Vous êtes sur la page 1sur 109

Czowiek zbuntowany

prze. Joanna Guze Muza 98

Albert Camus

Jeanowi Grenier
I ofiarowaem moje serce ziemi powanej i cierpicej, i w witej nocy skadaem obietnic, e bd j kocha wiernie, bez lku nie odrzucajc nic z ciaru jej nieszcz i nie gardzc adn z jej zagadek. Tak oto zwizaem si z ni wzem miertelnym. Hlderlin mier Empedoklesa

WPROWADZENIE Istniej zbrodnie z namitnoci i zbrodnie zrodzone z logiki. Kodeks karny do wygodnie je rozrnia, odwoujc si do premedytacji. yjemy w czasach premedytacji i zbrodni doskonaej. Nasi przestpcy nie s ju bezbronnymi dziemi, ktre szukay przebaczenia w mioci. Na odwrt, s doroli i maj nieodparte alibi: jest nim filozofia, ktra moe suy do wszystkiego, nawet do przemiany mordercw w sdziw. Heathcliff w Wichrowych wzgrzach unicestwiby wiat, eby mie Cathie, ale nie powiedziaby nigdy, e jest to mord rozsdny czy usprawiedliwiony przez system. Popeniby zbrodni i tyle. Zakada to si mioci i charakteru. Poniewa silna mio jest rzecz rzadk, zbrodnia ma tu charakter wyjtkowy, stanowi wyom. Ale odkd z braku charakteru szuka si doktryny, odkd zbrodnia jest rozumowana, upowszechnia si jako racja i przybiera wszystkie figury sylogizmu. Bya samotna jak krzyk, jest uniwersalna jak wiedza. Sdzona wczoraj, staje si prawem dzisiaj. Nie bd si tu oburza. Ten esej zakada istnienie zbrodni logicznej, ktra jest realnoci dzisiaj, i zamierza zbada jej uzasadnienia: chc zrozumie moj epok. Kto uzna moe, e epoka, ktra w cigu pidziesiciu lat wykorzenia, zniewala czy zabija siedemdziesit milionw ludzi, powinna przede wszystkim by sdzona. Ale trzeba jeszcze, eby jej wina zostaa zrozumiana. W naiwnych czasach, kiedy tyran dla swojej chway zrwnywa z ziemi miasta, kiedy niewolnik przykuty do rydwanu zwycizcy szed wrd witujcych tumw, kiedy wroga rzucano na poarcie zwierztom na oczach zgromadzonego ludu, sumienie mogo pozosta niewzruszone, a sd jasny w obliczu tak niewinnych zbrodni. Lecz obozy niewolnikw pod sztandarem wolnoci, rzezie usprawiedliwiane mioci czowieka czy upodobaniem do nadczowieka w pewnym sensie obezwadniaj sd. W chwili, gdy w szczeglnym odwrceniu, waciwym dla naszego czasu, zbrodnia wkada skr niewinnoci, rzecz niewinnoci jest szuka dla siebie usprawiedliwie. Ambicj tego eseju jest przyj i zbada to osobliwe wyzwanie. Chodzi o to, by wiedzie czy niewinno, odkd zaczyna dziaa, potrafi wzbroni sobie zabijania. Moemy dziaa tylko w naszym czasie i wrd otaczajcych nas ludzi. Nie wiemy nic, jak dugo nie wiemy, czy wolno nam zabi drugiego czowieka albo zgodzi si na jego mier. Skoro wszelkie dziaanie dzisiaj otwiera si na mier bezporedni, nie moemy dziaa nie wiedzc, czy i dlaczego mamy zadawa mier. A zatem wan rzecz teraz nie jest siganie do korzeni rzeczy, ale wiedza o tym, jak zachowa si w wiecie, ktry jest, jaki jest. W czasach negacji zastanawianie si nad problemem samobjstwa mogo by poyteczne. W czasach ideologii naley doj do adu z zabjstwem. Jeli zabjstwo ma swoje racje, wnioski okrelaj epok i nas samych; jeli ich nie ma, popadlimy w szalestwo i albo trzeba szuka innych wnioskw, albo si od wszystkiego odwrci. W kadym razie musimy jasno odpowiedzie na pytanie, ktre w krwi i zgieku stawia nam wiek. Bo stoimy przed pytaniem. Przed trzydziestu laty wielk spraw bya negacja i w negacji posuwano si a do zaprzeczenia samego siebie poprzez samobjstwo. Bg oszukuje, wszyscy oszukuj razem z Bogiem, ja take, wic umieram: problemem byo samobjstwo. Dzisiaj ideologowie neguj tylko innych, jedynymi oszustami. s oni. Wic si zabija. O kadym wicie mordercy w galonach wchodz do cel: problemem jest zabjstwo. Oba rozumowania si trzymaj. A raczej trzymaj nas, i to tak mocno, e nie moemy wybiera: problemy wybieraj nas, jeden po drugim. Zgdmy si na to. Ten esej, zanim przejdzie do zabjstwa i buntu, zajmie si refleksj nad samobjstwem i pojciem absurdu.

Ale ta refleksja daje nam na razie tylko jedno pojcie: absurdu. Ono z kolei kryje w sobie sprzeczno w kwestii zabjstwa. Poczucie absurdu, jeli chce si w nim znale reguy postpowania, czyni zabjstwo co najmniej obojtnym, a w rezultacie moliwym. Jeli w nic si nie wierzy, jeli nic nie ma sensu i jeli nie moemy uzna adnej wartoci, wszystko jest moliwe i adna rzecz nie ma znaczenia. Nic za, nic przeciw, zabjca ani ma racj, ani jej nie ma. Mona rwnie dobrze podsyca ogie w krematoriach jak pielgnowa trdowatych. Zo i cnota s przypadkiem albo kaprysem. Postanawia si wwczas nie dziaa, co oznacza przynajmniej zgod na zabjstwo drugiego czowieka; samemu sobie pozostawia si harmonijne opakiwanie niedoskonaoci ludzi. Mona ponadto zastpi dziaanie tragicznym dyletantyzmem; w tym wypadku ycie ludzkie jest ju tylko stawk. Mona wreszcie podj dziaanie zgoa nie bezinteresowne. Wwczas, w braku wyszej wartoci kierujcej dziaaniem, celem bdzie bezporednia skuteczno. Skoro nic nie jest ani prawdziwe, ani faszywe, dobre czy ze, regu bdzie okaza si bardziej skutecznym, czyli silniejszym. wiat teraz nie dzieli si na sprawiedliwych i niesprawiedliwych, ale na panw i niewolnikw. W jakkolwiek wic stron si obrci, zabjstwo zajmuje uprzywilejowane miejsce w sercu negacji i nihilizmu. Jeli zamierzamy zatem wybra postaw absurdu, musimy przygotowa si do zabijania, dajc miejsce logice przed skrupuami, ktre uznamy za zudne. Oczywicie, trzeba do tego jeszcze pewnych skonnoci. Ale w kocu mniej ich trzeba ni si przypuszcza, na co wskazuje praktyka. Zawsze zreszt mona kaza zabija, jak to wida dokoa. Wszystko wic zostanie uregulowane w imi logiki, jeli logika rzeczywicie wyjdzie na swoje. Ale logika nie moe wyj na swoje, jeli zabjstwo jest kolejno moliwe i niemoliwe. Bo te analiza absurdalna, ktra wpierw akt zabjstwa uczynia co najmniej obojtnym, w kocu, w najwaniejszym ze swych wnioskw, akt ten potpia. Konkluzj ostateczn rozumowania absurdalnego jest odrzucenie samobjstwa i trwanie w rozpaczliwej konfrontacji: pytania czowieka i milczenie wiata. Zob. Mit Syzyfa (przyp. autora). Samobjstwo oznaczaoby kres tej konfrontacji: na co rozumowanie absurdalne mogoby przysta tylko przeczc wasnym przesankom. Taka konkluzja byaby wic ucieczk albo wyzwoleniem. Ale jest oczywiste, e rozumowanie absurdalne uwaa ycie za jedyne dobro konieczne, skoro tylko ono pozwala na konfrontacj; bez niego zakad absurdalny Zakad (pari) w rozumieniu nadanym mu przez Pascala (przyp. tum.). nie miaby oparcia. eby mc powiedzie, e ycie jest absurdalne, trzeba yjcej wiadomoci. Jak bez znacznego ustpstwa na rzecz wygody zachowa wycznie dla siebie korzy z takiego rozumowania? Od chwili gdy uzna si je za dobro, jest wasnoci wszystkich ludzi. Niepodobna przyda spjnoci zabjstwu, jeli odmawia si jej samobjstwu. Umys przeniknity ide absurdu na pewno zgadza si na zabjstwo ze zrzdzenia losu; nie moe przysta na zabjstwo wyrozumowane. W obliczu konfrontacji zabjstwo i samobjstwo s tym samym i tylko oba razem mona przyj albo odrzuci. Tote nihilizm absolutny, ktry uprawomocnia samobjstwo, z jeszcze wiksz atwoci uznaje zabjstwo logiczne. Jeli nasza epoka chtnie si zgadza, e zabjstwo ma swoje usprawiedliwienia, to z obojtnoci wobec ycia, ktra cechuje nihilizm. Zdarzay si oczywicie epoki, kiedy pasja ycia bya tak mocna, e moga przerodzi si w bezprawie. Ale czyn przestpczy by wwczas jak pomie strasznej namitnoci. Nie mia nic wsplnego z monotonnym porzdkiem narzuconym przez pracowit logik, dla ktrej wszystko jest jednakie. To ona zrodzia wartoci samobjstwa, ktrymi ywi si nasz czas, a po ich najdalsz konsekwencj, to znaczy mord legalny. Logika, ktra osiga szczyt w samobjstwie zbiorowym; dowodem apokalipsa hitlerowska w 1945. Zabi siebie byo niczym dla szalecw, ktrzy w podziemnych norach przygotowywali sobie mier-apoteoz; najwaniejsze to nie zgin w pojedynk i cay wiat pocign za sob. Czowiek, ktry zabija si z samotnoci, w pewien sposb ochrania jak warto, skoro nie przyznaje sobie prawa do ycia innych. Tote nie posuguje si nigdy straszliw si i wolnoci, jakie daje mu decyzja mierci, eby zawadn kim innym; kade samobjstwo samotne, jeli nie pynie z urazy, jest w pewnym sensie wielkoduszne albo pogardliwe. Ale gardzi si w imi czego. Jeli wiat jest obojtny wobec samobjcy, to dlatego, e samobjca ma wyobraenie o czym, co wiatu nie jest lub nie mogoby by obojtne. Samobjca wierzy, e unicestwia wszystko i wszystko zabiera ze sob, ale nawet z jego mierci rodzi si warto, dla ktrej moe warto byoby y. Samobjstwo nie wyczerpuje wic w peni negacji absolutnej; zdoa to uczyni tylko zniszczenie absolutne, siebie i innych. W kadym razie dowiadczy jej mona zmierzajc do tej upajajcej granicy. Samobjstwo i zabjstwo s tu dwiema stronami samego porzdku, w ktrym nieszczsna inteligencja woli mroczny poryw unicestwiajcy niebo i Ziemi od cierpie ograniczonego losu. Podobnie, jeli odrzuca si racje samobjstwa, nie sposb przyzna ich zabjstwu. Nie bywa si nihilist w poowie. Rozumowanie absurdalne nie moe jednoczenie zachowa ycia tego, ktry je gosi, i przysta na ofiar z innych. Od chwili kiedy uznaje si niemono negacji absolutnej a uzna j to w pewien sposb y pierwsz rzecz, ktrej niepodobna zaprzeczy, jest ycie drugiego czowieka. Takwic to samo pojcie, ktre pozwalao nam wierzy, e zabjstwo jest

obojtne, odbiera mu z kolei usprawiedliwienia; wracamy do sytuacji bezzasadnej, z ktrej prbowalimy wyj. Praktycznie takie rozumowanie upewnia nas jednoczenie, e wolno i nie wolno zabija. Pozostawia nas w sprzecznoci: nic nie moe przeszkodzi zabjstwu i nic nie moe go uprawomocni; groni i zagroeni, niesieni przez epok ca w arze nihilizmu i mimo to samotni, zostajemy ze cinitym gardem i broni w rce. Ale ta sprzeczno zasadnicza pojawia si wraz z mnstwem innych w chwili, kiedy chce si trwa w absurdzie, lekcewac to, czym jest on w istocie; przebytym etapem, punktem wyjcia, odpowiednikiem w planie egzystencji wtpienia metodycznego Kartezjusza. Absurd sam w sobie jest sprzecznoci. Jest ni w swojej treci, skoro odrzuca sdy wartociujce, a chce zachowa ycie, gdy ycie samo w sobie jest sdem wartociujcym. Oddycha to sdzi. Na pewno faszem byoby powiedzie, e ycie jest cigym wyborem. Prawd jest jednak, e nie sposb wyobrazi sobie ycia pozbawionego jakiego wyboru. Z tego prostego punktu widzenia postawa absurdalna jest niewyobraalna jako akt. Niewyobraalna rwnie jako wyraz. Kada filozofia nie-znaczenia zasadza si na sprzecznoci ju tylko dlatego, e siebie wyraa. W ten sposb przydaje minimum spjnoci niekoherencji i wprowadza konsekwencj do tego, co wedle niej samej nie ma nastpstw. Jedyn postaw spjn w nie-znaczeniu byoby milczenie, gdyby milczenie nie znaczyo rwnie. Absurdalno doskonaa usiuje by niema. Kiedy mwi, to dlatego, e sobie pobaa albo, jak zobaczymy, e uwaa siebie za tymczasow. To pobaanie i uznanie dla siebie wiadczy o gbokiej dwuznacznoci postawy absurdalnej. Absurd, ktry ma pretensj do wyraania czowieka w jego samotnoci, w pewien sposb kae mu y przed lustrem. Rozdarcie pierwotne moe teraz sta si wygod. Rana, ktr rozdrapuje si tak pieczoowicie, w kocu daje przyjemno. Nie brak nam wielkich awanturnikw absurdu. Ale miar ich wielkoci jest odrzucanie wygd absurdu, by zachowa jedynie jego wymagania. Chodzi o wicej, nie o mniej. Moimi nieprzyjacimi s ci, co chc obala, nie za ci, co siebie tworz, mwi Nietzsche. On sam obala, ale po to, by tworzy. I wynosi wysoko prawo, choszczc sybarytw o wiskim ryju. eby wymkn si pobaaniu, rozumowanie absurdalne znajduje odmow. Odrzuca zaproszenie i wybiera rozwizanie arbitralne, stron milczenia, ascez buntu. Rimbaud, ktry opiewa liczn zbrodni skrzeczc w bocie ulicy, spieszy do Hararu, by tam skary si tylko na to, e yje bez rodziny. ycie byo dla niego fars powszechn. Ale w godzinie mierci woa do siostry: Pjd do ziemi, a ty bdziesz sza w socu! Poniewa autor nie przytacza tu - podobnie jak w wielu innych miejscach tytuw ani rde, a przekady polskie do cytowanych przez
niego urywkw nie prowadz, cytaty z Nietzschego i Rimbauda jak w tekcie oryginau (przyp. tum.)

Absurd, rozpatrywany jako regua ycia, jest wic sprzeczny. C tedy dziwnego, e nie dostarcza nam wartoci, ktre zadecydowayby o prawomocnoci samobjstwa? Niepodobna zreszt ufundowa jakiej postawy na doznaniu uprzywilejowanym. Doznanie absurdu jest jednym z wielu. e absurd przyda swych barw tylu mylom i czynom midzy dwiema wojnami, dowodzi tylko jego siy i uprawnie. Ale sia uczucia nie znaczy, e jest ono uniwersalne. Bdem epoki byo goszenie generalnych regu dziaania w oparciu o rozpaczliwe uczucie, ktre nie mogo wystarczy si rzeczy. Wielkie cierpienie albo wielkie szczcie moe sta u pocztku rozumowania. Jest ordownikiem. Ale tak jednego jak drugiego nie do na cae rozumowanie. Jeli wic naleao zdawa sobie spraw z wraliwoci absurdalnej i okreli chorob, ktr widzi si w sobie i u innych, to niepodobna w tej wraliwoci i w nihilizmie, jaki zakada, dostrzec co wicej ni punkt wyjcia, element krytyki, odpowiednik w planie egzystencji wtpienia metodycznego. Potem trzeba odrzuci gr z lustrem i zaj si ruchem, poprzez ktry absurd sam siebie przekracza. Gdy lustro zostao rozbite, nic ju nie moe odpowiedzie na pytanie wieku. Po absurdzie, jak po metodycznym wtpieniu, pozostaje tabula rasa. Znalelimy si w lepym zauku. Ale absurd, jak i wtpienie, moe skierowa ku nowym poszukiwaniom. Rozumowanie wyglda wwczas podobnie. Krzycz, e w nic nie wierz i e wszystko jest absurdalne, ale nie mog wtpi w mj krzyk i musz wierzy przynajmniej w mj protest. Pierwsz wic i jedyn pewnoci, dan mi przez dowiadczenie absurdu, jest bunt. Pozbawiony wszelkiej wiedzy, zmuszony do zabijania albo zgody na zabjstwo, rozporzdzam tylko t pewnoci, ktr wzmacnia jeszcze moje rozdarcie. Bunt rodzi si w obliczu niedorzecznoci, wobec losu niesprawiedliwego i niepojtego. Ale jego lepy poryw domaga si porzdku wrd chaosu i jednoci w samym sercu tego, co ulotne i uciekajce. Bunt krzyczy, da, chce, by zgorszenie ustao i eby przyszo wreszcie to, co dotd wci byo pisane na wodzie. Szuka przemiany. Zmienia jednak to dziaa, a dziaaniem bdzie jutro zabjstwo, gdy bunt nie wie, czy zabjstwo jest uprawnione. Rodzi czyny, ktrych uprawnie od niego si da. Musi wic w sobie znale racje, skoro nie moe ich znale nigdzie indziej. I musi pozna siebie, by wiedzie jak postpowa. Dwa wieki buntu, metafizycznego czy historycznego, ofiarowuj si naszej uwadze. Jedynie historyk mgby przedstawi szczegowo doktryny i ruchy po sobie nastpujce. Ale moe

przynajmniej zdoamy odnale ni przewodni. Nastpne stronice proponuj tylko znaki orientacyjne i pewn hipotez. Ta hipoteza nie jest jedynie moliwa; daleko jej zreszt do wyjanienia wszystkiego. Ale po czci tumaczy kierunek i w peni niemal brak wiary naszej epoki. Przywoane tu niezwyke dzieje s dziejami europejskiej pychy. W kadym razie bunt zdoa odsoni swoje racje tylko wwczas, gdy jego postawy, pretensje i zdobycze zostan zbadane. W dokonaniach buntu kryje si moe regua dziaania, ktrej nie mg nam da absurd, a przynajmniej wskazwki dotyczce prawa czy obowizku zabijania, nadzieja twrczoci wreszcie. Czowiek jest jedynym stworzeniem, ktre nie zgadza si by tym, czym jest. Trzeba wic wiedzie, czy jego odmowa musi prowadzi do unicestwienia innych i siebie samego, czy wszelki bunt musi koczy si uprawomocnieniem mordu powszechnego, czy te przeciwnie: nie pretendujc do niemoliwej niewinnoci, moe odkry zasad umiarkowanej winy. CZ PIERWSZA

CZOWIEK ZBUNTOWANY

Kto to jest czowiek zbuntowany? Jest to czowiek, ktry mwi: nie. Odmawia zgody, ale si nie wyrzeka; to rwnie czowiek, ktry od pierwszej chwili mwi: tak. Niewolnik, ktremu rozkazywano przez cae ycie, stwierdza nagle, e nowy rozkaz jest nie do przyjcia. Jaka jest zawarto tego nie? Oznacza ono na przykad: to trwao zbyt dugo, do tego miejsca tak, dalej nie, posuwasz si zbyt daleko, a take: jest granica, ktrej nie przekroczysz. W sumie to nie zakada istnienie granicy. T sam ide granicy odnajdziemy w poczuciu zbuntowanego, e w drugi przesadza, e rozciga swoje prawo poza lini, za ktr inne prawo rzdzi i go ogranicza. Tak wic ruch buntu wspiera si jednoczenie na kategorycznym odrzuceniu ingerencji uznanej za niedopuszczaln i na niejasnym przekonaniu o wasnej susznoci czy raczej na wraeniu zbuntowanego, e ma prawo do.... Bunt nie obywa si bez poczucia, e w jaki sposb i w jakim punkcie czowiek ma racj. Oto dlaczego zbuntowany niewolnik mwi zarazem tak i nie. Stwierdzajc istnienie granicy, stwierdza te istnienie tego wszystkiego, co poza ni przeczuwa i czego chce broni. Dowodzi z uporem, e jest w nim co, co warte jest trudu, eby..., i da, by mie to na uwadze. W pewien sposb przeciwstawia uciskajcemu go porzdkowi prawo do niepodlegania mu, jeli przekroczy granic, na ktr moe przysta. Wraz z odrzuceniem przymusu jest w kadym buncie cakowita i natychmiastowa zgoda czowieka na cz jego samego. Wprowadza wic on milczco sd wartociujcy na tyle powany, e obstaje przy nim wrd niebezpieczestw. Dotychczas milcza, wydany rozpaczy, ktra sprawia, e zgadzamy si na swj los, nawet uwaajc go za niesprawiedliwy. Milcze to znaczy pozwoli wierzy, e nie osdzamy i nie pragniemy niczego, w pewnych za wypadkach to rzeczywicie niczego nie pragn. Rozpacz, tak samo jak absurd, osdza i pragnie wszystkiego w ogle, a nic w szczeglnoci. Milczenie wyraa j dobrze. Ale od chwili gdy rozpacz zaczyna mwi, nawet jeli jej sowem jest nie, znaczy to, e pragnie i osdza. Zbuntowany, w rozumieniu etymologicznym, dokonuje zwrotu.* Szed pod batem pana. Teraz nagle si odwrci. Przeciwstawia to, co lepsze, temu, co gorsze. Nie kada warto pociga za sob bunt, ale wszelki ruchu buntu milczco przyzywa jak warto. Czy chodzi tu jednak o warto? Z buntu rodzi si wiadomo, jakkolwiek mglista: nage i olniewajce spostrzeenie, e w czowieku jest co, z czym moe si utosami, choby na pewien czas. Dotychczas nie czu tej tosamoci naprawd. Niewolnik znosi kady przymus poprzedzajcy chwil buntu. Czsto nawet zgadza si bez szemrania na rozkazy budzce wikszy sprzeciw ni ten, ktry wywoa w nim odmow. Cho moe odrzuca je w sobie, by cierpliwy; skoro milcza, bardziej dba o swj bezporedni interes, ni wiadom by swego prawa. Z utrat cierpliwoci, z pojawieniem si niecierpliwoci, zaczyna si natomiast ruch mogcy obj to wszystko, co wpierw akceptowa. Ten ruch niemal zawsze dziaa wstecz. Niewolnik, ktry odrzuca upokarzajcy rozkaz przeoonego, odrzuca jednoczenie sam stan niewolnictwa. Ruch buntu niesie go dalej, ni mogaby to uczyni zwyka odmowa. Przekracza nawet granic, ktr wyznacza przeciwnikowi, i da teraz, by by z nim traktowany na rwni.
* Le revolte... fait volte-face (przyp. tum).

To, co wpierw byo nieuchwytnym oporem czowieka, staje si caym czowiekiem, ktry si z tym oporem utosamia i w nim si streszcza. T czstk siebie, ktrej poszanowania da, stawia nad wszystko inne i ogasza, e uwaa j za najwaniejsz, waniejsz nawet od ycia. Staje si ona dla

niego dobrem najwyszym. Wybrawszy wpierw kompromis, niewolnik rzuca si nagle (skoro tak jest...) we Wszystko albo Nic. wiadomo rodzi si wraz z buntem. Widzimy jednak, e jest to wiadomo obejmujca jakie wszystko; do niejasne jeszcze, i jakie nic, ktre oznajmia moliwo powicenia si czowieka temu wszystko, Zbuntowany chce by wszystkim, utosami si cakowicie z dobrem, ktrego wiadomo nagle powzi i ktrego uznania i uszanowania w swej osobie pragnie, albo niczym, to znaczy definitywnie ulec sile, ktra nad nim gruje. W skrajnym przypadku zgadza si na porak ostateczn, to znaczy na mier, skoro ma zosta pozbawiony tej jedynej konsekracji, ktr nazwie, na przykad, wolnoci. Raczej umrze, stojc, ni y na kolanach. Warto, wedug powanych autorw, wyobraa najczciej przejcie od faktu do prawa, od tego, co podane, do tego, co moe by przedmiotem podania (na og za porednictwem tego, co jest podane powszechnie). * Jak widzielimy, przejcie do prawa objawia si w buncie. Podobnie przejcie od trzeba, aby to si stao, do chc, aby to si stao. Ale bardziej moe jeszcze pojcie przejcia jednostki do dobra odtd powszechnego. Pojawienie si owego Wszystko albo Nic ukazuje, e bunt, wbrew rozpowszechnionej opinii i cho rodzi si z tego, co w czowieku najcilej indywidualne, podwaa samo pojcie jednostki. Skoro bowiem jednostka zgadza si na mier, a niekiedy te w buncie umiera, dowodzi tym samym, e powica si dla dobra, jej zdaniem wykraczajcego poza osobisty los. Jeli woli mier od negacji prawa, ktrego broni, znaczy to, e prawo stawia nad sob.
* Lalande, Vocabulaire philosophique (przyp. autora).

Dziaa wic w imi wartoci jeszcze niejasnej, lecz czuje przynajmniej, e jest ona wsplna wszystkim ludziom. Widzimy zatem, e afirmacja zawarta w kadym akcie buntu rozciga si na co, co przekracza jednostk w tej mierze, w jakiej wydobywa j z domniemanej samotnoci i przydaje jej racj dziaania. Ale naley zauway, e ta warto poprzedzajca kade dziaanie przeczy filozofiom czysto historycznym, wedle ktrych warto zostaje osignita (jeli zostaje osignita) u kresu dziaania. Analiza buntu prowadzi co najmniej do przypuszczenia, e istnieje natura ludzka wbrew postulatom myli wspczesnej i zgodnie z tym, co myleli Grecy. Dlaczego si buntowa, jeli w czowieku nie ma nic staego, co warto by chroni? Niewolnik powstaje w obronie wszystkich istnie jednoczenie, skoro osdza, e ten oto rozkaz neguje w nim co, co nie tylko naley do niego, ale jest mu wsplne z wszystkimi ludmi, nawet z tym, kto go zniewaa i uciska.* Dwa spostrzeenia wspomog to rozumowanie. Po pierwsze, ruch buntu nie jest w swej istocie ruchem egoistycznym. Moe mie determinacje egoistyczne. Ale czowiek buntuje si tak samo przeciw kamstwu, jak przeciw uciskowi. Ponadto, wychodzc od tych determinacji, zbuntowany w najgbszym swoim porywie nie osania niczego, poniewa wszystko stawia na jedn kart. Na pewno da szacunku dla siebie, ale w tej mierze, w jakiej utosamia si z pewn wsplnot naturaln. Zauwamy nastpnie, e bunt nie tylko i niekoniecznie rodzi si w uciskanym, ale moe zrodzi si rwnie na widok ucisku, ktrego ofiar jest kto inny. W takim wypadku nastpuje utosamianie si z inn jednostk. Trzeba zaznaczy, e nie chodzi tu o utosamienie psychologiczne, o wykrt, dziki ktremu jednostka odczuwaaby w wyobrani, e zniewaga skierowana jest do niej. Przeciwnie, zdarza si bowiem, e nie moemy znie zniewagi godzcej w innych, cho sami znielimy j bez buntu.
* Wsplnota ofiar i wsplnota czca ofiar z katem jest ta sama. Ale kat o tym nie wie (przyp. autora).

Dowodem samobjstwa protestacyjne terrorystw rosyjskich na katordze, gdy ich towarzyszy karano chost. Nie chodzi rwnie o poczucie wsplnoty interesw: za oburzajc moemy uzna niesprawiedliwo wyrzdzon ludziom, ktrych uwaamy za przeciwnikw. Jest tu tylko utosamienie losw i opowiedzenie si za czym. Jednostka sama w sobie nie jest wic t wartoci, ktrej zbuntowany chce broni. Trzeba co najmniej wszystkich ludzi, eby powstaa. W buncie czowiek przekracza siebiew innym, i z tego punktu widzenia solidarno ludzka jest metafizyczna. Tyle tylko, e na razie chodzi o t solidarno, ktra rodzi si w okowach. Mona ponadto okreli cilej pozytywn stron wartoci, jak zakada kady bunt, porwnujc go z cakowicie negatywnym pojciem urazy zdefiniowanym przez Schelera.* W istocie ruch buntu jest czym wicej ni tylko roszczeniem w najpeniejszym rozumieniu sowa. Scheler doskonale okrela uraz jako samozatrucie, zgubne wewntrzne wydzielanie nieustajcej bezsilnoci. Bunt na odwrt, otwiera czowieka, pomaga mu znale ujcie. Wyzwaa fale zastyge wpierw, wcieke teraz. Scheler sam akcentuje pasywno urazy, zwracajc uwag na miejsce, jakie zajmuje ona w psychologii kobiet ogarnitych dz i pragnieniem posiadania. U rde buntu ley natomiast zasada niewyczerpanej aktywnoci i energii. Scheler ma rwnie suszno mwic, e uraza jest mocno zabarwiona zawici. Ale zawi dotyczy tego, czego si nie ma, gdy zbuntowany broni tego, czym jest. Nie domaga si

tylko dobra, ktrego nie posiada lub ktrego zosta pozbawiony; chce, aby uznano to, co w nim jest i co on sam we wszystkich niemal wypadkach uzna za waniejsze od tego, czego mgby poda. Bunt nie jest realistyczny. Scheler powiada jeszcze, e uraza, zalenie od tego, czy wzbiera w duszy silnej czy sabej, staje si arywizmem lub gorycz. * LHomme de ressentiment (przyp. autora). Ale w obu wypadkach idzie o to, by sta si kim innym, ni si jest. Uraza zawsze kieruje si przeciwko nam samym. Zbuntowany, na odwrt, w swoim pierwszym odruchu sprzeciwia si naruszaniu tego, czym jest. Walczy o integralno swej istoty. Z pocztku nie chce podbija, lecz narzuci. Wydaje si wreszcie, e uraza delektuje si zawczasu cierpieniem, ktrego pragnaby dla tego, kto jest jej przedmiotem. Nietzsche i Scheler susznie widz pikn ilustracj takiego odczuwania w ustpie z Tertuliana, gdzie autor powiadania swoich czytelnikw, e w niebie dla bogosawionych rdem najwikszej szczliwoci bdzie widok cesarzy rzymskich poncych w ogniu piekielnym. Ta szczliwo jest rwnie udziaem zacnych ludzi, ktrzy asystuj przy wykonywaniu wyrokw mierci. Bunt natomiast w swojej zasadzie ogranicza si do odrzucenia upokorze, nie dajc ich dla kogo innego. Zgadza si nawet na cierpienie, pod warunkiem, e jego integralno bdzie uszanowana. Niepodobna wic zrozumie, dlaczego Scheler utosamia ducha buntu z uraz. Jego krytyka urazy w humanitaryzmie (ktry uwaa za niechrzecijask form mioci do ludzi) daaby si moe zastosowa do pewnych nieokrelonych postaci idealizmu humanitarnego albo do technik terroru. Ale jest niesuszna w odniesieniu do buntu czowieka przeciw jego kondycji, kiedy jednostka powstaje w obronie godnoci wsplnej wszystkim ludziom. Scheler chce dowie, e humanitaryzmowi towarzyszy nienawi do wiata. Kochamy ca ludzko, ebymy nie musieli kocha poszczeglnych ludzi. W pewnych wypadkach jest to suszne i mona lepiej zrozumie Schelera, kiedy si widzi, ze humanitaryzm reprezentuj dla niego Bentham i Rousseau. Uczucie czowieka dla czowieka nie musi si jednak zrodzi z arytmetycznego obliczenia interesw albo z ufnoci, teoretycznej zreszt, w natur ludzk. Utylitarystom i preceptorowi Emila mona przeciwstawi na przykad logik, ktrej wcieleniem jest Iwan Karamazow Dostojewskiego, idcy od protestu do buntu metafizycznego. Scheler wie o tymi tak streszcza t koncepcj: W wiecie jest zbyt mao mioci, by wolno j byo trwoni na co innego ni istota ludzka. Nawet gdyby to zdanie byo prawdziwe, jego zawrotna rozpacz nie moe zasugiwa na pogard. Zapomniano tu wszake o rozdarciu Karamazowa. Dramat Iwana polega wanie na tym, e zbyt wiele jest mioci bez przedmiotu. Poniewa ta mio nie znajduje zastosowania z chwil, gdy Bg zosta odrzucony, jej przedmiotem staje si czowiek w imi wielkodusznie pojtej wsplnoty. W ruchu buntu, jaki przedstawilimy dotychczas, nie wybiera si ideau abstrakcyjnego z ubstwa serca i dla jaowych roszcze. da si uznania w czowieku tego, co nie da si sprowadzi do idei: ludzkiego ciepa, ktre moe suy tylko temu, aby by. Czy znaczy, e bunt nigdy nie jest obciony uraz? Nie, i w wieku nienawici wiemy o tym dobrze. Ale powinnimy to pojcie ujmowa w jego rozumieniu najszerszym, jeli nie chcemy mu si sprzeniewierzy; wwczas bunt przerasta uraz pod kadym wzgldem. Kiedy w Wichrowych wzgrzach Heathcliff przedkada swoj mio nad Boga i da pieka, aby zczy si z ukochan, mwi przez niego nie tylko upokorzona modo, ale palce dowiadczenie caego ycia. Ten sam odruch kae powiedzie Mistrzowi Eckhartowi w zdumiewajcej chwili herezji, e woli pieko z Jezusem ni niebo bez niego. Jest to odruch mioci. Wbrew Schelerowi trzeba wic podkreli namitn afirmacj, ktra zawiera si w buncie i odrnia go od urazy. Na pozr negatywny, skoro nie tworzy niczego, jest gboko pozytywny, skoro odsania to w czowieku, co zawsze domaga si obrony. Na koniec jednak: czy bunt i warto, ktr on niesie, nie s relatywne? Wraz ze zmian epok i cywilizacji zmieniaj si powody, dla ktrych buntuje si czowiek. Jest rzecz oczywist, e hinduski parias, wojownik z imperium Inkw, czowiek pierwotny z Afryki rodkowej czy czonek pierwszych gmin chrzecijaskich mieli odmienne idee buntu. Mona by nawet ustali ze znacznym prawdopodobiestwem, e pojcie buntu nie ma sensu w wymienionych wypadkach. Jednake niewolnik grecki, chop paszczyniany, kondotier z czasw renesansu, mieszczanin paryski z epoki Regencji, inteligent rosyjski z lat dziewisetnych i wspczesny robotnik, cho mogliby si rni co do powodw buntu, zgodziliby si niewtpliwie na jego prawomocno. Inaczej mwic, problem buntu zdaje si nabiera sensu tylko w obrbie myli zachodniej. Mona by to wyrazi janiej, zauwaajc wraz z Schelerem, e duch buntu przejawia si z trudnoci w tych spoeczestwach, w ktrych nierwnoci s ogromne (kastowy ustrj hinduski) ub na odwrt, w tych, w ktrych rwno jest absolutna (pewne spoeczestwa pierwotne). Bunt jest moliwy jedynie w grupach spoecznych, w ktrych rwno teoretyczna osania wielkie nierwnoci faktyczne. Problem buntu ma wic sens tylko wewntrz naszych spoeczestw zachodnich. Mona by nawet twierdzi, e bunt pozostaje w relacji do

rozwoju indywidualizmu, jeli uwagi poprzednie nie przestrzegyby nas przed tak konkluzj. Jedyny wniosek oczywisty, jaki mona wywie z uwagi Schelera, sprowadza si do tego, e w naszych spoeczestwach dziki teorii wolnoci politycznej pojcie czowieka uroso w czowieku, a dziki praktykowaniu tej wolnoci odpowiednio uroso niezadowolenie. Wolno rzeczywista nie powikszya si proporcjonalnie do wiadomoci tej wolnoci. Z tej obserwacji mona wywnioskowa jedynie, e bunt jest udziaem czowieka poinformowanego i wiadomego swoich praw. Nic wszake nie pozwala nam powiedzie, e chodzi tylko o prawa jednostki. Przeciwnie, wskutek solidarnoci ju zasygnalizowanej wydaje si, e chodzi o coraz szersz wiadomo siebie, ktr zdobywa ludzko w cigu dziejw. Poddany w pastwie Inkw albo parias nie znaj problemu buntu, poniewa zosta on rozwizany dla nich przez tradycj i zanim jeszcze mogli go sobie postawi: odpowied jest w tym, co sakralne. Jeli w wiecie sakralnym nie znajdujemy problemu buntu, to dlatego, e w tym wiecie brak problematyki rzeczywistej, wszystkie bowiem odpowiedzi zostay dane razem. Metafizyk zastpi mit. Nie ma pyta, s tylko odwieczne odpowiedzi i komentarze, ktre mog by wwczas metafizyczne. Lecz zanim czowiek wkroczy do porzdku witoci i eby mg to uczyni, albo odkd porzuca ten porzdek i eby mg go porzuci, jest pytanie i bunt. Czowiekiem zbuntowanym jest czowiek usytuowany przed tym lub po tym, co sakralne, i domagajcy si porzdku ludzkiego, w ktrym wszystkie odpowiedzi bd ludzkie, to znaczy rozsdnie sformuowane. Odtd kade pytanie, kade sowo jest buntem, gdy w wiecie witoci kade sowo jest aktem aski. Mona by wykaza w ten sposb, e dla umysu ludzkiego tylko dwa wiaty s moliwe: wiat tego, co sakralne (albo mwic jzykiem chrzecijaskim, wiat aski) oraz wiat buntu*. Zniknicie jednego rwna si pojawieniu drugiego, cho to pojawienie si moe przybiera formy najbardziej zaskakujce. Znowu odnajdujemy tutaj Wszystko i Nic. Aktualno problemu polega jedynie na tym, e dzi cae spoeczestwa nabray dystansu wobec witoci. yjemy w zdesakralizowanej historii. Bez wtpienia czowiek nie streszcza si w buncie. Ale historia dzisiejsza, ktra wszystko czyni spornym, kae nam powiedzie, e bunt jest jedn z zasadniczych miar czowieka. Jest on nasz realnoci historyczn. Jeli nie chcemy od realnoci ucieka, musimy w buncie odnale nasze wartoci. Czy z dala od tego, co sakralne, i z dala od wartoci absolutnych sakralnoci mona odnale regu postpowania? Oto pytanie, jakie stawia bunt. Stwierdzilimy ju, e niejasna warto rodzi si na granicy, gdzie powstaje bunt. Musimy teraz postawi sobie pytanie, czy t warto mona odnale we wspczesnych formach zbuntowanej myli i czynu; a jeli tak, okreli jej tre.
* Bunt metafizyczny jest oczywicie u pocztkw chrystianizmu, ale zmartwychwstanie Chrystusa, zapowied ponownego przyjcia oraz Krlestwo Boe, interpretowane jako obietnica ycia wiecznego, s odpowiedziami, ktre czyni bunt zbdnym (przyp. autora).

Ale zanim pjdziemy dalej, zauwamy, e fundamentem tej wartoci jest sam bunt. Solidarno ludzi wspiera si na ruchu buntu, bunt za z kolei znajduje swoje usprawiedliwienie tylko w tym wspuczestnictwie. Wolno nam tedy powiedzie, e kady bunt pozwala sobie na negacj albo zniszczenie solidarnoci, traci tym samym miano buntu i graniczy z zabjcz akceptacj. Podobnie owa solidarno poza sfer sakralnoci realizuje si tylko na poziomie buntu. Oto prawdziwy dramat myli zbuntowanej. Aby istnie, czowiek musi si buntowa, ale czynic to, powinien uszanowa granic, ktr bunt odkrywa w sobie i gdzie ludzie, czc si, zaczynaj istnie. Myl zbuntowana nie moe zatem obej si bez pamici: jest ona cigym napiciem. ledzc j w jej dzieach i czynach powiemy za kadym razem, czy pozostaa wierna swej szlachetnoci pierwotnej, czy te wskutek znuenia albo szalestwa zapomniaa o niej upojona tyrani czy oszoomiona niewol. Na razie oto pierwszy krok, do jakiego duch buntu skania myl z pocztku przeniknit absurdem i pozorn jaowoci wiata. W dowiadczeniu absurdu cierpienie jest indywidualne. W buncie nabiera wiadomoci, e jest kolektywne, e jest przygod wszystkich. Pierwszym krokiem umysu ogarnitego poczuciem obcoci jest wic uznanie, e dzieli t osobowo ze wszystkimi ludmi i e rzeczywisto ludzka w swej caoci cierpi wskutek dystansu czowieka do siebie samego i do wiata. Cierpienie, ktrego doznawa jeden czowiek, staje si plag zbiorow. W naszym dowiadczeniu codziennym bunt odgrywa t sam rol co cogito w porzdku myli: jest pierwsz oczywistoci. Ale ta oczywisto wydobywa jednostk z jej samotnoci. Jest wsplnot, ktra opiera warto naczeln na wszystkich ludziach. Buntuj si, wic jestemy. CZ DRUGA

BUNT METAFIZYCZNY

Bunt metafizyczny jest ruchem, w ktrym czowiek powstaje przeciwko swemu losowi i caemu wiatu. Jest on metafizyczny, poniewa zaprzecza celom czowieka i wiata. Niewolnik protestuje przeciw kondycji narzuconej mu przez stan niewolnictwa; buntownik metafizyczny przeciw swojej kondycji jako czowieka. Zbuntowany niewolnik twierdzi, e jest w nim co, co nie zgadza si na sposb, w jaki pan go traktuje; buntownik metafizyczny owiadcza, e wiat go zawid. W obu przypadkach nie chodzi tylko o prost negacj. W obu bowiem znajdujemy sd wartociujcy, w imi ktrego zbuntowany odmawia zgody na swj los. Zwrmy uwag, e niewolnik, ktry powsta przeciw panu, nie neguje go jako istoty ludzkiej. Neguje go jako pana. Orzeka, e pan nie ma prawa negowa jego, niewolnika, jako dania. Pan zostaje zdegradowany w tej mierze, w jakiej nie odpowiada na danie, ktre lekceway. Jeli ludzie nie mog odwoa si do wsplnej wartoci, uznanej przez wszystkich w kadym, czowiek jest niezrozumiay dla czowieka. Zbuntowany domaga si, aby ta warto bya jasno uznana w nim samym, poniewa podejrzewa albo wie, e bez takiej zasady bezad i zbrodnia rzdziyby wiatem. Bunt przejawia si w nim jako danie jasnoci i jednoci. Najbardziej elementarny bunt wyraa paradoksalne denie do porzdku. Ten opis sowo w sowo odpowiada buntowi metafizycznemu. Buntownik metafizyczny powstaje, by domaga si dla rozbitego wiata jednoci. Przeciwstawia zasad sprawiedliwoci, ktra jest w nim samym, zasadzie niesprawiedliwoci dziaajcej w wiecie. Zrazu chce tylko rozwiza t sprzeczno, wprowadzi, jeli moe, jednolite panowanie sprawiedliwoci lub niesprawiedliwoci, jeli znajdzie si w sytuacji kracowej. Na razie odsania sprzeczno. Protestujc przeciw kondycji ludzkiej, przeciw temu, co w niej nie dokoczone przez mier i rozbite przez zo, bunt metafizyczny jest uzasadnionym daniem szczliwej jednoci wbrew cierpieniom ycia i mierci. Jeli powszechna kara mierci okrela los ludzi, bunt w pewnym sensie stanowi jej odpowiednio. Zbuntowany, nie zgadzajc si na swj los miertelny, jednoczenie nie uznaje potgi, ktra narzucia mu ten los. Buntownik metafizyczny nie jest wic na pewno ateist, jak mona by myle, lecz si rzeczy jest blunierc. Tyle tylko, e z pocztku bluni w imi porzdku, widzc w Bogu ojca mierci i najwysze zgorszenie. Powrmy do zbuntowanego niewolnika, by wyjani ten punkt. Niewolnik swoim protestem utwierdza istnienie pana, przeciw ktremu powstawa. Ale wykazywa zarazem, e wadza pana zaley od niego, i utwierdza wasn: nieustannego podawania w wtpliwo potgi, ktra growaa nad nim dotychczas. Pod tym wzgldem pan i niewolnik s ze sob sprzeni: czasowe panowanie pierwszego jest rwnie wzgldne jak ulego drugiego. Obie siy potwierdzaj si nawzajem w chwili buntu, a zetkn si w walce, obalajcej na pewien czas jedn z nich. Podobnie, jeli buntownik metafizyczny powstaje przeciw potdze, ktrej istnienie jednoczenie potwierdza, nie kwestionuje tego istnienia do chwili, kiedy mu zaprzeczy. Wciga wic t wysz istot w upokorzenie, ktrego sam dowiadcza, skoro jej daremna wadza tyle samo jest warta co nasz daremny los. Podporzdkowuje j naszej sile odmowy, kae jej z kolei ugi si przed tym, co w czowieku nieugite, wcza si do naszej absurdalnej egzystencji, wydziera j wreszcie z wiecznoci, by wprowadzi do historii, z dala od owej staoci niewzruszonej, ktr mogaby znale tylko w jednomylnej zgodzie ludzi. Bunt stwierdza w ten sposb, e na jego poziomie wszelki byt wyszy jest co najmniej sprzeczny. Historii buntu metafizycznego nie naley wic miesza z histori ateizmu. Pod pewnym wzgldem wie si ona nawet ze wspczesnym poczuciem religijnym. Buntownik bardziej wyzywa, ni przeczy. Pocztkowo przynajmniej nie przekrela Boga, rozmawia z nim tylko jak rwny z rwnym. Ale nie chodzi tu o kurtuazyjny dialog. Chodzi o polemik, ktr oywia pragnienie zwycistwa. Niewolnik zaczyna od dania sprawiedliwoci i koczy na daniu krlestwa. Musi z kolei by panem. Bunt przeciw losowi staje si ogromn wypraw przeciwko niebu, aby sprowadzi stamtd uwizionego wadc; najpierw ogosi si jego upadek, potem wyrok mierci. Bunt ludzki koczy si rewolucj metafizyczn. Przechodzi ona od zudzenia do dziaania, od dandysa do rewolucjonisty. Gdy tron Boga zostanie obalony, buntownik uzna, e sprawiedliwo, porzdek i jedno, ktrych szuka na prno we wasnym losie, musi stworzy sam, aby w ten sposb usprawiedliwi upadek boski. Wwczas rozpocznie si rozpaczliwy wysiek, eby zbudowa krlestwo ludzi, nawet za cen zbrodni, jeli to konieczne. Nie obejdzie si bez straszliwych konsekwencji, z ktrych kilka zaledwie znamy. Te konsekwencje jednak nie zale od samego buntu, a przynajmniej nie wychodz na jaw, dopki zbuntowany nie zapomni o swoich pocztkach i, zmczony nieustpliwym napiciem pomidzy tak i nie, w kocu zaprzeczy wszystkiemu albo ulegnie cakowicie. Bunt metafizyczny w swym pierwszym odruchu ukazuje nam t sam tre pozytywn co bunt niewolnika. Naszym zadaniem bdzie zbada, czym ta tre buntu staje si w dzieach, ktre si na powouj, i okreli, dokd wiedzie wierno albo niewierno buntownika jego wasnym pocztkom.

SYNOWIE KAINA Bunt metafizyczny we waciwym rozumieniu sowa pojawia si w historii idei w sposb spjny dopiero z kocem XVIII wieku. W huku obalanych murw zaczynaj si wtedy nowe czasy. Odtd konsekwencje buntu nastpuj nieprzerwanie i bez przesady mona powiedzie, e uksztatoway nasz epok. Czy znaczy to, e bunt metafizyczny nie mia sensu przedtem? Jego wzory s wszake bardzo odlege, skoro nasz czas chtnie nazywa siebie prometejskim. Ale czy jest nim w istocie? Pierwsze teogonie ukazuj nam Prometeusza przykutego do kolumny na skraju wiata, wiecznego mczennika pozbawionego na zawsze przebaczenia, o ktre nie chce prosi. Ajschylos przydaje jeszcze wielkoci bohaterowi: obdarza go jasnoci widzenia (... wszystko, co si stanie, wiem naprzd i takiego nie bdzie cierpienia, ktre by niespodzianie przyszo)*, kae mu gosi nienawi do wszystkich bogw i, ciskajc go w wielkie burz zwenione klsk i nieszcz morze, wydaje na koniec byskawicom i gromom: O, na m krzywd wejrzyjcie okrutn!. Nie mona wic powiedzie, e Staroytni nie znali buntu metafizycznego. Na dugo zanim pojawi si Szatan, stworzyli bolesny i szlachetny wizerunek Buntownika i ofiarowali nam najwikszy mit inteligencji zbuntowanej.
* Cytaty z Prometeusza w okowach w przekadzie Stefana Srebrnego, Ajschylos, Tragedie, 1954 (przyp. tum.).

Niewyczerpany geniusz grecki, ktry mitom akceptacji i skromnoci dawa miejsce tak poczesne, stworzy przecie swj model buntu. Bez wtpienia pewne cechy prometejskie odywaj na nowo w naszej zbuntowanej historii: walka ze mierci (Jam rzesze miertelne wybawi od zagady, od Hadowych mrokw), mesjanizm (Nadziej lep zaszczepiem w sercach czowieczych), filantropia (Wrg Zeusowy... bo nazbyt czowieczy rd umiowa). Ale nie mona zapomina, e Prometeusz Ognionoca, ostatnie sowo tragedii Ajschylosa, zapowiada panowanie buntownika, ktremu przebaczono. Grecy niczego nie doprowadzali do ostatecznoci. W swoich najwikszych zuchwalstwach wierni byli uwielbianemu poczuciu miary. Ich buntownik nie powstaje przeciw caemu wiatu, ale przeciw Zeusowi, jednemu z bogw, ktrego dni s odmierzone. Prometeusz sam jest pbogiem. Chodzi o pewien porachunek, o spr o dobro, nie o walk uniwersaln pomidzy dobrem a zem. Dzieje si tak dlatego, e jeli Staroytni wierzyli w przeznaczenie, to przede wszystkim wierzyli w natur, w ktrej uczestniczyli. Buntowa si przeciw naturze to tyle, co buntowa si przeciw samemu sobie. Wali gow w mur. Jedynym buntem spjnym jest wwczas samobjstwo. Przeznaczenie greckie jest lep potg, ktrej podlega si tak samo, jak siom naturalnym. Chosta morze, szalestwo barbarzycy, jest dla Greka ostatecznym przekroczeniem miary. Grek ukazuje to przekroczenie, skoro ono istnieje, ale wyznacza mu miejsce, a tym samym je ogranicza. Wyzwanie Achillesa po mierci Patroklesa, zorzeczenia bohaterw tragicznych przeklinajcych los nie pocigaj za sob totalnego potpienia. Edyp wie, e nie jest niewinny. Jest winien wbrew sobie, stanowi take cz losu. Skary si, ale nie wypowiada sw nieodwracalnych. Nawet Antygona buntuje si w imi tradycji, aeby jej bracia znaleli odpoczynek w grobie i obyczaje zostay uszanowane. W jej przypadku chodzi w pewnym sensie o bunt reakcyjny. W tle najbardziej rozpaczliwego piewu myli greckiej, tej myli o dwch twarzach, kryje si niemal zawsze przeciw-piew, wieczne sowo Edypa, ktry lepy i nieszczliwy uzna wszystko za dobre. Tak rwnoway si z nie. Nawet kiedy Platon w postaci Kaliklesa daje prefiguracj wulgarnego nietzscheanisty i kiedy Kalikles powiada: Ale jeli si trafi m z odpowiedni natur.., wyrwie si i podepce nasze formuki i kuglarskie sztuczki, i agodne uroki witych sw, i prawa przeciwne naturze wszystkie; powstanie i ukae si jako pan nasz, on, niewolnik; wtedy rozbynie sprawiedliwo natury*, nawet wwczas, kiedy odrzuca prawo, mwi sowo: natura. Bunt metafizyczny zakada bowiem uproszczone widzenie wiata, ktrego nie mogli mie Grecy. Dla Grekw ludzie nie znajdowali si po jednej stronie a bogowie po drugiej: od pierwszych do drugich prowadziy stopnie. Idea niewinnoci przeciwstawionej winie, wizja historii streszczajcej si cakowicie w walce dobra i za bya im obca. W ich wiecie wicej jest bdw ni zbrodni, jedyna bowiem zbrodnia ostateczna to przekroczenie miary. (W wiecie cakowicie historycznym, ktry nam zagraa, nie ma ju bdw, s tylko zbrodnie, a pierwsz z nich jest umiar). Std szczeglne pomieszanie okruciestwa i pobaliwoci w micie greckim. Grecy nigdy nie zamykali myli w warownym obozie i pod tym wzgldem jestemy za nimi w tyle. Buntu niepodobna sobie wyobrazi inaczej ni przeciw komu. Tylko pojcie boga jako osoby, twrcy, a wic kogo odpowiedzialnego za

wszystko, nadaje sens protestowi ludzkiemu. Mona wic powiedzie bez paradoksu, e historia buntu w wiecie zachodnim jest nieodczna od historii chrzecijastwa. I trzeba czeka na ostatnie chwile myli antycznej, eby bunt mg odnale swj jzyk u filozofw okresu przejciowego, przede wszystkim i najgbiej u Epikura i Lukrecjusza.
* Platon, Gorgiasz, przekad Wadysawa Witwickiego, 1958 (przyp. tum.).

W straszliwym smutku Epikura pobrzmiewa ju nowy ton. Ten smutek rodzi si z lku przed mierci, ktry nieobcy jest umysowi greckiemu. Ale patos tego lku to element nowy: Mona zabezpieczy si przeciwko wszystkiemu; ale wobec mierci jestemy jak mieszkacy rozbrojonej twierdzy. Lukrecjusz za precyzuje: Substancja tego ogromnego wiata wydana jest mierci i zniszczeniu. Dlaczego wic odkada rado na pniej? Czekajc, zuywamy ycie, a umrzemy wszyscy w cierpieniu, mwi Epikur. Trzeba wic uywa rozkoszy. Lecz jake dziwna to rozkosz! Polega na umocnieniu murw twierdzy, na zapewnieniu sobie chleba i wody w milczcym cieniu. Skoro mier nam zagraa, trzeba dowie, e mier jest niczym. Jak Epiktet i Marek Aureliusz, Epikur odmawia mierci bytu. mier jest dla nas niczym, albowiem to, co rozwizane, pozbawione jest czucia, a co nie czuje, jest dla nas niczym. Czy to nico? Nie, bo wszystko na tym wiecie jest materi i umrze znaczy tylko powrci do elementu. Istota to kamie. Szczeglna rozkosz, o ktrej mwi Epikur, polega przede wszystkim na nieobecnoci blu; to szczcie kamieni. Aby wymkn si przeznaczeniu we wspaniaym porywie, ktry odnajdziemy u naszych wielkich klasykw, Epikur zabija wraliwo; przede wszystkim za pierwszy krzyk wraliwoci, ktrym jest nadzieja. Nie mona inaczej rozumie tego, co filozof grecki mwi o bogach. Cae nieszczcie ludzi pynie z nadziei, ktra wydziera ich z ciszy twierdzy i rzuca na mury. w oczekiwaniu zbawienia. Te bezsensowne odruchy otwieraj tylko rany troskliwie zabandaowane. Dlatego Epikur nie neguje bogw, ale ich oddala, w taki jednak sposb, e jedynym wyjciem dla duszy jest zamkn si na nowo w murach. Istota szczliwa i niemiertelna nie zabiega o nic i do zabiegw nie nakania nikogo. Lukrecjusz za dodaje: Bogowie z samej swojej natury ciesz si niemiertelnoci w najgbszym spokoju, obcym sprawom naszym, od ktrych s cakowicie oderwani. Zapomnijmy wic o bogach, nie mylmy o nich nigdy, a ni twoje myli w dzie, ni sny nocne nie przynios ci niepokoju. Odnajdziemy pniej ten wieczny temat buntu, ale przeksztacony w sposb istotny. Bg nie dajcy ani nagrody, ani kary, bg guchy, jest jedynym religijnym wyobraeniem zbuntowanych. Ale gdy Vigny przeklina milczenie boskie, Epikur orzeka, e skoro naley umrze, milczenie lepiej przygotowuje czowieka do tego losu ni sowa boga. Wielkim i nieustajcym wysikiem tego niepospolitego umysu jest wznie mury wok czowieka, umocni twierdz i zaguszy niepokonany krzyk ludzkiej nadziei. Gdy w manewr strategiczny zostanie dokonany, wwczas, dopiero wwczas, Epikur, niczym bg pord ludzi, ogosi zwycistwo piewem, ktry wyranie okrela obronny charakter jego buntu: Udaremniem twoje zasadzki, o osie, odciem ci wszystkie prowadzce do mnie drogi. Nie damy si zwyciy ani tobie, ani adnej zej sile. A kiedy nadejdzie nieunikniona godzina, nasza pogarda dla tych; co na prno czepiaj si ycia, wybuchnie w tym oto piknym piewie: O, jak ylimy godnie. Lukrecjusz, jedyny w swojej epoce, doprowadzi znacznie dalej t logik i otworzy j na roszczenia nowoczesne. W gruncie rzeczy nie dodaje nic do Epikura. On take odrzuca wszelk zasad eksplikacji niesprawdzaln dla zmysw. Atom jest tylko schronieniem, gdzie istota, sprowadzona do elementw pierwszych, znajdzie w mierci niemiertelnej rodzaj niemiertelnoci guchej i lepej, ktra dla Lukrecjusza, jak i dla Epikura, wyobraa jedyne moliwe szczcie. Musi jednak przyj, e atomy nie cz si same w cao, a nie chcc uzna wyszego prawa i negujc przeznaczenie, wprowadza ruch przypadkowy, klinamen, ktry sprawia, e atomy stykaj si i sczepiaj ze sob. Zwrmy uwag, e pojawia si tu ju wielki problem nowoczesny, kiedy to inteligencja odkrywa, e uwolni czowieka od przeznaczenia znaczy wyda go przypadkowi; dlatego usiuje przywrci mu los, tym razem historyczny. Lukrecjusz nie dochodzi do tego. Jego nienawici do losu i mierci wystarcza ta ziemia pijana, gdzie atomy tworz byty przypadkiem i gdzie przypadkiem byty rozsypuj si w atomy. Ale sownik Lukrecjusza wiadczy o nowej wraliwoci. Warowna twierdza staje si oszacowanym obozem. Moenta rnundi, way wiata, s jednym z kluczowych okrele w retoryce Lukrecjusza. Oczywicie, wielkim zadaniem w tym obozie jest zaguszy nadziej. Ale metodyczne wyrzeczenie Epikura przeksztaca si w ascez, ktr koronuj niekiedy zorzeczenia. Pobonoci dla Lukrecjusza jest niewtpliwie moc ogarniania wszystkiego niezmconym umysem. Ale tym umysem wstrzsa niesprawiedliwo wyrzdzona czowiekowi. Pod presj oburzenia nowe pojcia zbrodni, niewinnoci, winy i kary biegn przez wielki poemat o naturze rzeczy. Mwi si tu o pierwszej zbrodni religii, o Ifigenii i jej zamordowanej niewinnoci; o bstwie takie majcym cechy, e czsto bierze stron winowajcw i niezasuon kar pozbawia ycia niewinnych. Jeli Lukrecjusz szydzi ze strachu przed kar na tamtym wiecie, to nie jest to odruch buntu obronnego, ale rozumowanie atakujce: dlaczego zo miaoby zosta ukarane, skoro widzimy ju teraz, e dla dobra

nie ma nagrody? W epopei Lukrecjusza sam Epikur stanie si wspaniaym buntownikiem, jakim zgoa nie by: Gdy przed oczami ludzi ycie, z wolnoci wyzute, Leao w boto wdeptane cikim religii butem, Ktra nad ziemi ciemn i ponad niebo niewidne Razia strachem miertelnych toczc swj eb ohydny, Pierwszy Epikur, Greczyn, trwog nie splami twarzy, Podnis zuchwale oczy, do walki stan si way. ...Teraz, zdeptana religio, komu zwycistwo ogosisz, Gdy nas zwycistwa duma pod samo niebo wynosi.*
*Lukrecjusz, O naturze wszechrzeczy, przekad Edwarda Szymaskiego, 1957 (przyp. tum.).

Wida tu rnic pomidzy tym nowym blunierstwem a zorzeczeniem antycznym. Bohaterowie greccy pragnli sta si bogami ju istniejcymi. Chodzio o wzniesienie si na wyszy stopie. Czowiek Lukrecjusza, na odwrt, uczestniczy w rewolucji. Negujc niegodnych i zbrodniczych bogw, sam zajmuje ich miejsce. Opuszcza warowny obz i rozpoczyna pierwsze ataki na bstwo w imi cierpienia ludzkiego. W wiecie antycznym zabjstwo jest niewytumaczalne i nie mona go odpokutowa. Ju u Lukrecjusza mord dokonany przez czowieka jest tylko odpowiedzi na mord dokonany przez boga. Nie przypadkiem poemat Lukrecjusza koczy si niebywaym obrazem: stosy trupw wypeniajcych sanktuaria boskie to oskaryciele dumy. Ten nowy jzyk jest niezrozumiay bez pojcia boga jako osoby, ktre zaczyna si ksztatowa powoli w odczuciu wspczesnych Epikurowi i Lukrecjuszowi. Od tego boga bunt moe da osobistych rachunkw. Skoro on panuje, bunt ze stanowczoci nieubagan ogasza nie ostateczne. W osobie Kaina pierwszy bunt zbiega si z pierwsz zbrodni: bunt wspczesny bardziej te jest dzieem jego synw ni uczniw Prometeusza. W tym sensie energi zbuntowan uruchamia przede wszystkim Bg Starego Testamentu. I, w kierunku odwrotnym: trzeba podda si Bogu Abrahama, Izaaka i Jakuba, kiedy, jak Pascal, zakoczyo si karier inteligencji zbuntowanej. Dusza najbardziej wtpica szuka najsurowszego jansenizmu. Z tego punktu widzenia Nowy Testament moe by uwaany za prb odpowiedzi zawczasu wszystkim Kainom wiata, poniewa przydaje agodnoci postaci Boga i ustanawia ordownika midzy nim a ludmi. Chrystus przyszed, aby rozwiza dwa problemy zasadnicze, ktre s wanie problemami zbuntowanych: za i mierci. Jego rozwizanie polegao przede wszystkim na tym, e dowiadczy obu. Bg-czowiek cierpi take, i cierpi bez skargi. Nie mona obarczy go win za zo i mier, skoro jest rozdarty i umiera. Noc na Golgocie dlatego ma tak wielkie znaczenie w historii ludzi, e w jej ciemnociach istota boska, jawnie porzucajc tradycyjne przywileje, przeya a do koca lk mierci z rozpacz wcznie. W ten sposb mona wytumaczy Lema sabachthani i straszliwe zwtpienie Chrystusa w chwili agonii. Agonia byaby lekka, gdyby podtrzymywaa j wieczna nadzieja. Aby Bg sta si czowiekiem, musi zazna rozpaczy. Gnostycyzm, ktry jest owocem greckochrzecijaskiej wsppracy, przez dwa wieki, w odpowiedzi na myl judaistyczn, usiowa podkrela ten moment. Znana jest ilo ordownikw wyobraonych przez Walentyniana na przykad. Lecz eony w tym kiermaszu metafizycznym odgrywaj tak rol, jak prawdy poredniczce w hellenizmie. Maj zmniejszy absurdalno sam na sam ndznego czowieka z nieubaganym bogiem. W szczeglnoci rol t spenia drugi, okrutny i bezlitosny bg Marcjona. w demiurg stworzy wiat skoczony i mier. Powinnimy go nienawidzi, a jednoczenie zaprzecza jego kreacji ascezy, a j zniszczymy dziki abstynencji seksualnej. Jest to wic asceza pyszna i buntownicza. Marcjon wszake kieruje bunt przeciw bogu niszemu, eby tym bardziej pomnoy chwa boga wyszego. Gnoza przez swj rodowd grecki jest pojednawcza i zmierza do usunicia judaistycznego dziedzictwa z chrystianizmu. Zawczasu te chce ustrzec si przed augustianizmem o tyle, o ile ten ostatni dostarcza argumentw wszelkiemu buntowi. Wedug Bazylidesa, na przykad, mczennicy grzeszyli, skoro cierpieli, i grzeszy nawet sam Chrystus. Szczeglna idea, ktra usiuje jednak odj niesprawiedliwo cierpieniu. Na miejsce wszechpotnej i arbitralnej aski gnostycy chcieli wprowadzi greckie pojcie inicjacji, ktre pozostawia czowiekowi wszystkie szanse. Ogromna ilo sekt gnostyckich drugiej generacji wyraa w wieloraki i zacieky wysiek myli greckiej, aby wiat chrzecijaski uczyni bardziej dostpnym i odebra racje buntowi, ktry hellenizm uwaa za najgorsze zo. Ale Koci potpi ten wysiek, a potpiajc pomnoy liczb zbuntowanych. Mona powiedzie, e w miar jak rd Kaina triumfowa coraz bardziej z biegiem wiekw, Bg Starego Testamentu zaznawa niespodziewanych sukcesw. Bluniercy w sposb paradoksalny

oywiaj zazdrosnego Boga, ktrego chrystianizm chcia wygna ze sceny historii. Jednym z ich zuchwalstw najgbszych byo zaanektowanie samego Chrystusa, ktrego dzieje urywano w momencie ukrzyowania i gorzkiego krzyku poprzedzajcego agoni. Tak przetrwa nieubagany bg nienawici, w rozumieniu zbuntowanych stosowniejszy dla tego wiata. A do Dostojewskiego i Nietzschego bunt godzi w bstwo okrutne i kapryne, ktre bez uzasadnionych powodw woli ofiar Abla od ofiary Kaina i prowokuje w ten sposb pierwszy mord. Dostojewski w wyobrani, Nietzsche realnie poszerz niezmiernie zakres myli zbuntowanej i zadaj rachunkw nawet od Boga mioci. Nietzsche bdzie uwaa, e Bg umar w duszach jego wspczesnych. Jak jego poprzednik, Stirner, zaatakuje wwczas zudzenie, jakoby Bg, pod postaci moralnoci, mia zaj trwae miejsce w duchowych wyobraeniach epoki. Ale a do nich myl libertyska, na przykad, poprzestawaa na negowaniu dziejw Chrystusa (tej paskiej powieci, wedug Sadea) i podtrzymywaa tradycj straszliwego Boga, nawet mu przeczc. Lecz jak dugo Zachd by chrzecijaski, rol poredniczek midzy niebem a ziemi speniay Ewangelie. Odpowiedzi na kady samotny krzyk buntu byo najwiksze z cierpie. Skoro Chrystus je znis, i to dobrowolnie, adne cierpienie nie moe by niesprawiedliwe, kady bl jest konieczny. W pewnym sensie gorzk intuicj chrystianizmu i jego uzasadniony pesymizm, jeli idzie o serce ludzkie, uprawnia fakt, e dotyczca wszystkich niesprawiedliwo tak samo zadowala czowieka, jak totalna sprawiedliwo. Tylko ofiara niewinnego moga wic by wytumaczeniem dugo i powszechnie torturowanej niewinnoci. Tylko rozpaczliwe cierpienie Boga mogo uly agonii czowieka. Jeli wszystko bez wyjtku, od nieba po ziemi, jest wydane cierpieniu, osobliwe szczcie staje si moliwe. Ale od chwili, kiedy chrystianizm po okresie zwyciskim zosta poddany krytyce rozumu, dokadnie w miar tego, jak negowano bosko Chrystusa, bl znowu sta si udziaem ludzi. Porzucony Jezus to jeszcze niewinny, ktrego przedstawiciele Abrahamowego Boga umczyli przykadnie. Przepa dzielca pana od niewolnikw otwiera si na nowo i bunt wci krzyczy przed zastygym obliczem zazdrosnego bstwa. Myliciele i artyci libertyscy przygotowali ten nowy podzia, atakujc z konieczn ostronoci moralno i bosko Chrystusa. Callot ukazuje trafnie ten wiat nawiedzonych ebrakw, ktrych szyderstwa, wpierw utajone, uderz w niebo, gdy zjawi si Don Juan Moliera. Przez dwa wieki, ktre przygotowuj rewolucyjne i witokradcze wstrzsy koca XVIII stulecia, cay wysiek myli libertyskiej bdzie zmierza do ukazania niewinnoci albo gupoty Chrystusa, by mc go wczy do godnego szacunku lub drwiny wiata ludzi. W ten sposb zostanie uprztnity teren przed wielkim atakiem na wrogie niebo.

NEGACJA ABSOLUTNA Historycznie pierwsza spjna ofensywa, ktra w jednej ogromnej machinie wojennej gromadzi argumenty myli libertyskiej a po ksidza Meslier i Woltera, jest dzieem Sadea. Oczywiste wic, e jego negacja jest najbardziej skrajna. Z buntu Sadea wyprowadza jedynie nie absolutne. Bo te dwadziecia siedem lat wizienia nie ksztatuje umysowoci pojednawczej. Tak dugie zamknicie rodzi lokaja albo oprawc, a czasem obu w jednym czowieku. Jeli dusza jest do silna, eby zbudowa w wizieniu moralno, ktra by nie bya moralnoci poddastwa, bdzie to najczciej moralno panowania. Kada etyka samotnoci zakada wadz. Pod tym wzgldem Sade jest przykadny: traktowany okrutnie przez spoeczestwo, odpowiada mu tym samym. Pisarz to drugorzdny, mimo kilku udatnych fragmentw i nieumiarkowanych pochwa naszych wspczesnych. Podziwiany jest dzi z tak wielk naiwnoci dla przyczyn nie majcych nic wsplnego z literatur. Powiada si, e jest filozofem w okowach i pierwszym teoretykiem absolutnego buntu. Mg nim by rzeczywicie. W wizieniu marzenia nie znaj granic, rzeczywisto niczemu nie jest wdzidem. Umys w okowach traci tyle na przenikliwoci, ile zyskuje na furii. Sade zna jedn tylko logik: logik uczu. Nie zbudowa filozofii, ciga tylko potworny sen przeladowanego. Ale ten sen jest proroczy. Zapieke danie wolnoci doprowadzio Sadea do krlestwa niewoli; bezmierne pragnienie wzbronionego mu ycia znalazo zaspokojenie w coraz bardziej szaleczym marzeniu o zniszczeniu uniwersalnym. W tym przynajmniej Sade jest naszym wspczesnym. Zobaczmy, jakie s jego kolejne negacje.

LITERAT Czy Sade jest ateist? Mwi to sam i wierzymy mu, kiedy jeszcze przed uwizieniem pisze Dialog pomidzy ksidzem i umierajcym; potem, wobec jego witokradczej furii, zaczynamy si waha. Jedna z jego najokrutniejszych postaci, Saint-Fond, bynajmniej nie neguje Boga. Poprzestaje na rozwiniciu gnostyckiej teorii o zym demiurgu i wyciga z tego odpowiednie wnioski. Powiada si, e Saint-Fond nie jest Sadeem. Na pewno. Posta nigdy nie jest autorem, ktry j stworzy. Jednake pisarz moe by wszystkimi postaciami rwnoczenie. Ot wszyscy ateici Sadea przyjmuj jako zasad nieistnienie Boga z tej prostej przyczyny, e istnienie Boga zakadaoby jego obojtno, zo i okruciestwo. Najwiksze dzieo Sadea koczy si dowodem boskiej gupoty i nienawici. Niewinna Justyna biegnie podczas burzy, a zbrodniczy Noirceuil przysiga, e si nawrci, jeli oszczdzi j piorun niebios. Piorun przeszywa Justyn, Noirceuil triumfuje, zbrodnia czowieka nadal bdzie odpowiedzi na zbrodni Boga.* Jest to wic zakad libertyski, replika na zakad pascalowski. Sade zatem wyobraa sobie Boga jako istot zbrodnicz, ktra miady czowieka i neguje go. e zabjstwo jest atrybutem boskim, wynika to zdaniem Sadea wyranie z historii religii. Dlaczego wic czowiek miaby by cnotliwy? Pierwszym odruchem winia jest wybr konsekwencji skrajnej. Jeli Bg zabija czowieka i neguje go, nic nie moe przeszkodzi czowiekowi w negowaniu i zabijaniu blinich.
* Justyna albo nieszczcia Cnoty (przyp. tum.).

To obdne wyzwanie nie przypomina w niczym spokojnej negacji, ktr znale mona jeszcze w Dialogu z 1782. Ani spokojny, ani szczliwy nie jest ten, kto woa: Nic nie jest moje, nic nie jest ze mnie, i konkluduje: Nie, nie, i cnota, i wystpek, wszystko przemiesza si w grobie. Idea Boga to wedle niego jedyna rzecz, ktrej nie moe przebaczy czowiekowi. Ju sowo przebaczy jest szczeglne u niego, u tego profesora tortur. Ale to sobie samemu nie moe przebaczy idei, ktr jego rozpaczliwe widzenie wiata i kondycja winia odtrcaj bez pardonu. Odtd podwjny bunt bdzie wyznacza rozumowanie Sadea: przeciwko porzdkowi wiata i przeciwko sobie. Poniewa te dwa bunty s sprzeczne wszdzie, tylko nie w udrczonym sercu przeladowanego, rozumowanie Sadea bdzie dwuznaczne lub uprawnione zalenie od tego, czy spojrze na nie w wietle logiki, czy wspczucia. Bdzie wic negowa czowieka i jego moralno, skoro Bg je neguje. Jednoczenie jednak bdzie negowa Boga, ktry dotd by mu porczycielem i wsplnikiem. W imi czego? W imi instynktu przemonego u kogo, komu nienawi ludzka kazaa y w murach wizienia, instynktu seksualnego. Czym jest ten instynkt? Z jednej strony gosem natury*, z drugiej lepym porywem dajcym cakowitego posiadania istot, nawet za cen ich zniszczenia. Sade odrzuci Boga w imi natury ideologia epoki dostarczy mu rozpraw mechanistycznych i z natury uczyni potg niszczycielsk. Natura dla Sadea to pe; logika doprowadzi go do wiata bez praw, gdzie jedynym wadc bdzie nieograniczona sia pragnienia. Tu jest jego szalone krlestwo i tu odnajdzie swj krzyk najpikniejszy: Czym s wszystkie istoty ziemi wobec jednego z naszych pragnie!. Dugie wywody, w ktrych bohaterowie Sadea wykazuj, e naturze trzeba zbrodni, e musi niszczy, eby budowa, i e pomaga si jej tworzy, niszczc samego siebie, maj na celu uzasadnienie absolutnej wolnoci winia Sadea, zbyt niesusznie uciskanego, eby nie pragn wybuchu, ktry wszystko wysadzi w powietrze.
* Wielcy zbrodniarze Sadea tumacz swoje przestpstwa tym, e maj ogromne apetyty seksualne, wobec ktrych s bezsilni (przyp. autora).

Tu jest w opozycji do swego czasu: wolno, ktrej da, nie jest wolnoci zasad, ale instynktw. Sade niewtpliwie marzy o republice uniwersalnej, ktrej program wykada nam jego mdry reformator, Zame. Dowodzi w ten sposb, e jednym z kierunkw buntu, ktry w miar nabierania szybkoci coraz mniej moe cierpie ograniczenia, jest wyzwolenie caego wiata. Ale wszystko w nim przeczy temu zbonemu marzeniu. Nie jest przyjacielem rodzaju ludzkiego, nienawidzi filantropw. Rwno, o ktrej czasami mwi, jest pojciem matematycznym: rwnowarto przedmiotw, ktrymi s ludzie, odraajca rwno ofiar. Ten, kto w swym pragnieniu idzie do koca, musi wszystkim zawadn, jego prawdziwe spenienie jest w nienawici. Republika Sadea nie wolno ma za zasad, lecz samowol. Sprawiedliwo pisze ten szczeglny demokrata nie ma egzystencji realnej. Jest bstwem wszystkich namitnoci. Najbardziej pod tym wzgldem odkrywczy jest sawny paszkwil o ciekawym tytule, ktry Dolmance czyta w Filozofii buduaru: Francuzi, jeszcze jeden wysiek, jeli chcecie zosta

republikanami. Pierre Klossowski* susznie to podkrela: w paszkwil dowodzi rewolucjonistom, e ich republika wspiera si na zabjstwie krla z boej aski i e gilotynujc Boga 21 stycznia 1793, na zawsze pozbawili si prawa do skazywania zbrodni i krytyki zoczynnych instynktw. Monarchia bronic siebie bronia idei Boga, ktry ustanowi prawa. Republika natomiast istnieje o wasnych siach i obyczajw nie powinny w niej okrela przykazania. Jest jednak wtpliwe, czy Sade mia gbokie poczucie witokradztwa, jak sdzi Klossowski, i czy wanie ta na wp religijna odraza doprowadza go do wnioskw, jakie formuuje.
* Sade mon prochain (przyp. autora).

Wnioski byy wpierw, potem dopiero znalaz si waciwy argument dla usprawiedliwienia absolutnej wolnoci obyczajw, ktrej chcia da od wadz swego czasu. Logika namitnoci obala tradycyjny porzdek rozumowania i konkluzj stawia przed przesankami. eby si o tym przekona, wystarczy oceni niezwyky cig sofizmatw, ktrymi w tym tekcie Sade uzasadnia oszczerstwo, grabie i mord, domagajc si, aby byy tolerowane w nowym pastwie. A jednak wanie wtedy jego myl jest najgbsza. Z przenikliwoci zdumiewajc odrzuca rzekomy zwizek wolnoci i cnoty. Wolno, zwaszcza gdy marzy o niej wizie, nie znosi ogranicze. Jest zbrodni albo nie jest wolnoci. W tym zasadniczym punkcie Sade nigdy si nie zmieni. Ten czowiek, ktry gosi tylko sprzecznoci, odnajduje spjno absolutn, gdy idzie o kar mierci. Amator wyrafinowanych egzekucji, teoretyk zbrodni seksualnej, nie mg nigdy cierpie legalnej zbrodni. Moje narodowe wizienie, z gilotyn przed oczami, jest mi stokro wikszym cierpieniem ni wszystkie moliwe Bastylie. Z tej odrazy czerpa odwag, aby podczas Terroru publicznie opowiada si za umiarkowaniem, i wielkodusznie wystpi w obronie teciowej, ktra wtrcia go do wizienia. W kilka lat pniej Nodier jasno, cho moe niewiadomie, okreli postaw, ktrej uparcie broni Sade: Mona zrozumie, e czowiek zabija w paroksyzmie namitnoci. Nie mona zrozumie, e ze spokojn rozwag, pod pretekstem. godnoci urzdu, kae zabija drugiemu. Znajdujemy tu wtek idei, ktr rozwinie Sade: ten, co zabija, winien zapaci wasn osob. Jak wida, Sade jest bardziej moralny ni nasi wspczeni. Ale jego nienawi do kary mierci jest przede wszystkim nienawici do ludzi, ktrzy dostatecznie wierz w cnot wasn albo swojej sprawy, by omieli si kara mierci, kiedy sami s moe zbrodniarzami. Nie mona jednoczenie wybiera zbrodni dla siebie i kary dla innych. Trzeba otworzy wizienia albo da dowd niemoliwy wasnej cnoty. Od chwili gdy akceptuje si zabjstwo, choby raz jeden, trzeba si zgodzi na zabjstwo powszechne. Przestpca, ktry dziaa zgodnie z natur, nie moe bez naduy stan po stronie prawa. Jeszcze jeden wysiek, jeli chcecie zosta republikanami, znaczy: Zgdcie si na wolno zbrodni, bo jest to jedyna wolno rozsdna, i wejdcie na zawsze w bunt, jak wchodzi si w ask. Totalne podporzdkowanie si zu staje si wwczas straszn ascez, ktra musiaa przerazi republik Owiecenia i dobroci naturalnej. Ta republika, ktrej pierwszym odruchem wskutek znamiennej zbienoci byo spalenie rkopisu Stu dwudziestu dni Sodomy, nie moga nie oskary tak heretyckiej wolnoci i wtrcia znw do wizienia nazbyt kompromitujcego wyznawc. Tym samym dawaa mu okazj do pchnicia jeszcze dalej zbuntowanej logiki. Republika uniwersalna moga by marzeniem Sadea, nigdy pokus. W polityce jego prawdziw postaw jest cynizm. W Spoeczestwie przyjaci zbrodni opowiada si ostentacyjnie za rzdem i jego prawami, do ktrych pogwacenia przecie zmierza. Tak wic sutenerzy gosuj za deputowanym konserwatywnym. Obmylany przez Sadea projekt zakada yczliw neutralno wadzy. Republika zbrodni przynajmniej na razie nie moe by uniwersalna. Musi udawa posuszestwo prawu. Mimo to w wiecie, gdzie regu postpowania jest zabjstwo, pod niebem zbrodni, w imi zbrodniczej natury, Sade jest posuszny tylko niestrudzonemu pragnieniu. Ale pragn bezgranicznie to zgodzi si rwnie, by by bezgranicznie upragnionym. Wolno niszczenia zakada, e czowiek sam moe by zniszczony, trzeba wic walczy i panowa. Prawem tego wiata jest sia; jego motorem wola mocy. Przyjaciel zbrodni w gruncie rzeczy szanuje tylko dwa rodzaje potgi: opart na przypadku urodzenia, ktr zna ze swego rodowiska, oraz t, kiedy uciskany moe dorwna zbrodniczoci libertyskim panom, niezmiennym bohaterom Sadea. Ta maa grupa potnych, ktrzy dostpili inicjacji, wie, e do nich nale wszystkie prawa. Kto wtpi choby przez sekund o tym niebezpiecznym przywileju, zostaje natychmiast wygnany z trzdki i na powrt staje si ofiar. Tak dochodzi si do moralnego blankizmu: grupa mczyzn i kobiet, dlatego e posiada osobliw wiedz, bez waha staje ponad kast niewolnikw. Jedyny jej problem polega na organizacji, ktra umoliwi korzystanie w caej peni z praw odpowiadajcych straszliwemu ogromowi pragnie. Nie mog si spodziewa, e zawadn caym wiatem, dopki wiat nie zaakceptuje prawa zbrodni. Sade nie wierzy zreszt nigdy, e jego nard zgodzi si na dodatkowy wysiek, ktry uczyni go republikaskim. Ale jeli zbrodnia i pragnienie nie s prawem caego wiata, jeli nie rzdz

przynajmniej na okrelonym terytorium, nie s zasadami jednoci, ale fermentem konfliktu. Nie s prawem i czowiek na powrt odnajduje rozbicie i przypadek. Trzeba wic stworzy wiat dokadnie na miar nowego prawa. danie jednoci, zawiedzione przez Universum, zadowoli si mikrokosmosem. Prawu potgi nie starcza nigdy cierpliwoci, by zdoby cay wiat. Musi wyodrbni natychmiast teren swej dziaalnoci, nawet jeli trzeba otoczy go drutami kolczastymi i wznie wok wiee stranicze. U Sadea to prawo tworzy miejsca zamknite, buduje po siedmiokro otoczone murami zamki, z ktrych niepodobna uciec i gdzie spoeczno pragnienia i zbrodni funkcjonuje bez zgrzytw wedle nieubaganego regulaminu. Nieokieznany bunt, danie wolnoci totalnej prowadzi do niewoli wikszoci. Emancypacja czowieka koczy si dla Sadea w tych kazamatach rozpusty, gdzie rodzaj ministerstwa wystpku decyduje o yciu i mierci mczyzn i kobiet, na zawsze wczonych do pieka koniecznoci. Dzieo jego obfituje w opisy tych miejsc wybranych; feudalni libertyni dowodz tu zgromadzonym ofiarom ich absolutnej niemocy i poddastwa i przypominaj sowa ksicia de Blangis do motochu w Stu dwudziestu dniach Sodomy: Umarlicie ju dla wiata. Sade take mieszka w wiey Wolnoci, ale w Bastylii. Bunt absolutny uchodzi wraz z nim do ponurej twierdzy, skd nie moe wyj nikt: ani przeladowani, ani przeladowcy. eby ufundowa swoj wolno, musi zorganizowa absolutn konieczno. Nieograniczona wolno pragnienia neguje drugiego czowieka i znosi lito. Trzeba zabi serce, t sabo ducha; miejsce zamknite i regulamin wezm to na siebie. Regulamin, ktry gra kapitaln rol w bajecznych zamkach Sadea, uwica wiat podejrzliwoci. Pozwala wszystko przewidzie, aby niespodziewana czuo czy lito nie udaremniy planw samowolnej rozkoszy. Dziwna rozkosz, doprawdy, ktrej doznaje si na rozkaz. Bdzie si wstawa co dzie o dziesitej rano...! Trzeba jednak przeszkodzi, by rozkosz nie zamienia si w przywizanie, trzeba j wzi w karby i uczyni hartown. Trzeba te, eby przedmioty rozkoszy nie pojawiay si nigdy jako osoby. Jeli czowiek jest rodzajem roliny cakowicie materialnej, moe by traktowany tylko jako przedmiot, i jako przedmiot dowiadczenia. Za drutami kolczastymi republiki Sadea s jedynie mechanicy i mechanika. Regulamin, sposb zastosowania mechaniki, wyznacza miejsce wszystkiemu. Te haniebne klasztory maj swoje reguy, wzorowane w sposb znamienny na reguach wsplnot religijnych. Libertyn dokona wic spowiedzi publicznej. Ale znaczenie si zmienia: Jeli nie ma na nim zmazy, jest winien. W ten sposb Sade, zgodnie z obyczajem swoich czasw, tworzy spoeczestwo idealne. Ale wbrew swoim czasom kodyfikuje naturalne zo w czowieku. Przeladowca buduje pracowicie pastwo potgi i nienawici, w cyfrach obliczajc nawet zdobyt wolno. Jego filozofia streszcza si wwczas w zimnej rachunkowoci zbrodni: Zmasakrowano przed 1 marca: 10. Od 1 marca: 20 Odeszo: 16. Razem: 46. Prekursor niewtpliwy, jak wida, jednak skromny jeszcze. Gdyby wszystko koczyo si na tym, Sade zasugiwaby na zainteresowanie tylko jako zapoznany prekursor. Ale most zwodzony zosta usunity i trzeba y w zamku. Cho regulamin jest tak szczegowy, nie moe przewidzie wszystkiego. Niszczy, ale nie buduje. Wadcy tych udrczonych spoecznoci nie znajd upragnionych satysfakcji. Sade czsto przyzywa sodki obyczaj zbrodni. Nic tu jednak nie przypomina sodyczy: raczej wcieko zakutego w kajdany czowieka. Bo te chodzi o rozkosz, a najwiksza rozkosz zbiega si z najwikszym unicestwieniem. Posiada to, co si zabija, spkowa z cierpieniem, oto moment wolnoci totalnej, ku ktrej zmierza caa organizacja zamkw. Ale zbrodnia seksualna, niszczc przedmiot rozkoszy, niszczy te sam rozkosz, ktra istnieje tylko w chwili niszczenia. Trzeba wic zawadn innym przedmiotem i znowu go zabi, i jeszcze innym, a po nieskoczono wszelkich moliwych przedmiotw. Tak osiga si to ponure nagromadzenie scen erotycznych i zbrodniczych, utrwalonych w powieciach Sadea i paradoksalnie pozostawiajcych czytelnikowi wspomnienie odraajcej czystoci. C by w tym wiecie robio szczcie, wielka kwitnca rado cia zgodnych i wspuczestniczcych? ciga si tu niemoliwe, by wymkn si rozpaczy, a rozpacz czeka u kresu; biegnie si od jarzma do jarzma, od wizienia do wizienia. Jeli tylko w naturze jest prawda, jeli w naturze dza i zniszczenie s jedynie uprawnione, wwczas nie do caego wadztwa czowieka, aby ugasi pragnienie krwi, zagad dodajc do zagady; trzeba uciec si do zagady powszechnej. Trzeba, wedug formuy Sadea, zosta katem natury. Ale i to nieatwo osign. Kiedy rachunki s zamknite, a wszystkie ofiary zmasakrowane, kaci zostaj twarz w twarz w samotnym zamku. Czego brak im jeszcze. Storturowane ciaa powracaj w elementach do natury, gdzie znw narodzi si ycie. Nawet mord nie jest zupeny: Zabjstwo odbiera tylko pierwsze ycie jednostce, trzeba by mc odebra jej drugie.... Sade obmyla zamach na natur: Mam wstrt do natury... Chciabym przeszkodzi jej planom, pokrzyowa jej ruchy, zatrzyma koo gwiazd, wstrzsn ciaami niebieskimi unoszcymi si w przestrzeni, zniszczy to, co jej suy, ochroni to, co j niszczy, sowem, znieway j w jej dzieach, i nie mog tego osign. Na prno wyobraa mechanika, ktry mgby wysadzi wszechwiat, wie, e w pyle cia niebieskich przetrwa ycie. Zamach na natur jest niemoliwy. Niepodobna

zniszczy wszystkiego, zawsze co pozostanie. Nie mog tego osign..., w wiat nieubagany i lodowaty rozlunia si nagle w strasznej melancholii i Sade, cho tego nie chcia, w kocu nas wzrusza. Moglibymy moe zaatakowa soce, odebra je wiatu albo nim wiat podpali, to dopiero byyby zbrodnie.... Tak, to byyby zbrodnie, ale nie zbrodnia ostateczna. Trzeba i dalej: kaci mierz si spojrzeniem. S sami i jedno prawo nimi rzdzi, prawo potgi. Skoro zgodzili si na nie, gdy byli panami, nie mog go odrzuci, kiedy przeciw nim si zwraca. Kada potga chce by jedyna i samotna. Trzeba znowu zabija: teraz jest kolej na panw. Sade widzi t konsekwencj i nie cofa si. Szczeglny stoicyzm wystpku rozwietla nieco to dno buntu. Nie bdzie zabiega, by wej do wiata czuoci i kompromisu. Most zwodzony nie opadnie, i zgodzi si na unicestwienie wasne. Niepowcigniona sia odmowy czy si u koca z bezwarunkow akceptacj, co nie jest pozbawione wielkoci. Pan zgadza si teraz by niewolnikiem, a moe nawet tego pragnie. Szafot te bdzie dla mnie tronem rozkoszy. Najwiksze zniszczenie zbiega si wic z najwiksz afirmacj. Panowie rzucaj si na siebie i to dzieo powstae ku chwale libertynizmu zapeniaj trupy libertynw, ktrzy padli osigajc szczyty geniuszu *. Najpotniejszy ostanie si przy yciu; ten samotny, Jedyny, ktrego Sade gloryfikuje, jest nim samym.
* Maurice Blanchot, Lautreamont et Sade (przyp. autora).

Panuje wreszcie, pan i bg. Ale w chwili najwyszego zwycistwa sen si rozwiewa. Jedyny staje si na powrt winiem, ktrego niepohamowana imaginacja tchna we ycie; stapia si z nim. Jest sam rzeczywicie, w krwawej Bastylii, ktrej mury chroni rozkosz jeszcze nie zaspokojon, ale ju bez przedmiotu. Triumfowa tylko we nie i te dziesitki tomw, wypenionych okruciestwem i filozofi, streszczaj nieszczsn ascez, halucynacyjny marsz od totalnego nie do totalnego tak, zgod na mier wreszcie, ktra przeksztaca zabjstwo wszystkiego i wszystkich w samobjstwo kolektywne. Sade zosta zgilotynowany in effigie; i zabija tylko w wyobrani. Prometeusz staje si Onanem. Zakoczy swoje ycie jako wizie, ale w domu obkanych, grajc sztuki na przypadkowej estradzie pord szalecw. Marzenie i twrczo day mieszny ekwiwalent zadowolenia, ktrego odmwi mu porzdek wiata. Pisarz, oczywicie, nie musi sobie niczego odmawia. Przynajmniej on obala granice i pragnienie moe zosta zaspokojone. Pod tym wzgldem Sade jest urodzonym literatem. Zbudowa fikcj, by stworzy sobie zudzenie egzystencji. Nad wszystkim umieci zbrodni moraln, do ktrej dochodzi si piszc. Jego bezsprzeczn zasug jest, e od razu, z nieszczsn przenikliwoci nagromadzonej furii, ukaza skrajne konsekwencje logiki zbuntowanej, kiedy zapomina ona o prawdzie swych pocztkw. Te konsekwencje to zamknita spoeczno, zbrodnia powszechna, arystokracja cynizmu i wola apokalipsy. Zostan odnalezione w wiele lat po nim. Ale wydaje si, e zakosztowawszy ich Sade zaplta si we wasne sieci i wyjcie znalaz jedynie w literaturze. Rzecz ciekawa, e to Sade skierowa bunt na drogi sztuki, ktrymi romantyzm poprowadzi go jeszcze dalej. Sam zostanie jednym z tych pisarzy, o ktrych powiada, e zepsucie jest dla nich tak niebezpieczne, dziaa na nich z tak moc, e ogaszajc swoje straszne systemy za cel maj wasne zbrodnie przeduy poza wasne ycie; nie mog sami ich wicej popenia, ale przeklte ich pisma sprawi, e zostan popenione, i ta sodka myl, ktr zabieraj ze sob do grobu, jest im pocieszeniem w chwili mierci, gdy musz wyrzec si wszystkiego. Zbuntowane dzieo Sadea mwi wic o pragnieniu przetrwania. Jeli nawet niemiertelno, ktrej poda, jest niemiertelnoci Kaina, poda jej przecie i wbrew sobie daje wiadectwo najwaniejszej prawdzie buntu metafizycznego. Zreszt nawet potomstwo Sadea skania do zoenia mu hodu. Jego spadkobiercy nie wszyscy s pisarzami. Sade bez wtpienia cierpia i umar po to, by oywi wyobrani literackich kawiarni i artystycznych dzielnic. Ale to jeszcze nie wszystko. Sukces Sadea w naszej epoce tumaczy si tym, e jego marzenie jest zgodne z odczuciem wspczesnym: danie totalnej wolnoci i dehumanizacja dokonywana na zimno przez inteligencj. Redukcja czowieka do przedmiotu dowiadczenia, regulamin okrelajcy stosunek woli potgi do czowieka-przedmiotu, zamknity obz, gdzie to potworne dowiadczenie zostaje dokonane, oto nauki, ktre odnajd teoretycy potgi, gdy zaczn organizowa epok niewolnikw. W dwa wieki wczeniej, w ograniczonej skali, Sade opiewa spoecznoci totalitarne w imi oszalaej wolnoci, ktrej bunt zgoa nie da. Z jego pojawieniem si rozpoczyna si historia i tragedia wspczesna. Lecz Sade sdzi, e w spoeczestwie, ktre opiera si na wolnoci zbrodni, powinna istnie wolno obyczajw; zakada, e istniej granice niewoli. Nowa epoka poprzestaa w sposb szczeglny na stopieniu w jedno jego marze o republice uniwersalnej i jego technik upodlenia. Na koniec to, czego nienawidzi najbardziej, to znaczy zabjstwo legalne, zagarno odkrycia, ktre chcia odda w sub zabjstwa z instynktu. Zbrodnia, w rozumieniu Sadea niezwyky i rozkoszny owoc za nieposkromionego, jest dzi tylko ponurym atrybutem policyjnej

cnoty. Takie s niespodzianki literatury. BUNT DANDYSOW Lecz czas naley jeszcze do literatw. Bo te romantyzm ze swoim lucyferycznym buntem posuy tylko przygodom wyobrani. Jak Sade, odetnie si od buntu staroytnego, wybierajc przede wszystkim zo i jednostk. W tym stadium bunt, akcentujc si odmowy i wyzwanie, zapomina o swej pozytywnej zawartoci. Skoro Bg da tego, co dobre w czowieku, trzeba wykpi to dobro i uzna zo. Nienawi do mierci i niesprawiedliwoci doprowadzi wic jeli nie do uprawiania za i zabjstwa, to do ich apologii. Walka Szatana i mierci w Raju utraconym ulubionym poemacie romantykw, symbolizuje ten dramat, ale tym gbiej, e mier (wraz z grzechem) jest dzieckiem Szatana. Buntownik przekonany o swojej niewinnoci chce pokona zo; ale wwczas wyrzeka si dobra i rodzi nowe zo. Bohater romantyczny zaczyna od przemieszania dobra ze zem i jest to operacja sigajca gboko, religijna, jeli mona tak powiedzie*. Ten bohater jest fatalny, poniewa fatalno nie rozgranicza dobra i za, czowiek za nie moe si przeciw temu broni. Fatalno wyklucza sdy wartociujce. Na ich miejsce wprowadza Tak jest, ktre usprawiedliwia wszystko prcz Stwrcy, jedynie odpowiedzialnego za ten gorszcy stan rzeczy. Bohater romantyczny jest fatalny rwnie dlatego, e w miar jak ronie w si i geniusz, ronie w nim potga za. Tak jest osania wwczas kad potg, kade wykroczenie. Bardzo stary koncept, e artysta, a zwaszcza poeta, jest optany, przybiera u romantykw form wyzywajc. Pojawia si nawet imperializm demona, ktry chce zagarn wszystko, z ortodoksyjnymi geniuszami wcznie. Jeli Milton pisa z mk o anioach i Bogu, a z zuchwa swobod o demonach i piekle, to dlatego, e by prawdziwym poet i niewiadomie bra stron demonw, mwi Blake.
* Temat dominujcy u Williama Blakea na przykad (przyp. autora).

Poeta, geniusz, duch wyniosy woa wwczas razem z Szatanem: egnaj, nadziejo, lecz wraz z nadziej egnaj, trwogo, egnajcie wyrzuty sumienia... Zo, bd moim dobrem. Jest to krzyk zniewaonej niewinnoci. Bohater romantyczny z nostalgii za niemoliwym dobrem uwaa si wic za zmuszonego do popeniania za. Szatan powstaje przeciw swemu twrcy, ten bowiem uy siy, aby go zniszczy. Rozumem rwny powiada Szatan Miltona si wznis si nad sobie rwnych. Gwat boski jest tu wic potpiony otwarcie. Zbuntowany oddali si od tego zaborczego i niegodnego Boga*, im dalej od niego, tym lepiej, i zawadnie wszystkimi siami wrogimi porzdkowi boskiemu. Ksi za wybra je tylko dlatego, e dobro jest pojciem, ktre Bg okreli i zastosowa do niesprawiedliwych celw. Nawet niewinno drani Buntownika, jeli to niewinno lepa i oszukana. Czarny duch za, ktrego drani niewinno, wzbudzi tedy niesprawiedliwo ludzk, odpowiadajc niesprawiedliwoci boskiej. Skoro gwat jest u podstaw stworzonego wiata, zuchway gwat mu odpowie. Nadmiar rozpaczy dopeni jeszcze racje rozpaczy, eby doprowadzi bunt do tego stanu nienawistnej niemocy, ktry przychodzi po dugim dowiadczaniu niesprawiedliwoci; wtedy znika ostatecznie rozrnienie dobra i za. Szatan u Vignyego. Czucia za i dobra z dawna pozbawiony Nie wie, co to rado z nieszcz uczynionych **. Co definiuje nihilizm i uprawnia zabjstwo.
* Szatan Miltona stoi moralnie znacznie wyej ni jego Bg, podobnie jak ten, co potrafi wytrwa mimo przeciwnoci i mk, wyszy jest od tego, ktry w zimnej pewnoci triumfu dokonuje najstraszniejszej zemsty na wrogach. Herman Melville (przyp. autora). **Livre mistique (przyp. tum.).

Zabjstwo rzeczywicie staje si kuszce. Wystarczy porwna Lucyfera z wizerunkw redniowiecznych i romantycznego Szatana. Chopiec mody, smutny i czarujcy (Vigny) pojawia si na miejscu rogatej bestii. Pikny piknoci, ktrej nie zna ziemia (Lermontow), samotny i potny, cierpicy i pogardliwy, sprawuje niedbale rzdy przemocy. Ale cierpienie go tumaczy. Kt miaby zazdroci mwi Szatan Miltona temu, kogo miejsce najwysze skazuje na najwiksze i nieskoczone cierpienia. Tyle doznanych niesprawiedliwoci, bl tak nieustanny upowaniaj do wszelkich wykrocze. Buntownik czerpie z tego niejakie korzyci. Nie naley oczywicie zabija dla samego zabijania. Ale zabjstwo jest wpisane w szalestwo, najwysz warto romantyczn. Szalestwo to odwrotna strona nudy: Lorenzaccio ni o Hanie z Islandii. Prymitywna brutalno

pociga najbardziej wyrafinowane umysy. Bohater byronowski, niezdolny do mioci albo zdolny jedynie do mioci niemoliwej, cierpi na spleen. Jest sam, omdlay, wyczerpany. Tylko w uniesieniu czynu nagego i spalajcego moe poczu, e yje. Kocha to, czego nie zobaczy si dwa razy, to kocha w ogniu i krzyku, by potem stoczy si w otcha. yje si tylko chwil i przez chwil, aby serce udrczone mogo zczy si z udrk w nagym i pomiennym pojednaniu (Lermontow). Groba miertelna, ktra zawisa nad naszym losem, wyjaawia wszystko. Tylko krzyk budzi ycie; egzaltacja zastpuje prawd. Apokalipsa staje si teraz wartoci, gdzie wszystko si stapia, mio i mier, sumienie i wina. W tym wszechwiecie wytrconym z orbity nie ma ycia innego jak w otchani, dokd, wedug Alfreda Le Poittevin, drc z wciekoci i bogosawic swoje zbrodnie stoczyli si miertelni, aby zorzeczy Stwrcy. Oszalae upojenie, w skrajnym za przypadku pikna zbrodnia, wyczerpuj wwczas w sekundzie cay sens ycia. Nie zachwalajc zbrodni dosownie, romantyzm stara si zilustrowa jej gbokie roszczenia w konwencjonalnych postaciach wyjtego spod prawa, dobrego galernika, wielkodusznego zbjcy. Krwawy melodramat i czarna powie triumfuj. Pirexecourt* wyzwaa te straszne apetyty duszy, ale taszym kosztem ni ci, ktrzy zaspokoj je w obozach zagady. Rwnie te dziea s zapewne wyzwaniem rzuconym spoeczestwu epoki. Romantyzm jednak w swym nurcie autentycznym atakuje przede wszystkim prawo moralne i boskie. Dlatego jego wyobraeniem najbardziej oryginalnym nie jest rewolucjonista, ale co logiczne dandys. Jest to logiczne, poniewa uparty satanizm moe uprawomocni tylko nieustannie powtarzana afirmacja niesprawiedliwoci i w pewien sposb jej konsolidacja. Zgodzi si na bl mona wic teraz tylko pod warunkiem, e jest on nieuleczalny. Zbuntowany wybiera metafizyk tego, co najgorsze, wyraajc si w literaturze potpienia; nie uwolnilimy si od niej wci jeszcze. Czuem m potg i czuem kajdany (Petrus Borel). Te kajdany jednak si kocha. Bez nich trzeba by dowie potgi albo j pokaza, a nie bardzo si jest pewnym jej posiadania. W rezultacie buntownik zostaje funkcjonariuszem w Algierii; za spraw tego Borela Prometeusz zamierza likwidowa knajpy i reformowa obyczaje kolonistw. Ale to si nie liczy i poeta nie dostpi uznania, jeli nie jest wyklty**. Charles Lassailly, ktry chcia napisa powie filozoficzn Robespierre i Jezus Chrystus, nie kad si nigdy do ka, dopki nie pokrzepi si kilku mocnymi blunierstwami. Bunt przybiera si w aob i kae si podziwia na scenie. W znacznie wikszym stopniu ni kult jednostki, romantyzm inauguruje kult postaci. Jest wwczas logiczny.
* Prawdopodobnie bd literowy. Chodzi zapewne o Pixerecourta, zwanego ojcem melodramatu (przyp. tum.). ** W naszej literaturze czujemy to jeszcze. Nie ma poetw wykltych, mwi Malraux. Jest ich mniej. A inni maj nieczyste sumienie (przyp. autora).

Nie spodziewajc si reguy albo jednoci od Boga, gromadzc uparcie siy przeciw wrogiemu losowi, gwatownie pragnc zachowa wszystko, co moliwe w tym wiecie wydanym mierci, bunt romantyczny rozwizania szuka w postawie. Postawa scala w jednoci estetycznej czowieka, podlegego przypadkowi i unicestwianego przez gwat boski. Istota, ktra musi umrze, zabynie przynajmniej, zanim zniknie, i ten blask bdzie usprawiedliwieniem. To tylko mona przeciwstawi Bogu nienawici o skamieniaej twarzy. Buntownik bez drgnienia wytrzyma jego spojrzenie.., Nic nie odmieni mwi Milton tego ducha staego, tej wyniosej pogardy, ktr zrodzia zelona wiadomo. Wszystko jest w ruchu i spieszy ku zatraceniu, ale upokorzony zapiera si i zachowuje przynajmniej dum. Pewien osobliwy romantyk wyprzedzi nieco swj czas. Celem byo dorwna Bogu i utrzyma si na jego poziomie. Nie unicestwia si Boga, ale przez nieustanny wysiek odmawia si, mu wszelkiego posuszestwa. Dandyzm jest zdegradowan form ascezy. Dandys tworzy swoj jedno rodkami estetycznymi. Lecz jest to estetyka osobliwoci i negacji. y i umrze przed lustrem, taka, wedug Baudelairea, bya dewiza dandysa. Dewiza spjna. Dandys ze swej funkcji jest opozycjonist. Istnieje przez wyzwanie. Dotychczas koherencj darzy Stwrca. Odkd czowiek uwica swoje z mm zerwanie, wydany jest chwili, przemijaniu i rozproszeniu. Musi wic wzi si w gar. Dandys koncentruje si, osiga jedno nawet dziki sile odmowy. Rozbity jako jednostka bez reguy, uzyska spjno jako posta. Ale posta zakada publiczno; dandys moe si narzuci tylko w opozycji. O wasnym istnieniu upewnia si z twarzy innych. Inni s lustrem. Lustrem, ktre co prawda zaciemnia si szybko, poniewa zdolno ludzkiej uwagi jest ograniczona. Trzeba j wci budzi, podsyca wyzwaniem. Dandys musi wic zawsze zdumiewa. Jego powoanie jest w dziwnoci, jego doskonao w podbijaniu ceny. Zawsze skcony, zawsze na marginesie przez negowanie wartoci innych, zmusza ich, by go stwarzali. Gra swoje ycie, skoro nie moe go przey. Gra a do mierci prcz chwil, kiedy jest sam i bez lustra. By samemu dla dandysa znaczy by niczym. Romantycy dlatego mwili tak wspaniale o samotnoci, bo bya ich prawdziwym i najwikszym cierpieniem. Ich sprzeciw siga gboko, jednake od Cleveland ksidza Prevost do dadaistw, poprzez szalecw 1830, Baudelairea i dekadentw z 1880.. wicej ni wiek buntu znajduje zaspokojenie w zuchwalstwach ekscentrycznoci. Jeli wszyscy umieli mwi o

blu, to dlatego, e zwtpiwszy, aby kiedykolwiek przezwyciy go mogli inaczej ni daremn parodi, czuli instynktownie, e jest on ich jedynym usprawiedliwieniem i miar szlachetnoci. Dlatego za dziedzictwo romantyczne nie jest odpowiedzialny Hugo, par Francji, ale Baudelaire i Laceaire, poeci zbrodni. Wszystko na tym wiecie ocieka zbrodni, mwi Baudelaire, dziennik, mur i twarz czowieka. Niech wic przynajmniej ta zbrodnia, prawo wiata, przybierze godny wygld. Laceaire, pierwszy w czasie z wielkich zbrodniarzy, rzeczywicie ma w zbrodni swj udzia. Baudelaire jest pod tym wzgldem mniej rygorystyczny, ale za to genialny. Wymyla ogrd za, gdzie zbrodnia wyrnia si tym tylko, e jest gatunkiem rzadszym od innych. Nawet strach stanie si doznaniem subtelnym, wyszukanym. Nie tylko bybym szczliwy jako ofiara, ale chtnie bybym katem, aby zazna buntu na dwa sposoby. Nawet konformizm ma u Baudelairea posmak zbrodni. Jeli wybra sobie Maistrea na mistrza, to w tej mierze, w jakiej ten konserwatysta idzie do koca i w centrum swojej doktryny stawia problem mierci i kata. Prawdziwy wity, zdaje si myle Baudelaire, to ten, ktry katuje i zabija lud dla dobra ludu. Zostanie wysuchany. Rasa prawdziwych witych zaczyna si szerzy po ziemi, by potwierdzi te szczeglne konkluzje buntu. Ale Baudelaire, mimo satanicznego arsenau, upodobania dla Sadea i blunierstw, pozosta za bardzo teologiem, by mg by prawdziwym buntownikiem. Jego dramat, dziki ktremu sta si najwikszym poet swego czasu, jest gdzie indziej. Tu Baudelaire wystpowa moe jedynie jako najgbszy teoretyk dandyzmu, ktry sformuowa jedn z konkluzji romantycznego buntu. Romantyzm dowodzi w istocie, e bunt jest czciowo zwizany z dandyzmem; jednym z jego kierunkw jest tworzenie pozorw. W swych konwencjonalnych formach dandyzm zdradza nostalgi za moralnoci; to honor sprowadzony do punktu honoru. Inauguruje jednak estetyk, aktualn jeszcze dzisiaj estetyk samotnych twrcw, upartych rywali potpionego Boga. Od czasw romantyzmu zadaniem artysty bdzie nie tylko kreacja wiata czy opiewanie pikna dla niego samego, ale rwnie okrelenie postawy. Artysta staje si modelem, daje siebie za przykad; jego moralnoci jest sztuka. Zaczyna si czas rzdw sumie. Dandysi, jeli nie zabijaj si albo nie popadaj w obd, robi kariery i pozuj dla potomnoci. Nawet gdy woaj, jak Vigny, e zamilkn, ich milczenie krzyczy. Ale ju w samym romantyzmie ta postawa wydaje si niektrym jaowa; powstaje wwczas typ buntownika, ktrego miejsce jest pomidzy ekscentrykiem a naszymi rewolucyjnymi awanturnikami. W czasie dzielcym kuzynka mistrza Rameau od zdobywcw XX wieku s Byron i Shelley, ktrzy walcz o wolno, cho z niejak ostentacj. Staj take na widoku, ale w inny sposb. Bunt porzuca z wolna wiat pozoru dla wiata czynu i wcza si do niego cakowicie. Studenci francuscy z 1830 i dekabryci rosyjscy bd najczystszymi wcieleniami buntu zrazu samotnego, ktry potem, poprzez ofiary, szuka drg pojednania. Ale te przeciwnie, skoro upodobanie do apokalipsy i szalestwo mona odnale i dzisiaj. Proces pokazowy, straszliwa gra, ktr sdzia prowadzi z oskaronym, reyseria przesucha, pozwalaj niekiedy domyla si starego wykrtu, dziki ktremu buntownik romantyczny, nie chcc by sob, wybiera pozr w niefortunnej nadziei, e w ten sposb przyda gbi wasnemu istnieniu.

NIEZGODA NA ZBAWIENIE Jeli buntownik romantyczny przydaje znaczenia jednostce i zu, nie opowiada si za ludmi, ale za sob samym. Wszelki dandyzm jest zawsze dandyzmem w stosunku do Boga. Jednostka jako twr moe przeciwstawia si tylko twrcy. Czuje potrzeb Boga, z ktrym czy j rodzaj ponurej kokieterii. Armand Hoog * ma racj mwic, e chocia klimat dzie romantycznych jest nietzscheaski, Bg wci jeszcze w nich nie umar. Nawet potpienie, ktre przyzywa si tak gono, to tylko dobry figiel spatany Panu Bogu. Odwrotnie Dostojewski, ktry w opisie buntu pjdzie dalej. Iwan Karamazow staje po stronie ludzi i akcentuje ich niewinno. Twierdzi, e cicy na nich wyrok mierci jest niesprawiedliwy. Przynajmniej w swoim pierwszym odruchu, daleki jeszcze od obrony za, opowiada si za sprawiedliwoci, ktrej daje miejsce przed Bogiem. Nie neguje wic absolutnie jego istnienia. Zwalcza Boga w imi wartoci moralnej. Ambicj buntownika romantycznego byo mwi z Bogiem jak rwny z rwnym. Zo odpowiada wtedy na zo, pycha na okruciestwo. Ideaem Vignyego, na przykad, jest milczenie przeciwstawi milczeniu. Bez wtpienia chodzi i to, by w ten sposb wznie si do poziomu Boga, co ju jest blunierstwem. Ale nie myli si jeszcze o kwestionowaniu mocy i miejsca bstwa. Jest to blunierstwo unione i, jak kade zreszt blunierstwo, uczestniczy w sakralnoci.
* Les Petits Romantiques (Cahiers du Sud) (przyp. autora).

Dopiero wraz z Iwanem ton si zmienia. Bg z kolei jest sdzony, i to z wysoka. Jeli zo jest konieczne w wiecie stworzonym przez Boga, taki wiat nie zostanie zaakceptowany. Iwan nie odwouje si ju do tajemniczego Boga, ale do wyszej zasady, to znaczy do sprawiedliwoci. Rozpoczyna gwne dzieo buntu: na miejscu krlestwa aski zbudowa krlestwo sprawiedliwoci. Jednoczenie atakuje chrzecijastwo. Buntownicy romantyczni zrywali z Bogiem jako z zasad nienawici: Iwan odrzuca tajemnic, w konsekwencji za Boga jako zasad mioci. Tylko mio moe sprawi, e zgodzimy si na krzywd wyrzdzon Marcie, robotnikom pracujcym dziesi godzin, a nawet na niewytumaczaln mier dzieci. Jeeli cierpienia dzieci, mwi Iwan, maj dopeni sum cierpie, ktra jest niezbdna do kupienia prawdy, to z gry twierdz, e caa ta prawda nie jest warta takiej ceny *. Iwan odrzuca gbok wspzaleno cierpienia i prawdy w chrzecijastwie. Najgbszym krzykiem Iwana, otwierajcym straszliwe otchanie buntu, jest choby nawet. Wol zosta.., przy oburzeniu, chobym nawet nie mia racji. Co oznacza, e choby nawet Bg istnia, choby prawda bya okryta tajemnic, choby starzec Zosima mia suszno, Iwan nie zgodzi si, eby t prawd opaca zem, cierpieniem i mierci niewinnego. Iwan ucielenia niezgod na zbawienie. Wiara prowadzi do niemiertelnego ycia. Ale wiara zakada akceptacj tajemnicy i za, poddanie si niesprawiedliwoci. Ten, komu cierpienie dzieci wzbrania wiary, nie dostpi ycia niemiertelnego. W tych warunkach Iwan wyrzeka si niemiertelnoci, choby nawet istniaa. Nie przystaje na ten handel. Przystaby tylko na ask bezwarunkow i dlatego sam stawia warunki. Roszczeniem buntu jest wszystko albo nic. Cay bezmiar poznania nie jest wart ez dziecka. Iwan nie mwi, e nie ma prawdy.
* Cytaty z Braci Karamazow w przekadzie Aleksandra Wata, 1959 (przyp. tum.).

Mwi, e jeli jest prawda, to jest ona nie do przyjcia. Dlaczego? Bo jest niesprawiedliwa. Po raz pierwszy dochodzi tu do starcia sprawiedliwoci i prawdy; odtd tej walce nie bdzie koca. Iwan, samotnik, a wic moralista, poprzestanie na donkiszotyzmie metafizycznym. Lecz kilka picioleci jeszcze i przemiana prawdy w sprawiedliwo stanie si wielkim celem politycznym. Co wicej, Iwan wciela niezgod na wasne tylko zbawienie. Solidarny z potpionymi, przez nich odrzuca niebo. Gdyby wierzy, mgby zosta zbawiony; ale inni zostaliby potpieni. Cierpienie trwaoby nadal. Nie ma zbawienia dla kogo, kto zazna prawdziwego wspczucia. Iwan nadal odmawia Bogu susznoci, odrzucajc wiar po dwakro; jako niesprawiedliwo i jako przywilej. Jeszcze krok, a Wszystko albo nic zamieni si we Wszyscy albo nikt. Ta skrajna determinacja i postawa, jak ona zakada, wystarczyaby romantykom. Ale Iwan*, cho zna pokusy dandyzmu, przeywa rzeczywicie swoje problemy rozdarty pomidzy tak i nie. I tu zaczynaj si konsekwencje. Jeli odrzuca niemiertelno, co mu pozostaje? ycie w swoim ksztacie elementarnym. Sens ycia jest przekrelony, ale jest samo ycie. yj mwi Iwan chociaby wbrew prawom logiki. I jeszcze: Chobym nawet utraci wiar w ycie, chobym si zawid na ukochanej kobiecie, chobym przesta wierzy w porzdek rzeczy i przekona si, e wszystko jest przekltym, skbionym i piekielnym chaosem, chobym zazna wszelkich okropnoci ludzkiego rozczarowania jednak bd nadal chcia y. Iwan bdzie wic y, bdzie kocha nie wiedzc dlaczego. Ale y to take dziaa. W imi czego? Jeli nie ma niemiertelnoci, nie ma te nagrody ani kary, dobra ani za: Nie ma cnoty bez niemiertelnoci. A take: Mj rozum mwi tylko, e na ziemi jest cierpienie, e winnych nie ma i e wszystko to wypywa logicznie jedno z drugiego, wszystko pynie i wszystko si rwnoway... Lecz jeli nie ma cnoty, nie ma te prawa: Wszystko jest dozwolone.
* Jak wiadomo, Iwan jest w pewien sposb Dostojewskim, ktry czuje si lepiej w tej postaci ni w postaci Aloszy (przyp. autora).

Od tego wszystko jest dozwolone rozpoczyna si prawdziwa historia wspczesnego nihilizmu. Bunt romantyczny nie szed tak daleko. Stwierdza w sumie, e nie wszystko jest dozwolone, lecz z zuchwalstwa pozwala sobie na to, co wzbronione. Na odwrt Karamazow, ktry sprawi, e logika oburzenia obrci bunt przeciwko niemu samemu i doprowadzi go do rozpaczliwej sprzecznoci. Zasadnicza rnica jest w tym, e romantycy pozwalali sobie na wspczucie; Iwan wzbroni sobie dobroci i w imi koherencji narzuci sobie zo. Nihilizm to nie tylko rozpacz i negacja, ale przede wszystkim wola rozpaczy i negacji. Ten sam czowiek, ktry tak dziko obstawa przy niewinnoci, ktry dra na widok cierpienia dziecka, ktry chcia oglda wasnymi oczami ani pic obok lwa, zabjc w ramionach ofiary, odkd odrzuca spjno bosk i usiuje znale wasn regu, uznaje prawomocno zabjstwa. Iwan powstaje przeciw Bogu-zabjcy; ale ledwie wprowadza do buntu rozumowanie, wnioskiem jest prawo do zabjstwa. Jeli wszystko jest dozwolone, moe zabi wasnego ojca lub przynajmniej zgodzi si, by zosta zabity. Duga refleksja nad nasz kondycj

skazanych na mier wiedzie jedynie do uzasadnienia zbrodni. Iwan nienawidzi przy tym kary mierci (opowiadajc o pewnej egzekucji, mwi okrutnie: I odcito mu gow po braterska, by spyno na wiato aski) i zgadza si na zbrodni. Cae pobaanie dla zabjcy, adnego dla kata. Sprzeczno, w ktrej Sade czu si swobodnie, dusi Iwana Karamazowa. Bo te udaje, jakoby z rozumowania jego wynikao, e niemiertelno nie istnieje, gdy powiedzia jedynie, e odrzuciby j, choby nawet istniaa. Aby mc protestowa przeciwko zu i mierci, orzeka zdecydowanie, e nie ma cnoty, tak samo jak niemiertelnoci, i pozwala zabi swego ojca. wiadomie akceptuje dylemat bycia cnotliwym i alogicznym, albo logicznym i zbrodniczym. Diabe, drugie ja Iwana, ma racj, gdy mu podszeptuje: Idziesz dokona cnotliwego czynu, a sam w cnot nie wierzysz oto, co ci zoci i drczy. Problem postawiony w kocu przez Iwana, decydujcy o postpie dokonanym przez Dostojewskiego, i jedyny, ktry nas tu interesuje, sprowadza si do pytania: czy mona y i trwa w buncie? Iwan pozwala domyli si odpowiedzi: w buncie y mona tylko doprowadzajc go do koca. Co jest u koca buntu metafizycznego? Rewolucja metafizyczna. Trzeba obali wadc wiata, ktrego prawowito zostaa zaprzeczona. Czowiek powinien zaj jego miejsce. Poniewa Boga i niemiertelnoci i tak nie ma, wic nowy czowiek ma prawo sta si czowiekiem-Bogiem. Ale co to znaczy by Bogiem? Uzna wanie, e wszystko jest dozwolone; odrzuci kade prawo prcz wasnego. Mona zauway, niekoniecznie nawet rozwijajc czony czce rozumowanie, e sta si Bogiem, to zgodzi si na zbrodni (ulubiona idea intelektualnych bohaterw Dostojewskiego). Osobistym problemem Iwana jest wic wiedzie, czy pozostanie wierny swej logice i czy wyszedszy od protestu przeciw niewinnemu cierpieniu, pozwoli zabi swego ojca z obojtnoci ludzi-bogw. Rozwizanie jest znane: Iwan zgodzi si na to zabjstwo. Zbyt gboki, by poprzesta na pozorze, zbyt wraliwy, by dziaa, wybierze zgod na dziaanie innych. Ale zapaci za to obdem. Czowiek, ktry nie rozumia, jak mona kocha bliniego, nie rozumie te, jak mona go zabi. Znalazszy si pomidzy niewytumaczaln cnot a zbrodni nie do przyjcia, poerany litoci i niezdolny do mioci, samotny i pozbawiony pomocy cynizmu: sprzeczno zabije t wynios inteligencj. Umys mj jest ziemski, skde wic mam wyrokowa o tym, co nie jest z tego wiata?*. Ale y przecie tylko dla tego, co nie jest z tego wiata, i ta pycha spragniona absolutu odbieraa go ziemi, na ktrej nic nie kocha.
* W przekadzie francuskim cytowanym przez autora: po co chcie rozumie, co nie jest z tego wiata? (przyp. tum.).

Ten upadek nie stoi zreszt na przeszkodzie, aby z postawionego problemu wyniky konsekwencje: odtd bunt idzie ku czynowi. Dostojewski wskaza ju na to proroczo w legendzie o Wielkim Inkwizytorze. Iwan nie oddziela wiata od jego twrcy. Nie Boga nie uznaj, lecz wiata przeze stworzonego. Inaczej mwic, ten Bg-ojciec stanowi jedno ze swym dzieem*. Uzurpacja Iwana jest wic wycznie moralna. Niczego nie chce w wiecie zmieni. Lecz skoro wiat jest tym, czym jest, zdobywa prawo moralnego wyzwolenia si od niego, a inni ludzie wraz z nim. Na odwrt, z chwil kiedy duch buntu przyjmujc wszystko jest dozwolone oraz wszyscy albo nikt zechce przerobi wiat, aby utwierdzi panowanie i bosko ludzi, z chwil gdy rewolucja metafizyczna rozcignie si od moralnoci a po polityk, rozpocznie si dzieo nowe, o zasigu nieobliczalnym, zrodzone z tego samego nihilizmu. Dostojewski, prorok nowej religii, przewidzia to i zapowiedzia: Gdyby Alosza doszed do wniosku, e nie ma ani Boga, ani niemiertelnoci, natychmiast zostaby ateist i socjalist. Bo socjalizm to nie tylko problem robotniczy, lecz, i przede wszystkim, problem ateizmu, jego wcielenia wspczesnego, problem wiey Babel, ktr wznosi si bez Boga i nie po to, eby dosign nieba, ale eby niebo zniy do ziemi. Potem Alosza moe ju rzeczywicie traktowa Iwana z czuoci jako todzioba. Iwan usiowa tylko zawadn sob i to mu si nie udao. Przyjd inni, bardziej powani, ktrzy zaczwszy od tej samej rozpaczliwej negacji, zadaj wadzy nad wiatem.
* Iwan zezwala na zabicie ojca. Wybiera zamach na natur i rodziciela. w ojciec jest zreszt bezecny. Pomidzy Iwana a Boga Aloszy wci wciska si odraajca posta starego Karamazowa (przyp. autora). ** Przytoczonego tu przez autora fragmentu nie ma w przekadzie Braci Karamazow Aleksandra Wata (cho mona odnale jego trop mylowy w rozdz. 3 Ksigi IV); std przekad z francuskiego (przyp. tum.).

Wielcy Inkwizytorzy wtrc do wizienia Chrystusa i powiedz mu, e jego metoda nie jest dobra, e szczcia powszechnego nie mona osign natychmiastow wolnoci wyboru pomidzy tak i nie, ale zdobywajc panowanie nad ujednoliconym wiatem. Trzeba wpierw rzdzi i podbija. Przyjdzie krlestwo niebieskie na ziemi, ale ludzie bd nim wadali, wpierw nieliczni Cezarowie, ci, co zrozumieli pierwsi, a z czasem wszyscy inni. Jedno wiata zostanie osignita wszystkimi rodkami, skoro wszystko jest dozwolone. Wielki Inkwizytor jest stary i zmczony, jego wiedza jest

gorzka. Wie, e ludzie s bardziej leniwi ni podli i e wol spokj i mier od wolnoci rozrniania dobra i za. Czuje lito, zimn lito dla tego milczcego winia, ktremu bez wytchnienia przeczy historia. Przynagla go do mwienia, do uznania wasnych bdw, do uprawomocnienia w pewnym sensie dziea Inkwizytorw i Cezarw. Ale wizie milczy. Dzieo zostanie wic dokonane bez niego; a jego zabij. Uprawomocnienie pojawi si u koca czasw, kiedy krlestwo ludzi bdzie ju pewne. Dzieo jest dotychczas w zacztku, ale przecie si zaczo. Dugo jeszcze trzeba bdzie czeka na cakowite zakoczenie tego dziea i wiele jeszcze nacierpi si ziemia, ale w kocu osigniemy nasz cel i bdziemy cesarzami, i wwczas pomylimy o powszechnym szczciu ludzkoci. Wizie zosta ju dawno stracony; rzdz tylko Wielcy Inkwizytorzy, ktrzy suchaj straszliwego i mdrego ducha, ducha samounicestwienia i niebytu. Wielcy Inkwizytorzy dumnie odrzucaj chleb niebios i wolno i daj chleb ziemski bezwolnoci. Zejd z krzya, a uwierzymy, e to Ty, krzyczeli ju ich policjanci na Golgocie. Ale nie zszed i w najstraszniejszej chwili agonii ali si, e go Bg opuci. Nie ma wic ju dowodw, tylko wiara i tajemnica, ktre zbuntowani odrzucaj i z ktrych Wielcy Inkwizytorzy szydz. Wszystko jest dozwolone; w owej strasznej minucie przygotowano wieki zbrodni. Od Pawa a do Stalina papiee, ktrzy wybrali Cezara, otworzyli drog Cezarom, ktrzy wybieraj ju tylko samych siebie. Jednoci wiata nie udao si uzyska razem z Bogiem, wic zdobdzie si j przeciw Bogu. Ale nie jestemy jeszcze tak daleko. Na razie widzimy Iwana i jego znieksztacon twarz; buntownik znalaz si w otchani, jest niezdolny do dziaania, rozdarty pomidzy poczuciem wasnej bezwiny i wol zabjstwa. Nienawidzi kary mierci, poniewa jest ona figur kondycji ludzkiej, a idzie ku zbrodni. Poniewa wzi stron ludzi, jego udziaem jest samotno. Bunt rozumu koczy si tu szalestwem.

AFIRMACJA ABSOLUTNA Od chwili kiedy czowiek poddaje Boga osdowi moralnemu, zabija go w sobie. Lecz jaka jest wwczas zasada moralnoci? Neguje si Boga w imi sprawiedliwoci, ale czy idea sprawiedliwoci moe by pojmowana bez idei Boga? Czy nie popadamy wwczas w absurd? Nietzsche wanie atakuje absurd frontalnie. Doprowadza go do najwikszej skrajnoci, by tym lepiej mc si z nim rozprawi: moralno to ostatnie upostaciowienie Boga; aby mc zacz budowa od nowa, trzeba je zniszczy. Wtedy nie ma ju Boga i nie jest on gwarantem naszego istnienia. Jeli czowiek ma istnie, musi dziaa.

JEDYNY Ju Stirner, obaliwszy Boga, chcia zniszczy wszelk ide Boga w czowieku. W przeciwiestwie jednak do Nietzschego jego nihilizm jest usatysfakcjonowany. Stirner mieje si w lepym zauku, Nietzsche szturmuje mury. Od 1845, kiedy zosta opublikowany Jedyny i jego wasno*, Stirner przystpi do oczyszczania terenu. Czowiek, ktry bywa w Stowarzyszeniu wyzwolonych razem z modymi heglistami z lewicy (nalea do nich Marks), nie tylko mia rachunki do uregulowania z Bogiem, ale te z Czowiekiem Feuerbacha, Duchem Hegla i jego historycznym wcieleniem, Pastwem.
* Der Einzige und sein Eigentum (przyp. tum.)

Wszystkie te idole zrodziy si jego zdaniem z tego samego mongolizmu wiary w idee wieczne. Mg wic napisa: Ufundowaem moj spraw na nicoci. Grzech jest na pewno mongolsk zaraz, ale prawo, ktrego jestemy winiami, rwnie, Bg jest wrogiem; Stirner posuwa si najdalej jak mona w blunierstwie (straw hosti i bdzie po wszystkim). Ale Bg jest tylko jedn z alienacji mojego ja albo, dokadniej, tego, czym jestem. Sokrates, Jezus, Kartezjusz, Hegel, wszyscy prorocy i filozofowie wymylali tylko nowe sposoby alienacji tego, czym jestem, mojego ja, ktre Stirner usiuje odrni od absolutnego Ja Fichtego, redukujc je do tego, co w nim najbardziej wasne i ulotne. Wrd imion nie ma jego imienia, jest Jedynym. Dla Stirnera historia powszechna a do Jezusa sprowadza si jedynie do idealizacji realnoci. Staroytni zmierzaj ku temu poprzez myli i rytuay oczyszczajce. Od Jezusa cel jest osignity i rozpoczyna si wysiek inny, polegajcy, na odwrt, na realizacji ideau. Po oczyszczeniu przychodzi szalestwo inkarnacji, ktre coraz bardziej pustoszy wiat, w miar jak socjalizm, spadkobierca

Chrystusa, poszerza swoje panowanie. Ale historia powszechna to tylko nieustajca zniewaga godzca w jedyn zasad, ktr jestem ja, zasad yjc, konkretn, zasad zwycisk, ktr chciano ugi pod jarzmem kolejnych abstrakcji Boga, pastwa, spoeczestwa, ludzkoci. Filantropia jest wedug Stirnera mistyfikacj. Filozofie ateistyczne, oddajce si kultowi pastwa i czowieka, same s buntami teologicznymi. Nasi ateici mwi Stirner to doprawdy poboni ludzie. Caa historia zna tylko jeden kult, kult wiecznoci. Ten kult to kamstwo. Prawd jest Jedyny, wrg tego, co wieczne, oraz wszystkiego, co nie suy jego dzy wadania. Zdaniem Stirnera negacja oywiajca bunt nieodparcie gruje nad kad afirmacj. Stirner odrzuca te wszystkie namiastki boskoci, ktrymi obciono wiadomo moraln. Krlestwo niebieskie obalono, lecz czowiek znalaz sobie nowe niebo. Nawet rewolucja, i zwaszcza rewolucja, budzi wstrt w tym buntowniku. eby by rewolucjonist, trzeba w co wierzy, kiedy nie ma w co wierzy. Rewolucja (francuska) doprowadzia do reakcji i to pokazuje, czym w rzeczywistoci bya Rewolucja. Suy ludzkoci to nic lepszego ni suy Bogu. Braterstwo zreszt jest tylko na niedziel. W dni powszednie bracia staj si niewolnikami. Dla Stirnera istnieje wic jedna wolno, moja potga, i jedna prawda, wspaniay egoizm gwiazd. Wszystko rozkwita na tej pustyni. Ogromne znaczenie krzyku radoci, wolnego od wszelkiej myli, nie zostanie zrozumiane tak dugo, jak dugo trwa noc myli i wiary. Ta noc dobiega koca, wstanie wit nowego buntu. Bunt sam w sobie jest ascez, ktra odrzuca wszystkie wygody. Czowiek zgodzi si z innymi ludmi tylko w tej mierze i na ten czas, kiedy ich egoizm i jego bd zbiene. Prawdziwe ycie jest w samotnoci, gdzie bez ogranicze zaspokoi swj gd istnienia, poza ktrym nie ma nic wicej. Indywidualizm dochodzi w ten sposb do szczytu. Neguje wszystko, co neguje jednostk, gloryfikuje wszystko, co j opiewa i jej suy. Czym jest dobro, wedug Stirnera? Tym, z czego mog korzysta. Do czego jestem uprawniony? Do wszystkiego, do czego jestem zdolny. Bunt znowu koczy si usprawiedliwieniem zbrodni. Stirner nie tylko si o nie pokusi (z niego, w prostej linii, s terrorystyczne formy anarchii), ale najwyraniej upaja si perspektywami, ktre otwiera: Zerwanie z tym, co sakralne, albo, lepiej jeszcze, zniszczenie sakralnoci moe si sta powszechne. To nie nowa rewolucja nadciga, ale zbrodnia potna, pyszna, wolna od szacunku, od wstydu, od sumienia; czy nie wzbiera wraz z grzmotem na horyzoncie, czy nie widzisz, jak niebo cikie od przeczu ciemnieje i milknie?. Pobrzmiewa tu pospna rado tych, co w ndznym odosobnieniu przygotowuj nadejcie apokalipsy. Nic nie okiezna gorzkiej i wadczej logiki, nic prcz mojego ja, ktre przeciwstawi si wszystkim abstrakcjom, samo abstrakcyjne i nie nazwane, bo uwizione i odcite od swych korzeni. Nie ma ju zbrodni ani wystpku, a wic nie ma grzesznikw. Wszyscy jestemy doskonali. Skoro kade ja samo w sobie jest zbrodnicze w stosunku do pastwa i ludu, umiejmy przyzna, e ycie jest wykroczeniem. Jeli nie chcemy umiera, musimy zabija, aby by jedynymi. Nie jeste tak wielki jak zbrodniarz, ty, ktry nie profanujesz niczego. Stirner, powcigliwy jeszcze, dodaje: Zabija, ale nie torturowa. Ale ogosi prawomocno zbrodni, to ogosi mobilizacj o wojn Jedynych. Zabjstwo zbiegnie si wic z rodzajem samobjstwa kolektywnego. Stirner, cho o tym nie mwi, czy te tego nie zauwaa, nie cofnie si jednak przed adn zagad. Duch buntu znajduje na koniec jedn ze swoich najbardziej gorzkich satysfakcji w chaosie. Pogrzebi ci (nard niemiecki) w ziemi. Wkrtce narody, bracia twoi, pjd za tob; kiedy ju nikogo nie stanie, ludzko zejdzie do grobu i na nim Ja, jedyny mj wadca, Ja, jedyny spadkobierca, mia si bd wielkim miechem. Tak oto na szcztkach wiata rozpaczliwy miech jednostki-wadcy ilustruje ostatnie zwycistwo ducha buntu. Ale znalazszy si u tego kraca, mona liczy tylko na mier albo na zmartwychwstanie. Stirner, a z nim wszyscy zbuntowani nihilici, upojeni niszczeniem, spiesz ku nicoci. Pustynia zostaa ukazana: teraz trzeba si dowiedzie, jak na niej przetrwa. Zaczynaj si bezlitosne poszukiwania Nietzschego.

NIETZSCHE I NIHILIZM Negujemy Boga, zaprzeczamy odpowiedzialnoci Boga; tylko w ten sposb wyzwolimy wiat*. Dziki Nietzschemu nihilizm nabiera akcentw proroczych. Ale w dziele jego mona dopatrzy si tylko niskiego i pospolitego okruciestwa, ktrego nienawidzi ze wszystkich si, jeli nie da pierwszestwa diagnocie przed prorokiem. Myl jego jest z pewnoci prowizoryczna, metodyczna, strategiczna wreszcie. Po raz pierwszy nihilizm staje si wiadomy. Wspln cech chirurgw i prorokw jest mylenie i dziaanie z uwagi na przyszo. Nietzsche mwi o przyszej apokalipsie nie po to, aby j zachwala odgadywa bowiem jej twarz ponur i wyrachowan ale eby jej unikn i przeksztaci j w odrodzenie. Stwierdzi nihilizm i zbada go jak zjawisko kliniczne. Mwi o sobie,

e jest pierwszym doskonaym nihilist w Europie. Nie z upodobania, ale z profesji, i dlatego, e by zbyt wielki, by odrzuca dziedzictwo swego czasu. U siebie samego i u innych rozpozna niemono wiary i brak fundamentu dla wszelkiej wiary, to jest uznania ycia. Czy mona y w buncie? zmienia si u Nietzschego w Czy mona y bez wiary?. Odpowied jest twierdzca. Tak, jeli z braku wiary uczyni metod, jeli doprowadzi nihilizm do skrajnych konsekwencji i, znalazszy si wwczas na pustyni, lecz ufajc w przyszo, dozna razem, w jednym porywie, cierpienia i radoci.
* Pomidzy cytatami z Nietzschego w tekcie Camusa a jedynym penym przekadem polskim z pocztku wieku (Fryd. Nietzsche, Dziea, tum. W. Berent, K. Drzewiecki, L. Staff, S. Wyrzykowski, S. Frycz, wyd. J. Mortkowicza) istnieje znaczna rozbieno. Ze teksty Nietzschego we wspczesnej polszczynie i terminologii s czym zupenie rnym, take znaczeniowo, od edycji Mortkowicza, wida chociaby z fragmentw dziea Ludzkie, arcyludzkie, zamieszczonych w Filozofii egzystencjalnej, 1965, w piknym tumaczeniu Ireny Kroskiej. Z porwnania cytatw u Camusa ze starym przekadem, zwaszcza Woli mocy, wynika, e korzystanie z niego najczciej przeinaczyoby sens cytatw oraz znieksztacio kontekst (przyp. tum.).

Zamiast metodycznego wtpienia Nietzsche uprawia metodyczn negacj, burzy wszystko, co maskuje nihilizm, obala idole skrywajce mier Boga. By mc jak wito wznie, trzeba jak wito zburzy; to jest prawo. Ten, kto chce by twrc dobra i za, wpierw musi by niszczycielem i przekreli wartoci. W ten sposb najwysze zo staje si czci najwyszego dobra, ale najwysze dobro jest twrc *. Nietzsche napisa swoist Rozpraw o metodzie swych czasw, nie z t jednak swobod i precyzj, jakie cechoway tak podziwiany przez niego XVII wiek francuski, lecz z szalecz przenikliwoci, charakterystyczn dla wieku XX, wieku genialnego, jego zdaniem. T metod buntu trzeba nam zbada**. Pierwszym krokiem Nietzschego jest zgodzi si na to, co wie. Ateizm, oczywisty dla niego, jest konstruktywny i radykalny. Za swoje powoanie najwysze uwaa doprowadzenie problemu ateizmu do kryzysu i jego zdecydowane osdzenie. wiat zaley od przypadku, nie ma w nim celowoci. Bg jest zatem niepotrzebny, skoro nie chce niczego. Gdyby chcia czego rozpoznajemy tu tradycyjne sformuowanie problemu za musiaby ponie odpowiedzialno za sum cierpienia i braku logiki. Wiadomo, e Nietzsche publicznie zazdroci Stendhalowi jego formuy: Jedynym usprawiedliwieniem Boga jest to, e nie istnieje. wiat, pozbawiony woli boej, jest rwnie pozbawiony jednoci i celowoci. Dlatego wiat nie moe by sdzony. Kady sd wartociujcy o wiecie prowadzi do spotwarzania ycia. Wydaje si sd o czym, co jest, poprzez odniesienie do tego, czym ono winno by krlestwem niebieskim, ideami wiecznymi, imperatywem moralnym. Ale tego, co winno by, nie ma; wiat nie moe by sdzony w imi niczego.
* Z Genealogii moralnoci, przekad Leopolda Staffa (przyp. tum.). ** Zajmujemy si tu oczywicie ostatnim okresem filozofii Nietzschego, od 1880. Ten rozdzia moe by uwaany za komentarz do Woli mocy (przyp. autora).

Korzyci naszego czasu: nic nie jest prawd, wszystko jest dozwolone. Te formuy, ktre odbijaj si echem w tysicu innych, uroczystych albo ironicznych, wystarcz w kadym razie, by wykaza, e Nietzsche bierze na siebie cay ciar nihilizmu i buntu. W swoich rozwaaniach, dziecinnych zreszt, o tresurze i selekcji sformuowa nawet skrajn logik rozumowania nihilistycznego: Problem: za pomoc jakich rodkw mona by osign nieugit form wielkiego, zaraliwego nihilizmu, ktry by z naukow sumiennoci gosi i w czyn wprowadza mier dobrowoln?. Nietzsche zagarnia jednak dla nihilizmu wartoci tradycyjne, uwaane za wdzida nihilizmu. Przede wszystkim moralno. Postawa moralna, ktrej przykadem jest Sokrates i ktr zaleca chrzecijastwo, sama w sobie jest oznak dekadencji. Na miejsce czowieka z ciaa chce wprowadzi substytut: czowieka-odbicie. Potpia wiat namitnoci i krzyku w imi wiata harmonijnego i cakowicie wyimaginowanego. Jeli nihilizm jest niemonoci wiary, jego symptom najpowaniejszy nie kryje si w ateizmie, ale w niemonoci uwierzenia w to, co jest, zobaczenia tego, co si dzieje, ycia tym, co jest dane. To kalectwo jest u podstaw kadego idealizmu. Moralnoci nie dostaje wiary w wiat. Wedug Nietzschego prawdziwej moralnoci niepodobna oddzieli od jasnoci widzenia. Jest surowy dla oszczercw wiata, poniewa w oszczerstwie wyrnia haniebne upodobanie do ucieczki. Moralno tradycyjna to dla niego szczeglny przypadek niemoralnoci. Dobru wanie trzeba usprawiedliwienia. I jeszcze: Dla racji moralnych poniecha si kiedy czynienia dobra. Filozofia Nietzschego obraca si, to oczywiste, wok problemu buntu. Dokadnie: zaczyna od tego, e jest buntem. Ale wida, e Nietzsche dokona przesunicia. Jego bunt wychodzi od Bg umar, zdobyczy niezaprzeczalnej; po czym zwraca si przeciwko wszystkiemu, co faszywie usiuje zastpi nieobecne bstwo i kala wiat, niewtpliwie nie kierowany, ale dla bogw stanowicy jedyny kamie probierczy. Wbrew temu, co myl niektrzy chrzecijascy krytycy Nietzschego, zamach na Boga nie by jego zamysem. Boga znalaz martwego w duszy epoki. Pierwszy zrozumia ogrom tego faktu i

orzek, e bunt czowieka nie moe prowadzi do odrodzenia, jeli nie jest kierowany. W kadym innym przypadku, czy wybierze si al, czy pobaanie, rezultatem bdzie apokalipsa. Nietzsche nie stworzy wic filozofii buntu, ale zbudowa filozofi na buncie. Jeli Nietzsche atakuje szczeglnie chrzecijastwo, to tylko jako moralno. Z jednej strony nie tyka nigdy osoby Jezusa, z drugiej cynizmu Kocioa. Wiadomo, e podziwia jezuitw i w tym przedmiocie by znawc. Jedynie Bg moralny jest obalany *. Chrystus dla Nietzschego, podobnie jak dla Tostoja, nie jest buntownikiem. Istot jego doktryny jest przyzwolenie totalne, niesprzeciwianie si zu. Nie wolno zabija, nawet by zapobiec zabijaniu. Trzeba zgodzi si na wiat taki, jaki jest, nie dopenia sumy jego nieszcz, samemu za znosi zo wiata. Krlestwo niebieskie jest natychmiast w naszym zasigu. Dyspozycja wewntrzna sprawi, e nasze czyny bd w zgodzie z zasadami i ona ofiaruje nam bogo. Chrystus nie wiar nakazywa, lecz czyny. Z tego punktu widzenia chrzecijastwo, wedug Nietzschego, to tylko zdrada Chrystusa. Ju Nowy Testament jest skaony, od Pawa za do soborw suono tylko wierze i zapominano o dziaaniu. Czym chrzecijastwo skazio tak gboko posanie swego mistrza? Ide sdu, obc nauce Chrystusa, i korelatywnymi pojciami nagrody i kary. Natura staje si w efekcie histori i to histori znaczc, rodzi si idea ludzkoci. Od Dobrej Nowiny po Sd Ostateczny jedynym zadaniem ludzkoci jest przystosowanie si do moralnych celw z gry napisanej opowieci.
* Powiadacie, e jest to samorzutna dekompozycja Boga, a to jest tylko jego maska; Bg zrzuca sw moraln skr. I ujrzycie, jak pojawi si poza Dobrem i Zem (przyp. autora).

Tyle tylko, e w epilogu aktorzy sami z siebie dziel si na dobrych i zych. Jeli Chrystus powiada jedynie, e grzech naturalny nie ma znaczenia, to chrzecijastwo historyczne z caej natury czyni rdo grzechu. Czemu Chrystus przeczy? Wszystkiemu, co dzi nazywa si chrzecijaskim. Chrzecijastwo sdzi, e walczy z nihilizmem, poniewa wyznacza kierunek wiatu, gdy samo jest nihilistyczne, skoro przydaje yciu sens urojony, nie pozwala nawet odnale sensu prawdziwego: Kady koci to kamie na grobie czowieka-boga, nie zezwala mu zmartwychwsta. Paradoksalnym, ale znamiennym wnioskiem Nietzschego jest, e Bg umar przez chrzecijastwo, poniewa chrzecijastwo zlaicyzowao sakralno. Chodzi tu o chrzecijastwo historyczne i jego gbok i godn pogardy dwuznaczno. To samo rozumowanie dotyczy socjalizmu i wszystkich form humanitaryzmu. Socjalizm to skarlay chrystianizm. Bo te zachowuje t wiar w celowo historii, ktra zdradza ycie i natur, na miejsce celw realnych wprowadza idealne i pozbawia siy wol i wyobrani. Socjalizm jest nihilistyczny w sensie, ktry Nietzsche odtd przypisuje temu sowu. Nihilist nie jest ten, kto w nic nie wierzy, ale ten, kto nie wierzy w to, co jest. W tym rozumieniu wszystkie formy socjalizmu s tylko upodlonymi formami chrzecijastwa w dekadencji. Dla chrzecijastwa nagroda i kara zakaday istnienie rzeczywistoci historycznej; nieunikniona logika sprawia, e caa rzeczywisto historyczna staje si nagrod i kar: std kolektywistyczny mesjanizm. Rwno dusz w obliczu Boga sprowadza si do rwnoci wobec niczego, skoro Bg umar. Tu znowu Nietzsche zwalcza doktryny socjalistyczne jako moralno. Nihilizm, czy przejawia si w religii, czy w nauczaniu socjalistycznym, stanowi logiczny punkt dojcia dla tzw. wysokich wartoci. Wolny umys obali te wartoci, ukazujc zudzenia, na jakich si opieraj, handel, jaki zakadaj i zbrodni, jak popeniaj wzbraniajc jasnej inteligencji spenienia swej misji: jest ni przeksztacenie nihilizmu biernego w nihilizm aktywny. W wiecie uwolnionym od Boga i idoli moralnych czowiek jest sam i bez pana. Nietzsche w najmniejszym stopniu nie daje do zrozumienia i tu rni si od romantykw e taka wolno moe by atwa. Bezwzgldne wyzwolenie stawia go w rzdzie tych, o ktrych sam mwi, e zaznaj nowej rozpaczy i nowego szczcia. Lecz zrazu tylko rozpacz woa: Biada, niechaj wic przyjdzie szalestwo... Nie wznisszy si ponad prawo, jestem najbardziej potpionym wrd potpionych. Ten, kto nie moe wznie si ponad prawo, musi znale inne prawo albo popa w szalestwo. Od chwili gdy czowiek nie wierzy w Boga ani w ycie niemiertelne, staje si odpowiedzialny za wszystko, co yje, za wszystko, co zrodzone w blu wydane jest cierpieniom ycia. Jego wyczn powinnoci jest odnale porzdek i prawo. Wwczas przychodzi czas potpionych, wyczerpujce szukanie usprawiedliwie, nostalgia bez celu, najboleniejsze i najbardziej rozdzierajce pytanie serca: gdzie, w jakim miejscu, mgbym si poczu u siebie?. Poniewa Nietzsche by umysem wolnym, wiedzia, e wolno umysu to nie wygoda, lecz wielko, ktrej si chce i ktr si czasem osiga w wyczerpujcej walce. Wiedzia, e ten, co chce by ponad prawem, ryzykuje, e znajdzie si poniej tego prawa. Dlatego zrozumia, e prawdziwe wyzwolenie umysu jest w uznaniu nowych powinnoci. Zasadnicze odkrycie Nietzschego kryje si w stwierdzeniu, e jeli prawo wieczne nie jest wolnoci, brak prawa nie jest ni tym bardziej. Skoro nie ma prawdy, a wiat pozbawiony jest regu, nie ma te adnych zakazw; eby zakaza jakiego dziaania, trzeba bowiem wartoci i celu. Jednoczenie jednak nic nie jest dozwolone; wartoci i celu

trzeba rwnie, aby wybra inne dziaanie. Wolnoci nie jest cakowita dominacja nad prawem, ale nie jest ni te cakowita ulego. Suma wszystkich moliwoci nie daje wolnoci, ale uniemoliwia niewol. Chaos to take niewola. Wolno znale mona tylko w wiecie, gdzie to, co moliwe, zdefiniowane jest wraz z tym, co niemoliwe. Bez prawa nie ma wolnoci. Jeli losem nie kieruje warto wysza, jeli rzdzi przypadek, czowiek idzie w ciemnociach; to wolno lepca. U kresu najwikszego wyzwolenia Nietzsche wybiera wic najwiksz zaleno. Jeli mierci Boga nie przemienimy w wielkie wyrzeczenie i nieustajce zwycistwo nad samymi sob, zapacimy za t utrat. Inaczej mwic, bunt Nietzschego koczy si ascez. Wwczas na miejsce: Jeli nic nie jest prawd, wszystko jest dozwolone Karamazowa, przychodzi gbiej logiczne: Jeli nic nie jest prawd, nic nie jest dozwolone. Zaprzeczy, e cokolwiek na tym wiecie moe by wzbronione, to wyrzec si tego, co dozwolone. Tam, gdzie nikt nie potrafi ju orzec, co jest czarne, a co biae, wiato ganie i wolno staje si dobrowolnym wizieniem. Mona powiedzie, e Nietzsche, metodycznie doprowadziwszy nihilizm do lepego zauka, odczuwa co na ksztat straszliwej radoci. Jego jawnym celem jest postawienie wspczesnego czowieka w niemoliwej sytuacji. Jedyn nadziej widzi w sprzecznoci ostatecznej. Jeli czowiek nie chce wwczas udusi si w ptajcych go wizach, musi je przeci od razu i stworzy wasne wartoci. mier Boga to jeszcze nie koniec; mona j znie tylko przygotowujc zmartwychwstanie. Jeli wielkoci nie znajduje si w Bogu mwi Nietzsche nie znajduje si jej nigdzie; trzeba j przekreli albo stworzy. O negacj tej wielkoci zatroszczy si wiat wspczesny, spieszcy ku samobjstwu. Jej stworzenie Nietzsche uzna za wasne, nadludzkie zadanie, ktremu chcia odda ycie. Wiedzia, e kreacja jest moliwa tylko w skrajnej samotnoci i e czowiek nie zdecyduje si na ten zawrotny wysiek, jeli nie znajdzie si w sytuacji duchowej tak bardzo bez wyjcia, e albo wybierze kreacj, albo zginie. Nietzsche powiada mu wic, e jego jedyn prawd jest Ziemia, e jej trzeba by wiernym, na niej y i znale zbawienie. Ale uczy czowieka jednoczenie, e y na ziemi bez prawa nie sposb, poniewa ycie wanie zakada istnienie prawa. Jak y wolnym i bez prawa? Na t zagadk czowiek musi odpowiedzie; cen jest ycie. Nietzsche w kadym razie nie prbuje si wymkn. Odpowiada, a jego odpowiedzi jest ryzyko: Damokles taczy najlepiej, gdy wisi nad nim miecz. Trzeba przyj to, co niemoliwe do przyjcia, i znie to, czego znie nie mona. Przyjwszy, e wiat nie ma adnego celu, Nietzsche zaleca uznanie jego bezwiny, stwierdzenie, e wymyka si on spod wszelkiego sdu, skoro pod adnym wzgldem nie moe by sdzony i, w konsekwencji, zastpienie wszystkich sdw wartociujcych jednym tak, cakowit i pochwaln zgod na wiat. Wwczas z absolutnej rozpaczy trynie rado nieskoczona, ze lepej niewoli bezlitosna wolno. By wolnym to wanie obali cele. W zgodzie na niewinno stawania si jest maksymalna wolno. Wolny duch miuje konieczno. Gboki sens myli Nietzschego jest w stwierdzeniu, e konieczno zjawisk, jeli jest absolutna i cakowita, nie implikuje adnego przymusu. Totalne opowiedzenie si za totaln koniecznoci oto jego paradoksalna definicja wolnoci. Pytanie: by wolnym od czego? zastpuje: by wolnym po co?. Wolno zbiega si z bohaterstwem. Jest ascez wielkiego czowieka, ukiem najbardziej napitym. Ta wyniosa aprobata, zrodzona z obfitoci i peni, obejmuje rwnie bd i cierpienie, zo i zabjstwo oraz to wszystko, co w egzystencji wtpliwe i dziwaczne. Powstaje ona z niezachwianej woli bycia tym, czym si jest, w wiecie, ktry jest tym, czym jest. Siebie mie za fatum, nie chcie by innym, ni si jest.... Sowo zostao powiedziane. Asceza nietzscheaska, wyszedszy od uznania fatum, koczy si na jego deifikacji. Los tym bardziej jest godzien podziwu, im bardziej nieubagany. Bg moralny, lito, mio s wrogami fatum o tyle, o ile chc je okupi. Nietzsche nie chce okupu. Rado stawania si jest radoci zatraty. Ale tylko jednostka zostaje obalona. Ruch buntu, w ktrym czowiek da dla siebie istnienia, znika w poddaniu absolutnym jednostki stawaniu si. Amor fati zastpuje odium fati. Kada jednostka wspdziaa z caym bytem kosmicznym, niezalenie od naszej wiedzy i woli. Jednostka zatraca si tedy w losie gatunku i wiecznym ruchu wiatw. Wszystko, co byo, jest wieczne, morze wszystko wyrzuca na brzeg. Nietzsche powraca zatem do rda myli, do presokratykw. Presokratycy odrzucali celowo, aby wieczno wyobraonej przez nich zasady moga pozosta nietknita. Wieczna jest tylko sia nie majca celu, gra u Heraklita. Cay wysiek Nietzschego sprowadza si do wykazania obecnoci prawa w stawaniu si i gry w koniecznoci: Dziecko to niewinno i zapomnienie, wyrzeczenie, gra, kolo, ktre samo si toczy, pierwszy ruch, wity dar zgody. wiat jest boski, poniewa bezzasadny. Dlatego tylko sztuka dziki rwnej bezzasadnoci moe go wyrazi. aden sd nie zdaje sprawy ze wiata, ale sztuka moe nas nauczy go powtarza, na podobiestwo wiata powtarzajcego si w swoich wiecznych nawrotach. Morze pierwotne powtarza niestrudzenie te same sowa na tym samym brzegu i wyrzuca te same zdumione yciem istoty. Lecz ten przynajmniej, kto zgadza si na powrt tam, dokd wszystko powraca, kto staje si pochwalnym echem, uczestniczy w boskoci wiata.

W taki to sposb zostaje na koniec wprowadzona bosko czowieka. Zbuntowany, ktry wpierw neguje Boga, usiuje go potem zastpi. Ale Nietzsche powiada, e zbuntowany staje si Bogiem tylko wyrzekajc si wszelkiego buntu, tego nawet, co tworzy bogw, by naprawi wiat. Jeli Bg istnieje, jak cierpie, aby nim nie by?. Jest wic bg, a tym bogiem jest wiat. eby uczestniczy w jego boskoci, wystarczy powiedzie tak. Nie modli si ju, ale bogosawi, a Ziemi zapeni ludziebogowie. Mwi tak wiatu, i to tak powtarza, znaczy stworzy na nowo wiat i siebie, sta si wielkim artyst, twrc. Posanie Nietzschego streszcza si w sowie: kreacja, w dwuznacznym jego rozumieniu. Nietzsche akcentowa jedynie egoizm i bezwzgldno waciwe kademu twrcy. Przemiana wartoci polega na zastpieniu sdziego wartoci twrcy: szacunkiem i pasj dla tego, co jest. Bstwo pozbawione niemiertelnoci okrela wolno twrcy. Wieczny jest krzyk Dionizosa, powiartowanego boga ziemi. Lecz wyobraa on jednoczenie to gboko poruszajce pikno, ktre styka si z cierpieniem. Wedle Nietzschego powiedzie tak ziemi i Dionizosowi, to powiedzie tak cierpieniu. Zgodzi si na wszystko, najwysz sprzeczno i cierpienie razem, to zapanowa nad wszystkim. Za takie krlestwo gotw by zapaci. Prawd jest tylko ziemia powana i cierpica. Tylko ona jest bstwem. Nietzsche proponuje czowiekowi, by pogry si w kosmosie jak Empedokles, ktry skoczy do Etny, szukajc prawdy tam, gdzie ona jest, we wntrzu ziemi w nim odnalaz wieczyst bosko i sam sta si Dionizosem. Wola mocy koczy si wic zakadem, jak Myli Pascala, ktre tylekro przywodzi na pami. Czowiek nie zdobywa jeszcze pewnoci, ale wol pewnoci, co nie jest tym samym. Tote Nietzsche waha si, doszedszy do kresu: Oto, co jest w tobie niewybaczalne. Masz wadz i odmawiasz podpisu. Musia jednak podpisa. Ale imi Dionizosa uniemiertelnio tylko listy do Ariadny, ktre pisa w szalestwie. W pewnym sensie bunt u Nietzschego prowadzi znowu do pochway za. Rnica polega jednak na tym, e zo nie jest ju odwetem. Zostao zaakceptowane jako jeden z moliwych wygldw dobra i, co pewniejsze jeszcze, jako fatum. Zostao wic zaakceptowane, by mogo zosta przezwycione, i jako swego rodzaju lek. W rozumieniu Nietzschego szo o dumn zgod duszy na to, czego ona nie moe unikn. Znani s wszake jego spadkobiercy i wiadomo, jaka polityka powoywaa si na czowieka, ktry mwi o sobie, e jest ostatnim Niemcem apolitycznym. Marzy o tyranach-artystach. Ale tyrania bardziej odpowiada miernotom ni sztuka. Raczej Cezar Borgia ni Parsifal, woa. Mielimy i Cezara, i Borgi, lecz pozbawionych tego arystokratyzmu serca, ktry przypisywa wielkim indywidualnociom renesansu. Gdy on da, by jednostka uczcia wieczno rodzaju i pogrya si w wielkim cyklu czasu, uczczono ras i temu ponuremu bstwu podporzdkowan jednostk. ycie, o ktrym mwi z bojani i dreniem, zostao zdegradowane do biologii na uytek lokajw. Na koniec rasa niedouczonych wadcw, bredzc o woli mocy, wzia na swj rachunek potworno antysemityzmu, ktrym zawsze gardzi. Wierzy w odwag sprzymierzon z inteligencj i to nazywa si. W jego imieniu obrcono odwag przeciw inteligencji; i ta cnota, ktra naprawd bya jego cnot, staa si swoim przeciwiestwem: gwatem o lepych oczach. Wolno zczy z samotnoci, posuszny prawu dumnego ducha. Gboka samotno poudnia i Pnocy zatracia si jednak w zmechanizowanym tumie, ktry zala Europ. Obroc smaku klasycznego, ironii, miary w zuchwalstwie, arystokrat, ktry potrafi powiedzie, e arystokratyzm to uprawianie cnoty bez pytania dlaczego; e trzeba wtpi o tym, kto domaga si racji, aby by uczciwym; czowieka oszalaego na punkcie prawoci (ta prawo, ktra staa si instynktem, pasj), zawsze w subie owej najwyszej rzetelnoci, najwyszej inteligencji, ktrej wrogiem miertelnym jest fanatyzm wasny jego kraj w trzydzieci trzy lata po jego mierci ustanowi nauczycielem kamstwa i gwatu i uczyni nienawistnymi pojcia i cnoty, ktre dziki jego powiceniu stay si godne podziwu. W historii inteligencji, wyjwszy Marksa, przygoda Nietzschego nie ma sobie rwnej; nie zdoamy nigdy naprawi wyrzdzonej mu krzywdy. Byway w dziejach filozofie interpretowane i wypaczane. Ale a do Nietzschego i narodowego socjalizmu nie ma przykadu, aby ilustracj myli caej rozwietlonej szlachetnoci, mk duszy wyjtkowej, by na oczach wiata popis kamstw i straszliwe stosy trupw w obozach. Kazania o nadludziach przywiody do metodycznego fabrykowania podludzi; trzeba to podkreli, ale i zinterpretowa. Jeli ostatecznym rezultatem wielkiego buntu w XIX i XX wieku miaa by bezlitosna niewola, czy nie naleaoby odwrci si od buntu i powtrzy rozpaczliwy krzyk Nietzschego do wspczesnych: Moje sumienie i wasze to nie to samo?. Zgdmy si przede wszystkim, e nigdy nie bdziemy mogli Nietzschego czy z Rosenbergiem. Powinnimy wszyscy by adwokatami Nietzschego. On sam powiedzia, oskarajc zawczasu swoje nieczyste potomstwo, e ten, kto swego ducha wyzwoli, winien si jeszcze oczyci. Ale trzeba wiedzie przynajmniej, czy wyzwolenie ducha takie, jak on je rozumia, nie wyklucza oczyszczenia. Ruch, ktry prowadzi do Nietzschego i ktry go niesie, ma swoje prawa i swoj logik, tumaczce moe krwaw trawestacj jego filozofii. Czy w dziele Nietzschego nie mona znale punktw wyjcia dla mordu ostatecznego? Czy kaci, jeli odrzuc ducha dla litery i nawet to, co w literze z ducha

pozostaje, nie dopatrz si w nim pretekstw? Trzeba odpowiedzie twierdzco. Wystarczy zlekceway aspekt metodyczny myli nietzscheaskiej (a nie jest pewne, czy on sam zawsze go szanowa), aby nic ju nie hamowao jego zbuntowanej logiki. Trzeba rwnie zauway, e zabjstwo nie znajduje usprawiedliwienia w nietzscheaskim odrzuceniu idoli, szaleczej zgodzie, ktra jest koron dziea Nietzschego. Powiedzie tak wszystkiemu, znaczy powiedzie tak zabjstwu. S zreszt dwa rodzaje zgody na zabjstwo. Jeli niewolnik mwi tak wszystkiemu, akceptuje istnienie pana i wasne cierpienie; Jezus naucza niesprzeciwianiu si zu. Jeli pan mwi tak na wszystko, akceptuje niewolnictwo i cierpienie innych; oto tyran i gloryfikacja zabjstwa. Czy to nie miechu godne, e wierzy si w prawo wite, niezachwiane, w nie bdziesz kama, w nie bdziesz zabija w yciu, ktre polega na cigym kamstwie i cigym zabijaniu?. Rzeczywicie, i bunt metafizyczny w swoim pierwszym odruchu by tylko protestem przeciwko kamstwu i zbrodni istnienia. Tak nietzscheaskie, zapominajc o nie, zapiera si samego buntu, a jednoczenie moralnoci, ktra odrzuca wiat taki, jaki jest. Nietzsche pragn ze wszystkich si przyjcia cezara rzymskiego o duszy Chrystusa. W jego rozumieniu byo to powiedzie tak niewolnikowi i panu razem. Ale powiedzie tak obu, znaczy uzna silniejszego z nich, to jest pana. Cezar musia nieuchronnie wyrzec si dominacji ducha i wybra panowanie fizyczne. Jak korzysta zc zbrodni? zapytywa Nietzsche, dobry profesor wierny swojej metodzie. Cezar mia odpowiedzie: pomnaajc j. Kiedy cele s wielkie napisa Nietzsche na swoje nieszczcie ludzko stosuje inn miar i nie sdzi ju zbrodni jako takiej, choby rodki byy najstraszniejsze. Umar w 1900 roku, u pocztku wieku, kiedy roszczenie to miao sta si mordercze. Daremnie powiedzia w chwili jasnoci: atwo mwi o wszelkiego rodzaju niemoralnych czynach; ale czy zdoa si je udwign? Nie mgbym uchybi danemu sowu albo zabi; cierpiabym duej lub krcej, lecz musiabym zapaci za to mierci. Skoro jednak cao dowiadczenia ludzkiego zostaa zaakceptowana, mogli pojawi si inni, ktrzy zgoa nie sabnc, utwierdzili si w kamstwie i zbrodni. Na Nietzschego spada odpowiedzialno, e dla wyszych racji metody usprawiedliwi, choby przez moment u szczytu myli to prawo do pohabienia, o ktrym Dostojewski mwi, e ofiarowujc je ludziom zawsze mona by pewnym, e z niego gorliwie skorzystaj. Ale jego mimowolna odpowiedzialno siga jeszcze dalej. Nietzsche by tym, za kogo siebie uwaa: najbardziej wyostrzon wiadomoci nihilizmu. Za jego spraw bunt w sposb decydujcy przeszed od negacji ideau do sekularyzacji ideau. Skoro zbawienie czowieka nie jest w Bogu, trzeba je znale na ziemi. Skoro wiat nie jest kierowany, czowiek powinien mu nada kierunek od momentu, gdy wiat akceptuje, i doprowadzi do powstania ludzkoci wyszego rodzaju. Roszczeniem Nietzschego byy rzdy ludzk przyszoci. Naszym zadaniem bd rzdy na ziemi. I gdzie indziej: Nadchodzi czas, kiedy trzeba bdzie walczy o panowanie na ziemi i ta walka bdzie prowadzona w imi zasad filozoficznych. Zapowiada w ten sposb wiek XX. Lecz jeli go zapowiada, to znaczy, e wiedzia o logice wewntrznej nihilizmu i wiedzia te, e jednym z jego rezultatw jest imperium. Tym samym przygotowywa to imperium. Jest wolno czowieka bez Boga, ktr wyobraa sobie Nietzsche, to znaczy wolno samotna. Jest wolno w poudnie, kiedy koo wiata staje i czowiek mwi tak temu, co jest. Ale to, co jest, staje si. Trzeba powiedzie tak stawaniu si. wiato przygasa, o dnia si pochyla. Wwczas zaczyna si na powrt historia i w niej trzeba szuka wolnoci; powiedzie historii tak. Nietzscheanizm, teoria woli mocy indywidualnej, by skazany na wol mocy totalnej. Bez panowania nad wiatem by niczym. Nietzsche nienawidzi wolnomylicieli i humanitarystw. Wolno ducha pojmowa w sensie skrajnym: bosko ducha indywidualnego. Ale nie mg przeszkodzi, aby wolnomyliciele nie wyszli od tego samego faktu historycznego co on, od mierci Boga, i by konsekwencje nie byy takie same. Nietzsche wiedzia, e humanitaryzm to chrzecijastwo pozbawione wyszego uzasadnienia i e humanitaryzm zachowa cel ostateczny, odrzucajc przyczyn pierwsz. Ale nie zdawa sobie sprawy, e w rezultacie nieuniknionej logiki nihilizmu doktryny wyzwolicielskie zaopiekuj si jego marzeniem: nadczowiekiem. Filozofia sekularyzuje idea. Ale przychodz tyrani i szybko sekularyzuj filozofie, ktre daj im do tego prawo. Nietzsche odgad to roszczenie w zwizku z Heglem, ktrego oryginalno, jego zdaniem, polegaa na wymyleniu panteizmu, gdzie zo, bd i cierpienie nie mog ju suy za argument przeciwko bstwu. Ale pastwo i ustalone potgi natychmiast skorzystay z tej wspaniaej inicjatywy. Sam wymyli system, w ktrym zbrodnia nie moga ju suy za argument przeciwko czemukolwiek, a jedyna warto kryla si w bstwie czowieka. Z tej wspaniaej inicjatywy rwnie naleao skorzysta. Narodowy socjalizm jest tu jedynie spadkobierc chwilowym, szaleczym i pokazowym rezultatem nihilizmu. Na inny sposb logiczni i ambitni bd ci, ktrzy korygujc Nietzschego przy pomocy Marksa powiedz tak tylko historii zamiast caemu stworzeniu. Buntownik, ktrego Nietzsche rzuci na kolana przed kosmosem, bdzie odtd klcza przed histori. Co w tym dziwnego? Nietzsche przynajmniej w teorii nadczowieka, a przed nim Marks ze swoim spoeczestwem klasowym, zastpowali tamt stron przez pniej. Tu Nietzsche zdradza

Grekw i nauk Jezusa, ktrzy wedug niego zastpowali tamt stron przez zaraz. Marks, podobnie jak Nietzsche, myla strategicznie i podobnie jak on nienawidzi cnoty formalnej, ich bunty, ktre jednakowo kocz si opowiedzeniem za pewnym aspektem realnoci, roztopi si w marksizmie-leninizmie i znajd wcielenie w tej kacie, o ktrej Nietzsche powiada, e ma zastpi kapana, wychowawc i lekarza. Zasadnicza rnica polega na tym, e Nietzsche, w oczekiwaniu na nadczowieka, mwi tak temu, co jest, gdy Marks temu, co si stanie. Wedug Marksa trzeba podporzdkowa sobie natur, eby by posusznym historii, wedug Nietzschego trzeba podporzdkowa sobie histori, eby by posusznym naturze. To rnica midzy chrzecijaninem a Grekiem. Ale Nietzsche przewidzia przynajmniej przyszo: Socjalizm wspczesny usiuje stworzy form odwiecznego jezuityzmu, przemieni wszystkich ludzi w narzdzia; i jeszcze: Pragnieniem jest dobrobyt [...] Nastpstwem marsz ku duchowemu niewolnictwu, jakiego nigdy nie widziano dotd [...] Cezaryzm intelektualny jest ponad wszelkim dziaaniem kupcw i filozofw. Przeszedszy przez prb filozofii nietzscheaskiej bunt w swoim szaleczym pragnieniu wolnoci koczy si cezaryzmem biologicznym albo historycznym. Nie absolutne popchno Stirnera do deifikacji zbrodni i jednostki jednoczenie. Ale tak absolutne koczy si uniwersalizacj zabjstwa i samego czowieka. Marksizm-leninizm rzeczywicie zatroszczy si o wol Nietzschego za cen zapoznania kilku nietzscheaskich wartoci. Buntownik wasnymi rkami tworzy nieubagane krlestwo koniecznoci i sam si w nim zamyka. Uciekszy z wizienia Boga, zbuduje wizienie historii i rozumu, maskujc i uwicajc ten sam nihilizm, ktry Nietzsche w swoim mniemaniu przezwyciy.

POEZJA ZBUNTOWANA Jeli bunt metafizyczny odrzuca tak i ogranicza si do negacji absolutnej, skazany jest na pozr. Jeli zmierza do uwielbienia realnoci nic w niej nie podajc w wtpliwo, prdzej czy pniej musi przej do dziaania. Pomidzy jednym i drugim znajduje si Iwan Karamazow i jego bolesna zgoda na dziaanie innych. Z kocem XIX i pocztkiem XX wieku poezja zbuntowana oscylowaa nieustannie midzy tymi dwiema skrajnociami: pomidzy literatur i wol potgi, tym, co irracjonalne, i tym, co racjonalne, pomidzy rozpaczliwym marzeniem a bezlitosnym czynem. Ci poeci, a zwaszcza surrealici, uka nam po raz ostatni w pokazowym skrcie drog wiodc od pozoru do dziaania. Hawthorne pisa o Melvilleu, e nie wierzc, nie potrafi znale ukojenia w niewierze. Podobnie mona powiedzie o poetach, ktrzy zaatakowali niebo: pragnc obali wszystko, utwierdzali zarazem swoj rozpaczliw tsknot za adem. Wskutek ostatecznej sprzecznoci szukali racji w bezsensie i w irracjonalnoci metody. Poezja w rozumieniu tych wielkich spadkobiercw romantyzmu miaa by przykadem: w tym, co w niej najbardziej rozdzierajce, chcieli odnale ycie prawdziwe. Deifikowali blunierstwo, przeksztacili poezj w dowiadczenie i w rodek dziaania. Ci bowiem, co przed nimi chcieli oddziaywa na wypadki i czowieka, czynili to w imi regu racjonalnych. Surrealizm natomiast, po Rimbaudzie, w szalestwie i przewrocie widzia regu budowania. Rimbaud swoim dzieem, i tylko nim, wskazywa, ktrdy i: ale jak byskawica, ktra podczas burzy odsania pocztek drogi. T drog surrealizm pogbi i skodyfikowa jej znaki rozpoznawcze. Tak przez swoje skrajnoci, jak i odskoki, da ostateczny i wspaniay wyraz zrealizowanej teorii buntu irracjonalnego, i to wwczas, kiedy myl zbuntowana, idc inn drog, utwierdzia kult rozumu absolutnego. Inspiratorzy surrealizmu, Lautreamont i Rimbaud, powiedz nam w kadym razie, w jaki sposb irracjonalne pragnienie, aby by, zastpione przez wydawa si, moe doprowadzi buntownika do dziaa najbardziej dla wolnoci zabjczych. LAUTREAMONT I BANALNO Lautreamont dowodzi, e to pragnienie moe u buntownika kry si rwnie za wol banalnoci. Czy zbuntowany siebie wywysza, czy ponia, zawsze chce by kim innym, ni jest, choby nawet powsta po to, by uznano jego prawdziwe istnienie. Blunierstwa i konformizm Lautreamonta jednako ilustruj t nieszczsn sprzeczno, ktra w jego przypadku znajduje rozwizanie w pragnieniu, by by niczym. Wbrew rozpowszechnionemu mniemaniu nie ma tu zaparcia si dawnych przekona; ta sama furia unicestwienia tumaczy krzyk Maldorora do wielkiej pierwotnej nocy i pracowite banay Poezji. Dziki Lautreamontowi mona zrozumie, e bunt jest modzieczy. Nasi wielcy terroryci od bomby i poezji zaledwie wyszli z dziecistwa. Pieni Maldorora s ksik genialnego niemal licealisty; ich patos rodzi si wanie ze sprzecznoci dziecicego serca, ktre zbuntowao si

przeciwko wiatu i przeciwko samemu sobie. Podobnie jak Rimbaud atakujcy w Iluminacjach granice wiata, Lautreamont wybiera apokalips i zniszczenie raczej ni zgod na niemoliw regu, ktra czyni go tym, czym jest w wiecie takim, jaki jest. Zjawiam si, by broni czowieka, powiada Lautreamont nie dbajc o skromno. Jest wic Maldoror anioem litoci? W pewnym sensie, poniewa lituje si nad sob. Dlaczego? To wanie trzeba zbada. Ale lito rozczarowana, zniewaona, nie wyznana i nie dajca si wyzna doprowadzi go do szczeglnych skrajnoci. Maldoror powiada, e otrzyma ycie jak ran i nie pozwoli, by zablinio j samobjstwo (sic). Jest jak Rimbaud tym, kto cierpi, i tym, kto si zbuntowa; ale tajemniczo zatajajc, e powsta przeciwko temu, czym jest, powouje si na odwieczne alibi buntownika: mio do ludzi. Tyle tylko, e ten sam, ktry zjawia si, by broni ludzi, pisze jednoczenie: Poka mi jednego czowieka, ktry byby dobry. Jest to stary odruch buntu nihilistycznego. Czowiek powstaje przeciwko niesprawiedliwoci, ktr wyrzdzono jemu i innym. Ale w chwili, kiedy widzi jasno i prawomocno tego buntu, i jego niemoc, szalestwo negacji zagarnia to nawet, czego chcia broni. Nie mogc wprowadzi sprawiedliwoci na miejsce niesprawiedliwoci, szuka niesprawiedliwoci powszechniejszej jeszcze, ktr stapia w jedno z unicestwieniem. Zo, ktre mi wyrzdzilicie, jest zbyt wielkie, zbyt wielkie jest zo, ktre ja wam wyrzdziem, aby mogo by dobrowolne. eby siebie nie znienawidzi, trzeba by uzna wasn niewinno; zuchwalstwo niemoliwe dla czowieka, gdy jest sam; zna siebie nazbyt dobrze. Mona jednak ogosi, e wszyscy s niewinni, cho traktowani jak winowajcy. Wwczas zbrodniarzem jest Bg. Od romantykw do Lautreamonta nie ma wic rzeczywistego postpu, chyba e w tonie. Wprowadzajc pewne udoskonalenia, Lautreamont ukazuje raz jeszcze oblicze Boga Abrahama i wizerunek zbuntowanego Lucyfera. Umieszcza Boga na tronie z ludzkich ekskrementw i zota, gdzie zasiada z idiotyczn dum, okryty caunem z brudnych przecierade, ten, co sam siebie nazywa Stwrc. Straszliwy Przedwieczny o twarzy wa, chytry zbjca, ktry wznieca poary, gdzie gin starcy i dzieci, stacza si pijany do rynsztoka albo w burdelu szuka niecnych rozkoszy. Bg nie umar, ale upad. Naprzeciw upadego bstwa Maldoror: konwencjonalny rycerz w Czarnym paszczu. To on jest Przekltym. Nie trzeba, aby oczy byy wiadkiem brzydoty, ktr Istota Najwysza zoya na mnie z umiechem potnej nienawici. Wypar si wszystkiego: ojca, matki, Opatrznoci, mioci, ideau, by wreszcie mc myle tylko o sobie samym. Ten udrczony pych bohater ma wszystkie cechy dandysa metafizycznego: Twarz bardziej ni ludzka, smutna jak wszechwiat, pikna jak samobjstwo. Jak buntownik romantyczny, ktry zwtpi w sprawiedliwo bosk, Maldoror wemie stron za. Zadawa innym cierpienie i czynic to, cierpie samemu, oto program. Pieni s prawdziwymi litaniami za. Doszedszy do tego punktu, poeta nie broni ju czowieka. Przeciwnie, wszelkim sposobem godzi w czowieka, w to drapiene zwierz, i godzi w Stwrc, oto cel Pieni. Wstrznity myl, e Boga ma za nieprzyjaciela, upojony potg samotnoci znan wielkim zbrodniarzom (sam przeciw ludzkoci), Maldoror rusza do ataku na wiat i jego autora. Pieni gosz pochwa witoci zbrodni, zapowiadaj rosnc seri chwalebnych zbrodni, za stanca 20 Pieni II inauguruje uroczycie pedagogik zbrodni i gwatu. Ten pikny zapa jest jednak w tamtej epoce zapaem konwencjonalnym. Nie kosztuje nic. Prawdziwa oryginalno Lautreamonta jest gdzie indziej.* Romantycy przezornie podtrzymuj fataln opozycj pomidzy samotnoci ludzk i obojtnoci bosk; literackim wyrazem te samotnoci Jest odosobniony zamek i dandys. Dzieo Lautreamonta mwi jednak o dramacie bardziej gbokim. Wydaje si, e samotno taka bya dla niego nie do zniesienia; powstawszy przeciwko wiatu, chcia obali jego granice.
* Stanowi o rnicy pomidzy Pieni I, ogoszon oddzielnie i bajroniczn w sposb do banalny, a nastpnymi pieniami, gdzie retoryka potwornoci ukazuje si w caym blasku. Maurice Blanchot susznie podkreli znaczenie tego podziau (przyp. autora).

Daleki od tego, by murem obronnym umacnia dziedzin czowieka, pragn przemiesza wszystkie dziedziny i panowania. wiat zostaje sprowadzony do pierwotnych mrz, gdzie moralno traci sens wraz ze wszystkimi problemami: w tym rwnie z przeraajcym wedle Lautreamonta problemem niemiertelnoci duszy. Poeta nie ukazuje wizerunku buntownika albo dandysa, ktrzy przeciwstawiaj si wiatu, ale roztapia czowieka i wiat w jednej nicoci. Atakuje nawet granic dzielc czowieka od wszechwiata. Wolno totalna, a wolno zbrodni w szczeglnoci, zakada zniesienie granic ludzkich. I nie do jest wyda przeklestwu wszystkich ludzi i siebie samego; trzeba jeszcze sprowadzi panowanie ludzkie do poziomu panowa z instynktu. U Lautreamonta mona odnale odrzucenie wiadomoci racjonalnej i powrt do tego, co elementarne, cechujce cywilizacje zbuntowane przeciwko samym sobie. Nie chodzi ju o to, by tworzy pozory dziki upartemu wysikowi wiadomoci, lecz by nie istnie jako wiadomo.

Wszystkie istoty w Pieniach to amfibie, Maldoror porzuca powiem ziemi i jej ograniczenia. Flora skada si z alg i traw morskich. Zamek Maldorora jest zbudowany na wodzie. Jego ojczyzna to stary ocean. Ocean, symbol podwjny, jest miejscem unicestwienia i pojednania jednoczenie. Na swj sposb zaspokaja potne pragnienie dusz, ktre wzgardziy sob i innymi: pragnienie niebytu. Pieni byyby wic naszymi Metamorfozami, gdzie zamiast antycznego umiechu jest miech ust przecitych brzytw, obraz zgrzytliwej i szaleczej wesooci. Ten zwierzyniec nie moe kry w sobie wszystkich znacze, jakie chciano w nim znale, w kadym jednak razie wida tu wol zagady, ktrej rdo jest w najgbszych mrokach buntu. Pascalowskie abatissez vous* u Lautreamonta nabiera znaczenia literalnego.
* Pascal: Cela vous fera croire et vous abetira, w rozumieniu osignicia wiary bez udziau rozumu, Gra sw u Camusa opiera si na wsplnym rdosowie w abetir (czyni gupim, ogupia) i la bete (zwierz) (przyp. tum.).

Wydaje si, e poeta nie mg znie zimnej i bezlitosnej jasnoci, w ktrej trzeba trwa, aby y. Moje ja i twrca to zbyt wiele dla jednego mzgu. Dokona wic wyboru i sprowadzi swoje ycie i dzieo do byskawicznych ruchw mtwy wrd chmury atramentu. Pikny fragment, kiedy Maldoror na penym morzu czy si z samic rekina stosunkiem dugim, czystym i odraajcym, a zwaszcza znamienna historia, gdy przemieniony w omiornic atakuje Stwrc, to oczywisty wyraz ucieczki poza granice bytu i obdny zamach na prawa natury. Ci, co znaleli si poza harmonijn ojczyzn, w ktrej sprawiedliwo i namitno na koniec osigaj rwnowag, od samotnoci wol gorycz krlestw, gdzie sowa utraciy sens, a sia i instynkt lepych stworze sprawuj rzdy. To wyzwanie jest zarazem umartwieniem. Walka z anioem w Pieni II koczy si klsk i rozkadem anioa. Niebo i ziemia s wic ju tylko pynn otchani pierwotnego ycia. Czowiekowi-rekinowi z Pieni nowy ksztat rk i ng zosta dany jako kara i pokuta za nieznan zbrodni. Jaka zbrodnia albo zudzenie zbrodni (homoseksualizm moe?) kryj si rzeczywicie w tym tak mao znanym yciu Lautreamonta. Czytelnik Pieni nie moe oprze si myli, e tej ksice brak Spowiedzi Stawrogina. W braku spowiedzi trzeba widzie w Poezjach podwojenie tajemniczej woli pokuty. Rozwj charakterystyczny dla pewnych form buntu polegajcy, jak to zobaczymy, na restytucji rozumu u kresu irracjonalnej przygody, na odnalezieniu adu w bezadzie i na dobrowolnym naoeniu sobie wizw ciszych do udwignicia ni te, od ktrych chciano si uwolni jest ukazany w tym dziele w sposb tak z rozmysu uproszczony i z takim cynizmem, e to nawrcenie musi mie jaki sens. Po Pieniach, ktre gosiy pochwa nie absolutnego, nastpuje teoria absolutnego tak; po bezlitosnym buncie konformizm bez odcieni. I jest to w peni wiadome. Tak wic najlepszym wytumaczeniem Pieni s Poezje. Rozpacz z rozmysu ywica si tymi fantasmagoriami prowadzi nieuniknienie pisarza do przekrelenia za jednym zamachem praw boskich i spoecznych, do za teoretycznego i praktycznego. Poezje mwi rwnie o winie pisarza, ktry stacza si w nico, wzgardziwszy sob wrd okrzykw radoci. Zaradzi na to zo moe jednak tylko konformizm metafizyczny. Jeli poezja zwtpienia dochodzi do tak pospnej rozpaczy i do tak wielkiej niegodziwoci teoretycznej, to dlatego, e jest z gruntu faszywa; rozprawia si bowiem o jej zasadach, a nie trzeba rozprawia o zasadach. (List do Darassego). W tych piknych racjach streszcza si moralno ministranta i podrcznika wyszkolenia wojskowego. Konformizm jednak bywa szalony, a przez to niezwyky. Gdy kto opiewa zwycistwo zego ora nad smokiem nadziei, moe powtarza potem uparcie, e chodzi tylko o nadziej, i pisa: Gosem uroczystym, gosem wielkich dni przyzywam ci do opustoszaych miejsc moich, chwalebna nadziejo; trzeba jeszcze przekona. Pociesza ludzko, traktowa j po bratersku, powraca do Konfucjusza, Buddy, Sokratesa, Jezusa Chrystusa, moralistw, ktrzy o godzie szli od wsi do wsi (co historycznie jest ryzykowne), to wci tylko projekty rozpaczy. Tak wic w samym sercu grzechu kryje si nostalgia za cnot i yciem uporzdkowanym. Lautreamont bowiem odrzuca modlitw; Chrystus dla niego to jedynie moralista. Poeta proponuje, przede wszystkim samemu sobie, agnostycyzm i spenienie obowizku. Niestety, pikny ten program domaga si serca bez goryczy, agodnego wieczoru, rozlunienia, swobodnej myli. Lautreamont wzrusza, gdy pisze nieoczekiwanie: Nie znam innej aski prcz aski narodzin. Ale mona si domyla, e zaciska zby, gdy dodaje: Umys bezstronny uwaa j za zupen. Nie ma umysu bezstronnego wobec ycia i mierci. I z Lautreamontem buntownik ucieka na pustyni. Ale ta pustynia konformizmu jest rwnie ponura jak Harar. danie absolutu i furia unicestwienia wyjaawiaj j jeszcze bardziej. Maldoror chcia buntu totalnego: Lautreamont, dla tych samych powodw, ogasza absolutn banalno. Krzyk wiadomoci, ktry chcia utopi w pierwotnym Oceanie, przemiesza z rykiem zwierzcia, a kiedy indziej zapomnie o nim w adoracji matematyki*, teraz zagusza ponurym konformizmem. Buntownik usiuje wic nie sysze tego woania zwrconego ku czowiekowi, ktre kryje si take w jego wasnym buncie.

Chodzi o to, by przesta by, czy to odrzucajc kade istnienie, czy zgadzajc si na byle jakie **. W obu wypadkach jest to marzycielska konwencja. Banalno to rwnie postawa. Konformizm jest jedn z nihilistycznych pokus buntu; nasza intelektualna historia w znacznej mierze znajduje si pod jego wadz. Ta historia dowodzi w kadym razie, e jeli zbuntowany przechodzc do czynu zapomni o swoich punktach wyjcia, ulegnie pokusie jeszcze wikszego konformizmu. Tu jest wic wyjanienie wieku XX. Lautreamont, ktrego uwaa si zazwyczaj za piewc czystego buntu, zdradza przecie upodobania do niewolnictwa intelektualnego, ktre kwitnie w naszym wiecie. Poezje s tylko wstpem do przyszej ksiki; o tej ksice, idealnym celu buntu literackiego, marz wszyscy. Ale wbrew Lautreamontowi pisze si j dzi w milionach egzemplarzy na zlecenie urzdw. Jest rzecz jasn, e niepodobna oddzieli geniuszu od banalnoci. Ale nie chodzi o banalno cudz, ktrej na prno szukaby twrca i ktra sarna go znajdzie przy pomocy policji. Chodzi o banalno wasn, a t trzeba cakowicie zbudowa. Kady geniusz jest niezwyky i banalny. Jest niczym, jeli jest tylko niezwyky lub tylko banalny. Naley o tym pamita, gdy mowa o buncie. Bunt ma swoich dandysw i swoich lokaj; nie uznaje tylko swych prawowitych synw.
* Pie II. Fragment powicony matematyce zamyka zdanie: O mathematiques saintes, puisssez-vous, par votre commerce perpetuel, consoler le reste des mes jours de ta mechancete de lhomme et linjustice du Grand-Tout (przyp. tum.). ** Podobnie Fantasio [Musseta] ktry chce by tytko mieszczaskim przechodniem (przyp. autora).

SURREALIZM I REWOLUCJA Rimbaud nie zostanie tu omwiony szeroko. Napisano o nim ju wszystko, a nawet wicej ni wszystko, niestety. Trzeba jednak podkreli, poniewa dotyczy to naszego tematu, e Rimbaud by poet buntu tylko w swoim dziele. Jego ycie, nie potwierdzajc mitu, ktry wok niego powsta, mwi o zgodzie na nihilizm najgorszego rodzaju: eby tego dowie, wystarczy obiektywna lektura listw z Hararu. Rimbauda deifikowano, poniewa wyrzek si swego geniuszu, jak gdyby takie wyrzeczenie wymagao nadludzkiej cnoty. Trzeba jednak powiedzie, cho podwaa to racje, do ktrych odwouj si nasi wspczeni, e tylko w geniuszu jest cnota, nie za w zaparciu si geniuszu. Wielko Rimbauda to nie s pierwsze okrzyki z Charleville ani handel w Hararze. Objawia si ona w momencie, gdy wyraajc bunt z najbardziej zdumiewajc trafnoci, jaka kiedykolwiek bya jego udziaem, Rimbaud mwi o swoim triumfie i o lku jednoczenie, o yciu nieobecnym w wiecie i o wiecie nieuniknionym, gdy krzyk jego przyzywa nieosigaln i oporn realno, gdy odrzuca moralno i zna nostalgi za obowizkiem. W chwili kiedy niosc w sobie pieko i iluminacj, zniewaajc pikno i pozdrawiajc je sprawia, e niepokonana sprzeczno staje si piewem dwoistym i przemiennym, jest poet buntu, i to poet najwikszym. Porzdek powstania jego dwch wielkich dzie nie jest wany. W kadym razie odlego w czasie jest midzy nimi nieznaczna, a kady artysta wie z pewnoci absolutn, zrodzon z dowiadczenia caego ycia, e Rimbaud pocz Sezon w piekle i Iluminacje jednoczenie. Jeli napisa je kolejno, odcierpia je razem. W tej zabijajcej go sprzecznoci by jego geniusz. Ale c to za cnota odwrci si od sprzecznoci i zdradzi swj geniusz, nie odcierpiawszy go do koca? Milczenie Rimbauda to nie jest nowa forma jego buntu. W kadym razie niepodobna tak twierdzi, odkd zostay ogoszone listy z Hararu. Metamorfoza Rimbauda jest na pewno tajemnicza. Ale tajemnicza jest te banalno tych olniewajcych dziewczyn, ktre maestwo przemienia w maszyny do gromadzenia pienidzy i robienia na drutach. Z mitu Rimbauda wynika, e po Sezonie i Iluminacjach nic ju nie jest moliwe. Ale jaka to rzecz jest niemoliwa dla poety z talentem, dla niewyczerpanego twrcy? Po Moby Dicku, Procesie, Zaratustrze, Biesach czeg si jeszcze spodziewa? A jednak po tych dzieach powstaj inne wielkie dziea, ktre ucz, doskonal i daj wiadectwo ternu, co najdumniejsze w czowieku; koniec to tylko mier twrcy. Kt nie aowaby dziea wikszego jeszcze ni Sezon, ktre odja nam rezygnacja Rimbauda? Czy Abisynia jest przynajmniej klasztorem, czy to Chrystus zamkn Rimbaudowi usta? Jeli sdzi z listw, byby to w Chrystus, ktry w naszych czasach zasiada przy okienku bankowym. Z listw, gdzie poeta wyklty mwi tylko o swoich pienidzach, ktre chciaby dobrze ulokowa i ktre miayby mu przynosi regularny dochd *. Ten, co piewa w mce, zniewaa Boga i pikno, zbroi si przeciwko sprawiedliwoci i nadziei, ktrego owiewa wiatr zbrodni, chce teraz ony z widokami na przyszo. Mag, jasnowidz, hardy zoczyca, ktrego zawsze czeka katorga, czowiek-krl na ziemi bez bogw dwiga nieustannie osiem kilogramw zota wszyte w pas, ktry uciska mu brzuch; Rimbaud skary si, e ten ciar przyprawia go o dyzenteri. Wic to jest ten bohater mityczny, przykad dla modych ludzi, ktrzy nie opluwaj wiata i umarliby ze wstydu na sarn myl o tym pasie?

* Trzeba doda, e wytumaczenia tonu tych listw mona szuka w osobach adresatw. Ale nie wida w nich
wysiku kamstwa. Dawny Rimbaud nie zdradza si ani sowem (przyp. autora).

eby podtrzyma mit, trzeba nie zna tych rozstrzygajcych listw. Dlatego byy tak mao komentowane. To listy witokradcze, jak czasem witokradcza jest prawda. Wielki i cudowny poeta, najwikszy w swojej epoce, wyrocznia ciskajca byskawice: oto Rimbaud. Ale nie czowiek-bg, wzr bezlitosny, mnich poezji, ktrego chciano nam zaprezentowa. Wielko odnalaz dopiero na szpitalnym ku, w godzinie trudnej mierci, kiedy nawet banalno wzrusza: Jaki jestem nieszczliwy... i mam przy sobie pienidze, ktrych nie mog nawet ustrzec!. W wielkim krzyku tych nieszczsnych godzin Rimbaud powraca do tej wsplnej miary bezwiednie graniczcej z wielkoci: Nie, nie, teraz buntuj si przeciwko mierci!. Mody Rimbaud zmartwychwstaje u przepaci i wraz z nim bunt owych czasw, kiedy przeklestwo rzucone yciu byo tylko rozpacz wobec mierci. I wwczas mieszczaski handlarz jednoczy si z rozdartym chopcem, ktrego tak bardzo kochalimy. Jednoczy si w przeraeniu i gorzkim cierpieniu, ktre znaj ci wszyscy, co nie potrafili uzna szczcia. Tu jest pasja Rimbauda i jego prawda. Harar zostao zreszt zapowiedziane przez dzieo, lecz jako rezygnacja ostateczna: Najlepszy jest pijany sen na piaszczystym brzegu. Furia unicestwienia, zawsze towarzyszca buntowi, przybiera tu form najbardziej pospolit. Apokalipsa zbrodni, wyobraona przez Rimbauda w postaci owego Ksicia, niestrudzenie zabijajcego swoich poddanych, i cige rozprzenie to tematy buntu, ktre podejm surrealici. W kocu jednak nihilistyczna rozpacz wzia gr; walka i zbrodnia wyczerpay spustoszon dusz. Jasnowidz, ktry, jeli wolno tak powiedzie, pi, eby nie zapomnie, w kocu odnajduje w pijastwie ciki sen, dobrze znany naszym wspczesnym. pi si na piaszczystym brzegu albo w Adenie. I ju nie aktywnie, ale biernie wyraa si zgod na porzdek wiata, nawet jeli ten porzdek ponia. Milczenie Rimbauda przygotowuje rwnie do milczenia w pastwie, ktre rzdzi umysami zdecydowanymi na wszystko prcz walki. Ta wielka dusza, nagle we wadzy pienidzy, zapowiada inne dania, wpierw nieograniczone, potem w subie policji. Nie by niczym to krzyk myli zmczonej wasnymi buntami. Chodzi wic o samobjstwo ducha, mniej w kocu godne szacunku ni samobjstwo surrealistyczne i bardziej obcione konsekwencjami. Surrealizm zamykajcy ten wielki ruch buntu jest wany przede wszystkim dlatego, e chcia kontynuowa jedynego Rimbauda, ktry zasuguje na czuo. Czerpic regu zbuntowanej ascezy z Listu Jasnowidza i metody, jak on zakada, surrealizm ilustruje walk pomidzy wol istnienia a pragnieniem unicestwienia, pomidzy tak a nie, ktr obserwowalimy we wszystkich fazach buntu. Dlatego, zamiast powtarza nieustajce komentarze narose wok dziea Rimbauda, lepiej bdzie odnale go w twrczoci jego spadkobiercw. Surrealizm: bunt absolutny, nieposuszestwo totalne, regularny sabota, humor i kult absurdu, w swoim pierwotnym zamiarze jest procesem wytoczonym wszystkiemu i wci rozpoczynanym na nowo. Odrzucenie wszelkich determinacji jest wyrane, niedwuznaczne, wyzywajce. Jestemy specjalistami od buntu. Surrealizm, maszyna do wywracania umysu wedle okrelenia Aragona, wpierw wywiczy si w ruchu dada, na ktrego romantyczne pocztki i anemiczny dandyzm naley zwrci uwag*. Bezsens i sprzeczno s wic kultywowane dla samych siebie. Prawdziwi dada s przeciwko Dada. Wszyscy s panami Dada. Albo: Co jest dobre? Co jest brzydkie? Co jest wielkie, mocne, sabe... Nie wiadomo! nie wiadomo!. Ci salonowi nihilici byli w oczywisty sposb zagroeni, e znajd si na subie u najbardziej surowych ortodoksji. Ale w surrealizmie jest co wicej ni ten popisowy nonkonformizm: spucizna po Rimbaudzie wanie; to, co Breton tak okrela: Czy marny porzuci tu wszelk nadziej?.
* Jarry, jeden z mistrzw dadaizmu, Jest ostatnim wcieleniem, bardziej jednak osobliwym ni genialnym, dandysa metafizycznego (przyp. autora).

Wielkie woanie skierowane ku yciu, ktrego nie ma, wspiera si na totalnym odrzuceniu ycia, ktre jest, jak to dumnie powiada Breton: Nie mogc zgodzi si na los, ktry zosta mi dany, dotknity najgbiej przez t odmow uczynienia sprawiedliwoci, nie myl przystosowa wasnej egzystencji do miesznych warunkw wszelkiej egzystencji na tej ziemi. Wedug Bretona duch nie moe znale ustalenia ani w yciu, ani poza nim. Surrealizm ma by odpowiedzi na ten nieustajcy niepokj. Jest krzykiem ducha, ktry zwraca si przeciwko samemu sobie z rozpaczliw decyzj, by zerwa wszelkie wizy. Powstaje przeciwko mierci i miesznemu trwaniu niepewnej egzystencji. Surrealizmem rzdzi wic niecierpliwo. yje w stanie zranionej wciekoci: zarazem w rygorze i dumnym nieprzejednaniu, ktre zakadaj pewn moralno. Od samego pocztku surrealizm, ta ewangelia bezadu, stan wobec koniecznoci stworzenia adu. Ale zrazu myla o zniszczeniu poprzez poezj i jej zorzeczenie wpierw, rodkami materialnymi potem. Proces wytoczony rzeczywistoci sta si logicznie procesem wytoczonym wiatu jako kreacji. Antyteizm surrealistyczny jest rozumowany i metodyczny. Opiera si przede wszystkim na idei o

absolutnej bezwinie czowieka, ktremu naley przywrci ca potg, jak zoy w sowie Bg. Jak w caej historii buntu, ta idea bezwiny absolutnej, zrodzona z rozpaczy, z wolna przeksztacia si w szalestwo karania. Uznajc niewinno czowieka, surrealici czuli si uprawnieni do uznawania zabjstwa i samobjstwa. Samobjstwo byo wedug nich rozwizaniem i Crevel, ktry uwaa to rozwizanie za prawdopodobnie najbardziej suszne i ostateczne, zabi si, tak samo jak Rigaut i Vache. Aragon mg potem potpia gaduw rozprawiajcych o samobjstwach. Nie jest jednak rzecz zaszczytn gosi pochway unicestwienia i nie zazna go wraz z innymi. Pod tym wzgldem surrealizm wzi z literatury, ktr si brzydzi, najwiksze atwizny, i tu jest wytumaczenie wstrzsajcego okrzyku Rigauta: Wy wszyscy jestecie poeci, ale ja jestem po stronie mierci. Surrealizm nie poprzesta na tym. Za bohatera wybra sobie Violette Noziere *, czyli anonimowego zbrodniarza pospolitego, utwierdzajc w ten sposb, w obliczu samej zbrodni, niewinno czowieka. Ale posun si rwnie do owiadczenia i od 1933 Andre Breton powinien tego aowa e najprostszym aktem surrealistycznym jest wyj na ulic z rewolwerem w rce 1 strzela do tumu. Kto odrzuca kad determinacj prcz jednostki i jej pragnienia, wszelkie pierwszestwo, prcz pierwszestwa niewiadomoci, musi powstawa jednoczenie przeciwko spoeczestwu i rozumowi. Teoria bezinteresownego czynu jest ukoronowaniem roszcze wolnoci absolutnej. I mniejsza o to, e ta wolno sprowadza si w kocu do samotnoci, ktr tak okrela Jarry: Kiedy ju wezm wszystkie fynanse, zabij wszystkich i sobie pjd. Najwaniejsze to zerwa wizy, zapewni triumf irracjonalnoci. C innego bowiem oznacza ta apologia zabjstwa jak to tylko, e w wiecie pozbawionym znacze i honoru jedynie pragnienie istnienia, pod kad postaci, jest uprawnione? Ch ycia, impuls niewiadomoci, krzyk irracjonalny to jedyne czyste prawdy, ktre warto wspiera. Wszystko, co przeciwstawia si pragnieniu, a zwaszcza spoeczestwo, powinno by bezlitonie zniszczone. Mona wic zrozumie uwag Bretona na temat Sadea: Czowiek jednoczy si tu z natur tylko w zbrodni; trzeba by jeszcze wiedzie, czy nie jest to jedna z najbardziej szalonych i najbardziej bezspornych form mioci. Wida wyranie, e chodzi tu o mio bez przedmiotu, mio dusz rozdartych. Ale tej wanie mioci, pustej i chciwej, temu szalestwu posiadania spoeczestwo nakada wizy.
* Violette Noziere zostaa skazana w 1929 r. za otrucie (przyp. tum.)

Dlatego Breton, ktremu ci wci jeszcze te deklaracje, mg ogosi pochwa zdrady i owiadcza (surrealici za usiowali tego dowie), e gwat jest jedynym adekwatnym rodkiem wyrazu. Ale spoeczestwo skada si z osb. I jest ono rwnie instytucj. Surrealici, zbyt dobrze urodzeni, eby zabija wszystkich, doszli do wniosku, e wyzwoli pragnienie mona tylko wwczas, gdy na pocztek obali si spoeczestwo. Wynikao to z samej logiki ich postawy. Postanowili suy rewolucji swojej epoki. Od Walpolea i Sadea wskutek koherencji, ktra jest przedmiotem tego eseju przeszli do Helwecjusza i Marksa. Wiadomo jednak, e do rewolucji nie przywiodo ich studiowanie marksizmu.* Przeciwnie, nieustanny wysiek surrealistw polega bdzie na pogodzeniu z marksizmem da, ktre skieroway ich ku rewolucji. Mona powiedzie bez paradoksu, e zwrcili si do marksizmu wanie dla tego, czego najbardziej nienawidz w nim dzisiaj. Znajc gbi i szlachetno Bretona i podzielajc ongi to samo rozdarcie, nieatwo przypomnie mu dzisiaj, e jego ruch uzna konieczno bezlitosnej wadzy, dyktatury, fanatyzmu politycznego, odrzuci swobodn dyskusj i przysta na kar mierci. Zdumiewa te dziwne sownictwo tej epoki (sabota, konfident etc), ktre jest sownictwem rewolucji policyjnej. Ale ci szalecy chcieli jakiejkolwiek rewolucji, dobre byoby dla nich wszystko, co pozwolioby porzuci wiat sklepikarzy i kompromisu, w ktrym musieli y. Nie mogc mie tego, co lepsze, wybierali gorsze. Pod tym wzgldem byli nihilistami. Nie zdawali sobie sprawy, e ci pord nich, ktrzy mieli pozosta wierni marksizmowi, byli jednoczenie wierni nihilizmowi swych pocztkw.
* Na palcach jednej rki mona policzy komunistw, ktrych do rewolucji przywid marksizm. Naprzd czowiek si nawraca, potem czyta Pismo wite i Ojcw Kocioa (przyp. autora).

Prawdziwy rozkad jzyka, ktrego surrealizm tak bardzo si domaga, nie kryje si w niespjnoci czy w automatyzmie. Kryje si w hale. Aragon daremnie zacz od oskarenia haniebnej postawy pragmatycznej; na niej skoczy, znajdujc cakowite wyzwolenie od moralnoci, nawet jeli to wyzwolenie zbiega si z inn niewol. Pierre Naville, ktry spord surrealistw najgbiej zastanawia si nad tym problemem w poszukiwaniu wsplnego mianownika dla dziaania rewolucyjnego i surrealistycznego, znajdowa go w pesymizmie, to znaczy w zamiarze towarzyszenia czowiekowi w jego zgubie, nie zaniedbujc niczego, by ta zguba bya poyteczna. To pomieszanie augustiamzmu i makiawelizmu okrela rewolucj XX wieku; niepodobna bardziej zuchwale wyrazi nihilizmu wczesnego. Renegaci surrealizmu byli nihilizmowi wierni w wikszoci jego zasad. W pewien

sposb chcieli umrze. Jeli Andre Breton i kilku innych na koniec zerwao z marksizmem, to dlatego, e byo w nich co wicej ni nihilizm, wierno temu, co najczystsze u pocztkw buntu: nie chcieli umrze. Surrealici bez wtpienia pragnli wyznawa materializm. U pocztkw buntu na pancerniku Potiomkin liczy si dla nas w straszny kawa misa. Lecz nie czuj yczliwoci dla tego misa. Wyobraa ono dla nich wiat realny, z ktrego bunt rzeczywicie si wywodzi, ale zwrcony przeciw temu wiatu. Bunt nie tumaczy nic, jeli nawet uprawnia wszystko. Dla surrealistw rewolucja nie bya celem, ktry buduje si dzie po dniu w dziaaniu, lecz absolutnym i pocieszycielskim mitem, yciem prawdziwym, jak mio, o ktrym mwi Eluard. Dla Andre Bretona stanowia tylko szczeglny przypadek buntu, przeciwnie ni dla marksistw i wszelkiej myli politycznej w ogle. Breton nie wybra czynu, ktry doprowadziby do zbudowania szczliwego pastwakorony historii: jedna z fundamentalnych tez surrealizmu gosi, e nie ma zbawienia. Korzy z rewolucji nie polega na tym, e da ludziom szczcie, t odraajc ziemsk wygod. Przeciwnie, w rozumieniu Bretona ma ona przynie oczyszczenie i rozwietli tragiczny los ludzi. Rewolucja wiatowa i ofiary, jakich da, winny da jedno tylko dobrodziejstwo: przeszkodzi, aby tymczasowo kondycji spoecznej nie przysonia rzeczywistej tymczasowoci kondycji ludzkiej. Dla Bretona byo to najistotniejsze. Inaczej mwic, rewolucja miaa si znale w subie ascezy wewntrznej, dziki ktrej kady czowiek moe przeksztaci realne w cudowne, co bdzie wspaniaym odwetem ludzkiej wyobrani. Cudowne u Bretona zajmuje to sarno miejscem, co racjonalne u Hegla. Niepodobna wyobrazi sobie peniejszej opozycji do politycznej filozofii marksizmu. I atwo wytumaczy dugie wahania tych, ktrych Artaud nazywa Amielami rewolucji.* Surrealici bardziej rnili si od Marksa ni klasyczni rewolucjonici, jak Joseph de Maistre na przykad. Reakcjonistom tragedia istnienia suy do odrzucenia rewolucji, to znaczy do utrzymania sytuacji historycznej; marksistom do uprawomocnienia rewolucji, to znaczy do stworzenia nowej sytuacji historycznej. Jedni i drudzy podporzdkowuj rewolucj swoim pragmatycznym celom. Dla Bretona natomiast rewolucja bya koron tragedii i mimo tytuu swego pisma ** oddawa j w sub surrealistycznej przygody. Zerwanie ostateczne tumaczy wreszcie to, e marksizm przekrela irracjonalno, gdy surrealici zjawili si, eby broni jej a po mier. Marksizm zmierza do podboju caoci, gdy surrealizm, jak wszelkie dowiadczenie duchowe, do jednoci. Cao moe da posuszestwa tego, co irracjonalne, jeli racjonalne wystarczyo do zdobycia panowania nad wiatem. Ale pragnienie jednoci jest bardziej wymagajce.
*Aluzja do postawy Amiela i jego Journal intime; Amiel pisa ten dziennik przez trzydzieci cztery lata (1847 1881, tj. do mierci), poprawiajc go nieustannie i analizujc dziaania swego umysu ze szczeroci bezprzykadn, graniczc z intelektualnym okruciestwem (przyp. tum.). **La Revolution surrealiste, miesicznik, ktrego pierwszy numer ukaza ss w grudniu 1924 (przyp. tum.).

Nie wystarcza mu wiat doskonale racjonalny. Pragnie zgody tego, co racjonalne i irracjonalne na rwnych prawach. Nie ma jednoci, ktra zakadaaby okaleczenie. Dla Bretona cao moga by tylko etapem na drodze do jednoci, koniecznym moe, ale na pewno niewystarczajcym. Powraca tu znowu temat Wszystko lub Nic. Surrealizm zmierza do tego, co uniwersalne i zarzut osobliwy, ale gboki, ktry Breton stawia Marksowi, dotyczy braku uniwersalnoci. Surrealici chcieli poczy Marksa przeksztaci wiat z daniem zmieni ycie Rimbauda. Ale celem pierwszego jest wiat jako cao, gdy celem drugiego ycie jako jedno. Kada cao w sposb paradoksalny ogranicza. Te dwie formuy na koniec podzieliy grup. Wybierajc Rimbauda Breton dowid, e surrealizm nie jest dziaaniem, ale ascez i dowiadczeniem duchowym. Na pierwszym miejscu postawi to, co stanowi o oryginalnoci ruchu, jego znaczeniu dla refleksji nad buntem, odnow sakralnoci i podbojem jednoci. Im bardziej pogbia t oryginalno, tym bardziej odcina si od swoich politycznych towarzyszy, a take od niektrych swoich wczesnych zaoe. W gruncie rzeczy Breton nigdy nie zmieni si w swoim roszczeniu nadrealnoci fuzji snu i jawy, sublimacji starej sprzecznoci pomidzy tym, co realne, i tym, co idealne. Rozwizanie surrealistyczne jest znane: irracjonalno konkretna, przypadek obiektywny. Poezja daje jedyn moliwo zdobycia punktu najwyszego. Punktu, w ktrym umys przestaje postrzega jako sprzeczne ycie i mier, realne i wyobraone, przeszo i przyszo. Czym tedy jest w punkt najwyszy, wiadczcy dowodnie, e system heglowski jest kolosalnie chybiony? Szczytem-przepaci znanym mistykom. Bo te chodzi o mistycyzm bez Boga, mistycyzm, ktry tumaczy pragnienie absolutu zawarte w buncie i to pragnienie zaspokaja. Wrg gwny surrealizmu to racjonalizm. Rozumowanie Bretona stanowi zreszt ciekawy przypadek myli zachodniej, a to dlatego, e zasada analogii jest tu nieustannie faworyzowana kosztem zasady tosamoci i sprzecznoci. Chodzi bowiem o stopienie sprzecznoci w ogniu pragnienia i uczucia, o obalenie murw mierci. Magia, cywilizacje prymitywne albo naiwne, alchemia, retoryka ognistych kwiatw czy biaych nocy s rwnie cudownymi etapami w poszukiwaniu jednoci i kamienia filozoficznego. Surrealizm, jeli nie zmieni

wiata, to jednak dal kilka osobliwych mitw, po czci tumaczcych Nietzschego, kiedy oznajmia powrt Grekw. Po czci tylko, jest to bowiem Grecja cienia, tajemnic i czarnych bogw. Wreszcie, podobnie jak uwieczeniem dowiadcze Nietzschego bya akceptacja poudnia, surrealizm kulminacj widzi w pnocy, w kulcie burzy. Breton, jak sam to powiedzia zrozumia, e mimo wszystko ycie jest dane. Ale jego zgoda nie bya zgod na pene wiato, ktrego pragniemy. Zbyt wiele pnocy jest we mnie, abym mg by czowiekiem penej zgody. Jednake wbrew samemu sobie czsto pomniejsza udzia negacji w buncie i wysuwa jego pozytywne roszczenia. Wybra raczej surowo ni milczenie i z wczesnego surrealizmu zachowa jedynie ostrzeenie moralne, zdaniem Bataillea dla tamtego okresu zasadnicze: Wprowadzi now moralno na miejsce moralnoci uznanej, z ktrej wywodzi si cae nasze zo. Tej moralnoci Breton, tak samo jak inni jego wspczeni, nie umia zbudowa. Nie zwtpi jednak nigdy, e potrafi. yjc w epoce, kiedy czowiek, ktrego chcia wywyszy, jest nieustannie poniany, nawet w imi pewnych surrealistycznych zasad, uzna, e trzeba na razie powrci do moralnoci tradycyjnej. Jest to ustpstwo, by moe. Ale ustpstwo nihilizmu na rzecz buntu. Wiadomo, e Breton, nie mogc osign moralnoci i wartoci, ktrych pragn, wybra mio. W czasach nikczemnych by jedynym. ktry o mioci mwi gboko, i tego nie wolno zapomnie. Mio, ta moralno niepokoju, staa si ojczyzn dla wygnaca. Zapewne, brak tu jeszcze miary. Surrealizm ani polityka, ani religia jest moe nieosigaln mdroci. Lecz ta mdro nie daje wygody: Chcemy, osigniemy ycie po tym yciu, mwi piknie Breton. Wspaniaa noc, ktr wybra, gdy rozsdek atakowa wiat, zapowiada moe wit jeszcze mu nie znany i zapowiada poranek: widzi go Rene Char, poeta naszego renesansu.

NIHILIZM I HISTORIA Przez sto pidziesit lat buntu metafizycznego i nihilizmu powracaa uparcie, pod rnymi maskami, wci ta sama twarz protestu ludzkiego. Wszyscy, ktrzy powstawali przeciw losowi i jego twrcy, stwierdzali, e czowiek jest sam, a wszelka moralno rwna nicoci. Wszyscy usiowali zbudowa ziemskie krlestwo, gdzie rzdziaby regua z ich wyboru. Rywalizujc ze Stwrc, logicznie dochodzili do koniecznoci przeksztacenia wiata wedug wasnych poj. Ci, ktrzy stworzonemu przez siebie wiatu odmawiali jakiejkolwiek reguy prcz pragnienia i mocy, koczyli samobjstwem albo szalestwem i opiewali apokalips. Inni, ktrzy chcieli stworzy regu o wasnych siach, wybierali prny popis, pozr i banalno albo zabjstwo i zniszczenie. Jednake Sade i romantycy, Karamazow czy Nietzsche weszli do wiata mierci tylko dlatego, e pragnli prawdziwego ycia. Tak dalece, e w rezultacie inwersji w ich obkanym wiecie rozlega si rozpaczliwe woanie o regu, ad i moralno. Ich konkluzje stay si zgubne albo dla wolnoci zabjcze dopiero od chwili, kiedy odrzuciwszy ciary buntu i wymknwszy si napiciu, jakie bunt zakada, wybrali wygody tyranii lub niewoli. Bunt ludzki w swoich formach wysokich i tragicznych jest moe tylko cigym protestem przeciw mierci, szaleczym oskareniem losu, ktry okrela powszechna kara mierci. We wszystkich napotkanych przypadkach protest zawsze zwraca si ku temu, co w wiecie jest dysonansem, zmceniem, co zrywa cigo. Chodzi wic przede wszystkim o nieustajce roszczenie jednoci. Sprzeciw wobec mierci, pragnienie. trwania i jasnoci s motorami tych wszystkich szalestw, wzniosych albo dziecinnych. Czy byoby to tylko tchrzliwe i egoistyczne odrzucenie zgody na wasn mier? Nie, poniewa wielu zbuntowanych zapacio, co trzeba byo zapaci, by mc znale si na wysokoci swoich wymaga. Zbuntowany nie domaga si ycia, ale racji ycia. Odrzuca logik mierci. Jeli nic nie trwa, jeli nie ma adnych usprawiedliwie, mier pozbawiona jest sensu. Walczy ze mierci znaczy wic da sensu ycia, walczy o regu i jedno. Protest przeciwko zu, kryjcy si w buncie metafizycznym, jest pod tym wzgldem znamienny. To nie cierpienie dziecka samo w sobie budzi sprzeciw, lecz fakt, e brak mu usprawiedliwienia. Mona przecie zgodzi si na bl, wygnanie, odosobnienie, jeli na przykad medycyna albo zdrowy rozsdek nam je zaleca. Dla buntownika cierpieniu na tym wiecie, podobnie jak chwilom szczcia, brak zasady wyjaniajcej. Bunt przeciw zu to przede wszystkim danie jednoci. wiatu skazanych na mier, zabjczej nieprzejrzystoci losu zbuntowany przeciwstawia niestrudzenie postulat ycia i

jasnoci ostatecznej. Bezwiednie szuka moralnoci albo sakralnoci. Bunt jest ascez, jakkolwiek to asceza lepa. Jeli zbuntowany bluni, to w nadziei nowego boga. Zaznaje wwczas najgbszego z odczu religijnych, lecz jest w tym odczuciu zawiedziony. Bunt sam w sobie nie jest szlachetny, lecz szlachetne jest jego roszczenie, nawet jeli rezultaty szlachetnymi jeszcze nie s. Trzeba jednak wiedzie, jakie zo w nich si kryje. Ilekro bunt totalnie odrzuca wszystko, uwicajc nie absolutne, zabija. Ilekro akceptuje lepo wszystko, ogaszajc tak absolutne, zabija. Nienawi do Stwrcy moe si obrci w nienawi do stworzenia albo w wyczn i wyzywajc mio tego, co jest. W obu jednak wypadkach bunt zmierza do zabjstwa i traci prawo do miana buntu. Mona by nihilist na dwa sposoby, w kadym przez niepomiarkowane danie absolutu. Z pozoru zbuntowani dziel si na tych, co chc umrze, i na tych, co chc umierci innych. Lecz s to ci sami, spalani pragnieniem prawdziwego ycia, zawiedzeni bytem: wol powszechn niesprawiedliwo od okaleczaej sprawiedliwoci. Gdy oburzenie osiga ten stopie, rozum ogarnia szalestwo. Jeli jest prawd, e instynktowny bunt serca ludzkiego z biegiem wiekw zmierza ku wikszej wiadomoci, prawd jest te, jak to widzielimy, e ronie lepa odwaga; nadchodzi chwila, gdy na zabjstwo powszechne bunt odpowiada zabjstwem metafizycznym. Chociaby nawet, ktre stanowi moment kapitalny w buncie metafizycznym, spenia si w kadym razie w zniszczeniu absolutnym. Dzi nie bunt ani jego szlachetno przywiecaj wiatu, ale nihilizm. Tote powinnimy nakreli konsekwencje buntu, nie tracc z oka jego pocztkw. Chociaby nawet Bg istnia, Iwan nie poddaby si mu w obliczu krzywdy wyrzdzonej czowiekowi. Ale dugie roztrzsanie tej krzywdy i gorzki jej pomie przeksztaciy choby nawet istnia w nie jeste godzien istnienia i wreszcie w nie istniejesz. Ci, ktrzy uznali si za ofiary, szukali siy i racji dla ostatecznej zbrodni we wasnej bezwinie. Zwtpiwszy w niemiertelno, pewni potpienia, wydali wyrok na Boga. Jeli to fasz, e odtd rozpocza si tragedia czowieka wspczesnego, faszem jest te, e wwczas nastpi jej koniec. Przeciwnie, jest tu kulminacja dramatu, ktrego pocztki sigaj ostatnich chwil wiata antycznego i ktrego ostatnie sowa jeszcze nie przebrzmiay. Czowiek porzuca wic wiat aski i postanawia y bez niczyjej pomocy. Postp od Sadea do naszych czasw polega na poszerzaniu miejsca odosobnienia, gdzie zgodnie z wasn regu sprawowa swoje okrutne rzdy czowiek bez boga. Granice warownego obozu przesuwano coraz dalej; w kocu wiat sta si fortec przeciwko strconemu i wygnanemu bogu. Osignwszy kres buntu, czowiek sam siebie zamyka; jego wielka wolno polega jedynie na tym, e od tragicznego zamku Sadea po obozy koncentracyjne buduje wizienie dla swoich zbrodni. Ale stan oblenia staje si z wolna powszechny, danie wolnoci obejmuje wszystkich. Trzeba wic stworzy krlestwo, ktre przeciwstawi si krlestwu aski, to jest krlestwo sprawiedliwoci, i na gruzach spoecznoci boskiej zbudowa spoeczno ludzk. Zabi Boga i zbudowa Koci to stay i sprzeczny ruch buntu. Wolno absolutna staje si wizieniem powinnoci absolutnych, ascez zbiorow, histori wreszcie. Po wieku XIX, ktry jest wiekiem buntu, przychodzi wiek XX, stulecie sprawiedliwoci i moralnoci, kiedy kady bije si w piersi. Chamfort, moralista buntu, ju to okreli: Trzeba by wpierw sprawiedliwym, a potem wielkodusznym, podobnie jak trzeba mie wpierw koszul, a potem koronki. Odrzuci si wic moralno zbytku dla cierpkiej etyki budowniczych. Ten konwulsyjny wysiek, zmierzajcy do wadania i uniwersalnej reguy, musimy teraz zbada. Doszlimy do momentu, kiedy bunt, odrzucajc wszelk podlego, chce zagarn wszystko. Przy kadej z jego klsk widzielimy ju zapowied politycznego podboju. Odtd, wraz z nihilizmem moralnym, ze swych zdobyczy zachowa tylko wol potgi. Zrazu zbuntowany, pragnie jedynie zawadn wasnym istnieniem i zachowa je w obliczu Boga. Ale zapomina o swoich pocztkach i posuszny prawu duchowego imperializmu idzie ku panowaniu nad wiatem poprzez mordy mnoone w nieskoczono. Wygna Boga z jego nieba; e jednak duch buntu metafizycznego czy si teraz otwarcie z ruchem rewolucyjnym, irracjonalne danie wolnoci signie paradoksalnie po bro rozumu jedyn si podboju, ktra zdaje mu si czysto ludzka. Bg umar, ale zostali ludzie, to znaczy historia, ktr trzeba rozumie i budowa. Nihilizm, ktry w onie buntu gruje teraz nad si kreacji, dodaje tylko, e mona budowa wszelkimi sposobami. Czowiek wiadom, e nie ma nic prcz samotnej ziemi, idzie ku krlestwu ludzi i zbrodnie irracjonalne dopenia zbrodniami racjonalnymi. Do buntuj si, wic jestemy, dodaje, obmylajc niezwyke plany, wrd ktrych jest nawet mier buntu: I jestemy sami. CZ TRZECIA BUNT HISTORYCZNY Wolno, to straszne sowo wypisane na rydwanie burz*, jest u pocztku wszystkich rewolucji. Bez niej sprawiedliwo wydawaaby si zbuntowanym niewyobraalna. Nadchodzi jednak czas, kiedy sprawiedliwo da zawieszenia wolnoci. Terror, wielki czy may, zjawia si wwczas, aby

zwieczy rewolucj. Kady bunt jest tsknot za niewinnoci i woaniem o istnienie. Ale pewnego dnia tsknota chwyta za bro i bierze na siebie ca win, to znaczy mord i gwat. Bunty niewolnikw, rewolucje krlobjcze i rewolucje XX wieku zgodziy si wic, i to wiadomie, na win rosnc w miar, jak chciay coraz peniejszego wyzwolenia. Ta jawna sprzeczno odbiera naszym rewolucjonistom w wyraz szczcia i nadziei, ktry widnia na twarzach czonkw Konstytuanty i pobrzmiewa w ich mowach. Czy sprzeczno jest nieunikniona, czy okrela, czy te zdradza warto buntu, oto pytanie, ktre stawia rewolucja, podobnie jak stawia je bunt metafizyczny. Bo te rewolucja jest tylko logicznym nastpstwem buntu metafizycznego: analizujc ruch rewolucyjny, ujrzymy ten sam rozpaczliwy i krwawy wysiek afirmacji czowieka w obliczu tego, co go neguje. Duch rewolucyjny bierze w obron to w nim, co nie chce si ugi. Przyrzeka mu krlestwo w czasie. Odrzucajc Boga, wybiera histori, posugujc si logik z pozoru nieodpart.
* PHilothee ONeddy (przyp. autora).

W teorii sowo rewolucja zachowuje ten sam sens co w astronomii; po przebyciu caego obrotu zamyka klamr, przechodzi od jednego systemu rzdw do innego. Zmiana ustroju wasnoci bez zmiany systemu rzdw nie jest rewolucj, lecz reform. Nie ma rewolucji ekonomicznej, czy rodki jej s pokojowe czy krwawe, ktra nie byaby jednoczenie polityczna. Ju tym samym rni si od buntu. Sawne zdanie: Nie, Najjaniejszy Panie, to nie jest bunt, to rewolucja, kadzie akcent na t zasadnicz rnic. Znaczy ono dokadnie: to pewno zmiany systemu. U pocztku ruch buntu jest tylko wiadectwem pozbawionym spjnoci. Rewolucja natomiast zaczyna od idei. Jest wprowadzeniem idei do dowiadczenia historycznego, gdy bunt wiedzie wycznie od dowiadczenia indywidualnego do idei. Podczas gdy bunt, nawet zbiorowy, nie znajduje odbicia w faktach, jest tylko protestem, gdzie w gr nie wchodz systemy ani racje, rewolucja usiuje wywie czyn z idei, urobi wiat wedle teorii. Dlatego bunt zabija ludzi, gdy rewolucja unicestwia jednoczenie ludzi i zasady. Z tych samych jednak powodw mona powiedzie, e nie byo jeszcze rewolucji w historii. Ruch, ktry zdaje si zamyka klamr, otwiera now ju w tej samej chwili, kiedy konstytuuje si nowy system rzdw. Anarchici, z Varletem na czele, doskonale wiedzieli, e rzd i rewolucja s nie do pogodzenia. W tym, e rzd moe by rewolucyjny, kryje si sprzeczno z tej prostej przyczyny, e jest rzdem, mwi Proudhon. Dowiadczenie pozwala doda, e rzd moe by rewolucyjny tylko przeciwko wszystkim innym rzdom. Rzdy rewolucyjne to najczciej rzdy wojenne. Im bardziej rozlega rewolucja, tym stawka w zamierzonej wojnie wiksza. Po 1789 spoeczestwo chce walczy o Europ; spoeczestwo zrodzone w 1917 walczy o dominacj powszechn. Rewolucja totalna da wic w kocu wadzy nad wiatem; zobaczymy dlaczego. Na razie, zanim dojdzie do tego spenienia (jeli ma do niego doj), dzieje ludzi s w pewnym sensie sum ich kolejnych buntw. Inaczej mwic, w obrt, ktry dokonuje si wyranie w przestrzeni, stanowi tylko przyblienie w czasie. To, co w XIX wieku nazywano nabonie postpujcym wyzwoleniem rodzaju ludzkiego, z zewntrz zdaje si nieprzerwanym cigiem buntw, ktre przecigaj si i usiuj znale ksztat w idei; nie doszo jednak jeszcze do rewolucji ostatecznej, ktra ustali wszystko na niebie i na ziemi. Chodzi raczej o afirmacj czowieka, dokonan przez samego czowieka i coraz bardziej poszerzan, ale zawsze niepen, ni o rzeczywiste wyzwolenie. Bo te gdyby nastpia taka rewolucja, nie byoby ju historii. Byaby szczliwa jedno i zaspokojona mier. Dlatego wszyscy rewolucjonici zmierzaj do jednoci wiata i dziaaj tak, jakby wierzyli w kres historii. Oryginalno rewolucji XX wieku polega na tym, e po raz pierwszy i otwarcie chce urzeczywistni stare marzenia Anacharsisa Clootsa*: jedno rodzaju ludzkiego i zarazem ostateczne zwieczenie historii. Wszystko albo nic byo celem buntu: bunt metafizyczny da jednoci wiata; ruch rewolucyjny XX wieku, doszedszy do jasnych wnioskw logicznych, da, z broni w rce, caoci historycznej. Bunt teraz, jeli nie ma by jaowy lub daremny, musi by rewolucyjny. Zbuntowanemu nie chodzi ju o wasn deifikacj wzorem Stirnera czy uratowanie siebie przez wybr postawy. Nie chodzi te o deifikacj rodzaju ludzkiego wzorem Nietzschego i odwoanie si do jego ideau nadczowieka, aby zapewni wszystkim zbawienie, ktrego pragn Iwan Karamazow. Po raz pierwszy na scenie pojawiaj si biesy, aby zilustrowa jeden z sekretw epoki: tosamo rozumu i woli potgi. Poniewa Bg umar, czowiek musi zmieni i zorganizowa wiat wasnymi siami.
* Anacharsis Cloots (17551794), rewolucjonista i filozof pochodzenia niemieckiego, wsppracownik Encyklopedii, czonek klubu jakobinw, propagator ateizmu i kultu Rozumu, bardziej skrajny, podobnie jak inni hebertyci, od Robespierrea, razem z nim zosta stracony na szafocie w marcu 1794 (przyp. tum.)

Nie wystarczy zorzeczy, trzeba broni i podboju caoci. Rewolucja nawet wtedy, i zwaszcza wtedy, gdy uwaa si za materialistyczn, jest metafizyczn krucjat nie znajc adnych ju granic. Ale czy cao jest jednoci? Oto pytanie, na ktre ten esej ma da odpowied. Wida wic, e przedmiotem

naszej analizy nie jest sto razy powtarzany opis fenomenu rewolucyjnego ani kolejny inwentarz przyczyn historycznych czy ekonomicznych wielkich rewolucji; chodzi o odnalezienie w kilku rewolucyjnych faktach cigu, objanie i staych tematw buntu metafizycznego. Wikszo rewolucji bierze swj ksztat i szczeglno z zabjstwa. Wszystkie albo niemal wszystkie zabijay ludzi. Niektre praktykoway ponadto krlobjstwo i bogobjstwo. Poniewa dzieje buntu metafizycznego zaczy si z Sadeem, rozpoczynamy od krlobjcw, jemu wspczesnych, ktrzy godz we wcielenie boskie, nie wac si jeszcze na mord wiecznej zasady. Wczeniej jednak historia ludzi ukazuje nam pierwszy odruch buntu, ktrym jest bunt niewolnika. Z niewolnikiem powstajcym przeciw panu powstaje czowiek przeciwko drugiemu czowiekowi na okrutnej ziemi, daleko od nieba zasad. Rezultatem jest mord. Bunty niewolnikw, bunty chopskie, wojny ebracze wysuwaj zasad rwnowagi, ycie przeciw yciu; mimo wszystkich zuchwalstw i mistyfikacji potwierdzaj j najczystsze przejawy rewolucyjnego ducha, terroryzm rosyjski 1905, na przykad. Powstanie Spartakusa u koca wiata antycznego, kilka dziesitkw lat przed er chrzecijask, jest pod tym wzgldem przykadne. Podkrelmy, e chodzi tu o bunt gladiatorw, to znaczy niewolnikw przeznaczonych do walki czowieka z czowiekiem i dla przyjemnoci panw, skazanych na zabijanie albo mier. Bunt, ktry zacz si od siedemdziesiciu ludzi, koczy si siedemdziesiciotysiczn armi, ktra miady najlepsze legiony rzymskie i idzie przez Itali na Wieczne Miasto. Ten bunt wszake, jak podkrela Andre Prudhommeaux *, nie wnis adnej nowej zasady do spoeczestwa rzymskiego. Proklamacja Spartakusa ogranicza si do przyrzeczenia niewolnikom rwnych praw. Przejcie od faktu do prawa, ktre analizowalimy w pierwszym odruchu buntu, jest jedyn zdobycz logiczn na tym jego poziomie. Zbuntowany odrzuca niewolnictwo i mwi, e jest rwny panu. Chce z kolei sam by panem. Powstanie Spartakusa nieustannie ilustruje t zasad. Armia niewolnikw wyzwala niewolnikw i natychmiast oddaje im w niewol dawnych panw. Tradycja, wtpliwa zreszt, powiada, e ta armia organizowaa walki gladiatorw pomidzy setkami obywateli rzymskich: niewolnicy na awach amfiteatru szaleli z radoci i podniecenia. Ale zabijanie ludzi prowadzi tylko do zabijania jeszcze wikszej ich liczby. eby jedna zasada moga zatriumfowa, drug trzeba obali. Pastwo soca, o ktrym ni Spartakus, mogoby powsta tylko na ruinach wiecznego Rzymu, jego bogw i instytucji. Armia Spartakusa idzie wic na Rzym, przeraony perspektyw zapaty za swoje zbrodnie. A jednak w decydujcej chwili armia nieruchomieje na widok witych murw, jakby cofaa si przed zasadami, instytucj, miastem bogw. Jeli zostanie zburzone, co moe da w zamian prcz dzikiego pragnienia sprawiedliwoci, uczucia zranionego i doprowadzonego do furii, ktre dotd podtrzymywao tych nieszczsnych?** Tak czy inaczej, armia cofa si bez walki; w szczeglnym odruchu postanawia wrci do miejsca narodzin buntw niewolniczych, i idc na Sycyli, odby w kierunku przeciwnym dug drog znaczon zwycistwami. Jest tak, jakby ci wydziedziczeni, samotni i bezbronni wobec czekajcych ich zada, wobec nieba, ktre trzeba zaatakowa, wracali do tego, co najczystsze i najarliwsze w ich historii, na Ziemi pierwszych buntw, gdzie umrze jest atwo i dobrze.
* La Tragedie de Spartacus. Cahiers Spartacus (przyp. autora). ** Bunt Spartakusa w gruncie rzeczy podejmuje program wczeniejszych buntw niewolnikw. Ten program sprowadza si do podziau ziemi i zniesienia niewolnictwa. Nie godzi w bogw Miasta (przyp. autora).

Wwczas zaczyna si klska i mczestwo. Przed ostatni bitw Spartakus kae ukrzyowa obywatela rzymskiego, eby pokaza jego ludziom, jaki los ich czeka. Podczas walki, we wciekym odruchu, w ktrym niepodobna nie widzie symbolu, wci usiuje dopa Krassusa, dowodzcego legionami rzymskimi. Chce zgin w walce czowieka z czowiekiem, w walce z tym, ktry symbolizuje wszystkich panw rzymskich; chce umrze, ale w najwyszej rwnoci. Nie dopadnie Krassusa: zasady nie walcz wrcz i wdz rzymski trzyma si z dala. Spartakus umrze, jak chcia, ale pod ciosami najemnikw, niewolnikw jak i on, ktrzy razem z jego wolnoci zabijaj wasn. Za ukrzyowanego obywatela rzymskiego Krassus wyda na mki tysice niewolnikw. Sze tysicy krzyy, ktre po tylu susznych buntach stan na drodze z Kapui do Rzymu, pokae niewolniczym tumom, e wiat potgi nie zna rwnowagi, i e panowie z lichw obliczaj cen wasnej krwi. Krzy jest rwnie mk Chrystusa. Mona sobie wyobrazi, e Chrystus w kilka lat pniej wybra kar niewolnika, aby zmniejszy straszliw odlego dzielc upokorzon istot od bezlitosnego oblicza Pana. Wstawia si i sam z kolei cierpi najwiksz niesprawiedliwo, eby bunt nie przeci wiata na dwoje, eby cierpienie zdobyo niebo i nie byo tylko przeklestwem ludzi. C dziwnego tedy, e duch rewolucyjny, chcc utwierdzi pniej rozdzia nieba i ziemi, zacz od dezinkarnacji boskoci, zabijajc jej przedstawicieli na ziemi? W 1793 kocz si w pewien sposb czasy buntu i zaczynaj czasy rewolucjina szafocie.* * Poniewa ten esej nie zajmuje si duchem buntu wewntrz chrzecijastwa, reformacja jest w nim

pominita, podobnie jak liczne poprzedzajce j bunty przeciw wadzy kocielnej. Ale tyle przynajmniej mona powiedzie, e reformacja przygotowuje jakobinizm religijny i w pewnym sensie rozpoczyna to, co 1789 rok zakoczy (przyp. autora). KRLOBJCY Zabijano krlw przed 21 stycznia 1793 i przed krlobjcami XIX wieku. Ale Ravaillac, Damiens *i im podobni chcieli ugodzi krla w jego osobie; nie godzili w zasad. Pragnli innego krla. Nie wyobraali sobie, e tron moe pozosta pusty. Rok 1789 stanowi przeom: celem byo obalenie zasady prawa boskiego i wprowadzenie do historii siy negacji i buntu, wyksztaconej w walkach intelektualnych ostatnich stuleci. Do tradycyjnego zabjstwa tyrana dodano rozumowane samobjstwo. Myl filozofw i jurystw, zwana myl libertysk, posuya za dwigni tej rewolucji. ** Odpowiedzialno za ni w ogromnym stopniu spada na Koci, ktry od czasw Inkwizycji opowiadajc si za potgami ziemskimi i stajc po stronie wadcw, wzi na siebie zadawanie cierpie. Michelet nie myli si mwic, e wielkimi postaciami epopei rewolucyjnej s chrzecijastwo i sama Rewolucja. 1789 to dla niego walka aski i sprawiedliwoci. Cho Michelet, razem ze swoim niepohamowanym wiekiem, mia upodobanie do wielkich figur, ujrza tu jedn z gbokich przyczyn rewolucyjnego przesilenia.
* Francois Ravaillac (1578.-1610), fanatyk katolicki, ktry zasztyletowa Henryka IV; Robert-Francois Damiens (17151757) zrani lekko Ludwika XV; obaj zginli powiartowani (przyp. tum.). **Ale i krlowie przyczynili si do niej, stawiajc potg polityczn ponad religijn i podkopujc w ten sposb zasad wasnej prawowitoci (przyp. autora).

Jeli dawna monarchia nie zawsze bya arbitralna w sposobie rzdzenia, to nienaruszalno jej zasady nie podlegaa kwestii. Bya monarchi z prawa boskiego, a wic nieodwoalnie prawowit. T prawowito czsto negowano, a czyniy to przede wszystkim parlamenty. Dla wadcw jednak stanowia aksjomat. Zwaszcza dla Ludwika XIV *. Bossuet wspiera prawo krlw, mwic do nich: Jestecie bogami. Misj krla, dan mu od Boga, jest troska o sprawy ziemskie, a wic i o sprawiedliwo. Jak sam Bg, stanowi ostatnie odwoanie cierpicych ndz i krzywdy. Lud moe zwrci si do krla o pomoc przeciw tym, co go uciskaj. Gdyby krl wiedzia, gdyby car wiedzia... tak mwi lud francuski i lud rosyjski, kiedy przychodzi bieda. To prawda, e przynajmniej we Francji monarchia czsto usiowaa broni gminy ludowe przed uciskiem wielkich panw i mieszczan. Ale czy bya to sprawiedliwo? Nie, z absolutnego punktu widzenia, a wic z punktu widzenia pisarzy epoki. I jeeli mona odwoa si do krla, nie mona odwoa si przeciwko niemu. Krl udziela pomocy i okazuje wzgldy, jeli chce i kiedy chce. Jeli taka jest wola krla to jeden z atrybutw aski. Monarchia w swej formie teokratycznej jest ustrojem ponad sprawiedliwoci stawiajcym ask, ktra ma zawsze ostatnie sowo. Oryginalno wyznania wiary wikarego sabaudzkiego** polega natomiast na podporzdkowaniu Boga sprawiedliwoci, co, cho wyraone z nieco naiwn solennoci tamtego czasu, stanowi pocztek wspczesnej historii. Od chwili, kiedy myl libertyska podaje Boga w wtpliwo, problem sprawiedliwoci staje na pierwszym miejscu.
* Karol I tak dalece wierzy w dane mu prawo boskie, e nie czu si zobowizany do sprawiedliwoci i lojalnoci wobec tych, co je negowali (przyp. autora). ** Wikary sabaudzki, ktrego napotka kiedy Rousseau i ktry wyoy mu swj pogld na drog do Boga, jest wzorem wychowawcy w Emila, ksztaccym swego pupila w religii naturalnej (przyp. tum.).

Tyle tylko, e sprawiedliwo miesza si tu z rwnoci. Bg chwieje si i sprawiedliwo, eby utwierdzi si w rwnoci, musi zada mu cios ostateczny, atakujc wprost jego przedstawicieli na ziemi. Przeciwstawienie prawa naturalnego prawu boskiemu i zmuszenie prawa boskiego do ukadania si z naturalnym przez trzy lata, od 1789 do 1792, ju jest obaleniem prawa boskiego. aska nie moe si ukada. Moe ustpi w tym albo innym punkcie, ale nigdy w punkcie zasadniczym. Ale i tego jeszcze nie do. Wedug Micheleta Ludwik XVI w wizieniu nadal chcia by krlem. We Francji nowych zasad zasada zwyciona trwaa wic w murach wizienia sam si istnienia i wiary. Sprawiedliwo z ask to ma wsplnego i to jedynie e chce by cakowita i rzdzi absolutnie. Odkd wchodz ze sob w konflikt, walcz a po mier. Nie chcemy skaza krla mwi Danton, ktry nie ma dobrych manier jurysty chcemy go zabi. Bo te jeli neguje si Boga, trzeba zabi krla. Saint-Just walnie przyczyni si do mierci Ludwika XVI; ale kiedy woa: Okreli zasad, w imi ktrej ma umrze oskarony, to okreli zasad, ktr yje osdzajca go spoeczno, dowodzi, e krla zabij filozofowie: krl musi umrze w imi umowy spoecznej *. Trzeba to jednak wyjani.

NOWA EWANGELIA Umowa spoeczna jest przede wszystkim poszukiwaniem prawowitoci wadzy. Ale e to ksika o prawie, a nie o faktach**, w adnym miejscu nie zawiera obserwacji socjologicznych.
* Rousseau oczywicie tego nie chcia. U pocztku tej analizy, aby okreli jej granice, trzeba przytoczy niezachwiany pogld Jana Jakuba: adna rzecz na tej ziemi nie jest warta ceny krwi ludzkiej (przyp. autora). ** Por. Rozpraw o pochodzeniu i podstawach nierwnoci midzy ludmi: Zacznijmy wic od odsunicia wszystkich faktw, poniewa nie dotycz one problemu (przyp. autora).

Dotyczy zasad. Tym samym jest ju kontestacj. Zakada, e zawioda prawowito tradycyjna, uwaana za pochodzc od Boga. Zapowiada wic inn prawowito i inne zasady. Umowa spoeczna to take katechizm: z niego bierze dogmatyczny ton i jzyk. Poniewa rok 1789 przychodzi po zdobyczach angielskiej i amerykaskiej rewolucji, Rousseau doprowadza teori umowy, ktr znajdujemy u Hobbesa, do jej logicznych granic. Dzieo zakrojone jest szeroko i stanowi dogmatyczny wykad nowej religii, ktrej bogiem jest rozum zczony z natur; jej przedstawicielem na ziemi, zamiast krla, jest lud jako wola powszechna. Atak na porzdek tradycyjny jest tak oczywisty, e Rousseau od pierwszego rozdziau stara si dowie czasowego pierwszestwa umowy obywateli, ktr ustanawia lud, przed umow ludu z krlem, ktrej rezultatem jest krlestwo. A dotd Bg tworzy krlw, a oni z kolei tworzyli lud. Od Umowy spoecznej ludy s pierwsze, krlowie przychodz potem. Co do Boga, to na razie nie ma o nim mowy. Mamy tu, w porzdku politycznym, odpowiednik rewolucji Newtona. rdem wadzy nie jest wic ju arbitralno, lecz powszechna zgoda. Inaczej mwic, wadza nie jest tym, czym jest, ale tym, czym powinna by. Wedug Rousseau tego, co jest, niepodobna oddzieli od tego, co powinno by. Lud jest suwerenem ju tylko dlatego, e zawsze jest tym, czym powinien by. Wobec takiego petitio principii mona jedynie powiedzie, e rozum, tak uparcie w tych czasach przywoywany, nie wychodzi na swoje. Nie ulega wtpliwoci, e Umowa spoeczna oznacza narodziny nowej mistyki, skoro wola powszechna jest postulowana jak sam Pan Bg. Kady z nas mwi Rousseau oddaje swoj osob i wszystkie siy najwyszemu kierownictwu woli powszechnej i kady jest czci wsplnego ciaa, niepodzielnie zczon z caoci. To ciao polityczne i suwerenne jest okrelone jak istota boska. Z niej ma zreszt wszystkie atrybuty. Jest nieomylne, adne wic naduycie nie moe wchodzi w gr. Gdy rzdzi rozum, nic nie dzieje si bez przyczyny. Jest cakowicie wolne, jeli to prawda, e wolno absolutna to wolno wzgldem samego siebie. Rousseau owiadcza w ten sposb, e jest wbrew naturze ciaa politycznego, aby narzucao sobie prawo, ktrego nie mogoby przekroczy. Jego prawa s niezbywalne i niepodzielne; zamierza nawet rozwiza wielki problem teologiczny: sprzeczno pomidzy wszechmoc i niewinnoci bosk. Wola powszechna rozporzdza rodkami przymusu, jej potga jest bezgraniczna. Ale kara, ktr naoy na tego, kto odmwi jej posuszestwa, to tylko sposb zmuszenia do wolnoci. Deifikacja staje si ostateczna, kiedy Rousseau, odrywajc nowego suwerena od jego pocztkw, dochodzi do rozrnienia midzy wol powszechn a wol wszystkich; co mona wywie logicznie z jego przesanek. Jeli czowiek jest naturalnie dobry, jeli natura utosamia si w nim z rozumem *, wyrazi doskonao rozumu, byleby wypowiada si swobodnie i naturalnie. Wola powszechna jest przede wszystkim wyrazem uniwersalnego rozumu, ktry nie podlega dyskusji. Nowy Bg si narodzi. Dlatego w Umowie spoecznej najczciej powtarzaj si takie sowa, jak absolutny, wity, nienaruszalny. Ciao polityczne tak okrelone, ktrego prawo jest witym przykazaniem, przychodzi na miejsce mistycznego ciaa chrzecijastwa na ziemi. Umowa spoeczna koczy si zreszt opisem religii obywatelskiej i sprawia, e Rousseau staje si prekursorem spoeczestw wspczesnych, ktre nie tylko nie uznaj opozycji, ale i neutralnoci. Pierwszy w czasach nowoytnych wprowadza obywatelskie wyznanie wiary. Pierwszy uzasadnia kar mierci w nowym spoeczestwie i absolutne podporzdkowanie obywatela wadzy. eby nie by ofiar mordercy, czowiek zgadza si umrze, gdy nim si staje. Ciekawe uzasadnienie, ktre mwi jednak jasno, e trzeba umie umrze, gdy suweren nakazuje, a w razie koniecznoci przyzna mu racj wbrew samemu sobie.
* Kada ideologia konstytuuje si wbrew psychologii (przyp. autora).

To pojcie mistyczne tumaczy milczenie Saint-Justa od chwili aresztowania po szafot. Stosownie rozwinite moe te wyjani entuzjazm w procesach stalinowskich. Jestemy tu u pocztkw religii, ktra ma swoich mczennikw, ascetw i witych. eby waciwie oceni wpyw tej ewangelii, trzeba zna natchniony ton proklamacji z 1789. Fauchet* na widok koci

odkopanych w Bastylii woa: Nadszed dzie objawienia... Koci powstay na gos francuskiej wolnoci; wiadcz przeciw wiekom ciemistwa i mierci, zapowiadaj odrodzenie natury ludzkiej i narodw. I dalej, proroczo: Osignlimy poudnie czasw. Tyrani s dojrzali. Jest to moment wiary zachwyconej i wielkodusznej, kiedy podziwu godzien lud niszczy w Wersalu szafot i koo tortur**. Szafoty zdaj si otarzem religii i niesprawiedliwoci. Nowa religia nie moe ich cierpie. Ale nadchodzi chwila, kiedy wiara, stajc si dogmatyczna, wznosi wasne otarze i da bezwarunkowej adoracji. Wwczas szafoty pojawiaj si na nowo i cho s otarze, wolno, przysigi i wita Rozumu, msze nowej wiary odprawia si we krwi. W kadym razie, eby rok 1789 oznacza pocztek panowania witej ludzkoci*** i Pana naszego, rodzaju ludzkiego **** musi wpierw znikn upady wadca. Zabjstwo krla-kapana usankcjonuje nowy wiek, ktry trwa jeszcze.
* Claude Fauchet (17441793), dostojnik Kocioa i rewolucjonista, czonek Zgromadzenia Ustawodawczego, a potem Konwentu, gdzie zasiada z yrond; stracony, poniewa nie uznajc maestw ksiy, chcia zawiesi onatych ksiy w swojej diecezji (przyp. tum.). ** Ta sama idylla w Rosji w 1905, kiedy to rada Sankt-Petersburga sza przez miasto niosc transparenty dajce zniesienia kary mierci; podobnie byo w 1917 (przyp. autora). *** Verginiaud (przyp. autora). Pierre-Victurnien Verginiaud (17531793), jeden z przywdcw i najwietniejszych mwcw yrondy o pogldach stosunkowo umiarkowanych (gosowa za mierci krla, ale by przeciwnikiem Terroru); razem z innymi yrondystami zgin na szafocie (przyp. tum.). ****Anacharsis Cloots (przyp. autora).

SKAZANIE KRLA NA MIER Saint-Just wprowadza do historii idee Rousseau. Na procesie krla dowodzi przede wszystkim, e krl nie jest nietykalny i powinien by sdzony przez zgromadzenie, nie za przez trybuna. Argumentacj te zawdzicza Rousseau. Trybuna nie moe by sdzi midzy krlem a suwerenem. Wola powszechna nie moe by objawiona zwykym sdziom. Jest ona ponad wszystkim. Nietykalno i transcendencja tej woli zostaj wic ogoszone. Wiemy jednak, e na procesie szo o inn nietykalno: osoby krla. W 1793, w przeciwstawieniu dwch poj transcendencji, miertelna walka midzy ask a sprawiedliwoci ukazuje si w caej peni. Saint-Just zdaje sobie zreszt doskonale spraw z wielkoci stawki: W jakim duchu bdzie sdzony krl, w takim powstanie republika. Sawna mowa Saint-Justa ma wszystkie cechy rozprawy teologicznej. Ludwik wrd nas obcy to teza modocianego oskaryciela. Gdyby jaka umowa, naturalna czy obywatelska, moga jeszcze czy krla z ludem, zobowizania byyby wzajemne; wola ludu nie mogaby sta si sdzi absolutnym, ktry wydaje wyrok absolutny. Chodzi zatem o wykazanie, e aden zwizek nie czy ludu i krla. eby dowie, e lud sam w sobie jest wieczn prawd, trzeba dowie, e krlestwo samo w sobie jest wieczn zbrodni. Saint-Just uznaje wic za pewnik, e kady krl jest buntownikiem albo uzurpatorem. Krl powstaje przeciw ludowi, ktrego wadz absolutn uzurpuje. Monarchia to nie krl, monarchia to zbrodnia. Nie jaka zbrodnia, mwi Saint-Just, ale zbrodnia w swej esencji, to znaczy profanacja absolutna. Oto dokadny i zarazem skrajny sens sw Saint-Justa, ktre rozumiano nazbyt szeroko*: Nikt nie moe rzdzi niewinnie.
* Albo przynajmniej antycypowano ich znaczenie. Saint-Just, mwic to, nie wie jeszcze, e mwi o sobie (przyp. autora).

Kady krl jest winien i ju sam fakt, e kto uwaa si za krla, wydaje go mierci. Saint-Just mwi cile to samo, kiedy dowodzi z kolei, e suwerenno ludu jest rzecz wit. Obywatele s nietykalni i uwiceni; wadz nad nimi ma tylko prawo, wyraz ich wsplnej woli. Jedynie Ludwikowi nie przysuguje ta nietykalno i pomoc prawa, poniewa jest poza umow spoeczn. Nie stanowi czci woli powszechnej, przeciwnie: samym swoim istnieniem jej bluni. Nie jest obywatelem, a tylko obywatel uczestniczy w modym bstwie. Czym jest krl wobec Francuza?. Musi by zatem sdzony. Ale kto bdzie interpretatorem woli powszechnej i ogosi wyrok? Zgromadzenie, ktre jest przedstawicielem tej woli i jako natchniony sobr uczestniczy w nowym bstwie. Czy wyrok zatwierdzi potem lud? Wiemy, e monarchici na to nalegali. ycie krla mogo si w ten sposb wymkn logice mieszczaskich jurystw i zosta wydane namitnociom i pobaliwoci ludu. Ale Saint-Just i tu jest logiczny do koca, posugujc si opozycj woli powszechnej i woli wszystkich, wymylon przez Rousseau. Choby wszyscy przebaczyli, wola powszechna nie moe przebaczy. Nawet lud nie moe zmaza zbrodni tyranii. Czy ofiara tyranii, zgodnie z prawem, nie moe wycofa swej skargi? Nie jestemy z porzdku prawa, jestemy w porzdku teologii. Zbrodnia krla to zarazem grzech wobec najwyszego adu. Zbrodni raz popenion mona przebaczy, ukara albo o niej

zapomnie. Ale zbrodnia krlestwa jest nieustajca i zczona z osob krla, z jego istnieniem. Nawet sam Chrystus, jeli przebacza winowajcom, to nie przebacza faszywym bogom. Musz znikn albo zwyciy. Jeli lud przebaczy dzisiaj, znajdzie jutro zbrodni nietknit, choby przestpca spa w spokoju wizienia. Jest wic tylko jedno wyjcie: Pomci mord ludu mierci krla. Mowa Saint-Justa zamyka przed krlem kolejno wszystkie drogi, prcz drogi na szafot. Jeli bowiem przyj przesanki Umowy spoecznej, przykadna mier jest nieunikniona. Po niej wreszcie krlowie uciekn na pustynie i natura powrci do swoich praw. Konwent na prno gosuje za powcigliwoci i owiadcza, e nie bdzie precedensem, czy osdzi Ludwika XVI, czy orzeknie, e wystarcz rodki zabezpieczajce. Konwent ucieka tu bowiem od wasnych zasad i z poraajc hipokryzj usiuje zamaskowa swj cel, ktrym jest nowy absolutyzm. Jacques Roux* trafia w sedno, nazywajc krla Ludwikiem Ostatnim; zaznacza w ten sposb, e prawdziwa rewolucja, ju dokonana w planie ekonomii, dokonuje si teraz w planie filozofii i e jest ona zmierzchem bogw. Teologia zaatakowana w 1789 w swojej zasadzie zostaa w 1793 unicestwiona w swoim wcieleniu. Brissot ** mia racj mwic: Najtrwalszym pomnikiem naszej rewolucji jest filozofia *** Rewolucjonici powouj si na Ewangeli: w gruncie rzeczy jednak zadali chrzecijastwu straszliwy cios, po ktrym wci jeszcze si nie podwigno. Wyglda na to, e egzekucja krla, po ktrej przyszy konwulsyjne samobjstwa i szalecze sceny, bya faktem w peni uwiadomionym. Ludwik XVI wtpi niekiedy w swoje prawo boskie, cho systematycznie odrzuca wszystkie projekty ustaw jemu przeczce. Od chwili jednak, kiedy podejrzewa, jaki czeka go los, czy te zna ten los, utosamia si jego sowa wskazuj na to ze swoj misj bosk, aby jasne byo, e zamach na jego osob godzi w krla-Chrystusa, wcielenie boskie, nie za w przeraone ciao ludzkie. Ksik, z ktr nie rozstaje si w Temple, jest Naladowanie Chrystusa.
* Jacques Roux (17521794), ksidz, rewolucjonista i socjalista, zwany kapanem sankiulotw; skazany przez Trybuna Rewolucyjny, unikn szafotu zabijajc si w wizieniu (przyp. tum.). ** Jacques-Pierre Brissot zw. Brissot dc Waryille (1754-1793), wybitny publicysta, autor Teorii zbrodniczych praw i O Francji i Stanach Zjednoczonych; yrondysta i teoretyk yrondy, wielki przeciwnik Robespierrea, zgin na szafocie razem z innymi jej przywdcami (przyp. tum.). *** Co potwierdzia Wandea i jej wojna religijna (przyp. autora).

agodno i doskonaa miara, jakie ten czowiek o przecitnej skdind wraliwoci przejawia w swoich ostatnich chwilach, obojtno na wszystko, co zewntrzne, mgnienie saboci na szafocie, kiedy straszliwe uderzenia bbna gruj nad jego gosem i nie syszy go ten lud, przez ktry pragn by syszany: wszystko to pozwala sdzi, e nie Kapet umiera, ale Ludwik z boskiego nadania, a z nim, w pewien sposb, chrzecijastwo na ziemi. eby jeszcze bardziej podkreli t wit wi, spowiednik podtrzymuje go na duchu, przypominajc jego podobiestwo do Boga cierpienia. I Ludwik XVI odnajduje siy, odnajduje sowa tego Boga i mwi: Wypij ten kielich do dna. Potem z dreniem oddaje si w pode rce kata. RELIGIA CNOTY Jednake religia, ktrej tak wierny do ostatka by stary wadca, ma teraz, zmieniona, budowa potg nowego; porzuca wic koci i prbuje wznie wityni. wita krew, ktrej krople spady na kapana Ludwika XVI, zapowiada nowy chrzest. Joseph de Maistre uwaa Rewolucj za sataniczn: wiadomo dlaczego i w jakim znaczeniu. Ale Michelet by bliszy prawdy, nazywajc j czycem. Epoka lepo wchodzi w czycowy tunel, eby u koca ujrze wiato, nowe szczcie i twarz nowego boga. Jaki bdzie to bg? Zapytajmy znw Saint-Justa. 1789 nie ogasza jeszcze bstwa czowieka, ale bstwo ludu o tyle, o ile jego wola jest zgodna z wol natury i rozumu. Jeli wola powszechna wyraa si swobodnie, stanowi uniwersalny wyraz rozumu. Jeli lud jest wolny, jest nieomylny. Skoro krl nie yje i spady okowy dawnego despotyzmu, lud wyrazi to, co zawsze i wszdzie jest, byo i bdzie prawd. Lud jest wyroczni, ktrej naley si radzi, aby wiedzie, czego da wieczny porzdek wiata. Vox populi, vox naturae. Wieczne zasady kieruj naszym postpowaniem: Prawda, Sprawiedliwo, Rozum. Oto nowy bg. Istota najwysza, ktr wielbi kohorty dziewczt na witach Rozumu, to tylko dawny Bg odcieleniony, odcity od ziemi i niczym balon posany w puste niebo wielkich zasad. Ten bg filozofw i adwokatw, pozbawiony przedstawicieli i ordownika, ma jedynie warto dowodu. Jest naprawd saby i mona zrozumie, dlaczego Rousseau, ktry gosi przecie tolerancj, uwaa, e ateistw naley skazywa na mier. Nie wystarczy wiara, eby dugo wielbi teoremat, trzeba policji. Ale policja miaa zjawi si pniej. W 1793 nowa wiara jest jeszcze nie tknita; wystarczy, jak sdzi Saint-Just, rzdzi zgodnie z rozumem. Jego zdaniem sztuka rzdzenia rodzia tylko potwory, bo dotd nie chciano

rzdzi zgodnie z natur. Czas potworw skoczy si razem z przemoc. Serce ludzkie idzie od natury do przemocy i od przemocy do moralnoci. Moralno jest wic natur wreszcie odnalezion po wiekach alienacji. Wystarczy da czowiekowi prawa zgodne z natur i jego sercem, a przestanie by nieszczliwy i zdeprawowany. Gosowanie powszechne, podstawa nowych praw, nieuchronnie musi przynie moralno powszechn. Celem naszym jest stworzenie takiego porzdku rzeczy, ktry utwierdzi powszechn skonno do dobra. Religia rozumu w naturalny sposb ustanawia republik praw. Wola powszechna wyraa si w prawach skodyfikowanych przez jej przedstawicieli. Lud dokonuje rewolucji, prawodawca tworzy republik. Instytucje niemiertelne, niewzruszone, zabezpieczone przed nierozwag ludzi bd kierowa yciem wszystkich w zgodzie powszechnej i bez jakiegokolwiek sprzeciwu, poniewa wszyscy posuszni prawom s posuszni samym sobie. Poza prawem mwi Saint-Just wszystko jest jaowe i martwe. Oto republika rzymska, formalna i rygorystyczna. Wiadomo, jak namitnie Saint-Just i jego wspczeni wielbili rzymsk staroytno. Ten modzieniec o upodobaniach raczej dekadenckich, ktry w Reims spdza cae godziny w pokoju o zamknitych okiennicach i czarnych obiciach zdobnych w biae zy, ni o republice spartaskiej. Autor dugiego i rozwizego poematu pt. Organt tym bardziej pragn umiaru i cnoty. Jego ustanowienia wzbraniay misa dzieciom po szesnasty rok ycia, marzy o rewolucyjnym i wegetariaskim narodzie. wiat jest pusty od czasw Rzymian, woa. Ale oto nadcigay czasy bohaterskie, Katon, Brutus i Scewola znw mogli si zjawi. Rozkwita retoryka moralistw aciskich. Przywara, cnota, zepsucie s sowami powtarzajcymi si stale, mowy Saint-Justa staj si od nich cikie. Powd jest prosty. Ta pikna budowla, ktr widzia Monteskiusz, nie moga obej si bez cnoty. Rewolucja francuska, pragnc historii opartej na zasadzie czystoci absolutnej, otwiera nowoczesno, a razem z ni er moralnoci formalnej. Bo czyme jest cnota? Dla wczesnego filozofa mieszczaskiego to zgodno z natur *, a w polityce zgodno z prawem, ktre wyraa wol powszechn. Moralno mwi Saint-Just jest silniejsza od tyranw. Rzeczywicie, zabia Ludwika XVI. Nieposuszestwo prawu nie pochodzi wic z niedoskonaoci prawa, z zaoenia niemoliwej, lecz z braku cnoty u opornego obywatela. Dlatego republika to nie tylko senat, ale i cnota, jak podkrela Saint-Just. Kade zepsucie moralne jest zarazem zepsuciem politycznym, i na odwrt. Tak rodzi si zasada nie koczcych si i z samej doktryny wynikajcych represji. Saint-Just by na pewno szczery w swoim pragnieniu idylli powszechnej. Naprawd marzy o republice ascetw, o ludzkoci pojednanej, o czystych zabawach pierwszej niewinnoci pod opiek mdrych starcw, ktrych zawczasu zdobi trjkolorow szarf i biaym piropuszem. Wiadomo te, e od zarania Rewolucji opowiada si, podobnie jak Robespierre, przeciw karze mierci.
* Ale natura taka, jaka wystpuje u Bernardina de Saint-Pierre, sama w sobie jest zgodna z wpierw ustanowion cnot. Natura to take zasada abstrakcyjna (przyp. autora).

da tylko, by mordercy przez cae ycie byli ubrani czarno. Pragn sprawiedliwoci, ktra usiowaaby widzie w oskaronym nie winowajc, ale czowieka sabego, i to jest godne podziwu. Pragn take republiki przebaczenia, ktra wiedziaaby, e jeli drzewo zbrodni jest twarde, ma przecie korzenie kruche. Co najmniej jeden z jego okrzykw pyn z serca i nie sposb go zapomnie: Straszn rzecz jest drczy lud. Tak, to rzecz straszna. Ale serce moe o tym wiedzie, a jednak by posuszne zasadom, ktre w kocu prowadz do udrki ludu. Moralno zera, jeli jest tylko formalna. Parafrazujc Saint-Justa: nikt nie moe by cnotliwy niewinnie. Odkd prawa nie przynosz rzdw zgody, odkd rozpada si jedno, ktr prawa miay ustanowi, kto jest winien? Frakcje. Kto do nich naley? Ci, co swoim dziaaniem przecz koniecznej jednoci. Frakcja rozbija jedno suwerena. Jest wic bluniercza i zbrodnicza. Trzeba j zwalcza, i tylko j. Lecz jeli frakcji jest wiele? Wszystkie zostan zwalczone, bez odwoania. Sant-Just ogasza: Albo Cnota albo Terror. Trzeba zahartowa wolno i projekt konstytucji w Konwencie wspomina ju o karze mierci. Absolutna cnota jest niemoliwa i republika przebaczenia, w konsekwencji nieubaganej logiki, prowadzi do republiki gilotyn. Monteskiusz zapowiedzia ju t logik jako jedn z przyczyn upadku spoeczestw, kiedy mwi, e naduycie wadzy jest tym wiksze, im mniej przewiduj je prawa. Nieskalane prawo Saint-Justa nie brao pod uwag prawdy starej jak historia: naruszenie prawa wynika z samej jego istoty.

TERROR Saint-Just, wspczesny Sadeowi, koczy usprawiedliwieniem zbrodni, cho wychodzi od innych

zasad. Saint-Just to oczywicie anty-Sade. Jeli formu markiza mogo by: Otwrzcie wizienia albo dowiedcie waszej cnoty, formu rewolucjonisty byoby: Dowiedcie waszej cnoty albo idcie do wizie. Obaj jednak uzasadniaj terroryzm, indywidualny u libertyna, pastwowy u kapana cnoty. Dobro absolutne i zo absolutne przy odpowiedniej logice da takiej samej furii. W przypadku Saint-Justa w gr wchodzi pewna dwuznaczno. List, ktry w 1792 napisa do Vilaina dAubigny, ma w sobie co z obdu: Jeli Brutus nie zabija innych, zabije samego siebie. Posta tak niezmiennie powana, tak wiadomie zimna, logiczna, niewzruszona, pozwala podejrzewa jakie zachwianie psychiczne. Saint-Just wymyli ten rodzaj powagi, ktra przemienia histori dwch ostatnich wiekw w monotonn powie grozy. Ten, kto artuje stojc na czele rzdu, skania si ku tyranii. Zdumiewajca maksyma, zwaszcza gdy si pomyli o cenie za najmniejsze oskarenie o tyrani; w kadym razie Saint-Just przygotowuje epok pedantycznych Cezarw. Jest dla nich przykadem, razem ze swoim rozstrzygajcym tonem. Kaskady niezbitych twierdze, styl aksjomatyczny i uroczysty maluj go lepiej ni najwietniejsze portrety. W sentencjach streszcza si mdro narodu, uczone definicje nastpuj po sobie niczym zimne i jasne przykazania. Zasady powinny by umiarkowane, prawa nieubagane, kary nieodwracalne. To styl gilotyny. Takie usztywnienie logiki mwi jednak o gbokiej pasji. Tu, tak samo jak gdzie indziej, odnajdujemy pragnienie jednoci. Kady bunt zakada jedno. Rok 1789 da jednoci ojczyzny. Saint-Just marzy o pastwie idealnym, gdzie obyczaje, wreszcie zgodne z prawami, uka niewinno i tosamo jego natury z rozumem. Skoro frakcje naruszaj to marzenie, pasja doprowadzi logik do ostatecznoci. Myl, e jeli istniej frakcje, zasady s moe bdne, w ogle nie wchodzi w gr; przeciwnie, frakcje s zbrodnicze, poniewa zasady nieomylne. Nadszed czas, aby wszyscy odnaleli moralno, a arystokracja Terror. Ale frakcje arystokratyczne nie s jedyne, trzeba mie rwnie na oku republikanw i tych wszystkich, ktrzy krytykuj dziaania Zgromadzenia Ustawodawczego i Konwentu. Ci take s winni, skoro zagraaj jednoci. Saint-Just ogasza wwczas wielk zasad tyranii XX wieku. Patriot jest ten, kto podtrzymuje republik w jej caoci; ktokolwiek zwalcza j w szczegle, jest zdrajc. Kto krytykuje jest zdrajc, kto nie wspiera, jest podejrzany. Kiedy rozum i swobodna wypowied jednostek nie potrafi zbudowa jednoci, trzeba odci obce ciaa. Teraz rozumuje gilotyna, jej n obala zarzuty. otr, ktrego trybuna skaza na mier, mwi, e chce si przeciwstawi uciskowi, gdy chce uciec od szafotu!. Trudno zrozumie oburzenie Saint-Justa, skoro dotd szafot by jednym z najbardziej oczywistych symboli ucisku. Ale przy tej obkanej logice i u koca tej moralnoci szafot staje si wolnoci. Zapewnia racjonaln jedno, harmoni pastwa. Oczyszcza (sowo jest waciwe) republik, utrca zo, ktre przeciwstawia si woli powszechnej i rozumowi powszechnemu. Odmawiaj mi tytuu filantropa woa Marat w zgoa innym stylu. Jaka niesprawiedliwo! Kto nie widzi, e chc ci niewiele gw, by uratowa wikszo?. Niewiele, gowy frakcji? Zapewne; jest to cena kadej akcji historycznej. Niemniej Marat, dokonawszy ostatecznych oblicze, zada dwustu siedemdziesiciu trzech tysicy. Skompromitowa wszake swj zabieg terapeutyczny, wzywajc do masakry: naznaczcie ich rozpalonym elazem, utnijcie im kciuki, odrbcie jzyki!. Nie zmieniajc tego monotonnego sownictwa, filantrop pisa dzie i noc o koniecznoci mordu poprzedzajcego dzieo. Pisa jeszcze w noce wrzeniowe w lochu, przy wietle wieczki, podczas gdy mordercy ustawiali na dziedzicu naszych wizie awki dla widzw mczyni na prawo, kobiety na lewo aby ofiarowa im jako wdziczny przykad filantropii spektakl z zarzynaniem arystokratw. Nie czmy nigdy, choby na chwil, wielkiej postaci Saint-Justa z aosnym Maratem, map Rousseau, jak susznie nazywa go Michelet. Dramat Saint-Justa polega jednak na tym, e dla wyszych racji i gbokich wymaga mwi niekiedy jednym gosem z Maratem. Frakcje dopeniaj inne frakcje, mniejszo inne mniejszoci i nie wiadomo wreszcie, czy gilotyna jest w subie woli wszystkich. Saint-Just zapewnia przynajmniej, i a do koca, e jest ona w subie woli powszechnej, poniewa dziaa w imi cnoty. Rewolucja taka jak nasza nie jest procesem, ale piorunem godzcym w zych. Dobro piorunuje, niewinno rozbyska jak karzca byskawica. Kontrrewolucjonistami s nawet sybaryci, i zwaszcza oni. Saint-Just, ktry gosi, e idea szczcia jest nowa w Europie (szczeglnie nowa bya dla niego, skoro w jego pojciu historia zatrzymaa si przy Brutusie), widzi, e pewni ludzie maj odraajce wyobraenie o szczciu i mieszaj je z przyjemnoci. Ich take naley surowo kara. W kocu nie mwi si ju o wikszoci czy mniejszoci. Oddaa si utracony i wci upragniony raj niewinnoci powszechnej; na nieszczsnej ziemi, penej zgieku wojny domowej i narodowej, Saint-Just orzeka, wbrew samemu sobie i swoim zasadom, e wszyscy s winni, kiedy ojczyzna jest zagroona. Raporty o frakcjach za granic, prawo z 22 preriala*, mowa z 15 kwietnia 1794 o niezbdnoci policji, znacz etapy tego odwrotu. Czowiek, ktry z prawdziw wielkoci za hab uwaa zoenie broni, pki gdziekolwiek istnie bdzie pan i niewolnik, zgadza si na zawieszenie Konstytucji z 1793 i rzdy arbitralne. W mowie w obronie Robespierrea odwouje si tylko do abstrakcyjnej opatrznoci. Uznaje, e za cnot, z ktrej uczyni religi, nagradza tylko historia i teraniejszo, i e bez wzgldu na cen do cnoty powinno nalee panowanie. Nie lubi wadzy zej

i okrutnej, ktra pozbawiona reguy zmierza do ucisku.


* Prawo z 22 preriala II roku (10 czerwca 1794) stanowi, e dla wydania wyroku na wroga ludu nie jest potrzebne ledztwo, przesuchanie i sd, nic mwic ju o wiadkach i obrocy; wystarczy decyzja Trybunau Rewolucyjnego (przyp. tum.).

Regu jest cnota, ktra pochodzi od ludu. Ale kiedy lud sabnie, regua traci jasno i ucisk ronie. Winien tedy jest lud, nie wadza, ktrej zasada musi by niewinna. Sprzeczno tak skrajna i krwawa moga znale rozwizanie w jeszcze skrajniejszej logice i ostatniej akceptacji zasad w milczeniu i mierci. W kadym razie Saint-Just pozosta na wysokoci wasnych wymaga. Tu wreszcie mia odnale wielko i to ycie niezalene, o ktrym mwi z takim wzruszeniem. Od dawna przeczuwa, e stawiane sobie wymagania daj oddania si cakowitego i bez zastrzee; mwi, e ci, ktrzy dokonuj rewolucji na wiecie i czyni dobro, spa mog tylko w grobie. Pewien, e triumf jego zasad jest w cnocie i szczciu ludu, a widzc moe, e da rzeczy niemoliwych, zawczasu zamkn sobie drog, owiadczajc publicznie, e zabije si w dniu, w ktrym zwtpi w ten lud. I oto zwtpi, skoro wtpi nawet w terror. Rewolucja jest sparaliowana, wszystkie zasady osaby; pozostay tylko czerwone czapki na gowach intrygi. Terror stpi poczucie zbrodni, jak mocne napoje stpiaj smak. Nawet cnota jednoczy si ze zbrodni w czasach anarchii. Powiedzia, e wszystkie zbrodnie pochodz z tyranii, ktra jest pierwsz z nich; i oto wobec nieustpliwego uporu zbrodni sama Rewolucja odwouje si do tyranii i staje si zbrodnicza. Niepodobna wic zredukowa zbrodni, frakcji, okropnego ducha przyjemnoci; trzeba zwtpi w lud i go ujarzmi. Ale niepodobna rzdzi niewinnie. Naley wic cierpie zo albo mu suy, uzna, e zasady s bdne albo e lud i ludzie s winni. I Saint-Just si odwraca: Niewielka to strata porzuci ycie, w ktrym trzeba by wsplnikiem albo wiadkiem za. Brutus, ktry mia si zabi, jeli nie zabije innych, zaczyna od zabijania innych. Ale innych jest zbyt wielu, nie sposb zabi wszystkich. Trzeba wic umrze i dowie raz jeszcze, e bunt niepomiarkowany oscyluje pomidzy unicestwieniem innych i samego siebie. To zadanie przynajmniej jest atwe; wystarczy znowu by logicznym do koca. W mowie w obronie Robesspierea, niedugo przed wasn mierci, Saint-Just potwierdza gwn zasad swego dziaania, t sam, ktra go skae: Nie nale do adnej frakcji, bd zwalcza wszystkie. Zgadza si na mier z mioci do zasad i wbrew wszelkiej realnoci, skoro opini Zgromadzenia mogy zawadn tylko elokwencja i fanatyzm jakiej frakcji. C z tego! Kiedy zasady padaj, ludzie mog tylko w jeden sposb uratowa je, a z nimi wasn wiar: umierajc dla nich. W dusznym upale paryskiego lipca Saint-Just odrzuca ostentacyjnie realno wiata i owiadcza, e poddaje swoje ycie decyzji zasad. Co powiedziawszy, zdaje si przez chwil widzie inn prawd, kiedy po oskareniu Billaud-Varennesa i Collota dHerbois * mwi: Chc, eby si wytumaczyli i ebymy si stali bardziej rozumni. Styl i gilotyna przestaj dziaa na chwil. Ale cnota nie jest mdroci, zbyt wiele w niej pychy. N gilotyny spadnie na t gow, pikn i zimn jak moralno. Od wydania wyroku przez Zgromadzenie po chwil mierci Saint-Just milczy. To dugie milczenie jest waniejsze od samej mierci. Skary si, e milczenie otacza trony i dlatego chcia mwi i mwi tak duo i tak dobrze. Ale u koca, gardzc i tyrani, i zagadk ludu, ktry nie sucha czystego Rozumu, wraca do milczenia. Jego zasady nie mog przysta na to, co jest, rzeczy nie s takie, jakie powinny by; porzucone zasady milcz. Odda si im, to umrze, i umrze z mioci niemoliwej. Umiera wic, a z nim nadzieja na now religi.
* Przemwienie Saint-Justa przeciwko Billaud-Varennes i Collotowi dHerbois (skdind dopiero co zwolennikom i aktywistom Terroru), ktrzy oskaryli Robespierrea o naduycie wadzy i despotyzm, 9 termidora II roku (27 lipca 1794); 10 termidora Robespierre i Saint-Just zostali cici (przyp. tum.).

Wszystkie kamienie na budowl wolnoci s gotowe; z tych samych moecie jej wznie wityni albo grb, mwi Saint-Just. Zasady Umowy spoecznej czuway nad budow tego grobu, ktry ostatecznie zamkn Napoleon Bonaparte. Rousseau, ktremu nie brako rozsdku, wiedzia doskonale, e spoeczestwo z Umowy moe istnie tylko w wiecie bogw. Jego nastpcy potraktowali jednak rzecz dosownie, skoro usiowali przyda boskoci czowiekowi. Czerwona chorgiew, symbol prawa wojennego za ancien regime u, staa si symbolem rewolucji 10 sierpnia 1792. Znaczca przemiana, ktr tak komentuje Jaures: My jestemy ludem, a wic prawem... Nie jestemy buntownikami. Buntownicy s w Tuileriach. Nie tak atwo wszake zosta bogiem. Starzy bogowie nie umieraj od razu i dopiero rewolucje XIX wieku zakocz proces umiercania zasady boskiej. Pary powstaje, eby krla podda prawu ludu i nie dopuci do odbudowania tej zasady. To wanie oznacza trup, ktrego w 1830 powstacy wlok przez sale Tuilerii i sadowi na tronie, aby odda mu szydercze honory. Krl moe by jeszcze respektowanym charge daffaires, ale penomocnictwa ma od narodu i

podlega konstytucji. Nie jest ju Majestatem. Stary ustrj znika wwczas ostatecznie we Francji; trzeba jeszcze, aby po 1848 umocni si nowy: historia XIX wieku a po rok 1914 jest histori pastw obrconych przeciw monarchiom ancien regime u, histori zasady narodowoci. Ta zasada triumfuje w 1919, kiedy znikaj wszystkie absolutyzmy w Europie *. Wszdzie miejsce krla legalnie zajmuje nard. Dopiero teraz mog si pojawi konsekwencje zasad z 1789. Pierwsi moemy je dzi jasno oceni. Jakobini usztywniali odwieczne zasady moralne w miar jak przekrelali to nawet, co podtrzymywao je dotychczas. Jako gosiciele nowej ewangelii chcieli zbudowa braterstwo na abstrakcyjnym prawie Rzymian.
* Prcz monarchii hiszpaskiej. Koczy si jednak cesarstwo niemieckie, ktre, jak mwi Wilhelm II, dowodzi, e my, Hohenzollernowie, koron mamy od Boga i Bogu tylko winnimy zdawa rachunki (przyp. autora).

Na miejsce przykaza boskich wprowadzili prawo, ktre miao by uznawane przez wszystkich, skoro byo wyrazem woli powszechnej. Prawo znajdowao uzasadnienie w cnocie i na odwrt. Ale z chwil kiedy pojawia si jedna choby frakcja, cae rozumowanie upada i wida, e cnocie, jeli nie ma by abstrakcyjna, trzeba prawdziwych uzasadnie. Jednoczenie juryci mieszczascy, w imi zasad niszczc zdobycze ludu, przygotowuj dwa nihilizmy wspczesne: jednostki i pastwa. Prawo ma rzdzi, gdy dyktuje je Rozum powszechny *: nigdy tak nie bywa; i nic go nie uzasadnia, jeli czowiek nie jest dobry z natury. Odkd z kolei ideologia zderza si z psychologi, koczy si prawowita wadza. Przeksztacane prawo stapia si z osob prawodawcy i z jego taka jest moja wola. Co wtedy? Oto prawo pozbawione busoli; coraz mniej jasno okrelone; wreszcie wszystko gotowe uzna za zbrodni. Nic go ju nie ogranicza. Saint-Just przewidzia t tyrani w imieniu milczcego ludu. Przebiega zbrodnia stanie si rodzajem religii i otry zamieszkaj w witej arce. Ale jest to nieuniknione. Jeli wielkie zasady nie maj podstaw, jeli prawo wyraa jedynie tendencj chwili, mona rwnie dobrze je uchyla jak narzuca. Sade albo dyktatura, terroryzm indywidualny albo terroryzm pastwa, oba bez uzasadnie, oto alternatywy XX wieku, odkd bunt odcina si od swoich korzeni i porzuca kad moralno konkretn. Ruch buntu zrodzony w 1789 nie moe jednak si zatrzyma. Bg nie cakiem umar dla jakobinw, a take dla ludzi epoki romantycznej. Rozum w pewien sposb jest mediatorem. Zakada porzdek wprzd ustanowiony. Ale Bg zosta odcieleniony i sprowadzony do teoretycznego istnienia zasady moralnej.
* Hegel wiedzia doskonale, e filozofia Owiecenia chciaa uwolni czowieka od irracjonalnoci. Rozum czy ludzi, irracjonalno ich dzieli (przyp. autora).

Przez cay wiek XIX mieszczastwo rzdzi odwoujc si do tych abstrakcji. e jednak mniej ma w sobie godnoci ni Saint-Just, to odwoanie suy mu za alibi przy zgoa przeciwnych praktykach. Sprzedajne i obudne, ostatecznie przyczynia si do skompromitowania goszonych zasad. Jego wina jest pod tym wzgldem ogromna. Odkd odwieczne zasady s podane w wtpliwo razem z aprioryczn cnot, odkd kada warto jest zachwiana, rozum szuka odwoania tylko w sukcesach. Chce rzdzi przekrelajc wszystko, co byo, i uznajc to tylko, co bdzie. Stanie si zdobywc. Komunizm rosyjski, ze swoj nieubagan krytyk wszelkiej cnoty apriorycznej, koczy dzieo zbuntowane XIX wieku, negujc kad wysz zasad. Po krlobjcach przychodz bogobjcy XX wieku; idc a do koca zbuntowanej logiki, chc z ziemi uczyni krlestwo, gdzie bogiem bdzie czowiek. Zaczynaj si rzdy historii i czowiek, utosamiajc si jedynie z histori, niewierny prawdziwemu buntowi, wybierze nihilistyczne rewolucje XX wieku, ktre odrzucaj wszelk moralno i rozpaczliwie szukaj jednoci rodzaju ludzkiego w zbrodniach i wojnach. Po rewolucji jakobiskiej, ktra usiowaa wprowadzi religi cnoty, t drog zmierzajc do jednoci, przyjd cyniczne rewolucje, wszystko jedno z prawa czy z lewa, aby jedno wiata pozwolia wreszcie zbudowa bstwo czowieka. Wszystko, co naleao dotd do Boga, zostanie oddane Cezarowi.

BOGOBJCY Sprawiedliwo, rozum i prawda wieciy jeszcze na jakobiskim niebie; te gwiazdy mogy przynajmniej suy za znaki orientacyjne. Myl niemiecka XIX wieku, w szczeglnoci myl Hegla, chciaa kontynuowa dzieo Rewolucji Francuskiej * usuwajc przyczyny jej klski. Hegel sdzi, e Terror zawiera si ju w abstrakcji jakobiskich zasad: wolno absolutna i abstrakcyjna musi

prowadzi do terroryzmu; panowanie abstrakcyjnego prawa zbiega si z przemoc. Hegel zwraca uwag, na przykad, e na czas pomidzy panowaniem Augusta i Aleksandra Sewera (rok 235) przypada najwikszy rozkwit wiedzy o prawie, a jednoczenie tyrania jest najbardziej nieubagana. eby pokona t sprzeczno, trzeba budowa spoeczestwo realne, odrzucajc aprioryczne zasady, spoeczestwo, gdzie wolno zczy si z koniecznoci. Myl niemiecka przekrela powszechny i abstrakcyjny rozum Saint-Justa i Rousseau. Ten rozum dotychczas czuwa nad zjawiskami, ktre w nim miay odniesienie; teraz wcza si w bieg wydarze historycznych, ktre owieca, gdy one przydaj mu ciaa. Na pewno mona powiedzie, e Hegel racjonalizowa nawet to, co irracjonalne. Ale zarazem rozumowi odejmowa rozumno przez brak miary, ktrego rezultaty mamy przed oczami. Do nieruchomej myli epoki myl niemiecka wprowadzia niepokonany ruch.
* I reformacji, rewolucji Niemcw wedug Regla (przyp. autora).

Prawda, rozum, sprawiedliwo wcieliy si w stawanie si wiata. Ale ideologia niemiecka przydajc im nieustannego przyspieszenia, ich byt zczya z ruchem i peni tego bytu przenosia na koniec stawania si historycznego, jeli taki koniec w ogle nastpi. Wartoci przestay by punktami orientacyjnymi, by sta si celami. Jeli idzie o rodki prowadzce do osignicia tych celw, a wic o ycie i histori, to nie moe nimi kierowa adna warto aprioryczna. Przeciwnie, znaczna cz Heglowskiego wywodu polega na wykazaniu, e wiadomo moralna, posuszna sprawiedliwoci i prawdzie, tak jakby te wartoci miay pozaziemskie istnienie, nie wspomaga ich przyjcia. Regua dziaania staje si zatem samym dziaaniem, ktrego udziaem jest mrok a do chwili kocowej iluminacji. Rozum poddany temu romantyzmowi to ju tylko nieugita pasja. Cele pozostay te same, wzrosa tylko ambicja: myl nabraa dynamizmu, rozum oznacza stawanie si i podbj. Dziaanie teraz to rachunek zaleny nie od zasad, ale od rezultatw. W konsekwencji dziaanie stanowi jedno z nieustajcym ruchem. W ten sam sposb wszystkie dyscypliny w XIX wieku odwrciy si od staoci i klasyfikacji charakteryzujcych myl wieku XVIII. Jak Darwin przyszed na miejsce Linneusza, tak filozofowie dialektyki zastpili harmonijnych i daremnych budowniczych rozumu. Oto pocztek idei (wrogiej myli antycznej, ktr po czci mona byo odnale w rewolucyjnej myli francuskiej): zgodnie z ni czowiek nie ma natury danej mu raz na zawsze, nie jest istot w peni skoczon, ale przygod, ktr w pewnym stopniu sam moe tworzy. Ze zjawieniem si Napoleona i Hegla, filozofa napoleoskiego, zaczynaj si czasy skutecznoci. Przed Napoleonem ludzie odkrywali przestrze wiata, po nim czas wiata i przyszo. Duch buntu jest odtd gboko odmieniony. Jest rzecz szczegln napotka dzieo Hegla na tym nowym etapie ducha buntu. W pewnym sensie cae tchnie odraz do schizmy: miao przynie pojednanie. Ale to tylko jedna ze stron systemu, ktry dziki swej metodzie naley do najbardziej dwuznacznych w literaturze filozoficznej. W tej mierze, w jakiej dla Hegla realne jest racjonalne, tumaczy on kade oddziaywanie ideologa na realno. Heglowski panlogizm to uzasadnienie stanu faktycznego. Jego pantragizm sawi destrukcj sam w sobie. Wszystko czy si w dialektyce i niepodobna sformuowa takiej kracowoci, ktrej odpowiednikiem nie byaby przeciwna; oczywicie, w filozofii Hegla, jak w kadej wielkiej filozofii, jest do na jej korekt. Filozofw jednak rzadko si czyta posugujc si tylko inteligencj, czsto natomiast sercem, ktrego namitnoci nie mog przynie adnego pojednania. W kadym razie arsena rewolucjonistw XX wieku pochodzi od Hegla: jego bro zniszczya ostatecznie aprioryczn zasad cnoty. Std pochodzi wizja historii bez transcendencji, historii streszczajcej si w nieustajcym podawaniu w wtpliwo i walkach woli potgi. W swoim aspekcie krytycznym ruch rewolucyjny naszych czasw jest przede wszystkim gwatownym oskareniem hipokryzji, ktra wada spoeczestwem mieszczaskim. Komunizm wspczesny w sposb po czci uzasadniony podobnie, jak w bahszym stopniu faszyzm chce obnay mistyfikacj, ktra zera demokracj typu mieszczaskiego, jej zasady i cnoty. Transcendencja boska a po rok 1789 suya za uzasadnienie arbitralnoci krlewskiej. Po rewolucji francuskiej transcendencja zasad apriorycznych, rozumu i sprawiedliwoci, suy usprawiedliwieniu dominacji, ktra nie jest ani sprawiedliwa ani rozumna. Transcendencja jest wic mask, ktr naley zedrze. Bg umar, ale, jak przepowiedzia Stirner, naley zabi moralno zasad, gdzie trwa jeszcze wspomnienie Boga. Nienawi do cnoty apriorycznej, zdegradowanego wiadka boskoci, faszywego wiadka w subie niesprawiedliwoci, pozostaa jedn z dwigni historii dzisiejszej. Nic nie jest czyste: ten krzyk wstrzsa wiekiem. Nieczyste, a wic historia, stanie si regu i spustoszona ziemia wydana bdzie nagiej sile, ktra zadecyduje o boskoci czowieka. W kamstwo i gwat wchodzi si teraz jak do klasztoru i rwnie patetycznie. Pierwsz jednak fundamentaln krytyk czystych sumie i piknych dusz zawdziczamy Heglowi: ideologia prawdy, pikna i dobra jest religi tych, ktrzy ich nie znaj. Podczas gdy istnienie frakcji zdumiewa Saint -Justa, bo sprzeciwia si jego porzdkowi idealnemu, Hegel nie tylko nie jest zdumiony, lecz

przeciwnie: twierdzi, e u zarania ducha jest rozam. Dla jakobina cay wiat jest cnotliwy; ruch wychodzcy od Hegla i dzi zwyciski zakada natomiast, e nikt nie jest cnotliwy, ale kady bdzie. U pocztku wszystko jest idyll wedug Saint-Justa, wszystko tragedi wedug Hegla; u koca wychodzi to na jedno. Trzeba niszczy tych, ktrzy niszcz idyll, albo niszczy, eby tworzy idyll. W obu wypadkach gruje gwat. Zamierzone przez Hegla odrzucenie Terroru prowadzi jedynie do jego poszerzenia. To jeszcze nie wszystko. wiat dzisiaj moe by tylko wiatem panw i niewolnikw, poniewa ideologie wspczesne, zmieniajce oblicze wiata, nauczyy si od Hegla traktowania historii jako funkcji dialektyki wadzy i poddastwa. Jeli pod pustym niebem o pierwszym poranku wiata by tylko pan i niewolnik; jeli nawet midzy bogiem transcendentnym a ludmi istnieje relacja pan niewolnik, wiatem nie moe rzdzi inne prawo ni prawo siy. Jedynie Bg czy zasada, grujc nad panem i niewolnikiem, dziki swej interwencji mogli sprawi, e dzieje ludzi nie streszczay si w ich zwycistwach albo klskach. Lecz wysiek Hegla, a potem heglistw polega na zniszczeniu wszelkiej transcendencji i nostalgii za transcendencj. Cho Hegel siga nieporwnanie gbiej ni heglici lewicy, ktrzy w kocu odnieli nad nim zwycistwo, da przecie na poziomie dialektyki panniewolnik decydujce uzasadnienie woli potgi XX wieku. Zwycizca zawsze ma racj, oto jedna z lekcji najwikszego systemu niemieckiego XIX wieku. W niezwykej budowli Heglowskiej jest oczywicie do elementw, aby temu po czci przynajmniej zaprzeczy. Ale ideologia XX wieku nie dba o to, co niewaciwie nazywa si idealizmem mistrza z Jeny. Twarz Hegla, ktra pojawia si w komunizmie rosyjskim, modeluj kolejno Dawid Strauss, Bruno Bauer, Feuerbach, Marks i caa lewica heglowska. Jednake tylko sam Hegel nas tu interesuje, skoro on wanie zaway na historii naszych czasw. To, e Nietzsche i Hegel su za alibi mistrzom z Dachau i Karagandy* nie skazuje caej ich filozofii; pozwala jednak podejrzewa, e pewien aspekt ich myli czy logiki mg przywie do tych straszliwych granic. Nihilizm nietzscheaski jest metodyczny. Fenomenologia ducha te ma pedagogiczny charakter. Na przeomie dwch wiekw opisuje etapy ksztacenia wiadomoci w drodze do prawdy absolutnej. Fenomenologia ducha to Emil metafizyczny. ** Kady etap jest bdem, ktremu towarzysz sankcje historyczne niemal zawsze zgubne czy to dla wiadomoci, czy dla cywilizacji, w ktrej ta wiadomo si odbija. Pod pewnym wzgldem Fenomenologia jest medytacj nad rozpacz i mierci. Tyle tylko, e rozpacz chce by metodyczna, skoro u koca historii ma si przemieni w satysfakcj i mdro absolutn. Ta pedagogika ma jednak pewien niedostatek: przewiduje tylko uczniw nieprzecitnych, ponadto zostaa potraktowana literalnie, gdy sowo zapowiadao tu jedynie ducha.
* Wzory mniej filozoficzne znaleli w policji pruskiej, napoleoskiej, carskiej czy w obozach angielskich w Afryce Poudniowej (przyp. autora). ** Zestawienie Hegla i Rousseau nie jest pozbawione sensu. Los Fenomenologii, jeli idzie o konsekwencje, by podobny do losu Umowy spoecznej. Uksztatowaa myl polityczn epoki. Teori woli powszechnej Rousseau mona zreszt odnale w systemie heglowskim (przyp. autora).

Dotyczy to rwnie analizy panowania i poddastwa *. Zwierz, wedug Hegla, ma bezporedni wiadomo wiata zewntrznego, poczucie siebie, ale nie ma wiadomoci samego siebie, ktra wyrnia czowieka. Czowiek naprawd rodzi si w chwili, kiedy uwiadamia sobie siebie jako istot wiedzc. Jest wic przede wszystkim wiadomoci siebie. eby si utwierdzi, wiadomo musi odrnia si od tego, co ni nie jest. Czowiek to jedyne stworzenie, ktre dla utwierdzenia swej istoty i odmiennoci, przeczy. wiadomo siebie nie przejawia si w kontemplacji wiata zewntrznego i w utosamianiu si z nim, ale w pragnieniu tego wiata, postrzeganego jako odmienny. Pragnienie ukazuje wiadomoci wiat zewntrzny jako co, co jest, a czego ona nie ma, ale chce mie, aby by, jego byt przekrelajc. wiadomo siebie jest zatem nieodzownie pragnieniem. To pragnienie musi by zaspokojone; zmierza ku temu; co czynic, neguje, niszczy to, czym si zaspokaja, jest negacj. Dziaa to niszczy, aby moga si narodzi duchowa realno wiadomoci. Ale zniszczy przedmiot pozbawiony wiadomoci, na przykad miso w akcie zjadania, moe te zwierz. Zjadanie nie dowodzi wiadomoci. Jej pragnienie musi zwrci si ku czemu innemu ni niewiadoma natura. Tylko wiadomo siebie rni od tej natury. Trzeba wic, eby pragnienie kierowao si ku innemu pragnieniu, eby wiadomo siebie znajdowaa zaspokojenie w innej wiadomoci.
* Cig dalszy to schematyczny wykad dialektyki panniewolnik. Tylko konsekwencje tej analizy interesuj nas tutaj. Dlatego ujcie nowe, ktre podkrela pewne tendencje pomijajc inne, wydao nam si konieczne; co zarazem wyklucza omwienie. Nietrudno jednak stwierdzi, e cho rozumowanie, wspomagane kilku chwytami, jest logicznie poprawne, nie moe mie pretensji do zbudowania, skoro opierz si na psychologii cakowicie

arbitralnej. Poytek i skuteczno krytyki Hegla dokonanej przez Kierkegaarda wynikaj z jego czstego odwoywania si do psychologii. Nie umniejsza to w niczym wartoci wspaniaych analiz Hegla (przyp. autora).

Mwic prociej, czowiek nie moe uzna si za czowieka, ani by przez innych za niego uznany, jak dugo egzystuje na poziomie zwierzcia. Musi by uznany przez innych ludzi. Kada wiadomo pragnie uznania jej jako takiej przez inne wiadomoci. Inni nas tworz. Tylko w spoeczestwie osigamy warto ludzk wysz od wartoci zwierzcej. Poniewa najwysz wartoci dla zwierzcia jest zachowanie ycia, wiadomo musi si wznie ponad ten instynkt, by zyska warto ludzk. Musi by zdolna do naraania wasnego ycia. Aby czowieka uznaa inna wiadomo ludzka, trzeba tego ryzyka, a nawet zgody na mier. Fundamentalne stosunki ludzkie s wic stosunkami prestiu i cigej a miertelnej walki, koniecznej, aby jeden mg uzna drugiego. W pierwszej fazie swojej dialektyki Hegel twierdzi, e skoro mier jest wsplna czowiekowi i zwierzciu, czowiek rni si od zwierzcia tylko zgadzajc si na mier albo jej chcc. Hegel powraca do starej dewizy: Umrzyj i sta si. Ale sta si tym, czym jeste, ustpuje miejsca: sta si tym, czym bdziesz. Pierwotne i wcieke pragnienie uznania, ktre czy si z wol istnienia, zmierza bdzie teraz ku uznaniu coraz rozleglejszemu, a po uznanie wszystkich. Poniewa kady chce by uznany przez wszystkich u koca historii. Istota, ktra chce pozyska wiadomo Heglowsk, rodzi si w ciko zdobytej sawie kolektywnego uznania. Rzecz nieobojtn jest zwrcenie uwagi, e zgodnie z myl, ktra bdzie natchnieniem naszych rewolucji, dobro najwysze nie zbiega si w gruncie rzeczy z by, ale z wydawa si. Tak czy inaczej, caa historia ludzi to tylko duga i miertelna walka o zdobycie uznania powszechnego i absolutnej potgi. Ze swej istoty jest imperialistyczna. Odeszlimy daleko od osiemnastowiecznego dobrego dzikusa i Umowy spoecznej. W zgieku i furii nastpnych stuleci kada wiadomo dla swego istnienia pragnie mierci innej. Co wicej, ta nieubagana tragedia jest absurdalna, skoro w przypadku, gdy jedna wiadomo zostaa unicestwiona, wiadomoci zwyciskiej nie czeka uznanie, nie moe bowiem zosta uznana przez co, co nie istnieje. Filozofia wydawa si osiga tu kres. adna rzeczywisto ludzka nie moe si zatem narodzi, jeli w rezultacie ukadu, szczliwego zapewne dla systemu Hegla, nie istniej od samego pocztku dwa rodzaje wiadomoci, z ktrych jedna nie ma odwagi, zgadza si wic na uznanie drugiej, sama nie bdc przez m uznana. Zgadza si tym samym, aby uwaano j za rzecz. wiadomo, ktra chcc zachowa zwierzce ycie, wyrzeka si ycia niezalenego, jest wiadomoci niewolnika; uznana i niezalena, jest wiadomoci pana. Rni si one od siebie w momencie starcia albo gdy jedna ulega drugiej. W tym stadium dylematem nie jest ju: by wolnym albo umrze, ale: zabi albo zniewoli. Ten dylemat znajduje echo w historii. Wolno pana wzgldem niewolnika jest oczywicie cakowita, skoro niewolnik w peni j uznaje, a take wzgldem wiata zewntrznego, skoro niewolnik swoj prac przeksztaca go w rdo wygd i rozkoszy, ktrych pan dowiadcza w nieustajcej afirmacji samego siebie. Ta autonomia nie jest jednak absolutna. Na nieszczcie pana jego autonomi uznaje wiadomo, ktrej on sam nie uwaa za autonomiczn. Nie moe wic by zadowolony, a jego autonomia jest tylko negatywna. Panowanie to lepy zauek. Poniewa pan nie moe, z drugiej strony, odrzuci panowania i sta si niewolnikiem, wiecznym losem pana jest by niezadowolonym albo gin. Pan suy jedynie do utrzymania niewolniczej wiadomoci, ktra tworzy histori. Niewolnik nie czuje si zwizany ze swoj kondycj, chce j zmieni. W przeciwiestwie do pana czeka moe go rozwj; to, co nazywamy histori, jest cigiem jego dugich wysikw, zmierzajcych do osignicia wolnoci. Przez prac i przemian wiata naturalnego w wiat techniczny uwolni si od natury, ktra bya u pocztku jego zniewolenia, skoro nie potrafi wznie si ponad ni w zgodzie na mier*. Dopiero lk przed mierci, dowiadczany jako upokorzenie kadej istoty, wynosi niewolnika na poziom wsplnoty ludzkiej. Wie teraz, e taka wsplnota istnieje; zdobdzie j w dugim cigu walk z natur i panami. Historia utosamia si wic z histori pracy i buntu. Nic dziwnego, e marksizm-leninizm z tej dialektyki wywid wspczesny idea onierza-robotnika. Zostawmy na boku opis postaw wiadomoci niewolniczej (stoicyzm, sceptycyzm, wiadomo nieszczliwa), ktry nastpuje teraz w Fenomenologii. Ze wzgldu na konsekwencje nie mona jednak pomin innego aspektu tej dialektyki, to znaczy zestawienia stosunku panniewolnik ze stosunkiem Bgczowiek. Pewien komentator Hegla ** zauwaa, e gdyby pan istnia realnie, byby Bogiem. Sam Hegel nazywa Pana wiata Bogiem realnym. Jego opis wiadomoci nieszczliwej ukazuje niewolnika chrzecijaskiego, ktry pragnc zaprzeczy temu, co go uciska, ucieka w zawiaty, przez co sam sobie przydaje nowego pana w osobie Boga. Walka rozpoczyna si wic na nowo, na wyszym szczeblu, pomidzy ujarzmionym czowiekiem i okrutnym Bogiem Abrahama. To nowe rozdarcie, Bg uniwersalnyjednostka, zniknie dziki Chrystusowi, ktry w swej osobie czy uniwersalne i jednostkowe. Ale Chrystus w pewnym sensie naley do wiata dostpnego zmysom: widziano go, y i umar. Jest wic tylko etapem na drodze do tego, co uniwersalne; jego take trzeba

dialektycznie zaprzeczy. Uznany wszake za czowieka-Boga, osiga syntez wyszego rzdu.


* Co prawda, dwuznaczno jest wielka, bo nie chodzi o t sam natur. Czy pojawienie si wiata techniki przekrela mier albo lk przed mierci w wiecie natury? Oto rzeczywisty problem, ktry Hegel pozostawi w zawieszeniu (przyp. autora). ** Jean Hyppolite, Genese et structure de la Phenomenologie de lesprit, s. 168 (przyp. autora).

Przeskakujc szczeble porednie, wystarczy powiedzie, e t syntez, wpierw wcielon w Koci, a potem w Rozum, zamyka pastwo absolutne, zbudowane przez onierzy-robotnikw, gdzie duch wiata znajdzie wreszcie odbicie w sobie samym: kady zostanie uznany przez wszystkich i nastpi pojednanie powszechne wszystkiego, co istniao pod socem. W momencie kiedy zcz si oczy ducha i ciaa, kada wiadomo bdzie ju tylko lustrem odbijajcym inne lustra, sama odbijajc w nieskoczono odbite obrazy. Pastwo ludzi zetknie si z pastwem Boga; historia powszechna, trybuna wiata, wyda wyrok, w ktrym dobro i zo znajd uzasadnienie. Pastwo bdzie Przeznaczeniem i zgod na kad realno ogoszon w duchowym dniu Obecnoci. Oto w streszczeniu gwne myli, ktre, czy to wskutek czy wbrew skrajnej abstrakcji wywodu, skieroway ducha rewolucyjnego w rnych na pozr kierunkach; trzeba nam teraz odnale go w ideologii naszego czasu. Immoralizm, materializm naukowy i ateizm, zastpujc ostatecznie antyteizm dawnych buntw, pod paradoksalnym wpywem Hegla zczyy si z duchem rewolucyjnym, ktry nigdy dotd nie oddzieli si naprawd od swych moralnych, ewangelicznych i idealistycznych pocztkw. Te tendencje, nawet jeli niekiedy Heglowi obce, znalazy rdo w dwuznacznoci jego myli i w jego krytyce wszelkiej transcendencji. Hegel znosi j na dobre, a zwaszcza transcendencj zasad: tu jego niezaprzeczona oryginalno. Przywraca immanencj ducha w stawaniu si wiata; ale jest ona pozbawiona staoci, nie ma nic wsplnego z dawnym panteizmem. Duch jest w wiecie i nie jest; ale w nim si staje i w nim bdzie. Warto jest wic przeniesiona na koniec historii. Wczeniej adne kryterium nie zezwala na sd wartociujcy. Naley dziaa i y z uwagi na przyszo. Kada moralno staje si prowizoryczn. Wieki XIX i XX s tymi, ktre w swej skonnoci najgbszej usiuj y bez transcendencji, Pewien komentator*, co prawda heglista lewicy, ale tutaj ortodoksyjny, zwraca uwag na wrogo Hegla wobec moralistw i podkrela, e jedynym jego aksjomatem byo y zgodnie z obyczajami i zwyczajami niemieckiego narodu; wiadectwo konformizmu spoecznego, ktrego Hegel da zreszt najbardziej cyniczne dowody. * Alexandre Kojeve (przyp. autora). Kojeve wyjania jednak, e ten konformizm jest uprawniony o tyle, e obyczaje narodu Hegla odpowiadaj duchowi czasu, to znaczy s solidne i opieraj si krytykom i atakom rewolucyjnym. Ale kt moe orzec, e s solidne, kto oceni ich uprawnienia? Od stu lat kapitalistyczny ustrj Zachodu opiera si najostrzejszym atakom. Czy dlatego jest uprawniony? I na odwrt: czy ci, co pozostali wierni Republice Weimarskiej, powinni byli j porzuci i przysic wiar Hitlerowi w 1933, poniewa pada pod jego ciosami? Czy naleao zdradzi republikask Hiszpani, ledwie zwyciy genera Franco? S to wnioski, ktre tradycjonalna myl reakcyjna usprawiedliwia we wasnym interesie. Nowoci o nieobliczalnych konsekwencjach jest to, e przyswoia je sobie myl rewolucyjna. Zniesienie wszelkiej wartoci moralnej i zasad, zastpienie ich przez fakt tymczasowego, ale rzeczywistego krla musiay przywie do cynizmu politycznego jednostki, czy te, co bardziej powane, pastwa. Ruchy polityczne czy ideologiczne, idce od Hegla, cz si wszystkie w ostentacyjnym porzuceniu cnoty. Bo te Hegel nie mg przeszkodzi tym, co czytali go ze wzburzeniem zgoa nie metodycznym i w Europie rozdzieranej niesprawiedliwoci, w wejciu w wiat pozbawiony niewinnoci i zasad, o ktrym przecie mwi, e sam w sobie jest grzechem, skoro oddzielony jest od Ducha. Hegel przebacza oczywicie grzechy u koca historii. Ale przedtem wszelkie dziaanie ludzkie jest grzeszne. Niewinno to nieobecno dziaania, egzystencja kamienia, nie dziecka nawet. Niewinno kamieni jest nam obca. Bez niewinnoci nie ma stosunkw midzyludzkich, nie ma racji. Bez racji naga sia, pan i niewolnik do chwili, gdy zapanuje racja. Cierpienie nie jest wsplne panu i niewolnikowi, rado osobna, obie niezasuone. Jak y tedy, jak to znie, skoro przyja zjawi si u koca czasw? Jedynym wyjciem jest stworzenie reguy, z broni w rce. Zabi albo zniewoli: ci, co czytali Hegla ze straszliw pasj, zapamitali propozycj pierwsz. Z niej czerpali filozofi pogardy i rozpaczy, uwaajc si za niewolnikw i tylko niewolnikw, zczeni mierci z Panem absolutnym, batem z panami ziemskimi. Ta filozofia nieczystego sumienia nauczya ich jedynie, e czowiek jest niewolnikiem z wasnej na niewolnictwo zgody, wyzwolenie przynosi mu odmowa, ktra zbiega si ze mierci. Najdumniejsi z nich, odpowiadajc na wyzwanie, utosamili si cakowicie z t odmow i powicili mierci. Bo te powiedzie, e negacja sama w sobie jest aktem pozytywnym, z gry

usprawiedliwia wszystkie jej rodzaje i zapowiada krzyk Bakunina i Nieczajewa: nasz misj nie jest budowa, ale niszczy. Dla Hegla nihilist by sceptyk, ktry jedyne wyjcie widzia w sprzecznoci albo w samobjstwie filozoficznym. Ale sam da pocztek innemu rodzajowi nihilistw, ktrzy obracajc rozpacz w zasad dziaania utosami wasne samobjstwo z zabjstwem filozoficznym*. Std terroryci, ktrzy orzekli, e aby istnie, trzeba zabija i umiera, skoro czowiek i historia mog powsta jedynie z ofiary i zabjstwa. Wielk myl, e kady nihilizm jest pusty, jeli nie zosta opacony naraeniem ycia, mieli doprowadzi do ostatecznych granic modzi ludzie, ktrzy nie nauczaj z katedr uniwersyteckich, zanim umr we wasnym ku, ale w huku bomb id ku szubienicom. Co czynic, nawet swymi bdami poprawiaj mistrza i dowodz wbrew niemu, e przynajmniej jedna arystokracja gruje nad odraajc arystokracj sukcesu, chwalon przez Hegla. arystokracja powicenia.
* Ten nihilizm wbrew pozorom jest nihilizmem w sensie nietzscheaskim o tyle, o ile oskara ycie obecne w imi spenienia historycznego, w ktre usiuje si wierzy (przyp. autora).

Inny rodzaj spadkobiercw, czytajcych Hegla z wiksz powag, wybierze propozycj drug i ogosi, e niewolnik wyzwala si, sam zniewalajc z kolei. Doktryny postheglowskie, zapominajc o aspekcie mistycznym pewnych tendencji mistrza, przywiody tych spadkobiercw do absolutnego ateizmu i naukowego materializmu. Ewolucja niewyobraalna bez zniknicia transcendentnej zasady objaniajcej i penej ruiny jakobiskiego ideau. Immanencja to nie ateizm. Ale immanencja w ruchu jest, jeli mona tak powiedzie, ateizmem prowizorycznym *. Z dwuznacznej formuy Hegla: Bg bez czowieka to nie wicej ni czowiek bez Boga jego sukcesorzy wycign rozstrzygajce wnioski. David Strauss w yciu Jezusa odrzuca Boga-czowieka. Bruno Bauer (Krytyka historii ewangelicznej) tworzy rodzaj materialistycznego chrystianizmu, akcentujc czowieczestwo Jezusa. Feuerbach wreszcie (ktrego Marks uwaa za wielki umys, a siebie za jego krytycznego ucznia) w Wykadach o istocie religii teologi zastpuje religi czowieka i gatunku, zjednujc wiele inteligencji wczesnych. Dowodzi, e rnica midzy tym, co ludzkie, i tym, co boskie, jest zudna; istnieje tylko rnica midzy esencj czowieczestwa, to znaczy natur ludzk a jednostk. Tajemnica Boga sprowadza si do tajemnic mioci czowieka do siebie samego. Sycha teraz akcenty nowego i prawdziwego proroctwa: Indywidualno zaja miejsce wiary, rozum Biblii, polityka religii i Kocioa, ziemia nieba, praca modlitwy, ndza pieka, a czowiek Chrystusa. Jest wic tylko pieko i jest ono na ziemi: z nim trzeba walczy. Polityka jest religi, chrzecijastwo transcendentne umacnia ziemskich panw, skoro porzuca niewolnika i ustanawia jeszcze jednego pana w niebiosach. Dlatego ateizm i duch rewolucyjny to tylko dwie twarze tego samego ruchu wyzwolenia.
* W kadym razie krytyka Kierkegaarda jest zasadna. Ufundowa bosko na historii, to warto absolutn oprze paradoksalnie na przyblieniu. Wiecznie historyczne jest sprzecznoci sam w sobie (przyp. autora).

Oto odpowied na wieczne pytanie: dlaczego ruch rewolucyjny zczy si z materializmem raczej ni z idealizmem? Poniewa ujarzmi i podporzdkowa to zabi transcendencj, ktra podtrzymuje dawnych panw, i przygotowa czasy czowieka-krla. Kiedy skoczy si ndza, kiedy sprzecznoci historyczne zostan rozwizane, prawdziwym bogiem, bogiem ludzkim, bdzie Pastwo. Homo homini lupus przemienia si w Homo homini deus. Ta myl jest u narodzin wiata wspczesnego. Feuerbach zapocztkowuje w straszny optymizm, ktry dziaa dzi jeszcze i zdaje si przeciwiestwem nihilistycznej rozpaczy. Ale to tylko pozr. Trzeba zna ostatnie wnioski Feuerbacha w jego Teogonii, eby uwiadomi sobie, jak gboko nihilistyczne s rda tych rozpalajcych myli. Wbrew samemu Heglowi Feuerbach twierdzi bowiem, e czowiek jest tym tylko, co zjada; i tak streszcza swoj myl wybiegajc w przyszo: Prawdziwa filozofia jest negacj filozofii. Nic jest moj religi. Nic jest moj filozofi. Cynizm, deifikacja historii i materii, terroryzm indywidualny albo zbrodnia pastwa: oto niepomiarkowane nastpstwa, ktre rodz si wwczas z dwuznacznej koncepcji wiata, historii pozostawiajc wyczn trosk o wartoci i prawd. Jeli adnej rzeczy niepodobna poj jasno, zanim prawda objawi si u koca wiekw, kade dziaanie jest arbitralne i rzdzi sia. Skoro rzeczywisto jest niepojta, musimy wymyli niepojte idee pisa Hegel. Rzeczywicie, trzeba wymyli. Ale jeli idea ma zosta uznana, nie sposb liczy na argumentacj, ktra naley do porzdku prawdy i w kocu trzeba ide narzuci. Postawa Hegla wyraa si w sowach. Oto prawda, ktra nam zdaje si faszem, ale jest prawd wanie dlatego, e bywa faszem. Co do dowodu, to nie ja, lecz historia dostarczy go u swego kresu. Tego rodzaju sd moe prowadzi do dwch : z kolei postaw: do zawieszenia wszelkich potwierdze a do chwili dowodu albo do afirmacji wszystkiego, co w historii obiecuje sukces, przede wszystkim siy. W obu wypadkach zwycia nihilizm. Tak czy inaczej, niepodobna zrozumie myli rewolucyjnej XX wieku, jeli pominie si fakt, e nieszczsnym trafem znaczn cz swych inspiracji

czerpaa z konformizmu i oportunizmu. Ta zdeprawowana myl nie podaje wszake w wtpliwo prawdziwego buntu. To zreszt, co byo oparciem dla Hegla, czyni go na zawsze intelektualnie podejrzanym. Sdzi, e historia zakoczya si w 1807 dziki niemu samemu oraz Napoleonowi, e afirmacja jest moliwa, a nihilizm zwyciony. Fenomenologia, ta biblia, ktrej proroctwa nie wykraczay poza przeszo, wyznaczaa granice czasw. W 1807 wszystkie grzechy zostay wybaczone, historia speniona. Mimo to historia nie ustaa. Inne grzechy krzycz w obliczu wiata i odsaniaj dawne, odpuszczone przez filozofa niemieckiego. Deifikacja Hegla, ktrej dokona sam Hegel, wpierw deifikujc Napoleona, niewinnego odkd zdoa unieruchomi histori, trwaa tylko siedem lat. Zamiast penej afirmacji, nihilizm zawadn wiatem. Filozofia, nawet sualcza, take ma swoje klski pod Waterloo. Nic jednak nie moe unicestwi pragnienia boskoci w sercu czowieka. Przyszli i wci przychodz inni, ktrzy zapominajc o Waterloo, chc pooy kres historii. Bosko czowieka, wci jeszcze nie osignita, zostanie uwielbiona u koca czasw. Trzeba suy tej apokalipsie i w braku Boga zbudowa przynajmniej Koci. Przecie historia, ktra nie ustaa jeszcze, pozwala dostrzec perspektyw, ktra mogaby by perspektyw systemu Heglowskiego z tego prostego powodu, e rej w niej wodz duchowi synowie Hegla. W momencie, kiedy cholera zabija filozofa bitwy pod Jen w peni jego sawy, wszystko ju jest gotowe do tego, co ma nastpi. Niebo jest puste, ziemia wydana potdze bez zasad. Ci, co wybrali zabjstwo i ci, co wybrali zniewolenie, kolejno zajmuj przd sceny w imi buntu odwrconego od wasnej prawdy. TERRORYZM INDYWIDUALNY Pisariew, teoretyk nihilizmu rosyjskiego, powiada, e najwikszymi fanatykami s dzieci i ludzie modzi. Jest to prawdziwe rwnie w odniesieniu do narodw. Rosja bya podwczas narodem modzieczym, ktry w kleszczowym porodzie przyszed na wiat przed wiekiem zaledwie, dzieckiem cara do naiwnego, by wasn rk cina gowy zbuntowanym. Nic dziwnego, e ta Rosja ideologi niemieck przywioda do ostatecznych granic ofiarnoci i niszczenia, do ktrych profesorowie niemieccy byli zdolni tylko w myli. Stendhal gwn rnic midzy Niemcami a innymi narodami widzia w tym, e medytacja podnieca Niemcw zamiast ich uspokaja. Jeszcze bardziej odnosi si to do Rosji. Modzi ludzie w tym modym kraju bez adnej tradycji filozoficznej *, bracia tragicznych licealistw Lautreamonta, zawadnli myl niemieck i wycignli z niej krwawe wnioski. Proletariat maturzystw ** przyszed wwczas na zmian w wielkim ruchu wyzwolenia czowieka, przydajc mu skrajnej gwatownoci. Do koca XIX wieku byo ich nie wicej jak kilka tysicy. Przeciwstawiajc si najtwardszemu z absolutyzmw wczesnych, chcieli wolnoci dla czterdziestu milionw paszczynianych chopw; niemal wszyscy zapacili za to samobjstwem, szubienic, katorg albo szalestwem. Caa historia terroryzmu rosyjskiego sprowadza si do walki garstki intelektualistw z tyrani w obliczu milczcego ludu. Ich ciko zdobyte zwycistwo zostao w kocu zdradzone. Ale przez swoje powicenie a po najskrajniejsz negacj nadali ksztat wartoci czy nowej cnocie nie zagasej dzi jeszcze; jest ni stawianie czoa tyranii i udzia w prawdziwym wyzwoleniu.
* Tene Pisariew uwaa, e cywilizacja jako ideologia zawsze przychodzia do Rosji z zewntrz. Por. Armand Coquart, Pisarew et lideologie du nihilism russe (przyp. autora). ** Dostojewski (przyp. autora).

Germanizacja Rosji w XIX wieku nie jest zjawiskiem oderwanym. Wpyw ideologii niemieckiej by wwczas przemony; wiadomo na przykad, e Micheleta i Quineta studia niemieckie wysuway si na plan pierwszy. Ideologia Niemcw nie natrafiaa jednak w Rosji na myl ju ukonstytuowan, gdy we Francji musiaa ciera si i szuka rwnowagi z anarchistycznym socjalizmem. W Rosji wchodzia na teren ju zdobyty. Pierwszy uniwersytet, zaoony w Moskwie w 1750, by niemiecki. Kolonizacja Rosji przez niemieckich wychowawcw, biurokratw i wojskowych, rozpoczta za Piotra Wielkiego, staraniem Mikoaja I przeksztacia si w systematyczn germanizacj. Inteligencja pasjonuje si Schellingiem i Francuzami w latach trzydziestych, Heglem w latach czterdziestych, socjalizmem niemieckim, wywodzcym si od Hegla,* w drugiej poowie wieku. Modzie rosyjska przydaje mylom abstrakcyjnym wasnej namitnoci i siy, prawdziwego ycia martwym ideom. Religii czowieka, uoonej w formuy przez doktorw niemieckich, brako jedynie apostow i mczennikw. Chrzecijanie rosyjscy, odwracajc si od swego powoania, odegrali t rol. Aby mogli to uczyni, musieli porzuci transcendencj i cnot. PORZUCENIE CNOTY

Dla dekabrystw, pierwszych rewolucjonistw rosyjskich z lat dwudziestych XIX wieku, cnota istnieje jeszcze. Idealizm jakobiski trwa w nich nadal. Chodzi nawet o cnot wiadom: Nasi ojcowie byli sybarytami, my jestemy Katonami, mwi jeden z tej modej szlachty, Piotr Wiaziemski. Dopenia j tylko poczucie, ktre odnale mona pniej u Bakunina i rewolucyjnych socjalistw z 1905, e cierpienie odradza. Dekabryci przywodz na pami owych arystokratw francuskich, ktrzy przyczyli si do trzeciego stanu i wyrzekli swoich przywilejw.
* Kapita zosta przetumaczony w 1872 (przyp. autora).

Idealistyczni patrycjusze rosyjscy te mieli swoj noc 4 sierpnia* i dla wyzwolenia ludu postanowili zoy ofiar z samych siebie. Cho ich przywdca, Pestel, mia pogldy i polityczne, i spoeczne, ta przedwczesna konspiracja nie posiadaa zdecydowanego programu; nie jest nawet pewne, czy znaa wiar w powodzenie. Tak, umrzemy mwi jeden z dekabrystw w przeddzie powstania ale bdzie to pikna mier. Rzeczywicie, bya pikna. W grudniu 1825 pociski armatnie zniosy czworobok powstacw na placu Senackim w Petersburgu. Tych, co zostali przy yciu, zesano, piciu za powieszono ** tak niezrcznie, e trzeba byo zabieg powtarza. atwo zrozumie, e te daremne ofiary wielbia w uniesieniu i grozie caa Rosja rewolucyjna. Byy to ofiary przykadne, jeli nie byy skuteczne. U pocztku rewolucyjnej historii przydaway praw i wielkoci temu, co Hegel nazywa ironicznie pikn dusz; ale wanie ona miaa okreli rosyjsk myl rewolucyjn. W atmosferze panujcej egzaltacji idea niemiecka zwyciya wpywy francuskie i urzeka ludzi rozdartych pomidzy pragnieniem zemsty i sprawiedliwoci a poczuciem bezsilnego osamotnienia. Przyjto j jak objawienie, czczono i komentowano. Szalestwo filozoficzne ogarno najlepsze umysy. Doszo do tego, e Logik Hegla uoono w wiersze. Na pocztku intelektualici rosyjscy z systemu heglowskiego czerpali najczciej uzasadnienie kwietyzmu spoecznego. Wystarczyo zda sobie spraw z racjonalnoci wiata; duch, tak czy inaczej, zrealizuje si u koca czasw. Oto pierwsza reakcja Stankiewicza *** Bakunina i Bieliskiego.
* W nocy 4 sierpnia 1789 Konstytuanta na wniosek liberalnej szlachty zniosa wspomniane tu przywileje szlacheckie (przyp. tum.). ** Na katorg zesano setk powstacw; piciu powieszonych to przywdcy: Bestuew-Riumin, Kachowski, Murawjow-Aposto, Pestel i Rylejew (przyp. tum.). *** Poniewa duch rozumu nadaje porzdek wiatu, jestem spokojny co do reszty (przyp. autora).

Ale pniej pasja rosyjska cofna si przed wspuczestnictwem faktycznym, jeli nie intencjonalnym, z absolutyzmem; i od razu przerzucia si w drug kracowo. Najbardziej znamienna jest ewolucja Bieliskiego, jednego z najwybitniejszych i najbardziej oddziaywajcych umysw lat trzydziestych i czterdziestych. Bieliski, ktry wyszed od do nieokrelonego idealizmu anarchicznego, nagle napotyka Hegla. W swoim pokoju, o pnocy, pod wpywem objawienia jak Pascal zalewa si zami: Nie ma dowolnoci ani przypadku, egnajcie, Francuzi!. Jednoczenie jest konserwatyst i zwolennikiem kwietyzmu spoecznego. Pisze, broni swego stanowiska odwanie. A kto szlachetne serce czuje, e znalazo si po stronie czego, co najbardziej mu nienawistne na wiecie, to znaczy niesprawiedliwoci. Jeli wszystko jest logiczne, wszystko jest usprawiedliwione. Trzeba zgodzi si na bat, paszczyzn i Sybir. Przez chwil Bieliskiemu zgoda na wiat i jego cierpienia zdaje si wyborem wysokiej miary, poniewa wyobraa sobie, e chodzi o jego wasne cierpienia i sprzecznoci. Ale nie moe zgodzi si na cierpienia innych. Idzie wic w przeciwnym kierunku. Jeli niepodobna przysta na cierpienia innych, czemu w wiecie brak uzasadnienia i historia, przynajmniej w tym punkcie, rozchodzi si z rozumem. Historia jednak albo jest rozumna od pocztku do koca, albo nie jest rozumna wcale. Protest czowieka, uspokojonego na chwil myl, e wszystko mona usprawiedliwi, wybucha z niepokonan gwatownoci. I Bieliski zwraca si do samego Hegla: Z caym szacunkiem nalenym paskiej filisterskiej filozofii mam zaszczyt panu oznajmi, e nawet gdybym si znalaz na najwyszym szczeblu drabiny ewolucji, zadabym od pana rachunku za wszystkie ofiary ycia i historii. Nie chc szczcia, choby za darmo, jeli nie bd spokojny o wszystkich moich braci z krwi i koci *.
* Cytowane przez Hepnera w: Bakounine et panslavismc revolutionnaire (przyp. autora).

A zatem nie pragn absolutnego rozumu, ale peni bytu; i nie utosamia ich ze sob. Pragn niemiertelnoci caego, ywego czowieka, nie za niemiertelnoci gatunku, ktry sta si duchem. Z wewntrznego sporu wycign wnioski, ktre zawdzicza Heglowi, ale obrci przeciwko niemu. S to wnioski zbuntowanego indywidualizmu. Jednostka nie moe zgodzi si na histori tak, jaka jest. Jeli ma siebie uzna, musi zniszczy rzeczywisto, nie za z ni wsppracowa. Negacja jest moim bogiem, jak kiedy rzeczywisto. Moimi bohaterami s niszczyciele tego, co stare: Luter, Wolter, encyklopedyci, terroryci, Byron w Kainie. Odnajdujemy tu wszystkie tematy

buntu metafizycznego. Nie ulega te wtpliwoci, e francuska tradycja indywidualistycznego socjalizmu nadal bya ywa w Rosji. Saint-Simon i Fourier czytani w latach trzydziestych, Proudhon w latach czterdziestych stali si inspiracj dla wielkiej myli Hercena, a potem awrowa*. Ale ta myl zczona z wartociami etycznymi przynajmniej na pewien czas ulega w starciu z myl cyniczn. Natomiast Bieliski, z Heglem i przeciwko niemu, odnajduje te same tendencje indywidualizmu spoecznego, ale pod znakiem negacji, w odrzuceniu wartoci transcendentnych. Kiedy umiera w 1848, jego myl bya ju zreszt bliska myli Hercena. W konfrontacji z Heglem okreli jednak dokadnie postaw nihilistw i, po czci przynajmniej, terrorystw. Posta charakterystyczna dla okresu przejciowego; miejsce Bieliskiego jest pomidzy wielkopaskimi idealistami a generacj studentw z l860.
* Chodzi o Piotra awrowa (1823- 1900), filozofa i socjologa, ideologa narodnictwa (przyp. tum.).

TRZEJ OPTANI Kiedy Hercen, goszc apologi ruchu nihilistycznego co prawda w tej mierze, w jakiej wyzwala on od komunaw pisze: Unicestwienie tego, co stare, rwna si narodzinom przyszoci, powraca do jzyka Bieliskiego. Kotliarewski nazywa apostoami tzw. radykaw. ktrzy sdz, e naley cakowicie wyrzec si przeszoci i stworzy nowy wzr osobowoci ludzkiej. Z odrzuceniem historii i decyzj uksztatowania przyszoci nie jako funkcji ducha historycznego, ale jednostki-krla, roszczenie Stirnera pojawia si raz jeszcze. Ten krl jednak nie moe sam osign panowania, trzeba mu innych i wwczas powstaje nihilistyczna sprzeczno; Pisariew i Nieczajew usiuj j rozwiza, kady poszerzajc troch bardziej pole zniszczenia i negacji, a terroryzm usunie sprzecznoci w zczeniu mordu i ofiary. Nihilizm lat szedziesitych zacz si od skrajnie radykalnej negacji, odrzucajc wszelkie dziaania nieegoistyczne. Jak wiadomo, sam termin: nihilizm jest pomysu Turgieniewa w Ojcach i dzieciach, ktrych bohater, Bazarow, ucielenia typ nihilisty. Pisariew piszc o tej powieci ogasza, e nihilici bior sobie Bazarowa za wzr. Moemy chlubi si tylko jaowym rozumieniem jaowoci wszystkiego, co istnieje mwi Bazarow. I to si nazywa nihilizm? To si nazywa nihilizm.* Pisariew ze swej strony dodaje dla wikszej jasnoci: Obcy jestem istniejcemu porzdkowi rzeczy i nie mam z nim nic wsplnego. Jedyna warto kryje si w racjonalnym egoizmie. Negujc wszystko, co nie jest zadowoleniem z siebie, Pisariew wydaje wojn filozofii, absurdalnej sztuce, kamliwej moralnoci, religii, obyczajowoci, grzecznoci nawet. Buduje teori terroryzmu intelektualnego, ktry przywodzi na pami naszych surrealistw. Prowokacja staje si doktryn, o ktrej gbi Raskolnikow daje waciwe wyobraenie.
* Cytat przetumaczony z francuskiego. Tylko zdanie: To si nazywa nihilizm odpowiada tekstowi oryginau, a take przekadu polskiego Ojcw i dzieci (konkluzja dyskusji Bazarowa z Pawem Kitsanowem) (przyp. tum.)

Szczytowym punktem tych piknych rozwaa jest pytanie, ktre cakiem serio stawia sobie Pisariew: Czy mona zabi wasn matk? A czemuby nie odpowiada jeli tego pragn i uznam za poyteczne?. Od tego momentu wypada si tylko dziwi, e nasi nihilici nie ubiegaj si o stanowiska czy pienidze i nie korzystaj cynicznie z wszystkiego, co im si nawinie. Co prawda, nie brak im dobrych posad w kadym spoeczestwie. Ale nie obracaj cynizmu w teori i przy okazji wol skada nieobowizujce hody cnocie. Co si tyczy nihilistw rosyjskich, to popadli w sprzeczno w rzuconym spoeczestwu wyzwaniu, ktre samo w sobie byo afirmacj wartoci. Uwaali si za materialistw, nie rozstawali si z Si i materi Buchnera, ale kiedy ktry z nich owiadcza: Kady z nas gotw jest da gow za Moleschotta i Darwina, ju tym samym stawia doktryn wyej ni materi. Doktryna bya religi, i to traktowan fanatycznie. Lamarck dla Pisariewa by zdrajc, skoro Darwin mia racj. Ktokolwiek w tym rodowisku omiela si mwi o niemiertelnoci, ciga na siebie anatem. Wladimir Weidle* ma suszno, nazywajc ten nihilizm racjonalistycznym obskurantyzmem. Rozum w osobliwy sposb przygarnia tu zabobon; zaskakuje wybr najwulgarniejszego scjentyzmu; neguje si wszystko, prcz wartoci najbardziej wtpliwych, godnych p. Homais. ** Niemniej ci nihilici, ktrzy w ciasny rozum wierzyli jak w dogmat, stali si wzorem dla nastpcw. Rozum i interes: powinni byli wybra sceptycyzm; wybrali apostolstwo i zostali socjalistami. Jak wszystkie umysy niedojrzae wtpili i czuli potrzeb wiary jednoczenie.
* La Russie absente et presente (przyp. autora).

** Aptekarz z Pani Bovary. postpowy antykleryka, mistrz komunau (przyp. tum.)

Rozwizanie znaleli w przydaniu negacji nieprzejednania i namitnoci wiary. Weidle cytuje pogardliwe zdanie filozofa Soowjowa, akcentujcego t sprzeczno: Czowiek pochodzi od mapy; kochajmy si wic nawzajem. A jednak prawda Pisariewa kryje si w tym rozdarciu. Jeli czowiek jest refleksem Boga, niewiele znaczy brak mioci ze strony ludzi, przyjdzie dzie spenienia. Lecz jeli jest lep istot, bkajc si w ciemnociach okrutnego i ograniczonego losu, trzeba mu blinich i ich nietrwaej mioci. Gdzie schroni si miosierdzie, jeli nie na tym pustym wiecie? W wiecie Boga aska zatroszczy si o wszystko, take o zatroskanych. Ci, ktrzy wybrali negacj, rozumiej tyle przynajmniej, e jest ona niedol. Mog wic otworzy si na niedole innych i zaprzeczy samym sobie. Pisariew nie cofa si w myli przed zabjstwem matki, a mimo to znalaz waciwe akcenty, mwic o niesprawiedliwoci. Chcia egoistycznie cieszy si yciem, lecz trafi do wizienia, potem popad w obd. Cynizm przywid go w kocu do poznania mioci i cierpie z mioci, a po samobjstwo; tak zamiast upragnionego czowieka-krla, pojawia si odwieczny czowiek ze swoj ndz i cierpieniem: tylko jego wielko rozwietla histori. Bakunin na inny i nie mniej przykadny sposb ucielenia te same sprzecznoci. Umiera w przeddzie terrorystycznej epopei*. Zawczasu zreszt potpia zamachy indywidualne i Brutusw naszej epoki. Niezupenie jednak, skoro wypomnia Hercenowi jego krytyk nieudanego zamachu Karakazowa, ktry strzela do cara Aleksandra II w 1866. Mia do tego swoje powody. Podobnie jak Bieliski i nihilici wpyn na bieg wydarze, jeli idzie o bunt indywidualny. Ale wnis do niego co jeszcze: ziarno cynizmu politycznego, ktre wyda owoce w doktrynie Nieczajewa, aby ruch rewolucyjny speni si ostatecznie. Ju we wczesnej modoci Bakuninem wstrzsna do gbi filozofia Hegla. Obcowa z ni dzie i noc, do szalestwa, jak powiada.
* W 1876 (przyp. autora).

Nie istniao dla mnie nic prcz kategorii Hegla. Po wtajemniczeniu egzaltacja neofity. Moje ja umaro na zawsze, moje ycie jest yciem prawdziwym. W pewien sposb stanowi jedno z yciem absolutnym. Wkrtce jednak zdaje sobie spraw z niebezpieczestw tej dogodnej pozycji. Ten, kto zrozumia rzeczywisto, nie buntuje si przeciw niej, ale m si cieszy: i oto jest konformist. Nic wszake nie predestynowao Bakunina do tej filozofii psa podwrzowego. Moliwe te, e podr do Niemiec i nieprzychylna opinia o Niemcach nie skaniay go do uznania razem ze starym Heglem pastwa pruskiego za uprzywilejowanego depozytariusza celw ducha. Mimo swoich uniwersalnych marze bardziej rosyjski ni sam car, nie mg w kadym razie podpisa si pod apologi Prus opart na logice do kruchej, skoro wynikao z niej, e wola innych ludw nie ma adnych praw, albowiem tylko lud reprezentujcy wol Ducha gruje nad wiatem. Co wicej, Bakunin odkry w latach czterdziestych socjalizm i anarchizm francuski, ktrego pewne tendencje przenis na wasny grunt. Tak czy inaczej, odrzuci gwatownie ideologi niemieck. Szed do absolutu tak samo, jak mia i ku zniszczeniu totalnemu: z pasj, w furii ogaszajc Wszystko albo Nic, ktre u niego przybiera ksztat doskonale czysty. Po Jednoci absolutnej Bakunin przechodzi do najbardziej elementarnego manicheizmu. Bez wtpienia pragnie powszechnego i prawdziwie demokratycznego Kocioa wolnoci; to jego religia; naley do swojego wieku. Wtpliwe jednak, czy wiara Bakunina jest tu bez luk. W Spowiedzi skierowanej do Mikoaja I wydaje si szczery, kiedy powiada, e mg wierzy w rewolucj ostateczn tylko dokonujc nadludzkiego i bolesnego wysiku i duszc gos wewntrzny; ten gos mwi mi, jak absurdalne s moje nadzieje. Natomiast immoralizm teoretyczny Bakunina jest bardziej niezachwiany i czuje si w nim doskonale. Histori rzdz dwie zasady, pastwo i rewolucja spoeczna, rewolucja i kontrrewolucja; nie moe by midzy nimi adnej zgody, walcz na mier i ycie. Pastwo to zbrodnia. Nawet najmniejsze i najbardziej niewinne pastwo jest zbrodnicze w swoich pragnieniach. Rewolucja to dobro. Walka nie ogranicza si do polityki, jest te walk Lucyfera z zasad bosk. Bakunin wyranie wprowadza tu jeden z tematw buntu romantycznego. Ju Proudhon orzek, e Bg to Zo i woa: Przyjd, Szatanie, oskar maluczkich i krlw!. Take Bakunin ukazuje gbi buntu pozornie politycznego. Zo to bunt sataniczny przeciw wadzy boskiej, w ktrym widzimy podne ziarno ludzkiego wyzwolenia. Podobnie jak Bracia Czescy socjalici rewolucyjni rozpoznaj si dzi po sowach: W imieniu tego, komu wyrzdzono wielk krzywd . Walka przeciw wiatu stworzonemu bdzie wic wolna od litoci i od moralnoci; zbawi moe tylko zagada. Pasja niszczenia jest twrcza. Pomienne stronice Bakunina o rewolucji 1848* sawi rado niszczenia: wito bez pocztku i koca. Bo te dla Bakunina, jak dla wszystkich ucinionych, rewolucja jest witem w sakralnym sensie sowa. Przychodzi tu na myl anarchista francuski Coeurderoy**, ktry w swojej ksice Hurra albo rewolucja Kozakw przyzywa pnocne hordy do obrcenia wszystkiego w ruin. Ten take chcia nie agiew do domu ojca i zapewnia,

e nadzieja jest tylko w potopie i chaosie. W tych manifestacjach bunt jawi si w ksztacie czystym i w prawdzie biologicznej. Dlatego Bakunin, jedyny w swoich czasach, krytykowa tak celnie rzdy uczonych. Wbrew wszelkiej abstrakcji opowiada si za penym czowiekiem, cakowicie tosamym ze swym buntem. Jeli gloryfikowa hersztw zbjeckich czy wodzw powsta chopskich, jeli jego ulubionymi modelami byli Stieka Razin i Pugaczow, to dlatego, e ci ludzie walczyli o wolno nie skaon doktryn i zasadami.
* Spowied (przyp. autora). ** Claude Harmel i Alain Sergent, Histoire de lanarchie, t. I (przyp. autora).

Do rewolucji wprowadzi nagi bunt: Burza i ycie, oto czego nam trzeba. Trzeba nam wiata bez praw, a wic wolnego. Czy jednak wiat bez praw jest wolnym wiatem, oto pytanie, ktre stawia kady bunt. Odpowied Bakunina byaby jednoznaczna. Cho we wszystkich okolicznociach jasno i wyranie przeciwstawia si socjalizmowi autorytarnemu, odkd sam okrela spoeczestwo przyszoci, widzi je jako dyktatur, nie dbajc o sprzeczno. Statut Braterstwa Midzynarodowego (18641867), ktry uoy, ustala bezwzgldne podporzdkowanie si komitetowi centralnemu na czas akcji. To samo dotyczy okresu, ktry nastpi po rewolucji. Wyzwolona Rosja ma mie mocn wadz dyktatorsk... wadz wspomagan przez zwolennikw, owiecon ich radami, umocnion ich swobodn wspprac, ale nie ograniczon przez nic i nikogo. Bakunin w nie mniejszym stopniu ni wrogi mu Marks przyczyni si do ugruntowania doktryny leninowskiej. Marzenie o rewolucyjnym imperium sowiaskim, ktre przedstawi carowi, to imperium Stalina, a po szczegy dotyczce granic. Te koncepcje pochodzce od czowieka, ktry potrafi powiedzie, e w Rosji carskiej gwnym motorem jest strach, ktry odrzuci marksowsk teori dyktatury partii, mog wyda si sprzeczne. Sprzeczno taka dowodzi jednak, e pocztki doktryn autorytarnych s po czci nihilistyczne. Pisariew uzasadnia Bakunina. Bakunin bez wtpienia chcia penej wolnoci. Ale szed do niej przez totalne zniszczenie. Wszystko zniszczy to budowa pniej bez fundamentw i podtrzymywa mury goymi rkami. Ten, kto odrzuca ca przeszo, nie zachowujc adnej rzeczy, ktra wspomoe rewolucj, uzasadnie spodziewa si w odlegej przyszoci, na razie za trosk o nie pozostawia policji. Bakunin zapowiada dyktatur nie wbrew swojej woli niszczenia, ale w penej z ni zgodzie. I nic nie mogo go zatrzyma na tej drodze, skoro w ogniu totalnej negacji spony rwnie wartoci etyczne. Swoj Spowiedzi jawnie sualcz, ale napisan dla odzyskania wolnoci*, wprowadzi podwjn gr do polityki rewolucyjnej. Katechizm rewolucjonisty, prawdopodobnie uoony wesp z Nieczajewem w Szwajcarii, nadaje ksztat cynizmowi politycznemu Bakunina (jeli nawet mia si go wyrzec pniej), ktry odtd ciy nieodwracalnie na ruchu rewolucyjnym; ten cynizm dopeniony prowokacj zilustruje sam ju Nieczajew. Nieczajew, posta mniej znana ni Bakunin i bardziej tajemnicza, ale i bardziej dla naszego tematu znaczca, przyda nihilizmowi najwikszej spjnoci. Nieczajew pojawi si okoo 1866 w rodowiskach inteligencji rewolucyjnej i umar w styczniu 1882 w niejasnych okolicznociach**. W niedugim czasie zdoa uwie wszystkich: studentw ze swego otoczenia, samego Bakunina, rewolucjonistw z emigracji, stranikw wiziennych wreszcie, ktrych wcign do obkanej konspiracji. Od samego pocztku nie zna adnych wtpliwoci. Bakunin by nim tak zafascynowany, e uczyni go swoim mandatariuszem: bo te w tej bezlitosnej figurze widzia to, co zaleca i czym w pewien sposb byby sam, gdyby mg wyzby si serca. Nieczajew nie poprzestawa na mwieniu, e naley si zczy z dzikim wiatem bandytw, jedynym prawdziwie rewolucyjnym rodowiskiem Rosji, ani na pisaniu, wzorem Bakunina, e odtd polityka bdzie religi, a religia polityk; zosta okrutnym mnichem rozpaczliwej rewolucji. Jego oczywistym pragnieniem byo zaoy zakon mordercw, ktry zajmie si goszeniem chway jego ponurego bstwa i sprawi, e to bstwo wreszcie zwyciy. Nie tylko rozprawia o powszechnym zniszczeniu; jego oryginalno jest w zimnym daniu, aby tym, co oddaj si rewolucji, wszystko byo dozwolone; tote pozwalali sobie na wszystko
* Bakunin, skazany przez wadze saskie za przywdztwo powstania w Drenie, 1849, na kar mierci, zamienion na doywotnie wizienie, w 1851 zosta wydany Rosji; po dziesiciu latach zbieg z Syberii do Anglii. ** W twierdzy Pietropawowskiej, gdzie znalaz si wydany Rosji przez policj szwajcarsk jako przestpca kryminalny (przyp. tum.)

Rewolucjonista jest czowiekiem z gry skazanym. Nie powinien mie zwizkw miosnych ani kocha rzeczy i ludzi. Powinien wyzby si nawet wasnego imienia. Wszystko w nim powinno skupia si na jednej namitnoci, ktr jest rewolucja. Bo te jeli historia, pozbawiona jakiejkolwiek zasady, jest tylko walk pomidzy rewolucj i kontrrewolucj, nie ma innego wyjcia jak zczy si z jedn z tych wartoci, umrze dla niej albo z ni zmartwychwsta. T logik

Nieczajew doprowadza do koca; po raz pierwszy rewolucja jawnie odrzuca mio i przyja. U Nieczajewa wida konsekwencje psychologii arbitralnej, ktr niosa myl Hegla. Hegel zgadza si jednak, aby wzajemne uznanie wiadomoci mogo dokonywa si w mioci*. Niemniej w swej analizie nie wysuwa na plan pierwszy tego fenomenu, ktry wedle niego nie mia siy, cierpliwoci i oddziaywania negacji. wiadomoci wyobraa pod postaci lepych krabw, ktre posuwaj si po omacku po piasku morskim, by sczepi si w miertelnym starciu; i pozostawia na boku inny obraz, rwnie uprawniony, wiate szukajcych si z trudem po nocy i czcych si na koniec ze sob, by da jeszcze wiksze wiato. Ci, co si kochaj przyjaciele, kochankowie wiedz, e mio nie jest tylko olniewajc byskawic, ale te dug i bolesn walk w ciemnociach, ktra prowadzi do ostatecznego uznania i pojednania. Jeli prawd jest, e cnot historyczn mona rozpozna po cierpliwoci, to prawd jest rwnie, e mio tak samo jest cierpliwa jak nienawi. Zreszt nie tylko danie sprawiedliwoci tumaczy odwieczn pasj rewolucyjn; wspomaga j rwnie pragnienie przyjani dla wszystkich, nawet, i przede wszystkim, pod wrogim niebem. Ci, co umieraj dla sprawiedliwoci, we wszystkich czasach nazywali siebie brami. Dla nich przemoc jest tylko dla przeciwnika i suy wsplnocie ucinionych.
* Take w podziwie; wwczas sowo mistrz nabiera gbokiego znaczenia: mistrzem jest ten, kto ksztatuje, nie ten, co niszczy (przyp. autora).

Lecz jeli rewolucja stanowi warto jedyn, da wszystkiego, cznie z denuncjacj, a wic ofiar z przyjaciela. Odtd przemoc zwraca si przeciwko wszystkim i jest w subie abstrakcyjnej idei. Trzeba byo nadejcia krlestwa Optanych*, aby zostao powiedziane, e rewolucja sama w sobie jest waniejsza od tych, ktrych ma zbawi, i e przyja, ktra dotychczas odmieniaa nawet klski, ma zosta odrzucona a po odlegy dzie zwycistwa. Osobliwo Nieczajewa polega wic na usprawiedliwieniu gwatu zadanego braciom. Ukada Katechizm rewolucjonisty z Bakuninem. I Bakunin, w nagym szalestwie, powierza mu misj reprezentowania w Rosji Rewolucyjnej Unii Europejskiej, ktra istniaa tylko w jego wyobrani; Nieczajew jedzie wic do Rosji, zakada wasne Stowarzyszenie Siekiery i sam ju ukada jego statut. Zgodnie z nim na czele stowarzyszenia stoi tajny komitet centralny, niezbdny zapewne dla dziaa wojskowych i politycznych, ktremu wszyscy winni s wierno absolutn. Ale nie do mu tej zmilitaryzowanej rewolucji, skoro orzeka, e przywdcom wolno wobec podwadnych posugiwa si gwatem i kamstwem. Na pocztek kamie sam: mwi, e jest delegatem nie istniejcego jeszcze komitetu centralnego, a chcc skoni wahajcych si do udziau w zamierzonej przez siebie akcji, owiadcza, e ten komitet rozporzdza nieograniczonymi rodkami. Posuwa si jeszcze dalej, kiedy dzieli rewolucjonistw na kategorie; ci, co nale do pierwszej (oczywicie przywdcy), maj prawo uwaa innych za kapita, ktrym mona rozporzdza do woli. Wszyscy przywdcy w historii myleli moe tak samo, ale nikt jeszcze tego nie powiedzia. W kadym razie nikt przed Nieczajewem nie omieli si sformuowa takiej zasady postpowania. adna te rewolucja nie wypisaa na swoich tablicach praw, e czowiek moe by narzdziem. Tradycyjny werbunek odwoywa si zawsze do odwagi i powicenia. Nieczajew ustala teraz, e wolno szantaowa czy terroryzowa wahajcych si i oszukiwa ufnych.
* Les Possedes: francuski tytu Biesw Dostojewskiego (przyp. tum.).

Nawet urojeni rewolucjonici mog si przyda, jeli wiadomo, e dokonuj najbardziej niebezpiecznych czynw. Co si tyczy ucinionych, ktrych u koca czeka zbawienie, to na razie mona ich jeszcze bardziej uciska. Nieczajew uznaje za zasad, e rzdy naley przywodzi do stosowania represji, e nie naley tyka osobistoci oficjalnych przez ludno znienawidzonych, za tajne stowarzyszenie winno dooy wszelkich stara, aby rosy cierpienia i ndza mas. Te pikne myli nabray dzi penego znaczenia, cho Nieczajew nie ujrza triumfu swych zasad. Ze o to si stara, dowodzi zabjstwo studenta Iwanowa, ktre tak bardzo poruszyo wyobranie, e Dostojewski posuy si nim w Biesach. Jedyn win Iwanowa byy wtpliwoci co do komitetu centralnego i jego rzekomego delegata Nieczajewa; Iwanow przeciwstawia si wic rewolucji, skoro przeciwstawia si tosamemu z ni Nieczajewowi. Jakie mamy prawo do odebrania czowiekowi ycia? pyta Nieczajewa Uspieski. Nie chodzi o prawo, chodzi o nasz obowizek usunicia wszystkiego, co szkodzi sprawie. Rzeczywicie, skoro jedyn wartoci jest rewolucja, nie ma praw, s tylko obowizki. Ale jeli rzecz odwrci, w imi obowizkw zagarnia si wszystkie prawa. I Nieczajew, ktry nie mia za sob adnego zamachu na tyrana, zabija Iwanowa w zasadzce. Potem opuszcza Rosj i odnajduje Bakunina, ktry odwraca si od niego i potpia t odraajc taktyk. Z wolna dochodzi do przekonania pisze Bakunin e po to, by powsta mogo niezniszczalne spoeczestwo, trzeba oprze si na polityce Makiawela i zastosowa system jezuitw: przemoc dla ciaa, kamstwo dla duszy. Co si te stao. Ale w imi czego Bakunin mwi, e to od-

raajca taktyka, skoro sam uwaa rewolucj za jedyne dobro? Nieczajew prawdziwie suy rewolucji; nie sobie, ale sprawie. Wydany, nie ulega sdziom; skazany na dwadziecia pi lat, rzdzi w wizieniach, organizuje stranikw w tajne stowarzyszenie, przygotowuje zabjstwo cara i jest sdzony na nowo. mier w twierdzy po dwunastu latach zamknicia koczy ycie tego buntownika, od ktrego bierze pocztek wzgardliwa rasa panw rewolucji. Odkd wszystko jest dozwolone, zabjstwo moe sta si zasad. Mylano jednak, e powstae w 1870 narodnictwo, wychodzce od tendencji religijnych i etycznych bliskich dekabrystom, a take socjalizmowi awrowa i Hercena, powstrzyma ewolucj cynizmu politycznego spod znaku Nieczajewa. Nowy ruch odwoywa si do dusz ywych, praktykowa wdrwki w lud i ksztacenie ludu, aby sam z siebie mg i ku wyzwoleniu. Skruszeni janie panowie porzucali rodziny, przywdziewali ubogi strj i po wsiach nawracali chopa. Ale chop patrzy nieufnie i milcza. Jeli otwiera usta, to po to, by wyda andarmowi apostoa. Klska, ktra staa si udziaem piknych dusz, skierowaa ruch na powrt ku Nieczajewowi albo przynajmniej ku przemocy. Inteligencja nie zdoaa zjedna ludu i raz jeszcze poczua si samotna w obliczu autokracji; i raz jeszcze ujrzaa wiat jako ukad panniewolnik. Grupa Narodna Wola uznaje wic terroryzm indywidualny za zasad i rozpoczyna seri zabjstw, ktre kontynuuje a po rok 1905 rewolucyjna partia socjalistyczna. Tak rodz si terroryci odwrceni od mioci, samotni w swej rozpaczy, twarz w twarz ze sprzecznociami, ktre mog rozwiza tylko w podwjnej ofierze: z wasnej niewinnoci i wasnego ycia. DELIKATNI ZABJCY Rok 1878 jest rokiem narodzin terroryzmu rosyjskiego. 24 stycznia, tu po procesie 193 narodnikw*, modziutka Wiera Zasulicz strzela do generaa Triepowa, gubernatora Petersburga; uniewinniona przez przysigych, uchodzi potem policji carskiej.
* Proces 193 albo Wielki Proces (Petersburg, 18771 878) przeciwko narodnikom oskaronym o prowadzenie propagandy rewolucyjnej wrd chopw; aresztowano wwczas ponad 4000 osb; 30 skazano na katorg (przyp. tum.)

Ten wystrza z rewolweru zapocztkowa seri nastpujcych po sobie zamachw i represji, ktrym tylko ostateczne znuenie mogo pooy kres. Rwnie w 1878 czonek Narodnej Woli, Krawczyski, w pamflecie mier za mier wykada zasady terroryzmu. Po zasadach przychodz konsekwencje. Cesarz Niemiec, krl Woch i krl Hiszpanii staj si ofiarami zamachw. W tym samym roku Aleksander II tworzy Ochran, najbardziej skuteczn bro terroryzmu pastwowego. Wiek XIX wiecz odtd zabjstwa, tak w Rosji jak na Zachodzie. W 1879 nowy zamach na krla Hiszpanii i nieudany zamach na cara. W 1881 terroryci z Narodnej Woli zabijaj cara. Zofia Pierowska, elabow i ich przyjaciele gin powieszeni. W 1883 zamach na cesarza Niemiec, ktrego autor zostaje city toporem. W 1887 egzekucja mczennikw z Chicago i kongres w Walencji anarchistw hiszpaskich, ktrzy ostrzegaj: Jeli spoeczestwo nie ustpi, zo i zbrodnie i tak zgin, chobymy wszyscy mieli zgin razem z nimi. Lata dziewidziesite we Francji to czas szczytowy tzw. propagandy faktw. Ravachol, Vaillant i Henry poprzedzaj swymi dokonaniami zabjstwo prezydenta Carnota. W samym tylko roku 1892 zanotowano ponad tysic zamachw w Europie, blisko piset w Ameryce, wszystkie przy uyciu dynamitu. W 1898 zabjstwo Elbiety, cesarzowej Austrii. W 1901 zamordowano Mac Kinleya, prezydenta Stanw Zjednoczonych. W Rosji cige zamachy na pomniejszych dygnitarzy caratu: od 1903 dziaa organizacja bojowa rewolucyjnej partii socjalistycznej, * ktra grupuje najniezwyklejsze postacie terroryzmu rosyjskiego. Zabjstwo ministra Plehwe przez Sazonowa i wielkiego ksicia Sergiusza (1905) przez Kaliajewa to apogeum trzydziestu lat krwawego apostolstwa, ktre zamyka epok mczennikw rewolucji.
* Ta partia to socjalici-rewolucjonici, zwani eserowcami, ktrzy pniej odegrali gwn rol w rewolucji lutowej 1917 roku (przyp. tum.)

Nihilizm, cile zczony z postpem rozczarowania religijnego, przechodzi wic w terroryzm. W wiecie negacji totalnej modzi rewolucjonici usiuj przezwyciy sprzeczno i szukaj wartoci w bombie, rewolwerze i odwadze, z jak id na szubienic. Przed nimi ludzie umierali w imi czego, co wiedzieli albo myleli, e wiedz. Po nich nabrano trudniejszego zwyczaju: powica si dla rzeczy, o ktrej wie si tylko tyle, e trzeba umrze, aby ona moga si narodzi. Przedtem ci, co mieli umrze, zdawali si na Boga, nie liczc na sprawiedliwo ludzk. Ale kiedy czyta si owiadczenia wczesnych skazanych, najbardziej zdumiewa, e wszyscy bez wyjtku nie uznaj swoich sdziw i

zdaj si na sprawiedliwo przyszych ludzi. W braku wyszych wartoci ci s ich ostatnim odwoaniem. Przyszo to jedyna transcendencja ludzi bez Boga. Terroryci chc oczywicie zniszczy i bombami przywie absolutyzm do zachwiania; lecz chc te wasn mierci wskrzesi wsplnot sprawiedliwoci i mioci, zdradzon przez Koci. W gruncie rzeczy pragn nowego kocioa, w ktrym kiedy pojawi si nowy bg. Ale to jeszcze nie wszystko. Jeli ich zgoda na win i mier przyniosa tylko obietnic przyszej wartoci, historia dzisiejsza dowodzi, e umarli na prno. Przysza warto jest zreszt sprzecznoci sam w sobie, skoro nie moe wytumaczy czynu ani okreli zasady wyboru, dopki si nie urzeczywistni. Mimo to nawet swoj negacj i mierci przydawali yciu wartocicho myleli, e zapowiadaj tylko jej przyjcie, skoro wyej siebie i swoich katw stawiali wyniose i trudne dobro, znane ju u pocztkw buntu. Zatrzymajmy si przy tej wartoci, chwili, kiedy duch buntu, po raz ostatni w naszej historii, napotyka ducha wspczucia. Czy wolno mwi o akcji terrorystycznej, nie biorc w niej udziau?, pyta student Kaliajew. Wszyscy jego towarzysze z socjalistycznej partii rewolucyjnej, kierowanej wpierw przez Azefa, a potem przez Borysa Sawinkowa, s na wysokoci tego prawdziwie wielkiego pytania. To ludzie gwnych wymaga. Ostatni w historii buntu zgadzaj si cakowicie na swj los i dramat. Jeli yli wrd terroru, jeli wierzyli w terror (Pokotiow), to zawsze w rozdarciu. Historia zna niewielu fanatykw, ktrych skrupuy nie opuszczayby nawet w dziaaniu. Ci nigdy nie byli wolni od wtpliwoci. Dzi, w 1950, nie moemy im zoy wikszego hodu ni owiadczajc, e nie ma takiego pytania, ktrego nie postawiliby sobie sami i na ktre nie odpowiedzieliby, cho po czci, swoim yciem i mierci. Szybko minli w historii. Kiedy Kaliajew postanowi w 1903 roku, e wraz z Sawinkowem wemie udzia w akcji terrorystycznej, mia dwadziecia sze lat. W dwa lata pniej poeta, jak go nazywano, zawis na szubienicy. Krtka kariera. Ale kto, kto z pasj bada histori tego okresu, widzi, e Kaliajew to najbardziej znaczca posta terroryzmu. Sazonow, Szwajcer, Pokotiow, Wojnarowski i inni rwnie pojawili si w historii Rosji i wiata na chwil, niezapomniani wiadkowie buntu wci bardziej rozdzieranego sprzecznociami. Niemal wszyscy s ateistami. Pamitam pisze Borys Wojnarowski, ktry zgin rzucajc bomb na admiraa Dubasowa e jeszcze zanim poszedem do gimnazjum, nawracaem na ateizm mego przyjaciela z dziecistwa. Pochania mnie ten problem, nie wiem dlaczego, bo nie miaem najmniejszego pojcia o wiecznoci. Ale Kaliajew wierzy w Boga. Kilka minut przed pierwszym, nieudanym zamachem Sawinkow widzi go na ulicy, gdy stojc z bomb w jednej rce, egna si drug przed ikon. Odrzuca jednak religi. W celi, przed egzekucj, nie chce jej pomocy. Tajno dziaania sprawia, e yj w samotnoci. Tylko w sposb abstrakcyjny mog zna rado czowieka czynu w kontakcie z wielk wsplnot ludzk. czce ich wizy zastpuj im jednak wszystkie inne. Zakon rycerski! woa Sazonow, i wyjania: Nasz zakon przeniknity jest takim duchem, e nawet sowo brat nie daje wyobraenia o naszej bliskoci. Tene Sazonow pisze z katorgi do przyjaci: Dla mnie warunkiem szczcia jest zachowanie na zawsze poczucia penej solidarnoci z wami. Z kolei Wojnarowski mwi, e zwrci si kiedy do ukochanej kobiety, ktra go zatrzymywaa, z komicznymi troch sowami, dajcymi jednak wyobraenie o jego stanie ducha: Przeklbym ci, gdybym si spni na spotkanie z towarzyszami. I ta wanie niewielka grupa mczyzn i kobiet, niepostrzeona w rosyjskim ogromie i tak bardzo zwarta, wybraa sobie rzemioso mordercw, do ktrego nic jej nie predestynowao. Paradoks, jakim jest szacunek dla ycia ludzkiego w ogle i pogarda dla wasnego a po pragnienie ostatecznej ofiary, jednoczy wszystkich. Dla Dory Briliant kwestie programu nie miay adnego znaczenia. Czyn terrorystyczny upikszao przede wszystkim powicenie terrorysty. Ale terror ciy jej jak krzy, mwi Sawinkow. Kaliajew gotw by umrze w kadej chwili. Wicej, namitnie pragn tej ofiary. Kiedy przygotowywano zamach na Plehwego, zaproponowa, e rzuci si pod konie i zginie razem z ministrem. W przypadku Wojnarowskiego pragnienie ofiary take czyo si z pokus mierci. Po aresztowaniu pisa do rodzicw: Ile to razy w moich chopicych latach mylaem o tym, eby si zabi.... Jednoczenie ci kaci, ktrzy bez zastrzee stawiali wasne ycie na jedn kart, traktowali ycie innych z najwiksz skrupulatnoci. Zamach na wielkiego ksicia Sergiusza nie uda si za pierwszym razem, poniewa Kaliajew, poparty przez wszystkich towarzyszy, nie chcia, aby zginy dzieci jadce w powozie ksicia. O terrorystce Racheli Lurie Sawinkow pisa: Wierzya w akcj terrorystyczn, uwaaa, e bra w niej udzia jest zaszczytem i obowizkiem, ale krew przeraaa j nie mniej ni Dor. Tene Sawinkow nie zgodzi si na zabicie admiraa Dubasowa w pocigu pospiesznym PetersburgMoskwa: Przy najmniejszej nieostronoci wybuch moe umierci postronnych ludzi. Sawinkow w imi terrorystycznego sumienia broni si pniej z oburzeniem przed zarzutem, e wcign do uczestnictwa w zamachu szesnastoletniego chopca. W chwili ucieczki z wizienia postanawia strzela do oficerw, ktrzy stanliby mu na drodze, ale gotw jest raczej siebie zabi, ni skierowa bro na onierzy. Podobnie Wojnarowski, ten zabjca ludzi, ktry nie

polowa nigdy, poniewa polowanie jest zajciem barbarzyskim. Gdy omawiano zamach na Dubasowa, owiadczy: Jeli admira bdzie w towarzystwie ony, nie rzuc bomby. Tak wielkie zapomnienie samego siebie, poczone z tak gbok trosk o ycie innych, pozwala przypuszcza, e ci delikatni mordercy dowiadczali buntowniczego losu w skrajnej sprzecznoci. Mona te sdzi, e uznajc nieuniknion konieczno przemocy, uwaali j za nieusprawiedliwion. Zabjstwo jawio im si zatem jako konieczne i niewybaczalne. Mierne serca w konfrontacji z tym przeraajcym problemem znajduj spokj, zapominajc o sprzecznoci. W imi zasad formalnych uznaj za niedopuszczaln bezporedni przemoc i zgadzaj si na przemoc poredni, ktra dokonuje si w skali wiata i historii; albo w imi historii pocieszaj si faktem, e przemoc jest konieczna i dodaj wwczas mord do mordu, a histori przemieni w jeden cig gwatu na wszystkim, co w czowieku sprzeciwia si niesprawiedliwoci. Oto wic dwie postacie nihilizmu wspczesnego: mieszczaska i rewolucyjna. Lecz wielkie serca nie zapominaj o niczym. Niezdolne do usprawiedliwienia tego, co skdind uwaaj za konieczne, siebie daj jako usprawiedliwienie i ofiar odpowiadaj na stawiane sobie pytanie. Jak wszyscy zbuntowani przed nimi, tak i ta grupa zabjstwo utosamia z samobjstwem. Za ycie paci si yciem; z podwjnego caopalenia wyania si obietnica wartoci. Kaliajew, Wojnarowski i inni wierzyli, e kade ycie rwne jest kademu innemu. adnej idei nie stawiali ponad yciem ludzkim, cho zabijali dla idei. yli dokadnie na jej wysokoci. Uzasadniali j wcielajc a po mier. Raz jeszcze jestemy w obliczu koncepcji buntu, jeli nie religijnej, to przynajmniej metafizycznej. Inni ludzie przyjd po nich, oywieni t sam spalajc wiar, uznaj jednak ich metody za sentymentalne i nie zgodz si, e kade ycie jest tyle samo warte. Ponad yciem ludzkim postawi ide abstrakcyjn, choby nazywali j histori; zawczasu tej idei posuszni, postanowi arbitralnie podporzdkowa jej ycie innych. Problemu buntu nie bdzie odtd rozwizywa arytmetyka, ale rachunek prawdopodobiestwa. Wobec przyszego spenienia ycie ludzkie moe by wszystkim albo niczym. Im wiksza wiara rachmistrza w spenienie, tym mniej warte jest to ycie. U kresu nie jest warte nic. Trzeba nam bdzie zbada t ostateczno, a wic czas filozofujcych katw i terroryzmu pastwowego. Na razie zbuntowani ucz nas wrd wybuchw bomb, e jeli bunt ma pozosta buntem, nie moe prowadzi do pociesze i dogmatycznej wygody. Ich jedynym triumfem jest przezwycienie samotnoci i negacji. W wiecie, ktry ich neguje i odrzuca, jak wszystkie wielkie serca usiuj odnale braterstwo ludzi. Mio, jak ywi do siebie wzajem, stanowi o ich szczciu nawet na katordze i obejmuje zarazem nieprzeliczony tum zniewolonych i milczcych ludzi; to ona daje miar ich rozpaczy i nadziei. eby suy tej mioci, musz wpierw zabija; eby zapewni panowanie niewinnoci, uzna wasn win. Rozwizanie sprzecznoci znajduj w chwili ostatniej. Samotno i rycerski zakon, opuszczenie i nadzieja, u ktrych koca jest dobrowolna zgoda na mier. elabow, ktry w 1881 zorganizowa zamach na Aleksandra II, aresztowany czterdzieci osiem godzin przed zabjstwem, zada, aby powieszono go razem z rzeczywistym zabjc. Tylko nikczemno rzdu pisa w licie do wadz moe wyjani, dlaczego nie przygotowano dwch szubienic zamiast jednej. Przygotowano pi szubienic, w tym jedn dla kobiety, ktr kocha. Ale elabow umar z umiechem, gdy Rysakowa, ktry uleg w ledztwie, wleczono na szafot na wp obkanego ze strachu. Chodzio o rodzaj winy, ktrej elabow nie chcia, a wiedzia, e na niego spadnie, jeli pozostanie przy yciu po zabjstwie czy nakazaniu zabjstwa. Pod szubienic Zofia Pierowska ucaowaa tego, kogo kochaa, i dwch innych przyjaci, ale odwrcia si od Rysakowa, ktry umar samotnie i potpiony przez now religi. Dla elabowa mier wrd braci oznaczaa usprawiedliwienie. Ten, kto zabija, jest winien tylko wtedy, kiedy po zabjstwie zgadza si y dalej albo dla ratowania ycia zdradza braci. mier natomiast przekrela win i zbrodni. Charlotte Corday woa do FouquierTinvillea *: O potwr! Uwaa mnie za morderczyni!. Jest to rozdzierajca i ulotna chwila odkrycia wartoci ludzkiej w p drogi midzy niewinnoci i win, rozumem i szalestwem, histori i wiecznoci. Wtedy schodzi na zrozpaczonych szczeglny spokj ostatecznych zwycistw. Poliwanow mwi w celi, e umrze mu bdzie atwo i sodko. Wojnarowski pisze, e pokona lk przed mierci. aden musku nie drgnie w mojej twarzy, adne sowo nie wydrze si z mych ust, gdy wejd na szafot... I nie bdzie to gwat na mnie dokonany, ale naturalny rezultat tego, co wybraem. Duo pniej porucznik Szmidt owiadczy przed rozstrzelaniem: mier moja stanie si dopenieniem, uwieczy spraw, ktra przetrwa nieskaona i doskonaa. Skazany na szubienic Kaliajew, ktry przed sdem wystpi jako oskaryciel, mwi: mier moj uwaam za najwyszy protest przeciwko wiatu ez i krwi; i take: Odkd znalazem si za kratami, ani przez chwil nie pragnem pozosta przy yciu.
* Oskaryciel publiczny w Trybunale Rewolucyjnym, ktry skaza Charlotte Corday i dziesitki innych (zanim sam zosta zgilotynowany) (przyp. tum.).

Pragnienie zostao spenione. 10 maja, o drugiej nad ranem, wyruszy ku jedynemu usprawiedliwieniu, jakie uznawa. Ubrany na czarno, bez paszcza, w filcowym kapeluszu, wstpi na szafot. Ojcu Floreskiemu, ktry podawa mu krucyfiks, rzek tylko, odwracajc si od Chrystusa: Powiedziaem ju ojcu, e skoczyem z yciem i przygotowaem si do mierci. Tak stara warto odradza si tutaj, u koca nihilizmu, pod szubienic. Jest refleksem, tym razem historycznym, owego jestemy, ktre odnalelimy u koca analizy zbuntowanego ducha. Ta warto jest jednoczenie wyrzeczeniem i jasn pewnoci. Jej miertelny odblask wida na twarzy Dory Briliant, gdy myli o tym, ktry umiera dla siebie i dla niestrudzonej przyjani; ona na katordze popycha Sazanowa do samobjstwa z protestu, aby uszanowano moich braci; ona rozgrzesza Nieczajewa nawet, kiedy jednym uderzeniem w twarz obala na ziemi generaa, ktry zada od niego zadenuncjowania towarzyszy. Poprzez t warto terroryci, afirmujc wiat ludzi, staj zarwno ponad tym wiatem i dowodz, po raz ostatni w naszej historii, e prawdziwy bunt jest twrc wartoci. Dziki nim rok 1905 stanowi czas szczytowy ruchu rewolucyjnego. Od tej daty zaczyna si upadek. Mczennicy nie tworz kociow; s ich cementem albo alibi. Nastpni rewolucjonici nie bd da ycia za ycie. Zgodz si na ryzyko mierci, ale zechc y, ile tylko moliwe, dla rewolucji i w jej subie. Przystan wic na swoj pen win. Zgoda na upokorzenie charakteryzuje rewolucjonistw XX wieku, ktrzy rewolucj i koci ludzki stawiaj wyej ni siebie. Kaliajew natomiast dowodzi, e rewolucja, rodek konieczny, nie jest wystarczajcym celem; tym samym wznosi czowieka zamiast go upokarza. Kaliajew i jego bracia, rosyjscy czy niemieccy, przeciwstawiaj si rzeczywicie Heglowi*, poniewa powszechne uznanie wpierw uwaaj za konieczne, ale niewystarczajce potem. Wydawa si to dla Kaliajewa nie do. Choby cay wiat go uzna, trwa w nim wtpliwo: trzeba mu wasnego uznania i adna aprobata nie sprawi, aby umilka ona, ktra rodzi si w kadym prawdziwym czowieku ledwie wybuchn entuzjastyczne oklaski. Kaliajew wtpi a do koca, co nie przeszkodzio mu dziaa; dlatego jest najczystszym obrazem buntu. Ten, kto zgadza si umrze, zapaci yciem za ycie, jakiekolwiek s jego negacje, tym samym utwierdza warto, ktra przerasta go jako jednostk historyczn. Kaliajew powica si historii a po mier iw chwili mierci staje ponad histori. W pewnym sensie jest prawd, e woli siebie od niej. Ale czy woli tego siebie, ktry bez wahania zabija, czy te warto, ktr wciela i ktrej przydaje ycia? Odpowied moe by tylko jedna. Kaliajew i jego bracia odnosz zwycistwo nad nihilizmem. SZIGALEWIZM Ale to zwycistwo jest bez jutra: zbiega si ze mierci. Nihilizm przey na razie tych, ktrzy go pokonali. W rewolucyjnej partii socjalistycznej cynizm polityczny rozwija si triumfalnie. Azef, ktry posa Kaliajewa na mier, prowadzi podwjn gr i denuncjuje rewolucjonistw w Ochranie, kac im jednoczenie zabija ministrw i ksita. Prowokacja przywraca Wszystko jest dozwolone i znw utosamia histori z wartoci absolutn. Nihilizm, ktry wpierw oddziaa na socjalizm indywidualistyczny, zarazi socjalizm zwany naukowym, ktry w latach osiemdziesitych pojawi si w Rosji**.
* Dwie rasy ludzi: jedni zabijaj tylko raz i pac wasnym yciem; drudzy usprawiedliwiaj tysice zbrodni i ka sobie paci zaszczytami (przyp. autora). ** Pierwsza grupa socjaldemokratyczna, Plechanowa, powstaa w 1883 (przyp. autora).

Zczone dziedzictwo Nieczajewa i Marksa zrodzi rewolucj totalitarn XX wieku. W tym samym czasie, kiedy terroryzm indywidualny ciga ostatnich przedstawicieli prawa boskiego, terroryzm pastwowy przygotowa si do ostatecznego zniszczenia tego prawa u samych korzeni spoeczestwa. Technika przejmowania wadzy dla realizacji ostatecznych celw wyprzedza przykadn afirmacj tych celw. Lenin zapoyczy u Tkaczowa, towarzysza i duchowego brata Nieczajewa, koncepcj przejcia wadzy; uwaa j za wspania i tak j streszcza: cisa tajemnica, staranny dobr czonkw, formowanie profesjonalnych rewolucjonistw. Tkaczow, ktry umar w obdzie, tworzy pomost pomidzy nihilizmem a socjalizmem wojskowym. Chcia rosyjskiego jakobinizmu, ale od jakobinw wzi tylko technik dziaania, skoro negowa kad zasad i cnot. Wrg sztuki i moralnoci, w taktyce poczy jedynie racjonalne i irracjonalne. Celem jego bya rwno ludzi ustanowiona przez wadz pastwow. Tajna organizacja, grupy rewolucjonistw, dyktatorska wadza przywdcw oto aparat, ktry czeka wielka i skuteczna przyszo. Co si tyczy samej metody, to waciwe o niej wyobraenie daje pomys Tkaczowa, aby pozby si wszystkich Rosjan powyej dwudziestu piciu lat jako niezdolnych do przyjcia nowych idei. Metoda prawdziwie genialna, ktra zwyciy w nowoczesnym superpastwie, gdzie przymusow edukacj dziecka przeprowadza si wrd sterroryzowanych dorosych. Socjalizm pastwowy potpi oczywicie terroryzm indywidualny,

przynajmniej w tej mierze, w jakiej oywia on wartoci nie do pogodzenia z dominacj rozumu historycznego. Ale ustanowi terror pastwowy, ktrego jedynym uzasadnieniem bdzie powstanie deifikowanej wreszcie ludzkoci. Tu klamra si zamyka; bunt odcity od swych prawdziwych korzeni, niewierny czowiekowi, poddany bowiem historii, chce teraz zawadn caym wiatem. Zaczyna si era szigalewizmu, sawionego w Biesach przez nihilist Wierchowieskiego, ktry skdind da prawa do haby. Umys nieszczsny i bezlitosny* wybra wol potgi, bo te tylko ona moe wada histori, prcz siebie samej nie majc adnych znacze. Filantrop Szigalew bdzie mu rkojmi; mio do ludzi usprawiedliwi ich zniewolenie. Szigalew, oszalay na punkcie rwnoci**, po dugich rozmylaniach doszed z rozpacz do wniosku, e tylko jeden system jest moliwy: Zaczynam od nieograniczonej wolnoci, lecz kocz na nieograniczonym despotyzmie. Wolno cakowita, ktra jest negacj wszystkiego, moe istnie i znajdowa uzasadnienie tylko dziki wartociom utosamianym z ca ludzkoci. Jeli ich powstanie si opni, ludzko zginie, rozszarpujc si nawzajem. Najkrtsza droga do spenienia wiedzie przez totaln dyktatur: Dziesita cz ludzkoci otrzymuje wolno osobist i nieograniczon wadz nad pozostaymi dziewiciu dziesitymi. Ci zatracaj osobowo, staj si stadem i bezgraniczne posuszestwo doprowadza ich w drodze przeksztace do niewinnoci pierwotnej, do jakiego raju przedhistorycznego, w ktrym jednak bd musieli pracowa***. Oto rzd filozofw, o ktrym nili utopici; tylko e ci filozofowie w nic nie wierz. Nadeszo krlestwo, ale neguje ono prawdziwy bunt; chodzi jedynie o panowanie Chrystusa przemocy, eby uy okrelenia entuzjastycznego literata, ktry opiewa ycie i mier Ravachola****. Papie na grze, my wok niego i szigalewizm na dole, mwi gorzko Wierchowieski.
* Wyobraa sobie czowieka na swj sposb i ju potem tego si trzyma (przyp. autora). ** Oszczerstwo i zabjstwo w ostatecznoci, ze przedtem wszystkim rwno (przyp. autora). *** Tylko ten cytat i poprzedni z polskiego tekstu Biesw w przekadzie Tadeusza Zagrskiego (PIW, 1958); inne, nazbyt odbiegajce od tego tekstu, w przekadzie z francuskiego (przyp. tum.). **** Wspomniany ju anarchista francuski (1859 1892), ktry w swej krtkiej, ale skutecznej karierze zdoa zczy przestpstwa pospolite z zamachami ideowymi, stajc si postaci niebywale popularn we Francji (przyp. tum.).

Teokracja totalitarna XX wieku oraz terroryzm pastwowy s wic zapowiedziane. Nowi panowie i wielcy inkwizytorzy, korzystajc z buntu ucinionych, mog rzdzi czci historii. Ich rzdy s okrutne, ale jak Szatan romantyczny tumacz si mwic, e okruciestwo jest cikie do udwignicia. Pragnienie i cierpienia zachowamy dla siebie, niewolnikom damy szigalewizm. Rodzi si nowa i odraajca rasa mczennikw. Ich mczestwo polega na koniecznoci zadawania cierpie innym; s w niewoli wasnego panowania. eby czowiek mg si sta bogiem, ofiara musi zniy si do roli kata. Dlatego ofiara i kat s jednakowo zrozpaczeni. Ani niewolnictwo, ani panowanie nie daj szczcia, panowie s ponurzy, niewolnicy pospni. Saint-Just mia racj: straszn rzecz jest drczy lud. Ale jake nie drczy, skoro chce si z ludzi zrobi bogw? Podobnie jak Kiriow, ktry zabijajc si, eby zosta bogiem, zgadza si jednoczenie, by z jego samobjstwa skorzystaa konspiracja Wierchowieskiego, tak czowiek deifikujc samego siebie, niszczy ustanowion przez bunt granic; i bunt wchodzi na botniste drogi taktyki i terroru, gdzie trwa wci jeszcze.

TERRORYZM PASTWA I TERROR IRRACJONALNY Wszystkie rewolucje czasw nowszych koczyy si umocnieniem pastwa. 1789 sprowadza Napoleona. 1848 Napoleona III, 1917 Stalina, niepokoje woskie lat dwudziestych Mussoliniego, Republika Weimarska Hitlera. Rewolucje, zwaszcza odkd pierwsza wojna wiatowa zniszczya resztki prawa boskiego, z wci wikszym zuchwalstwem stawiay sobie za cel przebudow spoeczestwa i prawdziw wolno. Rosnca potga pastwa za kadym razem karaa te ambicje. Faszem byoby powiedzie, e tak musiao si sta; ale mona zbada, jak to si stao i wycign wnioski. Pominwszy kilka wyjanie, ktre nie s przedmiotem tego eseju, wolno stwierdzi, e

szczeglny i przeraajcy wzrost nowoczesnego pastwa jest logicznym rezultatem nadmiernych ambicji technicznych i filozoficznych; s one obce prawdziwemu duchowi buntu, ale okrelaj ducha rewolucyjnego naszych czasw. Proroczy sen Marksa i potna myl Hegla czy Nietzschego przywiody, po upadku pastwa z Boej aski, do powstania pastwa racjonalnego i irracjonalnego, obu terrorystycznych. Co prawda rewolucje faszystowskie XX wieku nie zasuguj na miano rewolucji. Nie miay ambicji uniwersalnych. Mussolini i Hitler z pewnoci chcieli stworzy Imperia, a ideologowie narodowego socjalizmu myleli o imperium na skal wiatow. Rnica jednak midzy nimi a klasycznym ruchem rewolucyjnym polegaa na tym, e z nihilistycznego dziedzictwa wzili deifikacj tego, co irracjonalne, zamiast deifikacji rozumu. Co nie znaczy, e Mussolini nie odwoywa si do Hegla, a Hitler do Nietzschego; obaj ilustruj kilka proroctw ideologii niemieckiej i z tego tytuu nale do historii buntu i nihilizmu. Pierwsi zbudowali pastwo na idei, e aden sens nie istnieje, a historia jest przypadkiem wynikajcym z siy. Konsekwencje nie day na siebie czeka. Poczwszy od 1914 Mussolini gosi wit religi anarchii i deklarowa si jako wrg jakiejkolwiek postaci chrzecijastwa. Co do Hitlera, to bez wahania stawia obok siebie Opatrzno i Walhall. W gruncie rzeczy jego bogiem by argument wiecowy i sposb podnoszenia temperatury u koca przemwie. Jak dugo towarzyszy mu sukces, uwaa si za natchnionego; w chwili klski uzna, e zdradzi go lud. Pomidzy pierwszym a drugim nic nie oznajmiao wiatu, e kiedykolwiek uzna si za winnego wobec jakiejkolwiek zasady. Ernst Junger, jedyny czowiek kultury, ktry przyda hitleryzmowi pozoru filozofii, wybra formuy dokadnie nihilistyczne: Najlepsz odpowiedzi na zdrad ycia przez ducha jest zdrada ducha przez ducha; udzia w tej niszczycielskiej pracy naley do wielkich i okrutnych radoci naszego czasu. Ludzie czynu pozbawieni s wiary, uznaj jedynie czyn. Paradoksalnym pragnieniem Hitlera byo zbudowanie staego porzdku na cigym ruchu i negacji. Rauschning * ma racj, piszc w Rewolucji nihilizmu, e rewolucja hitlerowska to czysty dynamizm. W Niemczech, wstrznitych do gbi niebywa wojn, klsk i upadkiem ekonomicznym, nie ostaa si adna warto. Jakkolwiek naley pamita o zdaniu Goethego, e losem niemieckim jest utrudnia sobie wszystko, epidemia samobjstw, ktr pomidzy dwiema wojnami dotknity by cay kraj, wiele mwi o zamcie w umysach.
* Jest to Herman Rauschning, wpierw czonek NSDAP, ktry w 1934 zerwa z hitleryzmem i wyemigrowa do Stanw Zjednoczonych; autor licznych prac demaskujcych hitleryzm (przyp. tum.).

Tym, co zwtpili we wszystko, wiary nie przywrci rozumowanie, ale pasja, a tym bardziej pasja rozpaczy, a wic upokorzenie i nienawi. Zabrako wartoci wysokiej i wszystkim wsplnej, w imi ktrej ludzie mogliby si nawzajem ocenia. Niemcy w 1933 zgodziy si zatem na przyjcie zdegradowanych wartoci garstki i narzucenie ich caej cywilizacji. Zamiast moralnoci Goethego, wybray moralno gangu. Moralno gangu to triumf i zemsta, klska i uraza, zawsze niewyczerpane. Mussolini, sawic pierwotne siy jednostki, zapowiada chwa ciemnej potgi krwi i instynktu, biologiczne uzasadnienie tego, co w instynkcie dominacji jest najgorsze. Na procesie w Norymberdze Frank* zwraca uwag na nienawi do formy, ktra oywiaa Hitlera. Bo te Hitler by tylko si w ruchu, ktr podtrzymyway i ktrej przydaway skutecznoci chytre obliczenia i bezlitosna jasno taktyczna. Nawet wygld fizyczny, przecitny i banalny, nie stanowi dla niego przeszkody, przeciwnie, wcza go do masy ludzkiej.** Tylko dziaanie trzymao go na nogach. By znaczyo dla niego dziaa. Dlatego i on, i jego ustrj nie mogli obej si bez wrogw. Ci rozjuszeni dandysi okrelali siebie tylko przez stosunek do wrogw i realizowali si w zaciekej walce, ktra miaa tych wrogw zmiady. ydzi, masoni, plutokracja, Anglosasi, sowiaskie bydo nastpowali po sobie w propagandzie i w historii, aby utwierdzi, za kadym razem bardziej lep i nie zatrzymujc si przed niczym si. Ciga walka daa cigych podniet.
* Chodzi o pisarza Bruno Franka (przyp. tum.). ** Por doskona ksik Maxa Picard, Lhomme da neant, Cahiers du Rhne (przyp. autora). *** Wiadomo, e Goering przyjmowa niekiedy goci w kostiumie Nerona i uszminkowany (przyp. autora).

Hitler to bya historia w stanie czystym. Stawa si to wicej ni y, mwi Junger. Gosi wic cakowite utosamienie si z biegiem ycia na najniszym poziomie i wbrew wszelkiej szlachetniej rozumianej realnoci. Ustrj, ktry wymyli biologiczn polityk zagraniczn, zwraca si przeciwko swoim najbardziej oczywistym interesom; by jednak posuszny wasnej logice. Tote Rosenberg mwi pompatycznie o yciu: To kolumna w ruchu i wszystko jedno ku czemu i po co ta kolumna idzie. Kolumna wypenia wiat ruinami i spustoszya wasny kraj; ale przynajmniej ya. Prawdziw logik tego dynamizmu byy albo klska totalna, albo zbudowanie imperium krwi i czynu, idc od

podboju do podboju, od wroga do wroga. Jest wtpliwe, czy Hitler mia choby prymitywne pojcie o tym imperium. Ani kultura, ani nawet instynkt czy inteligencja taktyczna nie stawiay go na wysokoci losu. Niemcy upady, poniewa prowadziy walk imperialn w oparciu o prowincjonaln myl polityczn. Junger by wszake wiadom tej logiki i znalaz dla niej formu: Imperium wiatowe i techniczne o religii wywodzcej si z metod antychrzecijaskich, ktrego wyznawcy i onierze byliby jednoczenie robotnikami (tu Junger odnajdywa Marksa), poniewa robotnik ze swej ludzkiej struktury jest uniwersalny. Statut nowego ustroju oznacza zmian umowy spoecznej. Robotnik porzuca sfer ukadw, litoci, literatury i wznosi si do sfery dziaania. Zobowizania prawne staj si zobowizaniami wojskowymi. Jak wida, imperium jest jednoczenie fabryk i koszarami na ska wiatow, gdzie rozkwita onierz-robotnik Hegla. Hitler stosunkowo wczenie zosta zatrzymany na tej drodze. Gdyby poszed dalej, ujrzelibymy tylko coraz peniejszy rozwj niepokonanego dynamizmu i coraz brutalniejsze umacnianie cynicznych zasad, bo tylko one mogy takiemu dynamizmowi suy. Mwic o hitlerowskiej rewolucji Rauschning podkrela, e nie jest ona wyzwoleniem, sprawiedliwoci i rozkwitem ducha, ale mierci wolnoci, panowaniem gwatu i niewol ducha. Faszyzm to pogarda. I na odwrt, kada forma pogardy w polityce przygotowuje albo ustanawia faszyzm; faszyzm nie moe si jej wyrzec, nie zapierajc si siebie. Ze swoich zasad Junger wycign wniosek, e lepiej by zbrodniarzem ni mieszczuchem. Hitler, ktry mia mniej talentu literackiego, ale tym razem wicej koherencji, wiedzia doskonale, e wszystko jedno, kim si jest, dokd wierzy si jedynie w sukces; pozwoli wic sobie by jednym i drugim. Fakt to wszystko, mwi Mussolini. A Hitler: Kiedy rasie zagraa niebezpieczestwo, kwestia legalnoci staje si drugorzdna. Poniewa rasa, eby istnie, musi by zawsze zagroona, legalno nie pojawia si nigdy. Gotw jestem na wszystko si zgodzi, wszystko podpisa... Mog z najlepsz wiar podpisywa traktaty dzisiaj i bez drgnienia zrywa je jutro, jeli w gr wchodzi przyszo narodu niemieckiego. Przed wybuchem wojny Fuhrer owiadczy swoim generaom, e zwycizcw nie bd pyta, czy mwili prawd, czy kamali. Obrona Goeringa w Norymberdze sprowadza si wanie do tej myli: Zwycizca zawsze bdzie sdzi, zwyciony oskaronym. Nie cakiem to pewne; ale niepodobna z kolei zrozumie Rosenberga, gdy na procesie norymberskim mwi, e nie przypuszcza, aby mit mg przywie do zabijania. Dopiero kiedy prokurator angielski zwraca uwag, e Mein Kampf prowadzi prost drog do komr gazowych Majdanka, dotyka istoty procesu, to znaczy odpowiedzialnoci historycznej nihilizmu zachodniego, ktra z oczywistych przyczyn nie bya naleycie omawiana w Norymberdze. Nie mona prowadzi procesu, ogaszajc generaln win cywilizacji. Sdzono czyny, ktre i tak krzyczay w obliczu caego wiata. Tak czy inaczej, Hitler wymyli podbj w cigym ruchu, bez ktrego byby niczym. Ale skoro zawsze jest wrg, zawsze jest te terror, tym razem na szczeblu pastwa. Pastwo utosamia si z aparatem, to znaczy z zespoem mechanizmw podboju i represji. Podbj skierowany do wewntrz to propaganda (pierwszy krok ku pieku, mwi Frank) albo przeladowanie; skierowany na zewntrz jest armi. Wszystkie problemy s wic zmilitaryzowane, okrelane przez si i skuteczno. Wdz naczelny ustala polityk, rozstrzyga te zasadnicze problemy administracji. Zasada oczywista w strategii obejmuje ycie cywilne. Jeden wdz, jeden lud oznacza jednego pana i miliony niewolnikw. Znika polityczne porednictwo, ktre zapewnia spoeczestwom gwarancje wolnoci, aby ustpi miejsca Jehowie w butach, wadcy milczcych albo, co wychodzi na jedno, wyjcych tumw. Midzy wodzem a ludem nie ma adnego organizmu sucego porozumieniu czy mediacji, lecz tylko aparat, to znaczy partia, ktra wyraa wodza i jest narzdziem jego woli ucisku. Tak rodzi si pierwsza i jedyna zasada tej ndznej mistyki, Fuhrerprincip, ktry w wiecie nihilizmu odbudowuje idolatri i zdegradowan sakralno. Mussolini, prawnik aciski, poprzestawa na racji stanu, tyle tylko, e z retoryczn emfaz przeksztaca j w absolut. Nic poza pastwem, ponad pastwem, przeciw pastwu. Wszystko dla pastwa, w imi pastwa, w pastwie. Niemcy hitlerowskie ze swej strony uyczyy tej faszywej racji swego jzyka, to znaczy jzyka religii. Nasz wit sub jest poprowadzi kadego ku pocztkom, ku Matkom*. Zaiste jest to suba Bogu, pisa hitlerowski dziennik podczas jednego ze zjazdw partii. Pocztki s zatem w pierwotnym wyciu. I o jakiego boga tu chodzi? Objania nas oficjalne owiadczenie partii: My wszyscy wierzymy w Adolfa Hitlera, naszego Fuhrera... i wyznajemy, e narodowy socjalizm jest jedyn wiar, ktra wiedzie nasz nard do zbawienia. Rozkazy wodza w ognistym krzaku reflektorw na Synaju z desek i sztandarw s prawem i cnot. Jeli potne mikrofony raz tylko naka zbrodni, zbrodnia, idc od wodzw do ich zastpcw, schodzi a do niewolnika, ktry otrzymujc rozkazy, nie przekazuje ju ich nikomu.
* Chodzi tu o Matki z Fausta (Cz druga), najstarsze boginie, ktre widz archetypiczn istot rzeczy (przyp. tum.).

Kat z Dachau pacze potem w wizieniu: Wykonywaem tylko rozkazy. Fuhrer i Reichsfuhrer

doprowadzili do tego wszystkiego i potem sobie poszli. Glucks dostawa rozkazy od Kaltenbrunnera, a na kocu dostawaem rozkazy ja i musiaem rozstrzeliwa. Zwalili wszystko na mnie, bo byem tylko maym Hauptscharfuhrerem i nie mogem przekazywa rozkazw niej. Teraz mwi, e to ja jestem morderc. Goering powoywa si na procesie na swoj wierno Fuhrerowi: W tym przekltym yciu istnieje jeszcze kwestia honoru. Honor by w posuszestwie, ktre zbiegao si ze zbrodni. Prawo wojskowe karze mierci za nieposuszestwo. Kiedy wszyscy s onierzami, a rozkaz zabicia wydany, zbrodni jest nie zabi. Nieszczciem, rozkaz rzadko kae czyni dobro. Czysty dynamizm doktrynalny nie moe zmierza do dobra, a tylko do skutecznoci. Jak dugo bd wrogowie, tak dugo bdzie terror; wrogowie za bd tak dugo, jak dugo bdzie dynamizm i eby mg by: Wszelkie wpywy mogce osabi wadz ludu, sprawowan przez Hitlera przy pomocy partii.., musz by usunite. Wrogowie s heretykami, musz zosta nawrceni kaznodziejstwem albo propagand; wytraceni przez inkwizytorw albo gestapo. W rezultacie czowiek nalecy do partii jest tylko narzdziem w rku Fuhrera, kkiem w aparacie; albo, jeli to wrg Fuhrera, straw dla aparatu. Irracjonalny ruch zrodzony z buntu chce zredukowa wszystko, co sprawia, e czowiek nie jest tym kkiem, a wic sam bunt. Indywidualizm romantyczny rewolucji niemieckiej koczy si w wiecie przedmiotw. Bo te terror irracjonalny przemienia w przedmioty ludzi, te planetarne prtki, jak si wyrazi Hitler. Terror da zniszczenia nie tylko osoby, ale uniwersalnych moliwoci osoby refleksji, solidarnoci, woania o mio absolutn. Propaganda i tortura s bezporednimi sposobami dezintegracji: bardziej jeszcze systematyczne upadlanie, stop z cyniczn zbrodni, wymuszona wspwina. Ten, kto zabija czy torturuje, jeden tylko cie widzi na swoim zwycistwie: nie moe czu si niewinny. Musi wic stworzy poczucie winy u ofiary, aby w wiecie pozbawionym kierunku wina powszechna uzasadniaa uycie siy, uwicaa sukces. Kiedy pojcie niewinnoci zanika u niewinnego, warto potgi rzdzi ostatecznie rozpaczliwym wiatem. Dlatego nikczemna i okrutna pokuta nim wada. Skazacy wieszaj si nawzajem. Zamordowany jest nawet czysty gos macierzystwa, jak w przypadku owej matki greckiej, ktr oficer zmusi do wskazania tego z jej trzech synw, ktrego przeznacza na rozstrzelanie. Oto w jaki sposb jest si ostatecznie wolnym. Sia zabijania i upadlania ratuje sualcz dusz od nicoci. Wolno niemiecka piewa w obozach mierci przy wtrze orkiestry skazacw. Zbrodnie niemieckie, a wrd nich mord ydw, nie maj sobie rwnych w historii, poniewa historia nie zna przypadku, aby doktryna tak totalnej zagady uya do swych celw cywilizowanego narodu. Co wicej, wadcy po raz pierwszy w dziejach uyli caej swej potgi, aby uwolni mistyk od wszelkiej moralnoci. Zapat za prb zbudowania kocioa na nicoci bya nico. Zagada wsi Lidice dowodzi, e pod pozorem systematycznoci i naukowoci ruch hitlerowski kry w sobie irracjonalno, ktr zrodzi mogy tylko pycha i rozpacz. Wobec wsi jakoby zbuntowanej zdobywca mg zastosowa dwa rodzaje dziaa: albo wykalkulowane represje i zimne rozstrzelanie zakadnikw, albo dziki i si rzeczy krtki atak rozwcieczonych onierzy. Lidice zniszczono czc oba sposoby; daj obraz spustosze, jakich dokonuje irracjonalna racjonalno. Nie tylko podpalono domy, rozstrzelano stu siedemdziesiciu czterech mczyzn, wywieziono dwiecie trzy kobiety, a sto troje dzieci wyprawiono do Niemiec, eby wychowa je w religii Fuhrera; ponadto ekipy specjalne pracoway przez miesic, aby przy uyciu dynamitu wszystko zrwna z ziemi, usun kady kamie, nie zapominajc o zasypaniu stawu, o zmienieniu kierunku drogi i rzeki. W rezultacie Lidice, zgodnie z logik ruchu, przestay istnie i objawiy si jako czysta szansa dla przyszoci. Dla wikszej pewnoci oprniono te cmentarz, gdy umarli mogli przypomina, e co byo w tym miejscu*. Rewolucja nihilistyczna, ucieleniona w religii hitlerowskiej wzbudzia wic tylko wcieke pragnienie nicoci, ktre w kocu obrcio si przeciwko niej samej. Negacja, przynajmniej tym razem i wbrew Heglowi, nie okazaa si twrcza. Hitler to jedyny moe w historii przykad tyrana, ktry nie pozostawi adnych aktyww na swoim koncie. Dla siebie samego, dla swego narodu i wiata oznacza wycznie samobjstwo i mord. Siedem milionw zamordowanych ydw, siedem milionw deportowanych i zabitych ludzi z caej Europy, dziesi milionw ofiar wojny to moe jeszcze nie do dla historii, eby go osdzi: historia jest przyzwyczajona do mordercw. Ale niszczc swoje ostatnie usprawiedliwienie, to znaczy nard niemiecki, ten czowiek, ktrego obecno historyczna przez lata przeladowaa miliony, sta si tylko ndznym i przelotnym cieniem. Zeznania Speera na procesie norymberskim dowiody, e Hitler, cho mg pooy kres wojnie jeszcze przed ostateczn klsk, wybra samobjstwo powszechne, materialne i polityczne zniszczenie narodu niemieckiego. Od pocztku do koca jedyn wartoci dla niego by sukces. Skoro Niemcy przegrywaj wojn, s tchrzliwe i zdradzieckie, i powinny zgin. Jeli nard niemiecki nie jest zdolny do zwycistwa, nie zasuguje na ycie. Postanowi wic wcign go w mier, a wasne samobjstwo obrci w apoteoz w chwili, kiedy dziaa rosyjskie obracay w gruz mury berliskich paacw.
* Warto odnotowa, e okruciestwa podobne do opisanych popeniay w koloniach narody europejskie (w Indiach w l857; w Algierii w 1945, etc.), w gruncie rzeczy posuszne temu samemu przesdowi wyszoci rasowej

(przyp. autora).

Hitler, Goering (ktry pragn, aby jego koci spoczy w marmurowej trumnie), Goebbels, Himmler, Ley zabili si w podziemnych schronach albo w wiziennych celach. Ale ta daremna mier jest jak zy sen, jak dym, ktry si rozwiewa. Ani skuteczna, ani przykadna, uwica tylko krwaw nico nihilizmu. Uwaali si za wolnych! woa Frank. Czy nie wiedzieli, e nie mona uwolni si od hitleryzmu?. Nie wiedzieli i nie wiedzieli te, e negacja totalna jest niewol, gdy prawdziwa wewntrzna wolno posuszestwem wartoci, ktra stawia czoo historii i jej sukcesom. Jednake mistycy faszystowscy, cho chcieli zawadn wiatem, nigdy naprawd nie zmierzali do pastwa uniwersalnego. Co najwyej Hitler, zaskoczony wasnymi zwycistwami, porzuci prowincjonalne pocztki swego ruchu i zwrci si ku niejasnemu marzeniu o imperium niemieckim, ktre nie miao nic wsplnego z pastwem uniwersalnym. Komunizm rosyjski, na odwrt, zmierza ku niemu ze swych zaoe i otwarcie. W tym jego sia, obmylany sens i historyczne znaczenie. Mimo pozorw rewolucja niemiecka bya bez przyszoci. To tylko prymitywny zryw, ktry przynis spustoszenia przerastajce ambicje. Natomiast komunizm rosyjski przej ambicje metafizyczne przedmiot tego eseju a mianowicie stworzenie pastwa, gdzie po mierci Boga czowiek bdzie wreszcie deifikowany. Dlatego miano rewolucji, do ktrej awantura hitlerowska nie moe mie pretensji, jest waciwe dla komunizmu rosyjskiego, i cho dzi na nie najwyraniej nie zasuguje, nie traci nadziei, e zasuy kiedy, a wtedy ju na zawsze. Po raz pierwszy w historii doktryna i ruch, majc oparcie w uzbrojonym pastwie, stawiaj sobie za cel ostateczn rewolucj i unifikacj wiata. Hitler w swoim szalestwie sdzi, e ustala bieg historii na tysic lat. Wanie by w trakcie tego ustalania i realistyczni filozofowie zwycionych narodw przygotowywali si do przyjcia faktu i rozgrzeszenia Hitlera, kiedy bitwa o Angli i Stalingrad pchny go ku mierci, a histori raz jeszcze naprzd. Niemniej pretensja czowieka do boskoci, rwnie niestrudzona jak sama historia, pojawia si znowu w pastwie racjonalnym, zbudowanym w Rosji, tym razem z wiksz powag i bardziej skuteczna.

TERRORYZM PASTWA I TERROR RACJONALNY Marks w Anglii XIX wieku, pord cierpie i strasznej ndzy wywoanej przejciem od kapitau gruntowego do kapitau przemysowego, rozporzdza wielu elementami do przekonywajcej analizy pierwotnego kapitalizmu. Co si tyczy socjalizmu jeli pomin nauki, sprzeczne zreszt z jego doktryn, ktre mg zaczerpn z rewolucji francuskich to niepodobna mu byo mwi o nim inaczej ni w czasie przyszym i w sposb abstrakcyjny. Nic zatem dziwnego, e w doktrynie ze znakomit metod krytyczn zczy najbardziej wtpliwy mesjanizm utopijny. Nieszczcie polega na tym, e metoda krytyczna, z samej definicji waciwa dla oceny rzeczywistoci, coraz bardziej oddalaa si od faktw, w miar jak chciaa pozosta wierna proroctwu. Uwaano, i jest to ju wskazwk, e mesjanizm zostanie umniejszony o to, co odda si prawdzie. T sprzeczno wida jeszcze za ycia Marksa: w Manifecie komunistycznym, ktrego doktryna nie jest bez brakw w wietle ogoszonego w dwadziecia lat pniej Kapitau. Kapita pozosta zreszt nie ukoczony, poniewa Marks u schyku ycia zaj si ogromn iloci nowych faktw spoecznych i ekonomicznych, do ktrych na nowo trzeba mu byo przystosowa system. Te fakty dotyczyy w szczeglnoci Rosji, pominitej dotychczas. Wiadomo, e Instytut Marksa-Lenina w Moskwie zaprzesta w 1935 wydawania dzie wszystkich Marksa, do ktrych brako jeszcze ponad trzydzieci tomw; zapewne ich tre nie bya do marksistowska. W kadym razie po mierci Marksa niewielu uczniw pozostao wiernych jego metodzie. Natomiast marksici, ktrzy weszli do historii, zajli si proroctwem i apokaliptycznymi aspektami doktryny, aby dokona rewolucji marksistowskiej w dokadnie takich okolicznociach, w jakich Marks jej nie dopuszcza. Mona powiedzie, e wikszo przewidywa Marksa natrafiaa tym bardziej na opr faktw, im bardziej rosa wiara w jego proroctwo. Powd jest prosty: przewidywania obejmoway okres krtki i mogy zosta sprawdzone; natomiast proroctwo wybiega daleko naprzd i ma cechy religii: niepodobna przeprowadzi dowodu. Kiedy przewidywania upadaj, proroctwo pozostaje jedyn nadziej. W rezultacie ono rzdzi histori. Marksizm i jego spadkobiercy bd tu rozpatrywani jedynie z uwagi na proroctwo. PROROC1WO MIESZCZASKIE

Marks jest prorokiem mieszczaskim i rewolucyjnym jednoczenie. Drugi jest lepiej znany ni pierwszy. Ale pierwszy wyjania wiele w losie drugiego. Mesjanizm chrzecijaskiego i mieszczaskiego pochodzenia, historyczny i naukowy, oddziaa na mesjanizm rewolucyjny Marksa, zrodzony z ideologii niemieckiej i rewolucji francuskich. Jedno wiata chrzecijaskiego i marksistowskiego, przeciwstawionych antycznemu, jest uderzajca. Obie doktryny maj wspln wizj wiata, odcinajc je od postawy greckiej. Jaspers doskonale to okrela: Uwaa, e historia ludzi jest histori jedyn, to myl chrzecijaska. Chrzecijanie pierwsi uznali, e ycie ludzkie i nastpstwo wydarze tworz histori majc swj pocztek i koniec, pomidzy ktrymi czowiek osiga zbawienie albo potpienie. Filozofia historii powstaa z wyobrae chrzecijaskich, zdumiewajcych dla umysu greckiego. Greckie pojcie stawania si nie ma nic wsplnego z naszym pojciem rozwoju historycznego. Rnica miedzy nimi jest rnic koa i linii prostej. Grecy wyobraali sobie wiat jako cykliczny. Dla przykadu: Arystoteles nie uwaa siebie za pniejszego od wojny trojaskiej. Chrzecijastwo, eby rozcign si na cay wiat rdziemnomorski, musiao si zhellenizowa, a tym samym jego doktryna staa si bardziej elastyczna. Ale oryginalno doktryny polega na wprowadzeniu do wiata antycznego dwch poj, nigdy dotd ze sob nie czonych: historii i kary. Przez ide porednictwa chrzecijastwo jest greckie; przez historycyzm, ktry bdzie mona odnale w ideologii niemieckiej, jest judejskie. Rnic wida lepiej, jeli zwrci si uwag na wrogo myli historycznych wobec natury, nie traktowanej przez nie jako przedmiot kontemplacji, ale przemiany. Chrzecijanie, tak samo jak marksici, chc zawadn natur; Grecy uwaaj, e lepiej by jej posusznym. Pierwsi chrzecijanie nie znaj antycznej mioci czowieka do wiata, czekaj zreszt niecierpliwie na jego bliski koniec. Zczony z chrystianizmem hellenizm przyniesie pniej wspaniay rozkwit albigeski z jednej strony, witego Franciszka z drugiej. Ale z nadejciem inkwizycji i zgnieceniem herezji katarw Koci na nowo oddziela si od wiata i od pikna, i przywraca historii pierwszestwo przed natur. Jaspers znowu ma racj, kiedy mwi: Postawa chrzecijaska z wolna pozbawiaa wiat jego substancji... skoro substancj okrela zesp symbolw. S to symbole dramatu boskiego rozgrywajcego si w czasie. Natura stanowi tylko dekoracj tego dramatu. Upada pikna rwnowaga czowieka i natury, zgoda czowieka na wiat, ktre rozwietlaj ca myl antyczn, aby ustpi miejsca historii. Wejcie do niej pnocnych ludw, nie znajcych przyjani z przyrod, tylko to odcicie przyspiesza. Odkd bosko Chrystusa jest zaprzeczona, odkd dziki ideologii niemieckiej Chrystus symbolizuje tylko czowieka-boga, znika pojcie porednictwa i powraca wiat judaizmu. Nieubagany Pan Zastpw rzdzi na nowo, wszelkie pikno jest lone jako rdo prniaczych rozkoszy, a natura zniewolona. Z tego punktu widzenia Marks jest Jeremiaszem boga historii i witym Augustynem rewolucji. Wystarczy porwna go z jego wspczesnym, inteligentnym doktrynerem reakcji, eby zda sobie spraw z reakcyjnych aspektw marksowskiej doktryny. Joseph de Maistre w imi chrzecijaskiej filozofii historii zwalcza jakobinizm i kalwinizm, doktryny, w ktrych streszcza si dla niego cae zo myli trzech wiekw. Na przekr schizmom i herezjom, chce odnowi szat bez szww Kocioa w peni katolickiego. Celem Maistrea co wida z jego przygd masoskich * jest chrzecijaskie pastwo uniwersalne; marzy o protoplacie Adamie albo Czowieku Uniwersalnym, o Adamie Kadmonie kabalistw, ktry poprzedzi upadek i ktry odrodzi si, gdy Koci zawadnie wiatem. W Wieczorach petersburskich mona natrafi na wiele formu, ktrych podobiestwo do formu Hegla i Marksa jest uderzajce. W ziemskiej, a zarazem niebiaskiej Jeruzalem Maistrea wszyscy mieszkacy przejci tym samym duchem bd go sobie nawzajem przekazywa i odzwierciedla wsplne szczcie. Maistre nie posuwa si do zaprzeczenia osobowoci po mierci; pragnie tylko tajemniczej jednoci, kiedy to po unicestwieniu za nie bdzie ani namitnoci, ani interesu osobistego, a czowiek pojedna si ze sob, zniknie bowiem podwjne prawo i podwjna w nim samym wadza. W pastwie poznania absolutnego, gdzie oczy ducha bd stanowi jedno z oczami ciaa, Hegel take czy sprzecznoci. Wizja Maistrea zbiega si ponadto z wizj Marksa, ktry zapowiada kres sporu midzy esencj a egzystencj, midzy wolnoci a koniecznoci.
* E. Dermenghem, Joseph de Maistre, mystique (przyp. autora). ** Les Soirees de Saint-Petersbourg, 1821 (przyp. tum.).

Zo dla Maistrea to naruszenie jednoci; ludzko winna odnale jedno na ziemi i w niebie. W jaki sposb? Maistre, wyznawca ancien regimeu, mniej tu jest jasny ni Marks. Oczekiwa wszake wielkiej rewolucji religijnej, do ktrej rok 1789 by tylko odraajcym wstpem. Cytowa zalecenia w. Jana, abymy czynili prawd (co stanowi program nowoczesnej rewolucji) oraz zapowied w. Pawa, e ostatnim wrogiem, ktrego naley pokona, jest mier. Poprzez zbrodnie, gwaty i mier ludzko zmierza do spenienia, ktre usprawiedliwi wszystko. Ziemia jest dla Maistrea ogromnym otarzem, gdzie wszystko, co yje, winno by skadane w ofierze bez koca, bez miary, bez ustanku, a speni si, zo zostanie wyplenione i nastpi mier mierci. Ale jego fatalizm jest aktywny.

Czowiek powinien dziaa, jakby mg uczyni wszystko, i poddawa si, jakby nie mg uczyni nic. U Marksa mona rwnie dostrzec podobny rodzaj fatalizmu. Maistre uzasadnia porzdek ustanowiony; Marks porzdek przyszy. Jeli idzie o rodki, to s dla Maistrea i Marksa takie same: realizm polityczny, dyscyplina, sia. Kiedy Maistre przywouje myl Bossueta: Heretykiem jest ten, co ma wasne idee, inaczej mwic, idee pozbawione odniesienia do tradycji spoecznej czy religijnej, daje formu starego i nowego konformizmu jednoczenie. Oskaryciel, aobny piewca kata*, zapowiada naszych dyplomatycznych oskarycieli. Te podobiestwa, rzecz prosta, nie czyni z Maistrea marksisty ani z Marksa tradycyjnego chrzecijanina. Ateizm marksistowski jest bez uk; ale ustanawia istot najwysz, ktr jest czowiek. Krytyka religii prowadzi do doktryny, e czowiek dla czowieka jest istot najwysz.
* Maistre wychodzi z zaoenia, e wszystkie narody przypisyway ofierze moc pokutn; std jego pochwaa kata, istoty niezwykej, w ktrej streszcza si wielko, potga i posuszestwo. (Wieczory petersburskie) (przyp. tum.).

Socjalizm zmierzajcy do deifikacji czowieka zaczerpn wic pewne elementy z religii tradycyjnych*. W kadym razie jest to blisko pouczajca i mwi o pocztkach chrzecijaskich kadego mesjanizmu historycznego, nawet rewolucyjnego. Jedyna rnica sprowadza si do zmiany znaku. Koniec czasw, tak u Maistrea jak u Marksa, moe zaspokoi marzenie Vignyego: pojednanie wilka z owieczk, kat i ofiara u wsplnego otarza, nowy raj ziemski. Dla Marksa prawa historii s odbiciem rzeczywistoci materialnej; dla Maistrea rzeczywistoci boskiej. Dla pierwszego materia jest substancj; dla drugiego substancja boska wcielia si w wiat. Wieczno ich rozdziela, ale historyczno czy w realistycznej konkluzji. Maistre nienawidzi Grecji (niedogodnej dla Marksa, ktremu obce byo wszelkie pikno soneczne) i mwi o niej, e przyniosa zepsucie Europie, przekazujc jej swego ducha podziau. Suszniej byoby powiedzie o jednoci myli greckiej wanie dlatego, e nie moga obej si bez porednikw, a nie znaa historycznego ducha caoci, zrodzonego przez chrzecijastwo; to on, odcity od swych religijnych rde, moe dzi zabi Europ. Czy istnieje taka legenda, takie szalestwo, taka przywara, ktra nie miaaby greckiego imienia, emblematu, maski?. Pomimy wcieko purytanina. Jego wstrt w gruncie rzeczy wyraa wspczesnego ducha, ktry zerwa ze wiatem antycznym i jest w cisym porozumieniu z socjalizmem autorytarnym; ten za zdesakralizuje chrzecijastwo i wczy je do swego walczcego Kocioa. Mesjanizm naukowy Marksa jest pochodzenia mieszczaskiego. Postp, przyszo nauki, kult techniki i produkcji s mitami mieszczastwa, przemienionymi w dogmat w XIX wieku. Warto zwrci uwag, e Manifest komunistyczny ukaza si w tym samym roku co Przyszo nauki Renana.
* Saint Simon, ktry wpyn na Marksa, sam pozostawa pod wpywem Maistrea i Bonalda (przyp. autora).

Wyznanie wiary Renana, zdumiewajce czytelnika wspczesnego, daje jednak wyobraenie o na wp mistycznych nadziejach, ktre w ubiegym stuleciu wywoa rozkwit przemysu i niezwyky postp wiedzy; nadziejach mieszczaskiego spoeczestwa, korzystajcego z dobrodziejstw postpu technicznego. Pojcie postpu pochodzi z czasw owiecenia i rewolucji mieszczaskiej. Inspiracje s wczeniejsze: ju spr Staroytnych i Nowoytnych* wprowadzi do ideologii europejskiej cakowicie absurdalne pojcie postpu w sztuce. W formie powaniejszej mona te myl o nieustajcym rozwoju wiedzy znale w kartezjanizmie. W 1750 Turgot pierwszy daje jasn definicj nowej wiary. Jego mowa o rozwoju umysu ludzkiego w gruncie rzeczy nawizuje do historii uniwersalnej Bossueta. Tyle tylko, e na miejsce woli boskiej wchodzi idea postpu. Cay rodzaj ludzki, na przemian w spokoju i niepokoju, w dostatku i biedzie, zmierza, cho wolnym krokiem, do coraz wikszego udoskonalenia. Podobny optymizm trafia do retorycznych rozwaa Condorceta, oficjalnego teoretyka postpu, ktry czy z postpem pastwowym, aby w kocu sta si tego postpu ofiar, skoro pastwo owiecenia zmusio go do zaycia trucizny **. Sorel*** ma suszno mwic, e filozofia postpu odpowiadaa najdokadniej spoeczestwu pragncemu korzysta z dobrobytu materialnego, jaki nis rozwj techniki. Kiedy jest si pewnym, e w porzdku wiata jutro bdzie lepsze od dzisiaj, mona zabawia si w spokoju.
* Querelles des Anciens et des Modernes: spr zwolennikw sztuki nowoytnej dotyczcy wzorw i regu antycznych, uznawanych przez pierwszych t odrzucanych przez drugich (przyp. tum.). ** Condorcet, jako yrondysta aresztowany za Terroru i skazany, zdoa jeszcze w wizieniu napisa swoje

gwne dzieo dotyczce moralnego i intelektualnego rozwoju ludzkoci (Esquisse dun tableau des progres de lesprit humain) (przyp. tum.). *** Les Ilusions du Progres (przyp. autora).

Postp, co paradoksalne, moe te suy za usprawiedliwienie ; konserwatyzmowi. Weksel ufnie wystawiony na przyszo gwarantuje wadcom czyste sumienie. Niewolnikw za, ktrych teraniejszo jest ndzna, a nie znajduj pociechy w niebie, zapewnia si, e przynajmniej przyszo do nich naley. Przyszo to jedyny rodzaj wasnoci, ktr panowie chtnie odstpuj niewolnikom. Jak wida, te refleksje nie s nieaktualne; a jeli tak, to dlatego, e duch rewolucyjny sprzymierzy si z dwuznacznym i wygodnym wtkiem postpu. Oczywicie, nie chodzi o ten sam rodzaj postpu; Marks nie ustawa w kpinach z racjonalnego optymizmu mieszczastwa; jego argumenty, jak zobaczymy, s inne. Niemniej trudny marsz ku przyszemu pojednaniu okrela myl Marksa. Hegel i marksizm obalili aprioryczne wartoci, ktre rozwietlay jakobinom prost drog szczliwej historii; obaj zachowali jednak ide tego marszu naprzd, tyle tylko, e zczyli j z postpem spoecznym i uznali za konieczn. Podjli wic myl mieszczask XIX wieku. Tocqueville (jeszcze bardziej entuzjastyczny by Pecqueur*, ktry oddziaa na Marksa) owiadczy uroczycie: Stopniowy i postpujcy rozwj rwnoci jest zarazem przeszoci i przyszoci ludzkich dziejw. Wystarczy zastpi rwno poziomem produkcji i wyobrazi sobie, e na najwyszym szczeblu produkcji dokona si transfiguracja i objawi si pojednane spoeczestwo, aby myl Tocquevillea staa si marksistowska. Co do ewolucji, to jej najbardziej systematyczn definicj da August Comte w 1822. Wnioski Comtea w szczeglny sposb s podobne do wnioskw, ktre mia uzna socjalizm naukowy Pozytywizm ukazuje jasno reperkusje rewolucji ideologicznej XIX wieku, ktrej Marks jest jednym z przedstawicieli; polegaa ona na przeniesieniu na koniec dziejw Edenu i Objawienia, dotychczas umieszczanych u ich pocztku.
* Constantin Pecqueur (1801 1887), ekonomista zwizany wpierw z Saint-Simonem, a pniej z Fourierem i jego falansterem (przyp. tum.). Ostatni tom Kursu filozofii pozytywistycznej Comtea ukaza si w tym samym roku co O istocie chrzecijastwa Feuerbacha (przyp. autora).

Po erze metafizycznej i teologicznej przychodzi era pozytywistyczna ze swoj religi rodzaju ludzkiego. Henn Gouhier trafnie okrela zamiar Comtea mwic, e chodzio mu o czowieka, na ktrym nie pozostaby lad Boga. Pierwotny cel Comtea, a wic zastpienie absolutu tym, co wzgldne, si rzeczy szybko przemieni si w deifikacj wzgldnoci, dopenionej religi uniwersaln i pozbawion zarazem wszelkiej transcendencji. W jakobiskim kulcie Rozumu Comte widzia antycypacj pozytywizmu i susznie uwaa siebie za spadkobierc rewolucji 1789 roku. Kontynuowa j i poszerza, przekrelajc transcendencj zasad i budujc systematycznie religi gatunku. Jego formua: Odrzuci Boga w imi religii nie oznacza nic innego. Chcia by witym Pawem tej nowej religii i na miejsce katolicyzmu rzymskiego wprowadzi katolicyzm paryski: mania, ktra zrobia pniej karier. Mia nadziej, e zobaczy w katedrach na dawnym otarzu Boga posg deifikowanej ludzkoci. Obliczy dokadnie, e kazania pozytywistyczne bdzie wygasza w Notre Dame w 1860. To obliczenie nie jest takie mieszne, jakby zdawa si mogo, cho oblona Notre Dame wci stawia opr. Niemniej z kocem XIX wieku rzeczywicie goszono religi rodzaju ludzkiego i Marks, mimo e nie czyta Comtea, naley do jego prorokw. Rozumia jednak, e religia bez transcendencji nazywa si polityk. Co do Comtea, to wiedzia albo przynajmniej domyla si, e jego religia to przede wszystkim idolatria spoeczestwa, e zakada realizm polityczny *, zaprzeczenie prawa indywidualnego i ustanowienie despotyzmu.
* Wszystko, co rozwija si spontanicznie, jest si rzeczy przez pewien czas uprawnione (przyp. autora).

Spoeczestwo, gdzie kapanami zostaliby uczeni, gdzie dwa tysice bankierw i technikw rzdzioby stu dwudziestoma milionami mieszkacw Europy, gdzie ycie prywatne cakowicie utosamiono by z yciem publicznym, a wszyscy byliby winni absolutne posuszestwo czynem, myl i sercem wielkiemu kapanowi-wadcy, oto utopia Comtea, ktra zapowiada to, co mona by nazwa poziomymi religiami naszego czasu. Jest to utopia, poniewa Comte, przekonany o owiecajcej potdze wiedzy, zapomnia o policji. Inni oka si bardziej praktyczni i powstanie religia rodzaju ludzkiego opacana krwi i cierpieniem ludzi. Jeli doda do tych uwag, e Marks zawdzicza ekonomistom mieszczaskim myl o decydujcym znaczeniu produkcji przemysowej w rozwoju ludzkoci, e gwne elementy swojej teorii wartopraca wzi od Ricarda, ekonomisty mieszczaskiej i przemysowej rewolucji, wolno nam mwi o jego mieszczaskim proroctwie. Wymienione pokrewiestwa wskazuj, e Marks nie jest pocztkiem i kocem wszystkiego*, jak chc niepomiarkowani marksici dzisiejsi; przeciwnie,

zgodnie z natur ludzk, wpierw by spadkobierc, a potem prekursorem. Jego doktryna, ktr uwaa za realistyczn, bya ni w istocie w czasach nauki uznanej za religi, ewolucjonizmu darwinowskiego, maszyny parowej i przemysu tkackiego. W sto lat pniej nauka napotkaa wzgldno, niepewno i przypadek; ekonomia musi si dzi liczy z elektrycznoci, metalurgi i produkcj atomow. Klska marksizmu w postaci czystej, ktry zlekceway te kolejne odkrycia, jest rwnie klsk optymizmu mieszczaskiego epoki Marksa. W rezultacie pretensja marksizmu, aby prawdy, ktre licz sobie sto lat, pozostay nietknite i nadal byy naukowo wane, jest mieszna. Mesjanizm XIX wieku, tak samo rewolucyjny jak mieszczaski, nie opar si rozwojowi deifikowanej przez siebie nauki i historii.
* Wedug danowa marksizm jest filozofi jakociowo rn od wszystkich systemw wczeniejszych. Co znaczy, dla przykadu, e marksizm nie jest kartezjanizmem, czemu nikt nie zechce przeczy, albo e marksizm nie zawdzicza z gruntu nic kartezjanizmowi, co jest nonsensem (przyp. autora).

PROROC1WO REWOLUCYJNE Proroctwo Marksa jest rewolucyjne rwnie w swojej zasadzie. Poniewa kada rzeczywisto ludzka znajduje pocztek w stosunkach produkcji, stawanie si historyczne jest rewolucyjne, skoro rewolucyjna jest ekonomia. Na kadym poziomie produkcji ekonomia wywouje antagonizmy, ktre niszcz dan spoeczno z korzyci dla nowego poziomu produkcji. Kapitalizm jest ostatnim stadium w tym cigu, tworzy bowiem warunki, w ktrych wszelki antagonizm zostanie zniesiony i nie bdzie ju ekonomii. Nasza historia stanie si prehistori. W innej perspektywie jest to schemat Hegla. Tyle tylko, e dialektyka nie dotyczy ducha, ale produkcji i pracy. Marks oczywicie nigdy nie mwi o materializmie dialektycznym. Trosk o to monstrum logiczne pozostawi swoim spadkobiercom. Powiedzia jednak, e rzeczywisto jest dialektyczna i ekonomiczna. Rzeczywisto to cige stawanie si w rytmie podnych antagonizmw, za kadym razem rozstrzyganych w wyszej syntezie, ktra wywouje swoje przeciwiestwo i znw posuwa naprzd histori. To, co Hegel mwi o rzeczywistoci, ktrej celem jest duch, Marks mwi o ekonomii, ktrej celem jest bezklasowe spoeczestwo; kada rzecz jest sob i swoim przeciwiestwem, a ta sprzeczno zmusza rzecz, by staa si czym innym. Kapitalizm, poniewa jest mieszczaski, objawia si jako rewolucyjny i tworzy oysko dla komunizmu. Oryginalno Marksa polega na stwierdzeniu, e historia, bdc dialektyczna, jest zarazem ekonomi. Hegel, bardziej wyniosy, twierdzi, e historia to materia i duch zarazem. Moe zreszt by materi o tyle, o ile jest duchem, i na odwrt. Marks neguje ducha jako najwysz substancj i ogasza materializm historyczny. W lad za Bierdiajewem warto tu zwrci uwag na niemono pogodzenia dialektyki i materializmu. Dialektyka dotyczy jedynie myli. Ale i materializm jest pojciem dwuznacznym. eby mc uformowa choby tylko to sowo, trzeba wpierw stwierdzi, e wiat zawiera co wicej ni sam materi. Ten zarzut stosuje si tym bardziej do materializmu historycznego. Historia rni si od natury tym wanie, e przeksztaca j swoj wol, wiedz, pasj. Marks nie jest wic materialist czystym z tej oczywistej przyczyny, e nie ma materializmu czystego ani absolutnego. Sam zreszt jest materialist w dostatecznie maym stopniu, by przyzna, e jeli bro moe przynie zwycistwo teorii, teoria moe rwnie dobrze chwyci za bro. Teori Marksa suszniej byoby nazwa determinizmem historycznym. Marks nie neguje myli, uwaa tylko, e jest ona absolutnie zdeterminowana przez rzeczywisto zewntrzn. Dla mnie ruch myli to tylko odbicie rzeczywistego ruchu, przeniesionego do mzgu ludzkiego i przez mzg przeksztaconego. Ta gruba definicja nie ma adnego sensu. Jak i przez co ruch zewntrzny moe by przeniesiony do mzgu to jeszcze drobiazg w porwnaniu z przeksztaceniem ruchu. Ale filozofia Marksa bya ograniczon filozofi jego wieku. Jego myl znajduje okrelenie gdzie indziej. Dla Marksa czowiek to tylko historia, a w szczeglnoci historia rodkw produkcji. Czowiek tym rni si od zwierzcia, e wytwarza rodki niezbdne do ycia. Nie istnieje, jeli nie je, nie odziewa si, nie ma schronienia. To primum vivere stanowi pierwsze okrelenie czowieka. Jeli w ogle myli w tym stadium, to o swoich bezporednich potrzebach. Historia wytwarzania jest otwart ksig zasadniczych zdolnoci czowieka. Z tego twierdzenia wyciga wniosek oglny, e o wszystkim decyduje zaleno ekonomiczna, czego naleaoby jeszcze dowie. Mona przyj, e zdeterminowanie ekonomiczne odgrywa ogromn rol w dziaaniu i myleniu ludzi, nie przychodzc wzorem Marksa do konkluzji, e powstanie Niemcw przeciw Napoleonowi tumaczy jedynie brak cukru i kawy. Czysty determinizm jest zreszt rwnie absurdalny. Gdyby byo inaczej, wystarczyoby twierdzenie prawdziwe, aby idc od wniosku do wniosku doj do penej prawdy. Poniewa tak nie jest, to albo nigdy nie wypowiedzielimy ani jednego prawdziwego twierdzenia, w tym rwnie zakadajcego determinizm, albo zdarza nam si mwi prawd, ale bez konsekwencji, a wwczas determinizm jest faszywy. Niemniej Marks mia swoje powody, obce czystej logice, aby prowadzi do uproszcze tak arbitralnych. Uzna, e dla czowieka zasadnicza jest determinacja ekonomiczna, to sprowadzi go do stosunkw

spoecznych. Nie ma czowieka samotnego: oto bezsporne odkrycie XIX wieku. Z arbitralnej dedukcji wynika, e czowiek czuje si samotny w spoeczestwie tylko z przyczyn spoecznych. Jeli bowiem poczucie samotnoci tumaczy si czym, co jest poza czowiekiem, kieruje si go na drog transcendencji. Tymczasem to, co spoeczne, tylko czowieka ma za autora; a jeli jeszcze doda, e czowieka tworzy spoeczno, transcendencja staje si niepotrzebna. Czowiek jest wwczas, jak chce Marks, autorem i aktorem wasnej historii. Proroctwo Marksa jest rewolucyjne, poniewa koczy ruch negacji zapocztkowany przez filozofi owiecenia. Jakobini znieli transcendencj Boga osobowego, ale zastpili j transcendencj zasad; Marks buduje ateizm wspczesny, przekrelajc transcendencj zasad. W 1789 wiar zastpi rozum. Ale ten rozum, poniewa niewzruszony, jest te transcendentny. Marks, bardziej radykalny ni Hegel, obala transcendencj rozumu i wprowadza go do historii. Przedtem by mechanizmem regulujcym, teraz jest zdobywc. Marks idzie wic dalej ni Hegel; daje ponadto do zrozumienia, e uwaa go za idealist (ktrym Hegel nie jest, a w kadym razie nie bardziej ni Marks materialist) o tyle, o ile jego krlestwo ducha przywraca w pewien sposb warto ponadhistoryczn. Kapita podejmuje dialektyk panowania i niewoli, ale wiadomo siebie zastpuje autonomi ekonomiczn, a ostateczne krlestwo ducha przyjciem komunizmu. Ateizm jest humanizmem pozbawionym praw udzielnych przez zniesienie religii, komunizm humanizmem pozbawionym praw udzielnych przez zniesienie wasnoci prywatnej. Alienacja religijna ma te same rda co alienacja ekonomiczna. Z religi mona skoczy, uwalniajc czowieka cakowicie od jego determinacji materialnych. Rewolucja utosamia si z ateizmem i z panowaniem czowieka. Oto dlaczego Marks kadzie akcent na determinacj ekonomiczn i spoeczn. Jego osigniciem najbardziej podnym jest ukazanie tego, co kryje si za wartociami formalnymi, ktrymi posugiwao si mieszczastwo epoki. Marksowska teoria mistyfikacji wci jest prawomocna, poniewa jest prawomocna uniwersalnie i dotyczy rwnie mistyfikacji rewolucyjnych. Wolno, ktr tak ceni sobie p.Thiers, bya wolnoci przywileju, utwierdzon przez policj; rodzina opiewana przez dzienniki konserwatywne kwita w warunkach spoecznych, w ktrych na wp nadzy mczyni i kobiety spuszczali si do kopal zwizani wsplnym sznurem; moralno miaa za grunt robotnicz prostytucj. To, e hipokryzja spoeczestwa miernoty i chciwoci podporzdkowaa sobie, dla egoistycznych celw, dania nakazane przez uczciwo i inteligencj, byo nieszczciem, ktre Marks, demaskator niezrwnany, objawi z nieznan przedtem si. Oskarenie Marksa przynioso pniej inne naduycie, domagajce si nowych oskare. Niemniej trzeba wiedzie i powiedzie, gdzie jego rdo: we krwi zmiadonej insurekcji lyoskiej w 1834, w nikczemnym okruciestwie moralistw z Wersalu w 1871. Czowiek, ktry nie ma nic, jest dzi niczym. Jeli to twierdzenie przestao by prawdziwe, to byo niemal doskonale prawdziwe w optymistycznym spoeczestwie XIX wieku. Skrajny upadek, do ktrego przywioda ekonomia dobrobytu, musia skoni Marksa do wyznaczenia pierwszego miejsca stosunkom spoecznym i ekonomicznym i jeszcze bardziej umocni jego proroctwo. Pozwala to lepiej zrozumie czysto ekonomiczne wyjanienie historii, ktrego podj si Marks. Jeli zasady kami, tylko rzeczywisto ndzy i pracy jest prawd; jeli mona dowie nastpnie, e ta rzeczywisto wystarczajco objania przeszo i przyszo czowieka, zasady zostan obalone na zawsze wraz ze spoeczestwem, ktre z nich korzysta. Oto przedsiwzicie Marksa. Czowiek narodzi si wraz z produkcj i spoeczestwem. Niejednakowa jako gruntw, mniej czy bardziej szybkie udoskonalenie rodkw produkcji, walka o ycie rycho stworzyy nierwnoci spoeczne, ktre przeksztaciy si w antagonizmy midzy produkcj a dystrybucj; a zatem w walk klas. Te walki i antagonizmy s motorami historii. Niewolnictwo staroytne, niewola feudalna byy etapami dugiej drogi, ktra przywioda do rzemios w wiekach klasycznych, kiedy wytwrca jest panem rodkw produkcji. Tymczasem otwarcie drg wiatowych i odkrycie nowych rynkw zbytu da produkcji mniej prowincjonalnej. Sprzeczno midzy sposobem produkcji a nowymi koniecznociami podziau zapowiada koniec drobnej wytwrczoci rolnej i przemysowej, rewolucja przemysowa, wynalazek pary, konkurencja o rynki kocz si nieuniknienie wywaszczeniem drobnych posiadaczy i powstaniem wielkich manufaktur. rodki produkcji s w rkach tych, ktrzy mogli je kupi; prawdziwi wytwrcy, robotnicy, rozporzdzaj tylko si swych ramion, ktr mog sprzeda czowiekowi z talarami. Kapitalizm mieszczaski oznacza wic oddzielenie produkujcego od rodkw produkcji. Z tego antagonizmu narodz si konieczne nastpstwa, ktre pozwol Marksowi zapowiedzie koniec wszystkich antagonizmw spoecznych. Zwrmy uwag, e na pierwszy rzut oka nie wida powodu, dla ktrego ustalona zasada walki dialektycznej klas mogaby nagle przesta by prawdziwa. Albo jest prawdziwa zawsze, albo nie bya prawdziwa nigdy. Marks mwi wyranie, e po rewolucji nie bdzie klas, podobnie jak nie ma stanw po 1789 roku. Ale stany zniky, a nie zniky klasy i nic nie wskazuje na to, e po walce klas nie pojawi si inne antagonizmy spoeczne. Niemniej istota marksistowskiego proroctwa sprowadza si do tego stwierdzenia.

Schemat Marksowski jest znany. Marks, jak przedtem Adam Smith i Ricardo, okrela warto towaru poprzez prac potrzebn do jego wytworzenia. Ilo pracy, sprzedana przez proletariusza kapitalicie, sama jest towarem; warto towaru okrelona przez ilo pracy jest, inaczej mwic, wartoci spoycia niezbdnego do wykonania pracy. Kapitalista, kupujc ten towar, musi wic zapaci do temu, kto go sprzedaje, to znaczy robotnikowi, aby mg si wyywi i utrzyma. Ale jednoczenie wolno kapitalicie kaza mu pracowa tak dugo, jak dugo bdzie do tego zdolny; a zdolny jest dugo i duej ni wypada oy na jego utrzymanie. Z dwunastogodzinnego dnia pracy poowa czasu wystarcza na wyprodukowanie wartoci odpowiadajcej wartoci utrzymania; pozostae sze godzin s bezpatne, to warto dodatkowa, ktra daje waciwy zysk kapitalicie. W interesie kapitalisty jest wic maksymalne wyduenie pracy, a jeli to niemoliwe, maksymalny wzrost wydajnoci pracy. O pierwszym rozstrzyga policja i okruciestwo; o drugim organizacja pracy. Organizacja pracy prowadzi wpierw do jej podziau, a potem do uycia maszyny, ktra dehumanizuje czowieka. Z drugiej strony konkurencja o rynki zewntrzne, konieczno coraz wikszych inwestycji, prowadz do zjawisk takich, jak koncentracja i akumulacja. Mali kapitalici s poerani przez wielkich, ktrzy mog, na przykad, duej utrzyma si przy cenach deficytowych. Coraz wiksza cz zysku idzie na nowe maszyny i kumuluje si w nieruchomej czci kapitau. Jedno i drugie przyspiesza ruin klas rednich, ktre doczaj do proletariatu, i sprawia, e w coraz mniej licznych rkach skupiaj si bogactwa wytworzone wycznie przez proletariuszy. Tak wic proletariatu przybywa, a im jest go wicej, tym jest mu gorzej. Kapita stanowi teraz wasno kilku panw, ktrych rosnca potga opiera si na kradziey. Ci zreszt, zachwiani wskutek powtarzajcych si kryzysw, przycinici sprzecznociami systemu, nie mog zapewni utrzymania swoim niewolnikom, ktrych los zaley teraz od miosierdzia prywatnego albo oficjalnego. Nadchodzi wreszcie fatalny dzie, kiedy niezliczona armia uciskanych niewolnikw staje twarz w twarz z garstk rozwcieczonych panw. Jest to dzie rewolucji. Ruina buruazji i zwycistwo proletariatu s jednako nieuniknione. Ten sawny opis nie okrela koca antagonizmw. Po zwycistwie proletariatu walka o ycie moe zrodzi antagonizmy nowe. Dwa pojcia pojawiaj si zatem: jedno, ekonomiczne, mwi o identycznoci rozwoju produkcji i spoeczestwa; drugie, doktrynalne, o misji proletariatu. Oba cz si w tym, co mona nazwa aktywnym fatalizmem Marksa. Ta sama ewolucja ekonomiczna, ktra gromadzi kapita w kilku rkach, czyni antagonizm bardziej okrutnym, a przy tym w pewnym sensie irrealnym. U najwyszego punktu rozwoju si produkcyjnych wystarczy, zdawaoby si, prztyczek, eby proletariat przej rodki produkcji, odebrane wasnoci prywatnej i zczone w jedn wspln i ogromn cao. Wasno prywatn w rkach jednego waciciela od wasnoci kolektywnej rni tylko istnienie tego waciciela. Nieuniknionym kocem kapitalizmu prywatnego jest rodzaj kapitalizmu pastwowego, ktry wystarczy odda w sub wsplnoty, aby powstao spoeczestwo, gdzie kapita i praca, odtd ze sob zczone, daj razem obfito i sprawiedliwo. Majc na oku to szczliwe rozwizanie, Marks stale podkrela rewolucyjn rol, jak, niewiadomie co prawda, odgrywa buruazja. Mwi o prawie historycznym kapitalizmu, rdle postpu i ndzy jednoczenie. W jego oczach misj historyczn i usprawiedliwieniem kapitau jest przygotowanie warunkw dla wyszego sposobu produkcji. Sposb ten nie jest sam w sobie rewolucyjny, ale bdzie ukoronowaniem rewolucji. Tylko baza produkcji buruazyjnej jest rewolucyjna. Kiedy Marks zapewnia, e ludzko stawia sobie jedynie takie zagadki, jakie potrafi rozwiza, dowodzi zarazem, e rozstrzygnicie problemu rewolucyjnego tkwi w zarodku w systemie kapitalistycznym. Zaleca wic raczej zgod na pastwo mieszczaskie, a nawet pomoc w jego ksztatowaniu, ni powrt do produkcji mniej uprzemysowionej. Proletariusze mog i powinni zaakceptowa rewolucj buruazyjn jako warunek rewolucji robotniczej. Marks jest wic prorokiem produkcji i wolno sdzi, e w tym wanie punkcie daje systemowi miejsce przed rzeczywistoci. Zawsze broni Ricarda, ekonomisty kapitalizmu z Manchesteru, przed tymi, ktrzy oskarali go, e chce produkcji dla niej samej (I susznie! woa Marks), i chce jej, nie troszczc si o ludzi. W tym wanie jego zasuga, odpowiada Marks rwnie beztrosko jak Hegel. C wreszcie znaczy ofiara z ludzi, jeli ma suy zbawieniu caej ludzkoci! Postp przypomina tego strasznego boga pogaskiego, ktry chcia pi nektar tylko z czaszek zabitych wrogw. Niemniej jest postpem, ktry pooy kres udrce po przemysowej apokalipsie, w dniu pojednania. Jeli jednak proletariat nie moe ani unikn rewolucji, ani nie zawadn rodkami produkcji, czy potrafi przynajmniej skorzysta z nich dla dobra wszystkich? Gdzie jest gwarancja, e w nim samym nie narodz si klasy, stany, antagonizmy? Gwarancja jest w Heglu. Proletariat musi skorzysta ze swoich bogactw dla dobra powszechnego. Nie tyle jest proletariatem, ile tym, co uniwersalne i przeciwne jednostkowemu, to znaczy kapitalizmowi. Antagonizm kapitau i proletariatu stanowi ostatni faz walki pomidzy jednostkowym i uniwersalnym, tej samej, ktra oywia historyczn tragedi pana i niewolnika. Wedug idealnego schematu Marksa proletariat obejmuje wszystkie klasy, pozostawiajc na zewntrz tylko garstk panw, przedstawicieli notorycznej zbrodni, ktr wanie

rewolucja zniszczy. Co wicej, kapitalizm, ktry przywid proletariusza do ostatecznego ponienia, uwolni go od wszelkich determinacji, mogcych go odci od reszty ludzi. Proletariusz nie ma mc, ani wasnoci, ani moralnoci, ani ojczyzny. Nie zaley mu wic na niczym, tylko na samym gatunku, ktrego odtd jest nagim i nieubagalnym przedstawicielem. Afirmuje wszystko i wszystkich, jeli afirmuje siebie. Nie dlatego, e proletariusze s bogami, ale dlatego, e s sprowadzeni do najbardziej nieludzkiej doli. Tylko proletariusze, ktrym odjto uznanie wasnej osobowoci, s zdolni do urzeczywistnienia penej afirmacji siebie. Oto misja proletariatu: ze skrajnego upokorzenia wydoby najwysz godno. Dziki swoim cierpieniom i walkom proletariat jest ziemskim Chrystusem, ktry przynosi odkupienie za zbiorowy grzech alienacji. Wpierw nosiciel totalnej negacji, potem staje si heroldem ostatecznej afirmacji. Filozofia nie urzeczywistni si bez zniknicia proletariatu, proletariat nie wyzwoli si bez urzeczywistnienia si filozofii, a take: Proletariat moe istnie tylko w zasigu historii wiata... Dziaanie komunistyczne moe istnie tylko jako realno historyczna o zasigu wiatowym. Ale ten Chrystus jest jednoczenie mcicielem. Wedug Marksa dokonuje sdu, ktry wasno prywatna sama na siebie wydaa. Wszystkie domy s dzi naznaczone tajemniczym czerwonym krzyem. Sdzi jest historia, proletariusz wykonawc wyroku. Spenienie jest wic nieuniknione. Kryzysy bd nastpoway po sobie, * upadek proletariatu si pogbi, jego liczba wzronie, a nadejdzie kryzys powszechny, kiedy to zniknie wiat wymiany, i historia, po najwyszym akcie przemocy, odrzuci wszelk przemoc. Krlestwo ostateczne zostanie ustanowione. Mona zrozumie, e ten fatalizm (podobnie jak myl heglowska) doprowadzi do rozwoju kwietyzmu politycznego ze strony marksistw takich jak Kautsky, dla ktrego rwnie mao jest w mocy proletariatu przywie do rewolucji, jak w mocy buruazji jej przeszkodzi. Nawet Lenin, ktry mia wybra aktywizm doktryny, pisa w 1905 w stylu ekskomuniki: Szukanie wybawienia klasy robotniczej gdzie indziej ni w potnym rozwoju kapitalizmu rwna si myli reakcyjnej.
* Co dziesi albo jedenacie lat, jak przewiduje Marks. Ale nastpstwo czasowe cyklw bdzie zmniejsza si stopniowo (przyp. autora).

Wedug Marksa ekonomia nie postpuje skokami i nie naley jej przyspiesza. Faszem byoby powiedzie, e socjalici-reformici pozostali pod tym wzgldem wierni Marksowi. Fatalizm wyklucza bowiem wszelkie reformy o tyle, o ile mogyby one zagodzi okropnoci ewolucji i opni w rezultacie nieuniknione rozwizanie; std zgoda na wszystko, co powiksza robotnicz ndz. Nie naley nic dawa robotnikowi, eby pewnego dnia mg otrzyma wszystko. Niemniej Marks zdawa sobie spraw z niebezpieczestw kwietyzmu. Na wadz si nie czeka albo czeka si na ni nie wiadomo jak dugo. Przychodzi dzie, kiedy trzeba j wzi; jest to dzie dla czytelnika Marksa niejasny. Marks zaznacza, e spoeczestwo jest historycznie zmuszone do przejcia przez robotnicz dyktatur, ale co si tyczy charakteru tej dyktatury, jego definicje nie zgadzaj si ze sob*. Potpia oczywicie pastwo w sposb wyrany, gdy mwi, e pastwo i poddastwo s nierozdzielne. Protestowa jednak przeciw susznemu spostrzeeniu Bakunina, ktrego zdaniem pojcie dyktatury tymczasowej jest sprzeczne z tym, co wiemy o naturze ludzkiej. Zdaniem Marksa natomiast prawdy dialektyczne gruj nad psychologicznymi. Co mwia dialektyka? Ze zniesienie pastwa ma sens tylko w komunizmie jako konieczny rezultat zniesienia klas, co automatycznie przekrela potrzeb wadzy organizowanej przez jedn klas dla uciskania innej. Zgodnie z uwicon formu rzdy ludmi ustpi miejsca zarzdzaniu przedmiotami. Dialektyka bya wic tu jasna i usprawiedliwiaa istnienie pastwa proletariackiego tylko na czas niezbdny dla likwidacji czy integracji buruazji.
* Michel Collinet w Tragedie da Marxisme wyrnia u Marksa trzy rodzaje przejcia wadzy przez proletariat: republik jakobisk w Manifecie komunistycznym, dyktatur autorytarn w 18 Brumairea, rzd federalny i anarchistyczny w Wojnie domowej we Francji (przyp. autora).

Nieszczciem proroctwo i fatalizm upowaniaj do innych wykadni. Jeli nadejcie krlestwa jest pewne, c znacz lata? Cierpienie nigdy nie jest tymczasowe dla kogo, kto nie wierzy w przyszo; sto lat cierpie to czas ulotny dla tego, kto twierdzi, e ostateczne krlestwo nadejdzie w sto pierwszym. W perspektywie proroctwa nic si nie liczy. W kadym razie, gdy zniknie buruazja, proletariusz ustanowi panowanie czowieka uniwersalnego u szczytu produkcji z samej tylko logiki rozwoju tej produkcji. C znaczy, jeli poprzez dyktatur i gwat? W nowej Jeruzalem, wypenionej szumem cudownych maszyn, kto bdzie pamita o krzyku zabijanego? Zoty wiek u koca historii, powabnie zczony z apokalips, usprawiedliwia wic wszystko. Zastanawiajc si nad niezwyk ambicj marksizmu i jego niepohamowanym kaznodziejstwem, mona zrozumie, e nadzieja tak wielka skania do lekcewaenia problemw, ktre zdaj si drugorzdne. Komunizm jako rzeczywiste przyznanie czowiekowi istoty czowieczestwa przez

czowieka i dla czowieka, jako powrt czowieka do siebie samego w postaci spoecznej, to znaczy ludzkiej, powrt cakowity, wiadomy i zachowujcy wszystkie bogactwa wewntrzne, ten komunizm, bdc penym naturalizmem, zbiega si z humanizmem: jest prawdziwym kocem sporu czowieka z natur i czowieka z czowiekiem.., sporu esencji i egzystencji, obiektywizacji i afirmacji siebie, wolnoci i koniecznoci, jednostki i gatunku. Rozwizuje zagadk historii i wie o tym. Tylko jzyk ma tu pretensje naukowe. Jeli idzie o tre, jaka rnica w porozumieniu z Fourierem, ktry zapowiada yzne pustynie, sodk wod morsk o smaku fiokw, wieczn wiosn...? Wieczn wiosn ludzi oznajmia nam sowo pasterskie. I czeg moe w kocu pragn, czego spodziewa si czowiek bez Boga, jeli nie krlestwa czowieka? To tumaczy trans adeptw. W spoeczestwie, ktre nie zna lku, atwo zlekceway mier, mwi jeden z nich. Niemniej i tu kryje si prawdziwe potpienie naszego spoeczestwa lk przed mierci jest zbytkiem nieporwnanie dostpniejszym dla prniaka ni dla robotnika, ktry ulega uduszeniu podczas pracy. Kady socjalizm jest utopijny, a naukowy przede wszystkim. Utopia zastpuje Boga przyszoci. Utosamia przyszo i moralno; jedyn moralnoci jest to, co suy przyszoci. Dlatego utopia niemal zawsze bya narzucona si i autorytarna*. Marks jako utopista nie rni si od swoich strasznych poprzednikw, a cz jego nauki usprawiedliwia nastpcw. Z pewnoci susznie zwracano uwag na wymagania etyczne, ktre kryj si w marksowskiej utopii**. One stanowi o wielkoci Marksa i zanim przejdziemy do klski marksizmu, trzeba o nich powiedzie. Praca, jej niesprawiedliwe upokorzenia i gboka godno, s w centrum jego refleksji. Powstawa przeciw uznaniu pracy za towar, a pracujcego za przedmiot. Przypomnia uprzywilejowanym, e ich przywileje nie s pochodzenia boskiego, ani wasno dana im na wieczno. Sprawi, e nie mogli ju cieszy si czystym sumieniem i niezmconym spokojem ci, co nie mieli do nich prawa, i z gbi niezrwnan oskara klas, ktrej zbrodni nie tyle bya wadza, ile uycie jej dla celw miernego i pozbawionego szlachetnoci spoeczestwa. Marksowi zawdziczamy myl po dzi dzie rozpaczliw ale rozpacz wicej tu warta ni nadzieja e upokarzajca praca nie jest yciem, cho wypenia czas ycia. Kto odtd moe spa spokojnie, wiedzc, e spoeczestwo czerpie swoje przyjemnoci z pracy milionw martwych dusz? Marks da dla pracujcego prawdziwego bogactwa, ktrym nie s pienidze, ale czas wolny lub twrczo, i byo to danie ludzkiej jakoci. To czynic, i trzeba to podkreli z ca moc, nie chcia dalszej degradacji, ktr w jego imieniu narzucono czowiekowi.
* Morelly, Babeuf, Godwin w gruncie rzeczy opisuj spoeczestwa inkwizycyjne (przyp. autora). ** Maximillien Rubel, Pages choisies pour une ethique socjaliste (przyp. autora).

Jego jasne i rozstrzygajce zdanie na zawsze pozbawia triumfujcych uczniw wielkoci i ludzkoci, ktre jemu przysugiway naprawd: Cel, ktry da niesprawiedliwych rodkw, nie jest celem sprawiedliwym. Mona tu odnale tragedi Nietzschego. Ambicje, proroctwa s wielkoduszne i uniwersalne; doktryna ograniczajca sprowadzenie kadej wartoci do historii upowania do najskrajniejszych konsekwencji. Marks wierzy, e historia przynajmniej u swego celu okae si moralna i racjonalna. To jego utopia. Ale przeznaczeniem utopii, jak to wiedzia, jest suy cynizmowi; tego nie chcia. Zniszczy transcendencj, potem szed drog od faktu do obowizku. Ale jedyn zasad tego obowizku jest fakt. danie sprawiedliwoci prowadzi do niesprawiedliwoci, jeli sprawiedliwo nie ma wpierw etycznego uzasadnienia. W przeciwnym razie zbrodnia staje si pewnego dnia obowizkiem. Kiedy dobro i zo s uzalenione od czasu, zmieszane z wydarzeniami, nic nie jest ju dobre albo ze, ale tylko przedwczesne albo przedawnione. Kto bdzie decydowa o tym, co dogodne, jeli nie oportunici? Osdzicie pniej, mwi uczniowie. Ale ofiar ju nie bdzie, eby mogy osdza. Dla ofiary jedyn wartoci jest teraniejszo, bunt jedynym dziaaniem. Jeli mesjanizm ma istnie, nie moe zwaa na ofiary. Zapewne Marks tego nie chcia, ale na niego spada odpowiedzialno, ktr trzeba rozway, poniewa to on w imi rewolucji usprawiedliwia krwaw walk przeciw wszystkim formom buntu. KLSKA PROROCTWA Hegel dumnie koczy histori w 1807, saintsimonici uwaaj, e konwulsje rewolucyjne w latach 18301848 s ostatnie. Comte umiera w 1857, przygotowujc si do wstpienia na kazalnic, by gosi pozytywizm ludzkoci, ktra wreszcie porzucia swoje bdy. Marks z kolei z tym samym lepym romantyzmem zapowiada bezklasowe spoeczestwo i rozstrzygnicie historycznej zagadki. Bardziej jednak rozsdny, nie podaje daty. Niestety, jego proroctwo take opisywao bieg historii a po godzin spenienia; i okrelao kierunek wydarze. Wydarzenia i fakty zapominay jednak o podporzdkowaniu si jego syntezie; co tumaczy, dlaczego trzeba je byo przywoywa do po-

suszestwa si. Nade wszystko wszake chodzi o to, e jeli proroctwa wyraaj yw nadziej milionw ludzi, nie mog bezkarnie cign si w nieskoczono. Nadchodzi czas, kiedy rozczarowanie przemienia cierpliw nadziej w furi, i ten sam cel, przywoywany ze wciekoci i uporem, dziko domagajc si spenienia, zmusza do szukania innych rodkw. Ruch rewolucyjny z kocem XIX wieku i z pocztkiem XX, jak pierwsi chrzecijanie y w oczekiwaniu koca wiata i powtrnego przyjcia proletariackiego Chrystusa. Wiadomo, jak niezachwiane byo poczucie przyjcia w pierwszych wsplnotach chrzecijaskich. Jeszcze z kocem IV wieku pewien biskup z Afryki obliczy, e wiat ma przed sob zaledwie sto lat istnienia. Potem nastpi krlestwo niebieskie, na ktre bez ocigania si naley sobie zasuy. To poczucie, powszechne w I wieku naszej ery, * tumaczy obojtno pierwszych chrzecijan wobec problemw czysto teologicznych. Jeli paruzja jest bliska, trzeba bardziej powici si arliwej wierze ni dobrym uczynkom i dogmatom. A po Klemensa ** i Tertuliana, przez wicej ni stulecie, literatura chrzecijaska nie interesuje si problemami teologii ani nie rozprawia subtelnie o uczynkach. Ale odkd paruzja si oddala, trzeba jako uoy si z wiar.
* O nieuchronnoci tego wydarzenia mwi: w. Marek, VIII, 39, XIII, 30; w. Mateusz, X, 23, XII, 27, 28, XXIV, 34; w. ukasz, IX, 26 27, XXI, 22, etc. (przyp. autora). ** Chodzi o Klemensa z Aleksandrii (Titus Flavius Clemens), teologa i filozofa z przeomu II i III wieku (przyp. tum.).

Wtedy pojawia si dewocja i katechizm. Ewangeliczne powtrne przyjcie nie nastpio; przyszed w. Pawe i ustali dogmat. Koci nadaje teraz ksztat wierze, ktra wpierw bya jedynie deniem do przyszego krlestwa. Wszystko naleao zorganizowa, nawet mczestwo, o ktrym zawiadcz zakony, nawet goszenie Ewangelii, ktr przykryj swymi szatami inkwizytorzy. Podobny ruch narodzi si z upadku rewolucyjnej paruzji. Cytowane ju teksty Marksa daj waciwe wyobraenie o pomiennych nadziejach rewolucyjnych umysw. Mimo poszczeglnych klsk wiara tylko rosa, a w 1917 znalaza si wobec urzeczywistnionych niemal marze. Walczymy o bramy nieba, woa Liebknecht. W 1917 rewolucjonici naprawd wierzyli, e stoj przed tymi bramami. Proroctwo Ry Luksemburg stawao si ciaem: Rewolucja wyprostuje si jutro na ca swoj wysoko i ku waszemu przeraeniu oznajmi gosem wszystkich trb: byam, jestem, bd. Spartakus* by przekonany, e rewolucja znalaza si w stadium rozstrzygajcym, skoro sam Marks mwi, e bdzie to rewolucja rosyjska dopeniona zachodni.** Po rewolucji 1917 roku Niemcy sowieckie otworzyyby rzeczywicie bramy nieba. Ale Spartakus zosta zmiadony, francuski strajk generalny w 1920 upad, rewolucyjny ruch woski zdawiono. Liebknecht przyzna wwczas, e rewolucja nie jest jeszcze dojrzaa: Czas jeszcze nie nadszed. Ale powiedzia take, i wida z tego, e klska moe rozpali wiar a po religijne uniesienie: Na wielki gos ekonomicznego upadku, ktrego pomruki s coraz blisze, pice oddziay proletariackie obudz si jak na gos trb Sdu Ostatecznego, trupy zamordowanych bojownikw powstan i zadaj rachunkw od tych, na ktrych ciy przeklestwo. Na razie on sam i Ra Luksemburg zostaj zamordowani; Niemcy popadn w poddastwo.
* Jest to Spartakusbund, ktrego liderami byli Liebknecht i Ra Luksemburg (przyp. tum.). ** Wstp do rosyjskiego wydania Manifestu komunistycznego (przyp. autora).

Rewolucja rosyjska jest sama, daleka od bram niebieskich, a przed ni apokalipsa, ktr trzeba zorganizowa. Paruzja oddala si jeszcze bardziej. Wiara pozostaje nietknita, ale ciy nad ni ogrom problemw i odkry, ktrych marksizm nie przewidzia. Nowy koci staje wobec nowego Galileusza: eby zachowa wiar, zaprzeczy socu i pohabi wolnego czowieka. Co mwi w tej chwili Galileusz? Jakie s bdy proroctwa dowiedzione przez sam histori? Wiadomo, e rozwj ekonomiczny wiata wspczesnego zaprzecza pewnym postulatom Marksa. Jeli rewolucja ma si dokona u kresu dwch nie koczcych si rwnolegych, koncentracji kapitau i rozszerzania si proletariatu, nie dokona si czy te dokona si nie moe. Kapita i proletariat jednako nie okazali wiernoci Marksowi. Tendencja, zaobserwowana w Anglii przemysowej XIX wieku, w jednych wypadkach przestaa istnie, w innych si skomplikowaa. Kryzysy ekonomiczne, ktre miay by coraz czstsze, s na odwrt, coraz rzadsze: kapitalizm pozna tajemnice planowania i przyczyni si do wzrostu pastwamolocha. Z drugiej strony, z powstaniem towarzystw akcyjnych kapita zamiast si koncentrowa, zrodzi now kategori drobnych posiadaczy, ktrych ostatni trosk jest zachcanie do strajkw. Mae przedsibiorstwa w wielu wypadkach upady wskutek konkurencji, jak to przewidzia Marks; niemniej zoono produkcji sprawia, e wok wielkich fabryk wyroso mnstwo maych warsztatw. W 1938 Ford ogosi, e pi tysicy dwiecie niezalenych warsztatw pracuje dla niego. Z czasem przybyo ich jeszcze. Ford, oczywicie, sprawowa wadz nad wszystkimi. Istotne jednak jest to, e z tych maych przedsibiorstw powstaa spoeczna warstwa

porednia, ktra komplikuje schemat wymylony przez Marksa. Co wicej, prawo koncentracji okazao si zupenie faszywe w ekonomii rolnej, ktr Marks potraktowa zbyt lekko. To wana luka. Pod tym wzgldem historia socjalizmu w naszym wieku moe by uwaana za walk proletariatu z klas chopsk; przedua ona zeszowieczn walk ideologiczn pomidzy socjalizmem autorytarnym t socjalizmem anarchistycznym, ktrego chopskie i rzemielnicze pocztki s oczywiste. Marks w materiale ideologicznym swego czasu mia wic do elementw do refleksji nad kwesti chopsk. Ale wola stworzenia systemu przywioda go do uproszcze; te uproszczenia miay drogo kosztowa kuakw ponad pi milionw wyjtkw historycznych, ktre mier i deportacje rycho nagiy do reguy. Podobne uproszczenie odwrcio Marksa, w wieku narodowoci, od problemu narodowego. Uwaa, e handel, wymiana, proletariatyzacja wreszcie obal granice. Ale wanie narodowe granice obaliy idea proletariacki. Walka narodowoci okazaa si co najmniej tak samo wana historycznie jak walka klas. Ze jednak narodu niepodobna cakowicie wytumaczy sam ekonomi, system wola pomin nard. Proletariat ze swej strony take nie dopisa. Obawy Marksa sprawdziy si: reformizm i dziaalno zwizkowa przyniosy wzrost poziomu ycia i popraw warunkw pracy. Daleko std jeszcze do sprawiedliwego rozwizania problemu spoecznego. Ale ndzna kondycja tkaczy angielskich ani nie staa si powszechna, ani gorsza, jak spodziewa si tego Marks, przeciwnie. Marks nie mgby dzi nad tym bole; popeni zreszt inny bd w swoich przewidywaniach. Najskuteczniejsz dziaalno rewolucyjn czy zwizkow zawsze prowadziy elity robotnicze, ktrych nie zdoa wyjaowi gd. Oczywicie, ndza i jej skutki nadal peniy t sam rol co za jego czasw; nie sprzyjay jednak rewolucji, ale poddastwu, czego wbrew obserwacjom nie chcia uzna. W 1933 trzeci cz Niemcw stanowili bezrobotni. Spoeczestwo mieszczaskie musiao wic utrzymywa bezrobotnych, speniajc w ten sposb warunek Marksa, ale stawiany rewolucji. Nie jest dobrze, jeli chleb przyszym rewolucjonistom daje pastwo. Ta sytuacja przymusowa przywioda do innych, mniej przymusowych, ale dogodnych dla doktryny Hitlera. Proletariat wreszcie nie powikszy si na miar oczekiwa. Ju same warunki produkcji przemysowej, ktr kady marksista powinien by wspomaga, przyczyniy si do znacznego wzrostu klasy redniej * i powstania nowej warstwy spoecznej, to znaczy technikw. Drogi Leninowi idea spoeczestwa, w ktrym inynier byby jednoczenie robotnikiem, natrafi na opr faktw. Zasadnicze znaczenie ma tu fakt, e technika, podobnie jak nauka, skomplikowaa si tak bardzo, i pojedynczy czowiek nie zdoa ogarn wszystkich jej zasad i zastosowa. Fizyk dzisiejszy, na przykad, nie moe w peni orientowa si w biologii. Zreszt i w fizyce nie moe jednakowo opanowa wszystkich jej dziaw. To samo dotyczy techniki. Odkd wydajno pracy, przez buruazj i marksistw uwaana za dobro samo w sobie, wzrosa niebywale, podzia pracy, ktrego zdaniem Marksa mona by unikn, sta si nieunikniony. Kady robotnik wykonuje prac odrbn, nie znajc planu oglnego, ktrego jest ona czstk. Koordynatorzy prac z samej funkcji stali si wic warstw o decydujcym znaczeniu. Burnham zapowiedzia er technokratw **; rzecz elementarnej sprawiedliwoci jest przypomnie, e przed siedemnastu laty Simone Wed opisaa j wyczerpujco *** nie wycigajc wnioskw Burnhama, ktre s nie do przyjcia. Do dwch tradycyjnych postaci ucisku broni i pienidzy Simone Weil dodaje trzeci: ucisk poprzez funkcj.
* Pomidzy 1920 a 1930, w okresie ogromnego wzrostu produkcji, w Stanach Zjednoczonych zmalaa liczba hutnikw, gdy liczba zwizanych z metalurgi sprzedawcw wzrosa niemal dwukrotnie (przyp. autora). ** Zapewne mowa o krytycznej analizie marksizmu w ksice Burnhama Era organizatorw, 1941 (przyp. tum.). *** Allons-noous vers une revolution proletarienne? Revolution proletarienne, 25 kwietnia 1933.

Mona znie opozycj midzy kupujcym i sprzedajcym prac, nie znoszc opozycji midzy tymi, ktrzy rozporzdzaj maszyn, a tymi, ktrymi maszyna rozporzdza. Marksistowska idea zniesienia poniajcej opozycji midzy prac umysow a prac fizyczn natkna si na koniecznoci sawionej przez Marksa produkcji. Marks przewidzia w Kapitale znaczenie dyrektora na szczeblu maksymalnej koncentracji kapitau; ale nie sdzi, aby ta koncentracja moga przetrwa po obaleniu wasnoci prywatnej. Mwi, e podzia pracy i wasno prywatna znacz to samo; historia dowioda, e wprost przeciwnie. Idealny ustrj oparty na wasnoci kolektywnej miaa okrela sprawiedliwo plus elektryfikacja; okrela go elektryfikacja minus sprawiedliwo. Idea misji proletariatu jak dotd nie znalaza wcielenia w historii; w tym klska przepowiedni Marksowskiej. Bankructwo II Midzynarodwki dowiodo, e proletariat determinuje nie tylko jego kondycja ekonomiczna i e, wbrew sawetnej formule, ma on ojczyzn. Proletariat na og zaakceptowa wojn czy w niej uczestniczy i rad nierad mia swj udzia w nacjonalistycznych szalestwach naszego czasu. Marks uwaa, e klasa robotnicza, zanim osignie triumf, zdobdzie wpierw status prawny i polityczny. Popeni bd, mylc, e skrajna ndza, a zwaszcza ndza przemysowa,

moe prowadzi do dojrzaoci politycznej. Pewne jest zreszt, e okieznano zdolnoci rewolucyjne mas robotniczych, ucinajc gow rewolucji anarchistycznej podczas Komuny Paryskiej i po niej. Po 1872 marksizm mg wic z atwoci zawadn ruchem robotniczym, zapewne dla swego znaczenia, ale te dlatego, e jedyna tradycja socjalistyczna, ktra moga mu stawi czoo, zostaa utopiona we krwi; wrd zbuntowanych w 1871 nie byo marksistw. Pastwa policyjne postaray si, aby rewolucyjna czystka trwaa do dzi; sama rewolucja coraz bardziej zaley od jej wasnych biurokratw i doktrynerw z jednej strony, od osabionych i zdezorientowanych mas z drugiej. Kiedy posya si na gilotyn elit rewolucyjn, a Talleyranda pozostawia przy yciu, kto stawi opr Bonapartemu? Do tych racji historycznych doczaj si koniecznoci ekonomiczne. Trzeba czyta teksty Simone Weil o kondycji robotnika fabrycznego*, eby wiedzie, do jakiego stopnia moralnego wyczerpania i milczcej rozpaczy moe przywie racjonalizacja pracy. Simone Weil ma suszno mwic, e kondycja robotnika jest podwjnie nieludzka: po pierwsze z braku pienidzy; po drugie z odjcia mu godnoci: praca interesujca, twrcza, nawet le opacana, nie ponia. Socjalizm przemysowy nie uczyni nic dla polepszenia tej kondycji, nie tkn bowiem zasady produkcji i organizacji pracy, przeciwnie, nawet j zachwala. Zaproponowa robotnikowi uzasadnienie historyczne podobne temu, ktre przyrzeka niebiaskie szczcie konajcemu w mce; nigdy nie ofiarowa robotnikowi radoci tworzenia. Ksztat polityczny spoeczestwa nie wchodzi ju tu w gr, licz si tylko wyznania wiary w cywilizacj techniczn, od ktrej w jednakowym stopniu zale kapitalizm i socjalizm. Myl zajta tym problemem ledwie dotyka nieszcz robotnika. Sama ju tylko gra podziwianych przez Marksa si ekonomicznych sprawia, e proletariat porzuci historyczne posannictwo, ktrym tene Marks go obarczy. Bd Marksa jest wybaczalny, poniewa w obliczu upodlenia klas rzdzcych czowiek, dbay o los cywilizacji, szuka instynktownie elit zastpczych. Mieszczastwo rewolucyjne znalazo si u wadzy w 1789, bo ju j miao. Prawo, jak mwi Jules Monnerot, spnio si w stosunku do faktu. Faktem za byo, e mieszczastwo rozporzdzao punktami dowodzenia oraz now potg, pienidzem. Inaczej rzecz wygldaa z proletariatem, ktry rozporzdza tylko swoj ndz i nadziejami; mieszczastwo t ndz utwierdzio. * La Condition owriere (przyp. autora). Optane produkcj i potg materialn, nikczemniao coraz bardziej i z ca swoj organizacj nie mogo stworzy elit*; moga to zrobi tylko krytyka organizacji mieszczaskiej i rozwj wiadomoci zbuntowanej. T drog poszed tylko syndykalizm rewolucyjny Pelloutiera, Sorela; poprzez wyksztacenie zawodowe i kultur ogln zmierza do stworzenia nowych kadr, ktrych brakowao i nadal brak wiatu. Ale niepodobna byo dokona tego w jeden dzie, a nowi panowie ju czekali, by skorzysta z dzisiejszego nieszczcia dla odlegego szczcia, zamiast od razu uly, ile tylko moliwe, zej doli milionw ludzi. Socjalici autorytarni orzekli, e historia posuwa si zbyt powoli; eby j przyspieszy, naley posannictwo proletariatu powierzy garstce doktrynerw. Tym samym pierwsi temu posannictwu zaprzeczyli. Nie przestao jednak istnie: nie w tym sensie, ktry przydawa mu Marks, ale tak, jak istnieje posannictwo kadej grupy ludzkiej, ktra potrafi sprawi, aby trud i cierpienie byy i godne, i owocne. eby jednak tak si sta mogo, naleao zaufa wolnoci i spontanicznoci robotnikw; socjalizm autorytarny przekreli t yw wolno dla przyszej wolnoci idealnej. Co czynic, czy chcia tego, czy nie chcia, umocni niewol kapitalizmu fabrycznego. W rezultacie przez sto pidziesit lat wyjwszy Pary Komuny, ostatni przysta rewolucji zbuntowanej jedyne historyczne posannictwo proletariatu polegao na tym, e by zdradzany. Proletariusze bili si i umierali, eby da wadz wojskowym albo intelektualistom, przyszym wojskowym, ktrzy przynosili im kolejne zniewolenie. A jednak w tej walce bya godno uznana przez wszystkich, z wyboru dzielcych proletariack nadziej i nieszczcie; godno zdobyta wbrew szajce dawnych i nowych panw.
* Lenin pierwszy zreszt zwrci na to uwag, ale bez cienia goryczy. Jeli jego wypowied jest straszna dla rewolucyjnych nadziei, to jeszcze straszniejsza jest dla niego samego. Omieli si bowiem powiedzie, e masy atwo zaakceptuj jego centralizm biurokratyczny i dyktatorski: Proletariatowi atwiej jest zgodzi si na dyscyplin i organizacj, poniewa przeszed przez szko fabryki (przyp. autora).

To ona przekrela wadcw, ledwie omielaj si z niej korzysta; i w pewien sposb zapowiada ich schyek. Przepowiednie ekonomiczne Marksa zakwestionowaa wic sama rzeczywisto. Prawdziwa pozostaje natomiast koncepcja spoeczestwa, coraz bardziej okrelanego przez rytm produkcji, zgodna z ideologi mieszczask. Iluzje mieszczaskie dotyczce nauki i postpu technicznego, podzielane przez socjalistw autorytarnych, day pocztek cywilizacji pogromcw maszyny; t cywilizacj konkurencja i przewagi mog rozbi na dwa wrogie bloki, podlege wszake tym samym prawom: akumulacji kapitau, zracjonalizowanej i wci rosncej produkcji. Rnica polityczna,

zalena od wikszej czy mniejszej wszechmocy pastwa, jest znaczna, ale moe by zredukowana przez rozwj ekonomiczny. Tylko rnica moralna, a wic formalnie traktowana cnota przeciwstawiona cynizmowi historycznemu, wydaje si niewzruszona. Niemniej imperatyw produkcji gruje w obu przypadkach; w planie ekonomicznym nie rni si od siebie niczym.* W kadym razie, jeli imperatywowi ekonomicznemu nie sposb dzi zaprzeczy ** to jego konsekwencje s inne od przewidywanych przez Marksa. Ekonomicznie kapitalizm jest ciemizc w wyniku akumulacji. Kapitalizm uciska przez to, czym jest, akumuluje, eby uroso to, czym jest, i eksploatuje tym bardziej, im bardziej akumuluje. To koo piekielne miaa, zdaniem Marksa, zniweczy rewolucja. Akumulacja bdzie konieczna w niewielkim tylko stopniu, jako zabezpieczenie dbr spoecznych.
* Zaznaczmy, e wydajno pracy jest szkodliwa tylko wwczas, gdy stanowi cel: jako rodek moe by wyzwolicielska (przyp. autora). ** Cho mona to zrobi w odniesieniu do wszystkich epok, a po wiek XVIII, w ktrych dostrzega go Marks. Przykady historyczne, kiedy konflikty form cywilizacji nie przyniosy postpu w porzdku produkcji: zniszczenie spoeczestwa mykeskiego, inwazja barbarzycw na Rzym, wygnanie Maurw z Hiszpanii. eksterminacja albigensw, etc. (przyp. autora).

Ale rewolucja uprzemysawia si z kolei sama i wida jasno, e akumulacja nie zaley od kapitalizmu, lecz od techniki: maszyna przyzywa maszyn. Kada walczca zbiorowo musi akumulowa zamiast rozdziela dochody. Akumuluje dla wasnego wzrostu i wzrostu swej potgi. Czy jest to zbiorowo buruazyjna czy socjalistyczna, potga przede wszystkim: sprawiedliwo moe poczeka. Potga przeciwstawia si jednak innym potgom. Wyposaa si i zbroi, poniewa inni wyposaaj si i zbroj. Nie ustaje w akumulacji i nie ustanie nigdy, chyba e w dniu, kiedy zawadnie caym wiatem. W tym celu musi prowadzi wojny. Na razie proletariusz otrzymuje to tylko, co ledwie wystarcza mu na ycie. Rewolucja musi zbudowa, ogromnym kosztem ludzi, przemysowe i kapitalistyczne stadium porednie, ktrego domaga si jej wasny system. Rent zastpuje trud czowieka. Niewolnictwo jest teraz powszechne, bramy nieba nadal zamknite. Takie jest prawo ekonomiczne wiata yjcego kultem produkcji, a jego rzeczywisto jeszcze bardziej krwawa ni prawo. Rewolucja, ktra znalaza si w lepym zauku, dokd wepchnli j mieszczascy wrogowie i nihilistyczni wyznawcy, oznacza niewol. Jeli nie zmieni zasady i drogi, czekaj j tylko niewolnicze i krwawo tumione bunty albo spenienie odraajcych nadziei na samobjstwo atomowe. Wola potgi, nihilistyczna walka o panowanie i wadz, zmioty marksistowsk utopi, a nawet wicej: staa si faktem historycznym, poytkowanym jak wszystkie inne. Ona, ktra chciaa wada histori, zagubia si w historii; ktra chciaa sobie podporzdkowa wszystkie rodki, sama staa si rodkiem, przedmiotem cynicznej manipulacji w imi najbanalniejszego i najbardziej krwawego z celw. Nieprzerwany rozwj produkcji nie zrujnowa systemu kapitalistycznego na rzecz rewolucji; zrujnowa tak samo spoeczestwo buruazyjne jak rewolucyjne na rzecz bstwa o gbie potgi. Jakim sposobem socjalizm, we wasnym przekonaniu naukowy, mg natrafi na tak wielki opr faktw? Odpowied jest prosta: nie by naukowy. Jego klsk spowodowaa metoda do dwuznaczna, aby czy determinizm i proroctwo, dialektyk i dogmat. Jeli duch jest odbiciem zjawisk, moe wyprzedza je tylko hipotetycznie. Jeli teori okrela ekonomia, teoria moe opisywa przeszo produkcji, ale nie jej przyszo, tylko prawdopodobn. Zadaniem materializmu historycznego moe by wycznie krytyka spoeczestwa obecnego, przyszego dotycz jedynie supozycje. Czy nie dlatego zreszt fundamentalne dzieo Marksa nazywa si Kapita, a nie Rewolucja? Marks i marksici przewidywali przyszo i zapowiadali komunizm wbrew wasnym postulatom i metodzie naukowej. Zapowied moga by naukowa tylko odrzucajc absolutyzowane proroctwo. Tote marksizm nie jest naukowy; w najlepszym razie jest scjentystyczny. Ukazuje przepa midzy rozumem, ktrym posuguje si nauka, podnym narzdziem bada, myli, a nawet buntu, i rozumem historycznym, pomysem ideologii niemieckiej, negujcym wszelk zasad. Rozum historyczny nie ocenia wiata zgodnie z waciw rozumowi funkcj; kieruje wiatem, roszczc sobie prawo do jego oceny. To pedagog i zdobywca jednoczenie. Za tym tajemniczym opisem kryje si bardzo prosta prawda. Jeli redukuje si czowieka do historii, nie ma innego wyboru, jak pogry si w jej oszalaym zgieku i furii lub przyda jej form rozumnych. Dzieje nihilizmu wspczesnego s wic nieustajcym mozoem, aby siami czowieka, czy po prostu si, narzuci historii porzdek, ktrego jej nie dostaje. Pseudorozum utosamia si w kocu z podstpem i strategi, czekajc przyjcia ideologicznego imperium. Co ma tu do roboty nauka? Rozum nie interesuje si podbojem. Skrupuy naukowe nie przydaj si przy tworzeniu historii; przeciwnie, obiektywizm uczonego odbiera mu tutaj wszelkie szanse. Rozum nie nawraca, a jeli to czyni, przestaje by rozumem. Dlatego rozum historyczny jest irracjonalny i romantyczny; czasem przywodzi na myl systematyczno w obsesji, kiedy indziej sowo mistyczne.

Naukowe w marksizmie jest tylko odrzucenie mitw i ukazanie najbardziej bezwzgldnych interesw. Ale i tu naukowo Marksa jest nie wiksza ni La Rochefoucaulda; zreszt j take porzuca, gdy wkracza na ziemi proroctwa. Nic dziwnego wic, e dla przydania marksizmowi naukowoci i utrzymania tej fikcji, poytecznej w wieku nauki, naleao wpierw nauk nawrci na marksizm terrorem. Postp wiedzy od czasw Marksa sprowadza si, najoglniej biorc, do zastpienia determinizmu i prymitywnego systemu mechanistycznego probabilizmem. Marks pisa do Engelsa, e teoria Darwina jest podstaw ich teorii. eby wic marksizm mg si osta, naleaoby zaprzeczy odkryciom biologicznym po Darwinie. Poniewa te odkrycia, wbrew determinizmowi, polegay na wprowadzeniu pojcia przypadku do biologii, trzeba byo poleci ysence, by zdyscyplinowa chromosomy i dowid wartoci elementarnego determinizmu. Jest to mieszne. Ale wystarczy da p. Homais policj, a przestanie by mieszny: oto wiek XX. Wiek XX musia ponadto zaprzeczy zasadzie indeterminizmu w fizyce, wzgldnoci, teorii kwantw*, wreszcie generalnym tendencjom nauki wspczesnej. Marksizm jest dzi naukowy przeciwko Heisenbergowi, Bohrowi, Einsteinowi i najwikszym uczonym naszych czasw. Zasada, ktra oddaje nauk W sub proroctwa, nie jest czym nieznanym. Nazywa si zasad autorytetu; to ona kieruje Kocioami, kiedy chc podporzdkowa rozum martwej wierze, a woln inteligencj wadzy wieckiej **. I wreszcie: z proroctwa Marksa, ktre ma przeciw sobie dwie swoje zasady, ekonomi i nauk, pozostaa tylko zapowied bardzo odlegego wydarzenia.
* Roger Caillois (Critique da Marxisme) zwrci uwag, e stalinizm odrzuca teori kwantw, ale korzysta z wywodzcej si z tej teorii atomistyki (przyp. autora). ** Por. Jean Grenier, Essai sur lEsprit dorthodoxie; po pitnastu latach ta ksika nie stracia nic ze swej aktualnoci (przyp. autora).

Marksici mog powoywa si jedynie na przydugie etapy i zapewnia, e w dniu jeszcze niewidocznym cel wszystko usprawiedliwi. Inaczej mwic, jestemy w czycu i przyrzeka si nam, e nie bdziemy w piekle. Problem, ktry pojawia si teraz, jest jeszcze innego porzdku. Jeli przy sprzyjajcym rozwoju ekonomicznym walka jednej czy dwch generacji wystarczy, aby powstao spoeczestwo bezklasowe, czowiek rozumie swoj ofiar: przyszo ma dla niego konkretn twarz, na przykad jego wnuka. Ale jeli nie do ofiar kilku pokole i walki bez koca, tysic razy bardziej niszczycielskie, s nieuniknione, trzeba pewnoci wiary, eby zgodzi si na mier i zadawanie mierci. Tyle tylko, e ta nowa wiara nie ma wikszego oparcia w rozumowych uzasadnieniach ni poprzednie. Jak wyobrazi sobie kres historii? Marks odszed tu od Hegla. Powiedzia do niejasno, e komunizm jest tylko koniecznym ksztatem ludzkiej przyszoci, ale nie ca przyszoci. Ot komunizm albo nie koczy historii sprzecznoci i cierpie: nie wiadomo wwczas, jak usprawiedliwi tyle wysikw i ofiar; albo j koczy i cig dalszy historii mona sobie wyobrazi jedynie jako marsz ku doskonaemu spoeczestwu. Tu w opisie pretendujcym do naukowoci pojawia si arbitralne pojcie mistyczne. Ostateczne zniszczenie ekonomii politycznej, ulubiony temat Marksa i Engelsa, oznacza kres wszelkich cierpie: ekonomia zbiega si z trudem i nieszczciem, ktre znikn wraz z histori. Jestemy w Edenie. Problem nie stanie si janiejszy, jeli powiemy, e nie chodzi o kres historii, ale o skok w inn histori: inn moemy sobie wyobrazi tylko na wzr wasnej; dla nas obie s jedn. Ta nowa zreszt ukazuje t sam alternatyw: albo nie rozstrzyga sprzecznoci i bdziemy cierpie, umiera i zabija niemal po nic; albo je rozstrzyga i praktycznie koczy ca histori. W tym stadium uzasadnieniem marksizmu jest krlestwo ostateczne. Czy takie krlestwo ma sens? Owszem, w wiecie sakralnym, jeli uzna postulat religijny. wiat zosta stworzony, czeka go kres; Adam opuci Eden, ludzko do niego powrci. Nie ma sensu w wiecie historycznym, jeli uzna postulat dialektyczny. Poprawnie stosowana dialektyka nie moe jednak i nie powinna usta *. Przeciwstawne terminy sytuacji historycznej mog sobie wzajem przeczy w nowej syntezie: ale nie ma powodu, dla ktrego ta synteza byaby wyszego rzdu ni poprzednie; albo raczej nie ma powodu, aby arbitralnie ka kres dialektyce, wprowadzajc do niej z zewntrz sd wartociujcy. Jeli bezklasowe spoeczestwo koczy histori, to spoeczestwo kapitalistyczne jest rzeczywicie wysze od feudalnego o tyle, o ile bardziej przyblia spoeczestwo bezklasowe. Przyjmujc wszake postulat dialektyczny, nie mona przyj go czciowo. Podobnie, jeli po spoeczestwie stanowym przyszo spoeczestwo klasowe, naley powiedzie, e po spoeczestwie klasowym przyjdzie spoeczestwo bezklasowe, ale oywione nowym, nieznanym jeszcze antagonizmem. Ruch, ktremu odmawia si pocztku, nie moe mie koca. Jeli socjalizm powiada eseista anarchistyczny ** jest wiecznym stawaniem si, jego rodki s jego celem. Rzeczywicie, s tylko rodki, ktre nie daj innej gwarancji jak obca stawaniu si warto. W tym

rozumieniu mona susznie zauway, e dialektyka nie jest i nie moe by rewolucyjna. Z naszego punktu widzenia jest tylko nihilistyczna; to ruch, ktry przeczy wszystkiemu, co nie jest nim samym. Nie ma wic tu adnej racji, aby wyobrazi sobie koniec historii. A jednak jest on jedynym uzasadnieniem ofiar, ktrych od ludzkoci domaga si marksizm. I nie ma adnych podstaw, prcz petitio principii, ktre pozwala wprowadzi do historii krlestwa uznanego za jedyne i wystarczajce obc historii warto.
* Por. doskonay tekst Jules Monnerota w Sociologie da communisme, cz III (przyp. autora). ** Ernestan, Le Socialisme et la Liberte (przyp. autora).

Poniewa ta warto jest jednoczenie obca moralnoci, nie moe kierowa postpowaniem. Stanowi dogmat: czowiek przyjmuje go w rozpaczliwym odruchu myli dawicej si w samotnoci czy w nihilizmie, albo dlatego, e zosta mu narzucony przez tych, ktrzy czerpi z niego korzyci. Koniec historii nie jest wartoci przykadn i doskona; jest arbitraln zasad terrorystyczn. Marks przyznawa, e wszystkie poprzednie rewolucje koczyy si klsk; zapowiedziana przez niego miaa by zwycistwem ostatecznym. Ruch robotniczy y jego pewnoci, ktrej fakty przeczyy bez przerwy; czas ju spokojnie obali to kamstwo. W miar jak oddalaa si paruzja, krlestwo ostateczne, ktrego racje saby, stao si artykuem wiary. Jedyn wartoci wiata marksistowskiego, wbrew Marksowi, jest teraz dogmat narzucony caemu ideologicznemu imperium. Krlestwo celw, podobnie jak odwieczna moralno i krlestwo niebieskie, suy spoecznej mistyfikacji. Elie Halevy* powiada, e nie potrafi rozstrzygn, czy socjalizm doprowadzi do powstania uniwersalnej republiki szwajcarskiej, czy do cezaryzmu europejskiego. Dzi jestemy lepiej poinformowani. Proroctwa Nietzschego s uzasadnione przynajmniej w tym punkcie. Marksizm, wbrew samemu sobie, i w rezultacie nieuniknionej logiki, odznacza si cezaryzmem intelektualnym, ktry trzeba nam wreszcie opisa. Ostatni przedstawiciel walki sprawiedliwoci i aski ponosi odpowiedzialno za walk sprawiedliwoci i prawdy, cho jej nie chcia. Jak y bez aski: oto problem XIX wieku. y sprawiedliwoci, odpowiedzieli ci wszyscy, ktrzy odrzucali nihilizm absolutny. Ludom, ktre zwtpiy w krlestwo niebieskie, przyrzekali krlestwo czowieka. Ta przepowiednia nabieraa coraz wikszego przyspieszenia, a z kocem XIX wieku staa si czyst wizj i przekonania oddaa w sub utopii.
* Pisarz polityczny i historyk (18701937), autor m.in. studium Formation du radicalisme philosophique (przyp. tum.).

Tymczasem krlestwo si oddalio, straszne wojny spustoszyy star ziemi, krew zbuntowanych pokrya mury miast, a wolno nie postpia o krok. Problem XX wieku, za ktry oddali ycie terroryci w 1905 i ktry rozdziera wiat wspczesny, jest coraz bardziej okrelony: jak y bez aski i bez sprawiedliwoci? Na to pytanie nie odpowiedzia bunt, lecz nihilizm. Tylko on mwi dotd, powracajc do formuy romantycznych buntownikw: W szalestwie. Szalestwo historyczne nazywa si potg. Wola potgi przysza na miejsce woli sprawiedliwoci, wpierw udajc, e si z ni utosamia, potem odsyajc j gdzie na koniec historii, kiedy na ziemi nic ju nie pozostanie do zdobycia. Konsekwencja ideologiczna zwyciya ekonomiczn: historia komunizmu rosyjskiego zadaje kam jej zasadom. U koca tej dugiej drogi odnajdujemy bunt metafizyczny, ktry tym razem idzie w zgieku broni i hase, niepomny na swoje prawdy, dawic samotno pord uzbrojonych tumw, przysaniajc negacje upart scholastyk, obrcony ku przyszoci, swemu jedynemu teraz bstwu, ale oddzielony od niej narodami, ktre trzeba pokona, i kontynentami, ktre trzeba podbi. Majc czyn za jedyne uzasadnienie, a krlestwo czowieka za alibi, zacz ju budowa swj warowny obz na wschodzie Europy, naprzeciw innych warownych obozw. KRLESTWO CELW* Marks nie wyobraa sobie tak przeraajcej apoteozy. Ani Lenin, cho uczyni decydujcy krok ku wojskowemu imperium. Rwnie dobry strateg, jak mierny filozof, zaj si wpierw problemem wadzy. Zauwamy od razu, e faszem jest mwi o jakobinizmie Lenina.
* Ten tytu nie przypadkiem zapewne kojarzy si z pastwem celw (Reich der Zwecke) z Uzasadnienia metafizyki moralnoci Kanta (przyp. tum.).

Tylko jego idea frakcji agitatorw i rewolucjonistw jest jakobiska. Jakobini wierzyli w zasady i w cnot; zginli, poniewa im zaprzeczyli. Lenin wierzy tylko w rewolucj i w cnot skutecznoci.

Musimy by gotowi do wszystkich ofiar, posugiwa si, jeli trzeba, podstpem, chytroci, metod nielegaln, zataja kad prawd, aby przenikn do syndykatw... i mimo wszystko speni w nich komunistyczne zadanie. Walka przeciw moralnoci apriorycznej, rozpoczta przez Hegla i Marksa, powraca u Lenina w jego krytyce nieskutecznych postaw rewolucyjnych. U koca tych poczyna jest imperium. Jeli wzi pod uwag dwie prace Lenina, jedn u pocztkw, * drug u koca ** jego kariery agitatora, uderza bezlitosna walka z emocjonalnymi formami dziaania rewolucyjnego. Chcia wygna moralno z rewolucji, poniewa sdzi, i susznie, e wadzy rewolucyjnej nie wprowadza si w poszanowaniu Dziesiciorga Przykaza. Kiedy po pierwszych dowiadczeniach zjawia si na scenie historii, gdzie mia odegra tak wielk rol, i wida z jak naturaln swobod bierze wadz nad wiatem, ktry przygotowaa ideologia i ekonomia ubiegego wieku, wydaje si pierwszym czowiekiem nowej epoki. Obojtny na bl, nostalgi, moralno, zabiera si do kierowania, szuka najlepszego sposobu, orzeka, e ta i ta cnota jest stosowna dla przywdcy historii, a tamta nie jest. Z pocztku porusza si troch po omacku, waha si, niepewny czy Rosja nie powinna wpierw przej przez stadium kapitalistyczne i przemysowe. Ale taki wybr oznaczaby zwtpienie w rewolucj w Rosji. Jest Rosjaninem, jego zadanie to rewolucja rosyjska. Odrzuca wic fatalizm ekonomiczny i zaczyna dziaa. Od 1902 gosi niedwuznacznie, e robotnicy sami nie wypracuj ideologii niezalenej.
* Co robi? 1902 (przyp. autora). ** Pastwo i rewolucja, 1917 (przyp. autora)

Przekrela spontaniczno mas. Doktryna socjalistyczna zakada niezbdno podstaw naukowych, ktre mog stworzy tylko inteligenci. Kiedy mwi, e naley znie wszelkie rozrnienia midzy robotnikami i inteligencj, znaczy to, e mona nie by proletariuszem, a zna lepiej ni proletariusz interesy proletariatu. Gratuluje Lassalleowi, e gorliwie zwalcza spontaniczno mas. Teoria powiada powinna podporzdkowa sobie spontaniczno *. Jasno mwic, znaczy to, e rewolucja potrzebuje przywdcw, i to przywdcw teoretykw. Walczy z reformizmem, poniewa reformizm rozadowuje rewolucyjn si, i z terroryzmem ** bo jest rwnie przykadny jak nieskuteczny. Zanim rewolucja stanie si ekonomiczna czy emocjonalna, jest militarna. A do dnia jej wybuchu akcja rewolucyjna i strategia to jedno. Wrogiem jest samowadztwo ze swoj gwn si, profesjonaln policj polityczn. Wniosek std prosty: Walka z policj polityczn da uzdolnie specjalnych, da profesjonalnych rewolucjonistw. Rewolucja bdzie miaa swoich zawodowcw obok mas, ktre zostan powoane, gdy przyjdzie pora; zanim jednak przystpi si do organizacji mas, trzeba zorganizowa agitatorw. Siatka agentw, jak nazywa ich Lenin, zapowiadajc panowanie spoecznoci sekretnej, zakonu rewolucji: My jestemy Modoturcy rewolucji i troch jezuici, owiadcza. Od tej chwili proletariat nie ma ju adnej misji do spenienia. Jest rodkiem potnym, i nie jedynym, w rkach rewolucyjnych ascetw ***. Problem przejcia wadzy pociga za sob problem pastwa. Pastwo i rewolucja mwi o tym w sposb rwnie zdumiewajcy jak sprzeczny. Lenin posuguje si tu swoj ulubion metod, to znaczy autorytetami.
* Podobnie Marks: Nie ma znaczenia, co ten czy inny proletariusz lub cay proletariat wyobraa sobie, e jest celem proletariatu (przyp. autora). ** Jak wiadomo, starszy brat Lenina wybra terroryzm i zosta powieszony (przyp. autora). *** Ju Heine nazywa socjalistw nowymi purytanami. Purytanizm i rewolucja historycznie id ze sob w parze (przyp. autora).

Z pomoc Marksa i Engelsa powstaje na wszelki reformizm, ktry chciaby posuy si pastwem buruazyjnym, opartym na dominacji jednej klasy nad inn. Pastwo buruazyjne wspiera si na policji i wojsku, poniewa jest przede wszystkim narzdziem ucisku. Odzwierciedla antagonizm klas i konieczno redukcji tego antagonizmu rwnoczenie. Jego wadza jego godna pogardy. Przywdca wojskowy cywilizowanego pastwa moe tylko zazdroci klanowemu wodzowi spoecznoci patriarchalnej, ktrego otacza szacunek prawdziwy, nie za wymuszony batem. Engels ustali zreszt, e pojcie pastwa i wolnego spoeczestwa s ze sob nie do pogodzenia. Klasy znikn rwnie nieuniknienie, jak si pojawiy. Ze znikniciem klas nieuniknienie zniknie pastwo. Spoeczestwo, ktre zorganizuje na nowo produkcj w oparciu o wolny i rwny zwizek wytwrcw, odele maszyn pastwow do waciwego dla niej miejsca: jest nim muzeum staroytnoci, gdzie spocznie obok koowrotka i topora z brzu. Te cytaty wyjaniaj, dlaczego roztargnieni czytelnicy uznali Pastwo i rewolucj za wiadectwo anarchistycznych skonnoci Lenina i zaamywali rce, widzc osobliwych spadkobiercw doktryny tak bardzo surowej dla wojska, policji, bata i biurokracji. Jeli jednak pogldy Lenina maj by dobrze

zrozumiane, nie naley nigdy zapomina o strategii. Tezy Engelsa o znikniciu pastwa buruazyjnego broni tak energicznie dlatego, e z jednej strony chce si przeciwstawi ekonomizmowi Plechanowa i Kautskyego, z drugiej za dowie, e rzd Kiereskiego to rzd buruazyjny, ktry naley obali. Obali go zreszt w miesic pniej. Trzeba byo te odpowiedzie tym, ktrzy zarzucali rewolucji, e i ona musi mie aparat administracji i ucisku. Tu rwnie Marks i Engels su Leninowi pomoc, by mg wykaza, e pastwo proletariackie nie bdzie zorganizowane jak inne, z definicji bowiem wynika, e musi obumrze. Odkd nie ma uciskajcej klasy spoecznej... pastwo przestaje by potrzebne. Pierwszy akt, ktry utwierdza pastwo (proletariackie) jako przedstawiciela caego spoeczestwa zawadnicie rodkami produkcji jest jednoczenie ostatnim aktem pastwa. Na miejsce rzdw ludmi przychodzi zarzdzanie przedmiotami... Pastwo nie zostaje obalone, ale zanika. Wpierw pastwo buruazyjne zostaje zniesione przez proletariat, pniej, ale dopiero pniej, zanika pastwo proletariackie. Dyktatura proletariatu jest konieczna: 1. eby znie resztki buruazji; 2. eby dokona uspoecznienia rodkw produkcji. Ledwie te dwa zadania zostan spenione, dyktatura natychmiast ustaje. W Pastwie i rewolucji Lenin wychodzi wic z oczywistego zaoenia, e pastwo umiera, gdy nastpuje uspoecznienie rodkw produkcji, nie ma ju bowiem klasy wyzyskiwaczy. Niemniej w tym samym tekcie uprawomocnia ju po uspoecznieniu rodkw produkcji zachowanie na czas nieokrelony dyktatury jednej frakcji rewolucyjnej, ktrej podporzdkowana jest caa reszta ludu. Pamflet Lenina, ktry nieustannie odwouje si do dowiadcze Komuny Paryskiej, przeczy cakowicie jej ideom federalistycznym i antyautorytarnym; przeciwstawia si rwnie optymistycznym opisom Marksa i Engelsa. Powd jest prosty: Lenin nie zapomnia, e Komuna upada. Co do metod tego zdumiewajcego wywodu, to s one jeszcze prostsze: przy kadej nowej trudnoci, jak napotyka rewolucja, przypisuje si dodatkowy atrybut pastwu opisanemu przez Marksa. Dziesi stron dalej Lenin zapewnia, bez najmniejszego przejcia, e wadza jest niezbdna, aby zgnie opr wyzyskiwaczy, a take, by pokierowa ogromn mas ludnoci, chopstwem, drobnomieszczastwem, pproletariatem przy wprowadzaniu socjalistycznej gospodarki. Zwrot niewtpliwy: tymczasem pastwo Marksa i Engelsa jest obarczone now misj, ktra grozi mu dugim yciem. Ju tutaj wida sprzeczno midzy ustrojem stalinowskim a jego oficjaln filozofi. Bo albo ten ustrj stworzy socjalistyczne spoeczestwo bezklasowe i zachowanie ogromnego aparatu represji nie jest w rozumieniu marksistowskim uzasadnione, albo go nie stworzy, a zatem doktryna marksistowska jest bdna, w szczeglnoci za uspoecznienie rodkw produkcji nie oznacza zniknicia klas. Ustrj musi wic dokona wyboru: albo oficjalna doktryna jest faszywa; albo ustrj j zdradzi. I rzeczywicie: za spraw Lenina, ale wbrew Marksowi, w Rosji zatriumfowa Lassalle, wynalazca socjalizmu pastwowego, do spki skdind z Nieczajewem i Tkaczowem. Poczwszy od tego momentu, historia wewntrznych walk partyjnych w pastwie Lenina i Stalina sprowadza si do walki demokracji robotniczej z wojskow i biurokratyczn dyktatur oraz sprawiedliwoci ze skutecznoci. Czytajc pochway Lenina pod adresem Komuny funkcjonariusze wybieralni, podlegajcy odwoaniu, opacani jak robotnicy, zastpienie biurokracji przemysowej przez bezporedni zarzd robotniczy przypuszczamy przez chwil, e Lenin odnajdzie moe drog pojednania. Pojawia si nawet Lenin federalista, ktry uznaje instytucj komun i ich reprezentacj. Ale pojmujemy wkrtce, e ten federalizm jest wychwalany o tyle, o ile oznacza zniesienie parlamentaryzmu. Wbrew wszelkiej historycznej prawdzie Lenin okrela parlamentaryzm jako centralizm i natychmiast kadzie akcent na ide dyktatury proletariatu, zarzucajc anarchistom ich nieprzejednanie w kwestii pastwa. Tu, w oparciu o Engelsa, pojawia si nowe twierdzenie, ktre uzasadnia zachowanie dyktatury proletariatu po uspoecznieniu, znikniciu buruazji jako klasy, a take po uzyskaniu monoci kierowania masami. Zachowanie wadzy ma teraz granice zakrelone przez warunki produkcji. Ostateczne zniknicie pastwa zbiegnie si na przykad z chwil, kiedy wszyscy otrzymaj mieszkania za darmo. Oto wyniosa formua komunizmu: Kademu wedug jego potrzeb. Zanim to nastpi, bdzie istniao pastwo. Jak szybko nastpi wysze stadium komunizmu, kiedy kady otrzyma wedle swoich potrzeb? Tego nie wiemy i nie moemy wiedzie... Nie mamy danych do rozstrzygnicia problemu. Dla wikszej jasnoci Lenin zapewnia, wci arbitralnie, e adnemu socjalicie nie przyszo jeszcze do gowy obiecywa nadejcia wyszego stadium komunizmu. Mona powiedzie, e tu ostatecznie umiera wolno. Od rzdw mas i pojcia rewolucji proletariackiej przechodzi si wpierw do idei rewolucji realizowanej i kierowanej przez profesjonalnych agentw; nastpnie bezlitosna krytyka pastwa czy si z konieczn, ale tymczasow dyktatur proletariatu sprawowan przez przywdcw; wreszcie oznajmia si, e nie sposb przewidzie koca stanu tymczasowego, co wicej za, e nikt nigdy nie omieli si go obiecywa. W konsekwencji mona znie potem autonomi Rad, zdradzi Machn i zmiady marynarzy z Kronsztadu.

Zapewne wiele twierdze Lenina, namitnego wielbiciela sprawiedliwoci, mona przeciwstawi stalinizmowi; przede wszystkim pojcie obumierania pastwa. Nawet jeli si zgodzi, e pastwo proletariackie dugo jeszcze moe istnie, musi przecie obumiera i w miar tego coraz mniej stosowa rodki przymusu. Nie ulega wtpliwoci, e Lenin uwaa t tendencj za nieuniknion; zaprzeczyy mu fakty. Pastwo proletariackie od trzydziestu lat z gr nie zdradza najmniejszych objaww postpujcej anemii. Przeciwnie, prosperuje coraz lepiej. Z wykadu na uniwersytecie im. Swierdowa, wygoszonego w dwa lata pniej, wynika, e pod naciskiem wydarze zewntrznych i wewntrznych Lenin koniec pastwa proletariackiego odoy na czas nieokrelony. Majc t machin czy t maczug (pastwo), zniesiemy wszelk eksploatacj, a kiedy nie bdzie ju na wiecie adnej moliwoci wyzysku, adnych wacicieli ziemi i fabryk, adnych ludzi oberajcych si pod bokiem godnych, wwczas, i tylko wwczas, odoymy t machin do lamusa. Odtd nie bdzie ani pastwa, ani wyzysku. A zatem, jak dugo bdzie na ziemi, nie tylko w danym spoeczestwie, cho jeden uciskany i jeden waciciel, pastwo bdzie istniao. Bdzie te musiao rosn, aby kolejno zwalcza wszystkie niesprawiedliwoci i wszystkie rzdy niesprawiedliwoci, narody uparcie buruazyjne, ludy lepe na wasny interes. A kiedy na ziemi, wreszcie podbitej i oczyszczonej z przeciwnikw, ostatnia nieprawo utonie w krwi sprawiedliwych i niesprawiedliwych, wwczas pastwo u kresu potgi, potworne bstwo wadajce caym wiatem, grzecznie zniknie, pozostawiajc ciche krlestwo sprawiedliwoci. Pod naciskiem, skdind do przewidzenia, wrogich imperializmw rodzi si leninowski imperializm sprawiedliwoci. Ale imperializm, choby sprawiedliwoci, nie ma innego celu jak wadanie wiatem; przedtem jedynym wyjciem jest niesprawiedliwo. Doktryna utosamia si teraz ostatecznie z proroctwem. Dla odlegej sprawiedliwoci uprawomocnia niesprawiedliwo na cay czas historii i staje si mistyfikacj, ktrej tak nienawidzi Lenin. Obiecujc cud, kae zgadza si na niesprawiedliwo, zbrodni i kamstwo. Jeszcze wicej produkcji i jeszcze wicej wadzy, nieprzerwana praca, nieustajce cierpienie, ciga wojna i nadejdzie chwila, kiedy powszechne niewolnictwo w totalnym imperium przemieni si cudownie w swoje przeciwiestwo: w wolne ycie w uniwersalnej republice. Pseudorewolucyjna mistyfikacja ma teraz swoj formu: trzeba zabi kad wolno, aby zdoby imperium, a imperium stanie si kiedy wolnoci. Droga do jednoci wiedzie przez totalno*. TOTALNO I PROCES Totalno to nic innego jak stary sen wierzcych i zbuntowanych o wsplnej jednoci, tyle tylko, e w planie horyzontalnym, bo na ziemi bez Boga. Odrzucenie kadej wartoci oznacza teraz odrzucenie buntu, a w rezultacie zgod na imperium i na niewolnictwo.
* Termin totalite zostaje tu w spolszczeniu zachowany, poniewa we francuskim oznacza tak samo cao, jak wszystko, kantowsk kategori iloci; tym bardziej e autor zestawia totalno z jednoci (unite, inn kategori Kanta tego samego porzdku (przyp. tum.).

Krytyka wartoci nie moga oszczdzi wolnoci. Skoro raz ju uznano, e z samych si buntu nie narodzi si wolna jednostka, o ktrej nili romantycy, take wolno wczono do biegu historii. Staa si wolnoci walki; aby istnie, sama siebie musi tworzy. Utosamiona z dynamizmem historii, speni si dopiero u jej koca, w pastwie uniwersalnym. Przedtem kade jej zwycistwo bdzie zaprzeczone, a zatem daremne. Nard niemiecki uwalnia si od ucisku aliantw, ale za cen wolnoci kadego Niemca. Jednostki w ustroju totalitarnym nie s wolne, cho czowiek kolektywny jest wyzwolony. Kiedy imperium wyzwoli wreszcie cay rodzaj ludzki, wolno bdzie dana trzodzie niewolnikw, wolnych przynajmniej od Boga i wszelkiej transcendencji. Tu wyjania si cud dialektyczny, przemiana iloci w jako: wolnoci nazywa si totaln niewol. Jak zreszt we wszystkich przykadach cytowanych przez Hegla i Marksa, nie jest to przemiana obiektywna, ale subiektywna nazwy. I cudu nie ma. Jeli jedyna nadzieja nihilizmu mwi, e miliony niewolnikw bd mogy kiedy sta si wyzwolon na zawsze ludzkoci, historia jest tylko rozpaczliwym snem. Myl historyczna miaa czowieka uwolni od poddastwa Bogu; ale takie wyzwolenie da od niego absolutnego posuszestwa stawaniu si. Biegnie si wic do partii, jak wpierw do otarza. Dlatego epoka, ktra omiela si uwaa siebie za zbuntowan, daje wybr tylko pomidzy konformizmami. Prawdziw pasj XX wieku jest niewola. Wolno wszystkich nie jest jednak atwiejsza do zdobycia ni wolno indywidualna. eby zapewni panowanie czowieka nad wiatem, trzeba wpierw odebra wiatu i czowiekowi wszystko, co wymyka si imperium, wszystko, co nie jest z krlestwa iloci: przedsiwzicie nie majce koca. Obejmie przestrze, czas i istoty ludzkie, ktre tworz trzy wymiary historii. Imperium jest jednoczenie wojn, obskurantyzmem i tyrani, zapewniajc rozpaczliwie, e bdzie braterstwem, prawd i wolnoci: zmusza do tego logika jego postulatw. W Rosji dzisiejszej, a

nawet w jej komunizmie, na pewno istnieje jaka prawda przeczca ideologii stalinowskiej. Ale ta prawda ma swoj logik, ktr trzeba wyodrbni i rozwin, jeli chce si, aby duch buntu wymkn si wreszcie ostatecznej klsce. Cyniczna interwencja armii zachodnich przeciwko sowieckiej rewolucji dowioda, midzy innymi, rewolucjonistom rosyjskim, e wojna i nacjonalizm s tak sam realnoci jak walka klas. W braku midzynarodowej solidarnoci proletariuszy, ktra dziaaaby automatycznie, adna rewolucja wewntrzna nie moga si uwaa za zdoln do ycia inaczej ni w stworzonym ukadzie midzynarodowym. Odtd trzeba byo uzna, e pastwo uniwersalne moe powsta pod dwoma warunkami: albo rewolucje dokonuj si mniej wicej rwnoczenie we wszystkich wielkich krajach, albo wojna zniszczy buruazyjne narody: ciga rewolucja albo ciga wojna. Jak wiadomo, pierwszy z warunkw by niemal speniony, ruchy rewolucyjne w Niemczech, Woszech i Francji wyniosy na szczyty rewolucyjne nadzieje. Zgniecenie jednak tych ruchw i wzmocnienie ustrojw kapitalistycznych sprawio, e realnoci rewolucji staa si wojna. Filozofia Owiecenia przywioda Europ do ciemnoci godziny policyjnej. Logika historii i doktryny sprawia, e na pastwo uniwersalne, ktra miao powsta ze spontanicznego buntu upokorzonych, nakadao si si imperium. Przysta na to Engels, za poparciem Marksa, kiedy pisa w odpowiedzi na Wezwanie do Sowian Bakunina: Nastpna wojna wiatowa zmiecie z powierzchni ziemi nie tylko reakcyjne klasy i dynastie, ale i cae reakcyjne ludy. To rwnie jest elementem postpu. Postp w rozumieniu Engelsa mia wyeliminowa Rosj carw. Stao si troch inaczej. Wojna, zimna czy gorca, jest serwitutem, jaki musi skada imperium. Imperialna rewolucja znalaza si w lepym zauku: jeli nie wyrzeknie si faszywych zasad, eby powrci do rde buntu, a do spontanicznego rozkadu kapitalizmu jest tylko dyktatur narzucon milionom ludzi na cae pokolenia; jeli za zechce przyspieszy nadejcie pastwa czowieka i wplcze si w wojn atomow, ujrzy jego blask wrd ostatecznych ruin. Rewolucja wiatowa, zgodnie z prawem lekkomylnie deifikowanej historii, jest wic skazana na policj albo na bomb, co stwarza dodatkow sprzeczno. Mona by w kocu zrozumie wyrzeczenie si moralnoci cnoty, zgod na rodki wci usprawiedliwiane celem, gdyby cel mieci si w granicach rozsdnego prawdopodobiestwa; ale zbrojny pokj i niewiadomy kres dyktatury przecz temu celowi, a groba wojny czyni go wrcz humorystycznym. Dla rewolucji XX wieku imperium wiatowe jest nieuniknion koniecznoci. Ta konieczno wszake stawia rewolucj przed ostatnim dylematem: albo wypracuje sobie nowe zasady, albo wyrzeknie si sprawiedliwoci i pokoju, ktrych ostatecznego panowania pragna. Zanim imperium zawadnie przestrzeni, musi te zawadn czasem. Przeczc kadej wartoci niezmiennej, nie moe nie zaprzeczy prawdzie w jej elementarnym ksztacie, to znaczy prawdzie historycznej. Rewolucj, wci jeszcze niemoliw na szczeblu wiata, przenosi w przeszo, ktr faszuje. To take jest logiczne. Wszelka spjno, idca z przeszoci w przyszo, jeli nie jest czysto ekonomiczna, zakada jak stao, ktra moe wskazywa na istnienie natury ludzkiej. Gboka spjno, jak Marks, czowiek kultury, zachowa midzy cywilizacjami, mogaby zaszkodzi jego tezie i ukaza cigo naturaln, szersz od ekonomicznej. Komunizm rosyjski musia wic z wolna zburzy wszystkie mosty i cigo wprowadzi jedynie do stawania si. Przekrelenie geniuszy heretyckich (a heretyccy s niemal wszyscy), wkadu cywilizacji, zwaszcza sztuki (o tyle, o ile wymyka si ona historii, a wymyka si nieskoczenie), ywych tradycji wreszcie, zamykao marksizm wspczesny w coraz cianiejszych granicach. I nie do byo przekreli lub przemilcze to, co w historii wiata nie zgadza si z doktryn, czy odrzuci zdobycze nauki wspczesnej. Trzeba byo jeszcze napisa na nowo najblisz nawet histori, na przykad histori partii i rewolucji. Prawda poprawia siebie sam rok po roku, a nawet miesic po miesicu, skorygowane wydania historii oficjalnej przychodz jedne po drugich, Lenina cenzuruj, Marksa nie wydaj. Na tym poziomie porwnania z obskurantyzmem religijnym krzywdz jedynie obskurantyzm. Koci nigdy nie posun si do owiadcze, e bosko przejawia si w dwch, a z kolei w czterech, czy te trzech, to znw w dwch osobach. Przyspieszenie, waciwe dla naszego czasu, przyspiesza te fabrykowanie prawdy, ktra w tym rytmie staje si czystym urojeniem. Jak w znanej bajce, gdzie rzemielnicy caego kraju z powietrza tkaj szat dla krla, tysice ludzi zajtych osobliw profesj przerabiaj co dzie na nowo jaow histori i niszcz wieczorem to, co ustalili rano, a nadejdzie chwila, kiedy spokojny gos dziecka oznajmi, e krl jest nagi. Ten gos buntu powie, co wszyscy ju wiedz: e rewolucja skazana na zaprzeczenie swemu uniwersalnemu powoaniu, albo dla uniwersalnoci wyrzekajca si siebie, opiera si na faszywych zasadach. Na razie te zasady rzdz milionami udzi. Imperium, ograniczone realnociami czasu i przestrzeni, moe sobie powetowa na osobach. Osoby s wrogie imperium jako jednostki: tradycyjny terror moe tu doskonale wystarczy. A s mu wrogie o tyle, o ile natura ludzka nigdy jeszcze nie ya sam histori i zawsze jej si wymykaa z tej czy innej strony. Imperium wychodzi zatem z dwch zaoe: negacji natury ludzkiej i pewnoci, e czowieka mona nagina w nieskoczono. Techniki i propagandy su do mierzenia tej gitkoci i usiuj zczy myl z odruchem warunkowym.

Upowaniaj do podpisania paktu z kim, kogo przez lata okrelay jako miertelnego wroga. Co wicej, pozwalaj przekreli uzyskany wpierw efekt psychologiczny i cay lud znw obrci przeciw temu samemu wrogowi. Eksperyment nie jest jeszcze u swego kresu, ale jego zasada jest logiczna. Jeli nie ma natury ludzkiej, gitko czowieka jest rzeczywicie nieograniczona. Realizm polityczny na tym poziomie to tylko pozbawiony hamulcw realizm skutecznoci. Tumaczy to, dlaczego marksizm rosyjski odrzuca irracjonalno i zarazem potrafi si ni posugiwa. Irracjonalno moe tak samo wspomaga imperium jak mu przeczy. Wymyka si jednak rachubom, a tylko rachuby powinny wada imperium. Czowiek jest gr si, ktre mona ksztatowa racjonalnie. Nierozwani marksici myleli, e uda si poczy wasn doktryn z doktryn Freuda na przykad. Szybko wyprowadzono ich z bdu. Freud jest mylicielem heretyckim i drobnomieszczaskim, poniewa wydoby na wiato dzienne podwiadomo i przypisa jej co najmniej tyle samo istnienia, co wiadomoci indywidualnej czy spoecznej. Podwiadomo moe okreli odrbno natury ludzkiej przeciwstawianej ja historycznemu. Czowiek natomiast powinien sprowadza si do ja spoecznego i racjonalnego, podlegajcego rachubom. Naleao wic zniewoli nie tylko ycie kadego, ale te najbardziej irracjonalne i samotne z wydarze, ktrego oczekiwanie od pocztku towarzyszy czowiekowi: w konwulsyjnym napiciu, zmierzajc do krlestwa ostatecznego, imperium usiuje zawadn mierci. Mona zniewoli yjcego czowieka i ograniczy go do historycznego istnienia przedmiotu. Kiedy jednak umiera, odmawiajc zgody, utwierdza natur ludzk, ktra odrzuca porzdek przedmiotw. Dlatego oskaronego pokazuje si i zabija w obliczu wiata tylko wwczas, gdy owiadczy, e jego mier jest sprawiedliwa i zgodna z prawidami imperium przedmiotw. Trzeba umrze zbezczeszczonym albo przesta istnie, tak w yciu jak w mierci. W tym drugim przypadku czowiek nie umiera, ale wanie znika. Podobnie, jeli skazany ponosi kar, jego kara jest milczcym protestem i wyamuje si z caoci. Ale skazany nie ponosi kary, zajmuje tylko w caoci inne miejsce i buduje machin imperium. Przemienia si w machin produkcji, tak wci niezbdnej, do ktrej zostaje skierowany nie dlatego, e jest winien, ale e zosta uznany za winnego, poniewa produkcja go potrzebuje. Koncentracyjny system rosyjski stworzy dialektyczne przejcie od rzdw osobami do zarzdzania przedmiotami, ale czc w jedno osob i przedmiot. Nawet wrg winien uczestniczy we wsplnym dziele. Poza imperium nie ma zbawienia. Imperium jest albo bdzie ziemi przyjani. Ale przyjani przedmiotw, poniewa nie wolno przedkada przyjaciela nad imperium. Przyja ludzi, nie widz innej definicji, to solidarno a po mier przeciw temu, co nie jest ze wiata przyjani. Przyja przedmiotw to przyja w ogle, przyja ze wszystkimi, ktrej istnienie da denuncjacji kadego. Ten, kto kocha swoj przyjacik czy przyjaciela, kocha go w teraniejszoci, gdy rewolucja chce kocha czowieka, ktrego jeszcze nie ma. Kocha osob, to w pewien sposb zabija doskonaego czowieka, ktrego zrodzi rewolucja. eby mg y kiedy, dzi trzeba go przedkada ponad wszystko. W krlestwie osb ludzie cz si w uczuciu; w imperium przedmioty cz si w denuncjacji. Pastwo, ktre miao by braterskie, przemienia si w mrowisko samotnych. Patrzc teraz od innej strony: tylko irracjonalna furia okrutnika moe przywie do sadystycznego torturowania ludzi, aby wymc ich zgod. Wwczas czowiek zniewala drugiego czowieka w odraajcej kopulacji osb. Natomiast przedstawiciel totalnoci racjonalnej poprzestaje na tym, e przedmiot bierze gr nad osob. Najbardziej wyniosy umys zostaje wpierw strcony najniej dziki technice amalgamatu. Nastpne pi, dziesi, dwadziecia bezsennych nocy poradzi sobie ze zudnym przekonaniem osoby i wyda na wiat jeszcze jedn martw dusz. Z tego punktu widzenia jedyna rewolucja psychologiczna po Freudzie jest dzieem NKWD i policji politycznych w ogle. Nowe techniki, oparte na deterministycznej hipotezie, obliczajce sabe punkty i stopie elastycznoci dusz, jeszcze dalej odsuny granice czowieczestwa i usiuj dowie, e nic po jakiejkolwiek psychologii indywidualnej: wspln miar charakterw jest przedmiot. To one stworzyy fizyczno duszy w sensie dosownym. Odtd tradycyjne stosunki ludzkie ulegy przeksztaceniom. Te przeksztacenia charakteryzuj wiat terroru racjonalnego, w ktrym na rnych szczeblach yje Europa. Propaganda i polemika, dwie odmiany monologu, zastpiy dialog. Abstrakcja, waciwa dla wiata si i rachuby, zjawia si na miejscu prawdziwych pasji, ktre s z dziedziny ciaa i irracjonalnoci. Kartka na chleb jest zamiast chleba, mio i przyja podlegaj doktrynie, los planowi, kara nazywa si norm, produkcja wypiera yw twrczo: wszystko to dobrze okrela Europ potgi; odcielenion, zaludnion zwyciskimi albo zniewolonymi cieniami. Jakie ndzne jest to spoeczestwo woa Marks ktre nie zna lepszej obrony od kata!. Ale w jego czasach kat nie by jeszcze filozofem i przynajmniej nie mia pretensji do filantropii uniwersalnej. Ostateczna sprzeczno najwikszej rewolucji w historii nie tyle polega na tym, e pretenduje ona

do sprawiedliwoci, idc ku niej w nieprzerwanym orszaku niesprawiedliwoci i gwatw. Niewola czy mistyfikacja byy nieszczciem we wszystkich czasach. Tragedi rewolucji jest nihilizm czcy si z dramatem inteligencji, ktra w imi uniwersalnoci od wszystkich stron kaleczy czowieka. Totalno nie jest jednoci. Stan oblenia, nawet obejmujcy cay wiat, nie jest pojednaniem. Pastwo uniwersalne, roszczenie tej rewolucji, odrzuca dwie trzecie wiata i cudowne dziedzictwo wiekw, natur i pikno powica historii, odbiera czowiekowi pasj, wtpienie, szczcie, odkrywczo, sowem, odbiera mu wielko. Zasady wyznawane przez ludzi w kocu bior gr nad ich najszlachetniejszymi intencjami. Spory, nie koczce si walki, ekskomuniki, przeladowania doznawane i odpacane tumacz, dlaczego znika uniwersalne pastwo wolnych i braterskich ludzi, zostawiajc miejsce dla jedynego wiata, w ktrym historia i skuteczno mog by najwyszymi sdziami: jest to wiat procesu. Kada religia obraca si wok poj niewinnoci i winy. Prometeusz, pierwszy zbuntowany, odmawia jednak prawa do karania. Nawet Zeus, i zwaszcza Zeus, nie jest do niewinny, by mc korzysta z tego prawa. W swoim pierwszym odruchu bunt odbiera wic prawomocno karze. Ale w swoim ostatnim wcieleniu, u koca wyczerpujcej podry, zbuntowany powraca do religijnego pojcia kary i umieszcza je w centrum swego wiata. Sdzia najwyszy nie jest ju w niebie, jest nim historia, bezlitosne bstwo ogaszajce wyroki. Na swj sposb historia jest dugotrwa kar, skoro prawdziwej nagrody bdzie mona zakosztowa dopiero u koca czasw. Jestemy na pozr daleko od Marksa i Engelsa, a jeszcze dalej od pierwszych zbuntowanych. A przecie kada myl wycznie historyczna otwiera si na te przepaci. O tyle, o ile Marks zapowiada nieuniknione przyjcie bezklasowego spoeczestwa i liczy na dobr wol historii, kade opnienie w wyzwolicielskim marszu trzeba przypisa zej woli czowieka. Marks do zdechrystianizowanego wiata wprowadzi na powrt grzech i kar, ale w obliczu historii. Marksizm w jednym ze swoich aspektw jest doktryn winy czowieka i niewinnoci historii. Gdy doktryna bya daleka od wadzy, historia wyraaa si poprzez rewolucyjn przemoc; u szczytu wadzy staa si przemoc legaln, to znaczy terrorem i procesem. W wiecie religijnym prawdziwy sd jest odoony na pniej; zbrodnia nie musi by ukarana natychmiast ani niewinno uwicona. W nowym wiecie, na odwrt, wyrok historii naley ogosi natychmiast, gdy wina zbiega si z upadkiem i kar. Historia potpia Bucharina, skoro zadaa mu mier. Ogasza niewinno Stalina: Stalin jest u szczytu potgi. Tito jest w trakcie procesu, jak przedtem Trocki, ktrego wina dla filozofw zbrodni historycznej staa si oczywista, gdy ugodzi go cios mordercy. Podobnie Tito, o ktrym nie wiemy jeszcze, czy jest winien, czy nie jest. Kiedy padnie na ziemi, wina jego bdzie pewna. Tymczasowa niewinno Trockiego i Tity pozostawaa i pozostaje zreszt w zalenoci od geografii: byli daleko od karzcej rki. Dlatego trzeba sdzi od razu tych, ktrych rka moe dosign. Sd ostateczny historii zaley od mnstwa sdw, ktre zostan ogoszone ju zaraz, a potem potwierdzone lub uchylone. W ten sposb przyrzeka si tajemnicz rehabilitacj w dniu, kiedy wraz z nowym wiatem powstanie jego trybuna. Kto, kto owiadczy, e jest zdrajc godnym pogardy, wejdzie do panteonu ludzi: kto inny pozostanie w piekle historycznym. Ale kto bdzie wwczas sdzi? Czowiek speniony wreszcie w swej modej boskoci. Na razie ci, co zrozumieli proroctwo i potrafi odnale w historii sens, ktry wpierw w niej zamknli, bd ogasza wyroki: mier dla winowajcy, sdzia jeszcze poczeka. Zdarza si te, e ci, co sdzili, jak Rajk, s sdzeni z kolei. Czy naley uwaa, e Rajk nie odczyta prawidowo historii? Bez wtpienia, jego upadek i mier tego dowodz. Skd wic gwarancja, e dzisiejsi sdziowie nie bd zdrajcami jutro i z wysokoci trybunau nie spadn do cementowych lochw, gdzie konaj potpiecy historii? Gwarancja jest w ich niezawodnej jasnoci widzenia. Co tego dowodzi? Ich nieustajcy sukces. wiat procesu jest wiatem kolistym, gdzie sukces i niewinno uwierzytelniaj si nawzajem, a wszystkie lustra odbijaj t sam mistyfikacj. Istnieje wic aska historyczna; tylko jej moc przenika zamiary, tylko ona faworyzuje lub potpia poddanego imperium. W odpowiedzi na jej kaprysy ma jedynie wiar, o ktrej w. Ignacy mwi w wiczeniach duchownych: eby nigdy nie zbdzi, powinnimy zawsze by gotowi do wiary, e czarne jest to, co widzimy jako biae, jeli Koci hierarchiczny tak orzeka. Tylko aktywna wiara w przedstawicieli prawdy moe uratowa poddanego od niszczycielskich dziaa historii. Nie jest jednak wolny od wiata procesu, przeciwnie, czy go z nim poczucie strachu. Bez wiary wszake, choby mia najlepsze w wiecie intencje, moe bezwiednie zosta przestpc obiektywnym. Jest to pojcie zasadnicze dla wiata procesu; tutaj klamra si zamyka. U koca dugiej walki w imi niewinnoci ludzkiej, wskutek fundamentalnego odwrcenia, pojawia si uznanie winy powszechnej. Kady czowiek jest przestpc, cho o tym nie wie. Przestpc obiektywnym jest wanie ten, kto uwaa si za niewinnego. Swoje postpowanie ocenia subiektywnie jako nieszkodliwe czy nawet przychylne nadejciu sprawiedliwoci. Ale dowiedziono mu obiektywnie, e tej sprawiedliwoci szkodzi. Czy chodzi o obiektywno naukow? Nie, o historyczn. Jak wiedzie, e szkodzi si

przyszej sprawiedliwoci, jeli nierozwanie oskara si na przykad niesprawiedliwo obecn? Prawdziwa obiektywno polegaaby na ocenie tych skutkw, ktre mona naukowo obserwowa w oparciu o fakty i tendencje. Pojcie winy obiektywnej dowodzi jednak, e ta osobliwa obiektywno opiera si na skutkach i faktach w najlepszym razie dostpnych wiedzy w roku 2000. Na razie sprowadza si ona do nieskoczonej subiektywnoci, ktra dla poddanych ma by obiektywna: oto filozoficzna definicja terroru. Ta obiektywno nie zawiera dajcego si okreli sensu, ale wadza nada jej sens, orzekajc, e win jest to, czego ona nie uznaje. Wadza powie, albo pozwoli powiedzie, filozofom yjcym poza granicami imperium, e w ten sposb podejmuje ryzyko historyczne, tak samo jak podj je niewiadomie winowajca obiektywny. Rzecz osdzi si pniej, gdy nie bdzie ju ofiary i kata. Pocieszenie dobre dla kata, ale akurat jemu niepotrzebne. Na razie wiernych zaprasza si regularnie na osobliwe wita, gdzie, zgodnie ze skrupulatnie przestrzeganym rytuaem, pene skruchy ofiary s skadane w daninie historycznemu bstwu. Bezporedni korzyci z pojcia winy obiektywnej jest zakaz obojtnoci w materii wiary. Ewangelizacja jest przymusowa. Prawo, ktrego funkcja polega na ciganiu podejrzanych, tych podejrzanych tworzy; a tworzc, nawraca. W spoeczestwie mieszczaskim, na przykad, kady obywatel powinien uznawa prawo. W spoeczestwie obiektywnym powinien go nie uznawa, ale zawsze by w gotowoci do zoenia dowodw, e je uznaje. Wina nie jest w czynie, ale w braku wiedzy, co tumaczy sprzeczno systemu obiektywnego. W ustroju kapitalistycznym czowiek uwaajcy siebie za neutralnego uchodzi za obiektywnie sprzyjajcego ustrojowi. W imperium czowiek, we wasnym rozumieniu neutralny, jest oceniany obiektywnie jako wrg. Nic w tym dziwnego. Jeli poddany imperium nie wierzy w imperium, z wasnego wyboru jest historycznie niczym; a e wyboru dokona wbrew historii, jest blunierc. I nie wystarcza cicho wyzwana wiara; trzeba y wiar i swoim postpowaniem jej suy, w penej gotowoci uznania na czas zmienionych dogmatw. Przy najmniejszym bdzie wina potencjalna staje si obiektywna. Rewolucja, koczc histori na swj sposb, nie poprzestaje na zabiciu kadego buntu. Musi uzna, e kady czowiek, choby najbardziej ulegy, jest odpowiedzialny za to, e bunt istnia i istnieje jeszcze pod socem. W wiecie procesu, wreszcie w peni doskonaym, lud winowajcw bdzie zmierza bez ustanku do niemoliwej niewinnoci pod gorzkim spojrzeniem Wielkich Inkwizytorw. W XX wieku potga jest smutna. Tu koczy si niezwyka droga Prometeusza. Goszc nienawi do bogw i umiowanie czowieka, Prometeusz odwraca si z pogard od Zeusa i idzie ku miertelnym, aby poprowadzi ich do ataku na niebo. Ale ludzie s sabi albo tchrzliwi; trzeba ich zorganizowa. Chc przyjemnoci i szczcia natychmiast; dla ich wasnej wielkoci trzeba ich nauczy wyrzeczenia si takich sodyczy. Tak wic Prometeusz staje si z kolei panem, ktry naucza wpierw, rozkazuje potem. Walka si przedua, coraz bardziej wyczerpujca. Ludzie wtpi, czy dotr do pastwa soca i czy to pastwo istnieje. Trzeba ich ratowa przed nimi samymi. Heros powiada im wtedy, e zna pastwo soca i e zna je tylko on jeden. Ci, ktrzy wtpi, zostan rzuceni na pustyni, przykuci do skay, wydani na pastw okrutnym ptakom. Inni bd szli w ciemnociach za zamylonym i samotnym wadc. Prometeusz, odtd jedyny bg, sam rzdzi osamotnionymi ludmi. Od Zeusa wzi tylko samotno i okruciestwo; nie jest ju Prometeuszem, jest Cezarem. Prawdziwy, wieczny Prometeusz ma teraz twarz jednej ze swoich ofiar. Ten sam krzyk, idcy z gbi wiekw, rozbrzmiewa wci na pustyni scytyjskiej.

BUNT I REWOLUCJA Rewolucja zasad zabija Boga w osobie jego przedstawiciela. Rewolucja XX wieku zabija to, co w zasadzie z Boga zostao, i uwica nihilizm historyczny. Jakiekolwiek bd pniej drogi tego nihilizmu, odkd dziaa poza wszelk regu moraln, buduje wityni Cezara. Wybra histori i tylko histori, to wybra nihilizm wbrew naukom buntu. Ci, co w imi irracjonalnoci rzucaj si w histori, woajc, e nie ma ona adnego sensu, rozwizanie znajduj w niewoli, terrorze i w wiecie koncentracyjnym; ci, co gosz absolutn racjonalno historii, rozwizanie znajduj w niewoli, terrorze i w wiecie koncentracyjnym. Faszyzm pragnie przyjcia nietzscheaskiego nadczowieka. Natychmiast odkrywa, e Bg, jeli istnieje, moe by taki lub inny, ale przede wszystkim jest panem mierci. Czowiek, eby sta si Bogiem, przywaszcza sobie prawo do ycia i mierci innych ludzi. Producent trupw i podludzi sam jest podczowiekiem i nie Bogiem, ale nikczemnym sug mierci.

Rewolucja racjonalna ze swej strony chce marksowskiego penego czowieka. Logika historii, akceptowana cakowicie, prowadzi rewolucj, wbrew jej wyniosemu pragnieniu, do coraz wikszego okaleczenia czowieka, a sama przemienia si w zbrodni obiektywn. Nie byoby suszne utosamia cele faszyzmu i komunizmu rosyjskiego. W faszyzmie kat sawi kata; w komunizmie, bardziej dramatycznym, kata sawi ofiary. Faszyzm nigdy nie myla o wyzwoleniu kadego czowieka, lecz tylko nielicznych, ktrym oddawa we wadanie pozostaych; komunizm, przeciwnie, chce wyzwoli wszystkich, na razie wszystkich zniewalajc. Trzeba mu przyzna wielko intencji. Jednake rodki i faszyzmu, i komunizmu cz si z cynizmem politycznym, ktry oba czerpay z tego samego rda, to znaczy z nihilizmu moralnego. Wszystko odbywao si tak, jakby potomkowie Stirnera i Nieczajewa posuyli si potomkami Kaliajewa i Proudhona. Nihilici s dzi na tronach. Myli, ktre chciay kierowa naszym wiatem w imi rewolucji, przyniosy ideologie przyzwolenia, nie za buntu. Dlatego nasza epoka jest epok technik unicestwiania, prywatnych i publicznych. Posuszna nihilizmowi rewolucja zwrcia si wic przeciw swoim buntowniczym pocztkom. Czowiek, ktry nienawidzi mierci i boga mierci, a nie widzia przed sob trwania, szuka wyzwolenia w niemiertelnoci gatunku. Jak dugo jednak rodzaj ludzki nie wada wiatem, trzeba nadal umiera. Pilno mu do tego wyzwolenia, a tymczasem tumaczenie wymaga czasu, przyja trzeba cierpliwie budowa; najkrtsz drog do niemiertelnoci staje si terror. Ta perwersja, cakowicie ju skrajna, mwi zarazem o nostalgii za pierwotn wartoci buntu. Rewolucja wspczesna, ktra usiuje zaprzeczy kadej wartoci, jest sama w sobie sdem wartociujcym. Poprzez ni czowiek chce rzdzi. Ale po co rzdzi, skoro nic nie ma sensu? Po co niemiertelno, jeli ycie jest straszne? Nie ma wszake myli absolutnie nihilistycznej, wyjwszy, by moe, myl samobjcz, podobnie jak nie ma materializmu absolutnego. Zniszczenie czowieka mimo wszystko potwierdza czowieka. Terror i obozy koncentracyjne to rodki kracowe, ktre wybiera czowiek, aby uj samotnoci. Pragnienie jednoci musi si speni, choby w mierci. Ci, co zabijaj innych, w pewien sposb odrzucaj los miertelny i wczaj w cudz mier siebie. Nie mog by sami; zabijajc, zaspokajaj straszny gd braterstwa. Wadza, ktra oznacza cierpienie innych, dowodzi, e tym, co j maj, trzeba innych. Terror jest osobliwym hodem zoonym przez samotnych nienawistnikw braterstwu ludzi. Nihilizmu dosy, eby spustoszy wiat. To jego furia przydaa naszej epoce odraajcy wygld. Europa humanizmu staa si ziemi nieludzk. Ale to nasza epoka, jake si jej wyprze? Nasza historia to nasze pieko: niepodobna si od niej odwrci. Trzeba wzi za ni odpowiedzialno, eby wyj poza ni, a mog to uczyni tylko ci, co yli w jasnoci widzenia, nie za ci, co wpierw jej winni, teraz czuj si uprawnieni do ogaszania wyrokw. Taka rolina moga wyrosn tylko na gruncie wielu nagromadzonych nieprawoci. Ale u koca miertelnej walki, w ktr szalestwo wieku bez wyboru wtrca ludzi, wrg wci jeszcze jest bratem. Choby jawne byy jego bdy, nie moe by ani pogardzany, ani znienawidzony: nieszczcie jest dzi wspln ojczyzn, to jedyne krlestwo ziemskie, ktre wywizao si z obietnicy. Trzeba odrzuci nostalgi za odpoczynkiem i spokojem: zbiega si ona ze zgod na nieprawoci. Ci, co pacz wspominajc dawne spoeczestwa szczliwe, zdradzaj swoje pragnienia: nie chc uly ndzy, chc, eby umilka. Bogosawiony jednak czas, kiedy ndza krzyczy i opnia sen sytych! Ju Maistre mwi o strasznym kazaniu, ktre rewolucja gosi krlom. Gosi je te dzisiaj, i jeszcze gwatowniej, zhabionym elitom. Trzeba tylko sysze. W kadym sowie i w kadym czynie, choby zbrodniczym, kryje si obietnica wartoci, ktrej musimy szuka i wydoby j na wiato dzienne. Przyszoci nie sposb przewidzie i odrodzenie moe nie nadej. Cho dialektyka historyczna jest faszywa i zbrodnicza, wiat, zgodnie z faszyw teori, moe przecie speni si w zbrodni. Ale ten rodzaj rezygnacji odrzucamy tutaj: trzeba zakada, e przyjdzie odrodzenie. Nie pozostaje nam zreszt nic innego: odrodzenie albo mier. Jeli doszlimy do momentu, kiedy bunt w najskrajniejszej sprzecznoci neguje sam siebie, albo zginie wraz ze zrodzonym przez siebie wiatem, albo odnajdzie now wierno i nowy poryw. Trzeba przede wszystkim wyjani t sprzeczno. Wyjanienie jest kiepskie, kiedy powiada, jak nasi egzystencjalici na przykad (take podlegli na razie historycyzmowi i jego sprzecznociom)*, rewolucja to postp w stosunku do buntu i e bunt bez rewolucji jest niczym. Rzecz jednak wyglda tak: albo rewolucjonista jest buntownikiem, albo nie jest rewolucjonist, ale policjantem i funkcjonariuszem obrconym przeciw buntowi. Kady zbuntowany w kocu przeciwstawia si rewolucji; rewolucjonicie pozostaje wybr pomidzy ciemizc a heretykiem. W wiecie historycznym bunt i rewolucja staj przed t sam alternatyw: policja albo szalestwo. Na tym poziomie sama tylko historia nic przynie nie moe. Nie jest rdem wartoci, ale raz jeszcze nihilizmem. Czy mona przynajmniej stworzy warto wbrew historii, tylko w oparciu o wieczn zasad? Byoby to uprawomocnieniem niesprawiedliwoci historycznej i ludzkiej ndzy. Bezczeszczenie wiata: tak ten nihilizm okrela Nietzsche. Myl, ktr ksztatuje tylko historia, podo-

bnie jak myl, ktra obraca si przeciw wszelkiej historii, odbiera czowiekowi mono albo racj istnienia. Pierwsza prowadzi do rozpaczliwego po co y?, druga do jak y?. Historia zatem, konieczna, ale nie wystarczajca, to jedynie okazjonalna przyczyna. Nie jest ani brakiem wartoci, ani wartoci, ani nawet materiaem dla wartoci. Jest okazj, w ktrej czowiek moe dowiadcza niejasnego jeszcze istnienia wartoci, sucej mu do oceny teje historii. Co bunt nam przyrzeka. Rewolucja absolutna zakada absolutn plastyczno natury ludzkiej, moliwo jej redukcji do stanu siy historycznej. Bunt oznacza niezgod czowieka na traktowanie go jako rzecz i sprowadzanie do samej tylko historii. Jest afirmacj natury wsplnej wszystkim ludziom i wymykajcej si wiatu potgi. Historia z pewnoci stanowi jedn z granic czowieka; pod tym wzgldem rewolucjonista ma racj.
* Ateistyczny egzystencjalizm pragnie przynajmniej stworzy moralno. Na razie trzeba na ni poczeka. Prawdziwa trudno polega jednak bdzie na stworzeniu takiej moralnoci, ktra do istnienia historycznego nie wprowadza wartoci obcej historii (przyp. autora).

Ale swoim buntem czowiek stawia z kolei granic historii. U tej granicy rodzi si obietnica wartoci. Rewolucja Cezarw zwalcza dzi nieubaganie narodziny wartoci, poniewa w niej jest prawdziwa klska i konieczno odrzucenia wasnych zasad. W 1950 los wiata nie rozgrywa si, wbrew pozorom, w walce midzy produkcj mieszczask i rewolucyjn; ich cele s takie same. To rozgrywa si midzy siami buntu i rewolucj Cezarw. Triumfujca rewolucja przy pomocy procesw, policji i ekskomunik ma dowie, e natura ludzka nie istnieje. Sprzecznoci, zmagania, powtarzajce si klski i niepokonana duma buntu utwierdzaj t natur, przekazujc jej swoje cierpienia i nadzieje. Buntuj si, wic jestemy, mwi niewolnik. Bunt metafizyczny dodawa: I jestemy sami, czego dowiadczamy dzi jeszcze. Ale jeli jestemy sami pod pustym niebem, jeli musimy umrze na zawsze, jake istnie naprawd? Bunt metafizyczny prbowa wic zczy by i wydawa si. Z kolei myl historyczna uznaa, e by to czyni. Nie jestemy, ale bdziemy. Nasza rewolucja jest prb osignicia nowego by poprzez czyni, odrzucajc wszelk regu moraln. Dlatego yje tylko dla historii i w terrorze. Wedug niej czowiek jest niczym, jeli nie uzna go historia, dobrowolnie czy pod przymusem. W tym punkcie granica jest przekroczona, bunt zdradzony wpierw i logicznie zamordowany potem, poniewa zawsze uznawa granic i istot podzielon, ktr jestemy: bunt jej nie neguje. Przeciwnie, jednoczenie mwi tak i nie. Odrzuca jedn cz egzystencji w imi drugiej, ktr wysoko wynosi. Kiedy bunt w szalestwie i furii idzie dalej, by powiedzie wszystko albo nic, a zatem neguje natur ludzk, zdradza sam siebie. Do podboju totalnoci moe prowadzi jedynie cakowita negacja; natomiast uznanie granicy, godnoci i pikna wsplnych ludziom, pociga za sob konieczno objcia wartoci wszystkich i wszystkiego, i prowadzi do jednoci, ktra nie wyrzeka si swoich pocztkw. W tym sensie bunt autentycznie nie uzasadnia adnej myli wycznie historycznej. Roszczeniem buntu jest jedno, roszczeniem rewolucji totalno. Bunt wychodzi od nie, ktre ma oparcie w tak, rewolucja od negacji absolutnej i zgody na kad niewol, byle powstao tak odesane do koca czasw; pierwszy jest twrczy, druga nihilistyczna; pierwszy oddany kreacji potgujcej istnienie, druga produkcji pozwalajcej na wci rosnc negacj. Rewolucja historyczna dziaa we wci na nowo zawiedzionej nadziei, e speni si kiedy. Ale nawet powszechnej zgody tutaj nie do. Lud ma by posuszny, mwi Fryderyk Wielki*. Ale umierajc: Jestem zmczony rzdzeniem niewolnikami. Aby mc wymkn si temu absurdalnemu przeznaczeniu, rewolucja jest i bdzie skazana na odrzucenie wasnych zasad, nihilizmu i wartoci tylko historycznej, jeli ma odnale rda buntu. Jeli ma by twrcza, nie moe obej si bez reguy, moralnej czy metafizycznej, ktra zrwnoway szalestwo historyczne. Z pewnoci susznie gardzi moralnoci formaln i mistyfikacj spoeczestw mieszczaskich: ale obdem byoby rozcignicie tej pogardy na wszelkie roszczenie moralne. U jej wasnych pocztkw jest regua zgoa nie formalna, a ta moe jej suy za przewodnika. Bunt mwi rewolucji i bdzie mwi coraz goniej, e trzeba dziaa nie po to, by osign kiedy istnienie w oczach zunifikowanego wiata, ale dla istnienia niejasnego jeszcze, ktre wanie bunt ukazuje. Regua za nie tylko nie jest formalna, ale i nie podlega historii; mona to stwierdzi odkrywajc j, nieskaon, w twrczoci artystycznej. Zauwamy wpierw tylko, e do Buntuj si, wic jestemy, i do Jestemy sami buntu metafizycznego, bunt zmagajcy si z histori dodaje, e zamiast zabija i umiera po to, by powstaa istota, ktr nie jestemy, powinnimy y i pozwala y, by budowa istot, ktr jestemy.
* To posuszestwo Fryderyk Wielki okreli w sawnej formule: Das Volk soll Steuer zahlen, Militar dienen und Maul halten; sonst kan es tun was es will (przyp. tum.).

CZ CZWARTA

BUNT I SZUTKA
W sztuce rwnie zawiera si afirmacja i zaprzeczenie zarazem. aden artysta nie godzi si na realno, powiada Nietzsche. To prawda, ale aden artysta nie moe te bez niej si obej. Twrczo jest daniem jednoci i niezgod na wiat. Lecz niezgod na to, czego wiatu brak, w imi tego czasem, czym wiat jest. Bunt ukazuje si tu poza histori, w stanie czystym iw swojej zoonoci pierwotnej. Sztuka pozwoli nam wic z jeszcze jednej perspektywy spojrze na tre buntu. Trzeba jednak zwrci uwag na wrogo, jak okazywali sztuce wszyscy reformatorzy rewolucyjni. Platon jest jeszcze umiarkowany. Kwestionuje tylko kamliw funkcj jzyka i z republiki wypdza poetw. Piknu jednak przeznacza miejsce najwysze. W czasach nowoytnych natomiast ruch rewolucyjny wytacza sztuce nieustajcy proces, ktry trwa wci jeszcze. Reformacja wybiera moralno i pikno skazuje na wygnanie. Rousseau oskara sztuk o zepsucie, przekazane przez spoeczestwo naturze. Saint-Just grzmi na widowiska i w programie, ktry ukada na wito Rozumu da, aby rozum personifikowaa osoba raczej cnotliwa ni pikna. Rewolucja francuska nie wydaa adnego artysty; nale do niej tylko Desmoulins, wspaniay dziennikarz, i Sade, podziemny pisarz. Jedyny poeta jej czasw* zosta zgilotynowany; jedyny wielki prozaik** chroni si w Londynie, gdzie gosi chwa chrzecijastwa i legitymizmu.
* Andre Chenier (przyp. tum.). ** Chateaubriand (przyp. tum.).

Nieco pniej saint-simonici zadaj sztuki spoecznie uytecznej. Sztuka w imi postpu to komuna popularny w caym wieku; Wiktor Hugo nie stroni od niego, cho pod tym wzgldem niewiele dokona. Tylko Yalls zorzeczc sztuce odnajduje ton autentyczny. Jest to rwnie ton nihilistw rosyjskich. Pisariew ogasza upadek wartoci estetycznych, ktrym przeciwstawia pragmatyczne. Wolabym by rosyjskim szewcem ni rosyjskim Rafaelem. Jego zdaniem wicej jest poytku z pary butw ni z Szekspira. Nihilista Niekrasow, wielki i cierpicy poeta, zapewnia, e woli kawaek sera od caego Puszkina. Wiadomo, jak wyklina sztuk Tostoj. Do Apolla i Wenus, jeszcze wyzoconych socem Italii, ktrych marmurowe posgi Piotr Wielki sprowadzi do swego letniego ogrodu w Sankt-Petersburgu, Rosja rewolucyjna odwrcia si plecami. Bieda odwraca si czasem od przejmujcych wyobrae pikna. Nie mniej surowa w swoich oskareniach jest ideologia niemiecka. Wedug rewolucyjnych interpretatorw Fenomenologii ducha w przyszym spoeczestwie nie bdzie sztuki. Pikno nie bdzie wyobraone, ale przeywane. Rzeczywisto, wreszcie racjonalna, sama w sobie zaspokoi wszystkie pragnienia. Krytyka wiadomoci apriorycznej i wartoci ucieczki obejmuje te, rzecz prosta, sztuk. Sztuka nie jest wieczna, przeciwnie, zdeterminowana przez epok, i wyraa, jak mwi Marks, uprzywilejowane wartoci klasy rzdzcej. Liczy si wic tylko sztuka rewolucyjna, to znaczy w subie rewolucji. Zreszt tworzc pikno poza histori, sztuka staje na przeszkodzie jedynemu wysikowi racjonalnemu: przemianie historii w pikno absolutne. Odkd szewc rosyjski jest wiadom swej rewolucyjnej roli, staje si twrc pikna ostatecznego. Rafael stworzy tylko pikno przemijajce, ktrego nie zrozumie nowy czowiek. Co prawda Marks stawia sobie pytanie, jak to moe by, e pikno greckie wci jest piknem dla nas. I odpowiada, e pikno greckie wyraa naiwne dziecistwo wiata, a my, pord naszych walk ludzi dorosych, za tym dziecistwem tsknimy. Ale czemu arcydziea renesansu woskiego, Rembrandt, sztuka chiska, wci s pikne dla nas? Wszystko jedno! Proces sztuki trwa dalej przy zakopotanym wspudziale naszych artystw i intelektualistw, zorzeczcych wasnej sztuce i wasnej inteligencji. Zreszt w pojedynku szewca z Szekspirem nie szewc przeklina Szekspira czy pikno, ale ten, kto nadal go czyta i wcale nie zabiera si do robienia butw, ktrych, jak na razie, nie potrafi zrobi. Artyci naszych czasw przypominaj skruszon szlacht rosyjsk w XIX wieku; tumaczy ich nieczyste sumienie. Ale ostatni rzecz, jak artysta moe odczuwa wobec swego dziea, jest skrucha. Ci, co odsyaj pikno do koca czasw, przekraczaj granice zwykej i koniecznej pokory, jednoczenie pozbawiajc wszystkich, w tej liczbie szewca, dodatkowego chleba, z ktrego sami korzystali. To ascetyczne szalestwo ma jednak swoje racje, ktre nas tu interesuj. W paszczynie estetyki

objaniaj opisan wczeniej walk rewolucji i buntu. W kadym buncie mona odnale metafizyczne danie jednoci, niemono jej pochwycenia i konstrukcj wiata zastpczego. Z tego punktu widzenia bunt tworzy wiat. Dotyczy to rwnie sztuki. Roszczenia buntu s po czci natury estetycznej. Jak widzielimy, wszelka myl zbuntowana znajduje wyraz w retoryce lub w wiecie zamknitym. Retoryka waw obronnych u Lukrecjusza, klasztory i zaryglowane zamki Sadea, wyspa lub skaa romantyczna, samotne szczyty u Nietzschego, ocean pierwotny u Lautreamonta, szaniec u Rimbauda, niesamowite zamki surrealistw odradzajce si pod burz kwiatw, wizienie, ufortyfikowany nard, obz koncentracyjny, imperium wolnych niewolnikw na swj sposb ilustruj t sam potrzeb spjnoci i jednoci. Czowiek moe tu wreszcie panowa i dostpi poznania. To samo dotyczy wszystkich sztuk. Artysta przerabia wiat na wasny rachunek. Symfoniom przyrody brak fermaty. wiat nie jest nigdy milczcy; swoim milczeniem nawet powtarza odwiecznie te same nuty, zgodne z wibracjami, ktre nam si wymykaj. Te za, ktre potrafimy pochwyci, zdradzaj nam dwiki tylko, rzadko akord, nigdy melodi. A jednak muzyka istnieje tam, gdzie kocz si symfonie, gdzie melodia nadaje ksztat dwikom z istoty swojej bezksztatnym, gdzie wreszcie poszczeglny ukad nut z bezadu naturalnego wydobywa jedno zadowalajc umys i serce. Coraz bardziej wierz, e nie trzeba sdzi Pana Boga wedle tego wiata. To jego nieudany szkic, pisze Van Gogh. Kady artysta stara si ten szkic poprawi i nada mu styl. Najwiksza i najambitniejsza ze wszystkich sztuk, rzeba, usiuje w trzech wymiarach unieruchomi umykajc posta ludzk, bezadnym gestom nada jedno wielkiego stylu. Rzeba nie odrzuca podobiestwa, przeciwnie, jest ono dla niej niezbdne. Ale nie najwaniejsze. W swoich wielkich epokach szuka gestu, wyrazu albo pustego spojrzenia, ktre streszcz wszystkie gesty i wszystkie spojrzenia wiata. Jej zadaniem nie jest naladownictwo, lecz stylizacja, zamknicie w znaczcej ekspresji ulotnego niepokoju cia czy nieskoczonej zmiennoci postaw. Wwczas na frontach zgiekliwych miast umieszcza wzr, typ, niewzruszon doskonao, ktra ukoi na chwil cig gorczk ludzi. Kochanek zawiedziony w mioci, ogarniajc spojrzeniem kory greckie, odnajdzie wreszcie to, co w ciele i twarzy kobiety przetrwa kad degradacj. Zasada malarstwa take jest w wyborze. Geniusz mwi Delacroix, zastanawiajc si nad wasn sztuk to dar uoglnienia i wyboru. Malarz wyodrbnia swj temat, co jest pierwszym sposobem jego unifikacji. Pejzae uciekaj, ton w pamici albo niszcz si wzajem. Dlatego pejzaysta albo malarz martwych natur izoluje w przestrzeni i czasie to, co normalnie podlega zmiennoci wiata, zatraca si w bezkresnej perspektywie lub zanika pod dziaaniem innych wartoci. Pejzaysta zaczyna od skadrowania ptna. Eliminuje w tym samym stopniu, co wybiera. Podobnie kompozycja malarska wyodrbnia w czasie i w przestrzeni akcj, ktra normalnie ginie w innej akcji. Jest to akt ustalania. Wielkimi twrcami s ci, ktrzy jak Piero della Francesca potrafi wywoa wraenie, e ustalenie dokonao si, e aparat projekcyjny nagle stan. Wydaje si wwczas, e dziki cudowi sztuki postaci s nadal ywe, cho nie s ju przemijajce. Pomidzy cieniem i wiatem, dugo po mierci, filozof Rembrandta rozwaa wci to samo pytanie. Prn rzecz jest malarstwo, podobajce si nam przez swoje podobiestwo do przedmiotw, ktre nie mogyby nam si podoba. Delacroix cytujc to sawne zdanie Pascala susznie pisze dziwne zamiast prne. Te przedmioty nie mogyby nam si podoba, skoro ich nie widzimy; s pogrzebane, zaprzeczone w cigym stawaniu si. Kto podczas biczowania patrzy na rce kata, na oliwki przy Drodze Krzyowej? Ale oto s wydarte nieustajcemu dzianiu si Pasji, i cierpienie Chrystusa, zamknite w tych przedstawieniach mki i pikna, co dzie na nowo woa z zimnych sal muzew. Styl malarza jest w zczeniu natury i historii, w teraniejszoci narzuconej stawaniu si. Sztuka, pozornie bez wysiku, jedna jednostkowe z powszechnym, jak to wymarzy sobie Hegel. Moe dlatego epoki, jak nasza, szaleczo szukajce jednoci, zwracaj si ku sztukom prymitywnym, gdzie stylizacja jest najwiksza, a jedno najbardziej zaakcentowana. Maksymalna stylizacja przypada zawsze na pocztek i koniec okresw artystycznych; ona tumaczy si negacji i transpozycji, ktra cae malarstwo nowoczesne pchna ku nieskoordynowanym poszukiwaniom bytu i jednoci. Dumny i rozpaczliwy krzyk kadego artysty jest w skardze Van Gogha: W yciu, a take w malarstwie mog obej si bez Boga. Ale ja, cierpicy, nie mog obej si bez tego, co wiksze ode mnie, co jest moim yciem, bez potgi tworzenia. Bunt artysty przeciw rzeczywistoci, podejrzany dla rewolucji totalitarnej, zawiera t sam afirmacj co spontaniczny bunt uciskanego. Zrodzony z cakowitej negacji duch rewolucyjny czuje instynktownie, e prcz odmowy jest w sztuce rwnie zgoda; kontemplacja moe zrwnoway dziaanie, piknoniesprawiedliwo; w pewnych przypadkach pikno samo w sobie jest nieodwoaln niesprawiedliwoci. Tote adna sztuka nie moe y totaln odmow. Podobnie jak kada myl, a przede wszystkim myl orzekajca nie-znaczenie, jest znaczca, tak te znaczca jest

kada sztuka. Czowiek moe oskara totaln niesprawiedliwo wiata i da totalnej sprawiedliwoci, ktr sam stworzy. Nie moe jednak uzna totalnej brzydoty wiata. Jeli ma stworzy pikno, musi odmwi jednoczenie zgody na realno i afirmowa pewne jej wygldy. Sztuka neguje to, co realne, ale od realnoci nie ucieka. Nietzsche odrzuca wszelk transcendencj, moraln czy bosk, mwic, e transcendencja prowadzi do spotwarzania ycia. Moe istnieje jednak transcendencja ywa, ktrej obietnic jest pikno, i dlatego kochamy ten wiat miertelny i ograniczony, i wolimy od kadego innego? Tak wic sztuka prowadzi nas ku rdom buntu, w miar jak usiuje nada form wartoci umykajcej w wiecznym stawaniu si, ktr artysta przeczuwa i chce wydrze historii. Przekonamy si o tym, dowodniej jeszcze, w rozwaaniach nad sztuk, ktra ingeruje bezporednio w stawanie si, aby nada mu styl: jest ni powie. POWIE I BUNT Jeli oddzieli literatur akceptacji, przypadajc na og ma wieki staroytne i klasyczne, od literatury dysydenckiej, ktrej pocztkiem s czasy nowoytne, wida, e w tych pierwszych powie jest wyjtkiem. Nawet gdy si pojawia, nie dotyczy historii, ale fantazji (Teogenes i Cheraklea czy Astrea*). To s bajki, a nie powieci.
* Teogenes i Chraklea Heliodora: powie grecka z III w.; Astrea Honoriusza dUrfe: francuska powie pasterska z pocztku XVII w. (przyp. tum.).

Z literatur dysydenck natomiast rozpoczyna si rzeczywisty rozwj gatunku powieciowego, ktry rwnolegle z ruchem krytycznym i rewolucyjnym nieustannie wzbogaca si i poszerza a po nasze czasy. Powie rodzi si razem z duchem buntu i w paszczynie estetycznej wyraa t sam ambicj. Historia zmylona, napisana proz, mwi Littre o powieci. Tylko wic tyle? Pewien krytyk katolicki* powiada jednak: Jakikolwiek cel ma sztuka, grzesznie wspzawodniczy z Panem Bogiem. Rzeczywicie, suszniej jest tu mwi o wspzawodnictwie z Bogiem ni ze stanem faktycznym. Thibaudet wyrazi podobn myl, gdy mwi o Balzaku: Komedia ludzka to Naladowanie Boga Ojca. Wysiek wielkiej literatury zdaje si polega na tworzeniu wiata zamknitego albo typw skoczonych. Sztuka Zachodu w swoich wybitnych kreacjach nie ogranicza si do opisu ycia codziennego. Wielkie obrazy s celem, ktry j pobudza i ktry gorczkowo ciga. Jeli dobrze si zastanowi, nic bardziej niezwykego jak pisanie albo czytanie powieci. Konstruowanie jakiej historii, polegajce na nowym ukadzie faktw prawdziwych, ani nie jest czynnoci nieuniknion, ani konieczn. Gdyby nawet przyj wyjanienie najprostsze przyjemno twrcy lub czytelnika naleaoby jeszcze zapyta, dlaczego wikszo ludzi znajduje przyjemno w zmylonych historiach i interesuje si nimi. Pewien rodzaj krytyki potpia czyst powie, widzc w niej ucieczk prniaczej wyobrani. Jzyk codzienny z kolei nazywa powieci nieprawdziw histori spisan przez niezrcznego dziennikarza. Niedawno jeszcze mode dziewczyny musiay by powieciowe, na przekr prawdopodobiestwu. Rozumiano przez to, e te istoty idealne nie zdaj sobie sprawy z realnoci egzystencji. Na og biorc uwaano zawsze, e to, co powieciowe, jest odmienne od ycia, i e powie, bdc yciu niewierna, zarazem je upiksza.
* Stanislas Fumet (przyp. autora).

Najprostszy zatem i najpospolitszy sposb rozumienia ekspresji powieciowej polega na stwierdzeniu, e jest to forma ucieczki. Zdrowy rozsdek sprzymierza si tu z krytyk rewolucyjn. Ale od czego powie pozwala uciec? Od rzeczywistoci uznanej za nazbyt przytaczajc? Ludzie szczliwi czytaj take powieci, i jest rzecz stwierdzon, e wielkie cierpienia odbieraj smak lekturze. Ponadto wiat powieciowy nie ma ani tego ciaru, ani tej obecnoci co w wiat wok, gdzie wiecznie jestemy osaczeni przez istoty z ciaa. Jakim cudem jednak Adolf wydaje nam si bliszy od Beniamina Constant, a hrabia Mosca od naszych profesjonalnych moralistw? Balzac zakoczy kiedy dug rozmow o polityce i losach wiata sowami: A teraz powrmy do spraw powanych, majc na myli swoje powieci. Bezspornej powagi wiata powieciowego i uporu, by serio traktowa niezliczone mity, ktre od dwu wiekw podsuwa nam powie, nie tumaczy samo tylko pragnienie ucieczki. Powie zakada jak niezgod na rzeczywisto. Ale nie jest to po prostu ucieczka. Moe powie jest schronieniem, ktrego szuka pikna dusza, wedug Hegla tworzca w swym rozczarowaniu wiat sztuczny, gdzie panuje tylko moralno? A jednak daleko jest powieci budujcej do wielkiej literatury; najlepsza z rowych powieci, Pawe i Wirginia, dzieo z gruntu przygnbiajce, nie moe by nikomu pociech. Sprzeczno jest taka: czowiek nie zgadza si na wiat, jaki jest, ale te nie chce go porzuci. Ludziom zaley na wiecie i zaley im na yciu. Ci osobliwi wygnacy we wasnej ojczynie nie tylko

nie pragn zapomnie o wiecie, ale przeciwnie, cierpi, e nie do go posiadaj. Prcz nagych chwil peni wszelka realno zdaje si im okaleczaa. Ich czyny wymykaj si w innych czynach, powracaj zmienione, by tamte sdzi, uciekaj jak woda od Tantala ku nieznanemu jeszcze Ujciu. Zna Ujcie, opanowa brzeg rzeki, pochwyci ycie jako los: oto ich wielka nostalgia, ktrej dowiadczaj w najgbszym poczuciu przynalenoci do ziemskiej ojczyzny. Lecz to poznanie, ktre pojednaoby ich z samymi sob, jeli zjawia si w ogle, to w ulotnej chwili mierci: wwczas wszystko si koczy. eby mc jeden raz zazna istnienia, trzeba nie zazna go ju nigdy wicej. Std nieszczsna zawi, ktr tylu ludzi czuje wobec ycia innych ludzi. Widzc te egzystencje od zewntrz, przydajemy im spjnoci i jednoci, ktrych nie mog posiada, a ktre nam wydaj si oczywiste. Dostrzegamy tylko lini gwn, niewiadomi niszczycielskich szczegw. Wwczas istnienia innych staj si dla nas materi sztuki. W sensie elementarnym tworzymy z nich narracj powieciow. W tym rozumieniu kady chce ze swego ycia zrobi dzieo sztuki. Pragniemy, eby mio trwaa, a wiemy, e nie trwa; choby cudem miaa trwa przez cae nasze ycie i tak ustanie w jakiej chwili. By moe w tej nienasyconej potrzebie trwania rozumielibymy lepiej cierpienie ziemskie, gdybymy wiedzieli, e jest wieczne. Wydaje si, e wielkie dusze s niekiedy mniej przeraone samym blem ni faktem, e on nie trwa. W braku niestrudzonego szczcia losem byoby przynajmniej dugie cierpienie. Ale nie, nasze najgorsze mczarnie kiedy si skocz. Pewnego ranka, po tyu rozpaczach, nieodparte pragnienie ycia oznajmi nam, e wszystko si skoczyo i e cierpienie nie wicej ma sensu ni szczcie. Pragnienie posiadania jest tylko pewn form pragnienia przetrwania; z niego bezsilne szalestwo mioci. adna istota, nawet najbardziej kochana i ktra odpaca nam tym samym, nigdy do nas nie naley. Na okrutnej ziemi, gdzie kochankowie umieraj nieraz rozczeni, a rodz si zawsze z dala od siebie, cakowite posiadanie drugiej istoty, komunia absolutna w caym czasie ycia jest niemoliwa. Pragnienie posiadania jest tu tak nienasycone, e moe przetrwa nawet sam mio. Kocha wwczas to uczyni jaowym przedmiot mioci. Haniebne cierpienie samotnego kochanka polega nie tyle na tym, e nie jest ju kochany, ile na wiadomoci, e kochana osoba moe i musi kocha na nowo. Traktujc rzecz skrajnie, kady czowiek w swoim obdnym pragnieniu trwania i posiadania yczy istotom, ktre kocha, jaowoci albo mierci. Oto prawdziwy bunt. Ci, co nie dali, choby raz jeden, absolutnego dziewictwa istot i wiata, a widzc, e to niemoliwe, nie cierpieli trawieni nostalgi i poczuciem niemocy, ktrzy wci odnajdujc to pragnienie absolutu, nie zaznali spustosze, gdy usiowali kocha mioci niepen, nie pojm realnoci buntu i jego niszczycielskiej furii. Lecz ludzie wymykaj si zawsze i my im wymykamy si rwnie; nie maj staych konturw. Z tego punktu widzenia ycie jest pozbawione stylu. To tylko ruch cigajcy form, ktrej nie znajduje nigdy. Czowiek na prno szuka formy, ktra wyznaczyaby granice jego panowania. Lecz nieche cho jeden przedmiot ywy t form osignie, a wiat zostanie scalony. Nie ma wreszcie istoty, ktra, od pewnego elementarnego stopnia wiadomoci poczwszy, nie usiuje szuka formu lub podstaw, mogcych przyda jej egzystencji brakujcej jednoci. Czy wybr pada na wydawa si, czy czyni, czy jest to przypadek dandysa, czy rewolucjonisty, chodzi o danie jednoci, aby by, i by na tej ziemi. Podobnie jak w owych zwizkach patetycznych i nieszczsnych, trwajcych niekiedy dugo, poniewa jeden z partnerw czeka na sowo, gest albo sytuacj, ktre zamkn jego przygod i waciwie j okrel, kady przygotowuje sobie czy obmyla sowo kocowe. Nie wystarczy y, trzeba losu, i trzeba go, nie czekajc na mier. Susznie wic bdzie powiedzie, e czowiek ma jak ide wiata, ktry byby lepszy od istniejcego. Ale lepszy nie znaczy inny. Pragnienie trawice jego serce w wiecie rozbitym, ktrego wyrzec si przecie nie chce, jest pragnieniem jednoci. Rozwizaniem nie bdzie jednak ndzna ucieczka, lecz roszczenie jeszcze bardziej uparte. Kady wysiek ludzki religia tak samo jak zbrodnia podporzdkowuje si w kocu temu irracjonalnemu pragnieniu i prbuje nada yciu form. Ten sam poryw, ktry kae wielbi Boga albo niszczy czowieka, prowadzi do twrczoci powieciowej; w nim jest jej powaga. Bo te czym jest powie, jeli nie wiatem, gdzie czyn osiga form, gdzie sowa zostaj wreszcie wypowiedziane, gdzie ludzie nale do siebie, a ycie staje si losem? * wiat powieciowy to korekta wiata istniejcego, zgodnie z najgbszym pragnieniem czowieka. Swiat bowiem pozostaje ten sam. To samo cierpienie, i kamstwo, i mio. Bohaterowie mwi naszym jzykiem, maj nasze saboci, nasz si. Ich wiat nie jest ani pikniejszy, ani bardziej budujcy ni nasz. Lecz los ich przynajmniej jest speniony. Najbardziej wzruszajcy bohaterowie to ci, ktrzy w swych namitnociach id do koca: Kiriow i Stawrogin, pani Graslin, Julian Sorel, ksi dc Cleves. Ich rytm rozchodzi si z naszym, poniewa kocz to, czego my nie koczymy nigdy. Ksina de Ckyes zrodzia si z najgbszych dowiadcze pani de La Fayette. Pani dc La Fayette jest ksin de Cleves, a jednak ni nie jest. Na czym polega rnica? Na tym, e pani de La Fayette nie wstpia do klasztoru i e nikt z jej otoczenia nie zgas z rozpaczy. Na pewno znaa chwile niezrwnanej mioci. Ta mio nie osigna jednak punktu kocowego, pani de La Fayette ya duej ni jej mio, ale przeduya j, gdy ju ni y przestaa, i nikt, nawet ona sama, nie

rozpoznaby jej rysunku, gdyby nie utrwalia jego nagiej linii bezbdnym jzykiem. Do najpikniejszych narracji powieciowych nale te dzieje Zofii i Kazimierza w Plejadach Gobineau. Zofia, kobieta czua i pikna, do ktrej mona odnie sowa Stendhala: tylko kobiety o wielkim charakterze mog da mi szczcie, zmusza Kazimierza, by wyzna jej swoj mio. Przywyka, by j kochano, i niecierpliwi si widzc, e czowiek, z ktrym spotyka si co dzie, wci zachowuje nieznony spokj.
* Jeli powie wyraa tylko nostalgi, niespenienie, to przecie jest form i wybawieniem. Nazwa rozpacz to ju j przezwyciy. Literatura rozpaczy to sprzeczno sama w sobie (przyp. autora).

Kazimierz wyznaje wreszcie mio, ale tonem prawniczego wywodu. Przyjrza si jej dokadnie, zna j jak samego siebie i jest pewien, e to uczucie, bez ktrego nie moe y, nie ma przyszoci. Postanowi wic powiedzie Zofii, e j kocha i ofiarowa jej swoj fortun jest bogata i gest ten jest bez konsekwencji z ktrej ona wydzieli mu skromn pensj; zamieszka na uboczu, w wybranym przypadkiem miecie (bdzie nim Wilno), i tam w ubstwie bdzie czeka mierci. Kazimierz przyznaje zreszt, e myl o otrzymaniu od Zofii pienidzy niezbdnych mu do ycia jest ustpstwem na rzecz saboci ludzkiej; ponadto pozwoli sobie jeszcze od czasu do czasu na przesanie Zofii pustej karty papieru w kopercie opatrzonej jej nazwiskiem. Zofia wpierw oburzona, wstrznita potem, melancholijna z kolei, zgodzi si na koniec; wszystko potoczy si tak, jak to Kazimierz przewidzia. Umrze w Wilnie od swej smutnej namitnoci. Element powieciowy uzyska w ten sposb logik. Pikne opowiadanie nie rozgrywa si nigdy bez tej niezmconej cigoci, nieosigalnej w yciu, ktr mona jednak odnale w marzeniu wychodzcym od realnoci. Gdyby Gobineau pojecha do Wilna, znudzony wrciby z powrotem albo na miejscu znalazby jak rozrywk. Ale Kazimierz nie chce zmiany i nie zazna wyzdrowienia. Idzie do koca jak Heathcliff, ktry mier nawet chciaby zwyciy. Oto wic wiat urojony, ktry jest jednak korekt istniejcego, wiat, gdzie cierpienie, jeli si zechce, moe trwa a do mierci, gdzie namitnoci s scalone, a istoty oddane jednej myli zawsze s dla siebie wzajem obecne. Czowiek osiga tu wreszcie form i granic, ktre ciga na prno w yciu. Powie konstruuje los na zamwienie. Wspzawodniczy w ten sposb ze wiatem i tymczasowo zwycia mier. Szczegowa analiza najsawniejszych powieci wykazaaby, w perspektywach za kadym razem odmiennych, e esencja powieci jest w tej nieustajcej korekcie, zawsze zmierzajcej w tym samym kierunku i dokonywanej przez artyst w oparciu o wasne dowiadczenia. Nie bdc ani moralna, ani czysto formalna, ma ona za cel przede wszystkim jedno i tym samym wyraa potrzeb metafizyczn. Powie na tym poziomie jest dokonaniem inteligencji w subie wraliwoci nostalgicznej albo zbuntowanej. To poszukiwanie jednoci mona by przeledzi we francuskiej powieci analitycznej, u Melvillea, Balzaka, Dostojewskiego czy Tostoja. Wystarczy nam tu jednak konfrontacja dwch zamierze, usytuowanych na przeciwlegych kracach wiata powieciowego, twrczoci Prousta i wspczesnej powieci amerykaskiej. Powie amerykaska* sdzi, e osiga jedno redukujc czowieka bd do tego, co w nim elementarne, bd do jego reakcji zewntrznych i postpowania. Nie wybiera jakiego uczucia czy namitnoci gwnej, jak nasza powie klasyczna. Odrzuca analiz i nie szuka fundamentalnego motoru psychologicznego, tumaczcego i okrelajcego zachowanie si czowieka. Dlatego jedno tej powieci jest jednoci owietlenia. Jej technika polega na opisie ludzi od zewntrz, w ich gestach najbardziej obojtnych, na odtworzeniu bez komentarzy tego, co bohaterowie mwi i powtarzaj**, na takim wreszcie ujciu, z ktrego wynika, e s oni okreleni cakowicie przez swoje automatyzmy codzienne. Zmechanizowanie tak daleko posunite sprawia, e ludzie s rzeczywicie do siebie podobni, co tumaczy w szczeglny wiat, gdzie wszystkie postaci zdaj si wymienne, nawet jeli idzie o ich waciwoci fizyczne. T technik tylko dziki nieporozumieniu nazwano realistyczn. Pominwszy ju, e realizm w sztuce, jak to zobaczymy, jest pojciem niezrozumiaym, nie ulega wtpliwoci, i celem nie jest tu zwyke oddanie rzeczywistoci, lecz jej najbardziej arbitralna stylizacja.
* Chodzi tu oczywicie o powie lat 30, i 40., nie za o wspaniay rozkwit prozy amerykaskiej w XIX wieku (przyp. autora). ** Nawet u Faulknera, wielkiego pisarza tej generacji, monolog oddaje myli tylko od zewntrz (przyp. autora).

wiat powieciowy powstaje tu ze wiadomego okaleczenia rzeczywistoci. Uzyskana w ten sposb jedno jest jednoci zdegradowan, niwelacj ludzi i wiata. Mogoby si zdawa, e w przekonaniu pisarzy amerykaskich wanie ycie wewntrzne pozbawia dziaanie jednoci i rozdziela ludzi. Jest to po czci uzasadnione. Bunt jednak, od ktrego ta sztuka wychodzi, znajduje swoje spenienie tylko wwczas, gdy jedno wspiera si na yciu wewntrznym, nie za na jego negacji. Zaprzeczy mu cakowicie to stworzy czowieka wyimaginowanego. Powie czarna jest wic na swj sposb

powieci row: ambicja jest ta sama. To take powie budujca*. Z ycia ciaa, do ktrego wszystko si sprowadza, paradoksalnie rodzi si wiat abstrakcyjny i bez odniesie, negowany wci przez rzeczywisto. Ta powie, oczyszczona z ycia wewntrznego, gdzie ludzie wygldaj jak za szyb, za swj przedmiot jedyny wybierajc czowieka przecitnego, W kocu ucieka si logicznie do patologii. Tumaczy to, dlaczego w powieci amerykaskiej tylu jest niewinnych. Przy zaoeniach tego rodzaju niewinny stanowi temat idealny, cakowicie bowiem jest okrelony przez swoje zachowanie si. Symbolizuje w rozpaczliwy wiat, gdzie nieszczsne automaty osigaj spjno machinaln, wiat stworzony przez powieciopisarzy amerykaskich jako protest patetyczny, ale jaowy. Co do Prousta, to jego wysiek polega na stworzeniu niewzruszonego i niezastpionego wiata, dla ktrego punktem wyjcia bya ciga kontemplacja rzeczywistoci; wiat ten jest wyczn wasnoci Prousta i wiadectwem jego zwycistwa nad przemijaniem i mierci. Ale rodki s tu cakowicie odmienne. Sprowadzaj si one przede wszystkim do skoncentrowanego wyboru, do drobiazgowego gromadzenia momentw uprzywilejowanych, ktre powieciopisarz znajduje w swojej sekretnej przeszoci.
* Bernardin de Saint-Pierre i markiz de Sade, cho w innych planach, s twrcami powieci propagandowej (przyp. autora).

Tak wic zostaj przekrelone ogromne martwe poacie ycia, poniewa nie pozostawiy wspomnienia. Jeli wiat powieci amerykaskiej jest wiatem ludzi pozbawionych pamici, wiat Prousta to sama pami. Tylko e jest to pami najtrudniejsza i najbardziej wymagajca: odmawia zgody na wiat rozbity i z odnalezionego zapachu wydobywa tajemnic teraniejszoci i przeszoci. Proust wybra ycie wewntrzne, w nim za to, co najbardziej wewntrzne i w wiecie realnym zapomniane: machinalno, lepy przypadek. Odrzucenie realnoci nie oznacza jednak dla niego negacji realnoci. Nie popenia bdu, ktry pozostaby w stosunku symetrii do powieci amerykaskiej, to znaczy nie znosi tego, co machinalne. Przeciwnie, w jednoci wyszego rzdu czy utracone wspomnienie z wraeniem obecnym, teraniejsze cierpienie ze szczciem dni dawnych. Trudny jest powrt do miejsc szczcia i mioci. Na morskim brzegu wiecznie miej si i nawouj zakwitajce dziewczta, lecz ten, co na nie patrzy, z wolna traci prawo, by mg je kocha, podobnie jak te, ktre kocha, trac prawo, by mogy by przedmiotem mioci. Oto melancholia Prousta, do jednak w nim potna, by odrzuci wszystko. Lecz z ziemskim wiatem czya go mio twarzy ludzkich i wiata. Nie chcia utraci na zawsze szczliwych wakacji. Postanowi stworzy je na nowo i dowid, wbrew mierci, e przeszo znajduje si u koca czasu w niezniszczalnej teraniejszoci, prawdziwszej i bogatszej ni na pocztku. Analiza psychologiczna w Straconym czasie to tylko potny rodek. Prawdziwa wielko Prousta jest w napisaniu Czasu odnalezionego: rozbity wiat zostaje scalony i pisarz nadaje mu sens w peni jego rozdarcia. Jego trudne zwycistwo w przededniu mierci polega na tym, e z nieustannie uciekajcych form, tylko dziki pamici i inteligencji, wydoby wzruszajce symbole jednoci ludzkiej. Najwikszym wyzwaniem, jakie dzieo tego rodzaju rzuca wiatu istniejcemu, jest to, e ono samo stanowi zamknit i spjn cao. Taka postawa jest charakterystyczna dla dzie nie znajcych skruchy. Powiedziano, e wiat Prousta jest wiatem bez Boga. Jeli to prawda, to nie dlatego, e nigdy nie mwi si tu o Bogu, ale dlatego, e ten wiat chce by doskonaoci skoczon i wiecznoci przyda rysy ludzkie. Czas odnaleziony, w swojej ambicji przynajmniej, jest wiecznoci bez Boga. Po tym wzgldem dzieo Prousta jest jednym z najwikszych i najbardziej znaczcych dokona czowieka protestujcego przeciw swej miertelnej kondycji. Proust dowid, e sztuka powieciowa stwarza na nowo wiat: narzucony nam i przez nas odrzucony. W pewnym sensie ta sztuka opowiada si po stronie stworzenia przeciwko jego Stwrcy. Lecz, co gbsze jeszcze, sprzymierza si ona z piknem wiata czy istot przeciw potdze mierci i zapomnienia. Dlatego jej bunt jest twrczy. BUNT I STYL Ksztatujc na swj sposb rzeczywisto, artysta utwierdza moc swej odmowy. Ale to, co zachowuje z rzeczywistoci w wiecie przez siebie stworzonym, mwi o zgodzie na pewn przynajmniej jej cz, wydart mrokom stawania si i ukazan w wietle kreacji. Jeli odmowa jest totalna, rzeczywisto znika w swej caoci i powstaje dzieo czysto formalne. Jeli, na odwrt, z powodw czstokro sztuce obcych artysta uznaje sam tylko surow rzeczywisto, mamy realizm. W pierwszym wypadku twrczo, gdzie bunt i zgoda, afirmacja i negacja s cile ze sob zczone, zostaje okaleczona w imi odmowy. Rezultatem jest ucieczka w form, ktrej tyle przykadw dostarczya nasza epoka; jej nihilistyczny rodowd jest oczywisty. W drugim wypadku artysta usiuje nada wiatu jedno, z wyboru pozbawiajc go wszelkiej perspektywy. Zawiadcza w ten sposb o

swej potrzebie jednoci, choby zdegradowanej. Ale te wyrzeka si tego, co jest pierwszym daniem kreacji artystycznej. eby lepiej mc negowa wzgldn wolno wiadomoci twrczej, afirmuje bezporedni cao wiata. Akt twrczy neguje sam siebie w obu tych rodzajach dzie. Zrazu artysta odrzuca tylko jaki aspekt realnoci, utwierdzajc jednoczenie inny. Lecz gdy odrzuca wszelk realno lub afirmuje j tylko, zapiera si sam siebie czy to w negacji, czy w afirmacji absolutnej. Ta analiza estetyczna, jak wida, czy si z naszkicowan wpierw w paszczynie historycznej. Ale jak nie ma nihilizmu, ktry nie zakadaby w kocu wartoci, ani materializmu, ktry siebie rozwaajc nie doszedby do jakiej sprzecznoci, w pojciach: sztuka formalna i sztuka realistyczna kryje si absurd. adna sztuka nie moe w sposb absolutny odrzuci realnoci. Gorgona jest bez wtpienia postaci cakowicie wyimaginowan; ale jej gow i wyrastajce z niej we mona znale w naturze. Formalizm, choby coraz bardziej oczyszcza si z elementw realnych, musi zatrzyma si na jakiej granicy. Nawet czysta geometria, do ktrej dochodzi niekiedy malarstwo abstrakcyjne, bierze od wiata zewntrznego kolor i stosunki perspektywiczne. Prawdziwy formalizm jest milczeniem. Podobnie realizm, ktry nie moe si obej bez minimum interpretacji i arbitralnoci. Najdoskonalsza nawet fotografia zdradza rzeczywisto, powstaje bowiem z wyboru i ogranicza to, co samo granicy nie posiada. Realista i formalista szukaj jednoci tam, gdzie jej nie ma, w rzeczywistoci w stanie surowym albo w twrczoci wyimaginowanej, ktra odrzuca jakoby wszelk realno. Jedno w sztuce, przeciwnie, rodzi si u koca przeksztace narzuconych przez artyst rzeczywistoci, i tak samo nie moe istnie bez tych przeksztace, jak i bez tego, co realne. Korekta*, ktrej dokonuje artysta znajdujc wasny jzyk i przegrupowujc elementy zaczerpnite z rzeczywistoci, nazywa si stylem i daje stworzonemu na nowo wiatu jedno i granice.
* Delacroix pisze, i jest to obserwacja waka, e trzeba skorygowa t nienaruszaln perspektyw, ktra wskutek prawidowoci faszuje wygld przedmiotw (przyp. autora).

Narzuci swoje prawo wiatu oto cel, do ktrego zmierza kady zbuntowany; kilku geniuszy ten cel osiga. Poeci s nie uznanymi prawodawcami wiata, mwi Shelley. Powie ze swych zaoe nie moe uchybi temu powoaniu. Ani nie wyraa zupenej zgody na realno, ani nie odrzuca jej absolutnie. Czysta imaginacyjno nie istnieje, a nawet gdyby istniaa w powieci idealnej, ktra byaby wwczas cakowicie bezcielesna, nie miaaby znaczenia artystycznego, poniewa pierwszym daniem ducha szukajcego jednoci jest komunikatywno tej jednoci. Z drugiej strony jedno czystego rozumowania jest jednoci faszyw, skoro nie wspiera si na tym, co realne. Powie rowa (albo czarna), powie budujca, kada oddala si od sztuki o tyle, o ile w mniejszym lub wikszym stopniu jest nieposuszna temu prawu. Natomiast prawdziwa twrczo powieciowa posuguje si wycznie tym, co realne, z rzeczywistoci czerpic ar i krew, pasj i krzyk. Tyle tylko, e dodaje do niej co, co j przeksztaca. Podobnie jest z tak zwan powieci realistyczn, ktra zmierza do bezporedniego odtworzenia rzeczywistoci. Gdyby nawet taka operacja bya do pomylenia, odtworzenie bez wyboru elementw realnych oznaczaoby jaowe powtarzanie wiata. Realizm jako rodek wyrazu mgby suy jedynie geniuszowi religijnemu, czego przeczucie daje szuka hiszpaska, albo, u przeciwlegego kraca, by mapiarstwem, bo tylko mapa zadowala si tym, co jest, i to, co jest, naladuje. Tote nie ma sztuki realistycznej; czasem trafia si tylko pragnienie takiej sztuki. Opis prawdziwie realistyczny nie skoczyby si nigdy. Tam, gdzie Stendhalowi wystarczy jedno zdanie, by opisa wejcie Lucjana Leuwen do salonu, artysta realistyczny, eby nie uchybi logice, musiaby zapeni cae tomy opisem osb i dekoracji, a jeszcze nie wyczerpaby wszystkich szczegw. Realizm to wyliczenie, ktremu nie ma koca. Std wida, e jego prawdziw ambicj nie jest osignicie jednoci, ale zdobycie caoci wiata realnego. atwo wic zrozumie, e sta si estetyk oficjaln rewolucji totalnoci. Jak okazao si, wierno tej estetyce jest niemoliwa. Powie realistyczna mimo wszystko dokonuje wyboru, poniewa wybr i przekroczenie tego, co realne, stanowi warunek myli i wyrazu*. Ju samo pisanie jest wyborem. Arbitralno tak samo moe dotyczy realnoci, jak ideau; dlatego powie realistyczna jest implicite powieci z tez. Ograniczy jedno wiata powieciowego do caoci tego, co realne, mona tylko dziki wprowadzeniu sdu apriorycznego, ktry eliminuje z rzeczywistoci to, co nie odpowiada doktrynie. Realizm zwany socjalistycznym z samej logiki swego nihilizmu jest wic skazany na czenie osigni powieci budujcej i literatury propagandy. Czy fakt podporzdkowuje sobie twrc, czy twrca zechce przekreli fakt cakowicie, w obu wypadkach twrczo znia si do zdegradowanych form sztuki nihilistycznej. Z twrczoci jest jak z cywilizacj: zakada nieustanne napicie pomidzy form a materi, stawaniem si i duchem, histori i wartociami. Jeli rwnowaga zostaje naruszona, zwycia dyktatura albo anarchia, propaganda albo obd formalny. W obu wypadkach twrczo, ktra zbiega si z rozumn wolnoci, jest niemoliwa. Sztuka wspczesna, czy zgadza si na szalestwa abstrakcji i mrok formalny, czy odwouje si do realizmu w jego postaci surowej albo naiwnej, jest w swej przewadze sztuk tyranw i niewolnikw, nie za twrcw.

Dzieo, w ktrym tre przerasta form, czy dzieo, w ktrym forma gruje nad treci, mwi o jednoci zawiedzionej i przynoszcej zawd.
* Delacroix mwi o tym z wielk susznoci: Aby realizm nie by sowem pozbawionym sensu, wszyscy ludzie musieliby mie jednaki umys i jednaki sposb pojmowania (przyp. autora).

W tej dziedzinie, podobnie jak w innych, jedno nie pochodzca ze stylu jest okaleczeniem. Jakkolwiek perspektyw wybiera artysta, istnieje zasada wsplna dla wszystkich twrcw: stylizacja, ktra zakada, e istnieje realno i e istnieje zarazem duch nadajcy jej form. Dziki stylizacji twrczy wysiek przeksztaca, wiat, zawsze wprowadzajc pewne odchylenie, znak sztuki i protestu. Czy jest to widzenie przez powikszajce szko mikroskopu, ktrym Proust wzbogac dowiadczenie ludzkie, czy na odwrt, absurdalna baho, jak powie amerykaska obdarza swoich bohaterw, rzeczywistoci w pewien sposb jest zadany gwat. W tym odchyleniu zawiera si kreacja i owocno buntu, z niego s styl i ton dziea. Kiedy krzyk najbardziej rozdzierajcy znajduje swj jzyk najpewniejszy, prawdziwe roszczenie buntu zostaje zaspokojone i z tej wiernoci samemu sobie bunt czerpie si twrcz. Cho nie bdzie to zgodne z przesdami naszego czasu, trzeba powiedzie, e wielki styl w sztuce jest wyrazem najwyszego buntu. Podobnie jak prawdziwy klasycyzm to romantyzm okieznany, tak geniusz jest buntem, ktry stworzy sobie wasn miar. Tote wbrew temu, czego uczy si dzisiaj, nie ma genialnoci w negacji i w czystej rozpaczy. Co znaczy, e wielki styl nie jest po prostu jakoci formaln. Jest ni, kiedy artysta szuka stylu dla niego samego kosztem realnoci: lecz wwczas nie mona mwi o wielkim stylu. Formalizm nie odkrywa, ale naladujejak kady akademizm gdy twrczo prawdziwa jest na swj sposb rewolucyjna. Choby stylizacja sza daleko, skoro w niej zawiera si interwencja czowieka i poprawka, ktr artysta wprowadza do odtwarzanej rzeczywistoci, musi ona jednak pozosta niewidoczna, aby roszczenie sztuki zostao wyraone w najskrajniejszym napiciu. Wielki styl jest stylizacj niewidoczn, to znaczy wcielon. W sztuce nie trzeba lka si przesady, mwi Flaubert. Lecz dodaje, e przesada winna by ciga i do siebie proporcjonalna. Kiedy stylizacja jest nadmierna i widoczna, dzieo wyraa sam tylko nostalgi: jedno, ktr pragnie osign, jest obca konkretowi. Kiedy, na odwrt, rzeczywisto zostaa ukazana w stanie surowym, a stylizacja nic nie znaczy, konkretowi brak jednoci. Wielka sztuka, styl, bunt prawdziwy znajduje si pomidzy tymi dwiema herezjami*. TWRCZO I REWOLUCJA Bunt yje w prawdziwej twrczoci, nie za w krytyce czy komentarzu. Rewolucja ze swej strony nie przejawia si w terrorze i tyranii, ale w ksztacie cywilizacji. Dwa pytania, ktre spoeczestwu w matni stawia nasza epoka: czy twrczo jest moliwa, czy rewolucja jest moliwa, stanowi jedno i dotycz odrodzenia cywilizacji. Rewolucja i sztuka XX wieku s zalene od tego samego nihilizmu i yj w tej samej sprzecznoci. Rewolucja wspczesna wyobraa sobie, e jest pocztkiem nowego wiata, gdy jest tylko kocem starego. Spoeczestwo kapitalistyczne i spoeczestwo rewolucyjne tworz jedno o tyle, o ile podporzdkowane s produkcji przemysowej i tej samej obietnicy. Rnica polega na tym, e pierwsze obiecuje w imi zasad formalnych, ktrych nie potrafi wprowadzi w ycie i ktrym przecz stosowane sposoby; drugie obiecuje w imi rzeczywistoci przyszej, kaleczc teraniejsz. Spoeczestwo produkcji jest produkcyjne, a nie twrcze. Sztuka wspczesna, poniewa jest nihilistyczna, szamoce si pomidzy formalizmem a realizmem. Realizm zreszt bywa rwnie dobrze mieszczaski jak socjalistyczny, tyle tylko, e w pierwszym przypadku jest ponury, a w drugim budujcy. Formalizm ze swej strony jednakowo przynaley do spoeczestwa przeszoci, jako bezinteresowna abstrakcja, i do spoeczestwa pretendujcego do przyszoci, jako propaganda.
* Korekta jest rna w zalenoci od tematu. W dziele wiernym naszkicowanej tu estetyce styl bdzie ulega modyfikacji razem z tematami: waciwy autorowi jzyk (jego ton) pozostanie tym spojeniem, dziki ktremu uka si rnice stylu (przyp. autora).

Jzyk, ktry zniszczya negacja irracjonalna, zatraca si w werbalnym szalestwie; podlegy ideologii deterministycznej, streszcza si w hale. Pomidzy werbalizmem i hasem jest sztuka. Zbuntowany musi odrzuci furi nicoci i zgod na totalno; artysta musi wymkn si optaniu formalnemu i totalitarnej estetyce jednoczenie. wiat jest dzi jeden, ale jednoci nihilizmu; cywilizacja stanie si moliwa tylko wwczas, gdy wiat, odrzucajc nihilizm zasad formalnych i nihilizm bez zasad, odnajdzie drog twrczej syntezy. Podobnie sztuka: dogorywa czas nieustajcego komentarza i

reportau, nadchodzi czas twrcw. Lecz sztuka i spoeczestwo, twrczo i rewolucja musz wpierw odnale rdo buntu, gdzie odmowa i zgoda, indywidualne i powszechne, jednostka i historia rwnowa si w cigym napiciu. Bunt sam w sobie nie jest elementem cywilizacji; poprzedza jednak wszelk cywilizacj. Tylko on pozwala spodziewa si przyszoci, o ktrej ni Nietzsche: Na miejscu sdziego i ciemizcy, twrca. Ta formua nie upowania do komicznej myli o pastwie rzdzonym przez artystw. Tumaczy jedynie dramat naszej epoki, w ktrej praca, cakowicie podlega produkcji, przestaa by twrcza. Spoeczestwo przemysowe moe otworzy drog do cywilizacji tylko przywracajc pracujcemu godno twrcy, to znaczy kierujc jego zainteresowanie i myl w takim samym stopniu ku samej pracy, jak ku jej produktom. Podobnie jak twrczo artystyczna nie oddziela formy od treci, ducha od historii, tak i cywilizacja: zniesie rozgraniczenie midzy pracujcym a twrc, przyznajc wszystkim godno utwierdzon przez bunt. Byoby niesuszne, i zreszt utopijne, odda Szekspirowi rzdy nad spoeczestwem szewcw; ale rwnie nieszczsne byoby spoeczestwo szewcw odrzucajce Szekspira. Szekspir bez szewca suy za alibi tyranii. Szewca bez Szekspira poknie tyrania, jeli szewc nie jest na jej subie. Kada twrczo sama w sobie neguje wiat pana i niewolnika. Odraajce spoeczestwo tyranw i niewolnikw tylko na poziomie twrczoci moe zazna przemiany. e twrczo jest konieczna, nie znaczy jednak, e jest moliwa. Epok twrcz w sztuce okrela porzdek stylu wprowadzony do chaosu. Epoka jest twrcza, jeli nadaje ksztat namitnociom wspczesnych i je formuuje. Nie wystarczy jednak powtarza pani de La Fayette w czasach, gdy nasi ponurzy ksita nie maj wolnej chwili na mio. Dzi, kiedy namitnoci zbiorowe gruj nad indywidualnymi, wci jeszcze mona poprzez sztuk wada szalestwem miosnym. Ale chodzi o to, eby wada rwnie namitnociami zbiorowymi i walk historyczn. Sztuka, mimo ubolewa naladowcw, siga dzi od psychologii po kondycj czowieka. Kiedy pasje epoki sprawiaj, e w gr wchodzi cay wiat, twrczo chce obj cay los. W obliczu totalnoci afirmuje zarazem jedno. Tyle tylko, e twrczoci, z samej siebie naraonej na niebezpieczestwa, zagraa ponadto duch totalnoci. Tworzy nie jest dzi rzecz bezpieczn. eby zawadn namitnociami zbiorowymi, trzeba nimi y i dowiadcza ich przynajmniej relatywnie. Dowiadczajc ich, artysta jest zarazem przez nie osaczony. Dlatego nasza epoka jest raczej epok reportau ni dziea sztuki. Praktyka tych namitnoci pociga wreszcie za sob wiksze szanse mierci ni w czasach mioci czy ambicji, poniewa jedynym sposobem autentycznego ycia, pasj zbiorowoci, jest zgodzi si na mier dla niej i przez ni. Najwiksza szansa autentycznoci jest dzisiaj najwiksz szans klski w sztuce. Jeli twrczo jest niemoliwa wrd wojen i rewolucji, nie bdziemy mieli twrcw, skoro wojna i rewolucja s naszym losem. Mit nie koczcej si produkcji niesie w sobie wojn, jak chmura burz. Wojny pustosz Zachd i zabijaj Peguyego. Ledwie machina mieszczaska dwignie si z ruin, ju idzie jej na spotkanie machina rewolucyjna. Nie ma czasu, by mg si narodzi nowy Peguy: wojna zabije jego potencjalnych nastpcw. Gdyby jednak twrczy klasycyzm by moliwy, przynisby dzieo pokolenia, choby sprowadza si do jednego tylko nazwiska. Szanse klski w wieku niszczenia moe zrekompensowa tylko szansa iloci: to znaczy szansa, e na dziesiciu artystw autentycznych jeden przynajmniej przeyje, przejmie sowa swych braci i potrafi dowiadcza i tworzy zarazem. Artysta, czy chce tego czy nie chce, nie moe ju by samotny, chyba e w melancholijnym triumfie, ktry zawdzicza wszystkim sobie podobnym. Sztuka zbuntowana take odnajduje swoje jestemy, a wraz z nim drog pokory. Na razie zdobywcza rewolucja zagraa wszystkim, ktrzy wbrew niej chc zachowa jedno w totalnoci. Jedn z racji bytu historii dzisiejszej, a zwaszcza jutrzejszej, jest walka artystw z nowymi zdobywcami, wiadkw rewolucji twrczej z budowniczymi rewolucji nihilistycznej. Nic rozsdnego nie mona powiedzie o wyniku tej walki; wiemy przynajmniej, e musi by prowadzona. Zdobywcy dzisiejsi umiej zabija, ale nie umiej tworzy. Artyci umiej tworzy, ale nie bardzo zabija. Mordercy wrd artystw s rzadcy. Sztuka w naszych spoeczestwach rewolucyjnych musiaaby wic zgin. Ale razem z rewolucj. Ilekro bowiem rewolucja zabija w czowieku potencjalnego artyst, osabia si bardziej. Jeli w kocu zdobywcy podporzdkuj wiat swemu prawu, nie dowiod, e wada ilo, ale e wiat jest piekem. Lecz nawet w tym piekle sztuka wci jeszcze bdzie w przymierzu z pokonanym buntem lepa nadzieja rozpaczliwych dni. Ernst Dwinger opowiada w Dzienniku z Syberii o pewnym poruczniku niemieckim, wieloletnim winiu obozu, gdzie rzdziy gd i zimno; ten porucznik skleci sobie z kawakw drewna milczcy fortepian. Tu, w samym rodku ndzy i tumu w achmanach, komponowa muzyk, ktr on tylko sysza. Take w piekle tajemnicze melodie i okrutne obrazy nieobecnego pikna przynosz zawsze, wrd zbrodni i szalestwa, echo harmonijnego buntu, odwiecznego wiadectwa ludzkiej wielkoci. To pieko nie trwa jednak wiecznie, ycie na nowo zacznie si kiedy. Historia ma moe swj kres; naszym zadaniem jednake nie jest j koczy, ale j tworzy na podobiestwo znanej ju nam prawdy. Sztuka uczy tyle przynajmniej, e czowiek nie sprowadza si tylko do historii i racje istnienia

znajduje rwnie w porzdku natury. Dla niej wielki Pan* nadal yje. W swoim instynktownym buncie i pragnieniu jednoci sztuka, utwierdzajc warto i wspln wszystkim godno, domaga si uparcie tego, co nazywa si piknem. Mona wyrzec si historii, nie wyrzekajc si gwiazd i morza. Zbuntowani, ktrzy odrzucaj przyrod i pikno, kalecz histori. Wszyscy wielcy reformatorzy usiowali przyda jej tego, co Szekspir, Cervantes, Molier, Tostoj potrafili stworzy, budujc wiat zawsze gotw do zaspokojenia godu wolnoci i godnoci, ktry jest w sercu kadego czowieka. Pikno na pewno nie rodzi rewolucji; ale przychodzi dzie, kiedy rewolucji trzeba pikna. Jego regua, ktra zaprzecza rzeczywistoci, narzucajc jej zarazem jedno, jest take regu buntu. Czy mona wiecznie odrzuca niesprawiedliwo, nie pozdrawiajc natury ludzkiej i pikna wiata? Niepodobna. Ta niepodlega i wierna moralno jest w kadym razie jedyn, ktra rozwietla drog rewolucji prawdziwie realistycznej. Bronic pikna, przygotowujemy dzie odrodzenia, kiedy cywilizacja w centrum swojej refleksji, z dala od zasad formalnych i zdegradowanych wartoci historii, umieci t yw cnot, ktra buduje wspln godno wiata i czowieka; trzeba nam j teraz okreli w obliczu zniewaajcego j wiata.
* Pan uchodzi za wynalazc syringi (fletnia Pana) (przyp. tum.).

CZ PITA

MYL POUDNIA
BUNT I ZABJSTWO Z dala od tego rda ycia Europa i rewolucja podlegaj nieustajcym wstrzsom. W ubiegym wieku czowiek uwolni si od religijnych przymusw. Ledwie jednak si od nich uwolni, ju wymyli sobie inne, zgoa nie lejsze. Cnota umiera, po czym odradza si, okrutniejsza jeszcze. Wielkim krzykiem ogasza wszystkim miosierdzie i t dalek mio, ktra obraca w pomiewisko wspczesny humanizm. Zrazu dokonuje spustosze. Z czasem gorzknieje, staje si cnot policyjn i dla zbawienia czowieka wznosi haniebne stosy. W punkcie szczytowym tragedii wchodzimy w poufao ze zbrodni. rda ycia i twrczoci wysychaj. Europa zaludniona widmami i maszynami zastyga w strachu. Pomidzy dwiema hekatombami wyrastaj w podziemiach szafoty. Humanici przemienieni w oprawcw wic tam nowy kult w milczeniu. Jaki krzyk mgby zmci ich spokj? Nawet poeci na widok zabjstwa ich brata owiadczaj dumnie, e maj czyste rce. Teraz wiat odwraca si z roztargnieniem od zbrodni; ofiary popadaj w ostateczn nieask: ofiary nudz. W dawnych czasach krew mordu wywoywaa przynajmniej wit groz, przydawaa yciu ludzkiemu uwicenia; nasza epoka kae myle i w tym jej prawdziwe potpienie e nie do jeszcze jest krwawa. Bo te krwi nie wida; nie tryska w twarz naszych faryzeuszy. Oto skrajno nihilizmu: lepy i wcieky mord zdaje si oaz, gupi przestpca niewinnoci w porwnaniu z naszymi inteligentnymi katami. Duch europejski, dugo wierzc, e wraz z ca ludzkoci mgby walczy z Bogiem, spostrzega, e jeli nie ma zgin, musi walczy te z ludmi. Zbuntowani, ktrzy powstajc przeciw mierci pragnli szaleczej niemiertelnoci gatunku, staj przeraeni wobec perspektywy zabjstwa. Jeli cofn si, zostan zabici, jeli zgodz si, bd mordercami. Bunt, odwrcony od swoich pocztkw i cynicznie przeksztacony, oscyluje na wszystkich poziomach pomidzy ofiar i zabjstwem. Spodziewa si, e sprawiedliwo bdzie powszechna; jest wyrywkowa. Krlestwo aski zostao zwycione, ale i krlestwo sprawiedliwoci ginie. Europa umiera od tego rozczarowania. Bunt broni niewinnoci ludzkiej, teraz godzi we wasn win. Ledwie obrci si ku totalnoci, a otrzymuje w odpowiedzi rozpaczliw samotno. Chcia wsplnoty, a jego jedyn nadziej stao si zbiorowisko samotnych, ktrzy id latami ku jednoci, kady oddzielnie. Trzeba wic wyrzec si buntu czy to zgadzajc si na konajce spoeczestwo wraz z jego niesprawiedliwoci, czy suc cynicznie i wbrew czowiekowi szaleczemu biegowi historii? Jeli logika naszego wywodu miaaby prowadzi do ndznego konformizmu, naleaoby na w kocu

przysta, jak pewne rodziny przystaj na nieuniknion hab; a jeli miaaby usprawiedliwia wszelkie gwaty dokonywane na czowieku i nawet jego systematyczne niszczenie, naleaoby przysta i na to. Poczucie sprawiedliwoci wyszoby na swoje; znikby wiat handlarzy i policjantw. Ale czy w takim razie jestemy jeszcze w wiecie zbuntowanym, czy bunt nie sta si alibi dla nowych tyranw? Czy zawarte w buncie jestemy moe bez zgorszenia lub wykrtu przysta na zabjstwo? Wyznaczajc uciskowi granic, poza ktr zaczyna si godno wsplna wszystkim ludziom, bunt okrela pierwsz warto. Na czele stawia porozumienie, wspln struktur, solidarno acucha, komunikacj istoty z istot, ktre sprawiaj, e ludzie s sobie podobni i ze sob sprzymierzeni. Duch w walce ze wiatem absurdu postpowa wic krok naprzd; ale ten postp czyni jeszcze bardziej niepokojcym problem zabjstwa, ktry bunt mia rozstrzygn. Bo te na poziomie absurdu zabjstwo wywoywao tylko sprzecznoci logiczne; na poziomie buntu jest ono rozdarciem. Chodzi teraz o decyzj, czy mona zabi kogo, kogokolwiek, z kim nasze podobiestwo ustalilimy i z kim uwicilimy nasz tosamo. Czy ledwo porzuciwszy samotno, mielibymy j odnale ju na zawsze, uprawomocniajc akt, ktry oznacza odcicie? Czy zmusi do samotnoci kogo, kto dowiedzia si, e nie jest sam, nie rwna si ostatecznej zbrodni przeciw czowiekowi? Logika kae odpowiedzie, e zabjstwo i bunt s ze sob sprzeczne. Niech tylko jeden z panw zostanie zabity, a zbuntowany w pewien sposb traci prawo do wsplnoty ludzi, ktra bya mu uzasadnieniem. Jeli ten wiat nie ma wyszego sensu, jeli odpowiedzi czowiek moe spodziewa si tylko od czowieka, wystarczy, eby jedna istota usuna inn ze spoecznoci ywych, a sama przestaje do niej nalee. Kain po zabiciu Abla ucieka na pustyni. Kiedy zabjcw jest tum, tum yje na pustyni w innym rodzaju samotnoci, ktry nazywa si chaosem. Zbuntowany, zabijajc, przecina wiat na dwoje. Powstawa w imi tosamoci czowieka z czowiekiem; odrzuca t tosamo, uwicajc rnic krwi. Wobec ndzy i ucisku tosamo bya jego istnieniem. Ten sam bunt, ktry mia j utwierdzi, teraz mu j odbiera. Zbuntowany moe powiedzie, e jest z nim kilku albo nawet wielu. Ale choby jednego istnienia zabrako w niezastpionym wiecie braterstwa, a wiat ten pustoszeje. Jeli nie jestemy, ja te nie jestem; tumaczy to bezgraniczny smutek Kaliajewa i milczenie Saint-Justa. Zbuntowani, ktrzy wybrali gwat i zabjstwo, aby zachowa nadziej istnienia, na prno zastpuj Jestemy przez Bdziemy. Kiedy zabjca i ofiara znikn, wsplnota odrodzi si bez nich. Wyjtek zostanie zapomniany, regua znw bdzie moliwa. W historii, tak samo jak w yciu indywidualnym, zabjstwo jest wic rozpaczliwym wyjtkiem; wyom, jakiego dokonuje w porzdku rzeczy, nie ma jutra; nie moe zatem zosta spoytkowane ani uznane, jak tego chce postawa historyczna, stanowi bowiem granic, ktr mona osign raz tylko i potem umrze. Dlatego zbuntowany moe pogodzi si ze swoim zabjstwem tylko w jeden sposb: skadajc w ofierze wasne ycie. Dowodzi w ten sposb, e ponad Bdziemy stawia Jestemy. Oto wytumaczenie szczliwego spokoju Kaliajewa w wizieniu i pogody SaintJusta w drodze na szafot. Za t ostatni granic zaczyna si sprzeczno i nihilizm. ZABOJSTWO NIHILIS1YCZNE Zabjstwo irracjonalne i zabjstwo racjonalne jednako zdradzaj wic warto ukazan przez bunt. Zwaszcza to pierwsze. Ten, kto neguje wszystko i pozwala sobie zabija Sade, dandys-morderca, bezlitosny Jedyny, Karamazow, wyznawca nieokieznanego bandyty, surrealista strzelajcy do tumu da wolnoci totalnej i nie kadzie adnych tam pysze ludzkiej. Furia nihilizmu tak samo zagarnia stwrc jak i stworzenie. Przekrelajc kad nadziej, odrzuca kad granic i w lepym oburzeniu, ktre nie dostrzega nawet wasnych racji, orzeka wreszcie, e zabjstwo jest rzecz obojtn, skoro zabija si kogo, kto i tak przeznaczony jest mierci. Niemniej racje buntu, uznanie wsplnej wartoci i porozumienie midzy ludmi wci s ywe. Bunt je ogosi i przyrzek im suy. Tym samym, i wbrew nihilizmowi, okreli regu postpowania, ktra nie czeka wyjanie u koca historii i nie jest formalna. W przeciwiestwie do moralnoci jakobiskiej, otwiera drog moralnoci dalekiej od abstrakcyjnych zasad i odkrywajcej wasne zasady w samym dziaaniu i nieustajcej kontestacji. Nic nie pozwala twierdzi, e byy to zasady wieczne ani e bd wieczne. Ale s, gdy my jestemy. Wraz z nami neguj w historii niewol, kamstwo i terror. Nie ma nic wsplnego midzy panem i niewolnikiem, nie ma rozmowy ani porozumienia z istot zniewolon. Zamiast swobodnego dialogu, ktrym uznajemy nasze podobiestwo i uwicamy nasz los, niewola narzuca straszne milczenie. Jeli niesprawiedliwo nie moe by w zgodzie z buntem, to nie dlatego, e zaprzecza odwiecznej idei sprawiedliwoci, z ktr nie bardzo wiemy, co pocz, ale dlatego, e utwierdza niem wrogo dzielc ciemizc od ciemionego. Zabija to, co moe si narodzi ze wsplnoty ludzi. Czowiek, ktry kamie, zamyka si przed innymi ludmi; dlatego kamstwo zostaje odrzucone, a take, i tym bardziej, zabjstwo i gwat, ktre oznaczaj milczenie

ostateczne. Wspuczestnictwo i porozumienie odkryte przez bunt mog y tylko w swobodnym dialogu; kada dwuznaczno, kade nieporozumienie prowadzi do mierci; ratuje od niej tylko jasny jzyk i proste sowo *. Szczytem tragedii jest guchota bohaterw. Platon ma tu racj wbrew Mojeszowi i Nietzschemu. Dialog na miar czowieka kosztuje taniej ni ewangelia religii totalitarnych monolog dyktowany z wysokoci samotnej gry. Na scenie, tak samo jak w yciu, monolog poprzedza mier. Zbuntowany, ju tylko przez to, e powstaje przeciw ciemizcy, opowiada si za yciem, walk z niewol, kamstwem i terrorem; i stwierdza, w nagym olnieniu, e te trzy plagi przynosz ludziom rzdy milczenia, niezrozumienie wzajemne i niemono odnalezienia jedynej wartoci, ktra ratuje przed nihilizmem: wsplnoty w obliczu losu. Nage olnienie. Ale to wystarczy na razie, by powiedzie, e najskrajniejsza wolno, wolno zabijania, nie da si pogodzi z racjami buntu. Bunt nie jest daniem totalnej wolnoci; na odwrt, wystpuje przeciw niej. Neguje nieograniczon wadz, ktra zezwala wadcy na naruszenie nieprzekraczalnej granicy.
* Zauwamy, e jzyk doktryn totalitarnych jest scholastyczny albo administracyjny (przyp. autora).

Zbuntowany, nie domagajc si cakowitej niezawisoci, chce, aby uznano wolno w jej granicach wszdzie, gdzie yje istota ludzka, poniewa granica wanie okrela jej bunt. Im bardziej bunt jest wiadom waciwej granicy, tym bardziej jest niezachwiany. Zbuntowany da oczywicie pewnej wolnoci dla siebie samego; ale nigdy, jeli jest konsekwentny, nie domaga si prawa do zniszczenia innej istoty i jej wolnoci. Nie upokarza nikogo, wolnoci chce dla wszystkich; gdy czego w niej odmawia, to wszystkim. Jest nie tylko niewolnikiem, ktry powsta przeciw panu, ale i przeciw wiatu pana i niewolnika. Bunt zatem wnosi do historii co wicej ni tylko relacj panowanieniewola. Nieograniczona potga nie jest tu prawem i nie w jej imi zbuntowany odrzuca wolno totaln, dajc dla siebie wzgldnej wolnoci, koniecznej, aby mc tamt odrzuci. Wszelka wolno ludzka w swej najgbszej istocie jest wic wzgldna. Tylko wolno absolutna, to znaczy wolno zabijania, nie domaga si dla siebie ogranicze; odcina si wwczas od swoich korzeni, bka si, cie abstrakcyjny i zowieszczy, aby w kocu znale ucielenienie w ideologii. Mona wic powiedzie, e bunt, jeli jest niszczycielski, porzuca logik. Kiedy da jednoci losu ludzkiego, jest si ycia, nie si mierci; jego logika jest w tworzeniu, nie w niszczeniu. Jeli ma by prawdziwy, nie moe przekreli adnego z czonw sprzecznoci, na ktrej si wspiera: musi by wierny i swojemu tak, i swojemu nie, gdy interpretacje nihilistyczne tylko to nie widz. Logika buntu nakazuje suy sprawiedliwoci, eby nie rosa niesprawiedliwo kondycji ludzkiej, mwi jasnym jzykiem, eby nie roso kamstwo powszechne, i opowiada si za szczciem w obliczu cierpienia ludzi. Nihilistyczna pasja, dopeniajc niesprawiedliwo i kamstwo, przekrela najstarsze roszczenie buntu i odbiera mu jego najbardziej oczywiste racje: zabija w szaleczym poczuciu, e wiat wydany jest mierci. Przeciwnie bunt: odmawia uprawnie zabjstwu, poniewa ze swej istoty jest protestem przeciw mierci. Gdyby czowiek potrafi nada jedno wiatu, wprowadzi w nim rzdy szczeroci, niewinnoci i sprawiedliwoci, byby samym Panem Bogiem i bunt utraciby wszelkie racje. Jeli bunt istnieje, znaczy to, e kamstwo, niesprawiedliwo i gwat wpisane s w los zbuntowanego. Nie moe wic, nie wyrzekajc si buntu, cakowicie odrzuci zabjstwa i kamstwa; ani raz na zawsze przysta na nie, skoro ich akceptacja przekreliaby racje buntu. Tote nie zna odpoczynku. Wie, co to dobro i wbrew sobie czyni zo. Warto, ktra go podtrzymuje, nie jest mu dana na zawsze: nieustannie musi j umacnia. Zdobyte istnienie ginie, gdy bunt go stale nie wspiera. W kadym razie, jeli zbuntowany nie moe unikn zabjstwa, bezporednio czy porednio, moe uy caej swej pasji, by zmniejszy szanse zabjstwa wok siebie. W ciemnociach jego cnot bdzie niepoddawanie si mrokom; zczony ze zem, bdzie uparcie zmierza ku dobru. A jeli sam w kocu zabije, przystanie na wasn mier. Wierny swoim pocztkom, dowiedzie tym samym, ze prawdziwa wolno nie jest w zabjstwie, lecz w ofierze z ycia: pozna wtedy, co to honor metafizyczny. Kaliajew staje u stp szubienicy i ukazuje wszystkim swoim braciom dokadn granic, gdzie zaczyna si i koczy honor ludzi. ZABJSTWO HISTORYCZNE Bunt istnieje rwnie w historii, ktra da nie tylko przykadnych opcji, ale i skutecznych postaw. Zabjstwo racjonalne moe wic znale w niej usprawiedliwienie. Sprzecznoci buntu przejawiaj si wwczas w opozycjach na pozr nie do rozwizania: gwatodrzucenie gwatu oraz sprawiedliwowolno. Sprbujmy je okreli. Warto pozytywna, ktr zawiera w sobie bunt, zakada odrzucenie gwatu, co w konsekwencji

uniemoliwia trwanie rewolucji; sprzeczno, zawsze towarzyszca buntowi, tu zaostrza si jeszcze. Jeli odmawiam uznania ludzkiej tosamoci, ustpuj ciemizcy, wyrzekam si buntu i wracam do nihilistycznej zgody; jeli dam, aby ta tosamo zostaa uznana i dziaam, moje dziaanie bdzie skuteczne przy uyciu przemocy, co neguje zarwno tosamo, jak i sam bunt. I dalej: jeli sdz, e jedno wiata nie moe przyj z nieba, musz j budowa w historii. Ale histori, pozbawion ksztatujcej j wartoci, wada skuteczno; nastpstwem czystej filozofii historii jest wic materializm historyczny, determinizm, gwat, negacja wszelkiej wolnoci, dla ktrej celem nie jest skuteczno, wiat milczenia. Odrzucenie gwatu uzasadnia dzi tylko filozofia wiecznoci: historycznoci absolutnej przeciwstawi histori stworzon, sytuacj historyczn zapyta o jej pocztki. Uwica jednak niesprawiedliwo, Bogu oddajc trosk o sprawiedliwo. Zarzut, jaki mona postawi tej filozofii dajcej wiary, sprowadza si zreszt do paradoksu: albo Bg jest wszechpotny i czyni zo, albo czyni dobro i jest nieskuteczny. Wybr midzy Lask i histori, Bogiem i mieczem pozostaje otwarty. Jak postaw wybierze zbuntowany? Nie moe odwrci si od wiata i historii, nie zapierajc si samej zasady buntu, nie moe te odwoa si do ycia wiecznego i zgodzi si na ziemskie zo. Jeli nie jest chrzecijaninem, musi i dalej, a do koca. Ale i do koca to wybra histori, a wraz z ni zabjstwo, skoro jest niezbdne dla historii; uzna za prawomocno zabjstwa, o znowu zaprze si wasnych pocztkw. Jeli zbuntowany nie dokona wyboru, wybierze tym samym milczenie i niewol ludzi; jeli w przystpie rozpaczy owiadczy, e jego wybr jest i przeciwko Bogu, i przeciwko historii, opowie si za czyst wolnoci, to znaczy za niczym. Poniewa nie znajduje dzi adnej wyszej racji, ktra nie prowadziaby do za, moe albo milcze, albo zabija. W obu wypadkach jest to rezygnacja. Podobnie jest ze sprawiedliwoci i wolnoci. Te dwa roszczenia s u pocztkw buntu, a take rewolucji. Historia rewolucji dowodzi jednak, e sprawiedliwo wolno niemal zawsze popadaj tu w konflikt, jakby wymagania obu byy ze sob nie do pogodzenia. Wolno absolutna to prawo panowania dla silniejszego: zachowuje wic konflikty sprzyjajce niesprawiedliwoci; sprawiedliwo absolutna znosi wszelk sprzeczno: zabija wic wolno*. Rewolucja dokonana w imi sprawiedliwoci i wolnoci zwraca je w kocu przeciw sobie. Tak jest z kad rewolucj; gdy zniosa ju kast dotd panujc, przychodzi czas, gdy sama rodzi bunt, ktry okrela jej granice, i zapowiada szanse jej klski. Zrazu rewolucja chce zadowoli ducha buntu, z ktrego si zrodzia; potem musi go negowa, eby lepiej utwierdzi sam siebie. Pomidzy buntem a zdobyczami rewolucji istnieje nieusuwalna opozycja. Ale tylko w planie absolutnym, poniewa taka opozycja zakada wiat i myl poza wszelk mediacj. Nie ma moliwoci pojednania, gdy z jednej strony jest Bg oddzielony od historii, a z drugiej historia oczyszczona z wszelkiej transcendencji. Ich przedstawicielami na ziemi s jogin i komisarz**. Rnica midzy nimi nie sprowadza si jednak do rnicy midzy abstrakcyjn czstoci i skutecznoci, skoro pierwszy nieskutecznie powstrzymuje si od wszelkiego dziaania, a drugi rwnie nieskutecznie niszczy. Poniewa obaj, tak samo oddaleni od rzeczywistoci, odrzucaj mediacyjn warto buntu, ukazuj tylko dwa rodzaje niemocy: dobra i za. Jeli bowiem zapoznanie historii oznacza odrzucenie realnoci, to uznanie historii za cao wystarczajc oznacza odejcie od realnoci. Rewolucja XX wieku sdzi, e uniknie nihilizmu i pozostanie wierna prawdziwemu buntowi, zastpujc Boga histori. Ale umacnia tym tylko Boga i zdradza histori.
*Jean Grenier w Entretiens sur le bon usage de la liberte przeprowadza wywd, ktry mona tak streci: wolno absolutna to przekrelenie kadej wartoci; warto absolutna to przekrelenie kadej wolnoci. Podobnie Palante: Jeli istnieje jedna i uniwersalna prawda, wolno nie ma racji bytu (przyp. autora). ** Aluzja do ksiki Artura Koestlera The yogi and the commissar (przyp. tum.).

Historia sama w sobie nie dostarcza adnej wartoci. Trzeba zatem by w zgodzie ze skutecznoci bezporedni, milcze albo kama. Systematyczny gwat albo narzucone milczenie, kalkulacja albo kamstwo staj si nieuniknionymi reguami. Myl wycznie historyczna jest wic nihilistyczna: zgadza si na zo historii i tym samym odrzuca bunt. Na prno w zamian za to przyrzeka histori doskonale racjonaln, skoro dopiero u jej koca pojawi si racja, sens i warto. Na razie naley dziaa, i to dziaa bez reguy moralnej, ktra take pojawi si kiedy. Cynizm postawy politycznej jest logiczny tylko jako funkcja nihilizmu absolutnego z jednej strony, racjonalizmu absolutnego z drugiej *. W konsekwencjach nie ma midzy nimi rnicy. Ledwie zostan zaakceptowane, wiat staje si pustyni. Absolut historyczny to zreszt pojcie niedostpne rozumieniu. Jaspers podkrela, e czowiek nie moe ogarn caoci, bo sam w niej jest. Historia jako cao moe jawi si tylko komu, kto jest na zewntrz: skrajnie rzecz biorc, istnieje jedynie w oczach Pana Boga. Niepodobna wic dziaa wedug planw obejmujcych ca histori; kade przedsiwzicie historyczne byoby wwczas tylko mniej

czy bardziej rozsdn awantur, a zawsze ryzykiem; ryzyko to kiepskie uzasadnienie dla bezwzgldnoci i braku miary. Gdyby bunt mg stworzy filozofi, byaby to filozofia granicy, niepenej wiedzy i wanie ryzyka. Ten, kto wszystkiego nie wie, wszystkiego nie zabije. Zbuntowany, daleki od absolutyzowania historii, nie uwaa jej za autorytet i podaje w wtpliwo w imi wyobraenia, jakie ma o wasnej naturze. Nie zgadza si bowiem na swj los, ktry w znacznej mierze jest historyczny.
* Jak z tego wida, racjonalizm absolutny nie jest racjonalizmem. Pierwszy od drugiego rni si tak samo jak cynizm od realizmu. Pierwszy sprawia, e drugi przekracza granice, ktre nadaj mu sens i prawomocno. Bardziej brutalny, jest w kocu mniej skuteczny: to gwat przeciwstawiony sile (przyp. autora).

Niesprawiedliwo, przemijanie, mier przejawiaj si w historii. Odrzucajc je, odrzuca histori. Nie neguje oczywicie otaczajcej go historii, skoro chce w niej znale potwierdzenie dla siebie. Jest wobec historii jak artysta wobec realnoci: nie zgadza si na ni i w niej istnieje. Ani przez chwil nie uwaa jej za absolut. Jeli si rzeczy przychodzi mu uczestniczy w zbrodniach historii, nigdy ich nie usprawiedliwia. Nie moe uzna zbrodni racjonalnej: jest ona mierci buntu. Tote zbrodnia racjonalna godzi przede wszystkim w zbuntowanych, ktrzy neguj deifikowan histori. Mistyfikacj rewolucyjn podejmuje i pogbia dzi mistyfikacja mieszczaska. Mistyfikacja polega na obietnicy absolutnej sprawiedliwoci, ktra przysania cig niesprawiedliwo, kompromis i nikczemno. Bunt natomiast stawia sobie cele relatywne i moe przyrzec tylko relatywn sprawiedliwo. Opowiada si za granic konieczn dla wsplnoty ludzi; jego wiat jest relatywny. Bunt nie mwi, jak Hegel i Marks, e wszystko jest konieczne, ale e wszystko jest moliwe, i e moliwe rwnie zasuguje na ofiar. Znajdujc si pomidzy Bogiem i histori, joginem i komisarzem, otwiera trudn drog, gdzie sprzecznoci mog zosta przezwycione. Rozpatrzmy dla przykadu te dwie antynomie. Dziaanie rewolucyjne, wierne buntowi, powinno przysta na wzgldno. Bdzie wwczas w zgodzie z kondycj ludzk. Nieprzejednane, jeli idzie o rodki, uzna cele przyblione, i eby je mc coraz lepiej okreli, da wolno sowu, co wyznaczy jego stosunek do sprawiedliwoci i wolnoci w ogle. Nie ma sprawiedliwoci bez naturalnego czy obywatelskiego prawa. Niechaj prawo wypowie si nie zwlekajc, a prdzej czy pniej pojawi si na wiecie sprawiedliwo. Kaza milcze sprawiedliwoci do chwili, kiedy bdzie doskonaa, to kaza jej zamilkn na zawsze: nie bdzie ju o czym mwi, gdy nastpi wieczna sprawiedliwo. Na razie jednak powierza si sprawiedliwo tym, do ktrych zawsze naley sowo, to znaczy monym tego wiata. Od wiekw ich sprawiedliwo nazywaa si ask. Zabi wolno, eby zapanowaa sprawiedliwo, to przywrci pojcie aski bez udziau Boga i reaktywowa ciao mistyczne na najniszym z moliwych poziomw. Nawet gdy braknie sprawiedliwoci, wolno broni prawa do protestu i ratuje porozumienie. Sprawiedliwo w milczcym wiecie, zniewolona i niema, zabija wsplnot i w kocu przestaje by sprawiedliwoci. Rewolucja XX wieku, ktrej celem jest nieograniczony podbj, rozdzielia arbitralnie te dwa nierozczne pojcia. Wolno absolutna szydzi ze sprawiedliwoci; sprawiedliwo absolutna przekrela wolno. Jeli nie maj sta si daremne, musz ogranicza si wzajem. aden czowiek nie powie, e jest wolny, jeli jego los nie jest jednoczenie sprawiedliwy, ani e jest sprawiedliwy, jeli pozbawiony wolnoci. Wolno jest niewyobraalna, bez moliwoci powiedzenia, co jest sprawiedliwe, a co nie jest, bez dania peni bytu w imi tej jego czstki, ktra nie zgadza si umrze. Pewien wreszcie rodzaj sprawiedliwoci zawiera si w samej wolnoci, ktra jest jedyn niezniszczaln wartoci w historii. Tylko dla niej ludzie chcieli umiera; i tylko wwczas wierzyli, e nie cali nale do mierci. To samo rozumowanie mona odnie do gwatu. Absolutne odrzucenie gwatu oznacza bierny wybr niewoli i jej przemocy; gwat systematyczny burzy wsplnot i nasze w niej istnienie. Oba pojcia, jeli nie maj by jaowe, musz odnale swoje granice. W historii uwaanej za absolut uprawomocniony gwat niszczy wszelkie porozumienie. Dla zbuntowanego wic moe stanowi tylko wyom; czy si wwczas z jego osobist odpowiedzialnoci i ryzykiem. Gwat systematyczny mieci si w porzdku totalitarnego ustroju i w pewnym sensie jest wygodny; cokolwiek za nim stoi, Fuhrerprinzip czy Rozum historyczny, nie rzdzi wiatem ludzi, ale rzeczy. Podobnie jak zabjstwo jest przekroczeniem granicy, za ktre zbuntowany paci wasn mierci, tak przekroczeniem granicy jest gwat, ktry w skrajnym przypadku przeciwstawia si innemu gwatowi, podczas powstania na przykad, i niesie wwczas ze sob ryzyko mierci. Bunt zawsze jednak odrzuca gwat w subie doktryny czy racji stanu. Kady kryzys historyczny koczy si ustanowieniem nowych instytucji. Jeli nie mamy wpywu na sam kryzys, moemy mie wpyw na instytucje, wybiera, walczy o nie. Bunt autentyczny bdzie jednak wspiera te tylko, ktre ogranicz gwat, nie te, ktre go kodyfikuj. Dla rewolucji warto umiera tylko wwczas, jeli znosi ona natychmiast kar mierci; cierpie wizienie, jeli zawczasu odmawia zgody na kary bez przewidywanego terminu. Jeli rewolucja zmierza w tym kierunku i powtarza, e w tym kierunku zmierza, gwat moe rzeczywicie by tymczasowy. Jeli jednak z absolutn pewnoci wybiera cel absolutny, nie odmwi sobie ofiar z ludzi. Cel uwica

rodki? By moe. Ale co uwici cel? Na to pytanie, ktre myl historyczna pozostawia w zawieszeniu, bunt odpowiada: rodki. Co oznacza taka postawa w polityce? I czy jest skuteczna? Naley bez wahania odpowiedzie, e tylko ona moe by skuteczna. S dwa rodzaje skutecznoci: skuteczno tajfunu i niespiesznej siy ycia. Absolutyzm historyczny nie jest skuteczny, jest tylko sprawny: zagarn i zachowa wadz. Majc wadz, niszczy wszystko, co twrcze. Natomiast dziaanie zrodzone z buntu, nieustpliwe, ale znajce swoje granice, sprzyja moliwociom twrczym i chce je poszerzy. Nie jest powiedziane, e nie zwyciy; ale jest oczywiste, e bierze na siebie ryzyko klski. Rewolucja albo podejmie to ryzyko, albo bdzie musiaa przyzna, e jest przedsiwziciem nowych panw, zasugujcych na tak sam pogard jak dawni. Rewolucja, ktrej odejmuje si honor, zdradza swoje pocztki, ktre s ze wiata honoru. Jej wybr w kadym razie sprowadza si do skutecznoci materialnej i nicoci z jednej strony, do ryzyka i kreacji z drugiej. Dawni rewolucjonici szli szybko, niezachwiani w swoim optymizmie. Dzi rewolucja jest bardziej wiadoma, widzi janiej; ma za sob sto pidziesit lat dowiadcze i moe je sobie przemyle. Ponadto przestaa by cudownym witem; to wielka kalkulacja, ktra obejmuje cay wiat i wie, cho si do tego nie chce przyzna, e albo zagarnie wiat, albo zginie. Jej szanse cz si wszake z ryzykiem wojny wiatowej, ktra, nawet zwyciska, przyniesie tylko imperium ruin. Wierna nihilizmowi rewolucja w kostnicach odnajdzie ostateczn racj historii. Wwczas pozostanie jej tylko muzyka milczenia w nowym ziemskim piekle. Rewolucyjna myl Europy moe jednak, po raz pierwszy i ostatni, zastanowi si nad swymi zasadami, zapyta siebie, dlaczego w swoim szalestwie wybraa terror i wojn i, jeli zechce by wierna, odnale porzucone racje buntu.

MIARA I BRAK MIARY Wytumaczeniem rewolucyjnych zbka jest przede wszystkim ignorancja, zapoznanie granicy, nieodcznej od natury ludzkiej, a ukazanej przez bunt. Myl nihilistyczna, lekcewac t granic, wybiera ruch jednostajnie przyspieszony. Odtd nie zna adnych zahamowa i przynosi zniszczenie lub podbj. U koca dugich rozwaa nad buntem i nihilizmem wiemy ju, e rewolucja, sprowadzona jedynie do skutecznoci historycznej, oznacza zniszczenie i podbj. Jeli wic chce y, musi powrci do rde buntu i jego granicy. Miara rzeczy i miara czowieka istnieje, kiedy dziki zachowaniu granicy myl i dziaanie nie neguj samych siebie. W historii, tak samo jak w psychologii, bunt jest niby rozregulowany zegar, ktry porusza si szaleczo, szukajc waciwego rytmu. Ale o wci jest nienaruszona. Bunt, sugerujc natur wspln ludziom, odkrywa miar i granic tej naturze waciwe. Kada myl dzisiaj, nihilistyczna czy pozytywna, czasem nawet o tym nie wiedzc, rodzi miar rzeczy, ktr nauka potwierdza. Teoria kwantw, teoria wzgldnoci okrelaj wiat; jego realno wyznaczaj wielkoci rednie, a wic nasze*. Ideologie rzdzce dzi wiatem powstay w czasach absolutnych wielkoci naukowych, dzisiejsza wiedza upowania tylko do wielkoci wzgldnych.
* Por. doskonay artyku Lazarea Bickel La physique confirme la philosophie. Empedocle, nr 7 (przyp. autora).

Inteligencja jest t nasz zdolnoci, ktra nie pozwala myli i a do koca, abymy nie zwtpili w realno, mwi Lazare Bickel. Tylko myl przybliona moe wic okrela realno*. Miara nie dotyczy lepych si materialnych, rzecz nie jest wic w technice. Min zreszt czas koowrotka i prno marzy o cywilizacji rzemielniczej. Zo maszyny jest tylko w sposobie jej uycia: maszyna nie upokarza kierowcy ciarwki, ktry jest z ni dzie i noc, zna j i lubi; prawdziwy i nieludzki brak miary jest dopiero w podziale pracy. Ale moe nadej dzie, kiedy maszyna, suca do stu operacji, wyprodukuje jeden przedmiot, dzieo jednego czowieka; ten czowiek na swj sposb odnajdzie wiadomo tworzenia, ktr mia rzemielnik, i z anonimowego producenta stanie si twrc. Nie jest oczywicie pewne, czy przemys wejdzie na t drog; ale dzi ju wida jej konieczno. W przeciwnym razie wspczesny brak miary zaprowadzi prosto do klski powszechnej: spokoju zniszczenia. Prawo miary obejmuje rwnie wszystkie antynomie myli zbuntowanej. Ani realno nie jest cakowicie racjonalna, ani racjonalno cakowicie realna. Widzielimy w przypadku surrealizmu, e pragnienie jednoci domaga si nie tylko tego, co racjonalne, ale i tego, co irracjonalne. Nie mona

powiedzie, e nic nie ma sensu, skoro tym samym potwierdza si warto sdu; ani e wszystko ma sens, skoro sowo wszystko pozbawione jest dla nas znaczenia. Irracjonalne ogranicza racjonalne, ktre z kolei irracjonalnemu przydaje miary. Jest wic sens, ktry mamy odnale w braku sensu. Podobnie nie sposb powiedzie, e byt istnieje tylko wwczas, gdy istnieje esencja. Skd wzi esencj, jeli nie ma egzystencji i stawania si?
* Dzisiejsza nauka zdradza sam siebie i przeczy wasnym zdobyczom, jeli jest w subie terroryzmu pastwowego i ducha potgi. Kar za to upokorzenie jest produkcja rodkw nioscych zniszczenie i zniewolenie. Ale kiedy nauka znajdzie si moe w subie buntu indywidualnego: nastpi wwczas decydujcy zwrot (przyp. autora).

Ale nie sposb powiedzie te, e byt jest sam egzystencj. To, co nieustannie si staje, nie mogoby istnie bez jakiego pocztku. Bytu mona dowiadcza tylko w stawaniu si, stawanie si jest niczym bez bytu. wiat nie jest czyst fikcj; ale nie jest te samym ruchem. Dialektyka historyczna, na przykad, nic zmierza ku nieznanej wartoci; obraca si wok granicy, ktra jest pierwsz wartoci. Ju Heraklit, odkrywca stawania si, wyznaczy granic wiecznemu pyniciu. Jej symbolem jest Nemezis, bogini miary, zgubna dla tych, co miary poniechali. Myl, ktra chciaaby by wiadoma wspczesnych sprzecznoci buntu, u tej bogini powinna szuka natchnienia. Antynomie moralne take objania ta warto poredniczca. Cnota nie moe oddziela si od realnoci, nie stajc si zasad za; nie moe rwnie utosamia si cakowicie z realnoci, nie negujc samej siebie. Warto moralna, ukazana przez bunt, tak samo nie stoi ponad yciem i histori, jak ycie i historia nie stoj ponad ni. Ta warto realizuje si w historii, kiedy czowiek oddaje za ni ycie albo jej si powica. Cywilizacja jakobiska i mieszczaska zakada, e wartoci s ponad histori; cnota staje si wwczas odraajc mistyfikacj. Rewolucja XX wieku orzeka, e wartoci s wczone w ruch historii: historyczna racja usprawiedliwia now mistyfikacj. Miara nas jednak poucza, e kadej moralnoci trzeba realizmu: sama cnota jest zabjcza; i e kademu realizmowi trzeba cnoty: cynizm jest zabjczy. Dlatego humanitarne gadulstwo nie bardziej jest uprawnione od cynicznej prowokacji. Czowiek wreszcie nie ponosi cakowitej winy, nie on rozpocz histori; i nie jest cakiem niewinny, skoro j kontynuuje. Ci, ktrzy przekraczaj granic i mwi, e s absolutnie niewinni, kocz w furii winy ostatecznej. Bunt, na odwrt, stawia nas na drodze winy wzitej w rachub. Ucielenieniem jego nadziei jedynej, ale niepokonanej, jest w przypadku skrajnym niewinny morderca. U tej granicy Jestemy paradoksalnie okrela nowy indywidualizm. Jestemy wobec historii i historia musi liczy si z tym Jestemy, ktre ze swej strony musi istnie w historii. Trzeba mi innych, ktrym trzeba mnie i wszystkich pozostaych. Kade dziaanie kolektywne, kada spoeczno zakada wsplny rygor; bez niego jednostka jest obca, ugina si pod ciarem wrogiej zbiorowoci. Spoeczno i rygor trac kierunek, jeli przekrelaj Jestemy. W pewnym sensie ja jeden, ja sam wspieram godno wspln i nie mog dopuci, aby zostaa poniona we mnie i w innych. Ten indywidualizm nie jest przyjemnoci, ale walk; czasem, u szczytu wspodczuwania, radoci niezrwnan. MYL POUDNIA Jeli chcemy wiedzie, czy taka postawa znajduje polityczny wyraz we wspczesnym wiecie, nietrudno, tytuem przykadu, przywoa to, co tradycyjnie nazywa si rewolucyjnym syndykalizmem. Ale moe i syndykalizm okaza si nieskuteczny? Odpowied jest prosta: w cigu stulecia ogromnie polepszyo si pooenie robotnikw, szesnastogodzinny dzie pracy zastpi czterdziestogodzinny tydzie, podczas gdy imperium ideologiczne cofno socjalizm i zniszczyo wikszo syndykalnych zdobyczy. Syndykalizm wychodzi od konkretu, od zawodu, ktry w porzdku ekonomicznym jest tym, czym gmina w porzdku politycznym, podstawow komrk w ywym organizmie; rewolucja Cezarw wychodzi od doktryny i nagina do niej rzeczywisto. Syndykalizm, podobnie jak gmina, przekrela si narzucony biurokratyczny i abstrakcyjny centralizm*: rewolucja XX wieku, przeciwnie, wybiera jakoby ekonomi, ale jest przede wszystkim polityk i ideologi.
* Tolain, przyszy komunard: Istoty ludzkie wyzwalaj si tylko w onie grup naturalnych (przyp. autora).

Ze swej funkcji nie moe unika terroru i nie zadawa gwatu rzeczywistoci, punktem wyjcia jest dla niej absolut. Bunt natomiast opiera si na tym, co rzeczywiste, i w cigej walce zmierza ku prawdzie. Rewolucja dokonuje si w ruchu idcym z gry na d; bunt w ruchu z dou do gry. Daleki od romantyzmu, bunt opowiada si za prawdziwym realizmem. Jeli chce rewolucji, to w imi ycia, nie przeciw niemu. Dlatego opiera si przede wszystkim na konkretach, takich jak zawd i gmina,

ukazujc serce rzeczy i ludzi, im podporzdkowujc polityk. Bunt wreszcie, jeli posuwa naprzd histori, eby uly cierpieniom ludzi, nigdy nie odwouje si do terroru i zgadza si na najrozmaitsze warunki polityczne *. Ale chodzi o co jeszcze wicej. Rewolucja Cezarw, odnoszc zwycistwo nad duchem syndykalistycznym i anarchistycznym, utracia szans rwnowagi, bez ktrej nie moe si obej. Ta rwnowaga oywia wielk, od Grekw idc, tradycj myli, ktr mona by nazwa myl soneczn, i polega na zachowaniu harmonii midzy stawaniem si i natur. Historia Pierwszej Midzynarodwki, gdzie socjalizm niemiecki walczy bez wytchnienia z anarchistyczn myl Francuzw, Hiszpanw i Wochw, to historia cierania si ideologii niemieckiej i ducha rdziemnomorskiego. ** Gmina przeciw pastwu, spoeczestwo konkretne przeciw absolutyzowanemu, rozumna wolno przeciw tyranii racjonalnej, altruistyczny indywidualizm przeciw kolonizacji mas: te antynomie wyraaj raz jeszcze konfrontacj midzy miar i brakiem miary, ktra oywia histori Zachodu od czasw antycznych.
* Dzisiejsze spoeczestwa skandynawskie, eby uy tylko jednego przykadu, dowodz, jak sztuczne i mordercze s opozycje cile polityczne. Najbardziej owocny syndykalizm czy si w Skandynawii z monarchi konstytucyjn i daje spoeczestwo mniej wicej sprawiedliwe. Natomiast pierwsz trosk pastwa historycznego i racjonalnego byo zniszczenie syndykalizmu i autonomii gminy (przyp. autora). ** Por. list Marksa do Engelsa (20 lipca 1870), gdzie Marks yczy Prusom zwycistwa nad Francj: Przewaga proletariatu niemieckiego nad francuskim byaby jednoczenie przewag naszej teorii nad teori Proudhona (przyp. autora).

Gboki konflikt naszego wieku nie tyle moe istnieje midzy niemieckimi ideologiami historii a polityk chrzecijask, ile midzy marzeniem Niemcw i tradycj rdziemnomorsk, midzy gwatem wiecznej modzieczoci i msk si, nostalgi, ktr rozpaliy wiedza i ksiki, i odwag zahartowan przez ycie i przez ycie owiecon; sowem, midzy histori i natur. Ale ideologia niemiecka jest tu tylko spadkobierczyni: wieczy dwadziecia wiekw daremnej walki z natur w imi Boga historycznego wpierw i deifikowanej historii potem. Chrystianizm mg sta si powszechny, tylko biorc z myli greckiej to, co wzi zdoa. Kiedy rozsypao si dziedzictwo rdziemnomorskie, Koci wybra histori ze szkod dla natury, gotyk kosztem romaszczyzny, i porzucajc swoj wasn miar, szuka potgi doczesnej i dynamizmu historycznego. Natura, jeli przestaje by przedmiotem kontemplacji, jest tylko materi, ktr dziaanie usiuje przeksztaci. Te tendencje, zamiast idei porednictwa, ktre mogoby sta si prawdziw si chrystianizmu, zwyciaj w czasach nowoytnych i w kocu wskutek obrotu rzeczy godz w sam chrystianizm. Ledwie Bg zostaje wygnany ze wiata historycznego, a ju rodzi si ideologia niemiecka, ktra nie ma doskonali, ale podbija, co oznacza tyrani. Absolutyzm historyczny mimo swych triumfw wci przecie natrafia na niepokonane dania natury ludzkiej, ktre zawsze zna wiat rdziemnomorski i jego inteligencja sprzymierzona ze wiatem. Myl zbuntowana, myl Komuny czy rewolucyjnego syndykalizmu, nie ustawaa w goszeniu tego dania, tak w obliczu nihilizmu mieszczaskiego, jak socjalizmu Cezarw. Dziki trzem wojnom i fizycznemu unicestwieniu elity autorytaryzm zwyciy tradycj anarchistyczn. Ale to biedne zwycistwo jest chwilowe, walka nie ustaa. T walk poudnia z pnoc Europa zna od zawsze. Porzucajc j, degradowaa sam siebie i niszczya wasn rwnowag: przynosi to dzi pikne owoce. Pozbawieni porednictwa, wygnani z pikna naturalnego, znalelimy si w wiecie Starego Testamentu, pomidzy okrutnymi faraonami a bezlitosnym niebem. We wsplnej biedzie odradza si wic stare danie: natura na nowo powstaje w obliczu historii. Oczywicie nie chodzi o to, eby cokolwiek lekceway czy przeciwstawia sobie cywilizacje, ale o to, by powiedzie po prostu, e istnieje myl, bez ktrej wiat dzisiejszy nie bdzie mg ju duej si obywa. Lud rosyjski na pewno mgby obdarzy Europ swoj moc powicenia, Ameryka swoj energi budowania; ale modo wiata jest wci na tych samych brzegach. W niegodnej Europie, gdzie pozbawiona pikna i przyjani umiera najdumniejsza z ras, my, ludzie rdziemnomorscy, yjemy wci tym samym wiatem. W europejskiej nocy myl soneczna, cywilizacja o podwjnej twarzy, wci czeka swojej jutrzenki; ale owietla ju drogi prawdziwych przewag. Polegaj one na wymierzaniu sprawiedliwoci przesdom czasu, z ktrych najgbiej sigajcy i najbardziej nieszczsny chce, aby czowiek, uwolniony od braku miary, zosta ograniczony do ubogiej mdroci. To prawda, e brak miary moe sta si witoci, kiedy Nietzsche paci za szalestwem. Ale czy pijana dusza, popisujca si na scenie naszej kultury, przejawia w zawrotny brak miary, szalecze pragnienie niemoliwego, ktre na zawsze ju pali kogo, kto cho raz go zazna? Czy Prometeusz mia kiedykolwiek twarz heloty albo prokuratora? Nie, nasza cywilizacja ginie od wyborw, ktrymi yj dusze nikczemne i nienawidzce, od prnoci postarzaych podrostkw. Jeli Lucyfer umar wraz z Bogiem, z jego popiow narodzi si ndzny demon, ktry nie wie nawet, w co si wda. W 1950 roku brak miary jest zawsze wygod, czasem karier; miara jest nieustajcym napiciem. Fanatyczni

jansenici dzisiejsi, ktrzy pracowicie obmylaj apokalipsy, gardz miar i jej umiechem. Ten umiech czy si wszake z najwikszym wysikiem i umacnia. Ale czemu ci mali Europejczycy o chciwych twarzach, ktrzy nie mog si ju umiecha, ka nam swoje rozpaczliwe konwulsje uwaa za przykad wyszoci? Prawdziwe szalestwo braku miary umiera albo tworzy swoj wasn miar. eby mie alibi, nie kae umiera innym. W skrajnym rozdarciu odnajduje granic, u ktrej, jeli trzeba, jak Kaliajew siebie skada w ofierze. Miara nie jest przeciwiestwem buntu; to bunt jest miar, on j nakazuje, jej broni i w chaosie historii wci stwarza na nowo. Samo pochodzenie tej wartoci upewnia nas, e moe ona istnie tylko w rozdarciu; zrodzona z buntu, yje w buncie. Jest cigym konfliktem, wci pobudzanym i opanowywanym przez inteligencj. Nie zwycia tego, co niemoliwe, nie zna triumfu nad otchani; szuka z nimi rwnowagi. Wszyscy nosimy w sobie nasze katorgi, zbrodnie i moc niszczenia; naszym zadaniem jednak nie jest spuci je z acucha, lecz walczy z nimi w sobie i w innych. Bunt, odwieczna wola, eby nie ulec, o ktrej mwi Barres, jest dzi nadal zasad tej walki. Twrca form, rdo prawdziwego ycia, darzy nas sensem w bezksztatnym i wciekym biegu historii.

POZA NIHILIZMEM Dla czowieka zatem moliwe jest dziaanie i myl na rednim poziomie: jest to jego poziom. Kade przedsiwzicie ambitniejsze okazuje si sprzeczne. Absolutu nie mona osign poprzez histori, a zwaszcza go w niej stworzy. Polityka nie jest religi, a jeli jest, nazywa si inkwizycj. Spoeczestwo okrelajce absolut? Zadaniem spoeczestwa i polityki jest tylko ad powszechny, wolno i odpoczynek dla wszystkich. Historia nie ma by przedmiotem kultu. To tylko okazja, ktr czujny bunt ma uczyni owocn. Niepokonane pragnienie niw i obojtno wobec historii to dwa krace mego uku, pisze piknie Rene Char. Jeli czas historii nie jest czasem niw, historia to tylko przelotny i okrutny cie i czowiek nie ma w niej udziau. Kto oddaje si tej historii, oddaje si niczemu i sam jest niczym. Ale kto wybiera czas ycia, dom, ktrego broni, godno yjcych, oddaje siebie ziemi i zbiera niwo, z ktrego posieje i y bdzie znowu. Tylko ci posuwaj naprzd histori, ktrzy potrafi powsta przeciw niej, kiedy trzeba. Taka postawa zakada cige napicie i nieatw pogod ducha, o ktrych mwi ten sam poeta. Ale prawdziwe ycie jest wanie w rozdarciu; samo jest rozdarciem: duch nad wulkanami, optanie sprawiedliwoci, nieustpliwe szukanie miary. Bunt nie przyniesie nam formu optymizmu, z ktrymi w naszym nieszczciu nie mielibymy co robi, ale sowa odwagi i inteligencji, rdziemnomorskich cnt. adna mdro dzisiejsza nie moe da wicej. Niestrudzony bunt wiecznie ciera si ze zem i z tego starcia musi czerpa nowe siy. Choby czowiek opanowa w sobie wszystko, co moe by opanowane, naprawi w wiecie wszystko, co moe by naprawione, dzieci nadal bd niesprawiedliwie umiera, nawet w doskonaym spoeczestwie; przy najwikszym wysiku moe tylko umniejszy sum cierpie wiata. Niesprawiedliwo i cierpienie, nawet ograniczone, nie przestan by zgorszeniem. Dlaczego? Karamazowa nie ucichnie; sztuka i bunt umr dopiero z ostatnim czowiekiem. W obliczu za i mierci czowiek ca swoj istot woa o sprawiedliwo. Chrystianizm historyczny odpowiedzia na to woanie ogoszeniem krlestwa i ycia wiecznego, w ktre trzeba uwierzy. Cierpienie zuywa nadziej i wiar; po czym trwa dalej, bez adnych ju wytumacze. Tote ludzie pracy, ten tum, ktry cierpi i umiera, nie ma boga. Nasze miejsce jest u jego boku, z dala od dawnych i nowych doktorw. Chrystianizm historyczny uleczy od za i zbrodni poza histori; ale za i zbrodni dowiadcza si w historii. Materializm wspczesny ze swej strony wyobraa sobie, e daje odpowied na wszystkie pytania; ale suc historii powiksza zbrodni, wszelkie usprawiedliwienie pozostawiajc przyszoci, co take wymaga wiary. W obu wypadkach trzeba czeka, gdy niewinny wci umiera. Od dwudziestu wiekw suma za nie zmniejszya si na wiecie. Nie nastpia adna paruzja, ani boska, ani rewolucyjna. Niesprawiedliwo nadal czy si z cierpieniem, nawet

najbardziej zasuonym w oczach ludzi. I wci Prometeusz krzyczy swoim milczeniem w obliczu przeladujcych go si. Ale przeciwko Prometeuszowi zwracali si te ludzie, i ludzie z niego szydzili. Znajdujc si pomidzy zem czowieka a zem losu, pomidzy terrorem a arbitralnoci, Prometeusz rozporzdza tylko moc buntu, aby uratowa od mierci, co jeszcze moe zosta uratowane, nie ulegajc blunierczej pysze. Mona tedy zrozumie, e bunt nie potrafi si obej bez pewnego rodzaju mioci. Ci, co nie znajduj odpoczynku ani w Bogu, ani w historii, chc y dla innych, ktrym rwnie jest trudno jak im samym, to znaczy dla upokorzonych. Najczystszy odruch buntu wieczy wwczas rozdzierajcy krzyk Karamazowa: C po zbawieniu jednego, jeli nie bd zbawieni wszyscy! I tak skazacy katoliccy w wizieniach Hiszpanii odmawiaj przyjcia komunii, poniewa ksia reimu w pewnych wizieniach wprowadzili przymus komunii. Oni take, opowiadajc si za ukrzyowan niewinnoci, odrzucaj zbawienie, jeli cen za nie ma by niesprawiedliwo i ucisk. Ta szalona wielkoduszno jest wielkodusznoci buntu, ktry darzy si mioci i odrzuca niesprawiedliwo. Bunt, iw tym jego honor, odrzuca wyrachowanie i wszystko podporzdkowuje yciu i yjcym braciom. Oto jego dar dla tych, ktrzy przyjd: prawdziwa wielkoduszno wobec przyszoci polega na oddaniu wszystkiego teraniejszoci. Bunt dowodzi w ten sposb, e jest istot ycia i e nie mona go negowa nie negujc ycia. W odpowiedzi na jego czyste woanie powstaje czowiek. Jeli bunt nie jest mioci i nie jest owocny, jest niczym. Rewolucja nie znajca honoru i wykalkulowana, ktra woli abstrakcyjnego czowieka od czowieka z ciaa, neguje byt i mio zastpuje uraz. Ledwie bunt, zapominajc o swoich wielkodusznych pocztkach, wybiera uraz, zaprzecza yciu, idzie ku zniszczeniu i formuje zastpy szydercw, przyszych niewolnikw, ktrzy na wszystkich targowiskach Europy gotowi s dzi uzna kad niewol. Nie jest ju wwczas ani buntem ani rewolucj, ale uraz i tyrani. Kiedy jednak rewolucja w imi potgi historii staje si mechanizmem zabjczym i nie znajcym miary, przyj musi nowy bunt w imi miary i ycia. Doszlimy do tego punktu. U koca ciemnoci zjawi si wiato, ktre ju odgadujemy: eby przyszo, wystarczy walczy. Odrzucajc nihilizm, przygotowujemy odrodzenie wrd ruin. Ale niewielu wie o tym. Bunt nie rozstrzyga wszystkiego; ale przynajmniej stawia opr. Kiedy to czyni, wiato poudnia spywa na histori. Dokoa wiata cienie walcz przez chwil, potem nikn; lepcy dotykajc powiek mwi, e to jest wanie historia. Cienie nie pozwalaj ludziom Europy dojrze wietlistego punktu. I ludzie zapominaj o teraniejszoci dla przyszoci, o istnieniu dla mglistej potgi, o ndzy przedmie dla promiennego Miasta, o sprawiedliwoci codziennej dla jaowej ziemi obiecanej. Zwtpili w wolno osoby i ni o dziwnej wolnoci gatunku; nie chc samotnej mierci i niemiertelnoci nazywaj agoni zbiorow. Nie wierz w wiat i ywego czowieka: Europa przestaa kocha ycie, oto jej tajemnica. lepcy uwierzyli dziecinnie, e wystarczy pokocha daleki dzie, aby usprawiedliwi wieki ucisku; dlatego rado trzeba odoy na pniej. Odrzucenie dwoistoci bytu, rozpacz, e jest si tylko czowiekiem, przywiody ich do szaleczego braku miary. Odmawiajc wartoci yciu, wybrali wasn doskonao, deifikowali siebie i wtedy zaczo si nieszczcie: ci bogowie maj wyupione oczy. Inaczej Kaliajew i jego bracia na caym wiecie: nie chc boskoci, poniewa nie chc bezgranicznej wadzy w zadawaniu mierci. Wybieraj, dajc nam przykad, jedyn regu wan dzisiaj: trzeba nauczy si y i umiera, i wyrzec si boskoci, aby mc by czowiekiem. W poudnie myli zbuntowany odrzuca wic bosko, by dzieli wsplny los i wspln walk. Wybierzemy Itak, wiern ziemi, myl odwan i prost. Jasne dziaanie, wielkoduszno wiadomego czowieka. wiat w wietle jest nasz pierwsz i ostatni mioci. Nasi bracia yj pod tym samym niebem, co my, i yje sprawiedliwo. Std szczeglna rado, ktra pomaga y i umiera; nie bdziemy jej odkada na pniej. Z cierpicej ziemi wyrasta chwast i gorzkie poywienie; ale jest i jutrzenka. Pomoe nam odmieni dusz czasu i Europ, ktra nie wyrzeknie si ju niczego. Z t Europ pozostanie Nietzsche, do ktrego Zachd powraca przez lata, widzc w nim wizerunek najwyszej wiadomoci i wasnego nihilizmu; i prorok nieubaganej sprawiedliwoci, ktry przez pomyk spoczywa wrd niewierzcych na cmentarzu Highgate; i deifikowana mumia czowieka czynu w jego szklanej trumnie; wszystko wreszcie, czym inteligencja i energia Europy karmia pych epoki. Nic nie zostanie odrzucone, dla wszystkiego bdzie miejsce obok tych, ktrzy ofiarowali siebie w 1905 roku; ale pod warunkiem zrozumienia, e trzeba korygowa si nawzajem i e jest granica, ktrej nikt nie moe przekroczy. Wtedy kady powie drugiemu, e nie jest Bogiem, i tak skoczy si romantyzm. W godzinie, gdy kady z nas musi napi uk, by zawiadczy o sobie, i w przymierzu z histori i zarazem przeciw niej zdoby, co nalene skpe niwo z pl, krtk mio tej ziemi w godzinie, gdy wreszcie rodzi si czowiek, trzeba porzuci naiwne szalestwa epoki. uk wygina si, drewno skrzypi. Napity do ostatka wypuci prost strza, ktra wzleci mocnym i wolnym lotem.