si do kierowcy ciarwki, ktry porzdkowa papiery w drcych palcach. '; Dudo! Jeszcze tydzie i bdziemy ju bogaci! powie- ; dzia Jarek i pocaowawszy odamek szka, rzuci go na bruk midzy inne. Jzef spojrza na zegarek. Wszystko to bardzo piknie odezwa si ale nie powinnimy si spni na pogrzeb! Gdy wspinali si na Praaczk, zerwa si taki wiatr, e szli pochyleni niemal w p. Jarek mwi w uniesieniu: Dziki takiemu totolotkowi czowiek wci jest jedn nog w krainie czarw. Guzik ci pomog wyliczenia. Zapisywaem sobie wszystkie wylosowane numery. Czy wiesz, e jeszcze ani razu nie wyszy kajaki i eglarstwo? A ten szczliwy numer ydowski tylko jeden jedyny raz. Nieszczliwa za trzynastka ju dziewiciokrotnie. Twj wujek Adolf, na ktrego pogrzeb wanie idziemy, mawia zawsze: Krety ryj w nieparzystych godzinach, nieparzyste numery oka si szczliwe! Typowalimy nieparzyste i do diaba! wyszy same parzyste. Zatrzyma si, zaczerpn oddechu. Tak to ju jest! Czowiek musi mie do tych numerkw osobisty stosunek! Musi si z nim tak jako specjalnie zaprzyjani! I znale do nich stosunek nieomal miosny. I dopiero wtedy bdzie to, co trzeba. Na przykad ten spartak. Kiedy tak sobie tam jedzie, jest mi zupenie obojtny, ale gdyby tak potrci mnie troszeczk na szczcie, zaraz by jego numery rejestracyjne zaczy co dla mnie znaczy. Ale tak...

55

Uwaga, Jarek! wykrzykn Jzek odskakujc. Spostrzeg jak z ciarwki, ktra jechaa w d, stoczya si cika beczka i upada kilka metrw od nich, wprost pod koa jadcego pod gr, na Praaczk, spartaka. Natychmiast wzbi si w powietrze sup tego kurzu, nastpnie za rozleg si chrzest i beknicie opon. Jzef sta przy krawniku i z rozpacz spoglda na swoje aobne ubranie: w tej chwili byo ju tak te jak ta powikszajca si nieustannie chmura, z ktrej wytoczy si wanie Jarek. Jak ty jedzisz, banie jeden! krzykn w t chmur Jzek, raz jeszcze obejmujc spojrzeniem swoje ubranie. Nie blunij! Jarek zatyka mu usta. To znak z nieba! Wskaza rk targan wiatrem chmur tego kurzu, ktry toczy si po sczerniaym niegu coraz to dalej i dalej, cc zbocze pod Balkanem, a nawet sigajc a po Krejcarek. Jeszcze w tym miesicu bdziemy milionerami! Krztusi si. Obszed wok spartaka, ktry wynurzy si z chmury, uklkn w pmetrowej zaspie tego proszku, otar tablic rejestracyjn, ale wiatr pokry j znowu cienk warstw... Skupi si wic na poszczeglnych grupach cyfr i wyciera je pospiesznie. Skoki do wody! Patrzy dalej. Jazda figurowa na lodzis; I znw wytar szybko. I gimnastyka! wykrzykn po raz trzeci. Wiatr przysoni tablic warstw proszku i wygarnia spod karoserii ten ty anilinowy kurz, rozwiewajc go coraz dalej. Waciciel spartaka wci jeszcze trzyma rce na kierownicy, oczy mia zamknite i cigle myla, e to wszystko ni mu si tylko i e gdy otworzy oczy, to moe nie bdzie tak, jak to widzia, sysza i czu... Teraz otworzy je wreszcie, wanie gdy tatra 111 jadc z gry z du szybkoci wjechaa na wydm proszku i zaprszya okienka spartaka. Gimnastyka! Jarek wprost promienia. wietna gimnastyka! Kierowca spartaka zdoby si wreszcie na odwag i wyskoczy z samochodu. O Jezu, wanie wyjechaem po raz pierwszy! Zaama rce spostrzegszy, e stoi po kolana w tym proszku. Prosz pana, boj si spojrze: co ja tam waciwie mam pod koami? spyta niepewnie i zmarszczki zatroskania po-brudziy mu twarz. Dwustukilow beczk z anilin powiedzia Jzek. I po co ja wyjedaem? Waciciel samochodu uderzy si w czoo t doni. To ci dopiero ona bdzie gada! Boj si popatrze: czy wz bardzo rozbity? A co ja mam powiedzie? Prosz spojrze na ubrania, a my wybieramy si na pogrzeb. Wujek mi umar westchn Jzek, ale mimo to obejrza przd samochodu. Nie jest nawet tak le odezwa si po chwili. Ma pan urwane lewe koo, pogity botnik i chodnic wgniecion dziebko do rodka... Ach, co powie na to ona?! Kierowca ukry twarz w doniach. Wiadomo, e pana nie pochwali... Najgorsze jednak... czy mam to panu powiedzie?... spyta Jzek i spojrza na zega^ rek, ktry poprzednio starannie otar. Niech pan mwi, jestem przygotowany na wszystko! A wic ma pan ca gablot skrzywiona... Jezus Maryja! jkn waciciel. Bd mia jutro pikn gwiazdk! Zrozpaczony wlaz w tym paszczu do spartaka, wzi z tylnego okienka miotek z

56

kogucich pir, wygramoli si z powrotem i zaczai nerwowo odkurza swj wz, ktrym wyjecha po raz pierwszy. Po niemal nagim zboczu zjecha na sankach chopiec i zatrzyma si tu przy samochodzie. Nabra gar anilinowego proszku, pocign kierowc za rkaw i spyta: Prosz pana, a co to jest? - Ojejej! jkn waciciel spartaka. Zmykaj std, bo nie wytrzymam. Mam tylko jedne nerwy! ,krzykn wygraajc w powietrzu miotek z barwnych pir kogucich. Przylemy tu panu policjanta z Praaczki powiedzia Jarek i ruszy przed siebie powtarzajc cicho: Skoki do wody, jazda figurowa na lodzie, gimnastyka. Musimy dobrze wyciga nogi, eby si nie spni zauway Jzek. *** Na olszaskim cmentarzu d taki wiatr, e nagie gazie-drzew omotay niczym drzewce chorgwi. Obok kapliczki cmentarnej grali przemarznici trbacze; poruszali palcami, nadymali policzki, nie byo ich jednak sycha, gdy wiatr krad im dwiki tu przy instrumentach. Jzek przeczyta tabliczk z nazwiskiem wujka, a poten* krzykn: Dokd poszli? W jakim kierunku?... Trbacz przymkn oczy, gra nadal, wskazujc mosinym-instrumentem, e gdzie tam ... Tam? ... Jzek wskaza kierunek, a muzykant przytakn, e tam, grajc przy tym nadal, i w rkawiczkach, ktre miay odcite czubki palcw, naciska guziki trbki. Ci muzykanci graj tak, jakby lekko pisa owkiem... Jzek poczu przypyw natchnienia. Moliwe jednak, e gdzie z wiatrem na ikowie, jak powiew przyniesie te aobne tony i cinie nimi o mur, ludziska zapytaj zdumieni: Skd si tu wzia ta pogrzebowa muzyka? S chyba tam! Co mwisz? Jzek osoni ucho pok doni. S chyba tam! krzykn Jarek. Ruszyli w tamt stron pomidzy grobami. Ceremonia dobiegaa koca. Ksidz zdj biret i kropi trumn. Wiatr d tak silnie, e aobni gocie oburcz podtrzymywali kapelusze, a ostry powiew nis krople wiconej wody na inne groby. Malutki fioletowy ministrant wytrwale walczy z wichur o krzy, wstki za raz po raz smagay go po twarzy. Jaka to kwatera? Rzymska czterdziestka semka! Jaka? zawoa Jarek. Wwczas Jzek, aby przekrzycze szum wiatru, rykn jak mg najgoniej: Rzymska czterdziestka semka! W tej chwili jednak wichura ucicha; cay kondukt-odwrci si i patrzy na spnionego i tego gocia aobnego, ktry woa radonie: eglarstwo! Przeoy Andrzej Czcibor-Piotrowski ) Cygaska romanca l Gaston Koszulka od duszej ju chwili sta przed owietlon^ l wystaw Miejskiego Handlu Detalicznego. I kiedy raz jeszcze spojrza na odbicie swoje twarzy w szybie, utwierdzi si w przekonaniu, jakie zreszt ywi ju od dawna, e sam si sobie bardzo nie podoba, e jest zupenie zwyczajnym modym czowiekiem, ktry 57

wychodzi z kina jeszcze bardziej przybity ni do niego wchodzi. W szybie wystawy widzia swoj twarz i nie byo dla tajemnic, e z tak powierzchownoci nigdy |nie moe zosta tym, kim by pragn: Fanfanem Tulipanem. I gdy si tak nadal drczy swoim odbiciem w oszklonych l drzwiach Miejskiego Handlu Detalicznego, zjawia si w nich Cyganka: nacisna klamk i wysza na ulic Gwn niosc | w rku p bochenka chleba. Gastona zdziwi rodzaj sukienki, jak ta dziewczyna miaa-Ina sobie. Byy to dwa fartuchy spite po bokach agrafkami: je-Jden zaoony z przodu, drugi z tyu, tak e kiedy Cyganka staa na skraju chodnika i rozgldaa si w obie strony, aby nie wpa pod tramwaj albo pod samochd, Gaston nie mg si zorientowa, gdzie ta dziewucha ma plecy, a gdzie niepozorne piersi. Wytar pot z czoa i odezwa si: No, niech ci nie znam! Cyganka obejrzaa si, zwrcia ku niemu biaka oczu i umalowane wargi i chciaa co powiedzie, ale gos j zawid. Po czym koyszcym krokiem nomadw przesza jezdni ulicy Gwnej niosc tu przy czarnych wosach w odwrconej ku niebu doni p bochenka chleba, ktry bia skrk kreli jej szlak pord wieczora. Kiedy zatrzymaa si przed owietlon wystaw Domu Towarowego, stana w wyzywajcej pozie i spod rzs spogldaa na Gastona. Zdoby si na odwag i przeszed na drug stron. Daj popali powiedziaa wycigajc ku niemu rozchylone palce: wskazujcy i serdeczny. Woy papierosa midzy palce, a kiedy podawa jej ognia, rzuci szarmancko: Jak piknie ci pachn wosy. A tobie rce si trzs zrewanowaa si Cyganka. To od cikiej pracy... Zamruga oczyma. A co robisz? Jestem pomocnikiem hydraulika! Zaczerwieni si. O, to wielki pan. A ile kosztuje tamten sweterek? spytaa gbokim altem. Ktry? Ten? Nie, tamten rowy! Czterdzieci pi koron. A wic posuchaj: kup mi ten sweterek. Odnios siostrze chleb i pjdziemy razem... I przekonasz si... obiecywaa,; a kiedy zacigna si dymem, policzki si jej zapady, a oczy , bysny. \ O czym si przekonam? przestraszy si. Przekonasz si. Najpierw kup, a potem si przekonasz. Jak Boga kocham, bd ci lubia powiedziaa i podniosa palce | z papierosem jak do przysigi. i Za sweterek? zdziwi si. Za sweterek! Ale sklep jest zamknity! Nic nie szkodzi. Daj mi t flot, a ja sobie sweterek kupi jutro. Flot? Flot powiedziaa i wypluwajc niedopaek potara palcem o palce. Ach, tak... Flot! Gaston zrozumia. Daj ci sowo honoru, e dostaniesz ode mnie t fors. Najwitsza Panienka przyjdzie ci w nocy straszy, jeli mi jej nie dasz! Jak Boga kocham! Na pewno przyjdzie! grozia i bya powana, bez jednej zmarszczki, i z bliska patrzya Gastonowi w oczy, a oczy miaa na p twarzy jak Lollobrigida. ' Nagle ni std, ni zowd, jakby dokonaa wielkiego odkrycia, owiadczya Gastonowi: 58

Masz takie oczy! Z kciuka i palca wskazujcego zrobia literk o i zbliya j do oka. A ty jak dwa lene rdeka. Ach, jak dwa lene rdeka... Nie zdziwia si. Cyganki, kiedy s mode, wszystko maj pikne. A ja jestem moda! powiedziaa i wysuna palce. Gaston delikatnie woy midzy nie papierosa. Sam zapali take. Przez chwil spoglda w szyb wystawy, po czym wyprostowa si i spojrza miao na tum przelewajcy si ulic Gwn. Ludzie ogldali si za nim i Gaston Koszulka zapragn nagle, aby wszyscy jego znajomi chopcy i dziewczta, wszyscy jego krewni szli teraz ulic Gwn w d i widzieli go, jak stoi obok piknej Cyganki, jak spoziera jej w oczy i pali przy tym papierosa... A teraz idzie przy niej i ta Cyganka, mimo i ma znoszone trzewiki, stpa drobnymi kroczkami niczym wielka dama. To wspaniae! owiadczy i podskoczy. Co wspaniae? Wszystko wspaniae! wykrzykn i cisn Cygank za okie, bo naprzeciwko sza ssiadka z zakupami. Dobry wieczr pani, pani Fundierowa! Ukoni si Gaston na wszelki wypadek, aby go ssiadka, bro Boe, nie przeoczya. I pani Fundierowa postawia torb, i rzucia na chopca okiem, i zobaczya, e Gaston trzyma dziewczyn za okie, i nie wytrzymaa. Biedna matka! jkna gono. Ale Cyganka skrcia z ulicy Gwnej w uliczk wiodc ku ,. rzece i palia, tak jakby wzdychaa. -j Uliczka bya cicha, domy w ruinie. Mogo si tutaj to i owo. ^ przytrafi, to i owo zdarzy. Wysoka latarnia gazowa staa przed zniszczonym budynkiem, przypominajcym dworki w Tyrolu. Drewniane schody nikny na pierwszym pitrze. Sprchniaa balustrada oderwaa si z jednej strony i zawisa skonie jak drabina. Biaa skrka na bochenku chleba byszczaa, a Cyganka oda-mywaa t skrk i jada, te kawaki biaej skrki lniy jak biaka jej arabskich oczu. Staem tu kiedy zwierza si Gaston. Staem tu kiedy i czuem si byle jak. A deszcz pada, po prostu lao jak z cebra. A tu w wietle tej latarni gazowej taczyo i piewao troje cygaskich bachorw... Woda si z-nich laa, ale te bachory pieway, nieustannie pieway to swoje: gragra i gloglor i wchodziy, i wychodziy z tego swojego taca... A deszcz wci la jak z cebra, i mnie nagle, kiedym na te bachory patrzy, zrobio si lej na duszy... To dzieciaki mojej siostry powiedziaa i postawia stop na pierwszym stopniu. Pjdziesz ze mn na gr? Jasne... ale co na to twoja siostra? Siostra wyjechaa z dziemi na chmielobranie. To komu niesiesz ten chleb? Bratu, ale on ju poszed do pracy wyjania i pobiega pierwsza. Na grze zatrzymaa si i udzielaa Gastonowi rad: Stj! Tam brak deski... Tak, na t desk nie stawaj! Gaston chwyci si porczy, ale ta z trzaskiem runa na podwrze. Kiedy wspi si na pitro, zobaczy, e w dachu jest dziura i e wida przez ni gwiazdy. Cyganka cieszya si i podskakiwaa, i byo sycha, jak drewniana podoga kruszy si i sypie na podwrze. Uja Gastona za rk, kopna drzwi, ktre dugo 59

skrzypiay, po czym minli ciemny korytarz, a kiedy otworzya kolejne drzwi i wesza,. Gaston klasn w donie. ___ No, niech ci nie znam! wykrzykn. W jednym z dwu okien pona latarnia gazowa: wyrastaa z chodnika i wiecia ukonie na podog duego pustego pokoju. Blask latarni zaamywa si w lustrze, ktre leao na parape-cie i rzucao na sufit srebrny prostokt: z niego sypa si i my do pokoju delikatny subtelny blask, zapalajc iskierki we wszystkich krysztaach weneckiego yrandola wiszcego pod sufitem i byszczcego niczym wystawa u jubilera. A sufit pokoju by sklepiony: sklepienie przypominao otwarty biay parasol z czterema drutami. Gdziecie ten yrandol... tego? spyta. Co... tego? Masz na myli: gwizdnli? wykrzykna Cyganka robic rk zodziejski gest. No... gwizdnli zgodzi si. Niech moje dzieci jutra nie doyj rozgniewaa si i pooya chleb na parapecie drugiego okna jeli nie kupilimy go na bazarze. Moja siostra moga sobie kupi kuchenk, ale moja siostra wolaa sobie kupi to lustro zawoaa i pobiega wzdu ciany, na ktrej cigno si ogromne lustro: od podogi do sufitu. Gaston odwrci si. Lustro odbijao wenecki yrandol, ktry rzuca wok blask jak witeczna choinka caa w wiecach. My nie jestemy tacy zupenie zwyczajni Cyganie powiedziaa Cyganka ustawiajc nog w wyjciowej pozycji ba-letnicy. Nasz dziadek by cygaskim baronem! Nosi surdut i bambusow lask, a jedna z moich sistr otwieraa mu drzwi, druga za siostra nieustannie czycia buty. Aby wiedzia! Podniosa gow, ale rozkaszlaa si nagle. No dobrze, dobrze... Ale dlaczego wci jeste przezibiona? My, Cyganie, zawsze jestemy przezibieni. Kiedy bylimy w teatrze, to akurat grali Carmen i ta Carmen bya Cygank, 1 take piewaa, jakby bya przezibiona. A gdzie pracujesz? ~- Ja? Tam, gdzie sypiam. Tam, na grze, w cegielni, gdzie gotuj i sprztam westchna i wziwszy gazet podesza do okna, i zacza czyta przy wietle latarni. Gaston patrzy w lustro na odbicie swojej twarzy; z gowy wyrasta mu w wenecki yrandol i rzuca ukiem brylantowe szkieka niczym chlustajca wod fontanna; widzia w lustrze Cygank: siedziaa na parapecie i czytaa bia gazet... A kiedy pomyla, e gdyby go tu kto z jego znajomych chopakw i dziewuch zobaczy, na pewno kady oszalaby z zazdroci, rozpostar rce i pokrzykujc sodko, zacz taczy po pokoju. Hej ty, Czechu powiedziaa Cyganka zeskakujc z parapetu. Daj mi te czterdzieci koron. Nie bdziesz aowa. My, Cyganki, jestemy czyste. I na dowd uniosa owe dwa spite fartuchy i wskazaa lustro, gdzie zabysy biae*majteczki. A wic dasz mi te cztery dychy! zawoaa i przytulia si do niego. Obj j, jak to widzia na filmie, ale kiedy pogadzi jej wystajce opatki, przezwyciy sabo i owiadczy: Nie ma mowy! Trzydzieci pi i ani tyle wicej. Pokaza na paznokciu. No to trzydzieci pi, ale natychmiast. Nie, dopiero potem. Kiedy si przekonam, jak sama mwia. Ja wiem... Wszyscy jestecie tacy! Najpierw obiecujecie, 60

a potem dajecie dziewczynie kopniaka... Ja nie jestem taki! Gaston wskaza siebie i wyprostowa si. Ja, dziewczyno, skoro ju raz co obiecam, to zawsze dotrzymuj sowa! No dobrze, dobrze chrypiaa. To poka mi przynajmniej t fors! I dotykaa palcem jego piersi, i patrzya mu sodko w oczy. Po co? Daem ci przecie sowo... A tu masz rk! Sowo i rka! Najbezpieczniej to jednak zobaczy pienidze. Tak bardzo bym chciaa mie ten sweterek. Uja rk, ktr do niej wycign, i pooya na swojej piersi. Czy zdajesz sobie spraw, jak by ten sweterek piknie na mnie lea? Obja Gastona rkoma, splatajc je za jego karkiem. Sign do wewntrznej kieszeni, ostronie oddziela banknoty i dra, aby nie wycign setki. Wycign pidziesit koron. A wic ty masz fors! Ucieszya si i stana na palcach, dotykajc czoem jego czoa. Obracaa biakami oczu i tak pochylia gow, e kciki ich oczu zetkny si, po czym koysaa gow i ich oczy jakby odbijay si jedne w drugich. Masz! Masz! woaa mrugajc rzsami tu przy jego rzsach. A wic idziemy? Czy zaraz tutaj? Nie... Przekn lin i wyj z ust dugi wos. Nie, mamy nie ma dzisiaj w domu, wic pjdziemy do mnie, zaparzymy sobie kawy, pucimy jazz... i... nie dokoczy. obJ j, a kiedy skontrolowa t poz w lustrze, powiedzia: Julio, jeste czarujca... Nie jestem Juli, ale t fors to mi dasz? A wic masz tu te swoje moniaki! I patrzy w lustro, ktre byo ekranem filmowym, i podawa dziewczynie ten banknot. Wzia go, poplua na, po czym starannie zoya na p, jeszcze raz na p i jeszcze raz, a nastpnie uniosa fartuchy i woya pidziesitaka za gumk biaych majteczek. Pod wraeniem biaej skrki chleba, biaej gazety, majteczek i^ latarni gazowej rzucanej przez lustro w oknie na sufit Gaston obj Cygank, pocaowa ja, po czym przesun domi po jej biodrach, tak jak to robi Gerard Philipe. I czu, jak Cyganka przytrzymuje swj banknot za gumk. A potem wyszli na korytarz, gdzie poprzez dziury w dachu wieciy gwiazdy. Gaston zamia si i powiedzia: No niech ci nie znam! I doda: Moja ciotka mawia, e Cyganie, jeli ich nie ma w izbie przynajmniej pitnacioro, czuj si ogromnie osamotnieni.... Nieprawda? 2 Rozproszone wiato tylnej cianki radia i zielone oko magiczne agodnie owietlay pokj. Tam, skd wyciekaa muzyka, kbi si tsknie jazz, a troch bliej mikrofonw chrypia Louis Armstrong. Teraz trzyma zapewne t swoj trbk na kolanach i przezibionym gosem raczej co tam sobie pomrukiwa ni piewa, raczej jakby sobie po dziesitej szklance gro-gu co opowiada o rzeczach, ktre wydarzyy si bardzo dawno... Ty powiedziaa Cyganka z chodnej pocieli ty mj choptysiu sodki, daj mi zapali. Papierosy s na krzele. I zapaki take powiedzia Gaston. Louis Armstrong przesta piewa, uj teraz w czarne apy t swoj rur, uj j przez serwetk, tak jak bierze si butelk wytrawnego szampana, i nadaj^dar t 61

melodi o dziewczynie z poziomkowymi wosami, i nadal mia przy tym tak min, jakby mu skrobali wtrob albo jakby jad mielone szko. A nie podpal mi ka upomnia. ~ Nie. A gdyby nawet? Ale ten to piewa, tak jak ja mwi. I take ma tak czarn gb jak ty. A popi strzsaj za ko! rozkazywa. No, mj choptysiu, chod tu! Mam zapali wiato? Nie, po ciemku ludzie s adniejsi, ale... Jakie znowu ale! Gaston zerwa si. Przecie nawet nie chciaa, ebym rozpi te twoje fartuchy. I ukuem si. A wic jakie znw ale? Kiedy ja wci sobie myl, e chcesz mi da kopniaka. Powinienem... Chod tu, choptysiu szczebiotaa w ku. Pozwl mi spa tu u siebie, wiesz... my, Cyganki, jeli si z kim przepimy, to od razu jestemy w nim zakochane... Nie podpal mi ka! . Ale gdzie tam! No suchaj, teraz myl tylko o tobie. Po- zwl mi tu spa, bardzo prosz, Pozwl, nie bdziesz aowa, . Musz bardzo wczenie i do pracy. A wic ty si boisz, e mogabym ci okra?! Oczywicie e nie, ale... Ale bym si tu u ciebie obowia! Ach, wy nicponie! Czy ty mylisz, e nie wiem, e do tego domu chodzia Ilonka? I e tu sobie yy podcia?! Podcia, podcia! Zerwa si i znw usiad. Ale nie u mnie. U ssiadw. Franek z ni chodzi. Ale gdzie po- dziaa tego papierosa? Ha ja, ha ja sverige! Gdzie masz oczy? Zgasiam go w pu-> deiku. Ale ja ci mwi, e nasi zaczaj si kiedy na Franka i zemszcz si. Zemszcz si, jak mi Bg miy. Nie rzucaj mi si tak w tym ku! A co ty sobie, Czechu, mylisz? e kim ja jestem? Ja nie jestem biedn dziewczyn. Mam dwie pierzyny i firanki do dwch okien. A mj dziadek by baronem i nosi bambusow lask i bkitny surdut. Wiesz, e moje firanki wietnie by si tu nadaway? By moe, ale dlaczego musiaem wci obejmowa ci r^ koma za szyj? Dlaczego? Chcesz wiedzie, dlaczego? Dlatego e mylaam, e mgby mi... tego... powiedziaa i uczynia rk zodziejski gest, e ja bym ci ukrad te pi dych? Zerwa si. I dlatego nie pozwolia mi rozpi tych fartuchw? Jestemy ostrone... Ale, choptysiu, chod tu, usid na ko, sid tu przy mnie. Suchaj, a moe bymy tak rozpoczli razem nowe ycie? Nigdy jeszcze tego nie prbowaem... Nic nie szkodzi, naucz ci wszystkiego. Zaczniemy y razem, a jeli ci si to nie bdzie podobao, to bdziesz mg mnie wyrzuci. Ale dopiero wtedy. Umiem gotowa, sprzta, praabym ci, szya, przynosia obiad. I caa bym si dla ciebie rozpia. Tylko nie wolno by ci byo ugania si za dziewuchami. Ja i tak si nie uganiam. To dobrze. Ja bym to od razu poznaa i rzucia si do We-tawy. A gdybymy poszli razem na zabaw do Swietw i gdyby mnie kto poprosi do taca, to co by zrobi? Co bym zrobi?... A wic pozwoliby mi i taczy z innymi? Zerwaa si z ka. 62

Otrzep sobie nogi, zanim wejdziesz do ka. Zreszt i tak masz je brudne... Zadra o czysto pocieli. Masz racj przyznaa i wytara sobie stopy. Nadajesz si do ycia rodzinnego. Ale nie pozwoliby mi i taczy z innym? wykrzykna, a kiedy ziewn i nadal patrzy na ni nic nie rozumiejc, zawoaa: Nie daby mi kilka razy po gbie?! I pooya si z powrotem na chodnej pierzynie. Gaston zamkn oczy i oburcz ciska sobie skronie i znowu widzia t swoj twarz na pocztku tego wieczora w wystawie sklepu Miejskiego Handlu Detalicznego, widzia siebie w lustrze, widzia, jak ta cygaska dziewczyna bya wobec niego grzeczna, a tu w ku wylkniona najpierw, pniej za za-; wstydzona i niezgrabna... A kiedy to wszystko przemyla, owiadczy: t. Dabym ci w gb, e a by si nogami nakrya! Wiedziaam! A wic mnie kochasz! uradowaa si dziewczyna. I gwatownie obrcia si na brzuch i zacza macha bosymi nogami. Ale ja jestem raczej samotnikiem wyzna. To dobrze pochwalia. Tak powinno by. Wiesz,.; choptysiu, gdybymy byli w domu razem, to ja bym tu bya] tak jakby mnie tu wcale nie byo. Cyganki potrafi by ciche, i jeli ycz sobie tego ich mowie. i No, ale jak to zwykle bywa, przyjd pniej dzieci. A wraz, z nimi zmartwienia i kopoty... Jakie tam zmartwienia i kopoty! Ja ju mam ma dziewczynk. Nazywa si Magorzatka. A to szkoda. Bo ja tam zawsze chciaem mie dzieci o blond woskach. To bdziesz je mia! Magorzatka te jest blondynk. Miaam j z pewrnym blondynem, Czechem... ale potem zacz mi chla i wyrzuciam go. Ach, jaka ona adna! No tak, ale gdzie bdzie spa? zatroszczy si. Tak jak ja sypiaam. Bdzie spa w pudle kanapy albo w szufladzie szafy. A zreszt Magorzatka ju wkrtce bdzie miaa trzy latka, to skoczy ci po papierosy, po piwo, poda ci ranne pantofle. A jak szerokie s tu okna? Metr dwadziecia. Obrcia si z powrotem na wznak. Co to za szczliwy zbieg okolicznoci! ucieszya si. Tak szeroko maj wanie te moje firanki. Bd tu wyglda po prostu cudownie. I aby wiedzia... spucia nogi z ka i uniosa fartuch tu jest tych pidziesit koron. ebymy mieli co na pocztek, nieprawda? I zza gumy biaych majteczek wyja zoony w omioro banknot i pooya go na stoliku owietlonym zielonym magicznym okiem. Ile masz lat? spyta. Osiemnacie. Jeszcze przez dziesi lat bd adna. A ty ile masz? Dwadziecia trzy. To najlepszy wiek. Jeszcze przez pitnacie lat bdziesz cakiem do rzeczy. Ale gdybym posza z kim innym zataczy, to by mi wygarbowa skr? No chyba. Jeszcze jak! Przysignij! Przysigam. No tak, teraz ci wierz. I zobaczysz, co potrafi Cyganka, jeli ju kogo kocha. Wszyscy ci bd zazdroci. Ty jeste mj m, a wic mj pan i wadca. Od tej chwili jeste dla mnie wszystkim!

63

Mwia z powag przytakujc sobie gow. Gaston rozejrza si po pokoiku: wyda mu si szary i nudny. Kiedy pomyla o tamtym pokoju z weneckim yrandolem i gazow latarni pod oknem, nie pragn nic innego, tylko natychmiast spakowa rzeczy i na zawsze wynie si std, by wprowadzi si tam, do ydw, do tego budynku, ktry grozi zawaleniem, ale gdzie na korytarzu wida przez dziury w suficie gwiazdy i gdzie mona czyta wieczorem gazety w blasku ulicznej latarni. Ale co na to wszytko powie moja mama? spyta. Zostaw to mnie. Powiem jej: Prosz pani, ja take jestem czowiekiem. Ale co by zrobi, gdyby mama owiadczya stanowczo: Z Cygank? Oenisz si z ni tylko po moim trupie!? Co by zrobi? Powiedziabym: Mamo, po si, niech przejd po tobie! Podaa mu usta. Teraz z mioci powiedziaa. A potem rozpina jedn agrafk po drugiej i rce mu dray, kiedy te dwa odpite fartuchy zsuny si na podog jak ornat z ramion kapana... Poza nimi pyna z radia dezowa piosenka, trzy Murzynki dudnicym gosem pieway: O, Johnny... Trzy dudnice Murzynki, ktre jakby stay na drabinie w gbokiej dudnicej studni, a kadej wyryway si z garda sowa o tym samym szczciu nieszczliwej, szczliwej mioci: O Johnny, my darling... 3 W krzewach przed zamkiem zapiewa pierwszy ptak. Po chwili przyczyy si do inne i powietrze poranku wypeni ptasi szczebiot. Gaston, obejmujc Cygank wp, zatrzyma si przed gablotk z fotosami filmowymi. Na plakacie Gerard Philipe w rozchestanej koszuli trzyma w rku szpad. Chciabym przez jeden dzie by Fanfanem... Tylko przez jeden dzie uali si Gaston. Tym? pokazaa palcem. To nie aden ten! To Gerard Philipe jako Fanfan Tulipan, rozumiesz? No i co z tego? A wic suchaj, co ci powiem. Ty jeste pomocnik hydraulika, a kiedy ludzie nie mog spuci wody w klozecie, kto przychodzi? Ty.1 Kiedy si im zepsuje kran, kogo wzywaj? Ciebie! To o tobie i o mnie powinni nakrci film. A poza tym ty masz dobry zawd i jeste poyteczny dla ludzi, po c wic miaby skaka po dachach, z szabl w rku? Kiedy przyjdziemy do cegielni, to tam zobaczysz: co drugi Cygan to Fanfan Tulipan, ktry jednak robi cegy. A z tych cegie buduje si domy. Ale kiedy ten Gerard jest taki przystojny! Przystojny, przystojny powiedziaa Cyganka i ujwszy w palce brzeg plakatu, urwaa go jednym szarpniciem. Kie^ dy wyprawimy sobie wesele, zaprosz swoich braci ciotecznych, ktrzy s wglarzami. Zobaczysz czterech Gerardw. I przyjdzie take mj dziadek w bkitnym surducie i z bambusow lask opowiadaa z powag. Potem szli koo pomnika Podlipnego, ktry jakby palcem przywoywa do nogi zbkane psy. Jeste tak samo przystojny jak mj tatu Demeter, ktry nosi mnie na rku i pali, a mamusia sza za nim i tata dawa jej od czasu do czasu papierosa, aby i ona

64

zacigna si dymkiem. Znosi na ikowie wgiel do piwnic i ludzie mwili, e wyglda jak krl. Cyganka nie przestawaa mwi i kiedy szli wzdu dawnego koryta Wetawy, Gaston zrozumia, ile wiary w siebie kobieca rka potrafi wstrzykn bezporednio w serce. Zaczynao ju wita. Kilku rybakw garbio plecy; pochylali si tak samb jak prty ich wdek. Na cyplu wyspy Manin wyy w klatkach wilczury, a krzaki i drzewa dray od piewu ptakw. Krtko mwic: jeste hydraulik! A kt jest wicej wart? spytaa Cyganka. Wiesz zwierza si Gaston ten mj nowy majster to straszny pies. Wci chce, abym mu mwi per ty. Ale, jak ja mu, dziewczyno, mog mwi per ty, kiedy on jest ode mnie o dwadziecia lat starszy? A kiedy mu nie chc mwi na ty, to pokazuje mnie caej gospodzie i krzyczy: ,,Ludzie, czy widzielicie kiedy takiego osa? No, niech ci nie znam! powiedziaa Cyganka. A wic widzisz! Zamia si Gaston. Wiesz, dziewczyno, ja zdaj sobie spraw, e majster ma racj, kiedy mi mwi: Posuchaj, jak bdziemy sobie w pracy mwi na ty, to ja w tej intymnoci tykania bd mg ci wtajemniczy w najrniejsze sekrety i arkana zawodu, wyjani, jak we waciwy sposb zabiera si do rzeczy... A tak? A ja patrz na niego i mwi: Niech si pan, panie majstrze, na mnie nie gniewa, ale pan ma ju przecie dorose dzieci... A zreszt ja si tam z panem w pracy rwna nie mog... Pan jest spec... Gdzie mnie do pana... No i majster pokazuje mnie znowu caej gospodzie . i krzyczy: Spjrzcie no tylko, Gaston trzyma si z dala od swojego mistrza... Ludzie, czy widzielicie kiedy takiego osa? Tak na mnie krzyczy, a potem wrzeszczy mi do ucha: Gastonie, ty si musisz przezwyciy, musisz nie spuszcza oka z moich rk, aby to umia jeszcze lepiej. rebitko, Gastonie, kiedy ju wyssie klacz, to j kopie. Ale jeli nie chcesz mi mwi per ty, to od dzisiaj koniec ze wszystkim. To nie bdzie praca, ale wojna. To nie bdzie wojna, ale obz koncentracyjny. I adnych wsplnych teczek, Gastonie! Tak oto krzycza mj majster i podnisszy teczk wysypa z niej moj menak z obiadem i yk prosto na podog. A kiedy usiowaem t menak podnie, to mi j jeszcze kopniakiem wytrci z rki. A wic ty masz Gaston na imi? Gaston, Gaston! Ja ci co powiem Gastonie: to adniejsze imi ni Fanfan! Ale, Gastonie, dlaczego nie powiesz majstrowi: ty. Jeste przecie jego praw rk, no nie? przekonywaa, kiedy weszli na most Trojaski. Zatrzymali si i dziewczyna gadzia rk szorstk powierzchni porczy. Dotknij! Czu tu jeszcze wczorajsze soce... No ale dlaczego nie powiesz majstrowi: ty? Gaston pochyli si nad porcza, po czym obj Cygank i szepn: Jestem niemiay. I palcem wskazujcym pokazywa w d. A tam na niewielkim cypelku lea w pierzynach ogromny nagi Cygan: lea na wznak, cay tuw by odsonity i niczym ksieczka dla dzieci usiany wytatuowanymi obrazkami. Jedn rk zaoy pod gow, a minie mia takie, e tworzyy poduszk. Wsy przypominay dwa koskie ogony. I olbrzym ten woln rk podnosi do ust papierosa i spokojnie sobie pali. Patrzy na bkitniutkie niebo z ostatni gwiazd i pali. Obok niego spoczywaa kudata gowa z twarz ukryt w poduszce. A spod uku mostu wystawa dyszel wozu z pacht i zad gniadego konia, ktry porusza ogonem raz w t, raz w drug stron. 65

Nasi powiedziaa Cyganka z dum. Przyjechali tu wozem z dalekia. I take bd szuka pracy jak my przed rokiem. A dlaczego stawia konie pod mostem, a sam ley w rosie? Tak bywa zawsze, pki si nie przyzwyczaj, tak jak my. My take, kiedy jest adna pogoda, wolimy spa na dworze... Dusimy si w czterech cianach... A mj tata Demeter rwnie mia tatua na caym ciele. W niedziel leelimy w ku i palcami dotykalimy obrazkw jak w ksice z ilustracjami, a tatu si mia, bo mia askotki. To piknie powiedzia Gaston e s jeszcze na wiecie tacy ludzie. Kudata gowa obok wytatuowanego wsala odwrcia si, rkoma rozgarna wosy niczym gazki wierzbiny i ukazaa si Cyganka, ktra przecigna si i ziewna. Cygan, nie przestajc wpatrywa si w niebo, poda jej papierosa, ktrego pali, a Cyganka take spogldaa w niebo o brzasku i palia, po czym oddaa papierosa i znw Cygan wciga ze smakiem bkitny dymek. Ludzie, ktrzy czekali na tramwaj, przechylali si przez porcz mostu, ale Cyganie jak gdyby nigdy nic podawali sobie papierosa z rk do rk, palili nadal i nadal patrzyli w rowiejce z wolna niebo. Ostatnia gwiazda zamigotaa i zgasa. Po chwili nadjecha tramwaj. Wskoczyli na stopie, stali na tylnym pomocie i Cygank rozpieraa duma: wyprostowaa si i miao patrzya w oczy tym, ktrzy widzieli na niewielkim cypelku t cygask par. Ale zbyt wczenie obudzeni ludzie podrzemy wali albo tpo wpatrywali si w podog. Wzdu ogrodze willi sza kobieta z bambusowym prtem i gasia latarnie gazowe. Mj dziadek mia bambusow lask i bkitny surdut mwia Cyganka i kiedy spotka na ulicy rodziny, ktre kciy si i pluy na siebie, dziadek mia tak wadz, e tylko robi t bambusow lask tak... Cyganka nakrelia w powietrzu poziom lini i ju byo po ktni. A jeli kto z tej rodziny nadal pyskowa, dziadek robi palcem tak Cyganka kilkakrotnie poruszya zgitym palcem i Cygan musia si zbliy do dziadka, ktry jako cygaski baron tuk go t swoj laga po bie... i koniec. Czy to aby prawda? Gaston wyrazi powtpiewanie. Niech wszystkie nasze dzieci martwo si urodz, jeli kami, Gastonie! Polinia palce i uniosa je do przysigi. Dziadek jako baron cygaski sdziowa rwnie podczas meczw piki nonej. W Rozdzielowie gray ze sob dwie dwudziestki Cyganw i dziadek... Ale, dziewczyno, w pik non graj jedenastki! zawoa Gaston. I przestraszy si, kiedy z awki podnis si jego majster i zacz si zblia do nich, patrzc na niego, a potem na Cygank, ktra tupna nog: Jeli mwi, e dwie dwudziestki, to dwie dwudziestki: byam tam. I dziadek sdziowa bambusow lask, na szyi mia srebrny gwizdek na zotym sznurze i jak kto kogo za mocno kopn, dziadek gwizda i robi palcem tak Cyganka pokiwaa palcem i ten, ktry gra brutalnie, podbiega, dziadek za jako baron cygaski wali go t bambusow lask po bie, a pikarz trzyma si za gow i przez chwil krzycza: Ojejej! A kiedy bl mija, zawodnik wraca do gry. Tak powinno by i u nas na boiskach. I w pracy, prawda, Oastonie? spyta majster. Hola, panie, jest pan pijany. I niech pan nie pcha nosa w cudze sprawy, dobrze? Cyganka bysna oczyma. To mj majster przedstawi go Gaston. To pan? odwrcia si Cyganka. A to moja... narzeczona powiedzia Gaston. 66

Gastonie, Gastonie... Mistrz krci gow. Od dzisiaj znw wsplna teczka... Mw mi pan, mw mi ty, jak sobie chcesz... Ty jest majster, ty jest chwat... Ja si nigdy na Cygank nie zdobyem... Tylko marzyem o niej... Cyganeczko pikna, Cyganeczko maa... Mistrz piewa pijanym gosem. Sta na stopniu i poranny wietrzyk rozwiewa mu rzadkie wosy. Tramwaj zatrzymywa si. Panienko, widziaa panienka kiedy takiego osa? Wskaza na siebie, odchyli si do tyu, nog wysun do przodu i wyskoczy. Mistrzu, gdziee si znowu wczy? Gaston wychyli .si z tramwaju. A moe mam ci odprowadzi do domu? Majster podnis rk, jakby si poddawa, jakby uznawa przewag modoci... Na wzgrzu, gdy wysiedli z tramwaju, Gaston obj Cygank wp. Wiesz zwierza si ten mj stary nie jest taki naj-.gorszy, mimo e zbyt wiele pije. Ale on nie ma ju nikogo. J3y onaty i mia dzieci, ale kiedy dzieci podrosy, ta jego kobieta owiadczya, e te dzieci nie s jego, i e ona odchodzi z nimi do tego, z ktrym je miaa, i e dzikuje mu za ich wychowanie... Majster, kiedy sobie o tym przypomni, ciska sobie nad piwem gow, trze oczy, a kiedy skoczy mi o tym opowiada, pyta: Syszae kiedy, Gastonie, co podobnego? Ja nie. I wanie mnie to si musiao przytrafi! Wyszli wwozem za miasto i szli wzdu ogrodzenia cegielni. Pod akacj sta stranik z dubeltwk w rku. Kto tam? spyta. To ja, ojczulku, ja... powiedziaa ochrypym gosem Cyganka. Wcz mi si tu rozmaici ajdacy. I kiedy stanie si nieszczcie. Bo ja tam do nikogo nie bd trzy razy woa: stj, tylko od razu naszpikuj mu oowiem nochal! drczy si stary dozorca. Ojczulku! zawoa Gaston. Cyganeczk prowadz. Staruszek zbliy si do potu, zarzuci dubeltwk sia rami. A ty, ulicznico jedna, ju dawno powinna spa! wykrzykn. A ten, co tu robi? To mj ukochany wyjania. Ukochany? A wie ju przynajmniej, jak ci na imi, co? Nie wiem przyzna Gaston. A ju si pan z ni przespa! Zupenie tak samo jak za moich modych lat cieszy si staruszek i otworzywszy bram wzi Gastona za rami i cign: Bardzo mi si to podoba. Byle tylko wytrwa w mioci. Ja take, kiedy szedem sobie raz len ciek do Zwierzynka i spotkaem niewiast, to zanim doszlimy do wsi, juem jej zaproponowa rk, a ona powiedziaa: tak. Dopiero potem przedstawilimy si sobie. Dwa lata ylimy ze sob na kart rowerow, ale potem mielimy wspaniae weselisko... Ale, ale, nie sysza pan nic? Stranik zastyg w bezruchu z uniesion nog jak ogar. Nie szepn Gaston. To dobrze, bo ja ju wicej sysz, ni widz. I wci mi si ni po nocach, e mnie wamywacze chc zatuc przy kasie mwi staruszek, kiedy tak szli poprzez row mg po niebieskiej trawie. Cik macie prac, ojczulku powiedzia Gaston. Bardzo cik westchn stranik. Ale dobrze mi to robi. A wic Cyganeczk pan sobie przygrucha? Odwany z pana czowiek. I powiem panu, e nie robi pan gupstwa, tylko trzyma j trzeba krtko, przy pysku... I bdzie pan mia w 67

domu prawdziwy raj. Ta moja kobieta te pochodzia z cygaskiego wozu... bya wiatow dam... Ale jako maonka? Machn rk. A ty, ulicznico jedna, zimno ci, prawda? Mody czowieku, niech pan idzie i zobaczy, gdzie Magorzatka, ta paska narzeczona, bdzie sobie lula. A wic Magorzatka! wykrzykn Gaston. Co za pikne imi! Cyganka draa z zimna, ale miaa si ochryple. Stary dozorca wskaza zagajnik kwitncych akacji, pod ktrymi spali w pierzynach Cyganie: jedni z rkoma poza poduszk, jakby pynli przez polank crawlem, drudzy zwinici w kbek, inni znw tak, jakby dosiga ich kula. Ale wszystkim piersi unosi zdrowy oddech w krzepicym nie. Kilka dziecicych gwek kdziorkami i loczkami zdobio ten cygaski dom noclegowy. Tam s ich domki, ale oni maj to do siebie, e jak tylko przyjdzie lato i parne noce, to dusz si w czterech cianach. Wiadomo, gorca krew chichota staruszek. A tam w dole wynurzaa si z bkitnych mgie Praga, arwki elektryczne paliy si jeszcze i przystrajay miasto girlandami lampionw niczym cyrk, w ktrym zapomniano wygasi wiata. Petrzyska wiea pona jeszcze czerwonymi sygnaami ostrzegawczymi, na piorunochronie strzeszowickiego komina lni rubin, a tutaj spali robotnicy cegielni i akacje sypay na nich przywidym kwieciem... Cyganie, dawni koczownicy, ktrzy przed rokiem przyjechali wozami i brykami do Pragi, w nausznikach i kapeluszach myliwskich, aby zamieni romantyczne harce na zwyczajn uczciw prac. Ja tam nie mog spa pod drzewem kaszlaa Cyganka. Cigle mi si wydaje, kiedy mi na twarz spadaj te kwiaty, e to zmory siadaj mi na gowie, albo, e pada na mnie nieg... Przeskakiwaa z nogi na nog. Ciao, Gastonie. Bd jutro u Swietw. Bd wieczorem sta przy gablotce z Fanfanem... albo wiesz co: przyjd po mnie do nas, do ydw... Ciao! zawoaa przeskakujc picych, po czym skina mu jeszcze rk od kwitncego krzewu dzikiego bzu i dwa spite ze sob fartuchy zsuny si, a dziewczyna wlizna si pod pierzyn do picych dzieci. No to idziemy z powrotem! Nocny stranik przestpo-wa z nogi na nog. Krc mi si tu rozmaici ajdacy, ktrzy gotowi s nawet jeli im si nie uda inaczej przebi si do mojej kasy poprzez stropy... Naturalnie musiaoby wtedy mnie tu nie by! Mnie, ktry do nikogo nie woa: stj, bo strzelam, ale od razu wali jak w kaczy kuper. No tak, to Cyganeczk pan sobie przygrucha? mwi stary, ale Gaston patrzy, jak spod jednej pierzyny wygramoli si may Cyganek w koszulce z abocikiem, stan na skraju zagajnika i wystawiwszy ku-taska, szcza ukiem na ca Prag, ktra leaa u stp wzgrza. Patrz pan! wykrzykn stary dozorca, wskazujc chopca. By moe to przyszy prezydent... Kt to wie? A po chwili doda: A wic przygrucha pan sobie Cyganeczk! Ale co na to w domu? Co bdzie, jeli mamusia powie: Cygank? Tylko po moim trupie? Co pan jej odpowie, h? Powiem: ,,No to kad si, mamo, niech po tobie przejd. * Ta Cyganka mnie, matko, postawia na nogi! powiedzia Gaston i podpar si jedn rk pod bok, i spoglda w dolin, gdzie po biaym mocie jecha tramwaj niczym harmonijka ustna, a w jego oknach lnio poranne soce. Przeoy Andrzej Czcibor-Piotrowski Bawiduki i

68

Na awce przed cementowni siedzieli dwaj staruszkowie, k-jcili si, apali za klapy marynarek, wrzeszczeli sobie do ucha. Kapuniaczek cementowego pyu sipi nad ca krain, I wszystkie domki i ogrdki pokryte byy warstw zmielonego na mczk wapienia. Zboczyem na zasane pyem pola. Pod samotn grusz chuderlawy mczyzna cina sierpem | tr we. Ej, panie, kim s ci staruszkowie, co tak wrzeszcz koo [portierni? Niby ci, co siedz przy gwnej bramie? To nasi emeryci | odpar chuderlawy mczyzna i nadal cina traw. Pikn maj staro mwi. Prawda? rzek mczyzna. Ja te ju si okrutnie Jeiesz, e za par lat bd tam siadywa. O ile pan doczeka emerytury! Nie ma obawy. Tu jest niezwykle zdrowa okolica. Przecitny wiek wynosi siedemdziesit lat powiedzia czowieczek i jedn rk zrcznie traw; wzbijay si z niej kby cementowego pyu jak nad ogniskiem dym z wilgotnego drzewa. Przepraszam pana mwi ale o co ci dziadkowie tak Ssie kc? I czemu bez ustanku na siebie krzycz? Chodzi im o cementowni. Uwaaj, e om lepiej by wszystkim pokierowali. A poza tym, jak si wykrzycz, wieczorem maj lepsze pragnienie! Nie dziwota, cae ycie w tej cementowni przepracowali, to i zroli si z ni, to i y ju bez tego fabryczyska nie mog. Nie lepiej, eby chodzili sobie na grzyby? Albo w ogle przenieli si gdzie w pograniczne lasy? Kady by dosta domek z ogrdkiem! I otarem grzbietem doni nos, a na rce pojawia si liska czarna krecha. Niech Bg broni! powiedzia czowieczek i przesta . Jeden z emerytw nazwiskiem Mareczek przenis si w lasy a gdzie za Klatovy... a w dwa tygodnie potem przywioza go karetka pogotowia. Od tego zdrowego powietrza dosta tam dy-chawicy. Ale po dwch dniach znw by zdrw jak ryba. Ten, co tam przy gwnej bramie najwicej gbuje, to wanie w Mareczek. Nie dziwota, tu powierz jest krzepkie jak noga w biodrze, jak grochwka. Ja grochwki nie lubi rzekem i cofnem si pod grusz. Zakurzon poln drog cwaowaa para koni wzbijajc kopytami tumany miakiego cementu, w ktrych nikn wz. Niewidoczny wonica piewa sobie radonie, a narczny waach napry uzd i odama ga gruszy, strzsajc z cetnar cementowego pyu. Wycignwszy przed siebie rce jak lepiec, po omacku wydostaem si z tej chmury. Po chwili spostrzegem, e mam na sobie szare ubranie, cho wyruszyem z domu w czarnym. Mwi: Niech mi pan askawie powie, gdzie mieszka Jurek Burgan? Czowieczek nadal traw, balansujc drug rk, aby zrwnoway ciar rozkoysanego ciaa. Nagle zawadzi sierpem o kretowisko, skoczy jak oparzony i w popochu da dba w pole. Osy! krzykn, I dyma wywijajc sierpem wok gowy. Dogoniem go. Panie! Pytam, gdzie mieszka Jurek Burgan! Jestem tatusiem Jurka zawoa czowieczek w biegu i nadal ogania si ostrym sierpem przed atakujcymi osami. 69

Mio mi pana pozna, jestem przyjacielem Jurka przedstawiem si. A to si syn ucieszy! Nie moe si pana doczeka! wykrzykn pan Burgan i przyspieszy biegu. A kiedy tak szermowa sierpem i chosta nim osy, zamachn si jako niefortunnie i wbi sobie sierp w gow. Ale przecign mnie bez trudu i pdzi jak wiatr, a sierp stercza mu z czaszki niby kogucie piro u kapelusza. Przy furtce zatrzymalimy si. Pan Burgan nawet brwi nie ruszy. Krew ciurkaa mu po zakurzonych wosach, opywaa uszy i skapywaa pod brod. Wycign panu ten sierp mwi. Potem, moe syn bdzie chcia mnie namalowa. O, idzie moja ona! Z furtki wysza gruba matrona, rkawy miaa zakasane, a rce lnice od tuszczu, jakby akurat wyja z brytfanny g. Obwisa dolna warga, opadajca jedna powieka. To ju pana wygldam powiedziaa mitoszc mi do serdecznie pana witamy! Z furtki wybieg Jurek, ranolicy modzian, jedn rk potrzsa mi do, a drug wskazywa krajobraz: Przyjacielu! Spjrz, jak tu piknie! Moe kamaem, co? To jest koloryt! To jest landszaft! To jest plener! Istotnie, ale spjrzcie, co si stao tatusiowi! mwi. Co? zacz si rozglda Jurek. Co? To! i zatarmosiem sierpem sterczcym z gowy pana Burgana niby ogromny dzib. Au! powiedzia pan Burgan. A, to machn rk mj przyjaciel mylaem, e Bg wie co si przydarzyo. Patrz, mamo, tatu znw odgania osy! Oj, tatusiu, tatusiu! pogrozi Jurek palcem, rozemia si i doda: U nas nie ma dnia bez jakiej hecy. Swego czasu kradli nam cigle krliki, no wic tatu, wiadomo racjonalizator, tak przemylnie uoy deski na gnojwce, e kady, kto w nocy choby nie wiem jak lekko na nie stpn, musia wpa do rodka. Bo krlikarnia znajduje si tu przy dole na fekalia. Ale ma si rozumie tatu o tym zapomnia i wpad rano sam. Tam nie jest gboko powiedzia pan Burgan. Jak? nastawi ucha Jurek. Tak powiedzia pan Burgan przecigajc doni po szyi. No wanie! zarechota Jurek i cign: Kiedy indziej tatu wystpi w roli higienisty. Wsypa do wygdki kube karbidu, a w chwil pniej wytrzsn tam fajk. Wychodz ja na dwr i co widz? Grzmotno jak z armaty, pi kwintali fekaliw zawirowao w powietrzu, a w rodku, sze metrw nad ziemi, koziokowa tatu! Cae szczcie, e spad na kup gnoju! Hehehehe... zamiaa si pani Burganowa, a brzuch jej podskakiwa. Nieprawda... e nad gnojem to fakt, ale nie sze metrw promienia pan Burgan, a zaschnita krew wok uszu lnia jak emalia. A ile? nastawi ucha Jurek. Najwyej pi... a fekaliw te nie byo wicej jak cztery kwintale powiedzia pan Burgan i zwrci si do mnie: Syn jest artyst, tote zawsze przesadza. No pewnie mwi ale moi zoci, nie gniewajcie si, mnie ten sierp w gowie drani!

70

Och Boe, to przecie drobnostka powiedziaa pani Burganowa, chwycia za rkoje, zatarmosia i wycigna sierp z rany. Czy pan Burgan aby nie dostanie zakaenia krwi? wyszczerzyem zby w zatroskanym umiechu. Nie, tutejsze powietrze wszystko leczy odpara matrona, tkliwie stulia do w pi, kuksna pana Burgana w czoo i powiedziaa: W ogle najlepszy sposb na tatusia to przy-trze mu z samego rana rogw. A dlaczego? Bo jest gagan. Po czym chwycia ma za kaki, zawloka go na podwrze, jedn rk przygia mu gow i wtoczya pod pomp, a drug pompowaa wod. Przyjacielu rzek Jurek tatu to prawdziwy chwat. Podczas tegorocznego urlopu wzi si do naprawiania rynny, chodzi bez adnego zabezpieczenia po samej krawdzi dachu i mia si. Mama wartowaa na cementowym chodniczku, aby w razie czego pobiec po karetk pogotowia. A czternastego dnia tatu si przywiza sznurem i spad z dachu, i zawis za nog. Ja poiem go z okna gabinetu, a mama przez ten czas wymocia cementowy chodniczek wszystkimi pierzynami, jakie byy w domu. I co powiesz? Kiedy tatusia odciem, spad jak kamie tu obok pierzyn. Na cement! Hehehehe... miaa si pani Burganowa na cement, ale ju tego samego wieczora polecia do gospody! i pompowaa dalej. Tatu jedzi take na motocyklu cign Jurek dononym gosem, eby i ojciec sysza znajomi szoferzy wci nam mwi: Nie gniewajcie si, ale ten wasz tatu tak jest na bakier z przepisami ruchu, e pewnego dnia przyniesiecie go do domu w przecieradle! Hahahaha! A raz tatu nie wrci z przejadki, wic wzilimy przecierado i poszlimy go szuka. No i na zakrcie, o tam, gdzie te zarola tarniny, nagle w gszczu jakby co zabeczao. Patrzymy... mamo, i comy zobaczyli? Hehehehe... zamiaa si pani Burganowa, przytrzymujc gow ma pod pomp. Tatu razem z motocyklem zaklinowa si w tarnin! dusi si ze miechu Jurek. Zapomnia o zakrcie i wjecha prosto w krzaki... i siedzia tam cae dwie godziny jak posg, z rkami na kierownicy, bo ze wszystkich stron ujty by w szalowk z cierni tarniny i kolczastych gazek... Na dokadk jeden cier wbi mi si do nosa, a drugi pod powiek... a mnie si chciao kichn! zawoa pan Burgan wysuwajc gow spod pompy, lecz pani Burganowa chwycia go za kaki i wepchna z powrotem. I jak wydostalicie tatusia z tych cierni? spytaem i a zakuy mnie ciarki. Przyniosem najpierw noyce do strzyenia owiec, potem sekator, zastosowaem tak zwane cicie Preislera i po godzinie tatusia wystrzygem powiedzia Jurek. Pan Burgan chcia co doda, lecz gdy unis gow, waln ciemieniem o elazn rur pompy. Na pobliskim wzgrzu bysno, a zaraz potem rozlega si detonacja. Godzina dziesita oznajmi Jurek. obuziaki powiedziaa z czuoci matka spogldajc na pagrek, gdzie z porby wyrasta biay oboczek. Wrd zakurzonych sosen na wzgrzu krcili si onierze, teraz jeden z nich wyszed na porb, na znak dany chorgiewk odbezpieczy granat, cisn go na rodek lenej przesieki i pad na ziemi... i znw najpierw wybuch, potem mlecznobiaa chmurka. Fala powietrza, ktra spyna w dolin, strzsna cementowy py z krzakw leszczyny i ze sonecznikw. 71

obuziaki powtrzya pani Burganowa agodnie. Wycigna ma spod pompy, odgarna mu wosy i troskliwie obejrzaa ran. Na wieym powietrzu wszystko si piknie zagoi owiadczya i uprzejmym gestem zaprosia mnie do mieszkania... 2 W kuchni wisiay dziesitki zakurzonych obrazw. Pani Burganowa stawiaa pod kadym krzeso, wchodzia na nie ciko i wilgotn ciereczk wycieraa ptno po ptnie; w jednej chwili kuchnia zajaniaa wesoymi, jaskrawymi barwami. Co pi minut budynkiem wstrzsaa detonacja z poligonu, a w kredensie rozdzwaniay si kubki i talerzyki. Mosine ko na kkach przy kadym wybuchu granatu przejedao kawaek po pododze, za pani Burganowa za kadym razem spogldaa w kierunku eksplozji i za kadym razem mwia agodnie: obuziaki... Pan Burgan wskazywa sierpem obrazy i objania: Jak widzimy, syn, kiedy malowa ten Zachd soca nad stawem w poudniowych Czechach, woy o numer mniejsze kamaszki, kiedy malowa ten Motyw z Karlsztejna, wbi sobie w pit gwd dugoci p centymetra... Tu znw, gdy pracowa nad Bukowym lasem pod Litomyszlem, przez cay dzie nie poszed za ma potrzeb... a tutaj, prosz spojrze, kiedy syn tworzy Pasce si konie pod Przybysawiem, sta po pas w cuchncym bagnie... A kiedy malowa Na szczycie gry, na odmian trzy dni poci, nim przystpi do aktu tworzenia... Pan Burgan objania, za pani Burganowa pod kadym omawianym obrazem stawiaa krzeso, wchodzia na nie ciko i wycieraa malowido wilgotn cierk, a~przy tym co pi minut spogldaa poprzez mury w kierunku eksplozji i za kadym razem mwia agodnie: obuziaki... Potem zadzwoniono na poudnie i mosine ko przejechao na mosinych kkach a pod przeciwleg cian. Pan Burgan wskaza ostatni obraz. Jak widzimy, to dzieo syn nazwa Zimowy nastrj, a kiedy je tworzy, zdj buty, podwin nogawki spodni i przez godzin przyglda si motywowi stojc w zimowym styczniowym potoku... obuziaki powiedziaa pani Burganowa i zesza z krzesa. Zapanowaa przygniatajca cisza. Pani Burganowa przetoczya mosine ko przez ca kuchni na dawne miejsce. Pikne obrazy, gbia przeycia widoczna jak na doni mwi > ale dlaczego Jurek wkada o numer mniejsze kamaszki, dlaczego, gdy maluje, wbija sobie gwd w pit, dlaczego wazi na bosaka do styczniowego potoku, dlaczego? Jurek, cay w psach, patrzy w podog. _ Widzi ^an rzek pan Burgan syn nie ma akademii... wic niedostatek wyksztacenia zastpuje silnymi doznaniami... bo co tu kry, mymy pana dlatego wanie zaprosili... my bymy chcieli siedzie, czy syn mgby uprawia sztuk w Pradze... _ Juiku _ mwi ty malujesz te pejzae w plenerze? Skd bierze;z, gdzie wynajdujesz te cudowne barwy? Gdziee posiad umiejtno zestawiania bkitu z czerwieni? Impresjonici nie p wstydziliby si tych kolorw. Skd je bierzesz? Pan Eurgin odgarn sierpem firank, z ktrej posypa si drobniutki jy.

72

Widzi pan? zawoa. Widzi pan ten koloryt? Prawie wszystkie cbrazy, ktre s tutaj w kuchni, byy malowane w tej otokninie. Prosz spojrze na t orgi barw! Pan Burzan przytrzymywa firank, a ja wpatrywaem si wraz z nimw roztaczajcy si za oknem krajobraz, ktry przecie byszjry jak stado zgrzybiaych soni; kady najlejszy ruch podryva z ziemi wstg cementowego pyu, za kosiark, cignit pizez traktor po anie lucerny, kbi si siwy obok niczym za powozem jadcym po zakurzonej szosie, na trzecim czy czwartym polu sta wz drabiniasty, parobek wrzuca na snopy, a ksdy snop, ktry podnis, jakby si zapala, tak si z niego kuryo i dymio. Widzi pan ten koloryt! potrzsn pan Burgan sierpem. Na port wyszed onierz, odbezpieczy granat i rzuci go przed sietw. Mosieneko znw zaczo wdrowa. Pani Buiganowa, o dziwo, milczaa. obuaaki mwi. Pooya mi rk na ramieniu, ypna spod obwisej, przypominajcej nalenik powieki i strofowaa po macierzysku: Pan ni paiu nie wolno. To tylko my, tutejsi, mamy prawo wymyla.' Al< my nie wymylamy, my jedynie folgujemy sobie. / Taka umviona gra. Przecie to nasi onierze. Nie wie pan, tak jak w rodznie. W rodzinie te mona sobie na to i owo pozwoli, jeden rugego moe objecha, posa do diaba i w ogle. Ale to jest dopiszczalne tylko midzy czonkami rodziny. Nikt inny nie ma prawa, w adnym wypadku. Z naszego tatusia tylko Jurkowi i mnie wolno pokpiwa... nikomu wicej... ale jak pan uwaa? Czy syn ma jecha do Pragi? Przyczyni si tam do rozwoju czeskiego malarstwa? I pani Burganowa zwrcia na mnie oczy, w ktrych widniaa gboka mdro, oczy, ktre potrafiyby dojrze nawet pyek na dnie mojej duszy. Praga to porodowe kleszcze mwi spuszczajc wzrok a te obrazy to ju nie zadatki, lecz dojrzae dziea. Myl, e mgby wyruszy na podbj sawy... Zobaczymy rzeka pani Burganowa. Pan Burgan otworzy drzwi do pokoju i wskaza sierpem. Syn rwnie rzebi, widzi pan? zawoa i postuka sierpem w gipsowy posg wzdty kopczykami wielkoludzich mus-kuw. To jest ,,Bivoj bez odyca powiedzia. Nadzwyczajne! Co za bicepsy! mwi. Jurku, przyjacielu, kto ci pozowa? Jaki sztangista albo bokser cikiej wagi? Jurek, cay w psach, patrzy w podog. Ani sztangista, ani bokser powiedzia pan Burgan lecz ja! i wskaza na siebie sierpem. Pan? Ja! promienia malutki pan Burgan. Syn wszystko potrafi sobie dopiewa. Syn, kiedy syszy kapicy kran, chwyta za owek i rysuje wodospad Niagar, syn, gdy si ukuje w palec, zaraz pyta, ile kosztuje pogrzeb trzeciej klasy. Minimalne podniety, maksymalne rezultaty doda mrugajc oczkami. Skd pan si tak na tym zna! mwi. To pochodz z Vrszovic! wykrzykn i podrapa si sierpem w gow. Widzia pan moe Troilusa i Kressyd Shakespeare'a? Jakie wier wieku temu statystowaem w rzeczonej komedii w Teatrze Yinohradzkim. Do pitego aktu reyserowi potrzebne byy dwa pikne goe posgi na gzymsie. No i jeden z tych posgw odstawiaem ja, zrobiony na brz, a ten drugi goy posg odstawiaa pewna dziewczyna. Co wieczr przez cay pity akt leelimy nieruchomo na gzymsie, w olepiaj73

cym wietle reflektorw, z gry gapili si na nas maszynici, zwaszcza na to pikne dziewcz... a gdy Troilusa i Kressyd zdjto z afisza, poprosiem t go, zrobion na brz dziewczyn o rk, ona za powiedziaa: Tak... i yjemy ju z sob dwadziecia pi lat... To jest ten zrobiony na brz posg? mwi. Pan Burgan z umiechem skin gow. Ten, co w pitym akcie lea na gzymsie? mwi. Pan Burgan z umiechem skin gow. Moe wpucimy troch wieego powietrza odezwaa si pani Burganowa. Cementowy py sipi na dywan. Gdyby pan kiedy chcia podreperowa stargane nerwy powiedziaa pani Burganowa prosz przyjecha do nas choby na cay tydzie. A tymi granatami to tak bez ustanku rzucaj? mwi. Nie odpara pani Burganowa wycigajc z szafy odkurzacz tylko od poniedziaku do soboty i jedynie od dziesitej do trzeciej. Dlatego niedziele s tutaj niewymownie smutne. Panuje taka oguszajca cisza, e bbenki mao nie popkaj, Od tej ciszy. Wic puszczamy radio, a Jurek od rana gra na heliko-nie. I pocieszamy si, e aby tylko przespa noc, a nasi onierze znw si zjawi... Naprawd leelicie oboje na gzymsie nadzy, zrobieni na brz? Naprawd? mwi. Naprawd potakna pani Burganowa, ociaym, kolebicym krokiem podesza do ma i podaa mu zwinity sznur z wtyczk do kontaktu. Tatusiu powiedziaa odkurz t rabat astrw pod cian, to zrobi panu pikny bukiet! obuziaki... dodaa z czuoci i spojrzaa przez okno na wzgrze, gdzie na porbie wyrs biay oboczek przypominajcy krzak kwitncego gogu... Przeoya Cecylia Dmochowska Bar wiat Po szklanej cianie baru spyway strugi wieczornego deszczu, przez placyk przemykali przechodnie zgici wp i przytrzymywali kapelusze lub osaniali si parasolami. A do baru wpaday dwiki skocznej muzyki z restauracji na pitrze i gwar, ktry od czasu do czasu zamienia si w gromki miech. Bufetowa natoczya piwa i posza do toalety. Kiedy otworzya drzwi, ujrzaa dziurkowane pantofle wiszce metr nad podog, nogi wystajce ze spdnicy w to-czer-won krat, a pniej akiet z bezwadnie oklapnitymi rkawami, z ktrych sterczay rce, i gow dziewczyny zwieszon na klapy akietu... Dziewczyna wisiaa na pasku od torby sportowej przywizanym do klamki okienka, ktrym wietrzyo si toalet. No, no powiedziaa bufetowa, a potem wzia drabin skadan, jedna z kelnerek dwigna powieszon i bufetowa odcia j dugim noem do krajania wdlin. Zarzucia sobie dziewczyn na plecy i zaniosa j na zaplecze, uoya na stole przeznaczonym do stawiania brudnych naczy i rozlunia pasek. Odwrcia gow. Za szklan cian baru sta na deszczu jaki mczyzna i gapi si na st. Bufetowa zacigna kretonow zason. Potem przyjechao pogotowie. Mody lekarz wpad do baru, a dwch sanitariuszy wycigno nosze z karetki. Lekarz przytkn ucho do piersi dziewczyny, wzi j za rk i szybko rozsun kretonow zason, dawa znaki, eby sanitariusze ju si nie trudzili. Jestem tutaj niepotrzebny powiedzia. 74

A co my z ni zrobimy? spytaa bufetowa. ' Przyjedzie patologia odpar. To niech szybko przyjeda, sprzedajemy tu jedzenie i napoje. Na jaki czas bdziecie musieli zamkn burkn doktor i wybieg na deszcz, karetka pogotowia pomkna z wyciem klaksonu. A do baru wpaday dwiki skocznej muzyki z restauracji na pitrze i gwar, ktry od czasu do czasu zamienia si w gromki miech. Przed cian ze szka stao kilku ciekawskich, przyciskali donie do szyby, te donie byy biae i nienaturalnie due. Nad nimi wieciy oczy rozszerzone ciekawoci. Potem do drzwi podszed wysoki chopak. By przemoczony i oba rkawy mia wybielone tynkiem, musia ociera si o ciany. Pooy do na klamce, ale chcia odej. Bufetowa otworzya drzwi. Niech pan wejdzie, porozmawiamy a kiedy wszed, zaamaa nad nim rce tramwaj pana przejecha? A moe zlecia pan z dachu? Gorzej powiedzia przedwczoraj ucieka ode mnie narzeczona. I brudnymi rkami zasoni sobie oczy. To pan zarczony? Nie widziaam pana z kobiet ; zdziwia si, topic w zlewozmywaku puste kufle, a kiedy natoczya piwa, ustawia kufle w windzie, zamkna klap i nacisna guzik. Potem wzia jedn smuk szklank i energicznym ruchem smyrgna ni po mokrym, cynowym blacie bufetu i piwo zatrzymao si wprost przed okciem chopaka. Upi yk, opar but o mosiny prt umocowany wok baru nad podog i obserwowa jak z podeszwy cieknie woda. Ucieka powiedzia. Na kolacj rbalimy motkiem stary chleb i ona przypomniaa sobie, e pochodzi ze starej rodziny baronw, zacza krzycze: Karolku, ja bym tej twojej matce wpakowaa do gby rczny granat! I wzia n, taki skadany tpy scyzoryk, i wbia go w drzwi. Ale n si przypadkowo zamkn i j skaleczy. Skoczyem do okna, eby mi si nie rzucia na podwrze. Ta dziewczyna cigna do samobjstwa jak ciel do cycka. Stary chleb rbalicie na kolacj? dziwia si bufetowa. Tak. Chciaa te, ebymy razem popenili samobjstwo mwi dalej powiedziaa do mnie: Wiesz, Karolku, otworzymy okno, wemiemy si za rce i siup. Bylimy ju wykpani i w najlepszych ciuchach, wygldam na d, eby nie skoczy na jakie dziecko, patrz, a tu na pierwszym pitrze antena jest tak gupio zamocowana, e gdybymy skoczyli z trzeciego pitra, na ktrym mieszkamy, z pewnoci ucilibymy sobie o ten drut ucho albo nos i czowiek by si tylko oszpeci powiedzia i piwo cieko mu z kcikw ust niczym wyliniae wsy. To pocwrze pewnie jest mae jak kurnik, jak bycie potem wygldali powiedziaa bufetowa i zaoya rce na biucie, bya liczna jak posg w Ministerstwie Rolnictwa. A do baru wpaday dwiki skocznej muzyki z restauracji na pitrze i gwar zamienia si w gromki miech. Jestem estet i to zadecydowao powiedzia. A mojej dziewczynie byoby wszystko jedno. Kiedy wieszaa si na pasku od torby sportowej i ja j uratowaem. Krzyczaa na mnie: Ty kretynie, po co mnie odci, byam ju bliska sawy. Ssiedzi koatali do nas i woali: Panie Karolu, co pan tam robi? Tutaj s dzieci! A moja narzeczona zacza im wymyla: ,,Te wasze bachory wyrnabym tpym noem i podpalia. eby zaagodzi sytuacj wziem j za rk i za nog i chciaem zakrci ni mynka w powietrzu, ale le wymierzyem odlego i dziewczyna wybia gow drzwi i przewrcia w korytarzu ssiadk, ktra klczaa przy 75

dziurce od klucza. I wie pani, co moja narzeczona wtedy powiedziaa? My z Karolkiem moerny robi w domu, co nam si podoba, prawda, Karolku! -_ chopak umiecha si, oczy mia obwiedzione czerni jak blankiet telegramu. To straszne powiedziaa bufetowa niech pan spojrzy! To bydo przynioso ze sob krzeseka! Nalaa kufel piwa i wysza zza bufetu kierujc si w stron szklanej ciany, za ktr pod strugami ulewy tkwia gromada gapiw, szeptali co midzy sob, byli i tacy, co rozsiedli si wygodnie na krzesach i przyciskali donie do szyby, jakby chcieli si o ni rozgrza. Wygldali jak topielcy. Bufetowa upia z kufla, pochylia si, przytkna twarz do szyby, tak, e miaa j przed oczami jak okulary, a potem cofna si i chlusna piwem na szko. Piana cieka po tych portretach za szyb. Praanie powiedziaa wzruszajc ramionami. Wrcia za lad, napenia kufle i jeden pchna po mokrym, cynowym blacie bufetu a piwo zatrzymao si na wprost chopaka. Ze te czowiek ma'takie szczcie, e wszystko dzieje si na jego oczach powiedziaa. Zeszego roku szam sobie na spacer obok torw, po drugiej stronie sza dziewczyna, a kiedy nadjecha pocig, ta dziewczyna siup pod lokomotyw i z nasypu wprost pod moje nogi potoczya si jej gowa. Jeszcze-mrugaa oczami! Ale chopak by pogrony w swoich mylach jak pedaowa maszyna do szycia. Ja i tak nie zrezygnuj ze swojej dziewczyny powiedzia. Ona przyniosa saw grafice czeskiej dlatego, e bya bezpciowa. I co by mi przyszo, gdybym mia normaln kobiet? Kochalibymy si, ale z absolutn grafik byby klops. Unis kufel i piwo pocieko mu za koszul. A do baru wpaday dwiki skocznej muzyki z restauracji na pitrze i gwar zamienia si w gromki miech. Wind zjeday tace z pustymi kuflami, na ktrych osiada piana. Narzeczona cigle mi mwia, e jestem gupi, ale jake mog si bawi i rwnoczenie chodzi do fabryki i tymi rkami rysowa przekroje maszyn z dokadnoci do jednej setnej milimetra, polizgi hamulcw do odrzutowcw... No nie, to ju przechodzi ludzkie pojcie zaperzya si bufetowa. Kilku gapiw siedziao na wtych gazkach w koronach lip przytrzymujc si konarw jak w zatoczonym tramwaju, z tej ptasiej perspektywy patrzyli w d do baru, gdzie przez uchylon zason kretonow wida byo st do brudnych naczy, na ktrym leaa powieszona. Zawsze musz trafi na jakie wistwo uskaraa si [bufetowa. Id kiedy noc przez Krczak, zgubiam drog, macam rkami po krzakach jak ten lepy Hanusz z naszego zegara na ratuszu... i zapaam kogo za lodowat rk. Zapalam zapak, podnosz w gr... a tu wywala na mnie jzyk powieszone chopisko. Ale leje jak z cebra, co? powiedziaa i ponad gowami ludzi patrzya na latarni, wiatr szarpa gaziami akacji i odsania owietlon tarcz zegara na Zameczku. Do baru wpady dwiki skocznej muzyki z restauracji na pitrze i gwar, ktry zamienia si w gromki miech. Przed drzwiami sta zadyszany mczyzna w kombinezonie i pokazywa koszyk z flaszkami na piwo. Bufetowa wpucia go do rodka, wyjmowaa flaszki i napeniaa je piwem, dziwia si: Taki z pana adny kawaler, ale wyglda pan jak przebieraniec. To nowa moda w naszej fabryce odpowiedzia monter. Ci, ktrzy wychodz z roboty jak lordowie, do pracy ubieraj si tak, e rodzona matka by ich 76

nie poznaa. Swego czasu nastaa moda na poatane kombinezony i w warsztatach byo pstro od bazeskich at niczym na balu gaganiarzy. Potem nosio si kombinezony reperowane drutem. I znowu caa fabryka chrzcia jak teatr kukiekowy. A teraz przysza kolej na rozdeptane kamasze powiedzia monter i pokaza but bez podeszwy zawizany miedzianym drutem zamiast sznurowada i spodnie musimy mie z jedn nogawk obcit w poowie albo chocia rozdart przez tryby cofn si o krok, eby zademonstrowa swj kombinezon. adnie, adnie pochwalia bufetowa wstawiajc flaszki z piwem do koszyka. A dziewczyny, ktre chodz do fabryki wysztyftowane jak gwiazdy filmowe, w pracy nosz teraz gumiaki we wzorek z rekinw powiedzia chopak; mokre, rude wosy skrciy mu si w piercionki i poyskiway jak miedziane struyny. Pani bufetowa, na co czekaj ci ludzie na deszczu? Na grze jest wystawne wesele oczami wskazaa sufit. Potem z uznaniem przygldaa si dorodnemu monterowi, ktry co chwila poprawia jedn szelk zsuwajc mu si z ramienia. A kiedy monter wyszed, spytaa: A panu podoba si jeszcze w fabryce? Podoba powiedzia chopak. Bez fabryki nie mgbym y tak samo, jak bez tej mojej narzeczonej. Przecie oni zorganizowali mi pierwsz wystaw parskn miechem. Zorganizowali! Ale zanim to nastpio, musiaem pokci si z referentem, ktry mi radzi, ebym swoje malunki rozwiesi noc w sali. Wamaem si tam i rozlepiem na sztalugach moje dziea na temat PRZEYCIA ZMYSOWE FABRYKI. Kiedy zobaczy je referent do spraw kulturalnych, zsinia 'wraenia, a potem rzuci si na mnie z piciami, c, rozerwaem mu marynark... ale wernisa by. Robotnikom to si podobao. Jako wstawka kulturalna piewa chr niewidomych dzieci, nad ktrymi na ca dugo balkonu cign si napis: Musimy strzec jednoci jak oka w gowie. A dzi fabryka pyszni si tymi, e pierwsz wystaw miaem u nich w zakadach... Z restauracji na pitrze dobiegaa wesoa rozmowa i wybuchy szalonego miechu. Pierwsza zesza na d panna moda w biaym welonie, bya naprawd moda, oczy byszczay jej od alkoholu, odwracaa si co chwila i wloka za sob swego maonka. Drubowie i druhny przytrzymywali si porczy i deptali po lubnym trenie. Panna moda piewaa i machaa do taktu wizank kwiatw, zbiega do oszklonego baru, krzykna na gapiw za szyb, a potem wysza na dwr pod srebrne strugi deszczu, rozpostara rce, przechylia gow do tyu i rozpucia wosy, ktre w jednej chwili przemoky do cna, ulewa modelowaa jej zgrabne ciao. Pan mody i reszta weselnikw z radosnym piskiem poszli w jej lady. Potem gsiego maszerowali po drugiej stronie ulicy, a panna moda opdzaa si lubnym bukietem i machaa do taktu weselnemu korowodowi. adne wesele i tak powinno by powiedziaa bufetowa I zac ze skrzynki od piwa. A ta paska narzeczona to wczoraj panu ucieka? Nie. Przedwczoraj odpar trc zaczerwienione oczy. Nawet si jej nie dziwi. Naczytaa si ksiek z Czerwonej Biblioteczki i ywotw sawnych osobistoci. Chciaa, ebym mia dwa pokoje i przyjmowa goci, a t swoj absolutn grafik bawi si wieczorami dla rozrywki. I dlatego cigle grozia mi tym, co byo albo tym, co bdzie, mwia o swoich kochankach, ktry i co z ni robi, lub tylko chcia robi, albo powtarzaa, e ucieknie do rodzicw legitymujcych si rodowodem od siedmiuset lat i przodkiem, ktry by szambelanem papieskim. Ale co ja mogem 77

poradzi, skoro zaliczk lub poyczk przepuszczalimy w cigu dwch dni? A potem rozbijalimy motkiem stary chleb na kolacj, moja narzeczona chodzia sprzedawa ty-f>owe flaszki, lub cia noyczkami jaki kostium i zanosia do skadnicy starych szmat. Oczywicie byo to podniecajce. Poza tym ylimy idealnie. Do baru weszo dwch milicjantw. Dobrze, e panowie przyszli mwia bufetowa, podczas ^dy milicjanci wylewali wod z butw z cholewami ta hoota robi mi z baru panoptikum i wskazaa na gapiw, ktrzy teraz ucichli i jeszcze uwaniej obserwowali, co si wydarzy. Krew moe czowieka zala powiedziaa. eby tak si gapi jak sroka w gnat i to na co? Na trupa! A kiedy spojrzaa na modszego milicjanta, zamara ze zgrozy: Ale pana urzdzili paskudnie! Milicjant wyj lusterko kieszonkowe, obejrza siniec pod okiem i powiedzia: Kopytem mnie zasun. Plutonowy uzupeni: A co ci radziem? Nie zaczynaj z pijanymi weselnikami. Od sowa do sowa i nasz posterunkowy wyf asowa liczny limon od pana modego. Ale go przytrzymaem. I pod klucz milicjant pokazywa, jak zamyka pod klucz pana modego, a potem obmacywa palcami opuchnit brew. Gdzie ta dziewczyna? spyta plutonowy. Tutaj powiedziaa bufetowa i rozsuna kretonow firank. ciana ze szka w jednej sekundzie zmatowiaa od biaych doni, na plecy tych, co stali przy szybie, wdrapywali si ludzie z tumu, paru gapiw wisiao na kandelabrze, a jaki dziadek wskoczy na konar lipy jak pawian, wiatr skucza w drape-riach z deszczu. Modszy milicjant wydoby notes i poprawi kalk. Bufetowa krya pod cian, spluna jakiemu gapiowi w twarz, ale on nie drgn nawet i lina ciekaa po szybie jak mleczna za. Nie zamordowaam rodzonego ojca kuchennym noem, eby tak si zaraz gapi krzykna bufetowa i palcem postu-kaa w czoo jakiemu czeczynie za szyba, zirytowana odesza od ciany, odwizaa fartuch i nakrya nim bufet, potem rozpucia swoje dugie wosy upite w kopiec termitw, powtyka-a do ust wsuwki i znowu jakby splataa piciokilogramow chak, zacza upina wosy w koron, a kiedy umocowaa je wsuwkami, wesza do pakamery i usiada na krzeseku. Dobrze, e pani jest powiedzia plutonowy. Niech pani rozepnie jej bluzk. Ta dziewczyna nie ma dowodw, a caego majtku... trzydzieci halerzy... Do drzwi baru przecisna si panna moda i zastukaa w nie cichutko. Modszy milicjant otworzy jej. Panna moda wesza, zdja srebrny pantofelek i wylaa z niego wod. Farba z kapelusza lubnego i podczernionych oczu spywaa strukami. I co bdzie! spytaa. Pucicie mi go, czy nie? Nie pucimy powiedzia milicjant. Dlaczego? Bo obrazi milicjanta na subie... Przecie na tej subie nie macie panowie \viele roboty _ powiedziaa i napia si wody z kranu, ktra ^ez przerwy ciurkaa do zlewozmywaka. Oko mam fioletowe jak cyklamen stwierdzi milicjant zagldajc w owalne lusterko. Trzeba byo zostawi nas w spokoju. Pa^ pierwszy zacz, to teraz musi pan zakoczy. Kiedy go wypuQicie? Dopiero jutro.

78

To ja na pana zaczekam, pjdzie pan ze mn spa( bo w noc polubn nie bd sama. Nie jest pani w moim gucie odpar milicjant i wsta z krzesa. Boe kochany, znajd si inni zawoaa panna moda, okrcia si na picie i spytaa chopaka: A pan> podobam si panu? Tak odpowiedzia. Jest pani podobna dQ mojej dziewczyny, ktra mi ucieka. Ma pani takie same oczta jak ona kiedy po raz pierwszy przybiega do mnie z wzkiem, w ktrym dziewczynki wo lalki, i te jest pani prawie bosa, bo z pantofelkw zrobiy si stare kapcie, i wosy ma pani podstrzyone jak dziewczyny z poprawczaka w Kostomlatech. & poza tym Na oku ma pani taki sam jak ona bkitny punkcik niczym okruch chalcedonu. Podoba mi si pani, jest pa^i w moim gucie Pan te mi si podoba odpowiedziaa panna moda i nabraa wody w srebrny pantofelek i jak z kielisz^ napia si z niego z apetytem. A jeli jestemy w swoim typie, to nie nia gadania _ dodaa oblizujc wargi. Modszy milicjant usiad na krzele, plutonowy pOprawi kretonow zasonk i zacz dyktowa: Denatka ma okoo stu szedziesiciu cehtyinetrw wzrostu, ubrana w kostium w t i czerwon kratk^ Na nogach czarne, dziurkowane pantofle. Bluzka rowa z konierzykiem koronkowym haftowanym w ryczki... Modszy milicjant wsta i poszed zamkn drzwi, przez ktre chopak z pann mod wyszli pod strugi deszczu. A kiedy usiad, pisa dalej pod dyktando plutonowego... Potem przyjecha wz z patologii. Kiedy moja dziewczyna przybiega do mnie po raz pierwszy... mwi chopak. Nie sysz! woaa panna moda i wiatr unis jej sowa. Kiedy moja dziewczyna przybiega do mnie po raz pierwszy krzycza jej do ucha koczyem wanie robi mask pomiertn przyjaciela. I zaraz chciaa, ebym jej te zrobi tak mask, bo wtedy bdzie moga zacz ycie od nowa. Uoyem j na stole, posmarowaem wazelin, wetknem w nos zwitki z gazet, a potem wylaem jej na twarz pynny gips... szyj miaa okrcon rcznikiem jak ofiara morderstwa... trzymaem j za rk i czuem sejsmograficzny impuls jej serca... Jakie to pikne zawoaa panna moda i wicher porwa jej z gowy kapelusz unoszc w czarne niebo. Potem chopak zatrzyma si i patrzy na park pod latarniami jarzeniowymi, w ktrym wiatr oderwa od drewnianych kokw mode topole i gi je do ziemi, tak, e gazie chostay po kauach. Niech pani przytrzyma to drzewko zawoa chopak, rozerwa krawat i przywiza nim topol w dwch miejscach. Co pana obchodz drzewka? zocia si. Niech pani mocno trzyma! Mwi, co pana obchodz te drzewka. Poamayby si. To niech si poami! Co panu do tego? Te drzewka s moje w tym samym stopniu jak to, co ja myl i co robi jest dobrem publicznym, panienko! Ja cay nale ju do publicznoci jak pisuar publiczny lub park. Wykrzykiwa i zdziera z panny modej mokra sukni z zaboconym trenem, a potem gwatownymi ruchami, jakby dyrygowa orkiestrze, szarpa jedwab na kawaki i skrca z nich postronek.

79

A kiedy gips sta woa gono nie mogem z niego wydosta swojej dziewczyny, chyba e sekatorem. I musiaem jej ci wosy do p gowy, to nas zbliyo. Powiedziaa mi, e od tej chwili zaczyna nowe ycie. Przez trzy dni spowiadaa mi si, a ja waliem gow o cian. Dobrze, e miaem przygotowan beczuk smoy do smarowania murw w piwnicy... i tak penic funkcj spowiednika namoczyem pdzel w tym bocie i odprawiaem egzorcyzmy mac pdzlem po biaych cianach, a ona tymczasem opowiadaa, jak j prowadzili pod rce do ustpu, eby moga si wyrzyga, jak jaki facet ja rzuci i w nocy leaa w Stromovce i gryza glin z rozpaczy... i tak dalej, spowiadaa mi si z czarnych uczynkw tak dugo, a staa si biaa, a ja na biae ciany piwnicy zuyem ca beczuk czarnej smoy. Znalazaby pani jeszcze co do podarcia? Szmaty si skoczyy. Niech pan zerwie powiedziaa podsuwajc rami z ra-miczkiem od koszuli. Zapa za nie i jednym szarpniciem, tak jak si amie ga lub konduktor pociga za sznur od dzwonka w tramwaju, zerwa z niej reszt weselnych szat. Zalnio, panna moda naga do pasa staa w publicznym parku. Niech mi pan te zrobi mask pomiertna! Przeoy Edward Madany Jarmilka i Znowu jestem w hucie. Ju z daleka widz Jarmilk, jak dwiga kubeki z zup. Spiesz jej naprzeciw i tak si przypatruj, e spuszcza oczy. Jest w szstym miesicu, a kiedy otwiera usta, znw widz, e brak jej poowy zbw. Ale to dziewczyna prosta w obejciu, a przez to bardzo mia. Id obok niej i szeptem mwi: Kiedy lub, Jarmilko? Jak kro wieniec zakwitnie! odpowiada. Ja na to: Jake to tak! Chyba ju mnie nie kochasz? / A nie, bo wci latacie po Poldowce, jakbycie mieli pirko w tyku! mwi bez ceregieli. Stawiam kubeki, ktre jej pomagaem nie, patrz na ni z wyrzutem, ona za spuszcza powieki. Widz podbite oczy, widz plamy watrobiane... no i oczywicie! Ma na sobie dzisiaj znowu ten baweniany akiecik, przepasany sznurkiem. Podnosi wzrok i mwi: Co si tak na mnie gapicie, jak ciel na malowane wrota? Tumacz jej: Ostatnimi czasy jeste dla mnie jaka zimna. Podnosz kubeki i nios dalej, bo nie wypada, aby brzemienna kobieta dwigaa taki ciar. Obok szkoy zakadowej Jarmilka opiera si o wgiel i wymiotuje. Kiedy odwraca ku mnie znkan twarzyczk, usprawiedliwia si: No i widzicie! Obiema rkami podtrzymuje sterczcy brzuch i dodaje: To z tego, stryjku, e jestem taka nadziana, rozumiecie... Pytam: Wic jak? By ju ten twj u ciebie? Rozjania si: By. Ju leaam w ku, kiedy przyszli chopcy z Cyrczowic i woali przez pot: ,,Jest Jaruszka w domu, prosz pani? Wic mama wysza do furtki i mwi: Ach, co za gocie, pan Jarosaw! Jake tak mona, panie Jarosawie, dziewczyn nam zepsu, a potem j zostawi? Jarmilka przystaje i ju surowiej mwi: I wiecie, stryjku, co jej odpowiedzia? Na razie nie wiem. A Jarmilka podnosi gos: Powiedzia mojej mamie: A niby jak, ciotko, mam sobie bra bkarta na kark? Powiedzcie, stryjku, tak mwi kandydat na ma? 80

Ujmuj kubeki i przytakuj: Rzeczywicie, tak si nie mwi, a przynajmniej nie powinno si mwi. Wic widzicie! I jake mamy mie wesele. Ale ja ju do niego nie pjd. To wszystko przez t jego mam! Ja jej nie daruj! Wpadn tam kiedy i zawoam: Trzymajcie go sobie, tego waszego synalka, i wsadcie go sobie... wiecie gdzie! Zirytowaa si, ale ju wchodzimy do stowki, gdzie mczyni Jarmilk witaj: Ty, Jarmila, ale ju pkata! Dyni pokna, czy co? Jarmilka si jednak nie daje: Spokojnie, barany, spokojnie! Kady z was struga kawalera, a jak z nim dziewczyna troch pogada, to jej narobi wstydu, a potem jeszcze wysya anonimy do domu, e lata za onatymi! Jarmilka krzyczy, ale umiecha si, nawet jest rada. Zna ich i oni j znaj. Mczyni gaszcz j po ramieniu, a ona uchylajc si rozlewa zup. Odgraa si chochl: Zostaw, bo ci dam po gbie! A ja z oddali patrz na Jarmilk, porwnuj j ze wszystkimi kobietami, ktre kiedykolwiek znaem, i nie mog si napatrze. Jem powoli zup, nie spieszno mi, i wreszcie znw z ni pozostaj sam. Usiada u koca stou i chodzi sobie twarz o cynow blach. Odzywam si: Mwia, e z panem Jarosawem rozmawiaa w niedziel... > Odpowiedziaa w blach: A jake, ale on na mnie nie zwraca uwagi. Taczy coraz to z inn, moj siostr tak to wkurzyo, e podesza do niego w tacu i powiada: Nic ci nie wstyd, ty draniu, siostr mi zepsu, a potem ajdaczy si z inn? Jarmilka wstaa. A on jej tam przy wszystkich da w twarz! Powiedzcie, stryjku, czy to wypada da kobiecie w twarz tak publicznie? Na pe\vno nie wypada powiadam. No widzicie! Ale ja go podam do sdu i bdzie paci! Jarmilko, syszysz, co mwi? Wszystko si obrci na dobre. To tylko teraz, przed lubem, on odstawia takiego waniaka. Wzia miski po zupie i zakopotana zapatrzya si gdzie. Potem zagodniaa: Mylicie? Naprawd tak mylicie? To ja go, bawana, tak strasznie kocham! Powiedzcie stryjku, co by to byo za ycie bez niego? Ju bym do mierci miaa zasrany ywot. Ile ja si naprosiam, naaliam, nabeczaam... Machna rk. Wstaj, musz ju i. Jarmilka otwara drzwi i zawoaa za mn: Przyjdcie, stryjku, znowu! 2 Midzy tyglowni a magazynem elektrod przekopywaem had pordzewiaych wirw. Potem adowaem te wiry do koryt wsadowych. A kiedy wyprostowaem grzbiet, patrz, kto idzie, a to ciek czapie Jarmilka ze skrzynk i kubekiem. Przelazem przez stert wirw. No i co tam? powiadam. Oo! Wanie si dowiedziaam od bab, e Jarouszek mia im powiedzie: Kto wie, z kim ta wka to ma! Ale ja mu dzi w autobusie zaszuram! Jarmilka przysiada na skrzynce. Stan sobie koo drzwi i przy ludziach mu powiem: Uszanowanie, panie Jarosawie, prosz wybaczy, e przeszkadzam, ale wtedy, jak z panem siadam w rowie, to byam dobra dla pana, co? A teraz pan mwi, z kim ta wka to ma? Na to sobie nie zasuyam, licznie panu za to dzikuj! Pistk uderzaa si w czoo: Po co ja wtedy poszam na t zabaw, po co? Chopaki przyszy: Chod z nami, Jarusz, na potacwk! A ja gupia poszam. Sala nabita, a mymy si z Jarouszkiem od p roku gniewali... I akurat musiaam spojrze na drug stron stou, gdzie on siedzia. A jak tylko spojrzaam, ju byo po

81

mnie i po nim te. Taczylimy z sob, nie puci mnie ani na chwil, potem w nocy wracalimy razem do domu... W jej spojrzeniu bya gorycz, ale zaraz si oywia: Wiecie, stryjku, jego kumple chc z nim zrobi porzdek. Zamkn mnie tam w jednym mieszkaniu w szafie, potem zaprosz Jarouszka i naprowadz rozmow na nasze wesele. I mamy taki umwiony znak: jak jeden z tych moich znajomkw powie: Ty obudniku katoliku! Ja otworz szaf i wyjd. Ciekawe, co on na to powie! Dobry pomys, nie? Ale, stryjku, trzymajcie za mnie palec! Wstaje, podnosi skrzynk i po niegu biegnie do kuchni zakadowej. Woam za ni: Jarmilko, co dzi na obiad? Odkrzykuje: Zupa kminkowa, wdzony boczek i nektar z dzikiej ry. Ale ten pomys z szafa, to dopiero, co? Kiwam gow, e dobry, ale ju widz, jak pan Jarosaw, znany latawiec, da Jarmilce przy tej szafie po twarzy. Ale c? Wol adowa wiry, bior si za t robot. Kiedy skoczyem, brygadzista posa mnie do adowania grafitu. Waszek Prucha wzi opaty, z wolnego toru kolejki zepchnlimy kolib, pchalimy j a pod szop. Otwieramy wrota, skip emy nachylili, pooyli pod niego ceg, eby nie zjecha z powrotem. Z rwno uoonych rzdw zaczem ciga papierowe worki pene miako zmielonego grafitu. Ostr opat rozcinaem kady, a Waszek ten wysypany grafit nakada. Mwi: Zupenie jakbymy adowali najczarniejsze grzechy wiata. Czemu grzechy? rzek Waszek i rzuci pen opatk, a py wszystko przesoni. Praca jak anio! Cholera, uwaaj! A czemu? odkrzykn wesoo Waszek i dalej rzuca pene opaty tego delikatnego proszku, za kadym razem bucha sup pyu, ktry przenika za koszule, do nosw i do ust. Potem Waszek wyoni si z tej chmury zupenie czarny, ale byskajcy biaymi zbami. Opar si o opat i rzek: Ja zawsze byem taki. Jak posowie w lagrze przechwalali si, kto komu kiedy doar, suchaem, a potem mwiem: Pana chroni immunitet poselski, panie pole, wic mg pan mwi, co lina na jzyk przyniosa, ale co pan powiedzia landratowi, jak jego ludzie zjawili si z nakazem aresztowania? Uchodziem wic za mdral, a mnie jednego razu przenieli do kancelarii. Tam miaem nad sob pewnego wiedeczyka, ten mnie zaczai faszerowa Marksem, o czymkolwiek bym mwi. Po dwch latach rzek mi: Jako szrajber jeste u mnie ostatni raz, ale od dzisiaj stae si innym czowiekiem, wyuczonym, moesz teraz ten jad roznosi dalej. No i co? No, a teraz ten jad jest moim szczciem, wszystkim. Kwestia, z ktrej strony si na to patrzy rzekem. Dlatego wanie jestem za. Kiedy kto przy mnie jaki szczeg nawet susznie wytyka, to mwi: Mimo wszystko ja jestem za! odpar Wenca Prucha i dalej rzuca opat grafit. Potem zacz wspomina: Jak si esesmani nudzili, to robili apel i urzdzali wito dziecka. Najpierw musielimy taczy Barentanz. Po dziesiciu minutach sabsi padali, a esesmani ich wykaczali. Nastpnie zarzdzali Gansemarsch, pniej Blind-kuh, i znw tych, co odpadali, dobijano. W ten sposb mielimy zabaw w skakank, w kucanego, w niebo pieko raj, a na koniec odbywao si toczenie beczek. Oparem opat, ujem Waszka za rami i patrzyem na niego, ale po nim nie byo ju zna nic z tego, co opowiada. Kiedy cignem nastpny worek grafitu, wybieg spod niego szczur. 82

Waszek rzek: Popatrz, szczur! Esesmani mieli ich pene klatki i dla zabawy karmili chlebem. Mymy czsto zdobywali chleb tylko w ten sposb, emy zwabiali te szczury do innego kta i zawsze wtedy ktry z winiw ukrad im troch z ich porcji. Jednego razu szczur ugryz winia, a ten potem z tego umar. Teraz ja sobie przypomniaem: Kiedy pracowaem w lagrze, w jednej walcowni, tom sobie jednego szczura prawie e oswoi. Punkt o p do jedenastej wyazi i wtedy dawaem mu je. Potem bywao ju tak, e jad w odlegoci p metra ode mnie. A mi go raz kumple zapali, wrzucili do wanny z kwasem solnym i patrzyli, jak ten kwas zera z niego najpierw sier, a potem skr. Nie powiniene mi by tego mwi zyma si Wenca Prucha. Ja nie mog znie, jak kto si znca nad zwierztami. W Kremnicy wonica wali konie, to ja tego wonic spraem piciami, on mnie znw za to wysmaga batem. Mwi: Gdy Niemcy ewakuowali lsk, to w te trzaskajce mrozy przywozili na stacj cae pocigi byda. Jak ono wygldao! W otwartych wagonach, po czternastu dniach takiej jazdy! Owce pozjaday z godu wasne runo, a te krowy, Wenco, te krowy, co nie mogy si broni, eby widzia! Waszek otar czarn z i mamrota: Tego za nic nie powinien by mi mwi! Bo ludzie, nawet gdy ich Niemcy wozili jak te bydltka, ludzie chocia myl... Zaduma si, a potem poprawi: Tylko, e jak ju cakiem opadn z si, to s te jak te owce... Trudno wtedy zdobywa si na gesty. Ci, co ci drcz, nie rozumiej. Dla nich jeste gnj. U nas by taki esesman, nazywali go der eiserne Gustav, ten ci potrafi zaatwi w kamienioomach za kwarta trzy tysice lu$zi. I znw sobie wybiera nastpnych, ale tylko samych mocnyfli. Raz patrzy na mnie, a ja na niego. W moim spojrzeniu bya caa zo i nienawi. Ale on si umiechn i rzek sucho: Na nu, so was, dass der Hund noch lebt? Waszek Prucha rzuci ostatni opat. Gdymy przyszli do stowki, Jarmilka woaa: No, dobrze, e idziecie, smarowozy! Powiadam: A schowaa mi rogalik? Ale, stryjku, nie dalicie mi przecie na niego kartek! Zajrzyj no, Jarmilko, do szafki! Tam nic nie ma! Zajrzyj no, wczoraj tam by rogalik, moe i dzisiaj jaki bdzie. Bjcie si Boga, stryjku! krzykna Jarmilka, a gdy otworzya szafk, rzeczywicie na pkach nic nie byo. Zamkna drzwiczki i szepna: Moe bycie chcieli buk z masem? Podaa mi dwie buki i zaenowana wyjaniaa: Wycie dobrzy, stryjku. Pomagacie mi dwiga kuby. Jadem t buk, drug daem Waszkowi, popijalimy je letni herbata. Waszek opowiada: Ten eiserne Gustav wybiera siaczy do kamienioomu, a z nim by jeszcze jeden, ten znw robi selekcj sabych heftlingw do gazu. No, to ci nieszcznicy, ktrzy to wiedzieli, resztkami si podnosili kamienie, by pokaza, e s mocni, ale esesman si mia: Ach, si sind so jung und kraftig! I wpad na taki esesmaski pomys, e gdzie tam do gazu, nie, ci, ktrzy zostan wybrani, pjd zbiera zioa lecznicze. Krauter sammeln. I powiza ydw po dwch razem. Gdy pochd ruszy, zorientowali si, e on ich prowadzi do gazu. I ktry z ydw, tancerz, i zwizany z nim towarzysz rozbiegli si i gowami upnli w tego esesmana, a reszta te zacza go wali bykiem. Ale zaraz przybiegli inni esesmani, zdziesitkowali tych maszerujcych na zika, a tego tancerza rozdeptali. O ile pamitam, jedni tylko ydzi zrobili u nas tak rewolucj. Suchaem i patrzyem na Jarmilk, jak przy szafce wci liczya pienidze, wci do siebie co szeptaa, chwytaa si za gow, linia palce i na nowo rachowaa. 83

Waszek spyta grubiasko: No co, Jarmilko, ten wasz ju was kopie? Przestaa liczy, a widzc, e Waszek patrzy na jej brzuch, zaczerwienia si i rzeka: A jake! On by mnie trzasn w gb, tylko bym si oblizaa! Kiwna z zadowoleniem i dum, e ju ma kogo, kogo moe by pewna, e j w gb anie. A jej oczy zaszy zami ze szczcia na myl o tym. A \e potem rozoya pienidze na stole, otwara szafk, dwoma alcami zacza dotyka garnuszkw. Gdy je policzya, rzeka: Jarouszek bardzo teraz nerwowy, e nie moe chodzi do spody, bo jest chory. Ostatnim razem, kiedy chorowa, to szed Na Roek, ale jego kumpel na niego donis i Jarousz-kowi strcili trzy dni. Na potacwce podszed do mnie Ota, ten, co go wsypa, ale ja mu powiedziaam: My nie mamy z sob nic do gadania! Gdy przyszed drugi raz, rzekam: Panie, ja z kapusiem nie tacz, odczep si pan, ju! Tak mu powiedziaam przy caej sali. Wtedy byy inne czasy, Jarouszek mnie lubi, chodzilimy razem rajcowa si do stawu... Zadyszaa si, a poczerwieniaa. Rozpia akiecik i wybiega ku piecom. 3 Tak jakemy byli czarni od grafitu, zeszlimy po drabince na d, do bunkra z wapnem. Na dnie trzymalimy si za rce, brnc po kostki w biaym pyle. Waszek wspomina: Wanie tak samo, tylko e w kajdankach szli w lagrze obok siebie... dyrektor policji w Morawskiej Ostrawie i komunistyczny pose z Ostrawy, Bilek. Bacz, dyrektor malutki, a Bilek olbrzym. Id przede mn i rozmawiaj: No, panie dyrektorze, tyle mnie pan naciga, a teraz mnie pan ma cakiem bliziutko! Ale, panie pole, jak nam pan waciwie uciek wtedy, gdym posa, by pana aresztowali? Bo mia pan gupich andarmw, panie dyrektorze. Oni wtedy spytali si mnie, posa Bilka, gdzie mieszka pose Bilek. A ja, panie dyrektorze, nosiem ju zarost i strj leniczego. Waszek wzi z kta opat, ja pogrzebacz i cigalimy ze cian wapno, bo miota tam nie sigaa. Potem przyjecha dwig, rozwar swj pysk i opad na stert wapna, wgryz si w ni i unis w gr. Wiesz, co mnie wkurza? poskary si Wenca. To fotografowanie naszych zwierzchnikw, a to przy biurku, a to w ogrdku... a zawsze odbiglowanych! To prawda powiedziaem. Pamitam, e Lenin chodzi jak jaki poczciwy stryjek, a ta jego Krupska! Czsto widz to zdjcie: Lenin ukada sobie przemwienie na kolanie, siedzi w fotelu obcignitym biaym pokrowcem. I cho jestem katolik, nic mi nie przeszkadza wyobrazi go sobie, jak w paacu bez wiata, bez ogrzewania, pokazuje przez zamarznite okna to, co jeszcze nie istnieje. Tam oto zbudujemy elektrowni, tam fabryk siewnikw, tutaj fabryk traktorw... Waszek Prucha podekscytowany brn po kolana w wapnie chodzc to tu, to tam. I podnosi rce: Tak, wyobraam sobie te marzenia. I jestem szczliwy, e wanie teraz yj. Spojrz na najgupszy wykres, a ju mi si lej dycha, bo ta sprawa musi wygra. W kocu wszystko jest jedn wielk wiar, a ja jestem okropnie wierny! Dwig unis rami, znowu opuci, przylgnlimy do ciany. Gdy podnis stert wapna, z hukiem skierowa si na gr, ku kolibom i wesoo pobrzkiwa. Waszek usiad na wapnie. Opowiadaem ci ju o badaczach Pisma witego? Nie... To sobie wyobra. Oni mieli swj blok i co p roku esesmani przedkadali im do podpisu deklaracj, e wystpuj z tego ichniego Kocioa. Za to mieli by zwolnieni. Ale ze wszystkich podpisao ich akurat trzech. Czesi. Opowiadano, e na pocztku wojny komendantem obozu by Austriak, nazywa si Lowitz. Kaza kiedy 84

wystpi tym bibelforszerom i na chybi trafi zapyta jednego: Podpiszesz? A gdy ten rzek, e nie, Lowitz wycign pistolet i go zastrzeli. Tak zrobi z dziewicioma, jednym po drugim. Potem si odwrci do swojej wity i jak gdyby z nimi przedtem si zaoy, e to wypadnie tak, jak wanie wypado, odezwa si ze zwyciskim umiechem: Na, was hab'ich gesagt? Ale co on zrobi, gdy mymy ju tam byli! Obok latryny byo malutkie pomieszczenie, ktre nazywano kapuff, tam si chowao szczotki. Waciwie nie... Waszek opar sobie palec o czoo: Wtedy by ju Pohl... Pohl! Tak, to on kaza zabi drzwi do tego kapuffu, okien tam nie byo, a przez dziur w dachu kaza cae to pomieszczenie wypeni tymi bibelforszerami a pod sufit. Potem t dziur zatkali z gry dek i za osiem godzin odetkali. Dwie trzecie same trupy. Tych, co przeyli, zapytano: Podpiszecie, e wystpujecie z Kocioa? I wszyscy powiedzieli: nie. Wic znowu powtrzono raz i drugi histori z tym kapuffem i wci syszano: Nein. Dla tych badaczy Pisma witego Antychrystem numer jeden by papie, a numer dwa Hitler. A dzisiaj dowiedziaem si z gazet, e papie temu byemu komendantowi lagru w Sachsenhausen udzieli bogosawiestwa. Wychyliem si z bunkra; pada nieg. Wenco, widziae Himmlera? Aha, sta moe dwa metry ode mnie. Ju z wygldu monstrum, co? Gdzie tam! Istny proboszczunio. A hrabia Bernadotte sta obok niego jako przedstawiciel Czerwonego Krzya. My, silni heftlingowie, stalimy na przedzie, z tyu za nami ci wyndzniali... A przed kantyn, gdziemy stali, leay powki prosit, w skrzynkach groch, ry, sonina... a koo wszystkiego ceny... hrabia Bernadotte wypytywa nas w imieniu Czerwonego Krzya: Za co tu jestecie? A mymy mwili, jak nas nauczono: trzykrotne morderstwo... zabicie dziecka... zgwacenie nieletniej crki... To najczciej... A zdrada stanu? Waszek zerwa si i znw rzuca wapno na wszystkie strony. Co tam zdrada stanu! Wszystko musiao gra. Ale ja w to i tak do dzi nie wierz. Kiedym oznajmia hrabiemu, e zabiem swego ojca, to tak na niego mrugaem... Lecz hrabia by zadowolony, ucisnli sobie z Himmlerem rce i poszli dalej w gb lagru, gdzie leeli muzumani. Co to byo? Tam leeli umierajcy. Ale esesmani narzucili na nich som, na tej somie pooyli sienniki i przez okno wskazywali hrabiemu: To mamy przygotowane na wypadek cholery I hrabia z Himmlerem jeszcze raz ucisnli sobie donie. Przyjecha dwig i znw adowalimy wapno. Byem zmczony, ale Waszek Prucha tryska zdrowiem i szczciem, by w peni si, jak gdyby tym, co przeszed, raczej si wzmocni ni zaama. Ale ja dobrze wiedziaem, e jak wrci, way czterdzieci pi kilo. Teraz si mia, a w kcikach ust pojawia si mu piana... Wylelimy po drabince, wyszli z ciemnego bunkra w zawiej i patrzylimy, jak elektromagnetyczne dwigi rzucaj si na zom, rw rne przedmioty i podnosz si z upem, aby go potem wypuci w koryta. Szlimy dalej, ale znowu musielimy si zatrzyma. Jeden z tych dwigw schyla si nad stert sinych wirw, dziesitkami tysicy wyskakiway naprzeciw, by przycignite magnesem zlepi si z innymi i da si w powietrzu przenosi do wsadu. To byaby jedno! umiechn si Wenca. Byaby... ale ile waysz?

85

Dziewidziesit dwa. I tak Czesi s'cwaniacy. Komu tam do nich! Byo nas w lagrze dwadziecia narodowoci, ale tylko Czesi wiedzieli, gdzie co jest i jak to zorganizowa, gdzie mona kupi chleb... I tak ot! Zatar rce: To jest ciekawe, e jako og lubimy si kci, ale jako jednostki bywamy genialni. W ogle to dziwna sprawa! Czytaem, jak podczas wojen napoleoskich dziesiciu austriackich huzarw z atwoci roznioso na szablach trzydziestu francuskich, ale jedna francuska dywizja gadko zaatwia dywizj austriack... Albo taki Amerykanin! Jest dzielniejszy, lepszy od Niemca. Ale oddzia Niemcw, to ju jest sia... Interesuje ci to? Interesuje odparem, ale zazdrociem Waszkowi zdrowia. No to spojrzyj na ten dziedziniec. Kompania Amerykanw wzitych do niewoli zginaby tu z godu. Ale oddzia Rosjan uywi si. Z trawy ugotuj zup, z tamtych oto kolib, z ich oysk wezm smar, zrobi z niego past do chleba i bd y. Albo we tak rosyjsk bab-snajpera. Dwa dni potrafi lee w niegu, a si doczeka niemieckiego auta! Albo dadz babie beczk benzyny, a ona zataszczy j na front... Na Rosjan ja stawiam murowanie... Tylko Niemcy, ci mnie niepokoj. Gdyby si tak rozbroili! Ju te ich paczuszki frontowe... Troch cukierkw, by nie zasnli, troszk cukru gronowego, owocw kandyzowanych. Paczuszka, ale wytrzyma si z ni dzie, dwa. Podziwialimy te, jak minimalnymi rodkami osigali maksymalne cele. Pewnie, Rosjanie! Ci byli i s dla mnie prawdziw si napdow wszystkiego... Kobiety? Popijawa? To mao... Idea! Powiadam: Ale ona ju by powinna sta si czym namacalnym, ju by to powinno si potoczy naprzd... Fakt! Ale ja patrz naprzd. Nawet gdy wiem, e niektrzy ludzie s przeciwni temu, przecie najwaniejsze dla mnie jest to, co wida na horyzoncie. A tym jest socjalizm... ebym nie zapomnia! By tam przebiegy esesman, nazywa si Bagoda. Ten zawoa naszego lekarza i nalega, aby mu otworzy pier ywego winia, chcia zobaczy, jak bije ludzkie serce. Jezus Maria! chwytam si za gow, otwieram drzwi stowki, otrzepuj si ze niegu. Jarmilka liczy pienidze. Potem odwraca si, bierze mnie za rkaw i przymyka oczy ze szczcia: Wyobracie sobie, stryjku! By tu jeden u mnie z poleceniem. Mwi, e Jarda ma ju u nich wyszykowana izb... I e jutro mam tam pj umy podogi, i e mi Jarouszek kaza sobie uoy wszystko w myli, gdzie powiesi fotografie rodzicw, a gdzie lustro... 4 Dzisiaj znowu pada nieg. Nie ten biay, ale grniczy, klade-ski, zmieszany z pyem wglowym. Id naprzeciwko Jarmilki a do kantyny. Widz, jak stoi z boku, podczas gdy przy ladzie posugaczki jedna za drug nadstawiaj kosze, do ktrych ekspedientki wrzucaj i licz wiee rogaliki. Patrz na Jarmilk, rce ma zoone nad brzuchem, wreszcie podnosi karteczk z jak liczb i woa: Helenko, daj mi to ju! W kocu Helenka nakada rogaliki a po wierzch kosza, bierze od niej kwitki, a ja podbiegam i pomagam Jarmilce naoy szelki z pasw. Posugaczki woaj: Jarmilko, to twj narzeczony? A ona si umiecha: Gdzie tam! Daby mi Jarouszsjs;! Po gbie! ^ Bior kubeki z kaw i wychodzimy w zmrok. Przy cianie kantyny byszcz wygotowane by bydlce. Mwi: No, co sycha? Dobrze, stryjku, dobrze, ale musicie za mnie trzyma palce. Jarda sobie na drugiej zmianie zrani nog o kleszcze. Siedz wczoraj w domu przy okienku, a tu 86

nagle zajeda auto, wysiada z niego jaki pan i mwi: ja jestem ten a ten, i jeli chce pani widzie si z Jarda, to jedziemy. Wic pojechaam... o rany, stryjku, ebymy si tylko na tym lodzie nie rozcignli, dziewidziesit siedem koron diabli by wzili, jak w pysk strzeli! Przestraszyem si i powiadam: Ale nie! A Jarmilka cignie dalej: Sam dziadek wyszed naprzeciw mnie, a baba daa mi sze jajek i ptora kilo mki na placek i ciastka. Wic posiedziaam, a on paka, e nie moe i do gospody. Kiedymy si egnali, powiadam ze zami: Ja-rouszku, chod mnie odprowadzi. Ale on na to: Jake, ty guptulo, mog i z tak nog? Wic dziadek odprowadzi mnie a do Stehelczevsi, a to co znaczy. A kiedy wesele? Chyba w marcu. Do lutego tu jeszcze bd, a potem pa pa, Poldovko, do widzenia! Jarmilka si odwrcia, kiwa rk kominom i zaraz mnie pyta: A wy, stryjku, jestecie samotny? Ja na to: Mam jeszcze brata, ale ten ju od trzech miesi- cy ley w szpitalu. Jarmilka mnie pociesza: Wasi staruszkowie mogli z tego w pierwszej chwili zbzikowa... Nie wiem, co odpowiedzie, wic idziemy z ciemnoci w wiata lamp, a zakadowy radiowze huczy z gry melodi wygrywan przez orkiestr. Mugrauerzy radosnym gosem piewaj: zieleni si, na uwroci soczewica zielona... Jarmilka, pochylona pod pasami od kosza, unosi gwk i krzyczy ku niebu: Idcie do diaba i nie przypominajcie mi polki! Co mam teraz z tego? Poszam kupi wzek, a tu cztery tysice, / skd bra, eby nie kra? I skd wezm wyprawk, co? Ale Mugrauerzy, jak gdyby nie syszeli gosu Jarmilki, wypiewuj dalej: pjd tam o witaniu, po co, dobrze wiem... Jarmilka rzeka wskazujc palcem na siebie: Tak, tak, dawajcie dalej biednym dziewcztom takie rady! Ja te dobrze wiedziaam, a co teraz mam? I czego dotkn, to kosztuje tysice! Te same gosy, ale ju z innego gonika, zbliaj si ku nam i znowu si ciesz: ... aby nasi wiedzieli, e tam chodz, do ciebie... Jarmilka spojrzaa tak jako adnie i rzeka: Czowiek nie moe uciec tym gosom, sprytnie s wymierzone. Wchodzimy do stowki. Stawiam kubeki na stole. Jarmilka uwalnia si z pasw, zdejmuje paszcz, strasznie jest dzisiaj potargana, ale to jej odzienie jest dla mnie mie, milsze nad wszelkie inne stroje. Gdymy si najedli, nakadalimy z Wenc Pruch mangan. Waszek podnis czterdziestokilowy kamie, opar go o krawd koryta. Takie same kamienie nosilimy, gdymy budowali szturm-bannfiihrerowi Lowitzowi obor dla niedwiedzi, ktre mu jego onierze przysali z Norwegii rzek i zwali kamie w koryto. Powiadam: Wenco, jakecie to, mimo e komunici, przetrwali? Jak? Komunici mieli w rkach ca wewntrzn administracj obozow. Tak... To byo konieczne! Na przykad pose do parlamentu niemieckiego, Najux, dosta wiadomo, e czeski pose komunistyczny jest w drodze do obozu: jako blokowy poczeka na niego przy bramie, tam si na niego rzuci, niby go zbi, zwymyla... Ale da go do tego bloku, gdzie chcia. Potem nastpowaa deformacja nazwiska, zamiana numerw... tak, e w kocu by to ju zupenie kto inny. Ale raz wracamy spoza obozu, a tu w samej bramie heftlingowi wypad z kieszeni papierek, esesmani go podnieli, a to byy ostatnie wiadomoci z radzieckiego radia...

87

Zapali go, rewizja, i pod wascherei znaleli tajn radiostacj rzek Waszek i zrobi w korycie przegrod. I teraz do tego nieszcznika zabra si der eiserne Gustav. Najpierw mu poama rce, od palcw a do ramienia, ale heftling milcza. Potem wzi go do ogrodu i tam po nim jedzi walcem do robienia cieek... Zajedzi go na mier, ale nic z niego nie wydoby. To bya winia, ten Gustaw! wybuchn Waszek i gdy tak szybko napenia koryto, to twardy, ale kruchy mangan si ama, mienic si tczowo w miejscach zaama jak nafta. Czasem Gustaw przyszed do bloku jeszcze przed pobudk i nie pozwoli dzwoni... Wyjmowa serce dzwonu i sam szed budzi... Mwi o tym, e budzi jak mamusia dziecitka, dotykajc ich cz... Gdy tak zabi szeciu, siedmiu picych tym sercem od dzwonu, zawiesza owe pi, sze kilo z powrotem, wkada biae rkawiczki i jecha konno si kpa... Czasem byway w lagrze i przejmujce chwile. Ci, co przyszli do nas z Moorgebiet, opowiadali nam takie rzeczy, e czulimy si szczliwi bdc tutaj bezpieczni w lagrze... Oni przybyli gdzie z luneburskich wrzosowisk, na pocztku wojny to byo komando tylko dla kryminalnych przestpcw, ktrzy prac na moczarach skracali sobie kar o poow, ale potem pracowali tam i polityczni, eby prdzej pomarli... Mieszkali w barakach na palach, wci w wilgoci i od wschodu do zachodu nawozili bagna, na nich potem sadzono wrzosy, a na tym wrzosowisku las. piewali tak pie, ktr przejlimy od nich i my, i winiowie w innych obozach... tak jako to byo... Waszek si wyprostowa: Wir sind Soldaten... wir riicken mit Spaten, jur uns ist kein Fruhling da. Potem jako tak ...Widzimy soce przez welon komarw... A koczyo si to: Die Arbeit ist unendlich. Staem z manganem nad krawdzi koryta. Patrzyem na basen sucy do oczyszczania wd ciekowych, ale e woda bya ciepa, wic na brzegu zielenia si trawa. Potem adowalimy, na chwil siedlimy, ale Waszkowi wszystko przypominao tamtych sze lat. Byem tam przy transporcie. Jednego razu jedziemy elek-trowzkiem nad miejscem, gdzie niegdy bya kopalnia piasku, a wtedy znajdowao si tak zwane sonnenkomando. Stali tam nadzy starzy ludzie i umierali w arze lipcowego soca. Tak dugo stali, a poumierali albo a ich pozabijano. Mieli ju ciaa jak patyki lub nogi obrzmiae niczym konewki... i esesmani kopali ich w te spuchlizny, a ci starcy piszczeli... uciekali i tak dziwnie piszczeli... a mymy stali z elektrowzkiem nad nimi serdecznie si miejc, po prostu pkalimy ze miechu, takie to byo komiczne. Potem spojrzelimy po sobie i spytali: Gdzie my jestemy? I wiesz, ten nasz miech, to byo co gorszego ni pacz. Rzucilimy ostatnie kaway manganu, wzilimy si pod rce i pochyleni wyszlimy w zawiej. nieg ci ukonie i zmusza nas do przymykania oczu. Na rogu natknlimy si na Jarmilk. Co ty taka jaka? powiadam. Skulia si otulajc akiecikiem. Zapomniaam kupi chopcom papierosw i nie chc mi da kouszka! Ale mog go sobie wsadzi gdzie! Ja i tak tylko patrze jak pjd do domu... Waszek obj mnie za szyj i patrzy na Jarmilk tak samo jak ja. My ci, Jarmilko, naprawd lubimy, jak bdziesz miaa malestwo, to przyjdziemy ci odwiedzi. Wyda wargi i poczerwieniaa: Ciekwam! rzucia i popdzia ku kantynie, trzepoczc zsiniaymi rkami wrd niegowych patkw. 5

88

Dwig unosi kolib w acuchach przez ca stalowni, ale ludzie na dole spokojnie pracowali. Potem koliba pocza si obnia, a dwig zatrzyma si z ni bezporednio nad szynami. Docisnem, daem znak i skip osiad rwno. Brygadzista potyka si o odrzucone braki i korzenie. Gdy mnie mija, rzuci: Szimandl nie przyszed... w bramie masz Cygana i popdzi dalej ku elektrycznym piecom. Patrz, w bramie stoi Waszek Prucha, a z nim Cygan w kapeluszu. No, baronie, nie stercz tam, tylko chod pcha kolib! woam, a Cygan wlecze si niechtnie przestpujc z nogi na nog. Nie bd dla niego ostry... upomina Waszek z nimi trzeba jak z dziemi. Cygan ledwie dotyka domi koliby. Olaboga, pchaj, baronie! Aj... pan zy, zy... mrucza Cygan. Nie bd dla niego taki znw mi przygada Waszek. Hitler ich dziesitkowa, a teraz jeszcze ty. Gdyby widzia, jak malutkie Cyganitka chodziy po lagrze trzymajc si za rce i pieway niemieckie marsze, a jak je potem i tak pomordowali razem z kurwami... gada i stalow tyk otwiera skrzyni ze srebrzystym krzemem. Ale Cygan nie czu si tu pracownikiem, uwaa si za gocia i wida byo, e tylko myli, jakby da nog. Ty baron, nigdzie nie pjdziesz, widz po twoim nosie, e kombinujesz, jak si urwa! krzyknem. Rany boskie! Serce Jezusa. Cygan musi zje! Gwno dotd zrobie! Najpierw si pracuje, potem je! Nie, Cygan najpierw je, potem robi. I zimno mu. Nie bd dla niego taki szepta mi Waszek sypic krzem do koliby. Wic suchaj, baron! Id si zagrzej przy piecu, sid pod semk, ja tam za p godziny przyjd po ciebie... O... pan, dobry pan... dobry... dobry dygota Cygan i pobieg. Ty ole! rozemia si Waszek. On ma z sob brzytw, majster mu podobno nie wpisa trzech szycht, wic go chce podern. Pokazywa mi t brzytw. A ty si z nim kcisz. Nie lubi obijania si w robocie. Stanem u czoa koliby i rkawic rozgarniaem krzem. Suchaj Waszek opar si na tyce. Ja te nieraz patrz na ludzi w taki sposb jak ty, ale gdy sobie przypomn Sachsenhausen, zaraz si staj wyrozumiay. Czowiek jest zupenie inny, niemy go znali z czytanek. Raz esesmani si chyba nudzili, wic nam nie dali je, ale kucharzom pozwolili si nare, ile chcieli, a sobie to arcie mogli chyba namaca w gardle, potem im zrobili apel i zaraz: nieder! auf! Nieder... auf! Potem ci kucharze musieli tak dugo toczy beczki, a wszystko wyrzygali, a heftlingowie... wybierali do tego samych profesorw, artystw... ci musieli to z ziemi pozjada... Potomkowie pokolenia, ktre chlubio si Goethem, esesmani rechotali i wspaniale si bawili tym widokiem. Albo kto to by Heinrich Kampfe! Przy tym wspomnieniu Waszek uderzy tyk w szyny. Urodziwy modzieniec, wski w pasie jak panna, szeroki w ramionach, w czapce nasunitej na czoo... krtko mwic elegancik, ale tak naprawd to gnj. Jako lagerkomendant gdy mu si heftling nie podoba wyjmowa czerwon kredk i 89

pisa mu na czole liczb, ktra okrelaa, do ilu dni ma by zlikwidowany. Na wita kilku winiw wypuszczano na wolno. To bya istna loteria... A nu trafi na mnie? Heinrich Kampfe wywoywa, pyta o narodowo, warunkiem za, aby zosta zwolnionym, byo zdrowie. Wywoa jednego nieboraka i... wenn geboren, wo geboren... i tak dalej... prawie przez kwadrans, a na kocu Heinrich Kampfe zapyta: Und si sind gesund? A ten najmocniejszym gosem krzykn: ,,Jawohl! To pikny Heinrich kopniakiem przetrci mu gole, a zwijajcego si z blu biedaka spyta: Sind si noch gesund? Ale ten dalej woa: Jawohl! Wtedy Heinrich pochyli si i na czole napisa mu czerwon kredk liczb, jako e ten heftling okaza si kamc. Tak samo wykoczyli nawet mistrza Europy na sto i dwiecie metrw Ostendarpa, Holendra. Obiecali mu, e jak wygra bieg z ich dogami, to pjdzie do domu... Omotali wic Ostendarpowi wok szyi kawa pasztetowej i na dany znak ruszy mistrz Europy i te dogi... Ostendarp zdoby prowadzenie i utrzymaby moe szans wolnoci do mety, ale tam mu esesman przestrzeli nog, a psy poszarpay sprintera tak, e umar... Wysypywalimy krzem, puste skrzynie ukadajc w stosy. Cygan wrci, ale widzc, e jest jeszcze co robi, chwyci si za brzuch i j lamentowa: O Maryjo! Cygan ma boleci, brzuch go boli... Id... powiadam id, Cyganie... moe bdziemy mie szczcie i latryna si pod tob zawali. A Cygan si cieszy: ...o, pan dobry! I poszed prosto po zup. Gdymy wyrwnali czubat kolib krzemu, wyszlimy w stron magazynu. Tam si wygrzewa chudy brygadzista zwany Atom. Rozoy ramiona: Gratulujcie mi, chopaki! Urodziem si po raz drugi! Co to znaczy? powiadam. Byem dziesi dni w mamrze... przez pomyk! Waszek mu pogratulowa i pyta: Co sycha z prbami? W porzdku! Profesor mi najpierw nie wierzy. Ale jak mu zrobiem katodow armat, to zastrzeliem go na amen. Tylko e ja si wci boj, eby mi si za tykiem nie zapali kosmos! Dlatego wol pracowa nad zuytkowaniem zwykej elektrycznoci, a tej jest, chopaki, do licha i troch! Krzywa natenia prdu w polu magnetycznym, wysokie napicie na kopy! Najpierw zmajstrowaem pistolet elektronowy. Pan profesor Fa-nin mia wtpliwoci, no to podszedem do okna i powiadani: Czyj to pies? Profesor na to: Mj Haryk. Wic wycelowaem ten elektryczny pistolet, naciskam... i pies ley... Profesor Fanin zaraz do niego, zrobi sekcj mzgu, a mzg rozwalony w strzpy! ... Chopaki, t ujarzmion elektrycznoci zaatwibym i Standard Oil Company, i wgiel, i motory rakietowe... Dlatego mnie ledz... chc... mnie dosta... Ale ja to dam opatentowa w Baltimore! No to szcz Boe! rzek Waszek i podrapa si. Kiedymy ju brali za klamk, Atom zawoa za nami: Chopaki! Dzi utopia, jutro rzeczywisto! I weszlimy do stowki. Jarmilka na mnie kiwa i zaraz widz, e zaserwuje mi jak smutn wiadomo. Bior garnuszek w rk, patrz w inn stron i pytam: Co tam takiego? Wiecie, stryjku... wiecie, takie to smutne, kiedy widz, e dziewczyny z mojego roku ju si szczliwie wyday. A ja?... To wszystko, co wam opowiadaam, wmawiaam w siebie, mylaam, e si jako podnios na duchu i e wszystko bdzie

90

tak, jak sobie wymyliam... Ale on mnie nie chce, on mnie sobie nie wemie... ju si nawet do mnie nie odzywa.. Mylaam, e moe zrozumie... Stawiam garnuszek na stole i znowu ujmuj go w palce. Nie wiem, co powiedzie, wic schodz na inny temat: Podobno lubia dawniej taczy, prawda? Jarmilka miaa jeszcze zy w oczach, ale ju bya skonna si cieszy. Ja? Lataam na kad potacwk. Kiedy taczono na Kladnie, szam na Kladno, jak grali w Busztiehradzie, to taczyam w Busztiehradzie, orkiestra huczaa w Hrzebcu, to bawiam si na sto dwa wanie tam... A w domu, u nas? Co mam wam opowiada? Chodzio nas trzydziecioro, nasi chopcy, same zabijaki, niech no tylko kto na mnie krzywo spojrza, a ju wszystko zaatwiali... Patrz teraz na ni i widz, e po kadym zdaniu brzuch jej podskakuje. Powiadani: A nie przyjdzie to wczeniej? Potrzsna brzuchem. Nie, niemoliwe! Jak mi to zrobi drugiego wrzenia, to zlegn drugiego czerwca... Ale chodcie, policzymy rogaliki! Nadstawia zapask, wrzucam rogaliki i licz... Dziewidziesit sze. Jarmilka bierze skrzynk z niebieskimi garnuszkami z kaw, ale jej zmienniczka na ni krzyczy: Nigdzie nie chod! Znowu bdziesz becze przy piecach! To idcie, babciu, sama... powiada Jarmilka, podchodzi do swej szafki, staje, czoem oparta o jej drzwiczki, zsuwa sobie chustk na oczy i pochyla gow. Ale zmienniczka podchodzi,, daje jej skrzynk i Jarmilka liczy na palcach, komu ma da kaw: Jedn Ondrzejowi, jedn na repet, jedna kierownikowi, jedn na blach, jedn Marzence przy spucie, jedn... 6 Stoj przy sidemce, przy martenie, i pytam wytapiacza Mud-rego: Widzia pan ju siebie, majstrze? Widzia, ale udaje, e nie. A gdzie? Powiadam: No, w Pradze, na Narodniej, naprzeciwko Pa-pea, to jest dzisiejszych Zakadw Gramofonowych. Tam wisi przecie tablica wysoka na dwa metry, a na niej kawaler Orderu Pracy... to przecie pan! Wytapiacz Mudry ju si tam widzia, i to nie jeden raz, ale delektuje si dalej: To znaczy, e ja tam wisz? No mwi. Taaaki wielki, przez ca cian, a wyglda pan jak jaki literat. Wytapiacz koysze si w biodrach, siga po tyk, nakada okulary, daje znak Marzce, aby nacisna guzik. Piec bije szkaratnym pomieniem, a wytapiacz pokazuje pomocnikowi tam,, w poncej masie, co i jak potrzeba. Potem wolnym krokiem podchodzi do mnie. A jakem tam ubrany? W koszul z wykadanym konierzem i bexow marynark. Aha, i ta fotografia tam jest? udaje gupiego. Ale teraz tam bdzie wisie ta moja najnowsza, w krawacie. Dobrze,. e mi powiedzia, musz zabra moj star do Pragi, eby zobaczya, kto ja jestem za jeden. Znowu si na mnie zaczyna troch wydziera... Mwisz na Narodniej? Ju nadjeda dwig, bdziemy z Waszkiem sypa do piecw,, lez po drabince na gr, przekadam dwigni i wsadowy dwig zamienia si w zwyczajny. Rami jedzi, hak opada, Waszek narzuca koo z acuchami, zapinamy koliby, dwig je odnosi do przegrd i niemal usadza. Przerzucam uchwyt, od czoa zakada si acuchy i unoszcy si dwig wysypuje raz mangan, drugi raz wapno, krzem, grafit. 91

Patrz, po platformie idzie Jarmilka. Dzie dobry, Jarmilko! Trzymam acuch i umiecham si. Nawet do mnie nie mwcie! Straciam pidziesit koron! W jaki sposb? Widocznie gdzie zgubiam... Marzka woa na Jarmilk: No i co, ty horpyno, kiedy zaczniesz stka? Jarmilka przewraca oczami, siada na aweczce tu przy Marzce, ktra teraz w przerwie robi na drutach kaftaniczek; co chwila rozkada go na kolanach i dugo si przypatruje. Jarmila wyciera palce, bierze do rki robtk. Jarusz, tylko mi nie wycignij drutw! Wic, Marzko... czerwieni si Jarmilka dwa prawe i dwa lewe? Pyta, ale widz, e robi to ze wstydu, e sama nigdy nic nie uwie na drutach, pyta tak tylko, eby Marzka j za bardzo nie cigna za jzyk. Oddaje robtk, zbiera garnki po zupie, podczas gdy moda matka, Marzka, miga drutami nadal, moe to robi spokojnie, bo ju wszystko ma pozaatwiane, podbite piecztkami, dobrego ma w domu i dziecko w brzuchu... Ale Jarmilka? Dwigowy odda Jarmilce garnuszek. No i co, woali ci do socjalnego? Wszyscy otaczaj Jarmilk. Spucia oczy. Woali, stryjku, woali, ale ja tam nie poszam. Mama posza, a gdy j spytali, co i jak, to i ona si rozbeczaa. No to przyszli do nas i mnie si pytali, ale sowa nie mogam wykrztusi... Suchaj, Jarusz, to ju chodzi o dziecko... operator pooy jej rk na ramieniu. Ja wiem... Ale to mi si wydawao takie dziwne skary na tego, na ktrego nigdy bym ani palca nie zagia, to mnie wanie muli. Ale chodzi o dziecko! Chodzi! rzeka Jarmila. Tylko albo si kocha, albo nie... Wic co tu ma do roboty urzd? zy kapay jej na zapask... Stary kanaowy rzek do niej: Wiesz, Jarmilko, jak ju przyjdzie ten twj czas, to pjdziesz najpierw do socjalnego, a potem do sdu... Mymy z moj Laur te wczenie zaczli. Pniej przyszo wezwanie, poszedem do sdu, a tam mi sdzia mwi: Niech pan siada, prosz sobie zapali, bdzie panu troch nieprzyjemnie! Ale ja powiadam: vPanie sdzio, ja moj Laur kocham i jak wrc z wojska, to zaraz bior z ni lub, my si przecie kochamy! To on si mnie spyta: Pan jest ojcem? Odpowiedziaem: Ja! Podpisaem to, Laura ju na mnie czekaa przed sdem i zaraz poszlimy si z ni przespa do hotelu. Takie byway dawniej czasy i ludzie byli skromniejsi. Tak powinno by! zawoaa Jarmilka zapakana. Potem spowaniaa i zapytaa: Dziadku, gdyby mi to nie wyszo, to jak mylicie? Czy nie powinnam posa Jarouszkowi listu z prob? Ale wanie zbliyli si trzej kanaowi, a jeden z nich zawoa: Dziadku, ty stara pierdoo, jak mylisz, stawia na Cho-mutov? Staruch zachrypia: Ja bym nie stawia... chyba, e systemowo, ostatni raz przernem... Nie wysza mi kurwa dwjka! Jarmilka pocigna starego za fartuch: Dziadku, jak mylicie posa ten list? Stary chmurzy si coraz wicej. Potem rzek: Ja bym wola obstawia jako pewniaka ,,Zbro-jovk... a Chomutov tylko na fuksa, dabym jedynk... l Dziadku, na lito bosk, mam posa ten list? Ale stary kanaowy, rozejrzawszy si podejrzliwie, szepn

92

kumplom: Huty s faworytem... Tylko ja ju dwie noce nie pi przez t koszykwk. Ta Bratysawa daje mi do mylenia... Jarmilka obesza starego i stana przed nim: Dziadku, mam posa ten list? O Jezu! Stary kanaowy odsun Jarmilk jak firank w oknie i zdecydowa: Na Bratysaw musimy postawi tyle samo jedynek, co dwjek... W koszykwce rzadko si trafi remis... Ale gdyby tak? drczy si na gos. Operator odpowiedzia zamiast niego: Sprbuj, Jarmilko!... I skoczy ku dwigowi, a kady poszed do swojej pracy. Jarmilka przez chwil staa i patrzya na moda matk, ktra dalej robia na drutach. Potem zacza schodzi z platformy, najpierw j byo wida do pasa, potem tylko gow, a znikna cakiem... 7 Po poudniu zszedem do ani, aby mi aziebny otworzy szafk. Zapomniaem sobie podstemplowa kartk na cukier. Schodz do piwnicy, potem do kotowni, ale nie widz nigdzie aziebnego. Wa po schodkach, patrz w d, czy si nie zdrzemn koo kota, a tam ley Jarmilka. Cicho stpam, a ona pi. Jakie szmaty ma pod gow i pi. O dwa metry od jej wosw syczy przymknity piec. Siadam obok niej, bior j za rk, dotykam czoa. Jest rozpalona, a brzuch ma taki wypuky, e powiadam sobie moe to ju? Ockna si. Je je j, stryjku, to wy? Co ci jest? powiadam. Przeciga rk po czole. Niedobrze mi... Skocz po doktora! Nie, nie, ja ju tam byam... dzi jestem tu ostatni raz. Ktra godzina? Ju po zmianie... p do pierwszej. Nie szukaa mnie baba, moja zmienniczka? Ta ci jest za! Ale ona pewnie ju nie wie, co to znaczy rodzi. Jak moga mie dzieci, to j wyskrobali na amen! A teraz ma spokj! Raz na zawsze! Ale ty masz gorczk? Moliwe... Przemoczyam buty... Ale, stryjku, jak bd w domu, to przyjdcie mnie odwiedzi! Naturalnie, e przyjd, jakebym mg nie przyj. Nawet z chci przyjd. Razem z Wenc... To dobrze... a teraz mnie zostawcie sam. Zostawiam j, wya na schodki, na mostku mimo woli si odwracam i znowu widz Jarmilk tak dziwnie skurczon, jak gdyby nie waya wicej ni pitnacie kilo. Stryjku! Co chciaa? Chodcie no tutaj, co wam powiem... Zbiegam i pochylam si nad ni. Co takiego, malutka... Stryjku, poyczcie mi dwudziestaka, kupi sobie po drodze cukrowej waty... Ale dobrze! Daj jej dwudziestokoronwk, wybiegam po schodach i id si kpa... Potem czysty ju piesz pod zegar kontrolny. 93

Jarmilka stoi tam i wpatruje si w jeden punkt na suficie. No, jak si czujesz? Zmusia wargi do umiechu. Ju mi dobrze... a dobrze te, e jestem tu ostatni raz, w ogle ostatni raz... Bdziesz przychodzi na spacery... dodaj jej otuchy. Juci, na spacery! Bd miaa pene rce roboty! Musimy ze szwagierk szy koszulki, kupowa rne rzeczy... Moe nawet na ten wzek si szarpn. Rozumiecie, stryjku... spojrzaa na mnie. Urodzi si may, wic go musimy przywita. Ja wnet wstan i jak bdziecie mie czas, to przyjdcie mnie odwiedzi. Nie wiem jeszcze, co bdzie ze mn, ale przyjdcie. Pierwszy raz, odkd si znamy z Jarmilka, pierwszy raz podaa mi rk, tak zwyczajn ludzk do, szorstk jak jzyk wou. Przytrzymaem j tak dugo, a mi sama wyrwaa. W drzwiach odwrciem si, a ona ju znowu z umiechem na wargach wpatrywaa si w jeden punkt na suficie. 8 Pewnego sierpniowego dnia siedlimy z Waszkiem Pruch na motor, by zgodnie z obietnic pojecha do Jarmilki. Byo poudnie i soce wiecio tak, e ziele stawaa si niebieskawa, a czerwie dachw po wioskach a kua w oczy. We wsi nie spotkalimy nikogo, tylko ze cian sterczay acuchy uwizanych krw. Pod kapliczk, w cieniu lip, siedziaa starucha. Bya bosa, a palce miaa zabocone. Chustk nacigna na oczy, e wida jej byo tylko brod. . Waszek spyta: Matulu, gdzie tu mieszka Jarmilka? Uniosa chustk, ale soce tak prayo, e j znw cigna na oczy. Ktra Jarmilka? Mamy tu dwie Jarmilki... Chcielimy odwiedzi t Jarmilk, co pracowaa na Klad-nie. Aha, Jarusz...! U niej ju po wszystkim. Urodzia przedwczenie, ale dali tego maego Jarousza do takiej wylgarni. A teraz? Teraz ju zuch chopak! Za to dziewusze uderzyo to wszystko do gowy. Ley w/ domu jak bez duszy, jest do niczego. Ktrdy si tam dostanemy? zapyta Waszek. Tdy, o, koo tamtego potu pojedziecie w d, na rogu jest dom szewca Marvanka. A od tego domku zobaczycie tak jakby budk na przewozie, tam miieszka Jaruszka... w oknie pelargonie... ode mnie! Jak wam sic uda i bdzie z wami mwi, to j pozdrwcie od starej ogrodniczki, ona ju wie... Waszek doda gazu i w go:rcym powietrzu, niemal jak w ciepej wodzie, pojechalimy we wskazanym kierunku. Na rogu Waszek przyharmowa, ale gdymy pojechali jeszcze kawaeczek, otwar si widlok w dole na biay domek, ktry rzeczywicie wyglda jak Ibudka na przewozie. Potem drk udekorowan z obu stron gisim ajnem zjechalimy na d. Byo cicho i powietrze od :aru drgao jak przeroczysta roleta. Waszek opar motor o pairkan, wytar pot z twarzy i rzek: Co ja wci widz tak jako kolorowo? Obejrzelimy si. Mamy Jaruni nie ma w domu! Pojechaa z Jarouszkiem do orodka! Bya to ogrodniczka. Staia wysoko na zboczu i trbia nam t wiadomo przez zwinite donie. W tym biaym, zgrzebnym spranym odzieniu, z czerwonymi rkami i nogami, wygldaa jak mier. Poudnica! sapn Waszek.

94

Potem przez ogrdek pelen marchwi, pietruszki, zielonej saaty i olbrzymich pastewnych burakw weszlimy do sionki. Na szafie sta may uschfiy wierczek, pewnie od Boego Narodzenia, bo puste papierki i staniol szeleciy na przecigu... Waszek nacisn klamk. Izba bya pena soca, na stole wygrzewa si wielki kocur. Nie ruszy si, obserwowa nas tylko przez szparki powiek. W kcie stao wiejskie oe, wyej wisia obraz Jezusa, ktry rozchyla koszul i palcem wskazuje gorejce serce otoczone cierniowym wiecem. Na ku za leaa Jarmilka, w roboczym kombinezonie, pierzyn odkopaa w nogi, rk zaoya za gow i wpatrywaa si w sufit, zupenie tak samo, jak to widziaem tam, w stowce stalowni... Odezwaem si szeptem: Jarmilko, jestemy tutaj, ja i Waszek Prucha. Wszyscy z piecw kazali ci piknie pozdrowi i wci si dopytuj: Kiedy ta dziewczyna wrci? Na skadowisku te mwi: Nikt tak nie umia roznosi podwieczorkw jak Jarmilka. Szef ci take pozdrawia. Waszek wypakowa z teczki niebiesk sukieneczk, rce mu dray, gdy trzyma j za ramionka w powietrzu. Tomy ci przynieli mamrota. Od caej zaogi... Przyl jeszcze butki... i papuki... a kobiety od piecw kazay si spyta, czy masz dosy pieluszek. Zwily wargi. Marzka prosia powiedzie, e dla maego Jarouszka robi na drutach kaftaniczek. Ale Jarmilka z wyrazem blu dalej wpatrywaa si w sufit, na czole perli si jej pot, miaem wraenie jak gdyby poprzez ciany domku spogldaa gdzie daleko, w jaki bezludny wiat... Waszek pooy rk na piersiach. Kady ma jakiego mola, Jarmilko... Ja... ja w domu te si nie czuj najlepiej... co dwa tygodnie pakuj manatki... ona mi pomaga wiza walizki... na dole stoi takswka, a ja mwi do starej: no, to ju id z tego domu, skoro mnie wypdzasz! A ona do mnie: Ja ci wypdzam? Tak odpowiadam wypdzasz mnie, ebym sobie poszuka mieszkania... id! A ona: To id, ale ja ci nie wypdzam. Ja mwi: Naprawd? A stara tylko spoglda na mnie i zaczyna rozpakowywa moje walizki. Ja schodz na d zapaci takswk... ale po czternastu dniach taxi znw stoi pod oknem. A to wszystko, Jarmilko, dlatego, e nie moemy mie dzieci. Ty masz, Jarmilko, chopaczka... Patrzylimy na Jarmilk, ale ona wiedziaa swoje... ju moe nie chciaa nic wiedzie, to wszystko j wymijao, przepywao obok niej... Jarmilko! Waszek uklk przy ku. . Naprawd, wszyscy si o ciebie pytaj, syszysz? My obaj ci lubimy i znowu kiedy przyjdziemy! Idziemy ju... syszysz? Waszek wsta i patrzylimy obaj na ni, ale byo wida, e szkoda sw... Porozumielimy si wzrokiem i cicho wysunli z izby. Kocur wci lea na stole, teraz wsta i pooy si kawaeczek dalej, na socu, ktre przenioso swe ciepo a na skraj stou. Dziecinna sukienka leaa na krawdzi, a Jezus nad kiem wci rozchyla niebiesk koszulk i pokazywa czerwone gorejce serce okolone cierniami.

95

Ale Jarmilka ani drgna. Wszystko syszaa, lecz nie robio to na niej adnego wraenia. Albo moe...? Zamknlimy drzwi, a gdymy wyszli, wiat^p soca przypominao niemal rozpalony nikiel w elektrycznym piecu. Na grce wci staa ogrodniczka i obiema domi zasaniaa sobie gow. Krzykna: No i co, mwia? Waszek krci gow i przeczco machn rk. Tak tak! woaa ogrodniczka. Ona si chciaa z tego wstydu powiesi! Waszek rzek: Co robi. Moja stara te mn czasem tak zakrci, e kada myl we mnie oklapnie... Ale potem znw si podrywam. Moe ta biedaczka take si jako poderwie... I wskaza na domek wygldajcy jak budka na przewozie, z czerwonymi pelargoniami za oknem, w ktrym ukazaa si udrczona twarzyczka Jarmilki. ...e wszystkich na martenach piknie pozdrawiam! krzykna i znowu znika. Przeoya Helena Gruszczyska-Dbska mier pana Baltisbergera Niemal do poudnia, a potem wieczorem od nowa leeli pod samochodem na starych workach i naprawiali tylne resory. Jakim cudem ten resor trzasn, kiedy? piekli si ojciec. Kiedy?... Wtedy, comy wracali w nocy do domu odpar wuj Pepin, ktry im wieci. Sawek powiedzia: Wuju, mier i tak nas nie minie, siadaj za kierownic i prowad! No wic prowadziem, cho mam ponad siedemdziesit lat i niedowidz. I wiesz, e tylko kilka razy wpadlimy do rowu? No, ja wam kiedykolwiek dam samochd! Fig z makiem! Pewnie jechaa was caa kupa? Nic podobnego zaprzeczy wuj Pepin. Tylko szecioro, gorzej, e podczas jazdy wypada podoga. Wic musielimy wadowa j na dach, na ko. Na jakie znw ko? A przewozilimy ko pewnemu rzenikowi. Ale ten rze-nik siedzia w samochodzie. Rany Julek zalamentowa ojciec. A ja zachodziem w gow, skd si wziy te rysy na dachu. No, jeli ja wam kiedykolwiek pozwol wzi mj samochd! wykrzykn i rbn kluczem o karoseri, a paprochy zeschnitego bota zaprszyy mu oczy. Ale e dziao si to tu przed Wielk Nagrod, nie zwlekajc wymienili pknity resor, a w miejscu, gdzie powinno by tylne siedzenie, przydrutowali skadane ogrodowe krzeso, poniewa ojciec ju dawno, przed piciu laty, postanowi, e ze swojej kody 430 zrobi cacko. Zdar wtedy obicia, wyj siedzenia i schowa w szopie, a potem przez lata cae snuli z matk marzenia, jak to pewnego dnia wszystko si wypierze i wyczyci, kosztem paru patykw odrychtuje si karoseri i koda znw bdzie byszcze nowoci. Na razie, gdziekolwiek ni zajechali, ludzie mwili: Do diaba, ta wasza landara co okropnie jest wyblaka na gbie. Nie trzymalicie jej przypadkiem przez wojn na dnie aby? A ojciec si zoci, bo tak istotnie byo. Albo si dziwili: Czemu to siedzicie w tym samochodzie jak w wannie? Bowiem pasaerowie siedzieli na skrzynkach po margarynie, z tej prostej przyczyny, e niczego innego nie byo. Ale ojciec cigle uwaa to za stan tymczasowy, bo dla niego realna bya jedynie

96

wizja, majaczca wiecznie na widnokrgu... Pikna, z eleganckimi obiciami koda 430. Ale wybierajc si na Wielk Nagrod Czechosowacji wstawili do samochodu dwa stare wycieane krzesa, a w tyle przy-drutowali skadane ogrodowe krzeso. Matka nasmaya kotletw, litrow butelk po maggi napenia odkow gorzka i po pnocy wyruszyli do Brna na zawody motocyklowe. Zatrzymali si w cudownym zaktku. Kiedy zjedli kotlety, ojciec usn, a matka i wuj pooyli si na skraju lasku, tu przy Zakrtach Fariny. Od czasu do czasu pocigali z butelki po maggi i przygldali si wycigom. Odbywao si ju ostatnie okrenie stu dwudziestek pitek, a na czoo bezapelacyjnie wysun si Franek Bartosz, pewien siebie, spokojny, jakby przyronity do swojej OHC. W ryku silnikw mkn szos, dwiecie pidziesit tysicy widzw wzdu trasy co chwila wybuchao wrzaskiem, a Franciszek to widzia, widzia te wzlatujce donie, apaszki i kapelusze, te owacje, i nie ba si, Franek Bartosz w ogle nie zna co to strach, jeli si czegokolwiek ba, to tylko tego, eby mu nie nawali ganik albo nie wysiady wiece. Teraz, biorc ostatni z Zakrtw Fariny, nawet nie zmniejszy gazu, przylgn do maszyny i pru jak wcieky. Wuj Pepin, poniewa niedowidzia, niewzruszenie cign swoj opowie: No wic zaszedem w zeszym roku do rezydencji arcybiskupiej popatrze, jak tam teraz wyglda, powiadam jyam, park zapuszczony, wszdzie krc si ludzie, tylko jaka baba siedziaa na awce i wcinaa jabka. Gdyby to nieboszczyk arcybiskup Kohn widzia! Zaraz by bab obsztorcowa, dlaczego nie zamiata. On by nerwus, zwaszcza w modych latach, kiedy to nadleniczy naszpikowa go rutem, bo smali koperczaki do jego ony. W kocu arcybiskup, eby by bliej Boga, przenis si razem z gospodyni do Tyrolu. Matka gawdzia z panem w fotelu na kkach, ktrego krewni przytaszczyli tutaj ju w sobot wieczr, bo przed pnoc miano zamkn tras. Wuj stan przed fotelem na kkach i rozgada si: Przez taki sam zaktek jak ten szedem kiedy z pewn inteligentn licznotk. Miaa na imi Heda. I ta Heda nagle mwi: Wie pan co, przejdmy si w stron cmentarza! No a ja, wwczas chopak jak malowanie, poszedem z ni niby ten Fibich, ale kolana mi si rozdygotay, a kiedy doszlimy do cmentarza, ona w tej biaej sukieneczce stana jak krlowa i powiada: ,,A teraz zmy danin romantyzmowi! Wic poprowadziem j na stok Brzenickiej Gry, droga bya pena rozpadlin, teren uksztatowany cakiem jak tutaj, czowiek mgby myle, e si znalaz w Dolnej Tuzli, w BoniHercegowinie. Tam Heda usiada na skale i pyta: Gdzie pan si cigle kryje, e pana nie wida? A ja jej na to, e boli mnie w piersiach aby mylaa, e pisz wiersze. Wtedy ona opara parasolk o gaz, pooya si na wznak i wlepia wzrok w niebo, a mnie a ciarki przechodziy. Odezwaa si w te sowa: Wie pan, mamcia bardzo pana lubi, nie przyszedby pan do nas na kolacj? Ale ja milczaem, bo jej brat mia syfilis. Wtedy Heda powiedziaa: Tak mi si ciko oddycha, chyba przenios si na cmentarz...' A ja pochwaliem ten zamiar i pocieszaem j, e zdaniem poetw nie ma nic pikniejszego nad zmar pikno. ' Ale pan w fotelu na kkach zaglda matce w oczy i zrzdzi: Szkoda, moja pani, e Mandolini podczas treningu poharata sobie twarz. On by Bartoszowi pokaza, jak si jedzi. E, co te pan mwi! zaprotestowaa matka. Po mojemu to Bartosz pobiby na gow Mandoliniego. Nigdy, moja pani, nigdy! O, gdyby Mandolini nie poharata sobie twarzy! wykrzykiwa pan. Szkoda sw! matka golna sobie z butelki po maggi. 97

Zobaczymy kaleka j si wierci w fotelu. Pogadamy przy trzystu pidziesitkach. Zobaczy pani, jaki numer wytnie pan Baltisberger, wszystkich zrobi na niebiesko. Nie wyczajc pana Sztiastnego! Ten Baltisberger to Niemiec? zapyta wuj. Niemiec rzek cicho pan i i poprawi pod sob pled. To z pewnoci wygra, bo Niemcy to dranie! wykrzykn wuj. Przypominam sobie pewne zdarzenie. Komendant Sokoa doktor Karafiat, kawaler i przystojniak tak jak ja, tyle tylko, e nosi cwikier i by wolnomylicielem, poprowadzi nas kiedy na wiczenia do Suchodoli. Wracajc musielimy przej przez niemieck wiosk Runarzw. Po drodze spytaem pana doktora: Dlaczego pan si nie oeni? A on mi odpowiedzia, e prawdziwy mczyzna jest ozdob natury, czyli istot niesychanie wraliw, i nie znisby, aby po mieszkaniu pataa mu si baba z nocnikiem. No wic szlimy przez t niemieck wiosk Runarzw piewajc patriotyczne pieni, niewiadomi tego, e kochani ssiedzi czekaj ju na nas z kijami. Ledwo zaintonowalimy: Lwi sil obdarzeni, wzbijamy si sokolim lotem... wypady te bestie, pana doktora Karafiata cignli z konia, a nas sprali na kwane jabko. Pan doktor mia podli-monione oko i przetrcony nos. Baltisberger jest czowiekiem nieustraszonym przerwa wujowi kaleka walc lask w pled. Wic pan uwaa, e Sztiastny nie jest czowiekiem nieustraszonym? uniosa brwi matka. Kto mwi, e nie jest? Jest, ale kiedy pan Sztiastny jedzie, wyrywa, jakby go rozpieraa zo. A wos si jey. Ma pan racj, zo psu na bud si zda potakn wuj. Ferdynand, ten, co mia zosta cesarzem, take by strasznym zonikiem. Bydlak mia dwa metry wzrostu, a tyek jak obor, musieliby mu zrobi tron wielkoci studni, taki jak Marii Teresy. Niech no tylko spotka na Konopisztiu baby dwigajce chrust w pachtach, wasnorcznie podpala im cay adunek, a kiedy mao nie rozwali ogrodnikowi gowy o cian tylko dlatego, e spostrzeg w oranerii pknit doniczk. No prosz, syszy pani wskaza kaleka na wuja. A w wycigu pisetek zobaczy pani, jak Bawarczycy zaatwi Franciszka. Nie tylko Klinger, ale i Piotr Kness. Wczoraj po poudniu widziaem Franciszka podczas treningu w Pisarkach, jak si wyoy z t swoj pisetk, mylaem, e ju po nim. Ale te pru ze sto trzydzieci kilometrw na godzin! Trzeba jednak przyzna, e Franek umie si wykada. A to, moja pani, nie lada sztuka! Tylko e on poza tym ma cholernego pecha! I co pani powiem. Franciszek Sztiastny nie natrafi jeszcze na swoj maszyn. Nie natrafi jeszcze na tak maszyn, ktra by wytrzymaa jego zo. Maszyna musi zmordowa jedca. Ale w przypadku pana Sztiastnego jest odwrotnie. A odwag nikt si z nim nie moe rwna. Nikt, powiadam pani. Identyczn odwag odznaczali si przemylanie! rozpromieni si wuj. Kiedy brano ich w rekruty, porznli wszystkich Niemcw nie wyczajc wjta. Zagnali ich do browaru, a panu wjtowi zostawili na pamitk majcher w ciele. Mio mi to sysze powiedzia kaleka. Bo kt lepiej ode mnie moe oceni odwag? Utraciem nog, a mimo to nadal jedziem na harleyu. Dopiero gdy postradaem i drug... W jego gosie dwiczaa gorycz, unosi obie donie i znw je opuszcza na czarne oparcia fotela. Prosz mi wybaczy... szepna matka. Gupstwo, moja pani. Mwmy o czym weselszym. Wiozem raz brata w przyczepie. Lewej nogi ju wtedy nie miaem, tylko elazn protez. Jedziemy, a tu 98

nagle przyczepa si urywa, a mnie impet wyrwa protez, ktr miaem wspart o drek czcy kosz z motocyklem, razem z nogawk skrzanych spodni. Brat zjecha do rowu, a ja zleciaem z siodeka, za moja proteza szybowaa chwil w powietrzu, a w kocu upada na szos, tu przed dwiema kobietami, ktre wracay z targu. Jedna, gdy to zobaczya, zemdlaa. Poniewa nic mi si nie stao, pokutykaem po protez, ale kiedy j podnosiem, -<ta druga mniej strachliwa kobiecina te zwalia si na ziemi. Z jedn nog jako to jeszcze szo... ale teraz? Staem si zgorzkniay i nieprzyjemny... Umkn wzrokiem w bok i siedzia w tym swoim fotelu na kkach bez ruchu, jak skamieniay, a wuj Pepin zacz go pociesza: Hayliczek i Chrystus byli tacy sami. Tacy przystojni mczyni, a te si nigdy nie miali. Jak kto chce by nosicielem wiatowej idei, nie moe mie psich figlw w gowie. Havliczek mia diamentowy mzg, nawet profesorw zapdziby w kozi rg. No dobrze powiedzia beznogi ale nie zapominajmy, e w dzisiejszych zawodach o Wielk Nagrod nie bierze udziau wiatowa czowka! Przed dwoma laty wygra j Australijczyk Cambell. Wieczorem byo w Luankach spotkanie z zawodnikami. Pojechaem i ja tam swoim wehikuem i zgosiem udzia w dyskusji z Australijczykiem, eby mu przetumaczyli moje sowa. Co pan myli, panie Cambell, o Georgu Geofreyu Duke'u? A ten Australijczyk odpowiedzia, e Duke jest najlepszym motocyklist wszystkich czasw i e on za swj najwikszy dotychczasowy sukces uwaa zawody, w ktrych wyprzedzi Duke'a na mecie o p koa. Tak powiedzia Cambell, a kibice klaskali i woali: ,,Niech yje Duke! - Tacy ludzie to prawdziwa ozdoba i chluba wiata! Zupenie jak mj przyjaciel Rzymski! wykrzykn z entuzjazmem wuj Pepin. Hanak, suy w pidziesitym czwartym puku, zielone wyogi, nikt nie odway si pisn, krzywo spojrze! W knajpie z p setki ludzi, kto mnie zaczepi, a mj przyjaciel Rzymski rozwali st, rozbi yrandol, a po chwili goci mona byo grabi z podogi. Czterej andarmi zmarli w szpitalu, reszta powyskakiwaa przez okno, a Rzymski, gdy tak depta i kopa te pikielhauby, zama protez kelnerce, ktra mu si napatoczya pod nogi. Dopiero kiedy gliny sprowadziy stra ogniow, ktra pucia mu w oczy strumie wody z sikawek, dopiero wtedy Rzymski, ten sawny Hanak, straci ducha. Ale w kryminale mstwo znw rozkwito w jego sercu niby kwiat, przepiowa okowy, acuch gruby jak na byka, wyama futryny i zoi nimi profosw! S jeszcze tacy ludzie na wiecie! zawoa beznogi, ktry przed laty, kiedy jeszcze mia jedn nog, jedzi na har-leyu. Moi zoci, wyobracie sobie, co by byo, gdyby Wielka Nagroda zostaa zakwalifikowana do punktacji o mistrzostwo wiata! Ubbiali na augucie w Brnie! Bili Lomas na guzzi i inne wiatowe wielkoci, John Surtees, Armstrong, a moe i sam Georg Geofrey Duke w Brnie! Ale byby jubel! Byoby tak samo, jak wtedy, gdy przyjecha do nas arcybiskup Kohn owiadczy wuj Pepin. Wooch z ydowskiego nasienia, wosy jak len, zote binokle, na palcu piercie w cenie kilku milionw, wyperfumowany niczym jaka marmu-zela, a si ten zaduch za nim puy niczym dym za lokomotyw. Wzi oddech i cign: No wic, kiedy do nas przyjecha, baby rzuciy si caowa mu rce, ale kanonicy je odpychali, eby nie obsmarkay mu rkaww, co si jednak tyczy panienek z paacu, creczek notariusza, to ksidz arcybiskup sam caowa je po rkach. A znw arcybiskup Stojan to by dusza czowiek, rozdawa na prawo i lewo, kady ebrak, pijus czy nie, dostawa zocisza. Natomiast arcybiskup Bauer mia odraajc facjat, same krosty i bkitna krew. Przy bierzmowaniu to byo bardzo nieprzyjemne. Co innego przy ostatnim namaszczeniu. Kilku umierajcych tak si wystraszyo tego jego oblicza, e powrcili do zdrowia. Za arcybiskup Preczan by zagorzaym filantropem. 99

Chwyta moj mam za rce i mwi: Bg z wami, matko, pilnujcie si, eby was nie stratowali. I. dawa jej bogosawiestwo, a na dokadk zotwk, bo lubi baby, t gwn podpor Kocioa. Lubi take wygasza kazania na temat, e chrzecijanin, kiedy idzie do kocioa, nie powinien zion gorzak. Ale niemal wszyscy arcybiskupi mieli jedn cech wspln byli niesamowitymi obartuchami. Na przykad Preczan za jednym posiedzeniem potrafi zje ca kobiak gobi, a Bauer na obiad pochania maego pro^-siaka i antaek piwa. W trakcie tych wywodw wuja Pepina nastpi start w kategorii trzystu pidziesitek i na Zakrty Fariny jako pierwszy wpad z piekielnym warkotem Franciszek Sztiastny na jawie OHC. To ten z czerwon chustk? zapytaa matka. Ten z czerwon chustk potwierdzi kaleka, gdy pierwsza grupa przemkna i oskot maszyn przenis si za las. Matka obja pie brzzki i wychylia si, aby widzie zawodnikw biorcych wira. Serce zaczo jej wali, gdy czerwona chustka migna obok. Ale ten Franciszek ma dosiad! powiedziaa. I owszem. Kaleka spoglda w innym kierunku. Wcale si nie dziwi, e w pierwszych okreniach Zandworthu Holendrzy nie posiadali si ze zdumienia, e takiego szaleca wpuszczono na tras. Ale kiedy si okazao, e w tym Franciszkowym szalestwie jest metoda i styl, publika te zacza szale z zachwytu. Jednake Baltisberger bardziej mi si podoba jako zawodnik. Podoba, podoba... Najwaniejsze, jak si to skoczy! powiedzia wuj Pepin. My te urzdzilimy zawody sikawek straackich, korzystajc z okazji, e zapali si myn. Konie nam si sposzyy i poniosy, tote sami musielimy taszczy sikawk do poaru. No, jako dotaszczylimy i spoceni jak myszy zaczlimy gasi. Ja staem z cikim sitem na grobli i zgodnie z regulaminem czekaem, a komendant zatrbi. Ale on tymczasem trbi z manierki, wic w kocu straacy przynaglili mnie kuksacem, a ja zapomniaem puci to sito i rymnem do stawu, tak e musieli mnie owi bosakami, bo nie umiaem pywa. Zostaem straakiem na yczenie pewnej licznotki, ktra stwierdzia, e z toporkiem i drabin z pewnoci byoby mi bardzo do twarzy. Potem musielimy owi hakami to sito. Przez ten czas spono p myna. Kiedy wreszcie zoylimy sikawk do kupy, straacy zaczli pompowa wod, a ja, wyczerpany tym rymniciem do stawu, wpakowaem si pod elazne oski, oni za upnli mnie ramieniem pompy w gow, aem omdla. Musieli mnie cuci, co zabrao tyle czasu, e straacy z Przemysowic pierwsi zaczli polewa, i chocia myn ju i tak zdy si dokumentnie spali, komendant mnie zwymyla, e pozbawiem druyn zwycistwa. Skryty w barwnym listowiu gonik oznajmi, e Baltisberger zmienia ganik, a Hinton jest o ca minut za Franciszkiem Sztiastnym. Ale Franciszek mimo to gna, jakby ci dwaj siedzieli mu na karku. Rozpdzi maszyn na prostej i z szybkoci stu dziewidziesiciu kilometrw wchodzi na wirae, zwalnia odrobin i bra je tak po wariacku, e widzom a zapierao dech w piersiach. Po prostu kamienieli widzc szalecz i mciw jazd Franciszka. eby mu tylko wiece nie nawaliy szepna matka i napia si gorzkiej. Baltisberger by strasznie pewny siebie. Ju kiedy go zobaczyem w pierwszym okreniu, doznaem wraenia, e rozpiera go pycha rzek kaleka. To si tak zawsze koczy powiedzia wuj. Mnie uczy religii nasz proboszcz, nazywa si Zborzil, Hanak z Pustomie-rza, dwumetrowy olbrzym. Raz zada na lekcji pytanie: Co to jest Trjca wita? Jeden chopak odpowiedzia, e Trjca wita bya siostr Marii Panny. Na to ksidz Zborzil unis go w gr jak 100

krlika, zatarmosi nim, da mu prztyka w nos, a potem jeszcze waln kilka razy gow o tablic, bo w owych czasach wzorowano si na Janie Amosie Komenskim, ktry gosi, e uczniowi pycha nie przystoi i e wrd przyborw szkolnych nie moe brakowa kija. Na pewno ma ju przewag dwch minut powiedziaa matka i zakorkowaa butelk. A Franciszek wpad na Zakrty Fariny z jeszcze wiksz precyzj i odwag, nie jecha ju dla ludzi, lecz dla siebie samego, bliski docignicia swego wasnego wyobraenia o tym, jak si powinno jedzi, dla samej rozkoszy lizgania si po granicy ycia. A przy tym los mu dzisiaj sprzyja. Wyczuwa to kadym nerwem. Publiczno, widzc t pewno siebie, otrzsna si z martwoty i przestaa si o niego ba. W ostatnim okreniu Franciszek Sztiastny jecha przedziwnym tunelem, dolin usana radosnymi owacjami garde, rk, chusteczek d nosa i wszystkim czym tylko da si wyrazi entuzjazm. Zfi miejsca siedz-y ce, gdy nadjeda, zmieniay si w miejsca std^ceW przerwie przed zawodami dwustu pidzi^tek matka obudzia ojca, zagrzebanego w koce. Wstawaj i chod popatrze. To cakierf przyjemna rozrywka. Ojciec grzmotn odkowej gorzkiej i poiiedzia: Co to za rozrywka motocykle? Gdyby jedziy sarrocndy, to co innego! Hermann Lang, Rudolf Caraciola, TazP Nuvolari, panie dzieju, pojemno pi litrw, trzy kompresotfWtedy rzeczywicie jest na co patrze. Wcale si nie dziwem temu, co powiedzia Rudolf Caraciola, e dla niego 2Tcie zaczyna si w chwili, gdy syszy ryk motoru. Mczyzna w fotelu na kkach spuci z tonu. Pan zna Caraciol? Owszem odpar ojciec. Staem c^ok nie na P-grzebie jego ony. Zasypaa j lawina w Alpcn- Ten champion wid niezwykle surowy tryb ycia. Kieliszekszampitra jedynie po wygranych zawodach. Widzia pan jakie wielkie wycigi? Owszem powiedzia ojciec. Niech ^ Pan lePieJ nie przypomina! Byy to zawody o puchar Tryp^isu> tam wanie znakomitemu zawodnikowi Yarziemu zabiegli) drog jakie psi-sko, no i wiadomo, jak si to skoczyo. AcrJ^es Yarzi si zabi! powtrzy ojciec to, co wyczyta w jsi^kach Rudolfa Caracioli i Hansa von Stucka. Ogldae rwnie trening przed Wielk Nagrod Monzy. Jaki dure rtfk leJ na szosie, a Borzachini i Campari wpadli w polizg i za^i si<?- w godzin pniej wyjecha na tras Czajkowski i tesie- zabi na tym rozlanym oleju. Run ze skay do morza. Byem w trafice u podna tej skay, gdzie zwoki wystawiono^a widok publiczny. Mwi mi trafikant, e leay u niego awet koronowane gowy. Pan zna Borzachiniego? Nie, ale widziaem go w hotelu, jak puci wentylator i rzuca w powietrze banknoty, ca wygran, i taczy wrd polatujcych pienidzy. Taki sam charakter mia syn barona K6nigsvatera! zawoa wuj. Starego K6nigsvatera cesarz zrobi baronem, chocia jeszcze jego dziadek handlowa sznurowadami po wsiach. Ale stary K6nigsvater mieszka ju w paacu i hodowa konie, a w stajniach pozawiesza lustra, eby konie mogy si przeglda i eby obrok im lepiej smakowa. No a jego syn oeni si z aktork, biedn jak mysz kocielna, lampartowa si z ni, a kiedy przeputa prawie cay majtek, starego barona trafia apopleksja. Bardzo adna historyjka, ale niech mi pan powie, jaki samochd paskim zdaniem jest najlepszy? Mercedes, maserati czy alfa romeo?

101

Moim zdaniem najlepsza jest koda 430 odpar bez wahania ojciec. Solidny wz, jest w nim ciepo, no i atwy w prowadzeniu. Mao tego! Moe pan do niej zaadowa dziesi metrw kartofli. W zeszym tygodniu jechao ni sze osb, a na dachu na dokadk szafa. Ojciec spojrza w kierunku, gdzie powinna sta koda. Gonik w lasku obwieci: Dwiecie pidziesitki gotowe do startu. Nim nadejd wiadomoci z trasy, zechc pastwo wzi programy i wykreli numer siedemnasty, Autengruber, Austria, i wpisa na to miejsce Andersen, Szwecja, obaj na maszynach norton. Powtarzam: prosz wykreli... Uwaga! Dwadziecia sekund, pitnacie, dziesi, pi... start! Rozpoczy si zawody dwustu pidziesitek! W dali rozleg si ryk maszyn. Zblia si i wzmaga z kad chwil. Radiowze relacjonowa spord lici: Punkt sprawozdawczy w ebietinie podaje, e pierwszy przejecha w piekielnym tempie Baltisberger, a zaraz za nim rwnie na NSU sport--max Kassner, nastpny by sympatyczny Australijczyk Brown z kangurem na kasku! Na prostych zawodnicy osignli szybko dwustu kilometrw. Na Zakrty Fariny pierwszy wpad Hans Baltisberger i tak wyrywa, e matka ujrzaa tylko srebrzyst smug. W chwil potem rwnie byskawicznie przemkn Brown, a tu za nim Kassner. Zostawili po sobie jedynie wo spalin. Hans prowadzi, ale mnie si to nie podoba! Jedzie z tak zoci, tak wabank! mamrota kaleka stukajc lask w protez. O nieszczcie nigdy nietrudno powiedzia wuj. Raz przyjecha do nas na manewry nieboszczyk cesarz Franu ze swoim stryjem Albrechtem, tym z wystajcymi zbami, a po manewrach odprawiono w kociele msz. Ja na ni nie poszedem, bo ju wtedy byem oczytany w Havliczku i w Svieto-zorze. No i co si stao. W czasie mszy rozptaa si naga burza, pioruny waliy raz po raz, a w kocu jeden upn w kocielny piorunochron, spyn po nim na chr i porazi organist. Przeraone baby rzuciy si hurm do zakrystii, ale proboszcz je stamtd wykopa, a kocielnego zwymyla, e je wpuci, kiedy on, namiestnik Boga, jest w koszuli. Wic baby pognay przed otarz i tam panika wybucha na dobre, mylay bowiem, e sufit si wali, a to ministrant tak szarpa za drut dzwonka loretaskiego, a go zerwa, i ten drut mynkowa ze wistem w powietrzu i wali baby po gowach przewracajc je na ziemi. Radiowze wycharcza: Przez Yeselk pierwszy przejecha Hans Baltisberger, tu za nim depczcy mu po pitach Kassner. Bartosz odpad z wycigu na skutek zatarcia si toka. Porzdkowi, uwaga! Dostalimy meldunek z odcinka midzy ebieti-nem i Zakrtami Fariny, e wzmg si boczny wiatr i spad przelotny deszcz. Tego tylko brakowao jkn mczyzna w fotelu na kkach i kiedy gonik zawiadomi o zblianiu si zasadniczej grupy, najpierw ba si patrze, ale potem nie wytrzyma. Wpija wzrok w migajce maszyny, a gdy znikny za laskiem, ogarno go przeczucie, e ju ich wicej nie zobaczy. To nie zawody, ale tortura nerww powiedzia. Tak jest ze wszystkim pociesza go wuj. Z mojego powodu truy si dwie kamelijki. Jedna z nich miaa na imi Wlasta powiada mi kiedy: Chod si pokocha, ale tak z mioci! A ja na to, e boli mnie w piersiach. Ona si rozzocia: Ty byku krasy, mam ci zaprawi butelk? Ale to by dobry znak, o, Wlasta umiaa zjednywa sobie mskie serduszka. Potem przyszli tam rzenicy i ja pokazywaem im rne akrobatyczne numery, takemy si bawili, e do Wlasty trzeba byo wezwa doktora, a mnie policaje odwieli do domu na taczkach. A ta druga dziewczyna?

102

Ta znw trua si z mojego powodu liwowic. To bya chodzca dobro, a nazywaa si Zdenka Malikwna. Jak mnie caowaa w lokalu, porucznicy od dragonw wyazili ze skry. Potem zaprowadzia mnie do swojego pokoju, a ja zaczem j uwiadamia, e Mozart to wiedza nadprzyrodzona. Ale Zdenka Malikwna powiedziaa uspokajajco: Zostaw te bzdury, mnie moesz zaimponowa jedynie jako mczyzna. Wic si pooylimy, po czym chciaem wyskoczy oknem, tylko e to byo na pierwszym pitrze. A Zdenka Malikwna asia si do mnie i szeptaa, e mog sobie teraz pozwoli na wszystko. Wic j uwiadomiem, jak to Strauss widzc symfoni Jowiszow Mozarta powiedzia: Przyprawia mnie to o mdoci, a Zdenka Malikwna odrzeka: A mnie ty przyprawiasz o mdoci, u licha, nie widzisz, jakie mam ciao? Chciaem uciec drzwiami, ale na korytarzu zawarcza bernardyn. Wic zapiewaem Bd tylko m, Wioletto... i poddaem si. W tej chwili powietrzem wstrzsn grzmot maszyn i jako pierwszy przyjecha numer trzeci, Hans Baltisberger. Matka widziaa, jak zawodnik obejrza si, gdzie s pozostali. I nagle wpad w polizg na mokrej szosie. Przednie koo wyleciao z impetem w gr, srebrzysta maszyna NSU sport-max skosia sup telegraficzny, po czym wszystko znikno w rowie. W nastpnej chwili z rykiem silnika przemkn Kassner biorc Zakrty Fariny z tak sam szybkoci jak w poprzednim okreniu. Gonik skrzecza: Zwracamy si do was, modzi czonkowie Ligi Przyjaci onierza, do tych z was, ktrzy piszecie, e chcielibycie bra udzia w zawodach! Zgocie si i wyprbujci swoj odwag, swoje szczcie w zawodach krajowych. Ale oto otrzymalimy wiadomo z Liskovca, e jako pierwszy przejecha Kassner. Gdzie si podzia Baltisberger na maszynie oznaczonej numerem trzecim? Ja wiedziaem, e tak si stanie, ja to przeczuwaem! Kaleka a si unis w fotelu. W mojej obecnoci zawsze musi si wydarzy jaki wypadek. Farina zabi si na moich oczach. Ksi Biro wpad midzy widzw tu obok mnie. Jak mwi, w mojej obecnoci zawsze musi si wydarzy jaki wypadek. Ojciec wsta z ziemi. Nie chod tam powiedziaa matka, lecz ojciec pobieg przez lasek a do wilgotnego jaru, po czym przeszed tunelem pod szos, a tam, po drugiej stronie, odwracano akurat Baltis-bergera na wznak. Rbn gow o ten pniak pokazywa jaki modzik. Ojciec nie straci spokoju. Uklk przy panu Baltisbergerze i pomaga pielgniarce cign mu kask. Ciko to szo, gdy wtem zawodnik podwign si, jakby chcia wydosta si z tego pogruchotanego ciaa. By to jednak ostatni zryw, zama si w p, z ust buchna mu krew. Wyszepta: Ich bitte ...ich griisse... Gowa mu opada, a spywajca krew zamigotaa w socu ktre wyszo akurat zza chmur niby potok rubinw. Radiowze zawiadamia spord mokrych lici: W tej chwili przez Yeselk przejecha Horst Kassner, a za nim Heck, obaj na NSU. I nasi coraz bardziej wychodz na czoo. Kviech i Kosztyrz na jawach! Drodzy widzowie, przygotowalimy dla was jeszcze jedn atrakcj. Moecie z bliska zaobserwowa ldowanie helikoptera, ktry w tej chwili unosi si nad waszymi gowami lekko i z gracj jak waka. Szkoda, e nie mamy tam zainstalowanych kamer telewizyjnych i nie moemy przekaza tego wspaniaego widoku z gry. Prosimy widzw o niezblianie si do miejsca ldowania. Helikopter, zanim wylduje, rozrzuci ulotki, abycie pastwo nie zapomnieli, e w przysz niedziel obchodzimy Dzie Lotnictwa. Ojciec spojrza na zegarek. Wskazywa pierwsz czterdzieci osiem. 103

Przyby lekarz, wzi pana Baltisbergera za przegub rki, potrzyma chwil, potem przytkn ucho do jego piersi, a gdy si wyprostowa, przybra urzdow min. Ojciec zrozumia, e nastpi koniec. Jest przecie czyim synem powiedzia sobie w duchu., wzi kask i pooy na rozbitym motocyklu. Szos mign Horst Kassner, z pewnoci wiedzia ju, e Baltisberger nie yje, i rozumia, co to oznacza, ale nie sfolgo-wa, wrcz przeciwnie, jakby chcc zoy hod koledze po fachu wjecha na Zakrty Fariny tak, jak wjecha na nie zmary.. miao, precyzyjnie i z najwiksz szybkoci, na jak mu pozwalay silnik, serce i chodna rozwaga. Pielgniarka omotywaa gow Baltisbergera bandaem, omo-tywaa coraz grubszymi zwojami, lecz banda cigle nasika czerwieni. Gonik chrypia: Lada chwila oczekujemy zwycizcy wycigu dwustu pidziesitek. Czy nim bdzie Kassner, czy Heck? Ju minli Liskovec... a w pobliu nas startuje helikopter, wznosi si pionowo w gr, ju jest pidziesit, ju sto metrw nad nami i wci rzuca ulotki. No tak! To Kassner! A drugi? Drugi jest Heck! Obaj zawodnicy na eleganckich maszynach, ktre-dziki swej obudowie przypominaj srebrne abdzie. Kiedy matka oznajmia wujkowi, e pan Baltisberger si zabi, wuj Pepin powiedzia: Szkoda, e nie jestem modszy, siadbym na t pierdzimczk i ja bym im pokaza. To onego czasu suyem w najwspanialszej armii wiata. Wojskowi nosili wtedy gorsety niczym panienki. Raz jeden kadet poyczy mi munduru, pas by lakierowany, a jake, wosy miaem ufryzowane i tak sfotografowa mnie w Prostiejowie fotograf Klicz. Cery niejedna dziewczyna moga mi pozazdroci, krew z mlekiem, tak samo jak mj stryjeczny brat, kirasjer cesarski, chop na schwa, potem si zapi, ale swego czasu byo to najpikniejsze ciao w okolicy. Way sto kilo, a kiedy si rozebra, calutkie ciao mia biae jak wieo spady nieg, tote dosta przezwisko Pikny Franu. A ja wisiaem na rynku w Prostiejowie, dziewczata toczyy si przed gablot, wtem sysz, jak jedna pyta drug: Ktry ci si najbardziej podoba? A tamta pokazaa palcem moj fotografi. Staem akurat za ni, wia gdy wracaem do domu, patrzyem na wszystkich z gry. To rzek wuj, lecz mczyzna w fotelu na kkach siedzia ze spuszczon gow, a zy kapay mu na pled... Za laskiem, jakie trzysta metrw od Zakrtw Fariny, obudzili si akurat dwaj uczniowie ze szkoy przyzakadowej, ktrzy jechali ca noc z Chomutowa, tak jak dziesitki tysicy innych fanatykw sportu motorowego, aby obejrze Wielk Nagrod. Wczesnym rankiem zrobili spacer po Brnie, tak jak dziesitki tysicy im podobnych, a po sidmej przyjechali na tras, aby wiwatowa na cze zwycistwa Franka Bartosza i zachwyca si odwan jazd Franciszka Sztiastnego. Ale potem zmczenie tak im si dao we znaki, e w przerwie pooyli si, przykryli marynarkami i usnli. Gdy si zbudzili, nie mogli sobie tego darowa. To twoja wina, ty wpade na ten pomys! Ja! Ty powiedziae: tylko na chwil. No, powiedziaem, ale po co si od razu tego uczepi? W kadym razie to ty jeste pioch. A ty niby co? Szlag mnie trafi, jeli przespalimy pana Baltisbergera. Kcc si biegli w stron trasy. Zatrzymali pierwszego napotkanego widza. Czy dwiecie pidziesitki ju jechay? Jechay. 104

Kto by pierwszy? Kassner. kA drugi? Heck. A trzeci? Kosztyrz. A gdzie utkn pan Baltisberger? Na ostatnim odcinku, jaki przejecha w swoim yciu, przed Zakrtami Fariny, raczej tam, chopcy, nie chodcie! Ale uczniowie, ktrzy przyjechali a z Chomutowa, eby zobaczy pana Baltisbergera, pobiegli tam. Przebrnli przez tunel pod szos, a po drugiej stronie ujrzeli... Pod brezentow pacht kto lea, a kawaek dalej, rwnie pod plandek, stercza NSU sport-max. Cicho zajecha beowy mercedes, ten sam, ktry rano podziwiali przed hotelem Morawa, wyskoczy z niego mechanik, zbieg do rowu i dwoma palcami dotkn pachty w tym miejscu, gdzie prawdopodobnie bya gowa. Potem podnis kask i postuka nim o pniak, aby wytrzsn cit krew. Gonik uroczycie relacjonowa: Na podium zwycizcw wstpuje Horst Kassner, po jego prawicy staje Heck, po lewicy Kosztyrz, a mae pionierki wi im na szyi czerwone chustki. Nad nimi unosi si helikopter, wzbi si ju tak wysoko, e ginie w socu. Prosimy wzi programy i wykreli numer dwudziesty smy, Bili Hali, Wielka Brytania, a na jego miejsce wpisa Czekurti, Wgry, na maszynie gillera. Przed rozpoczciem zawodw pisetek prosz wykreli... To pan Baltisberger na dobre nie yje? plasn w donie ucze szkoy przyzakadowej. Przeoya Cecylia Dmochowska Diamentowe oczko Podrny stawia ju nog na stopniu wagonu, kiedy kto chwyci go za rami. Odwrfci si i ujrza podstarzaego mczyzn na peronie. Panie, jedzie pan w kierunku Pragi? Do Pragi powiedzia podrny. To wietnie, prosz, niech pan wemie z sob moj creczk Wendulk. Na dworcu w Pradze kto bdzie na ni czeka mwi ojciec i wetkn podrnemu do szesnastoletniej mniej wicej pannicy. Zawiadowca ju gwizda, konduktorka pomoga dziewczynie wej na platform wagonu, a potem rk daa znak, e pocig jest gotw do odjazdu. Zawiadowca podnis chorgiewk. Ojciec bieg obok wagonu i upomina: Wendulko, trzymamy za ciebie palce. I zaraz wylij telegram, syszysz? Sysz, tatusiu krzykna dziewczynka wyl! A kiedy pocig min semafor, podrny otworzy drzwi i poprowadzi j przez korytarz, na ktrym hula przecig. Cigle trzyma je za rk i by bezradny. Sycha byo rozmow z przedziau: Fakt, jeszcze za czasw kawalerskich posza mi kupi koszul, ale nie moga, bo nie wiedziaa, ktry numer. A nagle w drzwiach przypomniaa sobie i krzyczy przez cay sklep: Zawsze kiedy go dusz, to trzymam rce o tak! i ekspedient wzi centymetr, obwid jej rce i powiada: Numer czterdziesty. Koszula, jak pastwo widz, ley na mnie jak ula... Drzwi rozsuny si gwatownie i z przedziau wybieg jaki czowiek i dusi si od miechu: Kraja go, to mao! krzycza bbnic pici o drewnian cian wagonu. A kiedy ju si wyadowa, wrci do przedziau, gdzie ten sam gos opowiada dalej: Ja znowu myl sobie, jeli ona na Mikoaja zrobia mi 105

niespodziank t koszul, to ja na Wigili sprawi jej rado kapelusikiem. Poszedem do domu mody i mwi: Chciaem ten sznytowy kapelusz, ktry ley na wystawie. A ekspedientka na to: Ktry numer pan yczy? Oczywicie nie wiedziaem, ale przypomniaem sobie i mwi: Kiedy si pokcilimy, palnem wtedy narzeczon o tak z gry i do dzi pamitam rozmiar jej gwki. Ekspedientka znosia kapelusze i tak dugo podtykaa mi pod do, a wreszcie wybraem. To ten! mwi. Pooyem go pod choink i pasowa narzeczonej do gowy jak tyek do nocnika. Z przedziau wybieg yso, przyciska chusteczk do ust i czka, odepchn dziewczynk i wychyli si przez okno, potem hukn kilka razy pici w cian wagonu i wykrztusi: Zabi tego chopa, to za mao i otar oczy. ~ Podrny, ktry cigle jeszcze trzyma dziewczynk za rk, podj wreszcie decyzj i wszed do przedziau za ysoniem. Panowie powiedziaa dziewczynka nazywam si Wen-dulka Krzisztwna i jad do Pragi. Wycigna rce i macaa przed sob, a natrafia na kdzierzaw gow kawalarza; on te si przedstawi: A ja nazywam si Krasa Emil. Wacaw Kohoutek powiedzia yso. Mczyzna, ktry przyprowadzi Wendulk, chcia pooy teczk na pce, ale zawadzi ni o gow ysonia. Panie, gdzie pan masz oczy? Przepraszam. Ojej, kogo uderzyli zawoaa dziewczynka. Ale najgorzej to ze skrzynkami. Nosz listy do skrzynki pocztowej i drog znam tak dobrze, jak wasne pantofle, ale ci przeklci listonosze przenieli skrzynk dwa domy bliej i ja uderzyam czoem o elazny rg i skaleczyam si. Zdzieliam to pudo bia lask, i to dwa razy!. Niech panienka usidzie tutaj koo okna doradza ysy ocierajc oczy bdzie lepiej wida. Dziewczyna najpierw obmacaa awk, potem okno. Wycigna przed siebie do, jakby chciaa sprawdzi, czy nie pada i powiedziaa uspokojona: Jak piknie tam wieci soneczko. Podrni umilkli. To pani tatu by na dworcu? spyta podrny, ktry przyprowadzi Wendulk. Tatu kiwna gow ale prosz panw, mj tatu to unikat. Wszyscy powinni go pozna. Mj tatu jest sadownikiem i pewnego razu przejecha wzkiem kulaw ssiadk Dy-maczkow i bya z tego rozprawa w sdzie. Wrogowie tatusia cieszyli si, chwaa Bogu, starego Krziszt wsadz do kryminau albo bdzie buli jak ament w pacierzu. A tymczasem do sdu przybiega Dymaczkowa bez ku, jak sikorka, caowaa tatusia po rkach i dzikowaa, e j tak cudownie przejechali, bo od tej pory chodzi jak ta lala. Szkoda tylko, mwia, e tatu nie przejecha jej trzydzieci lat temu, bo z pewnoci wyszaby za m. Dzielny ten tatu panienki pochwali kdzierzawy. Prawda? umiechna si Wendulka i wycigna do, ale pocig bra zakrt i soce z okna przedziau przenioso si na korytarz. Soce zaszo powiedziaa. Podrni popatrzyli na siebie i pokiwali gowami. A jaki jest pana tatu? zapytaa kadc rk na kolanie kdzierzawego. Mj ojciec jest na rencie ju od pitnastu lat, bo ma najwiksze serce w Europie powiedzia. Serce wielkie jak wiadro i przesunite na rodek piersi... Oby tylko... zakopota si ysy. 106

To wspaniae! zawoaa Wendulka. A tak. Z ojcem spisali tak umow, e po jego mierci serce zabierze uniwersytet mwi kdzierzawy. To serce chcieli od ojca kupi za granic, ale tata jest patriot i powiedzia, e si nie zgadza. Teraz nie wolno mu ani kpa si, ani lata samolotem, ani jedzi pocigiem pospiesznym... Wiem, wiem zawoaa dziewczynka to dlatego, eby takie sawne serce si gdzie nie rozbio, albo nie zgino, prawda namacaa rk kdzierzawego i cisna j ale taki tatu, jak pana, nie zginie w wiecie, mj te nie zginie! Oczywicie powiedzia pasaer i nagle jakby wyprzy-stojnia. Czasami chodz z ojcem na wydzia, tam rozbieraj go do naga, a potem profesor kreli na nim niebieskimi i czerwonymi owkami... Tak, tak cieszya si Wandulka bo te czerwone kreski to ttnice, a niebieskie to yy, prawda! Aha mrukn i schowa rk dziewczynki w swoich doniach, opowiada dalej a pniej zawo ojca do sali, studenci pochylaj si nad nim i profesor wodzi kijkiem po ojcu jak po mapie, co im tumaczy i robi wykad, potem podcza serce jednego ze studentw do megafonu... ale to nic wielkiego, jakby pani stukaa w bbenek, albo gdzie daleko maszerowali onierze, dopiero kiedy podczy do megafonu serce mojego ojca... Jest tak, jakby si burza przybliaa zawoaa dziewczynka jakby walia si gra, jakby wsypywa kartofle do piwnicy, albo jakby gra Emil Gilels, prawda. Wanie tak zdziwi si kdzierzawy i wetkn palec za konierz koszuli. Ludzie kochani radowaa si Wendulka jake si ciesz, e was spotkaam. e jeszcze kto oprcz mnie ma sawnego tatusia. A pocig mkn obok szosy asfaltowej i pasaerowie patrzyli w okno, widzieli stojc przy drodze tablic z wielkim niebieskim sercem, z ktrego wyciekay dwa strumienie, pod spodem by napis: Na serce najlepsze Podiebrady. I w przedziale zalega cisza pena oczekiwania. Pan profesor Yondraczek nie moe si ju doczeka zaczai kdzierzawy kiedy skalpelem dobierze si do tego wyjtkowego serca. Niech pan tak nie mwi miaa si Wendulka. No^ prosz i bdziemy mieli jeszcze jedno czeskie sawne serce! Kto by tam dorwna tatusiowi panienki powiedzia ysy i zdj z pki swoj teczk. Ma pan racj, ale mojego tatusia trzeba pozna. Ludzie kochani, jake on umie cudownie taczy klasna w donie. Kiedy jest odpust, taczymy do upadego i ludzie robi nam miejsce. Tatu kae sobie gra i taczy solo. A co mu si pewnego razu przydarzyo! Byam wtedy jeszcze malutka. Tatu zamwi Czerwone jabuszko, bo na t melodi piewa si Zielone koszulki, poniewa nasza druyna ma zielone dresy i zielon chorgiew, tak sam jak Slavia, tylko e z zielonym. I przyszed pan posterunkowy i powiada: Czerwonego jabuszka si gra nie bdzie!, na to tatu wycign setk, da kapelmistrzowi i mwi: A wanie e bdzie si gra!, posterunkowy: Nie bdzie! i tak licytowali si jak w oczko, kiedy ma zosta rozbity bank, ale tatu zakoczy licytacj, Czerwone jabuszko si gra bdzie! i ups posterunkowego w nos. ebycie panowie wiedzieli. Ten posterunkowy by okropnie szpetny, bo nos mia przekrzywiony na praw stron. A ile si krwi polao! I tatu taczy Czerwone jabuszko i piewa Zielone koszulki, a ssiedzi podskakiwali z radoci, stary Krziszta nie da sobie w kasz dmucha! Cztery miesice pniej, kiedy bya rozprawa w sdzie, przyszed posterunkowy i zezna, e on sam chcia dosta w nos, e prosi tatusia o to, jeszcze mu potem dzikowa, bo tatu naprostowa nos panu posterunkowemu, to znaczy przekrzywi mu go na lew stron, 107

ale nos zosta porodku i w posterunkowym zakochaa si crka bogatego gospodarza i byo wesele. Tatu do dzi na kady odpust dostaje od posterunkowego koszyk plackw, a w zimie specjalne pozwolenie na bicie wieprzka woaa Wendulka zachwycona. I kto by przypuszcza filozofowa ysy e uderzenie w nos moe zapocztkowa szczcie rodzinne. Wkada paszcz. A co robi pana tatu? spytaa Wendulka. Nie ma go ju na wiecie, panienko odpar ysy. To by taki zoty czowiek, e dopiero teraz wiem, jaki by zoty, teraz, kiedy go ju nie ma... On cigle chodzi na nocn zmian... Rano, jak tylko furtka skrzypna, matka nalewaa gorcej wody do szaflika, a ojciec zostawia w sieni szycht... Co to jest szychta? zawoaa. To taki duy kawa wgla, ktry grnicy przynosili do domu, mieli pod paszczem naszyt kiesze na ten wgiel... potem ojciec wchodzi, rozbiera si, a matka stawiaa na stole dzbanek kawy, ojciec si my, siada i zjada chleb popijajc kaw, a przy tym zmienia buty, nakada eleganckie sztylpy, wciga ubranie... i zawsze tak to robi, e dopijajc kaw nasadza czapk i szed do Bkitnej Gwiazdy gra w karty z kolegami, w poudnie zanosiem mu tam obiad, ojciec zjada i gra dalej. O czwartej wraca do domu i kad si na pododze, eby sobie wyrwna krgosup, jak lubi mawia. A kiedy si przespa, znowu szed na fedrunek. A pewnego dnia matka nalaa gorcej wody... Pocig zwalnia i ysy poda Wendulce rk: ycz ci duo szczcia, panienko, ale musz ju wysiada i opuci przedzia. Pocig zatrzyma si. Wendulka namacaa mosiny uchwyt w ramie okna, opucia szyb, i zawoaa w pustk peronu wiejskiej stacji: Prosz pana, prosz pana, niech pan dokoczy o tatusiu! ysy przystan koo wagonu i mwi: Matka nalaa gorcej wody, ale ojciec nie wrci. Kiedy woda ostyga, posza otworzy drzwi, eby sprawdzi co si z ojcem dzieje. I wtedy do pokoju wpada fajka ojca... Pocig ruszy, ysy bieg obok wagonu i koczy opowie: Matka podniosa fajk i rozpakaa si, narzucia chustk i pobiega do kopalni... ojca przygnit stempel... jego koledzy przyszli, eby nam o tym powiedzie... ale nie mieli odwagi... oparli fajk o drzwi i uciekli... wiesz panienko, e nigdy wicej nie widziaem swojej matki, jak pi. Kied^ si budziem, bya na nogach... a kiedy si kadem, jeszcze co reperowaa... dopiero potem widziaem j, jak spaa... zawoa, zatrzyma si i apa oddech. Wendulka krzykna w jego stron: Niech mi pan wybaczy, e mam jeszcze swego tatusia. Ale pocig wzi zakrt i soce przenioso si z korytarza na okno w przedziale. Po chwili odezwa si podrny, ktry przyprowadzi dziewczynk: Mj ojciec by garbarzem i cierpia na tak chorob, ktr wwczas nazywano zgorzel starczy. Rok w rok musieli mu odci kawaek nogi i jedzi tylko na wzku. Lubi hodowa re, ktre rosy pod cian garbarni, a te re nazyway si marszakowskie i cae byy ciutkie. Ojciec liczy je za kadym razem i tylko on mg je ci na otarz do kocioa lub dla panienek. A kiedy koo garbarni zrobili ulic, podcili korzenie u r i ojciec z tej zgryzoty omal si nie wykoczy. Ale znalaz sobie inne zajcie. Jedzi na zakrt mierci i tam regulowa ruch. Pocztkowo goymi rkami, a 108

potem chorgiewk. I /to od witu do nocy, nawet kiedy padao. Ja musiaem ojcu przymocowywa do wzka parasol. Przez osiem lat kierowa tym ruchem. A na pogrzebie pod murem cmentarza stao a sto ciarwek i to miejsce na zakrcie mierci, na ktrym pracowa ojciec, byo zasypane kwiatami tak wysoko. Jak wysoko? spytaa Wendulka. O tak powiedzia i podnis do gry do dziewczyny. A kiedy na zakrcie znowu powtrzyy si wypadki, postawili tam dwa wielkie lustra... Boe kochany, to pan te ma sawnego tatusia zawoaa tatusia, ktry zamieni si w lustra! Podrni spojrzeli po sobie, potem patrzyli w okno, a pocig wjeda do miasteczka i mija skrzyowania ulic z dwoma okrgymi lustrami jak wielkie binokle, w ktrych odbijao si to, co kry zakrt. I w przedziale zalega cisza pena oczekiwania. Pani ojciec na stacji wyda mi si mizerny... zakasa podrny, ktry przyprowadzi dziewczynk. O tak! zawoaa. Ale eby go pan widzia rok temu! By gruby jak dynia. Mia otuszczenie serca i jelit, a odek i nerki... szkoda mwi! Mama twierdzia, e to efekt nie uregulowanego trybu ycia. Lekarz przepisywa diet, ale tatu nie mg wytrzyma, bo tak bardzo lubi je. A dopiero pewna zielarka poradzia tatusiowi, e skoro nie ma silnej woli, to musi na wymyla milicji. I tatu mia szczcie. Milicja zabraa go ze sob, do protokou podyktowa im te wszystkie obelgi i jeszcze si pod nimi podpisa. Dosta p roku, a wrogowie tatusia cieszyli si, chwaa Bogu, ten pawian Krziszta nie bdzie ju wicej nas prowokowa. Ale tatu po p roku wrci smuky jak uczniak i zaraz zwoa Pod Wianuszkiem konferencj, wszystkich ugoci i powiedzia: Hej, wy, tryki zapasione, porzdny krymina jest lepszy od wszystkich kurortw wiata. Popatrzcie, jeszcze dwa tysice koron sobie zaoszczdziem. I zdrw jestem jak ryba. I tatu zapa si za guzik wasnej marynarki i tak ni potrzsn, jakby sobie brzuch wachlowa, a brzuchaci ssiedzi musieli przyzna, e nikt nie moe si rwna ze starym Krziszta... Jeli panowie pozwol, to zapraszam panw do nas, do Hradczanu, w kady czwartek mamy .potacwk, przyjdcie zataczy ze mn! Ale dopiero od dzi za dwa miesice, dobrze? Zataczy? przestraszy si kdzierzawy. Tak, za dwa miesice bd penoletnia. A pan doktor powiedzia, e jak skocz szesnacie lat, to zrobi mi operacj. Operacja bdzie w tym tygodniu. A potem zobacz ten cudowny wiat. Bd widziaa ludzi, przedmioty, przyrod i to, co robi. Jakie pikne musz by te koszyki, ktre plot. wiat jest z pewnoci bardzo pikny, prawda! Myli pani? umiechn si mczyzna, ktry przyprowadzi Wendulk. Pewnie! Musi by cudowny zawoaa bo w instytucie pracuje ze mn chopak, nazywa si Ludwik, i ten Ludwik, zanim przyszed do instytutu, zakocha si tak nieszczliwie, e skroba sobie pod. powieki owek kopiowy, a mu lekarz powiedzia, uwaaj, jeszcze raz to zrobisz, a wicej nie ujrzysz ju tego piknego wiata. Ale Ludwik mwi, e nic go nie cieszy na tym wiecie i znowu sobie naskroba. Teraz plecie ze mn koszyki, ale za wiatem okropnie tskni i wyje jak pies na acuchu... Ojej, ten wiat musi by strasznie pikny, tak pikny jak serce pana tatusia, to serce wielkie niczym wiadro! Musi by pikny jak pana tatu, ktry zamieni si w dwa okrge lustra na zakrcie mierci. Prosz panw, za dwa miesice bd ju widziaa i panowie przyjd zataczy ze mn na to konto, prawda? Drzwi otworzyy si. 109

Bilety prosz powiedziaa moda konduktorka i ziewaa z nudw. Przeoy Edward Madany E manek Nie chciao mu si jeszcze wraca do domu, pomyla wic sobie, e pjdzie na kaw. ciemniao si ju, ale pozna, e to stara Zikowa przed nim kutyka. Witam w uroczy wieczr, askawa pani pozdrowi j. Id swoj drog, Emanie! Emanek jednak nie ustpowa. Gdzie to bya pani wczoraj wieczorem, h? Pewno znowu jakie amory z tym kominiarzem? A jeli nawet, to co? To bardzo porzdny chopak. Te co! Zwyczajny grnik. Emanie, nie urzdzaj hec na ulicy. Ludzie mnie tu znaj. Odkd to tak bardzo zaley pani na ludziach? Jakby tak zostawi pani sam na sam z tym smoluchem, to wyobraam sobie, jak go pani bdzie poera oczami. Emanie, ludzie si ogldaj. O ile pani znam, ulegaby mu pani jak nic. Mowy nie ma. Na pewno tak! Ju teraz widz, jak grzeszne dze miotaj pani, spragnion urokw kominiarskiego ciaa. A jeli nawet, to co? ucieszya si pani Zikowa. W takim razie nie wzibym pani na t wycieczk, ktra zaplanowaem tylko dla nas dwojga. Milcz, wintuchu! nie posiadaa si z radoci pani Zikowa. Niech pani posucha szepta Emanek w siwe kdziory oplotaby si pani wok mnie jak powj wok altany. Emanie, ludzie! Znowu bdzie wstyd na ca kamienic. A niech tam! Ludzie mog tylko pani zazdroci, e jest jeszcze kto, kto potrafi wpatrywa si namitnie w pani oczy. Jaki pani ma mikki karczek... Emanek, bo powiem twojej mamie! Mw mi lepiej o tej wycieczce kaprysia pani Zikowa. Poszlibymy razem, naturalnie boso, pani wdepnaby alabastrow nk w... Jezus, Maria! Zamknij si! Nie wrzeszcz tak okropnie! A potem nadeszaby noc Walpurgii, upojna noc... Pu mnie, obuzie, bo... Puszcz, ale musi mnie pani wysucha. Wie pani, co mi si dzisiaj nio? Nie jestem ciekawa. Ju z gry wiem, e to jakie bezecestwa. Jeszcze ci mao, e ci w rajchu gow rozbili? To nie dlatego, pani Zikowa, to wszystko z mioci do pani. Bo to pani mi si nia, jak ywa... Nic nie chc sysze! To ty taka, babo jedna! Kominiarz to i owszem. On ci dobry, co? Powiedzmy. Ale suchaj, Emanek, znajd ty sobie do tego wintuszenia jak modsz. Przecie pani jeszcze pidziesiciu lat nie. ma! Ilu? ucieszya si pani Zikowa. Pidziesiciu. W styczniu skocz szedziesit dwa, ale pu mnie. Pu moj rk. Musz i co upitrasi. A jak spotkam twoj mam, to wszystko jej opowiem. 110

Akurat pani uwierzy! Emanek zatrzyma si. Wiedzia, e pani Zikowa pjdzie teraz wzdu brzegu Rokytki do domu, na sam koniec miasta. Poda jej rk i z powag powiedzia: Dobranoc pani. Dobranoc. A jak si znw kiedy spotkamy, to mnie kawaek odprowad. Raniej mi przy tobie na duszy, ty paplo. Jeszcze w ku bd rechotaa ze miechu. Mocno cisna mu rk, a jej oczy robiy wraenie, jakby niedawno przestaa paka. Potem pokutykaa dalej wzdu huczcego potoku. Emanek przeci gwn ulic, wszed do baru i skierowa si schodami prosto na gr, gdzie mieci si dansing. Chocia byy to peryferie miasta, wszystko wygadao tu tak samo jak w centrum. Usiad na wysokim stoku barowym i opar si o kontuar. Jak zawsze: din i woda sodowa zamwi. Q, kog to widz! Pani! Ale czemu taka smutna? \ Wie pan, jak to jest, Emanku... westchna barmanka. Czyby serduszko... Olimpio? A c by innego? Przegraam, Emanku, wszystko przegraam... Mwi, e chce by sam. On i sam! Te co! Tak. Pisze mi, e przeze mnie wiat mu obrzyd. Czy to ja taka obrzydliwa? Niech pani posucha, Olimpio, kiedy tak patrz na pani... jakby to powiedzie? Krtko mwic, tak liczn barmank widziaem jedynie w Monice i w Barbarze, ale takich bajecznych oczu nigdy jeszcze nie spotkaem, wyglda pani zawsze, jakby co pani olnio... No widzi pan, a jemu ycie przeze mnie obrzydo. Tylko e ja go rozumiem, to wcale nie jest tak. Jzek to chopak z charakterem. Oho! A co to znaczy z charakterem? zapyta Emanek i zaraz sam odpowiedzia: To czowiek, ktry upiera si przy tym, co sam na swj temat wymyli. Ale ja nie, nigdy. Widzi pani, my z rocznika dwadziecia cztery, musielimy si zmienia, psiakrew! Taka na przykad scena: Koczy si nalot na Diisseldorf, jako si wygrzebujemy, a tu: asfaltowa szosa, w gbi ruiny miasta, a stamtd wyjeda na wrotkach dziecko z butelk mleka w rku. Druga scena: Nalot na Gliwice. Lec bomby, a ja wygldam przez okienko bunkra. Byo to na przedmieciu i znajdowa si tam cyrk Buscha. Klatki podskoczyy w gr, a lwy, kiedy zobaczyy, e zasuwy si unosz, popchny je jeszcze ap, i osiem lww wybiego do poncego miasta. Potem pognali nas do akcji ratunkowej. Ulice w ogniu, lwy, Cezar, ten najwikszy lew, zapa zemdlon kobiet i wbieg po schodach poncego domu a na najwysze pitro. Tam stan z t babk w pysku, a pod nim w dole paliy si Gliwice... Emanek postuka si w czoo. A tutaj mam jeszcze tysice innych scen. Dlatego tak'i ju ze mnie typ, ktry si cigle zmienia. I co tu mwi o charakterze... A ja, Emanku, cigle jestem taka sama, cigle tak samo si zamartwiam. Przez niego? Aha. To pan nie zauway, e ja jestem cakiem nienowo- . czesna? Pani? Pani, Olimpio, ktra mogaby... Tak, mogabym kadego wok palca... ale da pan wiar, -e to byoby dla mnie co jak profanacja? ebym ja tego Jzka tak po starowiecku nie kochaa! P kufla ez wypakaam dzi przez ten list. Emanek pogadzi j po rku. 111

No, no, Olimpio... Ale dziewczyna zalewaa si zami. ... czeka, a sobie kogo znajd, a potem mi napisze: Widzisz, taka to i twoja mio! Ju ja go rozgryzam. On mnie chce w ten sposb tylko wyprbowa. Ale ja wytrzymam. Prdzej dam si zamurowa! Olimpio! Pani i zamurowana? oburzy si Emanek, ale cho znowu mia ochot pogaska rk barmanki, zrezygnowa, x Obok niego usiad mczyzna potnej postury, i Emanek natychmiast go pozna. By to spedytor, Alfred Ber. Pan sobie yczy? spytaa barmanka. Rum! zadudni mski gos. Co pan taki jaki, panie Alfredzie? spyta Emanek patrzc, jak Olimpia napenia kieliszek. ycie mi si nie podoba poskary si Alfred Ber, wycign rk, a kiedy barmanka postawia przed nim rum, zamkn kieliszek w doni jak ptaszka. Mnie te nie, panie Alfredzie rzek Emanek. Ale kady czowiek przecie co kocha, no nie? Nic mi si dzisiaj nie podoba, powiadam rzek olbrzym, wychyli rum i stukn kieliszkiem o kontuar. Potem rozwar donie i zacz si wpatrywa tpym wzrokiem w ich wntrze, przypominajce dwie mapy azjatyckich gr. Niech pani popatrzy, Olimpio, takie oto dwie ludzkie rce. Czy to nie pikne? odezwa si Emanek, a kiedy jego wzrok napotka smutne oczy Alfreda Bera, szepn: Wie pan, chciabym mie te paskie rce. A na co? Kto to dzisiaj uszanuje? ... podnis gow spedytor. Na co? A tak sobie, eby pokaza ludziom, jak tymi rkami potrafi dwiga i przenosi ukochane przedmioty. Kady czowiek co przecie kocha. No nie? A ty, Emanie, co kochasz? podnis oczy pan Alfred Ber. Fortepian. Nie gram ju na nim, bo to, co graem, mi si nie podobao, a tego, co chciaem zagra, nie potrafiem. Powinienem przetransportowa ten fortepian do siostry na Vy-soczany, ma chopaka, niech dzieciak sobie gra. Ale midzy nami, panie Alfredzie... Czy mog ten fortepian zawierzy obcym spedytorom? Cenny fortepian marki Georgswalde? A wic o to ci chodzi? oywi si Alfred Ber i umiechn si. Wiesz co, ja ci tymi oto rkami ten fortepian przenios. Ale musisz przy tym by, eby widzia, co te rce potrafi. Kiedy mam do was przyj? - Olimpio! Dwa rumy na mj rachunek! poleci Emanek i w zamyleniu powiedzia: Powiedzmy, jutro. O czwartej wracani z szychty z Kladna, wic pitnacie po czwartej. Zgoda? Zgoda! zawoa pan Alfred Ber i zamkn w swojej apie rk Emanka. Zobaczysz na wasne oczy, jak ostronie tymi rkami i na tym grzbiecie wynios twj fortepian na ulic. Kiedy wypili, spedytor podnis si ze stoka i raczej do siebie powiedzia: Kady czowiek co kocha... Kady - umiechn si Emanek i odprowadzi wzrokiem pana Bera, ktry koyszcym krokiem przemierza parkiet, gdzie nikt nie taczy, poniewa orkiestra zaczyna gra dopiero po dziewitej. Emanku szepna Olimpia. Emanku, pan to ma wyksztacenie! Hm... Wyleli mnie po czwartej klasie. Wszystko jedno, ale zawsze pan wie, o co chodzi, i pan ma serce. Jzek mwi, e gdzie w rodku ma pan uwizanego na nitce skowronka. Przypomniao mi si, jak kiedy nad rzek Jzek wycign jaki papier zapisany na maszynie i 112

powiada: Spjrz, Olimpio, jeden mj kumpel co tu napisa, przeczytam ci. Leaam sobie, patrzyam w niebo, a on mi czyta takie rne opowiadania. Jakie opowiadania? spyta Emanek i wysczy kieliszek do dna. Jedno chyba pamitam. Barmanka chuchna na kieliszek i wycieraa go serwetk. ^ Byo tam, jak pod koniec wojny Niemcy wysali do Oranienburga pocig peen kobiet, kobiet z obozu koncentracyjnego. Amerykanie z samolotu rozwalili lokomotyw, ostrzelali te pocig i esesmani uciekli. Te kobiety rozbiegy si, a dwie ydwki, zranione odamkami, dowloky si do lasku, wygrzebay jamy w wierczynie, schoway si tam i nakryy igliwiem. Syszay, jak po lesie biegaj onierze z psami, ale ich nie znaleli. Te ydwki leay tam a do nastpnego dnia, a kiedy ju mylay, e umr, usyszay czesk mow. Zaczy krzycze, a to byli chopcy z Nothilfe. Wycignli je, opatrzyli, a na noc ukryli w obozie pod kiem. Kiedy zbliy si front i wszyscy uciekli, pewien Czech Jzef si nazywa wsadzi jedn z tych ydwek na wzek i wiz a do Budziszy-na. Tam w piwnicy przeczekali, a przejdzie front. A potem ten Jzef cign t ydwk na wzku a do Haidy. Olimpio! Olimpio, jak to byo napisane? Jak o kim trzecim, czy te tak, e niby ten, co to napisa, sam to przey? =- Tak, jakby kto opowiada, e to si przytrafio jemu... Ale ze mnie gupia g. Teraz ju wiem! e te od razu na to nie wpadam! plasna si doni w czoo. Przecie on sam to napisa! Na pewno on drwico powiedzia Emanek. A ja mog dokoczy to opowiadanie, chce pani? Z Haidy taszczy Jzef t ydowsk dziewczyn do Czeskiej Lipy i tam zaopiekowa si ni Czerwony Krzy. A potem ta ydwka cae cztery lata czekaa, a wreszcie zjawi si jej bohater, ale Jzef rfie przyszed, wic wysza za m. Pac. Emanek skoczy, nie spojrza ju wicej na Olimpie. Panie Emanku! A c to si znowu panu stao? No, panie Emanku. Uja go za rk, ale Emanek wiedzia, e dotyka go jedynie przez wspczucie. Ju, ju mia powiedzie, e ten Jzef to by on, Emanek, e to on cign t ydowsk dziewczyn od Hayers-warthy a do Czeskiej Lipy, a Jzkowi o tym wszystkim opowiada ale kiedy spojrza na Olimpie, stwierdzi, e gdyby jej to powiedzia, posmutniaaby jeszcze bardziej. Tote rzek, jak mg najweselej: Jak si pani zobaczy z Jzkiem, niech go pani ode mnie pozdrowi. Min korytarz i po schodach zbieg na d do baru. Wzi lemoniad i przysiad si do staruszki z Libni, ktr zna od dziecistwa. Co sycha, babciu? Dzikuj rzeka. Dobra dzisiaj zupa. Ale gorca. No i co, Emanku, wci jeszcze jedzisz do Kladna? Wci, babciu. A jak teraz u was karmi? Niby gdzie, w stowce? A gdzieby? Co macie na obiad? No wic w poniedziaek, babciu, jest zupa a la Poldi, piecze a la Strogonoff, a na deser ciasteczka oblewane czekolad. We wtorek mamy zup kochozow i pucka po wiedesku z knedlami. Hm. Wic si jednak poprawio. Za moich czasw tak nie bywao. Wychowywaam siedmioro dzieci, a jeszcze musiaam znale czas na mycie nieboszczykw. 113

Nie wiedziaem o tym, babciu. Ano tak. Mae dzieci a umierajcy, to jedno i to samo. Czasem robi pod siebie ze strachu przed tym, co bdzie. A co macie w rod? Ozr woowy w polskim sosie. A w czwartek gulasz a la Esterhazy, a'w pitek pyszn kawk i czeskie racuszki. Ale e si, babciu, nie baa tych nieboszczykw? E, chopcze, jak byam moda, to si niczego na wiecie nie baam. Braam siekier i szam w ciemnoci, choby tam byli bandyci. Ale raz to si wystraszyam. We wsi umara samotna staruszka, mrz by siarczysty, przyjedamy tam, stawiamy trumn na uwie, a posugacz, niejaki Franek, odkrywa pierzyn i powiada. Skocz no, dziewczyno, po motek. Wychodz wic z chaupy, a akurat nadjecha nasz szef na rowerze. Wycigam ze skrzyni motek, a tu naraz wypada z chaupy ten nasz szef i krzyczy: Ona si podnosi! I pogna w pole... cisnam motek w rce i to mi dodao si. Wchodz do rodka i groza mnie zdja. Cae szczcie, e si tego motka trzymaam. A co macie w sobot? Pasztet zapiekany z kartoflami' i ciastka tortowe. Ale babciu... A zupa? Jaka zupa, Emanku? Z podrobw. Ale co byo dalej, babciu? No wic tam wchodz, a nasz Franek stoi pochylony nad kiem, przyciska umarej kolana, a ona zupenie jakby wstawaa. A wy co, babciu? Ja em krzykna. Franek si odwrci, skoczy, odepchn mnie od drzwi, a wcieky by 'jak diabli. Ale ja trzymaam si motka i to mi dodawao siy. Zuch z was by, babciu. Wszyscy mi to mwili, a co macie na niedzielnej szychcie? Jak? Co? A, w niedziel! Ano, kaszka manna, sznycel paryski... ale babciu... A zupa? Zupa makaronowa, witeczna, pywaj w niej kawaki misa. Jedzcie, baciu, zupa wam wystyga. Patrzcie pastwo., makaronowa? Lubi makaronow. I kawaki misa pywaj, powiadasz? Misa. Nie bujasz ty mnie, Emanku? Gdzie tam. Kawaki misa... No, wierz ci. A wtenczas podchodz ja do tego ka, zagldam umarej w twarz, potem patrz a tu nieboszczka wygita w kabk, nogi ma pod siebie podkurczone. To si zdarza, jak samotny czowiek umiera w zimnie. Zwiniesz si w kbek i kto ci potem, Emanku, wyprostuje? Ja te, jak umr w mrz, to nikt mnie nie wyprostuje. Te jestem sama... Ale, babciu, zawsze przecie kto przy was jest. Mwilicie, ecie mieli siedmioro dzieci. Miaam, ale ju ani jedno si nie pokazuje. Wiecie co, babciu? Powiem mamie, eby czasem do was zajrzaa. To adnie z twoje strony, Emanku, e koo mnie usiad i e ri opowiada o jedzeniu. Widzisz, ycie nauczyo mnie takich rzeczy, e nawet w ksikach nie da si tego opisa. Ja ci znam, hultaj z ciebie, ale przynajmniej masz serce do ludzi... Wic twoja mama zajrzy do mnie, powiadasz? Powiem jej, babciu. Sowo daj, e powiem. Dobranoc. Dobranoc, dobranoc mamrotaa staruszka i powoli sior-baa zup. Przeoya Emilia Witwicka Oczy Serafina

114

Gdzie szef? spyta modziutk ekspedientk. Wskazaa palcem na drzwi i powiedziaa: Pani szefowa jest w ogrdku, szef pewnie w piekarni... A pan kim jest? Odpar: Jestem przedstawicielem Zakadu Ubezpiecze. Do sklepu wchodzili ludzie i dziewczyna pytaa ich, czego sobie ycz. Ludzie kupowali buki, rogaliki i chleb. Cigle przychodzili nowi. Ekspedientka znowu wskazaa drzwi: Pani szefowa jest w ogrdku, szef w piekarni. Agent wyszed na korytarz, gdzie sodkawo pachniay bochny chleba uoone rwno na drewnianych pkach, zatrzyma si przy oknie i patrzy na ogrdek, w ktrym bosa kobieta przechadzaa si pod jabonkami; w pewnej chwili pochylia si i z kopca jabek obmytych ros wybraa to najliczniejsze, wsuna je do kieszeni fartucha. I w chwil pniej wycieraa i polerowaa fartuchem nowe jabko, obejrzaa je uwanie i wbia zby w sodki misz... a tutaj, na korytarzu byo sycha jak rozupaa to jabko i gryza z apetytem. Potem sza zadumana po liciach opadych z drzew i po mokrej od rosy trawie, a zatrzymaa si przed wierzb paczc, rozchylia gazie i utkwia oczy w starcu, ktry siedzia na inwalidzkim wzku cay okutany w koc i czyta jak wielk ksig umocowan do pulpitu na nuty, przypomina ptaka leccego przed siebie z wycignitym dziobem. Kobieta wesza pod wierzb, odwrcia stronic w ksice i drewnianymi szczypcami do bielizny przypia j tak, by wiatr nie mg przerzuca kartek. Pogadzia staruszka po gowie, poprawia mu koc... a on z dobrodusznym umiechem czyta dalej. Kobieta znowu rozgarna gazie, sza po mokrej trawie i kiedy znalaza si naprzeciwko okna, jej nogi miay kolor karminu. * Potem zjawia si na korytarzu, stana w rozkroku przed przedstawicielem Zakadu Ubezpiecze, zezem spojrzaa na nowe jabko i apczywie wbia w nie zby, z dononym chrzstem odupaa sodki ks. Popatrzya na agenta pytajco. Agent wyjani, e nazywa si Ryczka Karol i e mistrz piekarski pan Beranek najpierw podpisa' zobowizanie, e bdzie paci skadki na fundusz emerytur przemysowych, ale potem przysa list, w ktrym donis, e nie chce by czonkiem i da zwrotu pienidzy. I co pani piekarzowa na to? Odrzucia ogryzek, z pki zdja papierowy worek, pooya go na parapecie okna, wyja owek i pisaa co na tym worku, mnoya i podliczaa, a potem stwierdzia: Mj chop oszala. Jeli nie on, to przynajmniej ja bd ya na tym wiecie do dziewidziesitki... jak mj tatu powiedziaa pokazujc przez okno staruszka w wzku inwalidzkim do siedemdziesitego pitego roku ycia zaoszczdziabym na tych ubezpieczeniach pidziesit tysicy. Znowu wzia owek i podkrelia rachunki spisane na worku. Potem pokazaa 'palcem na drzwi i wzruszya ramionami: Ale mj nie chce. Cigle co ma przeciwko temu. Za modu budzi mnie i wykrzykiwa: Przyznaj si, kogo miaa przede mn! i zaczyna mnie spowiada... Teraz te mnie budzi, macha przed nosem zobowizaniem i wrzeszczy: Jeli tutaj przyjdzie ten agent z oczami serafina, to ja ju go naucz! i grzmoci kuakiem w ram ka, a kostki poobdziera sobie do krwi... I co si na to poradzi? stwierdzia mnc obliczenia na papierowym worku po mce, wyja jabko, wypucowaa o bujne piersi, popatrzya na to jabko z bliska i z niezmiennym apetytem wbia zby w chrzszczcy misz. Co tatu czyta? spyta. Gazet Humorystyczn odpowiedziaa i spieniony sok jabka zaperli si na jej zbach a co innego moe robi od czasu, kiedy go tkn parali. Ale zanim go tkn, to tatu by handlowcem. Sprzedawa opatentowany nawlekacz igie. Nie sysza pan o tym? Nie widzia pan tego? Naprawd nie? dziwia si piekarzowa. Wolne arty! I wykrzykujc jak przekupie deklamowaa: Kobieta wraca z pola i chce szy, ale nie moe, bo oczy 115

odmawiaj jej posuszestwa i rce si trzs. Prbuje, prbuje, ale igy nie nawlecze. Dlaczego, panie i panowie? Dlatego, e nie ma mojego opatentowanego nawleka-cza igie. Szanowni klienci, ten aparat wiatowej sawy sprzedawaem w Paryu za cae pi koron, ale dzi, eby kady mg go naby tylko za jedne dwie'korony. Darmo dodaj szpulk nici biaych i szpulk czarnych... i cay tuzin igie, eby kady by moim klientem... Mwia zagldajc z bliska agentowi w oczy, a on czu n& policzkach jej oddech wilgotny i przesodzony zapachem jabkowego soku, i mia wraenie, e patrzy na niego tak samo jak na te jabka, ktre przed chwil schrupaa. To pan naprawd nigdy nie sysza o nawlekaczu igie? spytaa. Nie westchn i umiechn si. ' Ale czy pani nie zimno w nogi? Sta tak na posadzce... Nie... mnie jest zawsze gorco. Cigle jestem rozpalona. Mwia przysuwajc twarz blisko do,ust agenta. Widzia jej , due a'dne oczy, w ktrych malowaa si zmysowo. Piekarzowa dugo go caowaa. Jej wargi byy zimne i pachniay jabkami. Potem sposzy j zgrzyt otwieranych drzwi. Odskoczya, jej bose stopy zaplaskay na posadzce, nasuchiwaa, a po chwili rozemiaa si i rzeka: Ma pan liczne oczy. Signa po wielki kosz z wikliny i kadc w nim bochenki chleba mwia: Gdyby pan zatskni kiedy za mn, tak jak ja za panem, to mieszkam tutaj. Bez wysiku podniosa ciki kosz i gow wskaza drzwi na kocu korytarza. Mj sypia tutaj... i na poegnanie obdarowaa przedstawiciela Zakadu Ubezpiecze' swoim gorcym spojrzeniem, krcia zadkiem idc do drzwi, ktre prowadziy do sklepu i znikna za nimi wowym ruchem. Przez chwil sta i nasuchiwa, przez chwil patrza na staruszka, ktry pod wierzb czyta Gazet Humorystyczn, a potem przeci korytarz i otworzy drzwi do piekarni. Byo tam cicho, na pkach pod cianami odpoczyway bochny chleba, a na onierskiej pryczy lea majster w samych kalesonach plecami do gry, jedn rk wysun do przoiu i przerzuci przez prycz jakby chcia w warsztacie pywa crawlem. Na pododze poniewiera si kape oblepiony ciastem. Agent ubezpieczeniowy najpierw si skoni, potem potrzsn picym. Piekarz usiad, ziewn i przecign si, a mu w krzyach za-chrupotao. To pan jest mistrzem Berankiem? zapyta agent. Ale piekarz zwali si na prycz i spa dalej. Znowu nim potrzsn i powiedzia: To pan napisa do nas list, ktry zaczyna si od sw: Szanowni zbje? I majster nagle poderwa si, podskoczy, obrci agenta pod wiato, uj jego gow w swoje apska i patrza mu w oczy, tak jakby chcia je wycaowa... hukn: To nie ten! i wrzeszcza na ca piekarni: Gdzie jest ta winia, co miaa oczy jak serafin? Co takiego? przerazi si agent ubezpieczeniowy i wetkn palec za konierz koszuli. Jejeje hopsa majster w kalesonach trzymam si zasady: jeli przyjdzie agent do mojej budy, to wytrzsn z niego dudy... i ja zgodziem si na takie pode naciganie ludzi! I wyoyem pienidze przeznaczone na kupno buczyny! na dowd swojej gupoty majster rbn si pici w czoo, a mu oczy skoowaciay, ale wrzeszcza dalej: Wszystko, przez te jego bkitne oczy! Ta winia jeszcze mnie pyta, mistrzu, kiedy przejdziecie na emerytur, co wybierzecie jako premi, domek czy will? A jak bdziemy emerytom organizowa bezpatn wycieczk, to zapiszecie si nad morze czy w gry? I ja, osio dardanelski, powiedziaem, e wolabym domek i 116

te gry! krzycza majster i znowu grzmotn si w czoo, a upad na prycz, ale zoci si dalej: Do samego wieczora yem w tym otumanieniu, wydawao mi si, e otwieram drzwi do swego domku, e patrz przez lornetk na gry... A wieczorem przeczytaem statut i kiedy dobrnem do koca, zwalio mnie z ng prosto na t prycz powiedzia mistrz Beranek. Zerwa si, capn agenta ubezpieczeniowego za rkaw i powlk pod cian, stuka paluchami sztywnymi jak koki w jakie cyfry i rachunki wyskrobane na murze, a potem podkreli paznokciem ostateczn sum i wrzasn: Oszukalicie mnie! Powinienem wam to wszystko wpakowa do garda! eby dosta pidziesit tysicy, musiabym opaci skadki za par lat wstecz... to si nie kalkuluje. Ale ta winia z oczami serafina, spisujc ze mn umow nic mi o tym nie powiedzia narzeka majster i palce zaciskay mu si konwulsyjnie. Potem bdzi wzrokiem po warsztacie i mwi: A wie pan, co zrobi, jak ta achudra z bkitnymi oczami tutaj przyjdzie? i rozglda si naokoo, ale ani kopycie, ani kody drewna, ani zagite pogrzebacze mu nie wystarczay. Z luboci zatrzyma dopiero wzrok na piekarskich opatach. Porwa jedn, pobieg na drugi koniec izby, zway j w doniach i nastawi jak kopi, wzi rozbieg i z caej siy grzmotn opat o cian, do ktrej przylega piec. Cios by tak silny, e majster przewrci si i klapn na siedzenie, ale promienia szczciem: O tak mu nao po mordzie, o tak! A potem jeszcze, i jeszcze! Pokazywa, jak t opat bdzie gmera we wntrznociach agenta z oczami serafina. Chcia ju wsta, ale dwign si tylko na czworaki i w tej pozycji obmyla tortury do koca: Mnie zaprowadz do mamra, ale jego bd musieli zawie prosto do kostnicy. Wreszcie wsta, usiad na pryczy i ukry twarz w doniach. Przedstawiciel Zakadu Ubezpiecze otar pot. Oburzy si: To woa o pomst do nieba! I dlatego przysali mnie tutaj z dyrekcji. Panie majstrze, prosz mi pokaza umow, chc wiedzie, kto j z panem spisa. Piekarz podnis zagwek, pod ktrym trzyma woreczek nabity wszelkiego rodzaju dokumentami, i poda umow. _ Agent rozpostar arkusz papieru. No oczywicie, pan Krahulik. Mistrzu Beranku, dajcie mi do, prosz, o tak. Jako urzdnik pastwowy mog si z wami zaoy, o co chcecie, e pan Krahulik nie tylko dostanie za swoje, ale pjdzie jeszcze pod sd. Jak to mona? oburzy si agent. I doda: Wiem, e pan Krahulik nie poinformowa pana o subsydiach pastwowych, z ktrych czerpie si procenty do emerytury przemysowej. Nic panu nie powiedzia o dopatach ziemskich i wojewdzkich, prawda? Pewnie, e nie szepn majster. No wanie powiedzia agent i mocniej cisn do pana Beranka przemilcza z pewnoci i to, e pan prezydent Be-nesz troszczy si o wszystkich rzemielnikw i postara si osobicie, by dochd z przemysu pastwowego by w pewnej mierze przeznaczony na emerytury dla was. Mamy teraz rok czterdziesty sidmy, a to znaczy, e za dziesi lat wasze emerytury bd dwa razy wiksze.... Ale pan Krahulik nie mwi o tym! Nic nie mwi zachrypia piekarz. I tu jest pies pogrzebany przedstawiciel Zakadu Ubezpiecze podnis dwa palce jak do przysigi i zawoa: Na tym wanie polega caa rewolucja w ubezpieczeniach! Za ni giny miliony! Teraz modzi bd oyli na starych. Panie Beranek, zaatwi w Ministerstwie Opieki Spoecznej tak, eby pan mia z tym spokj, wszystko pan sobie przemyli, na razie nie musi pan paci, i po kopocie powiedzia agent, wyj z teczki piecztk i poduszk z tuszem, chuchn na piecztk,

117

starannie przytkn j do poduszki... i na licie obok nagwka ,,Szanowni zbje odcisn Odwouj. We tkn, piekarzowi owek w rk i gestem nie znoszcym sprzeciwu wskaza, gdzie ma si podpisa. Potem troskliwie zoy list i rzuci: Prosz czeka na dalsze informacje z centrali. Pan rozumie, jak to jest, jeli raz pana wykrel to amen, choby pan klcza przed naszym gmachem i baga... wicej ju pana nie przyjmiemy, nie dlatego, ebymy nie chcieli, ale po prostu nie mona. Chyba, e na wniosek samego ministra. liczne ma pan bueczki cmokn agent, pochylajc si nad koszem z pieczywem. W teczuszk mona? zapytaj piekarz wrzucajc buki do podstawionej teczki. A kiedy si z nim egna, dugo patrzy agentowi prosto w oczy. Na korytarzu agent odetchn z ulg pooy teczk na parapecie, okna i opar si obiema rkami o futryn. Zapatrzy si w ogrd z jabkami obmytymi ros. Piekarzowa biega po mokrej trawie, szybko rozgarna wierzbowe gazie, przewrcia stron Gazety Humorystycznej i szczypcami do bielizny przypia j, tak, by wiatr nie mg kartkowa w tej olbrzymiej ksidze. Kto jkn w piekarni. Agent na palcach zakrad si pod drzwi, uchyli je i przez szpar zobaczy mistrza Beranka, ktiry siedzia na pryczy, szarpa wsy i krci gow. W pewnej chwili Beranek wrzasn, schwyci ostatni opat piekarsk, 4 woajc: Przecie ten dra mia takie same oczy serafina!! z rozbiegu grzmotn o cian opat tak, e posza w drzazgi. Agent wpad do sklepu, w ktrym modziutka ekspedientka sprzedawaa pieczywo i zanim zdyr zamkn drzwi usysza, jak na korytarzu pokrzykuje mistrz Beranek: Pojad do samej Pragi! Ale z bykowcem! Mistrz Beranek rozejrza si, czy nie nadjeda tramwaj, wkroczy na szyny i odczyta numer- domu. To tutaj powiedzia do siebie uspokojony i wsz(ed do gmachu. Na cianie wisiaa tabliczka: Ubezpieczenia przemysowe, pitro pite. Na drzwiach windy druga tabliczka: Wirida nieczynna. Beranek rozemia si: Aha, \wiedzieli ju, e przyjad. Chcieli, ebyrrvsi zmczy! Ale ja pofrun na dwudzieste pitro jak anio i jeszcze mi si starczy, jeby ich wszystkich porzdnie zoi bykowcem! I gna po dwa stopnie naraz. Przystan na trzecim pitrze. Na s<chodach siedzieli dwaj majstrowie i obcierali czoa chustkami, bo tak ich zmordowaa ta wysoko. Te z rzemiosa, prawdza? zawoa piekarz. Kiwnli gowami, a jeden z nich zapyta i: Po czym pan pozna? Po zmczonych facjatach.... Kiedy ju tam wejdziecie i usyszycie krzyk, to wiedzcie, e to wanie ja dobraem si im do skry! Podnis lask i pogrozi ni w gr, i znowu bez trudu bieg po dwa stopnie. Wpad do kancelarii, otar zamaszycie wsy i przystpi do rzeczy: Gdzie jest dyrektor? Urzdnik, mody mczyzna kraja wanie kaszank na plasterki, na widok pana Beranka wysun szuflad i wrzuci krwiste kawaki. Zacz sieka cebul, zmruy powieki i powiedzia: Zaraz pana zamelduj. A co si stao? Majster wyjani: Miaem odoone pienidze na buczyn i wasz agent mi je wycygani! i na dowd grzmotn lask w st. Urzdnik poderwa si, wycign rce i jak lepiec maca po blacie stou, po chwili powiedzia: Niewiele brakowao i rozbiby mi pan szklaneczk z pieprzem. 118

Doni zgarn cebul do szuflady, posypa kiszk pieprzem, pochyli si tak, e cay znikn pod stoem, a kiedy si wyprostowa, trzyma w rku flaszk z octem i dokadnie skrapia nim szuflad. Przecie to panu wycieknie zauway mistrz Beranek. Gdzie tam! rozemia si urzdnik Szuflada ma blaszane dno. Potem zacz potrzsa t szuflad i koysa ni z boku na bok. Trzeba dobrze wymiesza... Chwileczk, czego pan sobie yczy? Gada z dyrektorem powiedzia pan Beranek. ^- Zaraz odrzek urzdnik i otworzy scyzoryk, nadzia na ostrze plasterek kiszki i jad z apetytem. Mwi z penymi ustami i wymachiwa doni: Tutaj, gdzie jest kaszanka, mam na szufladzie napis: Przemys Misny. A tu, gdzie napis Zakady Piekarnicze, trzymam buki. Tam znowu jest kartka Instytucje Rozrywkowe, to znaczy, e w szufladzie jest co do czytania i organki... i wreszcie napis: Bajduki, w tej szufladzie s papiery urzdowe. Dobre, co? Podnis si z krzesa i znowu spyta: Pan chyba czego sobie yczy? Majster odpowiedzia cicho: Tak, rozmawia z dyrektorem. I odstawi lask do kta. Urzdnik pchn drzwi oklejone tapet, a kiedy wrci, najpierw wbi na ostrze noa plasterek kiszki, a potem tym samym noem wskaza drzwi za tapet i powiedzia: Jest pan proszony. W gabinecie za biurkiem, nad ktrym rozpocieraa si ogromna palma, siedzia grubiutki czowieczek pogrony w bogostanie i cay przepeniony wewntrznym szczciem... jak gdyby nie czeka na nikogo innego, tylko na mistrza piekarskiego Be-ranka. Proponowa mu krzeso i wita wylewnie: Prosz bardzo, prosz bardzo, prosz siada. Serdecznie pana witam. Ale mistrz Beranek nie usiad. Dyrektor mwi bez przerwy: Ale dlaczego? Pan si na nas gniewa? Pan nam robi przykro. Czym si panu narazilimy? Mistrz piekarski patrzy na olbrzymi li palmy rozpity nad gow dyrektorsk jak parasol i opowiada, jak to przyszed do niego pewien elegancik i hipnotyzowa go oczami serafina, a mistrz podpisa zobowizanie niczym we nie i dopiero potem wszystko przeczyta na odwrocie umowy i zaraz wystosowa list zaczynajcy si od sw Szanowni zbje, oszuci i otry... jak przyszed do niego inny przedstawiciel ubezpiecze i te mia oczy serafina i tak dugo co klarowa, a on, mistrz piekarski Beranek, zgodzi si da temu pokj... Ale ja nie chc spokoju! Ja chc zwrotu moich pienidzy, bo potrzebuj je na drewno bukowe woa pan Beranek. Dyrektor umiechn si, kiwa gow i wreszcie stwierdzi: ' Boe drogi, nic si nie stao, my to stornujemy... przecie emerytura przemysowa ma charakter dobrowolny. Podnis si, odwrci plecami do Beranka, wertowa kartki w kartotece, a kiedy znalaz to, czego szuka, rzuci z niechci na biurko ca teczk akt. Usiad i twarz jego staa si surowa. Szanowny panie Beranku, nie ma pan do nas zaufania, to nas boli. Ale c zrobi? Wykrelimy pana. Zgodnie z naszym regulaminem jestemy zobowizani uprzedzi pana o tym, jak wielk szans yciow pan odrzuca... bo', nie daj Boe, ale co bdzie, kiedy spotka pana co takiego! i dyrektor wsta, i pokaza due fotografie oprawione w ramki, rozwieszone wok cian. Prosz, prosz, niech pan obejrzy postuka palcem w fotografi kataryniarza, ktry z mapk na ramieniu gra i ebra po ulicach. Majster zawaha si na ten widok. Dyrektor poprowadzi go do nastpnego obrazka; rzdem siedzieli tam sterani yciem

119

i obdarci starcy na tle przytuku dla ubogich. Kiedy mistrz piekarski wzruszy si i tym obrazkiem, dyrektor przemwi: Panie Beranek, kiedy paskie pracowite donie nie bd mogy ju podoa robocie, kto panu co da? Czy pomyla pan o tym? Jest pan przecie mczyzn! Beranek powiedzia cicho: Byem ranny na wojnie. Prosz! I co pan widzi na cianach tego gabinetu? Wypalone majtki, gospodarstwa zniszczone przez wichury, gradobicia, powodzie... a pan jest ju w tym wieku, kiedy z trudem czowiek zaczyna wszystko od nowa, z rk na sercu trzeba to sobie powiedzie. A teraz niech pan zajrzy do tej gablotki! S w niej wycinki ze wszystkich gazet, jakie tylko istniej i... i czego pan si z nich dowiaduje? Same nieszczcia, morderstwa, samobjstwa, sowem tragiczny koniec... A co pan teraz czyta? spyta dyrektor. Prosz to przeczyta na gos! i mistrz Beranek odczyta drcym gosem: Wdowa po kowalu zakoczya ycie w gnojwce... A inny wycinek z gazety wieczornej podsuwa dyrektor. I mistrz Beranek czyta: Rolnik podern sobie gardo kos... Dyrektor powiedzia wreszcie: Starczy. Zastuka palcem w dugie pudo i stwierdzi: A tutaj mamy takich wycinkw tysice. Podnis palec do gry i woa: Widzi pan, panie Beranek! Gdyby rzemielnicy wczeniej mieli emerytury, moe mi pan wierzy, e te wszystkie tragedie, te nieszczpia nie miayby miejsca... Ale pan nie chce emerytury, pan wychodzi naprzeciw jednej z tych fotografii, jednemu z tych wycinkw... Czy chce pan jeszcze zerwa umow? I wyj arkusz papieru z teczki, na ktrej wykaligrafowano Beranek Alojzy, unis kartk w gr, trzyma j w palcach i patrzy piekarzowi prosto w oczy czekajc na znak. Powtrzy: Mam to podrze? Mistrz Beranek rozejrza si po cianach, skd grozili mu starcy z przytuku i wypalone domostwa z szyldami, ktre samotnie ocalay z poogi, spojrza na gablotk z informacjami o nieszczliwych wypadkach, pokrci gow, i wyszepta: Niech pan>tego nie drze, teraz ju wiem, e tak samo jak robotnicy i urzdnicy, powinni by ubezpieczeni rzemielnicy... wszyscy. Dyrektor wsun umow w teczk akt, usiad pod liciem palmy, zoy rce: Jestemy tutaj po to, eby wam suy. Niekiedy trzeba ratowa ludzi wbrew ich woli, panie Beranek, byo mi mio unis si i poda majstrowi koniuszki spoconych palcw. Kiedy mistrz Beranek wyszed z gabinetu dyrektora, ci dwaj z trzeciego pitra stali ju pod drzwiami oklejonymi tapet i uwanie spojrzeli na piekarza. Mody urzdnik te wyciga szyj, eby zajrze panu Berankowi w twarz, ale on ledwie namaca krzeso, opad na nie zrezygnowany. By blady jakby zlecia z dachu, wsy mu oklapy i rce zwisy bezwadnie a do podogi. To tak im pan przetrzepa skr? powiedzia jeden z rzemielnikw. Ale majster milcza. Podnis si, wzi lask z kta i wyszed wspierajc si na niej. Kiedy schodzi ze schodw, musia usi na trzecim pitrze i oprze czoo o secesyjn porcz, o kwiat lilii misternie wykuty w metalu. Kto wanie wbieg do gmachu i skaka po dwa stopnie. A kiedy przemkn koo piekarza, zawoa: Tego, co ja im wygarn, nie wywiesz w gablocie! Pitro wyej wychyli si jeszcze przez barier i powtrzy: Na pewno nie wywiesz! i pogna dalej, sycha byo jego kroki, a do chwili, kiedy zatrzasny si za nim drzwi Zakadu Ubezpiecze. Mistrz Beranek wyszed na plac. Przed kocioem znajdowaa si fontanna z wianuszkiem kamiennych rybek, ktrym z otwartych pyszczkw tryskaa woda. Pan Beranek najpierw dugo pa120

trzy na pluskajc wod, a potem zwily do i potar skronie, odoy lask i dwiema garciami nabiera z fontanny ten odwieajcy ywio i chlusta sobie na twarz. Wreszcie przechyli si przez kamienne obramowanie fontanny i podstawi gow pod strugi wody. Ludzie przystawali koo niego, po kwadransie zjawi si milicjant, chwyci pana Beranka za marynark, potrzsn nim i spyta: Co pan robi?... le si pan czuje? doda widzc twarz mistrza. I wtedy dopiero pan Beranek waln zacinitym kuakiem o wyprostowan do lewej rki i zawoa: Wszdzie te oczy serafinw! I wetkn gow pod chodny strumie wody... Przeoy Edward Madany Pan rejent i Codziennie rano pan rejent modli si w domowej kaplicy. By to pokj o dwu oknach, w ktrych zamiast szyb znajdoway si obrazy z kolorowych szkieek. W jednym oknie wity Dionizy, cho city, mimo to jeszcze wsta i obnosi t swoj ucit gow'wok szafotu, w drugim za witej Agacie odrbano' rk, a wysany z t odrban rk* pachoek zabdzi i wrci tam, skd wyszed, do tych bezrkich zwok. Wic pan rejent klcza i modli si, ale czyni sobie przy tym wyrzuty, e nie wypuka ust. W kocu przeegna si, wsta i otworzy okno. Gdy wzrok oswoi z porannym blaskiem, przemkn spojrzeniem po niej pooonych granatowych dachach i patrzc poprzez rzek na jej drugi brzeg, z rozkosz wdycha wilgotne powietrze. Babciuu, babciuuu rozleg si gdzie z dou dziecinny gos babciu, Zdenieczek je psie gwienka! Pan rejent wspi si na palce i spojrza na dziedziniec starego browaru, w ktrym ju piwa nie warzono, ale gdzie mieszkali ludzie. Przy pompie dziewczynka w czerwonym fartuszku i somianym kapelusiku wskazywaa na trzyletniego chopczyka, ktry z bogim wyrazem twarzy wpycha co'do buzi. Z pralni wybiega chuda kobieta, wzniosa do gry rce i zacza lamentowa: Ty przeklty bkarcie! Kiedy ja wreszcie t bielizn wypior?! szarpna wnuczka i ja nim potrzsa. Czekaj ty szczeniaku, czekaj, jak mama wrci do domu, to ci znw sprawi lanie! pogrozia, ale sama uderzya chopczyka w twarz, a mu te gwienka z buzi wypady. Po czym wrzasna na dziewczynk: 7 Co na mnie wytrzeszczarz gay jak latarnie! Tobie te dam po gbie, a ci si te twoje zezowate lepia naprostuj. Masz! z kieszeni niebieskiego fartucha wyja piszczak i wynocha bawi si do kuchni. A ty, Lidka, gdyby si co dziao, dmuchnij w t piszczak, to ja przylec! Ach, wy achudry, kiedy ja t bielizn skocz? Babka wzniosa sine od prania rce. Pan rejent zamkn okno i wyszed z pokoju na ciemny korytarz, a potem uda si prosto do kancelarii. Dzie dobry, panie rejencie powitaa go sekretarka nie przerywajc podlewania kwiatw. Dzie dobry pani, dzie dobry mrukn starszy pan i zatar rce no i co te pani porabiaa wczoraj? Graam w tenisa... i niech sobie pan rejent wyobrazi, e przegraam. Przegraam z pani o pitnacie lat starsz ode mnie.,, przegraam dw.a sety. Czy to nie straszne? mwia, odamu j przy tym uschnite listki z gazek pelargonii. Ale, ale rzek pan rejent o ile wiem, to pani wietnie gra w tenisa. No, wietnie to nie zaczerwienia si sekretarka do tego mi daleko, ale wczoraj miaam co w rodzaju tremy. Czyby przeciwniczka bya lepsza? 121

I to take nie, ale ze mn zawsze ju tak jest. Akurat gdy chodzi o co wanego, musz przegra... i to mnie tak irytuje! A chodzio przecie o pozycj klubu w tabeli. No, innym razem pani wygra, a co pani pobia potem? Potem, gdy si ciemnio i popakaam sobie w szatni, poszam si kapa. W kostiumie kpielowym szam pod prd, tam w gr rzeki koo dbu; ju byo ciemno i nad dbrow wzeszed ksiyc, ogromny ty ksiyc, a odbija si w wodzie niemale przy mnie, siedziaam na kamieniu i pluskaam nogami w wodzie, w ktrej si odbija ten ty ksiyc... A pniej? pan rejent unis brwi. A potem zeliznam si do rzeki i zaczam pywa w tej miedzianej wodzie, sprawiao mi przyjemno pywanie w odbiciu ksiyca, odgarnianie rkami tej metalicznej barwy, kiedy za podnosiam rk, wygldaa jak z mosidzu, krtko mwic, panie rejencie, w wodzie byo wspaniale... I co dalej? Potem si przestraszyam. Naprawd? Tak rzeka dziewczyna i usiada do maszyny niech sobie pan rejent wyobrazi, e tam w cieniu dbrowy, w tym gbokim cieniu nagle zobaczyam wychodzce z niego trzy pary biaych kpielowych spodenek. E, chyba nie... dziwi si starszy pan. Ale tak, trzy pary biaych spodenek, a przyczaiam si w tej trzcinie jak myszka. A te trzy pary spodenek szy po grobli i syszaam, jak rozmawiaj... i wie pan, co to byo? Sam jestem ciekaw! To byli trzej nadzy panowie! Mocno opaleni, A poniewa opalali si w spodenkach, wic rce, nogi i torsy zleway si z cieniem dbrowy, bo oni szli nago! Trzech nagusw... a ja, panie rejencie, mylaam, e to id same spodenki zaczerwienia si sekretarka. I widziaa pani wszystko? Wszystko, wszyciutko... to byli trzej modzi studenci, w moim wieku... To musiao by pikne rzek z gorycz pan rejent to musiao by przepikne; moda dziewczyna w wodzie i trzy pary biaych spodenek w cieniu lasku... ale co pani robia potem? Wic dopynam do klubu, syszaam jeszcze, jak pod dbrow ci trzej studenci wskakiwali do wody... osuszyam si i poszam do domu. A w domu? W domu usiadam i rysowaam pod lamp. To wanie chciaem usysze! ucieszy si pan rejent. Dziewczyna wstaa i pooya na stole arkusz brystolu, -na ktrym wczoraj w nocy wyrysowaa napis: Zasluony ojcze, po dugim i podnym'yciu lekki odpoczynek znajd w ziemi. Wic jednak mi to pani narysowaa ucieszy si starszy pan, ale gdy na nowo przeczyta ten napis na wasny pomnik, napis, ktry sam dla siebie wymyli, zawaha si. Hm... ale czemu odpoczynek nie miaby by rwnie w niebie? zapyta. Tak mi pan przecie podyktowa zaniepokoia si sekretarka. Susznie, jednakowo, prosz pani, napis na pomniku to wana rzecz. Chciabym tam mie taki, eby jeszcze po stu la-' tach dao si z niego wyczyta, kim byem, 122

Panie rejencie, na ydowskim cmentarzu widziaam pikny napis! Z ziemi do ziemi... To ydowski napis! pan rejent unis rce w obronnym gecie c* to, pani nie rozumie, e chrzecijastwo dziki Synowi Boemu wywyszyo czowieka? A jeli nie raa Wskrzeszenia i Zmartwychwstania, to wszytko, co tutaj robimy, jest marnoci nad marnociami... ale wanie mam pomys! Niechaj pani pisze starszy pan milcza chwilk z napit uwag, a gdy sekretarka przygotowaa si, podyktowa: Tumiem swj blask... i staem si rwny wasnym prochom, aby zajanie na niebie... Potem zapyta: Co pani bdzie robia dzi wieczorem? Pjd do krawcowej, panie rejencie, wie pan, chc sobie uszy tak bluzeczk, secesyjny model, czerwone paski na biaym jedwabiu, zapinan pod szyj, tak bardzo skromniutk bluzeczk, jak nosiy wychowawczynie, jak miaa na sobie Paula Wesely w filmie Maskarada, albo jeli j pan widzia, gdy graa z Joachimem Gotschalkiem w filmie Czekam na ciebie... A c pani bdzie robia pniej? Pniej pjd gra w tenisa, a wieczorem znowu wykpi si w rzece., i by moe, panie rejencie, e bd si kpa tak samo nago jak wczoraj owi trzej studenci, a gdyby kto szed wzdu przeciwlegego brzegu, widziaby biay damski kostium kpielowy, bo moje opalone rce i nogi zlewayby si z ciemnym tem dbowego lasku... urwaa i spojrzaa kokieteryjnie, ale spostrzega, e pan rejent nie jest w odpowiednim nastroju, wic dodaa skromniutko: a potem, gdy przyjd do domu, bd rysowa, jak pan tumi swj blask i sta si rwny wasnym prochom... po czym wyprostowaa si i nie potrafia stumi blasku swej modoci. Gdy pan rejent ziewn, sztuczna szczka opada mu wczeniej, nim zdy zamkn usta. Dzikuj pani rzek ivusiad za stoem ale teraz, zanim przyjd klienci, zabierzemy si do uzupenienia ostatniego punktu mego testamentu. Wertowa papiery, ktre wyj z szuflady stou. Potem wsta i majestatycznie zaczai chodzi po kancelarii. Zatrzyma si przy otwartym oknie. Poprzez pelargonie, ponad dachami krytymi obion dachwk patrzy na rzek, w ktrej drzewa jak gdyby chodziy na rkach i dyktowa: Trumna moja niechaj bdzie metalowa, bogato zdobiona, w drobny egipski wzr z wewntrznym ornamentem, podczas pogrzebu niech bij wszystkie dzwony, pokj aobny ma by wyoony kirem, podoga okryta czarnym suknem, a na rodku niech stanie krzy zdobiony klejnotami i anioy... ale czy nago bdzie si pani dzi wieczorem kpaa? Nago... Boe, przecie ju bdzie cakiem ciemno rzeka dziewczyna, podczas gdy jej paluszki zwinnie stukay w klawisze maszyny. To bdzie pikne rzek starszy pan, a gdy usysza, e maszyna ucicha, cign dalej a na rodku krzy z anioami... trzydzieci sze wiec woskowych wierkilowych... dyktowa, ale usyszawszy na podwrzu szuranie jakich krokw, wy-. chyli si z okna poprzez pelargonie. Po browarnianym dziedzicu czapa stary emerytowany stangret, a szed tak dziwnie jak gdyby jecha na rowerze, lub na nartach; chcia usi sobie na soneczku, wanie wyj fajk z przymocowanym do niej kurkiem syfonu do wody sodowej, by mu ta fajka nie wypada , z bezzbnych ust, splun i usadowi si przy cianie. Siedzia l tam jak poamany krzak, ale za modu? Panie Boe, za modych l lat, wspomnia sobie pan rejent, ten wanie stangret zamczy na mier dwie ony, t pierwsz, gdy mu nie chciaa by powolna, 123

przyciga za wosy do marynarskiego kufra, podnosi wieko, wpycha tam jej rozpuszczony warkocz i zamyka ten-kufer... a drugiej onie to znowu zwizywa wosy w wze, zdejmowa z haka obraz Jezusa i na tym haku za te warkocze wiesza on, aby mc z ni robi, co chcia... kto wie, moe tym kobietom to odpowiadao, moe im z tym byo dobrze, niektre kobiety bywaj prawdziwym narzdziem szatana... Panie rejencie przypomniaa sekretarka trzydzieci sze wierkilogramowych wiec... Aha! Wic... odwrci si pan rejent, a gdy oderwa zapatrzony wzrok od kdzierzawych murzyskich wosw sekretarki, j dyktowa dalej: ...kocielny chr mski bdzie piewa aobne pieni, pokropek odprawi trzej ksia i czterej klerycy, ktrzy odprowadz kondukt a do grobu... na przedzie konduktu mistrz ceremonii, za nim warta honorowa... krzy z latarni... obok aobnicy ze wiatem... pitnastu fiakrw i dwa aobne auta dyktowa stary pan powoli i patrzy w bkitne niebo, jak gdyby to, co mwi, odpisywa skd z bezchmurnego sklepienia niebios, po ktrym migay jaskcze skrzyda... A sekretarka pisaa tak szybko, jak gdyby metalowe literki tego testamentu wsypywaa w blaszane naczynie:* Krzyk na podwrzu skoni pana rejenta, aby obiema rkami opar si o futryn okna. Tam na dole przy otwartym szambie sta dozorca i krzycza: Ladio, Ladio, Ladiooo! okno na parterze skrzypno i wychylia si z niego przyltzana gowa: Co si stao, tatku? Dozorca krzykn: Co si stao! Chod, pom mi zanie t tyk do rzeki, tam j wypuczemy! wskazywa na drg, ktrym grzeba w szambie. Ale, tatku, ja mam czyste rce! wzbrania si modzieniec w oknie. Powiadam, e pjdziemy z t' tyk! wrzeszcza dozorca i wycign z szamba drg, na podwrze za wybieg mody chopak w biaej koszuli i od razu chwyci za czysty koniec tyki. Nie krzycza dozorca ten koniec ja ponios, ty wemiesz tamten! Mody si nadal wzbrania: Ja mam czyst koszul i nowy krawat, a takiego krawata nie ma nikt w miecie... Ale ojciec by uparty: Ja ci to nakazuj, rozkazuj ci jako twj ojciec. Przecie tego obesranego koca nie bd nis ja! awanturowa si dozorca. Kiedy 'ja mam nowy krawat! Pjd go zdj... prosi syn. Ale ojciec obstawa przy swoim.: Nie, ja chc; eby mnie, posucha natychmiast. No, wemiesz-to, czy nie wemiesz? Mody zastanowi si i rzek: Nie wezm, przez ten krawat nie wezm. A dozorca pokrzykiwa i skary si niebu: Ta-cycie wy, cae to wasze cholerne pokolenie. Cholera, 'jake te, ja, znaczy ojciec, mam zawsze za was nosi tylko ten obesrany koniec? Syn mwi: Tatku, przecie kady przyzna, e skoro za chwil mam i na randk, to nie bd si babra z ajnem, jake bym potem mg Olinie poda rk? Panie rejencie, ale zapomnielimy o jednej rzeczy rzeka sekretarka ile ma by zawiadomie aobnych? aobnych zawiadomie? wystraszy si pan rejent niech pani napisze: czterysta. I msza aobna w kociele witego Eliasza... nada pani z pisaniem?... dobrze... chr mski bdzie -.mi piewa Animas jideium... po mszy witej trzej ksia wykonaj przy katafalku Libera, przy wtrze chru... dyktowa stary pan, ale wreszcie nie wytrzyma, wspi si na palce i zobaczy, jak z ssiedniej bramy wychodzi dozorca z synem, jak nios ten drg, by go wypuka w rzece; pan rejent widzia rk dozorcy, ktra trzymaa ten zapaskudzony koniec tyki, pokiwa gow i 124

dyktowa dalej: ... katafalk ozdobiony jak przy pogrzebie... pierwsze dziesi awek wyoonych czarnym suknem... Z dziedzica browaru rozlego si natarczywe wistanie. Tam na dole przy studni staa dziewczynka w somianym kapelusiku i bez ustanku dmuchaa w piszczak ukryt pod tym kapelusikiem, dmuchaa tak, a babka wybiega z pralni, po drodze wycierajc sobie rce w mokry fartuch, a potem machajc nimi i krzyczc: _ Co si znw stao, wy zbereniki? Czemu si nie bawicie? Dziewczynka obtara bucik o traw i poskarya: Babciu, Zdenieczek zrobi kup na trawniku, a ja w ni wdepnam! po czym dalej dmuchaa w piszczak. Babka plasna j w twarz, a piszczaka wypada dziewczynce z ust. Ty przeklta suko, co wy sobie mylicie? O byle gupstwo bdziesz na mnie wista? Ja jeszcze po poudniu musz lecie do sprztania, a wycie tacy, obuzy? Kiedy ja to pranie wreszcie skocz? Pan rejent wzruszy ramionami i odsun si od okna. Usiad za stoem i mwi: Ten napis, ktry pani wyrysowaa wczoraj, ten napis na pomnik, doczymy do testamentu, poniewa czowiek w moim wieku, nie zna dnia ani godziny. A gdy jutro przyniesie pani ten drugi napis... Staem si rwny wasnym prochom... to te arkusze wymienimy, dobrze? Oczywicie rzeka dziewczyna i obserwowaa, jak w czasie mwienia starszemu panu sztuczna szczka opadaa, zanim sowa.wypowiedzia do koca. Zauwaya te, e pan rejent, nim kichn, szybko wycign z kieszeni chusteczk i przyciska j do ust. Jakby te to wygldao pomylaa gdyby pan rejent przyczepi sobie do sztucznej szczki taki sznurek, jak nosi jej dziadek, taki jedwabny sznurek, przymocowany do binokli... Dziadek nosi jeszcze drugi sznurek. Czarny sznurek, do ktrego by przyczepiony kapelusz, ten sznurek zahacza dziadek o dziurk od guzika, aby kapelusza wiatr nie porwa... ale co by si stao* gdyby tak pan rejent kichn, a sztuczna szczka zwisa mu na czarnym jedwabnym sznureczku, jak dziadkowe binokle? Jak dziadkowy kapelusz? Brr... wstrzsna si dziewczyna. Zimno tu? zdziwi si pan rejent. ~- Nie, mier mnie przeskoczya powiedziaa, obja si rkami krzyujc je i zacza sobie gadzi i naciera ramiona. Pikny zwrot powiedzia pan rejent i zagbi si w umowie handlowej, ju opatrzonej znaczkiem stemplowym, starannie przepisanej na maszynie, zeszytej biao-czerwon nitk, ktrej koce przylepiono czerwon pieczci. Gdy skoczy czytanie, podnis si. Przez otwarte okno widzia rzek, nad ktr pochylaa si biaa koszula i spukiwaa drg w wodzie. Bkit bluzy dozorcy niemal si zlewa z barw rzeki. Teraz obaj mczyni wyprostowali si -i patrzyli w milczeniu na drugi brzeg, a biaa koszula odbijaa si w lustrze wody i wygldao, e modzieniec niczym cyrkowy akrobata wisi w rzece do gry nogami... Prosz pani! Prosz zanotowa! odwrci si ywo pan rejent. Szybko, eby mi nie ucieko z pamici!... Trumna jest moja kolebk, a napis cmentarny na pomniku to moja metryka... Prosz mi to odczyta, dobrze? 2 Maestwo Schieslerowie, rolnicy z Boszina, byli pierwszymi interesantami. Pan rejent zna ich ju wier wieku, od. czasu gdy zjawili si u niego wieo po lubie, oboje ubrani z wiejska i z ksik do modlitwy, on w sztruksowych bryczesach, butach z cholewami i myliwskim kapeluszu, oboje peni godnoci niczym para krlewska. Dzi przyszli ju postarzali i odziani po miejsku. 125

No wic, c u was nowego? zapyta pan rejent, gdy ich usadzi w fotelach. U nas to nic nowego nie ma, tyle e ssiadowi ria mzg pado rzek chop. Co wy mwicie? uda zdziwienie pan rejent. No, a jake, mj ssiad mia wini, a ta miaa mode, ale jak przyszed pomr, zostao im ino jedno. Karmili to prositko z flaszki, a ono latao za nimi jak psina. Kiedy uroso, tak ssiedzi ugadali, e to prosi zabij. Ale e je chowali ,,na lewo, to stary poszed w nocy do piwnicy, a prosi za nim, bo jakem ju mwi, przywyko biega za nimi niczym pies. W piwnicy to nrosi pooyo ssiadowi eb na podoku, bo tylko jemu pozwalao drapa si za uszami. A gospodarz ci je ostrzem siekierki vy kark, aby nie kwiczao, ale przy tym przewrci wiec, wic ten ssiad jako e prosi le ci przecign po nim jeszcze raz noem, a potem musia na nim lee ca godzin, zanim ono wykrwawio si w tej ciemnoci... Ale to prosi mylao, e go skaleczy kto inny, i tulio si do gospodarza tak dugo, a si wykrwawio. A gospodarz, kiedy wylaz z piwnicy, zwali si na ko i wybuchn paczem, a e si ju nikomu nie da uspokoi, wic go musieli odwie do Kosmonosw. Ja powiadam, kto to sysza przyjani si ze zwierztami! Chryste Panie! zawoa pan rejent a wycie przy tym byli? Nie, opowiadaa mi to wszystko siostra tego ssiada, Libu-sza, ta, co to pan na pewno wie, e ma t crk, co od trzydziestu lat ley w ku, zna j pan? Spod numeru siedemnacie? Wanie. Wie pan, jak to si stao? Nie wiem... To wszystko z tego, e pojechali do miasta do kina. Szed film z Chaplinem, ten film z tym chopcem Coganem, co to gra anioa, i ta Libusza powiedziaa sobie, e jej crka na zabawie wielkanocnej dla dzieci bdzie za takiego samego anioa. Wic z ptasich pir zrobili skrzyda, a jake, bardzo to byo adnie, ale dziewczynka zazibia si, dostaa zapalenia mzgu, no i od tej pory ley jak azarz. Ach tak! Hodaczowie! przypomnia sobie pan rejent. A jej drugi brat ma posiado pod numerem dwadziecia sze, co? Pani Schieslerowa, jake si im powodzi? Dobrze, bo dokupili siedem mrg pola rzeka chopka i zoya swe ogromne rce na kolanach wanie im umar ten ich Karliczek. Jutro minie akurat miesic, jak by pogrzeb. On take przypaci przyjanienie si ze zwierztami. Mieli rebi, a ono nauczyo si chodzi do izby po cukier. Ale oskiego roku jesieni przyszo do kuchni, tam si czego przelko, zawadzio o rur od -gazu i, sposzone, potratowao meble. Stary Hodacz skoczy ku niemu, ale zanim rebiciu zarzuci koc na eb, ono kopno Karliczka. A potem chopca zacza z tego bole noga i trza byo da do szpitala, a tam mu nog urnli i przy tym umar. Hodaczowie chcieli zobaczy synka w trumnie, ale jak t trumn otworzyli, tak prdko j zaraz zamknli, bo ta urnita noga leaa obok trupka. Ale poza tym na wsi teraz nudno, panie rejencie, nie dzieje si nic, o czym by warto powiedzie cho par sw. Warn w miecie pod tym wzgldem jest duo, duo lepiej. Aha, wie pan, gdzie ma gospodarstwo ssiad Kral? oywia si chopka. Numer czternacie? umiechn si pan rejent. A jake, no wic ten Kral, bawan, wlaz ze suc na strych i tam si tak kochali, e dostali skurczu i nie mona go byo od tej sucej oddzieli. Patrzcie no! zaniepokoi si pan rejent i zauway, e sekretarce czerwienieje pochylony kark. Ano tak! rzeka gospodyni i poprawia sobie czerwony kapelusik z sokolim pirkiem. Wic musielimy przynie drabiny, i liny, i sznury, i oboje tych rozpustnikw spucilimy na pachcie na podwrze. Wygldao to, nie skar mnie 126

Bg, wygldao to w'wietle latarni jak na tym obrazie w otarzu... zdjcie Jezusa z krzya... A gdymy rozwizali pacht, to stara Kra-lowa, co bya taka dumna, e ma crk na wychowaniu w klasztorze, wic ta stara Kralowa spraa ich batem, a ojczulek zemdla. I wie pan, e nie pomogo ani to biczowanie, ani polewanie zimn wod, ani nawet pokuwanie noem, musia przyj pan doktor. Trwali tak przy sobie jak heretycy. To ci dopiero historia mrukn pan rejent ale wida, e ludzie na wsi wci jeszcze maj bliszy zwizek z natur. Waciwie tylko tyle rzek rolnik i poprawi swj ty szalik, a zielonego motylka przycisn palcem do konierzyka. To nam chcieli zgwaci nauczycielk religii! Czeg si te ludziom nie zachciewa! Sza w biay dzie koo lasku, tam,,gdzie si na to mwi: Na Ptaku. I wtedy wymin j na rowerze jaki chop w granatowym paszczu. A gdy nauczycielka wesza do lasu, to ten chop wyskoczy z gszcza i powiada: Pobawimy sj i i chcia j zgwaci. Tylko e ta nauczycielka religii, ona wiczy w Sokole, kopna tego chopa w przyrodzenie, a potem zmusia go, aby wzi rower i doprowadzia go kopniakami, znaczy tego chopa, a do posterunku andarmerii. By to, jak si okazao, jaki handlarz bydem z Przelouczy i twierdzi, e chcia si tylko wysiusia, ale nauczycielka religii w obecnoci andarma .daa mu w pysk, tak e ten handlarz byda upad i przyzna si, jak to byo i skamla, e ju wicej tego nie zrobi. Ale jak o inne rzeczy chodzi, to, panie rejencie, na wsi zupenie zdech pies, to nie tak jak wtedy, gdymy byli modzi... mrugn rolnik. Ale, Ludwiku, opowiedz jeszcze panu rejentowi... przypomniaa ona i wytara nos w batystow chusteczk, a prawie wszystko zostao jej w palcach powiedz, Ludwiku, na czym to przyapalicie naszego gminnego przygupka, no!... Nie bdzie to znowu co zbyt miaego? zapyta pan rejent i spojrza na sekretark, ktrej profil byszcza od srebrnego potu. Gdzieby za, to tylko takie co z ycia uspokajaa chopka. No pewnie! obruszy si rolnik to nic takiego, ot, dziecinna sprawa. Przyszli po mnie, jako po pierwszego radnego, e si ssiad w domu zatru bimbrem pdzonym ze liwek. Wic poradziem, niech go powiesz za nogi na drabinie, aby to z niego wypyno. Tylko e ssiad ju strawi. Wtedym sobie przypomnia jakemy to robili u nas w domu z dziadkiem. Zagrzebalimy wic ssiada w ciepy krowi gnj, bo ju czek by prawie zimny. I gdy tak rzucamy ostatnie widy tego gnoju, sysz, jak gdzie za potem dziwnie.pobekuje koza. Patrzymy po sobie, co si to dzieje? Wic przelelimy przez poty i przyapalimy przygupka z naszej wioski, tego jka Bohouszka, jak... Pan rejent wsta i nadstawi ucho, pooywszy uprzednio palec na swych zsiniaych wargach. Rolnik j mu co szepta, a po chwili pan rejent a klapn na fotel. Wicem^ wzili baty i styliska cign ju na g0s rolnik i takemy tego jka Bohouszka sprali, e si przesta jka. Prawda, e pod innym wzgldem to co to za ycie na wsi? Ani teatru, ani kina, ani hotelu... ach, miasto! zatskni rolnik. Moe rzek pan rejent i patrzy, jak kartka w palcach sekretarki dry w rytm dziewczcego serca ale dla nas, chrzecijan, Bg jest wszdzie, na wsi i w miecie, wszdzie, gdziekolwiek jest czowiek, tam w jego sercu mieszka Bg. Wszystko inne, jak sami wiecie, to marno nad marnociami. Dlatego my, chrzecijanie, jako synowie Boga zawieramy z Bogiem umow, co si tyczy naszej duszy, a jako obywatele pewne swoje podstawowe sprawy majtkowe rozwizujemy za pomoc umw. Dla-tegocie mnie dzisiaj odwiedzili, jak przypuszczam, chcecie

127

rozporzdzi swym majtkiem na wypadek mierci... czy nie tak? zapyta pan rejent, widzc, e wieniacy ju si wygadali. Tak odpowiedzieli rwnoczenie. Prosz rzek pan rejent i wsta dlatego porozmawiamy sobie o formach testamentu. Zacz mwi, spogldajc przy tym przez okno na drug stron rzeki, gdzie soce zmusio kolory, aby niemal wyblaky. Teraz* przyjechaa tam czerwona dka w te pasy, dka pomalowana jak wzek z lodami, dka pana Brzichnacza, emerytowanego maszynisty, na przedzie dka ta miaa napisy wykonane ozdobnymi literami, na kadym wiole znajdowa si wypisany tymi ozdobnymi literami dokadny adres pana Brzichnacza; wiosowa on w dugich spodniach od dresu, na ktrych w pasie widnia wyszyty ciegiem z prostych kresek take cay adres pana Brzichnacza, jego pantofle gimnastyczne rwnie byy starannie opatrzone adresem; pan rejent delektowa si rzek i dalej mwi o ostatniej woli, podczas gdy ta czerwona deczka rzucaa czerwone refleksy po wodzie i drzewach, a pan rejent przypomnia sobie, jak przed laty cae miasto witao ksidza biskupa z Litomierzyc, dworzec by peen dziewczt w bieli, baldachimw, chorgwi, czonkw miejskiej rady i orkiestr, ale pocig z salonk ksidza biskupa mia spnienie, ekspedytor za puci po rwnolegym torze pocig towarowy, prowadzony przez maszynist pana Brzichnacza, ktry minwszy semafor, wychyli si z lokomotywy i przeegna peron wielkim krzyem, nakrelonym rk... a wtedy dziewczta zaczy sypae kwiaty, orkiestra gra Tysickro pozdrawiamy Ciebie... a tu przez stacj przejeda pocig z wglem. Teraz czerwona dka znikna za paczc wierzba i przeniosa wszystkie odbicia i wszystkie napisy gdzie indziej... ... dlatego take majtek moe by miernikiem mioci rodzicw do dzieci, ktre na odziedziczonej posiadoci bd gospodarowa nadal... skoczy pan rejent. Potem w biurze zapada cisza. Wic, panie rejencie obliza wargi rolnik my bymy myleli... krtko mwic, powiedziabym... wic e najstarszy syn nasz Ludwik dostanie wszystko, ale spaci Agnieszk, znaczy nasz crk... e da jej pidziesit tysicy... a my, my bymy poszli na doywocie... skoczy szeptem zakopotany i przycisn brod do piersi, a mu si skry zielony motylek. Co ty, ono, na to? zapyta. Ja bym chciaa, aby pan rejent tam zapisa, e raz w miesicu mj syn Ludwik bdzie obowizany zaprzgn konie do bryczki i zawie mnie na cmentarz do Krzinca... rzeka chopka, a za spywajca po jej twarzy zrobia z taniego pudru papk przy pomarszczonych ustach. No to prosz was powiedzia rejent moja sekretarka postara si o wycig z ksig hipotecznych, w przyszy pitek przyprowadzicie z sob dwch wiadkw, teraz za przygotujemy koncept, prosz, niech pani pisze! Pan rejent podszed do okna, przez chwil patrzy na rzek i myla o maszynicie panu Brzichnaczu, jak wieczorem wyjedzie na spacer rowerem firmy Premier, rowerem z higieniczn kierownic, na ktry wskakuje si majc wpierw przygotowany peda, a ten. rower te ma na ramie ozdobnymi literami wypisany cay adres wraz z numerem domku, gdzie rwnie wszystko jest opatrzone napisami, wymalowane, ponumerowane, cieki za oznaczone turystycznymi znakami: zielonobiae wiod do ogrdka, czarno-biae do drewutni, brzowo-niebieskie do ustpu... Ju pani przygotowana? No wic!... Na wypadek, kiedy nas Bg powoa do wiecznoci zarzdzamy, co nastpuje: punkt pierwszy dyktowa pan rejent i patrzy na powierzchni py_ ncej wody. 3 Po poudniu wzi pan rejent lask i wyszed. Gdy szed od myna ku mostowi, wymino go dwch ludzi na podwjnym rowerze lekko zawadzajc kierownic o jego rkaw. To podczas poudniowej przerwy wyjechali sobie dwaj bracia, trafikanci, 128

ktrzy sprzedawali wyroby tytoniowe i gazety przy teatrze. Jeden z nich by lepy, ten siedzia z tyu, drugi, widzcy, z przodu. Pan rejent, gdy jeszcze pali, lubi kupowa w ich trafice cygara, lubi patrze, jak lepiec za pomoc dotyku orientuje si w caej trafice, jak natychmiast po chrzkniciu pana rejenta umiecha si, pochyla gow ku okienku i wita: Dzie dobry, panie rejencie! odwracajc si siga bezbdnie po portorika, potem przyjmowa banknot, ktry tak samo rozpoznawa dotkniciem jak pana rejenta po kaszlu. Teraz ci dwaj trafikanci jechali wzdu rzeki, jeszcze raz pokazay si ich postacie do gry nogami w spokojnej wodzie, w tej chwili ich gowy znikny pod spdnicami gazi lip, ale nogi trafikantw naciskay nra peday, jak sprzone toki lokomotywy, a to samo wida byo jeszcze raz w rzece, niczym jak fantastyczn maszyn o czterech koach... Pan rejent patrzy i pomyla sobie, co by te byo, gdyby ci dwaj trafikanci kiedy si upili i ju by zapada noc, a oni by wsiedli na ten swj podwjny rower odwrotnie, ten lepy z przodu, a ten widzcy z tyu? Dokdby w ten sposb dojechali? Moliwe, e gdyby im nikt nie stan na drodze, to ten lepy dojechaby a do domu, moe i drog rozpoznaje tak samo sprawnie, jak pienidze w palcach, jak znajomych po ich kaszlu... myla sobie pan rejent i idc koo opustoszaych koskich stajni, gdzie nad drzwiami widniay czerwone koskie by, wyszed w stron ogrdkw. Cicho wymin kiosk tytoniowy, do ktrego zawsze ba si zaglda. Nawet teraz ktem oka widzia rce trafikanta, opierajce si na stoliku przy okienku, rce inwalidy wojennego, ktry zosta poparzony miotaczem ognia i ktry za to otrzyma order i trafik. Teraz pan rejent zszed po kamiennych schodach ku rzece i z luboci patrzy na miasto, na swoje kolorowe okna, tam, po drugiej stronie rzeki, widzia, jak kobieta w czerwonym akieciku dwiga ku rzece kosz z bielizn, klka na kadce i oglda swoj twarz w spokojnej wodzie, poprawia wci opadajce wosy, a potem znw zobaczy jeszcze jedn praczk, ktra niejako wychyna z rzeki w powietrze niby kierowa dama z kart, ale po chwili wzia biae przecierado, pochylia si i rozmazaa swj obraz... A po grobli i po skarpie, tam, po drugiej stronie rzeki, spacerowali pan dziekan w meloniku i zupenie taki sam pan dziekan w czarnym ubraniu szed do gry nogami w rzece, a gdy czerwony akiecik praczki i czarny surdut wyglday niczym czerwona kropka i nad ni czarny wykrzyknik, to znw to samo zrodzio si w lustrze wody, tylko odwrotnie, tak e gdy praczka pozdrowia wielebnego dziekana, ten si odkoni i dugim ruchem zdj melonik, to w odbiciu w rzece wyglda jakby kapeluszem nabiera wod... Pan rejent za patrzy uwanie tam, na drug stron, i wszystko widzia jednoczenie. Potem przykucn, nabra w donie wody i ceremonialnie umy sobie twarz. Nastpnie wydosta si na grobl i wzdu potw wyszed za miasto. Przy czereniowym sadzie na przewrconej paskiej dce siedziaa moda kobieta w kostiumie kpielowym i robia na drutach ty sweter. Nagi chopczyk lea opierajc si brzuchem na kadce i stara si patykiem wyowi co z wody. Pan rejent rozkosznie westchn, po czym j patrze na drug stron rzeki tam, gdzie zaczynay si kilometry k, skd zblia si na biaym koniu mody, opalony mczyzna, w samych spodniach i boso, i wjecha prosto w letni wod. W niej odbija si jeszcze jeden ko, jak gdyby te dwa siwki stay sobie wzajemnie na kopytach. Teraz ko nacign uzd, pochyli kark i pi swojemu odbiciu z pyska. Mamusiu, co to jest? zapyta chopiec i rozstawiwszy nki stan przed mod kobiet siedzc w kostiumie kpielowym, a w palcach trzyma jaki obwisy przedmiot. Famfiku, wyrzu to natychmiast! zawoaa i zaczerwienia si. Ale mamusiu, na co to jest? ,-.->(. 129

Powiadam, ci, rzu to zaraz! ; , Jak mi powiesz, na co to jest! Nie musisz wiedzie, na to masz jeszcze dosy czasu! Ale ja to chc wiedzie! zatupa chopczyk bosymi nogami ja chc wiedzie! A ja ci mwi, w tej chwili to wyrzu! krzykna matka i odoya robtk. Ale chopiec rzuci si do ucieczki, matka pobiega za nim. Gdy wycigna rk, by zapa uciekajcego, ten zdecydowany na wszystko wsadzi do buzi w przedmiot, ktry wyowi z rzeki. Czekaj, ja to powiem tatusiowi wolaa moda kobieta i bia chopca, ktry potkn si i upad pod nogi rejenta. adna historia rzek pan rejent Moda matka jedn rk wycigaa z ust chopca w przedmiot a drug go oia i oburzona woaa: Czekaj, ja powiem, co ty znw wyprawia nad wod, ty wintuchu jeden! a gdy wydobya z ust chopca znaleziony przedmiot, z obrzydzeniem go od siebie odrzucia. Potem wrcia do swojej robtki, ale w pewnej chwili poczua si, jak gdyby jechaa na rowerze i kto jej miedzy szprychy woy kij. Obejrzaa si i zobaczya jak starszy pan wzrokiem rozbiera j z kostiumu kpielowego; patrzy na jej ciao z takim znawstwem i upodobaniem, e doni jednej rki zasonia sobie ono a ramieniem drugiej piersi. Tak trwaa chwil, potem znw usiada na odzi i zaraz wzia do rk robtk. Hmm... mrukn pan rejent, nasun sobie kapelusz na czoo i zawrci, wywijajc laseczk i beztrosko cinajc ni rolinom kwiaty, patrzy, jak ko pynie rzek, jak si z wolna wynurza i wraz z jedcem wychodzi z wody, a rwnoczenie w tym samym miejscu z lustra wody wyrasta odwrcony ko, ktry grzebie kopytem w swym odbiciu. Potem jedziec bos pit uderzy siwka w sabizn a zadudnio, a ko biegnc kusem po mielinie rozpryskiwa kopi samego siebie. Pan rejent przypieszy teraz kroku. Gdy mija trafik, znowu nie spojrza do wntrza, ale gdy j min, przypomnia sobie, e ktem oka nie dostrzeg czerwonych rk. Zatrzyma si, a wtedy usysza jk. Zawrci i zajrza do budki. Na pododze lea trafikant w ataku epileptycz-nym, tak jako dziwnie, midzy regaem a krzesem, zupenie zasypany papierosami. Pan rejent zaszed do budki od tyu, ale gdy uj za klamk, okazao si, e drzwi s zamknite. Wrci wic i przez okienko dostrzeg, e klucz tkwi w zamku. Odoy lask, podnis opuszczone okienko i poow ciaa wepcha si do malutkiej trafiki. Gdy potem wyciga palce, aby odemkn drzwi z klucza, straci rwnowag i zsun si gow na d. Najpierw zauway te popalone przez miotacz ognia czerwone rce, potem upad twarz na twarz trafikanta, twarz tak przez wojn uksztatowan, jak gdyby j kto na chwilk woy do wrzcego oleju. Nastpnie obcasem wyrwa ze stolika szufladk i kilka garci monet posypao si na nich obu. Pan rejent wyswobodzi rk, odemkn drzwi i wygramoli si na soce. Akurat w tej chwili na rowerze przyjechaa kolporterka Wieczornego Czeskiego Sowa, na tylnym i przednim baganiku miaa paczki popoudniwek. Kiedy ujrzaa pana rejenta w niesamowitej pozycji, a trafikanta lecego na papierosach i monetach, zeskoczya z roweru i rozstawiwszy nogi znieruchomiaa trzymajc si kierownicy. Pani Yorliczkowa, prosz mi pomc rzek rejent. Ale kolporterka popoudniwek jakby skamieniaa. Pan rejent wycign trafikanta, a wraz z nim take papierosy i bilon. Potem rozpi mu koszul, zacz go klepa po policzkach i obcie-ra jego obfit lin. Kolporterka ju si opamitaa, ale 130

nie moga nic wicej jak tylko porusza palcem, wic bez przerwy naciskaa dzwonek roweru. Potem przybiegli ludzie, jli rozgina zacinite rce traf kanta, przynieli wod z rzeki i obmywali biedakowi piersi Pan rejent trzyma jego gow na podoku i gadzi t poparzon w czasie wojny czaszk, ktra wygldaa, jak gdyby j po_ obszywano resztkami rnych skr. Pani Yorliczkowa, prosz i po jego on, dobrze? . rzek pan rejent, ale kolporterka popoudniwek wci naciskaa dzwonek przy rowerze, a teraz si rozkrzyczaa. Ludzie, pozbierajcie te pienidze i papierosy przypomina rejent i nadal gaska trafikanta i spoglda na drug stron rzeki, gdzie siedzia rybak, nawleka na haczyk rybk, yw i byszczc jak lusterko, tak uwanie j nawleka, aby jej nie porani krgosupa, a teraz szerokim ukiem rzuci j do wody... i drugi taki sam rybak siedzia w zwierciadle wody naprzeciw niego niby pikowy krl... I prosz skoczy po lekarza radzi pan rejent. Przeoya Helena Gruszczyska-Dbska pod Zielonym Drzewem Od czasu, kiedy trzynastka przed piwiarni Pod Zielonym Drzewem nie wzia zakrtu, lecz przebiwszy okno zatrzymaa si a przy szynkwasie, od tego czasu wielu goci przestao tutaj przychodzi. Nie przeszkadzao to jednak panu Chlumeckiemu, szynkarzowi, ktrego najwiksz radoci byo, kiedy rano po przebudzeniu mg sobie natoczy pierwsze piwo. Dzisiaj ju od rana wypija jeden kufel po drugim, zatrzymywa si przy oszklonych drzwiach i czyta wywieszk treci nastpujcej: Donosz wszystkim znajomym, e ja, Julia Kadava, nauczycielka szk zawodowych, umaram w wieku lat 67. Mj pogrzeb odbdzie si o godz. 15 na cmentarzu w Diablicach dnia 16 wrzenia 1961 (data bya wstawiona owkiem). I wasnorczny podpis nieboszczki: Julia Kadava, nauczycielka szk zawodowych. Za kadym razem, kiedy pan Chlumecky to czyta, krci gow i powraca do pipy, kad na niej obie rce, natacza sobie kufel piwa, haustem go wypija i zaraz opukiwa w zlewie. Robio si ju ciemno, ale szynkarz nie zapala wiata. Dwaj gocie siedzieli przy samej cianie tu obok drzwi do piwnicy, na wypadek gdyby znowu trzynastka wjechaa do piwiarni. I zabawiali si. Ile schodw jest U Pasovskich? pyta jeden. Siedem odpowiada drugi. Ale ile ich jest U Kalen-dw? U Kalendw... U ktrych? Mamy Kalendw przy akademii i Kalendw na nabrzeu. Rany boskie! U Kalendw przy akademii gospoda jest zlikwidowana, wic chodzi tylko o Kalendw naprzeciwko portu, nie? Czekaj, czekaj, to bdzie jeden, dwa, trzy, cztery, pi.. go w wyobrani szed po nich do gospody razem jest siedem i schodzi si tam w d. A ile schodw jest w Dobrym Zdroju? Jeden do gry. A Pod Czerwonymi Sercami?... zabawiali si gocie, szynkarz za znowu podszed do drzwi, od Krzi-a zjedaa trzynastka owietlona jak restauracja, zdawao si, e wjedzie prosto do piwiarni Pod Zielonym Drzewem, cay lokal si rozjarzy, ale tramwaj w ostatniej chwili szarpn i skrciwszy w bok pojecha ku prawemu rogowi ulicy. Tylko wski chodniczek dzieli go od okien gospody, wagony za, jak trzy podwietlone akwaria, rzuciy blask na piwiarni... A oto na chodniku ukaza si szwagier pana Chlumeckiego. Szynkarz otwar drzwi i zawoa z radoci:

131

Co tutaj, czowieku, robisz? Przegryze acuch czy jak, e z waszego Czudova-Bubaczkova wybra si do miasta? A ty, tuciochu, nie mgby przyj do nas? Matka ju zapomniaa, jak wygldasz rzek szwagier i usiad. Nie przyjd powiada szynkarz i zaczyna toczy piwo ale przyjad. Kupi sobie motorower. Ty? szwagier wsta i klepn szynkarza po brzuchu z tym bagaem? No westchn szynkarz, natoczy kufel, ze smakiem wypi jednym haustem i zaraz opuka szko w wodzie widzisz, musz co zrobi dla ciaa, wygldam ju jak cie. Ja wiem, ale cyrkowy rzek szwagier suchaj, Franciszku, nie kupuj sobie tego, eby wiedzia, ilu ja ich ju spotkaem. Jad trzynastk, a tam koo Scholerw'ley taki wariat jak ty, motor koo niego, druty w koach jeszcze si krciy w t i nazad, na twarzy mu pooyli porann gazet, a motor jak rozdeptana zabawka i policjanci zakrelali wapnem koo. Nie kupuj sobie tego, nie kupuj, posuchaj swego szwagra, nie kupuj! Ale to to jest troszk wiksze ni rower... - Wanie takie gwno to nieszczcie. Tam jak skrca od Vlachovki na gr trjka, tam midzy czternastk a trjk zgnietlimy tg kobiet na takim motorku. Zharatalimy wszystko razem z torb i zakupami. Pocignem za rczny hamulec i zastopowaem biegi, ale nie poszedem tam, za nic w wiecie nie poszedbym na to patrze. Mnie wystarczyo takie ciche kwiknicie... Stanem za wagonem przyczepnym, pal papierosa, czekam na komisj... i tam jak jest ten spadek z gry pa-trz, strumyczkiem obok torowiska pynie mleko, a za nim wiea krew. To niby mam sobie kupi auto, czy jak? powiada szynkarz zirytowany, idzie i znowu bbni w szyb w drzwiach i patrzy, jak od Krzia zjeda dziesitka, ju niemal obwchaa zielono malowan cian, ale rozmylia si, skrcia i swym wiatem wytapetowaa na to cay lokal... Zaraz za ni jechaa dwunastka, a konduktorka z tamtej dziesitki staa na tylnej platformie ostatniego wagonu i palcem zrobia w powietrzu py-tajnik, za motorniczy dwunastki smutno podnis rk i wystawi trzy palce, na znak, e jeszcze ma trzy kursy, zanim zjedzie do zajezdni... wic konduktorka smutno pokiwaa gow, e mu wspczuje, a potem si rozemiaa i wystawia jeden palec, zamkna bogo oczy, a rk zrobia tak pauz, dug krech, na znak, jak przyjemnie jej pomyle, e zrobi jeszcze tylko jeden kurs, a potem pojedzie do domu. Szwagier za gada i tak zakoczy: Tyle jest tych wypadkw, mgbym ci opowiada do pnocy. Auto te jest gwno, cho ma cztery koa. Przed gospoda Pod Dielokrziem midzy pitk a dziewitnastk dosta si nam Minor i te wyglda potem jak pognieciona gazeta! Dwie baby! Ta, co prowadzia, chciaa si przemkn, ale si jej to nie udao i wtranolia wz tak, e obie je pniej wydoby-Wali po kawaeczku. Kawaeczek do tej trumny, drugi do tamtej, eby to wypado mniej wicej tyle, jak na dwie kobiety. Co ci po aucie! Wic mam chodzi na piechot? Piechot chodzi dobrze, ale znowu nie wolno ci mie wieka w gowie krci gow szwagier. Franciszku, nie do wiary, powiadam ci, ilu ludzi nam wlazo pod tramwaj! Na prostej drodze! S tacy, co ci bd sta na krawniku, rozglda si, a gdy zobacz, e jedzie tramwaj, zupenie jakby sobie powiedzieli: ,,To ten. I hop pod niego! Tak wanie koo Sowiaskiej Lipy wpad mi pod dziesitk sam kontroler, gdy prbowa zapa jednego zbieracza biletw. Jeszcze gdy od razu trup, to dobrze, ale kiedy czowiek znajdzie si pod tramwajem i yje! Ajajajaj! Wtedy czy 132

ruszysz naprzd czy cofnies^, dogodzisz mu jeszcze lepiej. A on tam prosi, ludzie, na lito bosk, zdejmicie ze mnie ten ciar!... Pieszo dzisiaj chodzi po Pradze, to te ryzyko. Co to za jedni ci zbieracze biletw? zapyta szynkarz, i znowu ykn kufel piwa, po czym podszed do drzwi i patrzy poprzez szyb na ulic i bbni palcami po tej wywieszce, w ktrej Julia Kadava donosia o swej mierci i jednoczenie zapraszaa na wasny pogrzeb. To s przewanie rencici rzek szwagier. Praanie, ktrzy na wysepkach przystankw przesiadkowych zbieraj bilety rzucane przez pasaerw, czytaj kierunek i jad na nie dalej. Strasznie modny sport. Nawet pewien prymariusz ze szpitala to uprawia. Hm rzek szynkarz ale panowie, nie przeszkadzamy wam czasem? zapyta tych dwch goci, ktrzy na siebie krzyczeli i kcili si, nie mogc si dogada, ile schodw prowadzi do Straconej Warty. Wic zabierzcie si i idcie zobaczy! poradzi im szynkarz. To jest pomys rzek jeden z goci, zaraz sign po czapk i obaj wyszli; trzymajc rce w kieszeniach skierowali si ku Krziwi. Cztery schody zauway szwagier. ' :' _ Wiesz, ja bym bra ten motor tylko na wycieczki po-^iada szynkarz co mi teraz brak powietrza. Ja wiem, ja to znam, ty nie wytrzymasz, masz tak natur, jak twoja siostra Marzenka, dodasz gazu i popdzisz! Potem si trudno dziwi, gdy przyjd do Chmielowego Krzaka, e sobie pracownicy z Bulowki opowiadaj: Za dawnych czasw na Boe Narodzenie giny karpie, a na Wielkanoc kolta, za na tegoroczn Wielkanoc mielimy na deskach siedemnastu motocyklistw, nie liczc poamanych rk i ng. Czowieku, na Bu-lowce jest cay osobny oddzia dla sportw motorowych, nazywaj go Mototechna. No tak. Ja jeszcze, kiedym jedzi, to raz zakrcam jedynk w ytnim polu na Biaej Grze... Czekaj! Jak to kiedy jedzie?... Mnie si zdaje, e nadal jedzisz. Ju skoczyem z jedeniem. Co si stao? Baba, baba cigna na mnie nieszczcie. Ty i baba? Gdyby to o mnie chodzio, to... Baba. Kiedy jedziem szstk, to tam na ostatnim przystanku w Stromovce nastawiem nieraz pierwszy bieg i patrzyem, jak tramwaj sam skrca midzy drzewami i sam zawraca, nic si nie mogo sta, bo dookoa zagrodzone... wic sobie to wbrew przepisom udoskonaliem, tak e puszczaem ten tramwaj pusty z najmniejsz szybkoci i szedem sobie do restauracji Na Przystanku na kawk, a gdy j koczyem, wychodziem i wskakiwaem do wozu, ktry akurat nadjeda sam, zatrzymywaem biegi i hamulce... Co z t bab!? To bya konduktorka, taka utleniona dziewczyna, ktra chodzia na kurs dla motorniczych; ta wci skamlaa: Panie Konopasek, niech mi pan pozwoli, ja t kocow ptl objad sama! A e miaa pysio wymalowane, tak jak ja to lubiem, ustpowaem jej i popijajc kaw Na Przystanku patrzyem na drzwi, a ta moja konduktorka wsadzi t swoj wymalowan buzi i powie: Panie Konopasek, ja ju jestem! Ale jednego razu czekam, a jej nie ma. Wychodz, w Stromovce pusto. Id wzdu zakrtu, z uku znowu dostaj si na prosty tor przed restauracj Na Przystanku i co mnie tkno. Powiadam sobie, pjdziesz si przepyta na Sztrosmajerak. No i id, a tak piknej Pragi, jak tego ranka, jeszczem nigdy nie 133

widzia. U Marsziczkw na drugim schodku siedzi ta moja konduktorka, gow trzyma na kolanach i beczy, a zy jej lec jak z wodocigu. Powiadam: Zdenieczko, co si stao? A ona buch na kolana i zaamuje rce: Panie Konopasek, niech mi pan daruje! No to ju byem w domu i podcio mnie take na ten drugi schodek. Mwi: Zdeka^ ty zakrcaa i wtedy ci wyskoczy blok! Nie wyczya biegw, posza zaoy blok i tramwaj ci uciek! A moja konduktorka na to: Prawie e podskoczy, tak szybko ruszy. Ja jej pytam: A na czym stay biegi? A ona: Na szstce. To mnie dobio i na chwilk te mi gowa opada na kolana... Ach, te baby powiada szynkarz. No, a potem id ja powoli na Sztrosmajerak, ju sobie wyobraam, e tam. na skrzyowaniu, zobacz zbiegowisko, ale nic. Tylko z budki wychyla si zwrotniczy i powiada: Konopasek, Konopasek, gdzie twoja szstka? i patrzy na mnie z budki jak ptaszek i wymyla mi: Ale narobi! Koo mnie siedzia inspektor ruchu i patrzymy Obaj, a przez skrzyowanie wbrew przepisom pdzi puciuteki tramwaj. Inspektor powiada: Sni mi si, czy oszalaem? I zacz si szczypa po rce i po twarzy, potem zerwa si i krzykn: Zda je mi si, e to wcale , nie sen! wybieg i popdzi pod Domalick Izb, gdzie na szczcie dla ciebie stay takswki. I jak ruszy za t szstk, tak j dopdzi przy Krlu Kolei, ale wskoczy do niej dopiero na mocie jak Harry Piel. No i zatrzyma j. Szczcie, e przez skrzyowanie nie jechaa spniona jedenastka albo osiemnastka, ani semka, ani dwjka. To by by karambol! Ty, szwagier powiada szynkarz ja sobie tego moto-cykielka nie kupi. Jak ci byo po tym nieszczciu? Jakbym dosta w skr rozemia si szwagier ca gb. Szynkarz natoczy nastpny kufel i zwrci si do pustego lokalu: Chopaki, wiecie co? Urniemy si! A gdy skoczy pi, opuka szko w zlewie i pokrci gow: Gdzie tam, nie kupi tego motoru, nie kupi, mamy zmartwienie w rodzinie. Ja si nigdy niczego nie baem doda i znw chwyci za pip. - Kiedy si tu wtranolia ta trzynastka, a tutaj do samego szynkwasu, cay czas trzymaem si tej pipy, a jak opad kurz, to si spytaem motorniczego, ktry wci tkwi w tramwaju i trzyma rk na biegach: Kolego powiadam mu mam ci natoczy dziesitk czy zwyczajnego? Ale teraz ju si boj. Jak powiedziaem, nie kupi sobie tego'motoru. A kt ci mwi, eby go nie kupowa, jeeli ci to bawi. To przecie przyjemnie tak sobie wyjecha na wycieczk gdzie na ono natury, nayka si powietrza rzek szwagier. Kiedy mi teraz przyszy na myl te straszne zdjcia wystawione za szybami inspektoratw policji i zakadu ubezpiecze, brr... A w dodatku ju bym si nie umia cieszy na myl, e rano si zaraz napij wieego piwa... Ale Franciszku, ta odrobina piwa nie moe ci zaszkodzi, przeciwnie! Tym pewniej bdziesz bra przesonity zakrt. A nieszczcie? Bywa. Ale nie musi spotka akurat ciebie. Jak masz ochot, to kup sobie, kup! Tak mylisz? Kup! A jak masz prawo jazdy, to kup sobie skuter. Pojedziemy razem do Litomierzyc na morele. I po jabka. No tak, ale co bdzie, jak przerwie si acuch albo zablokuje tylne koo, aha! Ledwie sobie zdysz wybra, gdzie upa. Dosy tego! Jeeli, Franciszku, nie masz szczcia, to nie moesz bezpiecznie nawet si pj odla. Zamiesz nog i w domu. Kiedy odejdziemy. Nie my pierwsi i nie ostatni. Zawsze musisz ryzykowa. C by to z nas byo? Czowiek musi troch zda si na los szczcia. 134

To prawda rzek szynkarz kupi sobie skuter. Ale wiesz, na co si na razie ciesz? Jak po wytrzewieniu znowu si cacanie upij. Piwem rzek i natoczy sobie kufel. Zapal wiato podnis si szwagier. Nie... ludzie by zaczli chodzi po piwo przez jezdni _. zamamrota szynkarz prosto w kufel. Potem mlasn i opuka szko w wodzie. Przyszli owi dwaj gocie, usiedli i nawet nie mruknli. No wic, jak tam jest? spyta szynkarz. Cztery schody do gry rzek jeden. Pjd powiada szwagier stara mnie posaa, abym jej kupi pyt, chce j mie od czasu, kiedy bya w kinie na Moulin Rouge. A dla siebie kupi Te chrzanowskie ki Mugrau-erw. Z tymi babami krzy paski! Dawniej za orkiestr dta ycie by oddaa, ale e ja rwnie, to si przerzucia na jazz. Gdymy si pobrali, to ja kibicowaem Sparcie, Marzka take. Ale za p roku trzymaa palce za Slavi. Po meczu, kiedy Sparta wygraa, a Slavia dostaa w kuper, mogem w domu gada do ciany. Franciszku, kup sobie skuter, stopidziesit-k, to moesz zawsze odsprzeda, a kupi co silniejszego. Taka mocniejsza maszyna atwiej si przemignie. Ta tga kobieta, ktrmy zgnietli midzy trjk a czternastk, gdyby zamiast motoroweru miaa dwieciepidziesitk, na pewno by si nam zdya przemkn. Mylisz? rzek szynkarz. Ile schodw jest na Pelc Tyrolk? zapyta go. Ani jednego, tam si wchodzi prosto z ulicy rzek wesoo szwagier i wyszed. Od Krzia zjeda tramwaj, pan Chlumecky znowu trzyma si pipy, ju przeczyta jaskrawy numer trzynacie... a tramwaj jak wszystkie tramwaje, ktre jedziy w d od Krzia, robi wraenie, e zamierza wtargn do lokalu... Wic szynkarz puci pip, pobieg do drzwi piwnicy, opar nog na progu, aby ucieka, gdyby trzynastka przebia si jak wwczas... ale tramwaj zakrci i owietli ca piwiarni. Wtedy pan Chlumecky natoczy sobie kufel, a gdy wypi, rzek: Maj tutaj dobre piwo, tu bd chodzi. I poszed zapali wiato. Przeoya Helena Gruszczyska-Dbska Praskie jaseka Na dziedzicu synagogi rosy akacje, kiedy za w lecie kwiliy, zdawao si, e nieg pada. Dzisiaj nieg sypa ju od rana. l Przy pocie jaka kobieta motkiem rozbijaa skrzynk po owo-Icach poudniowych, a drewienka ukadaa rwno w dziecinnym | wzku. Z tyu za synagog by cmentarz kulis. Tutaj leao to, l czego ju nie chcieli zabra sobie nawet aktorzy z amatorskich teatrw. Wenus z gipsu, wysmarowana nieprzyzwoitymi malunkami, schody, ktre prowadziy donikd, stuczone lusterko, spryny z kanapy, morska trawa. Rupiecie rozlatyway si w kocu, a deszcz i nieg zamieniy to wszystko w humus, peen zardzewiaych gwodzikw i szka. Tylko tu i wdzie wystawao z tej sterty co, co przy odrobinie wyobrani mogo przypomina konkretny ksztat. Kiedy technicy teatralni przychodzili si tutaj wysiusia, najpierw usiowali zgadywa, potem si sprzeczali, a na koniec dowodzili, e to co jest gazi z lasu ardeskiego, a tamto co kiem wesoych kumoszek z Wind-soru. e za chopcy strzelajc z procy powybijali wszystkie okna, wic gazie akacji powrastay do wntrza synagogi, a na odwrt z jej wybitych okien wystaway na zewntrz kulisy. Ale najpikniej bywao tutaj przed witami Boego Narodzenia. Co roku, tak jak i dzi, sprzedawano na tym miejscu choinki witeczne, cay gaj wierkw i jode, 135

a ludzie brali te drzewka, stukniciem o ziemi zmuszali je do rozchylenia gazek, aby stwierdzi, czy s to wierki pikne, czy tylko takie, ktrym trzeba poprzypina brakujce gazie. Dzisiaj pada nieg ju od rana i cay dziedziniec pachnia igliwiem. Zanim doszli do synagogi, majster sceny poucza: Milton najpikniejsz cech czowieka jest pami. A gdy mi jej braknie, to wzywam na pomoc fotografi, notatnik i metr. To prawda przyzna Milton tylko ja si boj, e mnie sama natura odmwia uywania takiego metra. Ja bardzo czsto yj jak we nie. Nie mw! Ale tak. Kiedy wracam do domu, to oddycham dopiero wtedy, jak widz, e na naszej ulicy nie ma straakw. Znaczy, nie spaliem si. Id do mieszkania, po schodach nie pynie woda, to dobrze, nie zapomniaem wic zamkn kranu. Ale zupenie spokojny jestem dopiero, kiedy widz, e nie spono radio i e nie czu gazu. Ja znw mam doskona pami. A gdy mi co z myli ucieka, to sobie zapisuj. Od czeg jest notesik? No tak. Tylko e ja to bym potem nie mg znale tego notesika. Milton, wszystko dobrze, tylko tego mi nie mw. Ja wiem, e ty masz tak samo dobr pami jak ja. Ty to tak mwisz naumylnie. Lepiej daj mi te klucze. ;; Jakie klucze? ., Te, com ci je wczoraj da. Klucze od synagogi. , A, Kiedy ja ich nie mam. t , Milton, dawaj te klucze! j Ale ja je przecie panu oddaem wczoraj. > , Serio? No to bd w teatrze. r,, W paskiej szafce. Wic poczekaj tutaj. Ale, Milton, nigdzie nie odchod, ebym ci potem nie musia szuka. Zaraz, zaraz, panie majstrze, nie ma pan czasem tych kluczy w kieszeni? Aa, s tutaj! ucieszy si majster signwszy do kieszeni. Zaraz wszed na schodek i odemkn wysok elazn bram, na ktrej rdza i liszaje wymaloway obrazy skbionych chmur. Kiedy drzwi si otwary, ze stropu synagogi oderwa si zielonkawy tynk i opada na podog. A gdy technicy weszli, z ich ust zacza uchodzi para. Wbiegli krtymi schodami na balkon, gdzie byy zgromadzone meble z komedii, ktrych ju nie grywano, a warstwa kurzu uczynia wszystkie te przedmioty tajemniczymi i uroczystymi. Dzisiaj skoczymy inwentaryzacj, uwaaj, gdzie co bd zapisywa, Milton rzek majster. A dlaczego? zaniepokoi si Milton. Dlaczego? A gdybym tak umar? Albo rozchorowa si? Widzisz? Kady z mebli ma swoj fotografi. Czy to nie jest pikne? Skoro si to panu podoba... rzek Milton i przynis maszyn do szycia. Ta jest z Ukradzionej Pragi. Ale, ale, Milton, kto ci wymyli takie pikne imi? Mamusia powiedzia Milton i wskaza gow w stron pasa kiedy mnie mamusia nosia tutaj, trafia na ksik, ktra si nazywaa Raj utracony, i postanowia, e gdy si urodzi chopak, bdzie si nazywa Milton. Ta maszyna ma numer dwadziecia dwa.

136

W porzdku. Tutaj, Milton, widzisz fotografi... a tu, o tutaj, gdyby si co ze mn stao, w 'tym miejscu odkrelisz to czerwonym owkiem w spisie. A ty czytae t ksik? Nie. To szkoda, moe twoja mamusia take miaa jaki swj raj utracony. Moe i miaa, ze mn... ale ja, panie majstrze, ksiek nie czytam. Szkoda. A co robie, Milton, zanim przyszede do teatru? Segregowaem zioa lecznicze. I czemu tego poniecha? Ju mi si mieszay zapachy, straciem powonienie. Dlatego zaniechae? Dlatego. A zreszt take i dlatego, e wci yem o sezon pniej. Gdy kwity lipy, zbieracze przynosili mi suszone wiosenne jaskcze ziele i czeremch. Gdy kwity dziewanny, oni mi przynosili dopiero lipowy kwiat, wci wszystko z poprzedniego sezonu... ale wie pan, gdzie tutaj przybili numer inwentaryzacyjny? Na nodze! Niemoliwe! zerwa si majster. Niech pan patrzy! No, to jest skandal! Bezimienna gwiazda! irytowa si majster, a gdy pokaza Miltonowi fotografi stoka i odfajkowa w spisie czerwonym owkiem, owiadczy: Ale zimno tutaj, co? i poszed ku wybitemu oknu, wystawi donie na zewntrz i ogrzewa je w zamieci nienej. Pan to dopiero ma pami zdziwi si Milton. To wprawa. Kiedy bdziesz przy teatrze tak dugo jak ja, to skoro tylko zobaczysz jaki grat, zaraz bdziesz wiedzia, kiedy i gdzie on w czym gra. A ty, Milton, ja ci nie chc pochlebia, ale ty by mia zmys do tych mebli. Tylko troch chci... czemu si nie pchasz naprzd? Ja ju taki jestem. Zawsze we wszystkim pozostawaem o cay sezon w tyle. Koledzy nosili ju modne fryzury, a ja nadal smarowaem wosy pomad i czesaem si z przedziakiem w rodku, chopcy nosili wskie nogawki i marynarki o spadzistych ramionach, a ja wci szerokie spodnie i wypchane ramiona, oni jedzili na motorach, a ja chodziem po polach i jak idiota rwaem bawatki. Koledzy ju dawno mieli ony, ale ja dopiero niedawno zakochaem si i oeniem. Ty onaty? A jake. Ale to elazne krzeso ma numer dwiecie dwadziecia. Domy pana Santoria. Teraz to zostaw i chod tu take troszk ogrza sobie rce. Naprawd, na dworze jest cieplej... A masz dobr on? To jest anio zabkany na ziemi. Jej rodzice mieli majtek, ale teraz w ich willi jest czeski koci narodowy. Pojechaem tam z Trud popatrze. Bya niedziela, po schodach szli ludzie, a w jej dawnej willi piewano... Pjd bliej Zbawiciela... i gray organy. Truda trzymaa si potu z drucianej siatki, umiechaa si i mwia do mnie ... Popatrz, dawniej nas tu mieszkao picioro, a teraz tyle ludzi... to dobrze, to dobrze... mwia do mnie. Serio? Serio. Bylimy take popatrze w Jeseniku, tam rodzice mojej pani mieli letniak... i znowu stalimy za potem, a z drzwi wygramolio si trzydziecioro dzieci, potem wychowawczyni usiada na trawniku i czytaa dzieciom bajk... A Truda mi rzeka: Jakie to mie, dawniej nas tu byo picioro, a teraz jest trzydziecioro dzieci... Milton, ja teraz jestem bogatsza ni kiedykolwiek przedtem... Jest koci, a w

137

nim piewaj ludzie i jest obek, gdzie dzieciom czytaj bajki... a mnie, Milton, jest dobrze powiedziaa mi Truda w Jeseniku. Robimy dalej? Poczekaj... oczywicie, widz, e interesujesz si meblami i to mnie cieszy. Teraz ci powiem ja co o swoim domku... wier wieku temu powiedziaem sobie, e na parceli wybuduj skromny domek. I poszedem to zgosi do wydziau budowlanego. Gdym to zgasza, referent powiada: Tam si nie bdzie budowa, bo przez pask parcel pjdzie linia kolejowa. A ja na to: A co mi si stanie, jeli mimo to bd budowa? Referent powiada: To pana zamkniemy. Ja zapytaem: Na jak dugo? a on na to: Na p roku. To ja si zamyliem, wziem kapelusz i powiadam: Zgoda! I wyszedem, a referent bieg za mn, potem za stan na schodach i krzycza: My panu ten dom zburzymy! Majster krzykn przez okienko synagogi, a na dole ludzie, ktrzy kupowali choinki, zaczli spoglda w gr, ale nic w okienku nie zobaczyli, bo sypa gsty nieg. Co robi twoja pani? zapyta majster, gdy nadelektowa si tym wspomnieniem niczym drug rzeczywistoci. Jest dekoratork. Ona znowu we wszystkim yje o jeden sezon naprzd. Kiedy ludzie chodz po zimowemu, Truda ju dekoruje wystawy zielonymi gazkami i zotymi socami i ubiera manekiny w wiosenne kostiumy... A gdy ludzie przemykaj si wrd przedwiosennej soty, moja pani urzdza wystawy z kostiumami kpielowymi, paszczami plaowymi i umieszcza nad nimi napis: Dokd w tym roku na urlop? A gdymy si z Trud kpali w Wetawie, ona ju sobie przywioza do Tepu licie winogron i pkajce kasztany i ubieraa woskowe pajace w paszcze z flauszu i kostiumy z tweedu. Milton, ty to gdzie wyczyta!... Prawd mwi. Ale wie pan co? Niech pan jutro pjdzie ja zobaczy, bdzie robia wystaw u Czapkw. W dresie, w kouszku, tatrzankach i barankowej czapce... z taaak buzi z zimna! Ale rozwiesza stylonow bielizn i balowe suknie... poniewa Truda yje ju w styczniu i w lutym... Mwia mi te, e gdy bya maa, dziewczynki bawiy si lalkami, ale ona ju mylaa o tym, kto bdzie jej przyszym. A kiedy go miaa, mylaa ju o dzieciach. Wci o Sezon naprzd, taka jest moja ona. To ci dopiero, nie? To ci dopiero. Milton, idziemy do mebli. Ale eby wiedzia, jaki ja byem, to ci skocz o sobie. Kiedym ju wybudowa, przyciosuj raz koek, a tu skrzypna furtka. I do mego skromnego domku idzie pan referent. Przyszed i powiada: A wic jestem, aby panu oznajmi, e my panu ten domek zburzymy! Ja dobrze syszaem, ale eby zyska na czasie, pytam: Co pan mwi? Referent znowu uroczycie powtrzy, e mi ten domek zburz. A ja zapaem za siekier i wrzasnem: Niech pan to jeszcze raz powtrzy! Referent wystraszony rozczapierzy wszystkie palce rk i zaczai .si cofa, patrzy na moj siekierk i cofa si, a ja wrzeszczaem: Co pan mia na myli? On cofa si dalej, wreszcie namaca rygiel od furtki i rzek: e panu tego domku nie zburzymy. Otwar bram i ju go nie byo. Domek stoi do dzisiaj! woa majster przybierajc na balkonie poz zwycizcy. Dobrze pan to zrobi, bo go pan sam budowa rzek Milton i cign wielki wyplatany kosz. Prosz ja kogo! A gdyby mi kto ten domeczek zabiera, rozdepcz go, rozdepcz! grozi majster. Wierz panu... ale ten kosz, cholera, ciki mwi Milton i kolanem pomaga sobie ustawi kosz na kufrze. To sir John Falstaff. Kumoszki. 138

Numer sto sze. Zaznacz... a tutaj, tak, tutaj, jest jego fotografia. Ale teraz ci zrobi przyjemno. Milton, postanowilimy, e ty si bdziesz zajmowa meblami! To wszystko jest twoje, od wszystkiego bdziesz mia klucze cieszy si majster i rk wskaza na te wszystkie piknoci pokryte mikkim kurzem. Ciesz si rzek Milton ale co by byo> gdybym to kiedy wszystko podpali? Mnie si take chce to zrobi za kadym razem mwi majster ale ty tego nie podpalisz, bo jeste zwariowanie sumienny. Przy teatrze bowiem kady jest troch stuknity. Kiepski'to czowiek teatru, ktry w nocy nie wyskakuje z ka. Czy nie zauway, e najwiksze katastrofy na wiecie powoduj porzdni ludzie? Tego nie wiem... Wic ja ci to powiadam. Ale w tej inwentaryzacji, Milton, na pewno zrobilimy jaki straszny bd, bo tu wci mamy wszystko w porzdku. A nie widziae gdzie tutaj mego czerwonego owka? zapyta majster i poszed znowu ogrza sobie rce w grudniowej zamieci^ Grabarz da nam tylko urlop, nie? mwi pan Bedar, pracownik Zi Leczniczych. Rano zaraz po szstej zjawi si Pod Mariaskim Obrazem i t piciokoronwk, ktr mu ona daa na obiad, raz dwa rozpuci w gorzkim pynie. Potem chodzi od stou do stou, dopki kto od niego nie odkupi podwieczorku. I te pienidze pan Bedar szybko zamieni na kielich o gorzkim zapachu. Gdy ju nic nie mia, mwi z satysfakcj: Teraz gdy wylez na drzewo, nie mam po co patrze na ziemi... a czemu? I zaraz sobie odpowiada: Poniewa v grabarz da nam tylko urlop. Dopiero potem szed do pracy segregowa rumianek i licie babki lancetowatej i myla o tym, kogo by dzisiaj nacign. Ale ci, ktrzy z nim pracowali, ju mu nic nie poyczali, w gospodach pan Bedar by tak zaduony, e musia na podwieczorek jedzi tramwajem, aby tam, gdzie nie by znany, nalano mu, a potem si z nim wykcano o zapacenie... w ten sposb zdobywa kredyt. To jest numer, to jest aspoeczny typ mawia o nim jego kierownik, aby odrobink usprawiedliwi i samego siebie. Pan Bedar za odpaca mu si tym, e gdy gdzie dostrzega swego szefa, jak przy ladzie piknie odchyla gow i wlewa w siebie kielicha, w ktku pociga goci za rkaw, wskazywa swego przeoonego i szepta: Znowu bdzie manko! Dzisiaj pan Bedar wyjecha tramwajem, aby odwiedzi Miltona, swego koleg, z ktrym niegdy segregowa zioa lecznicze. Wysiadszy z tramwaju pan Bedar wszed do pierwszej restauracji za teatrem. Restaurator nis z kuchni parwki, zatrzyma si przy drzwiach i krzycza do guchych cian: Tak si to chleje za moje pienidze, hooto jedna! Kolanem pchn drzwi i wpyn do lokalu. Podajc parwki yczy monterom: Smacznego, panowie! A monterzy, ktrzy wczoraj po raz pierwszy rozpalili pod naprawionym kotem i ju wczoraj powiedzieli sobie, e skoro kocio jest pod par, to oni bd take, owo yczenie smacznego uznali za dobry znak i zamwili: Wic niech nam pan naleje dwie sety i tamtemu panu take. Naturalnie, naturalnie skandowa restaurator, ale gdy si wycofa z lokalu i przez zamknite drzwi sysza, jak monterzy piewaj... ksiyc z Wetaw caowa si... krzykn: Kryminalici, jak si to wydzieraj, ale za czyj fors, pytam? I jeszcze za moje pienidze upijaj obcego chopa, fuj! splun i pici pogrozi w stron drzwi. Po czym ze spodni wycign portfel, a gdy znalaz karteczk z rachunkiem, zaczai trzepa tym papierkiem i wykrzykiwa: Ju to wynosi siedemdziesit koron i wesoo si chleje dalej. Kto to bdzie paci? Kto? wytrzeszcza oczy i pokazywa ten rachunek zamknitym drzwiom. Potem wypogodzi 139

twarz i z umiechem wsun si do sali tanecznym krokiem, chwil przysuchiwa si piewom, a potem rzek: Maj te chopaki adne gosy, co? Poczciarz, ktry w baraniej czapie i kouchu siedzia przy piecu, rzek: Jak narczne krowy, ale ja pewnie odejd z tej pracy i wskaza poza okno na ciemnoniebieski wz pocztowy poczta bdzie przyjmowa paczki tylko do pitnastu kilo. O tym wiemy ju od dawna zauway pan Bedar i z odlegoci przypi do monterw. Zamiast was maj tam pracowa baby. Aha przymkn oczy pocztowiec. A co bd robi poczciarze, gdy si sprzeda konie? Tego wanie nie wiemy... Ale ja to wiem! Na kole bdzie siedzie baba, a zamiast jednego konia bd cign wz dwaj poczciarze. O, zaraz, prrr! splun listonosz. No, a co by ty chcia robi? nadstawi ucha pan Bedar. Co przyjemnego rzek pocztowiec. Syszaem, e zredukowani poczciarze bd albo zbiera papierki na dworcach, albo w Stromovce strzela do wrbli. Ja to ju take syszaem wtrci si restaurator ale ile jest w tym prawdy, e kiedy listonosz dorcza fors, to musi mie ze sob rewolwer? To bzdura twierdzi pocztowiec. Czekaj pan restaurator ruchem rki przerwa poczcia-rzowi ja znowu na gwnej poczcie syszaem, e gdy listonosz niesie fors, a kto by go napad, to powinien si raczej zastrzeli, aby go bandyci nie dostali ywcem. Dlatego musi mie rewolwer. Czy to prawda? Prawda powiedzia pan Bedar nawet si planuje, aby na Boe Narodzenie listonosze jako suba publiczna dorczali pijakw. Co wy mi tu /pleciecie? To ja bym pierwszy wiedzia wskaza na siebie pocztowiec. Co tam pan! Ja, jako restaurator, ju o tym syszaem, i to od samego kierownika Raj, e od przyszego roku, jak tutaj bd mia pijaka, to mam mu na szyi zawiesi tabliczk, na niej z dowodu osobistego odpisa jego adres i listonosz go musi dorczy. Komu to pan gadasz? podnis si listonosz. Siadajcie, ojcze uspokaja go pan Bedar dorczy go musicie, bocie skadali przysig subow. Oczywicie tylko za potwierdzeniem odbioru. Chyba e tak uspokoi si pocztowiec. Restaurator strzepywa mu serwetk okruszyny na podoek i wyraa wspczucie: Na tych poczciarzy wszystko si zwala. W Nuslach jeli ludzie nie odbior butw z naprawy, to naczelnik poczty zwouje pracownikw i rozkazuje: Tutaj macie pene torby butw, rozniecie to razem z poczta za pobraniem. Ale! My i tak mamy urwanie gowy, a jeszcze bdziemy roznosi towar ze sklepw! No a co bycie chcieli? Wysiadywa po gospodach? dziwi si restaurator. t E, w Pradze to poczciarze maj dobrze rzek pan Bedar ale na takiej prowincji oprcz zaatwiania poczty to musz oni jeszcze karmi bezpaskie psy. Nawet nie dao tego towarzystwo ochrony zwierzt; ludzie sami zdecydowali... bo gdy kto nie moe znale poczciarza, wystarczy, jak spojrzy na ulic: gdzie duo psw, tam jest i poczciarz. Nie, wszystko tylko nie to! broni si restaurator gdyby to wprowadzili i u nas, panowie, jakebym tu wszed, gdyby mi koo restauracji wysiadyway psy? Ja, 140

panowie, gdybym by ministrem poczt, to bym tylko zarzdzi}, aby pocztowcy w zimie zabierali z sob konie przynajmniej do sieni. No bo jako trzeba si zaopiekowa wiernym zwierzciem woa restaurator i rozoy rce tak, e przy tym przewrci kufel z piwem. Pan to umylnie wyla! zezoci si listonosz, zerwa si i strzepywa z kolan rozlane krople. To czemu si pan nie rozbierze? Nie warto na t jedn chwilk. To prawda, siedzi pan tu dopiero dwie godziny powiedzia restaurator i spojrzawszy przez okno zaspi si. Wrd nieycy Cyganitka rysoway na cianie samoloty i rakiety. Jak je widz, a si cay trzs. To straszne, skd si to w nich bierze? Gdy zastnaruj, dokd rkami dosign, przynosz sobie krzeso i smaruj wyej. A w lecie? Rysuj przed gospod na asfalcie, a gdy si ciemni, to mylicie, e dadz spokj? Gdzie tam! Na czworakach wlez pod latarni i rysuj dalej! To dzieci rzek z kta wglarz. Rencici, gdy na Szlosberku graj w mariasza, a robi si ciemno, to zabieraj stoy pod latarni i graj dalej. Albo ci, co graj w damk. Przejd z gr na murek pod lamp i musz skoczy rzek wglarz i wsta, na plecach mia skrzany fartuch a pod oczami policzki czarne od pyu. Patrzy chwil na swoje donie i rzek: Gdy tak spogldam na te moje rce, to myl, e przez trzydzieci lat nanosiem ludziom w koszach tyle wgla, e gdybym te schody ustawi jedne na drugich, na pewno bym po nich wraz z koszem doszed a na ksiyc ale zaraz si poprawi na ksiyc nie, ale na pewno bym z tym koszem obszed ca taka wiosenn tcz... Chciabym zapaci. Ja take podnis si pocztowiec. Gdy si egnali, wglarz poda restauratorowi rk i ucisn go tak serdecznie, a lubny piercionek wbi mu w palce. Ale szynkarz mia si i kania. Potem pobieg do kuchni, obejrza palec, potrzepa rk i krzykn do zamknitych drzwi: Za wiele sobie, hooto, pozwalacie. Nie lubi tego! Potem wszed do szynku i zwinnie zamkn za sob drzwi obcasem. Ale drzwi wejciowe si otwary, ukaza si w nich zmarznity Milton. Witaje, Miltonie zawoa pan Bedar i wycign rce. Panowie, oto jest mj kamrat, z ktrym pracowaem! Hm... westchn Milton. A pan Bedar gadzi i mi rkaw jego paszcza i podziwia: Jakie ty masz pikne paletko, to angielski materia, takiego si ju teraz nie robi! a gdy poklepa Miltona po plecach i poobmacywa mu ramiona, wykrzykn radonie: Ludzie kochane, od takiego dosta kuksaca, to jakby ko kopn. Ty niemdry czowieku, czemu nie jeste zapanikiem? Ty gdyby zaoy fiskiego nelsona, to wykrcisz rami razem ze stawem. A z krawata to bym si nie wydosta nawet ja. Albo te nogi! Takie nogi mia tylko Jarda Burgr. Milton, czemu przynajmniej nie grasz w futbol? Ty by dzisiejszych napastnikw rozkopa. Ty mj go! Panie szefie, prosz dwie sety na mj rachunek! dysponowa pan Bedar i pokrzykiwa do kolegi, z ktrym dawniej pracowa. Rozmawiaem te z naszymi przeoonymi o tym, kto by najlepszym pracownikiem w Zioach Leczniczych, zgadnij, com powiedzia? Nie wiem szepn Milton. To ja ci powiem... owiadczyem, e ty bye najwikszy pracu. Ty! rzek pan Bedar i jak gdyby co go zainteresowao na dworze, opar gow o futryn okna i zatroskany patrzy, jak nieg pada. Potem usiad i zapyta: 141

Wic jaki jestem? Wdechowy umiechn si Milton, a gdy spojrza panu Bedarowi w oczy, ujrza tam te dwa tskne ogniki, ktrym nigdy nie potrafi si oprze. Sign do kieszeni, namaca ostatni dziesiciokoronwk i poda rk koledze, ktry lekko cign monet i schowa. Zbliaj si wita rzek usprawiedliwiajco pan Bedar i najpierw wypi swj kieliszek, a potem, przeprosiwszy Milto-na, take i ten drugi, przeznaczony dla tamtego. Pjd powiedzia i podnis si. Wszystko zapac wskaza na siebie palcem Milton. ':,. Mam to zapisa? zapyta szynkarz. Zapisa ziewn Milfbn. A pan Bedar poda rk restauratorowi, przytrzyma jego mikk do i mwi: Ma pan pikn restauracj, ja j sobie zapamitam. W kadej restauracji kto powiedzia co, o czym si dowiedzie moecie tylko w uczonych ksigach. U Pinkasw na przykad jeden go paka w piwo i mwi prawdziwe wyksztacenie oznacza zupen ruin. Pod Zotym Tygrysem powiedzia jeden radca z ajna bata nie upleciesz, a jak upleciesz, to z niego nie strzelisz. Na Kalczawce raz powiada harmonista prawdziwy mczyzna jest zawsze troch podpity, troszk zmarznity i odrobink mierdzi uryn. U Dwch Babek mwi student-okularnik chopcy, nowoczesna sztuka to kurze oko, do ktrego wpado ziarno jczmienia, a tego ziarna czepia si nied zboowa. U Rozkosznych mizerny konduktor rzek poczucie wasnej niszoci zdobi czowieka. Pod Zot Palm jeden pan w cwikierze przyzna si cokolwiek powiem, zaraz temu zaprzecz. W Tichaku rzeka dozorczyni ordynarne sowa s aktami strzelistymi przeciw grubiastwu. Kelnerka Pod Biaym Barankiem powiedziaa w tak ludnym miecie ja jestem taka samotna. Pod Anioem owiadczy mleczarz nowoczeni ludzie zaczn chodzi pieszo. Pewna panna U Szenflokw oznajmia gbokie przeycie jest tym samym, co biblioteka uniwersytecka. To dopiero, nie? I w kadej restauracji co piknego si powiedziao i wci si mwi, prawda? A co sobie pan zapamita od nas? zapyta restaurator wci trzymajc pana Bedara za rk. Od was bd do mierci pamita tego wglarza, co powiedzia, e gdyby ustawi nad sob razem wszystkie schody, ktre przebieg, toby po nich ze swym koszem doszed a na ksiyc. No, to id. Pan Bedar poegna si niemal zapakany. Gdy wyszed, restaurator wskaza na niego przez okno i rzek: To jest szarmancki czowiek, co? Z kanau dla orkiestry wychodzi Raskolnikow, kad sobie rk na piersi i mwi: Wielkiej rzeczy chc dzi dokona... i uda si na podwrze przy ulicy Grochowej, gdzie na pierwszym pitrze wiecio si w pokoju Katarzyny Iwanowny, lich-wiarki i przekupki. Milton siedzia za kulisami na ku Sonieczki, a ustawiacz kulis Badiouczek usiad obok niego i martwi si. Nie chcc o tym duej myle, zwierza si szeptem: Akurat tak samo przed Boym Narodzeniem, jak dzisiaj, robilimy sekcj samobjcy. Doktor pukowy, gdy sobie umy rce, powiada: Badiouczek, tutaj w tym worku jest serce onierza Fikara, uwaaj na nie, to jest osobliwe serce, zanie je na Karlak do pana profesora Jiraska. A ja szurnem obcasami i melduj: Rozkaz! I wziem to serce, ktre znajdowao si w worku po mce. a miao wielko gowy dziecka. I pomasze-

142

rowaem na Karlak. Tam zapytaem portiera: Jest ju pan profesor Jirasek? A ten, e pan profesor Jirasek jeszcze nie przyszed. Wic poszedem naprzeciwko do Czarnego Browaru. Elektomonter poprawi na aweczce reflektor, aby nie miga, i po drabince zszed za kulisy. Kiedy mija stojce w cieniu ko, szepn: Macie rozrb. To dobrze rzek Badiouczek i cign dalej: I w tyrn Czarnym Browarze zapoznaem si z niejakim Juld, takim blondynem, ktry mia czaszk z przodu troch zgniecion. Mwi, e kompresor trzasn go przy chodni i tak go urzdzi, e mu dawali ostatnie namaszczenie. Czowieku powiada Julda jak ci si obudziem w szpitalu, to koo mnie wiece, a nade mn pochylay si oskrzydlone gowy, a ja dopiero za chwil zrozumiaem, e to si modl zakonnice. Wic, powiadam, cholera, gdzie ja jestem? Wic zakonnice poszy po prymariu-sza, a prymariusz posa po pana profesora Jiraska. I oni obaj razem stanli nade mn, a prymariusz powiada: Panie profesorze, ten chop nam uciek spod opaty. Ale pan profesor rzek, on tak czy owak umrze, wic mu dajcie to, na co ma ochot. A ja si ocknem z tego umierania i powiadam, e wypibym flaszeczk koniaku! Jak mi j przynieli, to yknem od razu i straciem przytomno. A rano znowu si ocknem i powiadam, e wypibym jeszcze jedn flaszeczk. Na trzeci dzie jeszcze jedn... i ju zaczynaem przychodzi do siebie. Wic znw przyjecha pan profesor Jirasek, obejrza t moj gow i powiada: Chwaa Bogu, ju si wsysa! Dawajcie mu ten koniak dalej. Tak po trzydziestu flaszeczkach wstaem. Zote rce pana profesora Jiraska! tak mi opowiada Julda. A ja mu na to, Juldo, trzymaj si mocno, to ci co powiem. I zwierzyem mu si, e id do pana profesora z sercem onierza Fikara, ktry z nieszczliwej mioci strzeli sobie w eb. Ale nie powinienem by tego mwi, bo Juldzie zachciao si to serce koniecznie zobaczy, czy w nim wida t mio. Ale ja powiedziaem: Suchaj, Juldo, ja jestem na subie, nie mog ci tego pokaza. Wic Julda mrucza, ebym mu ten worek przynajmniej da ponie, e pjdzie ze mn do pana profesora Jiraska, eby mu jeszcze raz podzikowa za te jego zote rce, ktre mu wskazay drog. I za jego zdrowie wypilimy kady po trzy koniaki. Raskolnikow szed od lichwiarki i mamrota da siebie. Czego si ludzie najbardziej boj, to tego pierwszego kroku, to tego pierwszego kroku... i na scenie wiato zgaso, ciemne to zjedao na linach, ustawiacze kulis wbiegli cicho i ustawiali stoy, na bloczku spuszczaa si lampa naftowa, a z czarnych aksamitw wychyna zielona czaszka rekwizytora, ktry z wycignitymi rkami chodzi po scenie i szepta: ...gdzie jest ta siekiera... nie widzielicie gdzie siekiery?... Towarzysze, ja jestem po zawale... co za rozpacz... i po omacku cofa si w fiolet ciemnoci. Reflektory owietliy scen, a tytularny radca Marmieadow unis flaszk i: Panowie, ja jestem urzdnik... Badiouczek zoy rce pod kolanem i rzek: A potem wypilimy jeszcze jeden koniak na drog i Julda obiecywa, e gdy wrcimy ze szpitala, to mi pokae swoj on. ,,Ona ci mnie tak kocha, e jak kogo przyprowadz w odwiedziny, to zaraz si stroi i mwi, tatusiu, ja skocz po kotlety i zrobi babk piaskow... Ale wiesz, co? powiada Julda szpital nam nie ucieknie, wstpimy do Stromeczkw, a jak tam nikogo nie bdzie to ja si popatrz na to serce. Wic wyszlimy z fantazj. Julda wci przykada ucho do tego serca, potrzsa nim jak budzikiem, ale ja mu powiedziaem, e to daremnie, bo to serce ju jest cakiem zimne. Ale Julda wci gada swoje, e tam musi by cho jaki lad po tej dziewczynie, dla ktrej ten onierz to zrobi, e na pewno, gdyby sign noem do rodka, toby tar znalaz jaki obraz...

143

Tytularny radca Marmieadow rzek do Raskolnikowa: ...a wic moja crka Sonieczka posza na ulic z t ksieczk, a ja prosz pana, leaem pijany... I chwyci si za serce. Milton odkaszln Badiouczek co mylisz, jak dzisiaj bdzie gra ta Jihlava? Dua klasa. Kto? No, onierze. A ile ty by tam postawi? Jedynk. Ja te tak postawiem, chyba ta ,,Opava to nic takiego prawda? zapyta Badiouczek i a si spoci. Tytularny radca Marmieadow woa: Przecie kady czowiek musi mie jakie miejsce, gdzie moe pj... Badiouczek pogadzi sobie wosy i cign dalej: Wic wstpilimy do Stromeczkw i postawilimy sobie dwa koniaki. Gdymy wypili, restaurator zapyta: Jeszcze dwa? Ale ja si zerwaem i zawoaem, gdzieby, my si spieszymy do szpitala. I ruszylimy. Gdymy przyszli do szpitala, portier powiada, e pan profesor bdzie dwie godziny operowa. No to Julda si upar, eby pj do niego, e onka bdzie stroi choink witeczn i ugotuje nam ponczu, potem skoczy po kotlety i zrobi babk piaskow... ale ju koniec sceny Badiouczek si podnis. Raskolnikow w sinym wietle odprowadza pijanego Marmie-adowa, potem byo ciemno i dekoratorzy przynieli skrzynie i beczki i budowali podwrko. Kiedy reflektor jednym okiem zerkn do podwrka, straak siedzia przy drzwiach i spa... pochylajc si coraz bardziej, jak gdyby to wiato uginao mu krgosup, zdawao si, e wystarczy jeszcze tylko odrobina wiata i straak machnie koza na scen. Mam go obudzi? spyta Milton. Niech tam wleci, przynajmniej bdzie jaka heca machn rk dekorator ale ten tam, ten nie skoczy naturaln mierci! wskaza na rekwizytora, ktry ju znalaz atrap siekiery, teraz sta z ni w kcie i czeka, aby j poda Raskolnikowi, gdy na to przyjdzie czas ten rekwizytor, wiesz, Milton, co zrobi? W drugim akcie, kiedy ma poda Sonieczce zapalon wieczk za parawanem, minut przedtem stwierdzi, e nie ma zapaek w kieszeni. Ludzie, prosz was, kto ma zapaki? szepta, ale nikt nie mia zapaek, jeli je kto mia, to czeka, co si bdzie dalej dziao... i ju Sonieczka wycigna rk, a ten rekwizytor poda jej wieczk bez pomienia. Sonieczka osonia ten pomie doni, bo tak miao by w sztuce, owietlia wchodzcym twarze, aby ich pozna, ale pomienia nie byo... i rekwizytor zamany rozpacz wyszed chwiejc si i szepczc... katastrofa ...katastrofa, moje serce... a aktorzy mieli z tego ubaw i ja take. Ale jak tam graj w Jihlavie? Jak? rzek Milton Dukla wyranie prowadzi... Oczywicie, jeli idzie o gr. Ale duo take z.aley od pogody. Od czego? Od pogody... wczoraj byo wyranie sycha odgos pocigw, to znaczy, e bdzie zmiana pogody. Aha. Rcz za to. Ale wyjrz. Czas jeszcze?

144

Czekaj rzek Badiouczek i przez szpar w aksamicie spojrza na scen, a potem rzek: Id, Raskolnikow dopiero zabi t bab, wanie sobie myje rce w kubeku. Morze czasu. To id powiedzia Milton, wyszed spomidzy kulis i posuwa si macajc po cianie a do bramy. Nacisn rygiel i brama si otworzya. Niebo byo rowe, a powietrze zagodniao. Naprzeciwko na pierwszym pitrze w ciemnym pokoju jania ekran telewizora jak opalizujca penia ksiyca. A poprzez wzniesienie dolatywa w powietrzu gos ze stacji przetokowej ...tor dwudziesty szsty... Milton zamkn bram i wrci, po czym usiad na ku. Dekorator Badiouczek nie wytrzyma ciszy i szepta: Jakemy tylko przyszli do Juldy, naprawd jaka kobieta tam przystrajaa choink, ale ledwie nas dostrzega, zaraz zacza krzycze: Morderco moich nerww, gdzie podzia pienidze? i zaraz na mnie niech pan tylko patrzy, jak go pan urzdzi, ty pijusie jeden! Id po policjanta! Wic ja wyrwaem Juldzie to serce i daem nog. Gdym przyszed na Kar-lak, portier ju od bramy dawa mi rkami znaki, e za pno. No tak, pono pan profesor znowu gdzie wyjecha autem i ju nie przyjedzie... Ale, Milton, jak tam na dworze? Pocigi sycha jeszcze lepiej. Pada? Prawie e. To adnie... rzek tsknie Badiouczek. A za scen katarynka graa wesolutk melodi z woskiej opery. Czy w Jihlavie te maja kryty stadion? Tego to nie wiem. Pjd sam popatrze, jak tam z t pogoda zdecydowa. Szed macajc po cianie, otwar bram i w bkitno-rowej nocy patrza. Lekko myo, a nieg zk, synagoga po drugiej stronie ulicy bya ciemna jak pnie jaworw na przedwioniu. Choinki boenarodzeniowe leay na stertach, spod portalu podniosa si Sylva, bezpaska suka, mieszaniec wilczura i bernarda, a gdy biega chodniczkiem ku bramie, pod jej apami mlaska rzadki nieg. Kto wsadzi rk przez bram na dziedziniec synagogi, pogaska sukr a ona powrcia pod portal, aby rano, gdy pierwsi klienci wejd do sklepw i masar, wlizgiwa si wraz z nimi i czeka, a sprzedawczynie dadz jej jaki ochap z lady. Tak wdruje od sklepu do sklepu w gr pod Krzi. Tam si zdrzemnie i po poudniu zaczyna to samo zbiegajc w d, a wieczorem znajdzie si znowu pod synagog. Robi tak ju od dziesiciu lat, a gdy miaa wrzd, ludzie z ulicy zawieli j na operacj do pana doktora Welego. Badiouczek widzia j teraz, jak ciapka po mokrym niegu, pewnie idzie pooy si przy portalu i tam ni o beczueczce na szyi i zasypanych wdrowcach. Zamkn bram i wrci. Powiedzia: Chyba bd mia przyjemne Boe Narodzenie, tak jak wtedy, kiedym wrci z tym sercem do wojskowego szpitala. Melduj: Panie pukowniku, pana profesora nie byo w domu, tutaj jest to serce. A doktor zajrza do worka i krzykn: Ty idioto, to serce jest zupenie zepsute. Wic to serce zabraem i zaniosem do kotowni i wrzuciem w ogie... Ale teraz wiem, e w Jihlavie nie ma krytego stadionu i e w tej nienej bryi Opava zarobi tam krzyyk... sprawi niespodzia-neczk. I moja nadzieja, mj zakad za dwiecie trzydzieci koron, przepad...

145

Sonieczka Marmieadowa, z tymi warkoczami, w somianym kapelusiku ozdobionym sztucznymi czereniami, kaniaa si Raskolnikowowi i mwia ceremonialnie: Prosz pana, przyjdzie pan na pogrzeb? Przeoya Helena Gruszczyska-Dbska Kafkiada Co rano gospodarz wchodzi na palcach do mojego pokoju, sysz jego kroki. A pokj jest tak dugi, e od drzwi do mojego ka mona by, a nawet opacaoby si przejecha na rowerze. Gospodarz nachyla si nade mn, po czym odwraca si, daje znaki komu stojcemu w drzwiach i oznajmia: Pan Kafka jest w domu. Wznosi palec, bodzie nim po trzykro powietrze, wraca powoli do drzwi, gdzie kto, pewnie gospodyni, podaje mu blaszan tac z rogalikiem i kubkiem kawy, gospodarz przynosi mi to wszystko do ka, a e trzs mu si rce, kubek postukuje na tacy. Wyrwany w ten sposb ze snu niekiedy zastanawiam si, co by byo, gdyby gospodarz budzc mnie, owiadczy, e nie ma mnie w domu. Chybabym si okropnie przelk, bo ceremonia obwieszczania mojej obecnoci powtarza si co rano od kilku lat, na pamitk pierwszego tygodnia, kiedy to dzie w dzie po przyniesieniu niadania okazywao si, e moje ko jest puste. Pada wtedy nieustannie deszcz, niczym w okresie trzeciorzdu. Woda falowaa w rzece wci tym samym rytmem, a ja staem w tym cigym deszczu nie wiedzc, czy zapuka do drzwi, czy odej. Generalskie epolety gaworzyy w koronach drzew, przez gazie przedzierao si wiato kilku latar, a za uchylonymi drzwiami pokoju rozbieraa si jaka posta do snu, a moe do mioci. Nocna lampka ciskaa cieniem o lakierowane drzwi, jakby chciaa je rozbi. A ja zadawaem sobie pytanie, czy sprawca cienia jest tam sam, czy z kim? Draem, bo w nocy deszcz okropnie zibi, a lady stp gin w botnistej mazi. A jednak dobrze jest zadomowi si w skorupce strachu, szczka z trwogi zbami, dobrze jest przywodzi ycie do zguby, a rano zaczyna od nowa. Dobrze jest rwnie egna si na zawsze i chwali nieszczcie jak spryciarz Hiob. Ale wtedy staem w potokach deszczu i nie wiedziaem: zapuka czy odej, zbrako mi bowiem odwagi, aby wyduba sobie z mzgu oko zazdroci. Modliem si nocy deszczowa, nie zostawiaj mnie stojcego tutaj, o nocy deszczowa, nie zostawiaj mnie tutaj na pastw banalnych urokw, pozwl mi przynajmniej klcze w bocie i patrze na zamknity dom. Nastpnego dnia rano spytaem: Polu, czy pani kocha mnie jeszcze? Odpowiedziaa: Czy pan kocha mnie jeszcze? Na drugi raz, gdy si obudz, zapytam: Papieu, pisz? Kto wie, moe pewnego dnia lusterko, ktre przytkn do jej ust, nie pokryje si mg oddechu. Teraz spaceruj po Ungelcie, przygldam si kocioowi witego Jakuba, w ktrym cesarz Karol bra lub. Na rogu Maej Sztupartskiej mj gospodarz dosta po gbie, nie dlatego e jest tajniakiem obyczajwki, lecz dlatego, e usiowa rozdzieli dwch pijanych facetw. Niedaleko std jest kamieniczka, w ktrej niegdy mieszkaem, ale wyprowadziem si, bo przez moj izdebk na poddaszu przechodzi do swojego pokoju lepy harmonista. Bardzo bym chcia wiedzie, jak cesarz kocha si z t ksiniczk, ktra miaa tak si w rkach, e prostowaa podkowy, a cynowe tace zwijaa w rulon. Chciabym to wiedzie. Gapi si na podcienia, gdzie przechadzaa si niegdy markiza delia Strade, ktra podobno miaa tak delikatn skr, e gdy pia czerwone wino, wida byo, jak spywa przeykiem niby szklan rurk. Wchodz do domu, w ktrym mieszkam. Dawno, dawno temu w kociele Tyskim urwa si dzwonicy na msz dzwon, przelecia w powietrzu, przebi gontowy

146

dach i sufit i wpad do zajmowanego obecnie przeze mnie pokoju. Gospodyni stoi oparta o zadumane okno, firanki powiewaj, a niewidoczny wiat rzewieje. Wychylam si z okna trzeciego pitra, kamienne mury kocioa Tyskiego s jak rk sign. Gospodyni spuszcza na mnie asparagus swych zotoblond wosw, wionie od niej zapach jagodowego wina. Spogldam na Matk Bosk, przytwierdzon cementem do ciany kocioa i bezwzgldn niczym margrabia Geron. Przechodnie sun koo wypalonego ratusza i uchylaj kapeluszy przed nieznanym onierzem. Wie pan co? szepcze za moimi plecami gospodyni. Pocaujmy si. Mam ochot na przyjacielskiego causa. Mwi: Prosz mi wybaczy, askawa pani, ale jestem wierny mojej dziewczynie. Rzeczywicie! sykna. Ale przed chlaniem i ajdaczeniem to pana nie powstrzymuje. I wybiega zostawiajc uwiziony w pokoju zapach jagodowego wina. Firanki wydy si, potem z wolna opady, lecz po chwili tysice koliberkw chwyciy w dziobki organdynow materi niby tren krlewskiej szaty i firanki znowu si wydy pod naporem wiatru. Czasami w naszej kamienicy kto bbni na fortepianie palcwki, a pod oknem staje obdarty czowiek o twarzy powgniatanej jak jego walizka. Mury kocioa spywaj rtci. Opuche sowy i pawiany pi na gzymsach. Pozwol sobie zaoferowa szanownemu panu szczoteczki do zbw. Ale nie, to niemoliwe. Dostalimy z Francji, tak, nylon, dwiecie szedziesit osiem koron tuzin. Nie, nie, nie, to niemoliwe. Za drogie? Panie asystencie, ale za to klientom bdzie si cudownie taczyo na parkiecie wyfroterowanym naszymi wyrobami. A wic dlatego tak pakaa! Mamy take na skadzie nowo, dziecice szczoteczki do wosw. Mog wypisa zamwienie? Tak, ale ja nie mog jej opuci. Pozwol sobie zwrci uwag, e to surowiec dewizowy. Cay twj dom obrzuc kwiatami i kltw. Gdyby pan paci gotwk, mgbym udzieli dwu procent rabatu. Towar posabym loco franco, otrzymaby go pan w przyszym tygodniu. A to? To jest jpreparat wyrabiany przez firm Hrzivnacz i sp. Tak, to ten, co si powiesi. Dlaczego? Tego nie wiem. A pan wie, dlaczego nasz sdzia powiatowy postrada zmysy albo dlaczego ogldacz zwok si umiechn? Przecie wystarczy troch mocniej cign krawat i zapyta swojego cienia: w jakim stopniu, bracie, jeste ywy? Wyskakuj z ka, wychylam si z okna i patrz w ulic jak w studni. Dwie zetknite gowy, jasnowosej kobiety i modzieniaszka, causy trzaskaj jak z bicza. A podmuch wiatru przynosi te odgosy a tutaj, do mojego ka. Nie wyrywaj si, ju ani troch mnie nie kochasz? Blondynka molestuje, a bbelki ciszy wznosz si do ksiyca, wiczcego na trapezie nocy, poprzez trzy ciany sysz chrapanie kucharza, z ktrym kiedy mieszkaem. Codziennie kupowaem wiey chleb, inaczej bym nie zasn. Ten kucharz tak chrapa, e musiaem wkada do uszu tampony z mikiszu chleba, zamurowywa si. Blondynka z czuoci pooya si na kopczyku piasku koo kocioa i pocigna modzieniaszka na siebie. Kilka umazanych wapnem obrczy stacza si po kochankach, grzechocz murarskie narzdzia, ale oni nie sysz. Biaa 147

obrcz toczy si po ulicy niby ksiyc w peni. Matka Boska ma przycementowane rce, nie moe nawet zasoni oczu Dziecitku. Potem zamykaj bary Figaro, Pajka, Chapeau Rouge, Romanie i Magnes. Za rogiem kto wymiotuje, na Staromiejskim Rynku jaki obywatel krzyczy: Panie, ja jestem Czechosowak! A drugi wali go na odlew w gb i pyta: No to co? Z podcieni wysuwa gow kobieta, z nosa cieknie jej krew, jak gdyby przed chwil take przekonywaa zego obywatela: Panie, ja jestem Czechosowaczka! A rodkiem Rynku pan w czerni cignie dam w kretonowej sukience, cignie j przez kau i skary si niebu: Z tak dziwk si oeniem! Z tak dziwk! Dama obejmuje go za nogi, ale mczyzna w czerni odtrca j kopniciem, a ona ukada si w kauy, przypasowuje si do niej jak fotografia do owalnej ramki, wosy pokrywaj brudn gad wody niby morszczyny. Dopiero teraz mczyzna w wizytowym garniturze jest zadowolony. Klka w wodzie, skrca te mokre wosy w powrso, odwraca ku sobie twarz zapakanej kobiety i wodzi palcem po ukochanych rysach, potem pomaga jej wsta, bior si pod rk, cauj i odchodz wolnym krokiem niczym wita rodzina. Koo Ksicia Regenta czarno odziany mczyzna robi zamaszysty wymach ramieniem, jakby wyciga szabl, i woa w pustk Rynku: Duch zwyciy materi! Potem przejecha tramwaj z kilkoma wisielcami, dyndajcymi na rkach, a jaki przechodzie upad i chcia podpali bank. Nad miastem stoi rozkraczony niewidzialny byk, wida mu tylko rowe jdra. Czasami ju rankiem wdruj na ulic U Kotcw. Na rogu kupuj sobie horoskopy na wszystkie miesice roku z gry, sprzedawczyniom towarw okciowych wyciekaj z nosw struki barwnych tasiemek, gdy mierz je drewnianym metrem. Zieleniarkom codziennie wyrastaj z gw kolorowe parasole. Z nor w domach wypezaj stare kobiety, twarze maj pobru-done znakami Zodiaku, a zamiast oczu dwa strzpy lamparciej skry. Jedna sprzedaje zielone re z ptasiego pierza, admiralski kordzik i guziki od akordeonu, druga oferuje wojskowy drelich, pcienne wiadra i wypchan map. Wielkie kangurze torby przekupek na Targu Wglowym wypchane s rnobarwnymi tulipanami. Gobie w oknach wystawowych muskaj si dziobkami, papuki furkocz skrzydekami w klatkach c za poetyczne porwnanie. Kilka kanadyjskich, chomikw usiuje wydosta si na wolno z wysokiego komina akwarium. Pewnego razu za trzysta koron staem si na chwil witym. Kupiem wszystkie szczygy, jakie mieli na skadzie, i wasno-^ rcznie puciem je na wolno. Ach, c to za uczucie, gdy z doni wzlatuje wam przestraszony ptaszek' Kieruj si do hali, gdzie staruszki sprzedaj cit krew w miseczkach. Cuchnie tu noworodkami, przemoczonymi siennikami, octem i konopiami. Z ciarwki wyadowuj jagnita o podernitych gardach. To dziwne, ale wielkie wita nie mog si obej bez ofiar wrd zwierzt. Boe Narodzenie przypacaj yciem ryby. Wielkanoc kolta i jagnita. Przypominam sobie jedno winiobicie u nas w domu, kiedy le zakuty wieprzak zary si w gnojwk i wola si w niej utopi, ni ujrze jeszcze raz rzenika z noem w rce. Nagle zaczynam si spieszy, ale daremnie. Piwo, ktre nios, ju i tak zwietrzao. W kancelarii firmy braci Zinner, zawalonej zabawkami a do pitego pitra, magazynier trzsc si ze zoci mwi:

148

Suchaj no, Plavaczek, mymy ci posali po piwo, a nie po wod ycia! Co za czasy, co za czasy! A dyspozytor dodaje zjadliwie: Kiedy znw umrze ci stryj Adolf, ktry umiera na raty? Lada dzie odpowiadam, biorc faktury. Potem a do wieczora sprawdzam i przeliczam dwa wagony zabawek. onierz z karabinem, onierz w furaerce, onierz w hemie, oficer w marszu, genera w paszczu, dobosz, trbacz, rg, wielki bben, onierz lecy z karabinem, artylerzysta z wyciorem, oficer stojcy z map... Odfajkowuj na fakturach te figurki i myl o tym, e cigle mi si myl, ju tyle lat upyno od chwili, gdy opuciem dom, a cigle jeszcze, niech tylko kto gdzie narzyga albo wrzeszczy w nocy, rano przylatuj ssiedzi i wymylaj matce: pani synalek znw si w nocy wydziera, czy on nigdy si nie usta-tkuje? Luneta, telefonista piszcy, motocyklista, ranny lecy, dwch sanitariuszy, lekarz w biaym kitlu, pies-sanitariusz, onierz lecy z papierosam, dragon na koniu... Kiedy umara ciotka Maryskw, rankiem przybiega do matki pani Maryskw^ i zrobia awantur, e w nocy waliem w ich okno i e ciotk, moga dosta przed mierci konwulsji, tak si przelka, bez wtpienia to byem ja, bo ona wybiega przed dom i syszaa mj wstrtny chichot... cho ju tyle lat jestem poza domem. Krowa pasca si, krowa ryczca, ciele stojce, rebi pasce si, prosita, kot z kokard stojcy, kura dziobica, mode tygryski, hiena plamista, niedwied stojcy na tylnych apach, amerykaski baw, niedwied polarny, mapa drapica si... W pamici wynurza mi si obraz weterynarza pochylonego nad chorym bydltkiem, uspokaja ksigowego, e zaraz przepisze odpowiedni mikstur, ale ze mn nie wdawa si w rozmowy, tylko wrzasn, ebym wzi pdzelek i w ten oto sposb wciera ma w racice. A potem poleci mi wzi siekierk, otworzy wou pysk i w ten oto sposb wysmarowa mu go wewntrz. A ja si gapiem i nie odwayem si powiedzie, e nie jestem oborowym, e tak tylko przyszedem popatrze. Kozica, dzik, pastuszek, wieniak, kominiarz, kowboj stojcy, Indianin rzucajcy lasso, zajc siedzcy duy, skaut w kapeluszu, pies owczarek... Gdy wszedem kiedy do synagogi, nachyli si do mnie ubocony yd i zaszepta: Pan take ze Wschodu? A ja skinem gow. Kiedy indziej, gdy wstpiem na piwo, zaczepili mnie dwaj faceci. Jeden powiada: Ty jeste piekarz! A ja skinem gow. Facet zatar rce i wykrzykn: Zaraz to poznaem po czym kaza przynie karty i owiadczy, e to fajno, bo brakuje im trzeciego do mariasza... Maria, Jezus, Jzef, krl stojcy, krl Murzyn, pasterz z jagniciem, anio, Beduin, owce pasce si, pies owczarek... Dzie w dzie odfajkowuj na fakturach dwa wagony zabawek przy ulicy Maisla w firmie braci Zinner, hurtowa sprzeda zabawek i towarw galanteryjnych, dlatego po pracy lubi si przej. Wci jednak potykam si o zabawki, ktre tego dnia miaem w rce. Lubi spacerowa po Kampie, gdzie dzieci za-smarowuj asfalt rysunkami, a na czworakach i rysuj dalej na cianach domw, jak wysoko sign rk. Siaj w osupieniu przed portretem mczyzny w kapeluszu namalowanym jednoczenie od przodu i od tyu, za skryte pod kapeluszem ucho dorysowane zostao nad gow niczym znak zapytania, niczym herb. To ty namalowaa? pytam gupio dziewczynk, ktra dopiero co skoczya ten rysunek, a okcie ma niebieskie niczym naboje do strzelby myliwskiej.

149

Phi, to nic takiego odpowiada i zamazuje pantoflem portret, ktry mgby wisie w galerii. Uczesze mi pan wosy? Chtnie... mwi. Dziewczynka siada okrakiem na awce, nastpnie podwija jedn nog, siadam za ni, podaje mi przez rami grzebie, ja za zaczynam j czesa. A ona przymyka oczy, potem spoglda na spadajcy li i mwi: Ju go bolay rce, wic si puci. ciemnia si niezmiernie szybko, po serpentynach Petrzina zjedaj rowerzyci, na czoach maj grnicze lampki. Koyszce si na nefrytowym jeziorku dki za kadym zanurzeniem wiose wydobywaj z wody tuzin platerowanych yeczek. Obok awki przechodzi lepiec, radarem biaej laski prowadzi lep. O czym mylisz, gdy rysujesz na asfalcie? pytam. O tym, jak licznie piewa ten ptak wskazuje na ga i przyciska brod do piersi. To jeszcze dziecko, ale za jakie pi lat obudzi si w niej dorodny pasoyt wydzielajcy substancje gryzce z domieszk boraksu i z wolna nasyci jej ycie nieszczciem. Sczesaem jej wosy do tyu, zwayem w doni cikie pasmo i zaczem wiza kokard. A dziewczynka uniosa rk, przycisna palcem wze, ebym mg zrobi jeszcze jeden i zawiza okaza kokard. Potem odwrcia si, rozsupaa sznurek, ktrym bya przepasana, omotaa si nim przerzucajc koce, wystoperczya brzuszek, a ja przycisnem palec w miejscu skrzyowania szpagatu, aby moga zrobi wze. Potem ni z tego, ni z owego pocaowaa mnie w rk i ju jej nie byo... Most Karola wyglda z Kampy jak duga wanna, w ktrej przechodnie sun na przymocowanych do* zadkw kkach. W rzece stka Praga o poamanych ebrach i ukach mostw skaczcych z brzegu na brzeg niby zajade brytany. Mgbym rpj do browaru, odwiedzi kuzynk, ktra tam pracuje, albo zoy wizyt gospodyni, ktra zapraszaa mnie na jagodowe wino, ale id, gdzie mnie nogi ponios. Zagbiam si w ulic Michalsk, czytam napis: elazne Drzwi. To czowieka wzmacnia jak elaziste wino. W pasau zapuszczam urawia do wntrza sklepu zegarmistrzowskiego, ucze, ktry zamiata podog, bezustannie mruga karmelkowymi oczami, na pewno ma zapalenie spojwek, na pewno co rano .musi rozrywa palcami sklejone powieki, eby trafi do miednicy. Mijajcy mnie dzisiaj przechodnie podzieleni s na serie, jakby kto sku ich niewidzialnym acuchem nieszczcia. Dziesiciu ludzi z obandaowan gow, dwunastu z uniesionymi znaczco brwiami, jakby chcieli co powiedzie, potem siedmiu z opask na oku... ' Ale najuwaniej przygldam si kobietom. Co za gupia moda zapanowaa, wszystkie patrz takim wzrokiem, jakby przed chwil wstay z oa mioci. I co one maj pod bluzeczkami? Chyba rusztowania albo konstrukcj z fiszbinw, bo ich piersi wprost kuj w oczy. A ten chd! Czowiek yjcy w wielkim miecie musi mie ca szaf wyobrae, bo inaczej to wykalku-lowane pikno mogoby go doprowadzi do morderstwa z lubie-noci. W pewnej chwili przyczy si do mnie jaki facet i zacz opowiada o wszystkich swoich przedziwnych zajciach, jak obsugiwa pierwszy automat w barze Korona, siedzia wewntrz tego automatu i najpierw sprawdza, czy wrzucona moneta nie jest faszywa, a dopiero potem kad sznytk na talerzyku i oburcz obraca korb mechanizmu, a ludzie nie mogli si nadziwi temu wynalazkowi, tak samo jak wtedy, gdy siedzia na wystawie w wielkim piciometrowym zegarze, trzyma w rku kieszonkowy zegarek i co minuta przesuwa ogromn wskazwk. Opowiada mi to, jeszcze teraz peen zdumienia dla . swoich losw. Spytaem: Kim pan jest? Praktycznym filozofem odpar. 150

Wic niech pan askawie wyjani mi Kantowsk krytyk praktycznego rozumu poprosiem. Szlimy ulic Szczepask, Praga opadaa w d, jakby przygniatana pras hydrauliczn, a wosy praktycznego filozofa dotykay wylgarni gwiazd. Zaprosi mnie na gorce kiebaski. Ten babsztyl ma dobre kiebaski powiedziaem. Na staruch padao wiato acetylenowej lampy, a Rembrandt wstawa z martwych. Jej rce spoczyway na brzuchu, jakby obejmoway plecy marnotrawnego syna. W ustach byszcza jedyny zb. To ju pnoc, panowie? zapytaa. Praktyczny filozof unis ku niebu palec i by w tej chwili pikny jak rabin w, jak odernite ucho Yincenta. Noc poyskiwaa szlak, srebrem krkw, rub i nakrtek. Powietrze pachniao amoniakiem, kwasem mlekowym, intymnymi zabiegami toaletowymi kobiet, olejkami eterycznymi, kredk do warg. Zegar na kociele witego Szczepana zacz wybija pnoc. Potem ze wszystkich stron zawtroway mu praskie zegary. A jeszcze potem te, ktre si spniy. Praktyczny filozof z wilczym apetytem pochon smaone kiebaski i odszed bez poegnania. Mina mnie prostytutka, pikna jak anio w swojej biaej sukience, odwrcia si, a z pknitego strka ust wysypa si podwjny rzd biaych groszkw. Zapragnem wyry w jej umiechu kilka kolorowych sw, przekonany, e rano przeczyta je w lustrze, gdy stanie przed nim ze szczoteczk do zbw. Zwrciem si do staruchy: Nie znaa pani przypadkiem Franciszka Kafki? Mj ty Boe plasna w rce ja jestem Kafka Franciszka. A mj ojciec by koskim rzenikiem i nazywa si Franciszek Kafka. Znaam te jednego kelnera z dworcowej restauracji w Bydowie. Nachylia si do mnie, a jedyny zb zawieci jej w ustach jak wiedmie: Ale, prosz pana, jeeli zaley panu na czym ekstra, pan na pewno nie zemrze naturaln mierci, to niech pan kae si spali i zapisze mi swoje prochy, a ja bd panem czyci widelce i noe, przynajmniej bdzie si z panem dziao co nadzwyczajnego, jakby pan by darem, nieszczciem, mioci... che, che, che. Mwic to obracaa widelcem syczce i skwierczce kiebaski. Jestem te kabalark cigna gdyby nie ta chmurka, ktra zasonia pask gwiazd, pikne rzeczy by pan tworzy... a ide, ide sobie, znw j przynioso! zawoaa otrzepujc spdnic i odkopujc co nog. Co si stao? zapytaem. E, nic powiedziaa to Jadwinia, creczka polskiej hrabiny, no wie pan, ta, co si utopia, jej duch.. Cigle si przy mnie krci, a teraz cignie mnie za fartuch, rozumie pan? Rozumiem bknem i wycofaem si z krgu acetylenowej lampy. Ruszam w drog powrotn do domu. Przed wejciem do Tu-randota kto pokazuje portierowi, e ma pienidze. Z piwniczki U Szmelhauzw gramoli si po schodach muzyka i dwch miejcych si staruszkw. Ulica Skrzana pena jest nieskromnych gestw i ruchw. W rynsztoku ley czerwona ra, jakby wypada komu z bukietu. Siadam na brzegu jeziorka na Staromiejskim Rynku, mj cie jest zielony, obrzeony fioletow la-mwk. Kto niesie wielki kaktus upstrzony czerwonymi kokardkami na kadym kolanku. Ulic Paryskydzie pani, ktra wyglda, jakby zostaa ywcem wyjta z dramatu Ibsena, paszcz ma narzucony na pidam, z pewnoci cierpi na bezsenno i idzie nad rzek, gdzie bdzie staa oparta o balustrad. Mczyzna pod kandelabrem zastyg w takiej pozycji, jakby sucha muzyki powanej. W rzeczywistoci wymiotuje, robi to wraenie, e z ust wypada mu 151

kieszonkowy zegarek z acuszkiem. Widz owietlone okno swojego mieszkania, wiatr wydyma firanki, mj gospodarz chodzi po pokoju i egna si krzyem witym. Z pewnoci na stole znw spoczywa oparta o garnek Biblia. Z Dugiej wyania si milicjant, rce a po okcie ma biae, jakby oblepione gipsem. Myl o tobie, Polu, o tym, co mi powiedziaa: Ciebie jeszcze najmniej nienawidz. W twojej linie czuj smak mioci, twoje zby s cian, po ktrej spywa smutek. Kochanie, jade na kolacj kiebas, bo na wargach zosta mi kawaek misa, ale to nie szkodzi, cauj mnie nadal. I powtarzaj, e nawet Salomon w nimbie swej sawy, nawet ptactwo niebieskie ani kwiaty polne nie s tak pikne jak ja. Mw to cigle od nowa i z midzy moimi nogami caopaln ofiar, i podtrzymuj ar w moim onie. A gdy idc rano do domu zobaczysz wiszc za oknem sukienk, nie przejmuj si. To ja bd obejmowaa nasycony sodkimi wspomnieniami dom. Pono w porczach schodw mona namaca zgubione igy soca. Tak powiedziaa i zesza nad rzek, gdzie miasto chodzi na rkach. Dziwiem si wtedy, dlaczego samochody jed po rzece do gry koami, jakby miay pozy przy dachach, dlaczego przechodnie witajc si czerpi kapeluszami wod. Czowieku, skd ty bierzesz si, eby handlujc tymi gupimi zabawkami, tymi szczoteczkami i grzebieniami, jeszcze przy tym pawi si w marzeniach? A ja odpowiedziaem: Polu, jedynie ty poja sens sw, ktrymi zatopiem twoje usta, wosy, powietrze wchaniane przez twoje puca, waciwy sens wyrazw rodem z brukowej gazety. Polu, jedynie ty zawsze odgadywaa, kiedy sabo wiato w moich oczach, i jedynie ty zrozumiesz, co zostanie, gdy odejd z twarz blaszan i martw, albowiem tak samo jak ja nigdy nie chciaa radowa si podug recepty, tak samo jak ja nigdy nie rocia sobie prawa do cierpienia i alu... Ale Polu, zepsuta i perwersyjna Polu, dlaczego wnosisz panik w moje ycie, niczym stalaktyt, niczym nietoperz? Zerwaem si z awki na Rynku Staromiejskim, przede mn sta w rozkroku milicjant z rkawami munduru unurzanymi w wapnie. Wok nie byo ywej duszy, wic zaczem mu si zwierza: Wie pan, e od dzisiaj ju do koca dni moich nie wolno mi si pozby pragnienia, aby spacerowa z aramejskim profesorem miechu? Od dzi ju nie wolno mi si pozby szczeliny w mzgu, albowiem wolno oznacza rado. Wic ton w szczciu, projektach matrymonialnych, codziennych radociach, od-fajkowuj u braci Zinnerw zajce, krliki, kapliczki, wosy anielskie, choinkowe bombki, zabawki. Rozumie pan? Wszyscy jestemy brami, brami l'art pour l'art, jestemy pikni jak entarterte Kunst, prawdziwi jak sowik, perwersyjni jak ra. Czy naprawd pan rozumie? Bez szczeliny w mzgu nie da si y. Nie da si czowieka odwszy z wolnoci, bracia. Rozumie pan? Milicjant powiedzia surowo: Niech pan nie krzyczy, panie Kafka, czego pan tak krzyczy? Bo zapaci pan mandat za zakcanie spokoju publicznego. Przeoya Cecylia Dmochowska,

152